Blog

  • Gorace lato

    Tego roku było ciepłe lato i czekałam na nie z utęsknieniem, bo miała przyjechać przyjaciółka, która mieszka na drugim końcu Polski z którą widziałam się rok temu. To był piątek i miała zostać cały weekend, gdy przyjechała, Ola. Miałam jej pokazać Trójmiasto i spędzić z nią czas na pogaduszkach. Pociąg miał przyjechać z Krakowa o godz. 08:50, więc dość wcześnie. Specjalnie wyszłam po nią żeby nie błądziła. Jak to PKP, pociąg miał 10 min. opóźnienie. Od razu się rozpoznałyśmy. Wysoka młoda kobieta, była ubrana w granatową sukienkę w drobne białe kwiatki, baleriny i włosy rozpuszczone ciemne. Pachniała ślicznymi perfumami. Pomogłam jej z bagażami i udaliśmy się z dworca głównego na przystanek autobusowy. Na autobus długo nie czekaliśmy, jakieś kilka minut. Wsiadłyśmy w niego i pojechaliśmy do mnie. A, ponieważ mieszkam jeszcze z rodzicami, rodzice też czekali na Olę żeby poznać. Jakoś doszliśmy na trzecie piętro w moim bloku. Weszłyśmy do mieszkania, postawiłyśmy bagaże w moim pokoju i przedstawiłam Olę moim rodzicom. Po długiej i męczącej podróży zaproponowałam by się wykąpała. Ola wzięła swoje rzeczy do przebrania, ręcznik do wytarcia i kosmetyki. Ola wyszła po 20 min. przebrana, i poszłyśmy do pokoju małego by zjeść, do picia był sok. Gdy zjedliśmy dużo rozmawiałyśmy i dzień nam zleciał. Przyszło do rozmowy o spaniu, kto gdzie, śpi. Zaproponowałam, że może razem na mojej dużej kanapie. Oli się to wyraźnie spodobało. Była wczesna jeszcze godzina, bo 21:00 I poszłam się myć szybko się wykąpałam i ubrałam w czarno-czerwoną koszulę nocną z kokardką i dużym dekoltem do tego stringi pod kolor. Mamie powiedziałam, że idziemy już spać, bo jest zmęczona. Weszłam do pokoju Ola czytała akurat książkę. – Nie śpisz jeszcze?

    – Nie,  czekałam, na Ciebie, Justyna

    – To miłe, dziękuję

    – To co, gasimy światło?

    – Tak

    Kiedy Ola wyłączyła lampkę i zrobiło się ciemno, weszłam pod kołdrę, gdy zasypiałam I słyszę:

    – Justyna, Justyna, śpisz?

    – Przysypiałam

    – Czy mogę prosić o otwarcie okna?

    – Wstałam i otworzyłam okno

    – Nie mogę spać

    – To pewnie, że nowe miejsce? Mówiłam

    – Możliwe i to lato. Nie lubię lata.

    – Wiem, wolisz zimę.

    I tak rozmawiając, poczułam jej rękę na lewym ramieniu,

    – Wiesz marzyłam być przy Tobie,

    A po mnie przeszły dreszcze.

    – Tak: odpowiedziałam?

    – Po czym poczułam jak przybliża głowę do mojej szyi i poczułam jej usta na mojej szyi i zaczęła ją całować na początku nieśmiało, delikatnie, potem co raz namiętniej.

    Mnie się to bardzo podobało,

    – Tak, to mnie się podoba.

    Poczułam jak jej ręka schodzi do piersi,

    – Tak bardzo Cię pragnę,

    – Ja Ciebie też – wydusiłam

    Jej ręka błądziła po piersiach, co raz szybciej oddychałam.

    Druga ręka zjeżdżała co raz niżej, czułam jak robię się gorąca i mokra.

    Ja przewróciłam ją na plecy zaczęłam teraz ja ją całować po szyi,

    – Podoba ci się?

    – bardzo

    Moje ręce teraz trzymały okrągłe cycuszki, słyszałam jak szybko oddycha ściągnęłam z niej koszulkę nocną, uwalniając okrągłości.

    Poczułam jej rękę na moim udzie kierującą się wyżej.

    Ja też byłam co raz niżej, słychać było nasze oddechy.

    Pośpiesznie ściągnęła ze mnie odzież nocną, byłam na samych stringach.

    Poczułam jak paluszkiem wskazującym robi kółka wokoło muszelki, drażniąc ją, paluszkiem przejechała pośrodku. Ja aż krzyknęłam, pragnęłam, żeby je ściągnęła jak najszybciej.

    – Proszę ściągnij je!

    – Jak, bardzo tego pragniesz?

    – Bardzo

    Poczułam jak jej zwinne dłonie powolutku zdejmują ostatnią rzecz na moim ciele, po chwili byłam cała naga.

    Poczułam jak jej paluszek delikatnie rozszerza płateczki muszelki i przejeżdżała nim z dołu do góry i  z góry na dół, moja muszelka, która była bardzo mokra i gorąca.  Krzyczałam z każdym jej ruchem. Nagle poczułam jej języczek i paluszek. Paluszek masował dziurkę, a języczek perełkę, było mi cudownie.  Czułam jak dochodzę. Wykrzyczałam cały orgazm.

    Leżałam przez chwilę be ruchu.

    Teraz ona leżała na plecach, a ja dotknęłam jej muszelki, też była mokra bardzo i wilgotna, stringi były całe mokre od wypływających soczków. Dłużej nie czekając ściągnęłam z niej stringi i przejechałam po muszelce dwoma paluszkami. Po czym dotknęłam jej słodkiej dziurki, delikatnie ręką posuwając ją. Ola co raz głośniej krzyczała Mówiąc : – O, tak, nie przerywaj. Kocham cię.

    Jej soczki zwinnie zlizywał mój języczek, soczki  z niej były cudowne. Teraz ssałam i lizałam jej perełkę z prawdziwą przyjemnością. Robiłam tak długo, aż poczułam, że soczków jest co raz więcej i że szybciej jej oddech przyśpiesza, poczułam jak głośno dochodzi,. Zlizałam z niej wszystko.

    – Masz ochotę na jeszcze?

    – Tak.

    Usiadłam na łóżku, w pozycji na nożyce poczułam jak nasze cipeczki się zetknęły. Ja paluszkami rozszerzałam płateczki żeby nasze perełki mogły się przez chwilę sklejać od wspólnych soków ocierając się o siebie. To było coś cudownego. Ja biodrami też narzucałam tępo, a ona siedząc okrakiem na mnie ocierała się. Zmienialiśmy różne pozycję. Aż doszłyśmy razem się do orgazmu. To był najlepszy seks. Seks z ukochaną przyjaciółką…

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Justyna Wiśniewska
  • Ostatnia taka impreza – cz. 4.

    Część 4.

    Światła przygasły jeszcze bardziej i didżej zapowiedział kilka spokojnych, romantycznych kawałków. Żaden nauczyciel nie chodził po korytarzu, nie kontrolował – wszyscy tańczyli, głównie zaproszeni przez wychowanków.

    Obydwaj uczniowie trzymający ręce pani Bożeny, nagle stanowczym ruchem przesunęli je i położyli na swoich kroczach. Drgnęła zaskoczona ich zachowaniem. Przez materiał spodni od razu wyczuła twarde penisy. Byli bardzo podnieceni. Przestąpiła z nogi na nogę, próbowała poruszyć dłońmi, rozcapierzyła palce, żeby zmniejszyć kontakt z ich penisami, ale w rezultacie chłopacy jeszcze mocniej przycisnęli jej dłonie do swoich penisów. I zaczęli przesuwać nimi po kroczach. Góra-dół, góra-dół. Czuła ich twardość, ale czuła się też skrępowana i bezradna w tej sytuacji. Tak bała się o swoją reputację. Wstydziła się swojej nagości przed żądnymi seksu uczniami. Próbowała wyzwolić się z uścisków dwóch chłopaków. Inni, podnieceni sytuacją, stali w ciemnościach, a teraz przysunęli się jeszcze  bliżej i w milczeniu przyglądali się półnagiej nauczycielce i kolegom. Cierpliwie czekali.

    Robert chyba wyczuł jej obawy i rozterki. Najpierw jednak cofnął się do grona obserwujących i pozwolił im oglądać półnagą nauczycielkę, zmuszoną do dotykania penisów uczniów.

    – Zapraszam do nas, pani profesor – odezwał się w końcu. – Obiecuję, że nie będziemy palić – uśmiechnął się.

    Trochę oprzytomniała. Spojrzała mu w oczy:

    – Dokąd miałabym iść? Po co? – spytała niby spokojnie, ale jej głos drżał.

    – Pracownia. Piętro wyżej – podał adres. – Tam panuje znacznie korzystniejszy klimat – dodał uspokajająco.

    Kiedy na chwilę przygasły światła przed kolejnym utworem, nie czekając na jej decyzję, szybko poprowadzili ją po schodach, przezornie trzymając pod ręce. Jej nogi drżały. Była spięta, ze zdenerwowania zaschło jej w gardle. Bała się o siebie. Domyślała się, co może wydarzyć się już za chwilę. Jednak znacznie bardziej bała się konsekwencji dzisiejszego wieczoru. Chociaż nie była mężatką, aktualnie nie miała partnera, bała się konsekwencji prawnych, jeżeli w grupie znajdzie się jakiś „gaduła” i bała się reakcji otoczenia. Z drugiej strony obcowanie z młodymi chłopakami ze sterczącymi penisami i wzwodami na zawołanie też miało swój trudny do przecenienia urok. Targały nią sprzeczne emocje. Strach kontra pożądanie. Strach o przyszłość, realny lęk przed utratą stałej pracy i panika przed pozbawieniem prywatności, napiętnowaniem społecznym za seks z uczniami walczyły z pożądaniem perwersyjnego seksu.

    Za nimi podążała grupa kilkunastu chłopaków, którzy na razie tylko przyglądali się zabawie Roberta. Co zrozumiałe, większość stanowili uczniowie polonistki. Minęli podest półpiętra i zwolnili, bo przed oczami nauczycieli i innych uczestników zabawy już chroniły ich schody. Po dojściu do pracowni, ktoś zapukał w umówiony sposób. Po dość długim oczekiwaniu drzwi otworzyły się i wszyscy szybko, sprawnie weszli. Na moment zatrzymali się, zaskoczeni innym oświetleniem. Widok roznegliżowanej nauczycielki w otoczeniu licznej grupy chłopaków nie wywołał wrażenia na podchmielonych uczestnikach zabawy. Byli zajęci sobą. W zasadzie nawet nie zwrócili na nich uwagi. Brak reakcji najbardziej zaskoczył samą nauczycielkę. Zrozumiała, że ich obyczajowość jest daleko bardziej bogata i zróżnicowana niż sądziło grono nauczycieli.

    *

    – I co teraz, Kapcio? – cicho zapytała Kama, stojąc na środku łazienki. Była podekscytowana i nie potrafiła milczeć. Jej zdecydowanie i pewność siebie, zauważalne jeszcze podczas tańca, ulotniły się wraz z zamknięciem drzwi do łazienki. Chłopak włączył małą latarkę i postawił na umywalce. Rzucała słaby snop światła na sufit. Kacper powoli cofnął się i oparł o drzwi, blokując je. Przez dłuższą chwilę taksowali się w milczeniu, przyzwyczajając oczy do mroku.

    – Mówiłem już. Rozbieraj się – wycedził, przerywając milczenie. Głos brzmiał surowo, ale to ona go sprowokowała. Nie lubił tego zdrobnienia. Bo źle się kojarzyło.

    Dziewczyna uśmiechnęła się niepewnie, wzruszyła nieznacznie ramionami i zaczęła zdejmować ubranie. Wtedy chłopak zdjął marynarkę i powiesił na uchwycie od okna, rozluźnił węzeł krawata, podwinął rękawy koszuli. Wrócił i ponownie oparł się plecami o drzwi. Patrzył w milczeniu. Wreszcie Kamila stała przed nim nago. Dziewczyna była szeroka w biodrach, miała sterczące, ale niezbyt duże piersi i warstwę tłuszczyku na brzuszku, na którym odcisnęła się gumka od majtek. Spojrzała w dół.

    – Nie, szpilki i pończochy zostaw – uprzedził ją.

    – No, a teraz? – spytała, bo w hałasie muzyki nie wszystko zrozumiała, poza obietnicą skasowania zdjęć z seksu w pracowni. Dla niej to było najważniejsze.

    – Czekamy… – spokojnie westchnął kolega.

    – Na co?

    – Na kogo – skorygował.

    – Coo?! Przecież mówiłeś…

    – O, kurw… – stęknął Kacper boleśnie uderzony klamką w łokieć.

    – Przepraszam, ale stałeś tutaj – wyjaśnił uśmiechnięty chłopak, szybko wchodząc do łazienki i wprowadzając, trzymaną za rękę, dziewczynę. Potem zablokował drzwi. Wyjął z kieszeni dwie świeczki, zapalił i jedną postawił na umywalce, a drugą pod przeciwległą ścianą. W pomieszczeniu zrobiło się trochę jaśniej.

    – Już jestem – powiadomił z uśmiechem, stanął obok dziewczyny i objął ją ramieniem.

    – To jest Kamila – Kacper dokonywał prezentacji, wskazując na koleżankę, która czując się nieswojo, dłońmi zasłaniała piersi i łono. – A to są: Daria i Zbyszek. Są parą – powiedział, patrząc na Kamę – Ale my: nie. – Te słowa skierował do ich nowych znajomych.

    Para była z technikum. Pasowali do siebie. On wysoki, szczupły, raczej dobrze zbudowany, brunet w ciemnoszarym garniturze z błękitnym krawatem, ona blondynka z falującymi włosami opadającymi prawie do połowy pleców w asymetrycznej sukience, o ciemnożółtym kolorze, podkreślającym jej opaleniznę. Na nogach miała pończochy kabaretki w żółtym kolorze i szpileczki w tym samym kolorze w nieregularny, biały wzorek. W milczeniu taksowali nagą Kamilę. Obiekt ich zainteresowania był wyraźnie speszony tą sytuacją. Dziewczyna wiedziała, że nie ma wpływu na okoliczności i tylko uległością osiągnie cel. Kacper stał z ręką w kieszeni. Po dłuższej chwili podszedł do Kamili i stanął za nią, twarzą do pary. Chwycił ją za dłonie, opuścił je i przyłożył do krągłych, nieco puszystych pośladków.

    – Kamila pozna dzisiaj przyjemność obcowania z drugą dziewczyną – uśmiechnął się i dmuchnął w jej włosy. Daria uśmiechnęła się do pary. – I w ogóle jest otwarta na wszystko. Podobnie jak Daria. A my zajmiemy się wami – chłopak zakończył prezentację.

    – Ja chętnie już zacznę – Daria swobodnie podeszła do Kamy. Całą dłonią chwyciła ją za pierś, a po przelotnym buziaku, językiem zaczęła pieścić ucho. Kama nieco uchyliła się, ale po chrząknięciu kolegi posłusznie wyprostowała. Przymknęła oczy.

    – Spokojnie. Rozluźnij się – Kacper szeptem dodawał jej otuchy, jednocześnie głaszcząc po pupie.

    Zbyszek rozpiął rozporek, wyjął penisa. Był już podniecony i zakładał prezerwatywę.

    – Daria z nowymi inaczej nie chce – wyjaśnił, wzruszając ramionami.

    Podszedł do Kamy i zaczął masować łechtaczkę, patrząc w oczy dziewczyny. Lekko nadąsana Daria odsunęła się wtedy od nich, rozpięła zamek i zdjęła sukienkę. Nie miała ani stanika, ani majtek. Ale jak wyglądała! Chłopak wręcz pożerał ją wzrokiem! Dziewczyna nie wstydziła się swojej nagości.

    – Kacek – Zbyszek, uśmiechając się, przywołał go do rzeczywistości. Zawsze sprawiała mu przyjemność sytuacja, kiedy inni oglądali jego nagą dziewczynę. A raczej: kiedy zachwycali się widokiem jego nagiej dziewczyny. Jędrne, pełne, sterczące piersi na tle szczupłej sylwetki, duże sutki,  zaokrąglone biodra… Kiedy Kacper zreflektował się, pokiwał głową, wziął podaną prezerwatywę i wtedy usłyszał:  

    – Pozwól mi – na te słowa oddał ją uśmiechniętej Darii, która zaczęła go obsługiwać. Rozpięła rozporek, wierzchem dłoni potarła wybrzuszenie w slipkach. Zanurzyła dłoń i powoli wyjęła penisa. Płynnymi ruchami sprawnie założyła prezerwatywę. Kacper miał już pełny wzwód, ale pod wpływem delikatnych dłoni dziewczyny zaczął obawiać się o przedwczesny wytrysk. Zbyszek całował Kamilę i macał jej krocze, a ona, stojąc w dużym rozkroku, rewanżowała się delikatnymi pieszczotami penisa i jąder. Mruczał, syczał i aż uginał nogi z podniecenia, kiedy opuszkami palców ślizgała się po szwie biegnącym od moszny do odbytu.

    – Wyliż mi pupę – poprosiła Daria, stając przed Kacprem tyłem w szerokim rozkroku i zmysłowo wypinając pupę, ale mimo to chłopak nie miał ochoty:

    – Niech Kama ci wyliże. – Wypiętą pupę przesunął w kierunku koleżanki. Zbyszek odwrócił Kamę i obydwaj chłopacy, naciskając kark i głowę, nachylili dziewczynę w kierunku pupy Darii. Obydwaj mieli ochotę zerżnąć ją. Tak efektownie wypięła ją, podkreślając swoje kształty. Kama bez oporu zaczęła ją lizać. Daria uśmiechnęła się i przymknęła oczy. Zbyszek już nie czekał. Od razu wszedł od tyłu w Kamę. Tymczasem Kacper zachłannie macał piersi Darii i głaskał jej pupę. Dłoń przyłożył do jej ust, a ona pochłonęła jeden palec i zaczęła lizać go.  

    – Wyliż obie dziurki, będzie mi łatwiej – Kacper poinstruował koleżankę, a blondynka już ciężko oddychała pod wpływem pieszczot nowej kochanki.

    – Szybko podnieca się takimi pieszczotami – wyjaśnił Zbyszek, trzymając biodra ruchanej Kamy. – Nie mamy za dużo czasu, więc najwyższa pora przejść do clou naszego spotkania – zagaił chłopak, wymownie patrząc na Darię.

    – Dobra, ale najpierw jeszcze ją wyrucham – pospiesznie odezwał się Kacper.

    – Jestem gotowa – mimo zaawansowanych pieszczot i zaangażowania, Daria orientowała się, że o niej mowa. Deklarację okrasiła miłym uśmiechem, a potem odwróciła się, namiętnie pocałowała Kamę w usta i po komentarzu: – Świetnie to robisz, moja słodka – oparła przedramiona o parapet. Nadal kusząco patrząc na Kamę, rozstawiła nogi, wyprostowane w kolanach i wypięła pupę.

    Kacper masował penisa, patrzył na Darię, a teraz obserwował Kamę, która z przymkniętymi oczyma coraz głośniej pojękiwała ruchana przez Zbyszka. Wyraz twarzy, jęki, dłoń mocno zaciśnięta na obrzeżu umywalki i odruch odrzucania głowy na bok świadczyły o jej dużym podnieceniu.

    – No, chodź! – Daria szeptem ponagliła Kacpra, nie odrywając wzroku od coraz głośniejszej Kamy, której piersi tak uroczo kołysały się w rytm pchnięć penisa jej partnera. Kama drugą ręką oparła się o wypięte pośladki blondynki. Daria miała wielką ochotę już pieścić tę dziewczynę, wreszcie poczuć ją w sobie i znowu posmakować Zbyszka, ale Kacper też miał swoje prawa.

    *

    – Co tutaj się dzieje?! – Bożena-nauczycielka jęknęła zszokowana i przestraszona zachowaniem licznej grupy uczniów w pracowni i widokiem butelek alkoholu na stole. Jej reakcja minęła bez echa. W nikłym blasku palących się świeczek ujrzała rozkraczoną Olę siedzącą na parapecie. Odchyliła głowę do tyłu. 

    – Och, och, och… – z ust dziewczyny co chwilę wyrywało się głośne stęknięcie. Jej reakcja była w pełni uzasadniona. Między jej nogami stał Olek z rozpiętym rozporkiem i energicznie poruszał biodrami, opierając dłonie o parapet. Nogi Oli podskakiwały w rytm pchnięć członka. Już dłużej bawili się, a chłopak musiał mieć doświadczenie, bo stał lekko odchylony i spółkując, ze spokojem obserwował reakcje rżniętej koleżanki. Właśnie rozchylił jej bluzkę i rozpiął stanik. Słysząc wchodzących, Olek z zaciekawieniem odwrócił głowę i dojrzał kolegów.

    – Jeżeli któryś chce skorzystać… – nie dokończył. Z uśmiechem wykonał zapraszający gest ręką, nie przerywając ruchania dziewczyny. Nie słyszała jego słów.

    – Na pewno! Później! – padły odpowiedzi z licznej grupy prowadzącej nauczycielkę. Olek chyba dostrzegł kobietę, ale nie zareagował na jej obecność.

    – Chętnie wymienię się – rzucił z uśmiechem, przeciągając rozpięty stanik nad głową Oli. Nie protestowała. Macał piersi, drapał brodawki. Dziewczyna postękiwała coraz głośniej.

    Bożena więcej nie skomentował tego, co zauważyła w półmroku i usłyszała. Wszystkiego i tak nie mogła dostrzec. Obok, w głębi sali, ale za stołem siedział rozwalony na krześle Krzysiek i patrzył w dół. Gdybyś ktoś podszedł bliżej, zobaczyłby klęczącą  między jego nogami Majkę, która powoli robiła loda. Krzysiek dociskał jej głowę.

    – Ciągnij, kurwo, bo jak ciebie zerżnę, to będziesz żebrać o litość! – warknął podniecony. – Musisz zasłużyć. – Chyba niewiele do niej docierało. Po seksie wypiła kilka słabych drinków, ale silne wrażenia płynące z palcówki, wykonywanej drugą dłonią, zdecydowanie dominowały nad innymi bodźcami dopływającymi z otoczenia. Majka sporo już dzisiaj doświadczyła, a w tej chwili była zadowalana na dwóch końcach i tyle przyjemności odczuwanych naraz znowu oszałamiało ją. Teraz nie liczyło się nic innego. Sylwia stała obok i czerpała przyjemność z pieszczot łechtaczki, którą zajmował się Krzysiek.

    Inna para stała oparta o parapet obok Oli z Olkiem, ale bliżej kąta pomieszczenia i namiętnie całowała się. Dziewczyna dłonią grzebała w spodniach partnera, a z rozpiętej bluzki wychylała się naga pierś. Zajęci sobą nie zauważyli ich wejścia. Przy wejściu na zaplecze pracowni naga do pasa długowłosa szatynka opierała się plecami o chłopaka, który stał za nią i całował ją po karku. Dłoń chłopaka, zanurzona pod zadartą spódniczką, poruszała się w jej kroczu. Drugi stał z przodu, całował się z dziewczyną i macał jej pierś, a ona natarczywie przesuwała dłonią po rozporku jego spodni. Z boku stał trzeci chłopak i miętosił jej drugą pierś. Dziewczyna trzymał jego penisa w dłoni i intensywnie masowała. Z jej ust wydobywały się pomruki świadczące o rosnącym podnieceniu. 

    – Kurde, słyszałem, że Milenka lubi wielokąty! Ale tutaj, w szkole? – głośno zdziwił się ktoś na ten widok.

    – Daj spokój, to ostatnia taka dyskoteka. Nie ma się co oszczędzać. A wiesz, kiedy znowu trafisz na takie zaufane grono? – ciszej dodał jego kolega. Nieco dalej od nich, pod oknem, Artur leżał na kocyku w pozycji płodowej i pochrapywał.

    – No, ten chyba śni o mamusi – usłyszeli czyjś teatralny szept. Rozległ się cichy chichot tych, którzy docenili ironię komentarza.

    Andżelika siedziała na krześle przy umywalce. Stopy miała skrzyżowane, jedna szpilka leżała obok nich, a wyprostowane ręce opierała o krawędź umywalki. Właśnie zwymiotowała. Ciężko oddychała. Gośka umyła ją, spłukała treść i asekurowała koleżankę przed kolejną próbą. Na podłodze właśnie postawiła butelkę, z której pociągnęła spory łyk, żeby znieczulić się przy takiej robocie.

    – Już nigdy nie będę pić – cierpiącym głosem obiecywała Andżelika.

    – Jasne, kochana, jasne – kiwała głową Gośka. – Nigdy. Do następnego razu.

    – Chodź z nami – Robert objął zdumioną nauczycielkę w pasie i wraz z przybocznymi zaprowadził za ‘murek’ ze stołów i krzeseł. Świeczek było tutaj znacznie mniej, a na podłodze leżał materac przykryty kocami. Dwóch chłopaków bawiących się z dziewczyną na biurku nauczyciela, przeniosło się na jego drugi koniec, bliżej okien.

    – Ożeż ty…, klimat jak na cmentarzu – zauważył ktoś, rzuciwszy okiem na miejsce przyszłej rozrywki. Miał trochę racji. Świeczki, niektóre spore, pasowały na cmentarz. Były tańsze i wydajniejsze niż inne, więc organizatorzy zabawy wybrali właśnie takie.

    – Następnym razem pan designer sam zaaranżuje wnętrze – ironicznie skomentował opinię inny chłopak.

    – Trzeba było samemu wcześniej przyjść i pomóc. A skoro się nie chciało, to teraz morda w kubeł – doradził ktoś i temat scenografii został zamknięty. Przecież czekały na nich takie wrażenia!

    – Kurwa, taka lacha na nas czeka, a ten świeczki ogląda… – sapnął ktoś cicho na końcu grupy. 

    *

    – Posadźcie panią profesor – polecił Robert kolegom. Kiedy tylko usiadła na kocach, elegancko i zgrabnie składając nogi w bok, spojrzała w górę na uczniów. Już chciała coś powiedzieć, ale  

    – Rozłóżcie ją – padło kolejne polecenie Roberta. Tym razem ton był twardy. To sygnał dla pozostałych. Inni natychmiast nachylili się nad kobietą. Chwycili ją za ręce i nogi, rozciągnęli w bok.

    – Chłopcy, uspokójcie się. Dość tego, proszę – przestraszona, jeszcze próbowała słabo protestować i wyrwać ręce z solidnych chwytów. Bezskutecznie. Ich agresywność i wyczuwalne rosnące pożądanie zaczynały ją przerażać. Ich zdecydowana siła usztywniała ją. Była świadoma, że nie ma szansy w starciu z tak liczną żądną seksu grupą uczniów. Ze zdenerwowania i strachu słowa uwięzły jej w gardle.

    – Niezła z niej dupa – wyrwało się komuś. Nikt nie zareagował. Zaniepokojona nauczycielka przestraszonym wzrokiem rozglądała się, zszokowana natarczywością uczniów.

    – Rozbierzcie ją – polecił Robert, patrząc na kobietę. Nim zdążyła zaoponować, w blasku świeczek zauważyła jeszcze wyciągnięte w jej kierunku zachłanne ręce. Las rąk! W obronnym odruchu zdołała jedynie nieco cofnąć się. Wtedy ktoś za nią nachylił się i zaczął całować ją w usta, przytrzymując głowę. Skutecznie zasłonił całe pole widzenia. Tylko czuła jak czyjeś ręce rozpinają jej bluzkę, inne zamek i guzik spódniczki, jeszcze inne lekko ją unoszą i niecierpliwie ściągają spódniczkę. Próbowała wyrwać się i zaprotestować, ale całujący był silniejszy i wepchnął język w jej usta. Czyjeś silne ręce odwróciły ją na bok, a inne rozpięły stanik. I znowu ułożyli ją na plecach, a stanik został sprawnie zsunięty z ramion, z rąk.

    Teraz leżała naga z rozrzuconymi rękoma i nogami, na których jeszcze miała pończochy i szpilki. Każdą kończynę trzymały dłonie innego chłopaka. Mimo podejmowanych prób, nie mogła oswobodzić ani nogi, ani ręki. Pozostali stali nad nią i patrzyli na opalone, zadbane, szczupłe i nagie ciało nauczycielki. Całujący wycofał się. Różnica wieku i jej nagość przy ubranych chłopaka bardzo krępowały kobietę. Mimo blokady kończyn, jeszcze nie podała się. Próbowała wyrwać się. Naga, starsza od nich, zadbana, bezbronna kobieta nadal szarpała się. Przez to wyglądała jeszcze bardziej ponętnie. Przymknęła oczy, widząc jak ją taksują i komentują wygląd.

    – Fajna pizdeczka.

    – No, i goli się.

    – A jakie ma wary! Będzie za co ciągnąć.

    – Niezłe ciałko. Opalone.

    – Będzie co dymać, oj będzie…

    – Ciekawe, ile fiutów wejdzie w taką pizdę?

    – Patrz, pizda jej sterczy!

    – Gładki brzuszek.

    – I jakie kształtne cycuszki…

    – Pewnie lubi długo jebać się. – Chłopacy głośno przerzucali się spostrzeżeniami i komentarzami, od kiedy nauczycielka leżała bezbronna. Napięcie w grupie i ochota na jej ciało rosły.

    Próbowała poruszyć się, odruchowo zasłonić dłońmi albo nogą nagie łono, ale nie była w stanie uwolnić się z żelaznych uścisków.

    – Proszę, zostawcie mnie. Puśćcie mnie. Nikomu nic nie powiem. Proszę – błagała słabym głosem.

    Ze wstydu i strachu nie potrafiła nawet krzyknąć. Nikt jej nie słuchał. Oglądali ją nagą, bezbronną i bezradną. W milczeniu rozkoszowali się widokiem jej nagiego, opalonego ciała. Przymknęła oczy i czekała na to co nieuchronne. Usłyszała kliknięcie migawki aparatu. Odwróciła głowę w tym kierunku i otworzyła oczy. Oślepił ją kolejny błysk migawki.

    – To na wszelki wypadek, gdybyś zmieniła zdanie i zechciała opowiedzieć komuś o tej przygodzie – wyjaśnił Robert, chowając komórkę do kieszeni.

    Łzy napłynęły jej do oczu. Chciała coś powiedzieć, ale zaskoczona jego zachowaniem, nie potrafiła wydobyć nawet słowa. Zdenerwowana oddychała głęboko, jej piersi unosiły się gwałtownie. Przez chwilę bezgłośnie poruszała ustami. W efekcie jej zachowania tylko falujące piersi nauczycielki przykuły uwagę większości oglądających ją chłopaków.

    – Teraz możecie ją wymacać – rzucił Robert, rozpinając koszulę. Krąg momentalnie zacieśnił się. Każdy, kto mógł klękał na brzegu materaca i zachłannie zaczął obmacywać kobietę. Dotykali jej. Wszędzie i bez żadnych oporów. Należała do nich i chcieli czerpać jak najwięcej przyjemności z posiadania takiej zdobyczy. Byli głodni kobiety i teraz mieli ją w zasięgu ręki. Uległą, piękną, zadbaną i zupełnie bezbronną. Dla nich jej ciało nie miało już żadnych tajemnic. Żądza posiadania takiego ciała powodowała, że stawali się coraz bardziej agresywni. Kolejne niecierpliwe palce właśnie wnikały do pochwy i odbytu. Dotychczas muskane, głaskane brodawki teraz były drapane, ściskane i szarpane. Podniecała ich własna brutalność. Kolejne dłonie chwytały brodawki i ciągnęły je ku górze, aż wygięty tułów nie potrafił złagodzić bólu i z jej ust wydobywał się przenikliwy jęk, wywołując chichot podnieconej grupy. Kolejne dłonie, mniej lub bardziej sprawnie, powtarzały tę zabawę. Ktoś ukląkł za jej głową. Słyszała trzask rozpinanego zamka błyskawicznego, potem zsuwanych spodni. Nad twarzą zobaczyła kołyszącego się, sterczącego penisa. Dwie anonimowe dłonie ścisnęły jej głowę. Członek dotykał czoła, zsunął się i zanurzył we włosach. Chłopak oparł się o podłoże pod jej pachą. Nie była w stanie ruszyć głową. Poczuła kolejne niecierpliwe palce grzebiące w jej pochwie i odbycie.

    – Ilu? Ilu jeszcze? Jak długo to będzie trwać? – myślała zrozpaczona i zaczęła pojękiwać, czując lekkie drżenie ciała. Tak mimo woli reagowała na delikatny masaż łechtaczki następnego anonimowego admiratora jej ciała.

    *

    Julka wprowadziła Damiana na zaplecze i posadziła w fotelu.

    – Szeroko nóżki. – Rozsiadł się w fotelu. Penis sterczał i kołysał się na boki. patrzył z uśmiechem na dziewczynę, która uklękła między jego nogami i zaczęła robić loda. Pod oknem Sylwia z Majką tuliły się i pieściły.

    – Ech, mieć taką do dyspozycji – rozmarzył się. Czuł jak penis reaguje na jej język.

    Nie była natarczywa, ale:  

    – Spokojnie! Nie spiesz się tak – Damian miękkim głosem łagodził jej zapędy. Biodra nieco wysunął za siedzisko, odchylił głowę, przymknął oczy i smakował pieszczoty języka i ust, które aplikowała mu koleżanka. Sięgnął dłonią do jej głowy i zaczął głaskać włosy.

    – Połóż dłonie na oparciach fotela – zadysponowała. grzecznie spełnił życzenie.

    Jeszcze kątem oka zauważył jak Sylwia podeszła, zabrała coś z półki za jego plecami i wróciła do kochanki. Uśmiechnął się na jej widok. Nawet nie spojrzała w jego kierunku.

    – Takie też mógłbym gościć, co jakiś czas, na imprezach. W końcu poznały się u mnie. I przestały mnie odwiedzać – był pewny swej pozycji w klasie wypracowanej właśnie organizowaniem dyskretnych seks-party. Uśmiechnął się na wspomnienie ostatniej zabawy. Zaprosił, dzięki bratu, starszą babkę, starszą niż ich „Rakieta”, taka pod pięćdziesiątkę, i chłopcy jebali kobietę po kilku. Była taka zadowolona! Oni też! Aż penis drgnął w ustach Julki. Jego imprezy cieszyły się sporym powodzeniem. Rodzice zostawiali mu willę na kilka godzin i wracali o 22. Zapraszał z reguły kilkanaście-dwadzieścia osób. Seks stanowił podstawę tych zabaw.

    – Ot, jesteśmy początkującymi swingersami – jak skromnie mawiał o swoich imprezach Damian, wtajemniczając wybrane po szczegółowych analizach i zapraszane koleżanki. Starał się być dyskretny, taktowny. Nigdy nie zmusił żadnej dziewczyny. Jednak przezornie starał się coś mieć na każdą uczestniczkę imprezy, żeby w razie złego humoru, pozostawała dyskretna. Z kolei koledzy wiedzieli o tych seks-party i tylko czekali na zaproszenie! Imprezy odbywały się raz w miesiącu lub rzadziej. Był bardzo ostrożny w doborze uczestników. Klasa maturalna to jednocześnie był jego drugi rok organizowania takich zabaw. Otworzył oczy.

    – Już koniec? – był zdziwiony.

    – Teraz ja, synku – Julka, kiedy tylko mogła, dowodziła.

    – Kto nisko dupę nosi zawsze ma ambicję dominowania. Napoleonka! – prychnął śmiechem, ale tylko w swoich myślach. Nie chciał kolejnej scysji z Julką, a teraz przyglądał się jak siadała na penisie.

    – Oooch! – wyrwało się dziewczynie, kiedy penis zniknął w pochwie.

    – Ale jazda! – poczuł miłe uczucie ciepła, kiedy siadła na nim. Dłonie położyła na przegubach jego dłoni i powoli zaczęła ujeżdżać go. Odchylił głowę, zamknął oczy. Słyszał jakiś ruch obok, ale koncentrował się na seksie. Otworzył oczy, kiedy ktoś dotknął jego przedramienia.

    – Chcesz mocniej? – namiętnie spytała Julka. Nie przerywała ujeżdżania.

    – Co? – spytał i spojrzał na nią. Był zaskoczony i zdekoncentrowany, bo Sylwia z Majką okręcały jego przedramiona kawałkami linki. Julka dalej opierała dłonie na jego dłoniach. I skakała na penisie. – Co? Nie stoi ci? – Julka spytała zdziwiona.

    – Co? Nie! To znaczy ten… Tak! Nie!! Stoi! Chyba czujesz! Dziewczyny, co wy robicie?! – trudno było mu podzielić uwagę. I o to chodziło Julce.

    – Już!

    – Już! – dziewczyny zameldowały o wykonaniu zadania. Miał ręce przywiązane do poręczy fotele. Próby szarpnięcia nic nie dały.

    – Kurwa! Dziewczyny, co jest?! – był przestraszony. To nie wyglądało na żart!

    – Zamknij się, bo spadnę! – Julka zdawała się koncentrować wyłącznie na stosunku. 

    Dziewczyny sięgnęły po kolejne kawałki linki. Do Damiana dotarło nagle, że to ta sama linka, którą wcześniej wykorzystał do skrępowania Julki. Już nie miał złudzeń. Ale dziewczyny były szybkie i zdesperowane. Każda dwa razy owinęła swój fragment linki wokół kostki jego nogi i przywiązała do nogi fotela. Od razu było widać, że omówiły szczegółowo całą akcję. Obie dziewczyny były zasapane, zdenerwowane jego miotaniem się, szamotaniem i wyzwiskami, ale ostatecznie, poradziły sobie! Spocone wyprostowały się. Ciężko dyszały. Spojrzały na siebie z zadowoleniem. Skrępowany chłopak wściekle rzucał się na fotelu.

    – Głowa! – rzuciła Julka. Nie czekając na jej polecenie, Sylwia już trzymała w ręku czarną szmatę, którą Julka miała wcześniej na oczach. Majka położyła dłoń na czole chłopaka i dłonią z całej siły przycisnęła jego głowę do oparcia fotela. Szarpnięcia nie zdały się na wiele. Sylwia okręciła szmatę na szyi Damiana, a obydwa końca przełożyła pod oparciem fotela i zawiązała na podwójny węzeł.

    Julka szybko zeszła z penisa. Uwolniony od ciężaru jej ciała chłopak protestował coraz głośniej. Dziewczyna walnęła go z ‘liścia’.

    – Wrzeszcz, idioto, to wszyscy ci podziękują! – warknęła. – No, wrzeszcz! – prowokowała. – Bardzo proszę – nagle dodała łagodnie.

    Wściekły spojrzał na nią, gwałtownie nabrał powietrza, chciał krzyknąć i od razu zrezygnował, wypuszczając powietrze. I w tym momencie spadł kolejny cios na twarz.

    – O, sorki! Myślałam, że będziesz wrzeszczał. Nie mogłam się doczekać – przyznała nieco skruszona Julka.

    Nie zwracał na nią uwagi. Ciągle szarpał się, próbując uwolnić z więzów.

    – Zamknij mordę, bo byle gównem zaknebluję ci usta i do końca zabawy nie będziesz miał okazji powiedzieć słowa!

    – Kurwa! Puśćcie mnie!! – wrzasnął.

    Julka uderzyła na odlew. Chłopaka zatkało z wrażenia. Majka, z perwersyjną przyjemnością wymalowaną na twarzy, zatkała mu usta dłonią. Zgodnie z ostrzeżeniem, Sylwia przyniosła jakiś brudny ręcznik wiszący koło zlewu na zapleczu. Damianowi na jego widok zrobiło się niedobrze. Uspokoił się. Wszedł Michał, zaintrygowany wrzaskami. Zobaczył skrępowanego kolegę. Widok wywarł na nim wrażenie. Stał z otwartymi ustami.

    – Yyy, ten, yyy… Dziewczyny, bądźcie ciszej, słychać was na piętrze – poprosił spokojnie, wpatrując się w kolegę. Julka odwróciła się gwałtownie.

    – Po pierwsze, ryja drze tylko twój kolega. Po drugie, obiecuję, spełnię twoją prośbę i Damianek będzie już cicho. – Na chwilę umilkła. – Po trzecie, mogę mieć również prośbę do ciebie? – pytanie zadała łagodnym, życzliwym tonem. – No, kuźwa, cukiereczek ze mnie – pomyślała.

    – Co? Nooo, tak. Jasne.

    – Michasiu – zaczęła łagodnym, ciepłym głosem. – Spierdalaj !!

    Przestraszony Michał wycofał się. Rzeczywiście, do końca zabawy z zaplecza nie dochodziły już żadne wrzaski. Sylwia wepchnęła jakąś mniejszą szmatę w usta Damiana. Julka jeszcze przez chwilę patrzyła w miejsce, w którym stał Michał: 

    – Ciebie też dorwę…

    – Dziewczyny! Czas na zabawę z naszym ciachem! – Majka nie mogła się doczekać.

    – Ty chuju! Wiesz, co to jest dyskrecja?! – wściekła Sylwia szeptała, patrząc na Damiana i pchała butelkę w jego odbyt. – Zadałam pytanie, pizdo! – wcisnęła głębiej aż zawył. Majka wyjęła knebel.

    – Tak, wiem! – odpowiedział płaczliwym tonem. Cierpiał.

    – Tak?! To czemu rozpowiadasz o mnie i o Majce?! Tak wygląda dyskrecja na twoich imprezach?! Kto ci pozwolił, kurwo jebana?!! – W odpowiedzi na gwałtowny ruch Sylwii butelką, zawył tak głośno, że Majka szybko zakryła mu usta dłonią. Bezradnie bulgotał.

    – Faktycznie, kurwa jebana. Butelką – zaśmiała się Julka.

    – Brawo, Majka! Może jeszcze zatkasz mu nos? – Sylwia była dumna z refleksu kochanki. 

    – Z przyjemnością – uśmiechnęła się słodko do partnerki, a po kilkunastu sekundach chłopak zaczął, jak w konwulsjach, rzucać się na fotelu. Cofnęła dłonie i zanim wykonał drugi głęboki oddech, wetknęła szmatę w usta. Julka sięgnęła po swoją komórkę.

    – Czas uwiecznić niezapomniane chwile naszego chłoptasia – rzekła do koleżanek z uśmiechem. – Może masz ochotę na wspólne fotki i zabawy z jakimś chłopcem? – troskliwie zapytała Damiana. Chłopak kręcił przecząco głową. – Niee? Czyli jeden to za mało, parówo? Och, zawsze byłeś taki rozpasany! A preferujesz blondasków czy brunetów?

    *

    Z upływem czasu pieszczoty chłopaków stały się mniej natarczywe, delikatniejsze. Właśnie Bożena czuła język na jednym sutku. A teraz kolejny na drugim. Brodawki zaczynały sterczeć. Stawały się twarde. Dłonie na chwilę puściły głowę, a penis zaczął miotać się nad jej głową. Ktoś unosił jej głowę i podkładał pod nią koc zwinięty w wałek. W półmroku widziała, co z nią robią. Nie była w stanie policzyć, ilu uczniów nad nią stało. Nie chciała nawet wiedzieć. Z penisa spadło kilka kropel śluzu na jej czoło i policzek. Wzdrygnęła się, a penis wszedł w jej usta, zanim zdążyła zamknąć je. Chłopak zaczął posuwać ją w usta. Nad kroczem pochylił się chłopak z opuszczonymi spodniami i majtkami. Jego członek sterczał, obciągnął skórę, główka lśniła. Palcami dotknął łechtaczki, bez oporu włożył dwa palce do pochwy i powoli ruchał ją. Spojrzała na sufit. Czekała. Penis w ustach wchodził coraz energiczniej i głębiej. Gromadzące się w ustach śluz i ślina tworzyły charakterystyczny odgłos mlaskania. Przy ruchach penisa część tej mieszanki ściekała kącikiem ust. Drugi kochanek wyjął palce z pochwy i zaraz poczuła jak w nią wchodzi. Penis z ust wyskoczył.

    – Nie, proszę, nieeee! – jęknęła i szarpnęła ciałem. Jeszcze raz. Zaczęła rzucać głową na boki. Ucisk na kończyny zwiększył się, czyjeś ręce przycisnęły jej tułów. Poczuła wytrysk spadający na koc obok głowy. Kilka kropel osiadło na policzku.

    – Spokojnie, dam radę – sapnął podniecony Robert i wszedł do końca.

    Poczuła materiał koszuli muskający jej brzuch. Zadrżała. Chłopak wycofał penisa i znowu wepchnął do końca. Mimo woli westchnęła. W tym momencie chłopak, który wytrysnął obok głowy, wytarł mokry członek o jej policzek. – Jeszcze wrócę. Bądź miła dla innych – szepnął, pogłaskał ją po włosach i wstał.

    Robert zaczął miarowo ruchać ją. Rozluźniła się, uspokoiła. Patrzyła na jego koszulę, na twarz. Wyraz jego twarzy nie zdradzał emocji, ale kochanek szalał w pochwie. Uderzał miarowo, ale coraz mocniej, raz w jedną, raz w drugą ściankę, trafiał w macicę. Czasami zmieniał rytm: zwalniał i nagle przyspieszał. Uderzał mocniej i wykonywał kilka wolnych, łagodnych pchnięć, żeby za chwilę uderzyć z całą siłą. Nieświadomie napięła mięśnie, ciało lekko wygięła się w łuk, eksponując piersi ze sterczącymi brodawkami. Podniecenie obserwujących również rosło. Widziała obmacywane piersi, całowała się z kimś. Robert znowu uderzał jak młot. Dwa ostatnie uderzenia były potężne.

    – Jeeeesssst – usłyszała napięty głos chłopaka i poczuła jak wypełnia ją strumieniem spermy. Kochanek znieruchomiał i po chwili, ponaglany niecierpliwym szeptem innych, wyszedł z niej. Ciężko oddychała. Była bliska orgazmu. Na chwilę zapomniała, gdzie jest. Ciśnienie powoli spadało i mgła przed oczyma ustąpiła. Wtem zobaczyła nagi tors innego chłopaka. Po chwili poczuła jak wchodzi w nią. Prawie od razu zaczął ją miarowo jebać. Inni dalej ją obmacywali. Ich dotyki już nie drażniły. Nie bolały. Zaczęły sprawiać przyjemność.

    – Obciągnij, ale do końca – to Robert ukląkł przy jej głowie, odchylił ją nieco w bok i wsadził kobiecie mokry od spermy i śluzu członek w usta. Nawet nie zdążyła zaprotestować. Chyba już nie chciała. Posłusznie zaczęła go obciągać. Na policzku przylegającym do koca poczuła wilgoć. Domyśliła się, że to sperma chłopaka, który spuścił się koło jej głowy.

    Spółkujący z nią, podobnie jak poprzednik, opierał się na rękach przy jej tułowiu. Czasami patrzył na penisa jak penis znika w jej pochwie, a czasami, z uśmiechem, na jej twarz. Nie znała go. Obawiała się, że jest z technikum. Robert jakby czytał w jej myślach.

    – Spokojnie, skup się na zabawie. Nikt nie dowie się o naszym spotkaniu. Potrafimy milczeć. Prawda, koledzy? – Ciężkie spojrzenie skierowane na rówieśników otaczających nagą nauczycielkę, mimo półmoroku, wywołało szmer gorliwych potakiwań. Wszyscy niecierpliwie czekali na swoją kolej. Widziała wypukłości w kroczu ich spodni. Kilku oczekujących już zdjęło ubranie i obmacywali ją ze sterczącymi członkami. 

    Tylko ten, który ruchał ją, nic nie mówił. Nagle zatrzymał się. I za chwilę poczuła strumień spermy. Kiedy zadowolony sapał, z ociąganiem wyjmując sterczącego penisa z pochwy, poczuła jak część spermy spływa między pośladkami. Zadrżała z podniecenia. Słyszała jego kolegów. Ponaglali go.  

    *

    Cdn.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Tomnick
  • Wakacyjne stopki cz2.

    – Co ty robisz?! – zawołała Oliwia w tej niecodziennej sytuacji.
    – Ja tylko… – i w tym momencie zamilkłem.
    “Ja tylko wącham twoje buty, bo uwielbiam ten smród” – czy tak właśnie miałem odpowiedzieć? W tamtym momencie miałem zbyt wiele myśli, żeby jakkolwiek dokończyć.
    Nastąpiła niezręczna cisza. Oboje się sobie przyglądaliśmy. Wciąż się zastanawiałem czy najpierw mnie wyśmieje czy najpierw wyrzuci z domu ? Czy opowie o tym wszystkim czy tylko swoim “psiapsiółom”?
    – Więc lubisz stopy, co? – zaczęła
    – Tak – wypowiedzenie tych trzech liter było dla mnie ciężkie, z jednej strony jest to mój fetysz, z drugiej wiele osób go nie rozumie a wręcz wyśmiewa. Chociaż wiedziałem że ona też go ma, nie wiedziałem jak zareaguje.
    – Czy chciałbyś moje… – przerwała jakby czekając na coś
    -… stopy? – dokończyłem
    – Co z nimi zrobisz? – kontynuowała
    – Co tylko zechcesz – odparłem
    – Wszystko?
    – Wszystko!
    W tym momencie zdjęła klapki i zaprosiła abym poszedł z nią do jej pokoju.
    Pokój ten był malutki. W lewym jego rogu stało łóżko, przed którym był stolik, który Oliwia przesunęła. Jakby robiąc miejsce na coś. Usiadła na łóżku opierając plecy na ścianie obłożonej poduszkami. Ja nie do końca znając jej zamiary stanąłem przed łóżkiem w okolicach w których stał wcześniej stolik.
    – Czy na pewno zrobisz z nimi wszystko?
    – Co tylko zechcesz – powtórzyłem
    – Wiesz dzisiaj był bardzo męczący dzień. Wymasuj mi je.
    Posłusznie wypełniłem te zadanie. Wziąłem w dłonie jej brudną od potu stopę w białej podkolanówce. Tak jak podejrzewałem – była cała mokra. Zupełnie jakby moja przyjaciółka postanowiła przed powrotem do domu wziąć prysznic w ubraniach. Masowałem spokojnie, zacząłem od okolic pięty, aż coraz wyżej i wyżej. W okolicy palców, tuż nad śródstopiem spojrzałem na Oliwię. Miała serdeczny uśmiech na oczach i przymknięte oczy. Szybko podsunęła mi drugą nogę i powtórzyłem czynność. W ataku śmiałości zapytałem:
    – Czy mogę powąchać?
    – Ale one śmierdzą – odrzekła
    – No właśnie – odpowiedziałem posyłając jej szeroki uśmiech, który szybko mi odwzajemniła. Podstawiła mi swoją prawą stopę pod nos. Od razu utonąłem w niezwykle silnej woni potu połączonego z… Tak jak już mówiłem w poprzedniej części serem – serio, nie potrafię tego inaczej opisać to trzeba samemu poczuć. Wąchając stopy w podkolanówkach mojej przyjaciółki czułem się jak ryba w wodzie. Smród, który wielu by odstraszył mnie i jak szybko spostrzegłem Oliwię podniecał. Tylko fetyszysta może to zrozumieć. Dla fetyszysty zapach stopy, szczególnie damskiej, spoconej, zmęczonej po całym dniu jest mniej więcej jak zapach świeżo skoszonej trawy albo zapach świeżo po wiosennym deszczyku, każdy chcę takich kojących zapachów więcej… Ja też:
    – Oliwia… Emmm… Czy mogę zdjąć podkolanówkę?
    – Pewnie – odparła tonem jakby tylko czekała na te pytanie.
    Zdjąłem, powoli odsłaniając opaloną nogę, aż wreszcie zdjąłem ja całkowicie. Jej stopa była średniej wielkości z wręcz żółtym śródstopiem jej palce oraz piętą były prędzej pomarańczowe. Chociaż może nie do końca w tym momencie bo między palcami i trochę poniżej tego zostało trochę z podkolanówki. Jakieś pojedyncze paprochy przyczepiły się, kurczowo trzymając się jej stopy.
    Zdjąłem zaraz podkolanówkę z jej drugiej stopy, która się okazała jeszcze bardziej brudna (czytaj. Jeszcze bardziej podniecająca). Przybliżając nos do jej stóp uderzyła mnie woń tak silna, że nigdy wcześniej nic tak mocno mnie nie zatrzęsło, oczywiście w sferze stóp. Zapewne wiele osób powie “jakby się myła, to by tak nie śmierdziało”. Sprawa wygląda w ten sposób, że bierze ona prysznic dwa razy dziennie, więc zapach ten był nietrwały. Wąchając jej stopę starałem się ocierać ją o twarz, aby ten wilgotny pot został na mym nosie, bym czuł go więcej i dłużej. Wąchałem piętę śródstopie i między palcami, gdzie kochana Oliwka pobiła rekord pod względem zapachu (czytaj. Smrodu).
    – Poliż – rzuciła do mnie Oliwia
    Bez chwili zastanowienia odparłem – Dobrze!
    Wyciągnąłem język i zacząłem rozkosze. Najpierw delikatnie musnąłem piętę, później zacząłem piąć się w górę stopy ze swoim językiem, aby poczuć charakterystyczny smak. Będąc w okolicy śródstopia moje kubki smakowe wraz ze zmysłem węchu dały informacje do mózgu – “marzenia się spełniły”. Słony smak był tutaj aż nadto wyczuwalny. Szybko dojechałem językiem do palców. Zacząłem kręcić nim, między palcami Oliwki, połykając przy okazji paprochy z podkolanówek i jakby ziarenka piachu, to wszystko skąpane w smrodzie jej przepoconych stóp. Zacząłem ssać palce, najpierw tylko duży a następnie wszystkie, popychając przy okazji stopę głębiej, do tego stopnia, że w momencie kulminacji miałem prawię połowę jej stopy w ustach. Kiedy odstawiłem mokrą od potu prawą stopę i zabierałem się za lewą, dostałem kolejne polecenie:
    – Mógłbyś się położyć przed łóżkiem?
    – Oczywiście – odrzekłem po czym wykonałem polecenie.
    Kiedy położyłem się, Oliwia usiadła na łóżku tak, że jej stopy zwisały z łóżka. Położyła mi lewą stopę na twarzy i zaczęła nią kręcić, wiercić i ocierać, była przy tym tak szybka, że nawet nie wystawiałem języka, bo bałem się że mi coś z nim zrobi. Za chwilę wstała i kładąc swoją prawą stopę koło mojej głowy, nadepnęła mi lewą na twarz. Nie wyciągałem języka ponieważ smród tej stopy był znowu silny, kiedy zaczęła kręcić stopą w lewą i prawą jakby wycierając pot w moją twarz, poczułem smrodek tak wyraźny, że nigdy go nie zapomnę. Kiedy na chwilę podniosła stopę z mojej twarzy, ja wciąż ją czułem, wytarła cały pot w mój nos, dzięki czemu ciągle ją czułem.
    – Wyciągnij język. – powiedziała.
    Bez słowa wypełniłem jej “rozkaz”. Zaczęła wtedy wycierać swoją stopę w mój język. Teraz to ona królowała i robiła że mną co chciała. Raz lizałem między palcami innym razem brałem do buzi palce po to by za chwilę robić to samo z piętą. Robiliśmy to tak długo, aż z jej stopy zniknęły wszystkie brudy i cała pokryła się śliną. Kiedy skończyliśmy, Oliwcia postanowiła sprawdzić chyba moją wytrzymałość, gdyż weszła na mnie depcząc mnie, chodząc sobie po mnie i wycierając swoję stópki. Po niecałej minucie zeszła i usiadła na łóżko, ja wstałem i usiadłem obok niej.
    – To było wspaniałe – zacząłem
    – Naprawdę ci się podobało? – odparła niedowierzając.
    – Mam fetysz na stopy, dla mnie to było spełnienie marzeń – wyznałem
    – Ja też mam, ale nigdy nikomu nie mówiłam…
    – Skoro oboje mamy to może jeszcze będziemy powtarzać…to –
    – A będziesz chciał? – zapytała
    – Oliwcia… o każdej porze dnia i nocy, no i oczywiście jeżeli ty też będziesz chciała.
    – Będę chciała! – odpowiedziała jakby krzycząc ze szczęścia
    Nic nie odpowiedziałem. Po prostu w pół objęci włączyliśmy sobie film na jej laptopie. Oboje oczywiście dotrzymywaliśmy tego co powiedzieliśmy przy większości naszych spotkań.

     

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    M.W

    Jezeli chcecie więcej, piszcie 😉

  • Rodzinnie II

    Obudził mnie pulsujący ból w głowie – zapewne wynik wypitego wieczorem wina, czułem się nieco zdezorientowany, alkohol zdaje się nadal krążył  w moim organizmie. Rozejrzałem się po sypialni i przypomniałem sobie wydarzenia sprzed kilku godzin. Obok mnie leżała mama zwrócona do mnie plecami, jej pośladki przylegały do mojego biodra, głowa spoczywała na torsie ojca, wszyscy byliśmy nadzy. Mój penis, niczym nie skrępowany prężył się w porannym wzwodzie. “Uciec jak najdalej z tej niezręcznej sytuacji – pomyślałem. O ile wczoraj wieczorem podniecenie i alkohol przełamały wstyd to teraz czułem zażenowanie tym wszystkim.

    Jak zareagują rodzice gdy mnie zobaczą?

    Postanowiłem jak najszybciej opuścić sypialnię rodziców i pewnie bym to zrobił, gdyby….  nie widok wypiętych w moją stronę pośladków mamy, jak zdjęcia wróciły wspomnienia wieczoru kiedy widziałem je wypięte i wchodzącego pomiędzy nie ojca.

    Nie wiem, czy podniecenie można mierzyć w jakiejkolwiek skali, ale moje w tym momencie osiągnęło zenitu do naprężonego członka doszło uczucie nieziemskiego napięcia w jądrach.

    Podobno z mężczyznami jest tak, że jednocześnie potrafią myśleć tylko jedną głową – jeśli krew spływa do tej mniejszej na dole nie można mówić o rozsądku. Niewątpliwie tak było i w tym przypadku. Odwróciłem się w stronę tego pięknego tyłeczka i delikatnie poruszając biodrami wodziłem penisem po linii między pośladkami. Napletek poruszał się delikatnie po żołędziu a mi było naprawdę dobrze. Mama mruknęła przez sen i jeszcze mocniej wypięła się w moją stronę. Nie sądzę żeby miała świadomość, kto był sprawcą tych pieszczot. Teraz wodziłem już nie po pośladkach, ale po wargach sromowych wilgotnych od płynów jej i ojca. Nie mogłem się powstrzymać. Złapałem go i wprowadziłem główkę pomiędzy gniazdo ciepła i wilgoci wodząc nim w górę i w dół pomiędzy wargami.

    Czy mi się tylko wydawało, czy wypięła się jeszcze bardziej zachęcając do dalszej penetracji?

    Nie miało to znaczenia – rozsądek przegrał z podnieceniem. Wsunąłem się w nią centymetr po centymetrze, bez najmniejszego oporu. Możliwie jak najdelikatniej, by ich nie obudzić poruszałem biodrami. Uniosłem się na łokciu, by mieć ogląd sytuacji. Mama jeszcze spała, tak sądzę, widać jednak było, że sprawiam jej przyjemność. Rękę, którą trzymała na ojcu wodziła po jego brzuchu, a kiedy natrafiła na penisa zaczęła go pieścić. Jej oddech stawał się coraz szybszy.

    Otworzyła oczy, zdaje się, że chyba dotarło do niej, że trochę za dużo tych fiutów jak na jedną sypialnię. Ja jednak nawet na mikrosekundę nie zaprzestałem swojej pracy. Nie było takiej opcji. Przełożyła rękę dotykając mojego biodra, co odczytałem jako zachętę do dalszej penetracji. Ona tym czasem wróciła do pieszczenia ojca. Kiedy jego ojciec nabrzmiał nieco wzięła go do ust. Dla mnie to było za wiele, jeszcze trzy ruchy i moim podbrzuszem targnął skurcz. Nawet nie pomyślałem o tym, że mógłbym szczytować na zewnątrz, fale uderzały jedna po drugiej a ja wlewałem spermę we własną matkę. Opadłem na poduszkę nadal przylegając do niej mocno, kiedy mój penis zwiotczał sam wysunął się z niej wraz ze strugą białego płyny. Mama uniosła się i pochylając nad moim uchem  wyszeptała

    – możesz być z siebie dumny, a teraz uciekaj do siebie tygrysie – rozkazała.

    Kiedy wychodziłem z łóżka mam dosiadła w rozkroku śpiącego ojca wprowadzając w siebie jego fiuta.

    Kiedy odwróciłem się w drzwiach sypialni widziałem pomiędzy jego szeroko rozłożonymi nogami białą strużkę mojej spermy ściekającą po jądrach.

    -No nic, chyba jednak powinienem zostawić ich samych – pomyślałem i ciągle nagi udałem się pod prysznic.

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Paweł Kruchy
  • Rodzinnie III

    Od tego momentu moje relacje z rodzicami weszły na inny wymiar. Po pierwsze zaczęli traktować mnie jak dorosłą osobę. Po drugie sytuacja podobna do tej jak pamiętnego wieczoru nigdy się nie powtórzyła i nikt nawet nie wspomniał, ale coś wisiało w powietrzu. Na przykład to co wydarzyło się w jacuzzi….

     

    Zwyczajem w naszym domu było wspólne saunowanie, w piątki, lub soboty wieczorem ojciec odpalał saunę, która znajdowała się w naszym ogrodzie i spędzaliśmy tam wieczór, na wspólnych pogaduchach.

    Tak był i tym razem, to był chyba październik lub listopad, bo wieczór był już zimny. Siedzieliśmy całą rodziną w saunie rozmawiając o wszystkim i o niczym co jakiś czas ktoś zmęczony gorącem wychodził na chwilę by się schłodzić.

    Po saunie rytuałem było jacuzzi, które bardzo lubiłem, szczególnie w takie zimowe wieczory. Nim wyszliśmy całą rodziną z sauny mama poprosiła mnie bym przyniósł jej i ojcu po lamce białego wina, mrugając do mnie porozumiewawczo, co zrozumiałem jako przyzwolenie do poczęstowania się przy rozlewaniu. Układ był jasny, nie mogłem spożywać alkoholu przy młodszym rodzeństwie. Ochoczo wykonałem polecenie wypijając, przy rozlewaniu do kieliszków co najmniej dwa kieliszki wina duszkiem. Więc gdy doszedłem do jacuzzi już nieźle kręciło mi się w głowie zarówno z powodu wcześniejszego saunowania, ale myślę, że przede wszystkim z powodu wina. W związku z tym że nie ubierałem się po wyjściu z sauny całą operację wykonywałem nago ciesząc się chłodem okalającym spocone ciało.

    Wsunąłem się do ciepłej wody obok mamy. Paweł i Ania zajęli miejsca naprzeciw. Zamroczony winem odchyliłem głowę do tyłu i pozowliłem bombelką pieścić moje nagie ciało zapadając w błogi półsen. Po jakimś czasie poczułem rękę pieszczącą wewnętrzną stronę mojego uda i śmiało zmierzającą coraz wyżej, pieszcząc moje jądra i z powrotem zmieerzającą w kierunku uda. Nie musiałem otwierać oczu by wiedzieć, że to mama siedząca po mojej prawej stronie.

    – weż go do ręki pomyślałem – bo mój wojownik stał już gotowy do walki, ale ona  z premedytacją omijała tą część mojego ciała.

    Nie to nie – pomyślałem. Tak się bawić nie będziemy. Zaraz trzeba będzie wyjść i ani myślę występować z potężnym wzwodem. Obróciłem się do wszystkich tyłem, bąbelki masowały mój brzuch a ja postanowiłem się odwdzięczyć i zacząłem wodzić prawą ręką pod wodą po udzie mamy.

    Paweł i Ania siedzieli w wodzie kilka centymetrów dalej nie świadomi tego co się dzieje po naszej stronie ogromnej wanny.

    Zerknąłem na mamę – leżała z przymkniętymi oczami – widać było że jest jej dobrze, zacząłem więc pieścić coraz wyżej zmierzając do jej krocza, a kiedy tam dotarłem zastałem inną rękę… to był tata. Nasz wzrok spotkał się ponad głową mamy. Wycofałem się starając się by rodzeństwo nić nie zauważyło.

    – jak się bawicie dzieciaki? – zapytała mama – bo ja wybornie – dopowiedziała rozleniwionym tonem.

     

    Innym razem gdy szykowałem się w sobotę wieczorem do wyjścia z kolegami ktoś zapukał do drzwi łazienki.

    –Adam, otwórz to pilne….

    Super – trzy łazienki w domu ale pilne rzeczy trzeba załatwiać akurat w tej w której ja jestem.

    Owinąłem się ręcznikiem i odblokowałem zamek drzwi. Do środka wślizgnęła się mama a za nią ojciec.

    – Chłopaku, jesteś już facetem trzeba coś zrobić z tym mysim zarostem na twojej twarzy – zawyrokował ojciec.

    Wziął swoje przybory do golenia. Nałożył mi piankę do golenia i zaczął golić delikatnymi ruchami, tłumacząc jak używać maszynki. Mama siedziała na sedesie przyglądając się temu wszystkiemu, gdy pozwolił mi skończyć się golić nałożyłem na twarz sporą ilość jego wody po goleniu. W tym czasie zamienili się miejscami. Ojciec usiadł na toalecie a mama jednym ruchem zsunęła mi ręcznik z bioder

    – tam też trzeba dbać o wyglad – powiedziała zerkając w dół.

    Wzięła do ręki trymer ojca do przystrzygania brody i uklękła naprzeciwko mnie. Oparłem się  pupą o umywalkę a ona zaczęła przystrzyganie, kiedy wzięła do ręki mojego członka by przystrzyc trudno dostępne miejsca ten momentalnie zareagował wykazując gotowość do dalszych zajęć. Ona jedna tym nie przejętea dokończyła przystrzyganie zostawiając małą kempkę krótkich włosków i posmarowała miejsce operacj balsamem.

     

    Sam nie wiedziałem jak mam rozumieć zachowanie rodziców. Chętnie powtórzyłbym z nimi łóżkowe zabawy, ale przecież to nie jak powinienem wychodzić z inicjatywą, bo niby jak. Z drugiej strony jak miałem rozumieć to co zdarzyło się w jacuzzi, łazience i kilku temu podobnym sytuacjom?

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Paweł Kruchy
  • Rodzinnie IV

    Kilka razy w roku nasi rodzice wyjeżdżali służbowo na kilka dni. Kolejny taki wyjazd wypadł pod koniec czerwca. To były ostatnie dni szkoły – ten czas gdy oceny już wystawione a wszycy myślą o wakacjach. Miało ich nie być prawie dwa tygodnie. Przekazali mi kartę Visa, i przykaz bym opiekował się bliźniakami. Ania i Paweł mieli już po 16 lat, każe z nich żyło w swoim świecie, opieki nie wymagali, wręcz jej sobie nie życzyli, więc nie było to jakieś wielkie wyzwanie. Zasada była jedna – żadnych imprez w domu. Nikt jednak nie powiedział, że na imprezy chodzić nie wolno. Więc gdy nadszedł piątkowy wieczór wziąłem prysznic, wbiłem się w najlepszą koszulę i udałem się do Kacpra.

    Impreza okazała się jednak niewypałem, kiedy przyszedłem wszyscy byli już mocno wstawieni a gospodarz był w bardzo złym chumorz, ponieważ ktoś rozbił ulubiony wazon jego mamy, podobno cholernie drogi. Wypiłem więc piwko i zabrałem się do domu. Po wyjściu z taksówki, pomyślałem, że zapalę jeszcze papieroska na tarasie, przeszedłem więc na tył domu. Przez duże, tarasowe okno widać było nasz salon oświetlony jedynie światłem telewizora. Moje młodsze rodzeństwo oglądało film…. Porno.  Nieźle się dzieciaki bawią. Obydwoje z przejęciem wpatrywali się w ekran wielkiego telewizora, wymieniając jakieś uwagi, których nie mogłem usłyszeć.

    Paweł jedynie w spodniach dresowych. Ania w spodenkach i luźnej bluzce – stroju w którym miała zwyczaj spać. W kroczu mojego brata widać było wyraźne wybrzuszenie. Uniósł biodra i zsunął dresy, nie miał majtek a jego naprężony członek uderzył w podbrzusze. Zaczął go powoli masować. Siostra udawała, że nie patrzy, widziałem jednak, że zerka kątem oka na to co robi brat, który w pewnym momencie przerwał i coś do niej powiedział. Uniosła się i stanęła naprzeciw niego, widać było, że trochę się wacha. Paweł zsunął jej spodenki, które opadły do kostek, na wysokości twarzy miał kępkę jej włosów łonowych, zaczął nieśmiało się nimi bawić. Pieścił jej brzuch i pośladki, nie bardzo jednak wiedział jak się za to zabrać, bo Ania przyklęknęła na podłodze i zaczęła przyglądać się jego stojącemu fiutowi. Powiedział coś do niej a mina wskazywała, że zachęca do większej śmiałości. Dziewczyna zaczęła zapoznawać się z jego anatomią, wodząc ręką po członku przyglądała się napletkowi zakrywającego i odrywającego nabrzmiałego żołędzia. Zsunęła rękę na jądra, jakby sprawdzając ich wielkość i twardość. Gdy ponownie wróciła do penisa złapała go już pewniej. Rytmicznie, ale niezbyt szybko zaczęła wodzić ręką od czubka po sam trzon. Na wynik tej pracy nie trzeba było długo czekać, Paweł wystrzelił. Siostra niespeszona nadal trzymała fiuta kierując kolejne porcje spermy na brzuch brata, skurcze jeszcze bardziej uwidaczniały jak jest umięśniony.

    Gdy ostatnia porcja znalazła swoje ujście Ania przejechała palcem po torsie brata mocząc go w białym płynie. Wsadziła go do ust, smakując jakby to był krem z tortu. Paweł chyba nawet tego nie zauważył, leżał z przymkniętymi oczyma. Gdy się wyprostował powiedział coś do siostry patrząc wymownie na jej cipkę, ona jednak pokręciła głową, pocałowała go w policzek podniosła z ziemi swoje majtki i poszła na górę zostawiając go nagiego. Jego głowa ponownie opadła w zagłówek tapczanu.

    Odczekałem chwilę i najciszej jak potrafiłem otworzyłem drzwi tarasowe.

    ¾     Nieźle się młody bawisz

    Na ekranie ciągle leciał film na którym jądra odbijały się o czyjeś piękne pośladki. Poderwał się zdenerwowany nie wiedząc czy najpierw wyłączyć telewizor czy ubrać spodnie. Stałem z rozbawionym wyrazem twarzy patrząc jak się miota.

    – Widzę, że już po wszystkim – zerknąłem wymownie na jego mokry brzuch, sperma zaczęła spływać w kierunku jego włosów łonowych – zapraszam więc na papierosa

    Sięgnął po spodnie.

    – Zostaw to – warknąłem sam nie wiedząc czemu.

    Na tarasie poczęstowałem go papierosem. Usiedliśmy w fotelach ogrodowych naprzeciw siebie.

    Sprawiało mi dziwną przyjemność oglądanie nago z dowodem winy na brzuchu, nie było widać, żeby krępował się nagością, często widzieliśmy się nago. Głupio mu było, że znalazł się w takiej sytuacji i bał się chyba o to czy widziałem Anię. Nie zamierzałem się przyznawać, jaką przyjemność sprawiło mi ich oglądanie. I miałem nadzieję, że jeansy dobrze ukrywają moje podniecenie.

    – Czy ty chłopaku jesteś poważny? Co by było, gdyby Anka cię nakryła? Nie możesz trzepać przed laptopem u siebie w pokoju, jak każdy normalny człowiek?

    – Tak jakoś wyszło, powiedział ze spuszczoną głową.

    Nic nie powiedziałem. Gdy skończył palić poszedł do domu w salonie podniósł z podłogi swoje spodnie i nagi udał się na górę. Kiedy zostałem sam rozpiąłem spodnie, musiałem rozładować napięcie, po tym wszystkim co zobaczyłem. Zacząłem również kombinować co zrobić by powtórzyć zabawy rodzeństwa, tym razem z moim udziałem.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Paweł Kruchy
  • Rodzinnie V

    Bliźniaki wyjechały do dziadków pomóc w pracach wokół domu, wrócić miały dopiero następnego dnia po śniadaniu
    Usłyszałem łoskot zbyt otwieranych drzwi, to mam wróciła ze spotkania z koleżankami. Oglądałem telewizję w salonie, weszła stanowczo zbyt chwiejnym krokiem i usiadła obok mnie.
    – Uf, ale się dobrze bawiłam, mógłbyś mamusi nalać wody do wanny?
    – Jasne
    Poszedłem do góry i nalałem wody do wanny. Myśląc jednocześnie – jeśli to się nie uda dzisiaj to nigdy.
    – Gotowe, zapraszam
    Mam weszła do łazienki, nie usłyszałem trzasku zamykanych drzwi. Plus dla mnie. Dałem jej chwilkę, lubiła długo leżeć w wannie pełnej piany. Zszedłem na dół i przygotowałem dwa potężne drinki whiski z colą. Rozebrałem się u siebie w pokoju i wślizgnąłem do łazienki.
    – Mamo mogę się szybko wymyć?
    – Wskakuj – odparła leniwie
    Położyłem dwie szklanki na obrzeżu wanny, gdy usłyszała ich brzdęk uchyliła oczy
    – Wiem co kombinujesz rycerzu, ale bez zgody taty nic z tego.
    Jasne, pomyślałem, tak długo nie miałaś faceta, że pewnie potrzebujesz tego tak samo jak ja. Uśmiechnąłem się jednak tylko i podałem jej drinka, którego proporcje dobrałem odpowiednio na potrzeby sytuacji. Sączyliśmy drinki, nasze nogi stykały się pod pianą w dużej wannie i widziałem, że mamie jest coraz bardziej błogo, pod wpływem alkoholu i ciepłej wody odpływała coraz bardziej. Wyszedłem z wanny, wytarłem się ręcznikiem zgasiłem główne światło w łazience i zapaliłem to przy lustrze.
    – Pora wyjść, droga pani.
    – Masz rację, podaj mi szlafrok, proszę.
    Kiedy wyszła z wanny zacząłem ją wycierać. Stała z przymrużonymi oczyma. Gdy była w miarę sucha pomogłem założyć jej szlafrok i odprowadziłem do sypialni.
    Gdy dotarliśmy do łóżka nawet nie zamierzałem szukać jej koszulki nocnej położyłem mamę i przykryłem kołdrą, sam nagi położyłem się obok. Leżała na boku zacząłem gładzić jej gładką skórę na pośladkach, ramieniu.
    Przylgnąłem biodrami do jej wypiętej pupy.
    – Adam proszę powiedziała szeptem, lecz wypięła się jeszcze bardziej.
    Tak myślałem, potrzebujesz tego, tak samo jak ja. Tygodnie bez ojca musiały dawać się jej we znaki. Obróciłem ją na plecy, rozchyliła nagi a ja zacząłem pieścić językiem jej cipkę, jęknęła i chwyciła mnie za włosy przyciskając do łona i prężąc biodra. Bardzo szybko wszędzie zaczęło być pełno jej soków, spływały w dół po jej pośladkach a ona ciągle przyciskała mnie do swojej cipki. Wspiąłem się wyżej i zacząłem ocierać się członkiem o jej wilgotną i ciepłą szparkę. Wszedłem jednym długim pchnięciem. Posuwałem ją najmocniej jak umiałem, wynagradzając sobie te wszystkie dni postu. Mama leżała pode mną z rozłożonymi nogami, zamkniętymi oczami, pojękując cicho.
    Tak to nie będzie, pomyślałem, jutro udasz, że nie pamiętasz co się stało, albo zrzucisz wszystko na alkohol. Wyszedłem z niej, i przeniosłem się z naprężonym członkiem nad jej głowę. Otworzyła oczy, patrząc wyczekująco na mnie. Spojrzałem wymownie na swojego nabrzmiałego żołnierza mokrego od jej soków. Dwa razy nie trzeba był jej powtarzać zaczęła go ssać i musicie mi wierzyć znała się na tym, po chwili nawet moje jądra były mokre od jej śliny. Teraz to ona przejęła inicjatywę pchnęła mnie tak że opadłem na plecy weszła na mnie okrakiem i zaczęła ujeżdżać, powoli, niemal po sam koniec fiuta, po to by za chwilę opaść na niego z impetem. Nie odpowiadało mi takie wolne tępo, ale rekompensowałem je sobie zabawą jej piersiami, które falowały przed moimi oczami, całowałem je, ugniatałem, ssałem sutki, z takim zapałem, że bałem się czy sprawiam jej ból. Jednak na twarzy widać było jedynie rozkosz. Poczułem jej skurcze na członku, przestała się kontrolować, dobrze, że bliźniaków nie był w domu, bo jęki z pewnością by ich obudziły. To był dla mnie jasny sygnał, wystrzeliłem w jej wnętrze potężne salwy spermy. Mama opadła na mnie i wyszeptała mi do ucha
    – Dziękuję kochanie
    Wyszła do łazienki a ja usnąłem wyczerpany ale spełniony,
    Kiedy się obudziłem budzik na nocnej szafce wskazywał 9.30 rano. Pełny pęcherz domagał się wizyty w toalecie. Trudno oddać mocz w pełnym wzwodzie, ale jakoś się Udało. Wróciłem do sypialni rodziców i wsunąłem się pod kołdrę przytulając się do pleców mamy. Śmiało przylgnąłem do niej łapiąc ją za piersi. Ojca nie było, i do póki nie wróci jest moja. Napajałem się tą myślą czując w członku coraz większe pulsowanie. Przycisnąłem go mocniej do jej pośladków. Wsunąłem palce pomiędzy jej srom, była jeszcze mokra od naszych soków, które zmieszaliśmy wieczorem. Nawet się nie zastanawiając wsunąłem się w nią z całym impetem. Chyba się obudziła, bo starała się odsunąć biodra, ale moje poranne podniecenie było silniejsze. Przekręciłem się na nią i przygniotłem swoim ciałem. Leżała na brzuchu, przyjmując kolejne pchnięcia. Lewą rękę wsunąłem pod jej biodra, palcami stymulując miejsce w którym mój twardy aż do bólu członek w nią wchodził. Prawą wplotłem w jej włosy. Kilka takich pchnięć i uderzenia spermy zaczęły ją wypełniać.
    Kiedy opadłem na plecy pozostała w swojej pozycji na brzuchu, moje nasienie spływało między jej wargami na pościel, łóżka, które do tej pory dzieliła z mężem. Jej twarz ukryta była w poduszce, lecz ja mogłem zobaczyć twarz młodszego brata Pawła, który przez uchylone drzwi sypialni patrzył na nagiego członka swojego brata błyszczącego od soków naszej mamy i jej wypięte pośladki między którymi ściekały białe smugi mojej spermy.
    Kiedy nasz wzrok się spotka Paweł odwrócił się na pięcie i odszedł w stronę swojego pokoju.
    Wsunąłem rękę między pośladki mamy dotykając jej sromu i wejścia do pochwy. Mocno.
    –  Do powrotu ojca jesteś moja. Powiedziałem stanowczo i poszedłem porozmawiać z Pawłem.
    Kiedy wszedłem do pokoju popatrzył na mnie z wściekłym wzrokiem
    – Oszalałeś, wszystko powiem tacie.
    – Powiedz mu również o tobie i Ance
    – My…. Zająkał się, nic nie robimy.
    – Paweł widziałem was razem.
    – Ale ja jej nie posuwam, ale pewnie byś chciał, prawda?
    – Spuścił wzrok.
    – Ja też, a najchętniej razem z tobą, może spróbujemy coś zaaranżować, co ty na to?

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Paweł Kruchy
  • Licytacja niewolnikow

    Budzik godzina 7:30. Adam jeszcze zaspany idzie pod prysznic. Piętnaście minut później jest już obudzony i gotowy na kolejny zmarnowany dzień w szkole. Jak co dzień chwycił swój plecak telefon i podążył do kuchni żeby zjeść śniadanie. Idą co kuchni zauważył że jego ojciec siedzi przy kuchennym stole, trzeźwy. Ogolony, ładnie ubrany popija poranną herbatę, obok siedzi mama Adama zapłakana. Widok mamy nie był dla Adama nowością w domu, ale widok taty już tak.
    – Siadaj! – Powiedział Ojciec. Tylko ze względu na szkołę zrobił posłusznie to co ojciec kazał. Mama podała mu talerz z kanapkami i herbatę.
    – Zjedz i wychodzimy. Dzisiaj masz dzień wolny od szkoły. – Oznajmił ojciec.
    – Nidzie z tobą nie pójdę! Już wolę iść do szkoły. – Odpyskował Adam. Dla niego ojciec był zwykłym zerem.
    – Nie pytałem cię czy chcesz, powiedziałem, że wychodzimy. – ojciec uderzył chłopaka w głowę.
    – Naprawdę, uważasz że to dobry pomysł? – spytała zapłakanym głosem mama.
    – A masz lepszy pomysł. Musimy za coś żyć. – odpowiedział ojciec. – No zjadłeś napoiłeś się to wychodzimy no już.
    Ojciec Adama to bezrobotny pijak, którego życie od dawna nie miało najmniejszego sensu. Adam gardzi swoim ojcem jeszcze kiedyś było mu żal matki ale teraz to oboje są siebie warci. Po prostu z nimi mieszkał bo byli jego prawnymi opiekunami.
    – No to co tym razem wymyśliłeś? – Zapytał z ironią Adam.
    – Zobaczysz jak dojedziemy na miejsce.
    Pięć minut później byli już w miejskim autobusie. Ojciec nie chciał odpowiedzieć na żadne Adama pytania. Po prostu miał być cierpliwy. Po kolejnej chwili stali już przed ogromnym, bogato zdobionym domem. Właściciel z pewnością należał do ludzi bardzo zamożnych. Adam co prawda w niektórych częściach miasta widział jeszcze bardziej luksusowe posiadłości, ale mimo wszystko osoby z tej klasy społecznej co on i jego ojciec, raczej nieczęsto mają okazję zawitać do tak pięknych will.
    Po chwili oczekiwania otwarły się duże drewniane drzwi, a miły lokaj poinformował ich, że pan domu oczekuje na nich w swoim gabinecie na końcu korytarza. Ojciec wydawał mi się mocno zdenerwowany i co chwilę oglądał się za siebie, jakby obawiał się, że jest śledzony. Gdy weszliśmy do gabinetu Adam zauważył stróżki potu na czole jego czole.
    Pan domu okazał się być niskim, puszystym mężczyzną po pięćdziesiątce. Mimo niewielkiego wzrostu wydawał się być człowiekiem władzy, przed którym inni powinni klękać na kolana. On jednak kazał Adamowi usiąść w jednym z foteli naprzeciwko.
    – Pan może wyjść – zwrócił się do ojca. – Proszę się udać do sekretariatu. Drzwi obok. Pani Zofia się z panem rozliczy i to by było na tyle. Dziękuję.
    Ojciec posłusznie skinął głową i opuścił gabinet. Adam nie byłby zaniepokojony gdyby nie to, że po chwili usłyszał dźwięk zamka. Został sam na sam ze starszym od ciebie mężczyzną, który bacznie mu się przyglądał, po chwili rozsiadł się w swoim fotelu, eksponując swój okrągły brzuch, który jak się zdawało chciał rozedrzeć odrobinę za małą koszulę. W głowie Adama cały czas było słychać słowa „Pani Zofia się z panem rozliczy…” co to mogło oznaczać i co on sam miał z tym wspólnego? Z zamyślenia wybił go pan domu.
    – Cóż, Adamie. Wyglądasz jeszcze lepiej niż na zdjęciach – powiedział niskim, ale poważnym głosem. – Postaram się szybko wyjaśnić twoją sytuację. Otóż twój ojciec postanowił cię sprzedać. – Adam nie mógł uwierzyć w żadne słowo, które wypowiadam starszy mężczyzna. Na początku myślał, że to jest tylko głupi żart ale gdy spojrzał mu wprost w oczy, zaczął mieć wątpliwości, czy on przypadkiem nie mówi on tego poważnie.
    – Tak, zostałeś sprzedany. Ja cię kupiłem. Po co?- z pewnością się zastanawiasz. Otóż aby cię sprzedać komuś kto zapłaci mi jeszcze więcej, a gdy tak sobie na ciebie patrzę, zdaje się, że możesz być naprawdę niezłym interesem Adasiu. – Mężczyzna mówił dalej tak jakby to było coś zupełnie normalnego, a Adam nie miał odwagi by mu przerwać. – Trafiłeś do świata kompletnie innego niż dotychczas ci znany. Czytałeś kiedyś Harry’ego Pottera? Wyobraź sobie, że do tej pory żyłeś wśród mugoli, a teraz nagle odkrywasz istnienie czarodziejskiego świata, który istnieje tuż obok wszystkiego co do dziś znałeś. Ale nie myśl sobie, że paramy się tu magią! Nie, nic z tych rzeczy! Od dziś stajesz się niewolnikiem, wszystkie twoje prawa, które miałeś w swym normalnym świece zostają ci odebrane, do czasu gdy ktoś cię jakimś obdaruje. Na mnie nie licz, bo już jutro będziesz miał nowego właściciela, który sam zdecyduje co ci wolno.
    Adam słuchał go jak w transie. „Czy to nie sen? Koszmar?” myślał w duchu, ale uszczypnięcie się w rękę nie wywołało innego rezultatu, niż pełen politowania uśmiech pana domu.
    – Wezwę policję! Jak pan może wygadywać takie rzeczy. Niech pan tylko spróbuje coś mi zrobić! Chcę wyjść natychmiast. Jeśli nie pojawię się w szkole na pewno będą mnie szukać! – Chłopak wyją telefon i zaczął wykręcać 112
    – Próbuj dzwoń. Nie ma zasięgu jak mi przykro. A Policja? Ha ha ha! – roześmiał się mężczyzna. – Policja jest na naszych usługach. Politycy są na naszych usługach. Dziennikarze, lekarze, biznesmeni, ludzie show-biznesu, urzędnicy, czy nauczyciele są naszymi członkami. Mamy wszędzie swoich ludzi Adasiu. Nic nie jest w stanie zniszczyć naszego świata, bo jest on zbyt dobrze zabezpieczony. I to twoja pierwsza lekcja.
    Zasada numer 1:
    Nie próbuj nigdy grozić swemu właścicielowi, bo jedyne co na ciebie wtedy czeka to sroga kara.
    Gdy mężczyzna jeszcze omawiał sprawy organizacyjne do sali wszedł mężczyzna ubrany na czarno dość mocno napakowany metr dziewięćdziesiąt wzrostu. Staną zaraz przy drzwiach z rękami za plecami. Stał bez słowa.
    – Dawid zabierze cię do twojej kwatery. Tylko proszę cię nie rzucaj się nie chcemy żebyś coś sobie zrobił. Jutro odbędzie się licytacja i będziesz moją prawdziwą perełką, więc wyśpij się dobrze!
    Dawid jednym ruchem podniósł Adama z fotela a następnie zgiął w pół i wyprowadził z Sali. Szyli tak najpierw długim korytarzem a potem schodami w dół dwa piętra z każdym stopnie robiło się ciemniej. Adam nic nie widział w tej pozycji tylko podłogę. Gdy weszli do jakiegoś pomieszczenia oślepiło go jasne światło. Mężczyzna wepchną go środka.
    – Teraz wyjmuj wszystko co masz w kieszeniach i rozbierz się ze wszystkiego łącznie z majtami i skarpetkami. – powiedział Dawid a następnie staną w tej samej pozycji co wcześniej.
    – Chyba sobie jaja robisz nic nie będę wyciągał ani nie będę się rozbierał, pojebało cię.
    – Co wam to daje to ja naprawdę nie wiem. Przecież prędzej czy później i tak robicie to co chcemy. Dzisiaj nie mam do ciebie siły, więc zrobimy to na moich zasadach, ok? – Dawid wyją z kieszeni kajdanki popchną Adama na stolik który znajdował się w pomieszczeniu a następnie przypiął go do wcześniej przygotowanego uchwytu. Tak, że Adam nie miał żadnej możliwości ruchu.
    – No to teraz sprawdzimy co tam nasza kruszyna ma w tych swoich kieszeniach i nie tylko. – Szybko zaczął opróżnić kieszenie Adamowi.
    – Stary, spierdalaj z tymi swoimi łapskami ode mnie.
    – Ostrzegam cię, zamknij się albo skończy się to o wiele gorzej dla ciebie. – W tym momencie Adam lekko myśląc kopną mężczyznę w przyrodzenie. Dawid nawet się nie ugiął tylko podszedł do szafki chwycił za chusteczkę i nasączył ją z chloroform. Zwinnym ruchem ręki przyłożył Adamowi do twarzy wilgotną chusteczkę. Chłopak starał się uciec od jego silnych ramion, jednak już po kilku sekundach ogarnęła go ciemność. Zasnął na kilka długich godzin.

    ***
    Gdy otwarł oczy i uświadomił sobie, że rozmowa z owym panem domu nie była tylko koszmarem. Oddychał z przerażeniem. Znajdował się w niewielkim pomieszczeniu ze słabym światłem i czymś co nie przypominało za grosz łóżek a było nimi. Każde z nich było zajęte przez innych chłopców i dziewczyny. Wszyscy spali oprócz jednego, znajdującego się naprzeciwko Adama.
    – Cześć! Jestem Marcin – przedstawił się. – Widziałem jak cię tu wnosili. Fajnie, że zapełniłeś już ostatnie łóżko, bo pewnie oznacza to, że w końcu będzie ta licytacja.
    – Yyyy, licytacja… yyyy, tak, chyba tak – wyjąkał Adam.
    – Ja tu siedzę już trzy dni, ale niektórzy prawie dwa tygodnie, czekając aż zbierze się nas dziesięciu. Wiem co nieco o tutejszym świecie. Rodzice mi opowiedzieli. Nie chcieli mnie sprzedać, ale trudna sytuacja w jakiej się znaleźli zmusiła ich do tego. A mojego starszego brata nie udało się sprzedać. Podobno był zbyt brzydki.
    – Co? A więc wiesz wszystko o sytuacji, w której się znaleźliśmy? – wyszeptałem, bojąc się, że ktoś może mnie usłyszeć.
    – Jasne. Większość nic nie wie, ale mnie rodzice poinformowali o całej sytuacji. Nie chciałem żeby mnie sprzedali handlarzowi niewolników, ale chyba nie mieli innego wyboru.
    – I za ile cię sprzedali? – zapytałem, obawiając się, czy nie jest to zbyt delikatny punkt.
    – Jakieś siedemdziesiąt tysięcy. Słyszałem, że za niektórych chłopaków płacą jeszcze więcej, ale muszą to być naprawdę lalusie. No i dziewczyny są więcej warte. Chyba nawet płacą za nie podwójnie.
    Adam Nie chciał wierzyć w to co słyszę. Nie miał jednak wątpliwości, że jego ojciec – pijak oddałby go za taką sumę z pocałowaniem ręki.
    – Dam ci jedną radę – kontynuował. – Bądź posłuszny i rób to co ci mówią, to twoje nowe życie będzie łatwiejsze.
    Zasada nr 2:
    Bądź posłuszny i rób to co ci mówią, to twoje nowe życie będzie łatwiejsze.
    Kontynuował dalej Marcin -Stąd nie ma odwrotu. Tym światem rządzi mafia. Największa, międzynarodowa mafia na świecie. Mają wtyki wszędzie, w prawie każdym kraju na świecie jest tak samo. Policja, czy jakiekolwiek inne służby bezpieczeństwa tolerują tą sytuację, a dziennikarze jeśli nie chcą milczeć są uciszani łapówką lub w skrajnych wypadkach strzałem w głowę. Gdy już raz przekroczy się próg tego świata, nie ma odwrotu. Będziemy z nim związani na zawsze. Twoje dane zniknęły z rządowych baz, osoba taka jak ty oficjalnie już nie istnieje.
    Adam słucham z przejęciem chłopaka ale w tym samym czasie przyglądał mu się dokładnie. Miał ładną zadbaną twarz, krótkie kruczoczarne włosy. Był szczupły, wysportowany i wyższy prawie o głowę od niego. Miał na sobie tylko białe slipki tak jak każdy inny chłopak na sali, włącznie z Adamem. W porównaniu z Adamem, który był zwykły, przeciętny szesnastolatek. Średniej długości proste blond włosy opadające na uszy, których fryzjer zaleciłby przycięcie. Odrobinę za blada cera, duże niebieskie oczy i mały nosek sprawiały że wyglądałem młodziej, niż by na to wskazywał jego wiek. Dziewczyny natomiast były ubrane w jednoczęściowe body, które na pierwszy rzut oka wyglądało jak strój kąpielowy.
    Nagle drzwi sali się otwarły a w nich stanął poznany wcześniej Dawid.
    – Pobudka! – krzyknął z taką siłą, że każdy śpiący nastolatek w mgnieniu oka się obudził. – Czas na licytację! Wszyscy szybko się umyć i stanąć w kolejce! Tutaj macie swoje nowe ubrania numerki na waszych ubraniach odpowiadają tym na wieszaku. Macie dziesięć minut. Pamiętajcie macie ładnie wyglądać bo dzisiaj poznacie swych nowych właścicieli!
    W pomieszczeniu zrobiło się zamieszanie. Wszyscy pobiegli jak najszybciej do łazienki, znaczy do czegoś takiego. Było to pomieszczenie z prysznicem i po drugiej stronie były cztery dziury w podłodze. To były toalety. Nikt się nie krępował wszyscy szybko się rozbierali i wchodzili pod prysznic. Tylko Adam stał bez ruchu.
    – Chłopie weź się w garść i zacznij się przebierać bo wszyscy będziemy musieli na ciebie czekać i tak już czekaliśmy długo – powiedział jeden z chłopaków, Adam nie znam jego imienia.
    W pokrowcach na wieszakach okazało się, że jest nowa para slipek dla chłopaków i body dla dziewcząt. 10 to był numerek Adama.

    ***
    Po krótkim przemarszu wąskimi korytarzami weszli do dużego pomieszczenia przypominającego salę kinową. Wszyscy nastolatkowie przeznaczone na licytację stanęliśmy na podwyższonym podeście. Mimo ostrego światła skierowanego na naszą dziesiątkę Adam był w stanie rozejrzeć się. Na przeciwko umiejscowili się ludzie, niczym publiczność, oczekująca na dobry film, który zaraz pojawi się na ekranie. Ale to oni byliśmy tutejszą atrakcją, a oni przyszli tu, by przebijać się w licytacji. Tych osób było około pięćdziesięciu, prawie wszyscy byli mężczyznami, ale kilka kobiet również.
    – Panie i panowie, witam wszystkich na mojej licytacji! – przemówił przez mikrofon pan domu. – Przede wszystkim witam nowych gości, którzy wcześniej nie mieli okazji tu być. Mam nadzieję, że przekonają się państwo iż dostarczam tu towar najwyższej klasy i jakości, i z chętnie wezmą państwo udział w jego zakupie! Dziś mam do zaoferowania cztery słodkie dziewczęta i sześciu ładnych chłopców. Licytujemy każdego po kolei, zachowując chronologię ich dotarcia pod moje skrzydła. Życzę powodzenia i udanych zakupów!
    – „A więc będę zlicytowany ostatni” – pomyślał Adam ponieważ ostatni został dostarczony panu domu. Mimo chwilowo odroczonego wyroku serce biło mu głośno i zaczął szybciej i nerwowo oddychać. Na początku pomyślał, że wolałby gdyby to kobieta go zakupiła, ale po przyjrzeniu się ich twarzom na widowni szybko stwierdził, że co niektóre wyglądają surowiej niż większość mężczyzn zgromadzonych na sali.
    – Jako pierwsza, Zosia! – krzyknął do mikrofonu pan domu, a ostre światło wzmogło się kierując całą swą noc na niską, odrobinę przy kości dziewczynę. – Czternastolatka, cena wywoławcza to sto dwadzieścia tysięcy! Zapraszam do licytacji! – dodał głośno intonując ostatnie słowa.
    Na sali co chwilę słychać było przekrzykujących się ludzi. Po kilku minutach Zosia została sprzedana jakiemuś młodo wyglądającemu mężczyźnie za ponad dwieście tysięcy złotych. Następnie przyszła kolej na dwóch chłopaków i w końcu na Marcina.
    – Kolejny jest Marcin! Wysportowany szesnastolatek o twarzy anioła. Cena wywoławcza to sto tysięcy złotych. Zaczynamy!
    Na sali po raz kolejny zaczęła się słowna walka. W końcu pewien puszysty, na oko czterdziestopięcioletni facet wykrzyknął cenę stu osiemdziesięciu tysięcy i tym samym zniechęcił innych do dalszej licytacji. Adam Spojrzał na Marcina i w jego oczach dostrzegł po części strach, po części rozczarowanie. Sam miał nadzieję, że trafi na właściciela o lepszej prezencji.
    Minęło kolejne pół godziny, aż w końcu nadszedł najbardziej nerwowy moment w życiu Adama.
    – Przechodzimy, proszę państwa to ostatniej licytacji. To ostatnia szansa i liczę, że wszyscy z państwa wezmą w niej udział! Oto Adam! – ostre światła skupiło się na Adamie.
    Chłopak poczuł się zawstydzony. Teraz cała sala go obserwowała, a on był przecież tylko w małych slipkach.
    – Adam to szesnastolatek. Szczuplutki i bardzo zadbany blondyn. Cena wywoławcza to sto tysięcy! Powodzenia!
    Z sali kolejny raz słychać było krzyki ludzi zainteresowanych kupnem, tym razem jego samego.
    – Sto dziesięć!
    – Sto dwadzieścia! – zdawało mu się, że zna ten głos.
    – Sto trzydzieści!
    – Sto czterdzieści! – znów ten sam głos.
    Próbował dojrzeć kto to, ale mocne światło kompletnie go oślepiało.
    – Sto pięćdziesiąt – krzyknęła jakaś kobieta
    – Sto sześćdziesiąt – znów ten głos! Poznał go! To ten sam facet, który kupił Marcina!
    Serce zaczęło bić mu jeszcze szybciej.
    – Sto siedemdziesiąt!
    – Sto osiemdziesiąt! – po raz kolejny ten sam facet!
    Dłuższa chwila.
    Nerwowy moment.
    Oczekiwanie…
    – Sto osiemdziesiąt po raz pierwszy! – krzyknął pan domu – Po raz drugi! I po raz trzeci!
    Na sali zapadła cisza, po czym światło, które było skierowane na Adama, znów się rozproszyło. Ujrzał go, swojego nowego właściciela. Patrzył na Adama z zadowoleniem.
    – Gratuluję panu, panie…?
    – Twardowski, Janusz Twardowski – dokończył jego właściciel.
    – Gratuluję, panie Twardowski. Zakończył pan zwycięsko dwie licytacje. To naprawdę wspaniali chłopcy! Wszystkim państwu dziękuję za dzisiejszy wieczór – zwrócił się teraz do wszystkich. – Zwycięscy licytacji proszeni są o pójście za moim lokajem. Tam odnajdą Państwo swe zakupy, gotowe do podróży do państwa domów. Wybudzą się za około dziesięć godzin! To by było na tyle. Dziękuję jeszcze raz i zapraszam na kolejne licytacje! Dobranoc!
    A więc znów nas uśpią – pomyślał. Jutro obudzi się w kolejnym obcym miejscu. Na szczęście nie sam. Na szczęście będzie też Marcin.
    Dziesięciu ciemno ubranych mężczyzn podeszło za każdego ze zlicytowanych nastolatków. Adam poczuł chusteczkę przykładaną do jego ust. Zrobił się senny. Chciał spać… Usnął, na dziesięć godzin.

    ***
    Otwarł oczy i szybko odtworzył wydarzenia poprzedniego dnia. Starając się zachować zimną krew i pogodzić ze swoją sytuacją zaczął się rozglądać po pomieszczeniu, w którym najprawdopodobniej przespał ostatnie godziny. Jasnożółte ściany pokoju o wielkości pięć na pięć metry. Dwa łóżka z po dwóch stronach. Adam na jednym, na drugim Marcin. Naprzeciw łóżek, w rogu pokoju znajdowały się drzwi, obok nich sporej wielkości komoda nad którą znajdowało się lustro pokrywające całą ścianę. Zarówno Marcin, jak i Adam nadal mieli na sobie tylko te same slipki, co podczas licytacji.
    – Marcin! Pssst! – wyszeptał najciszej jak się dało.
    Jego współlokator otworzył powoli oczy i podniósł się ociężale.
    – Hej Adam! Fajnie, że trafiliśmy tu razem! – powiedział. – W dwójkę zawsze raźniej. Może nie będzie tak źle z tym panem Januszem.
    – Mam taką nadzieję – odrzekł, po chwili zastanowienia.
    W tym momencie otwarły się drzwi, a w progu stanął Janusz Twardowski. Dopiero teraz Adam miał okazję dokładniej przyjrzeć się swojemu właścicielowi. Był jednocześnie siwiejącym i łysiejącym facetem. Sporej wielkości wąs podkreślał jego wiek i sprawiał, że jego puszysta twarz wydawała się jeszcze większa. Ubrany był w dżinsy, i koszulę z krótkim rękawem, która opinała się na jego pokaźnym brzuchu. Nie wyglądał jak członek bogatej elity, ale patrząc na niego można było domyśleć się, że bieda mu nie doskwiera.
    – Dzień dobry, chłopcy. Witajcie w moim domu. – powiedział ciężkim, ochrypłym głosem.
    Mimo że stał kilka metrów od Adama, bez problemu wyczuwałem woń papierosów, co wyjaśniałoby dlaczego jego zęby były odrobinę pożółkłe.
    – Od dziś należycie do mnie i mam nadzieję, że okażecie się trafnymi zakupami. Na początek obejrzycie dom i zapoznacie się ze swoim codziennym harmonogramem. Za mną.
    Nie musiał podnosić głosu, ani intonować ostatnich słów, aby zyskać szacunek chłopaków. Sposób w jaki się wypowiadał powodował też, że Adam poczuł odrobinę strachu.
    Z pokoju wyszli na korytarz. Długi, z dużą ilością drzwi. Pan Janusz pokazał nam łazienkę, po czym poinformował, że w jednym z pokoi, mieszka jego wieloletnia niewolnica, którą być może będziemy mogli później poznać. Nie otwierał wszystkich drzwi. Domyślałem się, że w niektórych pomieszczeniach znajdują się jego rzeczy osobiste, których widokiem nie chce się dzielić. Za korytarzem wyszliśmy na salon. Duży, przestronny, z wieloma oknami. Za nimi rozciągał się widok na ogromny ogród otoczony co najmniej dwumetrowym kamiennym murem. Salon podzielony był na część jadalną i część wypoczynkową, w której znajdowała się duża kanapa, fotel, stolik, telewizor i kilka innych mebli
    – Czas na wasz harmonogram, chłopcy – powiedział, wyciągając swą rękę w kierunku Marcina i muskając go po policzku.
    Ten ani drgnął, zapewne ze strachu, że pan Janusz może się zdenerwować. Po chwili otrzymali po kartce A4, które mieli przeczytać i dobrze zapamiętać ich treść.

     

    Harmonogram dnia – Adam
    6:30 – Pobudka, poranna toaleta.
    7.00 – Prysznic. W dni parzyste prysznic razem z właścicielem.
    8.00 – śniadanie w jadalni przeznaczonej dla niewolników
    8.30 – w dni parzyste sprzątanie pomieszczeń niewolników, w nieparzyste – pomieszczeń właściciela
    10.00 – prysznic
    10.30 – w dni parzyste sprzątanie ogrodu, w nieparzyste sprzątanie garażu i piwnicy
    12.00 – prysznic
    12.30 – czas wolny
    13.00 – obiad w jadalni przeznaczonej dla niewolników
    14.00 – w dni parzyste czas z właścicielem, w nieparzyste – czas wolny
    16.00 – prysznic
    16.30 – czas wolny
    18.00 – przygotowanie kolacji
    18.30 – kolacja w pomieszczeniach dla niewolników
    19.00 – czas wolny, bądź do dyspozycji właściciela
    22.00 – cisza nocna

     

    – Dla waszej informacji, wszystko będzie obowiązywało od jutra. Dzisiaj zaczniemy od wspólnej toalety porannej i kilku przyjemnych zajęć. Od jutra będą obowiązywały wszystkie zasady. Dzisiaj musimy o was zadbać. – oznajmił pan Janusz.
    Chłopcy posłusznie podążyli za swoim właścicielem. Zeszli schodami w dół tam znów był długi korytarz i kolejne kilkanaście drzwi. Weszli do drugich na lewo. Było to pomieszczenie wyłożone płytami. Było podobne do łazienki we wcześniejszym miejscu. Na środku pomieszczenia były cztery ala barierki przymocowane do podłogi leżał na nich ręcznik. Wszystko było symetrycznie i w niedużej odległości od siebie. Gdy Adam się lepiej przyjrzał to zobaczył,że obok tych barierek z każdej strony jest haczyk przymocowany taki jak przy stoliku, kiedy Dawid go przypiął.
    – Macie tutaj bransoletki – Każdy dostał cztery bransoletki z kolejnymi haczykami jak przy kluczach. Mieli sobie je założyć na nogi i ręce.
    – Dobrze Marcin widzę, że ci szybciej poszło to pokażesz teraz swojemu koledze kolejny krok. Uklęknij przed tą barierką. – Gdy Marcin to zrobił Janusz przypiął mu nogi do podłogi. – teraz przechyl się do przodu tak aby twój podbródek był na kolejnej poręczy. A ręce zwieś o tutaj. – pokazał mu mężczyzna na dwa haczyki na ziemi i tak samo sprytnie przypiął mu ręce. – no bardzo ładnie. Teraz ty Adamie zrób to samo tylko zacznij od tej strony. – Adam nie pewnie, ale zrobił wszystko co mu mężczyzna kazał. Gdy mężczyzna skończył, stanął chwilę i popatrzył na swój zakup.
    – Chłopcy wasza codzienna poranna toaleta będzie wyglądać tak samo tle tylko że bez tych barierek. Dzisiaj jest to tylko przez to, że nie chcę żebyście uciekali. – Gdy Adam to usłyszał był jeszcze bardziej przestraszony niż był wcześniej. Całe jego ciało było spięte. – więc tak panowie tutaj dostaniecie po wiadrze, które zawsze podkładamy pod wasze piękne tyłki. Następnie oto tym urządzeniem czyścimy się od środka. Cały czas mężczyzna stał za plecami Adama, Adam nic nie widział. Mógł tylko bacznie słuchać swojego oprawcy. Janusz kontynuował. – tą końcówkę smarujecie lub ssacie w ustach – mężczyzna włożył ją do ust i possał przez chwilę. – I wkładacie w odbyt. – W tym momencie jednym ruchem włożył końcowkę do odbytu Adama.
    – Aaaała, kurwa. – Adam zawył z bólu. Ale jego członek drgnął z podniecenia. Mężczyzna dał mu solidnego klapsa. Jego blady pośladek miał na sobie odbitą Janusza rękę.
    – Za każde przeklnięcie będzie czekała was kara, dzisiaj że to dzień zapoznawczy odpuszczę ci ją.
    Zasada nr 3:
    Zakaz przeklinania.
    – Jeśli dzisaj zbierzecie 3 moje ostżerzenia jutro zaczniecie swój dzień od kary. – Mężczyzna gadał a Adam cały czas myślał o przedmiocie w swoim odbycie. Wydawał on mu się ogromny. – no to teraz na ciebie pora Marcin. – mężczyzna powtórzył czynność a Adamowi ukazała się malutka końcówka, która zgineła w odbycie Marcina. On ani drgnął. – bardzo ładnie Marcin, oby tak dalej. Teraz do pojemników wlewamy cztery litry wody, które tymi rurlkami połyną prosto do waszych jelit aby je oczyścić. – Adam na chwilę zapomniał o przedmiocie w dupie bo był bardziej przejęcty ilością wody która zaraz trafi do jego jelit.
    Tym razem Janusz zaczął od Marcina wlał wodę do pojemnika a nastę pnie zwolnił blokadę i woda popłyneła w dół. Adam widział jak Marcin drgną, ale nie pisną ani słowa.
    – Troszkę zwiększymy strumień. – mężczyzna przesyną bardziej blokadę a Marcin jękną – Oh, idealnie. – Janusz odszedł a marcin dyszał coraz głośniej.
    – Teraz twoja kolej Adamie. – Adam słyszał jak woda obija się o pojemnij i z przerażenia się spią cały. Znów poczuł końcówkę w odbycie. I pochwili strumień letniej cieczy wypływający z niej.
    Ała, ała – Adam zacisną pięści.
    – No nie bądź babą Adam, spójrz na swojego kolegę zobacz jak ładnie sobie radzi. – Adam słyszał jak Marcin jeczy, ale nie skarzy się i nagle w swoim odbycie czuję mocniejszy strumień.
    – Nie, nie proszę, nie tak szybko, proszę. – Janusz go zignorował.
    Podszedł do Marcina i pomasował go bo nawrzmiałym brzuchu.
    – Ała, przepraszam. – Powiedział Marcin.
    – Chłopcze trzeba rozmasować brzuch bo inaczej woda wszędzie się nie dostanie a już mamsz połowe za sobą.
    – Nie ja nie wytrzymam, zatrzymaj to już! Wyjmij to! – Krzyczał Adam, jednak Janusz podszedł do niego I przyłozył mu dwa razy w dupę tak, że teraz miał kiew solidnie odbite ręce. Potem podszedł do niego z przodu i chwycił go mocno za twarz.
    – Nigdy więcej nie podniesiesz na mnie głosu, nie powiesz do mnie na ty. Dla ciebie zawsze będę Pan. Zapamiętaj to.
    Zasada nr 4:
    Nie wolno krzyczeć na Pana.
    Zasada nr 5:
    Nie wolno zwracać się Pana na ty.
    W ciszy odczekali jeszcze pięć minut aż woda w pojemniku marcina się skończyła.
    – Dobrze marcin teraz poczekamy 10 minut aż twoje jelita jeszcze przetrawią wodę i pozwolę ci się oprónić.
    W tym czasie woda w pojemniku Adama też się skończyła.
    – Ty też czekasz Adam. – powiedział Janusz oschle.
    10 minut minęło, mężczyzna odpiął ręce Marcinowi, kazał mu się opszeć na piętach. Chłopak wyglądł jakby był w ciąży a następnie wyciągną końcowkę z odbytu. W tym samym momencie zawartość wyleciała z Marcina. W pomieszczeniu unosił się nie przyjemny zapach.
    – jak już wyleci z ciebie cała woda sam włożysz sobie końcówkę do odbytu i włączysz strumień. A teraz na ciebie Adamie – mężczyzna odpił ręce Adama ten usiadł automatycznie na pietach. Nie chciał zdenerwować mężczyzny bardziej. Czekał aż Janusz wyjmie końcówkę z odbytu. Ten natomiast przypiał Adama ręce do barierki przy kolanach i w takiej pozycji puścił jeszcze litr wody.
    – Nie proszę, nie wytrzymam. – Adamowi łzy popłyneły po policzach.
    – Adamie to nie jest twoja kara, to tylko dla twojego dobra. – odparł mężczyzna. Kucną naprzeciwko Adama i zaczął masować mu brzuch. Adam nie zważał na nic tylko płakał z bólu. Woda szybko spłyneła mężczyzna poczekał chwilę, która dla adama była wiecznością i wyciagnął końcowkę. Zawartość wyskoczyła z odbytu Adama prosto do wiaderka. Gdy adam się wyprorzniał Marcin już wkładał sobie końcowkę do odbytu.
    – Bardzo ładnie Marcinku, teraz wleje ci dwa litry wody a ty puść ja sobie tak szybko jak chcesz. Jeśli teraz będzie już nie dużo zabrudzeń to skończymy na dzisiaj. A jutro rano sam sobie zrobisz 4 litry.
    – Tak jest, panie. – odpowiedział Marcin.
    – Co tam i ciebie Adamie opróżniłeś już się? – Mężczyzna podszedł i uwolnił jego ręce. – Teraz zrobisz co marcin a włożysz sobie końcowkę do dupy a następnie puścisz najmocnieszy strumień.
    – Jak to, marcin ma jaki chce. – odpowiedział Adam i już tego żałował. – Przepraszam, panie.
    – O mój drogi, za późno na przeprosiny. Kara cię nie ominie . Włóż końcówkę do dupy albo sam ci ją tam włożę. – powiedział mężczyzna głosem podirytowanym. Adam natychmiast zrobił co kazał. Tym razem nie było to aż tak złe. Członek Adama znów drgną. – teraz przypnij prawą rękę do barierki. – Adam zrobił to bez wachania. Był przerażony ze pierwszego dnia czeka go kara. – Wleje ci 4 litry wody a ty puścisz ją najmocnjeszym strumieniem, bo razem z marcinem nie będziemy na ciebie czekać.
    Adam już miał coś powiedzeć, ale ugryzł się w język. Puścił wodę i poczuł dużo zimniejszą wodę w sobie ale tylko jęknął, nic nie powiedział. Po chili Janusz przypiął jego lewą rękę
    – Marcin wyjmij już swoją końcówkę i wypróżnij się. – Marcin posłusznie zrobił co mu kazano. Adam siedział na piętach widać było, że jest spięty. – teraz marcin odepnij swoje nogi wyrzyj odbyt ręcznikiem i podejdź tutaj do nas. Klęknij przed Adamem.
    Marcin szybko zrobił co pan kazał i po chwili już klęczał przed Adamem.
    – Teraz będziesz masować mu brzuch, pamiętaj mocno i dokładnie. – Marcin spojrzał się na Adama a ten błagalnym wzrokiem prosił go żeby tego nie robił. Jednak Marcin bał się Janusza. I mocno zaczą masować jego brzuch tak jak robił to jego Pan.
    – Ała, to boli, proszę przestań. To boli – mówił przez łzy Adam.
    – Masuj dalej nie przerywaj. – Upomniał Marcina Janusz.
    Gdy cała woda już znalazła się w Adamie, Janusz podszedł do niego i mocno nacisnął na brzuch. Adam nic nie powiedzał tylko łzy popłyneły mu po polczkach.
    – No dobrze to teraz możesz się wypróżnić. – I wyja mu końcówkę z odbytu. Adam natychmiast wypuścił strumień mętnej wody z siebie. Po kilku minutach już mógł odpocząć.
    – No dobrze to teraz Marcin odepnij kolegę. – Posz ło u to już sprawniej. – Adam wytrzyj twarz i odbut ręcznikiem i wstań. – Zmęczony płaczem adam zrobił to co kazał Pan i powstał.
    – Po śniadaniu po was przyjdę. I prowadziłeś mnie naprawdę w zły humor Adamie, że połowa twojej kary odbędzie się już dzisiaj. A teraz zapraszam na górę.
    Janusz szedł pierwszy a chłopcy za nim ubrani tylko w branzoletki nie mieli slipek już. Doprowadził ich do pomieszczenia zwanego jadalnią. Na ziemi były postawione dwie miski dla psa w których znajdował się jakiś miały płyn. Gdy cłopaki zbliżyli się do misek poczyli znajomy zapach kaszy manny. Zero łyżek tylko miski dla psa.
    – Nie macie co próowac ich podnosić są przymocowane do ziemi. Macie jeść jak psy. Jak będziecie się dorze sprawować do może kiedyś dostaniecie łyżkę… a z czasem zjecie ze mną. Teraz smacznego życzę. Wyszedł z jadalni.
    Marcin był strasznie głodny od razu rzucił się na miske jak pies. Adam stał i się patrzył.
    – Nie jesz? – Spytał Marcin. – Całkiem niezła wolę na mleku ale jak się jest głodnym to i na wodzie jest dobra. Radzę ci zjeść bo kolejne posiłki nie będą takie dobre.
    – chyba jednak podziękuję.
    – jak chcesz. Ale po tym co odpierdoliłeś na dole to już się boję co on wymyślił.
    – Serio, aż tak źle.
    – No wiesz. – Przełknął Marcin. – Złamałeś trzy zasady. To naprawdę dużo. Zwykle to są trzy kary, czy jakoś tak.
    Adam oparł się o ścianę i opadł na ziemię był przerażony.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Kobieta Pazurem

    Oparte na: http://www.sexopowiadania.pl/977/wspolczesny-niewolnik-rozdzial-1/

  • Wiezniarka cz. 1

    Pisk gwizdka wybudził mnie z i tak marnego snu.

    -Wstawać pizdy!- Wykrzykiwała Pani Porucznik co chwilę gwiżdżąc.- Zaprawa! Dupska do góry i do szeregu szmaty!- Wstałam i zaczęłam zapinać jedyną część garderoby jaką dostają więźniarki. Koszulę. Popatrzyłam na łóżko obok mojego. Cele były małe ,ale w każdej znajdowały się dwa piętrowe łóżka. Na jednym wciąż spała harcereczka.

    -Paćka wstawaj. – Szarpnęłam ją za ramię.- Ogarnij dupsko bo El Sucz znów sobie poużywa. – Patrzyłam jak osiemnastolatka wstaje. Ciało miała poryte siniakami. Do trzeciej El Sucz dawała jej wycisk. Trochę mi jej szkoda. Miała pecha trafić na chujowego faceta i tak skończyła. Takie miejsce nie jest dla takich jak ona. Ale czy dla kogokolwiek jest…  Siedzę w tym piekle już trzeci rok. Mam 24 lata ,nazywam się Gabriela Kawka , dla klawiszy W0277 a dla współosadzonych Kawa lub Czarna. Mam dość tej pierdolonej ciupy. Jestem młotkiem…dla nieobeznanych, odbywam karę za morderstwo. Zarżnęłam ojczyma bo wykorzystywał moją czternastoletnią siostrę. Nie żałuję. Chętnie jeszcze raz zobaczyłabym jak z jego oczu ulatnia się życie. Cele znajdowały się na parterze i dwóch piętrach dużej hali ,której środek był pusty. Osoba będąca na pierwszym piętrze przy barierce widziała spacerujących wąskim korytarzem na drugim i parterze. Zeszłam na środek nieszczęsnego prostokąta i wraz z Paćką dołączyłam do dwuszeregu. Poza celami na parterze znajdował się pokój klawiszy oraz para drzwi prowadzących do różnych części pierdla. Na bloku znajdowało się 216 tramwajów, ale nas jest około setki.

    – W0227 i W0306 spóźnione.- Podeszła do nas Pani Porucznik Wioletta Chmielowska, ale ja ją wolę nazywać El Sucz lub po prostu Sucz. Wysoka szatynka o zimnych niebieskich oczach. Mierząca jakiś 1,80. Przy mnie była olbrzymem. Sama miałam niecały 1.60. Byłam zdecydowanie jedną z najniższych osadzonych. Mam brązowe oczy i czarne włosy. Sucz miała zawsze mocno związanego koka nad karkiem, założoną kaniłę i koszulę oraz jako jedna z nielicznych spodnie ,i oficerki. W tym pierdlu zdecydowaną większość w służbie więziennej stanowiły kobiety. Wszystkie miały cholernie dobrze dopasowany mundur. Z pewnością nie jeden facet dałby się tu zamknąć tylko by na nie popatrzeć. W ręku El Sucz zawsze był palcat.- 227 powiedz mi jak to jest ,że masz w dupie to czego się od Ciebie tu oczekuje. Posłuszeństwo nic nie kosztuje ściero.- Trzymała palcat przy moim podbródku lekko go unosząc po czym uderzyła mnie a po chwili Paćkę. Głupia kurwa. Odwróciła się do nas by wrócić do swojego stada.

    ***

    -Ruszać się Pizdy! Za grube jesteście to wam się przyda przebieżka. Szybciej! – Wydzierała się Sucz numer dwa ps. Wielka Berta. Najlepsza przyjaciółeczka Chmielowskiej.   Od ponad tygodnia padało ,więc na spacerniaku było jedno wielkie grzęzawisko.  Przede mną biegła Paćka. Robiłyśmy już czwarte kółko gdy nagle młoda upadła. Wielka Berta podłożyła jej nogę a ta się potknęła. Widziałam jak łapie Paćkę z blond włosy  a drugą rękę kieruje ku batowi. Zdążyła kilka razy uderzyć harcereczkę nim złapałam Sukę za nadgarstek.

    – Przestań mścić się na innych za swoje kompleksy. – Wiedziała do czego piję. Wyglądała jak beczka. Za to Paćka miała naprawdę ładne ciało pomimo tych wszystkich siniaków. Czemu chronię młodą? Nie wiem. Może dlatego ,że przypomina mi Zuzkę. Jest od niej tylko rok starsza i charakterem bardzo podobna. Berta poczerwieniała ze złości. Wiedziałam ,że poskarży się. Po dwugodzinnym bieganiu każda z nas była zmęczona oraz brudna z błota. Błoto oblepiało całe ciało. Biegałyśmy nago ,ponieważ jak wcześniej wspomniałam dostajemy tylko koszulę. A je raz na pół roku co oznacza, że trzeba o nie dbać nie mówiąc już o tym ,że jak trafią do prania znajdują się dopiero po dwóch tygodniach.

    – Pod prysznice!- Weszłam do jednej z sal ,które nazywane były prysznicami. W rzeczywistości nie było tu natrysków. Tylko ściany obłożone płytami , betonowa podłoga z kanaliami i w zasadzie nic więcej. Wraz ze mną było jeszcze dziewięć innych kobiet. Kojarzyłam tylko dwie, Erikę kobietę po czterdziestce oraz Kiki trzydziestolatkę. – Stanąć w szeregu szmaty. – Weszła do Sali moja kochana strażniczka. – W0227 wystąp i stań w rogu. Reszta przyjąć pozycję.- Patrzyłam jak EL Sucz po kolejny w upokarzający sposób prowadziła kąpiele. Dziewięć dziewczyn znajdowało się w pozycji na pieska. Część strażniczek włączyła szlauchy a zimna woda tryskała na osadzone.  Pozostałe szorstkimi szczotami myły zabrudzenia z błota.  Potem nadeszła moja kolej. Dziewiątka siedziała pod ścianą na kolanach. – Dla Ciebie mam coś specjalnego. – El Sucz uśmiechnęła się sardonicznie.
    CDN…

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Arnar Wen
  • Biale tango – cz. 1.

    Cz. 1/2.

    – Dzień dobry, ja do Aśki!

    – Dzień dobry, proszę, wejdź.

    – Dziękuję.

    – Cześć, kochanie!

    – Hej…

    – Rany! Co ty słuchasz?!

    – Jean Michel Jarre. To jego pierwsza płyta: „Oxygen”. Słucham na zmianę z drugą, nagraną live: „The Concerts in China”. Mówię ci, są napraw…

    – Dziewczyno! – chłopak wyglądał jakby potrzebował tlenu. – Kto normalny tego słucha?! Chyba jacyś… Z równoległego wszechświata?! – głośno zaśmiał się zadowolony ze swojego żartu.

    – Ale suchar... – stwierdziła w duchu Asia, zirytowana złośliwościami i zrobiła obrażoną minę. Ściszyła muzykę, żeby nie przekrzykiwać się. W milczeniu słuchała prywatnego „krytyka”.

    – Posłuchaj czegoś przyzwoitego! Tego Zdenka czy innego Zdzisława, co zakochał się albo bzykał w Wadowicach. Nie! W Zakopanem.

    – Kto? – Spojrzała zdziwiona.

    – No wiesz, eee… Radomir. No, ten, co ma żonę z kajakiem!

    – Rad… To Sławomir! Ma jakiś kaj…? – była zaskoczona informacją. Takich szczegółów nie znała. Ale żeby Jacek o tym wiedział. Była zaskoczona. Nagle olśniło ją. – Ma… Jest z “Kajrą”! To jego żona!

    Chłopak lekceważąco machnął ręką. Próbował słuchać tej starodawnej muzyki elektronicznej. Jednak Asia jeszcze nie skończyła.

    – Ty! Co za „ma”?! Człowieku, kobieta to nie przedmiot! Kiedy zszedłeś z drzewa?! A może dalej się kołyszesz?

    – Niech ci będzie. Nie znam faceta – nie przejął się swoją ignorancją na polu muzyki pop. – Ale słuchać takich staroci?! Tylko nigdzie nie chwal się… Taki wstyd! – załamał ręce. – Dobrze, że tylko ja to słyszałem. Mnie jeszcze na świecie nie było, kiedy facet wydał te płyty!

    – Dobrze – Aśka podejrzanie łatwo zgodziła się. – Skoro przyjmujesz takie kryteria, to w takim razie nie będę oglądała z tobą tych starych, czarno-białych filmów. Moich rodziców nie było na świecie, kiedy one powstawały! Człowieku, bliżej im do arki Noego…

    – Ooo, nie, nie! Moja droga! – Jacek poczuł się dotknięty. Aż wyprostowało go z oburzenia. – To historia kina! Byle czego nie oglądamy!

    – No, miałabym wątpliwości. Po co oglądać „Dyliżans”, jeżeli są filmy od formule 1 albo „Top Gun”?

    – Nie rozumiem… Jaki to ma związek?

    – Trzeba chodzić do szkoły, a nie rzucać w nią kamieniami! Dyliżans wolno jedzie, a samolot czy bolid znacznie, znacznie szybciej! Chłopcze, ty gorzej asymilujesz wiedzę niż pampersy mocz!

    – Aśka, o co ci chodzi? Bo już zgubiłem wątek!

    – Cóż, skoro rzadko masz okazję do prowadzenia inteligentnej rozmowy… A taka to tylko z kobietami, misiaczku!

    – Aśka, do meritum… – złożył ręce w błagalnym geście.

    – Oki! Jakby te twoje stare filmy były dobre, to już dawno byłyby kolorowe! – lekceważąco machnęła ręką.

    – No wiesz! Wartość filmu oceniasz po kolorze?! Zobacz chociażby starsze filmy Hitchcocka. Tam czerń i biel wystarczają. Zresztą polskie filmy z lat…

    – A ty wartość muzyki oceniasz według roku wydania płyty?! W takim razie z Mozarta czy jakiegoś innego van Beethovena to w ogóle musiały być straszne cieniasy, bo nie nagrali żadnej płyty!

    – Nooo, coś w tym jest. Ten argument przemawia do mnie.

    – Ja pierd… Przepraszam, rozpędziłam się! Ale, ale… Jacuś, gdzie ja mam to coś do utylizacji nieużywanego mózgu?

    – Ej! Pijesz do mnie?!

    – Jacuś, gdyby w twoim mózgu była druga komórka, to mógłbyś robić chociaż za grzechotkę.

    *

    – Aśka, fajnie byłoby pójść na ten koncert? Chcesz?

    – No jasne! Fundujesz bilety?! – była szczerze zaskoczona.

    – Aśka, chyba żartujesz? Skąd mam mieć tyle kasy!

    – No, ja tym bardziej nie mam. Od mamy tyle nie dostanę. Wiesz, że mama nie da mi takich pieniędzy.

    – Wiem, ale matura maturą, a nam się coś od życia należy!

    – Jacuś, matura dopiero za rok! Najpierw zdaj do następnej klasy! – Popatrzyła uważnie na chłopaka. – Ty na pewno miałeś dodawanie w szkole? A może kartki w książce skleiły się jak było dodawanie na lekcji?

    – Aśka, to był skrót myślowy – zmarszczył nos jako wyraz udręki jej złośliwymi zarzutami. – Teraz zastanawiam się jak zdobyć kasę!

    – Myśl, myśl, tylko pamiętaj, że od samego myślenia kasy nie przybędzie. Potem trzeba będzie jeszcze zrealizować to, co wymyślisz. – Zatrzymała się, odwróciła i spojrzała na chłopaka.

    – A może masz jakiegoś sponsora?

    – Aśka, ja?! – zaczął śmiać się. I nagle przestał. Siadł na tapczanie. Poważny i zamyślony spojrzał na nią.

    – Asia – zaczął ostrożnie – a może ty masz albo miałabyś jakiegoś yyy… sponsora?

    – Ja? Wiesz, właściwie… Co ty masz na myśli?! – podniosła głos. – Jakiego sponsora?! – nachyliła się nad nim z poważnym wyrazem twarzy.

    – Ciii, jeszcze twoja mama nas usłyszy… – spojrzał z obawą na zamknięte drzwi.

    – Odpowiedz natychmiast! O co ci chodzi?!

    – Nie, nieważne. Tylko tak myślałem. Jesteś ładna i… – patrzył na nią z obawą. – Tak tylko pomyślałem, że parę setek za zabawę ze sponsorem załatwiłoby sprawę.

    – No chyba odjebało ci?!

    – Aśka, nie było tematu, przepraszam – skruszony schylił głowę. Nie patrzył w jej stronę.

    – No, myślę!

    – Koncert możemy zobaczyć w necie.

    *

    Obejrzała się w lustrze. Blondynka z włosami ścigniętymi w kitkę. Ładny białe zęby, sterczący biust, gdyby jeszcze podkreślić odpowiednim stanikiem… Szczupła, zadbane dłonie i paznokcie. Długie nogi i już dość opalona, chociaż lato jeszcze się nie zaczęło, ale jej skóra szybka ‘łapała’ słońce.

    – Przydałyby się jakieś fajne ciuchy. Dziewczyny ciągle mają coś nowego. Przecież od mamy kasy nie dostanę. Nawet porządnych szpilek nie mam! Na koncert też nie pójdę. A inni latem wyjadą za granicę, a ja poszukam sobie jakiejś pracy – wiedziała, że trzeba wspierać domowy budżet w każdy możliwy sposób.

    Młodsza siostra nie miała specjalnych wymagań. Jeszcze! Ale czasami przychodziła ze szkoły z płaczem, bo dzieci śmiały się z jej niemodnych, gorszych ubrań. Asia była bezradna. Mama wtedy płakała wieczorem, kiedy sądziła, że Asia już śpi. Starszy brat był za granicą. Zarabiał na nich i na studia, które uparł się ukończyć. Kiedyś. Regularnie wysyłał mamie pieniądze, ale nie były to kwoty, które gwarantowały rodzinie spokojny byt.

    *

    – Asia, pomyśl o tym. W końcu to tylko nasza sprawa, a będziemy mieć kasę na bilety i pewnie starczy na inne przyjemności.

    – To dlaczego sam nie spróbujesz?! – zapytała wzburzona.

    – Bo dziewczyny znacznie lepiej zarabiają, a na takich młodych jak ja nie ma wielkiego popytu. Starsze kobiety wolą jednak takich parę lat po 20. Nawet po 30. – wzruszył ramionami. – A z facetami to różnie bywa.

    – Gdzie to miałoby odbyć się? – spytała z czystej ciekawości. Nie miała ochoty, ale chciała wiedzieć. Zresztą, pieniądze bardzo by się jej przydały. Bardzo. Na wszystko. Na razie nie miała ich w ogóle.

    – U mnie w mieszkaniu. Rodzice wracają dopiero pod wieczór. – Przysiadł się do niej, widząc, że dziewczyna zaczyna wahać się. – Będę przy tobie cały czas. Przemyśl to. Na pewno nam się opłaci.

    – Za ile?

    – To jest do uzgodnienia, ale kilka setek na pewno zarobimy.

    – Byłoby na czynsz i za prąd – pomyślała odruchowo.

    *

    – Asia, to jest znajomy, który byłby zainteresowany seksem z tobą.

    – Cześć, Włodek – przedstawił się i wyciągnął rękę.

    – Cześć, znasz zasady? – zapytała, ściskając mu dłoń.

    – Tak, Jacek wszystko mi wyjaśnił. Zgadzam się. Może być w pokoju. Tu jest kasa. – Wyjął banknoty z portfela i położył na stole. – To co? Zaczynamy zabawę?

    – Chyba tak. Tak – Aśka uśmiechnęła się niepewnie.

    – No, to rozbieraj się. Chcę wreszcie zobaczyć to ciało zachwalane przez Jacka. 

    Mężczyzna usiadł w fotelu i rozłożył ręce na jego oparciu. W milczeniu oglądał rozbierającą się dziewczynę. Dostrzegał jej skrępowanie.

    – Nieee, szpilki zostaw – zaoponował, kiedy naga dziewczyna schyliła się, aby zdjąć je.

    – Jasne – była speszona. Nie miała doświadczenia.

    – Świetnie w nich wyglądasz. Chodź i usiądź mi na kolanach – polecił, klepnął dłońmi w kolana i szeroko rozstawił nogi.

    Podeszła i usiadła twarzą do niego z szeroko rozwartymi nogami. Popatrzył w jej twarz. Najpierw bawił się piersiami. Wiedziała, że ładnie sterczą nawet bez stanika. Mocno chwycił dziewczynę za kark i drugą dłonią zaczął delikatnie pocierać łechtaczkę. Miał ją wyeksponowaną na wyciągnięcie ręki. Lekko przygryzła wargę. Było miło. Dłonie oparła o jego ramiona. Przymknęła oczy. Wsunął palce do pochwy. Rżnął dziewczynę palcami i obserwował jej reakcje. Była coraz bardziej podniecona, postękiwała.

    – Trzymaj się za cycki. Pokaż je – polecił. Wyprostowała się. Uniosła piersi. Nachylił się i brodawkę piersi pobudzał językiem. Asia nie była przygotowana na taki bodziec i jęknęła z podniecenia. Po kolejnych mocnych ruchach dłonią w pochwie i drażnieniu łechtaczki krzyknęła, pochyliła się i oparła głowę na ramieniu Włodka.

    – Wszystko w porządku? – Jacek był zaniepokojony. Włodek dyskretnie uśmiechnął się. Był rozbawiony zachowaniem chłopaka.

    – Taak – zdołała odpowiedzieć. Sporo kosztowało ją skupienie się na krótkiej odpowiedzi.

    – Rozepnij spodnie – polecił dziewczynie.

    Asia niecierpliwie rozpinała zamek błyskawiczny, odpięła guzik nad zamkiem. Nie czekając na kolejne polecenie, zsunęła nieco slipy i z pewnym trudem wyjęła twardego penisa.

    – Widzisz jak podniecasz? – uśmiechnął się mężczyzna. – Teraz nawilż go śliną.

    Zebraną śliną pokryła penisa i nadal masowała go. Ciągle była bardzo pobudzona pieszczotami pochwy.

    – Zsuń moje ciuchy i usiądź na niego – Włodek spokojnie wymienił kolejne czynności. Podniecona dziewczyna nieco ospale zeszła z jego kolan, puściła penisa i ściągnęła jeszcze skarpety i buty z mężczyzny. Pochylając się, penisa miała przed twarzą. Spojrzała w oczy Włodka. Mężczyzna łagodnie uśmiechnął się, więc kończąc ściąganie skarpetek, jednocześnie ustami pochłonęła penisa. Włodek na chwilę przymknął oczy, głęboko westchnął i z zadowoleniem obserwował oralne pieszczoty. Asia jednak wstała i zaczęła siadać na penisa. Wyzywająco patrzyła na niego. Włodek też patrzył w jej oczy. Usiadła płynnym ruchem i teraz ona głęboko westchnęła. To był prawie orgazm! Po dłuższej chwili opanowała się, pobudzana leniwym ruchem bioder klienta i zaczęła ujeżdżać penisa. Dłuższą chwilę spółkowali w tej pozycji. W końcu mężczyzna zatrzymał ją i kazał usiąść plecami do siebie.

    – Pokaż chłopkowi jak świetnie wyglądasz. Może zechce wypożyczać ciebie? Chętnie skorzystam – zaproponował.

    Podniecona Asia spełniła polecenie i teraz skakała na penisie odwrócona twarzą do Jacka. Wcześniej przelotnym grymasem zareagowała na wypowiedź kochanka, ale nie powiedziała ani słowa. Była zbyt podniecona udanym seksem i nie chciała zaprzątać głowy przykrymi komentarzami. Jej chłopak z przyjemnością oglądał spółkującą dziewczynę.

    Kiedy para znieruchomiała, klient zarządził przenosiny na tapczan. Wstał, zrzucił koszulę. Nie wyszedł z Joasi, ale przytrzymał jej tułów i z penisem w pochwie dotarli do obszerniejszego miejsca zabawy. Ruchy penisa w trakcie krótkich przenosin pobudziły dziewczynę. Na tapczanie wziął ją w pozycji bocznej od tyłu. Mocno. Kiedy zaczęła jęczeć – wręcz agresywnie. Kiedy jęk przerodził się w przeciągły krzyk, chwycił ją za głowę, przekręcił do siebie i polecił otworzyć usta. Chwilę później napluł w usta, szybko wyszedł z niej i wepchnął penisa do ust.

    – Oblizuj! Mocno! – był bardzo podniecony. Leżała na boku, prawą nogę przeniósł nad jej głową i postawił na tapczanie. I intensywnie, głęboko rżnął ją w usta, dopychając głowę dłońmi. Jego plecy lśniły od potu. Jacek mógł widzieć jak penis prawie cały znika w ustach jego partnerki. Męczyła się przy tak agresywnym stosunku, ale Włodek nie przejmował się jej reakcją. Teraz wziął ją od tyłu. Spokojnie spółkowali. Napluł na pupę i zaczął wkładać palce do odbytu. Niecałe dziesięć minut później kończył ostre jebanie na przemian w pupę i w pochwę. Asia był tak podniecona, że już nie wiedziała z której z nich płyną oszałamiające bodźce. Było cudownie! Chciała więcej! Mógł robić wszystko! Było tak cudownie…

    – Siadaj! – mężczyzna wyszedł z niej, usiadł i przytrzymał penisa. – Ale dupą, dziwko!

    Usiadła. Było jej przykro po takim epitecie, chociaż wiedziała, że facet jest bardzo podniecony. Usiadła więc w milczeniu i odleciała…

    Szarpnął nią. Czuła, że odchyliła się i położyła na mężczyźnie.

    – Co, miałaś orgazm? Dobrze się zgrywamy, co? No, dalej, podskakuj! – potem w łożył jeszcze palce do pustej pochwy i posuwał ją w dwie dziurki. Nie miała siły jęczeć. Nie wyszedł z niej i oboje położyli się na boku. Dalej rżnął ją w pupę i palce pchał do pochwy. Trochę bolało, ale kiedy w pochwie znalazł się tylko kciuk, a na łechtaczce palce, słyszeli tylko jej ciężkie stękanie.

    – Widzisz jak można zerżnąć taką fajną dupę? – uśmiechnął się do Jacka.

    Kiedy opanowała się, zerżnął ją na stojąco od przodu i od tyłu. Najpierw w pochwę, potem w odbyt. Zrobił jej krótką przerwę, zmuszając do obciągania. Finał był na dywanie. Była na czworakach i Włodek rżnął na zmianę w pochwę i w odbyt. Walił penisem z całych sił. W pewnym momencie wyrwał go z odbytu i wsadził spoconej dziewczynie do ust. Trochę spóźnił się, więc wytrysk zalał też jej twarz. Posuwał ją w usta i czekał aż połknie spermę. Potem przenieśli się na tapczan.

    – Już nie wytrysnę, ale jeszcze trochę porucham. – Po tej zapowiedzi jeszcze przez kilka minut energicznie spółkował, zmieniając otwory i obmacując dziewczynę.

    *

    Nadal leżała na tapczanie, bardzo zmęczona intensywnym stosunkiem. Nie chciała o tym myśleć.

    Jacek odprowadził chłopaka i wrócił.

    – Był zadowolony. Powiedział, że jeszcze skorzysta z twoich usług. Fajnie, nie?

    – Taa – stęknęła. Jacek też cieszył się z takiej opinii.

    – Wiesz… – z pożądaniem patrzył na jej nagie ciało. Nie poruszyła się od momentu zakończenia stosunku. – Też mam ochotę na ciebie.

    Przez głowę ściągnął koszulę. Rozpiął pasek i zsunął spodnie ze slipami. Jego penis sterczał. Siadł na krześle, zdjął buty i ciuchy. Stanął nagi. Ukląkł za dziewczyną. Nawilżył penisa śliną i zaczął wchodzić do pochwy.

    – Jacku… – nie miała sił na nic więcej.

    – O, fajnie. Tak płynnie. Jesteś rozgrzana. – Zaczął powoli ruszać biodrami, a kiedy nie poczuł żadnego oporu, przyspieszył. Potem odchylił ją i rżnął od tyłu na boku. Podniósł jej nogę. Głośniej jęczała. Wyszedł i bez oporu wszedł do odbytu, zachwycając się miękkim otworem. Była taka ciepła. Podziwiał jej urodę i cieszył się z atrakcyjności posiadanego „towaru”. Będą mieć kasę! Nareszcie będą mogli pozwolić sobie na wszystko bez proszenia rodziców! Zdołał wykonać zaledwie kilka ruchów i już wytrysnął! Leżał za nią i sapał. Głaskał dziewczynę po ramieniu. Nie poruszyła się. Kiedy podniecenie minęło, poklepał ją po pupie, swobodnie wyszedł z niej i ruszył do łazienki.

    *

    Od kiedy ojciec ich opuścił, najbardziej traumatycznym przeżyciem była zamiana mieszkania na mniejsze. W dużym mieszkaniu czuli się świetnie. Ojciec nigdy nie przynosił pracy do domu, więc było sporo przestrzeni. Poza tym planowali wybudowanie domu pod miastem… Przejść z czterech pokoi do dwóch to był szok. Zamiast podróży pustym wagonem, pojechać w kuszetce na dwóch miejscach we czworo. Ciągle czuli się, jakby ktoś zamknął im drzwi do kolejnego pokoju.

    – Łagodniejsza wersja klaustrofobii – jak kiedyś podsumował to Romek.

    – Ale przynajmniej teraz nie zalegamy z czynszem – Asia ciężko westchnęła, przygnębiona wspomnieniami.

    Brat wyjechał do pracy za granicę, bo po dwóch latach studiów na zbyt wiele nie mógł liczyć, poszukując pracy bez kwalifikacji, a pieniądze były im wtedy bardzo, bardzo potrzebne. Już comiesięczne opłaty były dla nich sporym wyzwaniem, a jeszcze żywność i nieprzewidziane wydatki? Asia dzieliła pokój z Karolinką. Brat sypiał w jednym pokoju z mamą, która musiała wstać po piątej, żeby wszystko przygotować. Z kolei Romek o różnych porach wychodził na zajęcia, a potem pracował. Wracał z pracy późno albo bardzo późno. Mama wracała późno, bo po pracy biegła codziennie jeszcze do jednego, dwóch domów sprzątać, ale kiedy ona kładła się spać, przychodził Romek. W końcu Karolinka przeprowadziła się do pokoju mamy, a Romek do pokoju Asi. Dziewczyna pomyślała o mamie.

    – Bardzo postarzała się po odejściu ojca. Schudła. Zawsze była szczupła i jeszcze schudła! Z czego? I przestała uśmiechać się. Kiedy ostatni raz żartowała? Śmiała się? – Dziewczyna zasępiła się, a po chwili miała łzy w oczach. – Te problemy zdrowotne mamy. A kiedy spłacimy długi? Jak długo wytrzyma Romek? A Karolinka?   

    Mama nie miała adwokata, bo pieniądze potrzebne były „na życie”, więc sprawa rozwodowa zakończyła się za porozumieniem stron. Tak było najszybciej. Zatem mama nie miała żadnego wsparcia finansowego. Nawet nie chciała iść do sądu! Bardzo źle zniosła rozwód. Zaczęły się jakieś problemy z sercem, ale Aśce nic o tym nie mówiła. W ogóle nie skarżyła się. Mama wieczorami dość regularnie rozmawiała z Romkiem przed jego wyjazdem i kiedyś przypadkiem dziewczyna usłyszała jak narzeka na swoje zdrowie, które w pewnym momencie podsumowała mocnym zdaniem:

    – Wtedy ty będziesz odpowiedzialny za dziewczynki. – To zdanie utkwiło Asi bardzo głęboko w pamięci.

    Podział majątku nastąpił bardzo szybko. Mieszkanie miało zostać zamienione na dwa mniejsze. Ojciec wziął audi i zrzekł się dochodzenia praw do innych, wspólnych części majątku. Od jakiegoś czasu sporą część swojej pracy wykonywał „na czarno”, więc dostarczone dokumenty wykazywały małe dochody. Ojciec utrzymywał ich, więc mama, ze względu na zdrowie, nie pracowała i zajmowała się domem. W rezultacie alimenty były skromne, ale jemu powodziło się bardzo dobrze. Przypuszczalnie koledzy w pracy podpisywali się pod wykonywanymi przez niego zleceniami swoim nazwiskiem, a ojciec dawał im ustalony procent zarobionej kwoty. Aśka i Romek podejrzewali, że już znacznie wcześniej planował rozwód i stąd jego niskie, udokumentowane dochody.

    W dziewczynie narastała wściekłość na ojca, który po podziale mieszkania w spółdzielni dostał wielkością podobne do ich dwupokojowego, ale złożył wniosek i uzyskał zgodę na trzypokojowe za dopłatą. Od ręki wpłacił całą, wymaganą przez spółdzielnię, kwotę. Mieszkał z młodszą partnerką i jej 7-letnim synkiem.

    Brat nigdy nie poskarżył się. Zresztą, z natury był małomówny, w porównaniu z temperamentem Asi, wręcz flegmatyczna niemowa, ale po rozwodzie rodziców jakby nagle jeszcze spoważniał, wydoroślał. To chyba niewłaściwe słowa. Chyba lepiej: postarzał się. Przygasł? Stał się bardziej ponury? Nie potrafiła tego dokładniej określić. Może wszystkie trafnie opisywały go? Chłopak szukał pracy i znalazł. Pracował i jednocześnie studiował. Ale jego zarobki były zbyt małe na potrzeby ciągle zadłużającej się rodziny. Jednak nie dawał rady, więc w końcu przeniósł się na studia niestacjonarne. Mama, mimo starań, pracę znalazła dopiero po kilku miesiącach. Później wszystko potoczyło się błyskawicznie. Kiedy radził sobie na studiach i w pracy, znalazł pracę za granicą. Wtedy wziął urlop dziekański i wyjechał. Po roku skreślono go z listy studentów. Pracował i przysyłał mamie tyle, ile mógł. Kwoty wraz z zarobkami mamy wystarczały na bieżące potrzeby i spłaty długów. W tym roku obiecał przyjechać w grudniu. Na Święta.

    Rodzina bardzo powoli, ale systematycznie spłacała zadłużenie. Mama nigdy nie poprosiła ojca o pomoc w jego spłacie. Półtora roku żyli tylko z pensji mamy i tego, co sprzedawała ze swojej biżuterii, zanim udało się przeprowadzić rozwód i uzyskać alimenty. Tak długo mama zaciągała długi. Również wobec spółdzielni, która jednak zagroziła, w ostateczności, eksmisją. O tym mama nigdy nie powiedziała córkom, ale była zmuszona wziąć kredyt czy pożyczkę. Mama nie chciała rozmawiać z Asią na ten temat. Nie była to duża kwota, ale rodzina jeszcze długo i boleśnie odczuwała konsekwencje takiej decyzji.

    Kiedyś wyłączyli im prąd i Asia w jednej chwili dosadnie zrozumiała jak trudna stała się ich sytuacja. Chociaż mama ją uspokajała, że gorzej już nie będzie, pamiętała o jej chorobie i zaczęła obawiać się eksmisji. Na dodatek mama musiała zrezygnować z dodatkowej pracy. Serce miało swoje ograniczenia.

    – A o czym mama nie mówi, żeby nie denerwować nas? – zastanawiała się. Zaczęła mieć problemy ze snem. Gorzej uczyła się. Miała trudności z koncentracją. Stała się nadpobudliwa. Niewiele rzeczy ją interesowało, a coraz więcej irytowało. Nie potrafiła dogadywać się z Jackiem. Narzekał, że oszczędza pieniądze, które zarabiają. Asia sporą część przekazywała mamie. Przedłużające się problemy rodzinne sprawiły, że chłopaka zaczęła postrzegać jak niedojrzałego emocjonalnie, płytkiego nastolatka. 

    Biedna Asia… Gdyby wtedy wiedziała, co jeszcze ich czeka.

    *

    – Aśka, to jest pan Ryszard.

    – Cześć!

    – Dzień dobry panu.

    – Słuchajcie, jesteśmy tu w określonym celu, więc może mówmy sobie po imieniu, co? Ja poczuję się młodszy i łatwiej będzie nam spędzić wspólnie czas – Ryszard był bezpośredni i miły.

    Para chętnie zgodziła się na jego propozycję. Mężczyzna miał pod 40. Z jego wyglądu wynikało, że dbał o siebie. Dobrze zbudowany, w miarę szczupły. Spotkanie odbywało się w środę. W piątek zapowiedział się Włodek.

    – To będzie już piąte spotkanie z nim – pomyślała. Był dobrym, solidnym klientem.

    Ryszard zażyczył sobie striptizu. Jacek miał jakieś wolniejsze nagrania, więc coś puścił. Już wcześniej przygotował takie kawałki na życzenie klientów, więc miał teraz nawet spory wybór. Mężczyzna rozsiadł się na tapczanie, założył nogę na nogę i szeroko rozłożył ramiona na oparciu tapczanu.

    – Nie, nie trzeba – z uśmiechem zaoponował mężczyzna, kiedy Aśka chciała zdjąć pończochy. Było chłodniej niż zwykle, więc ubrała samonośne, pod kolor spódniczki i szpilek. Zawsze na spotkania z klientami ubierała szpilki. Jacek mówił, że wygląda znacznie korzystniej. I dbała o mocniejszy makijaż. W zasadzie w ogóle go nie robiła, ale tutaj panowie oczekiwali czegoś więcej. Wyzywającej, chętnej, frywolnej, rozpasanej, budzącej pożądanie, a zarazem grzecznej, uprzejmej, spokojnej, cichej, uległej kobietki.

    – Woda i ogień w jednym – gorzko uśmiechnęła się do swoich myśli, piorąc pończochy w łazience po wizycie Ryszarda.

    W zasadzie klient był normalny. Nawet ucieszyła się, kiedy powiedział, że nie skorzysta z analu, ale na koniec, kiedy już prawie kończył, zażyczył sobie wyjścia do łazienki. Wtedy przestraszyła się. Scat? Wyjaśnił, że po wytrysku chce wysikać się na nią. Ulga… Ale nie chciała. Jacek obiecał, że pójdzie i pchnął Asię w objęcia faceta, który właśnie otwierał drzwi do łazienki. Zerżnął ją w przedpokoju, spuścił się w usta, kiedy klęczała przed nim i jeszcze rżnął w usta. W końcu podniósł dziewczynę i zaprowadził do łazienki. Tam wsadził do brodzika i od razu zaczął sikać na jej ciało. Nie chciała, ustawiła się bokiem, zasłaniała twarz, ale mężczyzna kazał Jackowi chwycić Aśkę za rękę, sam chwycił za drugą i tak położyli ją w brodziku. Jeszcze próbowała stawiać opór. Ryszard nie wytrzymał i solidnie trzasnął ją „z liścia”. Był solidnej budowy, dlatego zadzwoniło jej w głowie, kiedy oszołomiona otrząsnęła się po uderzeniu. Bardzo przestraszyła się, więc leżała bez ruchu. Oszczał jej twarz, włosy, piersi, cipkę i nalał do ust. Kiedy mył się przy umywalce, cały czas stał mu! Ona, na wszelki wypadek, weszła pod prysznic. Tuż przed pożegnaniem zadowolony mężczyzna zapisał się na powtórkę w następnym miesiącu. Nic nie mówił o uderzeniu, więc uznała, że tak załatwia oporne kobiety.

    – Dobrze, że nie wali z pięści – poczuła ulgę.

    Pożegnali się. Jacek wręcz nie mógł doczekać się chwili, żeby zerżnąć Aśkę. Skorzystał z obydwu dziurek. Był bardzo aktywny, a ona bardzo posłuszna, bo Ryszard jednak zmęczył ją. Jacek spuścił się w pupę, ale musiała mu jeszcze obciągnąć. Znowu poszła pod prysznic. Późniejsza rozmowa nie kleiła się. Nie miał czasu, żeby ją odprowadzić. I dobrze. Nie miała ochoty na spacer z nim. Szła do domu, do mamy i siostry. Myślała. Miała o czym. Brakowało jej Romka. Nie musiała się zgadzać z bratem, kiedy dyskutowali, ale chciała porozmawiać. Mamy nie chciała denerwować.

    *

    Większą część zarobionych pieniędzy Asia oddawała mamie. Wyjaśniła, że też załapała się na sprzątanie mieszkań, a adresy miała dać jej koleżanka, która już nie dawała rady ze zleceniami.

    – Nie znasz jej. Nie jest z naszej szkoły – uprzedziła ewentualne, bardziej dociekliwe pytania. Przyznała, że to ciężka praca. Jeszcze właściciele stoją przy niej i sprawdzają. Nie zgodziła się na pomoc mamy, podkreślając jej pogarszające się zdrowie.

    Innym razem przyznała, że zastępowała koleżankę, która dorabia w sklepie z odzieżą. Obiecała zastępować ją, kiedy tylko nadarzy się okazja. Oczywiście, „na czarno”. Nie pytana podała nazwę ulicy w odległej dzielnicy. Mama nie zapytała o szczegóły. Chyba zabrzmiała wiarygodnie. Potem jeszcze „sprzedała” mamie bajeczkę o sklepie spożywczym, w którym rozkłada towar w magazynie, na półkach, wyrzuca opakowania itp. Przygotowała się do rozmowy z mamą, odpytując koleżankę, która faktycznie tak dorabiała. Zresztą, też „na czarno”. Przepytała ją, a któregoś dnia odwiedziła w pracy. Musiała znać szczegóły, bo gdyby mama zechciała zweryfikować jej opowieści… Żeby uwiarygodnić swoją wersję o pracy zarobkowej, czasami wracała do domu kilka godzin później. Najtrudniej było jej pogodzić się z okłamywaniem mamy. Tłumaczyła sobie wszystko, powtarzając starą maksymę: „cel uświęca środki”. Jednak nie była do końca przeświadczona o słuszności tego, co robi.

    – W końcu Machiavelli też nie był krystaliczną postacią – skonstatowała smutno, bijąc się z własnymi, niewesołymi myślami.

    *

    Nagle to ich skromne, biedne, ale czyste, zadbane mieszkanie nabrało innego wymiaru. Cieszyła się, że w ogóle ma dokąd wracać. Tutaj jest bezpieczna i wśród bliskich. Zaczynała rozumieć głęboki sens tych słów. Paradoksalnie, mniejsze mieszkanie zbliżyło ich do siebie, wzmocniło ich więzi, początkowo bardzo nadszarpnięte odejściem ojca, rozwodem i poważnymi kłopotami finansowymi. Mama nigdy nie przyznała tego głośno, ale obawiała się, że znacznie mniejsze mieszkanie stanie się źródłem frustracji i kłótni, a w rezultacie początkiem poważnego kryzysu w ich niepełnej rodzinie.

    W tych czasach lepiej poznali wujka. Czasami brat mamy starał się im pomagać, głównie finansowo, jeżeli był w stanie, ale i jemu na co dzień nie było łatwo. Mama w wakacje przez dwa lata wywoziła dziewczynki na wieś do brata na cały miesiąc. Nigdy, o czym Asia dowiedziała się znacznie później, i tylko przez przypadek, nie wziął pieniędzy za ich utrzymanie. Raczej starał się bagatelizować kwestię kosztów. I potrafił namówić żonę do pomijania tego tematu w rozmowach. Asia czuła, że ich obecność z każdym tygodniem coraz bardziej irytuje ciotkę.

    Od kiedy ojciec odszedł od nich, nie interesował się dawną rodziną. Mama również konsekwentnie milczała na jego temat. Romek niezmiennie trzymał stronę mamy, chociaż z rodzeństwa on pierwszy i najbardziej dotkliwie odczuł finansowe, i nie tylko, konsekwencje rozwodu. Dorabianie podczas studiów, przerwanie studiów, wyjazd z kraju, podjęcie pracy za granicą. W ciągu kilku miesięcy tyle spadło na barki tego chłopaka!

    – Jeżeli miał marzenia, to już dawno skasował wszystkie – myślała Joanna. – Albo wrzucił na półkę z napisem: „Do zrealizowania w kolejnym wcieleniu” – gorzko uśmiechnęła się.  

    Po kilku latach brat, w szczerej rozmowie z siostrą, przyznał, że długo nie potrafił nawet myśleć o jakiejś partnerce, a tym bardziej o założeniu rodziny, mimo pewnej i dość dobrze płatnej, prostej pracy w pensjonacie w Anglii. Widział jak do nich, skromnie żyjących, odnoszą się inni, zamożniejsi rówieśnicy, dotychczas ich przyjaciele. Podobno przyjaciele. Czasami słyszał ich okrutne komentarze. Nigdy nie reagował, ale siostrze nie powtarzał komentarzy.  

    – Siostra, jakoś dajemy sobie radę. Skończysz szkołę, możesz studiować i pracować. Będzie nam trochę łatwiej. Całe szczęście, że jesteśmy zdrowi! – tłumaczył Aśce.

    Dziewczyna miała własne niewesołe przemyślenia, ale milczała i kiwała głową. Zastanawiała się, czy po maturze nie mogłaby dołączyć do brata?

    – Po co wciągać w naszą biedę kolejną dziewczynę? Która chciałaby w nią dobrowolnie wdepnąć? W tej chwili materialnie nie mam NIC do zaoferowania. Ile mogę, tyle wam wysyłam. Trochę odkładam, żeby mieć, gdyby, no wiesz… Siedzę za granicą. Mieszkam za darmo sam w pokoju na poddaszu. Ponoć inni w Anglii mogą zazdrościć mi takiego komfortu. Z toalety i prysznica korzystam w pomieszczeniu socjalnym. I z dnia na dzień tego nie zmienię. A takiej pensji długo nie osiągnę w kraju. Ale przede wszystkim mam obowiązki wobec was – podkreślił. – Aśka, która rozsądna kobieta zechce więc zmierzyć się z tak skromną perspektywą życia u mojego boku? A co zrobi dziewczyna, kiedy znajdzie znacznie zamożniejszego partnera niż ja? 

    Wtedy siostra milczała, słuchała i w duchu niechętnie przyznawała mu rację. Romek te pytania traktował jak retoryczne i uśmiechał się ironicznie. On już znał odpowiedzi.

    *

    DN.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Tomnick