Blog

  • Kocie Wspomnienia vol 2: Ja i inne zwierzaki

    Pan odgarnia mi sierść z ramienia. Czuje jego ciepły oddech, potem buziak w obnażony obojczyk, a na końcu ciężar jego podbródka. Unoszę głowę przytulając się swoim policzkiem do jego, pokrytego szczeciną zarostu. Pomrukuje lekko. Jego ręka znów gładzi mi brzuszek, przez co przymykam oczka i zaciskam kolana i łydki dookoła jego nogi. Pewnie wyglądamy gdzieś z boku jak dziwna para. Złudzenie niszczy smycz odchodząca od obróżki do jego dłoni.
    – I co? – szepcze mi prosto w uszko – Masz już swoją faworytę?
    Trudno stwierdzić jak bardzo nie ma dobrej odpowiedzi, zwłaszcza jak twój głos został w innym życiu. Jestem Sara, kotek, a kotki mówią tylko w bajkach. Sprowadzono mnie do tego świata siłą, ale kiedy udało mi się opanować jego zasady, widzę w nim szczęście. Rano Pan ubrał mi ładna sukienkę w kwiatki i majtki z serduszkiem. Zjedliśmy śniadanie, przyjechaliśmy tutaj. Do „schroniska”. Świeżo złapane kobi… suki, to tylko suki, które jeszcze nie rozumieją co je czeka, trafiają tutaj na tresurę. Dostają lateksowe buciki i rękawiczki, są karmione i reedukowane. Mamy do dyspozycji cały album aktualnego żywego inwentarza. Mam sobie znaleźć przyjaciółkę, czyli drugiego zwierzaka dla Pana.
    Każda strona to trzy zdjęcia tej samej suni z opisem informacyjnym. Poczynając od wieku, wymiarów, miejsca złapania i cech typowych, po użyteczniejsze na temat zabiegów przeprowadzanych w ramach pracy. Trochę jak bardzo dziwny katalog agencji modelek. Pierwsze zdjęcie pokazuje w większości popiersie. Są ładnie umalowane i uczesane, ale oczy i miny wyrażają smutek i strach. Drugie to zdjęcie od przodu. Rozkładają nogi prezentując swoje różowe szparki, biusty i ogólną budowę. Trzecie ma formę wystawową. Pupa i głowa do góry, plecy nisko, fotograf bierze je po prawej stronie jakby były prawdziwymi psami.
    Kręcę łebkiem i przewraca na kolejną stronę. Kolejne dwa „k/l”, bezkolanowce. Te są gotowe do wystaw, ale na stałe mają uszkodzone nogi. Pan uznaje je za bezużyteczne. Są jeszcze takie, które mają „9-s”, co oznacza jedynie buty na stałe lub „neu” co oznacza wysterylizowaną. „T/l” czy „v/l” to informacja o braku języka lub/i przecięciu strun głosowych. Są na zawsze uciszone.
    Grubas po drugiej stronie stołu coś mówi, a Pan wybucha od razu śmiechem. Odpowiada mu coś, a tamten kręci głową i drapie się po brodzie. Unoszę łepek patrząc ciekawie na Pana.
    – Mówi, że kupiłby Cię za tysiąc dwieście, tylko mam Cię rozebrać. – to dużo czy mało? – Powiedziałem, że mój kotek nie jest na sprzedaż. Za ładna jesteś by Cię zabierać w takie miejsca, wiesz?
    Przymilam się na ten komplement, a on znów gładzi mnie po brzuszku. W jednej chwili robi się jednak głośno, gdy otwierają się drzwi wejściowe. Dwóch mężczyzn prowadzi na kijach hycla zakończonych stalowymi linkami nową sukę. Od razu rzucają się w oczy ładne kasztanowe włosy i jej kształty. Nie jest to poziom pani Alicji, ale są już okrągłe i ładne, zwłaszcza duży biust. Ma spętane ręce i zakneblowane usta. Nie ma na sobie dołu ubrania prócz majtek, a bluzka jest podarta odsłaniając biustonosz. Rzuca się, krzycząc, ale kopniak w tył uda i szybka terapia prądem pozwala ją uspokoić.
    Obserwuje jak próbuje się podnieść i widząc mnie jęcząc człapie ku mnie. Chwyta mnie za bosą kostkę, a potem chyba widzi smycz, bo od razu puszcza i szarpnięciem jest sprowadzona z powrotem. Prąd aż nią telepie na ziemi. Jeden z hycli mówi coś i drugi wraz z właścicielem wybuchają śmiechem. Pan kręci głową i też coś do dodaje, na co grubas przy biurku aż się popluwa, jeszcze głośniej śmiejąc. Drugi z nich jest zajęty ciągnięciem za białe figi, materiał mocno napręża się nim szwy wreszcie puszczają i odsłania się jej nagie krocze. Podnosi jej nogę i pokazuje różowy środek jej piczki. Po chwili wkłada tam czubek buta ze śmiechem, mówi coś i ją ciągną, pół przytomną przez drugie drzwi.
    Odwracam się na rączkach przodem do Pana. Opiera się akurat o dłoń zgiętego w łokciu ramienia. Od razu łapie mój wzrok tymi swoimi brązowymi oczami. Już wie.
    – Nie. – mówi krótko, gdy unoszę łapki i zaczynam trzeć o jego klatę – Dopiero ją złapali, a sama wiesz jakie to problematyczne, gdy sam Cię przyniosłem do domu. – tym bardziej to ją chce – Możemy sobie ją zarezerwować i odebrać za dwa miesiące. Będzie miała ładne pantofelki i umiała być posłuszna jakby nic innego nie było ważnego – układam łepek na jego mostku – Twoje błaganie nic tutaj nie ma do rzeczy, wiesz? – ocieram czołem o klatę – To nie jest cukierek. Chyba wytrzymasz dwa miesiące, co? – nie, chce ją teraz, mocniej uderzam go łapką tym razem w twarz – Oj, bo dam Ci klapsa i będzie płacz. – odwracam się więc bokiem, urażona ze smutną minką – Uparta, co nie? – klepie mnie po dupce, ale nie mocno, ale pieszczotliwie, przez co znów odwracam do niego główkę – No dobrze, Sarenko. – układa mnie na swoim ramieniu, dając do zabawy dłoń i zaczyna dyskusje z grubasem.
    Pierw liżę opuszki grubych palców. Potem je ssę. Gdy któryś ucieka, by pogłaskać po policzku, łapię go zbitymi w piąstki łapkami i znów pakuje do buźki. Pan wreszcie kończy rozmowę kiwnięciem głową i mnie podnosi jedną ręką, po czym odwraca i sadza w fotelu.
    – Muszą jej założyć kartę, lekarz ją zbada, zapłacę i jedzie z nami do domu. – głaszcze mnie jeszcze wśród włosów po uchu, na co przymilam się bardziej do jego dłoni – Także czekaj tutaj, dobrze?
    Kiwam główką i układam się wygodnie, zwijając kolanka do siebie. Dostaje pożegnalnego buziaczka w czółko i Pan z grubasem wychodzą. Jaka ona będzie? Jak ją nazwie? Pewnie, że nazwie. Musi porzucić dawne życie, by móc zacząć cieszyć się nowym. Czy mnie polubi? Pan pewnie liczy, że zostaniemy kochankami. Czy ona będzie tego chciała? Ja bardzo. Oglądam plakaty na ścianie. Ukazują informację o butach 9-kolcowych, przekreślony brzuch w ciąży, tą samą sukę jako nieszczęśliwą i niemal w stanie euforii. Obok jeszcze plakat z mulatką, która wygrała ostatnie zawody, która ma na twarzy spermę. Jaka ona więc będzie?
    Chyba zasnęłam, bo wybudza mnie dotyk na plecach. Otwieram gwałtownie oczka i widzę wyszczerzone oblicze Pana ponad sobą. Wyciągam łapki i bierze mnie do góry, pozwalając chwycić za szyję. Widzę ten sam transporter, w którym kiedyś sama jechałam. Przez wąskie dziury da się zauważyć, że pełny. Lekko muskam jego nieogoloną twarz, mrucząc szczęśliwa.

    Wbrew mojemu początkowemu spostrzeżeniu Amira, bo takie imię nadał jej Pan, nie była kobietą dojrzałą jak pani Alicja, a jedynie dorosłą. No cóż, to nie trudne, gdy przez pana wyglądam jak wyrośnięta dziewięciolatka i czuje się jak bardzo napalona jej wersja. Pan powiedział, że ma ona ledwo dwadzieścia dziewięć lat. Wow. Podobają mi się też jej kształty. Ma nieco okrągły brzuch, ramiona i uda, ale zestawione z dużym biustem. Można więc powiedzieć, że jest pełnowartościową kobietą, a nie prawie dzieckiem. No i te oczy. Brązowe, jak u Pana i tak samo zniewalające.
    Szybko przyswoiła sobie podstawowe zasady. Chociaż lepszym określeniem było – szybko zamilkła całkowicie i zaczęła chodzić na czworaka. Nie przejęła jednak mojego miejsca głównej pupilki. Chowała się w kątach lub zakamarkach, nie szukając pieszczot. Podobnie reaguje na mnie. Przyniosłam jej swoją niebieską myszkę z włóczki do zabawy, to patrzała na mnie jak na idiotkę. Jest też coś innego w ich relacji. Kiedy mnie myje, przebiera lub po prostu bawi się, to zawsze coś zagaduje, to znów łaskocze, dotyka i ogólnie się śmieje. Gdy to ona staje się obiektem zainteresowania, w większości milczy i patrzą sobie w oczy. Czasem tylko pada jakieś polecenie. Nie ma jednak w tym tej zwykłej radości. Pan uważa, że Amira potrzebuje czasu.
    Teraz jednak cicho chlipie. Kuli się, osłaniając łokciami biust, zaciska kolana. Da się jednak dostrzec, że ma opuchnięty brzuszek. Wiem, to nieprzyjemne, ale nie bolesne. On uważa, że konieczne. Pochyla się, jedną rękę kładzie jej na plecach, drugą masuje po przedzie, jak mi. Nie przytula się do niego jednak. Po prostu znów jęczy, kiedy kolejna kolejny raz rozlegają się te odgłosy. Jeśli twój dzień zaczyna się od lewatywy, to chyba może być tylko lepiej.
    Wreszcie zostaje posadzona w wannie naprzeciw mnie. Mimo, że jest pewnie cięższa niż ja, ją też podnosi tak jakby nic nie ważyła. Od razu kuli się wstydliwie z powrotem. Przecież mamy to samo między nogami, ale twoje piersi są tak fajnie duże… Przesuwam się na kolanka, opierając o krawędzie i zbliżając do niej twarzyczkę. Przekręca głowę, wciąż chlipiąc. Ostatecznie całuje ją lekko w kącik ust i głaszcze łapką po odsłoniętym fragmencie piersi. Będzie dobrze, zobaczysz.
    Pan nawet ją drapie po karku, ale nadal chowa głowę w ramieniu z cieknącymi łzami. Uśmiecham się lekko do niego, wyciągając łapki za krawędź i bijąc go w udo.
    – No już, już, kicia. Ty się uwielbiasz kąpać, nie? – uśmiecha się i przenosi rękę na szeroką słuchawkę, która po chwili strzela ciepłą strugą podobną do rzęsistego deszczu, aż unoszę buzię pozwalając wodzie ją opłukać z uśmiechem, ale kątem oka dostrzegam, że ona nawet na to nie reaguje.
    Waniliowy zapach wypełnia przestrzeń. Dłonie pana są pokryte pianą, gdy mi pucuje głowę. Co jakiś czas znów jego mały palec podrapie za uszkiem. Patrzę, że ona przygląda mi się. Uśmiecham się do niej szeroko. To nie pierwszy raz, jak kąpie nas razem, ale pierwszy raz się temu przygląda.
    – Będę musiał jechać po południu bo mam wezwanie z pracy. – opłukuje ręce i bierze drugą butelkę, tym razem oblewając głowę Amiry, a w powietrzu zawisa czekolada – Przyjedzie do was Alicja, ale może dopiero późno wieczorem albo rano, także może będziecie musiały zostać same. Zrobię wam w każdym razie kolację i włączę bajki w salonie. – ona drży, on przeciera oko nadgarstkiem i wraca do masowania jej skóry – Amira, brzuszek.
    W przeciwieństwie do mnie, w stosunku do niej pan podjął decyzję o nie dawaniu tabletek. Prócz oczywistości, że przechodziła normalnie okres – widziałam już dwa, zawsze pan wtedy wkłada jej kubeczek rano, który opróżnia wieczorem i w sumie nie chciałabym znów go przechodzić biorąc pod uwagę jak źle go znosi ona – to ma również na wzgórku łonowym zadbane, miękkie futerko, które regularnie przycina i dba. W czasie kąpieli pan je również pielęgnuje, na co ona zawsze zamyka oczy i rozkłada nogi. Reszta jej ciała (nie licząc oczywiście głowy), po potraktowaniu dziwnym czerwonym czymś przed nałożeniem kolejnego, pozostaje jednak jedwabiście gładka jak u mnie.
    Struga wody znów oblewa nas ciepłotą. Piana z szamponu znika od razu w odpływie. Pan zamyka go i wlewa już normalnie wody, wysoko bo aż do żeber. Jest bardzo ciepła, bo aż paruje, a skóra robi się czerwona. Po chwili, jak za dotknięciem magicznej różdżki barwi się na róż i uwalnia zapach tego kwiatu.
    – Amira ty nie znasz Alicji, ale Sara lubi z nią zostawać. – niebieska gąbka w kształcie rybki zanurza się wraz z jego dłonią w wodzie – Macie jej się słuchać, jak to bym był ja sam. – gąbka trze mi szyję, ramiona i plecki, na co się wyginam jak wąż, bo palce drugiej dłoni łaskoczą mnie w brzuch – Wrócę pewnie pojutrze dopiero, więc będziecie miały dwa radosne dni. – gąbka przechodzi z dłoni do dłoni na przód i obejmuje moje cycki, przez co czuje dreszcz i wkładam łapki między ściśnięte uda – Może nasza Amira zrobi trochę postępów? Pamiętam, że jak ty zostałaś z Alicją pierwszy raz to jak wróciłem to się aż zesikałaś na mnie z radości.
    Czuje, że się czerwienie, ale to prawda. Tak dała mi w kość za to, że próbowałam mówić i prosiłam o pomoc, że jak wrócił to wskoczyłam na niego i z radości (albo raczej przez to, że przez dwa dni moja szparka była najbardziej rozpieszczoną cipką świata) się zsiusiałam na niego. Nie ukarał mnie za to, tylko narzekał, że teraz musi się przebrać. Wiedziałam już wtedy, że to mój Pan.
    Prawdziwy dreszcz nadchodzi jednak, gdy jego dłoń zsuwa się z brzucha niżej i zahacza na chwilę o moje krocze. Patrzy mi prosto w oczy, lekko dotykając. To zaledwie sekundy, ale mam ochotę złapać jego ramię i kazać mu trzymać tam rękę na zawsze. Przesuwa się dalej, na uda. Ten dotyk też jest przyjemny, ale nie do szaleństwa.
    – Moje kociątko czyste. – uśmiecha się i drapie mnie po podbródku, na co oblizuje jego palce – Teraz nasza kocica. – Amira nawet nie odwraca głowy, gdy układa gąbkę na jej barkach, ale gdy zaczyna znów mówić, jego głos poważnieje – Wiesz, że to Sara nie chciała byś szła na standardową tresurę? – trze jej ramiona – Dlatego wciąż gdzieś tam trzymasz kurczowo trupa swojego dawnego życia. Ale powiem Ci prawdę. Go już nie ma. Plecy. – odsuwa się od rantu, pozwalając mu je myć – Kimkolwiek byłaś, chciałaś być, zapamiętaj teraz jedno. – pozwala się jej znów oprzeć – Jesteś Amira, mój kot. Robisz co karzę, a ja pozwalam Ci nim być. – myje jej piersi, na co mimowolnie musi zareagować, bo mocniej zaciska usta i powieki – Jeśli Ci to nie odpowiada, możesz wrócić do schroniska. Tam nie będą Ci kazać chodzić na czworaka czy milczeć. Rozwalą nogi, założą kaganiec albo wyrżną z gardła struny głosowe. – druga z dużych półkul leży w jego dłoni, gdy ją trze – Żreć psie żarcie. Oh, Markus karmi swoje zwierzątka mieszaniną zwierzęcej i swojej spermy. – przesuwa dłoń na jej brzuch i delikatnie trze – Urocze, prawda? Kiedy ma ochotę, wydziera się i przylatują wszystkie licytując się, która possa mu kutasa, a która będzie jebana w dupę. Wymyślił sobie, by usuwać im łechtaczki, bo by dostawały orgazmu, a to nagroda dla takiego głupiego zwierzaka. – gdy schodzi do jej krocza, zaczyna lekko dyszeć przez otwarte usta – Są też tacy, którzy je na stałe zaszywają, zostawiając tylko rurkę w cewce moczowej. Kto wie, może taki właściciel byłby dla Ciebie lepszy, niż głupi murzyn pozwalający Ci nosić w domu sukienkę i bieliznę. – wyciąga dłoń z wody i odkłada gąbkę bez pieszczot dla Amiry, po czym znów uśmiecha się i brzmi radośnie, jakby ten przerażający monolog-ostrzeżenie nie miał miejsca, a także podnosi się z podłogi – Zrobię wam śniadanko, co po ubieraniu będziecie miały ciepłe w miseczkach. Nie zachlapcie podłogi pluskając, dobrze kociaki?
    Kiwam łebkiem, zanurzając się po kark w wodzie. Wychodzi. Moje stópki wysuwają się, dotykając piersi Amiry. Ta lekko paca je otwartą dłonią.
    – Czemu? – pytam cichutko, bo wiem, że też zna Polski – To zabawne. – miętoszę jej cycek stopami, ubijając go lekko – Są takie fajne, że mogłabym na nich spać.
    – Nie jestem niczyim niewolnikiem. Nie życzę sobie tego. – ah, psychologiczne teksty, mhm, ja – Naruszasz mój komfort…
    – Pan mi nie zabrania. – pokazuje jej język – Zresztą jak chcesz, możesz dotknąć moich. – wyciągam się z powrotem z wody i zbliżam do niej – Nawet mojego pusiątka. O tak. – wkładam palec wskazujący między jej nogi, na co obrywam z płaskiego w twarz, a to piecze
    – Mówiłam! – niemal warczy – Zostaw mnie w spokoju. Jesteś chora, tak jak ten twój właściciel. W końcu stąd ucieknę i…
    Wracam na swoje miejsce z czerwonym policzkiem. Polewam go sobie wodą. Opieram głowę na ramionach na krawędzi wanny.
    – Chciałam się tylko pobawić. – mówię cicho, nie patrząc na nią – Zanim pani Alicja mi pokazała, tez myślałam, że tak się nie powinno i że nigdy nie będę chciała spróbować z kobietą. A teraz jestem bi, lubię lizać jej cipkę, zwłaszcza po tym jak ona i Pan skończyli. – robię z paluszków ludzika, który idzie po krawędzi wanny – Myślałam, że ty i ja będziemy się całowały, spały razem obok niego i bawiły, gdy nie ma dla nas czasu.
    – Źle myślałaś. – odpowiada – Lepiej powiedz, czy wiesz gdzie ma jakiś telefon albo komputer, to uciekniemy stąd i…
    Nie dokańcza bo Pan wraca uśmiechnięty. Wyciągam od razu do niego łapki z smutną minką.
    – Zimna woda już, co? – uśmiecha się, biorąc ręcznik – No już, kocia. – otula mnie nim, wyciągając z wody i sadzając na krzesełku – Coś Ci się stało w buzię? Masz czerwony policzek.
    – Mniau. – kręcę łebkiem i przytulam się do jego ramienia pozwalając się wycierać
    Reszta poranka przebiega zwyczajnie. Pierw wysuszył mi sierść i zrobił dwa ładne kucyki z różową wstążką. Potem wtarł kremy w twarz i ciało, obejrzał pazurki („Krótkie, ładne” buziak w łapki), umył ząbki. Powtórzył z Amirą, ale pierw nałożył ten czerwony żel. Dokładnie go wciera w nogi, dookoła futerka na brzuchu i inne miejsca narażone na porost sierścią. Skóra robi się od niego lekko zaczerwieniona. Potem krem, dzięki któremu jest ona jaśniejsza niż wtedy gdy do nas trafiła, ale taki sam do buzi jak ja mam. Wreszcie zabiera nas obie na ramiona (a właściwie sadza na przedramionach jak małe dziewczynki z nogami do wewnątrz) i zabiera do sypialni.
    Najpierw ogonki. Długie, puchate sięgają za pośladek. Amira zaciska palce i syczy jak żmija, gdy go wkłada. Ja grzecznie, sama nawet rozchylam sobie dupkę, na co dostaje pstryczka.
    – Tak to kocurowi pokazuj. – śmieje się – Ale moja Sarenka jest za słodka, by ją taki brzydal brał, nie? – gdy się odwracam do niego twarzą, całuje mnie w czółko – Ona woli inne kotki. – tutaj zerka w stronę Amiry, która niechętnie, ale układa dłoń na wnętrzu mojego uda, a ja kładę dłoń na jej piersi z uśmiechem ją unosząc – Widzę, zaczyna się most do przyjaźni.
    Amira dostaje zielony komplet bielizny z różowymi wstawkami, do tego miękki ciemny sweterek, który sięga do bioder. Ja mam ubraną ciemnoszarą koszulkę bez rękawków, całkowicie malinowy komplet w odpowiednio mniejszym rozmiarze i białe zakolanówki. Do tego oczywiście, obie otrzymujemy nasze obróżki i kocie uszka, które pan po wielu piskach i miaukach Pan wreszcie zakupił.
    – Sio na śniadanko, kociaki. – śmieje się, sadzając nas na podłodze, chociaż kurczowo trzymam jego szyję – Nie, nie zaniosę Sarenki do kuchni. – obrażona go puszczam i wędruje na kolanach za dupą jak serduszko Amiry, po drodze, upewniając się, że jeszcze Pan nas widzi, gryzę ją pośrodku, a ona nic nie może z tym zrobić.
    Omijając sposób podania, danie mogłoby znaleźć się w pięciogwiazdkowej restauracji. Zamiast porcelanowego talerza bowiem była to psia miska, a ono samo zostało już podzielone w małe, wygodne kawałki. Omlet ziołowy został pokrojony w długie na około 2 cm ruloniki, zaś dodane obok pomidorki w małe ćwiartki. Podnoszę pierwszy kawałek ustami i prostuje się, gryząc i delektując. Szynka! Ukrył w środku mięsko! Zawsze świetnie gotuje, rozpieszczając nas co raz bardziej. Po każdym gryzie pozwalam smakom pozostać dłużej w buzi.
    Amira żre. Pochylona jak świnia, wkłada sobie do ust kolejne kawałki omletu dyskretnie używając palców. Kiedy ja jestem w połowie, ona już zeruje butelkę z mlekiem, która stała obok.
    – Powinnaś jeść wolniej. – szepczę – Przegapiasz radość z posiłku. – tego też się nauczyłam od niego, bo gdy wziął mnie na kolana jedząc obiad z panią Alicją i podał odrobinkę jedzenia na widelcu, a ja od razu połknęłam pokręcił głową i powiedział, że w ten sposób gubi się całą przyjemność, po czym kazał mi powoli jeść kolejny kęs i nagle poczułam, jakbym odkryła na nowo coś tak prostego jak jedzenie
    Odstawia z hukiem butelkę i już ma wyjść z kuchni, gdy blokują ją nogi Pana. Siada więc na dupie i czeka, aż się przesunie.
    – Smakowało Ci Amira? Jesz tak szybko, jakbyś dostawała za mało. – przez stół nie widzę jego twarz – A może powinienem Cię nakarmić czym innym?
    Odwraca się i siada z powrotem obok mnie. Zjadam ostatni kawałeczek pomidora, podnosząc ząbkami butelkę i wchodząc na kolana właściciela. Też ma swój omlet, ale w całości. Samemu kroi go na kawałki, po czym zjada. Opieram się o jego klatkę, siedząc przodem do stołu i ssąc butelkę.
    – Ah, jutro takiego śniadanka nie będę miał. – mówi w przerwie między kolejnymi kęsami – Z moimi małymi koteczkami. – odkłada nóż i głaszcze moją głowę – Będę musiał zamówić za to kolejną cysternę mleka, co? Pijecie go tyle, że pewnie krówki już nie wyrabiają. – łaszę się o więcej, a Amira korzysta z okazji by spróbować znów czmychnąć – Może Ci w domu taką zrobimy, co Sarenko? Będziesz budziła się rano, odciągała kawałek materiału i ssała aż się najesz. Implantowanie jest proste. – kończy śniadanie, które popija kawą – Tylko bym znów miał jednego kotka. – drapie mnie po wnętrzu uda, na co przymykam oczy i przez mruknięcie nieco mleczka leci mi po brodzie – Chociaż kto wie, może nasze Amirze to by bardziej odpowiadało.
    Zdejmuje mnie z kolan i idziemy do salonu. Amira leży, a właściwie próbuje leżeć, bo część jej uda wisi poza, na parapecie oglądając okolice. Pan siada na chwile na kanapie, na co od razu wskakuje obok, kładąc głowę na udzie, a on głaszcze mnie po skroni. Ogląda chwilę telewizję, a właściwie program o kosmosie z angielskim lektorem.
    – Tam nie ma samochodów. Przynajmniej póki ktoś do nas nie przyjeżdża. – przekłada rękę na mój bok – Jeszcze pan nie pojechał, a już wie, że będzie do Kotusia tęsknił. – drapie po dupce, na co znów wkładam sobie łapki między nogi, po czym zmienia ton na cichszy – Alicja pomoże jej na nas trochę się otworzyć. – nie zdejmuje ręki z mojego pośladka, dalej go gładząc rękę – Pewnie trochę Cię to przerazi, ale to dla jej dobra, wiesz. – wizualizacja potencjalnych koloni na Marsie, ciekawe czy będą tam seks niewolnicy – Daj panu buzi. – klękam, przylegając do jego ramienia ciałem i całuje w policzek – Takie jak ona muszą po prostu poczuć wielki ból, by odkryć szczęście.
    Trzyma mnie tak chwilę w górze, opartą o swój bok. Odwracam głowę do niej. „Udaje i ucieknę”. Czy on słyszał naszą rozmowę? Spogląda na mnie z pogardą, więc wytykam do niej język i jeszcze raz go całuje w skroń.
    Przywitali się prawie w biegu. W sensie, ona weszła, pocałowali się mocno do siebie przylegając, on wyszedł.
    – Hej Kocie. – wita mnie „pussy”, gdy wskakuje jej w ramiona, ale wole myśleć, że chodzi o kotka niż, no o to drugie – Jak ty ładnie wyglądasz z tymi uszkami. – jej angielski jest bardziej zrozumiały, niż poprawny – Dawid mówił, że macie teraz drugiego kota. – przytulam się do jej cycka przez ubranie – I jest niegrzeczny. – kiwam główką, nie odrywając ust od jej piersi – Wzięłam mojego najlepszego kocura. – stuka butem o transporter koło siebie – Chociaż bliżej mu do fuckbulla. – nie jestem pewna, czy tak brzmiało ostatnie słowo
    Odstawia mnie na dół i razem idziemy do sypialni, gdy ciągnie swoją walizeczkę. Od razu zrzuca czerwoną sukienkę ukazując czarną bieliznę i dopasowane pończochy. Wysoko naciągnięte majtki wyszczuplające i wzorzysty biustonosz. Niemniej, od razu rozbiera też mnie, pozostawiając jedynie uszka i ogonek.
    – Idź po swoją przyjaciółkę, bo podejrzewam, że twój pan też z nią się bawi w przebieranki. – kiwam główką i kołysząc dupką biegnę do salonu
    Amira właśnie próbuje otworzyć okno, ale to wyraźnie nie ma zamiaru. Kiedy tylko dostrzega mnie nagą unosi brew.
    – Pani Alicja chce byś przyszła do sypialni. – mówię jej cicho – Teraz.
    – Niech się wypcha. – dalej próbuje podnieść ramę okna, ale to zamiast iść do góry jest nieruchome – Zaraz je wybije i… – męska ręka łapie ją za włosy i ciągnie do tyłu, gdy się wydziera
    Należy ona do łysego, skrajnie umięśnionego (chociaż pewnie nie tak silnego jak pan) mężczyznę o blond szczecinie na kwadratowej szczęce. Jednym ruchem ściąga ją z parapetu, drugim ciągnie za majtki z całej siły, tak, że materiał wbija się w ciało. Amira piszczy z bólu. Pani Alicja opiera się o framugę drzwi jedząc kawałek arbuza. Nawet odrobinkę urywa.
    – Sarenko, chcesz kawałek? – uśmiecha się, gdy mężczyzna ciągnie do ziemi moją biedną towarzyszkę – Nie przeszkadzaj im. – podchodzę grzecznie do niej i pozwalam sobie włożyć łakoć do ust – Kabul to mój alfa stada. – drapie mnie po głowie, a ja całuje ją w udo – Jest bardzo dominujący, ale w tym wypadku da się uznać to za zaletę, co nie?
    Tkanina wreszcie puszcza ukazując głębokie ślady jakie zostawiła. Po chwili również sweter i stanik leżą niczym szmaty do podłogi. Trochę mi smutno, bo Pan się stara je dobrać jak najlepiej. Kiedy jednak kończy ciągnie ją po podłodze idąc na kolanach i jednym ramieniu jak goryl do nas.
    – Co mój słodziutki? – pani Alicja drapie go po podbródku, a on patrzy na mnie groźnie – Nie, tej nie wolno ruszać. – po czym znów patrzy na nią – Ale ta jest twoja. – pochyla głowę – Leżeć.
    Wciąż trzyma szarpiącą się, bluzgającą i wyzywającą różnymi innymi rzeczami Amirę za włosy przy ziemi, kładąc się na plecach. Dopiero teraz dostrzegam, że on ma… pas cnoty. Stalowe coś wygląda jak futerał na penisa z kłódką. Pani Alicja rozpina go i usuwa.
    – Tylko żadnego łamania kości. – mówi, a Kabul wpycha, nie on wbija sterczącego penisa prosto w zaciśnięte usta Amiry – A ty co byś chciał porobić kotku?
    Patrzę jak Amira rzuca głową, próbując walczyć, podczas gdy pies bez skrępowania staje jej na ramionach i co rusz wkłada i wyciąga penisa, jakby rżnął ją w gardło. Biegnę do sypialni i wracam z jednym z wibratorów, pani Alicja już siedzi na kanapie w salonie. Kładę się obok. Uśmiecha się, drapie mnie po piersiach, po czym wprowadza mi go do buzi – dźwięk rzygającej i drącej się Amiry – oblizuje go dokładnie, po czym wprowadza go delikatnie we mnie, przekładając dłoń pod moim udem. Robi to wyjątkowo delikatnie, a ja kładę się na jej brzuchu, tak by widzieć tamtą dwójkę, odsuwając noskiem jej stanik i przysysam się do jej ciemnej sutki.
    Po brutalnym lodziku, który skończył się trzema wymiotami, Kabul przyszpilił ją do ziemi kładąc kolano na tyłach ud, wyrwał ogon i wprowadził swojego kutasa pomiędzy pośladki. Od razu wydarła się, a ja pisnęłam, gdy wprowadziła go za głęboko.
    – No już, już kochanie. – pani Alicja głaszcze mnie zgarniając włoski z czoła – Troszkę bólu to przyjemność życia. – drugą ręką masuje mi pierś, bawiąc się sutką między palcami – Kabul, nie ta dziura. To nie jeden z twoich kolegów. – po chwili rozdziera się drugi krzyk, gdy tamten poprawia się i znów dziko, mocno wbija się w nią i wysuwa tak szybko, że aż wiruje mi w głowie – Widzisz kochanie, twój Pan bardzo was kocha, ale nie lubi przemocy. Uważa, że zwierzątko samo powinno wybrać swoją drogę – wyciąga go i pozwala mi oblizać z własnego słodkiego śluzu – Ty jesteś dobrym przykładem. Cieszysz się z tego, że Ci przyjemnie.
    Kolejny wrzask, a Kabul wyciąga całego od krwi penisa do góry. Wciąż sterczy.
    – Tak, możesz kochanie też w drugą dziurę. – po chwili mężczyzna kontynuuje swój sprint analnie – Twoja przyjaciółka też by mogła, ale nie chce, co nie? – kiwam łebkiem, nie przerywając ssania jej mięciutkiej piersi – Też się upierałaś na początku, ale teraz już chyba dobrze. – znów kiwam łebkiem i odrywam się od jej sterczącej sutki – Dawid zawsze mówi, że jego mała Saryjenka to taki słodziuchny koteczek.
    Zeskakuje z kanapy i wkładam głowę między jej nogi. Całuje krocze przez materiał, unosząc głowę z prośbą o pozwolenie.
    – Później, skarbie. – drapie mnie za uszkiem, gdy kolejny krzyk bólu – Kabul, pudło. Już.
    Pies wycofuje się i odchodzi jakby nic w stronę korytarza. Amira zwija się na podłodze w mieszaninie śluzu, wymiocin i krwi. Jej cipka jest opuchła i krwawi jak przy okresie. Na twarzy ma zaschnięte wymiociny. Wyje.
    – Więc mamy pierwszą rundę i poznanie za sobą. – dotyka jej butem – Pomyślmy. Sara, nie masz peniska, nie? – kręcę główką, zaglądając sobie w krocze – A Kabul ma, tak? – kiwam główką, opierając się o jej udo – Czyli byś umiała zrobić jak Kabul tej tutaj… – schyla się i unosi plakietkę – Amira? Dawid nigdy nie przestanie zaskakiwać…. – chichocze, po czym znów się prostuje – Amirze tego? – znów kręcę łebkiem – To twoja przyjaciółka ma szczęście, bo Kabul ma niewyczerpane chęci i będzie mogła się przekonać, czy bardzie jej odpowiada zabawa z psami czy rola kotka twojego Pana. – uświadamiam sobie, że dzieje się co powiedział pan – Przynieś mi pomarańczową torbę z walizki, co kotuś? – kiwam łebkiem i biegnę do pokoju, po chwili wracam dumnie niosąc ją w zębach, widząc jak Kabul leży na rękach w otwartym transporterze, siadam z nią – Ah, dziękuje. – otwiera i pierw wyciąga gumowy knebel, który od razu zakłada tamtej, potem coś podobnego do stalowych spinaczy do bielizny, w sumie siedem – Zwykle je stosuje u swoich psów, ale na samiczki też działa. – zębata szczęka otwiera się i z trzaskiem zaciska na sutce już krzyczącej Amiry, ale to sprawia, że ciekną kolejne kropelki krwi, po chwili drugi ląduje na drugiej z tym samym efektem – Trzy zapina się na jąderkach – cyk, cyk, cyk, zamyka się jej cipka co raz bardziej – i dwa w dupce, ale tutaj nie jest dość rozwalona – cyk, cyk kolejne zamykają się na cipce – Hm hm… Nie wzięłam linki. No nic, to nam musi starczyć. – ściąga jej posiniaczone ramiona nad głową i zakłada dwie opaski z plastiku na nadgarstkach, po czym wygina mocno kolana do tyłu i zakłada kolejne, dłuższe na uda, łącząc je z kostkami – Tak się czują w sumie pieski po operacji kolana, Sara. – tłumaczy mi, chociaż raczej nie chciałam tego wiedzieć.
    Butem przewraca ją na brzuch. Zaschnięta krew jest widoczna wyraźnie. Wyciąga gruby metalowy stożek, wielki jak moje dwie piąstki.
    – Ślinki troszkę? – podaje mi przed buzię a ja grzecznie na niego pluje – Dobry kotek – wpycha go między pośladki, a Amira aż się unosi drąc jeszcze bardziej – No już, już, jeszcze nie włączyliśmy. – wyciąga z jego dołu kabelki, po czym nakleja jeszcze kilka czarnych okrągłych plastrów na skórę ud, które też mają kabelki, po czym coś co wygląda jak elektroniczny budzik – Ustawimy…. Hmmm… – w końcu wciska na pierwszym liczniku 2:0, a na drugim 6. – I gotowe. Chcesz jeszcze arbuza? – uśmiecha się do mnie i idzie do kuchni zostawiając ją leżącą na podłodze
    – Chciałam się tylko pobawić. – mówię, uśmiechając się do leżącej na brzuchu i ciężko dyszącej Amiry – Wiesz, spać razem przytulone, całować, głaskać po cyckach, może lizać nawzajem jeśli najdzie nas ochota. Jakbyś nie była na nie, to pewnie byś tylko leżała na kanapie, a ona masowała Ci cipkę, a ja ją wylizywała.
    Biegnę za nią na arbuza, bo gdy licznik doliczył do zera, całe ciało Amiry napięło się, a włosy stanęły dęba na chwilę.
    Kolejne dwa dni są fajne. Pani Alicja bierze mnie do gotowania na blat i daje to kawałek warzywa, to zupkę do spróbowania. Dni spędzamy oglądając filmy w telewizji (leżę oparta głową o jej uda lub między nogami jeśli i o ile ona też leży i pozwoli mi possać swoją cipkę), drugiego dnia nawet wzięłyśmy razem prysznic. Co prawda ja po prostu klęczałam koło jej nóg, a ona się myła, ale chyba się liczy? Wieczorami leżymy w jej łóżku, ssie wtedy przez sen jej pierś, a dłonią masuje cipkę, gdy ona głaszcze mnie po pośladkach.
    Amira? No cóż, nie rusza się z salonu. Jej niegdyś drobna szparka przypomina pysk wściekłego buldoga i ma dużo skaleczeń na ciele. Zmizerniała, bo skoki napięcia nie pozwalają jej spać w nocy, w dzień zaś co godzinę zażywa rozkoszy z Kabulem. Nie je zresztą. Pani Alicja czasem wyciąga jej knebel i każe się przedstawić. Tamta nawet nie ma na to siły i od razu pada na ziemię.
    – Dobrze, ostatni raz. Powiedz jak masz na imię i kim jesteś. – Pani Alicja trzyma jej twarz wysoko, pozwalając patrzeć sobie w oczy, a ja siedzę obok
    – A… Amira – wyjękuje wreszcie zbolałymi wargami – K-k-ot na… naszego pana. – brawo!, wielki błąd
    Chlast w policzek, zgodnie z oczekiwaniem. Pulsująca czerwona dłoń rysuje się na całej jego szerokości.
    – Koty się nie mają prawa odzywać. – uśmiecha się – Ale dobrze, uznam to za przejaw posłuszeństwa.
    Odpina kabelki od licznika, potem odrywa plastry i wyciąga stożek, chowając do torebki. Potem odpina jej też klamerki. Rozcina obrączki.
    – Musimy ją umyć, co nie Sara? – kiwam główką – Kto by to widział, taki brzydki zwierz. – ciągnie ją za włosy po podłodze ku łazience, a ja idę za nimi patrząc na nią z uśmiechem, wpycha ją pod prysznic – Słońce, przynieś mi moją butelkę z lodówki, twoja koleżanka jest głodna. Tylko niej pij czasem, to nie dla Ciebie nektar. – biegnę ku lodówce i wyciągam z środka butelkę z czerwonymi pierścieniami, inną od tych na mleko, zresztą zawartość tez jest biała, ale za gęsta i wracam niosąc ją w pyszczku do pani Alicji, która właśnie oblewa kulącą się pod prysznicem Amirę z wody – Jak Dawid będzie chciał, to Cie mogę wziąć na caały tydzień. Mam tam pełno psów jak Kabul. Każdy by się pod siebie zesrał, by móc choćby dotknąć twojej cipy. – nie myje jej, po prostu oblewa – O, dziękuje skarbie. Postaw na ziemi. Przynieś coś z swoich zabawek, zobaczymy co z nimi zrobi. – znów lecę, tym razem do sypialni i oglądam wszystkie prezenty od pani Alicji, wreszcie wybierając proste, długie jak moja dłoń dildo koloru jaskrawego różu, chociaż to jedno z mniejszych i wracam do nich niosąc je w pyszczku – To? Takie małe? – uśmiecha się z pobłażliwością – Twój Pan ma większe działo w spodniach. – wyciąga mi je z ust i rzuca do kabiny – Jak chcesz jeść, to pokaż, że wiesz co z tym zrobić.
    Unosi je, drżącymi rękami. Wkłada głęboko do ust, porusza chwilę, wyjmuje i… podchodzi powoli ku mnie. Siadam na dupce, rozkładając nogi. Wkłada je i delikatnie porusza, przytulając usta do mojego wzgórka. Masuje go ustami. Przesuwa niżej, trąc lekko zębami. Jest tak przyjemnie, że łapie się za piersi. Pani Alicja zamyka wodę i trzyma mnie kolanem, bym nie upadła. Amira robi mi minetę! Cud! Chwała na wysokościach! Porusza delikatnie w wnętrzu, pomagając sobie językiem. Siadam, unoszę jej głowę dłoniami i całuje, wpychając mocno język między wargi. Odpowiada na ten pocałunek, przytulając się do mnie swoimi piersiami. Układam na nich dłoń.
    – I tak wszystko dobrze się kończy, nie kotki? – żadna z nas nie odpowiada, bo jesteśmy zajęte sobą nawzajem zbyt bardzo, by na to zwrócić uwagę
    Wieczorem, po pierwszym obiedzie, gdzie obie rozkoszowałyśmy się posiłkiem, co chwile wymieniając buziaki leżymy na kanapie na łyżeczkę, używając uda pani Alicji jako poduszki. Czuje jak jedna z rąk Amiry miętosi nieustanie moją pierś, druga zaś co jakiś czas niby przypadkiem spada z biodra na krocze.
    – A wy w ogóle wiecie czym się wasz pan zajmuje? – zagaduje, bo komedia o tym, jak facet musi wybierać między jedną z trzech kobiet nie jest ani fajna, ani ciekawa – Pewnie się nie chwalił. Kabul to też po części jego dzieło. Pierwszy modyfikowany na świecie.
    Wyciąga z torebki coś podobnego do tabletu, ale zarówno firma jak i model wyglądają całkowicie obco. Na pierwszym ekranie ukazuje się grupa śpiących mężczyzn. Większość ma pasy cnoty, inni wykastrowani, śpią na łyżkę z większymi od siebie osobnikami.
    – To moje pieski. – uśmiecha się, pokazując ich – Muszę im zakładać blokady, bo marnują spermę lub znęcają się nad kastratami. – przesuwa palcem i ukazuje się zdjęcie jak mężczyzna leży na ziemi, gwałcony przez następnego, którego gwałci kolejny i tak można doliczyć sześć ciał – Odbija im od zastrzyków hormonalnych, ale co zrobić. – przełącza kilka okienek nim się naładują – O, jest.
    Ukazuje się zdjęcie młodej kobiety w czepku w krowie ciapki z uszkami i krótkimi rogami. W otwartych ustach nie ma języka, a ona sama gniecie swój gigantyczny biust między ramionami.
    – Czasem na rynku pojawiają się zwierzątka, które mają naprawdę duże piersi jak twoja Amira. Zwykle szybko je kupują starzy wystawiacze, ale większość trafia na farmy. Mają zakładane specjalne obróżki z pojemniczkami i igłami, które robią im zastrzyk co dwanaście godzin. – kuję mnie paznokciem w szyje – Wtedy ich ciało myśli, że właśnie urodziły małe i zaczyna się laktacja. Są dojone dwa razy na dzień i dają mleczko. Około dwóch litrów na krówkę to norma. – słucham tego z uwagą – Ale po kilku latach taka krówka się uodparnia i już przestaje dawać mleczko. Trzeba więc regularnie je wymieniać. Ponieważ popyt na nie jest duży, zwykle się po prostu rozmnaża te, które mają. Ale nie tak zwyczajnie, że przyprowadza byka albo wstrzykuje spermę. Są specjalnie zapładniane planowo, bo to wyklucza je na dziewięć miesięcy z pracy. Twój Pan opracowuje różne środki, które są podawane takiej cielnej krówce i dzięki temu w jej brzuchu zachodzi dużo zmian, choćby to jak się dzieli. Wiesz, że czasem rodzi się kilka małych? Tutaj to jest pożądane. Likwiduje się możliwość urodzenia byczka, skupia na jak największym podziale. – przesuwa zdjęcie ukazując grupę ciężarnych kobiet stojących na czworaka. Ich nogi kończą się pod udem, gdzie mają coś na wzór skarpetek w krowie łatki, a nienaturalnie duże piersi sięgają dalej niż brzuch – Dawid powiedział, że rekord to siedem cielątek, ale krówki nie dało się więcej do tego użyć. Skupia się więc na trzech, czterech w sześciu miotach na życie krowy, ale wasz Pan chce przedłużyć do ośmiu lub nawet dziewięciu. Jak się urodzi, takie trafia do specjalnej komory. Tam są mu podawane kolejne specyfiki przyspieszające rozwój. Gdy jego mama musi już iść do uśpienia, bo nie będzie z niej więcej korzyści, takie już jest gotowe zająć jej miejsce. – pokazuje front, gdzie grupa kobiet klęczy z dojarkami na piersiach, wyglądając jakby doznawały największej ekscytacji w życiu – Krówki mają w głowach specjalny coś, który sprawia, że są baardzo głupie i szczęśliwe, że się je doi. Nie mają też języków, bo ich nie potrzebują. Są wypuszczane na cały dzień na specjalną łąkę, gdzie jedzą trawę, jaka zapewnia im wszystko do robienia mleka. – kolejne, oczywiście, pokazuje wypas grupy „krów”, które gryzą trawę – Niestety, często pula genów robi się za mała, więc trzeba szukać nowych krów wśród zwierzątek, które trafiają do schronisk.
    Jest w tym coś przerażającego. Oczywiście. Domyślałam się, że mleko, które pije nie jest raczej takim kupowanym w kartonie w sklepie, ale że aż tak? No nie zrzygam się nagle, ale rozumiem o co chodziło, że możemy miec taka w domku. Zaczynam wierzyć, że w tym świecie, jakby ktoś chciał, miałby już dawno lekarstwo na raka. Słyszałam o „inżynierii genetycznej” głównie w telewizji, a teraz okazuje się, że śpię przytulona do takiego człowieka. Że jakby chciał, to wsadziłby mi do głowy chip, jaki sprawi, że będę szczęśliwa nawet nie wiedząc, czym jestem. Nawet Amira się trzęsie na tą myśl, co czuje. Jedyne co nas chroni przed tym wszystkim to zaufanie do niego. Ufamy, że nas nie skrzywdzi.
    – Cześć Kociaki. – pan staje w drzwiach w swojej kurtce i nago zeskakuje i ruszam w jego stronę na czworaka, po czym piszcząc i pomiaukując wyciągam rączki, a on układa swoje wielkie dłonie na mojej tali i unosi do góry, przytulając do siebie – Tym razem bez sikania, co?
    Kiwam główką i wkładam twarz mu w szyję. Amira też się podnosi i podchodzi, a pan pochyla się i bez problemu podnosi ją drugą ręką. Patrzą sobie chwilę w oczy. Kładzie mu twarz na ramieniu i zaczyna trzeć czołem o bark.
    – Co wam ta Alicja zrobiła. – uśmiecha się podrzucając nas lekko na swoich przedramionach, musimy Ci ufać, że nas kochasz jak mówisz – No już, już. – obie przykładamy głowy do jego karku, czując ciepło jego skóry, a on idzie z nami do kanapy, po czym całuje się ze swoją kochanką nad moją głową i my ochoczo wymieniamy buziaka przez jego klatę – Idźcie do sypialni, zaraz przyjdę wam ubrać piżamki.
    Puszcza nas, obie schodzimy i idziemy przytulone do siebie boczkami korytarzykiem.
    – Wiesz, co teraz będzie? – pyta mnie cicho idąc obok
    – Miłość. Jesteśmy na nią skazane, jak na oddychanie czy żarcie – odpowiadam jej, znów ją całując – Kochajmy się, Księżniczko.
    Patrzy na mnie przez chwilę, jakby właśnie miała pęknąć cała ta iluzja i znów chciała szukać drogi ucieczki. Zamiast tego jednak też zbliża swoje usta do moich i całuje.
    – Ale… – mówi po buziaku – Niech będzie delikatna i romantyczna, Księżniczko. Pozwólmy sobie na nią, jak na jedzenie. – uśmiecha się
    I obie z chichotem wskakujemy na jego łóżko, splecione w uścisku. I wiedziałam już w tamtej chwili, że Amira wreszcie porzuciła trupa dawnego życia. Ból ją uwolnił. Ssę jej pierś, gdy głaszcze mnie po głowie. Gdybyśmy spotkały się w dawnym życiu, pewnie żadna z nas by nie zwróciła na drugą uwagi. Tu jednak jesteśmy dla siebie szczęściem, bo mamy siebie i naszego Pana.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Konrad Milewicz

    Inspiracje:
    Amira – Siri. Wiem, że jest blondynką lub farbowana na czerwono, ale można też znaleźć ją w tym ładnym brązie, który wygląda uroczo i to zastosowałem w opowiadaniu
    Sara – Chloe Toy. W przerwach między częściami dowiedziałem się, że miała niewielki epizod w House Pet (coś, co właściwie oddaje założenia opowiadania w mniej wyrafinowany sposób), więc jeśli chcielibyście zobaczyć Sarę-psa w prawdziwym świecie, polecam obczaić
    Alicja – Tigger Benson, nie wspomniałem o tym poprzednio, ale tak, ta BBW Assian raczej znana z sesji masochizmu niż dominy pozwoliła zwiualizować Alicję. W jednym z w.w. epizodów nawet odgrywa rolę właścicieli Chloe (“cóż za przypadek”)
    Założenia świata w większości pochodzą z Slut in Train (również vol 3, Dairy) FanSadox, ale mają też luźną inspirację innymi seriami tegoż komiksu. 

    Kepp Calm, Vol 3 coming. 

  • Przypadek Michala cz.XI

    ****

    Czas płynie nieubłaganie. Ani się obejrzałem i minęła połowa listopada. Przez ten czas nic z Wiktorią nie wskóraliśmy w sprawie Anity Grześkowiak i wybranych przez nią uczennic. Nie pchnęliśmy jej ani o krok. Moja kochliwa blogerka wierząc, że obserwacja anglistki da wymierny rezultat, przekonała się jedynie, że głęboka jesień to słaby czas na inwigilację. Skutkiem było zapalenie gardła i tydzień zwolnienia. Ja natomiast liczyłem, że przeplatając namowy z gorącymi randkami ostatecznie skruszę opór Zuzy i przekonam ją, by uchyliła choć rąbka tajemnicy.  

    Całkowicie się przeliczyłem. Mało tego, najwyraźniej niezadowolona z mojego wścibstwa dziewczyna zaczęła mnie bardziej unikać. Nawet mój dar nie był antidotum na tą sytuację. Odpuściłem więc namolne wypytywanie, bojąc się, że zupełnie ją zrażę do siebie. Jakby nie było, to Zuzka była naszym jedynym punktem zaczepienia do tego, co się kryło za tajemniczymi wyjazdami dziewczyn z nauczycielką.  

    Tym sposobem pozostało tylko czekanie. Na szczęście mając w odwodzie kilka przedstawicielek płci przeciwnej, gotowych na zawołanie bawić się ze mną niezbyt grzecznie, liczyłem, że nie będę się zbytnio nudził.  
    Jednak oprócz ewidentnych przyjemności czekały na mnie też takie mało fajne obowiązki, jak rutynowa wizyta u doktora Jaroszewskiego. Początek listopada wyznaczał kolejną kontrolę lekarską.  

    Przez trzy kwadranse byłem pewny, że będzie to następna standardowa wizyta w szpitalu. Mnóstwo badań, jeszcze więcej medycznego bełkotu i ostrzeżenie był o siebie dbał. Taki nudny, ale konieczny obowiązek.  
    Jakież było moje zdziwienie, kiedy leżąc owinięty siecią kabelków za szybą dostrzegłem stojącego obok profesora Jaroszewskiego szpakowatego Mulata w złotych okularach i lekarskim fartuchu.  
    Ich ożywiona rozmowa dotyczyła ewidentnie mojej osoby, gdyż co chwila na mnie zerkali. Gdy odkryli, że ich zauważyłem dyskusja wyraźnie się uspokoiła. Profesor Jaroszewski blado uśmiechnął się do mnie ukradkiem.  
    Zaintrygowała mnie zarówno osoba ciemnoskórego rozmówcy mojego lekarza, ale przede wszystkim ich nietęgie miny i sztuczne uśmiechy. Ciekawość zaspokoiłem dopiero po kwadransie. W gabinecie Jaroszewskiego dowiedziałem się co za tym się kryje.  

    Po krótkim wprowadzeniu i standardowych zaleceniach oraz poradach profesor przeszedł do rzeczy.

    – Michale, starałem się zgodnie z obietnicą utrzymać w tajemnicy twój przypadek. – Zaczął zerkając w stronę drzwi. – Jednak jestem lekarzem i intrygowała mnie ta przypadłość, tym bardziej, że jest tak niezwykła i rzadka. Próbowałem czegoś się dowiedzieć, zgłębić jej niespotykane objawy i… szybko zostałem wyłapany w sieci przez Akademię Medyczną Armii Stanów Zjednoczonych, a właściwie przez komórkę prowadzoną przez profesora Harveya Otisa, który zajmuje się rzadkimi chorobami mózgu, zwłaszcza tymi, które mogą być wykorzystane przez wojsko.  

    – Czy to ten człowiek, z którym tak zawzięcie pan dyskutował, gdy byłem badany? – przerwałem pytaniem wywód Jaroszewskiego.  

    – Tak. Udostępniłem mu twoją kartę choroby i muszę powiedzieć, że zaniepokoił mnie swoimi wnioskami – stwierdził poważnie doktor. – Chciałbym, żebyś z nim porozmawiał. Co ty na to?

    – No cóż, w końcu to uraz głowy i do tego mojej własnej, więc posłuchajmy, co ma nam do powiedzenia pan Otis – zgodziłem się.  

    Po chwili do pokoju wszedł Afroamerykanin, jak ładnie określają politycznie poprawni ciemnoskórych mieszkańców Stanów Zjednoczonych. Badawczym spojrzeniem omiótł moją osobę i kalecząc straszliwie polszczyznę przywitał się swojskim “dzień dobry”.  

    – Możemy mówić po angielsku – zaproponowałem, lekko nabuzowany dumą, że daję sobie doskonale radę w języku Szekspira.  

    – Ok. Nie będę zanudzał się medycznymi sformułowaniami i niuansami – Doktor Otis przeszedł do rzeczy, rozsiadając się w wolnym fotelu. – Na to przyjdzie jeszcze czas. To co dziś chcę ci powiedzieć, to jest sprawa absolutnie pewna i niezbyt dla twojej osoby optymistyczna.  

    – Dlaczego? – zaciekawiłem się.

    – Twój lekarz ostrzegał cię przed nie do końca przewidywalnymi skutkami przypadłości, która cię dotknęła. – Amerykanin z uznaniem spojrzał na Jaroszewskiego. – Uratował ci życie, ale może nie poradzić sobie z tym urazem, który powstał w twojej głowie po wypadku. Ludzi z takimi zmianami w mózgu jest kilkoro na całym świecie, ale u żadnego z nich nie przebiega to w tak gwałtowny sposób jak u ciebie. Przez to jesteś wyjątkowy, ale też bardziej zagrożony.  

    – Zagrożony?! Czym!?

    – Przyrost tego fragmentu mózgu, który normalnie jest prawie szczątkowy w twoim przypadku jest olbrzymi – Otis zdjął okulary i zaczął obracać je w rękach. – Już teraz jest dwa i pół razy większy niż normalnie, a badania wskazują, że nie zamierza na tym poprzestać. Nie wiem, czy odkryłeś w jakich sferach możesz wpływać na innych ludzi, ale twoje wyniki wskazują, że możesz to robić naprawdę na niespotykaną skalę. Jak to w życiu jednak, coś za coś, jeśli rozrost nie zostanie zahamowany i nie ustanie wcześniej czy później odbije się to na twoim zdrowiu i życiu.  

    – Naprawdę?!

    – Uwierz mi! Przez wiele lat zajmuje się takimi przypadkami i choć wciąż wiemy niedostatecznie dużo, ale jednak coraz więcej – oświadczył profesor zza oceanu. – Nie jestem w stanie przewidzieć czy wpłynie to jedynie na niektóre funkcje twojego mózgu czy też zaatakuje całe ciało. W najlepszym razie jednak czeka cię kalectwo.  

    – Proszę mnie nie straszyć.

    – Nie jest to moim zamiarem i możemy temu zapobiec, ale musisz zgodzić się na opracowaną przez mój zespół terapię, która spowolni przyrost tej części mózgu, a w ostatecznym rozrachunku cofnie go nawet do stanu przed wypadkiem – Amerykański medyk świdrował mnie swoim czujnym spojrzeniem. – Nie będzie to związane z żadnymi trudnymi do zaakceptowania niedogodnościami. Po prostu dwa razy w miesiącu dostaniesz zastrzyk za uchem. Wprowadzona w ten sposób mieszanka hormonów i leku skutecznie będzie walczyć z pourazowym przyrostem fragmentu twojego mózgu.  

    – Brzmi to nieciekawie – jęknąłem niezbyt zachwycony wizją Otisa.  

    – Tylko brzmi, w praktyce jest niezbyt groźne – Uśmiech Amerykanina był z gatunku “wszystko będzie dobrze”. – Trochę mocniejsze i dłuższe ukłucie niż przy standardowej szczepionce, a potem możesz wracać do codziennych zajęć. Jeśli się zgodzisz, dziś wrócę do Waszyngtonu i przygotuję wszystko, abyś jak najprędzej mógł z naszej pomocy skorzystać. Przyślę do Polski jedną z moich asystentek, która profesjonalnie się tobą zajmie.  

    – Jeśli konsekwencje mogą być tak poważne jak pan mówi, to nie mam wyboru – stwierdziłem, myśląc jednocześnie, jak będę żył bez swojego daru. Przyzwyczaiłem się do niego i niemało miałem z nim przyjemności. Jednak życie i zdrowie nie mają ceny.  

    – Cieszę się, że tak stawiasz sprawę. Mówiono mi, że rozsądny z ciebie chłopak – pochwalił moją decyzję Otis. – Na dziś ci dziękuję. Omówię jeszcze kilka spraw z profesorem i wracam do Stanów.  

    Moja wizyta w szpitalu dobiegła końca. Dała mi mocno do myślenia. Jednocześnie dotarło do mnie, że mocno rozwiała moje marzenia. Raczej nie powinienem nastawiać się, na swawolną starość urozmaiconą romansowaniem z młodymi kobietami. Kicha, ale co zrobić.

    ****

    Starałem się wyprzeć ze świadomości rewelacje doktora Harveya Otisa, ale nie było to łatwe. Przez kilka kolejnych dni chodziłem markotny, nie szukając nawet okazji do pocieszenia w ramionach którejś z moich kochanek. Jak długo jednak mogło to trwać? Byłem zbyt młody, a także spragniony życiowych uciech i przygód by zbytnio nurzać się w smętnym nastroju. Poza tym, skoro mój dar miał zostać mi odebrany, to dopóki go mam, to powinienem z niego korzystać.  
    W związku z tym, że Wika wciąż walczyła z chorobą, a Zuza, chyba nieco rozczarowana moim nagabywaniem w sprawie anglistki i jej ciemnych sprawek była mniej chętna na igraszki, skupiłem swoje “kudłate” myśli wokół Anastazji i Bogny. Nie sądziłem jednak, że kolejna przygoda erotyczna przybierze taki obrót. Wiedziałem natomiast kiedy i z kim to nastąpi. Dyrektorkę lekko sobie odpuściłem, nie będąc pewny, czy wizyta w moim domu była po jej myśli. Tymczasem najbliższy weekend, a dokładniej w piątek i sobotę miałem zostać sam na gospodarstwie, co sprawiało, że rozwijał się przede mną duży wachlarz możliwość. Po krótkim okresie miłosnego postu, miałem ochotę na dużo seksu, a na drodze naturalnej selekcji to siostrzenica pani Grześkowiak miała zaspokoić moje pragnienia. To co z tego wynikło zupełnie mnie zaskoczyło i przerosło najśmielsze oczekiwania.  

    Około siedemnastej w piątek byłem już gotów na to, co zgotował mi mój dar. Pachnący i napalony zerkałem z niecierpliwością w stronę drzwi wejściowych. Kwadrans wcześniej wysłałem Nastce sms-a informującego, że jestem sam w domu i – niczym Kubuś Puchatek – mam ochotę na małe co nieco. Odpisała, że postara się być jak najszybciej, ale musi jeszcze coś załatwić. Ok, byle nie trwało to za długo.  

    Kiedy więc usłyszałem skrzypienie na tyłach naszej posesji serce zabiło mi szybciej. Rzadko używaliśmy tego wejścia, żywopłot coraz mocniej je atakował i ojciec planował likwidację furtki. Na razie jednak była, a kod do niej znała jedynie rodzina i dosłownie kilka osób spoza niej. Niedawno zdradziłem go Anastazji.  

    Musiałem mieć arcyciekawą minę, gdy po otwarciu drzwi na taras ujrzałem Marcelinę. Totalne zaskoczenie.

    – Cześć Michał! Nie rozdziawiaj gęby, bo pomyślę, że nie chcesz mnie widzieć. – Przywitała się od progu.

    – Cześć Marcela, słuchaj, zawsze możesz do mnie wpadać. Doskonale o tym wiesz, ale akurat teraz… – Musiałem ją z bólem spławić, choć scenariusz z nią i Nastką już przerabiałem. Wątpiłem jednak, by miała na niego ochotę po raz kolejny. Już poprzednim razem miała sporo wątpliwości i podejrzeń.  

    – Przyszłam nie w porę? – Przyjaciółka zorientowała się natychmiast. – Sorry, ale jakoś mi było smętnie samej w piątek. Od twoich rodziców wiedziałam, że ich nie będzie, a gdy przechodziłam zauważyłam światło i…

    – Marcela, co się dzieje?

    – Nic, po prostu liczyłam na przyjacielski wieczór – wyznała z uśmiechem. – Jakiś dobry film, przekąski i mile spędzony czas, ale chyba masz bardziej konkretne plany?

    – Trochę tak, ale…

    – Pachniesz jak drogeria czyli znów coś kombinujesz z jakąś laską, co? – Ciemne oczy świdrowały mnie niczym tarcza Anna tunel metra.

    – Posłuchaj…

    Nie dane mi było dokończyć zdania, bo odezwał się dzwonek u drzwi wejściowych. Nastka wreszcie wyrwała się z domu.  

    – Kto to? – zapytała Marcelina.

    – Anastazja, ta sama co na imprezie u ciebie – wyjaśniłem szybko.

    – Wiem, pamiętam. – Przyjaciółka była wyraźnie zawiedziona. – Rozumiem, że jestem piątym kołem u wozu.

    – Sorry Marcela, wynagrodzę ci to – stwierdziłem, myśląc tylko o dziewczynie za drzwiami. – Może wpadniesz do mnie jutro?

    W odpowiedzi otrzymałem wzruszenie ramion, a zaraz potem widok zmierzającej w stronę tarasowych drzwi przyjaciółki. Powinienem zareagować inaczej, ale w tym momencie myślałem tylko fiutem. A ten kazał mi biec w stronę drzwi, skąd dolatywał natarczywy dźwięk dzwonka.  

    Całe szczęście, że darowałem sobie pospieszne powitanie połączone z otwarciem wrót swojego domostwa. Czemu? Dlatego, że na ganku nie było, tak jak tego oczekiwałem, Anastazji. Chcąc jak najmniej rzucać się w oczy, wtulona w ścianę stała tam seksowna pani dyrektor szkoły.  

    – Bogna?! – wydusiłem z siebie zaskoczony.  

    – Witaj przystojniaku, wpuścisz mnie do środka?  

    Byłem zdezorientowany, wyminęła mnie, ocierając się biustem o mój tors i weszła do środka. Szybko zamknąłem za nią drzwi, łudząc się, że nie przyszła się pieprzyć. Ani ja, ani ona nie pragnęliśmy ujawniać swoich schadzek przed innymi. Również przed Anastazją.  

    – Coś się stało? – zapytałem zdawkowo.

    – Nie jesteś chyba zbyt zadowolony z mojej wizyty? – Badawczo zlustrowała mnie dyrektorka. – To dla mnie nowość, bo zazwyczaj ślinisz się na mój widok.  

    – Nie, no coś ty! Zaskoczyłaś mnie tylko. – Miną nadrabiałem swoje tłumaczenie. – Nie spodziewałem się ciebie tutaj.  

    – Ja też tego nie planowałam, ale ostatnio zaniedbujesz mnie i brak mi seksu z ulubionym uczniem, – Mówiąc to, zatrzepotała rzęsami. – Niespodziewanie mąż wyjechał kilka godzin temu, a ja nie miałam żadnych planów na dziś. Do tego myślałam o tobie ostatnio, a słyszałam na korytarzu w szkole, że jesteś sam w piątek i sobotę.

    – No tak, wszystko się zgadza – mruknąłem, przeklinając w duchu nierozsądne używanie daru. Z drugiej strony Bogna mogła mi zaoferować mnóstwo ciekawych doznań. Zaskakująca wizyta szefowej belfrów podziałała na mnie stymulująco. Podniecenie szybko przełożyło się na sztywność w kroku.  

    – Piątkowy wieczór to nie jest czas na samotność – Z przekonaniem stwierdziła dyrektorka, łapczywym spojrzeniem omiatając wybrzuszenie w okolicy mojego rozporka. – Podjechałam więc pod twój dom i stwierdziłam, że jesteś w środku. Do tego, sam samiuteńki i na pewno stęskniony. Czyżbym się myliła?

    Nie byłem w stanie odpowiedzieć twierdząco na jej pytanie, choć w każdej chwili mogła zapukać do moich drzwi Anastazja. Zresztą, nawet gdybym znalazł w sobie tyle samozaparcia i chciałbym potwierdzić dla dobra sprawy, że dziś akurat nie mam ochoty na wspólne igraszki, to kolejne argumenty gościa szybko wybiły mi z głowy ten pomysł. Bogna zmysłowym ruchem rozpięła płaszcz, pozwalając mu zsunąć się po ciele i legnąć u stóp. Wbiłem wzrok w to co kryło się pod nim. Z wrażenia zamarłem, kontemplując ponętna panoramę kobiecych krągłości ukrytą pod zmysłowym, czarnym gorsetem, dopasowanymi kusymi figami połączonymi podwiązkami oraz wykończonymi koronką pończochami. Dyrektorka sama w sobie była atrakcyjną babką, ale w tym wdzianku prezentowała się nad wyraz kusząco i lubieżnie.  

    – Doskonale, że jesteś. – Tyle byłem w stanie wykrztusić. Reszta była zachwytem i pożądaniem.  

    Dopadłem do rozgrzanego ciała Bogny, obsypując ją dziesiątkami pocałunków. Drżącymi rękami badałem każdy fragment seksownej bielizny. Gdy już nasyciłem większość zmysłów, nie bez trudności zacząłem rozwiązywać frywolne kokardki, które trzymały go w całości.  

    – Uznasz, że to bez znaczenia, ale chcę to zrobić w twoim pokoju – jęknęła głucho dyrektorka.  

    – Nie wiem czy wytrzymam tyle czasu ile potrzeba na wdrapanie się na górę, ale spróbować możemy – zgodziłem się, uporawszy się z połową wiązań.  

    Bogna wyśliznęła się z moich objęć i ruszyła w stronę schodów. W ich połowie udało mi się dopaść zbiega. Chwyciłem brzeg koronkowych majtek. Bogna, niczym nastolatka pokazała mi język i roześmiała się, próbując się uwolnić. Odniosła połowiczny sukces, bo wyswobodziła się, ale kosztem utraty fig. Doskonale mi znane, krągłe pośladki błysnęły mi przed oczami, gdy ich właścicielka pięła się w górę. Tego było mi za wiele. Nie przegram w ten sposób z kobietą! Na szczycie schodów po raz drugi naparłem na uciekinierkę i przygniotłem ją do podłogi. Zacisnąłem dłonie na gorsecie i szarpnąłem z całych sił. Pozostałe kokardy puściły w jednej chwili. Lubieżne wdzianko przestało osłaniać ciało Bogny. Wtuliłem twarz w zachwycające grona jej cycków. Zadowolona kochanka mrucząc wyrażała swoją aprobatę, dla moich kolejnych poczynań. Wciąż pieszcząc dorodne piersi, sięgnąłem jedną dłonią między rozwarte uda, odnajdując szorstki mech na łonie oraz wilgotną szparkę poniżej niego. Pani dyrektor jak zwykle, szybko stała się mokra. Zanurzyłem palce w lepką rozkosz, czując, że podniecenie rozsadza mnie od środka. Drzemiące we mnie demony, powstawały z letargu. Nie zważając na niewygodną pozycję na schodach, osunąłem się niżej. Bogna podsunęła się i oparła stopy na pierwszym od góry stopniu. Jednocześnie rozłożyła nogi na boki, najmocniej jak potrafiła. Jęknęła cicho, gdy językiem potarłem jej nabrzmiałe wargi sromowe. Kolejnych pieszczot jednak się nie doczekała, bo z miłosnych rozkoszy wyrwał nas dźwięk otwieranych drzwi tarasowych i przeciąg. W jednej chwili dotarło do mnie, że Nastka wreszcie dotarła do mnie, zawezwana wcześniejszym sms-em.  

    Oczy Bogny, przed chwilą zamglone z podniecenia, zaokrągliły się ze zdziwienia. Zaniepokojona, bezgłośnie spytała, kto to może być. Uspakajająco machnąłem ręką i wskazałem jej drzwi na prawo od schodów.  

    – To mój pokój – wyszeptałem. – Proszę, ukryj się w nim.

    W innej sytuacji dyrektorka na pewno sprzeciwiłaby się mojej propozycji, ale była na tyle rozsądna, że zwinnie podniosła się i po chwili zniknęła za drzwiami mojego pokoju. Odetchnąłem na chwilę, choć sytuacja była skomplikowana. Miałem w swoim domu dwie kochanki, z których ta młodsza nie powinna dowiedzieć się o starszej. Mało tego, obydwie były napalone i chętne. Ogarnąłem się naprędce i ruszyłem w dół schodów.  

    W salonie na dole natknąłem się na Anastazję. Jak zwykle dziewczęco świeżą, ufną i uśmiechniętą.

    – Melduję przybycie – przywitała się nie wiedzieć czemu po żołniersku. – Chociaż nie mamy dla siebie całego wieczoru, bo obiecałam matce, że wrócę koło dziewiętnastej, ale do tego czasu jestem cała twoja.  

    Przylgnęła do mnie namiętnym pocałunkiem. Czułem przyspieszone bicie jej serca, drżenie wywołane podnieceniem. Sam wrzałem od wewnątrz, rozpalony krótkim wstępem z Bogną na schodach. Obawiając się, że Nastka wpadnie na pomysł pójścia do mojego pokoju, westchnąłem nieco teatralnie.  

    – Tęskniłem za tobą – przygarnąłem ją do siebie. – Za żarem twoich warg…

    Anastazja była romantyczką. Takie teksty działały na nią jak rozgrzana patelnia na masło. Roztapiała się i zapominała o bożym świecie, gotowa na każde erotyczne szaleństwo. Przynajmniej w okowach mojego daru.  

    Podała mi ciepłe wargi, które zetknęły się z moimi. Pierwszy akord miłosnej pieśni. Wsunąłem język głębiej, zwiększając moc pocałunku.  

    – Za czym jeszcze? – spytała, błyskając figlarnie oczami, gdy nasyciliśmy nasze usta.  

    – Za mlecznymi bliźniakami – odparłem w równie wesołym tonie, rozpinając guziki dżinsowej bluzy i zsuwając ją z bladych ramion dziewczyny.  

    Równie szybko pozbawiłem Nastkę zbędnego balastu w postaci biustonosza, odsłaniając sterczące piersi. Zaraz potem ściągnąłem z siebie t-shirt. Przez głowę przeleciała mi mało odkrywcza, ale prawdziwa myśl. Przecież Bogna wie o tym, że bzykałem siostrzenicę Anity Grześkowiak. Od tego zaczęły się nasze bliższe relacje. Nie muszę więc, zbytnio przejmować się reakcją dyrektorki na to, co ewentualnie może zaraz zobaczyć czy usłyszeć. To nie był ten typ kobiety. Mogłem spokojnie skupić się na swawoli z Anastazją.  

    Rozgrzeszony przez siebie samego w duchu, zagarnąłem znajome półkule. Niczym zakochany w glinie rzeźbiarz, urabiałem je, pieszcząc dłońmi z coraz większym zapałem. Gdy zacząłem pocierać opuszkiem palców drobne sutki, pod Nastką ugięły się nogi. Otrzeźwiło mnie to na moment, uświadamiając, że stoimy na środku salonu. Nakierowałem dziewczynę na kanapę, by tam móc kontynuować miłosny wątek.  

    – Najbardziej jednak tęskniłem za twoim skarbem, ukrytym między nogami. – Przyznałem się do kolejnej słabości. Z pomocą młodej kochanki pozbawiłem ją dżinsów i majtek. Pozostawiłem ją ubraną, jedynie w grube skarpety, ale te w niczym mi nie przeszkadzały. Potarłem palcem po płatkach cipki Nastki, przekonując się, że była przesiąknięta rozkoszą. Drażniłem różowe wargi sromowe, pulsujące z podniecenia, aż doprowadziłem Anastazję do desperacji. Chwyciła moją rękę w nadgarstku i naparła mocniej na wnętrze swojej norki. Przekaz był jasny. Ma być intensywniej.

    Przyłożyłem się więc bardziej do pettingu. Palce zapamiętale naparły na wnętrze cipki. Obracany między nimi niepozorny guziczek wywołał pożądaną reakcję. Biodra i tyłek Nastki poruszały się szybciej niczym podłączone do nowej baterii. Gdy do narzędzi pieszczot dołączyłem język, oczy mojej kochanki zaszły mgłą rozkoszy, a rozchylone usta wydawały z siebie ciche pojękiwania.  
    Mnie również przygniótł ciężar namiętności. Cały pulsowałem z podniecenia, ale starałem się nie stracić kontroli. Przez następnych parę chwil przyciśnięty do krocza Anastazji, penetrowałem wszystkie zakamarki jej mokrego skarbu. Uniosłem się, podając do pocałunku usta zroszone jej własnym sokiem rozkoszy. To nie był jednak koniec oralnego szaleństwa. Zamieniliśmy się jedynie rolami.

    Rozsiadłem się w fotelu, eksponując twardego, sterczącego kutasa. Prężąc się, błyskając zwojami żył zachęcał siostrzenicę anglistki do działania. To nie była już to samo niewinne dziewczątko, co kilka miesięcy temu. Jej oczy roziskrzyły się w jednej chwili. Zza zasłony podniecenia, wychylił się żar pożądania.  
    Zręczne palce Nastki wprawnie pieściły fiuta, uwalniając lśniącą żołądź. Gorąca fala uniesienia wezbrała we mnie, otulając mnie błogo. Zaraz potem zrobiło się jeszcze przyjemniej, gdy dłonie kochanki wspomogły jej gościnne usta. Miękkość warg z twardością penisa stanowiła zabójczą mieszankę. Nawet nie poczułem, kiedy zacząłem poruszać się w ustach kochanki.  

    Było mi cudownie. Chętnie pozostałbym wciśnięty w fotel i zdany na oralne pieszczoty Anastazji, ale obydwoje liczyliśmy na coś więcej. Podciągnąłem się lekko do góry, siadając całym tyłkiem na siedzeniu. Młoda kochanka podniosła się, reagując na mój ruch. Zwrócona do mnie plecami usiadła mi na kolanach, nabijając się na kutasa. Lepkie wnętrze przyjęło go ochoczo, wszedł w nie aż po jądra. Oplotłem dłońmi piersi Nastki, przytrzymując ją, by mogła balansować bez obawy o zsuniecie się z moich nóg. Przy okazji mogłem obdarzyć ją dodatkową pieszczotą. Sterczące sutki niemal prosiły się o towarzystwo zwinnych palców.  

    Przez moment zgrywaliśmy się nawzajem, by po chwili w jednym rytmie rozkołysać się w lubieżnym tańcu. Zanurzony głęboko w kochance poruszałem nieznacznie tyłkiem, rozkoszując się każdym, niewielkim nawet ruchem. Znaczniejszą część miłosnego trudu wzięła na siebie Anastazja. Unosząc lekko pupę, zmysłowo kręciła biodrami, a te poprzez wąska talię wprawiały w delikatny trans plecy i brzuch dziewczyny. Wirując, oddaliśmy się bezgranicznie namiętności. Kolejne pchnięcia sprawiały, że gotowała się w mnie krew. Istne wrzenie rozkoszy.  

    Zdawało mi się, że ten miłosny wir jeszcze będzie trwał dobrych parę chwil, ale Nastka niepodziewanie dotarła na szczyt. Ruch bioder kochanki stał się mniej rytmiczny i gwałtowniejszy. Po następnym sztychu, zastygła, więżąc mojego kutasa w swoim wnętrzu. Jęcząc głucho przyjęła nadejście spełnienia. Spazmy orgazmu przeszyły ciało dziewczyny.

    Tymczasem ja toczyłem samotną walkę o swój wielki finał. Unieruchomiony przez kochankę, niewielkimi ruchami brnąłem do zaspokojenia w mokrej szparce. Byłem bliski orgazmu, czułem nadchodzącą burzę, choć żar podniecenia niemal wypalił moją świadomość. Na szczęście moja partnerka wróciła z erotycznego raju i przytomnie uniosła się, uwalniając tkwiącego w niej fiuta. Przytrzymała go u nasady trzonu i dwoma szybkimi ruchami sprowadziła przypływ spełnienia. Salwy spermy ostrzelały szczupłe uda Nastki. Po kulminacji rozkoszy opadliśmy na fotel. Dziesiątki pocałunków i leniwe pieszczoty sprawiły, że emocje opadały z nas stopniowo i przyjemnie.  

    Pieprząc siostrzenicę pani Grześkowiak zatraciłem się w rzeczywistości. Dopiero po dobrej chwili dotarło do mnie, że na górze czeka na mnie inna kobieta. Na pewno słyszała odgłosy naszej miłosnej gry, a znając jej upodobania i charakter, wielce prawdopodobne było, że sporo też widziała. Wcześniej dotarło do mnie, że nie jest to problemem samym w sobie, ale teraz, gdy skończyłem bzykanie z Anastazją, obecność zarówno koleżanki jak i dyrektorki szkoły pod moim dachem mogła być niewygodna.  

    Z pomocą przyszedł mi zegar. Moja młoda kochanka zerknęła na niego i poderwała się z fotela.  

    – O rany, już taka godzina! – stwierdziła zawiedziona. Wyraźnie miała ochotę na aneks do dopiero co zakończonego pieprzenia. – Michał, nie gniewaj się, ale dziś wyjątkowo nie zostanę dłużej. Wskoczę szybko pod prysznic i zmykam do domu.

    – Skoro musisz – Udałem rozczarowanie. W duchu jednak cieszyłem się, że rozwiąże to mój nietypowy problem. – Może dołączę do ciebie w kabinie?

    – Byłoby miło. – Nastka przeciągnęła palcem po moim umęczonym penisie. – Obawiam się jednak, że to skończyłoby się spóźnieniem do domu, a wiesz jak reaguje moja matka.  

    – Ok., wiesz gdzie jest prysznic, a ja zarzucę coś na dupsko. – Zarządziłem, podnosząc się w ślad za Anastazją

    Wciągając na siebie ciuchy, odprowadziłem wzrokiem moją młodą kochankę. Odczekałem do momentu, aż usłyszałem odgłos strumienia wody i w kilku susach pokonałem schody. Akurat otwierały się drzwi mojego pokoju. Na moment zamarłem widząc, że Bogna jest całkiem naga. Jej ponętne, pełne krągłości ciało budziło we mnie niewygasłe do końca żądze.  

    – No, no, no, dobrą robotę wykonałeś na parterze, skarbie – mruknęła cicho.

    – Ciii…, proszę – jęknąłem błagalnie. – Wytrzymaj jeszcze chwilę, ona zaraz wychodzi.  

    – Jakie ciii, jakie wytrzymaj? – Jedna dłoń dyrektorki powędrowała do piersi, a druga do krocza. – Ja tu od zmysłów odchodzę, cała rozgrzana i napalona…

    – Błagam Bogna, wykończysz mnie. – Złożyłem prosząco ręce jak do modlitwy.

    – A ty jeszcze serwujesz mi takie szaleństwo, w którym nie mogę wziąć udziału. – Uśmieszek na twarzy dyrektorki, mówił, że doskonale się bawi. Chociaż to było pocieszające, że nie była kobietą, która reaguje zazdrością na widok młodego kochanka z inną.
      
    – Bogna, jesteś cudowna i wynagrodzę ci to, ale…

    – No ja myślę! Nawet zaraz jak to dziewczę opuści twój dom. – Dyrektora złapała moją dłoń i przyciągnęła do swojego łona. – Zobacz, jaka jestem wilgotna.

    Zaskoczony pozwoliłem wsunąć swoją dłoń między nogi. Cipka była strasznie mokra. Wargi sromowe niemal ociekały sokami, które częściowo spłynęły na uda.  

    – Spław ją, jak najszybciej, bo będę zmuszona zgwałcić coś, co chociaż trochę przypomina penisa – wymruczała, mrugając do mnie znacząco.  

    – Jasne. Tylko schowaj się proszę! – Zgodziłem się pospiesznie, czując, że ta niecodzienna sytuacja mocno mnie nakręca. Przyjaciel w moim rozporku powoli dochodził do siebie po igraszkach z Anastazją. Zadowolony patrzyłem jak zamykają się drzwi za Bogną.  

    Równie szybko jak w górę, zbiegłem po schodach w dół. Nalałem soku do szklanek i usiadłem w fotelu, przyjmując niedbałą pozę. Wyluzowany facet po super seksie z dziewczyną. Po prostu. Z łazienki dochodził dźwięk pracującej suszarki do włosów.  

    Po kilku minutach odświeżona Nastka wróciła do salonu, rozglądając się lekko na boki.

    – Czy mi się zdawało, czy z kimś rozmawiałeś? – spytała.

    – To była rozmowa w telewizorze. Włączyłem go na chwilę. – Skłamałem gładko. – Chcesz soku?

    – O dzięki. Wypiję i będę lecieć.

    – Tak prosto z łazienki, nie zaziębisz się? – Zatroszczyłem się szczerze.  

    – Dobrze się wytarłam i założę czapkę. – Nastka opróżniła szklankę z napoju. – Było wspaniale. Musimy to powtórzyć niedługo, bo coś ostatnio mnie zaniedbywałeś.  

    – To nie tak. Wiesz, że uwielbiam to z tobą robić… – zacząłem się tłumaczyć.  

    – Wiem. Żartuję. – Młoda kochanka pocałowała mnie w drzwiach. – Ty też wiesz, że jestem na każde twoje skinienie.  

    Ledwie się za nią drzwi zamknęły, a już słyszałem tupot bosych stóp na schodach.  

    – Bogna, nie szalej, a jakby się wróciła po coś? – Westchnąłem, odwracając się i ruszając w stronę salonu.  

    – Trudno, ale jak nie zaczniesz się zaraz do mnie dobierać, to eksploduję – wyznała ze śmiechem dyrektorka, przylegając do mnie nagim ciałem.  

    Świat zawirował mi przed oczami. Kusząca nagość dyrektorki, jej dorodne piersi oraz lubieżna poza podrażniły moje zmysły.  

    – Po co się ubierałeś, wiedząc, że jestem na górze i czekam na swoją kolej – Bogna ściągała ze mnie ubranie, mrucząc cicho pod nosem. Rozbieranie mnie poszło jej bardzo sprawnie.  

    – Ty wariatko…! – zdążyłem wydusić z siebie, gdy pchnęła mnie nagiego na fotel. Ten sam, na którym kilkanaście minut temu dokazywałem z Anastazją.  

    Wciąż byłem nie do końca gotów na kolejne wyzwanie. Potrzebowałem silnych bodźców i Bogna mi je zapewniła. Zręczne, doświadczone dłonie urabiały mojego fiuta do właściwej, twardej konsystencji. Wywróciłem oczami i poddałem się nowym doznaniom. Dobrej kochance kutas sam rośnie w rękach, pomyślałem, dostosowując kuchenne powiedzenie do okoliczności. Tak właśnie było. Z przyjemnością obserwowałem jak penis pęcznieje między jej palcami, a potem w ustach.  

    Patrząc na poruszającą się rytmicznie głowę pani Ratkiewicz, myślałem o tym niecodziennym wieczorze. To było coś niewiarygodnego. Niespodziewana wizyta Bogny, potem seks z Nastką podczas, gdy dyrektorka była na górze, w moim pokoju. Na koniec kolejna runda miłosnych igraszek, która właśnie się rozpoczynała. Istna erotyczna karuzela.  

    Więcej genialnych przemyśleń nie byłem w stanie wykrzesać. Bogna zassała mojego kutasa, aż osiągnął pełen wzwód. Dumnie naprężony, był gotów stać się narzędziem zadowolenia ponętnej pani dyrektor. Zanim jednak wsadziłem go w przytulną norkę kochanki, gotów byłem na oralną odpowiedź na pieszczoty Bogny. Wszystko skończyło się na szczerych chęciach. Gdy próbowałem wprowadzić swój zamysł w czyn, usłyszałem odmowę.

    – Bzykałeś koleżaneczkę jak natchniony przez kawałek czasu – stwierdziła mało odkrywczo, dysząc z żądzy. – Jak myślisz, co ja wtedy robiłam? Pieszczot starczy mi na dłuższy czas, skarbie. Teraz po prostu mnie zerżnij!

    Podniosła się i weszła na kanapę. Klęknęła na niej tyłem zwrócona do mnie, opierając się rękami o oparcie. Wygięła plecy w łuk, wypinając lubieżnie śliczny tyłek. Ten widok zawsze doprowadzał mnie do erotycznego szału. Szarżując na zadek pani dyrektor, trzymałem w dłoni kutasa, by nie chybić. Udało mi się to doskonale. Sztych był potężny, penis wszedł w miękką i wilgotną cipkę bez żadnego oporu, aż po same jaja.

    – O tak, mój słodki chłopcze! – Zachęciła mnie kochanka. – Nie jestem słodką dziewczyneczką jak tamta! Potrzebuję ostrego pieprzenia!

    Uwielbiałem, gdy świntuszyła. Chwyciłem ją w biodrach, mocno wyprowadzając kolejne pchnięcia. Niekończącą się serię ciosów kutasem. Szaleńcze tempo, w połączeniu z siłą sprawiło, że Bogna odleciała. Miałem wrażenie, że jęki kochanki słyszą sąsiedzi cztery czy pięć domów dalej. W tym konkretnym momencie miałem to jednak w dupie. Liczyły się jedynie dwa cudowne pośladki przede mną i cipka w dole, pod nimi.

    Głowę rozsadzał mi nadmiar emocji. Podniecenie skręcało moje wnętrze, aż do rozkosznego bólu. Byłem pieprzącym boginię tytanem. Cały mikrokosmos wspaniałego ciała Bogny Ratkiewicz należał do mnie. Może nie byłem w nim pionierem, ale i tak czułem się jak zwycięzca. Jęki kochanki odbierałem jak fanfary na swoją cześć.  

    Chciałbym móc powiedzieć, że to rżnięcie od tyłu sprawiło, że ponętna pani dyrektor miała zajebisty orgazm. Niestety, pomimo tego, że byłem młody i dość wysportowany szalone tempo sprawiło, że musiałem zwolnić. Bognie nie mogło się to spodobać. Pociemniałe od pożądania oczy kochanki rozbłysły szaleńczo.  

    – Teraz w drugą dziurkę! – jęknęła głucho.  

    Propozycja analu wywołała odpowiedni efekt. Każda cząstka mojego ciała z osobna stała się źródłem potężnej żądzy. Już z nią to przerabiałem, ale zawsze wahałem się przed przejściem do rzeczy.

    – Kurwa, Michał nie zastanawiaj się tylko rżnij mnie w tyłek! – Bogna im bardziej była podniecona, tym mniej zważała na słownictwo.

    Przekonała mnie tym całkowicie. Przytrzymałem fiuta, dyskretnie śliniąc nabrzmiałą żołądź i górną część trzonu. Opór i walka o każdy centymetr, nie wchodziła w rachubę w przypadku tej kobiety. Wiedziałem, że ma doświadczenie (sam ją parę razy tak pieprzyłem) w takiej formie seksu. Odnalazłem czubkiem kutasa ciemny otwór między pośladkami i naparłem na niego. Wprawdzie na chwilę Bogna niepokojąco zadrżała, ale trwało to kilka sekund. Mruknąłem zadowolony, pchając penisa głębiej w czekoladowe oczko.  

    – Ja pierdolę, jak dobrze – westchnęła moja partnerka.  

    Przez moment dopasowywałem się do ciemniejszej dziurki pani dyrektor. Pchałem i rozpychałem się, aż cały fiutem wypełniłem jej tyłek. Nie było mowy o takim szaleńczym tempie, jak parę chwil wcześniej, ale starałem się rżnąć Bognę ostro. Wyraźnie była dziś w bojowym nastroju, potrzebowała mocnych doznań. Zarówno ona jak i ja byliśmy opętani dziką żądzą.
    Pieprzyłem kochankę w dupsko, czując, że odpływam w niebyt. Totalny błogostan. Byłem tak nabuzowany, że ledwie zorientowałem się, że Bogna zaczyna dochodzić. Najpierw gwałtownymi ruchami zaczęła odpowiadać na moje pchnięcia, aż w końcu zastygła, przyjmując uderzenie orgazmu.  
    Kilka sztychów potem spełnienie dopadło również mnie. Wyciągnąłem kutasa z zadka dyrektorki i trzymając go u nasady, pozwoliłem nasieniu na efektowne fajerwerki. Perliste smużki znalazły swój koniec na pośladkach i plecach Bogny.

    Po tym szaleństwie oboje opadliśmy na kanapę, leżąc bez sił, ale cudownie spełnieni.

    – Tylko ty fundujesz mi ostatnio takie przyjemności. – Pochwaliła mnie, po dłuższej chwili milczenia dyrektorka. – Jesteś wspaniałym kochankiem Michałku, a jesteś taki młody.  

    – Przy tobie każdy byłby świetny – odparłem elokwentnie.

    – Mmm, słodzisz mi strasznie, ale jestem równie próżna, co bezpruderyjna – Mówiąc to, uśmiechnęła się do mnie.  

    Znając Bognę, spodziewałem się następnej rundy, gdy już ochłoniemy po pierwszym szaleństwie. Zapewne tak by się to skończyło, ale nagle ożył telefon dyrektorki. Niechętnie sięgnęła po niego, ale odczytana wiadomość podniosła ją z kanapy.  

    – Mąż niespodziewanie wrócił do domu. Pyta czy dam radę pojawić się w tam niedługo – Streściła sms-a. – Muszę cię opuścić, mój ty młody ogierze.  

    – Naprawdę?

    – Niestety. Idę pod prysznic – Błysnęła mi przed oczami nagim tyłkiem. – Mam nadzieję, że nie masz trzeciej kochanki w innym pokoju.  

    Zaśmiałem się, przeciągając na kanapie. Tym razem nie miałem sił na ubieranie. Zresztą więcej gości się nie spodziewałem. Leżąc nagi, wsłuchiwałem się w szum wody z łazienki. Przyszło mi do głowy, że jeśli nawet będę musiał pożegnać się ze swoim darem, to chwil takich jak ta nikt mi nie odbierze. Na zawsze pozostaną w mojej pamięci.  

    Rozmarzyłem się. Leniwie przesuwałem przed oczami klisze erotycznych obrazów z Nastką, Bogną, Wiką i Zuzą. Znalazło się nawet miejsce dla Oleny i siostry Marty. Kilka miesięcy, a ile emocji i uniesień. Do tego, nie był to koniec moich perypetii, związanych z urazem po wypadku.  

    Z błogostanu wyrwała mnie pani dyrektor, wychodząca z łazienki. Przepasana kąpielowym ręcznikiem wyglądała rewelacyjnie i czułem, że wykrzesałbym z siebie jeszcze trochę energii, by rozpocząć z nią drugą rundę miłosnych zmagań.

    – Znam to spojrzenie łobuzie, ale nic z tego. – Uśmiechając sie, pogroziła mi palcem, a potem, przydając mi dodatkowych cierpień pozbyła się ręcznika.  
    Czując na sobie mój wzrok, ubierała się powoli, dbając, by każdy ruch był zmysłowy.  

    – To na pobudzenie apetytu – stwierdziła na koniec. – Abyś nie czekał tyle do następnego razu. Pocałowała mnie na pożegnanie i kręcąc prowokacyjnie tyłkiem wyszła z mojego domu.  

    Westchnąłem zadowolony i spełniony. To był cudowny wieczór i mogłem spokojnie zakończyć go z dobrym serialem na Netfliksie lub HBO Go. Naciągając slipki na tyłek, wróciłem myślami do niecodzienności tej sytuacji i szczęściu, które mi sprzyjało. Mała nerwówka była niewielką ceną, za to, że zaliczyłem zarówno Nastkę jak i Bognę, tak, że ta pierwsza nie domyśliła się obecności drugiej w moim domu.  

    Jeśli to zajście zdawało mi się niecodzienne i mało realne, to następne minuty sprawiły, że poczułem się niczym w starej komedii sytuacyjnej. Drzwi tarasowe z charakterystycznym świstem otwarły się i pojawiła się w nich Marcelina.  

    – Jezu, co tu robisz? Wystraszyłaś mnie! – Podskoczyłem z wrażenia.  

    – Co robię?! Od kilku godzin obserwuję jak mój przyjaciel pieprzy się najpierw z koleżanką ze szkoły, a potem z dyrektorkę tego przybytku! – oznajmiła podniesionym głosem Marcela.  

    – Widziałaś wszystko?! – jęknąłem zdziwiony.  

    – Jasne – przyznała. – Mało tego, gdy byłeś zajęty dyrektorką na schodach odczytałam sms-a od Anastazji w twoim telefonie. Uznałam, że taki numer sprawi ci radochę i odblokowałam zamek przy drzwiach wejściowych.

    – To nie było zbyt rozsądne.

    – Tak. Wiem, że nie powinnam, ale… słuchaj to było takie… niesamowite i… dziwne…

    – Marcela, ale…

    – Rany, Michał przecież ty rżnąłeś dyrektorkę szkoły! – W ustach przyjaciółki zabrzmiało to, jakbym zdobył mistrzostwo świata. – Mało tego, pieprzyłeś ją w tyłek niczym bożek seksu. Czułam, że coś jest inaczej, już ta przygoda z Nastką była nietypowa.  

    – Posłuchaj mnie, to nie…

    – Nie! To ty mnie posłuchaj! Nie martw się o dochowanie sekretu. – Marcelina umiała być przekonująca. – Znamy się nie od dziś, sporo nas łączy, ale po tamtej nocy na imprezie u mnie, zadawałam sobie mnóstwo pytań dotyczących ciebie.

    – I…?

    – Do niczego mądrego nie doszłam, ale przekonałam się, że nie mogę przestać o tym myśleć – Dostrzegłem wypieki na twarzy przyjaciółki oraz znajomy błysk w oczach. Zorientowałem się do czego zmierza. – Tamta noc… ty byłeś wtedy inny… teraz też jesteś i to sprawia, że…

    – Proszę nie psujmy naszej przyjaźni – Nie podobał mi się kierunek, w którym szła rozmowa. – Sama widzisz, że mam problem, nie byłabyś jedyna i…

    – Przecież wiem, ale jesteś jakiś inny i to mnie strasznie kręci. – Wyznała Marcelina. – Mam gdzieś ile dziewczyn aktualnie obrabiasz. Po prostu chcę być tego częścią.

    Podeszła bliżej i wsunęła zimną dłoń w moje slipy. Chłód pobudził lekko mojego fiuta.  

    – Naprawdę chcę Michał – westchnęła podniecona.  

    – Ok., ale sama widziałaś, że jestem po dwóch męczących numerkach – Spróbowałem innej metody obrony.  

    – Doskonale to rozumiem. – Wymruczała Marcelina. – Dlatego, zdaj się na mnie. Postaram się być delikatna.

    Po raz trzeci tego wieczoru wylądowałem na tej samej kanapie. Za każdym razem z inną partnerką. Istne szaleństwo! Wariactwo!
    Leżałem nagi na plecach, patrząc jak przyjaciółka się rozbiera. Gdy pozbyła się ostatniego skrawka materiału okrywającego jej ciało, położyła się z głową przy moim kroczu. Z powodu braku miejsca jedną nogę podkuliła, unosząc do góry. Energii we mnie pozostało niewiele, więc poddałem się woli kolejnej kochanki. Spod przymkniętych powiek obserwowałem jak pieści mojego kutasa. Z początku samą dłonią, a potem również ustami. Wolno, nie spiesząc się doprowadzała go do wzwodu. Sama jednocześnie masturbowała się drugą ręką, pocierając różowe płatki cipki. Była mocno podniecona, ale nie dziwiłem się, biorąc pod uwagę jak spektakl zafundowałem jej na spółkę z Anastazją i Bogną.  

    Po dłuższej zabawie z moim zapracowanym koleżką, wreszcie osiągnęła zamierzony efekt. Penis znów nabrzmiał i stwardniał, osiągając pełny wzwód. Marcelina usiadła na mnie, oplatając biodra podkulonymi nogami. Przytrzymując kutasa, naprowadziła go na wprost swojej szparki i opadła w dół. Kontakt z lepką i ciepłą miękkością wnętrza kochanki pobudził moje zmysły. Znów znalazłem się w szponach podniecenia. Próbowałem odpowiadać na rytmiczne ruchy bioder Marceli, ale wychodziło mi to nieporadnie. Tymczasem ona odpłynęła w uniesienie, ujeżdżając mnie i zatracając się w przyjemności. Oddech dziewczyny przyspieszał, stajać się coraz płytszy. W końcu spazmy ekstazy szarpnęły ciałem kochanki. Wygięła plecy w łuk i zastygła, zaciskając dłonie na piersiach. Przez moment potęgowała ostateczną rozkosz, kilkakrotnie poruszając się jeszcze na moim członku, aż opadła na mnie dysząc ciężko.  

    Gdy ochłonęła trochę, znów umościła sobie gniazdo przy moim kroczu i zaczęła ssać mi fiuta. Nie miałem sił protestować. Zresztą, czułem się cudownie wykorzystany. Salon rodzinnego domu wirował mi przed oczami. Miałem wrażenie, że cała przyjemność spłynęła z mojego ciała do penisa. Marcelina pieściła go cierpliwie, aż do momentu, gdy wytrysnął nasieniem. Nie wiem czy było to celowe czy spowodowane mniejszym refleksem kochanki, ale niemal cała partia spermy pokryła jej twarz. Ten orgazm odebrał mi resztę energii. Czując ciężkie powieki i odlatując w sen, wymruczałem do przyjaciółki.

    – Starych nie będzie do jutrzejszego wieczora. Zostań ze mną, jeśli chcesz.

    Potem zapadłem w letarg.  

    Obudziłem się kilkanaście minut po drugiej w nocy. Wciąż byłem nagi, podobnie jak wtulona we mnie Marcelina. Kochanka przykryła nas kocem, ale ogólnie to nie było dobre miejsce na wspólne spanie. Wypiłem trochę wody i wróciłem do salonu. Wziąłem lekko rozbudzoną Marcelinę na ręce i zaniosłem do swojego pokoju. Resztę nocy przespaliśmy w moim łóżku.  

    Niesamowite wydarzenia z wieczoru nieźle mnie wyczerpały. Spałem prawie do dziesiątej. Gdy się obudziłem, usłyszałem muzykę z radia i krzątającą się w kuchni Marcelinę. Zawsze dobrze się czuła w moim domu. Harmonię i błogość poranka zmąciła wiadomość z telefonu. Sygnał jej nadejścia usłyszałem chwilę po tym, jak wyszedłem z toalety. Sms wysłała Wiktoria.  
    Brzmiał nieciekawie.
    “Zuza miała wypadek. Potrącił ją samochód. Jest w szpitalu nieprzytomna. Stan bardzo poważny.”
    Kurwa jego mać! Tego tylko brakowało.

    c.d.n….

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Iks
  • Schwytana przez elfa… cz. 3

    Zasnęłam dopiero późno w nocy, nie mogąc ochłonąć po tym lodziku, którego zrobiłam swojemu prześladowcy. Z jednej strony bałam się tego, co może nastąpić. Co jeszcze będzie kazał mi robić. Z drugiej – w pewien sposób mi się to spodobało. To, że byłam w stanie sprawić mu przyjemność. Jednak zwyciężał strach. Tak będzie wyglądało moje życie? Świadczenie usług seksualnych elfowi, który wymordował moją rodzinę?

    Obudziłam się rankiem. Zapewne spałabym dalej, gdyby nie to, że jednak otworzyłam nieco oczy. I zobaczyłam, że elf leży obok mnie. Na boku, wsparty na łokciu. Przyglądał mi się z cieniem uśmiechu na twarzy.

    – Jak się spało? – zapytał jedwabistym głosem. Nic mu nie odpowiedziałam. On podniósł rękę, dotknął delikatnie mojej szyi. Dotyk powędrował wyżej, zatrzymał się na moim policzku. Lekkim ruchem obrócił moją głowę ku sobie. Patrzyłam na niego wystraszona. On natomiast przybliżył się, spojrzał na mnie z bliska. Musnął ustami moje wargi. Chyba chciał mnie pocałować, ale w panice trzymałam mocno zaciśnięte usta. Wyraźnie mu się to nie spodobało, bo momentalnie się cofnął i popatrzył na mnie ze wściekłością. Jego dłoń w jednej chwili znalazła się w moich włosach. Ścisnął je mocno w garści i szarpnął. Słowa nie były potrzebne, bym zrozumiała, że coś zrobiłam źle. Łzy napłynęły mi do oczu. Puścił moje włosy i znowu się przysunął. Ponowił próbę pocałowania mnie. Tym razem rozchyliłam lekko usta, pozwalając, by jego wargi delikatnie muskały mnie w pocałunkach. Na początku się bałam, byłam zdenerwowana. Lecz z czasem okazało się, że to całkiem przyjemne. Po chwili nawet zaczęłam odwzajemniać pocałunki, co prawda nieśmiało, ale jednak. Elf nie przestawał całować, ciągle czułam dotyk jego miękkich warg. Po jakimś czasie rozchyliłam usta szerzej, co on od razu wykorzystał. Jego dłoń wróciła na mój policzek, delikatnie głaskał mnie po nim kciukiem. Natomiast jego język wpełznął do moich ust niczym wilgotny, ciekawski wężyk. Trochę mnie to zaskoczyło, jednak nie odsunęłam się. Swoim językiem dotknął mojego, jakby zapraszając go do tańca. I faktycznie, po jakiejś chwili już całowaliśmy się jak szaleni. Sama nie wierzyłam, że robię coś takiego. Położyłam dłoń na jego gładkim policzku i pogrążyłam się w gorących, namiętnych pocałunkach. Po dłuższej chwili on się ode mnie oderwał. Spojrzał na mnie takim wzrokiem, że wiedziałam, iż cokolwiek każe mi zrobić – lepiej będzie nie protestować. Nakierował moją głowę bardziej na prosto, sam natomiast popatrzył na mnie z góry. Otworzyłam usta pomimo obrzydzenia, bo już wiedziałam, co zrobi. Uśmiechnął się lekko, wyraźnie zadowolony z tego, że nie zamierzam stawiać oporu. Splunął mi prosto do ust, po czym z satysfakcją patrzył, jak przyjmuję jego ślinę – zupełnie, jakby to była moja własna. Następnie odkrył mnie i chwycił za bluzkę, pociągnął ją do góry. Uniosłam się nieco i pozwoliłam ją z siebie zdjąć. Wolałam nie protestować – cokolwiek będzie chciał, lepiej już mieć to za sobą. Po chwili nie miałam już na sobie także stanika. Leżałam na wznak, a on zaczął wodzić dłonią po moim ciele. Gładził delikatnymi ruchami moją skórę, bezustannie czułam dotyk jego palców. W końcu ścisnął jedną z moich piersi, drugą natomiast zaczął całować. Przyssał się do sutka, jego palce mocniej zacisnęły się na mojej piersi. Po chwili oderwał się od sutka, zaczął całować moją pierś i obojczyk. Doszedł do szyi, przy której zatrzymał się na dłużej. Cały czas bawił się moimi cyckami. Ściskał je i drażnił sutki. Całował mnie po szyi, zrobił mi malinkę. Starałam się okazać obojętność, ale nie mogłam. Oddech nieco mi przyspieszył. Po jakimś czasie znowu zaczęliśmy się całować. Tym razem od samego początku głęboko i namiętnie. Po chwili elf odsunął się ode mnie. I z tym dziwnym uśmieszkiem patrzył, jak moja klatka piersiowa unosi się i opada szybciej niż zazwyczaj. Chwycił za moje spodnie, a ja automatycznie zacisnęłam nogi, nie chcąc pozbywać się odzienia. Jedno jego spojrzenie starczyło, bym posłusznie pozwoliła zdjąć z siebie okrycie dolnej części mojego ciała. Na szczęście zostawił majtki. Przez chwilę patrzył na moje nogi, po czym po raz kolejny zaczęliśmy się całować. Znowu zajął się moimi cyckami, jednak to wyraźnie mu nie starczyło. Jego dłoń zjechała niżej. Gdy dotknął moich majtek drgnęłam, ale nie odważyłam się, by zrobić coś więcej. Zagłębił palec między moimi udami, przejechał nim po mojej szparce, wyczuwając zagłębienie pod materiałem. Z zadowoleniem stwierdził, że majtki są wyraźnie mokre. Przestał mnie całować, by pozbyć się tej denerwującej zasłony mojej nastoletniej cipki. Leżałam zupełnie naga, paląc się ze wstydu. Kazał mi rozłożyć nogi. Uczyniłam to, jednak raczej oszczędnym ruchem. Nie przeszkadzało to jednak, by jego dłoń wsunęła się pomiędzy nie. Nie całował mnie już, obserwował za to moje reakcje. Dotknął mojej soczystej, wilgotnej cipki. Przejechał po niej palcem, wrócił jednak do łechtaczki. Zaczął ją delikatnie drażnić. Raz szybkimi, krótkimi ruchami. Za chwilę wolniejszymi, bardziej kolistymi. I cały czas patrzył na moją twarz. Nie chciałam dawać mu satysfakcji. Nie chciałam, by wiedział, że mnie to podnieca. Że sprawia mi to przyjemność. Ale skoro i tak już byłam mokra… Pozwoliłam sobie na przygryzienie wargi, podczas gdy on nadal mnie pieścił. Widać było, że się na tym zna. On sam był pewien swoich umiejętności. Wiedział, że musi mnie to podniecać. Nie przestawał bawić się moim guziczkiem, sprawiając mi przy tym niemałą rozkosz, której już nie mogłam ukryć. Oddychałam szybko, co jakiś czas pomrukiwałam. Nagle przestał drażnić moją łechtaczkę, za to wsunął jeden palec do mojej pochwy. Poczuł, jaka w środku jest mokra i gorąca. Wolno poruszył parę razy palcem, po czym spróbował wsunąć drugi. Napotkał jednak opór, a ja syknęłam cicho z bólu i podniosłam się na łokciach. Odsunęłam się nieco do tyłu, jakbym chciała uciec przed jego palcami. Popatrzył na mnie z tym obleśnym uśmiechem.

    – Dziewica… – bardziej stwierdził, niż zapytał. Uznał, że nie ma ochoty, by robić cokolwiek na siłę. Wysunął drugi palec i jeszcze parę razy poruszył jednym. Po chwili wyjął go i spojrzał na niego; był aż lśniący od moich soczków. Elf przybliżył się do mnie i podstawił mi palce pod usta. Grzecznie je oblizałam, zlizując własne soki. Po chwili jego dłoń wróciła między moje nogi. Znowu zaczął pieścić moją łechtaczkę. Robił to zdecydowanymi, ale delikatnymi ruchami. Nie przestawał ani na chwilę. Obserwował moją twarz, na której coraz bardziej malował się wyraz błogości. Przymknęłam oczy, odchyliłam głowę do tyłu. Jego ruchy przyspieszyły. Zaczęłam się lekko wić, było mi tak dobrze. On cały czas drażnił mój guziczek, z mojej cipki wypływało coraz więcej soczków. Wiedziałam, że jestem już blisko. Że jeszcze trochę i zaleje mnie fala rozkoszy. Oddychałam już naprawdę szybko. Chwyciłam się za własną pierś i ją ścisnęłam. Elf zaczął pieścić moją łechtaczkę jeszcze szybciej i mocniej. Chwilę później wyprężyłam się jak struna. Przez moje ciało przebiegł przyjemny dreszcz. Nie mogłam powstrzymać jęku, który wydobył się z mojego gardła. Elf przestał mnie pieścić. Z satysfakcją patrzył na to, jak moim nastoletnim ciałem wstrząsa przyjemny spazm. Siedział tak i tylko się przyglądał, podczas gdy ja dochodziłam do siebie po orgazmie. W końcu wstał i poszedł w stronę drzwi.

    – Dzisiaj już mnie nie będzie – powiedział, chwytając za klamkę. – Wojna wzywa… – mruknął pod nosem. Sama nie byłam pewna, czy dotarły do mnie jego słowa. Po prostu wyszedł, zostawiając mnie nagą i gorącą. Jeszcze rozedrganą przez niedawny orgazm.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Easnadh

    Co sądzicie? 😉

  • Spelnienie – cz. IV.

    Część 4/8

    Kiedy znowu spojrzałam w tamtym kierunku, Tadeusz siedział nagi i masował penisa. Marta, zmęczona pieszczotami, chciała położyć się obok mnie, ale na dźwięk swojego imię odwróciła się. Zobaczyłyśmy Tadeusza, wcierającego żel w sterczącego penisa. Dostałam buziaka i chwilę później widziałam jak uradowana Marta płynnie dosiada męża. Z kolei Tadeusz wygodniej usadowił się w fotelu, rozłożył ręce na oparciu, lekko wysunął biodra i patrzył jak żona porusza się na jego członku. Z uśmiechem patrzyła mu w oczy.

    Ależ dla mnie to był szok! Pierwszy raz z bliska, na żywo oglądałam spółkującą parę! Widziałam ich seks, a oni w ogóle nie krępowali się! Kolejna nowość w moim dość ułożonym i monotonnym życiu seksualnym. Wcale nie uskarżam się, ale to tylko jeden urlop, a przeżywam tyle obyczajowych niespodzianek! Leżałam naga na łóżku i chłonęłam wzrokiem ich seks, uświadamiając sobie, że po raz kolejny wzbogacam swoje doświadczenie o nowe doznania, które są tak fascynujące, ekscytujące. Miałam cichą nadzieję, że nie będą one jednorazowe i nie staną się wyłącznie wspomnieniem z urlopu.

    Fotel był ustawiony pod kątem do łoża, więc dość dobrze widziałam jak Marta ujeżdża sporego kutasa. Cały znikał w jej pochwie, a ona energicznie siadała na udach męża. Jej piersi opadały równie dynamicznie, a kobieta jeszcze wysunęła ramiona do przodu, żeby uderzać piersiami o owłosioną klatkę partnera. W pewnym momencie oboje przyspieszyli. On stękał, ona pojękiwała. Chwycił ją za ramiona i kiedy całe stopy oparł o podłoże, kilka razy z rzędu solidnie uderzył biodrami. Wtedy członek musiał dobijać do ścianki pochwy. I to mocno! W końcu kobieta krzyknęła i opadła na jego klatkę piersiową. Zamarli. Patrzyłam na nich i niespiesznie głaskałam wargi, łechtaczkę. Ugięłam nogi w kolanach i szeroko rozwarłam. Przez cały stosunek nawet nie zerknęli w moim kierunku. Po dłuższej chwili poruszyli się. Marta uniosła głowę. Uśmiechając się, spojrzeli sobie w oczy i pocałowali się. Najpierw lekko, krótko, potem mocno i namiętnie. Ten pocałunek trwał znacznie dłużej. W końcu Marta odwróciła się do mnie: 

    – Kochana, zrób nam kilka zdjęć. Na stole leży komórka. Najpierw palcem całość do góry i ukażą się ikonki. W górnym rogu powinna być ta z aparatem – poinstruowała mnie.

    Wstałam i wzięłam komórkę. Marta zaczęła unosić się. Było widać penisa w jej pochwie. Patrzyła w moim kierunku. Pstryknęłam fotkę. I jeszcze jedną. Uniosła nogę, żeby lepiej było widać, że są w trakcie stosunku. Podobne zdjęcia zrobiłam z tyłu, z boku pary. Pozowali bez oporu. Zrobiłam przynajmniej kilkanaście zdjęć.

    *

    – A może film? – zapytał Tadeusz.

    – O, tak! – Marta wyraźnie ucieszyła się. Podałam aparat, ustawiła mi i przekazała. – Nagrywaj cały czas. Powiem ci, kiedy wyłączyć.

    Znowu ujeżdżała penisa, ale wolniej. Spoglądali w moim kierunku. Pozowali. Przesuwałam się z aparatem. Miałam mokro w pochwie. W pewnym momencie Marta zatrzymała się, zeszła z penisa i usiadła na nim, ale tyłem do męża. Znowu zaczęła go ujeżdżać. jej piersi unosiły się i opadały w rytmie spółkowania. Rozchyliła pochwę, żeby lepiej nagrać pochłanianego penisa. Była już zmęczona, ale bardzo podniecona. Odchyliła się, mąż chwycił ją za pierś, ścisnął ją, ścisnął sutek. Nagle krzyknęła i znieruchomiała. Mimo to powoli przesuwałam się z aparatem. Po dłuższej chwili poruszyła się i wyprostowała. Mąż nie przestawał macać jej piersi.

    – Miałam orgazm – zaśmiała się cicho do aparatu. Dała mi znak i zatrzymałam nagrywanie. – Zrób jeszcze kilka zdjęć – poprosiła.

    W duchu podziwiałam ją. W tym wieku takie potrzeby i takie możliwości? Zdecydowałam, że kiedyś zapytam ją o to. Marta siedziała na członku i rozchylała nogi. Podniosła jedną, potem obie, siedząc na udach męża.

    – Zaczekaj – poprosiła. Zeszła z członka i podekscytowana wybiegła drobnymi kroczkami do przedpokoju, skąd szybko wróciła, przynosząc szpileczki. Założyła je i ponownie usiadła na członku. Pstrykałam kolejne zdjęcia.

    – Poczekaj – podniosła się i wkładała penisa do odbytu. – Ech, jest za sucho, ale rób, kiedy chcesz – zdecydowała. Próbowała głębiej usiąść, a ja pstrykałam fotki. Fajnie wyglądała: podniecona, z włosami w nieładzie, rozciągająca pochwę, żeby udowodnić, że członek tkwi w odbycie. Tadeusz macał piersi, czasami szarpał i ściskał. Jej sprawiało to widoczną przyjemność.

    – Chyba starczy? – usłyszałam rozbawiony głos jej męża. Marta zeszła z członka.

    – Zaczekajcie! – zawołała i zniknęła w przedpokoju.

    Po chwili wróciła z klapkami na szpileczkach. Tadeusz pokręcił głową. Był rozbawiony. Marta założyła szpileczki, przysiadła obok męża i zaczęła obciągać jego penisa. Zrobiłam więc jeszcze kilka zdjęć i odłożyłam aparat na stół. Położyłam się na ich łożu, nieco rozwarłam nogi i znowu masowałam cipkę. Przyglądałam się pieszczotom małżonków, ale wtedy Marta zdecydowała się na powrót do mnie. Tadeusz ponownie masował penisa lśniącego od śluzu i spermy. Teraz on obserwował nasze pieszczoty. Kochanka usiadła mi nad szyją, przysunęła pochwę blisko twarzy i podnieconym głosem poleciła:

    – Popieść mi łechtaczkę językiem.

    Pogłaskałam jej uda, biodra i delikatnie dotknęłam języczkiem łechtaczki. Była dość duża, twarda. Kiedy dotknęłam napletka, zasyczała z podniecenia. Zabrzmiało jakby cierpiała, ale oczy miała zamknięte, dłonie zaciśnięte na pościeli. Wiedziałam jak ją pobudzić! Palcami pogłaskałam wargi sromowe i kciuki zanurzyłam w pochwie, lekko ją rozwierając.

    – Możesz wylizać spermę, jeżeli chcesz – szepnęła. – Albo podziel się ze mną. Mam na nią ochotę.

    Mruknęłam z aprobatą i zanurzyłam języczek w pochwie. Sperma powoli wypływała. Marta jeszcze przysunęła się i wbiłam języczek do pochwy. Noskiem pocierałam łechtaczkę. Była tak podniecona, że głośno stękała. Wciągnęłam spermę na język i do ust. Trochę połknęłam. Wreszcie wycofałam się i naciskając jej biodra, zmusiłam kochankę do przesunięcia się i położenia obok mnie. Dotykałyśmy się piersiami. Super wrażenie! Zadrżałam podniecona. Spojrzała na mnie i lekko otworzyła usta do pocałunku. Język wepchnęłam w jej usta i podałam spermę. Łapczywie ją pochłaniała, omiatając wnętrze moich ust.

    – Chcesz więcej? – zapytałam, kiedy przerwałam pocałunek.

    – Taak – sapnęła podniecona, mocno obejmując mnie ręką. Piersiami uciskała moje piersi. Była w takim stanie, że mogłam nią kierować. Zrobiłaby wszystko.

    Lewą dłonią trzymałam ją za włosy, a prawą sięgnęłam do jej pochwy. Zanurzyłam w nią palce. Wyjęłam oblepione spermą. Pokazałam jej dłoń, więc otworzyła usta. Włożyłam w usta. Zaczęła ją oblizywać. Jeszcze dwa razy powtórzyłam tę czynność. Potem siadłam tuż przy jej twarzy.

    – Wyliż mnie – nakazałam.

    Bez chwili namysłu dopadła ustami i językiem mojej cipki. Ależ była dzika! O taką energię podejrzewałabym młodą dziewczynę, ale nie kobietę po pięćdziesiątce! Potem dołączyła paluszki i już po chwili wiedziałam, że zbliża się orgazm. Napłynęła fala błogości, ścisnęłam mięśnie, chyba krzyknęłam i osunęłam się na Martę. Rozkosz powoli odpływała. Po chwili odpoczynku westchnęłam, otworzyłam oczy, położyłam się znowu na boku i przycisnęłam piersi do jej ciała. Zobaczyłam zbliżającego się Tadeusz, który klęka na łożu i wbija nadal sterczącego penisa w jej pochwę. Kochanka leżała na boku i głaskała moje piersi, lekko ruszając się w rytm pchnięć męża. Podniósł jej nogę i założył na ramię. Penis znikał i pojawiał się, wydając charakterystyczny odgłos. W pochwie było mokro. Ona głęboko wzdychała i pojękiwała. Mocno uderzał biodrami aż Marta westchnęła i na chwilę wstrzymała oddech. Potem głośno wypuściła powietrze i poklepała męża po udzie.

    – Już dość, kochanie. – Tadeusz kiwnął głową, zwolnił, przestał spółkować i za chwilę wyjął z niej penisa.

    – Pójdę wykąpać się – powiedział i wyszedł do łazienki.

    *

    – A ja mam jeszcze coś dla ciebie – zapowiedziała Marta z tajemniczym uśmiechem, kiedy podniecenie opadło i ruszyła do szafy. Chwilę w niej grzebała i wreszcie coś wyjęła. Podeszła do mnie i wyjęła zza pleców… strap-on!

    – Chcesz go włożyć we mnie? – Znałam zabawkę z widzenia, ale raczej nie miałam ochoty na taką penetrację. Ton mojego głosu nie brzmiał zachęcająco.

    – Innej cipki tutaj nie widzę – uśmiechnęła się łagodnie i zaczęła zakładać pas. Sprawnie zapięła, sprawdziła i podeszła do mnie. Rękoma chwyciła mnie z boków głowy. Sztuczny penis kołysał się przed moją twarzą.

    – No, obciągaj, sunia! – poleciła wyraźnie podniecona. Zaczęłam lizać go. Kiedy zostawiłam na nim trochę śliny, ruszając biodrami Marta zmusiła mnie do przyjmowania coraz większej części sztucznego penisa. Był dość twardy. Puściła moją głowę.

    – Sunia, ustaw się tyłem do mnie na czworaka.

    – Marta, obawiam się…

    – Szybciej, suczko, bo dostaniesz klapsa! – Ostrzeżenie zabrzmiało dość surowo. Posłuchałam i po chwili poczułam jak strap-on wchodzi we mnie.

    – Tadeusz! … Tadziu!

    – O co chodzi? Czemu tak krzy… – mąż wypadł z łazienki mokry, ale owinięty w ręcznik. – O! Widzę, że znalazłaś naprawdę uległą i chętną do seksu!

    – Kochanie, łap za komórkę i rób zdjęcia – poleciła podniecona i mocniej zaczęła ruszać biodrami. W sumie to uderzenia straponem były dozowane z wyczuciem. Marta miała jednak doświadczenie w wyrafinowanej zabawie i nawet seksownie wyglądała w tej uprzęży. Penetracja straponem zaczęła przynosić efekty. Moje podniecenie rosło coraz bardziej. Namiętnie pojękiwałam i nawet sama zaczęłam pocierać łechtaczkę, kiedy Marta trzymała mnie za biodra podczas kopulacji. Uprawiałam seks z kobietą! Jej mąż robił mi zdjęcia! Skoro byli mną zainteresowani, to muszę być atrakcyjna! Pożądają mnie! Jęknęłam głośniej, za chwilę krzyknęłam znacznie głośniej i bezwładnie upadłam na pościel. Przypłynęła, pochłonęła mnie i a potem powoli odpłynęła fala orgazmu. Kolejny… Silny skurcz mięśni, bezdech, stan błogiego zaspokojenia, mijająca głuchota, spadające ciśnienie, głębokie oddechy. Zabrakło mi powietrza. Uspokajałam się po orgazmie. Marta cierpliwie czekała.

    Teraz położyła się na mnie, odchyliła się i przyciągnęła mnie do siebie. Brała mnie w pozycji bocznej od tyłu. Czułam jej piersi na plecach, dłoń na mojej piersi i strap-on w pochwie. Lekko poruszała biodrami. Czułam się wspaniale i powoli wracałam do rzeczywistości. Tadeusz robił nam zdjęcia. Właśnie podszedł do mnie i odgarnął mi włosy z twarzy.

    – Kochanie, rżnij mocniej, nakręcę filmik – poprosił żonę.

    Marta rzeczywiście zaczęła energiczniej ruszać biodrami. Czułam się znowu bardziej pobudzona, ale odwróciłam i zakryłam twarz pościelą. Jeżeli chcą oglądać moje ciało, to proszę, ale bez twarzy. Marta ruchała mnie od tyłu, a ja miałam wrażenie jakbym znowu miała odlecieć. Już ciężko oddychałam. Tadeusz krążył z aparatem wokół nas…

    *

    Odprężona Marta leżała przede mną na boku. Wepchnęła mi palce do pochwy i jednocześnie lizała moją brodawkę. Strapon leżał obok łóżka. Potem nogami i rękoma ściśle oplotła moje ciało. Zaczęła lizać moje ucho. Mruczała. Trochę to trwało. Leżałam bez ruchu z przymkniętymi oczyma. Chłonęłam pieszczoty. Przyłożyła oko do ucha i drażniła małżowinę rzęsami. W międzyczasie wrócił Tadeusz ubrany w szorty. Wywiesił ręcznik na balkonie.

    – Co? Nie chce ciebie puścić? Pewnie zamierza mieć ciebie na stałe – powiedział rozbawiony i sięgnął po komórkę. Schowałam twarz i usłyszałam kliknięcie.

    – Czekaj! Teraz zrób – zarządziła Marta i odchyliła się w kierunku męża. Dalej chowałam twarz w pościeli. Tadeusz przesuwał się i zrobił kilka zdjęć. Marta eksponowała swoje ciało przy moim. Wsunęła palce w moje krocze.

    – Będziemy mieli fajne pamiątki z tego spotkania – wyjaśniła z zadowoleniem, głaszcząc moją pupę. Nie nakłaniali mnie do eksponowania twarzy.  

    *

    Zadzwoniłam do Zosi i przeprosiłam ją, że już nie przyjdę.

    – Tak się spodziewałam – rzekła bezosobowo.

    Słyszałam w jej głosie, że była zawiedziona moją zmianą planów. Uprzedziłam jej narzekania, że mąż chce już iść na obiad i mam wyjść mu naprzeciw. Zosia była nadąsana i chyba posmutniała. Westchnęłam, powiedziałam dwa zdania i rozłączyłam się. Wzięłam szybki prysznic, ubrałam się i wyszłam. Zapukałam i weszłam do pokoju Marty i Tadeusza. Krzyknęłam swoje imię i usłyszałam zaproszenie do pokoju. Minęłam więc przedpokój, weszłam do pokoju i… zobaczyłam nagą parę na łóżku. Naga Marta leżała na plecach z szeroko rozrzuconymi nogami, a mąż rżnął ją dłonią! Wepchnął całą dłoń do pochwy!

    – Dołącz do nas – zaprosił Tadeusz.

    – Nieee, dziękuję.

    – To zrób kilka fotek – poprosił Tadeusz.

    Sięgnęłam po komórkę. Ustawiłam ją i zaczęłam pstrykać zdjęcia. Podniecenie na twarzy Marty zachęcało do udziału w zabawie. Cudnie wyglądała. Mąż rżnął ją cały czas. Momentami brutalnie. Drugą dłonią szarpał piersi, ciągnął za brodawki i wykręcał sutki. Chyba szczytowała, wijąc się w pościeli. Stałam i przyglądałam się.

    – Dochodzi? – Już nie byłam tak speszona jak kiedyś. Ale też patrzyłam z przyjemnością i ciekawością. Przecież dzisiaj widziałam ich jak spółkowali.

    – Jeszcze trochę potrwa ta zabawa.

    – OK. Za dwadzieścia minut będę z powrotem. Wystarczy?

    – Dobrze, zdążymy – Tadeusz uśmiechnął się, nadal poruszając dłonią w pochwie.  

    – Nagrałam wam jeszcze filmik. Trwa około 40 sekund – poinformowałam, odkładając komórkę.

    – Dziękujemy! – Mąż był wyraźnie zadowolony z takiej niespodzianki.

    Marta cały czas trzymała pościel w zębach i rzucała głową na boki. Jego chyba podniecała taka sytuacja, gdy żona musiała zaczekać na kolejną porcję pieszczot, bo rozmowa okazała się ważniejsza. Bawił się nią, panował nad nią, a ona niecierpliwie czekała. Prawie żebrała o więcej. Byli niesamowici. Kiedy wyszłam od nich, musiałam wrócić do siebie. Zdjęłam szorty, wytarłam się i położyłam na łóżku.

    – No, szok! Brałam udział w seksie z obcą mi parą. Oglądałam ich seks na żywo. Zrobiłam im zdjęcia. Oglądałam fisting na żywo. Łykałam spermę innego mężczyzny – wyliczałam na głos.

    Już sama wyliczanka znowu mnie pobudzała. Ledwo wytrzymywałam, leżąc na łóżku. Chciałam chodzić, biegać, wykrzyczeć to wszystko. Podzielić się z kimś moimi przeżyciami. I podobałam się innej kobiecie, która chciała mnie.

    – Wpadłam na pomysł i nagrałam ich seks. – Dodałam do mojej wyliczanki.

    Z mojej inicjatywy byłam szczególnie dumna. Spojrzałam w dół. Bezwiedna zabawa łechtaczką przekształciła się w onanizowanie. Znowu byłam mokra.

    – Dość! – krzyknęłam szeptem. I jeszcze chwilę pocierałam łechtaczkę. Skończyłam na głaskaniu warg. Energicznie podniosłam się i poszłam do łazienki. Ponownie wytarłam się i umyłam ręce. Napiłam się mineralnej. Ooo, od razu poczułam się lepiej! Wracała energia! Spojrzałam na łóżko i w końcu prawie uciekłam z pokoju, żeby nie wrócić do onanizowania się. Ależ byłam pobudzona! Ileż myśli i jakie pomysły kłębiły się w mojej głowie! Obiecałam sobie, że wieczorem zastanowię się nad różnymi sprawami.

    *

    W szortach i luźnej bluzeczce szłam na plażę. Na stopy założyłam sandałki. Po kilku minutach dotarłam do Zosi.

    – O, jesteś! – była mile zaskoczona.

    – Przecież obiecałam niespodziankę – uśmiechnęłam się i ucałowałam ją w usta. Wcisnęłam języczek. Spojrzałam na nią z szerokim, pogodnym uśmiechem. Czułam się szczęśliwa, widząc ją.

    – Zbieram się – nagle oznajmiła Zosia.

    – Dokąd, kochana? – teraz ja byłam zaskoczona.

    – Chodź do mnie. Grzegorza nie ma, pobędziemy we dwie – ton jednoznacznie wskazywał jak będzie wyglądał nasz pobyt.

    – Kochanie, nie mogę. Mówiłam, że już idę do męża. Zbyt długo siedziałam z Martą na balkonie.

    – Rozumiem – Zosia ponownie ułożyła się na plecach. Uklękłam obok niej i prawą rękę oparłam o podłoże tuż przy tułowiu, a lewą między jej nogami, palcami wchodząc pod jej pośladki. Dotykałam krocza. Poruszając ręką pocierałam jej krocze.

    – Obiecałam, że spotkam się z tobą, więc słowa nie cofnę. – Coraz natarczywiej ocierałam się o jej krocze. Lekko nachyliłam się w kierunku Zosi i nieco ciszej powiedziałam: 

    – Chciałabym, żebyś miała miłe wspomnienia ze spotkań ze mną. Jestem ci przecież wdzięczna i zobowiązana za twoje nocne popisy. I nie tylko. – Plotłam tak, czasami patrząc, czy ktoś nas nie obserwuje. Nie wzbudzałyśmy zainteresowania. Wszyscy opalali się albo jedli, pili, rozmawiali. Ubrana kobieta, pochylona na leżącą kobietą, opalającą się topless, nie cieszyła się zainteresowaniem.

    – I jak? Przyjemnie? – Nadal poruszałam ręką, mocniej dociskając krocze.

    – Jeszcze…

    – Mogę jeszcze inaczej. – Przesunęłam nieco rękę, wysunęłam palce spod pupy Zosi i oparłam, a po chwili wepchnęłam do jej pochwy. Zosia naprężyła się. Moje paluszki szalały w jej pochwie. Docisnęłam dłoń, kolejny paluszek naciskał na łechtaczkę. Zosia miała przymknięte oczy, otwarte usta. Ciężko, ale bezgłośnie oddychała. Piersi gwałtownie unosiły się i opadały. Dłonie przyciskała do podłoża. Dzisiejsze przeżycia jakby złamały jakąś barierę. Też mogę inicjować takie zabawy. Mogę innej kobiecie zaproponować seks. Mogę ją zadowolić. Mogę pozwolić sobie na wiele rzeczy. Dyskrecja była jedynym warunkiem, by spełniać kolejne marzenia. Spojrzałam na Zosię.

    – Zwalniam i wychodzę – uprzedziłam. Po chwili dyskretnie wycierałam palce o wewnętrzną stronę jej uda.

    – O kurwa, miałam orgazm! – dość głośno sapnęła Zosia. Jeszcze była podniecona. Nawet bardzo. Oddychała głęboko. Spojrzała na mnie. – Przepraszam. Czasami po seksie staję się wulgarna. Ale szybko mi przechodzi. Wraz z podnieceniem. Ooch… Dlaczego tylko dwa palce?! Dlaczego nie wsadziłaś mi do dupy?! – szepnęła natarczywym tonem.

    – Zosiu! Kochanie! – rozejrzałam się dyskretnie. – Jesteśmy na otwartej plaży, a nie w krzakach albo w kabinie…

    – O kur… Sorki! – w geście przeprosin uniosła dłoń. Ciężko oddychała. – Jeszcze jestem tak nakręcona po tych pieszczotach. Idź już, bo nie ręczę za siebie i za chwilę przy ludziach wsadzę język do twojej cipki. Wieczorem pogadamy.

    Pocałowałyśmy się szybko. Obie zdążyłyśmy wepchnąć języczki, ale to ja oderwałam się od niej. Powoli wstałam i ruszyłam po Martę. Zosia padła na ręcznik. Nogi trzymała ściśnięte. Ciężko oddychała.

    *

    W towarzystwie Marty powoli szłam na spotkanie z mężem. Wybieraliśmy się na obiad. Tadeusz miał nas dogonić. Znowu chcieli iść na jakiś spacer. Chyba znalazł i chciał pokazać żonie plażę, na której bez przeszkód mogła opalać się nago. Może jakąś dziką? Nie wnikałam w szczegóły. Byłam jeszcze w nastroju po wspólnej zabawie i miałam ochotę chwycić ją za rękę. Ona chyba też miała na to ochotę. Po chwili szłyśmy, trzymając się palcami. Myślałam o naszym seksie. W końcu nie wytrzymałam.

    – Nie sądziłam, że mężczyzna w wieku Tadeusza może mieć jeszcze taką potencję i erekcję – szczerze przyznałam przed Martą. Spojrzałam na nią, ciekawa reakcji. Moja nowa kochanka wzruszyła ramionami.

    – Jeżeli odczuwa potrzebę seksu i ma na mnie ochotę, to bierze viagrę. Oczywiście, uprzedza mnie trochę wcześniej. Z wiekiem, jak sama chyba już zauważyłaś, nie minęła mi ochota na seks, pieszczoty i flirty. Również z kobietami. Dlatego zawsze chętnie zaspokajam również jego potrzeby – wyjaśniła i uśmiechnęła się smutno. – Problemy zdrowotne są jedyną barierą, która skutecznie ogranicza nas. Cóż, to “uroki” naszego wieku, ale to czeka każdego. Bez wyjątku. Dlatego korzystamy, kiedy możemy. Kiedy zdrowie nam pozwala. Dlatego aktywnie dbamy o nie.

    – Ej, czyli zaplanowałaś to! – skierowałam palec w jej stronę.

    – Nie, kochanie – uśmiechnęła się i rozbawiona pokręciła głową. – Tadeusz jeszcze ze spaceru wysłał mi informację, że ma ochotę na seks i o której będzie czekał w pokoju. Wysłałam mu odpowiedź, że będę z uroczą niespodzianką. Chyba domyślił się. Lubię, kiedy docenia mnie i urodę mojej partnerki. A potem dał sms-em znać, że już czeka, więc zabrałam uroczą niespodziankę, żeby mógł nacieszyć chociaż oczy.

    Pokiwałam głową. Wszystko było jasne.

    – A nie mogłabyś dać mu chociaż raz? – zapytała Marta. Nie naciskała. Tylko chciała wiedzieć.  

    Milczałam zaskoczona tak otwartą propozycją.

    – Już sam widok młodego i atrakcyjnego ciała podnieca – dodała zachęcająco. Raczej byłam odporna na taki komplement. Miałam wrażenie, że zależy im jedynie na spełnieniu własnych planów moim kosztem. Ot, przechodnia zabawka.

    – Za wcześnie o tym rozmawiać – tymczasem zbyłam jej propozycję. – No, za chwilę będziemy w polu rażenia wzroku mojego męża – ostrzegłam. Marta zrozumiała. Bez słowa puściła moje palce. Przełożyłam torebkę do drugiej ręki.

    – Liczę, że nasza znajomość nabierze rumieńców po powrocie do kraju. – Marta objęła mnie i pocałowała w usta. Drugą ręką pogłaskała pierś. Byłam bez stanika. Potem ruszyła w kierunku pobliskiej kawiarni, a ja przed budynek, gdzie powinien czekać Robert. 

    Robuś już czekał. Ruszyliśmy do restauracji, potem do sklepów. Nie był zadowolony, że chodzę bez stanika i „tyle mi widać”. Poburczał trochę, ale uspokoił się, kiedy przytuliłam się do niego całym ciałem, pocałowałam w policzek i szepnęłam do ucha:  

    – To dla ciebie, kochanie.

    Po obiedzie, drobnych zakupach i spacerze wróciliśmy do pensjonatu. Zamknęłam drzwi, z łazienki wyszłam w samych szpileczkach i przypomniałam:

    – To dla ciebie, kochanie.

    Nie musiałam mu powtarzać. Wziął mnie i długo kochaliśmy się. Był bardzo energiczny. Tym razem nie zdążył, więc spuścił się do pochwy, a ja przeżyłam kolejny orgazm. Jego siłę wzmocniło czekające zaspokojenie po wizycie u M&T i wspomnienie zabaw z nimi, z Zosią. Tyle wrażeń jednego dnia! Robert bawił się moją cipką, a ja obciągałam mu sterczący członek. Próbował spółkować w usta. Kiedy penis mu zwiotczał, palcami wyjmował spermę z pochwy i smarował nią moją twarz albo wylizywałam jego palce. W końcu wtuliliśmy się w siebie i drzemaliśmy. Po przebudzeniu i prysznicu przebraliśmy się i poszliśmy na spacer.

    *

    Kolejnego dnia wpadłam na nieco szalony pomysł, ale i tak moje plany zostały zmienione. Robert z Grzegorzem znowu poszli popływać na skuterze i nurkować, a ja czekałam, opalając się na balkonie. Zosia pojechała na jakąś wycieczkę, proponując wspólny wyjazd. Odmówiłam. Mnie się zwyczajnie nie chciało. Miałam co wspominać i o czym myśleć.

    Chyba wczorajsi turyści nie byli tak całkiem przypadkowi, bo miałam wrażenie, że dzisiaj zobaczyłam tym samych mężczyzn. Dwóch z nich przyniosło ze sobą aparaty fotograficzne. Chcieli mnie sfotografować! Od razu poczułam ścisk w gardle. Zaczynałam podniecać się. Znowu motylki… Podniecenie, spowodowane oglądaniem i podziwianiem mojej nagości, walczyło ze wstydem. A jeżeli nie wyglądam atrakcyjnie? Siedziałam nago, ale w okularach przeciwsłonecznych, zasłaniających spory kawałek twarzy i chustce związanej na włosach, więc uznałam, że nie będę uciekać z balkonu. Wręcz przeciwnie, dałam im okazję zrobienia innych zdjęć. Parę razy nieco zmieniłam pozycję, więc panowie nie odrywali aparatów od twarzy. Co więcej, wstałam, żeby przesunąć leżak i wówczas wypięłam gołą pupę. Nawet rozstawiłam nogi, niby mocując się z leżakiem. W końcu położyłam się. Panowie, widząc, że zamierzam opalać się, ruszyli w drogę. A ja czułam wilgoć między nogami. Pewnie codziennie będą tędy przechodzić z aparatami…

    *

    Cdn.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Tomnick
  • Ojciec moim masterem

    Nazywam się Kacper, jestem niskim, drobnym brunetem z małym penisem i mieszkam sam z ojcem od kilku lat. Po odejściu mamy popadł on w alkoholizm. Kilka razy w tygodniu wraca pijany, a gdy jest trzeźwy, to pije w domu.

    Często chodzę nago po domu, ponieważ jak mnie nauczył, mężczyźni nie mają się czego wstydzić wokół swoich, pod warunkiem, że w towarzystwie nie ma pedała. Wielokrotnie podkreślał, jak bardzo nienawidzi tych śmieci.

    Oboje często nie nosimy ubrań gdy jesteśmy sami. Tak było i tym razem. Ojciec zaprosił mnie wieczorem do swojego pokoju na ,,męski wieczór”. Oglądaliśmy telewizję. Podał mi wtedy moje pierwsze w życiu piwo, mówiąc, że tylko cioty nie piją. Chętnie po nie sięgnąłem, bo zawsze chciałem spróbować. Zawsze chciałem być taki jak on, ale… zawsze mi czegoś brakowało. Często gdy myślałem, że nie jestem tak męski jak on, to mój mały mi stawał. Tak było i tym razem. Ojciec, widząc moją erekcję, spytał:

    – Często ci tak staje?

    Odpowiedziałem zgodnie z prawdą, że tak.

    – A o czym myślisz kiedy ci staje?

    Skłamałem, że o dziewczynach z klasy. Wiedziałem, że gdybym powiedział, że o nim, to wyrzuciłby mnie z domu. Zaśmiał się.

    – Przeleciałeś już jakąś?

    – Nie.

    Powiedział, że sam rucha dużo kobiet, bo wszystkie lecą na jego kutasa. Wiedziałem, że ma wiele lasek. Nie krył się z tym zbyt specjalnie. Nie miałem nic przeciwko, rozumiałem, że nie ma żony, a musi się przecież czasem wyżyć na kobiecie, jak każdy porządny facet. Ja nie jestem i nigdy nie byłem porządny. Porozmawiałem jeszcze z nim o kilku rzeczach. Spytałem, ile mierzy jego bat. Odpowiedział mi, że 21 centymetrów. Zawstydziło mnie to, bo sam mam żałosne 9, czyli ponad dwa razy mniej.

    Zapytał, czy chcę zwalić z nim do pornola. Ciśnienie w moich jajach było wysokie, a wizja walenia z ojcem wydawała mi się kusząca. Chętnie się zgodziłem. Ojciec wsunął płytę do DVD i odpalił filmik. Usiadł obok mnie i zaczął stawiać swojego chuja płynnymi ruchami dłoni. Mój mały rwał się do góry jak popierdolony.

    – Muszę ci pokazać, jak się nakłada gumy – tata sięgnął do szuflady przy łóżku po kondomy. Wyciągnął jedną prezerwatywę i mi podał.

    – Spróbuj – zachęcił mnie. Nieporadnie rozerwałem folię i wyciągnąłem gumę. Próbowałem ją nałożyć, ale nie umiałem. Ojciec chwycił mnie za małego i naciągnął kondoma. To było dla mnie już za wiele wrażeń. Doszedłem, oddając kilka silnych strzałów w zbyt dużą jak na mojego mikrusa gumę, przystosowaną do rozmiarów ojca. Sperma wypłynęła zalewając łóżko taty. Sapiąc, spojrzałem na tatę, który z obrzydzeniem zabrał swoją rękę. Zaczął się śmiać i powiedział, że za bardzo się podjarałem tym pornolem.

    – No Kacper, masz to wszystko zlizać, nie mam zamiaru spać na ospermionym łóżku. Wyciągnij język – zsunął gumę i wylał jej zawartość do mojej buzi.

    – Połykaj wszystko – posłusznie wykonałem polecenie, a tata masturbował się ręką w górę i w dół. Zgarnął spermę z mojego malucha i przeniósł ją do moich ust. 

    – Dobry chłopiec, możesz już iść do siebie – miałem nadzieję, że skosztuję dziś jeszcze jego nasienia, ale nie chciałem być posądzony o pedalstwo. Wróciłem do swojego pokoju.

     

     

    To było około miesiąc temu. Dziś po powrocie ze szkoły zdjąłem ubrania ze swojego drobnego ciała i poszedłem do pokoju ojca, który jeszcze nie wrócił. Chciałem wziąć drzemkę w jego łóżku, bo jest wygodniejsze od mojego. Zamknąłem oczy i zasnąłem nagi w pozycji na brzuchu.

    Obudziłem się czując gorące ciało na moich plecach i oddech przy uchu. Natychmiast poczułem zapach alkoholu. To był ojciec.

    – Ładnie to tak kusić swojego pana zdziro? – wybełkotał, a mój kutas się wzdrygnął. Ojciec, w przeciwieństwie do mnie, był ubrany. Przez warstwę spodni czułem kutasa ocierającego się o moją dupę. Całkowicie mnie obezwładnił. 81 kilogramów samca leżące na żałosnych 67 kilogramach zabawki.

    Powiedziałem, żeby mnie puścił i próbowałem się wyrwać, na co on dał mi klapsa w dupę, żebym się uspokoił.

    – Będziesz kurwą dobrowolnie czy mam użyć siły?

    Byłem cicho i się nie ruszałem. Po chwili znowu poczułem uderzenie z otwartej ręki i cichy głos przy uchu.

    – Pytam o coś. Czyim cwelem jesteś?

    – Jestem twoim cwelem panie – odpowiedziałem podjarany.

    – Kto jest twoim ojcem?

    – Ty.

    – Więc kto ma zawsze rację i wyższość nad tobą?

    – Ty.

    – Więc komu będziesz służyć?

    – Tobie.

    – A kto nie ma prawa głosu?

    – Ja.

    – Znasz już zasady?

    – Tak, panie.

    – To bierz się kurwa do roboty! – powiedział, zrzucając mnie na podłogę. Poniżony poczułem jego Nike Air Max 95, rozmiar 46 na mojej twarzy. Bulwa w jego spodniach moro była tak duża, że wydawało mi się, że jego chuj zaraz rozjebie rozporek. Spocony po robocie, biały podkoszulek na ramiączka miał ślady potu, a łysa głowa się błyszczała.

    – Miesiąc temu się przekonałem o twojej orientacji. Oduczę cię tego pedalstwa. Liż moje buty.

    Poruszałem dokładnie jęzorem po jego butach. Chciałem żeby był ze mnie zadowolony. Włączył sobie telewizor i otworzył puszkę piwa.

    – Rozwiąż i zdejmij mi buty zębami – rozwiązałem jedną sznurówkę, ale na drugiej przez przypadek zrobiłem supeł.

    – Co kurwo zrobiłaś? – pociągnął mnie za włosy do siebie.

    – Przepraszam panie.

    – Masz szczęście, że to twój pierwszy raz, tym razem ci daruję – ucieszyłem się, że pomimo mojej głupoty był litościwy. Ściągnął buty i przyłożył mi jednego do twarzy. Zaciągnąłem się zajebistym, męskim odorem, po czym zabrał buta. Kazał mi się położyć na plecach. Jego śmierdzące soxy znalazły się na mojej twarzy. Delektowałem się zapachem, a on w tym czasie zapalił papierosa.

    – Nie prałem ich dla ciebie dwa dni, wiesz?

    Podniecałem się swoim cwelowskim powietrzem, w czasie gdy on palił papierosa. Gdy skończył, nachylił się nade mną i włożył swój mięsisty jęzor do mojej mordy. Swoim długim, niemal romantycznym pocałunkiem przekazał mi swoją ślinę. 

    – A teraz wymasujesz i wyślinisz ojcu stopy. Zrozumiałeś?

    – Tak panie, wszystko dla twojej przyjemności.

    Ponownie się pod nim położyłem. W czasie gdy palce miałem w buzi, spody stóp masowałem rękami. Następnie długimi pociągnięciami języka śliniłem podeszwy stóp.

    – Ach… Jak dobrze, ale mam dobrą sukę – pochwalił mnie zadowolony ojciec, trzymając łapę w gaciach – klęknij przede mną.

    Zrobiłem to, a ten wziął swoją puszkę piwa, żebym się napił. Wypiłem do dna, a on sam otworzył sobie drugą.

    – I jak ci się podoba cwelenie przez ojca, Kacperku?

    – Zajebiście, panie.

    – No dobrze, to teraz podejdź tu bliżej – pan zdjął swój czarny pas i zawiązał mi go na szyi, po czym doczepił smycz. Zaśmiał się pod nosem.

    – Ale mam teraz kundla, hehe. Chcesz być moim psem?

    – Tak, panie, proszę – drżąc z podniecenia błagałem. Master rozpiął rozporek i wypuścił swojego giganta na wolność. Widać było, że dusił się w tych ciasnych bokserkach. Z kieszeni wyjął telefon i włączył nagrywanie.

    – A teraz, powtórz do kamery kim jesteś, do kogo należysz i jak bardzo ci się to podoba.

    – Jestem psem mojego ojca. Należę tylko do niego i nie mam prawa głosu. Służę jego poniżającym zachciankom i bardzo mi się to podoba.

    – Ile mierzy twój mały siusiak, a ile chuj pana?

    – Mój siurek ma 9 centymetrów, a wał pana 21.

    – Jeśli zamoczę teraz fiuta w twoim suczym ryju, będziesz na zawsze dla mnie lachociągiem. Co ty na to gnoju?

    – Chcę być pana gnojem na zawsze.

    – Hehe… jesteś żałosny. Opierdalaj mi gałę, bo do niczego innego się nie nadajesz – pogardliwie rozkazał. Rzuciłem się do jego włochatej pały. Nie kierowało już mną nic oprócz żądzy kutasa. Straciłem swoją godność. Przypomniały mi się dawne słowa ojca: ,,Największym upokorzeniem dla mężczyzny jest penis drugiego mężczyzny w ustach”. Nie ma niczego bardziej poniżającego. Zdałem sobie sprawę z tego, kim się stałem. Stałem się jego zabawką, niedojebanym psem. Teraz klęczałem przed nim, z ryjem wypchanym ponad dwudziestocentymetrowym mięchem, szczęśliwy. Wcisnął mi go głębiej. Poleciały mi łzy, a on kontrolował prędkość. Był jednak odpowiedzialny. Wcale nie chciał mnie nim udusić, chociaż kilka razy wepchnął go na tyle, żebym się udławił.

    – Rób kółka językiem.

    Na koniec loda splunął mi w twarz i po męsku mnie popchał tak, żebym się obrócił swoją ciasną, nieużywaną pizdą w jego stronę. Rozebrał się do naga, rzucił telefon na bok i klęknął za mną na podłodze.

    – Bez włoska… idealna do zerżnięcia. Nikt cię wcześniej nie pierdolił, prawda?

    – Mhm – wymruczałem, bo w tym stanie nie byłem w stanie powiedzieć nic więcej.

    Pan zrobił coś, czego się nie spodziewałem. Miał na tyle litości, że postanowił mi wylizać dupę przed pierwszym jebaniem. Było mi bardzo przyjemnie. Palcował mnie najpierw jednym palcem, potem dwoma, i tak do czterech. Wtedy splunął na dziurę i przyłożył siura.

    – Jesteś gotowy na ostre rżnięcie, kundlu? – nie czekając na odpowiedź włożył żołędź w moją dupę.

    – Panie, a gumy?

    – Jakie kurwa cwelu gumy, nie zasługujesz na żadne gumy! – wepchnął całego kutasa do środka, powodując mój okrzyk bólu.

    – Zamknij ten suczy ryj pedale bo ktoś usłyszy, ciesz się że nie rucham na sucho! – zakneblował mi pysk skarpetą i posuwał dalej. Nigdy nie było mi tak zajebiście jak w tamtym momencie. Nic nie warty, brzydki śmieć ze śmiesznym peniskiem ruchany przez przystojnego samca. Samca, który oprócz swojego cwela rucha wszystko co popadnie. Czułem pełne jaja obijające się o moją dupę, a za sobą sapiącego alfę. Zrobił jeszcze kilka zdjęć i zaczęła się ostra jazda. Wykorzystywał moją młodą dziurę do zaspokojenia swoich potrzeb. Potrzebował kogoś do ulżenia sobie po ciężkim dniu. I ja od tego byłem. Uderzenia w pośladki wydawały się nie mieć końca, a do rytmicznych posunięć dołączyła ręka pana, która dawała mi dodatkowo klapsy. Czułem, że nie wytrzymam już tak długo bez orgazmu. Mój ojciec, teraz wielki pan, dyszał ciężko. Trzymając mnie rękami za biodra zaczął gubić tempo. Wydał odgłos samczego zadowolenia i doszedł w moim odbycie. Po dziewięciu obfitych strzałach przytrzymał swoją pałę w mojej dupie jeszcze chwilę, żeby upewnić się, że to już wszystko. Po wyjęciu kutasa wszystko wyleciało na podłogę, co oczywiście zlizałem.

    – Dobrze się spisałaś kurwo. Chodź za mną, szczać mi się chce.

    Pociągnął mnie za smycz do łazienki i kazał ustawić się w wannie. Stanął przede mną.

    – Muszę cię oznaczyć jako swoją własność.

    Strumień moczu zaczął lecieć na moją twarz. Wyciągnąłem język i poczułem smak szczochów. Po chwili pan skierował strumień w stronę mojego małego. Na koniec wylizałem jego kutasa do czysta. Master się schylił i mnie chwycił za siusiaka. Zaczął go ruszać w przód i w tył. Po kilku ruchach dostałem silnego orgazmu. Wziąłem wspólny prysznic z panem, a potem kazał mi iść do swojego pokoju.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Lykaczspermy

    Zezwalam na kopiowanie, rozpowszechnianie i zmienianie wszystkich moich opowiadań i zachęcam do pisania własnych części 🙂

  • Wuj wladca

    CZĘŚĆ I

    Nazywam się Damian. 

    Był początek lipca. Kilka dni temu zaczęły się wakacje. Byłem w domu, tak jak moja mama.

    – Damian – usiadła obok mnie na sofie.

    – Nom?

    – Dzwonił twój wujek, Kamil. Zaprasza cię na dwa tygodnie do siebie. Chcesz pojechać?

    Przypomniałem sobie go. Ma 35 lat, 190 cm wzrostu i mieszka sam na wsi, blisko Warszawy. Jest najseksowniejszym byczkiem na świecie i jednocześnie moim wielokrotnym punktem fantazji podczas masturbacji.

    – Zaprasza mnie do siebie?

    – Tak.

    – W sumie, to czemu nie? Chętnie pojadę – uśmiechnąłem się. Starałem się brzmieć, jakby to było dla mnie obojętne. Tak naprawdę kutas mi stanął na samą myśl o przyjeździe do niego. Może uda mi się podgladnąć go jak będzie się kąpał…?

    – Mówił, że na pewno będziecie jeździć do miasta, więc będzie dla ciebie dużo atrakcji.

     

    Już nie mogłem się doczekać.

     

    CZĘŚĆ II

    Cztery dni później, po zabraniu bagaży i pożegnaniu z mamą wsiadłem do samochodu. Do Warszawy daleka droga, więc usiadłem wygodnie i zapiąłem pas.

    – Cześć, wujku!

    – No cześć, cześć – zaśmiał się serdecznie.

    Wujek miał tak gruby i męski głos, że na samo jego usłyszenie miałem ochotę się spuścić. Był ubrany w dresy i koszulkę na ramiączka. Na jego wielkich stopach były długie, białe skarpetki, a na skarpetkach adidasy rozmiar 46,5. Na jego łysej głowie widać było krople potu, jak z resztą na jego potężnych, owłosionych mięśniach. Czułem od niego zapach potu. To wszystko mnie nakręciło jeszcze bardziej.

    Wuj mieszkał w bardzo małym domu. Posiadał on jedynie salon, sypialnię, kuchnię i łazienkę. A, no i jeszcze jeszcze piwnicę. Zjedliśmy już kolację, więc postanowiliśmy, że pójdziemy się kąpać.

    – Chcesz pierwszy?

    – Nie, ty możesz.

    – Ja się zawsze długo kąpię, jak chcesz to włącz se komputer, jest w sypialni.

    – OK – odpowiedziałem. Ale wcale nie chciałem tego robić. Moje zamiary były inne.

    Gdy tylko wszedł do łazienki, podszedłem pod drzwi. Przez szparę zobaczyłem go. Zdejmował koszulkę. Mój mały momentalnie powstał. Ujrzałem jego mięśnie w pełnej okazałości. Zdjął swoje wielkie skarpety, spodnie, a wtedy majtki. Zobaczyłem go. Gigantycznego, śliskiego, spoconego chuja. Kurwa! Miał kutasa wielkości tego, co ma Rocco Steele! A jaja?! Nie wiem, czy bym zmieścił je w ustach! Wuj odkręcił wodę, lecz nie wszedł do wanny. Chyba odkręcił tylko po to, żebym go nie słyszał. Usiadł na toalecie i zaczął walić sobie swoją spoconą bielizną! Nie mogłem się powstrzymać, włączyłem nagrywanie w telefonie. Naśliniłem sobie rękę i zacząłem się palcować. Trwało to jakieś 20 minut(!), zanim skończył. Wyspermił się przed siebie, na podłogę. Naliczyłem sześć strzałów. Po tym jeszcze jego kutas zapulsował kilka razy. Wtarł wszystko w majtki i włożył je do kosza na pranie. Wtedy wszedł do wanny i zaczął się myć. Potem wyszedł z łazienki, a ja szybko do niej wszedłem, tak, by nie zauważył mojej erekcji. Wyciągnąłem jego majtki i je wylizałem palcując się głęboko. Cały czas myślałem o wielkim kutasie wuja. Doszedłem bez dotykania małego. Trwało to maksymalnie 60 sekund. Wymyłem się i poszedłem spać.

     

    CZĘŚĆ III

    Obudził mnie wujek o dziesiątej.

    – Młody, ja zapierdzielam do roboty, wracam za godzinę a wtedy ustalimy, gdzie idziemy. Przyszykowałem ci śniadanie, stoi na stole. To ja idę, widzimy się później.

    Wyszedł. Zjadłem śniadanie. Miałem ogromną ochotę na ponowne zasmakowanie jego spermy, jednak niestety nie miałem już nawet jego śmierdzących majtek, bo je wyprał. Postanowiłem przejrzeć jego komputer i sprawdzić, czy nie ma tam niczego ciekawego. Włączyłem. Była to stara maszyna z Windowsem XP. Na szczęście nie miała ustawionego hasła. W folderze “Zdjęcia” znalazłem katalog “x”. Zaintrygowało mnie to, włączyłem ten folder, a tam kolejne trzy foldery: “x1”, “x2” i “pedały”. W x1 znalazłem… zdjęcia młodych dziewczyn, wszystkich wyglądających na 18 lat. W x2 jednak były… seks taśmy wuja! Jego nagie filmy, jak masturbował się i filmy jak posuwał dziewczyny, również młode. W katalogu “pedały” znalazłem… zdjęcia chłopaków, też młodych, na smyczy, z pasem na tyłku, i tak dalej. Byłem w kompletnym szoku! Mój wujek ma takie rzeczy na swoim komputerze? Mój wujek puszcza się z jakimiś obcymi dziewczynami? Wszystko przesłałem sobie na telefon. Włączyłem wideo, jak walił sobie i zacząłem sobie wyobrażać, że skaczę po jego kutasie. Przypomniałem sobie smak jego spermy. Nie minęły dwie minuty, już prawie dochodziłem, aż nagle…

    – Co ty odpierdalasz?!

    Przeraziłem się. Natychmiastowo próbowałem wyłaczyć filmik, ale wuj mnie złapał za ręce.

    – Co to, do kurwy nędzy, ma być?! Ty?! Pedałem?! Myślałem, że jesteś normalny! – spoliczkował mnie. Chciało mi się płakać. Z przerażenia klęknąłem przed nim.

    – Muszę cię wyleczyć. Oduczysz się tego pedalstwa. Za karę będziesz moją zabawką. Moim niewolnikiem. Masz mi bezwarunkowo służyć. Od dzisiaj jestem twoim panem. Rozumiesz?!

    Nie odezwałem się. Spuściłem głowę. Po co ja to zrobiłem? Mogłem uniknąć tego wszystkiego.

    – Słyszysz mnie?!

    – Tak – odpowiedziałem cicho.

    – Zrozumiałeś, co powiedziałem?!

    – Ta… Tak…

    Splunął na mnie.

    – Jak się do swojego pana odzywasz?!

    – Tak, panie, rozumiem, przepraszam.

    – Za to będzie kara. Wyjebię cię tak, że odechce ci się pał raz na zawsze.

    Wydawało mi się to straszne, z drugiej strony jednak… Cholernie mnie to podnieciło. Poczułem się ekstremalnie zeszmacony. Chciałem więcej! Chciałem poczuć się poniżony przez mojego pana, o którym fantazjowałem już tyle czasu.

    Przyniósł jakąś smycz i mi ją nałożył. Poczułem się jak dziwka. Poprowadził mnie na smyczy do piwnicy. Włożył klucz do drzwi. Otworzył i moim oczom ukazało się chłodne, ciemne pomieszczenie. W środku było pusto. Na środku stała wielka klatka, w rogu jakieś pudło, a w drugim rogu fotel, i to wszystko. Kopnął mnie tak, że przewróciłem się na plecy. Zamknął drzwi na klucz i zapalił światło.

    Wziął pudło, położył obok fotela i usiadł na fotel.

    – Do nogi! – krzyknął.

    Natychmiast pobiegłem na czworaka do mojego pana. Wyglądał zniewalająco. Jak absolutny samiec alfa, dresiarz. Pochyliłem się nisko, nad jego butami. Wyjął z pudełka pas i kamerę. Kamerę włączył, o czym świadczył dźwięk, który usłyszałem i postawił obok, na podłodze, tak, by wszystko bylo widać.

    – Całuj moje buty! – krzyknął i uderzył mnie pasem.

    – Tak, panie… – powiedziałem swoim cieniutkim, żałosnym głosikiem, drżąc z podniecenia i zacząłem wykonywać rozkaz mojego pana. Po kilku minutach pan zdjął buty i przyłożył swoje stopy ze śmierdzącymi skarpetami do mojej twarzy. Znowu poczułem ten odór potu. Pan zdjął skarpetki i kazał mi wylizać jego stopy. Zrobiłem to ze smakiem. Te zajebiste… Walące… Wielkie… Stopy.

    – Natychmiast mnie rozbierz – rozkazał mi mój właściciel. Zdjąłem jego spodnie i koszulkę. Prawie doszedłem, kiedy przez przypadek dotknąłem swoim małym jego krocza, ale za to jeszcze dostałem po ryju.

    – Bwwwaahahaha!! Co to ma być? Ile ma to twoje małe gówno?! 10 cm?! To ma być kutas?!

    Z pudełka wyciągnął sznur i związał mi ręce na plecach. Złapał mnie dłonią za usta abym nie mógł ich otworzyć, szybko ściągnął majty i przyciągnął mój nos do swojego bata.

    – Czujesz ten zapach kurwo? – spytał. Czułem ten zapach, oj czułem. Tak chciałem już mieć w ustach tego kutasa, że ślina zaczęła mi lecieć.

    – TO jest prawdziwe męstwo i wielkość. 25 cm! Ty nigdy tego nie bedziesz takiego miał! – pierwszy raz pomyślałem, że powinienem na co dzień służyć takim mężczyznom, jak mój pan. Nikogo nie zadowolę swoim małym.

    – Otwórz – powiedział, puszczając moją głowę. Otworzyłem usta. Już chciałem go wyssać, ale tylko usłyszałem:

    – Pojebało cię coś?! Będziesz mi ssał brudną mordą?!

    Poczułem na sobie strumień moczu. Tak. Mój pan mnie obsikał. Oznaczył mnie jako swoją własność. Poczułem mocz w ustach.

    – Płucz! – spłukałem sobie usta.

    Strumień się skończył. Pan pociągnął mnie za smycz i nakierował moje usta na swojego drąga, po czym nabił mnie na połowę. Myślałem, że się zadławię! Ssałem go jak suka. Jęczałem przy tym. Był spocony i mokry. Smakował zajebiście. Rozluźniłem gardło. Wszedł głebiej. Mój pan zaczął jebać mnie w mordę. Zamknąłem oczy, bo zaczęły łzawić. W końcu poczułem… Czy to możliwe? Wziąłem go całego, 25 cm, na głebokie gardło podczas pierwszego razu, i to bez porzygania się. Poczułem jego bujne włosy łonowe na twarzy, a potem jego podbrzusze.

    – Suko! Dziwko! Jebany pedale! – jęczał pan.

    W końcu wyszedł z mojej mordy. Wstał i przewrócił mnie na plecy. Przesunął kamerę tak, by było mnie widać i usiadł na mojej klatce piersiowej. Uderzył mnie penisem po twarzy i włożył jego główkę do moich ust. Zrobił kilka ruchów w przód i w tył, a wtedy przewrócił mnie na brzuch. Ustawił mnie w pozycji na pieska wylizał mi dupsko i spalcował mnie swoimi grubymi paluchami. Potem przyłożył swojego penisa.

    – Panie… Błagam… Zerżnij, zdominuj mnie… Wyjeb mnie tak mocno, żebym nie mógł usiąść…

    – Jebany cwel…

    Włożył swoje majtki do mojej mordy i zaczął mnie jebać. Ostro. Mocno. Jęczałem głośno. Czułem jego naprężające się mięśnie, słyszałem odgłos wielkich jaj odbijających się od mojego dupska.

    – Ahh… Ahhhh… Tak… Dobra, młoda dupeczka… – właściciel złapał mnie za biodra. Bezlitosny, trzydziestopięcioletni samiec dominujący nad nastoletnim pedałem. Jego dziwką.

    Pan zaczął gubić rytm.

    – Pragniesz tego dziwko, co?

    – Tak, panie!

    – Błagaj!

    – Panie, błagam, proszę, wystrzel w środku mnie! To moje jedyne marzenie, żeby mieć twoją spermę w sobie!

    I się stało: Mój właściciel zrobił to. Wyspermił się we mnie. I to pod okiem kamery. Poczułem głęboko w sobie jego pulsującego drąga i nasienie. To uznałem za ostateczny symbol tego, że ma nade mną władzę i kontrolę. Wyjął ze mnie go, co poskutkowało tym, że cała sperma ze mnie wyleciała. Oczywiście, zlizałem to. Pan zaprowadził mnie do klatki, gdzie wypucowałem jego symbol dominacji nade mną. Znowu się na mnie zesikał, zamknął klatkę, wziął kamerę, i, zostawiając mnie całego ospermionego, osikanego i poniżonego… wyszedł.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Lykaczspermy

    Zezwalam na kopiowanie, rozpowszechnianie i zmienianie wszystkich moich opowiadań i zachęcam do pisania własnych części 🙂

  • Wuj wladca, cz. 2

    Ze snu obudził mnie mój pan, szturchając mnie w dupę butem.

    – Suko, wstań – usłyszałem i pocałowałem jego adidasy.

    – Witaj panie.

    – Jadę do miasta, bo mam kilka pilnych spraw. Jest teraz godzina 12, wrócę o 22. Gdy mnie nie będzie zrobisz pranie i posprzątasz cały dom.

    – Tak, władco – odpowiedziałem niepewnie. Nie chciało mi się sprzątać całego domu. Jestem ogólnie leniwy.

    – Lepiej bądź posłuszną kurwą i to zrób. Jeśli nie zdążysz, będzie kara. Jak przyjdę do domu, masz już mieć zrobioną lewatywę, być umyty i czekać na mnie klęcząc przy wejściu, z wygolonym całym ciałem oprócz głowy – mówił dominująco – oczywiście, masz całkowity zakaz masturbacji. Nie pozwalam ci ubierać żadnych ciuchów, a ta obroża ma być cały czas na tobie.

    Kutas mi stanął na samą myśl, co planuje ze mną robić, gdy wróci. Nagle zapragnąłem spełnić każdy jego rozkaz.

    – Jeśli zostanie ci trochę wolnego czasu, możesz włączyć komputer. Link do twoich nagrań z wczoraj jest na pulpicie. Możesz poczatować, albo co tam chcesz. Zrozumiałeś wszystko, piesku?

    – Dziękuję, panie. Rozumiem i będę dla ciebie posłuszną kurwą.

    – To wychodzę. Masz o niczym nie zapomnieć, bo dostaniesz wpierdol.

    Mój właściciel odpiął mi smycz od obroży, położył ją i wyszedł, zamykając dom na klucz. Pobiegłem od razu do łazienki się umyć. Następnie poszedłem sprzątać. Zacząłem od piwnicy. Wyczyściłem wszystko. Musiałem zetrzeć podłogę w każdym pokoju, odkurzyć w niektórych miejscach, pościelić łóżko pana i poukładać rzeczy. Potem zrobiłem pranie. Wkładając ubrania mojego wuja do pralki, nie mogłem się oprzeć i wziąłem ze sobą jego mokre majtki.

    W trakcie, gdy ubrania się prały włączyłem komputer. Link na pulpicie sprowadził mnie do jednogodzinnego filmiku ,,Wujek rozdziewicza swojego bratanka”. 10 tysięcy wyświetleń, ocena 87% i 150 komentarzy typu: ,,Mistrz głębokiego gardła”, ,,Ruchałbym”.

    Ktoś napisał: ,,W życiu bym nie zmieścił takiego olbrzyma w sobie za pierwszym razem, a ten młody wygląda jakby miał zemdleć z rozkoszy. Zazdroszczę takiego wujka”. Poczułem się dumny z siebie. Wuj się nie wylogował ze strony, więc mogłem przeglądać jego wiadomości. Umawiał się tylko z kobietami. Konto miał od dwóch lat. Zobaczyłem wiele z materiałów, które widziałem wczoraj na jego dysku. Włączyłem nasz filmik i przypomniałem sobie dominację wuja. Zrobiłem lewatywę.

    Zalogowałem się na swoje konto i zacząłem szukać kogoś online, chętnego na cyber-sex. Znalazł się seksowny dwudziestopięciolatek z dużym penisem. Zasugerował jebanie na żywo. Rozkazał mi zadzwonić na Skype z włączoną kamerką. Rzeczywiście, miał dużego, ale nie tak wielkiego jak wuj. Najpierw mi rozkazał wypiąć się do kamery i włożyć sobie palca w dupe. W tym czasie on sobie walił chuja (nie pokazywał swojej twarzy). Potem miałem włożyć dwa, a wtedy trzy. Kazał mi wylizać swoje stopy, co było trudne, ale udało mi się.

    – Co to za majtki ciągle wąchasz psie?

    – To mojego pana. Jestem u niego na dwa tygodnie. Jest moim wujem i jednocześnie seksownym byczkiem. Wczoraj się jebaliśmy. Tu masz link – wysłałem dla niego.

    – Też bym cię tak pierdolił. Jak cwela. Chętnie bym ci obsikał tę twoją dziewczęcą mordę. Jesteś szczupły, a masz wielką dupe, na pewno z ciasną szparą. Aż prosi się, żeby włożyć w nią chuja i użyć odbytu jak dobrej cipki.

    Spytał czy mam jakieś dildo. Powiedziałem, zgodnie z prawdą, że nie. Kazał mi wziąć jakąś butelkę i ssać ją jak fiuta. Znalazłem szklaną butelkę po piwie wuja. Ssałem najseksowniej jak tylko potrafiłem. Zmieściła się tylko górna część. Dalsza była zbyt gruba. Lizałem po bokach, by go podniecić, w czasie gdy on walił. Chyba go to podjarało, bo teraz wydał rozkaz dupczenia się butelką. Wkładałem sobie ją, jęcząc wypięty w pozycji na pieska bokiem do kamery, tak, by widział jak butelka wchodzi i wychodzi. Jęczałem błogo i głośno.

    – Tak, pierdol się… jesteś nic nie wartym cwelem – powiedział, strzelając spermą na stół. Ujrzałem to i sobie szybko zwaliłem. Doszedłem po trzech ruchach dłoni. Koleś zgarnął swoją spermę i rozsmarował po kutasie, waląc go powoli.

    – Gdzie mieszkasz? – spytał.

    – W Szczecinie – odpowiedziałem.

    – To dobrze się składa. Jak wrócisz, to masz do mnie przyjść, obrobić mi lachę i dać dupy. Napisz jak będziesz w domu, to podam ci adres. Wycwelę cię dobrze.

    Ciąg dalszy nastąpi…

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Lykaczspermy

    Zezwalam na kopiowanie, rozpowszechnianie i zmienianie wszystkich moich opowiadań i zachęcam do pisania własnych części 🙂

  • Wspólny weekend..dzien I

    Po wielu opcjach daty i miejscu spotkania w końcu dogadaliśmy się co do miejsca i czasu spotkania. Był to oczywiście wspólny domek nad niewielkim jeziorkiem. Odległościowo Sebastian i Natalia mieli najbliżej i nawet dobre połączenie PKP, a mi było akurat po drodze więc stwierdziłem, że pojadę po Domi i wspólnie dotrzemy na miejsce spotkania. Nadszedł ten magiczny dzień 14 lipca, bardzo wcześnie rano wyjazd, pogoda zapowiadał się całkiem niezła, do przejechania niecałe 500 km, do Dominiki miałem 200 więc przez większą część trasy mi towarzyszyła i trasa nie był tak męcząca dzięki niej. Na miejsce dotarliśmy, około godziny 12:30 a Sebastian z Natalią mieli być trochę później, więc zdążyliśmy się rozpakować w domku i poznać okolice. Około godziny 17 dołączyli do nas. 1 spotkanie w rzeczywistości a jakbyśmy się znali od wieków, luźna rozmowa. Jako że zawczasu z Domi zdążyliśmy lekko uzupełnić lodówkę, zaproponowałem piwko na całkowite rozluźnienie po podróży. Każde miało swój osobny pokój, po rozpakowaniu się przez Natale i Sebe korzystając z kończącego dnia, poszliśmy na wspólny spacer i w drodze powrotnej dokupić brakujące rzeczy. Wróciliśmy, do domku to zaczęło się robić powoli ciemno, atmosfera była bajeczna, wszyscy w dobrych humorach, usiedliśmy w głównym pokoju, puściliśmy muzykę, dziewczyny zrobiły drinki. Z drinku na drink temat rozmów zrobił się coraz śmielszy, dziewczyny bardziej odważne co mi i Sebastianowi się podobało. Poszedłem zapalić, po czym dołączyła do mnie Dominika i zapytała, czy może, ze mną zapalić „po studencku” nie zastanawiając się, powiedziałem, że tak, oczywiście był to tylko pretekst do pocałunku. Całowała cudownie. Z tego wszystkiego zapomniałem, że mam papierosa. Po dłuższej nieobecności Seba z Natalą zastali nas całujących się namiętnie pytając, jak do tego doszło, odpowiedziałem, że Domi przyszła na papierosa i zaczęliśmy się śmiać, po czym poszliśmy do środka zostawiając ich samych. W środku jeszcze chwilę się całowaliśmy, lecz widząc, że Seba z Natalią nie przychodzą poszedłem zobaczyć co robią i okazało się, że robią dokładnie to samo co my, zacząłem się śmiać i zawołałem kochasiów na drinka. Natalia usiadła Sebastianowi na kolanach, a ja z Domi naprzeciw nich, z racji wypitego alkoholu temat rozmowy był temat seksu, jak to w standardzie mieliśmy pisząc na grupie. Natala siedziała cały czas na kolanach Seby i czując jego podniecenie ruszała co jakiś czas bioderkami co ewidentnie było widać, że nakręca Sebe. Po chwili zaproponował jej by poszli się przejść po plaży, zgodziła się i zostałem z Domi sam w domku…

    Po krótkim jakże namiętnym spacerze znaleźli idealne miejsce, by się położyć co uczynili, lecz z racji napalenia Seby bez zastanowienia zaczął się z nią całować i jednocześnie obmacywać ją po całym Ciele. Pozbył się z niej sukienki i ukazała mu się w czerwonym koronkowym staniku i czerwonych koronkowych stringach, bez wahania zaczął ją całować po całym ciele, by po chwili pozbyć się z niej stanika. Ukazały mu się jej duże jędrne piersi, on zaczął pieścić je dłońmi na zmianę z całowaniem. Natalia była mega podniecona, ale było jej mało więc obróciła go na plecy zrywając z niego jednocześnie koszulkę. Zaczęła całować go po klacie i brzuchu wracają do ust, by w tym czasie pozbyć się z niego spodenek i majtek. Nie przerywając pocałunku wzięła jego sterczącego chuja w dłoń i zaczęła delikatnie walić to na zmianę pieszcząc jajka. Zaczęła schodzić głową coraz niżej całując go po torsie, nie puszczając chuja z ręki, gdy dotarła do jego twardego jak stała penisa, zaczęła go całować dookoła, liżąc od góry do dołu po jajka, wzięła do ust delikatnie pierw główkę i pieściła ją językiem co sprawiało, że Seba cicho pojękiwał z rozkoszy, zaczęła go brać coraz głębiej do ust i coraz szybciej, lecz długo nie wytrzymała, gdy poczuła, że jej cipka jest cała mokra zdjęła szybko stringi i usiadła mu na twarzy, robili to teraz w pozycji 69. Seba lizał jej cipkę posuwając jednocześnie ją w usta, lizał jej łechtaczkę i jednym palcem delikatnie posuwał ją w dziurkę. Gdy już oboje czuli, że muszą to zrobić, szybko zmienili pozycje Natalia położyła się na plecach a Seba wszedł w nią i zaczął posuwać, ona jęczała z rozkoszy i po chwili Seba poczuł, że jej cipka zaciska się na jego penisie, jej orgazm sprawił, że nie wytrzymał już dłużej i zalał jej cipkę spermą, doszli niemalże jednocześnie, oboje zdyszani, ale zadowoleni, zaczęli się całować i resztkami sił jeszcze ją posuwał, lecz po chwili opadł całkiem ze sił i położył się obok..po krótkim odpoczynku ubrali się i wracali do domku.

    A w równoległym czasie..
    Ja z Domi będąc sami w domku rozmawialiśmy o wszystkim i o niczym jak to w tym stanie, wypiliśmy jeszcze parę drinków i stwierdziliśmy, że mamy dość i poszliśmy do swoich pokoi spać. Domi poszła do łazienki się lekko ogarnąć do snu, ja stwierdziłem, że nie chce mi się więc rozebrałem się i położyłem do łóżka. Gdy już prawie zasypiałem usłyszałem otwierane drzwi, ujrzałem Domi w nocnej koszuli, zapytałem, czy czegoś potrzebuje, lecz ta nic nie odpowiedziała, podeszła, położyła się na mnie i zaczęła namiętnie całować. Ja w lekkim szoku, lecz nie zamierzałem tego przerywać, ocierając się swoim kroczem o moje wyczuła, że mój przyjaciel stoi już na baczność więc bez zastanowienia zsunęła lekko moje bokserki i wsadziła go od razu sobie w cipkę, okazało się, że pod koszulką nie miała bielizny. Jej cipka była mega mokra, zacząłem ją posuwać w tej pozycji, jakiej na mnie siedziała, pozbyłem się z niej koszulki nocnej i zacząłem ssać jej sutki. Czułem, że z każdym ruchem w jej cipce jest coraz bardziej mokra. Przestałem ją posuwać, po czym zamieniliśmy się miejscami, i zacząłem jej robić minete co mi i jej sprawiało ogromną przyjemność. Lizałem jej łechtaczkę, ona się wiła z rozkoszy, przestawałem nagle i zacząłem całować ją dookoła pusi co ją drażniło, ale i mega podniecało, by po chwili włożyć jej palec w mokrą cipkę i drażnić językiem cipkę. Po kilku minutach takich pieszczot zapakowałem jej mojego kutasa w cipkę i posuwałem raz szybciej raz wolniej, raz delikatnie raz na ostro, co sprawiło, że niemal doszedłem, lecz nie chciałem tego kończyć tak szybko więc przerwałem, kazałem jej się obrócić i wypiąć w pozycji na pieska, i znów zacząłem atakować językiem jej cipkę, gdy mój przyjaciel chwilę odpoczął, wsadziłem jej go gwałtownie po same jajka, i posuwałem od tyłu, Domi jęczała z podniecenia, zaczęła lekko masować dłonią swoją pusie i poczułem, że dochodzi, mi jeszcze trochę brakowało, a nie chciałabym kończył w niej więc uklękła i zaczęła mi robić loda, długo się męczyć nie musiała, gdy zalałem jej całe usta spermą..podczas gdy zlizywała resztki spermy z mojego chuja usłyszeliśmy, że wraca Natalia z Sebastianem więc szybko wróciła do swojego pokoju jakby nic się nie wydarzyło..

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Gutek

    Jest to stare opowiadanie, troszkę niedokładne. Dodaje bo jestem ciekawe waszych opini..

  • Natalia z Internetu..

    Poznaliśmy się całkiem przypadkiem na grupie rozmów jednej z gier internetowych. Potrzebowałem paru rad, na które Natalia (bo o niej mowa) mi niemalże od razu odpowiadała, a gdy czegoś nie potrafiłem zrozumieć to na spokojnie wytłumaczyła mi wszystko w rozmowie prywatnej. Od słowa do słowa zaczęliśmy pisać nie tylko o grze ale i prywatnie. Była parę lat młodsza ode mnie i mieszkała o dziwo niedaleko, bo około 70 km stąd. Cieszyło mnie, że różnica wieku jej nie odstraszyła. Ze zdjęć profilowych dało się zauważyć, że jest bardzo atrakcyjną dziewczyną o dużych piwnych oczach oraz słodkim uśmiechu. Po krótkim czasie wirtualnej znajomości wymieniliśmy się nr tel. gdyż często w pracy miałem problem z Internetem. Bardzo dużo pisaliśmy, parę razy zdarzyły się krótkie rozmowy tel., zaczęliśmy sobie wysyłać wzajemnie nasze zdjęcia, ja jestem raczej prosty chłopak ni brzydki, ni przystojny, za to Ona. okazała się bardzo dojrzała, dało się zauważyć, że matka natura ją nieźle obdarzyła krągłościami w odpowiednich miejscach. Pupa i piersi względem reszty ciała były niemalże idealne, na moje pytanie, czy coś ćwiczy, czy trenuje, że tak świetnie wygląda mówiła, że nie, tylko dużo spaceruje. Zaczęliśmy się wymieniać coraz to śmielszymi zdjęciami, nasze rozmowy stawały się coraz bardziej pikantne. Bardzo mnie zaczęła kręcić i nie wyobrażałem sobie dnia bez rozmowy z Natalią. Wiele razy proponowałem, że przyjadę, poznamy się bliżej i wgl. Lecz za każdym razem odmawiała lub zmieniała temat. Pewnego razu, gdy po raz enty poprosiłem o spotkanie nagle nie odpisała. Czas leciał, minęło kilka dni, dziesiątki moich wiadomości do niej bez odpowiedzi. Aż w końcu po tygodniu się odezwała i wszystko mi wytłumaczyła. I wiecie co? Okazało się, że jej mama dostała przeniesienie z pracy do firmy w moim mieście na stałe i musiała tutaj zamieszkać, gdyż dojazdy nie miały żadnego sensu… Po tej wiadomości mnie zatkało na pare h.dziewczyna, na której mi zaczęło zależeć miała się przenieść do mojego miasta… nie mogłem w to uwierzyć, w końcu będzie okazja się spotkać, pokazać jej miasto i okolice. Gdy szok minął zacząłem z nią normalnie pisać i myślałem, że już mnie nie jest w stanie zaskoczyć znów to zrobiła. w moim bloku jest jedno mieszkanie od kilku ładnych miesięcy wolne piętro wyżej ode mnie, ale do generalnego remontu.. Okazało się, że jej mama praktycznie już załatwiła sobie to mieszkanie i niedługa rusza remont. Serce zaczęło mi nagle bić jakby 2 razy szybciej… Nie minął miesiąc czasu, gdy wszelkie prace dobiegły końca, z jej mamą się zdążyłem już dość dobrze zapoznać jako miły i życzliwy sąsiad. Natalia przyjechała dopiero w dniu przeprowadzki (wtorek), lecz dane nam było się spotkać dopiero w piątek pod wieczór ze względu na moją pracę. Pierwsze wrażenie zrobiła na mnie WOW, jeszcze piękniejsza niż na zdjęciach. Poszliśmy od razu na spacer, by się lepiej zapoznać, jak i pokazać jej okolice. Godziny mijały my nie potrafiliśmy przestać rozmawiać, niestety zrobiło się późno i Natalia musiała już wracać. Widywaliśmy się niemalże codziennie od tego dnia.
    Następnego weekendu jej mama musiała jechać do poprzedniego miasta, by załatwić kwestię sprzedaży mieszkania. Natalia została sama w domu więc zaproponowałaby się przejść tu i tam i by wieczór spędzić u niej oglądając jakiś film. Bez zastanowienia poparłem jej pomysł. Wracając kupiłem wino i jakieś przekąski, by umilić wieczór. Natalia stwierdziła, że musi się delikatnie odświeżyć więc i ja zszedłem do siebie na chwile i wróciłem do niej jak tylko dała znak. Ku mojemu zaskoczeniu przebrała się w ciuch domowy i pozbyła się makijażu, dało się zauważyć, że nie ma na sobie stanika co pobudziło moje zmysły. W spodenkach ledwo zasłaniających pupę i pogniecionym czarnym bezrękawniku wydawała mi się jeszcze bardziej cudowna niż wcześniej. Zaprosiła mnie do swojego pokoju, zrobiła nastrój zapalając kilka świeczek i zasłaniając rolety. Co do filmu zdałem się całkowicie na nią i wybrała jakiś najnowszy horror. Otworzyłem wino, usiedliśmy się wygodnie obok siebie i oglądaliśmy popijając półsłodkie wino co jakiś czas patrząc się na siebie lub wzdrygając na straszną scenę z filmu. W pewnym momencie Natalia tak się przestraszyła czegoś, że się bardzo mocno przytuliła do mnie, co było nie lada zaskoczeniem, ale i czymś mega miłym. Dałem jej buzi w głowę i powiedziałem by się nie bała, że to tylko film i nic jej nie grozi, a ona poprawiła swoją pozycje by móc wygodniej się tulić do mnie. Do końca nie wiedziałem co mam robić, ale zacząłem głaskać ją po głowie, bawić się włosami i nieśmiałe błądzić palcami po plecach, nie dawała znaków sprzeciwu więc nie przestawałem. Jakiś czas temu straciłem wątek co się dzieje w filmie, gdy nagle Natalia się zerwała na nogi, i ze strachu wyszła z pokoju. Widać była bardzo wrażliwą dziewczyną, zatrzymałem film i wyszedłem za nią, stała w kuchni przy zapalonym świetle i cała się trzęsła ze strachu więc podszedłem bliżej i ją zacząłem uspokajać, przytuliłem do siebie mocno. Nie kończyliśmy tego filmu, włączyłem jakąś muzykę, mówiłem o jakichś duperelach byle ją zabawić i móc patrzeć na jej piękny uśmiech. Ona w podziękowaniu, że się tak troszczę o nią, dała mi buzi w policzek i znów się mocno przytuliła..tym razem na długo..
    Przytulałem się z Natalią dość długo bez słowa, w tle jedynie cicho przygrywało radio. Gdy nagle stało się coś, o czym marzyłem od dawna.. Nasze twarze się spotkały i stało się..pocałowaliśmy się..raz drugi piąty..było cudownie, chyba najlepsze pocałunki w życiu, moje dłonie zaczęły błądzić po jej plecach, podczas przytulanie wyczułem ewidentnie, że stwardniały jej sutki, co zresztą dało się zauważyć gdyś koszulka była lekko obcisła. Moja wizja, moje marzenia z nią związane zaczęły się spełniać tu i teraz, nie mogłem tego spieprzyć…
    Nawet nie wiem, kiedy a znalazłem się w pozycji leżącej a ona leżała na mnie tak, że moje i jej krocze się niemal ocierały o siebie. W pocałunku wiła się w górę i w dół co sprawiło, że mój przyjaciel zaczął twardnieć i coraz bardziej napierać na kroczę Natalii. Musiała go poczuć, gdyż nagle zdjęła ze mnie koszulkę i zaczęła całować od szyi coraz niżej. Pozbyłem się spodni i ujrzała mojego napiętego chuja w bokserkach, zaczęła delikatnie masować go dłonią i ściskając. Gdy chciała już je zerwać ze mnie, zaprzestałem i przewróciłem ją na plecy całując namiętnie w usta dłonią pieszcząc jej jędrne piersi. Nie mogłem dłużej wytrzymać i zdjąłem z niej koszulkę, ujrzałem cudowne piersi o sterczących sutkach, które zaraz zacząłem ssać i lekko przygryzać. Gdy chciałem przestać Ona nie pozwoliła mi na to i przycisnęła mi głowę do swoich piersi. Podczas gdy moje usta pieściły jej sutki, moja ręka powędrowała już na jej wilgotne już krocze, zacząłem robić jej dobrze, wkładając palec w jej myszkę głośno zajęczała. Rozebrałem ją do naga, moim oczom okazała się cudowna ogolona myszka dziewczyny moich marzeń, nie zwlekając zacząłem całować ją dookoła co widać było, że drażniło Natalię, siłą chciała skierować moją twarz na jej myszkę, lecz nie chciałem tak od razu jej lizać i zacząłem całować ją po udach w górę i w dół wracając do okolic myszki. Wprawiało ją to w szał, ale było jej mega dobrze, gdyż soczki z jej myszki zaczęły ją całą zalewać, na ten widok nie mogłem już dłużej patrzeć i przyssałem się do niej i zacząłem je wylizywać drażniąc przy tym łechtaczkę. Natalia była bliska orgazmowi i przycisnęła moją twarz do swojej pusi zaczęła pojękiwać i się wić z rozkoszy, długo nie musiałem jej lizać, gdy jej nogi zacisnęły się na mojej twarzy. Osiągnęła szczyt. Byłem szczęśliwy, lecz mi było mało, pozbyłem się gaci i zbliżyłem się moim twardym chujem do jej rozgrzanej do czerwoności myszki, powoli zacząłem w nią wchodzić, była dość ciasna, lecz na tyle wilgotna, że po chwili wszedłem w nią cały. Działo się to o czym marzyłem, kochałem się z dziewczyną poznaną w internecie. Jej ciasna cipka sprawiała mi ogrom przyjemności, do tego namiętne pocałunki dodawały pikanterii. Podczas gdy ją rytmicznie posuwałem zaproponowała, że zrobi mi loda, co mnie nieźle zaskoczyło, gdyż pamiętam, że podczas jednej z rozmów wspomniała, że nie wyobraża sobie robić loda. Nie miałem nic przeciwko wiec usiadłem się okrakiem, ona uklękła przede mną i zaczęła niezgrabnie walić mi konia i brać go w usta. Nie miała w tym żadnego doświadczenia, a mimo to, te niezdarne pieszczoty sprawiły mi tyle rozkoszy, że po paru minutach tej zabawy czułem, że dochodzę. Osiągnąłem szczyt, zalałem jej twarz i piersi. Było to wspaniałe uczucie, oboje byliśmy spełnieni. Wstałem i podałem jej chusteczki by się wytarła z mojej spermy, po czym zaczęliśmy się do siebie śmiać i nadzy się do siebie przytuliliśmy. Iż było już bardzo późno i ciemno, wyszliśmy nadzy na balkon zapalić papierosa po udanym seksie. Kiedy chciałem się ubrać i iść do siebie ona zaproponowała bym poszedł z nią pod prysznic umyć jej plecy. Nie wierzyłem w to, co słyszę, lecz zgodziłem się i namiętnie pocałowałem, a ona chwyciła mnie mocno za opadniętego chuja co oznaczało, że to nie koniec zabawy na dziś. Mimo niewielkich rozmiarów łazienki upchnęli tam jakoś dwu, a nawet śmiem twierdzić że trzy osobowy prysznic. Weszliśmy do niego tkwiąc w pocałunku i pieszczotach. Puściłem wodę i przywarłem jej twarz do ściany każąc jej tym samym wypiąć pupę. Przywarłem do niej kroczem i zacząłem wykonywać posuwiste ruchy, czułem, że powoli mój przyjaciel zaczyna sie budzić. Ukląkłem, jej kazałem się bardziej wypiąć i zacząłem językiem penetrować jej myszkę. pojękiwała z rozkoszy ale wiedziałem że jej mało. Po chwili mój przyjaciel był w pełni gotów, więc wstałem i zapakowałem jej twardego chuja ostro w mokrą cipuszkę. Zajęczała z bólu, lecz nie zrobiło to na mnie większego wrażenia i powoli ją posuwałem od tyłu co jakiś czas wchodząc w nią coraz ostrzej by po chwili już tylko rznąć ją pod prysznicem bez opamiętania. Resztką sił poczułem skurcz jej myszki i że Natalia opada z sił..potężny orgazm, który sprawił, że i ja niemalże w tym samym momencie doszedłem zalewając jej cipkę resztą spermy. Natalia wzięła mojego chuja w usta, porządnie wylizała z resztek, połknęła i przystąpiliśmy do kąpieli właściwej już w pełni zaspokojeni i bez sił na dalsze igraszki. Po wszystkim chwile jeszcze się całowaliśmy i oboje stwierdziliśmy, że to nie był pierwszy i ostatni raz…

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Gutek
  • Basia

    Historia przydarzyła mi się kilka lat temu. Byłem po rozwodzie. Sytuacja ta nie wpływała dobrze na mój nastrój, jednak powoli, powoli życie moje “uspokajało ” się. Miałem pracę, miałem gdzie mieszkać, o kobietach nie myślałem. Prowadziłem kawalerskie życie, spokojne, wolne itp. 

    Pewnego razu (była sobota) wybrałem się na zakupy. W perspektywie był wolny weekend, więc niezbędne zakupy typu piwo itp. trzeba było zrobić. Mimo tego , że podejście do sklepu zajęłoby mi jakieś 10 minut z lenistwa podjechałem pod sklep samochodem. Wracałem już z dwiema torbami pełnymi różnych wspaniałości, kiedy uwagę moją zwróciła pewna kobieta na parkingu. Może nie była olśniewająco piękna, była jednak bardzo atrakcyjna i miała to coś, co przyciąga, co sprawia, że myśli się jak by to było z nią. Nie można jej było zaliczyć do wysokich kobiet, miała może 165 cm wzrostu. Rude włosy, średnio długie, bardzo zgrabna jak na swój wiek, a miała może 45-50 lat. Ubrana była w obcisły dres, który uwydatniał Jej kształty. kucała przy rowerze i coś przy nim majstrowała. Widać było, że ma jakiś problem. Minąłem Ją. Po chwili przestałem o Niej myśleć i poszedłem do samochodu zapakować to, co kupiłem. “Nie dla psa kiełbasa” – pomyślałem. Już miałem zamknąć bagażnik, gdy usłyszałem:

    -Przepraszam Pana! Kiedy się obejrzałem, zobaczyłem właśnie tę rudowłosą, na którą zwróciłem uwagę. Uśmiechała się lekko.

    – Czy mogę Pana prosić o pomoc?

    – Oczywiście. – odrzekłem.

    – Chyba coś stało się z łańcuchem w moim rowerze. Może mógłby Pan zobaczyć? Ja się na tym nie znam.- Zobaczę co się stało. Podszedłem do Jej roweru. Po krótkich oględzinach okazało się, że łańcuch jest pęknięty i to tak, że trzeba go po prostu wymienić.

    -Mam dla Pani niezbyt miłą wiadomość. Na tym rowerze nie pojedzie Pani dalej. Trzeba wymienić łańcuch- oznajmiłem.

    – O kurcze! Naprawdę? Może coś Pan wymyśli? Do domu mam kilkanaście kilometrów!

    – Przykro mi, ale tego łańcucha nie da się naprawić. Pękł w takim miejscu, że tylko kupienie nowego załatwi sprawę.

    – Jest po 14-ej – odparła po krótkim namyśle.

    – Sklepy pozamykane. Co ja teraz zrobię?

    Zrobiło mi się Jej żal. Jedyny środek lokomocji jaki posiadała nie nadawał się do niczego i nie było szans na naprawę. Nie miałem większych planów na najbliższy czas, więc postanowiłem pomóc. 

    – Podwiozę Panią. Jeśli to kilkanaście kilometrów, to nie ma problemu.

    – Naprawdę? Pomoże mi Pan? To wspaniale! Nie wiedziałam jak dostanę się do domu. Dziękuję!

    – Nie ma sprawy – odpowiedziałem. Po jakimś czasie zamocowałem Jej rower na dachu samochodu. Miałem stelaż, ponieważ czasami wyjeżdżałem poza miasto, zatrzymywałem samochód gdzieś na poboczu i rowerem zwiedzałem okolice. Tym razem stelaż przydał się nie do mojego roweru. Ruszyliśmy. Po jakimś czasie odezwała się:

    – Jestem Panu naprawdę bardzo wdzięczna. Rzadko spotyka się ludzi, którzy chcą pomóc. A tak w ogóle to mam na imię Basia.

    – Bardzo mi miło. Marek jestem. Uśmiechnęła się. Podróż minęła na pogawędce. Okazało się, że mieszka niedaleko mojego miasta, w domu jednorodzinnym, który za chwilę miałem zobaczyć. Wyjechaliśmy za miasto. Zaczął się las. 

    – Za chwilę skręć w lewo. Droga wśród drzew wiła się jeszcze kilka kilometrów. Dotarliśmy do bramy. Basia otworzyła i moim oczom ukazała się całkiem pokaźna działka z domem.

    – Jesteśmy na miejscu- powiedziała Basia. Zdjąłem rower z dachu samochodu. Basia wzięła go ode mnie, po czym powiedziała:

    -Marku jestem Ci naprawdę bardzo wdzięczna. Czy mogę poczęstować Cię obiadem w ramach podziękowania?

    – Nie trzeba. Naprawdę. Jednak jeśli chcesz to chętnie zjem z Tobą. Obiad był pyszny. Basi nie zajęło długo przygotowanie go. Czas mijał bardzo miło. Na rozmowie, po prostu na  byciu z drugą osobą. Po obiedzie Basia zaproponowała wino.

    -Basiu muszę odmówić. Jestem samochodem.- No to przygotuję Ci coś bezalkoholowego. Byłem wdzięczny, ponieważ obiad był dość pikantny, a na dworze było bardzo gorąco. Po chwili Basia wróciła niosąc w jednej ręce lampkę czerwonego wina dla siebie i szklankę z jakimś pomarańczowym napojem dla mnie. Usiedliśmy na tarasie. Sącząc nasze napoje konwersowaliśmy na różne tematy, w tym osobiste. Między innymi dowiedziałem się, że jest pielęgniarką.

    – Tak jestem sam – odpowiedziałem na pytanie Basi. – Rozstałem się z żoną około roku temu. Nie układało nam się. Różne potrzeby, pragnienia…

    – U mnie było podobnie – odpowiedziała. – Mąż był często poza domem, a to po jakimś czasie doprowadziło do tego, że zaczęliśmy się od siebie oddalać.

    – Wiem o czym mówisz – odpowiedziałem. Gorące popołudnie, pyszny obiad, emocje dnia sprawiły, że zrobiłem się senny. Był najwyższy czas, aby jechać do domu.

    – Muszę jechać Basiu.

    – Możesz tu przenocować jak chcesz – powiedziała.

    – Nie. Wolę jechać. Nie będę sprawiał kłopotu. Nie wiem kiedy, ale chyba zasnąłem. Ostatnią rzęczą jaką pamiętałem, był piękny uśmiech Basi i zachęcanie mnie do zostania na noc. Obudziłem się. Nie wiem ile spałem, ale wiedziałem, że pomimo zamkniętych oczu obudziłem się. Ile czasu spałem? Czy to był dzień wczorajszy, czy już było na drugi dzień? Przypominałem sobie ostatnie wydarzenia. Poznanie Basi, podróż do Jej domu, obiad…Otworzyłem w końcu oczy. Leżałem. Widziałem sufit, więc leżałem na plecach pomyślałem. -No Marek czas się zbierać- przemknęło przez myśl. Chciałem wstać, ale… nie mogłem! Coś trzymało mnie w łóżku. Co to było? Rozejrzałem się o ile było to możliwe. Leżałem na czymś w rodzaju kozetki. Przy czym kozetka ta miała kształt litery X i miałem do niej przywiązane ręce i nogi. Zobaczyłem też że jestem całkiem nagi. O co chodzi?

    – Wyspałeś się? – usłyszałem głos Basi. – W napoju, który piłeś był środek nasenny.

    – Ale dlaczego? Jak? Po co? – zacząłem gorączkowo pytać, chociaż słyszałem tylko Basię, lecz Jej nie widziałem. Ale w końcu Ją zobaczyłem! Podeszła do mnie od strony głowy. Jakże odmieniona! U góry miała coś w rodzaju czarnego latexowego gorsetu, który podtrzymywał Jej dość duże, kształtne piersi. Były takie jakie najbardziej lubię – zadarte lekko do góry!. Na nogach miała długie latexowe, czarne buty, które okrywały częściowo czarne pończochy. Jej odsłonięta cipka z odrobiną rudych włosów…Całość prezentowała się baaardzo sexownie. Na tyle, że poczułem, jak mój kutas zaczyna  zwiększać swoje rozmiary. Basia zobaczyła to i skwitowała:

    – O widzę, że mój strój Ci się podoba. To dobrze. Pochyliła się nade mną. Widziałem teraz dobrze Jej wspaniały proporcjonalny biust. Różowe sutki, piersi. Poczułem Jej usta, ciepłe, wilgotne, zmysłowe. Kiedy się całowaliśmy, mój kutas zwiększał się coraz bardziej, aż w końcu zmienił położenie. To, że nie mogłem się ruszyć, widok Basi w sexownym stroju sprawił, że czułem się naprawdę podniecony. Byłem zdany jedynie na Nią. Sam nie mogłem zrobić nic. Basia wiedziała o tym. Doskonale to wykorzystywała, manipulując moim podnieceniem, jak sznurkami przy marionetce. Kontrolowała mnie. Oderwała się od moich ust, przełożyła jedną nogę nad moim brzuchem i siadła okrakiem na moim członku. Mój kutas poczuł ciepło, i włoski. Widziałem nad sobą Basię. Uśmiechała się tajemniczo. Zaczęła się ruszać ocierając swoją muszelkę o moją pałkę. Zaczęło robić się gorąco. Ruchy stawały się coraz szybsze. Pomyślałem, że zaraz wytrysnę. Basia chyba czytała w moich myślach, bo nagle uniosła biodra. Przeszła do przodu w stronę mojej twarzy. Delikatnie usiadła na niej. Poczułem słodki zapach i wilgotną cipkę. Chyba też się trochę podnieciła – pomyślałem. Chciałem ją objąć, pogłaskać, ale jedyne co mogłem to leżeć. Zacząłem Ją lizać. Język poczuł miękkości. Bawił się, szukał, penetrował. Usłyszałem jak Basia zaczyna głęboko oddychać, a później jęczęć. Coraz głośnie, coraz szybciej. Zaczęła ocierać się o moją twarz coraz mocniej zaczynając krzyczeć.

    -AAAAh…

    Coraz szybciej lizałem Jej cipkę, coraz szybciej ruszała się. Po jakimś czasie wygięła się do tyłu, zaczęła drżeć. Wiedziałem, że ma orgazm. Odleciała kompletnie. Widziałem nad sobą Jej sterczące piersi i twarz uniesioną do góry, nie widzącą, oddaną pełnej ekstazie.  Po jakimś czasie ochłonęła. Spojrzała mi w oczy powracając do rzeczywistości. Wstała i cofnęła się. Stała teraz nade mną, swoją cipką nad kutasem, który już pulsował i czekał. Spojrzała na niego. Wzięła w rękę i nakierowała do swojej dziurki. Wszedł bez problemów. Basia była tak podniecona, że soki wylewały się z Niej. Poczułem przyjemne gorąco i mokre wnętrze. Basia zaczęła ruszać się w dół i w górę pochłaniając co chwilę mojego nabrzmiałego kutasa. Coraz szybciej. Znowu zaczynała dyszeć, unosząc głowę do góry. Czułem, że zbliżam się do finału. Ona też była bliska. Jeszcze chwila i odlecieliśmy nie wiedząc gdzie jesteśmy. Orgazm trwał tak długo jak jeszcze nigdy przedtem. W takiej chwili człowiek nie myśli, chce, żeby ta chwila trwała wiecznie. Przez jakiś czas trwaliśmy tak złączeni.

    -Było wspaniale, cudownie – powiedziała pierwsza.

    -Oj tak – uśmiechając się potwierdziłem. Zacząłem się ubierać.

    – Wiesz może gdzie są moje boxerki?

    – Zostawię sobie na pamiątkę – odpowiedziała Basia tajemniczo się uśmiechając.

    – Zobaczymy się jeszcze? – spytałem.

    – Może…

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Manner