Blog

  • Wczasy z finalem, cz. 2

    Podszedł do nich brunet i podniósł Wandę, ciągnąc za włosy. Kiedy stała, chwiejąc się, zaczął zdejmować jej koszulkę. Zaprotestowała bełkotliwym „Nie!” i objęła się rękoma. Brunet pokazał jej ostrze noża, podrapał nim po szyi, delikatnie zjechał między piersiami do spodenek. Zaczął je rozpinać. Kobieta nie miała siły walczyć. Chwiała się. Poczuła wbijany czubek noża w bok i spojrzała w tym kierunku. Przestraszyła się. W pierwszym odruchu chwyciła ostrze noża i zaraz puściła je. Bolało, poczuła jak rozcina jej skórę. Naprawdę był ostry.

    „Rajdowiec” podniósł się i zaczął z niej zdejmować t-shirt. Teraz już nie protestowała. Mężczyzna niedbałym ruchem odrzucił koszulkę na bok, spojrzał na piersi, zważył w dłoni, pogłaskał jej ciemne, kręcone włosy. W tym czasie brunet stanął za kobietą i chwycił ją za nadgarstki. Wtedy „Rajdowiec” chwycił piersi w dłonie. Ściskał je, miętosił, szarpał. Objął ustami sterczącą brodawkę, potem pochłonął sutek i zaczął zaciskać szczęki. Kobieta zajęczała przeciągle, ugięły się pod nią nogi i próbowała wyrwać ręce z uścisku. Na próżno. Brunet chciał ułatwić sobie zadanie i wykręcił ręce w nadgarstkach. Szatynka zawyła z bólu, przestępowała z nogi na nogę i w końcu zaczęła płakać. Chłopak wypuścił pierś z ust. Palcami mocno chwycił obie brodawki i pociągnął w górę. Ból otrzeźwił kobietę. Stała na palcach, bełkocząc, prosiła o litość. Nagle przekręcił brodawki. Ponownie zawyła z bólu. Uśmiechnął się, kiedy usłyszał jej wycie. Lubił słuchać kobiecych jęków. Podniecały go.

    Spojrzał kobiecie w oczy i rozpiął zamek w jej spodenkach. Znowu rozpłakała się. Kolejny raz zignorował bełkotliwe błagania, pochylił się i gwałtownym szarpnięciem ściągnął spodenki poniżej kolan. Za chwilę same opadły do stóp. Dłuższą chwilę w milczeniu przyglądał się nagiej i bezbronnej Wandzie.

    – Wyjdź z nich – rozkazał. Chwiała się z opuszczoną głową, zanim niezdarnie wykonała polecenie. Stała przed nimi naga, pijana, z opuszczonymi rękoma, z trudem utrzymując równowagę. Coraz bardziej bała się. Powoli podniosła głowę, przerażonym wzrokiem rozglądała się wokół.

    – Stań w rozkroku – blondyn musiał ją przytrzymać, ale i tak oparła się o drzewo.

    Brunet ponownie chwycił kobietę za nadgarstki. Wtedy „Rajdowiec” wepchnął palce w jej pochwę i zaczął posuwać. Koledzy z głośnym entuzjazmem powitali jego zachowanie. Nagle blondyn wysunął palce z pochwy i chwycił łechtaczkę dwoma palcami. Zaczął ją gwałtownie szarpać na boki, do góry, w dół, znowu na boki. Wanda nie panowała nad bólem. Poruszała się nieporadnie, powodowana bólem, dreptała w miejscu, bełkotała, mamrotała nieskładnie, jęczała, próbując wyrwać ręce. Co chwila obrywała w twarz albo była szarpana za pierś lub za włosy. Słyszała śmiech obserwatorów. Nie potrafiła bronić się przed dłońmi, które zadawały jej ból. „Rajdowiec” bawił się nią. Obserwatorzy rechotali i głośno komentowali jej zachowanie, dopingując kolegę.

    Jola nie chciała patrzeć. Odwróciła głowę, z bezsilności przymknęła oczy, podciągnęła nogi i objęła się ramionami. Rechot nie milkł. Nagle poczuła, że ktoś grzebie w jej cipce. Drgnęła gwałtownie, wyprężyła się i otworzyła oczy. To łysy przysiadł i opierając się ręką o pień drzewa, drugą wkładał do pochwy. Kiedy Jolka próbowała wyprostować się, zgrabnie ominął jej kolano i nadal posuwał ją palcami. Teraz, zamiast o pień drzewa, oparł się dłonią o szyję kobiety. Od razu poczuła skutek duszenia. Rozpaczliwie gestykulując pokazywała, że nie może oddychać.

    – I o to chodzi, głupia suko – warknął łysy. Przyciskając kobietę obydwoma dłońmi, kazał jej podnieść się. Przywołał szatyna.

    Jola spojrzała w kierunku partnerki. Naga Wanda stała w szerokim rozkroku z biodrami wysuniętymi do przodu. Kark, ramiona próbowała opierać o pień. Na jednej stopie brakowała klapka. Dwóch mężczyzn podtrzymywało ją. Między jej nogami ze spodniami opuszczonymi do kostek stał „Rajdowiec”, trzymał ją za biodra i rytmicznie rżnął.

    Szatyn i łysy tarmosili przez chwilę Jolę. Bawili się jej bezradnością. Po krótkiej walce, która obydwu mężczyznom sprawiła nieco kłopotu, ale również wywołała ich głośny śmiech, Jola stała przed nimi naga. Szatyn oparł się o drzewo, trzymając wykręcone do tyłu ręce kobiety. Wściekła i poniżona kobieta zdobyła się na odwagę i próbowała kopnąć blondyna. Bezskutecznie. W odwecie, bez słowa ostrzeżenia, dostała ‘z liścia’ w twarz. Mocno. Uderzenie pozbawiło ją energii i chęci do dalszej walki. Chlipała z opuszczoną głową. Pogodzona z losem, biernie czekała na dalszy ciąg. Łysy spokojnie rozpiął spodenki, powoli zsunął je. Potem slipki. Zobaczyła sterczącego sporego penisa. Z czubka ściekał śluz.

    – Prezerwatywa! Załóż prezerwatywę!! – wrzeszczała histerycznie.

    – Odjebało ci? – zdegustowany ‘Łysy” pokręcił głową. Uśmiechnął się do szatyna i rzucił okiem na kobietę. – Kurwo, nie wrzeszcz tak, bo dzięcioły jeszcze pomyślą, że namawiasz do antykoncepcji – rozbawiony roześmiał się. Szatyn mu wtórował, ale nie rozluźnił uścisku.

    – Jak ci zrobię dzieciaka, to będzie tak piękny jak ja. Jeszcze podziękujesz – machał dumnie penisem, wyzywająco patrząc jej w oczy. – Spokojnie, tu sami zdrowi chodzą. Zobaczysz, kiedy urodzisz – chwycił ją za brodę i nadal patrzył w oczy. Więcej nie odezwał się. Uznał, że już wystarczająco uspokoił sukę. Nie lubił tych nadmiernie nerwowych. Drugą ręką ściągnął śluz z penisa i zaczął wcierać w jej cipkę. Szarpała tułowiem. Wyprostował się. Puścił brodę, uwolnił cipkę. Ścisnął jej nos i zatkał usta. Oglądał jej opalone ciało. sterczące piersi, duże sutki, płaski brzuszek, wygolona cipka, gładkie nogi, zadbane stopy, pomalowane paznokcie. Czekał dość długo. Wreszcie szarpnięcia stały się słabsze. Spojrzał. Czerwona twarz. Szeroko otwarte, przerażone oczy. Już nie szarpała się. Jej ciało drgało konwulsyjnie. Szatyn chrząknął ostrzegawczo. Łysy niechętnie, z ociąganiem, puścił nos. Po chwili usta. Kobieta zachłannie zaczerpnęła powietrze. Głośno oddychała. Rzęziła. Ślina pociekła jej z ust.  

    – Stój spokojnie, kurwo jedna, bo nikt nie chce bawić się z wami w zapasy. Weź przykład z koleżanki – machnął głową w kierunku Wandy. Spojrzała kątem oka. Mocno pochylona Wanda obejmowała drzewo, głowę oparła o pień, wypięła pupę i po kolei każdy z trzech mężczyzn wchodził w nią. Oczekujący onanizowali się albo bili kobietę sterczącymi członkami po twarzy. Szczypali piersi, klepali w pupę, wykręcali brodawki. Reagowała niezdarnie i z opóźnieniem, swoją nieporadnością wzbudzając salwy śmiechu. Bezradnie dreptała w miejscu, szarpana za kark. Alkohol zrobił swoje. Nagle „Rajdowiec” kopnął ją w brzuch. Jęknęła z bólu i jeszcze bardziej zgięła się. Drugi z obserwatorów i spółkujący głośno zaprotestowali, oburzeni.

    – Spermę masz w mózgu?! Zostaw kurwę w całości dla pozostałych! – autor żartu uśmiechnął się i stanął obok bruneta, onanizując się w oczekiwaniu na swoją kolej.

    – Chyba bawimy się, nie? – jedynie burknął „Rajdowiec”, widząc brak aprobaty pozostałych. – Przecież nieważne, co z nich zostanie…

    Łysy znowu zebrał ściekający śluz, natarł penisa, cipkę Joli i powoli zaczął w nią wchodzić. Szatyn nacisnął kolanem na jej pupę i usztywniona oporem kobieta nieco wypchnęła biodra do przodu. Wszedł mocno i do końca. Westchnęła, przymknęła oczy. Czuła dyskomfort i obrzydzenie do tych mężczyzn. Nie miała siły krzyczeć, ani płakać.

    – Będziesz wzdychać jak cię wszyscy wyjebiemy – obiecywał, zapamiętale ruszając biodrami. Trzymał ją za pośladki. Pierwsze napięcie minęło. Rosło jego podniecenie, ale przyglądał się nagiej kochance. Podziwiał opalone ciało, sterczące brodawki, skaczące piersi. Odchylił się, oglądał wygoloną cipkę.

    – Wyjebałem trochę tego towaru, ale takich dużych warg to jeszcze nie widziałem – uwaga była skierowana do szatyna. Odchylił się i pociągnął za wargę w kierunku kolegi. – Wąska cipka – stęknął z uznaniem.

    Jola odwracała głowę, oczy zamknęła. Dawno nie kochała się z mężczyzną. A jego penis wypełniał ją, czuła jak w niej rośnie. Sapała, pojękiwała. Mężczyźni wymieniali spojrzenia, uzgadniali zmianę.

    Kiedy zmieniali się, była podniecona i zbyt zmęczona, aby protestować. Wyglądała żałośnie, kiedy przekazywali ją sobie. Potargane włosy, ubrudzona, przygarbiona, w rozkroku, próbując zachować równowagę. Szatyn wszedł bez kłopotu, z ciekawością obejrzał wargi sromowe, jedną ręką trzymał biodro, drugą myszkował po ciele kobiety. W pewnym momencie znieruchomiał, wysunął się, odwrócił ją jednym energicznym szarpnięciem i wziął od tyłu. Łysy stał z boku i wykręcił jedną rękę. Drugą Jola opierała się o pień drzewa. Szatyn rżnął blondynkę trochę wolniej, ale miał jeszcze inny cel. Wepchnął palce do odbytu. Wyjął, wepchnął jeszcze jeden. W końcu wyjął i wszystkie przycisnął do jej ust.

    – Wyliż – polecił podniecony. Próbowała uciec ustami, odwracając głowę, ale łysy mocniej wykręcił rękę, a szatyn pociągnął za włosy. Nie wytrzymała bólu i otworzyła usta. Mokre palce wpadły do jej ust. Powoli zaczęła je lizać. Po policzkach potoczyły się kolejne łzy.

    – Dobra kurwa z ciebie – łysy pochwalił kobietę, brutalnie macając pierś. – Żeby mieć taką na stałe – rozmarzył się. – Nie musi być na wyłączność – zaznaczył trzeźwo. – O, widzisz! Musimy sprawdzić, gdzie one mieszkają – popatrzył na szatyna.

    – Jasne. Takie adresy zawsze przydadzą się. I kurwy też – sapnął szatyn i mocniej zaczął rżnąć Jolę. Kobieta pojękiwała. – Widać, że lubi – z uśmiechem mrugnął do kolegi.

    – W końcu będziemy mieli i inne argumenty, żeby kurwy nakłonić do zabawy – znacząco uśmiechnął się łysy do szatyna. Potem przejął ją, chwycił za włosy i pociągnął na ziemię. Położył kobietę na lewym boku, ukląkł, prawą nogę założył sobie na ramię i energicznie wszedł. Mocniej zaczął rżnąć kobietę, kiedy usłyszał jej jęki. Uśmiechał się. Potem kobieta wierzgała nogami, rzucała ciałem, odpychała się od ziemi, krzyczała. Jednak łysy, ignorując jej głośne protesty i prośby, powoli wszedł do odbytu i palcami na zmianę pocierał, ciągnął łechtaczkę. Szatyn, kopiąc butem, zasypał twarz Joli piaskiem i igliwiem, znacznie tłumiąc jej krzyki. Teraz szarpał piersi, ciągnął za wargi sromowe. Po kolejnym wrzasku Joli wywołanym bólem, podniósł się i solidnie przydepnął jej twarz. Obiema rękoma chwyciła jego but, próbując uwolnić się od potężnego ucisku.

    – Liż, kurwo, buta i milcz! – warknął. Łysy z uśmiechem energicznie jebał ich kurwę głęboko w odbyt. Kobieta zamilkła, trzymając but.

    *

    Wanda leżała na wznak z rozrzuconymi nogami i ledwie czuła jak ostro jest rżnięta. Na jej piersiach, w poprzek, leżała Jola z twarzą skierowaną ku ziemi. Zwykle byłoby to miłe uczucie, teraz niewiele odczuwała. Przechylona kochanka piersiami i twarzą prawie dotykała podłoża. Rękoma zapierała się o darń. Ktoś spółkował z nią. Przerwał, wstał. Podszedł z przodu, klęknął, pociągnął Jolę za włosy. Półprzytomna Wanda przymknęła oczy. 

    – Otwórz ryja, szybko – polecił i włożył sterczącego penisa do ust podpitej Joli. Długowłosy blondyn zastąpił kolegę. Podciągnął ją, zmusił do klęknięcia i dopiero wszedł. Jola miała twarz umazaną śluzem i ziemią. We włosach tkwiły grudki ziemi i igliwie. Łysy mężczyzna rytmicznie rżnął kobietę w usta. Po chwili doszedł i wytrysnął w usta. Podpita kobieta próbowała cofnąć się i wypluć penisa, ale mężczyzna nie pozwolił. Nadal mocno trzymał ją za głowę.

    – Połknij wszystko, bo cię zajebię – szepnął ostro i potrząsnął jej głową. Ciężko oddychał. Koledzy gestami wyrażali swoje uznanie. Jola ze łzami w oczach połykała spermę.

    – Przełknij i otwórz mordę – polecił. Posłusznie wykonała polecenie.

    – No – oględziny wypadły pozytywnie i kobieta dostała kilka klapsów sterczącym penisem w obydwa policzki. Na twarzy zostały resztki spermy. Teraz pochylił się nad twarzą Wandy:

    – Wyliż go, kurwo – palcami zmusił kobietę do otwarcia ust i wcisnął nadal sterczącego penisa. W przysiadzie patrzył na pupę Joli i klepnął ją. Chwycił pierś Wandy i zaczął mocno ściskać.

    *

    – Panowie czas na zawody! – brunet uniósł rękę i uspokoił wszystkich. – Zasady znacie. Przynieście po 8 szyszek. Nie zapomnijcie o mnie. Ja popilnuję naszych suk – to mówiąc, potarmosił włosy nagiej Wandy, która siedziała obok niego i opierała się tułowiem o jego nogę. Trzymając ją za włosy, utrzymywał jej tułów w pionie. Pijana Jola leżała obok. Źle się czuła. Nigdy nie piła w takich ilościach i tak mocnego alkoholu.

    Mężczyźni wracali z szyszkami. Brunet dostał swój przydział. Odmierzył sporą odległość od drzewa, butem narysował linię i wylosowali pierwszego, który miał trzymać dziewczynę. Wszyscy byli już ponownie w spodniach, większość bez koszulek. Pojawiły się głosy, że odległość jest zbyt duża.

    – No i co się martwicie? Warunki takie same dla wszystkich. Ważne, że szyszka doleci. Nie masz nią zabić tylko trafić! – brunet śmiał się, rozbawiony trafnością swojej riposty.

    – Tylko dwóch wygrywa? – padło pytanie z grupy.

    – Umawiamy się: tylko zwycięzca ma kobietę – kiwnął głową brunet. – To ma być nagroda. Reszta kibicuje, a potem zwijamy się. Jasne? – brunet rozejrzał się po kolegach, aby wywrzeć większe wrażenie. Jakoś trzeba było panować nad podpitym towarzystwem. Wszyscy zgodnie potakiwali głowami. – Świetnie! „Łysy”! Przypomnij punktację.

    – Jeden rzut próbny, trzy liczone – zaczął łysy, patrząc na kobiety. – Przypominam: cyc – trzy punkty, szyja – dwa, za ręce, cipę i brzuch – jeden, nogi – zero, głowa – rozbity bank, czyli koniec rywalizacji. Trafiona kurwa jest jego. Rozumiemy? – upewnił się, wreszcie spoglądając na kompanów. Wszyscy potakiwali głowami.

    – Losujemy kolejność rzucających – kontynuował brunet. – Uwaga: raz, dwa, trzy! – Na komendę wszyscy wystawili dłoń z kilkoma palcami. Brunet podsumował i zaczął głośno odliczać.

    Podnieśli Wandę, postawili jako pierwszą pod drzewem. „Łysy” stanął za drzewem i trzymał kobietę za wykręcone ręce. Jedynie ból wykręconych rąk utrzymywał ją w pozycji stojącej. Najbliżej szczęścia była brunet, ale pijanej Wandzie opadła głowa w momencie rzutu i szyszka trafiła w pień. Reszta wybuchła głośnym śmiechem. Brunet skończył więc tylko z czterema punktami za rzut w pierś i rękę. Od razu stracił zainteresowanie wynikami rywalizacji. Splunął z niezadowoleniem. – „Gdyby kurwa trzymała prosto głowę, byłaby moja” – pomyślał. Wściekły spojrzał na kobietę. Miał ochotę podejść i zdzielić ją pięścią. Szatyn wygrał z nim. Miał pięć punktów. Nawet gdyby łysy odpadł i tak już teraz brunet był drugi. Niecierpliwie czekał na drugą szansę.

    Łysy miał dwa punkty za trafienie w szyję. Celował tylko w głowę. Został mu ostatni rzut. Szatyn trzymał ręce w kieszeniach i bawił się zdenerwowaniem łysego.

    – Ty, dupa spójrz na mnie! – zawołał łysy. Bez reakcji.

    – Jak ona ma na imię? – spojrzał na kolegów.

    – Wanda – padło z grupy po chwili intensywnych konsultacji z drugą kobietą.

    – Dzięki – odwrócił się i podniósł rękę, przygotowując się do rzutu.

    – No, szybciej. Druga dupa stygnie – niecierpliwił się brunet.

    – Spoko, zdążę – łysy opacznie zinterpretował intencje kolegi. – E! Ty! Wanda, spójrz na mnie! – jego zaczepki jednak nie spotkała żadna reakcja. – Wanda! Wanda! – zawołał głośniej. Kobieta na dźwięk swojego imienia drgnęła i wolno unosiła głowę. Rzucił szyszką. Owacja kolegów mówiła wszystko. Rozbił bank! Teraz szatyn z wyrazem irytacji na twarzy kopnął leżącą przed nim gałąź i podszedł do blondynki.

    *

    – Dupa, podnieś dupę – roześmiał się ze swojego żartu i szarpnął kobietę.

    Doprowadził zataczającą się Jolę do drzewa. Tym razem padło znowu na łysego. Wygrał, więc nie uczestniczył w drugiej partii. On wykręcał jej ręce. Pozostali gracze losowali kolejność rzutów.

    – Pamiętajcie, przy równej liczbie punktów liczy się, kto rzucał wcześniej – przypomniał brunet.

    Naga i brudna kobieta żywo reagowała na przebieg rywalizacji. Szarpała się na boki, odwracała lub opuszczała głowę, kiedy widziała wykonywany zamach. Ci, którzy akurat nie rzucali, bawili się obserwowaniem jej zachowania i porażkami kolegów. Każdy nieudany unik lub trafienie w kobietę były kwitowane głośnym krzykiem, żartami, oklaskami, gwizdami. Od razu można było zorientować się, że to ich ulubiona rozrywka.

    Teraz brunet był ostatnim w kolejności. W tej rywalizacji dwóch mężczyzn uzyskało po pięć punktów i zanosiło się na dogrywkę. Brunet pierwszym rzutem trafił w korę drzewa, a rykoszet trafił w skroń kobiety. Przestraszona krzyknęła. Grupa wybuchła śmiechem. Nie czekał aż uspokoją się albo kobieta wyprostuje się. Po raz drugi rzucił płynnym ruchem i chwilę później z dumnym wyrazem twarzy uniósł ręce w geście triumfu. Koledzy klaskali, jeden gwizdał. Na czole blondynki został ślad po trafieniu. Łysy puścił jej ręce, pijana kobieta osunęła się na kolana i upadła.

    *

    Łysy podniósł Wandę, chwycił w pasie i zaciągnął na polankę. Tam, na środku, położył na wznak. Przyjrzał się jej. Była atrakcyjną, zadbaną i starszą kobietą. Inną niż te, które miał. Jej wiek nie przeszkadzał mu. Zastanawiał się, jak zdobyć jej adres? Każdą kobietę potrafił namówić na kilka spotkań z seksem. Albo: te inne bały się odmówić mu. Potem szukał kolejnej. Dwóch kolegów doprowadziło słaniającą się Jolę. Położyli ją obok partnerki, też na wznak. Kobiety nie widziały się, ale prawie stykały głowami.

    W tym czasie szatyn wciągnął motocykl na polankę, ustawił i zaczął manipulować przy nim. Podszedł łysy, oparł but o ramię Wandy i zaczął rozpinać rozporek. Brunet oparł but o pierś Joli i mocno przycisnął.

    – Leżeć – warknął. Z lubością zaczął deptać jej pełną pierś. Do Joli jakby nie docierało. Próbowała oprzeć się na łokciu, równocześnie sięgając dłonią do piersi. Nacisnął mocniej. Blondynka krzyknęła z bólu i zrezygnowana opadła na plecy. Jęczała, szarpiąc głową na boki. Brunet, dumny z siebie, zaczął rozpinać rozporek. Zwycięzcy rywalizacji spojrzeli na siebie.

    – Gotowy? – zapytał brunet.

    – Już nie mogę dłużej wytrzymać – stęknął łysy z nieukrywanym wysiłkiem. Polankę wypełnił gromki śmiech pozostałych.

    – To znaczy, że lejemy? – z udawaną powagą spytał rozbawiony brunet, świadomie przedłużając cierpienie kolegi.

    – Jasne! – potwierdził łysy, nerwowo kiwając głową.

    Prawie jednocześnie dwa strumienie moczu, przy głośnym aplauzie kompanów zwycięzców, spadły na kobiety. Widzowie gwizdali i śmiali się.

    – To jest pissing zwycięzców! – krzyczał brunet, trzymając zaciśniętą pięść nad głową. Cofnął nogę z piersi Joli. Zalewał swoją zdobycz i patrzył na pozostałych. Oszołomiona blondynka, trafiona strumieniem w usta, zakrztusiła się, co wywołało kolejną falę wesołości. Wanda budziła się z otępienia. Rozglądała się i próbowała coś powiedzieć. Mocz spływał po jej twarzy, włosach, piersiach. Nie zasłaniała twarzy. Nawet z wdziękiem odchyliła głowę. Szatyn pstrykał ostatnie fotki. Mała kamera, oparta o siedzenie motocykla, filmowała całe zdarzenie. Reszta z przyjemnością obserwowała scenkę. Zachowanie kobiet znowu ich podnieciło.

    Podniecony długowłosy blondyn podszedł do Wandy, chwycił i uniósł jej stopy, a potem pociągnął ku głowie ich właścicielki. Stopy trzymał rozwarte na szerokość swoich ramion. Wszystkim ukazała się jej pochwa.

    – Lej – polecił łysemu. Mężczyzna ochoczo wsadził penisa do pochwy i za chwilę strumyk moczu ściekał po brzuchu kobiety. Rozbawieni obserwatorzy bili brawa. Blondyn puścił nogi kobiety, które głucho uderzyły o ziemię. Wokół pochwy tworzyła się mała kałuża. Jedno widowisko dobiegło końca. Odwrócili się do jej koleżanki. 

    Brunet właśnie ukląkł za Jolą, a szatyn wcisnął w jej usta rękojeść noża. Kolanami i ręką blokował jej ramiona. Zablokowana głowa, rozwarte usta. Tylko przerażonym wzrokiem rzucała na boki, nie mogąc wydobyć słowa. Wtedy brunet oparł się lewą ręką o ziemię, wcisnął penisa w jej usta i zaczął sikać. Przestraszona i zdezorientowana w pierwszym odruchu próbowała łykać mocz, ale zaraz, krztusząc się, wyrzuciła z ust deszcz kropli, a resztka żółtego płynu spływała po jej policzkach. Zadowolony mężczyzna podniósł się, z uśmiechem zapiął spodnie i splunął na twarz kobiety. Ona kasłała cicho. W odruchu protestu odwróciła głowę na bok, a z ust pociekła resztka moczu zmieszana ze śliną.

    – Masz wszystko? – spojrzał na szatyna, ponownie przydeptując kobietę. Tamten potwierdził skinieniem głowy.

    – Koniec zabawy – oznajmił brunet z uśmiechem. – Zadowoleni? – zapytał, spoglądając na kolegów. Odpowiedzieli wybuchem śmiechu.

    – To co, panowie? Skoro jest tak ciepło, my po zabawie, to chyba pojedziemy wykąpać się, co? – Wszyscy ochoczo przytaknęli.

    – Bierzemy te kurwy nad jezioro? – czekał na ich decyzję. 

     K o n i e c   ?

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Tomnick

    Ps. Czekam na opinie Czytelników.

  • Sama samotna mama 2

    Dzień po powrocie dzieci do domu ciągnął się niemożliwie. Po popołudniowej “sesji” czułam, że moja cipka jest cały czas wilgotna. Obecność starszego syna też nie pomagała. Cały czas ukradkiem patrzyłam mu się na krocze. Czułam, jakbym się śliniłam. Na szczęście nadeszła noc. Dzieciaki były już u siebie w pokojach i teraz ja mogłam skorzystać z łazienki. Rozebrałam się i wrzuciłam wszystkie rzeczy do kosza na pranie. No, prawie wszystkie. Majtki były i tak całe mokre, więc przeprałam je w zlewie i wrzuciłam do pralki. Spojrzałam na siebie. Jedyny “plus” po śmierci męża to to, że nie przytyłam po trzeciej ciąży. Prawie nic nie jadłam z żałoby. Tyle, by mieć mleko w piersiach. Nie byłam co prawda chuda jak modelka, ale tragedii nie było. Jak na mój wiek wyglądałam normalnie. Piersi duże. Zawsze takie miałam. Wzięłam je w ręce. Przeszedł mnie dreszcz i od razu pomyślałam o kutasie syna. Ściskałam je lekko. Kciukiem i palcem wskazującym pieściłam sutki. Po chwili już były twarde. Śliniłam się, ale tam na dole. Weszłam pod prysznic.
    Odkręciłam wodę i stanęłam pod nią. Uregulowałam ciepłotę, tak jak lubię. Namydliłam się szybko, wymyłam włosy. Wiedziałam, że na zwykłym prysznicu się nie skończy. Czułam się, jak nastolatka w czasie burzy hormonów. Nic, tylko wsadzić rękę w majtki! Jeździłam rękoma po całym ciele. Ściskałam piersi i pośladki. Mąż lubił go. Nie ma co ukrywać, że też odczuwałam przyjemność z analu. Jak tylko o tym pomyślałam, moja cipka od razu zaczęła mocniej pulsować. Oparłam się plecami o zimne kafelki na ścianie. Dostałam gęsiej skórki. Masowałam sobie łechtaczkę. Była nabrzmiała z podniecenia. Po chwili wsadziłam sobie dwa palce. Czułam, jak moja muszelka się na nich zaciska. Pracowałam nimi rytmicznie. Mój oddech się z nimi zgrywał. Wolną ręką szczypałam się za sutki. Trochę bólu jeszcze bardziej mnie podnieciło. Podniosłam na chwilę wzrok i przez drzwi prysznica zauważyłam dezodorant stojący przy lustrze. Nie myśląc za wiele wybiegłam po niego, ochlapując podłogę. Jak już wróciłam, to warzyłam go chwilę w dłoni. No, przynajmniej nie zajdę z nim w ciąże. Raz kozie śmierć. Wsunęłam go do środka. Myślałam, że będą większe problemy, ale wszedł dosyć gładko. Moje oczy się szeroko otworzyły. Chłód metalu i ciepło cipki podziałały z podwójną siłą. Wszedł do połowy, a ja już miałam orgazm. Musiałam się przytrzymać ściany, żeby nie upaść. Nogi się pode mną ugięły. Dobrze, że prysznic był dosyć głośny, bo bym chyba dzieciaków pobudziła. Trwałam chwilę w bezruchu. Czekałam, aż moje ciało się uspokoi. Wyjęłam dezodorant z niemym “Aaaa…”. Powinnam teraz podać nazwę firmy, ale nie płacą mi za produkt placement.
    Zdjęłam słuchawkę od prysznica i chciałam się wypłukać między nogami. Cóż, to nie był najlepszy pomysł. Psiocha, zamiast się uspokoić, potraktowała to jako kolejną pieszczotę. Z naturą nie wygrasz. Zrobiłam to tak, jak robią wszystkie grzeczne dziewczynki. Przyłożyłam ją do cipki i zaczęłam poruszać w górę i dół. Metal ocierał moją łechtaczkę, a ciepła woda pieściła wnętrze mojej szparki. Nie dałam rady na stojąco i musiałam uklęknąć. Pochyliłam się do przodu, tak, że moja głowa dotykała brodzika. Jeśli kobiety przeżywają kryzys wieku średniego, to chyba to miałam. Bo się masturbowałam jak pryszczaty nastolatek z gimnazjum. Albo po prostu byłam za bardzo wyposzczona. Doszłam po około pięciu minutach. I obiecałam sobie, że już dziś nie będę się dotykać! 4 razy po powrocie do orgazmu chyba starczą?
    Wytarłam się, ubrałam w pidżamę i powoli wyszłam na korytarz. Żadne dziecko nie słyszało, nie stali pod drzwiami i nie sprawdzali, czy żyję. Dwoje już spało. Tylko spod drzwi najstarszego syna paliło się światło. Podeszłam po cichu. Zaczęłam nasłuchiwać. Nic nie było słychać. Zastanawiałam się, czy robi teraz jakieś zdjęcia i czy sextinguje teraz z tą Kają. Cipka od razu mokra… Zastanawiałam się, jakbym się zachowała, gdybym tam wpadła pod byle pretekstem i przyłapała go na masturbacji? Matka roku, nie? Pokręciłam głową i po cichu wymknęłam się do swojego pokoju. Weszłam pod kołdrę i spojrzałam na zegarek. 22:34. Godzina i 26 minut. Bo po północy zaczyna się nowy dzień, prawda?
    c. d. n?

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    takie tam
  • Wspomnienia z dziecinstwa – ferie cz.1

    Jest to kontynuacja części 2 którą zdecydowałem podzielić, sami zobaczycie dlaczego :).

    Nie mogąc doczekać się ferii, skracaliśmy czas biegając przed blokiem po zaspach, a była to wyjątkowa zima. Kto pamięta stan wojenny wie ile było śniegu. Ale dla mnie najlepsze były wieczory. Po pamiętnym dniu, w którym zobaczyłem Monikę nagą jak się dotykała dużo się zmieniło. Już nie leżeliśmy pod kołdrą bezczynnie tylko powtarzaliśmy ruchy z tamtego dnia. Ja pocierałem łechtaczkę palcem w górę i w dół, zjeżdżałem też niżej masując szparkę i rozcierając śluz cofałem palec do góry. Była to wtedy ulubiona zabawa kuzynki. Ona natomiast ściągała mi skórkę z główki zaciskając rękę na członku. Nie było to łatwe, gdyż nadal leżeliśmy na boku, tylko ja byłem trochę odsunięty. Monia wyciągała rękę do tyłu a ja przerzucałem swoją przez jej biodro. Gdybyśmy leżeli na wznak rodzice od razu zobaczyliby mój wzwód i ruchy naszych rąk. Mogliśmy czekać aż rodzice usną, ale zmęczenie dawało o sobie znać i zasypialiśmy pierwsi. Po drugie zabawa przy kimś nieświadomym dawała większe podniecenie, nie wiem czemu. Nauczyliśmy się też, kiedy trzeba kończyć pieszczoty. Jak zaciskała uda na mojej ręce i dostawała drgawek przestawałem pocierać. A ona jak tylko poczuła strzały nasienia na swojej pupie zwalniała ruchy.  Z ciekawszych zdarzeń w tym czasie to podejrzałem znów zabawę rodziców. Była bardzo podobna do poprzedniej, chociaż usłyszałem coś dziwnego. Mianowicie mama w pewnym momencie wyszeptała:

     – Włóż w drugą.

     Myślałem wtedy że źle usłyszałem, tata poprawił tylko członka i poruszał się tak samo a mama tylko jakby szybciej oddychała. Dopiero po paru latach dowiedziałem się znaczenia tych słów.

      Nadeszły ferie!!!

    Sanki, łyżwy, piguły i… w końcu sami w mieszkaniu. Pierwszego dnia obudził mnie szum. Otworzyłem oczy wsłuchując się mocniej, bo nie wiedziałem czy to sen czy jawa. Kuzynki nie było już w łóżku i dopiero domyśliłem się że to prysznic. Było jeszcze wcześnie a ja chciałem się trochę polenić. W końcu to ferie, nie trzeba się rano zrywać. Woda przestała lecieć i po chwili wyszła Monika. Ale nie ubrana jak zawsze, tylko owinięta ręcznikiem. Wiedziałem od razu co to oznacza, a jeszcze lepiej wiedział mój penis który już zaczął dumnie prężyć się pod kołdrą.

     – Cześć, nie śpisz już? – powiedziała przegarniając palcami mokre włosy.

     – Teraz już nie, bo mnie obudziłaś – odparłem niby wkurzony.

     – Ojej! Naprawdę? Ale chyba dasz się jakoś przeprosić – jej tajemniczy uśmiech wyrażał wszystko.

     – Idź się odświeżyć a ja zrobię śniadanie – podeszła do aneksu kuchennego. Wstałem i szybko pomknąłem do łazienki żeby Monia nie widziała odstających majtek, niestety od razu na nie spojrzała a uśmiech nie schodził z jej ust. Byłem naprawdę poddenerwowany tym, że nie mogę kontrolować wzwodu. Kuzynką się nie przejmowałem, jej się już nie wstydziłem ale co będzie jak to zobaczy mama. A na basenie albo na W-Fie? To będzie katastrofa! Wyszedłem z trochę smutną miną myśląc o wyśmiewających mnie ludziach a członek nie sterczał już jak przed chwilą. Zauważyłem że to co akurat myślę ma duży wpływ  na wzwód.

     – Co ty! Naprawdę się gniewasz? – przerwała moje rozważania Monika.

     – Tak…Nie! Na Ciebie? Coś Ty! – wyrzuciłem z siebie szybko.

     – No to co masz taką minę?

     – Aa nic.

     – No powiedz, przecież wiemy o sobie wszystko, nie?

     – To jest tylko problem facetów!

     – Dobra! Nie to nie! – fuknęła wkurzona i usiadła przy stole.

     – No wiesz, mam kłopot, ale nie ma o czym gadać.

     – Nie chcesz, nie mów, nie interesuje mnie to – warknęła i naburmuszona patrzyła w okno.

     – Boję się że mi stanie przy obcych i będą się śmiać – wyrzuciłem wreszcie z siebie jednym tchem – na przykład na basenie.

     – Aha, no to może być problem – zainteresowała się Monia.

     – A nie możesz go wcisnąć między nogi?

     – Mogę, ale jak idę to wyskakuje.

     – Hmm…, to wiesz co? – Jak będziesz czuł że ci staje leć do łazienki i zrób wytrysk. No, to był jakiś pomysł.

      – Może i masz rację.

     – Widzisz? I po kłopocie. Ach ci faceci – westchnęła, a ja mało nie parsknąłem śmiechem na głos. Mała gówniara a mówi jakby poznała wszystkich chłopaków na świecie. Usiadłem do stołu żeby zjeść gdy kuzynka rzuciła:

     – A może rozbierzmy się do naga? Jak się napatrzysz na gołą dziewczynę to może później nie będzie ci wszędzie stawał?

     – I co będziemy robić?

     – To co w ubraniach. Na początek zjemy śniadanie.

    Rozebraliśmy się szybko. Mój fiutek oczywiście nie mógł leżeć bezczynnie tylko patrzył w górę jakby chciał wleźć na stół.

     – Tylko się nim teraz nie baw, jedz – uśmiechnęła się do mnie.Tak, weź i jedz z takim widokiem, nawet gryza nie zrobiłem. Już mi zaciskało gardło a w brzuchu motyle zrobiły imprezę. Dodam że stolik był przysunięty do ściany i można było siadać tylko z jednej strony. Monika siedziała pół metra ode mnie, w dodatku uniosła nogę i oparła o brzeg mojego krzesła. Patrząc przez okno i zerkając na mnie odchylała kolano żebym widział jej cipkę, poczym zaciskała nogi. Obiecałem sobie w duchu że nie będę patrzył. Yhm, wytrzymałem parę sekund gdyż kątem oka widziałem rozchylające się nogi i wzrok sam mi tam leciał. Jedno muszę przyznać. Dziewczyny na pewnym etapie życia są dużo dojrzalsze. Jak byłem starszy zrozumiałem że to była już gra wstępna. Monice sprawiało to dużą przyjemność, jej cipka lśniła a kilka kropel spadło nawet na krzesło. Cieszyła się patrząc jak mnie podnieca. Poza tym była bardziej odważna i zdecydowana w naszej zabawie. Ja jak zahipnotyzowany wpatrywałem się w jej krocze a w głowie kłębiły mi się najróżniejsze myśli. Chciałem dotykać tą mokrą cipkę, pieścić, wąchać i…całować? Ta myśl przyszła pierwszy raz a na członku pokazała się kropla śluzu. Wiedziałem już co chcę dziś robić.

     – Widziałaś jak dorośli całują się…tu? – zapytałem nie odwracając wzroku od jej krocza.

     – Yyhmm – chrząknęła lekko zaczerwieniona. Od razu wiedziała do czego zmierzam.

     – Chcesz spróbować?

     – ….. raczej nie – odpowiedziała po dłuższej chwili.

     – A ja mogę?

     – … jeśli chcesz – wyszeptała już cała w pąsach. Zsunąłem się z krzesła na dywan i klękając przysunąłem głowę do cipki. Monia miała jedną nogę w górze opartą o moje krzesło, więc odchyliła tylko nieznacznie drugą. Pachniała wspaniale. Nie wiedziałem czym, chyba dziewczyną. Patrzyłem chwilę na ten cud natury, po czym przyłożyłem wargi do wzgórka łonowego. Kurczę, ale była gorąca. Mimo porannego chłodu ona już zaczęła się pocić, zresztą mnie też było gorąco. Zszedłem ustami trochę niżej a Monika zadrżała. Wreszcie złożyłem pocałunek na wystającej łechtaczce.

     – Aaach – zajęczała podnosząc drugą nogę i opierając o stół otworzyła się dla mnie całkowicie. Już wiedziałem gdzie muszę całować. Bordowa, nabrzmiała fałdka skóry unosiła się w rytm głębokiego oddechu kuzynki. Z dziurki wydobywał się płyn spływając na krzesło. Dotknąłem wargami szparki mocząc je śluzem i powróciłem do łechtaczki. Znowu zadrżała przyciskając na chwilę uda do mojej głowy. Gdybym teraz choćby dotknął członka od razu bym trysnął. Z podniecenia nie mogłem oddychać. Nagle przykładając wargi rozchyliłem je i wysunąłem język. Bezwiednie, nie myśląc o tym. Przesunąłem koniuszkiem po brzegu fałdki a Monika znów zajęczała. Zacząłem lizać na początku delikatnie, by później wysunąć cały język jeżdżąc nim od szparki po górną część łechtaczki. Monia jęcząc poruszała tyłeczkiem trzymając się brzegów krzesła które zaczęło niebezpiecznie się przechylać. Wtem zacisnęła uda na mojej głowie tak mocno, że unosząc ją podniosłem też kuzynkę która wijąc się ledwie utrzymywała się na krześle. Zawsze jak zaciskała przestawałem pieścić ją palcem a ona leżała w konwulsjach. Teraz nie mogąc uwolnić głowy zacząłem znów ją lizać.

     – Aaaach! Aaaach! Ooooch! – zaczęła jęczeć bardzo głośno, prawie krzyczeć. Nie słyszałem jeszcze czegoś takiego, więc domyśliłem się, że jest jej bardzo przyjemnie i nie przerywałem pieszczot. Opuściła nogi na podłogę by je znowu podnieść, a jej ciało trzęsło się jak w jakimś dzikim tańcu. Znów opuściła nogi, rozszerzyła je i łapiąc szybko moją głowę obiema rękami przycisnęła mocno do cipki.

     – Ooooooch! – wypuściła powietrze i zwolniła uścisk. Udało mi się wreszcie uwolnić głowę więc spojrzałem do góry. Monia miała zamknięte oczy ale ten uśmiech mówił wszystko. Szczęście promieniało z jej twarzy, zresztą z cipki też, bo nadal ze szparki wyciekał śluz. Otworzyła oczy.

     – Ojej! Masz całą mokrą twarz – powiedziała z rozbawieniem. Przeciągnąłem palcami po policzku spoglądając na rękę. Rzeczywiście – policzki, usta, brodę a nawet nos – miałem umazany w kleistym płynie. Wytarłem się moją koszulką leżącą na podłodze siedząc nadal przed Moniką.

     – A ty tryskałeś? – zapytała zaglądając pod krzesło. – Widzę że nie, wstań!

    Poderwałem się na nogi i sterczący członek wylądował na wysokości jej twarzy. Wzięła go do ręki masując powolutku. Był mokry więc Monia starła palcem śluz z główki i przymierzała się by go włożyć do ust.

     A ja co??? WYSTRZELIŁEM!!!!!

     Strużka nasienia powędrowała na włosy, czoło, nos i usta.

     – O matko, he he – zachichotała opuszczając go niżej. Poruszała też rączką nie zwalniając, doprowadzając mnie tym do szaleństwa. Tryskałem na jej szyję i piersi z taką siłą że raz przeleciało nad jej ramieniem i wylądowało z metr za krzesłem.

     – No, to jest remis, bo teraz ja jestem cała mokra – nadal chichotała. Czułem się tak jakbym stracił wszystkie siły. Opadłem na krzesło przyglądając się jak Monika próbuje zetrzeć z siebie nasienie i analizując przebieg wydarzeń.

      – Widzisz? Nawet wytrysku nie potrafię zatrzymać! – powiedziałem z rozżaleniem – a tak chciałem żebyś wzięła go…

     – Wezmę! Nie bój się! Coś ty taki w gorącej wodzie kąpany! Nauczysz się wszystkiego. Ja cię nauczę – dodała z uśmiechem. – Mamy 2 tygodnie ferii a to dopiero pierwszy dzień, no tak?

    Mrugnęła okiem i poszła do łazienki a ja już myślałem co przyniosą następne dni.

     Drogi Czytelniku! Miałem opisać ferie a znowu wyszedł tylko jeden dzień. Jak Wiesz piszę opowiadanie pierwszy raz i nie wiem jak skracać. Chcę oddać w pełni uczucie jakie towarzyszyło mi podczas tych cudownych uniesień, ale jak będę opisywał wszystko po kolei musiałbym napisać z 1000 części! Doradź czy tak jest dobrze czy mam coś zmienić? Pozdrawiam i czekam na komentarze :P.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Venom
  • MW-Ibiza Rozdzial 42 Kisiel w majtkach

    – Mnie wycięli podobny numer* – mówi Joanna.

    – I nam – wtrącają Tola i Monika.

    – Ale my im też, pamiętasz tę jego głupią minę? Albo jego?

    – Tom Srom!** Trudno zapomnieć.

    – Taki już nas los – stwierdzają bliźniacy – albo my wkręcamy, albo nas wkręcają…***

    – Albo wkręcacie się na własne życzenie, jak z bliźniaczkami.****

    – I to z wzajemnością – stwierdzają ze śmiechem rzeczone bliźniaczki stając po bokach bliźniaków.

    Tego już dla Zuzi za wiele.

    – Ja pierdolę! – daje wyraz swym uczuciom. Bliźniaczki tymczasem sięgają po bliźniacze penisy i idealnie zgranymi ruchami doprowadzają je do stanu pełnej używalności. Puszczają je i każą Zuzi oglądać takie sterczące.

    – Może teraz poznasz?

    I polewają z Zuzi. Wiedzą, że Zuzia nie ma szans.

    Lecz Zuzia się nie poddaje. Bierze te bliźniacze trzonki do ręki, najpierw osobno, później oba naraz. Pochyla się nad nimi, przyklęka, bawi się napletkiem, marszczy nosek obwąchując, w końcu liże je na przemian. A potem każe je sobie włożyć. Po kolei oczywiście.

    – Może poznam po tym, jak ruchają – mówi, puszczając do mnie oczko. Tom i Jerry biorą ją od tyłu, spoczywającą na czworakach, a ona głośno komentuje ich ruchy i równie głośno wzdycha, ale ja już wiem, że Zuzia wie, iż nie ma szans. A skoro tak…

    Zuzia ma szansę na dobrą zabawę. Mówiąc wprost – na dobre rżnięcie. I jej nie marnuje. Głośne westchnienia przechodzą w równie głośne pojękiwania. Robi się ciszej, gdy zaprasza Toma (lub Jerry’ego) od frontu. Klęczy teraz między nimi, a ich śliskie od piczych soczków i śliny chuje na wysuwają się na przemian z jej buzi i cipki, gdy się tak  kiwa  przód i w tył. A potem nieruchomieje. Bliźniacy szybko łapią rytm. Dwa penisy pogrążają się w jej pochwie i ustach coraz gwałtowniej, coraz głębiej, coraz brutalniej. Siodełko, w które wygięła grzbiet, by dźwignąć tyłek , pogłębia się za każdym razem, gdy bliźniacy dobijają. Tom i Jerry już się nie powstrzymują, nie są w stanie. Sperma zalewa Zuzię jednocześnie z obu stron. Krztusi się. Lecz bliźniacy nie wyjmują, pieprzą ją dalej, aż wypływającej jej z kącików ust spermie nie zacznie towarzyszyć  jęk orgazmu zdławiony wciąż tkwiącym w nich chujem. Dopiero wtedy z niej wyciągają. Spermie skapującej z brody towarzyszy teraz sperma wypływająca z ciemnej czeluści wciąż rozwartego ujścia pochwy, zbierająca się na zmierzwionych włosach łonowych i takoż skapująca na materac.

    Uznaję, że  to dobry moment, by przedstawi Zuzi nowych przybyszy.

    Gdy unosi głowę, widzi wokół siebie same nieznane cipki i kutasy. A gdy unosi ją wyżej – same nowe twarze. Zuzia szybko wstaje.      

    – Już myślałem, że Tidżeje urwą ci cycki, latały, jak szalone, jestem Tim – przedstawia się jeden z brodaczy, łapiąc ją za mokrą od spermy cipę.

    – Tak się witamy – wyjaśniam jej nasz rytuał. Zuzia szybko łapie o i chodzi i łapie Tima za mosznę. A potem Jona, Jacka, Lię – tę ostatnią oczywiście za cipę – i kolejne panienki Brodaczy, też za cipki. Staś się postarał i ściągnął tu całą ekipę poznaną w Grecji. Szkoda tylko, że bez żaglowca.

    Po całkowicie wydepilowanych kroczach Lii, Any, Gwen, Thei i Lisy przychodzi kolej na bardziej zróżnicowane pod tym względem Julkę, Janeczkę, poznane już wcześniej Majkę Natkę… Zwłaszcza Natkę.

    – Długie, co nie? – Szczerzy się  ta ostatnia, gdy Zuzia nie dowierzając dotykowi zagląda jej między nogi. I nie o długość skądinąd imponujących kłaków na piździe jej chodzi.

    – Chłopcy uwielbiają je zasysać, twierdzą, że łaskoczą w gardło – chwali się Natka, naciągając do granic możliwości te różowe frędzle. – Tobie też dam kiedyś spróbować.

    A potem, jako że Zuzia stoi tak z otwartą buzią, wpycha jej do tej buzi język i wylizuje resztki spermy. Nikt nie przebije Natki.

    * * *

    Maleńka wsuwa swą szczupłą łapkę w moją.

    – Chodź, przejdźmy się plażą. Tak tu pięknie. Taki romantyczny spacer, tylko ty i ja.

    Maleńka ma takie napady tkliwości i za to też ją kocham.

    – Popieścimy się w jakimś uroczym zakątku – dodaje – tylko ty i ja.

    * * *

    – Tato, to my się przejdziemy trochę, dobrze?

    – No nie wiem Jadwisiu, ta plaża i w ogóle…

    Wiśka ledwie powstrzymuje zgrzytanie zębów; nie lubi swojego imienia, a już to ulubione tatusiowe zdrobnienie…

    – Tatuśku, nie bądź taki, przecież wiem, czemu nas tu zabrałeś.

    Zemsta jest słodka,  choć grozi odmową. Nie mogła się jednak powstrzymać przed wbiciem ojcu szpili… a nawet dwóch.

    – Tylko nie tatuśku! No dobrze już, idźcie.

    Mama została w hotelu, leży i kwiczy, czerwona, jak prosiaczek. Dużo za dużo słońca wczoraj. A tata wymógłszy na dzieciach obietnicę, że nie przyznają się matce, w te pędy ruszył z nimi znów na S’Espardell. Na nagą plażę, na którą tak się mamusia oburzała. I jeszcze ten facet z tym wielkim… Może znów się na niego natknie. Wiśka rumieni się nagle, gdy dociera do niej dwuznaczność tego określenia.

    – O czy tak rozmyślasz?

    Przyłapana, rumieni się jeszcze bardziej. Choć przecież przed kuzynką, swoją najbliższą powierniczką nie ma żadnych tajemnic.

    – Myślałam o tym facecie, o którym ci opowiadałam, tym wiesz…

    – Z tym wielkim stojącym kutasem? – Magda zawsze była bardziej bezpośrednia no i odważniejsza w mowie. – No i?

    – Zastanawiałam się, jak by to było się na niego dziś natknąć. W tym drugim znaczeniu.

    Gdy do Magdy dociera to drugie znaczenie, wybucha śmiechem.

    – Ty zboczony świntuszku! Chciałabyś się natykać na tę jego pałę, wiem o tym.

    Wiśka ogląda się za siebie.

    – Chyba już dość daleko odeszłyśmy. To co? Ściągamy?

    – Nie zmieniaj tematu! I tak, ściągamy.

    Dłonie dziewcząt równocześnie sięgają do sznureczków na plecach. Nie są zbyt wstydliwe, dumnie obnoszą się ze swymi młodymi cycuszkami. Zresztą wokół pełno golasów. Jeśli się wyróżniają, to raczej tym, że są w majtkach. Na zdjęcie majtek chyba się nie odważą. Co do staników, umówiły się jeszcze wczoraj, gdy tylko się okazało, że mama Wiśki zostaje w hotelu, a ojciec poczuwszy wolność aż się rwie na nagą plażę.

    Do tego stopnia, że szybko uzgodnił to z dziewczętami. I z Tomkiem, ale Tomek rwał się tu nie mniej niż stary.

    I tak, jak Wiśka sądziła, pozwolił im się przejść. Opierał się tylko pro forma. Dzięki temu mógł się swobodnie poprzyglądać tym wszystkim nagim laskom. I Tomek też.

    – Dwa zbokole.

    – Kto niby?

    – A tak sobie tylko na głos myślałam.

    – Twój tata i Tomek, hehe.

    – Mówiłam ci, że mu stanął?

    – A tego akurat nie…

    – I to jeszcze jak! Wykręcała się potem, żeby matka nie zauważyła.

    – A ty oczywiście zauważyłaś.

    – Bo się przypadkiem w moją stronę wykręcał.

    – Jak ja żałuję, że mnie wczoraj z wami nie było… Mówiłaś, że ten facet puścił do ciebie oko. I trzymał ręce na tyłkach tych dziewczyn.

    – No, jak odchodzili, to złapał je w pasie. Ale szybko mu te ręce zjechały niżej.

    – Oglądałaś się za nimi.

    – No jasne.

    – I pewnie wspominałaś wieczorem, już w łóżku…

    – Eee… – Wiśka zdobywa się na odwagę i przyznaje, że tak. Niewiele ma tajemnic przed Magdą.

    – Hihi, ja też. Wyobrażałam sobie nas obie na ich miejscu. Idziemy plażą, całkiem nagie, jego ręce na naszych pośladkach, a jego kutas tak się majestatycznie kołysze…

    – Weź przestań, zaraz będę miała kisiel w majtkach!

    – …więc któraś z nas go przytrzymuje ręką, żeby się tak nie majtał po próżnicy. I też mam kisiel w majtkach.

    – O rany! – Wiśka gwałtownie przystaje.

    – Wiedziałam, że ci się spodoba.

    – Ja nie o tym. To on!

    – Ja pier…

    * * *

    Z przeciwka nadciągają jakieś dwie dziewczyny, obie bez staników. A właściwie ze stanikami, tyle że w ręku.

    – O! – mówię, gdy podchodzą bliżej.

    – Znasz je?

    – Jedną. I nie znam, tylko widziałem wcześniej, tyle że kompletnie ubraną. Ma fajny tyłek.

    Ona też mnie poznaje. Zatrzymuje się i odruchowo zasłania cycki. Obie zasłaniają. Puszczam do niej oko, jak za pierwszym razem, a ona znów się rumieni. I szepce coś do ucha tej drugiej. Ja też opowiadam pokrótce Ali o naszym pierwszym spotkaniu, o tekstylnej rodzice, moim wzwodzie i reakcji jej mamuśki.

    – Tym razem nie masz się czym pochwalić – Maleńka zerka na moje smętnie zwisające przyrodzenie. I marszczy czoło, prawie widzę kręcące się w środku trybki.

    – Chyba, że… – i przedstawia mi swój plan.

    – Jesteś zepsuta do szpiku kości!

    – Wiem (wie, że tylko żartuję). Ale co ci zależy? I tak masz co ruchać. Nic nie stracisz, jak się nie uda.

    – Fakt.

    – No to powodzenia – Maleńka macha do tamtych dziewczyn, odwraca się i odchodzi. A ja podchodzę.

    * * *

    – Cześć, dziewczyny!

    – Eee… dzień dobry!

    – Można dołączyć?

    – Ale pan w drugą stronę idzie.

    – To zawrócę.

    I zawracam. W ten sposób, że wciskam się między nie i obejmuję w pasie.

    – Co pan robi?!

    – Dołączam. I uśmiecham się do nich obu swym szczerym i niewinnym uśmiechem nr 1.

    – No to skoro jesteśmy dołączone…

    I ruszamy wzdłuż brzegu. Po chwili ręce nieznacznie mi się zsuwają. Ku krawędzi majteczek.

    – Wiem, co pan kombinuje, widziałam wczoraj, jak pan trzymał te dziewczyny! A właśnie, dzisiaj był pan z inną.

    – To zarzut? Znam dużo dziewczyn.

    – I dlaczego sobie poszła?

    – Stwierdziła, że mam tylko dwie ręce…

    – I obie oraz niżej!

    – Masz tam łaskotki? Bo się tak wiercisz.

    Tam – czyli w miejscu, gdzie pośladki zaczyna rozdzielać kuszący rowek. Wsuwam palce ciut głębiej. Przedstawiam się. One również.

    – Wisia.

    – Magda.

    – Koleżanki?

    – Kuzynki.

    – Bliskie?

    – Nie bardzo. Ale jesteśmy ze sobą blisko.

    – To dobrze, bo zamierzam zdjąć wam majteczki. Na tej nagiej plaży wyglądacie w nich wręcz nieprzyzwoicie przyzwoicie.

    – Ależ proszę pana!

    Nie wiem, czy to reakcja na moje dłonie, do połowy wsunięte w ich majtki, na mojego do połowy wzniesionego członka, czy też na moje słowa. Pewnie na to wszystko na raz.

    Przystaję i obracam je ku sobie. Przesuwam dłonie, dalej częściowo w ich majtkach, na biodra dziewczyn, później na dwa płaskie brzuszki. Oba drżące. W podnieceniu? Oczekiwaniu na coś? Postanawiam się przekonać. Pod opuszkami palców wyczuwam… a raczej nie wyczuwam ani śladu zarostu. O tym też postanawiam się przekonać. W końcu Ala powiedziała, że nic nie stracę. „ Najwyżej dostaniesz z liścia. Od jednej a potem od drugiej” – powiedziała. No to się zaraz przekonam.

    – Ile tu kisielku! – mówię, odchylając i ciągnąc w dół obie pary majtek. I rzeczywiście, ani śladu włosów. Przed oczyma mam dwie nagie cipki. Niczym dwa nagie miecze. Wąskie szparki z równie wąskimi wargami w środku. A wszystko pokryte śluzem, którego niteczki wyciągają się teraz do majtek.

    Reakcja dziewczyn mnie zadziwia, obie wybuchają krótkim nerwowym śmiechem. Skąd mam wiedzieć, że niedawno rozmawiały właśnie o kisielu w majtkach…

    Obie próbują przytrzymać przy tym majtki na pupach, ale jakoś tak bez przekonania.

    – To grzech ukrywać dwa najzgrabniejsze tyłeczki w okolicy.

    Ali już nie widać, więc mogę to powiedzieć z czystym sumieniem. Wiśka i Magda rozglądają się wokół, muszą przyznać mi rację. Ich opór słabnie.

    – Skoro i tak już pan widział nasze cipki…

    Szybko, żeby się nie rozmyśliły, zsuwam im majteczki. Schylają się po  nie.

    – Chyba nie zamierzacie ich tak nosić w rękach?

    Śmielsza z nich dwóch Magda zerka na mojego członka, już w pełnym wzwodzie.

    – Mam je powiesić na tym wieszaczku?

    – Kuszące, ale…

    – Co ludzie powiedzą?

    – Ludźmi, jak widzisz, się nie przejmuję. Zresztą są zajęci sobą, ot choćby ta parka.

    Ta parka pozwala sobie na wiele, dziewczęta kraśnieją na ten widok.

    – Chodzi mi o wygodę, po co to nosić, jak można gdzieś zostawić. Ot choćby pod tą skałką.

    Dziewczyny dają się przekonać, wędrujemy dalej, a dwa komplety bikini zostają za nami zakopane w piasku.

    Im dalej od przystani, tym mniej ludzi, właściwie mijamy tylko od czasu do czasu jakieś pary. Ale oni nie zwracają na nas większej uwagi, nie po to odeszli tak daleko, by przyglądać się innym, zajęci są sobą. Tak, jak ja zajęty jestem Magdą i Wiśką. Już bez skrępowania gładzę i uciskam te boskie tyłeczki a ich właścicielki nie protestują. Co więcej, dowiaduje się ciekawych rzeczy…

    – Z ciebie, to jakiś prorok – odzywa się nagle Wiśka. Magda tylko się rumieni.

    – O co chodzi?

    – Niech ona panu powie.

    Magda trochę się wzbrania, nazywa kuzynkę zdrajczynią, ale w końcu wyjawia, co rzeczona zdrajczyni miała na myśli. Od tego wyjawiania znów  mi się podnosi i kołysze majestatycznie w takt naszych kroków.

    – To która go przytrzyma?

    Śmieję się wraz z nimi na widok dwóch rąk sięgających zgodnie po mojego członka.

    – Podejdźmy jeszcze kawałek, tam już chyba jest całkiem pusta plaża – mówię, gdy zaciskają się na nim dwie szczupłe dłonie. Miejsca jest dość…

    Idą chętnie. A przecież wiedzą, czym to się skończy.

    Wreszcie przystajemy, wokół jak okiem sięgnąć, tylko morze, piasek i skały. Kładę się na tym piasku, przytrzymuję kutasa w pionie.

    – Skoro już się na mnie natknęłyście, to teraz się natykajcie.

    – Tak od razu?

    – Przecież jesteście obie gotowe, wręcz kapie wam z cipek.

    Jeszcze się wahają, nie mogą zdecydować, która pierwsza…

    – Bo my pierwszy raz tak… we dwie. I nie wiemy…

    Widzę, że w ten sposób nic nie osiągnę.

    – Zrobimy tak: starsza z was kuca nad kutasem, druga nad głową. Potem zmiana. I żebyście były twarzami do siebie. Pasuje?

    Tylko się uśmiechają. Potem Magda przymierza się do penisa, a pizda Wiśki zawisa nad moją twarzą.

    Uch! Magda nasuwa się na mnie cipką. Jest ciasna ale taka śliska, że nie ma z tym żadnego problemu. Dziewczyna poprawia trochę pozycję i zaczyna miarowo kiwać tyłkiem, wzdychając do taktu. Ściągam wypięty nade mną tyłek Wisi niżej i wyciągam język. Wiśka piszczy.

    – Oj! Co pan robi?

    – Likwiduje wyciek.

    Kisielek dotarł aż tutaj. Wylizuję go najpierw z dziewczęcego odbytu, dopiero potem sięgam do źródełka. Robię jej klasyczną patelnię z klasycznym zakończeniem.

    – Cicha to ty nie jesteś – mówię, gdy Wiśka dochodzi z moim językiem na łechtaczce. Próbuje uciec, ale trzymam ją mocno. Aż uznaję, że czas na zmianę. Magda też nieźle sobie radzi, ujeżdża mnie coraz szybciej i najwyraźniej nie ma zamiaru odstępować mego penisa kuzynce. Trudno, wstrzymuję się, jak mogę, nie chcę sprawić zawodu Wiśce.

    Kolejny krzyk obwieszcza morzu, plaży i skałom, tudzież jej kuzynce i mnie niegodnemu, że dziewczyna ma orgazm. Czas ją wziąć na język.

    A Wiśka niech mnie dokończy cipką.

    Dziewczyna się stara, ale ja naprawdę jestem zmęczony, pieprzę od samego rana. Potrzeba mi dodatkowej podniety.

    – Całujcie się, dziewczyny, tak z języczkiem.

    – Ależ proszę pana!

    – Nie mówcie, że tego nie próbowałyście, bo i tak nie uwierzę.

    Widok liżących się kuzynek, dodatkowo, już z własnej inicjatywy pieszczących sobie cycki, pomaga. Spuszczam się wreszcie. Dobrze, że w cipce, bo byłby wstyd. Gdy Wiśka dźwiga tyłek, niewiele z niej wypływa. Ale ona nie zwraca na to uwagi, właśnie znów doszła. Magda też chce drugiego orgazmu. Pomagamy jej z Wiśką, jak umiemy i w końcu szczytuje. Z moim językiem wwiercającym się w jej tylną dziurkę i palcem kuzynki na łechtaczce.

    – Teraz jest sprawiedliwie – wzdycha ochłonąwszy.

    * * *

    Stoimy po kolana w wodzie, biorę te śliskie, zgrzane i nabrzmiałe od intensywnego używania pizdy w dłonie; w sumie pierwszy raz. Całuję się z Wiśka i Magdą, też pierwszy raz.

    – Wszystko na odwrót.

    – No właśnie – dodaje Wiśka. – Najpierw powinieneś nas całować i popieścić, a potem wy…

    – Wyruchać?

    Kiwa głową.

    – I wreszcie jesteśmy na „ty”.

    – A rzeczywiście. Odprowadzisz nas teraz?

    – Jasne. Ale mam nadzieję, że jeszcze się spotkamy.

    – Jasne!

    Ale potem smutnieją.

    – Jej mamuśka nas nie puści samopas. Ojciec, to co innego.

    Zwracam się do Wiśki:

    – A pod opieką twojego brata? Wyglądał mi na pełnoletniego. Jutro impreza w Amnesii…

    – To ta dyskoteka! Oj jakbym chciała! Z bratem może by się dało… Ale z BRATEM?!

    – Spokojnie, nie będzie przeszkadzał. Podobał się Zuzi i Febe, no, tamtym wczorajszym dziewczynom. Z chęcią go zagospodarują.

    – W TEN sposób?

    – A jak sądzicie?

    – Możemy mu to powiedzieć? Jak się dowie, poruszy niebo i ziemię.

    – Możecie, możecie…

    * * *

    Docieramy do miejsca ukrycia majtek i staników. Dziewczyny płuczą je z piasku i zakładają na siebie.

    – Szkoda… I szkoda, że nie są skromniejsze.

    – Uważasz, że są nieskromne? – dziewczęta okręcają się wokół siebie – mamusia wybierała.

    – Skromniejsze w nieskromnym znaczeniu tego słowa – precyzuję. Na przykład z tyłu wystarczyły by same tasiemki.

    – Przecież są tasiemki – Wiśka sięga sobie do tasiemek dopiero co zawiązanego stanika.

    – On mówi o tasiemce w dupie, głupia! Te majtasy zakrywają nam całe tyłki.

    – Mamusia wybierała – powtarza tylko Wiśka, cała czerwona.

    – Ludzie są jednak dziwni… – stwierdzam pozornie bez związku. Magda unosi brwi, więc tłumaczę:

    – Spójrz na swoją kuzynkę, nic co jej dziś uczyniłem, aż tak jej nie zawstydziło…

    – Hahaha, czasem łatwiej dać dupy, niż ciała.

    – No już zejdźcie ze mnie oboje!

    – Żeby zejść, trzeba najpierw wejść. Postarajcie się dotrzeć na dyskotekę, gwarantuje dużo wrażeń.

    – Kisiel w majtkach?

    – No, ba! Ale długo w nich nie zostaniecie.

    – Na to liczymy.

    * * *

    Facet jeszcze je całuje na pożegnanie, odwraca się i odchodzi. Magda patrzy zdziwiona na wciąż milczącą Wiśkę.

    – Naprawdę to powiedziałam?

    – Przecież tego chcemy, prawda?

    – Chciałabym, żeby już było jutro…

    – Ale mamy wspólny pokój, prawda?

    – Eeee… Ty świntucho!

    Ale Magdzie, gdy to mówi, oczy się śmieją. Myśl o czekających ją dzisiejszej nocy figlach z kuzynką sprawia, że znów ma kisiel w majtkach.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Maciej Wijejski

    *     Rozdział 36 Joanna i bliźniacy

    **    Rozdział 13 Podwózka

    ***   Rozdział 9 Tom lub Jerry

    **** Rozdział 16 Bliźniaczki

  • Moja codziennosc z A.

    Przez zasłonięte okno do pokoju wpada jedynie smuga jasnego światła. W półmroku podchodzę do łóżka, staram się zachować ciszę, by nie obudzić za wcześnie śpiącego chłopaka. Zwinięta kołdra okrywa mu stopy, jedną rękę ma pod głową, druga spoczywa na jego piersi. Ma na sobie jedynie ciemne bokserki, pod którymi rysyje się spora wypukłość. Uśmiecham się sama do siebie i szybko postanawiam się rozebrać. Granatowa koszula w momencie ląduje na panelach, zaraz dołączają do niej czarne rurki i skarpetki. Pozostała na mnie jedynie czarna, bardzo seksowna, koronkowa bielizna. Przygryzając wargę poprawiam spadające ramiączko i powoli wdrapuję się na łóżko. Delikatnie przytulam się do boku ukochanego i lekko głaskam go po policzku.

    – Dzień dobry śpiochu. – Szeptam i składam delikatny pocałunek na jego miękkich wargach.

    – Mmm… – Mruczy i odwraca się na bok, obejmując mnie jedną ręką. Ciężko podnosi powiekę i zerka na mnie piwnym okiem. – Co Ty tu robisz, skarbie? – Pyta z uśmiechem, a jego dłoń zjeżdża aż na mój pośladek, który ściska lekko, a następnie sunie niżej, by chwycić mnie za kolano i narzucić moją lewą nogę na swoje biodro.

    – Przyjechałam wcześniej, bo już nie mogłam wytrzymać. – Odpowiadam ze śmiechem. – Stęskniłam się…

    – Nie tylko Ty, uwierz mi. – Jego ciepła dłoń wędruje mozolnie po moim ciele, przez pośladek, poprzez talię, aż do piersi i z powrotem. – Myślałem, że pośpię, ale chyba mi to nie wyjdzie.

    – Przeszkadza Ci to? – Pytam przysuwając się bliżej i lekko muskając jego usta. – Zazwyczaj nie narzekasz.

    – Nie mam zamiaru narzekać, kochana.

    Szybko odwraca mnie na plecy, a sam zawisa nad moim ciałem całkowicie już rozbudzony. Jego wygłodniały wzrok omiota moje ciało, a mi w momencie robi się gorąco. Uśmiecham się do niego zachęcająco i wplatam dłonie w jego włosy. Chłopak nie zastanawia się długo. Jego pocałunki z powolnych i delikatnych stają się coraz bardziej zachłanne, jego dotyk odważniejszy. Sama nie chcąc czekać, zsuwam jego bokserki, które po chwili lądują obok moich ubrań. Jego prącie jest już w pełni gotowe. Wielki i nabrzmiały członek muska moje krocze lekko łaskocząc. Przygryzam jego wargę i przyciskam jego mocne ciało do swojego. 

    – Chcę Cię. – Mruczę wprost w jego usta, a moja dłoń delikatnie oplata jego przyrodzenie. – Teraz.

    W odpowiedzi otrzymuję jedynie porozumiewawcze mrugnięcie. Jego gorące wargi przenoszą się na moją szyję i zaczynają po niej błądzić, mój oddech przyspiesza coraz bardziej, a serce niemal wyrywa się z piersi. Jego wprawne palce odsuwają na bok moją bieliznę i powolnie zagłębiają się w mój środek. Mimowolnie wyginam się w łuk i wydaję z siebie pojedyncze jęknięcie. Druga z jego dłoni odsuwa materiał stanika i obejmuje moją pełną pierś. Nie chcąc być dłużna, zaczynam powoli poruszać ręką po jego penisie, na co ukochany reaguje cichym mruknięciem. Przez chwilę pieścimy się wzajemnie, lecz pragnienie połączenia nie daje nam zbyt długo czekać. Niemal wariuję, kiedy w końcu zaczyna się we mnie zanurzać. Jedno szybkie pchnięcie i już jest we mnie. Jak zwykle, jego dłonie wsuwają się pod moje pośladki, znajdując miejsce między materiałem satynowych majtek, a mym ciałem i unieruchamiają mnie w miejscu. Mocne pchnięcia jego bioder powodują coraz to częstsze jęki wydobywające się z moich ust. Jego wargi niespokojnie wędrują pomiędzy moimi, a moją szyją, pozostawiając na niej mokre ślady. Wbijm paznokcie w jego plecy i przesuwam dłońmi po jego umięśnionych plecach.

    Nagle ukochany nieruchomieje, co doprowadza mnie niemal do wybuchu. Wprawnie zamieniamy się miejscami i teraz to ja jestem na górze. Sięgam do zapięcia stanika i zrzucam go z siebie. Po uwolnieniu piersi wpijam się w jego wargi, a ręką naprowadzam członek znów w odpowienie miejsce. Powoli opuszczam się na niego, czując jak wypełnia mnie do końca. Zaczynam się poruszać dokładnie, delikatnie, nie spiesząc się. Nasze wargi łączą się w tańcu, języki wirują wspólnie. Jego dłonie pieszczą moje sutki, co nakręca mnie coraz bardziej. Moje ruchy stają się szybsze, nasze ciała obijają się o siebie coraz mocniej, kiedy to jego biodra dołączają do moich. Charakterystyczne mlaśnięcia raz po raz wypełniają pokój, a my musimy się od siebie oderwać, bo brak nam tchu. Jego dłonie przytrzymują mnie w miejscu i to on zaczyna nadawać tempo. Coraz szybciej i szybciej wbija się we mnie i czuję, że koniec jest już blisko. Nie kontrolując się już zupełnie, jęczę w jego ucho, a ręką ciągnę go za włosy. Drugą dłonią zjeżdżam niżej i zaczynam szybko pieścić się po łechtaczce. Daje to niemal natychmiastowy efekt. Ostatnie wbicie i czuję, jak do mojego wnętrza wlewa się gorąca sperma. Jego ruchy napędzają moję i także szczytuję, co nadaje mu jeszcze większych doznań. Próbując uspokoić oddech, zerkam na niego w końcu. Jego roześmiane oczy odnajdują moje, dłonią gładzi mój policzek. Nachylam się nad nim i daję mu szybkiego buziaka.

    – Kocham Cię. – Mówię z radością.

    – A ja Ciebie, mała. 

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    BlackLady

    No to zostawiam Was z takim czymś. Uchylam Wam rąbka tajemnicy z mojego życia. 

    Pisałam pierwszy raz po dłuższej przerwie, także za błędy bardzo przepraszam. 🙂

    Zachęcam do komentowania, to da mi większego kopa do działania. Do następnego Zboczuszki! ;*

  • Wspomnienia z dziecinstwa – ferie cz.2

    Następnego dnia nie robiliśmy nic konkretnego, gdyż mama miała urlop i nie mieliśmy wolnej chaty. A jeszcze następnego z samego rana przyszła do nas moja ciocia. Nic nie wiedziałem o wizycie i byłem przybity bo dziś chciałem pobawić się z kuzynką.

     – Cześć dzieciaki, a co to? Nie pościelone? Chyba nie masz zamiaru jeszcze spać? Akurat spanie to było wykluczone już dawno. Ja nie miałem założonych slipek tylko standardowo spodenki, a Monia założyła majtki ukradkiem dopiero, jak weszła ciotka bo miała krótką spódniczkę.

     – Nie ciociu, już ścielę. A ciocia co tak rano nas odwiedza? – zwinąłem pościel w rulon i wrzuciłem do pojemnika.

     – Twoja mama mnie poprosiła żebym ugotowała obiad bo wróci z ojcem później, ale ja po południu mam spotkanie, więc przygotuję wcześniej, a wy sobie odgrzejecie dobrze? – Yhmm – bąknąłem bo wiedziałem że szybko nie pójdzie.

     – Co u was tak zimno, grzejniki nie grzeją?

     – Grzeją, tylko mama przed wyjściem wietrzy bo jej gorąco. – No tak, zawsze była gorąca – szepnęła ciotka.

     – Co ciociu? – Nic. A ty się nie przeziębisz? Taki rozgolaszony chodzisz jakby było lato. Załóż coś, bo będziesz chory.

      – Mnie jest trochę chłodno, możesz wyjąć koc? – wtrąciła się Monika. Siedzieliśmy na tapczanie więc podniosłem się i wyciągnąłem koc z szafy.

     – Siadaj koło mnie to będzie mi cieplej – powiedziała i oparła stopy o brzeg. Widziałem już wcześniej te ogniki w oczach – wiedziałem że coś się szykuje. Usiadłem opierając się o ścianę i jak Monia podciągnąłem do siebie nogi. Nasze kolana sterczały do góry i kiedy przykryłem nas kocem stworzył się parawan. Ciotka zajęta była przy blacie kuchennym i nie zwracała na nas uwagi.

      – Poczytamy książkę? – zapytała kuzynka.

     – O! Jaka mądra dziewczyna – musiała pouczać ciotka – a nie tylko w kółko telewizja. – Spoko, a którą? – Z “tygrysem”.

     – Okej. Nad nami była półka więc wyciągnąłem rękę i złapałem pierwszą lepszą. Ojciec miał cała serię.

     – Trzymaj po środku żebyśmy razem widzieli – powiedziała i przylgnęła do mnie. Oparłem książkę o swoje kolano otwierając na pierwszej stronie. Monika położyła głowę na moim ramieniu i patrzyła w książkę. Wiedziałem że nie czyta, bo nie lubiła książek z “tygrysem”. Była to tematyka dla chłopców. Po chwili opuściła nogę od mojej strony, a ja wpatrzony w książkę zastanawiałem się co szykuje. Wtem dostałem boksa w żebra pod kocem. Spojrzałem zdziwiony, a ona podnosząc lekko koc skierowała wzrok na dół i na mnie. Zajrzałem pod niego i szybko skierowałem wzrok na ciotkę. Niczego nie podejrzewając krążyła przy blacie. Monika miała spódniczkę  podciągniętą do góry, a majtki przesunięte tak, że przylegały do uda podniesionej nogi. Wargi sromowe były odsłonięte, a spomiędzy nich zaczęła wyglądać łechtaczka. Oczywiście mój członek nie był jej dłużny. Teraz ja uniosłem koc i pokazałem jej piękny namiot z moich spodenek. Zaśmiała się bezgłośnie i włożyła mi pod nie rękę. Złapała za nasadę i zaczęła zsuwać skórkę. Ja swoją położyłem jej na cipce, zjeżdżając palcami do szparki. Była już mokra, więc tradycyjnie roztarłem śluz po łechtaczce i zacząłem głaskać. Pisałem już o tym, że “zabawa” przy kimś dawała nam więcej frajdy? Nie wiem dlaczego potęgowało to doznania. Kiedy byliśmy w środku zabawy nagle usłyszałem:

     – A jak tam w szkole, pozaliczałeś wszystko przed feriami? – ciotka musiała mnie przesłuchać. – Yyy..tak ciociu… w porządku – odpowiedziałem z trudem.

     – A co ty masz chrypę? – spojrzała na mnie – Jesteś cały czerwony, masz gorączkę? Pokaż no głowę!

     – Nie!!! Ciociu!! Nic mi nie jest, naprawdę! – ale ta już leciała wycierając ręce w ściereczkę. Wyciągnąłem rękę spod koca, ale Monia nadal trzymała penisa tylko go nie pieściła. Ciotka podeszła i położyła mi rękę na czole.

     – Jesteś rozpalony, ojoj żebyś tylko nie rozchorował się w ferie! Zrobię ci herbatę! – poleciała z powrotem. Spojrzałem na Monikę, która trzęsła się ze śmiechu i znów zaczęła pieszczoty, a ja pokiwałem tylko z przestrogą głową. Złapała mnie za rękę i położyła sobie na cipce. Po paru minutach zacisnęła nogi i poczułem jej skurcze. Kiedy ja zacząłem tryskać, ciotka właśnie zalewała herbatę. A ja zalałem sobie całe jądra, uda i rękę kuzynki. Wytarła ją w moje spodenki, które i tak były przesiąknięte nasieniem.

    – No, chodź do stołu i pij póki gorąca – powiedziała ciotka. – Tak, tak, idź bo zaraz wystygnie – dodała Monia nie mogąc powstrzymać śmiechu.

    No i co powiem ciotce? Że się zesikałem? – Za chwilę tylko…doczytam  stronę do końca. Jak ciotka się odkręciła zerwałem się na nogi i popędziłem do łazienki. Ściągnąłem spodnie z suszarki i szybko się przebrałem. Upiekło mi się, ale przysiągłem sobie że odpłacę kiedyś kuzynce tym samym.  Po wyjściu ciotki zostaliśmy wreszcie sami. Mimo wytrysku nadal miałem ochotę na zabawę.

     – Pamiętasz co mi obiecałaś? – przeszedłem od razu do rzeczy. – Yhmm. – No to chodź. Podszedłem do tapczanu, rozłożyłem koc i zacząłem się rozbierać. Golutki położyłem się na boku podpierając głowę ręką i patrzyłem jak rozbiera się Monika. Podniecało mnie samo patrzenie jak majteczki zsuwają się po pupci, udach, łydkach i lądują na podłodze. Naga podeszła do mnie, a ja przekręciłem się na plecy żeby miała lepszy dostęp. Uklękła przy łóżku, wzięła członka do ręki i postawiła go do pionu. Chwilę pomasowała po czym nachyliła się i włożyła go do buzi. Zrobiło mi się ciepło w główkę i tak mięciutko jakby ktoś go okrył watą. Wyjęła go i włożyła, ale nie robiło to na mnie jakiegoś dużego wrażenia. Było fajnie ale nie super fajnie. Monika to zobaczyła bo zmieniła pieszczoty. Przede wszystkim ściągnęła skórkę, która była do tej pory naciągnięta i ponownie włożyła w usta. Teraz odczułem to inaczej. W dodatku w buzi zaczęła dotykać go językiem, najpierw na czubku a potem przejechała po obrzeżu główki.

     – Ach! – wyrwało mi się pierwszy raz podczas naszych zabaw. Spojrzała na mnie wyjmując go z ust, a następnie wysunęła język i przejechała nim po kapeluszu.

     – Mmmm! – drugi raz wystękałem a Monia uśmiechnęła się. Ściągnęła skórę mocniej aż główka naprężyła się i zaczęła jeździć wargami i językiem po różowej końcówce. Czegoś takiego nie czułem nigdy wcześniej. Super extra fajnie to za mało powiedziane. Drżałem pod dotykiem jej ust i języka jak ona. Wyczuła, że jestem ogromnie podniecony i powiedziała:

     – Tylko mów jak będziesz tryskał, nie chcę się utopić – zaśmiała się i wróciła do pieszczot. Czas się dla mnie zatrzymał. Nie wiem ile tak wytrzymałem (pewnie parę sekund), kiedy poczułem falę gorąca skupiającą się na moim kroczu.

     – Już!!! – ledwo wydobyłem z siebie głos. Monika uniosła głowę trzymając członka w pionie. Pierwszy strzał poleciał gdzieś na metr w górę albo wyżej. Drugi trochę niżej, ale gruba nić nasienia nie miała końca. Spadając ochlapała mi klatę i brzuch aż do członka. Następne wytryski moczyły wszystko wokół. Monia wpatrywała się w tą fontannę zafascynowana, a kiedy przestało wreszcie tryskać zrobiła coś, czego się nie spodziewałem. Pochyliła się i zaczęła go pieścić. Był cały w spermie i widziałem nitki śluzu ciągnące się za jej językiem i wargami. Włożyła go nawet do buzi co spowodowało u mnie drgawki, bo łepek był tak wrażliwy jak nigdy dotąd. A może był, tylko nikt go wcześniej nie całował. Po jakimś czasie kuzynka podniosła głowę, a moim oczom ukazały się usta całe pokryte nasieniem.

     – Jak smakuje? – spytałem zaciekawiony.

     – Jak? Dziwnie – odpowiedziała – ale nie jest obrzydliwe jak myślałam wcześniej, zresztą…zgarnęła palcem trochę śluzu z mojego brzucha i podsunęła mi do ust. Zawahałem się przez chwilę, ale oblizałem palec Moniki. Rzeczywiście smak był dziwny, trochę słony.

     – Ja chyba wolę smak śluzu z twojej cipki. – No to na co czekasz? – zapytała z szelmowskim uśmiechem. Wytarłem się kocem i zrobiłem miejsce dla niej. Znalazła suche miejsce, położyła się na plecach unosząc nogi i rozłożyła je na boki.

     – Słuchaj, dlaczego tak głośno jęczałaś jak ci poprzednio całowałem? – spytałem sadowiąc się pośrodku. – Nie wiem, nie mogłam ciszej.

     – To zakryj usta, bo sąsiedzi usłyszą i będzie draka. Zachichotała i kiwnęła głową. Opuszczając głowę potarłem niechcący udo policzkiem, a ona zadrżała. Patrzyłem też na łechtaczkę która się czerwieniła. Nie odrywając wzroku przyłożyłem usta do uda tuż przy cipce. Znów zmieniała delikatnie kolor powiększając się przy tym. Oddech Moni też się pogłębił więc zrozumiałem, że jest więcej miejsc na jej ciele które są kluczowe w zabawie. Zacząłem jeździć językiem wokół cipki nie dotykając fałdki, która zrobiła się bordowa i wyszła spomiędzy warg. Kuzynka unosiła pupcię do góry, a ze szparki wydobywał się płyn. Rozchyliłem usta i zacząłem przyciskać do niej język. O dziwo szparka otworzyła się pozwalając wejść koniuszkowi mojego języka do środka. – Och – wyszeptała Monika, a ja wkładałem tam język sycąc się jej smakiem. Ciemnoczerwona łechtaczka była już ogromna. Odczepiłem się od dziurki, by wreszcie ją polizać.

     Aaaach! Aaach! Aaaach! – zaczęła głośno jęczeć. Skierowałem wzrok do góry, a ona zakryła usta rękami. Leżałem na brzuchu przyciskając boleśnie sterczącego już od dłuższego czasu członka. Nie mogąc wytrzymać przekręciłem się na bok, trzymając nadal usta na cipce i zacząłem się pieścić. Nie uszło to uwagi Moni – która przechyliła głowę na bok – patrzyła na moje ruchy.

     – Wiem! – krzyknęła, a ja zbity z tropu uniosłem głowę do góry.

     – Połóż się odwrotnie – powiedziała zdyszana przesuwając się pod ścianę i kładąc na boku.Jedną nogę zgięła w kolanie i uniosła do góry. Nie rozumiałem o co jej chodzi, więc położyłem się obok twarzą w twarz.

     – Nie tak głupolu, głową do dołu – zachichotała. Przekręciłem się na drugi bok i teraz miałem jej kolano przy twarzy. Westchnęła z niecierpliwością i zsunęła się niżej aż miałem lśniącą od śluzu i mojej śliny cipkę przed oczami. Spojrzałem wzdłuż naszych ciał i dopiero załapałem o co jej chodzi. Miała głowę na wysokości mojego krocza. Wzięła zaraz penisa do ręki ściągając skórkę do samego dołu.

     – Aa, aha, no tak! – szepnąłem zdziwiony, dlaczego ja na to nie wpadłem. Monika tymczasem już włożyła go sobie do buzi łaskocząc językiem. Patrzyłem zauroczony, ale ona drugą ręką skierowała moją głowę między swoje nogi. Doznania były niesamowite. Wzrok pałał się błyszczącą cipką, zapach i smak był cudowny i do tego jej języczek na główce. Ale teraz to ona pierwsza zaczęła się wić. Gdy poczułem pierwsze drgawki jej ciała przycisnąłem usta do łechtaczki liżąc ją szybko, jednocześnie przełożyłem rękę nad jej nogą i złapałem za pośladek. Jęczała, ale nie wyciągała członka z ust. Zacisnęła uda na mojej głowie rzucając tyłkiem na boki. Wtedy poczułem że się zbliża wytrysk. Spanikowałem, chciałem uprzedzić Monikę i starałem się wyciągnąć głowę – ale gdzie tam – trzymała mi ją jak w imadle. Złapałem ją za ramię potrząsając raz i drugi, jednocześnie starając się wyciągnąć siusiaka z jej ust. Strzepnęła rękę ze swojego ramienia i nawet wsunęła go głębiej. Liżąc bez oddechu cipkę trysnąłem jej w ustach. Raz, drugi, trzeci, strzelałem bez odpoczynku, a w oczach pojawiło mi się tysiące gwiazd. Nasze ciała splotły się w jakichś szalonych konwulsjach, które nie chciały ustać. Połykałem jej śluz, rozcierałem na twarzy, lizałem całe krocze nawet odbyt. Nic nie miało w tej chwili znaczenia. Nawet jakby weszli teraz rodzice nadal bym to robił.

    Nie wiem ile to trwało, straciłem poczucie czasu, wreszcie Monia uwolniła moją głowę przekręcając się na plecy i oddychając tak jakby przebiegła maraton. Ja przyłożyłem policzek do jej mokrego łona oddychając podobnie i chciałem by ta chwila nigdy się nie kończyła. Leżąc tak skierowałem wzrok na moją małą blondyneczkę. Miała zamknięte oczy, a usta i brodę mokrą od nasienia. Uniosła głowę i uśmiechnęła się do mnie promiennie.

     – Ale fajnie! – westchnęła – to dopiero zabawa. Patrzyła na mojego fiutka który opadł całkowicie i skurczony leżał sobie na jądrach.

     – Wszystko połknęłaś? – zapytałem zaciekawiony. – Coś ty, nie zdążyłam – zaśmiała się pokazując koc obok siebie. Rzeczywiście, pokaźna plama zdążyła już wsiąknąć.

    – Nie widziałeś? – Widziałbym gdybyś nie miażdżyła mi głowy udami. – Kiedyś mnie udusisz. Zaśmialiśmy się z siebie oboje.

    – Zresztą w tym czasie ja piłem twój litrami. – Aha, na pewno! Szkoda że nie zalałam sąsiadów – śmiała się. – Nie wierzysz? Zobacz – pokazałem jej koc obok cipki. Duża plama lśniła trochę dalej, dlatego że leżała wcześniej na boku i śluz spływał jej po udzie. Wyciągnęła szyję żeby porównać plamy.

     – To wszystko moje? – zapytała z niedowierzaniem. – A czyje? Przecież mi trzymałaś cały czas w ustach, więc ja tu nie trysnąłem.

     – O rety! Ale jazda – chichotała. Opuściła głowę, więc ja też położyłem swoją na jej wzgórku i leżeliśmy tak ciesząc się chwilą.

         Wtem otrzeźwił nas dzwonek do drzwi. Spojrzeliśmy na siebie wyczekując. Jeden dzwonek to tylko ze spółdzielni albo wodociągów z jakąś informacją. Nigdy nie dzwonią drugi raz bo im się nie chce, przysyłają później list. DRRRRRR!!! – Holender! Drugi raz! – Rodzice!!! Ale dlaczego tak wcześnie – zerwaliśmy się z tapczanu – powinni być jeszcze w pracy. Ubieraliśmy się w pośpiechu wiedząc, że mama lub tata zaraz wyciągną klucz. Nie mogąc znaleźć spodenek, złapałem w pośpiechu spodnie i przyciąłem sobie suwakiem siurka.

     – AAAAŁ!!! – krzyknąłem przestraszając Monikę, która zarzuciła tylko spódniczkę i bluzkę a majtki wcisnęła pod koc. Zapiąłem wreszcie suwak i podbiegłem do drzwi. – Już otwieram! – krzyknąłem, przekręcając zamek. Otworzyłem drzwi przestraszony i… szlag mnie trafił!

    W progu stała Aneta, sąsiadka z góry, dwa lata starsza ode mnie. Chodziliśmy do tej samej szkoły. Coś miała do mnie, bo często zaczepiała mnie w szkole. Nawet inne dziewczyny to zauważyły, bo przechodząc koło nas gwizdały i puszczały oczko, a chłopaki się śmiali. Wstydziłem się wtedy strasznie i jak widziałem ją na przerwie, to szybko zmieniałem kierunek żeby nie wpadła na mnie. Wkurzała mnie bo przekonała moją mamę, żebym pomagał jej w matematyce. Że niby ja to orzeł, a ona noga z matmy. I nieraz, zamiast grać w piłę z chłopakami, siedziałem z nią nad zadaniami. Poza tym mi podobały się blondynki, a ona miała kruczoczarne loki opadające aż na piersi. Piersi. No właśnie. Nigdy nie przyglądałem jej się pod tym kątem. Była o wiele bardziej rozwinięta od Moniki. Miała na sobie biały podkoszulek przez który prześwitywał staniczek. Jej piersi sterczały jakby włożyła tam dwa duże jabłka. Biodra okrągłe, odstająca pupa i te piersi – poczułem pierwsze motylki w brzuchu. Uśmiechnęła się szeroko, spoglądając przez moje ramię. Dostrzegła Monikę siedzącą przy stole i jej uśmiech przygasł. Znały się z podwórka, ale nie były przyjaciółkami.

     – Cześć Wam! – rzuciła, wchodząc do mieszkania jak do siebie. Chwilę stałem nie wiedząc co robić dalej.

    – Cześć – zamykając drzwi ruszyłem za nią. – Co się tak wydzierasz, Monika chciała cię zgwałcić? – roześmiała się na głos i usiadła na tapczanie. Odchyliła się do tyłu opierając ręce na kocu.

     – Ojej! Jak tu mokro! Co to?? Zakryłem usta ręką, żeby się nie roześmiać w głos i chrząknąłem. – Jestem przeziębiony i strasznie się pocę – odpowiedziałem szybko pokasłując. Monia odkręciła głowę i chichotała, a ja od razu zmieniłem temat.

     – Po co przyszłaś? – A wiesz, pomyślałam że moglibyśmy poćwiczyć ułamki – zawiesiła głos.

     – Tak, w ferie, ty chyba szalona jesteś – walnąłem.

     – Pomyślałam że się nudzisz, wiem że twoi starzy są w pracy tak jak moi, moglibyśmy pójść do mnie posłuchać muzyki. Nie chce mi się samej siedzieć na chacie. Spojrzałem na Monikę która była wściekła. Wyczułem, że między nimi jest jakieś napięcie, jakby rywalizacja.

     – Nie nudzi się! – wtrąciła kuzynka ze złością. – Oo, to dziecko już mówi! – powiedziała – długo będziesz jeszcze ją niańczył?

     – Nie pękaj, potrafię o siebie zadbać. Ja nie chodzę po obcych domach i nie włażę na siłę jak szmata – wysyczała Monika. Spochmurniały obydwie patrząc na siebie z nienawiścią.

     – Źle się czuję, nie wychodzę dziś nigdzie – chciałem rozładować napięcie. – Yhmm – chrząknęła Aneta rozglądając się po mieszkaniu. Jej rodzice byli bogatsi, ona miała własny pokój, rodzice sypialnie i duży salon. Nam w jednym pokoju było naprawdę ciasno.

     – Jeśli rodzice śpią tam, to wy musicie spać razem na tapczanie? – domyśliła się. – I co z tego?! – nie odpuszczała wściekła kuzynka.

     – Pewnie jak śpi to go w nocy całujesz, z języczkiem ha ha – próbowała się odgryźć Aneta.

     – Tak! Z dwoma! A ja w tej chwili pomyślałem, że jeśli łechtaczkę policzyć jako języczek, to rzeczywiście całowała mnie dwoma. Rozśmieszyło mnie to. “Jejku – pomyślałem – żeby ona wiedziała gdzie i jak mnie całuje Monika, szczęka opadłaby jej na podłogę.”

     – Dobra, lecę, a ty jak będziesz się nudził, wiesz gdzie mieszkam. Narazie! – No narka – odpowiedziałem. Zakręciła odstającym tyłkiem i wyszła.

     – Co ty tak na nią naskoczyłaś? – zapytałem od razu jak trzasnęły drzwi.

     – Wkurza mnie i tyle. Te jej westchnienia, spojrzenia, głupie uśmieszki.

     – Nic do ciebie nie mówiła, dopóki nie prychnęłaś na nią.

     – A ty jeszcze będziesz ją bronił?! To idź do tej swojej Anetki i się z nią “baw”! – ze łzami w oczach odwróciła się i weszła do łazienki. Poszedłem za nią, ale trzasnęła mi drzwiami przed nosem.

      – Zwariowałaś?! O co ci chodzi? Słyszałem jak cichutko szlochała i zrobiło mi się przykro. Trwało to chwilkę bo drzwi otworzyły się z impetem i z łazienki wypadła ubrana Monika. Z mokrymi od łez oczami złapała kożuszek, czapkę, szalik i kierowała się do wyjścia.

     – Gdzie idziesz??? – spytałem zupełnie zakręcony, bo nie wiedziałem o co chodzi. – Na spacer!!! – trzasnęła drzwiami i nastąpiła głucha cisza. Usiadłem przy stole oszołomiony. To była pierwsza nasza kłótnia. “Co jest grane – myśli kłębiły mi się w głowie – co ja takiego zrobiłem?”. Nie mogłem pojąć w tym wieku co to zazdrość. Dziewczęcy umysł jest bardzo wrażliwy na takie sprawy, ale skąd ja wtedy mogłem o tym wiedzieć.

    Drogi Czytelniku!Żeby opowiedzieć ci jak skończyła się ta afera i ferie, będę musiał napisać część 3. Piszcie w komentarzach co o tym sądzicie :P.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Venom
  • Wieczor panienski

    Czekałam na ten dzień z utęsknieniem. Rzadko spotykałam się z dziewczynami, brakowało nam czasu i ciężko było znaleźć termin pasujący nam wszystkim. Aż w końcu udało się, dziś miałyśmy się spotkać na moim wieczorze panieńskim, tylko ja i moje dwie przyjaciółki od serca: Karolina i Marta. Dziewczyny zarezerwowały hotel, cała sobota była tylko dla nas. Najpierw spa, potem drinki w apartamencie. Może w tajemnicy zamówiły dla mnie jakiegoś striptizera? Kto wie, co czeka mnie dzisiejszej nocy? Przyjaciółki przyjechały po mnie o 10 rano i pojechałyśmy do naszego hotelu. Tam czekały na nas różne zabiegi kosmetyczne oraz masaże, potem poszłyśmy do jacuzzi. Wszystkie 3 bardzo dbamy o swój wygląd. Ja niestety nie mogę pochwalić się pokaźnym biustem, w przeciwieństwie do dziewczyn. Ich sylwetki są idealne, nie zliczę ile razy wyobrażałam je sobie nago. Relaksowałyśmy się wśród bąbelków i prowadziłyśmy luźną rozmowę. “Ciekawe jak Ci się spodoba nasz dzisiejszy prezent”- powiedziała nagle Karolina, i z uśmiechem spojrzała na Martę i obie zachichotały. Teraz byłam już przekonana, że sprowadzą dla mnie jakiegoś przystojniaka. Nie mogłam się doczekać. Dziewczyny dobrze wiedziały, jakich facetów lubię, byłyśmy ze sobą bardzo blisko, kiedyś po alkoholu zwierzyłam im się również z moich lesbijskich fantazji. Nikt poza nimi o tym nie wiedział i wolałam, aby tak zostało. W pełni im ufałam, nigdy mnie nie zawiodły. Czas szybko zleciał i około 18 poszłyśmy do naszego apartamentu. Obejrzałam go i byłam zachwycona, zdziwił mnie tylko fakt, że jeden pokój był zamknięty na klucz i nie miałam do niego dostępu. Włączyłyśmy muzykę i zaczęłyśmy się wygłupiać, wlewając w siebie drinki i paląc papierosy. Było lato, miałyśmy na sobie lekkie zwiewne sukienki, pod spodem jedynie stringi, włosy mokre po basenie. Z zazdrością zerkałam na wielkie piersi moich koleżanek, nie miały na sobie biustonoszy, ich sutki odznaczały się pod sukienkami. W pewnej chwili dziewczyny uznały, że już czas na niespodziankę. Zakryły mi oczy i chwiejnym krokiem zaprowadziły do pokoju, który tak mnie ciekawił. Gdy z powrotem mogłam wszystko widzieć, zobaczyłam- sama nie wiem, co, pokój zabaw? Trudno mi to określić. Pokój był czerwony, stały tam różne sprzęty do zabaw erotycznych. Cała półka zabawek: pejcze, pasy, różnej wielkości dilda, zatyczki analne, klamerki na sutki, i  wiele wiele innych rzeczy. Lubiłam takie perwersje, ale tego akurat nigdy im nie mówiłam. Na sam widok zrobiło mi się mokro. Otworzyłam szeroko oczy i ledwo z siebie wydusiłam ” Dziewczyny, co to ma być?” -“Ciiiiii, nic nie mów, spodoba Ci się.” Odparła Marta. Dziewczyny zaciągnęły mnie pod coś, co wystawało z sufitu, śmiejąc sie wzięły moje ręce, pociągnęły do góry i przywiązały, nogi kazały rozłożyć, założyły na kostki specjalne klamry, tak, że nie mogłam się za bardzo ruszyć. Stałam osłupiała- dosłownie. Dziewczyny jednak niczym się nie krępując, zaczęły bawić się mną. Delikatnie dotykały mojego ciała. Podniosły do góry sukienkę i włożyły mi ją w zęby. Razem zaczęły ssać moje piersi, podgryzać sutki, tak, aż wiłam się z rozkoszy. “Dziś spełni się Twoje lesbijskie marzenie, wiemy, że będzie Ci dobrze” powiedziała Marta. Ooo tak, było mi cudownie. W między czasie same się rozebrały, ukazując swoje piękne, jędrne piersi. Bawiły się nimi, parę razy włożyły mi w buzie i kazały ssać. Zaczęły wkładać mi palce w cipkę i lizać ją. Karolina przyniosła oliwkę i wysmarowały mnie całą. Następnie wzięły z pułki dwie skórzane packi i zaczęły dawać delikatne klapsy. Uderzały mnie po całym ciele, co chwila zanurzają palce w mojej szparce. “Proszę, chce jeszcze”- jęczałam z rozkoszy. “Chcę kutasa w swojej cipce”- Dodałam. Przyjaciółki uśmiechnęły się, rozwiązały mi ręce i podsunęły jakiś przedmiot, duży prostokątny klocek. Kazały mi się na niego położyć. Pochyliłam się więc do przodu, i poczułam na swoim ciele chłodny skórzany materiał, nogi dalej miałam przypięte, stałam w rozkroku. “Na wszelki wypadek zwiążemy Ci również ręce, żebyś nie mogła nam uciec, będzie na prawdę ostra zabawa”- powiedziała Karolina i zrobiła to. Stałam już nieruchomo, wypięta do nich. Marta wzięła z szafki zabawki, o których wcześniej mówiłam. Najbardziej przeraził mnie widok ogromnego dilda, miał może ze 40 cm, był gruby i brązowy- jak murzyński penis. Wzięły też inne akcesoria. Najpierw robiły to delikatnie, włożyły mi małego penisa w cipkę, palcami delikatnie rozciągając drugą dziurkę. Było bardzo przyjemnie, byłam cała mokra i napalona. “Mocniej, zerżnijcie mnie dziś naprawdę mocno”. Po tych słowach najpierw dały mi do wylizania swoje szparki, potem kazały ssać sutki, chwilę całowałam się z Karoliną. Marta w tym czasie przyniosła ciekawy gadżet- dildo na długim kiju. Chciałam mieć je w sobie. Dziewczyny nasmarowały mi dziurki oliwką i zaczęły pchać w pupę to brązowe dildo. Nigdy nie miałam w sobie czegoś takiego, a już na pewno nie w tej dziurze. Ale chciałam, więc nie protestowałam. Wszystko mnie podniecało. Na początku krzyknęłam z bólu, ale dziewczyny delikatnie pchały go dalej, a mi robiło się coraz przyjemniej. Nie poprzestały na tym, dołożyły mi w cipkę dildo na kiju, i zaczęły posuwać w dwie dziurki. Nie sądziłam, że to będzie takie przyjemne. Rżnęły coraz mocniej, po chwili, kiedy już prawie miałam orgazm, wyjęły zabawki i kazały się podnieść. Załadowały mi w pupę wielki korek analny. Marta przyniosła klamerki na sutki, stały na baczność, bez problemu założyła je. I tak było mi bardzo przyjemnie- a ona zaczęła jeszcze je lizać. Prosiłam o orgazm, nie mogłam już wytrzymać. Mają w sobie ciągle korek analny, Karolina włożyła mi palce w dłoń i zaczęła nimi poruszać. Marta dalej bawiła się moimi sutkami, a ja czułam, że zbliża się fala orgazmu. Jęczałam głośno, dochodząc. Wytrysnęłam na Karolinę. To było niesamowite, podziękowałam koleżankom, że mogłam coś takiego przeżyć. Oczywiście wszystko pozostało między nami, a ja wiedziałam, że jeśli tylko najdzie mnie ochota na lesbijski sex, to mogę na nie liczyć. Zresztą, widząc jak jest mi dobrze, same porosiły abym im się odwdzięczyła i trochę z nimi pobawiła. Umówiłyśmy się więc na kolejne spotkanie.

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Jan Jan
  • Niespodzianka w lesie

    Zawsze kiedy wracałam w rodzinne strony brałam ze sobą lustrzankę i wybierałam się do pobliskiego lasu, żeby porobić kilka zdjęć. Fotografia to moja pasja, a las kryje w sobie tyle ciekawych ujęć. Postanowiłam wybrać się do lasu w Warszawie, może tam znajdę coś ciekawszego niż u siebie na wsi. Ubrałam się wygodnie: założyłam obcisłe legginsy, podkreślające moje kształtne pośladki wypracowane na siłowni, stanik sportowy i krótką koszulkę. Wzięłam aparat i pojechałam do lasu na obrzeżach miasta. Pogoda była bardzo przyjemna, 25 stopni, słońce, delikatny wiatr. Zachwycona urokami przyrody szłam w głąb lasu i robiłam kolejne zdjęcia. Moją uwagę przyciągnęło jakieś zwierzę, podeszłam bliżej, okazało się, że to mała sarenka. Nie dostrzegła mnie, więc ukryłam się za drzewem, pochyliłam do przodu i z całym skupieniem próbowałam zrobić jej zdjęcie. Nagle poczułam na swoich pośladkach czyjeś ręce, z wrażenia prawie upuściłam aparat. Odwróciłam się szybko i dostrzegłam mężczyznę, bardzo przystojnego. Wystraszona jego zachowaniem zapytałam, co do cholery tutaj robi, dlaczego mnie dotyka?! Uśmiechną się tajemniczo i spokojnie odparł: “Zobaczyłem z daleka takie pośladki i nie mogłem przejść obok nich obojętnie”. Nie spodziewałam się takiej odpowiedzi, zatkało mnie. Ze zdziwienia i bezradności otworzyłam usta, chcąc coś powiedzieć, lecz on złapał mnie za podbródek i zaczął namiętnie całować. W jednej chwili zapomniałam o wszystkim dookoła, było tak przyjemnie. Delikatny wiatr rozwiewał mi włosy, całowaliśmy się, a jego ręce błądziły po moim ciele. Nagle przestał, zabrał moją lustrzankę i kazał mi zdjąć bluzkę i stanik. Nie zastanawiałam się co robię, wykonałam jego polecenie. Stałam przed nim z nagimi, wielkimi piersiami, w samych legginsach a on zaczął mi robić zdjęcia. Po chwili zdjąć również dół mojej garderoby, tak, że byłam już zupełnie naga i onieśmielona jego zachowaniem. Chwilę possał moje piersi i kazał się rozluźnić. Zaczął robić coraz bardziej odważne zdjęcia. “jesteś taka piękna, masz cudowne ciało”- powtarzał przy tym. Widziałam w jego spodniach nabrzmiałego członka, który już ledwo się tam mieścił. Odłożył aparat, kazał mi uklęknąć, podszedł do mnie, szybkim ruchem pozbył się spodni i włożył mi swojego ogromnego penisa do ust. Ledwo mieścił mi się w buzi. Wplótł dłonie w moje włosy i delikatnymi ruchami poruszał się w moim gardle. Wczułam się się w swoją rolę, kiedy chciałam potrafiłam być niezłą suką, a on był tak przystojny, że postanowiłam dobrze się bawić i wykorzystać tą przygodę. Wzięłam go w swoje ręce, zaczęłam ssać, bawiąc się przy tym językiem, delikatnie muskając jego główkę, tak aż zaczął prosić o jeszcze. Jedną ręką obciągałam mu, druga zjechała w dół, do mojej cipki. Zaczęłam się nią bawić, pośliniłam dwa palce i z przyjemnością zanurzyłam je w mojej mokrej już szparce. Facet był wyraźnie zaskoczony moim zachowaniem. Położył mnie na trawie i zajął się teraz mną, zaczął pieścić i ssać moje piersi, podczas gdy ja dalej bawiłam się swoją cipką. Dał mi do buzi swoje palce, po czym dołączył do mojej szparki, tak, że teraz nasze palce spotkały się tam w środku. Było mi cudownie, jęczałam z rozkoszy. Zmieniliśmy pozycję, kazał mi wstać i oprzeć się o drzewo. Wziął mnie tak jak najbardziej lubię, od tyłu. Wypięłam swoją sporą pupę a on wszedł we mnie, mocno. Złapał mnie za piersi i ściskając sutki pieprzył zachłannie. Byłam tak podniecona, że jęcząc głośno po chwili osiągnęłam cudowny orgazm. On też był już bliski dojścia, odwrócił mnie szybko, chciał skończyć w moich ustach. Wzięłam go głęboko do buzi i poczułam jak po moim gardle rozlała się jego ciepła sperma. Połknęłam ją, wprawiając go w jeszcze większe zaskoczenie. Na koniec przedstawiliśmy się sobie i rozeszliśmy się, każdy w swoją stronę. Wiedziałam, że moje wyprawy do lasu już zawsze będą kojarzyły mi się z tą przygodą, a na moim aparacie miałam nawet pamiątkę z całego zdarzenia w postaci moich zdjęć.

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Jan Jan
  • Gwalt i tatuaz

    – Mareczku, czy przypadkiem się nie zesrałeś?
    – Nie tylko jest pederastą, ale jeszcze lubuje się w zabawach z kupą.
    – Bleee! On lubi babrać się w swoim gównie!
    Od samego rana Marek zmuszony był wysłuchiwać różnych chamskich komentarzy. Z drugiej strony ciężko było się dziwić osobom, które je wygłaszały. W końcu obserwowali chłopaka w szortach, tak krótkich, że odsłaniały praktycznie cały tyłek (Marta zdecydowała, że za karę jeszcze bardziej je przytnie), a na pośladkach widać było zaschnięte ślady kału. Marek z rozkazu Marty mógł tylko częściowo się umyć, tak by wszyscy mogli oglądać jego brudną pupę. Cyprian czymś się zatruł i leżał w łóżku, a Doris dotrzymywała mu towarzystwa. Tak więc z paczki Marka została tylko Kasia, która nie dawała już rady ciągle go bronić przed napastliwymi docinkami kolegów i koleżanek. Władze szkoły aprobowały, a przynajmniej tolerowały całą sytuację, gdyż zgodna była z nową polityką wychowawczą, zatwierdzoną przez ministerstwo oświaty. Dopuszczała ona rozmaite niezwykle upokarzające kary, np.: Ewa z drugiej klasy liceum zmuszona była chodzić nago od pasa w górę ze spinaczami przypiętymi do sutków. Była długa przerwa. W pewnym momencie Kasia pocałowała Marka i powiedziała mu:
    – Przykro mi, że tak wyszło. Może lepiej będzie, jak do liceum przeniesiesz się, gdzie indziej.
    – Nie sądzę, żeby matka się na to zgodziła. Przecież odczuwa wielką przyjemność z upokarzania mnie.
    – Ale przecież na swój sposób cię kocha. W końcu chyba zrozumie, że ty nie…
    Nie dokończyła zdania, bo Marek idący przed nią korytarzem, upadł na podłogę. To Maciek z klasy Kasi podstawił mu nogę.
    – Co ty odpierdalasz?! – wybuchła Kasia.
    – Daj spokój. Przestań bronić tego pedzia. Nie widzisz, jaki jest żałosny.
    Od razu wstał z ławki i z grupą kolegów zaczął się oddalać w stronę WC.
    – Nie uciekaj, tylko go przeproś debilu!
    – Myślisz, że ponieważ nie jest tak napakowany, jak ty, to masz prawo go napierdalać?!
    Maciek nie zwracając uwagi na pokrzykiwania, podążającej za nim Kasi, otworzył drzwi od męskiej toalety. W międzyczasie zadzwonił dzwonek na lekcje.
    – Dla twojej wiadomości piepszyłam się z nim, a z tobą bym tego nie zrobiła za żadne pieniądze! Nazwanie cię obleśną świnią, to byłaby zniewaga dla św… – wrzeszczała mu nad uchem, gdy jeden z kolegów Maćka klepnął ją w tyłek. A było w co klepać. Kaśka miała na sobie seksowne leginsy i widok jej pupci wywoływał wzwód u prawie każdego chłopaka, co dziś zobaczył ją z tyłu.
    – Jak śmiesz ty pierdolo…
    Drugi z nich wepchnął jej papierowe ręczniki do ust, a Maciek chwycił ją, wykręcając ręce do tyłu.
    – Wojtek! Ty stań na czatach i zamknij drzwi. Już jest po dzwonku, ale trochę ostrożności nie zaszkodzi.
    – Ty Beniu podaj mi sznurek z plecaka, a Bartek niech trzyma jej nogi, choć trochę szkoda, bo tak seksownie nimi wierzga.
    Maciek obwiązał jej sznurek dookoła głowy, uprzednio ładując jej do buzi kolejną porcję papierowych ręczników. Następnie związał ręce z tyłu i zaciągnął Kasię na parapet. Niesamowicie napalony, gwałtownie opuścił jej leginsy z majtkami do kolan.
    – Beniu! Rzuć mi jeszcze gumki, a potem pomóż Bartkowi.
    Maciek – przeciętnej urody, ale dobrze zbudowany chłopak – wyciągnął ze spodni swoją pokaźną pałę. Jego penis był gruby, a do tego miał 20 cm we wzwodzie. Teraz miał właśnie pełną erekcję, a fiut ociekał mu preejakulatycznym śluzem. Błyskawicznie nałożył kondom i wpakował swój wielki sprzęt do kuszącej, ślicznie wygololonej cipeczki. Kasia wydała z siebie przeraźliwy jęk, bo nigdy wcześniej nie miała w sobie czegoś o takich rozmiarach. Bardzo chciała kopnąć Maćka, ale nie mogła, bo rozwarte nogi mocno trzymali, siedzący pod parapetem Bartek i Benio. Przy okazji mogli sobie dokładnie pooglądać, jak chuj Maćka penetruje muszelkę Kasi. Po chwili już nie mogli sami się powstrzymać i jedną ręką puścili Kasię, by drugą móc pomasować się po wybrzuszeniu na spodniach. Niewiele czasu minęło i dramatyczne odgłosy gwałconej Kaśki, przerwało rozkoszne stękanie Maćka, co zwieńczył mówiąc:
    – O kurwa! Nie wiem, kiedy ostatni raz było mi tak w chuj dobrze.
    Nieprędko wysunął się ze środka. Gdy to wreszcie zrobił, oczom Bartka i Benia ukazała się zużyta prezerwatywa z taką ilością spermy, jakiej jeszcze nigdy na żywo nie widzieli, chociaż we czwórkę nie raz zdarzało im się wspólnie walić.
    – Nie mogę jej wyrzucić. To będzie pamiątka po najlepszym seksie w moim życiu.
    Maciek schował swoje trofeum do plecaka. Potem oświadczył:
    – Jeszcze do dzwonka zostało trochę czasu. Jak chcecie skorzystać z usług tej pięknej dziwki, to możemy ją rozkneblować i obciągnie wam druty.
    – To kiepski pomysł – stwierdził Bartek – może zacząć się wydzierać.
    – Lepiej po prostu ją wydymamy – dodał Benio.
    – Nie mam już gumek. Spokojna głowa. Nie wyda z siebie żadnego dźwięku. Przyłożę kurwie scyzoryk do gardła.
    Maciek wyjął go z plecaka i przykładając Kaśce nóż do szyi, powiedział:
    – Jak piśniesz, choć słówko, to zabiję cię, słyszysz?
    Rozwiązał sznurek, wyjął ręczniki z ust i zmusił Kasię do przyjęcia pozycji na klęczkach, nie zdejmując noża z gardła.
    – No chłopaki! Śmiało! Chuje na wierzch!
    Bartek z Beniem rozpięli rozporki i wyciągnęli sztywne fiuty. Na szczęście były znacznie mniejsze niż kutas Maćka. Zaczęli uderzać nimi o policzki przerażonej Kasi, zwilżając je sobie przy okazji jej łzami. Dziewczyna czuła mdłości, zwłaszcza, że fiut Benia cuchnął moczem i miał na sobie sporo serowatej substancji.
    – Ssij go szmato! – rozkazał. Kasia z ogromnym niesmakiem wzięła go do ust i zaczęła zlizywać z niego fiuci ser. Nie była jednak w stanie wytrzymać i zwymiotowała na podłogę w toalecie.
    – O kurwa! – Benio uderzył dziewczynę w twarz.
    – Masz szczęście, że mi na niego nie narzygałaś, bo złamałbym ci nos.
    – Teraz ja! – włączył się Bartek i też wsunął Kasi penisa do buzi. Tego szczęśliwie była w stanie obciągać bez większego obrzydzenia. Nie miał szczególnego zapachu poza lekkim smrodem potu.
    – Niezłe znawstwo w temacie! – skomentował sytuację Maciek.
    – Poliż go jeszcze po jajach – dodał.
    – Właśnie! Wyliż mi teraz klejnoty.
    Kaśka spełniła polecenie i jeździła mu językiem po mosznie. Cieszyła się, że przynajmniej jest tam ogolony, czego nie można było niestety powiedzieć o Beniu, który miał tam długie zakręcone łoniaki i zaraz zaczął się domagać dalszej części pieszczot:
    – To niesprawiedliwe, że tej kurwie bardziej smakuje twój.
    – Już ja się postaram, żeby ci posmakował – mówiąc to, wepchnął jej swojego kutasa, aż do samego gardła. Kasia dławiła się i odczuwała niewypowiedziany dyskomfort, zwłaszcza, że włochate jajca zaraz też znalazły się w jej buzi. Nie mogła jednak nic zrobić. Wciąż miała scyzoryk na gardle.
    – Teraz weź oba naraz – zarządził Maciek. Kasia spełniła polecenie i ssała je tak długo, aż pierwszy z nich wytrysnął. Był to Benio. Kasia cieszyła się, że jego pierwszego będzie miała z głowy (czy raczej z buzi). Świadomość, że ma w ustach spermę Benia była jednak trudna do zniesienia. Starała się więc skupić całkowicie na penisie, którego pieściła w chwili obecnej. Nawet całkiem jej odpowiadał grubością i długością (14, 16). Poza tym Bartek był już najprzystojniejszy z całej czwórki (szczęśliwym zbiegiem wypadków najbrzydszy Wojtek akurat stał na czatach). Wreszcie spuścił jej się do środka.
    – Teraz zdziro wszystko posłusznie połkniesz, a jak spróbujesz komukolwiek powiedzieć o tym, co się tutaj wydarzyło, to wylądujesz w piwnicy u mnie w domu, gdzie zostaniesz do końca życia. Będę cię codziennie tak dymać w tyłek, że już nikt nigdy nie usłyszy, jak pierdzisz. Grzecznie pójdziesz do domu zanim zadzwoni dzwonek, żeby jak najmniej osób zobaczyło w jakim jesteś stanie – obwieścił Maciek.
    Rozwiązali ją, naciągnęli leginsy i zostawili leżącą obok swoich rzygowin. Rozdygotana Kasia z trudem się podniosła i podeszła do umywalki obmyć twarz. Potem udała się do domu.
    ==
    Przez kilka dni nie chodziła do szkoły, bo musiała uporządkować sobie w głowie, to co jej się przytrafiło. Gdy rozpoczął się kolejny tydzień, wreszcie zdecydowała się pójść do budy.
    – Hej! – zawołał do niej Marek. Kasia nie odpowiedziała.
    – Sorry, że wtedy zostawiłem cię z nimi.
    Dziewczyna nadal milczała.
    – Czemu nie odbierałaś telefonu przez kilka dni? Nie wiedziałem, co się dzieje.
    – Pogadamy po szkole – w końcu się odezwała i oddaliła się od Marka szybkimi krokami. Zdziwiony chłopak nie gonił jej. Stanął w miejscu, rozmyślając, co się dzieje. Na kolejnej lekcji Kasia nie uważała, podobnie zresztą, jak i na poprzednich. Teraz jednak w ogóle nie wyjęła książek i leżała na ławce.
    – Kasiu? Źle się czujesz? – spytał nauczyciel angielskiego.
    – Kasiu, zadałem ci pytanie?
    Ona jednak ignorowała pytania. Nauczyciel podszedł do niej.
    – Czy mam wezwać twoich rodziców?
    To pytanie już kompletnie rozjuszyło Kasię. Chamsko odpowiedziała:
    – Dzwoń se, gdzie chcesz!
    – No no! Nieładnie! Za tę odzywkę porozmawiasz sobie na przerwie z pewnym panem.
    Dziewczyna nadal nie zwracała uwagi na to, co ma miejsce wokół niej i do końca lekcji nie wyjęła książek z plecaka. Na przerwie miała się zgłosić do dyrektora. Nie miała na to najmniejszej ochoty, zwłaszcza, że był to ojciec Maćka. Już myślała, że przeczeka następną przerwę, gdy nagle usłyszała za sobą głos:
    – Zapraszam do gabinetu.
    Kasia ani drgnęła.
    – Zapraszam do gabinetu!
    Po wznowieniu prośby, a raczej rozkazu dziewczyna z niechęcią odwróciła się i poszła za dyrektorem. Jednak gdy, zobaczyła, że po wejściu do gabinetu, dyrektor przekręca klucz w drzwiach i chce go schować do kieszeni, zdziwiła się i ruszyła w stronę drzwi.
    – A dokąd to się pani wybiera?
    Dyrektor chwycił ją mocno za nadgarstek.
    – Chcę wyjść! Proszę mnie natychmiast wypuścić!
    – Jeszcze czego! O tym, czy stąd wyjdziesz i kiedy stąd wyjdziesz, zadecyduję wyłącznie ja.
    Wtedy Kasia straciła panowanie nad sobą:
    – Puszczaj mnie! Zajmij się lepiej swoim synalkiem – gwałcicielem!
    – Jak śmiesz smarkulo mówić do mnie na ty! I jeszcze wypowiadać te bezczelne pomówienia pod adresem mojego syna.
    Po tonie w jakim to powiedział i jego spojrzeniu, Kasia poznała, że wie o tym, co wydarzyło się w zeszłym tygodniu.
    Tymczasem dyrektor pchnął ją na swoje biurko. Gdy zerwała się do ucieczki, chwycił ją za włosy i szarpnął z całej siły, że aż musiała krzyknąć. Z powrotem przyłożył ją do biurka i warknął:
    – Zostajesz tu!
    Dziewczyna już wiedziała, że jest na przegranej pozycji, ale nie miała pojęcia do czego posunie się dyrektor. On natomiast bez ceregieli zadarł jej spódniczkę do góry i ściągnął koronkowe majtki. Począł okładać jej pupę siarczystymi klapsami. Nastolatka była pod wrażeniem jego siły, aż musiała stęknąć. Z jej tyłka wydobył się lekki wiaterek. Jednocześnie pośladki coraz bardziej zabarwiały się na czerwono. Lanie na chwilę ustało.
    – Może teraz usłyszę z twojej strony magiczne słowo?
    – Tak, usłyszysz! Pierdol się!
    – W takim razie kontynuujemy – powiedział dyrektor beznamiętnym głosem i wyjął pas ze spodni. Choć początkowo uderzenia były lekkie, stopniowo stawały się coraz bardziej zamaszyste.
    – To się nazywa dostać porządnie w dupsko, co?
    Jej pupa cała pulsowała głęboką czerwienią. Dziewczyna miała poczucie, że jej godność znów brutalnie została zszargana. Jednocześnie ból stawał się coraz trudniejszy do wytrzymania i zaczęła krzyczeć. Jednak drzwi w gabinecie były dźwiękoszczelne. Poza tym tego typu kary były tu stosowane.
    – Doproszę się w końcu, czy nie?
    – A może powinienem użyć czopa, by cię zmiękczyć? – rzekł perwersyjnym tonem, jednocześnie przerywając na chwilę lanie i przejeżdżając palcem po jej kakaowej szparce. Kasia przeraziła się. Nie miała tego nigdy w sobie, ale znała to z opowieści Marka. Wiedziała, że czop wywołuje straszne pieczenie, nudności i chęć wypróżnienia.
    – Nie proszę! Niech pan tego nie robi! Przepraszam za wszystko!
    – O! Jaka pokorna i grzeczna się raptem zrobiła.
    – Zatem dobrze dziecinko, ale w ramach zadośćuczynienia coś dla mnie teraz zrobisz.
    Kasia nie wiedziała o co może mu chodzić. Nie przypuszczała, że jest, aż tak zdegenerowany. A jednak. Dyrektor otworzył jedną z szuflad, wyjmując stamtąd jakiś krem. Wycisnął go obficie na rękę i zaczął smarować Kaśce pośladki, a w końcu odbyt. Wsunął tam dwa palce na pełną długość i przez chwilę onanizował ją analnie, “naoliwiając” nastolatkę od środka. Dziewczyna była zbyt obolała i zszokowana, by cokolwiek zrobić. Wreszcie dyrektor, który był lekko otyłym siwym mężczyzną po pięćdziesiątce, wyjął ze spodni dużego penisa, podobnej długości i grubości, jak prącie jego syna. Go również nasmarował. Następnie zaczął napierać na odbyt Kasi. Dość gładko wchodził do środka.
    – No, mała dziwko! Widzę, że masz już za sobą pierwsze kroki w tej materii. Widziałem w życiu tyle szparek, że rozpoznam nawet tą nieznacznie używaną.
    Jego ruchy stawały się coraz bardziej regularne. Ślina napalonego mężczyzny kapała na seksowne młode ciałko. Macał ją namiętnie, coraz bardziej podwijając bluzkę, aż dostał się do stanika, który rozpiął. Zaraz jego łapska znalazły się na jej ślicznych piersiątkach. Zaciskał je na nich coraz bardziej, jednocześnie coraz szybciej posuwając jej tyłeczek. W końcu zaczął obleśnie dyszeć, a na plecach Kasi znalazła się spora porcja jego śliny, która ściekała w kierunku przedziałka na pośladkach i w końcu połączyła się z jego spermą, obficie wyciekającą z nastoletniej pupy. Dyrektor oddalił się, by wziąć coś z szafki. Wyciągnął z niej drogi aparat i zrobił kilka zdjęć, jak nasienie wypływa z jej dupy i ścieka po jej nogach. Kasia czuła, że to jeszcze nie koniec. Mężczyzna się onanizował. Starał się doprowadzić swego ptaka znów do stanu sztywności. Gdy mu się to udało, podszedł bliżej Kaśki. Obrócił ją drugą stroną i zmusił do klęknięcia. Przed jej oczyma znalazł się wielki owłosiony starczy człon.
    – Zrób mi tak dobrze, jak mojemu synowi.
    Zrezygnowana Kasia zabrała się do dzieła. Musiała pół godziny go obciągać. Próbować najrozmaitszych sztuczek. Dać z siebie wszystko, by doprowadzić go do kolejnego wytrysku. Gdy wreszcie jej się to udało, wypluła całą spermę, nie czekając, aż dyrektor każe ją połknąć i zwymiotowała na dyrektorski dywanik. Ku jej zdziwieniu dyrektor jeszcze ją podniósł i pocałował z języczkiem. Czuła odór z jego ust. Jemu najwyraźniej też nie przeszkadzało, że pachnie jej z buzi wymiocinami i kałem, którego resztki zlizała z fiuta swego oprawcy.
    ==
    Tymczasem zaniepokojony Marek zmierzał do domu, zastanawiając się, czemu Kasia nie pojawiła się przed szkołą. Przeczekał tam na nią przeszło 40 minut. Myślał, co ją mogło zatrzymać, zwłaszcza, że nie miał z nią normalnego kontaktu od kilku dni. Miał też nadzieję, że mama już wróciła. Był już zmęczony nieustannymi dziwnymi wymysłami Marty. Przynajmniej dzisiaj już nie musiał pokazywać brudnych pośladków. Gdy wszedł do domu, to jednak znowu zobaczył Martę. Oświadczyła:
    – Do naga! I kładź się brzuchem na łóżko!
    – Co znowu? – spytał znużony Marek.
    – Nic ci do tego. Kładź się!
    Marek więc postąpił, tak jak powiedziała. Marta podeszła do stołu po jakieś akcesorium. Chłopak przyglądał się.
    – Nie patrz się! To ma być niespodzianka.
    Odwrócił wzrok i w napięciu czekał na to, co go miało spotkać. Po chwili poczuł coś strasznie gorącego na lewym pośladku. Zasyczał z bólu.
    – Musi to, aż tak boleć?
    – Musi! Podgrzałam odpowiednio sprzęt do tatuażu, byś czuł nie tylko kłucie, ale i pieczenie.
    Marek z trudem znosił ból, który po chwili odczuł także na prawym pośladku. Gdy Marta skończyła, wymierzając mu mocnego klapsa, miał poczucie, jakby upłynęły całe wieki.
    – Teraz możesz wstać i zobaczyć się w lustrze.
    Marek podszedł się przejrzeć. Czuł, że zaraz wybuchnie płaczem. Na lewym pośladku widniał napis: “ZERŻNIJ MNIE”. Na prawym zaś: “MOŻE SIĘ NA CIEBIE NIE ZESRAM”. Cdn.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Maurycy Pawliński
  • Grupowe zabawy cz. I

    To było jakiś czas temu, gdy szukałem pracy. W jednej gazecie erotycznej znalazłem anons o tym, że poszukiwany jest mężczyzna w wieku ok. 30 – 40 lat, który nie boi się wyzwań. Zaznaczone też było, że temat jest dla lubiących zabawę SM. Jako, że zawsze byłem typem uległym i podniecało mnie poniżanie i ból postanowiłem skorzystać, zwłaszcza, że za godzinną sesje oferowano 500zł. Na telefon odpowiedziała kobieta, która oznajmiła, że najpierw chciałaby się spotkać na neutralnym gruncie i sprawdzić czy się nadam. Umówiliśmy się w knajpce w centrum miasta. Miała już na mnie czekać z książką o pewnym szarym panu 😉 Po wejściu do lokalu przeszedłem całą salę i znalazłem ją na końcu, gdzie znajdowały się małe boksy ogrodzone parawanami. Były tam małe stoliki i dwa fotele stojące na przeciwko siebie po dwóch stronach stolika. Takie ciche kąciki dla zakochanych. Usiadłem na wprost niej i się przedstawiłem. Siedzieliśmy tak blisko, że dotykaliśmy się kolanami. Monika, bo tak się przedstawiła kobieta, była lekko po trzydziestce, miała szczupłą budowę ciała, długie czarne włosy i spory biust. Ja byłem w jej wieku, jestem wysokim blondynem o raczej normalnej budowie. Zobaczyłem w jej oczach błysk akceptacji i zaczęliśmy rozmawiać. Zapytała czy wiem w jakim charakterze miałbym wystąpić. Potwierdziłem, że zapewne jako osoba uległa w zabawach BDSM. Potwierdziła z lekkim uśmiechem i zapytała czy mam jakieś ograniczenia w tym temacie. Odpowiedziałem, że nie toleruję zabaw z fekaliami, czy kopaniem po jądrach. Byłem raczej umiarkowanym typem. Nie zgadzam się również na jakieś trwałe okaleczanie, przekłuwanie, cięcie itp. Monika odparła, że bardzo jej to pasuje i właśnie kogoś w tym typie szukały. Zapytałem co ma na myśli mówiąc “szukały”. Roześmiała się i powiedziała, że to niespodzianka. Powiedziała, że ma jeszcze test dla mnie. Zgodziłem się i wtedy ona nachyliła się nad stolikiem w moją stronę. Nie wiedziałem o co jej chodzi, ale po chwili poczułem, że rękami pod stolikiem rozpina mi spodnie. Cały czas patrząc mi w oczy i uśmiechając się rozpięła guzik i zamek spodni, a następnie pociągnęła je lekko w dół. Uniosłem się krześle, żeby jej to ułatwić, a cała ta sytuacja zaczęła mnie już podniecać. W każdej chwili mogła nadejść kelnerka, ale na szczęście siedziałem przodem do wejścia do naszego boksu, a na stoliku leżał długi do ziemi obrus. Monika wzięła mojego penisa do ręki i potarła go lekko kilka razy, a ja poczułem, że rosnę i że jej się to podoba. Sięgnęła po coś do torebki i po chwili poczułem, że przykłada coś do główki mojego penisa, a następnie unieruchamia to za pomocą gumek recepturek. Złapała mnie za jądra i na nie założyła jakiś sznurek ściągając go mocno, tak że czułem przyjemny ucisk i napięcie skóry na moich skarbach. Okręciła jeszcze sznurkiem nasadę członka i też mocno zawiązała. Poczułem, że krew ma utrudnione krążenie i penis powiększa się. Tak mnie zostawiła i wyprostowała się. Odchyliła się do tyłu i gestem zawołała kelnerkę. Taka była tam zasada, że obsługa nie narzucała się gościom siedzącym w boksach. Kelnerka, młodziutka dziewczyna, pewnie w wieku 19 – 20 lat, szatynka z włosami mocno zawiązanymi w kucyk z tył głowy, w czarnych leginsach i króciutkiej bluzce, podeszła do nas i stanęła z boku stolika. Monika z niegasnącym uśmiechem powiedziała do mnie, żebym wybrał jej jakiegoś drinka z czekoladą, a sama wstała i powiedziała, że musi wyjść na chwilę do toalety. Bluzka kelnerki miała spory dekolt, a leginsy opinały jej idealne ciało, zwłaszcza krągłe pośladki i krok, gdzie odbijały się koronki jej bielizny. Przysunąłem się jak najbliżej stolika, żeby ukryć pod obrusem, że siedzę z opuszczonymi spodniami. Byłem mocno podniecony, a widok kelnerki jeszcze to wzmagał. Penis twardniał, a więzy zaczynały sprawiać lekki, przyjemny ból. Otworzyłem kartę drinków i zacząłem ją przeglądać. Wtedy poczułem wibrowanie na główce członka. Ręce mi się spociły i zacząłem szybciej przeglądać kartę. Nie mogłem znaleźć żadnego drinka z czekoladą. Wibrowanie wzmacniało się, a mi zaczęło robić się ciemno przed oczami. Kelnerka pochyliła się jeszcze nad kartą tak, że mogłem zajrzeć jej w dekolt, gdzie widać było czarną koronkę stanika i wystające zza niej krawędzie sutków. To sprawiło, że prawie już odleciałem, ale mocne więzy na podstawie penisa i jądrach uniemożliwiały mi wytrysk. Kelnerka wskazała mi jedyny drink z czekoladą w karcie, dla siebie wybrałem coś na chybił trafił i oddałem jej kartę. Wibrowanie ustało, a Monika wróciła do stolika. Czułem, że jestem czerwony jak burak, ciężko oddychałem i byłem cały spocony. członek nadal sterczał mi na baczność domagając się spełnienia. – I jak było? – zapytała Monika. – Mam nadzieję, że dobrze się bawiłeś?. Odpowiedziałem – Tak Pani, było cudownie. Zauważyłem zadowolenie w jej oczach z odpowiedzi – bardzo dobrze piesku, widzę, że wiesz jak się zachować. Sięgnęła znowu pod stolik i uwolniła mnie z więzów. Poczułem ulgę, ale jądra bolały mnie od nadmiaru spermy. – Drugi test przed tobą, jeżeli go zdasz będziemy mogli się spotkać. Wskazała palcem na stół i powiedziała – Właź pod obrus. Zsunąłem się z fotela i uklęknąłem na wprost kolan Moniki. Wsunęła się głębiej przechodząc do pozycji półleżącej tak, że obrus leżał na jej pasie. Rozsunęła nogi i zobaczyłem, że nie ma pod spódnicą bielizny. Podciągnęła spódnicę wysoko i mogłem przyjrzeć się jej muszelce z bliska. Była całkiem wygolona i opalona równomiernie. Poczułem, że moja erekcja staje się prawie bolesna, byłem nieprzytomny z podniecenia. Monika złapała mnie za włosy i przysunęła moją twarz do jej krocza. Poczułem słodki zapach jej cipki. Wargi rozchyliły się i zobaczyłem, że ona też jest już podniecona. Wilgoć była dobrze widoczna na różowych wnętrzach jej łechtaczki. Wysunąłem język i wpiłem się w jej ciepłe wnętrze. Byłem jak odurzony, lizałem ją i ssałem lekko. W tym momencie Monika wysunęła bose stopy z bucików i zaczęła pocierać mojego członka. Jedną stopą ugniatała żołędzia, a drugą lekko ugniatała moje jądra. Ja pracowałem ustami jeszcze szybciej. Uda Moniki zaciskały się na mojej głowie. Widać było, że jest już bardzo podniecona. Usłyszałem zbliżające się kroki, a Monika lekko odepchnęła moją głowę, nie przestając pracować stopami. Kelnerka przyniosła nasze drinki. Monika celowo zagadała do niej pytając o jakieś przekąski. Kelnerka stanęła bliżej stolika, tak, że jej stopy wsunęły się pod obrus. Monika kolistymi ruchami masowała mojego wilgotnego już penisa doprowadzając mnie do szaleństwa. Bałem się poruszyć, żeby się nie zdradzić. Wtedy poczułem nadchodzącą falę rozkoszy. Wiedziałem już, że zbliżam się do finału. Fale nadchodziły coraz częściej, a mi pociemniało w oczach od gorąca.  Monika musiała to wyczuć bo nacisnęła mocniej na mojego członka kierując go w dół. Po chwili potężny wytrysk znalazł się prosto w moich opuszczonych spodniach i majtkach. Nie mogłem złapać tchu, a nie chciałem dyszeć. Zobaczyłem jednak, że stopy kelnerki zniknęły, a Monika pozwoliła mi wyjść z pod stolika i podciągnąć spodnie. Poczułem ciepło mojego nasienia i duże upokorzenie. Monika miała rumieńce na twarzy i błyszczące oczy. – Dobrze się spisałeś. Zaliczyłeś drugi test i myślę, że będziemy z ciebie bardzo zadowolone. Dopiliśmy drinki, ustaliliśmy hasło bezpieczeństwa na spotkanie i ustaliliśmy termin. Czułem, że cały się kleję w spodniach, ale musiałem wstać i przejść przez całą salę do wyjścia. Sprawdziłem i nie miałem żadnej plamy, ale i tak miałem wrażenie, że wszyscy się na mnie gapią. Wróciłem do domu i wziąłem ciepły prysznic. Przypominając sobie co przed chwilą zaszło znowu się podnieciłem, ale wolałem nie dogadzać sobie, żeby zachować podniecenie na zbliżające się spotkanie. Byłem bardzo ciekawy co mnie czeka, ale czułem, że się nie zawiodę.           

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Chyba Nie