Blog

  • Lilith 00: Prolog

    Jestem już spóźniony na lekcję języka polskiego. Cholera. Musiałem kolejny raz spóźnić się na autobus. Klasa maturalna więc wypadało by chociaż dobrze się reprezentować jako dojrzały człowiek, który za parę chwil ma wkroczyć na nową drogę ku dorosłości. Szczególnie chciałbym być uważany za poważnego człowieka przed Panią Magdą – pani profesor języka polskiego. Gdybym kolejny raz nie śnił o niej prawdopodobnie nie doszło by do aktualnej sytuacji. Mimo to nie żałuję, gdyż na sam koniec całkiem szalonego i jednocześnie niezbyt przyjemnego snu, moją wyobraźnia uraczyła moją osobę pięknym uśmiechem skierowanego do mojej osoby. To była piękna chwila…

    Przebiegłem całą drogę z przystanku do szkoły. Stoję pod drzwiami sali lekcyjnej, a z niej słyszę przyjemny głos. Szybki rzut oka na zegarek – jestem 16 minut spóźniony. Wdech… i wydech. Staram się szybko ochłonąć, a serce jeszcze bardziej przyspieszyło mimo tego, że jeszcze chwilę temu biegłem z pełną prędkością w myślach przeklinając swoją kondycję. Jeszcze jeden głęboki wdech, pukam
    i otwieram drzwi do sali.

    – Dzień dobry. Przepraszam za spóźnienie. – nauczycielka odpowiada mi skinieniem głowy dając znak, że mogę usiąść na miejsce. Kierując się posłusznie na miejsce rozglądam się po klasie i dostrzegam, że nikt nie zwrócił na mnie uwagi i zdają się stwarzać pozór martwych, jakby przez ostatnią noc w ogóle nie zmrużyli oka.

    Siadam do pierwszej ławki, tuż przed biurkiem nauczyciela. To są jedyne zajęcia przez cały mój tok nauczania gdzie chcę siedzieć w takim miejscu. Wyciągam zeszyt i pióro ze swojej torby, a potem kieruję wzrok przed siebie. Widzę przed oczami piękne, długie nogi Pani Magdy siedzącej na biurku przede mną. Co za szczęście, że najwygodniejszym miejscem do prowadzenia lekcji dla niej jest właśnie biurko nauczyciela. Prawdopodobnie jest to spowodowane dwoma problemami. Pierwszy – krzesło nauczyciela jest niewygodne, drugi – jest w stanie dostrzec całą klasę. Nie mogę zaprzeczyć, że jestem ucieszony z takiego zbiegu okoliczności. Pani Magda jest kobietą o niepospolitej urodzie i mimo swojego wieku jest swoją urodą przyćmić niejedną młodszą od niej dziewczynę. Wszystko było w niej idealne i doskonałe jak u anioła. Wzrost więcej niż średni, kształtna figura, perfekcyjnie nogi, które często podkreśla swoim ubiorem. Dziś ubrana w różową koszulę, czarne materiałowe spodnie idealnie dopasowane do jej nóg i czarne szpilki. Włosy blond kończące tam gdzie zaczyna się szyja, które nieustanie poprawiała zaciągając je za lewe ucho. Nosek prosty, usta zawsze uśmiechnięte, zęby perłowe. Szczególne wrażenie robią jej błękitno-szare oczy. Momentami ciemne i rozmarzone, czasami pełne iskier i wesołości, czasem jasnoniebieskie i zimne jak lód, ale zawsze głębokie jak otchłań kosmosu. Niesamowita jest gra jej ciała. Kiedy mówi, mówi również każdy fragment jej ciała, a przede wszystkim jej oczy, którymi zdawałoby się jakby chciała przelać całą swoją duszę w słuchacza. Kiedy słucha odnosi się wrażenie jakby za chwilę dusza opowiadającego miała zostać wypita do ostatniej kropli. Jej miłość do literatury jest nieporównywalna. Literatura jest jej kochankiem, a swoją pasję do niej oddaje każdym słowem pełnym emocji. Pragnę, by takiej kobiecie oddać swoje serce i duszę.

    Właśnie podniosła jedną nogę i oparła na pręcie mojej ławki stwarzać sytuację w której jest jeszcze bliżej, na wyciągnięcie ręki. STOP. Opamiętaj się! Jesteś w czasie zajęć, wkoło pełno osób, a ty właśnie o mało nie złapałeś Pani Profesor za nogę! Cholera. Jeszcze chwila, a moja ręka powędrowała by tam gdzie nie powinna. Dlaczego to ona musiała skraść moje serce? Dlaczego to musiała być kobietą,
    u której nie mam żadnych szans? Czas nieubłaganie mija, coraz bliżej zbliżając się do dźwięku dzwonka, który ma zwiastować koniec tej chwili szczęścia. Po wspólnych trzech latach nauki w tym technikum, to są również jedne z ostatnich miesięcy wspólnych zajęć przed egzaminem dojrzałości. Być może jest szansa, gdy zakończę naukę, a nasze drogi się rozstaną, moje myśli przestaną wędrować tylko w kierunku Pani Magdy. Muszą, bo bez tego nie będę w stanie normalnie żyć.

    Po klasie właśnie rozdawane są prace. Z niecierpliwością czekam na moją. Jaki był temat? Prawdopodobnie brzmiał on: “Czy dla człowieka jedyną szansą na przetrwanie jest zrozumienie natury?”. Świetnie odnalazłem się w tym temacie. Napisałem naprawdę sporą ilość słów, a chciałem rozwinąć swoją wizję bardziej lecz limit czasu sprawił, że nie udało mi się w pełni wypełnić swojego dzieła. Jednak mimo wszystko duma mnie rozpiera na myśl o wypracowaniu, które właśnie stworzyłem. Być może zaimponowałem nawet Pani Magdzie. Kolejne prace przewijają się przez moje palce by powędrować dalej w głąb klasy i dotrzeć do swojego twórcy, a moje oczy na kolejnych kartach starają się wypatrzeć moje nazwisko lub pismo, tak charakterystyczne i jeszcze tylko ja używam pióra z tuszem koloru granatowego. W końcu moją kompozycja słów trafiła w moje ręce. Szybki rzut oka na ocenę i… Niedostateczny. A-ale jak to jest możliwe. Wypracowanie w które włożyłem całe swoje serce dostało ocenę najniższą z możliwych. Zaczynam przeglądać szybko po kolei karki z poszukiwaniem jakiejkolwiek wskazówki na temat tego co się mogło stać. Nic poza błędami ortograficznymi nie zwraca mojej uwagi.

    – Piękna, świetnie napisana praca, ale… nie ma formy rozprawki. – Podnoszę wzrok i widzę Panią Magdę nachyloną nad biurkiem w moją stronę tak blisko, że nasze twarze niemal się stykają. Teraz jestem w stanie dostrzec cały wszechświat i gwiazdy świecące w jej oczach. Na jej twarzy maluje się uśmiech jak u anioła. Tak wisimy teraz w otchłani, a wkoło nas jest tylko pustka. Czas się na chwilę dla mnie zatrzymał. Nie wiem czy mijają sekundy, czy minuty, czy godziny ale dla mnie to teraz nie ma znaczenia. Czas w tym momencie mógłby w ogóle nie płynąć i ta chwila mogłaby trwać wieczność.

    – Zostań chwilę po lekcji Mateusz. – powiedziała to wracając do swojego biurka wciąż z nieziemskim uśmiechem. Moje serce bije jak oszalałe, potęgowane faktem, że właśnie wypowiedziała moje imię głosem, który mógłby uwieść niejednego. Chyba właśnie się zarumieniłem.
    Lekcja leci do nieubłaganego końca. W klasie panuje chałwę dyskutujących ze sobą osób. Niektórzy są podekscytowani i duma ich rozpiera. Inni siedzą załamani, oparci głową na rękach. Moje myśli już nie krążą wokół pracy, tylko ciągle trwają zamknięte w czasie, nawet nie próbując się wydostać. Tamta chwila jest teraz wszystkim czego potrzebuję.

    Z błądzenia w tej rozkoszy wybudził minę dzwonek oznaczający koniec lekcji. W tym momencie dotarło do mojej świadomości o co zostałem poproszony. Wszyscy uczniowie opuszczają klasę i pozostaję tylko ja, zastanawiając się o czym będzie rozmowa. Pewne jest, że dialog będzie toczył się o rozprawkę, która się nie powiodła. Jak teraz bardziej się zastanowić, to moje wcześniejsze prace, mimo moich starań, końcowo też okazały się fiaskiem. Tylko teraz zostałem poproszony o rozmowę. Wszyscy uczniowie wyszli już z klasy. Pozostałem tylko ja i Pani Magda, która podeszła do drzwi i przekręciła klucz pozostawiając go w zamku drzwi. Oznacza to sprawę poważną, wymagającą spokoju i nieingerencji osób trzecich. Pani profesor zbliżyła się pewnym krokiem do mojej ławki, nachyliła się i oparła się rękami. Uśmiechnęła się, przechyliła delikatnie głowę i spojrzała mi w oczy. Mija sekunda, dwie, może pięć. Nieważne jest to teraz dla mnie ważne, niech ta słodycz trwa choćby i bez końca.

    – Zacznijmy od tego, że kolejny raz spóźniłeś się na lekcję. Jest to nieładne i powinieneś zacząć zachowywać się jak dorosły mężczyzna. W końcu skończyłeś osiemnaście lat. – wyprostowała się
    i skierowała się do biurka nauczyciela. – Teraz sprawa kolejna, twoja praca. – mówiąc to podniosła moje dzieł, która leżała na wierzchu. Chwila ciszy, przygląda jej się. – Twoje dzieło jest bardzo interesujące. Chciałabym zobaczyć jej rozszerzoną wersję, którą mógłbyś napisać nie martwiąc się o limit czasowy. Jednakże w temacie jest wyraźnie napisane „rozważ problem”, co oznacza, że ta praca musi mieć formę rozprawki. – z powrotem się nachyliła nad ławką. Zaczyna mi być coraz cieplej, a zarazem każda taka chwila sprawia, że czuję się nad wyraz przyjemnie. Zaczęła mówić spokojnie, głosem niezwykle łagodny, który był jak tulenie mojej duszy – Będę musiała się zabrać za ciebie. Matura już w maju, a jeżeli tak dalej pójdzie to będziesz mieć problemy. Od teraz będziesz mi posłuszny, wykonasz każde zadanie, które będę od ciebie wymagać bez słowa sprzeciwu. Nawet nie możesz pomyśleć o tym by mi się przeciwstawić. – jej uśmiech stał się niezwykle przerażający i w równym stopniu pociągający. Moje całe ciało od głowy do nóg jest jak spetryfikowane. Nie jestem w stanie ruszyć palcem, język cały zdrętwiał
    i nawet samogłoska nie wychodzi z moich ust. Mimo wszystko wierzę, że ona jest tutaj by mi pomóc.

    – Rozumiesz co mówię i zgadzasz cię na to? – przytakuję porozumiewawczo głową. – Dobrze. Zacznijmy od tego, że nie zaliczyłeś tego wypracowania więc trzeba cię będzie ukarać. – Sięgnęła ręką do szuflady biurka, nie odrywając wzroku ode mnie i tym samym dając znać, że ona jest tutaj panią i władcą. W jej ręce ukazała się taśma zbrojoną. Co ona planuje z tym zrobić? Odsunęła moją ławkę, przeszła powolnym krokiem pewna siebie, wyprostowana z rękoma z plecami i ciągle utrzymując ze mną kontakt wzrokowy. Jestem jak sparaliżowany, nie będąc nawet w stanie swobodnie oddychać. Tylko moja głową podąża za jej krokiem, do momentu kiedy całkowicie znika za mną. Chwyciła moją prawą rękę
    i solidnie przykleiła do oparcia krzesła tak bym nie miał najmniejszej szansy na ruch i chwilę potem przeszła do wiązania reszty kończyn. Nie przyszło mi nawet do głowy by zaprotestować, sprzeciwić się. Nie mam pojęcia co mnie może teraz czekać. Strach przed nieznanym zabija moje wszelakie inne uczucia. Gdy skończyła wiązać, odcięła nożem ostatni kawałek taśmy. Wyciągnęła z kieszeni kawałek materiału, włożyła mi go do ust i zakleiła mi usta chwilę przedtem odciętym kawałkiem. Stara się by każdy fragment idealnie przylegał do skóry, jeżdżąc kciukami i silnie dociskając. Oparła się rękami na moich kolanach niebezpieczne blisko się zbliżając. Nic nie mówi, tylko wzrokiem zagląda w głąb
    i pożera mojego ducha od środka. Czas tyka, a ja mimo obawy, pożądam więcej. W tym momencie jestem pochłaniany od środka przez jej świdrujące i jakże wspaniałe spojrzenie oraz moją chciwość. W jej oczach widać ogień, który ma mnie oczyścić, i który mam widzieć, bym czuł jej potęgę. Może ze mną zrobić wszystko czego zapragnie. Wyprostowała się i spojrzała jeszcze raz, tym razem z góry na swoje dzieło. Jej uśmiech, jej oczy, jej poza, tym razem wszystko ukazało jej prawdziwą naturę. Diabelna aura jak u sukkuba emanuje pięknem i pożądaniem. Podniosła jedną nogę wbijając mi obcas w udo. Ból spowodowany powoli wwiercającym się butem ma mnie uwolnić. Mam poczuć każdy moment. Czuję jak łzy napływają mi do oczu. Podniosłem głowę i spojrzałem na nią. Moją twarz wykrzywiona w grymasie bólu zdaje się być dla niej nagrodą i oznaką, że jej metoda działa. Sprawia to, że siła z jaką jestem oczyszczany zwiększa się. Jej noga zaczyna się przesuwać po mojej wewnętrznej stronie uda, coraz bardziej zbliżając się do mojego krocza. Przejazd z wbitym obcasem sprawia jeszcze więcej bólu. Chcę krzyczeć. Nie mogę. Nie mogę nabrać powietrza. Chwyciła mnie za krtań powoli ściskając. Ból na nodze odpuścił, ale czuję ciężar buta tym razem na moim kroczu. Przyciska delikatnie parę razy moje cenne miejsce jakby chciała sprawdzić grubość lodu przed wejściem na sadzawkę.

    – Podnieciłeś się? – jej twarz nabrała wyrazu pytającego, by po chwili przerodzić się w jeszcze bardziej piękny, jeszcze bardziej podkreślony szerokim uśmiechem. – Czyżbyś miał fantazję o dominacji przez kobietę? – Zaczęła się śmiać i docisnęła buta do mojej męskości, równocześnie zaczęła mnie dusić. Nachyliła się do mojego ucha i powiedziała: – Boisz się bólu? Myślisz, że ból jest nieprzyjemny? A może upokarzający? Może nie rozumiesz, albo po prostu nie wiesz czym jest prawdziwy ból. On pozwoli tobie zrozumieć twoje błędy. I on cię oczyści. – Wypowiadając te słowa zwiększyła siłę nacisku na moje jądra. – Najpierw będziesz błagał o litość. Później będziesz prosił o więcej. – Jej język przejechał po moim uchu, bym chwilę po tym poczuł ostry ból. Chcę krzyczeć, chcę uwolnić się, ból jest nie do wytrzymania, zaraz odlecę. Ból ustał i teraz czuję ciecz płynącą po mojej szyi. Sukkub odsunął się od mojego ucha. Patrzy na mnie z góry, oczami w których teraz widać płonącą duszę, jak łowca na swoją ofiarę. Choć bardziej w takiej sytuacji jest nazwanie jej psychopatą. Jej wspaniały uśmiech teraz przybrał kolor czerwieni, a z kąta ust, aż po brodę płynie stróżka krwi. – O… Prawie odgryzłam twoje ucho. – By się dalej nie brudzić, ściągnęła biegnącą kroplę palcem i jej posmakowała. – Masz bardzo słodką krew. Będę musiała jeszcze trochę jej upoić. – Użyła jeszcze większej siły do miażdżenia skarbów, przy tym śmiejąc się. Jej śmiech przeraża, gnębi i poniewiera. Brzmi jak śmiech samego diabła, istoty piekielnej powstającej się nad swoją ofiarą.

    Zabrzmiał dzwonek na koniec przerwy. Na jego dźwięk uosobienie Lilith zwróciło twarz w kierunku drzwi, a jej twarz nagle straciła jakiekolwiek emocje, by po chwili na twarzy królowej sukkubów ponownie pojawił się wyraz szczęścia.

    – Przez najbliższą godzinę ani ty, ani ja nie mamy zajęć, a ta sala będzie pusta. Więc jeszcze mamy trochę czasu by się zabawić. – Jej psychodeliczny śmiech zabrzmiał ponownie. – I jeżeli liczysz na to, że może ktoś się tutaj pojawi, to przypominam, że jesteśmy na ostatnim piętrze, na samym końcu korytarza do którego nikt nie zagląda, w sali, z której nikt prawie nie korzysta. A ja jeszcze dla pewności zabrałam wszystkie klucze do tej sali. – Głową mi opadła. Czuję teraz tylko zrezygnowanie. Czy przeżyję następną godzinę? Czy wyjdę stąd jeszcze żywy? Na pewno jeśli to przeżyję to nie będę już sobą.

    Zabrała nogę z mojego krocza. Jestem teraz rozdarty. Z jednej strony część mnie dziękuje za ukojenie i rozkoszuje się tym stanem. Natomiast inna moja część drży ze strachu na myśl co mnie zaraz może czekać. Demoniczna piękna kobieta właśnie wzięła do ręki drewnianą listewkę, która na co dzień służy za wskaźnik do tablicy. Spojrzała się na mnie uderzając o swoją dłoń i przytupując do rytmu prawą nogą. Całe jej ciało, a w szczególności jej oczy dają do zrozumienia co mnie zaraz czeka. Świat przed moimi oczami się rozmywa.

    – Bólu nie trzeba się bać. Trzeba go pokochać.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Aleksander Głowacki

    Moje pierwsze dzieło. Czekam na ostrą krytykę.

  • Bardzo Udana Gala Firmowa

    Aśka z Wrocławia

     

    Zostałem zaproszony na imprezę firmową jako jeden z najważniejszych kontrahentów.

    Wiązało się to z pewnym wyeksponowaniem mojej osoby jak i z wspaniałą obsługą, itd.

    Był to czas moich zawirowań miłosnych, gdy nie miałem żadnej stałej partnerki, kochanki, kobiety…

    Oczywiście miałem dużo różnych koleżanek ale nie czułem potrzeby pójścia z osobą towarzyszącą na imprezę gdzie znam 2 -3 osoby.

    Młody 30 letni wydaje mi się, że również przystojny a w domyśle zapewne bogaty facet na takiej imprezie niestety jest narażony na ostrzał lekko podpitych żon dyrektorów prezesów i ogólnie bogatych ale nie najatrakcyjniejszych pań.

    A gdzie pańska żona… ach taki przystojniak i kawaler…. Ojej dziś taki samotny… bla bla bla…

    Wszystkie chciały, wzbudzić trochę zazdrości w mężach albo tak sobie tłumaczyły przykrywkę na chęć wyruchania mnie w jednym z pokoi hotelu w którym odbywała się gala…

    Cóż, miłośnicy opowiadań o mamuśkach i ich ponętnych kształtach mogą sobie powyobrażać co się ukazywało moim oczom. Jak bardzo panie eksponowały piegowate, pomarszczone, wybrokacone biusty, obfite uda w pończochach, nachylały się abym poczuł ich drogie i wspaniałe perfumy…. Tylko, że na tym polu nic nie zaszło i dalsza część opowiadania będzie was nudziła bo pojawi się w nim młoda, atrakcyjna, ponętna laska.

    Po kolei…

    Prezes firmy, przez którego zostałem zaproszony, podszedł do mojego stolika. Myślałem, że chce się ze mną kurtuazyjnie napić, może poderwać którąś z pan siedzących przy moim stoliku…

    Podchodząc wypalił beż żadnego zażenowania: jak widzę, że takie stare baby Cię obległy to chodźmy napić się w ustronniejsze miejsce… już faceta lubię – pomyślałem.

    Jak się okazało w hotelowym barze czekała jego młodsza córka, którą mi przedstawił jako swój największy skarb. 

    Cholera zgrabna dwudziestolatka z dużym cycem wyeksponowanym przez piękny koronkowy dekolt ładnej czarnej mini sukienki, zgrabne długie nogi, wąska talia, krągła pupa ale… pięknością nie była…

    Trochę wypiłem ale żeby zaczęła mi się podobać to już wypadało od baru nie odchodzić… Jako osoba goszczona przez gospodarza bardzo miło – wręcz honorowo nie wypadało młodej olać. Spicie się w trupa też odpada…

    Myślę sobie, lepsze to niż te starsze panie prezesowe… trochę potańczymy i nic więcej.

    Młoda okazała się bardzo rozpieszczoną gówniarą, na parkiecie muzyka jej nie odpowiadała, przy stole było nudno, w barze za głośno. Chyba trochę mnie wyczuła, że staram się być miły na siłę i olała mnie. Ojej jak ja nie lubię dostawać kosza od brzydkich dziewczyn J

    Tak oto bez poczucia winy zagadałem do trzech dziewczyn przy barze. Okazało się, że są przedstawicielkami handlowymi goszczącej mnie firmy i ich balet jest na sąsiedniej sali. Ich mężowie/koledzy/narzeczeni – tradycyjnie jak co roku odpłynęli na oceanie spirytusowego spokoju… a dziewczyny chcą potańczyć pośmiać się – trafiły idealnie!!!

    Poszedłem na ich salę – świetna impreza!!!

    Towarzystwo rozbawione jak na wiejskim weselu, potańczyłem z dziewczynami. Zmieniając partnerki w tańcu zobaczyłem JĄ!!! Tańczyła z wysokim kolesiem, najładniejsza dziewczyna na imprezie!!! Śliczna buzia zalotne spojrzenie, piękne wydatne usta, dołeczki w policzkach, rozbrajający uśmiech…

    Niżej było już tylko lepiej. Sukienka eksponująca ramiona szczuplutkie ręce nie w pełni zakrywająca biust, idealna figura. W tańcu było widać że koleżanka na pięknych długich nogach ma pończochy zakończone piękną koronką z kokardeczkami. Myślę, że miała pełną świadomość co widać. Podejrzewałem nawet, że kontroluje kto co ma widzieć…

    Taka laska jeszcze w objęciach innego kolesia na imprezie gdzie wszyscy się znają jest jak na moje umiejętności podrywu praktycznie nie do wyjęcia. 

    Ok więc do pracy J

    Najpierw poderwałem sobie – Olę albo Olgę, jak się okazało dziewczyna bardzo fajnie się ze mną bawiła a potem pomogła. Opowiedziała mi wszystko o Asi – że ma narzeczonego, którego tu nie ma. Koleś z którym się bawiła to Andrzej, potrzebny jej do przytulania na imprezach firmowych. Asia ma słabość do gości z silnym charakterem a wręcz gangsterów. 

    Cóż, czas zapoznać Asię, żaden ze mnie gangster ani macho. Do tego moją pewność siebie rozbiła córka Prezesa pół godziny temu…J

    Kobiety wyczuwają pozorantów w mig – więc będę sobą. Oleje mnie to sobie wychodzę z imprezy, jak mnie nie to wychodzę z nią. Żadnych rozwiązań po środku!

    Zapoznała nas Ola – trochę pożartowaliśmy jednak  taka gadka zaraz spieprzy temat – muszę szybko przemieścić dziewczyny do baru… Ola zrozumiała swój błąd i na szczęście gdzieś zaginęła w akcji…

    Zostaliśmy sami z Asią w barze – rewelka, teraz mogę to spierdolić albo pociągnąć we właściwym kierunku.

    Wypiliśmy drinka – rozmowa powoli zaczęła się nam rozkręcać. Trochę o pracy trochę o relacjach damsko męskich – cały czas się śmiała jak nawet nie byłem zbytnio zabawny.

    Zabrałem ją na parkiet sali na której rozpoczynałem imprezę bo nie chciałem, żeby jakiś „Andrzej” albo jej „koleżanka” spierdoliła temat. Poszaleliśmy, poprzytulaliśmy się w wolnych – czułem, że jest jakaś chemia. Asia przywierała mocno do mnie. Wręcz masowała mnie swoim biustem. Musiałem ją złapać za tyłek. Usłyszałem:

    –      ejjj  nie pozwalaj sobie

    –      jak tylko chciałem zaspokoić moją babską ciekawość czy przypadkiem na zimę nie zakładasz grubych reform.

    Uszedł mi ten suchar płazem Juśmiechnęła się i odpowiedziała, żebym na stringi też nie liczył…

    Taniec a raczej delikatna wzajemna masturbacja na prawie ciemnej sali rozkęcał nas coraz bardziej. Gdy siadaliśmy kładła rękę na moim udzie. Eskalacja dotyku tu już nic nie wskóra…

     

    –      Ok ja będę już zmykał do swojego hotelu… (akurat prawda, bo nie lubię późniejszego pukania nawalonego towarzystwa o 4.30 …ale jeszcze musisz się z nami napić…)

    Asia jest mega zaskoczona

    –      jak to? Myślałam….  Eee…. Myślałam, że się dobrze (ze mną) bawisz…

    –      oczywiście, że tak – Jeżeli chcesz możesz ze mną jechać…

    –      jak to? (zacięła się chyba J)

    –      mam wspaniałe towarzystwo ale miejsce już mi się znudziło, może jeszcze wskoczymy do jakiegoś klubu na mieście…

    –      nie, nie mogę… odpada…  ja muszę tu zo…

    –      spoko nie ma sprawy, to chodź odprowadzisz mnie do szatni

    –      nie zostań jeszcze, bardzo fajnie nam się rozmawia

    –      możemy kontynuować tą rozmowę w taksówce J(wychodzę stanowczym krokiem, Asia biegnie za mną)

    –      poczekaj, ja mam kurtkę w pokoju

    okrywam ją moim płaszczem,

    –      tak pójdziesz, nie będziemy robić sensacji – odparłem

     

    Ok – udało się siedzimy razem w taksówce, jest pierwszy namiętny pocałunek

    wszystko fajnie ale zapomniałem zupełnie o drobiazgach do miłej nocy. Nie mam gum. Robimy przystanek na stacji bo muszę ogarnąć … powiedzmy alkohol 

    Aśka coś ostygła – widzę u niej niepokój nawet już nie pozwala na szperanie przy jej muszelce w taksówce. Chyba za długo guzdrałem się na stacji… Muszę to szybko nadrobić w hotelu.

    Dojechaliśmy – wskakujemy do pokoju, zaproponowałem napić się czegoś na rozgrzewkę bo Asia była tak skąpo ubrana że nawet w moim płaszczu zmarzła. Ja w samej marynareczce miałem cieplej…

    –      kawy?

    –      Nie będę mogła zasnąć

    –      A to chcesz spać?

    –      Namówiłeś mnie J

    Do cholery wiemy po co przyjechaliśmy a ten moment, przez, który trochę przestraszyła się w taksówce ją chyba teraz podkręcił

    Podałem kawę – pogadaliśmy trochę, nalałem szampana….

    Włączyłem zmysłową muzykę, tańczymy, zaczęliśmy się całować – namiętnie, bardzo namiętnie wow ale bestia J

    Rozpinam jej sukienkę –powoli do dołu,  ukazał się mym oczom piękny granatowy stanik, majteczki do kompletu 

    – wiedziałem, że chcesz być elegancka nie tylko w sukience…

    Prezentowała się zacnie, nie było do czego się przyczepić. Nawet nie przeszkadzała mi granatowa koronkowa bielizna w zestawieniu z czarnymi pończochami.

    Oczywiście po tak trudnym wieczorku delikatny masaż na dobry początek, ramiona, kark, szyja, trochę górnej części piersi nie zakrytych stanikiem. Kurcze Aśka masz fajne cycki – pomyślałem, pewnie zaraz gdzieś wyskoczy jakaś wkładka push up czy inne gówno więc na razie sobie powyobrażam…

    A tu niespodzianka Aśka sama rozpina stanik i czuję nadal pełne i jędrne piersi – wow pozytywnie zaskoczony!

    Aśka szepcze:

    –      pieść je… ściśnij mocno kurwa!

    –      Poproś …

    Złapała mnie mocno za kutasa, aż zabolało…

    –      no dalej… (rozkręcona ale nie będzie mi tu rozkazywała mała suczka…)

    –      ślicznotko musisz okazać więcej czułości mojemu kutasowi…

    Delikatnie pieszczę jej nagie już piersi ale nie dotykam brodawek J

    Masuję, drażnię, odwracam Asię, zaczynam je całować tak żeby nadal omijać brodawki na razie ma na nich czuć tylko mój oddech J

    –      chcesz, żebym zwariowała?

    –      Tak!!! Taki mam właśnie cel J

    –      Ściśnij je mocno….

    Znowu ją odwracam, ściskam mocno za cycki – od razu wypieła swoją dupkę na maksa niewiarygodnie dociskając kutasa – wow – czuję że dziś będę miał niezłą jazdę.

     

    Niezła jest, położyliśmy się na łóżko, oczywiście wyściskałem jej piersi na tysiąc sposobów, potem je pieściłem językiem, muskałem, lizałem, przygryzałem…

    I nie poruszyłem się na centymetr niżej Jhaha 

    Wiedziałem, że nie wytrzyma… zaczęła syczeć, przyspieszyła oddech, zaczęła się mega ruszać. Łapała mnie za włosy, ramiona, dupę, kutasa… przyciskała mocno do siebie. Czuję jak Ją to jara i podnieca, nie wiem czy zaraz mi nie dojdzie a może dopiero poczuła podniecenie. Cholera wie przecież nie znamy się. Jak ponownie złapała mnie za fiuta – poczułem, że chyba chce mnie podkręcić do bzykania. 

    – Halo przecież dopiero rozkręcamy grę wstępną – żadnego kutaszenia….

    Rozkręca mnie coraz bardziej… czuję jak mi kutas napina się do granic wytrzymałości, teraz Aśka zaczęła delikatne pieszczoty. Pośliniła rękę i delikatnie zaczęła masować nabrzmiałą pałę. Nie mam zbyt dużego przyrodzenia ale w jej dłoniach czułem się jak murzyn z pornosów z pałą do kolan. A Ona nie chce przestawać – więc i ja nie daję za wygraną całuję jej sutki delikatnie, co jakiś czas delikatnie dmucham i całuję znowu, ściskam piersi u podstawy… Aśka nakręca się coraz bardziej, jest jej coraz przyjemniej… pomyślałem sobie, że jak tak ją popieszczę to dojdzie. A była naprawdę blisko – jednak jej plan był taki sam, pieściła mnie ręką niesamowicie. Rozkręciła mnie na maksa, jeszcze nie zdjęła majtek a ja już trysnołem i to mocny daleki strzał mało zostało na pościeli ale za to na podłodze J

    Zebrałem się aby dalej całować piersi Asi czułem jak drży – szybko ściągnęła majtki (myślałem, że teraz już mi nie odpuści bo nadal trzymała moją sztywną pałę) a tu wow – mamy pierwszy sqit wieczoru. Pięknie jeszcze się nie bzyknęliśmy a podłoga i pościel ujebane jak po ostrym ruchaniu. To był jednak początek…

    Przytuliliśmy się na łóżku bardzo mocno! Zaczełem delikatnie dotykać jej ślicznych nóg które prezentowały się zniewalająco w pończochach. Teraz to był czas na masaż stóp delikatne masowanie łydek – oczywiście odprawienie podobnych ceregieli z udami co robiłem z jej piersiami tak, żeby lekkim podmuchem studzić jej rozgrzaną Cipkę! A tu szast prast i Aśka zdecydowanymi ruchami kładzie mnie na plecach, zanim coś powiedziałem już miałem jej cipkę przed samym nosem. 

    –      Mam dość już nie wytrzymuję wypieść minie porządnie swoim językiem – bez tych Twoich…. 

    –      Asiu – poproś odpowiedziałem. 

    Aśka uniosła biodra wyżej

    –     o nic nie będę Cię prosić – Ty będziesz zaraz prosił… 

    i zaczęła chuchać mi na kutasa tak żebym poczuł ciepło i bliskość jej ust. 

    –      O nie Asiu – nie będziesz mi rozkazywała! Chcesz minetę to o nią pięknie poproś… 

    a Ona zaczyna mi całować uda, niby przypadkiem dotyka nabrzmiałego kutasa, językiem muska jądra…

    –      i co kto poprosi? 

    –      Asiu… podoba mi się jak się starasz ale musisz postarać się trochę bardziej o tą minetkę skoro nie chcesz poprosić. 

    –      Jeszcze będziesz prosił…

    Pośliniła swoją dłoń przyłożyła ja z jednej strony mojego fiuta z drugiej u podstawy zaczęła lekko smyrać mnie wilgotnymi ustami – licząc na to że pierwszy pęknę…

    Fakt to podniecające ale nie żebym nie wyrabiał.

    Zacząłem całować jej wewnętrzna część ud na tyle na ile można leżąc pod kobietą Aśka obniżyła biodra tak że bez problemu dorwałbym się do jej słodkiej idealnie wydepilowanej głaciutkiej cipeczki. Jednak ja czekałem na jej słowo J

    Pieściła mojego kutasa coraz namiętniej, całowała i lizała jajeczka, ale nie tykała główki… tak jak ja cipki… 

    Wreszcie mówi 

    –     zróbmy to na 3,4…. 

    –     Spoko odpowiadam… jak tylko poprosisz 

    –     Proszę włóż mi swój języczek!!! Chcę żebyś mi wypieścił cipkę i mnie porządnie wyruchał, po to tu przyszłam, nie na cackanko…

    Wow – ale sucz! Kurcze tak przez chwilę sobie wyobraziłem tego jej chłopaka, jakiegoś gangstera, którego laska prosi mnie o porządne jebanie, aż mi go żal J

    Za chwilę czuję jak jej ciepłe usta połykają mojego fiuta – o kurcze ale mega fajnie zaczęła robić mi loda od głębokiego gardła wow

    Ja zgodnie z prośbą zabieram się za pieszczenie cipeczki. Liżę okolice coraz bliżej łechtaczki i słyszę 

    –     wsadź mi język – proszę (wypowiedziane z takim mrau). 

    Aśka robi mi świetnego loda a ja spełniam jej prośbę z włożeniem języczka i przechodzę do łechtaczki. Od razu puściła soczki, zaczęła się wić sapać, przestała robić mi loda tylko trzymała fiuta w ręku. Gdy czułem, że jest blisko przestałem i mówię 

    –     opierdalasz się! Do roboty moja panno! 

    Nic nie odpowiedziała tylko wróciła do robienia loda co jej już tak fajnie nie wychodziło chyba przez moje pieszczoty. Nagle poczułem zęby na prąciu – przypierdoliłem jej solidnego klapsa w dupsko krzycząc: „pojebało Cię!?” Przestałą mnie gryźć i tylko krzyknęła ach, chyba jej się spodobało. Ciągnęła mi coraz mocniej, aż znowu złapała za fiuta ręką ścisnęła mocno i zaczęła się wydzierać na pół hotelu – wiedziałem, że nie ma już co jej przerywać bo to już się dzieje – więc pieściłem tą uciekającą mi łechtaczkę językiem, nosem, ustami trzymałem ją za biodra obiema rękoma, aż Aśka całkowicie opadła na mnie – zassała chuja i wiedziałem, że teraz moja kolej.  Gdy tylko poczuła moje pierwsze podrygi przyśpieszyła swoje ruchy, ścisnęła lekko jajka ręką i było pozamiatane. Połknęła wszystko co do kropelki, wylizała fiuta i wtuliła się mocno – przypominając mi jakie fajne ma piersi J

    Chwila odpoczynku, uzupełnienie płynów, pukanie ust, przytulanko, lekkie pieszczoty. Asia położyła się na mnie, całowała klatkę, usta, brzuch, kutasa, usta i czuję jak mokrą cipką ślizga się po fiucie. (nie sądzę, żeby mi sprzedała jakąś chorobę jednak wolę prezerwatywy przy takich przygodach, żeby nie szukać potem dzieci po świecie).

    Aśka powoli – bez używania rąk próbuje wsadzić sobie mojego kutasa, to miłe odczucie ale biorę gumę do ręki. Aśka to widząc mówi: 

    –      biorę tabletki – chcę poczuć Twoją spermę w środku. 

    –      Asiu wolę w gumce, 

    Aśka nie odpuszcza i nadziewa się na twardego kutasa… o zobacz już połowa jest w środku i wije się na mnie jak anakonda podniecając tą gładką Cipeczką, jędrnymi obfitymi piersiami… patrząc głęboko w oczy i mrucząc zalotnie. Bądź twardy i konsekwentny, nie ma takiej opcji!

    A bzykaliśmy się … do świtu, dodam, że to zima była. 

    Po pierwszych dwóch razach byliśmy tak mega zjebani, że mało co nie zasnęliśmy…

    Aśka zaczęła się ubierać, mówię spoko, skoro chcesz zmykać to Cię do taksówki odprowadzę… Ubierała się tak po woli, że zapewne już domyślacie się jak porządnie wypierdoliłem ją na stojaka od tyłu na wpółubraną Joczywiście był squit a jak! 

    Za każdym razem była mega głośna. Od tej pory do samego rana przy każdym podejściu kończyliśmy wspólnym orgazmem. Już wiem, że Asia bardzo lubi głęboko od tyłu – jak dochodzi to tak zaciska mocno cipeczkę, że nie ma twardziela który by nie skończył w tym samym momencie co Ona. Jej piękna pachnąca, delikatna, podejrzewam, że wydepilowana woskiem cipeczka – wygląda teraz jak rozjechane pizdzisko z którego wylewa się resztka mojej spermy zmieszana z jej moczem i soczkami… 

    A że prawie przy każdym orgazmie robiła squit, zamoczyła mi łózko do tego stopnia, że nie było opcji spania w nim. 

    Aśka chciała wracać do swojego hotelu sama – rozumiem. Wystarczy jedna niedyskretna osoba i łatka przyklejona… facet się pulta… ogólnie: po co.

    Tylko ja musze gdzieś się przespać bo w moim łóżku hotelowym po prostu się nie da… Aśka chce jechać do swojego hotelu, żeby spakować i wymeldować się. Przed nią wieczorna długa 9 –cio godzinna podróż do domu.

    Szybka decyzja – wymeldowuje się ze swojego hotelu, jedziemy, Aśka wymeldowuje się ze swojego… jedziemy do trzeciego (HAHA) – bo oboje chcemy odespać przed powrotem do domów…

    Meldujemy się w trzecim hotelu Jtrochę zmęczeni, sponiewierani Jogólnie stan lekkiej zawieszki. 

    Zjedliśmy lekki lunch, poszliśmy do pokoju w którym po prostu zasnęliśmy… 

     

    Ta historia wydarzyła się na prawdę z osiem może dziewięć lat temu. Jeżeli chcesz dowiedzieć się co jeszcze z Asią wyprawialiśmy tego dnia lub przeczytać więcej szczegółów z opisanej nocy napisz w komentarzach: chcę więcej. 

    Jeżeli natomiast chcesz poznać moje równie udane lub jędną spapraną historię – też napisz o tym w komentarzu.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Marek Ro

    Historia ta wydarzyła się na prawdę, przeżyłem jeszcze kilka podobnych sytuacji w życiu. Jeżeli podobała Ci się to napiszę kolejne>

  • Ostatnia taka impreza – cz. 1.

    Uczniowie technikum klasy maturalnej zaprosili uczniów liceum, też klasy maturalnej, na wspólną, pożegnalną zabawę. Obie szkoły mieściły się przy tej samej ulicy. W jednej i drugiej szkole były po trzy czy nawet cztery oddziały, więc zapowiadała się spora impreza. Jednak uczniowie obydwu klas skontaktowali się znacznie wcześniej niż przypadał uzgodniony termin szkolnej zabawy. Na boisku, w rywalizacji sportowej, podczas olimpiad przedmiotowych i na ulicy bywało różnie. Teraz połączyli siły, bo wyznaczyli obie ten sam cel – zdobycie dziewczyn. Wielu. Ilu się da. Na pożegnanie szkoły.

    Skorzystano z propozycji przeprowadzenia wspólnej zabawy na holu w technikum. Obszerny hol, dwukrotnie szerszy niż tradycyjne szerokie szkolne korytarze, został tak zaprojektowany ze względu na potrzeby szkoły: organizację apeli, akademii i prowadzenie zajęć wf. Sala sportowa została dobudowana później. Hol miał kształt zbliżony do ‘kanciastej’ liczby Pi (Π) i umożliwiał równoczesne prowadzenie dwóch lekcji wf na dłuższych holach. Natomiast dwa sąsiadujące hole, tworzące literę „L”, jako pomieszczenie na zabawę stanowiły świetne rozwiązanie, ponieważ mogły pomieścić bardzo dużą grupę uczniów. Również dla planujących, ze sporym wyprzedzeniem, polowanie na dziewczyny były to korzystne warunki. No, ale o tym nikt, poza zainteresowanymi, nigdy nie miał się dowiedzieć…

    *

    Dwie kolumny stały w kącie, łączącym długi hol z krótkim, i każda była skierowana w inny hol. Za nimi było stanowisko ze sprzętem didżeja. To miejsce najchętniej zajęliby nauczyciele, aby obserwować uczniów, ale autorzy intrygi zawczasu ustawili stoły dla nauczycieli na końcu długiego korytarza, tłumacząc później, że przy kolumnie będzie zbyt głośno, a na końcu korytarza blisko do tymczasowych szatni, ‘belwederu’ (gabinetu dyrektora) i wyjścia ze szkoły. W związku z tym nauczyciele, co jakiś czas spacerowali na drugi koniec, żeby obserwować resztę tańczących. Przy stole ustawiono kilkanaście krzeseł, bowiem uczniowie zaprosili kilkoro rodziców aktywnie uczestniczących w pracach szkoły i, kurtuazyjnie, wszystkich innych nauczycieli. W rezultacie uwaga nauczycieli była podzielona; wypadało bowiem podtrzymywać rozmowę z rodzicami i nauczycielami drugiej szkoły. Ze względu na szerokość holu, wzdłuż całej ściany z oknami, ustawiono rząd krzeseł oraz stoliki przeznaczone dla uczniów. Reszta holu należała do tańczących.  

    Na końcu drugiego korytarza znajdował się sklepik, dość mocno oświetlony, więc paradoksalnie, większość tańczących gromadziła się na korytarzu ‘zamykanym’ przez stoły nauczycieli. Sklepik dzisiaj, wyjątkowo, funkcjonował do końca dyskoteki. I wytrzymał napór kupujących napoje i słodycze. Drugi długi korytarz pozostał zamknięty.  

    *

    Uczniowie, wiadomo, alkoholu nie piją. Ale to oni postawili na stole butelki szampana przeznaczone dla grona opiekunów. Nikt nie wiedział, kto je przyniósł. Dyrekcja i nauczyciele technikum myśleli, że to prezent gości z liceum, a ci – odwrotnie, przypuszczali, że ich sąsiedzi zdecydowali się na taki gest. Kiedy ktoś otworzył butelkę, a dyrektor technikum wzniósł pierwszy toast, nie pytano o fundatora. Skoncentrowano się na kolejnych toastach oraz rozmowach, oczywiście, kosztem obserwowania tańczących. Zgaszone górne światła, błyskające lampy stroboskopowe, głośna muzyka, świece na stołach przy paterach z owocami i talerzach z ciastami tworzyły miłe wrażenie. Nikt nie spodziewał się kłopotów. Jednak dyrekcja technikum, pomna różnych doświadczeń, zaprosiła patrol policji, który pojawił się tuż po godzinie 22. i odjechał wraz zamknięciem szkoły, czyli około godziny 22.30. Żadnych incydentów nie odnotowano. Rodzice i nauczyciele byli zadowoleni. Uczniowie także…

    *

    Bohaterowie wieczoru już dawno dorobili klucze do kilku sal znajdujących się na pierwszym piętrze. Przydały się również dzisiaj. Sale na parterze chronił system antywłamaniowy i były przygotowane na przyjęcie gości z liceum – służyły jako szatnie. Klucze posiadali nauczyciele-opiekunowie klas maturalnych.

    Ponieważ chłopcy imprezę planowali z kilkutygodniowym wyprzedzeniem, bez problemu wcześniej wnieśli koce i alkohol, które schowali w szafach pracowni mieszczącej się na piętrze. 

    To miał być wyjątkowy wieczór, więc nauczyciele i rodzice ubrali się elegancko. Część pań wystąpiła w strojach wieczorowych. Uczniowie umówili się, że przyjdą w marynarkach lub garniturach i większość dotrzymała słowa. A dziewczyny… Z nimi nie trzeba było niczego uzgadniać. Wyjście na ostatnią szkolną zabawę, mimo różnych opinii uczniów, było zarazem ostatnim ekscytującym wydarzeniem w roku szkolnym, pomijając maturę. Jak trafnie skomentował to dyrektor technikum, przyglądając się tańczącym:

    – To jeden z niewielu dni, kiedy nie trzeba sprawdzać obecności, a można być wręcz pewnym 100% frekwencji i punktualności naszych wychowanków – rzekł, rozglądając się po korytarzu. Reszta grona ochoczo i z rozbawieniem głośno potakiwała. Na poparcie jego słów, ktoś wskazał kilku uczniów stanowiących, swoim osiągnięciami edukacyjnymi w technikum, odpowiednik sportowych maruderów. Jednak dzisiaj pojawili się jako pierwsi, grubo przed początkiem imprezy, przewidzianym na godz. 18. Nie wzbudzili zainteresowania, kiedy okazało się, że pomagają ustawiać sprzęt nagłaśniający, stoły i przygotowują szatnie w kilku klasach.

    *

    Zaproszono wszystkich nauczycieli, ale zakładano, że poza wychowawcami klas będzie ich tylko kilkoro, czyli wyznaczeni przez dyrekcje obydwu szkół i przedstawiciele dyrekcji, oczywiście. Ku zaskoczeniu maturzystów z liceum przyszli również inni nauczyciele, w tym ich nauczycielka od polskiego – pani Bożena. Właśnie na jej obecność najbardziej liczyli… „Rakieta”, bo była taka wystrzałowa, kilka lat temu przekroczyła ‘trzydziestkę’. Nieodmiennie przyciągała wzrok: zawsze w szpilkach, szczupła, prosta sylwetka, spory, krągły biust, blond włosy do ramion, paznokcie i usta na czerwono, lekko ochrypły głos, zadbana, pogodna, wygadana i życzliwa uczniom. I miała to „coś”, co powodowało, że uczniowie chętnie zaglądali w jej dekolt, kiedy nachylała się nad stolikiem. Tylko na jej lekcjach chłopcy chętnie pytali o cokolwiek, wskazując jakiś akapit w książce lub swoją pracę w zeszycie. Chyba każdy chłopak rozbierał ją wzrokiem.

    Ich zainteresowanie nauczycielką znacznie wzrosło, kiedy jeden z uczniów, Robert, spotkał ją na weselu, na które został zaproszony razem z rodzicami. Okazało się wówczas, że świetnie tańczy i ma jeszcze jedną przypadłość – lubi chłopców. Chętnie tańczyła z nastolatkami, a kiedy wszyscy już mieli trochę w czubie, jednemu z nich podała swój numer telefonu i nalegała, żeby do niej zadzwonił w tygodniu. Od tego incydentu minął rok. Chłopak nie odważył się zatelefonować, ale też, mimo usilnych starań, nigdy nie zdradził numeru żadnemu z kolegów.

    Pewnego razu, w trakcie dyżuru, pani Bożena stała na piętrze przy schodach i w trakcie rozmowy z koleżanką poprawiała krótką spódniczkę. Szczęśliwcy, którzy wówczas znajdowali się pół piętra niżej, wielokrotnie rozmawiali o niezapomnianym widoku. Ze szczegółami analizowali jej opalone krocze ograniczone jedynie skrawkiem materiału stringów i pończoch. Miała świetne nogi.

    Najważniejsze, że dzisiaj przyszła. Otrzymała zaproszenie jak wszyscy nauczyciele na pożegnalną zabawę. Wyglądała efektownie: szczupła blondynka w niebieskiej bluzce z podniesionym granatowym kołnierzykiem, ciemnoniebieskie bolerko, białe korale, niebieska spódniczka w delikatne czarne prążki nad kolana, szare pończochy i szare sandałki o metalicznym połysku na szpilce. W ręku trzymała zgrabną, szarą torebkę. Kilku chłopakom zaparło dech z wrażenia.

    – Ale mięsko – stwierdził jeden.

    – Ale baloniki… – westchnął drugi.

    – No, sport baloniarski ma przyszłość – dodał inny.

    – Biorę ją – sapnął ktoś. Nie bardzo było wiadomo, kto w grupie tak powiedział, ale z reakcji innych można było wywnioskować, że chętnych jest znacznie więcej. I nie wszyscy będą mogli dopchać się.

    – Na razie weź głęboki oddech – poradził Robert. 

    Kobieta stała przy stole, z uśmiechem witała się z nauczycielami i rodzicami, nieświadoma wrażenia, jakie wywarła na grupce obserwujących ją uczniów. Ci gromadzili się pod oknem, z dala od stołu ich opiekunów. Chyba wszyscy już zaliczyli pierwszy kieliszek i nie chcieli podpaść nauczycielom. Nie teraz. Nie dzisiaj. Już lepiej wpaść na maturze ze ściągami.

    Chwilę później pojawiła się nauczycielka geografii. Pani Teresa, wolna, najmłodsza (28 l.) w gronie nauczycieli liceum, ubrana się równie efektownie. Jasnoszarą sukienkę nad kolana z bufiastymi krótkimi rękawkami w żółtym kolorze zdobiła delikatna żółta lamówka wokół odważnego szerokiego dekoltu, któremu efektu dodawała stójka wokół szyi oraz kwiatek, w tym samym kolorze, przyszyty nad lewą piersią. Na nogach miała żółte pończochy i szare szpilki w żółte esy-floresy. Całości dopełniała szara kopertówka.

    – Fajne dupy u was uczą – stwierdził jakiś wyrostek z technikum, kierując słowa do kolegi z liceum.

    – No, zgadza się, ale to wyjątek. Reszta jest znacznie starsza – stwierdził licealista.

    – Jak u nas – wzruszył ramionami wyrostek.

    – Pamiętaj, najlepsze w seksie są jednak te mało atrakcyjne – licealista spojrzał na wyrostka. – To znaczy te brzydkie – wyjaśnił, widząc jego pytający wyraz twarzy.

    – Znam słowo – burknął niezadowolony chłopak. – Zastanawiam się, co to za ‘teoria’.

    – Teoria? Nie, żadna teoria, to prawda. Brzydkie są bardziej otwarte w seksie. Bardziej starają się, żeby zadowolić i zatrzymać faceta.

    – Ta ma ciało – ruchem głowy wyrostek ponownie wskazał geografkę.

    – No, jest co pooglądać – przytaknął indagowany.

    – A wyruchać? – dociekał chłopak.

    – Ją? No co ty… Nie próbowałem – pokręcił głową licealista. – Zbyt duże ryzyko.

    *

    Zapewne chętnych do równoległej zabawy byłoby sporo, jednak inicjatorzy imprezy wtajemniczyli dość ograniczoną grupę chłopaków z liceum. W rewanżu mieli wytypować dziewczyny ze swojej szkoły.

    Jeden z nich ostrożnie wychynął z pracowni, rozejrzał się. Nikogo nie było. Wraz z kolegą pomaszerowali na dół i, stojąc pod ścianą, selekcjonowali tańczących. Dla nauczycielki, która wraz z kolegą z technikum spacerowała wzdłuż korytarza stanowili parę nieśmiałych kolegów wzajemnie próbujących zachęcić się do udziału w tańcach. Nauczyciele minęli ich, dyskretnie uśmiechając się do siebie. Obejrzeli wszystko, nie zauważyli niczego niepokojącego, więc zawrócili i po pokonaniu korytarza usiedli przy stole z nauczycielami.  

    – Kasia! – jeden z chłopaków zawołał koleżankę z klasy. Dziewczyna spojrzała w ich stronę, machnęła ręką i tańczyła dalej.

    – Julka… – kolega z technikum zaczepił mijającą ich dziewczynę. Krótko przystrzyżona blondynka w bluzce w biało-czerwone paski ściągniętej z jednego ramienia i czerwonej spódniczce spojrzała w ich kierunku i zatrzymała się.

    – Czego? – spojrzała na nich niechętnie, w rytm muzyki stukając czerwoną szpilką w posadzkę. Duży dekolt i push-up ładnie eksponowały jej piersi. Rozmówcy mimo woli koncentrowali się na tym widoku.

    – Mówi się „słucham” albo „proszę” – Krzysiek poinstruował ją z uśmiechem. – Powiesz „proszę”?

    – Co? Proszę? – poczuli w powietrzu zapach alkoholu. Chłopak dał koledze dyskretny znak.  

    – Co piłaś?

    – Wal się.

    – Tylko na ciebie. Ale mamy inną ciekawą propozycję – Krzysiek zrobił pauzę, żeby wzmóc zainteresowanie koleżanki. – Co piłaś, piękna Julko?

    – Colę. Bo co? – patrzyła na nich zaintrygowana.

    – Jasne. A z nami napijesz się?

    – A co macie?

    – Alkohol.

    – Piwo?

    – Powiedziałem: alkohol. Żadnych bąbelków.

    – A gdzie?

    – No przecież nie tutaj – uśmiechnął się porozumiewawczo. Dziewczyna zastanawiała się. I nieco zachwiała.

    – Może bym poszła… – jej opór powoli przegrywał z ciekawością.

    – Zapraszamy. To kolega z liceum. Popijemy, porozmawiamy, posłuchamy muzyki.

    – Zapewniamy również inne atrakcje – uprzejmie dodał licealista.

    – Czekajcie – odwróciła się i zniknęła wśród tańczących. Po dłuższym czasie, kiedy sądzili, że jednak należy polować na inną laskę, idąc pod ścianą, blondynka wróciła z koleżanką. Włosy uśmiechniętej szatynki sięgały prawie do ramion. Rozpięta biała bluzka odkrywała krągły biust. Strój uzupełniała, błękitna, krótka spódniczka i ‘opalone’ kabaretki. Mała kamizelka i ciemnoniebieskie szpilki dopełniały strój. – To Ola…  

    – Wiem, znamy się – wtrącił Krzysztof, uśmiechając się lekceważąco.

    – Nie do ciebie mówię, filistrze. – Spojrzała na niego z politowaniem i skierowała wzrok na jego kolegę. Krzysiek z uśmiechem zignorował komentarz. Nie należy drażnić ofiar przed pożarciem…

    – Cześć, jestem Olek – przedstawił się. Zaskoczone dziewczyny roześmiały się.

    – No, to ciebie już nie zapomnimy – Julka zaśmiała się zbyt głośno.

    – My was pewnie też nie… – rzekł Olek, przyglądając się Oli.

    – Idziecie? – Krzysiek był konkretny.

    – Dobrze. Pokażcie, co macie – zgodziły się. Ich miejsce pod ścianą zajął Kacper.

    Czwórka dyskretnie wycofała się na koniec korytarza i kiedy światła w tej części holu nieco przygasły, wszyscy pośpiesznie wspięli się na półpiętro. Tutaj światło już nie docierało, więc powoli szli po schodach. Dziewczyny przodem, a Krzysiek oświetlał stopnie komórką. Na piętrze, ustaloną liczbą stuknięć, otworzył przed nimi drzwi pracowni.

    *

    – Oooo! – przywitali ich obecni w pracowni. Panowała tutaj swobodniejsza atmosfera niż na dole. Dziewczyny, nieco zaskoczone, stały w progu. Jednak Krzysiek delikatnie, ale stanowczo wepchnął je w głąb pomieszczenia.

    – To nie jest oficjalne miejsce spotkań – rozbawiony ich zaskoczeniem, wyjaśniał swoją natarczywość. Olek zamknął za nimi drzwi i przekręcił zamek.

    Przy stole, w towarzystwie kilku chłopaków, siedziały dwie atrakcyjne dziewczyny z liceum: Sylwia i Majka. Pierwsza to efektowna szczupła blondynka z rozpuszczonymi włosami sięgającymi połowy pleców, ubrana w bordową, krótką, asymetryczną sukienkę i złociste szpileczki. Szyję zdobił złoty łańcuszek. Druga, nieco przy kości, piersiasta brunetka z włosami spiętymi w kitkę, której duży biust jeszcze podkreślała obcisła, biała bluzka i grafitowa spódniczka. Majka założyła czarne pończochy i czarne szpilki.

    ‘Nowe’ rozejrzały się. Na kilku złączonych stolikach stały butelki z alkoholem, cola, mineralna, sok w kartonie, chipsy, plastikowe popielniczki, kubki i paczka serwetek. Na kolejnym stoliku głośnik podłączony do komórki z ładowarką cicho odtwarzał muzykę. Okna były zasłonięte granatowymi żaluzjami. Światło było zgaszone, ale mrok rozświetlały świeczki ustawione na stolikach, przy których siedzieli uczestnicy zabawy. Kilka świeczek postawiono pod stołami, z dala od okien. Pozostałe stoliki i krzesła ustawiono jeden na drugim pod ścianą, robiąc miejsce dla tańczących.

    – Nieźle się zapowiada – Julka pokiwała głową w dowód uznania.

    – Na bogato – Ola skomentowała zaopatrzenie.

    – O, muzykalni jacyś – w półmroku Julka wskazała na Chopina na stole i kolejne butelki czekające obok stolika. Nie widziała napisów na opróżnionych butelkach, ale było w czym wybierać.

    – O, niekoniecznie – przedrzeźniał ją Błażej. – Mamy też coś dla zdrowia: krajowe owoce – z uśmiechem pokazał dłonią na wiśniówkę i morelówkę.

    – Co pijecie? – wybełkotał Arturek, który właściwie tylko dzięki sile woli utrzymywał pozycję siedzącą przy stole. Wszyscy zgodnie ignorowali go.

    – A to po co? – Ola palcem wskazała materac leżący w oddali, na wysokości biurka nauczyciela. Zawsze stał na zapleczu pracowni i najczęściej służył do pokazów podczas zajęć pierwszej pomocy.

    – Do wyjebania chętnych dup! – na cały głos wrzasnął pijany Arturek. Jego koledzy byli rozbawieni, panowała atmosfera luzu, ale gdy tylko Arturek dał głos, momentalnie wszyscy rzucili się uciszać go. Jednocześnie trzy dłonie zakryły chłopakowi usta. Zgromadzonym na ‘alternatywnej’ imprezie bardzo zależało na dyskrecji.

    – Uspokój się – Jacek energicznie potrząsnął ramieniem sąsiada. Któryś z kolegów trzepnął Arturka ‘z liścia’ w głowę, ale chłopak w ogóle nie zareagował, jakby był już kompletnie znieczulony. Oczy mu się zamykały.

    – Ludzie, on jest już w innym wymiarze – zmartwił się Olek. Wyczuwał kłopoty.

    – Dziewczyny, zapraszamy do nas – z kolei Jacek już koncentrował się na najbliższej zdobyczy. Wstał, wykonał gest ręką i wraz z Tomkiem dostawili dwa krzesła. Kiedy dziewczyny siadały, Jacek przejął rolę gospodarza: – Co pijecie? 

    Złożyły pierwsze zamówienie. Tymczasem Olek poszedł otworzyć drzwi. Ich kolega, Kacper, przyprowadził efektowną, wysoką, długowłosą szatynkę z technikum – Wioletę. Za nią wpadła ciekawska, wścibska i nielubiana Kamila. Wszyscy patrzyli w ich kierunku nieco zaskoczeni i zdegustowani.

    – Co tu się dzieje? – zapytała Kamila, przepychając się w drzwiach i rozglądając z zaciekawieniem. Stojący za nią Kacper, sam zaskoczony jej nieoczekiwanym wtargnięciem, gestami sygnalizował, że to nieplanowany i niechciany gość. Szybkie ‘wzrokowe’ konsultacje chłopaków zdecydowały. Trudno, stało się, zostaje. Będzie pierwszą w kolejce. Jest, więc skorzystamy.  

    Nastąpiły niezbędne prezentacje.

    *

    Grała nastrojowa muzyka, dwie pary tańczyły, Arturek pod oknem spał na kocyku przykryty marynarką. Reszta siedziała przy stole i rozmawiała, popijając alkohol.

    – Miśka, a ty potrafisz obciągać czy weszłaś tu na naukę? – zaczepił koleżankę Kacper.

    – Tylko napić się – Kamila pokazała na opróżniony kubek.

    – E, nie ma tak dobrze, każda musi okupić swoją obecność tutaj przynajmniej obciąganiem – z grymasem na twarzy Jacek kręcił głową. Ola i Kasia zdziwione spojrzały na siebie, wtórowały im Majka z Sylwią. Potem zniesmaczone skierowały wzrok na Olka. Ten, pod siła spojrzeń wyprostował się, a potem nieznacznie pokręcił głową i zaprzeczył dyskretnym gestem, ale bawił się tak dobrze jak Jacek i Kacper.

    – To co, dajesz dupy czy wylatujesz stąd nago? – wstał, spoglądając na Kamilę. – Przynajmniej musimy pomacać twoje dziurki. Każdą to czeka – z powagą pokiwał głową. Nie miał zamiaru używać Kamy. – Ludzie, są pewne granice – wspierał sam siebie w duchu.

    – A dacie jeszcze napić się? – spytała.

    – Jasne, od razu – potwierdził Krzysiek i pospieszył z butelkami. – Sztuka czy polskie ogrody? – zapytał, usłużnie pochylając się ku dziewczynie.

    – Że niby co? – Kamila gapiła się na niego, nic nie rozumiejąc.

    – No, Chopin czy wiśniówka albo morelówka? Mamy jesz…

    – Dawaj!

    – Wedle życzenia, ale co pani konkretnie winszuje?

    – Rany, jaka obsługa! Wal miksa, chłopie!

    – Służę pani. Nasz klient, nasz pan – bez cienia zdziwienia i wątpliwości Krzysiek, trzymając pustą dłoń na plecach, płynnym ruchem wlał Chopina do kubka i wbrew nieśmiałym pomrukom protestów, dolał wiśniówki i przyjął usłużną postawę. Kiedy Kama spojrzała na niego z natarczywym wyczekiwaniem, szybko odwrócił się, złapał butelkę i wprawnym ruchem dolał morelówki. – Zgodnie z życzeniem uroczej klientki naszego stylowego baru – słowa okrasił uniżonym ukłonem.  

    – Dobra, daruj sobie, Herr Ober – Kamila chwyciła kubek i duszkiem wypiła zawartość. Dziewczyny patrzyły i chichotały. Chłopacy patrzyli ze zdumieniem. Tylko praktyczny Olek rozglądał się za jakimś kubłem czy choćby kartonem.

    – Ech!! – stawiając pusty kubek, Kama wydała głośny okrzyk.

    – Konie ciszej rżą – pochylając głowę, Kacper dyskretnie westchnął do Jacka. Oskar patrzył na dziewczynę. Ta wyprostowała się, głęboko zaczerpnęła powietrza, rozejrzała po wszystkich i zadała konkretne pytanie:

    – Któremu obciągnąć? – po chwili ciszy spowodowanej zaskoczeniem, Kacper z Jackiem szybko podnieśli się i podeszli, rozpinając rozporki. Kama podnosiła się, ale zmusili ją, żeby uklękła na podłodze obok swojego krzesła. Obydwa penisy wzięła w ręce i zaczęła masować. Po chwili pierwszy zniknął w jej ustach. Natarczywość pieszczot spowodowała, że obdarowywany nimi chwycił dziewczynę za włosy i zaprotestował głośnym szeptem:

    – Wolniej, bo za chwilę wytrysnę! – Jacek nie przyznał, że miał ochotę przede wszystkim na inne dziewczyny. Ta miała być tylko minetką na rozgrzewkę. Inni, zafascynowani rozwijającą się na ich oczach akcją, obserwowali w milczeniu.

    – Dobra jesteś – chwilę później mruczał pod nosem Kacper, doceniając pieszczoty koleżanki. Na przemian głaskał ją po głowie i macał pierś przez bluzkę.

    Olek nie tracił czasu. Podszedł do Oli i szeptał coś na ucho. Dziewczyna w końcu skinęła głową i wstała. Podeszli do okna. Olek uśmiechał się, głaskał jej włosy, ramię, dłoń i cały czas mówił. Potem objął ją i zaczął całować. Partnerka zarzuciła mu ręce na szyję, przymknęła oczy. Nie przerywając całowania, chłopak zsunął prawą dłoń z biodra i macał pupę. Dłoń z pupy przesunęła się na udo i po podciągnięciu spódniczki nakryła krocze. Ola cofnęła biodra, ale partner zaczął pocierać łechtaczkę przez delikatny materiał majteczek. Kiedy poczuł, że dziewczyna rozluźniła się, dłoń powędrowała w górę i weszła pod majteczki, a w trakcie pocierania łechtaczki dwa palce powoli wnikały do pochwy. Olek przestał całować Olę, chwycił ją za włosy i obserwował. Palce coraz bardziej natarczywie penetrowały pochwę. Dziewczyna zaczęła stękać. Plecami oparła się o parapet i sięgnęła do jego krocza. Nachylił się do jej ucha, nosem dotknął małżowiny, a potem koniuszkiem języka liznął jego wnętrze. Zadrżała.

    – Wyjmij go – szeptem polecił dziewczynie. Nieprzytomnym wzrokiem spojrzała na niego i bez słowa trzęsącymi się rękoma niecierpliwe zaczęła rozpinać rozporek. Bardziej brutalne zanurzenie palców w pochwę spowodowało, że dziewczyna odchyliła głowę, wydała przytłumiony jęk, opadły jej ręce i bezwolnie poddała się pieszczotom kochanka.

    *

    Błażej podszedł do Wiolety.

    – Słuchaj, to prawda, że masz ozdoby na wargach? – patrzył na nią wyzywająco. Z wrażenia opuściła kubek z alkoholem. Spojrzała na niego zaskoczona i z lekką irytacją. Już dawno skreśliła go z listy potencjalnych adoratorów.

    – A widzisz coś? – spytała spokojnie i upiła łyk z kubka.

    – Jak zdejmiesz majtki, to odpowiem – uśmiechnął się zaczepnie.  

    – A gdzie słyszałeś coś takiego? – zmrużyła oczy i upiła łyk alkoholu.

    – Wiesz, dziewczyny czasami coś chlapną po wuefie – wzruszył lekko ramionami – to się słyszy…. – Patrzyła na niego i nie bardzo wiedziała, co odpowiedzieć. Kolejny łyk.

    – To słuchaj – też wzruszyła ramionami. Chciała odwrócić się i odejść, ale był szybszy i chwycił ją za rękę.

    – Chodź ze mną – delikatnie pociągnął ku sobie.

    – Dokąd? – nieufnie patrzyła na Błażeja.

    – W góry, na wycieczkę. Będziemy zdobywać Rysy.

    – Co ty… – patrzyła na niego zdziwiona.

    – Widzisz to biurko i materac? – przerwał jej.

    – Widzę – potwierdziła skinieniem głowy. – I co z tego?

    – To twój warsztat pracy – stwierdził dosadnie i łagodnie pociągnął ją za rękę. – Pięknej Wioletce zrobimy całościowy przegląd.

    – My? – spytała zdziwiona. – Rozmnażasz się przez pączkowanie?  

    – Tomek, chodź tu! – Błażej scenicznym szeptem, popartym machnięciem ręki przywołał kolegę, który właśnie szykował się do Kamy. Przywołany spojrzał z zainteresowaniem i westchnął z ulgą. Wioletka była zdecydowanie atrakcyjniejsza. Swoim wyglądem, a czasami zachowaniem wręcz domagała się towarzystwa.

    *

    Julka siedziała przy stole i sączyła alkohol. Przyszła na zabawę i jakoś nie cieszyła się nadmiernym zainteresowaniem. Nie miała pomysłu na bardziej aktywne spędzenie wieczoru. Koleżanki opuściły ją. Nie tak umawiały się… I właśnie zobaczyła jak głowa Olka znika pod spódniczką Oli. Dziewczyna zamknęła oczy, szeroko rozstawiła nogi, dłońmi kurczowo trzymała się parapetu. Kiedy rozgoryczona Julka sięgała po kubek, przysiadł się do niej Damian.

    – Chcesz jeszcze? – zapytał, podnosząc butelkę. Skinęła głową.

    – Co tak sama siedzisz? Nudzisz się? – starał się jakoś nawiązać rozmowę.

    – Wszyscy zajęci – machała palcem jak wskazówką metronomu. Chłopak rozejrzał się.

    – No, faktycznie – potwierdził. – Może masz ochotę na małe macanko? – łagodnie spojrzał jej w oczy. Zmęczonym wzrokiem patrzyła na niego dłuższą chwilę.

    *

    – Zdejmij  bluzkę – polecił Błażej Wioletce, kiedy zatrzymali się koło biurka. Dziewczyna chwilę patrzyła na niego w milczeniu, zmrużyła oczy, przez jej twarz przemknął uśmiech, potem stanęła do nich tyłem i powoli wykonała polecenie. Bluzkę położyła na biurku i odwróciła się do nich twarzą. Była bez stanika.

    – Coś  jeszcze? – stała w lekkim rozkroku z dłońmi opartymi na biodrach, a jej opalone ciało i sterczące piersi przykuwały wzrok nawet Jacka i Kacpra. Z oddali również Damian i Oskar przyglądali się tej scence. Błażej z Tomkiem taksowali ją w milczeniu, dyskretnie przełykając ślinę. Dziewczyna uśmiechała się prowokacyjnie. Była świadoma swojej urody. I pewna siebie.

    – Spódniczka i majtki – padło krótkie polecenie, a szatynka posłusznie zdjęła je. Tomek wziął ubranie z rąk dziewczyny i odłożył na biurko. Znowu stanęła w tej samej pozie, ubrana w same pończochy i szpileczki.

    – Usiądź na biurku – polecił Błażej, a ona siadła, uśmiechając się pobłażliwie. Błażej pchnął ją, a dziewczyna posłusznie położyła się. Dotknął jej pochwy.

    – Widzisz – pokazał koledze – już jest wilgotna. – Jednak jego uwagę przykuło coś innego. Dostrzegł, że w wargach sromowych dziewczyna miała dwa spore, złote kółka.  

    – Bawimy się – mruknął Błażej, patrząc na kolegę. Tomek poszedł w ślady kolegi. Bez słowa chwycili po kółku i zaczęli ciągnąć w bok. Rozciągnięte wargi nieco odsłoniły wejście do pochwy. Wydobyli z dziewczyny jęk bólu i rozkoszy. Pociągnęli mocniej. Jęknęła i uniosła nogi. Zrzucili jej szpilki, dziewczyna oparła stopy o krawędź biurka. Pomalowane paznokcie wyglądały seksownie w pończochach. Jeden zaczął pocierać łechtaczkę i macać piersi, a drugi wpychał palce do pochwy i wysuwał w stałym rytmie: najpierw jeden, potem dwa jednocześnie, a teraz trzy… Rytm stał się szybszy, palce znikały głębiej. Wioletka pojękiwała. Nie chciała hałasować. Włożyła pięść do ust. Błażej nachylił się nad dziewczyną:

    – Kto ci zafundował te kółka?

    – Co ci do tego? – jęknęła podniecona, wyjmując pięść z ust. Otwartą dłonią uderzył ją w twarz. Tomek spojrzał zaskoczony na kolegę, ale nie potrafił zaprotestować. Tak bardzo Błażej wprawił go w osłupienie swoim zachowaniem. Zawsze grzeczny, miły wobec dziewczyn… Jego zdumienie wzrosło, kiedy Błażej splunął w twarz Wioletki i ponownie uderzył! Głowa odskoczyła w bok, włosy zakryły twarz dziewczyny. Już chciał zaprotestować, ale zauważył, że koleżanka z technikum tylko uśmiechnęła się, odgarnęła włosy i oblizała wargi.  

    – Odpowiadaj – polecił Błażej.  

    – Mam znajomego, opiekuna. Dba o mnie. Kiedyś zrobił mi taki prezent – wyjaśniła z wysiłkiem. Nadal była bardzo pobudzona. Z zamkniętymi oczyma przeżywała intensywne pieszczoty i trudno było jej skupić się na odpowiedziach. – Chciaałam teeego – zapewniła szeptem, pojękując przy kolejnych ruchach palców Tomka w pochwie.

    – To od razu odpowiadaj, kiedy pytam – znowu uderzył ją w twarz.

    – Taaak… – stęknęła z wysiłkiem. Nie wiedzieli, czy była to zgoda, czy aprobata dla pieszczot. Zdziwiony Tomek w głosie dziewczyny usłyszał jedynie uległość i podniecenie. Ani słowa protestu! Pobudzony, rytmicznie wsuwał palce do pochwy. Dłoń dziewczyny zwinięta w pięść wróciła do ust. W milczeniu bawili się jej ciałem. Wioleta jęczała coraz głośniej, a plecy wygięły się w lekki łuk, eksponując biust. Błażej muskał brodawki piersi i pstrykał w nie, obserwując rosnące podniecenie dziewczyny.

    – Obsłuż nas – polecił Błażej i z wyrazem podniecenia na twarzy zaczął rozpinać rozporek. Kolega wyjął palce z wilgotnej pochwy i poszedł w jego ślady. Po chwili plecy dziewczyny opadły, jeszcze westchnęła namiętnie, odwróciła się na lewy bok i bez słowa protestu przykryła penisy dłońmi, kiedy tylko wynurzyły się ze spodni.

    *

    – No, chcesz zabawić się? – chłopak niecierpliwił się.

    – A, spróbuj – Julka westchnęła bez entuzjazmu.

    Damian dotknął jej brzucha i przesunął dłoń wyżej, aż przykrył pierś. Lekko ścisnął ją i poczuł delikatny materiał stanika. Czuł twardniejącą brodawkę. Wychylił resztę alkoholu, odstawił kubek i drugą dłonią sięgnął pod bluzkę. Przesunął się na krześle i nogą dotykał jej kolana. Po delikatnym masażu piersi przez stanik, wychylił się w kierunku Julki i obejmując ją, rozpiął stanik. Wyprostował się na krześle. Chwycił piersi w dłonie. Głaskał je, pocierał, ściskał. Brodawki sterczały, ale dziewczyna nadal siedziała nieruchomo, patrząc przed siebie. Nie wydała żadnego dźwięku, nie zmieniła pozycji. Lewą ręką chwycił blondynkę za włosy i odchylił głowę. Prawą uszczypnął brodawkę. Julka syknęła i chciała na niego spojrzeć. Próbowała podnieść głowę, ale stanowczo ją przytrzymał. Drugą ręką sięgnął pod spódniczkę i zaczął pocierać krocze. Poczuł, że materiał staje się wilgotny. Przesunął majteczki i zaczął bawić się wargami sromowymi. Najpierw muskał je, potem głaskał i wreszcie zaczął pieścić łechtaczkę, pocierał wzdłuż, w poprzek, na przemian zwiększając i łagodząc nacisk. Nawet delikatnie drapał. Powoli, bardzo wolno, czasami przyspieszał. Z czasem dotyk stał się bardziej odczuwalny. Siła dozowanych bodźców działała. Dziewczyna w końcu głośno stęknęła z podniecenia.

    – Fajnie tak? – spytał.

    – Nooo – westchnęła cicho i zamknęła oczy. Stał się bardziej agresywny w pieszczotach. Pojękiwała, wyprostowała nogi, napięła mięśnie, a palce dłoni kurczowo ściskały krawędź krzesła. Powoli wcisnął palec do pochwy.

    – Nie! – zaprotestowała stanowczo, otwierając oczy i prostując się na krześle.  

    – No co ty? – patrzył na nią zdziwiony, ale wycofał palce.

    – Nie chcę! – stęknęła. Puścił sterczącą blond czuprynkę.

    – Skoro nie chcesz – był bardzo rozczarowany. Nie rozumiał jej zachowania.

    – Właśnie – nerwowo czochrała włosy sterczące na głowie.

    – To przynajmniej obciągnij mi – Damian podniósł się i zaczął rozpinać rozporek. Był podniecony i liczył na solidne rżnięcie. Julka wydawała się właściwą kandydatką do zabawy.

    – Niech ci będzie – westchnęła podniecona.  

    *

    Oskar przysiadł się do Sylwii i Majki. Wypili jedną, drugą kolejkę. W końcu zaproponował im wspólną zabawę. Jego odważna propozycja nie wzbudziła zachwytu dziewcząt, ale obie już trochę wypiły, więc nie zareagowały bardziej rygorystycznie. On był cierpliwy, nachalny i wesoły. Sylwia, jak zwykle, nieco wyniosła i niedostępna, a Majka – bezpośrednia i sympatyczna; też jak zwykle. On sypał żartami i komplementami, kolejny raz polał dziewczynom, wypiły, rozmawiali i powoli zaczęły mu ulegać. Ciągle szeptał jednej i drugiej coś na ucho. Śmiały się coraz głośniej.

    – Dziewczyny, mogę? – kiedy uznał, że już czas, postawił swoje krzesło za ich plecami oparciem do przodu i usiadł okrakiem. – No, pokażcie jak to robicie – zachęcił podnieconym szeptem, głaszcząc je po ramionach. Pieszczota była delikatna i taka… budząca zaufanie. Obie śmiały się, chichotały rozbawione jego nachalnością i jeszcze onieśmielone propozycją, ale w końcu Majka wyraziła zgodę.

    – OK, popatrz sobie – powiedziała i chwyciła Sylwię za kark, przyciągając do siebie. Zamilkły. Majka zaczęła delikatnie całować koleżankę w szyję, lizała dekolt, wodziła języczkiem po opuszku ucha. Blondynka przymknęła oczy, oparła się na krześle, odchyliła głowę, lekko otworzyła usta. Oskar jak urzeczony, przyglądał się z uśmiechem – jak dzieciak, który dostał wszystkie obiecane zabawki i sycił wzrok ich widokiem, zanim po nie sięgnie. Sylwia wyciągnęła rękę i poszukała piersi Majki. Pogłaskała ją, ścisnęła i zaczęła rozpinać guziki bluzki. Brunetka tylko wypięła pierś w oczekiwaniu na dalsze pieszczoty.

    – No, ale biust masz naprawdę duży – nie wytrzymał Oskar, szeptem wydając opinię. Opalone piersi w koronkowym białym staniku wręcz wyskoczyły z rozpinanej bluzki. – O, cholera, ale naprawdę masz cyce! – chłopak patrzył z nieukrywanym podziwem. Delikatnie położył dłoń na jej piersi. Dziewczyna drgnęła zaskoczona.

    – Mogę spróbować? – spytał.  

    – Możesz – szepnęła podniecona brunetka, głaszcząc Sylwię pod sukienką po udzie. Oskar śmiało sięgnął do piersi i zanurzył dłoń w staniku.

    – Łoł! – teraz wiedział, co trzyma. – Dziewczyny, chodźcie, tam nam będzie wygodniej – zaproponował chłopak, głową wskazując zaplecze. Nie czekając na odpowiedź, lekko pociągnął Majkę za pierś, a ona podniosła się, ciągnąc koleżankę za kark. Obie zauroczone pieszczotami spojrzały nieprzytomnie na siebie, potem na Oskara.

    – Chodźcie, tam będzie nam wygodniej – powtórzył argument i znowu pociągnął dziewczynę za pierś.  

    – Idziemy – potwierdziła Majka i drugą ręką sięgnęła do krocza chłopaka.

    – No, tak lubię – uśmiechnął się.

    Na zapleczu stanęli pod oknem. Dziewczyny przytuliły się do siebie i zaczęły całować. Majka rozpięła stanik, a Oskar z Sylwią podzielili się jej piersiami. Oskar przyglądał się parze koleżanek, a po chwili piersiasta brunetka przypomniała sobie o koledze i znowu zaczęła masować jego krocze. Puściła kark koleżanki i wsadziła dłoń pod jej sukienkę. Dziewczyna stanęła w szerszym rozkroku, a kochanka zaczęła intensywnie masować również jej krocze. Robiła to z dużą wprawą. Chłopak miał już wzwód, ale nie zamierzał tak szybko kończyć. Cofnął się. Dziewczyny zapomniały o nim. Sylwia odchyliła głowę i stękała coraz głośniej. Majka jeszcze przyspieszyła ruchy swojej dłoni. Blondynka trzymała ją za pierś i ramię, a stękanie nagle przeszło w głośny, jednostajny jęk. I nagle też urwało się. Głowa Sylwii opadła i dziewczyna jeszcze przez dłuższą chwilę stała w szerokim rozkroku z palcami partnerki w pochwie. Również Maja zastygła na moment, a potem zadowolona spojrzała w ich twarze. Wyjęła mokrą dłoń spod sukienki kochanki, podniosła do jej ust i poleciła: 

    – Wyliż – Sylwia, jeszcze przeżywając orgazm, uśmiechnęła się, ucałowała wilgotną dłoń i zaczęła ją pochłaniać ustami. Czasami mignął języczek. Majce takie pieszczoty sprawiały wyraźną przyjemność. Z satysfakcją ponownie spojrzała na Oskara.

    – Eee, to może teraz ja spróbuję, w tradycyjny sposób, zadowolić was? Chyba chcecie, co? Drugiej takiej okazji już nie będzie – Oskar był pod wrażeniem seksu dziewczyn, a inni byli zajęci sobą. Nie było wolnej dziewczyny. Nie było wyboru. Obawiał się, że dziewczyny nie będą potrzebowały jego towarzystwa.

    – Suczko, pochyl się. Zobaczymy, co potrafi nasz Oskarek – głos Majki brzmiał nieco ironiczne, kiedy uśmiechnęła się do kochanki i sama oparła plecami o parapet. Sylwia, pozostając w rozkroku przodem do Majki, pochyliła się, objęła partnerkę rękoma i dalej lizała jej dłoń. Chłopak rozpiął rozporek, stanął za Sylwią, sukienkę zarzucił na plecy dziewczyny, białe stringi przesunął na bok i końcówką penisa potarł wargi sromowe. Fakt, była mokra. I to jak! Nawilżonego śliną, sterczącego penisa wepchnął do pochwy. Wszedł bez oporu! Oskar lewą ręką chwycił ją za biodro. Wypchnął biodra, penis wszedł aż po jądra. Z wrażenia głęboko westchnął. Penis czuł ciepło i wilgoć wnętrza dziewczyny.

    – Teraz będzie jebanie! – mruknął zadowolony. Zaczął rytmicznie poruszać biodrami. Spojrzał na Maję i jedną ręką chwycił jej dużą, sterczącą pierś. Miała spore ciemne sutki. Dziewczyna na moment przymknęła oczy z uśmiechem satysfakcji. Lekko przygryzła wargę. Tak jej brakowało męskiego dotyku. Podniosła głowę Sylwii, uwolniła dłoń z jej ust i kochanka zaczęła lizać drugą pierś.

    – O tak, suczko. Wiesz, co lubię – uśmiechała się słodko do blondynki, głaszcząc ją po głowie.

    – Majuś, czy ona może być bez sukienki? – przymilnie spytał brunetkę. Kiwnęła głową.

    – Sunia, zdejmij dla nas sukienkę – miękkim głosem poleciła kochance. Sylwia wyprostowała się na tyle, na ile pozwalał penis Oskara, z jego pomocą rozpięła i zdjęła sukienkę przez głowę, wpatrując się z oddaniem w oczy kochanki. Kiedy odkładała sukienkę, Oskar rozpiął stanik blondynki, a Majka zdjęła go i rzuciła na sukienkę. Sylwia nie oponowała i jęknęła głośniej, kiedy schyliła się. Penis wniknął głębiej i chyba uderzył w macicę. W każdym razie poczuła nową, silną dawkę rozkoszy i z ochotą wróciła do przerwanych pieszczot biustu kochanki.

    – Dobra z niej dupa – sapał spocony Oskar, klepiąc dziewczynę po pupie. – Majeczka, też masz ochotę? – chłopak patrzył na zadowoloną brunetkę.

    – Tak – podniecona brunetka nie miała ochoty na rozmowy.

    – To zmień się ze swoją suczką – szybko zaproponował. – Zdejmiesz bluzkę? – zasugerował. Majka skinęła głową, zdjęła bluzkę i stanik, rzucając na sukienkę kochanki i uwolniła pierś z jej ust. Chłopak też z niej wyszedł. Zdezorientowana i podniecona dziewczyna spojrzała na nich: 

    – I co teraz? – spytała. Majka oparła się dłońmi o parapet i wypięła pupę:

    – Wchodź – szepnęła rozkazującym, ochrypłym głosem, pocierając łechtaczkę. Już nie hamowała swojego pożądania. Oskar stanął za nią, spojrzał na solidną pupę i zaczął wsuwać twardego penisa. Była mokra. Wszedł dość łatwo. Majka jakby czytała w jego myślach. Odwróciła głowę i wyjaśniła:

    – Sylwia potrafi wcisnąć mi całą dłoń do cipki. – Kiwnął głową ze zrozumieniem. Powoli, w równym rytmie zaczynał jebać drugą dziewczynę! Nie liczył na tyle szczęścia dzisiaj.

    – Gdzie mam się spuścić? – spytał rzeczowo, mimo podniecenia. Odpowiedź zaskoczyła go.  

    – Zlej się Sylwii na twarz albo do ust. Chodź tu! – drugie polecenie dotyczyło kochanki. Ta grzecznie podeszła.

    – Jestem – oznajmiła miękko. Majka chwyciła ją za włosy i zmusiła do klęknięcia.

    – Liż mi cycki! – rozkazała. W głosie było słychać rosnące podniecenie. Jej duże piersi kołysały się. Oskar zaczął przyspieszać. Sylwia klęcząc, chwyciła piersi kochanki. Macała i lizała sutki.

    – Mam cię mocniej jebać? – wydyszał do Majki.

    – Wypierdol solidnie i zlej się na nią! – wyjęczała głośno. Potem chwyciła głowę Sylwii. – Liż pizdę i jego jaja! – wydyszała podniesionym głosem. Oskar stanął nieco szerzej i skłonił dziewczynę gestami, żeby uklękła twarzą do niego. Kiedy tak zrobiła, zaczęła lizać łechtaczkę kochanki. Nad jej głową kołysały się duże piersi. Oskar czuł jak jądrami uderza Sylwię w brodę albo w twarz. Trzy roznegliżowane ciała poruszały się podniecone w rytm jęków. Nie słyszeli muzyki, nie docierały do nich odgłosy innych kopulujących. Stękali coraz głośniej. Wreszcie Majka pchnęła głowę Sylwii i poleciła:

    – Suko, weź jego jaja do pyska i liż! – Oskar w rewanżu pochylił się i zaczął szarpać łechtaczkę. Majka zasłoniła usta dłonią i zaczęła wyć. Jebał nieco wolniej, ale głęboko! Za każdym uderzeniem sięgał macicy i ściany pochwy. Sylwia w końcu pochłonęła jego mosznę. Co za uczucie! Maja wyła i uderzała szpilką w podłogę. Czuł jak dochodziła. W końcu zamarła. Wtedy znowu przyspieszył.  Poczuł jak Sylwia masuje jego rowek i próbuje wcisnąć palec do odbytu. Tego nie był w stanie wytrzymać! Wykonał jeszcze kilka energicznych uderzeń biodrami i szybko wyciągnął penisa. Moszna wysunęła się z ust dziewczyny.

    – Szybko pod chuja! – rozkazał. Sylwia przesunęła się między nogami kochanki. Chwyciła go za udo, otworzyła usta i sperma Oskara spadła na policzek i czoło dziewczyny. Wetknął penisa do ust i poczuł jak silny wytrysk ląduje w jej ustach. Teraz trzymał ją za głowę i patrzył w oczy. Poruszał penisem w jej ustach. Pozwolił Sylwii na pieszczoty językiem i w końcu wyjął.

    – Pięknie – Majka skomentowała scenkę, cicho klaszcząc. 

    – Połkniesz? – nadal podniecony, uderzał penisem w policzek Sylwii. Był ciekaw reakcji. Majka przyklękła obok. Sylwia spojrzała na niego, potem odwróciła wzrok i włożyła ospermiony język w usta brunetki. Całowały się namiętnie, wręcz agresywnie. Sperma ze śliną spływała na brody, kapała na podłogę. Oskar w milczeniu przyglądał się i masował penisa.  

    – Chce któraś jeszcze mi obciągnąć? – Majka oderwała się od ust kochanki, bez słowa chwyciła członek w dłoń i pochłonęła ustami. – Lubisz takiego chuja obciągać? – Odpowiedziało mu krótkie mruczenie. – Kurde, jeszcze bym was wyjebał – mruknął, czując, że penis znowu zaczyna sterczeć w jej ustach!

    – Poczekaj, jeszcze nadarzy się nam okazja – podnosząc się, obiecała uśmiechnięta Majka. – Chyba że… – spojrzała na partnerkę. – Sylwuś, stań w rozkroku i oprzyj się tutaj łokciami – poleciła, wskazując parapet. Kiedy dziewczyna posłusznie wykonała polecenie, wypinając biodra do przodu, Majka pogłaskała ją po włosach i skinęła na chłopaka.

    – Dzięki – sapnął Oskar, z niecierpliwością wpychając sterczącego penisa do pochwy i łapiąc dziewczynę za kark.

    – Ooch…! – wyrwało się z ust Sylwii. Zamknęła oczy. To wystarczyło za recenzję możliwości Oskara. Zaczął energicznie ruchać i jednocześnie napawał się widokiem skaczących piersi podnieconej i bezwolnej blondynki. Wolną ręką chwycił pierś, pochylił się i zębami chwycił brodawkę. Dziewczyna znowu jęknęła, czując mocną pieszczotę piersi. Dalej mocno jebał uległą sukę.

    – Prooooszę – jęknęła suka, czując jak przygryza jej brodawkę. Trzymała go za ramiona. Puścił brodawkę.

    – Daj od tyłu – sapnął w jej twarz i wysunął penisa. Dziewczyna szybko odwróciła się. Kciukami rozciągnął jej pochwę i wszedł jednym płynnym ruchem aż po nasadę penisa.

    – Ale ma pizdę! – jęknął z uznaniem, ciągnąc Sylwię za włosy. – A może kiedyś wypożyczysz mi swoją suczkę? – był podniecony, spocony, energicznie uderzał biodrami i na całego szedł z propozycjami. I tak nie miał już nic do stracenia. Maja spojrzała na kochankę, wyprostowała ją i przytuliła. Znowu namiętnie pocałowały się. Mocne uderzenia penisa coraz bardziej dociskały Sylwię do partnerki. Majka, tuląc kochankę, czuła uderzenia Oskara. Przymknęła oczy i delikatnie głaskała jej łechtaczkę. Opanowując rosnące podniecenie, w milczeniu zlizała krople spermy z policzka blondynki i ponownie spojrzała na chłopaka: 

    – Nie, nigdy. Byłabym zazdrosna – odpowiadając na propozycję, pokręciła głową. – Ale u nas mógłbyś korzystać z suczki. Tylko w mojej obecności. Prawda, Sylwuś?

    – Tak, Majeczko. Wtedy zgadzam się – ulegle potwierdziła kochanka, patrząc w oczy brunetki i z trudem panując nad obezwładniającym podnieceniem. Oskar, czując zbliżający się orgazm, nie bacząc na stan dziewczyny, wyszedł i stanowczym ruchem nadusił kark suczki. Po chwili z wysiłkiem trysnął na twarz pochylonej Sylwii. Potem wytarł penisa o jej policzek. Majka wyprostowała dziewczynę, trzymając za głowę i językiem kierowała świeżą spermę w jej usta. Wyczerpany Oskar, z trudem łapiąc oddech, oparł się o parapet. Ramieniem ocierał krople potu z czoła i patrzył jak urzeczony na ich pieszczoty.

    – Ech, gdybym jeszcze mógł was… – jęknął żałośnie. Ściskał sterczącego penisa, wyciskając na podłogę ostatnie krople spermy.

    *

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Tomnick
  • Lizac stopki swojej siostrze

    Witam wszystkich, mam 22 lata i 20-letnią siostrę. Od co najmniej 10 roku życia podnieca mnie służba Kobiecie. Już gdy miałem około 10 lat gdy siostra miała na sobie rajstopy wymyślałem zabawy typu: “Ty sobie wygodnie usiądź a ja klęcząc przed Tobą będę podtrzymywał Ci stópki, bądź dawałem założyć sobie obrożę i prowadzać u stóp siostry na kolanach.” Pamiętam taki okres w swoim dzieciństwie gdy grałem z siostrą w masę różnych gier karcianych oraz planszowych. Najczęściej proponowałem siostrze grę gdy miała ubrane rajstopki. Nie przypadkowo, 2 lata w tym wieku to duża różnica, więc ją wykorzystywałem i przed każdą grą proponowałem zakład, że ten kto przegra wącha stopy. Jak się pewnie domyślacie nigdy nie pragnąłem i nie starałem się przegrać bardziej niż właśnie wtedy gdy zakładałem się z siostrą.
    Generalnie wyglądało to tak, że ja zawsze przegrywałem, ponieważ nawet gdy zbliżałem się do wygranej zrobiłem wszystko by przegrać i móc zatopić swoją twarz w siostry pięknych stópkach w rajstopach. Siostra wraz z wiekiem przestała się ze mną zakładać, lecz ja gdy tylko wyczaiłem ją w rajstopkach bzikowałem. Również wstydząc się pytałem czy mógłbym wąchać jej stópki. Czasami się godziła bez problemów, czasami trzeba było troszkę prosić gdyż rozumiała już co się dzieje, a nie miała wtedy typowo dominującego charakteru i zdarzało się, że nie miała na to ochoty, jeszcze innymi czasy wcale się nie zgadzała mimo długich, długich negocjacji. Często gdy siostra pozwalała mi wąchać swoje piękne stópki siedziała sobie wygodnie na fotelu czytając coś bądź oglądając TV, a ja grzecznie padałem na płasko na ziemie tak, że przed twarzą miałem najpiękniejsze stopy swojej siostry Królowej. Wieczorami oczywiście Pani zawsze myła się pierwsza bym mógł wejść zaraz po niej i przejrzeć kosz z brudną bielizną. Miałem wtedy z 12-13 lat i później. Jeżeli Pani chodziła w danym dniu w rajstopach czekałem już grzecznie pod łazienką by tylko móc je powąchać possać włożyć do ust czy ubrać na siebie zaraz po zdjęciu i wyjściu Królowej z łazienki (tak traktowałem siostrę gdy miała rajstopy). To były piękne czasy.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Pies kundel
  • Wspomnienia z dziecinstwa – ferie cz.3

     Po pamiętnej kłótni nasze relacje ochłodziły się. Przez parę dni Monika nie odzywała się do mnie, a na każde moje pytanie odpowiadała wzruszeniem ramion. Kiedy się rano budziłem, próbowałem pieścić kuzynkę przyciskając się sterczącym członkiem, ale ona wstawała bez słowa i szła do łazienki. Jak już się umyła, wychodziła nago i brała z szuflady bieliznę, że niby zapomniała, ale ja wiedziałem że specjalnie mnie tak torturowała. Widziała jak patrzę, widziała mój wzwód, myślę że nawet była tym podniecona, ale kara to kara.

      Wreszcie złość jej przeszła, bo zaczęła ze mną rozmawiać i nawet się uśmiechać a to już był sukces. Szkoda mi było naszych poranków bez “zabaw”, a ferie miały się ku końcowi.

       Wtedy wydarzyło się coś nieoczekiwanego. Pewnego wieczora z wizytą do nas przyszli znajomi rodziców. Była muzyka, wódeczka, winko, śmiechy, po prostu dobra impreza. Ja z Monią łaziliśmy tylko z kąta w kąt, nie mogąc znaleźć sobie zajęcia. Nie lubiłem tych przyjęć i tych tekstów:  “Och, jaki ty jesteś duży”, “Oo jak ty wyrosłeś”, “Jaki przystojniak” i głaskanie po głowie, klepanie po plecach, brrrr – to było okropne.

     Dorośli nieźle dali czadu, bo o dziesiątej wieczorem jeden gość spał na moim tapczanie, drugi ledwie trzymał się na nogach, a panie chichotały zawzięcie nie wiadomo z czego. Ojciec trzymał się lepiej, był pijany, ale przynajmniej się nie chwiał. Mama z wypiekami na twarzy opowiadała coś koleżankom i usłyszałem następny wybuch śmiechu.

     – No! Panie i panowie, czas na nas – powiedział z trudem facet, który stał pośrodku pokoju, kiwając się w przód i w tył ze wzrokiem wbitym w podłogę. Przypominał mi zombi z jakiegoś filmu.

     – Tak, tak, już późno – powiedziała jedna z pań – pomożecie mi go podnieść?

     – E! Wstawaj moczymordo! – krzyknęło zombi szarpiąc faceta. Mamrocząc coś pod nosem gość wstał, ubrali go i wyszli.

     – No dzieciaki! Myć się i spać! – zawołała mama zbierając naczynia ze stołu. Kuzynka poszła pierwsza się myć, a ja zacząłem ścielić tapczan. Po kilku chwilach leżałem już w łóżku z Monią, zmęczony tym przyjęciem. Mama posprzątała i poszła się kąpać.

     – Umyjesz mi plecy?! – dobiegł do mnie głos mamy. Ojciec podniósł się z krzesła i bez słowa wszedł do łazienki. Szum wody i dzisiejsza impreza usypiała mnie szybko. Kiedy już prawie spałem poczułem szarpanie za ramię.

     – Co? – powiedziałem otwierając oczy. Kuzynka stała przy łóżku i przykładała palec do ust.

     – Cśśś – szepnęła i na palcach podeszła do łazienki. “Kiedy wstała?” – pomyślałem, dochodząc do wniosku że musiałem zasnąć. Monika ukucnęła na podłodze przed drzwiami, przykładając głowę do podłogi i spoglądała na drzwi. Uniosła głowę, spojrzała na mnie i machnięciem kazała mi podejść. Wstałem z tapczanu, a ona znowu przyłożyła palec pionowo do ust. Potwierdziłem głową że będę cicho i uklękłem przy niej. W drzwiach łazienki na dole była taka prostokątna kratka. Jak się przyłożyło głowę do podłogi blisko drzwi, było widać całą łazienkę od dołu. Kuzynka odsunęła się nieco robiąc mi miejsce i opuściła głowę. Idąc za jej przykładem zajrzałem do środka. Ojciec siedział na skraju wanny z rozszerzonymi nogami, a mama kucając do nas tyłem lizała mu członka. Łazienka była maleńka, ledwie mieściły się w niej dwie osoby, więc pupa mamy była przy samych drzwiach. Patrząc od dołu widziałem jej odbyt, dużą łechtaczkę, którą targała palcami na boki, piersi kiwające się w rytm, a wyżej jądra taty i część penisa, który co chwila znikał w ustach mamy. Nie miałem wytrysku kilka dni, więc mój członek nabrzmiał tak, jakby chciał rozerwać majtki. Po jakimś czasie mama wstała i zajęła miejsce taty. Podczas zamiany zawadziła o coś na pralce, co spadło z hukiem do wanny. Mama zaczęła chichotać.

     – Ciszej bo obudzisz dzieciaki – szepnął, ale też zaczął się śmiać. Woda nadal leciała z prysznica zagłuszając trochę dźwięki. Mama nie usiadła na wannie, tylko oparła o brzeg dłonie, wypięła pupcię do góry rozstawiając szeroko nogi i odwracając głowę powiedziała:

     – Jestem cała twoja.

     Ojciec popieścił chwilę szparkę penisem, a następnie włożył go do…dziurki!!! Całego!!! Następnie wyciągnął zostawiając główkę w środku i pchnął ponownie. Patrząc od dołu widziałem wszystko, jakbym był między ich nogami.

     “Co on robi???” – pomyślałem spoglądając na Monikę. Była bardzo podniecona, oddychała z trudem, a jej czerwona twarz wyrażała ekscytację. Zajrzałem ponownie, gdyż jęki mamy zaczęły przebijać się przez szum wody. Alkohol i podniecenie sprawiły, że rodzice zapomnieli się zupełnie. Tata wbijał się w mamę z taką siłą, że wiszące swobodnie piersi kołysały się w przód i w tył, a jądra ojca z każdym pchnięciem plaskały głośno o łechtaczkę. W pewnym momencie pchnął tak mocno, że ręce mamy ześlizgnęły się z wanny i oboje polecieli do przodu. Mama śmiała się z głową w wannie, a tata stał pochylony nad nią opierając się rękami o ścianę.

     – Wstawaj, to jeszcze nie koniec – powiedział. Mama znów wypięła tyłek do góry, ale tata trochę go obniżył, następnie wziął jakiś żel, wycisnął na rękę i posmarował odbyt mamy.

     – O tak – wyszeptała. On natomiast przystawił łepek do pupci i zaczął pchać. Pośladki mamy zaczęły się kurczyć do środka, aż wreszcie jakby jakaś bariera ustąpiła, członek zagłębił się w niej do połowy.

     – Aaaach! – jęczała mama gdy penis wchodził w nią coraz głębiej. Nie mogłem oderwać wzroku. Cały, ogromny, gruby drąg w pupie. Jak to możliwe? Tata poruszał się coraz szybciej, a mama postawiła nogę na wannie otwierając się jeszcze szerzej. Jej ręka powędrowała w dół, najpierw na łechtaczkę, masując ją okrężnymi ruchami, a później dwa palce zniknęły w dziurce. Zaczęła bardzo szybko ruszać ręką i jęczeć głośno. Trwało to dosyć długo, aż mama wijąc się i drgając zaczęła krzyczeć. Ojciec złapał jej twarz od tyłu zakrywając usta i pchał nadal mocno. Po udzie mamy płynęła rzeka śluzu. Wtem tata jęknął, wyciągnął szybko członka, a mama odwróciła się do niego i przykucnęła. Złapała członka w rękę, szybko go pocierając, a drugą zaciskała na jądrach. Biała sperma zaczęła tryskać na twarz mamy. Szybko zamknęła oczy i otworzyła usta. Strużki szybowały na powieki, policzki,nos i w usta. Ojciec zmęczony oparł się o drzwi. Mama jeszcze wolniutko masowała penisa.

     – Cholera! Już dawno tak się nie spuściłem – powiedział patrząc z góry na mokrą twarz mamy. Ona wytarła powieki, otworzyła oczy i popatrzyła wokół.

     – No, nieźle – skwitowała patrząc jak nasienie spływa jej na piersi. – Ja też nie pamiętam, kiedy wypuściłam tyle soczków. Na podłodze pod cipką mamy zebrała się już duża plama.

     – Chodźmy spać, bo nie wiem jak wstaniemy jutro do pracy – powiedziała. Ja oszołomiony całym zajściem, nie mogąc zrozumieć co zobaczyłem, klęczałem nadal pod drzwiami. Monika szturchnęła mnie i kiwnęła głową w stronę łóżka. Wstałem i na palcach odeszliśmy od łazienki. Leżąc już w łóżku analizowałem całą sytuację, próbując poukładać to w jakąś logiczną całość. Cały ten dzień był tak zwariowany, że zmęczony usnąłem.

         Następnego dnia obudziłem się dużo później. Wydarzenia z poprzedniego dnia od razu stanęły mi przed oczami. Rozejrzałem się po pokoju i zobaczyłem Monikę już ubraną, siedzącą przy stole. Jadła śniadanie i patrzyła w okno.

      – Cześć – powiedziałem.

     – Cześć – odpowiedziała. Poszedłem do łazienki się wysikać i umyć. Po wczorajszej akcji nie było śladu. Po porannej toalecie usiadłem przy stole, gdzie czekała na mnie gorąca herbata. Siedzieliśmy w milczeniu, chociaż Monia zerkała co chwila na mnie, jakby chciała coś powiedzieć.

     – Ale wczoraj była jazda – szepnęła.

     – No… Podobało ci się? – spytałem po chwili.

     – Tak, a tobie?

     – Jeszcze jak…Chciałbym spróbować tak…się pobawić.

     – Ja też.

      Wstaliśmy jak na komendę z krzeseł i przeszliśmy w stronę tapczanu. Rozbieraliśmy się w milczeniu patrząc na siebie. Kuzynka położyła się na plecach, nie wiedząc co robić, chyba pierwszy raz. Usiadłem koło niej patrząc na cipkę.

     “Wczoraj tata włożył w dziurkę, ale od tyłu przyciskając się do pupci. Czyli ona musi się odwrócić” – pomyślałem. Ale Monika podciągnęła w tym momencie kolana do góry i rozszerzyła nogi. Położyłem się pomiędzy nimi, przyciskając członka do łechtaczki. Leżałem z Monią twarzą w twarz, nie bardzo wiedząc jak trafić w dziurkę. Wcisnąłem rękę, złapałem za sterczącego penisa i szukałem nim szparki, jeżdżąc po całej cipce. Nic z tego, nie mogłem trafić. Wtedy kuzynka złapała za trzon i nacelowała.

     – Pchaj – wydyszała mi do ucha podniecona. Poruszyłem biodrami do przodu i poczułem jak końcówka wślizguje się do środka. Przycisnąłem jeszcze i łepek wszedł aż za kapelusz. Znów pchnąłem i…nic. Nie chciał dalej wejść. Poprawiłem pozycję i znów pchnąłem.

     – Auć! – syknęła Monika. Miała ból wypisany na twarzy. Nacisnąłem znowu.

     – Ała! – szepnęła. Nie wiedziałem co się dzieje. Tata wkładał mamie bez problemu, a ma dużo większego. A mnie wszedł tylko koniuszek. Spróbowałem jeszcze raz.

     – Auć, boli! – powiedziała na głos cofając biodra. Penis wyskoczył z dziurki, a ja usiadłem zaskoczony sytuacją. Monia podciągnęła kolana pod brodę, obejmując nogi rękami.

     – To wcale nie jest fajne – powiedziała. Położyłem się obok niej na plecach, podkładając ręce pod głowę. Myślałem dłuższą chwilę.

     – Już wiem co jest grane – rzuciłem patrząc w sufit.

     – No co?

     – Masz za płytką dziurkę, bo jesteś młoda. Widocznie ona wydłuża się z wiekiem.

     – Może i tak – odpowiedziała niepewnie. – Ale było fajnie jak leżałeś na mnie.

    Rzeczywiście stykające się ciała na całej linii podniecały bardzo. Monika patrzyła na członka, który nadal twardy odstawał od pobrzusza, drgając w rytm mojego pulsu i wpadła na fajny pomysł. Położyła się na mnie głową w dół a nogami okraczyła moją głowę. Miałem nad twarzą jej cipkę, która była nadal wilgotna. Poczułem jej usta na penisie, więc zacząłem lizać jej fałdki. Mój nos dotykał dziurki a przed oczami miałem jej odbyt. Przypomniałem sobie jak tata włożył mamie, ale wcześniej posmarował jakimś żelem. Przełożyłem ręce nad nogami kuzynki i złapałem za jej pośladki rozchylając je. Liżąc łechtaczkę, przesunąłem język na szparkę i jeszcze wyżej, aż dotknąłem zwieraczy. Skurczyły się i jakby cofnęły do środka. Kuzynka przestała mnie pieścić i jakby czekała na dalszy ciąg. Przejechałem językiem po całym rowku między pośladkami.

     – Och! – wyszeptała Monika i powróciła do lizania fiutka. Była bardzo podniecona. Z jej szparki wydobywał się śluz i kapał mi na twarz. Jej odbyt był już cały obśliniony, więc pomyślałem że spróbuję z tą dziurką. Przyłożyłem palec wskazujący i lekko nacisnąłem. Trochę się zagłębił, więc nacisnąłem mocniej. Wszedł aż za paznokieć i już czekałem na okrzyk bólu, ale nie, Monia pojękiwała z przyjemnością, a zwieracze zaczęły delikatnie zaciskać się na moim palcu – a potem luzując – pozwalały wejść głębiej. Kiedy już pół palca siedziało w środku, odbyt zacisnął się mocno. Kuzynka zaczęła drżeć, więc zaatakowałem językiem łechtaczkę z impetem i zacząłem poruszać palcem w pupci. Wygięła plecy w łuk, siadając mi na twarzy, a z jej ust zaczęły wydobywać się krzyki.

     – Aaaach! Ojej! Aaach! Tak! Aaach! – opadła z powrotem na mnie bez sił. Wyciągnąłem palec, ale nadal zlizywałem “soczek” – jak nazwała płyn mama – spływający mi na twarz. Zsunęła się ze mnie jak nieprzytomna. Leżała tak dłuższą chwilę, więc wstałem – chociaż siusiak nabrzmiał aż do bólu –  chcąc dać odpocząć kuzynce.

     – Nie odchodź – usłyszałem. Odwróciłem się, a wtedy Monika usiadła na brzegu łóżka, złapała za członka i przyciągnęła do siebie. Ale zamiast lizać wkładała go do ust coraz głębiej i głębiej, aż dotknęła nosem brzucha. Objęła go mocno wargami i powolutku wyciągnęła. Robiła to, co mama wczoraj w łazience. Może nie miałem za długiego (12 cm, mierzyłem linijką jak chyba każdy chłopak w tym wieku), ale i tak patrzyłem zdziwiony, jak jej się mieści cały w buzi. Monia jakiś czas poruszała głową wkładając go głęboko w usta, a później złapała mnie rękami za pośladki  i pociągnęła do siebie. Zacząłem ruszać biodrami w przód i w tył, a członek zanurzał się w jej ustach coraz szybciej. Nagle prąd przeszedł po moim ciele i skupił się na kroczu.

     – Zaraz trysnę! – wydyszałem głośno. Monika wyjęła go z ust i zaczęła szybko pocierać ręką, jednocześnie drugą zacisnęła delikatnie na jądrach. Dokładnie tak, jak widziała to wczoraj. Ja wyposzczony przez te kilka dni przy pierwszym strzale o mało nie zemdlałem. Wytrysk był tak silny i obfity, że aż kuzynka cofnęła trochę głowę. Tryskałem raz za razem, trzęsąc się, jęcząc, nie mogąc ustać na nogach. Strumienie nasienia szybowały na twarz Moniki ściekając po brodzie na piersi. Pierwszy raz miałem tak obfity wytrysk. Twarz, szyję, piersi a nawet brzuch miała cały w spermie. Popatrzyła po sobie chichocząc. Nie wiem czemu, ale zawsze cieszyło ją, jak miałem dużą przyjemność. Pocałowała jeszcze raz główkę i rzuciła się uśmiechnięta na tapczan wycierając twarz. Padłem koło niej jak kłoda. Kręciło mi się w głowie. Leżeliśmy jeszcze tak długo, nie chcąc stracić nic z tych cudownych chwil.                                                                                                     

    Ciąg dalszy nastąpi…. 

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Venom
  • A moze…? Cz.1

    Od wieku 11 lat regularnie się masturbuję. Od tamtej pory uwielbiałem porno, zwłaszcza gejowskie. Obecnie mam lat 15, a przy masturbacji zwykle myślę o moim kuzynie, który jest o rok starszy ode mnie i mieszka na wsi lub o kumplach z klasy (niektórych). Nigdy nie dopuszczałem do siebie myśli, że mógłbym być gejem. Dwóch kolegów z klasy głośno mówili o tym, że są homo, lecz wszyscy brali to za głupi żart. We trójkę dobrze się kumplujemy. Jeden z nich wysoki, szczupły, drugi zaś niski, trochę gruby i denerwujący. Gdy zostajemy we trójkę często rozmawiają, o tym, jakiego to mają wielkiego penisa. Razu pewnego jeden sprowokował drugiego i pokazał fiuta przy mnie i niskim koledze (Miłoszu, wysoki zaś zwał się Karol). Potężna maszyna ukazała się już w pełni stojąca. Pała ta cechowała się grubością. Na moje oko 16-17cm. W ten dzień widziałem penisa Karola po raz pierwszy. Miłosza bez gaci jeszcze nie ujrzałem. Kilka dni później to Karol sprowokował Miłosza by zdjął spodnie. Zrobił to, a jego penis spokojnie wisiał. Karol się śmiał, bo przez kilka minut czekaliśmy, aż mu stanie. Również byłem ciekaw rozmiarów jego fiuta. Przyszedł czas, że Karol nie wytrzymał i po prostu zaczął pieścić jego penisa ręką. Ach, zapomniałem wspomnieć, gdzie te wydarzenia miały miejsce. Otóż w domu Karola. Jego rodziców bardzo często w domu nie było, zatem często nas do siebie zapraszał. Miał nieduży pokój, w którym znajdował się komputer, łóżko, biurko i jakieś meble. Wracając do tematu: okazało się, że postawić fiuta Miłosza było bardzo ciężko. W końcu Karol zaczął lizać i ssać penisa Miłosza, ja zmarszczyłem brwi i stwierdziłem, że muszę pójść do toalety. Siedziałem krótki moment zastanawiając się co się dzieje. Postanowiłem sobie zwalić. Nie trwało to długo, bo już przy akcji z penisem Miłosza byłem bliski wytrysku. Wróciłem do pokoju, a fiut Miłosza już stał. Nie był tak gruby jak penis Karola, lecz trochę dłuższy. Wszystko działo się około tygodnia temu, dziś dobrze to wspominam. Poszedłem do szatni szkolnej, zastając już w niej moich przyjaciół.

    – Dziś u mnie? – zapytał Karol.

    – Pewnie. O 14:00? – zagadnął Miłosz.

    – Ja się mogę trochę spóźnić. – dodałem.

    Miałem do zrobienia kilka rzeczy i sporo nauki. Kończyliśmy lekcje bardzo wcześnie, zatem miałem dużo czasu.

    – Do zobaczenia! – krzyknął Miłosz wychodząc ze szkoły.

    Nadeszła godzina 14. Powoli zacząłem iść w stronę domu Karola. Zapukałem w drzwi, a że nikt nie otwierał, postanowiłem wejść sam. Wchodzę do pokoju Karola i co widzę? Miłosza masturbującego sie, który wsadza w dupę Karola kulki analne. Gdy mnie zauważyli, podeszli do mnie, kiwnęli głowami i mnie obezwładnili. Zaczęli mnie powoli rozbierać. Karol zaczął wpychać mi swojego wielkiego chuja do ust. Zacząłem się krztusić. 

    – Każdy się nim dławi za pierwszym razem. – powiedział Karol.

    Gdy byłem zupełnie nagi Miłosz wsadził mi fiuta w dupę. Z początku czułem ból, później było mi bardzo przyjemnie.

    – A może…

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Jakub Kozłowski
  • Pierwsza zdrada cz.I

    To było zaraz na początku jednego z moich związków. Moja dziewczyna – Iwona miała wtedy niewiele ponad 20 lat, ja byłem niewiele starszy. Ogólnie związek układał się dobrze, ale po jakimś czasie Iwona stawała się coraz mniej atrakcyjna, co w konsekwencji spowodowało to, że zacząłem oglądać się za innymi dziewczynami. Na początku tylko się oglądałem, później zaczepiałem, potem zaczęły się imprezy z nowopoznanymi koleżankami. Iwona stawała się coraz bardziej zazdrosna i zamiast wziąć się za siebie (w ciągu roku przytyła ponad 30 kg 🙁 ) to jeszcze mniej się starała. Sex z nią stawał się coraz bardziej mechaniczny. Najbardziej była zazdrosna o moją najlepszą koleżankę. Kaśka była kilka lat młodsza ode mnie. Była dziewczyną wygimnastykowaną, zadbaną, zgrabną. Od początku mi się podobała, ale starałem się ją traktować jak młodszą siostrę. Pomagałem jej w zadaniach na studiach od czasu do czasu. Pewnego razu zaprosiłem ją na kolację – spaghetti po bolońsku i wino. Opijaliśmy zaliczenie roku. Miałem na sobie jasne spodnie i ciemną koszulę, ona natomiast krótką, czarną spódniczkę i bluzkę z dość dużym dekoltem, w który lubiłem zaglądać, ponieważ było na co popatrzeć. Była blondynką z zielonymi oczami. To miała być zwyczajna przyjacielska kolacja, plotki i odprowadzenie jej do domu. Spaghetti zjedliśmy w ekspresowym tempie, ponieważ byliśmy cholernie głodni, a poza tym to było moje sztandarowe danie i robiłem je na prawdę dobrze. Po pierwszej butelce wina stwierdziliśmy, że trzeba kupić jeszcze ze dwie, bo za szybko się skończyło. Szliśmy przytuleni do sklepu. Często po pijaku tak chodziliśmy, ale tym razem po drodze łapała mnie za tyłek mówiąc “szkoda, że jesteś moim braciszkiem”. Nie zwracałem na to uwagi. Po drugiej butelce weszliśmy na tematy intymne. Im więcej wypijaliśmy, tym bliżej siebie siedzieliśmy. Zapalone świeczki i wino podkręcały nastrój. W pewnym momencie poczułem jej rękę na wewnętrznej stronie uda. Po chwili do mnie dotarło, że odpowiedziałem tym samym gestem. Kaśka drugą ręką poprawiła biust, który wręcz mnie zaczął hipnotyzować. Zauważyła to i skwitowała:
    – Ciekawe co by na to powiedziała Iwona…
    – Nieobecni nie mają prawa głosu – zripostowałem
    – Muszę Ci się do czegoś przyznać – kontynuowała – Podobasz mi się od samego początku znajomości i nie raz dotykałam się tu i tam myśląc o Tobie.
    Byłem w szoku. Nigdy nie była tak otwarta wobec mnie. Stwierdziłem, że mój związek już się kończy i trzeba wykorzystać szansę. Nie mogłem się oprzeć. Uświadomiłem sobie, że lecę na nią. Pożądałem jej. Trzecia butelka wina tylko przyspieszyła to, co miało między nami nastąpić. 
    – To ciekawe. Ja nigdy o Tobie tak nie myślałem.
    – Tylko nie mów, że Ci się nie podobam. Wiem, że regularnie obcinasz mój tyłek i biust. Nie wspominając o tym, co robisz jak ze mną tańczysz…
    Owszem zdarzało mi się ją złapać za tyłek, ale zawsze szybko poprawiałem rękę. Czułem się przyparty do ściany. Po chwili wstała i już nie tylko czułem się tak, ale byłem fizycznie przyparty przez nią. Zbliżyła się do mnie. Poczułem zapach wina z jej ust. Wzięła do ust mój kieliszek, zaczerpnęła trochę wina, zbliżyła się jeszcze bardziej i całując mnie poczęstowała mnie winem. To było mega zmysłowe. Momentalnie zmieniło się to w namiętny pocałunek. Ani się nie obejrzałem, a już czułem jej dłoń na moim sprzęcie… C.D.N

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    xxx
  • Aktorka, cz. 1

    Anna była już po 50., a szczególnie intensywna druga i trzecia dekada jej życia, polegająca na zachłannym czerpaniu pełnymi garściami z wszelkich nadarzających się okazji, odcisnęły nieodwracalne znaki na jej ciele i twarzy. Upływ czasu dotkliwie dawał się we znaki na co dzień. Coraz rzadziej rozpoznawano ją na ulicy. Głównie aktorzy, bliscy jej rocznikowi, nadal odnosili się do niej z szacunkiem, typowym dla osób, które ceniono za sukcesy zawodowe. Przede wszystkim była aktorką teatralną. Nigdy nie poszła do łóżka w zamian za oferowaną rolę. Odmówiła kilku reżyserom i kierownikom produkcji filmów. Z perspektywy czasu swoją decyzję uznawała za błąd, który definitywnie ograniczył rozwój jej kariery filmowej. Jednak jej warsztat aktorski doceniono w Niemczech i Belgii, gdzie w ciągu dziesięciu lat zdołała zagrać drugoplanowe role w ośmiu filmach. A w dwóch zagrała nawet równorzędne główne role! Chociaż filmy nie odniosły sukcesów komercyjnych, nie doczekały się pokazów w kraju, zarobiła pieniądze, które pozwoliły jej między innymi na kupno domku pod Warszawą i finansowe wspieranie rodziców, mieszkających z rodziną siostry. Uśmiechnęła się na wspomnienie siostry:
    – Kto przy zdrowych zmysłach wybiera tak marnie płatny i stresujący zawód? – jej twarz wyrażała w tej chwili pogardę dla siostry-nauczycielki. Sama, dzięki sukcesom zawodowym, mogła prowadzić dostatnie życie na tak wysokiej stopie, o której wcześniej mogła tylko nieśmiało marzyć, bez cienia nadziei za spełnienie. Anna, dzięki sukcesom zawodowym, przekładającym się na wymierny sukces finansowy, zdołała znacząco powiększyć już i tak liczne grono swoich wrogów na niwie zawodowej i zwykłych zawistnych, zazdrosnych ludzi, którzy nie mogli znieść tych, którym powiodło się w życiu. Kariera zawodowa była na tyle angażująca, że jej obydwa małżeństwa zakończyły się rozwodem. Spłodzenie dzieci nie wchodziło w rachubę. Mężowie, pochodzący z tej samej artystycznej branży, rozstawali się z nią, zmęczeni jej silną osobowością.
    – Na moje pieniądze jednak nigdy nie narzekali – uśmiechnęła się z goryczą, pamiętając opłacane przez nią kosztowne podróże zagraniczne oraz pierwszy (i jedyny!) głośny proces o podział majątku. Zawierając drugi związek zmusiła partnera do podpisania intercyzy. Żyła intensywnie, a małżeńskie porażki starała się rekompensować romansami. Niektóre z nich były głośne, żyła nimi cała ‘warszawka’, szczególnie, kiedy jej partner był znanym i żonatym aktorem. W ten sposób urosło grono kobiet żywiących wobec niej, wyłącznie i na zawsze, uczucie nienawiści. Wówczas była kobietą sukcesu. Szła przez życie, rozpychając się łokciami. Jej pozostałe romanse miały dyskretny, wręcz intymny charakter, bowiem budziły nadzieję na dłuższy, a nawet trwały związek. Jednak wszystkie kończyły się rozstaniami. Silna osobowość, niezależność, trudny charakter ostatecznie zniechęcały każdego jej partnera.
    *
    Z czasem jej pozycja zawodowa i popularność słabły, a trudny charakter powodował niechęć do współpracy. Traciła więc potencjalne angaże, kiedy tylko reżyser mógł wpływać na obsadę filmu czy sztuki. Z upływem lat pojawiały się nowe twarze, ba, nowe pokolenia aktorów! Obecnie rynek aktorski wymagał agresywnego, wręcz kontrowersyjnego zabiegania o popularność, która z kolei gwarantowała atrakcyjne finansowo role w filmach i telewizyjnych tasiemcach, a nawet wysokopłatne oferty udziału w reklamach. Na tym polu, po przekroczeniu czterdziestego roku życia, ku swojemu głębokiemu rozczarowaniu, odnosiła same porażki. Z czasem zaniechała rywalizacji, obawiając się kolejnych upokorzeń.
    – Ale na spektakle ze mną nadal przychodzi wielu widzów – pocieszała się. Nie zdawała sobie sprawy, albo nie dopuszczała myśli, że to młodsze aktorki i uznani aktorzy przyciągają widzów do teatru. Praktycznie już nie występowała w filmach. Rzadko grała jakieś epizodyczne role. Uważała, że nadal jest atrakcyjną kobietą i godziła się z tym, że film nie oferuje ról aktorkom w jej wieku. 
    – Zawsze tak było – wzdychała, oglądając zdjęcia ze spektakli i wycinki z prasy wklejone do opasłych starych albumów. Coraz bardziej irytowało ją, że w rozmowach w foyer teatru po przedstawieniach, młode aktorki i aktorzy rozdawali autografy, a ona pozostawała niezauważona, chociaż jej rola w sztuce była jedną z głównych. Od tego czasu opuszczała teatr tylnym wyjściem, za pierwszym razem tłumacząc się niechęcią do natrętnych wielbicieli. Młodzi aktorzy odprowadzali aktorkę rozbawionymi spojrzeniami.
    – Zachowuje się jak Baby Jane – mruknął jeden z młodych aktorów. Ci, którzy znali film, parsknęli śmiechem.
    – Okrutny jesteś – skomentował jego opinię jeden z rozbawionych kolegów.
    – No, ale przynajmniej jest znacznie atrakcyjniejsza niż Bette Davis. Widziałeś jej figurę?
    Kiedy po ostatnim premierowym pokazie filmu z jej udziałem została zaproszona na konferencję prasową, była jedyną, której nie zadano żadnego pytania. Z kolei młoda dziewczyna, bo przecież nie aktorka, zwykły ‘naturszczyk’, która w filmie zagrała odważną ‘nagą’ scenę i wypowiedziała ledwie kilka kwestii, musiała odpowiadać na serie pytań. Anna czuła się upokorzona i rozgoryczona.
    – Nigdy więcej nie wezmę udziału w takiej farsie – obiecała sobie. I bez trudu dotrzymała słowa.
    Zarabiała mało, dawne zarobki były nieosiągalne, wręcz wydawały się jakimś nierealnym snem, a dom kosztował coraz więcej. Chętnie wynajęłaby chociaż jeden pokój, żeby podreperować swoje finanse. Czekając na pierwsze spotkanie z reżyserem nowej sztuki, przypadkowo usłyszała, jak jeden z młodych aktorów, w gronie kolegów, opisywał swoje perypetie z wynajęciem mieszkania.
    *
    – Panie Adamie! – zawołała za mężczyzną, który samotnie wychodził z teatru po próbie.
    – Tak, słucham – uśmiechnięty, przystojny blondyn podszedł o niej.
    – Wybaczy pan, ale słyszałam, że ma pan problemy ze znalezieniem mieszkania – zaczęła bez ogródek.
    – No tak, rzeczywiście, na razie bezskutecznie szukam czegoś. Nie mam ochoty mieszkać w jakiejś norze, a przyzwoite mieszkania osiągają takie ceny, że nie zdołam zarobić nawet na czynsz. Nie gram w żadnym serialu, więc gdyby pani miała jakieś kontakty w reklamie… – był szczery i liczył na każdą okazję.
    – Och nie, nie przyjmuję żadnych ofert gry w reklamach – machnęła lekceważąco dłonią, komentując jego sugestię nieco protekcjonalnym tonem.
    – Rozumiem – powiedział, chociaż nic nie rozumiał. – To nie zabieram pani czasu – zaczął wycofywać się.
    – Sądzę, że mogę mieć dla pana interesującą ofertę mieszkaniową – zawiesiła głos.
    – Tak? – czekał na konkrety.
    – Zapraszam pana do mnie jutro wieczorem, powiedzmy na 18. Porozmawiamy o szczegółach – z lekkim uśmiechem czekała na odpowiedź. Uznała, że pokazanie się czasem z młodym przystojnym mężczyzną nie zaszkodzi jej karierze, wręcz przeciwnie.
    – A gdzie pani mieszka? – w głosie wyczuła zainteresowanie. Podała adres. Mina mu zrzedła.
    – O, to pod Warszawą… – nawet aktorskie umiejętności nie zdołały ukryć jego rozczarowania. – Wie pani, to jest dość daleko. Czy ja wiem? – rozglądał się z markotną miną. Wyraźnie nie miał już ochoty na weryfikowanie jej propozycji.
    – To może spotkamy się jutro po próbie w kawiarni, tutaj za rogiem? Nie ma sensu jechać gdzieś dalej, a nasza rozmowa nie zabierze panu dużo czasu – teraz bała się, że straci okazję, której rozpaczliwie uczepiła się, a jej ‘na gorąco’ budowany plan runie w gruzach, zanim zacznie go realizować.
    – Jasne, bardzo chętnie. Dziękuję pani i do zobaczenia – uśmiechnął się nieco sztucznie, skłonił i już go nie było.
    – Do zobaczenia, panie Andrzeju! – szybko pożegnała go, zanim zniknął.
    – Cholera, stara baba szuka mi mieszkania – był wkurzony, że ktoś rozgadał o jego kłopotach. Zniknął za rogiem i po chwili wyjechał samochodem. Trochę spieszył się na spotkanie z bardzo atrakcyjną blond dwudziestoparolatką, z którą rozmawiał dwa dni temu po spektaklu. – Nawet drobna rólka w krajowym filmie ma swoje korzystne efekty uboczne – uśmiechnął się.
    *
    Siedział przy stoliku w kawiarni w minorowym humorze i pił kawę. Pani Anna spóźniała się, a wczorajsze spotkanie zakończyło się totalną porażką, bo dziewczyna wyraźnie miała na niego ochotę, a on nie zamierzał zapraszać jej do wynajmowanego jednopokojowego mieszkania.
    – Od razu zorientuje się, że jestem ‘słoikiem’ na dorobku i dopiero będzie miała ubaw – tłumaczył sobie.
    Pakował się od kilku dni i mieszkał tam tylko do końca miesiąca na kartonach i walizkach. Dosłownie! To nie były warunki na pierwsze intymne spotkanie. Blondynka jednak opacznie zrozumiała jego intencje. Uznała, że skoro mężczyzna nie ma na nią ochoty i stara się spławić ją jakimś błahym argumentem, to dość szybko pożegnała się, nieudolnie kryjąc rozczarowanie i odjechała spod kawiarni swoim audi s1 sportback.
    – Ile dziewczyn w jej wieku stać na takie cacko? – pytał wtedy sam siebie. – Przecież w niej mógłbym się nawet zakochać – mruknął do siebie. Zawsze był pragmatykiem, więc odprowadzał ją smutnym wzrokiem i czuł się jak zwycięzca, który właśnie bezpowrotnie wypuścił z ręki kupon totka z sześcioma trafieniami. Kiedy zatem przyszła ta aktorka, starał się być uprzejmy, ale gdy zaoferowała mu obejrzenie pokoju (!), w pierwszym odruchu miał zamiar wstać i wyjść.
    – Chyba jej odjebało! Mam u niej mieszkać w pokoju?! W pokoju?! Może jeszcze na poddaszu i bez kibla?! – wściekał się w duchu i z trudem panował nad emocjami. Zarazem gorączkowo myślał, w jaki sposób pozbyć się kobiety, żeby potem nie robiła mu problemów w teatrze. Wiedział, że była w dobrych układach z dyrektorem i kierownikiem artystycznym. Jednak kobieta była dość natrętna:
    – Nie zajmie to panu dużo czasu, a będzie pan miał możliwość rozważenia kolejnej oferty – szczebiotała. Ostatecznie zgodził się obejrzeć oferowany pokój.
    – Z przyjemnością obejrzę ten pokój – łgał. Kobieta promieniała. Po wyjeździe z Warszawy należało przejechać jeszcze spory kawałek. Ponownie zaczęło się w nim gotować. Najpierw ta atrakcyjna i zamożna dziewczyna z audi, teraz ta ‘podróż’…
    – Kurwa, jeszcze parę kilometrów, a zaparkuję w Radomiu! – im bardziej oddalał się od stolicy, tym bardziej żałował zgody na wypad poza Warszawę.
    Kiedy zobaczył dom, szczerze zdziwił się.
    – Taka chałupa dla jednej starej baby – nie mógł uwierzyć. Od razu zrozumiał, że koszt utrzymania musi być dla niej zbyt wysoki. Ładne otoczenie, sporo drzew, zadbany trawnik i krzewy.
    – Lubię pracę w ogrodzie – wyjaśniła, patrząc za jego wzrokiem. Pokiwał głową i rzucił komplement o kobiecej ręce do zieleni. Zauważył, że trafił w czuły punkt. Wprowadziła go do domu. Szeroki hol, wysokie pomieszczenia. Spore okna dodatkowo tworzyły wrażenie przestronnych pokoi. Od razu zaprowadziła go na piętro i pokazała dwa pokoje. Obok znajdowała się łazienka. Spodobały mu się obydwa. O połowę większe niż to, które właśnie opuszczał. Nie cieszyła go odległość od centrum Warszawy i jeszcze czynsz. No właśnie…
    – Pani Anno, jakiej kwoty oczekuje pani za pokój? –  z kamienną twarzą czekał na jej odpowiedź. Podana propozycja zaskoczyła go. Liczył się ze znacznie wyższą ceną. Spokojnie pokiwał głową. – Super! Tylko wprowadzać się – w duchu z radości skakał pod sufit.
    – Wie pan co? – zastanawiała się chwilę, widząc jego zamyślone oblicze.
    – Tak? – spojrzał na nią wyczekująco.
    – I tak mieszkam sama. Jeżeli pan chce, może pan wziąć te dwa pokoje. Czynsz nie ulega zmianie. – Nie wierzył własnym uszom! Kobieta chyba naprawdę czuła się bardzo samotna. – Ale czasami będę miała drobną prośbę do pana. W ramach czynszu – zaznaczyła. Spojrzał na nią uważnie.
    – Tak? A jaką? – grzecznie zapytał. – Czuł to przez skórę! Czuł, że baba jednak miała jakiś haczyk. Za tanio było, chłopie. Zdecydowanie za tanio…
    – Rzadko, ale jednak chodzę do teatru, czasami do kina. Chciałabym, aby pan mi wówczas towarzyszył. – W myślach wypuszczał powietrze z płuc z siłą parowozu. Co za ulga! Obawiał się, że kobieta będzie chciała zaangażować go do jakichś prac w ogrodzie, robienia zakupów albo potraktować jako prywatnego kierowcę. Ale tyle mógł zrobić.
    – Oczywiście, też chętnie skorzystam z takich okazji – odpowiedział pospiesznie.
    – Cieszę się, że ustaliliśmy najistotniejsze warunki – uśmiechnęła się. – Kiedy spiszę pana dane, przyniosę panu klucze. 
    – Pani Anno, bardzo chętnie przeprowadzę się. A czy mógłbym jeszcze dzisiaj przywieźć tutaj część moich rzeczy? Mam już spakowane – chciał zabezpieczyć się, zanim kobieta zmieniłaby zdanie.
    – Proszę – przytaknęła. – I tak pokoje stoją puste – machnęła dłonią. Schodzili powoli, ale gdyby mógł, zbiegłby po trzy stopnie i wskoczył do samochodu. Pożegnał się, gdy weszli do salonu i marszowym krokiem dotarł do samochodu. Po upływie godziny był z powrotem i zaczął wnosić swoje kartony.
    Kiedy schodził po raz ostatni z zamiarem powrotu do Warszawy po kolejne kartony, zaprosiła go do jadalni na kolację. Zauważył, że ubrała szpilki i bluzkę z dużym dekoltem. Kolacja była smaczna i podana, jak przystało na małą uroczystość. Pani Anna zaproponowała również alkohol, więc już  został na noc. Ku jej rozczarowaniu, wcześnie wymknął się do pokoju. Rano zamierzał przewieźć kartony i miał jeszcze inne sprawy do załatwienia.
    *
    Wspólne kolacje były rzadkością, ale nakłaniała go do wspólnych posiłków przy każdej nadarzającej się okazji. Tego dnia również zmusiła go do zejścia na kolację. Była elegancko ubrana. Ażurowa czarna bluzka i czarny stanik, grafitowa, plisowana spódniczka nad kolano i grafitowe sandałki na szpilce. Całość łamał sznur pereł, którymi bawiła się w trakcie rozmowy. Akurat nie miał ochoty na kolację i towarzystwo. Właśnie stracił część kwoty, którą wpłacił właścicielowi mieszkania na poczet potencjalnych uszkodzeń i dzisiaj, przy ostatecznym rozliczeniu, dowiedział się, że ponoć uszkodził jakiś fragment armatury i pojawiły się rysy na meblach. Pieniądze odpłynęły bezpowrotnie. Był wściekły na swoją naiwność.
    – Trzeba było przygotować zapis w umowie albo aneks o stanie mieszkania przed wprowadzeniem się – walił bezsilnie dłonią w kierownicę, jadąc samochodem. Przyjechał, a ta jeszcze zaprasza na kolację! Zaproponowała nalewkę. Wypił kieliszek, potem drugi.
    – Panie Adamie, zapraszam pana w sobotę na party u moich znajomych. Bardzo zależy mi na pańskiej obecności. – Zgodził się. Chociaż nażre się i napije za darmo. Nie będzie myślał o straconych pieniądzach.
    *
    Impreza była spora, na ponad trzydzieści osób. Na miejscu okazało się, że pani Anna przedstawiła go jako swojego przyjaciela. W trakcie posiłku głaskała go po ramieniu. Kiedy wyszli do ogrodu, żeby zapalić, trzymała ‘Adasia’ za rękę. Czuł się nieswojo. Był usztywniony. Zrozumiał, że jego kosztem stara się przedstawić w korzystnym, jej zdaniem, świetle. Na dodatek nie mógł pić.
    – Teraz inni będą myśleć, że baba ma kochanka pod trzydziestkę – wkurzał się, że tak łatwo dał się wykorzystać. W drodze powrotnej, pod wpływem wypitego alkoholu, ciągle perorowała o udanym przyjęciu i wrażeniu, jakie wywarli na innych gościach. Całą drogę milczał. Kiedy weszli do domu, bez pytania nalał sobie kieliszek i wychylił jednym haustem. Poczuł się lepiej. Nalał drugi.
    – Ależ Adamie, zapominasz o mnie – zwróciła mu uwagę. Nalał i podał jej kieliszek. – I pamiętaj, że za tydzień mamy kolejne zaproszenie. I mógłbyś być dla mnie bardziej miły – zawahała się. – Bardziej otwarty, przyjacielski. Przynajmniej, kiedy jesteśmy w towarzystwie – podkreśliła z uśmiechem. – Tego było już za wiele. Wychylił drugi kieliszek i podszedł do niej. Chwycił kobietę za kark i zaczął całować. Kiedy przestał, zdobyła się na głośne protesty.
    – To ja będę decydować, kiedy pozwolę ci na cokolwiek! – podniesionym głosem próbowała go pouczać. Chwycił ją za pierś i macał lubieżnie. – Zostaw! Nie pozwalam! – krzyczała, nie potrafiąc inaczej zareagować. Nadal milczał. Chwycił ją znowu za kark i zaciągnął na sofę. Mimo jej protestów, rozpiął bluzkę i jednym szarpnięciem ściągnął stanik pod piersi. Pchnął kobietę, która upadła na sofę. Patrzyła z przerażeniem, kiedy rozpinał koszulę, a potem rozpiął  i ściągnął spodnie ze slipami. Penis sterczał. Na ten widok odwróciła głowę. Podszedł, podciągnął spódnicę i dwoma gwałtownymi ruchami ściągnął jej majtki. Położył się na nią i ignorując protesty, z uśmiechem macał piersi. Zaczął je gryźć. W końcu sięgnął do jej krocza. Próbowała zewrzeć nogi, ale był znacznie silniejszy. W końcu znudzony zabawą, wściekły i podchmielony zerżnął ją, jak kurwę, która kosztowała go zbyt dużo. Jęczała, krzyczała, szarpała się z nim, błagała, żeby przestał.
    – Stul pysk, suko – w ten sposób wreszcie zareagował na jej protesty. Kiedy ubierał się, leżała nieruchomo na sofie i niewidzącym wzrokiem patrzyła gdzieś przed siebie. Bolała ją pochwa. Dawno nie współżyła. Bolały ją pachwiny od rozchylania nóg. Uciskał kolana tak, że na nich opierał cały swój ciężar, kiedy w nią wtargnął. Bolały ją nadgarstki od ściskania. Czuła, że boli ją odbyt.
    – Za mocno wciskał palec – pomyślała i łza spłynęła po jej policzku.
    *
    Nie rozmawiali na temat tego wieczoru. Jakby nie wydarzył się. Odnosili się do siebie grzecznie, ale z dystansem. W ogóle miał spokój przez cały miesiąc. Pewnego dnia wrócił wcześniej, właścicielki jeszcze nie było. Czytał gazetę, leżąc na sofie w salonie i zasnął. Nie słyszał, kiedy weszła. Budził się powoli i szybko zrozumiał, że długo spał. Z jej sypialni padało światło, rozświetlając salon. Weszła w przezroczystym peniuarze i klapkach na szpilce. Dostrzegł łańcuszek okalający nogę w kostce. Ciało opalone w solarium wyglądało efektownie, a światło bez trudu przebijało się przez delikatny materiał. W ręku trzymała pusty kieliszek. Podeszła do barku i nalała trunek.
    – Mam ochotę na ruchanie – westchnął i przeciągnął się. Drgnęła, słysząc jego głos. Sądziła, że śpi. Odwróciła się i patrzyła w milczeniu. Chyba nie zrozumiała, co powiedział.
    – O co chodzi? – spytała niepewnym głosem.
    – Czyli musiała usłyszeć i zrozumieć – uśmiechnął się do swoich myśli.
    – Co powiedziałeś? – spytała cicho.
    – Światło ładnie oświetla nagą sylwetkę – wyjaśnił. Przycisnęła obie ręce do piersi. – Podejdź do mnie – polecił rozkazującym tonem. Znieruchomieli oboje i dłuższą chwilę milczeli. Zirytowany oczekiwaniem, przewrócił w ciemności oczyma. Pierwsza poddała się i podeszła do niego.
    – Musimy porozmawiać, ale… – zaczęła. Płynnym, szybkim ruchem chwycił ją za pośladek. I wszedł jej w słowo:
    – Mam ochotę na ruchanie. A ponieważ jesteś pod ręką…
    – Proszę, to nie jest najlepszy pomysł – przerwała mu drżącym głosem.
    – … to wyrucham taką cipę. – Przekręcił się na sofie i drugą dłonią zaczął masować jej łechtaczkę. Siadł, nie przerywając pieszczoty. Patrzył na nią i czuł jak rośnie jego członek. Miał kobietę w zasięgu ręki i mógł z nią robić to, na co miał ochotę. Podniecała go taka władza i jej uległość. Wiedział, że będzie mu posłuszna. Wstał i nadal miętosił łechtaczkę. Zmusił ją do wypicia trunku, a potem odstawił kieliszek. Nakłonił Annę, by uklękła na sofie i położyła dłonie na oparciu. Nadal dłonią obejmował pochwę i masował łechtaczkę. Rozpiął rozporek. Splunął na dłoń i nawilżył penisa. Powoli zaczął wsuwać go do pochwy.
    – Oooch – wyrwało się kobiecie.
    – Jeszcze ci dogodzę – obiecał i gwałtownie wbił się do pochwy. Zareagowała krzykiem i poderwała głowę. Miarowo ruszał biodrami i ściągał z niej peniuar. – Masuj cycki – rozkazał. Posłusznie zaczęła wypełniać polecenie. Dostała solidnego klapsa.
    – Nie! To boli! – zaprotestowała płaczliwie.
    – Dobrze, dzisiaj będzie inaczej – zapewnił rozbawiony. – Ale najpierw trochę porucham sukę – przyspieszył ruchy bioder. Kobieta zaczęła miarowo stękać. – Trzymaj się sofy – polecił i patrzył jak kołyszą się piersi. Jebał coraz mocniej. Naraz chwycił ją za kark i bokiem przycisnął jej głowę do oparcia sofy. Potem otwartą dłoń oparł na jej skroni. Drugą ręką chwycił sutek prawej piersi i pociągnął w bok. Zaczęła jęczeć z bólu. Pociągnął jeszcze mocniej. Jęki stały się głośniejsze. Puścił pierś i jebał coraz mocniej. Zamknęła oczy. Teraz jęczała z rozkoszy. Z nóg spadły klapki, stopy wygięła, napięła mięśnie nóg, kurczowo zaciskała palce na oparciu sofy.
    – Teraz! Teraz! – zaczęła stękać.
    – O nie! Za wcześnie na orgazm – zaprotestował. Znieruchomiał i wyjął penisa. Odepchnął się od niej i usiadł na sofie. – Siadaj na chuja, suko! Prędko – polecił ostrym tonem. Oszołomiona zbliżającym się orgazmem, dopiero po chwili zrozumiała polecenie i gorliwie siadła na niego. Nic nie musiał mówić. Zaczęła ujeżdżać go. Patrzył na kołyszący się biust i uderzał go otwartą dłonią. Daremnie próbowała chronić piersi.
    – Prooooszę, zoooostaw pieeersi – stękała z wysiłkiem. – To boooli.
    – Ręce w bok – polecił tym samym ostrym tonem. Natychmiast posłuchała. Ujeżdżała go, trzymając ręce wyciągnięte w bok. Patrzył na piersi, znowu uderzał je i pocierał łechtaczkę.
    – Tak! Tak! – zaczęła krzyczeć.
    – Jeszcze nie – zaprotestował i wstał, trzymając kochankę nabitą na penisa. Patrzyła z wyrzutem w oczach. Stała w rozkroku na palcach, on na ugiętych nogach. Jej nogę postawił na sofie i zaczął energicznie ruchać Annę. Już po chwili znowu zaczęła jęczeć. Odchyliła głowę i rękoma trzymała się jego ramion. Jebał ją ostro, ściskając biodra. – Podnieś cycki! Pokaż je! – krzyknął. Z trudem wykonała polecenie.
    – Już! Już! – krzyczała bliska orgazmu.
    – Ściskaj cycki! Zaraz zleję się w sukę – krzyknął.
    – Jeeeest!! – krzyknęła i wygięła się. Adam jebał ją jeszcze chwilę i spuścił się do pochwy. Sapali i pojękiwali oboje. Wreszcie wyprostowała się, puściła piersi i chwyciła go za ramiona. Oddychała gwałtownie, była spocona i półprzytomna.
    – No, pizdę masz już pełną – sapnął, szarpiąc ją za włosy. Cofnął biodra i wysunął penisa. Nadal sterczał. – Obciągnij jeszcze – polecił.
    – Nie chcę, proszę – usłyszał błagalny ton.
    – Suko, jeszcze wielu rzeczy ciebie nauczę albo zmuszę – rzekła spokojnie. Nie odpowiedziała. Ciągnąc kobietę za włosy, zmusił ją do uklęknięcia. Wypiął biodra i wytarł penisa o piersi i policzek swojej suki. Ten gest przyjęła usztywniona. – Nauczysz się oralu – rzekł pewnym tonem. – Teraz idziemy pod prysznic. 
    Szła przy nim zgięta w pół, kiedy trzymał ją za włosy. Pod prysznicem kazał jej klęknąć i pocierał wiotczejącym penisem piersi, szyję, policzki, czoło. Klepał nim kobietę po twarzy. Potulnie czekała na koniec zabawy.
    – Zamknij oczy – posłusznie zamknęła. Po chwili wzdrygnęła się, bo poczuła krople spadające na twarz. Zrozumiała, że to mocz! Sikał na nią!
    – Nie, proszę! Przestań! – kolejne słowa uwięzły w gardle, bo zakrztusiła się moczem.
    – Trzeba było mnie słuchać – śmiał się, lejąc strugę na jej piersi i brzuch. – Teraz połóż się na boku – nakazał. Mimo zimna kafelek, ułożyła się zgodnie z poleceniem i poczuła jak struga moczu płynie na jej głowę! Moczem oblewał jej twarz i włosy!
    – Już dość! Przestań! – prosiła, próbując podnieść się.
    – Powiedziałem: leżeć! – wycedził stanowczo i jednocześnie położył stopę na jej boku. Uległa pod jej ciężarem. Grzecznie czekała na koniec, chroniąc usta.
    – No, masz nowe doświadczenie na swoim koncie – usłyszała jego pogodny głos, kiedy skończył sikać. – Teraz leż i czekaj aż się wykąpię. – Tym razem nie odważyła się ruszyć. Jedynie podciągnęła kolana jakby próbowała chronić się przed zimnem. Milczała pokorna i przestraszona. Stanął nad nią w rozkroku. Nachylił się i gestem zdobywcy poklepał ją po pupie, natarczywie pomacał pierś. Chwycił za kark i potrząsnął głową. – Jeszcze zabawimy się – mruknął zadowolony. Odebrała to jak groźbę, a nie obietnicę. Wyprostował się. Puścił wodę, opłukał się, potem namydlił i spłukał pianę. Woda z niego kapała na jej ciało. Sięgnął po ręcznik i powoli wycierał się, nucąc jakąś melodię. Kiedy skończył, klepnął ją stopą w brzuch. – Szybko wstawaj i wykąp się, a potem przyjdź do salonu. Naga! Mam ochotę jeszcze raz wyruchać ciebie. A to przecież lubisz. Czekam!  
    Kilka minut później naga Anna weszła do salonu, założyła szpileczki i stanęła przed Adamem. Spojrzał na nią z szerokim uśmiechem.
    *
    Sporo czasu minęło od tamtego przeżycia. Anna była poddawana edukacji wbrew swej woli, ale też starała się czerpać z niej przyjemność. Jego perwersje zaskakiwały ją, ale ulegała temu młodemu mężczyźnie. Miał sporą potencję i zaspokajał ją na różne sposoby. Intensywnie nadrabiała lata samotności i wstrzemięźliwości seksualnej.  Ale głównie był to jego dyktat.
    – Tak, to był dyktat – pokiwała głową. – Przecież niektóre zasady, zachowania w trakcie seksu wcielał wręcz siłą – tłumaczyła sobie. – I godzę się na to. Dlaczego? – wzruszyła ramionami. Nie potrafiła teraz odpowiedzieć na to pytanie. I nie chciała. Nie chciała zastanawiać się nad tym. Nie teraz.
    Jej myśli zaprzątał dzisiejszy wieczór. Wczoraj kupiła koronkowe majteczki – kilka wzorów i w kilku kolorach. Jedne nawet z szerokim rozcięciem w kroku. Czekała na niego. Ubrała się elegancko. Bluzka była rozpięta bardziej niż zwykle, ukazując sporą część rowka między piersiami. Lubił taki widok. Stanik bardziej podtrzymywał i otaczał piersi. Założyła spódniczkę i zdecydowanym ruchem podciągnęła ją nad kolana.
    – Trzeba będzie uszyć nowe, krótsze – stwierdziła, krytycznie przyglądając się ubranej spódnicy. Założyła pończochy i sandałki na szpilce. W pończochach niekiedy połyskiwała złota nitka, podkreślając urodę jej nóg, jednocześnie czyniąc jej wygląd bardziej intrygującym, wręcz prowokującym. Uczesała i ułożyła włosy. Założyła perły. Dłonie oparła na biodrach i obejrzała siebie w lustrze. Przodem, bokiem. Wyglądała efektownie. Uznała, że spodobałaby się niejednemu mężczyźnie i to niezależnie od wieku.
    *
    Podniosła się i przywitała go w holu. Spojrzał na nią zaskoczony, odkładając torbę.
    – Świetnie wyglądasz – nie kłamał. Przyglądał się uważnie. Robiła świetne wrażenie. – Co dzisiaj zagrasz? – zapytał zmęczonym głosem, przynajmniej próbując nadać twarzy wyraz zainteresowania.
    – Może moją rolę z „Wizyty starszej pani”? – zaproponowała rozpromieniona, z trudem opanowując emocje.
    – Dobrze, świetny wybór – potakiwał głową. Sztukę znał, ale nie kojarzył Anny w jakiejś roli z tej sztuki. – Może grała ’ogony’? – zastanawiał się. Zaczęła grać. To były krótkie teksty, w zasadzie kilkuzdaniowe. Jeden nieco dłuższy. Kiedy nareszcie skończyła, klaskał z udawanym entuzjazmem. Kłaniała się jak na scenie.
    – A teraz chodź podziękować swojemu wiernemu widzowi – szepnął, rozpinając rozporek. Uśmiech zgasł na jej ustach. Podeszła powoli. Była potulna i podekscytowana. Chciała, żeby był zadowolony. Potrafił docenić jej talent. Siedząc w fotelu, przyjrzał się jej sylwetce.
    – Po co ci spódniczka? Nie będzie potrzebna – stwierdził. Posłusznie rozpięła zamek, odpięła guzik. Szarpnął spódniczkę, która zsunęła się do jej stóp.
    – Och, ty – zachichotała, kręcąc pupą. Była dumna, że widzi ją w pończochach.
    – Wyjdź z niej – polecił. Posłuchała. Z jego rozporka wystawał sterczący penis. Już nie krępował jej ten widok.
    -– Co teraz? – zapytała z prowokacyjnym uśmiechem.
    – Chodź bliżej – machnął dłonią, wygodnie sadowiąc się w fotelu w szerokim rozkroku. Podeszła.
    – Tyle? – prowokowała go. Kiwnął potakująco głową. Oglądał tę półnagą podstarzałą sukę i zastanawiał się, jak jeszcze może nią zabawić się? Kiedy stanęła między jego nogami, sięgnął dłonią do jej krocza. Mimo woli cofnęła się. Zirytował się.
    – Ściągnij majtki, bo sam je zedrę z ciebie – ostrzegł. Nie przestraszyła się. Trzymając koronkowe majteczki za brzegi dwoma paluszkami, zdejmowała powoli, mrucząc jakąś melodię. Poruszając zmysłowo tyłkiem, wypięła go, ugięła nogi i zsunęła majtki do kostek. Wyszła jedną nogą i wyprostowała się.
    – Hopla! – machnęła drugą nogą i majtki poleciały w jego kierunku. Złapał je i schował do kieszeni spodni. Pokaz nie zrobił na nim wrażenia. Uśmiechnął się. Właśnie wpadł na pomysł, jak zamęczyć tę sukę. Kobieta wzięła uśmiech za recenzję jej pokazu. Podeszła bliżej i stanęła w rozkroku, ręce oparła na biodrach. Była wyzywająca. Prowokowała go swoją postawą. Zanim zdążyła zareagować, szybkim ruchem chwycił ją za krocze. Dwa palce znalazły się w pochwie, kciuk po chwili przesunął się na łechtaczkę.
    – Jeszcze dogodzę takiej suce jak ty – stęknął przez zaciśnięte zęby, walcząc z jej oporem. Znowu chciała cofnąć się. Nie miała ochoty na tak agresywne zaloty. On nie miał ochoty na jej opór. Drugą dłonią chwycił za pośladek i wreszcie przyciągnął do siebie.
    – Proszę, bądź delikatny – szepnęła.
    – Słuchaj mnie i rób, co każę – warknął, czując, że może wytrysnąć. Tak pobudzająco działała na niego przemoc. Zaczął palcami rżnąć jej pochwę. Patrzył z rozbawieniem, jak kobieta ulega i oddaje się brutalnym pieszczotom. Lubił się nią bawić.
    – Tak, kochany – szepnęła ulegle.
    – Chwyć kutasa – polecił. Podniecona szybko sięgnęła po penisa. Teraz do niego dotarło. – „Kochany”? Kurwa, odjebało starej dupie? Naprawdę, musi dostać chuje w parę dziur, żeby zrozumieć, że jest tylko kolejną pizdą do jebania – myślał zirytowany i podniecony.
    – No, wal go, suko – polecił zniecierpliwiony. Nie wychodziło jej to najlepiej, ale przynajmniej nie wytryśnie zbyt szybko.
    – Tak dobrze? – spytała namiętnie.
    – Rozepnij bluzkę – wydał kolejne polecenie. Lewą ręką, trochę niezgrabnie, rozpinała bluzkę. – I zdejmij ją – był zirytowany koniecznością wydawania szczegółowych instrukcji. Zrzuciła bluzkę i ponownie chwyciła penisa.
    – Już jestem – uśmiechnęła się promiennie.
    – Ściągnij stanik pod cycki – usłyszała.
    – Ale jeśli… – chciała zaprotestować.
    – Rób, co każę, bo znowu zeszczam się w twój pysk – podniecenie powodowało brutalność wobec kobiety, ale i agresywny, wulgarny język.
    – Już – potaknęła przejęta. Adam doskonale wiedział, że nie lubiła pissingu, ale on lubił i bawił się jej gwałtownymi protestami, kiedy ją zalewał. Przypuszczał, że podnieca ją poniżanie, ale nigdy nie przyznałaby się do tego. Nawet w chwili dużego podniecenia.
    – Inne pokolenie – uśmiechnął się do swojego komentarza. Jego uśmiech odebrała jako aprobatę dla swojego wyglądu.
    – Tak się tobie podoba? – starała się prowokacyjnie wypiąć biust leżący na staniku. Duże sutki robiły wrażenie, a brodawki sterczały, kiedy była podniecona i faktycznie, biust wyglądał efektownie, podpierany przez stanik. Miała dość pokaźne piersi, ale skoro nie ćwiczyła, to zwisały, a lubił biust, który jeszcze można poszarpać i poczuć jego jędrność. Kiwnął głową. Nagle gwałtownym gestem chwycił ją mocno za piersi i brutalnie pociągnął w dół, ku sobie.
    – To boli – jęknęła, opierając się rękoma o sofę.
    – Pamiętaj, jesteś pizdą do wyjebania i tylko tym się zajmij. Masz mnie zadowolić, bo inaczej na słowo: seks, będziesz srała ze strachu – zagroził.
    – Tak, pamiętam – potwierdziła, żeby go bardziej nie drażnić. Bała się, więc była posłuszna. Jednak w duchu nie wierzyła, że zrobiłby coś, czego nie uzgodni z nią. Nie chciała pamiętać o seksie kończonym poniżającym ją pissingiem. Puścił piersi. Wyprostowała się.
    – Ujeżdżaj palce – polecił, gwałtownie wciskając trzy do pochwy i ciągnąc ją w dół. Rozkraczona, naga, uległa kobieta po 50. zaczęła wykonywać przysiady na wyprostowanych palcach młodego, ubranego, siedzącego mężczyzny. Czuła jak je ujeżdża, a on kciukiem jeszcze uciskał łechtaczkę. Podniecenie rosło. Mężczyzna wolną ręką macał to jedną, to drugą pierś. Uśmiechnął się. Mógł z nią robić wszystko! I właśnie znowu zaczynał.
    Cdn.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Tomnick
  • Seks, seks w Zakopanem

    Wstęp

    Dla Marcusa przyjazd do Polski był wielkim przeżyciem i zdecydowanie najlepszą decyzją w życiu. Studenckie czasy spędził w Łodzi, studiując na tamtejszej politechnice. Były to czasy bogate w przeróżne imprezy, wyskoki alkoholowe i towarzyskie, których nie uświadczyłby nigdy w Południowym Sudanie.

    Marcus wyjechał z Sudanu osiem lat temu, kiedy przygraniczne wioski znów gotowały się do bratobójczej wojny. Blizny kraju nie zagoiły się mimo tego, że parę lat wcześniej podpisano porozumienie pokojowe. Pod broń wcielano wszystkich, także takich jak Marcus. Tam jednak talent Marcusa by się zmarnował. Wykazywał się on bowiem na studiach zarówno wielką lotnością oraz inteligencją jak i ogromnym penisem.

    Tym większe używanie Marcus miał w Polsce. Zgodnie z plemienną mądrością, trudne czasy tworzą twardych mężczyzn, łatwe czasy tworzą słabych mężczyzn. Powiedzenie te sprawdzało się również na polskiej ziemi. Tu wszyscy mężczyźni byli słabi, kobiety zaś spragnione męskości.

    W czasie studiów Marcus był uwielbiany przez dziewczyny, szczególnie te z mniej wymagających kierunków, które żyły dniem i nie martwiły się o zdobywanie kwalifikacji. Trzeba było złapać bystrego chłopaka na dzieciaka i życie potoczy się dalej.

    Marcus wykorzystywał zarówno swoją inteligencję jak i plemniki. Po ostatnim roku studiów zostawił na wydziale trzy ciężarne dziewczyny, dwie z nich zapładniając w trakcie jednego trójkąta. Pewnie też dlatego Marcus zrobił wszystko żeby się ukryć, wybierając – nieprzypadkowo – Zakopane. Miejsce pielgrzymek dziesiątek turystów w ciągu całego roku oraz miejsce w którym roiło się zarówno od młodych kobiet jak i starszych dam. Miały one jedną wspólną, ważną dla Marcusa, cechę. Nie pozostawały w tym mieście na długo.

    Sudańska przygoda

    Lidia była kuracjuszką w ośrodku wypoczynkowo-rehabilitacyjnym „Rozkosz”, położonym kilka kilometrów od centrum Zakopanego. Wyjazd pozwolił jej na chwilę zapomnienia, oderwanie się od rodziny. Miała trójkę dzieci oraz wspaniałego męża, który zarabiał krocie w warszawskiej korporacji.

    Fizycznie Lidia była w sile wieku. Wysoka blondynka o błękitnych oczach, średniej wielkości biust i kształtna talia. W czasach licealnych była „tą popularną”, duszą towarzystwa. Oczywiście, nie raz zdarzało się zamknąć na imprezie w toalecie ze szkolnym przystojniakiem i zrobić mu loda z połykiem. Koleżanki też to robiły, nie ruszało jej to, że koledzy mogli ją postrzegać jako puszczalską. Po studiach na wydziale historii, czasach gdy wykłady były przerywnikiem między seksem, przyszła pora na stabilizację. Poznała swojego męża i założyła rodzinę.

    W Zakopanem jednak ujawnia się prawdziwa natura człowieka. Górale mówią, że to przez górskie źródła i żyły wodne biegnące pod miastem. „Kawora”, tak to nazywają. Tak było zawsze. Każdy kto tu przyjeżdżał zmieniał się nie do poznania, ujawniając swą nieposkromioną, seksualną naturę. Podobno sam marszałek Rydz-Śmigły w 1938 roku w ciągu jednego dnia był klientem wszystkich dwunastu zakopiańskich domów uciech, a jego kutas był równie gruby co i długi. Tych pierwszych było wówczas zatrzęsienie, teraz są dobrze poukrywane. Drugich – jak zawsze – jak na lekarstwo. To Lidię bolało.

    Burdele nie jest jednak problem dla Marcusa, do którego kobiety zawsze lgnęły jak muchy do miodu. Nie inaczej było z Lidią.

    Tamtego lipcowego popołudnia przechadzała się po Krupówkach, szukając pamiątek dla swoich synów. Na jednym ze stoisk zakupiła kulę z bursztynu, w której zatopiono litery formujące nazwę miejscowości. Idealny prezent dla Maćka, który fascynuje się górami. Mieściła się w dłoni.

    Marcus poznał Lidię w restauracji „Pod Papugami”, w której spędzał większość wieczorów. Żył z pisemnych tłumaczeń, całą pracę wykonywał przez Internet, pod zmienionym nazwiskiem. Utrzymanie również nie było zbyt drogie, jeżeli wiedziało się gdzie jest tanio. Mógł sobie pozwolić na wieczorne wychodzenie na łowy. Bezkrwawe. Z zasady.

    Ubierał się na biało. Był to sposób na to, żeby być zauważonym. W dodatku potęgowało działanie jego sposobu uwodzenia. Ponadto kobiety uwielbiają białe ubrania na czarnych mężczyznach. Odkrył to podczas swych łódzkich podbojów.

    Tym razem nie było inaczej. Dwadzieścia minut obserwacji. Ofiara zamawia danie, siada przy dwuosobowym stoliku w ogródku, z dobrym widokiem na Giewont, na deptak. Tak robią tylko samotni. Głębia „Pod Papugami” zapewnia doskonałe przykrycie. Marcus jest widoczny wtedy, kiedy chce.

    Lidia otrzymuje swoje zamówienie, przysiada się do niej Marcus, dopiero potem pyta czy miejsce jest wolne. Nonszalancko. Zabawia ją kilkoma chwytliwymi żartami, lekko łamanym polskim. Specjalnie, Marcus doskonale mówi po polsku. Chwila konwersacji, wie, że może przysiąść się bliżej. Podsuwa się, zamawia na swój koszt drinka. Lydia nie odmawia. Już jest jego.

    Dziesięć minut później są w taksówce, za dwadzieścia minut wchodzą do pokoju w ośrodku. Goście w godzinach nocnych nie są mile widziani, Marcus tu nie zostanie na śniadanie. Nigdy zresztą nie zostaje.

    „Co pomyśli mąż gdy się dowie? Nie zniszczy to mojej rodziny? Nie, przecież nie ma tu nikogo znajomego, a Marcus raczej nie jest znajomym żadnego znajomego znajomego.” Lidia nie jest już zestresowana. Robiła to setki razy, z dziesiątkami mężczyzn. Teraz jednak czuła, że będzie choć trochę inaczej.

    Marcus przekręcił klucz w drzwiach, a Lidia zaraz po tym przyparła go do ściany i zaczęła rozpinać pasek i spodnie. Marcus jednym sprawnym ruchem dłoni rozpiął jej stanik, będący wciąż pod cienką, niebieską bluzką. Lidia wie, co mówią o murzynach. Nigdy z żadnym nie była. Miała wielką ochotę poczuć na własnej skórze prawdziwego murzyńskiego penisa. Zahaczyła ręką o wypukłość na spodniach. Marcus był twardy jak skała i wielki.

    Nie zauważyła kiedy, ale znalazła się na łóżku. Jej spódnica leżała na ziemi, obok pokojowego kominka. Marcus lizał jej cipkę, każdy dotyk powodował burzę w jej neuronach i spazmatyczne jęki. Było późne popołudnie, większość pokoi stała pusta, mogła się powydzierać. Zawsze głośno przeżywała orgazm.

    Doszła. Marcus nie dał jej jednak chwili wytchnienia. Był już całkowicie nagi, klęknął nad jej głową od tyłu. Kazał jej otworzyć buzię. Tym razem piękną polszczyzną. „Wysuń język. Gdy trzy razy klepniesz w łóżko to przestanę. To nasz znak na stop.”. Penetrował jej gardło, najpierw powoli, wprowadzając tylko 10 centymetrów penisa do gardła Lidii. Później szybciej, wkładając prawie całego. Dawno tego nie robiła, jej mąż nie lubił gdy robiła mu loda. Gdyby Marcus to wiedział powiedziałby tylko jedno: „Frajer”. Lidia była w tym najlepsza, z dziesięciu chłopaków w klasie każdy doszedł w ciągu pierwszych trzech minut gdy opiekowała się nim Lidia. Każda jej tego zazdrościła. Marcus był oczywiście inny, miał więcej doświadczenia, to on dominował.

    Gdy zapragnął mieć ją całą, wziął ją od tyłu. Kazał jej się położyć brzuchem na łóżku, kolanami na ziemi. Lidia miała długie nogi, nie było to dla niej problemem. Spełniła wymóg Marcusa. Nie mówiła nic. Przeżywała chwilę. Najlepszy seks od dwunastu lat. Nigdy nie zdradziła męża. Zawsze się tego bała. Teraz była najlepsza okazja, wiedziała, że drugiej takiej nie będzie. Co się stało w Zakopanem zostaje w Zakopanem.

    Każde wejście Marcusa czuła jakby odrębnie, mimo tego że w ciągu sekundy robił to trzy-cztery razy. Penetrował obszary które nigdy nie był rozepchane. Był najszybszy. Był najwytrzymalszy. Był największy. Marcus penetrował Lidię ponad kwadrans. Nie zmieniali pozycji, Lidia doszła trzy razy, była cała poobijana od drewnianych elementów łóżka w które ciągle uderzała. Marcus ją zniszczył. Pozostało mu jedno – skończyć na jej twarzy. Tak uwielbiała. Gęstą spermę we włosach, na oczach, na języku. Smak uzależniał. W szkole zabraniała przyjacielem jeść czerwonego mięsa, przez nie sperma była gorzka w smaku. Szatyni zawsze lepiej smakowali, tak mówiły koleżanki.

    Marcus zbliżał się do końca. Zobaczył, że z torby Lidii wytoczyła się pamiątka. „To na pamiątkę dla męża, co?”. Nie odpowiedziała, nie miała sił by mówić, bolały ją struny głosowe od krzyku. Albo od wielkiego penisa Marcusa.

    Marcus spuścił się w środku Lidii, nie użyli zabezpieczeń. To było typowe dla Marcusa, on się tym nie martwił. W kluczowej chwili wykonał trzy mocne wejścia i przycisnął lędźwie Lidii do swoich. Spuszczał się długo, wiele spermy przelało się tego dnia w Lidii. Gdy wyjmował penisa, większość wyciekła, a Lidia cała rozedrgana leżała na łóżku. Ciągle w tej samej pozycji, lecz jej ręce były złożone jak do modlitwy. Modlitwy do boga rozkoszy.

    Marcus uwielbiał dominować, niszczyć waginy i znikać. Był przy tym gentlemanem. Czy jednak gentleman postępuje tak, że wkłada w pochwę pełną spermy bursztynową kulę z napisem „Zakopane”?

    ***

    Zanim Lidia zdążyła się przebudzić po sesji rozkoszy, Marcusa już dawno nie było. Nie pozostawił po sobie prawie nic, co by wskazywało że kiedykolwiek był w pokoju Lidii ani w niej samej. Poza kilkoma szczegółami. Po Marcusie została bursztynowa kula, która dziś stoi na biurku Maćka oraz mała Aniela, leżąca spokojnie w kołysce. Lidia zdecydowała się zostawić te dwie pamiątki po najlepszych chwilach jakich doznała w Zakopanem, tam gdzie są zakopane jej największe tajemnice.

     

    Bernard Chmaj

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Bernard Chmaj
  • Zrogaczony przez zone

    Bardzo długo myślałem o napisaniu tego opowiadania. Zawsze mnie coś blokowało. To moje pierwsze opowiadanie. Mam nadzieję, że przypadnie Wam do gustu. A więc do dzieła…

    Moją żonę Magdę poznałem parę lat temu przez Internet. Kto by uwierzył. Jak można poznać kogoś przez Internet, jak widać można. Zanim jednak wzięliśmy ślub, minęło dwa lata. Po dwóch miesiącach znajomości chciałem mieć dziecko, Magda zresztą też. Od słowa do słowa wzięliśmy się do pracy. Praktycznie dwa razy dziennie uprawialiśmy seks. Zawsze z finałem w środku. Mijały dni, tygodnie. I nic… Zero rezultatu. Pomyślałem,  że może jestem bezpłodny. Chciałem zrobić badania. Ale Magda twierdziła uparcie, że to przez moje picie alkoholu, sperma nie jest bogata w plemniki. Odstawiłem więc picie. I znowu kilka tygodni seksu. I znowu nic. Kompletnie załamany, przestaliśmy uprawiać seks… To znaczy uprawialiśmy, ale niezmiernie rzadko. Minął rok. Któregoś dnia Magda wróciła z pracy o 18. A w tym dniu wypadała nasza rocznica. Po pysznej kolacji, poszliśmy do łóżka. Postanowiłem zrobić mojej żonie przyjemność i chciałem zrobić mojej żonie minetkę. Magda z wielką stanowczością mi tego zabroniła. Zdziwiłem się, bo do tej pory jej to nie przeszkadzało i robiłem to często. Pogodziłem się z tym i od razu starałem się w nią wejść. Gdy mój penis wszedł do jej pochwy i zacząłem się poruszać, poczułem dziwne mlaskanie i dużą wilgoć. Gdy wyjąłem z niej mojego penisa, zauważyłem, że jest cały w białej mazi. Załamałem się kompletnie, bo wiedziałem, co to za maź… Magda spojrzała na mnie, przyciągnęła mnie do siebie i wyszeptała mi do ucha: „ja chce mieć dziecko, z Tobą, czy nie to i tak je będę miała”. Po czym odwróciła się ode mnie i poszła spać. A ja płakałem całą noc. Podczas tej nocy myślałem, czy się wyprowadzić jutro i gdzie, ale dałem sobie czas na przemyślenie. Od następnego dnia nasze relacje były bardzo chłodne. Po tygodniu żona położyła na mojej poduszce POZYTYWNY test ciążowy. I coś w tej chwili we mnie pękło. Przytuliłem się do brzucha Magdy, pocałowałem go i powiedziałem, że bardzo ją kocham i cieszę się, że będziemy mieli dziecko. Nieważne, że nie było moje. Postanowiłem, że będę ojcem dla tego dziecka. Moja żona ucieszyła się bardzo z tego faktu. Gdy minął 4 miesiąc, brzuszek mojej żony urósł do sporych rozmiarów. Dziecko zaczęło kopać. Moja żona była już na zwolnieniu lekarskim. Rzadko gdzieś wychodziła. Gdy któregoś dnia przyszła po 20 do domu, zapytałem gdzie była do tak późna. W odpowiedzi, położyła się na łóżku, zdjęła spódnicę, rajstopki, majtki i kiwnęła do mnie palcem. Gdy położyłem się obok, kazała mi wylizać jej myszkę. Ochoczo to zrobiłem. Wtedy znowu poczułem tą maź… Moja Madzia zdradziła mnie, będąc w ciąży! Ale już mi to w ogóle nie przeszkadzało. Aby była ze mną. Wylizałem ją do czysta. Po tym wszystkim Magda oznajmiła mi, że od tej pory nie mam prawa uprawiać z nią seksu. Tylko mogę ją pieścić językiem. Przystałem na to. Gdy przyszedł czas porodu, moja żona spotkała się ze swoim kochankiem jeszcze kilka razy. Praktycznie godzinę przed narodzinami syna, miała w cipce dużo spermy kochanka. Oczywiście przy porodzie trzymałem ją za rękę i widziałem, jak sperma wypływa z cipki. Po powrocie do domu bawiłem naszego synka. I dostałem zapewnienie, że po roku o tej samej porze będę bawił kolejne dziecko. Klęknąłem przy niej i błagałem, że już starczy, ale w odpowiedzi wyszła do swojego kochanka, a ja zostałem sam z synem. Wieczorem po powrocie Magdy, znowu musiałem wylizać całą spermę z jej cipki. I tak mijały tydzień za tygodniem. W końcu gdy któregoś dnia, gdy uśpiłem małego i sam kładłem się spać, zobaczyłem na poduszce… Tak, kolejny test ciążowy – pozytywny rzecz jasna. Chyba na zawsze zostałem rogaczem… I smakoszem obcej spermy… Ciekawe, ile będę miał dzieci….

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Jacek Kręgiel