Blog

  • Przypadek Michala cz.IX

    ****

    Od pamiętnego weekendu po powrocie z wycieczki minął tydzień. Kończył się październik, za oknem szalała brzydka, deszczowa i chłodna jesień. Wiktoria podjęła pierwsze próby obserwacji Anity Grześkowiak. W szkole, ale także poza nią. Na razie nie przyniosły one zbyt wiele efektów. Mój czas upływał na budowaniu planu wejścia w łaski jednej z dziewczyn, z którymi w dziwnym relacjach była urocza belferka od angielskiego. Nieliczne wolne chwile starałem umilać sobie igraszkami z Wiką lub Nastką. Raz nawet udało mi się nieźle zabawić z Bogną. Miałem coś, o czym wielu chłopaków w moim wieku mogło pomarzyć. I nie tylko moich rówieśników. Pomimo tego, sen z oczu spędzał mi temat pani Anity. Ona, a także jej dziwne konszachty z niektórymi uczennicami. Chciałem wiedzieć co się za tym kryje, a w tym celu musiałem zdobyć jedną z koleżanek. Wiedziałem o trzech – Emilce, niefortunnej lodziarce z dyskoteki w Karpaczu, a także Zuzie i Kamili, które ją z tamtych opresji próbowały wybawić. Selekcja przebiegła dwuetapowo. Najpierw odpadła Emilka. Przypominając sobie jak dobierała się do faceta na imprezie, pijana i upalona jako pierwsza została skreślona z mojej listy. Wybór między pozostałymi dziewczynami był równie łatwy. Jestem stuprocentowym samcem. Padło na wiele ładniejszą z nich, Zuzę. W sumie przy moim niesamowitym darze, aż dziwne, że nie przygruchałem sobie jeszcze którejś koleżanki z klasy. Zuzka Kownacka miała być pierwszą. Chodziła do tej samej klasy co ja, jednak powiem szczerze niewiele o niej wiedziałem.  
    Teraz miało się to nieco zmienić.  

    Moje myśli w ostatnich dniach często krążyły wokół tej dziewczyny. Dar nakierowałem przede wszystkim na jej osobę, robiąc sobie przerwy, gdy naszła mnie ochota na małe co nieco z innymi kochankami. Przez to dało się zauważyć zmianę w zachowaniu Zuzy względem mnie. Do tej pory byliśmy neutralni. Zwykłe “cześć”, czasem kilka zdawkowych słów czy zdań i to wszystko. Taka normalka. Od kilku dni każde powitanie było okraszone uśmiechem i przyjacielskim gestem. Im więcej dni upływało tym więcej w spojrzeniach panny było w nim masła. Wyraźnie wkradłem się niepostrzeżenie w myśli i pragnienia koleżanki. Okazało się, że na tyle mocno, by to ona wykonała pierwszy krok.  

    – Cześć Michał. – Miała przyjemny niski głos. – Dawno nie było cię na pokazie “Temporytmu”. Nie wpadł byś dzisiaj?

    Na chwilę tylko zostałem sam na przerwie, a ona dostrzegła to i przyparła atak. Cóż, na coś takiego przecież liczyłem.  

    – Ja?! Czemu nagle potrzebujesz mojej obecności na waszych wygibasach? – spytałem, starając się zachować pozór zdziwienia. Facetów na otwartych dla widzów występach szklonego zespołu tanecznego nigdy nie brakowało. Jaki samiec się lubi popatrzeć na kręcące sie zgrabne tyłki?  

    – Zawsze mało jest chłopaków z naszej klasy na próbach, a mam wrażenie, że ty nie odmówisz – odparła niezbyt dobrze ukrywając zakłopotanie. – To jak będzie?

    – No nie wiem. Zastanowię się. – Postanowiłem się podroczyć. Taka próba, jak bardzo jest na mnie napalona.

    – Przyjdź, proszę – Uśmiechnęła sie promiennie. – Umówmy się, że jeśli się pojawisz to tańczę dziś dla ciebie.  

    – Zuzka, ale ty nigdy nie zauważałaś mnie bardziej niż pierwszego, lepszego chłopak  z brzegu – Opierałem się dla zasady.  

    – Mylisz się, zawsze uważałam, że jesteś jednym z najfajniejszych chłopaków w szkole – Tym razem policzki Zuzy mocno sie zarumieniły. – Nie jestem aż tak przebojowa i odważna, żeby zaczepiać facetów, ale od paru dni coś się zmieniło…  

    – Ok., postaram się przyjść – Wszedłem pannie w słowo, widząc idącą w nasza stronę pani Anitę. – Uważaj, Grześkowiak chyba nas namierzyła.

    Ostrzeżenie podziałało na Zuzę niczym płachta na byka. W jednej chwila radosna twarz dziewczyny spochmurniała. Zezłoszczona i przestraszona, pędem ruszyła w stronę pobliskich schodów. Co łączyło te kilka dziewczyn z anglistką, że reagowały w taki sposób na jej osobę?

    – A ty Michał jak widzę zmieniłeś się w szkolnego Casanovę – stwierdziła uszczypliwie belferka stając koło mnie. – Czyżby wpadła ci w oko Zuzka Kownacka? Mało ci mojej siostrzenicy, szukasz dodatkowych wrażeń?

    – Niech pani daruję sobie te uwagi – odparłem spokojnie. – Zuza to koleżanka z klasy. Tacy uczniowie czasem ze sobą rozmawiają na korytarzu, zauważyła pani?

    – Słabo ci wyszedł ten sarkazm. – Ewidentnie pani Anita miała dzisiaj ciężki dzień. – Gdyby jednak twoje koleżeństwo z Zuzką miało się zmienić w coś więcej, to ostrzegam, zostaw ją w spokoju!

    – Jezu, czy pani przypadkiem nie przesadza? – Mruknąłem poirytowany – Jest pani nauczycielką, a nie wyrocznią, która wybiera uczniom kolegów i przyjaciół!

    – Nie masz pojęcia w co byś się wpakował chłopcze. – W oczach ponętnej belferki zamigotały ponure cienie. – Uznaj, że robie to dla twojego dobra i odczep się od Kownackiej!

    – Czyli tak naprawdę robi mi pani przysługę? – zapytałem, uśmiechając się nieznacznie.  

    Pani Anita miała ochotę odpowiednio zareagować na moją bezczelność, ale dzwonek obwieścił właśnie koniec przerwy.  

    – Wierz lub nie, ale bliższa znajomość z Zuzką nie wyjdzie ci na dobre – mruknęła odchodząc w stronę swojej klasy.  

    Nie mogłem przestać myśleć, w jaki sposób powiązane są ze sobą anglistka i kilka uczennic, które – jak się coraz bardziej o tym przekonywałem – cieszyły się specjalnymi względami nauczycielki. Im dłużej o tym myślałem, tym bardziej intrygował mnie ten sekret. To było jak patrzenie w dół nad przepaścią. Nawet jak ci powiedzą, że nie powinieneś tego robić, to i tak w końcu zerkniesz. Jakiś podskórny lęk, ostrzegał mnie, że przestrogi pani Anity nie były tylko próbą odepchnięcia mnie od Zuzy. Pomimo to byłem zdecydowany dowiedzieć się, co ukrywają dziewczyny i nauczycielka angielskiego.  

    ****

    Występ zespołu ‘Temporytm” był całkiem ciekawy. Od dłuższego czasu nie chodziłem na otwarte dla widzów pokazy, bo miałem ciekawsze rzeczy do robienia. Musiałem przyznać, że dziewczyny dawały radę. Większość z nich chodziła na zajęcia drugi czy trzeci rok, więc były zgrane. W połączeniu z kusymi spódniczkami, zgrabnymi figurami i przeróżnymi pozycjami robiło to świetne wrażenie. Przyznam, że od razu nabrałem apetytu na całą grupę. Jednak, co za dużo, to niezdrowo. Powinienem się skupić wyłącznie na jednej z tancerek.  

    Zuza wpadła na mnie kilka chwil po tym, jak wyszedłem ze szkoły.  

    – Dzięki, że wpadłeś na występ. – Zaszczebiotała wesoło. – Podobało ci się?

    – Nawet bardzo – odpowiedziałem zgodnie z prawdą.  

    – To fajnie. Od razu wypatrzyłam cię na widowni i tańczyłam dla ciebie. – Musiałem przyznać, że rumieniła się efektownie i uroczo.  

    – To świetnie, ale czuję sie trochę skołowany. – Kontynuowałem grę zaczęto podczas wcześniejszej rozmowy. – Trochę nagle zaczęłaś sie mną interesować.

    – To ma dla ciebie takie znaczenie? Nagle czy nie? – Pytając spojrzała mi głęboko w oczy. –  Będziesz jeszcze bardziej zakręcony, bo nie zamierzam odpuścić.

    – Zuza…

    – Odprowadzisz mnie kawałek?  

    – Mówisz o wspólnym stawianiu kroków, w jednym czasie i miejscu? – Dalej brnąłem w nieprzystępność.  

    – Mówiłam, że jesteś jednym z fajniejszych chłopaków. – Parsknęła śmiechem moja rozmówczyni. – Masz nietypowe, świetne poczucie humoru.

    – Nie wiem czy to dobry pomysł i…

    – Gwarantuje ci, że tak – Zmrużone szare oczy dziewczyny błysnęły kusząco. – Po drodze wstąpimy w jedno miejsce, na pewno nie będziesz żałował. – Zuza przygryzła dolną wargę i czekała na moją decyzję.  

    Ta mogła być tylko jedna. Miałem już za sobą kilka zaliczonych przedstawicielek płci nadobnej. Znałem to spojrzenie, ten wyraz twarzy i mowę ciała. Zuzka była napalona i potrzebowała dać temu wyraz. Najwyraźniej miała też pomysł na lokalizację.  

    – Jesteś bardzo przekonująca – stwierdziłem z uśmiechem. – Chodźmy!

    Po drodze rozmawialiśmy o bzdurach, głównie stroiliśmy sobie żarty. Zuza raz po raz wtrącała coraz bardziej pikantniejsze tematy, a ja – dla podtrzymania atmosfery – brałem to za dobrą monetę i odpowiadałem tym samym. Chodziliśmy do tej samej klasy. Znałem ją, ale pomimo to zerkałem co chwila, sondując swoją przyszłą zdobycz.  
    Zuza nie olśniewała, jej uroda pozbawiona była efektu “łał”. Była po prostu ładna. Jak setki młodych dziewczyn. Ciemne, proste włosy sięgające ramion niezmiennie odkąd ją znałem nosiła rozpuszczone. Ładnej, choć rzadko wesołej twarzy dodawał uroku mały pieprzyk tuż przy kąciku ust. Zuzka była dość wysoka, prawie mojego wzrostu. Szczupła i zgrabna, miała wysportowaną, delikatnie, ale kusząco zaokrągloną figurę. Podobał mi się jej odstający tyłek, a jeszcze bardziej miłe dla mych oczu dwie wypukłe krągłości pod bluzką.  

    Kownaccy mieszkali na Osiedlu Tysiąclecia, jednym z naszych dwóch dużych blokowisk. Jednak w połowie drogi Zuzka skręciła w uliczkę, która w żaden sposób do niego nie prowadziła. Zaciekawiony spojrzałem na nią pytająco.  

    – Moja babcia Regina mieszka na końcu tej uliczki – wyjaśniła dziewczyna. – Od tygodnia jest w sanatorium, a my zaglądamy tutaj co dwa dni. Dziś jest moja kolej, co się dobrze składa…

    – Zuza, czy ty…

    – Ciii… Bądź cicho – Stanęliśmy przy odrapanej furtce. Z boków zasłaniały nas wysokie krzewy. Zuza wtuliła się we mnie i podała mi swoje usta. Drżące, miękkie i ciepłe.  

    Po chwili byliśmy wewnątrz domku babci Zuzy. Niczym nie różnił się od wielu mu podobnych. Przestarzałe meble, święte obrazki na ścianach i specyficzny zapach. Charakterystyczny dla lokali zajmowanych przez starsze osoby. Nie byłem tu jednak dla wystroju i oceniania cudzych mieszkań. Doskonale za to w moich oczach prezentowała się natomiast pożądliwa niecierpliwość Zuzki. Nim dokonałem pobieżnej wzrokowej inspekcji domku babuni, ona już siedziała na przykrytym kocem łóżku. Niedbale odrzucone przez nią plecak i kurtka wylądowały na pamiętającym lepsze czasy stole.  

    – Oprócz mnie nie ma tu nic ciekawego – stwierdziła Zuzanna, widząc, że się rozglądam. – Chodź do mnie!

    Poszedłem w jej ślady, dorzucając swoje rzeczy na stół. Dwa kroki dzieliły mnie od napalonej panny. Zanim je wykonałem, pozbyłem się większości pozostałych ciuchów. W samych bokserkach zbliżyłem się do Zuzy.  

    – Widzę, że jednak doskonale się zrozumieliśmy – stwierdziła uśmiechnięta dziewczyna. Pokraśniała na twarzy. Podniecenie dawało znać o sobie. Szybko rozebrała się, zostawiając sobie tylko bieliznę.  

    – To nie będzie potrzebne. – Sięgnąłem za plecy koleżanki, sprawnie rozpinając biustonosz. Chłodnymi od jesiennego aury dłońmi zagarnąłem spore i jędrne piersi.

    – To jakieś wariactwo, ale od kilku dni myślałam tylko o tym, żebyś się za mną pieprzył – westchnęła Zuza z zadowoleniem przyjmując obecność mojej dłoni na piersiach. – Bałam się czy będziesz mnie chciał, ale…

    – Ciii – zacisnąłem palce na twardniejących sutkach. Naparłem całym ciałem na dziewczynę i po chwili oboje leżeliśmy na łóżku babci.  

    Skupiłem się na bardziej na cyckach Zuzki. Drażniłem miękką, elastyczną skórę opuszkami palców, potem zacząłem odważniej kreślić na nich koliste wzory. Ciche westchnięcia i drżenie ciała sugerowało, że obrałem dobrą taktykę. Po chwili poszerzyłem repertuar pieszczot. Ugniatając, trąc i ssąc krągłe grona piersi urabiałem kochankę do konsystencji, gdy żądza zawładnie jej wszystkimi zmysłami.  

    – Teraz na dole. – Doleciała mnie prośba Zuzy.  

    Zsunąłem majtki z tyłka koleżanki. Oczom moim ukazał się ciemny, zadbany gaj łonowych włosków. Przystrzyżonych krótko w wąski pasek. Syciłem nim oczy przez dobrą chwilę, a potem wsunąłem rękę między lekko rozchylone uda. Zuzka przytomnie rozłożyła nogi szerzej, eksponując nabrzmiały skarb. Podskórna przyjemność opanowała moje ciało. Żądza brała mnie w niewolę, na najbliższy czas.  

    Trąc palcem wargi sromowe i magiczny guzek ze zdumieniem obserwowałem Zuzę. Cudownie poddawała się pieszczotom, reagując na każdy nowy bodziec. Każda zmiana, czy to natężenia czy mocy moich czułości kwitowana była odpowiednim westchnięciem, jękiem, ruchem ciała. Świetnie działało to na moją samczą percepcję. Doskonale podsycało żar podniecenia. Doszedłem do wniosku, że moja kochanka ma niebywały, wrodzony talent albo bardzo dobrze wyuczyła się takich zachowań. Na tyle, że stawały się jej drugą naturą. W tej chwili było to mocno pożądane, nie zamierzałem o tym zbyt długo rozmyślać. Wolałem to chłonąć. Czuć całym sobą.  

    Rozchyliłem płatki cipki i przeciągnąłem językiem po różowym wnętrzu. Uda Zuzy zacisnęły się mocniej na mojej głowie niczym kleszcze. Dziewczyna mierzwiąc niezbyt misterną fryzurę zacisnęła na niej dłonie, dociskając mocniej do swojego łona. Nie miałem wyjścia. Przełączyłem język w tryb pracy na najwyższych obrotach. Wilgotna, miękka szparka okazała się wybornym miejscem dla jego harców.  

    – Och Michał, jak dobrze ooo… och…

    Lizałem i ssałem, aż rozbolała mnie szczęka. To nieco ostudziło nieco moje zapędy i przypomniało o moich potrzebach. Z trudem uwolniłem się z objęć nóg Zuzki, by uwolnić skrępowanego w majtkach twardziela. Położyłem się wygodnie na plecach, z dumą prezentując prężącego się członka.  
    Trudno o bardziej czytelne zaproszenie. Dlatego też Zuza nie miała problemu z jego zrozumieniem. Ułożyła się wygodnie i zacisnęła dłoń na trzonie kutasa. Gdy zaczęła mnie pieścić, znów na chwilę pojawiła się w mojej głowie myśl, że robi to z wielką wprawą. Poza tym nie skupiała sie tylko na samym penisie. Pomimo, że ruchy jej dłoni były idealnie wyważone, ani za delikatne, ani zbyt gwałtowne. to nie musiała zbytnio skupiać się na utrzymaniu tego stanu. Wykonywała tą czynność jakby od niechcenia, z łatwością, co pozwoliło na jednoczesne całowanie mojego torsu, brzucha i podbrzusza. Czułem, że moje podniecenie rozkwita. Moja nowa kochanka absolutnie mną zawładnęła. Uczucie to nasilało się z każdym kolejnym nowym doznaniem. Twardy jak kamień kutas zdawał się rozpływać w przystępnych ustach dziewczyny. Ciepłe wargi Zuzy raziły go impulsami rozkoszy. Język dotykał każdego fragmentu fiuta nie wyłączając jąder. Moje podniecenie nie miało granic. Chłonąłem każdy gest, każdą pieszczotę, nawet oddech i syciłem nimi swoją żądzę. Gdyby to potrwało jeszcze trochę, skończyłoby się na tej oralnej zabawie.  

    Ani ja tego nie chciałem, ani moja partnerka. Zuza sprytnie zacisnęła dłoń na moich jajach i po chwili poczułem, że jeszcze sporo przed mną. Kochanka ułożyła się na plecach, jedną nogę podkulając i robiąc miejsce dla mnie. Choć pierwszy raz widziałem partnerkę w takiej pozycji, było dla mnie jasne co powinienem zrobić. Podsunąłem się bliżej krocza Zuzki i usiadłem na jej wyprostowanej nodze. Tą podkuloną zarzuciłem sobie na bark i naparłem na wrota rozkoszy. Kutas wszedł gładko w wilgotną cipkę. Przez chwilę szukaliśmy wspólnego tempa, a gdy się zgraliśmy rozpoczął się ekstatyczny taniec. Starałem się tonować emocje, dawkować siłę kolejnych pchnięć, ale szybko poległem. Żądza podsycana przez niesamowity talent Zuzy wygrała z kalkulacją. Sztychy przybierały na sile. Były coraz gwałtowniejsze i głębsze. Obydwoje dyszeliśmy ciężko, a moja kochanka cudownie wyjękiwała swoje zadowolenie. W głowie szumiało mi niczym w ulu. Ciało wypełniły upojne wibracje.  

    Posuwałem Zuzkę, z przyjemnością ją obserwując. Policzki dziewczyny pokryły soczyste rumieńce. Oczy błyszczały szczęściem zza mglistej zasłony pożądania. Usta rozchyliły delikatnie w niemym zachwycie. Wisienką na torcie, były falujące w rytm ruchu naszych ciał piersi. Tyle bodźców było potężną dawką dla mojego podniecenia. Udało mi się jednak opóźnić burzę. Zanim mnie ogarnęła, najpierw szczyt osiągnęła moja kochanka. Kilka gwałtownych pchnięć biodrami poprzedziło moment w którym zastygła z błogością wypisaną na twarzy.  Ciche jęki i pomruki zlały się w jeden krzyk, wieszczący orgazm.  
    Tymczasem ja też zbliżałem się do zakończenia tej ekscytującej przygody. Delikatne mrowienie w głębi mojego ciała przerodziło się w silne skurcze. Kremowy przypływ ruszył z mocą, by dać upust rozkoszy. Przezornie chciałem wyjść z gościnnej norki Zuzy, ale dziewczyna zwarła uda.  

    – Biorę pigułki – wychrypiała półprzytomnie.  

    Czy myślała w tej chwili racjonalnie czy nie, było już za późno. Kutas plunął nasieniem, wypełniając nim najbardziej niedostępne zakamarki cipki Zuzy.  Setki tryumfalnych bębnów zadudniło mi pod czaszką. Poddałem się orgazmowi.  
    Gdy największe emocje odeszły, oboje leżeliśmy wtuleni w siebie na skotłowanym łóżku babci Reginy. Czułem uderzenia serca Zuzki, wracający do normy oddech dziewczyny, ale przede wszystkim bijący od jej ciała żar. Byłem pijany przeżytym uniesieniem. Jednocześnie wracała trzeźwość umysłu. Tylko seks z Bogną mógł sie równać z tym co przeżyłem teraz. Ani Wika, ani Nastka, choć cudowne, świeże i chętne nie robiły ze mną tego co uczyniła mi Zuzanna. Za panią dyrektor stała jednak metryka, lata doświadczenia, a teraz do obłędu doprowadził mnie rówieśnica. Skąd u panny Kownackiej takie zdolności? Czy rzeczywiście krył się za tym wrodzony dar do pieprzenia?  

    – Byłaś świetna, nie uwierzyłbym, że dziewczyna z liceum może być taka w łóżku. – Zaintrygowany, rzuciłem komplementem.

    – Tak wiem, to niewiarygodne. – W jednej chwili zniknęła radość w oczach Zuzy. Wyraźnie posmutniała.  

    – Coś jest nie tak? – zapytałem, zdumiony zmianą nastroju dziewczyny.  

    – Nie. Wszystko jest ok.. – Przytuliła się mocniej. Czułem, że drży choć w pomieszczeniu nie było zimno. – Pocałuj mnie proszę.

    Włożyłem w ten pocałunek całe swoje całuśne umiejętności. Czułem, że to dla Zuzki ważne. Wciąż drżała, ale im dłużej trwaliśmy złączeni ustami, tym stawała się spokojniejsza.  

    – Może jednak powinnaś mi powiedzieć, co cię męczy? – Zaproponowałem, gdy brak tchu zmusił nas do przerwania czułości.  

    – Daj spokój Michał! Byłeś cudowny tak bardzo, że zaskoczyłeś mnie totalnie – odparła Zuzka z bladym uśmiechem. – Teraz, po wszystkim obiecaj mi, że to nie będzie jedyny raz.

    – Nie. Nie będzie. – Zadeklarowałem z przekonaniem i szczerze. Czego jak czego, ale takiej kochanki nie mógłbym sobie odpuścić.  

    – Wspaniale – Zuza ożywiła się i zaklaskała z radości. – Teraz idę siusiu, bo zaraz zrobię na łóżko.  

    Z przyjemnością odprowadziłem ją wzrokiem. Naga, wdzięcznie kręciła pupą idąc w stronę łazienki. Chwilę po tym jak usłyszałem zamykające się za nią drzwi w przedpokoju ożywił się telefon Zuzki, wsunięty w zewnętrzną kieszeń plecaka. Wiem, że to nie w porządku, ale coś mnie podkusiło. Wyciągnąłem aparat i zerknąłem na ekran. Wiadomość wysłała Kamila. Żałowałem, że nie mogę jej odczytać, Zuza szybko by się połapała, że byłem zbyt ciekawski. Przyszło mi jednak do głowy, że mogę przejrzeć inne esemesy. Na szczęście moja nowa kochanka nie używała hasła. Drżącymi palcami odblokowałem telefon i wszedłem w historię nadesłanych wiadomości. Zuza chyba często je usuwała, ale kilka się pojawiło z ostatnich trzech dni. Większość od rodziny, ale były też na przykład od Emilki. Kliknąłem na najświeższy z ubiegłego dnia i odczytałem go pospiesznie.

    “Co się z tobą dzieje? Znikasz, nie ma z tobą kontaktu! Nasza opiekunka prosiła, żebym ci przekazała, że pojutrze o 20.00 mamy ważne spotkanie. Tym razem Sienkiewicz.”

    Usłyszałem odgłos spuszczanej wody, więc szybko wróciłem do ekranu głównego i wsunąłem telefon z powrotem do kieszeni plecaka. Gdy Zuzka wróciła niewinnie leżałem tam gdzie wcześniej. Pocałowała mnie, tęsknym wzrokiem obdarzając mojego fiuta. Wyraźnie miała ochotę na powtórkę upojnej gry.  

    – To niesprawiedliwe, muszę być za czterdzieści minut w domy – stwierdziła, szukając wzrokiem swoich ciuchów. – Musimy tu ogarnąć i niestety skończyć naszą randkę.  

    – Jak mus to mus – Zgodziłem się niechętnie. Też bym z chęcią jeszcze pofiglował.  

    Odprowadziłem ją niemal pod sam blok. Potem ruszyłem w stronę domu, myśląc o esemesie od Emilki. Był dosyć zdawkowy, mógł dotyczyć czegoś nieistotnego, ale nie mogłem tego wiedzieć. Być może było to bardzo życzeniowe podejrzenie, ale czułem, że kryje się za tym coś istotnego. Tylko o co chodziło z tym Sienkiewiczem?

    Podekscytowany, zaraz po powrocie do domu, zadzwoniłem do Wiki i opowiedziałem jej o wiadomości, pomijając jak najwięcej z faktu, że bzykałem koleżankę. Umówiliśmy się, że jutro będziemy obserwować blok Zuzki. Skoro miała ważne spotkanie, to będzie musiała wyjść z domu. Mieliśmy nadzieję, że śledząc ją, dowiemy się czegoś więcej. Oboje liczyliśmy, że ma to związek z osobą Anity Grześkowiak.  

    c.d.n. …

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Iks
  • Wspomnienia z dziecinstwa – koniec ferii

    Ferie miały się ku końcowi. Wiedziałem co stracimy jak nie będziemy mieli pustego mieszkania i trochę było mi smutno. Rano chodziliśmy z kuzynką całkiem nago. Wystarczyło kilka dni sam na sam, aby zapomnieć o wstydzie. Cieszyliśmy się widokiem naszych ciał, które odkrywaliśmy przed sobą bez żadnych tajemnic. Leżeliśmy też na łóżku przytulając się nagimi ciałami. Lubiłem dotykać jej delikatną, gładką i mięciutką skórę. Bawiłem się piersiami, brzuchem, zjeżdżałem na wzgórek łonowy, a potem na uda i kolana. Teraz leżała na brzuchu podparta na łokciach, opowiadając mi o rozterkach sercowych swoich koleżanek, a ja gładziłem pupcię, która intrygowała mnie najbardziej. Przed oczami miałem niezapomnianą scenę z łazienki i wiedziałem, że muszę spróbować.

      – … i wiesz co ta głupia zrobiła? Powiedziała, że z nim nie pójdzie na dyskotekę szkolną, chociaż każdy wiedział, że się w nim buja. Chłopak odszedł speszony, a na dyskotece tańczył z inną i ona podobno chciała się truć.

     – Kto zrozumie dziewczyny – odparłem, wkładając rękę coraz głębiej między pośladki. Rozszerzyła nogi pozwalając moim palcom wjechać między uda. Pocierałem jej szparkę która zaczęła robić się wilgotna. Masowałem ją w górę i w dół rozcierając śluz aż na zwieraczach.

     – No, a później przystawiała się do jego kumpla żeby mu zrobić na złość, ale on nie zwracał uwagi więc wysłała mu liścik że da mu się pocałować. I poszli po szkole do parku, ale co tam robili nikt nie wie. Od tej pory są jak papużki nierozłączki.

     – Może robili to co my – nie przestawałem pieścić Moniki. Jej oddech się pogłębił, a policzki zaróżowiły.

     – Możliwe, bo na pytania odpowiada tajemniczym uśmiechem – sama też się uśmiechnęła. Widać, że podobał jej się masaż odbytu, więc przystawiłem palec i nacisnąłem. Zagłębił się bez większego problemu. Lekko wyciągnąłem i znów przycisnąłem trochę mocniej, a on wszedł jeszcze głębiej. Leżałem na boku, penis mi stwardniał i oparł się o nogę kuzynki.

     – Podoba ci się taka zabawa? – przeszedłem do sedna.

     – Jest…fajnie – westchnęła.

     – Chciałbym włożyć członka – powiedziałem, patrząc na pupcię. Przekręciła się w moją stronę i usiadła. Popatrzyła na penisa i palec.

     – Ale on jest dwa razy grubszy.

     – Ojciec ma cztery razy grubszego, a wszedł mamie bez problemu.

     – No tak….,ale on czymś go posmarował.

     – Idziemy zobaczyć – rzuciłem i poleciałem do łazienki. Zaczeliśmy grzebać w różnych balsamach, perfumach, dezodorantach ale nic nie przypominało tej tubki. Wreszcie w szafce pod zlewem  Monia odnalazła tajemniczy żel. Odkręciła korek i wycisnęła trochę na palec, następnie roztarła o drugi.

     – Śliskie i jak ładnie pachnie – rzeczywiście w łazience zaczął unosić się zapach róż. Wróciliśmy na tapczan, kuzynka położyła się na brzuchu rozszerzając nogi, a ja wycisnąłem żel na palec i zacząłem smarować. Nie było za dużo miejsca bo pośladki przylegały do siebie, więc odchyliłem ręką jeden, ale nadal to nie było to.

     – Możesz wypiąć pupcię? – poprosiłem, a ona najpierw uniosła ją do góry, a chwilę później podciągnęła kolana pod siebie rozkładając je na boki. Teraz pupa była rozszerzona mocno, tylko trochę wysoko. Nałożyłem też dużą warstwę żelu na główkę dla pewności i ukląkłem za Moniką poprawiając pozycję. Ona opuściła tyłek i odwróciła głowę w moją stronę.

     – Ale jak będzie bolało przestaniesz? – była lekko wystraszona.

     – No pewnie, nie bój się.  Przyłożyła głowę do poduszki unosząc wysoko biodra. Przyłożyłem czubek do zwieracza i zacząłem pchać. Odbyt cofnął się, ale nie ustąpił. Mimo kilku prób penis nie chciał wejść. Cofnąłem biodra i przystawiłem palec. Wszedł od razu prawie bez oporu. Powsuwałem go trochę, po czym znów przystawiłem członka. Wyglądało jakby już chciał wejść jednak zwieracze zaciskały się. Znów włożyłem palec i wtedy wpadłem na pomysł. Przystawiłem główkę pod spód i rozszerzając palcem dziurkę zacząłem pchać. Czubek wślizgnął się po palcu którego wyjąłem, wciskając cały łepek.

     – Oooo – westchnęła kuzynka bardziej ze zdziwienia.

     – Boli? – zapytałem, gotowy cofnąć biodra.

     – Nie…nie bardzo – szepnęła. Była bardzo ciasna. Czułem pulsowanie członka w jej wnętrzu i jej zwieraczy.

     – Tylko powolutku dobrze? – wydyszała. Złapałem ją za biodra i delikatnie pchnąłem.

     – Oooch! – jęknęła dosyć głośno. Robiła to za każdym razem jak wciskałem się coraz głębiej, milimetr po milimetrze. Patrzyłem zafascynowany jak siusiak chowa się w kuzynce aż dotknąłem brzuchem pośladków.

     – Już wszedł cały – zakomunikowałem bardziej sobie niż jej.

     – Wiem, czuję! – wyjęczała. Klęczałem tak przez kilka chwil i przypomniałem sobie scenę z łazienki. Wycofałem połowę członka i powolutku wsunąłem z powrotem.

     – Ooooooch!!! – w jej okrzyku podniecenie mieszało się z bólem.

     – Przestać?

     – Tak! Nieee! Nie wiem! – była niezdecydowana. Zacząłem poruszać biodrami zupełnie tak samo jak kiedyś, gdy trzymała mi w ustach. Na początku powolutku, bo jak pchałem za mocno kuzynka odsuwała pupcię. Ale wkrótce dopasowaliśmy ruchy. Po prostu nie wsuwałem całego tylko do połowy i zaraz cofałem. Monika też zaczęła napierać tyłkiem w moją stronę kontrolując głębokość i szybkość ruchów. Czułem się wspaniale. Pierwszy raz robiłem coś takiego. Nasze głośne stękania i pojękiwania zmieszały się, tworząc dziwne odgłosy. Nie interesowało mnie czy ktoś usłyszy. Przyjemność była tak ogromna, że mogło się palić i walić, a ja i tak bym nie przestał. Nie wiem ile czasu to robiliśmy, ale wreszcie poczułem zaciskające się zwieracze. Skurcze były tak silne, że nie mogłem wycofać członka. To pulsowanie doprowadzało mnie do szaleństwa.

     – Ach!!!Aaaaa!!!Aaaaaach! – Monika wyginała plecy wijąc się na moim penisie. Przyłożyła twarz do poduszki żeby nie było słychać jej krzyków. Kiedy się rozluźniła zacząłem znowu pchać, bo jeszcze nie miałem dość. Wchodził gładko i to do końca. Nie musiałem długo czekać, żeby przyszedł wytrysk. Szkoda że go nie widziałem, bo mógł to być rekord świata w tryskaniu na odległość. Strzałom nie było końca. Teraz ja rzucałem się jak w transie, przyciskając biodra do pupci. Kiedy skończyły się drgawki opadłem na Monikę nie wyciągając członka z jej wnętrza. Leżeliśmy tak dysząc ciężko, spoceni i rozgrzani jak nigdy. Przekręciłem się na bok i powolutku wyciągnąłem siusiaka z pupci.

     – Och! – wymsknęło się Moni.Położyła się na plecach patrząc w sufit. Po chwili usiadła i rozszerzając nogi patrzyła sobie na krocze.

     – Boli cię? – zapytałem spoglądając jej między nogi.

     – Trochę tak – przyznała – ale nie o to chodzi, patrz! Uniosła nogi tak, żeby było widać odbyt.

     – No co? Wszystko mokre jak zawsze.Tylko że teraz śluz wyciekał jej… z dwóch dziurek. Jak poruszyła zwieraczami kolejna fala spermy wypłynęła na łóżko.

     – Czuję się jakbyś mnie napompował. Rzeczywiście, kiedy napięła odbyt wraz ze spermą wyleciał bączek. Kuzynka zachichotała i pruknęła jeszcze raz, a my poczuliśmy…róże?? Na łóżku lśniła już pokaźna plama nasienia zmieszanego z jej śluzem.

     – Kurczę, pierdzę różami – zaśmiała się na głos. Musiałem wraz z penisem wcisnąć jej tego żelu w pupcię, którego nie oszczędzałem.

     Zawsze po “zabawie” przychodził stan błogości i jakby euforii. Śmialiśmy się z byle powodu, teraz też.

     – Zamykaj swoje bąki w słoiki i sprzedawaj jako perfumy – żartowałem.

     – Aha, na pewno zbiję fortunę – śmiechom nie było końca. Położyliśmy się obok siebie, ciesząc się bliskością i nagością naszych ciał. Nie rozmawialiśmy już, po prostu leżeliśmy, a ja patrząc na kuzynkę rozmyślałem dlaczego ciało dziewczyny jest tak fascynujące. Co takiego jest na przykład w jej pośladkach, że nieraz jak się przyglądałem, dostawałem gęsiej skórki. Przecież tyłek ma każdy taki sam, ale tylko dziewczęce tak na mnie działały. Może to ta delikatność, której brakuje chłopcom. Nie, to nie to, znam paru chłopaków ze szkoły którzy są tak samo delikatni. I chociaż się z nich śmieją lub wyzywają od bab i maminsynków to zawsze byli kulturalni, mili i uczynni. Z jednym się nawet kolegowałem, mieszkał na tym samym podwórku blok dalej. Wychodził na boisko, ale nie grał z nami (i tak nikt nie wybrałby go do drużyny), tylko siadał na ławce i przyglądał się. (Miałem z nim nawet pewne doświadczenie intymne, ale może to opiszę w innych wspomnieniach).

     – Idę się wykąpać – wyrwała mnie z rozmyślań kuzynka. – Chcesz iść ze mną? Wykąpiemy się razem.

      Łazienka w domu traktowana była jak pewnego rodzaju ostoja wolna od innych osób. Jeśli ktoś chciał pobyć sam, szedł do łazienki i nikt nie miał prawa wejść, oprócz rodziców oczywiście, ale zawsze pukali i nigdy nie wchodzili na siłę. Było to surowo przestrzegane i ja nigdy nie byłem tam z kimś, chyba że z mamą, jak byłem mały.

     – Chodź umyję cię – złapała mnie za rękę i pociągnęła w stronę łazienki. Podniosłem żel z łóżka, a Monia odstawiła go na miejsce, gdy ja napuszczałem wodę do wanny. Usiadła na sedesie i zaczęła siusiać.

     – Z której dziurki to leci? – zastanowiłem się na głos.

     – Jest taka mała, patrz! – stanęła okrakiem nad sedesem, rozchyliła wargi sromowe palcami i obniżając tyłek znów zaczęła sikać. Zbliżyłem twarz do jej krocza i patrzyłem jak złocisty płyn tryska spomiędzy warg mniejszych poniżej łechtaczki, ale wyżej niż szparka. Dopiero teraz zauważyłem maleńką szczelinkę. Dziwne, wcześniej jej nie widziałem, albo nie zwracałem uwagi. Monia wytarła papierem cipkę i spuściła wodę.

     – A tobie nie chce się siku? – widocznie chciała zobaczyć jak ja to robię. W sumie nie chciało mi się, ale ustałem nad klozetem i napiąłem brzuch. Cienka strużka moczu zaczęła spadać w dół, a ja zacząłem kierować strumieniem po obrzeżu muszli. Kuzynka była zafascynowana.

     – Extra – powiedziała – nie trzeba kucać i jeszcze można celować jak z psiukawki. Zakończyłem pokaz strząsając krople, a Monia wskoczyła do wanny siadając w jednym końcu. Usadowiłem się naprzeciwko, a ona wyprostowała nogi w ten sposób że byłem pomiędzy nimi. Wyprostowałem swoje podkładając pod jej i wyglądało to tak, jakby siedziała mi na kolanach przodem do mnie.

     – Połóż się – wyszeptała. Oparłem się plecami o wannę. Podniosła gąbkę, namydliła ją i zaczęła nią jeździć po moim ciele. To było bardzo przyjemne, szczególnie że zjechała pupcią na członka który już nabrzmiał i poruszała się ocierając go swym kroczem. Teraz ja wpadłem na pomysł. Uniosłem kuzynkę tak, że uklękła nade mną i postawiłem penisa do pionu. Spojrzała w dół i na mnie.

     – Znowu?

     – Nie chcesz? – odpowiedziałem pytaniem. Zastanawiała się chwilę, po czym zaczęła opuszczać pupę. Celowanie w ogóle mi nie szło. Monika włożyła rękę między nogi, złapała za trzon i usiadła. Zwieracze jak poprzednio były zaciśnięte, żeby jej pomóc złapałem za pośladki i delikatnie rozchyliłem. Pod coraz mocniejszym naciskiem puściły, a Monia nadziała się na połowę siusiaka.

     – Auć! – syknęła. Uniosłem się, a ona złapała mnie za szyję i przytuliła się mocno. Siedzieliśmy bez ruchu kilka sekund, wtedy zaciskając pośladki uniosłem trochę biodra do góry. Członek wszedł troszeczkę, a ja trzymając kuzynkę w objęciach przycisnąłem ją do dołu.

     – Nie tak mocno, bo jeszcze mnie boli – wyszeptała mi do ucha. Uniosła się delikatnie i opuściła. Nie ruszałem się, dałem jej przejąć inicjatywę. Poruszała się wolno prawie niezauważalnie, ale mój członek czuł nawet najmniejsze drgania. Było wspaniale. Ona z opartą głową na moim ramieniu, przytulona i jęcząca cichutko, doprowadziła mnie szybko do finału. Tryskałem jej w pupę jak poprzednio, tylko że pozycja potęgowała doznania. Trzymając ją w ramionach drgałem co chwila, a ona odpowiadała westchnieniem. Gdy skończyłem zeszła ze mnie i oparła się o wannę z drugiej strony. Była trochę markotna.

     – Nie było ci przyjemnie? – domyśliłem się.

     – Było, tylko boli mnie pupa – odpowiedziała.

     – Zaraz coś poradzimy – powiedziałem wyciągając korek z wanny. Gdy woda opadła oparłem jej nogi o brzegi, wkładając głowę pomiędzy. Od razu zacząłem lizać jej cipkę, zjeżdżając aż na odbyt.

      – I jak? – spytałem unosząc glowę.

     – Och, co za ulga – szepnęła z przyjemnością. Pieściłem ją bez odpoczynku, co zaowocowało tradycyjnym zaciśnięciem ud i miażdżeniem mi głowy. Nie dawałem za wygraną i bez oddechu lizałem wszystko co wypływało z kuzynki. Na koniec oparłem się z drugiej strony patrząc na Monikę. Uśmiechała się, ale widać było że ją dzisiaj wymęczyłem.

     – Cudowne zakończenie ferii – powiedziała, nadal się uśmiechając. Ja tymczasem wspominałem  minione dwa tygodnie, co wydarzyło się przez tak krótki okres czasu. Zdobyłem doświadczenia, których nie znałem całe życie. Wspaniałe doznania, które bardzo pomogły mi w późniejszych kontaktach z dziewczynami.

          Po feriach powróciliśmy do zwykłych zajęć, sporadycznie pieszcząc się pod kołdrą rękami jak rodzice poszli spać, ale to nie było już to. Chciałem wkładać członka w pupcię, całować cipkę, lizać łechtaczkę, ale baliśmy się, że ktoś nas złapie. Raz spróbowaliśmy w piwnicy i o mało nie przyłapał nas sąsiad.

      – “No cóż – myślałem wtedy – odbijemy sobie w wakacje”.

            Wtedy wydarzyło się coś zupełnie nieoczekiwanego. Przyjechali rodzice Moniki i powiedzieli, że wyprowadzają się na stałe do Niemiec. Dziękowali rodzicom za opiekę nad kuzynką i obiecali że kiedyś nas odwiedzą. Byłem w szoku. Chciałem ją namówić żeby została, ale ona tak cieszyła się na widok rodziców, że milczałem. Odprowadziliśmy ich do samochodu. Monika rzuciła się na szyję mojej mamie ze łzami w oczach, po czym podeszła do mnie.

     – Do zobaczenia – wyciągnęła dłoń na pożegnanie – nigdy cię nie zapomnę i naszych…zabaw – uśmiechnęła się. Nic nie odpowiedziałem, miałem mętlik w głowie, więc tylko podałem jej dłoń. Rodzice wrócili do mieszkania, a ja stałem jeszcze jakiś czas patrząc na ulicę, gdzie zniknęło auto.

          Po wielu latach odwiedziła mnie. Nie mieszkałem już w kawalerce, ale znała mój adres. Poszliśmy na spacer, a ona opowiadała mi o swoim mężu, dwóch córkach, pracy, ogólnie o wszystkim. Kiedy usiedliśmy na ławce wyjęła papierosy, poczęstowała mnie i zaciągnęła się z zadumą.

     – Pamiętasz nasze zabawy? – zapytała patrząc przed siebie.

     – No pewnie, jak mógłbym zapomnieć.

     – A wiesz, że mnie nie rozdziewiczyłeś?

     – To dobrze.

     – Nie bardzo. Spojrzałem na nią zdziwiony. – Jak miałam 15 lat, poszłam na prywatkę do koleżanki. Był pewien chłopak – Torsten – podobał mi się. Chciałam z nim uprawiać seks, ale się bałam. Wiesz, wiedziałam dużo więcej niż podczas naszych “zabaw”, w Niemczech edukacja jest całkiem inna, a do tego już miesiączkowałam. Namawiał mnie żebym napiła się drinka, zgodziłam się, jeden, drugi, trzeci, wiesz jak jest. Rano obudziłam się w pokoju obok. Byłam sama, rozebrana od pasa w dół. Łóżko i uda miałam zakrwawione a pochwa bolała mnie strasznie. Zawlokłam się jakoś do łazienki i doprowadziłam jako tako do porządku. Obudziłam koleżankę, a ona opowiedziała mi że jak się upiłam, zaczęłam się przy wszystkich rozbierać. Torsten powiedział kolegom że już czas i zaprowadzili mnie do pokoju. Wzięli mnie po kolei, było ich czterech. Jak kończył ostatni zaczynał pierwszy i tak w kółko. Śmiali się, bo widzieli że krwawię i to mój pierwszy raz, ale jeszcze bardziej ich to podniecało. Chwalili się później znajomym, stąd znam szczegóły. Dopiero po dwóch godzinach zaniepokojona koleżanka weszła do pokoju. Ja nieprzytomna leżałam, a oni coś robili między moimi nogami. Kiedy podeszła, zobaczyła że wkładają mi butelkę do środka. Narobiła krzyku, więc uciekli.

     – Przykro mi – powiedziałem. A tak naprawdę to byłem wkurwiony. “Jebane szkopy, zabić to mało, kutasy złamane” – przelatywało mi przez głowę.

     – Niepotrzebnie, i tak nic nie pamiętam. Ja żałuję tylko, że to nie ty byłeś moim pierwszym, tak naprawdę.

     – Byliśmy za młodzi, nie wiadomo jakby się to skończyło…

     – Wiesz, że nigdy nie miałam później takich orgazmów jak z tobą? – wtrąciła. Mam udany seks z mężem, ale to co przeżyłam wtedy było niepowtarzalne. I wiem, że jak byś mnie rozdziewiczał, zrobiłbyś to najdelikatniej jak potrafisz.

     – Cóż… – nie wiedziałem co powiedzieć.

     – A tobie jak poszła edukacja seksualna? – zapytała. – Kim była ta szczęściara?

     – Aneta, ta z góry co…

     – Wiedziałam! – przerwała mi kuzynka śmiejąc się – już wtedy widziałam jak na nią patrzysz. Wiesz, że byłam o nią zazdrosna? Miała większe cycki od moich i jak kręciła przy tobie dupą, wiedziałam że ją swędzi na twój widok. Była starsza od ciebie to i pewnie bardziej doświadczona?

     – Coś ty, okazało się że to cnotka.

     – Żartujesz!!! To tylko udawała taką cwaniarę? No popatrz, a ja uważałam ją za starą lodziarę.

    Zaśmialiśmy się z niezamierzonego rymu.

     – Poważnie, jak doszło co do czego, czerwieniła się gorzej od ciebie.

     – A pamiętasz jak przyszła i rozwaliła się na kocu, który był cały mokry od spermy i moich soków?

     – No, he he, dobrze że nie miała doświadczenia bo po zapachu domyśliłaby się co robiliśmy.

    Rozmawialiśmy jeszcze długo, o przeszłości i przyszłości. Byliśmy najlepszymi przyjaciółmi, mogliśmy sobie mówić wszystko. Jeśli ktoś powie że to była miłość, jest w błędzie. To była czysta przyjaźń, miłość poznałem dużo później. Wieczorem pożegnała się tak jak w dzieciństwie – wyciągnęła dłoń i powiedziała:

     – Do zobaczenia.

     – Cześć, powodzenia – odpowiedziałem. Odjechała, a ja wróciłem do wspomnień, do tego nastolatka, który odkrywał tajemnice kobiecego ciała.

        Jak już napisałem, kolejnym obiektem mojego zainteresowania była sąsiadka z góry. Było to pół roku – mniej więcej – po wyjeździe kuzynki, gdy wracałem ze szkoły, zaczepiła mnie na klatce. Miałem właśnie wejść do mieszkania, ale usłyszałem ruch.

     – Cześć! – powiedziała Aneta. Stała na półpiętrze oparta o barierkę. Była ubrana w białą koszulkę na ramiączka i spódniczkę, na tyle krótką, że stojąc niżej zauważyłem białe majteczki.

     – Siemano – uśmiechnąłem się na ten widok. – Co porabiasz?

     – Siedzę sama w domu i się nudzę – odpowiedziała schodząc do mnie. Teraz widziałem że jest bez stanika, gdyż ciemne sutki przebijały się delikatnie przez materiał.

     – Wiesz że mój stary jest za granicą, a mama wraca wieczorem.

    Tak, słyszałem jak dorośli rozmawiali, że facet haruje za granicą, a ona baluje od rana do wieczora. Pamiętam jak nazywali go “rogaczem”, ale nie wiedziałem co to znaczy.

     – Wpadnij do mnie, pobawimy się w coś albo posłuchamy muzyki.

    “Sama w domu, wolna chata, pobawimy” – wszystko zaczęło układać mi się w głowie. Nie wiedziałem o jakiej zabawie mówi, ale wiedziałem jakiej zabawy ja chcę. Oddech mi się pogłębił, a między nogami poczułem ruch.

     – Dobra, tylko coś zjem i się odświeżę.

     – Extra! to czekam – uśmiechnęła się i zaczęła wchodzić po schodach. Jej wystający tyłek i okrągłe biodra robiły wrażenie. Na półpiętrze odwróciła się w moją stronę nie zatrzymując się. Zobaczyła na co się gapię i wydaje mi się, że zaczęła jeszcze bardziej kręcić tyłkiem. Do tego piersi kołysały się w rytm kroków. Kiedy zniknęła mi z oczu dopiero otrząsnąłem się i zobaczyłem że mój członek stał już w pełnej gotowości. Westchnąłem i wszedłem do domu.

            I tak oto Drogi Czytelniku doszedłem do końca epizodu z kuzynką, ale nie oznacza to, że to koniec moich doświadczeń erotycznych. Aneta była drugą dziewczyną, z którą odkrywałem przyjemności płynące z pieszczot naszych ciał. Jeśli chcecie, żebym opisał moje doświadczenia, piszcie w komentarzach :).    

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Venom
  • Jaśminowy demon część 1

    Początek

     Zostałem sam. Pusto tu. Puste korytarze, pusty ogród, w około las… I ja, z dala od miasta, Ludzi i życia. Nie wiem już jak płynie czas, ale wiem, że najgorsze są tutejsze noce. Cisza tutaj jest tak głośna, jak krzyk. Krzyk który zrywa mnie co chwila próbując zwrócić na siebie moją uwagę. Wzbudzić strach. “Dom pracuje”, wiem. Las żyje, ale ta pierdolona cisza…
     Tej nocy wyrwała mnie że snu ona. Usłyszałem subtelny stukot obcasów w korytarzu.
    – tego już za wiele – powiedziałem do siebie, wstając z łóżka, chwiejąc się z przepicia.
     Wyszedłem na korytarz, poprawiając bokserki z zamiarem zapalenia światła, lecz księżyc w pełni oświetlał go  wystarczająco, poza tym oczarowała mnie ona. Najpierw ujrzałem to co wcześniej tylko słyszałem. Wysoki obcas, w którym to miejsce znalazła niezwykle piękna jak na ludzką, stopa. To dziwne, gdyż nie zwracałem na kobiece stopy uwagi. Wzrokiem więc poszedłem dalej do góry. Nogi. Prawa wysunięta przed lewą, zaś lewa ustawiona pod kątem. Wiedziałem już że nieznajoma przybrała pozę prezentacyjną. Poczułem dreszcz w kroczu. Na jej tali kończył się koronkowy szlafrok. Mrok spowijający jej ogród sugerował również koronkowe majtki. Lecz wznosząc wzrok ujrzałem cudownie idealne piersi przysłonięte tylko owym szlafroczkiem. Tu też zaczynały się jej czarne loki, jak wprost od fryzjera który szykował ją do ślubu. Spoglądając w jej świecące zielone oczy wybudziłem się z transu. 
    – to nie możliwe – myślałem, postanawiając już trzeźwość do zgonu, jeśli to nie śmierć właśnie przyszła.
    – nie bój się kochanie – przerwała na szczęście moje rozmyślania o śmierci. – usiądź proszę wygodnie  – zaprosiła mnie gestem na mój własny fotel jakby była u siebie.
     Musiałem ją minąć. Niepewnie zacząłem iść w jej stronę, poczułem zapach jaśminu.
    – miło – pomyślałem
    Zasiadłem wygodnie, ona zaś, gdy już znalazła się na przeciw mnie, uklękła, dotykając moich kolan obiema dłońmi.
    – ona jest prawdziwa – zamarłem, a mój penis wbrew memu strachowi zaczął się podnosić.
     Dłonie jej zimne, sunęły ku moim bokserkom. Odpięła guzik lewą ręką, by prawą wyjąć mojego już nabrzmiałego od krwi penisa. Bez słowa wzięła go do ust, śliniąc się przy tym nadmiernie. Nie wiedziałem co się dzieje, lecz długo już nie czułem się tak wspaniale. Wiedziałem jednak , że kimkolwiek jest , jest w tym zajebista. Posuwając głową w górę i w dół jej magicznie zielone oczy nie spuszczały ze mnie wzroku. Jej język szalał, ssanie było coraz bardziej wyczuwalne, pomrukiwała rozkosznie, a jej dłonie błądziły po moim ciele.
     To już to. Uderzenie gorąca i sperma zgromadzona we mnie zaczęła tryskać, spazm za spazmem, lecz ona nie oderwała ust. Wysysała wszystko. Słyszałem tylko głośne “gulganie” przy połykaniu kolejnych strumieni nasienia. Cóż za ulga.
    – o tak…- wyszeptałem. Nie obchodziło mnie teraz co się dzieje. Liczyła się rozkosz.
     Wstała. Jej krocze było na wysokości moich rozanielonych oczu. Delikatnym gestem zsunęła majteczki. Zapach jej cipki zniewalał. Gładka i bez skazy. Przybliżyłem się, by czuć ją bardziej, lecz odepchnęła mnie do poprzedniej pozycji. Weszła na skraj fotela i zaczęła kucać tak by jej cipka dotykała mojego powstającego na nowo penisa. Nie mogłem się oprzeć. Będąc w pełni gotowości, penis sam wysunął się delikatnie między jej gorące wargi.
    – mmm… potrafię o wiele więcej niż lodzik kochanie. – odezwała się w końcu.
     Usiadła z impetem, pochłaniając mojego kutasa. Poruszała się sprawnie w górę i w dół.
    – sprawię, że będziesz miał każdą. Jestem tu by ci pomóc – szeptała mi do ucha, trzymając mnie za ramiona i ujeżdżając jak swoją zabawkę. Jej jęki napędzały mój kolejny orgazm równie skutecznie co skurcze które zaciskały jej dziurkę wokół mojego chuja. Wtulała swoje piersi w mą twarz , zapach jaśminu stał się intensywniejszy. Na chwilę porzuciłem cielesność by oddać się przyjemności duchowej. Jej skóra była delikatna, kojąca ból.  Poczuła moje wzruszenie, objęła mnie ramionami i przyśpieszyła tempo. Wróciła cielesna żądza.

    – a teraz dojdziemy razem – powiedziała tonem tak seksownym że dreszcz przeszedł mi po karku. Kolejne intensywne strumienie przepływały prze mojego penisa, tym razem lądując wewnątrz nieznajomej, tajemniczej i zajebiście seksownej kobiety.
    – tak, skarbie. Tryskaj. Zalej mnie całą! – krzyki jej, przezywającej orgazm przeszywał półmrok salonu, a wibracje w jakie wpadło jej ciało drażniły mojego wymęczonego kutasa.

    Obudziłem się W fotelu z penisem na bokserkach.
    – no to nieźle pochlałem. – pomyślałem. Jednak mój wzrok powędrował dalej, na podłogę. Leżały tam czarne , koronkowe majtki…

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Krzemek
  • Przygodna Monika 10…Przed walentynkowe szkolenie

    Minął ponad miesiąc od naszego feralnego wyjazdu. To, co się wydarzyło w górach, długo mi doskwierało. Mieszane uczucia, jednak zaczęły powoli ustępować. Coraz więcej faktów zdawało się usprawiedliwiać zachowanie moich przyjaciół w tamten gorzki nowy rok. Przeszła mi również złość na mojego męża, którego czyny z perspektywy czasu traciły na wartości, patrząc przez pryzmat zdrady. Po wielu dyskusjach z moją przyjaciółką Karoliną doszłam do wniosku, że to nie winny wybryk. Sama przecież nie byłam święta. Od jakiegoś roku, odkąd zmieniłam prace, zmieniłam również swoje podejście do tych spraw. Być może to wpływ Karolinki sprawił, że tak łatwo daje się sprowokować i wciągać w różne zabawy erotyczne.

    Pewnego dnia dostałam SMS od Sylwii. Pytała, czy jestem pogniewana, bo od miesiąca się nie odzywam. Odpisałam, że wszystko jest ok, ale trochę zalatana ostatnio jestem. Ostatecznie zaprosiła mnie na kawę i wspólne pogaduchy sam na sam. Był chłodny wtorkowy poranek, mając jeden dzień wolny, tuż po śniadaniu poleciałam do koleżanki. Otworzyła mi jeszcze trochę zaspana w domowych obcisłych, białych legginsach. Na górze miała zwykłą koszuleczkę na ramiączkach, pod którą jak zwykle nie nosiła stanika. Ja zaś na tę poranną kawkę wybrałam się w sweterku i obcisłych dżinsach, które świetnie sprawują się w chłodne miesiące.

    Na początku nasza rozmowa była trochę sztywna. Być może wynikało to z tego, że Sylwia miała wyrzuty sumienia od sylwestra. Możliwe tez, że po prostu dawno się nie widziałyśmy i nie do końca się jeszcze obudziłyśmy. W każdym razie gadka wyjątkowo długo się nie kleiła. Usiadłyśmy w kuchni na ławie obok siebie, częstując ciastem. Blondyneczka przepytywała mnie, jakie mam plany na zbliżające się walentynki. Szczerze mówiąc, zupełnie wyleciało mi to z głowy. Po chwili dyskusji obie stanęłyśmy przed poważnym dylematem, co też dać w prezencie naszym mężom. Po tylu latach małżeństwa, gdzie już chyba wszystko sobie podarowaliśmy ciężko wyskoczyć z czymś oryginalnym.

    Rozmowę przerwał dzwonek do drzwi. Sylwia zaskoczona, twierdząc, że nikogo się nie spodziewa, poleciała otworzyć. Do kuchni wróciła wraz ze swoim przystojnym teściem Andrzejem. Znałam go już ze wspólnego wyjazdu, jednak różnica wieku i sposób, w jaki na mnie patrzył, zawsze wywoływało u mnie nieśmiałość. Okazało się, że Andrzej wpadł tylko po wiertarkę, którą pożyczył synowi jakiś czas temu i której na gwałt teraz potrzebuje.

    Powróciłyśmy z Sylwią do naszej ciężkiej narady w tym czasie teść przeszukiwał kamerlik w poszukiwaniu swojej własności. Nasza burza mózgów do niczego nie doprowadziła i coraz mocniej martwiłyśmy się, tym w jaki sposób spędzimy walentynkowy wieczór i co podarujemy naszym mężczyzną. Do kuchni wchodzi Andrzej z zadowoloną miną, oznajmiając, że ma to, czego szuka. Z naszej trójki tylko on miał uśmiech na twarzy. Szybko zaczął dopytywać, co się dzieje, że taka żałoba na naszych pięknych buźkach. Jego kilka komplementów wprawiło mnie w lepszy nastrój. Wyjaśniłam mu, że mamy ciężką zagwozdkę nad prezentami dla naszych facetów. Sylwia zaproponowała mu kawę w zamian za radę.

    -moje drogie panie, nie myślcie o tym, czego oni potrzebują…

    -ale musicie się zastanowić, o czym wasi mężowie marzą…wyjaśniał Andrzej.

    -no wybacz, ale nie stać mnie na jacht…podważyłam jego teorię.

    -oczywiście muszą być to życzenia, które same będziecie mogły spełnić…uśmiechnął się teść.

    -powiem szczerze, że Marek niczego takiego ostatnio ode mnie niepragnął…zamyśliłam się.

    -a mnie wręcz przeciwnie…dodała Sylwia, podając kawę Andrzejowi.

    -wstyd mi o tym mówić, bo to jak zwykle dzikie fantazje mojego Tomka…ciągnęła nie śmiało.

    -wiesz, spełnianie fantazji mogłoby być świetnym prezentem…tłumaczył nasz doradca.

    -ale tej fantazji nie spełnię, bo nie umiem…zaparła się Sylwia.

    -oj przestań, ty nie spełnisz fantazji faceta…wyśmiałam koleżankę.

    -to wyobraź sobie, że mój mężuś ostatnio bardzo często dobiera się do mojej dupki…pożaliła się blondi.

    -chciałabym mu dać, ale ile razy go tam wpuszczam, sprawia mi to straszny ból i zaraz uciekam…

    -to takie żenujące, że wam o tym mówię…poczerwieniała Sylwia.

    Przytuliłam ja i pocieszyłam, że i u mnie sex analny nie wchodzi w grę, chociaż na pewno Marek o tym myśli jak każdy facet. Zwaliłam to na fakt, że nasi mężowie mają za duże przyrodzenia na takie zabawy. Usłyszawszy tę tezę, teść blondyneczki stanowczo zaprotestował.

    -wiecie dziewczyny, że i ja nie należę do maluchów…podkreślił Andrzej.

    -jednak każda kobieta w moim życiu przeżyła ze mną anal i nikt na tym nie ucierpiał…

    -wszystko to kwestia odpowiedniego podejścia do tematu…zaznaczył.

    -ciekawe tatuśku jak mam podejść do tematu…

    -gdy penis Tomka jest grubszy od mojej ręki…odpowiedziała synowa.

    -również grzyb Marka jest ogromny, a ja mam nawet problem wsadzić sobie tam paluszek…dodałam.

    -wszystko idzie wytrenować, pamiętajcie, że zwieracz to również mięsień…wyjaśniał starszy kolega.

    -przy odpowiedniej technice rozwarcia możecie przyjąć nawet najgrubsze laski…uśmiechnął się.

    -z czasem opanujecie kontrolowanie zwarcia pupci i same zaczerpniecie z tego przyjemność…dodał.

    -może i coś w tym jest, ale od czego zacząć Andrzejku…zapytałam słodko.

    -są różne zabawki w sex-shopach…objaśniał.

    -ale możecie zacząć od paluszków i olejku.

    Popatrzyłyśmy na siebie z Sylwią z lekkim uśmiechem. Stwierdziłyśmy, że w sumie wszystko, co potrzeba do pierwszej lekcji to mamy. Andrzej zaproponował nam próbę i że ewentualnie cos podpowie. Jego synowa początkowo się wahała, mówiąc, że nie powinna takich rzeczy przy ojcu męża robić. Jednak teść uspokoił ją, że zrobi to ku radości własnego syna i będzie szczęśliwy, że mógł pomóc ich małżeństwu. Ostatecznie obie stwierdziłyśmy, że dobrze będzie spróbować pod okiem kogoś bardziej doświadczonego. Gdy Andrzej wyszedł po olejek do łazienki, Sylwia oznajmiła mi, że zależy jej tylko na roztrenowaniu się dupeczki przed walentynkowym analem z mężem. Dodała równiez, że nie zamierza się zabawiać z własnym teściem.

    Andrzej wróciwszy z łazienki z olejkiem zastał nas obie klęczące na ławie z wypiętymi tyłkami. Sylwia nieśmiało zsunęła gumkę z legginsów w dół, do połowy pupy. Idąc w jej ślady opuściłam dżinsy lekko poniżej pośladków wypinając moje czerwone oczko w stronę starszego pana. Teść aż zamruczał na ten widok. Skomentował, że nie dziwi się naszym mężom, iż mają ochotę na te apetyczne tyłeczki.

    -na początku rozluźnijcie się kochane jak tylko się da…

    -możecie się nawzajem popieścić dla uzyskania relaksu…

    -dotyk i pocałunki powinny was otworzyć…wtajemniczał nas Andrzej.

    Długo nie musiał mnie namawiać, zawsze pociągała mnie pupa Sylwii. Chętnie chwyciłam pośladek, który idealnie leżał w mojej dłoni. Blondyneczka zaś nachyliła się do mnie i wystawiła zachęcająco języczek. Po muskałyśmy się nimi lubieżnie, ale bardzo powoli. Ręka Sylwii również wylądowała na mojej pupie, jednak od razu zsunęła się od tyłu do krocza. Przechodząc do meritum, mój paluszek po paru pocałunkach odnalazł dziewicze oczko przyjaciółki. Zataczając na nim małe kręgi, podjął próbę wejścia do środka. Blondi naśladując mnie, stanowczo rozszerzyła palcami me pośladki, a jednym z nich mocno zaatakowała jeszcze nierozluźnione kakałko. Jękłam z bólu, gdyż tips Sylwii zahaczył w delikatnym miejscu. Cierpienie malowało się na mojej twarzy.

    -och tego się właśnie obawiałem…zauważył problem instruktor.

    -dla niedoświadczonych zabawa analna przy użyciu ostrych paluszków, może skończyć się podrażnieniami…

    -będziecie musiały przerwać ten trening, gdyż okaleczenie spowoduje jeszcze większą nie chęć…ostrzegał.

    -ale ja już się zaangażowałam, poza tym innej okazji może nie być…rozżaliła się Sylwia.

    -no dobrze mogę wam pomóc swoimi dłońmi, jeśli nie maci nic przeciwko…

    -o nie moi drodzy, nie mogę dać się dotykać ojcu własnego męża…ocknęła się blondyneczka.

    -spokojnie, skup się na Moni, a moje palce będą tylko narzędziem…wyjaśniał Andrzej.

    -daj spokój…wyszeptałam…daje ci tylko swoje palce, a nie całe ciało.

    Ostatecznie Sylwia kiwnęła głową, zamknęła oczy i wypięła się bardziej w stronę teścia. Przypominało to bardziej konieczną wizytę u nielubianego dentysty. W moim przypadku było inaczej, byłam bardzo ciekawa, jak to się potoczy. Zauważyłam wypieki na jego twarzy, gdy rozprowadzał dokładnie oliwkę po swoich bardzo grubych męskich palcach. Najpierw przykładając wskazujący paluszek do szczeliny między naszymi pośladkami, gładził wzdłuż jej linii. Było to takie ciepłe i wilgotne uczucie. Jego boski palec coraz śmielej wsuwał się miedzy nasze pośladki, by w końcu namierzyć opuszkiem czerwone oczko. Blondi otworzyła oczy i uśmiechnęła się do mnie, co mogło tylko oznaczać, że powoli zaczyna jej się to podobać. Teraz to ja zamknęłam oczy i skupiłam się na doznaniach. Masując moje kakałko, nasz instruktor używał już dwóch paluszków, rozcierając coraz szerzej małe kręgi wokół odbytu. Zauważyłam, że co jakiś czas odsuwa swoją dłoń od mojej szczelinki, robiąc kilku sekundowe pauzy. Sylwia w tym czasie pomrukiwała po cichu, co znaczyło, że druga dłoń teścia nadal jest zajęta. Znów zaciekawiło mnie, co się dzieje za mną, więc udając głębokie doznania, odchyliłam głowę i spojrzałam dyskretnie za siebie. Widok ten rozpalił moje najzimniejsze zakamarki do czerwoności. Andrzejka lewą ręką powoli pompowała palcem dupcie synowej. Prawa zaś robiąc pauzy od pieszczenia mnie, kładła się na kieszeni męskich spodni i uciskała drzemiącego pod nią potwora.

    Dotarło do mnie, jak ta sytuacja podnieciła samego nauczyciela. Chcąc się przekonać o stanie jego gotowości, odchyliłam się mocno do tyłu i niby próbując o cos się podeprzeć, złapałam go za krocze. Nie zawiodłam się, wielki kutas, który drzemał u teścia w spodniach, pulsował pod materiałem. Po omacku odszukałam rozporek i powoli rozpięłam. Andrzej, zachęcając mnie do dalszego działania, wsunął delikatnie jeden z grubych paluchów w moje lubieżne oczko. Jękłam z rozkoszy, wypinając się jeszcze bardziej. Nie mogłam teraz skupić się na rozpinaniu za plecami jego spodni, więc pomógł mi samemu, uwalniając wielkiego pastucha. Obróciłam się bez ceregieli i łapiąc u nasady, rozpoczęłam rozciąganie jego wielkiej, ciemnej skóry. Sylwia, będąc w transie, nie zauważyła, co wyprawiamy tuż obok niej. Te wielkie krnąbrne palce, rozszalały się w naszych dupciach na dobre, sprawiając nam wiele przyjemności, ale pozostawiając również spory niedosyt. Po chwili tempo osłabło i palczaste rozkosze opuściły nasze oczka namiętności.

    -co wy wyprawiacie…zapytała blondi, orientując się, że trzymam jej teścia za twardego jak skała chuja.

    -daj spokój, przecież Andrzejkowi tez się coś należy, za te życiowe lekcje…broniłam się bez sarkastycznie.

    -róbcie, co chcecie, ale mnie w to nie mieszajcie…podkreśliła Sylwia.

    -nic się nie martw córeńko, włos ci z głowy nie spadnie…zaśmiał się jej teść.

    -teraz przejdziemy do następnego etapu, jakim jest koreczek…kontynuował.

    -jaki koreczek Andrzejku…dopytywałam, czekając żarliwie na dalsze szkolenie.

    -koreczki analne zakupicie sobie w sex-shopie i wsadzicie na parę godzin przed zabawą…tłumaczył profesor.

    -chodząc z nim po mieszkaniu, nikt się nie zorientuje, że właśnie trenujecie i macie z tego przyjemność…

    -wieczorem wasze dupcie bez problemu uporają się nawet z lagami waszych mężów…upraszczał Andrzej.

    -mógłbyś pokazać nam, jak się taki umieszcza…pytała niewinnie synowa.

    -oczywiście, bardzo podobny kształt do niego ma zatyczka z karafki, w której trzymacie whiskey…

    Seksowny niedźwiedź podszedł bez skrępowania do barku z falującym olbrzymem wystającym z rozporka. Obie z Sylwią zawiesiłyśmy na nim wzrok jak zahipnotyzowane. Nie zwróciłyśmy nawet uwagi, że teściu cos nam tłumaczy i podaje koreczek z karafki. Nagle się ocknęłam i zapytałam co mam z nim zrobić. Powtórzył, że mam go tylko wylizać i oddać. Andrzeja fiut już nieco opadł, ale wciąż był potężny. Przez niego Sylwia mało nie dostała zeza, wpatrując się bezczelnie w ciemnego grzyba. Gdy zorientowała się, że ślinie koreczek, postanowiła mi pomóc, i obie oplotłyśmy językami krótka kryształową sztycę.

    -jest wspaniały ten koreczek…podkreśliłam, patrząc w oczy blondi.

    -mi tez smakuje, ale wolałabym obciągać co innego…odpowiedziała, robiąc gest oczyma w stronę własnego teścia.

    -jest cudowny…wyszeptałam.

    -co tak długo dziewczyny, wylizałyście go chyba już do białości…przerwał nasz analny wykładowca.

    -oddajcie mi go i uklęknijcie na czworaka, wypinając tyłek jak najbardziej do góry…

    Posłuchałyśmy go jak lubieżne zdziry swojego alfonsa, który korygując pozycje, obniżył nasze głowy do podłogi, powodując maksymalne wypięcie. Nasze ręce umieścił na pośladkach, tak byśmy sobie je same rozchylały na boki. Serce waliło mi jak oszalałe z ekscytacji momentem, który za chwile miał nastąpić. Nasze pulsujące rozpalone oczka rozkoszy nie były już tak ciasne, jak na początku zabawy. Wiedziałam, że za chwile przeżyje najodważniejszą przygodę erotyczną w moim życiu. Kątem oka zobaczyłam, jak na podłogę opadają spodnie mężczyzny, wzbudzającego we mnie od dłuższego czasu dzikie żądze. Po chwili usłyszałam głośny jęk Sylwii, który przerodził się w cichy krzyk, by już po chwili całkiem zamilczeć. Spojrzałam w jej mętne oczy przyklejone niemal do podłogi, wyczułam płytki, szybki oddech. Lekko się zmartwiłam, widząc jej grymas na twarzy, który szybko przerodził się błogi uśmiech.

    -tak droga synowo umieścisz sobie koreczek tego dnia…wykładał spokojnym męskim głosem.

    -powoli, ale stanowczo go wciskaj…

    -a gdy poczujesz, że przestał cię on krepować, możesz zacząć z nim się poruszać…zakończył ciepło.

    -a co ze mną, czy ja nie mogę używać magicznego koreczka…upominałam się o swoją rolę.

    -nie każda dupcia jest taka sama Moniu…stanął nagi nade mną.

    -twoja adaptuje się nieco szybciej…pochylając się znów, zaczął krążyć palcami u wlotu mojej dupci.

    -do otwarcia twojego koszyczka rozkoszy wystarczy delikatna pieszczota…jego dwa palce rozwarły mój kuperek.

    -wszystko zależy od tego, jak się na to nastawisz…poczułam jak obydwa, bez przeszkód wślizgują się we mnie.

    -kontroluj ciałko zawsze tak jak dziś, a być może kiedyś zdecydujesz się na podwójną penetrację…

    Nie docierało już do mnie za bardzo, co ten zwierz próbuje mi przekazać. Znów odpływałam w krainę rozkoszy, czując jego bardzo męskie mocne palce w mojej pupie. Zaczęłam mocno sapać i wierzgać tyłkiem na boki. Poczułam jak strugi cieczy, spływają mi po udach, chwyciłam więc odruchowo za cipkę, o której dziś zupełnie zapomniałam. Zorientowałam się, że i ona w cieniu zabaw tuż obok przeżywa swoje piec minut. Nie zastanawiając się, zaczęłam dogadzać sobie ręka od dołu, nie wiedząc, kiedy i po co wykrzyczałam:

    -ja też chcę ten pieprzony koreczek!

    -o nie Moniu dla bardziej zaawansowanych mam cos lepszego…

    Otworzyłam oczy i zorientowałam się, że Andrzej stoi w rozkroku, mając mnie klęczącą między swoimi nogami. Ugiął kolana i powoli przysiadł, nakierowując swojego sztywnego kutasa żołędziem w dół. Bardzo wyraźnie wyczułam moment spotkania pulsującego grzyba z moim oczkiem. Był o wiele cieplejszy i delikatniejszy niż paluszki. Celebrował ten moment spotkania i pieścił moje kakałko swoją główką. Moje ciche jęki przerodziły się w głośne sapanie, marzyłam, aby mnie spenetrował. Jego nogi ugięły się jeszcze bardziej, poczułam jak naostrzony, mięsisty kołek właśnie przekracza granicę odbytu. Pulsujący żołądź znalazł się w mojej pupce, by po chwili znów z niej wyjść. Stękałam z całych sił jak rozdziewiczana suka. Andrzej powtórzył pchnięcia i nadał szybsze tempo wdzierania się w moje rozwarte oczko. Rozkosz, jaką mi tym fundował, zaczęła mieszać się z podniecającym bólem. Jego pchnięcia były coraz głębsze. Podniecająca świadomość o posuwającym mnie ogromnym kutasie, doprowadzała moje nogi do drżenia. Andrzej mimo swego wieku, świetnie uwijał się z tymi przysiadami, nurkując coraz śmielej w mojej dziewiczej norce. Krzyczałam i sapałam posuwana przez rozpędzonego, twardego dzika. Poczułam skurcz w brzuchu i drganie ud, po których spływała rzeka. Andrzej zasapany wyjął swego rumaka i wsadzając kciuka w dupcie, a resztę palców w cipkę, zaczął szarpać obydwie dziury. Męski mocny chwyt doprowadził mnie do kilku orgazmów przeszywających całe ciało. Jak nie kończąca się fala rozkoszy uderzająca raz po raz. Wyrwałam się z tych klinów i opadłam na podłogę, próbując nie stracić przytomności.

    Uświadomiłam sobie, że leże w kałuży własnych wydzielin. Nie spodziewałam się, że orgazm będzie taki potężny. Zmęczony Andrzej usiadł ze sterczącą lagą na kuchennej ławce. Jego zadyszka oznaczała, że sprawiło mu to sporo wysiłku. Pot spływał po jego czole, a ręce drżały. Synowa podała mu szklankę wody i otarła czoło ręcznikiem. Sylwia z koreczkiem w dupce przechadzała się zadowolona po kuchni, jakby czegoś szukała.

    -jak myślisz tatuśku, mogę już go wyjąć? Zapytała teścia.

    -w sumie już powinnaś być luźniejsza…wysapywał.

    -proszę, pomóż mi…wyszeptała, wypinając się w jego stronę. Andrzej powoli wyciągnął koreczek, wpatrując się w czerwoną otchłań. Sylwia, robiąc skłon do przodu, rozkraczyła swe nogi.

    -czy twoim zdaniem ona jest już gotowa?.Zapytała niewinnie.

    -nie wiem, to można tylko sprawdzić w praniu…odpowiedział.

    Dochodząc powoli do swych zmysłów, zaczęło do mnie docierać, jak bardzo widok posuwającego mnie w tyłek Andrzeja, rozochocił naszą Sylwię. Jeszcze niedawno wzbraniała się przed teścia dotykiem, a teraz najwyraźniej ma ochotę na anal z nim.

    -wiesz drogi Andrzeju, chciałabym mieć pewność, że te koreczki się sprawdzają…tłumaczyła markotnym głosem.

    -nie chcę ewentualnej wpadki, że obiecam coś Tomkowi, a potem wyjdę na oszustkę…szeptała, kręcąc tyłkiem.

    -no rozumiem, ale moja rola chyba już się skończyła…odpowiadał zmarnowany.

    -bardzo mi pomogłeś kochany teściu, gdybym jeszcze tylko mogła na chwilę przysiąść…

    -sprawdzę tylko, czy już mieści się w niej dojrzały konik…jakby usprawiedliwiając samą siebie.

    Stojąc cały czas do niego z wypiętym tyłkiem, legginsami spuszczonymi do ud, pochyliła się i jedną ręką zsunęła je całkiem na dół, a drugą złapała za półsztywnego Palusa. Kilkoma sprawnymi ruchami przetrzepała lekko Andrzejkową gruszkę, powodując ponowną pełną erekcję. Przykucając w jego stronę, nakierowała go do swojego wlotu rozkoszy. Nadziewając się na niego, poczuła opór, jaki wciąż stawia jej dupcia. Andrzej, zauważając trudności, złapał synową za biodra i pomógł jej nabić się na ten obśliniony pal. Blondi pisnęła nieśmiało, jej oczy otworzyły się zszokowane. Wiedziałam, że Andrzej już tam jest. Rozpoczęły się bardzo powolne ruchy w dół i w górę. Sylwia za każdym razem popiskiwała, przysiadając coraz mocniej na twardą jak skała dzidę. Piski po chwili umilkły i samym sapaniem oraz błogością na twarzy oznajmiała, że zaczyna się tym upajać.

    Widok wijącej się na sztywnym kutasie blond suczki zaczął i na mnie działać pobudzająco. Mimo że jeszcze minutę temu czułam się jak po wypadku drogowym, teraz odzyskiwałam siły i chęci do dalszego działania. Moje wciąż drżące ciało zmusiłam, by na kolanach podejść do nadziewanej właśnie koleżanki. Złapałam wciąż zawieszone na kostkach Sylwii legginsy i jednym ruchem zerwałam je z niej. Uwolnione stopy, blondyneczka umieściła na kolanach Andrzeja, i odchyliła się całkowicie do tyłu, podparła ręce na jego nie wiarygodnie męskiej klatce. Teraz to on nadawał tempo posuwania własnej synowej. Leżąc na plecach, wypychał biodra mocno do góry, wprowadzając kutasa w filigranową blondyneczkę. Ponieważ nie robił tego wyjątkowo energicznie, widziałam jak jego worek mosznowy, lekko podskakuje i opada z gracją na dół. Wydawał się taki apetyczny, z resztą jak całe genitalia Andrzejka, których nie miałam jeszcze nigdy okazji posmakować. Na kolanach podeszłam do kanapy, na której blondyneczka zacieśniała relacje ze swoim teściem. Jedną dłoń położyłam na unoszącym się wzgórku łonowym mojej koleżanki. Drugą zaś chwyciłam aksamitną torebkę naszego wykładowcy. Andrzej zwolnił jeszcze bardziej, wydobywając ciche mruczenie rozkoszy. W jego torbie wyczułam dwa miękkie jajka, które zaraz wzięłam w usta i zaczęłam delikatnie ssać. Odgłosy ich obojga rozchodziły się bezwstydnie po całym mieszkaniu. Przyśpieszyłam manewry na łechtaczce koleżanki, doprowadzając ją prawie do padaczki. Strugi soków spływały z małej cipeczki na dół, wprost na Andrzejkowego tłoka.

    Po chwili ryknął jak lew z ekstazy i zepchnął z siebie synową, by uwolnić żylastego ogiera. Z wielkiego i twardego jak posąg choja trysnęła biała fontanna ekstazy. Spanikowana odskoczyłam, aby nie oberwać tą lawiną. Spojrzałam na Sylwię, wpatrywała się w to zjawisko, dogadzając sobie palcami. W miarę strzałów z niebiańskiego kija i ona dochodziła do swych ostatnich orgazmów. Wszyscy sapaliśmy. Gdy ostatnie strugi z Andrzejkowego bata umilkły, całe towarzystwo się roześmiało.

    Gospodyni czerwona na twarzy wybiegła do łazienki, a my z jej teściem spokojnie ubraliśmy ciuchy. Będąc sam na sam, Andrzej wyznał mi, że moja pupcia ma duży potencjał i jest pewien, że bez przeszkód ugościłabym panów w obydwu dziurkach. Zawstydzonym śmiechem skwitowałam jego tezę, mówiąc, że czas pokaże.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    agam agamowski

    Witam stęskionych czytelników Moniki. Jak zwykle póżno dodane opowiadanie, ale lepiej niz wcale. Obiecuje że częściej będę zamieszczał. Czekam na obszerne komentarze i słowa krytyki…

  • Niewolnica – cz. 1.

    Zaczęło się od naszej decyzji o poszukiwaniu dziewczyny do wspólnych zabaw. Stanowimy parę, którą łączy seks z elementami BDSM. Oboje obecnie bez partnerów, po zakończonych długoletnich związkach. Oboje mamy już swoje lata, chociaż mój Pan jest starszy ode mnie o 10 lat. Jestem uległa wobec Pana, ale dominująca wobec innych kobiet, tzn. switch. W pewnym momencie doszliśmy do wniosku, że warto wzbogacić nasze spotkania o nowe, inne doznania. To z kolei wiązało się z koniecznością poznania osób, które spełniałyby nasze oczekiwania. Pan zaproponował taki pomysł, a ja jestem bi, więc tym bardziej nie miałam nic przeciwko temu. Zresztą, mój Pan nie ukrywał, że bardziej zależy mu na oglądaniu kobiecych zabaw niż na spółkowaniu z kolejną kobietą. No, prawie jak gwiazdkowy prezent dla mnie, tyle że latem…

    Przygotowaliśmy i zamieściliśmy, na jednym z ogólnopolskich portali, anons z naszą ofertą. Efekt naszych kontaktów był jednak gorszy niż marny. Generalnie poczuliśmy się głęboko rozczarowani jedynie pisarskim zacięciem prawie wszystkich odpowiadających. Pisanie o seksie to szczyt możliwości wielu ‘kobiet’, z którymi nawiązaliśmy kontakt. Nie wiem, jakie jest odczucie innych osób, ale jestem przekonana, że wiele tzw. kobiet na tych portalach (ze zwykłej litości nie wymieniam nazw tych portali) to mężczyźni, raczej młodzi bądź bardzo młodzi, intelektualnie prawie gimbaza, których bawi, podnieca (?) podszywanie się pod kobiety i oszukiwanie innych, głównie mężczyzn.

    Po licznych nieudanych prób nawiązania kontaktu, blokowaniu facetów, którzy nie rozumieją kilku podrzędnie złożonych zdań, po odwoływanych spotkaniach przez kobiety, które nagle nie mogły przyjechać, zrywanych z dnia na dzień kontaktach, poznaliśmy Oliwię. Zdjęcia pokazywały 35-letnią długowłosą blondynkę, z tatuażem na biodrze. Jest wysoka – 173 cm wzrostu, aktywna zawodowo, singielka. Biust to duża ‘dwójka’, co przy jej szczupłej sylwetce oznaczało, że prezentował się efektownie. Paradoksalnie, akurat na nią nie liczyliśmy specjalnie. Mieszka daleko od nas, prawie drugi koniec kraju, ale w jej przypadku udało się. Przyjechała służyć nam.

    Jednak, zanim do tego doszło, wymieniałyśmy się mailami, potem telefonowałyśmy, próbując dowiedzieć się jak najwięcej o sobie i swoich oczekiwaniach. Poniżej ujęłam to, co uznałam za najważniejsze dla opisu początków naszej ekscytującej znajomości z okresu wymiany maili.

    *

    Bogatsza o doświadczenia z innymi ‘pisarkami’, zaczęłam ostrożną wymianę opinii na portalu. Tutaj przedstawiam te fragmenty rozmów, które mówią najwięcej o naszych planach i o niewolnicy. I wyglądały mniej więcej tak, zanim ustaliłyśmy termin pierwszego spotkania:

    – Czy mam załatwiać sobie jakiś nocleg, kiedy przyjadę do Państwa?

    – Suczko, mieszkasz z nami, nie szukaj żadnego noclegu! Cały przyjemność z posiadania suczki pod ręką… Przed przyjazdem okaże się, gdzie będzie nam wygodniej: u Pana czy u mnie.

    – Rozumiem. To dobrze, że z Państwem razem, bo chciałabym Wam służyć cały czas: naga, pokorna i bardzo uległa, spełniająca wszystkie Państwa kaprysy. Chciałabym też codziennie dbać ustami o Waszą higienę intymną, jeśli to możliwe. 

    – Jasne, że z nami razem. Mamy tylko kłopot ze wspólnymi terminami, więc chcemy umawiać się znacznie wcześniej. Chętnie pozwolimy na dbanie o naszą higienę. Mamy nie wycierać się po defekacji, chcesz wylizywać kał? Będziemy mieć kaprysy! Pan uwielbia być obsługiwany, ja też 🙂

    – Chciałabym się Wam oddać na tych spotkaniach całkowicie. Chcę, abyście decydowali absolutnie o wszystkim: jak mam się ubierać, co jeść, co robić.

    – Zgoda, tak sobie to wyobrażam. Jeżeli chodzi o ubiór, to w zasadzie zadbaj tylko o pończochy i szpilki; w mieszkaniu więcej nie będziesz zakładać. No, może biały fartuszek na służbie.

    – Nie ukrywam, że bardzo podniecają mnie naturalne zapachy intymne moich Właścicieli i uwielbiam połykać całą spermę Pana i Pani soki, jeśli to by było możliwe.

    – Będzie możliwe. Kiedy Pan będzie robił fisting mojej pochwy, to niewolnica może wszystko wylizać, co wycieknie. Zamiast żelu samą śliną nawilżysz moją pochwę. Pan spuści się w usta suki, jeżeli będzie miał ochotę. Jego musisz sama poprosić.

    – Chciałam jeszcze zapytać, czy Pan stosuje piss? Nie wyobrażam sobie mojej służby bez tego elementu, z przyjemnością też posmakuję Pani piss.

    – Suko, oboje chętnie zlejemy się na niewolnicę; nawet zmusimy, żebyś połknęła, ile zdołasz…
    Złożymy sukę na pół i Pan spróbuje wlać mocz do suczej pochwy. Pasuje? 🙂

    – Super pomysł! Podoba mi się. Na poprzedniej służbie, gdy Państwo na mnie sikali, to nie pozwalali mi się umyć i musiałam iść spać, czując na sobie ich mocz.

    – Nie chciałabym, że cuchnęło moczem w mieszkaniu, ale mocz za każdym razem możemy oddawać tylko na niewolnicę, a podcierać się językiem i włosami niewolnicy.

    – Dziękuję. Podoba mi się taki pomysł. Rozumiem, że sprzątanie i dbanie o czystość byłoby na mojej głowie, a Państwo sprawdzaliby tylko, czy zasłużyłam na karę czy nagrodę za porządki.

    – Naturalnie. Zawsze znajdziemy coś, żeby niewolnica popracowała.

    – Czy Pani używa tamponów czy podpasek?

    – Czasami zależy jedynie od tego, co akurat mam pod ręką :))

    – Chciałabym dbać o Pani higienę podczas tych dni. A co Pani każe mi zrobić z jej zużytymi tamponami, to aż boję się pomyśleć, ale to też mnie nakręca… Chcę należeć do Państwa i do nikogo więcej. Chcę być Państwa własnością i to Wy będziecie decydowali, z kim mam iść do łóżka i co komu robić.

    – Cieszę się na możliwość posiadania niewolnicy; wykorzystam okazję, żeby dobrze pobawić się taką atrakcyjną suką.

    – Miałabym też ochotę być przez Panią wykorzystana, kiedy będzie Pani spocona. Chciałabym poznać Pani prawdziwy smak i zapach.

    – Chętnie pozwolę się wylizać po spacerze albo kiedy wrócę z pracy. Dobrze mieć taki „żywy ręcznik” do dyspozycji…

    – Bardzo bym chciała dokładnie wylizać Pani cipkę od środka. Tak, aby poczuć smak Pani soków.

    – Lubię mieć wylizane obie dziurki. Głęboko!

    – Postaram się tam wkładać cały język i wylizywać smakołyki.

    – A co z resztą? 🙂

    – Będę wylizywać każdą część Waszych ciał. Nogi też, niezależnie czy są brudne, spocone czy czymś wysmarowane. Mogę dokładnie wylizywać wszystko, co będzie się znajdowało w Pani muszelce. Jako posłuszna niewolnica, będę to traktowała jako mój obowiązek.

    – Po takich deklaracjach to na pewno nie będziemy się ograniczać w używaniu suczki. Czy nago, czy w bieliźnie… 🙂

    – Na co dzień chodzę w bieliźnie, ale jeśli miałabym służyć bez niej, to nie widzę w tym nic, co sprawiałoby mi przeszkodę. Chciałabym się poświęcać dla Państwa i pokazać Wam, jak bardzo mi zależy, żeby Państwo byli ze mnie zadowoleni, a wyzywanie mnie, nawet wulgarnie, będzie mnie motywowało do jeszcze lepszej służby.

    – Wiesz, służenie za podnóżek też jest elementem służby… Nagi podnóżek to może być świetny początek seks-zabawy z suczką.

    – Zrobię wszystko, co Państwo mi polecą. Czy Państwo jakoś mnie nazwą? Czy będę nazywana dziwką, suką itp.?

    – Na pewno! Jednak na ostrzejsze określenia będziesz musiała zasłużyć swoją służbą. Chętnie zobaczę ból i upokorzenie w oczach niewolnicy. Pan też to lubi.

    – Podnieca mnie to, w jaki sposób będą Państwo mnie poniżać i tresować, bo wiem, że to dla mojego dobra, abym była lepszą suką. Lubię być psychicznie poniżana i nawet wulgarnie wyzywana.

    – Jak rozumiesz psychiczne poniżanie? Możesz podać przykłady?

    – Psychiczne poniżanie to, np. gdy przygotuję sobie śniadanie, to Pani nie pozwoli mi prędzej go zjeść, zanim do niego nie napluje lub skropi go swoim nektarem.

    – Mój Pan tak czasami robi. OK, podaj jeszcze inne przykłady.

    – Np.: wyśle mnie Pani na zakupy z wetkniętym kołkiem analnym i nie będę mogła go wyciągnąć przez cały czas.

    – Poradzimy sobie z używaniem suczki… Dlatego tylko przypomnę o obroży i smyczy 🙂

    – Oczywiście, kupię sobie smycz i obrożę ze skóry.

    – Nie musisz, mamy.

    – Cudownie. Oj, rozmarzyłam się, bo lubię służyć w takim klimacie; cały czas jako uległa i pokorna niewolnica. I do tego jeszcze, jakby mnie Pani zakneblowała swoją brudną bielizną, abym nie krzyczała.

    – Zrobi się, żeby niewolnica cierpiała 🙂  Ale liczę na pokaz masturbacji i zabawy dwoma dziurkami.

    – Kiedy spotkamy się pierwszy raz, to zrobię przed Państwem striptease i będę sobie wsadzała paluszki do dziurek. Wszystko pod Wasze dyktando.

    – Lubię przydusić sukę moim kroczem.

    – Duszenie Pani kroczem to nie będzie kara, ale nagroda dla mnie, aż mnie ciarki przeszły jak o tym przeczytałam.

    – Mam nadzieję, że potrafisz zadbać o swoich właścicieli. 

    – O, tak. Nawet tak myślę, że na pierwszym spotkaniu powinnam się Wam jakoś uroczyście ofiarować i uczcić to szampanem, tzn. ja bym Wam kupiła prawdziwego, a Państwo napoiliby mnie z kieliszka swoim szampanem, jeszcze ciepłym. Pijąc go, patrzyłabym Wam głęboko w oczy i złożyła przysięgę na niewolnicę.

    – To jeszcze napisz, jak traktowali sunię poprzedni właściciele.

    – Traktowali mnie jak przedmiot to zaspakajania ich perwersji, upokarzali, poniżali, znęcali się psychicznie, wulgarnie wyzywali i za to ich kochałam, bo traktowali mnie tak jak na to zasługiwałam.

    – A konkretnie?

    – Pani bardzo lubiła być lizana, obie dziurki, stopy i lubiła siadać mi na twarzy, aż się krztusiłam; to ona przekonała mnie do pissingu i wpoiła, że to zaszczyt dla mnie, gdy mogę dostać coś od swoich właścicieli do wypicia.

    – A jakieś nagrody dostawała suka?

    – Przypomniało mi się, jak kiedyś Pani chciała mi zrobić w nagrodę deser i zrobiła galaretkę, ale zamiast wody, tam był jej nektar i ślina, było tego 4 miseczki i wszystkie musiałam zjeść. Mogę mieć prośbę?

    – Możesz. Pisz.

    – Jeśli będzie się Wam chciało siku, to sama poproszę o to, abyście na mnie nasikali albo jak będziemy gdzieś w ustronnym miejscu, to poproszę, abyście pozwolili mi to wypić.

    – Oboje chętnie zlejemy się do ust suczki. Już wiesz o tym 🙂

    – A ja z chęcią wieczorem wzięłabym prysznic, klęcząc nago w wannie i czekając na Wasz „złoty deszcz”.

    – To będzie czysta przyjemność zalać taką niewolnicę. I patrzeć jak łyka dwie strugi.

    – Bardzo mi się to podoba. Nie mogę doczekać się. Już na samą myśl o tym, mam mokro.

    – Sikała na sukę jakaś para czy tylko pojedyncze osoby?

    – Tylko pojedynczo: do ust, na głowę i na piersi.

    – Masz jakieś zwyczaje, wymagania, o których powinniśmy wiedzieć?

    – W ogóle nie chciałabym być ciężarem dla Państwa i choć sama dużo nie zarabiam, to nie chciałabym, aby wszystko było na Państwa głowie.

    – Oliwko, wystarczy, że pobawimy się suką. To rozkosz wytrzeć cipkę albo pupę włosami suki i wysłać ją pod prysznic na szampana z dwóch źródełek… Nie myśl o współudziale w kosztach. Niewolnica nie ma praw, więc jest traktowana jak przedmiot, kurwa czy mebel i nie martwi się takimi sprawami.

    – A czy myśleliście kiedyś, żeby zrobić niewolnicy tatuaż, że należy do Was?

    – A jak wyobrażasz sobie taki tatuaż?

    – Myślałam o jakimś małym na pośladku z Waszymi inicjałami.

    – A, rozumiem, taki to może być; zawsze można go wzbogacić o jakiś ornament 🙂 Ale pamiętaj, że u nas nosisz obrożę. To warunek.

    – Będę nosiła ją z dumą, że jestem Waszą niewolnicą.

    – Ciężarki na brodawkach suka nosiła?

    – Na sutkach miałam tylko klamerki do prania i bardzo piekło.

    – Mnie Pan zakładał ciężarki, ale mamy jeszcze szczypce.

    – Czy mam być wygolona?

    – Może zostaw paseczek nad cipką, wówczas będzie za co ciągnąć i co wyrywać.

    – Dobrze, zostawię specjalnie dla Państwa. A jaka jest ulubiona pozycja Pana?

    – Kiedy mnie bierze przy fistingu to leży na plecach i wkłada dłoń, a tak to od tyłu: na boku, na czworakach i ja na boku a On klęczy. Ale sukę pewnie będzie inaczej traktował 🙂

    – Ja mogłabym mieć w ustach jajka Pana, gdy będzie w Pani.

    – Może tak być albo: penis wyjęty ze mnie wkładany w usta suki. Na pewno będzie chciał mieć lizane jądra, penis, odbyt…

    – Lubię takie pieszczoty i doprowadzać Pana do wystrzału w moich ustach; mogę wtedy rozkoszować się jego smakiem.

    – A ja chętnie zobaczę jak Pan wieczorem wyprowadza roznegliżowaną niewolnicę na spacer… 🙂
    Wówczas smycz nie będzie potrzebna – włoży dłoń w usta, chwyci za szczękę i poprowadzi. 

    – Ma Pani jakieś specjalne życzenia?

    – Lubię patrzeć jak Pan męczy sukę, znęca się na nią, a potem suka czołga się do mnie i liże mnie.

    – Postaram się sumiennie wykonywać Państwa polecenia i z uśmiechem na ustach spełniać Wasze wszystkie kaprysy. Bardzo chcę służyć i poczuć się niewolnicą, taką poniżaną i wulgarnie wyzywaną. – I nigdy o tym nie zapominaj…

    Cdn.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Tomnick
  • MW-Ibiza Rozdzial 43 Amnesia

    Pierwszą poranną niespodzianką są pamiętni z Grecji Brodacze i ich modelki. Dotarli tu w nocy, gdy już spaliśmy.

    – Że też się Staś nie wygadał! I jeszcze z dziewczynami przyjechaliście!

    Witam się z Alice i Aną, obie są nagie, jak i ja zresztą, więc powitanie jest takie, jakie lubię najbardziej – w obu dłoniach wygolone na gładko pizdy, z tym, że pasek kasztanowej barwy włosów na łonie Alice łaskocze mnie w nadgarstek.

    – I nie zmieniłyście fryzur…

    – Pamiętasz? A fryzurki cały czas zmieniamy, nie możemy wyglądać tak samo w każdej sesji. Ale tak się złożyło, że akurat mamy takie, jak w Grecji.

    – A wasze koleżanki?

    – Pytasz o dziewczyny, czy ich cipki?

    – O jedno i drugie.

    – Tylko Thea nie zmienia fryzurki. A raczej braku fryzurki. No ale jej głównym atutem są wargi…

    – Pamiętam, co z nimi wyprawiała.

    – Teraz je sobie rozciąga na Karaibach.

    – Zazdrość!

    – A Lia i Gwen akurat coś kręcą, bardzo żałowały… Ale podeślą ci rezultat.

    – Tu też coś nakręcimy, znaczy Staś nakręci.

    – Na to liczymy, film z Grecji zrobił furorę.

    * * *

    Pierwszym punktem dnia, oczywiście po wspólnej kąpieli i śniadaniu jest wizyta u fryzjera. Czyli u Toli i Moniki. Do Febe i Zuzi dołącza Dorka, której spodobał się pomysł codziennie innej fryzurki i poświęca swe ogniście rude kudły.

    – Odrosną – śmieje się tylko, gdy próbuję jej to wyperswadować. –  Pomyśl o spacerach wzdłuż plaży z trzema identycznie uczesanymi dziewczętami: brunetką, blondynką i rudzielcem.

    – A ja? – Nawet nie zauważyłem, kiedy Alice do nas podeszła.

    – Okay, z czterema – poprawia się Dorka.

    Tola przygląda się krytycznym okiem kasztanowemu irokezowi tuż nad cipą Alice, ale nie znajduje ani jednego zbędnego włoska.

    – To wam zrobimy takie same.

    Dorka przyciąga do siebie Zuzię i Febe, obejmuje wpół i stają tak przede mną prezentując różnej maści, choć równie bujne futerka.

    – Widzę, że cię przekonałam – śmieje się widząc moją reakcję.

    Moja reakcją zajmuje się tym razem Joanna – podtrzymuje ją wprawnie przez cały proces strzyżenia i golenia nie dopuszczając zarazem do eskalacji. Gdy więc proces dobiega końca, zgolone włoski zostają skrzętnie zebrane, cipki dokładnie umyte, a Joanna zabiera pomocną dłoń, jestem gotów.

    Szczerze mówiąc widok czterech gładko ogolonych piczek, a nad każdą pasek futerka w innym kolorze i tak postawiłby mnie do pionu. W cudzysłowie pionu, bo mój wyprężony członek tylko lekko unosi się w górę, gdy tak leżę na wznak, uwięziony między czterema parami zgrabnych nóżek. A każda para zwieńczona mniej lub bardziej wyrośniętym pierożkiem z apetycznym różowym mięskiem. A każda pierożek z zawadiacką czuprynką. Dzisiaj to cztery irokezy, ale z tej perspektywy wyglądają jak kępki. I na tym podobieństwa się kończą, bo Zuzia jest blondynką ze szczupłym tyłeczkiem, Dorka rudzielcem ze zgrabnym tyłkiem, a Febe czarnulką z krągłą dupeczką. I jeszcze Alice na dokładkę. A ta krągła dupeczka rośnie mi w oczach, gdy Febe kuca, celując pizdą w moją twarz. Jej pierożek się rozchyla ukazując różowe wnętrze i kontrastujące z nim brązowe, sklejone jeszcze skrzydełka. Podpieram dłońmi tę opadającą na mnie dupeczkę, by im się przyjrzeć z bliska. U samego dołu, niczym perełka, lśni pojedyncza biała kropla. Dotykam jej czubkiem języka. Kropla spływa mi na język, za nią następna, a potem to już strużka ambrozji. Prosto z dziewczęcej cipki.

    Rozdzielam językiem sklejone płatki sromu i szukam więcej tej ambrozji. Cipka pod tym dotykiem drży, a gdy docieram do nastroszonej łechtaczki, opada gwałtownie i wkleja się w moją twarz. I zaraz odrywa z lubieżnym westchnieniem. A ja zostaję z mokrą twarzą i wywalonym jęzorem. Nie na długo. Już się do mnie Dorka przymierza.

    A wilgotne wargi Zuzi nasuwają się na kutasa. Jak się okazuje tylko po to, by go zwilżyć, bo oto Febe kuca równocześnie z Dorką…

    Z dziewczynami dogadzającymi sobie na moim trzonku i języku nie wytrzymałbym długo, na szczęście wciąż się zmieniają, we cztery przedłużając me rozkosze. Nie pozwalają się przy tym dotykać. Znajdują na to prosty sposób – gdy tylko próbuję sięgnąć cycków jednej z nich, moje ramiona zostają bezceremonialnie rozkrzyżowane i unieruchomione. Na jednej dłoni przysiada Joanna, a na drugiej Ala.

    I tak właśnie dochodzę, w cipce Febe, z cipką mojej dziewczyny w jednej ręce, cipką pani nauczycielki w drugiej i cipką jej uczennicy na twarzy. A Dorka i Alice? One w tym czasie dbają, by doszedł Staś filmujący całą scenę.

    – Dobrze, że kamera jest ze stabilizatorem – dyszy, kierując tę kamerę w dół, na liżącą mu jaja Alice i obciągającą mu Dorkę. Alice zasysa te jaja do buzi i puszcza w ruch języczek, Dorka robi to samo ze Stasiowym penisem, efekt jest przewidywalny.

    – Dorka, uśmiechnij się do kamery!

    Więc Dorka pozbywa się Stasiowego chuja z buzi, zadziera głowę i uśmiecha się wdzięcznie. Wyciąga język cały w spermie, potem przełyka, pokazuje języczek, już czyściutki i mówi:

    – Mniam!

    Jednak to Ala zostaje ”gwiazdą wieczoru”. W cudzysłowie, bo to dopiero przedpołudnie. Podchodzi do mnie i dokładnie obwąchuje. Marszczy nosek i stwierdza:

    – Cały capisz cipą!

    Bliźniacy ryczą ze śmiechu i zaraz to podchwytują.

    – Zawsze wiedzieliśmy, że cipa z ciebie!

    – Tylko pachnę cipą, ich cipami – bronię się nieśmiało pokazując na Dorkę, Zuzię i Febe.

    – Tylko cipa capi cipą!

    Teraz już polewają wszyscy. Zuzia niemalże dosłownie.

    – Oj, bo się posikam!

    – Się nie krępuj!

    I Zuzia szcza po nogach, dosłownie.

    – To przez ten brak futerka – skarży się.

    Jacek korzysta z okazji, wyciąga do Zuzi pomocną dłoń. Teraz mocz przecieka między jego palcami i skapuje na piasek. Chłopak uwielbia takie zabawy, szybko twardniejący  kutas tego dowodem. Teraz Zuzia wyciąga pomocną dłoń…

    * * *

     Dziewczęta stroją się na dyskotekę, dzięki pamiętnym zakupom możliwości mają nieograniczone, zwłaszcza, że namiętnie wymieniają się ciuszkami. Problem więc jedynie w tym, by ubrać się odpowiednio wyzywająco. Dyskoteki na Ibizie cieszą się zasłużoną sławą, dziewczęta mogą sobie pozwolić na wiele. I pozwalają. Wszystkie są w sukienkach lub spódniczkach, żadnych szortów. Niewiele zakłada stringi. Innych majtek tu nie mają a jedyne szorty kupiła niezorientowana w temacie Julka. Mają je panienki Brodaczy ale też się nie wyłamują.

    Sprawdzam wygląd dziewcząt.

    – Tola, niżej tę spódniczkę, cipa ci wystaje!

    Tola obciąga spódniczkę.

    – Teraz irokez ci górą wystaje!  – Tola podciąga spódniczkę. A właściwie wąski pasek materiału okalający jej biodra.

    Chyba jednak założę majtki – wzdycha. – Przynajmniej na drogę.

     * * *

    Jedyne dwa staniki zakładają Natka i Alice, obie równie obdarzone wielkimi piersiami. Z tym, że te staniki więcej odkrywają, niż zasłaniają. No i same są odkryte, dziewczyny nic więcej nie zakładają.

    Podobają mi się bluzeczki Majki i Moniki, są tak krótkie, że widać im dół cycuszków. Jak wyrzucą w tańcu ręce w górę, cycki wyskoczą im spod tych bluzeczek jak nic.

    – Majka, Monika, podnieście ręce do góry. – Faktycznie, teraz cycki mają na wierzchu.

    – Super! – Wyciągam kciuk w górę.  Dorka i Japonki biegną zmienić bluzeczki. DajDaj ubrały się identycznie, ich rozpinane z przodu koszulki zapięte są tuż pod piersiami na jeden guzik. Jeden jedyny, o innych chyba zapomniały, właściwie tylko stojąc wprost przed nimi, nie widzi się któregoś z ich cycuszków. Janeczkę z oczywistych względów poratowały koleżanki, znalazła coś na siebie, a raczej na swoją wybitną pupę. Chyba od Ali wzięła tę spódniczkę, normalnie chyba przed kolana, Janeczce ledwo zakrywa tyłek, rozciągnięta do granic możliwości. Ale jak rozkosznie opina pośladki! Sprawdzam jeszcze ręką. No tak, najwyraźniej nikt nie chciał jej pożyczyć majtek.

    – Co z was za koleżanki – pytam. Naprawdę żadna z was  nie ma majtek na zbyciu?

    – A po co jej majtki? Ja też dzisiaj nie zakładam.

    – Jak to po co? Żeby ktoś mógł jej włożyć dłoń w majteczki. A potem je zdjąć i zabrać na pamiątkę. Takie wilgotne i pachnące…

    – Hahaha… No dobrze, przekonałeś mnie. Sama też założę.

    Lola z Janeczką wygrzebują w kolorowej sterty dwie pary stringów, parę dziewcząt idzie w ich ślady. Nawet Natka.

    * * *

    Płyniemy, na wszelki wypadek Antonio zabiera całą hotelową flotyllę, a na przystani czekają dwa autokary; jesteśmy w stanie wrócić choćby w sto osób.

    Wejście do dyskoteki, dziki tłum, widać, że wieść się rozeszła. Albo wręcz przeciwnie i przeważają rozczarowani zamkniętym charakterem dzisiejszej imprezy. Gdy podjeżdżamy, ochroniarze robią szpaler, jest ich wielu, w końcu dyskoteka też wielka, i, niczym gwiazdy filmowe, wkraczamy do środka. Brakuje tylko czerwonego dywanu.

    Zaraz za nami tłum przypuszcza szturm na bramkę. Ochroniarze są jednak nieubłagani, okazuje się, że hasło zna może co dziesiąta osoba, taka zamknięta impreza to jednak łakomy kąsek i szczęśliwcy trzymają hasło przy sobie.

    – To zamknięta impreza, klient płaci i wymaga – to standardowa odpowiedź. Każdego poddają też starannej rewizji osobistej – nie życzymy sobie żadnych narkotyków ani dopalaczy – z tego też Ibiza słynie. Tym razem odpowiedź jest jeszcze krótsza.

    – Jak się nie podoba to wynocha!

    * * *

    Już na nas czekają. Wiśka z bratem i kuzynką.

    – Cześć, poznajcie Jarka.

    Czyli tak ma na imię. Wysoki, przystojny, spodoba się dziewczynom. Lola ma szczęście. Wczoraj go wylosowała. Nie mogłem pozwolić, by one wszystkie rzuciły się na biedaka, jak dzikie harpie, więc zarządziłem losowanie. Lola wygrała i będzie jego partnerką na dyskotece. Ściska mu właśnie dłoń.

    – Mam na imię Lola, mam nadzieję na dobrą zabawę, lubisz tańczyć?

    – Uwielbiam.

    – To się dobrze składa, bo ja też.

    W przypadku kuzynek losowania nie było. Zawłaszczam je obie na dzisiejszy wieczór. Podobają mi się ich sukienki.

    Okręcają się obie na palcach, śliski, błyszczący materiał owija im się wokół ud.

    – To naturalny jedwab – chwali się Wiśka – chłodny i przewiewny.

    Rzeczywiście przewiewny – górą sukienki ledwie zakrywają cycki, wyżej są tylko tasiemki zawiązane w kokardki na gołych ramionach.

    – Coś jak przykrótka kołderka – stwierdzam.

    – Żebyś wiedział, zawsze coś jest prawie na wierzchu, zależy jak zawiązać te tasiemki.

    – A jak je rozwiązać, to te sukienki muszą się z was pięknie ześlizgiwać.

    – Chcesz zobaczyć?

    Magda trąca kuzynkę łokciem; no tak, brat… Wprawdzie zajęty rozmową z Lolą, ale tuż obok.

    – On też pewnie chciałby zobaczyć siostrę nagą…

    – Niedoczekanie!

    – Myślę, że po dzisiejszej imprezie zmienisz zdanie.

    * * *

     Tłum przed dyskoteką dziwnie rzednieje. Obserwuję to z boku, wyszedłem jeszcze na zewnątrz, by ocenić sumienność ochroniarzy, nie mieliśmy dotąd żadnych problemów z narkotykami i chciałbym aby tak zostało. Dopada mnie grupa dziewcząt z rozwianym włosem i rozpaczą w oczach.

    Nie znasz przypadkiem hasła? – pyta jedna z nich po francusku, powtarza pytanie po angielsku.  Apetyczne te Francuzeczki.

    – Aż tak wam zależy?

    – Jak tu nie wejdziemy, to, zanim dotrzemy gdzie indziej,  już nas nie wpuszczą, będzie pełno.

    – A my właśnie przyjechałyśmy i rozpaczliwie chcemy się zabawić.

    Widzę tę rozpacz w ich oczach.

    – A gdzie zgubiłyście chłopaków?

    – No właśnie zamierzamy ich znaleźć, ładny jesteś. Wolny jesteś?

    – I fajny masz akcent, skąd jesteś?

    – Z Polski. I tak jakby wolny jestem.

    – O rany, a to podobno polska impreza, przyznaj się, na pewno znasz hasło.

    – To chodźcie! Żal, żebyście tu kwitły, za ładne z was dziewczęta. I zdesperowane. Tylko jedno, zasadnicze pytanie, macie przy sobie jakieś prochy? Bo tu ochroniarze ostro kontrolują…

    – Niech kontrolują, nic nie jest lepsze od dobrego pieprzenia, na co nam prochy.

    Ten przypływ szczerości przekonuje mnie ostatecznie.

    – Idźmy więc!

    – A hasło?

    Pozostawiam to pytanie bez odpowiedzi, mimo to idą za mną całą szóstką, mijamy bramkę.

    – Wpuścili nas bez hasła?

    – Jak to organizatora.

    – Jejku! To my będziemy się ciebie trzymać, jeśli nie masz nic przeciwko temu.

    – To zapraszam, przedstawię was mojej ekipie.

    – Na widok równo dwudziestu super zgrabnych, ślicznych lasek  w odlotowych kreacjach, Francuzeczkom nieco rzedną miny.

    – A mówiłeś, że jesteś sam.

    – Mówiłem, że tak jakby. To nowoczesne dziewczyny. I bezpruderyjne.

    – Zawsze się za takie uważałyśmy ale one… To same Polki?

    – Przecież widzicie tu dwie Japonki, te mulatki to Dunki, jest też Amerykanka i Meksykanka ale tak, większość to Polki.

    – Przecież one są ubrane jak najlepsze laski w Paryżu.

    – Wam też nic nie brakuje, chodźcie poznajcie się.

    Moje dziewczęta się śmieją:

    – Chłopców miałeś znaleźć, dziewcząt nam nie brakuje. No ale ty tylko o sobie myślisz.

    Wyjaśniam więc Francuzkom:

    – Jutro urządzamy już całkowicie zamkniętą imprezę i dziewczętom brakuje kilku chłopaków, chcą, żeby było po równo.

    – Żeby choć raz było po równo – wzdycha Kaśka.

    – Spokojnie, impreza dopiero się zaczyna, spójrzcie na siebie, dziewczęta, myślicie, że z takim wyglądem nic nie wyrwiecie? Wcale nie wiadomo, czy one, tu ukłon w stronę Francuzek, będą chętne, gdyby nawet, to daleko nam do pięćdziesiątki.

    – Ale nas razem – jedna z Francuzek szybko liczy – już jest dwadzieścia sześć, o jedną za dużo.

    – Czyli jesteście chętne? I, mówiąc o pięćdziesiątce, miałem na myśli pięćdziesiąt dziewczyn.

    – O…  – dziewczyna przetrawia tę informację. A potem dodaje ostrożnie:

    – Teoretycznie jesteśmy… Dowiemy się czegoś więcej?

    – To już wam dziewczęta najlepiej wyjaśnią. Tyle w każdym razie obiecuje pomieścić Antonio w swoim hotelu. Bardziej nam zależy na jakości, niż ilości, wy się kwalifikujecie jak najbardziej…

    Francuzki zwracają teraz uwagę na Antonia.

    – Hej, ja cię znam z zeszłego roku – mówi jedna z nich – z S’Espardell!

    – No to już wiesz, gdzie się odbędzie ta druga impreza.

    – I jakie stroje będą obowiązywać – dodaje ze śmiechem Majka. – Ale chodźmy w końcu potańczyć, damy wam czas to przemyśleć.

    Na parkiecie jest gęsto, strach pomyśleć, co tu się dzieje, gdy jest pełno. Rozdzielamy się, ruszamy na łowy, ja już nie muszę, przynajmniej mam taką nadzieję – Francuzki nadal się mnie trzymają. Nawet w tej masie młodych, zgrabnych dziewcząt, nasze zwracają uwagę. Japonki, bliźniacze mulatki, słowiańska uroda  i młodość moich małolat przyciągają wzrok. Kuszą także wyzywające stroje, choć nie tylko naszym dziewczętom cycuszki potrafią wyskoczyć na moment spod bluzeczki. Mam też poważne podejrzenia, co do braku majtek u wielu dziewcząt. Bardziej to będzie widoczne później, gdy przestaną już tak zwracać uwagę na fruwające w tańcu spódniczki.

    Na majteczki naszych dziewcząt, a raczej ich brak zwracają też uwagę Francuzki a konkretnie Nicole.

    – One w ogóle rzadko je zakładają – komentuję, chyba tylko do szkoły.

    – Myśmy się nie odważyły – mówi Nicole i niespodziewanie dodaje – bo przyszłyśmy same, gdybyśmy były z chłopakami, pewnie byłoby inaczej.

    – Już nie jesteście same.

    – Już nie jesteśmy – i Nicole, nie przerywając podrygiwać przede mną i cały czas patrząc mi w oczy sięga zdecydowanym ruchem pod sukienkę i dosłownie wyskakuje z majtek, gdy spadają na parkiet. Odrzuca je kopnięciem na bok.

    – Nie będą więcej potrzebne!

    Nicole już się zdecydowała!

    * * *

    Siedzimy z Wiśką i Magdą przy barze, sączymy mocno rozwodnione drinki. Nicole i pozostałe Francuzki, też wciąż się mnie trzymają, ciekawe są naszej grupy, naszych wzajemnych relacji.

    – Owszem, mam dziewczynę, to Ala, ta drobna ślicznotka, ale jestem wyjątkiem, no, może jeszcze Julka i Jacek, jak do nas dołączyli, byli razem. Z Bliźniaczkami przyjechali ich chłopacy ale trudno ich traktować jako dwie pary, chłopcy ich nie rozróżniają, dziewczęta im tego nie ułatwiają, chyba nikomu z nich na tym nie zależy. A ja

    i Ala…kiedyś będziemy mieli siebie nawzajem tylko dla siebie, teraz dobrze się bawimy – walę prosto z mostu. Jakby na potwierdzenie zjawia się Maleńka ciągnąc za sobą prawdziwego niedźwiedzia.

    – To jest Bjőrn, nada się? – Maleńka jest konkretna. Bjőrn tylko się uśmiecha.

    – Ta mała jest jak iskierka. Iskra, która wznieciła płomień!

    – I ty teraz płoniesz? – Bjőrn potakuje.

    – Powiedziała, że musi mnie zaakceptować jej chłopak. Dziwne to trochę.

    – Będziesz się z nią żenił?

    – No…nie.

    – Zabawić się chcesz?

    – No…tak  – dziw nad dziwy, olbrzym spłonął rumieńcem.

    – To w porządku. Tylko trzymaj się nas, a najlepiej Ali, żebyś się nie zgubił jak będziemy odpływać. A zresztą…Sięgam do kieszeni i podaję mu mały kartonik – to twój bilet do szczęścia, Na parkingu przed dyskoteką stoją dwa białe autobusy, z tym cię wpuszczą, jak już będziesz w środku, to zadbamy, żebyś trafił na miejsce.

    – A ja dostanę zaproszenie? – pyta mnie Nicole.

    – Najpierw musi cię zaakceptować moja dziewczyna – mówię nie całkiem żartem. Teraz Maleńka ją przepytuje.

    – Chcesz go zaciągnąć przed ołtarz?

    – Tak – odpowiada niespodziewanie Nicole – dokładniej mówiąc na ołtarz….miłości. Ala podchwytuje wątek.

    – U nas ten ołtarz jest bardzo pojemny.

    – W dobrym towarzystwie jestem gotowa na wszystko! Jak już przestajemy się z Alą zwijać ze śmiechu, wyjaśniamy przyczynę.

    Podaję Nicole zaproszenie.

    – Może jednak majteczki by się przydały, gdzie to schowasz? Okazuje się, ze Nicole ma u dołu sukienki po jej wewnętrznej stronie maleńką kieszonkę, w sam raz na jakiś dokument i jakiś banknot. Zaproszenie też się tam mieści.

    – To takie moje zabezpieczenie, nigdy nie wiadomo.

    Pochwalam a Maleńka stojąca na wprost Nicole dodaje:

    – Ładna pipka! Rzeczywiście, Nicole zajęta manipulacjami przy kieszonce zapomina (nie zapomina?), że zrzuciła majteczki, wraz z Alą mamy zajmujący widok. Tylko, że ja, w przeciwieństwie do Ali, nie chcę tego przerywać. Nicole jest jednak ponad to.

    – Tobie też się podoba? – pyta mnie tylko, unosząc rąbek sukienki odrobinę wyżej.

    – Jeszcze jak!

    Porywam ją za rękę, ciągnę na parkiet. Wbrew szybkiej muzyce, tańczymy wolno, przytuleni, nie jedyni zresztą. Z pewnością nie jestem też jedynym, który trzyma w dłoniach pośladki partnerki. Po pewnym czasie koło nas pojawia się Ala tańcząca z Bjőrnem. Zresztą „tańcząca” to złe określenie, niedźwiedź trzyma ją w uścisku, głowa Ali spoczywa na jego ramieniu, jej nogi majtają jakieś pół metra nad ziemią.

    – Tak właśnie było – krzyczy do mnie Maleńka – namierzał mnie długo, długo walczył z wrodzoną nieśmiałością, ale jak już podszedł, od razu mnie tak złapał za biodra i podniósł wysoko w powietrze. Tylko, że spódniczka mi się podwinęła, no i z miejsca zakochał się w mojej cipce!

    – Zakochałem się w jej cipce! – krzyczy do mnie równocześnie Bjőrn. Wyraźnie się rozkręca. Wszystko to widzą i wszystko słyszą Nicole, Wiśka i Magda, z którymi bawię się cały wieczór. Z wtulonymi we mnie kuzynkami, z dłońmi na ich tyłeczkach, obserwuję solowy popis Nicole. Dziewczęta też darzą mnie coraz śmielszymi pieszczotami; przed chwilą, kiedy tańczyłem z Nicole, obdarzały nimi siebie nawzajem.  

    – Bo myśmy wczoraj wieczorem trochę ćwiczyły – zdradzają mi prosto do ucha.

    – Na manekinie?

    – Hahaha… na sobie nawzajem.

    – Opowiadajcie!

    – …A potem lizałyśmy sobie…

    – Pizdy – dopowiada ta druga.

    – Podoba mi się takie nazywanie rzeczy po imieniu.

    – Ta to się nie pierdoli!

    – Ależ oczywiście, że się pierdolę, kochanie! Dzisiaj ci to udowodnię.

    * * *

    – Ładnie ci stanął – mówi Lola chwytając Jarka przez spodnie – pokaż mi go.

    Głośno mówi, musi, muza jest ogłuszająca.

    Chłopak czerwienieje, jest skrępowany obecnością siostry, że też akurat musiała się napatoczyć!

    – Już od rana mu stoi, zauważyłam – krzyczy Wiśka i znika w tańczącym tłumie.

    Jarek nie wie, gdzie oczy podziać.

    – Nie przejmuj się, to normalne, że go oszczędzałeś przed imprezą.

    Jeszcze gorzej! A ona się śmieje i nie puszcza.

    W końcu cofa rękę. Ale tylko po to, by zadrzeć spódniczkę. Pod spodem biały trójkącik materiału niewiele zakrywa. A gdy Lola odchyla go palcem – już nic. Gładko wygolona cipka przyciąga wzrok chłopaka, niczym magnes.

    – Spuścisz mi się do majteczek?

    – Że co?!

    – No wiesz, jestem porządną dziewczyną i nie bzykam się na pierwszej randce…

    – Ale…

    – Ale zaraz jaja ci pękną, więc się zlitowałam. Ulżyj sobie. Poza tym lubię patrzeć, jak się chłopak masturbuje.

    Nie tak to sobie Jarek wyobrażał. A dużo sobie wyobrażał i rzeczywiście wciąż mu stał. A ona wciąż odchyla te majtki, czeka. Chłopak czuje, że nie zdzierży dłużej.

    Lola z zadowoloną miną przygląda się, jak Jarek majstruje przy rozporku. A oto i on, jego wysokość kutas.

    – Kawał chuja!

    Ten komentarz dodatkowo kręci Jarka. Przygina członka w dół celując w łono Loli.

    – Naprawdę, chcesz, żebym..

    – Tak. Zwal sobie konia. Czy nie tak mówicie?

    Dużo mu nie trzeba, parę ruchów ręką i kolejne strugi nasienia trafiają to w brzuszek, to w pępuszek, to prosto w szparkę. Gdy  sperma już tylko wypływa, Lola przejmuje pałeczkę. Wyciera penisa o swe ciałko. Odsuwa się i oboje przyglądają się, jak białe strumyczki spływają coraz to niżej. Wreszcie Lola uznaje, ze wystarczy, puszcza gumkę. Biały trójkącik momentalnie ciemnieje, sperma przesącza się przez cienką bawełnę i na majtkach pojawia się wierne odwzorowanie cipy.

    Tyle, że Jarkowi wcale nie chce opaść. Gdy Lola znów bierze go do ręki nie czuje różnicy. Poza tym, że jest teraz śliski.

    Muzyka zmienia się raptownie. Zgodnie z naszym życzeniem szybkie techno przeplatane jest tzw. pościelówkami. Pary wokół naszej pary momentalnie zwierają szyki, również Lola przyciąga do siebie Jarka, wiadomo, za co, i wtula się w niego nie wypuszczając członka z ręki. Tym razem chłopak poczyna sobie śmiało, nie waha się przenieść dłoni, którymi obejmuje dziewczynę, niżej, na gładkie, chłodne od potu uda. A potem wyżej, by złapać ją za nagie pośladki. Jej stringi, to tylko sznureczki i ten biały trójkąt na cipce. Tańczą tak przez dłuższą chwilę, a potem Lola wykręca się tyłem do  niego. Zadziera sobie spódniczkę na tyłku i oto ma kutasa między jej gorącymi, spoconymi pośladkami. A dłonie chłopaka przy samej cipce. Bosko.

    Widać nie dość bosko, bo dziewczyna bierze jego dłoń w swoją i przesuwa ku kroczu. Teraz jego dłoń i cipkę dzielą tylko lepkie od spermy majteczki. I sporo spermy pod spodem.

    Lola nie daje mu się długo nacieszyć swoją cipą. Odrywa dłoń chłopaka od majtek i przesuwa ją wyżej, dużo wyżej. Ale chłopak ma przecież dwie ręce. Wykazuje inicjatywę i wsuwa drugą dłoń w te mokre majtki. A tą pierwszą, śliską od spermy, pieści jej cycuszki pod bluzeczką.

    Niech to trwa – myśli sobie.

    – Niech to trwa – woła Lola.

    – I nic to, ze muza przyspiesza, oni trwają we własnym, lubieżnym świecie. Lola już nie udaje, że tańczy, porusza tylko miarowo tyłeczkiem, masując chłopaka. Jego palec na łechtaczce porusza się znacznie szybciej i Lola dochodzi pierwsza.

    – Nie myśl, że mi to na dziś wystarczy – mówi, gdy dochodzi do siebie.

    * * *

    Łapiemy chwilę oddechu w bocznej sali, rozmawiam właśnie z Tidżejami i Stasiem, z przytuloną do mnie Nicole, w osobnym kółeczku dzieli się wrażeniami kilkoro z naszych dziewcząt. Pojawia się, nieco spóźnione, pięć koleżanek Nicoli. Zatrzymują się na widok bliźniaków.

    – To ty nie jesteś jeden!? – Pytają lekko rozkojarzone, zaraz jednak wyjaśnia się powód ich spóźnienia – dotąd cały czas trzymały się blisko mnie.

    – Jesteśmy zdecydowane płynąć z wami na S’Espardell.

    – Jak bardzo jesteście zdecydowane? – pytam jeszcze – wiecie, co was tam czeka?

    – Właśnie porozmawiałyśmy od serca z twoimi panienkami. I TAK bardzo jesteśmy zdecydowane.

    Dwie pary seksownych szortów opadają na podłogę, w ślad za nimi  dwie spódniczki, a dwie sukienki wędrują w górę. Nasze dziewczęta zbierają ciuszki z ziemi do znalezionego kartonu a my patrzymy na sześć uroczych nagich dziewcząt podrygujących lekko w takt wszechobecnej muzyki… No, ja nie tylko patrzę, wsuwam bezczelnie rękę w każde krocze.

    – Witam na pokładzie! Mokre te cipy – tylko spocone, czy podjarane? Zawsze jesteście takie wilgotne?

    – Nie. Tylko, gdy stoimy gołe w miejscu publicznym i ktoś nas trzyma za pizdę!

    Staś rozdaje im zaproszenia. Zagląda do notesu.

    – Mamy dużo chętnych chłopaków na liście rezerwowej, dziewcząt nam brakuje.

    Tidżeje wychodzą z odrętwienia wywołanego niespodziewanym widokiem tych sześciu cipek.

    – Zaraz powinny się zjawić cztery następne. Każdy z nas zauważył dwie dziewczyny tańczące ze sobą. Tak jak wy, przyszły tu same a myśmy się pospieszyli, zanim ktoś się nimi zainteresował. Bajer mamy dobry.

    – Moje, to Czeszki, twierdzą, że są jebliwe z natury.

    – A moje to Hiszpanki, tak dobrze nam się rozmawiało, ze w końcu same mnie poprosiły, żebym im ściągnął majteczki.

    I na dowód T/J wyjmuje z kieszeni dwie pary skromnych, w sensie wielkości, majteczek. Zaraz chowa je powrotem.

    – Powiedziałem im, że zaproszenie mają w zasadzie w kieszeni, muszą tylko do mnie podejść i je odebrać. Zaproszenia, albo majtki.

    – A te „moje” Czeszki są w majtkach, będą je musiały oddać za zaproszenia.

    – O, już są!

    Faktycznie, w progu stoją cztery panny, dwie blondynki i dwie czarnule, Dwie Czeszki, dwie Hiszpanki. Wszystkie cztery śliczne i zdezorientowane. Czekamy, co będzie. Dwie białe głowy pochylają się ku dwóm czarnym, za chwilę dwie pary podążają pewnym krokiem ku obu Tidżejom.

    – Przyszłyśmy po nasze zaproszenia. Albo majtki, decyduj.

    – A skąd wiecie, że ja to ja? – pyta Hiszpanek Tom albo Jerry.

    – Czy to ważne? I tak nie będziemy wiedziały, który z was nas pieprzy!

    Pękamy ze śmiechu, dziewczyny wyszły z tego obronną ręką.

    W ręku Tidżeja pojawiają się zarówno zaproszenia, jak i majteczki.

    – Wy zdecydujcie.

    I decydują. Zadowolony Tidżej chowa majtki do kieszeni. Teraz w centrum uwagi znajdują się Czeszki.

    – Majtki za bilet wstępu – mówi drugi Tidżej.

    Czeszki patrzą po sobie, wzruszają ramionami, wsuwają ręce pod sukienki. Po chwili na podłogę opadają brakujące majtki. Czeszki pochylają się, by je podnieść, następuje prezentacja dwóch uroczych, blond boberków wychylających się zachęcająco spomiędzy pośladków – krótkie mają te sukienki. Czeszki z uśmiechem podają majteczki Tidżejowi.

    – Masz, do kolekcji! – Tom albo Jerry również chowa swoje trofea do kieszeni a do dziewcząt podchodzi Ala z kartonem.

    Laski zaglądają do środka, zerkają na nagie Francuzki, na siebie i po chwili w pudle lądują kolejne ciuszki. Staników dziewczęta oczywiście nie mają. Patrzę na nie z podziwem. Żadnych zahamowań, nawet nie wiem, jak im na imię, z wzajemnością zresztą, a już stoją przed nami kompletnie nagie.

    – Nicole, a ty? – pytam podchodząc i robiąc to, co lubię najbardziej. Nicole chyba też to lubi, jej piczka pulsuje w mej dłoni, gdy ściąga z siebie sukienkę.

    – Pokażesz nam jej cipkę? – pytają Tidżeje. – Zabieram rękę, ale tylko na chwilę.

    Staś ponownie zagląda do notesu. I zamyka go z trzaskiem.

    – Mamy komplet – obwieszcza. W tym momencie do sali wpadają Brodacze.

    – Chodźcie szybko, jest sprawa! Czy ktoś z was zna ukraiński? Albo rosyjski?

    – Ja znam. Ukraiński. Dużo tam jeździłem w góry za studenckich czasów, język się przydawał, nawet zaliczyłem specjalnie jakiś fakultet. – Ale o co chodzi? Macie chętne dziewczęta i nie możecie się dogadać? Nie mówią po angielsku? To jak tu dotarły? Zresztą mamy już komplet.

    – W tym rzecz. Z tego, co zrozumieliśmy, przywieziono je tu do pracy. W hotelach, restauracjach. Do zmywania naczyń i ścielenia łóżek znajomość języka niepotrzebna. Tyle, że okazało się, że tak naprawdę zostały przywiezione do burdelu, tu też nie trzeba znać języka. Udało im się zwiać.  Wyszliśmy na chwilę z dyskoteki, uciec od tego hałasu i zaczepiły nas w ciemnej uliczce. Są bez grosza i dokumentów, pracy nigdzie nie znajdą, chyba, że na ulicy. I właśnie dlatego nas zaczepiły, usłyszały, jak rozmawiamy po angielsku. W ten sposób planują zarobić na powrót. To, że nie chcą do burdelu, to jedna sprawa, że są bezpruderyjne a przy tym odważne, to druga. Jak chcą to zrobić bez papierów, nie mamy pojęcia. Zwłaszcza, że na pewno już ich szukają, przynajmniej na wybrzeżu. Tu dotarły promem, na gapę. Czekają tam na nas.

    – A ile ich jest?

    Brodacze spojrzeli po sobie.

     – Siedem…

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Maciej Wijejski
  • Osrodek wczasowy – Dzien pierwszy

    Jako, że dostałem się na studia kierunek AWF miałem odbyć staż. Nadeszło lato i trafiła się okazja do podjęcia go. Miałem uprawnienia na ratownika wodnego i medycznego oraz znałem się na majsterkowaniu. Te argumenty i atuty pozwoliły mi podjąć pracę w ośrodku wczasowym nad Soliną. Tego dnia miałem zmianę na recepcji i przyjmowałem wczasowiczów. Kilku dało się we znaki, ale ONA wzbudziła niezłe zamieszanie w męskiej i nie tylko populacji. Kobieta na oko 40+ z córką w wieku około piętnastu lat. ONA wysokiego wzrostu z długimi smukłymi nogami, talia „osy”, tyłkiem wąskim jak ziarnko kawy, ale kształtnymi pośladkami, z dekoltu wylewały się ogromne cyce niestety silikony, ale bardzo wyprofilowane wystające poza obrys pleców, ponętne usta i białe zęby. Słowem sztuczna lalka, ale za to jak piękna. Po za tymi sztucznościami dostrzec można było świetnie wyprofilowaną sylwetkę i ani grama tłuszczu płaski brzuch, gdy się poruszała było widać napinające się mięśnia. Ocknąwszy się zakwaterowałem je do domku. Po przyjęciu już wszystkich wczasowiczów zakończyłem dniówkę i udałem się na swoją kwaterę. Pierwsze dni turnusu przebiegały jak zwykle na organizacji i przedstawianiu atrakcji. Pewnego razu zostałem wezwany do awarii w domku numer trzynaście, więc wziąłem skrzynkę narzędziową i udałem się ku niemu. Będąc pod drzwiami usłyszałem głośną muzykę Joe Cocker -Sex Bomb. Pukałem, ale nic zero odzewu wtem uchyliły się drzwi, były tylko domknięte. Myślę sobie, że pewnie goście są na tarasie opalają się przy muzyce. To wszedłem skierowałem się w stronę tarasu mijając łazienkę, do której drzwi były otwarte; ja patrzę i szok!!! Na muszli klozetowej siedziała z rozwartymi szeroko nogami i nakremowanym kroczem TAaa kobieta to była ta ponętna pensjonariuszka, w ręku z maszynką ze skierowaną głową na swoje krocze. Powyżej zarostu widniał jakiś tatuaż w formie napisu. Stanąłem jak wryty i wlepiłem ślipia, kiedy się ocknąłem zdałem sobie sprawę z niezręcznej sytuacji. Wycofałem się w kierunku drzwi, którymi właśnie trzasnął przeciąg. Usłyszawszy to kobieta odezwała się: – Andżelika to ty? Zamknij proszę drzwi od łazienki. Nic się nie odzywając zamknąłem drzwi i ruszyłem do wyjścia. W tym czasie weszła do domku młoda osóbka, czyli jej córka i z zaskoczeniem zareagowała na moją osobę: – O jest Pan, właśnie wracam z recepcji, – Takkk właśnie wszedłem by usunąć usterkę, Córka: – Mamo jest pan konserwator, Matka: – Ścisz muzykę i zaprowadź pana, pokaż mu. Małolata zaprowadziła mnie do pokoju i wskazała problem. Zająwszy się usuwaniem usterki nie zauważyłem, kiedy to ONA weszła do pokoju. Obecności jej zorientowałem się, gdy do mych uszu doszły przytakujące sobie słowa. Odwróciłem się, a ONA przymierzała sobie bikini stojąc tyłem do mnie przed lustrem. W kącie lustra u dołu dostrzegłem swoje odbicie jak ja je widzę to i ona też. Zawstydzony odwróciłem się i grzebałem w skrzynce narzędziowej bacząc kontem oka na jej wyczyny. Kurwa mać ale widok te pośladki na których widać było prężące się mięśnia, mogła by zgniatać półdupkami orzechy. Zapatrzony niezdarnie upuściłem klucz do skrzynki. Automatycznie spuściłem głowę udając, że nic nikogo nie widzę. Ale jej wcale to nie wzburzyło wbrew moich obawą. Usłyszałem tylko: – Ups zapomniałam się, iż tu jesteś, przepraszam, – To ja przepraszam. Obwinęła się ręcznikiem i skierowała się w moją stronę z wyciągniętą ręką do mnie. – Jestem „Beti” znaczy Beata miło mi poznać przystojniaka z recepcji. Kurde to ona też mnie zapamiętała. Na wyciągniętą dłoń, szczególnie od kobiety nie wypadało jej zlekceważyć, wysunąłem swoją; zacięły się nasze dłonie i padło pytanie: – A ty? – Co ja, – Jak masz na imię? – Przepraszam rozproszony jestem, tyle się dzieje; Roman, – A co cię tak rozproszyło? – Hmm. Miałem na myśli nadmiar obowiązków, – Ale i chyba przyjemności, – Nie rozumiem, – A co tu rozumieć, piękny ośrodek, plaża, np. ratownik siedzi sobie i podziwia widoki rozgrzanych ciał, – No właśnie rozgrzanych, a potem do wody i się topią, – Uf jak miło słyszeć, że mają tu fachową kadrę. Będzie można popływać pod bacznym okiem, a dobrze pływasz? – Czy dobrze pojęcie względne nie ma dobrych pływaków szczególnie na jeziorach, stawach. Trzeba być uważnym i znać teren, – A ty znasz? – Obczaiłem co nieco, ale licho nie śpi, – Zgadzam się z tym. Co prawda umiem pływać, ale zawsze korzystam z doświadczenia innych, – To znaczy z czego konkretnie? – Wspomniałeś coś o nieroztropnym pływaniu po tym wnoszę, iż jesteś ratownikiem, instruktorem i znasz te jezioro, – Na to wychodzi, ale co to ma do rzeczy? – Ano ma, – Chciałabym popływać, ale nie znam tego akwenu, a ty wydajesz się być osobą adekwatną, – Do czego? – By mi asystować w pływaniu, – Ale to wybiega poza obowiązki ratownika, – Hej! A czy my tu mówimy o brodzeniu w wyznaczonej strefie nie uwłaczaj mi młody człowieku, – Przepraszam, ale nie rozumiem, – Oh ci faceci nigdy nie grzeszą inteligencją, – Wypraszam sobie, – Ja pływać umiem tylko nie znam tego bajora i chciałam cię poprosić o asystę oczywiście w czasie wolnym, – Ale tu, znaczy ciężko o czas wolny bym go miał. Jedynie noc i czasami na zachód słońca, – O jak romantycznie, to ja rezerwuje ten zachód słońca, – Przepraszam miło było poznać i porozmawiać, ale obowiązki wzywają, – Nie to ja przepraszam za śmiałość, ale ja bardzo lubię pływać, a basen to nie jezioro, – Dobrze proszę Pani rozważę to, – Czekam z niecierpliwością. Zabrałem graty i w drodze do kantorku nie mogłem pozbierać myśli; o tym co usłyszałem, widziałem. Dopiero wieczorem przed snem po pracy rozważałem wydarzenia dnia. Jako, że turnus dopiero się rozpoczął działo się wiele, ale jedno wydarzenie analizowałem szczególnie ONA. Poprzedzony instynktem i jako facet, któremu nie uszło uwadze kobiecość i propozycja obcowania podczas pływania. Do tego hormony nastolatka wzbudzone kobiecością utwierdziły mnie na TAK. Chwyciłem słuchawkę i połączyłem się z domkiem nr trzynaście: – Dobry wieczór pani, – Przepraszam kto mówi? – Roman, – Jaki Roman, – No ten pływak, – Aaa przepraszam, przez telefon nie poznałam. Jak miło, że dzwonisz, – Dzwonie odnośnie tego pływania mam okienko, ale tylko wieczorami i to nie zawsze, – Spoko dostosuję się i chyba lepiej, bo takie upały za dnia, że orzeźwiająca kąpiel na zachód słońca wskazana, – To jutro o dwudziestej na plaży, – Ok, będę zwarta i gotowa. Nadszedł wieczór dochodziła umówiona godzina spóźniony udałem się więc na plażę. Doszedłszy dostrzegłem kobietę tam stojącą przepasaną materiałem na wysokości biustu i bioder. Materiał ten był na tyle zwiewny, iż po bliższym skupieniu wzroku uwydatniał ciało nim przyodziane w skąpe bikini ze sznureczkami zawiązanymi w kokardę; te co je przymierzała. Se pomyślałem co ona opalać się przyszła, czy pływać? Ale gdy tak się gapiłem moje rozważania odbiegły od racjonalizmu, z którego wyrwało mnie: – No nareszcie jesteś przewodniku, już myślałam, że mnie… nieważne, – Trochę to potrwało rozumie Pai, – Już ci mówiłam Beti jestem, a panie to masz na kursie, – Ok Beti, to popływamy, a jak P… Beti pływasz? – Spoko jestem długodystansowcem i mam kilka styli opanowanych; ale na basenie, – Więc spoko, ale strój to bardziej do opalania pasuje, niż do wyczynowego pływania, – A co nie podoba się, ponoć im mniej tym lepiej się pływa, – Może…, ale w tym to chyba opala. Dosyć tych prezentacji lepiej popływajmy. Zrzuciłem z siebie bluzę i ręcznik, ona odwinęła z siebie materiał ukazując super ciało przyodziane w skąpe bikini. Przyjrzawszy się jemu, co nie umknęło jej uwadze, speszony spotkającymi się naszymi ślipiami w siebie krzyknąłem: – Kto pierwszy! Ruszyliśmy w kierunku wody i płynęliśmy kto szybciej ale po chwili opadła w nas rywalizacja i po prezentacji umiejętności płynęliśmy obok siebie. Przepłynęliśmy spory dystans i w drodze powrotnej trzymaliśmy się już brzegu, bo opadające siły i mój instynkt ratownika tak nakazywał. Płynąc wzdłuż brzegu dostrzegłem zatoczkę, byłem trochę zmęczony i chciałem odpocząć skierowałem się ku owej zatoczce znanej jako „błękitna laguna” nazywana tak przez pary szukających intymności. Zauważyłem, iż towarzyszka zaczęła się podtapiać podpłynąłem więc do niej ta objęła mnie za szyję ramionami zatapiając mnie. Chwile się szamotaliśmy aż opanowałem sytuację obejmując ją pod pachami holowałem w stronę zatoczki. Poczuwszy grunt pod nogami puściłem ją i opadnięty z sił siadłem w wodzie zanurzony po pachy. Ona brodząc w płyciźnie zbliżała się kumie, gdy była już przede mną nagle wstała z wody. Stanęła przede mną kompletnie naga widocznie podczas szamotaniny porozrywałem jej te sznurki od kostiumu. Przed moją twarzą eksponował się jej gładko-lśniący wzgórek łonowy przyozdobiony tatuażem w formie napisu „ciesz się widokiem” oraz kilkoma drobniusimi diamencikami z łechtaczki wystawał kolczyk. Na ten widok opadła mi szczenna i z zachwytem oraz zdziwieniem wydobyłem przeciągliwe -łołłłł na co usłyszałem odpowiedź: – Nacieszyłeś już oko, może byś był na tyle uczynny by okryć nagą niewiastę zamiast się w nią gapić jak mucha w gekon, – Ale w co? – Spodenki, – Ale ja nie mam majtek, – No to bynajmniej będzie sprawiedliwie, – Że co? – Wstawaj nie gadaj. Wstałem nasze spojrzenia skrzyżowały się, a na jej twarzy pojawił się uśmiech. Puściła do mnie oko i zaczęła się zniżać ciągle nie spuszczając wzroku ze mnie. To i ja podążałem za jej spojrzeniem. Nagle poczułem gwałtowne szarpnięcie w okolicy bioder, to była napięta guma od szortów, których nieoczekiwanie w błyskawicznym tempie zostałem pozbawiony. Stałem tak jak wryty patrząc ciągle w jej wielkie oczy, kiedy to one skierowały się na moje krocze i po raz drugi padło owe -łołłł. Po tym się ocknąłem i zerknąłem w kierunku owego zachwytu. Patrzę a tu mój kutas wisi lekko pobudzony widokiem „nimfy wodnej”. I ona wlepiona wzrokiem w niego skomentowała: – No to teraz mamy rewanż, a swoją drogą to niezły… widok, – Bardzo proszę, ale może wyjdziemy z wody i schronimy się w zaroślach zanim nas ktoś dostrzeże, – Hmm jak tu przytulnie na tym łonie natury. Do tego nadzy zupełnie jak nasi biblijni przodkowie, nie sądzisz? – No może, ale oni mieli chociaż figowe listki, – Taki duży chłopiec i się krępuje nagiej kobiety myślałby kto, – Bardziej się krępuje myśli, iż… dobrze, że są tu gęste zarośla to tak nas nie widać, – To świetnie można się poczuć swobodniej i oznajmić nasze spojrzenia z nagością, – Nooo, widok nagiego tak cudnego ciała i do tego na łonie natury -najskrytsze marzenie; rzeczywiście jak w raju, – Apropo’s raju to oni tam nagrzeszyli nieprawdaż? I znowu ten szelmowski uśmieszek i oko. Zaczęła zalotnie się przeciągać i obracać prezentując wszelkie atuty kobiecości wyzwalając w głowie grzeszne myśli. Nic dziwnego, że „Adam nagrzeszył”. Wtem skierowała się w stronę pochylonego pnia. Idąc bujała biodrami na boki uwydatniając ponętne przedzielone rowkiem pośladki, u których w dolnej części w miejscu połączenia z udami powstawała pozioma linia rozdzielająca owe części. Na ten widok poczułem dopływ krwi w prąciu. Okazywanie fascynacji nagością dla kobiet jest łatwiejsze do ukrycia, lecz faceta zdradza go w nijaki sposób skrywany wzwód. I nie trudno odczytać jego myśli, ku aprobacie mojej towarzyszki, której nie uszło to uwadze. Rozciągła swoje ciało wzdłuż pnia, podpierając się jedną nogą zgiętą w kolanie i wyciągając ręce wzdłuż pnia. Wygięta w łuk cycki wypięte ku górze jako że silikony to nie uciekały zwisająco na boki. Jedna noga zwisająca, a ta podparta zaczęła się rozchylać ukazując muszlę (cipkę) z perłą. O mój B… stara kobieta czterdzieści plus w wieku mojej matki, a ja małolat i jaram się na milfa. I mi się przypomniały opowieści ze studiów o zakładach, który zaliczy najstarszą ten zdobywa miano ruchacza. Słuchałem tych przechwałek, ale nie mogłem pojąc jak można na starą babę polecieć jak w koło tyle młodych naiwnych nastolatek. Ale jednak mój fiut właśnie mnie to uzmysłowił dla niego ważna była „szpara”. Bez znaczenia dla niego jest nastoletnia jaskrawa śliweczka od dojrzałej nabrzmiałej ociekającej sokami mango; obie podobne wyzwalające pożądanie. Utwierdził mnie w tym mój kutas, który sterczał a jego łeb sięgał do pępka. Skóra na torbie zmarszczyła się i skurczyła wciskając kasztany (jądra) w podstawę nasady. Mózg tylko podtrzymywał funkcje życiowe, a chuj (penis) przejął teraz „myślenie”. Nie wiem, kiedy a już klęczałem u jej stóp podziwiając te kształty, łuki uwydatnienia i wklęsłości oraz „skarbiec”, który skrywał uf perłę; jakby tu ją…. Zacząłem niczym Alibaba wymyślać hasło. Lecz mój wyłączony mózg nie był w stanie temu zadaniu podołać, zatem pozostał tylko podstęp, ale jaki?! No nic nie przychodzi na myśl tylko poza tymi pierwotnymi, to trzeba zdać się na instynkt. Jako, że klęczałem u stóp niepewnie zacząłem lizać duży palec, na co zareagowała drgnięciem, po czym zadarła palucha ku górze. No to kontakt inicjujący mamy zaliczony niczym zerwanie zawleczki granatu, a odbezpieczony wybucha. Po tej aprobacie sunąłem jęzorem po łydce na udo w połowie zawahałem się, ale wodzony intuicją skierowałem się do wewnętrznej strony i znieruchomiałem. Gdy poczułem piętę na plecach, która wodziła po nich i docisk wyraźnie nakierowujący bym kontynuował. Po tej wskazówce rotacyjnymi ruchami języka po wewnętrznym udzie skradałem się. Nagle poczułem woń delektując się nią wstrzymałem pracę jęzora, na co ona zareagowała zarzucając mi nogę na ramię. Obejmujący głowę docisk i zakleszczenie głowy między udami. Trwało to kilka chwil nagle puściła i rozwarły się uda. W nozdrza uderzyła mnie silna woń wyciekającej zeń gorącej lawy rozlewając się po udzie docierając do mojej brody. Tego mi trzeba było jęzor mi za świdrował i ruszał jak kombajn do fedrowania. Trafiłem na szczelinkę trudno było mi się wwiercić, więc złożyłem język w dziubek i zapunktowałem w otworek. Po czym pchałem jęzora najgłębiej by rozwiercić ten otworek. Wepchałem na całą jego długość poczułem, że mi jęzor naciąga boleśnie mięśnia, zatem osiągnąłem swą maksymalną długość. Szparka się otworzyła obficie rozlewając mi po brodzie śluz. Zacząłem obrabiać wargi; jakbym gryzł wędzoną słoninkę. Pomogłem sobie paluszkiem wprowadzając go do środeczka, by mi się „sezam” nie zamkną. Grzebałem nim, aż namacałem „coś” wielkości grogu z zaciekawieniem zacząłem uciskać go i zataczać palcem wokół. Jęzor teraz zapragnął perełki dorwał się do niej oplatając ustami i zasysając go. Tak by jęzor mógł obrobić ją niczym rzeźbiarskie dłuto. Tak się rozszalałem, że zacząłem gryźć dzyndzla chciałem tę perłę „skraść”. Pomocny okazał się kolczyk w łechtaczce, za który naciągałem dzyndzla. W zamian nie otrzymałem aprobaty, bo mnie tak mocno ścisła udami, że zabrakło mi tchu. Odwzajemniłem się wpychając kolejne paluchy przy trzecim zwolniła uścisk. Złapała mnie za włosy i odepchnęła głowę nadal wpijała palce boleśnie w me kudły przytrzymując głowę naprzeciw „jaskini”. Stęknęła, jęknęła, szarpnęła biodrami i poczułem na twarzy ciepłą strugę cieczy złocistego koloru; tzw. „złoty deszczyk”. I rozległ się jęk oszołomiony nie mogąc nadążyć nad tak zaskakującymi momentami odbierałem go, jako ćwierkot morskiej syreny. Usiadłem z wrażenia i nie mogąc pojąc wydarzeń odleciałem nie uszło to uwadze mojej nimfie, która już głosem ziemskiej istoty rzekła: – No synek mistrzem patelni to ty nie jesteś dobrałeś się do mojego małża jak pirania. Choć otul swą nimfę by zadośćuczynić jej niegodnego potraktowania i zasłużyć na jej ułaskawienie. Położyłem się na niej objęła mnie ramionami i docisnęła do piersi. Zatopiłem głowę między jej półkule. Wyczuwać się dało pragnienie pieszczot, bliskości, złączenia ciał, otarć itp. zacząłem ślinić suta potem lizać cyce naciągać i przygryzać brodawki wgniatać je językiem. Złapała mnie za głowę i podciągała do swojej twarzy. Zaczęła lizać moje usta i wpychać jęzora pomiędzy nie rozchylając je to też wyszedłem swoim naprzeciw. Złapała mnie zębami za język i potrząsnęła głową niczym zwierzę rozrywające swoją zdobycz. Zarzuciła nogi na biodra oraz objęła ramionami; zaciskając niczym rosiczka. Odwzajemniałem się obejmując ją za plecy, by się wtulić. Trwaliśmy tak kilka chwil, aż poczułem dociskający się do jej krocza rosnący wzwód. Tego było za wiele poczułem silne pragnienie dążenia do spełnienia się i odbycia stosunku. Gdy wyczuła na swojej szparce uwierającą ją sztywność ugryzła mnie w język i usłyszałem gardłowe –eee. Zwolniła uścisk i zakręciła bioderkami także fiut ułożył się na jej brzuchu i ponownie zakleszczyła nogami. Puściła język i zaczęła swoim wywijać w mojej jamie gębowej nasze usta się tak przyssały, że nadmiar obfitej śliny wyciekał. Jeszcze nie zaznałem w życiu takiego gorącego, mokrego „ślimaka”. Po zakończonym pocałunku odezwała się: – Jesteś słodziutki i bardzo twardy czuję na pępku pulsujący żar coś musimy temu zaradzić. Czas na polerowanie berła. Znowu szelmowski uśmiech i oczko. Zepchnęła mnie z siebie wstała i oparła mnie o pień. Stanęła obok napluła sobie między cycki i przytkała je do kutasa umieszczając go w rowku między dwoma półkulami. Rozpoczęła „hiszpana” mimo sztucznych cycków całkiem miłe było to uczucie ślizgającego się kutasa po aksamitnie miękkiej skórze. Często spluwała śliną, bo gorący kutas i tarcie osuszał rowek. Już całkiem robiło mi się przyjemnie i zaczął podrygiwać kutas, kiedy to poczułem silny uścisk na torbie i ból jąder. Stęknąłem, jęknąłem, na co ona: – No tryśnij perłowa masą na me cycuchy i namaść je, – Nie tak szybko! Wolałbym gdzie indziej kończyć, – Bezczelny! Jesteś za bardzo pewny siebie, – Proszę zrób coś, bo mi chuj eksploduje i rozerwie jaja, – Ci maleńki bacz uważnie, bo ci jeszcze co umknie. Czas na „polerkę”. Uwolniła mnie z uścisku jąder i cycatego rowka. Ześlizgnęła się po mnie będąc w rozkroku zaczęła okrakiem wpełzać po moich udach dosiadając mojego krocza. Ocierała się waginą o berło ślizgała się po prąciu oplatając wargami główkę i jajeczka. Żar się lał z jej szpary ułatwiając polerowanie berła. Teraz mogłem w całej okazałości podziwiać te pięknie zbudowane ciało i napinające się mięśnia. Byłem zafascynowany widokiem pięknej dojrzalej kobiety i nie wierzyłem, że będę napalony na milfa. Chwyciłem ją za biodra w nadziei, że ją uniosę i w końcu sobie wsadzę w te mango by poczuć jego soczystość. Chwyciła mnie za ręce i uniosła je kierując na cycki. – Zajmij się nimi i nie próbuj sztuczek by mi wsadzić! To nie wypada na pierwszej randce. Szkoda by było te cudowne chwile zmarnować szybkim numerkiem, – Kiedy mnie rozrywa nie mogę już dłużej wytrzymać, – Spokojnie bądź cierpliwy, a „nimfetka” zrobi ci… dobrze, – Jakie dobrze, jak dotąd to mnie torturujesz, – Nie mój drogi dojrzała i znużona kobieta potrzebuje…. Zaufaj mi, – Ufam, że zaraz się spuszczęęęę, nie wtrzymam zaraz strzelę, – Co ani mi się waż spuścić się teraz! Zeskoczyła ze mnie chwyciła za kutasa. Poczułem silny uścisk na trzonie oraz nacisk w kroczu trzech palców; nastąpiło zahamowanie wytrysku. O co jej kaman? Przed chwilą chciała perłowej masy, a teraz mnie powstrzymała. Jaja mi napuchły, a chuj zsiniał już. Przeleciała mi myśl, że sobie sam zwale konia. – Zasłużyłeś dzieciaku na nagrodę teraz ja ci pokażę jak się liże. W tym momencie poczułem na żołędziu przywierające do niego ponętne usta. Pochłaniały go pokrywając śliną, która gasiła żar i koiła ból. Nie mogłem się powstrzymać musiałem zerknąć. Dostrzegłem rozwarte usta, które ukazywały biel zębów, które przesuwały się po trzonie; niczym obgryzając kolbę kukurydzy. W końcu zassała go aż poczułem na główce jej migdałki pokręciła głowa jakby chciała sobie pomasować owe migdałki. Wycofała się na koniec i z głośnym cmokiem wypuściła go z ust. – Czas na kalibracje berła. Wsadziła sobie palca do ust i sobie go oblizała. Nagle poczułem na odbycie przytkniętego wilgotnego palucha, aż syknąłem. Ona przygryzła mi główkę by mnie nieco skarcić i bym się jej nie wyrwał. Ponownie zassała berło dotarła do migdałów i poczułem uścisk na żołędziu, który przepychał się przez gardło. Język lizał mój pomarszczony worek. Nigdy wcześniej w swym życiu nie zaznałem tego uczucia widziałem to tylko na pornolach. Poczułem teraz palca rozwierającego mięśnia odbytu chciałem się zerwać, ale tylko głębiej wpakowałem sobie palucha w dupę. Ja pierdolę ale jazda ona mnie „pedali” (robi homo). Zauważając moje wzdrygnięcia ugryzła mnie u nasady prącia, więc pozbyłem się myśli o uwolnieniu się. Poczułem jak wierci paluchem w odbycie aż namacała „coś”. Gdy to macała sprawiało mi to nieznane dotąd uczucie. Kutas za każdą stymulacją magicznego miejsca podrygiwał. Tego było za wiele zagotowało mi się w jajach. Nastąpił skurcz i zaczęło się pompowanie spermy. Myślałem, że się orientuje i wycofa się, nic jednak mylnego ona wyczekiwała tego specjalnie sprowokowanego momentu. Pompowałem gorącą lawę prosto w jej przełyk. Wreszcie zaznałem ulgi i opróżniłem wory. Wypluła kutasa a za nim poleciała lepka ślina i resztki spermy, którą rozsmarowała po szyi i cycach oblizała sobie usta komentując: – Nakarmiłeś syrenkę perłowa masą jest przecudownie smakowita jak przystało na młodzieńcza werwę. Berło przygotowane niestety moja muszelka jeszcze nie gotowa by je przyjąć. Teraz trzeba się zbierać trochę się już zrobiło ciemno, – No właśnie jakoś trzeba by było dostać się niezauważeni do ośrodka, – O przypłynęły „sznureczki” i są spodenki. Ubierajmy się i płyniemy do plaży, a potem każde w swa stronę. Dopłynęliśmy do plaży gdzie zostawiliśmy swoje ciuchy i ręczniki, każde się odziało i bez słowa w pośpiechu by nie wzbudzić podejrzeń rozeszliśmy się….

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    fantasta
  • Ostatnia taka impreza – cz. 2.

    Wioletka, leżąc na wznak, na zmianę obciągała dwa członki, przekręcając się raz w prawo, raz w lewo. W oczekiwaniu na obciąganie, chłopaki pakowali palce w jej pochwę, dociskali łechtaczkę, pobudzając dziewczynę do intensywniejszej zabawy ze sterczącymi penisami.

    Olek wypinał biodra, pakując coraz głębiej penisa w usta Oli. Czasami otwierał oczy i przyglądał się partnerce. Dziewczyna klęczała z zamkniętymi oczyma i ściskała dłońmi jego pośladki. Ślina ze śluzem wyciekała z jej ust, spływała po brodzie i kapała na podłogę. Oboje byli bardzo podnieceni. Nie docierały do nich żadne odgłosy otoczenia.

    Kamila na zmianę obciągała dwóm chłopakom. W końcu Jacek polecił jej:

    – Ściągaj majtki. – Dziewczyna nie była pewna, czy to żart, czy dalszy ciąg zabawy. Spojrzała na nich i zrozumiała, że czekają aż zacznie rozbierać się.

    – No, dobra – wetchnęła. Podniosła się i zdjęła figi.

    – Potrzymam – uśmiechnął się Kacper i schował do kieszeni fragment jej garderoby. Jacek odwrócił ją:

    – Oprzyj się o ścianę. – Nie czekając, aż wykona polecenie, zadarł spódniczkę i jej dół wetknął głęboko za pas spódniczki. Głaskał jasne pośladki, kontrastujące z ciemnymi pończochami. Penisa położył na pupie. Zadrżała. – Zabezpieczasz się? – zapytał jeszcze.

    – Tak – potwierdziła cicho i rozłożyła dłonie na ścianie. Kacper masował penisa i przyglądał się parze. Jacek pocierał palcami wejście do pochwy. W końcu nawilżył palce śliną i dość brutalnie wepchnął je w Kamę. Stęknęła i nogi ugięły się pod nią. Jacek zaczął dziewczynę gwałtownie posuwać palcami. Za chwilę przerwał.

    – No, to zaczynamy – sapnął, dodatkowo podniecony uległą reakcją Kamy. Ta odwróciła głowę i chciała coś powiedzieć, ale właśnie poczuła jak chłopak wpycha w nią sztywnego penisa.

    – Ooooch – stęknęła namiętnie. Głowa jej opadła i już po chwili dało się słyszeć jak pojękuje w rytm energicznych pchnięć.

    *

    Julka energicznie obciągała Damianowi, a ten trzymał ją za kark i regulował tempo. Czasami mocniej naciskał jej kark. Macał jej piersi. Dziewczyna co jakiś czas wystawiała język, próbując urozmaicić pieszczoty, ale Damian miał ochotę jedynie solidnie wyjebać koleżankę w usta. Ktoś otworzył drzwi, słysząc charakterystyczne pukanie. Wszedł chłopak, którego Damian przywołał gestem. Julka go nie znała, pewnie był z liceum.

    – Co jest? – spytał.

    – Nic, rozbieraj się. Julka obciąga – spokojnie wyjaśnił.

    – O, super! Chętnie! – zadowolony chłopak szybko rozpinał rozporek i wyciągał penisa. Julka, nie przerywając obciągania, sięgnęła po drugiego penisa i zaczęła go masować. Szybko sztywniał w jej dłoni. W końcu otworzyła usta i głośno zaczerpnęła powietrza. Z penisa i z ust dziewczyny ściekał śluz zmieszany ze śliną.

    – Masz tempo – Damian pokiwał głową z uznaniem. Cofnęła głowę i pochłonęła drugiego penisa. Chłopak z liceum syknął z zadowolenia.

    – Ooo, naprawdę potrafisz – pochwalił ją. – Jestem Michał – przedstawił się z uśmiechem i chwycił dziewczynę za głowę. Ruchy bioder stawały się coraz szybsze, penis znikał głębiej w ustach Julki. Oboje wydawali się pochłonięci seksem.

    – Spróbuj ją wyruchać – poradził Damian, nachylając się do ucha kolegi. Julka szybko wyjęła penisa z ust.

    – Nie! Nie chcę! – odmówiła stanowczo, patrząc im w oczy. Chłopak był równie zaskoczony, jak Damian kilka minut wcześniej. Po chwili milczenia ponownie wepchnął penisa w usta blondynki i zaczął ją wolno posuwać, trzymając za sterczącą blond fryzurkę.

    *

    – Ale ja mam pomysł… – z podniesionym palcem wskazującym Damian odwrócił się od grupki i oddalił. Michał spokojnie posuwał dziewczynę i z przyjemnością słuchał jak charczała. Damian wrócił, niosąc ciemnozieloną butelkę po winie.

    – O co chodzi tym razem? – Michał spojrzał na kolegę.

    – Skoro Julka nie chce spółkować, to inaczej jej dogodzimy – wyjaśnił chłopak.

    – A mnie nie zapytacie? – Julka trzymała penisa w dłoni. Z brody na podłogę ściekała mieszanina śluzu i śliny.

    – Julcia, wszyscy chcemy zabawić się. Po raz ostatni w tym gronie. I szukamy fajnych wrażeń, skoro jesteś taka uparta – Damian z uśmiechem wzruszył ramionami i podniósł dziewczynę z krzesła. Zaprowadził ja na zaplecze. Przy ścianie sąsiadującej z korytarzem stał drewniany, stary fotel. Ktoś dzisiaj wyłożył go kocem, kryjąc wszystkie jego mankamenty związane z wiekiem.

    – Tutaj? – upewniła się. Damian skinął głową i posadził blondynkę w fotelu.

    – Wiesz, mogłabyś wreszcie zdjąć koszulkę. W końcu ją poplamisz – doradził.

    – No, dobra – dziewczyna bez oporu zgodziła się z sugestią i powiesiła koszulkę na wieszaku za fotelem.

    – Stanik też zdejmij – łagodnie zasugerował chłopak. W tym czasie z przodu zrolował spódniczkę i wetknął ją za pasek. Potem zrobił to samo z tyłu, na chwilę nieco podnosząc pupę dziewczyny. Kiedy rozpinała stanik, Damian pochylił się i zaczął Julce zdejmować majtki.

    – Nie! – krzyknęła, puściła stanik i chwyciła go za ręce.

    – Michał – polecił koledze spokojnym głosem, szarpiąc majtki. Ten chwycił ją za ręce i delikatnym, ale stanowczym gestem położył na oparciach fotela.

    – Zostaw! – głośno protestowała Julka, ale zanim zaczęła wierzgać, majteczki zjechały do kolan.

    – Bądź grzeczna, bo inaczej zerwę majtki i wrócisz bez kompletnej garderoby. I nie wrzeszcz! Pamiętaj, że jest nas tutaj więcej. Nikt nie chce, żeby nauczyciele dowiedzieli się o tym miejscu – ostrzegł dziewczynę.

    Ton jego głosu uspokoił dziewczynę. Wreszcie ściągnął majtki, podał koledze i ukląkł między jej nogami. Najpierw palcami, potem językiem zaczął pieścić łechtaczkę. Od razu napięła mięśnie. Nie zastanawiali się, ile w tej reakcji było wstydu, a ile podniecenia. Milcząc, przymknęła oczy i lekko przygryzła dolną wargę. Michał zdjął jej stanik i razem z majteczkami powiesił obok koszulki.

    – Będziesz grzeczna? – jeszcze upewnił się Damian, muskając łechtaczkę palcem. U wejścia do pochwy pojawił się lśniący śluz.

    – Tak – odpowiedziała spokojnie. Pieszczoty znowu sprawiały jej dużą przyjemność. Podniecała ją własna nagość prezentowana dwóm chłopakom. Wiedziała, że podoba się im.

    – To obciągaj Michałowi – polecił.

    Chłopak nieco przysunął się i Julka otworzyła usta na przyjęcie sterczącego penisa. Kiedy wpadli w rytm, Damian sięgnął po butelkę. Jej szyjkę najpierw ogrzał w dłoni, potem potarł o wargi sromowe dziewczyny, mocniej przycisnął do ciała i powoli zsuwał ją. Kiedy otarła się o łechtaczkę, dziewczyna drgnęła, znieruchomiała i znowu napięła mięśnie, kiedy poczuła szyjkę butelki wpływającą do pochwy. Po chwili Damian miarowo posuwał dziewczynę butelką. Julka nie przerwała obciągania penisa Michała. Podszedł do nich Krzysiek i dał znać, że chętnie przyłączy się. Damian na migi pokazał, o co chodzi i Krzysiek po krótkiej nieobecności wrócił z dwoma kawałkami sznurka.

    – Starczy? – zapytał.

    Damian skinął głową i coraz energiczniej poruszał butelką w pochwie. Wolną ręką podniósł jej nogę i oparł stopę o krawędź fotela, wcześniej strącając szpilkę. To samo zrobił z drugą nogą. Pochwa otworzyła się jeszcze bardziej i głębiej wsunął szyjkę, próbując jednocześnie wcisnąć fragment drugiej części butelki, tej w kształcie walca. Kiedy dziewczyna poczuła opór, wydała krzyk protestu, nie wypychając penisa z ust. Chłopak zignorował jej reakcję, ale płynnie wycofał butelkę i ponowił manewr w odbycie. Teraz dziewczyna zaczęła protestować, poruszając pupą, kiedy butelka wtargnęła zbyt głęboko, jednak Damian nie zwracał na to uwagi. Za to kilkukrotnie zmieniał dziurki, bawiąc się jej zdenerwowaniem i podnieceniem. W końcu wstał, odłożył butelkę. Michał wyszedł z ust i masował penisa. Julka sapała i wycierała usta. Damian spokojnie chwycił ją za kark i zgiął w kierunku kolan.

    – Chwyćcie ją za ręce – polecił spokojnym tonem, ignorując szarpiącą się i narzekającą, na ‘udziwnienia’, dziewczynę. Koledzy wykonali polecenie. – Teraz zwiążcie je. – Dziewczyna zaczęła krzyczeć, kiedy tylko usłyszała jego polecenie. Inni, w obawie przez dekonspiracją, szeptali, syczeli, żeby uciszyli się.

    – Zamknijcie mordy! – tak brzmiała jedna z łagodniejszych wersji przekazu kierowanego do wrzeszczącej Julki i zabawiających się nią chłopaków.

    – Daj mi jej majtki – Damian nie tracił spokoju. Kiedy je złapał, zmiął w dłoni i zanim Julka zorientowała się, wcisnął w usta. Wrzaski dziewczyny od razu znacznie przycichły. Już nikt nie zwracał im uwagi, domagając się ciszy. Michał trzymał jej ręce, a Krzysiek sprawnie krępował je sznurkiem. Drugim sznurkiem obwiązał jej głowę, uniemożliwiając wyplucie knebla z majtek.

    – Uwaga, panowie – Damian kontrolował kolegów i jednocześnie wyjął z kieszeni szeroką, miękką taśmę, którą zawiązał Julce na głowie w taki sposób, że nic nie widziała i nie była w stanie jej zrzucić.

    – Zaplanował to – uśmiechnął się Michał.

    Potem Damian chwycił dziewczynę za jedną nogę, trzymając ją bardzo wysoko. Gestem skłonił Krzyśka do podobnej czynności. Chwycił za więzy i podniósł ręce Juli. Poczuła ból w ramionach i jej opór zelżał. Kiedy wygięta i bezbronna dziewczyna prawie leżała w fotelu z zadartymi nogami, z uśmiechem powiedział do Michała:

    – Teraz możesz ją wyruchać.

    *

    Nie musiał powtarzać. Chłopak błyskawicznie znalazł się między nogami Julki. Próbowała podnieść się, żeby uniemożliwić Michałowi stosunek, jednak uniesione nogi i skrępowane ręce skutecznie utrudniały zmianę pozycji. Na dodatek Krzysiek chwycił ją za włosy i pociągnął ku oparciu fotela. Z jękiem bólu wygięła się w fotelu i wtedy poczuła jak Michał w nią wchodzi. Podtrzymywaną nogę Krzysiek zarzucił mu na ramię.

    – Fajna pizdeczka! Można mocno wyjebać – z zadowoleniem westchnął Michał i zaczął silnie uderzać biodrami. Ruchał ją w jednostajnym rytmie, macając pierś. Krzysiek głaskał brodawkę i sutek drugiej. Bezradna dziewczyna uspokojona jednostajnym, szybkim rytmem, czując rosnące podniecenie, zaczęła pojękiwać. Michał zostawił pierś i zaczął palcem głaskać łechtaczkę. Kiedy poczuł, że jej podniecenie rośnie, nawilżył palec i delikatnie wetknął do ucha. Rozluźniła się i stęknęła. Wtedy niespodziewanie wyjął palec, cofnął prawą nogę i, zyskując nieco miejsca, płynnym ruchem wepchnął palec do odbytu. Dziewczyna drgnęła gwałtownie, zaczęła wyć i szamotać się. Krzysiek znowu złapał jej nogę, która spadła z ramienia Michała. Ten do końca wcisnął penisa, lewą ręką chwycił Julkę za kark i powoli coraz głębiej wciskał palec do odbytu. Kiedy wreszcie znieruchomiał w niej, zaczekał aż dziewczyna przestanie krzyczeć. Kiedy zmęczona, opadła z sił, ponowie zaczął jebać dziewczynę i jednocześnie posuwać palcem w odbycie. Zasapany przerwał, wyjął palec, a po chwili członek. Dziewczyna ciężko oddychała i nagle usłyszała rzeczowy głos Damiana:

    – Ona ma jeszcze drugą dziurkę. – Cichy wybuch śmiechu mówił wszystko. Za chwilę wzmocnili chwyt i mimo jej stłumionych protestów, chłopak dość łatwo wepchnął penisa do odbytu.

    – Rozumiem, już szkolona – bąknął rozbawiony Michał. Zabawa trwała krótko. Chłopak jebał dziewczynę w równym, spokojnym rytmie, czując ciepło jej ciała. Ignorował jej szarpnięcia. Wreszcie wytrysnął i na chwilę znieruchomiał. W końcu odprężył się, chwilę jeszcze ją ruchał, a na jego twarzy malowała się satysfakcja. Kiedy podniecenie i erekcja powoli malały, z westchnieniem wyszedł z dziewczyny. Uspokoiła się.

    – Gdybyś tyle nie wrzeszczała, byłoby znacznie przyjemniej. Może jeszcze kiedyś spróbujemy? – Michał poklepał ją penisem po twarzy.

    *

    Więcej nie usłyszała Michała. Jednak ktoś podszedł. Domyślała się, że stoi przed nią, przygląda się i gestami porozumiewa z chłopakami. Taśma uniemożliwiała rozpoznanie chłopaka. W pewnym momencie zbliżył się, oparł dłońmi o fotel i brutalnie wszedł w nią. Solidnie ruchał. Majtki w ustach uniemożliwiały skuteczny krzyk. Czuła jak tamten rozpędza się w niej i wali z całych sił. Podniesione, skrępowane ręce uniemożliwiały gwałtowne protesty. Za każdym razem, kiedy szarpała się, ktoś ciągnął za skrępowane dłonie i uspokajała się, żeby ograniczyć rosnący ból w ramionach.

    – Potrzebowałeś czegoś takiego, co? – usłyszała rozbawiony głos Damiana. Warknęła coś w odpowiedzi.

    – No, to teraz jeszcze spróbuj wyjebać jej dupę – zaproponował Damian. – Spoko. Już była tam jebana. – Po chwili była walona w odbyt z taką siłą jak w pochwę. Szarpnięcia nic nie zmieniły. Mimo taśmy zamknęła oczy, rzucała głową na boki i głośno jęczała. W końcu chłopak z głośnym stęknięciem spuścił się do odbytu. Wyszedł z niej. Kilka kropli spermy osiadło na pupie. Dziewczyna próbowała głęboko oddychać.

    *

    Ktoś głośno zapukał do drzwi. Najbliżej stojący wysłuchał wybijanego rytmu, podszedł i przekręcił zamek. Do pracowni wpadł Piotr z zataczającą się Andżeliką.

    – Oooo, sporo was tutaj! – był autentycznie zdziwiony.

    – A ty co tutaj robisz? – odpowiedział ktoś pytaniem.

    – No, dorwałem dziewczynę i chciałem wyruchać, gdzieś na dole, ale szatnie w salach są oświetlone. No to chociaż kolnąć poza szkołą, ale w takim stanie nie przejdę z nią koło nauczycieli. Jest nawalona jak autobus! Ledwo ją zatargałem na piętro! – Na dowód Andżelika zaczęła osuwać się. Chłopak szybko doskoczył i z wysiłkiem przytrzymał ją.

    – A jak zaciągnąłeś ją na piętro w tym stanie? – zapytał ktoś.

    – Normalnie – stęknął Piotr z wysiłkiem. – Obiecałem jej, że tu się dopiero napijemy. Wtedy sama pognała po ścianie.

    – A gdzie tak się narąbała?!

    – Nie mam pojęcia – Piotr próbował wzruszyć ramionami – ale pewnie wypiła coś już przed przyjściem, a potem dziewczyny jeszcze podzieliły jakąś butelkę w szatni. Cholera wie, może wciągały coś poza wódą? Przecież tam ich nikt nie pilnował.

    Brunetka z kucykiem była przy kości, miała duże piersi, które zawsze robiły wrażenie. Łagodny wyraz twarzy, pogodna, skora do śmiechu i żartów, bezpośrednia, cieszyła się popularnością wśród chłopaków, ale jako koleżanka. Wszelkie próby nawiązania intymnych kontaktów powodowały ochłodzenie relacji. Pozostali więc nie próbowali. Teraz stała z zamkniętymi oczyma, coś nuciła. Ubrana była w kremową bluzeczkę i czarną spódniczkę. Na nogach miała czarne szpilki. Któryś z chłopaków podszedł i położył dłoń na jej piersi.

    – Co ty robisz?! – Piotr drgnął, zaniepokojony jego zachowaniem. Wiedział, że reakcja Neli może być nieobliczalna! Chłopak nie zareagował. Włożył dłoń pod spódniczkę, szarpnął stringi w bok i wsadził palec do pochwy. Chwile później widzieli rytmicznie poruszającą się rękę kolegi.

    – Spoko – powiedział, wysuwając po chwili dłoń spod spódniczki i wycierając o nogę brunetki. – Można ją ruchać bez ograniczeń.

    *

    Pierwszy dopadł jej Krzysiek. Chwycił i przesunął dziewczynę nieco dalej od drzwi, ale bliżej zamontowanej tam umywalki.

    – Ożeż ty! No, może któryś zechce pomóc?! – wysapał z wysiłkiem i irytacją w głosie w kierunku kolegów. – To nie tak łatwo przesunąć cielęcinę z takimi buforami! 

    Kilku przyglądających się ochoczo ruszyło do pomocy. W końcu oparli dziewczynę o umywalkę. Stała w rozkroku. Głowę i tułów oparła o obrzeże umywalki w ten sposób, że jedna pierś była na zewnątrz, a druga wewnątrz umywalki. Mimo upojenia alkoholem coś do niej docierało. Było jej niewygodnie, więc starała się nieporadnie podnieść prawą rękę. W końcu ktoś jej pomógł i położyła ją pod głową. Uśmiech na twarzy i mruknięcie dowodziły, że o taki komfort jej chodziło. Piotr podszedł i rozpiął jej bluzkę, a potem stanik. Jednym szarpnięciem przesunął go pod szyję i na zewnątrz wysunęła się lewa pierś.

    – Łoł! Co za melony! – słowa uznania chłopaka z technikum nie były przesadzone. Wielkość piersi rzeczywiście robiła wrażenie. I jeszcze duże ciemne sutki.

    – Podobno ma dużą pochwę – Piotrek przyglądał się dziewczynie, zastanawiając się nad czymś. – Przytrzymajcie ją! – Dwóch chłopaków docisnęło jej tułów, wystającą pierś i udo. Piotr z wysiłkiem ściągał z niej stringi.

    – Pospiesz się – pomocnicy mieli kłopot z utrzymaniem stabilnej pozycji brunetki. Kiedy stringi znalazły się na wysokości kolan, Piotr zdjął szpilki i ściągnął stringi. Schował je do kieszeni.

    – Jutro jej oddam – uśmiechnął się do pozostałych. Wyprostował się, w ręku trzymał jedną szpilkę. – Mały teścik – pomachał butem, odchylił jeden pośladek i powoli zaczął wciskać samą szpilkę do odbytu.

    – Ooo – wyrwało się dziewczynie. Nie był to jęk bólu, dźwięk raczej wyrażał zadowolenie. Przez jakiś czas Piotr w wolnym rytmie posuwał dziewczynę w odbyt. Uśmiechała się i mruczała.

    – No, i druga próba! – sapnął podekscytowany chłopak, kiedy wyjął szpilkę z odbytu. Nawilżył czubek buta śliną i dodatkowo posmarował wejście do pochwy. Trochę przy niej marudził, ale koledzy cierpliwie czekali. Opłaciło się. Kiedy Piotr ćwiczył wejście do pochwy, w rezultacie jego starań zniknęła połowa buta. Energicznie rżnął dziewczynę w pochwę jej własną szpilką. Z zadowoleniem spojrzał na pozostałych.

    *

    – Ale otwór!

    – Chyba: potwór!

    – Można ją rżnąć na dwa baty!

    – No! I jeszcze będzie miejsce!

    – I do tego te cyce! Taki towar się marnował! – komentowali podnieceni widzowie. Dopadł jej chłopak z technikum.

    – Teraz ja – poinformował podniecony, więc Piotr odsunął się ze szpilką w ręku. Chłopak rozpiął guzik przy mankiecie, podciągnął rękaw, napluł na palce i zaczął wsuwać je do pochwy. Ostatecznie wsunął cztery i tak rżnął dziewczynę. Reszta przyglądała się zafascynowana. W końcu wyjął palce, rozpiął spodnie i polecił:

    – Chłopaki, zdejmijcie z niej spódniczkę! – Z zamkiem nie było problemów. Potem kilkoma szarpnięciami zsunięto część materiału przyciskaną ciałem do umywalki i wreszcie pijana brunetka świeciła gołym tyłkiem.

    – Ale dupa! – któryś docenił rozmiary urody dziewczyny. Chłopak z technikum wszedł już do pochwy i posuwał Andżelikę. Ta znowu mruczała. Zaczął podciągać jej bluzkę, którą przesunął gdzieś do łopatek.

    – Nie chcę pobrudzić jej bluzki – wystękał wyjaśnienie, chociaż nikt nie pytał. Teraz przyspieszył i słyszeli jak uderza ciałem o jej wydatne pośladki.

    – Ale melodia… – westchnął jeden z obserwatorów. Chłopak nagle wycofał penisa i po dwóch ruchach wytrysnął na jej plecy. Zasapany odsunął się od dziewczyny. Najszybszy był Krzysiek. Nawilżoną dłoń zaczął wsuwać do pochwy.

    – Jest! – ogłosił triumfalnie po dłuższych staraniach. – Ja pierdolę, wsunąłem całą dłoń do jej pizdy! – nie posiadał się z radości. – Piotrek, zrób zdjęcie! – zażądał. Kolega podszedł i wykonał kilka fotek. Moją też – poklepał się po kieszeni. Chłopak wyjął jego komórkę i znowu zrobił kilka zdjęć.

    – Ale maszyna – z grupki oczekujących padły kolejne słowa uznania dla gabarytów dziewczyny.

    – No, ktoś już musiał dupę nieźle ruchać i ćwiczyć.

    – Nagraj mi jeszcze filmik – zażądał podekscytowany Krzysiek. Kiedy Piotrek włączył nagrywanie, chłopak zaczął energicznie ruchać dziewczynę dłonią. Koledzy jakoś ją podtrzymywali. Sprawczyni całego zamieszania mruczała nadal przytulona do krawędzi umywalki.

    – Starczy! – stwierdził zasapany Krzysiek. – Tak można bez końca. Będzie miała jeden orgazm za drugim. Ja się tylko spocę, a ona nawet mi nie podziękuje. A z palca przecież nie wytrysnę.

    Piotr wyłączył komórkę i schował do kieszeni spodni Krzyśka. Ten powoli wyjmował dłoń z jej pochwy. Do dziewczyny ruszył kolejny.

    – Zaraz! – energicznie zaprotestował chłopak. – Daj jeszcze normalnie pojebać! – to mówiąc, rozpiął rozporek, wyjął sterczącego penisa, nawilżył go śluzem z dłoni i zaczął pchać do odbytu. – W piździe i tak nic już nie poczuję – stęknął z wysiłkiem i powoli zagłębiał się w dziewczynę. Kiedy zniknął prawie cały penis, zaczął rytmicznie poruszać biodrami. Najpierw powoli, potem szybciej. Kiedy poczuł, że odbyt jest dobrze nawilżony, zaczął mocniej rżnąć Andżelikę. Znowu słyszeli klepanie ciała o obfite pośladki dziewczyny.

    – Na takiej dupie to i piwo można postawić.

    – No, a między cycami zimą ogrzejesz puszkę i nawet się nie przechyli.

    – A w piździe druga puszka będzie czekać…

    – Co ty? Wejdzie całe pół litra?

    – No, 0,33 litra to chyba nawet w poprzek.

    – Na przemycie zrobiłaby karierę.

    Krzysiek powoli dochodził. Wreszcie wyciągnął penisa i też wytrysnął na plecy dziewczyny. Pozostali gorączkowo ustalali miejsca w kolejce. Jedynie do trzymania Neli nie było chętnych.

    – Kurde, ale jazda! – dysząc, Krzysiek poklepał ładnie opaloną pupę i ustąpił miejsca kolejnemu. – Piotrek, co zrobić, żeby używać jej częściej? Taka dupa! – łakomie patrzył na ciało dziewczyny i czekał na reakcję kolegi.

    – Odpowiedź masz w kieszeni spodni – zapytany wskazał głową. 

    – Czyli? – Krzysiek nie kojarzył.

    – Czyli możesz pokazać jej zdjęcia, filmik i zasugerować, żeby dla świętego spokoju dała ci czasami dupy – cierpliwie wyjaśniał koledze.

    – No… jasne! Dzięki! – Krzysiek pokiwał głową, z wdzięcznością klepnął kolegę w ramię, wyjął komórkę i wykonał kilka zdjęć, na których złapał pogodną twarz dziewczyny i penisa znikającego w jej pochwie. Potem jeszcze nagrał długi filmik, który zakończył po wytrysku kolejnego użytkownika Andżeliki. Ponaglany, schował komórkę i zmienił chłopaka podtrzymującego dziewczynę. Kolejny chłopak obmacywał brunetkę i szarpał jej nogi, żeby utrzymać je w rozkroku. Wreszcie wepchnął palce do pochwy, pobawił się chwilę szperaniem, a potem wcisnął penisa i zaczął energicznie uderzać biodrami.

    – Mogłaby jeszcze obciągać i połykać – Piotrek mruknął w przestrzeń, patrząc na chłopaka, który coraz mocniej ruchał Nelę. – Tyle świeżej dupy się marnuje – pokręcił głową z niezadowoleniem.

    – Spoko, mamy argumenty, więc kto wie? – Krzysiek poklepał komórkę w kieszeni. – Może zechce udzielać się kolegialnie?

    *

    – Chłopaki, kto jeszcze chce wyruchać naszą koleżankę? Miejsce tylko dla jednego! – zachęcał Damian.

    – Ostatnia okazja! – Michał chichotał cicho. Julka wierzgała, coraz bardziej kładąc się w fotelu. Poczuła, że ktoś podszedł. I nagle dostała kilka razy pasem po brzuchu! Nikt nie usłyszał jej krzyków.

    – Po prostu bądź grzeczna – poradził jej Michał. Wtedy stało się coś nieoczekiwanego. Czuła jakby leciała. Krzysiek zorganizował kolegów i w pięciu chwycili koc, przenosząc go wraz z nią na podłogę. Położyli dziewczynę na wznak i zablokowali obie nogi. Nie wiedziała, kto jeszcze ją ogląda. Dwie osoby wysoko trzymały jej nogi.

    – Teraz dopiero będziesz jebana – ktoś wyszeptał obietnicę. Nie potrafiła rozpoznać głosu. Poczuła jak chłopak brutalnie wchodzi do pochwy.

    – Będę jebał, aż mi się odechce – szepnął jej do ucha chłopak, który właśnie wszedł w nią. – Możesz krzyczeć. Nawet to lubię. – Ze skrępowanymi rękoma, z uniesionymi i rozłożonymi nogami była bezbronna. Mogła tylko czekać. Jebał ją w równym rytmie. Czasami zwalniał i potem kilka razy mocno uderzał. Była już zmęczona. Podniecenie mieszało się z bólem, rezultatem małej wprawy chłopaka, który ją używał. Ona chciała wybierać sobie partnerów, a tutaj było odwrotnie. To ją wręcz ‘sprzedawano’! Małe orgazmy nieco łagodziły jej wściekłość. Kiedy spółkowanie skończyło się, znowu usłyszała szepty. Za chwilę została zmuszona do klęknięcia, poczuła jak łokciami opierają ją o fotel. Chwilę później ktoś wszedł w pochwę i znowu czekała aż wyżyje się kolejny samiec. Kiedy jego napór zmalał, zaczęła wrzeszczeć. Poczuła jak drugi penis pcha się do jej odbytu! Nadal blokowali jej nogi. Chłopak pochylił się nad nią:

    – Tak! Krzycz! – szeptał. – Mówiłem, że lubię to. Szarp się! Walcz! – Kiedy skończył szeptać, poczuła jak jego członek sunie w odbycie nawilżonym spermą, a sam z rozkoszy stęka do jej ucha i kąsa je. Gdy zaczął wycofywać się, chłopak w pochwie silnie wepchnął swojego penisa i teraz starali się jebać dziewczynę w równym rytmie. Robili to coraz energiczniej, coraz mocniej.

    – Och nie, dość! – stanowczo protestowała Julka. Z jej ust wydobył się jednak tylko głośny bełkot. Chłopak tkwiący w odbycie szarpnął ją za włosy.

    – Możesz jęczeć, kurwo, ale to my skończymy! Ty masz dawać dupy! Po to tutaj jesteś – szepnął agresywnym tonem. Chwycił dziewczynę za włosy i szarpnął do siebie. Julka zadarła głowę. Była bezradna. Czuła dwa duże penisy w sobie. Jęczała. Ból agresywnej penetracji znowu mieszał się z podnieceniem. Spółkowali, nie zwracając uwagi na jej reakcje. W końcu poczuła dwa wytryski. I ulgę.

    – Wreszcie koniec – pomyślała. Czuła jak wychodzą, słyszała ich szepty. Spokojnie czekała, intensywnie wciągając powietrze nosem. Miała skrępowane ręce, wolała protestami nie prowokować ich do dalszego spółkowania albo bicia. Miała dość. Rozmowy oddaliły się, zaległa cisza.

    – Chyba jesteś zadowolona? – spytał Damian. 

    – Halo, jeszcze ja zostałem – jęknął zawiedziony Krzysiek.

    *

    Damian bez słowa spojrzał na kolegę. Przytrzymał szamoczącą się dziewczynę, która właśnie próbowała wstać z kolan. Rzucił polecenie, więc Michał przycisnął głowę Julki do podłoża.

    – No, właź! – Damian ruchem głowy wskazał Krzyśkowi wypięte jędrne pośladki Julki. Podniecony chłopak rozpiął zamek w spodniach i wyjął penisa. Masował go chwilę. Przykląkł i chwycił pośladki. Dziewczyna stęknęła. Nie chciała znowu kopulować. Krzysiek mocno uderzył otwartą dłonią w pośladek. Usłyszał jęk protestu. Przyłożył w drugi. Znowu jęk. Napluł na dłoń i nawilżył sterczący członek. Wepchnął kciuk do pochwy i palcami masował łechtaczkę. Drugą dłonią pomógł sobie przy wpychaniu członka do odbytu. Stłumione krzyki protestu dziewczyny ostatecznie zdusił Michał, uderzając ją w twarz.

    – Eeech – stęknął Krzysiek, kiedy jądrami dotknął pośladków Julki. I zaczął ją powoli rżnąć. Czuł się panem sytuacji. Dziewczyna pojękiwała w rytm uderzeń, pogodzona ze swoją rolą. Teraz macał jej piersi. Uderzał je dłonią, miętosił aż doprowadzał Julkę do wycia. Czuła ból. Wszystko odbywało się w milczeniu. Koledzy nie komentowali, tylko cierpliwie czekali aż Krzysiek skończy. Chłopak podniósł się z kolan, trzymał biodra Julki i znacznie przyspieszył. Piersi dziewczyny kołysały się chaotycznie, nie nadążając za szybkimi uderzeniami bioder. Nagle gwałtownie wyszarpnął penisa. Szybko podszedł do jej głowy. Michał odsunął się, więc Julka przesunęła głowę, a wytrysk spadł na kark, szyję i brodę.

    – No, nie było najgorzej – wysapał chłopak i wytarł penisa w jej policzek. Drugą ręką wyjął komórkę i pstryknął dwie fotki z penisem na policzku i na ustach dziewczyny. Nie wiedziała, co się dzieje, więc spokojnie leżała, niepewna dalszego ciągu.

    – Każdą sukę można wytresować. Kwestia czasu i metod – stwierdził Michał, patrząc jak Krzysiek wykonuje zdjęcia.

    Cała trójka wyprostowała się. Spojrzeli na siebie. I w tym momencie dotarło do nich, że już nigdy nie spotkają się i nie zabawią w tym gronie. Ostatni raz…

    – Łykniemy coś? – Michał przerwał niezręczną ciszę. Skinęli głowami.

    Krzysiek wykonał jeszcze kilka fotek nagiej koleżanki, obejmując jej biodro z tatuażem i następne z twarzą zalaną spermą. Damian butem pchnął Julkę, a ta przetoczyła się na bok.

    – Leż grzecznie i czekaj na mnie – pouczył dziewczynę. Nie miała siły protestować.

    *

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Tomnick
  • Sekret cz1

    Czas się zatrzymał w chwili, kiedy on wszedł do mojego pokoju.  
         Wszystko byłoby w porządku, gdyby nie fakt, że w tamtym momencie zaspokajałam się klęcząc na łóżku, spoglądając na jego zdjęcie i wypinając pupę w stronę drzwi. Zanurzałam w siebie palce myśląc o mężczyźnie, który raczej był dla mnie nieosiągalny, a który był sennym marzeniem moim oraz moich koleżanek.  
         Choć miałam szesnaście lat miałam pojęcie co znaczy seks, współżycie. Wiedziałam jak wygląda członek mężczyzn dzięki obserwacjom kolegów, którzy w zamian za pokazanie cycków chętnie demonstrowali i porównywali swoje przyrodzenia.  
         Oni mnie nie interesowali, byli zbyt dziecinni. Nie potrafiłam sobie wyobrazić siebie w ich ramionach, kochających się, całujących. Mnie interesował jedynie jeden mężczyzna, który nie mógł być mój, ojczym. 
         Poznałam go dwa lata wcześniej, kiedy matka powróciła z konferencji oznajmiając przy tym, że przeprowadzamy się do jego domu, a wkrótce wezmą ślub. 
         Moim oczom ukazał się wysoki mężczyzna, o pięknych brązowych oczach i zmierzwionych, rudawo brązowych włosach. Ubrany w elegancki garnitur stał wtedy w progu naszego domu rozglądając się wokoło i szczerze uśmiechając, a ja od razu mogłam stwierdzić, że raczej nie narzeka na brak gotówki.  
         Miałam czternaście lat, ale od samego patrzenia na niego niemal śliniłam się, kolana mi drżały, a serce biło z wielką mocą. Cóż, był seksowny, piękny i miał to coś w sobie, co przyciągało kobiety.  
         Dwa miesiące później byłam już z nim pod jednym dachem. Wielki dom, ze wspaniałym ogrodem i basenem. Ogromny teren wokoło ochraniał posiadłość przed wścibskimi spojrzeniami sąsiadów, zresztą i tak ciężko byłoby cokolwiek dostrzec przez wysoki mur i gęsto posadzone drzewa.  
         Mój pokój znajdował się w osobnym skrzydle, bo jak określili potrzebujemy zarówno ja jak i oni nieco prywatności. Dzięki temu moją sypialnię od ich rozdzielał hol, salon z kuchnią i biblioteka wraz z jego gabinetem, w którym spędzał prawie całe dnie. 
         Kim on był?  
         Peter Johanson. Miał trzydzieści pięć lat i był spadkobiercą jednego z najznakomitszych chirurgów na świecie. Sam jednak nie kroczył tamtą ścieżką. Po śmierci ojca skupił się na inwestowaniu akcji i podwajaniu swego majątku, aby nie musieć nigdy ciężko pracować. Sama niekiedy się zastanawiałam, jak to on robi, ale wolałam się nie wtrącać w jego prywatne sprawy, jego i mojej matki. To dzięki niemu mama, Claire, mogła wieść beztroskie życie, podróżowała, chodziła na wszelakie kursy i seanse kosmetyczne. Dziwiło mnie, że pozwala jej na te wszystkie szaleństwa, byli tak różni od siebie… 
         Odkąd przypadkiem ujrzałam go rok wcześniej nagiego nie mogłam przestać o nim myśleć. Przypadkiem odniosłam chwilę wcześniej do pokoju matki jej szkatułkę, kiedy on wyszedł z łazienki i mogłam podziwiać jego wysportowane ciało ociekające lekko wodą przez szparę drzwi. 
         Cóż, byłam młoda, zafascynowało mnie i odtąd ciężko było wybić sobie to z głowy. Taka smarkula podkochiwała się w boskim ojczymie, który kochał jej matkę. Wątpiłam by kiedykolwiek spojrzał na swoją pasierbicę z uczuciem. Niekiedy jednak zdawało mi się, że czułam jego wzrok na sobie, który palił moje ciało od środka, ale gdy skupiałam na nim oczy on odwracał się, unikał.  

         Od czasu ich ślubu minęły dwa lata. 
         Teraz leżałam półnaga, z ręką pomiędzy udami i wypełniająca swoją dziewiczą cipkę swoimi palcami. Wpatrywałam się w jego ciało na zdjęciu, zakryte tylko przez bokserki wyobrażając sobie to co miał pod nimi. Był uosobieniem marzeń, snów. Nie wiem czemu, ale wiedziałam, że nie oddam swego ciała nikomu, tylko jemu.  
         Myślałam o tym, że stoi za mną i posuwa mnie od tyłu tak jak widziałam na filmach dla dorosłych. Chciałam czuć go w sobie, by wypełniał mnie, obejmował i szeptał do ucha. Pogrążyłam się w swoich wyobrażeniach, nie zwracałam na nic uwagi do jednej chwili… kiedy nagle ktoś za mną sapnął. 
         Zamarłam. Odwróciłam powoli głowę, aby ujrzeć w drzwiach Peter wraz z jakąś przesyłką, zapewne do mnie.  
         Dostrzegłam błysk w jego oczach, to jak skanował moje ciało. Poluźnił krawat przełykając, ale wciąż skupiał się na palcach w mojej cipce. Nie powiedział nic, nie zrobił nic więcej, po prostu stał skamieniały i wpatrywał się we mnie. 
         Nie wiedziałam co robić. Czułam, że cała płonę, a fala podniecenia przeszła przez moje ciało nawilżając jeszcze bardziej moje palce.  
         – Seleno… – jęknął. 
         Jego głos sprawił, że przez moje ciało przeszły ciarki, chciałam by wypowiadał swoim głosem moje imię.  
         Wiedziałam, że to moja szansa. Wiedziałam, że moja mama będzie cierpieć jeśli się o tym dowie, ale ja go tak pragnęłam. Moje ciało wręcz samo rwało się w jego stronę. 
         Dostrzegłam rysujące się wybrzuszenie jego spodni, musiałam na niego w jakiś sposób oddziaływać. Nie cofnął się, nie wyszedł, po prostu patrzył na mnie ze zgłodniałym wzrokiem.  
         Przestałam myśleć.  
         Obróciłam się, położyłam na plecach i rozszerzyłam nogi uginając je w kolanach. Ukazywałam jego oczom swoją cipkę, masowałam ją swoimi palcami patrząc na niego i czekając na jego reakcję. Ryzykowałam, ale nie miałam ochoty się zatrzymywać, miał okazję wyjść wcześniej, więc musiałam jakoś oddziaływać na niego.  
         Drugą, wolną dłonią potarłam piersi przez cienki materiał koszulki pod którą nie miałam stanika, a sutki już stwardniały pod wpływem emocji i wrażeń, które mnie ogarnęły. 
         Widziałam jak przełyka ślinę, a ręką przeczesał swoje rudawe włosy.  
         Oblizałam wargi, następnie przeniosłam dłoń z cipki do ust. Zassałam palce smakując siebie samej i skupiając wzrok na wypukłości jego spodni. Potarł dłonią, a ja uśmiechnęłam się do niego, kiedy zanurzyłam z powrotem dłoń między nogami.  
         – Seleno… – wysapał nie odrywając ode mnie wzroku. 
         – Hmmm…. – wymruczałam wsuwając w siebie palec. 
         Dostrzegałam w nim pragnienie, chęć podejścia, ale jakby coś go powstrzymywało. 
         Uniosłam się. Sięgnęłam za rąbek koszulki i podciągnęłam ją. Ściągnęłam ją z siebie ukazując mu moje piersi.  
         Całkowicie naga leżałam przed nim i prezentowałam się w pełnej okazałości, a on wciąż ani drgnął, jakby go przymurowało, ale pożądanie wciąż było widoczne w jego oczach. Dłoń cały czas masowała jego wypukłość, a ja byłam pewna, że jest twardy. Chciałam go, chciałam go zobaczyć, dotknąć, posmakować. 
         Musiałam zrobić kolejny krok. On się powstrzymywał, ale ja nie musiałam.  
         Czułam się nieco jak dziwka, choć nie miałam doświadczenia z mężczyznami, ale po prostu pragnęłam go. To wszystko było silniejsze ode mnie, więc poddałam się własnym instynktom. 
         Wstałam i ruszyłam w jego stronę, a on nie odrywał ode mnie swojego gorącego wzroku. Nie wiem co mnie podkusiło, ale opadłam na kolana przed nim i od razu zaczęłam rozpinać spodnie, aby dostać się do jego męskości. 
         – Nie… – szepnął łapiąc mnie za nadgarstki, – nie powinniśmy… 
         Wyrwałam się i odepchnęłam jego dłonie na bok, aby móc zsunąć jego spodnie w dół. Pociągnęłam przy tym za bokserki i tuż przed moją twarz wyskoczyła jego twarda erekcja.  
         – Mmm.. – mruczałam oblizując wargi. 
         Nie powstrzymywał mnie już więcej. Objęłam dłonią jego twardego penisa i przejechałam po wypielęgnowanej skórze. Pochyliłam się i polizałam główkę zlizując lepką, słonawą ciecz.  
         Jęk opuścił jego usta, a ja podążałam dalej biorąc go w usta, liżąc i ssąc. 
         Słyszałam jego głośny oddech, sapnięcia i jęki, a ja sama wręcz cieszyłam się w głębi, że daję mu przyjemność, satysfakcję. 
         Przesunęłam dłonie na jego uda, kiedy brałam go głębiej. Chciałam go smakować, zrobić mu dobrze tak jak opowiadały koleżanki, które już miały swój pierwszy raz ze swoimi chłopakami, czy też tak jak pokazywano na filmach dla dorosłych.  
         Wzięłam go głębiej, za głęboko, zakrztusiłam się… 
         On w jednej chwili odsunął się. Jego penis opuścił moje usta, a ja spojrzałam w górę na niego. W jego oczach malował się strach, niedowierzanie…  
         Sięgnęłam do niego, chciałam znów mieć go w ustach, ale on odepchnął mnie i cofnął.  
         – Nie… nie…. nie możemy…. – wyjąkał podciągając spodnie. 
         Pragnęłam go powstrzymać. Wyprężyłam pierś przed nim, dłonią sięgałam do jego, która zapinała już spodnie, ale on już cofnął się dalej. 
         – Nie, Sel! – powiedział stanowczo… i wyszedł. 
         Na komodzie obok leżała przesyłka, a ja klęczałam patrząc na zamykające się za nim drzwi.  
          
         Byłam tak blisko…

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Ania
  • Piss & shout 1

    Mam na imię Adam i mam 17 lat. Prawie. Nie jestem jakoś świetnie zbudowany. Właściwie w ogóle nie jestem zbudowany. Jestem chudym patykiem. Trochę pokracznym. Na brzuchu to prędzej się zobaczy organy wewnętrzne, niż mięśnie. Jedyna rzecz, która jest w miarę okej, to mój siurek. Jest dosyć długi i gruby. Mimo to jeszcze nie był używany. Przez kogoś innego, niż ja. Nie jestem na tyle śmiały, by podejść do dziewczyny i powiedzieć jej, że mam niezłego chuja. Prędzej spalę się ze wstydu.
    Pewnego dnia stałem na klatce i czekałem na windę. Usłyszałem, że otwierają się drzwi wejściowe i ktoś zaczyna iść po schodach. Modliłem się, żeby winda szybciej przyjechała. Lubię jeździć sam. Takiego wała! Była dopiero na 5 piętrze. Już się szykowałem na jazdę z jakimś zapijaczonym sąsiadem, ale na szczęście miałem więcej szczęścia. To była Pani Ewa. Burknąłem pod nosem „Dobry”. Chyba mnie nie zauważyła, bo lekko podskoczyła.
    – Och ty, Adam! Przestań mnie tak straszyć, bo na zawał zejdę. Chodź, pomóż mi z tymi torbami.
    Zrobiłem, jak poprosiła. Pani Ewa mieszkała piętro pode mną. Nie była młoda. Miała więcej lat, niż moja mama. Ale i tak mnie niemiłosiernie kręciła. Nie była typem milfa z amerykańskich filmów porno. Miała wielką dupę i dosyć duże cycki. Nie wiedziałem, gdzie pracuje, ale zawsze była ubrana w kostium. Spódnica, koszula, jakaś garsonka. To wszystko opinało się na jej ciele. Przyjechała winda, otworzyłem drzwi i puściłem ją przodem. Tylko temu, by się przez pół sekundy pogapić na tyłek. Wsiedliśmy i tak zaczęła się moja droga przez mękę.
    Chociaż właściwie to dla mego kutasa. Jak się ma 16 lat, to i ciepły wiatr może postawić maszt. A co dopiero ściśnięte piersi pod białą bluzką. Czułem, jak się naprężam w spodniach. Stałem i ukradkiem gapiłem się na jej biust. Przynajmniej tak mi się wydawało, że dyskretnie. Jechaliśmy w milczeniu, najpierw na jej piętro. 8. Winda się zatrzymała. Podałem jej zakupy, a ona wtedy spojrzała mi prosto w oczy. Wiedziałem, że widziała, jak się gapie. Ale nic nie powiedziała na ten temat. Tylko uśmiechnęła się i „Dzięki, cześć.” Jak tylko wyszła, to przywarłem do szybki w drzwiach i patrzyłem za jej oddalającym się tyłkiem. Masowałem się przez spodnie. Na swoim piętrze wyleciałem jak poparzony. Szybko otworzyłem drzwi i poleciałem do swojego pokoju. Wiedziałem, że mam ok 45 minut, nim wróci mama. Ojciec z nami nie mieszkał. Zdjąłem spodnie razem z majtkami, koszulkę i położyłem się do łóżka. Zabrałem się za robótki ręczne. Długo to nie trwało. Ta kobieta działała na mnie mocno. Po około 5 minutach myślenia o jej piersiach i tyłku wystrzeliłem ciepłym strumieniem. Wszystko wylądowało mi na chudym brzuchu. Zebrałem wszystko palcem i zjadłem. Walenie konia z połykiem. Następnie poszedłem do łazienki, umyłem ręce i wytarłem się dodatkowo ręcznikiem. Ubrałem się, wróciłem do komputera i odpaliłem gierkę.
    Następnego dnia była sobota, więc mogłem dłużej pospać. Mama wyszła na 6 do pracy, więc do 14 miałem święty spokój. Obudziłem się przed 9. Sikać mi się chciało. Wstałem z nabrzmiałym siurkiem i poszedłem w stronę łazienki. Gdy już miałem wejść, usłyszałem pukanie do drzwi. Otworzyłem, nie zważając na to, że jestem w samych gaciach. To była pani Ania.
    – Dzień dobry, Adaś. Jest mama?
    – … dobry. Nie ma, w pracy jest.
    – A o której będzie?
    – Do 14 pracuje, to gdzieś przed 15 będzie.
    – No dobra, to wpadnę póź…
    Zawiesiła głos. Spojrzała na moje gatki i wybrzuszenie w nich.
    – Dobrze, to ja powiem mamie, że pani była. – zacząłem zamykać drzwi cały czerwony.
    Nie zdążyłem, gdyż przytrzymała drzwi ręką. Weszła do środka i zamknęła za sobą drzwi. Na klucz. Ja stałem oniemiały. Podeszła bliżej do mnie. I uklękła.
    – A co ty tu masz Adaś?
    Dotknęła mego kutasa przez materiał, a on drgnął. Ja się cały spiąłem. Przysunęła bliżej twarz i zaczęła nią ocierać o moje bokserki. Jęknąłem głośno. Jeszcze żadna dziewczyna nie dotykała mojego chuja. Dziewczyna, a co dopiero kobieta! A ona go ssała przez materiał. Wcierała w niego całą swoją twarz. Po chwili pozbawiła mnie majtek. Siurek wystrzelił z nich jak z procy. Aż jej się oczy rozszerzyły. Dotknęła go palcem, a on zasprężynował w górę. Stałem jak skamieniały. Nie miałem zielonego pojęcia, jak się zachować. Ona wiedziała. Zbliżyła usta i zaczęła go lizać. Po bokach, od nasady po końcówkę. Miałem zaciśniętą gębę i tylko jęczałem. Śliniła się na mojej pałce. Zaczęła drażnić językiem moją główkę. Jezu, co za uczucie! W końcu się na nim zassała. Wsunęła go sobie do połowy.
    – Adaś, to jest chyba pierwszy kutas, którego nie umiem wziąć całego do ust. A miałam ich dosyć sporo!
    – Może pani na nim ćwiczyć, kiedy pani chce.
    Nie wiem, czemu to powiedziałem. Może po pierwszym prawie lodzie człowiek nabiera pewności siebie. Uśmiechnęła się tylko i wróciła do pracy. Serio próbowała wcisnąć go sobie jak najgłębiej. Niesamowicie się przy tym śliniła. Kapała jej z brody na bluzę. Wiedziałem, że długo nie wytrzymam. Z dwóch powodów. Jak tylko na chwilę zwolniły jej się usta, powiedziałem do niej:
    – Przepraszam, ale muszę siku…
    Spojrzała na mnie z dołu.
    – To lej. – odpowiedziała.
    Zacząłem się odwracać, żeby iść do łazienki. Złapała mnie za nogę i zatrzymała.
    – Lej teraz.
    Nie bardzo wiedziałem, o co jej chodzi. Jak to, „teraz”? Przysunęła się znowu do mego siurka i zaczęła szeptać „psi psi psi”. O niech cię chuj strzeli. Ona chciała, żebym się odlał na nią! Myślałem, że takie rzeczy się dzieją na filmach z NRD! Ale była dosyć stanowcza i po chwili takiego gadania faktycznie zacząłem sikać. Ona przyssała się do moich jajek, a mój strumień zalewał jej plecy. Jej to nie przeszkadzało. A wręcz przeciwnie, bo zaczęła mruczeć. Po chwili się ode mnie odessała. Wzięła mego kutasa w rękę i zaczęła kierować strumieniem. Usiadła na piętach, rozchyliła szerzej nogi i tam był pierwszy cel. Zalewałem jej cipkę. Następnie poszedł w górę i celowałem w jej cycki pod bluzą. Puściła mnie i ściskała je. Widać było, że nie ma stanika. Wziąłem swego siurka i sam go tam nacelowałem. Spodobało jej się to. Skierowałem strumień jeszcze wyżej. W stronę jej twarzy. Trochę się bałem, czy czasami nie przesadzam. Nadstawiła twarz. Jednak nie przesadzałem. Zalewałem jej całą twarz. A ona tylko jęczała i wydawała inne zadowolone dźwięki. Mój mocz spływał jej do ust, a ona nie wypluwała. Miała z 50 lat, zapewne jakąś odpowiedzialną pracę, a podniecała się, gdy nastolatek na nią sika. Po całej nocy miałem ją czym zalewać. Rozprowadzała mój mocz po sobie. Po bluzie, po nogach, po twarzy, po włosach. Gdy już kończyłem i strumień zrobił się mniejszy, nadstawiła twarz, a ja jej lałem prosto to buzi. Jak już miała pełno, to połknęła. I jeszcze się oblizała. Stałem, jak osłupiałem. Ona wzięła moje leżące na ziemi bokserki i wytarła nią podłogę.
    – Ubierz się, pójdziemy do mnie. – powiedziała.
    Zrobiłem, co mówiła. Ubrałem spodnie i jakąś koszulkę. Ona była cała w moich sikach, ale i tak wyszliśmy z mieszkania. Poszliśmy do nie.
    c.d.n?

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    takie tam