Blog

  • Lekcja historii

    Daniel tracił cierpliwość. Miał już dość ciągłego upominania niesfornej klasy. Od kilku lekcji najczęściej musiał upominać Izę. Szesnastoletnia dziewczyna ciągle robiła jakieś zamieszanie. Jak nie gadała, to rzuciła jakimś żartem, który rozbawił klasę. Młody nauczyciel sam miał parę razy ochotę wybuchnąć śmiechem ale powstrzymywał się nie chcąc tracić reputacji.

    – Nie zapomnijcie o piątkowym sprawdzianie, szczególnie zwróćcie uwagę na rewolucję francuską – mrugnął porozumiewawczo. Od klasy biologiczno-chemicznej nie wymagał wiele. W końcu nikt z tej klasy nie pisał się na zdawanie matury z tego przedmiotu.

    – Będzie pan wymagał od nas znajomości techniki francuskiej? – rzuciła Iza z aluzją, którą wyłapali tylko niektórzy uczniowie. Koleżanki zachichotały.

    „Prowokuje mnie”. Pomyślał Daniel – Dość tego. Iza, zostaniesz na następnej lekcji posprzątać kantorek z mapami

    – Ale teraz mamy wuef – zaprotestowała. Miał wrażenie, że bez przekonania.

    – Tym lepiej, nie stracisz nic wartościowego.

    Dzwonek wprawił klasę w ruch. Wszyscy zaczęli raptownie pakować swoje rzeczy i tłoczyć się do wyjścia. Po chwili w klasie została tylko Iza. Daniel gestem pokazał jej, żeby szła za nim.

     

                Kantorek był dość ciasny i zagracony. Przylegał do pomieszczenia w którym prowadzono lekcje historii. Pod ścianami ustawione było stojaki na mapy. Daniel poinstruował uczennicę, żeby ułożyła mapy chronologicznie, zgodnie z epokami. Dziewczyna mruknęła z dezaprobatą i zabrała się do pracy. Wzięła pierwszą z brzegu mapę i stojąc na palcach, zawiesiła ją na wbitym w ścianę haku, aby rozwinąć górną część i sprawdzić jej nazwę. W tej pozycji Daniel doskonale mógł podziwiać jej kształty. Jej młode ale niezwykle atrakcyjne ciało. Dżinsy opięte na kształtnym, pełnym tyłeczku, rdzawe, rozpuszczone włosy sięgające do łopatek. Gdy pochyliła się przodem do niego by podnieść kolejną mapę, zobaczył jak odchylający się stanik odsłonił przez chwilę sterczący sutek z kształtnej piersi. Poczuł jak oblewa go fala gorąca.

    – Może otworzyć okno? – jej figlarny głos wyrwał go z transu. Na piegowatej buzi dostrzegł szelmowski uśmiech.

    „Ona wie. Doskonale wie jak na mnie działa”

    – Strasznie dzisiaj gorąco, panie profesorze – mruknęła wibrująco, niedbale wachlując piersi zeszytem.

    – Nie jestem profesorem. Mam tytuł magistra. – przełknął ślinę gdy wypięła się w jego stronę, pod pretekstem podniesienia kolejnej mapy, niecałe pół metra od rosnącego z każdą chwilą wybrzuszenia w jego spodniach. Ręka sama powędrowała na jej pośladek. Przyciągnął ją do siebie, podniosła się zaskoczona.

    – Panie profesorze, co pan… – nie pozwolił jej dokończyć, blokując kolejne słowa pełnym żądzy pocałunkiem. Odwzajemniła, z niemal takim samym głodem.

     

                Wyrwała się z jego objęć i oparła plecami o drzwi, łapiąc powietrze i sięgając za klamkę. Obydwoje stanęli przez chwilę w bezruchu. Uchwycił spojrzenie jej szmaragdowych oczu.

    „Ucieknie i powie wszystkim. Będzie skandal. Zwolnią mnie i odbiorą uprawnienia” – pomyślał z przerażeniem. Iza powoli, nie odrywając wzroku od Daniela, przejechała dłonią po klamce, potem sięgnęła do zamka w którym był klucz i przekręciła go w prawo.

    – Teraz nikt nam nie przeszkodzi w sprzątaniu – w mgnieniu oka znalazła się ponownie w jego ramionach. Jego dłoń powędrowała pod bluzkę, prosto na nagą pierś, gdy wsunął szorstki język do jej pełnych ust. Przygniótł ją swoim ciężarem i położył na stojącej pośrodku ławce. Jęknęła gdy delikatnie ścisnął jej sutek pomiędzy palcami.

    – Och… Zerżnij mnie, panie profesorze – rozpiął guzik od jej dżinsów i rozsunął powoli metalowy suwak. Tą dłonią, którą dotychczas pieścił jej piersi, powoli przesuwał przez mostek, pępek, wsuwając palce pod wilgotne od jej soczków majtki. Przejechał kciukiem po drobnym, kłującym zaroście łonowym i wzdłuż śliskich i gorących płatków warg sromowych. Czuł na swoim karku jej gorący oddech, upajał się jej podniecającymi jękami. Wszedł w nią dwoma palcami. Nastolatka wyprężyła się. Kaskada rudych włosów wyścieliła gładką powierzchnię ławki. Palcami lewej dłoni posuwał rytmicznie jej cipkę, kolistymi ruchami kciuka masując jej nabrzmiały guziczek. Prawą ręką znalazł jej dłonie i docisnął do ławki nad jej głową. Nie było potrzeby jej przytrzymywać, nie wyrywała się, ale jęknęła z zaskoczeniem reagując na ten pokaz dominacji.

    – Nie przestawaj –mruknęła podniecająco. Nie zamierzał. Ustami całował jej szyję, usta i język, dostała gęsiej skórki gdy chwycił zębami jej prawe ucho.

    – Och…. AAAAHHHH – jej ciałem targnął wstrząs. Próbowała szarpnąć rękami, ale bezskutecznie. Docisnął się do niej jeszcze mocniej ciągle rżnąc ją palcami. Przyssał się do jej szyi gdy szczytowała. Całe jej rozgrzane i wilgotne od potu ciało drżało. Nie zdążyła jeszcze po orgazmie w pełni odzyskać kontroli nad swoim ciałem gdy Daniel zwolnił na chwilę uścisk i wyjął palce z jej ociekającej sokami cipki. Szarpnął ją ponownie, odwrócił tyłem do siebie i opuścił jej majtki i spodnie do kostek. Przed oczami miała ścianę z zawieszoną na niej mapą zatytułowaną „Europa napoleońska”. Usłyszała dzwonienie jego klamry od paska. Poczuła przyjemne mrowienie w kroczu na myśl o tym co za chwilę ją czeka. Zamiast jednak poczuć w sobie jego sztywnego fiuta, poczuła jak podnosi się i obchodzi ławkę, podchodząc do niej od przodu. W ręku trzymał skórzany pas.

    – Daj ręce – usłyszała głos, który zdawał się dla niej teraz zupełnie obcy. Nie słyszała tego tonu nigdy wcześniej. Nie mogła nie być mu posłuszna. Wciągnęła gwałtownie powietrze gdy poczuła jak skórzany pas owija jej blade nadgarstki. Zacisnął węzeł i przymocował pas do stelarza pod blatem ławki. Leżała teraz przodem do blatu, opierając się biodrami i przedramionami na krótszych krawędziach ławki. Z ubrań na sobie miała już tylko stanik. Daniel ponownie znalazł się za nią. Poczuła jak podnosi jej nogi i niedbałym ruchem strząsa z jej kostek zwinięte majtki i opuszczone dżinsy. Rozchylił jej nogi i stanął pomiędzy nimi. Przesunął dłońmi wzdłuż jej kostek, podchodził coraz bliżej niej, gładząc łydki, drapiąc miękką skórę z tyłu na zgięciach kolan, błądząc po wewnętrznej stronie ud.

    – Auć! – syknęła gdy szorstka dłoń z impetem klasnęła w jej nagi pośladek

    – Teraz – nachylił się do jej ucha i szepnął powoli – spełnię twoją prośbę. I cię zerżnę.

    Próbowała się odwrócić, ale nie mogła. Nie widziała jego twardego kutasa. Poczuła go dopiero gdy położył go pomiędzy jej pośladkami i przesuwał powoli. Czuła jak palce u jej rąk wygięte pod nienaturalnym kątem zaczynają drętwieć. Dłonie nauczyciela ściskały i ugniatały jej pośladki, odsłaniając raz za razem jej ociekającą wilgocią szparkę i ciasny otwór zaraz nad nią. Podroczył się z nią chwilę naciskając główką penisa to na odbyt, to przesuwając nim wzdłuż jej cipki.

    – Chyba nie zamierzasz… – nie dokończyła. Penis gwałtownie wsunął się w jej szparkę. Jęknęła głośno. Chwycił ją obiema dłońmi za wąską talię i zaczął rytmicznie pieprzyć. Ławka zaklekotała pod ich ciężarem. Daniel rytmicznie i konsekwentnie posuwał swoją rudą uczennicę.  Słychać było tylko charakterystyczne mlaskanie mokrych płatków cipki przyjmujących twardego członka młodego historyka. Mężczyzna rżnął ją tak, jakby zupełnie było mu obojętne czy jego kochanka czerpie przyjemność z tego zbliżenia. Ona tymczasem jęczała z rozkoszy. Nie miała zupełnie kontroli nad sytuacją. I podobało jej się to. Daniel zmienił pozycję. Nie wychodząc z jej wnętrza, wspiął się na nią, płynnym ruchem rozpiął stanik, który odrzucił niedbale na bok. Ścisnął jej dziewczęce piersi i zaczął je uciskać. Poczuła na swojej szyi powolny i płynny ruch szorstkiego języka. Dziewczyna z trudem łapała oddech. Przygniecione ciężarem swojego nauczyciela, penetrowana zdecydowanymi ruchami przez jego fiuta, dyszała głośno. Nie potrafiła stwierdzić jak długo to trwało. Oszołomiona rozkoszą, kompletnie straciła poczucie czasu. W pewnym momencie mężczyzna oparł się silniej na jej talii, podniósł się i wbijając się głęboko w nią, jęknął donośnie. Fala gorącej spermy zalała jej wnętrze. Nigdy wcześniej tego nie czuła, zawsze polecała swoim kochankom nałożenie prezerwatywy. Uczucie było niezwykle przyjemne. Gdy już ją wypełnił, opadł na nią, muskał palcami jej skórę i całował w usta i szyję. Po chwili, Daniel podniósł się i ubrał spodnie. Podszedł powoli do ciągle dyszącej dziewczyny. Lepkie od potu rude włosy zakrywały jej piegowaty policzek i oko. Odgarnął je czułym gestem dłoni. Mruknęła z zadowoleniem. Sięgnął pod spód ławki i rozwiązał pas. Iza westchnęła z ulgą rozprostowując blade dłonie. Poczuła jak krew zaczyna wracać do jej palców. Wstała i trochę niezdarnymi ruchami zaczęła się ubierać. Daniel otworzył okno, usiadł przy nim i zapalił papierosa.

    – To było… niezwykłe.

    – Mhm… – zgodziła się naciągając na siebie bluzkę. Usiadła obok niego, po czym bez pytania sięgnęła po jego zapalonego papierosa. Zaciągnęła się… i zakaszlała. Oddała go, odwracając wzrok od dymu.

    Daniel zaśmiał się łagodnie. Przyjął papierosa i zaciągnął się jeszcze raz. Milczeli przez chwilę.

    – Cóż, chyba nie udało nam się tu posprzątać – zagaiła figlarnie Iza

    – Będę musiał znaleźć kogoś do pomocy w przyszłym tygodniu – uśmiechnął się porozumiewawczo

    – Zgłaszam się na ochotniczkę – zmrużyła oczy kładąc dłoń na jego udzie.

     

    Zadzwonił dzwonek.

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Daniel P.
  • Star Wars – Pragnienie Padme

       Dawno temu w odległej galaktyce grupka uciekinierów z Naboo przemierzała piaszczyste wydmy Tatooine w poszukiwaniu cywilizacji. Zostali zmuszeni do wylądowania na tym odludziu ze względu na problemy z hipernapędem. Królowa Amidala, której planeta została przejęta przez Federację Handlową musiała jak najszybciej dostać się do centrum republiki – Coruscant,  a więc statek musiał być jak najszybciej naprawiony.

       Z misją zakupu nowych części do najbliższego miasta wyruszył Mistrz Jedi Qui Gon Jinn, pochodzący z Naboo przedstawiciel gungańskiej rasy Jar Jar Binks oraz astromech R2D2. W ostatniej chwili do drużyny dołaczyła z rozkazu królowej jej służka, która służącą była tylko z pozoru, bo tak naprawdę była nią sama Królowa Padme Amidala.

       Przemierzając dzielnice pustynnego miasta królowa myślała tylko o jednym – O potrzebie zaspokojenia się.  Po długim czasie podróży statkiem nie miała ani jednej okazji by oddać się przyjemności, gdyż statek wypełniony był pasażerami aż po brzegi i znalezienie prywatnego kącika, pozostając jednocześnie incognito graniczyło z cudem. Dodatkowo od czasu ucieczki nie miała pod ręką żadnego z Królewskich Zaspokajaczy, którzy na Naboo byli zawsze pod ręką, szkoleni do jednego zadania – sprawić królowej jak największą przyjemność.

       Przekraczając próg sklepu, który wypatrzył Qui Gon, Padme zaczęła zastanawiać się jak by tu się wyrwać do jakiegokolwiek prywatnego kącika i pozwolić sobie na chwilę ulgi. W dywagacjach przeszkodził jej głos chłopaka, który chwilę temu wszedł do sklepu
     – Jesteś aniołem?
     – Co? – Zapytała młoda Królowa szczerze zakłopotana.
     – Aniołem. Piloci z kosmosu twierdzą, że anioły to najpiękniejsze istoty na świecie.

       Słowa małego Anakina, jak się po chwili przedstawił, zbiły Padme z tropu. Mimowolnie się uśmiechnęła i zarumieniła słysząc takie słowa od tak młodego chłopca. Rozmowa się rozciągnęła, a Królowa chwilowo zapomniała o problemie, z zainteresowaniem wysłuchując o przelatujących tędy pilotach oraz o niewolniczym życiu tutejszych mieszkańców. Z ciekawej dyskusji wyrwał ją głos Qui Gona, któremu nie udało się wytargować ceny za nowy hipernapęd i w pośpiechu opuścił sklep.

       Królowa oddalając się z powrotem w stronę statku ponownie zaczęła myśleć o swoich potrzebach ale także o miłym chłopcu, z którym spędzanie czasu wydawało się niezwykle przyjemne. Po chwili plany powrotu na statek zostały całkowicie przekreślone z powodu nadchodzącej burzy piaskowej, która uniemożliwi im dotarcie do lądowiska, jeśli teraz opuszczą miasto. Właśnie wtedy młody Anakin, który chwilę wcześniej uratował Jar Jara od kłopotów, zaprosił  całą czwórkę do siebie na czas burzy piaskowej. Padme pomysł się niezwykle spodobał, ciesząc się z następnej okazji na rozmowę z młodym chłopcem.

       Po dotarciu do chatki Anakin przedstawił swoją matkę i zaprosił Padme do siebie. Tam podchwalił się swoim najnowszym tworem – własnoręcznie skonstruowanym droidem prokotolarnym z numerem C-3PO. Królowa Amidala była pod głębokim wrażeniem jakim cudem tak młody umysł był zdolny do stworzenia takiego droida.

       Chcica przejmowała nad nią kontrolę coraz mocniej, a Anakin wywoływał na niej niesamowite wrażenie. Choć wydawało jej się to bardzo niepoprawne, w tej chwili bardzo tego chciała. Z dumą w oczach stanęła za nim, obejmując go w pasie i szeptając mu do ucha „Jesteś bardzo zdolny Anakinie… Nie sądzisz, że takie wyczyny zasługują na nagrodę?”

       Cały czas trzymając go za biodra obróciła go w swoją stronę, klękając przed nim. Zdjęła jego luźne, przystosowane do pustynnego klimatu spodnie i chwyciła za penisa. Początkowo wydawał jej się niewielki, lecz po chwili dotykania go urósł do przyzwoitych jak na jego wiek rozmiarów. Trzepała nim patrząc na minę Anakina. Podobało mu się to. Liczył na to od pierwszej chwili gdy zobaczył Padme. Jej także się to podobało. Jej napięcie ulżyło, bedąc całkowicie pochłoniętym przez pożądanie. Sporych już rozmiarów penisa zdecydowała się włożyć do ust językiem drażniąc żołądź. Anakin chwycił ją za głowę, wkładając palce między jej jedwabiście gładkie włosy. Padme ssała go, czasem puszczając by złapać chwilę na oddech. Po jakieimś czasie oddaliła się na moment, by rozsunąć  swoje ubranie, odsłaniając niewielkie ale wyraźne piersi. W tym czasie przyspieszyła ruchy ręki, w której znajdowało się twarde jak kamień przyrodzenie Anakina, by po chwili ujrzeć tego efekty. Penis wystrzelił, pokrywając piersi Padme gorącą spermą.

       Jak na wznak oboje zaczeli rozbierać się do naga. Padme roztarła nasienie na swoich piersiach, a Anakin, powoli się do niej zbliżając, wepchnął ją na stół, na którym chwilę wcześniej leżał 3PO, obecnie gdzieś szlajając z R2. Sam położył się na niej zaczynając całować jej całe ciało poczynając od szyi, schodząc coraz niżej i niżej aż do nagiej już muszelki. Ta była już cała mokra i gotowa na wszelką pomoc. Anakin bez wachania zagłębił sie w niej, dokładnie całując całą jej długość, by dotrzeć do sterczącej łechtaczki, którą zaczął ssać. Padme mimowolnie wiła się z rozskoszy, krzywiąc się i powstrzymując jęki. Anakin przerywając oparł podbródek o jej łono i uśmiechając się powiedział, że bez obaw, tutejsze grube ściany i stalowe drzwi nie przepuszczają praktycznie żadnych dźwięków. Padme uśmiechnęła się i gdy Anakin oprócz ssania łechtaczki, włożył także dwa palce do jej waginy, eksplodowała z rozkoszy, mrucząc na całe pomieszczenie. Po chwili penetracji obrócił i zgiął palcę, zaczynając bawić się puntem G. Padme jęczała coraz głośniej, gdy za moment szarpnęła ciałem, przerywając zajęcie chłopcowi i spojrzała na niego, opierajac się na łokciach.
     – Wejdź we mnie… – Wydyszała, zmęczona o niewyraźnej już twarzy
     – Nie wiem czy powinienem.
     – Wejdź i skończ we mnie… Błagam…

       Anakin bez chwili dłuższego namysłu podciągnął się, i chwilę później jego twarz była na poziomie jej twarzy. Nacelował penisem w jej dziurkę pomagając sobie ręką i zaczął powoli sie ruszać. Jego penis zrobił się twardy już wcześniej, gdy sprawiał jej dobrze, ale teraz, gdy był w jej rozgrzanym i mokrym wnętrzu, jego podniecenie wzrosło kilkukrotnie. Poruszał się coraz szybciej, a pchnięcia były coraz mocniejsze. Padme owinęła go rękami i nogami, a Anakin odpowiedział na to pocałunkiem. Po chwili oderwała się od jego ust, jej pomruki zamieniły się w jęki, a jej wnętrze się skurczyło, doprowadzając Anakina do kolejnego orgazmu. Ścisneli siebie jeszcze mocniej, by chwilę później rozluźnić wszystkie mięśnie. Potem leżeli chwilę nadzy, spoceni i uśmiechnięci, wiedząc że przydałoby się ubrać, bo zbliża się pora obiadu.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Auri Ell

    To moje pierwsze opowiadanie. Planuję pisać opowiadania tego pokroju, tzn. erotyczne fanfici ciekawszych uniwersów z filmów i książek. Więc liczę na to, że to opowidanie przyjmie się ciekawie. Jeśli tak, powstanie na pewno więcej.

  • Ostatnia taka impreza – cz. 6.

     Cz. 6

    – Obciągnij, ale porządnie – Adam był już bardzo podniecony. Teresa pochyliła się i delikatnie chwyciła czubek penisa. Stanowczym ruchem wepchnął go w jej usta. Chwycił sukienkę, przerzucił na plecy kobiety i narzucił na jej głowę jak kaptur. Stała w szerokim rozkroku. Poczynał sobie coraz śmielej.

    – Spuszczę się w usta – chłopak poinformował kochankę. Ta oparła się rękoma o brzeg umywalki. Między jej rękoma stał Adam teraz oparty plecami o umywalkę. Potem przez sukienkę ścisnął jej głowę, jednocześnie dłońmi i materiałem szczelnie zatykając uszy kobiety. Zaczął rżnąć Teresę w usta. Mogła tylko ruszać ustami i językiem. Postękiwała głucho, ślina wyciekała z ust na kafle.

    Nagle bezgłośnie uchyliły się drzwi łazienki. Adam spojrzał w tamtym kierunku i kiwnął głową. Po chwili drzwi bezszelestnie zamknęły się.  

    Teresa czuła jak penis wypełnia jej usta. Rosło jej podniecenie i upajała się tymi chwilami mocnego seksu. Nie lubiła przemocy, ale uległa stanowczości swojego ucznia. Nie lubiła i nie uprawiała seksu w takich warunkach, ale tym razem uległa poleceniom młodego kochanka. Dodatkowo podniecała ją taka zależność. Godziła się na stosunek w usta dla niego, ale jej też spodobała się taka forma zaspokojenia. Unikała wytrysku do ust, ale dzisiaj chciała. Nawet połknie, jeżeli Adam zmusi ją do tego. Była bardzo podniecona. Sprawił to wypity alkohol, którym napoił ją kochanek i seks w tak niecodziennym miejscu. Tylko przed sobą przyznawała, że bardzo podniecają ją takie pomysły. Dodawały smaczku ich spotkaniom.

    Drgnęła zaskoczona, kiedy poczuła coś na pośladku. Adam trzymał dłonie na jej głowie, więc… Z przerażeniem poczuła, że ktoś brutalnie wciska penisa do jej pochwy! Gwałtownie wzdrygnęła się, szarpnęła biodrami. Na próżno! Czuła obce dłonie na biodrach! Chciała ugiąć nogi w kolanach i uciec przed napierającym penisem, ale już było za późno! Już w niej był!! Głęboko!! Machała ręką, próbowała podnieść głowę, ale Adam ani drgnął. Nie mogła ruszyć głową. Próbowała więc krzyczeć, ale wetknięty penis uwolnił tylko niezrozumiały bulgot. Ktoś z nią kopulował w szybkim rytmie! Nie!! NIEEE!! NIE chcę! W myślach bezradnie protestowała przeciwko wymuszonemu seksowi. Lekko zwarła szczęki i po chwili rozluźniła. Adam szybko wycofał penisa z jej ust. Zacisnęła dłonie na umywalce. Napięła mięśnie i w momencie, kiedy chciała się odepchnąć, ręce zostały podbite. Ciężarem ciała spadła na brzuch Adama, który ręką przytrzymał jej głowę. Sterczący penis ocierał się o jej szyję i ramię. Z drugiej strony dobił ją członek w pochwie. Adam chwycił penisa, wykonał dwa-trzy szybkie ruchy i wytrysnął w jej otwarte w niemym proteście usta i na twarz. Zaskoczona, dławiła się. Musiała połknąć spermę. Penis gwałtownie wsunął się w jej usta i oparł o policzek. Chłopak z tyłu zdołał chwycić kobietę za jedną rękę i mocno wykręcił.

    – Bądź grzeczna, bo naprawdę może zaboleć – usłyszała kategoryczny szept Adama. Jego twardy członek znowu ocierał się o szyję. Próbowała wyszarpnąć rękę, ale ból tak urósł, że na moment wręcz zapomniała o gwałcie. Silny ból zmusił ją do uległości. Czuła się poniżona i bezradna. Adam, po dłuższej chwili puścił głowę, odpiął zapięcie na szyi, złapał sukienkę i rzucił na parapet. Kobieta stała naga! Co gorsza, stała naga między dwoma ubranymi uczniami! Było jej wstyd, że widzą ją nagą, oceniają i traktują jak swoją zdobycz, jak swoją własność. Teraz, skoro zrozumiała prawdziwe intencje Adama i jego słowa, czuła się skrępowana sytuacją, w jakiej znalazła się. Poniżenie nabrało bardziej upodlającego charakteru.

    – Możesz zlać się do pizdy – Adam poinformował tajemniczego kolegę. Ten bez słowa kiwnął głową. Kobieta stała pochylona i łkała. Chłopak ponownie zaczął ostro jebać nauczycielkę, a wolną ręką pomacał pizdę, potem ciągnął brodawkę piersi. Już nie próbowała protestować, ale nie poddała się. Ugięła nogi, penis wypadł z pochwy. Stopą uzbrojoną w szpilkę jeszcze próbowała uderzyć stojącego za nią chłopaka. Na próżno.

    *

    Pojawił się Krzysiek, zaintrygowany informacjami Michała i z niepokojem przyglądał się zabawom dziewczyn z Damianem. Julka dzisiaj miała drugą parę oczu na plecach. Chyba. Odwróciła się i zobaczyła kolegę. Zmrużyła oczy i wskazała go palcem:

    – A ciebie jeszcze dopadnę, mały fiucie! Pożałujesz! Dłuuugo popamiętasz nasze spotkanie! A teraz wypierdalaj! Wtedy ciebie też nie zapraszałam!!

    Chłopak znał temperament Julki, więc przezornie wycofał się. Niepewnie uśmiechał się, ale wcale nie bagatelizował gróźb koleżanki. Jakoś stracił ochotę na dalszy udział w imprezie.

    – Chłoptasiu – odwróciła się i słodkim tonem odezwała do Damiana – zapamiętaj sobie: też mam znajomych. Również tutaj, w technikum. Tylko spróbuj mnie tknąć albo moje koleżanki… Ty albo twoi koledzy. Niech tylko jedna szyba pęknie w moim mieszkaniu albo ich rodziców. Wtedy twoi rodzice, kurwa, pożałują, że mają willę i samochody. O tobie nawet nie wspominam. Poznasz urok chodzenia o kulach. Wiesz, że dotrzymuję słowa. Kurwa! Zacznij modlić się, żeby nikt nas nie tknął, bo twoja morda za to zapłaci!!

    Sylwia nie odezwała się ani słowem. Nawet na niej wywarły wrażenie ostrzeżenia Julki. Szczególnie emocje, którym dała upust. Julka wściekłym wzrokiem patrzyła na Damiana. Chłopak w zasadzie tylko mrugał, akceptując pomysł dziewczyny.

    – O, już wysłałam! – wtrąciła się uradowana Majka. Swoim głosem wyrwała ich z niepokojącej ciszy. Majka z podniecenia prawie skakała. Julka spojrzała na nią zirytowana. 

    – Majeczko, przerwałaś koleżance – skarciła ją Sylwia, dając symbolicznego klapsa w pupę.

    – Przepraszam, Julcia, ale wysłałam fotki Damiana do kolegi – wyjaśniła. – Poprosiłam, żeby mi przechował i wpuścił do Internetu, gdyby coś nam się stało. Ustaliłam termin kontaktu,…

    – Majeczko, zadziwiasz mnie! – Sylwia była autentycznie dumna z kochanki. Nieco skruszona przedwczesnymi pretensjami, ucałowała ją w policzek.

    – … więc zgodził się i jeszcze napisał, że mu się podobasz – kontynuowała z zaangażowaniem. – Chętnie się spotka z tobą. Ma też kilku kolegów gejów. Również takich, którzy szukają mocno uległego. Wiesz: BDSM i takie tam. No to jak? – Majka podniosła głowę po odczytaniu smsa i pytająco spojrzała na Damiana.

    – Masz ochotę, słodki dziubasku? – z życzliwym uśmiechem Julka nachyliła się nad cierpiącym chłopakiem. Aż kipiało od niej życzliwością.     

    *

    – Ostrzegaliśmy cię! – głośno szepnął chłopak z tyłu. Po chwili Adam kładł kosz na śmieci na środku łazienki. Na leżący kosz spadła jej sukienka. Ręce wykręcili jeszcze mocniej i poczuła ogromny ból! Nie mogła powstrzymać głośnego łkania. Cierpiała z fizycznego bólu, ale była posłuszna.

    – Uklęknij – usłyszała donośny szept. Wykręcane ręce zmusiły ją do klęknięcia i oparcia się brzuchem o kosz. Teraz miała wypięta pupę i nie mogła nic zrobić. Adam pociągnął ją za włosy. Puszczonym przedramieniem oparła się o podłoże. Chłopak z tyłu na zmianę klepał i pocierał jej pochwę, potem poślinił. Po tych zabiegach wszedł i głośno stęknął: 

    – Zaczynam! – oznajmił. Jebał nauczycielkę długo i mocno, a ona tylko biernie czekała. Czasami piersiami dotykała zimnej posadzki i wtedy szybko unosiła się. Wówczas Adam przyciskał jej głowę, a tkwiący w niej chłopak rżnął mocniej.

    – Dobra dupa! Dość ciasna! – usłyszała szeptany komentarz chłopaka, który ją rżnął. Przez ten szept nie była w stanie rozpoznać głosu.

    Chłopak jeszcze zdołał w niej przyspieszyć i wreszcie stęknął głośno. Poczuła spermę rozlewającą się w pochwie. Uwolnił jej rękę i brutalnie wepchną palce do odbytu. 

    – Nie! – głośno zapłakała. Palce leniwie wycofały się z odbytu. Penis wysunął się z pochwy. Adam trzymał ją za włosy i wykręcał rękę.

    – Nie! – krzyknęła, kiedy znowu poczuła palce wpychane do odbytu. Adam puścił włosy i szybko zasłonił jej usta, a chłopak penetrował odbyt. Ruchanie stało się silniejsze, palce weszły znacznie głębiej do odbytu. Drugą dłonią ściskał łechtaczkę, szarpał pierś. Bawił się. Nie był delikatny i cieszył się swoją brutalnością, bo ból wykręconej ręki uniemożliwiał kobiecie jakikolwiek protest. W pewnym momencie przerwał pieszczoty, wyjął palce z odbytu, podniósł się, wykopał kosz spod jej brzucha i butem brutalnie przycisnął jej tułów do posadzki. Gwałtowna fala zimna przeszyła jej ciało. Krzyknęła, szarpnęła się, reagując na zimno płytek i więcej nie ruszyła się. Chłopak zaśmiał się, bijąc ją sukienką po tyłku, po plecach i po udach.

    Podszedł Adam i podał koledze świeczkę z parapetu. Teresa nie wiedziała, o co chodzi, ale… Poczuła piekący ból! Wrzasnęła! Szarpnęła tułowiem. Machała nogami. Płakała…

    Chłopak po kropelce lał wosk na jej pośladki. Raz na jeden, potem na drugi.

    – Krzycz, suko! Krzycz! – głośno szeptał.

    Wyczuwała podniecenie w jego głosie. Przecież miał ją nagą! Ale jemu chodziło o coś więcej. Podobało mu się oglądanie jej cierpienia. Podniecało go zadawanie bólu. I nadal nie potrafiła rozpoznać jego głosu. Przystępowali do kolejnej zabawy.

    – Stary! No, ruszaj! – teraz chłopak zachęcał Adama.

    Adam stanął między jej nogami, chwycił ją za kostki, rozsunął, oparł dłoń na jej plecach i zanim zorientowała się, zaczął wsuwać palce do pochwy.

    – Nieeee!! – zaprotestowała wrzaskiem, na jaki tylko było ją stać. Próbowała szarpać tułowiem. Na próżno. Rosła liczba palców wpychanych do pochwy.

    – Cicho, bo inni zobaczą ciebie nagą! – ostrzegł Adam. Tajemniczy kolega zamierzył się pięścią, żeby solidnym ciosem ukarać nieposłuszną sukę. Adam potrząsnął energicznie głową i ręka kolegi opadła. Wyprostował się i butem docisnął jej ramiona do posadzki. Gwałtownie drgnęła. Piersi przeszyło zimno. Mogła tylko głośniej szlochać.

    – Głupia, chcesz stracić pracę? – chłopak wyszeptał pytanie nieco drżącym głosem, bo Adam ruchał kobietę już czterema palcami! Coraz mocniej, coraz głębiej! Bezradna próbowała jednak odsunąć się na kolanach, ale prowokowała brutalniejszą penetrację. Poddała się po kilku nieudanych próbach. Szlochała. Obaj podnieceni patrzyli na siebie z zadowoleniem. Czerpali perwersyjną, sadystyczną przyjemność ze znęcania się nad uległą i przestraszoną starszą kobietą. Zapomnieli, że to ich nauczycielka. Teraz była tylko niedouczoną suką, którą należało nadal tresować, tresować i cierpliwie uczyć odpowiedniego zachowania. Sporo pracy przed nimi.

    – Jeszcze się nauczy – uspokajająco stwierdził Adam.

    *

    Półnaga Milena z przymkniętymi oczyma podskakiwała na penisie kolegi, z którym wcześniej całowała się. Ten leżał na kocu, którym jeszcze niedawno był przykryty fotel, „madejowe łoże” Damiana. Teraz fotel tkwił pod przeciwległą ścianą zaplecza i dziewczyny trzymały na nim Damiana. Chłopak trzymał Lenę za biodra i pilnował, żeby nie spadła z członka. Kochanka odrzuciła głowę do tyłu, otworzyła usta i unosiła się rytmicznie na członku. Podniecony chłopak trzeźwym spojrzeniem przyglądał się jej ciału i skupił na ładnych, unoszących się w rytmie kopulacji, piersiach, które co jakiś czas chwytał raz jedną, raz drugą dłonią. Czasami mocno łapał za sterczącą brodawkę i z perwersyjnym uśmiechem ciągnął pierś w bok. Lena w zasadzie nie reagowała. Była zbyt podniecona, żeby odczuwać taki ból. W końcu, przez głowę, zdjął z niej spódniczkę. W milczeniu podziwiał jej nagie ciało. Dziewczyna nadal unosiła się na jego członku.

    Gośka właśnie rekompensowała sobie opiekę nad Andżeliką. Stała przy oknie na zapleczu pracowni i dociskała głowę do szyby. Witek, chłopak z technikum trzymał ją za biodra i mocno walił w pochwę. Było słychać uderzenia jego bioder o pośladki dziewczyny. Jego kolega, Mateusz stał obok i masował penisa, niecierpliwie czekając na swoją kolej i przyglądał się Milenie, która spółkowała z jego kolegą. Podszedł bliżej i chwycił Gośkę za pierś.

    – Mmm, miłe uczucie – pomyślała Gosia. Stała z lekko otwartymi ustami, jej pochwę co chwila wypełniał spory penis i doznawane wrażenia uniemożliwiały jej wypowiedzenie nawet słowa. Nie wszystko do niej docierało.

    Podniecony i zniecierpliwiony Mateusz tymczasem podszedł do Gośki. Chwycił ją za ramię i odkleił od szyby. Stała teraz bokiem do okna i próbowała utrzymać równowagę. Jej kochanek wciąż rżnął ją, nie zwracając uwagi na zabiegi kolegi.

    Gośka nie pierwszy raz spółkowała, nie pierwszy raz podczas zabawy, ale dzisiaj było inaczej. Ostatnia impreza w szkole, alkohol, za dużo alkoholu, chyba jednak jakiś drobny smutek, że to koniec szkoły i pewnie koniec wielu znajomości, więc poszła na całość. I czuła się wspaniale! Dopasowała się z kolegą z innej klasy. Już wcześniej patrzyła na niego z zainteresowaniem. Dzisiaj porozmawiali, on w końcu zaproponował seks, był miły, zgodziła się. A teraz przyplątał się jeszcze Mateusz. Też ze sterczącym penisem. Jedną dłonią złapała go za biodro, żeby utrzymać równowagę, drugą złapała jego członek.

    – A co tam, niech ma chłopak trochę przyjemności – pomyślała. Wetknęła penisa w usta i przytrzymała zębami.

    – O ty! Pomasuj go trochę! Pobaw go językiem, bo zaraz trysnę – roześmiał się Mateusz, podniecony inicjatywą koleżanki. Ugiął nogi i nadal macał jej pierś. Teraz pochylił się nieco i macał obie piersi. Penisa wepchnął dziewczynie prawie po nasadę.

    Nie protestowała. Starała się zadowolić kochanka. W końcu, jak szaleć to szaleć! Gdzieś w głębi czuła, że to ostatnia taka zabawa w gronie szkolnych znajomych. Chciała ją dobrze przeżyć i długo wspominać!

    – Chcę jeszcze skorzystać po Witku. W dupcię też można? – Szedł na całość. W końcu to ostatnia taka impreza w szkole.

    – Jasne, spróbuj. Zapraszam! A może z wdzięczności od razu odgryzę ci fiuta? – Gosia przesadnie głośno wypluła penisa i mocno ściskała go. Za mocno. Oooo, zdecydowanie zbyt mocno! Energicznie uniosła głowę, potem penisa i popatrzyła w oczy Mateusza.

    Jego twarz wyrażała walkę z rosnącym bólem. Przegrywał ją! Puścił piersi i uniósł dłonie w obronnym geście.

    – OK! Gonia, nie było pytania. Sorki! – Widząc reakcję dziewczyny, ponownie ostrożnie sięgnął do piersi. Teraz był delikatniejszy. Gosia poluźniła chwyt, włożyła penisa w usta i językiem zaczęła otaczać napletek. Mateusz przymknął oczy i zamruczał z podniecenia. Cieszył się pieszczotami. Po chwili otworzył je i rozejrzał się.

    – Kurde! Tej też mógłbym dosiąść – pomyślał, patrząc z zazdrością na parkę spółkującą na kocu. W końcu nie wytrzymał: – Milena, nie chcesz spróbować ze mną?

    – Dobra, ale później – odkrzyknął chłopak, który z nią spółkował. Podniecona dziewczyna najprawdopodobniej wcale nie usłyszała pytania. Jej głowa opadła, nieco przygarbiła się, ciężko oddychała, a ciało lśniło, pokryte potem, ale nadal ujeżdżała kolegę.

    – Dobra – wysapał Witek i zarządził: – Zmiana! Dwa razy bardzo energicznie uderzył biodrami i kiedy Gosia jęknęła głośno, wyciągnął z niej penisa. Jego klatka piersiowa unosiła się podczas głębokich oddechów. W milczeniu patrzył jak Mateusz odwraca dziewczynę i pcha w nią penisa. Od razu spróbował szybkiego tempa. Gosia zaczęła pojękiwać. Inne tempo i członek potęgowały bodźce. Nie była przygotowana na taką rozkosz. Nogi się pod nią ugięły. Witek wepchnął penisa w usta Gosi. Próbowała go pieścić, ale doznania w pochwie były silniejsze. Trzymała penisa, ale na więcej nie miała siły.

    – Zaczekaj chwilę! – Witek wpadł na pomysł.

    Mateusz gwałtownie zwolnił i spojrzał na kolegę. Chłopak chwycił Gosię za głowę. Ta spojrzała na niego niepewnie, a z kolei Witek zaczął intensywnie rżnąć dziewczynę w usta. Gosia zacisnęła usta, przytrzymała penisa. Witek szalał w niej.

    – Ale ruchanie w pysk – szepnął podniecony. Nie musiał długo czekać. Jeszcze kilka uderzeń biodrami i wytrysnął w usta. Zaskoczona Gosia zachłysnęła się spermą i otworzyła usta. Obfita strużka spermy i śluzu zaczęła wyciekać po brodzie.

    – Łyyykaj! – Witek prawie prosił, kiedy poruszał penisem w jej ustach. Dziewczyna robiła, co mogła. Chłopak w końcu wyszedł z niej. Usta głośno cmoknęły, kiedy wyszedł. – Mam nadzieję, że smakowało – rzekł z uśmiechem.

    – Nooo! – Gosia odwzajemniła się słabym uśmiechem, ale naprawdę była zadowolona. Jej samopoczucie poprawiał energiczny Mateusz.

    – To teraz na kolana! – polecił, gdy miał dziewczynę tylko do swojej dyspozycji. Kiedy ustawiła się zgodnie z jego życzeniem, zaczął ruchać ją powoli, ale głęboko, cały czas stojąc. Wchodził tak, że uderzał o ścianki pochwy. Gosia szybko podnieciła się i już niewiele słyszała. Zamknęła oczy i skupiła się na odczuwaniu przyjemności. Mateusz coś mówił, ale do niej nie docierało. W końcu nadszedł wyczekiwany orgazm. Uderzył z taką siłą, że nie zdołała powstrzymać głośnego krzyku. Było jej to obojętne. I tak nic nie słyszała. Mateusz dalej mocno rżnął ją. Widząc, że dziewczyna za chwile upadnie, chłopak zwolnił i zatrzymał się. Wyszedł z niej i patrzył jak dziewczyna stęka, drży, uginają się jej ręce i po chwili upada na bok. Leżała, szybko oddychała i stękała. Mięśnie nóg i rąk, co jakiś czas, napinały się i rozluźniały gwałtownym drgnięciem. Jeszcze przeżywała orgazm.

    – Idę dalej! – poinformował Mateusz, pogłaskał ją po ramieniu i piersi. Potem musnął ustami czoło dziewczyny i ruszył do drugiej pary. Ciężko oddychał, był spocony i zadowolony. Lekko uśmiechał się.

    Gośka nic nie słyszała. Miała zamknięte oczy, spłynęła z nich łza i w błogim nastroju czekała aż miną skurcze mięśni. Bezgłośnie poruszała ustami. Od kilku lat współżyła, ale dopiero trzeci raz tak przeżywała orgazm. Dwa razy zdarzyło się to z trzydziestoparoletnim facetem, z którym spotykała się od czasu do czasu. Sąsiad z bloku. Facet świetnie się z nią bawił, rewanżując się doprowadzeniem do wielu orgazmów za seks z młodym, niedoświadczonym ciałkiem. Dwukrotnie doprowadził ją do takiego stanu i trochę przestraszył się, że nastolatka dostała jakiegoś ataku. Po drugim „takim” razie, chociaż znał przyczyny jej reakcji, już nie kwapił się do zbyt częstych spotkań. A jej po prostu brakowało i seksu, i tak mocnych doznań.  

    *

    Do Bożeny podszedł kolejny chłopak z technikum, ale w samych slipkach. Popatrzył na nią beznamiętnie i rzucił do kolegów:

    – Postawcie ją na czterech i zdejmijcie szpilki – wydając polecenie, zaczął zdejmować slipki. Koledzy chętnie zaczęli ustawiać nauczycielkę. Jakąś niewypowiedzianą satysfakcję sprawiało jej to obłapywanie przez liczne anonimowe i niecierpliwe dłonie, które traktowały ją jak przedmiot, jak zabawkę. Po chwili czekała na kolejnego penisa. Przed sobą miała ścianę. Nagle ktoś ukląkł przed nią, wypiął blokady z ust i w ich miejsce wsadził twardego penisa. Naprawdę był duży. Zaczęła go lizać. Potem delikatnie ścisnęła zębami i przesunęła nimi wzdłuż penisa. To samo parokrotnie powtórzyła z zaciśniętymi wargami. Chłopak głośno syknął i przeciągle westchnął. Był bardzo zadowolony. Wiedziała jak potęgować wrażenia.

    Chłopak za nauczycielką stał już nagi. Rozsmarował ślinę na członku i zaczął wsuwać go do pochwy.

    – O, ale jazda! Ślisko jak na lodzie! – stwierdził głośno. Ruchał ją w równym, szybkim rytmie. Inni też czekali. Czuł, że kobieta jest podniecona. Nie miał ochoty szybko kończyć. – Miałaś jebaną dupę? – spytał, nachylając się. Nie odpowiedziała, więc uderzył w kołyszącą się pierś i powtórzył pytanie. Domyślny kolega zlitował się i wycofał penisa z ust.

    – Tak – odwróciła głowę i potwierdziła słabym głosem. Jej intymne doświadczenie zostało upowszechnione. I to wśród uczniów…

    W tym czasie kolejne zachłanne dłonie niecierpliwie sięgały do kołyszących się piersi. Inne dotykały łechtaczki i warg sromowych. Kolejne głaskały wewnętrzną stronę ud. Penis ponownie wypełnił usta. Chociaż już przyzwyczaiła się do macania przez natarczywe, anonimowe dłonie, to jednak ich dotyk nadal sprawiał przyjemność. Poznawali kobietę, bezceremonialnie obmacując ją, a ona czerpała z tego przyjemność. I tak nie byłaby w stanie zabronić im czegokolwiek. 

    – Chłopaki, walimy na trzy baty! – krzyknął uradowany uzyskaną odpowiedzią. Czuło się poruszenie wśród oczekujących. Taka atrakcja! Fajna nauczycielka i jeszcze będą jebać ją we trzech! Chłopak napluł między pośladki i zaczął wciskać ślinę w odbyt, nie przerywając rżnięcia kobiety. Jej podniecenie też rosło. Wszyscy usłyszeli jej głośne:

    – Ooooch… – kobieta czuła satysfakcję, nie protestowała. Czego więcej miała oczekiwać? Gdy odbyt był gotowy do spółkowania, chłopak płynnym ruchem wyjął penisa z pochwy, wstał, znieruchomiał na moment i powoli zaczął wciskać go do węższego otworu.

    – Jestem! – z satysfakcją głośno poinformował kolegów. Bożena poczuła jak penis w odbycie wszedł do końca. Za chwilę kolejny oczekujący ukląkł i drugi członek szybko wypełnił pochwę. Rosło jej podniecenie i ciśnienie. Nie słyszała rozmów. Przed oczyma miała mgłę. Teraz mogli robić wszystko. Skoro już zdecydowała się na seks z uczniami, chciała czuć w sobie penisy, wytryski! Chciała mieć orgazmy! Wygodniej oparła się na łokciach. Dłonie mimowolnie zacisnęła na kocu aż pobielały kostki. Jej podniecenie rosło. Czekała na upragnione wrażenia…

    – Jazda! – rzucił ktoś z oczekujących. Dwaj uczniowie zaskakująco dobrze ruszyli i rżnęli nauczycielkę w równym rytmie. Z trudem obciągała trzeciemu. Ci dwaj dawali jej tyle rozkoszy… Wszyscy zgromadzeni dookoła chyba po raz pierwszy widzieli kobietę posuwaną przez trzech chłopaków. I to jeszcze nauczycielkę! Zeszli się wszyscy, którzy nie byli zajęci dziewczynami i w milczeniu oglądali nagą nauczycielkę między ich trzema nagimi kolegami! Nikt nie odezwał się. Trzech chłopaków sapało, kobieta pojękiwała, jej piersi kołysały się w rytm uderzeń penisów. Wzrok wielu był skupiony na poruszających się piersiach. Odcinające się bielą, robiły wrażenie na tle opalenizny reszty ciała. W tej chwili każdy chciał być na miejscu trzech kolegów.

    Na taki widok ich kolega przyspieszył w ustach kobiety. Był tak podniecony widokiem dwóch chłopaków pokrywających nauczycielkę, że doszedł szybciej od nich. Z radością połknęła kolejny strumień spermy. Uwolniona od penisa, z ulgą oparła skroń o materac. Pozwoliła wypłynąć z ust resztce mieszanki spermy, śluzu i śliny. Na granicy spełnienia, jęcząc, czekała na rozkosz płynącą z dwóch członków wypełniających jej otwory. Nagle zadrżała, uniosła głowę, zacisnęła oczy, wyprostowała ręce, napięła mięśnie, lekko wyginając się i poczuła falę rozkoszy ogarniającą jej ciało. Jęknęła przeciągle i głośno, odchyliła głowę do tyłu, zamarła w tej pozycji, krzyknęła i po dłuższej chwili, poruszana dwoma ostro pracującymi penisami, opadła na głowę i przedramiona.

    – Wasza dupa doszła! – krzyknął chłopak ostro rżnący Bożenę w odbyt. I w tym momencie też doszedł. Otworzyła oczy i chwilę później poczuła wytrysk w pochwie. Kiedy wysunęli się z jej otworów, sperma pociekła po udach, a przeżywająca orgazm kobieta osunęła się na bok. W głowie jej pulsowało, niewiele słyszała i ciężko oddychała. Przymknęła oczy, rozkoszowała się chwilą. Któryś z oczekujących nie wytrzymał, ukląkł przy jej twarzy i po krótkim onanizowaniu się wytrysnął na jej twarz. Sterczącym penisem zgarniał spermę do jej ust. Nie uchyliła się. Nie zaprotestowała. Była zadowolona. Odruchowo zaczęła zlizywać ją z warg. Jej ciało przeszył kolejny przyjemny dreszcz. Właśnie przeżyła orgazm! Pogłaskała chłopaka po brzuchu i przez chwilę masowała jego członek. Była taka szczęśliwa…

    – Ale kurwa – westchnął zachwycony chłopak, patrząc jak nauczycielka zlizuje z dłoni resztę spermy, która wyciekła w trakcie masażu.

    Towarzystwo ożywiło się, zaczęli komentować pokaz, padały kolejne propozycje.

    – Fajnie było? – usłyszała pytanie chłopaka, który wyszedł z jej odbytu. Nie miała siły odpowiedzieć.

    – Fajnie było? – ponownie padło pytanie, poparte klapsem i ściskaniem pośladka. Nieznacznie pokiwała głową. Była coraz bardziej zmęczona, szczęśliwa, wypełniona spermą i chętna na dalsze spółkowanie. Taki wieczór może być tylko jeden! Niepowtarzalny!

    – Panowie, ona jest zadowolona!

    *

    – Dziękuję, dziewczyny. Kochane jesteście. – Julka z uśmiechem dziękowała koleżankom za pomoc. – Poprosiłaś, więc pomogłyśmy – zadowolona Sylwia wzruszyła ramionami. Lekki ruch ramion sugerował, jakby codziennie wyświadczały takie usługi koleżankom. – Taka pomoc to przyjemność i spełnienie naszych skrytych marzeń o rewanżu za doznane krzywdy – pomyślała i spojrzała na partnerkę, ale głośno nic nie powiedziała.

    – Obawiałam się, że możecie odmówić. Wiecie, jak to jest. Od zgody do działania droga daleka.

    – Daj spokój! Dla nas to była przyjemność. Prawda, Majeczko? – Sylwia spojrzała na partnerkę.

    – O, tak. Jeżeli chodzi o tego gnoja, to była dla nas przyjemność – z całą szczerością potwierdziła Majka. Obie z radością skorzystały z nadarzającej się okazji.

    – Ale dotrzymasz słowa i spotkamy się? – Sylwia badawczo spojrzała na Julkę. Musiała upewnić się. Już podniecała ją perspektywa spotkania we troje. Seks z nową dziewczyną to niezapomniane przeżycie, ale seks i bawienie się Majką z pomocą “nowej” już wywoływał jej ekscytację. Sama myśl o tym podniecała, więc przeżywała ją, celebrowała możliwie długo. Była pewna, że robi się mokra, ale przy dziewczynach nie chciała tego sprawdzać. Dominowała, więc musiała być bardziej odporna od nich. Chciała, aby ich “trójkąt” zaczął się już, w tej chwili. Jak naprędzej! Z podniecenia przestępowała z nogi na nogę.

    – Jasne! Chętnie zabawię się z wami. Przecież obiecałam – potwierdziła Julka. Naprawdę miała na to ochotę.

    – Kochana jesteś – Sylwia podeszła do Julki i namiętnie pocałowała ją. Majka zazdrośnie patrzyła na kochankę.

    – Moja Majeczka też chce ciebie pocałować – Sylwia dała znak partnerce.

    Julka milczała mile oszołomiona niespodziewaną pieszczotą. Majka podeszła, liznęła sutek Julki. Ta zareagowała nerwowym chichotem. Wtedy dziewczyna zaczęła ją delikatnie całować. Dłonią pocierała łechtaczkę i wilgotne wargi sromowe nowej kochanki. Julka już po chwili ciężko oddychała, więc pieszczoty nowej kochanki stały się bardziej natarczywe. Podniecona Sylwia z przyjemnością przyglądała się scenie.

    – Gdybym miała obroże dla suczek i pejcz – westchnęła namiętnie. Oczyma wyobraźni widziała Julkę przywiązaną do łóżka i pieszczoną przez Majkę, którą sama kierowała, trzymając na smyczy. – Potem obie klęczą i liżą moją cipkę, a potem… – rozmarzyła się. Potrząsnęła głową i starała się bez emocji patrzeć na pieszczoty kochanki.

    Majka wypuściła z ust drugi sutek Julki i cofnęła się. Julka stała z zamkniętymi oczyma i lekko rozrzuconymi rękoma. Wszystkie mięśnie były napięte. Otworzyła usta i ciężko oddychała jak ryba wyciągnięta z wody. Zachwiała się.

    – Dziewczyny, ale odjechałam. Ooooch! Miałam orgazm! – radośnie stwierdziła po dłuższej chwili, kiedy wreszcie zaczęła dochodzić do siebie. Patrzyła na obie ze szczerym, szerokim uśmiechem na rozradowanej twarzy. – Było super! – przyznała i pokiwała głową. – Jestem wasza – dodała ciszej.

    Sylwia podziękowała partnerce buziakiem. Dotknęła jej włosów, musnęła łechtaczkę i czule pogłaskała po pupie. Lubiła jej dotykać. Przytuliły się. Julka w milczeniu, i chyba z zazdrością, przyglądała się dwóm nagim dziewczynom w szpilkach. Teraz spojrzała na Majkę.

    – Świetna jesteś. Musimy to powtórzyć! – uśmiechnęła się. Była nieco zawstydzona swoim wyznaniem.

    Sylwia stanęła za Majką. Całowała ją w kark i pieściła pierś. Majka głaskała kochankę po udzie.

    – Zabawa z nami dwiema będzie jeszcze atrakcyjniejsza – obiecała Sylwia.

    – Już nie mogę się doczekać, dziewczyny. – Chwilę po tym wyznaniu Julka dostrzegła pełne wątpliwości spojrzenie Sylwii. – Naprawdę – potwierdziła z pogodnym uśmiechem.

    *

    Cdn.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Tomnick
  • Wyspa szczescia – 1.

    Część 1.

    – Obóz sportowy? To ma być, kurwa, obóz sportowy?! Chyba koncentracyjny! – mruczała wściekła Majka, stojąc u szczytu schodów, a długie ciemnoblond kręcone włosy podskakiwały co chwila, kiedy gwałtownie odreagowywała właśnie przekazaną decyzję trenera o braku zgody na opuszczanie terenu Ośrodka Wypoczynkowego. – Co za jebany janusz się z niego zrobił – dodała mściwie.

    Milcząca Natalia polizała odpakowanego lizaka i bezradnie rozłożyła ręce. Tylko powtórzyła decyzję trenera. Też nie była entuzjastką takiego rygoru.

    – I co? – Dorota z Roksaną wybierały się do centrum miasteczka, więc profilaktycznie wolały poznać decyzję trenera.

    – I nic, …jego mać! – warknęła zdegustowana Majka. – Tylko trener wydaje zgody, więc na razie wszystkie wstrzymał! Zaplanował po trzy treningi dziennie i, jak to ujął: Nie należy marnować czasu i sił na spacery! Przynajmniej przez pierwszy tydzień. Możesz powtórzyć dziewczynom – wszystkie informacje przekazywała podniesionym głosem. Wściekła z bezsilności dreptała w miejscu. – Siedzimy jak w obozie koncentracyjnym! Ty! – odezwała się zaczepnym tonem do koleżanek. – A może jeszcze apele będzie nam robił?! Listy do rodziców o naszym zachowaniu też wyśle?! – Gorzki uśmiech zatuszował przekleństwa wymamrotane pod nosem.

    – Ciągle mamy siebie oglądać?! – Dorota już była naburmuszona. Świadomość, że większość lipca i sierpnia spędzą tylko w swoim towarzystwie nie nastrajała zbyt optymistycznie. Przynajmniej w sierpniu trenują w domu i jadą na sparingi, bo we wrześniu rusza liga. Super!

    Podeszły do nich Alki. Tak nazywali w sekcji dwie Alicje. Rzadziej: „siostry”, częściej „Numer jeden” i „Numer dwa”. Drobne, szczupłe, pogodne blondynki. Jedna energiczna, druga z pokładami empatii wystarczającymi dla obydwu. Zawsze o czymś rozmawiały. Jedna przegadywała drugą. I nigdy nie gubiły wątku! Strzygły się podobnie, „na chłopaka”, ale z dłuższą grzywką. Liczyły po 17 wiosen, ale fryzury jeszcze odejmowały im lat. Nie przejmowały się docinkami. To samo imię, ten sam pokój na zgrupowaniach, te same zainteresowania. Zaczynały podobnie ubierać się. W klubie, na zawodach i zgrupowaniach nierozłączne. Spotykały się także po treningach. Nikt nigdy nie widział, żeby kłóciły się. Teraz z uwagą słuchały koleżanek.

    – No… A w tym ośrodku atrakcji w bród! – ironizowała Roksana. – Aż szkoda marnować czas na treningi. Kurde, robi się drugi “Big Brother”! Tylko kamer brakuje…

    Wściekła Majka popatrzyła na koleżanki, a potem w głąb korytarza. Właśnie energicznym krokiem nadchodziła jej ‘współspaczka’ na obozie – Celina, brunetka, 21 lat, posiadaczka wielu adoratorów. Uroda w typie młodej Demi Moore, więc koleżanki na co dzień nazywały ją imieniem aktorki. Dziewczyna nie protestowała. Charakter jak u bohaterki sztuki “Poskromienie złośnicy”.

    – No! Istna wyspa szczęścia! Pieprzyć takie pomysły! Coś trzeba będzie wymyślić… – zirytowana Dorota stukała szpilką. – Nic tylko zakochać się w koleżankach – westchnęła z rezygnacją. Jeszcze nie wpadła na pomysł, jak ominąć trenerskie zakazy. Oczywiście, pamiętała, że klub pomógł przy maturze, zagwarantował klubowe stypendium od początku ligi, więc teraz oczekiwał rewanżu.

    – Spoko! Obok jest boisko i tam jest zgrupowanie piłkarzy czy jakichś innych lekkoatletów – Natalia próbowała łagodzić emocje i wiedziała, co zainteresuje dziewczyny. Ona wzięła tablet, parę książek i miała dostęp do Internetu. Uważała, że koleżanki trochę przesadzają.

    Spojrzały na nią z nagłym zainteresowaniem i nadzieją.

    – Chłopaki są głównie w naszym wieku. Będzie z kim pogadać i wyskoczyć do miasteczka – dodała z łagodnym uśmiechem, widząc ożywienie w spojrzeniach koleżanek.

    – Dziewczyny, coś musimy wykombinować, bo w przeciwnym razie więcej atrakcji spotka nas na bezludnej wyspie – stwierdziła wzburzona Dorota. Obok stanęła ruda Jolka.

    – Jasne, kombinuj. Kombinuj! – Potrząsnęła głową, zaciskając dłonie w pięści i tupiąc. – Trener i lista kar tylko na to czekają – Jolce też udzieliła się irytacja koleżanek, ale nie miała złudzeń. Trener zawsze był konsekwentny.

    – Trzeba będzie pomyśleć. Coś załatwimy. Trenera też można nakłonić do zmiany decyzji – Celina była pewna swego. Jak zwykle.

    – Pierdolić trenera – wzruszyła ramionami Majka. – Wieczorem urwę się, choćby na krótko. Na pewno są tutaj jakieś knajpy, nie? Która wyskoczy ze mną na piwo? O nie, lepiej na wino! 

    – Piwo? Majka, ocipiałaś?! Na razie jest  Z A K A Z  picia napojów alkoholowych! Mam przeliterować to słowo czy wyjaśnić jego znaczenie? Przecież podpisywałaś zobowiązanie! – przypomniała poirytowana Weronika, podchodząc do nich.

    Obok niej bez słowa szła Edyta. Wyniosła. Jak zwykle. Jej twarz wyrażała lekkie zirytowanie koniecznością rozmowy z młodszymi szczypiornistkami. Zawodniczka była już po 30. Atrakcyjna, zadbana blondynka z długimi prostymi włosami. Na ulicy robiła wrażenie na każdym mężczyźnie, niezależnie od wieku. Chociaż nie na każdym pozytywne. Wiedziała o tym, ale dbała o swój wygląd, który traktowała jak inwestycję, która zwróci się.

    – I to z odsetkami. To inwestycja na długie lata spokojnego życia bez trosk o pieniądze – mawiała do koleżanki spoza drużyny, która starała się korzystać z jej rad. Może ze względu na swoją atrakcyjność była taka wyniosła, nieprzystępna, pewna siebie? Może. W każdym razie zawsze zachowywała się tak, jakby młodsze koleżanki stanowiły równie interesujące elementy otoczenia jak kamienie czy drzewa. W rewanżu ‘młode’ chętnie ją omijały. Na szczęście na parkiecie ta reguła ulegała zatarciu.

    – To nie jest bajzel jak u piłkarzy! Jak oni mają problemy z alkoholem, a mają, to ich kłopot i ich lekarza. Chcesz, żeby reszta cierpiała przez twoje pomysły?! Przecież nie pierwszy raz wyjeżdżasz na zgrupowanie! – Weronika podniesionym głosem tłumaczyła dziewczynie oczywiste sprawy. Zamilkła, popatrzyła wymownie i… nie doczekała się żadnej reakcji. Jeszcze raz powiodła wzrokiem po wszystkich dziewczynach, machnęła lekceważąco ręką i zirytowana ruszyła do wyjścia. Obok szła milcząca i niewzruszona Edyta. Efektownie wyglądała w różowych sandałkach na szpilce, krótkich białych szortach i białej bluzce na ramiączkach. Nie założyła stanika. Kolor ubrania podkreślał jej opaleniznę. Usta pomalowała różową szminką. Myślami była gdzieś daleko.

    Dwóch głośno rozmawiających mężczyzn, wychodząc z ośrodka, szybko minęło kobiety, ale zamilkli na widok Edyty. Po chwili podjęli przerwaną rozmowę. Kiedy wyszli za bramę ośrodka, zwolnili i ponownie spojrzeli na nią. Właśnie siadała na ławeczce obok Weroniki.

    Inne dziewczyny uważnie popatrzyły na Majkę. Żadna nie odezwała się.

    – Będą kłopoty! – wyraz twarzy Doroty jednoznacznie wyrażał jej niewypowiedzianą opinię. Twarze pozostałych dziewczyn przybrały podobny wyraz.

    Majka też przybrała surową minę, pozę kapitan ich drużyny i machnęła ręką, przedrzeźniając Weronikę. Jednak żadna nie zaśmiała się.  

    *

    – Tylko pamiętaj, że jak zostaniesz złapana, to pokrywasz część kosztów obozu – skwapliwie i bez sensu przypomniała przejęta Natka. Wszystkie znały wachlarz kar na pamięć.

    Majka lekceważąco wzruszyła ramionami. Mama, a tym bardziej ona sama, nie byłaby w stanie opłacić nawet jednej kary! Co innego taka Natalia. Dla jej rodziców to żaden problem. Nawet nie zauważyliby opłaty za kilka kar. Ba! Na upartego mogliby sfinansować im cały obóz.

    – Po co ona w ogóle trenuje, skoro rodzice są tacy zamożni? – dziewczyna z niechęcią myślała o koleżance.

    Majka nie pałała już taką miłością do sportu jak przed kilkoma laty, ale… Ale życie zmusiło ją do kontynuowania treningów. Dzięki klubowemu stypendium i ona nieco wspierała bardzo ubogi, domowy budżet. Miała jeszcze dwoje młodszego rodzeństwa w wieku szkolnym i starszą siostrę, która studiowała, a popołudniami, wieczorami i, naturalnie, w weekendy pracowała. Mama, po wypadku, otrzymywała jedynie rentę, a trzeba było jeść i płacić czynsz. I kupować leki. Drogie leki. Ponieważ ojciec rzadko pracował, przynajmniej oficjalnie, więc nie przysyłał alimentów, a pieniądze z Funduszu nie wystarczały na wiele. Już przed wypadkiem mamy było krucho z pieniędzmi, więc teraz rezygnacja z treningów nie wchodziła w rachubę. Akcja „500+” w ich przypadku nie była, jak w piosence, „lekiem na całe zło”. Liczyła się naprawdę każda złotówka, więc trenowała. Gdyby, w ramach kary, przeniesioną ją do drugiej drużyny, to automatycznie straciłaby stypendium. Nawet nie brała pod uwagę takiej możliwości.  

    – Jebany faszysta – pomyślała z należną czułością o trenerze. Nie zamierzała słuchać jego zakazów. Ma ochotę, więc pójdzie wieczorem na piwo.

    *

    Weronika, obok Edyty, należała do najstarszych w grupie i pozostałe liczyły się z jej opinią. Musiały liczyć się z jej opinią. Przecież była kapitanem drużyny. Poza parkietem również. Kruczoczarne włosy do ramion, śniada, opalona cera, okrągła twarz o delikatnych i łagodnych rysach. Duże, zielone oczy, białe zęby i dołeczki w policzkach, kiedy śmiała się. Nieco wystające kości policzkowe podkreślały jej urodę i seksapil. Dość spory, kształtny biust i długie nogi dopełniały figurę brunetki. Może nie miss drużyny, ale na pewno jej sympatyczny „duch”, potrafiąca poderwać dziewczyny do walki, występująca w ich imieniu wobec trenera czy kierownika sekcji. Do niej przychodziły inne zawodniczki, jeżeli potrzebowały pomocy. Dlatego przylgnęła do niej nieco ironiczna ksywka „Matka”, ale Weronika w ogóle jej nie akceptowała. Podkreślała bowiem jej wiek i zbliżający się koniec kariery, a o tym nie lubiła myśleć. Zawsze spokojna, lekko uśmiechnięta, pogodna, umiała rozmawiać z każdym. I uzyskać to, na czym jej zależało. Pochodziła z biednej rodziny, więc na co dzień twardo stąpała po ziemi.

    Trener, pełen dobrej woli, zażartował kiedyś, że gdyby grała w męskim zespole, to bramkarz przeciwników puszczałby strzały za sam jej uśmiech, a w żeńskim, bramkarka broniłby jeszcze bardziej zażarcie – tylko z zazdrości o urodę. Jednak tym nieprzemyślanym komentarzem trener nie zyskał ani zrozumienia, ani popularności u pozostałych dziewczyn w drużynie.

    Również Edyta należała do najstarszych zawodniczek. Przed kilkoma miesiącami skończyła 31 lat. Była atrakcyjną, zadbaną, szczupłą, ładnie zbudowaną blondynką z długimi prostymi włosami, które na mecze i treningi wiązała w koński ogon. Jej uroda była nieco wyzywająca, co jeszcze podkreślała odpowiednim, delikatnym makijażem. I może dlatego cieszyła się tak dużym powodzeniem wśród mężczyzn. Bardzo dbała o swój wygląd. Trener nigdy tego nie powiedział głośno, ale uważał, że bardziej troszczyła się o wygląd niż o formę i wynik na boisku. Na razie na swój użytek zachowywał opinię o jej przydatności dla drużyny, ale uważał, że jest przeceniana i przepłacana. Jednak miała jakieś wsparcie we władzach sekcji albo klubu i musiał ją trzymać w wyjściowym składzie. Nie miał pojęcia, o co chodzi. Zżymał się, ale dla własnego spokoju nie pytał nikogo. A plotek nie chciał wysłuchiwać. Z racji wieku, Edyta chętnie utrzymywała kontakt z Weroniką i ignorowała najmłodsze zawodniczki. Na co dzień dość chimeryczna, prawie zawsze z czegoś niezadowolona. Patrząc tylko na nią po meczu trudno byłoby odpowiedzieć na pytanie: Jej drużyna wygrała czy przegrała?  

    Jej nieco wyniosłe zachowanie wobec młodszych koleżanek miało też swoje uzasadnienie. One były traktowane jako grupa zawodniczek, a Edyta zawsze była dostrzegana przez każdego mężczyznę pracującego w klubie i witana jak przystało na atrakcyjną kobietę. Niejeden z pracowników, po dłuższym czasie obcowania z nią na co dzień w klubie, mijania się na klubowych korytarzach, decydował się na „przypadkową” pogawędkę albo nawet dłuższą rozmowę, w końcu zapraszając do klubowej kawiarni na kawę albo na kolację w restauracji. Na ogół nie odmawiała. Mężczyźni zadowoleni z małego „sukcesu” liczyli na więcej i… rozczarowywali się.

    Nieoficjalnie mówiło się, że prezes klubu i kierownik sekcji są z nią w najlepszych relacjach, a reszta facetów może ją tylko pooglądać.

    *

    – Wychodzi na to, że dzisiejsze opalanie się przed obiadem to ostatnia atrakcja w tym tygodniu – podsumowała rozmowę Natalia. – Po południu mamy „techniczny” i jakieś „plenery”.

    – Co?! „Techniczny” to rozumiem, ale “plenery”?!

    – Może w wolnych chwilach będziemy startować w przełajach? – padł ironiczny komentarz. Żadna nie zaśmiała się.

    – To niech jeszcze dołoży nam triathlon!

    – Przestań, bo usłyszy i uzna pomysł za świetny!

    – Niech ta cholera od razu kupi czołg, to jeszcze postrzelamy! Do niego!

    – Co jest grane? Będziemy biegać jak konie w zaprzęgu? W takiej temperaturze?! – podeszła do nich Aldona, znana z niewyparzonego języka i swobodnego zachowania. Wysoka, z lekką nadwagą, w zasadzie nie przejmowała się figurą. Na boisku wyróżniała się solidnym rzutem, a w obronie, ze względu na parametry i charakter, trudna do sforsowania. Nie byłoby więc rozsądne, rezygnować z niej. I tak od lat stanowiła pewny punkt drużyny. Teraz była ubrana w skąpy strój kąpielowym w lamparcie cętki. Na nogach miała czerwone klapki na szpilce. No, jakżeby inaczej… Paznokcie miała pomalowane zielonym i fioletowym lakierem. Jej ulubione kolory. Ręcznik niosła na ramieniu. Różowego iPhone’a i paczkę chipsów trzymała w ręku. W staniku tkwił, oprócz jędrnego i dość obfitego biustu, olejek do opalania. Nad skąpymi majteczkami widniał wałeczek tłuszczu. Bujny biust ledwie mieścił się w staniku, chyba o jeden numer za małym. Właściwie biust bardziej wylewał się ze stanika niż mieścił w nim. Dziewczyny nawet nie zwróciły na to uwagi. Już przyzwyczaiły się do stylu koleżanki, która kiedyś po treningu krótko opisała swój wzór mężczyzny: „Może być bez ręki, bez nogi, ale nie może być inwalidą”.

    – Jebać trenera! Mam już plany na wieczór – dodała hardym tonem.

    – A, właśnie! Zapomniałabym. I do tego biegamy w pasach z ołowiem – kontynuując wiadomości, Natalia uniosła brwi, pokiwała głową, nagle skupiona na uważnym oglądaniu swoich sandałków. Skarpetki w biało-różowe prążki i lizak w ręku potęgowały wrażenie konwersacji z dziewczynką “z dobrego domu”.

    Grupa na chwilę zamilkła zaskoczona skalą rosnących obostrzeń i obciążeń.

    – Po ile kilogramów? – niezależnie od sytuacji, Roksana była konkretna.

    – Czy jest tu lekarz? – Alicja nr 1 próbowała złagodzić zły humor koleżanek.

    – Co ty mówisz?! – Dorota odzyskała głos. – Może jeszcze cegły w plecakach?! Kurde, dziewczyny, to naprawdę robi się obóz koncentracyjny!

    – Kuźwa, ale facet ma chyba pistolet albo chociaż pejcz, żeby nas zachęcić?! – Ala nr 2 nie wytrzymała. Ala nr 1 pokręciła głową z dezaprobatą.

    Kiedy Natalia podniosła głowę, wszystkie patrzyły na nią z nieukrywaną wściekłością.  

    – Czego chcecie ode mnie?! Nie zabija się posłańca, który przynosi złe wieści – bezradnie wzruszyła ramionami, rozglądając się po koleżankach. – Też nie lubię biegać…

    – Kurwa, a może jeszcze trenera weźmiemy za fiuta i na plecy?! – Aldona zawsze była szczera. – Wiecie, kiedyś miałam takiego jednego…

    – Chuj nie trener – Majka skojarzyła sugestię i dorównała koleżance w szczerości.

    – Chuja to ma kierownik – spokojnie stwierdziła Natalia.

    – Co?!! – Zaskoczone komentarzem Natki, nagle wszystkie wybuchły głośnym śmiechem.

    – Nacia, tak się nie wyrażają panienki z dobrego domu!

    – Natka! Ty cipko! Do sedna!

    – Nasza mała Natalii! No kto by pomyślał, no, no…

    – Nacia! To klasztor już nieaktualny?

    – Przeleciał ciebie?!

    – Nacia, ty suczko jebana! – Aldona w swoim „soczystym” stylu wyraziła słowa uznania dla młodszej koleżanki.

    – Natka, kwadrans szczerości! Ale w pięć minut!

    – I ze szczegółami!

    – No, niczego nie pomijaj! Ty mała diablico!

    – Tylko nie „jebana”! Spokojnie! – Natka mężnie przetrzymała huraganowy napór ciekawości i wulgaryzmów koleżanek. – Byłam u masażysty i ze stołu zlazł kierownik drużyny. Zobaczył mnie, jemu spadł ręcznik i zobaczyłam jego fiuta. Noo, ma. Sporego. I to w zwisie! I tyle – lekceważąco wydęła wargi, popatrzyła na koleżanki i wzruszyła ramionami.

    – Jasne, sam ręcznik mu spadł przed tobą. Chyba z wrażenia fiut mu go zrzucił, kiedy ciebie zobaczył w ręczniku. A może bez? To pies na baby. I tyle! – Aldona wiedziała swoje.

    – Aldi, a ty skąd tyle o nim wiesz?

    – Ech, dziewczyny, długo opowiadać – westchnęła. – Może kiedyś. Idę poopalać cycki. Idziecie?

    Ruszyły wszystkie. Wyznanie Natalii rozczarowało dziewczyny. Rozmawiając, zeszły po schodach i wyszły przed budynek, żeby opalać się i wspólnie kontynuować narzekanie na trenera i jego pomysły.

    – Kurde, skąd biorą się tacy ludzie jak ten nasz trener? – mruczała pod nosem Roksana, podążając za grupką niezadowolonych koleżanek. Nikt jej nie słyszał. – Kaczki nimi srają czy jak?

    Rozgorączkowane zakazami, już nie słyszały, jak chwilę później trener zamknął drzwi, pod którymi nieopatrznie komentowały decyzję o zakazie opuszczania ośrodka. Zmartwiona Natalia, pospiesznie wychodząc od trenera ze złą wiadomością, nie zauważyła, że nie zamknęła drzwi. Drugi trener i kierownik drużyny mieszkali w sąsiednich pokojach. Drzwi do nich nie były wygłuszone, więc też słyszeli całą rozmowę zawodniczek.

    *

    – Dorota, pozwól do mnie! – trener zawołał zawodniczkę, kiedy po obiedzie grupa wracała do swoich pokoi.

    – Podpadłaś – szepnęła jedna z grupki. Dziewczyna odłączyła się od koleżanek, podeszła do uchylonych drzwi pokoju trenera i zapukała.

    – Proszę! – kiedy usłyszała zaproszenie, weszła, zamknęła drzwi za sobą i przez króciutki korytarzyk dostała się do pokoju. Spojrzała i zamurowało ją. Trener stał odwrócony do niej plecami, ale bez koszulki i przyrządzał sobie jakiś napój. W końcu odwrócił się. Czuła się nieswojo. Był naprawdę barczysty, wysoki, dobrze zbudowany, jeszcze bez brzuszka, ale po ich treningach uprawiał jogging i dość regularnie chodził do klubowej siłowni, więc na razie wygrywał z alkoholem.

    – Co? Nie widziałaś mężczyzny bez koszuli? – Dorota nie zaprzeczyła. Czuła się niepewnie.

    – Mogę? – wskazała na tapczan.

    – Proszę, siadaj – polecił. Usiadła. Wiedziała, po co ją wezwał. Rozejrzała się. Jednak jego pokój był znacznie bardziej przytulny niż te, w których mieszkały dziewczyny. Dywan, narzuta na wersalce, roślinki na parapecie.

    – No, mów – ponaglił dziewczynę.

    – Więc… – znowu patrzyła na jego nagi tors i nie mogła skupić się. – Dziewczynom nie podoba się ograniczenie wyjść. Wieczorami mogą próbować uciekać na spacery, do miasteczka.

    – Dobrze, jak tylko dojdzie do takiej sytuacji, dasz mi znać – pokiwał głową.

    – Jolka zerwała z chłopakiem. Aldi też chce urwać się wieczorem. No i, ci lekkoatleci, piłkarze umawiają się z nami na jakiś wieczór – wyliczała Dorota.

    Trener uważnie słuchał. Zaczął coś notować.

    – Możemy dzisiaj kupić jakąś wodę, owoce, ciastka? 

    – OK. Jasne, ale przed kolacją. Jakiś kwadrans wcześniej wyjdziemy na zakupy. Kiedy ograniczymy treningi do dwóch, dostaniecie wolne. Pewnie macie ochotę? – spytał.

    – Jasne, trenerze – rozpromieniła się dziewczyna.

    – Tylko pamiętajcie: zabierać ze sobą kondomy, bo nie zamierzam tłumaczyć się przed rodzicami. Bronić też was nie będę. Najmłodsza ma 16 lat, a najstarsza już yyy… A najstarsze przekroczyły 30., więc ja nie zamierzam, i nie będę, waszą niańką. Przyjechałyście na ciężkie treningi, naprawdę ciężkie. Warunki dostałyście na piśmie, więc zabawa będzie dopiero po turniejach – zamilkł na chwilę i uważnie patrzył na dziewczynę.

    Dorota siedziała, słuchając trenera i milczała. Jej to dotyczyło w niewielkim stopniu. Będzie odprawa, trener powtórzy wszystko jeszcze raz.

    – Chciałbym jeszcze z tobą porozmawiać. Mam pewną propozycję. Jutro wieczorem, po kolacji? Powiedzmy o 21. Tutaj. Pasuje ci?

    – Oczywiście – potaknęła skwapliwie. Z trenerem lepiej być w dobrych układach. Wtedy nawet na treningu będzie mniej wymagający. Albo przynajmniej nie zruga przy grupie.

    – Tylko nie przychodź do mniej w dresach. Ubierz się normalnie – przerwał jej rozmyślania.

    Przed godziną 20. trener wyszedł wspólnie z kierownikiem drużyny. W ośrodku został drugi trener i masażysta. Mieli o czym porozmawiać, ale nie mieli ochoty na omawianie ważnego tematu tuż przy zawodniczkach. Wiadomo: „ściany mają uszy”. Siedzieli więc w jakiejś knajpie, popijali piwo i uzgadniali szczegóły. Potem kupili spory zapas alkoholu w sklepie, jakieś słodycze, soki i tak obładowani wrócili do ośrodka.

    *

    Majka nie poszła na piwo. To znaczy poszła, ale jej wyprawa zakończyła się znacznie szybciej, niż by sobie życzyła. Już przy ogrodzeniu. Wydelegowane dziewczyny solidarnie i dosłownie ściągnęły ją z płotu, który desperacko i przewidująco próbowała sforsować za głównym budynkiem Ośrodka, z dala od wścibskich oczu. Potem zaprowadziły Majkę do pokoju. Następnego dnia czekała ją rozmowa z kapitan i Radą Drużyny. Zdegustowana koleżanka przez cały wieczór nie odzywała się do niej. Wydelegowane regularnie zmieniały się na dyżurze na korytarzu. Też były przewidujące.

    *

    Dorota przyszła punktualnie o 21., ubrana w bluzkę, spódniczkę i klapki na szpilce. Machnęła ręką na stanik. Było zbyt ciepło. Nawet zrobiła lekki makijaż, kiedy koleżanki nie było w pokoju. Wszystkie paznokcie pomalowała przed wyjazdem na obóz. Trener lubił kobiety i jeszcze był w miarę młody. Żony nie miał, jakiejś dochodzącej też chyba nie. Przynajmniej dziewczyny nic o tym nie wiedziały, więc jak ją pomaca, to żaden kłopot. Nikt nie będzie widział, a może coś ugra dla siebie.

    Trener, znowu bez koszulki, tylko w dżinsowych spodenkach, leżał na tapczanie ze szklanką w dłoni i wpatrywał się w ekran telewizora.

    – Było, nie było, to jest super facet przy tych oblechach… – popatrzyła na mężczyznę i z odrazą pomyślała o nachalnych działaczach klubowych z nadmiarem tłuszczu na brzuchach, ale za to z ubytkami w kulturze. Inni faceci, którzy zaczepiali dziewczyny, kiedy na przykład razem siedziały w kawiarni albo w pubie, też nie stanowili wystarczającej przeciwwagi dla trenera. – Przynajmniej na razie – z niechęcią bowiem wspominała sytuacje, gdy intensywne próby znalezienia prywatnego sponsora kończyły się rozczarowaniem, a czasami wręcz ucieczką ze spotkania.

    Usiadła we wskazanym fotelu. Ku jej zaskoczeniu, na stoliku i pod nim stało sporo butelek różnych alkoholi. Część była już wyraźnie naruszona.

    – Łoł, niezły zapas, panie Włodku! – szczerze wyznała, oglądając baterię butelek. – To wszystko tylko na dzisiaj, co? – Poczuła sie swobodniej. Kątem oka podziwiała jego szeroki tors. Facet nadal miał sportową sylwetkę.

    – Chcesz czegoś napić się? – spytał bez skrępowania. Zatkało ją! Ale tylko w pierwszej chwili.

    – Taak – potwierdziła niepewnie. Nie wiadomo, z czym trener wyskoczy za chwilę. Zaryzykowała: – Mam ochotę na żubrówkę. Chyba, że trener ma piwo?

    – Wyszło – leniwie machnął dłonią. – Marny zapas mieli w sklepie. Nalej sobie, śmiało – zachęcił zawodniczkę. Dorota chętnie sięgnęła po szklankę.

    *

    Pół godziny później i po kolejnych drinkach, siedzieli na wersalce jak stara, zużyta para. Dorocie zaczynało się kręcić w głowie. Zmęczenie po intensywnym dniu też zrobiło swoje. Od alkoholu miała zaróżowione policzki. Było jej gorąco, więc rozpięła kolejny guziczek bluzki. Nieświadomie, bardzo odważnie prezentowała biust. Szklankę trzymała na szerokim podłokietniku, bose stopy położyła na siedzisku, a głowę oparła na ramieniu trenera. Włodzimierz obejmował ją ramieniem i czasami zerkał w dekolt zawodniczki. Naprawdę prezentowała się efektownie. Nie wszystko, o czym mówił trener, docierało do dziewczyny.

    – …zatem chyba rozumiesz, że teraz nadarza się okazja do ciekawszego układu między nami. W końcu znamy się już parę lat. – Mężczyzna wolną dłonią bawił się jej włosami. Jeszcze coś tłumaczył, a dłoń łagodnie spłynęła na pierś. Dziewczyna usztywniła się nieco, zadrżała, ale trener nadal głaskał pierś, którą okrywał tylko cienki materiał bluzeczki. Nie dostrzegł albo nie chciał dostrzec jej reakcji.

    – A co ja będę miała z tego układu? – spytała całkiem trzeźwo.

    – Na przykład większe stypendium – tłumaczył trener.

    – Panie Włodku! W jaki sposób? – Dorota aż wyprostowała się i spojrzała na trenera. Była szczerze rozbawiona. Niewiele brakowało, a wybuchłaby śmiechem. Mimo wypitego alkoholu, od razu potrafiła dostrzec abstrakcyjność argumentu. – Jaja sobie ze mnie robi, bo nie potrafi przejść do konkretów? – pomyślała.

    – Zwyczajnie. Ty będziesz dla mnie miła, – przyciągnął ją i znowu głaskał po piersi. Pod palcami czuł twardniejącą brodawkę. – …a ja złożę wniosek do kierownika sekcji o przyznanie tobie stałego dodatku na 6 miesięcy za wkład w rozwój drużyny. Rozumiesz? Pozytywna motywacja, dobry ‘duch’ drużyny, integracja zespołu, karność, wzór dla koleżanek. Takie tam – machnął dłonią, na chwilę uwalniając jej pierś. – Mam taką pulę dla drużyny. Kierownik tylko zatwierdza. Mogę przyznać, ale nie muszę. Niewiele tego, fakt, ledwie parę setek miesięcznie, ale zawsze dodatkowe pieniądze. I to w ramach stypendium. Jeżeli dalej będziemy współpracować, to złożę kolejny wniosek po pół roku. No więc?

    Dorota słuchając, znowu oparła głowę o ramię trenera. Propozycja brzmiała realnie. Oczyma wyobraźni już widziała wyższe stypendium. Fajny widok…

    – A co w zamian miałabym robić? – chyba wiedziała, co usłyszy, ale chciała to usłyszeć od niego, a potem porozmawiać o szczegółach. 

    – Byłabyś dla mnie miła. I bardzo dyskretna. – Czuła jak dłoń na piersi zaciska się i otwiera. Teraz dłoń robiła kółka na sutku albo palec muskał brodawkę. Bardzo miłe uczucie. Momentami mimowolnie napinała całe ciało. Brodawka sterczała, uciskając materiał bluzki.

    – Dobrze, zgadzam się – szepnęła podniecona po dłuższej chwili milczenia.

    – Świetnie. Byłem przekonany, że postąpisz rozsądnie – trener przyjął jej deklarację ze spokojem. Nigdy nie podnosił głosu. Tylko na treningu. – To może zaczniemy się integrować? – pytaniu towarzyszyło nachalne macanie piersi. Sygnał był jednoznaczny.

    – Chętnie – szepnęła. Była podniecona tym, co może wydarzyć się. Jak skok w nieznane. I trener, znacznie od niej starszy, decydujących o ich treningach, surowy, wymagający. Nie potrafiłaby odmówić. – Co mam robić? – spytała posłusznie. Trener zabrał szklankę z jej dłoni i obie odstawił na stolik.

    – Ubierz szpilki – polecił. Zaskoczona, opuściła nogi na podłogę i założyła szpilki. Pytająco spojrzała na trenera.

    – Stań tam – wskazał środek pokoju i zaczął majstrować przy laptopie stojącym na stoliku obok wersalki. Bez słowa wstała, zrobiła dwa kroki, odwróciła się. 

    – Dobrze? – patrzyła wyczekująco na trenera. Za chwilę z laptopa popłynęła wolna, zmysłowa muzyka. Mężczyzna kiwnął głową.

    – Pewnie wiesz, na czym polega striptiz?  

    – Coo? – Oczy i usta szeroko otworzyła ze zdziwienia.

    – Rozbierz się. Ładnie, powoli, zmysłowo – polecił z uśmiechem, sadowiąc się wygodnie. Ramiona szeroko rozłożył na oparciu wersalki. Komórka stała na stoliku.

    Kiwnęła głową. Polecenie jednak przestraszyło ją.

    – Rozebrać się przed obcym facetem?! – Dopiero teraz do niej dotarło. – A co potem? – Alkohol i emocje “kłębiły się” w młodym organizmie, ale zamiar wypełnienia umowy i realna możliwość podwyższenia klubowego wsparcia, czyli głównie chęć zysku, wzięła górę.

    – No, śmiało…

    – Mam się rozebrać? – upewniła się szeptem, który wyrażał jej obawę o “potem”, kiedy patrzyła na trenera. Ten starał się dodać jej otuchy:

    – Myśl o podwyżce stypendium – uśmiechnął się ciepło.

    Powoli zaczęła kołysać biodrami. Odchyliła głowę. Słuchała muzyki. Zmysłowym ruchem uniosła ręce. Czuła wilgoć w kroczu. Wyobrażała sobie mężczyznę, dla którego tak tańczy. I myślała o podwyżce stypendium…

    *

    Cdn.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Tomnick
  • Karioka poczatek

    Wychodziłam z domu, kiedy zadzwonił telefon, spojrzałam na ekran telefonu, cholera z pracy???
    Mam urlop, odebrać. Odruchowo odebrałam telefon.
    -Tak słucham.
    -Wiem, że Pani ma urlop ale jest pilna sprawa. Adam złamał nogę, miał jechać jako tłumacz z zagranicznymi myśliwymi. Jeżeli była by pani taka łaskawa, płacę potrójną stawkę.
    Bez zastanowienia odpowiedziałam.
    -Dobrze. Zgadzam się.
    -Dziękuję Pani za kilka minut podjedzie po panię kierowca. Przywiezie Panią do firmy i uzgodnicie szczegóły wyjazdu.
    -Dobrze, niech nie podjeżdża pod dom. Będę czekała na przystanku przy pętli autobusowej.
    Cholera jasna po co się zgodziłam, kurcze miałam inne plany. Jasna cholera chciałam poderwać faceta. Marzyłam o tym, chciałam poczuć się znowu jak nastolatka poczuć smak nasienia. Idąc na przystanek oddałam się wspomnieniom.
    Przypomniało mi się jak kilkanaście lat temu……
    -Cześć kochanie usłyszałam kiedy otworzyłam Pawłowi drzwi, sama nie wiem dlaczego się z nim spotykałam, był czuły kochający ale taki nijaki. Pamiętam, że kiedy pierwszy raz się całowaliśmy to spuścił się w spodnie. Było mu strasznie głupio a mi się zrobiło go żal. Poznałam ich Pawła i jego brata bliźniaka Piotra, gdy zgłosili się do mnie na lekcję niemieckiego.
    Dorabiałam jako korepetytorka, czasami jeździłam jako tłumaczka lokalnych biznesmenów. Same lamusy, pijaki zerwane ze smyczy. Podczas takiego wyjazdu poznałam jego Tomasz.
    Pan Tomasz 40 latek i ja 19 letnia tłumaczka. Podczas tych wyjazdów zachowywał się w miarę normalnie, nie próbował zaciągnąć mnie na siłę do łóżka. Zaopiekował się mną i to w taki sposób, że wylądowałam u niego w sypialni, nauczył mnie wszystkiego. To jemu po raz pierwszy obciągnęłam. On nauczył mnie używać języka. On zalał mi twarz nasieniem. Zrobił to w taki sposób, że późniejsi faceci odlatywali jak im obciągałam. Byłam jego kochankę przez kilka lat.
    Przed przyjściem do mnie do domu Pawła obciągnęłam Tomaszowi. Przychodził do mnie na lekcje niemieckiego, które zawsze kończyły się tym samym obciągałam mu i czekałam jak skończy w moich ustach. Ledwie zdążyłam przez przyjściem Pawła umyć zęby. Byłam taka podniecona, że prawie w drzwiach obciągnęłam Pawłowi. On po spuszczeniu mi się w usta, zapiął rozporek i rozpoczął nudny monolog. Dobrze, że podjechał jego brat Piotr i razem udaliśmy się na zabawę do sąsiedniej miejscowości.
    Piotr był przeciwieństwem swojego brata. Już po kilku lekcjach wyrwał mnie. Pamiętam jak zerżnął mnie w kuchni, jego brat czekał wtedy w pokoju, powtarzał słówka. Wszedł we mnie od tyłu. Ściągnął mi spodnie jak robiłam jemu i bratu kawę. Wyszedł za mną z pokoju poszedł do kuchni i bez żadnego słowa wszedł we mnie od tyłu i po kilku ruchach spuścił mi się w cipce, sperma ściekała mi z uda. Na moje pytanie czy nie boi się że zajdę w ciąże zaczął się śmiać i odrzekła
    -Maleńka a tabletki, które leżą u Ciebie w pokoju to mama bierze.
    Spotykałam się z nim na osobności. Kochaliśmy się. Był brutalny ale potrafił o mnie zadbać jego ręce robiły ze mną cuda. Wiedział, że jak będę miała orgazm to zrobię wszystko.
    Po przyjedzie na zabawę Piotr wyciągnął mnie na dwór. Beż żadnego słowa zaczął mnie całować. Jego ręce pieściły moją muszelkę przez materiał spodni, rozpiął mi zamek spodni i swoimi palcami doprowadził do orgazmu.
    -Kochanie szepnął mi do ucha mam dla Ciebie pewną propozycję?
    Pod wpływem jego pieszczot odpływałam,
    -Wiesz, że zrobię dla Ciebie wszystko. Rozejrzałam się i uklepując przed nim rozpięłam mu rozporek. Ssałam namiętnie lizałam jego jajeczka. Byłam tak rozpalona i zadowolona, że????
    -Wiem, maleńka, że zrobisz wszystko.
    W tym momencie spuścił mi się w ustach zlizałam jego nasienie.
    -Dlatego obciągniesz szefowi lokalu
    -Co słucham.
    -Maleńka mylisz, że nie wiem, że obciągasz……..
    W tym momencie na przystanek podjechał firmowy samochód.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Piotr Wolski
  • Spelnienie – cz. VI.

     

    Część 6 / 8    

    Niczego nie słyszę. Mogę kierować się tylko swoim wyczuciem i reagować na dotyk. Najgorsza jest niepewność wynikająca z niewiadomej: Co chcą ze mną zrobić? Sądząc po ich wyglądzie, zanim zasłonili mi oczy, oboje byli już bardzo podnieceni, więc musieli mieć jakiś plan.

    – Niech robią, co chcą. Wtedy będzie krótko trwało – miałam cichą nadzieję.

    Najbardziej boję się, że wyciągną mnie nagą z willi i zablokują drzwi. Doskonale wiedzą, że ze względu na męża i film nikomu się nie poskarżę; że zrobię wszystko, aby tylko nie ujawnili nagrania i nie skompromitowali mnie. Przed pensjonatem będę błagała, żebyśmy jak najszybciej wrócili do pokoju.

    Zmusili mnie do wypicia dużego kieliszka alkoholu. Potem kolejnego. Kręci mi się w głowie. A kiedy minęła dłuższa chwila… Zdrzemnęłam się? Może. Znowu musiałam pić alkohol. Uświadamiam sobie, że są koło mnie… Jestem głaskana jakimś materiałem, piórkiem, włączonym wibratorem, macana, całowana, lizana. Najpierw uda, brzuch, twarz, kark, potem plecy i wreszcie stopy. Potem bardziej wrażliwe części ciała: wewnętrzna część ud, pachy, podeszwy stóp i na koniec te najbardziej kojarzące się z seksem i najbardziej wrażliwe: piersi, łechtaczka, pochwa, odbyt. Szczęście, że systematycznie golę się. Leżę na boku, ktoś unosi moją nogę, a dwa języki równocześnie wwiercają się w moją pochwę i odbyt. Co za wrażenie! Wręcz nie do opisania…! Zaciskam zasłonięte oczy i chyba mruczę z rozkoszy. Nie potrafię zapanować nad głosem. Pod wpływem pieszczot coraz bardziej naprężam mięśnie. To silniejsze ode mnie.

    Ale… Dotyka mnie więcej dłoni! Pięć! Sześć!! Tutaj jest jeszcze ktoś! Uświadomienie sobie obecności kolejnej osoby, na dodatek nieznajomej, przeraża mnie. Jednak muszę być posłuszną, więc powstrzymuję się od protestu, ale mimo woli gwałtownie drgnęłam z wrażenia. Jednak trochę słyszę ich głosy. Słów nie jestem w stanie rozróżnić. Łagodne głosy i delikatne gesty próbują uspokoić mnie. Chyba domyślili się przyczyny mojej reakcji. Ale dłonie stają się coraz bardziej natarczywe. O moje ciało ocierają się… Dwa twarde penisy! Dwa!! Czyli drugi mężczyzna! Całuję się z kimś! Uff, to Basia. Poznaję jej zapach, czuję jej pierś na mojej piersi. Trochę uspokajam się.

    I nagle zmiana! Namiętnie całuje mnie ktoś, kogo nie znam. Broda i wąsy trochę drapią przy pocałunku. Drapią?! Drugi mężczyzna!! Tadeusz?! Od razu mam takie skojarzenie.

    Co mam zrobić?! Doskonale pamiętam, że muszę być posłuszna. To jedyne sensowne zachowanie w mojej sytuacji.

    Wyczuwam zapach męskich perfum. Podoba mi się. Zapamiętam go. Nieznajomy delikatnie drażni moje wargi. Najpierw wąsami, potem językiem, wargami i na koniec zębami. Wpycha język w usta i mocno całuje. I wreszcie… Namiętnie oddaję pocałunek! Nie wiem, dlaczego. Może wyobrażam sobie, że jest po prostu miły i czuły, inaczej niż moi fałszywi sąsiedzi? Tak jest mi łatwiej. Basia kąsa mnie po udzie i głaska po stopie. Już jestem bez szpilek. Jestem zupełnie naga! Uprawiam seks z trzema osobami, a mój mąż śpi za ścianą! Obcy mężczyźni biorą mnie, kiedy mąż leży w łóżku za ścianą! Tak niewiele nas dzieli, a nie mogę prosić go o pomoc! Edek znowu od tyłu wpycha mi penisa do pochwy. Może raczej: jakiś mężczyzna wchodzi we mnie. Znowu motylki. Ależ mam odjazd! Odpływam na chwilę.

    *

    Kiedy wracam do rzeczywistości, czuję jak delikatne palce znowu pchają się do odbytu. Są wilgotne od jakiegoś żelu. Dwaj mężczyźni stają się bardziej natarczywi. Ten nowy kończy pieszczoty, kładzie mnie na plecy i wchodzi do pochwy. Powoli, rytmicznie wpycha i wysuwa penisa z mojej pochwy. Małżonkowie czasami coś komentują. Staram się nie zwracać na to uwagi.

    Koncentruję się na stosunku z nieznajomym brodaczem. Jest czuły i nieźle zbudowany. Kiedy dotykam jego ramion czuję twarde bicepsy i wyrzeźbione tricepsy. Kiedy kładzie się na mnie, czuję napięte mięśnie, a nie wałek tłuszczu. Nie sapie z wysiłku, więc ma kondycję. Bez słowa wychodzi z pochwy, przetacza mnie na bok i spółkuje od tyłu. Dotykam jego uda. Twarde mięśnie. Zaciekawiona, szukam dłonią brzucha i wyczuwam tylko mięśnie. Bardzo szczupły, świetnie umięśniony mężczyzna. Chyba też młody. To na pewno nie jest Tadeusz! Obcy podnosi moją nogę i jednocześnie czyjeś palce dotykają mojej łechtaczki. To Edek. Basi pierś obija się o moją głowę, a drugą ustami pochłania brodacz. Ślina kapie na moje ramię. Czasami, kiedy bodźce nie są tak silne, intryguje mnie, dlaczego nie rozmawiają? Nieznajomy odsuwa się, ale Basia gestami każe mi usiąść na mężczyźnie.

    Ostrożnie i dość nieporadnie siadam, twarzą do niego. Spory, mokry penis powoli znika w mojej pochwie. Czuję każdy jego centymetr, kiedy wsuwa się we mnie. Pochylam się nad kochankiem, opieram na jednej ręce, a kiedy członek wysuwa się, wtedy muskam go opuszkami palców drugiej dłoni. Delikatnie dotykam napiętego ciała gąbczastego, czule ‘gram’ na nim palcami jak na pianinie, przesuwając palce w dół, potem w górę. Znowu w dół i w górę. I znowu. Wiem, że to lubi. Mężczyzna drży. Nie widzę go, ale odczuwam jego rosnące podniecenie. W końcu nie wytrzymuje i gwałtownym ruchem wbija we mnie penisa! Kilka razy energicznie podrzuca mnie biodrami. Jest silny. Nie mogę dłużej wytrzymać. Prostuję się, odchylam głowę, otwieram usta i głęboko oddycham. Motylki… Właśnie przeżyłam mały orgazm. Siedzę na nieznajomym, podtrzymywana przez niego. Spełniona opuszczam głowę. Edek nieco rozluźnia łańcuch łączący kajdanki. Nagroda? Teraz dłonie mam na wysokości ud. Mogę je nawet nieco wysunąć do przodu. Jaka ulga i wygoda!

    Biodrami i uciskiem dłoni brodacz zachęca mnie do ujeżdżania go. Czasami, kiedy robię to zbyt intensywnie, wzdycha albo pojękuje. Głośne „Oooo” to jedyne, co udaje się wydobyć z jego ust. Podoba mi się taki seks. Opieram się o jego ciało. Nic nie widzę, więc wyobrażam sobie, jak wygląda ten ‘kulturysta’. Dotykanie tak umięśnionego, zadbanego ciała, bardzo mnie podnieca. Nie spodziewałam się po sobie takiej reakcji. To dla mnie coś zupełnie nowego. Poznając ciało nieznajomego wyłącznie dotykiem, w końcu nieco odwracam się i sięgam do mokrego penisa. Moje ciało przeszywa dreszcz podniecenia. Małżonkowie śmieją się. Ich reakcja jest mi obojętna. Robert, choć szczupły, nigdy nie dbał o swoją muskulaturę. Nigdy nie chodził na siłownię.

    Uświadamiam sobie, że umięśnione ciało działa na mnie tak stymulująco! Intensywniej ujeżdżam kochanka, ale teraz chwytam jądra. Małżonkowie znowu wybuchają cichym śmiechem. Cichym? Nie, to jest chamski rechot. Zatyczki jedynie go tłumią. Chyba komentują moje coraz bardziej śmiałe zachowanie.

    – Okrutna, stara baba i napalony grubas! – W myślach rewanżuję się moim prześladowcom. – No, na epitety i przekleństwa wygrałabym każdą rywalizację z tą tłustą pizdą!

    Trzymam w dłoni mosznę. Jest wilgotna od potu i śluzu. Tutaj nie czuję żadnych włosów, ale na klatce piersiowej nieznajomy ma ich sporo. Takie to podniecające… Delikatnie trzymam worek w dłoni, wyczuwam jądra i wtedy palcem zjeżdżam w kierunku odbytu. Kochanek wygina biodra, penis wbija się głębiej w pochwę, oczyma wyobraźni widzę jego satysfakcję na twarzy.

    Powoli, lecz nieodwracalnie rośnie ciśnienie, prawie nie słyszę, motylki szaleją w moim brzuchu, dreszcz przeszywa mnie. I następny dreszcz… Zaciskam szczęki i wówczas delikatnie wpycham palec do odbytu kochanka. Chcę tego. Chyba nawet słyszę jego jęk zadowolenia. Zaczynam mocniej pracować biodrami. Mężczyzna głośno stęka. Domyślam się, że stara się powstrzymać wytrysk. Już nie zwracam na to uwagi. Płynnie wysuwam palec z odbytu i zachłannie oblizuję go. Smakuję jego śluz, pot. Słyszę głośny, rozbawiony komentarz małżonków. W tej chwili dla mnie i nieznajomego liczy się tylko ostry seks. Wiem to.

    – Teraz mogłabym to robić nawet na środku ulicy! – uświadamiam to sobie, ale milczę. Jestem w euforii. Reakcja małżonków jest mi zupełnie obojętna.

    W głowie szum. Jego natężenie faluje. Znowu rośnie ciśnienie i już nic nie słyszę. Tylko czuję. Nie dociera żaden dźwięk! Jakbym była z moim brodaczem w pustej przestrzeni. Członek wypełnia mnie. Dłonie mężczyzny pochłaniają piersi. Nadwrażliwe brodawki i sutki przeszywa ukłucie. Ale jakie miłe! Chwilę później z siłą tsunami pochłania mnie fala ciepła. Nie potrafię jej opóźnić, osłabić. Chyba krzyczę w chwili orgazmu i padam na mężczyznę. Czuję pot na jego napiętym, umięśnionym torsie. Tulę się do gorącego ciała i poruszam w rytmie bioder mojego kochanka. Odpływam…

    *

    Kiedy dochodzę do siebie, dociera do mnie, że nadal jestem ujeżdżana. Spada ciśnienie, przełykam ślinę, znowu słyszę. Chciałabym teraz odpocząć, zrelaksować się po tak silnym przeżyciu rozkoszy. Nic z tego. Jednak jest inaczej… Już wiem! Znowu została poluźniona linka łącząca kajdanki i teraz swobodnie opieram dłonie o materac. Tak jest znacznie wygodniej. Kochanek dalej mnie ściska i nie przerywa spółkowania. Nie tylko! Jestem już w pełni świadoma, rejestruję wszystkie bodźce. Drugi mężczyzna wchodzi w odbyt! Edek też spółkuje ze mną! Kiedy to sobie uświadamiam, resztki orgazmu momentalnie ulatują. Leżę na nieznajomym mężczyźnie, a Edek dociska mnie swoim ciałem. Obydwaj spoceni, intensywnie kopulują. Jestem bezradna. Nie mogę zmienić pozycji. Czuję jak wypełniają mnie dużymi penisami. I wchodzą do końca! Tak głęboko, jak tylko potrafią. Nie jestem w stanie oprzeć się doznawanym rozkoszom. Ależ to jest… Uderzenia penisów oszałamiają. Chyba jęczę. Ich dominacja też sprawia mi przyjemność. Panowie podzielili się moimi piersiami. Ciągną je, ściskają. Nieznajomy robi to dość subtelnie, więc jego zabiegi, i płynącą z nich przyjemność, odczuwam w dwójnasób.

    – Bądź grzeczna – to Edek mówi podniesionym głosem do mojego ucha.

    – A co innego robię?! – chciałam mu wykrzyczeć w twarz, ale milczę i kiwam głową. A pokusa jest spora, bo mogłabym mu napluć w twarz z tej odległości. I bym nie chybiła!

    Zachowuje się jak władca, a moje ciało traktuje jak swoją własność! Jak zabawkę, z którą może robić wszystko, na co przyjdzie mu ochota. I tak właśnie robi! W końcu zaczyna szarpać pierś. Pojękuję z bólu. Nie zrobiło to na nim wrażenia. W końcu puszcza pierś, ale chwyta mnie za włosy i przechyla głowę, odsłaniając kark. Zaczyna lizać go, a po chwili kąsać. Edek nie jest wobec mnie tak srogi jak jego żona. A może to była Basia? Ze zmęczenia i oszołomienia tracę rozeznanie.

    My, kobiety skutecznie zaspokajane przez mężczyzn, wiemy że taki stan niweluje szczegóły. Prawda? Koncentrujemy się wtedy na doznaniach, a Basia jest mocno przytulona do męża, kiedy ten tkwi w mojej pupie. Może więc to ona obmacywała mnie? Zresztą, jest mi obojętne, które z nich maca moją pierś i kąsa kark. To było taaakie przyjemne i wręcz obezwładniające, kiedy rozkosz pojawiała się z kilku źródeł…

    Nadal obydwaj solidnie, głęboko wbijają we mnie penisy. Podniecenie znowu wzmaga się. Członki ocierają się o ścianki pochwy, odbytu. Prawie równo wchodzą we mnie i wysuwają penisy. Czasami robią to na przemian. Przyspieszają i spowalniają penetrację. Doskonale czuję obydwa. Po raz pierwszy jestem w takiej sytuacji i po raz pierwszy odbieram tak zwielokrotnione bodźce. Czasami jeden wchodzi we mnie bardzo wolno, a drugi czyni to wręcz gwałtownie. Oczyma wyobraźni widzę jak poruszają się we mnie. Teraz stoję z boku i przyglądam się naszej trójce… Powoli zatracam się w seksie z dwoma mężczyznami. Momentami jestem wręcz bliska utraty świadomości. Przygryzam wargi. Ich dłonie stale obmacują mnie. Zachłanne, chwilami niecierpliwe, ale nie są brutalne. Oddaję im każdy zakątek mojego ciała, każde wgłębienie, załamanie, każdą wypukłość. Nie mają dość! Chociaż kochankowie dociskali mnie swoimi ciałami, nie czułam ich ciężaru. Zatraciły się granice między nami. Tworzymy jedność.

    …A gdzieś tam, głęboko, już od dawna kołacze się radosne uczucie, dodające mi skrzydeł, które zamykam w jednym zdaniu:  Ależ Basia musi nam zazdrościć!  

    Jestem zmęczona i spocona. Straciłam poczucie czasu. Ale teraz cieszę się, że mam opaskę na oczach, bowiem zmusza moją wyobraźnię do intensywnej pracy i ułatwia skupienie na doznaniach. Wręcz podkreśla je, skoro pozbawiono mnie możliwości korzystania ze wzroku i słuchu. Doznaję i doceniam każde muśnięcie warg, każdy dotyk opuszkami palców, językiem, zębami, nosem, każdą kroplę potu i śluzu spadającą na moją twarz. Jak to działa! Jestem taka podniecona. Moje mięśnie drżą z wyczerpania, ale za nic nie chcę, żeby skończyli. Nie teraz! Jeszcze chcę uprawiać z nimi seks! Teraz tego potrzebuję!

    W pewnym momencie pojawia się jakiś nowy, delikatny bodziec. Basia! Klęczała albo leżała za naszą trójką. Chyba próbowała mężowi lizać jądra albo penisa, kiedy wysuwał go ze mnie i wtedy, nachylając się, muskała włosami moją pupę. Pewnie głaskała też mojego drugiego kochanka, więc dotykała również mnie. Miłe uczucie, które wzbogacało i tak już liczne przyjemne wrażenia. Mogłabym tak trwać w nieskończoność…

    *

    I wtedy robią coś, czego długo nie rozumiem. Schodzą ze mnie i pomagają usiąść na łóżku. Jestem zaskoczona i rozczarowana. Później podnoszą mnie i nagą prowadzą… Do drzwi wyjściowych z pokoju! Otwierają je! Owiewa nas powietrze z korytarza. Nieznacznie cofnęłam się, ale ktoś ręką od razu blokuje mój ruch. Mimo mojego stanowczego oporu, wypychają mnie na korytarz! Nieporadnie, ale walczę. Zapieram się nogami, odpycham. Z marnym skutkiem. Energicznie drobię stopami, ale powoli przesuwają mnie w kierunku korytarza. Jestem bliska paniki! Szybko odwracam się bokiem i napierając ramieniem, próbuję wrócić do pokoju. Trafiam na tors Edka. Powoli przesuwa się i stopniowo ulegam pod naporem jego ciała. Wymieniają się uwagami. Słyszę ciche śmiechy. Oni są rozbawieni! Świetnie bawią się moim przerażeniem! Cały czas energicznie kręcę głową. Na pewno domyślili się, o co mi chodzi. W trakcie tej przepychanki odwracam się plecami do drzwi i cofając się, wypycham biodra do tyłu. Skuliłam się, w końcu przysiadłam, ale mężczyźni ciągną mnie za ręce. Upadam na kolana. Wykładzina tłumi dźwięki. Edek chwyta mnie w pasie i po chwili klęczę jeszcze dalej od wejścia do pokoju. Pewnie na środku korytarza. Naciskiem dłońmi i klapsami zmuszają mnie do posłuszeństwa. Mam oprzeć się na przedramionach.

    Już jestem posłuszna. Przegrałam. Nie protestuję, nie opieram się. Nie mam za bardzo wyboru, bo smycz została przypięta do obroży i Basia trzyma mnie, czasami mocno szarpiąc. Ten gest mniej boli, bardziej straszy. Jest jak ostre nieme ostrzeżenie i skutecznie potęguje strach. Nie mam siły płakać. Nie krzyczę, bo boję się, że z pokojów wyjdą inni, sprowokowani krzykiem i zobaczą mnie nagą, związaną, w kajdankach, z kneblem. A mój mąż? Przeraża mnie myśl o jego reakcji na taki widok.

    Basia dłonią przyciska moją głowę do wykładziny i przekręca na bok. Puszcza ją i za chwilę czuję jak kładzie stopę na mojej skroni. Stopą mocno dociska moją głowę do podłoża. Boję się poruszyć, żeby nie sprowokować jej gniewu. Tylko na to czeka. Ktoś podchodzi do mnie od tyłu i zmusza do rozsunięcia nóg. Posłusznie wykonuję nieme polecenie. Basia nie zmniejsza nacisku na głowę.

    Klęczę naga na oświetlonym korytarzu. Opieram się na przedramionach, szeroko rozstawiłam nogi. Obcy mężczyzna i wyuzdane małżeństwo zamierzają… No właśnie. Co dalej? Czekają na kogoś?! Jestem bliska histerii. I zupełnie bezradna. I zdezorientowana, bo nie potrafię przewidzieć, co będzie dalej? Boję się kompromitacji. 

    Opaska na oczach jest skuteczna. Nawet nie wiem, czy pali się światło, chociaż mam pewność, że czujniki ruchu działają, więc korytarz jest oświetlony. Paradoksalnie ucisk stopy Basi na moją głowę dodaje mi otuchy. Nie jestem sama. Nic nie słyszę, nie wyczuwam żadnego ruchu, ale jestem pewna, że obydwaj mężczyźni też są obok mnie.

    *

    Ciepłe dłonie oparły się o moje pośladki i rozsunęły je. Czekałam. Twardy penis powoli wsuwał się do pochwy. Westchnęłam. Obyło się bez bólu, szarpania i klapsów. To musiał być ten nieznajomy. Wszedł we mnie głęboko, do końca. Potem spółkował zawzięcie, jakby miał to być ostatni raz. Kiedy wyszedł, westchnęłam ze zmęczenia, ale nie dane było mi odpocząć.

    Zaraz płynnie wszedł Edek i zaczął mocno uderzać biodrami. Nacisnął na pośladki i wychyliłam się na kolanach do przodu. Obydwaj spółkowali ze mną na stojąco. Może dlatego ich uderzenia były tak silne? Basia nadal uciskała stopą moją głowę. Kiedy skończył naprawdę byłam zmęczona i spocona. Chciałam odpocząć.

    Wtedy ponownie podszedł nieznajomy i członkiem rozpycha mi odbyt. Na szczęście robi to z wyczuciem. Jednak kiedy poczuł lekki opór, a ja ból, nie zatrzymał się, tylko mocniej napiera. Wszedł głęboko, do końca. Po chwili zaczął wolno wycofywać się. Odprężam się. Wtedy powtarza manewr z wpychaniem członka. Zrobił to jeszcze raz i zaczął płynnie spółkować w odbyt. Jego ruchy stają się coraz szybsze, a ja wiję się pod stopą Basi. Mężczyzna stoi za mną i teraz z łatwością wnika aż po nasadę penisa. Pojękuję. I wtedy czuję uderzenia pejcza na plecach! Gwałtownie drgnęłam pod wpływem bólu, ale zdusiłam krzyk. ‘W nagrodę’ Basia uderza pejczem moje piersi. W obronnym odruchu wypinam pupę i przyciskam piersi do wykładziny. Ruchy pupą nie przeszkadzają mężczyźnie. Dalej kopuluje, aż nieoczekiwanie zwalnia i nieruchomieje. Czekam na wytrysk. Nie nastąpił. Mężczyzna wychodzi ze mnie.

    Zastępuje go Edek. Po poprzedniku wchodzi do pupy jednym ruchem. Nie zdołałam powstrzymać jęku. Edek jest zbyt brutalny. Ucisk na twarzy staje się mocniejszy. Bicz spada na plecy! Zaciskam dłonie, żeby nie krzyczeć. Wykorzystują moją bezbronność i bawią się moim bólem. Edek rżnie mnie bardzo gwałtownie, szarpiąc za biodra. Próbuję jakoś inaczej ustawić biodra, ale jemu odpowiada taka pozycja. Nie zważa na moje reakcje. Basia nachyla się i chwyta linkę łączącą kajdanki. Powoli ciągnie ją do góry i nacisk na ramiona staje się tak duży, że zaczynam jęczeć z bólu. Nadal depcze moją głowę. Żeby ich powstrzymać, w proteście uderzam stopami w wykładzinę. Nacisk maleje.

    I wtedy nieznajomy wspiera Edka. Poczułam jak wchodzi do pochwy. Stało się to tak szybko, że nie zdążyłam się zaprzeć rękoma, ale Basia nadal blokowała moją głowę. Nagle zrozumiałam, że oni mnie nie wykorzystują. Nie jestem ich jednorazową „okazją”. Nie! Oni traktują mnie jak niewolnicę – bez praw, do użytku swoich właścicieli. Strach, jaki mnie ogarnia, nie pozwala na dostrzeżenie innych zmian. Mężczyźni rytmicznie spółkują ze mną od tyłu. Teraz znieruchomieli i dosłownie chwilę później szybko wyszli ze mnie. We dwóch podnoszą mnie i pospiesznie wpychają do pokoju. Domyślam się, że ktoś wchodzi po schodach.

    *

    Ucieszona upadam na tapczan, ale nie pozwalają mi na odpoczynek. Kolejna niespodzianka! Uwolnili moje uszy od zatyczek i słyszę. Jak ulga… Ku mojemu zdziwieniu za chwile przychodzi rozczarowanie. Zasłonięte uszy eksponowały inne odczucia, wrażenia. A teraz…

    – Pewnie chcą mi wydawać polecenia. Stąd taki akt ‘litości’ – domyślam się przyczyn ich decyzji.

    Za mną kładzie się Edek i ciągnąc, bądź naciskając moje ciało, obraca się i sadza mnie na swoich kolanach. Potem przesuwa się wyżej.

    – Siadaj, suczko!

    Zrozumiałam. Znowu mam wpuścić go do pupy. Siadam dość ostrożnie, przytrzymując się jego nóg, a on podpiera moje plecy. Czyjeś dłonie dociskają mnie. Jasne, stara pizda go wspiera.

    – Gdyby wiedziała jaką ma ksywkę! – Powstrzymuję uśmiech, żeby opacznie nie zrozumieli mojej reakcji.

    Jej piersi uciskają mój kark, ale teraz dłonie i piersi zjeżdżają, a po chwili zsuwają się do krocza i chwytają moje wargi sromowe, rozciągając je na boki.

    – Ech, tymi wargami mogłabym bawić się! – Basia wzdycha namiętnie i boleśnie miętosi wargi. Napinam mięśnie i powstrzymuję się od jakiejkolwiek formy okazania bólu. Domyślam się, że Basi sprawiłoby to przyjemność.

    Brodacz przysuwa się z przodu. Siedzę z szeroko rozrzuconymi nogami, lekko odchylona i opieram się dłońmi o tapczan. członek wchodzi i wysuwa się z mojego odbytu. Brodacz napawa się tą chwilą obserwacji, przedłuża ją. Na pewno z uśmiechem ogląda mnie taką rozkraczoną z zapraszającym różowym wejściem do pochwy przed jego twarzą. Jestem przecież dla jego przyjemności. Jeszcze rozchyla mi nogi, podnosi się, mocno, wręcz brutalnie chwyta mnie za pierś, i po chwili czuję jak wchodzi do pochwy. Powoli. Jakby świadomie przedłużał tę chwilę. Penis jest twardy. Czuję ten powolny ruch. Centymetr po centymetrze. Aaach… W końcu wpycha członek jednym energicznym ruchem i wyrywa głośne stęknięcie z moich ust. Jestem pewna, że uśmiechnął się!

    Och! Taaak! Znowu czuję penisy ocierające się o siebie. We mnie! Obydwaj mężczyźni kopulują w spokojnym rytmie. Basia klęczy z boku i dociska mnie dłonią, pilnując, żebym nie zsunęła się z Edka. Drugą dłonią masuje moją pierś, szarpie brodawkę. Nawet boleśnie wykręca ją. Szarpię się.

    – Staraj się, lalka, bo dłużej ciebie pomęczymy! – warknęła i ręka z ramienia powędrowała na kark.

    Ignoruję jej groźby. Przesuwam dłoń i z ciekawości dotykam pochwy grubej pizdy. Jest wilgotna.

    – Jasne, lubi znęcać się nade mną. I to ją nakręca do dalszych perwersji – tylko utwierdzam się w swoich wcześniejszych spostrzeżeniach.

    Basia szybciutko przysuwa się, zapewne w nadziei na dalsze, bardziej obfite pieszczoty.

    – Wal się sama, wredna suko! – Bawię się jej rozczarowaniem i powoli cofam dłoń. – Sadystka! – jeszcze dorzucam. Też tylko w myślach. To jest moja drobna zemsta. Ale ileż daje mi satysfakcji!

    Basia jeszcze nie daje za wygraną. Namiętnie całuje mnie w usta. Wypełnia językiem, nawet kąsa mój język! Maca pierś, ale po chwili odsuwa się od ust. Nie rozumiem… Wszystko jasne! Brodacz kopuluje, ściska moją pierś, a teraz całuje mnie. Też staje się coraz bardziej ostry. Zębami gryzie moje wargi. Czyżby zbliżał się orgazm? Basia głośno stęka z podniecenia. Brodacz traci rytm, cofa usta i wpycha swoje palce do moich ust. Są wilgotne. Liżę je. Czuję znajomy smak. Palce znikają z ust, a on rytmicznie szarpie ręką i po chwili znowu wkłada w moje usta. Już wiem! Rżnie Baśkę palcami, a potem ja wylizuję jej śluz. Widać nieznajomego podnieca taka penetracja i pieszczota. Mnie też.

    *

    Kiedy zmęczeni wreszcie wyszli ze mnie, leżę bez ruchu i ciężko oddycham. Nie mam siły podnieść się. Zresztą, nikt tego nie oczekuje. Wiedziałam, że żaden z nich jeszcze nie zamierza kończyć zabawy, bo nie spuścili się.

    Znowu ułożyli mnie na prawym boku. Ktoś chwycił mnie za lewą nogę i uniósł ją. Tapczan ugiął się pod czyimś ciężarem. Leżałam wyczerpana seksem i czekałam. Czyjaś dłoń delikatnie dotknęła wewnętrznej strony mojego prawego uda. Przyjemne uczucie… Miły dotyk trwał, niespiesznie wędrując wzdłuż ciała. Coraz bliżej pochwy. Coraz bliżej.

    To była Basia. Rozkraczona. Prawie usiadła na moim udzie i przesuwając się po nim, zbliżyła krocze do mojego. Kiedy dotknęła wilgotną pochwą do mojej, zadrżałam. Powoli zaczęła poruszać biodrami w górę i w dół. Naprawdę byłam zmęczona, ale dotyk jej ciała jest tak ekscytujący, że moje wargi i łechtaczka zareagowały. Po dłuższej chwili takiej zabawy nie potrafię zdusić jęku.

    – Nasza dupa nie ma dość! – Basia i Edek wybuchają cichym śmiechem, a ona zaczyna intensywniej poruszać biodrami. Tyle potrafię rozróżnić i wyczuć. Nieznajomy głaska mnie po udzie, a tymczasem Basia jeszcze mocniej dociska krocze do mojej pochwy.

    – No, lalka, staraj się. Przecież wiem, że lubisz takie zabawy! – Basia jest podniecona i rozbawiona zarazem. Jest też agresywna.

    Mimo to ponownie odczuwam silne podniecenie. I bezradność. Skute ręce przypominają o mojej sytuacji i uniemożliwiają obronne gesty. Edek kładzie się za mną i maca moje piersi. Do jego rąk też nie mogłam sięgnąć! Basia zatrzymuje się i rezygnuje z dalszych pieszczot. Coś się działo, ale czułam tylko ręce mężczyzn na moim ciele. Nieznajomy przesuwa dłonie po moim ciele i zatrzymuje się na głowie. Wprowadza penisa do moich ust. Otwieram je szerzej, wchodzi dość głęboko. Otaczam go językiem, delikatnie kąsam zębami. W końcu język zamarł i teraz zębami poruszam wzdłuż penisa. Chyba jest zadowolony z takiej pieszczoty, bo mocniej chwyta moją głowę i zaczyna energicznie poruszać biodrami. Tylko ściskam twardego penisa ząbkami. Wchodzi w usta coraz głębiej i szybciej. Prawie uderza mnie podbrzuszem w twarz. Zmieniam siłę nacisku moich ząbków, więc uderza członkiem w gardło, podniebienie, w policzek. Nagle zwalnia i niesamowicie mocno uciska policzek twardym penisem. Strasznie go wypycha, aż mnie boli! W niemym proteście szarpię się. Wydaję jakiś gardłowy krzyk, ale Edek ściska mnie za pierś, a Basia uderza w pośladek i łapie za kark. Nie mogę cofnąć głowy!

    – Cicho, lalka, bo oberwiesz po pysku! – Grozi surowym głosem. I ponownie uderza w pośladek. I jeszcze raz!

    Ależ to ból! Mam łzy w oczach, a nieznajomy nadal wypycha penisem mój policzek! Rozerwie go! Edek trzyma mnie za ręce, a tamten pcha członek i trzyma moją głowę! Wierzgam, wyję i szarpię się po kolejnych razach Basi. Nagle mężczyzna cofa członek i spuszcza się! Krztuszę się, łykając spermę. Ma łagodny smak. Nieznajomy powoli wysuwa członek z ust. Opiera go na mojej twarzy. Przez dłuższą chwilę głaszcze mnie po głowie. Przeprasza tym gestem? Sperma osiadła na moim policzku. Ucichłam, ale jeszcze ciężko oddycham. Basia przysuwa się, nachyla nade mną i bierze w usta członek nieznajomego. Pewnie wylizuje mu do końca. Teraz Edek trzyma mnie za kark. Męski, brutalny chwyt. Znowu tkwię unieruchomiona. Boli! Basia, mrucząc, zlizuje resztę spermy z mojego policzka.  

    *

    Cdn.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Tomnick
  • Ostatnia taka impreza – cz. 7.

    Cz. 7.

    Teresa usłyszała ruch przy drzwiach. Spojrzała przestraszona. Drzwi zamknęły się. Zostali we dwoje. Adam nadal był podniecony. Podniósł ją zdecydowanym ruchem i stanął za nią. Naprawdę był silny. Zanim zdążyła zareagować, znowu wszedł w nią.

    – Jeszcze cię wyrucham! – powiedział z satysfakcją. Jedną ręką złapał kobietę za biodro, a drugą chwycił pierś. Zadowolony kopulował, ile miał sił. Przyjęła go bez stawiania oporu. Była zrezygnowana. Zobojętniała. – Co, fajne było takie jebanie we dwóch? Lubisz być tak jebana… Widziałem po twarzy! – Sperma poprzednika dawała chłopakowi dobry poślizg. Puścił prawą pierś i klepał kobietę po pupie. Ciche pochlipywanie przerywały odgłosy klapsów i jęki bólu. Lewą rękę z piersi przesunął na kark kobiety i przycisnął głowę do umywalki.

    – Proszę, nie! Dość! Proszę… – Jeszcze zdobyła się na słaby protest. Błagała.

    Nie zważał na jej protesty. Palce prawej dłoni wcisnął do odbytu. Krzyknęła i zaniosła się głośnym płaczem. Był bardzo podniecony. Nie panował nad pożądaniem. Rżnął kobietę z całych sił. Dłoń coraz mocniej wciskał w jej kark, przyciskając jej głowę do umywalki. Palcami ciągnął odbyt w górę. Przed oczyma miał czerwone, pulsujące plamy. Nic nie słyszał. Kobieta, ratując się przed rosnącym bólem, wspięła się na palce.

    – Zajebię kurwę moim chujem! – wrzeszczał. – Będę cię jebał aż będziesz prosić o więcej! – I wtedy wytrysnął. Kiedy wreszcie minął szczyt, zaczął uspokajać się, ale wtedy szybkim ruchem wcisnął penisa do odbytu. Był wilgotny o spermy, więc wszedł dość głęboko. Jęki i protesty nauczycielki nie zrobiły na nim wrażenia. Posuwał ją dość miarowo. Teresa była tak sponiewierana, że nie miała siły nawet błagać. Cicho płakała, a penis wsuwał się coraz głębiej. Jego uderzenia stawały się coraz silniejsze. Po którymś z nich wszedł do odbytu aż po nasadę penisa. Stęknął głośno, wykonał jeszcze kilka ruchów i mały wytrysk spłynął w kobietę.

    Złagodził uchwyt karku nauczycielki, położył się na jej plecach, ciężko oddychał. Wysunął z niej penisa, sperma wyciekała po nodze, a on mocno ścisnął jej pierś. Był bardzo zadowolony. Taki seks! Ostre jebanie nauczycielki! Tak jak lubił! I to jeszcze na lekkim haju! W końcu wziął głęboki oddech, wypuścił powietrze i wyprostował się.

    *

    – Kto następny? – Jeden z licealistów rozglądał się zaciekawiony. Pytanie było zbędne, bo już trójka jego kolegów szybko ściągała slipy i nago ustawiała się do Bożeny.

    Wreszcie mieli ją! Tyle się napatrzyli na lekcjach na jej nogi i dekolt! Czasem oglądali jej krocze zasłonięte majtkami, gdy ktoś w pierwszej ławce schylił się, żeby podnieść długopis, a ona siedząc, nie założyła nogi na nogę, a krótka spódniczka nie zasłaniała zbyt wiele. Pewnego razu któryś z nich zebrał się na odwagę i wykonał zdjęcie jej krocza pod stołem. Nie zorientowała się. A może…? Chyba każdy chłopak w ich klasie miał to zdjęcie. Nikomu nie pochwalili się, co samo w sobie zakrawało na sensację, i analizowali je na wszelkie możliwe sposoby. Byli przekonani, że jest wygolona. Taki wniosek z analiz zdjęcia dodatkowo rozbudzał ich wyobraźnię. Nawet chcieli zaprosić ją na spotkanie i zaproponować seks. Jednak pomysł upadł. Uznali, że nie zgodzi się, a oni mogą mieć kłopoty. W ostatniej klasie? Po co? Zdecydowali, że spróbują po zakończeniu roku szkolnego. No, może jeszcze pod koniec. Wtedy zgodzi się na spotkanie. Przynajmniej chcieli w to wierzyć. Zawsze była taka miła i sympatyczna. Atrakcyjna i zadbana. Z klasą. Takie plany mieli jeszcze parę miesięcy temu.

    A teraz? A teraz będą ją jebać! Nauczycielkę! Nareszcie! Tylu miało na nią ochotę! Inni pospiesznie pomogli ponownie postawić ją na kolanach i łokciach. Ta trójka, chcąc wynagrodzić sobie długi czas oczekiwania w kolejce, spółkowała w wolniejszym rytmie. Trwało to znacznie dłużej niż poprzednie stosunki, ale każdy zdążył zaliczyć trzy otwory. I każdy trysnął do innego z nich. Kobieta nie oponowała. Była szczęśliwa. Po drugiej zmianie otworów przeżyła z nimi bardzo mocny orgazm. Z wrażenia osunęła się i musieli znowu ją stawiać. Byli niecierpliwi. Przecież tyle czekali na taką okazję! Chociaż spółkowali w spokojnym rytmie, nie chcieli tracić czasu na pieszczoty. Ich komentarze słyszała jak przez mgłę. Po wytryskach w pochwie i odbycie poczuła kolejny. Wszystko połknęła  z przyjemnością i zaczęła energicznie obciągała fiuta. Po prostu cieszyła się takim spółkowaniem! Miała swoje potrzeby i chciała je zaspokoić.

    Chłopak ledwo stał na nogach. Nigdy wcześniej nie przeżywał tak orgazmu i pieszczot. Szybko dotarło do niego jak niewiele jeszcze potrafi jego partnerka.

    *

    Adam podszedł do drugiej umywalki, umył penisa, wytarł papierowym ręcznikiem, podciągnął slipki i zapiął spodnie. Strzepnął krople wody ze spodni. Sięgnął po komórkę i stanął obok Teresy. Nie miała siły mówić. Nadal pochylona, opierała się o umywalkę. Jedną ręką próbowała zasłonić się. Zapłakana, naga, spojrzała na niego z wyrzutem i wściekłością.

    – No co? – patrząc na nią, lekko wzruszył ramionami. Był w dobrym humorze. Jeszcze wyrównywał oddech. – Kolega też chciał seksu z fajną laską, więc szybko skorzystał z okazji. A jak widać, jesteś fajna, atrakcyjna dupa. Pierwszy raz mam znacznie starszą ode mnie i też jestem zadowolony. Nie masz się czego wstydzić – pomacał jej kołyszącą się pierś, na co gwałtownie odsunęła się od niego. Niespodziewanie zrobił zdjęcie.

    – Zostaw mnie! – rzuciła ze łzami w oczach. Odwróciła głowę. Nie chciała go widzieć.

    – Po co byłoby to całe gadanie, namawianie, ustalanie? – spokojnie kontynuował, nie przejmując się jej reakcją. – A tak: niespodzianka! Przyszedł, dostał, co chciał i już… – zamilkł i wykonał kolejne zdjęcie. Wyciągnęła rękę, próbując odebrać mu komórkę. Szybko cofnął się, zdegustowany jej próbą. Kobieta oparła głowę o umywalkę. Czuła jak z pochwy powoli wycieka sperma, a łzy rozmazały tusz.

    – Świnia, gnój, menda… – nie potrafiła nawet spojrzeć na niego. Kolejne łzy pociekły na posadzkę. Nagle młody kochanek zdecydowanym gestem chwycił ją za włosy i odwrócił twarzą w swoim kierunku. Mimo bólu próbowała oponować, a przestraszonym wzrokiem patrzyła na chłopaka. Ten, z rozmysłem, uderzył bokiem jej głowy o umywalkę. Delikatnie. Teresa jęknęła z bólu.

    – To ostrzeżenie. Bądź grzeczna, bo nie zawsze musi być przyjemnie. Mogliśmy spróbować razem wejść w dwie dziury! Dopiero miałabyś jazdę! – Pocałował ją w ramię. Gwałtownym ruchem odsunęła się. Pochlipywała.

    – Już przyznałaś się, że jesteś kurwą, więc bądź słowna – ostrzegł ją, poważniejąc.

    – Wynoś się! – zażądała płaczliwym tonem. Pobłażliwie uśmiechnął się, rozbawiony jej reakcją. Komórką  pomachał w jej kierunku.

    – To na wszelki wypadek, żebyś pamiętała o dyskrecji. I była posłuszna! Będziesz posłuszna… – Ostatnie zdanie w jego ustach zabrzmiało jak groźba. Wypowiedział je z głębokim przekonaniem. Wyjął paczkę chusteczek higienicznych i położył na umywalce. Pstryknął kolejną fotkę. – Te będą lepsze od ręczników. Doprowadź się do porządku i zejdź na dół. I pośpiesz się! – Już odchodził, ale jeszcze odwrócił się do kobiety: – Tereska, jutro też będzie dzień. Znajdziesz chwilę i porozmawiamy sobie po lekcjach. Pa, słodka… – to mówiąc, soczyście klepnął ją w goły pośladek. Pod kobietą ugięły się nogi, chlipnęła. Puste pomieszczenie zwielokrotniło efekt klapsa. Zatrzymał sie przy drzwiach, wyszeptał jej imię. Spojrzała na niego z niemym wyrzutem. Zdążył wykonać zdjęcie i zachichotał, widząc irytację i bezsilność na twarzy kochanki. Po chwili zamknął za sobą drzwi i w dobrym humorze zszedł potańczyć. 

    Kobieta spojrzała w lustro nad umywalką, opuściła głowę i rozpłakała się.

    *

    Ostatnia trójka oczekujących licealistów w zasadzie powieliła pomysł kolegów, ale pierwszy położył się na materacu i z pomocą kolegów nabił chwiejącą się ze zmęczenia Bożenę odbytem na penisa, tyłem do siebie.

    – Na lekcjach widziałem trochę twojego biustu, a teraz jesteś naga i wkładam chuja w twoją dupę. Piękny wieczór! Tak solidnie wyjebiemy cię we wszystkie dziury, że jeszcze długo będą nas pamiętać – szepnął jej do ucha podniecony uczeń, silnie trzymając za biodra. Był podniecony już samym dotykaniem jej zadbanego, opalonego i wreszcie dostępnego ciała. Przesunął ręce do góry i teraz wspierał je o plecy kobiety. Nauczycielka była oszołomiona i zmęczona orgazmami. W zasadzie nie docierało do niej to, co mówił. Drugi uczeń wszedł do pochwy, a trzeci w usta. Na chwilę podszedł jeszcze ktoś i Bożena, kopulując z dwoma chłopakami, na początku jednocześnie obciągała dwa penisy.

    – Panowie, zobaczcie, co ona potrafi! Obciąga dwa chuje! – krzyknął ktoś scenicznym szeptem. Podeszło kilku chłopaków. Jeden z nich wsunął Bożenie swojego penisa do ręki. Zaczęła go sprawnie masować.

    – Ale jazda! Żeby nasze dziewczyny tak potrafiły – westchnął któryś.

    – Ja pier…, ona powinna mieć jeszcze jedną dziurę. Taka maszyna tylko na jeden raz! – Ktoś już nie mógł przeboleć niepowtarzalności tego zdarzenia.

    – Idź do Witka. Mają dość towaru. Jeszcze starczy dla kilku – poradził ktoś.

    Masowany chłopak wytrysnął na piersi i brzuch nauczycielki. Drugi chłopak wycofał się z ust i też trysnął na jej brzuch. Z pogodnym uśmiechem chwyciła jego penisa i po kilku ruchach dokończyła wytrysk. Sperma spadła pod piersią. Wszyscy patrzący byli pod wrażeniem jej zachowania i umiejętności.

    W międzyczasie Robert zrobił dwa zdjęcia. Dla Bożeny nie miało to już znaczenia. Chyba nawet to do niej nie dotarło. Zatraciła się w tym szalonym spółkowaniu i niecierpliwie czekała na kolejne orgazmy. Syciła swoje ogromne, niezaspokojone potrzeby. Uczniowie znowu rżnęli ją w spokojnym rytmie, napawając się widokiem atrakcyjnej zdobyczy. Byli bardzo podnieceni i uważali, żeby nie wytrysnąć za wcześnie. Kiedy po raz pierwszy zamienili się przy otworach, Bożena po krótkim, ale intensywnym kopulowaniu znowu doszła, jęcząc głośno. Nawet nie próbowała tonować swoich reakcji. Koledzy otrzymali od grupy ciche oklaski. Też zrobili pełną rundkę. Tym razem każdy wytrysnął na zewnątrz. Z odbytu i pochwy sperma wyciekała już od dawna, więc dwóch spuściło się na twarz, piersi i brzuch. A trzeci przystawił penisa z boku głowy i niespodziewanie wystrzelił do jej ucha. Wzdrygnęła się, ale jednak musiała przyznać, że było to przyjemne uczucie. Potem dwóch z nich stanęło przed nią i wcisnęli członki w usta nauczycielki. Bez sprzeciwu starała się wylizać obydwa.

    Kiedy zostawili ją i już nieco opadła fala podniecenia, dotarło do niej, że grupa śmieje się. Leżała na plecach z wałkiem pod głową i nie mogła pojąć, o co chodzi. Otworzyła oczy i zrozumiała. Mimowolnie palcem zbierała spermę z piersi i połykała ją.

    – Szkoda, że wcześniej nie powiedziałaś, spuszczalibyśmy się w usta – śmiał się jeden z uczniów technikum. Nadal był nagi i podniecony.

    *

    Jego kolega, szczupły brunet, wpadł na pomysł.

    – Przytrzymajcie ją – chwilę później czterech chłopaków znowu trzymało ją szeroko rozłożoną na materacu za ręce i nogi. – Poliż – położył stopę przy ustach kobiety.

    – Nieee. Nie ma mowy… – kręciła przecząco głową. Burza włosów wokół twarzy tylko dodawała jej uroku.

    – Poliż, kurwo, bo ci tak przyjebię, że majątek wydasz na dentystę. – Zagroził stanowczym, cichym głosem. Kobieta, przypierana przez innych, przestraszona groźbą, odwróciła głowę, otworzyła usta i zaczęła lizać stopę.

    – Dość! Chłopaki, przytrzymajcie ją! – chłopak wycofał stopę i stanął przed jej pochwą. Najbliżej stojący, tak jak na początku spotkania, zablokowali kończyny kobiety. Chłopak powoli zaczął wsuwać stopę do pochwy. Była rozgrzana, rozciągnięta po stosunkach i mokra od spermy, więc kawałek stopy wszedł z łatwością.

    – Chłopaki, jebanie na pokaz! Stuprocentowo bezpieczny seks! – rozbawiony kolega wołał teatralnym szeptem innych i dłońmi wskazywał fragment stopy wetknięty do pochwy.

    – Robert, zrób pamiątkową fotkę! – brunet poprosił kolegę z liceum. Bawił się tak dłuższą chwilę. Kobieta rzucała się, szarpała, pojękiwała. Śmiechom chłopaków nie było końca. Kiedy skończył, wycofał i wytarł stopę o jej brzuch. Rozbawieni, komentowali pokaz i możliwości kobiety. Reszta oglądających powoli zaczynała rozchodzić się. Część zajęła się koleżankami. Po chwili dało się słyszeć ich pojękiwania. Znowu mogli, więc byli coraz bardziej śmiali i natarczywi. Koleżanki były zadowolone. Pozostali, po pospiesznej higienie, powoli ubierali się.

    *

    Kończyli zabawę ze swoimi partnerkami. Obie klęczały, a chłopacy posuwali je od tyłu. Obydwaj stali. Zbyszek, już bez prezerwatywy, mocno uderzał w odbyt, a Kacper w pochwę. W końcu Zbyszek wytrysnął i ociekającego spermą penisa włożył do ust Darii. Dziewczyna usiadła na posadzce i zaczęła oblizywać penisa. Była podniecona do tego stopnia, że nie czuła zimna płytek.  

    – Posmakuj swoją pupę – rzekł podniecony Zbyszek. Daria liżąc penisa, uśmiechnęła się oczyma.

    – Wie, jak mnie zaspokoić – myślała z wdzięcznością o Zbyszku, który zaproponował dzisiejsze spotkanie we czworo. Miała nadzieję na kolejne. Od dawna czuła jakąś niewytłumaczalną sympatię do Zbyszka. On był cierpliwy i wyrozumiały. Daria była nimfomanką i nie kryła tego przed partnerem. On aprobował jej potrzeby i tak byli ze sobą już od ponad roku. A Zbyszek starał się zaspokajać jej fantazje. Również te ze starszymi mężczyznami i kobietami. Nastolatka miała spore potrzeby. Może dlatego, że pochodziła z bogatej rodziny i codzienność nudziła ją? Może dlatego, że praktycznie miała wszystko i w domu nie musiała martwić się o cokolwiek? A może dlatego, że niektóre jej koleżanki miały już znacznie większe doświadczenie w różnych układach i chciała im dorównać? Może…

    Kacper stęknął, wyjął penisa z pochwy swojej kochanki, ściągnął prezerwatywę i nie pytając o zgodę, wcisnął go w usta Darii. Dziewczyna nie protestowała. Przyjęła penisa, a już po chwili łykała wytrysk. Kama przyłączyła się do niej i po chwili reszta wytrysku spadła na jej twarz. Sięgnęła palcami, ściągnęła część białego płynu i zanurzyła palec w ustach. Blondynka uniosła się, nachyliła nad partnerką i zaczęła zlizywać spermę z jej twarzy. Podnieceni widokiem, chłopacy przyglądali się koleżankom w milczeniu. Kamila mruczała zadowolona. Daria usiadła obok szatynki i zaczęła całować ją w usta. Z języczkiem. Kama momentalnie podnieciła się, czując znajomy smak. Kochanka oddawała jej część zebranej spermy. Chwyciła dziewczynę za głowę i całowały się, zapominając o swoich partnerach. Podniecony Kacper z zaskoczeniem przyglądał się pieszczotom dziewczyn. Nie spodziewał się czegoś takiego. Spojrzał na Zbyszka.

    – Daria lubi takie zabawy – z uśmiechem stwierdził chłopak, jakby czytając w myślach kolegi.

    – Smaczna jesteś – stwierdziła blondynka, kiedy przestała całować koleżankę. Oblizywała się, patrząc z pogodnym uśmiechem na kochankę.

    – Musimy to powtórzyć. Co wy na to? – zadowolony Zbyszek uśmiechnął się, zapinając spodnie.

    – Jasne – Kacper był gotowy już ustalać termin. Powoli ubierał się. Odważne zachowanie dziewczyn zaskoczyło go. Nie spodziewał się czegoś takiego po Kamie. Był podniecony.

    – No, chętnie – spokojnie potwierdziła Kamila. Nie chciała bardziej otwarcie przyznać się, jak bardzo jej spodobała się taka zabawa. Rżnięcie Darii to jedno, ale Zbyszek zaspokoił ją i chętnie powtórzyłaby taki seks. Nawet jutro! Kacper też chyba miał na nią ochotę, więc może wreszcie zacznie regularnie spotykać się z jakimś chłopakiem? Chociażby tylko dla seksu. Zafascynowało ją spółkowanie z Darią, ale krępowała się przyznać do tego.  

    *

    Kilku uczniów nadal patrzyło na Bożenę. Jeden stał przy jej lewej ręce i onanizował się. W pewnym momencie ugiął nieco nogi, napiął mięśnie, westchnął i wytrysk spadł na jej piersi i szyję. Wtedy zrobił krok w kierunku głowy i wycisnął resztę spermy na twarz kobiety. Nie protestowała. Sięgnęła do jego penisa. Poruszała nim przez chwilę, a po jej dłoni i przedramieniu spłynęły ostatnie krople. Podnieciła się, czując twardość jego penisa. Pogłaskała jądra. Oboje uśmiechnęli się.

    Kiedy patrzyła na niego, między jej nogami ukląkł jeszcze jeden chłopak z liceum. Nieco uniósł jej nogi i jednym ruchem wcisnął wilgotnego penisa do odbytu. Napięła mięśnie, przygotowała się na ból, ale po tylu stosunkach przyjęła go bez oporu. Uspokojona, rozluźniła się. Chłopak oparł ręce po jej kolanami, które swoim ciężarem prawie docisnął do jej tułowia i oparty na stopach zaczął intensywnie posuwać kobietę. Był bardzo podniecony, więc już po kilkunastu energicznych i głębokich ruchach z głośnym westchnieniem wytrysnął w odbyt. Poczuła ciepły strumień i przymknęła oczy. Kiedy wyszedł z Bożeny, wytarł członek o jej udo, poklepał po nodze, a podnosząc się rzucił tylko krótkie:

    – Dzięki! – Puścił do niej oko i skierował się do dziewczyn. Patrzyła za nim, a potem na chłopaka, którego penisa nadal trzymała w dłoni.

    – Chodź, wyliżę ci – uśmiechnęła się. Byli tylko we dwoje. Chłopak ukląkł szybko, a ona z uśmiechem, patrząc na niego, wykonała językiem kilka kółek wokół żołędzi, palcem przejechała pod penisem aż dotarł do moszny i chwyciła ją delikatnie w dłoń. Otworzyła usta i pochłonęła członek. Energicznie zaczęła pieścić go. Kiedy poczuła, że lekko wiotczeje, zwolniła tempo i językiem wypchnęła z ust.

    – Ubieraj się – uśmiechnęła się do ucznia, oblizując wargi. Czuła się świetnie.

    – Zaraz, muszę jeszcze ciebie wyruchać – na te słowa penis zaczął mu znowu sterczeć. Zanim kobieta coś powiedziała, pchnął ją na koc. Położyła się spokojnie i pogodnie patrzyła jak wciska penisa do pochwy. Od razu wszedł w nią aż po jądra.

    – Ale masz pizdę. Super kurwa z ciebie – stęknął. Poczuła się trochę nieswojo. Chłopak stawał się coraz bardziej gwałtowny i wulgarny. Przechylił się na lewy bok, przekręcając ją na prawy. Lewą ręką chwycił ją za szyję, prawą ściskał pierś. Traciła oddech.

    – Nie ściskaj tak mocno – z wysiłkiem wystękała prośbę.

    – Włóż palce do dupy, a drugą ściskaj pizdę – wystękał nerwowo. Czuła jak rośnie jego penis. – I nie oszukuj. Poczuję palce w twojej dupie. – Spełniła jego polecenie.

    – Czujesz? – Stęknęła z wysiłkiem. Jej udzieliło się podniecenie chłopaka. Czerpała, trudną do wyjaśnienia, przyjemność z przemocy i perwersyjnej zabawy.

    – Teraz wiem, że jebię. Wyciągnij palce z dupy i wyliż – warknął z wysiłkiem. Uderzał w nią z niesamowitą siłą. Każde uderzenie jego bioder wstrząsało całym jej ciałem. Ponownie wykonała polecenie. Patrząc na niego, powoli pochłaniała całe palce i posłusznie lizała:  

    – Jeszcze?

    – Tak, suko! Wciśnij je znowu do dupy! – Gorliwie wykonała polecenie. Ponownie coraz bardziej podniecała się. Potem wylizała palce, wiernie wpatrując się w twarz nowego kochanka. Chłopak był spocony, dyszał ciężko, ale nie przestawał rżnąć zachwyconej kobiety. W końcu zatrzymał się. 

    – Odwróć się na drugi bok i podnieś nogę – polecił nauczycielce. Szybko wykonała polecenie. Brutalnie wszedł do odbytu. Jęknęła z wrażenia. Nie zabolało.

    – Wsadź palce do pizdy i rżnij się! – warknął.

    – Czujesz mnie? – spytała podniecona. Poczuł jak energicznie kobieta wpycha palce do pochwy.

    – Spróbuj docisnąć chuja w dupie! – rozkazał.

    – Już, kochany – starała się. Czuła podniecenie taką zabawą. I to z młodym chłopakiem! Mimo zmęczenia miała ochotę na więcej. Rozpierała ją radość spółkowania i przekraczania kolejnej granicy. Gwałtownie spółkował z nią i słyszała chlupot w odbycie. Była wypełniona spermą.

    – Teraz wyjebię kurwę, że… – chłopak nie dokończył zdania. Błyskawicznie wyjął penisa, klęknął przy twarzy kobiety i z jękiem trysnął na jej twarz. Nauczycielka ciężko oddychała, bardzo podniecona sposobem spółkowania i doznaniami, których tak szybko jej dostarczył. Chciała, żeby jeszcze, jeszcze trwały! Chłopak padł obok niej. Głaskała go po włosach i z czułością patrzyła w oczy. Drugą dłonią chwyciła penisa. Potem zaczęła pieścić go. Chociaż penis sterczał, oponował gestem. Był zbyt wrażliwy. Z grymasem zawiedzionej, rozpieszczonej dziewczynki złagodziła pieszczoty.

    *

    – Kochany, chciałabym to powtórzyć – ugryzła go delikatnie w brodę. Chłopak ciężko oddychał, ale pokiwał głową.

    – Bardzo chętnie. Zawsze znajdę czas, żeby ciebie odpowiednio potraktować – wysapał. – Jeden warunek: jeżeli spotkamy się, robię z tobą wszystko, co chcę – z powagą spojrzał w jej oczy.

    – Tak, zgadzam się – mocniej głaskała penisa. Była podniecona, ale chłopak pospiesznie cofał się. Dla niego pieszczoty po wytrysku wciąż były zbyt mocne.

    – Jak będziesz gotowa, daj mi znać – powiedział. Pogłaskał ją po włosach i wstał. – Dziękuję – ruszył po swoje ubranie.

    Niektórzy ubierali się, inni, nadal rozebrani, pili alkohol, palili. Bożena słyszała jakieś żarty, wulgarne komentarze dotyczące jej osoby, ale w tej chwili było jej to obojętne. Nadal była bardzo podniecona. Liczyła się z takimi prostackimi reakcjami. Ważne, że czuła się spełniona, szczęśliwa po tak intensywnym i różnorodnym seksie, pieszczotach i po przeżyciu aż tylu orgazmów! Oblepiona spermą, śluzem, spocona, skrajnie zmęczona odczuwała trudną do wyrażenia ogromną satysfakcję. Codzienne problemy, opinia uczniów, reakcja nauczycieli, ryzyko zwolnienia z pracy w tej chwili nie miały dla niej znaczenia. Nie myślała o tym. Teraz rozpierała ją taka radość i ochota do życia, że chciała skupić się tylko na seksie! Chciała przeżywać, wielokrotnie odtwarzać chwile, które właśnie dały jej tyle wrażeń i niezapomnianej rozkoszy.

    Z kartką wrócił chłopak, który przed chwilą dał jej tyle perwersyjnej rozkoszy. Pokazał kartkę. Było na niej jego imię i numer telefonu. Poprosiła, żeby włożył do jej szpilki. Nie wiedziała, kiedy ubierze się, więc w tej chwili to miejsce uznała za w miarę pewne.

    *

    Daria była zajęta wycieraniem pochwy, więc jedynie przysłuchiwała się ich rozmowie. Jej ciało oglądała cała trójka i chyba każdy spoglądał na nią z pożądaniem. Miała tego świadomość, cieszyła się z takiego zainteresowania i nie spieszyła z ubieraniem. Pokazywanie swojego ciała innym podniecało ją. Lubiła te spojrzenia pełne pożądania, wręcz wyczuwała w powietrzu chęć mężczyzn do spółkowania. Gdyby skinęła palcem niejeden wziąłby ją od razu. I widziała kobiety, które miały na nią ochotę. Czasami Zbyszek takie przyprowadzał, a ona czerpała niesamowita przyjemność z seksu z kobietą. Wtedy Zbyszek miał cudowny pokaz, a na koniec, kiedy obie już czuły się zaspokojone, zgodnie z obietnicą mógł skorzystać jeszcze z obu. Lubiła patrzeć jak zmęczona rozkoszą starsza kobieta męczy się pod Zbyszkiem. Jak mdleje po kolejnym orgazmie z jej chłopakiem i prosi, żeby już skończył, a on jeszcze spółkował. I to długo… Na koniec sama mu się oddawała. I cieszyła, kiedy to ona mogła zlać się na zamęczoną ich kochankę. Nie każda kobieta godziła się, ale obietnica kolejnego spotkania z nimi, ale głównie z nią, przełamywała niechęć.

    Bywały takie, które odmawiały oblania moczem i uciekały ze spotkania. Po jakimś czasie większość z takich opornych, wręcz żebrała o kolejne spotkanie! Chyba najbardziej były zaskoczone, a może zszokowane ich dojrzałością i otwartością na seks. Tacy młodzi, a już tacy bogaci w doświadczenia i chyba bez żadnych oporów w sferze seksu. Nie wszystkie potrafiły to zaakceptować.

    Dla Darii i Zbyszka nie było istotne, czy kochanka dobiegała ‘trzydziestki’, czy przekroczyła ‘pięćdziesiątkę’. Ważne, że była napalona na seks z nimi. Tylko to się liczyło. Ostatecznie, po dłuższych namowach, nawet błaganiach, wyrażali zgodę, ale stawiali swoje warunki, które nie podlegały negocjacjom. Wtedy już otwarcie bawili się ich emocjami. I kobiety godziły się! Wówczas ona napawała się pięknymi pokazami. Jej Zbyszek miał dużą potencję i spółkował z ich kochanką korzystając ze wszystkich otworów. W trakcie spotkania wytryskiwał nawet dwa razy, ale solidny stosunek odbywał w każdy otwór. Partnerce oddawał kobietę zmęczoną, uległą i poniżoną. Taką lubiła najbardziej.

    Daria lubiła starsze kobiety. Te reagowały najbardziej żywiołowo, a ich twarze najpełniej oddawały emocje. Zanim dołączyła, lubiła je obserwować, kiedy kopulowały, męczyły się długością stosunku i wreszcie całkowicie ulegały potencji Zbyszka. Prawie szczytowała, kiedy orgazm doprowadzał je do omdlenia, a pot kapał im z szyi i czoła, zalewał oczy, śluz i sperma wyciekały z ust, łzy spływały z oczu, pot moczył włosy, a Zbyszek dopiero wchodził do odbytu! Wtedy potrafiła patrzeć i otwarcie onanizować się. Już chciały do niej, ale on zaczynał bawić się ich sutkami, łechtaczką, bo miał ochotę na drugi orgazm. Niektóre czołgały się po dywanie w poszarpanym ubraniu albo już nagie, z rozmazanym makijażem, prosząc, błagając ją, żeby Zbyszek przestał, a pobudzona Daria jeszcze wymuszała na nim ostrzejszą zabawy. Patrzyła wtedy w ich oczy, pocierała łechtaczkę i widziała ich strach i pożądanie. Z nieukrywaną rozkoszą bawiła się uczuciami starszych kobiet, czekających na nią. Jej sprawiało to ogromną przyjemność. Zabawa Zbyszka z tak ujarzmioną kobietą była jak gra wstępna. Sama była mokra i gotowa. Wówczas seks z Darią kobieta przyjmowała z prawdziwą radością i traktowała jak długo wyczekiwaną nagrodę. I czekała na kolejne spotkania, skłonna pogodzić się z każdymi wymaganiami. Daria na stałe miała ich kilka i to ona decydowała o terminach spotkań.  

    Ale skorzystać mogły tylko te, które wybrał Zbyszek. To jeszcze dodawało smaku ich związkowi i prowokowało Zbyszka do niespodzianek, które tak lubiła.  

    – Kochany chłopak – pomyślała czule o partnerze, wspominając ich zabawy.

    Zbyszek cierpliwie przyglądał się jej zabiegom. Wiedział, że jeszcze jest podniecona, a właśnie znalazł parę do dyskretnych spotkań. Byli z liceum, więc łatwiej będzie o dyskrecję. W zasadzie to była pierwsza para w ich wieku. Najczęściej uprawiali seks w trójkącie. Chyba, że zdarzały się nieplanowane sytuacje, które kończyły się niespodziankami.  

    *

    Na przykład pamiętny, bo przecież nie jedyny, wypad do klubu. Daria ubrała się w ażurową, grafitową bluzkę bez stanika, pod żółtą spódniczkę nie założyła stringów. W klubowym oświetleniu jej opalenizna wyglądała wręcz zjawiskowo. Żółte sandałki na szpilce podkreślały urodę jej nóg. Kolor spódniczki i sandałków w tym oświetleniu sprawiał wrażenie jakby oglądało się półnagą dziewczynę. Zresztą, ażurowa bluzka efektownie eksponowała młode i jędrne piersi. Dziewczyna chętnie tańczyła z chłopakami. Nie chcieli puścić jej z parkietu. Żaden nie dotknął piersi, ale każdy wręcz wlepiał wzrok w jej biust. Wiedziała jak skupić ich uwagę. Kiedy w końcu usiadła, rozkraczyła nogi, jakby była w spodniach. Zainteresowani od razu dostrzegli jej nagość. Propozycja? W końcu podeszło jakichś dwóch chłopaków, ale po szybkiej ocenie Daria zagadnęła pierwsza:

    – Macie ochotę na seks ze mną?

    Zgodzili się bez słowa, tak byli zaskoczeni bezpośredniością dziewczyny. Zaznaczyła, że seks tylko w prezerwatywach i w obecności jej chłopaka. Przytaknęli. Potem kazała im dobrać jeszcze jednego. Zdążyli wrócić przed upływem narzuconej minuty. Za nimi szedł jeszcze jakiś pewny siebie napakowany, wygolony łysy z łańcuchem na szyi i arbuzami pod pachami.

    – Tego nie biorę – krótkie polecenie wywarło wrażenie na wszystkich zainteresowanych. Zwyczajnie nie lubiła takich pustaków obżartych testosteronem. Jednak swoje kryteria doboru jednorazowych kochanków wyjaśniła tylko Zbyszkowi.

    Nie pytała, jak pozbyli się łysego, ale przed klubem czekali we trzech. Podjechała swoim prezentem od rodziców, mercedesem. Pojechali do willi znajomych, której doglądali jej rodzice pod nieobecność właścicieli. Zerżnęli ją po kolei w różnych pozycjach, potem we dwóch i we trzech. W trakcie seksu zgubiła sandałki. Leżała, siedziała, skakała. Na dywanie, w fotelu, na kanapie. Miała kilka orgazmów. Spuścili się na nią. Zabawę zakończył Zbyszek, po seksie zlewając się Darii do ust. Połknęła wszystko i wylizała chłopaka. Łącznie z odbytem. Podniecona trójka przyglądała się w milczeniu temu finałowi. Byli zafascynowani tym, co zobaczyli i w czym wzięli udział. Kiedy umyli się i ubrali, odwiozła ich pod klub i wróciła do willi. Na pożegnanie obiecała, że więcej nie spotkają się.

    – Daria nadaje się do dalszych doświadczeń jak żadna inna dziewczyna – Zbyszek znał naturę swojej partnerki. Miał ochotę na seks w jej pupie z kolegą, więc dziewczyna będzie miała jeszcze sporo nowych wrażeń. A przy okazji skorzysta z Kamili. Spojrzał na nią z uśmiechem. Odwzajemniła go.

    – Fajna, uległa i chętna do seksu szatynka. Ma trochę ciałka. Poza skłonnością do seksu – przeciwieństwo Darii. Będzie co ruchać aż do wakacji. Może znajdziemy jeszcze jakąś chętną? Bo z chłopakami nigdy nie będzie kłopotu. Nadpodaż – uśmiechnął się do swoich myśli. – Znaleźć taką jak Daria to skarb na długie lata.

    *

    Dn.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Tomnick
  • Wyspa szczescia – 2.

    Część 2.

    Muzyka nadal sączyła się z głośników, a Dorota, w przypływie wstydu, z rękoma nieporadnie zasłaniającymi krocze i biust, stała naga przed trenerem, w milczeniu oglądającym jej ciało. Umięśnione, ale szczupłe nogi szczypiornistki świetnie prezentowały się w szpileczkach. Mocną budowę ciała, typową dla osoby uprawiającej dyscyplinę wymagającą sporej sprawności fizycznej, jednak bez nadmiaru tkanki tłuszczowej, dopełniały pełne, jędrne i sterczące piersi. Delikatna opalenizna podkreślała jej urodę.

    – Jest co brać. Świetna cielęcinka – na własny użytek ocenił trener. Komórkę ustawił przodem do wersalki. – Chodź do mnie – przywołał ją, gestem podkreślając polecenie. Trochę niecierpliwił się. Striptiz miał ją oswoić z sytuacją, ale dla niego to nie było clou wieczoru.

    Podeszła powoli. Jego luz i pewność siebie onieśmielały ją.

    – No, usiądź – zachęcił ją. Szeroko rozsunął nogi.

    – Tutaj? – wskazała na jego nogi. Przytaknął.

    Usiadła na jego lewym kolanie, nogami do środka. Dłonie wcisnęła między swoje kolana. W odruchu skrępowania, siadając, uniosła ramiona.

    Uśmiechnął się nieznacznie. Nie o to mu chodziło. Objął ją lewą ręką, drugą zaczął głaskać po nodze.

    – Jesteś nieśmiała czy przestraszona? – zapytał. Zadrżała. 

    – Taka sytuacja z trenerem. Czuję się trochę nieswojo – przyznała cicho, patrząc na jego spodenki, które przy rozporku wypychał sterczący członek.

    – Rozumiem – znowu uśmiech. – Z czasem przyzwyczaisz się. Teraz usiądź na mnie okrakiem. – Z trudem wykonała polecenie. Szeroko rozstawione nogi trenera zmusiły ją do sporego rozkroku. Ledwie usadowiła się, a od razu poczuła jak palce trenera dotykają wewnętrznej strony jej ud, potem warg sromowych i pochwy. Odchyliła głowę, przymknęła oczy. Drżała z podniecenia. Obcy mężczyzna, obce dłonie, nowe gesty, nowa sytuacja, alkohol. I jeszcze ta muzyka… Wszystko działało tak stymulująco! I nagle dłoń nacisnęła łechtaczkę. Naprężyła się. Wyprostowała i podniosła głowę. Otworzyła oczy. Spojrzał na nią. Uśmiechnęła się niepewnie. Patrzył w jej oczy i masował łechtaczkę. Czuła jak mijają napięcie, niepewność i rośnie podniecenie. Trener też był zadowolony. Przy pierwszym dotyku poczuł jej wilgoć. Ale chciał jeszcze pobawić się dziewczyną.

    – Masz chłopaka?

    – Nie – pokręciła głową, przymykając oczy.

    – To świetnie. To upraszcza wiele spraw – pokiwał głową z zadowoleniem. – Ale dziewicą chyba już nie jesteś? – chciał upewnić się. 

    – Oczywiście, że nie – przez jej twarz przemknął uśmiech. Rozbawił ją tym pytaniem.

    – Tak myślałem, ale wolałem upewnić się. Potrafisz zabezpieczać się?

    – Jasne, trenerze. Nie od dzisiaj – spojrzała na niego z dezaprobatą. 

    – Świetnie. Teraz odpręż się.   

    – Dobrze – westchnęła, powoli ujeżdżając jego dłoń, która coraz mocniej dociskała łechtaczkę. Zanim zorientowała się, część kciuka znalazła się w pochwie. To było tak przyjemne, że aż zapragnęła poczuć go mocniej.

    – O! Już jesteś mokra – stwierdził mile zaskoczony trener. Speszył ją takim komentarzem.

    – Czasami szybko się podniecam – szepnęła zawstydzona.

    – To tylko zaleta – stwierdził trener. – Ułatwi nam zabawę – wyjaśnił. Potem mężczyzna rozpiął zamek przy spodenkach i wyjął sterczącego penisa. Nawilżył go śliną. Popatrzył na dziewczynę. Czuła się skrępowana. Przygryzała wargę, a dłonią próbowała zasłonić krocze.

    – Siądź na niego – polecił łagodnym tonem.

    Przysunęła się, zgięła nogi w kolanach i wzięła wilgotnego penisa w dłoń. Był twardy. Gwałtowny dreszcz podniecenia przemknął przez jej ciało. Opuściła głowę i przypatrywała się, kiedy wpychała penisa do pochwy. Udało się…

    – Och! – westchnęła głośno, kiedy członek wypełnił pochwę. Siedziała na trenerze. Wyprostowała się. Podniosła głowę. Oparła dłonie o ramiona trenera, niepewnie wpatrując się w jego twarz. Powaga nie wynikała z relacji z trenerem czy doniosłości wydarzenia. Jedynie była zewnętrznym wyrazem jej podniecenia. Z upływem czasu miała ustępować miejsca większej żywiołowości i otwartości. Mężczyzna położył dłonie na biodrach dziewczyny. Były jędrne. Wyczuwał pracujące mięśnie. Czule głaskał gładką, delikatną i napiętą skórę, właściwą dla młodej dziewczyny, systematycznie zażywającej ruchu. Z przyjemnością oglądał jędrne, dorodne piersi i czerpał przyjemność ze spółkowania. Po cichu wypuścił powietrze. Odprężył się. Przyjemny wieczór trwał.

    Chwilę później powoli ujeżdżała penisa. Trener cofnął dłonie, włożył je pod głowę i z przyjemnością patrzył na ciało podnieconej dziewczyny. Czasami poruszał biodrami, żeby wzmocnić wrażenia albo skłonić dziewczynę do szybszych ruchów. Potem posadził dziewczynę na członku bokiem do siebie, ale w takiej pozycji nie potrafiła ujeżdżać go. Twierdziła, że to zbyt boli. Z lekkim uśmiechem położył ją na boku, szybko ułożył się za nią, chwycił za biodro i płynnie wszedł. Głębokie westchnienie upewniło go, że tym razem trafił z pozycją. Zaczął rytmicznie poruszać biodrami. Po jakimś czasie usłyszał regularne jęki. Uśmiechnął się z zadowoleniem. Puścił biodro i zaczął macać piersi. Kiedy miał już dość, a Majka prawie mdlała z wyczerpania, przyspieszył i w ostatniej chwili wyszedł z niej. Nachylił się nad dziewczyną i kiedy odwracała się do niego, trysnął na jej twarz.

    – No, udany początek. Chyba jesteś zadowolona? – zapytał dziewczynę, kiedy chusteczkami wycierała twarz.

    – Yyy, tak – była speszona sytuacją i pytaniem. No i bawiła się z trenerem. Jedno, to myśleć o tym, a co innego, zrobić to.

    – Napijesz się? – wskazał na butelki.

    – Jasne, chętnie – zaczęła ubierać się.

    *

    Siedzieli i rozmawiali przy drinkach. Pewnie zostałaby jeszcze dłużej, ale kierownik drużyny w pokoju trenera krępował ją samą swoją obecnością. Kiedy wychodziła, był kwadrans po 22.

    – Śmieszny facet. Wszyscy łażą na sportowo, na luzie, a ten ciągle w garniturze. Dobrze chociaż, że jasnym, pod krawatem i w białej koszuli. Chyba jedyny w całym ośrodku, hi, hi – była rozbawiona jego wyglądem. Wiedziała, że inne dziewczyny również śmiały się na jego widok.

    Usiadła przed ośrodkiem na ławeczce, odpoczywała po seksie, a wiatr wietrzył jej koszulkę przesiąkniętą zapachem alkoholi. Po pół godzinie siedzenia pospacerowała jeszcze wokół ośrodka i wróciła do pokoju. Koleżanka w słuchawkach na uszach leżała na tapczanie i czytała jakąś książkę. Na powitanie uśmiechnęła się i pomachała jej stopą. Dorota też uśmiechnęła się, zamknęła drzwi pokoju na zamek, rzuciła jej wafelka, zabranego trenerowi, rozebrała się i poszła pod prysznic.

    *

    Kierownik obejrzał się za wychodzącą zawodniczką. Potem trenerowi rzucił znaczące spojrzenie.

    – Podoba się? – spytał trener.

    – Ładna – przyznał kierownik.

    – Prawie wszystkie są takie – trener machnął lekceważąco ręką. – A ta jeszcze potrafi być dyskretna. Masz, obejrzyj sobie ją w akcji – trener nacisnął przycisk na klawiaturze laptopa, do którego podłączył komórkę. Kierownik obejrzał striptiz zawodniczki, a potem seks z trenerem.

    – Masz jakąś do codziennego użytku? – kierownik był wyraźnie podniecony filmami. Trener uśmiechnął się.

    – Jeszcze nie, ale ta byłaby właśnie taką – wypił łyk alkoholu.

    – A mnie możesz taką załatwić? – kierownik był dociekliwy.

    – Zastanów się, co możesz takiej zaoferować? Seks ze strachu to marna zabawa – trener znacząco zamilkł na moment. – No więc, panie kierowniku? Zdecyduj się – rzucił.

    Kierownik chrząknął, kiwnął głową, poprawił krawat, podszedł do stolika i nalał sobie drinka.

    – Dobra, wchodzę w to – rzekł zdecydowanie. Spojrzał na trenera. – Za sukces! – wznieśli szklanki i wypili po łyku alkoholu. W milczeniu patrzyli na ekran laptopa.

    *

    – To jak, jesteśmy umówieni? – chłopak obejmował dziewczynę i nieco niecierpliwie czekał na odpowiedź.

    – Zgoda, ale pamiętaj o moich warunkach – zaznaczyła Jola.

    – Pamiętam, możesz być spokojna. Mnie to nie przeszkadza. Nawet brzmi interesująco – uśmiechnął się. – Kurde, ale te dupy mają pomysły! – myślał rozbawiony. – Jeżeli chcesz, przyprowadzę jakiegoś kolegę.

    – Nieee, dzięki. Na razie ty wystarczysz – dziewczyna wyraźnie spłoszyła się.

    – Bo, jeżeli wolisz, możemy spotkać się w naszym ośrodku – ponownie zaczął nalegać.

    – Nie – energicznie pokręciła głową. – Tylko u nas.

    – Jasne, jak wolisz – wycofał się. Nie chciał spłoszyć takiej fajnej zdobyczy. – To do zobaczenia – przytulił ją i mocno pocałował. Dłonią zgarnął pośladek.

    – Och, przestań – z uśmiechem wykręciła pupę, uwalniając się od jego dłoni.

    – Och, miło trzymać takie ciałko – teraz złapał za pierś.

    – Przestań!

    – Może pokażesz teraz biust, co? – chłopak był nienasycony.

    – Nie! Tak jak umówiliśmy się! – dostał klapsa w dłoń i dziewczyna odsunęła się.

    – Cześć! – roześmiał się i machnął dłonią. Każde ruszyło do swojego ośrodka.

    *

    Grupa po treningu wróciła do ośrodka. Został czas na prysznic i chwilę relaksu przed obiadem.

    – Dziewczyny, poproście Dorotę na chwilę do mnie! – trener zniknął w swoim pokoju.

    – Proszę! – zawołał, kiedy usłyszał pukanie. Dziewczyna stanęła przed trenerem.

    – Jestem – Dorota uśmiechnęła się lekko.

    – Po pierwsze, dzisiaj nie mam tyle czasu, co zwykle, więc sprawę załatwimy teraz. Odpowiada tobie? 

    – Tak – potwierdziła dziewczyna.

    – Świetnie. Ściągaj ciuchy – zanim zdążyła zareagować, trener rozpiął swoją bluzę. Dorota kiwnęła głową. Zdjęła bluzę od dresu razem z koszulką, potem stanik. Spodenki zsunęła razem z majtkami. Trener zdjął spodenki i slipy. Wszystko odbywało się w milczeniu. Stał w samej koszulce. Ręce założył na piersi, a jego penis już sterczał. Tym razem dziewczyna patrzyła już bez skrępowania. Kiedy stała w samych adidasach i skarpetach, wyciągnął rękę, chwycił ją za kark i przyciągnął. Objął ją i przycisnął do siebie. Poczuła jak penis napiera na jej podbrzusze i lekko rozsunęła nogi. Penis wdarł się między nogi.

    – Ściskać go? – spytała cicho.

    – Nie. Odwróć się i oprzyj o krzesło. – Wykonała polecenie i rozstawiła nogi. Mężczyzna zaczął mocno, wręcz natarczywie pocierać dłonią wejście do pochwy.

    – Włodku, nie tak mocno. Proszę – stęknęła. Czuła, że kochanek jest niecierpliwy.

    – Spieszę się – wyjaśnił lekko poirytowany i po chwili poczuła jak nawilżony śliną penis wsuwa się do pochwy.

    – Ooooch – ból mieszał się ze sporą dawką rozkoszy. Ale ból chyba nawet wzmagał rozkosz. Wszedł w nią agresywnie. Uniosła się na palcach. Wypełniał ją twardy, duży penis. Mężczyzna chwilę czekał, aż dziewczyna oswoi się z rozmiarem członka i zaczął powoli, rytmicznie poruszać biodrami. Dziewczyna pojękiwała cicho. Trzymał ją z biodro i pierś. Ręka z biodra wylądowała na pośladku. Wymierzył je klapsa. Zapiekło! Kolejny był jeszcze mocniejszy. Jęknęła głośniej. Przyspieszył.  

    – Suko, jęcz, ile chcesz, ale ściskaj pizdę! – warknął poirytowany. Zaczęła wykonywać polecenie.

    – No, teraz czuję! – Kiedy oczekiwała kolejnego klapsa, niespodziewanie palec wylądował w odbycie.

    – Nieee, proszę! – przestraszyła się.

    – Cicho! Trzymaj dupę wypiętą! Zaraz zleję się! Dzisiaj do ust – stwierdził trener.

    – Włodek, proszę, nie!

    – Brałaś w usta?

    – Nieee. Nieee chceee – wystękała podniecona. Rżnął ją tak silnie jak potrafił. Biodra uderzały o solidne, jędrne pośladki kochanki. Napinała mięśnie rąk i nóg, żeby nie upaść. Trener był jednak silny! Podniecenie rosło z każdym uderzeniem członka. Jest! Miała pierwszy, mały orgazm! Nagle mężczyzna zatrzymał się, wycofał z pochwy i ciągnąc dziewczynę za włosy, zmusił do klęknięcia.

    – Otwórz usta – wyszeptał podniecony. Nie otworzyła. Kręciła głową, mimo trzymania za włosy, zamknęła oczy i czekała aż trener da je spokój. Strumień spermy spadł na twarz. Uderzył ją w twarz. – Nie! – zaprotestowała głośno. Mężczyzna skorzystał, wepchnął penisa w jej usta i kilkoma energicznymi ruchami palców, uciskających penisa dokończył wytrysk. Dociskał go, aż Dorota zaczęła dławić się. Wtedy nieco wycofał członek. Nadal sterczał.

    – Połknij wszystko – polecił. Ciężko oddychał.

    – Yhy – z trudem potwierdziła wykonanie polecenia.

    – Otwórz usta. Sprawdzę, czy połknęłaś – Kontrola musiała wypaść pozytywnie, bo wyprostował się z uśmiechem. – Smakowało? – Nie czekał na odpowiedź, tylko kazał wylizać penisa. Stał w rozkroku, odchylony i patrzył na dziewczynę, która gorliwie mu obciągała. Wyjął penisa z jej ust, wytarł o jej dekolt i biust. Drugą ręką macał pierś.

    – Lubię spuszczać się do twojej pizdy, ale dzisiaj miałem taki kaprys – wyjaśnił, mocno ściskając pierś. – Zadowolona?

    – Nie lubię tak szybko – odważyła się poskarżyć z lekkim uśmiechem rozpieszczonej i pewnej siebie nastki.

    – Uprzedzałem. I nie lubię, kiedy mi się sprzeciwiasz.

    Chciała coś powiedzieć o wytryskach w usta, ale trener nie dał jej dojść do słowa.

    – Słuchaj, teraz z innej beczki. Nie opieprzaj się na treningach, bo widzę to i nie pozwolę na takie zachowanie. Czy to jasne? – powiedział poważnym tonem. Na jego twarzy nie było śladu rozbawienia.

    – Tak – szepnęła speszona, opuszczając głowę. Uśmiech momentalnie zniknął.

    – Mam wyjątkowo mało czasu, a nie chciałem zrezygnować z takiej przyjemności z atrakcyjną dziewczyną – wzruszył ramionami, ubierając dres. – Zbieraj się i leć pod prysznic. Pogadamy po obiedzie – teraz złagodził swój ton. Dziewczyna coś mruknęła i zaczęła wycierać twarz podanymi serwetkami.

    – Wiesz, podoba mi się twoja dupa. Szkoda, żeby marnowało się tyle dobra – dodał, kiedy oglądał ubierającą się dziewczynę. – Lubisz być bita?

    – No, nie wiem – bąknęła wymijająco. Pytanie zaskoczyło ją. Kiedy była podniecona, skupiała się na doznaniach związanych z seksem, a nie na innych bodźcach albo rozmowie.

    Dorota liczyła jeszcze na buziaka, ale trener był czymś zaaferowany. Kiedy podeszła, akurat chciał się odwrócić, więc tylko przytulił ją i pocałował w głowę. Pomacał jej pośladek, lubieżnie potarł rowek między pośladkami, które Dorota chętnie wypięła i delikatnie pchnął w kierunku wyjścia.

    – Teraz musi ci to wystarczyć – dodał z uśmiechem. – Słuchaj… – zawahał się przez chwilę. – Czy na ciebie czekają jeszcze inne propozycje? – spytał, z uwagą patrząc w jej oczy.

    – Nie – dziewczyna zaprzeczyła. Była przekonana, że pytał wyłącznie o seks. – Ale co miał na myśli, mówiąc o propozycjach? Czyżby coś planował? – zastanawiała się. 

    *

    Po chwili szybkim krokiem zmierzała do swojego pokoju. Jeszcze czuła spore podniecenie, a nie lubiła pozostawać w takim stanie. Chciała o tym z nim porozmawiać. Włodek potrafił ja rozbudzić jak żaden z chłopaków, z którymi uprawiała seks, ale dbał głównie o własne przyjemności. Ona też na tym korzystała, jednak mniej, niż oczekiwała. Uśmiechnęła się do swoich myśli. Coraz bardziej doceniała mocny, żywiołowy i długi seks z oprawą, o jaką postarał się Włodek przy pierwszym spotkaniu.

    Na korytarzu stały „Alki” i widziały Dorotę szybkim krokiem zmierzającą do swojego pokoju. Na szczęście błędnie zinterpretowały jej zachowanie :

    – Widzisz? Rozmowa nie była zbyt udana.

    – Jasne, widział, że opieprza się na treningu, to dostała ostrzeżenie.

    – Hm, pytanie jak głęboko wsadził jej to ostrzeżenie?

    – No co ty! Przestań! – Obie roześmiały się z jednoznacznej aluzji. Nawet nie podejrzewały jak trafna była ich żartobliwa sugestia.

    Dorota weszła do pokoju. Upewniła się, że koleżanka po prysznicu słucha muzyki w słuchawkach.

    – Takie krótkie seanse jak dzisiaj też mają swój urok – westchnęła, wspominając rozkosze właśnie zakończonego spotkania. Nadal była bardzo pobudzona. Zamknęła się w łazience. Fragment ręcznika jak knebel wepchnęła w usta. Opuściła klapę sedesu i usiadła na zamkniętej muszli. Jedną nogę oparła o obudowę kabiny, drugą o framugę drzwi. Puściła wodę z prysznica. Chwilę później intensywnie onanizowała się, palce drugiej dłoni wpychając do odbytu. Z ust zaczęły wydobywać się tłumione jęki i na koniec przeciągłe wycie. Po szybkim seksie z Włodkiem równie szybko dochodziła po raz drugi.

    *

    – No, słucham. Co masz mi do powiedzenia? – padło pytanie, kiedy godzinę później Majka weszła do pokoju trenera.

    Była punktualna. Siadła na wskazanym krześle i ostentacyjnie żuła gumę. Nie lubiła trenera, nie lubiła trenować, nawet przestała lubić piłkę ręczną, ale musiała dokładać się do domowego budżetu, więc trenowała. Nie lubiła też donosicielek, a pytanie i ton sugerowały, że trener wiedział o czymś, czego wiedzieć nie powinien. Była szczerze zmartwiona. Albo któraś ją wydała, albo trener sam widział, o której wróciła. Tak czy siak będą kłopoty. Siedziała naburmuszona i milczała.

    – Niech sam się męczy. W końcu dowiem się, co zrobiłam – patrzyła w okno.

    Najgorsze było dopiero przed nią. Obóz miał być miejscem, gdzie zapadnie szereg ważnych decyzji. Władze sekcji podjęły decyzję, którą miał zrealizować pierwszy trener. Ot, taki przywilej działacza unikającego rozwiązywania przykrych sytuacji, których był autorem. Żadna z zawodniczek jeszcze nie wiedziała o rozmowach, które odbyły się w sekcji przed wyjazdem dziewcząt na obóz. Trener w zasadzie tylko wysłuchał decyzji zarządu i został zobligowany do ich przekazania dopiero podczas obozu. A teraz… Majka miała iść pierwsza pod ‘topór’.

    *

    Cdn.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Tomnick
  • MW-Ibiza Rozdzial 45 Futro Venus

    Budzę się, dalej wtulony w cztery młode, świeżo poznane dziewczyny. Podnoszę głowę i…

    – Dziewczęta, musicie to zobaczyć!

    Przecierają rozespane oczka, ziewają, wreszcie zauważają to, co ja. Na materacu obok nas śpi Maleńka ze swoim niedźwiedziem. On na wznak, głośno chrapie, brzuch i klatka piersiowa unoszą się mocno i rytmicznie w takt oddechu. Jedną rękę ma odrzuconą na bok, druga spoczywa na tyłku Ali, wielka jak bochen chleba przykrywa dokładnie oba szczuplutkie pośladki. Ala leży na olbrzymie, głowę ma pod jego brodą, wyciągniętymi nogami sięga ledwo za kolana. Próbuje wtulić się w niego, tak jak lubi we mnie, ale niedźwiedź jest za wielki, Ala ma tylko bezradnie rozrzucone ręce i nogi. No i unosi się na nim i opada w rytm oddechu olbrzyma. Dominującym elementem całości jest ta szorstka, włochata łapa na aksamitnie gładkim tyłeczku. Taka wisienka na torcie. Żeby było ciekawiej, nie są to ciemne paluchy rozczapierzone na białych, świeżo wyjętych z majtek pośladkach. Owszem, kontrast jest, lecz w drugą stronę – Björn najwyraźniej równie skutecznie obywa się bez słońca, jak Ala bez majtek. Już mu współczuję dzisiejszego plażowania.

    *

    Rozlega się znajomy chichot, to oczywiście Tania i Nadia. Wtórują im Nicole i Véronique, łapię się na tym że sam głupawo chichoczę, to musi być bardzo zaraźliwe!

    Przepraszam dziewczęta na moment i biegnę po kamerę. Filmuję to dziwo ze wszystkich stron, robię zdjęcia.

    – Ala się nie pogniewa za ten film?

    – My cały czas filmujemy nasze figle, w domu wszędzie mam kamery.

    – Tutaj też filmujecie?

    – Nie dzisiaj, Staś chciał porozstawiać swój sprzęt ale mu zabroniłem, może później, jeśli wszyscy wyrażą zgodę.

    – Wy tak zawsze? – Pyta Tania. – Nic o nas bez nas?

    – Widzicie, dziewczęta, to, że tak się dobrze bawimy jest skutkiem bezwzględnego stosowania kilku prostych zasad. Przede wszystkim zero zasad…

    – Hihihi…

    – Znaczy – zero wstydu. Ale też zero przymusu, nikt nikogo do niczego nie zmusza.

    – Bo i nie musi – wtrąca Tania. Wyprawiałam wczoraj rzeczy, o które wcześniej nigdy bym się nie podejrzewała, taki klimat…

    – Dalej – zero prochów, zero alkoholu… No, z tym alkoholem to przesadziłem, jakiś drink, jakiś browarek, byle nie do upojenia. Czym innym się upajamy.

    – Hihihi, znów się robię wilgotna, będziesz się mógł upajać do upojenia.

    – Jest coś, czego nie robicie? – Interesuje się Véronique.

    – Och, z pewnością wiele rzeczy. Któraś z dziewcząt stwierdziła kiedyś, że może z pieśnią na ustach wskoczyć na stół, kucnąć i nasrać mi do talerza z zupą a nie robi tego nie ze wstydu, po prostu jej to nie bawi. Nikogo z nas akurat nie bawi, więc tego nie robimy. Ale na przykład lubimy złoty deszczyk.

    – Sikacie na siebie?

    – Jeszcze jak! Ala lubi, jak jej sikać prosto w cipkę, gdy się masturbuje. Ja uwielbiam trzymać sikającą dziewczynę za cipkę właśnie.

    – Szczery jesteś.

    – No przecież mówiłem! – Szczerzę do nich zęby – szczerość to podstawa, z wami też jestem szczery.

    – Siku mi się chce od tego gadania – mówi Tania

    – Mnie też – dodaje Nicole. – To jak, chcesz?

    Pewnie, że chcę. Ale…

    – Ale może by tak Alę? Stary niedźwiedź mocno śpi…

    – Że jak?

    – Mamy taką przyśpiewkę: my się nie boimy, zaraz go oszczamy, jak się zbudzi, to nam wpierdoli.

    Nicole robi wielkie oczy. – To naprawdę tak leci?

    – No co ty, teraz to wymyśliłem. Nie sądzę, żeby nam wpierdolił, prędzej Alę wypierdoli. To ustawmy się w kółeczku, sikałyście kiedyś na stojąco?

    – Do pisuaru w męskim, a co?

    – Czuję się zawstydzony, głupie pytanie. Lejemy na trzy. Raz… dwa… i trzy!

    Trzeba przyznać, że ciśnienie mają dziewczyny spore, omal nie przestrzeliwują. Maleńka budzi się momentalnie. Czując, co się dzieje nie otwiera oczu, wtula głowę w rude futro porastające niedźwiedzi tors, osłania dłońmi.

    – Wy paskudy! Tylko mu do buzi nie nasikajcie!

    Usta omijamy. Przecież śpi (wciąż śpi!) z otwartymi ustami. Tego mógłby nam nie wybaczyć.

    – Stary niedźwiedź mocno śpi – podśpiewuję sobie, celując między rozwarte uda Ali. Trochę mi przeszkadza wielka futrzasta kula z wysterczoną z niej paróweczką, więc Björnowi też się dostaje.

    Ciśnienie nam spada, strzepuję ostatnie krople na materac, i tak jest skąpany w moczu, już mu nic nie pomoże.

    – Skończyliście? – Ala unosi głowę, złazi ze śpiącego w najlepsze olbrzyma.

     – Coś ty mu takiego zrobiła, że taki zmęczony?

    – Nic takiego, po prostu musiał mnie cały czas pieprzyć i lizać pierożka i tyłek na zmianę. Postawiłam tylko jeden warunek. Nie wolno mu się położyć ani nawet usiąść.

    – Obrabiał cię cały czas na stojąco?!

    – Dokładnie! I dosłownie! Co on się mnie naobracał! Teraz cipkę poliż, teraz dupcię poliż, teraz possij cycka, teraz trzymaj mnie do góry nogami a ja wezmę do buzi, a jak sięgniesz to możesz mnie lizać… i tak w kółko, aż go zmogłam.

    – Naprawdę jesteście parą? – Pyta mnie i Alę zszokowana Tania.

    – Oczywiście, a co?

    – Bo tak mu opowiadasz ze szczegółami, jak się pieprzyłaś z kim innym.

    – Nie mówił wam, że szczerość to podstawa? Poza tym nie powiedziałam, że się z nim pieprzyłam.

    – Nie pieprzyłaś? Jakoś nie mogę uwierzyć – wtrącam.

    Ala się śmieje – pieprzyłam, ale nie doszłam…

    – Tym bardziej nie wierzę! Zawsze dochodzisz tak szybko…

    – Do końca nie doszłam. Wciąż mi przerywacie, nie dajecie dojść! Wiele razy doszłam. Na jego palcu, języku i członku też. Trzeba było patrzeć.

    – Gdzie indziej patrzyłem…

    Tania rozchyla uda, żeby pokazać Ali, gdzie patrzyłem. I Nadia, i Nicole, i Véronique… Cztery cipki, a każda inna.

    – Mam nadzieję, że mi wstydu nie przyniosłeś i nie tylko patrzyłeś.

    – Hihihi… Spoko, twój chłopak jest bardzo… kreatywny. Dał radę.

    – Musicie mi później opowiedzieć ze szczegółami.

    – Jesteście niesamowici – nie wytrzymuje Nadia. – Naprawdę! Co innego usłyszeć taką gadkę a co innego przekonać się na własne oczy.

    – To jeszcze ostateczny test: kto się lepiej bzyka, ja, czy twoja dziewczyna? – Pyta mnie Nicole. I nagle wszystkie pięć dziewcząt wpatruje się we mnie. Ja się tylko śmieję.

    – I tak bym jej powiedział.

    – Maleńka, trzymaj się Nicole, to prawdziwa artystka, co ona zrobiła z moim penisem… Jeśli cię nauczy, będę zachwycony.

    Teraz zwracam się do Nicole.

    – Lepiej się pieprzysz od Maleńkiej, ale ona się szybko uczy więc uważaj.

    – Rozdziewiczył mnie niespełna rok temu i od razu wyruchał. Jaki ja miałam orgazm… I wcale nie jestem zazdrosna, bo to mnie kocha.

    – To prawda, Maleńka, kocham cię!

    – I tak za pierwszym razem miałaś orgazm?

    – Rzadko, bo rzadko, ale się zdarza.

    Nicole, ostatecznie przekonana, bierze Maleńką za rękę.

    To chodź mała, poszukamy jakichś świeżych penisów, najszybciej się nauczysz na przykładzie! I właściwie ile masz lat, rzeczywiście maleńka jesteś.

    – Niedługo kończę piętnaście!

    Maleńka trochę naciąga, to dopiero w sierpniu. I to pod koniec.

    Wszystkim dziewczętom opadają szczęki i trwają w tym zwisie.

    Wreszcie Nicole odzyskuje głos.

    – To jak cię pozbawił dziewictwa, to miałaś…

    – Czternaście. I nie pozbawił, tylko uwolnił, sama do niego przyszłam i prosiłam. I to był najszczęśliwszy dzień mojego życia! Same możecie zobaczyć, zawsze wożę ze sobą to nagranie. I ciągnie nas do sali projekcyjnej, Nauki Nicole muszą trochę poczekać. Dziewczęta z zapartym tchem, a ja z niekłamaną przyjemnością, oglądamy na wielkim ekranie, jak pozbawiam, pardon, uwalniam Maleńką od dziewictwa. Film jest zmontowany, najpierw poranne lizanie z dogranym moim komentarzem, co robię jej cipce. Orgazm Ali robi wrażenie. Później co smakowitsze urywki z całego dnia, na koniec scena rozdziewiczania nad basenem. To rozgrzewa dziewczęta.

    – Cipka mnie swędzi!  – Zaradzam palcem.

    Ledwo film się kończy, Nicole ponownie łapie Alę za rękę.

    – Kutas mi potrzebny na gwałt, tobie pewnie też, biegiem!

    I już ich nie ma. Tania jeszcze kręci głową.

    – Ale czternastka?

    – A Ile ty miałaś lat?

    Tania doskonale wie, o co chodzi.

    – Czternaście. Sama się rozdziewiczyłam, marchewką. Ale pierwszy raz się pieprzyłam rok później, jak już mi się znudziło to brandzlowanie po kryjomu.

    – Niewielka różnica.

    – W tym wieku? Ogromna! – Nie zgadza się ze mną Tania – a jeszcze Ala taka drobna…

    – Nadrabia wnętrzem, jest nad wiek rozwinięta emocjonalnie.

    – I naprawdę ją kochasz? Nie, przepraszam, cofam to pytanie, wierzę ci. I Tania przytula się do mnie mocno.

    – Sama bym się w tobie zakochała, ale już wiem, że to beznadziejna sprawa – nagle uśmiecha się szelmowsko – to się chociaż pociupciajmy, tak tylko we dwoje. I patrzy znacząco na Nadię.

    – Niech już będzie moja strata – mówi Nadia – idę, może znajdę coś godnego mojej cipki i wystarczająco sztywnego.

    – To my z tobą!

    *

    Rozochocone Nicole i Véronique zabierają się z Nadią a ja zabieram Tanię na dach hotelu. Antonio pokazał mi onegdaj swoją miejscówkę, gdzie spokojnie może posuwać liczne, chętne turystki. To nadbudowa szybu windy, sześcian o boku około trzech metrów wystający o tyleż ponad dach. Antonio zaopatrzył go w wielki materac i zadaszenie chroniące od słońca, nie ma żadnych barierek czy poręczy, co powoduje pewien dreszczyk emocji a zarazem daje nieskończony, dookolny widok na całą wyspę, morze wokół i sąsiednią Ibizę, jesteśmy w najwyższym punkcie wyspy. Bezpośrednie otoczenie hotelu przesłania krawędź dachu, lecz w oddali widać nieliczne jeszcze z powodu wczesnej pory ludzkie sylwetki, przeważnie nagie. Dostrzegamy też parę kopulującą nieopodal na plaży, to nas dodatkowo rozpala. Biorę Tanię na stojąco, widać nas dokładnie z całej wyspy, ale o to właśnie chodzi, pieprzyć ich wszystkich, niech sobie patrzą. Kopulanci na plaży właśnie kończą, zauważają nas i machają, zupełnie nieskrępowani. Odpowiadamy tym samym.

    –  Może, jak skończymy, pójdziemy do nich?

    – Pewnie, że pójdziemy, miejmy nadzieję, że jeszcze tam będą.

    – Opowiedz mi nieco o sobie – proszę – pozujesz na jebliwą suczkę, jak jest naprawdę?

    Tania chichocze ale zaraz poważnieje.

    – Jak ty to robisz? Mówisz mi takie rzeczy, wiesz, że się nie obrażę a ja właściwie powinnam się obrazić na takie slłowa. A tylko mnie rozbawiłeś. Już wiem, po prostu widzisz mnie taką, jak jestem naprawdę. Rozszyfrowałeś mnie. Wiesz, ze nie jestem doświadczoną jebliwą suczką, więc twoje słowa nie mogą mnie dotknąć. Brawo!

    Bo widzisz, tak naprawdę, to jestem mocno niedoświadczona i czegoś takiego – rozgląda się wokół – nigdy nie przeżyłam. Wczoraj w nocy byłam przerażona własnym postępowaniem, własną odwagą a zarazem miałam straszną chcicę. Obudziłeś we mnie drugą naturę. Roześmiałem się.

    – Nawet nie wiesz, od ilu dziewcząt słyszałem takie szczere wyznanie.

    – Bo dobry jesteś i masz podejście do dziewcząt, już mnie nie dziwi, że przygruchałeś sobie taki haaaaaaaa… W tym momencie Tania ostatecznie dochodzi, bo rżnąłem ją mocno podczas całej tej rozmowy. No i obecność gapiącej się na nas pary na plaży, dodatkowo nas podnieca. Krzyczę głośno, gdy się spuszczam, nie muszę sobie żałować. Potem postanawiam nie być gorszy od Niedźwiedzia Ali. Obracam ostrożnie Tanię, aż opiera uda na moich ramionach, teraz mam jej cipkę pod nosem, a ona, wisząc głową w dół, piękny widok na świeżo z tej cipki wyjętego kutasa. Czuję, że go zasysa, sam wgryzam się w soczystą piczkę. Z plaży dobiegają przytłumione odległością oklaski – tamta para nadal nas obserwuje. Ostrożnie stawiam Tanię na nogi, biorę za rękę. Zbiegamy po schodach.

    – Żeby tylko gdzieś nie odeszli…

    Zatrzaskujemy za sobą bramkę. Później będziemy się martwić. Trzymając się za ręce, zbliżamy się do obcej pary, nagiej tak, jak i my. Opis chłopaka sobie daruję, no może poza imponującą nawet w zwisie pytą. Za to dziewczyna… Bardzo szczupła, długie nogi, wąski, napuszony blond boberek, jeszcze, hehe, ze śladami spermy, jeszcze nie posprzątane… Wygląda to zdecydowanie wyuzdanie. Brzuszek pokryty delikatnym meszkiem jasnych włosków. Niewielkie idealne półkule piersi odcinają się wyraźnie od tułowia, ich sterczące różowe sutki patrzą wprost na mnie. Dodajmy do tego uroczą, pociągłą buzię, migdałowego kształtu oczy i burzę długich, swobodnie się wijących włosów – Wenus Boticellego!  Tylko nieporównanie zgrabniejsza.

    – Nie przeszkadzamy?

     – Skądże, już skończyliśmy, właściwie, to nawet pomogliście nam zwiększyć nasze… hm… doznania.

    – Wy nam też! Zanim zaczęliśmy, obserwowaliśmy z dachu wasze figle.

    – Dobry byłeś, tam, na dachu – chłopak ściska mi rękę – Sigismund jestem, ale wołają mnie Muniek. To o polsku – wyjaśnia.

    Ja pierdolę! Polacy!

    – Cześć Muniek, jestem Maciek – mówię już po polsku

    – Ja pierdolę! Polacy! – wyrywa mu się.

    – Jego dziewczyna się śmieje – chciałbyś! Najpierw musisz odpocząć.

    – Joanna, ale mówią na mnie Jo – uścisk ręki. Mam nadzieję, że wkrótce inaczej się przywitamy, para wygląda mi na otwartą na propozycje. Teraz, łamanym polskim, przedstawia się Tania.

    – Ukrainka? – Muniek popatruje na mnie ciekawie.

    – Nic z tych rzeczy, żaden wyjazd sponsorowany – oświadczam.

    Tania potakuje.

    – Ale parą też nie jesteśmy, po prostu lubimy się pieprzyć, wprost nadzialiśmy się na siebie wczoraj w dość szczególnych okolicznościach.

    – I nadziewa cię do tej pory? – Śmieje się Jo – myśmy się też niedawno spiknęli, na dyskotece, tu, na Ibizie.

    – A my przed dyskoteką!

    – I mieszkacie w tym hotelu? Podobno jest chwilowo zamknięty.

    – Nie dla nas. Jest zamknięty właśnie z naszego powodu. I naszych przyjaciół.

    – Specjalnie dla was zamknęli? No co ty!

    – I co takiego tam robicie, jeśli to nie tajemnica – dopytują zaintrygowani.

    – Żadna tajemnica, zresztą widzieliście!

    – Pieprzysz! – Mówią to prawie jednocześnie. – Tak wszyscy ze wszystkimi?

    – Nie wierzycie, to chodźcie.

    *

    – Na moje uporczywe walenie do bramy w końcu ktoś podchodzi

    i głosem Antonia mówi, że zamknięte z powodu nieczynne.

    – Otwieraj Antonio, to ja z Tanią, byliśmy na małym spacerze.

    – Trzeba było wziąć klucz

    – To był impuls. Zresztą, gdzie bym go wsadził. Goły jestem.

    – W szparę!

    – Świntuch! – chichocze Tania.

    – W tę szparę – Antonio wsuwa klucz w szczelinę w murze. – zapamiętaj sobie na zaś.

    I patrzy zaskoczony na obcych.

    – Mamy nowych znajomych.

    – Ty to masz łatwość nawiązywania kontaktów, te kilkanaście dziewcząt wczoraj…

    – Tym razem zawdzięczam to twojej miejscówce, zabawialiśmy się na dachu a oni na plaży i rajcowaliśmy się nawzajem. No i Tania stwierdziła, że chce ich poznać.

    Muniek i Jo przysłuchują się ciekawie naszej swobodnej rozmowie.

    – Wytrzymacie więcej? Kiwają głowami

    – I zainteresowała nas ta historia o kilkunastu dziewczętach.

    *

     Po krótkiej chwili zupełnie już zszokowani stoją pośrodku wielkiego pobojowiska Większość śpi, gdzieniegdzie tylko kiwa się jakaś dupka bądź czyjaś głowa spoczywa aktywnie pomiędzy czyimiś udami. Mijają nas DajDaj, dziwnie żwawe, przysiadają na poręczy parę kroków od nas i szczają do brodzika. Pod nieodległym natryskiem Suki Yuki myją się wraz z dwoma nieznanymi mi chłopakami. Ostatecznie Jo i Muńka dobija Maleńka, skacze na mnie jak zwykle, obejmuje rękoma i nogami i całuje po czym zeskakuje i wita się ze mną w nasz tradycyjny sposób. Łypie przy tym na chłopaka, ta imponująca pyta, co prawda dalej jest w zwisie, ale wyraźnie nabrzmiała ze względu na okoliczności.

    – Coś nie w formie jesteś – mówi, ściskając mi sakiewkę.

    – Dopiero co skończyliśmy z Tanią – odpowiadam, ściskając pierożka.

    – A ja ci chciałam pokazać, czego nauczyła mnie Nicole, już całkiem dobrze mi idzie, ćwiczyłam na paru drążkach i na ostatnim to już się prawie wcale nie ruszałam, a się prawie spuścił!

    – Będziesz musiała trochę poczekać. A tymczasem przedstawię ci nowych znajomych.

    – To Maleńka, moja dziewczyna.

    Ala bez wahania łapie Muńka za jajeczka. I czeka. Jedyną reakcją, jest

    reakcja pyty – by sięgnąć jąder, Ala odsuwa ją bezceremonialnie. Teraz, wsparta o dziewczęcy nadgarstek, nabrzmiewa jakby szybciej i tężejąc przesuwa się wzdłuż przedramienia Ali. Imponujące! Maleńka nie może oderwać wzroku. Wreszcie odzyskuje rezon.

    – No, przywitaj się!

    Milczę, ciekaw dalszego ciągu.

    – Chyba powinieneś jej uścisnąć cipkę – podpowiada Jo.

    – Jeszcze ci nikt nie powiedział – domyśla się wreszcie Ala.  – No, łap się.

    Grześ, przejęty i wciąż oniemiały łapie w końcu Alę za Pana Pękniętego Kasztanka. Chyba mu się podoba takie przywitanie, bo pyta mu się unosi, prostuje i układa na przedramieniu Ali.

    – Ile to ma!?

    Chłopak się śmieje, ale widać, że dumny jest ze swego sprzętu.

    – W centymetrach, czy w calach?

    – Maciek spójrz! Sięga mi do zgięcia łokcia!

    No, prawie… Właściwie to dużo brakuje. Czyżby przemawiała przeze mnie zazdrość? Wracam wzrokiem, oraz sięgam ręką do obspermionego futerka Jo. Witam się z nim, witam się z nią. Długo się witam.

    – Dłoń mi się przykleiła – tłumaczę.

    Jo chichocze, zaraza się rozprzestrzenia.

    – Nigdy czegoś takiego nie widziałam. No i…

    – No i widzę… czuję, że się spodobało.

    – Ale teraz muszę się wysikać.

    Odklejam dłoń, a Jo przysiada na barierce i szcza prosto do brodzika.

    – Długo tu będziecie? – Pyta, podczas, gdy płynie z niej struga gorącego moczu.

    – Do następnej niedzieli rano.

    – My też planujemy zostać tydzień. I potrząsa tyłeczkiem, by strząsnąć ostatnie kropelki z futerka.

    – Chcecie, to możecie tu zostać przez ten tydzień.

    – Chętnie, tylko…ile kosztuje doba, bo wiesz…Waha się, wypinając cipkę pod natryskiem

    – Za darmo oczywiście, mamy u Antonia limit na sto osób, mocno niewykorzystany.

    – Co ty na to, Muniek? – Pyta Jo, poklepując łono ręcznikiem

    – Chłopak udaje, że się zastanawia.

    – W pakiecie jest też darmowa podwózka do Warszawy – kuszę.  Samolotem, z krótką wizytą w Kopenhadze, albo kamperem, bezpośrednio do Warszawy, ale pewnie tydzień pojedziemy, za to po drodze… I zataczam spojrzeniem wymowny krąg

    Teraz podmyte DajDaj oraz świeżo wymyte SukiYuki podchodzą się przywitać i to ostatecznie przekonuje Muńka. Jo jest już dawno sprzedana! Podchodzi właśnie do mnie, wysiusiana i podmyta. Patrzę na jej napuszone futerko, niedawne ślady spermy zniknęły.

    – Podziwiasz moją fryzurkę?

    – To też, podoba mi się takie uczesanie, ale teraz chodziło mi o coś innego.

    Zaintrygowałem ją. Podchodzi jeszcze bliżej.

    – To co z tą cipką?

    – Jak do was podeszliśmy, byliście świeżo po kopulacji, tak, jak i my. No i miałaś tutaj – dotykam jej boberka tuż nad szparką – takie urocze ślady spermy. Ale właśnie ją zmyłaś – dodaję z żalem. Rozbawiam Jo.

    – Może zrobiłam miejsce na następne?

    – A Muniek? – Pytam pro forma.

    – A Muniek sprzedany, twoje panny biorą go w tany.

    Rzeczywiście, DajDaj poczuły świeżą krew i ciągną go gdzieś ze sobą. A i Niedźwiedź się właśnie obudził i z miejsca wyciąga łapska po Maleńką. Ala uśmiecha się do mnie przepraszająco.

    – Idź, idź, nie będę sobie krzywdował.

    Biorę Jo za rękę. Najwyższy czas, zaczyna budzić ogólne zainteresowanie, jeszcze mi ją ktoś ukradnie i puknie pierwszy.

    – To weźmiesz mnie w końcu na ten dach? – Niecierpliwi się Jo.

    – Tak, wezmę cię na tym dachu.

    – Nie o to pytałam.

    – O tym myślałaś.

    – Trudno o tym nie myśleć w takim popieprzonym otoczeniu.

    – Pieprzyłaś się kiedyś grupowo?

    – Raz. Ale były nas dwie pary, nie taka armia.

    – Na co dzień jest nas zdecydowanie mniej, tu zjechaliśmy się z całego świata, no i jeszcze doszli goście zaproszeni na imprezie w Amnestii.

    – To wyście urządzali tę zamkniętą imprezę! To jakie było hasło?

    – Staś – mówi Staś, który właśnie nadchodzi.

    – Jo, przedstawiam ci Stasia, pomysłodawcę i organizatora tej imprezy.

    – Staś jednak nie reaguje, zapatrzony w Jo. W końcu trącam go w bok.

    – Co za ciało, muszę ją mieć! – To jedyna reakcja. I dalej się gapi.

    Ta odzywka Stasia wydaje się przekraczać granice tolerancji Jo, więc szybko wyjaśniam.

    – On to mówi w sensie czysto zawodowym, jest dość znanym fotografem. Robi rozebrane zdjęcia dziewcząt dla znanych portali. W druku to też się ukazuje. Soft erotyka. I pewnie już cię widzi na kolejnej okładce. Jak ochłonie, to cię przeprosi a potem na kolanach będzie błagał, żebyś została jego modelką.

    Staś ochłonął i zaczął się jąkać.

    – Ja… to znaczy…w innym sensie to powiedziałem, ale… miałaś prawo źle zrozumieć, nie możesz mi tego zrobić, takie ciało ukrywać przed światem to grzech. W końcu Staś pada na kolana przed Jo i gada wprost do jej cipki.

    – Błagam, zostań moja modelką! -Zgodzisz się na sesję zdjęciową? Proszę!

    – A kiedy i gdzie?

    – Choćby zaraz! Tu i teraz.

    – Niemożliwe, teraz mam sesję z twoim przyjacielem. Ale później…

    – To ja biegnę przygotować sprzęt.

    – Spokojnie Stasiu, trochę nam zejdzie, a na jutro masz przygotować pokaz. No, nie sam, ale głównym organizatorem jesteś.

    – Chłopie, genialny jesteś, to na tym pokazie sesję zrobimy, w towarzystwie dziewcząt, to będzie przebój.

    – Mam jeszcze jeden pomysł, popatrz Stasiu okiem fotografa na to pobojowisko wokół i wyobraź sobie Jo stojącą samotnie pośród tego wszystkiego niczym Wenus Boticellego i dzierżącą wysoko sztandar własnej cnoty.

    Jo nie wytrzymuje i ryczy niepowstrzymanym śmiechem.

    – Chodź już wreszcie, czas nieco przetrzepać ten mocno dziurawy sztandar!

    Zostawiamy Stasia sam na sam z tym moim pomysłem, idziemy na dach. Po drodze klaruję Jo:

    – Staś jest naprawdę uznanym fotografem, obiło ci się może o uszy nazwisko… To właśnie on.

    – Pieprzysz! Pewnie, ze słyszałam, mój poprzedni chłopak zachwycał się jego zdjęciami…To przez Stasia z nim zerwałam!

    – Jak to?

    – No tak się zachwycał jego zdjęciami, że się na nie spuszczał. Przyłapałam go na tym!

    – Spuszczał się na jakieś zdjęcia, mogąc spuszczać się tutaj? Gładzę futro Venus – chory człowiek!

    – Już choćby z tego powodu się zdecydowałam, zgodzę się na tą sesję, jak zdjęcia się ukażą, kupię to pismo i dam mojemu byłemu, żeby mógł się spuszczać na swój raj utracony!

    – Staś podeśle ci parę egzemplarzy prosto z drukarni wraz z zaproszeniem na następną sesję. Jak już raz wpadniesz w jego łapy, skutecznie zdezorganizuje ci życie. Zwiedzisz świat.

    – No co ty!

    – Sama zobaczysz, to inny świat, jak Staś zapragnie zrobić ci zdjęcia na Karaibach albo Hawajach, to po prostu tam lecicie i pstryk, pstryk…

    – Hej, ty mnie tu zagadujesz, zamiast prowadzić na ten dach, nie podobam ci się, czy co? – Ocknęła się Jo.

    Idziemy więc.

    *

    – Więc to stąd nas podglądaliście z Tanią.

    – Podgląda się z ukrycia.

    – No tak, tu trudno się ukryć.

    – Za to sympatycznie się kochać, ten wiaterek przyjemnie chłodzi

    – A spojrzenia wszystkich wokół rozgrzewają.

    Stoimy na tej budce, Jo wystawia futerko do wiatru, później klęka…

    Jej języczek zawija się wokół moich jąder, sunie przytulony do penisa, łaskocze wiązadełko. Jej usta nasuwają się na mnie, wargi zaciskają na główce kutasa, czuje łaskotanie motylich skrzydełek na samym czubku Usta się zsuwają, języczek podejmuje wędrówkę ku jajeczkom. Znów oplata je miłośnie. Na chwilę cała moszna ginie w jej ustach, języczek wibruje szaleńczo na moich jajkach. Teraz Jo sięga językiem głęboko pod mosznę, aż do odbytu, liże mi tyłek, przejeżdża szeroko po moim ogolonym worze i znów sunie spodem penisa ku jego czubkowi nie zapominając o najczulszym miejscu u podstawy główki. Do akcji znów wkraczają jej wargi. Jo mnie w ogóle nie ssie, tylko delikatnie liże, mój penis nie ocieka jej śliną, nie zanurza się w jej buzi głęboko jak w pochwie a jednak Jo dostarcza mi niesamowitej rozkoszy. Teraz zadzierając wzrok i patrząc mi w oczy znów zaciska wargi na główce mojego kutasa, tańczy języczkiem po jego czubku, wreszcie zsuwa się z niego, z szeroko otwartymi ustami pieści języczkiem to moje najczulsze miejsce, pierwszy raz dotyka mnie ręką, przytrzymuje mi penisa na miejscu. Strzelam spermą głęboko w te usta, chyba w migdałki. Jo, nie przestając pracować językiem, wodzi zaciśniętą mocno dłonią po moim penisie doprowadzając do kolejnych spazmów, coraz to krótsze smugi spermy lądują na jej języku. Pusty jestem. Jo wstaje, dalej patrząc mi w oczy zbiera dłonią spermę z języka i wciera sobie w srom. Część pozostawia na boberku. Przełyka to, co wylądowało na migdałkach. Kładzie mi dłonie  na ramionach, lekko naciska. Klęczę, przed oczyma mam jej futerko.

    – Tak jest dobrze?

    Spoglądam na bobra utytłanego w moim nasieniu.

    – Rewelacyjnie!

    Zanurzam język w jej cipie… Teraz ona musi znosić natarczywe spojrzenia coraz liczniejszych naturystów płci obojga kręcących się wokół hotelu. I machać do szczęśliwców z lornetkami. No chyba, że ma zamknięte oczy. Ale to do Jo niepodobne. Na tyle ją już poznałem. Czas poznać się jak najbliżej. I zanurzam język głębiej.

    Ale delikatnie, też się muszę wykazać. Jo w końcu sprawia radochę, zwłaszcza właścicielom lornetek. Przytrzymuję ją mocno za pośladki, więc tylko wije się bezsilnie na moim języku. Biorę teraz do ust cały jej srom, zasysam wszystko co z niego obficie płynie, wygarniam z cipki językiem. Jo pręży się, wygina w łuk, wpycha mi nabrzmiałego pieroga w usta, krzyczy z rozkoszy. Słyszę oklaski, również, o dziwo, całkiem z bliska. Wreszcie odrywam usta od rozkosznej szparki Jo, teraz widzę coś więcej, niż jej skołtunionego boberka. Coś więcej oznacza konkretnie Alę, Nicole, Tanię, Julkę, Lolę, Kaśkę, Majkę, Dorkę… Długo by wymieniać. Kilkanaście dziewcząt obsiadło nas kółeczkiem, nawet nie wiem, kiedy.

    – Sprawdzamy jak się zabawiasz z nową panienką

    – Mnie też tak wyliż!

    – Najpierw musisz mi tak obciągnąć, jak Jo.

    – Tego nie widziałyśmy, Jo, Możesz powtórzyć?

    – Ja mogę, on nie może – Jo bawi się moim przywiędłym przyrodzeniem. Maleńka wygina usta w podkówkę.

    – I znów ci nie pokażę, czego mnie Nicole nauczyła!

    Kończy się na tym, że solennie i przy świadkach obiecuję Ali, że dziś zawiążę sobie na supełek, i jutro będę do jej dyspozycji.

    – Biedny Maciuś! Dziś musi się obejść smakiem!

    – Smakiem naszych cipek!

    Jęknąłem w duchu, już wiem czym to się skończy. I rzeczywiście. Pierwszą cipkę podsuwa Jo. Rozchyla płatki waginy, kusi różowym wnętrzem.

    – Wstydu nie masz!

    – A czego tu się wstydzić?

    – I jeszcze miodzik wycieka! A tyle właśnie zlizałem.

    Jo obraca się i pokazuje wszystkim chętnym sączącą się z rozchylonego wnętrza pochwy białawą strużkę

    – Nie zrozumiałeś. Czego TU się wstydzić, tak daleko od domu?

    – Czyli wystarczy cię wywieźć gdzieś daleko i można z tobą zrobić wszystko, co się zamarzy?

    – Tak – odpowiada po prostu. – A teraz przestań tyle gadać i liż!

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Maciej Wijejski
  • Pierwszy raz z facetem

    Moja firma zorganizowała 3 dniowe szkolenie dla kierowników i dyrektorów  w mieście, w którym mieści się główna siedziba firmy, tj. 120 km od moje miejsca zamieszkania. Na szkolenia jeździłem rzadko bo żona  jest bardzo zazdrosna i jak zwykle przed wyjazdem kłótnia, że pewnie jadę pewnie na imprezę, picie i „kurestwo”. Ze swojego oddziału zostałem wysłany sam. Po przyjeździe okazało się, że zakwaterowano mnie z Karolem z Warszawy, który jak się okazało był w podobnym wieku i także żonaty.  Szkolenie rozpoczęło się kolacją i wieczorkiem zapoznawczym. Zdecydowana większość uczestników były to kobiety i to na dodatek samotne . Przy naszym stoliku usiadły Kasia i Ania, bardzo atrakcyjna brunetka i blondynka, które jak się okazało są parą już kilka lat i mieszkają razem. Kasia była krótko ścięta bez stanika piersi B w spodniach, koszuli i marynarce a Ania „seks bomba”, krótkiej czarnej mini.  Rozmowa kleiła się średnio jednak po kilku szklaneczkach whisky, dziewczyny zaczęły zachowywać się bardzo swobodnie i rozmowa zeszła na temat seksu. Oczywiście zaczęły nas wypytywać jaki jest seks z żonami co lubią i itd. W pewnym momencie  Kasia zapytała mnie czy uprawiałem seks z facetem odpowiedziałem, że „tak”, czy jestem aktyw czy pasyw oczywiście stwierdziłem, że jestem „aktyw”. Prawdę mówiąc była to ściema, ale fajnie się gadało więc chciałem zaimponować dziewczynom tym bardziej, że były bardzo atrakcyjne. Karol stwierdził, że nie miał takich przygód. Jeszcze chwilę porozmawialiśmy i dziewczyny powiedziały, że idą do pokoju się zbawić.  Gdy dziewczyny poszły Karol zapytał jak to jest z facetem i jak go poznałem . Odpowiedziałem, że przez Internet ja zrobiłem jemu loda a on wypiął pupę i zerżnąłem go. Dopiliśmy whisky i stwierdziliśmy, że idziemy spać, ponieważ następnego dnia rano rozpoczynało się szkolenie. Karol pierwszy poszedł do łazienki się wykąpać i wyszedł w samym ręczniku. Gdy wszedłem ja do łazienki i rozebrałem się wskoczyłem szybko pod prysznic i w tym momencie  przed oczyma stanęły mi Kasia i Ania zabawiające się razem od razu się podnieciłem i fiut stanął na baczność. Chciałem sobie zwalić konia, gdy spojrzałem na drzwi łazienki zobaczyłem w dolnym otworze wentylacyjnym oko Karola, który przyglądam się mojemu sterczącemu fiutowi. Szybko skończyłem kąpiel i nagi ze sterczącym fiutem wyszedłem z łazienki Karol siedział na łóżku w ręczniku, z którego był mały namiot. Zapytał „czy chciałbym z nim się zabawić bo on zawsze miał taką fantazję, ale bał się ją zrealizować”. W sumie to ja także miałem taką fantazję, ale jakoś do tej pory nie było okazji. Pomyślałem, dlaczego nie. Podszedłem do Karola i włożyłem w jego usta mojego fiuta. Na początku Karol nieśmiało zaczął go ssać lizać, smakować, a mi zaczęło sprawiać to wielką przyjemność. Powiedziałem Karolowi niech się położy, bo ja także chciałbym go popieścić. Karol ściągnął ręcznik i położył się na łóżku na plecach. Okazało się, że jest cały wydepilowany bo tak lubiła jego żona i ma małego 10 cm fiutka. Powoli zacząłem go całować zaczynając od sutków, a ręką pieściłem jego fiutka. W pewnym momencie przygryzłem jemu sutek, chyba za mocno bo aż Karol krzyknął. Zacząłem schodzić pocałunkami  do jego fiutka. Całowałem go po brzuchu, udach, jajkach liznąłem dziurkę, Karol cały czas jęczał i się wyginał. Jego jedna ręka pieściła mojego fiuta a drugą pieścił swój sutek. Zbliżyłem usta do fiutka i go objąłem wargami w tym momencie brutalnie wepchnąłem  dwa palce w  jego dziurkę. Karol krzyknął wyprężył się i wystrzelił o mało się nie zadławiłem tyle tego było. Pompowałem ustami a on strzelał i strzelał …… Nie mogłem uwierzyć, że z tak małego fiutka tyle może wylecieć spermy.  Jego sperma była jak woda przezroczysta i bezsmakowa. Całkiem inna niż moja. W końcu przestała lecieć. Po chwili jego fiut oklap. Karol powiedział, że „chciałby popieścić mojego fiuta i żebym skończył w jego tyłku”, bardzo spodobał mi się ten pomysł. Wstałem a Karol ukląkł i zaczął mi obciągać. Wziąłem jego głowę w swoje ręce i zacząłem rytmicznie ją poruszać. Coraz szybciej  i głębiej wpychałem mojego fiuta w jego usta, niestety ze względu na rozmiar mojego fiuta zaczął się krztusić. Czułem, że zbliża się orgazm kazałem Karolowi przyjąć pozycję na pieska, splunąłem na jego dziurkę, bo niestety nie mieliśmy żelu. Wyciągnąłem gumę i przy zakładaniu na fiuta guma pękła. Karol szybko się odwrócił i chwycił mojego fiuta w usta. Kazałem jemu się położyć na łóżku i od góry pieprzyłem jego usta a on delikatnie pieścił rękami moje sutki. Po chwili doszedłem…. Nie miałem tyle spermy co Karol, ale też trochę poleciało ……. Gdy spojrzałem na zegarek okazało się, że cała zabawa trwała kilkanaście minut ………. Po chwili zrelaksowani i odprężeni położyliśmy się spać. W nocy śniły mi się różne sny erotyczne, że bawiliśmy się z dziewczynami itp. Nawet się obudziłem, ponieważ za ścianą ktoś uprawiał seks i był całkiem głośno, w tym momencie uświadomiłem sobie, że nas także pewnie było słychać, ale w dobrym nastroju szybko zasnąłem. Kolejny sen był taki, że Ania chciała mi zrobić laskę, aby spróbować jak smakuje sperma ……….. Gdy już miałem wystrzelić obudziłem się i zobaczyłem Karola ……….. obejmującego ustami mojego fiuta więc złapałem rękami jego głowę i strzeliłem …….

    Jeśli się podoba to mogę napisać co było dalej, jeśli ktoś chce 😉

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Adam Kowalski

    Historia wydazyła się na prawdę. To moje pierwsze opowiadanie uwagi proszę w komentarzach. Pozdrawiam.