Umówiliśmy się na spotkanie w weekend. Pogoda sprawdzona, upał, ponad 30 stopni. Ustaliliśmy, że jedziemy nad wodę, lecz ona wybiera gdzie. Przyjechałem przed południem w umówione miejsce, dałem znać, że jestem i odpaliłem papierosa. Kończąc palić, pojawiła się ona zniewalająco piękna i ponętna Kasia, z którą poznaliśmy się na ostatnim koncercie naszego wspólnego ulubionego artysty. Ubrana w krótki top, w którym dało się zauważyć, że nie ma stanika, gdyż jej sutki przebijały się przez niego i jeansowe mini ledwo zakrywające jej ponętną pupcie. Musiała być niedawno u fryzjerki, gdyż widać, że ma bok świeżo wygolony, resztę włosów pewnie wyprostowała tuż przed wyjściem do mnie. W jej brązowych oczach było widać błysk, który mówił, że to dla mnie się tak odstawiła. Dając mi buzi w policzek, poczułem jej perfumy, które pachniały tak jakby mówiły mi „zerżnij mnie ostro”. Po krótkiej rozmowie, o mojej nieskrytej fascynacji jej boskim ciałem wsiedliśmy do auta i udaliśmy się w kierunku jeziorka, które okazało się oddalone o jakieś 30 km. Po drodze nie brakowało wspominek z koncertu, jak i różnego rodzaju podtekstów erotycznych. Dojechaliśmy w ustalone miejsce, oczywiście okazało się, że plaża główna jest totalnie przeludniona a kąpiel poza wyznaczonym terenem, wzbroniona więc udaliśmy się w poszukiwaniu dogodnego miejsca z dala od zasięgu wzroku ratowników. Po drodze było sporo ciekawych miejscówek, lecz niestety wszystko już zajęte. Po około 20 minutach spaceru w końcu znaleźliśmy mały kawałek w miarę czysty w dodatku z kawałkiem plaży. Kasia i ja, dookoła pustka, w oddali jedynie ludzie pływający na rowerkach i kajakach. Jest idealnie. Bez chwili zawahania rozebrałem się i wskoczyłem do wody. Zrozumiałem skąd taka jej reakcja, gdy zdjąłem spodenki, mój członek stał od dawna na baczność, lecz upał sprawił, że nie zwróciłem na to uwagi. Ona nie skomentowała, tylko dołączyła do mnie. Ujrzałem jej duże piersi, które podskakiwały, gdy wbiegała do wody i koronkowe czerwone majteczki. Jej widok sprawiał, że, mój przyjaciel się wzdrygnął, lecz na szczęście stałem na tyle głęboko, że nie była w stanie tego dojrzeć. Zbliżyła się do mnie i przyległa swoim ciałem do mojego na, tyle że jej piersi przytuliły się do mojej klaty i na tyle, by wyczuć mojego sterczącego wzdrygającego się chuja pod wodą. Zaczęła się ocierać swoim kroczem o mojego nabrzmiałego penisa, gryząc przy tym moją wargę, co sprawiło, że chwyciłem ją za biodra i przycisnąłem do siebie jeszcze bardziej, lecz nagle przerwała to wszystko i wyszła z wody, wytarła się ręcznikiem wypinając swoją seksowną pupcie w moją stronę, po czy wyjęła z torby paczkę po papierosach i odpaliła jednego. Poczułem, że to nie papieros a joint. Gdy odmówiłem poczęstunku, gdyż kierowałem, oznajmiła mi, że niedaleko są domki i wynajęła jeden z nich specjalnie dla nas. Zaniemówiłem, nie spodziewałem się takiego obrotu sprawy, lecz Kasia podeszła podała mi jointa i chwyciła moje krocze, delikatnie je ściskając. Wtedy do mnie dotarło, że to wszystko jest przez nią zaplanowane. Spodobała mi się ta opcja, wiec bez kolejnego namawiana wziąłem macha. Parę następnych godzin zleciało nam na totalnej śmiechawce i delikatnych pieszczotach. Gdy faza minęła i się w miarę ogarnęliśmy, poszliśmy w kierunku domku. Po załatwieniu spraw papierkowych poszliśmy na małe zakupy w celu uzupełnienia lodówki. Kupiliśmy głównie przekąski i whisky. Gdy wróciliśmy z zakupów ze zmęczenia padłem na sofę i zasnąłem. W tym czasie Kasia wzięła prysznic i przygotowała coś na zagryzkę na później. Gdy się przebudziłem po niecałych 2 godzinach, przywitała mnie namiętnym całusem w usta, co było przyjemnym zaskoczeniem dla mnie. Robiło się ciemno, więc poszliśmy do jednego z niewielu otwartych lokali zjeść coś konkretnego. Najedzeni poszliśmy przejść się na plażę, gdzie zatrzymaliśmy się na pomoście. Gdy zrobiło się całkiem ciemno i jedyne oświetlenie to księżyc Kasia wyjęła ze stanika kolejnego blanta. Spaliliśmy z połowę, faza już była, język się nie hamował wcale i zacząłem mówić, że mam ochotę wejść w jej cipkę, a ona tylko się cieszyła i mówiła, że też ma na mnie ochotę. Wpadliśmy sobie w ramiona i zaczęliśmy namiętnie się całować, w tym czasie moje ręce wędrowały po jej plecach, by po chwili zmienić kierunek i trafić na jej cycki, które w dotyku wydawały się jeszcze większe. Kutas znów prężył się tak, że mało nie przebił gaci. Kasia, błądząc ręka po moim ciele, wyczula mojego twardziela i po chwili opuściła ze mnie na tyle ubranie, że mogła swobodnie zająć się moim berłem. Nie protestowałem, mogła z nim, robić co chce, wręcz musiała. Wzięła go w usta. Ośliniła całego, językiem zaczęła wariować od góry do dołu, nie wiem, czy robiła to tak dobrze, czy to przez mój aktualny stan, ale byłem w 7 niebie. Wyczuła, że jestem blisko końca więc przestała ssać, wstała i powiedziała, że wracamy do domku. Po drodze się zatrzymała nagle i powiedziała, że mam ja wyruchać więc albo panuje nad orgazmem, albo lecę na kilka. Uśmiechnąłem się, chwyciłem za rękę i czym prędzej poszliśmy do domku. Nie wytrzymałem i na kawałek przed domkiem gdzie panowała totalna ciemność, moja ręka już była w jej kroczu, gdzie już było mokro. Była konkretnie napalona! Spaliliśmy resztę jointa, weszliśmy do naszej sypialni, gdzie szybko pozbyłem się z niej ubrań. Stała przede mną zupełnie naga, najlepsze piersi, jakie widziałem! Rzuciłem ją na łóżko i przywarłem ustami do jej sutków. Musiała mieć je cholernie czułe, gdyż na każdy ruch językiem jej całe ciało reagowało. Nie mogłem się oderwać od nich, na zmianę całowałem piersi i jej usta. Obróciła mnie na plecy, pozbywając się ze mnie ubrań i zaczęła ręka masować moje krocze, znalazła mój czuły punkt, który jednoczenie wprawia mnie w ból i ogromną przyjemność. Wzięła go do ust, męcząc dłonią moje czule miejsce! Najlepszy stan na świecie, ogrom przyjemności! Zaraz wystrzelę…nie zdążyłem wspomnieć, gdy doszedłem w jej ustach. Zakrztusiła się sperma, lecz nic nie wypuściła, połknęła wszystko i wylizała moją pałę do sucha. Miałem ochotę ja jej cipkę, więc położyliśmy się w pozycji 69 i wzajemnie się pieściliśmy. Niewiele trwało i mój przyjaciel był znów twardy i gotowy, a ja dorwałem się w końcu do jej cipki, która sokami zalewała mi całą twarz. Męczyłem jej łechtaczkę, liżąc i ssąc, na zmianę dodając do tego paluszek w dziurkę. Długo tak nie wytrzymaliśmy. Oboje czuliśmy potrzebę, by się znaleźć w sobie. Wszedłem w nią klasycznie od góry, po same jajka od razu, aż zajęczała z rozkoszy. Splątani w pocałunku posuwałem ją rytmicznie, co jakiś czas ostro wchodząc, co za każdym razem wywoływało jej jęk. Posuwając ją, czułem, że jestem na skraju, skończyłem na jej cyckach. Rozmazała cala spermę, a resztę z paluszków wylizała. Nie wiem, co to był za joint, ale wciąż było nam mało. Wzięła go w usta, by go pobudzić, językiem powoli dręczyła główkę, co szybko postawiło go na baczność i dosiadła go. Ruszała powoli bioderkami, całując mnie namiętnie w usta, by po chwili zacząć wprawiać się w coraz szybsze ruchy. Szybko wyczuła jakie tempo działa na mnie najlepiej. Nagle poczułem skurcz na penisie, Kasia właśnie szczytowała, więc przejąłem inicjatywę i zacząłem ja ruchać, ile sil, było jej nieziemsko, gdyż mało jej oczu nie wywróciło na druga stronę, a jęki było słychać kilka domków dalej. Tak oboje się zaspokoiliśmy. A jest to dopiero początek wspólnej przygody…
Blog
-
Weekend z Kaska
ErotycznyWirtuoz -
Urodziny Kingi
Dzisiaj Ola ma iść do Kingi na 16 urodziny. Ma być fajnie. Szampan bezalkoholowy i takie tam inne. Będzie Kinga, ona, Mirella i Wiktoria. W szkole mówią o nich święta czwórka. No bo i rzeczywiście trzymały się zawsze razem. Z całej czwórki tylko Wiktoria poszła rok wcześniej do szkoły i ma teraz 15 lat. Ma być też starszy brat Kingi i obiecała, że przyjdzie ze swoimi kolegami z uczelni. On już jest na trzecim roku Politechniki.Ubrała swoją obcisła, czarną, króciutką spódniczkę i białą rozpinaną bluzeczkę. Pod spód założyła czarny, koronkowy staniczek i takie same figi. To nic, że jeszcze nie ma cycków, a właściwie ma ale malutkie. Staniczek musiał być i już. Teraz jeszcze tylko niewielki makijaż i może wychodzić.
Wszystkie cztery dziewczynki należały do jednych z najładniejszych w całej szkole. Nawet chłopacy z Liceum oglądali się za nimi na korytarzu, jak paradowały w czasie przerwy. A im oczywiście to bardzo imponowało, ponieważ miały już od roku okres i hormony dawały znać o sobie. Wszystkie też w poprzednie wakacje wpadły na pomysł, że można poszukać stron z różnymi filmami i zdjęciami pornograficznymi, które działały na nie nieziemsko podniecająco. Ledwo zaczynały patrzeć na te filmiki a już ich majtki w kroczu robiły się mokre a piśki swędziały jakby to one chciały ugościć te olbrzymie kutasy ze scen erotycznych. Chyba Mirella wpadła pierwsza na pomysł żeby pocierać wtedy swoją piśkę a nawet wpychać w nią palec. Ola poszła dalej i wsuwała i wyciągała dwa palce aż któregoś razu zrobiła to za głęboko i pozbyła się firanek swojej błony dziewiczej. Bardzo to ją zapiekło i jak wyciągnęła palce to były okrwawione ale plusem tego faktu było to, że teraz mogła wpychać palce głęboko i doprowadzać się do stanów, których nie rozumiała ale których pragnęła całą sobą. Opowiedziała to koleżankom i one też pozbyły się błonek. Od tego czasu pieściły się nawzajem, głęboko palcując sobie piczki. Pewnego razu Kinga zastąpiła paluszki dokładnie oczyszczoną, grubą marchwią. Teraz wszystkie cztery używają marchewek albo coraz grubszych ogórków szklarniowych, wpychając je w siebie nawet kilkanaście centymetrów. Po pewnym okresie tych praktyk poznały co to jest orgazm i sikały w czasie niego, nie mogąc powstrzymać orgastycznej euforii.
Ola najbardziej ze wszystkich pragnęła już żeby zrobić to pierwszy raz z facetem. Wiedziała już tez dużo o tym, ze trzeba się zabezpieczać i kiedy dziewczyna ma dni niepłodne. Podzieliła się oczywiście tymi wiadomościami z koleżankami. Aha. Jeszcze jedno. Zauważyły też, że od kiedy regularnie się masturbowały, zmniejszył się trądzik a i miesiączki stały się mniej bolesne. Od kiedy dostały pierwszy okres zaczęły też szybko rosnąć i teraz najmłodsza Wiktoria była z nich najniższa i najdrobniejsza, i przy wzroście niespełna 150 cm ważyła ledwo 44 kg. Ola była najwyższa i miała już trochę ponad 165 cm a dwie pozostałe dziewczynki dochodziły ledwo do 1,6 metra. Co je martwiło, to to, że znacznie przytyły w ostatnim okresie. Jednak mama Kingi uspokoiła je, że to normalne w tym okresie dojrzewania. Zauważyły, że z pierwszym okresem zaczęły im rosnąć cycki a brodawki powiększyły się i ich otoczka nabrała ciemniejszego koloru. Mama Oli miała duże piersi i teraz ona też miała ze wszystkich dziewczynek największe. Zaokrągliły się też ich dupki i miały coraz bardziej kobiecy kształt. Wreszcie na zewnętrznych wargach sromowych, wzgórkach łonowych i górach ud pojawiły się pierwsze włoski, które u Mirelli jako brunetki, pierwsze zaczęły ciemnieć. Dziewczynki były dumne z tego faktu i trochę z politowaniem patrzyły na najmłodsza koleżankę, która jeszcze tych rzeczy nie doświadczała.
Ola była typową blondynką. Jasne, długie włosy otaczały twarzyczkę niezwykłej urody, z lekko zadartym noskiem, niebieskimi oczkami i wydatnymi, jakby stworzonymi do całowania ustami.
Kinga i Wiktoria miały czarne włosy a Mirella była wiecznie roztrzepanym rudzielcem.
Przed wyjściem sprawdziła czy włożyła do torebki prezerwatywy, które podprowadziła z szafki nocnej ojca. Przecież będą tam studenci, to może uda się zaliczyć swój pierwszy raz. Szczególnie, że brat Kingi bardzo się jej podobał a zauważyła, że i on patrzy na nią inaczej niż na pozostałe koleżanki.
Patryk, bo tak miał na imię brat Kingi był wysokim 188 cm i mocno zbudowanym facetem, u którego wyraźnie widać było niemal codzienne bieganie, siłownię i częste pływanie na basenie. Na jego widok Olkę aż strzykało w cycuszkach, które dopiero co zaczęły rosnąć a i szparka robiła się mokra i śliska. Jeśli tak miały wyglądać motyle w brzuchu, to właśnie taki stan przeżywała dziewczynka. Tylko gdyby miała się pierwsza odezwać to tak jakby zapominała języka w gębie i spuszczała oczy, gapiąc się w podłogę w milczeniu.
Wyszła z domu przed czasem. Chciała pochodzić sobie jeszcze po parku i zebrać myśli a może nawet ułożyć jakiś plan działania. Do Kini przyszła jako pierwsza i z miejsca zaczęła pomagać jej przy nakrywaniu do stołu. Wszystko leciało jej z rąk taka była podekscytowana. Potem przejrzała przygotowane do tańczenia kawałki. Uznała, że Kinga ułożyła je prawidłowo – najpierw szybkie do kółeczka a potem pościelówki. Pochwaliła koleżankę a ta natychmiast sprostowała, że to zasługa Patryka i jego kolegi. Nie mogła już się doczekać. Zauważyła, że gospodyni ustawiła na stole tylko szampana bezalkoholowego ale do co drugiego nakrycia dołożyła kieliszki. „A więc wódka też będzie” – pomyślała Ola – „Zapewne chłopacy będą chcieli sobie popić.” parę minut po 18-stej przyszły Mirella i Wiktoria. Dziewczynki usiadły na kanapie i czekały na panów. Przyszli wszyscy czterej po pół godzinie. Dwaj z nich Tomek i Marek byli tak samo wysocy i barczyści jak Patryk. Tylko czwarty Wiktor był niższy i nie taki muskularny. Jak się później okazało dysponował on innym atrybutem znacznie większym od pozostałych.
Kinga posadziła nas na przemian. Mnie przyszło siedzieć między Patrykiem a Tomkiem.
Na początku rozmowa zupełnie się nie kleiła. Wszyscy próbowali coś zagaić, oczywiście oprócz mnie ale natychmiast zalegała kompletna cisza. Tak było do momentu dopóki Patryk nie poszedł do kuchni i nie przytachał dużej, litrowej flaszki „Finlandii”. Nalał chłopakom i jak wypili swoje kieliszki, zaraz zaczęli być rozmowniejsi. Poruszali jednak tematy, które nas zupełnie nie interesowały. Gadali coś o uczelni i o egzaminach. No kompletna nuda. Ola nagle wpadła na pomysł. Podstawiła Patrykowi, nalewającemu trzecią kolejkę, swoją szklankę z sokiem i poprosiła żeby nalał jej trochę alkoholu. Trochę się boczył ale w końcu uznał, że trochę to nie zaszkodzi. Wtedy i pozostałe dziewczynki podstawiły swoje szklanki. Już po kilku łykach drinków dziewczyny bardzo się ożywiły. Kinga pościła muzykę i teraz szalały kręcąc się po wolnej od mebli części dużego salonu. Po chwili przyłączyli się też trzej chłopacy i tylko Wiktor siedział dalej w fotelu. Wypiły wszystkie i znowu do soku Patryk dolał im chyba trochę większą porcję wódki. Ola czuła jak lekko kręci jej się w głowie i jak wszystko zaczyna być piękne. Wszystkie cztery były coraz bardziej wyluzowane. Usiedli i w tym czasie zaczęły lecieć powolne kawałki. Patryk poprosił ją do tańca i mocno objął ramionami. Przylgnęła do niego całą sobą i teraz jakby jedno falowali w powolnym tańcu. Czuła jak jego dłonie wędrują po jej plecach coraz niżej i niżej. Bała się ale pragnęła tego bardzo i jeszcze bardziej przycisnęła głowę do umięśnionej klatki piersiowej Patryka. Lekko pochylił się i wtedy jego dłonie zaczęły ugniatać jej dopiero kształtujące się kobieco pośladki. Jeszcze bardziej przywarła swoim brzuchem do jego podbrzusza i wtedy poczuła jak coś szybko twardnieje i rośnie pod jej malutkimi cycuszkami. Domyśliła się, że to jego kutas podnosi swój łeb do góry i to jeszcze bardziej ją zaczęło podniecać. Czuła jak twardnieją jej sutki i swędzą całe brodawki cycuszków, które jakby troszkę zrobiły się większe, jak swędzi ją szparka i te motyle w brzuszku szaleją w swoim tańcu niezupełnie stosując się do tempa melodii, którą tańczyli. Kątem oka zerknęła, że i pozostałe dziewczynki są mocno wtulone w swoich partnerów. Oderwała głowę od jego piersi i lekko uniosła ją do góry. Rozchyliła nieco usta i wtedy pochylił się jeszcze bardziej i przywarł do nich swoimi. Do tej pory całowały się tylko między sobą i to był jej pierwszy pocałunek z mężczyzną. Otworzyła szeroko usta a on traktując to jako zaproszenie wsunął jej do buzi swój język. Nigdy tego nie robiła z koleżankami ale jakby instynktownie zaczęła ssać ten jęzor w swojej buzi mocno a potem wsadziła swój do jego i teraz on ssał aż do bólu, którego z ogromnego podniecenia i ciekawości nie czuła. Tak bujali się w rytm powolnej muzyki, namiętnie całując a on coraz bardziej przyciskał jej brzuszek do swojego napęczniałego kutasa. Katem oka zauważyła, że pozostałe pary też się całują i jeszcze bardziej stała się uległa jego pieszczotom.
– Chodź. Pójdziemy do mojego pokoju – szepnął jej do ucha i pociągnął w kierunku schodów.
Bała się bardzo ale szła za nim posłusznie. Tyle razy wyobrażała sobie, że to nastąpi ale teraz to miało być za chwilę.
Weszli na górę. Zaciągnął ją do pokoju na wprost. Był to taki typowy pokój studenta. Porozrzucane części garderoby i bielizny. Na biurku niemal chaos. Pościel skotłowana na dosyć szeroki, bo 1,20 łóżku.
Przyciągnął ją do siebie i znowu zaczął całować jednocześnie rozpinając guziczki jej bluzki. Po chwili znalazła się ona na krześle obok jego gaci i skarpetek. Teraz klęknął przed nią i unosząc do góry stanik zaczął lizać, całować i przygryzać jej nieziemsko podniecone cycuszki, jednocześnie rozpinając jej spódniczkę, która siłą bezwładności opadła na podłogę. Przejechał dłonią po jej majteczkach i natychmiast zaczął je ciągnąć do dołu. Coraz bardziej się bała ale bardzo była ciekawa co będzie dalej. Zaczął jeździć dłonią po jej kroczu co powodowało, że jeszcze bardziej się bała ale i bardziej pragnęła żeby to robił.
– Jesteś taka mokra i masz tak dużo soczków. Bardzo chcę ich posmakować – szepnął i lekko popchnął ją na łóżko, na które upadła w poprzek materaca. Nie miała na sobie już nic a on rozszerzył szeroko jej nogi i zaczął całować po udach, pachwinkach, brzuszku, pokrytym meszkiem jasnych włosków wzgórku łonowym, jakby celowo unikając jej piśki. Strasznie to na nią działało i wplotła dłonie w jego włosy. Wreszcie rozchylił jej fałdki zewnętrznych warg sromowych i polizał po szparce. Przeszył ją niesamowity dreszcz rozkoszy, jakiego nigdy nie przezywała gdy robiła to któraś z koleżanek.
– Taaak… Rób to… – szeptała spieczonymi wargami lekko mrużąc oczy.
– Jesteś taka pyszna i aromatyczna – jęknął wbijając w jej cipkę sztywny jęzor i figlując nim w środku.
Mocno przycisnęła do swojego krocza jego głowę. Było jej wspaniale a po plecach krążyły ciarki rozkoszy. Lizał jej cipkę, jednocześnie majstrując coś przy swoim rozporku. Nie widziała ale czuła, że ściąga spodnie, że uwalnia tą swoją pałę, która tak ugniatała jej brzuszek w czasie tańca.
– Zanim wejdę w ciebie, nie pokażę ci swojego kutasa – szepnął – I uwierz mi, tak będzie lepiej.
– Dobrze mój kochany – jęknęła.
– Umiesz zakładać gumkę czy sam mam to zrobić?
– Jeszcze nigdy nie zakładałam – jęknęła i zaczęła unosić lekko głowę.
– Nie patrz – Patryk wyprostował się i wyjął coś z szuflady a potem majstrował przy swoim chuju.
Po chwili jego długi na 18 cm i dosyć gruby kutas uzbrojony był w gumowy kapturek.
Pociągnął jej pupę na skraj materaca i mocno rozszerzył nóżki. Wiedziała, że teraz to nastąpi. Lekko oparł o szparkę jej pizdeczki coś co było znacznie większe od jej dziurki. Podłożył ramiona pod ugięte kolanka i coraz mocniej napierał. Kutas chociaż sztywny i twardy giął się a ogromny łeb ślizgał po jej szparce, ciągle nie mogąc wedrzeć się do środka.
– Nie mogę. Jesteś za ciasna na moja pałę – jęknął i odchylił się do tyłu.
– Ale ja tak bardzo chcę żebyś był pierwszym. Ja tak proszę – objęła go rączkami za szyję, uniosła do góry i okładała jego twarz pocałunkami.
Znowu pchnął ją na materac. Wyżej podciągnął rozkraczone nóżki i naparł mocno swoim kutasem na jej szparkę. Czuł jak najpierw wślizguje się ogromna żołądź a ścianki szparki zaciskają się na fałdkach napletka.
-Aaaa… Yyy… Uuuaaa… – krzyknęła głośno, dając tym wyraz bólu jaki towarzyszył temu wejściu do jej grotki.
Napierał nadal mocno i jego chuj wędrował w nią coraz dalej. Wreszcie głowica dotarła do tylnej ścianki młodziutkiej, słabo jeszcze rozciągającej się macicy. Zatrzymał się na chwilę a ją coraz mniej bolało. Jej pizdeczka przyzwyczajała się do tej dużej pały, którą tak bardzo pragnęła ugościć w sobie.
– Już mniej boli… Taaaak chcęęę tego mocnoooo… – dyszała zaciskając często zęby na dolnej wardze.
Cofnął pupę i znowu mocno zaatakował. Kutas wszedł w nią do połowy. Znowu do tyłu i ponowny atak. Pchał coraz mocniej a jego chuj wbijał się prawie cały. Wreszcie poczuł, że jest w niej do końca, że ta dziewczęca pochwa, na początku sztywna i mało elastyczna, poddała się całkowicie jego atakom. Jego ruchy stawały się coraz szybsze i gwałtowniejsze. Uda klaskały o dziewczęcą pupę. Uniósł się na nogach i oparł na ramionach. Tak zawieszony nad nią opadał jak orzeł na biegnącego zająca by znowu wznosić się majestatycznie z upolowanym zwierzakiem. Znowu pionowe opadanie ciężkiego ptaka i ponownie wznoszenie. Czuła nadal ból, jakby ją rozrywało ale był coraz mniejszy a w jego miejsce pojawiało się inne uczucie. Pragnienie ugoszczenia w sobie tego rycerza, który wdarł się do jej zamku i teraz penetruje najciemniejsze zakamarki, rozpychając się między jej gorącymi trzewiami.
Zamknęła oczy i oddawała się całkowicie ogarniającej ją orgastycznej przyjemności. Jęczała tylko cicho żebrząc o więcej i mocniej. Patryk nie należał do nowicjuszy w tej dziedzinie i pomimo tego, że jebana przez niego Ola była niesamowicie ciasna i gorąca, nie przestając ruchał ja chyba z piętnaście minut. Wreszcie poczuł jak jego pała zaczyna w środku pulsować, jak pęcznieje a z jąder wypływa potężny ładunek spermy, który wędrując wzdłuż chuja powoduje to niezastąpione uczucie rozkoszy męskiego orgazmu. Wbił odzianego w gumkę chuja w jej ciasne wnętrze i tak pozostał wyrzucając ogromne ilości nasienia a zatrzymane przez prezerwatywę. Ola była na pograniczu utraty przytomności. Po kilkunastu orgazmach krótkich, już od pewnego czasu trwała w orgazmie ciągłym, w którym jej jedynym pragnieniem było to żeby ten ogier ogromny nigdy nie przestawał krążyć w jej piździe. Wbijała paznokcie w jego plecy i instynktownie zaciskała pulsacyjnie dziewczęcą pochwę. Było jej nieziemsko dobrze.
Kutas zaczął opadać i mięknąć. Pomału wyśliznął się z niej, chociaż ona pragnęła gościć go bez końca. Patryk położył się obok dziewczynki na plecach i obydwoje ciężko dyszeli zmęczeni ale szczęśliwi.
– To było… To było… coś niesamowitego – jęknęła dziewczynka.
– Podobało ci się? – spytał.
– Baaardzoooo… Jejku jak baaardzooo… – szeptała patrząc w sufit.
– Jak troche odpoczniemy to możemy znowu – szepnął kładąc dłoń na jej mokrej pizdeczce.
Nie pozostała mu dłużna i poczuł jak jej rączka znalazła się na jego zwiotczałym, uwolnionym z kondoma kutasie. Objęła go i zaczęła ściągać skórkę.
– Poczekaj. Umyję go to będziesz mogła dać mu buzi – jęknął i wstał z łóżka.
Patrzyła na jego ogromne pośladki gdy szedł w kierunku drzwi żeby iść do łazienki. Kiedy wrócił nie ukrywał swego przyrodzenia. Miedzy nogami dyndał się około 12 cm kutas ze ściągniętą do połowy skórką z większej od reszty żołądzi.
Ola patrzyła na niego jak zauroczona. „A więc to on był w niej tak niedawno i dał jej tyle szczęścia.” Patryk podszedł do łóżka i klęknął na materacu obok jej boku. Nieśmiało wyciągnęła rączkę i objęła miękką jeszcze palę. Czuła, że ledwo to uczyniła a kutas zaczął twardnieć, rosnąć i znowu dźwigać się do góry. Skórka z żołądzi znowu się zsunęła i teraz duża dziura na czubku chuja zerkała w jej kierunku.
– A wiesz, że ja to sobie już robiłam marchewką i ogórkiem – szepnęła, coraz szybciej poruszając rączką na postawionym już chuju.
– Czułem, że już nie byłaś cnotką.
– To z dziewczynami sobie robiłyśmy nawzajem.
– To moja siostra tez już nie ma błonki?
– Tak jak ja.
– A Tomek miał na nią ochotę i bał się, że jest cnotliwa.
– To wy żeście nas siebie podzielili – Ola udała obrażoną.
– No trochę tak. Ale czy to źle? Przecież od dawna chciałaś to ze mną zrobić – spojrzał na nią zalotnie.
– No bo chciałam i znowu chcę – poddał się kiedy przewracała go na plecy.
Klęknęła teraz ona a on stal obok łóżka. Ściągnęła mocno skórkę i pocałowała w dużą dziurkę na czubku. Wysunęła język i polizała to miejsce. Kutas wyprężył się całkowicie i osiągnął znowu swoje 18 cm.
– Jejku i on cały był we mnie? – spytała patrząc do góry.
– Tak cały.
– To przedtem nigdy nie miałam takiej dużej marchewki ani ogórka.
Zaczęła lizać teraz całego chuja aż do nasady. Czuł jak moszna ociera się o jej twarz a ona liże teraz jego dupę. Znowu wróciła do jajek. Chwyta je ustami i lekko ssie do buzi. Patryk aż mruży oczy tak mu jest przyjemnie. Ola znowu liże pałę do odartej ze skórki głowicy. Bierze ją w rączkę i obejmuje ustami na fałdkach napletka. Cały kapelusz grzybka jest w jej buzi a ona okrąża go swoim figlarnym języczkiem. Patryk zaczął lekko kolebać się w biodrach i teraz sztywny kutas wchodzi do buzi Oli głębiej i płyciej. Jest mu tak bardzo przyjemnie a dziewczynka połyka jego chuja coraz dalej. Już połowa jest w jej buzi i czuje koniec jej języka. Jeszcze trochę i wsuwa się do gardła a ona aż się krztusi i niemal rzyga. Oczy wychodzą jej na wierzch ale dzielnie połyka go coraz dalej. Już dawno żadna laska nie robiła mu takiego głębokiego loda. Położył dłonie na jej jasnej głowie i dociska coraz bardziej. Prawie cały jego chuj jest w jej głębokim gardle. Wreszcie odsunął jej głowę a ona ciężko dyszała. Z jej ust ciekła ślina.
– Już dawno nikt mi nie robił tak głębokiego loda – westchnął Patryk.
– To dobrze robiłam? Bo ja pierwszy raz – Ola chciała jak najlepiej.
– Doskonale i w nagrodę mam ochotę znowu cię ostro wyruchać – student pchnął ja na łóżko i zaraz położył się na nią.
Był bardzo ciężki i do tego wepchnął jej do buzi swój jęzor. Nie mogła dobrze oddychać. Jednak tak bardzo pragnęła żeby ją znów ostro wyruchał, że była gotowa znieść wszystkie niedogodności. Z pokoju obok, jak się później okazało, sypialni rodziców, dochodziły głośne okrzyki i piski, zapewne ostro jebanej innej koleżanki Oli. Wiedziała już przecież, że jeszcze przed imprezą zostały podzielone. Ale nie miała teraz siły o tym myśleć. Nagle poczuła, ze Patryk znów liże jej cipkę, całuje brzuszek, małe ale bardzo jędrne cycuszki, szyję i wreszcie dociera do jej piśki swoim kutasem. Teraz już wie jaki on wielki i czemu miał takie problemy żeby pokonać ciasnotę jej szparki. Od razu wysoko uniosła nogi do góry, układając je w kształt litery V. Tym razem wszedł w nią bez gumki i od razu gwałtownie i ostro. Jebał ja tez bardzo gwałtownie. Jeszcze szybciej wpadła w stan orgazmu ciągłego. Czuła go wszędzie i na całym ciele i pod paznokciami, którymi mocno drapała plecy Patryka i nawet na koniuszkach włosów. Zaczęła się też drzeć w amoku. A on jebał ją chyba z pół godziny. Wreszcie wyrwał chuja z jej pizdy. Chwycił go w dłoń i zaczął branzlować. Pierwsza salwa spermy spadła na jej płaski brzuszek, druga na buzie ale trzecią i następne skierował do jej buzi. Pierwszy raz poznała smak męskiego nasienia. Na początku wydało jej się bezpłciowe ale w miarę jak tryskał jej do buzi coraz bardziej jej to smakowało.
Znowu leżeli zmęczeni ale spełnieni obok siebie. Patryk jeszcze nigdy nie miał takiej młodej kochanki a ona wreszcie poznała uroki ostrego jebania.
Obok w pokoju słychać było skrzypienie łózka i jęki chyba Kingi. Nie wiadomo czemu postanowiła sprawdzić co się dzieje w innych pokojach. Goła podeszła do drzwi i zniknęła za nimi.
W pokoju obok rzeczywiście była ostro jebana przez Tomka Kinga. Kutas studenta prawie z niej wychodził gdy wysoko wznosił dupę i Ola stwierdziła, ze miał tylko troszkę mniejszego niż Patryk. Małolatka aż wiła się z rozkoszy, tak jej dogadzał kolega jej brata a Ola już wiedziała co mogła przeżywać. Na tym piętrze był jeszcze jeden pokój, najprawdopodobniej sypialnia Kingi. Ola zajrzała tam i zobaczyła jak w pozycji na pieska ruchana jest trzecia jej koleżanka Mirella, Na jej młodziutkiej twarzyczce też malowało się ogromne zadowolenie, chociaż było też widać, że niedawno płakała.
Ola zeszła na dół. W salonie pozostali tylko najmłodsza z nich Wiktoria i szczupły Wiktor. Siedzieli nadal w swoich fotelach i wyraźnie nie kleiła im się rozmowa. Ola stanęła przed nimi całkiem goła. Wiktor wyraźnie ożywił się ale ku jej zdziwieniu nie patrzył na nią tylko gdzieś obok. Obejrzała się. Za nią stała też goła rudowłosa Mirella. Teraz zrozumiała co tak zainteresowało studenta. Cały brzuszek jej przyjaciółki pokryty był spermą, która spływała stróżkami na jej uda i rude, nieliczne włoski łonowe.
– Byś się chociaż wytarła – Ola zwróciła jej uwagę.
Mirella zaczerwieniła się i chwyciła serwetki ze stołu wycierając to co wycisnęła z kutasa Marka, który notabene stał obok niej z winowajcą tego zdarzenia zwisającym do dołu.
– A wy się nie ruchacie? – Kinga z Tomkiem też postanowili zejść do salonu.
– Nieee… – odpowiedzieli jak na komendę Wiki i Wiktor, jedyni ubrani w całym tym towarzystwie.
– To czas by to zmienić – Mirella puściła oczko do Marka i bez ceregieli usiadła na kolanach najniższego ze studentów z miejsca całując się z nim z języczkiem i rozpinając jego koszulę a potem rozporek spodni. Po chwili wstali i całe ubranie chłopaka znalazło się na podłodze.
Ola i Kinga aż otworzyły usta ze zdziwienia gdy zobaczyły ogromnego kutasa Wiktora. Mirella odsunęła się lekko żeby widzieć to monstrum i chwyciła ogromnego, chyba prawie trzydziesto centymetrowego, chuja tuż pod odartą ze skórki żołądzią.
– O kurwa. Jakiego ty masz wielkiego – jęknęła i zaczęła delikatnie wodzić dłonią wzdłuż olbrzyma co powodowało, że jeszcze bardziej sztywniał i jakby jeszcze urósł. Stała dosyć blisko i dziewczynki doskonale widziały, że gdy ogromny łeb był prawie przy jej cycuszkach, to worek mosznowy z jajkami dotykał do trójkącika włosków na jej wzgórku łonowym. Mirella klęknęła i zaczęła wodzić języczkiem po ogromnej głowicy tego olbrzyma. Patryk natomiast przysiadł się do Wiktorii, która, tak jak i my wszystkie, nie miała nigdy do czynienia z gołym facetem i teraz zdawała się być mocno speszona. Tomek objął Olę ramieniem i lekko poprowadził w kierunku fotela a marek zajął się Kinią. Po chwili obydwaj ruchali swoje partnerki siedzące na fotelach.
Mirella chociaż bardzo bała się ogromu kutasa Wiktora, to jednak była ciekawa jak to jest z takim wielkim. Położyła się na włochatym dywaniku i pociągnęła studenta na siebie. Wyraźnie nie miał takiej wprawy w ruchaniu małolatek a może i całkiem w ruchaniu ale oparł swoją pałę o jej szparkę i mocno napierał. Pizda dziewczyny, chociaż niedawno gościła kutasa, takiego grubasa nie chciała wpuścić. Jednak po kilku atakach i jak mocno rozkraczyła swoje nogi, ogromny łeb zniknął w jej wnętrzu a ona głośno krzyknęła. Zaczął ją ruchać, najpierw powoli, jak wróbelek skaczący po alejce parkowej i dzióbiący czasami znalezione ziarnko. Ogromny kutas wchodził w nią ledwo do połowy. Co jakiś czas przyspieszał i wbijał się coraz głębiej. Dziewczynka przygryzała wargi i jęczała głośno ale wyraźnie z coraz większą ochotą wpuszczała w siebie na gościnę tego olbrzyma. Uniósł się na przedramionach i oparł na kolanach a pupa wędrowała do góry i na dół coraz szybciej, gwałtowniej i niżej. Na płaskim brzuszku dziewczynki wyraźnie widać było wędrówkę tego kutasa w jej wnętrzu. Do końca nie wszedł w nią cały, może jakieś trzy czwarte. Inaczej mógłby zrobić jej krzywdę i może nawet porozrywać rozciągliwą pochwę. Po kilku minutach ostrej jazdy szczytowała pierwszy raz, potem drugi i następne. Kiedy wyrwał z niej chuja w swoim orgazmie z pulsującej pizdy dziewczyny trysnęły jej soczki z moczem w ogromnym orgastycznym podnieceniu. Dyszała ciężko i długo nie mogła dojść do siebie.
Na tapczanie obok Patryk pomału uwalniał z odzienia drobniutką, znacznie mniejszą i najmłodszą z czterech dziewcząt. Dziewczynka cała drżała, szczególnie, że przedtem widziała olbrzyma należącego do Wiktora. Nieśmiało sięgnęła rączką do miękkiego jeszcze chuja chłopaka i stwierdziła, że ten jest znacznie mniejszy. To jakby ja lekko uspokoiło i teraz z lubością oddawała się pocałunkom chłopaka i z przyjemnością przyjmowała do buzi i ssała jego język. Położył ja wzdłuż rozłożonej wersalki i zaczął wędrówkę pocałunkami po szyj, po znacznie mniejszych niż u Oli cycuszkach, po płaskim brzuszku z zagłębieniem języka w pępuszku, wreszcie po twardym, dopiero kształtującym się wzgórku łonowym. Czuła jak bardzo ja to podnieca i jak coraz bardziej pragnie tego co z nią robił. Znowu jak z Olą minął jej nieowłosioną jeszcze pizdeczkę i teraz lizał i całował wnętrze jej gładkich ud, które bezwiednie uniosła do góry i szeroko rozkraczyła. Kiedy zaczął pieścić jej pachwinki, przeszył ją ten ogromny dreszcz rozkoszy, który niemal nie ustępował, gdy wbił w jej mokrą piśkę swój jęzor. Jęczała cichutko coraz bardziej podniecona a jej piśka leciutko się rozszerzała ale i tak wydała mu się taka ciaśniutka, że nie wierzył, ze jego kutas może tam wniknąć. Pomógł jej i po chwili on penetrował jej piśkę a ona lizała jego chuja w pozycji 69. Teraz ta pała wydała jej się znacznie większa ale nawet i to ją podniecało. Wreszcie podniósł jej nogi wysoko do góry i szeroko rozszerzył, opierając swojego chuja o wejście do jej norki. Czuła, że to już tak blisko i zaraz wejdzie w nią. Bała się ale chciała tego bardzo. Jej drobne dłonie znalazły się na jego biodrach i lekko przyciągnęły go. Zaczął napierać na jej ciasną szparkę i jak u Oli jego kutas giął się pomimo swojej sztywności. Jeszcze raz go przyciągnęła i wtedy zaatakował z całą siłą. Duża żołądź pomalutku wśliznęła się przez znacznie mniejszą dziurkę. Pomału, majestatycznie zaczął ją jebać coraz ostrzej. Straszliwie bolało, jakby ta duża sztywna pała rozrywała jej wnętrze ale jak chwilę zatrzymał ruchy chuja, to czując go w sobie, pragnęła dalej i dalej. Ruchy pupy Patryka stawały się coraz szybsze a jego kutas za każdym pchnięciem głębiej wchodził w ciasne ale gorące wnętrze Wiktorii. Nadal ja jeszcze mocno bolało ale obok tego odczucia zaczęła czuć coś znacznie innego. Ten dreszcz zaczął się gdzieś w niej w środku i pomału ogarniał całe jej ciało. Podobnie czuła ale znacznie słabiej, gdy sama sobie albo któraś z koleżanek wpychała w nią i wyciągała marchew lub ogórka. To było niesamowite i tak bardzo tego pragnęła. Patryk jebał ją już całym swoim orężem a ona była na pograniczu utraty jaźni. Dziewczęca pochwa pulsowała a za dużym chujem studenta, kiedy go prawie z niej wyciągał, wypływały lekko spienione soczki. Wreszcie przyszło to co każda dziewczyna oczekuje najbardziej: euforyczne uniesienie, w którym pragnęła pozostać na zawsze.
– Taaak… Jeeeszczeee… – niemal darła się – Ruchaj mnie… Uwielbiam toooo… Aaaa… Yyyy… Uuuu… Aaaa… Taaak…
Patryk wykonywał jej błagania i jebał ją bardzo ostro aż wreszcie wbił w nią swego chuja i teraz jego ciałem zaczęły targać konwulsje rozkoszy.
Tak na urodzinach Kingi zasmakowały wszystkie męskich kutasów w sobie i ponieważ im się to spodobało namówiły chłopaków żeby zabierali je na imprezy studenckie.
Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!
Mariuja -
W objeciach Morfeusza
Hej, hmm.. naprawdę nie wiem jak zacząć, więc może najprościej będzie jak się przedstawię. Uhh.. wdech.. spokojnie… Jestem Anuszka, to trudne bo nie lubię mówić o sobie. Lubię jasne ubrania. Wygodnie jest robić pranie, gdy ma się same białe rzeczy. Jestem drobną, bladą, kruchą dziewczyną, o blond włosach i niebieskich oczach. Czysta Aryjka o lekko krzywych zębach. Kiedyś nosiłam wyjmowany aparat ortodontyczny, wiele mi dał, a ta krzywizna która mi została dodaje mi słodyczy i nie chcę tego zmieniać. Zmieniłabym wiele w swoim wyglądzie, ale tak bardzo lubię lekko wysunięte do góry dwójki w górnym rzędzie.
Nie miałam nigdy bliskich przyjaciół. Lubiłam się spotkać ze znajomymi w wakacje, wyjeżdżaliśmy często pod namioty, gdzie oni pili alkohol, a ja się dobrze bawiłam patrząc na nich i popijając swój sok z jagód. Z perspektywy czasu trochę żałuję, że nigdy nie piłam z nimi, wiedząc jak teraz alkohol mnie rozluźnia. Wtedy jednak nie uważałam za coś fajnego picie przed 18. Właściwie wtedy myślałam, że jestem aseksualna. Już nawet nie chodzi o to, że nic mnie nie podniecało, co nawet nie czułam chęci dotyku, pocałunku, chęci bycia z kimś bliżej.
Morfeusza poznałam w szkole średniej, ale i wtedy w zasadzie z nim nie rozmawiałam, mimo że zawsze z przystanku szliśmy tą samą ścieżką przez las. Mieszkałam wtedy u ciotki, bo mój dom rodzinny był daleko od ciekawych szkół. Pamiętam pierwszy rok, kiedy w zimę szybko robiło się ciemno. Zawsze starałam się go wyprzedzić, bo kopcił jak smok papieros za papierosem. Było to trudne, bo do niskich nie należał, a ja na swoich małych nóżkach musiałam zapierdzielać jak mały samochodzik. Wydawało mi się, że nawet kiedyś się zaśmiał z tego powodu, ale musiał się przyzwyczaić. Chyba nawet po jakimś czasie zwalniał kroku. Teraz wydaje mi się dziwne, że się go nie bałam. Ciemna noc, las, nie widać żywej duszy, oświetlanie drogi telefonem, śnieg na włosach i kroki za mną. Właściwie to czułam się bezpiecznie, wiedząc, że za mną idzie.
Mimo że nie potrafiłam wtedy wymienić jakichś cech wyglądu, które by mnie pociągały, to zawsze myślałam, że podobają mi się blond włosy, najlepiej tak jasne jak moje. Może dlatego nie zwracałam na niego uwagi, gdy jego długie, czarne włosy wychodziły za mną z autobusu. Co mogę jeszcze o nim powiedzieć.. był blady prawie jak ja. Ubierał się na czarno, co dodatkowo go wysmuklało i wydłużało. Zwykle wyglądał elegancko, zakładał koszulę, którą zapinał pod samą szyję, zawsze miał wypastowane, eleganckie buty. Tylko plecak miał zawsze podarty, materiał w niektórych miejscach był prawie przezroczysty. Zupełnie jakby dostał go w podstawówce i tak się do niego przywiązał, że do tej pory nie nosił innego. Jednak miał kaprysy, kiedy przychodził do szkoły ubrany jak na koncert rockowy, a innym razem przychodził cały w dresie, chociaż to drugie zwykle pokrywało się z zajęciami wf-u.
Pierwszy raz odezwałam się do niego na facebooku, to była zima drugiego roku szkolnego, piątek rano. Nie było go w szkole od poniedziałku, zapytałam czy chciałby, żebym przyniosła mu zeszyty. Nie odpowiadał kilka godzin, ale wieczorem wysłał mi swój adres, dodał że jutro po południu mogę przyjść i podziękował serdecznie.
Rano zjadłam z ciocią śniadanie, obejrzałyśmy kilka filmów i gdy dochodziło południe zaczęłam się zbierać. Założyłam blado-niebieskie legginsy i białą w kwiaciste wzory tunikę. Nie wiem czemu ludzie ubierają się w zimę tak ciemno, w końcu fajnie jest się dopasować do kolorów tej pory roku. Założyłam długi, biały płaszcz z wielkim futrem na kapturze, zgarnęłam plecak i wyruszyłam.
To nie było tak daleko, jak się spodziewałam. Kawałek za ścieżką do autobusu. Ja mam dłuższą drogę od niego. Przyznaję, że czułam się jak przed jakimś ważnym egzaminem. Dom był duży i strzegł go równie duży pies. Zadzwoniłam domofonem, wyszedł ojciec Morfeusza, był równie elegancko ubrany, nawet nie zakłożył na siebie nic cieplejszego, jedynie buty. Zabrał psa za dom i poprosił, żebym weszła. U progu powitała mnie jego mała siostrzyczka. Była taka urocza, zaprowadziła mnie do jego pokoju. Podziękowałam jej i pogłaskałam po głowie, a ta w podskokach odeszła rozradowana.
Stałam tam chwilę pod drzwiami, układałam sobie dialogi i modliłam się, żeby trzymał się scenariusza. Zapukałam, usłyszałam łomot i chwilę później mi otworzył mi drzwi.
-Och to ty, wejdź.
Niepewnym krokiem weszłam do pokoju.
-Cześć, ja…
-Usiądź, chcesz coś do picia? – no tak, ten jak zwykle wyluzowany i w ogóle nie przeszkadza mu fakt, że rozmawiamy po raz pierwszy, mimo że widujemy się półtora roku. I oczywiście już na początku nie trzyma się scenariusza.
-Eh nie dzięki, ja w zasadzie chciałam ci tylko dać zeszyty.
Rozejrzałam się po pokoju, który był wręcz nieprzyzwoicie czysty. Żadnej brudnej skarpetki w rogu, na biurku jedynie laptop i głośniki, żadnych półek, żadnych ozdób, nawet nie było zużytych chusteczek w koszu. Mimo wszystko usiadłam przy biurku, by opowiedzieć mu o niektórych zadaniach, które będzie musiał zrobić na poniedziałek.
-Szczerze to nie spodziewałem się, że umiesz mówić.
-Czekaj, co?
-Żaruję, wyluzuj. Nie spodziewałem się, że kiedykolwiek pogadamy.
Zaśmiałam się trochę nerwowo.
-A właściwie czemu nie było cię tak długo?
-Chorowałem.
-Ale już jest lepiej?
-Jak widać. – Odszedł od biurka rozprostowując ręce na boki. Sięgnął do szafki po colę i plastikowe kubki. – Chociaż coli?.
-Eh tak, poproszę, w końcu jeszcze trochę mam do wytłumaczenia.
-Pójdę tylko po drugie krzesło.
-Poczekaj! – Zatrzymałam go gdy naciskał klamkę. Spojrzał na mnie w taki sposób, że zrobiło mi się słabo. – Masz metkę z przodu. – Zawstydzona zaczesałam włosy za ucho. – Spojrzał na siebie.
-O faktycznie, dzięki – Wyszedł z pokoju, a ja miałam okazję się jeszcze rozejrzeć. Właściwie nie było po czym, jedyne co widziałam w tym pokoju poza meblami to plakat po wewnętrznej stronie szafki, z której wyciągnął napój, ale nie zdążyłam się mu przyjżeć. Mimo wszystko wolałam nie przeglądać jego rzeczy, znając życie albo idealnie wtedy by mnie nakrył, albo znalazłabym coś bardzo dziwnego i chciałabym to odzobaczyć. Ostatecznie wyjrzałam przez okno. Miał dwa okna, z jednej strony miał widok na las i drogę, z drugiej na inne domy. Nawet przeszło mi przez myśl, że sąsiedzi mogliby go podglądać.
Wrócił z krzesłem, a ja jeszcze dłuższy czas tłumaczyłam mu zadania, popijając czarny napój z białego kubeczka. Ciekawe jak często z nich pije. Nie ma to jak dbać o środowisko. Po wszystkim umówiliśmy się, że weźmie mój plecak w poniedziałek i da mi go jak się spotkamy na przystanku. Zawsze jest parę minut wcześniej, żeby móc jeszcze wypalić papierosa.
Od tamtej pory zaczęliśmy się czasem do siebie odzywać w szkole. Chociaż często przesiadywaliśmy całą przerwę siedząc obok siebie i wpatrując się w ścianę na przeciwko, nie zamieniając słowa. W drodze z przystanku rozmawialiśmy najwięcej, jednak wciąż szedł z tyłu. Nie przeszkadzają mi papierosy, ale nie lubię tego wdychać, moja matka często paliła. Pod koniec drugiej klasy nawet kilka razy mnie odprowadził pod dom. Oczywiście ciotka musiała to podłapać i gdy czasem wracałam do domu na weekendy dostawałam wywody o pszczółkach i kwiatkach.
Razem ze znajomymi z klasy pod koniec roku robimy sobie zawsze wspólne ognisko. Jak zwykle byłam jedyną niepijącą, ale teraz przynajmniej miałam z kim zamienić słowo, pośmiać się. Wakacje dłużyły mi się potwornie. Chyba pierwszy raz w życiu chciałam wrócić do szkoły. Znaczy… wiadomo że nie za szkołą tęskniłam. Nie pisaliśmy za wiele z Morfeuszem. Z resztą ja wyjątkowo nie lubię elektroniki, szczególnie na spotkaniach z kimś. Jeden nawet kiedyś roztrzaskałam o ziemię, powiem jedynie że nie był mój.
Ostatni tydzień wakacji to był jakiś koszmar. Dni wydawały się nie mieć końca. Chodziłam wcześnie spać, by przespać jak najwięcej, by wrócić do tamtego miasta. Ostatnie dwa dni nie były już tak tragiczne, robiłam dużo zakupów szkolnych, zawsze to lubiłam.
Nie spałam w ogóle przed początkiem roku szkolnego. Byłam zbyt podekscytowana nadchodzącym dniem. Założyłam sukienkę, wysokie buty. Przeszczęśliwa poszłam na przystanek, mimo trudności chodzenia w tych butach po jakże niedogodnym terenie. Nie było go na przystanku. Czyżby rzucił palenie? Gdy autobus nadjeżdżał myślałam, że może po prostu się spóźni. Zaczął się apel, usiadłam obok koleżanki. Gdy tylko słyszałam otwieranie drzwi odwracałam się wyszukując znajomej sylwetki. No cóż, w sumie początek roku w 3 klasie już każdy olewał. Wróciłam do domu trochę poirytowana i sfrustrowana.
Trudno mi było ukryć złość następnego dnia na przystanku, już z daleka widziałam tego kopcącego smoka, pomachał do mnie, odwróciłam wzrok.
-Anuszka Anuszka, tyle czasu, opowiadaj co robiłaś, gdzie byłaś, ze wszystkimi szczegółami. – Zrobił ten swój cwaniacki uśmieszek i zaciągnął się papierosem.
-Pff – Stanęłam obok, zrobiłam oburzoną minę, złożyłam ręce na mojej małej klacie.
-Ej o co chodzi? – Dalej się nie odzywałam. – Coś się stało Anuszka? – chwycił mnie za ramię.
-Haaa! – odwróciłam się do niego nagle, krzycząc i śmiejąc się, Morfeusz aż podskoczył, a potem mnie przytulił śmiejąc się. Podniósł mnie, nawet nie miałam jak tego odwzajemnić, bo chwycił mnie też za ręce. Po chwili zaczęłam ruszać nogami w powietrzu i w końcu postawił mnie na ziemię. Popatrzyłam na niego z rozradowaną mordką. Ten mnie pogłaskał czule po głowie i wypalił kolejnego szluga.
-Spędziłam wakacje w domu, porządnie wypoczęłam i jestem gotowa na pierwszą matmę. A jak u ciebie?
-Byłem w Hiszpanii i Portugalii.
-I jak to możliwe, że się nie opaliłeś?
-Wychodziłem wieczorami, nie lubię słońca. – Uśmiechnął się od ucha do ucha. Ten to ma równiutkie zęby.
-Za granicą byłam tylko w Niemczech.
-Ja latałem już tu i uwdzie, mój ojciec jest pilotem, mamy zniżki. – ot i cały sekret pięknego, dużego domu.
Miałam wrażenie, że po dwóch miesiącach przerwy coś się zmieniło. Łapałam się na tym, że czasem mnie policzki bolały od uśmiechu. Byłam o wiele bardziej otwarta w jego towarzystwie, już nawet od kilku innych kolegów usłyszałam tekst ‘To ona mówi?’. Ehh.. Jak dobrze mieć wyrobione stanowisko w grupie znajomych z klasy.
Nadchodził półmetek, klasa planowała małą imprezkę w szkole z nauczycielami. Już rozmyślałam sobie jak spędzę ten dzień: w domu, z kubełkiem lodów, oglądając horrory. Była jesień, dnie stawały się coraz krótsze, czerwone liście zaczynały opadać i zbliżała się moja ulubiona pora roku. Właściwie jesień też lubiłam, podobało mi się jak wszystko obumierało. Tak wiem, dość depresyjne. Zawsze gdy to mówiłam to trafiał się ktoś, kto dziwnie na mnie wtedy patrzył, więc dodawałam jakieś tam ‘No i o wiele mniej owadów’, co uspokajało trochę odbiorcę moich słów. Wracaliśmy ze szkoły, wyjątkowo obok siebie.
-Nie zapalisz?
-Nie, nie dziś.
-A cóż to za zmiana?
-Chciałem z tobą pogadać, tym razem nie oglądając twoich pleców. – Co? Patrzył na mnie? Czułam jak moje policzki zaczynają się różowieć. – Masz z kim iść na półmetek?
-Nie… właściwie to nie zamierzałam w ogóle iść.
-Ja też, ale pomyślałem, że ty byś chciała, a jako że nie zauważyłem by ktoś się wokół ciebie kręcił, to pomyślałem, że gdybyś nie miała z kim iść, to mogę być do twojej dyspozycji. – Nieźle Morfi, było prawie romantycznie, gdyby nie to, że wyszłam na szarą myszkę.
-W sumie czemu nie, może być fajnie. – Może to moja jedyna szansa, by wyjść na kogoś bardziej wyluzowanego niż do tej pory.
-Wow myślałem, że będę musiał cię namawiać. – Haa! Czyli jednak nie zaprasza mnie z litości!
-Warto czasem się trochę zabawić. – Morfeusz zrobił wielki uśmiech i zagryzł lekko dolną wargę. Ten prosty gest wydawał się być niezwykle pociągający. – Czekaj! Ja nie to miałam na myśli!
-Ale co? – Wybuchł szyderczym śmiechem, a ja walnęłam go w ramię. No tak, teraz wyszłam na bardzo nieszarą myszkę.
Wybieranie sukienki na ten dzień to była totalna katorga. Wszystkie sukienki odsłaniały zdecydowanie za wiele, a ja nie dość, że nie miałam za bardzo co wyeksponować, bo mam drobny biust, to nigdy nie lubiłam takich wyzywających strojów. Moją uwagę przykuła dość krótka sukienka, z ozdobnym kołnieżykiem, cała w koronkę i z prześwitującymi rękawami. Nogi mam dość ładne, więc co mi tam, raz się żyje. Dobrałam do tego niezbyt wysokie buty, w końcu na początku roku zniszczyłam sobie w takich stopy.
Nadchodził ten dzień. Znowu jakbym szła na egzamin. Zrywałam sobie skórki z palców, mimo że niedawno zrobiłam sobie ładne paznokcie. Pod wieczór zrobiłam lekki makijaż, założyłam sukienkę i czekałam. Czas mijał jakby chciał a nie mógł. Kolejna minuta i kolejna. Aż w końcu dzwonek. Założyłam szybko buty, płaszcz i wybiegłam z domu. Czekał na mnie z taksówką, powitał mnie uśmiechem i otworzył mi drzwi.
Miało być bez alkoholu, ale w sumie wszyscy byliśmy już pełnoletni i nawet nauczyciele coś tam podpijali. Nawet ja zanurzyłam usta w lampce szampana. Dobrze, że nie założyłam wysokich butów. Morfeusz okazał się być świetnym partnerem do tańca. Trudno było mi patrzeć mu w oczy, choć czułam, że on robił to cały czas. Zawiesiłam wzrok na jego dłoni trzymającej moją, miał takie piękne dłonie, z długimi palcami i smukłymi paznokciami. To był już kolejny wolny kawałek. Widzieliśmy jak wszyscy wokół się lizali, czułam się trochę niezręcznie. Postanowiliśmy wcześniej wyjść. Pożegnaliśmy się ze wszystkimi i ruszyliśmy. Jechaliśmy znowu taksówką i gdy byliśmy już niedaleko lasu:
-Chcesz się przejść przez las? – Zapytał patrząc na mnie w taki sposób, jakby bardzo spodziewał się pozytywnej odpowiedzi.
-Jasne, dobrze że mam wygodne buty.
Wysiedliśmy na przystanku.
-Chyba pierwszy raz widziałem jak piłaś.
-Pewnie dlatego, że to był pierwszy raz, kiedy coś wypiłam. – Uśmiechnęliśmy się do siebie, ale starałam się patrzeć przed siebie. – Trochę mi się od tego kręci w głowie.
-Nie mów mi, że te dwa kieliszki szampana cię ruszyły.
-Spójrz na mnie, na moją masę to i pewnie za dużo te dwa kieliszki. – W tym momencie się potknęłam, ale Morfeusz mnie złapał. Chwyciłam go za przedramię i tak szliśmy resztę drogi. Czułam się trochę pewniej.
-Jak ci się podobało? – Spytał.
-Bardzo mi się podobało, dziewczyny miały piękne suknie, muzyka była miła, lekkie przekąski smaczne, no i bombelki w kieliszku też mi się podobały. A tobie?
-Też mi się podobało, ale teraz podoba mi się jeszcze bardziej. – No i moje policzki zaczęły płonąć.
-Ah tak? Dlaczego?
-A ja wiem, trochę wypiłem, to mi zawsze poprawia humor. W dodatku noc jest piękna. – Przerwał na chwilę wpatrując się w cienki księżyc. – No i ty… – Aż mnie zawirowało. Jego niski głos był w tym momencie tak ciepły, miło zabrzmiał w uszach. A ja szłam dalej, nie wiedząc co odpowiedzieć.
-Anuszka – Zatrzymał się, moje serce chyba chciało wyskoczyć mi z piersi, oczywiście gdybym ją miała. Chwycił mnie za dłoń i pogłaskał ją swoim policzkiem, przymykając na chwilę powieki. Oderwał ją i spojrzał na mnie. Miałam wrażenie, że jego niebieskie oczy pożerają moją duszę. Powoli, patrząc na moje usta, przysunął swoją twarz do mojej. W ostatniej chwili nasz wzrok się zetknął, ale chwilę później zamknęliśmy oczy. Jego ciepłe wargi dotknęły moich. Czas jakby się zatrzymał. Morfeusz zaczął muskać delikatnie moje usta swoimi. Próbowałam robić to samo, ale nigdy wcześniej się nie całowałam. Po chwili chyba załapałam o co chodzi. Poczułam jak jego język dotyka moich ust, więc nieśmiało go pogłaskałam swoim. Po całym moim ciele przechodziły mnie dreszcze. Objął mnie łapczywie w pasie, a ja objęłam jego szyję. Przycisnął mnie mocno do siebie, nie przestając mnie namiętnie całować.
W pewnym momencie oderwał się ode mnie i znów na mnie spojrzał, tym razem z lekkim uśmiechem. Potrzebowałam jeszcze chwili, by ogarnąć co się właśnie wydarzyło, a potem też się uśmiechnęłam, na co zaczęliśmy się śmiać.
-Pomyśleć, że nie odzywaliśmy się do siebie półtora roku.
-Tak, racja. Wtedy, gdyby mi ktoś powiedział, że będę się całowała z Morfeuszem, odpowiedziałabym coś w stylu ‘Chyba zwariowałeś!’
-W najśmielszych snach bym o tym wtedy nie pomyślał.
Odprowadził mnie pod same drzwi i ponownie mnie ucałował. Chyba nigdy do tego nie przywyknę, jego szerokie ramiona, wielka dłoń obejmująca mój policzek.
-Śpij dobrze mała. – Rzucił gdy otwierałam drzwi.
-Ty też śpij dobrze… mały! – Moja ciotka musiała to usłyszeć, rzuciła jeszcze z pogardą spojrzenie na mojego wybranka.
-Lepiej się z nim nie zadawaj.
-O co ci chodzi?
-Cała jego rodzina jest jakaś nienormalna, a ten buntownik to najgorszy z nich wszystkich… – Pobiegłam na górę do siebie, nie chcąc więcej wysłuchiwać bzdur. W sumie co ciotka miała na myśli. Właściwie nawet nie wiem co o tym myśleć, nie wyznał mi uczuć, nie wiem co to wszystko znaczyło, nie wiem czy jesteśmy razem.
Nigdy nie dopytywałam się o jego rodzinę, w sumie to nie była moja sprawa, a poza tym byłam u nich kilka razy i wydawali się być szczęśliwi. Chociaż może faktycznie czasami przy wspólnym obiedzie Morfeusz wydawał się jakiś spięty. W każdym razie nie był to Morfeusz, jakiego znałam. Miesiące mijały, szykowały się ostatnie wakacje, na które wyjechaliśmy razem. Obraliśmy sobie za cel Anglię. Zwiedzaliśmy Londyn, a na kilka ostatnich tygodni zamieszkaliśmy w pobliżu morza.
Kąpałam się praktycznie codziennie, za to Morfeusz ciągle miał jakieś wymówki, by nie pływać. Wydawało mi się, że może nie umie, albo boi się wody, więc nie naciskałam. To znaczy parę razy naciskałam, ale zawsze dostawałam odpowiedzi jak ‘Może później’, ‘Jestem zmęczony’, ‘Nie chce mi się’, ‘Idź pierwsza, ja rozpalę ognisko’ i w końcu go nie namówiłam. Za to miło było leżeć z nim na plaży, z piaskiem we włosach. Mieliśmy oddzielne pokoje, ale zawsze rano przychodził do mnie żebym poczesała jego długie włosy. Bardzo je lubiłam, były takie miękkie i zadbane. Dni szybko zleciały i szykował się ostatni rok szkolny.
Pewnego jesiennego dnia wracając ze szkoły, trzymając Morfeusza za rękę, naszło mnie na rozmyślanie.
-Morfi?
-Tak?
-Czy my… jesteśmy razem? – Zaśmiał się pod nosem.
-Myślę, że tak, czemu pytasz?
-Wiesz, właściwie to nigdy nie spytałeś. – W tym momencie się zatrzymał, chwycił mnie za ramiona, schylił się do mojego poziomu, spojrzał mi w oczy i wypalił:
-A chcesz być ze mną?
-Tak…
-No to jesteśmy razem. – Wyprostował się, podniósł palcem mój podbródek i nachylił głowę by mnie pocałować. Zatrzymałam mu usta dłonią, spojrzałam mu w oczy.
-Czujesz coś do mnie? – Patrzył na mnie, jakby nie wiedział co odpowiedzieć. Ta cisza była już nerwowa. – Nieważne. – Chciałam odejść.
-Czekaj. – Chwycił mnie za ramię. – Gdzie się wybierasz? – Znowu zapauzował. Chwycił mnie za dłoń i przyłożył do swojego policzka, jak przed pierwszym pocałunkiem. – Kocham cię Anuszka.
Moje serce waliło, czułam się tak nieporadnie jak wtedy po półmetku, nie wiedziałam co robić. Zeszkliły mi się oczy, więc ten chwycił mnie za głowę i przycisnął mocno do swojej klaty.
-Ja ciebie też. – Objęłam go i zaczęłam się nerwowo śmiać. Oderwaliśmy się od siebie.
-Słuchaj, za miesiąc moi starzy jadą na jakieś wesele. Może chciałabyś do mnie wpaść na noc?
-A.. co z twoją siostrą?
-A co ty chcesz ze mną robić, że moja siostra ci przeszkadza? – Uśmiechnął się tym swoim cwaniackim uśmieszkiem. – Ona na pewno chętnie odwiedzi swoją koleżankę.
-No to zastanowię się, czy w ogóle będę mogła. – Próbowałam się jakoś wywinąć, ale dobrze wiedziałam, że nie przepuszczę takiej okazji.
Ostatecznie długo zastanawiałam się, czy mówił serio jakby nie chciał nic ze mną robić… niegrzecznego. Miałam dylemat między seksownymi majtkami i luźną, półprzezroczystą, koronkową bluzką, a piżamą-kombinezonem kotkiem. Ostatecznie zdecydowałam się na kota, ale wygoliłam się cała przed wyjściem. Z resztą nigdy nie lubiłam być owłosiona. Przygotowałam plecak i wyszłam. Była 17 a już zaczynało się robić ciemno.
Ich pies już mnie dobrze znał, szczekał na mnie przeraźliwie, ale przy tym merdał ogonem i cieszył się na mój widok. Morfeusz słysząc psa wyszedł by go zabrać, żeby na mnie nie skoczył, jak to wcześniej kilka razy miał w zwyczaju. Wpuścił mnie przodem do domu. Zabrał ode mnie płaszcz, zostawiłam buty i ruszyłam do niego na górę, podczas gdy Morfi poszedł jeszcze po przekąski.
-Niezdrowa żywność nadchodzi! – To był znak, bym otworzyła drzwi.
-Wcale nie grzebałam ci w rzeczach, ale mógłbyś lepiej ukryć te gejowskie pornosy na dvd.
-Bardzo śmieszne. – Ja tam roześmiałam się, jakby to był żart roku. – Jako że to jest piżamaparty to przebieramy się teraz, czy jednak później?
-Jak chcesz, mi obojętnie.
-To może po pierwszym filmie.
Kiedyś już urządzaliśmy sobie seanse filmowe, ale nigdy nie nocowaliśmy u siebie. Cały czas zastanawiałam się, czy pozwoli mi spać z nim, czy będę musiała spać w pokoju gościnnym.
Po skończonym filmie przebraliśmy się. Przyznaję, że byłam trochę zawiedziona, gdy zobaczyłam go ubranego w bluzkę na długi rękaw i długie dresy. Z drugiej strony ja byłam w piżamie-kocie, z której raczył się długo śmiać. Zawsze oglądaliśmy horrory i fajerem był ten, kto przynajmniej drgnął w strasznym momencie.
-Haa! Frajer! – Wykrzyknęłam gdy Morfi lekko zadrżał.
-Ach tak? Zobaczymy kto tu jest frajer! -Zaczął mnie łaskotać, dobrze wiedział jak przy tym wariuję. Kiedyś kopnęłam go w twarz, gdy połaskotał mnie po stopie. W sumie zasłużył sobie. – Kto jest frajerem? – Przestał na chwilę oczekując ode mnie odpowiedzi.
-Ty! – I znowu zaczął. – Dobra, dobra, wygrałeś.
-To kto jest frajerem? – Zaczęłam się śmiać.
-Oboje jesteśmy frajerami. – Przestał mnie torturować łaskotkami i oparł się nade mną, stawiając ręce po moich bokach. Z kolei ja swoje odłożyłam do góry, na znak poddania się.
Morfeusz zaczął się we mnie wpatrywać, moje serce zaczęło walić. Zamknął laptopa i wrócił by złożyć na moich ustach niezwykle namiętny pocałunek. Coś w nim było, coś w nim było takiego, że zakochałam się w nim ponownie. Przybliżył swoje ciało do mojego, zaczął całować mój policzek, a potem złożył delikatny pocałunek na moim uchu, lekko sapiąc mi do niego. Poczułam potężny dreszcz przechodzący po całym moim ciele. Dotykałam jego ramion i pleców, gdy ten podgryzał namiętnie moją szyję. Chciałam włożyć rękę pod jego koszulkę i wtedy przestał. Miał dziwny wzrok, jakby był wystraszony. Usiadł na brzegu łóżka, tyłem do mnie. Nie rozumiałam co się stało. Odwrócił do mnie głowę.
-Jestem już zmęczony, posłałem ci łóżko w gościnnym, idź już tam proszę.
-Coś się stało?
-Co? Nie… nic.
-Myślałam… myślałam, że moglibyśmy pójść dziś spać wiesz… razem. – Posmutniał, opuścił wzrok.
-Bardzo bym chciał, ale może innym razem.
-Morfi, o co chodzi? Przecież możesz mi powiedzieć. – Siedział w ciszy. – Pamiętasz jak spytałeś mnie czy chcę być z tobą?
-Tak, pamiętam. – Znowu spojrzał na mnie.
-Chcesz spać dziś ze mną?
-Tak, chcę.
-Więc zaśnijmy w jednym łóżku.
-I tylko tyle?
-Tak.
-Okej… – Położył się, objął mnie, a ja oparłam się na jego ramieniu. Chwycił moją dłoń, pieszcząc ją opuszkami w powietrzu i przyglądając się jej.
-Nie gorąco ci?
-Nie, a tobie?
-Mi trochę tak…
-Bo się ubrałaś w ten śmieszny kombinezon, jak chcesz to dam ci jakąś koszulkę. – Przystałam na jego propozycję. Pierwszy raz w życiu założyłam coś czarnego. Nie miałam dużego wyboru między czernią, czernią a czernią. Jego koszulka wyglądała na mnie jak namiot. Zakrywała mi pośladki i mimo krótkiego rękawa sięgał mi do łokci. Znowu się do siebie przytuliliśmy.
-Może… mógłbyś zdjąć bluzkę?
-Po co?
-Byłoby mi miło.
-Wolałbym nie.
-Dlaczego? – Nic nie powiedział, westchnął ciężko. Po pewnym czasie czułam, że jest już bardzo senny, delikatnie zaczęłam wkładać rękę pod jego bluzkę. Jego ciało było tak ciepłe, skóra tak miła i… zaraz… co to. Odsłoniłam pościel, by zobaczyć co ma na brzuchu i wtedy się obudził. Zerwał się z łóżka i zaczął na mnie krzyczeć.
-Co ty odpierdalasz?
-Morfi… co to jest na twoim brzuchu? – Wskazałam palcem na niego. Zaczął chodzić nerwowo po pokoju chwytając się mocno za włosy, w końcu się uspokoił.
-Okej, skoro tak bardzo tego chcesz. – Stanął przede mną przy łóżku i zdjął bluzkę. Księżyc za oknem rozświetlił jego bladą skórę. Było na niej mnóstwo blizn.
-Kto ci to zrobił? – Łzy zaczęły mi się zbierać w oczach. Chłopak patrzył na mnie jeszcze chwilę, trzymając nie do końca zdjętą bluzkę w nadgarstkach.
-To tutaj to mój ojciec, ale niektóre ja sam, właściwie już sam nie pamiętam, co ja sobie zrobiłem a co on. – Zaczął oglądać swoje ciało. Nie mógł na mnie spojrzeć. – Wyjedziesz ze mną? – W końcu to zrobił.
-Co?
-Jak skończymy szkołę, wyjedziesz ze mną? – Zastygłam. Musiałam zebrać myśli. Otarłam łzy. Nie odrywał ode mnie wzroku.
-Tak, wyjadę z tobą. – Podeszłam do niego na łóżku na kolanach. Zaczęłam całować jego tors, dotykać jego talii, westchnął głęboko gdy ucałowałam jego szyję. Przechylił mnie na łóżko, oparł się nade mną na łokciach, zgarnął włosy z mojej twarzy, zaczął mnie namiętnie całować. Zszedł łapczywie z pocałunkami niżej, wycałował moje obojczyki, szyję, ucałował mnie za uchem, schodził niżej do ramion. Położył się obok.
Czułam jak jego ręce wślizgują się pod moją bluzkę, a w zasadzie jego bluzkę. Ciepło jego dłoni wywoływało we mnie żar pożądania. Już nie mogłam kontrolować tych impulsów. Oparłam się nad nim, nie zwracałam uwagi na jego rany, niektóre nie były nawet zabliźnione. Miałam frajdę gdy czułam jak skóra pod moimi pocałunkami się napina. Zeszłam do jego podbrzusza, chciałam zsunąć z niego dresy, ale mnie zatrzymał. Znowu przejął kontrolę, podwijał moją bluzkę do góry.
-To należy do mnie. – Ściągnął ze mnie koszulkę i rzucił w ścianę. Zostałam tak już tylko w majtkach. Trzeba było wziąć ze sobą koronkowe, a nie z żyrafką.
Chwycił jedną dłonią moją pierś. Wygięłam się do tyłu, gdy on nie przestawał składać na moim ciele pocałunków. Wycałował mój biust, aż skończył na czubkach moich piersi. Nie są zbyt duże, ale nie wyglądało na to, by mu to przeszkadzało. Lizał moje sutki, a ja wariowałam pod nim, chwytałam się za włosy i pościel. Nie przestawał schodzić niżej, ucałował mój brzuch, a następnie zsunął ze mnie majtki, by wracając złożyć kilka pocałunków na moich nogach.
Gdy poczułam jego język na wewnętrznej stronie moich ud jęknęłam cicho, zaciskając dłonie na prześcieradle. Powoli zmierzał do najbardziej wrażliwych miejsc na moim ciele. Zanurzył się we mnie językiem i wtedy już nie mogłam powstrzymać jęków. Jedną ręką bawiłam się swoją piersią, drugą zaciskałam na jego włosach.
-Pragnę cię Morfi. – Gdy to usłyszał podniósł się by znów mnie pocałować. Język zastąpiły jego palce, które powoli zatapiały się we mnie.
-Jesteś tak mokra. – Wyszeptał mi do ucha. Po tych słowach postanowiłam mu się trochę odwdzięczyć. Wstałam na kolana i zsunęłam z niego dresy. Jego penis od razu z nich wyskoczył. Był duży i żylasty. Zaczęłam ruszać nim dłońmi i postanowiłam sobie pomóc ustami. Ucałowałam go od czubka aż po jego wygolone łono. Przyznaj się, że sam tego chciałeś. Miał taki wspaniały zapach, zanużyłam go w swoich ustach, delikatnie jeździłam po nim językiem. Próbowałam wziąć go najgłębiej jak mogłam i do tego ssać.
Wtedy chwycił mnie za podbródek, jakby dając znać żebym wróciła do niego na górę. Sięgnął do szafki nocnej po gumki, zatrzymałam go mówiąc, że brałam tabletki. Ucałował mnie namiętnie i położył się nade mną, między moimi nogami.
-Na pewno tego chcesz?
-Tak, bardzo cię pragnę.
Po moich słowach poczułam, jak się delikatnie we mnie zanurza. Szczerze spodziwałam się bólu i rozlewa krwi, ale nic z tych rzeczy. Od razu przejęła mnie fala rozkoszy. Zaczynał delikatnie, dokładnie obserwując moją twarz. Nasze oddechy były równe, głębokie i ciężkie. Gdy przyspieszył jęczałam jak oszalała. Sama się po sobie tego nie spodziewałam. Po nim też nie spodziewałam się, że będzie taki zwierzęcy. W pewnym momencie przewrócił mnie na siebie, siedziałam na nim, a on szybko poruszał moją łechtaczkę. Zatrzymałam na chwilę ruchy w górę i w dół, bo czułam jak nadchodzi do mnie fala gorąca. Odchyliłam się mocno do tyłu i przeżyłam swój pierwszy orgazm, głośno jęcząc. Opadłam na nim, położyłam głowę na jego ramieniu. Gdy zwolnił we mnie ruchy poczułam jak zalewa mnie od środka. Zostaliśmy tak jeszcze chwilę przytulając się i całując po ramionach i szyjach.
-Kocham cię Anuszka. – Wyszeptał mi do ucha. Ciepłe powietrze z jego ust uspokoiło mnie.
-Kocham cię. – Opadłam obok wciąż ciężko dysząc. Wtuliłam się w jego nagle, blade ciało. Oglądałam je dokładnie, Morfeusz nie wydawał się być już skrępowany. Jeździłam paluszkami po jego torsie. Pocałował mnie czule w czoło. – To było wspaniałe.
-Tak…
Po tamtej nocy nie chciałam więcej przychodzić do ich domu. A przynajmniej nie w obecności jego ojca. Chciałam z nim porozmawiać, ale mój ukochany kategorycznie mi zabronił. Nawet jakby został skazany, to wyszedłby za kaucją, a wtedy nie wiem czy zostawiłby na Morfeuszu skórę. Nigdy nie pytałam czemu go tak okaleczał. Cieszyłam się, że jestem powodem, dla którego Morfi przestał mu w tym pomagać.
Nadchodziły matury, ale przed nimi jeszcze bal. Ja na biało, on na czarno. Poduczyłam się tańca, już nie wpadałam na jego nogi. Tym razem nie mieliśmy problemu by się przy wszystkich pocałować. Ja już nie czułam się przez wszystkich obserwowana. W ramionach Morfeusza czułam się najbezpieczniej niż gdziekolwiek mogłam sobie wymarzyć. To był najbardziej romantyczny wieczór, a przynajmniej do jego oświadczyn. Tak, wyjechaliśmy razem, Morfeusz utrzymuje jedynie kontakt z siostrą. Nadal nie rozbiera się na plaży.
Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!
Wiki -
Schwytana przez elfa… cz. 2
Obudziłam się, gdy do pokoju wpadały czerwonawe promienie zachodzącego słońca. Ból głowy w miarę ustał. Lekko dotknęłam obolałej skroni – wyczułam pod palcami opuchliznę. Podniosłam nieco głowę i rozejrzałam się nerwowo po pomieszczeniu. Na szczęście nie było tutaj tego przebrzydłego elfa. Z powrotem padłam na poduszkę, a łzy same napłynęły mi do oczu. Nawet nie myślałam o swojej beznadziejnej sytuacji, ale o zamordowanej z zimną krwią rodzinie. Już nigdy więcej nie zobaczę mamy, taty, braci… Na dodatek schwytał mnie jakiś elf, który chce mnie wykorzystać. Otarłam jednak łzy. Nie czas na płacz. Może da się coś na to zaradzić. Jeszcze raz rozejrzałam się po pokoju i cicho wstałam z łóżka. Podeszłam do jednego z dwóch małych okien. Jedyne co zobaczyłam to drzewa. Las? Do tego pomieszczenie znajdowało się na piętrze. Westchnęłam cicho. Okna co prawda i tak były za małe, żeby móc przez nie przejść, ale fakt, że nikt inny nie mieszka w pobliżu… Odeszłam od okna i skierowałam się w stronę drzwi. W pokoju były ich dwoje, jednak zapamiętałam, przez które przeszedł elf, gdy stąd wychodził. I do tych samych podeszłam. Ostrożnie chwyciłam za klamkę i spróbowałam je otworzyć. Oczywiście na próżno, były zamknięte. Czego ja się w ogóle spodziewałam. Łzy bezradności po raz kolejny wypełniły moje oczy. Odwróciłam się, by sprawdzić, czy może te drugie drzwi nie są otwarte. I w tym momencie zamarłam w bezruchu. Usłyszałam szczęk rygla i dźwięk otwieranych drzwi. Niepewnie obejrzałam się przez ramię i zobaczyłam go. W jednej chwili strach ścisnął mi żołądek. On wszedł, zamknął za sobą drzwi. Spojrzał na mnie, jednak nic nie powiedział. Niespiesznie przeszedł obok mnie. Dopiero teraz zdałam sobie sprawę z tego, jak wysoki jest. Ponad głowę wyższy ode mnie. Usiadł na łóżku. Ja nadal stałam w miejscu ze spuszczonym wzrokiem. Bałam się nawet na niego popatrzeć.
– Chodź tu – powiedział beznamiętnym tonem. Zawahałam się przez moment, lecz wykonałam polecenie. Zachowałam jednak bezpieczną odległość dzielącą mnie od niego.
– Usiądź obok mnie – dodał po chwili. Ciągle na niego nie patrząc, podeszłam niepewnie i usiadłam na łóżku. Jako, że kawałek od niego, przysunął się nieco do mnie. Chwycił mnie za brodę, podniósł mi głowę i nakierował tak, by móc patrzeć na moją twarz. Ja ciągle uciekałam wzrokiem, ale chyba go to nie zraziło. Ze strachu oddychałam szybko, starałam się jednak uspokoić oddech. Gdy z moich oczu wypłynęły łzy, otarł je i puścił moją brodę. Od razu zwiesiłam głowę i odwróciłam ją. Przez jakiś czas tylko mi się przyglądał. Po dłuższej chwili dotknął delikatnie mojego ramienia. Drgnęłam nieznacznie, jednak nic więcej nie uczyniłam.
– Musisz coś zrozumieć… – zaczął. Jego subtelny dotyk przeniósł się na mój obojczyk. – Mężczyźni mają pewne potrzeby, które muszą zaspokajać… Ta jedna w szczególności daje się we znaki – mówił cicho i zaskakująco łagodnie. Jego dłoń zjechała niżej, dotykając przez ubranie mojej piersi. – Co prawda jest wojna, mógłbym gwałcić kilka różnych kobiet dziennie. Ale nie przepadam za takim podejściem. Wtedy trzeba się spieszyć, a ja spieszyć się nie lubię… – poczułam dotyk na swoim brzuchu, Szybkim ruchem wsunął mi dłoń pod bluzkę, dotknął opuszkami palców mojej nagiej skóry. Nie protestowałam w żaden sposób, bo zwyczajnie się bałam. Tylko łzy jedna po drugiej spływały po moich policzkach. – Nie bój się… Jeśli będziesz grzeczna, czeka cię tutaj sporo przyjemności… – wyszeptał do mojego ucha. Na te słowa aż ciarki przeszły mi po plecach. Bo jakoś wątpiłam w to, co mówił. Wysunął dłoń spod mojej bluzki i chwycił za materiał, podciągając ją do góry. Kazał mi podnieść ręce. Zawahałam się na moment, ale miałam wrażenie, że lepiej nie oponować. Pokonałam wstyd i uniosłam ręce, a on zdjął mi bluzkę. Rzucił ją na łóżko, by w następnej chwili pozbyć się ze mnie stanika. Obnażył w ten sposób moje niewielkie, nastoletnie piersi. Ścisnął niezbyt mocno jedną z nich, podrażnił przez chwilę sutka, z lekkim uśmieszkiem przyglądając się temu, jak nieco twardnieje. Nikt nigdy nawet nie dotykał moich piersi, było to dla mnie nowe uczucie. Jednak nie mogłam skupić się na bodźcach, jakich dostarczał mi dotyk tego elfa. Nie mogłam powstrzymać łez wypływających z moich oczu. Wmawiałam sobie, że nikt tego nie widzi, nie ma się czego wstydzić. On widzi tylko moje piersi. Zapewne widział już takich wiele w życiu. Pewnie nie robi to na nim żadnego wrażenia. Pobawił się przez chwilę moimi cyckami, po czym wstał.
– Uklęknij – polecił krótko, rozpinając pasek u spodni. Pobladłam, słysząc to, co powiedział. Jednak zsunęłam się z łóżka i czy tak, czy tak od razu padłam na kolana. Moje nogi chyba nie były w tym momencie zdolne do tego, by utrzymać na sobie mój ciężar. Stanął przede mną. Rozpiął pasek, jednym ruchem zsunął spodnie i majtki. Wzrok trzymałam spuszczony, ale teraz jakoś sam powędrował trochę wyżej. Tuż przed swoją twarzą ujrzałam penisa. Odruchowo odsunęłam nieco głowę, a elf zaśmiał się cicho, widząc to.
– Domyślam się, że wiesz, co robić – powiedział. Znowu chwycił mnie za brodę i pociągnął moją głowę ku górze. – Popatrz na mnie – wykonałam polecenie. Napotkałam spojrzenie jego dużych, szmaragdowych oczu. – Nie płacz. To nie boli. Daj rękę… – dodał. Puścił moją brodę, a ja niepewnie uniosłam drżącą dłoń. Ujął ją w swoją i położył na swoim penisie. Docisnął moją dłoń do swojego przyrodzenia, tak, że je obejmowałam. Jednocześnie pilnował, bym nie puściła. Zaczął powoli poruszać swoją dłonią po penisie, prowadząc w ten sposób moją dłoń. Stopniowo przyspieszał ruchy, a ja podążałam za nim, bo nie miałam innego wyjścia. Trochę mnie to brzydziło, ale lepsze to, niż co innego. Przestałam nawet płakać. Elf zabrał swoją dłoń, a ja nie przerywałam sprawiania mu przyjemności. Czułam, że jego penis twardnieje w mojej dłoni, powiększa się. Przyglądałam się temu procesowi z pewnego rodzaju zafascynowaniem. Mocniej zacisnęłam palce na jego kutasie i patrzyłam, jak z każdą chwilą staje się coraz większy. Przestałam dopiero, gdy elf chwycił mnie za nadgarstek. Spojrzałam na niego zaskoczona. Czyżby mu się nie podobało?
– Mhm… – mruknął jednak, wyrażając chyba w ten sposób swoje zadowolenie. Uśmiechnął się lubieżnie, dotknął mojego policzka, pogłaskał mnie po nim kciukiem. – A teraz weź go do buzi – powiedział, nie rezygnując z dziwnego uśmiechu. Popatrzyłam na stojącego już penisa przed swoją twarzą. Łzy znowu napłynęły mi do oczu. Nie wiedziałam, czy to zrobię. Zwyczajnie się brzydziłam. Elf zobaczył, że się krzywię. I w ten sposób poznałam jeden z wymiarów kary. Uderzył mnie otwartą dłonią w policzek. Może niezbyt mocno, ale doskonale poczułam uderzenie. Zapiekło, skóra z pewnością się zaczerwieniła. Popatrzyłam na niego ze łzami w oczach.
– Dobrze ci radzę, bądź grzeczna… – powiedział, a ja z powrotem spojrzałam na jego penisa. Elf trzymał dłoń na moim policzku, przysunął delikatnym ruchem moją głowę do swojego przyrodzenia. Dotknęłam go ustami. Zacisnęłam mocno powieki, chcąc pokonać obrzydzenie. Po chwili otworzyłam usta i wpuściłam do nich główkę. Z początku nic nie robiłam, ale w końcu odważyłam się i zacisnęłam na penisie wargi. Zaczęłam pieścić główkę językiem. Usłyszałam, że elfowi nieco przyspieszył oddech.
– Wsadź go głębiej – polecił. – I patrz na mnie, gdy to robisz – dodał. Z najwyższym trudem otworzyłam mocno zaciśnięte powieki i popatrzyłam do góry. Przyglądał mi się z tym dziwnym uśmieszkiem. Tak, jak kazał, powoli ruszyłam głową do przodu. Poczułam twardego penisa, zagłębiającego się w moich ustach. Elf patrzył z satysfakcją. W żaden sposób mnie do tego nie zmuszał, nawet mnie nie dotykał. Spoglądałam na niego i ssałam jego dużą, elfią pałę. W ustach udało mi się zmieścić mniej niż jej połowę. Dalej nie mogłam wepchnąć, gdy tylko dotykała mojego gardła, chciało mi się wymiotować. Cofnęłam głowę, popieściłam przez chwilę językiem żołędzia, po czym znowu zagłębiłam penisa w swoich ustach. Zaczynałam robić to coraz szybciej i szybciej, cały czas mocno ściskając fiuta ustami. Moje piersi falowały w przód i w tył, w tym samym rytmie. Po jakimś czasie wpadłam na pomysł, by tę część penisa, która nie mieści się w moim gardle, popieścić dłonią. Więc teraz jednocześnie waliłam mu przy nasadzie i ssałam jego kutasa. Elf zamruczał z aprobatą. Widocznie spodobał mu się ten pomysł. Ani na moment nie przestawałam poruszać głową i dłonią. Już nie myślałam o obrzydzeniu czy wstydzie. Byłam wręcz zadowolona z siebie. Elfowi chyba się podobało, skoro już więcej mnie nie pouczał. Patrzyłam na niego wzrokiem niewiniątka i nie przerywałam ssania jego pały. Od czasu do czasu bardziej skupiałam się na główce, pieszczotliwie ją oblizując. Czułam, jak penis pulsuje w moich ustach. Był już naprawdę twardy. Po chwili elf wyjął go z moich ust. Zabrałam dłoń, bo on sam zaczął sobie walić. Zrozumiałam, o co chodzi. I w tym momencie z jego fiuta wystrzeliła spora porcja białej, lepkiej cieczy. Zamknęłam oczy i poczułam ciepłą spermę na swojej twarzy. Elf jęknął cichutko, a trochę nasienia skapnęło na moje piersi. Gdy poczułam, że salwa się skończyła, otworzyłam oczy. Elf popatrzył na mnie z satysfakcją, po czym podstawił mi pod usta ciągle twardego penisa. Obawiałam się nieco smaku spermy, ale wsadziłam główkę do ust i starannie wyssałam resztki. Nie było się czego bać. Nasienie okazało się wręcz przyjemne w smaku, nawet trochę słodkawe. Wysunęłam penisa z ust i popatrzyłam wyczekująco na elfa. On uśmiechnął się, starł palcami nieco spermy z mojej twarzy. Posłusznie oblizałam jego palce, ze smakiem połykając kolejne porcje białego płynu.
– Grzeczna dziewczynka… – powiedział cicho. A mnie w dziwny sposób zadowoliły te słowa. Elf podciągnął spodnie, zasłaniając w ten sposób powoli opadającego już penisa. – Dobrze się spisałaś – dodał, lekko głaszcząc mnie po głowie. – Możesz iść się umyć – wskazał drzwi, za którymi do tej pory nie wiedziałam, co się znajduje. Jeszcze przez chwilę gładził moje włosy, po czym wolnym krokiem wyszedł z pokoju, zamykając drzwi na rygiel. A ja zostałam sama, klęcząc na podłodze, zupełnie naga od pasa w górę.
Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!
Easnadh -
Kocie Wspomnienia vol 2: Ja i inne zwierzaki
Pan odgarnia mi sierść z ramienia. Czuje jego ciepły oddech, potem buziak w obnażony obojczyk, a na końcu ciężar jego podbródka. Unoszę głowę przytulając się swoim policzkiem do jego, pokrytego szczeciną zarostu. Pomrukuje lekko. Jego ręka znów gładzi mi brzuszek, przez co przymykam oczka i zaciskam kolana i łydki dookoła jego nogi. Pewnie wyglądamy gdzieś z boku jak dziwna para. Złudzenie niszczy smycz odchodząca od obróżki do jego dłoni.
– I co? – szepcze mi prosto w uszko – Masz już swoją faworytę?
Trudno stwierdzić jak bardzo nie ma dobrej odpowiedzi, zwłaszcza jak twój głos został w innym życiu. Jestem Sara, kotek, a kotki mówią tylko w bajkach. Sprowadzono mnie do tego świata siłą, ale kiedy udało mi się opanować jego zasady, widzę w nim szczęście. Rano Pan ubrał mi ładna sukienkę w kwiatki i majtki z serduszkiem. Zjedliśmy śniadanie, przyjechaliśmy tutaj. Do „schroniska”. Świeżo złapane kobi… suki, to tylko suki, które jeszcze nie rozumieją co je czeka, trafiają tutaj na tresurę. Dostają lateksowe buciki i rękawiczki, są karmione i reedukowane. Mamy do dyspozycji cały album aktualnego żywego inwentarza. Mam sobie znaleźć przyjaciółkę, czyli drugiego zwierzaka dla Pana.
Każda strona to trzy zdjęcia tej samej suni z opisem informacyjnym. Poczynając od wieku, wymiarów, miejsca złapania i cech typowych, po użyteczniejsze na temat zabiegów przeprowadzanych w ramach pracy. Trochę jak bardzo dziwny katalog agencji modelek. Pierwsze zdjęcie pokazuje w większości popiersie. Są ładnie umalowane i uczesane, ale oczy i miny wyrażają smutek i strach. Drugie to zdjęcie od przodu. Rozkładają nogi prezentując swoje różowe szparki, biusty i ogólną budowę. Trzecie ma formę wystawową. Pupa i głowa do góry, plecy nisko, fotograf bierze je po prawej stronie jakby były prawdziwymi psami.
Kręcę łebkiem i przewraca na kolejną stronę. Kolejne dwa „k/l”, bezkolanowce. Te są gotowe do wystaw, ale na stałe mają uszkodzone nogi. Pan uznaje je za bezużyteczne. Są jeszcze takie, które mają „9-s”, co oznacza jedynie buty na stałe lub „neu” co oznacza wysterylizowaną. „T/l” czy „v/l” to informacja o braku języka lub/i przecięciu strun głosowych. Są na zawsze uciszone.
Grubas po drugiej stronie stołu coś mówi, a Pan wybucha od razu śmiechem. Odpowiada mu coś, a tamten kręci głową i drapie się po brodzie. Unoszę łepek patrząc ciekawie na Pana.
– Mówi, że kupiłby Cię za tysiąc dwieście, tylko mam Cię rozebrać. – to dużo czy mało? – Powiedziałem, że mój kotek nie jest na sprzedaż. Za ładna jesteś by Cię zabierać w takie miejsca, wiesz?
Przymilam się na ten komplement, a on znów gładzi mnie po brzuszku. W jednej chwili robi się jednak głośno, gdy otwierają się drzwi wejściowe. Dwóch mężczyzn prowadzi na kijach hycla zakończonych stalowymi linkami nową sukę. Od razu rzucają się w oczy ładne kasztanowe włosy i jej kształty. Nie jest to poziom pani Alicji, ale są już okrągłe i ładne, zwłaszcza duży biust. Ma spętane ręce i zakneblowane usta. Nie ma na sobie dołu ubrania prócz majtek, a bluzka jest podarta odsłaniając biustonosz. Rzuca się, krzycząc, ale kopniak w tył uda i szybka terapia prądem pozwala ją uspokoić.
Obserwuje jak próbuje się podnieść i widząc mnie jęcząc człapie ku mnie. Chwyta mnie za bosą kostkę, a potem chyba widzi smycz, bo od razu puszcza i szarpnięciem jest sprowadzona z powrotem. Prąd aż nią telepie na ziemi. Jeden z hycli mówi coś i drugi wraz z właścicielem wybuchają śmiechem. Pan kręci głową i też coś do dodaje, na co grubas przy biurku aż się popluwa, jeszcze głośniej śmiejąc. Drugi z nich jest zajęty ciągnięciem za białe figi, materiał mocno napręża się nim szwy wreszcie puszczają i odsłania się jej nagie krocze. Podnosi jej nogę i pokazuje różowy środek jej piczki. Po chwili wkłada tam czubek buta ze śmiechem, mówi coś i ją ciągną, pół przytomną przez drugie drzwi.
Odwracam się na rączkach przodem do Pana. Opiera się akurat o dłoń zgiętego w łokciu ramienia. Od razu łapie mój wzrok tymi swoimi brązowymi oczami. Już wie.
– Nie. – mówi krótko, gdy unoszę łapki i zaczynam trzeć o jego klatę – Dopiero ją złapali, a sama wiesz jakie to problematyczne, gdy sam Cię przyniosłem do domu. – tym bardziej to ją chce – Możemy sobie ją zarezerwować i odebrać za dwa miesiące. Będzie miała ładne pantofelki i umiała być posłuszna jakby nic innego nie było ważnego – układam łepek na jego mostku – Twoje błaganie nic tutaj nie ma do rzeczy, wiesz? – ocieram czołem o klatę – To nie jest cukierek. Chyba wytrzymasz dwa miesiące, co? – nie, chce ją teraz, mocniej uderzam go łapką tym razem w twarz – Oj, bo dam Ci klapsa i będzie płacz. – odwracam się więc bokiem, urażona ze smutną minką – Uparta, co nie? – klepie mnie po dupce, ale nie mocno, ale pieszczotliwie, przez co znów odwracam do niego główkę – No dobrze, Sarenko. – układa mnie na swoim ramieniu, dając do zabawy dłoń i zaczyna dyskusje z grubasem.
Pierw liżę opuszki grubych palców. Potem je ssę. Gdy któryś ucieka, by pogłaskać po policzku, łapię go zbitymi w piąstki łapkami i znów pakuje do buźki. Pan wreszcie kończy rozmowę kiwnięciem głową i mnie podnosi jedną ręką, po czym odwraca i sadza w fotelu.
– Muszą jej założyć kartę, lekarz ją zbada, zapłacę i jedzie z nami do domu. – głaszcze mnie jeszcze wśród włosów po uchu, na co przymilam się bardziej do jego dłoni – Także czekaj tutaj, dobrze?
Kiwam główką i układam się wygodnie, zwijając kolanka do siebie. Dostaje pożegnalnego buziaczka w czółko i Pan z grubasem wychodzą. Jaka ona będzie? Jak ją nazwie? Pewnie, że nazwie. Musi porzucić dawne życie, by móc zacząć cieszyć się nowym. Czy mnie polubi? Pan pewnie liczy, że zostaniemy kochankami. Czy ona będzie tego chciała? Ja bardzo. Oglądam plakaty na ścianie. Ukazują informację o butach 9-kolcowych, przekreślony brzuch w ciąży, tą samą sukę jako nieszczęśliwą i niemal w stanie euforii. Obok jeszcze plakat z mulatką, która wygrała ostatnie zawody, która ma na twarzy spermę. Jaka ona więc będzie?
Chyba zasnęłam, bo wybudza mnie dotyk na plecach. Otwieram gwałtownie oczka i widzę wyszczerzone oblicze Pana ponad sobą. Wyciągam łapki i bierze mnie do góry, pozwalając chwycić za szyję. Widzę ten sam transporter, w którym kiedyś sama jechałam. Przez wąskie dziury da się zauważyć, że pełny. Lekko muskam jego nieogoloną twarz, mrucząc szczęśliwa.Wbrew mojemu początkowemu spostrzeżeniu Amira, bo takie imię nadał jej Pan, nie była kobietą dojrzałą jak pani Alicja, a jedynie dorosłą. No cóż, to nie trudne, gdy przez pana wyglądam jak wyrośnięta dziewięciolatka i czuje się jak bardzo napalona jej wersja. Pan powiedział, że ma ona ledwo dwadzieścia dziewięć lat. Wow. Podobają mi się też jej kształty. Ma nieco okrągły brzuch, ramiona i uda, ale zestawione z dużym biustem. Można więc powiedzieć, że jest pełnowartościową kobietą, a nie prawie dzieckiem. No i te oczy. Brązowe, jak u Pana i tak samo zniewalające.
Szybko przyswoiła sobie podstawowe zasady. Chociaż lepszym określeniem było – szybko zamilkła całkowicie i zaczęła chodzić na czworaka. Nie przejęła jednak mojego miejsca głównej pupilki. Chowała się w kątach lub zakamarkach, nie szukając pieszczot. Podobnie reaguje na mnie. Przyniosłam jej swoją niebieską myszkę z włóczki do zabawy, to patrzała na mnie jak na idiotkę. Jest też coś innego w ich relacji. Kiedy mnie myje, przebiera lub po prostu bawi się, to zawsze coś zagaduje, to znów łaskocze, dotyka i ogólnie się śmieje. Gdy to ona staje się obiektem zainteresowania, w większości milczy i patrzą sobie w oczy. Czasem tylko pada jakieś polecenie. Nie ma jednak w tym tej zwykłej radości. Pan uważa, że Amira potrzebuje czasu.
Teraz jednak cicho chlipie. Kuli się, osłaniając łokciami biust, zaciska kolana. Da się jednak dostrzec, że ma opuchnięty brzuszek. Wiem, to nieprzyjemne, ale nie bolesne. On uważa, że konieczne. Pochyla się, jedną rękę kładzie jej na plecach, drugą masuje po przedzie, jak mi. Nie przytula się do niego jednak. Po prostu znów jęczy, kiedy kolejna kolejny raz rozlegają się te odgłosy. Jeśli twój dzień zaczyna się od lewatywy, to chyba może być tylko lepiej.
Wreszcie zostaje posadzona w wannie naprzeciw mnie. Mimo, że jest pewnie cięższa niż ja, ją też podnosi tak jakby nic nie ważyła. Od razu kuli się wstydliwie z powrotem. Przecież mamy to samo między nogami, ale twoje piersi są tak fajnie duże… Przesuwam się na kolanka, opierając o krawędzie i zbliżając do niej twarzyczkę. Przekręca głowę, wciąż chlipiąc. Ostatecznie całuje ją lekko w kącik ust i głaszcze łapką po odsłoniętym fragmencie piersi. Będzie dobrze, zobaczysz.
Pan nawet ją drapie po karku, ale nadal chowa głowę w ramieniu z cieknącymi łzami. Uśmiecham się lekko do niego, wyciągając łapki za krawędź i bijąc go w udo.
– No już, już, kicia. Ty się uwielbiasz kąpać, nie? – uśmiecha się i przenosi rękę na szeroką słuchawkę, która po chwili strzela ciepłą strugą podobną do rzęsistego deszczu, aż unoszę buzię pozwalając wodzie ją opłukać z uśmiechem, ale kątem oka dostrzegam, że ona nawet na to nie reaguje.
Waniliowy zapach wypełnia przestrzeń. Dłonie pana są pokryte pianą, gdy mi pucuje głowę. Co jakiś czas znów jego mały palec podrapie za uszkiem. Patrzę, że ona przygląda mi się. Uśmiecham się do niej szeroko. To nie pierwszy raz, jak kąpie nas razem, ale pierwszy raz się temu przygląda.
– Będę musiał jechać po południu bo mam wezwanie z pracy. – opłukuje ręce i bierze drugą butelkę, tym razem oblewając głowę Amiry, a w powietrzu zawisa czekolada – Przyjedzie do was Alicja, ale może dopiero późno wieczorem albo rano, także może będziecie musiały zostać same. Zrobię wam w każdym razie kolację i włączę bajki w salonie. – ona drży, on przeciera oko nadgarstkiem i wraca do masowania jej skóry – Amira, brzuszek.
W przeciwieństwie do mnie, w stosunku do niej pan podjął decyzję o nie dawaniu tabletek. Prócz oczywistości, że przechodziła normalnie okres – widziałam już dwa, zawsze pan wtedy wkłada jej kubeczek rano, który opróżnia wieczorem i w sumie nie chciałabym znów go przechodzić biorąc pod uwagę jak źle go znosi ona – to ma również na wzgórku łonowym zadbane, miękkie futerko, które regularnie przycina i dba. W czasie kąpieli pan je również pielęgnuje, na co ona zawsze zamyka oczy i rozkłada nogi. Reszta jej ciała (nie licząc oczywiście głowy), po potraktowaniu dziwnym czerwonym czymś przed nałożeniem kolejnego, pozostaje jednak jedwabiście gładka jak u mnie.
Struga wody znów oblewa nas ciepłotą. Piana z szamponu znika od razu w odpływie. Pan zamyka go i wlewa już normalnie wody, wysoko bo aż do żeber. Jest bardzo ciepła, bo aż paruje, a skóra robi się czerwona. Po chwili, jak za dotknięciem magicznej różdżki barwi się na róż i uwalnia zapach tego kwiatu.
– Amira ty nie znasz Alicji, ale Sara lubi z nią zostawać. – niebieska gąbka w kształcie rybki zanurza się wraz z jego dłonią w wodzie – Macie jej się słuchać, jak to bym był ja sam. – gąbka trze mi szyję, ramiona i plecki, na co się wyginam jak wąż, bo palce drugiej dłoni łaskoczą mnie w brzuch – Wrócę pewnie pojutrze dopiero, więc będziecie miały dwa radosne dni. – gąbka przechodzi z dłoni do dłoni na przód i obejmuje moje cycki, przez co czuje dreszcz i wkładam łapki między ściśnięte uda – Może nasza Amira zrobi trochę postępów? Pamiętam, że jak ty zostałaś z Alicją pierwszy raz to jak wróciłem to się aż zesikałaś na mnie z radości.
Czuje, że się czerwienie, ale to prawda. Tak dała mi w kość za to, że próbowałam mówić i prosiłam o pomoc, że jak wrócił to wskoczyłam na niego i z radości (albo raczej przez to, że przez dwa dni moja szparka była najbardziej rozpieszczoną cipką świata) się zsiusiałam na niego. Nie ukarał mnie za to, tylko narzekał, że teraz musi się przebrać. Wiedziałam już wtedy, że to mój Pan.
Prawdziwy dreszcz nadchodzi jednak, gdy jego dłoń zsuwa się z brzucha niżej i zahacza na chwilę o moje krocze. Patrzy mi prosto w oczy, lekko dotykając. To zaledwie sekundy, ale mam ochotę złapać jego ramię i kazać mu trzymać tam rękę na zawsze. Przesuwa się dalej, na uda. Ten dotyk też jest przyjemny, ale nie do szaleństwa.
– Moje kociątko czyste. – uśmiecha się i drapie mnie po podbródku, na co oblizuje jego palce – Teraz nasza kocica. – Amira nawet nie odwraca głowy, gdy układa gąbkę na jej barkach, ale gdy zaczyna znów mówić, jego głos poważnieje – Wiesz, że to Sara nie chciała byś szła na standardową tresurę? – trze jej ramiona – Dlatego wciąż gdzieś tam trzymasz kurczowo trupa swojego dawnego życia. Ale powiem Ci prawdę. Go już nie ma. Plecy. – odsuwa się od rantu, pozwalając mu je myć – Kimkolwiek byłaś, chciałaś być, zapamiętaj teraz jedno. – pozwala się jej znów oprzeć – Jesteś Amira, mój kot. Robisz co karzę, a ja pozwalam Ci nim być. – myje jej piersi, na co mimowolnie musi zareagować, bo mocniej zaciska usta i powieki – Jeśli Ci to nie odpowiada, możesz wrócić do schroniska. Tam nie będą Ci kazać chodzić na czworaka czy milczeć. Rozwalą nogi, założą kaganiec albo wyrżną z gardła struny głosowe. – druga z dużych półkul leży w jego dłoni, gdy ją trze – Żreć psie żarcie. Oh, Markus karmi swoje zwierzątka mieszaniną zwierzęcej i swojej spermy. – przesuwa dłoń na jej brzuch i delikatnie trze – Urocze, prawda? Kiedy ma ochotę, wydziera się i przylatują wszystkie licytując się, która possa mu kutasa, a która będzie jebana w dupę. Wymyślił sobie, by usuwać im łechtaczki, bo by dostawały orgazmu, a to nagroda dla takiego głupiego zwierzaka. – gdy schodzi do jej krocza, zaczyna lekko dyszeć przez otwarte usta – Są też tacy, którzy je na stałe zaszywają, zostawiając tylko rurkę w cewce moczowej. Kto wie, może taki właściciel byłby dla Ciebie lepszy, niż głupi murzyn pozwalający Ci nosić w domu sukienkę i bieliznę. – wyciąga dłoń z wody i odkłada gąbkę bez pieszczot dla Amiry, po czym znów uśmiecha się i brzmi radośnie, jakby ten przerażający monolog-ostrzeżenie nie miał miejsca, a także podnosi się z podłogi – Zrobię wam śniadanko, co po ubieraniu będziecie miały ciepłe w miseczkach. Nie zachlapcie podłogi pluskając, dobrze kociaki?
Kiwam łebkiem, zanurzając się po kark w wodzie. Wychodzi. Moje stópki wysuwają się, dotykając piersi Amiry. Ta lekko paca je otwartą dłonią.
– Czemu? – pytam cichutko, bo wiem, że też zna Polski – To zabawne. – miętoszę jej cycek stopami, ubijając go lekko – Są takie fajne, że mogłabym na nich spać.
– Nie jestem niczyim niewolnikiem. Nie życzę sobie tego. – ah, psychologiczne teksty, mhm, ja – Naruszasz mój komfort…
– Pan mi nie zabrania. – pokazuje jej język – Zresztą jak chcesz, możesz dotknąć moich. – wyciągam się z powrotem z wody i zbliżam do niej – Nawet mojego pusiątka. O tak. – wkładam palec wskazujący między jej nogi, na co obrywam z płaskiego w twarz, a to piecze
– Mówiłam! – niemal warczy – Zostaw mnie w spokoju. Jesteś chora, tak jak ten twój właściciel. W końcu stąd ucieknę i…
Wracam na swoje miejsce z czerwonym policzkiem. Polewam go sobie wodą. Opieram głowę na ramionach na krawędzi wanny.
– Chciałam się tylko pobawić. – mówię cicho, nie patrząc na nią – Zanim pani Alicja mi pokazała, tez myślałam, że tak się nie powinno i że nigdy nie będę chciała spróbować z kobietą. A teraz jestem bi, lubię lizać jej cipkę, zwłaszcza po tym jak ona i Pan skończyli. – robię z paluszków ludzika, który idzie po krawędzi wanny – Myślałam, że ty i ja będziemy się całowały, spały razem obok niego i bawiły, gdy nie ma dla nas czasu.
– Źle myślałaś. – odpowiada – Lepiej powiedz, czy wiesz gdzie ma jakiś telefon albo komputer, to uciekniemy stąd i…
Nie dokańcza bo Pan wraca uśmiechnięty. Wyciągam od razu do niego łapki z smutną minką.
– Zimna woda już, co? – uśmiecha się, biorąc ręcznik – No już, kocia. – otula mnie nim, wyciągając z wody i sadzając na krzesełku – Coś Ci się stało w buzię? Masz czerwony policzek.
– Mniau. – kręcę łebkiem i przytulam się do jego ramienia pozwalając się wycierać
Reszta poranka przebiega zwyczajnie. Pierw wysuszył mi sierść i zrobił dwa ładne kucyki z różową wstążką. Potem wtarł kremy w twarz i ciało, obejrzał pazurki („Krótkie, ładne” buziak w łapki), umył ząbki. Powtórzył z Amirą, ale pierw nałożył ten czerwony żel. Dokładnie go wciera w nogi, dookoła futerka na brzuchu i inne miejsca narażone na porost sierścią. Skóra robi się od niego lekko zaczerwieniona. Potem krem, dzięki któremu jest ona jaśniejsza niż wtedy gdy do nas trafiła, ale taki sam do buzi jak ja mam. Wreszcie zabiera nas obie na ramiona (a właściwie sadza na przedramionach jak małe dziewczynki z nogami do wewnątrz) i zabiera do sypialni.
Najpierw ogonki. Długie, puchate sięgają za pośladek. Amira zaciska palce i syczy jak żmija, gdy go wkłada. Ja grzecznie, sama nawet rozchylam sobie dupkę, na co dostaje pstryczka.
– Tak to kocurowi pokazuj. – śmieje się – Ale moja Sarenka jest za słodka, by ją taki brzydal brał, nie? – gdy się odwracam do niego twarzą, całuje mnie w czółko – Ona woli inne kotki. – tutaj zerka w stronę Amiry, która niechętnie, ale układa dłoń na wnętrzu mojego uda, a ja kładę dłoń na jej piersi z uśmiechem ją unosząc – Widzę, zaczyna się most do przyjaźni.
Amira dostaje zielony komplet bielizny z różowymi wstawkami, do tego miękki ciemny sweterek, który sięga do bioder. Ja mam ubraną ciemnoszarą koszulkę bez rękawków, całkowicie malinowy komplet w odpowiednio mniejszym rozmiarze i białe zakolanówki. Do tego oczywiście, obie otrzymujemy nasze obróżki i kocie uszka, które pan po wielu piskach i miaukach Pan wreszcie zakupił.
– Sio na śniadanko, kociaki. – śmieje się, sadzając nas na podłodze, chociaż kurczowo trzymam jego szyję – Nie, nie zaniosę Sarenki do kuchni. – obrażona go puszczam i wędruje na kolanach za dupą jak serduszko Amiry, po drodze, upewniając się, że jeszcze Pan nas widzi, gryzę ją pośrodku, a ona nic nie może z tym zrobić.
Omijając sposób podania, danie mogłoby znaleźć się w pięciogwiazdkowej restauracji. Zamiast porcelanowego talerza bowiem była to psia miska, a ono samo zostało już podzielone w małe, wygodne kawałki. Omlet ziołowy został pokrojony w długie na około 2 cm ruloniki, zaś dodane obok pomidorki w małe ćwiartki. Podnoszę pierwszy kawałek ustami i prostuje się, gryząc i delektując. Szynka! Ukrył w środku mięsko! Zawsze świetnie gotuje, rozpieszczając nas co raz bardziej. Po każdym gryzie pozwalam smakom pozostać dłużej w buzi.
Amira żre. Pochylona jak świnia, wkłada sobie do ust kolejne kawałki omletu dyskretnie używając palców. Kiedy ja jestem w połowie, ona już zeruje butelkę z mlekiem, która stała obok.
– Powinnaś jeść wolniej. – szepczę – Przegapiasz radość z posiłku. – tego też się nauczyłam od niego, bo gdy wziął mnie na kolana jedząc obiad z panią Alicją i podał odrobinkę jedzenia na widelcu, a ja od razu połknęłam pokręcił głową i powiedział, że w ten sposób gubi się całą przyjemność, po czym kazał mi powoli jeść kolejny kęs i nagle poczułam, jakbym odkryła na nowo coś tak prostego jak jedzenie
Odstawia z hukiem butelkę i już ma wyjść z kuchni, gdy blokują ją nogi Pana. Siada więc na dupie i czeka, aż się przesunie.
– Smakowało Ci Amira? Jesz tak szybko, jakbyś dostawała za mało. – przez stół nie widzę jego twarz – A może powinienem Cię nakarmić czym innym?
Odwraca się i siada z powrotem obok mnie. Zjadam ostatni kawałeczek pomidora, podnosząc ząbkami butelkę i wchodząc na kolana właściciela. Też ma swój omlet, ale w całości. Samemu kroi go na kawałki, po czym zjada. Opieram się o jego klatkę, siedząc przodem do stołu i ssąc butelkę.
– Ah, jutro takiego śniadanka nie będę miał. – mówi w przerwie między kolejnymi kęsami – Z moimi małymi koteczkami. – odkłada nóż i głaszcze moją głowę – Będę musiał zamówić za to kolejną cysternę mleka, co? Pijecie go tyle, że pewnie krówki już nie wyrabiają. – łaszę się o więcej, a Amira korzysta z okazji by spróbować znów czmychnąć – Może Ci w domu taką zrobimy, co Sarenko? Będziesz budziła się rano, odciągała kawałek materiału i ssała aż się najesz. Implantowanie jest proste. – kończy śniadanie, które popija kawą – Tylko bym znów miał jednego kotka. – drapie mnie po wnętrzu uda, na co przymykam oczy i przez mruknięcie nieco mleczka leci mi po brodzie – Chociaż kto wie, może nasze Amirze to by bardziej odpowiadało.
Zdejmuje mnie z kolan i idziemy do salonu. Amira leży, a właściwie próbuje leżeć, bo część jej uda wisi poza, na parapecie oglądając okolice. Pan siada na chwile na kanapie, na co od razu wskakuje obok, kładąc głowę na udzie, a on głaszcze mnie po skroni. Ogląda chwilę telewizję, a właściwie program o kosmosie z angielskim lektorem.
– Tam nie ma samochodów. Przynajmniej póki ktoś do nas nie przyjeżdża. – przekłada rękę na mój bok – Jeszcze pan nie pojechał, a już wie, że będzie do Kotusia tęsknił. – drapie po dupce, na co znów wkładam sobie łapki między nogi, po czym zmienia ton na cichszy – Alicja pomoże jej na nas trochę się otworzyć. – nie zdejmuje ręki z mojego pośladka, dalej go gładząc rękę – Pewnie trochę Cię to przerazi, ale to dla jej dobra, wiesz. – wizualizacja potencjalnych koloni na Marsie, ciekawe czy będą tam seks niewolnicy – Daj panu buzi. – klękam, przylegając do jego ramienia ciałem i całuje w policzek – Takie jak ona muszą po prostu poczuć wielki ból, by odkryć szczęście.
Trzyma mnie tak chwilę w górze, opartą o swój bok. Odwracam głowę do niej. „Udaje i ucieknę”. Czy on słyszał naszą rozmowę? Spogląda na mnie z pogardą, więc wytykam do niej język i jeszcze raz go całuje w skroń.
Przywitali się prawie w biegu. W sensie, ona weszła, pocałowali się mocno do siebie przylegając, on wyszedł.
– Hej Kocie. – wita mnie „pussy”, gdy wskakuje jej w ramiona, ale wole myśleć, że chodzi o kotka niż, no o to drugie – Jak ty ładnie wyglądasz z tymi uszkami. – jej angielski jest bardziej zrozumiały, niż poprawny – Dawid mówił, że macie teraz drugiego kota. – przytulam się do jej cycka przez ubranie – I jest niegrzeczny. – kiwam główką, nie odrywając ust od jej piersi – Wzięłam mojego najlepszego kocura. – stuka butem o transporter koło siebie – Chociaż bliżej mu do fuckbulla. – nie jestem pewna, czy tak brzmiało ostatnie słowo
Odstawia mnie na dół i razem idziemy do sypialni, gdy ciągnie swoją walizeczkę. Od razu zrzuca czerwoną sukienkę ukazując czarną bieliznę i dopasowane pończochy. Wysoko naciągnięte majtki wyszczuplające i wzorzysty biustonosz. Niemniej, od razu rozbiera też mnie, pozostawiając jedynie uszka i ogonek.
– Idź po swoją przyjaciółkę, bo podejrzewam, że twój pan też z nią się bawi w przebieranki. – kiwam główką i kołysząc dupką biegnę do salonu
Amira właśnie próbuje otworzyć okno, ale to wyraźnie nie ma zamiaru. Kiedy tylko dostrzega mnie nagą unosi brew.
– Pani Alicja chce byś przyszła do sypialni. – mówię jej cicho – Teraz.
– Niech się wypcha. – dalej próbuje podnieść ramę okna, ale to zamiast iść do góry jest nieruchome – Zaraz je wybije i… – męska ręka łapie ją za włosy i ciągnie do tyłu, gdy się wydziera
Należy ona do łysego, skrajnie umięśnionego (chociaż pewnie nie tak silnego jak pan) mężczyznę o blond szczecinie na kwadratowej szczęce. Jednym ruchem ściąga ją z parapetu, drugim ciągnie za majtki z całej siły, tak, że materiał wbija się w ciało. Amira piszczy z bólu. Pani Alicja opiera się o framugę drzwi jedząc kawałek arbuza. Nawet odrobinkę urywa.
– Sarenko, chcesz kawałek? – uśmiecha się, gdy mężczyzna ciągnie do ziemi moją biedną towarzyszkę – Nie przeszkadzaj im. – podchodzę grzecznie do niej i pozwalam sobie włożyć łakoć do ust – Kabul to mój alfa stada. – drapie mnie po głowie, a ja całuje ją w udo – Jest bardzo dominujący, ale w tym wypadku da się uznać to za zaletę, co nie?
Tkanina wreszcie puszcza ukazując głębokie ślady jakie zostawiła. Po chwili również sweter i stanik leżą niczym szmaty do podłogi. Trochę mi smutno, bo Pan się stara je dobrać jak najlepiej. Kiedy jednak kończy ciągnie ją po podłodze idąc na kolanach i jednym ramieniu jak goryl do nas.
– Co mój słodziutki? – pani Alicja drapie go po podbródku, a on patrzy na mnie groźnie – Nie, tej nie wolno ruszać. – po czym znów patrzy na nią – Ale ta jest twoja. – pochyla głowę – Leżeć.
Wciąż trzyma szarpiącą się, bluzgającą i wyzywającą różnymi innymi rzeczami Amirę za włosy przy ziemi, kładąc się na plecach. Dopiero teraz dostrzegam, że on ma… pas cnoty. Stalowe coś wygląda jak futerał na penisa z kłódką. Pani Alicja rozpina go i usuwa.
– Tylko żadnego łamania kości. – mówi, a Kabul wpycha, nie on wbija sterczącego penisa prosto w zaciśnięte usta Amiry – A ty co byś chciał porobić kotku?
Patrzę jak Amira rzuca głową, próbując walczyć, podczas gdy pies bez skrępowania staje jej na ramionach i co rusz wkłada i wyciąga penisa, jakby rżnął ją w gardło. Biegnę do sypialni i wracam z jednym z wibratorów, pani Alicja już siedzi na kanapie w salonie. Kładę się obok. Uśmiecha się, drapie mnie po piersiach, po czym wprowadza mi go do buzi – dźwięk rzygającej i drącej się Amiry – oblizuje go dokładnie, po czym wprowadza go delikatnie we mnie, przekładając dłoń pod moim udem. Robi to wyjątkowo delikatnie, a ja kładę się na jej brzuchu, tak by widzieć tamtą dwójkę, odsuwając noskiem jej stanik i przysysam się do jej ciemnej sutki.
Po brutalnym lodziku, który skończył się trzema wymiotami, Kabul przyszpilił ją do ziemi kładąc kolano na tyłach ud, wyrwał ogon i wprowadził swojego kutasa pomiędzy pośladki. Od razu wydarła się, a ja pisnęłam, gdy wprowadziła go za głęboko.
– No już, już kochanie. – pani Alicja głaszcze mnie zgarniając włoski z czoła – Troszkę bólu to przyjemność życia. – drugą ręką masuje mi pierś, bawiąc się sutką między palcami – Kabul, nie ta dziura. To nie jeden z twoich kolegów. – po chwili rozdziera się drugi krzyk, gdy tamten poprawia się i znów dziko, mocno wbija się w nią i wysuwa tak szybko, że aż wiruje mi w głowie – Widzisz kochanie, twój Pan bardzo was kocha, ale nie lubi przemocy. Uważa, że zwierzątko samo powinno wybrać swoją drogę – wyciąga go i pozwala mi oblizać z własnego słodkiego śluzu – Ty jesteś dobrym przykładem. Cieszysz się z tego, że Ci przyjemnie.
Kolejny wrzask, a Kabul wyciąga całego od krwi penisa do góry. Wciąż sterczy.
– Tak, możesz kochanie też w drugą dziurę. – po chwili mężczyzna kontynuuje swój sprint analnie – Twoja przyjaciółka też by mogła, ale nie chce, co nie? – kiwam łebkiem, nie przerywając ssania jej mięciutkiej piersi – Też się upierałaś na początku, ale teraz już chyba dobrze. – znów kiwam łebkiem i odrywam się od jej sterczącej sutki – Dawid zawsze mówi, że jego mała Saryjenka to taki słodziuchny koteczek.
Zeskakuje z kanapy i wkładam głowę między jej nogi. Całuje krocze przez materiał, unosząc głowę z prośbą o pozwolenie.
– Później, skarbie. – drapie mnie za uszkiem, gdy kolejny krzyk bólu – Kabul, pudło. Już.
Pies wycofuje się i odchodzi jakby nic w stronę korytarza. Amira zwija się na podłodze w mieszaninie śluzu, wymiocin i krwi. Jej cipka jest opuchła i krwawi jak przy okresie. Na twarzy ma zaschnięte wymiociny. Wyje.
– Więc mamy pierwszą rundę i poznanie za sobą. – dotyka jej butem – Pomyślmy. Sara, nie masz peniska, nie? – kręcę główką, zaglądając sobie w krocze – A Kabul ma, tak? – kiwam główką, opierając się o jej udo – Czyli byś umiała zrobić jak Kabul tej tutaj… – schyla się i unosi plakietkę – Amira? Dawid nigdy nie przestanie zaskakiwać…. – chichocze, po czym znów się prostuje – Amirze tego? – znów kręcę łebkiem – To twoja przyjaciółka ma szczęście, bo Kabul ma niewyczerpane chęci i będzie mogła się przekonać, czy bardzie jej odpowiada zabawa z psami czy rola kotka twojego Pana. – uświadamiam sobie, że dzieje się co powiedział pan – Przynieś mi pomarańczową torbę z walizki, co kotuś? – kiwam łebkiem i biegnę do pokoju, po chwili wracam dumnie niosąc ją w zębach, widząc jak Kabul leży na rękach w otwartym transporterze, siadam z nią – Ah, dziękuje. – otwiera i pierw wyciąga gumowy knebel, który od razu zakłada tamtej, potem coś podobnego do stalowych spinaczy do bielizny, w sumie siedem – Zwykle je stosuje u swoich psów, ale na samiczki też działa. – zębata szczęka otwiera się i z trzaskiem zaciska na sutce już krzyczącej Amiry, ale to sprawia, że ciekną kolejne kropelki krwi, po chwili drugi ląduje na drugiej z tym samym efektem – Trzy zapina się na jąderkach – cyk, cyk, cyk, zamyka się jej cipka co raz bardziej – i dwa w dupce, ale tutaj nie jest dość rozwalona – cyk, cyk kolejne zamykają się na cipce – Hm hm… Nie wzięłam linki. No nic, to nam musi starczyć. – ściąga jej posiniaczone ramiona nad głową i zakłada dwie opaski z plastiku na nadgarstkach, po czym wygina mocno kolana do tyłu i zakłada kolejne, dłuższe na uda, łącząc je z kostkami – Tak się czują w sumie pieski po operacji kolana, Sara. – tłumaczy mi, chociaż raczej nie chciałam tego wiedzieć.
Butem przewraca ją na brzuch. Zaschnięta krew jest widoczna wyraźnie. Wyciąga gruby metalowy stożek, wielki jak moje dwie piąstki.
– Ślinki troszkę? – podaje mi przed buzię a ja grzecznie na niego pluje – Dobry kotek – wpycha go między pośladki, a Amira aż się unosi drąc jeszcze bardziej – No już, już, jeszcze nie włączyliśmy. – wyciąga z jego dołu kabelki, po czym nakleja jeszcze kilka czarnych okrągłych plastrów na skórę ud, które też mają kabelki, po czym coś co wygląda jak elektroniczny budzik – Ustawimy…. Hmmm… – w końcu wciska na pierwszym liczniku 2:0, a na drugim 6. – I gotowe. Chcesz jeszcze arbuza? – uśmiecha się do mnie i idzie do kuchni zostawiając ją leżącą na podłodze
– Chciałam się tylko pobawić. – mówię, uśmiechając się do leżącej na brzuchu i ciężko dyszącej Amiry – Wiesz, spać razem przytulone, całować, głaskać po cyckach, może lizać nawzajem jeśli najdzie nas ochota. Jakbyś nie była na nie, to pewnie byś tylko leżała na kanapie, a ona masowała Ci cipkę, a ja ją wylizywała.
Biegnę za nią na arbuza, bo gdy licznik doliczył do zera, całe ciało Amiry napięło się, a włosy stanęły dęba na chwilę.
Kolejne dwa dni są fajne. Pani Alicja bierze mnie do gotowania na blat i daje to kawałek warzywa, to zupkę do spróbowania. Dni spędzamy oglądając filmy w telewizji (leżę oparta głową o jej uda lub między nogami jeśli i o ile ona też leży i pozwoli mi possać swoją cipkę), drugiego dnia nawet wzięłyśmy razem prysznic. Co prawda ja po prostu klęczałam koło jej nóg, a ona się myła, ale chyba się liczy? Wieczorami leżymy w jej łóżku, ssie wtedy przez sen jej pierś, a dłonią masuje cipkę, gdy ona głaszcze mnie po pośladkach.
Amira? No cóż, nie rusza się z salonu. Jej niegdyś drobna szparka przypomina pysk wściekłego buldoga i ma dużo skaleczeń na ciele. Zmizerniała, bo skoki napięcia nie pozwalają jej spać w nocy, w dzień zaś co godzinę zażywa rozkoszy z Kabulem. Nie je zresztą. Pani Alicja czasem wyciąga jej knebel i każe się przedstawić. Tamta nawet nie ma na to siły i od razu pada na ziemię.
– Dobrze, ostatni raz. Powiedz jak masz na imię i kim jesteś. – Pani Alicja trzyma jej twarz wysoko, pozwalając patrzeć sobie w oczy, a ja siedzę obok
– A… Amira – wyjękuje wreszcie zbolałymi wargami – K-k-ot na… naszego pana. – brawo!, wielki błąd
Chlast w policzek, zgodnie z oczekiwaniem. Pulsująca czerwona dłoń rysuje się na całej jego szerokości.
– Koty się nie mają prawa odzywać. – uśmiecha się – Ale dobrze, uznam to za przejaw posłuszeństwa.
Odpina kabelki od licznika, potem odrywa plastry i wyciąga stożek, chowając do torebki. Potem odpina jej też klamerki. Rozcina obrączki.
– Musimy ją umyć, co nie Sara? – kiwam główką – Kto by to widział, taki brzydki zwierz. – ciągnie ją za włosy po podłodze ku łazience, a ja idę za nimi patrząc na nią z uśmiechem, wpycha ją pod prysznic – Słońce, przynieś mi moją butelkę z lodówki, twoja koleżanka jest głodna. Tylko niej pij czasem, to nie dla Ciebie nektar. – biegnę ku lodówce i wyciągam z środka butelkę z czerwonymi pierścieniami, inną od tych na mleko, zresztą zawartość tez jest biała, ale za gęsta i wracam niosąc ją w pyszczku do pani Alicji, która właśnie oblewa kulącą się pod prysznicem Amirę z wody – Jak Dawid będzie chciał, to Cie mogę wziąć na caały tydzień. Mam tam pełno psów jak Kabul. Każdy by się pod siebie zesrał, by móc choćby dotknąć twojej cipy. – nie myje jej, po prostu oblewa – O, dziękuje skarbie. Postaw na ziemi. Przynieś coś z swoich zabawek, zobaczymy co z nimi zrobi. – znów lecę, tym razem do sypialni i oglądam wszystkie prezenty od pani Alicji, wreszcie wybierając proste, długie jak moja dłoń dildo koloru jaskrawego różu, chociaż to jedno z mniejszych i wracam do nich niosąc je w pyszczku – To? Takie małe? – uśmiecha się z pobłażliwością – Twój Pan ma większe działo w spodniach. – wyciąga mi je z ust i rzuca do kabiny – Jak chcesz jeść, to pokaż, że wiesz co z tym zrobić.
Unosi je, drżącymi rękami. Wkłada głęboko do ust, porusza chwilę, wyjmuje i… podchodzi powoli ku mnie. Siadam na dupce, rozkładając nogi. Wkłada je i delikatnie porusza, przytulając usta do mojego wzgórka. Masuje go ustami. Przesuwa niżej, trąc lekko zębami. Jest tak przyjemnie, że łapie się za piersi. Pani Alicja zamyka wodę i trzyma mnie kolanem, bym nie upadła. Amira robi mi minetę! Cud! Chwała na wysokościach! Porusza delikatnie w wnętrzu, pomagając sobie językiem. Siadam, unoszę jej głowę dłoniami i całuje, wpychając mocno język między wargi. Odpowiada na ten pocałunek, przytulając się do mnie swoimi piersiami. Układam na nich dłoń.
– I tak wszystko dobrze się kończy, nie kotki? – żadna z nas nie odpowiada, bo jesteśmy zajęte sobą nawzajem zbyt bardzo, by na to zwrócić uwagę
Wieczorem, po pierwszym obiedzie, gdzie obie rozkoszowałyśmy się posiłkiem, co chwile wymieniając buziaki leżymy na kanapie na łyżeczkę, używając uda pani Alicji jako poduszki. Czuje jak jedna z rąk Amiry miętosi nieustanie moją pierś, druga zaś co jakiś czas niby przypadkiem spada z biodra na krocze.
– A wy w ogóle wiecie czym się wasz pan zajmuje? – zagaduje, bo komedia o tym, jak facet musi wybierać między jedną z trzech kobiet nie jest ani fajna, ani ciekawa – Pewnie się nie chwalił. Kabul to też po części jego dzieło. Pierwszy modyfikowany na świecie.
Wyciąga z torebki coś podobnego do tabletu, ale zarówno firma jak i model wyglądają całkowicie obco. Na pierwszym ekranie ukazuje się grupa śpiących mężczyzn. Większość ma pasy cnoty, inni wykastrowani, śpią na łyżkę z większymi od siebie osobnikami.
– To moje pieski. – uśmiecha się, pokazując ich – Muszę im zakładać blokady, bo marnują spermę lub znęcają się nad kastratami. – przesuwa palcem i ukazuje się zdjęcie jak mężczyzna leży na ziemi, gwałcony przez następnego, którego gwałci kolejny i tak można doliczyć sześć ciał – Odbija im od zastrzyków hormonalnych, ale co zrobić. – przełącza kilka okienek nim się naładują – O, jest.
Ukazuje się zdjęcie młodej kobiety w czepku w krowie ciapki z uszkami i krótkimi rogami. W otwartych ustach nie ma języka, a ona sama gniecie swój gigantyczny biust między ramionami.
– Czasem na rynku pojawiają się zwierzątka, które mają naprawdę duże piersi jak twoja Amira. Zwykle szybko je kupują starzy wystawiacze, ale większość trafia na farmy. Mają zakładane specjalne obróżki z pojemniczkami i igłami, które robią im zastrzyk co dwanaście godzin. – kuję mnie paznokciem w szyje – Wtedy ich ciało myśli, że właśnie urodziły małe i zaczyna się laktacja. Są dojone dwa razy na dzień i dają mleczko. Około dwóch litrów na krówkę to norma. – słucham tego z uwagą – Ale po kilku latach taka krówka się uodparnia i już przestaje dawać mleczko. Trzeba więc regularnie je wymieniać. Ponieważ popyt na nie jest duży, zwykle się po prostu rozmnaża te, które mają. Ale nie tak zwyczajnie, że przyprowadza byka albo wstrzykuje spermę. Są specjalnie zapładniane planowo, bo to wyklucza je na dziewięć miesięcy z pracy. Twój Pan opracowuje różne środki, które są podawane takiej cielnej krówce i dzięki temu w jej brzuchu zachodzi dużo zmian, choćby to jak się dzieli. Wiesz, że czasem rodzi się kilka małych? Tutaj to jest pożądane. Likwiduje się możliwość urodzenia byczka, skupia na jak największym podziale. – przesuwa zdjęcie ukazując grupę ciężarnych kobiet stojących na czworaka. Ich nogi kończą się pod udem, gdzie mają coś na wzór skarpetek w krowie łatki, a nienaturalnie duże piersi sięgają dalej niż brzuch – Dawid powiedział, że rekord to siedem cielątek, ale krówki nie dało się więcej do tego użyć. Skupia się więc na trzech, czterech w sześciu miotach na życie krowy, ale wasz Pan chce przedłużyć do ośmiu lub nawet dziewięciu. Jak się urodzi, takie trafia do specjalnej komory. Tam są mu podawane kolejne specyfiki przyspieszające rozwój. Gdy jego mama musi już iść do uśpienia, bo nie będzie z niej więcej korzyści, takie już jest gotowe zająć jej miejsce. – pokazuje front, gdzie grupa kobiet klęczy z dojarkami na piersiach, wyglądając jakby doznawały największej ekscytacji w życiu – Krówki mają w głowach specjalny coś, który sprawia, że są baardzo głupie i szczęśliwe, że się je doi. Nie mają też języków, bo ich nie potrzebują. Są wypuszczane na cały dzień na specjalną łąkę, gdzie jedzą trawę, jaka zapewnia im wszystko do robienia mleka. – kolejne, oczywiście, pokazuje wypas grupy „krów”, które gryzą trawę – Niestety, często pula genów robi się za mała, więc trzeba szukać nowych krów wśród zwierzątek, które trafiają do schronisk.
Jest w tym coś przerażającego. Oczywiście. Domyślałam się, że mleko, które pije nie jest raczej takim kupowanym w kartonie w sklepie, ale że aż tak? No nie zrzygam się nagle, ale rozumiem o co chodziło, że możemy miec taka w domku. Zaczynam wierzyć, że w tym świecie, jakby ktoś chciał, miałby już dawno lekarstwo na raka. Słyszałam o „inżynierii genetycznej” głównie w telewizji, a teraz okazuje się, że śpię przytulona do takiego człowieka. Że jakby chciał, to wsadziłby mi do głowy chip, jaki sprawi, że będę szczęśliwa nawet nie wiedząc, czym jestem. Nawet Amira się trzęsie na tą myśl, co czuje. Jedyne co nas chroni przed tym wszystkim to zaufanie do niego. Ufamy, że nas nie skrzywdzi.
– Cześć Kociaki. – pan staje w drzwiach w swojej kurtce i nago zeskakuje i ruszam w jego stronę na czworaka, po czym piszcząc i pomiaukując wyciągam rączki, a on układa swoje wielkie dłonie na mojej tali i unosi do góry, przytulając do siebie – Tym razem bez sikania, co?
Kiwam główką i wkładam twarz mu w szyję. Amira też się podnosi i podchodzi, a pan pochyla się i bez problemu podnosi ją drugą ręką. Patrzą sobie chwilę w oczy. Kładzie mu twarz na ramieniu i zaczyna trzeć czołem o bark.
– Co wam ta Alicja zrobiła. – uśmiecha się podrzucając nas lekko na swoich przedramionach, musimy Ci ufać, że nas kochasz jak mówisz – No już, już. – obie przykładamy głowy do jego karku, czując ciepło jego skóry, a on idzie z nami do kanapy, po czym całuje się ze swoją kochanką nad moją głową i my ochoczo wymieniamy buziaka przez jego klatę – Idźcie do sypialni, zaraz przyjdę wam ubrać piżamki.
Puszcza nas, obie schodzimy i idziemy przytulone do siebie boczkami korytarzykiem.
– Wiesz, co teraz będzie? – pyta mnie cicho idąc obok
– Miłość. Jesteśmy na nią skazane, jak na oddychanie czy żarcie – odpowiadam jej, znów ją całując – Kochajmy się, Księżniczko.
Patrzy na mnie przez chwilę, jakby właśnie miała pęknąć cała ta iluzja i znów chciała szukać drogi ucieczki. Zamiast tego jednak też zbliża swoje usta do moich i całuje.
– Ale… – mówi po buziaku – Niech będzie delikatna i romantyczna, Księżniczko. Pozwólmy sobie na nią, jak na jedzenie. – uśmiecha się
I obie z chichotem wskakujemy na jego łóżko, splecione w uścisku. I wiedziałam już w tamtej chwili, że Amira wreszcie porzuciła trupa dawnego życia. Ból ją uwolnił. Ssę jej pierś, gdy głaszcze mnie po głowie. Gdybyśmy spotkały się w dawnym życiu, pewnie żadna z nas by nie zwróciła na drugą uwagi. Tu jednak jesteśmy dla siebie szczęściem, bo mamy siebie i naszego Pana.Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!
Konrad Milewicz Inspiracje:
Amira – Siri. Wiem, że jest blondynką lub farbowana na czerwono, ale można też znaleźć ją w tym ładnym brązie, który wygląda uroczo i to zastosowałem w opowiadaniu
Sara – Chloe Toy. W przerwach między częściami dowiedziałem się, że miała niewielki epizod w House Pet (coś, co właściwie oddaje założenia opowiadania w mniej wyrafinowany sposób), więc jeśli chcielibyście zobaczyć Sarę-psa w prawdziwym świecie, polecam obczaić
Alicja – Tigger Benson, nie wspomniałem o tym poprzednio, ale tak, ta BBW Assian raczej znana z sesji masochizmu niż dominy pozwoliła zwiualizować Alicję. W jednym z w.w. epizodów nawet odgrywa rolę właścicieli Chloe (“cóż za przypadek”)
Założenia świata w większości pochodzą z Slut in Train (również vol 3, Dairy) FanSadox, ale mają też luźną inspirację innymi seriami tegoż komiksu.Kepp Calm, Vol 3 coming.
-
Przypadek Michala cz.XI
****
Czas płynie nieubłaganie. Ani się obejrzałem i minęła połowa listopada. Przez ten czas nic z Wiktorią nie wskóraliśmy w sprawie Anity Grześkowiak i wybranych przez nią uczennic. Nie pchnęliśmy jej ani o krok. Moja kochliwa blogerka wierząc, że obserwacja anglistki da wymierny rezultat, przekonała się jedynie, że głęboka jesień to słaby czas na inwigilację. Skutkiem było zapalenie gardła i tydzień zwolnienia. Ja natomiast liczyłem, że przeplatając namowy z gorącymi randkami ostatecznie skruszę opór Zuzy i przekonam ją, by uchyliła choć rąbka tajemnicy.
Całkowicie się przeliczyłem. Mało tego, najwyraźniej niezadowolona z mojego wścibstwa dziewczyna zaczęła mnie bardziej unikać. Nawet mój dar nie był antidotum na tą sytuację. Odpuściłem więc namolne wypytywanie, bojąc się, że zupełnie ją zrażę do siebie. Jakby nie było, to Zuzka była naszym jedynym punktem zaczepienia do tego, co się kryło za tajemniczymi wyjazdami dziewczyn z nauczycielką.
Tym sposobem pozostało tylko czekanie. Na szczęście mając w odwodzie kilka przedstawicielek płci przeciwnej, gotowych na zawołanie bawić się ze mną niezbyt grzecznie, liczyłem, że nie będę się zbytnio nudził.
Jednak oprócz ewidentnych przyjemności czekały na mnie też takie mało fajne obowiązki, jak rutynowa wizyta u doktora Jaroszewskiego. Początek listopada wyznaczał kolejną kontrolę lekarską.Przez trzy kwadranse byłem pewny, że będzie to następna standardowa wizyta w szpitalu. Mnóstwo badań, jeszcze więcej medycznego bełkotu i ostrzeżenie był o siebie dbał. Taki nudny, ale konieczny obowiązek.
Jakież było moje zdziwienie, kiedy leżąc owinięty siecią kabelków za szybą dostrzegłem stojącego obok profesora Jaroszewskiego szpakowatego Mulata w złotych okularach i lekarskim fartuchu.
Ich ożywiona rozmowa dotyczyła ewidentnie mojej osoby, gdyż co chwila na mnie zerkali. Gdy odkryli, że ich zauważyłem dyskusja wyraźnie się uspokoiła. Profesor Jaroszewski blado uśmiechnął się do mnie ukradkiem.
Zaintrygowała mnie zarówno osoba ciemnoskórego rozmówcy mojego lekarza, ale przede wszystkim ich nietęgie miny i sztuczne uśmiechy. Ciekawość zaspokoiłem dopiero po kwadransie. W gabinecie Jaroszewskiego dowiedziałem się co za tym się kryje.Po krótkim wprowadzeniu i standardowych zaleceniach oraz poradach profesor przeszedł do rzeczy.
– Michale, starałem się zgodnie z obietnicą utrzymać w tajemnicy twój przypadek. – Zaczął zerkając w stronę drzwi. – Jednak jestem lekarzem i intrygowała mnie ta przypadłość, tym bardziej, że jest tak niezwykła i rzadka. Próbowałem czegoś się dowiedzieć, zgłębić jej niespotykane objawy i… szybko zostałem wyłapany w sieci przez Akademię Medyczną Armii Stanów Zjednoczonych, a właściwie przez komórkę prowadzoną przez profesora Harveya Otisa, który zajmuje się rzadkimi chorobami mózgu, zwłaszcza tymi, które mogą być wykorzystane przez wojsko.
– Czy to ten człowiek, z którym tak zawzięcie pan dyskutował, gdy byłem badany? – przerwałem pytaniem wywód Jaroszewskiego.
– Tak. Udostępniłem mu twoją kartę choroby i muszę powiedzieć, że zaniepokoił mnie swoimi wnioskami – stwierdził poważnie doktor. – Chciałbym, żebyś z nim porozmawiał. Co ty na to?
– No cóż, w końcu to uraz głowy i do tego mojej własnej, więc posłuchajmy, co ma nam do powiedzenia pan Otis – zgodziłem się.
Po chwili do pokoju wszedł Afroamerykanin, jak ładnie określają politycznie poprawni ciemnoskórych mieszkańców Stanów Zjednoczonych. Badawczym spojrzeniem omiótł moją osobę i kalecząc straszliwie polszczyznę przywitał się swojskim “dzień dobry”.
– Możemy mówić po angielsku – zaproponowałem, lekko nabuzowany dumą, że daję sobie doskonale radę w języku Szekspira.
– Ok. Nie będę zanudzał się medycznymi sformułowaniami i niuansami – Doktor Otis przeszedł do rzeczy, rozsiadając się w wolnym fotelu. – Na to przyjdzie jeszcze czas. To co dziś chcę ci powiedzieć, to jest sprawa absolutnie pewna i niezbyt dla twojej osoby optymistyczna.
– Dlaczego? – zaciekawiłem się.
– Twój lekarz ostrzegał cię przed nie do końca przewidywalnymi skutkami przypadłości, która cię dotknęła. – Amerykanin z uznaniem spojrzał na Jaroszewskiego. – Uratował ci życie, ale może nie poradzić sobie z tym urazem, który powstał w twojej głowie po wypadku. Ludzi z takimi zmianami w mózgu jest kilkoro na całym świecie, ale u żadnego z nich nie przebiega to w tak gwałtowny sposób jak u ciebie. Przez to jesteś wyjątkowy, ale też bardziej zagrożony.
– Zagrożony?! Czym!?
– Przyrost tego fragmentu mózgu, który normalnie jest prawie szczątkowy w twoim przypadku jest olbrzymi – Otis zdjął okulary i zaczął obracać je w rękach. – Już teraz jest dwa i pół razy większy niż normalnie, a badania wskazują, że nie zamierza na tym poprzestać. Nie wiem, czy odkryłeś w jakich sferach możesz wpływać na innych ludzi, ale twoje wyniki wskazują, że możesz to robić naprawdę na niespotykaną skalę. Jak to w życiu jednak, coś za coś, jeśli rozrost nie zostanie zahamowany i nie ustanie wcześniej czy później odbije się to na twoim zdrowiu i życiu.
– Naprawdę?!
– Uwierz mi! Przez wiele lat zajmuje się takimi przypadkami i choć wciąż wiemy niedostatecznie dużo, ale jednak coraz więcej – oświadczył profesor zza oceanu. – Nie jestem w stanie przewidzieć czy wpłynie to jedynie na niektóre funkcje twojego mózgu czy też zaatakuje całe ciało. W najlepszym razie jednak czeka cię kalectwo.
– Proszę mnie nie straszyć.
– Nie jest to moim zamiarem i możemy temu zapobiec, ale musisz zgodzić się na opracowaną przez mój zespół terapię, która spowolni przyrost tej części mózgu, a w ostatecznym rozrachunku cofnie go nawet do stanu przed wypadkiem – Amerykański medyk świdrował mnie swoim czujnym spojrzeniem. – Nie będzie to związane z żadnymi trudnymi do zaakceptowania niedogodnościami. Po prostu dwa razy w miesiącu dostaniesz zastrzyk za uchem. Wprowadzona w ten sposób mieszanka hormonów i leku skutecznie będzie walczyć z pourazowym przyrostem fragmentu twojego mózgu.
– Brzmi to nieciekawie – jęknąłem niezbyt zachwycony wizją Otisa.
– Tylko brzmi, w praktyce jest niezbyt groźne – Uśmiech Amerykanina był z gatunku “wszystko będzie dobrze”. – Trochę mocniejsze i dłuższe ukłucie niż przy standardowej szczepionce, a potem możesz wracać do codziennych zajęć. Jeśli się zgodzisz, dziś wrócę do Waszyngtonu i przygotuję wszystko, abyś jak najprędzej mógł z naszej pomocy skorzystać. Przyślę do Polski jedną z moich asystentek, która profesjonalnie się tobą zajmie.
– Jeśli konsekwencje mogą być tak poważne jak pan mówi, to nie mam wyboru – stwierdziłem, myśląc jednocześnie, jak będę żył bez swojego daru. Przyzwyczaiłem się do niego i niemało miałem z nim przyjemności. Jednak życie i zdrowie nie mają ceny.
– Cieszę się, że tak stawiasz sprawę. Mówiono mi, że rozsądny z ciebie chłopak – pochwalił moją decyzję Otis. – Na dziś ci dziękuję. Omówię jeszcze kilka spraw z profesorem i wracam do Stanów.
Moja wizyta w szpitalu dobiegła końca. Dała mi mocno do myślenia. Jednocześnie dotarło do mnie, że mocno rozwiała moje marzenia. Raczej nie powinienem nastawiać się, na swawolną starość urozmaiconą romansowaniem z młodymi kobietami. Kicha, ale co zrobić.
****
Starałem się wyprzeć ze świadomości rewelacje doktora Harveya Otisa, ale nie było to łatwe. Przez kilka kolejnych dni chodziłem markotny, nie szukając nawet okazji do pocieszenia w ramionach którejś z moich kochanek. Jak długo jednak mogło to trwać? Byłem zbyt młody, a także spragniony życiowych uciech i przygód by zbytnio nurzać się w smętnym nastroju. Poza tym, skoro mój dar miał zostać mi odebrany, to dopóki go mam, to powinienem z niego korzystać.
W związku z tym, że Wika wciąż walczyła z chorobą, a Zuza, chyba nieco rozczarowana moim nagabywaniem w sprawie anglistki i jej ciemnych sprawek była mniej chętna na igraszki, skupiłem swoje “kudłate” myśli wokół Anastazji i Bogny. Nie sądziłem jednak, że kolejna przygoda erotyczna przybierze taki obrót. Wiedziałem natomiast kiedy i z kim to nastąpi. Dyrektorkę lekko sobie odpuściłem, nie będąc pewny, czy wizyta w moim domu była po jej myśli. Tymczasem najbliższy weekend, a dokładniej w piątek i sobotę miałem zostać sam na gospodarstwie, co sprawiało, że rozwijał się przede mną duży wachlarz możliwość. Po krótkim okresie miłosnego postu, miałem ochotę na dużo seksu, a na drodze naturalnej selekcji to siostrzenica pani Grześkowiak miała zaspokoić moje pragnienia. To co z tego wynikło zupełnie mnie zaskoczyło i przerosło najśmielsze oczekiwania.Około siedemnastej w piątek byłem już gotów na to, co zgotował mi mój dar. Pachnący i napalony zerkałem z niecierpliwością w stronę drzwi wejściowych. Kwadrans wcześniej wysłałem Nastce sms-a informującego, że jestem sam w domu i – niczym Kubuś Puchatek – mam ochotę na małe co nieco. Odpisała, że postara się być jak najszybciej, ale musi jeszcze coś załatwić. Ok, byle nie trwało to za długo.
Kiedy więc usłyszałem skrzypienie na tyłach naszej posesji serce zabiło mi szybciej. Rzadko używaliśmy tego wejścia, żywopłot coraz mocniej je atakował i ojciec planował likwidację furtki. Na razie jednak była, a kod do niej znała jedynie rodzina i dosłownie kilka osób spoza niej. Niedawno zdradziłem go Anastazji.
Musiałem mieć arcyciekawą minę, gdy po otwarciu drzwi na taras ujrzałem Marcelinę. Totalne zaskoczenie.
– Cześć Michał! Nie rozdziawiaj gęby, bo pomyślę, że nie chcesz mnie widzieć. – Przywitała się od progu.
– Cześć Marcela, słuchaj, zawsze możesz do mnie wpadać. Doskonale o tym wiesz, ale akurat teraz… – Musiałem ją z bólem spławić, choć scenariusz z nią i Nastką już przerabiałem. Wątpiłem jednak, by miała na niego ochotę po raz kolejny. Już poprzednim razem miała sporo wątpliwości i podejrzeń.
– Przyszłam nie w porę? – Przyjaciółka zorientowała się natychmiast. – Sorry, ale jakoś mi było smętnie samej w piątek. Od twoich rodziców wiedziałam, że ich nie będzie, a gdy przechodziłam zauważyłam światło i…
– Marcela, co się dzieje?
– Nic, po prostu liczyłam na przyjacielski wieczór – wyznała z uśmiechem. – Jakiś dobry film, przekąski i mile spędzony czas, ale chyba masz bardziej konkretne plany?
– Trochę tak, ale…
– Pachniesz jak drogeria czyli znów coś kombinujesz z jakąś laską, co? – Ciemne oczy świdrowały mnie niczym tarcza Anna tunel metra.
– Posłuchaj…
Nie dane mi było dokończyć zdania, bo odezwał się dzwonek u drzwi wejściowych. Nastka wreszcie wyrwała się z domu.
– Kto to? – zapytała Marcelina.
– Anastazja, ta sama co na imprezie u ciebie – wyjaśniłem szybko.
– Wiem, pamiętam. – Przyjaciółka była wyraźnie zawiedziona. – Rozumiem, że jestem piątym kołem u wozu.
– Sorry Marcela, wynagrodzę ci to – stwierdziłem, myśląc tylko o dziewczynie za drzwiami. – Może wpadniesz do mnie jutro?
W odpowiedzi otrzymałem wzruszenie ramion, a zaraz potem widok zmierzającej w stronę tarasowych drzwi przyjaciółki. Powinienem zareagować inaczej, ale w tym momencie myślałem tylko fiutem. A ten kazał mi biec w stronę drzwi, skąd dolatywał natarczywy dźwięk dzwonka.
Całe szczęście, że darowałem sobie pospieszne powitanie połączone z otwarciem wrót swojego domostwa. Czemu? Dlatego, że na ganku nie było, tak jak tego oczekiwałem, Anastazji. Chcąc jak najmniej rzucać się w oczy, wtulona w ścianę stała tam seksowna pani dyrektor szkoły.
– Bogna?! – wydusiłem z siebie zaskoczony.
– Witaj przystojniaku, wpuścisz mnie do środka?
Byłem zdezorientowany, wyminęła mnie, ocierając się biustem o mój tors i weszła do środka. Szybko zamknąłem za nią drzwi, łudząc się, że nie przyszła się pieprzyć. Ani ja, ani ona nie pragnęliśmy ujawniać swoich schadzek przed innymi. Również przed Anastazją.
– Coś się stało? – zapytałem zdawkowo.
– Nie jesteś chyba zbyt zadowolony z mojej wizyty? – Badawczo zlustrowała mnie dyrektorka. – To dla mnie nowość, bo zazwyczaj ślinisz się na mój widok.
– Nie, no coś ty! Zaskoczyłaś mnie tylko. – Miną nadrabiałem swoje tłumaczenie. – Nie spodziewałem się ciebie tutaj.
– Ja też tego nie planowałam, ale ostatnio zaniedbujesz mnie i brak mi seksu z ulubionym uczniem, – Mówiąc to, zatrzepotała rzęsami. – Niespodziewanie mąż wyjechał kilka godzin temu, a ja nie miałam żadnych planów na dziś. Do tego myślałam o tobie ostatnio, a słyszałam na korytarzu w szkole, że jesteś sam w piątek i sobotę.
– No tak, wszystko się zgadza – mruknąłem, przeklinając w duchu nierozsądne używanie daru. Z drugiej strony Bogna mogła mi zaoferować mnóstwo ciekawych doznań. Zaskakująca wizyta szefowej belfrów podziałała na mnie stymulująco. Podniecenie szybko przełożyło się na sztywność w kroku.
– Piątkowy wieczór to nie jest czas na samotność – Z przekonaniem stwierdziła dyrektorka, łapczywym spojrzeniem omiatając wybrzuszenie w okolicy mojego rozporka. – Podjechałam więc pod twój dom i stwierdziłam, że jesteś w środku. Do tego, sam samiuteńki i na pewno stęskniony. Czyżbym się myliła?
Nie byłem w stanie odpowiedzieć twierdząco na jej pytanie, choć w każdej chwili mogła zapukać do moich drzwi Anastazja. Zresztą, nawet gdybym znalazł w sobie tyle samozaparcia i chciałbym potwierdzić dla dobra sprawy, że dziś akurat nie mam ochoty na wspólne igraszki, to kolejne argumenty gościa szybko wybiły mi z głowy ten pomysł. Bogna zmysłowym ruchem rozpięła płaszcz, pozwalając mu zsunąć się po ciele i legnąć u stóp. Wbiłem wzrok w to co kryło się pod nim. Z wrażenia zamarłem, kontemplując ponętna panoramę kobiecych krągłości ukrytą pod zmysłowym, czarnym gorsetem, dopasowanymi kusymi figami połączonymi podwiązkami oraz wykończonymi koronką pończochami. Dyrektorka sama w sobie była atrakcyjną babką, ale w tym wdzianku prezentowała się nad wyraz kusząco i lubieżnie.
– Doskonale, że jesteś. – Tyle byłem w stanie wykrztusić. Reszta była zachwytem i pożądaniem.
Dopadłem do rozgrzanego ciała Bogny, obsypując ją dziesiątkami pocałunków. Drżącymi rękami badałem każdy fragment seksownej bielizny. Gdy już nasyciłem większość zmysłów, nie bez trudności zacząłem rozwiązywać frywolne kokardki, które trzymały go w całości.
– Uznasz, że to bez znaczenia, ale chcę to zrobić w twoim pokoju – jęknęła głucho dyrektorka.
– Nie wiem czy wytrzymam tyle czasu ile potrzeba na wdrapanie się na górę, ale spróbować możemy – zgodziłem się, uporawszy się z połową wiązań.
Bogna wyśliznęła się z moich objęć i ruszyła w stronę schodów. W ich połowie udało mi się dopaść zbiega. Chwyciłem brzeg koronkowych majtek. Bogna, niczym nastolatka pokazała mi język i roześmiała się, próbując się uwolnić. Odniosła połowiczny sukces, bo wyswobodziła się, ale kosztem utraty fig. Doskonale mi znane, krągłe pośladki błysnęły mi przed oczami, gdy ich właścicielka pięła się w górę. Tego było mi za wiele. Nie przegram w ten sposób z kobietą! Na szczycie schodów po raz drugi naparłem na uciekinierkę i przygniotłem ją do podłogi. Zacisnąłem dłonie na gorsecie i szarpnąłem z całych sił. Pozostałe kokardy puściły w jednej chwili. Lubieżne wdzianko przestało osłaniać ciało Bogny. Wtuliłem twarz w zachwycające grona jej cycków. Zadowolona kochanka mrucząc wyrażała swoją aprobatę, dla moich kolejnych poczynań. Wciąż pieszcząc dorodne piersi, sięgnąłem jedną dłonią między rozwarte uda, odnajdując szorstki mech na łonie oraz wilgotną szparkę poniżej niego. Pani dyrektor jak zwykle, szybko stała się mokra. Zanurzyłem palce w lepką rozkosz, czując, że podniecenie rozsadza mnie od środka. Drzemiące we mnie demony, powstawały z letargu. Nie zważając na niewygodną pozycję na schodach, osunąłem się niżej. Bogna podsunęła się i oparła stopy na pierwszym od góry stopniu. Jednocześnie rozłożyła nogi na boki, najmocniej jak potrafiła. Jęknęła cicho, gdy językiem potarłem jej nabrzmiałe wargi sromowe. Kolejnych pieszczot jednak się nie doczekała, bo z miłosnych rozkoszy wyrwał nas dźwięk otwieranych drzwi tarasowych i przeciąg. W jednej chwili dotarło do mnie, że Nastka wreszcie dotarła do mnie, zawezwana wcześniejszym sms-em.
Oczy Bogny, przed chwilą zamglone z podniecenia, zaokrągliły się ze zdziwienia. Zaniepokojona, bezgłośnie spytała, kto to może być. Uspakajająco machnąłem ręką i wskazałem jej drzwi na prawo od schodów.
– To mój pokój – wyszeptałem. – Proszę, ukryj się w nim.
W innej sytuacji dyrektorka na pewno sprzeciwiłaby się mojej propozycji, ale była na tyle rozsądna, że zwinnie podniosła się i po chwili zniknęła za drzwiami mojego pokoju. Odetchnąłem na chwilę, choć sytuacja była skomplikowana. Miałem w swoim domu dwie kochanki, z których ta młodsza nie powinna dowiedzieć się o starszej. Mało tego, obydwie były napalone i chętne. Ogarnąłem się naprędce i ruszyłem w dół schodów.
W salonie na dole natknąłem się na Anastazję. Jak zwykle dziewczęco świeżą, ufną i uśmiechniętą.
– Melduję przybycie – przywitała się nie wiedzieć czemu po żołniersku. – Chociaż nie mamy dla siebie całego wieczoru, bo obiecałam matce, że wrócę koło dziewiętnastej, ale do tego czasu jestem cała twoja.
Przylgnęła do mnie namiętnym pocałunkiem. Czułem przyspieszone bicie jej serca, drżenie wywołane podnieceniem. Sam wrzałem od wewnątrz, rozpalony krótkim wstępem z Bogną na schodach. Obawiając się, że Nastka wpadnie na pomysł pójścia do mojego pokoju, westchnąłem nieco teatralnie.
– Tęskniłem za tobą – przygarnąłem ją do siebie. – Za żarem twoich warg…
Anastazja była romantyczką. Takie teksty działały na nią jak rozgrzana patelnia na masło. Roztapiała się i zapominała o bożym świecie, gotowa na każde erotyczne szaleństwo. Przynajmniej w okowach mojego daru.
Podała mi ciepłe wargi, które zetknęły się z moimi. Pierwszy akord miłosnej pieśni. Wsunąłem język głębiej, zwiększając moc pocałunku.
– Za czym jeszcze? – spytała, błyskając figlarnie oczami, gdy nasyciliśmy nasze usta.
– Za mlecznymi bliźniakami – odparłem w równie wesołym tonie, rozpinając guziki dżinsowej bluzy i zsuwając ją z bladych ramion dziewczyny.
Równie szybko pozbawiłem Nastkę zbędnego balastu w postaci biustonosza, odsłaniając sterczące piersi. Zaraz potem ściągnąłem z siebie t-shirt. Przez głowę przeleciała mi mało odkrywcza, ale prawdziwa myśl. Przecież Bogna wie o tym, że bzykałem siostrzenicę Anity Grześkowiak. Od tego zaczęły się nasze bliższe relacje. Nie muszę więc, zbytnio przejmować się reakcją dyrektorki na to, co ewentualnie może zaraz zobaczyć czy usłyszeć. To nie był ten typ kobiety. Mogłem spokojnie skupić się na swawoli z Anastazją.
Rozgrzeszony przez siebie samego w duchu, zagarnąłem znajome półkule. Niczym zakochany w glinie rzeźbiarz, urabiałem je, pieszcząc dłońmi z coraz większym zapałem. Gdy zacząłem pocierać opuszkiem palców drobne sutki, pod Nastką ugięły się nogi. Otrzeźwiło mnie to na moment, uświadamiając, że stoimy na środku salonu. Nakierowałem dziewczynę na kanapę, by tam móc kontynuować miłosny wątek.
– Najbardziej jednak tęskniłem za twoim skarbem, ukrytym między nogami. – Przyznałem się do kolejnej słabości. Z pomocą młodej kochanki pozbawiłem ją dżinsów i majtek. Pozostawiłem ją ubraną, jedynie w grube skarpety, ale te w niczym mi nie przeszkadzały. Potarłem palcem po płatkach cipki Nastki, przekonując się, że była przesiąknięta rozkoszą. Drażniłem różowe wargi sromowe, pulsujące z podniecenia, aż doprowadziłem Anastazję do desperacji. Chwyciła moją rękę w nadgarstku i naparła mocniej na wnętrze swojej norki. Przekaz był jasny. Ma być intensywniej.
Przyłożyłem się więc bardziej do pettingu. Palce zapamiętale naparły na wnętrze cipki. Obracany między nimi niepozorny guziczek wywołał pożądaną reakcję. Biodra i tyłek Nastki poruszały się szybciej niczym podłączone do nowej baterii. Gdy do narzędzi pieszczot dołączyłem język, oczy mojej kochanki zaszły mgłą rozkoszy, a rozchylone usta wydawały z siebie ciche pojękiwania.
Mnie również przygniótł ciężar namiętności. Cały pulsowałem z podniecenia, ale starałem się nie stracić kontroli. Przez następnych parę chwil przyciśnięty do krocza Anastazji, penetrowałem wszystkie zakamarki jej mokrego skarbu. Uniosłem się, podając do pocałunku usta zroszone jej własnym sokiem rozkoszy. To nie był jednak koniec oralnego szaleństwa. Zamieniliśmy się jedynie rolami.Rozsiadłem się w fotelu, eksponując twardego, sterczącego kutasa. Prężąc się, błyskając zwojami żył zachęcał siostrzenicę anglistki do działania. To nie była już to samo niewinne dziewczątko, co kilka miesięcy temu. Jej oczy roziskrzyły się w jednej chwili. Zza zasłony podniecenia, wychylił się żar pożądania.
Zręczne palce Nastki wprawnie pieściły fiuta, uwalniając lśniącą żołądź. Gorąca fala uniesienia wezbrała we mnie, otulając mnie błogo. Zaraz potem zrobiło się jeszcze przyjemniej, gdy dłonie kochanki wspomogły jej gościnne usta. Miękkość warg z twardością penisa stanowiła zabójczą mieszankę. Nawet nie poczułem, kiedy zacząłem poruszać się w ustach kochanki.Było mi cudownie. Chętnie pozostałbym wciśnięty w fotel i zdany na oralne pieszczoty Anastazji, ale obydwoje liczyliśmy na coś więcej. Podciągnąłem się lekko do góry, siadając całym tyłkiem na siedzeniu. Młoda kochanka podniosła się, reagując na mój ruch. Zwrócona do mnie plecami usiadła mi na kolanach, nabijając się na kutasa. Lepkie wnętrze przyjęło go ochoczo, wszedł w nie aż po jądra. Oplotłem dłońmi piersi Nastki, przytrzymując ją, by mogła balansować bez obawy o zsuniecie się z moich nóg. Przy okazji mogłem obdarzyć ją dodatkową pieszczotą. Sterczące sutki niemal prosiły się o towarzystwo zwinnych palców.
Przez moment zgrywaliśmy się nawzajem, by po chwili w jednym rytmie rozkołysać się w lubieżnym tańcu. Zanurzony głęboko w kochance poruszałem nieznacznie tyłkiem, rozkoszując się każdym, niewielkim nawet ruchem. Znaczniejszą część miłosnego trudu wzięła na siebie Anastazja. Unosząc lekko pupę, zmysłowo kręciła biodrami, a te poprzez wąska talię wprawiały w delikatny trans plecy i brzuch dziewczyny. Wirując, oddaliśmy się bezgranicznie namiętności. Kolejne pchnięcia sprawiały, że gotowała się w mnie krew. Istne wrzenie rozkoszy.
Zdawało mi się, że ten miłosny wir jeszcze będzie trwał dobrych parę chwil, ale Nastka niepodziewanie dotarła na szczyt. Ruch bioder kochanki stał się mniej rytmiczny i gwałtowniejszy. Po następnym sztychu, zastygła, więżąc mojego kutasa w swoim wnętrzu. Jęcząc głucho przyjęła nadejście spełnienia. Spazmy orgazmu przeszyły ciało dziewczyny.
Tymczasem ja toczyłem samotną walkę o swój wielki finał. Unieruchomiony przez kochankę, niewielkimi ruchami brnąłem do zaspokojenia w mokrej szparce. Byłem bliski orgazmu, czułem nadchodzącą burzę, choć żar podniecenia niemal wypalił moją świadomość. Na szczęście moja partnerka wróciła z erotycznego raju i przytomnie uniosła się, uwalniając tkwiącego w niej fiuta. Przytrzymała go u nasady trzonu i dwoma szybkimi ruchami sprowadziła przypływ spełnienia. Salwy spermy ostrzelały szczupłe uda Nastki. Po kulminacji rozkoszy opadliśmy na fotel. Dziesiątki pocałunków i leniwe pieszczoty sprawiły, że emocje opadały z nas stopniowo i przyjemnie.
Pieprząc siostrzenicę pani Grześkowiak zatraciłem się w rzeczywistości. Dopiero po dobrej chwili dotarło do mnie, że na górze czeka na mnie inna kobieta. Na pewno słyszała odgłosy naszej miłosnej gry, a znając jej upodobania i charakter, wielce prawdopodobne było, że sporo też widziała. Wcześniej dotarło do mnie, że nie jest to problemem samym w sobie, ale teraz, gdy skończyłem bzykanie z Anastazją, obecność zarówno koleżanki jak i dyrektorki szkoły pod moim dachem mogła być niewygodna.
Z pomocą przyszedł mi zegar. Moja młoda kochanka zerknęła na niego i poderwała się z fotela.
– O rany, już taka godzina! – stwierdziła zawiedziona. Wyraźnie miała ochotę na aneks do dopiero co zakończonego pieprzenia. – Michał, nie gniewaj się, ale dziś wyjątkowo nie zostanę dłużej. Wskoczę szybko pod prysznic i zmykam do domu.
– Skoro musisz – Udałem rozczarowanie. W duchu jednak cieszyłem się, że rozwiąże to mój nietypowy problem. – Może dołączę do ciebie w kabinie?
– Byłoby miło. – Nastka przeciągnęła palcem po moim umęczonym penisie. – Obawiam się jednak, że to skończyłoby się spóźnieniem do domu, a wiesz jak reaguje moja matka.
– Ok., wiesz gdzie jest prysznic, a ja zarzucę coś na dupsko. – Zarządziłem, podnosząc się w ślad za Anastazją
Wciągając na siebie ciuchy, odprowadziłem wzrokiem moją młodą kochankę. Odczekałem do momentu, aż usłyszałem odgłos strumienia wody i w kilku susach pokonałem schody. Akurat otwierały się drzwi mojego pokoju. Na moment zamarłem widząc, że Bogna jest całkiem naga. Jej ponętne, pełne krągłości ciało budziło we mnie niewygasłe do końca żądze.
– No, no, no, dobrą robotę wykonałeś na parterze, skarbie – mruknęła cicho.
– Ciii…, proszę – jęknąłem błagalnie. – Wytrzymaj jeszcze chwilę, ona zaraz wychodzi.
– Jakie ciii, jakie wytrzymaj? – Jedna dłoń dyrektorki powędrowała do piersi, a druga do krocza. – Ja tu od zmysłów odchodzę, cała rozgrzana i napalona…
– Błagam Bogna, wykończysz mnie. – Złożyłem prosząco ręce jak do modlitwy.
– A ty jeszcze serwujesz mi takie szaleństwo, w którym nie mogę wziąć udziału. – Uśmieszek na twarzy dyrektorki, mówił, że doskonale się bawi. Chociaż to było pocieszające, że nie była kobietą, która reaguje zazdrością na widok młodego kochanka z inną.
– Bogna, jesteś cudowna i wynagrodzę ci to, ale…– No ja myślę! Nawet zaraz jak to dziewczę opuści twój dom. – Dyrektora złapała moją dłoń i przyciągnęła do swojego łona. – Zobacz, jaka jestem wilgotna.
Zaskoczony pozwoliłem wsunąć swoją dłoń między nogi. Cipka była strasznie mokra. Wargi sromowe niemal ociekały sokami, które częściowo spłynęły na uda.
– Spław ją, jak najszybciej, bo będę zmuszona zgwałcić coś, co chociaż trochę przypomina penisa – wymruczała, mrugając do mnie znacząco.
– Jasne. Tylko schowaj się proszę! – Zgodziłem się pospiesznie, czując, że ta niecodzienna sytuacja mocno mnie nakręca. Przyjaciel w moim rozporku powoli dochodził do siebie po igraszkach z Anastazją. Zadowolony patrzyłem jak zamykają się drzwi za Bogną.
Równie szybko jak w górę, zbiegłem po schodach w dół. Nalałem soku do szklanek i usiadłem w fotelu, przyjmując niedbałą pozę. Wyluzowany facet po super seksie z dziewczyną. Po prostu. Z łazienki dochodził dźwięk pracującej suszarki do włosów.
Po kilku minutach odświeżona Nastka wróciła do salonu, rozglądając się lekko na boki.
– Czy mi się zdawało, czy z kimś rozmawiałeś? – spytała.
– To była rozmowa w telewizorze. Włączyłem go na chwilę. – Skłamałem gładko. – Chcesz soku?
– O dzięki. Wypiję i będę lecieć.
– Tak prosto z łazienki, nie zaziębisz się? – Zatroszczyłem się szczerze.
– Dobrze się wytarłam i założę czapkę. – Nastka opróżniła szklankę z napoju. – Było wspaniale. Musimy to powtórzyć niedługo, bo coś ostatnio mnie zaniedbywałeś.
– To nie tak. Wiesz, że uwielbiam to z tobą robić… – zacząłem się tłumaczyć.
– Wiem. Żartuję. – Młoda kochanka pocałowała mnie w drzwiach. – Ty też wiesz, że jestem na każde twoje skinienie.
Ledwie się za nią drzwi zamknęły, a już słyszałem tupot bosych stóp na schodach.
– Bogna, nie szalej, a jakby się wróciła po coś? – Westchnąłem, odwracając się i ruszając w stronę salonu.
– Trudno, ale jak nie zaczniesz się zaraz do mnie dobierać, to eksploduję – wyznała ze śmiechem dyrektorka, przylegając do mnie nagim ciałem.
Świat zawirował mi przed oczami. Kusząca nagość dyrektorki, jej dorodne piersi oraz lubieżna poza podrażniły moje zmysły.
– Po co się ubierałeś, wiedząc, że jestem na górze i czekam na swoją kolej – Bogna ściągała ze mnie ubranie, mrucząc cicho pod nosem. Rozbieranie mnie poszło jej bardzo sprawnie.
– Ty wariatko…! – zdążyłem wydusić z siebie, gdy pchnęła mnie nagiego na fotel. Ten sam, na którym kilkanaście minut temu dokazywałem z Anastazją.
Wciąż byłem nie do końca gotów na kolejne wyzwanie. Potrzebowałem silnych bodźców i Bogna mi je zapewniła. Zręczne, doświadczone dłonie urabiały mojego fiuta do właściwej, twardej konsystencji. Wywróciłem oczami i poddałem się nowym doznaniom. Dobrej kochance kutas sam rośnie w rękach, pomyślałem, dostosowując kuchenne powiedzenie do okoliczności. Tak właśnie było. Z przyjemnością obserwowałem jak penis pęcznieje między jej palcami, a potem w ustach.
Patrząc na poruszającą się rytmicznie głowę pani Ratkiewicz, myślałem o tym niecodziennym wieczorze. To było coś niewiarygodnego. Niespodziewana wizyta Bogny, potem seks z Nastką podczas, gdy dyrektorka była na górze, w moim pokoju. Na koniec kolejna runda miłosnych igraszek, która właśnie się rozpoczynała. Istna erotyczna karuzela.
Więcej genialnych przemyśleń nie byłem w stanie wykrzesać. Bogna zassała mojego kutasa, aż osiągnął pełen wzwód. Dumnie naprężony, był gotów stać się narzędziem zadowolenia ponętnej pani dyrektor. Zanim jednak wsadziłem go w przytulną norkę kochanki, gotów byłem na oralną odpowiedź na pieszczoty Bogny. Wszystko skończyło się na szczerych chęciach. Gdy próbowałem wprowadzić swój zamysł w czyn, usłyszałem odmowę.
– Bzykałeś koleżaneczkę jak natchniony przez kawałek czasu – stwierdziła mało odkrywczo, dysząc z żądzy. – Jak myślisz, co ja wtedy robiłam? Pieszczot starczy mi na dłuższy czas, skarbie. Teraz po prostu mnie zerżnij!
Podniosła się i weszła na kanapę. Klęknęła na niej tyłem zwrócona do mnie, opierając się rękami o oparcie. Wygięła plecy w łuk, wypinając lubieżnie śliczny tyłek. Ten widok zawsze doprowadzał mnie do erotycznego szału. Szarżując na zadek pani dyrektor, trzymałem w dłoni kutasa, by nie chybić. Udało mi się to doskonale. Sztych był potężny, penis wszedł w miękką i wilgotną cipkę bez żadnego oporu, aż po same jaja.
– O tak, mój słodki chłopcze! – Zachęciła mnie kochanka. – Nie jestem słodką dziewczyneczką jak tamta! Potrzebuję ostrego pieprzenia!
Uwielbiałem, gdy świntuszyła. Chwyciłem ją w biodrach, mocno wyprowadzając kolejne pchnięcia. Niekończącą się serię ciosów kutasem. Szaleńcze tempo, w połączeniu z siłą sprawiło, że Bogna odleciała. Miałem wrażenie, że jęki kochanki słyszą sąsiedzi cztery czy pięć domów dalej. W tym konkretnym momencie miałem to jednak w dupie. Liczyły się jedynie dwa cudowne pośladki przede mną i cipka w dole, pod nimi.
Głowę rozsadzał mi nadmiar emocji. Podniecenie skręcało moje wnętrze, aż do rozkosznego bólu. Byłem pieprzącym boginię tytanem. Cały mikrokosmos wspaniałego ciała Bogny Ratkiewicz należał do mnie. Może nie byłem w nim pionierem, ale i tak czułem się jak zwycięzca. Jęki kochanki odbierałem jak fanfary na swoją cześć.
Chciałbym móc powiedzieć, że to rżnięcie od tyłu sprawiło, że ponętna pani dyrektor miała zajebisty orgazm. Niestety, pomimo tego, że byłem młody i dość wysportowany szalone tempo sprawiło, że musiałem zwolnić. Bognie nie mogło się to spodobać. Pociemniałe od pożądania oczy kochanki rozbłysły szaleńczo.
– Teraz w drugą dziurkę! – jęknęła głucho.
Propozycja analu wywołała odpowiedni efekt. Każda cząstka mojego ciała z osobna stała się źródłem potężnej żądzy. Już z nią to przerabiałem, ale zawsze wahałem się przed przejściem do rzeczy.
– Kurwa, Michał nie zastanawiaj się tylko rżnij mnie w tyłek! – Bogna im bardziej była podniecona, tym mniej zważała na słownictwo.
Przekonała mnie tym całkowicie. Przytrzymałem fiuta, dyskretnie śliniąc nabrzmiałą żołądź i górną część trzonu. Opór i walka o każdy centymetr, nie wchodziła w rachubę w przypadku tej kobiety. Wiedziałem, że ma doświadczenie (sam ją parę razy tak pieprzyłem) w takiej formie seksu. Odnalazłem czubkiem kutasa ciemny otwór między pośladkami i naparłem na niego. Wprawdzie na chwilę Bogna niepokojąco zadrżała, ale trwało to kilka sekund. Mruknąłem zadowolony, pchając penisa głębiej w czekoladowe oczko.
– Ja pierdolę, jak dobrze – westchnęła moja partnerka.
Przez moment dopasowywałem się do ciemniejszej dziurki pani dyrektor. Pchałem i rozpychałem się, aż cały fiutem wypełniłem jej tyłek. Nie było mowy o takim szaleńczym tempie, jak parę chwil wcześniej, ale starałem się rżnąć Bognę ostro. Wyraźnie była dziś w bojowym nastroju, potrzebowała mocnych doznań. Zarówno ona jak i ja byliśmy opętani dziką żądzą.
Pieprzyłem kochankę w dupsko, czując, że odpływam w niebyt. Totalny błogostan. Byłem tak nabuzowany, że ledwie zorientowałem się, że Bogna zaczyna dochodzić. Najpierw gwałtownymi ruchami zaczęła odpowiadać na moje pchnięcia, aż w końcu zastygła, przyjmując uderzenie orgazmu.
Kilka sztychów potem spełnienie dopadło również mnie. Wyciągnąłem kutasa z zadka dyrektorki i trzymając go u nasady, pozwoliłem nasieniu na efektowne fajerwerki. Perliste smużki znalazły swój koniec na pośladkach i plecach Bogny.Po tym szaleństwie oboje opadliśmy na kanapę, leżąc bez sił, ale cudownie spełnieni.
– Tylko ty fundujesz mi ostatnio takie przyjemności. – Pochwaliła mnie, po dłuższej chwili milczenia dyrektorka. – Jesteś wspaniałym kochankiem Michałku, a jesteś taki młody.
– Przy tobie każdy byłby świetny – odparłem elokwentnie.
– Mmm, słodzisz mi strasznie, ale jestem równie próżna, co bezpruderyjna – Mówiąc to, uśmiechnęła się do mnie.
Znając Bognę, spodziewałem się następnej rundy, gdy już ochłoniemy po pierwszym szaleństwie. Zapewne tak by się to skończyło, ale nagle ożył telefon dyrektorki. Niechętnie sięgnęła po niego, ale odczytana wiadomość podniosła ją z kanapy.
– Mąż niespodziewanie wrócił do domu. Pyta czy dam radę pojawić się w tam niedługo – Streściła sms-a. – Muszę cię opuścić, mój ty młody ogierze.
– Naprawdę?
– Niestety. Idę pod prysznic – Błysnęła mi przed oczami nagim tyłkiem. – Mam nadzieję, że nie masz trzeciej kochanki w innym pokoju.
Zaśmiałem się, przeciągając na kanapie. Tym razem nie miałem sił na ubieranie. Zresztą więcej gości się nie spodziewałem. Leżąc nagi, wsłuchiwałem się w szum wody z łazienki. Przyszło mi do głowy, że jeśli nawet będę musiał pożegnać się ze swoim darem, to chwil takich jak ta nikt mi nie odbierze. Na zawsze pozostaną w mojej pamięci.
Rozmarzyłem się. Leniwie przesuwałem przed oczami klisze erotycznych obrazów z Nastką, Bogną, Wiką i Zuzą. Znalazło się nawet miejsce dla Oleny i siostry Marty. Kilka miesięcy, a ile emocji i uniesień. Do tego, nie był to koniec moich perypetii, związanych z urazem po wypadku.
Z błogostanu wyrwała mnie pani dyrektor, wychodząca z łazienki. Przepasana kąpielowym ręcznikiem wyglądała rewelacyjnie i czułem, że wykrzesałbym z siebie jeszcze trochę energii, by rozpocząć z nią drugą rundę miłosnych zmagań.
– Znam to spojrzenie łobuzie, ale nic z tego. – Uśmiechając sie, pogroziła mi palcem, a potem, przydając mi dodatkowych cierpień pozbyła się ręcznika.
Czując na sobie mój wzrok, ubierała się powoli, dbając, by każdy ruch był zmysłowy.– To na pobudzenie apetytu – stwierdziła na koniec. – Abyś nie czekał tyle do następnego razu. Pocałowała mnie na pożegnanie i kręcąc prowokacyjnie tyłkiem wyszła z mojego domu.
Westchnąłem zadowolony i spełniony. To był cudowny wieczór i mogłem spokojnie zakończyć go z dobrym serialem na Netfliksie lub HBO Go. Naciągając slipki na tyłek, wróciłem myślami do niecodzienności tej sytuacji i szczęściu, które mi sprzyjało. Mała nerwówka była niewielką ceną, za to, że zaliczyłem zarówno Nastkę jak i Bognę, tak, że ta pierwsza nie domyśliła się obecności drugiej w moim domu.
Jeśli to zajście zdawało mi się niecodzienne i mało realne, to następne minuty sprawiły, że poczułem się niczym w starej komedii sytuacyjnej. Drzwi tarasowe z charakterystycznym świstem otwarły się i pojawiła się w nich Marcelina.
– Jezu, co tu robisz? Wystraszyłaś mnie! – Podskoczyłem z wrażenia.
– Co robię?! Od kilku godzin obserwuję jak mój przyjaciel pieprzy się najpierw z koleżanką ze szkoły, a potem z dyrektorkę tego przybytku! – oznajmiła podniesionym głosem Marcela.
– Widziałaś wszystko?! – jęknąłem zdziwiony.
– Jasne – przyznała. – Mało tego, gdy byłeś zajęty dyrektorką na schodach odczytałam sms-a od Anastazji w twoim telefonie. Uznałam, że taki numer sprawi ci radochę i odblokowałam zamek przy drzwiach wejściowych.
– To nie było zbyt rozsądne.
– Tak. Wiem, że nie powinnam, ale… słuchaj to było takie… niesamowite i… dziwne…
– Marcela, ale…
– Rany, Michał przecież ty rżnąłeś dyrektorkę szkoły! – W ustach przyjaciółki zabrzmiało to, jakbym zdobył mistrzostwo świata. – Mało tego, pieprzyłeś ją w tyłek niczym bożek seksu. Czułam, że coś jest inaczej, już ta przygoda z Nastką była nietypowa.
– Posłuchaj mnie, to nie…
– Nie! To ty mnie posłuchaj! Nie martw się o dochowanie sekretu. – Marcelina umiała być przekonująca. – Znamy się nie od dziś, sporo nas łączy, ale po tamtej nocy na imprezie u mnie, zadawałam sobie mnóstwo pytań dotyczących ciebie.
– I…?
– Do niczego mądrego nie doszłam, ale przekonałam się, że nie mogę przestać o tym myśleć – Dostrzegłem wypieki na twarzy przyjaciółki oraz znajomy błysk w oczach. Zorientowałem się do czego zmierza. – Tamta noc… ty byłeś wtedy inny… teraz też jesteś i to sprawia, że…
– Proszę nie psujmy naszej przyjaźni – Nie podobał mi się kierunek, w którym szła rozmowa. – Sama widzisz, że mam problem, nie byłabyś jedyna i…
– Przecież wiem, ale jesteś jakiś inny i to mnie strasznie kręci. – Wyznała Marcelina. – Mam gdzieś ile dziewczyn aktualnie obrabiasz. Po prostu chcę być tego częścią.
Podeszła bliżej i wsunęła zimną dłoń w moje slipy. Chłód pobudził lekko mojego fiuta.
– Naprawdę chcę Michał – westchnęła podniecona.
– Ok., ale sama widziałaś, że jestem po dwóch męczących numerkach – Spróbowałem innej metody obrony.
– Doskonale to rozumiem. – Wymruczała Marcelina. – Dlatego, zdaj się na mnie. Postaram się być delikatna.
Po raz trzeci tego wieczoru wylądowałem na tej samej kanapie. Za każdym razem z inną partnerką. Istne szaleństwo! Wariactwo!
Leżałem nagi na plecach, patrząc jak przyjaciółka się rozbiera. Gdy pozbyła się ostatniego skrawka materiału okrywającego jej ciało, położyła się z głową przy moim kroczu. Z powodu braku miejsca jedną nogę podkuliła, unosząc do góry. Energii we mnie pozostało niewiele, więc poddałem się woli kolejnej kochanki. Spod przymkniętych powiek obserwowałem jak pieści mojego kutasa. Z początku samą dłonią, a potem również ustami. Wolno, nie spiesząc się doprowadzała go do wzwodu. Sama jednocześnie masturbowała się drugą ręką, pocierając różowe płatki cipki. Była mocno podniecona, ale nie dziwiłem się, biorąc pod uwagę jak spektakl zafundowałem jej na spółkę z Anastazją i Bogną.Po dłuższej zabawie z moim zapracowanym koleżką, wreszcie osiągnęła zamierzony efekt. Penis znów nabrzmiał i stwardniał, osiągając pełny wzwód. Marcelina usiadła na mnie, oplatając biodra podkulonymi nogami. Przytrzymując kutasa, naprowadziła go na wprost swojej szparki i opadła w dół. Kontakt z lepką i ciepłą miękkością wnętrza kochanki pobudził moje zmysły. Znów znalazłem się w szponach podniecenia. Próbowałem odpowiadać na rytmiczne ruchy bioder Marceli, ale wychodziło mi to nieporadnie. Tymczasem ona odpłynęła w uniesienie, ujeżdżając mnie i zatracając się w przyjemności. Oddech dziewczyny przyspieszał, stajać się coraz płytszy. W końcu spazmy ekstazy szarpnęły ciałem kochanki. Wygięła plecy w łuk i zastygła, zaciskając dłonie na piersiach. Przez moment potęgowała ostateczną rozkosz, kilkakrotnie poruszając się jeszcze na moim członku, aż opadła na mnie dysząc ciężko.
Gdy ochłonęła trochę, znów umościła sobie gniazdo przy moim kroczu i zaczęła ssać mi fiuta. Nie miałem sił protestować. Zresztą, czułem się cudownie wykorzystany. Salon rodzinnego domu wirował mi przed oczami. Miałem wrażenie, że cała przyjemność spłynęła z mojego ciała do penisa. Marcelina pieściła go cierpliwie, aż do momentu, gdy wytrysnął nasieniem. Nie wiem czy było to celowe czy spowodowane mniejszym refleksem kochanki, ale niemal cała partia spermy pokryła jej twarz. Ten orgazm odebrał mi resztę energii. Czując ciężkie powieki i odlatując w sen, wymruczałem do przyjaciółki.
– Starych nie będzie do jutrzejszego wieczora. Zostań ze mną, jeśli chcesz.
Potem zapadłem w letarg.
Obudziłem się kilkanaście minut po drugiej w nocy. Wciąż byłem nagi, podobnie jak wtulona we mnie Marcelina. Kochanka przykryła nas kocem, ale ogólnie to nie było dobre miejsce na wspólne spanie. Wypiłem trochę wody i wróciłem do salonu. Wziąłem lekko rozbudzoną Marcelinę na ręce i zaniosłem do swojego pokoju. Resztę nocy przespaliśmy w moim łóżku.
Niesamowite wydarzenia z wieczoru nieźle mnie wyczerpały. Spałem prawie do dziesiątej. Gdy się obudziłem, usłyszałem muzykę z radia i krzątającą się w kuchni Marcelinę. Zawsze dobrze się czuła w moim domu. Harmonię i błogość poranka zmąciła wiadomość z telefonu. Sygnał jej nadejścia usłyszałem chwilę po tym, jak wyszedłem z toalety. Sms wysłała Wiktoria.
Brzmiał nieciekawie.
“Zuza miała wypadek. Potrącił ją samochód. Jest w szpitalu nieprzytomna. Stan bardzo poważny.”
Kurwa jego mać! Tego tylko brakowało.c.d.n….
Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!
Iks -
Schwytana przez elfa… cz. 3
Zasnęłam dopiero późno w nocy, nie mogąc ochłonąć po tym lodziku, którego zrobiłam swojemu prześladowcy. Z jednej strony bałam się tego, co może nastąpić. Co jeszcze będzie kazał mi robić. Z drugiej – w pewien sposób mi się to spodobało. To, że byłam w stanie sprawić mu przyjemność. Jednak zwyciężał strach. Tak będzie wyglądało moje życie? Świadczenie usług seksualnych elfowi, który wymordował moją rodzinę?
Obudziłam się rankiem. Zapewne spałabym dalej, gdyby nie to, że jednak otworzyłam nieco oczy. I zobaczyłam, że elf leży obok mnie. Na boku, wsparty na łokciu. Przyglądał mi się z cieniem uśmiechu na twarzy.
– Jak się spało? – zapytał jedwabistym głosem. Nic mu nie odpowiedziałam. On podniósł rękę, dotknął delikatnie mojej szyi. Dotyk powędrował wyżej, zatrzymał się na moim policzku. Lekkim ruchem obrócił moją głowę ku sobie. Patrzyłam na niego wystraszona. On natomiast przybliżył się, spojrzał na mnie z bliska. Musnął ustami moje wargi. Chyba chciał mnie pocałować, ale w panice trzymałam mocno zaciśnięte usta. Wyraźnie mu się to nie spodobało, bo momentalnie się cofnął i popatrzył na mnie ze wściekłością. Jego dłoń w jednej chwili znalazła się w moich włosach. Ścisnął je mocno w garści i szarpnął. Słowa nie były potrzebne, bym zrozumiała, że coś zrobiłam źle. Łzy napłynęły mi do oczu. Puścił moje włosy i znowu się przysunął. Ponowił próbę pocałowania mnie. Tym razem rozchyliłam lekko usta, pozwalając, by jego wargi delikatnie muskały mnie w pocałunkach. Na początku się bałam, byłam zdenerwowana. Lecz z czasem okazało się, że to całkiem przyjemne. Po chwili nawet zaczęłam odwzajemniać pocałunki, co prawda nieśmiało, ale jednak. Elf nie przestawał całować, ciągle czułam dotyk jego miękkich warg. Po jakimś czasie rozchyliłam usta szerzej, co on od razu wykorzystał. Jego dłoń wróciła na mój policzek, delikatnie głaskał mnie po nim kciukiem. Natomiast jego język wpełznął do moich ust niczym wilgotny, ciekawski wężyk. Trochę mnie to zaskoczyło, jednak nie odsunęłam się. Swoim językiem dotknął mojego, jakby zapraszając go do tańca. I faktycznie, po jakiejś chwili już całowaliśmy się jak szaleni. Sama nie wierzyłam, że robię coś takiego. Położyłam dłoń na jego gładkim policzku i pogrążyłam się w gorących, namiętnych pocałunkach. Po dłuższej chwili on się ode mnie oderwał. Spojrzał na mnie takim wzrokiem, że wiedziałam, iż cokolwiek każe mi zrobić – lepiej będzie nie protestować. Nakierował moją głowę bardziej na prosto, sam natomiast popatrzył na mnie z góry. Otworzyłam usta pomimo obrzydzenia, bo już wiedziałam, co zrobi. Uśmiechnął się lekko, wyraźnie zadowolony z tego, że nie zamierzam stawiać oporu. Splunął mi prosto do ust, po czym z satysfakcją patrzył, jak przyjmuję jego ślinę – zupełnie, jakby to była moja własna. Następnie odkrył mnie i chwycił za bluzkę, pociągnął ją do góry. Uniosłam się nieco i pozwoliłam ją z siebie zdjąć. Wolałam nie protestować – cokolwiek będzie chciał, lepiej już mieć to za sobą. Po chwili nie miałam już na sobie także stanika. Leżałam na wznak, a on zaczął wodzić dłonią po moim ciele. Gładził delikatnymi ruchami moją skórę, bezustannie czułam dotyk jego palców. W końcu ścisnął jedną z moich piersi, drugą natomiast zaczął całować. Przyssał się do sutka, jego palce mocniej zacisnęły się na mojej piersi. Po chwili oderwał się od sutka, zaczął całować moją pierś i obojczyk. Doszedł do szyi, przy której zatrzymał się na dłużej. Cały czas bawił się moimi cyckami. Ściskał je i drażnił sutki. Całował mnie po szyi, zrobił mi malinkę. Starałam się okazać obojętność, ale nie mogłam. Oddech nieco mi przyspieszył. Po jakimś czasie znowu zaczęliśmy się całować. Tym razem od samego początku głęboko i namiętnie. Po chwili elf odsunął się ode mnie. I z tym dziwnym uśmieszkiem patrzył, jak moja klatka piersiowa unosi się i opada szybciej niż zazwyczaj. Chwycił za moje spodnie, a ja automatycznie zacisnęłam nogi, nie chcąc pozbywać się odzienia. Jedno jego spojrzenie starczyło, bym posłusznie pozwoliła zdjąć z siebie okrycie dolnej części mojego ciała. Na szczęście zostawił majtki. Przez chwilę patrzył na moje nogi, po czym po raz kolejny zaczęliśmy się całować. Znowu zajął się moimi cyckami, jednak to wyraźnie mu nie starczyło. Jego dłoń zjechała niżej. Gdy dotknął moich majtek drgnęłam, ale nie odważyłam się, by zrobić coś więcej. Zagłębił palec między moimi udami, przejechał nim po mojej szparce, wyczuwając zagłębienie pod materiałem. Z zadowoleniem stwierdził, że majtki są wyraźnie mokre. Przestał mnie całować, by pozbyć się tej denerwującej zasłony mojej nastoletniej cipki. Leżałam zupełnie naga, paląc się ze wstydu. Kazał mi rozłożyć nogi. Uczyniłam to, jednak raczej oszczędnym ruchem. Nie przeszkadzało to jednak, by jego dłoń wsunęła się pomiędzy nie. Nie całował mnie już, obserwował za to moje reakcje. Dotknął mojej soczystej, wilgotnej cipki. Przejechał po niej palcem, wrócił jednak do łechtaczki. Zaczął ją delikatnie drażnić. Raz szybkimi, krótkimi ruchami. Za chwilę wolniejszymi, bardziej kolistymi. I cały czas patrzył na moją twarz. Nie chciałam dawać mu satysfakcji. Nie chciałam, by wiedział, że mnie to podnieca. Że sprawia mi to przyjemność. Ale skoro i tak już byłam mokra… Pozwoliłam sobie na przygryzienie wargi, podczas gdy on nadal mnie pieścił. Widać było, że się na tym zna. On sam był pewien swoich umiejętności. Wiedział, że musi mnie to podniecać. Nie przestawał bawić się moim guziczkiem, sprawiając mi przy tym niemałą rozkosz, której już nie mogłam ukryć. Oddychałam szybko, co jakiś czas pomrukiwałam. Nagle przestał drażnić moją łechtaczkę, za to wsunął jeden palec do mojej pochwy. Poczuł, jaka w środku jest mokra i gorąca. Wolno poruszył parę razy palcem, po czym spróbował wsunąć drugi. Napotkał jednak opór, a ja syknęłam cicho z bólu i podniosłam się na łokciach. Odsunęłam się nieco do tyłu, jakbym chciała uciec przed jego palcami. Popatrzył na mnie z tym obleśnym uśmiechem.
– Dziewica… – bardziej stwierdził, niż zapytał. Uznał, że nie ma ochoty, by robić cokolwiek na siłę. Wysunął drugi palec i jeszcze parę razy poruszył jednym. Po chwili wyjął go i spojrzał na niego; był aż lśniący od moich soczków. Elf przybliżył się do mnie i podstawił mi palce pod usta. Grzecznie je oblizałam, zlizując własne soki. Po chwili jego dłoń wróciła między moje nogi. Znowu zaczął pieścić moją łechtaczkę. Robił to zdecydowanymi, ale delikatnymi ruchami. Nie przestawał ani na chwilę. Obserwował moją twarz, na której coraz bardziej malował się wyraz błogości. Przymknęłam oczy, odchyliłam głowę do tyłu. Jego ruchy przyspieszyły. Zaczęłam się lekko wić, było mi tak dobrze. On cały czas drażnił mój guziczek, z mojej cipki wypływało coraz więcej soczków. Wiedziałam, że jestem już blisko. Że jeszcze trochę i zaleje mnie fala rozkoszy. Oddychałam już naprawdę szybko. Chwyciłam się za własną pierś i ją ścisnęłam. Elf zaczął pieścić moją łechtaczkę jeszcze szybciej i mocniej. Chwilę później wyprężyłam się jak struna. Przez moje ciało przebiegł przyjemny dreszcz. Nie mogłam powstrzymać jęku, który wydobył się z mojego gardła. Elf przestał mnie pieścić. Z satysfakcją patrzył na to, jak moim nastoletnim ciałem wstrząsa przyjemny spazm. Siedział tak i tylko się przyglądał, podczas gdy ja dochodziłam do siebie po orgazmie. W końcu wstał i poszedł w stronę drzwi.
– Dzisiaj już mnie nie będzie – powiedział, chwytając za klamkę. – Wojna wzywa… – mruknął pod nosem. Sama nie byłam pewna, czy dotarły do mnie jego słowa. Po prostu wyszedł, zostawiając mnie nagą i gorącą. Jeszcze rozedrganą przez niedawny orgazm.
Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!
Easnadh Co sądzicie? 😉
-
Spelnienie – cz. IV.
Część 4/8
Kiedy znowu spojrzałam w tamtym kierunku, Tadeusz siedział nagi i masował penisa. Marta, zmęczona pieszczotami, chciała położyć się obok mnie, ale na dźwięk swojego imię odwróciła się. Zobaczyłyśmy Tadeusza, wcierającego żel w sterczącego penisa. Dostałam buziaka i chwilę później widziałam jak uradowana Marta płynnie dosiada męża. Z kolei Tadeusz wygodniej usadowił się w fotelu, rozłożył ręce na oparciu, lekko wysunął biodra i patrzył jak żona porusza się na jego członku. Z uśmiechem patrzyła mu w oczy.
Ależ dla mnie to był szok! Pierwszy raz z bliska, na żywo oglądałam spółkującą parę! Widziałam ich seks, a oni w ogóle nie krępowali się! Kolejna nowość w moim dość ułożonym i monotonnym życiu seksualnym. Wcale nie uskarżam się, ale to tylko jeden urlop, a przeżywam tyle obyczajowych niespodzianek! Leżałam naga na łóżku i chłonęłam wzrokiem ich seks, uświadamiając sobie, że po raz kolejny wzbogacam swoje doświadczenie o nowe doznania, które są tak fascynujące, ekscytujące. Miałam cichą nadzieję, że nie będą one jednorazowe i nie staną się wyłącznie wspomnieniem z urlopu.
Fotel był ustawiony pod kątem do łoża, więc dość dobrze widziałam jak Marta ujeżdża sporego kutasa. Cały znikał w jej pochwie, a ona energicznie siadała na udach męża. Jej piersi opadały równie dynamicznie, a kobieta jeszcze wysunęła ramiona do przodu, żeby uderzać piersiami o owłosioną klatkę partnera. W pewnym momencie oboje przyspieszyli. On stękał, ona pojękiwała. Chwycił ją za ramiona i kiedy całe stopy oparł o podłoże, kilka razy z rzędu solidnie uderzył biodrami. Wtedy członek musiał dobijać do ścianki pochwy. I to mocno! W końcu kobieta krzyknęła i opadła na jego klatkę piersiową. Zamarli. Patrzyłam na nich i niespiesznie głaskałam wargi, łechtaczkę. Ugięłam nogi w kolanach i szeroko rozwarłam. Przez cały stosunek nawet nie zerknęli w moim kierunku. Po dłuższej chwili poruszyli się. Marta uniosła głowę. Uśmiechając się, spojrzeli sobie w oczy i pocałowali się. Najpierw lekko, krótko, potem mocno i namiętnie. Ten pocałunek trwał znacznie dłużej. W końcu Marta odwróciła się do mnie:
– Kochana, zrób nam kilka zdjęć. Na stole leży komórka. Najpierw palcem całość do góry i ukażą się ikonki. W górnym rogu powinna być ta z aparatem – poinstruowała mnie.
Wstałam i wzięłam komórkę. Marta zaczęła unosić się. Było widać penisa w jej pochwie. Patrzyła w moim kierunku. Pstryknęłam fotkę. I jeszcze jedną. Uniosła nogę, żeby lepiej było widać, że są w trakcie stosunku. Podobne zdjęcia zrobiłam z tyłu, z boku pary. Pozowali bez oporu. Zrobiłam przynajmniej kilkanaście zdjęć.
*
– A może film? – zapytał Tadeusz.
– O, tak! – Marta wyraźnie ucieszyła się. Podałam aparat, ustawiła mi i przekazała. – Nagrywaj cały czas. Powiem ci, kiedy wyłączyć.
Znowu ujeżdżała penisa, ale wolniej. Spoglądali w moim kierunku. Pozowali. Przesuwałam się z aparatem. Miałam mokro w pochwie. W pewnym momencie Marta zatrzymała się, zeszła z penisa i usiadła na nim, ale tyłem do męża. Znowu zaczęła go ujeżdżać. jej piersi unosiły się i opadały w rytmie spółkowania. Rozchyliła pochwę, żeby lepiej nagrać pochłanianego penisa. Była już zmęczona, ale bardzo podniecona. Odchyliła się, mąż chwycił ją za pierś, ścisnął ją, ścisnął sutek. Nagle krzyknęła i znieruchomiała. Mimo to powoli przesuwałam się z aparatem. Po dłuższej chwili poruszyła się i wyprostowała. Mąż nie przestawał macać jej piersi.
– Miałam orgazm – zaśmiała się cicho do aparatu. Dała mi znak i zatrzymałam nagrywanie. – Zrób jeszcze kilka zdjęć – poprosiła.
W duchu podziwiałam ją. W tym wieku takie potrzeby i takie możliwości? Zdecydowałam, że kiedyś zapytam ją o to. Marta siedziała na członku i rozchylała nogi. Podniosła jedną, potem obie, siedząc na udach męża.
– Zaczekaj – poprosiła. Zeszła z członka i podekscytowana wybiegła drobnymi kroczkami do przedpokoju, skąd szybko wróciła, przynosząc szpileczki. Założyła je i ponownie usiadła na członku. Pstrykałam kolejne zdjęcia.
– Poczekaj – podniosła się i wkładała penisa do odbytu. – Ech, jest za sucho, ale rób, kiedy chcesz – zdecydowała. Próbowała głębiej usiąść, a ja pstrykałam fotki. Fajnie wyglądała: podniecona, z włosami w nieładzie, rozciągająca pochwę, żeby udowodnić, że członek tkwi w odbycie. Tadeusz macał piersi, czasami szarpał i ściskał. Jej sprawiało to widoczną przyjemność.
– Chyba starczy? – usłyszałam rozbawiony głos jej męża. Marta zeszła z członka.
– Zaczekajcie! – zawołała i zniknęła w przedpokoju.
Po chwili wróciła z klapkami na szpileczkach. Tadeusz pokręcił głową. Był rozbawiony. Marta założyła szpileczki, przysiadła obok męża i zaczęła obciągać jego penisa. Zrobiłam więc jeszcze kilka zdjęć i odłożyłam aparat na stół. Położyłam się na ich łożu, nieco rozwarłam nogi i znowu masowałam cipkę. Przyglądałam się pieszczotom małżonków, ale wtedy Marta zdecydowała się na powrót do mnie. Tadeusz ponownie masował penisa lśniącego od śluzu i spermy. Teraz on obserwował nasze pieszczoty. Kochanka usiadła mi nad szyją, przysunęła pochwę blisko twarzy i podnieconym głosem poleciła:
– Popieść mi łechtaczkę językiem.
Pogłaskałam jej uda, biodra i delikatnie dotknęłam języczkiem łechtaczki. Była dość duża, twarda. Kiedy dotknęłam napletka, zasyczała z podniecenia. Zabrzmiało jakby cierpiała, ale oczy miała zamknięte, dłonie zaciśnięte na pościeli. Wiedziałam jak ją pobudzić! Palcami pogłaskałam wargi sromowe i kciuki zanurzyłam w pochwie, lekko ją rozwierając.
– Możesz wylizać spermę, jeżeli chcesz – szepnęła. – Albo podziel się ze mną. Mam na nią ochotę.
Mruknęłam z aprobatą i zanurzyłam języczek w pochwie. Sperma powoli wypływała. Marta jeszcze przysunęła się i wbiłam języczek do pochwy. Noskiem pocierałam łechtaczkę. Była tak podniecona, że głośno stękała. Wciągnęłam spermę na język i do ust. Trochę połknęłam. Wreszcie wycofałam się i naciskając jej biodra, zmusiłam kochankę do przesunięcia się i położenia obok mnie. Dotykałyśmy się piersiami. Super wrażenie! Zadrżałam podniecona. Spojrzała na mnie i lekko otworzyła usta do pocałunku. Język wepchnęłam w jej usta i podałam spermę. Łapczywie ją pochłaniała, omiatając wnętrze moich ust.
– Chcesz więcej? – zapytałam, kiedy przerwałam pocałunek.
– Taak – sapnęła podniecona, mocno obejmując mnie ręką. Piersiami uciskała moje piersi. Była w takim stanie, że mogłam nią kierować. Zrobiłaby wszystko.
Lewą dłonią trzymałam ją za włosy, a prawą sięgnęłam do jej pochwy. Zanurzyłam w nią palce. Wyjęłam oblepione spermą. Pokazałam jej dłoń, więc otworzyła usta. Włożyłam w usta. Zaczęła ją oblizywać. Jeszcze dwa razy powtórzyłam tę czynność. Potem siadłam tuż przy jej twarzy.
– Wyliż mnie – nakazałam.
Bez chwili namysłu dopadła ustami i językiem mojej cipki. Ależ była dzika! O taką energię podejrzewałabym młodą dziewczynę, ale nie kobietę po pięćdziesiątce! Potem dołączyła paluszki i już po chwili wiedziałam, że zbliża się orgazm. Napłynęła fala błogości, ścisnęłam mięśnie, chyba krzyknęłam i osunęłam się na Martę. Rozkosz powoli odpływała. Po chwili odpoczynku westchnęłam, otworzyłam oczy, położyłam się znowu na boku i przycisnęłam piersi do jej ciała. Zobaczyłam zbliżającego się Tadeusz, który klęka na łożu i wbija nadal sterczącego penisa w jej pochwę. Kochanka leżała na boku i głaskała moje piersi, lekko ruszając się w rytm pchnięć męża. Podniósł jej nogę i założył na ramię. Penis znikał i pojawiał się, wydając charakterystyczny odgłos. W pochwie było mokro. Ona głęboko wzdychała i pojękiwała. Mocno uderzał biodrami aż Marta westchnęła i na chwilę wstrzymała oddech. Potem głośno wypuściła powietrze i poklepała męża po udzie.
– Już dość, kochanie. – Tadeusz kiwnął głową, zwolnił, przestał spółkować i za chwilę wyjął z niej penisa.
– Pójdę wykąpać się – powiedział i wyszedł do łazienki.
*
– A ja mam jeszcze coś dla ciebie – zapowiedziała Marta z tajemniczym uśmiechem, kiedy podniecenie opadło i ruszyła do szafy. Chwilę w niej grzebała i wreszcie coś wyjęła. Podeszła do mnie i wyjęła zza pleców… strap-on!
– Chcesz go włożyć we mnie? – Znałam zabawkę z widzenia, ale raczej nie miałam ochoty na taką penetrację. Ton mojego głosu nie brzmiał zachęcająco.
– Innej cipki tutaj nie widzę – uśmiechnęła się łagodnie i zaczęła zakładać pas. Sprawnie zapięła, sprawdziła i podeszła do mnie. Rękoma chwyciła mnie z boków głowy. Sztuczny penis kołysał się przed moją twarzą.
– No, obciągaj, sunia! – poleciła wyraźnie podniecona. Zaczęłam lizać go. Kiedy zostawiłam na nim trochę śliny, ruszając biodrami Marta zmusiła mnie do przyjmowania coraz większej części sztucznego penisa. Był dość twardy. Puściła moją głowę.
– Sunia, ustaw się tyłem do mnie na czworaka.
– Marta, obawiam się…
– Szybciej, suczko, bo dostaniesz klapsa! – Ostrzeżenie zabrzmiało dość surowo. Posłuchałam i po chwili poczułam jak strap-on wchodzi we mnie.
– Tadeusz! … Tadziu!
– O co chodzi? Czemu tak krzy… – mąż wypadł z łazienki mokry, ale owinięty w ręcznik. – O! Widzę, że znalazłaś naprawdę uległą i chętną do seksu!
– Kochanie, łap za komórkę i rób zdjęcia – poleciła podniecona i mocniej zaczęła ruszać biodrami. W sumie to uderzenia straponem były dozowane z wyczuciem. Marta miała jednak doświadczenie w wyrafinowanej zabawie i nawet seksownie wyglądała w tej uprzęży. Penetracja straponem zaczęła przynosić efekty. Moje podniecenie rosło coraz bardziej. Namiętnie pojękiwałam i nawet sama zaczęłam pocierać łechtaczkę, kiedy Marta trzymała mnie za biodra podczas kopulacji. Uprawiałam seks z kobietą! Jej mąż robił mi zdjęcia! Skoro byli mną zainteresowani, to muszę być atrakcyjna! Pożądają mnie! Jęknęłam głośniej, za chwilę krzyknęłam znacznie głośniej i bezwładnie upadłam na pościel. Przypłynęła, pochłonęła mnie i a potem powoli odpłynęła fala orgazmu. Kolejny… Silny skurcz mięśni, bezdech, stan błogiego zaspokojenia, mijająca głuchota, spadające ciśnienie, głębokie oddechy. Zabrakło mi powietrza. Uspokajałam się po orgazmie. Marta cierpliwie czekała.
Teraz położyła się na mnie, odchyliła się i przyciągnęła mnie do siebie. Brała mnie w pozycji bocznej od tyłu. Czułam jej piersi na plecach, dłoń na mojej piersi i strap-on w pochwie. Lekko poruszała biodrami. Czułam się wspaniale i powoli wracałam do rzeczywistości. Tadeusz robił nam zdjęcia. Właśnie podszedł do mnie i odgarnął mi włosy z twarzy.
– Kochanie, rżnij mocniej, nakręcę filmik – poprosił żonę.
Marta rzeczywiście zaczęła energiczniej ruszać biodrami. Czułam się znowu bardziej pobudzona, ale odwróciłam i zakryłam twarz pościelą. Jeżeli chcą oglądać moje ciało, to proszę, ale bez twarzy. Marta ruchała mnie od tyłu, a ja miałam wrażenie jakbym znowu miała odlecieć. Już ciężko oddychałam. Tadeusz krążył z aparatem wokół nas…
*
Odprężona Marta leżała przede mną na boku. Wepchnęła mi palce do pochwy i jednocześnie lizała moją brodawkę. Strapon leżał obok łóżka. Potem nogami i rękoma ściśle oplotła moje ciało. Zaczęła lizać moje ucho. Mruczała. Trochę to trwało. Leżałam bez ruchu z przymkniętymi oczyma. Chłonęłam pieszczoty. Przyłożyła oko do ucha i drażniła małżowinę rzęsami. W międzyczasie wrócił Tadeusz ubrany w szorty. Wywiesił ręcznik na balkonie.
– Co? Nie chce ciebie puścić? Pewnie zamierza mieć ciebie na stałe – powiedział rozbawiony i sięgnął po komórkę. Schowałam twarz i usłyszałam kliknięcie.
– Czekaj! Teraz zrób – zarządziła Marta i odchyliła się w kierunku męża. Dalej chowałam twarz w pościeli. Tadeusz przesuwał się i zrobił kilka zdjęć. Marta eksponowała swoje ciało przy moim. Wsunęła palce w moje krocze.
– Będziemy mieli fajne pamiątki z tego spotkania – wyjaśniła z zadowoleniem, głaszcząc moją pupę. Nie nakłaniali mnie do eksponowania twarzy.
*
Zadzwoniłam do Zosi i przeprosiłam ją, że już nie przyjdę.
– Tak się spodziewałam – rzekła bezosobowo.
Słyszałam w jej głosie, że była zawiedziona moją zmianą planów. Uprzedziłam jej narzekania, że mąż chce już iść na obiad i mam wyjść mu naprzeciw. Zosia była nadąsana i chyba posmutniała. Westchnęłam, powiedziałam dwa zdania i rozłączyłam się. Wzięłam szybki prysznic, ubrałam się i wyszłam. Zapukałam i weszłam do pokoju Marty i Tadeusza. Krzyknęłam swoje imię i usłyszałam zaproszenie do pokoju. Minęłam więc przedpokój, weszłam do pokoju i… zobaczyłam nagą parę na łóżku. Naga Marta leżała na plecach z szeroko rozrzuconymi nogami, a mąż rżnął ją dłonią! Wepchnął całą dłoń do pochwy!
– Dołącz do nas – zaprosił Tadeusz.
– Nieee, dziękuję.
– To zrób kilka fotek – poprosił Tadeusz.
Sięgnęłam po komórkę. Ustawiłam ją i zaczęłam pstrykać zdjęcia. Podniecenie na twarzy Marty zachęcało do udziału w zabawie. Cudnie wyglądała. Mąż rżnął ją cały czas. Momentami brutalnie. Drugą dłonią szarpał piersi, ciągnął za brodawki i wykręcał sutki. Chyba szczytowała, wijąc się w pościeli. Stałam i przyglądałam się.
– Dochodzi? – Już nie byłam tak speszona jak kiedyś. Ale też patrzyłam z przyjemnością i ciekawością. Przecież dzisiaj widziałam ich jak spółkowali.
– Jeszcze trochę potrwa ta zabawa.
– OK. Za dwadzieścia minut będę z powrotem. Wystarczy?
– Dobrze, zdążymy – Tadeusz uśmiechnął się, nadal poruszając dłonią w pochwie.
– Nagrałam wam jeszcze filmik. Trwa około 40 sekund – poinformowałam, odkładając komórkę.
– Dziękujemy! – Mąż był wyraźnie zadowolony z takiej niespodzianki.
Marta cały czas trzymała pościel w zębach i rzucała głową na boki. Jego chyba podniecała taka sytuacja, gdy żona musiała zaczekać na kolejną porcję pieszczot, bo rozmowa okazała się ważniejsza. Bawił się nią, panował nad nią, a ona niecierpliwie czekała. Prawie żebrała o więcej. Byli niesamowici. Kiedy wyszłam od nich, musiałam wrócić do siebie. Zdjęłam szorty, wytarłam się i położyłam na łóżku.
– No, szok! Brałam udział w seksie z obcą mi parą. Oglądałam ich seks na żywo. Zrobiłam im zdjęcia. Oglądałam fisting na żywo. Łykałam spermę innego mężczyzny – wyliczałam na głos.
Już sama wyliczanka znowu mnie pobudzała. Ledwo wytrzymywałam, leżąc na łóżku. Chciałam chodzić, biegać, wykrzyczeć to wszystko. Podzielić się z kimś moimi przeżyciami. I podobałam się innej kobiecie, która chciała mnie.
– Wpadłam na pomysł i nagrałam ich seks. – Dodałam do mojej wyliczanki.
Z mojej inicjatywy byłam szczególnie dumna. Spojrzałam w dół. Bezwiedna zabawa łechtaczką przekształciła się w onanizowanie. Znowu byłam mokra.
– Dość! – krzyknęłam szeptem. I jeszcze chwilę pocierałam łechtaczkę. Skończyłam na głaskaniu warg. Energicznie podniosłam się i poszłam do łazienki. Ponownie wytarłam się i umyłam ręce. Napiłam się mineralnej. Ooo, od razu poczułam się lepiej! Wracała energia! Spojrzałam na łóżko i w końcu prawie uciekłam z pokoju, żeby nie wrócić do onanizowania się. Ależ byłam pobudzona! Ileż myśli i jakie pomysły kłębiły się w mojej głowie! Obiecałam sobie, że wieczorem zastanowię się nad różnymi sprawami.
*
W szortach i luźnej bluzeczce szłam na plażę. Na stopy założyłam sandałki. Po kilku minutach dotarłam do Zosi.
– O, jesteś! – była mile zaskoczona.
– Przecież obiecałam niespodziankę – uśmiechnęłam się i ucałowałam ją w usta. Wcisnęłam języczek. Spojrzałam na nią z szerokim, pogodnym uśmiechem. Czułam się szczęśliwa, widząc ją.
– Zbieram się – nagle oznajmiła Zosia.
– Dokąd, kochana? – teraz ja byłam zaskoczona.
– Chodź do mnie. Grzegorza nie ma, pobędziemy we dwie – ton jednoznacznie wskazywał jak będzie wyglądał nasz pobyt.
– Kochanie, nie mogę. Mówiłam, że już idę do męża. Zbyt długo siedziałam z Martą na balkonie.
– Rozumiem – Zosia ponownie ułożyła się na plecach. Uklękłam obok niej i prawą rękę oparłam o podłoże tuż przy tułowiu, a lewą między jej nogami, palcami wchodząc pod jej pośladki. Dotykałam krocza. Poruszając ręką pocierałam jej krocze.
– Obiecałam, że spotkam się z tobą, więc słowa nie cofnę. – Coraz natarczywiej ocierałam się o jej krocze. Lekko nachyliłam się w kierunku Zosi i nieco ciszej powiedziałam:
– Chciałabym, żebyś miała miłe wspomnienia ze spotkań ze mną. Jestem ci przecież wdzięczna i zobowiązana za twoje nocne popisy. I nie tylko. – Plotłam tak, czasami patrząc, czy ktoś nas nie obserwuje. Nie wzbudzałyśmy zainteresowania. Wszyscy opalali się albo jedli, pili, rozmawiali. Ubrana kobieta, pochylona na leżącą kobietą, opalającą się topless, nie cieszyła się zainteresowaniem.
– I jak? Przyjemnie? – Nadal poruszałam ręką, mocniej dociskając krocze.
– Jeszcze…
– Mogę jeszcze inaczej. – Przesunęłam nieco rękę, wysunęłam palce spod pupy Zosi i oparłam, a po chwili wepchnęłam do jej pochwy. Zosia naprężyła się. Moje paluszki szalały w jej pochwie. Docisnęłam dłoń, kolejny paluszek naciskał na łechtaczkę. Zosia miała przymknięte oczy, otwarte usta. Ciężko, ale bezgłośnie oddychała. Piersi gwałtownie unosiły się i opadały. Dłonie przyciskała do podłoża. Dzisiejsze przeżycia jakby złamały jakąś barierę. Też mogę inicjować takie zabawy. Mogę innej kobiecie zaproponować seks. Mogę ją zadowolić. Mogę pozwolić sobie na wiele rzeczy. Dyskrecja była jedynym warunkiem, by spełniać kolejne marzenia. Spojrzałam na Zosię.
– Zwalniam i wychodzę – uprzedziłam. Po chwili dyskretnie wycierałam palce o wewnętrzną stronę jej uda.
– O kurwa, miałam orgazm! – dość głośno sapnęła Zosia. Jeszcze była podniecona. Nawet bardzo. Oddychała głęboko. Spojrzała na mnie. – Przepraszam. Czasami po seksie staję się wulgarna. Ale szybko mi przechodzi. Wraz z podnieceniem. Ooch… Dlaczego tylko dwa palce?! Dlaczego nie wsadziłaś mi do dupy?! – szepnęła natarczywym tonem.
– Zosiu! Kochanie! – rozejrzałam się dyskretnie. – Jesteśmy na otwartej plaży, a nie w krzakach albo w kabinie…
– O kur… Sorki! – w geście przeprosin uniosła dłoń. Ciężko oddychała. – Jeszcze jestem tak nakręcona po tych pieszczotach. Idź już, bo nie ręczę za siebie i za chwilę przy ludziach wsadzę język do twojej cipki. Wieczorem pogadamy.
Pocałowałyśmy się szybko. Obie zdążyłyśmy wepchnąć języczki, ale to ja oderwałam się od niej. Powoli wstałam i ruszyłam po Martę. Zosia padła na ręcznik. Nogi trzymała ściśnięte. Ciężko oddychała.
*
W towarzystwie Marty powoli szłam na spotkanie z mężem. Wybieraliśmy się na obiad. Tadeusz miał nas dogonić. Znowu chcieli iść na jakiś spacer. Chyba znalazł i chciał pokazać żonie plażę, na której bez przeszkód mogła opalać się nago. Może jakąś dziką? Nie wnikałam w szczegóły. Byłam jeszcze w nastroju po wspólnej zabawie i miałam ochotę chwycić ją za rękę. Ona chyba też miała na to ochotę. Po chwili szłyśmy, trzymając się palcami. Myślałam o naszym seksie. W końcu nie wytrzymałam.
– Nie sądziłam, że mężczyzna w wieku Tadeusza może mieć jeszcze taką potencję i erekcję – szczerze przyznałam przed Martą. Spojrzałam na nią, ciekawa reakcji. Moja nowa kochanka wzruszyła ramionami.
– Jeżeli odczuwa potrzebę seksu i ma na mnie ochotę, to bierze viagrę. Oczywiście, uprzedza mnie trochę wcześniej. Z wiekiem, jak sama chyba już zauważyłaś, nie minęła mi ochota na seks, pieszczoty i flirty. Również z kobietami. Dlatego zawsze chętnie zaspokajam również jego potrzeby – wyjaśniła i uśmiechnęła się smutno. – Problemy zdrowotne są jedyną barierą, która skutecznie ogranicza nas. Cóż, to “uroki” naszego wieku, ale to czeka każdego. Bez wyjątku. Dlatego korzystamy, kiedy możemy. Kiedy zdrowie nam pozwala. Dlatego aktywnie dbamy o nie.
– Ej, czyli zaplanowałaś to! – skierowałam palec w jej stronę.
– Nie, kochanie – uśmiechnęła się i rozbawiona pokręciła głową. – Tadeusz jeszcze ze spaceru wysłał mi informację, że ma ochotę na seks i o której będzie czekał w pokoju. Wysłałam mu odpowiedź, że będę z uroczą niespodzianką. Chyba domyślił się. Lubię, kiedy docenia mnie i urodę mojej partnerki. A potem dał sms-em znać, że już czeka, więc zabrałam uroczą niespodziankę, żeby mógł nacieszyć chociaż oczy.
Pokiwałam głową. Wszystko było jasne.
– A nie mogłabyś dać mu chociaż raz? – zapytała Marta. Nie naciskała. Tylko chciała wiedzieć.
Milczałam zaskoczona tak otwartą propozycją.
– Już sam widok młodego i atrakcyjnego ciała podnieca – dodała zachęcająco. Raczej byłam odporna na taki komplement. Miałam wrażenie, że zależy im jedynie na spełnieniu własnych planów moim kosztem. Ot, przechodnia zabawka.
– Za wcześnie o tym rozmawiać – tymczasem zbyłam jej propozycję. – No, za chwilę będziemy w polu rażenia wzroku mojego męża – ostrzegłam. Marta zrozumiała. Bez słowa puściła moje palce. Przełożyłam torebkę do drugiej ręki.
– Liczę, że nasza znajomość nabierze rumieńców po powrocie do kraju. – Marta objęła mnie i pocałowała w usta. Drugą ręką pogłaskała pierś. Byłam bez stanika. Potem ruszyła w kierunku pobliskiej kawiarni, a ja przed budynek, gdzie powinien czekać Robert.
Robuś już czekał. Ruszyliśmy do restauracji, potem do sklepów. Nie był zadowolony, że chodzę bez stanika i „tyle mi widać”. Poburczał trochę, ale uspokoił się, kiedy przytuliłam się do niego całym ciałem, pocałowałam w policzek i szepnęłam do ucha:
– To dla ciebie, kochanie.
Po obiedzie, drobnych zakupach i spacerze wróciliśmy do pensjonatu. Zamknęłam drzwi, z łazienki wyszłam w samych szpileczkach i przypomniałam:
– To dla ciebie, kochanie.
Nie musiałam mu powtarzać. Wziął mnie i długo kochaliśmy się. Był bardzo energiczny. Tym razem nie zdążył, więc spuścił się do pochwy, a ja przeżyłam kolejny orgazm. Jego siłę wzmocniło czekające zaspokojenie po wizycie u M&T i wspomnienie zabaw z nimi, z Zosią. Tyle wrażeń jednego dnia! Robert bawił się moją cipką, a ja obciągałam mu sterczący członek. Próbował spółkować w usta. Kiedy penis mu zwiotczał, palcami wyjmował spermę z pochwy i smarował nią moją twarz albo wylizywałam jego palce. W końcu wtuliliśmy się w siebie i drzemaliśmy. Po przebudzeniu i prysznicu przebraliśmy się i poszliśmy na spacer.
*
Kolejnego dnia wpadłam na nieco szalony pomysł, ale i tak moje plany zostały zmienione. Robert z Grzegorzem znowu poszli popływać na skuterze i nurkować, a ja czekałam, opalając się na balkonie. Zosia pojechała na jakąś wycieczkę, proponując wspólny wyjazd. Odmówiłam. Mnie się zwyczajnie nie chciało. Miałam co wspominać i o czym myśleć.
Chyba wczorajsi turyści nie byli tak całkiem przypadkowi, bo miałam wrażenie, że dzisiaj zobaczyłam tym samych mężczyzn. Dwóch z nich przyniosło ze sobą aparaty fotograficzne. Chcieli mnie sfotografować! Od razu poczułam ścisk w gardle. Zaczynałam podniecać się. Znowu motylki… Podniecenie, spowodowane oglądaniem i podziwianiem mojej nagości, walczyło ze wstydem. A jeżeli nie wyglądam atrakcyjnie? Siedziałam nago, ale w okularach przeciwsłonecznych, zasłaniających spory kawałek twarzy i chustce związanej na włosach, więc uznałam, że nie będę uciekać z balkonu. Wręcz przeciwnie, dałam im okazję zrobienia innych zdjęć. Parę razy nieco zmieniłam pozycję, więc panowie nie odrywali aparatów od twarzy. Co więcej, wstałam, żeby przesunąć leżak i wówczas wypięłam gołą pupę. Nawet rozstawiłam nogi, niby mocując się z leżakiem. W końcu położyłam się. Panowie, widząc, że zamierzam opalać się, ruszyli w drogę. A ja czułam wilgoć między nogami. Pewnie codziennie będą tędy przechodzić z aparatami…
*
Cdn.
Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!
Tomnick -
Ojciec moim masterem
Nazywam się Kacper, jestem niskim, drobnym brunetem z małym penisem i mieszkam sam z ojcem od kilku lat. Po odejściu mamy popadł on w alkoholizm. Kilka razy w tygodniu wraca pijany, a gdy jest trzeźwy, to pije w domu.
Często chodzę nago po domu, ponieważ jak mnie nauczył, mężczyźni nie mają się czego wstydzić wokół swoich, pod warunkiem, że w towarzystwie nie ma pedała. Wielokrotnie podkreślał, jak bardzo nienawidzi tych śmieci.
Oboje często nie nosimy ubrań gdy jesteśmy sami. Tak było i tym razem. Ojciec zaprosił mnie wieczorem do swojego pokoju na ,,męski wieczór”. Oglądaliśmy telewizję. Podał mi wtedy moje pierwsze w życiu piwo, mówiąc, że tylko cioty nie piją. Chętnie po nie sięgnąłem, bo zawsze chciałem spróbować. Zawsze chciałem być taki jak on, ale… zawsze mi czegoś brakowało. Często gdy myślałem, że nie jestem tak męski jak on, to mój mały mi stawał. Tak było i tym razem. Ojciec, widząc moją erekcję, spytał:
– Często ci tak staje?
Odpowiedziałem zgodnie z prawdą, że tak.
– A o czym myślisz kiedy ci staje?
Skłamałem, że o dziewczynach z klasy. Wiedziałem, że gdybym powiedział, że o nim, to wyrzuciłby mnie z domu. Zaśmiał się.
– Przeleciałeś już jakąś?
– Nie.
Powiedział, że sam rucha dużo kobiet, bo wszystkie lecą na jego kutasa. Wiedziałem, że ma wiele lasek. Nie krył się z tym zbyt specjalnie. Nie miałem nic przeciwko, rozumiałem, że nie ma żony, a musi się przecież czasem wyżyć na kobiecie, jak każdy porządny facet. Ja nie jestem i nigdy nie byłem porządny. Porozmawiałem jeszcze z nim o kilku rzeczach. Spytałem, ile mierzy jego bat. Odpowiedział mi, że 21 centymetrów. Zawstydziło mnie to, bo sam mam żałosne 9, czyli ponad dwa razy mniej.
Zapytał, czy chcę zwalić z nim do pornola. Ciśnienie w moich jajach było wysokie, a wizja walenia z ojcem wydawała mi się kusząca. Chętnie się zgodziłem. Ojciec wsunął płytę do DVD i odpalił filmik. Usiadł obok mnie i zaczął stawiać swojego chuja płynnymi ruchami dłoni. Mój mały rwał się do góry jak popierdolony.
– Muszę ci pokazać, jak się nakłada gumy – tata sięgnął do szuflady przy łóżku po kondomy. Wyciągnął jedną prezerwatywę i mi podał.
– Spróbuj – zachęcił mnie. Nieporadnie rozerwałem folię i wyciągnąłem gumę. Próbowałem ją nałożyć, ale nie umiałem. Ojciec chwycił mnie za małego i naciągnął kondoma. To było dla mnie już za wiele wrażeń. Doszedłem, oddając kilka silnych strzałów w zbyt dużą jak na mojego mikrusa gumę, przystosowaną do rozmiarów ojca. Sperma wypłynęła zalewając łóżko taty. Sapiąc, spojrzałem na tatę, który z obrzydzeniem zabrał swoją rękę. Zaczął się śmiać i powiedział, że za bardzo się podjarałem tym pornolem.
– No Kacper, masz to wszystko zlizać, nie mam zamiaru spać na ospermionym łóżku. Wyciągnij język – zsunął gumę i wylał jej zawartość do mojej buzi.
– Połykaj wszystko – posłusznie wykonałem polecenie, a tata masturbował się ręką w górę i w dół. Zgarnął spermę z mojego malucha i przeniósł ją do moich ust.
– Dobry chłopiec, możesz już iść do siebie – miałem nadzieję, że skosztuję dziś jeszcze jego nasienia, ale nie chciałem być posądzony o pedalstwo. Wróciłem do swojego pokoju.
—
To było około miesiąc temu. Dziś po powrocie ze szkoły zdjąłem ubrania ze swojego drobnego ciała i poszedłem do pokoju ojca, który jeszcze nie wrócił. Chciałem wziąć drzemkę w jego łóżku, bo jest wygodniejsze od mojego. Zamknąłem oczy i zasnąłem nagi w pozycji na brzuchu.
Obudziłem się czując gorące ciało na moich plecach i oddech przy uchu. Natychmiast poczułem zapach alkoholu. To był ojciec.
– Ładnie to tak kusić swojego pana zdziro? – wybełkotał, a mój kutas się wzdrygnął. Ojciec, w przeciwieństwie do mnie, był ubrany. Przez warstwę spodni czułem kutasa ocierającego się o moją dupę. Całkowicie mnie obezwładnił. 81 kilogramów samca leżące na żałosnych 67 kilogramach zabawki.
Powiedziałem, żeby mnie puścił i próbowałem się wyrwać, na co on dał mi klapsa w dupę, żebym się uspokoił.
– Będziesz kurwą dobrowolnie czy mam użyć siły?
Byłem cicho i się nie ruszałem. Po chwili znowu poczułem uderzenie z otwartej ręki i cichy głos przy uchu.
– Pytam o coś. Czyim cwelem jesteś?
– Jestem twoim cwelem panie – odpowiedziałem podjarany.
– Kto jest twoim ojcem?
– Ty.
– Więc kto ma zawsze rację i wyższość nad tobą?
– Ty.
– Więc komu będziesz służyć?
– Tobie.
– A kto nie ma prawa głosu?
– Ja.
– Znasz już zasady?
– Tak, panie.
– To bierz się kurwa do roboty! – powiedział, zrzucając mnie na podłogę. Poniżony poczułem jego Nike Air Max 95, rozmiar 46 na mojej twarzy. Bulwa w jego spodniach moro była tak duża, że wydawało mi się, że jego chuj zaraz rozjebie rozporek. Spocony po robocie, biały podkoszulek na ramiączka miał ślady potu, a łysa głowa się błyszczała.
– Miesiąc temu się przekonałem o twojej orientacji. Oduczę cię tego pedalstwa. Liż moje buty.
Poruszałem dokładnie jęzorem po jego butach. Chciałem żeby był ze mnie zadowolony. Włączył sobie telewizor i otworzył puszkę piwa.
– Rozwiąż i zdejmij mi buty zębami – rozwiązałem jedną sznurówkę, ale na drugiej przez przypadek zrobiłem supeł.
– Co kurwo zrobiłaś? – pociągnął mnie za włosy do siebie.
– Przepraszam panie.
– Masz szczęście, że to twój pierwszy raz, tym razem ci daruję – ucieszyłem się, że pomimo mojej głupoty był litościwy. Ściągnął buty i przyłożył mi jednego do twarzy. Zaciągnąłem się zajebistym, męskim odorem, po czym zabrał buta. Kazał mi się położyć na plecach. Jego śmierdzące soxy znalazły się na mojej twarzy. Delektowałem się zapachem, a on w tym czasie zapalił papierosa.
– Nie prałem ich dla ciebie dwa dni, wiesz?
Podniecałem się swoim cwelowskim powietrzem, w czasie gdy on palił papierosa. Gdy skończył, nachylił się nade mną i włożył swój mięsisty jęzor do mojej mordy. Swoim długim, niemal romantycznym pocałunkiem przekazał mi swoją ślinę.
– A teraz wymasujesz i wyślinisz ojcu stopy. Zrozumiałeś?
– Tak panie, wszystko dla twojej przyjemności.
Ponownie się pod nim położyłem. W czasie gdy palce miałem w buzi, spody stóp masowałem rękami. Następnie długimi pociągnięciami języka śliniłem podeszwy stóp.
– Ach… Jak dobrze, ale mam dobrą sukę – pochwalił mnie zadowolony ojciec, trzymając łapę w gaciach – klęknij przede mną.
Zrobiłem to, a ten wziął swoją puszkę piwa, żebym się napił. Wypiłem do dna, a on sam otworzył sobie drugą.
– I jak ci się podoba cwelenie przez ojca, Kacperku?
– Zajebiście, panie.
– No dobrze, to teraz podejdź tu bliżej – pan zdjął swój czarny pas i zawiązał mi go na szyi, po czym doczepił smycz. Zaśmiał się pod nosem.
– Ale mam teraz kundla, hehe. Chcesz być moim psem?
– Tak, panie, proszę – drżąc z podniecenia błagałem. Master rozpiął rozporek i wypuścił swojego giganta na wolność. Widać było, że dusił się w tych ciasnych bokserkach. Z kieszeni wyjął telefon i włączył nagrywanie.
– A teraz, powtórz do kamery kim jesteś, do kogo należysz i jak bardzo ci się to podoba.
– Jestem psem mojego ojca. Należę tylko do niego i nie mam prawa głosu. Służę jego poniżającym zachciankom i bardzo mi się to podoba.
– Ile mierzy twój mały siusiak, a ile chuj pana?
– Mój siurek ma 9 centymetrów, a wał pana 21.
– Jeśli zamoczę teraz fiuta w twoim suczym ryju, będziesz na zawsze dla mnie lachociągiem. Co ty na to gnoju?
– Chcę być pana gnojem na zawsze.
– Hehe… jesteś żałosny. Opierdalaj mi gałę, bo do niczego innego się nie nadajesz – pogardliwie rozkazał. Rzuciłem się do jego włochatej pały. Nie kierowało już mną nic oprócz żądzy kutasa. Straciłem swoją godność. Przypomniały mi się dawne słowa ojca: ,,Największym upokorzeniem dla mężczyzny jest penis drugiego mężczyzny w ustach”. Nie ma niczego bardziej poniżającego. Zdałem sobie sprawę z tego, kim się stałem. Stałem się jego zabawką, niedojebanym psem. Teraz klęczałem przed nim, z ryjem wypchanym ponad dwudziestocentymetrowym mięchem, szczęśliwy. Wcisnął mi go głębiej. Poleciały mi łzy, a on kontrolował prędkość. Był jednak odpowiedzialny. Wcale nie chciał mnie nim udusić, chociaż kilka razy wepchnął go na tyle, żebym się udławił.
– Rób kółka językiem.
Na koniec loda splunął mi w twarz i po męsku mnie popchał tak, żebym się obrócił swoją ciasną, nieużywaną pizdą w jego stronę. Rozebrał się do naga, rzucił telefon na bok i klęknął za mną na podłodze.
– Bez włoska… idealna do zerżnięcia. Nikt cię wcześniej nie pierdolił, prawda?
– Mhm – wymruczałem, bo w tym stanie nie byłem w stanie powiedzieć nic więcej.
Pan zrobił coś, czego się nie spodziewałem. Miał na tyle litości, że postanowił mi wylizać dupę przed pierwszym jebaniem. Było mi bardzo przyjemnie. Palcował mnie najpierw jednym palcem, potem dwoma, i tak do czterech. Wtedy splunął na dziurę i przyłożył siura.
– Jesteś gotowy na ostre rżnięcie, kundlu? – nie czekając na odpowiedź włożył żołędź w moją dupę.
– Panie, a gumy?
– Jakie kurwa cwelu gumy, nie zasługujesz na żadne gumy! – wepchnął całego kutasa do środka, powodując mój okrzyk bólu.
– Zamknij ten suczy ryj pedale bo ktoś usłyszy, ciesz się że nie rucham na sucho! – zakneblował mi pysk skarpetą i posuwał dalej. Nigdy nie było mi tak zajebiście jak w tamtym momencie. Nic nie warty, brzydki śmieć ze śmiesznym peniskiem ruchany przez przystojnego samca. Samca, który oprócz swojego cwela rucha wszystko co popadnie. Czułem pełne jaja obijające się o moją dupę, a za sobą sapiącego alfę. Zrobił jeszcze kilka zdjęć i zaczęła się ostra jazda. Wykorzystywał moją młodą dziurę do zaspokojenia swoich potrzeb. Potrzebował kogoś do ulżenia sobie po ciężkim dniu. I ja od tego byłem. Uderzenia w pośladki wydawały się nie mieć końca, a do rytmicznych posunięć dołączyła ręka pana, która dawała mi dodatkowo klapsy. Czułem, że nie wytrzymam już tak długo bez orgazmu. Mój ojciec, teraz wielki pan, dyszał ciężko. Trzymając mnie rękami za biodra zaczął gubić tempo. Wydał odgłos samczego zadowolenia i doszedł w moim odbycie. Po dziewięciu obfitych strzałach przytrzymał swoją pałę w mojej dupie jeszcze chwilę, żeby upewnić się, że to już wszystko. Po wyjęciu kutasa wszystko wyleciało na podłogę, co oczywiście zlizałem.
– Dobrze się spisałaś kurwo. Chodź za mną, szczać mi się chce.
Pociągnął mnie za smycz do łazienki i kazał ustawić się w wannie. Stanął przede mną.
– Muszę cię oznaczyć jako swoją własność.
Strumień moczu zaczął lecieć na moją twarz. Wyciągnąłem język i poczułem smak szczochów. Po chwili pan skierował strumień w stronę mojego małego. Na koniec wylizałem jego kutasa do czysta. Master się schylił i mnie chwycił za siusiaka. Zaczął go ruszać w przód i w tył. Po kilku ruchach dostałem silnego orgazmu. Wziąłem wspólny prysznic z panem, a potem kazał mi iść do swojego pokoju.
Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!
Lykaczspermy Zezwalam na kopiowanie, rozpowszechnianie i zmienianie wszystkich moich opowiadań i zachęcam do pisania własnych części 🙂
-
Wuj wladca
CZĘŚĆ I
Nazywam się Damian.
Był początek lipca. Kilka dni temu zaczęły się wakacje. Byłem w domu, tak jak moja mama.
– Damian – usiadła obok mnie na sofie.
– Nom?
– Dzwonił twój wujek, Kamil. Zaprasza cię na dwa tygodnie do siebie. Chcesz pojechać?
Przypomniałem sobie go. Ma 35 lat, 190 cm wzrostu i mieszka sam na wsi, blisko Warszawy. Jest najseksowniejszym byczkiem na świecie i jednocześnie moim wielokrotnym punktem fantazji podczas masturbacji.
– Zaprasza mnie do siebie?
– Tak.
– W sumie, to czemu nie? Chętnie pojadę – uśmiechnąłem się. Starałem się brzmieć, jakby to było dla mnie obojętne. Tak naprawdę kutas mi stanął na samą myśl o przyjeździe do niego. Może uda mi się podgladnąć go jak będzie się kąpał…?
– Mówił, że na pewno będziecie jeździć do miasta, więc będzie dla ciebie dużo atrakcji.
Już nie mogłem się doczekać.
—
CZĘŚĆ II
Cztery dni później, po zabraniu bagaży i pożegnaniu z mamą wsiadłem do samochodu. Do Warszawy daleka droga, więc usiadłem wygodnie i zapiąłem pas.
– Cześć, wujku!
– No cześć, cześć – zaśmiał się serdecznie.
Wujek miał tak gruby i męski głos, że na samo jego usłyszenie miałem ochotę się spuścić. Był ubrany w dresy i koszulkę na ramiączka. Na jego wielkich stopach były długie, białe skarpetki, a na skarpetkach adidasy rozmiar 46,5. Na jego łysej głowie widać było krople potu, jak z resztą na jego potężnych, owłosionych mięśniach. Czułem od niego zapach potu. To wszystko mnie nakręciło jeszcze bardziej.
…
Wuj mieszkał w bardzo małym domu. Posiadał on jedynie salon, sypialnię, kuchnię i łazienkę. A, no i jeszcze jeszcze piwnicę. Zjedliśmy już kolację, więc postanowiliśmy, że pójdziemy się kąpać.
– Chcesz pierwszy?
– Nie, ty możesz.
– Ja się zawsze długo kąpię, jak chcesz to włącz se komputer, jest w sypialni.
– OK – odpowiedziałem. Ale wcale nie chciałem tego robić. Moje zamiary były inne.
Gdy tylko wszedł do łazienki, podszedłem pod drzwi. Przez szparę zobaczyłem go. Zdejmował koszulkę. Mój mały momentalnie powstał. Ujrzałem jego mięśnie w pełnej okazałości. Zdjął swoje wielkie skarpety, spodnie, a wtedy majtki. Zobaczyłem go. Gigantycznego, śliskiego, spoconego chuja. Kurwa! Miał kutasa wielkości tego, co ma Rocco Steele! A jaja?! Nie wiem, czy bym zmieścił je w ustach! Wuj odkręcił wodę, lecz nie wszedł do wanny. Chyba odkręcił tylko po to, żebym go nie słyszał. Usiadł na toalecie i zaczął walić sobie swoją spoconą bielizną! Nie mogłem się powstrzymać, włączyłem nagrywanie w telefonie. Naśliniłem sobie rękę i zacząłem się palcować. Trwało to jakieś 20 minut(!), zanim skończył. Wyspermił się przed siebie, na podłogę. Naliczyłem sześć strzałów. Po tym jeszcze jego kutas zapulsował kilka razy. Wtarł wszystko w majtki i włożył je do kosza na pranie. Wtedy wszedł do wanny i zaczął się myć. Potem wyszedł z łazienki, a ja szybko do niej wszedłem, tak, by nie zauważył mojej erekcji. Wyciągnąłem jego majtki i je wylizałem palcując się głęboko. Cały czas myślałem o wielkim kutasie wuja. Doszedłem bez dotykania małego. Trwało to maksymalnie 60 sekund. Wymyłem się i poszedłem spać.
—
CZĘŚĆ III
Obudził mnie wujek o dziesiątej.
– Młody, ja zapierdzielam do roboty, wracam za godzinę a wtedy ustalimy, gdzie idziemy. Przyszykowałem ci śniadanie, stoi na stole. To ja idę, widzimy się później.
Wyszedł. Zjadłem śniadanie. Miałem ogromną ochotę na ponowne zasmakowanie jego spermy, jednak niestety nie miałem już nawet jego śmierdzących majtek, bo je wyprał. Postanowiłem przejrzeć jego komputer i sprawdzić, czy nie ma tam niczego ciekawego. Włączyłem. Była to stara maszyna z Windowsem XP. Na szczęście nie miała ustawionego hasła. W folderze “Zdjęcia” znalazłem katalog “x”. Zaintrygowało mnie to, włączyłem ten folder, a tam kolejne trzy foldery: “x1”, “x2” i “pedały”. W x1 znalazłem… zdjęcia młodych dziewczyn, wszystkich wyglądających na 18 lat. W x2 jednak były… seks taśmy wuja! Jego nagie filmy, jak masturbował się i filmy jak posuwał dziewczyny, również młode. W katalogu “pedały” znalazłem… zdjęcia chłopaków, też młodych, na smyczy, z pasem na tyłku, i tak dalej. Byłem w kompletnym szoku! Mój wujek ma takie rzeczy na swoim komputerze? Mój wujek puszcza się z jakimiś obcymi dziewczynami? Wszystko przesłałem sobie na telefon. Włączyłem wideo, jak walił sobie i zacząłem sobie wyobrażać, że skaczę po jego kutasie. Przypomniałem sobie smak jego spermy. Nie minęły dwie minuty, już prawie dochodziłem, aż nagle…
– Co ty odpierdalasz?!
Przeraziłem się. Natychmiastowo próbowałem wyłaczyć filmik, ale wuj mnie złapał za ręce.
– Co to, do kurwy nędzy, ma być?! Ty?! Pedałem?! Myślałem, że jesteś normalny! – spoliczkował mnie. Chciało mi się płakać. Z przerażenia klęknąłem przed nim.
– Muszę cię wyleczyć. Oduczysz się tego pedalstwa. Za karę będziesz moją zabawką. Moim niewolnikiem. Masz mi bezwarunkowo służyć. Od dzisiaj jestem twoim panem. Rozumiesz?!
Nie odezwałem się. Spuściłem głowę. Po co ja to zrobiłem? Mogłem uniknąć tego wszystkiego.
– Słyszysz mnie?!
– Tak – odpowiedziałem cicho.
– Zrozumiałeś, co powiedziałem?!
– Ta… Tak…
Splunął na mnie.
– Jak się do swojego pana odzywasz?!
– Tak, panie, rozumiem, przepraszam.
– Za to będzie kara. Wyjebię cię tak, że odechce ci się pał raz na zawsze.
Wydawało mi się to straszne, z drugiej strony jednak… Cholernie mnie to podnieciło. Poczułem się ekstremalnie zeszmacony. Chciałem więcej! Chciałem poczuć się poniżony przez mojego pana, o którym fantazjowałem już tyle czasu.
Przyniósł jakąś smycz i mi ją nałożył. Poczułem się jak dziwka. Poprowadził mnie na smyczy do piwnicy. Włożył klucz do drzwi. Otworzył i moim oczom ukazało się chłodne, ciemne pomieszczenie. W środku było pusto. Na środku stała wielka klatka, w rogu jakieś pudło, a w drugim rogu fotel, i to wszystko. Kopnął mnie tak, że przewróciłem się na plecy. Zamknął drzwi na klucz i zapalił światło.
Wziął pudło, położył obok fotela i usiadł na fotel.
– Do nogi! – krzyknął.
Natychmiast pobiegłem na czworaka do mojego pana. Wyglądał zniewalająco. Jak absolutny samiec alfa, dresiarz. Pochyliłem się nisko, nad jego butami. Wyjął z pudełka pas i kamerę. Kamerę włączył, o czym świadczył dźwięk, który usłyszałem i postawił obok, na podłodze, tak, by wszystko bylo widać.
– Całuj moje buty! – krzyknął i uderzył mnie pasem.
– Tak, panie… – powiedziałem swoim cieniutkim, żałosnym głosikiem, drżąc z podniecenia i zacząłem wykonywać rozkaz mojego pana. Po kilku minutach pan zdjął buty i przyłożył swoje stopy ze śmierdzącymi skarpetami do mojej twarzy. Znowu poczułem ten odór potu. Pan zdjął skarpetki i kazał mi wylizać jego stopy. Zrobiłem to ze smakiem. Te zajebiste… Walące… Wielkie… Stopy.
– Natychmiast mnie rozbierz – rozkazał mi mój właściciel. Zdjąłem jego spodnie i koszulkę. Prawie doszedłem, kiedy przez przypadek dotknąłem swoim małym jego krocza, ale za to jeszcze dostałem po ryju.
– Bwwwaahahaha!! Co to ma być? Ile ma to twoje małe gówno?! 10 cm?! To ma być kutas?!
Z pudełka wyciągnął sznur i związał mi ręce na plecach. Złapał mnie dłonią za usta abym nie mógł ich otworzyć, szybko ściągnął majty i przyciągnął mój nos do swojego bata.
– Czujesz ten zapach kurwo? – spytał. Czułem ten zapach, oj czułem. Tak chciałem już mieć w ustach tego kutasa, że ślina zaczęła mi lecieć.
– TO jest prawdziwe męstwo i wielkość. 25 cm! Ty nigdy tego nie bedziesz takiego miał! – pierwszy raz pomyślałem, że powinienem na co dzień służyć takim mężczyznom, jak mój pan. Nikogo nie zadowolę swoim małym.
– Otwórz – powiedział, puszczając moją głowę. Otworzyłem usta. Już chciałem go wyssać, ale tylko usłyszałem:
– Pojebało cię coś?! Będziesz mi ssał brudną mordą?!
Poczułem na sobie strumień moczu. Tak. Mój pan mnie obsikał. Oznaczył mnie jako swoją własność. Poczułem mocz w ustach.
– Płucz! – spłukałem sobie usta.
Strumień się skończył. Pan pociągnął mnie za smycz i nakierował moje usta na swojego drąga, po czym nabił mnie na połowę. Myślałem, że się zadławię! Ssałem go jak suka. Jęczałem przy tym. Był spocony i mokry. Smakował zajebiście. Rozluźniłem gardło. Wszedł głebiej. Mój pan zaczął jebać mnie w mordę. Zamknąłem oczy, bo zaczęły łzawić. W końcu poczułem… Czy to możliwe? Wziąłem go całego, 25 cm, na głebokie gardło podczas pierwszego razu, i to bez porzygania się. Poczułem jego bujne włosy łonowe na twarzy, a potem jego podbrzusze.
– Suko! Dziwko! Jebany pedale! – jęczał pan.
W końcu wyszedł z mojej mordy. Wstał i przewrócił mnie na plecy. Przesunął kamerę tak, by było mnie widać i usiadł na mojej klatce piersiowej. Uderzył mnie penisem po twarzy i włożył jego główkę do moich ust. Zrobił kilka ruchów w przód i w tył, a wtedy przewrócił mnie na brzuch. Ustawił mnie w pozycji na pieska wylizał mi dupsko i spalcował mnie swoimi grubymi paluchami. Potem przyłożył swojego penisa.
– Panie… Błagam… Zerżnij, zdominuj mnie… Wyjeb mnie tak mocno, żebym nie mógł usiąść…
– Jebany cwel…
Włożył swoje majtki do mojej mordy i zaczął mnie jebać. Ostro. Mocno. Jęczałem głośno. Czułem jego naprężające się mięśnie, słyszałem odgłos wielkich jaj odbijających się od mojego dupska.
– Ahh… Ahhhh… Tak… Dobra, młoda dupeczka… – właściciel złapał mnie za biodra. Bezlitosny, trzydziestopięcioletni samiec dominujący nad nastoletnim pedałem. Jego dziwką.
Pan zaczął gubić rytm.
– Pragniesz tego dziwko, co?
– Tak, panie!
– Błagaj!
– Panie, błagam, proszę, wystrzel w środku mnie! To moje jedyne marzenie, żeby mieć twoją spermę w sobie!
I się stało: Mój właściciel zrobił to. Wyspermił się we mnie. I to pod okiem kamery. Poczułem głęboko w sobie jego pulsującego drąga i nasienie. To uznałem za ostateczny symbol tego, że ma nade mną władzę i kontrolę. Wyjął ze mnie go, co poskutkowało tym, że cała sperma ze mnie wyleciała. Oczywiście, zlizałem to. Pan zaprowadził mnie do klatki, gdzie wypucowałem jego symbol dominacji nade mną. Znowu się na mnie zesikał, zamknął klatkę, wziął kamerę, i, zostawiając mnie całego ospermionego, osikanego i poniżonego… wyszedł.
Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!
Lykaczspermy Zezwalam na kopiowanie, rozpowszechnianie i zmienianie wszystkich moich opowiadań i zachęcam do pisania własnych części 🙂