Blog

  • Doktoranckie stuczki

    Zdążyła właśnie opuścić teren uczelni po rozdaniu dyplomów. Szła pewna siebie, z tym zadziornym uśmiechem na twarzy, bo wreszcie udało się jej zdobyć upragniony i od dawna wyczekiwany tytuł magistra nauk społecznych. Niezbyt wysoka brunetka, o oczach zielonych, jak szmaragdy najczystsze, wargach pełnych, ale nie wydętych, jak te po zabiegach chirurgicznych, małym nosku, ciemnych rzęsach i kilku piegach na policzkach oraz włosach długich i prostych opadających swobodnie na jej tors. Figurę miała dosyć przeciętną, nie była ani przesadnie szczupła, ani też jakoś specjalnie przy tuszy, czy kolokwialnie mówiąc gruba. Była idealna.

     Długie nogi wyeksponowane w czarnych szpilkach, pokaźny biust podkreślony odpowiednio dobranym krojem biustonosza, szerokie biodra, a do tego ta bordowa sukienka z głębokim dekoltem sięgająca połowy uda, w której stawała się obiektem pożądania wszystkich napotkanych mężczyzn – chociaż, trzeba to przyznać, bywała również obiektem westchnień wielu kobiet, ukazywały wszystkie aspekty jej kobiecości i niezależności. W ręku trzymała swoją pracę magisterską w granatowej oprawie, a na ramieniu wisiała niewielka torebka kopertowa. Wyglądała zabójczo, jeżeli spojrzymy na to, co miało ją spotkać kilka ulic dalej.

    Wszyscy znajomi wiedzieli, że jest przesadnie ambitna. Całymi nocami siedziała w materiałach potrzebnych do napisania pracy, którą broniła. Przez całą magisterkę, a nawet już wcześniej, na licencjacie, z nikim się nie spotykała na poważnie. Zawsze twierdziła, że ma czas jedynie na karierę i ewentualną pracę. Żadna z osób obecnych w jej życiu nie miała pojęcia o tym, że podświadomie nieustannie pragnęła doświadczania siebie i swojego ciała. Marzyła o tym, by spotkać kogoś, kto pokaże jej rozkosz, jakiej do tej pory nie zaznała. Chciała, by ktoś wprowadził ją w ten pokręcony świat zmysłów, podniecenia, orgazmu i co ważniejsza spełnienia. Długo szukała takiej osoby, niestety bezskutecznie. Liczne porażki skłoniły ją do odstąpienia od tej drogi i skupieniu się na karierze uniwersyteckiej.

    Początkowo mijały dni, później tygodnie i miesiące, które z czasem zamieniły się w lata. Każda kolejna sekunda zabierała z jej życia coś, czego tak bardzo potrzebowała. Chciała czuć się pożądana, niezastąpiona, potrzebna, a zamiast tego otrzymała jedynie suche treści bez pokrycia w rzeczywistości. Żal zżerał ją od środka, jednak nikt tego nie zauważył. Każdy był wtedy zajęty swoim życiem i swoimi problemami.

    Tego dnia, gdy wyszła na ulicę, przy której mieścił się budynek jej wydziału poczuła wreszcie coś w stylu spełnienia. Podążając w stronę mieszkania, które wynajmowała od ciotki czuła się pewna siebie, moc, gotowa na nowe doświadczenia. Szła równym tempem, zarzucając biodrami raz na lewo, raz na prawo. Skupiała na sobie wzrok wszystkich przechodniów,  nie przeszkadzało jej to jednak. Patrzyła przed siebie i delikatnie zaczęła się uśmiechać pod nosem.

    Przechodziła właśnie obok jednej z tych bram, które wolała omijać o tej porze z daleka. Było dopiero piętnaście po dziewiętnastej, ale zaczynało się już robić ciemno. Chciała przyspieszyć, gdy ktoś zaszedł ją od tyłu, zakrył usta dłonią i pociągnął w stronę starej czarnej bramy opuszczonej kamienicy. Była przerażona. Paraliż odebrał jej zdolność logicznego postrzegania rzeczywistości i nie mogła nic zrobić.

    Napastnik pociągnął ją w głąb podwórza zagraconego jakimś starym metalem. Kątem oka zobaczyła tylko niewielkie elementy, które konsumowała korozja. Po przekroczeniu terenu „złomowiska” znalazła się w ciemnym miejscu pozbawionym okien i jakiegokolwiek większego oświetlenia. Poczuła na piersiach chłód zimnej ściany i już wiedziała, co zaraz się wydarzy.

    W ułamku sekundy została pozbawiona ubrania, buty już dawno zostały gdzieś w trawie podwórza. Stała w samej bieliźnie przyparta do ściany. Czułą jak zalewa ją fala zimna. Nie chciała, aby ziściło się to, co przeczuwała. Z tego nostalgicznego myślenia wyrwał ją dotyk obcej dłoni ściskającej jej prawą pierś, która była już wolna. Delikatne ugniatanie, smyranie, głaskanie sprawiały, że myślami odlatywała daleko poza to miejsce. Na pupie czuła napierającego członka. Podświadomie wiedziała, że zaraz będzie gotowy, aby się w niej znaleźć. Wypięła delikatnie swoje pośladki, żeby pokazać, iż zaczęło jej się to podobać.

    Ręce miała skrępowane nad głową, gdy zaczęła delikatnie pojękiwać z podniecenia. Mężczyzna wiedział, co to dla niego oznacza. Trafił na małą kurewkę, która potrzebowała ostrego ruchanka i akurat on znalazł się w pobliżu z podobną potrzebą. Szepnął jej do ucha:

    – To co, mała kurewko, chcesz się bzykać? Dobrze. Zaraz zobaczymy, ile jesteś w stanie wytrzymać. – po czym zaczął się śmiać. Chwilę bawił się jej drugą piersią, aż doszedł do wniosku, że bez sensu jest trzymać ten stanik, więc zerwał go z niej i rzucił gdzieś w ciemności. – Daj mi swoje cudowne rączki, zaraz coś z mini zrobimy, żebyś mi stąd zbyt szybko nie uciekła. – dodał, gdy przycisnął ją gołymi piersiami do ściany.

                Ręce skrępował jej jakąś starą szmatą z przodu, aby mogła go objąć, gdy będzie ją później ostro posuwał. Usłyszała, jak ściąga z siebie koszulę, może koszulkę i zawiązuje nią jej oczy. Sprytne, ale i jakie podniecające. Znowu jęknęła. On poczuł tę wyższość nad nią. Widział ją prawie całkiem nagą, a ona nic nie zobaczy, jedynie poczuje jego członka w sobie, jak już uzna, że to odpowiednia pora.

                Patrzył na nią dłuższą chwilę. Kazał się odwrócić i oprzeć plecami o zimną ścianę. Posłuchała, nie zrobiła nawet jednego gestu w formie protestu. Przywarła ciałem do ściany i czekała, co będzie się działo dalej.

                – Masz cudowne ciało, szkoda chować jeszcze cokolwiek przed światem. – powiedział podchodząc do niej – Zaraz sprawdzimy, co ty tam jeszcze dla mnie masz. – wyszeptał jej do lewego ucha wsuwając dłoń pod materiał koronkowych majteczek. – Widzę, że specjalnie na tę okazję byłaś u fryzjera. Jesteś taka gładziutka, wilgotna. Mógłbym już w ciebie wejść, ale wtedy nie byłoby zabawy. – rzucił ze śmiechem, po czym wsunął w nią jeden palec delikatnie masując wnętrze jej szparki. Posuwał ją nim. Wchodził coraz głębiej, docierając do jej punktu G. Jego ruchy były płynne, jednak z każdym kolejnym wejściem były bardziej gwałtowne i mocniejsze. Po chwili, w jej waginie, były już dwa palce. Rozpychały ją, szykując na coś większego. Pozostałymi palcami masował jej wzgórek łonowy. Najpierw bardzo zmysłowo, aby po kilku minutach zacząć robić to szybciej, bardziej łapczywie. Wyszedł z niej gwałtownie, rozerwał resztkę materiału zakrywającego jej kobiecość i rzucił do reszty.

                – Jaka ty jesteś seksowna, gdy się tak wyginasz. – powiedział przesuwając lewą dłonią po całym jej ciele, kończąc na piersiach. – Powiedz mi – wyszeptał nachylając się i całując jej piersi – na co masz ochotę królewno? – powiedział to, a po chwili ssał brodawkę na prawej piersi. Brał ją do ust, pieścił językiem robiąc nim koła dookoła niej, przygryzał zębami i ciągnął delikatnie. Ona czuła, że się rozpływa. Tak długo na to czekała i wreszcie jest, nadszedł ten dzień, w  którym stanie się kobietą spełnioną.

                – Chcę …. – wydyszała wyginając się do tyłu – chcę twojego … – nie musiała kończyć, on doskonale wiedział, co chciała powiedzieć. Uśmiechnął się i zaczął całować jej usta, najpierw bawił się nimi, później łapczywie spijał z nich każdy jęk swojej seksualnej partnerki. Pocałunkami obdarzał jej szyję, delikatnie ją przygryzając, dekolt i piersi, które na zmianę całował, ssał, przygniatał, masował.

                Szepnął do niej – Nie bój się, widzę że jesteś w potrzebie, więc nie będę kazał ci już dłużej czekać. – i zapał ją dłońmi za pośladki. Uniósł delikatnie w górę, ustawił członka przy wejściu do jej szparki i bez ostrzeżenia wszedł w nią. Pisnęła. To był jej pierwszy raz, trochę łagodniej go sobie wyobrażała, ale nie miała ochoty przerywać. Wchodził w nią szybko i gwałtownie. Raz poruszał się wolno i delikatnie, a za chwilę, jakby ujeżdżał dzikiego rumaka. Był agresywny, spragniony bliskości. Czuła to wzrastające napięcie, chciał z niej wyjść, zanim eksploduje, jednak ona mu nie pozwoliła.

                -Zostań, proszę. To takie miłe. – sapała mu do ucha. Tego potrzebowała, ostrego seksu z nieznajomym. – Jesteś pewna, że chcesz mnie w sobie? – zapytał ze zdziwieniem. Ona w odpowiedzi zarzuciła skrępowane ręce na jego szyję i przyciągnęła bliżej do siebie. – Tak, do jasnej cholery, chcę i  nie zadawaj durnych pytań, jak dama prosi o więcej! – odnalazła wargami jego wargi, musnęła je delikatnie, przygryzła i pociągnęła. – To mi się podoba, ale muszę cię na chwilkę odstawić. Skoro jesteś taka potrzebująca, mam dla ciebie coś specjalnego. – wyszedł z niej szybko, postawił na ziemi i zrzucając jej ręce z szyi kazał jej stanąć twarzą do ściany. Złapał jej jędrne piersi, pasował je i ugniatał. Drażnił brodawki łapiąc je w palce i pociągając.

                Pchnął ją delikatnie na zimną ścianę. Podrażnione brodawki pod wpływem zimna szybko stwardniały i stały się nabrzmiałe. – Teraz odwróć się w moją stronę, dziweczko. Pokaż, te cuda z bliska. Wypnij je w moją stronę, niech nacieszę nimi oczy. – mówił otaczając sutki ciepłym powietrzem. Przeszył ją zimy dreszcz, a on muskał piersi delikatnie opuszkami palców. – Czas, żebyś zrobiła coś dla mnie. – zaśmiał się, klepiąc ją w tyłeczek. Głośno przełknęła ślinę, w końcu nigdy wcześniej nie robiła nikomu loda. – Ale ja nigdy … – zaczęła nieśmiało. – ja nigdy wcześniej …. – zaczęła się jąkać. Podniósł zaskoczony wzrok z jej biustu, masując jednocześnie jej jędrne pośladki. – Czekaj, czekaj … – zaczął ją przedrzeźniać ocierając się kroczem o wewnętrzną stronę uda – Chcesz mi powiedzieć, że nigdy nie stawiałaś nikomu lachy? Może jeszcze byłaś dziewicą do dzisiaj? – rzucił śmiejąc się w jej szyję. Oblała ją fala gorąca i nieśmiało pokiwała głową w geście potwierdzenia.

                – Żartujesz sobie, tak? – mówił z niedowierzaniem – no cóż, zaraz wszystko nadrobimy. Będę tobą kierował, a jeżeli jesteś mądra, to szybko załapiesz, o co chodzi. – pokiwała głową. Pomógł jej uklęknąć, ściągnął szmatę krępującą nadgarstki. Poruszała nimi powoli, aby krew zaczęła normalnie krążyć. Złapał ją za włosy, głowę zbliżył do swojego krocza tak, że czuła jego zapach. – Teraz – rzucił – będziemy cię uczyli, jak zrobić facetowi dobrze – powiedział i pogłaskał ją. Jego członek był naprężony i czekał na dalszy rozwój sytuacji. – Lekcja pierwsza, fiuta zaczynasz zabawiać rączką. Masujesz, głaszczesz, to taka duża parówka, ale to już poczułaś w sobie. Weź go do ręki i pieść, jakby od tego miało zależeć wszystko w twoim życiu. – prawą dłoń ułożył jej na członku i kazał objąć. Zaczęła dość niezdarnie, jeździła dłonią po całej jego długości, muskała napletek opuszkami palców. Robiła tak z dziesięć minut, aż usłyszała – Dosyć tego dobrego, czas na języczek malutka. – przybliżyła twarz do fiuta, już miała go wziąć do ust, gdy usłyszała – Nie przestawaj go masować, to mnie odpręża. – zrobiła, jak kazał. Masowała go, lizała, zataczała kółeczka. – Teraz do buzi, widzę, że mam bardzo pojętną uczennicę. – zaśmiał się łapiąc ją za ramiona. – Chyba zostawię sobie ciebie na dłużej. Pasowałabyś do mojego domu – zsunął dłonie na piersi – a one byłyby miłą odmianą po tych godzinach w pracy, ale … – otrząsnął się wreszcie – wracaj do robienia mi mojego prezenciku kurewko. Jesteś taka cudowna, gdy masz go w ustach. Aż chce się bzykać od tyłu. – powiedział i odchylił się w tył. Miała pałę w ustach, wsuwała i wysuwała go powoli, aby w końcu przyspieszyć. Złapał ją za włosy i nadał jej odpowiedni rytm. Czuła go prawie w gardle, a on się śmiał.

                – Będzie z ciebie dobra dziwka. Kładź się, hmmm, albo nie, mam inny pomysł. – podniósł ją i ponownie przyparł do ściany. – Podoba ci się to, co ci robię? – pytał sapiąc jej do ucha, a dłonią posuwając ją od przodu. – Mhhh – wymruczała i wygięła się tak, że jej głowa była na jego ramieniu. – Pytałem , czy ci się PODOBA – tak, czy nie, nie żadne Mhhh. – zaczął w nią wchodzić szybciej, bardziej natarczywie. Wypiął jej tyłek i bez ostrzeżenia wszedł w jej odbyt. Krzyknęła – Tak, bardzo się podoba. – jęczała, wiła się na ścianie, wyginała, a on posuwał ją w obie dziurki.

    Poczuła falę niepohamowanej rozkoszy i popłynęła. – Mała dziwko, nie pozwoliłem ci dojść! – wyszedł z niej i zdzielił po pośladkach. Pchnął ją na mokrą ziemię, złapał za włosy i zadzierając głowę powiedział – A teraz, jak doszłaś beze mnie, poznasz, jak to jest przyjemnie – ustawił ją w pozycji na pieska, wypiął bardziej jej młody tyłeczek, cycuszki dyndały w powietrzu i mógł ją podziwiać w pełnej krasie. Taka kobieca, zmysłowa, a jednocześnie niewinna i naiwna, jak mała dziewczynka. Była jego i tylko jego, nikt wcześniej jej nie miał, a chciał, żeby tak zostało do końca.

    Stanął za nią, poodmierzał coś dłonią, po chwili pochylał się nad pośladkami, z chujem w gotowości. Drażnił jej wejście jego czubkiem. Masował wnętrze ud, wzgórek i wejście do szparki, gdy czuł, że się podnieca przerywał. Powtórzył to kilka razy, po czym klęknął za nią, pochylił do przodu, złapał za dyndające cycuszki i mocno ścisnął. Czuł, jak fala ekscytacji przeszyła ją na wskroś. Polubił tą małą i to, że niczego nie jest jeszcze w pełni świadoma.

    Masował jej atuty delikatnie, czule, ale ze stanowczością. Podkreślał, że należą teraz do niego i tylko do niego. Szeptał jej do ucha – Gdybyś była moja od początku, już dawno byłabyś idealna. – całował skórę jej pleców, liczył kręgi w wygiętym kręgosłupie – A teraz patrz, musiałem się zaczaić, porwać cię, prawie zgwałcić, żebyś mi się oddała. – zastanawiała się, o czym on mówi, ale bardziej skupiała się na doznaniach tego, co działo się tam, w danym momencie. Poczuł, że chciała dojść, więc przestał – Teraz moja kolej na zabawę, nie uważasz, moja mała dziweczko? – zaśmiał się i w impetem zagościł w jej waginie. Posuwał ją szybko i  agresywnie. Jęczała z bólu i rozkoszy, a on dochodził łapiąc ja za włosy i przyciągając głowę do tyłu. Lubił patrzeć na nią z góry, pochylił się i pocałował w usta. – Od dzisiaj, jesteś tylko moja, pamiętaj o tym. – puścił jej włosy i w tym momencie doszedł. – Było miło Kamilko, moja królewno wśród kurewek. Zobaczymy się jutro u ciebie, bo wiem, że mieszkasz sama. – wyszedł z niej szybko, postawił na nogi, związał ponownie ręce i zaczął dotykać jej ciała, jak na początku.

    – Skąd wiesz, że mieszkam sama i jak mam na imię? – zapytała między pieszczotami. Polubiła dotyk tych dużych, szorstkich męskich dłoni na swojej aksamitnej skórze. Wiła się pod nimi z podniecenia. Poczuł, że ma nad nią ogromną władzę. Znalazł na ścianie jakiś gwóźdź, czy hak i zaczepił jej ręce na nim tak, że podpierała się czubkami palców, aby nie wisieć. Wyglądała jeszcze bardziej ponętnie, ale powiedział, że dzisiaj już i tak za dużo razy ją posuwał, a co za dużo, to nie zdrowo. Pooglądał ją jeszcze dokładnie z każdej strony, podrażnił jej szparkę podmuchami powietrza, musnął kilka razy jej piersi, oblizał brodawki,  pougniatał pośladki i postanowił odsłonić jej oczy. – Poznajesz mnie, laleczko? – szepnął do ucha i musnął delikatnie jej usta.

    Doskonale wiedziała, kto ją rozdziewiczył i to w taki podniecający sposób,
    a  w dodatku, w takim miejscu. To był Paweł, doktorant od niej z wydziału, z którym pracowała przez pięć miesięcy. Dała mu kilka razy kosza w trakcie pisania magisterki, ale nie sądziła, że może to być początkiem jej przygody z ekscentrycznymi pomysłami na pieprzenie. Była pod wrażeniem posiadanego, przez niego, doświadczenia w sprawach łóżkowych. Nigdy nie posądziłaby go o taką bogatą gamę oferowanych doświadczeń seksualnych. Tak, był bardzo wysoki, przystojny, jak Apollo, wysportowany i bystry, ale pochłaniała go praca, dlatego też był uważany za ascetę.

    – Cieszę się, że to ty. – zaśmiała się momentalnie – A czy mógłbyś mnie teraz ściągnąć z tego haka, bo czuję się trochę, jak kawał mięsa w rzeźni? – poruszyła rękoma i poczuła, jak Paweł unosi ją delikatnie do góry tak, aby mogła wyswobodzić swoje ręce. Odstawił ją na podłogę i zaczął się śmiać – Chcę zobaczyć miny twoich sąsiadów, jak przyjdziesz w poplamionej sukience, bez butów i bez bielizny, bo całkiem przypadkiem zdarłem ją z ciebie. – To już nie twój problem, ale jeżeli masz czas, to może wpadłbyś do mnie? Jakaś kolacja w ramach podziękowania za wybawienie mnie z kłopotów? Co ty na to? – zbliżyła się do niego, otarła o jego krocze, musnęła językiem jego usta i ruszyła w kierunku swojej sukienki leżącej na stercie drewna. – Bardzo chętnie, ale nie wiem, czy twoja cipeczka będzie w stanie wytrzymać beze mnie w takcie kolacji. Tym bardziej, jak będę siedział w ubraniu po drugiej stronie stołu. – powiedział łapiąc ją w pasie zanim zdążyła założyć sukienkę. Dłonie umieścił na piersiach i ugniatał je mrucząc – Chociaż to ja mogę nie wytrzymać bez nich na wolności. – Rozumiem, więc to będzie kolacja dla nudystów, pasuje ci taki układ? – wykręciła się z jego objęć i szybko włożyła na siebie sukienkę. – Z tobą, zawsze. – uśmiechnął się i otoczył ją ramieniem wychodząc z piwnicy starej kamienicy w kierunku jej mieszkania.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    sexLover
  • Dzika Weronika cz. 1

    Historia ta miała miejsce pewnego wyjątkowo zimnego, grudniowego wieczora u mnie w domu. Mieszkamy z narzeczoną w domku jednorodzinnym w Józefowie pod Warszawą i ze względu na brak ogrzewania gazowego, trzeba palić w tradycyjnym piecu co wiąże się z częstymi wizytami w piwnicy, przewalaniem węgla itp. Praca ta rzecz jasna spadała zawsze na mnie. Piwnica ta to również jedyne pomieszczenie w domu, w którym można palić papierosy.W sobotę wieczorem miała do nas wpaść moja kuzynka jak również wieloletnia przyjaciółka mojej narzeczonej. Jak się zapowiedziała tak uczyniła i usłyszeliśmy dzwonek około godziny 19. Dużo było do opowiadania, bowiem nie widzieliśmy się całe wieki. Aby rozmowa szła nam gładziej zaproponowałem Martinii Asti, którego kilka butelek zalegało w moim barku.Weronika, tak na imię ma moja kuzynka, wyglądała oszałamiająco. Długie, wyprostowane blond włosy spływały jej po plecach aż do pasa. Ubrana była w białą, lekko prześwitującą koszulkę, z pod której widać było stanik. A stanik ten miał co trzymać! Okazały biust sterczał dostojnie i zdawał się namawiać człowieka aby posiadł go niezwłocznie. Jakby tego było mało koszula jej rozpięta była lekko, przez co widać było jej opalone ciało i maleńki acz bardzo urokliwy pieprzyk na jej piersi. Wspaniałe pośladki nosiły znamiona treningu na siłowni i zapakowane były w obcisłe dżinsy w klasycznym kolorze. Jej wielki brązowe oczy omiatały swym spojrzeniem salon, w którym siedzieliśmy.Wraz z kolejnymi butelkami Asti atmosfera robiła się coraz bardziej leniwa i rozluźniona. Dziewczyny plotkowały zawzięcie w czasie, gdy ja musiałem często schodzić na dół do pieca, aby w nim nie zgasło. Po osuszeniu jednej z kolejnych butelek mojej narzeczonej zaczęła się kiwać głowa.- Michałku powiedz mi, czy tu u was to się pali? – zapytała mnie Weronika patrząc na mnie swoimi wielkimi oczami. – Nie bardzo, w domu to w ogóle wykluczone. Ewentualnie możesz zejść do piwnicy zapalić. – odpowiedziałem stojąc nad nią i bezceremonialnie patrząc się w jej wielkie cycki. – A pójdziesz ze mną, co? Boje się piwnic, tata mnie zamykał w piwnicy za karę jak byłam mała. Natalia nie masz nic przeciwko? – Weronika obróciła głowę w stronę mojej narzeczonej.- Nie, nieeee, idzcciee – wystękała moja partnerka zwijając się w kłębek na sofie.Otworzyłem drzwi do piwnicy i zapaliłem światło, puszczając moją kuzynkę przodem.Gdy zeszliśmy na sam dół stało się coś czego nigdy bym się nie spodziewał! Kuzynka raptownie obróciła się do mnie, zarzuciła mi ręce na szyję i zaczęła mnie bezceremonialnie całować. Cóż, jestem facetem. Co miałem zrobić? Powiedzieć – nie przestań? Tylko w naiwnych lekturach i bajkach dla dzieci mężczyźni tak robią. Ja jak ją dzisiaj tylko zobaczyłem pomyślałem, że bym się z nią przespał. Ot, tak to już jest.Weronika zdjęła jedną rękę z mojej szyi i położyła mi ją na klatce piersiowej zsuwając ją powoli coraz niżej. Ja ze swojej strony byłem na etapie podróżowania rękami po jej plecach.Nie minęła chwila jak diablica ta dojechała do mojego rozporka, rozpięła go i wyjęła mojego nabrzmiałego penisa po czym zaczęła mi walić konia. Cholera dla mnie to już było naprawdę zielone światło – ręce z pleców od razu przeniosłem na jej pośladki i mocno je ścisnąłem. Ale co to były za pośladki! Twarde, jędrne, marzenie!Weronika przerwała całowanie, spojrzała mi w oczy i zapytał niewinnie – chcesz żebym Ci obciągnęła? – zamrugała oczami a jej długie rzęst zatrzepotały z niemal słyszalnym świstem.- Eeeeee jasne! – zmieszało mnie nieco to pytanie, przyznacie dość bezpośrednie.Rozejrzała się po podłodze, poszukała kawałka tektury, podsunęła go koło moich butów i przyklęknęła. Zanim się wzięła do dzieła rozpięła swoją koszulę a potem stanik, kładąc garderobę na półce znajdującej się tuż obok. Widzieliście kiedyś milion dolarów? Kurwa ja też nie. Ale na pewno nie wyglądają lepiej od tych wspaniałych jędrnych, dwudziestopięcioletnich cycków z napęczniałymi brodawkami. Nie ma opcji! Rozpięła pasek moich spodni, szarpnęła i już miałem spodnie i bokserki przy kostkach. Złapała mojego penisa u podstawy i podniosła go do góry tak, że czubkiem był do mnie. Wystawiła język i przejechała nim od samego dołu moich jąder po czubek penisa. Ruch ten powtórzyła kilkakrotnie, doprowadzając mnie niemal do ekstazy. – Chcesz sprawdzić jak głębokie mam gardło? – zapytała i zaczęła lizać czubek mojego penisa swoim języczkiem.Nie doczekała się odpowiedzi, bo po prostu nie wiedziałem co odpowiedzieć na tak postawione pytanie. Uznała moje milczenie za aprobatę, zatem złapała mnie dłońmi za pośladki i nadziała się ustami na mojego penisa. Nie będę się rozpisywał, że mam pałę jak trzecią nogę i gram nią w bejsbol. Jestem przeciętny więc to może nie jakaś wielka sztuka z jej strony, ale penis schował się cały w jej buzi. Weronika rozpoczęła dziki taniec swoją głową i zaczęła robić głębokie gardło jakiego nigdy w życiu nie spodziewałem się uświadczyć. Trzymając mnie ciągle z tyłu za pośladki dociskała jeszcze mocniej abym mógł się znaleźć jak najgłębiej w niej. Co i rusz przerywała tą czynność, aby wyjąć sobie penisa z buzi, wywinąć go do góry i lizać namiętnie moją mosznę waląc mi jednocześnie konia. Wydawała z siebie przy tym pomruk zadowolenia. Wrażenia jakich doznawałem w tamtej chwili są wprost nie do opisania. Domyślacie się zapewne, że tego ataku na mojego członka nie mogłem zbyt długo wytrzymać. – Powiedz mi jak będziesz dochodził – powiedziała Weronika w przerwie w głębokim gardle, którego najwidoczniej była wielką fanką. – Jaaaaassssnnnnnneeeee! – odparłem czując już powoli spięcia mięśni na brzuchu. Wiecie to dziwne, ale ja sam się zmęczyłem nieźle a co dopiero ona. Ale ona najwidoczniej siły miała niespożyte! Naślniła obie swoje dłonie i złapała swój obfity biust, ścisnęła go a następnie napluła na niego obficie. następnie umieściła mojego penisa między tymi dwiema pięknymi górami. – No pokaż co potrafisz – Weronika spojrzała na mnie z dołu i puściła mi oko. Nie pozostało mi nic innego jak zacząć bawić się z nią po hiszpańsku. Kto próbował ten wie, że jest to bardzo przyjemne i podniecające. Weronika trzymała swoje cycki i pluła co i rusz na nie i na mojego penisa.- Zaraz kończę – zakrzyknąłem dziko. Weronika puściła swoje cycki, złapała u nasady mojego penisa i zaczęła mi energicznie trzepać.- Nakarm mnie skarbie – powiedziała i wystawiła język otwierając szeroko swoją buzię i ukazując równe, białe zęby. Czubek mojego penisa był drażniony delikatnie przez jej język i nie minęła minuta gdy wystrzeliłem. Większość spermy trafiła do środka jej buzi tudzież na policzki. Część skapnęła leniwie na język. Wciąż trzymając mojego penisa poklepała się nim po jednym policzku, zamknęła buzie i głośno przełknęła. – Uff ale to było – tylko to mi przyszło do głowy. Kolana się pode mną wprost uginały. Nogi z waty. Masakra.- Haha, podobało Ci się? – Weronika już podnosiła się z kolan i pospiesznie zakładała stanik oraz koszulkę. – Czy podobało? To była petarda! – z entuzjazmem zacząłem potakiwać głową.- To jak tak to zapraszam Cię teraz do mnie. Musisz przyjść i wyrównać rachunki. Mogę na Ciebie liczyć? – mówiąc to spojrzała na mnie ze szczerym uśmiechem.- Kiedy, jutro? – zapytałem z nadzieją w głosie.- Nie głuptasie! Ale odezwę się. – ostatnie zdanie wypowiedziała już z pierwszą nogą na schodach na górę.- Czekam w napięciu – powiedziałem idąc za nią po schodach i patrząc jak kołysze biodrami. Moja narzeczona głośno chrapała na kanapie.

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Toten Totem

    Nakierujcie mnie czy zmierzam w dobrym kierunku. To moje pierwsze opowiadanie 😉

  • Garsoniera – Alina, cz. 5.

    Część 5.

    W sobotę przyjechała nieco za wcześnie. Przywitałem ją w niebieskiej koszulce polo, dżinsach i klapkach. Różowych. Taki żart znajomych na urodziny, ale za to były wygodne. Spojrzała na klapki i uśmiechnęła się wymownie. Olałem to. Też lubiłem prowokować.

    Mój gość wyglądał bardzo efektownie. Czarna bluzka ze stójką, czerwone bolerko, czerwono-czarne korale, czerwona, krótka spódniczka, czarne pończochy i czerwone sandałki na szpilce. Do tego delikatny makijaż, czerwone i czarne paznokcie. Ładnie ułożone włosy. Bez wątpienia każdy facet oglądał się za nią. Lesbijki pewnie też. Wiedziała o tym.

    – Ale ciebie przyszła tylko przeprosić. Tylko! – zwróciłem sobie uwagę. Moje ego powoli i niechętnie wracało do normalnych rozmiarów. Wzwodu nie miałem.

    Przywitaliśmy się. Nie usłyszała żadnych komplementów ani owacji. Nie obsypałem jej kwiatami. Nie strzelały korki od szampana. Nie spadło confetti. Weszła więc do pokoju, rozejrzała się.

    – No, szału to tu nie ma – stwierdziła tonem autorytetu. Była nieco rozczarowana.

    W odpowiedzi milcząco pokiwałem głową. Nie spodziewałem się jęków zachwytu z jej strony. I nie oczekiwałem tego.

    – Niech gada, co chce. Kreatorka mody osiadła na wynajmowanych 30 metrach kwadratowych – skonstatowałem wyłącznie na własny użytek. Wiedziałem jak mieszka, bo raz zaprosiła mnie na urodziny. Raz, bo nie byłem znaczącą osobą w firmie i nie zanosiło się na zmianę mojej sytuacji, więc nie opłacało się zapraszać kogoś takiego jak ja. Głośno powiedziałem:

    – Mieszkanie samodzielnego mężczyzny. Na dorobku – wzruszyłem ramionami. Jednak tłumaczyłem się.

    – Ile to ma metrów?

    – Moje mieszkanie? Prawie 52 – odpowiedziałem zgodnie z prawdą. Miałem je dzięki rodzicom i babci, ale tego nie ukrywałem.  

    – To taka większa dziupla – pokiwała głową z rozbawieniem. – No, ale tobie musi wystarczyć.

    Westchnąłem w duchu. Już miałem dość obecności koleżanki z pracy.

    – Alinko, miło, że przyszłaś, jesteś fajną koleżanką, bardzo atrakcyjną, świetnie wyglądasz, twoja obecność dodaje blasku tej garsonierze – skwapliwie kiwnąłem głową – ale nie musisz mnie dodatkowo ‘przepraszać’. Jesteśmy kwita. Chcesz wody, coli czy coś mocniejszego? – powiedziałem usłużnym tonem. Chyba takiego zagajenia w ogóle nie przewidziała. Patrzyła na mnie zaskoczona.

    – Mam sobie pójść? – niby nadal uśmiechała się z dozą wyższości, ale po mojej ripoście powoli klapnęła na kanapę. Wyniosłość i duma ulatniały się, ustępując miejsca zaskoczeniu, ale moją intencję odgadła za pierwszym podejściem. Dałem jej szansę.

    – Nie, dlaczego? Czy ja ciebie wypraszam? Niezmiernie cieszę się z twojej obecności.

    – Nie, ale… – robiła wrażenie tak zaskoczonej, że prawie zrobiło mi się żal dziewczyny. Chwilę siedzieliśmy w milczeniu. Zmrużyła oczy, jakby zastanawiała się nad czymś. Może planowała inny sposób spędzenia tego wieczoru?

    W końcu pierwszy przemówiłem:

    – To co? – Na dźwięk mojego głosu spojrzała na mnie czujnie i z zainteresowaniem. – Sex on the Beach? – zaproponowałem.

    – Tak, chętnie, skoro nie masz niczego innego – znowu poczuła się pewniej. Komentarz wypowiedziała nieco wyniosłym tonem. Rozsiadła się wygodniej na kanapie. Rękę położyła na oparciu kanapy.

    – Jasne. Słowo „proszę” nie przejdzie takiej damie przez usta – pomyślałem. Po chwili postawiłem na stoliku jej ulubiony drink. Spojrzała na drinka, potem na mnie. Jej twarz wyrażała nieme pytanie. – Byłem przygotowany, ale nie miałem całych pomarańczy, więc darowałem sobie ozdoby – wyjaśniłem. Wyraz jej twarzy sugerował, że trudno jej pogodzić się z obyczajami takiego nuworysza. Pociągnęła długi łyk… i odsunęła słomkę.

    – Ale… – spojrzała na mnie poważnie.

    – Tak – machnąłem ręką. – Sznapsa też nie miałem, więc dolałem coś innego – patrzyłem na nią pogodnie. Dobrze się bawiłem. Naprawdę.

    – A czego dolałeś? – była dociekliwa, bo poczuła, że może odegrać się.

    – Daj spokój, nic ci nie będzie. To niespodzianka – uśmiechnąłem się uspokajająco. Zapadła trochę kłopotliwa cisza. Czekałem, czy odważy się… Tymczasem pociągnęła jeszcze dwa łyki, sięgnęła po torebkę i zaczęła wstawać.

    – Cóż. Jest miło, ale jednak muszę… – zaczęła chłodnym tonem.

    – Słuchaj, suczko – przerwałem jej. – O ile pamiętam, masz u mnie jeszcze dwa klapsy, tak? – spojrzałem na nią poważnie.

    – Tak, pamiętam – wiało od niej chłodem. Była tak wyniosła, że prawie unosiła się nad podłogą, ale słuchała.

    – W takim razie usiądź i popróbuj jeszcze drinka – poleciłem łagodnym, ale stanowczym tonem.

    Patrzyła na mnie chwilę. W końcu lekko wzruszyła ramionami, wrócił uśmiech bogini tłumów i ponownie usiadła. Odłożyła torebkę, sięgnęła po drinka. Popijała i czekała aż odezwę się.

    *

    – No, to zacznijmy nasz miły wieczór. Klapsy się należą, ale po striptizie. Nie będę klepał ubranej pupy – uśmiechnąłem się rozbrajająco.

    Chwilę patrzyła na mnie zaskoczona. Chyba inaczej wyobrażała sobie ten wieczór.

    – Wypij kolejny łyk i rozbieraj się, suczko – poleciłem ostrzejszym tonem, ruchem brwi i głowy wskazując środek pokoju. Odwróciłem się i włączyłem przygotowaną muzykę. Teraz ja rozsiadłem się na tapczanie, sięgnąłem po pejcz leżący obok kanapy, założyłem nogę na nogę. Wstała, spojrzała na mnie i dostrzegła pejcz w ręku. Gadżet zrobił na niej wrażenie, ale nie odezwała się. Upewniła się, że nie żartuję. Powoli przeszła się i zatrzymała na środku pokoju.  

    – Tutaj? – spytała, patrząc na mnie. Wyniosłość i pewność siebie powoli, ale bezpowrotnie ulatniały się z dziewczyny.

    Skinąłem głową. Pejczem znacząco klepałem się po dłoni. Nadchodził czas słodkiej zemsty. Słodkiej jedynie dla mnie. Chyba znalazłem swoją niewolnicę. Seksualną niewolnicę.

    Zaczęła poruszać się w rytm muzyki. Powoli, czasami szybciej. Nie spieszyła się. Wyjęła bluzkę ze spódniczki. Rozpięła stanik. Odwróciła się. Stojąc przodem zdjęła stanik przez rękaw. Widziałem jedynie, że sterczą jej brodawki. Kiedy schylała się, bokiem do mnie, zdejmując stringi, nie pokazała więcej ciała niż to konieczne. Kusząco poruszała biodrami, zsuwając stringi. Potem rzuciła nimi w moją twarz. Złapałem. Mogłem założyć się o milion dolarów, że to nie jest jej pierwszy występ.

    – Na pamiątkę – mrugnąłem do niej i schowałem do kieszeni.

    Uśmiechnęła się prowokująco i powoli rozpinała bluzkę. W rytm muzyki odchyliła jedną połę bluzki, pokazując pierś i ponownie zakryła. To samo zrobiła z drugą połową bluzki. Odwróciła się, zdjęła bluzkę, przesuwając ją w dół ruchami w prawo i w lewo. Pokazała równo opalone plecy. Odwróciła się, wysoko trzymając bluzkę. Uśmiechała się z pewnością typową dla zwycięzcy rywalizacji. Otworzyła dłonie, równocześnie rozrzucając je w bok i bluzka opadła. Z dumą pokazywała piersi i lekko kręciła biodrami. Było na co się gapić! Piersi kołysały się. Czekała na owacje, więc przez chwilę klaskałem. Rozpinała spódniczkę. Znowu odwróciła się i trzymając ją w koniuszkach palców, powoli zsuwała. Kiedy odsłoniła całą pupę, nieco wypięła ją i pokręciła. Drobiąc w miejscu, odwróciła się do mnie i po chwili spódniczka zsunęła się do jej stóp. Wyszła z niej jedną stopą i stanęła w sporym rozkroku. Było sporo widać. Drugą stopę gwałtownie podniosła i spódniczka poleciała w moim kierunku. Złapałem ją i odłożyłem na bok. Kiedy spojrzałem, stała tyłem i poruszała się w rytm muzyki, pstrykając palcami. Nagle wyprostowała się i zamarła.  

    Sądziłem, że to koniec występu i już chciałem klaskać, kiedy dziewczyna zaczęła płynnie rozsuwać nogi. Powoli pochyliła się i wypięła tyłek. Oparła dłonie na kolanach, odwróciła głowę i spojrzała na mnie z uśmiechem rozbawienia. Dłonie z kolan przeniosły się na pośladki. Cały czas uśmiechała się i patrzyła na mnie. Palce biegały po pośladkach aż w końcu zatrzymały się i zaczęły rozciągać pośladki, ułatwiając oglądanie pochwy. Prawa dłoń w końcu puściła pośladek i palec wskazujący zaczął błądzić po pochwie i na chwilę zanurzył się w niej. Kiedy wyszedł, lekko lśnił. Po chwili delektowania się tym widokiem, zanurzyła go w ustach i tam został. Alina wyprostowała się i z uśmiechem odwróciła do mnie. Stała swobodnie z jedną nogą nieco wysuniętą. Świetnie prezentowała się. Nie wyglądała na skrępowana. Raczej czekała na zasłużone pochwały.

    – Ale pończoch nie zdjęłaś – stwierdziłem z dezaprobatą. Uśmiech przygasł. Zaskoczyłem ją komentarzem. Ponownie zacząłem klaskać.

    *

    Po oklaskach podeszła do mnie. Nie zmieniłem pozycji. Patrzyła na mnie pytająco. Rozpiąłem spodnie, wyjąłem sterczącego penisa. Jej wzrok koncentrował się na moim kroczu.

    – Klękaj, suko – brzmiałem znacznie groźniej.  

    Posłusznie wykonała polecenie, poddańczo patrzyła mi w oczy. Chyba lubiła ulegać zdecydowanym mężczyznom.

    – Na co czekasz? Liż.  

    Prawie rzuciła się na penisa.

    Odchyliłem się, przymknąłem oczy, ręce rozłożyłem na oparciu kanapy. Wieczór naprawdę dobrze się zapowiadał.

    *

    Odmówiłem, kiedy chciała wziąć prysznic.

    – W domu się wykąpiesz, suko – podałem jej pudełko z chusteczkami. – Tym się wytrzyj. Pospiesz się z ubieraniem. – Na stole położyłem banknot. – To na taksówkę. Nie chcę, żebyś ponosiła dodatkowe koszty związane z wizytą u mnie. – Usiadłem na kanapie i przyglądałem się dziewczynie.

    Bez słowa protestu pokiwała głową. Po chwili zaczęła wycierać się chusteczkami i kompletować strój. Kiedy była ubrana, spojrzała na mnie:

    – A stringi?

    – Podejdź do mnie – poleciłem jej. Posłusznie podeszła.

    – I co? – zapytała, nie rozumiejąc, o co mi chodzi. Prawie stykaliśmy się nogami. Zanim zdążyła coś jeszcze powiedzieć, sięgnąłem pod spódniczkę i włożyłem dwa palce do pochwy, kciukiem naciskałem łechtaczkę. Trudno było jej ruszyć się, ale nie zaprotestowała.

    – Przecież powiedziałem, że biorę je na pamiątkę naszego spotkania. Jasne? – posuwałem ją palcami i obserwowałem jej twarz.

    – Jasne – zgodziła się cicho. Znowu była podniecona.

    – Rozstaw nogi szerzej.  

    Posłuchała. Potem lewą ręką chwyciłem za goły pośladek i mocniej zacząłem rżnąć ją palcami. Zaczęła cichutko postękiwać. Oczy miała przymknięte. Nie wiedziała, co zrobić z rękoma. Próbowała pochylić się i oprzeć o mnie. Nie pozwoliłem.

    – Wyprostuj się – poleciłem surowo. Po chwili wykonała polecenie. Przyspieszyłem ruchanie palcami. Dociskałem dłonią pupę, więc zaczęła uginać nogi w kolanach i jeździć na moich palcach. Włożyłem trzeci.

    – Oooch! – krzyknęła podniecona i spojrzała na mnie półprzytomnym wzrokiem.

    – Stój wyprostowana! – rozkazałem i wbiłem palce głęboko w pochwę, uciskając macicę. Podniecona wyprostowała się, sycząc i zaciskając dłonie w pięści. – Chyba, że mam przerwać? – zapytałem głośno.

    – Nie! – zaprotestowała. – Rób tak! Jeszcze… – poprosiła z wysiłkiem. Po kilku silnych uderzeniach palcami wydałem kolejne polecenie:

    – Podnieś bluzkę i stanik nad piersi – Bez słowa szybko wykonała je, jednocześnie miotając się w moich dłoniach. – I trzymaj dłonie za głową – nakazałem. Siedziałem na kanapie, dłońmi szarpałem łechtaczkę, pochwę i pupę.

    Podniosła ręce i oparła o tył głowy. Chwiała się na szpilkach, ale widok był wyborny. Podniecona, ledwie utrzymywała równowagę, uginając nogi, a ja oglądałem jej gołe piersi, gwałtownie poruszające się w rytm ruchów moich dłoni i jej ciała. Jej płaski brzuszek, błyszczący w świetle lampy. Stała bezbronna, posłuszna, bardzo podniecona i skłonna do dalszej uległości. Waliłem palcami. Ale jeszcze było mi mało:

    – Słyszysz mnie? – upewniłem się.

    – Taaak – westchnęła.

    – Zawiń spódniczkę. Chcę widzieć łechtaczkę – wyjaśniłem. Drżącymi z podniecenia palcami szybko wtykała materiał za pas. Jej ręce drżały z podniecenia. – I to samo z tyłu. – Po chwili poczułem jak z tyłu wciska materiał za pas i kładzie dłonie na moich. – Dłonie do góry, suko – warknąłem.

    Z uśmiechem zwycięzcy patrzyłem jak kołyszą się jej piersi, jak ujeżdża palce, uginając nogi i powiększając rozkrok. Po mojej dłoni spływały soki z pochwy. Widziałem jej intymność. W oprawie z resztek ubrania świetnie się prezentowała. Jęczała coraz głośniej, już nie panowała nad sobą. Czułem, że za chwilę dojdzie. Przyśpieszyłem i patrzyłem. Jęki zgubiły rytm, zacharczała, krzyknęła, wyprostowała się, wyginając do tyłu i stając na palcach. Po chwili ciszy opadła na stopy, pochyliła się powoli, dłonie i głowę oparła na moich ramionach i zaczęła ciężko dyszeć. Od jej ciała biło ciepło. Drżała, kiedy przeszywał ją mocny skurcz mięśni. Nadal przebierałem palcami w pochwie.

    – Ale to było – po długiej chwili milczenia mruknęła niezbyt składnie.

    – Pewnie chcesz, żebym jeszcze ciebie wyruchał?  

    Jej wzrok wyrażał niemą prośbą.

    Po chwili półleżała na kanapie obok mnie z rozrzuconymi nogami. Nachyliłem się i palec lewej dłoni powoli zacząłem wciskać do odbytu.

    – Och, nie… – zaprotestowała nieśmiało. Zignorowałem ją.

    – Rozepnij mi rozporek. – Po chwili poczułem jak niecierpliwie wyciąga penisa i masuje go dłonią. Przesunęła się, prawie siedziała i teraz głowę miała za moimi plecami. Zaczęła lizać mnie po plecach. – Jeszcze będziesz miała okazję – mruknąłem rozbawiony. 

    Wyjąłem palce z pochwy i wilgotną dłoń wepchnąłem w jej usta. Nie musiałem nic mówić. Namiętnie zaczęła pochłaniać palce. Kiedy nieco uspokoiła się, wysunąłem również palec z odbytu. Spojrzała zaskoczona.

    – Następnym razem – wyjaśniłem, uśmiechając się. – Będziesz miała powód, żeby znowu mnie odwiedzić.

    Posadziłem ją na kanapie, stanąłem przodem i wepchnąłem penisa w usta. Przyjęła bez oporu i zaczęła obciągać. Tym razem nie byłem w stanie długo wytrzymać. Złapałem ją za głowę i zacząłem rżnąć w usta. Trzymała mnie za nogi, ale potem opierała się dłońmi o kanapę. Wchodziłem głęboko i energicznie, a ona delikatnie próbowała ściskać go ząbkami. Jeszcze kilka ruchów i obfity wytrysk wypełnił jej usta. Zakrztusiła się, kaszlnęła, strumyk spermy wypłynął z jej ust. Wyjąłem penisa, a sperma popłynęła po brodzie. Ciężko oddychałem. Chwyciłem penisa w rękę, wykonałem kilka ruchów i reszta spermy trysnęła na jej twarz. Zadowolony poklepałem ją członkiem po policzku. Próbowała złapać go ustami. Nie pozwoliłem.

    *

    – Alinko, jak to było z tym oskarżeniem? Bawiłaś się moim kosztem? – spytałem, kiedy wróciłem z łazienki i zapiąłem spodnie.

    – No. A czemu pytasz? Bawiłam się chwilę, ale potem wyjaśniłam nieporozumienie – ścierała spermę z twarzy.

    – Wyjaśnij dokładnie. Chcę znać wszystkie szczegóły – poprosiłem, z uwagą patrząc w jej kierunku.

    – Jak chcesz – wzruszyła ramionami, widząc wyraz mojej twarzy i opowiedziała o „żarcie”, jak nazwała to zdarzenie. Szczerze wyznała, że najbardziej była rozbawiona moją reakcją, kiedy groziła mi sądem, proponując kontakt przez prawnika. Moja reakcja spowodowała, że nabrała ochoty na dalszy ciąg.  

    – Ożeż ty, kur… ! – przekleństwo zmiąłem w myślach. Starałem się zachować pogodny wyraz twarzy.

    Alina opowiadała o szczegółach „żartu” i jednocześnie ponownie poprawiała ubiór. Siedziałem i w milczeniu, bez żadnego komentarza, słuchałem. Wreszcie, zadowolona, umilkła. Widać, że znowu dobrze się bawiła, wspominając swój pomysł. Z trudem powstrzymałem się od jakiejkolwiek reakcji. Byłem wściekły.

    – Właśnie tak było – zakończyła z pogodnym uśmiechem, nadal nie pojmując, ile zdrowia kosztował mnie jej „żart”. Empatia nie była jej mocną stroną. Co by nie mówić, to właśnie bratała się z pracownikiem bez poważniejszych perspektyw na szybki awans, więc mogła sobie pozwolić na więcej. A przynajmniej sądziła, że tak może traktować innych.

    – Alinko, proszę, żebyś więcej nie próbowała mnie szantażować – powiedziałem spokojnym tonem, patrząc na nią. Dużo mnie to kosztowało. – Jestem dyskretny, więc nikt nigdy nie dowie się o naszym spotkaniu. Zapomnę o wszystkim, co było między nami, co nas kiedykolwiek łączyło, ale twojego „żartu” nie zapomnę. Nigdy – stwierdziłem stanowczo.

    Zadowolona pokiwała głową. Emocje związane z seksem ustąpiły racjonalnej analizie nieszczęśliwego „żartu”. Widać liczyła na bardziej ekscytujący wieczór i noc u mnie. Przecież jej działania nie były bezinteresowne. Siedziała wyprostowana, znowu z pewną wyższością patrząc na mnie i ponownie rozglądając się po pokoju. Zdaje się, że nadal nie rozumiała, co należy zrobić, żeby bez trudu znaleźć sobie wroga. Postawiłem na szczerość:

    – Alinko, już wiem, że od następnego miesiąca przechodzisz do naszego działu i że dla ciebie nie jest to wyróżnienie. Ponoć tę decyzję przełożonego znasz już od dawna, prawda? Również szef poinformował mnie, że będziesz moją podwładną, dlatego proszę: nigdy więcej nie oferuj mi swojego ciała, bo będzie to łapówka.

    Spojrzała na mnie. Na jej twarzy nie było nawet śladu uśmiechu.

    – Nasze spotkanie nagrałem ukrytą kamerą – nieznacznie uśmiechnąłem się. – A dokładnie: dwiema. Gdybyś była głodna wspomnień, zawsze możesz u mnie posłuchać i pooglądać. Już same dialogi, ba, twój monolog, robi wrażenie, prawda, koleżanko?

    Nie chciało mi się słuchać jej wyjaśnień. Sięgnąłem po telefon i zamówiłem taksówkę.

    K O N I E C

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Tomnick
  • Nareszcie, 3.

    Część 3/3.  

    Potulna stoję przy drzwiach wejściowych. Gospodarze i wszyscy goście są w salonie. Domyślam się, że omawiają scenariusz wieczoru. Szmer rozmów, śmiech, brzęk szkła, pojedyncze głosy.

    – Pewnie przygotowują drinki – domyślam się. Jestem podekscytowana nadchodzącą zabawą. Błyska światło, potem jest przyciemniane i ktoś włącza muzykę. Nie jest tak głośna jak w klubie, ale skutecznie zagłusza treść rozmowy. Wychodzi po mnie gospodarz, chwyta za smycz i prowadzi do salonu. Z ciekawością rozglądam się. Salon jest duży, a po jego prawej stronie pod ścianą znajduje się małe podwyższenie. Przed nim ustawiono wszystkie krzesła. Podchodzi do mnie Pani Barbara z kieliszkiem.

    – Wypij! – podaje mi szklaneczkę.

    – A co to jest?

    – Alkohol. Dla kurażu. Jak ci zasmakuje, to powiedz. Dostaniesz więcej – Pani Barbara nie wygląda na zadowoloną moją ciekawością.

    Pełna wątpliwości biorę szklaneczkę i pochłaniam zawartość w kilku drobnych łyczkach. Smakuje mi. Potwierdzam to. Po chwili gospodyni podaje szklaneczkę wypełnioną tym samym trunkiem. Pod jej spojrzeniem wypijam, ale już znacznie wolniej. Pani Barbara przejmuje smycz i prowadzi mnie na podwyższenie. Wszyscy siedzą na krzesłach z drinkami w rękach. Gospodarz przygasza światło i zapala jeden reflektorek, który z góry oświetla podwyższenie. Przez ten reflektorek w zasadzie nie widzę nikogo i niczego.

    – Kochani, to nasza zdobycz na dzisiejszy wieczór – Pani, mówiąc głośniej, wskazuje na mnie i potrząsa smyczą. – Zapraszam wszystkich do zabawy. Najpierw zaprezentuję jej walory, a potem wylosujemy mężczyznę, który skorzysta z niej. Spróbujemy tresury i zabawimy się wspólnie.

    – No, przynajmniej znam program wieczoru – myślę o swoim udziale.

    Pani Barbara przy muzyce obraca mnie i pokazuje. Zdejmuje mi bluzkę, prezentując piersi. Podkreśla, że tak przyszłam ubrana do klubu.

    – Bez majtek! – zaznacza, unosząc palec. Jednym ruchem podciąga spódniczkę, aby uwiarygodnić swoje słowa. Ciche komentarze wskazują, że podobam się.

    Na jej polecenie zdejmuję spódniczkę i stoję właściwie naga: w szpilkach i pończochach. Stoję przodem. Potem mam odwrócić się. Pani Barbara każe mi rozsunąć nogi i pochylić się. Pochylam się i wypinam pupę do widzów. Pani rozsuwa pochwę, udowadniając, że już jestem mokra. Kilka osób głośno komentuje mój wygląd i stan.

    – Kto ją wylosował? – pyta Pani Barbara. Po zakończonej prezentacji przygasza reflektorek.

    Zgłasza się mężczyzna: ma ze 45 lat, szatyn, raczej szczupły, w garniturze, niebieska koszula, szary krawat. Obok siedzi jego żona: zadbana blondynka z lekką nadwagą, nosi krótko przystrzyżone włosy z efektowną długą grzywką zaczesywaną na bok. Jest w podobnym wieku jak mąż, ubrana w kremową sukienkę i białe pończochy. Na nogach ma kremowe, pełne szpilki. Tej pary nie zauważyłam w klubie. Mężczyzna z uśmiechem podchodzi do nas. Teraz zauważam siwe włosy na jego skroniach.

    – Miłej zabawy, Marku. Masz 15. No, 20 minut – uśmiecha się Pani Barbara. Mój tymczasowy właściciel bierze smycz z dłoni gospodyni, szarpie nią i prowadzi mnie do drzwi obok podwyższenia.

    *

    Marek wchodzi co ciemnego pokoju i ciągnie mnie na smyczy. Zapala dwa kinkiety. Pokój pozostaje w półmroku. Pod ścianą stoi spory tapczan, a tuż obok fotel, wygodny do zabaw we dwoje albo i w trójkę. Na wąskiej ścianie okno zasłonięte żaluzją. Patrzę na drugą ścianę i czuję jak spuszczam się. Niesamowite! Pierwszy raz widzę coś takiego! Stoję z rozdziawionymi ustami, patrzę na ścianę i nie mogę oderwać wzroku. Cała ściana wygląda jak półki w sex-shopie, bo po brzegi jest wypełniona gadżetami do zabaw BDSM. Chociaż… Nie! W sklepie pewnie nawet nie mają takich rzeczy: drewniane dyby, obok inne, oprawione w skórę, dyby z otworami na głowę, ręce i nogi! Kilka skórzanych, lateksowych, gumowych masek, skórzane staniki z napami, które więcej pokazują niż zasłaniają, drążek w skórze z obydwu stron zakończony kajdankami. I spore pudło z wąskim otworem na szyję. Jego wygląd trochę mnie niepokoi. Od razu widać, że to gadżety domowej roboty. I do tego fajnie wykonane. Chciałabym chociaż dotknąć ich… Patrzę, zafascynowana takim bogactwem i różnorodnością. Tutaj nawet kilkanaście par można wyposażyć do wspólnej zabawy! O wibratorach, korkach, rękawiczkach, zestawach do irygacji, gumowych wałkach, szczypcach i innych gadżetach nawet nie warto wspominać. Tyle ich mieli… Dlatego nie zauważyłam, kiedy Marek podszedł od tyłu. Stanowczym gestem chwycił mnie w pół. Poczułam oddech na karku, potem wilgotny język. Ugryzł mnie w ucho. Ała! To bolało! Natarczywie grzebał przy cipce i nagle, gwałtownym ruchem wszedł we mnie.

    – Och! – krzyknęłam mimo woli i na chwilę przymknęłam oczy. – Nareszcie! – szepnęłam do siebie. Pierwszy ogier dosiadł mnie. Obcy mężczyzna we mnie. Ale to Pan, które włada mną. Może będzie mnie tresował?

    Byłam tak mokra, że wszedł bez najmniejszego oporu. Ruchał mnie, a ja wciąż patrzyłam na ścianę jak dziecko na wymarzoną zabawkę na wystawie sklepowej. Ciągnął za smycz, więc wyginałam się do tyłu uciskana przez obrożę, z trudem łapiąc powietrze. Drugą ręką trzymał mnie za biodro. Wtedy dostrzegłam haki i jakieś rurki zamontowane pod sufitem albo wystające z sufitu. Od samego oglądania robi mi się znowu mokro w cipce. Pan Marek chyba to doceni.

    – Chodź, suko! Posmakujesz czegoś nowego! – szarpnął za smycz i uderzając penisem, kieruje mnie do ściany z gadżetami. Sięga ręką i zapala lampy podświetlające tylko tę ścianę. Bierze jakieś drążki i zaciąga mnie na tapczan. Leżę na plecach i liżę penisa. Pan Marek zapina mi uchwyty ze skóry na nadgarstkach. Drążek jest szeroki na jakieś 60 cm. Przez cały czas będę miała dłonie rozstawione na taką szerokość. Odwraca mnie. Teraz klęczę na czworakach z wypiętą pupą. Przez chwilę maca cipkę, a potem zapina pasy, szerokie jak obroże, nad kolanami. Są połączone grubym drążkiem. Nie potrafiłabym go złamać. Nie mam wyjścia, muszę bardziej rozkraczyć się. Opieram się na łokciach i zablokowanych dłoniach. Blokuje mi kolana. Nie złączę ich, a Pan może ruchać tak zablokowaną suczkę bez żadnych oporów.

    Jestem bezradna i zdana tylko na niego. Dziwne uczucie. Bezradność powoduje irytację i chęć wyzwolenia  się z kajdanek, ale na to nie ma szansy. Dodatkowo mogę dostać bolesną karę. Znam zasady i bez protestów czekam na dalszy ciąg. Mężczyzna staje za mną na tapczanie i płynnym ruchem wchodzi do pochwy. Głęboko! Czuję silne dłonie na biodrach. Rucha według własnego uznania. Nie zwraca uwagi na moje reakcje. Palcami brutalnie penetruje odbyt. W ogóle zachowuje się brutalnie. Stękam. Kiedy przyspiesza, zaczynam jęczeć. Tak szybko wszedł do odbytu, że nie zdążyłam zaprotestować. Bałam się bólu, ale wpychał powoli. I znowu rżnął mocno. Coraz mocniej. Już nie miałam siły protestować. I bałam się. Seks z nim sprawia mi sporą przyjemność, ale to gadżety najbardziej mnie podniecają.

    Kiedy wyszedł z odbytu, wsadził mi penisa w usta. Czekałam na wytrysk, ale on tylko rżnął mnie w usta. Nie chciał wytrysnąć. Trzymał mnie za głowę i ruchał. Podrażniał gardło albo uderzał w policzek. Jego ruchy były bardzo energiczne, zaczęłam krztusić się, więc w końcu spróbowałam nieco wycofać głowę. Otwartą dłonią uderzył mnie w policzek. Ależ zapiekło! Mimo dyskomfortu byłam posłuszna. Śluz ze śliną ściekały na podłogę. Jeszcze raz uderzył mnie w policzek. W końcu wyjął penisa, chwycił mnie za włosy i pociągnął do drzwi. Kiedy ciągnął mnie za włosy, próbowałam trzymać go za rękę. Ból był zbyt duży, więc w końcu zdołałam stanąć na kolanach. Tak dotarliśmy do drzwi.

    *

    Kiedy wracamy, wszyscy są nadzy i siedzą na krzesłach, w fotelu albo leżą na obszernym, miękkim dywanie. Już dobrali się. Na razie w pary. Nasz powrót powoduje, że wszyscy przerywają pieszczoty. Patrzą na mnie, ale muzyka zachęca do pieszczot. Z twarzy ścieram śluz zmieszany ze śliną. 

    Gospodarz towarzyszy żonie Marka. Popija wino i przygląda się innym. Żona Marka w jednej dłoni trzyma kieliszek z winem, a drugą masuje sterczącego penisa Pana Edwarda. Podejrzewam, że musiał coś wziąć na taki wzwód. Wskazując na mnie, słyszę, jak pyta żonę Marka: 

    – Sylwuś, przydałaby się nam taka suczka jako kelnerka podczas spotkań, prawda? – patrzy pożądliwie w moim kierunku. Wytrzymuję jego spojrzenie. Poruszam nieznacznie nogami, bo poczułam, że z cipki wyciekły krople śluzu. Chyba miałam mały orgazm!

    – Nooo, dobry pomysł. Ale tylko jako kelnerka? – Sylwia wydaje się nieco zdziwiona.

    – No, nie. Jak zabawa rozkręci się, to skorzystamy z niej – odpowiada gospodarz. – Wtedy nikt nie będzie potrzebował kelnerki

    – Proszę, jakieś sugestie? – pyta Pani, stając obok mnie. Przyglądam się kobiecie. Przy kości i ze sporym biustem, tleniona blondyna. Na pewno silna. Nie wstydzi się swoich krągłości.

    Po chwili milczenia jako pierwszy odzywa się Marek: 

    – Ja bym ją oszczał. A jest co!

    – E, może na koniec? – oponuje atrakcyjna, opalona w solarium blondynka, żona szpakowatego mężczyzny. – Może zwyczajnie dopuścić ją do naszej zabawy? – Kobieta półleży na dywanie, oparta na łokciu z kieliszkiem w ręku. Pod łokciem ma poduszkę. Ściągnęła blond włosy do tyłu i związała czarną, aksamitną tasiemką. Prosta jasna fryzura wraz z czarną tasiemką efektownie podkreśla jej urodę. Lekki makijaż tylko dodaje uroku owalnej twarzy. Jest szczupła, zadbana, biust ma proporcjonalny do sylwetki, a wszyscy mężczyźni zerkają na nią co jakiś czas. Wzbudza największe zainteresowanie. Widzę, że każdy ma na nią ochotę. Ja również… Mąż, szpakowaty, szczupły mężczyzna z lekkim brzuszkiem, leży przed nią, w takiej samej pozie. Właśnie podała mu kieliszek, sięgnęła do jego krocza i delikatnie masuje mosznę. Powoli doprowadza mężczyznę do wzwodu.

    – Może jakiś test? – pyta mąż blondynki. – Zobaczymy, jak znosi ból.

    Propozycja pozostaje bez komentarza, ale widzę jak Pani Barbarze zaświeciły się oczy.

    – Może zwyczajnie dopuścić ją do naszej zabawy? – mąż brunetki rzuca pomysł. Jest łysy. Wianuszek bardzo krótko przystrzyżonych, czarnych włosów okala błyszczący szczyt głowy. Jest atletycznej budowy, a jego ciało jest dość mocno owłosione. Na pewno ćwiczy. Właśnie półleży tuż za żoną i bawi się jej piersią.

    – Taką sukę? – Pani nie podoba się ten pomysł.

    – Może obsłuży nas, kobiety, a potem panowie ją wykorzystają według swoich potrzeb? – brunetka o dużym biuście i przy kości wyraźnie ma ochotę na moje usługi. Również półleży na dywanie, oparta na łokciu z kieliszkiem w ręku. Jest ubrana w czerwone, wzorzyste pończochy, czerwone szpilki i czerwoną muchę z czarną obwódką. Kiedy zdjęła stanik i czerwony żakiet, została jej tylko ta efektowna mucha.

    – Skoro jest tutaj pierwszy raz, to może zacząć od tresury? Nauczy się, to sama będzie wracać – zaśmiała się blondynka, żona Marka. Nie mogła oderwać się od penisa Pana. Nawet przytuliła się do mężczyzny.

    – O, Sylwia ma rację! – poparł ją rozbawiony Pan. – No, suka! Aportuj! – Pan odpina smycz i rzuca piłkę tenisową.

    Biegnę za nią.

    – Suka! Biegasz na czterech! I piłkę przynieś w zębach – instruuje mnie Pan. – Zdejmij szpilki!

    Wykonuję polecenie, potem schylam się i opieram dłonie na podłożu. Czuję na sobie wzrok wszystkich uczestników spotkania. W końcu dobiegam i z trudem, ale chwytam piłkę przy ścianie. Odwracam się i powoli wracam do Pana. Klękam przed nim i podnoszę głowę. W zębach z trudem trzymam piłkę. Pan odbiera piłkę, głaszcze mnie po głowie i powtarza rzut. Ponownie biegnę i wracam z piłką. Tym razem blondynka rzuca piłkę.

    Chwilę waham się i to mój błąd. Smagnięcie smyczą w pupę wywołuje ból, gwałtownie ruszam z miejsca i natychmiast aportuję. Blondynka tuli się do penisa Pana i śmieje, zadowolona z mojej reakcji. Potem jeszcze brunetka zmusza mnie do aportowania. Przynoszę piłkę. Kiedy sądzę, że chce mi wyjąć piłkę z ust, przysuwam się bliżej, a ona nagle łapie moją pierś, ściska ją i ciągnie w dół, zmuszając mnie do położenia się na podłodze. Śmieje się zadowolona z mojej reakcji, kilka osób wtóruje jej, ktoś klepie mnie po pupie. Z bólu uderzam dłońmi o podłogę. Śmiech wzmaga się.

    *

    Po zabawach ze mną, Pani odstawia kieliszek z winem i przywołuje mnie. Zakładam szpilki, wstaję i podchodzę. Kajdankami Pani przypina mi ręce do kółek z tyłu obroży. Wyglądam jakbym trzymała dłonie za głową. Gdybym bezwiednie opuściła ręce, obroża będzie uciskać kark i pochylę się. Stoję wyprostowana, naga, z uniesionymi rękoma i czekam. Wszyscy mnie oglądają. Nie wstydzę się. To jest podniecające, a po twarzach mężczyzn widzę, że pożądają mnie. Motylki latają w moim brzuchu. Co oni ze mną zrobią? Nie mam pojęcia! Znowu mam mokrą cipkę. Boję się niewiadomego i ta niepewność jeszcze bardziej podnieca mnie.  

    – Warto przetestować twoje możliwości – to mówiąc, Pani przypina mi jeszcze łańcuch do obroży i podaje mężowi. On majstruje za moimi plecami. Spoglądam i już wiem! Mocuje łańcuch do haka na suficie. Wcześniej nie zauważyłam go. Jest pomalowany na biało. Łańcuch jest naprężony. Nie mogę zrobić nawet kroku. Mam wyciągnięte ręce. Dobrze, że nie muszę stać na palcach. Jeżeli jednak zrobię mały krok, już muszę stać na palcach, bo krótki łańcuch wywołuje ból w stawach. Pani sięga po bicz. I bez słowa ostrzeżenia, niesygnalizowanym ruchem samego nadgarstka uderza mnie w brzuch! Ma wprawę! Smagnięcie biczem wywołuje głuchy odgłos.

    – O ła! – odruchowo próbuję zgiąć się, żeby złagodzić ból. Bezskutecznie. Odwracam się, pojękuję, ale zerkam na nią.

    Jest rozbawiona moją reakcją. Bierze mały zamach i uderza mnie w pośladki. Gwałtownie prostuję się, krzycząc z bólu. Nie sądziłam, że aż tak będzie bolało! Uśmiechnięta Pani macha biczem i z satysfakcją patrzy jak balansuję ciałem, żeby stać możliwie najdalej od niej. Bawi się moim strachem. W końcu bierze zamach i ponownie uderza mnie w podbrzusze. Uderzenie jest mocniejsze i krzyczę jeszcze głośniej. Nie mogę zgiąć się! Jedynie drobię w miejscu. Ile bym dała, żeby pomasować bolące miejsce! Reszta bawi się moim cierpieniem. Wręcz wyczuwam rosnące podniecenie widzów, którym podoba się ten pokaz.

    – Teraz ja! Teraz ja! – blondynka, ta z czarną, aksamitną tasiemką we włosach, rozochocona podbiega do Pani, klaszcząc w dłonie.

    – Proszę, Joasiu – Pani, z uśmiechem zadowolenia, przekazuje jej bicz, siada na krześle i sięga po kieliszek z winem.

    Kobieta uderza mnie raz za razem. Uderzenia są lekkie, ale i tak sprawiają ból. Wychylam się w różnych kierunkach, reagując na razy. Inni śmieją się, obserwując moje reakcje. Blondynce uderzenia sprawiają wyraźną satysfakcję. Bije mnie coraz mocniej. Krzyczę z bólu. W końcu odwracam się i wrzeszczę, czując ból nie do zniesienia, a byłam przekonana, że plecy wytrzymają więcej. Uderzenia są rzadsze, ale bardzo silne! Zbyt silne!! Nie panuję nad sobą i wrzeszcząc, błagam o litość. Bolą mnie plecy, pośladki i uda. Podchodzi Pan i odłącza łańcuch od haka. Padam na kolana i jęczę. Pan nachyla się i odpina dłonie od obroży. Co za ulga! Jednak nadal bicz raz za razem spada na plecy i szarpie moim ciałem! Za każdym razem reaguję głośnym jękiem. W końcu razy ustają. Nareszcie! Nareszcie. Nareszcie…

    Ostrożnie odwracam się. To nie ta opalona blondynka, Joanna, tylko brunetka biła mnie tak mocno! Urodzona sadystka! Kobieta patrzy na mnie z satysfakcją. Widać, że biła mnie z dużą przyjemnością. I z jeszcze większą przyjemnością obserwowała moje reakcje. Upajała się moim cierpieniem. Ale to nie koniec. Podchodzi do mnie. Ze strachu kulę się na podłodze. 

    – Leżeć! – rozkazuje mi.

    Posłusznie kładę się na boku. Plecy za bardzo mnie bolą. Jeszcze bardziej podwijam nogi. Kobieta unosi nogę i powoli przesuwa szpilką po moim ciele. Drżę ze strachu. Podeszwą buta brunetka parokrotnie uderza mnie w pierś. Odruchowo cofam się i próbuję zasłonić ramieniem.

    – Leż, suko! – jej ostrzeżenie brzmi groźnie. Cofa nogę i wbija szpilkę w udo.

    – Nie! Proszę! To bardzo boli! Naprawdę… – łkam cicho.

    W odpowiedzi łagodzi nacisk i przesuwa szpilkę niżej. Milknę. Teraz wciska szpilkę między pośladki, szukając odbytu! Próbuję przesunąć się. Za późno! Znajduje! Wpycha całą szpilkę!

    – Och! Przestań! Proszę… 

    – Dla ciebie: Pani Marta, suko!

    – Tak, Pani Marto! Przepraszam…

    *

    Kobieta rucha mnie w odbyt. Pojękuję. Ktoś blokuje moje ramię i głowę, ktoś inny podtrzymuje Panią Martą, a ona coraz mocniej uderza stopą. Czuję szpilkę w odbycie i czekam na koniec tego ruchania. Dla reszty to sygnał do zabawy. Ja też zostaję wyjątkowo potraktowana.

    Pan podchodzi do mnie, klęka i wpycha sterczącego penisa w usta. Liżę go gorliwie. Mam nadzieję, że zechce mnie bronić przed Panią Martą. Z pomieszczenia obok dwaj panowie wnoszą metalową klatkę. Nie jest zbyt wysoka, ani szeroka. 

    Pani Marta wysuwa ze mnie szpilkę. Oddycham z ulgą. To było nawet przyjemne. Teraz jednak nieco uspokajam się. Kładzie się obok mnie i wsuwa mi palce do pochwy.

    – Ponoć lubisz takie zabawy – mówi z uśmiechem i uderza coraz mocniej. Kiwam głową i postękuję. Taka pieszczota bardzo mnie podnieca. Z trudnością pieszczę penisa Pana. On zaczyna coraz mocniej ruchać mnie w usta. Duży penis prawie dławi mnie. Jeszcze kilka mocnych uderzeń penisem i Pan wychodzi z moich ust.

    – Nareszcie! – cieszę się z końca agresywnych pieszczot. Jestem tutaj po raz pierwszy. Wszystko jest nowe, więc boję się nieznanego. Obawiam się podnieconych mężczyzn, chociaż podnieca mnie ich siła i panowanie nade mną. Nie wiem, co zrobią, jak zareagują, jak wykorzystają mnie inni.

    Uderzenia palcami w pochwie doprowadzają mnie do małego orgazmu. Chyba nawet jęczę przeciągle, co wzbudza zainteresowanie innych. Pani Marta zadowolona wyjmuje ze mnie palce i kiedy otwieram usta, żeby je wylizać, szybsza jest Pani Joanna, która nachyla się i pochłania je! Jestem zdziwiona. I to jak! Pani Joannie śmieją się oczy. Pani Marta jest zadowolona z zachowania koleżanki. Jednocześnie wyzywająco patrzy na mnie. Grzecznie klęczę, oczekując na kolejne polecenie. Pan każe mi wejść do klatki. Szpilki zostawiam na zewnątrz. Klatka boczne ściany ma tylko z pionowych prętów i jest dość niska. Muszę w niej klęczeć. Teraz mogę tylko przyglądać się wszystkim. Bicz leży poza zasięgiem moich rąk.

    Pan Marek siada w fotelu, a Pani Barbara dosiada go, z uśmiechem patrząc mu w oczy. Sylwia, jego żona, klęka na czterech i tęsknie patrzy na Pana Edwarda. Atletycznej budowy mąż Pani Marty dosiada ją od tyłu i energicznie rżnie. Po chwili kobieta przymyka oczy i głośno jęczy. Jej piersi silnie kołyszą się. Bez wysiłku przytrzymuje kobietę, która zaczyna przesuwać się już po pierwszych uderzeniach biodrami. Pana Edward klęka nad Panią Joanną, która leży na boku. Uśmiechają się do siebie. Pani Joanna górną nogę wysuwa do przodu, a Pan, klęcząc, wchodzi w nią. Uderza mocno, prawie od razu wywołując przeciągłe jęki kochanki. Powoli wycofuje się i znowu energicznie wbija penisa. Pani Barbara sapie. Pani Marta leży na boku na kanapie. Za nią kładzie się szpakowaty mąż Pani Joanny. Wchodzi jednym ruchem, wymuszając jęk rozkoszy. Już nikt nie zwraca uwagi na odgłosy innych par. Mężczyzna trzyma Panią Martę za włosy, ona dociska jego biodro. Spółkują w jednostajnym rytmie. Pani Marta pojękuje coraz głośniej. Dłoń z biodra zsuwa się na penisa. Głaszcze go. Potem pociera łechtaczkę. Wreszcie schyla się i podnosi bicz. Mimo, że jest ruchana, uderza biczem w pręty klatki, odsuwam się, ale i tak za każdym razem bicz dosięga mnie. Pani Marta jest bardzo podniecona. Krzyczy i w pewnym momencie wypuszcza bicz! Doszła!

    *

    To chyba sygnał dla pozostałych par, bo wszyscy przerywają spółkowanie.

    – Dzisiaj Sylwia – zarządza Pani Barbara.

    Edward kładzie się na dywanie, nawilża penisa, a Sylwia szybko siada na niego. Porusza biodrami i pochłania go. Mężczyzna trzyma ją za biodra. Ta pochyla się nad kochankiem:

    – Na to czekałam! – z uśmiechem szepcze mu do ucha i delikatnie gryzie koniuszek. Tymczasem powoli i zdecydowanie w drugą dziurkę Sylwii wchodzi mąż Joanny.

    – Dawaj, Kaziu – zachęca go Edward. Kazimierz powoli wsuwa penisa. Sylwia leży na piersi Edwarda, patrzy w bok i podniecona cierpliwie czeka aż mężczyzna ją wypełni. Kiedy wepchnął członek, zaczął rytmicznie poruszać biodrami. Ich ruchy stają się coraz dłuższe i bardziej energiczne. Z upływem czasu kobieta stęka coraz głośniej, ledwie panuje nad sobą. Edward chwyta ją za piersi i też lekko unosi biodra. Sylwia zamknęła oczy i jęczy. Nie panuje nad sobą. Dwa sterczące penisy w niej! Takie bodźce! Mężczyźni utrzymują wspólny rytm. Z podniecenia chce wyprostować się i krzyczeć, ale nie może. Edward przyciska jej głowę do swojej piersi.

    Mąż Marty, łysawy brunet siada na kanapie, a na jego sterczący członek nadziewa się Joanna. Opiera dłonie o jego ramiona i podniecona patrzy jak członek znika w jej pochwie. Kiedy wbił się cały, rozsiadła się wygodnie na jego kolanach, podniosła głowę, przymknęła oczy i głośno westchnęła. Doszła po raz pierwszy. Chwilę spółkują, po czym Joanna schodzi z niego i naga siada z podkulonymi nogami na kanapie. Głęboko oddycha. Bawi się łechtaczką. Dotyka, głaszcze sutek. Nadal jest bardzo podniecona. Mąż Marty podchodzi do spółkującej trójki.

    – Kaziu, zmiana – i z uśmiechem patrzy na pozostałe panie. Mruga do nich. – Ale jeszcze masz spory wybór.

    Mężczyzna nie protestuje, wychodzi z odbytu Sylwii. Brunet płynnie dosiada kobietę i chwyta ją za biodra. Od razu mocno wali. Ta, wypełniona dwoma członkami, nie jęczy, tylko krzyczy. Obydwaj mężczyźni ruchają ją bardzo energicznie. Penisy poruszają się jak tłoki. Mężczyźni sapią, zaciskają zęby i wymuszają kolejne krzyki kochanki. Kiedy dochodzi z przeciągłym wyciem, zwalniają i wreszcie zatrzymują się.

    *

    Kazimierz wyciąga mnie z klatki, trzymając za włosy i panowie zaraz wchodzą we mnie. Zmieniają się, kiedy uznają, że czas zająć się jedną z pań. Cały czas ruchają mnie we dwóch. Jestem zmęczona i czasami nawet nie wiem, który jest we mnie. Przeżyłam dwa małe orgazmy. Rozkosz powoduje, że czuję się jak we śnie na jawie. Szpilki już dawno zgubiłam albo zdjęli mi. Po którejś zmianie znowu dochodzę. To bardzo mocny orgazm! Krzyczę! Fala spełnienia powoli odpływa ze mnie. Chyba próbuję coś powiedzieć, ale mężczyźni nadal mnie ruchają, więc nawet nie zdołałam dokończyć zdania. Jestem bardzo zmęczona i zadowolona. Omdlewam.

    *

    Budzą mnie razy bicza. Pani Barbara niecierpliwie czeka aż podniosę się. Reszta nago odpoczywa w różnych częściach salonu. Panie wycierają się chusteczkami. Tylko Pan Edward stoi ubrany w dres i sportowe buty.

    – Suka, ubieraj się! – popędza mnie Pani Barbara. Stoję ubrana, pospiesznie poprawiam fryzurę. Pan Edward odwozi mnie pod blok i zaraz wraca. Wziął mój numer telefonu. Obiecałam czekać.

    Nie wiem, kto spuścił się we mnie albo na mnie. Pod prysznicem dopiero orientuję się, jak zalana byłam i spermą, i śluzem. Nawet włosy się lepią… Bolą mnie plecy i brzuch. Ta Marta biła mnie zbyt mocno! Niech sama kiedyś spróbuje, to potem zastanowi się. Oglądam się. Mam ślady na udach, więc będę musiała nosić spodnie albo dłuższe spódniczki. Ale to był wieczór…

    Siedzę w szlafroku na tapczanie, przeglądam czasopismo i piję herbatę. Włączyłam telewizor, ale nawet nie wiem, o czym jest film, który akurat ‘oglądam’. Jestem bardzo zmęczona i obolała. Zaraz położę się spać.

    Chciałabym, żeby już jutro był następny piątek. Chyba zadzwonią wcześniej?

     

    K O N I E C

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Tomnick
  • Niegrzeczna Ola – cz. 1

    Jestem Ola, mam 16 lat, od dawna lubię tematy związane z seksem, swój pierwszy raz miałam w wieku 14 lat, pierwsze pieszczoty sporo wcześniej. Mam chłopaka – 19-letniego Karola, dwie młodsze siostry (Karolina 14 lat i Patrycja 12), no i rodzice (Ewa 39 lat, Piotr 43). Tyle słowem wstępu.

    Środa, godzina 10, właśnie jestem w szkole, nudna lekcja polskiego, a we mnie rośnie coraz bardziej chęć na chwilę przyjemności. Po szkole umówiona jestem z Karolem, akurat przez kilka godzin mam mieć puste mieszkanie, z którego z pewnością skorzystamy. W ławce siedziałam razem z kolegą Pawłem, który już od dłuższego czasu, myśląc że nie widzę, zerkał na moje nogi, w dużym stopniu odsłonięte przez dosyć krótką dżinsową spódniczkę.

    W pewnym momencie przyłapałam go jak ponownie się patrzył, po czym wzięłam jego rękę i położyłam sobie na udzie. Był mocno zaskoczony ale ręki na zabrał i zaczął delikatnie ugniatać. By ułatwić mu zadanie delikatnie rozszerzyłam nogi, jego ręka zbliżała się do moich mokrych majteczek. W końcu dotknął mojej myszki przez bieliznę wywołując we mnie dreszcze i kolejna porcję śluzu zalewającego majteczki. W tym momencie zadzwonił dzwonek, szybko zabrał rękę, spakowaliśmy się i wyszliśmy z klasy. Moja mokra cipka domagała się dalszej zabawy, świadomość pustego domu zadecydowała, ze zaproponowałam mu żebyśmy się ulotnili z lekcji i dokończyli to u mnie.

    A co z twoim chłopakiem? – zapytał
    Przecież się nie dowie – odpowiedziałam z uśmiechem.

    O więcej się nie dopytywał i szybko poszliśmy do mnie. Po wejściu do domu, natychmiast udaliśmy się do mojego pokoju, rzuciłam na ziemię plecak, włożyłam ręce pod spódniczkę chwytając za krawędzie bielizny i szybkim ruchem ściągnęłam je na ziemię, po czym położyłam się na łóżku szeroko rozkładając nogi.

    Wyliżesz mnie? – zapytałam podnieconym głosem

    Bez odpowiedzi, Paweł klęknął między moimi nogami i szybko poczułam jego język na mokrej szparce. Łapczywie spijał sok z cipki, ja w tym czasie zdjęłam koszulkę i biustonosz i masowałam swoje piersi. Po kilku minutach takiej zabawy, wstałam, popchnęłam Pawła na łóżka i zaczęłam zdejmować mu spodnie, następnie majtki z pod których wyskoczył całkiem spory i twardy penis. Najpierw polizałam główkę, następnie wsunęłam całego do ust i zaczęłam namiętnie pieścić. Drugą rękę wsunąłem pod spódniczkę i masowałam łechtaczkę w celu doprowadzenia do orgazmu.

    Ola, za chwilę dojdę – szepnął Paweł

    Przyspieszyłam pieszczoty penisa Pawła i swojej cipki. Jednak kolega doszedł pierwszy, sperma z jego kutasa spadła na moją twarz zlepiając część grzywki.

    To było niesamowite – stwierdził kolega. W tym momencie zadzwoniła moja komórka. Był to Karol.

    Cześć Kochanie, jestem niedaleko, co robisz? Mogę wpaść do Ciebie – zapytał
    Pewnie, że możesz przyjść, jestem już w domu – odpowiedziałam jakby nigdy nic.

    W tym czasie Paweł szybko sie ubrał i zaczął wychodzić, ja z kolei udałam się do łazienki by zmyć resztki zalegającego nasienia. Zanim wyszłam z łazienki, Karol już dzwonił do drzwi. Szybko załapałam koszulkę i założyłam, na bieliznę nie było już czasu.

    Tęskniłem za tobą – powiedział Karol przyciągając mnie do siebie i zaczynając całować, jego ręka już znalazła się pod spódniczką. – O nie masz bielizny.

    Też czekałam na Ciebie – odpowiedziałam. Jego penis już by w gotowości i chciał się uwolnić z ciasnych spodni.

    Kucnęłam przed nim rozpinając spodnie, spódniczka podniosła się na tyle, że moja cipka była widoczna, co jeszcze bardziej nakręciło Karola. Jego kutas szybko znalazł się w mych ustach. On sam zdjął swoją koszulkę, następnie moją i bawił się moimi cycuszkami.

    Chcesz we mnie wejść? – zapytałam

    Wypięłam tyłeczek w jego stronę, jego penis szybko znalazł się w mojej cipce i zaczął mocno mnie posuwać. Moje jęki były coraz głośniejsze. W tym momencie wydawało mi się, że ktoś wszedł do mieszkania jednak nie miało to większego znaczenia i kontynuowaliśmy zabawę. Następnie zmieniliśmy pozycję, tym razem on położył się na łóżku a ja usiadłam na jego penisa. Poczułam zbliżający się orgazm, więc przyspieszyłam ruchy, i w końcu udało mi się po kilku godzinach napięcia osiągnąć wymarzoną rozkosz. Zeszłam z Karola chwyciłam jego penisa i szybko go obciągałam, aby poczuć kolejną (o czym Karol nie wiedział) dawkę nasienia na swojej twarzy. Po pewnym czasie pierwsza fala znalazła się na języczku, kolejna na ustach i nosie. Resztę zlizałam z penisa Karola.

    Gdy wstawałam, zerknęłam w stronę drzwi, okazało się, że Karolina też wcześniej wróciła ze szkoły…

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Ola
  • Harry Potter – Niespodzianka Hermiony

    Harry wyszedł z gabinetu profesora Lupina z miną pełną konsternacji. Przygnębienie spowodowane odejściem Lupina mieszało się ze szczęściem, które było wynikiem powodzeniem misji uratowania Syriusza i Hardodzioba. Rozmyślając nad słowami Dumbledore’a, udał się do dormitoriów, z nadzieją, że tam właśnie czekają na niego Ron i Hermiona. Na miejscu minął dziurę w portrecie i wszedł do pokoju wspólnego, gdzie natychmiast zauważył wystającą rudą głowę swojego druha. Przysiadł się więc i streścił rozmowę zarówno z Lupinem, jak i z dyrektorem.
    – A więc to prawda… Profesor Lupin odchodzi. – podsumował po chwili ciszy Ron.
    – To stanowisko nauczycielskie jest rzeczywiście przeklęte – uśmiechnął się ponuro Harry – A szkoda, bo wątpię, żebyśmy natrafili na nauczyciela przynajmniej tak dobrego, jak on.
    – Dobrze powiedziane.
    – Swoją drogą, gdzie jest Hermiona? Myślałem, że będziecie razem tu siedzieć.
    – A właśnie! W momencie, kiedy się rozstaliśmy nad jeziorem, zaczęliśmy razem wracać do zamku i nagle wiesz, coś jej zaświtało. Twarz miała jakby odkryła tajemnicę Flamela albo… Wiesz, wtedy co wpadła na pomysł, że potworem jest bazyliszek. Coś jej zabłysnęło i uciekła.
    – Ciekawe… – zastanowił się Harry. W tym roku nic już im nie zagrażało, było już po egzaminach, niebawem wyniki. O co mogło więc chodzić? – Mniejsza o to w każdym razie. Przejdziesz się ze mną do dormitoriów? Przydałoby się zacząć już powoli pakować.
    – Jasne, chodźmy.

    Wstali więc od razu i poszli do pokoju sypialnego. Jednak kiedy minęli drzwi doznali natychmiastowego paraliżu, jakby bazyliszek powrócił. Jednak tym razem nie on był tego powodem. Była nim Hermiona, a właściwie nie jedna, bo pięć. Piątka Hermion stojących w rzędzie, okrytych mundurkami, uśmiechało się do nich jednoznacznie. Po chwili niemal synchronicznie zdjęły płaszcze, pod którymi okazały się zupełnie nagie.

    Po tej czynności zwyczajnie zaczęły się zbliżać powoli, aczkolwiek z klasą, kręcąc kształtami dostojnie, wciąż uroczo się uśmiechając. Chłopaki wciąż ruszać się nie mogli, sparaliżowani, przestraszeni, ale nad wyraz podnieceni. „O co tutaj chodzi” „Czy to jest sen?” Myśli błądziły równie chaotycznie, co ich wzrok. Od jednej Hermiony, do drugiej, przypatrując się uważnie. Te same brązowe, kręcone loki, spływające po nagich ramionach. Te same ściśnięte w wyniku szerokiego uśmiechu, piwne oczy. I wreszcie – te same spore jak na swój wiek, odstające piersi z drobnymi sutkami.

    Niektóre dziewczyny minęły ich, niektóre podeszły blisko, od przodu. Panowie nie musieli nic robić, bo młode czarodziejki natychmiast złapały za różne części ich garderoby i delikatnie, rytmicznie zaczęły ich rozbierać. Były dobrze zgrane, wszystkie wiedziały co robią, jakby każdy element był zaplanowany. Gdy stali już nadzy, lecz ciągle kompletnie wryci w ziemię, młode panny Granger rozpoczęły swój seksowny obchód. Zrobiły parę okrążeń wokół chłopaków, dotykając ich palcami, smerając po plecach, po klatkach piersiowych, czy ocierając się bokiem. Jednocześnie szeptały ich imiona, powodując w tym wszystkim, że ich serca biły wręcz niebezpiecznie szybko.

    Po niedługim czasie tych dziwnych zabaw Ron stracił cierpliwość i chwycił jedną z dziewczyn za biodra. Ta zamarła na krótką chwilę, po czym uśmiechnęła się niegrzecznie i rzuciła w uścisk młodego Weasleya, obdarowując go ogromem pocałunków. Resza dziewczyn uznała to za znak. Dwie z nich podeszły do Harry’ego i przyssały się do jego ciała. Obie otarły się kroczami o jego nogi z obu stron, a potem jedna chwyciła za jego penisa, delikatnie go masując, gdy druga zawiesiła się na jego szyi, zbliżajac do niej swoje usta.

    Tymczasem dwie pozostałe Hermiony zajęły się sobą, wtulając się w siebie na pobliskim łóżku i pocierając sobie wzajemnie swoje łechtaczki. Jedna z dziewczyn zatopiła się nagle w piersiach drugiej, ssąc na zmianę sutki doprowadzając tą do granic swojej wytrzymałości. Po chwili zdjęła także palce z łechtaczki i włożyła do wnętrza cipki, pocierając o wszystkie ścianki. Chwilę potem zagięła palce w środku i zaczęła naciskać szybko i gwałtownie na punkt G swojej partnerki. Twarz tejże wypełniały teraz grymasy, a jej ciało trzęsło się niepowstrzymanie, a zaraz potem eksplodowało potężną falą orgazmu. Nie minęło pół minuty odpoczynku, gdy chwyciła swoją partnerkę, położyła ją na plecach i zaczęła masować swoim oddechem jej ciało, schodząc coraz niżej i niżej… Ta, choć podniecona zabawą, wychylała szyję w stronę drzwi, z pełną niecierpliwością.

    W tym też czasie Ron oderwał usta od Hermiony, po długim namiętnym pocałunku i spojrzał jej głęboko w oczy. Uśmiechnął się głupio, na co i ona odpowiedziała szerokim po uszy uśmiechem. Po trwającej wieki chwili dziewczyna zerknęła w dół, gdzie już w pełni erekcji czekał długi kutas rudzielca. Ron powedrował za nią wzrokiem i zdecydowany, po nanosekundzie zastanowienia (Znaczy no trochę dłużej, bo w tym czasie receptor wzroku nie zdąży wykryć obrazu, a co dopiero dostarczyć informację do mózgu), podniósł Hermionę i położył ją na łóżku, samemu kładąc się nad nią, chwycił swojego penisa i położył go na muszelce, spoglądając pytająco na dziewczynę. Ta przytaknęła, ponownie się uśmiechając, więc chłopiec wepchnął go płytko i zaczynając się ruszać powoli, obcierając wszystkie ścianki. Dziewczyna zauroczona wpatrywała się mu w błękitne oczy, złapała go za szyję, przyciągając go do siebie, a ten wessał się delikatnie w jej szyję, powodując, że jej oczy się zamknęły, a żołądek skurczył.

    Harry był w Niebie. Miał przed sobą dwie seksowne dziewczyny walczące o jego penisa. Obie go ssały, lizały, chwytały go za jądra, czy też łapały penisa w ręce i trzepały nim gwałtownie. Gdy poczuł, że dochodzi, odsunął się od nich, nie chcąc, by ta zabawa skończyła się tak prędko. A zwłaszcza nie chciał, by ktoś tu pozostał bez nagrody.

    Dziewczyny jakby wiedziały, co planuje zrobić, położyły się na zimnej posadzce dormitorium, odsłaniając swoje narządy. Przed Harrym odsłoniła się decyzja, która z grubsza nie miała większego sensu, gdyż obie dziewczyny były identyczne, a nawet tak samo mokre. Podszedł więc do tej prawej i uklęknął przed nią, zbliżając swojego penisa. Nie mógł też zapomniec o drugiej gryfonce, którą uratował, użyczając dodatkowo swoje palce. Atmosfera całości była gorąca pomimo zimnej posadzki i niewygodnej pozycji. Całość podgrzały dodatkowo ciche jęki Hermiony, tej zabawiającej się ze swoją sobowtórką na pobliskim łóżku.

    Dziewczyna była cały czas pieszczona u dołu, gdy nagle się wyprostowała i szturchnęła o kępę włosów, wystajacą z głowy koleżanki. Ta, spodziewając się, o co chodzi, odwróciła się w stronę drzwi. Tam wzrok zastał trójkę pozostałych mieszkańców dormitorium. Dean, Neville i Seamus stali równie sparaliżowani, co Ron i Harry chwilę temu. Lecz w tym przypadku jeden z nich – Neville, odwrócił się na stopie i z pełnym przerażenia jękiem wybiegł z pokoju. Pozostała dwójka dalej stała, czekając na rozwój wydarzeń. Widząc jednak zbliżające się dwie dziewczyny, rozebrali się jak do rosołu i natychmiast podeszli.

    Hermiony kiwnęły do siebie głowami, bez zastanowienia podchodząc do wybranych partnerów, jakby to było z góry ustalone. Hermiona wybrała grubego, czarnego kutasa Deana, no a Hermiona-nie tak imponującego objętością, nieco zakrzywionego fiuta Seamusa, którego właściciel nadrabiał swoją niespodziewanie imponujacą sylwetką. Dziewczyny chwyciły panów za nadgarstki i pociągnęły do stojących naprzeciwko siebie łóżek.

    Ron ze swoją ukochaną operowali tymczasem w innej niż chwilę temu pozycji. Hermiona mruczała, podskakując lekko na jego penisie, opierając się dłońmi o klatkę piersiową. Czerwcowy upał doskwierał, lecz tam dział się prawdziwy żar. Ich postękiwania podgrzewały atmosferę w całym pomieszczeniu.
    – Już prawię Ron… Ehh… Tak blisko… Mhhh.. Dosięgnij jeszcze dalej…
    Ron podniecony dopychał swojego stojącego na baczność towarzysza, do mokrej do granic możliwości cipki, gdy nagle wpadł na pomysł. Wyciągnął różdżkę kierując w stronę całego wydarzenia i wystękując – WingardiumLeviosa… – próbując wyciągnąć go na parę milimetrów
    Ehh.. Ron…. Mh, Jezu… Nie Leviooosa, ale LeviosaaAAAAAHhhh – przeciągnęła jękiem dziewczyna, gdy orgazm przeszył jej ciało, wyginając ją efektownie w grzbiecie i sprawiając, że oczy wychodziły jej z orbit. Po chwili w towarzystwie głębokich wdechów opadła na pierś Rona, wtulajac się w niego jak najmocniej. Po jakimś czasie słychać było skończoną robotę u reszty chłopaków, a i Harry skończył, trafiając od krocza, po samą szyję, gorącą wiązką spermy.

    Gdy wszyscy po tej przedziwnej, magicznej orgii rytmicznie sapali, leżąc zmęczeni tam, gdzie tylko było miejsce, Harry odwrócił się do najbliższej Hermiony, wtulającej się w Rona.
    – Straszne rzeczy, jakie się działy, kiedy czarodzieje eksperymentowali z czasem.
    – Bo nie zrozumieli jak manipulacja czasem dokładnie wygląda. Bo niemożliwym jest przerwanie lini czasu, a jedynie powrócenie do niej, więc…. A zresztą, to dyskusja na inną chwilę. Skąd wiedziałeś, że to robota zmieniacza czasu?
    – Strzelałem – uśmiechnął się Harry
    – I
    to jak celnie – Zaśmiała się Hermiona, ścierając nasienie z całej długości ciała, powodując drobną salwę śmiechu.
    Mmmm… – Rozmarzyła się Hermiona, wtulając się silniej w Rona – A wiecie chłopaki co jest najlepsze?
    – Co?
    – Że ja przeżyję to jeszcze 4 razy – odpowiedziała ciepło i przerwała śmiechem
    – Trzeci
    raz to słyszę i ciągle mnie to bawi – Włączyła się gryfonka, siedząca jeszcze na Deanie, wywołując śmiech wszystkich dziewczyn i kompletne skołowanie na twarzach facetów.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Auri Ell
  • Spelnienie – cz. IX. Zakonczenie

    Część  IX. Zakończenie

    Minęło kilka miesięcy. Do przykrych zdarzeń podczas naszego pobytu w Chorwacji już nie wracałam. Martę i Tadeusza na razie skutecznie omijałam. Mój Robuś już na początku listopada zaczął nudzić terminem wypadu w góry i wyborem miejscowości. Potrafił zepsuć najfajniejszy wieczór, męcząc terminem wyjazdu. Dobrze, że mam synka. Z nim rozmawiam na inne tematy i odpręża mnie wspólne czytanie jego książek i oglądanie filmów dla dzieci. Teraz myślami jestem przy przygotowaniach do Świąt. To jest przecież początek grudnia, a prezenty to największy problem. Nie wypada kupować mężowi kolejnego krawata. A co na urodziny? Jeszcze jeden? Chodziłam po sklepach, szukając pomysłu na prezenty. Do domu wróciłam dość późno, a po chwili podszedł do mnie Robert, rozmawiając przez swoją komórkę.

    – Basia do ciebie. Wiesz, ta z Chorwacji. Masz pozdrowienia od Edka – uśmiechnął się.

    – Wymieniliście się telefonami? – spytałam zdziwiona. Wzruszył ramionami.

    – Będę w gabinecie. – Odsłonił głośnik, pożegnał się i wręczył mi komórkę. Odwrócił się i wszedł na schody. 

    – Dobry wieczór, tu Ela. Podziękuj mężowi za pozdrowienia – powiedziałam głośno, patrząc i czekając aż mąż wejdzie po schodach i usłyszę jak zamyka drzwi gabinetu. Pobiegłam boso, ale jeszcze w płaszczu do kuchni. – O co chodzi? – zapytałam znacznie ciszej.

    – Witaj, Elu! Witaj, nasza suczko – głos Basi nie brzmiał przyjaźnie, ale wesoło. Wiedziała, że ma przewagę i właśnie cieszyła się nią. Tymi słowami dawała mi znać, jaki charakter ma nasza rozmowa. – Podaj swój adres mailowy. Mam przesyłkę dla ciebie.

    – Jaką?

    – Masz słuchać suko, a nie pytać – głos brzmiał ostro, już bez cienia uśmiechu. – Ostatecznie mogę ponownie zadzwonić do męża i jemu wysłać materiał, ale nie wiem, czy jeszcze będzie chciał z tobą rozmawiać.

    – Podaję mój adres – przeliterowałam go.

    – No, za chwilę będziesz mogła powspominać Chorwację. Na razie – rozłączyła się.

    – „Na razie”? – w tej sytuacji brzmiało cokolwiek groźnie. Zapowiadało dalszy ciąg, a nie koniec kontaktów. Pełna obaw zdjęłam płaszcz i pobiegłam oddać telefon Robertowi. Weszłam do sypialni, siadłam na łóżku i na telefonie odebrałam maila. Otworzyłam załącznik. To była dynamiczna kompilacja filmów, na których uprawiałam seks z nimi i tym trzecim! Oczywiście, moja twarz wyraźna w różnych ujęciach, a ich zamazane. Filmik trwał niecałą minutę, ale Barbara napisała, że całe nagranie ma około godziny!

    – No tak, skoro nagrywali z kilku kamer. Ta, kamer! Z komórek nagrywali, kiedy już miałam zasłonięte oczy. No i mała kamera włączona jeszcze przed moim wejściem nago i ruchaniem mnie przez Edka na balkonie – analizowałam materiał. – Musiała być ustawiona na regale między innymi rzeczami, bo nie zwróciłam na nią uwagi. Obejmowała ich dwuosobowe łoże i fragment balkonu. 

    Barbara oferowała mi przekazanie całego filmu do obejrzenia. Za darmo! W drodze wyjątku, jako głównej aktorce.

    – Co za wredna suka! – pomyślałam o niej z wściekłością. – Szantażuje mnie i jeszcze stać ją na takie kurewskie żarty. Oddali mi jeden film, więc nakręcili drugi. Gówno oddali! Na pewno zrobili kopię.

    Już w nic nie wierzyłam. Siedziałam jak skamieniała. Niewidzącym wzrokiem wpatrywałam się w ekran. Kiedy otępienie i złość minęły, zauważyłam jeszcze drugi mail. Z poleceniem wysłania mojego numeru telefonu.

    Zrobiłam to i usłużnie podałam, kiedy najłatwiej można skontaktować się ze mną. Czułam, że moje dłonie pocą się. Poszłam do łazienki. Kiedy wróciłam nadal nie było żadnej odpowiedzi. Musiałam znaleźć sobie jakiś zajęcie. Zaczęłam układać rzeczy w szafie, potem przeglądałam jakiś magazyn. Nie mogłam skupić się na czytaniu.

    Nieco później przyszedł sms od Basi. Podekscytowana szybko sięgnęłam po komórkę:    

    „Lalka, gówno mnie obchodzi, kiedy jesteś dostępna. Nie stawiaj nam żadnych warunków. Jeżeli zadzwonię, odbierasz. Inaczej będziesz żałować. Jesteś od tego, żeby słuchać i wykonywać polecenia. W załączniku mały prezent. B.”

    Szybko otworzyłam go i obejrzałam. Skamieniałam. To były dwa zdjęcia. Na pierwszym siedziałam, przed Edkiem, i onanizowałam się. Na drugim Edek wciskał penisa w Basię i ja między nimi, próbująca językiem lizać jej łechtaczkę. Bez trudu można było rozpoznać moją twarz. Drążącymi dłońmi skasowałam zdjęcia i rzuciłam komórkę na łóżko. Upłynął chyba kwadrans. Znajomy sygnał. Spojrzałam na komórkę. Przyszedł kolejny sms od Basi. Usiadłam na łóżku i czytałam: 

    „Naszym znajomym spodobały się te fotki. Ty również. Obiecałam więc, że będą mogli pobawić się tobą. Zatem do następnego razu, lalka.  B.”

    Skasowałam smsa i odłożyłam komórkę. Wcisnęłam złożone dłonie między uda i zaczęłam kołysać się jak dziecko w chorobie sierocej. Miałam łzy w oczach. Bałam się konsekwencji. Byłam bezsilna. Czego nie zrobiłabym, konsekwencje poniosę ja i moja rodzina.

    *

    – Dzień dobry, mam na imię… Alex. Kiedyś spotkaliśmy się w parku. Po rozmowie, kiedy pan obserwował mnie, zostawił mi swoją wizytówkę. Wówczas czekał pan na ważny telefon. Siedziałam na ławce naprzeciwko.

    – Aaa, już sobie przypominam! Dzień dobry! Cieszę się, że jednak pani zadzwoniła. Naprawdę! Szczerze mówiąc, sądziłem, że nastąpi to jednak znacznie wcześniej – dało się usłyszeć, że naprawdę był ucieszony z mojego telefonu. – Najważniejsze, że jednak pani wreszcie zdecydowała się. Kiedy miałaby pani ochotę na spotkanie i gdzie?

    – Może jutro  o 17. W parku, na tej samej ławce?  

    – Jutro? Dobrze, oryginalny pomysł! – zaśmiał się. – Czy i ja mogę mieć propozycję?

    – Naturalnie, słucham.

    – Mówiłem o przełamywaniu barier i zdobywaniu doświadczenia. Pamięta pani?

    – Tak, pamiętam. Dlatego zdecydowałam się zadzwonić.

    – Dlatego od razu chciałbym zaproponować, nazwijmy to, pierwszą lekcję. Odpowiada pani taki pomysł?

    – Cóż, chyba tak. Proszę go opisać.

    – Chciałbym, aby pani spróbowała wzbogacić swoje doświadczenia już tam, w parku. Proszę nie ubierać spodni. Z przyjemności patrzy się na pani nogi, ale to nie jedyny powód.  

    Zamilkł. Czekał na moją reakcję.

    – A usłyszę coś więcej?  

    – Nie. W tej chwili nie ma potrzeby rozwijania tematu. Wystarczy takie przygotowanie. Do zobaczenia jutro o 17. – Rozłączył się.

    *

    Tak, sam kontakt kosztował mnie długie przemyślenia i sporo nerwów. Nadal nie byłam pewna, czy dobrze zrobiłam, że zatelefonowałam. Dziecko dawało mi dużo radości, ale nawet przy nim nie potrafiłam być w pełni pogodna. I chyba to widziało. W zasadzie nie wiedziałam, dlaczego zdecydowałam się na ten krok. Może tą znajomością próbowałam zapomnieć o intrygach Basi i Edka? Zagłuszyć strach silniejszym bodźcem, który przynosił frajdę? Takie bodziec był bardzo silny i faktycznie, na długo odwracał moje myśli od tej nieprzyjemnej sprawy.

    Z jednej strony jego propozycja, o której nie potrafiłam zapomnieć, wzbudziła moje zainteresowanie, a z drugiej, coś mi mówiło, że nie powinnam korzystać z takiej oferty, bo moje życie może ulec diametralnej zmianie. Akurat tego nie potrzebowałam! Doceniałam stan naszej zamożności i stabilizacji, a z biegiem lat powinno być jeszcze lepiej. Robert powinien awansować, a to miało wiązać się ze znaczącą podwyżką pensji i gwarancją stabilnego zatrudnienia oraz innych profitów. Na rozwój mojego małego biznesu też nie mogłam narzekać.

    Chyba podświadomie rywalizowałam z mężem. Przecież też pracowałam, miałam stałą grupę pacjentów, a dzięki solidnemu funkcjonowaniu i utrzymywanym cenom moje gabinety nie narzekały na przestoje. Wręcz odwrotnie, nawet wydłużył się czas oczekiwania na wizytę. Sygnalizowałam więc konieczność wydłużenia czasu pracy, odpłatnie, oczywiście. Mój „rewolucyjny” pomysł nie spotkał się z entuzjazmem zatrudnionych dentystów, ale tego akurat spodziewałam się. Wiedziałam, że dojdziemy do porozumienia. Nie mogłam zniechęcać klientów i pozwolić sobie na ich utratę.

    Różne myśli miotały mną. Czas wolny chciałam poświęcić na wzmocnienie kondycji, dbałość o wygląd i spełnianie również intymnych potrzeb. Chciałam więcej zarabiać, być bardziej niezależną, mieć większy wkład, również materialny, w przyszłość naszego synka. Przed sobą przyznałam się, że to mnie wewnętrznie napędzało. I nagle refleksja: A jeżeli stracę na tej znajomości? Zaszkodzę naszemu związkowi? Robert już jakiś czas temu zauważył zmianę. Na korzyść:  

    – Wiesz, jakoś zmieniłaś się…

    – A konkretnie, kochany? Schudłam? – Liczyłam na twierdzącą odpowiedź. – Trochę zmieniłam makijaż.

    – Hm, tak? Wybacz, nie zauważyłem, ale to nie to. Nie wiem, ale zyskałaś. Podejdź do mnie.

    Podeszłam, skoro chciał. Rozmawialiśmy w jego gabinecie, a ja przyniosłam świeże kwiaty do wazonu w holu na piętrze. Nasz synek spał. Był już późny wieczór, miałam na sobie spódniczkę i ażurową bluzkę, która ładnie eksponowała biust. W domu nosiłam bardziej rozpięte bluzki niż na ulicy. Na stopach miałam klapki na szpilce. Wiecie, co zrobił? Zaczął mnie całować! Najpierw tak spokojnie, potem bardziej namiętnie i chwycił dłonią za pośladek. Łapczywie, zachłannie. W końcu zerżnął mnie! Jak mocno! Wziął mnie trochę brutalnie. Nigdy tak nie robił. Nie protestowałam, podobało mi się takie zachowanie. Też potrzebowałam seksu. I jeszcze taki dominujący partner…

    Tylko rozpiął rozporek, odwrócił mnie i oparł o biurko. Podciągnął mi spódnicę, szarpnięciami ścignął majteczki, szybko nawilżył penisa i prawie od razu cały wszedł! Nawet nie zdążyłam nic powiedzieć! Musiałam być mokra. Spółkował bardzo energicznie. I mocno ściskał moje biodro. Szarpał pierś! Trochę bolało, a potem, kiedy drżałam, przeżywając orgazm, spuścił się do pochwy  zamarł na chwilę. W końcu zasapany i zmęczony usiadł w fotelu, rozpiął mi bluzkę i macał piersi, a ja delikatnie robiłam mu loda. Jeszcze mu stał, więc bez pytania siadłam na nim i pojeździłam. Wtedy mocnym chwytem trzymał mnie za biodra albo pośladki. Musiał być bardzo podniecony, bo zawsze po wytrysku miał członek nadwrażliwy na wszelkie pieszczoty, a teraz…

    Znowu macał mi piersi. Nie dał rady wytrysnąć drugi raz, ale nie oczekiwałam tego. I tak było super! Kiedy skakałam na nim, przyciągnął mnie i próbował grzebać w mojej pupie, więc zabawa skończyła się. Wiedział, że tak lubię, ale bałam się, że z tych emocji, które wyzwalał takimi pieszczotami, to urwę mu penisa. Wolałam zaczekać na bardziej szałowy seks, gdy Robuś dojdzie do pełni sił. On gderał rozżalony, że skusiłam go na seks. Poszedł wziąć prysznic, nastawił budzik i kiedy się położył, od razu zasnął. Gderał, bo dla nadrobienia zaległości z dzisiejszego wieczoru będzie musiał wstać i popracować od piątej. Byłam pewna, że i tak mi później podziękuje.

    *

    W parku pojawiłam się punktualnie. Warszawa to Warszawa, wszędzie korki, rozkopy, do tego wystarczy jakaś manifestacja, a bez mała pół stolicy przerzuca się na żółwie tempo poruszania. Wyjechałam znacznie wcześniej, więc z przyjemnością posiedziałam w pobliskiej kawiarni przy kawie i tygodniku, a potem spokojnie ruszyłam na spotkanie. Byłam niespokojna, ale również podekscytowana. Usiadłam na ławce i rozejrzałam się. Byłam nieco przed czasem. Mój nowy znajomy podszedł chwilę później, zatem spacerował gdzieś w pobliżu, obserwując miejsce spotkania.

    Podszedł i zmusił mnie, żebym wstała do przywitania. Przywitaliśmy się. Usiadł obok mnie. Bardzo blisko. Rozmawialiśmy o niczym.

    *

    – Jesteś gotowa na pierwszą lekcję?

    – Tak – potwierdziłam. Trochę zaskoczył mnie, kiedy nagle przeszedł do celu naszego spotkania, ale przecież na to czekałam.

    – Przygotowałaś się – stwierdził, po obejrzeniu mojego ubrania. Gazetę przełożył do lewej ręki i prawą położył na moim udzie.

    Zadrżałam, ale powstrzymałam się przed odsunięciem. Przecież domyślałam się, co tutaj może mnie spotkać. Odchylił się w moją stronę i delikatnie pocałował. Oddałam pocałunek. Głaskał moje włosy, plecy, pierś. Nasze języczki szalały. Mruczałam podniecona. Bardziej podniecało mnie miejsce i nieznajomy facet niż sam pocałunek. Ale chciałam czegoś tak szalonego. Gdyby teraz zobaczył mnie ktoś ze znajomych albo któryś z pracowników!

    Ubrałam szeroką spódniczkę w szkocką kratę, z wysokim rozcięciem na udzie. Było dość odważne. Adam pogłaskał mnie po udzie, a potem powoli i delikatnie wsunął dłoń między nogi. Chwilę później obcy facet pocierał wewnętrzną stronę mojego uda. Obcy facet! Obcy!! A ja byłam tym podekscytowana. I to jak!

    Kiedy przyzwyczaiłam się do jego dotyku, powoli przesunął dłoń w górę i dotknął krocza. Napięłam mięśnie. Nikt nas nie mijał. Delikatnie przesuwał palcem po materiale majteczek. Czasami zahaczał o wargi, czasami, mocniej uciskając, o łechtaczkę.

    – Rozsuń nogi – polecił bezbarwnym tonem.

    Bez chwili wahania wykonałam polecenie. O podłoże opierałam tylko palce stóp. Mięśnie nóg miałam napięte. Dłonie oparłam o siedzisko ławki i podekscytowana czekałam. Właśnie całą dłoń położył na moim kroczu. I z większą siłą zaczął pocierać łechtaczkę. To już było zbyt silne doznanie, żebym wytrzymała w milczeniu. Nie jęczałam, ale starałam się tylko cicho sapać. Odchyliłam głowę i czasami bezwiednie rzucałam nią w lewo i w prawo.

    – O, już jesteś mokra – stwierdził mile zaskoczony. Próbował przesunąć majteczki i odsłonić łechtaczkę. Nie udało się. Pociągnął. Bez skutku. – Wstań i zdejmij majtki! – polecił.

    Wstałam i spojrzałam na niego półprzytomnym wzrokiem.

    – Tutaj? Teraz? W parku? – pytały moje oczy. Po prostu bałam się konsekwencji. Spotkanie i zabiegi Adama podniecały mnie, ale gdyby ktoś nas zobaczył, mijając ławkę? Trudno przewidzieć, jak zareaguje, widząc nas w tak intymnej sytuacji. 

    – Szybciej! – widząc moje niezdecydowanie, ponaglił mnie stanowczym tonem. Chociaż tak brzmiał, daleko było mu do Basi i Edka.

    Ochoczo spełniłam polecenie. Usiadłam szeroko rozkraczona. Majtki wyjął mi z rąk i schował do kieszeni. Dłońmi chwyciłam krawędź siedziska. Znowu siadł obok mnie i dłoń wsunął w rozcięcie spódniczki, przesunął nią w górę po udzie i zsunął na krocze. O podłoże opierałam tylko palce stóp. Byłam w botkach, ale w tej chwili mogłabym siedzieć nago, tak gorąco mi było. Całą dłoń przesuwał po wargach, po łechtaczce. I nagle poczułam paznokcie drapiące łechtaczkę. Prawie krzyknęłam. A po chwili rytmicznie ściskał łechtaczkę dwoma palcami. Z podniecenia aż unosiłam biodra! A teraz przesuwała palcami w poprzek łechtaczki. To nie był dotyk. To były delikatne muśnięcia. Bardzo delikatne. Z kolei w tej chwili stały się bardziej jednoznaczne. Wygięłam się, wypięłam piersi i stękałam. Byłam blisko.

    *

    – Chcesz zobaczyć więcej? – na chwilę otrzeźwił mnie ten tekst. Nie rozumiałam, o co mu chodzi. Otworzyłam oczy i spojrzałam na mojego nauczyciela. Nie patrzył na mnie. Na ścieżce stała ładna dwudziestoparoletnia blondynka z kubkiem kawy. Naprawdę ładna, a przy tym odważna. Patrzyła ze sporym zainteresowaniem. Spory dekolt czerwonej bluzki jako tako zakrywał ładny biust. Grafitowa spódniczka nie sięgała kolan, a na nogach miała grafitowe pończochy i czerwone szpilki. Oderwała wzrok od mojego krocza i spojrzała na Adama.

    – Chętnie – odparła prawie bez uśmiechu. Chyba mimo wszystko była zaskoczona i zaintrygowana tak frywolną sytuacją w parku.

    – Podejdź bliżej. Zapraszam – wolną ręką wykonał zachęcający gest.

    Podeszła spokojnym krokiem. Zdjęła torbę z ramienia i położyła na ścieżce. Nie odrywała wzroku od dłoni Adam. On, patrząc na nią, podciągnął spódnicę i odsunął ją. Moja pochwa była odkryta, a Adam zachwalał moją urodę, lekko rozchylając wejście do pochwy.

    – O! Jaka różowa! – miękko westchnęła dziewczyna. – Urocza cipka – dodała nieco ciszej. Chyba była podniecona i na pewno zadowolona, że zatrzymała się. 

    Mój nauczyciel ponownie przyspieszył ruchy palcami. Głupiałam. Spojrzałam jeszcze na dziewczynę. Co za sytuacja! Ja rozkraczona, obca dziewczyna patrzy jak pieści mnie obcy facet! Przymknęłam oczy, odchyliłam głowę i tak trwałam. Nie wytrzymałam długo i krzyknęłam. Doszłam! Fala rozkoszy popłynęła przez ciało, szum w uszach, pulsowanie w skroniach i ciężki oddech. Powoli dochodziłam do siebie. Adam dalej pocierał moją łechtaczkę.

    – Zaraz będę miała drugi – ostrzegłam go, ochrypłym z podniecenia, głosem. Było mi obojętne, jeżeli ktoś jeszcze miałby obejrzeć moją obnażoną pochwę. Byłam podniecona samą obecnością tych dwojga.

    – Dobrze – uśmiechnął się. Odebrał to jako nagrodę za swój trud. – Chcesz spróbować? – zapytał blondynkę. Dziewczyna patrzyła w milczeniu i piła kawę.

    – Mogę? – ton pytania zdradził, że jest bardzo podekscytowana.

    – Jasne! Podejdź!

    Nie patrzyłam, co robią. Odwróciłam głowę na bok. Poczułam inny, delikatniejszy dotyk. Długie paznokcie drapiące podbrzusze. Paluszki wpychające się do pochwy i inne, głaszczące łechtaczkę. Ostatnimi siłami podniosłam głowę i spod przymkniętych powiek zobaczyłam głowę blondynki między moimi nogami. Jej paluszki szalały w mojej rozgrzanej norce i na łechtaczce. Przymknęłam oczy. I poczułam ciepło. Dziewczyna chuchała na moje krocze, kiedy języczkiem posmakowała łechtaczki. Teraz pieściła mnie języczkiem. Znowu palcami. Języczkiem. Drapnęła paznokciami. Napięłam wszystkie mięśnie i… znowu doszłam! Te same oszałamiające, ale spotęgowane sytuacją wrażenia, a ja już byłam osłabiona pieszczotami po pierwszym orgazmie. Opadłam na ławkę. Trwałam w niebycie. Nie wiem, jak długo. Było przyjemnie nawet wówczas, gdy fala rozkoszy powoli znikała. W końcu trochę ochłonęłam, westchnęłam i otworzyłam oczy. Mgła przysłaniała mi błękitne niebo. Zamrugałam oczyma. Widziała już normalnie. Obok siedział Adam i czytał gazetę, a prawą dłonią głaskał moje krocze. Nawet nie zsunął spódniczki. Blondynki nie było w zasięgu wzroku. Nie zorientowałam się, kiedy odchodziła. Poczułam rozczarowanie.

    *

    Właśnie przechodziła para w wieku zbliżonym do blondynki. Chciałam zakryć krocze, jednak Adam gestem powstrzymał mnie. Spojrzał na nich, ale nie przestał mnie głaskać.

    – Chcesz spróbować? – zapytał przechodzących. Tak sformułowanym pytaniem dał szansę obojgu.

    Zwolnili kroku, zaskoczeni widokiem i propozycją. Chłopak spojrzał na dziewczynę. Po chwili wahania wykonał pierwszy krok w naszym kierunku i wysunął rękę, którą nie obejmował partnerki. Był podniecony okazją. Kiedy wykonywał drugi krok, dziewczyna szarpnęła go, przytrzymała, przyspieszyła kroku i we dwoje szybko minęli nas. Przez dłuższą chwilę obserwowaliśmy ich. Nadal słyszałam stukot jej szpilek. Z gestów można było wyczytać, że zaczynają kłócić się.

    – Szkoda, może przeżyłabyś coś więcej – westchnął mój opiekun. – Masz – podał mi majteczki. – Ubierz je teraz. Jeszcze będziesz miała okazję pochwalić się urodą swojej cipki. I nie tylko.

    Nawet nie rozglądałam się. Podniosłam spódniczkę, kiedy ubierałam majteczki. Byłam dumna ze swojej urody. Niech sobie popatrzy. Kolejne ekscytujące chwile.

    *

    Druga lekcja odbyła się późnym wieczorem również w terenie. Czekałam w umówionym miejscu ubrana w płaszczyk. Wsiadłam do samochodu i pojechaliśmy na przedmieścia. Nie znałam tej okolicy. Adam wyjaśnił, na czym polega moje zadanie, wypuścił mnie i z lornetką rozsiadł się w samochodzie. Spacerowałam po chodniku, raz po jednej, raz po drugiej stronie ulicy, tam i z powrotem, trzymając ręce w kieszeniach czerwonego płaszczyka. Na szyi miałam szalik. Czerwony, w delikatną kratę, krótki. Wystarczył do zasłonięcia szyi i dekoltu. Na dłoniach delikatne, czarne rękawiczki. Na nogach czarne, grube pończochy i eleganckie botki w tym samym kolorze. Kiedy, według mnie, nadchodził odpowiedni mężczyzna, miałam grzecznie przywitać się, z uśmiechem wypowiedzieć kilka przygotowanych zdań, rozpiąć przed nim płaszcz i pokazać się. Naga. Zupełnie naga. Do dyspozycji.

    *

    Pierwszy z potencjalnych kandydatów to mężczyzna przed 40. Raczej wysoki, brunet, ze śladami siwizny. Dżinsy, granatowy golf, brązowa, sportowa kurtka. Wyluzowany, pogodny, opalony. Z uśmiechem na twarzy słuchał mnie. Kiedy skończyłam moje trzy zdania, po uśmiechu nie było śladu. Rozejrzał się zaniepokojony i wręcz uciekł, sądząc chyba, że ma do czynienia z dziwką, która ciągnie za sobą wspólników. Miałam efektowny, ale delikatny makijaż, fryzurę. Brzydka nie jestem, więc mógł być zaskoczony tak nagłą ofertą. Dopiero z bezpiecznej odległości obejrzał się. Popatrzył, odwrócił i oddalił energicznym krokiem.

    Drugi, elegancki mężczyzna około pięćdziesiątki, zdenerwował się, kiedy zobaczył nagą kobietę. Zaczął krzyczeć i groził mi pięścią. No, wariat! Szybko minęłam go i spokojnie przeszłam na drugą stronę ulicy. Oddalałam się wolnym krokiem, więc można było odnieść wrażenie, że jakiś szaleniec wygraża światu. Czułam się głupio, kiedy ktoś z mijających, przyjrzał mi się uważnie. Cóż, to uboczny koszt takiej zabawy.

    Po kilkunastu minutach zaproponowałam seks trzeciemu wybrańcowi. Młody mężczyzna, chyba parę lat po 30., lekka nadwaga, uśmiechnął się, włożył ręce do kieszeni kurtki, obejrzał mnie dokładnie, pokręcił przecząco głową i stwierdził, że nie stać go na tak drogą dziwkę. Pożegnał się, minął mnie i odszedł. Nawet nie podałam ceny! Niczego nie zdołałam zasugerować, poza propozycją wspólnej zabawy! A jednak czułam się bardzo pobudzona. Docenił moją urodę. Czułam, że pochwa staje się wilgotna. Już nie bałam się pokazać nago obcemu mężczyźnie. Wręcz odwrotnie, podniecała mnie taka sytuacja.

    *

    Trochę niecierpliwiłam się i w końcu było mi chłodno. Ale głównie stan podniecenia i początki euforii, mimo kolejnych porażek, o których uprzedzał Adam, spowodowały, że jednak błędnie oceniłam czwartego kandydata. Podeszłam do niego, rozchyliłam płaszcz i pokazałam nagie ciało, okryte jedynie czarnymi pończochami i czarnymi botkami na szpilkach. Zostawiłam chwilę na ocenę moich walorów, spojrzałam prowokacyjnie i zapytałam ciepłym, niskim głosem:

    – Zabawisz się ze mną? – z rozpostartym płaszczem, stojąc w lekkim rozkroku, patrzyłam na niego i czekałam na reakcję. Wiedziałam, że na tle czerwonego płaszcza, moje opalone, zadbane ciało robi korzystne wrażenie. Czarne botki i pończochy jedynie potęgowały efekt. Podniecona i obnażona niecierpliwie czekałam na odpowiedź. Ktoś szedł po drugiej stronie ulicy, ale połą płaszcza chyba skutecznie zakrywałam moją nagość. Pod wpływem chłodu sutki były zaczerwienione, a brodawki sterczały.

    – Jasne. Mam nadzieję, że nie jesteś zbyt droga – to mówiąc, podszedł do mnie i objął mocno. Był barczysty, wysoki, z kilkudniowym zarostem, jednak niezbyt czysty i zalatywało od niego alkoholem. Chciał mnie zaciągnąć do jakiegoś mieszkania. Odmówiłam.

    – Tylko tutaj i teraz możemy się zabawić. We dwoje. I za darmo – wyjaśniłam. Głową wskazałam pobliską bramę. Gumki miałam w kieszeni płaszcza. Był agresywny i silny. Zignorował moje wyjaśnienia. Próby wyswobodzenia się z jego uścisków nic nie dały. Naprawdę był silny. Szarpnął mnie, wykręcił rękę i ciągnął w wybranym przez siebie kierunku. Coraz bardziej zbliżaliśmy się do bramy jakiejś obskurnej kamieniczki. Ból wykręconej ręki uniemożliwiał mi skuteczny protest. Ależ się przestraszyłam! Adam usłyszał moje wołanie o pomoc, zanim facet zatkał mi usta. Kiedy podbiegł, mężczyzna zmierzył go nienawistnym wzrokiem i szybko zignorował. 

    – Spierdalaj, chuju! – warknął lekceważąco. Odwrócił się i dalej ciągnął mnie do bramy. Byłam znacznie słabsza, nie miałam szansy wyrwać się z jego ramion, ale mimo to szarpałam się.

    Ooo, Adamowi nie spodobała się taka odzywka! Widziałam to po jego twarzy. Facet popełnił błąd, odwracając się, mimo że był wyższy i silniejszy. A Adam zakręcił się i grzebał w kieszeniach kurtki, zamiast mi pomóc! Nagle coś trzasnęło i uścisk tego chamowatego typa wyraźnie zelżał. Potem opuścił ręce i powoli odwrócił się do Adama. Skorzystałam z okazji i momentalnie odskoczyłam poza zasięg jego łap. Usłyszałam cichy terkot, a chwilę później facet leżał na chodniku i trząsł się. Adam tylko spojrzał na mnie. Teraz nikt nie musiał mnie poganiać. Pobiegliśmy do auta.  

    – Coś ty mu zrobił? – spytałam zasapana, zatrzymując się przy aucie. Ciekawość była silniejsza od strachu i bólu.

    Mój nauczyciel i kierowca odblokował zamki. Sprawnie wsiedliśmy do samochodu. Zawrócił i ruszyliśmy do centrum.

    – W zasadzie niewiele. Najpierw dostał w łeb – Adam pokazał kastet. – A potem… Paralizator. – Mój nauczyciel pomachał małym urządzeniem. – Pamiętaj: wszystkie niezbędne pomoce dydaktyczne zawsze należy mieć pod ręką podczas zajęć. Nie wypada ich szukać podczas lekcji. To wie każdy nauczyciel.

    – A ty jesteś nauczycielem? – zapytałam, skoro użył takiego przykładu.

    – A skąd! – żywo zaprzeczył. – Należę do tych, którzy chcą za ciężką pracę otrzymywać godziwe wynagrodzenie.

    – Pudło – westchnęłam w duchu. Od dawna intrygowało mnie, co robi, gdzie pracuje, czy jest żonaty? Chciałam dowiedzieć się o nim czegoś. Czegokolwiek. Zbywał moje pytania, wskazując na dzielące nas role, które pełnimy podczas spotkań. On wiedział o mnie bardzo dużo. A ja o nim? Hm, w zasadzie nic. Ale potrafił zyskać moje zaufanie.

    Facet nadal leżał. Czasami rzucało nim. Z niepokojem patrzyłam w jego kierunku.

    – Spoko, do jutra dojdzie do siebie – Adam zupełnie nie przejął się stanem mojego niedoszłego kochanka.

    Trzęsłam się z zimna i ze zdenerwowania. Chyba bardziej po tych niespodziewanych przeżyciach. W trosce o mnie, Adam włączył ogrzewanie. W lusterku jeszcze widziałam, jak jakiś przechodzień przezornie szerokim łukiem omija mojego ostatniego kandydata, kiedy ten, z wysiłkiem, próbował utrzymać się na czterech kończynach.

    *

    Mój nauczyciel prowadził jedną ręką. Drugą pogłaskał, a potem lekko wcisnął między kolana. Usiadłam wygodniej. Przymknęłam oczy i rozsunęłam nogi. Pocierał łechtaczkę. Nie potrzebowałam zbyt wiele. Po chwili zaczęłam mruczeć. Dłonie zacisnęłam na siedzisku fotela. Wjechał w jakąś boczną uliczkę i zatrzymał się. Nie wyłączył silnika. Głaskał, pocierał, uciskał i nawet szczypał (!) łechtaczkę. Kilka razy uderzył ją. Trzymałam się fotela, jęczałam, rzucałam głową na boki, wypinałam biodra. Szamotałam się, uważając jednak, żeby nie uciec cipką spod jego palców. Robił to tak długo aż wyrwał ze mnie głośny krzyk. Siedziałam napięta jak struna. Zdusiłam krzyk, rozluźniłam mięśnie, w końcu puściłam fotel, ale jeszcze delektowałam się upływającym uczuciem rozkoszy. Kiedy wyrównałam oddech, otworzyłam oczy. Byłam naga. To znaczy siedziałam w rozchylonym płaszczu. Było widać wszystko, a Adam mógł bez przeszkód oglądać i dotykać moich piersi i krocza. Kiedy mnie obnażył? Nie wiem. Nic nie czułam, więc pewnie tuż przed szczytowaniem. Było mi to obojętne. Już dość dobrze poznał moje ciało i cenił moją urodę, co parokrotnie podkreślił. A to było dla mnie ważniejsze. Szyby były lekko zaparowane, więc z zewnątrz też niewiele można było zobaczyć. W odruchu wdzięczności dotknęłam jego penisa, ale odtrącił moją dłoń.

    – No tak, tylko wtedy, kiedy on mi pozwoli – przypomniałam sobie jedną z reguł. Na razie nie pozwolił. – Dziękuję – szepnęłam namiętnym tonem. Chciałam więcej. Miałam ochotę nawet na seks z nim. Właśnie tutaj. W aucie. W dupie miałam wszystkich widzów.

    – Mała rekompensata za dzisiejsze spacery – odpowiedział z życzliwym uśmiechem.

    Chciałam coś dodać, ale już wpychał palce do pochwy. Długo i rytmicznie posuwał mnie aż wywołał mały orgazm. Cały czas siedziałam, a w zasadzie już półleżałam naga i przypięta pasem. Było mi tak dobrze… Czułam wilgoć wypływającą z pochwy. Adam wyjął palce i śluzem pokrył łechtaczkę. Spojrzał na mnie. Uśmiechnęłam się, niezgrabnie uniosłam na fotelu i pocałowałam go. Opadłam i tkwiłam w bezruchu. Cieszyłam się doznaną rozkoszą. Ciepłe powietrze rozleniwiało i usypiało mnie. Nie przykryłam się płaszczem. Nie wypadało i nie chciałam. Za to chciałam, żeby Adam nadal podziwiał moje ciało. Ładnie wygoloną cipkę z fajną fryzurką, płaski brzuszek, opalone ciało. Miał do tego prawo. Tyle mu zawdzięczałam. I był moim nauczycielem. On ustalał reguły, którym podporządkowałam się.  

    Adam jakby czytał w moich myślach. Pogłaskał pierś, potem drugą. Przez moment językiem pieścił sutek. Nieoczekiwanie podrapał brodawkę. Silny bodziec. Czułam, że znowu zaczyna twardnieć. Teraz paznokciem drapał wargi sromowe, głaskał wejście do pochwy, lekko wsuwał palce i wyjmował. Prowokacyjnie szerzej rozsunęłam nogi. Bez skutku. Przesuwał opuszką palca po napletku łechtaczki i kiedy już przyzwyczaiłam się do tej delikatnej i pieszczoty, nagle paznokciem drapał samą łechtaczkę! Co za rozkosz! Znowu wbił mnie w fotel. Pociągnął za jedną wargę, puścił i zaraz potem pociągnął za drugą. Nie puścił. Pojękiwałam z bólu, patrzyłam na niego błagalnym wzrokiem i prosiłam, żeby przerwał tę torturę. Nie słuchał. Ciągle trzymał delikatny płatek mojej skóry i ciągnął mocno w górę, aż uniosłam biodra, żeby złagodzić ból. Wyżej już nie mogłam unieść się. Dłońmi odpychałam się od fotela. Głośno jęczałam i błagałam.

    – Adam! Zrobię, co chcesz! Wszystko! Tylko puść! – wyłam z bólu. Łkałam. Bałam się szarpnąć biodrami, żeby nie spotęgować bólu. Drżałam z bólu i wysiłku. Czułam łzy pływające po policzkach.

    Puścił. Opadłam na fotel. Ciężko dyszałam. Znowu sięgnął do pochwy. Przestraszona cofnęłam się, ale on tylko zgarnął otwartą dłonią śluz i rozsmarował go na moim brzuchu.

    – Pamiętaj, obiecałaś – przypomniał mi.

    – Pamiętam – szepnęłam zbolałym tonem. Już żałowałam. Jeszcze długo czułam ból, ale… Jakoś spodobało mi się to, co zrobił. Nie potrafiłam tego wytłumaczyć. I nadal nie potrafię. – Przekroczyłam kolejną granicę? Przecież nie przepadam za bólem jako doznaniem w trakcie seksu. Nie jestem masochistką – gorączkowo analizowałam moje odczucia.

    – Trzeba będzie jakoś upiększyć taką atrakcyjną cipkę – mruknął bardziej do siebie niż do mnie, patrząc przed siebie.

    – Cipka to ja czy moje wargi sromowe? Albo łechtaczka? Jak upiększyć? I kiedy? – pytania cisnęły się na usta. Chciałam wiedzieć już, teraz, chociaż w zarysie, jeżeli nie potrafi podać szczegółów, ale nie. Nie odważyłam się zapytać.

    Podał mi mokrą dłoń. Posłusznie wylizałam. Dławiłam się, kiedy znowu wsunął mi cztery mokre palce w usta.

    Gdy ubrałam się, zawrócił i już bez żadnych dodatkowych wrażeń wróciliśmy do centrum. Nie rozmawialiśmy. Tym razem on miał zadzwonić. Wysiadając, podziękowałam za lekcję. Mogłabym zostać z nim dłużej, ale marzyłam o kąpieli, pianie i długim śnie. W głowie szumiało mi od tylu różnych wrażeń. Byłam podniecona, zaniepokojona, podekscytowana, obolała i tak, właśnie: spełniona. Byłam szczęśliwa.

    *

    Czekały mnie jeszcze inne doświadczenia wynikające z kontaktów i szkolenia pod okiem Adama. Ba, jeszcze nawet nie wyobrażałam sobie, jak rozległe będą konsekwencje ostatniego urlopu w Chorwacji i kontaktów z Adamem. I chyba dobrze stało się, że dowiadywałam się o tym stopniowo.

    Ale o tym kiedyś napiszę, wtedy sami ocenicie. Ostatecznie, niektóre konsekwencje zawsze będę wspominałam z radością. Kiedy napiszę? Później… Na pewno napiszę. Takimi przeżyciami warto się podzielić.

    Bo uświadomiły mi i pomogły spełnić moje skryte pragnienia.

     

    KONIEC

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Tomnick
  • Drugi dzien szkolenia

    Drugi dzień szkolenia miał być bardzo intensywny więc szybko wykapaliśmy się i poszliśmy na śniadanie. Gdy wychodziliśmy z pokoju to z pokoju obok wyszły Kasia i Ania no nie powiem byliśmy trochę zdziwieni i zaskoczeni, bo te głośne jęki dochodziły z za ściany z tego właśnie pokoju. W czasie przerwy obiadowej stwierdziliśmy z Karolem, że pójdziemy do pokoju oddać się przyjemnościom. W kiosku kupiliśmy żel i paczkę gumek. Poszliśmy do pokoju przerwa obiadowa miała trwać 1,5h. Szybko razem wskoczyliśmy pod prysznic. Powoli zacząłem namydlać Karola pieścić jego klatkę, sutki, jajka i fiuta. Karol zaczął cicho pojękiwać i jego fiut stanął na baczność. Mój fiut też stanął na baczność Stanąłem za Karolem i  poczuł mojego sterczącego fiuta na pupie. Ręką zacząłem pieścić fiuta Karola, który szybko odwrócił się do mnie przodem i zaczął szybko oddychać i rytmicznie poruszać biodrami i wtedy zapragnąłem wziąć jego fiuta do ust. Ukląkłem woda leciała z góry było słychać ciche jęki Karola. Jego fiut był czysty i pachnący zacząłem lizać jego główkę, objąłem ją ustami i powoli ssać. Ręka pieściła delikatnie jajka. Zszedłem ustami do jajek i zacząłem je ssać. Ręce pieściły sutki mocno je ugniatając Karol zaczął coraz szybciej pojękiwać. Usta z powrotem wróciły do fiuta powoli obejmując główkę.  Karol złapał moja głowę i zaczął nią rytmicznie poruszać jednocześnie jego fiut jeszcze się powiększył i biodrami wchodził w moje usta po same jaja. Moje ręce objęły pośladki Karola jeden z palców powoli zacząłem wkładać do jego pupy. Po kilku ruchach Karol krzyknął docisnął moją głowę, aż prawie się zakrztusiłem i poczułem u ustach wlewającą się spermę było jej dużo więc musiałem połknąć, a Karol wił się i krzyczał. Gdy skończył szybko się odwrócił i wypiął pupę stwierdził, iż chce bez gumki spróbować jak to jest pod prysznicem. Niestety po wejściu w pupę okazało się, że bez żelu nie jest przyjemnie. Więc szybko przenieśliśmy się na  łóżko.  Byłem strasznie podniecony Karol położył się na plecach zarzucił nogi na pagony posmarowałem dziurkę żelem  i zacząłem go posuwać. Karol rękami pieścił mi sutki, całował je, ssał a ja penetrowałem jego oczko. Fiut wchodził po samej jajka, które obijały się o jego pupę. Po chwili zmieniliśmy pozycję i Karol usiadł na jeźdźca znowu złapał mnie za sutki, podniecenie się wzmogło jedną ręką pieścił sutek a drugą poślinił palec i powoli zbliżał się do dziurki, gdy jej dotknął w tym momencie nastąpił strzał i doszedłem, orgazm był niesamowity.

    Niestety okazało się, że przerwa obiadowa dobiega końca i musimy iść na zajęcia. Był to przedostatni dzień szkolenia więc wieczorem postanowiliśmy się zabawić. Na wieczór kupiliśmy wino i postanowiliśmy, że spędzimy go w naszym pokoju na zabawie. Po kolacji udaliśmy się do pokoju i zaliczyliśmy wspólny prysznic. W łóżku zaczęliśmy pić wino. Karol zaczął opowiadać, iż ze względu na małego członka i że bardzo szybko dochodzi, jego żona ma tylko orgazm łechtaczkowy i to wtedy gdy zaspokaja ją palcami lub językiem a  czasami zdarza się też przy pozycji na jeźdźca.  Ostatnio nawet ma fantazję, iż chciałaby spróbować z dwoma facetami i on się na to zgodził. Umieścili ogłoszenie na jednym z portali i szukają kogoś do seksu, ale na razie albo sami puszyści, albo małolaci albo coś nie pasuje. Zapytał czy ja chciałbym z nimi się zabawić.   Oczywiście trzeba by to zrobić tak, aby jego żona nie wiedziała, że się wcześniej spotkaliśmy. Pokazał jednocześnie fotkę żony, która okazała się bardzo atrakcyjną wydepilowaną blondynką z biustem D.  Od razu się zgodziłem na spotkanie i na samą myśl od razu stanął mi fiut. Karol to zauważył i zaczęliśmy się całować i obopólnie pieścić. Przyjęliśmy pozycję 69 . Zacząłem rytmicznie pompować fiuta Karola jednocześnie włożyłem jemu dwa palce do pupy Karol wygiął się krzyknął i wystrzelił. Rzeczywiście przy odpowiedniej stymulacji dochodził bardzo szybko.

    Ja wstałem Karol ukląkł i teraz on zaczął zajmować cię moim fiutem i jajkami.  Wodził językiem po fiucie, ssał jajka a ręce pieściły sutki. Złapałem Karola za głowę i rytmicznie nią poruszałem jednocześnie wpychając fiuta po same jaja. Ze względu na wielkość fiuta Karol trochę się krztusił. Jak  bardziej docisnąłem jego głowę. Jak już odpowiednio się podnieciłem on ukląkł na  pieska, żelem posmarowałem jego dziurkę i trochę ją rozluźniłem wkładając jeden, dwa i trzy palce. Karol w tym czasie ustami obrabiał mojego fiuta. Jak już rozluźniłem jego dziurkę założyłem gumkę i na pieska wszedłem od tyłu w Karola, który cicho jęknął. Bolała go dziurka po wczorajszej zabawie i w przerwie obiadowej. Ale szybko się rozluźnił i sam nabijał się na fiuta. Po chwili zmieniliśmy pozycję na pagony aby Karol mógł pieścić moje sutki rękami i ustami. Delikatnie je szczypał i przygryzał było to trochę bolesne,  ale jednocześnie niesamowicie podniecające. Przyśpieszyłem i zwiększyłem rytm oraz głębokość wejść, co niestety zwiększyło ból odczuwany przez Karola, czym bardziej go bolało tym bardziej szarpał moje sutki. Niesamowicie mnie to podnieciło i doszedłem. Padliśmy obaj niezwykle wyczerpani.  Orgazm był niesamowity. Okazało się, że Karol tak przygryzł mi sutka, że aż pojawiła się krew.   Próbowaliśmy jeszcze raz tego wieczoru, ale tylko udało się Karola  doprowadzić do orgazmu ja już nie dałem rady. Ale rano zrobiłem Karolowi loda z połykiem a on został zapięty na pieska. Po zajęciach i obiedzie nie było czasu już na zabawę bo przyjechały po nas samochody służbowe. Postanowiliśmy spotkać się w większym gronie z zoną Karola.

     A czy to się udało to ……….. napiszę w następnej części jeśli oczywiście ktoś chce się dowiedzieć, czy doszło do spotkania to niech napisze w komentarzu ….

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Adam Kowalski
  • Kurwa tatusia

    Na początek powinienem napisać, że bardzo podnieca mnie mój ojciec. To zaczęło się gdy pewnego razu chcąc się wykąpać, zobaczyłem nagiego ojca pod prysznicem… Który się masturbował… Mój mały od razu stanął na baczność… Od tamtego czasu nie mogę przestać o nim myśleć i o jego ogromnym kutasie…

    Była ciepła i letnia noc. Tatuś wyjechał na imprezę firmową więc pomyślałem że mam chwilę czasu żeby się zabawić, bo zawsze wracał późno. Wyjąłem z kosza na pranie jego brudne bokserki. Zacząłem je wąchać i oblizywać. W mojej głowie od razu pojawiły się myśli o tym jak tatuś nazywa mnie swoją dziwką i jak rżnie mnie ostro. Po chwili już leżałem w jego łóżku cały spocony. W buzi miałem swoje trzy paluszki które ssałem najlepiej jak umie. Drugą ręką masowałem swojego małego bokserkami tatusia. Jęczałem i sapałem głośno. Nie mogłem się powstrzymać i mimo iż nigdy tego nie robiłem, to mocno wbiłem wszystkie trzy paluszki w mój tyłeczek. Krzyknąłem z bólu. W tym samym czasie mój ojciec wrócił. Byłem tak pochłonięty rozkoszą że i tak nie mogłem przestać. Ciągle wbijałem sobie paluszki w tyłek krzycząc z bólu zmieszanego z rozkoszą. Tatuś wbiegł do pokoju słysząc moje krzyki.

    – Co się tu dzie-! – nie dokończył zdania. Patrzył na mnie zaskoczony. To że mój obiekt najskrtyszych fantazji patrzy się na mnie w takiej sytuacji sprawiło że czułem się zażenowany i podniecony jeszcze bardziej. Już prawie nie wytrzymywałem i miałem dojść, lecz poczułem jak ktoś ściska mi penisa i zatyka tak by sperma nie mogła się wydostać. 

    – Dojdziesz wtedy kiedy ja Ci pozwolę suko! – krzyknął mój ojciec stojąc przede mną. – Dobrze Ci tak masturbować się w moim łóżku i za pomocą moich bokserek? – uśmiechną się wrednie. 

    – J-ja przeprasz- – jeszcze zanim dokończyłem zdanie ojciec zdjął ekspresowo z siebie spodnie razem z bokserkami i wepchnął swojego kutasa w moje gardło. 

    – Teraz się nim grzecznie zajmiesz mała dziwko. – uśmiechnął się patrząc na to jak krztuszę się nim. 

    Poruszał biodrami mocno co chwilę wpychając swojego kutasa coraz głębiej do mojego gardła. 

    – Ale z Ciebie jest zajebista szmata synku. – posapywał głośno, jebiąc mnie w usta. 

    Tak mnie podnieciły jego słowa że nie mogłem się powstrzymać i wystrzeliłem mocno swoją spermą. 

    – O ty chuju! Mówiłem że możesz dojść tylko wtedy gdy ci pozwolę! – poczułem pieczenie na prawym policzku. Tatuś mnie uderzył. – Teraz dostaniesz za swoje moja mała suko!

    Wyszedł z moich ust i szybko bez ostrzeżenia, wbił swojego penisa w moją dziewiczą, ciasną dupę. Wszedł aż do końca. Krzyczałem głośno za każdym jego wbiciem się we mnie.

    – O t-tak tatusiuuu!! Uczyń mnie swoją dziwką, rżnij mnie mocno! – jęczałem bez opamiętania. 

    Pociągnął mnie za moje białe włosy, mocno i bez opamiętania mnie pieprząc. Gdy wszedł we mnie najgłębiej jak dał radę, doszedł jęcząc przeciągle. Nadal nie wychodząc ze mnie, opadł zmęczony na moje ciało.

    – Mam nadzieję że od dziś będziesz grzeczną suką tatusia maluszku. – szepnął mi do uszka, obejmując mnie. Usnąłem prawie natychmiastowo, zastanawiając się czy to tylko sen czy rzeczywistość.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Maluszek

    Witam. Jestem niskim oraz chudym chłopakiem o białych (farbowanych) włosach. Od jakiegoś czasu zauważyłem że ciągle myślę o moim ojcu i chciałem dać upust moim myślom, przelewając moją fantazję w słowa. Mam nadzieję że chociaż jednej osobie się to spodoba… :3

  • Bielizna jako prezent…

    W życiu każdego młodego mężczyzny po 20 roku życia pojawiają się nowe fascynacje w sferze intymnej.  Moje pojawiły się w momencie rozwodu matki mojej dziewczyny Andżeliki. 

    Życie Agnieszki po rozwodzie z jej mężem dało pięknej 39 letniej dojrzałej kobiecie ponownie swobodę codziennego dnia bez stresów i przykrości spowodowanych alkoholem. Minęło kilka miesięcy od rozstania, które było przemyślane i nieuniknione po wielu próbach poprawy sytuacji. Lato przyniosło odwilż emocjonalną i spowodowało poprawę humoru pięknej dojrzałej blondynki o długich włosach niebieskich oczach ukrywanych za delikatnymi okularami i ponętnej szczupłej budowie ciała. Relacje w domu miały coraz większą swobodę zwłaszcza w stosunku do mnie, wtedy 24 letniego bruneta o brązowych oczach uwielbiającego codzienne pływanie jako formę relaksu po pracy. Agnieszce mimo wieku uśmiechu oraz ciała mogło pozazdrościć wiele młodszych dziewczyn.

    Po 2 latach bycia razem z Andżeliką postanowiłem zrobić jej wyjątkowy prezent w postaci drogiej i pięknej bielizny. W tym celu wykorzystałem swobodne podejście jej mamy do sfery intymnej. Wyczuwalne było to przy okazji dobrych nastrojów z uwag typu „każdy ma jedno życie i nie powinien niczego żałować”. Postanowiłem porozmawiać w celu uzyskania pomocy odnośnie gustu i przede wszystkim rozmiaru. Oczywiście bardziej niż niewiedzą zaintrygowany byłem reakcją na tą propozycję. Wybór padł na bieliznę, z którą mogłem potrzebować pomocy oraz taką, która mogła trafić w gust kobiety dojrzałej zwłaszcza pragnącej dawno zapomnianych namiętności , poczucia atrakcyjności i podziwu dla jej ciała. Komplet składający się z gorsetu, pończoch oraz majtek w kolorze białym. Łaknienie podziwu dało się wyczuć przez uśmiech nawet przy drobnych codziennych komplementach. Postanowiłem zrealizować pomysł od napisania smsa.

    -Cześć Aga, zbliżają się urodziny Andżeli chciałem kupić jej coś ciekawego ale potrzebuję twojej pomocy przy zakupie.

    -Hej a co to takiego, że jestem Ci potrzebna ? 🙂

    -Myślałem o bieliźnie jednak rozmiary mnie trochę przerastają a chciał bym żeby pasowało wszystko idealnie. Macie podobną budowę więc pomyślałem, że przejedziesz się ze mną.

    Nastąpił dłuższy moment bez odpowiedzi, który wprawił mnie w chwilowy stres, że to jednak była zbyt odważna prośba. Jednak po kilkunastu minutach nadeszła odpowiedz

                    -Myślę, że mogę Ci pomóc jako modelka 😉 To gdzie i kiedy ?

                    -Jutro mam wolne, więc może około 11 podjadę ? Sklep mam wybrany.

                    -Ok widzimy się jutro 😉 będziemy mieć sporo czasu więc na pewno coś kupimy 😉

                    -Dzięki jesteś najlepsza 😉 to do jutra

                    Na drugi dzień spotkaliśmy się w umówionym miejscu, Agnieszka wsiadła do samochodu i ruszyliśmy do sklepu oddalonego około 40km od naszego miasta. Podczas jazdy oczywiście pojawiły się pytania napędzane ciekawością pomysłu.

                    -To podziel się może co mnie czeka tam gdzie jedziemy zapytała z uśmiechem

                    -Możemy trochę czasu spędzić pytanie jak bardzo będziesz  chętna do pomocy. Pomysł jest dość odważny… Gorset pończochy i majtki cały komplet w bieli.

                    – OOOOO to odważnie faktycznie. Myślę, że będę miała co robić ale zobaczymy na miejscu

    Dalsza podróż przebiegała normalnie w śmiechu i dobrej atmosferze. Gdy dotarliśmy na miejsce weszliśmy do sklepu zajmującego się sprzedażą tylko ekskluzywnej bielizny. Ekspedientka była również kobietą w wieku około 40 lat bardzo zadbaną, miła otwartą i znającą się na swoich fachu oraz obsłudze klienta. Przez pomyłkę wzięła nas za parę. Agnieszka uśmiechnęła się i był to moment, w którym mój pomysł na wyjazd został przejęty przez nią w nawiązaniu do uwagi obsługującej nas kobiety. Wywiązała się rozmowa miedzy nimi

                    – Droga Pani poszukujemy wyjątkowej bielizny w postaci gorsetu majtek oraz pończoch w śnieżnej bieli oraz pięknych i ponętnych koronek, które zadziałają na tego młodego mężczyznę rzuciła Agnieszka

                    – Myślę, że będzie miała Pani problem z zdecydowaniem się po tym gdy pokaże Pani co mam do zaoferowania proszę dać mi kilka chwil a przygotuję coś w czym będzie Pani wyglądać powalająco.

    Ekspedientka zniknęła na dobrych parę minut w przestrzeni sklepu czasami pojawiając się aby zawiesić coś w przebieralni. Po powrocie stwierdziła, iż zaprasza do przebieralni i pokazała pierwszą propozycję gorsetu z gładkiego świecącego materiału do tego piękne koronkowe figi i białe pończochy samonośne z standardowej szerokości koronką.

                    – Proszę przymierzyć, jeżeli się Pani krępuje mogę na ten czas zamknąć Sklep

                    – Poproszę jeżeli to możliwe

    Ekspedientka minęła mnie przy ladzie w połowie drogi między przebieralnią i drzwi po czym je zakluczyła. Podeszła do mnie i zapytała

                    – Jak odważne komplety podawać ? Z uśmiechem na ustach dalej będąc w przekonaniu, że to moja partnerka.

                    – Proszę się nie krępować rzuciłem z uśmiechem

                    – Rozumiem odpowiedziała z ponętnym uśmiechem

    Ekspedientka ruszyła szukać kolejnego zestawu, a w między czasie usłyszałem z przebieralni od Agnieszki ciche zapraszam. Odsłoniłem delikatnie zasłonę i ujrzałem piękną blondynkę w rozpuszczonych włosach w gorsecie pończochach i figach z delikatną koronką zakrywającą to co chciał by zobaczyć niejeden. Przybrała pozę z rękoma na biodrach delikatnie przechylona w jedną stronę jak modelka na pokazie.

                    – I jak ? co myślisz ? Rzuciła

                    – Przez chwilę podziwiałem, ale udając niewzruszonego odpowiedziałem, że czegoś brakuje.

                    – Też tak myślę, że trochę za grzeczne żeby się na kogoś rzucić. Poproś Panią do mnie musze jej podpowiedzieć kilka rzeczy dodała Agnieszka.

                    Poprosiłem ekspedientkę do przebieralni i udałem się stronę lady. Po chwili rozmów Pani udała się ponownie na Sklep i wróciła znów z kilkoma rzeczami przewieszonymi przez rękę zasłoniła zasłonę i skierowała się w moją stronę. Gdy się zbliżyła cichym głosem powiedziała

                    -Myślę, że to będzie to z uśmiechem. Poprosiła mnie abym dała wam trochę czasu sam na sam i potrzebuje pomocy z gorsetem.  Idę na zaplecze sklep jest zamknięty zawołajcie gdy będę potrzebna i opuściła główne pomieszczenie.

    Niepewnie podszedłem do obszernej przymierzalni wypełnionej z trzech stron lustrami. Usłyszałem, że mam wejść i przestać udawać zawstydzonego. Odsłoniłem zasłonę ujrzałem ją próbującą odpiąć gorset.

                    – Wejdź i pomóż mi

                    Wszedłem zasłoniłem zasłony bez słowa i pomogłem rozpinać gorset. Wciąż niedowierzając w ciszy, że ta sytuacja tak wygląda rozpinałem kolejne zapięcia aż do ostatniego. Po wszystkim chciałem wyjść jednak Agnieszka odwróciła się i powiedziała

                    – Po co wychodzisz ? Nie widzę sensu żebyś ciągle się krzątał tu i na zewnątrz. Spokojnie nie grajmy świętoszków po to wysłałam naszą przemiłą pomoc na zaplecze.

                    – Dobrze skoro Ci to nie przeszkadza

                    – Ani trochę, z resztą mi też się coś należy z tego wyjazdu powiedziała z uśmiechem. Dlatego też przetestujmy ten komplet w całej okazałości od początku do końca a nie tylko jak  na manekinie.

                    Powiedziawszy to zrzuciła  siebie wcześniej już rozpięty gorset a moim oczom ukazały się piękne drobnych rozmiarów piersi przez chwilę zakrywane dłoniami. Agnieszka weszła w pewien stan subtelności jej mimika nabrała błogości odwróciła się plecami do mnie po czym zaczęła zsuwać z siebie na wyprostowanych nogach majtki do samej ziemi. Siedząc na wysokości jej pośladków im niżej znajdowały się majtki tym bliżej była ona mojej twarzy wpatrzonej w jej delikatnie napinającej się i otwierającej na mój widok kobiecości. Wyprostowała się aby sięgnąć po stringi zrobione tylko z cieniutkiego tiulu oraz koronkowego wykończenia i sytuacja się powtórzyła w drugą stronę dając mi ponownie ten sam piękny widok, który działał jak afrodyzjak. Czułem zapach jej kobiecości wymieszany z perfumami, które uwielbiała. Słodki zapach przecierany zapachem kobiecej intymności. Wyprostowała się zarzuciła swoje długie włosy na plecy i odwróciła się do mnie przodem. Wtedy ujrzałem kobietę, na twarzy której rysowało się pożądanie i chęć zainteresowani jej kobiecymi wdziękami. Popatrzyła się na mnie pogładziła się dłoniami po piersiach nie zakrywając ich, zauważyłem jej piękny zadbany zarost intymny w kształcie trójkąta przez materiał prześwitujących majtek oraz początek jej wilgotnej cipeczki. Patrzyłem na nią podziwiając od góry do dołu zatrzymując się w okolicach pięknej cipki zakrytej delikatnym tiulem. Gdy usłyszałem

                    – widzę, że to będzie działać. Tak chciałam to sprawdzić i przy okazji jak ja mogę jeszcze działać na młodego mężczyznę.

                    – jesteś piękna, ponętna seksowna i  pewna siebie to zawsze jest pociągające w kobiecie.

                    – myślę, że skoro jesteśmy sami to tylko koronki na moich nogach są nam potrzebne powiedziała wkładając oba kciuki za paski na boku stringów.

    Powolnym ruchem zaczęła je ściągać i przybliżyła się do mojej twarzy. Bez dodatkowy słów moje dłonie powędrowały na jej pośladki delikatnie przyciskając jej łono do mojej twarzy rozpocząłem ją pieścić językiem. Rozszerzyła nogi rozciągając majtki, które  zatrzymały się między jej kolanami gdy jej dłonie powędrowały na moją głowę wpijając się w włosy i dociskając głowę do jej łona. Pieszcząc jej słodki guziczek czułem jak drżą jej nogi i oddech staje się głęboki i podniecający. Co jakiś czas wydawała z siebie głośniejsze westchnienie. Do pieszczot językiem dołożyłem jedną dłoń aby spenetrować jej wilgotną myszkę dwoma palcami. Dochodziłem do tylnej ścianki jej cipki aby następnie po kilku głębszych i szybkich pchnięciach zgiąć palce i zacząć pocierać jej wewnętrzną przednią część stopniowo zwiększając tempo. Czułem, jak wzbiera w niej od dawna gromadzone podniecenie, ścianki jej gorącej cipeczki zaczęły zaciskać się na moich palcach aby ostatecznie doprowadzić do skurczu, który spowodował potężny wytrysk wilgoci. Jej nogi zadrżały zaczęły mięknąć oddech stał się płytki i regularny. Gdy otworzyła oczy i opadła na mnie trzymałem ją mocno aby nic jej się nie stało. Gdy doszła do siebie powiedział         a

                    – Co ty mi zrobiłeś… nigdy czegoś takiego nie miałam… wiedziałam, że kobiety tak mogą ale nigdy tego nie przeżyłam… to coś nie do opisania… czułam jak bym traciła zmysły na chwilę… czuje się taka bezbronna po tym… wytrysku… niesamowite… teraz moja kolej

                    Uklękła zdjęła mi spodnie i skierowała mojego nabrzmiałego członka do buzi. Zapomniała tak naprawdę gdzie jesteśmy. Trzymając go jedną ręką wkładała go do ust patrząc mi co pewien czas w oczy aby następnie włożyć go do końca tak daleko jak tylko mogła. Byłem bliski wytrysku gdy wyciągnęła go skierowała na swoją piękną dojrzała buzie i doprowadziła go do szczytowania. Trysnąłem jej na twarz po czym wzięła go do ust i długim powolnym ruchem ściągnęła resztę mojej esencji swoimi delikatnymi wargami. Uśmiechnęła się i stwierdziła.

                    – ten komplet na pewno kupujemy ciężko będzie go tak oddać i zaśmiała się. Zbierajmy się weźmy ten pierwszy jako prezent będzie dobry ten drugi będzie mój.

                    Wyszliśmy z przebieralni po delikatnym ogarnięciu się. Poprosiliśmy Panią aby zapakowała zakupy co uczyniły zapraszając ponownie z ogromnym uśmiechem. Wszyscy wiedzieliśmy co się wydarzyło. W drodze powrotnej śmialiśmy się i wiedzieliśmy, że to nie była jednorazowa sytuacja. Było to widać w naszych oczach i słowach, które wypowiadaliśmy.  Ona chciała doświadczać więcej przyjemności, które ją ominęły w tej sferze a ja nie miałem zamiaru odmawiać jej ponętnemu i chętnemu do eksperymentów ciału. Rozeszliśmy się do domów ale wieczorem przyszedł sms

                    -Chcę to przeżyć jeszcze raz… stoję w łazience przed lustrem w tych majtkach i pończochach… chcę aby znów były tak mokre jak dzisiaj…

                    – a ja chcę abyś znów drżała z rozkoszy i nie mogła się powstrzymać przed falami wilgoci jakie z siebie możesz wyrzucić… na jednym razie nie musi się to skończyć

                    – sprawdźmy … przyjdź na noc do Andżeli… ma mocny sen…

     

    I ta sytuacja będzie się rozwijać

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Marcin xxx

    Jako, że jest to moje pierwsze opowiadanie, nad którym spędziłem mało czasu. Proszę o komentarze jaka jest wasza ocena. Zapraszam do dyskusji i Panie i Panów. Pisać komentować jeżęli się spodoba będziemy pisać dalej jak się rozwiniecie. Teraz wasza kolej 🙂