Blog

  • Ostatnia taka impreza – cz. 7.

    Cz. 7.

    Teresa usłyszała ruch przy drzwiach. Spojrzała przestraszona. Drzwi zamknęły się. Zostali we dwoje. Adam nadal był podniecony. Podniósł ją zdecydowanym ruchem i stanął za nią. Naprawdę był silny. Zanim zdążyła zareagować, znowu wszedł w nią.

    – Jeszcze cię wyrucham! – powiedział z satysfakcją. Jedną ręką złapał kobietę za biodro, a drugą chwycił pierś. Zadowolony kopulował, ile miał sił. Przyjęła go bez stawiania oporu. Była zrezygnowana. Zobojętniała. – Co, fajne było takie jebanie we dwóch? Lubisz być tak jebana… Widziałem po twarzy! – Sperma poprzednika dawała chłopakowi dobry poślizg. Puścił prawą pierś i klepał kobietę po pupie. Ciche pochlipywanie przerywały odgłosy klapsów i jęki bólu. Lewą rękę z piersi przesunął na kark kobiety i przycisnął głowę do umywalki.

    – Proszę, nie! Dość! Proszę… – Jeszcze zdobyła się na słaby protest. Błagała.

    Nie zważał na jej protesty. Palce prawej dłoni wcisnął do odbytu. Krzyknęła i zaniosła się głośnym płaczem. Był bardzo podniecony. Nie panował nad pożądaniem. Rżnął kobietę z całych sił. Dłoń coraz mocniej wciskał w jej kark, przyciskając jej głowę do umywalki. Palcami ciągnął odbyt w górę. Przed oczyma miał czerwone, pulsujące plamy. Nic nie słyszał. Kobieta, ratując się przed rosnącym bólem, wspięła się na palce.

    – Zajebię kurwę moim chujem! – wrzeszczał. – Będę cię jebał aż będziesz prosić o więcej! – I wtedy wytrysnął. Kiedy wreszcie minął szczyt, zaczął uspokajać się, ale wtedy szybkim ruchem wcisnął penisa do odbytu. Był wilgotny o spermy, więc wszedł dość głęboko. Jęki i protesty nauczycielki nie zrobiły na nim wrażenia. Posuwał ją dość miarowo. Teresa była tak sponiewierana, że nie miała siły nawet błagać. Cicho płakała, a penis wsuwał się coraz głębiej. Jego uderzenia stawały się coraz silniejsze. Po którymś z nich wszedł do odbytu aż po nasadę penisa. Stęknął głośno, wykonał jeszcze kilka ruchów i mały wytrysk spłynął w kobietę.

    Złagodził uchwyt karku nauczycielki, położył się na jej plecach, ciężko oddychał. Wysunął z niej penisa, sperma wyciekała po nodze, a on mocno ścisnął jej pierś. Był bardzo zadowolony. Taki seks! Ostre jebanie nauczycielki! Tak jak lubił! I to jeszcze na lekkim haju! W końcu wziął głęboki oddech, wypuścił powietrze i wyprostował się.

    *

    – Kto następny? – Jeden z licealistów rozglądał się zaciekawiony. Pytanie było zbędne, bo już trójka jego kolegów szybko ściągała slipy i nago ustawiała się do Bożeny.

    Wreszcie mieli ją! Tyle się napatrzyli na lekcjach na jej nogi i dekolt! Czasem oglądali jej krocze zasłonięte majtkami, gdy ktoś w pierwszej ławce schylił się, żeby podnieść długopis, a ona siedząc, nie założyła nogi na nogę, a krótka spódniczka nie zasłaniała zbyt wiele. Pewnego razu któryś z nich zebrał się na odwagę i wykonał zdjęcie jej krocza pod stołem. Nie zorientowała się. A może…? Chyba każdy chłopak w ich klasie miał to zdjęcie. Nikomu nie pochwalili się, co samo w sobie zakrawało na sensację, i analizowali je na wszelkie możliwe sposoby. Byli przekonani, że jest wygolona. Taki wniosek z analiz zdjęcia dodatkowo rozbudzał ich wyobraźnię. Nawet chcieli zaprosić ją na spotkanie i zaproponować seks. Jednak pomysł upadł. Uznali, że nie zgodzi się, a oni mogą mieć kłopoty. W ostatniej klasie? Po co? Zdecydowali, że spróbują po zakończeniu roku szkolnego. No, może jeszcze pod koniec. Wtedy zgodzi się na spotkanie. Przynajmniej chcieli w to wierzyć. Zawsze była taka miła i sympatyczna. Atrakcyjna i zadbana. Z klasą. Takie plany mieli jeszcze parę miesięcy temu.

    A teraz? A teraz będą ją jebać! Nauczycielkę! Nareszcie! Tylu miało na nią ochotę! Inni pospiesznie pomogli ponownie postawić ją na kolanach i łokciach. Ta trójka, chcąc wynagrodzić sobie długi czas oczekiwania w kolejce, spółkowała w wolniejszym rytmie. Trwało to znacznie dłużej niż poprzednie stosunki, ale każdy zdążył zaliczyć trzy otwory. I każdy trysnął do innego z nich. Kobieta nie oponowała. Była szczęśliwa. Po drugiej zmianie otworów przeżyła z nimi bardzo mocny orgazm. Z wrażenia osunęła się i musieli znowu ją stawiać. Byli niecierpliwi. Przecież tyle czekali na taką okazję! Chociaż spółkowali w spokojnym rytmie, nie chcieli tracić czasu na pieszczoty. Ich komentarze słyszała jak przez mgłę. Po wytryskach w pochwie i odbycie poczuła kolejny. Wszystko połknęła  z przyjemnością i zaczęła energicznie obciągała fiuta. Po prostu cieszyła się takim spółkowaniem! Miała swoje potrzeby i chciała je zaspokoić.

    Chłopak ledwo stał na nogach. Nigdy wcześniej nie przeżywał tak orgazmu i pieszczot. Szybko dotarło do niego jak niewiele jeszcze potrafi jego partnerka.

    *

    Adam podszedł do drugiej umywalki, umył penisa, wytarł papierowym ręcznikiem, podciągnął slipki i zapiął spodnie. Strzepnął krople wody ze spodni. Sięgnął po komórkę i stanął obok Teresy. Nie miała siły mówić. Nadal pochylona, opierała się o umywalkę. Jedną ręką próbowała zasłonić się. Zapłakana, naga, spojrzała na niego z wyrzutem i wściekłością.

    – No co? – patrząc na nią, lekko wzruszył ramionami. Był w dobrym humorze. Jeszcze wyrównywał oddech. – Kolega też chciał seksu z fajną laską, więc szybko skorzystał z okazji. A jak widać, jesteś fajna, atrakcyjna dupa. Pierwszy raz mam znacznie starszą ode mnie i też jestem zadowolony. Nie masz się czego wstydzić – pomacał jej kołyszącą się pierś, na co gwałtownie odsunęła się od niego. Niespodziewanie zrobił zdjęcie.

    – Zostaw mnie! – rzuciła ze łzami w oczach. Odwróciła głowę. Nie chciała go widzieć.

    – Po co byłoby to całe gadanie, namawianie, ustalanie? – spokojnie kontynuował, nie przejmując się jej reakcją. – A tak: niespodzianka! Przyszedł, dostał, co chciał i już… – zamilkł i wykonał kolejne zdjęcie. Wyciągnęła rękę, próbując odebrać mu komórkę. Szybko cofnął się, zdegustowany jej próbą. Kobieta oparła głowę o umywalkę. Czuła jak z pochwy powoli wycieka sperma, a łzy rozmazały tusz.

    – Świnia, gnój, menda… – nie potrafiła nawet spojrzeć na niego. Kolejne łzy pociekły na posadzkę. Nagle młody kochanek zdecydowanym gestem chwycił ją za włosy i odwrócił twarzą w swoim kierunku. Mimo bólu próbowała oponować, a przestraszonym wzrokiem patrzyła na chłopaka. Ten, z rozmysłem, uderzył bokiem jej głowy o umywalkę. Delikatnie. Teresa jęknęła z bólu.

    – To ostrzeżenie. Bądź grzeczna, bo nie zawsze musi być przyjemnie. Mogliśmy spróbować razem wejść w dwie dziury! Dopiero miałabyś jazdę! – Pocałował ją w ramię. Gwałtownym ruchem odsunęła się. Pochlipywała.

    – Już przyznałaś się, że jesteś kurwą, więc bądź słowna – ostrzegł ją, poważniejąc.

    – Wynoś się! – zażądała płaczliwym tonem. Pobłażliwie uśmiechnął się, rozbawiony jej reakcją. Komórką  pomachał w jej kierunku.

    – To na wszelki wypadek, żebyś pamiętała o dyskrecji. I była posłuszna! Będziesz posłuszna… – Ostatnie zdanie w jego ustach zabrzmiało jak groźba. Wypowiedział je z głębokim przekonaniem. Wyjął paczkę chusteczek higienicznych i położył na umywalce. Pstryknął kolejną fotkę. – Te będą lepsze od ręczników. Doprowadź się do porządku i zejdź na dół. I pośpiesz się! – Już odchodził, ale jeszcze odwrócił się do kobiety: – Tereska, jutro też będzie dzień. Znajdziesz chwilę i porozmawiamy sobie po lekcjach. Pa, słodka… – to mówiąc, soczyście klepnął ją w goły pośladek. Pod kobietą ugięły się nogi, chlipnęła. Puste pomieszczenie zwielokrotniło efekt klapsa. Zatrzymał sie przy drzwiach, wyszeptał jej imię. Spojrzała na niego z niemym wyrzutem. Zdążył wykonać zdjęcie i zachichotał, widząc irytację i bezsilność na twarzy kochanki. Po chwili zamknął za sobą drzwi i w dobrym humorze zszedł potańczyć. 

    Kobieta spojrzała w lustro nad umywalką, opuściła głowę i rozpłakała się.

    *

    Ostatnia trójka oczekujących licealistów w zasadzie powieliła pomysł kolegów, ale pierwszy położył się na materacu i z pomocą kolegów nabił chwiejącą się ze zmęczenia Bożenę odbytem na penisa, tyłem do siebie.

    – Na lekcjach widziałem trochę twojego biustu, a teraz jesteś naga i wkładam chuja w twoją dupę. Piękny wieczór! Tak solidnie wyjebiemy cię we wszystkie dziury, że jeszcze długo będą nas pamiętać – szepnął jej do ucha podniecony uczeń, silnie trzymając za biodra. Był podniecony już samym dotykaniem jej zadbanego, opalonego i wreszcie dostępnego ciała. Przesunął ręce do góry i teraz wspierał je o plecy kobiety. Nauczycielka była oszołomiona i zmęczona orgazmami. W zasadzie nie docierało do niej to, co mówił. Drugi uczeń wszedł do pochwy, a trzeci w usta. Na chwilę podszedł jeszcze ktoś i Bożena, kopulując z dwoma chłopakami, na początku jednocześnie obciągała dwa penisy.

    – Panowie, zobaczcie, co ona potrafi! Obciąga dwa chuje! – krzyknął ktoś scenicznym szeptem. Podeszło kilku chłopaków. Jeden z nich wsunął Bożenie swojego penisa do ręki. Zaczęła go sprawnie masować.

    – Ale jazda! Żeby nasze dziewczyny tak potrafiły – westchnął któryś.

    – Ja pier…, ona powinna mieć jeszcze jedną dziurę. Taka maszyna tylko na jeden raz! – Ktoś już nie mógł przeboleć niepowtarzalności tego zdarzenia.

    – Idź do Witka. Mają dość towaru. Jeszcze starczy dla kilku – poradził ktoś.

    Masowany chłopak wytrysnął na piersi i brzuch nauczycielki. Drugi chłopak wycofał się z ust i też trysnął na jej brzuch. Z pogodnym uśmiechem chwyciła jego penisa i po kilku ruchach dokończyła wytrysk. Sperma spadła pod piersią. Wszyscy patrzący byli pod wrażeniem jej zachowania i umiejętności.

    W międzyczasie Robert zrobił dwa zdjęcia. Dla Bożeny nie miało to już znaczenia. Chyba nawet to do niej nie dotarło. Zatraciła się w tym szalonym spółkowaniu i niecierpliwie czekała na kolejne orgazmy. Syciła swoje ogromne, niezaspokojone potrzeby. Uczniowie znowu rżnęli ją w spokojnym rytmie, napawając się widokiem atrakcyjnej zdobyczy. Byli bardzo podnieceni i uważali, żeby nie wytrysnąć za wcześnie. Kiedy po raz pierwszy zamienili się przy otworach, Bożena po krótkim, ale intensywnym kopulowaniu znowu doszła, jęcząc głośno. Nawet nie próbowała tonować swoich reakcji. Koledzy otrzymali od grupy ciche oklaski. Też zrobili pełną rundkę. Tym razem każdy wytrysnął na zewnątrz. Z odbytu i pochwy sperma wyciekała już od dawna, więc dwóch spuściło się na twarz, piersi i brzuch. A trzeci przystawił penisa z boku głowy i niespodziewanie wystrzelił do jej ucha. Wzdrygnęła się, ale jednak musiała przyznać, że było to przyjemne uczucie. Potem dwóch z nich stanęło przed nią i wcisnęli członki w usta nauczycielki. Bez sprzeciwu starała się wylizać obydwa.

    Kiedy zostawili ją i już nieco opadła fala podniecenia, dotarło do niej, że grupa śmieje się. Leżała na plecach z wałkiem pod głową i nie mogła pojąć, o co chodzi. Otworzyła oczy i zrozumiała. Mimowolnie palcem zbierała spermę z piersi i połykała ją.

    – Szkoda, że wcześniej nie powiedziałaś, spuszczalibyśmy się w usta – śmiał się jeden z uczniów technikum. Nadal był nagi i podniecony.

    *

    Jego kolega, szczupły brunet, wpadł na pomysł.

    – Przytrzymajcie ją – chwilę później czterech chłopaków znowu trzymało ją szeroko rozłożoną na materacu za ręce i nogi. – Poliż – położył stopę przy ustach kobiety.

    – Nieee. Nie ma mowy… – kręciła przecząco głową. Burza włosów wokół twarzy tylko dodawała jej uroku.

    – Poliż, kurwo, bo ci tak przyjebię, że majątek wydasz na dentystę. – Zagroził stanowczym, cichym głosem. Kobieta, przypierana przez innych, przestraszona groźbą, odwróciła głowę, otworzyła usta i zaczęła lizać stopę.

    – Dość! Chłopaki, przytrzymajcie ją! – chłopak wycofał stopę i stanął przed jej pochwą. Najbliżej stojący, tak jak na początku spotkania, zablokowali kończyny kobiety. Chłopak powoli zaczął wsuwać stopę do pochwy. Była rozgrzana, rozciągnięta po stosunkach i mokra od spermy, więc kawałek stopy wszedł z łatwością.

    – Chłopaki, jebanie na pokaz! Stuprocentowo bezpieczny seks! – rozbawiony kolega wołał teatralnym szeptem innych i dłońmi wskazywał fragment stopy wetknięty do pochwy.

    – Robert, zrób pamiątkową fotkę! – brunet poprosił kolegę z liceum. Bawił się tak dłuższą chwilę. Kobieta rzucała się, szarpała, pojękiwała. Śmiechom chłopaków nie było końca. Kiedy skończył, wycofał i wytarł stopę o jej brzuch. Rozbawieni, komentowali pokaz i możliwości kobiety. Reszta oglądających powoli zaczynała rozchodzić się. Część zajęła się koleżankami. Po chwili dało się słyszeć ich pojękiwania. Znowu mogli, więc byli coraz bardziej śmiali i natarczywi. Koleżanki były zadowolone. Pozostali, po pospiesznej higienie, powoli ubierali się.

    *

    Kończyli zabawę ze swoimi partnerkami. Obie klęczały, a chłopacy posuwali je od tyłu. Obydwaj stali. Zbyszek, już bez prezerwatywy, mocno uderzał w odbyt, a Kacper w pochwę. W końcu Zbyszek wytrysnął i ociekającego spermą penisa włożył do ust Darii. Dziewczyna usiadła na posadzce i zaczęła oblizywać penisa. Była podniecona do tego stopnia, że nie czuła zimna płytek.  

    – Posmakuj swoją pupę – rzekł podniecony Zbyszek. Daria liżąc penisa, uśmiechnęła się oczyma.

    – Wie, jak mnie zaspokoić – myślała z wdzięcznością o Zbyszku, który zaproponował dzisiejsze spotkanie we czworo. Miała nadzieję na kolejne. Od dawna czuła jakąś niewytłumaczalną sympatię do Zbyszka. On był cierpliwy i wyrozumiały. Daria była nimfomanką i nie kryła tego przed partnerem. On aprobował jej potrzeby i tak byli ze sobą już od ponad roku. A Zbyszek starał się zaspokajać jej fantazje. Również te ze starszymi mężczyznami i kobietami. Nastolatka miała spore potrzeby. Może dlatego, że pochodziła z bogatej rodziny i codzienność nudziła ją? Może dlatego, że praktycznie miała wszystko i w domu nie musiała martwić się o cokolwiek? A może dlatego, że niektóre jej koleżanki miały już znacznie większe doświadczenie w różnych układach i chciała im dorównać? Może…

    Kacper stęknął, wyjął penisa z pochwy swojej kochanki, ściągnął prezerwatywę i nie pytając o zgodę, wcisnął go w usta Darii. Dziewczyna nie protestowała. Przyjęła penisa, a już po chwili łykała wytrysk. Kama przyłączyła się do niej i po chwili reszta wytrysku spadła na jej twarz. Sięgnęła palcami, ściągnęła część białego płynu i zanurzyła palec w ustach. Blondynka uniosła się, nachyliła nad partnerką i zaczęła zlizywać spermę z jej twarzy. Podnieceni widokiem, chłopacy przyglądali się koleżankom w milczeniu. Kamila mruczała zadowolona. Daria usiadła obok szatynki i zaczęła całować ją w usta. Z języczkiem. Kama momentalnie podnieciła się, czując znajomy smak. Kochanka oddawała jej część zebranej spermy. Chwyciła dziewczynę za głowę i całowały się, zapominając o swoich partnerach. Podniecony Kacper z zaskoczeniem przyglądał się pieszczotom dziewczyn. Nie spodziewał się czegoś takiego. Spojrzał na Zbyszka.

    – Daria lubi takie zabawy – z uśmiechem stwierdził chłopak, jakby czytając w myślach kolegi.

    – Smaczna jesteś – stwierdziła blondynka, kiedy przestała całować koleżankę. Oblizywała się, patrząc z pogodnym uśmiechem na kochankę.

    – Musimy to powtórzyć. Co wy na to? – zadowolony Zbyszek uśmiechnął się, zapinając spodnie.

    – Jasne – Kacper był gotowy już ustalać termin. Powoli ubierał się. Odważne zachowanie dziewczyn zaskoczyło go. Nie spodziewał się czegoś takiego po Kamie. Był podniecony.

    – No, chętnie – spokojnie potwierdziła Kamila. Nie chciała bardziej otwarcie przyznać się, jak bardzo jej spodobała się taka zabawa. Rżnięcie Darii to jedno, ale Zbyszek zaspokoił ją i chętnie powtórzyłaby taki seks. Nawet jutro! Kacper też chyba miał na nią ochotę, więc może wreszcie zacznie regularnie spotykać się z jakimś chłopakiem? Chociażby tylko dla seksu. Zafascynowało ją spółkowanie z Darią, ale krępowała się przyznać do tego.  

    *

    Kilku uczniów nadal patrzyło na Bożenę. Jeden stał przy jej lewej ręce i onanizował się. W pewnym momencie ugiął nieco nogi, napiął mięśnie, westchnął i wytrysk spadł na jej piersi i szyję. Wtedy zrobił krok w kierunku głowy i wycisnął resztę spermy na twarz kobiety. Nie protestowała. Sięgnęła do jego penisa. Poruszała nim przez chwilę, a po jej dłoni i przedramieniu spłynęły ostatnie krople. Podnieciła się, czując twardość jego penisa. Pogłaskała jądra. Oboje uśmiechnęli się.

    Kiedy patrzyła na niego, między jej nogami ukląkł jeszcze jeden chłopak z liceum. Nieco uniósł jej nogi i jednym ruchem wcisnął wilgotnego penisa do odbytu. Napięła mięśnie, przygotowała się na ból, ale po tylu stosunkach przyjęła go bez oporu. Uspokojona, rozluźniła się. Chłopak oparł ręce po jej kolanami, które swoim ciężarem prawie docisnął do jej tułowia i oparty na stopach zaczął intensywnie posuwać kobietę. Był bardzo podniecony, więc już po kilkunastu energicznych i głębokich ruchach z głośnym westchnieniem wytrysnął w odbyt. Poczuła ciepły strumień i przymknęła oczy. Kiedy wyszedł z Bożeny, wytarł członek o jej udo, poklepał po nodze, a podnosząc się rzucił tylko krótkie:

    – Dzięki! – Puścił do niej oko i skierował się do dziewczyn. Patrzyła za nim, a potem na chłopaka, którego penisa nadal trzymała w dłoni.

    – Chodź, wyliżę ci – uśmiechnęła się. Byli tylko we dwoje. Chłopak ukląkł szybko, a ona z uśmiechem, patrząc na niego, wykonała językiem kilka kółek wokół żołędzi, palcem przejechała pod penisem aż dotarł do moszny i chwyciła ją delikatnie w dłoń. Otworzyła usta i pochłonęła członek. Energicznie zaczęła pieścić go. Kiedy poczuła, że lekko wiotczeje, zwolniła tempo i językiem wypchnęła z ust.

    – Ubieraj się – uśmiechnęła się do ucznia, oblizując wargi. Czuła się świetnie.

    – Zaraz, muszę jeszcze ciebie wyruchać – na te słowa penis zaczął mu znowu sterczeć. Zanim kobieta coś powiedziała, pchnął ją na koc. Położyła się spokojnie i pogodnie patrzyła jak wciska penisa do pochwy. Od razu wszedł w nią aż po jądra.

    – Ale masz pizdę. Super kurwa z ciebie – stęknął. Poczuła się trochę nieswojo. Chłopak stawał się coraz bardziej gwałtowny i wulgarny. Przechylił się na lewy bok, przekręcając ją na prawy. Lewą ręką chwycił ją za szyję, prawą ściskał pierś. Traciła oddech.

    – Nie ściskaj tak mocno – z wysiłkiem wystękała prośbę.

    – Włóż palce do dupy, a drugą ściskaj pizdę – wystękał nerwowo. Czuła jak rośnie jego penis. – I nie oszukuj. Poczuję palce w twojej dupie. – Spełniła jego polecenie.

    – Czujesz? – Stęknęła z wysiłkiem. Jej udzieliło się podniecenie chłopaka. Czerpała, trudną do wyjaśnienia, przyjemność z przemocy i perwersyjnej zabawy.

    – Teraz wiem, że jebię. Wyciągnij palce z dupy i wyliż – warknął z wysiłkiem. Uderzał w nią z niesamowitą siłą. Każde uderzenie jego bioder wstrząsało całym jej ciałem. Ponownie wykonała polecenie. Patrząc na niego, powoli pochłaniała całe palce i posłusznie lizała:  

    – Jeszcze?

    – Tak, suko! Wciśnij je znowu do dupy! – Gorliwie wykonała polecenie. Ponownie coraz bardziej podniecała się. Potem wylizała palce, wiernie wpatrując się w twarz nowego kochanka. Chłopak był spocony, dyszał ciężko, ale nie przestawał rżnąć zachwyconej kobiety. W końcu zatrzymał się. 

    – Odwróć się na drugi bok i podnieś nogę – polecił nauczycielce. Szybko wykonała polecenie. Brutalnie wszedł do odbytu. Jęknęła z wrażenia. Nie zabolało.

    – Wsadź palce do pizdy i rżnij się! – warknął.

    – Czujesz mnie? – spytała podniecona. Poczuł jak energicznie kobieta wpycha palce do pochwy.

    – Spróbuj docisnąć chuja w dupie! – rozkazał.

    – Już, kochany – starała się. Czuła podniecenie taką zabawą. I to z młodym chłopakiem! Mimo zmęczenia miała ochotę na więcej. Rozpierała ją radość spółkowania i przekraczania kolejnej granicy. Gwałtownie spółkował z nią i słyszała chlupot w odbycie. Była wypełniona spermą.

    – Teraz wyjebię kurwę, że… – chłopak nie dokończył zdania. Błyskawicznie wyjął penisa, klęknął przy twarzy kobiety i z jękiem trysnął na jej twarz. Nauczycielka ciężko oddychała, bardzo podniecona sposobem spółkowania i doznaniami, których tak szybko jej dostarczył. Chciała, żeby jeszcze, jeszcze trwały! Chłopak padł obok niej. Głaskała go po włosach i z czułością patrzyła w oczy. Drugą dłonią chwyciła penisa. Potem zaczęła pieścić go. Chociaż penis sterczał, oponował gestem. Był zbyt wrażliwy. Z grymasem zawiedzionej, rozpieszczonej dziewczynki złagodziła pieszczoty.

    *

    – Kochany, chciałabym to powtórzyć – ugryzła go delikatnie w brodę. Chłopak ciężko oddychał, ale pokiwał głową.

    – Bardzo chętnie. Zawsze znajdę czas, żeby ciebie odpowiednio potraktować – wysapał. – Jeden warunek: jeżeli spotkamy się, robię z tobą wszystko, co chcę – z powagą spojrzał w jej oczy.

    – Tak, zgadzam się – mocniej głaskała penisa. Była podniecona, ale chłopak pospiesznie cofał się. Dla niego pieszczoty po wytrysku wciąż były zbyt mocne.

    – Jak będziesz gotowa, daj mi znać – powiedział. Pogłaskał ją po włosach i wstał. – Dziękuję – ruszył po swoje ubranie.

    Niektórzy ubierali się, inni, nadal rozebrani, pili alkohol, palili. Bożena słyszała jakieś żarty, wulgarne komentarze dotyczące jej osoby, ale w tej chwili było jej to obojętne. Nadal była bardzo podniecona. Liczyła się z takimi prostackimi reakcjami. Ważne, że czuła się spełniona, szczęśliwa po tak intensywnym i różnorodnym seksie, pieszczotach i po przeżyciu aż tylu orgazmów! Oblepiona spermą, śluzem, spocona, skrajnie zmęczona odczuwała trudną do wyrażenia ogromną satysfakcję. Codzienne problemy, opinia uczniów, reakcja nauczycieli, ryzyko zwolnienia z pracy w tej chwili nie miały dla niej znaczenia. Nie myślała o tym. Teraz rozpierała ją taka radość i ochota do życia, że chciała skupić się tylko na seksie! Chciała przeżywać, wielokrotnie odtwarzać chwile, które właśnie dały jej tyle wrażeń i niezapomnianej rozkoszy.

    Z kartką wrócił chłopak, który przed chwilą dał jej tyle perwersyjnej rozkoszy. Pokazał kartkę. Było na niej jego imię i numer telefonu. Poprosiła, żeby włożył do jej szpilki. Nie wiedziała, kiedy ubierze się, więc w tej chwili to miejsce uznała za w miarę pewne.

    *

    Daria była zajęta wycieraniem pochwy, więc jedynie przysłuchiwała się ich rozmowie. Jej ciało oglądała cała trójka i chyba każdy spoglądał na nią z pożądaniem. Miała tego świadomość, cieszyła się z takiego zainteresowania i nie spieszyła z ubieraniem. Pokazywanie swojego ciała innym podniecało ją. Lubiła te spojrzenia pełne pożądania, wręcz wyczuwała w powietrzu chęć mężczyzn do spółkowania. Gdyby skinęła palcem niejeden wziąłby ją od razu. I widziała kobiety, które miały na nią ochotę. Czasami Zbyszek takie przyprowadzał, a ona czerpała niesamowita przyjemność z seksu z kobietą. Wtedy Zbyszek miał cudowny pokaz, a na koniec, kiedy obie już czuły się zaspokojone, zgodnie z obietnicą mógł skorzystać jeszcze z obu. Lubiła patrzeć jak zmęczona rozkoszą starsza kobieta męczy się pod Zbyszkiem. Jak mdleje po kolejnym orgazmie z jej chłopakiem i prosi, żeby już skończył, a on jeszcze spółkował. I to długo… Na koniec sama mu się oddawała. I cieszyła, kiedy to ona mogła zlać się na zamęczoną ich kochankę. Nie każda kobieta godziła się, ale obietnica kolejnego spotkania z nimi, ale głównie z nią, przełamywała niechęć.

    Bywały takie, które odmawiały oblania moczem i uciekały ze spotkania. Po jakimś czasie większość z takich opornych, wręcz żebrała o kolejne spotkanie! Chyba najbardziej były zaskoczone, a może zszokowane ich dojrzałością i otwartością na seks. Tacy młodzi, a już tacy bogaci w doświadczenia i chyba bez żadnych oporów w sferze seksu. Nie wszystkie potrafiły to zaakceptować.

    Dla Darii i Zbyszka nie było istotne, czy kochanka dobiegała ‘trzydziestki’, czy przekroczyła ‘pięćdziesiątkę’. Ważne, że była napalona na seks z nimi. Tylko to się liczyło. Ostatecznie, po dłuższych namowach, nawet błaganiach, wyrażali zgodę, ale stawiali swoje warunki, które nie podlegały negocjacjom. Wtedy już otwarcie bawili się ich emocjami. I kobiety godziły się! Wówczas ona napawała się pięknymi pokazami. Jej Zbyszek miał dużą potencję i spółkował z ich kochanką korzystając ze wszystkich otworów. W trakcie spotkania wytryskiwał nawet dwa razy, ale solidny stosunek odbywał w każdy otwór. Partnerce oddawał kobietę zmęczoną, uległą i poniżoną. Taką lubiła najbardziej.

    Daria lubiła starsze kobiety. Te reagowały najbardziej żywiołowo, a ich twarze najpełniej oddawały emocje. Zanim dołączyła, lubiła je obserwować, kiedy kopulowały, męczyły się długością stosunku i wreszcie całkowicie ulegały potencji Zbyszka. Prawie szczytowała, kiedy orgazm doprowadzał je do omdlenia, a pot kapał im z szyi i czoła, zalewał oczy, śluz i sperma wyciekały z ust, łzy spływały z oczu, pot moczył włosy, a Zbyszek dopiero wchodził do odbytu! Wtedy potrafiła patrzeć i otwarcie onanizować się. Już chciały do niej, ale on zaczynał bawić się ich sutkami, łechtaczką, bo miał ochotę na drugi orgazm. Niektóre czołgały się po dywanie w poszarpanym ubraniu albo już nagie, z rozmazanym makijażem, prosząc, błagając ją, żeby Zbyszek przestał, a pobudzona Daria jeszcze wymuszała na nim ostrzejszą zabawy. Patrzyła wtedy w ich oczy, pocierała łechtaczkę i widziała ich strach i pożądanie. Z nieukrywaną rozkoszą bawiła się uczuciami starszych kobiet, czekających na nią. Jej sprawiało to ogromną przyjemność. Zabawa Zbyszka z tak ujarzmioną kobietą była jak gra wstępna. Sama była mokra i gotowa. Wówczas seks z Darią kobieta przyjmowała z prawdziwą radością i traktowała jak długo wyczekiwaną nagrodę. I czekała na kolejne spotkania, skłonna pogodzić się z każdymi wymaganiami. Daria na stałe miała ich kilka i to ona decydowała o terminach spotkań.  

    Ale skorzystać mogły tylko te, które wybrał Zbyszek. To jeszcze dodawało smaku ich związkowi i prowokowało Zbyszka do niespodzianek, które tak lubiła.  

    – Kochany chłopak – pomyślała czule o partnerze, wspominając ich zabawy.

    Zbyszek cierpliwie przyglądał się jej zabiegom. Wiedział, że jeszcze jest podniecona, a właśnie znalazł parę do dyskretnych spotkań. Byli z liceum, więc łatwiej będzie o dyskrecję. W zasadzie to była pierwsza para w ich wieku. Najczęściej uprawiali seks w trójkącie. Chyba, że zdarzały się nieplanowane sytuacje, które kończyły się niespodziankami.  

    *

    Na przykład pamiętny, bo przecież nie jedyny, wypad do klubu. Daria ubrała się w ażurową, grafitową bluzkę bez stanika, pod żółtą spódniczkę nie założyła stringów. W klubowym oświetleniu jej opalenizna wyglądała wręcz zjawiskowo. Żółte sandałki na szpilce podkreślały urodę jej nóg. Kolor spódniczki i sandałków w tym oświetleniu sprawiał wrażenie jakby oglądało się półnagą dziewczynę. Zresztą, ażurowa bluzka efektownie eksponowała młode i jędrne piersi. Dziewczyna chętnie tańczyła z chłopakami. Nie chcieli puścić jej z parkietu. Żaden nie dotknął piersi, ale każdy wręcz wlepiał wzrok w jej biust. Wiedziała jak skupić ich uwagę. Kiedy w końcu usiadła, rozkraczyła nogi, jakby była w spodniach. Zainteresowani od razu dostrzegli jej nagość. Propozycja? W końcu podeszło jakichś dwóch chłopaków, ale po szybkiej ocenie Daria zagadnęła pierwsza:

    – Macie ochotę na seks ze mną?

    Zgodzili się bez słowa, tak byli zaskoczeni bezpośredniością dziewczyny. Zaznaczyła, że seks tylko w prezerwatywach i w obecności jej chłopaka. Przytaknęli. Potem kazała im dobrać jeszcze jednego. Zdążyli wrócić przed upływem narzuconej minuty. Za nimi szedł jeszcze jakiś pewny siebie napakowany, wygolony łysy z łańcuchem na szyi i arbuzami pod pachami.

    – Tego nie biorę – krótkie polecenie wywarło wrażenie na wszystkich zainteresowanych. Zwyczajnie nie lubiła takich pustaków obżartych testosteronem. Jednak swoje kryteria doboru jednorazowych kochanków wyjaśniła tylko Zbyszkowi.

    Nie pytała, jak pozbyli się łysego, ale przed klubem czekali we trzech. Podjechała swoim prezentem od rodziców, mercedesem. Pojechali do willi znajomych, której doglądali jej rodzice pod nieobecność właścicieli. Zerżnęli ją po kolei w różnych pozycjach, potem we dwóch i we trzech. W trakcie seksu zgubiła sandałki. Leżała, siedziała, skakała. Na dywanie, w fotelu, na kanapie. Miała kilka orgazmów. Spuścili się na nią. Zabawę zakończył Zbyszek, po seksie zlewając się Darii do ust. Połknęła wszystko i wylizała chłopaka. Łącznie z odbytem. Podniecona trójka przyglądała się w milczeniu temu finałowi. Byli zafascynowani tym, co zobaczyli i w czym wzięli udział. Kiedy umyli się i ubrali, odwiozła ich pod klub i wróciła do willi. Na pożegnanie obiecała, że więcej nie spotkają się.

    – Daria nadaje się do dalszych doświadczeń jak żadna inna dziewczyna – Zbyszek znał naturę swojej partnerki. Miał ochotę na seks w jej pupie z kolegą, więc dziewczyna będzie miała jeszcze sporo nowych wrażeń. A przy okazji skorzysta z Kamili. Spojrzał na nią z uśmiechem. Odwzajemniła go.

    – Fajna, uległa i chętna do seksu szatynka. Ma trochę ciałka. Poza skłonnością do seksu – przeciwieństwo Darii. Będzie co ruchać aż do wakacji. Może znajdziemy jeszcze jakąś chętną? Bo z chłopakami nigdy nie będzie kłopotu. Nadpodaż – uśmiechnął się do swoich myśli. – Znaleźć taką jak Daria to skarb na długie lata.

    *

    Dn.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Tomnick
  • Wyspa szczescia – 2.

    Część 2.

    Muzyka nadal sączyła się z głośników, a Dorota, w przypływie wstydu, z rękoma nieporadnie zasłaniającymi krocze i biust, stała naga przed trenerem, w milczeniu oglądającym jej ciało. Umięśnione, ale szczupłe nogi szczypiornistki świetnie prezentowały się w szpileczkach. Mocną budowę ciała, typową dla osoby uprawiającej dyscyplinę wymagającą sporej sprawności fizycznej, jednak bez nadmiaru tkanki tłuszczowej, dopełniały pełne, jędrne i sterczące piersi. Delikatna opalenizna podkreślała jej urodę.

    – Jest co brać. Świetna cielęcinka – na własny użytek ocenił trener. Komórkę ustawił przodem do wersalki. – Chodź do mnie – przywołał ją, gestem podkreślając polecenie. Trochę niecierpliwił się. Striptiz miał ją oswoić z sytuacją, ale dla niego to nie było clou wieczoru.

    Podeszła powoli. Jego luz i pewność siebie onieśmielały ją.

    – No, usiądź – zachęcił ją. Szeroko rozsunął nogi.

    – Tutaj? – wskazała na jego nogi. Przytaknął.

    Usiadła na jego lewym kolanie, nogami do środka. Dłonie wcisnęła między swoje kolana. W odruchu skrępowania, siadając, uniosła ramiona.

    Uśmiechnął się nieznacznie. Nie o to mu chodziło. Objął ją lewą ręką, drugą zaczął głaskać po nodze.

    – Jesteś nieśmiała czy przestraszona? – zapytał. Zadrżała. 

    – Taka sytuacja z trenerem. Czuję się trochę nieswojo – przyznała cicho, patrząc na jego spodenki, które przy rozporku wypychał sterczący członek.

    – Rozumiem – znowu uśmiech. – Z czasem przyzwyczaisz się. Teraz usiądź na mnie okrakiem. – Z trudem wykonała polecenie. Szeroko rozstawione nogi trenera zmusiły ją do sporego rozkroku. Ledwie usadowiła się, a od razu poczuła jak palce trenera dotykają wewnętrznej strony jej ud, potem warg sromowych i pochwy. Odchyliła głowę, przymknęła oczy. Drżała z podniecenia. Obcy mężczyzna, obce dłonie, nowe gesty, nowa sytuacja, alkohol. I jeszcze ta muzyka… Wszystko działało tak stymulująco! I nagle dłoń nacisnęła łechtaczkę. Naprężyła się. Wyprostowała i podniosła głowę. Otworzyła oczy. Spojrzał na nią. Uśmiechnęła się niepewnie. Patrzył w jej oczy i masował łechtaczkę. Czuła jak mijają napięcie, niepewność i rośnie podniecenie. Trener też był zadowolony. Przy pierwszym dotyku poczuł jej wilgoć. Ale chciał jeszcze pobawić się dziewczyną.

    – Masz chłopaka?

    – Nie – pokręciła głową, przymykając oczy.

    – To świetnie. To upraszcza wiele spraw – pokiwał głową z zadowoleniem. – Ale dziewicą chyba już nie jesteś? – chciał upewnić się. 

    – Oczywiście, że nie – przez jej twarz przemknął uśmiech. Rozbawił ją tym pytaniem.

    – Tak myślałem, ale wolałem upewnić się. Potrafisz zabezpieczać się?

    – Jasne, trenerze. Nie od dzisiaj – spojrzała na niego z dezaprobatą. 

    – Świetnie. Teraz odpręż się.   

    – Dobrze – westchnęła, powoli ujeżdżając jego dłoń, która coraz mocniej dociskała łechtaczkę. Zanim zorientowała się, część kciuka znalazła się w pochwie. To było tak przyjemne, że aż zapragnęła poczuć go mocniej.

    – O! Już jesteś mokra – stwierdził mile zaskoczony trener. Speszył ją takim komentarzem.

    – Czasami szybko się podniecam – szepnęła zawstydzona.

    – To tylko zaleta – stwierdził trener. – Ułatwi nam zabawę – wyjaśnił. Potem mężczyzna rozpiął zamek przy spodenkach i wyjął sterczącego penisa. Nawilżył go śliną. Popatrzył na dziewczynę. Czuła się skrępowana. Przygryzała wargę, a dłonią próbowała zasłonić krocze.

    – Siądź na niego – polecił łagodnym tonem.

    Przysunęła się, zgięła nogi w kolanach i wzięła wilgotnego penisa w dłoń. Był twardy. Gwałtowny dreszcz podniecenia przemknął przez jej ciało. Opuściła głowę i przypatrywała się, kiedy wpychała penisa do pochwy. Udało się…

    – Och! – westchnęła głośno, kiedy członek wypełnił pochwę. Siedziała na trenerze. Wyprostowała się. Podniosła głowę. Oparła dłonie o ramiona trenera, niepewnie wpatrując się w jego twarz. Powaga nie wynikała z relacji z trenerem czy doniosłości wydarzenia. Jedynie była zewnętrznym wyrazem jej podniecenia. Z upływem czasu miała ustępować miejsca większej żywiołowości i otwartości. Mężczyzna położył dłonie na biodrach dziewczyny. Były jędrne. Wyczuwał pracujące mięśnie. Czule głaskał gładką, delikatną i napiętą skórę, właściwą dla młodej dziewczyny, systematycznie zażywającej ruchu. Z przyjemnością oglądał jędrne, dorodne piersi i czerpał przyjemność ze spółkowania. Po cichu wypuścił powietrze. Odprężył się. Przyjemny wieczór trwał.

    Chwilę później powoli ujeżdżała penisa. Trener cofnął dłonie, włożył je pod głowę i z przyjemnością patrzył na ciało podnieconej dziewczyny. Czasami poruszał biodrami, żeby wzmocnić wrażenia albo skłonić dziewczynę do szybszych ruchów. Potem posadził dziewczynę na członku bokiem do siebie, ale w takiej pozycji nie potrafiła ujeżdżać go. Twierdziła, że to zbyt boli. Z lekkim uśmiechem położył ją na boku, szybko ułożył się za nią, chwycił za biodro i płynnie wszedł. Głębokie westchnienie upewniło go, że tym razem trafił z pozycją. Zaczął rytmicznie poruszać biodrami. Po jakimś czasie usłyszał regularne jęki. Uśmiechnął się z zadowoleniem. Puścił biodro i zaczął macać piersi. Kiedy miał już dość, a Majka prawie mdlała z wyczerpania, przyspieszył i w ostatniej chwili wyszedł z niej. Nachylił się nad dziewczyną i kiedy odwracała się do niego, trysnął na jej twarz.

    – No, udany początek. Chyba jesteś zadowolona? – zapytał dziewczynę, kiedy chusteczkami wycierała twarz.

    – Yyy, tak – była speszona sytuacją i pytaniem. No i bawiła się z trenerem. Jedno, to myśleć o tym, a co innego, zrobić to.

    – Napijesz się? – wskazał na butelki.

    – Jasne, chętnie – zaczęła ubierać się.

    *

    Siedzieli i rozmawiali przy drinkach. Pewnie zostałaby jeszcze dłużej, ale kierownik drużyny w pokoju trenera krępował ją samą swoją obecnością. Kiedy wychodziła, był kwadrans po 22.

    – Śmieszny facet. Wszyscy łażą na sportowo, na luzie, a ten ciągle w garniturze. Dobrze chociaż, że jasnym, pod krawatem i w białej koszuli. Chyba jedyny w całym ośrodku, hi, hi – była rozbawiona jego wyglądem. Wiedziała, że inne dziewczyny również śmiały się na jego widok.

    Usiadła przed ośrodkiem na ławeczce, odpoczywała po seksie, a wiatr wietrzył jej koszulkę przesiąkniętą zapachem alkoholi. Po pół godzinie siedzenia pospacerowała jeszcze wokół ośrodka i wróciła do pokoju. Koleżanka w słuchawkach na uszach leżała na tapczanie i czytała jakąś książkę. Na powitanie uśmiechnęła się i pomachała jej stopą. Dorota też uśmiechnęła się, zamknęła drzwi pokoju na zamek, rzuciła jej wafelka, zabranego trenerowi, rozebrała się i poszła pod prysznic.

    *

    Kierownik obejrzał się za wychodzącą zawodniczką. Potem trenerowi rzucił znaczące spojrzenie.

    – Podoba się? – spytał trener.

    – Ładna – przyznał kierownik.

    – Prawie wszystkie są takie – trener machnął lekceważąco ręką. – A ta jeszcze potrafi być dyskretna. Masz, obejrzyj sobie ją w akcji – trener nacisnął przycisk na klawiaturze laptopa, do którego podłączył komórkę. Kierownik obejrzał striptiz zawodniczki, a potem seks z trenerem.

    – Masz jakąś do codziennego użytku? – kierownik był wyraźnie podniecony filmami. Trener uśmiechnął się.

    – Jeszcze nie, ale ta byłaby właśnie taką – wypił łyk alkoholu.

    – A mnie możesz taką załatwić? – kierownik był dociekliwy.

    – Zastanów się, co możesz takiej zaoferować? Seks ze strachu to marna zabawa – trener znacząco zamilkł na moment. – No więc, panie kierowniku? Zdecyduj się – rzucił.

    Kierownik chrząknął, kiwnął głową, poprawił krawat, podszedł do stolika i nalał sobie drinka.

    – Dobra, wchodzę w to – rzekł zdecydowanie. Spojrzał na trenera. – Za sukces! – wznieśli szklanki i wypili po łyku alkoholu. W milczeniu patrzyli na ekran laptopa.

    *

    – To jak, jesteśmy umówieni? – chłopak obejmował dziewczynę i nieco niecierpliwie czekał na odpowiedź.

    – Zgoda, ale pamiętaj o moich warunkach – zaznaczyła Jola.

    – Pamiętam, możesz być spokojna. Mnie to nie przeszkadza. Nawet brzmi interesująco – uśmiechnął się. – Kurde, ale te dupy mają pomysły! – myślał rozbawiony. – Jeżeli chcesz, przyprowadzę jakiegoś kolegę.

    – Nieee, dzięki. Na razie ty wystarczysz – dziewczyna wyraźnie spłoszyła się.

    – Bo, jeżeli wolisz, możemy spotkać się w naszym ośrodku – ponownie zaczął nalegać.

    – Nie – energicznie pokręciła głową. – Tylko u nas.

    – Jasne, jak wolisz – wycofał się. Nie chciał spłoszyć takiej fajnej zdobyczy. – To do zobaczenia – przytulił ją i mocno pocałował. Dłonią zgarnął pośladek.

    – Och, przestań – z uśmiechem wykręciła pupę, uwalniając się od jego dłoni.

    – Och, miło trzymać takie ciałko – teraz złapał za pierś.

    – Przestań!

    – Może pokażesz teraz biust, co? – chłopak był nienasycony.

    – Nie! Tak jak umówiliśmy się! – dostał klapsa w dłoń i dziewczyna odsunęła się.

    – Cześć! – roześmiał się i machnął dłonią. Każde ruszyło do swojego ośrodka.

    *

    Grupa po treningu wróciła do ośrodka. Został czas na prysznic i chwilę relaksu przed obiadem.

    – Dziewczyny, poproście Dorotę na chwilę do mnie! – trener zniknął w swoim pokoju.

    – Proszę! – zawołał, kiedy usłyszał pukanie. Dziewczyna stanęła przed trenerem.

    – Jestem – Dorota uśmiechnęła się lekko.

    – Po pierwsze, dzisiaj nie mam tyle czasu, co zwykle, więc sprawę załatwimy teraz. Odpowiada tobie? 

    – Tak – potwierdziła dziewczyna.

    – Świetnie. Ściągaj ciuchy – zanim zdążyła zareagować, trener rozpiął swoją bluzę. Dorota kiwnęła głową. Zdjęła bluzę od dresu razem z koszulką, potem stanik. Spodenki zsunęła razem z majtkami. Trener zdjął spodenki i slipy. Wszystko odbywało się w milczeniu. Stał w samej koszulce. Ręce założył na piersi, a jego penis już sterczał. Tym razem dziewczyna patrzyła już bez skrępowania. Kiedy stała w samych adidasach i skarpetach, wyciągnął rękę, chwycił ją za kark i przyciągnął. Objął ją i przycisnął do siebie. Poczuła jak penis napiera na jej podbrzusze i lekko rozsunęła nogi. Penis wdarł się między nogi.

    – Ściskać go? – spytała cicho.

    – Nie. Odwróć się i oprzyj o krzesło. – Wykonała polecenie i rozstawiła nogi. Mężczyzna zaczął mocno, wręcz natarczywie pocierać dłonią wejście do pochwy.

    – Włodku, nie tak mocno. Proszę – stęknęła. Czuła, że kochanek jest niecierpliwy.

    – Spieszę się – wyjaśnił lekko poirytowany i po chwili poczuła jak nawilżony śliną penis wsuwa się do pochwy.

    – Ooooch – ból mieszał się ze sporą dawką rozkoszy. Ale ból chyba nawet wzmagał rozkosz. Wszedł w nią agresywnie. Uniosła się na palcach. Wypełniał ją twardy, duży penis. Mężczyzna chwilę czekał, aż dziewczyna oswoi się z rozmiarem członka i zaczął powoli, rytmicznie poruszać biodrami. Dziewczyna pojękiwała cicho. Trzymał ją z biodro i pierś. Ręka z biodra wylądowała na pośladku. Wymierzył je klapsa. Zapiekło! Kolejny był jeszcze mocniejszy. Jęknęła głośniej. Przyspieszył.  

    – Suko, jęcz, ile chcesz, ale ściskaj pizdę! – warknął poirytowany. Zaczęła wykonywać polecenie.

    – No, teraz czuję! – Kiedy oczekiwała kolejnego klapsa, niespodziewanie palec wylądował w odbycie.

    – Nieee, proszę! – przestraszyła się.

    – Cicho! Trzymaj dupę wypiętą! Zaraz zleję się! Dzisiaj do ust – stwierdził trener.

    – Włodek, proszę, nie!

    – Brałaś w usta?

    – Nieee. Nieee chceee – wystękała podniecona. Rżnął ją tak silnie jak potrafił. Biodra uderzały o solidne, jędrne pośladki kochanki. Napinała mięśnie rąk i nóg, żeby nie upaść. Trener był jednak silny! Podniecenie rosło z każdym uderzeniem członka. Jest! Miała pierwszy, mały orgazm! Nagle mężczyzna zatrzymał się, wycofał z pochwy i ciągnąc dziewczynę za włosy, zmusił do klęknięcia.

    – Otwórz usta – wyszeptał podniecony. Nie otworzyła. Kręciła głową, mimo trzymania za włosy, zamknęła oczy i czekała aż trener da je spokój. Strumień spermy spadł na twarz. Uderzył ją w twarz. – Nie! – zaprotestowała głośno. Mężczyzna skorzystał, wepchnął penisa w jej usta i kilkoma energicznymi ruchami palców, uciskających penisa dokończył wytrysk. Dociskał go, aż Dorota zaczęła dławić się. Wtedy nieco wycofał członek. Nadal sterczał.

    – Połknij wszystko – polecił. Ciężko oddychał.

    – Yhy – z trudem potwierdziła wykonanie polecenia.

    – Otwórz usta. Sprawdzę, czy połknęłaś – Kontrola musiała wypaść pozytywnie, bo wyprostował się z uśmiechem. – Smakowało? – Nie czekał na odpowiedź, tylko kazał wylizać penisa. Stał w rozkroku, odchylony i patrzył na dziewczynę, która gorliwie mu obciągała. Wyjął penisa z jej ust, wytarł o jej dekolt i biust. Drugą ręką macał pierś.

    – Lubię spuszczać się do twojej pizdy, ale dzisiaj miałem taki kaprys – wyjaśnił, mocno ściskając pierś. – Zadowolona?

    – Nie lubię tak szybko – odważyła się poskarżyć z lekkim uśmiechem rozpieszczonej i pewnej siebie nastki.

    – Uprzedzałem. I nie lubię, kiedy mi się sprzeciwiasz.

    Chciała coś powiedzieć o wytryskach w usta, ale trener nie dał jej dojść do słowa.

    – Słuchaj, teraz z innej beczki. Nie opieprzaj się na treningach, bo widzę to i nie pozwolę na takie zachowanie. Czy to jasne? – powiedział poważnym tonem. Na jego twarzy nie było śladu rozbawienia.

    – Tak – szepnęła speszona, opuszczając głowę. Uśmiech momentalnie zniknął.

    – Mam wyjątkowo mało czasu, a nie chciałem zrezygnować z takiej przyjemności z atrakcyjną dziewczyną – wzruszył ramionami, ubierając dres. – Zbieraj się i leć pod prysznic. Pogadamy po obiedzie – teraz złagodził swój ton. Dziewczyna coś mruknęła i zaczęła wycierać twarz podanymi serwetkami.

    – Wiesz, podoba mi się twoja dupa. Szkoda, żeby marnowało się tyle dobra – dodał, kiedy oglądał ubierającą się dziewczynę. – Lubisz być bita?

    – No, nie wiem – bąknęła wymijająco. Pytanie zaskoczyło ją. Kiedy była podniecona, skupiała się na doznaniach związanych z seksem, a nie na innych bodźcach albo rozmowie.

    Dorota liczyła jeszcze na buziaka, ale trener był czymś zaaferowany. Kiedy podeszła, akurat chciał się odwrócić, więc tylko przytulił ją i pocałował w głowę. Pomacał jej pośladek, lubieżnie potarł rowek między pośladkami, które Dorota chętnie wypięła i delikatnie pchnął w kierunku wyjścia.

    – Teraz musi ci to wystarczyć – dodał z uśmiechem. – Słuchaj… – zawahał się przez chwilę. – Czy na ciebie czekają jeszcze inne propozycje? – spytał, z uwagą patrząc w jej oczy.

    – Nie – dziewczyna zaprzeczyła. Była przekonana, że pytał wyłącznie o seks. – Ale co miał na myśli, mówiąc o propozycjach? Czyżby coś planował? – zastanawiała się. 

    *

    Po chwili szybkim krokiem zmierzała do swojego pokoju. Jeszcze czuła spore podniecenie, a nie lubiła pozostawać w takim stanie. Chciała o tym z nim porozmawiać. Włodek potrafił ja rozbudzić jak żaden z chłopaków, z którymi uprawiała seks, ale dbał głównie o własne przyjemności. Ona też na tym korzystała, jednak mniej, niż oczekiwała. Uśmiechnęła się do swoich myśli. Coraz bardziej doceniała mocny, żywiołowy i długi seks z oprawą, o jaką postarał się Włodek przy pierwszym spotkaniu.

    Na korytarzu stały „Alki” i widziały Dorotę szybkim krokiem zmierzającą do swojego pokoju. Na szczęście błędnie zinterpretowały jej zachowanie :

    – Widzisz? Rozmowa nie była zbyt udana.

    – Jasne, widział, że opieprza się na treningu, to dostała ostrzeżenie.

    – Hm, pytanie jak głęboko wsadził jej to ostrzeżenie?

    – No co ty! Przestań! – Obie roześmiały się z jednoznacznej aluzji. Nawet nie podejrzewały jak trafna była ich żartobliwa sugestia.

    Dorota weszła do pokoju. Upewniła się, że koleżanka po prysznicu słucha muzyki w słuchawkach.

    – Takie krótkie seanse jak dzisiaj też mają swój urok – westchnęła, wspominając rozkosze właśnie zakończonego spotkania. Nadal była bardzo pobudzona. Zamknęła się w łazience. Fragment ręcznika jak knebel wepchnęła w usta. Opuściła klapę sedesu i usiadła na zamkniętej muszli. Jedną nogę oparła o obudowę kabiny, drugą o framugę drzwi. Puściła wodę z prysznica. Chwilę później intensywnie onanizowała się, palce drugiej dłoni wpychając do odbytu. Z ust zaczęły wydobywać się tłumione jęki i na koniec przeciągłe wycie. Po szybkim seksie z Włodkiem równie szybko dochodziła po raz drugi.

    *

    – No, słucham. Co masz mi do powiedzenia? – padło pytanie, kiedy godzinę później Majka weszła do pokoju trenera.

    Była punktualna. Siadła na wskazanym krześle i ostentacyjnie żuła gumę. Nie lubiła trenera, nie lubiła trenować, nawet przestała lubić piłkę ręczną, ale musiała dokładać się do domowego budżetu, więc trenowała. Nie lubiła też donosicielek, a pytanie i ton sugerowały, że trener wiedział o czymś, czego wiedzieć nie powinien. Była szczerze zmartwiona. Albo któraś ją wydała, albo trener sam widział, o której wróciła. Tak czy siak będą kłopoty. Siedziała naburmuszona i milczała.

    – Niech sam się męczy. W końcu dowiem się, co zrobiłam – patrzyła w okno.

    Najgorsze było dopiero przed nią. Obóz miał być miejscem, gdzie zapadnie szereg ważnych decyzji. Władze sekcji podjęły decyzję, którą miał zrealizować pierwszy trener. Ot, taki przywilej działacza unikającego rozwiązywania przykrych sytuacji, których był autorem. Żadna z zawodniczek jeszcze nie wiedziała o rozmowach, które odbyły się w sekcji przed wyjazdem dziewcząt na obóz. Trener w zasadzie tylko wysłuchał decyzji zarządu i został zobligowany do ich przekazania dopiero podczas obozu. A teraz… Majka miała iść pierwsza pod ‘topór’.

    *

    Cdn.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Tomnick
  • MW-Ibiza Rozdzial 45 Futro Venus

    Budzę się, dalej wtulony w cztery młode, świeżo poznane dziewczyny. Podnoszę głowę i…

    – Dziewczęta, musicie to zobaczyć!

    Przecierają rozespane oczka, ziewają, wreszcie zauważają to, co ja. Na materacu obok nas śpi Maleńka ze swoim niedźwiedziem. On na wznak, głośno chrapie, brzuch i klatka piersiowa unoszą się mocno i rytmicznie w takt oddechu. Jedną rękę ma odrzuconą na bok, druga spoczywa na tyłku Ali, wielka jak bochen chleba przykrywa dokładnie oba szczuplutkie pośladki. Ala leży na olbrzymie, głowę ma pod jego brodą, wyciągniętymi nogami sięga ledwo za kolana. Próbuje wtulić się w niego, tak jak lubi we mnie, ale niedźwiedź jest za wielki, Ala ma tylko bezradnie rozrzucone ręce i nogi. No i unosi się na nim i opada w rytm oddechu olbrzyma. Dominującym elementem całości jest ta szorstka, włochata łapa na aksamitnie gładkim tyłeczku. Taka wisienka na torcie. Żeby było ciekawiej, nie są to ciemne paluchy rozczapierzone na białych, świeżo wyjętych z majtek pośladkach. Owszem, kontrast jest, lecz w drugą stronę – Björn najwyraźniej równie skutecznie obywa się bez słońca, jak Ala bez majtek. Już mu współczuję dzisiejszego plażowania.

    *

    Rozlega się znajomy chichot, to oczywiście Tania i Nadia. Wtórują im Nicole i Véronique, łapię się na tym że sam głupawo chichoczę, to musi być bardzo zaraźliwe!

    Przepraszam dziewczęta na moment i biegnę po kamerę. Filmuję to dziwo ze wszystkich stron, robię zdjęcia.

    – Ala się nie pogniewa za ten film?

    – My cały czas filmujemy nasze figle, w domu wszędzie mam kamery.

    – Tutaj też filmujecie?

    – Nie dzisiaj, Staś chciał porozstawiać swój sprzęt ale mu zabroniłem, może później, jeśli wszyscy wyrażą zgodę.

    – Wy tak zawsze? – Pyta Tania. – Nic o nas bez nas?

    – Widzicie, dziewczęta, to, że tak się dobrze bawimy jest skutkiem bezwzględnego stosowania kilku prostych zasad. Przede wszystkim zero zasad…

    – Hihihi…

    – Znaczy – zero wstydu. Ale też zero przymusu, nikt nikogo do niczego nie zmusza.

    – Bo i nie musi – wtrąca Tania. Wyprawiałam wczoraj rzeczy, o które wcześniej nigdy bym się nie podejrzewała, taki klimat…

    – Dalej – zero prochów, zero alkoholu… No, z tym alkoholem to przesadziłem, jakiś drink, jakiś browarek, byle nie do upojenia. Czym innym się upajamy.

    – Hihihi, znów się robię wilgotna, będziesz się mógł upajać do upojenia.

    – Jest coś, czego nie robicie? – Interesuje się Véronique.

    – Och, z pewnością wiele rzeczy. Któraś z dziewcząt stwierdziła kiedyś, że może z pieśnią na ustach wskoczyć na stół, kucnąć i nasrać mi do talerza z zupą a nie robi tego nie ze wstydu, po prostu jej to nie bawi. Nikogo z nas akurat nie bawi, więc tego nie robimy. Ale na przykład lubimy złoty deszczyk.

    – Sikacie na siebie?

    – Jeszcze jak! Ala lubi, jak jej sikać prosto w cipkę, gdy się masturbuje. Ja uwielbiam trzymać sikającą dziewczynę za cipkę właśnie.

    – Szczery jesteś.

    – No przecież mówiłem! – Szczerzę do nich zęby – szczerość to podstawa, z wami też jestem szczery.

    – Siku mi się chce od tego gadania – mówi Tania

    – Mnie też – dodaje Nicole. – To jak, chcesz?

    Pewnie, że chcę. Ale…

    – Ale może by tak Alę? Stary niedźwiedź mocno śpi…

    – Że jak?

    – Mamy taką przyśpiewkę: my się nie boimy, zaraz go oszczamy, jak się zbudzi, to nam wpierdoli.

    Nicole robi wielkie oczy. – To naprawdę tak leci?

    – No co ty, teraz to wymyśliłem. Nie sądzę, żeby nam wpierdolił, prędzej Alę wypierdoli. To ustawmy się w kółeczku, sikałyście kiedyś na stojąco?

    – Do pisuaru w męskim, a co?

    – Czuję się zawstydzony, głupie pytanie. Lejemy na trzy. Raz… dwa… i trzy!

    Trzeba przyznać, że ciśnienie mają dziewczyny spore, omal nie przestrzeliwują. Maleńka budzi się momentalnie. Czując, co się dzieje nie otwiera oczu, wtula głowę w rude futro porastające niedźwiedzi tors, osłania dłońmi.

    – Wy paskudy! Tylko mu do buzi nie nasikajcie!

    Usta omijamy. Przecież śpi (wciąż śpi!) z otwartymi ustami. Tego mógłby nam nie wybaczyć.

    – Stary niedźwiedź mocno śpi – podśpiewuję sobie, celując między rozwarte uda Ali. Trochę mi przeszkadza wielka futrzasta kula z wysterczoną z niej paróweczką, więc Björnowi też się dostaje.

    Ciśnienie nam spada, strzepuję ostatnie krople na materac, i tak jest skąpany w moczu, już mu nic nie pomoże.

    – Skończyliście? – Ala unosi głowę, złazi ze śpiącego w najlepsze olbrzyma.

     – Coś ty mu takiego zrobiła, że taki zmęczony?

    – Nic takiego, po prostu musiał mnie cały czas pieprzyć i lizać pierożka i tyłek na zmianę. Postawiłam tylko jeden warunek. Nie wolno mu się położyć ani nawet usiąść.

    – Obrabiał cię cały czas na stojąco?!

    – Dokładnie! I dosłownie! Co on się mnie naobracał! Teraz cipkę poliż, teraz dupcię poliż, teraz possij cycka, teraz trzymaj mnie do góry nogami a ja wezmę do buzi, a jak sięgniesz to możesz mnie lizać… i tak w kółko, aż go zmogłam.

    – Naprawdę jesteście parą? – Pyta mnie i Alę zszokowana Tania.

    – Oczywiście, a co?

    – Bo tak mu opowiadasz ze szczegółami, jak się pieprzyłaś z kim innym.

    – Nie mówił wam, że szczerość to podstawa? Poza tym nie powiedziałam, że się z nim pieprzyłam.

    – Nie pieprzyłaś? Jakoś nie mogę uwierzyć – wtrącam.

    Ala się śmieje – pieprzyłam, ale nie doszłam…

    – Tym bardziej nie wierzę! Zawsze dochodzisz tak szybko…

    – Do końca nie doszłam. Wciąż mi przerywacie, nie dajecie dojść! Wiele razy doszłam. Na jego palcu, języku i członku też. Trzeba było patrzeć.

    – Gdzie indziej patrzyłem…

    Tania rozchyla uda, żeby pokazać Ali, gdzie patrzyłem. I Nadia, i Nicole, i Véronique… Cztery cipki, a każda inna.

    – Mam nadzieję, że mi wstydu nie przyniosłeś i nie tylko patrzyłeś.

    – Hihihi… Spoko, twój chłopak jest bardzo… kreatywny. Dał radę.

    – Musicie mi później opowiedzieć ze szczegółami.

    – Jesteście niesamowici – nie wytrzymuje Nadia. – Naprawdę! Co innego usłyszeć taką gadkę a co innego przekonać się na własne oczy.

    – To jeszcze ostateczny test: kto się lepiej bzyka, ja, czy twoja dziewczyna? – Pyta mnie Nicole. I nagle wszystkie pięć dziewcząt wpatruje się we mnie. Ja się tylko śmieję.

    – I tak bym jej powiedział.

    – Maleńka, trzymaj się Nicole, to prawdziwa artystka, co ona zrobiła z moim penisem… Jeśli cię nauczy, będę zachwycony.

    Teraz zwracam się do Nicole.

    – Lepiej się pieprzysz od Maleńkiej, ale ona się szybko uczy więc uważaj.

    – Rozdziewiczył mnie niespełna rok temu i od razu wyruchał. Jaki ja miałam orgazm… I wcale nie jestem zazdrosna, bo to mnie kocha.

    – To prawda, Maleńka, kocham cię!

    – I tak za pierwszym razem miałaś orgazm?

    – Rzadko, bo rzadko, ale się zdarza.

    Nicole, ostatecznie przekonana, bierze Maleńką za rękę.

    To chodź mała, poszukamy jakichś świeżych penisów, najszybciej się nauczysz na przykładzie! I właściwie ile masz lat, rzeczywiście maleńka jesteś.

    – Niedługo kończę piętnaście!

    Maleńka trochę naciąga, to dopiero w sierpniu. I to pod koniec.

    Wszystkim dziewczętom opadają szczęki i trwają w tym zwisie.

    Wreszcie Nicole odzyskuje głos.

    – To jak cię pozbawił dziewictwa, to miałaś…

    – Czternaście. I nie pozbawił, tylko uwolnił, sama do niego przyszłam i prosiłam. I to był najszczęśliwszy dzień mojego życia! Same możecie zobaczyć, zawsze wożę ze sobą to nagranie. I ciągnie nas do sali projekcyjnej, Nauki Nicole muszą trochę poczekać. Dziewczęta z zapartym tchem, a ja z niekłamaną przyjemnością, oglądamy na wielkim ekranie, jak pozbawiam, pardon, uwalniam Maleńką od dziewictwa. Film jest zmontowany, najpierw poranne lizanie z dogranym moim komentarzem, co robię jej cipce. Orgazm Ali robi wrażenie. Później co smakowitsze urywki z całego dnia, na koniec scena rozdziewiczania nad basenem. To rozgrzewa dziewczęta.

    – Cipka mnie swędzi!  – Zaradzam palcem.

    Ledwo film się kończy, Nicole ponownie łapie Alę za rękę.

    – Kutas mi potrzebny na gwałt, tobie pewnie też, biegiem!

    I już ich nie ma. Tania jeszcze kręci głową.

    – Ale czternastka?

    – A Ile ty miałaś lat?

    Tania doskonale wie, o co chodzi.

    – Czternaście. Sama się rozdziewiczyłam, marchewką. Ale pierwszy raz się pieprzyłam rok później, jak już mi się znudziło to brandzlowanie po kryjomu.

    – Niewielka różnica.

    – W tym wieku? Ogromna! – Nie zgadza się ze mną Tania – a jeszcze Ala taka drobna…

    – Nadrabia wnętrzem, jest nad wiek rozwinięta emocjonalnie.

    – I naprawdę ją kochasz? Nie, przepraszam, cofam to pytanie, wierzę ci. I Tania przytula się do mnie mocno.

    – Sama bym się w tobie zakochała, ale już wiem, że to beznadziejna sprawa – nagle uśmiecha się szelmowsko – to się chociaż pociupciajmy, tak tylko we dwoje. I patrzy znacząco na Nadię.

    – Niech już będzie moja strata – mówi Nadia – idę, może znajdę coś godnego mojej cipki i wystarczająco sztywnego.

    – To my z tobą!

    *

    Rozochocone Nicole i Véronique zabierają się z Nadią a ja zabieram Tanię na dach hotelu. Antonio pokazał mi onegdaj swoją miejscówkę, gdzie spokojnie może posuwać liczne, chętne turystki. To nadbudowa szybu windy, sześcian o boku około trzech metrów wystający o tyleż ponad dach. Antonio zaopatrzył go w wielki materac i zadaszenie chroniące od słońca, nie ma żadnych barierek czy poręczy, co powoduje pewien dreszczyk emocji a zarazem daje nieskończony, dookolny widok na całą wyspę, morze wokół i sąsiednią Ibizę, jesteśmy w najwyższym punkcie wyspy. Bezpośrednie otoczenie hotelu przesłania krawędź dachu, lecz w oddali widać nieliczne jeszcze z powodu wczesnej pory ludzkie sylwetki, przeważnie nagie. Dostrzegamy też parę kopulującą nieopodal na plaży, to nas dodatkowo rozpala. Biorę Tanię na stojąco, widać nas dokładnie z całej wyspy, ale o to właśnie chodzi, pieprzyć ich wszystkich, niech sobie patrzą. Kopulanci na plaży właśnie kończą, zauważają nas i machają, zupełnie nieskrępowani. Odpowiadamy tym samym.

    –  Może, jak skończymy, pójdziemy do nich?

    – Pewnie, że pójdziemy, miejmy nadzieję, że jeszcze tam będą.

    – Opowiedz mi nieco o sobie – proszę – pozujesz na jebliwą suczkę, jak jest naprawdę?

    Tania chichocze ale zaraz poważnieje.

    – Jak ty to robisz? Mówisz mi takie rzeczy, wiesz, że się nie obrażę a ja właściwie powinnam się obrazić na takie slłowa. A tylko mnie rozbawiłeś. Już wiem, po prostu widzisz mnie taką, jak jestem naprawdę. Rozszyfrowałeś mnie. Wiesz, ze nie jestem doświadczoną jebliwą suczką, więc twoje słowa nie mogą mnie dotknąć. Brawo!

    Bo widzisz, tak naprawdę, to jestem mocno niedoświadczona i czegoś takiego – rozgląda się wokół – nigdy nie przeżyłam. Wczoraj w nocy byłam przerażona własnym postępowaniem, własną odwagą a zarazem miałam straszną chcicę. Obudziłeś we mnie drugą naturę. Roześmiałem się.

    – Nawet nie wiesz, od ilu dziewcząt słyszałem takie szczere wyznanie.

    – Bo dobry jesteś i masz podejście do dziewcząt, już mnie nie dziwi, że przygruchałeś sobie taki haaaaaaaa… W tym momencie Tania ostatecznie dochodzi, bo rżnąłem ją mocno podczas całej tej rozmowy. No i obecność gapiącej się na nas pary na plaży, dodatkowo nas podnieca. Krzyczę głośno, gdy się spuszczam, nie muszę sobie żałować. Potem postanawiam nie być gorszy od Niedźwiedzia Ali. Obracam ostrożnie Tanię, aż opiera uda na moich ramionach, teraz mam jej cipkę pod nosem, a ona, wisząc głową w dół, piękny widok na świeżo z tej cipki wyjętego kutasa. Czuję, że go zasysa, sam wgryzam się w soczystą piczkę. Z plaży dobiegają przytłumione odległością oklaski – tamta para nadal nas obserwuje. Ostrożnie stawiam Tanię na nogi, biorę za rękę. Zbiegamy po schodach.

    – Żeby tylko gdzieś nie odeszli…

    Zatrzaskujemy za sobą bramkę. Później będziemy się martwić. Trzymając się za ręce, zbliżamy się do obcej pary, nagiej tak, jak i my. Opis chłopaka sobie daruję, no może poza imponującą nawet w zwisie pytą. Za to dziewczyna… Bardzo szczupła, długie nogi, wąski, napuszony blond boberek, jeszcze, hehe, ze śladami spermy, jeszcze nie posprzątane… Wygląda to zdecydowanie wyuzdanie. Brzuszek pokryty delikatnym meszkiem jasnych włosków. Niewielkie idealne półkule piersi odcinają się wyraźnie od tułowia, ich sterczące różowe sutki patrzą wprost na mnie. Dodajmy do tego uroczą, pociągłą buzię, migdałowego kształtu oczy i burzę długich, swobodnie się wijących włosów – Wenus Boticellego!  Tylko nieporównanie zgrabniejsza.

    – Nie przeszkadzamy?

     – Skądże, już skończyliśmy, właściwie, to nawet pomogliście nam zwiększyć nasze… hm… doznania.

    – Wy nam też! Zanim zaczęliśmy, obserwowaliśmy z dachu wasze figle.

    – Dobry byłeś, tam, na dachu – chłopak ściska mi rękę – Sigismund jestem, ale wołają mnie Muniek. To o polsku – wyjaśnia.

    Ja pierdolę! Polacy!

    – Cześć Muniek, jestem Maciek – mówię już po polsku

    – Ja pierdolę! Polacy! – wyrywa mu się.

    – Jego dziewczyna się śmieje – chciałbyś! Najpierw musisz odpocząć.

    – Joanna, ale mówią na mnie Jo – uścisk ręki. Mam nadzieję, że wkrótce inaczej się przywitamy, para wygląda mi na otwartą na propozycje. Teraz, łamanym polskim, przedstawia się Tania.

    – Ukrainka? – Muniek popatruje na mnie ciekawie.

    – Nic z tych rzeczy, żaden wyjazd sponsorowany – oświadczam.

    Tania potakuje.

    – Ale parą też nie jesteśmy, po prostu lubimy się pieprzyć, wprost nadzialiśmy się na siebie wczoraj w dość szczególnych okolicznościach.

    – I nadziewa cię do tej pory? – Śmieje się Jo – myśmy się też niedawno spiknęli, na dyskotece, tu, na Ibizie.

    – A my przed dyskoteką!

    – I mieszkacie w tym hotelu? Podobno jest chwilowo zamknięty.

    – Nie dla nas. Jest zamknięty właśnie z naszego powodu. I naszych przyjaciół.

    – Specjalnie dla was zamknęli? No co ty!

    – I co takiego tam robicie, jeśli to nie tajemnica – dopytują zaintrygowani.

    – Żadna tajemnica, zresztą widzieliście!

    – Pieprzysz! – Mówią to prawie jednocześnie. – Tak wszyscy ze wszystkimi?

    – Nie wierzycie, to chodźcie.

    *

    – Na moje uporczywe walenie do bramy w końcu ktoś podchodzi

    i głosem Antonia mówi, że zamknięte z powodu nieczynne.

    – Otwieraj Antonio, to ja z Tanią, byliśmy na małym spacerze.

    – Trzeba było wziąć klucz

    – To był impuls. Zresztą, gdzie bym go wsadził. Goły jestem.

    – W szparę!

    – Świntuch! – chichocze Tania.

    – W tę szparę – Antonio wsuwa klucz w szczelinę w murze. – zapamiętaj sobie na zaś.

    I patrzy zaskoczony na obcych.

    – Mamy nowych znajomych.

    – Ty to masz łatwość nawiązywania kontaktów, te kilkanaście dziewcząt wczoraj…

    – Tym razem zawdzięczam to twojej miejscówce, zabawialiśmy się na dachu a oni na plaży i rajcowaliśmy się nawzajem. No i Tania stwierdziła, że chce ich poznać.

    Muniek i Jo przysłuchują się ciekawie naszej swobodnej rozmowie.

    – Wytrzymacie więcej? Kiwają głowami

    – I zainteresowała nas ta historia o kilkunastu dziewczętach.

    *

     Po krótkiej chwili zupełnie już zszokowani stoją pośrodku wielkiego pobojowiska Większość śpi, gdzieniegdzie tylko kiwa się jakaś dupka bądź czyjaś głowa spoczywa aktywnie pomiędzy czyimiś udami. Mijają nas DajDaj, dziwnie żwawe, przysiadają na poręczy parę kroków od nas i szczają do brodzika. Pod nieodległym natryskiem Suki Yuki myją się wraz z dwoma nieznanymi mi chłopakami. Ostatecznie Jo i Muńka dobija Maleńka, skacze na mnie jak zwykle, obejmuje rękoma i nogami i całuje po czym zeskakuje i wita się ze mną w nasz tradycyjny sposób. Łypie przy tym na chłopaka, ta imponująca pyta, co prawda dalej jest w zwisie, ale wyraźnie nabrzmiała ze względu na okoliczności.

    – Coś nie w formie jesteś – mówi, ściskając mi sakiewkę.

    – Dopiero co skończyliśmy z Tanią – odpowiadam, ściskając pierożka.

    – A ja ci chciałam pokazać, czego nauczyła mnie Nicole, już całkiem dobrze mi idzie, ćwiczyłam na paru drążkach i na ostatnim to już się prawie wcale nie ruszałam, a się prawie spuścił!

    – Będziesz musiała trochę poczekać. A tymczasem przedstawię ci nowych znajomych.

    – To Maleńka, moja dziewczyna.

    Ala bez wahania łapie Muńka za jajeczka. I czeka. Jedyną reakcją, jest

    reakcja pyty – by sięgnąć jąder, Ala odsuwa ją bezceremonialnie. Teraz, wsparta o dziewczęcy nadgarstek, nabrzmiewa jakby szybciej i tężejąc przesuwa się wzdłuż przedramienia Ali. Imponujące! Maleńka nie może oderwać wzroku. Wreszcie odzyskuje rezon.

    – No, przywitaj się!

    Milczę, ciekaw dalszego ciągu.

    – Chyba powinieneś jej uścisnąć cipkę – podpowiada Jo.

    – Jeszcze ci nikt nie powiedział – domyśla się wreszcie Ala.  – No, łap się.

    Grześ, przejęty i wciąż oniemiały łapie w końcu Alę za Pana Pękniętego Kasztanka. Chyba mu się podoba takie przywitanie, bo pyta mu się unosi, prostuje i układa na przedramieniu Ali.

    – Ile to ma!?

    Chłopak się śmieje, ale widać, że dumny jest ze swego sprzętu.

    – W centymetrach, czy w calach?

    – Maciek spójrz! Sięga mi do zgięcia łokcia!

    No, prawie… Właściwie to dużo brakuje. Czyżby przemawiała przeze mnie zazdrość? Wracam wzrokiem, oraz sięgam ręką do obspermionego futerka Jo. Witam się z nim, witam się z nią. Długo się witam.

    – Dłoń mi się przykleiła – tłumaczę.

    Jo chichocze, zaraza się rozprzestrzenia.

    – Nigdy czegoś takiego nie widziałam. No i…

    – No i widzę… czuję, że się spodobało.

    – Ale teraz muszę się wysikać.

    Odklejam dłoń, a Jo przysiada na barierce i szcza prosto do brodzika.

    – Długo tu będziecie? – Pyta, podczas, gdy płynie z niej struga gorącego moczu.

    – Do następnej niedzieli rano.

    – My też planujemy zostać tydzień. I potrząsa tyłeczkiem, by strząsnąć ostatnie kropelki z futerka.

    – Chcecie, to możecie tu zostać przez ten tydzień.

    – Chętnie, tylko…ile kosztuje doba, bo wiesz…Waha się, wypinając cipkę pod natryskiem

    – Za darmo oczywiście, mamy u Antonia limit na sto osób, mocno niewykorzystany.

    – Co ty na to, Muniek? – Pyta Jo, poklepując łono ręcznikiem

    – Chłopak udaje, że się zastanawia.

    – W pakiecie jest też darmowa podwózka do Warszawy – kuszę.  Samolotem, z krótką wizytą w Kopenhadze, albo kamperem, bezpośrednio do Warszawy, ale pewnie tydzień pojedziemy, za to po drodze… I zataczam spojrzeniem wymowny krąg

    Teraz podmyte DajDaj oraz świeżo wymyte SukiYuki podchodzą się przywitać i to ostatecznie przekonuje Muńka. Jo jest już dawno sprzedana! Podchodzi właśnie do mnie, wysiusiana i podmyta. Patrzę na jej napuszone futerko, niedawne ślady spermy zniknęły.

    – Podziwiasz moją fryzurkę?

    – To też, podoba mi się takie uczesanie, ale teraz chodziło mi o coś innego.

    Zaintrygowałem ją. Podchodzi jeszcze bliżej.

    – To co z tą cipką?

    – Jak do was podeszliśmy, byliście świeżo po kopulacji, tak, jak i my. No i miałaś tutaj – dotykam jej boberka tuż nad szparką – takie urocze ślady spermy. Ale właśnie ją zmyłaś – dodaję z żalem. Rozbawiam Jo.

    – Może zrobiłam miejsce na następne?

    – A Muniek? – Pytam pro forma.

    – A Muniek sprzedany, twoje panny biorą go w tany.

    Rzeczywiście, DajDaj poczuły świeżą krew i ciągną go gdzieś ze sobą. A i Niedźwiedź się właśnie obudził i z miejsca wyciąga łapska po Maleńką. Ala uśmiecha się do mnie przepraszająco.

    – Idź, idź, nie będę sobie krzywdował.

    Biorę Jo za rękę. Najwyższy czas, zaczyna budzić ogólne zainteresowanie, jeszcze mi ją ktoś ukradnie i puknie pierwszy.

    – To weźmiesz mnie w końcu na ten dach? – Niecierpliwi się Jo.

    – Tak, wezmę cię na tym dachu.

    – Nie o to pytałam.

    – O tym myślałaś.

    – Trudno o tym nie myśleć w takim popieprzonym otoczeniu.

    – Pieprzyłaś się kiedyś grupowo?

    – Raz. Ale były nas dwie pary, nie taka armia.

    – Na co dzień jest nas zdecydowanie mniej, tu zjechaliśmy się z całego świata, no i jeszcze doszli goście zaproszeni na imprezie w Amnestii.

    – To wyście urządzali tę zamkniętą imprezę! To jakie było hasło?

    – Staś – mówi Staś, który właśnie nadchodzi.

    – Jo, przedstawiam ci Stasia, pomysłodawcę i organizatora tej imprezy.

    – Staś jednak nie reaguje, zapatrzony w Jo. W końcu trącam go w bok.

    – Co za ciało, muszę ją mieć! – To jedyna reakcja. I dalej się gapi.

    Ta odzywka Stasia wydaje się przekraczać granice tolerancji Jo, więc szybko wyjaśniam.

    – On to mówi w sensie czysto zawodowym, jest dość znanym fotografem. Robi rozebrane zdjęcia dziewcząt dla znanych portali. W druku to też się ukazuje. Soft erotyka. I pewnie już cię widzi na kolejnej okładce. Jak ochłonie, to cię przeprosi a potem na kolanach będzie błagał, żebyś została jego modelką.

    Staś ochłonął i zaczął się jąkać.

    – Ja… to znaczy…w innym sensie to powiedziałem, ale… miałaś prawo źle zrozumieć, nie możesz mi tego zrobić, takie ciało ukrywać przed światem to grzech. W końcu Staś pada na kolana przed Jo i gada wprost do jej cipki.

    – Błagam, zostań moja modelką! -Zgodzisz się na sesję zdjęciową? Proszę!

    – A kiedy i gdzie?

    – Choćby zaraz! Tu i teraz.

    – Niemożliwe, teraz mam sesję z twoim przyjacielem. Ale później…

    – To ja biegnę przygotować sprzęt.

    – Spokojnie Stasiu, trochę nam zejdzie, a na jutro masz przygotować pokaz. No, nie sam, ale głównym organizatorem jesteś.

    – Chłopie, genialny jesteś, to na tym pokazie sesję zrobimy, w towarzystwie dziewcząt, to będzie przebój.

    – Mam jeszcze jeden pomysł, popatrz Stasiu okiem fotografa na to pobojowisko wokół i wyobraź sobie Jo stojącą samotnie pośród tego wszystkiego niczym Wenus Boticellego i dzierżącą wysoko sztandar własnej cnoty.

    Jo nie wytrzymuje i ryczy niepowstrzymanym śmiechem.

    – Chodź już wreszcie, czas nieco przetrzepać ten mocno dziurawy sztandar!

    Zostawiamy Stasia sam na sam z tym moim pomysłem, idziemy na dach. Po drodze klaruję Jo:

    – Staś jest naprawdę uznanym fotografem, obiło ci się może o uszy nazwisko… To właśnie on.

    – Pieprzysz! Pewnie, ze słyszałam, mój poprzedni chłopak zachwycał się jego zdjęciami…To przez Stasia z nim zerwałam!

    – Jak to?

    – No tak się zachwycał jego zdjęciami, że się na nie spuszczał. Przyłapałam go na tym!

    – Spuszczał się na jakieś zdjęcia, mogąc spuszczać się tutaj? Gładzę futro Venus – chory człowiek!

    – Już choćby z tego powodu się zdecydowałam, zgodzę się na tą sesję, jak zdjęcia się ukażą, kupię to pismo i dam mojemu byłemu, żeby mógł się spuszczać na swój raj utracony!

    – Staś podeśle ci parę egzemplarzy prosto z drukarni wraz z zaproszeniem na następną sesję. Jak już raz wpadniesz w jego łapy, skutecznie zdezorganizuje ci życie. Zwiedzisz świat.

    – No co ty!

    – Sama zobaczysz, to inny świat, jak Staś zapragnie zrobić ci zdjęcia na Karaibach albo Hawajach, to po prostu tam lecicie i pstryk, pstryk…

    – Hej, ty mnie tu zagadujesz, zamiast prowadzić na ten dach, nie podobam ci się, czy co? – Ocknęła się Jo.

    Idziemy więc.

    *

    – Więc to stąd nas podglądaliście z Tanią.

    – Podgląda się z ukrycia.

    – No tak, tu trudno się ukryć.

    – Za to sympatycznie się kochać, ten wiaterek przyjemnie chłodzi

    – A spojrzenia wszystkich wokół rozgrzewają.

    Stoimy na tej budce, Jo wystawia futerko do wiatru, później klęka…

    Jej języczek zawija się wokół moich jąder, sunie przytulony do penisa, łaskocze wiązadełko. Jej usta nasuwają się na mnie, wargi zaciskają na główce kutasa, czuje łaskotanie motylich skrzydełek na samym czubku Usta się zsuwają, języczek podejmuje wędrówkę ku jajeczkom. Znów oplata je miłośnie. Na chwilę cała moszna ginie w jej ustach, języczek wibruje szaleńczo na moich jajkach. Teraz Jo sięga językiem głęboko pod mosznę, aż do odbytu, liże mi tyłek, przejeżdża szeroko po moim ogolonym worze i znów sunie spodem penisa ku jego czubkowi nie zapominając o najczulszym miejscu u podstawy główki. Do akcji znów wkraczają jej wargi. Jo mnie w ogóle nie ssie, tylko delikatnie liże, mój penis nie ocieka jej śliną, nie zanurza się w jej buzi głęboko jak w pochwie a jednak Jo dostarcza mi niesamowitej rozkoszy. Teraz zadzierając wzrok i patrząc mi w oczy znów zaciska wargi na główce mojego kutasa, tańczy języczkiem po jego czubku, wreszcie zsuwa się z niego, z szeroko otwartymi ustami pieści języczkiem to moje najczulsze miejsce, pierwszy raz dotyka mnie ręką, przytrzymuje mi penisa na miejscu. Strzelam spermą głęboko w te usta, chyba w migdałki. Jo, nie przestając pracować językiem, wodzi zaciśniętą mocno dłonią po moim penisie doprowadzając do kolejnych spazmów, coraz to krótsze smugi spermy lądują na jej języku. Pusty jestem. Jo wstaje, dalej patrząc mi w oczy zbiera dłonią spermę z języka i wciera sobie w srom. Część pozostawia na boberku. Przełyka to, co wylądowało na migdałkach. Kładzie mi dłonie  na ramionach, lekko naciska. Klęczę, przed oczyma mam jej futerko.

    – Tak jest dobrze?

    Spoglądam na bobra utytłanego w moim nasieniu.

    – Rewelacyjnie!

    Zanurzam język w jej cipie… Teraz ona musi znosić natarczywe spojrzenia coraz liczniejszych naturystów płci obojga kręcących się wokół hotelu. I machać do szczęśliwców z lornetkami. No chyba, że ma zamknięte oczy. Ale to do Jo niepodobne. Na tyle ją już poznałem. Czas poznać się jak najbliżej. I zanurzam język głębiej.

    Ale delikatnie, też się muszę wykazać. Jo w końcu sprawia radochę, zwłaszcza właścicielom lornetek. Przytrzymuję ją mocno za pośladki, więc tylko wije się bezsilnie na moim języku. Biorę teraz do ust cały jej srom, zasysam wszystko co z niego obficie płynie, wygarniam z cipki językiem. Jo pręży się, wygina w łuk, wpycha mi nabrzmiałego pieroga w usta, krzyczy z rozkoszy. Słyszę oklaski, również, o dziwo, całkiem z bliska. Wreszcie odrywam usta od rozkosznej szparki Jo, teraz widzę coś więcej, niż jej skołtunionego boberka. Coś więcej oznacza konkretnie Alę, Nicole, Tanię, Julkę, Lolę, Kaśkę, Majkę, Dorkę… Długo by wymieniać. Kilkanaście dziewcząt obsiadło nas kółeczkiem, nawet nie wiem, kiedy.

    – Sprawdzamy jak się zabawiasz z nową panienką

    – Mnie też tak wyliż!

    – Najpierw musisz mi tak obciągnąć, jak Jo.

    – Tego nie widziałyśmy, Jo, Możesz powtórzyć?

    – Ja mogę, on nie może – Jo bawi się moim przywiędłym przyrodzeniem. Maleńka wygina usta w podkówkę.

    – I znów ci nie pokażę, czego mnie Nicole nauczyła!

    Kończy się na tym, że solennie i przy świadkach obiecuję Ali, że dziś zawiążę sobie na supełek, i jutro będę do jej dyspozycji.

    – Biedny Maciuś! Dziś musi się obejść smakiem!

    – Smakiem naszych cipek!

    Jęknąłem w duchu, już wiem czym to się skończy. I rzeczywiście. Pierwszą cipkę podsuwa Jo. Rozchyla płatki waginy, kusi różowym wnętrzem.

    – Wstydu nie masz!

    – A czego tu się wstydzić?

    – I jeszcze miodzik wycieka! A tyle właśnie zlizałem.

    Jo obraca się i pokazuje wszystkim chętnym sączącą się z rozchylonego wnętrza pochwy białawą strużkę

    – Nie zrozumiałeś. Czego TU się wstydzić, tak daleko od domu?

    – Czyli wystarczy cię wywieźć gdzieś daleko i można z tobą zrobić wszystko, co się zamarzy?

    – Tak – odpowiada po prostu. – A teraz przestań tyle gadać i liż!

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Maciej Wijejski
  • Pierwszy raz z facetem

    Moja firma zorganizowała 3 dniowe szkolenie dla kierowników i dyrektorów  w mieście, w którym mieści się główna siedziba firmy, tj. 120 km od moje miejsca zamieszkania. Na szkolenia jeździłem rzadko bo żona  jest bardzo zazdrosna i jak zwykle przed wyjazdem kłótnia, że pewnie jadę pewnie na imprezę, picie i „kurestwo”. Ze swojego oddziału zostałem wysłany sam. Po przyjeździe okazało się, że zakwaterowano mnie z Karolem z Warszawy, który jak się okazało był w podobnym wieku i także żonaty.  Szkolenie rozpoczęło się kolacją i wieczorkiem zapoznawczym. Zdecydowana większość uczestników były to kobiety i to na dodatek samotne . Przy naszym stoliku usiadły Kasia i Ania, bardzo atrakcyjna brunetka i blondynka, które jak się okazało są parą już kilka lat i mieszkają razem. Kasia była krótko ścięta bez stanika piersi B w spodniach, koszuli i marynarce a Ania „seks bomba”, krótkiej czarnej mini.  Rozmowa kleiła się średnio jednak po kilku szklaneczkach whisky, dziewczyny zaczęły zachowywać się bardzo swobodnie i rozmowa zeszła na temat seksu. Oczywiście zaczęły nas wypytywać jaki jest seks z żonami co lubią i itd. W pewnym momencie  Kasia zapytała mnie czy uprawiałem seks z facetem odpowiedziałem, że „tak”, czy jestem aktyw czy pasyw oczywiście stwierdziłem, że jestem „aktyw”. Prawdę mówiąc była to ściema, ale fajnie się gadało więc chciałem zaimponować dziewczynom tym bardziej, że były bardzo atrakcyjne. Karol stwierdził, że nie miał takich przygód. Jeszcze chwilę porozmawialiśmy i dziewczyny powiedziały, że idą do pokoju się zbawić.  Gdy dziewczyny poszły Karol zapytał jak to jest z facetem i jak go poznałem . Odpowiedziałem, że przez Internet ja zrobiłem jemu loda a on wypiął pupę i zerżnąłem go. Dopiliśmy whisky i stwierdziliśmy, że idziemy spać, ponieważ następnego dnia rano rozpoczynało się szkolenie. Karol pierwszy poszedł do łazienki się wykąpać i wyszedł w samym ręczniku. Gdy wszedłem ja do łazienki i rozebrałem się wskoczyłem szybko pod prysznic i w tym momencie  przed oczyma stanęły mi Kasia i Ania zabawiające się razem od razu się podnieciłem i fiut stanął na baczność. Chciałem sobie zwalić konia, gdy spojrzałem na drzwi łazienki zobaczyłem w dolnym otworze wentylacyjnym oko Karola, który przyglądam się mojemu sterczącemu fiutowi. Szybko skończyłem kąpiel i nagi ze sterczącym fiutem wyszedłem z łazienki Karol siedział na łóżku w ręczniku, z którego był mały namiot. Zapytał „czy chciałbym z nim się zabawić bo on zawsze miał taką fantazję, ale bał się ją zrealizować”. W sumie to ja także miałem taką fantazję, ale jakoś do tej pory nie było okazji. Pomyślałem, dlaczego nie. Podszedłem do Karola i włożyłem w jego usta mojego fiuta. Na początku Karol nieśmiało zaczął go ssać lizać, smakować, a mi zaczęło sprawiać to wielką przyjemność. Powiedziałem Karolowi niech się położy, bo ja także chciałbym go popieścić. Karol ściągnął ręcznik i położył się na łóżku na plecach. Okazało się, że jest cały wydepilowany bo tak lubiła jego żona i ma małego 10 cm fiutka. Powoli zacząłem go całować zaczynając od sutków, a ręką pieściłem jego fiutka. W pewnym momencie przygryzłem jemu sutek, chyba za mocno bo aż Karol krzyknął. Zacząłem schodzić pocałunkami  do jego fiutka. Całowałem go po brzuchu, udach, jajkach liznąłem dziurkę, Karol cały czas jęczał i się wyginał. Jego jedna ręka pieściła mojego fiuta a drugą pieścił swój sutek. Zbliżyłem usta do fiutka i go objąłem wargami w tym momencie brutalnie wepchnąłem  dwa palce w  jego dziurkę. Karol krzyknął wyprężył się i wystrzelił o mało się nie zadławiłem tyle tego było. Pompowałem ustami a on strzelał i strzelał …… Nie mogłem uwierzyć, że z tak małego fiutka tyle może wylecieć spermy.  Jego sperma była jak woda przezroczysta i bezsmakowa. Całkiem inna niż moja. W końcu przestała lecieć. Po chwili jego fiut oklap. Karol powiedział, że „chciałby popieścić mojego fiuta i żebym skończył w jego tyłku”, bardzo spodobał mi się ten pomysł. Wstałem a Karol ukląkł i zaczął mi obciągać. Wziąłem jego głowę w swoje ręce i zacząłem rytmicznie ją poruszać. Coraz szybciej  i głębiej wpychałem mojego fiuta w jego usta, niestety ze względu na rozmiar mojego fiuta zaczął się krztusić. Czułem, że zbliża się orgazm kazałem Karolowi przyjąć pozycję na pieska, splunąłem na jego dziurkę, bo niestety nie mieliśmy żelu. Wyciągnąłem gumę i przy zakładaniu na fiuta guma pękła. Karol szybko się odwrócił i chwycił mojego fiuta w usta. Kazałem jemu się położyć na łóżku i od góry pieprzyłem jego usta a on delikatnie pieścił rękami moje sutki. Po chwili doszedłem…. Nie miałem tyle spermy co Karol, ale też trochę poleciało ……. Gdy spojrzałem na zegarek okazało się, że cała zabawa trwała kilkanaście minut ………. Po chwili zrelaksowani i odprężeni położyliśmy się spać. W nocy śniły mi się różne sny erotyczne, że bawiliśmy się z dziewczynami itp. Nawet się obudziłem, ponieważ za ścianą ktoś uprawiał seks i był całkiem głośno, w tym momencie uświadomiłem sobie, że nas także pewnie było słychać, ale w dobrym nastroju szybko zasnąłem. Kolejny sen był taki, że Ania chciała mi zrobić laskę, aby spróbować jak smakuje sperma ……….. Gdy już miałem wystrzelić obudziłem się i zobaczyłem Karola ……….. obejmującego ustami mojego fiuta więc złapałem rękami jego głowę i strzeliłem …….

    Jeśli się podoba to mogę napisać co było dalej, jeśli ktoś chce 😉

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Adam Kowalski

    Historia wydazyła się na prawdę. To moje pierwsze opowiadanie uwagi proszę w komentarzach. Pozdrawiam.

  • Zwierzenia nimfomanki cz.1

    Hej. Mam na imię Ania. Chciałabym wam opowiedzieć moją pewną historię. Po co? No cóż, czuję że to mi pomoże. Ale po kolei. Jak już wspomniałam mam na imię Ania. Mam 23 lata. Niska brunetka, o całkiem niezłych kształtach, jak twierdzą faceci. Miseczka C jeśli to kogoś interesuje, a wiem że pełno takich. Piwne oczy, włosy do ramion. Tak wiem że mało poprawny gramatycznie ten opis ale nie umiem pisać, a chcę jedynie przekazać obraz sytuacji. Jestem w szczęśliwym związku z Andrzejem, wysokim, przystojnym brunetem, stosunkowo wysportowany i dość hojnie obdarzonym przez naturę. Jeśli wiecie co mam na myśli. Niczego w związku mi nie brakowało, facet przystojny, czuły, troskliwy, prawie nie pijący, no i świetny seks. Seks który okazał się ważniejszy niż się spodziewałam. Ale nie wyprzedzajmy faktów. Wszystko było świetnie, mieszkaliśmy razem od roku, prawie jak w bajce. No i numerek co dzień (co najmniej). Ale nic nie trwa wiecznie. Andrzej dostał propozycję pracy za granicą. Propozycję zbyt opłacalną by z niej zrezygnować. Pojechał żeby zarobić na nasz wymorzony dom itd. A ja? Ja zostałam, bo tutaj miałam swoją pracę z której nie chciałam i nie mogłam zrezygnować. Mianowicie jestem masażystką w dość dobrze prosperującym salonie masażu. Więc podjęliśmy decyzję że ja zostaję, a on wyjedzie. Na rok. Tyle wytrzymam bez swojego ukochanego. Tak wtedy myślałem. Powiem wam że w moim związku nigdy nie było zbędnej zazdrości. Ja wiedziałam że on ogląda się za panienkami, a i ja nie krępowałam się zerknąć czasem na kogoś innego. Zwłaszcza że w salonie dawało się natrafić na co bardziej przystojnych klientów, takie ciasteczka. Ale i jemu to nie przeszkadzało, co więcej, po takim kliencie miałam jeszcze większą ochotę na seks po pracy. Ale zawsze, co podkreślam, byłam mu wierna. I on, jak mniemam mi też.

    Jednak życie bez niego okazało się trudniejsze niż się spodziewałam. Radziłam sobie w mieszkaniu itp. Ale jednego nie potrafiłam. Zaspokoić się sama. Nie minął miesiąc, a hormony zaczęły szaleć. Bez bolca Andrzeja czułam się strasznie nie wyżyta. W zasadzie po tygodniu zauważałam że co dzień się masturbuję po pracy, czasem przed. Z początku to wystarczało, ale potem było co raz nudniej, słabiej. Czułam się jak wampir który próbuję zaspokoić swoją żądzę krwi jakąś podróbką, ale ta działała co raz słabiej. Wymyślałam sama sobie jakieś urozmaicenia. Oglądałam poro, co wcześniej robiłam bardzo rzadko, używałam słuchawki od prysznica, kupiłam wibrator, dildo, czytałam opowiadania erotyczne na różnych forach. Ale wszystko pomagało na krótko, i szybko się nudziło. Brakowało mi Andrzeja. Jego twardego ciepłego penisa, jego zaangażowania. Jak to mówią, „kobieta bez bolca dostaje pierdolca”. I w moim przypadku to wulgarne i prymitywne powiedzenie sprawdzało się w 100%. Najgorzej było w pracy. Wszyscy masażyści w salonie byli przystojni. Nie minęło wiele czasu jak zaczęłam na temat każdego z nich snuć fantazje erotyczne. Ale nie tylko nich, zaczęły mi się podobać kobiety! Zwracałam uwagę na nie, na ich piersi, tyłki itd. Jak typowy facet. A kiedy trafił się przystojny klient…. Raz przyszedł taki… Typowy „Apollo”. Grecki bóg. Umięśniony itd. itp. Wszystko zaczęło się normalnie. Zaczęłam go masować po jego świetnie rozbudowanych plecach. I wiecie co? Zaraz zrobiłam się mokra. Wstyd! To takie mało profesjonalne. Gdyby Andrzej był w domu, to po dzisiejszej pracy miałby świetny seks ze mną. Ale go nie było. Masowałam. Starałam się skupić na pracy, ale zamiast tego ciągle się podniecałam. A majtki było już mokre. Po chwili facet się obrócił a ja zamarłam. Zobaczyłam jego penisa. Mniejszy niż Andrzeja. Ale to i tak na mnie wywarło wrażenie. Jakkolwiek to zabrzmi, miał ładnego ptaszka. Spytał czy wszystko jest okej. A ja nie wytrzymałam… Powiedziałam że muszę wyjść na chwilę. Poszłam do łazienki. Ściągnęłam spodnie i mokre majtki i zaczęłam się masturbować, myśląc o tym gościu. „Ty głupia nimfomanko!” Myślałam. „Uspokój się, masz faceta i musisz być mu wierna” Pieściłam swoje piersi, muszelkę i dziurkę. Nigdy tak szybko nie doszłam poprzez masturbację. Wróciłam, przeprosiłam, i dokończyłam masaż. Ale kiedy wróciłam do mieszkania to od razu w ruch poszły wszystkie moje zabawki… Kilka dni po tym incydencie miała miejsce kolejna, niesamowita sytuacja. Był czwartek, nie wiem czemu ale czwartki często bywają luźne. Nie miałam żadnych klientów, a że szefa nie było, bo gdzieś wyjechał to śmiało się obijałam. Szukając towarzystwa i jakieś rozmowy by zabić czas poszłam do pokoju gdzie pracowała moja koleżanka Kasia. Nieco wyższa ode mnie, blondynka o niebieskich oczach. I mniejszych, ale kształtnych piersiach. Choć na to uwagę zwróciłam niedawno. Drzwi były uchylone, więc dyskretnie tam zajrzałam. To co zobaczyłam mnie zamurowało. W środku był Adam. Jeden z masażystów. A przed nim klęczała Kasia i robiła mu loda. Jak się już pewnie domyślacie widok ten mnie podniecił. Stałam tak przez chwilę patrząc na to z otwartymi ustami. Nim się zorientowałam moja ręka, sama, powędrowała do majtek i zaczęłam masować guziczek, mój oddech przyśpieszył, a majtki zrobiły się mokre i lepkie. Fantazja sama się uruchomiła, wyobrażałam sobie, jak na typowym pornolu, że tam wchodzę, klękam obok, zaczynam ssać z nią, pieszczę jej sutki, robię jej minetkę, jemu daję dupy itp. Za chwilę obudził się zdrowy rozsądek. „Nimfomanko idź stąd, ktoś cię zobaczy, oni cię zobaczą. A poza tym MASZ FACETA!!! MASZ BYĆ WIERNA!” Szybko wyszłam. Ale byłam strasznie podniecona, a w głowie ciągle miałam obraz tego jak Kasia klęczy przed Adamem i ciągnie mu druta. Strasznie jej zazdrościłam. Mój mózg nawet dawał mi pewną iluzję tego że mam coś ciepłego w ustach. Pierwszy pokój jaki znalazłam to był gabinet bossa. O dziwo, otwarty! Weszłam tam, usiadłam na jego fotelu a na biurku rozłożyłam nogi i wiecie co zaczęłam robić. Po chwili zrzuciłam coś z biurka. Strach że to coś cennego, kazał mi sprawdzić co to. To był pilot od telewizora, ale nie takiego zwykłego, tylko od monitoringu. Nie zastanawiałam się długo. Włączyłam, znalazłam obraz z kamery z pokoju Kasi i powiększyłam. To było jak poro, tylko że oglądał coś co dzieje się nie daleko, na żywo i w roli głównej z facetem na którego miałam ochotę, a nie jakimś aktorem. Teraz Kasia leżała na stole do masażu, a Adam robił jej minetkę. Za to ja robiłam sobie palcówkę. Kiedy wstał mogłam ocenić że ma naprawdę dużego penisa. A moja ochota by iść do nich i im pomóc podwoiła się. „Masz faceta” powtarzałam sobie, kiedy on zaczął ją posuwać. Z początku był delikatny i subtelny. A po chwili rżnął ją tak, że stół się przesuwał. Co prawda nie było dźwięku ale jestem pewna, że Kasia bardzo miło jęczała. Moje palce pracowały tak ambitnie i sumienie, że po chwili musiałam zmienić rękę. A Oni zmienili pozycję. Ona klęknęła wypinając mu swój piękny, okrągły tyłek, a on znów ją posuwał. Patrzyłam na to, czasami dopiero pieczenie w oczach przypominało mi że muszę mrugać. Najbardziej magiczne było to, że doszłam na chwilę przed Adamem. Kasia usiadła na stole a on spuścił się na jej piersi. Niestety Jakość kamer nie pozwoliła mi ocenić jak bardzo. Kiedy oni zaczęli sprzątać, ja wyszłam z Biura. Powstrzymywanie się przed zdradą okazało się dla mnie o wiele, wiele cięższe niż się spodziewałam. Zaczęłam przeklinać Andrzeja że wyjechał, i siebie że mu na to pozwoliłam. Wiecie czym się zajęłam po powrocie do mieszkania…

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Jan Kowalksi

    Hej. Czekam na konstruktywną krytykę, oraz wasze dozania podczas czytania. 😉 Proszę się nie zrażać jeśli tekst wydaje się długi, akacja szybko się rozkręca o porządane opisy. 🙂

  • Ostatnia taka impreza – cz. 8.

    Cz.  8.

    Zmęczona i zaspokojona Bożena, brudna od potu i spermy, ciesząca się ponownym przeżywaniem niedawnych, radosnych chwil, nagle została brutalnie przywrócona do rzeczywistości, słysząc donośny głos:

    – Ludzie! Uwaga! Jest za kwadrans jedenasta! – hasło, które wręcz momentalnie otrzeźwiło i zdominowało zachowanie wszystkich w pracowni.

    Grupa na chwilę jakby zamarła, potem nastąpiło zamieszanie, a po kilku sekundach wszyscy rozpierzchli się. Zaskoczona nauczycielka szybko otrząsnęła się z oszołomienia i wspomnień rozkoszy, a po krótkiej obserwacji zorientowała się, że każde z obecnych miało jakieś zadanie do wykonania. Wszyscy gorączkowo starali się, aby po ich obecności w pracowni nie pozostał żaden ślad.

    Co tam się działo! Bożena oparła się na łokciach, podciągnęła nogę. Kiedy leżała w tak kuszącej pozycji, kilku chłopaków spojrzało na nią z pożądaniem, a ona… patrzyła oszołomiona, nawet rozbawiona, na „mrówki” przy pracy: ktoś szeroko otwierał wszystkie okna, inny postawił na podłodze dwie latarki, ułatwiając pozostałym poruszanie się. Wszyscy palący karnie gasili papierosy w plastikowej popielniczce albo w niedopitych napojach i wrzucali niedopałki do plastikowych worków na śmieci. Dwóch chłopaków, pospiesznie dopinając ubrania, wybiegło z koleżanką na czaty. Inni gasili i wrzucali świeczki oraz wszelkie rzeczy jednorazowego użytku do worków na śmieci. Niedopite napoje gazowane, soki i alkohol wylewano do umywalki, a puste, zgniecione butelki i kartony również kończyły w workach na śmieci. Wcześniej wyznaczone osoby chowały butelki po alkoholu do torebek, garniturów, garsonek. Tylko Andżelika głośno protestowała przeciwko propozycji Wiktora: 

    – Chyba pojebało ciebie?! Niczego nie włożę do cipy! Poza solidnym fiutem, oczywiście. No, ale ciebie to nie dotyczy, maluszku – głośno czknęła w kierunku Wiktora i zachichotała.

    Chłopak machnął ręką i próbował wcisnąć butelkę do jej torebki bez wyrzucania zawartości. Dziewczyna, chwiejąc się, z ironicznym uśmiechem przyglądała się jego próbom:  

    – Próbuj, kolego, próbuj. Swojego peniska wcisnąłbyś bez problemu, ale taka „małpka” to już kolos, co?

    W odpowiedzi Wiktor spojrzał na nią wściekle, warknął ostrzegawczo i dalej mocował się z torebką i butelką. Czas upływał. Teraz były ważniejsze sprawy do zrobienia.

    Inni cicho i sprawnie stawiali stoły i krzesła na swoich miejscach. Materac postawiono na jego stałym miejscu na zapleczu. Bożena przyglądała się uczniom z niekłamanym uznaniem: 

    – Czyżby wcześniej trenowali? – pomyślała z ironią. Na jej twarzy malowało się rozbawienie. – No, no, noo… Mają wprawę. I spore doświadczenie – poprawiła się na kocach i z ciekawością przyglądała uczniom.

    Teraz koce były składane i chowane do szaf, a przy umywalce pojawiły się rolki papierowych ręczników. Kilka osób zmoczonymi papierowymi ręcznikami wycierało stoły, parapety i krzesła. Zdrapywano wosk ze stołów. Nawet maskotka dzisiejszego wieczoru, Artuś, został dobudzony, a teraz był gwałtownie i brutalnie przywracany do stanu używalności przez dwóch kolegów. I nie był to miły widok.

    Kiedy pracownia już przybrała oczekiwany, codzienny wygląd, dziewczyny ścierały z siebie spermę, śluz, ubierały się, poprawiały fryzury, makijaż. Dwie butelki z płynem do płukania ust krążyły z rąk do rąk. Chłopacy ubierali się, poprawiali koszule, krawaty, przeczesywali włosy. Worki ze śmieciami zostały spuszczone przez okno na lince i czekały na odbiór przez uczniów po wyjściu ze szkoły. Większość żuła gumę. Dopiero tuż przed wyjściem z pracowni wyznaczeni mieli zamknąć okna i podnieść żaluzje. Dwóch chłopaków już pożegnało się i szybko wyszło. To oni mieli zabrać worki spod ściany szkoły i dyskretnie zanieść do śmietnika.

    Za nimi wymknął się, nie uczestnicząc w sprzątaniu, skulony i cichy Damian. Nikt nie protestował. Niektórzy żegnali go ironicznymi uśmieszkami.

    *

    Kiedy lustracja pracowni wypadła pozytywnie, a pierwsza grupa była gotowa do wyjścia z sali, okazało się, że największym problemem staje się nietrzeźwy Arturek, który nadal piętrzy trudności:

    – Cief-czy-ny, ja-ki by-em? No, jaa-ki? Hep! Którą wy-e-ba-em? – bezustannie pytał koleżanki podniesionym głosem, rozglądając się przekrwionymi oczyma, półleżąc przy stoliku. Wszystkie zajęte porządkowaniem pracowni i swojej garderoby, czuły się zmęczone jego powtarzalnością. Chociaż tkwił w jednym miejscu, przeszkadzał im samą swoją obecnością. Coraz bardziej irytował je.  

    – Cief-czy-ny!! Pyy-tam waaas!! – męczył całe towarzystwo swoją natarczywością, nadal domagając się uwagi.

    Na dodatek stanowczo odmawiał pomocy w ubieraniu go: 

    – Ja chce jee-jesz-cze jee-bać! Wót-ki! Wóóót-ki!!

    – Wódki się nie jebie. Jest do picia. Popierdoliło ciebie, idioto? – trzeźwo zauważyła nadal półnaga Sylwia, sprawnie pomagając partnerce upychać ostatnie koce i zdrapując wosk z blatu stołu.

    Chłopak wkurzał wszystkich, ale wszelkie próby oszukania i uciszania chłopaka były nieskuteczne. Nawet solidne razy ‘z liścia’ nie odnosiły oczekiwanego skutku.

    – Mówiłem, że nie wróci z innego wymiaru. To nie żarty. Wyprawa w kosmos wymaga kwarantanny – zmartwiony Olek patrzył zniesmaczony na kolegę i trzymał lusterko Oli, która poprawiała makijaż.

    Wreszcie któraś z dziewcząt, chyba Wioleta, nie wytrzymała, chwyciła Arturka za włosy, szarpnęła kilka razy głową, zmuszając chłopaka do koncentracji i przyznała, że jeszcze nie widziała ogiera z takim kutasem w akcji! Żadna na pewno nie zapomni jego występu tego wieczoru. Nikt nie trysnął spermą tak daleko jak on! Puściła włosy, sapnęła wkurzona i już odchodziła, ale:

    – Doo-kont? Hep! – drążył podpity Arturek, z wyraźnym wysiłkiem próbując przywołać jakieś wspomnienia.

    – Doo kont? Aaa: dokąd? Dokąd trysnąłeś? Na piętro! – padła odpowiedź zirytowanej Wioli. Parę osób uśmiechnęło się. Wszyscy pospiesznie przygotowywali się do dyskretnego wyjścia z sali.

    – Na…, hep! Na…, Naa-praf-te?! – pytał i z otwartymi ustami uważnie lustrował sufit pracowni. Usatysfakcjonowany chłopak nieco uspokoił się. Coś mu się chyba przypominało. No, fajnie było! Tak, tak! Już pamięta. Kiedy obroty Ziemi nieco zwolniły, uśmiechnął się do siebie i głośno zaczął perorować: 

    – By-em śfietny! Hep! Jeesz-cze nich-ty taak nie je-baa-em. Cief-czy-ny… Hep! – Czkniecie zachwiało nim. Spoważniał. Wyprostował się. Przyjął godną postawę. Podniósł dłoń z wyciągniętym w górę palcem wskazującym. – Cief-czy-ny! Hep! Proo-sze nie szaar-pać mnie za woo-syy! To boo-li! – Próbował rozejrzeć się, kiedy z wysiłkiem artykułował swoje pretensje. Chwiał się. Nikt go nie słuchał. – Maam f-fry-su-re! Pro-szee was ooo szaa…

    – Kurde! Czym mówi ten dupek? Bo nie widzę, żeby otwierał usta! – Wiktor był dociekliwy. 

    Arturek zamilkł. Tułów i głowa chłopaka powoli przechylały się w przód. Po chwili głowa opadła bezwładnie i głucho uderzyła w blat ławki. Zapadła cisza. Wszyscy, jak na komendę, spojrzeli w kierunku sprawcy zdarzenia. W pracowni rozległo się jego chrapanie.

    – No! I przybił gwoździa. Na wieki wieków. Oby! – skomentował Michał.

    – Noo, nie wiem, czy to dobrze – Olek kręcił głową nieprzekonany. Czuł, że kłopoty dopiero nadchodzą.

    Od razu wrócono do przerwanych czynności.

    Wreszcie grupa uznała, że jest gotowa do dyskretnego pozbycia się Arturka i wymarszu. W ogóle Michał i Krzysiek byli bardzo uczynni, starali się pomagać. Nawet nadskakiwali Julce.

    – Spierdalać! – w krótkich, żołnierskich słowach dziewczyna podziękowała im za proponowaną pomoc. Odskoczyli jak oparzeni. – Jeszcze nadejdzie wasza godzina! Popamiętacie mnie…

    Byli pewni, że dotrzyma obietnicy. Niewiadomą była tylko skala jej rewanżu. I tego obawiali się najbardziej.

    Niestety, po nerwowych przygotowaniach i pierwszej próbie, momentalnie upadł, i to dosłownie, ‘świetny’ plan spuszczenia Arturka przez okno na lince. Kiedy wreszcie z ogromnym trudem udało się posadzić go na parapecie, kolejne sekundy potoczyły się błyskawicznie. Chłopak nagle, bez uprzedzenia i ku zdumieniu wszystkich, płynnie stanął na parapecie, cofnął ręce jak skoczek narciarskich przed wybiciem z progu i z rykiem:

    – Leeeć, Kaaa-mil! Leeeć!! – ugiął nogi w kolanach. Zamiast wybić się, co część zgromadzonych już widziała oczyma wyobraźni, stracił równowagę i runął głową w dół! Jedynie przypadek sprawił, że czterech asekurujących już trzymało linkę. Ciężar spadającego ciała gwałtownie wyrwał całą czwórkę do przodu. Trzech upadło, ale żaden nie puścił linki. Może dlatego, że ostatni z nich, dla wygody, owinął się linką. Kto mógł, rzucił się na pomoc! Wszyscy byli przerażeni. Z ogromnym wysiłkiem, po kilku nieudanych próbach, wreszcie zdołali wciągnąć pijanego Arturka.

    Reakcje świadków zdarzenia były bardzo różne. Zdenerwowana Julka milczała, tkwiła w miejscu i trzęsła się jak przy ataku febry. Gośka od razu zwymiotowała do umywalki. Oczyma wyobraźni już widziała zmiażdżoną głowę Arturka na betonie. Błażej po chwili odrętwienia rzucił się do trzymania linki. Wioleta siadła w kącie i zanosiła się histerycznym śmiechem. Oli zrobiło się słabo. Kiedy Olek poklepał ją po policzku, ze zdenerwowania zaczęła płakać. Majka wtuliła się w Sylwię i chlipała. Tomek błyskawicznie podbiegł do okna, niebezpiecznie wychylił się i chwycił za ramię bezwładnie wiszącego Arturka. Jacek widział wszystko jak w zwolnionym tempie. W końcu, z opóźnieniem i bardzo wolno ruszył dziwacznym, sztywnym krokiem za kolegą. Kiedy złapał za linkę i zaczął ją ciągnąć, zaczęła wracać naturalna płynność ruchów i energia. Nadal niczego i nikogo nie słyszał. Nawet histerycznych krzyków. Pomagał, tylko pomagał… Półnaga Andżelika, która powoli, wręcz flegmatycznie kompletowała strój, walcząc z szumem w głowie, na widok spadającego Arturka podskoczyła i wydarła się na cały głos. Potem oparła się o ścianę, przycisnęła ręce do piersi, ciężko oddychając i osunęła na podłogę. W napięciu, szeroko otwartymi oczyma obserwowała asekurujących, którzy wciągali Arturka. Kiedy wreszcie wciągnięty, z łoskotem zwalił się z parapetu na parkiet, rzuciła spódniczkę, poderwała się, odepchnęła chłopaków i zasłaniając usta, ledwo zdążyła dobiec do umywalki. Milena nadal stała, wpatrując się w okno przerażonym wzrokiem. Nie potrafiła nawet drgnąć. Jej drugi partner, ułamek sekundy później niż Tomek, rzucił się do trzymania linki.

    Po tym wstrząsającym wydarzeniu, niektórzy momentalnie wytrzeźwieli.

    *

    Arturek, jako jedyny w sali, był teraz ożywiony, bardzo głośny i w dobrym humorze. Fatalny stan jego garnituru i obtarcia naskórka jeszcze nie dotarły do jego świadomości. Koledzy wcisnęli chłopakowi jakąś szmatę w usta. Po udanej akcji ratunkowej wszystko powoli wracało do normy. Część ratowników nadal siedziała na podłodze i ciężko oddychała.

    – On jest gorszy od snopka słomy – stwierdził Robert, rozkładając ręce i bezradnie rozglądając się po obecnych. Napięcie znowu rosło, bo kwadrans szybko, zbyt szybko, dla wszystkich obecnych w tej sali, dobiegał końca.

    – Kurwa, czerwiec, a temu najebanemu baranowi kojarzy się sport zimowy! – Milena musiała głośno odreagować przeżyte wydarzenie.

    – Może nie trzeba wiązać go jak baleron? – rzucił Oskar, przyglądając się pijanemu bohaterowi wieczoru. Czuł potężny ból barku po szarpnięciu linki. Stał dziwacznie wykręcony.

    – Przestańcie dyskutować, tylko wyjmijcie mu ten knebel, bo jeszcze udusi się – zauważyła Sylwia. Koledzy wykonali polecenie, ale przezornie nadal trzymali go za ręce. Przyduszony chłopak spuścił głowę i ciężko oddychał.

    – Jaaass…!! Aaa-le jaaaass-ta!! – zawodził pijackim głosem. Uniósł głowę z dumnym uśmiechem. – Jaaa… La… Hep! La-taaa-eem! Laa-taaa-em!! Tyyl-ko, kuuur-fa… Lon…, lon…, lond… Oo…

    – Lond? Londyn? Leciałeś do Londynu? – ktoś zapytał usłużnie.

    – Lond. Eech… Lond-o-fanie tak bo-laoo… – wyjęczał z cierpieniem na twarzy.

    – Cholera, ze słoniem by nam łatwiej poszło!! – Krzyśka ponosiły emocje. Też czuł ból barku i pleców po interwencji. Bezsilnie zacisnął pięści. Otworzył je i uderzył dłońmi o uda. Byli bezradni. A czas nieubłaganie płynął. Zdecydowanie zbyt szybko.  

    – Kuźwa! – Julka stała przy umywalce z płynem do płukania ust. Jak wszyscy była zaniepokojona, ale w jej uczuciach dominowała wściekłość na pijanego bohatera wieczoru, który nastręczał tyle nieoczekiwanych kłopotów. – Ta męska pizda pogrąży nas wszystkich!!

    Andżelika, przejęta tym, czego przed chwilą była świadkiem, jedynie mogła bezgłośnie potakiwać. Intensywnie płukała usta. Nadal szumiało jej w głowie, ale już była trzeźwa.

    – Ej, ty! Tylko nie „męska”! – ktoś oburzony głośno zaprotestował.  

    – A co?! Jest dziewicą?! – Julka wyraźnie szukała kolejnej okazji do odreagowania emocji. Rozsądnie żaden chłopak nie podjął tematu.

    *

    Po krótkiej, intensywnej kłótni wszystkich ze wszystkimi, której odgłosy doskonale było słychać na piętrze, wdrożono awaryjny plan autorstwa Olka. Na dole nadal dudniła muzyka. To już ostatnie minuty zabawy, więc w tej chwili żaden z nauczycieli nie wybierał się na piętro. Początkowo dziewczyny były sceptyczne i odmówiły, ale czas naglił, a pomysłów nie przybywało. Za chwilę dyrektor z nauczycielami może skontrolować piętro, więc z pomocą kolegów wykonały Arturkowi ekspresowy makijaż. I sprawdziły efekt. Na Wiktorze. Wywołany po imieniu, odwrócił się i, nieuprzedzony, tuż przed sobą ujrzał rezultat pracy dziewczyn.

    – O, matko!! Głupie baby! Uprzedzajcie!! – krzyknął przerażony Wiktor, gwałtownie prostując się i wytrzeszczając oczy.

    Grupa cicho chichotała, obserwując nerwową reakcję kolegi.

    – Makijaż?! To uważacie, kuźwa, za makijaż?!! Chyba: kamuflaż! – Ciężko oddychał. Rzucił wściekłe spojrzenie dziewczynom. – No, cholera, teraz to nawet po wódce nie zasnę! Dzięki! – Wiktorowi nie podobał się ten żart. Można było odnieść wrażenie, że chwilowo wszyscy dobrze bawili się jego kosztem.

    – Artur! A ty, pijany debilu! – teraz zwrócił się do kolegi, zaciskając zęby i grożąc mu palcem. – Kurwa mać! Przynajmniej nie uśmiechaj się!! – Wiktor jeszcze raz głęboko westchnął, kręcąc głową. Jemu nie udzieliło się rozbawienie innych. – Będę miał koszmary – westchnął ponownie i rozejrzał się z uwagą. – Jest jeszcze jakiś alkohol?

    – Sooorki – tym razem do świadomości Arturka dotarł cały przekaz – ale jes-tem je-dy-nie poot… poot-chmie-lo-ny. – Dumny z płynnej wypowiedzi, z zadowoleniem rozejrzał się po sali w oczekiwaniu na aplauz i głośno beknął.  

    Reszta, mimo poważnej sytuacji, nadal dobrze bawiła się przerażeniem Wiktora. Z kolei zapracowane i zestresowane „głupie baby” poczuły się urażone i w rewanżu Wiktor usłyszał serię „dobrych rad” oraz epitetów – jedne i drugie powszechnie uznawane za wulgarne i obelżywe.

    Tymczasem dziewczyny jednak nie próżnowały: podwinęły Arturkowi nogawki otartych spodni nad kolana, rozpięły koszulę i wepchnęły pod nią parę metrów papierowych ręczników w postaci dwóch kul, tworząc całkiem spory i kształtny biust. W akcie rozpaczy, Olek z Olą w międzyczasie przejrzeli otwarte szafy w pracowni i znaleźli rolki krepy. Połączyli je i zaczęli wciskać Arturkowi za pas spodni, imitując spódniczkę. Chłopak opacznie zrozumiał ich zabiegi. Z dumą rozglądał się po sali: 

    – Eeech, cief-czy-ny! Niee tee-ras! Niee… Hep! Juu-tro! Naaa nuu-me-rek, zapr-szaam…

    Po szybkiej lustracji „głupie baby” uznały, że jest gotowy. Tylko Arturek nagle zaczął coś mamrotać o skromnym rozmiarze. Poszarpaną marynarkę zabrała jedna z dziewczyn stojąca na końcu wychodzącej grupy. Na koniec, zdesperowana i poirytowana Sylwia psiknęła Arturkowi perfumami w usta.

    – Ooo, dooo-pre! – zamrugał i mlasnął zadowolony. – Koo-lej-ka! Dla fszyyst-kich! – wrzasnął.

    Dziewczynie opadły ręce. Zaskoczona opinią Arturka przez dłuższą chwilę stała z otwartymi ustami, bezradnie rozglądając się. Już nikt nie miał siły na komentarz.

    *

    Byli gotowi. Dwie dziewczyny chwyciły go pod ręce. Trzecia zasłaniała ich z przodu, a czwarta miała iść z boku. Wszystko zależało od tego, z której strony pojawią się nauczyciele przy wyjściu ze szkoły. Z kłopotliwym ‘towarem’ ruszyły do drzwi. Przed nimi, za nimi, parami i luzem, ruszyli pozostali, z zadaniem wsparcia dziewczyn holujących ich podpitego kolegę.

    Andżelika wychodziła w towarzystwie trzech kolegów. Szła o własnych siłach, ale była zmęczona, nadal bardzo zdenerwowana po skoku Arturka. Wciąż szumiało jej w głowie i źle się czuła. Spojrzała na swoją trzyosobową grupę wsparcia:

    – Ja pierdolę taką szkołę! Nigdy nie przypuszczałam, że klasa maturalna będzie aż taka ciężka! – ze zdumieniem kręciła głową. – Jak obleję, drugi raz do matury nie podchodzę! Niech ojciec z matką zdają, jeżeli im zależy!

    Jednak nadal był problem z Arturkiem. Całą drogę do wyjścia ze szkoły pijackim zawodzeniem domagał się większego biustu! Strzał i poprawka w tył głowy nie zmieniły wymagań chłopaka. Idący z tyłu chłopacy markowali głośną rozmowę o niczym i zasłonili grupkę przy wyjściu ze szkoły. Koleżanki z eskorty z radosnymi okrzykami, zagłuszając głośne protesty podpitego chłopaka, wyprowadzały go ze szkoły, tłumacząc hałaśliwie, że to ‘nowa’ w ich paczce. Inni, zgodnie z planem, zrobili sztuczny tłok, uniemożliwiając bliższy kontakt z ‘koleżanką’ i podobnie jak eskorta Arturka, przesadnie głośno żegnali swoją wychowawczynię. Nauczycielka z politowaniem i skrywanym rozbawieniem patrzyła na swoje uczennice. Chyba nawet zamierzała podejść do nich. Przechodzący chłopcy w porę jej to uniemożliwili. Koleżanki z Arturkiem właśnie mijały drzwi.

    *

    Błażej oraz Mateusz i Witek wraz z dziewczynami tworzyli sztuczny tłok przy wyjściu ze szkoły. Dwaj ostatni trzymał kochanki pod rękę. Patrzyli przed siebie, starali się udawać przypadkowe spotkanie. Uważny obserwator od razu zrozumiałby, że coś ich łączy… Dla nich nie miało to aż tak dużego znaczenia. Dziewczyny były zadowolone, oni jeszcze bardziej i byli umówieni na spotkanie za kilka dni. Chłopacy uprosili je. Milena i Gosia zgodziły się, nie okazując przesadnego entuzjazmu. Były bardzo zadowolone po dzisiejszym seksie, ale w krótkiej rozmowie uznały, że stonowana reakcja zagwarantuje większe starania kochanków przy kolejnym spotkaniu.

    Po zakończeniu nauki spotykali się co jakiś czas. Latem, dla uczczenia udanej matury i rozpoczęcia studiów, wyjechali we czworo na wakacje w ośrodku wypoczynkowym nad jeziorem. Kiedy widywano ich razem na spacerach, w drodze na posiłki, na plaży, trudno było określić: kto z kim tworzy parę. Aby dodać pikanterii wypoczynkowi, umówili się, że seks we dwoje „obowiązuje” tylko w nocy. Zgodnie z umową chłopacy między sobą uzgadniali partnerki na noc. Zresztą, jeżeli w ciągu dnia uprawiali seks to na ogół we czworo, sporadycznie we troje. Sperma i alkohol lały się strumieniami. Prawdziwe bachanalia! Dziewczyny jeszcze wiele lat później wspominały te wakacje jako najbardziej udane. Wyszły za mąż za bardziej umiarkowanych seksualnie partnerów i pozostały w luźnym kontakcie. Mimo takich wyborów, jeszcze wówczas organizowały dyskretne spotkanie dla ich czwórki. A może dlatego?

    *

    Daria ze Zbyszkiem przyłączyła się do tłumu tworzonego przez wychodzących z pracowni na piętrze. Kacper objął Kamę i zanim zdążyła zaprotestować, szli za swoimi seks-partnerami. Już byli umówieni na kolejne spotkanie, tym razem u Darii. Kacper miał ochotę poszaleć z Kamą, zaproponował spotkanie za kilka dni, ona zgodziła się i chłopak już odliczał dni do najbliższego spotkania. Uznał, że musi ją nieco lepiej poznać, żeby podczas spotkania z Darią i Zbyszkiem nie była taka sztywna. Wówczas nie będzie już podlewał Kamy alkoholem. Dziewczyna chętnie wyraziła zgodę, bo obawiała się, że długo może nie mieć okazji na regularny seks. Nadal była podniecona seksem we czworo w łazience. Akurat miejsca nie wspominała najlepiej, ale seks…. Nie przyznawała się, jednak to ona pierwsza chciała zaproponować kolejne spotkanie, więc kiedy Zbyszek zapytał o powtórkę, chciała wręcz krzyknąć z radości! Tylko sporadycznie uprawiała seks. Tyle nasłuchała się opowiadań koleżanek, a teraz sama będzie zaspokajana przez dwóch chłopaków! I taką bezpruderyjną dziewczynę! Już nie mogła doczekać się ponownego penetrowania blondynki dłonią. Kiedy Kacper objął ją ramieniem, przylgnęła do niego ciałem. Zdecydowała, że będzie otwarta na propozycje kolegi. Słusznie uznała to za gwarancję regularnego seksu z chłopakiem.

    – Fajnie zapowiadają się najbliższe miesiące – pomyślała z radością, ściskając Kacpra.

    Trafnie oceniła najbliższą przyszłość. Spotykali się ponad rok na seks. Czasem udało się nakłonić jakąś inną dziewczynę, ale tylko sporadycznie. Chłopaków nie szukali. Potem studia zdominowały ich kontakty towarzyskie, jednak na seks z Darią i Zbyszkiem spotykali się do końca studiów. Kiedy podjęli pracę, każde znalazło krąg znajomych i tam spełniało się.

    Kama nieco zmieniła swoją dietę i tryb życia na bardziej aktywny. Wyrosła na atrakcyjną, szczupłą kobietę o sporym biuście. Zawsze miała kilku kochanków. Zawsze ona wybierała kochanka i decydowała o terminie spotkania w swoim eleganckim mieszkaniu. Miała dobry gust. Tak do wystroju apartamentu, jak i mężczyzn. Jeszcze przez kilka lat po studiach jej kochankiem pozostawał również Kacper. W dużej państwowej firmie szybko awansowała i przez wiele lat zajmowała eksponowane stanowisko, ściśle odseparowując życie prywatne od pracy zawodowej. Dlatego po latach w firmie mylnie określano ją mianem „starej panny”. Traktowała je jako nagrodę za skuteczne maskowanie swojej prawdziwej natury. Kochankowie nigdy o sobie nie dowiedzieli się, przekonani o swojej wyjątkowości, a ona czasami, realizując swoje marzenia, bawiła się w większym gronie. Nigdy nie wyszła za mąż.

    Kiedy Kacper definitywnie rozstał się z ciałem Kamy, ożenił się. Potem rozwiódł. Jeszcze dwukrotnie żenił się i rozwodził. Czwarta, stała partnerka w jego życiu okazała się ostatnią. Była prawie 20 lat młodsza od niego. Lubiła różne udziwnienia w seksie, była otwarta na nowe pomysły. Kacper, dobiegając pięćdziesiątki, wreszcie znalazł partnerkę, która również w seksie spełniała jego pragnienia. On, w miarę możliwości, spełniał jej oczekiwania. Opuściła go po ośmiu latach, kiedy jego potencja znacznie zmniejszyła częstotliwość współżycia. Wówczas Kacper definitywnie zamknął etap aktywności seksualnej w swoim życiu. Dzięki przypadkowi odnowił kontakt z Kamą. Często rozmawiali przez telefon. Mimo nalegań i zaproszeń Kamy, nigdy jej nie odwiedził. Zawsze coś “stanęło mu na przeszkodzie”. Nigdy nie spotkali się. Starał się być dobrym ojcem dla dwóch córek, które po usamodzielnieniu się przestały go odwiedzać.

    Daria wytrzymała ze Zbyszkiem jeszcze kilka lat po studiach. Potem rozczarowanie partnerem rosło, bo nie był w stanie zapewnić takiego standardu życia do jakiego przyzwyczaili ją rodzice. Zresztą dla nich też był za biedny jako partner ich córki. Zderzenie z dorosłością okazało się dla Darii zbyt bolesne i bardzo rozczarowujące. Rozstali się. Zbyszek znalazł dziewczynę, która z czasem zaczęła spełniać seksualne oczekiwania partnera. Powoli wprowadzał ją w świat seksu, o jakim nie miała pojęcia. Była szczęśliwa i w pełni oddana partnerowi, który tak wzbogacił jej życie intymne. Nie zdecydowali się na dziecko.  

    Daria spotykała się z wieloma mężczyznami. Równie często z jednym, jak z dwoma lub trzema kochankami. W bardziej trwałych związkach pozostawała dość krótko. Jej wybujałe wymagania seksualne na ogół były głównym powodem rozstania, ale nie ogłaszali tego nawet znajomym. Sama uroda umożliwiała jej przebieranie w bardzo licznych propozycjach. Cóż, miała swoje potrzeby. Naprawdę spore! Ale przecież była nimfomanką. W określonych sytuacjach nie ukrywała tego, zapraszając atrakcyjnego mężczyznę na seks. Jednak żaden z kochanków nie potrafił się nią zaopiekować tak jak Zbyszek i nie był w stanie zaspokoić jej potrzeb tak jak on. Odważnie przyznała się przed sobą, że tęskni do jego pomysłów i do niego. Kiedy zbliżała się do czterdziestki, nagle doszła do przekonania, że wreszcie trafiła na właściwego mężczyznę. To znowu był „ten” seks! Został jej partnerem. Czuła się zaspokajana jak za dawnych lat! Jej życie seksualne ponownie nabrało rozpędu i różnorodności, których tak pożądała! Znowu seks, w pojedynkę i grupowy, sprawiał jej tyle radości jak przed laty! Jak jej chciało się żyć! Przy każdej okazji odwdzięczała się partnerowi.

    Zginęła w wypadku, kiedy straciła panowanie nad samochodem i wypadła na ostrym zakręcie. Spóźniona i podniecona z nadmierną prędkością pędziła na spotkanie w wielokącie, zorganizowane przez partnera. Miała być główną atrakcją.

    *

    Grupa z Arturkiem zatrzymała się dopiero w bezpiecznej odległości, poza terenem szkoły. Dziewczyny były zdenerwowane i fizycznie wyczerpane jego holowaniem.

    – No, NARESZCIE! – westchnęła głośno, wyrażając ulgę chyba wszystkich zaangażowanych w wyjście z Arturkiem, jedna z dziewczyn. Nikt się nie odezwał.

    Tylko nieświadomy sytuacji Arturek coś bełkotał. Dołączali pozostali i przejęli kolegę. Powoli schodziło z nich napięcie. Udało się! Udało!! Jednak nikt nie miał siły okazywać radości.

    – Kurwa, na maturze nie będzie takiego stresu ze ściąganiem jak z tą pizdą na zabawie – wysapała zdenerwowana Wioleta, opierając się o płot i spode łba patrząc na Arturka.

    – Przez tę gnidę to zawału można dostać! Spieprzył nam zabawę!! – kręciła głową Sylwia.

    – Nie potrafi pić, więc niech nie wpierdala się na zabawę! – wściekła Milena, w pełni świadoma konsekwencji, gdyby wydała się cała afera z pijanym Arturkiem i seksem w pracowni, ledwo panowała nad sobą.

    – Ja bym go wyjebała, żeby dobrze zapamiętał imprezę! – mimo sporej porcji seksu i zemsty na Damianie, Julkę ciągle nosiło. Głośno nikt się nie przyznał, ale męska część grupy uwierzyła jej. Kilka dziewczyn głośno poparło ją.

    – No co wy, najgorsze już minęło!

    – Dajcie mu spokój. Dość się nacierpiał.

    – Przecież już wszystko jest OK – odzywali się kolejni chłopacy ugodowym tonem w obronie pijanego kolegi.

    I nagle, na przekór prośbom, Julka dała upust swojej złości. Miała dość Arturka! Najpierw rzuciła wściekłe spojrzenie w kierunku ugodowo nastawionych kolegów, a potem, z kilku kroków rozbiegu, kopnęła chwiejącego się Arturka w tyłek! Mimo szpilek na nogach, nikt nie zdążył jej powstrzymać. Centralnie trafiony Arturek jęknął, gwałtownie wyprostował się, zamarł w bezruchu z wyrazem zdziwienia na twarzy i po chwili odpowiedział donośnym pierdnięciem! A potem z ulgą na twarzy szeroko uśmiechnął się!

    Wszyscy spojrzeli na siebie zdumieni i… wybuchli niepohamowanym śmiechem! Śmiali się głośno, rechotali, patrząc na siebie, na pijanego chłopaka i na zdezorientowaną Julkę, która stała jak wryta. Rozglądała się zaskoczona ich reakcją, a po chwili wpadła w zaraźliwy chichot. Kiedy mijała pierwsza fala śmiechu i już, już uspokajali się, ktoś wskazał na Arturka i znowu wybuchli śmiechem. Potem wystarczyło naśladować odgłos wydany przez chłopaka albo tylko pokazać go palcem i grupa znowu głośno śmiała się. Ktoś gestem określił zarys sylwetki Arturka i pięścią naśladował atak Julki. Wywołał kolejny wybuch śmiechu. Trwało to i trwało. Mijały kolejne minuty, a oni nie przestawali śmiać się. Reakcja była zaraźliwa. Aż łzy płynęły im z oczu. Nikt nie musiał nic mówić. Rzut oka na Arturka i kolejny wybuch śmiechu aż do bólu brzucha! To było ich katharsis po wyczynie Arturka na parapecie okna pracowni. Kiedy wydawało się, że wreszcie przestaną, zdyszana Julka pokręciła głową i głośno westchnęła:  

    – Ale puścił karakana! – Znowu zaczęła głośno chichotać. Już po chwili, mimo usilnych prób, wszyscy pokładali się ze śmiechu. Część trzymała się za brzuch, inni nie potrafili samodzielnie ustać i trzymali się najbliżej stojących. Jedna, potem kolejne osoby opierały się o ogrodzenie, ramieniem zasłaniając łzawiące oczy. Ci śmiali się cicho, próbując nie patrzeć na grupę. Ból mięśni brzucha już nie pozwalał na więcej.  

    – Arturek, nareszcie kupisz tanie auto. Gaz już masz!

    – Arturek, puść smugę!

    – Arti, włącz dopalacze!

    – Artek, a ogniem też razisz wroga?

    – „Artur one” – ekologiczna broń biologiczna!

    – Arturek, Rosja zbankrutuje przy twoich dostawach!

    Każdemu prowokacyjnemu komentarzowi towarzyszył głośny wybuch śmiechu.

    – Proszę, przestańcie – błagalnym tonem wyszeptał Wiktor, próbując opanować atak śmiechu. Opierał się o ogrodzenie szkoły, jedną ręką ściskał brzuch. Nie patrzył na grupę, ale, niestety, słyszał komentarze i śmiechy. Wszyscy z trudem oddychali i… ponownie zanosili się początkowo tłumionym i znowu coraz głośniejszym śmiechem, kiedy zaczynała się śmiać reszta grupy.

    – Ja pier… Chyba zlałam się! – głośno oznajmiła rozbawiona Majka ze łzami w oczach. Wszyscy jak na komendę wybuchli głośnym śmiechem.

    Kiedy uspokoili się, swoje dołożyła chichocząca Wioleta: 

    – Ja już dawno mam mokro! – śmiała się coraz głośniej, wycierając łzy i nerwowo przestępując z nogi na nogę.

    Rzut oka na dziewczynę i kolejny wybuch śmiechu ogarnął grupę.

    – A mnie chlupie w szpilkach! – Andżelika zaniosła się zaraźliwym rechotem. Natężenie śmiechu w grupie wzrosło.

    Olek siedział na chodniku, kolana mocno obejmował rękoma i kiwał się jak dziecko z chorobą sierocą, bo już nie potrafił zapanować nad bólem brzucha. Śmiał się po cichu i patrzył tylko w dół. Wytrwale starał się liczyć kamyki leżące u jego stóp, bezskutecznie próbując opanować kolejne napady śmiechu. Ola opierała się ręką o jego plecy, drugą próbowała bić się po udzie, albo chłopaka po plecach, a między kolejnymi atakami śmiechu, wycierała łzy i bezsilnie kręciła głową.

    Nadjeżdżający patrol zwolnił na widok uczniów. Policjanci uważnie spojrzeli przez szyby wozu na roześmianą grupę. Popatrzyli na siebie, na uczniów płaczących ze śmiechu, znowu na siebie, zgodnie wzruszyli ramionami i pojechali dalej.

    – Spo… Spo-kójjj! Cii-sza!… Jjjusz ..óś-no! Hep! Sze-ee-pra-szam… Niee foo-lno… Nie fol-no ha-ła…, ha-ła-so-faać! – głośno bełkotał chwiejący się Arturek, podtrzymywany przez roześmianych kolegów. Miał zamknięte oczy.

    *

    Bożena poczuła się nagle osamotniona, porzucona. Leżała naga, nikt się nią już nie interesował. I wtedy dotarło do niej, że powinna pojawić się na dole elegancko ubrana, w jako takiej fryzurze! Spojrzała na swoje ciało i zobaczyła liczne ślady spermy na pończochach. Czuła jak ogarnia ją przerażenie. Nagle, ze stanu euforii seksualnej szybko zbliżała się ku atakowi histerii. Obok niej pojawił się Robert. Uśmiechnął się życzliwie.

    – Chodź – podał jej rękę, pomógł wstać i zaprowadził do łazienki. Kobieta, idąc za nim między sprzątającymi uczniami, wstydliwie zasłaniała nagie piersi i łono. Odprowadzało ją parę pożądliwych spojrzeń. Przyniósł jej ubranie, szpilki. Rolkę ręczników papierowych i podróżne mydełko w płynie postawił na parapecie. Stała naga, zasłaniała rękoma swoje ciało, przygarbiona i zagubiona w sytuacji, nad którą nie panowała. Zdenerwowana patrzyła na niego. Kiedy minęło podniecenie, a raczej szał namiętności, nie potrafiła odezwać się. Myślała o konsekwencjach. Bała się.

    – To nie twój zapach, ale musi wystarczyć – wskazał na mały pojemnik. – Kiedy zejdziesz, przyniosę ci torebkę. Wtedy poprawisz makijaż, a potem podam płaszczyk – rzeczowo uprzedził. – A tu szczotka do włosów, od dziewczyn. Do zwrotu! Na wyjście wystarczy jak przeczesz włosy – uspokoił nauczycielkę. – Aha! W drzwiach jest zamek. Możesz skorzystać, jeżeli boisz się, że wejdzie ktoś przypadkowy. – Przez chwilę taksował ją w milczeniu.

    Patrzyła na niego stojąc w kuszącej pozie. Nie wiedziała, czy znowu nie zechce…

    – Byłaś świetna – poufale poklepał ją po gołych pośladkach i wyszedł z łazienki. Na klepnięcia zareagowała grymasem. Westchnęła głęboko, po raz kolejny myśląc o tym jak szalała z uczniami.

    – Cóż, seks odmładza. Z młodymi w dwójnasób – uśmiechnęła się do lustra. Z obawą spojrzała na drzwi. Podbiegła i zamknęła je na zamek. Spokojnie podeszła do umywalki, puściła wodę i pospiesznie zaczęła zmywać spermę.

    *

    Nauczycielka geografii założyła ponczo i skierowała się do drzwi. Któraś z koleżanek spostrzegła, że ma pogniecioną sukienkę, ale nic nie powiedziała. Uznała, że to wina marnego materiału. Starała się skłonić Teresę do rozmowy, bo w jej zachowaniu było coś niepokojącego. Geografka próbowała uśmiechać się, głośno pożegnała wszystkich i skierowała się do wyjścia ze szkoły. Jeszcze po drugiej stronie ulicy koleżanka widziała migające jej szaro-żółte szpileczki. Teresa miała chyba jakieś kłopoty… Ale szybko o niej zapomniała, koncentrując się na kolejnej hałaśliwej grupie uczniów wychodzącej ze szkoły. Jej klasa! Dostrzegła, że uczennice przemalowały Arturka i zrobiły mu biust z papieru.

    – Taki sympatyczny chłopak. Na co on pozwala tym dziewczynom – westchnęła w duchu. Już ruszyła w ich kierunku, żeby pomóc chłopakowi, ale właśnie wówczas jakaś zwarta grupka uczniów przesuwała się przed nią do wyjścia. Dłuższą chwilę czekała aż grupa minie ją, ale wtedy dziewczyny z Arturkiem już zniknęły za drzwiami. Jeszcze na schodach darły się, przekrzykując hałaśliwego kolegę.

    *

    Bożena szła powoli, z trudem opanowując drżenie nóg. Była bardzo zmęczona. Wychodziła, pożegnawszy się ze wszystkimi nauczycielami, obdarowując ich uśmiechem, machaniem ręki z pewnej odległości i głośnym „Do widzenia państwu!”. Bała się, że ktoś może od niej poczuć mocniejszy alkohol albo przypadkowo zobaczy poplamioną spódniczkę, którą zasłaniała płaszczykiem. Dyrektor skrył swoje rozczarowanie i ukłonił się. Pani Bożena podobała się mu jako kobieta i czasami starał się pobyć w jej towarzystwie. Przed paroma laty rozwiódł się i miał ochotę na znacznie więcej, ale instynktownie wyczuwał, że nie powinien startować w tej konkurencji. Inni też jej pomachali albo skłonili głowy. Już nie założyła pończoch poplamionych spermą. Na pytanie jednej z ciekawskich nauczycielek, stojącej przy drzwiach wyjściowych, o ten element jej ubioru, wyjaśniła, że rozdarła w trakcie tańca i musiała zdjąć.

    Przeszła na drugą stronę ulicy, minęła bloki i właśnie przechodziła obok dużego parkingu. Nagle ktoś zagrodził jej drogę. Na pewno mężczyzna. Przez moment stał jakieś dziesięć metrów od niej. Nie widziała jego twarz. Teraz powoli ruszył w jej kierunku. Dookoła ani żywej duszy. Rozejrzała się zaniepokojona. Przycisnęła torebkę do tułowia.

    – Spokojnie. Nie bój się.

    Odprężyła się i westchnęła cicho. Poznała głos Roberta. Przestała ściskać torebkę.

    – Chodź, odwiozę cię do domu – zaproponował chłopak. Bez słowa ruszyła z nim. Cieszyła się, że zbliża się koniec roku i takich ekscesów.

    Jakże myliła się…

    K o n i e c

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Tomnick
  • Ukarany za podgladanie

    Hej. Chciałbym podzielić się z Wami moją historią. Na wstępie pragnę zaznaczyć, że to wyznanie jest w tematyce scat, więc jeśli nie odpowiada Wam ona to nie czytajcie tej historii.

    Mam na imię Michał i mam 19 lat. W tym roku zaczynam studia i wyprowadzam się za parę miesięcy z domu rodziców. W przeciwieństwie do mojej 23 letniej siostry Marty, która pomimo swego wieku nadal siedzi na garnuszku rodziców. Marta nie poszła na studia. Po szkole średniej od razu rozpoczęła pracę w naszym rodzinnym miasteczku, dlatego też nie było dla niej większego sensu, żeby miała iść na swoje, tym bardziej, że aktualnie nie jest zaangażowana w żaden związek. Rodzicom to odpowiada – dopóki dokłada się do codziennych wydatków, nie mają nic przeciwko, żeby ich córka siedziała w domu.

    Marta zawsze była ulubienicą rodziców. Zawsze pozwalali jej na dużo i to też wpłynęło na jej charakter, jaki ma dziś. Być może określenie “rozpieszczona” byłoby zbyt mocne dla niej, ale Marta nie znosi sprzeciwu. Jest raczej typem ekstrawertyka z dużym zamiłowaniem do bycia w centrum uwagi i ze skłonnością do dyrygowania ludźmi. Te skłonności najczęściej odbijały się na mnie, kiedy będąc jeszcze mały, musiałem słuchać się mojej siostry i zwykle nie mogłem się jej sprzeciwić, bo w przeciwnym razie Marcie zawsze udawało się przekonać rodziców, żeby skarcili mnie odpowiednio. W ten sposób często musiałem oddawać Marcie moje słodycze, które zwykle wymuszała ode mnie szantażem, a w wieku nastoletnim ze słodyczy przeszło nawet na kieszonkowe. Sytuacja zmieniła się jak Marta znalazła sobie pracę 4 lata temu. Od tamtej pory nieco sfolgowała, lecz nasze stosunki niezbyt się poprawiły. Tolerowaliśmy się nawzajem, lecz nie pozostaliśmy bardzo kochającym się rodzeństwem.

    Pomimo tego, ze niezbyt przepadam za moją siostrą, to muszę jednak przyznać, że uważam ją za bardzo atrakcyjną kobietę. Rzekłbym nawet, że Marta podnieca mnie seksualnie. Marta ma oczy koloru brązowego i jest szczupłą szatynką z lekko falowanymi włosami sięgającymi za ramiona.  Jej piersi są małe i zgrabne oraz posiada całkiem seksowny tyłeczek

    Marta często była obiektem moich fantazji seksualnych. Była moją siostrą, ale nie mogłem się powstrzymać, żeby nie myśleć o niej podczas masturbowania się. Moja fascynacja Martą tym bardziej pogłębiła się, kiedy udało mi się ją podejrzeć nago przez dziurkę od klucza, podczas jej kąpieli. Wtedy po raz pierwszy od czasów dziecięcych, zobaczyłem moją siostrę kompletnie rozebraną. Od tamtej chwili podglądałem ją coraz częściej i coraz mocniej zaczęła mnie ona podniecać. Pewnego dnia nawet udało mi się zrobić zdjęcie telefonem przez dziurkę od klucza, na które patrzyłem podczas moich sesji fapania.

    Z czasem zwykle podglądanie przestało mi wystarczyć. Kiedy miałem chcicę i musiałem sobie zrobić dobrze, zamykałem się w łazience i myszkowałem w koszu na brudną bieliznę w poszukiwaniu jej noszonych majtek. Kiedy już je znalazłem, przystawiałem sobie do nosa jej brudne miejsca i inhalowałem się intymnymi zapachami mojej siostry, w międzyczasie masturbując się. Bardzo podniecał mnie zapach jej cipki zmieszany z aromatem jej żółtych, a czasami nawet i brązowych śladów. Jechałem na ręcznym myśląc, że daje mi ona swoje krocze do wąchania na żywo. Czasami lizałem jej majtki rozkoszując się smakiem jej zaschniętych soczków z pochwy, jej starego moczu i bruzd pozostawionych przez niedokładnie podtarty tyłeczek. Również zdarzało mi się wsadzanie jej całych majtek do ust i dosłowne pranie ich w moich własnych ustach. W ten sposób mogłem dokładnie wyssać wszystkie aromaty Marty, a jej intymny smak w moich ustach towarzyszył jeszcze długo po takim rytuale. Zawsze po takich typu akcjach w obawie, że ktoś znajdzie w koszu majtki całe mokre, zwykle wsadzałem wszystkie ubrania do pralki i włączałem pranie udając, że jestem dobrym bratem i przykładam się do wypełniania obowiązków domowych, a w rzeczywistości robiłem to po to, aby zatuszować moje „zbrodnie”.

    Zabawa brudną bielizną Marty z czasem doprowadziła do wykształcenia u mnie bardziej ekstremalnych fetyszów. Zapach potu, cipki, sików i kału Marty przestał mnie obrzydzać, a wręcz przeciwnie, przyczynił się do wzrostu zafascynowania jej wydzielinami. Po jakimś czasie chciałem mieć tego więcej i więcej. W pewnej chwili nawet przestałem fantazjować o innych kobietach, a moim sesjom brandzlowania się towarzyszyły prawie wyłącznie myśli o Marcie, o jej nagim, naturalnym i smakowitym ciele.

    Zacząłem podsłuchiwać moją siostrę, kiedy wchodziła do toalety. Stawałem pod drzwiami i nasłuchiwałem. Fajnie było posłuchać pluskania powodowanego przez jej strumień moczu trafiający do muszli klozetowej, ale jeszcze fajniejszy był dźwięk jej bąków, gdy załatwiała tę drugą potrzebę. Kiedy Marta skończyła rytuał i wychodziła z łazienki, ja wchodziłem po niej, zamykałem się w niej i waliłem sobie konia w atmosferze przesiąkniętej zapachem dopiero co oddanego stolca.

    Pewnego dnia zacząłem się zastanawiać, jakby to było zobaczyć moją siostrę na żywo podczas załatwiania swoich intymnych interesów. Wiedziałem, że prawdopodobnie nigdy to się nie zdarzy. Mogłem jedynie dalej fantazjować o tym. Mimo to zacząłem kombinować i wpadłem na pomysł, że może i na żywo to się nie uda, ale być może udałoby się podejrzeć Martę w toalecie, przy użyciu ukrytej kamerki. W mojej głowie zrodził się pomysł, który trzeba było rozwinąć i dopracować. W końcu, po wielu dniach udało mi się skonstruować moje doskonałe narzędzie zbrodni. Ukryta, wodoodporna kamerka wmontowana w koszyczek od kostki toaletowej nadawała się idealnie do podglądania. W muszli toaletowej zwykle jest zbyt ciemno, żeby cokolwiek nagrać, dlatego zakupiłem specjalny, czuły model nagrywający nawet w totalnej ciemności – drogi jak cholera, ale moja fascynacja była jednak silniejsza – jej jedyną wadą było to, że nagrywała w odcieniach szarości, jednak dla mnie to był nieduży problem. Wyobraźnia sama dorabiała sobie kolory.

    Zanim zamieniłem kamerkę z prawdziwą kostką do WC wyczekałem odpowiedniego momentu, aż w domu będę tylko ja i moja siostra.  Odpowiednia chwila nadarzyła się w zeszłe wakacje, kiedy to rodzice wyjechali na 2 tygodnie nad morze, zostawiając nam wolny dom. Całe 14 dni nagrywania siostry podczas jej wizyt w toalecie. Za każdym razem, kiedy Marta wychodziła do toalety moje serce zaczynało bić mocniej. Z jednej strony, ponieważ wiedziałem, że za chwilę dostanę kolejne nagranie do mojej kolekcji, a z drugiej z powodu obawy przed przypadkowym wykryciem. Byliśmy tylko my w domu, więc od razu byłoby wiadomo, kto zamontował kamerkę w muszli. Gdy siostra skończyła załatwiać swoje potrzeby fizjologiczne, ja wchodziłem do łazienki po niej i podmieniałem kartę pamięci w kamerce, aby móc skopiować nagrania na mój komputer. Zwykle już wtedy wiedziałem, jakiego typu potrzeba była załatwiana – gdy w toalecie unosił się zapach kupy lub nie.

    W ten sposób moja biblioteka w fap folderze powiększyła się o filmy, które stały się dla mnie niezwykle cenne. Wśród nich były nagrania, jak Marta siada na muszli klozetowej i oddaje mocz. Mogłem oglądać jak z cewki mojej własnej siostry wydobywa się mocz. Jak sika strumieniem moczu pod dużym ciśnieniem, gdy chciało jej naprawdę mocno, oraz, gdy z jej cipki skapują kropelki moczu, gdy chciało jej się tylko trochę. Wszystkie te nagrania były dla mnie bardzo podniecające i spuszczałem się do nich jak szalony. Najlepsze były jednak te, w których załatwiała potrzebę innego rodzaju.

    Marta stawała nad muszlą klozetową, opuszczała swoje majtki i siadała śliczną dupką na desce. W momencie przysiadania jej pośladki rozpłaszczały się na desce i rozchylały, ukazując smakowity odbyt mojej siostry. Po chwili można było zobaczyć, jak mięśnie jej kakaowego oczka poruszają się, a parę sekund później słychać było pierdnięcie (kamerka nagrywała również dźwięk). Czasami był to głośny pierd a czasami niemal bezgłośny cichacz (i zapewne bardzo śmierdzący). Najfajniejsze były te, po których wydawała z siebie podniecający jęk. Po serii bąków Marta zapierała się, stękając podczas wydalania z siebie tych bardziej twardych kupek. Jej dziurka rozluźniała się ukazując brązową masę, która powoli wysuwała się z jej odbytu. Kiełbaski były długie, obfite i zdrowe. Parę razy zrobiła jednak rzadszą kupę, którą w przeciwieństwie do tych zbitych, wypróżniała z większą szybkością. Jej odbyt rozchylał się mniej, a sam dźwięk srania był głośniejszy. Jej stolec wydawał strzelające odgłosy podczas wychodzenia z tyłka Marty, a ona sama pierdziała intensywnie i hałaśliwie. Po takich kupach zwykle jej odbyt był cały umazany gównem. Ale sobie do tego waliłem – myśląc o tym, jakbym chciał wylizać taki brudny tyłek spuszczałem się strumieniami.

    Podglądanie trwało prawie przez cały czas nieobecności rodziców. Dwunastego dnia jednak wydarzyła się historia, której nie zapomnę do końca życia. I moja siostra chyba też.

    Tego dnia wróciłem akurat do domu wieczorem, po meczu w piłkę nożną, w którą graliśmy z kumplami. Marta była wtedy akurat w domu, już po pracy. Poszedłem szybko wziąć kąpiel, a po niej moja siostra zawołała mnie do siebie do pokoju. Od dawna nic ode mnie nie chciała, więc zaczęło mi to się wydawać podejrzane. Wszedłem do jej pokoju, a ona zaczęła mówić:

    -„Michał, musisz mi coś wyjaśnić.”

    -„O co chodzi, coś się stało?” – zapytałem zestresowany.

    -„Tak, stało się, a ty powinieneś wiedzieć co.” – odpowiedziała.

    -„Nie rozumiem.” – próbowałem przygrać głupa.

    -„Zaraz mi wszystko wygadasz.” – powiedziała stanowczym tonem, po czym pokazała mi mój laptop, który skonfiskowała z mojego pokoju, kiedy nie było mnie w domu. Marta weszła w mój ukryty fap folder i odpaliła jeden z filmików, który nagrałem ukrytą kamerką.

    -„Długo byłam ślepa, ale w końcu zauważyłam, że coś jest nie tak z tym odświeżaczem. Nie wpadłeś na to, że ktoś będzie próbował wymienić kostkę na nową?” –spytała.

    Na wyświetlaczu laptopa wciąż leciał filmik mojej wypróżniającej się siostry.

    -„Z początku wpadłam w zmieszanie. Wiedziałam, że to twoja sprawka, jednak nie byłam pewna, w jakim celu mnie nagrywasz. Dopiero po przejrzeniu twojego laptopa wszystko stało się jasne. Jesteś pojebanym zboczeńcem. Myślisz, ze tak trudno jest odnaleźć twój „fap folder”? Zapomniałeś jednak usunąć go z „najczęściej odwiedzanych”. Teraz wiem, co robisz z tymi filmami.”

    -„Marta, daj spokój, dobra, przyznaje się, nagrywałem cię, ale to miało być dla jaj.” – próbowałem się tłumaczyć, ale i tak już wiedziałem, że jestem spalony w oczach mojej siostry. Ona jednak wstała z krzesła, podeszła do mnie i wymierzyła mi solidnego liścia w twarz.

    -„Daruj sobie te wymówki. Gdyby to było rzeczywiście „dla jaj”, to nie trzymałbyś tych filmów razem ze zwykłymi pornolami.” – Marta nie dała się nabrać. – „Przyznaj się, walisz sobie patrząc na mnie, jak sram? Podnieca cię to?”

    Nie wiedziałem, co powiedzieć. Chciałem tylko zapaść się pod ziemię ze wstydu.

    -„Pytam się, walisz sobie patrząc jak sram?!” – Marta zaczęła krzyczeć. – „Lepiej bądź ze mną szczery. Nie chcesz chyba, żeby rodzice dowiedzieli się o wszystkim? W takim wypadku, mógłbyś pożegnać się ze swoimi wymarzonymi studiami.”

    Już wiedziałem, że mam przejebane. Nie miałem wyjścia. Z moją starszą siostrą nie było żartów. Od zawsze miała władzę nade mną i nadprzyrodzony talent przekonywania rodziców.

    -„Jest tak jak mówisz, przyznaje się. Przepraszam.” – odpowiedziałem.

    -„Myślisz, że zwykłe „przepraszam” tutaj załatwi sprawę? Robiłeś takie obleśne rzeczy własnej siostrze i myślisz, że puszczę ci to płazem?” – Marta nie dała za wygraną.

    -„Okej, wymierz mi jakąś karę. Naprawdę przepraszam, siostro. Zrobię, co chcesz.” – musiałem się ukorzyć.

    -„Rozbieraj się. Do naga. Już!” – rozkazała Marta.

    -„Ale… Marta, co ty?” – byłem zaskoczony.

    -„Ale już! Chcę cię widzieć przede mną kompletnie nago!” – powiedziała stanowczo.

    Nie wiedziałem, co zamierza Marta, ale nie miałem większego wyboru. Jeśli będę posłuszny to może mi odpuści. Zdjąłem moje ubrania i stanąłem przed nią nago. Marta zaczęła patrzyć na mnie przeszywającym, stanowczym wzrokiem, jakby mnie oceniała. Poczułem na swoim ciele dreszcze.

    -„Już, na kolana! Klękaj przede mną i błagaj o przebaczenie.” – kazała.

    Marta chciała mnie poniżyć za to, co jej zrobiłem.

    -„A ja teraz sobie usiądę na kanapie, a ty masz klęczeć przede mną i prosić o litość.” – powiedziała.

    -„Błagam, siostro, wybacz mi. Nie chciałem zrobić ci takiego świństwa.”

    Ona za to kopnęła mnie w twarz.

    -„Kłamiesz! Chciałeś i dobrze o tym wiesz!” – Skarciła mnie.

    -„Przepraszam, bardzo tego żałuję.” – korzyłem się przed Martą.

    Ona pochyliła się nade mną i splunęła mi w twarz.

    -„Jesteś psem, wiesz? Nie wiem, czy kiedykolwiek ci to wybaczę. Powinieneś zaznać takiego samego poniżenia jak ja. Albo nawet i większego. Nagrywać w toalecie swoją własną siostrę, z którą przeżyłeś razem 19 lat… kto by pomyślał.” – Marta była mną zawiedziona. – „Chodź tutaj, szmato.”

    Kazała mi wstać i wzięła mojego penisa do ręki. Ścisnęła go w dłoni, aż zajęczałem z bólu, po czym zaczęła go bić otwartą dłonią.

    -„Pożałujesz tego. Tak ci wpierdolę, że popamiętasz do końca życia.”

    Zaczęła okładać mojego chuja raz za razem, a ja nie mogłem nic z tym zrobić. Musiałem być posłuszny, ponieważ miała mnie w garści. Bolało jak diabli. Przestała dopiero, gdy mój penis stał się cały czerwony.

    „Kładź się tu, na kanapie.” – Wydała kolejny rozkaz, a ja to uczyniłem. Leżałem na plecach wzdłuż na kanapie. Marta zaczęła zdejmować swoje obcisłe dżinsy ukazując bieliznę, którą po chwili również zdjęła.

    -„Skoro tak bardzo to lubisz, to chyba nie będziesz miał nic przeciwko.” – powiedziała, po czym usiadła okrakiem na mojej twarzy zwrócona cipką w kierunku moich ust. Powietrze wokół było przesycone zapachem jej pochwy. Można było poczuć również zapach potu z jej intymnych miejsc. Marta z pewnością nie brała kąpieli od jakiegoś czasu. Aromat jej krocza był intensywny.

    -„A teraz otwórz swój pieprzony ryj i łap do niego wszystko, co z siebie wyszczam.” – rozkazała. Otworzyłem posłusznie swoje usta i już wiedziałem, co się świeci. To się działo naprawdę. Moja własna siostra chciała mnie ukarać w ten sposób. Marta zaczęła sikać. Parę pierwszych kropelek spłynęło po mojej brodzie, jednak kilka sekund później z jej cewki moczowej zaczęła wypływać zdecydowana wiązka moczu trafiając do moich ust i powoli napełniając je ciepłym, żółtym moczem, słonym i lekko kwaśnym.

    -„No już, połykaj to szmato, chce widzieć, jak posłuszną ludzką toaletą jesteś. Nie uroń ani kropli.”

    Zacząłem połykać mocz mojej siostry. Kilka pierwszych łyków było trudne do przełknięcia, Ich smak był gorszy niż to wyobrażałem sobie podczas moich fantazji, jednak po chwili się przyzwyczaiłem i już łykałem siki Marty bez wykrzywiania się. Marta szczała do moich ust dobre 15 sekund, a ja posłusznie go piłem. Czułem jak jej śmierdzący, żółty nektar wypełnia moją jamę ustną. Połykałem go, czułem jak płynie przez mój przełyk i trafia prosto do żołądka.

    -„Haha. Dobrze ci tak.” – śmiała się Marta – „Powiedz jak ci smakują moje szczochy.”

    Nie odpowiedziałem nic. Marta przyłożyła mi z liścia w twarz i zapytała raz jeszcze.

    -„Chuju! Powiedz, że ci smakuje! Przecież to lubisz!” – moja siostra się wściekła.

    -„Bardzo smakują mi twoje siki, siostro.” – zostałem zmuszony do powiedzienia tego.

    Dostałem kolejnego liścia od mojej siostry, która miała teraz nade mną absolutną władzę.

    -„Źle. Odpowiedz ze szczegółami. Jak ci smakują moje szczyny?” – Marta chciała mnie sprowadzić do poziomu zera.

    -„Bardzo lubię pić twoje ciepłe, słone, smakowite siki. Ich smak jest cudowny.”

    -„Haha, żałosne. Ale co to? Stanał ci? Och… Wygląda na to, że rzeczywiście cię to jara. Widocznie ukarałam cię zbyt łagodnie.” – zeszła z mojej twarzy i wskazała na mojego penisa, który rzeczywiście stał jak maszt. To wydarzenie było poniżające i obrzydliwe, ale tak naprawdę, skrycie fantazjowałem o tym, żeby móc posmakować na żywo wydzielin mojej siostry, aczkolwiek w innych okolicznościach.

    -„Chciałbyś sobie powalić, co?” – drwiła ze mnie Marta – „Niedoczekanie.” – ponownie zaczęła bić mojego penisa, tym razem mocniej, aż moje oczy zrobiły się wilgotne.

    -„Proszę, przestań Marta, błagam!” – prosiłem ją, aby przestała mnie torturować. Ona mimo wszystko nie przestała. Wyłem z bólu, a ona zadawała mi go i miała z tego przyjemność.

    -Jeszcze będziesz tego żałował.” – groziła Marta. Ponownie zaczęła usadawiać się na mnie. Tym razem usiadła na mojej twarzy, zwrócona tyłkiem. Przede mną miałem pośladki mojej siostry, które rozpłaszczała na mnie. Przysiadł niemal całym swoim ciężarem, skutecznie uniemożliwiając mi oddychanie. Siedziała na mojej buzi dobre parędziesiąt sekund, a mi powoli zaczęło ciemnieć w oczach z powodu braku tlenu. W końcu pozwoliła mi odetchnąć, pochylając się nieco i odsłaniając mój nos.

    „Podoba ci się to, prawda?” – pytała Marta – „A teraz wąchaj mój tyłek, śmieciu.” – to mówiąc wypięła się jeszcze bardziej w kierunku mojej twarzy, odsłaniając swój aromatyczny odbyt.

    „No już, wąchaj to.” – kazała.  Zaciągnąłem się powietrzem z okolic jej dupki. Jej zapach był wyraźnie wyczuwalny- jakby nie była myta od jakiegoś czasu.

    „Lubisz to, zboczeńcu?” – zapytała raczej retorycznie, ponieważ zauważyła, że jej zapach spowodował u mnie ponowny wzwód.

    „Mam ochotę zebździć ci się w twarz.” – powiedziała Marta, a moje serce zaczęło bić jeszcze mocniej. –„Czuje jak zbiera się we mnie gaz. Oddychaj głęboko, śmieciu.”

    Marta zaczęła przeć, lecz nie musiała wkładać w to dużo wysiłku, bo w krótce z jej odbytu wydobył się półcichy pierd, który uderzył moją twarz i dostał się prosto do moich nozdrzy. Bąk był tak skondensowany i intensywny, że aż mną zatrząsło. Poczułem smrodliwy, siarczany aromat wprost z dupki mojej siostry, którego ciepło owiało moją twarz. Zacząłem kasłać.

    -„No już, niuchaj to… Ale smród” – powiedziała, po czym ponownie przydusiła moją twarz swoimi pośladkami. Zacząłem się rzucać, a Marta śmiała się torturując mnie. Wkrótce pozwoliła mi odetchnąć.

    -„Masz już dość, braciszku? Haha. Ale to jeszcze nie koniec. Cierpienie trzeba stopniować.” – Marta zapowiedziała, że właśnie miały nastąpić jeszcze gorsze rzeczy. Nie zsiadając z mojej twarzy kontynuowała:

    -„Wiem, że bardzo lubisz oglądać mnie podczas wypróżniania. Podnieca cię to. Skoro tak – nie ma problemu. Dam ci to, czego pragniesz.” – Marta drwiła sobie ze mnie. Już zdawałem sobie sprawę z tego, co za chwilę nastąpi.

    -„Będziesz błagał, abym nasrała ci do ryja. Zobaczysz.” – to mówiąc ścisnęła mojego stojącego chuja aż zajęczałem. – „No już!”

    Marta zadawała mi ból tak mocny, że nie miałem wyjścia. Musiałem się poddać i przyjąć tą karę.

    -„Proszę Marta, nasraj mi teraz do buzi!” – jęczałem.

    -„Otwórz mordę i łap mój stolec.” – Marta puściła jeszcze kilka śmierdzących bąków w moją stronę zapowiadając nadejście kupy. Stęknęła parę razy, a jej odbyt zaczął się rozchylać. Byłem już gotowy do przyjęcia odchodów mojej siostry do ust. Serce biło mi jak szalone. To wydawało się obrzydliwe, jednak mój penis był twardy jak skała.  Marta wydała z siebie kolejny, seksowny jęk, a po nim z jej dupki w akompaniamencie trzasków zaczęło wychodzić brązowe gówno, konsystencji średnio zbitej. Po paru sekundach dotarło na skraj moich ust i zaczęło powoli napełniać moje szeroko rozchylone usta. Najpierw moje nozdrza poczuły mocny, gówniany smród kupy mojej siostry, a po chwili, kiedy miękka kiełbaska dotarła na mój język, poczułem jej smak. Gorzki aromat ekskrementów Marty wysuwał się na pierwszy plan. Kupa mojej siostry smakowała jak coś, co zepsuło się już dawno temu. Dostałem odruchu wymiotnego, lecz ona srała dalej.

    -„Och, czyżby ci nie smakowało? Łap wszystko. Będziesz moją żywą toaletą.”

    Srała tak z dobre 10 sekund. W końcu wypełniła moje usta po brzegi, a kiedy kupa Marty nie mieściła się już, wysrała resztę na moją twarz. Jej kał był dużo bardziej obrzydliwy, niż to sobie wyobrażałem. Kręciło mi się w głowie z tego wszystkiego. Krzywiłem się z obrzydzenia. Marta po skończeniu, wstała z mojej twarzy i każąc mi leżeć na kanapie z jej stolcem w ustach, wyszła na chwilę z pokoju. Wróciła ubrana w rękawiczki lateksowe. Chwyciła za telefon komórkowy i zaczęła mnie nagrywać.

    -„A teraz zeżresz wszystko, co na ciebie wysrałam, a ja będę wszystko filmować. Po wszystkim ten filmik trafi do sieci i każdy będzie mógł zobaczyć, jakim żałosnym gównojadem jesteś.”

    Podeszła bliżej i nachyliła się nad moją twarzą, po czym splunęła, aby upokorzyć mnie jeszcze bardziej.

    -„Zgadnij, co jadłam na obiad, śmieciu.” – Marta robiła sobie ze mnie żarty. –„No już, zacznij żryć moje gówno. Jak nie zaczniesz po dobroci to cię zmuszę do tego.”

    Wiedziałem, że nie mam wyjścia. Zacząłem przeżuwać jej kał, jednak chwilę potem dostałem tak mocnych odruchów wymiotnych, że zaczęło mną rzucać. Jej śmierdzące gazy zgromadzone w jej stolcu zaczęły się uwalniać podczas przeżuwania i trafiać przez moje gardło do nosa.

    -„Oj, chyba coś mi się wydaje, że trzeba będzie ci pomóc.” – Marta nie była ze mnie zadowolona. Zatkała mi nos tak, abym nie mógł oddychać w celu zmuszenia mnie do połknięcia jej gówna. Zacząłem się dusić. Moje ciało miało opory i za nic nie chciało przyjąć tej brązowej masy. W końcu jednak przypomniałem sobie o seksownym ciele mojej siostry i to pozwoliło mi nieco przemóc się i połknąć malutki kęs. Marta widząc moje posłuszeństwo, pozwoliła mi złapać wdech.

    -„Połkniesz teraz wszystko, rozumiesz?” – oznajmiła.

    Czułem, jak kawałek gówna mojej siostry przesuwa się wzdłuż przełyku wprost do mojego żołądka. Niemal nie zwymiotowałem po tym. Miałem przed sobą jednak dużo więcej gówna do połknięcia. Marta zaczęła mi pomagać, wpychając palcami gówno w moje gardło. Bojąc się udławienia nie miałem wyjścia. Zacząłem łykać jej stolec raz za razem, a ona wszystko nagrywała. Jej odchody trafiały do mojego wnętrza. Coś, co ona już raz przetrawiła teraz stawało się moim pożywieniem. Byłem karmiony śmierdzącą kupą z wnętrza mojej własnej siostry. Czułem, jak mój żołądek wypełnia się jej klockiem coraz bardziej i bardziej. Kiedy już kończyłem połykać ostatnią porcję, Marta wzięła mojego penisa w dłoń.

    -„No i co? Pokaż, jak bardzo ci smakuje. Pokaż, jak bardzo to lubisz.” – to powiedziawszy zaczęła walić mi konia.

    Moim ciałem nadal rzucało z obrzydzenia i prawie wymiotowałem, ale z drugiej strony byłem tą całą sytuacją podniecony. W końcu sam fantazjowałem o Marcie wypróżniającej mi się do ust, a teraz to się działo naprawdę. Nie mogłem się powstrzymać i wkrótce, wśród konwulsji spuściłem się na swój brzuch zalewając go swoją spermą w kilku obfitych strzałach.

    -„Patrzcie, jak mu się podoba.” – Marta komentowała nagrywając wszystko telefonem, po czym uchwyciła widok mojej twarzy całej umazanej gównem, wykrzywionej w geście obrzydzenia.

    -„Idź się umyj, śmieciu, nie chcę cię widzieć w takim stanie. Jesteś jak to gówno – bezużyteczny.” – to mówiąc kazała mi wstać i iść do łazienki, a na pożegnanie wymierzyła mi kopniaka w tyłek. Po chwili dodała:

    -„I nie chcę słyszeć, że wymiotujesz. Masz wszystko strawić. To była twoja dzisiejsza kolacja.”

    Do końca dnia nadal czułem posmak jej gówna w swoich ustach i odbijało mi się jej stolcem. Marta skonfiskowała kamerkę i usunęła wszystkie jej filmy z mojego laptopa. Nie przepadły one jednak na zawsze, ponieważ miałem ukrytą kopię zapasową. Rodzice nie dowiedzieli się o niczym, ale nagranie, które wtedy nagrała, krąży do dziś w internecie. Mam tylko nadzieję, że nikt ze znajomych ani rodziny nigdy nie natrafi na nie.  Mimo wszystko, cała ta sytuacja nie spowodowała awersji do tego typu upodobań. Nawet dzisiaj, masturbując się często wracam pamięcią do dnia, kiedy moja siostra ukarała mnie w ten sposób. Wydarzenie to było z jednej strony obrzydliwe, ale z drugiej bardzo mnie podniecało jedzenie stolca mojej własnej siostry i czasami nawet chciałbym zrobić to ponownie…

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    JKLPIJK
  • Spelnienie – cz. VII.

    Część 7 / 8

    Wypiłam alkohol, który mi podali. I tak nie miałam wyboru. Leżę i odpoczywam. Oni chyba siedzą w fotelach, bo nie czuję nikogo na materacu. Zmęczona po tylu wrażeniach drzemię. Przynajmniej tak mi się wydawało. Poruszyłam ustami i poczułam ból policzka. Musiałam głośno jęknąć, bo ktoś podszedł i zmusił mnie do wypicia kolejnej porcji alkoholu. Ostrożnie próbowałam językiem dotykać policzka. Bolało.

    Basia znowu przysuwa się do mnie. Tym razem jest jakoś inaczej… Wsuwa się do mojej pochwy… Już zrozumiałam. Wpychała we mnie strap-on! Był nawilżony i twardy. I bez słowa pchała go moja surowa właścicielka. Nawet nie wiem, czy bardziej bawiła ją ta sytuacja, czy podniecała? Tym razem przeszła od razu do szybkich ruchów frykcyjnych. Żadnych pieszczot. Widząc mój opór, słysząc jęki, mężczyźni dopingowali ją. Miałam wrażenie, że Edek dobrze bawił się tym pokazem. Czasami śmiał się albo komentował wesołym tonem. Mogłam reagować głównie na dotyk, więc domyślałam się, że stali i oglądali Basię, która klęcząc, wbijała biodrami sztucznego penisa do mojej pochwy.

    – Proszę, nie tak mocno – jednak w końcu wydusiłam prośbę błagalnym tonem.

    – Tak, proś, suczko. Błagaj! – ze śmiechem polecił Edek. Jemu spodobał się mój ton. W końcu przemówiłam.

    Basia zareagowała głośnym śmiechem.

    – Taką lubię każdą sukę! Jeszcze będziesz miała okazję błagać i służyć. Zacznij się do tego przyzwyczajać! – Znowu zaśmiała się. Podnieciła ją taka perspektywa.

    Basia była zadowolona z mojej reakcji. Jedną ręką trzymała moje biodro, a drugą co jakiś czas dawała mi solidne klapsy. Naprawdę bolała mnie pupa. Biodro też mocno ściskała. Obydwaj mężczyźni byli bardziej delikatni od niej!

    *

    Kiedy mnie uwolnili, nieznajomego już nie było w pokoju. Oczywiście, nie zaakceptowałam postępowania Barbary i jej męża. Gdyby ich zachowanie było mniej agresywne wobec mnie, pewnie odwiedzałabym ich z własnej inicjatywy. I może nawet nalegałabym na podtrzymanie kontaktu po powrocie do kraju. Tyle im powiedziałam, wychodząc.

    Ale oni i tak mieli mnie w garści. Nie zareagowali na moje słowa. Jakby mnie tam w ogóle nie było! Edek, ignorując moją obecność, już zaczął wpychać penisa do pochwy żony. Basia usłużnie rozsunęła nogi. Wyszłam bez pożegnania. Zajęci sobą, nie zwracali na mnie uwagi. Zamykając drzwi, słyszałam jej coraz głośniejsze stękanie. Nie krępowała się. Zrozumiałam, dlaczego Edek oszczędził mi wytrysku.

    *

    Odzyskałam film. Po długim, odprężającym prysznicu leżałam w łóżku i kolejny raz wspominałam ostatni dzień. Jedna doba i tyle nowych doświadczeń seksualnych! Trudno było mi to wszystko pojąć. Z nikim nie mogłam podzielić się moimi przeżyciami. Pożalić się. No i pochwalić się niektórymi szczegółami…

    Zanim zasnęłam, doszłam jeszcze do wniosku, że pewnie zrezygnowałabym z wyjazdu, gdybyś ktoś przewidział i uprzedził mnie, jak będzie wyglądał nasz urlop. Nie uwierzyłabym w taki jego przebieg! Tyle razy wyjeżdżaliśmy razem i zawsze było tak spokojnie, przewidywalnie. Może czasami wręcz nudno. Nawet wówczas, kiedy spotykaliśmy rodaków. A tym razem?

    Obiecałam sobie, że zachowam w pamięci tylko miłe chwile z tego urlopu.

    *

    Na drugi dzień policzek był lekko opuchnięty. Dziąsła też były nadwrażliwe. Ból wprawdzie malał z dnia na dzień, ale był uciążliwy. Najbardziej przy posiłkach. Jeszcze długo policzek przypominał mi o tej szalonej nocy, kiedy bawili się ze mną. Podczas przypadkowego spotkania następnego dnia, małżonkowie tłumaczyli mi, że ich znajomy zrobił to, żeby opóźnić wytrysk, kiedy tak bardzo podnieciłam go oralnie. Próbowałam protestować, tłumacząc, że i tak byłam w kajdankach, a oni jeszcze bili mnie.

    – Żebyś przestała krzyczeć – wyjaśniła Basia z uśmiechem. W ogóle robiła wrażenie osoby, która ma do czynienia z dzieckiem zbierającym doświadczenia i nie przejmuje się jego skargami. – Suczko,  musisz być nam posłuszna. Robimy to, co sprawia nam przyjemność – rozłożyła ręce, patrząc na mnie z politowaniem. Czuła się bardzo pewnie. A z dala wyglądałyśmy jak plotkujące koleżanki. Widząc moje niezadowolenie dodała:

    – Kiedyś ból będzie ciebie tylko podniecał.

    Ostatnie zdanie zrobiło na mnie niesamowite wrażenie. Przestraszyłam się.

    – Jakie: „kiedyś”?! – chciałam krzyknąć jej w twarz. Ale bałam się. Przeczucie mówiło mi, że mają inne argumenty, żeby mnie szantażować. Milczałam. Już wiedziałam, że podnieca mnie przemoc, tresura, nawet gwałt, ale odpowiednio dozowane. Stosowane nawet wbrew moim oczekiwaniom, ale przez zaufanego kochanka albo kochankę. Jednak Basia z Edkiem, szczególnie Basia, zaczynali mnie traktować jak bezwolne zwierzę! Właśnie, jak zwierzę. Jedyna różnica polegała na tym, że mogliśmy rozmawiać. A ich podniecała już sama myśl, że mogą mnie szantażować. Ponownie przemyślałam to wszystko i zaczęłam bać się jeszcze bardziej.

    Basia stała tuż przy mnie. Delikatnie głaskała mnie po ramieniu:

    – Uczymy ciebie posłuszeństwa. Chcemy mieć suczkę, która będzie odpowiednio wytresowana. Jesteś mężatką, ale już wiesz, że to nie jest problemem. No, chyba, że zaczniesz stwarzać niepotrzebne komplikacje – zamilkła na moment i popatrzyła na mnie. Twardo patrzyłam na nią. W końcu, z tym swoim złośliwym uśmieszkiem, dodała:

    – Powinnaś starać się udowadniać przywiązanie do osób, które ciebie szkolą. Wiesz, że mamy „twardą rękę” i potrafimy egzekwować nasze oczekiwania.

    – Straszy mnie! – zrozumiałam od razu, ale nie zamierzałam jej ulegać tylko dlatego, że chce. – Niech baba sama się trochę pomęczy. W Warszawie tak łatwo nie będzie! – pomyślałam ze złośliwą satysfakcją. 

    Chyba oczekiwała jakiejś reakcji z mojej strony, ale ja milczałam. Nie dałam po sobie poznać, jakie myśli kłębią się w mojej głowie. Pewnie od razu zareagowałaby brutalnym gwałtem, gdybyśmy były w pokoju. Chociaż, kto wie, co zrobiłaby tutaj, gdyby poznała moje myśli? Nadal byłam więc uparta i nie zmierzałam całkowicie poddawać się ich wpływom. A już na pewno nie zamierzałam czytać w ich myślach.

    – Jak czegoś chce, niech sama powie! – myślałam. Patrzyłam na nią, udając że nie wyczuwam jej intencji.

    – Hm, widzę, że nie wszystko jeszcze rozumiesz. W nocy bawiliśmy się tobą, więc w ramach rewanżu zabawiaj dzisiaj męża. Jasne, lalka?

    – Męża? – zaskoczyła mnie takim poleceniem.

    – Och, jeżeli nie masz dość sił, to my możemy zabawiać się z nim. Myślę, że będzie miał ochotę skorzystać z moich walorów. Mam swoje lata, ale potrafię zaspokoić mężczyzn. Edek mu pomoże – zaśmiała się, znacząco wypinając przy tym biust. – Przy odrobinie wysiłku znajdziemy mu młodsze towarzystwo tutaj albo w Warszawie. Więc jak?

    – Skoro uważasz, że muszę… – byłam przytłoczona i zaskoczona jej argumentami. Ostro pchała się w moje życie, wredna baba.

    – Lalka, ‘musisz’ to biegać do toalety. Nasze polecenia nie podlegają negocjacjom. Już zapomniałaś? – teraz jej głos znowu brzmiał kategorycznie i groźnie.  

    – Nie, nie zapomniałam.

    – No, to świetnie. Obsłuż dzisiaj męża. I to tak, żebyśmy słyszeli przez ścianę. Jasne? – Głos brzmiał ostro, ale nadal uśmiechała się. No, dla spacerowiczów to była rozmowa koleżanek.

    – Jasne – rzekłam zmęczona jej agresją.

    – To miło. Chętnie posłucham jak wypełniasz obowiązki żony. A teraz ucałuj mnie na pożegnanie – nadstawiła policzek.

    Z dobrze ukrywaną niechęcią pocałowałam ją i każda z nas poszła w swoim kierunku. Ja nie obejrzałam się.

    *

    Wczesnym popołudniem wzięłam pierwszą tabletkę przeciwbólową. Otarty naskórek tak mnie drażnił, a ja jeszcze podrażniałam go językiem. Późnym wieczorem, po wspólnej kąpieli w morzu, bez problemu nakłoniłam męża do seksu. Nawet zaakceptował to, że nago wracałam do pensjonatu. Zresztą sam szedł tylko owinięty ręcznikiem. Już w wodzie nie przeszkadzała mu moja nagość. Obmacywał mnie! tym bardziej, że sam pływał bez kąpielówek. Kiedy rozłożyliśmy rzeczy do wysuszenia, obciągnęłam mu, kiedy leżał na łóżku z mocno rozrzuconymi nogami. Potem dosiadłam go przodem i tyłem. Stękał zadowolony. Tym razem dałam się namówić i wpuściłam go do pupy. Użył lubrykantu i szybko wszedł. Ależ był szczęśliwy! Rżnął mnie tak zapamiętale, że zapomniałam o sąsiadach. Głośno jęczałam, kiedy mi dogadzał. Nie próbowałam kontrolować moich reakcji. Czułam się szczęśliwa i bezpieczna z Robertem. Również po takim seksie. Kilka razy przechodził z odbytu do pochwy. W końcu wyszedł z odbytu i w ostatniej chwili wpakował penisa w usta. Zakrztusiłam się mocnym wytryskiem. Czekał aż przełknę i jeszcze mocniej wciskał twardego penisa. Nadal był twardy. Zadławiłam się. Bolało mnie! A Robert był zadowolony. Bez słowa chwycił mnie za włosy, wyjął członek i rozmazał resztkę spermy i śluzu po mojej twarzy. Potem położył się za mną. Myślałam, że to koniec, ale on znowu wszedł w pupę!

    – Jeszcze cię wyjebię – sapnął. Skończył po kilku minutach. Bez słowa długo leżeliśmy przytuleni do siebie. Czułam jego unoszącą się pierś. Ciężko oddychał po seksie. Objął mnie i trzymał za pierś. To było takie miłe. Kiedy w końcu ochłonęliśmy, pierwszy poszedł pod prysznic.

    – „Wyjebię”?! Skąd u niego takie słownictwo? – Byłam chyba bardziej zaskoczona takim wyrażeniem w jego ustach niż seksem grupowym wczorajszej nocy. – Mój mąż, tak dbający o język, nagle używa słów, które kiedyś drażniły go! Przecież drażniły go! Bardzo pilnował naszego synka. A teraz… Co się dzieje?!

    Po moim powrocie spod prysznica, przytulił się do mnie i po chwili zasnął. Nawet nie zdążyłam zapytać o to „wyjebię”. I już nigdy tego nie zrobiłam. Znacznie później przypadkowo odkryłam, skąd taka zmiana.

    Po powrocie spod prysznica wzięłam kolejną tabletkę. Wiedziałam, że oralne pieszczoty okupię bólem policzka i dziąseł.

    *

    To było kilka dni przed końcem naszego pobytu w Chorwacji. Był wieczór, zbliżała się godzina dziewiętnasta. Widziałam jak dwie dość młode, ładne dziewczyny, dwudziestoparoletnie, blondynka i szatynka, ubrane w sukienki i szpilki, rozmawiające w tutejszym języku, wchodzą do naszego pensjonatu. Akurat z Zosią siedziałyśmy przed pensjonatem i czekałyśmy na mężów. Wspólnie szliśmy na kolację. Wiedziałam, że dziewczyny tutaj nie mieszkają, bo zdążyłam już wszystkich zapamiętać. Wróciliśmy około godziny 22., bo znowu miałam ochotę nago popływać. W wodzie towarzyszyła mi Zosia, ale tylko pływałyśmy. Oczywiście Grzesiek chciał nam towarzyszyć i już rozbierał się, ale żona ustawiła go.  

    – Zostań! – warknęła z uśmiechem na ustach i jej ukochany, rad nierad, rozłożył ręce, uśmiechnął się do mojego męża i z powrotem zaczął zapinać spodnie. Mój mąż stłumił wybuch śmiechu, ale zdobył się na życzliwy komentarz:

    – Nadajemy się tylko do pilnowania rzeczy na brzegu.

    Po schodkach wracałyśmy do pensjonatu nago i boso. O tej porze tutaj było już cicho, więc nikt nas nie minął. Robert tym razem nie burczał, pewnie zachwycony możliwością oglądania nagiej Zosi. Ale Grzesiek też nie oderwał ode mnie wzroku, kiedy tylko wyszłyśmy z wody. Znowu wracali trzymając się za łapki, a mąż niósł jej rzeczy. Ja trzymałam swoje. Szliśmy za nimi i Robert zdobył się na gest, którym zaskoczył mnie. W pewnej chwili pogłaskał mnie po pupie. Aż zatrzymałam się i spojrzałam na niego zdziwiona.

    – Fajne ciałko. Aż mam ochotę solidnie poklepać – uśmiechnął się. Nadal patrzyłam zdziwiona. Beztrosko wzruszył ramionami. Nie wiedziałam, co powiedzieć. Taka zmiana zachowania… A on pogłaskał mnie po piersi!

    – Idź, bo jeszcze zgubimy się! – rzucił rozbawiony i kiedy odwróciłam się, delikatnie złapał mnie za pośladek. Nie protestowałam.

    – Niech ma, skoro tak lubi – pomyślałam.

    Dłoń z pośladka zaczęła zsuwać się do pochwy. Kiedy prawie zanurzył w niej palec, dostał klapsa. Parsknął cichym śmiechem, ale grzecznie trzymał sam pośladek. Puścił go, gdy skończyło się podejście. Wtedy zarzuciłyśmy na siebie bluzki, owinęłyśmy biodra ręcznikami i boso weszłyśmy do pensjonatu. Dostał buziaka. Teraz on był nieco zdziwiony.

    *

    Kiedy dochodziła północ, usłyszałam jakieś odgłosy na korytarzu. Robert spał, więc spojrzałam przez wizjer i prawie krzyknęłam na taki widok. Tadeusz stał na korytarzu i rżnął jedną z tych młódek, szatynkę, przyciskając ją twarzą do ściany! Oboje byli nadzy. Dziewczyna miała ładne ciało. Sterczące, pełne, jędrne piersi. Poczułam ukłucie zazdrości. No, ale była znacznie młodsza ode mnie. Dziewczyna oparła się lewym ramieniem o ścianę, przymknęła oczy, bezgłośnie poruszała szeroko otwartymi ustami i co kilka pchnięć językiem zwilżała wargi. Taki odruch. Pewnie nie była tego świadoma. Za to była bardzo podniecona. Raz za razem Tadeusz mocniej uderzał penisem, a wtedy z wrażenia uginała jedną nogę w kolanie i podnosiła stopę z podkurczonymi palcami. Przez dobrych kilka minut nie zmieniali pozycji. Byłam pod wrażeniem jego kondycji. I podniecona.

    W drzwiach stała druga naga dziewczyna, blondynka, a Marta całowała się z nią. W końcu wysunęła dłoń, w której miała wibrator i powoli wepchnęła go Chorwatce do pochwy. Ta świetnie prezentowała się w klapkach na szpilce. Jej opalone ciało efektownie wyglądało w kontraście do blond włosów. Nie opalała piersi, więc teraz wyglądały na jeszcze większe. Uginała kolana w rytm ruchów dłoni z wibratorem i walczyła z samą sobą, żeby powstrzymać jęki. Jedną ręką trzymała się framugi drzwi, a drugą zakrywała usta. Kiedy Marta wyjęła wibrator, blondynka oparła się o framugę drzwi i ciężko oddychała. Otworzyła oczy, uśmiechnęła się do kochanki, coś powiedziała i namiętnie ją pocałowała. Potem przysiadła i zaczęła lizać cipkę mojej bosej sąsiadki, jednocześnie szarpiąc jej pofałdowaną pupę. Marta najpierw głaskała ją po głowie, ale później zacisnęła dłoń na ustach, żeby nie jęczeć zbyt głośno. Dziewczyna przerwała oralne pieszczoty i Marta pociągnęła ją za włosy. Blondynka wstała i zaczęły całować się. Ale jak namiętnie!

    W tym czasie Tadeusz odwrócił szatynkę i wsadził w nią penisa od przodu. Macał jej piersi. Ona, uśmiechnięta, próbowała objąć go rękoma, ale on stanowczym gestem pociągnął jedną dłoń, za wskazujący palec, w dół i skłonił ją, żeby włożyła go do swojej pupy. Drugą dłoń z rozwartymi palcami oparła o ścianę. Na jej twarzy malowało się zdziwienie. Ponaglił ją. Polizała palec i starała się włożyć go w odbyt. Tadeusz spokojnie, rytmicznie uderzał w nią biodrami. Słyszałam to! Dziewczyna zamknęła oczy, odchyliła głowę i cicho stękała. Do mnie docierały jedynie przyciszone odgłosy ich spółkowania. Ale to nie miało znaczenie. Takie obrazy wynagradzały wszystkie niedogodności.

    W końcu Marta uklękła i zaczęła lizać łechtaczkę swojej kochanki. Dłonie oparła na jej szczupłych udach. Blondynka jedną dłoń zacisnęła również na ustach, ale drugą pieściła swoją pierś. Z trudem utrzymywała się na nogach. Musiałam przyznać, że nago i boso Marta, mimo swojego wieku, wyglądała bardzo ponętnie. A w ogóle to miałam dziwne wrażenie, że obie dziewczyny dbają o to, żeby zawsze wyglądać efektownie, niezależnie od tego, w jakiej pozycji kochają się. Czasami patrzyły w stronę moich drzwi. Wówczas odruchowo cofałam głowę.

    – Wiedzą o mnie? – Przemknęło mi przez myśl. Trochę dziwne uczucie. – Wiedzą o mojej obecności i chcą zaprezentować się jak najlepiej? Nieee. To bez sensu – przekonywałam siebie. Podniecona ich pokazem nie potrafiłam odkleić się od wizjera.

    *

    Po pewnym czasie nasza para wymieniła się dziewczynami. Podniecona blondynka oparła się lewym bokiem o ścianę, a Tadeusz podniósł jej nogę i od tyłu wepchnął sterczącego penisa do pochwy. Klapek niebezpiecznie kiwał się na palcach. Blondynka stłumiła jęk i trzymała dłoń przy ustach. Była szczupła, a okrągła twarz i delikatne rysy jeszcze dodawały jej atrakcyjności. Średniej wielkości białe piersi uroczo podrygiwały. Ładnie sterczały spore brodawki. Na pewno opędzała się od adoratorów zachwyconych jej urodą. Tadeusz wyszedł z pochwy i powoli wsuwał penisa do odbytu. Chorwatka kręciła się trochę, chyba z bólu, ale on konsekwentnie wsuwał penisa. Dziewczyna stała na jednej nodze i machała prawą ręką. Kiedy wreszcie członek wszedł, ręka opadła. Kochanek coś powiedział do niej i zaczął dłonią masować łechtaczkę. Potem wsunął palce do pochwy. Dziewczyna odwróciła głowę w jego kierunku i przez chwilę z uśmiechem coś mówiła. Zaczęli całować się. Namiętnie. Tadeusz rytmicznie poruszał biodrami, a gesty jego kochanki udowadniały, że seks analny szybko ją podniecił. Skończyli pocałunek. Blondynka dalej uśmiechała się i łapczywie lizała palce, które jeszcze przed chwilą zastępowały członek w pochwie. Teraz sama pocierała łechtaczkę. Nadal nie potrafiła postawić prawej nogi na posadzce.

    Stałam oniemiała i patrzyłam. Ba! Podziwiałam ich! Wiek, możliwości i złowili takie dziewczyny! I robili z nimi takie rzeczy… A to jeszcze nie był koniec.

    *

    Cdn.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Tomnick
  • Cuckold domowka (opowiadanie z obrazkami)

    Jestem z moją dziewczyną, Moniką już dobre parę lat. Świetnie się dobraliśmy. Nasze charaktery pasują do siebie jak ulał i dzielimy wspólne zinteresowania. Mieszkamy razem w niewielkim mieszkaniu i oboje pracujemy. Mamy również wspólnych znajomych. Monika bardzo dobrze dogaduje się z facetami i czasami wydaje mi się nawet, że bardziej preferuje ich towarzystwo. Na początku związku bywałem nieco zazdrosny, kiedy wychodziła ze znajomymi płci męskiej, ale z czasem przyzwyczaiłem się. Nie mogę przecież zabronić jej posiadania męskich przyjaciół.

    Monika jest super dziewczyną, niezwykle seksowną i pociągającą. Jest szczupłą blondynką o prostych włosach i niebieskich oczach oraz zgrabnych, małych piersiach.

    Pewnego dnia Monika wpadła na pomysł, żeby urządzić u nas domówkę. Przystałem na ten pomysł, tym bardziej, że dawno nie robiliśmy, ani też nie byliśmy na żadnej imprezie i przydałoby się trochę wyluzować przy piwku, muzyce i rozmowach.

    Kiedy nastał weekend, zaprosiliśmy do nas gości. Oprócz mnie i Moniki była jeszcze Paulina i Karolina, a z chłopaków Michał, Kuba i Piotrek. Koleżanki były z tego samego miasta co my, natomiast reszta przyjechała do nas z różnych miejscowości, z których najbliższa była odległa o 100 kilometrów od nas, dlatego chłopakom musieliśmy zaoferować nocleg u nas, aby nie musieli zmywać się zbyt wcześnie. Mamy dwa pokoje, także spokojnie upchaliby się w jednym z nich na jakichś materacach.

    Domówka trwała. Gadaliśmy, piliśmy, jedliśmy, wspominaliśmy dawne czasy naszych wspólnych studiów. Generalnie było całkiem miło. Z czasem, kiedy każde z nas zaczęło już odczuwać wpływ alkoholu, puściliśmy głośniej muzykę, żeby się trochę pobawić. Mieliśmy duży salon, którego środek doskonale mógł służyć jako parkiet do tańczenia. Ustawiliśmy się w kółeczku i każdy z nas bujał się tak, jak potrafił. Chłopaki zaczęli po kolei wciągać dziewczyny do kółeczka. Paula bujała się trochę nieśmiało, Karola już lepiej, ale kiedy przyszła kolej na Monikę, stanęła ona w centrum kółeczka i zaczęła seksownie wyginać się w rytm muzyki. Później, rozkręciła się jeszcze bardziej i kręciła swoim tyłeczkiem zwrócona tyłem w stronę kolegów. Widziałem, jak ich oczy skierowane były na jej pupę. Przez głowę wtedy po raz pierwszy przeszła mi myśl, czy Monika nie rozkręciła się zbyt mocno. Po chwili jednak spróbowałem uspokoić się wewnętrznie: “Wyluzuj, paranoiku, to przecież tylko zabawa.” – myślałem sobie. Wtedy jednak do kółeczka dołączył Kuba – wysoki szatyn, dusza towarzystwa, wziął za ręce moją dziewczynę i zaczął z nią tańczyć. Monice się podobało, a Michał i Piotrek zaczęli wiwatować i gwizdać. Kuba był śmiały – bez skrępowania obracał nią. Zdarzyło im się nawet zbliżyć do siebie na odległość tak bliską, że piersi Moniki zderzały się z jego klatką piersiową, ocierały o niego i muskały go. Kiedy tak tańczyli za sobą w środku kółeczka, miałem wrażenie, że Monika patrzy się mu w oczy jakby zalotnym wzrokiem… Miałem tylko nadzieję, że to wyobraźnia płata mi figle z powodu alkoholu, który w siebie wlałem.

    Gdy już zmęczyliśmy się tańczeniem, wróciliśmy na kanapę i kontynuowaliśmy popijawę. W pewnej chwili Karolina zaproponowała, żeby obejrzeć jakiś film. Zgodziliśmy się na tę propozycję. Karola wybrała jakiś dla nas, zgasiliśmy światło w salonie i siedząc nadal na kanapie oglądaliśmy film w półmroku. Z brzegu siedział Piotrek, potem Kuba, Michał, ja, moja dziewczyna obok mnie a dalej koleżanki. W pewnym momencie musiałem wyjść do toalety. Stojąc nad sedesem dopiero poczułem, jak mocno alkohol dał mi się we znaki. Chyba musiałem trochę odpuścić. Miałem słabą głowę i nie dorównywałem chłopakom. Kiedy wróciłem, zauważyłem coś, co skołowało mnie kompletnie. Monika siedziała między Piotrkiem a Kubą, a ponadto Kuba trzymał swoją rękę na jej udzie. Zawołałem Monikę na chwilę, żeby wyszła ze mną do kuchni. Między nami wywiązał się dialog:

    -„Monika, no co ty wyprawiasz? Czemu dajesz Kubie się dotykać?” – zapytałem nieco zdenerwowany.

    -„Oj, Misiu, to nic takiego, przecież nie obmacuje mnie bezpruderyjnie.” – tłumaczyła się.

    -„Może nie obmacuje nachalnie, ale sam fakt, że pozwalasz mu się tak dotykać…” – kontynuowałem, lecz ona mi przerwała.

    -„Powinieneś się cieszyć, że masz tak atrakcyjną dziewczynę, że inni na nią lecą.” – powiedziała.

    -„Tak, cieszę się, że jesteś atrakcyjna, ale nie podoba mi się sposób, w jaki się z Kubą spoufalasz.”

    -„Ojj, no już przestań, przecież wiesz, że tylko ciebie kocham.” – Monika mnie uspokajała i powiedziawszy to, pocałowała mnie w usta. To uspokoiło mnie na chwilę. Wróciliśmy do towarzystwa kontynuować film.

    Seans się skończył, a my nie zaplanowaliśmy, co robić dalej. W tej sytuacji jednak wyskoczył Michał, ratując niezręczną bezczynność.

    -„Słuchajcie, wziąłem ze sobą Twistera, bo pomyślałem, że może być śmiesznie. Może chcielibyście zagrać?” – zapytał.

    -„Ooo taak! Twister jest świetny! Gramy!” – krzyknęła rozentuzjazmowana Monika.

    -„Wiecie co, ja i Karolina to się chyba musimy zbierać. Już późno, a chcemy zdążyć na autobus powrotny.” – oznajmiła Paulina.

    -„Szkoooda, że już idziecie.” – powiedziała Monika – „W każdym razie dzięki za przybycie i zapraszamy następnym razem!”

    Dziewczyny szybko się zmyły i zostałem już tylko ja, chłopaki i moja druga połówka. Michał zaczął rozkładać Twistera na środku podłogi salonu. Ja niestety musiałem zrezygnować z grania, bo za bardzo kręciło mi się w głowie od alkoholu. Usiadłem na kanapie, przyglądałem się rozgrywce i pełniłem funkcję tego, kto kręci kołem. Na macie stanęli chłopacy. Wysoki i umięśniony Kuba, Szczupły, średniego wzrostu o raczej wątłych mięśniach Michał oraz Piotrek – brodaty okularnik o podobnym wzroście co Michał, jednak zdecydowanie lepiej zbudowany.  Coś czułem, że jedna dziewczyna w towarzystwie tej trójki facetów na jednej macie nie wróży nic dobrego…

    I muszę powiedzieć, że moje obawy się potwierdziły. Z początku szło im gładko, jednak z czasem ich pozycje na macie zaczęły stawać się coraz bardziej niezręczne i dwuznaczne. Monika przyjęła pozycję  przykucającą,  na tyle pochyloną, że widać było jej majtki i kawałek pośladków (ubrała dzisiaj wyjątkowo płytkie dżinsy z niskim stanem). Ustawiony nad nią Kuba miał akurat idealny widok na to i miałem wrażenie, że cały czas się gapił.

    Jakby tego było mało, Piotrek musiał tak się ułożyć, że jego nogi były w rozkroku, a on sam podpierał się  tyłem rękami o podłogę, jak pająk, zwrócony twarzą w stronę sufitu. Jego krocze znalazło się dokładnie na wysokości twarzy mojej dziewczyny, jakieś 30 centymetrów od niej.  Pozycja Michała była tak skomplikowana, że trudno to było w ogóle opisać. Chłopak dzielnie podtrzymywał się swoimi chudymi rękami, jednak w końcu nie wytrzymał i poleciał wprost na plecy Moniki, popychając  ją do przodu. Moja dziewczyna poleciała twarzą prosto na krocze Piotrka. Całą czwórka wyłożyła się na macie i zaczęła się śmiać. Ja byłem raczej zażenowany tą sytuacją, ale nie chciałem już nic mówić. Udawałem, że wszystko jest w porządku.

    Po Twisterze ponownie wróciliśmy do picia i rozmów. Miałem wrażenie, że chłopcy zrobili się bardziej śmiali niż wcześniej. Co jakiś czas któryś próbował zagadywać moją dziewczynę i bajerować. Od czasu do czasu również Kuba, który usiadł obok niej, szeptał coś jej do ucha, a ona zaczynała się śmiać. Drażniło mnie to, ale nie chciałem robić afery z tego powodu.

    Minęła północ, ale impreza trwała dalej. Po paru wychylonych kieliszkach przyszła kolej na ponowną potańcówkę. Teraz, z powodu znacznej ilości alkoholu wypitego przez kolegów, zachowywali się oni jeszcze bardziej frywolnie niż wcześniej. Obracali Moniką jeden po drugim, gwizdali, krzyczeli i śmiali się. W tym amoku nawet Kuba klepnął moją dziewczynę w pośladek, aż ta podskoczyła.

    -„Ej, ej! Ale bez takich!” – byłem zniecierpliwiony i gotowy, żeby zainterweniować.

    Oni jednak nie przejęli się, tylko śmiali.-„Stary, ale nie obrażaj się za to! Twoja dziewczyna to niezła dupa, aż ręka sama chce klepnąć taki apetyczny tyłeczek.” – bezwstydnie wyrażał się o Monice Kuba, a ona zamiast go skarcić, tylko śmiała się. To jednak nie był koniec. W tej samej chwili, kiedy Monika była odwrócona plecami do Piotrka, ten wymierzył jej solidnego klapsa w pupę, a ona podskoczyła ponownie.

    -„No faktycznie, niezły tyłeczek!” – potwierdził ochoczo Piotrek.

    Tego było już za wiele. Zwróciłem się do Moniki już mówiąc bez ogródek przy chłopakach.

    -„Słuchaj Monika. Albo przestaniesz pozwalać sobie na takie akcje albo w tej chwili, tu i teraz kończymy imprezę.”

    -„Ojj, no weź, Misiu, nie bądź taki spięty. Przecież nie robią mi żadnej krzywdy!”- próbowała uspokajać.

    -„Jak to nie robią? Dotykają twojego tyłka, a ty im tylko wtórujesz!” – byłem oburzony.

    -„Misiu, proszę cię. Nie przesadzaj. Jesteś zmęczony, dlatego nie potrafisz się wyluzować. Dużo wypiłeś, a to przeszkadza ci w ocenie sytuacji. Chodź, odpoczniesz. Zdrzemnij się w drugim pokoju, to ci dobrze zrobi.”

    Z jednej strony faktycznie byłem zmęczony jak cholera. Duże ilości alkoholu mi nie służą. Z drugiej jednak bałem się zostawiać Monikę samą z nimi. W końcu jednak odpuściłem. Byłem wkurzony i częściowo dałem sobie spokój, żeby pokazać Monice, że skoro jej nie zależy na odpowiednim zachowaniu, to mi też nie będzie zależało. Ostrzegłem ją jednak, że po imprezie jeszcze  porozmawiamy na ten temat. Poszedłem do sąsiedniego pokoju za ścianą, zamknąłem drzwi, ułożyłem się na łóżku i zasnąłem nawet nie wiedząc kiedy. Oni zostali i imprezowali dalej.

    Nie wiem jak długo spałem. Obudziłem się chyba w środku nocy. Za ścianą nie było słuchać już muzyki z salonu. Czyżby impreza dobiegła końca? Spojrzałem na zegarek. Była 3 w nocy. Po tej drzemce poczułem się zdecydowanie lepiej i trzeźwiej. Wstałem, żeby zobaczyć, co się dzieje w salonie. Przeszedłem korytarz i stanąłem przed drzwiami do salonu, które były teraz zamknięte. Dziwne, bo w momencie, jak wychodziłem, były otwarte na oścież. Zacząłem walić do drzwi w nadziei, że ktoś otworzy. Drzwi otworzył mi Michał. Nie miał na sobie koszulki.

    -„Gdzie jest Monika?” – zapytałem zniecierpliwiony?

    -„Monika? Właśnie obciąga Kubie pałę.” – odpowiedział.

    Kopara mi opadła. Odepchnąłem Michała od drzwi i wtargnąłem do salonu. Na kanapie siedział Kuba, w rozkroku, bez spodni, a przed kanapą klęczała Monika trzymając jego penisa w ustach.

    -„Już lepiej? Pospane?” – zapytał Piotrek opierający się przy ścianie na drugim końcu pokoju i kończący dopijać piwo.

    Nie mogłem w to uwierzyć, do czego tu doszło. Nie mogłem uwierzyć, że moja własna dziewczyna zabawia się z innym facetem.

    -„Monika, co tutaj się do cholery dzieje?” – krzyknąłem. Ona nie przejęła się, jedynie spojrzała na mnie przez chwilę i dalej obciągała Kubie. Nie wiedziałem, co mam zrobić. Stałem jak osłupiały, ale co najdziwniejsze, poczułem jak w moich spodniach zaczęło robić się ciasno.

    -„Nie, nie, nie! Nie wierzę w to, co się tutaj dzieje!” – ponownie krzyknąłem i wybiegłem z salonu do łazienki, zostawiając ich w salonie.

    Stanąłem przed lustrem i powtarzałem sobie: „To nie może być prawda. To tylko sen! Ogarnij się!”. Nerwowo rozpiąłem rozporek spodni i odpiąłem guzik. Mój penis był cały nabrzmiały. „Co jest, do chuja?” – myślałem.

    – „Podnieciłem się?”

    – „Czy to jest spowodowane ujrzeniem mojej dziewczyny obciągającej innemu facetowi?”

    -„Kurwa mać, co za pojebana sytuacja!”

    -„Czy naprawdę jara mnie moja dziewczyna zdradzająca mnie z Kubą?”

    Zaparłem się o umywalkę i próbowałem opanować się. Nie mogłem uwierzyć, że to się dzieje naprawdę. Powinienem w takiej sytuacji zwyczajnie obić mu twarz, jednak odczułem tylko coraz bardziej narastające podniecenie. Wróciłem do salonu.

    -„Dobra, chłopaki, koniec „imprezy”. To zaszło za daleko.” – powiedziałem, próbując zachować resztki przyzwoitości.

    -„Ejej, chwila, my jeszcze nie skończyliśmy.” – oznajmił Piotrek.

    -„Co, do cholery?” – zapytałem.

    Monika odłączyła się od penisa Kuby.

    -„Piotrek, teraz twoja kolej, chodź tutaj i zdejmuj spodnie.” – ochoczo powiedziała Monika, a następnie zwróciła się do mnie.

    -„Misiu, jeśli też byś chciał, musisz ustawić się na koniec kolejki. Ale możesz popatrzyć i sobie powalić.” – to powiedziawszy, w ogóle nie przejmując się mną, chwyciła penisa Piotrka i polizała jego trzon.

    Po chwili włożyła go sobie do ust i obciągała mu. Jej wargi objęły jego grubego członka i przesuwały po nim. Ona zamykała oczy i rozkoszowała się nim mrucząc z podniecenia. Moja dziewczyna obciągała mu jak prawdziwa profesjonalistka. Narastające we mnie podniecenie sięgnęło zenitu. Wyjąłem swojego penisa i zacząłem walić sobie, patrząc, jak Monika ssie mu fiuta.

    Po Piotrku przyszła kolej na Michała. Michał posiadał mniejszego penisa niż reszta chłopaków, dlatego też Monika włożyła sobie go aż po same gardło. Michał jęczał z podniecenia. Chwycił moją dziewczynę za głowę i zaczął porządnie pieprzyć jej twarz. Monika, ruchana w gardło zaczęła dławić się penisem i wydawać głośne odgłosy gardłowych odruchów wymiotnych, aż z jej ust zaczęła broczyć ślina, a jej oczy zaszły łzami.

    Całe towarzystwo chyba za nic miało moją obecność, bo traktowało mnie jak powietrze. Zupełnie nie przejmowali się tym, że obok stoi chłopak Moniki. Sam nie wiem, czemu nie interweniowałem. To zdarzenie było dla mnie chyba zbyt szokujące, a z drugiej strony niezwykle podniecające. Poczekałem na rozwój wydarzeń. W końcu Kuba rzekł:

    -„Może coś dla nas zatańczysz, Myszko?”

    Reszta zaczęła wiwatować i kibicować Monice. Zachęcona okrzykami chłopców, stanęła nago na środku pokoju. Michał puścił muzykę taneczną z laptopa. Monika zaczęła dla nich pokaz. Muszę przyznać, że wyglądała zjawiskowo. Pały chłopaków stały jak maszty, łącznie z moją. Monika wyginała swoje zgrabne ciało, kręciła swoim tyłkiem, kusiła ciałem, eksponowała walory. Moja dziewczyna stała przed moimi kolegami całkiem naga, a ja nie oponowałem. Chciałem zobaczyć, co z tego wyniknie.

    -„No, no i co o tym myślicie?” – Zapytał Kuba. Chłopaki byli zachwyceni, o czym dali znać ochoczymi gwizdami.

    -„No to co jeszcze nam pokażesz, Monika?” – pytał dalej Kuba.

    -„Chwileczkę… hmmm. Poczekajcie moment.” – po czym wyszła na chwilę do drugiego pokoju zostawiając mnie samego z chłopakami.

    -„Widzisz…” – zaczął Kuba. –„Twoja dziewczyna jest tak apetyczna, że nie sposób się oprzeć. Poza tym, sama nas do tego sprowokowała.”

    Miałem już gdzieś, co o tym myśleć. To już się i tak stało. Moja własna dziewczyna robi takie rzeczy z praktycznie obcymi ludźmi.

    -„Kiedy poszedłeś spać.” – dalej kontynuował Piotrek – „Monika sama zaczęła się do nas dobierać pod twoją nieobecność. Chciała się „nieco” zabawić. Mówiliśmy jej, że to mogłoby być nieodpowiednie, że przecież ma chłopaka. Ale ona nadal nalegała. Mówiła, że w razie, gdybyś się obudził i przyszedł do nas, nie miałbyś nic przeciwko.”

    -„A to oszustka!” – myślałem sobie. Rozmawialiśmy co prawda kiedyś w łóżku o tzw. „zdradzie kontrolowanej”, ale to wszystko było na żarty i koniec końców nic z tego nie wynikło. Monika wykorzystała to teraz przeciwko mnie.

    -„To co, chyba nie masz nam nic za złe, co?” – moje rozmyślania przerwał Kuba.

    I co ja miałem zrobić? Miałem zezwolić na to, żeby moja dziewczyna zabawiała się z innymi facetami? Wiedziałem, że to nieodpowiednie, ale z drugiej strony niezwykle mnie to jarało. Skoro tak, to miałem jedyną i niepowtarzalną okazję spróbować „zdrady kontrolowanej”. Nie mogę zaprzeczać – to mnie NAPRAWDĘ jarało…

    Monika wróciła, niosąc w ręku niewielkie, szklane dildo z kuleczkami.

    -“Co o tym myślicie?” – zapytała Monika zachęcająco, a następnie polizała dildo czubkiem języka.

    -No, no, co zamierzasz z tym zrobić?” – pytał Piotrek, lecz jego pytanie było raczej retoryczne.

    „Wkrótce się przekonasz.” – odpowiedziała zadziornie Monika. – „Gotowi na pokaz?”

    Monika przeszła na drugi koniec salonu i oparła się o komodę, a widownia usiadła na kanapie. Moja dziewczyna, obrócona tyłem do widowni, rozchyliła nogi i pochyliła się ukazując swoją cipeczkę, którą rozchyliła palcami. Po chwili oblizała kryształowe dildo i wsadziła sobie go w pochwę. Monika, wsuwając kulkę po kulce wydawała z siebie seksowny jęk, a jej twarz krzywiła się z podniecenia.

    -„Pokaż, jak głęboka jesteś” – zakrzyknął Kuba.

    Monika zaczęła posuwać się dildem. Wkładała go głęboko w szparkę, a następnie wysuwała. Najpierw powoli, lecz szybko przyspieszyła tempa. Cała zabawka pokryła się wkrótce jej śluzem wyprodukowanym w wyniku podniecenia. Dildo ślizgało się w jej pochwie a ona jęczała z podekscytowaniem.

    -„Który by chciał mnie zerżnąć?” – powiedziała.

    Chłopaki chyba tylko na to czekali. Podnieśli swoje ręce niemal jednocześnie. „Zaraz, zaraz” – myślałem sobie – „Czy ona naprawdę to powiedziała? Czy za chwilę moja dziewczyna będzie uprawiać seks z innymi facetami na moich oczach?”

    Myśli te były z jednej strony okropne, ale z drugiej strasznie miałem ochotę zobaczyć, jak Monika rucha się z kimś innym. Nie mogłem powstrzymać tej chęci.

    -“Chodź tu, Kochanie, przelecę cię.” -pierwszy oczywiście wyrwał się Kuba -“Moment tylko, mam ze sobą gumki, pójdę po nie.”

    -“Jebać gumki, mam dni niepłodne.” – Monika zatrzymała go -“Wal mnie bez gumy.”

    -“Okej, Myszko. To nawet lepiej.”

    Monika rozłożyła nogi na kanapie zapraszając Kubę do wejścia. Jej cipka ociekała z soków. Kuba podszedł, wziął swojego penisa w dłoń i zaczął wkładać go w cipkę mojej dziewczyny. Kiedy wypełnił ją, przyjęli pozycję na misjonarza i ruchali się w najlepsze. Miałem przed moimi oczami moją dziewczynę rżniętą przez Kubę. Nie mogłem wytrzymać tego dłużej. Wyciągnąłem swojego penisa i zacząłem sobie walić patrząc, jak się ruchają. Kuba wpychał swojego drąga głęboko i mocno, a jej cycki podskakiwały w miarę, jak ją ruchał.

    -“Chodź tu, Michasiu, possam ci penisa.” – powiedziała Monika.

    Tym razem Monika przyjęła pozycję na pieska. Kuba złapał ją za biodra i posuwał od tyłu, a z drugiej strony Michał dał jej penisa do obciągania. W salonie rozlegał się dźwięk obijania Kuby ciała o pośladki Moniki i jej podniecających stęków oraz jęków.

    -“Może pójdziemy do sypialni na łóżko?”- zaproponował Piotrek.

    Kuba wyszedł na chwilę z Moniki, wziął ją na ręce i zaniósł do sypialni. Kiedy już przenieśliśmy się na łóżko, Monika zwróciła się do mnie:

    -“Chodź, przydasz się na coś. Połóż się na łóżku na plecach. Głową blisko brzegu.”

    Nie oponowałem, ponieważ byłem podniecony jak cholera. Zrobiłem jak kazała, a ona ułożyła się na mnie jak w pozycji 69.

    -“Michał, dawaj, spuść mi się teraz na odbyt. ” -Monika kazała.

    Michał stojąc przy brzegu łóżka walił sobie konia, podczas, gdy ona leżała na mnie. Po wcześniejszym obciąganiu nie miał problemów z dojściem. Walił sobie nad tyłkiem mojej dziewczyny coraz szybciej i szybciej aż w końcu ryknął głośno, a z jego penisa wytrysnęło parę strzałów lepkiej i ciepłej spermy, która oblepiła odbyt mojej dziewczyny.

    -“Piotrek, teraz twoja kolej.” – dyrygowała Monika. – “Wejdź penisem w moją dupę.”

    Piotrek nie miał absolutnie nic przeciwko. Zaczął wsuwać swojego grubego penisa w ciasną dupkę mojej dziewczyny, a sperma Michała na jej odbycie posłużyła jako naturalny lubrykant. Leżałem pod Moniką i patrzyłem od dołu jak penis Piotrka niknie wewnątrz jej. Dookoła czułem zapach jej wyruchanej wcześniej cipki i odbytu posuwanego teraz przez Piotrka ora zapach jego genitaliów. Monika jęczała podczas rozpychania jej dupki.

    -„Ale jesteś ciasna.” – wystękał Piotrek  -„O kurwa, zaraz dojdę”.

    -„O tak, zalej moją kiszkę swoją spermą” – dyszała Monika.

    Tak też się stało. Po parunastu sekundach zobaczyłem, jak członek Piotrka zaczyna pulsować i usłyszałem narastający jęk spowodowany jego orgazmem.

    Piotrek wycofał penisa z jej odbytu. Monika zaczęła przeć i nadmiar nasienia wylał się z jej odbytu podczas mokrego pierdnięcia spermą, która spłynęła niżej w okolice jej pochwy. Do mojego nosa dotarł zapach spermy Piotrka zmieszany z zapachem z wnętrza dupki mojej dziewczyny.

    -„Oho! Ale ją przeleciałeś!” – Kuba pochwalił Piotrka. – „No to teraz patrzcie na mistrza.”

    Nie zmieniając naszej pozycji w miejsce Piotrka wszedł Kuba, tylko, że tym razem wsadził penisa w jej cipkę, wpychając w nią nasienie Piotrka, które przed chwilą spłynęła z odbytu na wargi sromowe Moniki. Zaczął posuwać ją mocno i szybko.

    -„Zerżnę cię jak sukę.” – obiecywał Kuba.

    -„O tak, pierdol mnie mocno, Kuba.” – błagała Monika.

    Zaledwie centymetr przed moją twarzą miałem widok cipki, w którą wchodzi dorodny i gruby penis Kuby. On ją pieprzył, a jego wiszące jaja obijały się o moją twarz.

    -„Wpychaj mi swojego penisa głęboko!” – krzyczała Monika jęcząc ekstatycznie.

    -„Oż, kurwa, zaraz się spuszczę.” – Kuba zapowiadał moment kulminacyjny.

    -„Proszę! Opróżnij swoje jaja w moją macicę! O tak! Zaraz dojdę!” – nadal jęczała.

    Kuba dopchał swojego drąga tak głęboko jak tylko mógł i chwilę potem zaryczał jak zwierze. Zobaczyłem, jak mięśnie jego krocza kurczą się pompując nasienie prosto w łono mojej dziewczyny. Monika była wniebowzięta. Uda Moniki zaczęły trząść się podczas jej orgazmu. Było jej naprawdę dobrze. Kuba wstrzykiwał w nią swój ładunek dobre pare sekund.

    -„Było zajebiście.” – pochwalił Kuba. –„To co teraz?” – zapytał po chwili.

    -„Może twój chłopak ładnie cię teraz wyczyści?” – zaproponował Michał.

    -„Okej!” – zgodziła się Monika, a następnie zwróciła do mnie.

    -„Jak wyczyścisz mnie ze spermy chłopaków, to ci zwalę.” – rzuciła propozycję.

    Nie musiałem długo się zastanawiać. Moje podniecenie sięgało zenitu. Nie spodziewałem się, że to mnie tak bardzo nakręci i że będzie mnie tak jarać.

    -„Dawaj.” – odrzekłem.

    -„W takim razie otwórz usta.” – powiedziała.

    Zrobiłem, jak kazała. Ona podniosła się nieco i nastawiła swoją cipkę nad moją otwartą buzię. Naparła na swoje mięśnie wyciskając spermę Kuby ze swojej pochwy, która wykapała wprost do moich ust.

    Poczułem słony smak ciepłej, świeżej spermy Kuby. Na koniec Monika kazała mi dokładnie wylizać jej wargi sromowe i odbyt z resztek spermy chłopaków, co uczyniłem z posłuszeństwem. Po wyczyszczeniu mojej dziewczyny z nasienia zwaliła mi konia, a mój wytrysk był tak silny, jak nigdy wcześniej.

    -„Haha. I co, podobało ci się!” – śmiała się Monika.

    ——-

    Faktycznie. To wydarzenie sprawiło, że odkryłem w sobie upodobania do bycia samcem beta. Na początku ciężko było pogodzić się z tym faktem. Próbowałem wypierać te myśli, ale koniec końców, zaakceptowałem to. Nie mogłem zaprzeczać swojej prawdziwej naturze. Po prostu lubię oglądać moją dziewczynę uprawiającą seks i oddającą się innym facetom. Ona też to lubi. Jesteśmy ze sobą do dziś  i czasami zapraszamy  naszych kolegów, kiedy Monika ma ochotę zostać przelecona przez innego faceta.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    JKLPIJK
  • Alicja – trzecia niespodzianka

    Bogdan leżał na kanapie, wyrównywał oddech, spocony, ale zadowolony. Alicja leżała obok, nadal tuląc się do niego. Sperma spływała po jej twarzy.

    – Nie trafiłem, co? – uśmiechnął się, patrząc na nią.

    – Fajnie było, kochanie – zamruczała i przytuliła się do niego.

    – Mam dla ciebie niespodziankę, suczko – zagaił. Poruszyła się, zainteresowana jego słowami.

    – Tak? O co chodzi? – wyczuł zainteresowanie w jej głosie.

    – Kolejny pomysł, którego realizacja wzbogaci twoje i moje doświadczenie seksualne – stwierdził oficjalnym tonem.

    – No, dzięki, po takiej zapowiedzi, to mam ochotę na wyjście do łazienki – rzekła zirytowana.

    – Nie! Kochanie, już wyjaśniam! – przytrzymał ją, czując, że miły nastrój powoli rozpływa się.

    – Super, ale mnie podnieciłeś! Dlatego idę do toalety – rzekła z przekąsem. Dała mu klapsa w rękę, którą próbował ją przytrzymać, wstała i nago poszła do łazienki.

    Z przyjemnością patrzył jak światło, wpadające przez okno, podkreśla kontury jej ciała, duże kołyszące się przy każdym ruchu piersi.

    – Co za dupa… Kilku może ją ruchać i jeszcze dla kilku starczy – rozmarzył się. – Trzeba ją komuś spuścić na dobrych warunkach – pomyślał już bardziej trzeźwo.

    *

    Ala wróciła z łazienki, położyła się i przytuliła do partnera.

    – Jerzy bierze ciebie na dobę do swojego użytku, a ja w rewanżu jego żonę – Bogdan poinformował partnerkę, równocześnie przeciągając się.

    – Co?! – zdumiona gwałtownie uniosła się na łokciu. Więcej nie potrafiła wydobyć z siebie. Kiedy odwrócił się do partnerki, niedowierzanie w jej oczach zmusiło go do przekazania dodatkowych informacji.

    – Uzgodniliśmy to wcześniej.

    – Nooo, tak. To rzeczywiście pocieszenie…

    – I pamiętaj – spojrzał w jej oczy i dla zwiększenia wagi swoich słów zamilkł na chwilę – Robisz to, co on poleci. Nie możesz wycofać się, ani sprzeciwiać. No, chyba, że jemu będzie to sprawiać przyjemność. A może i tobie, suczko? – uśmiechnął się.

    Była roztrzęsiona. Była przejęta zaistniałą sytuacją i zniesmaczona. To była kolejna ‘niespodzianka’, która spotkała ją w związku z Bogdanem, a która jej się znowu nie podobała. Bała się niewiadomego. Podniecała ją sytuacja. Jednak świadomość seksu z nieznajomym mężczyzną powodowała, że czuła się sprzedawana. Jak przedmiot. Ale tego chciał jej partner. Zgodziła się. Nie wiedziała, co ją czeka. I tego bała się. Może coś wymyślnego, perwersyjnego? Nie odważyła się przyznać przed Bogdanem, że nie pozwoli na seks z jakimkolwiek innym zwierzęciem. Obawiała się, że tylko zachęci go do tak obrzydliwego pomysłu. Ale to byłby koniec ich związku.

    – Ale on taki nie jest. Na pewno – próbowała się sama uspokoić.

    Jednak niepokoiły ją praktyki partnera, które stawały się coraz bardziej odważne i perwersyjne. Seks w obecności jego kolegów, seks z jego kolegami, a teraz seks z nieznajomym – ‘na wyłączność’. Jego to podniecało, a ona czuła tylko rosnące przerażenie. Jeszcze nie czuła się przedmiotem, zabawką w jego rękach, ale przecież cała oddała się mężczyźnie, który zamiast odwzajemniać jej uczucie, traktuje ją w cyniczny, wyrachowany sposób.

    – Chyba jednak mylę się. Nie jestem tak wyzwolona i bezpruderyjna jak on – próbowała się przekonywać. Marnie jej szło. A może czeka ją coś zbliżonego do BDSM? W zasadzie nie lubiła przemocy, bicia. Godziła się na takie zabawy z partnerem, żeby sprawić mu przyjemność i widziała jego podniecenie, kiedy bił ją po twarzy lub dusił podczas seksu. Dla niego była gotowa na jeszcze więcej: na nowe zadania, na niewiadome, które otwierały przed nią kolejne drzwi, za którymi czekały kolejne perwersje. Nie cieszyła się jedynie orgazmami. Czuła się usatysfakcjonowana i spełniona, kiedy widziała jego zadowolenie, czuła silną erekcję, a potem potężny wytrysk. Im bardziej był brutalny, tym bardziej stawał się perwersyjny i odważał się zaproponować wypróbowanie czegoś nowego. Jeżeli nie oponowała, tylko słuchała, kochał się intensywniej. Rozmowa o nowych doznaniach, nawiązaniu innej relacji, odważny kontakt z kobietą czy mężczyzną sugerujący intymne spotkanie, przekraczanie kolejnej granicy wiązały się u niego z intensywniejszym seksem. Podniecał się, obserwując reakcję Alicji, kiedy rozmawiali z jakąś kobietą lub mężczyzną i zaczynali omawiać spotkanie we troje. Ona po takim spotkaniu zapoznawczym również była podniecona. Bogdan musiał seksem uczcić każdy kolejny krok, każdy sukces. Była z tego zadowolona. I sama upajała się kolejnymi orgazmami. Tym, czego brakowało jej w małżeństwie. W obydwu związkach brakowało jej Jednak czułości.

    – Ale widocznie nie można mieć wszystkiego – westchnęła w duchu. Wyszła z łazienki i natknęła się na partnera.

    – O co chodzi, kochanie? – dostrzegł jej wahanie i teraz patrzył na nią uważnie.

    – Nie, o nic, ale boję się tego spotkania – zdeprymowana pokręciła głową. – Żebym jechała do innego mężczyzny! – prychnęła wyraźnie niezadowolona i odwróciła od niego głowę.

    – Słuchaj, suko – jego głos zabrzmiał stanowczo i groźnie. – Jedziesz, ponieważ tak ustaliliśmy. To kolejny etap naszych zabaw. Zrozumiałaś, czy mam inaczej wytłumaczyć? – Dłonią ściskał ją za szyję tak mocno, że prawie nie mogła oddychać. Poczerwieniała na twarzy. Naparł na nią całym ciałem i poczuła jak drugą dłoń wkłada pod spódniczkę i zaczyna grzebać przy majtkach. Oparła się o ścianę. Wnętrzem dłoni zaczął pocierać łechtaczkę, a dwa palce weszły do pochwy. Ucisk na łechtaczkę zwiększył się. Nie mogła oddychać, a jednocześnie czuła podniecenie. Dyszał jej do ucha. Robiło się gorąco. I coraz bardziej podniecała się. Już czuła wilgoć w pochwie i łatwość z jaką jego palce (już trzy!) poruszają się w niej. Kąsał jej ucho i dyszał. Uwolnił szyję. Mogła oddychać. Coś mówił. Nie słyszała. Fala ciepła ogarnęła jej podbrzusze, brzuch, całe ciało. Chyba musiała krzyknąć, bo zamknął jej usta gwałtownym pocałunkiem. Oddała go równie mocno. Dłoń z szyi już dawno spłynęła na kark, teraz na pierś. Całowali się, gryźli wargi, przepychali językami. Stała w szerokim rozkroku, oparta o ścianę. Wypchnęła biodra do przodu. Lizał jej ucho, gryzł po szyi i karku. Kątem oka spojrzała w lustro.

    – Wyglądam jak dziwka – stwierdziła z niesmakiem. Wulgarnie odchylona, z rozchylonymi nogami, z podciągniętą spódnicą, nachalnie macana po piersi i kroczu.

    – Och, kurwo, za takie numery powinienem ci płacić – szeptał do ucha.

    Wyjął palce z pochwy, przesunął po jej policzku, rozmazując śluz i wepchnął w usta. Gorliwie zaczęła je lizać. Po chwili zaczął palcami rozciągać jej usta, zniekształcając twarz. Bolało, ale była podniecona. On również. Nie protestowała. Spróbowała zapytać go, czy ugryźć palce, ale z ust wydobył się tylko niezrozumiały bełkot. Zbył go milczeniem.

    – Odwróć się – polecił. Ledwie zdążyła wykonać polecenie i wypiąć tyłek, poczuła jak partner szarpie majtki na bok i wpycha penisa do pochwy. Wszedł bez oporu. Dłońmi rozpiął dwa guziki bluzki i szybko wyciągnął obie piersi, które teraz mocno ściskał. Dłońmi opierała się o ścianę i czuła kolejne mocne pchnięcia. Oczy zaczęły zachodzić mgłą, szumiało w uszach, a fala ciepła gwałtownie rozpływała się po ciele. Dochodziła… Już… Doszła…! Tak! TAK!! Zadrżała. nie panowała nad ciałem. nogi mimowolnie ugięły się w kolanach.

    – Na dół, kurwo! – dotarło do niej ostre polecenie. Odwróciła się, uklękła i otworzyła usta, czekając na wytrysk.

    – Obciągnij – usłyszała. Zaczęła lizać penisa mokrego od spermy i śluzu. Dopiero dotarło do niej, że wytrysnął, kiedy sama dochodziła. Cieszyła się, że tak potrafi podniecić swojego mężczyznę. Pragnął jej. Czego więcej oczekiwać?

    *

    Zdjęła szpilki i boso poszła do łazienki, żeby umyć się. Boguś mógł poczekać. W końcu obciągała tak, że mycie nie było konieczne. Słyszała jak reagował na obciąganie… Z satysfakcją uśmiechnęła się do swoich myśli. Kiedy założyła szpilki i weszła do pokoju ze zdziwieniem spostrzegła, że jego penis nadal (znowu?) sterczy. Partner siedział na kanapie.

    – Zdejmij bluzkę i stanik – wydał rozkaz, masując członek. Wykonała go, odłożyła rzeczy na krzesło i wyczekująco spojrzała w jego kierunku. 

    – Chodź tu, kurwo i usiądź na nim – polecił sucho. Im bardziej był podniecony, tym bardziej wulgarnego języka używał. Też była tym podniecona, bo ich intymny świat bardzo różnił się od tego codziennego. Inny język, gesty, relacje oparte na wzajemnym szacunku. Nawet kiedy spierali się, nie przekraczali pewnych granic zastrzeżonych tylko dla seksu. Dlatego nie protestowała i posłusznie spełniła polecenie. Lekki dreszczyk przebiegł jej ciało, kiedy poczuła partnera ponownie wypełniającego pochwę. Nieznacznie uniósł kolano i na ten znak powoli zaczęła ujeżdżać go. Poddańczo patrzyła mu w oczy. I podniecała się, obserwując jego reakcje. Już dawno uznali, że kochanie się w całkowitej ciemności zubaża ich przeżywanie seksu.

    – Och – szepnęła, czując, że mężczyzna trafia w macicę. Przymknęła oczy.

    – Słuchaj – szarpnął ją za ramię.

    – Tak? – szepnęła ulegle, otwierając oczy. To, co usłyszała, przyjęła ze spokojem i w milczeniu, bo jego członek utrzymywał ją w stanie podniecenia. Nie potrafiła rozmawiać. Mogła słuchać. A on właśnie zapowiedział, że jeżeli Jerzy nie będzie z niej zadowolony, to zawiezie ją na zbiorowy gwałt.

    – Skurwią ciebie tacy faceci i w taki sposób, że nigdy więcej nie będziesz chciała takiego seksu grupowego! – zaśmiał się głośno, mściwie. Trzymał ją za włosy.

    – Nigdy nie chciałam seksu grupowego – szepnęła Alicja, próbując pokonać rosnące podniecenie. Znowu chyba była przestraszona. Chyba… Chyba, bo nadal wypełniał ją sterczący, twardy członek. Uderzał o macicę, ścianki pochwy, a łechtaczkę delikatnie masowało jego podbrzusze. ona też głaskała swoje podbrzusze. Odpływała w podniecenie. Nie była w stanie myśleć o niczym. Czasami sięgał do jej odbytu, więc przyjemne doznania jeszcze rosły… Seks i przyjemność z niego płynąca były najważniejsze.  

    Wiedział, kiedy z nią ostro porozmawiać. Patrzył jak ruszała głową, patrzy na włosy opadające na twarz w trakcie jazdy, obserwował jej kołyszące się piersi i mimikę, sygnalizującą wzrastające podniecenie. Przejechał paznokciami po plecach, mocno drapiąc ją. Ciche, przeciągłe stęknięcie potwierdziło jak przyjemne było to doznanie. Palcami ścisnął i skręcił brodawkę. Nie otworzyła oczu, ale zagryzła wargi. Kiedy puścił brodawkę, po jej ustach błąkał się lekki uśmiech. Takie mocne bodźce też urozmaicały seks, wzmagały podniecenie. Czekała na kolejne…

    W tej chwili nie potrafiła odmówić mu czegokolwiek, nie potrafiła zebrać myśli. Ba, nie chciała myśleć, pragnęła być kochaną!

    – Niech mnie znowu wyjebie – prawie krzyczała, ale nawet nie otworzyła ust. Nie miała siły, aby prosić. Podniecenie nie pozwalało. Nadal powoli, rytmicznie, głęboko ujeżdżała go. Dłonie zacisnęła na jego ramionach. Mężczyzna wręcz czuł jak rośnie podniecenie kochanki. Chciała tak spółkować jak najdłużej.

    Ale on miał inne zamiary. Prawą ręką chwycił ją teraz za kark, ściągnął w dół i głowę przycisnął do kanapy. jedna pierś uciskała jego udo, druga siedzisko kanapy. widział tylko jej plecy. Palce lewej dłoni wcisnął obok członka do pochwy. Kiedy nawilżył je, wyjął i powoli, acz stanowczo wepchnął do odbytu. Jęknęła z bólu, ale przyjęła go. Zaczął brutalnie jebać ją w odbyt. Po chwili, ignorując jęki kobiety, odpowiedział silnymi ruchami bioder na jej coraz słabsze ujeżdżanie. Już nie trzymał jej za kark. Palce włożył do ust, trzymał za szczękę. Poruszając palcami w ustach i w odbycie narzucił kobiecie rytm spółkowania. Posłusznie dostosowała się i czuła nadchodzący orgazm. Szarpał nią jak kukłą, ale ona pamiętała wyłącznie o namiętności.

    – Jeszcze, jeszcze! – próbowała krzyczeć, ale z jej ust wydarło się tylko dławione rzężenie. Szybko doszła, stękając i sapiąc z rozkoszy. Kiedy zmęczona pojękiwała i dochodziła do siebie, nadal ujeżdżając go, znieruchomiał. Wyjął penisa, postawił ją na kolanach przy kanapie i wszedł do odbytu. Ramionami i głową nadal opierała się o kanapę, więc chwycił ją za twarde brodawki. Dynamicznie wchodził do odbytu, słuchał jej jęków i ciągnął za brodawki w bok, podnosząc ręce. Pojękiwanie zamieniło się w urywane okrzyki bólu i błaganie o litość dla jej piersi. Z satysfakcją dalej ciągnął je. Okrzyki bólu stały się głośniejsze. Nie mogła wyjść spod niego i nagle poczuła wytrysk w odbycie i malejący ból. Puścił piersi. Wycofał się i odwrócił ją. Otworzyła usta i pochłonęła penisa. Zaczęła go lizać. W oczach lśniły łzy bólu, ale on zamknął jej głowę między swoimi udami. Łykała ostatnie krople spermy. Wiedziała, że lubi kiedy łyka, więc robiła to do ostatniej kropli, umiejętnie uciskając członek. Dla niego.

    Potem długo leżeli wtuleni w siebie i cicho rozmawiali o jego niespodziance. Na zmianę bawił się jej piersiami i łechtaczką. Ona cały czas trzymała go za penisa albo jeździła palcami od moszny do odbytu. Lubiła sprawiać mu taką małą przyjemność, kiedy odpoczywali po udanym seksie. 

    *

    Spotkali się na parkingu. Ford Jerzego już stał. Mercedes Bogdana podjechał tuż po godzinie 18. Panowie nie wyszli z samochodów, przywitali się przez otwarte okna, potwierdzili godzinę ponownego spotkania. Panie zabrały swoje torby, które położyły na tylnych siedzeniach aut. Wszyscy szybko pożegnali się. Samochody odjechały. Wymiana nastąpiła tak szybko, że nikt z przechodniów nawet jej nie zauważył. A w seksualnym życiu Alicji właśnie otwierał się nowy rozdział.  

    *

    Bogdan skupił się na drodze, więc przejazd na razie upływał w milczeniu. Zerkał na kobietę. Dzisiaj ma ją na własność i będzie jego! Rozkoszował się myślą o posiadaniu kolejnej kobiety. Na razie widział tylko krótkie blond włosy z przedziałkiem i sporą grzywką zaczesaną na bok i do góry. Kolczyki w uszach. Czerwona szminka, makijaż. Lekka opalenizna utrwalana w solarium. Spojrzał na nogi i, zaskoczony widokiem, szerzej otworzył oczy. Na stopy założyła czerwone, błyszczące szpilki. Dość gruba podeszwa, ale jakie wysokie szpilki! Świetnie pasowały do czarnych pończoch czy rajstop, które miała na nogach. Oczyma wyobraźni widział ją stojącą i prezentującą swoje wdzięki. Podczas kontaktów z Jerzym zdążył poznać Krystynę. Wiedział, że jest trochę nieśmiała, uległa, wycofana i podporządkowana mężowi. Ponoć masochistka i asertywna. W jej przypadku oznaczało to, że nie krępuje się wyrażać swoich emocji. To lubił. Taka relacja bardzo mu odpowiadała. Właśnie takich kobiet szukał. Niezależnie od wieku. Dlatego następną chciał mieć jakąś młódkę. Taką dwudziestoletnią. Znowu zerknął na pasażerkę. Teraz wyprostowana siedziała w futerku i bez zainteresowania patrzyła przed siebie.

    – Wiesz, że zerżnę ciebie aż do bólu chuja? – zagadnął i spojrzał na nią, uśmiechając się.

    – Tak, wiem – odpowiedziała z pogodnym uśmiechem i kiwnęła głową. Spojrzała w jego kierunku i chyba czekała na więcej szczegółów. Obcesowość pytania nie zraziła jej.

    – Rozepnij futerko i pokaż, co masz pod nim – polecił.

    – Muszę teraz? – spytała z uśmiechem i przekorą.

    – Tak – ton odpowiedzi nie pozostawiał wątpliwości. Kobieta powoli, z ociąganiem i tym samym pogodnym uśmiechem rozpięła futro i nieco rozsunęła je pod pasem bezpieczeństwa, który ułożył się między piersiami.

    – O, cholera – wyrwało się zaskoczonemu Bogdanowi, ale zaraz spojrzał na drogę i szybko wrócił na swój pas. Na szczęście nikt nie jechał obok. Odetchnął głęboko. Kobieta miała tylko czarne przezroczyste bodystocking, które świetnie podkreślało jej wdzięki, łącznie z odkrytym, wygolonym kroczem. Stres stresem, ale Bogdan czuł jak rósł jego członek. – Super wyglądasz! Futerko tylko psuje efekt. Już tutaj bym ciebie zerżnął – powiedział zadowolony z prezentacji. Mimowolnie nacisnął gaz.

    – Dziękuję – Krystyna czuła się mile doceniona. – Mogę już zapiąć futro?

    – Nie, porządnie pokaż cyce – polecił. Przezornie zwolnił.

    – Proszę – Krystyna obszernym ruchem rozłożyła poły futerka. Po dłuższej chwili pociągnęła bodystocking w dół i piersi wypadły na materiał. Kierowca zerkając na drogę, przyglądał się wdziękom kobiety.

    – Kurde, ciało naprawdę masz świetne. Może mógłbym czasami wypożyczyć ciebie od męża? – jego podniecenie rosło z każdym zdaniem.

    – Chyba tak. Dla was? – Krystyna chciała znać szczegóły.

    – Nie, nie! Sam chcę ruchać taką atrakcję – uśmiechnął się.

    – Och, to bardzo chętnie. Zdecydowanie bardziej wolę mężczyzn od kobiet – z uśmiechem pokiwała głową i powoli chowała piersi w bodystocking. Spojrzała pytająco na Jerzego.

    Przyzwalająco skinął głową:

    – No, może miałbym ochotę zabawić się tobą wraz z kolegami. Po co ma marnować się tyle dobra na jednego faceta? – spojrzał na nią wyzywająco. Sondował jej granice seksualnej swobody.

    – Oj! Byłoby fajnie. Czasami chcę być zaspokajana przez kilku mężczyzn, więc chętnie spróbuję. Mój mąż na pewno zaakceptuje taki pomysł – jej deklaracja zabrzmiała szczerze. Delikatnym gestem położyła dłoń na jego udzie i spojrzała na niego. – Ale musisz pomyśleć o odpowiednim rewanżu albo mojego męża zaprosić do udziału w tej zabawie – uśmiechnęła się, jakby przypomniała sobie coś wesołego. – Przypuszczam, że będzie obstawał przy rewanżu.

    Słuchał uważnie i patrzył na drogę. Już intensywnie zastanawiał się nad jej odpowiedzią i formą odwdzięczenia się mężowi:  

    – Poliż palce i pomasuj trochę cipkę – polecił kobiecie. – Jak wejdziemy do mieszkania, od razu chcę ciebie wyruchać – wyjaśnił.

    Krystyna skinęła głową i bez słowa szeroko rozsunęła nogi, zmysłowo polizała palce, uśmiechając się do Bogdana i obficie poślinione położyła na łechtaczce. Na tle czarnego ubioru błyskały paznokcie pomalowane na czerwono. Patrzyła na niego i powoli nawilżała wargi, wejście do pochwy, znowu wargi sromowe. Nawet wepchnęła palce do pochwy. W końcu przymknęła oczy, oblizała się i zaczęła masować łechtaczkę.

    Bogdan z trudnością koncentrował się na prowadzeniu samochodu. Co chwila zerkał w kierunku krocza kobiety, piersi i twarzy. Krystyna odchyliła głowę i miarowo, delikatnie masowała łechtaczkę. Przełknął ślinę i nacisnął gaz.

    *

    Dn.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Tomnick