Blog

  • Pierwszy raz z Weronika

    Opowiadanie zawira: Fetysz stóp, squirting, seks analny, czyli coś się znajdzie dla każdego 😉

    Bóg dał mi mózg i penisa, a krwi tylko tyle by starczyło do jednego narządu. Jestem chory, to co robię jest popieprzone, na szczęściew życiu trafiam na równie popieprzone osoby…
    Poszedłem do nowej szkoły – liceum, nowe miejsce, nowe osoby, nowe przygody. Cała moja przygoda w liceum zaczęła się wspaiale. byłem w 22 osobowej klasie, w tym było tylko dwóch chłopaków – ja i typowy klasowy lamus, którego nikt nie lubi i na ktorego nikt nie zwraca większej uwagi.  Panie w naszej klasie zawróciły mi w głowie. były piękne a przy tym niezwykle miłe. Od razu w oko wpada mi Werka. Była to niewysoka, niebiesko oka  piękność z brązowymi włosami. Zazwyczaj ubierała bluzy z kapturami, podarte jeansy i nike, które ubierała na białe skarpetki do kostek – czyli coś co mnie najbardziej podnieca. Nie muszę mówić, żewłaśnie przez to Weronka stała się moim obiektem westchnień. Kiedy na wf widziałem jak przebiera swoję czarne Nike na czerwone conversy i moim oczom ukazały się białe skarpetki z widocznymi śladami “użytkowania”, myślałem że wybuchnę – poczułem silną erekcję, serio silną. Gdybym chciał włożyć w scianę to bym to zrobił – tak na mnie działała. Nocą Postanowiłem pobawić się w stalkera – wyszukałem jej profile na fb, instagramie i szukałem zdjęć, na których widać stopy czy skarpetki. Chore? Tak! Nie bez powodu napisałem taki wstęp. Na jej profilach społecznościowych znalazłem dwa zdjęcia z przedmiotami pożądania, nie była to dobra wiadomość, ale pojawiło się jedno “ale”. Weronika ma przecież snapchata, a ja nie. Następnego dnia pobrałem zainstalowąłem i zalogowałem się na snapchata. Pierwsze co oczywiście dodałem Wercię. Pierwsze dni nie przyniosły niczego. Zdjęcia czarnego ekranu, widoku zza okna, generalnie nuda. Nawet selfie nie robiła, ale pewnego wieczoru się to zmieniło. 
    Około 22.00 dostaję snapa na której było zdjęcie jej niezwykle opalonych nóg i stóp. Eureka!!! Dostałem co chciałem, jednak wiedziałem, że gdybym zrobił screena Weronika by to odebrała hmmm sami powiedzcie jak, więc zanim w ogóle pobrałem snapa, pobrałem aplikację nagrywającą obraz z ekranu dzięki czemu mogłem zapisywać zdjęcia bez alarmowania użytkownika. Więc po nagraniu snapa zrobiłem bez konsekwencji screenshota i uwieczniłem piękne stópki Weroniki na zdjęciu. Jej stópki były niewielkie, z pomalowaymi na czerwono paznokietkami. Niestety nie widziałem spodzików, więc niedosyt został.
    Przez następne kilka tygodni wysyłała dziennie o tej samej porze tego samego snapa. Byłem w siódmym niebie. Chociaż czułem się źle masturbując się do zdjęć osoby, z którą rozmawiałem na codzień, to weszło mi to w pojebany nawyk. Po kliku tygodniach miałem na telefonie około 20 zdjęć jej stópek. Zaczęło się robić nieprzyjemnie, bo wiedziałem, że jak ktoś mi zabierze telefon chociażby w zabawie i wejdzie w galerię to będzię nieciekawie. Na laptopa też nie chciałem przerzucać, bo nie wiadomo kto z niego może korzystać kiedy jestem w szkole. Po jakimś czasie szukania znalazłem w internecie stronę IMGSRC.ru na której można darmowo wrzucać zdjęcia i po wisaniu wrazy “feet” można zobaczyć że kilka tysięcy użytkowników wrzucało zdjęcia stópek. Byłem taki sam. Wrzuciłem i dodatkowo podpuszczałęm ludzi żeby komentowali niegrzecznie – mam wybujałą wyobraźnię, przez co mogłem sobię wyobrazić jakbym te wszystkie wypisywane w komentarzach rzeczy robił ja.
    Po przerzuceniu tych zdjęć na stronę Weronika przez jakiś czas przestała przesyłać te wieczorne snapy. Po 11 dniach z powrotem zaczęła wysyłać “wieczorne snapy”. Przez kilka dni na bieżąco przesyłałem je na stronę, żeby nie zajmować miejsca na telefonie. Pewnego piątkowego wieczoru dostaję wiadomość. Po odblokowaniu telefonu ucieszyłem się – to była Weronika
    – Hejka,wpadłbyś jutro do mnie, muszę przygotować prezentację na chemię i przydałaby mi się pomoc 😉
    Mysłałem że z łóżka wyskoczę ze szczęscia, napisałem że oczywiście, Po czym położyłem się spać, oczywiście przez długi czas nie mogłem, ale w końcu sen mnie zmógł i odpłynąłem.
    Oszczędzę wam opisu mojej pierwszej połowy dnia i przejdę od razu do konkretów. 
    Stałem przed jej drzwiami, zadzwoniłem dzwonkiem – momentalnie mi otworzyła. Stała przedemną ubrana w zieloną bluzę z kapturem z logiem naszej szkoły, na nogach miała przykrótkie czarne spodnie a na stopach czarne skarpetki do kostek. Zaprosiła mnie do środka i zaprowadziła do jej pokoju. Jej rodziców i brata nie było. Byliśmy sami. Zaproponowała mi coś do picia i włączyła laptopa. siedzieliśmy na jej łóżku oparci o scianę. włączył prezentację, ale nie mogłem się na niej skupić. Miałem świetny widok na jej skarpetki – to było dla mnie ważniejsze. Po godzince pracy powiedziała – Dobra przerwa, obejrzyjmy sobie coś. 
    – Hmm ok, na cda? – zapytałem
    – Nie chodziło mi o film…- odpowiedziała
    – Ok…- odparłem, w glowie miałem, że będziemy oglądać jakieś zdjęcia z wakacji czy ki chuj. Ucieszyłem się bo miałem okazję zobaczyć więcej stópek Weroniki.
    – Zamknij oczy- zaproponowała
    Posłuchałem się. Brzmiało to podejrzanie, ale byłem zbyt podniecony by o tym myśleć.
    – Ok, możesz odsłonić
    Odsłoniłem i zamarłem. Weronika włączyła IMGSRC.ru a dokładniej album ze zdjęciami jej stópek. Zdążyłem tylko wymamrotać coś co miało przypominać “ja pierdolę”.
    – Co to ma być?!- zapytała staowczo
    _Boże, nie mam pojęcia – skłamałem
    – Tak?? No popatrz, ostatnie kilka snapów wysłałam tylko tobie i spójrz oto one- powiedziała klikając na ostatnio dodane zdjęcia jej stópek.
    Zaniemówiłem, miałem tyle pytań ale ze strachu ich zapomniałem, po raz kurwa kolejny mój fetysz mógł ujrzeć światło dzienne przez nieuwagę. Co ja teraz zrobię, przecież nie zmnienię szkoły bez wiedzy rodziców a oni na pewno będą chciali wiedzieć czemu chcę zmienić szkołę.
    – Skąd wiedziałaś, że na tu to przesylam – nie wiem skąd ta śmiałośc u mnie, zapytałem bez wiedzy o tym że to zrobiłem.
    Weronika przybliża swoją buzię do mojej ciąglę patrząc mi w oczy i mówi – Bo kocham stopy, Oglądam zdjęcia z tej strony od kilku lat, aż nagle sama się zaczęłam tu pojawiać. miałam kilku podejrzanych i codziennie wysyłałam zdjęcie komuś innemu i sprawdzałam po kim pojawi się zdjęcie na stronie, pojawiło się po tym jak tobie wysłałam.
    – Przepraszam…- Powiedziałem bez przekonania, wiedziałem że moje przepraszam tu nie wystarczy.
    – Wiesz, bym ci wybaczyła, ale te “leave dirty comment” mogłeś sobię darować
    – Usunę te zdjęcia – przysięgałem
    – Masz usunąć tylko ten napis i komentarze tych zboczeńców – 
    – Ok – Wykonałem to co rozkazała.
    – Weronika? Powiesz o tym innym?-
    – Powiedziałam ci o tym, że też lubię stopy, gdybym cię wydała to byłoby samobójstwo-
    Poczułem ogromną ulgę, ale nękało mnie jeszcze jedno pytanie:
    – Weronika, czy jest szansa żebyś mi wybaczyła?
    – Jest jedna szansa
    – Jaka ? zapytałem, na odpowiedź nie musiałem czekać. Położyła się na lóżnku i przystawiła mi swoje skarpetki do buzi
    – LIŻ! – rozkazała
    – Weronika, kocham cię – Znowu samo się ze mnie wyrwało 
    Zachichotała po czym powtórzyła “liż”. Trochę się nie posłuchałem przyznaję , bo zanim zacząłem lizać zajpierw zacząłem wąchać. Jej skarpetki były jescze ciepłem, spocone i śmierdzące potem pomieszanym z jakimiś kosmetykami. 
    – Zaczekaj chwilę- powiedziała po czym postawiła telefon no stoliku koło łóżka. 
    – Co ty…
    – Nagram to, później wybierzemy kadry i zrobimy screenshota i później wstawimy na tą stronę.
    Ucieszyłem się strasznie, po czym powróciłem do szwedzkiego stołu zapachów. Nie lizałem, najpierw ściągnąłem skarpetki, bo wiedziałem że czarne skarpetki + spocenie ich i zmęczenie = widok stópek z czarnymi paprochami między palcami. Tak było i tym razem. Jej spodziki były pomarańczowo-czerwone pełne tych czarnych okruchów po czarnych skarpetkach. Ściągnięcie skarpetek wyzwoliło mocniejszy smrodzik, tym razem głównie potu, co mnie podniecało bardziej. Wąchałem, między palcami, przesuwałem nos po całem podeszwie tak że pot zostawał mi na nosie. W końcu wziąłem palce do buzi, zacząłem ssać wszystkie naraz, później każdy oddzielnie. W międzyczasie słyszałem ciche jęki Weroniki, lubiła to, kochała to. Zacząłem lizać między wszystkimi paluszkami, a następnie przesuwałem język już po całej podeszwie. Po kilku ruchach stopa straciła charakterystyczny słony smak, jednak mimo to lizałem jej stopy jeszcze przez kilka minut. Cała ta sytuacja + jej jęki doprowadziły mnie do olbrzymiej erekcji. Wiedziałem że mam się czym pochwalić, ale wedy czułem się jakbym miał dodatkowe 7 cm. Próbowałem to ukryć, jednak daremnie:
    – Ooo a kto tu się obudził – Powiedziała dotykając stopą w moje krocze
    Zrobiłem się czerwony, nie wiedziałem co powiedzieć i jak się okazało nie musiałem nic mówić.
    – No pokaż co tam masz – Powiedziała
    – Naprawdę?- niedowierzałem
    – A czy dzik sra w lesie?- zapytała ironicznie i zachichotała
    Zdjąłem majtki, to była pierwsza dziewczyna przed którą to zrobiłem. Ręcę mi się trzęsły ale lekko więc nie zauważyła.
    Zabarała stopy z mojej twarzy i przyłożyła do kutasa. Zaczęła mi robić footjoba. Było to kilkukrotnie bardziej podniecające niż zwykłem walenie konia, bo było robione stopami mojej piękności. Bałem się że za szybko dojdę i nie będę korzystał z tej przyjemności, ale po niecałej minuce footjoba Weronika zaczęła się rozkręcać.
    Zaczęła mnie całować i wyszeptała mi do ucha
    – Bierz mnie tu i teraz
    – Nie mam prezerwatyw – Wiedziałem że mogę tym ją odstraszyć, ale wolałem to niż zrobić dziecko w tym wieku.
    – Czekaj chwilę – Wyszła na chwilę z pokoju
    Plaskanie bosych stópek obwieściło, że wraca.
    – Zajebałam bratu- obwieściła trzymając paczkę prezerwatyw w ręcę
    Ponownie zaczęliśm się całować, chociaż bardziej adekwatne byłoby słowo lizać
    Zacząłem ją rozbierać, Najpierw bluza, później koszulka i stanik. Moim oczom ukazały się dwie piękne duże piersi. Od razu zacząłem je masować i całować, ssałem sutki i schodziłem niżej.
    Zdjąłem jej spodnie i majteczki i widziałem piękną młodzieńczą wygoloną i różowi.ką cipkę. Od razu zabrałem się do lizania. Weronika zaczęła jęczeć. Obracałem językiem, robiłem kółka, ssałem cipkę, jej jęki się nasilały. Włożyłem do jej cipki palca, później dwa. Wernika już nawet nie jęczała a wręcz krzyczała w ekstazie. Po kilku minutach minetki, mój język zalewały jej soczki, ale przerwałem – widziałem że jest bliska końca a przecież jeszze nawet nie włożyłem. Założyłem kondoma i poprosiłem żeby się odwróciła i wypieła, chciałem to zrobić na pieska. Ona posłuchała moich prośb. Zanim wszedłem oczywiście uderzałem penisem w jej cipkę – zawsze tak robili na pornolach, uznałem że to niezwykle ważne xD . Wszedłem, z trudem, ale wszedłem. Mimo że jak się później dowiedziałem często się masturbowała, to jednak jej cipka nyła bardzo ciasna. Z każdym koejnym pchnięciem mój penis wchodził coraz szybciej i coraz głębiej. Weronika miała orgazmiczne jęki, nie była sobą chociaż jęczała już naprawdę głośno to ciągle krzyczała “mocniej!”. Zacząłem to robić zcałej siły jaką miałem, czułem że dochodzę, ale czułem również jej skurczę. Mieliśmy orgazm w tym samym momencie – kurwa nieźle jak na pierwszy raz. Spuściłem się do prezerwatywy a ona wyskoczyła i wkładała sobie  szybko palce do cipki z której tryskały soki – miała squirting. To było strasznie podniecające. Po finale przypomnieliśmy sobie że przecież to wszystko nagrywaliśmy, mamy istną perłę na telefonie. minęlo kilka minut a ja w napływie śmaiłości zapytałem:
    – Kiedyś wkładałaś palce w pupę
    – Nie – odparła
    – Chcesz spróbować? – Zapytałem
    -Trochę się boję, że będzie za bardzo boleć – 
    – Spokojnie, mam coś co pomoże – odpowiedziałem. W rzeczywistości wpadłem na pojebany pomysł. Mam wiecznie suche usta więc zawsze noszę pzy sobie pomadkę…  Tak, Wysmarowałem tą pomadką je ostworek. Najpierw się śmiała, ale z drugiej strony chciała spróbować, więc się zgodziła na to. Ponownie się wypieła. Jej otworek wyglądał niewinnie. Był malutki gdy patrzyłem na średnice mojego penisa i jej dupci postanowiłem że rozetrę kawałek pomadki też na swoim penisie. Bylismy gotowi. Dość długo próbowałem go wepchnąć. Kiedy weszła główka Weronika krzykneła.
    – Może jednak nie…
    – Pchaj z calej siły – Weronika Krzyknęła, po czym zaczęła ruszać tylkiem nadziewając się na mojego członka.
    Mocno pchnąłem i z perwszym razem wepchnąłem całego. Weronika krzyczała “taaaaak!! taaaaaaaaaaaaaaaak!!!!!” ” Jeb mnie proszę jeb mnie”
    Zacząłem spełniać jej prośby. Jej perskie oko zaciskało się na moim członku. Ruchałem ile mogłem. Czułem że dochodzę, więc padło sakramentalne pytanie “Dojść w dupie czy na buzi?”
    – Wyjmij go ze mnie – Powiedziała po czym obolała odwróciła się i wzięła główkę do buzi. Połknęła wszystko. Miała 16 lat a czułem się jakbym robił to z dobrze opłacaną gwiazdą porno. Wykonćzeni padliśmy na łóżko. Zaczeliśmy gadać swoją gadkę szmatkę. Zostaliśmy parą. Robiliśmy to dosyć często, umówiliśmy się że po każdym wf będzie zostawiać skarpetki dla mnie.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    M.W

    Dawno nie pisałem, chyba trzeba to zmienić 😀

  • Utracona skromnosc – Julia – cz.1

    Przed gabinetem

    Stojąc przed gabinetem Julia nerwowo poprawiła wełniany sweter. Ciepły dotąd obszerny materiał teraz wydał się jej zaciskać na ciele. Spróbowała uspokoić oddech szukając sposobu, jak rozpocząć dyskusję z doktorem. Szukała odwagi by zapukać w stare drewniane drzwi ozdobione tylko pozłacaną tabliczką. Po cichu mając nadzieję, że uda jej się odsunąć tą rozmowę na inny termin i chociaż odsunąć ją nieco w czasie. Zerknęła na ekran telefonu. Zbliżała się 17, a po opustoszałym korytarzu snuła się tylko stara sprzątaczka.

    Kobieta na chwilę przystanęła i z zamyśleniem wyciskała mopa. Julia czuła na sobie jej wzrok.

    – Konsultacje, co?

    – Tak, konsultacje – kobieta jeszcze przez chwilę przygląda się Julii, po czym kończy wyciskanie mopa i wraca do sprzątania

    – Długo was trzymają – uśmiechnęła się. Julia miała wrażenie, że z lekką drwiną w głosie – powodzenia.

    – Dziękuję, to tylko konsultacje

    – Konsultacje? Dobre sobie, moja droga. Trochę już żyje – odkasłuje – ale nic. O tej godzinie – milknie na chwilę po czym wraca do sprzątania.

    Ta dziwna kobieta tylko spotęgowała nerwy Julii, a jej dziwne życzenie powodzenia i te ostatnie słowa. Lekki dreszcz przeszedł po ramionach dziewczyny. „Weź się w garść” – powiedziała do siebie i zapukała w ciemne drewno, po czym nacisnęła na klamkę

    *

    Odgarniasz niesforny kosmyk ciemnych blond włosów opadający na czoło i poprawiasz zsuwające się okulary z grubą oprawką. Przez chwilę myślisz nad tym by się wycofać, przyjść w innym momencie. „Przeklęte zaliczenie” – powtarzasz sobie, coraz bardziej sobie uświadamiając w jaki kanał wpadłaś. Zawaliłaś cytologię, to znaczy, że w przyszłym roku czeka cię 2 razy więcej pracy niż zwykle. O ile uda ci się zebrać pieniądze na warunek, a to już wątpliwa kwestia. Może chociaż dziekan uda się ubłagać, by rozbiła ci to na raty. Może kredyt, kurwa.

    Jeszcze nic straconego, tylko spokojnie. Otwierasz drzwi, wchodząc do środka. Gabinet jest duży, obszerny, pamiętając czasy, gdy zimna stal i szkło nie były modne. Miękkie światła popołudniowego słońca wpada przez lekko przysłonięte okna. W środku w szerokim biurowym fotelu siedzi wykładowca. Ubrany, jak zwykle w ciemną marynarkę i nienaganną koszulę jest czymś wyraźnie zajęty. Przerywa jednak na chwilę pracę przy komputerze i unosi wzrok ku stojącej przed nim młodej studentce.

    – Dzień dobry – zaczynasz

    – W czym mogę pomóc? – Julia czuje jego spojrzenie. Po chwili spojrzenie szarych oczu ponownie pada na monitor.

    – Pisałam do pana wczoraj, chodzi o wynik ostatniego kolokwium z tkanek mięśniowych – mimowolnie palce uciekają ci do włosów, by jej poprawić.

    – Tak, co z nim nie tak? – uśmiecha się. To jeden z tych eleganckich typów. Wymagający posłuchu. O szarobłękitnych oczach i lekko przyprószony siwizną. Czujesz się, jak owca w oczach wilka.

    – Chciałam prosić o możliwość jeszcze jednej poprawy.

    – Obawiam się, że to może być niemożliwe. Mówiłem już na początku roku jest tylko jedna poprawa. To byłoby nieuczciwe dla innych prawda?

    – Tak, ale – głos drży – od tego zależą moje studia.

    – Są zapomogi, warunek to nic strasznego

    – Warunek, strata stypendium. Nie pogodzę tego z pracą. Na prawdę nie da się, by pan jeszcze raz przejrzał moją pracę?

    – Zobaczmy. Pani Julia tak?

    – Tak – zasycha ci w gardle. Patrzy na ciebie, ocenia. Po chwili otwiera szufladę i zaczyna kartkować prace.

    – Proszę sobie usiąść – wskazuje to na fotel, to na sofę – napije się pani czegoś

    – Nie dziękuję

    – Na pewno? Proszę sobie nalać wody i siadać. Niepotrzebnie się pani tak denerwuje. Wspólnie znajdziemy jakieś rozwiązanie.
    Fotel

    Podchodzisz do stolika i wlewasz wodę do stojącej z boku szklanki. Czujesz na sobie jego spojrzenie. Po chwili decydujesz się na fotel. Lekko zaskoczona zapadasz się w miękkim meblu. Uśmiechasz się zażenowana. Wypijasz kilka łyków wody, czujesz przy tym rumieniec.

    – Hmm, faktycznie. Ciężko będzie coś z tego wyciągnąć. Szkoda – odstawiasz drżącą ręką szklankę na biurko. Czujesz bijące mocno serce i krew uderzającą do głowy – ale w porządku. Mam jeszcze jedną rzecz do przejrzenia, a pani zastanowi się nad argumentami za pani stroną

    – Argumentami?

    – Przyszła tu pani, licząc na co? Litość – żachnął się – dobre sobie. Proszę się zastanowić nad tym, zaraz wrócę do pani, proszę wybaczyć – wstał i podszedł do niej bliżej. Przyjrzał się dokładnie najpierw włosom, potem ubiorowi – ten sweter zupełnie do pani nie pasuje – rzucił, po czym wyszedł z gabinetu.

    Jakie argumenty? Co ja mu powiem? O co chodziło z tym swetrem – nerwowo zacisnęła dłonie na udach skrytych pod długą spódnicą. Przyszło jej na myśl najstarsza sztuczka. Warto spróbować, co może się stać. Rozpięła sweter i zsunęła go na ramiona odsłaniają białą prostą zapinaną bluzkę.

    Po chwili wrócił. Usiadł po przeciwnej stronie biurka. Przyglądał się przez chwilę Julii. Zwłaszcza kształtnym piersią, ukrytym pod białą bluzką.

    – O wiele lepiej pani teraz wygląda. Znacznie bardziej przekonująco – o cholera, przemknęło jej przez myśl – skąd pani jest?

    – Z Rzeszowa

    – To szmat drogi, mieszkasz w akademiku?

    – Nie, na stancji.

    – Rozumiem, tak jest zapewne wygodniej. Chociaż do dzisiaj wspominam miło te – zapatrzył się na coś na regale, po czym wrócił spojrzeniem do Julii.

    – Jakie masz jeszcze argumenty hmm? – zagadnął, dotarło do niej, że łagodnie przeszedł na ty. Argumenty? Palant – Jeśli wolisz taką formę dyskusji oczywiście.

    Sięgnęła zawstydzona do bluzki i rozpięła pierwszy guzik. Forma dyskusji, o ile striptiz można uznać za dyskusję.

    – Kontynuuj – potem kolejny, skinął głową by kontynuowała. Po chwili ukazała mu się krawędź prostego bladoróżowego stanika. Wtedy wstał i podszedł do niej. Odsunął pustą szklankę stojącą przed Julią na bok i wygodnie oparł się plecami na biurku z szerzej rozsuniętymi nogami. Julia przez moment wpatrywała się w szaroniebieskie oczy za okularami o srebrnej, delikatnej ramce, okolone ciemnymi gładkimi brwiami. Nie potrafiła oderwać wzroku od ostrych rysów twarzy mężczyzny, kształtujących się pod delikatnym zarostem.

    – Bardzo ładnie. Jesteś pojętną studentką. Faktycznie szkoda było by, byś porzuciła studia – odgarnął blond kosmyk z jej czoła po czym, dotknął jej policzka. Julia błądziła myślami, o tym co się teraz dzieje. O jego dużych dłoniach na jej policzku – kontynuuj – powiedział z naciskiem, a Julia posłusznie rozpięła kolejne guziki odsłaniają piersi przed nim. Wtedy wepchnął dłoń w jej stanik. Czuła, jak bawi się jej sutką.

    – Nie – próbowała go powstrzymać, choć czuła, że poszło to za daleko. Wtedy zamknął jej usta przytykając kciuk do jej warg. Zbliżył się do niej wpatrując w oczy, lekko przekrzywił głowę na bok i uśmiechnął się. On ma rzeczywiście coś wilczego w sobie zdała sobie sprawę Julia. Podniecało ją to.

    – Nie? – zapytał. Sięgnęła dłońmi do jego ręki, jednak po chwili wahania zabrała dłonie. Wtedy wsunął dłonie na plecy dziewczyny i delikatnie rozpiął jej stanik.

    Uwolnione duże piersi o ciemnoróżowych sterczących sutkach opadły nieco w dół. Zacisnął palce na jej podbródku i pochylił się nagle składając silny pocałunek na jej wargach.

    Sięgnął po jej dłoń i położył sobie na kroczu, drugą rękę przenosząc z podbródka na stojący sutek i dużą pierś. Bawił się nią przez moment – twoja kolej – wyszeptał, po czym delikatnie ścisnął pierś dziewczyny.

    Rozpięła mu niezdarnie spodnie, w czym po chwili sam jej pomógł. Zsunęła delikatnie wypełnione naprężonym penisem bokserki w dół odsłaniając gruby członek. Nie należała do dziewczyn, o bujnym życiu erotycznym. Tego chciał? Była przerażona. Wcześniej podobne scenariusze znała z czytanych po kryjomu erotyków i oglądanego jeszcze rzadziej porno. Wzięła jego członek w dłoni i masowała go przez chwilę. Stał się jeszcze grubszy i bardziej zaczerwieniony.

    Przez moment masowała go. Wtedy sięgnął do jej ust i rozsunął jej wargi kciukiem.

    Otworzyła usta i zaczęła delikatnie lizać żołądź. Potem pocałowała ją, potem znowu nieco niżej. Dalej lizała. Z każdym pocałunkiem słyszała jego westchnienia, czuła jego palce zaciskające się jej na karku. Jak z każdym pocałunkiem przestaje rozgarniać jej włosy i zatrzymuje się na chwilę. Jej Rozprowadziła ślinę po główce. Otworzyła usta szerzej i wzięła tak dużo , jak mogła. Jej ślina otaczała jego penis. Był gorący, niemal parzył jej usta. Cały czerwony i nabiegły krwią. Posuwała głową to w przód to w tył. Delikatnie. Wtedy on niespodziewanie przycisnął ją mocniej, krztusząc dziewczynę. W ostatniej chwili odepchnęła go i mogła chwycić oddech. Po kilku wdechach jednak chwyciła jego członek i zaczęła go szybciej masować, wreszcie przyciągnęła i wzięła do ust. Całując i liżąc go. Słyszała westchnienia podnieconego mężczyzny i jego silny dotyk na karku. Czuła, jak sięgnął i zacisnął palce na jej dużej piersi. Zadrżała, gdy ból rozpłynął się od ściskanego sutka. Pchnął ją mocno w głąb fotelu i pochylił się nad nią. Pocałował ją mocno, czuła jego silny chwyt oraz mocne usta. Zarost ocierający się delikatną szyję, gdy składał kolejny pocałunek niżej i jeszcze niżej. Wreszcie ssał jej pierś. Wtedy odepchnęła go od siebie i uklękła biorąc penis do ust. Masowała go mocno, mocniej i szybciej. Po chwili z głośnym westchnieniem wystrzelił do jej ust. Wtedy wstała i spojrzała mu w oczy.

    – Myślę, że pani zaliczyła. Masz plany w weekend

    – Nie – powiedziała ścierając z ust krople spermy

    – Muszę cię chyba dopytać – uśmiechnął się chytrze – Odwieźć cię? Zgodzimy się, że potrzebujesz więcej nauki – rzucił wpatrując się w jej duże powoli unoszące się piersi, to na jej bladą długą szyję i wąskie różowe usta wciąż jeszcze ze śladami białych kropel.

    – Nie trzeba, poradzę sobie – uśmiechnęła się. Poszło całkiem nieźle, podobało jej się – myślę, że dodatkowe pytanie to dobry pomysł – odpowiedziała zaskoczona śmiałością i zaczęła zapinać stanik.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    N.N

    Skorygowane i nieco wydłużone otwarcie historii studentki Julii.

    Historia Julii i odkrywania możliwości, jakie daje kobiecość dopiero się zaczyna. 

    Miłego czytania

  • Sesja fotograficzna – 9.

    Część 9.

    Po intensywnym wieczorze w hotelu szybko pozbierałam się i wracałam do domu. Jechałam ostrożnie, ciągle rozpamiętując nasz seks. Kamil zawsze starał się mnie czymś zaskoczyć. Tak było i tym razem. Po całym dniu w pracy musiałam wziąć prysznic, ale on „napadł” mnie i solidnie zerżnął właśnie pod prysznicem. Przed orgazmem stałam na jednej nodze, opierając się o ścianę, ciepła woda spadała na nasze ciała, a ten pchał się we mnie tak, że… Chyba dość głośno jęczałam, kiedy mi dogadzał. Wtedy doszłam, ale tego nie liczę, bo orgazm był z tych małych. A gimnastyka jak z jakąś młódką. Wówczas obiecałam sobie, że zacznę chodzić na callanetics albo aerobik.

    Pierwszy raz mocno odleciałam, gdy puścił strumień ciepłej wody z prysznica. To było lepsze niż wibrator! Masaż ciała, który zakończył się orgazmem. Ale jakim! I zmusił mnie, żebym stała przed nim naga. Wtedy nawet nie poczułam, że kafle są zimne. Musiał mnie podtrzymać, bo upadłabym. Przed drugim razem wszedł we mnie od tyłu i silnie rżnął. W końcu pogubiłam się. Strumień wody zrobił swoje i Kamil zapewniał mnie, że on był we mnie nieruchomy, kiedy wodą doprowadził mnie drugi raz do orgazmu. Jeszcze oszołomioną rozkoszą nakłonił, żebym uklękła. Zanim się zorientowałam, sikał na mnie! Oblewał mnie moczem! Szok! Dziwne, szokujące! Obrzydliwe? Nie… Byłam podniecona, ale jakoś inaczej. Nie potrafiłabym tego wyjaśnić. Kiedy odwracałam się, żeby zaprotestować, oblał mi twarz i włosy! Potem szczał na piersi i brzuch. Ostatnia struga znowu pokryła mi twarz! Przez ciało przemknął dreszcz podniecenia. Nie protestowałam, bo widziałam jego sterczący członek. Czyli zapowiedź kontynuacji seksu. Posłusznie obciągałam.

    Różne myśli przelatywały mi przez głowę. Czyżbym była typową switch? Lubiłam nietypowe, perwersyjne zachowania? W końcu mój ogier wycofał się i dał mi kilka minut na szybki prysznic. Co miałam zrobić? Namydliłam ciało i resztki fryzury, spłukałam, trochę podsuszyłam włosy i owinięta w ręcznik wróciłam do pokoju. Pokazałam się w pończochach i klapkach na szpilce. Dzisiaj założyłam kabaretki w ciepłym żółtym kolorze. Klapki były szare, połyskujące lakierem, na metalowej szpilce.

    *

    Zaskoczył mnie! W pokoju światło było zgaszone i zanim zorientowałam się, zerwał ze mnie ręcznik i, stojąc za mną, zaczął mnie pieścić. Językiem i dłońmi. Stałam w lekkim rozkroku, więc penisem pocierał moje krocze… Mógł sobie darować pocałunki i paluszki! Dużo nie potrzebowałam, więc po kilku minutach w równym rytmie rżnął mnie od tyłu. Doszliśmy do łóżka. Zapalił światło. Nie wyszedł ze mnie, położyliśmy się na boku i posuwał mnie od tyłu. Patrzyłam jak jego penis znika we mnie i wysuwa się. Głaskałam go, ale też dotykałam łechtaczki. Pocierałam ją. Co za rozkoszne uczucie… Ech, co za piękny widok!

    Potem, tkwiąc we mnie, położył się na mnie, odwrócił i na boku kopulowaliśmy przodem do siebie. Wsunął palce w odbyt i dalej spółkowaliśmy. Och! Wypełniał obie moje dziurki. Po łagodnej próbie rozpychania odbytu bez trudu wepchnął we mnie penisa. Patrzyłam w niego jak urzeczona. Nie odwrócił mnie, tylko sam odchylił się. Z nogą w górze czułam jak wnika w mój odbyt. Przymknęłam oczy. On ciągle patrzył. Doszłam… Chyba na chwilę straciłam przytomność. Kiedy ochłonęłam, nadal tkwił w moim odbycie. Nie przestał mnie ruchać. Przyśpieszył.

    – Co teraz zrobi? – zastanawiałam się.

    – Nie wypuszczę ciebie o pustym żołądku – stwierdził cicho z uśmiechem. Był bardzo podniecony. Jeszcze przyspieszył. Po chwili płynnym ruchem wyszedł ze mnie i pochylił się nade mną. – Otwórz usta – polecił.

    Kiedy tak zrobiłam, wepchnął penisa i poczułam silny strumień spermy. Czekał aż wszystko połknę i wyliżę go. Tak lubił kończyć stosunek. Ale nie dzisiaj. Kiedy wysunął się z ust, jeszcze sterczał, więc wszedł do pochwy i spółkował aż penis zaczął mięknąć. Przytuliłam się i czekałam aż skończy. Mógł mnie tak „męczyć” kolejną godzinę. Albo dwie. Albo tyle, ile chciał. Nawet bez końca. Zatraciłam się w oczekiwaniu na koniec zabawy. Po trzech orgazmach mógł ze mną robić, na co miał ochotę.

    – Mój prywatny ogier – westchnęłam rozczulona i odprężona jego zabiegami.

    – Słucham?

    – Nie, nie. Nic. Ruszaj się we mnie. Ruszaj… No, ruszaj…

    W domu czekał mnie dalszy ciąg pracy. Zawsze zabierałam papiery przynajmniej dwóch klientów albo równie ekscytujące w swej treści nowelizacje rozporządzeń, zarządzeń czy uchwał. Nasze ministerstwa potrafią zmieniać decyzje nawet co kilka miesięcy, a ja i pracownicy musimy za tym nadążać. Ale po seksie rozsadzała mnie energia. Mogłam pracować kolejne kilka godzin, w zasadzie nie odczuwając zmęczenia.

    *

    Życie bywa piękne! Nawet, jeśli nie myślę o seksie! Ach, spełniło się moje marzenie!! Z radości w domu wyruchałam się wibratorem. I to jak! Nawet wsadziłam sobie drugi, mniejszy, do dupy! Mój pokaz mógłby być nagrywany. Jako film dla dorosłych, zrobiłby furorę. Oczywiście, jako film instruktażowy. Wyłam tak, że musiałam kończyć to ruchanie na brzuchu z twarzą w poduszce. Ale zaszalałam naga i potem pluskałam się w wannie w pianie. Nawet zabrałam kawałek tortu do wanny. Do jedzenia. I jeszcze trochę pobawiłam się paluszkami…

    Skąd taka radość? Nikt by nie zgadł. Do firmy zgłosił się mój były szef! Ten, który przed laty wywalił mnie z pracy, bo nie chciałam zgodzić się na seks z nim. Wówczas zaczęła się moja trauma związana z poszukiwaniem pracy i wszystkie nieoczekiwane problemy, które… No, ale dość o tym. Dlaczego tak się ucieszyłam? To proste. Zgłosił się do „mojej” firmy, ale wszędzie widnieje nazwisko Ewy. Zresztą, biuro ma swoją ustaloną renomę, więc z naszych usług korzysta sporo prywatnych przedsiębiorców. I ma stabilną pozycję na rynku. Jeżeli ktoś ma jakąś sprawę, na przykład chce podpisać z nami umowę na obsługę jego firmy albo tylko jednego projektu, to sekretarka zgodnie z życzeniem umawia go z szefową. Na spotkaniu pojawiam się ja i wyjaśniam, że zastępuję właścicielkę. Mam odrębny pokój. Po Ewie, właścicielce biura.

    Mój były szef, w skrócie BS („brak szyi” też pasuje do niego) przyszedł z papierami i sekretarka skierowała go, według grafika do dyżurnej osoby. Tego dnia była to Maria. Cóż, jego pech. Maria sprawdziła go i zadzwoniła do mnie. Facet kierował działem w dużej prywatnej firmie, ale miał jeszcze małą, własną. Z tego samego sektora rynku! Hm, w państwowej firmie to by u nas pewnie uszło, ale w prywatnej? Konflikt interesów? Jak to nie wypłynęło przy podejmowaniu pracy? Wykorzystywanie wiedzy uzyskiwanej w głównym miejscu pracy do prowadzenia interesów na boku, czytaj: we własnej firmie? Jak Maria zdobyła te informacje? Wolałam nie pytać, ale każda z nas po latach miała jakieś nieformalne kontakty w różnych instytucjach. Poza tym jej syn był informatykiem, więc… A jeżeli zleciła prześwietlenie BS-a swojemu synowi, to już jakby przystawiła facetowi aparat rentgenowski do portfela.  

    W każdym razie wyszło, że w papierach nie było pełnej zgodności z danymi zebranymi w Internecie. Facet chciał podpisać z nami umowę, żebyśmy prowadziły jego prywatną księgowość. Zastanawiałam się, ile biur już mu odmówiło? Nie wierzę, że dopiero Maria była taka efektywna, chociaż, kto wie? Chciałam sama, ale Maria obiecała wysłać zapytanie o interpretację przepisów do US w sprawie deklaracji BS-a.

    Lato jak lato. Bez nadzwyczajnych zdarzeń, ale pod koniec sierpnia ruszyła lawina. Przyszła prośba o konkretny numer sprawy, dokumenty i wtedy okazało się, że jeszcze nie podpisałyśmy z BS-em umowy. Tak wyszło. Wpadł do biura, groził Marii, ale podeszli pracownicy-mężczyźni i trochę ochłonął. Powrzeszczał, kiedy dotarło do niego, że nie ma z nami umowy. Zabrał papiery i wyniósł się, bo pracownicy zagrozili mu wezwaniem policji. Fakt, przestraszył się. Taki miły dzień…

    *

    Mężczyzna szedł ulicą z opuszczoną głową. Mocno wiał wiatr. Nie zauważył, że u jej wylotu ktoś na niego czekał. Kobieta stała w rozkroku z aparatem fotograficznym w ręku. Na głowie miała chustkę. Sporą część twarzy przysłaniały duże okulary przeciwsłoneczne. Ubrana była w płaszcz przewiązany paskiem, na nogach wysokie botki. Strój robił wrażenie, a aparat fotograficzny, który ostentacyjnym gestem właśnie przewiesiła przez ramię, jeszcze potęgował jej bojowy nastrój. W tym czasie u wlotu ulicy pojawił się samochód, który bardzo wolno zbliżał się do mężczyzny. Dzieliło ich jeszcze jakieś 50 metrów. Mężczyzna, tknięty przeczuciem, nagle podniósł głowę, zobaczył kobietę i zatrzymał się. – Lid… – głos uwiązł mu w gardle. Już zrozumiał. I bał się. Był przerażony. Dzieliło ich może 30 metrów. Samochód zbliżał się. Kobieta przywołała mężczyznę gestem.

    – Heniek! – zawołała do niego ostrym, silnym głosem.

    Własne imię podziałało jak ostroga. Wywołany wzdrygnął się, szybko odwrócił się, chcąc uciec i zamarł. Jakieś dwa metry od niego stał młody mężczyzna słusznej postury, w czarnym garniturze i płaszczu, w czarnych okularach. Nie uśmiechał się. Po drugiej stronie ulicy stał kolejny. Heniek obejrzał się na kobietę. Stało z nią dwóch tak samo ubranych barczystych mężczyzn. Samochód był coraz bliżej. Mężczyzna po drugiej stronie ulicy zszedł z chodnika i zbliżał się do przerażonego fotografa. Dwaj mężczyźni towarzyszący kobiecie, poruszyli się i równym krokiem zaczęli podchodzić do Heńka. Przerażony mężczyzna przywarł plecami do ściany kamienicy. Czterej mężczyźni w czarnych płaszczach zbliżali się. Za nimi wolnym krokiem szła kobieta w eleganckich botkach i z aparatem fotograficznym przewieszonym przez ramię. Nieprzyjemnie uśmiechała się.

    *

    – Nie! W glanach! – przerwałam projekcję. – Cóż, nadszedł czas zemsty. Heniek, idę po ciebie…! – krzyknęłam scenicznym szeptem, energicznie wstałam z kanapy i ruszyłam pod prysznic.

    Partnerka Henia niedługo dostanie list z informacjami o jego imprezach organizowanych w atelier. I kilka jednoznacznych zdjęć, dowodzących jego biseksualności i udziału w orgietkach. Szkoda jej dla takiego bydlaka. Im wcześniej dowie się, tym lepiej dla niej. Dzisiaj Heniek spotyka się w kawiarni z „kandydatką na modelkę” i na pewno będzie niedomagał po wypiciu kawy.

    Znajomy obiecywał, że tabletki rozpuszczają się łagodnie, szybko i nie zmienią smaku kawy. Dodatek do kawy miała wrzucić kelnerka. Ufałam jej. Kiedy obiecałam kolejny wypad do spa, dołeczki w policzkach zrobiły się jeszcze większe. Obiecałam też sporą kwotę za ten jednorazowy „żart”, jak nazwałam tę przysługę. Bardzo chętnie skorzystała. Potem podwieziemy Henia do jego pracowni. Och, przepraszam, do jego atelier na sesję zdjęciową. Już znałam nowy adres.

    Mam znajomego. Michał to naprawdę fajny, przystojny, zadbany, młody i dobrze zbudowany mężczyzna. Ćwiczy w siłowni. Kawaler! Pogodny, potrafi żartować, szanuje kobiety, więc cieszy się sporym powodzeniem. A przy tym jest taktowny i bardzo dyskretny. Znamy się jeszcze z poprzedniej pracy u BS-a, ale nadal utrzymujemy luźny kontakt. Parę razy wybraliśmy się wówczas do restauracji. W pracy etatowe plotkary uważały nas za parę. Idiotki… Michał ufa mi i powierza swoje sekrety. Nawet te najbardziej intymne. Wie, że nikomu nic nie przekażę. Parokrotnie przekonał się o tym. Kiedy byłam bez pracy, od niego też pożyczałam pieniądze. Zresztą, sam zaoferował mi pomoc. Nigdy nie ponaglał mnie ze zwrotem, dlatego z nim rozliczyłam się na końcu.

    Uzgodniłam z Michałem, że będzie pozował z Heńkiem. Był zaskoczony, miał duże opory, ale rozumiał moje powody, a ja rozumiałam jego opór. Proponowana kwota ostatecznie rozwiała jego wątpliwości. Michaś postawił tylko jeden warunek. Zgodziłam się i z ochotą przysięgłam, że nikt, a przede wszystkim jego partner, nigdy nie dowie się o filmie i fotkach. Obiecałam również przywieźć wąsy i perukę w innym kolorze niż jego naturalny blond. I okulary. Zasugerowałam, że w ramach bonusu może zgwałcić Henia. Odmówił, ale obiecał „ostre” ujęcia. Szczerze mówiąc, poczułam się rozczarowana. W końcu sporo mu zapłaciłam. Ja Heńka bez rękawiczek już nie dotknę. Brzydzę się.

    Zacierałam ręce. Wieczorem zabawię się w dom wysyłkowy! Szybko pójdzie. Zaadresowane koperty czekały. Cóż, jeszcze nie wszyscy dorośli korzystają z Internetu i odwiedzają strony dla gejów i BDSM. Dlatego założyłam nowe konta na kilku portalach. No, Heniek założył dla siebie, chociaż o tym nie wiedział, ale obiecał dzisiaj pochwalić się zdjęciami, więc dzisiaj zamieszczę zdjęcia. Wyślę, siedząc w jakiejś kawiarni z wi-fi. Na wszelki wypadek na tę akcję przeznaczyłam stary laptop. I tak chciałam go wyrzucić. 

    Oczywiście, kelnerkę wypatrzyłam dużo wcześniej i sporo dowiedziałam się o niej, zanim zdecydowałam się na „przypadkowe” zderzenie na ulicy. Miła znajomość? Na pewno. Fajna, atrakcyjna dziewczyna, dobrze nam się plotkuje, więc dlaczego nie podtrzymywać takiej znajomości jak najdłużej? Miała chłopaka, którego kochała, więc do łóżka jej nie zabiorę.

    Jeżeli jednak rozstanie się z chłopakiem, to kto wie… No, ja wiem.

    *

    Cholera, wczoraj po raz drugi odwiedził mnie nowy klient. Wpadł do mnie, chociaż jest przypisany do innej osoby. Sama już nie przyjmuję nowych klientów i nadzoruję prowadzenie rozliczeń firm.

    Facet jest jakieś dziesięć lat młodszy ode mnie. No, może trochę więcej niż dziesięć. Zawsze dobrze ubrany, zadbany, uprzejmy. Budzi zaufanie swoim zachowaniem. I koniecznie chce się ze mną umówić! Proponował obiad, kolację. Dzwonił po godzinach pracy, więc nie odbierałam komórki. Wszyscy wiedzą o tym. Za to jestem czynna w soboty. A ten dzwoni i dzwoni. Mam swoje lata, spore doświadczenie i wiem, że nie skończy się na spotkaniu w kawiarni. Ma ochotę na seks ze mną. To widać. Też mam ochotę na seks z nim, ale z drugiej strony tak na zdrowy rozsądek: ile można w moim wieku?

    *

    Schemat jak przy poprzednim wyjeździe: jeden telefon, jedno pytanie, uzgodnienie miejsca spotkania i godziny. Chwilę później rezerwowałam pokój w tym samym hotelu. Tym razem zadzwoniłam wcześniej i wydawało się, że spokojnie spędzę resztę dnia. Gdzie tam! Wpadłam na pomysł i jeszcze zaliczyłam szybką wizytę w sklepie sportowym. Nie lubię robić zakupów w takim tempie, ale skoro pomysł mi się spodobał, to zrealizuję go. Pati zabrałam prosto z pracy. Błagała, żeby pojechać do domu chociaż po jej szpilki, ale machnęłam ręką. Podjechałyśmy do centrum handlowego i kupiłam jej szpilki, pończochy, jakieś majteczki i bluzeczkę, żeby miała coś świeżego na jutro. Ucałowała mnie z radości.

    Hm, to zaczyna wyglądać na uzależnienie. Trochę mnie kosztują te wypady, ale to nie problem. W nieskończoność nie będziemy ciągnąć takich zabaw. Dziewczyna musi sobie znaleźć na stałe kogoś innego. tym razem w hotelu zabawiłam się suczką naprawdę ostro, aż na koniec całowała mnie po rękach.  

    Na pływalni tak apetycznie wyglądała w kostiumie… Ciągle miałam ten widok przed oczyma, więc nie mogłam sobie odmówić takiej przyjemności. Do pokoju wracałyśmy w szlafrokach. W pokoju zażyczyłam sobie, żeby Pati zdjęła szlafrok i założyła szpilki. Polecenie wykonała i stanęła przede mną naga, w nowych szpilkach i jeszcze z wilgotnymi włosami.

    – Wyjdź na korytarz – poleciłam suczce.

    – Ale tak? Bez ubrania?

    – Tak! Wyjdź!

    – Ale tam są kamery! Proszę!

    – Masz wykonywać polecenia!

    – Proszę! Niech Pani… – błagała płaczliwym tonem.

    Westchnęłam ciężko, pokręciłam głową i bez słowa podeszłam do mojego tapczanu. Wzięłam kajdanki, przywołałam Patrycję i kiedy podeszła, skułam jej ręce na plecach. Uspokoiła się, pod moim spojrzeniem wycofała na środek pokoju i czekała na dalszy ciąg zabawy.

    – Marsz na korytarz!

    – Nie, proszę! – w jej oczach zobaczyłam strach. Zrozumiała, że skucie rąk umożliwiało sprawniejszy przebieg szkolenia, a i sunia stawała się mniej oporna.

    Sięgnęłam po pejcz leżący na tapczanie. Pierwsze smagnięcie zostawiło ślad na brzuchu, drugie na nogach. Krzyknęła z bólu. Trzecie uderzenie zatrzęsło pośladkami. Jęczała z bólu, garbiła się pod wpływem razów pejczem, ale ostatnie uderzenie wyprostowało ją. Z bólu tupała szpilkami w dywanową wykładzinę, która świetnie tłumiła hałas. Starała się nie ruszać z miejsca. Znowu uderzyłam w brzuch.

    – Proszę Panią! Będę posłuszna! – już klęczała przede mną. Miała łzy w oczach. Tylko na tyle było ją stać.

    – Marsz na korytarz! – otworzyłam szeroko drzwi. Kiedy podniosłam pejcz i chciałam uderzyć, niezdarnie podniosła się z kolan i pochlipując wyszła na korytarz. Pejcz dosięgnął jej pośladków. Potem nóg. Była powolna, ale zrozumiała moje intencje. Miałyśmy szczytowy pokój, więc stała i ze strachem patrzyła przed siebie. Nasłuchiwała dźwięku nadjeżdżającej windy. Nalałam sobie drinka i patrzyłam na nią. Trwało to kilka długich minut. Nerwowe tiki, ukradkiem rzucane spojrzenia w moim kierunku i perwersyjne wyginanie się na życzenie Pani. Źle się czuła, kiedy tak sponiewierana musiała na korytarzy wypinać i rozchylać pośladki albo opierać się o ścianę i eksponować wygoloną cipkę. Uśmiechałam się i robiłam zdjęcia, obserwując jej wygibasy z rękoma w kajdankach. Na zachętę jeszcze kilka razy oberwała pejczem, ale ani razu nie krzyknęła. Tłumiła jęki.

    – No, suczko! Wróć i zamknij drzwi. 

    Szybko spełniła polecenie. Drzwi zamknęła pupą. Stała i czekała na dalszy ciąg. Wciąż pochlipywała.

    – Na kolana! – nadal ubrana jedynie w szlafrok i szpilki, z drinkiem i pejczem rozsiadłam się w fotelu. – Słucham, suczko…

    – Przepraszam Panią za moje zachowanie. Nadal chcę służyć Pani. Proszę mną rozporządzać – jak automat wydukała starą kwestię. Bała się. Tyle bez trudu dostrzegłam w jej oczach.

    Drżący głos wskazywał, że długo zapamięta lekcję. Co innego nagość na plaży, a co innego nagość na korytarzu hotelu. Nie taka znowu anonimowa. Na dodatek w kajdankach i szpilkach. Siedząc w fotelu, założyłam nogę na nogę. Kołysałam szpilkę na palcach stopy i przyglądałam się dziewczynie.

    – A może suka na wynajem? O, ciekawy pomysł… Może ją… – uważnie przyjrzałam się dziewczynie. Zdecydowałam, że nie będę jej uprzedzać.

    – Przeproś!

    Ostrożnie podeszła do wystawionej dłoni i zaczęła ją całować.

    – Przepraszam moją Panią.

    Sięgnęłam do kajdanek i zaplątałam w nich końcówkę pejcza.

    – Ustaw się przede mną – kiedy klęczała między moimi nogami, szeroko rozchyliłam szlafrok. Teraz widziała moją nagą i mokrą cipkę. – Wyliż swoją Panią! – prawą nogę założyłam na oparcie fotela. Nie zamierzałam dziewczynie utrudniać służby.

    Patrycja z ulgą pochyliła się nad moim kroczem. Pociągnęłam za pejcz i ból w ramionach zmusił ją do głębszego skłonu. Wbiła twarz w krocze i pieściła mnie. Mając świeżo w pamięci udzieloną lekcję pokory, starała się. Zaledwie po kilku minutach zdołałam dojść! Krzyknęłam i długo dochodziłam do siebie, kiedy ciągle kąsała moje delikatne wargi… Nawet próbowała „masować” łechtaczkę ząbkami, ale nie pozwoliłam. Albo była tak bardzo zdolna, albo ja tak bardzo potrzebowałam seksu. Stawiałam na to drugie.

    Teraz owinęłam pejcz wokół jej szyi i za taką prowizoryczną obrożę pociągnęłam sukę na jej tapczan. Z ledwością nadążała za mną. Rzuciłam ją na plecy. Podduszona, ciężko oddychała. Leżała z rozrzuconymi nogami. Teraz usiadłam między nimi i ostro zaczęłam masować łechtaczkę. Pati spojrzałam na mnie z radością. Pchałam palce do pochwy. Zaczęłam od jednego, potem drugi… Właśnie byłam przy czterech. Wyjęłam je z pochwy, pociągnęłam za pejcz. Suczka usiadła.

    – Wyliż – podałam moją dłoń.

    Cztery palce zmieściły się w ustach. Dławiłam ją. Krztusiła się, kaszlała, łzy napłynęły jej do oczu. W końcu wyjęłam dłoń i pchnęłam dziewczynę na tapczan. Powoli wpychałam całą dłoń do pochwy. I… weszła! Zaczęłam rytmicznie i energicznie ruchać suczkę. Może nawet zbyt energicznie. Stękała. Pojękiwała cicho. Była szczęśliwa. Doszła już po kilkunastu ruchach! Fala rozkoszy wydobyła z jej gardła donośny krzyk. Ciało naprężyło się, wygięło w łuk, zamarło na chwilę i opadło. Głośno oddychała, zanim uspokoiła się. Przez cały czas prawie nieruchomo trzymałam dłoń w pochwie. Dałam dziewczynie jeszcze chwilę relaksu i ponownie rżnęłam suczkę. Należał się suni drugi orgazm, a mnie podniecało ruchanie dłonią. Zafascynowana patrzyłam jak cała dłoń, bez oporu, znika w pochwie i słuchałam jak wywołuje podniecenie suczki. Znowu ostro zaczęłam, drażniłam szyjkę macicy, ocierałam ściany pochwy. Pati głupiała z rozkoszy, rzucała się na tapczanie i w końcu szczytowała. Tym razem trwało to znacznie dłużej, ale i orgazm był mocniejszy.

    Z wdzięczności ponownie wylizała mnie. Nie szczytowałam, ale dała mi tyle satysfakcji… Byłam odprężona, ale bardziej podniecało mnie penetrowanie pochwy dłonią. Chciałam wypróbować tę zabawę na innej kobiecie. Najchętniej w wieku zbliżonym do mojego. Zaczęłam marzyć o perwersjach… W wolnych chwilach wracałam do tych pragnień. Miałam nadzieję, że uda mi się zrealizować takie pomysły.

    – Ustaw się na czterech łapkach! – zarządziłam.

    Posłusznie wykonała polecenie i czekała. kiedy cofnęłam się do mojego tapczanu, pełna obaw odwróciła głowę i uważnie śledziła każdy mój ruch.

    Wyjęłam strap-on, powoli założyłam go, ciesząc się strachem i podnieceniem malującymi się na twarzy bezbronnej suczki. Nawilżyłam Pati lubrykantem i w końcu zerżnęłam w obie dziurki. Pięknie wyglądała na klęczkach, pojękując i wzdychając, kiedy czarna pała zanurzała się w jej pochwie, a potem w odbycie. Próbowała protestować, ale ignorowałam to. Ledwo potrafiła zaprzeć się rękoma, kiedy wchodziłam w nią, a potem stękała tak rozkosznie i głośno… Kazałam być jej cicho:

    – Bo wyjdę – ostrzegłam.

    Wówczas szybkim ruchem złapała i przytrzymała strap-on w pochwie. Przeprosiła i obiecała, że już nie będzie hałasować. I dalej jęczała. Może nawet jeszcze głośniej. Kochana z niej suka… Dupę tak jej zerżnęłam, że w końcu upadła na twarz i głośno jęczała w pościel. Jęczała? Wyła! Na koniec dokładnie wylizała strap-on. Kiedy odsapnęłyśmy i podniosłyśmy się, poszłam na szybki prysznic. Pod prysznicem, kiedy obmywała mnie woda i mydło, suka półleżała między moimi nogami i z wdzięczności ustami pieściła mi cipkę.

    – A niech bawi się, suka – pomyślałam z czułością i nie protestowałam. Prawie zsikałam się na sunię. Potrafiła pieścić.

    Potem ona brała prysznic. Szybko wytarła się i uczesała włosy. Przepłukałyśmy kostiumy po pływaniu, bez pośpiechu ubrałyśmy się, potem zrobiłyśmy makijaż i poszłyśmy na kolację. niewiele brakowało, a trzymałabym suczkę za rękę. Ten jednodniowy wyjazdu do hotelu głęboko zapadł w naszej pamięci. Humory też nam dopisywały. W trakcie powrotu złapałam się na tym, że planuję kolejny wypad.

    *

    Miałam jeszcze jeden problem do rozstrzygnięcia.

    Przed kilkoma dniami pojawił się Ryszard! Akurat jego najmniej się spodziewałam. Elegancko wymusił spotkanie w kawiarni dwa dni później. Nie chciał naruszać moich planów. Zawsze był taktowny i cierpliwy. W trakcie spotkania nie padło ani jedno słowo o naszej przeszłości; same komplementy, trochę mówił o sobie i swojej starości. Po co? Nie miałam pojęcia. W ogóle jakoś tak kręcił. Wtedy dowiedziałam się, że pracował dla jakiejś zagranicznej firmy. Już domyśliłam się, że był cenionym fachowcem i świetnie zarabiał. Przynajmniej jak na nasze warunki. Wykonywał jakieś ekspertyzy dla tej firmy i nadzorował realizację jednego z jej projektów. Chyba coś związanego z przetwórstwem ropy. Chyba. A może z neutralizacją odpadów ropopochodnych? Nieważne. Wciąż nie wiedziałam, o co mu chodziło. Spotkał się, żeby wypić ze mną kawę i zjeść ciastko? Sam nie mógł?

    Po spotkaniu odprowadził mnie. W duchu ucieszyłam się, że już kończymy, bo naprawdę byłam zmęczona po całym dniu pracy. Miałam za sobą taki kolejny dzionek, kiedy pracujesz dziesięć godzin, obiad zjadasz ‘po drodze’, czyli na stojąco i wykonujesz kilka prac jednocześnie i „na wczoraj”, a w nogach czujesz jeszcze poprzedni dzień. Nie lubiłam tego. A kto lubi? Teraz oczy same mi się zamykały. Musiałam zregenerować się chociaż półgodzinną drzemką, bo w domu czekały inne papiery na przejrzenie. Klient nie dotrzymał słowa, spóźnił się, ale niecierpliwie czekał na rozliczenia. Idąc przez park, Ryszard coś mówił, a ja byłam zatopiona w myślach i już widziałam siebie siedzącą w domu przy fakturach. W pewnym momencie zatrzymał mnie przy jednej z ławeczek i nakłonił, bym na chwilę usiadła.  

    – A co mi tam – w myślach wzruszyłam ramionami. Ładna pogoda, ciepło, świeci słońce, lekki ciepły wietrzyk zachęcał do lenistwa. Usiadłam. Z ulgą. Naprawdę potrzebowałam snu. – Jeżeli tak dalej pójdzie, to zdrzemnę się na tej ławeczce. Torebka pod głowę i już! – pomyślałam. – Chyba nikt mi nie włoży ręki pod spódniczkę, a co prześpię, to moje. Najwyżej straż miejska mnie przegoni. – Wyczekująco spojrzałam na niego.

    Wtedy wyjął pierścionek i oświadczył się!!

    Noooo! No, no…! No, nooo, właśnie tego potrzebowałam! No! Zdziwiona łapałam powietrze ustami jak świąteczny karp. Momentalnie przeszła mi ochota na sen! Wręcz czułam, jak rośnie moje ciśnienie. Już żadna kawa nie była mi potrzebna! Moje serce waliło. Adrenalina chlupotała w uszach. Nadal brakowało mi słów. Zaskoczył mnie! I to jak!! Dłońmi mocniej ścisnęłam torebkę. Przynajmniej nie było widać jak trzęsą się. Kiedy odzyskałam głos, pokiwałam głową, podziękowałam z uroczym uśmiechem i dla świętego spokoju poprosiłam o kilka dni do namysłu. Chyba spodziewał się takiej odpowiedzi.

    – IIe tylko chcesz, moja droga – elegancko utrzymywał dystans. – Nie musisz spieszyć się – zapewnił mnie. I zaprosił na obiad za tydzień. Potem wyjeżdża na dłużej. Z pogodnym uśmiechem, bez śladu rozczarowania na twarzy, włożył pierścionek do pudełka i do mojej torebki. Prosił, żebym potraktowała go jak prezent! Niezależnie od decyzji! Prezent?! Ze łzami w oczach pędem wracałam do domu. Co chwila ocierałam twarz. Byłam dla niego dziwką na weekendy, a teraz chce się ze mną żenić?! To jakiś żart?! Czy on jest normalny?! Chociaż koszty wyjazdów by mu się zwróciły. Zostałyby w rodzinie. Ale mam zgodzić się, żeby mój mąż zadawał się z cichodajką?

    – Co ja pieprzę?! – stałam przed jakąś wystawą i patrzyłam na swoje odbicie. Po tej głośnej refleksji nieco bardziej opanowana wracałam do domu.

    *

    Następnego dnia ze zwykłej, babskiej ciekawości poszłam do znajomego jubilera, rozliczaliśmy go, i poprosiłam o wycenę. Kiedy usłyszałam kwotę, zrobiło mi się gorąco. Upewniłam się, co do kwoty. Nie! Nie przesłyszałam się! Kiedy przetrawiłam wiadomość, z trudem wydobyłam głos, żeby podziękować i pożegnać się.

    – Cholera! Ten facet śpi na pieniądzach?! A może u niego rosną w doniczce jak paprotka?! – prawie krzyknęłam po wyjściu od jubilera. Już odzyskałam głos, tylko dłonie trochę mi drżały ze zdenerwowania. Nigdy nie mogłam na niego narzekać. Wiedziałam, że jest bogaty, może wręcz bardzo bogaty, ale tym razem grubo przesadził!

    – To ma być pierścionek zaręczynowy?! Na palcu miałabym nosić równowartość małego mieszkania?!! I co?! Może jeszcze sejf na plecach?! – ciężko oddychałam. – Kurde, jeden stary facet i tyle wrażeń. Przecież przez niego odjadę na zawał! – zezłoszczona mamrotałam do siebie. W porę zreflektowałam się i rozejrzałam. Na szczęście nikt mnie nie słyszał. – Pięknie! Starzeję się i zaczynam mówić do siebie. Super… – kiwałam głową.

    I co ja mam teraz zrobić? No, co?

    *

    Ponieważ w pracy: „kierowniczka jest nieobecna” i nie odbierałam prywatnej komórki, „janusz” wysłał smsa, prosząc o dalsze rozliczanie jego firmy. PILNE!! – zaznaczył. Nawet nie przeprosił, ale zaoferował wyższą stawkę za rozliczenie.

    – NIE będziemy rozliczać pana faktur – napisałam i wysłałam smsa. – „Pan” świadomie z małej litery. Na wielką nijak nie zasłużył. W całej stolicy pewnie nikt już nie chce z nim pracować. Został mu tylko kontakt z szemranymi biurami. – Z satysfakcją uśmiechnęłam się do swoich myśli. Skasowałam wiadomość i zablokowałam jego numer.

    Do Aśki wysłałam smsa, żeby zablokowała numer „janusza” w biurowej komórce. Po chwili przyszło potwierdzenie, że zrobi to jutro z samego rana. Uśmiechnęłam się szeroko. Miałyśmy umowę, że moje smsy po godzinach pracy ma odczytywać i realizować następnego dnia. Skoro przeczytała i nawet od razu odpowiedziała, to znaczyło, że ta wiadomość i ją ucieszyła. Gnój musiała dopiec nawet mojej asystentce. Dziewczyna była z natury spokojna i odporna na chamstwo, ale co nieco wiedziałam o jej życiu prywatnym. Gnój naprawdę miał szczęście, że znał ją wyłącznie na niwie zawodowej. I tylko przelotnie.

    *

    Zerwałam się, kiedy komórka sygnalizowała kwadrans przed osiemnastą. A teraz czas na szybki prysznic! Przecież nie mogłam spóźnić się! Ciuchy miałam już przygotowane. Inne, spakowane wraz z aparatami, czekały w aucie. Heniu umówił się na dziewiętnastą. Pewnie tradycyjnie spóźni się, ale ja chciałam być przed czasem.

    Jeszcze chwilę stałam nago na środku pokoju, delektując się swoją nagością i pocierałam łechtaczkę. Tak dawałam upust swoim emocjom. Niby wszystko od dawna było dopracowane w szczegółach, ale nadal zastanawiałam się nad jedną, jedyną drobnostką, która dręczyła mnie od dawna. Uważałam, że niektóre filmy i zdjęcia powinny mieć mocne, rzeczywiste dodatki, urealniające efekt całej sceny i cierpienie Heńka. Dlatego nadal wahałam się…

    Obiecałam sobie, że wystąpię w jednej scenie filmiku i na kilku zdjęciach. W odpowiednim makijażu, naturalnie! Takie ujęcia miałam zachować wyłącznie dla siebie. Ot, taki smaczek kobiety po latach spełniającej się w brutalnym rewanżu. Wreszcie! Tak. Możecie mi wierzyć, zemsta potrafi pysznie smakować.

    I właśnie tej scenki dotyczyły moje wielodniowe wątpliwości. Bo ciągle zastanawiam się, czy na sesję u Heńka powinnam zabrać glany czy kij baseballowy? Po czym będzie go bardziej…  

     K O N I E C

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Tomnick
  • Obozowa Przygoda – Urodziny cz.1

    Środa, promienie słońca świeciły mi na twarz. Przewróciłem się na drugi bok, pomyślałem o tym co dziś zrobię z Olgą. Uśmiechnąłem się pod nosem i sięgnąłem po telefon, miałem jeszcze jakieś pół godziny do dzwonka. Włączyłem Facebook’a i nagle zauważyłem, że wszystkie dziewczyny wyjechały na dwa dni na jakieś zawody do Wrocławia. Oczywiście wcześniej o tym wiedziałem i zapomniałem, typowo. Wychodziło na to, że dziewczyny wracają w piątek rano, w moje urodziny. Szkoda, chciałem wykorzystać każdy dzień z Olgą w pełni. Ale obóz bez dziewczyn też miał swoje plusy, mogliśmy w pełni skupić się na treningu.

     Wtem zabrzmiał dzwonek, spojrzałem na Kubę, on też właśnie się budził, ale stwierdziłem, że dziś nie chce mi się na niego czekać, więc po prostu ubrałem się i poszedłem pobiegać, forma zawsze się przydaje. Jakieś pół godziny biegałem po okolicznych pagórkach i drogach. Wróciłem, umyłem się, poszedłem na śniadanie. Rozpoczął się pewnego rodzaju cykl, trening, jedzenie, trening, jedzenie, trening, spanie i tak cały dzień. Czas leciał jakoś szybciej, minęła środa ,czwartek i ani się obejrzałem, był już piątkowy ranek.

     Obudziłem się i od razu wskoczyłem w ubrania do biegania, tak jak mówiłem, to już był rytm. Wracając zauważyłem autokar, to dziewczyny musiały wrócić, od razu się podekscytowałem, i powoli podszedłem. Nagle drzwi autokaru się otworzyły i ujrzałem w nich Olgę, była niesamowita, widać było jak się cieszyła, że wraca do mnie. Gdy ja tak myślałem, ona zaczęła do mnie podbiegać i gdy była tuż przy mnie prawie rzuciła się na mnie i zaczęła mnie całować. Ja z przyjemnością to odwzajemniłem i po jakichś 30 sekundach się od niej oderwałem. Wtedy zobaczyłem jakiś błysk, to był medal! Olga wróciła z medalem! Zauważyłem to, a ona od razu się zaśmiała, “przecież dziś twoje urodziny, musiałam z czymś wrócić”. Przytuliła mnie i powiedziała “stęskniłam się za tobą wiesz? Ale muszę już lecieć”, i odbiegła. Stałem tak przez chwilę i patrzyłem jak jej pośladki skaczą w radosnym biegu. To było niezwykłe, jeszcze tydzień wcześniej ledwo ją znałem, a teraz była moją dziewczyną.

     Po jakimś czasie wróciłem do normalnych aktywności, poszedłem do domku, umyłem się, ale pod prysznicem musiałem sobie zwalić, od momentu zobaczenia Olgi, lekko mówiąc byłem bardzo podekscytowany, więc bardzo dobrze mi zrobiło takie rozluźnienie napięcia. Gdy wychodziłem spod prysznica, akurat wybiła ósma, więc szybko się ubrałem i pobiegłem na śniadanie. Nie ukrywam, że na śniadaniu szukałem wzrokiem mojej dziewczyny, ale nigdzie nie potrafiłem jej znaleźć. Wierzyłem jednak, że czeka mnie dziś jakiś prezent. Od razu po śniadaniu poszedłem z Kubą na trening i gdy tylko odnieśliśmy wiosła i łódź, Kuba poszedł do Wiktorii, a ja wróciłem do naszego domku.

     Otworzyłem drzwi, zdjąłem koszulkę i skierowałem się do mojego pokoju, wtem, gdy tylko otworzyłem kolejne drzwi, od razu w spodniach zrobił mi się namiot. Przede mną stała Olga, oczywiście cała goła. Nie marnowałem ani chwili, za bardzo się stęskniłem. Szybko zrzuciłem z siebie spodnie i majtki i Olga w ułamek sekundy znalazła się tuż przy moim kutasie. Po chwili już go ssała co chwila go opluwając. Wzięła go w pewnym momencie tak głęboko do gardła, że aż się zakrztusiła. Jednak ona nie chciała tak się bawić, nie chciała nawet żebym ją wylizał. Chciała żebym ją ostro wyruchał, i to właśnie zrobiłem. Wszedłem w nią z impetem, po jakimś czasie słychać było tylko dźwięk moich ud uderzających w jej pośladki. Nagle mnie zatrzymała i położyła się na plecach, po czym znowu zacząłem się z nią kochać. Widziałem teraz jak jej niewielkie piersi podskakują przy każdym ruchu, czułem że mimo, że dopiero zaczęliśmy to długo nie wytrzymam, tak na mnie działała. Chciałem jednak przeciągnąć przyjemność tak długo jak tylko się dało. Zacząłem więc wchodzić w nią powoli ale bardzo głęboko. Nagle, gdy prawie cały mój kutas znajdował się w Oldze, trysnąłem, nie potrafiłem tego zatrzymać. Na początku strasznie się przeraziłem, nie chciałem przecież zostać jeszcze ojcem, ale Olga tylko położyła się na mnie i uspokoiła, była na tabletkach. Odetchnąłem z ulgą, a wtedy odezwała się Olga

    -Było świetnie – powiedziała przytulając się do mnie

    -To był mój prezent? – spytałem

    -No co ty – zaśmiała się – idziemy dziś razem na imprezę do Oli

    -O proszę, tego się nie spodziewałem – odpowiedziałem szczerze

    -Mamy tam dla Ciebie parę niespodzianek – powiedziała – ale nie mogę Ci wszystkiego zdradzić.

     Po tych słowach podniosła się ze mnie i zaczęła się ubierać, ja wtedy tylko leżałem i patrzyłem się na nią, “wpadnij o 23 do nas”, powiedziała, pocałowała mnie i wyszła. Postanowiłem, że do imprezy spędzę cały dzień normalnie, poszedłem więc normalnie na obiad, potem na trening i o 23 stałem przed drzwiami domku dziewczyn z paczką prezerwatyw w kieszeni. Zapukałem, i przede mną otworzyły się drzwi…

    Ciąg dalszy nastąpi

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Raúl
  • Wyspa szczescia – 4.

    Część 4.

    Majka siedziała przed nimi i żuła gumę. Wiedziała, że rozmowa nie będzie przyjemna, ale to była norma w jej kontaktach z trenerem. 

    – Byle długo nie przynudzali – myślała z nadzieją. Czuła, że coś się dzieje. Widziała Edytę, ale ona zawsze chodziła naburmuszona, więc nie przejmowała się jej humorami.

    Trener mówił krótko o jej braku dyscypliny, złym wpływie na morale zespołu, braku zaangażowania podczas treningów, nieco gorszych osiągnięciach niż w poprzednim sezonie i trudnej, ale rygorystycznej decyzji władz klubu. Zaznaczył, że nie on podjął taką decyzję. Finanse wprowadziły takie realia. Kierownik dodał, że utrzymanie całej drużyny zmusiłoby władze klubu do wycofania drużyny z rozgrywek za kilka miesięcy. Powód byłby jeden: brak funduszy. Trener prosił o jej decyzję, trenuje czy wyjeżdża. Jeżeli wyjeżdża: po południu lub wieczorem?

    – Wieczorem dam odpowiedź – odpowiedziała. Wyszła bez słowa z drwiącym uśmieszkiem na spokojnej twarzy. Żadnego grymasu, podnoszenia głosu.– Twarda z niej zawodniczka – trener patrzył za nią z pewnym uznaniem.

    I tak wiedziała, że zostanie. Przecież tutaj żywiła się na koszt klubu. Nie spadnie mamie nagle na głowę. Pod jej nieobecność w domu też się nie przelewało. Wróciła do pokoju. Koleżanki nie było. Majka położyła się na tapczanie, schowała twarz w poduszce i dopiero wtedy rozpłakała się.

    – Co ja powiem mamie?! – ryczała w poduszkę. – Jak? JAK jej to powiem?! Kurwa, jeszcze to jej serce! Za mało mamy kłopotów?!!

    *

    Z Bianką, drugą bramkarką, nawet nie rozmawiali. Nie było takiej potrzeby. Po zakończeniu sezonu sygnalizowała, że rezygnuje z treningów, więc zabrali ją na ten obóz, żeby pomagała w treningach, stojąc na bramce. Uznała, że może pojechać, skoro najbardziej zmęczy się podczas wewnątrzdrużynowych meczów. Taki urlop z rekreacją i to na koszt klubu! W duchu naiwnie liczyła, że może za rok też ją wezmą na takie „wczasy dla aktywnych”. W sekcji zdecydowano, że na mecze ligowe jako rezerwowa będzie jeździć dziewczyna z drugiej drużyny. Ot, taki awans. Będzie wchodzić na rzuty karne i trochę pogra, jak wynik meczu będzie przesądzony. Dowie się przed inauguracją ligi, zgłoszą w ostatniej chwili, więc w tym roku trochę zaoszczędzą na jej apanażach.  

    Z Agatą, pierwszą bramkarką, rozmowa była krótka i przyjemna. Trener sam umówił się z nią na rozmowę po kolacji. Rozmowa miała być czystą formalnością. Agata też cieszyła się na tę rozmowę.

    „Siostry” czyli obie Alicje zaproszono razem. Decyzja taka sama jak w przypadku Agaty. Dziewczyny wychodziły w lepszych humorach niż przyszły. Widać było, że cieszy je perspektywa kolejnego sezonu w tym klubie i wstępna deklaracja zatrudnienia w przyszłym sezonie. Obie już w pokoju, ledwie usiadły na jednym tapczanie, zaczęły cichą wymianę opinii i wręcz od razu podjęły decyzję o poszukiwaniu innego klubu. Dyskretnie i w tajemnicy przed wszystkimi. Ten klub przestał być wiarygodny i stabilny jako pracodawca. Jeżeli kontuzje niczego nie zmienią, chciały trenować i grać jeszcze przynajmniej przez najbliższą dekadę.  

    „Siostrom” brakowało jeszcze roku do pełnoletności, więc nie pracowały, ale wiedziały, że inne kluby oferują wyższe, na ogół znacznie wyższe wsparcie finansowe i inne udogodnienia. To, że sponsorzy okazali się niezbyt rzetelni, składały, i słusznie, na barki władz klubu, które popełniły błędy, zawierając niewłaściwe umowy z kilkoma sponsorami, a przede wszystkim podpisując kontrakty opiewające na duże kwoty z kilkoma zawodniczkami. Zbyt duże kwoty! O tym w sekcji wiedzieli wszyscy, ale kto będzie nierozsądny, zaryzykuje posadę i zakwestionuje bardzo ryzykowne decyzje oraz szeroki „gest” prezesa? W klubie wszyscy byli rozsądni. A prezes był pewny swojego etatu. Nawet gdyby miał paść cały klub, to prezes i tak zdąży dotrwać na stanowisku do emerytury. W ostateczności miał jeszcze swój mały, ale stabilny prywatny biznes. Biedy nie zazna.

    Miłe, zalotne, urocze blondyneczki, nieodzowne w drużynie, traktowane przez trenera jako fundament składu za dwa, może trzy lata, przed chwilą przeszły pierwszą brutalną lekcję dorosłego życia i szybko wyciągnęły właściwe wnioski. „Dwójka” położyła obok przyjaciółki. Dziewczyny przytuliły się, objęły rękoma i dalej spiskowały. Co jakiś czas ich szepty przerywał namiętny pocałunek. „Jedynka” wcisnęła dłoń w majtki partnerki i głaskała jej pupę. Partnerkami zostały kilka miesięcy przed obozem i wówczas zorganizowały swój krótki „miesiąc miodowy”, więc tutaj tylko czasami dawały upust swojemu pożądaniu. Na ogół wieczorem, po kolacji. Czasami zasypiały i budziły się na jednym tapczanie. Wtedy ich dzień zaczynał pospieszny, ale i bardzo namiętny seks. Jęki zagłuszały włączonym radiem. Nikt rano nie słuchał wiadomości tak głośno jak one.

    „Jedynka” z uśmiechem przesunęła dłoń z pupy na dziurkę i pogodnie popatrzyła partnerce w oczy. „Dwójka” z uśmiechem i zaskoczeniem patrzyła na kochankę i czekała. „Jedynka” powoli, ale zdecydowanie zaczęła wsuwać palec w odbyt.

    – Oj! – stęknęła kochanka. Drgnęła, ale nie cofnęła pupy. W głosie pobrzmiewał strach i rosnąca ekscytacja. Dotyk był, mimo wszystko, przyjemny.

    Widząc jej obawy, cofnęła palec i po chwili wsuwała go w usta „Dwójki”.

    – Nawilż, ale dokładnie. Drugiej próby nie będzie. – Przecież nie bawiły się tak po raz pierwszy. Kiedy ponownie wsuwała palec w jej odbyt, przykryła jej usta pocałunkiem. Palec był coraz głębiej. „Dwójka” odprężyła się i jej dłoń spoczęła na kroczu kochanki. „Jedynka” rozluźniła się, wepchnęła mocniej palec do odbytu i odchyliła nogę. Dłoń partnerki skorzystała z okazji i zaczęła silniej głaskać jej wargi i łechtaczkę.

    Po chwili skończyły pocałunek i zaczęły namiętnie oddychać. Czuły swoje gorące oddechy i od razu zaczęły intensywniej poruszać się w otworze partnerki. „Jedynka” wbiła palec aż po nasadę i zaczęła nim poruszać na boki i kręcić. Kochanka jęczała i w rewanżu cofnęła swój palec i wbiła dwa do pochwy. „Jedynka” odrzuciła głowę i głośno jęknęła. Właśnie miała mały orgazm!

    *

    Trenera i kierownika drużyny zmylił głównie wygląd „sióstr”. Zrozumieją to, kiedy nastolatki znajdą nową drużynę. Z kolei nad prezesem klubu i kierownikiem sekcji powoli gromadziły się czarne chmury. Jednak zemsta zawodniczek pierwszej drużyny miała dopaść go znacznie później. Ale, jak mówi przysłowie: Co ma wisieć…

    Weronika wyszła zadowolona po usłyszeniu kilku komplementów o swojej grze i roli w drużynie oraz zapewnieniu zatrudnienia do końca nadchodzącego sezonu. Kierownik drużyny gwarantował jej negocjacje nowego kontraktu po zakończeniu rozgrywek. Bez trudu udawała zadowolenie.

    – Problem polega na tym, że to będzie już trzeci sezon bez podwyżki wynagrodzenia i chyba ostatni w tym klubie – stwierdziła dziewczyna, ale wyłącznie na swój użytek. Szła do swojego pokoju i z każdym krokiem bardziej utwierdzała się w przekonaniu, że czas szukać nowego klubu. Miała inne propozycje, więc uznała, że na początku roku, najpóźniej pod koniec stycznia zacznie dyskretne rozmowy. – Stać mnie jeszcze na kilka sezonów gry na poziomie, jaki teraz prezentuję – tego była pewna. Trzeba wreszcie skończyć studia i zawsze będzie jakaś możliwość podjęcia pracy w szkole jako nauczycielka wf albo w klubie. Jeżeli skończę specjalizację trenerską…

    Nikt o tym nie wiedział, nie domyślał się, ale miała swoje „zabezpieczenie ekonomiczne” na wypadek utraty zarobków w klubie. Nikomu nie mówiła o tym i tak miało już pozostać. Życie prywatne było tylko jej życiem. Z nikim nigdy nie dzieliła się szczegółami.

    Naiwna… Jeszcze nie wiedziała, że prezes klubu i kierownik sekcji, po konsultacji z prawnikiem, już zdecydowali o jej zwolnieniu wraz z końcem roku kalendarzowego. Zerwanie umowy w trakcie rozgrywek uznali za tańszą opcję niż utrzymywanie zawodniczki do końca sezonu. Trener miał dowiedzieć się o ich decyzji w grudniu i przekazać decyzję zawodniczce.

    W drużynie, w której dominują pieniądze, nie wszyscy grają do jednej bramki.

    *

    Tym razem Edyta przyszła pokorna, z lekkim makijażem, który skutecznie ukrywał przepłakane godziny. Już w drzwiach zadeklarowała, że zostaje na obozie. Trener wiedział, że negocjacje z władzami klubu nic nie zmienią, ale o tym nie wolno było mu powiedzieć. Kierownik sekcji znał stan finansów sekcji i ogólnikowo podzielił się tą informacją z kierownikiem drużyny, a ten z trenerem. W ogóle w czasie zgrupowania telefony stały się nieodłącznym narzędziem ich pracy. trener inaczej wyobrażał sobie swoją pracę.

    – A ponoć miałem skupić się tylko na treningach – westchnął w duchu Włodzimierz. Z masochistycznym rozbawieniem wspominał czasy, kiedy narzekał na zbyt małą liczbę piłek czy niedogrzaną halę do treningów zimą.     

    Edyta poprosiła trenera o chwilę rozmowy.  

    – O, to nawet dobrze się składa – kierownik drużyny był szczerze zadowolony. Momentalnie uszło z niego napięcie. – Zostawię zatem państwa samych. Panie trenerze, spotkamy się na kolacji, a potem zapraszam do salki konferencyjnej na podsumowanie. – Podniósł się, zebrał swoje papiery, pożegnał ich uśmiechem i wyszedł. Trener odprowadził go wręcz wrogim spojrzeniem.

    – Ten zawsze wymiga się – wiedział, że zanosi się na kolejną trudną rozmowę albo nawet potężną awanturę.

    *

    Na korytarzu kierownik odetchnął z ulgą, spojrzał w bok i zatrzymał oddech, bo zobaczył nadchodzącą Majkę: 

    – Podjęłaś decyzję? – zapytał.

    – Tak – kiwnęła głową. Tradycyjna hardość wyparowała z niej po niekorzystnej wiadomości.

    – W takim razie zapraszam do mnie – dłonią wskazał kierunek. – Trener właśnie rozmawia z inną zawodniczką o jej rezygnacji. – Takim wyjaśnieniem pokazał jej, że nie jest wyjątkiem. Pokiwała głową i bez słowa posłusznie poszła za kierownikiem. Otworzył drzwi i wpuścił ją. Jego pokój od razu przypadł Majce do gustu. Nowe meble, ładny dywan, w oknie żaluzje i firanki, zadbany parkiet i duży płaski telewizor. Ten pokój był większy niż ich. Rzut oka w otwarte drzwi do łazienki upewnił ją, że niektóre pokoje prezentowały się zdecydowanie lepiej niż zawodniczek. Nawet miał małą lodówkę.

    – Proszę, usiądź – wskazał krzesło. Stał jeszcze chwilę, patrzył na dziewczynę i w końcu zapytał:

    – Napijesz się czegoś zimnego?  

    Nie miała ochoty na rozmowę z nim, bo niby o czym? Ale zimny napój w taki dzień to przyjemność i nadal kiełkująca złudna nadzieja na jakąś propozycję klubu.

    – Tak, bardzo chętnie.

    – Na co masz ochotę? Cola, mineralna, Ice Tea, tonik? Nic mocniejszego nie mogę zaproponować – uśmiechnął się przepraszająco. Był zaskakująco miły. Zawsze widziała go takim poważnym i zdystansowanym.

    – Colę poproszę.

    – Już podaję – uśmiechnął się. Sięgnął po dwie wysokie szklanki z tacy. Z lodówki wyjął butelkę coli i talerzyk. Szczypcami wziął z talerzyka po dwa kawałki cytryny i wrzucił do szklanek, nalał coli. Obok postawił szklankę z kostkami lodu.

    Dziewczyna w milczeniu obserwowała jego sprawne ruchy.

    – Chcesz lodu?

    – Poproszę. – Ze szklanki brał szczypcami kostki lodu i wrzucał do jej szklanki. Potem jeszcze dolał coli. sobie też dorzucił kilka kostek. Wreszcie z westchnieniem rozsiadł się w fotelu.

    – Smacznego! – podniósł szklankę i pociągnął spory łyk.

    Majka wychyliła prawie połowę szklanki. Co za miłe uczucie! Parne popołudnie i zimna cola!

    – No, widzę, że smakuje. Mogę jeszcze dolać?

    – Tak, proszę – patrzyła w okno. Nie bardzo miała ochotę siedzieć tutaj, ale liczyła, że może uda się wyprosić wycofanie decyzji.

    Zaskoczył ją pytaniem:

    – I jaką decyzję podjęłaś? – pogodnie przyglądał się dziewczynie. Skrępowana spuściła wzrok.

    – Zostaję do końca obozu – zapomniała o zimnym napoju. Przypomniała sobie mamę, ich budżet i miała ochotę rozryczeć się.

    – Tak, to rozsądna decyzja – powiedział zamyślony, spoglądając w okno. – Jeszcze wiele dobrego może się zdarzyć. O! Może masz ochotę na ciastko? Albo lody? Kupiłem waniliowe i kawo…

    – Nie, dziękuję – szybko weszła mu w słowo. – Panie kierowniku, a co korzystnego mogłoby się zdarzyć? – od razu uczepiła się sugestii, która powstrzymała jej płacz.

    – W tej chwili nie mogę niczego obiecywać – odstawił szklankę i ponownie spojrzał w okno. Dłonią potarł policzek. Właśnie intensywnie rozważał, czy już może otwarcie rozmawiać z tą dziewczyną. Klepnął się w kolana i spojrzał na nią. – Majka, teraz angażuj się w treningi, nie łam regulaminu, a ja poinformuję trenera o twojej decyzji. Też będzie zadowolony – zamilkł na chwilę, jakby chciał, żeby dziewczyna zrozumiała podtekst zawarty w tych zdaniach. – No i? Może jednak skusisz się na lody? Uczcimy twoje pozostanie na obozie! Na kolację nie będzie słodyczy. W domu pewnie też nie wolno jeść słodyczy przed posiłkiem – mrugnął do niej i życzliwie uśmiechnął się.

    Odwzajemniła uśmiech i skinęła przyzwalająco głową:  

    – Poproszę kawowe.

    *

    – Panie trenerze, muszę mieć ten kontrakt do końca roku, a najlepiej do końca całego sezonu. Przecież pan doskonale wie, że za późno w tej chwili na szukanie nowego klubu! Co innego bezpośrednio po zakończeniu rozgrywek, ale teraz?! – Edyta swoją rozpacz i bezsilność podkreśliła energicznym gestem.

    – Edyta, to pomysł władz klubu, nawet nie władz sekcji, a tym bardziej nie mój! Wszystko rozbija się o budżet sekcji – spojrzał na nią zmęczonym wzrokiem.

    Rozgoryczona i zrozpaczona dziewczyna milczała. Nerwowo wyginała palce. Chyba błysnęły łzy w jej oczach. Zbierała się na płacz albo wybuch wściekłości.

    Musiał jakoś załagodzić sytuację. Przynajmniej odwlec jej wybuch. Chciał już pozbyć się dziewczyny z obozu. Nabrał powietrza.

    – Edyta, szczerze? Masz najkorzystniejszy kontrakt. Tak między nami, zdecydowanie zbyt wysoki, ale taki wynegocjowałaś, władze podpisały, więc to twój sukces. A teraz ja, trener, który nie brał udziału w negocjacjach, nie jest od zarządzania sekcją i nawet nie miał wpływu na budżet sekcji i pierwszej drużyny, mam po nich posprzątać.

    Dziewczyna była zdesperowana. Zdjęła nogę z kolana. Dłonie oparła na kolanach i wychyliła się na krześle w jego kierunku, a w głębokim dekolcie jej bluzki efektownie ukazała się większość biustu. Trener przez moment mu się przyglądał, ale szybko uciekł wzrokiem, żeby nie być posądzanym o cokolwiek. Nie w takiej sytuacji, ale doceniał jej urodę. W dół też nie mógł patrzeć, bo spod krótkiej spódniczki wychynął fragment majteczek.

    – Zrobiła to świadomie – przemknęło mu przez myśl. – Dobrze, że w ogóle założyła jakieś majtki – zreflektował się. W końcu niejedno o niej słyszał. I trochę wiedział. Takich informacji nie zawarłaby w CV.

    – Trenerze, ale tak szczerze, w końcu pracujemy razem od lat. Co mam zrobić, żeby utrzymać się w klubie w tym sezonie? – patrzyła na niego zdesperowana i z nadzieją.

    Włodzimierz nerwowo wzruszył ramionami. Mimo wszystko starał się unikać jej wzroku.

    – Cóż, spróbuj renegocjować kontrakt. Może zgodzą się na niższą kwotę. Lepsze to niż nic.

    – A jest na to szansa?

    Chwilę w milczeniu przesuwał dokumenty. Spojrzał na nią i bezradnie rozłożył ręce.

    – Nie mam pojęcia. Naprawdę. Kierownik drużyny powie mi o finansach tylko tyle, ile jemu pozwolą władze klubu albo sekcji. Nawet jeżeli prowadzą negocjacje ze sponsorami, a sądzę, że teraz rozmawiają, to o rezultatach dowiem się tylko wcześniej od was. Czyli na samym końcu. Taka jest hierarchia – wyjaśnił, kiwając głową. – Wtedy jestem tylko od trenowania i informowania o decyzjach władz klubu – spojrzał na nią i uśmiechnął się ponuro.

    *

    Aldona w dobrym humorze siedziała w swoim pokoju. Trener potwierdził jej kontrakt do końca tego sezonu i przekazał decyzję władz klubu o zamiarze zatrudnienia w kolejnym.

    – W końcu ktoś musi grać – po wyjściu z pokoju zadowolona, ale i zblazowana takim rozwiązaniem lekceważąco wzruszyła ramionami. – Obietnica rozmowy za rok… Co za pojebane dupki – skomentowała ich obietnicę. – No, ale na rok mam spokój z rozważaniami o pracy. Trzeba to jakoś uczcić – stwierdziła i uznała, że spotkanie w gronie kilku koleżanek wystarczy. I właśnie wpadła na pomysł! Ale jaki! Aż głośno zaśmiała się. Na szczęście nikogo nie było na korytarzu.

    Wybrała numer i krótko powiedziała, o co chodzi. Umówiła się na konkretną godzinę, podała numer pokoju. Rozłączyła się i wreszcie dotarła do pokoju. Ponieważ do wyjścia na kolację została jeszcze chwila, siadła na tapczanie, zaczęła jeść chipsy i wysyłać, tylko do wybranych, smsa o treści: „Zapraszam jutro na 21. do mojego pokoju. Sama! Ja stawiam. Niespodziankę też. Strój skąpy! Dyskrecja! Potwierdź. Aldi”. Drobne sugestie sugerowały charakter i zapowiadały klimat spotkania. Niespodzianka… Tego tylko domyślały się. Aldona potrafiła zaskoczyć. Koleżanka z pokoju otrzymała zgodę trenera i po jutrzejszym, sobotnim popołudniowym treningu miała jechać do domu, więc pokój na dwa dni był jej. Jeszcze przed kolacją jedna z zawiadomionych oddzwoniła, druga wysłała smsa z potwierdzeniem. Obu wysłała przypomnienie o dyskrecji, czyli zakaz rozmów o spotkaniu z kimkolwiek.

    Nie myślała o tym, co będzie za rok. Może jakiś inny klub zwróci na nią uwagę? Na finansową pomoc rodziców nie mogła liczyć. Mieszkać z rodzicami też nie miała ochoty. Nie po to wyrwała się z małego miasteczka albo raczej dużej wsi, żeby tam wrócić. Lubiła życie w mieście z jego możliwościami. Znajomy miał sklep, więc najwyżej stanie za ladą. Kasa nie byłaby zbyt duża, ale przynajmniej taka praca gwarantowałaby stały dopływ gotówki. Sama coś wynajmie albo z kimś. Na początek. Wiedziała, że kiedyś zakończy karierę, a przy finansowych trudnościach klubu nie było wykluczone, że ten moment zbliżał się znacznie szybciej, niż sobie życzyła. Języka obcego nie znała, uczyć się nie miała ochoty, wyjazdu do zagranicznego klubu też nie planowała. Teraz zazdrościła Edycie urody, ciuchów i wyrobionych znajomości.

    – Nieee, za pieniądze dupy dawać nie będę – Aldi, we własnym mniemaniu, była dość tradycyjna w kwestii seksu. Perwersyjny czy tradycyjny, z mężczyzną czy z kobietą, z żonatym czy kawalerem, z jednym czy z kilkoma facetami, nastolatkiem czy z emerytem to były drugorzędne kwestie. Miał sprawiać przyjemność. A faceci musieli być sprawni. Kobiety też.

    – Chociaż…, gdyby to była duża kasa, to czemu nie? Zasady można zmienić – podsumowała rozważania, głośno beknęła, wykończyła chipsy, przełknęła ostatni łyk piwa, a zgniecioną puszkę wcisnęła do foliowego worka, który jutro wyrzuci. Podczas spaceru do miasta.  

    Zabrzmiał sygnał jak spuszczanie wody w klozecie. Odczytała smsa. Westchnęła cicho, uśmiechnęła się i szybko rozważała, co ubrać. Właśnie została zaproszona na szybką randkę i czasu było niewiele.

    – Trudno, tak bywa – westchnęła, ale była zadowolona. Takie też lubiła i pora spotkania jej odpowiadała.

    *

    Półnaga Aldona stała w rozkroku z podciągniętą spódniczką, dłońmi opierała się o podłokietniki fotela. Po byle jakim striptizie bluzka i stanik wylądowały na tapczanie. Pojękiwała cicho i z lekkim uśmiechem przyjmowała faceta. Ten był tak podniecony, że nawet nie rozpiął spodni, tylko rozporek. Wyjął członek, i gdy zdołał dorwać się do jej cipki, od razu wszedł. Bez problemu. Była przygotowana, bo przed przyjściem wysmarowała się lubrykantem. Wspomnienie jego reakcji po niedokończonym striptizie wywołało jej uśmiech.

    – Taki chętny… Przynajmniej nie musiałam czekać i gadać o pierdołach – podniecona uśmiechnęła się do swoich myśli.

    Walił jak młot pneumatyczny. To potrafił, a ona tego potrzebowała. Potrafiła sporo wytrzymać, więc uśmiechała się zadowolona z wrażeń, jakich jej właśnie dostarczał. Było jej dobrze i czując jego silne uderzenia, w końcu ugięła nogę w kolanie, opierając ją o siedzisko fotela. Wreszcie mężczyzna rozpiął spodnie, które zsunęły się na podłogę.

    – Ale jebaka! – pomyślała i stękała w rytm uderzeń członka. Stawała się coraz głośniejsza. Nie potrafiła zapanować nad rosnącym podnieceniem.

    *

    Ich układ trwał już ponad rok. Oboje byli zadowoleni. Ku zaskoczeniu kierownika drużyny, Aldona była dyskretna i potrafiła zachować w tajemnicy ich kontakty. Sam za bardzo nie przejmował się jej gadaniem, bo już dawno ugruntowała swoją opinię chętnej dziewczyny, a on nie był wybredny i lubił wszystkie kobiety. Taka opinia jemu nie przynosiła ujmy. To raczej inni mężczyźni po cichu zazdrościli mu kolejnych zdobyczy.

    Miał zasady. W klubie nie podrywał, nawet nie obłapiał kobiet, nie flirtował. Był uprzejmy wobec wszystkich pracowniczek i zawodniczek. Jeżeli adorował albo komplementował, to wyłącznie, by nie wypaść z wprawy. Nie dawał powodu nawet do najmniejszych oskarżeń, ale potem… Korzystał wyłącznie z tych, które nie oponowały i miały ochotę na seks. Żadna nie chwaliła się jego zalotami. W końcu był kierownikiem drużyny, a życie wszystkich uczyło pragmatyzmu. Tym, których nie zniechęcił, za seks rewanżował się na miarę swoich możliwości i wpływów w klubie. W końcu nie były takie małe.

    *

    Dziewczyna poruszała się rytmicznie. Przymknęła oczy, opuściła głowę. Lekko otwarte usta poruszały się bezgłośnie. Piersi kołysały się w rytm uderzeń penisa. Dawał jej tyle satysfakcji… Czuła dłonie na piersiach. Mocno ściskał je. Drapał sutki. Zaczął wykręcać sutki. Już nie mogła powstrzymać się. Zaczęła stękać.

    Brutalnie macał piersi Aldony. Stawał się coraz bardziej agresywny. Szarpał sutek, wykręcił brodawkę. Dziewczyna reagowała grymasami, pojękiwała albo bezgłośnie ruszała ustami. I rosło jej podniecenie. W końcu zaczęła głośno stękać. Kiedy czuła jeszcze niewielki ból, lekko uśmiechała się. Dla niej był świetnym kochankiem! Chętnie spotykałaby się z nim, nawet gdyby jej nie płacił. Skoro jednak proponował… Mężczyzna doskonale wiedział, że cieszy ją każdy przejaw uznania i lubiła mocne pieszczoty, a jego podniecały duże, pełne piersi. W stosunku do niej mógł pozwolić sobie na wszystko. Nie miała zahamowań. Jemu to odpowiadało.

    – Świetna dupa! – westchnął w myślach. Był nią wręcz zachwycony i korzystał z niej przy każdej  nadarzającej się okazji. Trochę jej płacił, żeby spotykała się z nim, ale podniecała go samym wyzywającym wyglądem. Miał jeszcze plany wobec niej… Pociągnął w dół za piersi. Jęknęła przeciągle. Zaczął uderzać jeszcze mocniej. Puściła fotel, z wysiłkiem przesunęła się w bok, oparła dłońmi i twarzą o ścianę. Ledwie trzymała się na nogach. Nadchodził orgazm. Nie czuła piersi. Czuła rosnące podniecenie i… zawyła. Nogi ugięły się pod nią. Fala rozkoszy przyszła wraz z kolejnym uderzeniem twardego penisa. Szorowała policzkiem po ścianie, kiedy osłabła.

    – Środek dnia. Niech dupa wyje – pomyślał i wszedł jeszcze mocniej.  

    Jeszcze chwilę ruchał ją, słyszał chlupot wydobywający się z jej pochwy, rezultat długiego stosunku, aż wreszcie wytrysnął. Zacisnął zęby, wpił się palcami w jej uda, wygiął i znieruchomiał. Przymknął oczy i zaczekał aż błysk czerwono-pomarańczowego światła w jego oczach przygaśnie. Cofnął się i z ulgą padł na fotel. Solidnie trzymał gołe uda, więc dziewczyna nie zsunęła się z penisa. Siedziała na nim jak kukła: z opuszczoną głową, bezwładnymi rękoma, zgięta prawie wpół. Stopy wykręciła do środka. Gdyby jej nie trzymał, upadłaby na podłogę. Nadal przeżywała orgazm.

    Jeszcze miał ochotę ją ruchać. Nie pytał, czy była zabezpieczona. Wiedziała, co ma robić. W wolnej ręce znowu trzymał pełną pierś. Świadomie ściskał coraz mocniej, żeby otrząsnąć dziewczynę z resztek orgazmu. Drugi orgazm albo szybko, albo wcale. Znał swoje możliwości. Dlatego tak chętnie używał młodych dziewczyn. Nie był zbyt przystojny, ale do seksu potrafił je nakłonić.

    *

    Tym razem Edyta wyglądała znacznie gorzej: zapłakana, zdenerwowana, prawie histeryzowała. Dodzwoniła się do klubu. Prezes odmówił zgody na renegocjację kontraktu, przekazała sekretarka. Nawet nie chciał z nią osobiście rozmawiać. Nie odbierał jej telefonów.

    Włodzimierz nie pojmował do końca jej zachowania. Naprawdę dobrze zarabiała, miała gdzie mieszkać, na pewno miała jakieś oszczędności. Jeden sezon jako bezrobotna wytrzyma bez kłopotu. W treningach może czasami uczestniczyć nieodpłatnie, żeby utrzymać kondycję. Już zimą może znaleźć nowy klub. W odpowiedzi wyjaśniła, dlaczego tak się zachowuje.

    – Trenerze, nie mam bogatego partnera. Ani kochanka. Oszczędności wydałam na nowe mieszkanie. Ze sprzedaży starego niewiele zostało, więc żeby płacić rachunki i jeść, muszę mieć pracę! Nawet mogę pracować w szkole! Ale gdzie?! Przecież jest lipiec! Ruch kadrowy skończył się kilka miesięcy temu! Dyrektorzy dawno oddali obciążenia do wydziałów oświaty! – prawie płakała.

    Słuchał z kamienną twarzą, kiwał głową. Na końcu języka miał pytanie o finansowe wsparcie prezesa, ale ugryzł się w język.

    – Dziwne. Facet jej używa, a teraz nie chce finansowo wesprzeć? Może korzysta z niej „na godziny”? Jeżeli tak, to… O kur..! Mam luksusową dziwkę w drużynie! – zaskoczony wnioskami, patrzył na nią i w ogóle nie słyszał słów. Był już zmęczony tą sprawą. Właściwie dziewczyna powinna wyjechać z obozu po decyzji prezesa. Na koniec, kiedy opanował się i zdołał przerwać słowotok zawodniczki, zasugerował: 

    – Edyto, pomyśl, gdzie jeszcze mogłabyś zarobić jakieś pieniądze. Ja też zastanowię się i jutro wieczorem, po kolacji, porozmawiamy. 

    Zgodziła się, coś jeszcze mówiła, w końcu podziękowała i wyszła. Głęboko odetchnął. 

    – Jeden dzień spokoju! Do następnej rozmowy, czyli po jutrzejszej kolacji. Jasne, ona nie ma bogatego partnera. Ani kochanka! – cytując jej słowa, pokręcił głową ze złośliwym uśmiechem. – Cholera, wrzodów nabawię podczas tych rozmów, zamiast na ławce rezerwowych! – stwierdził ponuro. Zamaszyście usiadł na wersalce. Sięgnął po telefon, wybrał numer.

    – Remek, jesteś w pokoju? Sam? Nie? A kiedy byś… (…) Świetnie! To zapraszam do mnie. (…) No, pilna sprawa. (…) Jasne, zaczekam.

    Rozparł się na wersalce, dłonie położył na głowie i głęboko oddychał. Nagle wyrzucił ręce do góry i gwałtownie wyprostował się. Wpadł na pomysł! Po żmudnych poszukiwaniach znalazł numer w notesie, wbił do telefonu, a potem z trudem wystukał krótkiego SMS-a po angielsku, parokrotnie poprawiając brzmienie kilku słów. Trochę to  trwało. Grał za granicą, ale wówczas marnie mu szła nauka szwedzkiego, więc angielskiego nawet nie próbował.

    – No, teraz trzeba czekać na odpowiedź – cieszył się, że właśnie wpadł na pomysł, który złagodzi klimat wokół rozmów z Edytą i może ostatecznie pożegna efektowną, ale zbyt drogą zawodniczkę.

    *

    – Kurwa, co za zboczony pomysł! – wściekła i ciągle podniecona Aldona w łazience wyciągała banknot z pochwy, wetknięty tam przy pożegnaniu przez kierownika drużyny. – Dzban jebany! – była wściekła na kochanka.

    Za swój humor obwiniała kierownika, który rżnął ją, kiedy zadzwonił telefon. Nie przerwał stosunku, odebrał i po telefonie od trenera musieli wcześniej skończyć, ale jeszcze spółkowali. Jednak ona liczyła w ogóle na dłuższy i mocniejszy seks. On pewnie też, ale sprawy klubowe na obozie wyraźnie brały górę, niezależnie od okoliczności. A zaaferowany kierownik na koniec zabawy na dodatek nie pozwolił dziewczynie założyć majtek. Nawet ich nie oddał!

    – I tak dobrze, że nie wepchnął kasy do dupy! – po cichu zżymała się na myśl o doświadczeniach z seksu z panem Remkiem. Akurat tu trochę przesadzała, bo przecież wiedziała, że kierownik miewa różne dziwne pomysły, które „ubarwiały” ich spotkania. Jego to podniecało, jej – nie. Zżymała się tylko po cichu, bo w pokoju na swoim tapczanie leżała koleżanka z laptopem. Podróżną torbę już miała spakowaną. Do popołudniowego treningu była jeszcze ponad godzina, a wyjeżdżała dopiero jutro. Aldona siadła na muszli, napięła mięśnie i czekała aż wypłynie sperma. Po chwili zadumy jej twarz pojaśniała:

    – Przynajmniej chuja ma! – głęboko westchnęła. Seks był zdecydowanie za krótki! Z zadowoleniem spojrzała na wilgotny banknot. – I dorzuca się do kieszonkowego. Kiedy znowu?

    Nadstawiła uszu. Koleżanka właśnie rozmawiała przez telefon. Uśmiechnęła się, kiedy przypomniała sobie o spotkaniu z dziewczynami. I o przygotowanej niespodziance… Od razu jej humor poprawił się!

    *

    – Ależ wystroiła się – sarkazm był wyłącznie na użytek trener, który z niezmąconym wyrazem twarzy patrzył na dres i T-shirt swojej bramkarki. – No, Aga, chodź bliżej – zagaił trener. Teraz miał czas na relaks. Miłe zakończenie męczącego dnia.

    – A o co chodzi, trenerze? – ostrożnie zapytała dziewczyna. Miała 178 cm wzrostu, proste włosy, spinane z tyłu gumką, szatynka, piwne oczy, twarz owalna o łagodnych rysach. Była krępej budowy, ze sporym biustem, ale proporcjonalnym do jej wzrostu i sylwetki.

    Przed trenerem zawsze czuła respekt. Niezależnie od relacji, jakie ich łączyły. Jednak to właśnie one spowodowały, że po zakończonych studiach wróciła do macierzystego klubu, zamiast skorzystać z jednej z propozycji, jakie otrzymała przed ich zakończeniem. Władze sekcji były bardzo zadowolone, a ona wiedziała, że życie nie kończy się na sporcie i za kilka lat trzeba będzie pomyśleć o pracy zawodowej. Myślała również o szkole. Przy jej warunkach fizycznych da sobie radę z każdym uczniem. Kto wie? Inne pomysły wydawały się jednak zdecydowanie bardziej atrakcyjne finansowo. Na razie, o czym nikt nie wiedział, wróciła do klubu wyłącznie ze względu na trenera. On nie prosił ją o powrót, ale ona obiecała sobie, że wróci do drużyny, a właściwie do trenera. Była jego suką. On był jej Panem.

    *

    Cdn.

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Tomnick
  • Se(x)nsacje ubieglego wieku – kobieta szpieg i oficer Abwehry.

    UWAGA: Historia ta jest fikcją literacką i nie ma nic wspólnego z rzeczywistością. Akcja historii jest osadzona w realiach drugiej wojny światowej. Jest ona dość mocna i wydarzenia w niej zawarte mogą być dla niektórych osób dość kontrowersyjne. Tradycyjnie zbieżność imion i nazwisk jest jedynie przypadkowa.

    Historia ta wydarzyła się w czasie drugiej wojny światowej na froncie wschodnim na terenach byłego ZSRR. Była wiosna 1942 roku. Przybyły w tym czasie do kwatery wywiadu i kontrwywiadu Abwehry Hauptmann Matthias Wiers, Oficer który podczas walk wykazywał się niezwykłym heroizmem i bohaterstwem. Ze względu na jego podupadły stan zdrowia psychicznego, został skierowany właśnie do tego miejsca gdzie miał rozpocząć prace jako śledczy w przesłuchiwaniu schwytanych rosyjskich szpiegów do póki nie odzyska pełni sił. Nasz bohater doznał poważnego kryzysu w wyniku ostatniej z walk, podczas której zginał jego cały oddział a on sam ledwo uszedł z życiem. Za samotną walkę i odparcie ataku wroga do momentu przybycia pomocy oraz odniesione na polu walki rany, został odznaczony krzyżem rycerskim z liśćmi dębu. Przez około pół roku dochodził do zdrowia w sanatorium Wehrmachtu, po czym wrócił do służby. Jednak przeżycia z frontu wywarły tak mocny wpływ na jego psychikę, że już nigdy nie był takim samym człowiekiem. Jego mroczna natura już niedługo da o sobie znać. Był 2 kwietnia 1942 roku, piękny słoneczny dzień. Lecz tego dnia wydarzy się coś czego pewna młoda dziewczyna nigdy nie zapomni do końca swych dni.Do pokoju przesłuchań wywiadu i kontrwywiadu przyprowadzona zastała młoda rosjanka imieniem Katia. Pokój w którym przebywała dziewczyna był mały 3mx3 szare ściany dwa krzesła biurko z lampą i dokumentami na jednej ze ścian było lustro zaś na drugiej wisiały narzędzia do torturowania i bicia przesłuchiwanych osób. Katia była osobą drobnej budowy choć natura nie pożałowała jej biustu figury i jędrnych pośladków. Była ładna dziewczyną ok 1,6m jasny blond włosy drobny perkaty noszek lekko szeroka twarz i duże niebieskie oczy. Typowa słowiańska uroda spotyka na w tym kraju.Po około 15 minutach do tegoż samego pokoju w którym oczekiwał Katia wszedł Hauptmann Matthias Wiers. Po ujrzeniu Katii zaczął się jej przyglądać i nie spuszczając wzroku położył na biurku teczkę z dokumentami. Był pod wrażeniem jej urody. Dalej wpatrując się w jej niebieskie ślipia przysiadł na biurku zakładając noga na nogę po czym z prawej kieszeni
    munduru wyciągnął papierosy i nie spuszczając wzroku z Katii wyciągnął papierosa zapalił go po czym skierował papierośnice w jej stronę i zapytał:

    Cigarette? – Papierosa?

    Katia pokiwała przecząco głową. Wtedy Matthias schował papierośnice i dalej patrząc jej w oczy palił papierosa aż go skończył. Katia czuła się zdenerwowana i bardzo podniecona jednocześnie. Czuła na sobie jego zimne przenikliwe spojrzenia, jakby ją rozbierał wzrokiem. Miała lekko przyśpieszony oddech. Czuła się przy nim naga chociaż miała na sobie ubranie. Dodatkowo podobał się jej jako mężczyzna. Czuła że jest bardzo męski. Nie wiedziała też czego po nim można się
    spodziewać. Miał bowiem taką pustkę w oczach. Nie potrafiła go rozgryźć co dodatkowo czyniło go tajemniczym. W jej ocenie był postawny ok 1,8m, atletycznie zbudowany. Miał perfekcyjnie dopasowany mundur do ciała. Oficerki czyste lśniące tak że było widać w nich odbicie krzyża żelaznego, którym niedawno został odznaczony. Czuła do niego szacunek. Pomyślała “Kamień nie mężczyzna”. Był ciemnym blondynem o ciemnych oczach ale jego twarz wyglądała bardzo aryjsko na tle jego odzienia. Miał pociągła twarz o mocno zarysowanej szczęce, głęboko osadzone oczy, nos długi lekko falisty i co najważniejsze usta małe niezbyt mięsiste i ogoloną twarz. Wszystkie te cechy sprawiały, że wyglądał bardzo oschle a nawet momentami sprawiał wrażenie groźnego. Typowa niemiecka maszyna do zabijania, która bez mrugnięcia powieką wykona każdy rozkaz – pomyślała. Matthias po zgaszeniu papierosa zapalił stojącą na biurku lampę która była skierowana wprost na twarz dziewczyny.Rażące z niej światło sprawiło, że Katia zmrużyła oczy. Matthias wtedy zaczął przesłuchanie zadając serie pytań:

    Name und Vorname? – imię i nazwisko?
    Was hast du hier gemacht? – co tu robiłaś?
    Für wen arbeitest du? – dla kogo pracujesz?

    Katia milczała bo wiedziała, że za wspołprace z okupantem grozi jej śmierć. Matthias ponowił pytania lecz i tym razem bez skutku. W końcu nie wytrzymał i

    krzyknął:

    Aufstehen!!! – Wstawaj!!!

    Podszedł do niej i złapał ją jedną ręką za szyje. W pewnym momencie dziewczyna poczuła, że jej życie jest dosłownie w jego rękach. Jej szyja była delikatna on zaś miał duże silne jak na mężczyznę przystało dłonie. Mógł jednym zdecydowanym ruchem zmiażdżyć jej krtań!! Czuła się zdominowana i uległa. Mógł z nią zrobić co tylko chciał. Z całej siły kopnął krzesło aż te roztrzaskało się na ścianie a Katie rzucił na biurko tak, że lampa i teczka z dokumentami spadły na ziemie. Zdarł z niej brutalnie bluzkę i spódnice. Została tylko w samych majtkach i staniku. Znów na nią popatrzył a ona na niego. W tym momencie widział ja prawie nagą drżącą ze strachu. Czuł się usatysfakcjonowany że ma nad nią władze i zaczął szybko rozpinać mundur, który po chwili zdjął był w samej koszuli i spodniach. Nagle zdecydowanym ruchem zerwał z siebie koszule. To co zobaczyła wprawiło ją w szok. Matthias wyglądał jak uosobienie testosteronu, jego stalowespojrzenie, mięśnie brzucha jak uliczny bruk i ramiona jak ciosane z kamienia. Kolejną rzeczą którą zauważyła na jego ciele były liczne blizny po kulach i odłamkach zaś na jego szyi wisiał nieśmiertelnik. Wyglądał niczym antyczny wojownik który nie zna pojęcia “strach” lub “ucieczka”.Katia na ten widok nagle doznała uderzenia gorąca, serce biło jak szalone jakby chciało wyskoczyć z jej piersi, nogi miała jak z waty a jej cipka w ułamku sekundy zrobiła się bardzo mokra tak że soki z niej spływały po jej udach. Źrenice były tak rozszerzone, jakby była pod wpływem narkotyków. Choć nie było tego po niej widać zapragnęła zostać jego sexualną niewolnicą. Chciała być sponiewierana jak szmata jak dziwka. Chciała poczuć jego germańskiego kutasa w swojej małej ciasnej cipce. Być jego osobistą suką, która na jego skinienie wykona każde jego polecenie. Nagle energicznym ruchem ręki zerwał z niej majtki i stanik, po czym wymierzył jej kilka silnych klapsów swą silną dłonią w jej pośladki, których śnieżno biały kolor nagle przybrał intensywną czerwień. Przyparł ją do biurka własnym ciałem tak, że na własnych pośladkach przez jego spodnie czuła twardego jak stal kutasa. Niczym armatę gotową do strzału. Matthias szybko zdjął spodnie i twardo bez wahania przeszedł do czynów. Wsadził swojego wielkiego kutasa do małej ciasnej cipki i złapawszy Katię za jej blond włosy przycisnął z całych sił jej twarz do biurka. położył się całym ciałem na niej i energicznie wsadzał kutasa aż po same jaja, jednocześnie ponawiając pytania.Katia będąc oszołomiona całą tą sytuacją nie mogłą się ruszyć. Czuła jak w jej ciasną dziewiczą mokrą cipkę rozrywa olbrzymi taran nie potrafiła odpowiedzieć na którekolwiek z tych pytań. Czuła jednocześnie rozkosz i ból. Jej ciało przechodziły dreszcze, a sutki zrobiły się twarde i kształtem przypominały pociski pistoletowe kalibru 9 mm. Była sparaliżowana do tego stopnia, że chciała krzyczeć lecz nie mogła wydobyć ani krzty głosu. Matthias nie wytrzymał i zrobił przerwę na papierosa. Katia leżała na stole nawet nie mając siły się ruszyć. Kurczowo dłońmi trzymała się końców biurka. Po około 5 minutach nasz oficer dopalając papierosa zgasił niedopałek na prawym pośladku Katii na co ta z bólu krzyknęła. Matthias odpowiedział stanowczo:

    Maul halten!!! – Zamknij się!!! 

    Po chwili chwycił ją jedną ręką za włosy niczym bestia zdecydowanym ruchem ciągnąc za nie ściągnął ją na podłogę, sprawiając że ta klęczała przed jego obliczem. Olbrzymim obliczem, po czym trzymając dalej jej włosy, drugą ręką chwycił ją za szczękę tak aby otworzyła usta. Próbowała stawiać opór lecz to było daremne. Matthias bez wahania chwycił lewą dłonią kutasa i uderzał nim energicznie po całej twarzy. Trzymając jej głowę za włosy niczym szmacianą lalkę, aż ta w końcu nie miała sił mu się opierać i posłusznie otworzyła usta. Po chwili rzekł:

    kann nicht sprechen!!! Ja? – Nie mogę mówić!!! tak?
    wirst du mir alles erzählen!!! – Powiesz mi wwzystko!!!

    Po tych słowach zaczął wkładać jej swojego ogromnego niczym armata niemieckiego czołgu panzerkampfwagen vI, kutasa do jej małej niewinnej buźki. Ustawił jej głowę pod odpowiednim kątem i wdzierał się coraz głębiej, tak że gdyby mógł jego jaja znalazłyby się w jej ustach. Patrząc na to można sobie wyobrazić sztuczkę cyrkową z połykaniem miecza. Po tym jak dogłębnie w nią wszedł zatrzymał się po czym czekał bo widział, że dziewczyna nie może złapać tchu. Kiedywiedział, że ma już dosyć wyciągnął na chwile fiuta aby ta mogła złapać trochę powietrza, za każdym razem ponawiając swoje pytania. Zrobił tak kilka razy aż ta w końcu wiedziała że dłużej nie wytrzyma jego bydlackich seksualnych tortur a i wiedziała też, że on jest z tych co nigdy nie odpuszczają. W końcu dziewczyna wymiękła i odpowiedziała na wszystkie jego pytania. Kiedy uzyskał już odpowiedzi na swoje pytania postanowił zaspokoić siebie. złapał ją obiemarękami za głowę i nabijał energicznie na pal jej słodką buźkę. Kiedy poczuł że dochodzi znów jedną ręką złapał za włosy, drugą zaś wyjął kutasa z jej ust. Jego kutas oddawał salwę spermy jedną za drugą w sumie kilkanaście salw niczym z armaty wprawionego w boju czołgu. To na policzki to na usta a nawet włosy. Twarz Katii była pod ostrzałem lepkiej białej mazi. Kiedy amunicja się skończyła jego lufa swobodnie zaczęła opadać. Sperma spływała z jej policzków na
    podbródek i szyję dalej na piersi i brzuch aż dotarła po samą cipkę. Kiedy było już po wszystkim, puścił jej włosy a ona osunęła się na podłogę. Leżała spocona, mokra pokryta spermą, dysząc jak by przebiegła cały maraton. Drżała jednocześnie swoimi dłoni rozcierając spermę po swoich piersiach brzuchu i cipce. On zaś powoli się ubrał jak gdyby nigdy nic z kamiennym wyrazem twarzy stojąc przed lustrem, założył koszulę a potem mundur. Poprawił fryzurę i założył czapkę. Podniósł z podłogi teczkę i skierował się pewnym krokiem w stronę drzwi. Do strażnika który stał przed wejściem do gabinetu, który pośpiesznie opuszczał powiedział, że skończył przesłuchanie więźnia i ze można go z powrotem wyprowadzić do celi. W momencie kiedy strażnik zajmował sięKatią. Matthias pośpiesznie jechał już do sztabu dowództwa armii aby przekazać informacje jakie wyciągnął ze szpiega. Po jakimś czasie słuch o nim zaginął. Natomiast Katia po tym wszystkim już nigdy nie była taka sama. Często wspominała go i rzeczy które jej robił. Wyryło to trwały ślad na jej psychice.

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Matthias Wiers

    UWAGA: Historia ta jest fikcją literacką i nie ma nic wspólnego z rzeczywistością. Akcja historii jest osadzona w realiach drugiej wojny światowej. Jest ona dość mocna i wydarzenia w niej zawarte mogą być dla niektórych osób dość kontrowersyjne. Tradycyjnie zbieżność imion i nazwisk jest jedynie przypadkowa.

  • Wyspa szczescia – 5.

    Część 5.

    – Nie potrafiłaś się lepiej ubrać? – trener sceptycznie spojrzał na Agatę.

    – Przepraszam Pana, nie sądziłam, że muszę… – dziewczyna była autentycznie speszona.

    – Dobra, później odpracujesz swoje niedbalstwo – rzucił zmęczonym głosem.

    Stali w pokoju. Był od niej wyższy, ale wiedział, że jest silna i każdy chłopak miałby poważne problemy, gdyby próbował ją zaczepić. Tym bardziej, że początkowo zamierzała uprawiać judo, ale po dwóch latach wybrała szczypiorniaka. Zresztą, kilku podpitych i natarczywych kibiców już miało pecha dotkliwie doświadczyć jej umiejętności. Te zdarzenia nigdy nie stały się głośne, bo który tak zwany mężczyzna pochwali się, że po krótkim locie zaliczył glebę przez dziewczynę, którą zaczepiał po pijaku? A z liścia też potrafiła przyłożyć… Podchmieleni kibice wywoływali u niej przesadną agresję. Jedynie trenera tolerowała podchmielonego i pijanego. Ale on był jej Panem.  

    – Dziękuję – szepnęła. Trener wyjął z torby obrożę i smycz.

    – Masz wolną godzinę?

    – Tak, Panie – podnieciła się na widok znajomych akcesoriów. Oczy jej się zaświeciły. Ożywiła się. – Taka niespodzianka! Fajny z niego Pan – uśmiech przemknął przez twarz dziewczyny, nieoczekiwanie mile ją zaskoczył. Wiedziała, że musi być posłuszna, więc już czekała na resztę. Podszedł do niej, chwycił za włosy. 

    – Na kolana! 

    Uklękła błyskawicznie.

    – Zdejmij koszulkę i stanik – puścił ją i poszedł zamknąć drzwi od pokoju. Kiedy wrócił, klęczała półnaga. Kopnął ją. Ręką chwyciła się wersalki, żeby nie upaść.

    – Wszystko mam tłumaczyć? Rozbieraj się do naga – podniecony przyglądał się jej piersiom. Dziewczyna trenowała, była szczupła, a biust jędrny, sterczący, więc było na co popatrzeć.

    To była ich gra. Niedomówienia, które nakazywały karanie uległej. Gdyby rozebrała się do naga, i tak dostałaby lanie, bo zrobiła coś, czego nie nakazał. A bicie pejczem sprawiało jej przyjemność. Pan wiedział, jak to robić.

    – Tak jest! Przepraszam Pana! – pospiesznie zdejmowała resztę ubrania. Odłożyła w jedno miejsce i uklękła, czekając na kolejne rozkazy. Siadł na wersalce, szeroko rozsunął nogi.

    – Chodź tu! – Szybko podeszła, ale nie odważyła się wstać z kolan. Widział jej świetne cycki i już miał ochotę zerżnąć sukę, jednak w ich kontaktach obowiązywały pewne reguły. Stopniowanie wymagań, strachu, natężenia bólu. Założył dziewczynie obrożę na szyję. Mocno. Utrudniała oddychanie. Dopiął smycz i końcówką solidnie uderzył w pośladki. Dwa razy. I jeszcze raz. – To za dzisiejszy strój!

    – Tak, Panie! – rozepchnął jej nogi, żeby sprawdzić, ale wiedział, że już jest mokra. Znali się zbyt dobrze. Zobaczyła maskę na wersalce. – Czy mogę Pana o coś zapytać?

    – Pytaj.

    – Czy maska oznacza, że… – nie dokończyła. Otwory na oczy zostały zasłonięte w masce grubą tkaniną. Nie mogła niczego zobaczyć.

    – Tak, suko. Dzisiaj zerżnie sukę dwóch mężczyzn – wszedł jej w słowo. Był podniecony i zniecierpliwiony.

    Chwilę milczała. Wyraźnie zadrżała. Właśnie miała mały orgazm.

    – Dziękuję. Jest Pan taki dobry. Zrobię wszystko, żeby był Pan zadowolony – podniecona wyszeptała formułkę, oparła głowę na jego udzie i zaczęła głaskać wybrzuszenie w szortach.

    Jej Pan miał inne plany. Wstał i kazał suce położyć się na wersalce na plecach. Lewy nadgarstek i lewą nogę w kostce skuł kajdankami. To samo zrobił z prawymi kończynami. Na oczy założył dziewczynie szeroką nieprzezroczystą opaskę, a szeroko otwarte usta unieruchomił kneblem. Naprawdę był duży. Przez kółko wchodził do ust nawet gruby penis. Już dawno to sprawdzili. Dziewczyna po takim seansie, jak po każdym innym, parę dni czuła szczęki, ale nigdy nie narzekała. Przecież czekała na takie wrażenia! Była szczęśliwa, kiedy pojawiał się z nowymi gadżetami albo zaskakiwał scenariuszem spotkania.

    *

    „Siostry” leżały w swoim pokoju na jednym tapczanie, dochodziła 22. Właśnie tuliły się do siebie, gdy usłyszały pukanie. Szybko wyprostowały się, usiadły. Jedna chwyciła kobiecy magazyn i otworzyła na jakiejś stronie. Wzajemnie zlustrowały swój wygląd i równocześnie kiwnęły głowami z aprobatą. 

    – Proszę!

    – Cześć, dziewczyny! Mogą zająć wam chwilę? – W drzwiach stała Gabrysia.

    – Jasne, wejdź – odetchnęły z ulgą. Kiedyś przypadkowo zobaczyły Gabi w dość intymnej sytuacji, więc między nimi było ciche porozumienie, o którym nikt w klubie nie wiedział, a dziewczyna znalazła  w nich wsparcie dla realizacji swoich planów. Nawet Dorota, „gumowe ucho” trenera, nigdy nie dowiedziała się o ich układzie. Dorotę większość dziewcząt odsuwała od spraw prywatnych. Jej relacje z trenerem już dawno nie były tajemnicą, ale „Demi” poinstruowała koleżanki jak traktować donosicielkę.

    Gabrysia w zasadzie nie wyróżniała się na tle koleżanek. Niedawno skończyła 18 lat, miała 167 cm wzrostu, brązowe oczy, śniadą cerę zachęcającą do opalania, delikatny makijaż, dodający jej kilka lat, kręcone kasztanowe włosy zakrywające ramiona. Na mecze i treningi zawsze spinała włosy w koński ogon. Była szczupła, o średnim, sterczącym biuście i specyficznych potrzebach, które nie stanowiły tajemnicy „Sióstr”. Z kolei zażyłość dwóch Alicji była niedostrzegalna dla Gabrysi, bo w drużynie wiele dziewczyn łaziło w parach albo większymi stadami, więc nie widziała w tym niczego nadzwyczajnego. Natomiast była im wdzięczna, że rozumiały jej potrzeby.

    Stała ubrana w zieloną spódniczkę i biały T-shirt z dużym wycięciem, ledwie zasłaniającym biust oraz zielone sandałki na szpilce. W ręku trzymała małą torebkę. Przez koszulkę wyraźnie przebijały się sterczące brodawki. Gabrysia była bardzo podniecona.  

    – Dziewczyny, jestem z chłopakiem z tamtego zgrupowania. Do swojego pokoju nie pójdę. Wiecie, jest moja „współspaczka”, a on też musi być do 23. w swoim pokoju. Nikogo innego nie poproszę, bo… wiecie, dlaczego. Czy możemy u was…?

    Zaskoczone dziewczyny w milczeniu patrzyły na nią. Nie zdołały od razu zareagować. Gabi widziała niepewność w ich oczach.

    – Spoko – machnęła ręką. – Już go trochę uprzedziłam, więc on zgodził się.

    – Czyli co mu powiedziałaś? – „Dwójka” zaniepokoiła się.

    – No, że lubicie popatrzeć – zniecierpliwiona drobiła w miejscu. Nie było czasu na powtarzanie znanych wiadomości.

    – Tylko tyle? – wolały upewnić się, że nic nie wie o ich intymnej zażyłości.

    – A niby co jeszcze? – teraz Gabrysia była zdziwiona.

    „Bliźniaczki” odetchnęły z wyraźną ulgą. Spojrzały na siebie. Dla nich taki seks na żywo był wspaniałym początkiem ich seksu.

    – Dobra, właźcie – szybko zgodziły się. Czas gonił. Taka miła niespodzianka na zakończenie dnia!

    – Cześć, jestem Darek – przedstawił się krótko ostrzyżony, dobrze zbudowany blondyn, kiedy szatynka wciągnęła go do pokoju. Wyglądał na starszego od nich. Później dowiedziały się, że ma 24 lata. Usiadł na wolnym tapczanie obok dziewczyny. – Gabi uprzedziła, że zgodzicie się, jeżeli będziecie mogły obejrzeć nasz seks. Ja nie mam nic przeciwko, może być fajnie, tylko potem bądźcie dyskretne – zaznaczył.

    – Jasne, nie jesteśmy gadułami – uśmiechnęła się „Jedynka”.

    – Oczywiście, możecie dołączyć, jeżeli będziecie miały ochotę – zaproponował chłopak. – Nam byłoby miło.

    „Siostry” nieco zaskoczone spojrzały na siebie.

    – Dzięki. Jeżeli nabierzemy ochoty, to na pewno skorzystamy – z uśmiechem pokiwała głową „Dwójka”.

    – No, to chociaż rozbierzcie się, żebym i ja miał co pooglądać – miauknął żałośnie. Chyba faktycznie liczył na zaliczenie kilku dziurek tego wieczoru.

    Gabi uśmiechnęła się dyskretnie i puściła oczko do dziewczyn. Udały, że nic nie zauważyły. Jedna włączyła muzykę i zapaliła nocną lampkę. Druga zgasiła górne światło i zamknęła drzwi na zamek. Kiedy odwróciła się, dziewczyna namiętnie całowała chłopaka, siedząc z nim na wolnym tapczanie. Nie czuła się skrępowana. Zaskoczony Darek odwzajemnił pocałunek i chwycił Gabi za pierś. Była ekshibicjonistką, więc udział koleżanek w udanym seksie był wręcz nieodzowny. Wiedziała, że „Bliźniaczki” jej nie odmówią. Po cichu liczyła na ich aktywny udział…

    *

    Agata zawsze cieszyła się na spotkanie ze swoim Panem. Zresztą, nawet kiedy obywali się bez niespodzianek, podniecona czekała na zbliżający się seans. Lubiła ból, który zadawał trener. Inni, z którymi spotykała się, nie potrafili jej zaspokoić, sądząc, że jeżeli uderzą, to będzie wyć ze szczęścia. Trener wiedział, jak zadawać ból, który sprawiał jej przyjemność. Już od kilku lat byli zgraną parą. Kiedyś w chwili przypływu szczerości wyznała mu, że nawet, jeżeli wyjdzie za mąż, chciałaby utrzymywać z nim kontakt, jeżeli mężowi nie będą odpowiadać praktyki BDSM. Dobry mąż wcale nie musi być dobrym kochankiem, odpowiednim panem dla suki. Liczyła się z tym i dlatego uprzedziła trenera.

    Przyznał, że odpowiada mu taki układ. Trener tak naprawdę nie wybiegał aż tak daleko w przyszłość, ale miło było słyszeć, że dziewczyna będzie dawać mu dupy w zasadzie bez ograniczeń. Nie wierzył żeby znalazła męża o odpowiedniego predyspozycjach. Sadystę, owszem, ale mąż szybko stałby się oprawcą, a takiego na pewno nie chciała.

    – Miła perspektywa – uśmiechnął się, kiedy w samotności przemyślał ofertę bramkarki.

    Kiedy byli u siebie, regularnie odwiedzała trenera w jego mieszkaniu. Już na początku znajomości ustalili stały dzień i godzinę seansów, więc nie było potrzeby wracania do tej kwestii. To ułatwiało zachowanie ich relacji w tajemnicy. Raz, czasami dwa razy w tygodniu. W drodze wyjątku, na prośbę zawodniczki godził się na drugie spotkanie, ale o tym decydowali w trakcie pierwszego spotkania. Seans zajmował im około dwóch godzin, więc wolał rzadziej spotykać się, żeby z inną dziewczyną uprawiać normalny seks, bez perwersji. Swój układ utrzymywali w ścisłej tajemnicy. To była głównie jego zasługa, bowiem Aga zawsze zachowywała się przy nim nad wyraz karnie, co czasami dziwiło inne dziewczyny, ale podejrzewały, że ich koleżanka zwyczajnie bała się trenera. No, było w tym trochę racji. Dziewczyna nie była zazdrosna o inne dziewczyny. Już dawno jej Pan jednoznacznie zadeklarował, że:

    – Tylko ty jesteś moją suką. Inne jedynie rucham.

    Wierzyła mu bez zastrzeżeń.

    – Nie każda byłaby w stanie znieść taki ból, upokorzenia i tresurę jak ja – cieszyła się. Była wręcz dumna ze swoich możliwości i zdolności zaspokajania Pana, a on doceniał jej oddanie. Cóż, właśnie tak wygląda związek idealny.

    Na zgrupowaniach też spotykali się, ale seanse były znacznie krótsze. Aga zawsze akceptowała pomysły narzucone przez Pana. Rozumiała ograniczenia, chociaż dla niego zrobiłaby wszystko i wszędzie. Obojętna była jej reakcja innych. Kiedyś nawet zaproponowała, że zamieszka u Pana, ale nie zgodził się. Wytłumaczył, że miałby kłopoty w klubie i mógłby nawet stracić pracę.

    *

    Mężczyzna parę razy trafił biczem w brzuch. Lekko stęknęła. Poprawił w pupę. Uderzył w klatkę na wysokości ramion, czym chyba ją przestraszył. I w końcu uderzył w podeszwy stóp. Zawyła. Poprawił w pośladki. Znowu jęczała. Raz jeszcze uderzył w podeszwy. Znowu zawyła i zaczęła trząść się. Był pewien, że z bólu i ze strachu. Niepewność potęgowała jej strach. Czekanie również. Była już zmęczona. Nogi skute z rękoma rozjeżdżały się na boki.

    – Wygląda jak zaproszenie. Nic tylko ruchać – uśmiechnął się na taki widok. Kolejne smagnięcie batem dosięgło wgłębień pod kolanami, następne trafiło w podudzia. Wyjął wibrator, nawilżył i zaczął wpychać do odbytu. Musiało ją boleć, ale nie chciała krzyczeć, bo wiedziała, że wówczas stanie się jeszcze bardziej brutalny. Był bezkarny. Wyjął wibrator z odbytu. Czysty.

    – Czyli jednak przygotowała się – pokręcił głową z uśmiechem. – Domyślna suka.

    *

    Przez otwór w kneblu trener wcisnął włączony wibrator do ust Agaty. Nogi i ręce dziewczyny drżały. Była zmęczona. Zdjął szorty, slipy. Położył się na dziewczynie i wszedł w nią. Kiedy była bardzo podniecona spółkowaniem, przerwał stosunek. Wyjął wibrator z ust Agi. Postawił ją. Stała w rozkroku z wypiętą pupą, opierając głowę o wersalkę. Dłonie opierała o stopy. Na więcej nie mogła sobie pozwolić. Ruchał ją bardzo mocno, co jakiś czas zmieniając otwory. Traktował ją jak zlew do spermy i doceniała jego starania. Właśnie ruchał ją w dupę, kiedy sięgnął po telefon. Po uzyskaniu połączenia powiedział tylko:

    – Zapukaj. Jest gotowa.

    Jeszcze chwilę ruchał bezwolną dziewczynę, kiedy ktoś zapukał. Wyszedł z odbytu. Już po chwili wyczuła, że ogląda ją dwóch mężczyzn.

    – Ładuj w pizdę – zasugerował koledze, kiedy ten rozebrał się. Mężczyzna bez słowa wszedł mocno. Aż jęknęła. Z rozkoszy? Z bólu? Suka miała służyć swojemu panu, więc nie martwili się o jej reakcje. Mężczyzna nie pytał o zgodę i w pewnej chwili wszedł do odbytu. Aga trochę wierciła się, ale nie protestowała. Szybko zaczął rżnąć ją w równym, szybkim tempie. Z jej głośnego stękania wynikało, że dochodzi. Potem położyli ją na boku na wersalce twarzą do ściany.

    – Wejdź w pizdę – polecił Włodek koledze. I kiedy ten rżnął dziewczynę, klęcząc na wersalce, trener położył się za dziewczyną na brzegu wersalki i wsadził penisa do odbytu. Chwilę trwało aż obydwaj ustawili się, kolega przełożył nogę nad Włodkiem, potem dostosowali ruchy i zaczęli rżnąć dziewczynę w zgodnym rytmie. Jęczała. Głośno jęczała. Trener chwycił dziewczynę za włosy i za biodro. Tak trzymając się, walił ją coraz mocniej. Jego kolega szarpał pierś. 

    – Gdzie się spuścić? – intensywnie kopulujący mężczyzna szeptem wydukał pytanie.

    – Gdzie chcesz! 

    Po chwili usłyszał jak kolega po kilku potężnych uderzeniach, stęka i nagle zatrzymuje się.

    – Dobra dupa! Naprawdę! Pamiętaj, zawsze chętnie skorzystam. Dzięki! – szepnął ze szczerym zadowoleniem, poklepał ją po pupie i brutalnie ścisnął pierś. Szarpiąc biodrami, zareagowała na ból, a Włodek prawie stracił równowagę. Uderzył dziewczynę w twarz. Przyspieszył w odbycie i w końcu szybko z niej wyszedł. Jednym ruchem odwrócił jej twarz do siebie i wytrysnął na twarz. Steknął głośno. Rozpiął knebel i wsadził penisa do ust.

    – Wyliż – sapnął i jeszcze wytrysnął. Agata starała się objąć ustami jak największy fragment penisa.

    Kolega szybko ubrał się i cicho wyszedł.

    *

    – Ej, dziewczyny! – Aldona uspokoiła koleżanki. – A to znacie? Co ma zrobić mężczyzna, żeby kobieta wrzeszczała jeszcze pół godziny po orgazmie?

    – Niee… – zaciekawiona Roksana odważyła się przyznać jako pierwsza.

    – „Siostry”, Nacia wyciągajcie notatki!

    – Daj im spokój – “Demi” nieoczekiwanie wzięła w obronę najmłodsze uczestniczki spotkania.

    – No, co ma zrobić mężczyzna? – Weronika patrzyła na Aldonę.

    – Musi wytrzeć mokrego penisa w firankę! Ha, ha, ha! – Aldi wybuchła głośnym śmiechem.

    Inne dziewczyny również głośno śmiały się. Padł kolejny żart. Potem następny. Dochodziła godzina 21.30. Zachowywały się dość swobodnie, bo oprócz piwa Aldona oferowała jakieś drinki. Wiedziały, że o 23. trener może sprawdzać, czy wszystkie są w pokojach i nakaże zgasić światło. Do rana zdążą dojść do siebie. Jutro niedziela, więc trener zaplanował tylko jeden i, na szczęście, ‘rekreacyjny’ trening. Wytrzymają. Tak miał wyglądać ich wolny dzień. Musiały odreagować.

    – To co, laski? Spróbujemy zrobić coś zajebistego? – Aldona była lekko podchmielona, podobnie jak wszystkie uczestniczki zabawy.

    Cel imprezy był jasny. Nie musiała o tym pisać w zaproszeniu. Zaszaleć we własnym gronie, nawet jeżeli tylko dziewczyny tworzą to grono. Pozostałe na ogół wiedziały o tym. Niektóre tylko domyślały się. Dzisiaj mogą przeżyć coś niezwykłego.

    – No, suczki, która zrobi striptiz? Mam przygotowaną muzykę! – Aldonie świeciły się oczy na myśl o zabawie. Liczyła zresztą na więcej niż rozbieranka jednej z nich. Dawno nie uprawiała seksu, więc dzisiaj miała nadzieję na ożywczy incydent w gronie koleżanek. I nie tylko. Niespodzianka czekała! – Tak to jest, kiedy brak stałego partnera – ponuro pomyślała, ale nigdy nie żałowała swojej decyzji. Wolała kontakty z różnymi znajomymi, bo każdy oferował inny seks i nie narzekał.

    – Może któraś z najmłodszych? – Halina wolała oddalić ryzyko publicznego negliżu.

    – Stały partner po jakimś czasie przestaje starać się – pomyślała Aldi, a do tego nie chciała dopuścić. I tak przebierała w propozycjach kolegów. Każdy miał ochotę przynajmniej raz z nią spróbować, więc miała w czym wybierać. Zdarzało się korzystać z kilku jednocześnie, jeżeli były trudności z wyborem najatrakcyjniejszej oferty.

    Zapadło kłopotliwe milczenie. Gdybyś ktoś akurat wszedł, wyglądały jak skupione na słuchaniu muzyki.

    – No, co jest? Dziewczyny! Która pierwsza rozbiera się? – Aldona była rozczarowana reakcją koleżanek. Zainwestowała w alkohol i przemyciła go do pokoju, a teraz reagowały jak na stypie. – OK! Losujemy! – zarządziła.

    – Dawać kartki! – zarządziła Natka.

    – Krzyżyk oznacza widza, a kółeczko – angaż do bezpłatnego występu – ustaliła Roksana, wypełniając i składając kartki.

    – Mam nadzieje, że wszystkie myłyście się? – spytała Jolka. Dziewczyny, jak na rozkaz, spojrzały na nią. Wymownie.

    – Jolka, jak ty coś czasem jebniesz… – Celina pokręciła głową, zdegustowana tekstem koleżanki. Jej lekko ochrypły głos potęgował wrażenie zniesmaczenia komentarzem Joli.

    – No co? Nie chciałabym, że poleciały na mnie wczorajsze majtki – uśmiechnięta Jola, wydęła wargi i wzruszyła ramionami.

    *

    Cdn.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Tomnick
  • Przygody tancerki 2

    Obudziłam się trochę obolała po treningu. Inaczej, obudził mnie budzik, nigdy nie wstałabym o 6:20 z własnej woli. Ale tak czy inaczej się podniosłam, nie lubiłam się nigdy na nic spóźniać. Zapakowałam torbę, umalowałam się, zjadłam coś, ubrałam się i wyszłam z domu. Na zewnątrz nie było jakoś cudnie, mocno wiało, ale ja mimo wiatru i obolałych mięśni byłam szczęśliwa. Pamiętałam zabawy z Alicją i chyba miałam wreszcie dziewczynę. Myślałam o niej całą drogę do szkoły.

      W szkole szybko pobiegłam do szatni, miałam jakieś 15 minut do lekcji ale chciałam jeszcze trochę pogadać z Kasią i opowiedzieć jej o Alicji. Zatrzymałam się przy mojej szafce, sięgnęłam po klucz, otworzyłam zamek i… zamarłam. Szafka była całkiem pusta, nie było w niej ani butów na zmianę, ani notatnika, nie było niczego. Sfrustrowana rozejrzałam się po korytarzu i innych szafkach. Nic nie mogłam poradzić, jestem dosyć emocjonalna, prawie chciałam się tam rozpłakać. Ale nagle usłyszałam jakiś znajomy głos, odwróciłam się w jego kierunku i zobaczyłam Olę, miała na sobie obcisłe jeansy i równie obcisły biały tank top, który nie pozostawiał wiele dla wyobraźni. Spojrzałam na nią, plotkującą ze swoimi koleżankami i wszystko nabrało sensu, na pewno to zrobiła, nie była głupia, wiedziała że musi mieć nade mną przewagę jeśli chciała, żebym była jej niewolnikiem czy czymkolwiek innym. Musiała jakoś załatwić klucze i opróżnić moją szafkę. Ale czułam się pewnie, zbyt pewnie, zrzuciłam z siebie kurtkę, i podeszłam do tej grupki zdecydowanym krokiem. W tamtym momencie zadzwonił dzwonek i cały korytarz opustoszał i naprawdę robiłam się podirytowana. Zbliżyłam się do nich, wszystkie obróciły się wtedy w moją stronę i mogłam je dokładniej obejrzeć.

     Najbardziej po lewej stronie stała Marta, miała długie czarne włosy i dużą grzywkę, co w połączeniu z wieloma piegami na twarzy i długim nosem sprawiało, że wyglądała jak baśniowa wiedźma. Poza twarzą miała jednak fajną sylwetkę, była szczupła, i miała przyzwoite piersi i pupę, nie była porównywalna do Oli, ale jak najbardziej mogła się podobać. Dużo tańczyła, znałam ją z kilku turniejów, ale nigdy jakoś się z nią bardziej nie zaprzyjaźniłam.

     Obok Marty stała Zuzia, długowłosa blondynka, lekko niższa, nosiła okulary, i również miała sporo piegów. Miała też świetną figurę, była szczupła i miała naprawdę duże piersi i piękny tyłek, akurat co do sylwetki śmiało można było ją porównywać do Oli. Jednak ich charaktery były zupełnie inne, Ola wydawała się być bezwzględną liderką, a Zuzię znałam już sprzed roku, gdy kończyła nasze gimnazjum, była bardzo uległa, zawsze podlizywała się każdemu komu mogła, teraz, w tym samym zespole szkół, najwyraźniej padło na Olę. Ach, miała też bardzo bogatych rodziców, więc każdy wiedział, że jest naczelną modnisią szkoły.

     Po jej prawej stronie stała ostatnia z tej czwórki, Wiktoria. Również blondynka, ale najniższa ze wszystkich dziewczyn, miała za to świetną wielką pupę, co prawda jej piersi były dość małe ale za każdym razem podniecał mnie jej widok, gdy tylko ją widziałam, a działo się to bardzo często bo była moją sąsiadką. Dzięki temu ją znałam, i naprawdę wydawała się bardzo fajna, miła i skromna, ale nigdy nie mogłam spędzić z nią więcej czasu, była mistrzynią Polski w wioślarstwie i codziennie chodziła na treningi do klubu, jak się dowiedziałam, tego samego co Michał. Nie ukrywam, że byłam zdziwiona jej obecnością w tym gronie.

    Przez chwilę stałam tak lekko speszona ich urodą ale zebrałam się w sobie i powiedziałam,

    -Ola, oddaj mi moje buty.

    -Co? – zapytała Ola, udając zdziwioną – dziewczyny, widziałyście gdzieś jej buty?

    -Koniec z tymi gierkami Ola, wiem że je wzięłaś, żebym uczestniczyła w twojej zboczonej fantazji – powiedziałam naprawdę zdenerwowana.

    -Naprawdę myślisz, że interesują mnie te twoje ciapy? Moje buty są warte więcej niż twoja rodzina – powiedziała, i cała grupa wybuchła śmiechem – i czekaj, czy ty mnie właśnie oskarżyłaś?

    Zrozumiałam wtedy, że to nie była moja najmądrzejsza decyzja.

    -Nie, nie, ale proszę oddaj mi moje buty, jestem już spóźniona na lekcje – powiedziałam, praktycznie błagając.

    -Wiecie co dziewczyny, ona mnie obraziła, myślę że potrzebuje kary, żeby poznała swoje miejsce – powiedziała, po czym rozejrzała się po koleżankach, które gromko się zgodziły.

    -Na kolana – rozkazała z widoczną przyjemnością.

    -Ola proszę – zaczęłam mówić, gdy nagle zostałam spoliczkowana przez Martę.

    -Której części “na kolana” nie zrozumiałaś? – spytała Ola, która złapała mnie mocno za szyję i przyciągnęła do siebie.

    -Przepraszam, przepraszam – mówiłam drżącym głosem i klęknęłam tuż przed nią.

    -No patrzcie dziewczyny, jaka jestem przekonująca – powiedziała, i zaczęła się śmiać razem z koleżankami – wiecie co, nie myłam się dziś rano a Karolina wygląda na bardzo chętną do pomocy, prawda? – powiedziała i pochyliła się nade mną.

    -T-tak – powiedziałam przerażona, cały czas czując piekący policzek.

    -Doskonale – powiedziała i zdjęła buta i skarpetkę z prawej stopy – wyliż mi stopę – rozkazała i podstawiła mi ją przed twarz.

    -Ale – zaczęłam mówić i dostałam kolejny policzek, jeszcze silniejszy niż ostatni.

    Nie chciałam więcej bólu, więc z dużym oporem zaczęłam lizać stopę Oli, jej skóra była tylko lekko słona, ale problemem nie był żaden smak tylko okropne upokorzenie. Lizałam jej jednak tą stopę i już kończyłam, gdy nagle Zuzia zaproponowała.

    -Dziewczyny, a może ona chce sobie coś possać – po czym wybuchła śmiechem.

    -Wiesz co, masz rację – zgodziła się Ola – słyszałaś? – zwróciła się do mnie.

    W odpowiedzi pokiwałam tylko głową i wzięłam jej dużego palca u nogi do ust, niezbyt wiedziałam co robić, ale z jakiegoś powodu zaczęłam czuć przyjemność. Byłam tak blisko takiej seksownej dziewczyny. Jednak mimo tego chciałam, żeby to wszystko skończyło się jak najszybciej. Ssałam tak jej palca przez jakieś dwie minuty i kiedy myślałam, że jest już zadowolona to wypuściłam go z ust.

    -No, no, powiem ci, że nieźle się spisałaś – pochwaliła mnie Ola – Wiktoria, wszystko się nagrało? – spytała, Wiktoria tylko pokiwała głową z uśmiechem.

    -Dziewczyny, powiem wam, że nasza przyjaźń z Karoliną chyba będzie się fajnie układać – powiedziała Ola, po czym wysłała mi całusa i odeszła z całą grupą.

     Ja dalej klęczałam na podłodze, upokorzona, słaba. Z tych emocji aż się popłakałam. Poszłam dopiero na drugą lekcję, Kasia mnie zobaczyła, ale poprosiłam ją, żeby nie pytała o to co się stało. Była dobrą przyjaciółką, i do końca dnia trochę się uspokoiłam. Po szkole oczywiście pojechałam na trening, nie mogłam się doczekać spotkania z Alicją. Była moim światełkiem nadziei w tym strasznym dniu. Niestety akurat tego dnia się spóźniłam i nie miałam nawet szansy się z nią przywitać. Po godzinie trening się skończył i na uboczu szatni całowałam się z Alicją przez dobre 5 minut, po czym opowiedziałam jej o tym co działo się dziś w szkole. Była bardzo poruszona, widziałam jej przerażenie, gdy mówiłam o fragmentach w których byłam bita po twarzy. Po wszystkim przytuliła mnie i zaprowadziła pod prysznic. Tam rozebrałyśmy się i Alicja przycisnęła mnie do ściany. Po kilku pocałunkach zaczęła pieścić moje piersi, po czym przeszła do mojej cipki. Zaczęła ją lizać, a potem wsadziła do niej swoje palce, wtedy czułam się naprawdę doskonale, zapomniałam o przykrościach całego dnia i oddałam się mojej dziewczynie. Długo nie wytrzymałam, miałam ogromny orgazm, a Alicja z przyjemnością zlizała wszystkie moje soki. Myłyśmy się tak jeszcze przez chwilę, po czym obie wyszłyśmy spod prysznica. Ubrałam się i myślałam, że będe musiała spędzić resztę tego dnia w domu, ale gdy już miałam żegnać się z Alicją, ona zaproponowała, żebyśmy razem jeszcze posiedziały w szatni. I tak zrobiłyśmy, cztery godziny leżałyśmy w naszych objęciach i oglądałyśmy jakieś głupie filmiki. Naprawdę spędziłam cudowny wieczór. Potem wróciłam do domu, i po szybkim prysznicu poszłam spać. Nie wiedziałam co nastąpi następnego dnia. Ale gdzieś głęboko czułam, że ta sytuacja obróci się na moją korzyść.

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Raúl
  • Utracona skromnosc – Julia – cz.2

    Pokój

    Spoglądasz w lustro walcząc z źle układającymi się włosami. Palce ci drżą, chwytasz więc mocniej obły grzebień. Każda próba ułożenia kosmyków opadających na czoło kończy się frustracją. Po chwili siadasz zdenerwowana na toalecie, zaciskasz palce nerwowo na skroniach, bębniąc opuszkami palców. Próbując tym samym znaleźć spokój. Nie potrafisz znaleźć dla siebie miejsca i wiercisz się zdenerwowana szukając sposobu, by ułożyć myśli. To co się zdarzyło poprzedniego dnia, było dziwne. Nie jesteś nawet w stanie pojąc, jak to się stało. Szukasz wymówki, dlaczego rozpięłaś bluzkę i pozwoliłaś mu bawić się sobą, że to wszystko było, by móc osiągnąć to co tak bardzo pragniesz. Tylko co z tego, że przy tym podobało ci się, bardziej niż jesteś w stanie przyznać. Przypominasz sobie powrót i prysznic. Przez moment myślałaś szukałaś w sobie niechęci do samej siebie, obrzydzenia tym co się stało. Obrzydzenie nie naszło, w zasadzie patrzyła na ciebie z lustra ta sama blond włosa dziewczyna w okularach o zbyt dużej oprawce. Ta sama lekko nerwowa, cicha, z kosmykami opadających na oczy włosów. To co się stało, było inne. Twój pierwszy chłopak nie był taki. Był miękki, niezdarny. Nie brał ciebie takiej, jak tamten w gabinecie. Nie jak wilk, raczej, jak pies. Śliniący się na twój widok, a nie pragnący krwi.

    Myślisz o tym, jak pieściłaś się pod prysznicem. Gdzie zamiast obrzydzenia, skończyłaś ze słuchawką prysznicową zalewającą cię ciepłą wodą, pieszcząc łechtaczkę. Jak poddenerwowana depilowałaś się, by nadać swojej myszce bardziej seksowny kształt. Nie potrafiłaś się zmusić do pełnej depilacji.

    Teraz stoisz i zaciskasz palce na grzebieniu. Dalej w samej bluzce i różowych majtkach w słoniki. Sięgasz w dół i zsuwasz majtki na kostki. Rozsuwasz nogi i opuszczasz drugą dłoń z grzebieniem i wsuwasz szeroką, okrągłą rękojeść do środka. Jest ciepła od twoich dłoni. Wsuwasz ją powoli potem szybciej. Z trudem powstrzymując ciężki oddech, by nie słyszała cię współlokatorka w sąsiednim pokoju. Zaczynasz masować łechtaczkę palcami, wsuwając grzebień tak bardzo, jak jesteś w stanie. W końcu czujesz napływający orgazm. Kończysz i ścierasz soki spływający po udzie. Wchodzisz pod prysznic po raz drugi. Nim woda zacznie płynąc sięgasz w dół, już spokojniejszym dłońmi i patrzyć na śluz na twoich palcach. Otwierasz usta i wysuwasz koniuszek języka, by ich spróbować. Czas się zbierać.

    Domek

    Spotykasz swojego profesora w jego gabinecie. Po krótkiej pogawędce o pogodzie, planach ruszacie z gabinetu ku autu mężczyzny. On w sportowej marynarce i koszuli, ty w białej rozpinanej bluzce i letniej spódniczce nieco powyżej kolan. Twoje ciemne buty lekko stukają na posadzce opustoszałego budynku. Wsiadacie do samochodu i rusza. Nie mówi ci, gdzie jedziecie.

    Wiesz, że mężczyzna ma żonę. Czasem widywałaś ją, gdy pojawiała się na uczelni. Pani architekt, twarz jednej z większych lokalnych biur. Mimo to, profesor nie odmawia przygodzie. O nie, gdy pytasz go o cel jazdy. Odpowiada, że ma domek nad jeziorem. Kawałek za miastem i tam będzie im dobrze, cicho i spokojnie.

    – Mam nadzieję, że nie masz planów do jutrzejszego ranka

    – Jestem cała do pana dyspozycji – odpowiadasz z uśmiechem – panie profesorze – odpowiadasz, sama dziwiąc się swojej pewności.

    – Marku, proszę. Znamy się blisko i chyba możemy zrezygnować z konwenansów, skoro i tak już łamiemy ich tak wiele.

    – Dobrze… Marku – smakujesz jego imię na ustach.

    – Bardzo ładnie wyglądasz.

    – Dziękuje – uśmiechasz się.

    *

    Dojeżdżacie po chwili, ulice są opustoszałe, a domek faktycznie niezbyt daleko. Skryty w wygodnym zakątku tuż nad jeziorkiem. Z obu stron otoczony lasem i dodatkowo wysokim żywopłotem z iglaków. Od strony jeziorka zaś ciągnie się wygodny trawnik i stoi zaczepiona na długiej linie łódka.

    – Bardzo ładnie tutaj

    – Dziękuję, to tak nasza mała kryjówka z żoną – patrzysz zawstydzona, czy mu nie przeszkadza żona i to wszystko – nie dziw się tak moja droga. Mamy z żoną dość luźne podejście do związku. Korzystamy z tego co przynosi życie. Wybacz jeśli oczekujesz czegoś więcej niż wzajemnej przyjemności, ale no cóż.

    – Rozumiem – odpowiadasz, luźne podejście, myślisz. To ciekawe. Ludzie są różni i rzeczywiście wiesz o tym dobrze, że chociaż wczorajsza zabawa była przyjemna to ciężko jej byłoby myśleć o czymkolwiek więcej i na dłuższą metę

    – Mam nadzieję, że nie zawiodłem cię. Jesteś taka młoda.

    – Nie, nie zawiodłeś. Nie oczekuje nic więcej.

    – To dobrze, chodź do środka.

    *

    Domek jest duży, z obszernym salonem i kominkiem przed którym leży gruby mięciutki dywan. Szeroka sofa w jednym kącie. Na niskim piętrze jest wciśnięty do kąta gabinet z widokiem na wodę i biurkiem. Spacerujesz oglądając wnętrza, gdy Marek rozpala kominek, by zapewnić im właściwy klimat. W drugim pokoju, niemal na samej ziemi leży łóżko. Nieznacznie podniesione, czujesz ciepło bijące od drewna. Wracasz na dół, by zobaczyć Marka nalewającego wam wina do lampek.

    Wypijacie je wpatrzeni w siebie. Przegrywasz pojedynek na spojrzenia i pierwsza uciekasz wzrokiem. Wtedy odstawia lampkę i rozgarnia twoje włosy.

    – Rozbierz się – słyszysz. Odstawiasz wino i powoli rozpinasz bluzkę i opuszczasz ją na podłogę. Stoisz w ciemnoróżowym staniku. Po chwili nerwowo rozpinasz sukienkę – zostaw ją na razie.

    Sięga ci za plecy i rozpina stanik. Potem chwyta cię mocno za biodra i przyciska do siebie. Czujesz jego mocny pocałunek, to ja twoje duże teraz uwolnione piersi rozpłaszczają się na nim.

    Sięga niżej i unosi cię. Niesie wprost na dużą sofę. Czujesz bijące ciepło ognia na twoich udach. Jego ciepło jest jeszcze bliższe. Rzuca cię na miękką sofę. Kąsa sutek i ssie go zachłannie. Gdy próbujesz poprawić się przyciska cię mocniej nie pozwalając ci się ruszyć.

    – Taka jesteś lepsza – szepcze – takiej cię teraz pragnę – mówi to i zaciska palce na szyi i całuje mocno – Julia na wpół leży na wpół siedzi z uniesionymi do góry i rozsuniętymi udami. Próbuje się utrzymać na krawędzi, aż wreszcie odpuszczasz i całkowicie polegasz na jego pewnym chwycie.

    Wtedy zdziera z ciebie majtki i obraca na sofie. Leżysz wypięta do niego, a on wciska twoją twarz w miękki materiał, zadziera ci sukienkę i uderza mocno. To w jeden pośladek to w drugi.

    Kolejny klaps, a materiał zatrzymuje jęk podniecenia i bólu. Przestaje na chwilę pozwalając ci się podnieść. Na tyle tylko byście oboje wylądowali po chwili w miękkim dywanie. Ty wypięta, jak kotka. Z pupą lekko uniesioną i nogami rozsuniętymi na boki. Zerkasz przez bok, jak twój partner rozbiera się, a jego nabiegły krwią penis staje. Rzuca się na ciebie. Czujesz jego dłonie zaciskające się na brzuchu i barkach, jego owłosioną pierś drapiącą drażniącą twoje plecy, ciężki oddech na szyi. Wreszcie jego członek, który wypełnia cię. Bierze cię na tym miękkim dywanie. Mocno przy twoich jękach i głośnym posapywaniu. Nagle przerywa, gdy rozlega się dzwonek telefonu. Wstaje dając ci odpocząć przez chwilę. Po chwili wraca, jego erekcja opadła lekko.

    – Obowiązki wezwały, pomożesz? – unosi w dłoni penis. Julia siada i wyciąga dłoń. Najpierw go masturbuje, by po chwili wziąć pokrytego jeszcze jej sokami penisa do buzi. Erekcja wraca szybko i po chwili leżycie już na sobie. Tym razem na plecach z rozpostartymi szeroko udami podtrzymywana lekko przez niego. Gdy dochodzisz czujesz napinające się mieśnie. Dyszysz ciężko, by po chwili opaść, tylko po to, by palce twojego kochanka nie dały ci spokoju, kończąc to co zaczął. Pieści cię szybko, rozcierając łechtaczkę, drugą ręką masując penisa. W końcu wytryska zalewając twój brzuch i piersi. Zaraz po tym dochodzisz i ty. Drugi raz, mocniej niż poprzednio, już nie jesteś w stanie powstrzymać głośnego jęku. Wtedy on kładzie się obok i wpatruje w twoje. Oczy bawi się twoimi sokami, rozcierając je twoim delikatnym brzuszku. Łącząc je z kroplami spermy rozciera je na tobie.

    *

    Potem bierzecie prysznic i znowu całujecie się. Jest ci dobrze, nigdy nie kochałaś się tak, jak teraz. Idziecie na piętro. Prowadzi cię, jak owieczkę do pokoju. Ciepły z materacem pośrodku. Pod cienką narzutą jest cienka śliska powłoka. Kładzie cię na materacu i rozciąga ręce na boki. Przewiązuje je do rogów

    – Jeśli tylko będziesz chciała zrezygnować, wystarczy słowo. Ok? – pyta wpatrując się w ciebie z pełną powagą

    Kiwasz głową. Nie wiesz co cię czeka. Po chwili przywiązuje drugą rękę i wychodzi na chwilę. Gdy wraca ma w ręku aparat fotograficzny. Robi ci zdjęcie, jak leżysz naga i rozpostarta.

    – To moje małe trofeum – uśmiecha się – są tylko dla mnie – mówi i siada między twoimi udami.

    Wtedy sięga na drewnianej szafki ukrytej w ścianie. Są tam różne drobiazgi, których nie rozpoznajesz. W tym duży różowy przedmiot. Chyba wibrator, nie masz pewności.

    Po chwili jednak dociera do ciebie co to, gdy wibracje rozpływają ci się pod udach, gdy tylko dotyka twojej kobiecości i wnętrza twoich ud. Potem wyłącza zabawkę i kładzie ją na twoim delikatnym brzuszku.

    Potem wyciąga kolejny przedmiot. Nie duży, tępo zakończony i metaliczny oraz butelkę olejku. Rozlewa go najpierw na metalowym przedmiocie, potem na tobie.

    – Co to?

    – Nie wiesz?

    – Nie – odpowiadasz

    Wtedy sięga między twoje uda i zaczyna wsmarowywać olejek w twoją pupę. Odruchowo zaciskasz uda

    – Nie bój się

    – Nie robiłam tego jeszcze od tyłu

    – Odpręż się, nie zrobię ci krzywdy. Zaufaj mi proszę

    Po chwili znowu się odprężasz, a jego dłonie wędrują w dół twojego brzucha i pomiędzy uda. Wsuwa palec w twoją pupę, bawi się nią przez chwilę rozciągając twój odbyt, a potem wsuwa tam metalowy przedmiot i wciska go w ciebie.

    Czujesz delikatny ból, ale ilość olejku sprawia, że jest on do zniesienia. Pomaga ci ułożyć uda i bierzesz w siebie metalowy przedmiot. Wtedy delikatnie klepie cię po pupie, a ty czujesz wypełnienie wewnątrz. Czujesz jego klapsy mocniej. Wtedy uderza kolejny raz, a ty odskakujesz w górę. Pęta na dłoniach nie pozwalają ci na to. Marek śmieje się i powtarza klaps.

    Potem kolejny. Podtrzymuje zabawkę w twoim odbycie i klepie cię po raz kolejny. Patrzy tylko, jak się szarpiesz.

    Wtedy puszcza i zbliża usta do twojej myszki. Nie wiesz co robi, ale po chwili czujesz przyjemne ciepło, jak pieści cię językiem. Trwa to chwilę, bo potem czujesz wibracje na swojej myszce.

    Wtedy sięga po kolejną zabawkę. Krótka rączka i pęk sznurków zakończonych węzełkami.

    Każde uderzenie lądujące na twojej kobiecości i piersiach jest bolesne, ale w inny i nieznany ci dotąd sposób.

    Wzmacnia uderzenia, a ty już nawet nie odskakujesz, ale wczuwasz się w doznania bijące od twojego ciała. Wibrator wstrząsa tobą, a kolejne uderzenie pejcza tylko wzmaga doznanie. Twoje ciało przeszywa orgazm, najsilniejszy, jaki kiedykolwiek doznałaś. Wtedy cię puszcza.

    Wychodzi z pokoju, pozostawiając cię nagą, na ciepłym łóżku. Samą ze swoimi doznaniami

    *

    Gdy wracasz na dół tego domku masz na sobie ciepły biały szlafrok. Wciąż masz na sobie czerwone pręgi od pejcza chodź minęło godzina albo więcej.

    Siadasz obok Marka na sofie. On czeka na ciebie z kubkiem pełnym ciepłego grzańca.

    Pijecie razem, a ty nie wiesz co powiedzieć.

    Było dobrze, bardzo dobrze.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    N.N

    N.N. chociaż Nieznany Poeta brzmi znacznie lepiej, chociaż dość infantylnie.

    To druga część opowieści o Julii odkrywającej swoją kobiecość. Z dedykacją do czytelniczek. 
    Możliwe, że część/kontynuacja tej historii pojawi się w wariancie interaktywnym. 

    Miłej lektury

  • Pozegnanie lata – 3.

    Dokończenie, cz. 3.   

    Zenek, wypieszczony przez Różę, oderwał się od jej ust i podszedł do Irki. Lekko rozsunął jej nogi. Dziewczyna zajęta pieszczotami Anki i Grześka, ledwo spojrzała na chłopaka i przyzwalająco kiwnęła głową. Prawie położył się na niej. Wszedł płynnym i energicznym ruchem. Aż ją przesunął! Gwałtownie spółkował, co świadczyło, że pieszczoty oralne bardzo go podnieciły. Irka jęczała, liżąc parkę. Zenek w końcu nie wytrzymał.

    – Klęknij! – polecił Irce. Dziewczyna pośpiesznie wykonała polecenie. Pieszczoty pieszczotami, nawet kiedy dotyczą własnego chłopaka, ale stosunek był jej znacznie bardziej potrzebny.

    – Kurde, a była taka zazdrosna i zaborcza – z rozbawieniem myślałem o niej i Grześku.

    Klęcząc, dalej lizała kopulującą parkę, a wydatnie pomagał jej Zenek, którego uderzenia penisem przesuwały głowę Irki po podbrzuszu Anki. Chłopakowi było mało! Widział szczupłe ciało dziewczyny z jej kształtną pupą, więc walił z całych sił, trzymając ją za biodra. Po jakimś czasie, kiedy Irka już tylko jęczała z opuszczoną głową, sprawnie wstał, nie wypadając z niej. Z całych sił dalej rżnął dziewczynę. On szalał, a ona wyglądała, jakby kończył na niej grupowy gwałt. Mokre od potu, posklejane włosy, jęki, niezdarne próby ucieczki spod jego członka. Chyba prosiła, żeby przestał. Grzesiek nie interweniował, a Zenek właśnie dochodził. Jeszcze zdążył wyjść z Irki i stanąć obok trójki. Irka padła na trawę i leżała bez ruchu. 

    Zenek przyłożył penisa do twarzy Anki i wytrysnął z przeciągłym sykiem. Zaskoczona Anka, czując dotyk penisa, spojrzała w jego stronę i wtedy przyjęła wytrysk na twarz. Potem Zenek ukląkł na jedno kolano i jeszcze zdołał wytrysnąć dwoma drobnymi strużkami spermy na twarz Irki. Chciał podnieść się, ale dziewczyna była szybsza i ustami złapała jego penisa.

    Jej nagła żywotność zaskoczyła go, więc z chęcią przyjął nieoczekiwaną pieszczotę. Nie zamknął oczu. Z przyjemnością obserwował jej usta, znikający penis, figlarny języczek. W oczach Irki widział zadowolenie po gwałtownym seksie. W trakcie obciągania patrzyli na siebie. W końcu wyjął penisa z jej ust i zbliżył się do twarzy Anki. Irka również wstała!

    Zenek przesuwał penisem po twarzy Anki, próbując zgarnąć spermę z policzków do jej ust. Irka przytrzymała penisa i językiem zlizała spermę z policzka. Przełknęła z uśmiechem. Zenek patrzył zaskoczony. Ja również!

    – Dziewczyny! Muszę was mieć!! – chciałem krzyknąć, ale nie odważyłem się. Tylko patrzyłem.

    *

    Irenka językiem zgarnęła kolejną porcję spermy z twarzy Anki i pocałunkiem otworzyła jej usta. Podała jej spermę. Anka była nieco zdziwiona, a Zenek, korzystając z okazji, pewnym ruchem przesunął członkiem po wargach dziewczyny. Była zaskoczona, ale odebrała to jako przejaw uznania dla jej atrakcyjności. Wyraz twarzy złagodniał, uśmiechała się samymi oczyma i oblizała resztę spermy pozostawioną na wargach. Zenek wepchnął członek w jej usta. W rezultacie jego stanowczości stęknęła, jęknęła, ale przyjęła go i po chwili również przełknęła spermę. Wyraz twarzy sugerował, że robi to, bo tego od niej oczekują inni. Chyba po raz pierwszy znalazła się w takiej sytuacji. Chciała dobrze wypaść, chciała, żeby chłopak był zadowolony, ale i jej taka forma pieszczot sprawiała satysfakcję. Nadal podniecony, delikatnie ruchał ją w usta, a ona dłonią sięgnęła do łechtaczki. Chwycił ją solidnie za głowę, wbijając palce w ciemne blond włosy, zablokował i powolnym ruchem głęboko wepchnął członek do ust kochanki. W zasadzie tylko niewyraźny jęk sygnalizował, że dławi się. Znieruchomiał na chwilę, popatrzył w jej oczy i równie wolno wycofywał się. Lubił taką formę przemocy i pieszczot. Kiedy tylko żołądź została w ustach dziewczyny, ponaglił ją. 

    – No, liż go. Ale solidnie – zaznaczył. Nie pozwolił wypchnąć go z ust.

    Znowu powoli wsunął go aż po nasadę i patrzył jak walczy z jego długością. Dławiła się. Nie reagował. Powoli wysuwał go.

    – Liż! – polecił.

    Gorliwie zaczęła wykonywać polecenie. Szeroko uśmiechnął się. Był zadowolony.

    Grzesiek przyglądał się. Już nie ruchał Anki. Wcześniej podniósł się i przyniósł butelkę wina. Poił dziewczyny.

    *

    Widziałem, że niektórzy zaczynają finiszować. Plan udał się. Każda zaliczyła przynajmniej dwóch chłopaków. My też byliśmy zadowoleni. Trzeba było imprezę zakończyć jakimś mocniejszym akcentem.

    – Która dziewczyna wejdzie do „kanapki”? – zapytałem głośno.

    Konsternacja, zaskoczenie, zdziwienie? Dziewczyny nie zareagowały na propozycję. Chyba niektóre były nawet nieco zaniepokojone. Odwrotnie niż my.

    – Trudno, będziemy losować! – szybko zdecydowałem, żeby nie przedłużać oczekiwania. Jeszcze któryś zechciałby wycofać się albo dziewczyna narobiłaby hałasu. Koledzy z entuzjazmem odnieśli się do mojej propozycji.

    Wypadło na Kamilę i Mariolę.

    Chłopacy owacyjnie przyjęli wyniki losowania.

    – Tylko szampana i confetti brakuje, kurde… – patrzyłem zdegustowany na resztę. Zamiast zająć się dziewczynami, to gadali, gadali o wynikach losowania i nic z tego nie wynikało.

    Wylosowane zareagowały w znacznie bardziej stonowany sposób. Mariola była wyraźnie stremowana. Może nawet nieco przestraszona. Pozostałe dziewczyny wydawały się zadowolone z rezultatów losowania. Cóż, nie co dzień rżną się z dwoma chłopakami jednocześnie. I pewnie zwyczajnie bały się penetracji pupy, bo jeszcze tego nie robiły. Ale my nie chcieliśmy stracić takiej okazji! Tylko Blanka wyglądała na zawiedzioną.

    – A kto zajmie się nami? – z filuternym uśmiechem zapytała Anka, prężąc piersi.

    – O! Czyli nie była aż tak speszona jak sądziłem, kiedy łykała spermę – byłem mile zaskoczony.

    – No? – dołożyła się Blanka. Chyba już dąsała się. Ruchem głowy odrzuciła włosy do tyłu i oparła dłonie z tyłu głowy. Przysunęła się do ogniska i stanęła w eleganckim wykroku. Płomienie ogniska wyłuskiwały jej ciało z mroku. Kto spojrzał w jej kierunku, miał trudności z oderwaniem wzroku. Ale momentalnie miał ochotę na nią. Chłopacy po konkretnych pytaniach dziewczyn wreszcie umilkli.

    – Oj, ktoś nachalnie reklamuje swoje wdzięki, bo brakuje mu seksu – stwierdziłem. Chyba nie tylko ja miałem spore plany dotyczące dzisiejszego wieczoru.

    – Ja siostry ruchał nie będę – usłyszałem zdecydowaną deklarację Andrzeja.

    – Też nie upadłam na głowę, żeby gzić się z tobą. Wystarczy spojrzeć – z niezadowoleniem w głosie prychnęła jego siostra, Ania. Ot, tradycyjne, zgodne rodzeństwo. Na szczęście nie wszyscy usłyszeli.

    – Ja też nie – przyłączył się Bogdan. – Yyy, to znaczy, swojej nie będę ruchał! Twoją mogę! Chcesz? – pytanie skierował to Anki. Dziewczyna z uśmiechem pokiwała głową. Aż włosy spadły jej na twarz.

    *

    Do Kamili podszedł Andrzej, po chwili Grzesiek. Irka wydawała się niepocieszona. Zenek objął Mariolę, siostrę bliźniaczkę Bogdana. Radek odgarnął jej włosy i zaczął całować blondynkę!

    – Ożeż ty! Braciszek ma doświadczenie – ze zdziwieniem patrzyłem na jego zabiegi.

    Chwycił dziewczynę za pupę, a ona objęła go ramieniem. Bogdan uśmiechał się i macał pierś. Czekał na swoją kolej, ale nie rozglądał się za siostrą. Zresztą, ona też nie przejawiała zainteresowania jego powodzeniem.

    Andrzej już leżał na Kamili i spółkował z nią. Dziewczyna szeroko rozłożyła nogi, a po chwili jęczała z podniecenia. Wtedy objęła go jedną nogą. Grzesiek położył się obok, głaskał sutek, ciągnął brodawkę i przyglądał się kopulującej parce. Kiedy trójka jako tako zgrała się, chciała do niego podejść Irka, ale chłopak właśnie podniósł się i ukląkł obok głowy Kamy.

    – Ciągnij – polecił dziewczynie. Ta, już nieco oszołomiona spółkowaniem, sapała. Spojrzała na niego półprzytomnym wzrokiem, ale w lot zrozumiała jego oczekiwania, kiedy przysunął się, a nad jej głową zakołysał się penis. Sterczał, więc sięgnęła, chwyciła w dłoń, pociągnęła w dół i objęła ustami. Grzesiek pochylił się, oparł dłonią o podłoże i jej delikatnych pieszczotach wepchnął penisa aż po nasadę. Trochę protestowała, ale drugą ręką nie pozwolił dziewczynie odchylić głowy. Starała się obciągać najlepiej jak potrafiła. Andrzej ruchaniem motywował ją do większej aktywności.

    Po zmianie Grzesiek położył się na boku i odwrócił Kamę plecami do siebie. Wszedł bez problemu i wręcz agresywnie ruchał ją od tyłu. Andrzej w końcu położył się przed Kamą i powoli ruchał ją w usta. Po agresywnej penetracji dziewczyna już nie protestowała. Jednak w końcu i Grzesiek zechciał zmienić pozycję i spróbował wepchnąć penisa do odbytu.

    – Nie! Zostaw! – Kama gwałtownie zaprotestowała.

    – Ech, marnuje się tyle dobra – westchnął w odpowiedzi. Nie miał zamiaru tracić czasu na spory. W milczeniu podniósł się, ukląkł, położył dziewczynę na wznak, rozepchnął nogi dziewczyny i wszedł w nią. Lewą rękę wsunął między nogi i rozwierając je, ułatwił sobie dostęp do krocza. Ruchając, położył się na dziewczynie. Jedną dłoń położył jej pod głowę, drugą macał podrygującą, sprężystą pierś.

    – Andrzej, chcesz ją jeszcze ruchać? – spytał z pewnym wysiłkiem.

    – Ale pytanie – prychnął Andrzej. – Jasne!

    *

    Zlitowałem się nad Irką. Podszedłem do niej od tyłu. Stała i z zazdrością, a może ze smutkiem, patrzyła na Grześka. Objąłem ją od tyłu, chwytając za piersi. Gwałtownie drgnęła, zaskoczona dotykiem. Przycisnąłem ją do siebie.

    – Niech mnie dokładnie poczuje – myślałem, kiedy przyciskałem sterczącego penisa do jej pupy. Unieruchomiona moimi rękoma, gwałtownie zdołała odwrócić głowę. Jej wzrok złagodniał, gdy rozpoznała mnie. Powoli pocierałem członkiem o jej pupę, pchałem się między pośladki. W końcu wsunąłem go. Docisnąłem się do jej pleców.

    – Co robisz? – była zaniepokojona.

    – Nic, tylko pcham się w ciebie. Chcę rozwalić twoją dupkę – szepnąłem jej do ucha i liznąłem. Zapiszczała, zaskoczona wilgotna pieszczotą, ale nie skarciła mnie. Bawiłem się, drażniąc dziewczynę. Potem będzie się bardziej starać, jeżeli wynegocjuje łatwiejsze warunki spółkowania.

    – Nie chcę! Wojtek, proszę…

    – E tam, przekomarzasz się tylko – jeszcze nie dawałem za wygraną. – Umawialiśmy się, że nie będzie ograniczeń – szarżowałem. Rzuciłem wzrokiem w bok.

    *

    Andrzej leżał na plecach, a Kama powoli skakała na nim. Robiła to naprawdę powoli. Widać było, że takie tempo najbardziej ją podnieca. Chłopak patrzył na nią i bawił się piersiami. Właśnie wsunął palce lewej dłoni w usta blondynki. Namiętnie oblizywała, patrząc mu w oczy. Grzesiek stanął z tyłu i masował rowek między pośladkami Kamy. Dziewczyna nie protestowała. Nawet nie obejrzała się!

    – Klasa dziewczyna! – szczerze podziwiałem jej urodę i umiejętności. Pewnie inni też ją doceniali.

    W końcu Grzesiek uznał, że wystarczy jego starań, ukląkł za Kamą, przytrzymał ją i powoli wsuwał członek do jej odbytu. Kama zaniepokojona spojrzała w jego kierunku, ale nie szarpała się, nie krzyczała. Wsparta na rękach, opuściła głowę i postękiwała. Andrzej macał piersi. Teraz był bardziej stanowczy. Pociągnął za sutki i dziewczyna z grymasem bólu na twarzy prawie opadła na jego pierś. Grzesiek wykonał energiczny ruch, Kama krzyknęła cicho i chłopak oznajmił z triumfem w głosie: 

    – Jest! Wszedłem do końca! – wiercił się jeszcze przez chwilę, a kiedy był gotów, dodał: – Andrzej, ruszamy!

    I zaczęli rytmicznie poruszać się w dziewczynie. Ich kochanka pojękiwała, nieco zaniepokojona taką sytuacją, ale nie oponowała. Bała się, ale chciała takiego seksu. Ciekawość zwyciężyła strach przed bólem.

    *

    Irka leżała na lewym boku i szarpała trawę. Pojedyncze źdźbła ocierały się o jej twarz. Chyba ich nie czuła. Uśmiechnąłem się. Leżałem za nią na boku i ruchałem od tyłu. Byłem na tyle dobry, że zapomniała o swoich protestach. Podłożyłem lewą rękę pod jej głowę. Prawą bawiłem się kręconymi, wilgotnymi od wody i potu włosami. Dziewczyna była zmęczona spółkowaniem, ale teraz nie pragnęła niczego innego. Zostawiłem włosy i macałem pierś. I rozglądałem się.

    Rozczarowana i wolna Blanka też rozglądała się. Dyskretnie poruszała dłonią w kroczu. Ścisnąłem pierś, Irenka westchnęła podniecona mocną pieszczotą. Pocierałem palcem cipkę, wywołując namiętne jęki. Powoli przesunąłem nim po ciele dziewczyny aż do twarzy i ostatecznie wcisnąłem w jej usta. Nie protestowała. Gorliwie lizała i mocniej przyciskała się do mojego ciała. Jednoznacznie prosiła o mocniejszą penetrację, więc zwolniłem i teraz wchodziłem głęboko. Do końca. W środku była mokra. Silniej uderzałem biodrami. Irka za każdym uderzeniem drżała, jednocześnie tłumiąc krzyk. Aż w końcu głośno zakwiliła i zamarła. Przeżywała rozkosz, która nią zawładnęła. Przez długą chwilę nic dla niej nie istniało. Poruszałem się nieznacznie. Chciałem rozpocząć spółkowanie, gdy dziewczyna będzie znowu gotowa. Kiedy nieco odpoczęła po orgazmie, poszukała moszny i zaczęła delikatnie masować ją. Chwilę później odwróciła głowę i namiętnie pocałowała mnie. Jednak szybko oderwała usta.  

    – Ej, ty! – szepnęła z naganą. Wyczuła mój ruch i nie pozwoliła mi wyjść z pochwy.

    *

    Zenek i Radek jeszcze ostrzej zaczęli zabawę z Mariolą niż koledzy z Kamą. Zaczęli od pieszczot na stojąco, aż w końcu ściągnęli ją do parteru. Kiedy klęczała, nie wytrzymali i po chwili dławiła się dwoma penisami. Trochę protestowała, ale przytrzymali ją i złamali opór. Wreszcie pchnięta, siadła na materacu i zdyszana dalej obciągała Zenkowi, a Radek w tym czasie rozsunął jej nogi, położył się na bliźniaczce i wszedł w nią. Mój młodszy brat! Dziewczyna nie zaprotestowała. Ba! Przyjęła go z radosnym westchnieniem! Płomienie ogniska oświetlały jej opalone ciało i dodawały blasku blond włosom. Oświetlenie potęgowało wrażenie przewagi, jaką mieli nad uległą partnerką. Jej to nie przeszkadzało. Wręcz odwrotnie, cieszyła się z zainteresowania dwóch chłopaków i dzisiaj nie zamierzała im niczego odmawiać. Sobie również.  

    – Zawsze im się oddam, jeżeli będą we dwóch – obiecała sobie, kiedy rosło podniecenie.

    Obawiała się, że nieprędko powtórzy się takie spotkanie, a ją podniecał już sam układ, w którym była uległa, w mniejszości, a obydwaj partnerzy koncentrowali się tylko na niej. Nie powiedziała tego głośno, obawiając się reakcji koleżanek i złośliwych komentarzy. Nie byli brutalni, a to jeszcze bardziej wiązało ją z chłopakami. Zatracała się w rosnącym podnieceniu, ale gdy mogła, zastanawiała się, jak nie stracić z nimi kontaktu? Ponownie poczuła rozkosz rozlewającą się po ciele, kiedy Radek, teraz stojąc za klęczącą Mariolą, kolejny raz energicznie wbił twardego penisa aż po nasadę. Stęknęła i w rewanżu pochłonęła całego penisa jego kolegi. Usatysfakcjonowany Radek złapał pośladek i ściskał go zachłannie.

    – Jak rutyniarz! – patrzyłem zdumiony na braciszka. – Gdzie on terminował? Dlaczego nic o tym nie wiem?! – Mój brat znowu zaskakiwał mnie swoim obyciem w seksie. 

    *

    – Piękna niebieskooka, zapraszam! – Boguś wyrównywał koc i machnął ręką do dziewczyny. Zaskoczona i wolna Blanka spojrzała na niego nieco rozeźlona. Kiedy jednak dotarł do niej sens zaprosin, uśmiechnęła się pogodnie. I z ulgą.

    – Nareszcie ktoś o mnie pomyślał! – szybko ulatniał się jej zły humor.

    Szczerze mówiąc, wyboru nie było. Szybko podeszła do niego i położyła się obok. Chwilę później już całowali się. Boguś głaskał jej pupę i chyba próbował wepchnąć palec do pupy, a wtedy ona sięgnęła do jego krocza. Kiedy pieszczoty przestały im wystarczać, Boguś uniósł jej nogę, przysunął się i wszedł. Blanka uśmiechnęła się, kiedy poczuła go w sobie i sama mocniej odchyliła nogę. Była podniecona i frywolna. Zupełnie nie przeszkadzała jej obecność innych. Cieszyła się kolejnym spółkowaniem. Chłopak zaczął uderzać biodrami, a teraz dziewczyna podtrzymywała nogę, wpuszczając go możliwie głęboko. Każde uderzenie wywoływało głośny jęk zadowolenia. Boguś rzetelnie spełniał potrzeby koleżanki.

    *

    – „Kwiatuszku”! – machnąłem dłonią w jej kierunku.

    Róża siedziała w pobliżu ogniska i markotnie patrzyła na kopulujących. Uśmiechnęła się do nas, kiwnęła dłonią. Po chwili wahania podniosła się i podeszła.

    – Nie lubi mnie czy nie ma ochoty na trójkąt? – przemknęło mi przez myśl, kiedy dostrzegłem jej wahanie. Nie było czasu na dalsze rozważania. Róża właśnie podeszła i z wdziękiem położyła się przodem do mnie na trawie. Zaczęliśmy się całować. Była wdzięczna za zainteresowanie i żywiołowością starała się zrewanżować za zaproszenie.

    Później doszedłem do wniosku, że pomysł z „kanapkami” jednak nie był najszczęśliwszy. W rezultacie mojego pomysłu większość dziewczyn czuła się opuszczona. Co innego zrobić jeden pokaz dla pozostałych. Ruchana Irka była już tak podniecona, że nawet nie zauważyła, dołączającej do nas, Róży. Głaskałem jej pierś. Przesunęła się bliżej mnie i zaczęła muskać swoją łechtaczkę. Po chwili zakończyła pocałunek, uśmiechnęła się niepewnie i dotknęła piersi Irki. W końcu pochyliła głowę i liznęła jej sutek. Irka, pojękując, otworzyła zielone oczy. Patrzyła tak namiętnie…

    – Zmiana – szepnąłem Irce do ucha i wyszedłem z niej. Biodrami i dłonią docisnąłem dziewczyny do siebie. Zetknęły się piersiami, brzuchami. Róża w lot zrozumiała moje intencje, ale Irka patrzyła na mnie nieco zdezorientowana. Wyglądała tak, jakby pytała: 

    – Daję ci dupy bez ograniczeń, a ty wybierasz inną dziurkę?

    Aż chciałem wytłumaczyć się przed Irenką, ale… czekały inne atrakcje! Róża swoją nogą uniosła nogę Irki, a ja przesunąłem się w dół i od przodu wszedłem w blondynkę, przy okazji dociskając Irkę do Róży. Ta przyjęła mnie z uroczym westchnieniem. Nadal potrzebowała seksu. Irka też miała ochotę, ale teraz musiała zadowolić się macaniem piersi koleżanki. Widziałem, że to też było zajęcie sprawiające jej przyjemność. Może właśnie częściowo zaspokajała ciekawość z zakresu: Jak byłoby z kobietą?

    Po czułościach skupionych na piersi koleżanki, zsunęła dłoń i próbowała pieścić łechtaczkę albo masować penisa. Miała małe pole manewru, ale ja nie narzekałem. Róża odchyliła głowę, postękiwała nieregularnie i z trudem podtrzymywała nogę. Piersi reagowały na każde uderzenie biodrami, a końcówka potarganego warkocza leżała na trawie.

    – Mam dwie nagie dziewczyny! I chcą jeszcze więcej seksu! – Z radości chciało mi się krzyczeć. – Super! Taka noc mogłaby trwać i trwać…

    Irka położyła dłoń na pupie kochanki i silnie pociągnęła w naszym kierunku. Wtedy mocniej uderzyłem biodrami.

    – Co jest? – rozochocona Róża krzyknęła stłumionym głosem. Jej głos brzmiał lubieżnie. Trochę rozciągała słowa. Nie panowała nad podnieceniem.

    Irka zadowolona ze swojego udziału w seksie, co jakiś czas powtarzała tę czynność. Dostrzegałem jej satysfakcję, a wręcz podniecenie, kiedy dotykała ciała koleżanki i nie napotykała protestu. Rozkoszowała się tym dotykiem. Chyba spełniała swoje skryte marzenie. Miło było to obserwować.

    *

    – To w nagrodę – rzuciłem do ucha Irki. Spojrzała na mnie przymrużonymi oczyma. Jeszcze nie rozumiała. Wyszedłem z „Kwiatuszka” i od razu wszedłem w nią. Irka tylko westchnęła i wypięła pupę do mnie. Róża przywarła do koleżanki i zaczęła całować ją. Ponieważ reakcja była niewielka, odchyliła się i uwolnioną ręką sięgnęła do jej piersi. Druga zniknęła między nogami i dotknęła krocza Irki. Muśnięcie, dotyk, drapanie, szorowanie. Róża dozowała swoje pieszczoty, ale w końcu rytmicznie przesuwała palce po grubym i mokrym wałeczku wystającym z warg sromowych. Dużo bodźców, rosnące natężenie… Irka odchyliła głowę, znieruchomiała i krótko zawyła. Róża przesunęła się nieco niżej i wystawiła pupę w moim kierunku.

    – Właź! – poleciła niecierpliwym tonem.

    Płynnym ruchem wysunąłem się z Irki i ponownie wszedłem w Różę. Irka nie drgnęła. Dłoń zaciśnięta  w pięść, zamknięte oczy, grymas na twarzy, otwarte usta, płytki oddech. Nadal przeżywała swoje szczytowanie.

    *

    Grzesiek przetoczył się na plecy, jednocześnie ciągnąc dziewczynę za sobą.

    – Kama! Dawaj!

    Kiedy zorientowała się w zamiarach chłopaka, położyła się na nim i szeroko rozstawiła nogi. Dłońmi oparła się o podłoże. Podpierał ją rękoma. Podniecona Kama spojrzała na kochanka, i siedząc na penisie powoli, zmysłowo poruszała biodrami. Właśnie przygryzła wargę, czując głębiej wbijającego się penisa i płynącą rozkosz. Rozochocona pochyliła się i musnęła jego pierś brodawkami. Prowokowała, bo miała ochotę na długi seks i liczyła, że Grzesiek zacznie aktywniej spółkować.

    – Ej! Wchodź! – rzucił Grzesiek do kolegi.

    – Już! Ale gdzie? – Andrzej rozglądał się nieco bezradnie. Nerwowo masował penisa.

    – Tam, gdzie ja! Ładuj się!

    – Chłopaki, proszę was! – Kama już zrozumiała, o co chodzi. – Nie chcę! – krzyknęła Grześkowi w twarz. Nie mogła ruszyć się. Chłopak mocno trzymał jej pośladki.

    – Zamknij się! Będzie fajnie! – Grzesiek po raz pierwszy stracił cierpliwość. Przesunął dłonie na jej plecy. Przycisnął do siebie.

    Andrzej nachylił się i powoli ukląkł między nogami Kamy. Chwycił dziewczynę za pośladek. Zbliżało się nieuchronne.

    – Nie! Proszę! Nie! Chłopaki! – dziewczyna krzyczała, próbując szarpać ciałem. Na próżno. Na jej twarzy malował się strach. Nigdy tak nie spółkowała. Dzisiaj też było fajnie, ale nagle chłopacy zaczęli robić coś, czego bała się i nie chciała. Nie zgadzała się! Rzucała głową na boki, jednak niewiele widziała. Czuła dłoń Andrzeja na pośladku. Był stanowczy. Domyślała się, że nie zrezygnują. Ona też nie zamierzała rezygnować! Reszta spółkujących czasami przyglądała się ich szamotaninie. Traktowali protesty dziewczyny jako nieodzowny element grupowego seksu. Dziewczyny patrzyły z niepokojem albo z zainteresowaniem, a chłopacy z rozbawieniem. Podniecała ich taka sytuacja. Ich koleżanka miała doświadczyć czegoś nowego. Koledzy poskramiali kotkę, która pokazywała pazurki! Kotka nie zamierzała się poddać.

    – Zostawcie mnie! Puśćcie! – wygięła grzbiet. – Nie chcę! – protestowała z wysiłkiem, próbując pokonać nacisk dłoni Andrzeja.

    Z kolei Andrzej milczał i starał się wepchnąć penisa do pochwy. Grzesiek trzymał leżącą Kamę za dłonie i starał się poruszać biodrami. Dziewczyna bezradnie szamotała się między nimi i nagle… Nagle poczuła jak penis powoli wnika do pochwy. Drugi penis! I bolało! Zebrała resztki sił i jeszcze raz spróbowała uciec biodrami na bok, zsunąć się z członków. Na próżno. Andrzej przywarł do jej pośladków i systematycznie wnikał coraz głębiej. Kama krzyczała, protestując, ale oni ignorowali jej protesty.

    *

    Z jakąś satysfakcją oglądałem porażkę Kamy. Z podnieceniem obserwowałem, jak chłopacy dosiadają protestującą Kamę. Penis sterczał w Róży, więc nieco przyspieszyłem, wywołując jej głośniejsze stęknięcia. Na mój gest Irenka klęcząc, pochyliła się do mnie nad „Kwiatuszkiem” i zaczęliśmy całować się. Wolną ręką macałem jej piersi. Irenka trzymała mnie za pośladek. Potem dłoń zsunęła się po pośladku w kierunku moszny. Dopominała się o swoją kolej. Energiczniej  ruchałem stękającą Różę.

    Zenek i Radek zmieniali się w pochwie i ustach Marioli. Blondynka miała kształtne piersi i wydatne usta, więc korzystali tak długo, jak tylko byli w stanie. Spróbowali wejść do odbytu, ale się nie udało. Mariola protestowała, a oni też nie byli zbyt cierpliwi. Kiedy klęczała na czworakach, jeden wytrysnął w usta, a drugi na plecy. Akurat Zenek był z tyłu, więc szybko przeniósł się przed twarz dziewczyny. Bez oporu wzięła w usta dwa członki.

    Mało kto miał ochotę poświęcać uwagę protestom Kamy.

    *

    Boguś miał najwięcej szczęścia. Zadowolona z zaprosin Blanka ustawiała się w każdej pozycji, którą wybierał Bogdan. I było widać, że spółkowanie z nim wyraźnie zaspokaja jej potrzeby. Ale do czasu! Chłopak gestem zaprosił samotną i markotną Ankę. Podeszła szybko. Kiedy zaczęli pieszczoty we troje, chyba tylko Bogdan był zadowolony. Dziewczyny wydawały się rywalizować o jego zainteresowanie. W końcu ustawił je na czworakach i na przemian rżnął od tyłu, wpychając w drugą dwa albo trzy palce. Potem zmęczony padł na plecy i pociągnął za sobą Blankę. Po krótkich pieszczotach wziął ją od tyłu, a Anka pociągnięta za włosy, położyła się pod dziewczyną i starała się lizać cipkę Blanki. Do czasu.

    – No, dziewczyny, zmiana! – zadysponował Boguś i dosłownie chwilę później rozpłomieniona Anka ponętnie wypinała pupę do chłopaka. Blanka zajęła jej miejsce i językiem pieścił ich oboje. Jednak musiała dać znać o sobie.

    – Może mną też się zajmiecie? – pytanie zadała takim tonem, jakby siedziała samotna od godziny. Tylko uśmiech łagodził ton zranionej sarenki. Przekręciła się, przysunęła biodrami do twarzy Anki, a ta oparła się na przedramionach i palcami zaczęła muskać jej cipkę. Bogdan sięgnął do piersi. Wtedy usatysfakcjonowana Blanka wróciła do lizania cipki Anki. Boguś trzymał ją za pośladek i ruchał energicznie. Jęki dziewczyny stawały się coraz głośniejsze. W tej pozycji była taka wyuzdana! Wygięte ciało, wypięta pupa, kołyszące się piersi, płomienie załamujące się na jej błyszczącej od potu skórze… Wreszcie krótko zawyła, zsunęła się z członka i upadła na bok. Ciężko oddychała, ale pogodny wyraz twarzy świadczył o spełnieniu. Blanka złapała i delikatnie masowała sterczącego penisa.

    Kiedy leżeli nasyceni pieszczotami, a Anka przycichła po orgazmie, wówczas Blanka usiadła na Bogdana i ujeżdżała go. Poruszali się w równym, szybkim rytmie. W pewnym momencie obejrzała się, dostrzegła mojego brata:

    – Radek! No, chodź! – ponaglająco machnęła ręką.

    *

    Mój brat podszedł powoli. Zatrzymał się przy dziewczynie, a ta ujeżdżając Bogdana, jedynie przestała masować jego mosznę. Jej piersi podskakiwały. W świetle ogniska wyglądały na jeszcze większe. Trudno było od nich oderwać wzrok. Szybko zlustrowała Radka. Jego penis nadal sterczał.

    – No, jeszcze powinieneś dać radę. Wchodź do pupy! – poleciła zniecierpliwiona.

    Brat nie zadawał pytań. Zbliżył się, ugiął nogi w kolanach i powoli wciskał penisa w odbyt Blanki. Nie krzyknęła. Radek miał wilgotnego penisa, a ona rozgrzana seksem z Bogdanem, jakoś wytrzymała początki penetracji. Radek powoli poruszał się w pupie piersiastej brunetki. Wyglądał na zadowolonego. Jasne, każdy by tak wyglądał! Zaspokajana dziewczyna z uśmiechem trzymała uniesioną głowę. Otwarte usta i wydobywające się z nich jęki sygnalizowały, że dostała to, na co czekała. Mimo wytrysku, Radek jeszcze potrafił zająć się wymagającą Blanką, ale po tym stosunku nie miał już siły na zmianę pozycji. Tym niemniej kochanka była im wdzięczna i obciągała obydwu. Wtedy Boguś wytrysnął dziewczynie w usta. Zaskoczona zakrztusiła się, a biała strużka spłynęła po brodzie. Oczy jej się śmiały. Odstawiła Radka i zajęła się penisem Bogusia.

    – Nie będziesz musiał myć się – zachwalała swoje usługi. Oblizała brodę. Resztę spermy roztarła na piersiach. Palec powędrował po mosznie aż do odbytu. Chłopak westchnął. Lekko wsunęła palec w otwór i poczuła jak penis sztywnieje w ustach.

    – Blanka – szepnął w proteście zmęczony Boguś. Po wytrysku mógł wytrzymać pieszczoty, ale na wzwód i seks było zdecydowanie za wcześnie.

    Chwilę leżeli, ciężko oddychali, przekomarzali się, aż dziewczyna podniosła się, poderwała obydwu, ciągnąc za włosy i razem pobiegli do wody. Głośno pluskali się. Na życzenie dziewczyny szarpali jej cipkę i piersi. Och, Blanka naprawdę miała potrzeby i pomysły! I otwarcie domagała się ich spełnienia!

    *

    Szybko wyszedłem z Róży i równie szybko wszedłem w Irkę, która tylko czekała na zmianę. Róża ciężko oddychała. Nie otwierała oczu. Dłoń wcisnęła między nogi. Doszła! Rżnąłem pojękującą Irenkę. Nie trwało to zbyt długo. W końcu wyszedłem i uklęknąłem przed twarzą Róży. Irenka zdążyła położyć się obok. Wytrysnąłem. Zaskoczona Róża wzdrygnęła się, a sperma pociekła po jej skroni i nosie. Kilka kropel spadło na twarz Irenki. Spojrzała na mnie z lubieżnym uśmiechem i oblizała się. Palcem ściągnęła białą stróżkę z nosa koleżanki i wepchnęła w jej usta. Dziewczyna nadal ciężko dyszała, ale przyjęła ‘poczęstunek’. Irka powtórzyła czynność i z uśmiechem patrząc na mnie, sięgnęła do penisa i zaczęła go delikatnie masować. Odwróciła głowę, pochyliła się, przesunęła językiem po twarzy koleżanki i pocałunkiem zamknęła jej usta. Ku mojemu zaskoczeniu, mocno przytuliły się, nie przerywając pocałunku. Już mnie nie potrzebowały.

    *

    Kama i Mariola poradziły sobie z wytryskami na twarz i w usta. Łykały, wycierały, rozcierały spermę. Kama mimo protestów teraz wyglądała na spełnioną i nadal obściskiwała się z jednym albo z obydwoma kochankami. Mariola wciąż kleiła się do chłopaków, którzy chyba zapomnieli o swoich wakacyjnych partnerkach. One również nie dopominały się o ich obecność. Pozostałe dziewczyny też obsłużyły swoich kochanków i nie odstępowały ich.

    Kolejne pary ze śmiechem i piskiem dziewcząt wbiegały do wody. Zabrałem ostatnią lampę i ustawiłem nad brzegiem. Nikomu nie chciało się skakać. Pływaliśmy, ochlapywaliśmy się, żartowaliśmy. Po szaleństwach w wodzie położyliśmy się na płyciźnie i macaliśmy nasze partnerki. One tuliły się do nas. Chłodna woda, ciepły wiaterek, cisza. Aż nie chciało się wychodzić z wody. Ani wracać. Nic się nie chciało. Było cudownie.

    *

    Wykąpaliśmy się, osuszyliśmy przy ognisku. Siedzieliśmy nago. Nikt nie miał ochoty ubierać się. Rozmowa jakoś nie kleiła się. Wszyscy byli już zmęczeni. Z pewnością każdy wspominał chwile z kolejnymi kochankami. Grzesiek leniwie brzdąkał na gitarze. Dziewczyny tuliły się do chłopaków. Albo do siebie. W końcu Radek poderwał wszystkich. Ubraliśmy się, zapakowaliśmy swoje rzeczy do kajaków i na rowery, zasypaliśmy ognisko i popłynęliśmy do ośrodka. Wróciliśmy trochę po pierwszej w nocy i od razu pożegnaliśmy się. Oczy nam się kleiły ze zmęczenia.

    Na śniadanie to my wstaliśmy w lepszych humorach niż dorośli. Po prostu wypiliśmy znacznie mniej od nich. Kolejny słoneczny dzień toczył się w sennym tempie. Spotkaliśmy się, leżeliśmy nad wodą i wspominaliśmy nasze spotkanie. Ale bez szczegółów. Z rozmów wynikało, że położyliśmy się znacznie wcześniej niż rodzice, którzy z wieczorku pożegnalnego wrócili około 3. w nocy. Byliśmy gotowi powtórzyć seks-imprezę. Większym entuzjazmem wykazywaliśmy się my niż dziewczyny. Nawet zdołaliśmy ustalić termin.  

    *

    Wrażenia z tego wieczoru długo pozostawały żywe. Świadomie pominąłem taką ‘drobnostkę’ jak używanie prezerwatyw. Perturbacje związane z ich zakładaniem nie mają teraz większego znaczenia. Wtedy wzbudzały rozbawienie. Istotne, że korzystaliśmy z nich i posprzątaliśmy po sobie. W tamtych czasach samo kupno prezerwatyw stanowiło dla nas spore wyzwanie! Oczywiście w aptece, bo pierwsze próby kupna w kioskach było zniechęcające. Takie czasy…

    O ironio, Blanka miała ze sobą ich spory zapas, ale wyjawiła to, zresztą przypadkowo, dopiero następnego dnia. Dowiedziałem się również, że Blanka i jeszcze dwie dziewczyny stosowały inne środki antykoncepcyjne. Jakieś globulki, krem… Na ówczesne czasy to była zaskakująca informacja dla większości nastolatków! I skrzętnie skrywana przed rodzicami. Koszt zakupu tych środków też był relatywnie znacznie wyższy niż obecnie, wybór niewielki. A dostępność w aptekach? Czasami.  

    *

    Tak w ogóle, z perspektywy czasu wydaje mi się, że podejście Blanki do seksu generalnie było znacznie bardziej swobodne niż nas wszystkich razem wziętych. Dzięki temu w tamtych czasach bardzo szybko zdołała „urządzić się”. Po latach wszyscy ci, którzy ją znali, zazdrościli Blance wysokiego, nieosiągalnego dla nich, standardu życia. No, PRAWIE wszyscy. Blanka zaraz po maturze podjęła studia. Wzięła sprawy w swoje ręce i materialnie wygrała. Z nami, z klasą, z całą szkołą, jeżeli spojrzymy tylko na tych, którzy samodzielnie coś osiągnęli.

    Kiedy przypomnę sobie jej zachowanie wobec pewnej grupy obcokrajowców i panujące wówczas obyczaje, to, uogólniając, obecnie z uśmiechem czytam o nienawiści do osób o innym kolorze skóry. Tak bardzo zmieniły się czasy… Wówczas śniadzi gastarbeiterzy przyjeżdżający z Berlina do Poznania czy Warszawy na weekend, stanowili obiekt westchnień wielu kobiet myślących o wyjeździe na Zachód.

    Ale to wspomnienia i reminiscencje na odrębne opowiadanie. Zatytułowane imieniem Blanki.

    *

    Po powrocie do domu część z nas zabiegała o powtórzenie takiego spotkania. Przecież termin już ustaliliśmy i nikt nie protestował. Głównie chłopacy, ale dziewczyny nie protestowały i nie odmawiały. Jednak w nich nie było takiego entuzjazmu jak w naszym gronie. Nawet udało się zorganizować spotkanie parokrotnie, chociaż w mniej licznym gronie, a zawsze podstawowym problemem było znalezienie wolnego mieszkania.

    Niektóre znajomości okazały się nadzwyczaj trwałe. Między innymi moja z Blanką i Mariolą. Co wtedy się działo, łał… Ale tak bywa, kiedy spotykają się osoby skłonne otwarcie korzystać z seksu zgodnie ze swoimi oczekiwaniami, a zarazem słowne i dyskretne.

    Byliśmy już nieco starsi, trochę bardziej samodzielni i z pewnym doświadczeniem, więc sam seks nie był aż tak emocjonujący. Szukaliśmy nowych podniet i… znajdowaliśmy takie! Jednak nigdy nie zdecydowaliśmy się na poszerzenie naszej „dwunastki” z wakacji. Nawet po latach, kiedy spotykaliśmy się sporadycznie. Mimo entuzjazmu nigdy nie zdołaliśmy zebrać się całym składem. Nigdy przed nikim nie pochwaliliśmy się naszymi przeżyciami, chociaż stały się zaczynem różnych pomysłów i seksualnych przygód części z nas.

    Ale to również wspomnienia na odrębne opowiadanie.

     

     K O N I E C

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Tomnick