Blog

  • Przygoda pod namiotem – cz. 3

    Kontynuacja mojej historii, która wydarzyła się jakieś 5-6 lat temu, wspólnie z kolegą – jest całkowicie autentyczna, co do miejsc, akcji i odczuć.

    Wieczór trwał dalej, my byliśmy trochę wypompowani po dwóch spustach… chyba nigdy w tak krótki czasie nie tryskałem. W mojej głowie łomotały myśli – co my robimy i jednocześnie jakie to jest super.. naprawdę nigdy z żadną laską nie miałem takiego luzu, gadaliśmy co nam ślina na język przyniesie, i bez żadnej krępacji siedzieliśmy z kutasami na wierzchu.

    Generalnie tamtego wieczoru zdążyliśmy obgadać wiele sposobów walenia konia, jak on to robi w domu, jak nie ma rodziców, albo potajemnie w wannie, że u mnie jest podobnie. Siedzieliśmy już tylko w samych koszulkach, całkowicie bez bokserek, co jakiś czas bez zobowiązań dotykając swoje kutasy, które stawały i opadały na zmianę. Bez słów od chwilowego masowania pały do pełnego wzwodu i spustu – jakby było to całkiem naturalne. Nie pamiętam ile razy się spuściliśmy jeszcze, ale wiem, że nie można było tego później nazwać spustem – nic nie leciało z kutasa. Przy 4 razie odważyliśmy się wyjść z namiotu bo zachciało nam się sikać. Ubraliśmy tylko same spodenki, bez majtek. Stanęliśmy w cieniu budynku gospodarczego ogrodu, żeby przypadkiem nikt nie widział nas nawet w ciemności – bardzo ciężko sika się ze stojącym kutasem. Ja skończyłem swoje, on tak samo: „Wylałeś się już?” – zapytał – „Tak” – odpowiedziałem i chciałem schować go do spodenek ale on złapał mi go „Dawaj spróbujemy kto pierwszy” – wiedziałem o co chodzi, choć już naprawdę trochę mój kutas wydawał się zmęczony. Ja chwyciłem jego, staliśmy dalej obok siebie pod murem i mocno trzepaliśmy sobie wzajemnie, odchylając tylko głowy do tyłu. Czułem tylko mocne posunięcia na moim kutasie, więc nie byłem jemu też dłużny – to było naprawdę ostre walenie, do samego końca ściągałem jego napletek odsłaniając porządnie grzyba, on robił to samo. Czułem, że jeszcze daleki jestem od orgazmu. Nie pamiętałem kiedy tak bez zobowiązań mogłem sobie walić, bawić się bez kontroli – zwykle po minucie-dwóch takiego ostrego walenia, nawet samemu miałem ostry orgazm – a tutaj nic.. tylko błoga przyjemność, i to jeszcze mój własny kolega mocno mi trzepał. Jęczeliśmy po cichu, wzdychając i mówiąc jak dobrze… było to naprawdę podniecające obserwując jego prężącego się grzyba jak jest mu dobrze. Było to jeszcze dodatkowo podniecające, bo nie gnieździliśmy się w namiocie, tylko w pełni na stojąco, będąc obok siebie ze skrzyżowanymi rękoma masowaliśmy sobie pały. Po dłuższym czasie poczułem delikatne prężenia jego kutasa, on zaczął się odginać jeszcze mocniej i poczułem jak dochodzi – całkowicie bez spermy, jedynie trochę bezbarwnego soczku wyciekło z końcówki. Ja byłem jeszcze daleko, nawet przez myśli mi nie przeszło, żebym mógł trysnąć. Zwolnił trochę, żeby się pozbierać: „A Ty?” – zapytał – „Ja chyba nie strzelę już dziś niczym” – odpowiedziałem – „Czekaj sprawdzimy” – uklęknął i wziął go do ust, całego, od razu. Uderzyła mnie myśl, że może ktoś nas zobaczyć, i jednocześnie jeszcze bardziej doszło do mnie co my robimy – kumpel dosłownie klęczy przede mną i obrabia mi gałę – I TO JAK!! Automatycznie złapałem go za głowę i dopychałem nieco, musiałem poczuć coś mocniej i bardziej żeby dojść… Po paru minutach jego wytrwałości poczułem to doskonale znane uczucie, ale jakby bardziej ociężale, on dalej nie przestawał. Poczułem skurcze i nadchodzący wytrysk… Nie wyciągnął go z ust, trzymał go do końca – doszedłem – ahhhh jakie to było uczucie… krótkie i mniej intensywne niż poprzednie. Opadłem z sił. On wstał i nie miał nic w ustach – „nic nie poleciało, tak jak i mi” – powiedział z uśmiechem – „Zaryzykowałem, ale warto było” – tak to był mój pierwszy raz, kiedy doszedłem w jego ustach.. Pozwolił sobie na to bo prawie był pewny, że nie będzie musiał pić mojej spermy, i udało mu się to. Byłem wycieńczony.

    Wróciliśmy do namiotu, położyliśmy się spać, już całkiem bez słowa – nie było na to sił. Tak jak staliśmy, zsunęliśmy tylko spodenki i legliśmy na karimatach.

    Ranek przyszedł szybko, ja przebudziłem się przed nim, spał na plecach, nie był niczym przykryty bo noc była ciepła, a jego penis stał jak maszt. O dziwo mój tak samo, byłem tym zdziwiony, myślałem, że po takim wycisku będzie miał dosyć. Zacząłem dotykać swojego kutasa, ściągnąłem z niego skórkę, był mokry i czerwony – widać, że mocno wyeksploatowany. Bawiłem się nim tak chwilę, zastanawiając się, co wydarzyło się tej nocy. Zastanawiałem się również co będzie potem, co będzie dalej. Czułem się trochę dziwnie, ale jednocześnie cały czas na samą myśl przychodziło podniecenie. Nigdy nawet na czacie erotycznym czy kamerkach internetowych, nie miałem takiej przygody. Świt zaglądał przez moskitierę namiotu, było tam bardzo gorąco. Trochę się poruszałem, Wojtek też się przebudził ociężale się przeciągając – „A co to tu” – odezwał się ochryple patrząc na swojego i mojego kutasa – „Widzę, że jeszcze im mało chyba” – powiedział naciągając od niechcenia swojego kutasa – „Ooooo ale jestem niewyspany, a kutas mi chyba zaraz odpadnie” – powiedział – „Haha no tak mamy kaca masturbacyjnego” – opowiedziałem z uśmiechem – „A jak Twój?” – zapytał. „No cóż, tak jak widzisz” odpowiedziałem „Stoi i ma się dobrze”, przeciągaliśmy się tak chwilę ze sterczącymi pałami… mógłbym tak leżeć i patrzeć się na te kutasy bez końca. On podsunął się nieco w górę i wciągnął bokserki – strasznie się opinały, więc przesunął je nieco, a jego kutas wyskoczył przez nogawkę – „Czyli nie opadnie pewnie” – powiedziałem z uśmiechem – „No chyba nie, rano w weekend zwykle ide go zbić do kibla jak tak się dzieje” – odpowiedział ze śmiechem. „Teraz nie musisz nigdzie iść, możesz zrobić to tutaj” – „Nie wiem czy mam siłę” – odpowiedział z rechotem – „No tak to fakt, ale mój też aż się prosi” – powiedziałem – „Racja, Twój sterczy tak, że faktycznie miałbym ochotę zwalić, mój już mi się znudził” – „To co, ten ostatni raz?” – zapytałem od razu. Nie trzeba było długo czekać, teraz było już widno, wyjrzałem tylko na ogród czy nikogo nie ma i nikt się nie zbliża, klękneliśmy naprzeciwko siebie i zaczęliśmy je macać, ja jemu i on mi – teraz było widać wszystko dokładnie, jak bardzo się pręży, każdą żyłkę pulsującą. Tym razem robiliśmy to powoli, tak leniwie o poranku. On zaczął już szybciej oddychać, więc kazałem mu przyspieszyć swoją ręką, tak żeby dojść jednocześnie. „To coooo gotowyyy” – wzdychając wypchnął z siebie słowa – „TAK” odpowiedziałem i za chwilę trysnąłem tym co udało się wyprodukować w nocy. Po paru sekundach on tez poleciał – obspermiliśmy swoje kutasy wzajemnie, ale masowaliśmy je dalej, to był idealny nawilżacz… odpłynąłem, nic innego nie istniało… jeszcze dobre 2-3 minuty leniwie ubijaliśmy pianę, tak, że sperma na naszych kutasach zrobiła się cała biała…
    Opadliśmy na karimaty ponownie.
    „Ehhh chyba trzeba się zbierać, bo nigdy stąd nie wyjdziemy” – powiedział Wojtek – „Chyba tak, trzeba jeszcze z dnia skorzystać” – odpowiedziałem wsuwając bokserki na mokrego kutasa. Było mi wszystko jedno, czy jest czysty czy mokry, i tak musiałem iść pod prysznic po takiej nocy.

    Zwinęliśmy karimaty i śpiwory, na szczęście wyschło wszystko, nadawały się również do prania. Namiot zapakowaliśmy do futerału i wzięliśmy wszystko na plecy. Faktycznie Wojtek wyglądał jak po nocy pełnej alkoholu.
    Okazało się, że u mnie w domu nikogo nie było, rodzice gdzieś wyjechali – to pewnie dlatego też nikt nie wpadł do nas w odwiedziny rano. Pojechali zapewne na zakupy. Wojtek poszedł do kuchni, czuł się jak u siebie w domu, ja poszedłem wrzucić śpiwór do pralki razem z innymi ciuchami i poszedłem cały nagi do łazienki. Wojtek mnie widział z kuchni i krzyknął „Noooo teraz jaki odważny, cały nago, a wczoraj to każdy się cykał”. Podobało mi się to, ze mogę sobie chodzić nago przy kimś, podobnie jak to miało miejsce z moją dziewczyną. Wszedłem pod prysznic i po chwili drzwi się uchyliły, wszedł do mnie Wojtek – był też już nagi. Wpadł do brodzika z uśmiechem – 
    „Dawaj jeszcze wspólny prysznic i spadamy”. Umyliśmy swoje kutasy – tak-tak, znowu stanęły, ale jednogłośnie stwierdziliśmy, że już starczy nam tego na dziś. Po kąpieli jeszcze podziwiałem jego kutasa jak już opadał, był bardzo nabrzmiały i czerwony. Wojtek ubrał się w koszulkę z zeszłej nocy i same spodenki, a jego kutas wisiał swobodnie w nogawce. Pożegnaliśmy się i on poszedł do domu.

    Ja cały dzień o tym myślałem – od tej nocy i dnia nasze życie zmieniło się całkowicie… Nie było żadnego tabu, jak tylko zostawaliśmy sami to pojawiał się temat walenia konia, lub ruchania jakiś lasek… Spoko układ 🙂

    Tak to się zaczęło… i trwało… niebawem kolejne przygody 🙂

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Mar
  • Mamo ja to kocham…cz.4

    Kolejny dzień w szkole to była masakra. Spojrzenia wszystkich chłopców na mnie. Wiedziałem, że o wszystkim wiedzą. Chciałem się zapaść pod ziemię. Ale musiałem dalej żyć. Na lekcji geografii pani zadała grupowy projekt. Jak też się spodziewałem nikt nie chciał ze mną być. Ostatnią osobą jaka została bez pary był Jacek. Chłopak niczym ja nieumięśniony i jak na swój wiek chudy, chociaż Ja przy nim byłem tylko troszkę cieńszy. Miał czarne włosy i niebieskie oczy.

    – Hej Karol-powiedział – zrobimy nasz projekt u ciebie, U mnie może przeszkadzać nam moja siostra.

    Zgodziłem się, w końcu Moja mama miała być w pracy. Myślałem, że szybko nam pójdzie I rozejdziemy się każdy w swoją stronę.

    Jacek przyszedł o 19: 00. Ubrany był w jeansy i dresowa bluzę. Zaczęliśmy robić projekt. Było bardzo przyjemnie dopóki nie usłyszałem otwierających się drzwi. To była moja mama .Myślałem że zwariuję. Przyszła do nas na górę i pierwsze co zrobiła to powiedziała::

    -tak się witasz z panią męska dziwko?

    Było mi strasznie wstyd przed Jackiem, a on nie wiedział jak się zachować.

    -Widzę, że przeprowadziłeś kolegę, on też jest takim frajerem jak ty-rzekla- na kolana i całuj moje stopy.

    Padłem szybko na kolana i zabrałem się za całowanie stóp mojej mamy.

    -a ty czekasz na specjalne zaproszenie-rzekła do Jacka.

    Jacek zmieszany schylił się do nóg mojej mamy i wziął się za lizanie drugiej stópki. Mama kazała nam na chwilę przestać. Wyszła i wróciła z dwoma mocnymi pasami.

    -wracać do całowania dziwki-krzyknęła.

    Klęknęliśmy przed jej nogami i powróciliśmy do całowania stóp, a moja mama biła nas pasami po plecach celując w nasze dupki.

    Po kilku minutach kazała nam się rozebrać. Wstydziłem się przed Jackiem. Nigdy nie widziałem nagiego mężczyzny. Szybko pozbyliśmy się spodni i bluzek, ale przy bokserkach robiliśmy to powoli. Czekałem, aż Jacek zrobi to pierwszy, on najwyraźniej liczył, że  ja się zajmę inicjatywą.

    -na co czekasz suko-rzekła mama.

    Poczułem przy tym ból na dupie po uderzeniu pasa. Szybkim ruchem zdjąłem bokserki. Mój kutas stał na maxa, ociekał soczkami, takiego wielkiego jeszcze nie miałem. Nie mogłem się doczekać, kiedy Jacek zrobi to samo. Byłem ciekawy jego kutasa. W końcu zdjął swoje niebieskie bokserki. Zobaczyłem wielkiego kutasa, może z 18 cm lekko owłosionego. Byłem mega podniecony. Mama kazała nam stanąć tyłem do siebie ,tak żeby dotykać się głową i dupkami. Kazała nam unieść ręce do góry i związała w nadgarstkach. Wzięła pas i zaczęła okładać po całym ciele. Dostałem wszędzie, na brzuch, kutasa, jądra, nogi. Sądząc po odgłosach Jacka On dostał tak samo. W końcu rozwiązała nas. Ustawiła na środku pokoju, przyniosła sznurek i i jednym końcem związałam moje jajka, a drugim jądra Jacka.

    -kto pierwszy dotrze do ściany i przeciągnie drugiego wygra, kto przegra będzie miał karę-rzekła.

    Poczułem silny nacisk na jądra, Jacek ruszył w stronę ściany. Sznurek zaciskał się coraz mocniej. Nie miałem siły odpowiedzieć. Jacek wygrał. Mama rozwiązała sznurek, nasze jądra odetchnęły z ulgą.

    -Nagrodą jest możliwość włożenia mi swojego kutasa w cipkę. Karą zaś jest wylizanie mojej cipy i przygotowanie jej do seksu, bo nie myłam jej 4 dni.

    Byłem załamany, gdy to usłyszałem, zazdrościłam Jackowi. Mama podeszła do mnie złapała za włosy i podciągnęła moją głowę do swojej cipy. Smród był niesamowity. Zacząłem lizać. Myślałem że zwymiotuje. Lizałem dokładnie ,cały wzgórek, łoniaki i wejście do pizdy. Jej łechtaczka cała drygała, widać było że mojej mamie to się podoba. Wkładałem język jak najgłębiej mogłem. Jacek się temu wszystkiemu przyglądał. Zaczął sobie walić.

    -dość teraz czas na porządne ruchanie-rzekła moja mama.

    Położyła się na kanapie, a Jacek zbliżył swój sprzęt do jej wejścia. Mój kolega z klasy miał za chwilę ruchać moją matkę. Zacząłem sobie walić. Jacek wszedł w nią mocnym ruchem aż krzyknęła. Zaczął ją ładować z całych sił. Jego kutas  wchodził same jaja. Mama jęczała wniebogłosy. Czułem że dochodzę, Spuściłem się na płytki podłogi, tyle spermy jeszcze nigdy nie wypuściłem. Mama, gdy to zobaczyła, kazała Jackowi przestać i i spuścić się na podłogę na moją spermę. Zrobił jak mu powiedziała.

    -No dobrze pieski teraz trzeba to posprzątać, brać się za brać się za zlizywanie, ma nie być ani kropli.-rzekła.

    Razem z Jackiem klęknęliśmy I zaczęliśmy zlizywać nasze soczki. Były słone, nie wiedziałem czy liżę swoją czy Jacka spermę. Kiedy podłoga była czysta, mama kazała nam położyć się w pozycji 69. Jacek położył się na łóżku, a ja wszedłem na niego i zanurkował moim kutasem w  jego ustach. Wziąłem w rękę jego 18 cm i i zacząłem poruszać w górę w dół. Końcówkę kutasa wkładałem do ust. Było nam przyjemnie. Mama przyglądała się temu i wkładała paluszki do cipki. Jacek ponownie się spuścił, tym razem w moich ustach ,ja nie zostałem mu dłużny i też zalałem jego buzię białym nektarem.

    -wystarczy Pieski. Pożegnajcie się z waszą panią-rzekła.

    Podeszliśmy do niej na kolanach i całowaliśmy obie stopy. Ubraliśmy się i wróciliśmy do pokoju.

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Remigiusz Kalinka
  • Garsoniera – Alina, cz. 4.

     Część 4.

    Nasz spacer trwał prawie godzinę. Mój pociąg odjeżdżał o siódmej rano, czyli musiałem wstać o szóstej. Spacer na dworzec zajmie mi, góra, dwadzieścia minut. Blisko. Było już po drugiej, więc pospiesznie pakowałem się, kiedy usłyszałem pukanie do drzwi: 

    – Wpuść mnie, ogierze – usłyszałem rozbawiony głos Aliny. Rozejrzałem się bezradnie po pokoju. Leciał film w telewizorze, świeciło się światło, byłem w koszuli i krawacie.

    – A, co tam – rozejrzałem się po bałaganie w pokoju. Było mi wszystko jedno i miałem dość wrażeń jak na tę noc. Otworzyłem drzwi. Weszła w eleganckim białym szlafroku i w klapkach na szpilkach. W ręku trzymała butelkę piwa i puszkę coli.

    – Podaj szklanki, ogierze. Cola dla ogiera, który zgwałcił koleżankę w nocy.  

    Po ostatnich słowach przeszył mnie nieprzyjemny dreszcz. Gwałtownie rosło mi ciśnienie. Już wiedziałem, że popełniłem błąd. Z trudem przełknąłem ślinę. Zrozumiałem, że oszukała mnie. Znowu byłem przerażony. Oczyma wyobraźni już widziałem konsekwencje.  

    – Alina, przede wszystkim przestań mnie tak nazywać. Pakuję się przed podróżą. Chcę jeszcze zdrzemnąć się przed wyjazdem. I nie chcę więcej rozmawiać o tamtym wieczorze! – podniosłem głos, a drżące dłonie zacisnąłem na oparciu krzesła.

    – Ja też nie, ogierze – rzekła sztucznym, przesadnie namiętnym tonem. Wyglądała na rozbawioną i pewną siebie. Nieproszona usiadła, założyła nogę na nogę i nalewała piwo do szklanki.

    *

    – W takim razie o co chodzi? – nic nie rozumiałem.

    – Stefciu, przyszłam przeprosić ciebie za ten żart. – W tej chwili szlafroczek odkrył ogoloną cipkę. Jakoś Alinie to nie przeszkadzało. Mnie również. Koncentrowałem się na jej wypowiedzi.

    – Jak to „żart”?! To wszystko było tylko żartem?! – nie wierzyłem własnym uszom.

    – Nie krzycz – podniosła palec do ust. – A co? Żałujesz? – z rozbawieniem kołysała klapkiem na stopie. Szpilka połyskiwała w świetle lampy. Przeciągnęła się, wyciągając ramiona w bok. Szlafrok rozchylił się, więc mogłem oglądać jej piersi. Wyglądały na dość duże, pełne, ze sporymi, ciemnymi sutkami.

    Spojrzałem mimo woli. Zdawałem sobie sprawę, że zrobiła to z premedytacją.

    – Bardzo mnie zdenerwowałaś. To eufemizm! – zaznaczyłem, podnosząc palec. Nic więcej nie potrafiłem powiedzieć spokojnym tonem. Nie zamierzałem przyznawać się do tego, co przeżywałem przez ostatnie dni. Teraz nie miałem ochoty oglądać jej wdzięków. Cieszyłem się w duchu, że sprawa przybrała taki obrót. I miałem ochotę jebnąć pakowaną torbą w ten uśmiechnięty pysk!

    – Już następnego wieczora przyszłam, żeby wszystko wyjaśnić, ale nie chciałeś mi otworzyć. Później też mnie unikałeś. Miałam za tobą krzyczeć? W pracy? – wzruszyła ramionami. – Za każdym razem kiedy tu przychodziłam wieczorem, chciałam wyjaśnić to nieporozumienie. Ale szczerze przyznaję, twój niepokój bawił mnie. Fajne uczucie – poprawiła się na krześle, uśmiechnięta upiła łyk piwa i nadal z premedytacją prezentowała obnażoną cipkę.

    – Nieporozumienie?! Niepokój?!! Odjebało tobie?!! Przez ciebie prawie nie żyłem ze strachu! Zanim sprawa trafiłaby do sądu, straciłbym pracę! Gdzie z taką opinią znalazłbym kolejną?! Słowo „debil” to komplement dla ciebie!! I ubliżam upośledzonym! – wrzeszczałem w duchu. Patrzyłem na nią wściekłym wzrokiem. Dla własnego dobra już dawno powinna opuścić pokój. Ledwo panowałem nad sobą.

    – Moja wina – uderzyła się w pierś, dostrzegając wyraz mojej twarzy. Była zaniepokojona.

    – Słuchaj, wszystko ci widać. Nie możesz jakoś okryć się? – wreszcie spytałem przesadnie spokojnym tonem.

    – O, Stefcio nie lubi ładnych kobiet? – na chwilę zrobiła poważną minę, ale nawet nie drgnęła. Już uśmiechała się prowokacyjnie.

    – Lubię. Ładne lubię – westchnąłem ciężko.

    Nie złapała aluzji. Dobrze bawiła się. Założyła jedną nogę na drugą, rozchylając je przy tym przesadnie. I jeszcze ten prowokacyjny uśmiech.

    – No, Sharon Stone to ty nie jesteś – pomyślałem z ironią o jej pokazie.

    – I to nawet bardzo lubię ładne kobiety, ale twój żart na długo wytrącił mnie z równowagi – kontynuowałem. – Szczerze mówiąc, marny żart. To zwykła intryga. Nie wypada tak igrać z ludzkimi nerwami – rzekłem zniecierpliwiony i spojrzałem na zegarek.  

    – Stefan, przepraszam. Wiem, że to zaszło za daleko. Nie tak wyobrażałam sobie konsekwencje. Przyznaję, że dobrze bawiłam się i nawet chciałam dłużej to ciągnąć, ale widziałam jak bardzo przeżywasz i dlatego już wieczorem miałam to zakończyć, ale nie pozwalałeś sobie nic wyjaśnić.

    – Jasne, wszystko rozumiem, a teraz idź już. Muszę przespać się.

    – Sam? – filuterny uśmiech.

    – Nie, z torbą i budzikiem – burknąłem. – Nie zawodzą mnie.

    – Stefan, w ramach przeprosin oferuję moje ciałko. Chyba warto skorzystać? – wstała i kiedy okręcała się, szlafrok spłynął do jej stóp. Stała przodem naga, świeża, uśmiechnięta z wypiętymi biodrami. Uniosła ręce i rozstawiła szerzej nogi. – Jestem do wzięcia – szepnęła z prowokacyjnym uśmiechem.

    – No, tylko brakuje, żeby szef chciał teraz zwiedzić mój pokój – wściekłem się na tę głupią cipę.

    Przyznam, że zszokowała mnie swoją propozycją, ale byłem zdenerwowany, zmęczony i jednak mocno pobudzony jej wyznaniem prawdy. W ogóle nie zareagowałem na tę nachalną ofertę. Teraz wcale mnie nie pociągała. Była mi obojętna. Była obrzydliwa.

    – Alina, chętnie skorzystam, ale nie dzisiaj i nie tutaj. Odpowiada ci spotkanie u mnie? – spytałem rzeczowo, podnosząc jej szlafrok. Musiałem przemyśleć pewne sprawy i pozbyć się tej…  

    – O tak, ogierze. A teraz nie żartujesz sobie ze mnie? – spytała z niepewnym uśmiechem, zakładając szlafrok.

    – Nie żartuję. Zerżnę cię tak, że jeszcze podziękujesz i poprosisz o powtórkę. Ale jeszcze raz powiedz do mnie „ogier”, a dostaniesz w pysk – wypaliłem.

    – Dobrze, trzymam za słowo. Odezwę się w firmie – zatrzymała się w przedpokoju. – Ogier, ogier! – otworzyła szybko drzwi. – Należy mi się dwa razy – z zawadiackim uśmiechem mrugnęła do mnie i zamknęła drzwi za sobą.

    *

    Ela klęczała w kabinie w hotelowej łazience i zamykała oczy przed strumieniem moczu Tadeusza. Usta miała lekko otwarte. Drżała z podniecenia, kiedy zalewał jej twarz i piersi. Kiedy skończył, pocierała przez chwilę łechtaczkę i nagle głośno westchnęła. Zamarła z uśmiechem na półotwartych ustach i dłonią na łechtaczce. Drżąc, przeczekała ekstazę. Właśnie przeżyła coś nowego i dla niej niezwykle ekscytującego. Mężczyzna przypadkowo pomógł jej ujawnić nowe źródło rozkoszy. Była zaskoczona siłą orgazmu spowodowanego pissingiem i podrażnieniem łechtaczki. Alkohol wyzwolił ją z obaw i niepewności. Chciała więcej i więcej. Otworzyła oczy i uśmiechnęła się promiennie.

    Zosia przyglądała się w milczeniu, a potem pochyliła i wylizała penisa Tadeusza. Jurek skorzystał z okazji i wszedł w nią od tyłu. Od razu w odbyt! Ela brała szybki prysznic. Nie chciała tracić nic z tej niezwykłej nocy.

    Teraz Zosia czuła wielkość penisa Jurka. Z podniecenia drżały jej nogi. Nie potrafiła zapanować nad tą reakcją. I było jej to obojętne. Jurek wyprostował ją i drobnymi kroczkami wyprowadził z łazienki. Tadeusz ruszył za nim. Zatrzymali się w pokoju. Ruchana stała w rozkroku, prawie wyprostowana i stękała. Spod wpółprzymkniętych powiek obserwowała swoich kochanków. Właśnie Tadeusz podszedł z przodu, przystawił do jej ust butelkę z alkoholem i przechylił. Łapczywie pociągnęła trzy łyki. Wtedy odstawił butelkę, chwycił ją pod udem i uniósł prawą nogę odchylając na zewnątrz. Pomógł sobie drugą ręką i energicznym ruchem próbował wcisnąć żołądź penisa do pochwy. Wszedł aż do połowy. Błogość, jaka ogarnęła Zofię po wbiciu penisa, sprawiła, że przymknęła oczy, a z ust wyrwało się głośne westchnienie. Fala rozkoszy przetoczyła się przez jej ciało. Kobieta uśmiechnęła się, a jej druga noga ugięła. Obydwaj mężczyźni w porę podtrzymali ją. Zofia przeżywała orgazm. Może niezbyt silny, ale przy takim zmęczeniu wyraźnie odczuwalny. Kiedy doszła do siebie, mężczyźni rytmicznie ruchali ją. Zarzuciła ręce na szyję Tadeusza, głowę oparła o jego ramię. Nie potrafiłaby opisać satysfakcji, jakiej doznawała w tym „trójkącie”. Mężczyzna patrzył na energicznie kołyszące się piersi. Z trudem sięgnął wolną ręką i złapał pierś. Podniósł nieco i wziął w usta. Po chwili w zębach trzymał sutek. Kobieta otworzyła oczy, spojrzała i uśmiechnęła się. Tadeusz nie gryzł sutka, ale językiem lizał brodawkę. Zofia doceniała tę pieszczotę. Jeszcze nigdy tak nie spółkowała. Ich penisy wbijały się w nią, ich ciała uderzały o nią. Bez końca mogła tkwić między nimi…

    Jurek przywołał Elę gestem dłoni. Sięgnął po butelkę, pociągnął łyk, a kiedy stanęła z boku, pociągnął głębszy łyk i przystawił butelkę do jej ust. Z ochotą połykała alkohol. Była spragniona. Strużka płynu spływała po brodzie i kapała na piersi i brzuch. Jurek odstawił butelkę, a Ela chwyciła koleżankę za pierś, całując Jurka. Mężczyzna przytrzymał jej głowę, oddał pocałunek, jednocześnie przelewając w jej usta zgromadzony alkohol. Drgnęła zaskoczona, ale przyjęła płyn i połknęła. Podniecona pomysłem, namiętnie całowała go. Języczkiem penetrowała jego usta. On w tym samym rytmie ruchał podnieconą Zosię. Przerwał pocałunek i szepnął:

    – Klęknij za mną i liż mnie! – polecił Elżbiecie. Uklękła za nim i delikatnie chwyciła mosznę. W końcu puściła, rozciągnęła nieco pośladki i lizała odbyt. Jurek aż krzyknął, zaskoczony taką pieszczotą. Bodziec był na tyle silny, że poczuł bliskie szczytowanie.

    *

    Elżbieta i Zofia resztę nocy przespały nago na jednym tapczanie. W zasadzie od razu przytuliły się i nawet jeszcze pieściły. Nie czuły się skrępowane okazywaniem swoich preferencji. Przecież tyle wydarzyło się tej nocy… Kiedy ich przygodni partnerzy doszli, odpoczęli, ubrali się i pożegnali. Zostawili numery telefonów.

    Sąsiedni tapczan zajmował druga para. Naga Małgosia spała wtulona w Sebastiana. Zdjęła pończochy, ale zasnęła trzymając jego penisa. Chłopak jednak zdołał usnąć. Wobec niego Małgosia już wcale nie kryła się ze swoimi potrzebami. Nie chciała wracać do pokoju, w którym nocowała koleżanka, nieświadoma jej seksualnych przeżyć. Wczesnym rankiem pożegnała chłopaka pocałunkiem i pytaniem:

    – Spotkamy się po obiedzie? 

    Jako tako ubrana, chwyciła torebkę i poszła do swojego pokoju. Rozebrała się i od razu weszła pod prysznic. Po porannej toalecie w innym kostiumie pojawiła się na śniadaniu. Przed godziną 10. była w firmie z ostatnimi dokumentami. Czekało ją jeszcze kilka godzin pracy. Późnym popołudniem albo wieczorem zamierzała wrócić do stolicy.

    *

    Koleżanka Małgosi od godziny jechała pociągiem. Po powrocie do hotelowego pokoju Małgosia odczytała smsa od niej i zadzwoniła do Sebastiana. Już miała odkładać telefon, kiedy odebrał.

    – Tak?

    – Gdzie jesteś?

    – W pokoju.

    – Sam?

    – Tak. Pakuję się.

    – To zapraszam do mnie. 515.

    – A ty sama jesteś?

    – Inaczej bym nie zapraszała – uśmiechnęła się lekko. – Moja koleżanka jest dość pruderyjna.  

    – O której masz pociąg?

    – Jeszcze nie wiem, ale jest kilka.

    – Daj mi kwadrans.

    – Czekam – rozłączyła się.

    *

    Kiedy zapukał po ośmiu minutach, tylko uchyliła drzwi. Upewniła się, że jest sam i dopiero wówczas otworzyła na całą szerokość. Stała ubrana jedynie w szpilki i szare, samonośne pończochy. I zapraszający uśmiech. Pończochy połyskiwały, podkreślając kształt nóg.

    W zasadzie od razu stanął mu na taki widok. Wszedł i przekręcił klucz w zamku. Chwilę później siedział na łóżku, a kobieta klęczała między jego nogami i pieściła penisa. Zdążył jedynie rozpiąć rozporek. Była szybsza od niego. Kiedy uznała, że wystarczy pieszczot, szybko wstała i zaraz usiadła na sterczącego penisa. Wszedł bez oporu. Sebastian był mile zaskoczony. Była przygotowana! Nieco odchylona, skakała na nim intensywnie, z lekkim uśmiechem, trzymając jego ramionach. Z przyjemnością patrzył na jej nagie, zadbane ciało, bezskutecznie próbując ustami złapać pierś. Zanim się zorientował, doszła! Głośno krzyknęła, znieruchomiała na chwilę, opadła i położyła głowę na ramieniu Seby. Głęboko oddychała i mocno ściskała jego ramiona. Kiedy uścisk zelżał, zaczął poruszać penisem w pochwie. Początkowo nie reagowała. Kiedy wreszcie otrząsnęła się z przeżytej rozkoszy i ucieszona wyprostowała do dalszej jazdy, przechylił ją i spółkując na boku, zdjął spodnie, slipy i buty. Uderzał w nią penisem, jednocześnie liżąc sutek. W końcu ukląkł, podniósł jej nogę i wcisnął żołądź członka do odbytu.

    – Och, nie! Proszę… – spojrzała na niego przestraszona.

    – Spoko, nie zrobię ci krzywdy – wysapał, z uporem wpychając penisa. I, ku swojemu zaskoczeniu, wszedł bez większego trudu. – Przygotowała się! Obie dziurki wysmarowała lubrykantem – pomyślał z zadowoleniem. Cieszyła go taka zapobiegliwość kochanki. Pozbył się skarpetek i zaczął ją ruchać. Nogę kobiety położył sobie na ramieniu. Stękała przy każdym uderzeniu penisem i wepchnęła twarz w poduszkę. Zadowolony uderzał coraz mocniej.

    W pewnym momencie wyszedł i od razu wepchnął członek do pochwy. Przyjęła go z westchnieniem. Patrzył jak twardy penis znika w pochwie i wysuwa się, a jednocześnie delikatnie masował różowe wargi o ciemnoszarych obrzeżach. Kobieta stękała głośno, odbierając tak różne bodźce. Wyraz satysfakcji nie schodził z jej twarzy. Przyciskała policzek do pościeli, trzymała pierś i próbowała polizać sutek. W końcu Sebastian przesunął palce i pieścił napletek łechtaczki, a potem samą łechtaczkę. Najpierw delikatnie, powoli, potem coraz mocniej i energiczniej. Kobieta była bliska kolejnego szczytowania! Przyspieszył, a za chwilę już nie uderzał. Walił z całych sił! Ładna babka, bez wymagań i dochodziła, jak tylko wsadził. Nagle zawyła i wcisnęła twarz w pościel. Wyjął penisa, przesunął się na kolanach i wytrysnął na skroń i włosy. Przyłożył członek do jej ust i padł obok kochanki.

    *

    – W Warszawie liczę na więcej z twojej strony – zapowiedziała z uśmiechem, bawiąc się wiotczejącym członkiem.

    – A konkretnie?

    – Wszystko zależy od ciebie…

    – Wszystko?

    – Tak, wszystko…

    Był przekonany, że zrozumiał aluzję. Pokiwał głową.

    W końcu razem poszli pod prysznic. Nie mogła opanować się i jeszcze mu obciągnęła. W rewanżu palcami wyruchał jej odbyt. Kwiliła z radości. Chciała znowu obciągnąć, ale dostała dwa klapsy i uspokoiła się. Przed wyjściem zaproponował wspólny weekend. Z radości zrobiła mu „malinkę” na podbrzuszu. Kiedy Seba ubierał się, zmywała spermę z włosów i zastanawiała się, kiedy mąż wyjeżdża do pracy. I tak nie miał ochoty na seks z nią.

    *

    ‘Przypadkowo’ spotkali się w holu hotelu. Chwilę później przy recepcji pojawiły się dwie panie z firmy: Elżbieta i Zofia. Sebastian zaproponował wspólną taksówkę. Na dworcu Sebastian stanął w kolejce i kupił bilety dla całej czwórki. Kiedy informował koleżanki o numerze wagonu i miejscach, na dworzec dotarli dwaj koledzy Seby. Dostali bilety w innym wagonie. Chłopak zrezygnował z przesiadki. Ponad dwie godziny podróży pendolino minęły w miłej atmosferze. Wagon był bezprzedziałowy, więc nikt nie czynił aluzji do wspólnej nocy, chociaż parę razy wspominali stresującą pracę i konieczność odreagowania. Tylko pani Małgosia czasami uśmiechała się, a nawet puściła oczko do ich kolegi. Pozostałe panie również wydawały się zadowolone z obecności młodszego kolegi. Rozmowa nie kleiła się, zatem Sebastian jako pierwszy zaproponował lekturę, wyjmując gazety. Wszystkie chętnie zgodziły się i sięgnęły po książki.

    *

    Przekręciłem klucz w zamku i z ulgą rzuciłem się na łóżko. Leżąc nieruchomo, patrzyłem w sufit i w milczeniu cieszyłem się wiadomością o ‘udanym żarcie’ koleżanki z pracy. Nerwowo drzemałem do szóstej. Po szóstej wziąłem szybki prysznic, ubrałem się i cicho opuściłem pokój. Do dworca dotarłem prawie kwadrans przed odjazdem pociągu. W pociągu spokojnie drzemałem. Przecież wszystko było tylko żartem…

    W domu zjadłem obfite śniadanie z resztek, które znalazłem w lodówce, potem prysznic, świeże ciuchy i sruuu… Zdążyłem do pracy na opieprz od jednego z szefów: „mogłeś być wcześniej”! Co, kuźwa, miałem pendolino pchać?! Chciałem warknąć, ale tylko stałem i kiwałem głową. Poinformował mnie, że zostałem ‘wypożyczony’ do innego działu i już mam masę zaległej pracy. Z powagą kiwałem głową i nawet nie próbowałem czegokolwiek tłumaczyć. Chwilę później beształ jedną z pracowniczek. Co za facet… Za mało seksu z żoną czy kochance spóźnia się okres? A może jedno i drugie?

    *

    O Alinie mówiło się, że jest wyuzdaną nimfomanką.

    – Nimfomanka to rozumiem. Nadmiernie pobudzona, lubi seks, w dużych ilościach. A wyuzdana? – kiedyś spytałem doświadczonego kolegę. Właśnie obserwowaliśmy ją, jak odchodzi, kręcąc zalotnie pupą i pozwalając podziwiać długie nogi ledwie osłonięte krótką spódniczką, a podkreślone eleganckimi, „biurowymi” szpilkami.

    – To znaczy, że wybiera tylko tych, z którymi jej się opłaci uprawiać seks – wyjaśnił półgłosem, nie odrywając wzroku od jej pupy.

    Nie wiem, nigdy tego nie sprawdziłem, bo nie była w zasięgu moich możliwości. I to w żadnej z wcześniej wymienionych kategorii. I szczerze mówiąc, nie odpowiadała mi ‘mentalnie’. Powtarzam tylko plotki zasłyszane w firmie, ale zdarzyło mi się parę razy widywać ją w mieście z naszymi szefami. Prywatnie. Na wszelki wypadek odwracałem się. Bywała też zapraszana na sporadyczne, okolicznościowe kolacje, które kierownictwo firmy organizowało tylko w wąskim gronie. Nazywano je: dla wybranych. Fakt, brzydkich dziewczyn tam nie zapraszano. Alina w ogóle olewała średni personel, czyli takich jak ja, stojących zaledwie szczebel wyżej niż ona w hierarchii firmy. Sobie równych i niższy szczebel traktowała jak fatamorganę. Ot, „pragmatyczka”. To chyba jakoś tłumaczy mój ostrożny stosunek do niej, prawda? Ale postanowiłem nieco zmienić nasze relacje.

    *

    Elżbieta i Zofia wracały do Warszawy wieczorem, ale stawiły się na śniadaniu. Wróciły do swojego pokoju. Zabrały niezbędne dokumenty i przed godziną 10. były w firmie. Drobne, finalne rozliczenia i już około południa, po pożegnaniu, wracały do hotelu. Nie rozmawiały o minionej nocy. Spakowały się i jeszcze zdrzemnęły przed wyjazdem.

    W firmie nie wracały do upojnej nocy w hotelowym pokoju, chociaż niedomówienia ciążyły im. W wolnych chwilach poruszały inne tematy. Także pani Małgosia nigdy nie próbowała nawiązać do tej nocy. Sebastian, nie przechwalał się wśród kolegów swoim sukcesem. Jedynie Stefan coś wiedział o przebiegu tego wieczoru, ale nigdy nie zapytał o szczegóły.

    Nieco zmieniły się relacje między Sebastianem i trzema paniami, ale w firmie jedynie dobrze poinformowany i bardzo bystry albo podejrzliwy obserwator mógł dostrzec jakąś różnicę w ich zachowaniu. Wszyscy pozostali dyskretni. Z czasem Seba może stał się nieco bardziej wylewny i serdeczny wobec trzech starszych koleżanek niż powinno to wynikać z zależności służbowej. Może, ale skoro sporo osób zabiegało o względy przełożonych, więc takie zachowanie nikogo specjalnie nie dziwiło.

    Elżbieta i Zofia, po wielu miesiącach, siedząc we dwie w kawiarni, wróciły wspomnieniami do wydarzeń z hotelu. Nie potrafiły zapomnieć tamtych wrażeń i nie chciały. Po jakimś czasie we dwie próbowały znaleźć kogoś do intymnych spotkań o podobnym charakterze. I znalazły.

    *

    Po przyjeździe do firmy spotkałem Alinę już pierwszego dnia, niestety. Byłem zmęczony i bardzo zajęty, więc umówiliśmy się na sobotę wieczorem. To znaczy, ona wtedy miały wolny czas, więc dopasowałem się. Zostały mi trzy dni dla siebie, to znaczy na spokojną pracę oraz na aktywny wypoczynek: siłownia, jogging, pływanie. Z tym, że siłownię ograniczyłem do dźwigania kolejnych chipsów przed telewizorem, jogging – do przeczytania obszernej relacji z jakiegoś maratonu w tygodniku, a pływanie… Hm, któż nie lubi taplać się w wannie w pianie?

    Miałem też czas na przetrawienie reprymendy bezpośredniego szefa. On chyba zapomniał, że tacy jak ja też czasami muszą odpoczywać i spać. Na zakończenie narzekania dorzucił informację o nowych obowiązkach w naszym dziale. Po zmianach kadrowych. Wychodziłem pod wrażeniem tej ostatniej wiadomości. Będzie się działo od przyszłego miesiąca! Ale na razie nie myślałem o tym.

    *

    W piątek odwiedziłem kolegę w sklepie. Pokazałem mu listę życzeń. Spojrzał na mnie z uśmiechem, potem na listę i uśmiech zniknął.

    – A ty co? W Warszawie szykuje się jakaś grubsza afera ze Stefciem w roli głównej? A może zacząłeś współpracę z FBI? 

    – Jeszcze nie. Na razie jestem poważnym kandydatem. Jeżeli dostanę wizę, to pojadę na staż. Tyle razy oglądałem filmy Walta D., że jestem pierwszy na liście – gorliwie pokiwałem głową.

    Roześmiał się i nadal przyglądał kartce.

    – Hm, ale z tym lustrem to będzie kłopot. Nie da rady… – spojrzał na mnie z marsową miną i pokręcił głową.

    – Jurek, wiem, że masz takie. W obudowie. Tylko pożyczę. Oddam najpóźniej w poniedziałek rano.

    – Nie! Nie! Rano śpię. Przyjedź w niedzielę wieczorem do mnie do domu. Dasz znać telefonicznie, to wyjdę i odbiorę. Mam mieć rozrywkowe towarzystwo, więc… będę czuwał.

    – Ile to będzie kosztować? – przerwałem mu, bo jak Jurek zacznie gadać o swoich seksualnych planach, to przez kilka godzin mogę stać w sklepie.

    – Stary, to będzie naprawdę drogo. Będzie ciebie stać? – zapytał, szybko podliczając. Podał kwotę.

    – No, nie – kwota rzeczywiście robiła wrażenie. Starałem się wyglądać na bardzo zmartwionego. – Wiesz, nie sądziłem, że to aż tyle kosztuje. Ty, Jurek, a ile zapłaciłbym za wypożyczenie tego wszystkiego?

    No, tym razem podana kwota jak najbardziej była w moim zasięgu. Zgodziłem się. On też. Gratis dorzucił mi długie kable.

    – Od razu całość podłączysz do komputera – wyjaśnił.

    W domu, zaraz po przyjściu, zacząłem montować całość. Obawiałem się, że będę musiał korzystać z jego pomocy, ale zdołałem sobie poradzić bez wsparcia kolegi. Sprawdziłem w laptopie. Działało! Naprawdę byłem z siebie dumny. Jak po samodzielnym złożeniu całego zestawu „Lego. Technic” dla 12-latków! Potem szybka kolacja, prasowanie koszuli, brudna bielizna do kosza, prysznic i spać. Zapowiadał się ekscytujący dzień!  

    *

    Dn.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Tomnick
  • Pierwszy raz Madzi

    Pierwszy raz Magdy.

    Madzia skończyła niedawno piętnaście lat i na imprezie u niej były cztery koleżanki. Teraz wybiera się na piętnastkę do jednej z nich. Z tym że Agnieszka zapowiedziała, że na jej urodzinach będą też starsi chłopacy a starzy mają wrócić dopiero po północy. Wyrzuciła wszystko z szafy i nadal nie wiedziała co ubrać. Wreszcie wpadła jej w rękę króciutka czarna spódniczka. Szybko dobrała do niej jasną, obcisłą bluzeczkę i czarne cieniutkie rajstopy. Teraz jaką bieliznę? W końcu zdecydowała się na czerwone, koronkowe figi i takiż sam cieniutki staniczek. Ubrała się w to co zaplanowała i przed lustrem zrobiła mały piruecik. Przez cienkie rajstopy widać było wyraźnie jej czerwone majtki, gdy spódniczka w czasie tego wirowania podniosła się do góry. Uznała, że to może być ciekawe posunięcie, szczególnie, że mają być starsi chłopacy.

    Przyszła kilka minut po 18.00 i wszyscy już byli. Szybko zauważyła, że z jej koleżanek z klasy były solenizantka Agnieszka, dwie blondynki Majka i Paula oraz brunetka z krótko obciętymi na pazia włosami Monika. Z męskiej strony był chłopak Agnieszki Rafał, z którym już kręciła dwa lata i obecnie student pierwszego roku Polibudy. Jej brat Tomek – licealista z II klasy i trzej inni chłopacy, których widziała pierwszy raz w życiu a jak się okazało koledzy z uczelni Rafała.

    Zauważyła, że było wolne miejsce koło Tomka i tam też usiadła.

    Na początku było trochę drętwo ale gdy chłopacy wypili po parę kieliszków wódki a one szampana skończyły się tematy uczelniane i szkolne a rozmowy stały się coraz bardziej swobodne. Nagle Agnieszka zaproponowała tańce. Rafał, który był odpowiedzialny za muzykę, przygotował na początek szybkie kawałki i teraz pląsali tworząc dziesięcioosobowe kółeczko. Madzia wypiła chyba z trzy lampki szampana i czuła się bardzo wyluzowana. W tańcu szybko obracała się dookoła własnej osi i wcale nie zwracała uwagi na to, że jej spódniczka unosiła się i odsłaniała majteczki. Ona na to nie zwracała uwagi ale coraz częściej zerkał na jej nogi i pupę tańczący obok Tomek.

    Madzia była bardzo ładną dziewczynką. Długie do pupy, rude, puszyste włosy okalały ładną twarzyczkę z zadartym noskiem, całym pokrytym drobnymi piegami, zielonymi oczami i mięsistymi, jakby stworzonymi do całowania ustami. Była też najwyższa ze wszystkich dziewczyn. Może nie miała takich dużych cycków jak Agnieszka, Majka i Paula i takiej krągłej pupy jak Monia ale za to miała najzgrabniejsze z nich, bardzo długie nogi, które ubrane w czarne rajstopki kusiły każdego faceta. Inne dziewczyny zazdrościły jej tych nóg, bo nawet przystojny matematyk oglądał się za nią na korytarzu. Miała w sobie coś takiego, że aż dziw brał, że jako jedyna z ich paczki pozostawała nadal cnotliwą. Przynajmniej tak twierdziła. Agnieszka już dawno zrobiła to z Rafałem i chociaż pierwsze razy mocno ją bolało, to teraz robią to niemal codziennie, że aż dziw, że nie zaszła do tej pory w ciążę. Monika też już rok temu oddała się ratownikowi na koloniach. Też pierwszy raz bardzo cierpiała i nie było mowy o jakimś orgazmie ale potem do końca kolonii znikali w jego małym domku na długie godziny. Obydwie blondynki Majka i Paula też miały już za sobą swoje pierwsze razy. Pierwsza na jakimś weselu z bratem pana młodego a druga z wujkiem, który robił jej na pół rozebrane fotki. Na przerwach i po lekcjach wszystkie cztery chwaliły się swoimi podbojami i która przyjmowała w siebie większego kutasa. Madzia miała bardzo surową, wychowującą ją według starych zasad mamę i może dlatego jeszcze tak na dobrą sprawę na żywo nie widziała męskiego chuja.

    Po godzinie Rafał całkowicie zmienił tempo kawałków do tańczenia i z głośników poleciały teraz same pościelówy. Madzia kątem oka zauważyła, że wszystkie jej koleżanki tańczą bardzo mocno przytulone do swoich partnerów. Nie dziwiła się, że robiła to Aga z Rafałem ale pozostałe też zarzuciły ręce daleko za szyje partnerów i kolebiąc się z nogi na nogę nie pozostawiały ani odrobinę przestrzeni między ich ciałami. Jej oczywiście przypadło tańczyć z Tomkiem. Naśladując koleżanki też bardzo mocno przywarła swoimi małymi cycuszkami do jego brzucha. A i niżej nie wsunęło by się między nich palca. Ich bliskość w tańcu i wypity szampan powodowały, że Madzia ulegała coraz większym podnietom. Pomimo tego, że ona nie należała do niskich, bo już teraz miała prawie 170cm wzrostu, to jednak tańczący z nią chłopak był znacznie wyższy. Wiedziała od Agnieszki, że jej brat chodzi na siłownię i dosyć systematycznie na basen. To zapewne dlatego jego klatka była tak ładnie umięśniona, że teraz gdy przyciskała do niej prawy policzek czuła twardość jego mięśni. Nagle poczuła, że jego usta zaczęły muskać jej włosy a dłonie rozpoczęły wędrówkę po jej plecach. Uniosła do góry głowę i wtedy musnął jej śliczne usta swoimi. Jeszcze bardziej uniosła głowę do góry i zwarli się w namiętnym pocałunku a ich języki jak szalone wędrowały z buzi do buzi. Zacisnęła powieki i tak oddawała się tańcowi i tym gorącym pocałunkom. Małe cycuszki ocierały się o jego dolną część torsu i czuła jak zaczynają ją swędzieć różowiutkie brodawki a twarde jak kamyczki sutki chcą z nich wyskoczyć na zewnątrz. Jego dłonie wędrowały coraz niżej aż wreszcie uniósł do góry jej spódniczkę i zaczął uciskać i głaskać jej twarde pośladki. Jednocześnie czuła jak coś twardnieje w jego kroczu i po jej łonie wędruje coraz bardziej ku górze. Straszliwie ją to podniecało i do swędzenia cycków dołączyły teraz te „motyle w brzuszku”. Czuła jak jej tam coś faluje i zaczął ją ogarniać wewnętrzny dreszcz. Jego dłonie nadal pieściły jej dziewczęcą pupę a na łonie przez materiał czuła coś wielkiego i sztywnego. Dziewczyna nie wiedziała co się z nią dzieje. Znała przecież Tomka już wcześniej ale nigdy nie pragnęła z nim takiej bliskości. Owszem podobał jej się ale żeby miało dojść między nimi do czegoś tak poważnego. Nie. Tego sobie nie wyobrażała w najskrytszych marzeniach. Owszem. Czytała opowiadania erotyczne i oglądała filmiki porno ale raczej myślała wtedy o nauczycielu matematyki czy o ratowniku, który rozdziewiczył Monikę ale nigdy o Tomku. A teraz czuła się przy nim tak wspaniale i tak mocno podniecało ją to co wędrowało na jej brzuchu i jego dłonie pieszczące jej plecy i jędrną pupę, że chciało jej się krzyczeć z ogromnego uniesienia. Nagle poczuła, że jego dłonie ciągną do góry jej bluzeczkę. Dziwiła się ale nie broniła mu tego a nawet uniosła ręce do góry i po chwili ta część garderoby znalazła się na podłodze. Drżącymi palcami zaczęła rozpinać guziki przy jego koszuli, która po chwili podzieliła los jej bluzeczki. Rozpiął jedyny guzik przytrzymujący jej spódniczkę i ta pomału zsunęła się na jej kostki. Wystarczyło tylko wyjść z niej i już była tylko w rajstopach i bieliźnie. Nagle poczuła jak wsuwa dłonie pod gumkę rajstopek i majtek i teraz pieści jej pośladki bez żadnej osłony, jednocześnie ściągając te ostatnie jej odzienie coraz bardziej do dołu. Swędzenie cycków i falowanie w brzuszku jakby przybrało na sile. Cały czas kołysali się przytuleni i zwarci w pocałunku a Madzia czuła, że bardzo pragnie tego co dla niej nieznane, boi się ale chce już to zrobić właśnie z tym chłopakiem. Wyciągnął prawą dłoń spod jej gumek rajstop i majtek, i zaczął nerwowo rozpinać spodnie, które pod własnym ciężarem zsunęły mu się na kostki. Oderwali na chwilę od siebie usta i rozejrzeli się po salonie. Byli całkowicie sami. Tomek uwolnił się od spodni i pomału zaczął kierować ich parę w kierunku sofy z dużymi poduchami. Po drodze rozpiął jej staniczek i uwolnił od jego krępowania małe cycuszki. Dreszcze z brzuszka Madzi zaczęły ogarniać jej całe ciało. Poczuła, że są tuż przy legowisku. Tomek pomału zaczął kucać i jednocześnie wędrował ustami i językiem po jej szyi, potem piersi, sterczących du góry piramidkach cycuszków a jednocześnie ściągał jej rajstopki i koronkowe figi. Motyle w brzuchu Madzi jakby oszalały. Uniosła jedną nogę a potem drugą ułatwiając mu zdjęcie całkowite rajstopek i majtek. Delikatnie położył ją na sofie i zaczął całować brzuszek ciągle zbliżając się do kępki rudych, jeszcze dosyć rzadkich i niezbyt długich włosków pokrywających jej wzgórek łonowy. Madzia wyprężyła się w ogromnym podnieceniu ale mocno rozchyliła i lekko uniosła do góry swoje długie nogi.

     

    Było wczesne popołudnie. Agnieszka wyjęła z lodówki wszystkie wiktuały potrzebne do zrobienia kanapek. Rodzice rano wyjechali do babci na wieś i obiecali, że do rana nie wrócą. Na tą swoją piętnastkę zaprosiła też brata. Miała dla niego zadanie. Miał po prostu zająć się jej przyjaciółką Madzią. Rafał, jej chłopak, miał przyprowadzić trzech swoich kolegów – studentów z Polibudy. Ci zaś mieli zająć się pozostałymi trzema jej koleżankami.

    – Tomek. Wyskoczysz po jakiś alkohol? Dam ci kasę – spojrzała błagalnie na brata.

    – Dobra. To co mam kupić? – wiedział, że z ich dwójki tylko on ma dowód i że siostrze małolacie mogą nie sprzedać alkoholu.

    – Rafał mówił, że oni piją wódkę a dla nas weź trzy szampany.

    – Nie będzie to za dużo na takie małolaty? – zażartował.

    – Nie denerwuj mnie, bo i tak jestem zestresowana – Aga spojrzała na niego wymownie – No i chyba pamiętasz, która moja przyjaciółka należy do ciebie.

    – No z tego co pamiętam to ten ładny rudzielec z piegami na całej twarzy i strasznie długimi nogami.

    – To ci powiem, że nie tylko na buzi ale o tym to chyba się sam przekonasz. Z tego co nam mówiła to ona jest jeszcze cnotką.

    – A nie jest jeszcze za młoda na ruchanie – Tomek spojrzał przekornie na siostrę.

    – Jak za młoda? Ja już to robię prawie dwa lata a i pozostałe dziewczyny też wiedzą co będzie jak się zaczną wolne tańce. Przygotowałam na to twoją sypialnię, moją, rodziców i ten pokój gościnny. A wy możecie zostać w salonie.

    – Taki gówniarz a o wszystkim pomyślała – przekomarzał się z nią dalej.

    – Tylko nie gówniarz. Mógłbyś być milszy w moje urodziny.

    – A nie mógłby jej przerżnąć twój chłopak? – Tomek nie ustępował.

    – Nie. Ponieważ wiem, że lubisz pieprzyć cnotliwe małolatki, to zrobisz to ty.

    – Oj zaraz lubię.

    – Wiem bo widziałam jak pierdoliłeś tą czarnulkę Kingę z końca ulicy a ona przecież młodsza ode mnie. Widziałam jak szliście razem w krzaki a potem ona tak szła jak po ostrym jebaniu.

    – No dobra. W sumie to mi się nawet ta ruda Madzia nawet podoba. Zrobię to ale potem chcę ciebie.

    – Oj a to nie będzie kazirodztwo?

    – Zaraz tam kazirodztwo. Od dawna mam na ciebie ochotę i wiem, że ty na mnie też.

    – Masz rację braciszku. To koło północy zagramy w butelkę albo jeszcze lepiej w „słoneczko” i wtedy pokażesz jaki jesteś dobry.

    – To muszę się mocno wyeksploatować przy Madzi żeby długo wytrzymać.

    – Staraj się brat a ze mną możesz przecież w inny dzień. Nie będę ci przecież broniła. Tylko czy ty masz czym?

    – No kolos to on nie jest ale chociaż ma tylko 18 cm długości za to jest gruby i mocno wygięty w pałąk.

    – To bardzo lubię takie bo tak mocno podrażniają punkt G i wtedy mam mocne orgazmy. Czuję, że Madzia przeżyje dzisiejszy wieczór bardzo bogato. Tylko jej nie pokalecz bo nie zabawi się w „słoneczko”.

    Gdy impreza się zaczęła Tomek lekko się wkurzał, że Magda się spóźnia. „A jeśli wcale nie przyjdzie i wtedy zostanie sam”. Natomiast ucieszył się gdy weszła. Wyglądała w tej spódniczce i czarnych rajstopkach bardzo seksownie a obcisła bluzeczka pokazywała, że chociaż małe ale ma cycki. Usiadła obok niego i dosyć ochoczo zabrała się za kieliszek wypełniony szampanem. Gdy tylko skończyła szybko napełnił jej drugi a potem trzeci. Jej długie, rude włosy pachniały dobrym szamponem a i ona wyraźnie używała jakieś wspaniałe perfumy. Tomek wypił już wcześniej kilka kieliszków wódki i jak inni miał doskonały nastrój. Wreszcie zaczęły się tańce. Miał umówione z siostrą, że gdy tylko będą wolne zostaną sami w salonie. Bardzo podobały mu się nogi Madzi, szczególnie wtedy gdy robiła piruety i spódniczka unosząc się wysoko odsłaniała jej pupę i pachwinki i te prześwitujące przez rajstopki czerwone majteczki. Tomka, w miarę wypitego alkoholu i chyba urody dziewczynki, coraz bardziej pociągała Madzia. Coraz częściej łapał się na myśli jak to za chwile wbije się w nią swoim kutasem i wtedy jego chuj drgał i dawał znać, że jest na to gotowy. Zaczęły się wolne tańce i zauważył, że skomponowane przez jego siorkę parki po kolei znikają z salonu. Madzia tańczyła z nim i chyba niczego nie podejrzewała, bo przytulała się tak blisko, że między nimi nie było ani odrobinę odległości. W takt lecącej muzyki zaczął wędrować po jej plecach dłońmi, kreśląc coś w rodzaju kół ale coraz bardziej zbliżając się do paska jej spódniczki. Nie reagowała tylko jakby jeszcze bardziej do niego przywarła. Pomału uniósł jej spódniczkę i położył dłonie na niezwykle jędrnych pośladkach. Była od niego o głowę niższa i delikatnie muskał ustami jej włosy. Nagle odchyliła głowę i zamiast włosów poczuł jej śliczne usta. Cudownie mu je oddawała i zaczęli się namiętnie całować a ich języki jak szalone wędrowały z buzi do buzi. Czuł, że jego kutas też staje w gotowości i dźwiga swój łeb do góry, przeciskając się między ich ciałami. Zaczął podnosić do góry jej bluzeczkę. Nie oponowała a nawet uniosła rączki do góry żeby mu to ułatwić. Czuł, że zaczęła cała drżeć i paluszkami rozpina jego koszulę, która po chwili znalazła się na podłodze obok jej bluzeczki. Teraz rozpiął guzik jej spódniczki i tańcząc dalej zostawili ją na dywaniku. Wsunął dłonie pod gumki rajstop i majtek i poznał gładkość skóry jej pupy a to go podnieciło jeszcze bardziej. Pomalutku zaczął odsłaniać jej pośladki, jednocześnie kierując się w stronę przestronnej, skórzanej kanapy z ogromnymi poduchami. Wyciągnął dłoń i rozpiął spodnie, które opadły na jego kostki. Wprawnie pozbył się ich i dalej tańcząc dotarli do sofy. Wtedy Tomek rozpiął jej staniczek i zręcznie rzucił go na pobliski fotel. Zaczął całować jej szyję, piersi i ciągle kucając dotarł do malutkich ale sterczących jak piramidki cycuszków. Jednocześnie wsunął palce pod gumki rajstopek i koronkowych majteczek dziewczynki, i pomalutku zaczął ciągnąc je do dołu. Ponieważ już wcześniej odkrył jej dupkę to teraz coraz łatwiej zsuwały się one do dołu. Całował teraz jej brzuszek i wpychał język w pępek. Lekko uniosła jedną nogę, potem drugą i tak pozbawił ją ostatniego odzienia. Położył ją delikatnie wzdłuż sofy i sam się zdziwił, że rozwarła szeroko długie i szczupłe nogi, lekko uginając je w kolanach. Dopadł ustami do jej płaskiego brzuszka a jednocześnie po omacku szukał swoich spodni, z których wyjął rozpakowaną prezerwatywę. Lizał jej dziewczęce włoski łonowe. Bardzo lubił taki jeszcze bardzo skromny zarost dziewczęcy. Jednocześnie ściągnął majtki i nałożył na twardego kutasa przygotowanego kondoma. Nie chciał zanim w nią wepchnie swojego chuja żeby zobaczyła jaki jest wielki a szczególnie gruby, później tak ale nie przedtem. Miał dosyć duże doświadczenie jeśli chodzi o ruchanie cnotliwych małolat i tylko raz pokazał kutasa dziewczynie i tak się wystraszyła, że do niczego nie doszło. Dlatego teraz zanim pierwszy raz nie wejdzie, to nie pokazuje swojego może nie długiego ale dosyć grubego chuja. Skorzystał, że rozłożyła tak ładnie nóżki i delikatnie rozchylił fałdki zewnętrznych warg sromowych. Jego oczom ukazała się różowiutka, wąska i dosyć krótka dziurka. Znał już takie ciasne szparki i doskonale wiedział jakie będą problemy żeby wepchnąć do jej wnętrza jego grubasa. Zaczął delikatnie szturchać teraz językiem jej dziurkę a szczególnie wyłaniającą się ze swojej osłonki malutką żołądź łechtaczki. Oddech dziewczynki znacznie przyspieszył ale nie broniła mu tego a gładząc po krótko przystrzyżonych włosach jakby jeszcze zachęcała do dalszego działania. Już wiedział, że teraz może być tylko jego. Usztywnił swój język i zaczął całą jego długością penetrować pizdę Madzi.

     

    Czuła jak bardzo delikatnie rozchylił wejście do jej szparki i trąca czubkiem języka to coś co zawsze ją najbardziej dziwnie swędziało jak gładziła palcami. Nie wiedziała co się z nią dzieje. Doznania jakie teraz miała były o wiele większe niż przy oglądaniu filmików czy czytaniu opowiadań erotycznych. Co chwila oprócz falowania w jej brzuszku pojawiały się niezwykle przyjemne dreszczyki. Bała się ale chciała tego. Chciała żeby to właśnie Tomek był jej pierwszym, tym który spowoduje, że jak inne jej koleżanki będzie mogła to robić często i z innymi panami. Chciała koniecznie już być dorosła. Chciała być już kobietą. Jego dłonie nadal uciskały jej dopiero co uwypuklające się cycuszki a głowa kręciła się w rozwartym kroczu. Dreszcze i falowanie w jej wnętrzu przybierało na sile. Miała już takie odczucia gdy bawiła się swoją cipeczką. Tamte jednak, chociaż całkiem podobne, to jednak były znacznie słabsze. Wreszcie poczuła jak coraz głębiej wsuwa w jej pizdeczkę swój język. Przestała panować nad tym co się z nią teraz działo. Wplotła palce w jego włosy i mocno przyciągała jego głowę do swojego krocza. Pragnęła go teraz całą sobą a drżenie czuła nawet w paznokciach wbijanych w skórę Tomka głowy i w koniuszkach swoich rudych włosów, rozrzuconych w bezładzie na siedzisku sofy. Jej oddech stał się szybki i co chwila z jej ust wyrywały się ciche jęki. Madzia pierwszy raz w życiu tak mocno szczytowała. Obfite jej soczki zmieszane z jego śliną spływały po rowku na miękki materiał legowiska. To jeszcze bardziej ją podniecało. Nawet nie wie jak to się stało, że zaczęła ciągnąć jego głowę ku górze. Poddał się temu i nagle poczuła jego mokry język na swoim płaskim brzuszku, wędrujący uparcie coraz wyżej. Na chwilę zatrzymał się wwiercając w jej śliczny pępuszek i następny postój zrobił na twardych jak kamyczki sutkach. Jednocześnie czuła jak po jej cipce przesuwa się jego cudownie umięśniona pierś i góra brzucha a kolana na których się opierał znalazły się między jej ugiętymi i szeroko rozrzuconymi. Rozchyliła usta oczekując na pocałunek a on lizał jej szyję, zamknięte oczy i wreszcie wsunął swój język do jej buzi. Czuła teraz jego ślinę i resztę swoich soczków, których smak przecież doskonale znała. Jednocześnie na jej brzuszku oparło się coś co wydało się Madzi bardzo duże i twarde. Oparł się na łokciach i kolanach unosząc swoje ciało kilka centymetrów nad nią. Czuła teraz jak to co opierało się o jej łono delikatnie szturcha złączone jeszcze fałdki zewnętrznych warg sromowych. Bezwiednie oderwała stopy od legowiska i szerzej rozrzuciła kolanka. Jej piety delikatnie musnęły jego naprężone pośladki. Oderwał jedną rękę od sofy i czuła jak wsuwa dloń między ich brzuchy a potem chwyta w nią to coś sztywnego i pociera czubkiem o jej pizdeczkę rozchylając broniące do niej wejścia wargi sromowe. Bardzo się teraz bała ale niedawne orgastyczne podniecenie i chęć dokonania tego wreszcie była znacznie większa. Zaczęła gładzić jego plecy ciągle zbliżając się dłońmi do naprężonych, muskularnych pośladków Tomka. Czubek jego chuja coraz szybciej wędrował wzdłuż wąskiej szparki Madzi i co chwila napierał na nią z coraz większa siłą.

     

    Penetrował jej pizdeczkę sztywnym językiem czując jak kipią z niej coraz bardziej soczki. Wreszcie wyprężyła się i po szybszym oddechu oraz pulsowaniu cipki poznał, że szczytuje. Trwało to kilka sekund i zaraz potem Tomek poczuł jak lekko ciągnie jego głowę ku górze. Polizał jej meszek włosków, które częściowo były jeszcze białe i wepchnął język w pępek. Wędrując mokrym językiem po brzuszku dotarł do jej cycuszków. Opierał się na łokciach i kolanach, ocierając się o jej rozwarte krocze z mokrą kępką włosków i brzuch dotarł do gotowych do namiętnego pocałunku ust dziewczynki. Czuł jak jego sztywny kutas oparł się o jej płaski brzuszek a jajka ocierały o mokrą pizdę. Uniosła nóżki do góry i delikatnie trącała go w pupę stopami. Wisiał nad nią oparty na kolanach i jednym łokciu. Drugą dłoń wsunął między ich brzuchy i chwycił twardego chuja. Odartą ze skórki żołądzią rozchylał jej zewnętrzne wargi sromowe i samym czubkiem zaczął jeździć po wąskiej szparce. Ruchy te spowodowały, że jej dziurka lekko się rozwarła. Wtedy coraz mocniej zaczął atakować sztywnym chujem, mokre i śliskie wejście do tej cudownej, dziewczęcej krainy rozkoszy. Nagle żołądź w kształcie grzyba wśliznęła się do środka i zaraz napotkała następną przeszkodę. Paznokcie dziewczynki wbiły się w jego pośladki a z ust wyrwał się głośny okrzyk bólu, który natychmiast starał się stłumić gorącym pocałunkiem. Wiedział, że teraz czeka go najtrudniejsze zadanie, które zapewne sprawi jej ogromny ból. Chciał tego i wykorzystując dotychczasowe doświadczenia naparł mocno chujem na jej śliską wewnątrz pizdę. Gruby i sztywny kutas, rozrywając po drodze falbanki jej dziewiczej błonki, wdarł się do jej grotki kilka centymetrów. Znowu próbowała głośno krzyczeć i jakby cofać swoją pizdę. Pozostał chwilę bez ruchu żeby się przyzwyczaiła, lekko cofnął pupę i ponownie zaatakował sztywnym kutasem zdobywając następne centymetry jej wnętrza. Ponownie chwila na przyzwyczajenie i lekka ucieczka pupy dziewczynki. Ponowny atak i tak po którymś poczuł, że cały jego kutas jest w jej wnętrzu. Po skroniach Madzi płynęły łzy a na twarzy malował wyraz bólu jakiego doznawała.

     

    Nagle poczuła jakby coś ją rozrywało. To gruba głowica jego chuja wśliznęła się w jej dziewczęcą pizdeczkę. Chciał krzyczeć ale zakneblował jej usta swoimi i tylko słychać było jak jęczy z bólu. Czuła jak pchnął mocno i wtedy do tego bólu doszedł jeszcze większy piekący. Czuła też jak jego kutas zagłębia się w niej rozchylając ciasną, jeszcze słabo rozciągliwą pochwę. Próbowała cofnąć pupę, żeby chociaż na chwile pozbyć się tej sztywnej pały zadającej jej tyle bólu. Ale te starania nic nie dawały, bo Tomek sam lekko cofnął chuja i znowu zaatakował z potężną siłą. Czuła jak wbił się głębiej i pozostał bez ruchu. Pierwotny ból ustępował i tak do następnych pchnięć, po których czuła go coraz dalej w sobie. Sztywna , nie wyrobiona pochwa Madzi ustępowała jego atakom ale wszystko to było bardzo bolesne. Wreszcie wszedł cały. Wiedziała, że tak jest bo jego muskularne uda oparły się lekko o jej pośladki. Pozostał tak przez chwilę i pomału cofnął chuja niemal całkowicie. Niespodziewanie pchnął bardzo mocno biodra do przodu a gruby kutas natychmiast znalazł się w niej cały. Zaczął powtarzać tą czynność coraz szybciej i gwałtowniej. Ogromy ból ustępował a Madzia zaczęła przeżywać coś dla niej zupełnie nieznanego. Zaczęła pragnąć tego co robił teraz Tomek całą sobą i poddawała się temu pierwszemu jebaniu z coraz większą rozkoszą. Jego pupa wznosiła się wysoko i opadała coraz szybciej i gwałtowniej. Oddechy obydwoje stały się szybkie i urywane. Stopy dziewczynki uderzały miarowo o jego pośladki. Poczuła jak jej coraz bardziej elastyczna pochwa zaczyna pulsować. Aż wreszcie gdzieś w niej zrodził się ten cudowny dreszcz, który w zawrotnym tempie zaczął ogarniać jej drobne ciałko. Zapominała o bólu i całym otaczającym ją świecie. Coraz bardziej ogarniało ją orgastyczne uniesienie.

    Ruchał ją teraz już bardzo ostro. Czuł jaka jest ciasna i to jeszcze bardziej go podniecało. Czuł też, że nie sprawia jej już bólu a jedynie nieziemską rozkosz. Oparł się na wyprostowanych ramionach i teraz jego gruby kutas jeszcze gwałtowniej i głębiej wnikał w jej gorące wnętrze. Czuł, że ten pierwszy raz nie potrwa zbyt długo. Wreszcie wyprężył się i z głośnym okrzykiem wypełnił spermą prezerwatywę. Zaczął opadać i pomalutku wyciągnął go z niej całkowicie. Leżała w bezruchu, ciężko dysząc. Miała szeroko rozrzucone nogi i liczne ślady krwi na pachwinkach i całej okolicy pizdy. Ściągnął okrwawionego kondona i zaproponował pójście do łazienki. Wstała leniwie i szeroko stawiając nóżki poszła za nim pod prysznic. Stała do niego tyłem a on gąbką mył jej krocze. Wtedy delikatnie ale dosyć odważnie dotknęła do jego miękkiego i zwisającego do dołu kutasa.

    – Ale on był taki sztywny i gruby. Co się stało? – spytała niewinnie.

    – Jak się postarasz to znów taki będzie – odpowiedział i obrócił ja przodem do siebie.

    Drobne rączki Madzi objęły jego coraz większego chuja i zaczęły go delikatnie miętosić i ściągać skórkę z żołądzi. Kutas twardniał i unosił się do góry. Spojrzała mu w oczy i zaczęła mu coraz mocniej branzlować.

    – I to taki duży cały był we mnie – spytała lekko wystraszona.

    – Był i tak mnie podniecasz, że zaraz będzie ponownie ale zanim to nastąpi to daj mu buzi, poliż i possij.

    Posłusznie klęknęła i najpierw cmoknęła w dużą dziurkę na czubku chuja. Wyciągnęła języczek i zaczęła nim trącać to miejsce a następnie zaczęła lizać całego chuja aż do jajek i z powrotem. Robiła to wszystko pierwszy raz ale podniecało ją to. Woda leciała z prysznica i rozbryzgiwała się o Tomka plecy. Usta Madzi wróciły znowu do znacznie grubszej od trzonu głowicy i nagle cała ona zniknęła w jej buzi. Oparł dłonie o jej mokre, rude włosy i ciągnął głowę mocno w kierunku swojego podbrzusza. Kutas wbijał się w jej buzię coraz głębiej i aż się krztusiła jego obecnością w gardle. Wtedy cofał go lekko i znowu wbijał głęboko. Wreszcie cały zniknął w jej buzi.

    – Teraz możesz wygrać z moją siostrą w zabawie w tęczę.

    Nie wiedziała o co mu chodzi a dopiero miała się dowiedzieć po północy ale bardzo podniecało ją to wpychanie całego chuja do jej buzi i gardła. Wreszcie uznał, że wystarczy tego loda. Wziął ją na ręce i zaniósł do salonu. Tym razem klęczała na miękkim dywaniku z rozkraczonymi nogami opierając się brzuszkiem o siedzisko sofy. Klęknął za nią i ubierając chuja w prezerwatywę wdarł się dosyć gwałtownie w jej pizdę.

     

    Znowu ja zabolało bardzo mocno ale tym razem jeszcze bardziej pragnęła żeby ja wyruchał. Czuła jak jego brzuch wali mocno w jej jędrne pośladki a sztywny kutas wędruje we wnętrzu. Ból ustępował teraz znacznie szybciej a stan orgastycznego błogostanu przyszedł znacznie szybciej. Jęczała cicho i piszczała, domagając się coraz ostrzejszego jebania.

     

    Wykonywał jej prośbę z ogromnym animuszem. Czuł jak jej pizda pulsuje i jest niesamowicie gorąca. Obfite soczki dziewczęcego podniecenia powodowały, że była niezwykle śliska. Jebał ja teraz jakby robili to od lat Trwało to teraz znacznie dłużej i rozpoznawał ja co kilka sekund dostawała orgazmu aż wreszcie przeszedł on w ciągła euforię.

     

    Doszli do maksimum ekstazy jednocześnie.

     

    C.D.N jak będziecie chcieli.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Albastor
  • Doktoranckie stuczki

    Zdążyła właśnie opuścić teren uczelni po rozdaniu dyplomów. Szła pewna siebie, z tym zadziornym uśmiechem na twarzy, bo wreszcie udało się jej zdobyć upragniony i od dawna wyczekiwany tytuł magistra nauk społecznych. Niezbyt wysoka brunetka, o oczach zielonych, jak szmaragdy najczystsze, wargach pełnych, ale nie wydętych, jak te po zabiegach chirurgicznych, małym nosku, ciemnych rzęsach i kilku piegach na policzkach oraz włosach długich i prostych opadających swobodnie na jej tors. Figurę miała dosyć przeciętną, nie była ani przesadnie szczupła, ani też jakoś specjalnie przy tuszy, czy kolokwialnie mówiąc gruba. Była idealna.

     Długie nogi wyeksponowane w czarnych szpilkach, pokaźny biust podkreślony odpowiednio dobranym krojem biustonosza, szerokie biodra, a do tego ta bordowa sukienka z głębokim dekoltem sięgająca połowy uda, w której stawała się obiektem pożądania wszystkich napotkanych mężczyzn – chociaż, trzeba to przyznać, bywała również obiektem westchnień wielu kobiet, ukazywały wszystkie aspekty jej kobiecości i niezależności. W ręku trzymała swoją pracę magisterską w granatowej oprawie, a na ramieniu wisiała niewielka torebka kopertowa. Wyglądała zabójczo, jeżeli spojrzymy na to, co miało ją spotkać kilka ulic dalej.

    Wszyscy znajomi wiedzieli, że jest przesadnie ambitna. Całymi nocami siedziała w materiałach potrzebnych do napisania pracy, którą broniła. Przez całą magisterkę, a nawet już wcześniej, na licencjacie, z nikim się nie spotykała na poważnie. Zawsze twierdziła, że ma czas jedynie na karierę i ewentualną pracę. Żadna z osób obecnych w jej życiu nie miała pojęcia o tym, że podświadomie nieustannie pragnęła doświadczania siebie i swojego ciała. Marzyła o tym, by spotkać kogoś, kto pokaże jej rozkosz, jakiej do tej pory nie zaznała. Chciała, by ktoś wprowadził ją w ten pokręcony świat zmysłów, podniecenia, orgazmu i co ważniejsza spełnienia. Długo szukała takiej osoby, niestety bezskutecznie. Liczne porażki skłoniły ją do odstąpienia od tej drogi i skupieniu się na karierze uniwersyteckiej.

    Początkowo mijały dni, później tygodnie i miesiące, które z czasem zamieniły się w lata. Każda kolejna sekunda zabierała z jej życia coś, czego tak bardzo potrzebowała. Chciała czuć się pożądana, niezastąpiona, potrzebna, a zamiast tego otrzymała jedynie suche treści bez pokrycia w rzeczywistości. Żal zżerał ją od środka, jednak nikt tego nie zauważył. Każdy był wtedy zajęty swoim życiem i swoimi problemami.

    Tego dnia, gdy wyszła na ulicę, przy której mieścił się budynek jej wydziału poczuła wreszcie coś w stylu spełnienia. Podążając w stronę mieszkania, które wynajmowała od ciotki czuła się pewna siebie, moc, gotowa na nowe doświadczenia. Szła równym tempem, zarzucając biodrami raz na lewo, raz na prawo. Skupiała na sobie wzrok wszystkich przechodniów,  nie przeszkadzało jej to jednak. Patrzyła przed siebie i delikatnie zaczęła się uśmiechać pod nosem.

    Przechodziła właśnie obok jednej z tych bram, które wolała omijać o tej porze z daleka. Było dopiero piętnaście po dziewiętnastej, ale zaczynało się już robić ciemno. Chciała przyspieszyć, gdy ktoś zaszedł ją od tyłu, zakrył usta dłonią i pociągnął w stronę starej czarnej bramy opuszczonej kamienicy. Była przerażona. Paraliż odebrał jej zdolność logicznego postrzegania rzeczywistości i nie mogła nic zrobić.

    Napastnik pociągnął ją w głąb podwórza zagraconego jakimś starym metalem. Kątem oka zobaczyła tylko niewielkie elementy, które konsumowała korozja. Po przekroczeniu terenu „złomowiska” znalazła się w ciemnym miejscu pozbawionym okien i jakiegokolwiek większego oświetlenia. Poczuła na piersiach chłód zimnej ściany i już wiedziała, co zaraz się wydarzy.

    W ułamku sekundy została pozbawiona ubrania, buty już dawno zostały gdzieś w trawie podwórza. Stała w samej bieliźnie przyparta do ściany. Czułą jak zalewa ją fala zimna. Nie chciała, aby ziściło się to, co przeczuwała. Z tego nostalgicznego myślenia wyrwał ją dotyk obcej dłoni ściskającej jej prawą pierś, która była już wolna. Delikatne ugniatanie, smyranie, głaskanie sprawiały, że myślami odlatywała daleko poza to miejsce. Na pupie czuła napierającego członka. Podświadomie wiedziała, że zaraz będzie gotowy, aby się w niej znaleźć. Wypięła delikatnie swoje pośladki, żeby pokazać, iż zaczęło jej się to podobać.

    Ręce miała skrępowane nad głową, gdy zaczęła delikatnie pojękiwać z podniecenia. Mężczyzna wiedział, co to dla niego oznacza. Trafił na małą kurewkę, która potrzebowała ostrego ruchanka i akurat on znalazł się w pobliżu z podobną potrzebą. Szepnął jej do ucha:

    – To co, mała kurewko, chcesz się bzykać? Dobrze. Zaraz zobaczymy, ile jesteś w stanie wytrzymać. – po czym zaczął się śmiać. Chwilę bawił się jej drugą piersią, aż doszedł do wniosku, że bez sensu jest trzymać ten stanik, więc zerwał go z niej i rzucił gdzieś w ciemności. – Daj mi swoje cudowne rączki, zaraz coś z mini zrobimy, żebyś mi stąd zbyt szybko nie uciekła. – dodał, gdy przycisnął ją gołymi piersiami do ściany.

                Ręce skrępował jej jakąś starą szmatą z przodu, aby mogła go objąć, gdy będzie ją później ostro posuwał. Usłyszała, jak ściąga z siebie koszulę, może koszulkę i zawiązuje nią jej oczy. Sprytne, ale i jakie podniecające. Znowu jęknęła. On poczuł tę wyższość nad nią. Widział ją prawie całkiem nagą, a ona nic nie zobaczy, jedynie poczuje jego członka w sobie, jak już uzna, że to odpowiednia pora.

                Patrzył na nią dłuższą chwilę. Kazał się odwrócić i oprzeć plecami o zimną ścianę. Posłuchała, nie zrobiła nawet jednego gestu w formie protestu. Przywarła ciałem do ściany i czekała, co będzie się działo dalej.

                – Masz cudowne ciało, szkoda chować jeszcze cokolwiek przed światem. – powiedział podchodząc do niej – Zaraz sprawdzimy, co ty tam jeszcze dla mnie masz. – wyszeptał jej do lewego ucha wsuwając dłoń pod materiał koronkowych majteczek. – Widzę, że specjalnie na tę okazję byłaś u fryzjera. Jesteś taka gładziutka, wilgotna. Mógłbym już w ciebie wejść, ale wtedy nie byłoby zabawy. – rzucił ze śmiechem, po czym wsunął w nią jeden palec delikatnie masując wnętrze jej szparki. Posuwał ją nim. Wchodził coraz głębiej, docierając do jej punktu G. Jego ruchy były płynne, jednak z każdym kolejnym wejściem były bardziej gwałtowne i mocniejsze. Po chwili, w jej waginie, były już dwa palce. Rozpychały ją, szykując na coś większego. Pozostałymi palcami masował jej wzgórek łonowy. Najpierw bardzo zmysłowo, aby po kilku minutach zacząć robić to szybciej, bardziej łapczywie. Wyszedł z niej gwałtownie, rozerwał resztkę materiału zakrywającego jej kobiecość i rzucił do reszty.

                – Jaka ty jesteś seksowna, gdy się tak wyginasz. – powiedział przesuwając lewą dłonią po całym jej ciele, kończąc na piersiach. – Powiedz mi – wyszeptał nachylając się i całując jej piersi – na co masz ochotę królewno? – powiedział to, a po chwili ssał brodawkę na prawej piersi. Brał ją do ust, pieścił językiem robiąc nim koła dookoła niej, przygryzał zębami i ciągnął delikatnie. Ona czuła, że się rozpływa. Tak długo na to czekała i wreszcie jest, nadszedł ten dzień, w  którym stanie się kobietą spełnioną.

                – Chcę …. – wydyszała wyginając się do tyłu – chcę twojego … – nie musiała kończyć, on doskonale wiedział, co chciała powiedzieć. Uśmiechnął się i zaczął całować jej usta, najpierw bawił się nimi, później łapczywie spijał z nich każdy jęk swojej seksualnej partnerki. Pocałunkami obdarzał jej szyję, delikatnie ją przygryzając, dekolt i piersi, które na zmianę całował, ssał, przygniatał, masował.

                Szepnął do niej – Nie bój się, widzę że jesteś w potrzebie, więc nie będę kazał ci już dłużej czekać. – i zapał ją dłońmi za pośladki. Uniósł delikatnie w górę, ustawił członka przy wejściu do jej szparki i bez ostrzeżenia wszedł w nią. Pisnęła. To był jej pierwszy raz, trochę łagodniej go sobie wyobrażała, ale nie miała ochoty przerywać. Wchodził w nią szybko i gwałtownie. Raz poruszał się wolno i delikatnie, a za chwilę, jakby ujeżdżał dzikiego rumaka. Był agresywny, spragniony bliskości. Czuła to wzrastające napięcie, chciał z niej wyjść, zanim eksploduje, jednak ona mu nie pozwoliła.

                -Zostań, proszę. To takie miłe. – sapała mu do ucha. Tego potrzebowała, ostrego seksu z nieznajomym. – Jesteś pewna, że chcesz mnie w sobie? – zapytał ze zdziwieniem. Ona w odpowiedzi zarzuciła skrępowane ręce na jego szyję i przyciągnęła bliżej do siebie. – Tak, do jasnej cholery, chcę i  nie zadawaj durnych pytań, jak dama prosi o więcej! – odnalazła wargami jego wargi, musnęła je delikatnie, przygryzła i pociągnęła. – To mi się podoba, ale muszę cię na chwilkę odstawić. Skoro jesteś taka potrzebująca, mam dla ciebie coś specjalnego. – wyszedł z niej szybko, postawił na ziemi i zrzucając jej ręce z szyi kazał jej stanąć twarzą do ściany. Złapał jej jędrne piersi, pasował je i ugniatał. Drażnił brodawki łapiąc je w palce i pociągając.

                Pchnął ją delikatnie na zimną ścianę. Podrażnione brodawki pod wpływem zimna szybko stwardniały i stały się nabrzmiałe. – Teraz odwróć się w moją stronę, dziweczko. Pokaż, te cuda z bliska. Wypnij je w moją stronę, niech nacieszę nimi oczy. – mówił otaczając sutki ciepłym powietrzem. Przeszył ją zimy dreszcz, a on muskał piersi delikatnie opuszkami palców. – Czas, żebyś zrobiła coś dla mnie. – zaśmiał się, klepiąc ją w tyłeczek. Głośno przełknęła ślinę, w końcu nigdy wcześniej nie robiła nikomu loda. – Ale ja nigdy … – zaczęła nieśmiało. – ja nigdy wcześniej …. – zaczęła się jąkać. Podniósł zaskoczony wzrok z jej biustu, masując jednocześnie jej jędrne pośladki. – Czekaj, czekaj … – zaczął ją przedrzeźniać ocierając się kroczem o wewnętrzną stronę uda – Chcesz mi powiedzieć, że nigdy nie stawiałaś nikomu lachy? Może jeszcze byłaś dziewicą do dzisiaj? – rzucił śmiejąc się w jej szyję. Oblała ją fala gorąca i nieśmiało pokiwała głową w geście potwierdzenia.

                – Żartujesz sobie, tak? – mówił z niedowierzaniem – no cóż, zaraz wszystko nadrobimy. Będę tobą kierował, a jeżeli jesteś mądra, to szybko załapiesz, o co chodzi. – pokiwała głową. Pomógł jej uklęknąć, ściągnął szmatę krępującą nadgarstki. Poruszała nimi powoli, aby krew zaczęła normalnie krążyć. Złapał ją za włosy, głowę zbliżył do swojego krocza tak, że czuła jego zapach. – Teraz – rzucił – będziemy cię uczyli, jak zrobić facetowi dobrze – powiedział i pogłaskał ją. Jego członek był naprężony i czekał na dalszy rozwój sytuacji. – Lekcja pierwsza, fiuta zaczynasz zabawiać rączką. Masujesz, głaszczesz, to taka duża parówka, ale to już poczułaś w sobie. Weź go do ręki i pieść, jakby od tego miało zależeć wszystko w twoim życiu. – prawą dłoń ułożył jej na członku i kazał objąć. Zaczęła dość niezdarnie, jeździła dłonią po całej jego długości, muskała napletek opuszkami palców. Robiła tak z dziesięć minut, aż usłyszała – Dosyć tego dobrego, czas na języczek malutka. – przybliżyła twarz do fiuta, już miała go wziąć do ust, gdy usłyszała – Nie przestawaj go masować, to mnie odpręża. – zrobiła, jak kazał. Masowała go, lizała, zataczała kółeczka. – Teraz do buzi, widzę, że mam bardzo pojętną uczennicę. – zaśmiał się łapiąc ją za ramiona. – Chyba zostawię sobie ciebie na dłużej. Pasowałabyś do mojego domu – zsunął dłonie na piersi – a one byłyby miłą odmianą po tych godzinach w pracy, ale … – otrząsnął się wreszcie – wracaj do robienia mi mojego prezenciku kurewko. Jesteś taka cudowna, gdy masz go w ustach. Aż chce się bzykać od tyłu. – powiedział i odchylił się w tył. Miała pałę w ustach, wsuwała i wysuwała go powoli, aby w końcu przyspieszyć. Złapał ją za włosy i nadał jej odpowiedni rytm. Czuła go prawie w gardle, a on się śmiał.

                – Będzie z ciebie dobra dziwka. Kładź się, hmmm, albo nie, mam inny pomysł. – podniósł ją i ponownie przyparł do ściany. – Podoba ci się to, co ci robię? – pytał sapiąc jej do ucha, a dłonią posuwając ją od przodu. – Mhhh – wymruczała i wygięła się tak, że jej głowa była na jego ramieniu. – Pytałem , czy ci się PODOBA – tak, czy nie, nie żadne Mhhh. – zaczął w nią wchodzić szybciej, bardziej natarczywie. Wypiął jej tyłek i bez ostrzeżenia wszedł w jej odbyt. Krzyknęła – Tak, bardzo się podoba. – jęczała, wiła się na ścianie, wyginała, a on posuwał ją w obie dziurki.

    Poczuła falę niepohamowanej rozkoszy i popłynęła. – Mała dziwko, nie pozwoliłem ci dojść! – wyszedł z niej i zdzielił po pośladkach. Pchnął ją na mokrą ziemię, złapał za włosy i zadzierając głowę powiedział – A teraz, jak doszłaś beze mnie, poznasz, jak to jest przyjemnie – ustawił ją w pozycji na pieska, wypiął bardziej jej młody tyłeczek, cycuszki dyndały w powietrzu i mógł ją podziwiać w pełnej krasie. Taka kobieca, zmysłowa, a jednocześnie niewinna i naiwna, jak mała dziewczynka. Była jego i tylko jego, nikt wcześniej jej nie miał, a chciał, żeby tak zostało do końca.

    Stanął za nią, poodmierzał coś dłonią, po chwili pochylał się nad pośladkami, z chujem w gotowości. Drażnił jej wejście jego czubkiem. Masował wnętrze ud, wzgórek i wejście do szparki, gdy czuł, że się podnieca przerywał. Powtórzył to kilka razy, po czym klęknął za nią, pochylił do przodu, złapał za dyndające cycuszki i mocno ścisnął. Czuł, jak fala ekscytacji przeszyła ją na wskroś. Polubił tą małą i to, że niczego nie jest jeszcze w pełni świadoma.

    Masował jej atuty delikatnie, czule, ale ze stanowczością. Podkreślał, że należą teraz do niego i tylko do niego. Szeptał jej do ucha – Gdybyś była moja od początku, już dawno byłabyś idealna. – całował skórę jej pleców, liczył kręgi w wygiętym kręgosłupie – A teraz patrz, musiałem się zaczaić, porwać cię, prawie zgwałcić, żebyś mi się oddała. – zastanawiała się, o czym on mówi, ale bardziej skupiała się na doznaniach tego, co działo się tam, w danym momencie. Poczuł, że chciała dojść, więc przestał – Teraz moja kolej na zabawę, nie uważasz, moja mała dziweczko? – zaśmiał się i w impetem zagościł w jej waginie. Posuwał ją szybko i  agresywnie. Jęczała z bólu i rozkoszy, a on dochodził łapiąc ja za włosy i przyciągając głowę do tyłu. Lubił patrzeć na nią z góry, pochylił się i pocałował w usta. – Od dzisiaj, jesteś tylko moja, pamiętaj o tym. – puścił jej włosy i w tym momencie doszedł. – Było miło Kamilko, moja królewno wśród kurewek. Zobaczymy się jutro u ciebie, bo wiem, że mieszkasz sama. – wyszedł z niej szybko, postawił na nogi, związał ponownie ręce i zaczął dotykać jej ciała, jak na początku.

    – Skąd wiesz, że mieszkam sama i jak mam na imię? – zapytała między pieszczotami. Polubiła dotyk tych dużych, szorstkich męskich dłoni na swojej aksamitnej skórze. Wiła się pod nimi z podniecenia. Poczuł, że ma nad nią ogromną władzę. Znalazł na ścianie jakiś gwóźdź, czy hak i zaczepił jej ręce na nim tak, że podpierała się czubkami palców, aby nie wisieć. Wyglądała jeszcze bardziej ponętnie, ale powiedział, że dzisiaj już i tak za dużo razy ją posuwał, a co za dużo, to nie zdrowo. Pooglądał ją jeszcze dokładnie z każdej strony, podrażnił jej szparkę podmuchami powietrza, musnął kilka razy jej piersi, oblizał brodawki,  pougniatał pośladki i postanowił odsłonić jej oczy. – Poznajesz mnie, laleczko? – szepnął do ucha i musnął delikatnie jej usta.

    Doskonale wiedziała, kto ją rozdziewiczył i to w taki podniecający sposób,
    a  w dodatku, w takim miejscu. To był Paweł, doktorant od niej z wydziału, z którym pracowała przez pięć miesięcy. Dała mu kilka razy kosza w trakcie pisania magisterki, ale nie sądziła, że może to być początkiem jej przygody z ekscentrycznymi pomysłami na pieprzenie. Była pod wrażeniem posiadanego, przez niego, doświadczenia w sprawach łóżkowych. Nigdy nie posądziłaby go o taką bogatą gamę oferowanych doświadczeń seksualnych. Tak, był bardzo wysoki, przystojny, jak Apollo, wysportowany i bystry, ale pochłaniała go praca, dlatego też był uważany za ascetę.

    – Cieszę się, że to ty. – zaśmiała się momentalnie – A czy mógłbyś mnie teraz ściągnąć z tego haka, bo czuję się trochę, jak kawał mięsa w rzeźni? – poruszyła rękoma i poczuła, jak Paweł unosi ją delikatnie do góry tak, aby mogła wyswobodzić swoje ręce. Odstawił ją na podłogę i zaczął się śmiać – Chcę zobaczyć miny twoich sąsiadów, jak przyjdziesz w poplamionej sukience, bez butów i bez bielizny, bo całkiem przypadkiem zdarłem ją z ciebie. – To już nie twój problem, ale jeżeli masz czas, to może wpadłbyś do mnie? Jakaś kolacja w ramach podziękowania za wybawienie mnie z kłopotów? Co ty na to? – zbliżyła się do niego, otarła o jego krocze, musnęła językiem jego usta i ruszyła w kierunku swojej sukienki leżącej na stercie drewna. – Bardzo chętnie, ale nie wiem, czy twoja cipeczka będzie w stanie wytrzymać beze mnie w takcie kolacji. Tym bardziej, jak będę siedział w ubraniu po drugiej stronie stołu. – powiedział łapiąc ją w pasie zanim zdążyła założyć sukienkę. Dłonie umieścił na piersiach i ugniatał je mrucząc – Chociaż to ja mogę nie wytrzymać bez nich na wolności. – Rozumiem, więc to będzie kolacja dla nudystów, pasuje ci taki układ? – wykręciła się z jego objęć i szybko włożyła na siebie sukienkę. – Z tobą, zawsze. – uśmiechnął się i otoczył ją ramieniem wychodząc z piwnicy starej kamienicy w kierunku jej mieszkania.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    sexLover
  • Dzika Weronika cz. 1

    Historia ta miała miejsce pewnego wyjątkowo zimnego, grudniowego wieczora u mnie w domu. Mieszkamy z narzeczoną w domku jednorodzinnym w Józefowie pod Warszawą i ze względu na brak ogrzewania gazowego, trzeba palić w tradycyjnym piecu co wiąże się z częstymi wizytami w piwnicy, przewalaniem węgla itp. Praca ta rzecz jasna spadała zawsze na mnie. Piwnica ta to również jedyne pomieszczenie w domu, w którym można palić papierosy.W sobotę wieczorem miała do nas wpaść moja kuzynka jak również wieloletnia przyjaciółka mojej narzeczonej. Jak się zapowiedziała tak uczyniła i usłyszeliśmy dzwonek około godziny 19. Dużo było do opowiadania, bowiem nie widzieliśmy się całe wieki. Aby rozmowa szła nam gładziej zaproponowałem Martinii Asti, którego kilka butelek zalegało w moim barku.Weronika, tak na imię ma moja kuzynka, wyglądała oszałamiająco. Długie, wyprostowane blond włosy spływały jej po plecach aż do pasa. Ubrana była w białą, lekko prześwitującą koszulkę, z pod której widać było stanik. A stanik ten miał co trzymać! Okazały biust sterczał dostojnie i zdawał się namawiać człowieka aby posiadł go niezwłocznie. Jakby tego było mało koszula jej rozpięta była lekko, przez co widać było jej opalone ciało i maleńki acz bardzo urokliwy pieprzyk na jej piersi. Wspaniałe pośladki nosiły znamiona treningu na siłowni i zapakowane były w obcisłe dżinsy w klasycznym kolorze. Jej wielki brązowe oczy omiatały swym spojrzeniem salon, w którym siedzieliśmy.Wraz z kolejnymi butelkami Asti atmosfera robiła się coraz bardziej leniwa i rozluźniona. Dziewczyny plotkowały zawzięcie w czasie, gdy ja musiałem często schodzić na dół do pieca, aby w nim nie zgasło. Po osuszeniu jednej z kolejnych butelek mojej narzeczonej zaczęła się kiwać głowa.- Michałku powiedz mi, czy tu u was to się pali? – zapytała mnie Weronika patrząc na mnie swoimi wielkimi oczami. – Nie bardzo, w domu to w ogóle wykluczone. Ewentualnie możesz zejść do piwnicy zapalić. – odpowiedziałem stojąc nad nią i bezceremonialnie patrząc się w jej wielkie cycki. – A pójdziesz ze mną, co? Boje się piwnic, tata mnie zamykał w piwnicy za karę jak byłam mała. Natalia nie masz nic przeciwko? – Weronika obróciła głowę w stronę mojej narzeczonej.- Nie, nieeee, idzcciee – wystękała moja partnerka zwijając się w kłębek na sofie.Otworzyłem drzwi do piwnicy i zapaliłem światło, puszczając moją kuzynkę przodem.Gdy zeszliśmy na sam dół stało się coś czego nigdy bym się nie spodziewał! Kuzynka raptownie obróciła się do mnie, zarzuciła mi ręce na szyję i zaczęła mnie bezceremonialnie całować. Cóż, jestem facetem. Co miałem zrobić? Powiedzieć – nie przestań? Tylko w naiwnych lekturach i bajkach dla dzieci mężczyźni tak robią. Ja jak ją dzisiaj tylko zobaczyłem pomyślałem, że bym się z nią przespał. Ot, tak to już jest.Weronika zdjęła jedną rękę z mojej szyi i położyła mi ją na klatce piersiowej zsuwając ją powoli coraz niżej. Ja ze swojej strony byłem na etapie podróżowania rękami po jej plecach.Nie minęła chwila jak diablica ta dojechała do mojego rozporka, rozpięła go i wyjęła mojego nabrzmiałego penisa po czym zaczęła mi walić konia. Cholera dla mnie to już było naprawdę zielone światło – ręce z pleców od razu przeniosłem na jej pośladki i mocno je ścisnąłem. Ale co to były za pośladki! Twarde, jędrne, marzenie!Weronika przerwała całowanie, spojrzała mi w oczy i zapytał niewinnie – chcesz żebym Ci obciągnęła? – zamrugała oczami a jej długie rzęst zatrzepotały z niemal słyszalnym świstem.- Eeeeee jasne! – zmieszało mnie nieco to pytanie, przyznacie dość bezpośrednie.Rozejrzała się po podłodze, poszukała kawałka tektury, podsunęła go koło moich butów i przyklęknęła. Zanim się wzięła do dzieła rozpięła swoją koszulę a potem stanik, kładąc garderobę na półce znajdującej się tuż obok. Widzieliście kiedyś milion dolarów? Kurwa ja też nie. Ale na pewno nie wyglądają lepiej od tych wspaniałych jędrnych, dwudziestopięcioletnich cycków z napęczniałymi brodawkami. Nie ma opcji! Rozpięła pasek moich spodni, szarpnęła i już miałem spodnie i bokserki przy kostkach. Złapała mojego penisa u podstawy i podniosła go do góry tak, że czubkiem był do mnie. Wystawiła język i przejechała nim od samego dołu moich jąder po czubek penisa. Ruch ten powtórzyła kilkakrotnie, doprowadzając mnie niemal do ekstazy. – Chcesz sprawdzić jak głębokie mam gardło? – zapytała i zaczęła lizać czubek mojego penisa swoim języczkiem.Nie doczekała się odpowiedzi, bo po prostu nie wiedziałem co odpowiedzieć na tak postawione pytanie. Uznała moje milczenie za aprobatę, zatem złapała mnie dłońmi za pośladki i nadziała się ustami na mojego penisa. Nie będę się rozpisywał, że mam pałę jak trzecią nogę i gram nią w bejsbol. Jestem przeciętny więc to może nie jakaś wielka sztuka z jej strony, ale penis schował się cały w jej buzi. Weronika rozpoczęła dziki taniec swoją głową i zaczęła robić głębokie gardło jakiego nigdy w życiu nie spodziewałem się uświadczyć. Trzymając mnie ciągle z tyłu za pośladki dociskała jeszcze mocniej abym mógł się znaleźć jak najgłębiej w niej. Co i rusz przerywała tą czynność, aby wyjąć sobie penisa z buzi, wywinąć go do góry i lizać namiętnie moją mosznę waląc mi jednocześnie konia. Wydawała z siebie przy tym pomruk zadowolenia. Wrażenia jakich doznawałem w tamtej chwili są wprost nie do opisania. Domyślacie się zapewne, że tego ataku na mojego członka nie mogłem zbyt długo wytrzymać. – Powiedz mi jak będziesz dochodził – powiedziała Weronika w przerwie w głębokim gardle, którego najwidoczniej była wielką fanką. – Jaaaaassssnnnnnneeeee! – odparłem czując już powoli spięcia mięśni na brzuchu. Wiecie to dziwne, ale ja sam się zmęczyłem nieźle a co dopiero ona. Ale ona najwidoczniej siły miała niespożyte! Naślniła obie swoje dłonie i złapała swój obfity biust, ścisnęła go a następnie napluła na niego obficie. następnie umieściła mojego penisa między tymi dwiema pięknymi górami. – No pokaż co potrafisz – Weronika spojrzała na mnie z dołu i puściła mi oko. Nie pozostało mi nic innego jak zacząć bawić się z nią po hiszpańsku. Kto próbował ten wie, że jest to bardzo przyjemne i podniecające. Weronika trzymała swoje cycki i pluła co i rusz na nie i na mojego penisa.- Zaraz kończę – zakrzyknąłem dziko. Weronika puściła swoje cycki, złapała u nasady mojego penisa i zaczęła mi energicznie trzepać.- Nakarm mnie skarbie – powiedziała i wystawiła język otwierając szeroko swoją buzię i ukazując równe, białe zęby. Czubek mojego penisa był drażniony delikatnie przez jej język i nie minęła minuta gdy wystrzeliłem. Większość spermy trafiła do środka jej buzi tudzież na policzki. Część skapnęła leniwie na język. Wciąż trzymając mojego penisa poklepała się nim po jednym policzku, zamknęła buzie i głośno przełknęła. – Uff ale to było – tylko to mi przyszło do głowy. Kolana się pode mną wprost uginały. Nogi z waty. Masakra.- Haha, podobało Ci się? – Weronika już podnosiła się z kolan i pospiesznie zakładała stanik oraz koszulkę. – Czy podobało? To była petarda! – z entuzjazmem zacząłem potakiwać głową.- To jak tak to zapraszam Cię teraz do mnie. Musisz przyjść i wyrównać rachunki. Mogę na Ciebie liczyć? – mówiąc to spojrzała na mnie ze szczerym uśmiechem.- Kiedy, jutro? – zapytałem z nadzieją w głosie.- Nie głuptasie! Ale odezwę się. – ostatnie zdanie wypowiedziała już z pierwszą nogą na schodach na górę.- Czekam w napięciu – powiedziałem idąc za nią po schodach i patrząc jak kołysze biodrami. Moja narzeczona głośno chrapała na kanapie.

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Toten Totem

    Nakierujcie mnie czy zmierzam w dobrym kierunku. To moje pierwsze opowiadanie 😉

  • Garsoniera – Alina, cz. 5.

    Część 5.

    W sobotę przyjechała nieco za wcześnie. Przywitałem ją w niebieskiej koszulce polo, dżinsach i klapkach. Różowych. Taki żart znajomych na urodziny, ale za to były wygodne. Spojrzała na klapki i uśmiechnęła się wymownie. Olałem to. Też lubiłem prowokować.

    Mój gość wyglądał bardzo efektownie. Czarna bluzka ze stójką, czerwone bolerko, czerwono-czarne korale, czerwona, krótka spódniczka, czarne pończochy i czerwone sandałki na szpilce. Do tego delikatny makijaż, czerwone i czarne paznokcie. Ładnie ułożone włosy. Bez wątpienia każdy facet oglądał się za nią. Lesbijki pewnie też. Wiedziała o tym.

    – Ale ciebie przyszła tylko przeprosić. Tylko! – zwróciłem sobie uwagę. Moje ego powoli i niechętnie wracało do normalnych rozmiarów. Wzwodu nie miałem.

    Przywitaliśmy się. Nie usłyszała żadnych komplementów ani owacji. Nie obsypałem jej kwiatami. Nie strzelały korki od szampana. Nie spadło confetti. Weszła więc do pokoju, rozejrzała się.

    – No, szału to tu nie ma – stwierdziła tonem autorytetu. Była nieco rozczarowana.

    W odpowiedzi milcząco pokiwałem głową. Nie spodziewałem się jęków zachwytu z jej strony. I nie oczekiwałem tego.

    – Niech gada, co chce. Kreatorka mody osiadła na wynajmowanych 30 metrach kwadratowych – skonstatowałem wyłącznie na własny użytek. Wiedziałem jak mieszka, bo raz zaprosiła mnie na urodziny. Raz, bo nie byłem znaczącą osobą w firmie i nie zanosiło się na zmianę mojej sytuacji, więc nie opłacało się zapraszać kogoś takiego jak ja. Głośno powiedziałem:

    – Mieszkanie samodzielnego mężczyzny. Na dorobku – wzruszyłem ramionami. Jednak tłumaczyłem się.

    – Ile to ma metrów?

    – Moje mieszkanie? Prawie 52 – odpowiedziałem zgodnie z prawdą. Miałem je dzięki rodzicom i babci, ale tego nie ukrywałem.  

    – To taka większa dziupla – pokiwała głową z rozbawieniem. – No, ale tobie musi wystarczyć.

    Westchnąłem w duchu. Już miałem dość obecności koleżanki z pracy.

    – Alinko, miło, że przyszłaś, jesteś fajną koleżanką, bardzo atrakcyjną, świetnie wyglądasz, twoja obecność dodaje blasku tej garsonierze – skwapliwie kiwnąłem głową – ale nie musisz mnie dodatkowo ‘przepraszać’. Jesteśmy kwita. Chcesz wody, coli czy coś mocniejszego? – powiedziałem usłużnym tonem. Chyba takiego zagajenia w ogóle nie przewidziała. Patrzyła na mnie zaskoczona.

    – Mam sobie pójść? – niby nadal uśmiechała się z dozą wyższości, ale po mojej ripoście powoli klapnęła na kanapę. Wyniosłość i duma ulatniały się, ustępując miejsca zaskoczeniu, ale moją intencję odgadła za pierwszym podejściem. Dałem jej szansę.

    – Nie, dlaczego? Czy ja ciebie wypraszam? Niezmiernie cieszę się z twojej obecności.

    – Nie, ale… – robiła wrażenie tak zaskoczonej, że prawie zrobiło mi się żal dziewczyny. Chwilę siedzieliśmy w milczeniu. Zmrużyła oczy, jakby zastanawiała się nad czymś. Może planowała inny sposób spędzenia tego wieczoru?

    W końcu pierwszy przemówiłem:

    – To co? – Na dźwięk mojego głosu spojrzała na mnie czujnie i z zainteresowaniem. – Sex on the Beach? – zaproponowałem.

    – Tak, chętnie, skoro nie masz niczego innego – znowu poczuła się pewniej. Komentarz wypowiedziała nieco wyniosłym tonem. Rozsiadła się wygodniej na kanapie. Rękę położyła na oparciu kanapy.

    – Jasne. Słowo „proszę” nie przejdzie takiej damie przez usta – pomyślałem. Po chwili postawiłem na stoliku jej ulubiony drink. Spojrzała na drinka, potem na mnie. Jej twarz wyrażała nieme pytanie. – Byłem przygotowany, ale nie miałem całych pomarańczy, więc darowałem sobie ozdoby – wyjaśniłem. Wyraz jej twarzy sugerował, że trudno jej pogodzić się z obyczajami takiego nuworysza. Pociągnęła długi łyk… i odsunęła słomkę.

    – Ale… – spojrzała na mnie poważnie.

    – Tak – machnąłem ręką. – Sznapsa też nie miałem, więc dolałem coś innego – patrzyłem na nią pogodnie. Dobrze się bawiłem. Naprawdę.

    – A czego dolałeś? – była dociekliwa, bo poczuła, że może odegrać się.

    – Daj spokój, nic ci nie będzie. To niespodzianka – uśmiechnąłem się uspokajająco. Zapadła trochę kłopotliwa cisza. Czekałem, czy odważy się… Tymczasem pociągnęła jeszcze dwa łyki, sięgnęła po torebkę i zaczęła wstawać.

    – Cóż. Jest miło, ale jednak muszę… – zaczęła chłodnym tonem.

    – Słuchaj, suczko – przerwałem jej. – O ile pamiętam, masz u mnie jeszcze dwa klapsy, tak? – spojrzałem na nią poważnie.

    – Tak, pamiętam – wiało od niej chłodem. Była tak wyniosła, że prawie unosiła się nad podłogą, ale słuchała.

    – W takim razie usiądź i popróbuj jeszcze drinka – poleciłem łagodnym, ale stanowczym tonem.

    Patrzyła na mnie chwilę. W końcu lekko wzruszyła ramionami, wrócił uśmiech bogini tłumów i ponownie usiadła. Odłożyła torebkę, sięgnęła po drinka. Popijała i czekała aż odezwę się.

    *

    – No, to zacznijmy nasz miły wieczór. Klapsy się należą, ale po striptizie. Nie będę klepał ubranej pupy – uśmiechnąłem się rozbrajająco.

    Chwilę patrzyła na mnie zaskoczona. Chyba inaczej wyobrażała sobie ten wieczór.

    – Wypij kolejny łyk i rozbieraj się, suczko – poleciłem ostrzejszym tonem, ruchem brwi i głowy wskazując środek pokoju. Odwróciłem się i włączyłem przygotowaną muzykę. Teraz ja rozsiadłem się na tapczanie, sięgnąłem po pejcz leżący obok kanapy, założyłem nogę na nogę. Wstała, spojrzała na mnie i dostrzegła pejcz w ręku. Gadżet zrobił na niej wrażenie, ale nie odezwała się. Upewniła się, że nie żartuję. Powoli przeszła się i zatrzymała na środku pokoju.  

    – Tutaj? – spytała, patrząc na mnie. Wyniosłość i pewność siebie powoli, ale bezpowrotnie ulatniały się z dziewczyny.

    Skinąłem głową. Pejczem znacząco klepałem się po dłoni. Nadchodził czas słodkiej zemsty. Słodkiej jedynie dla mnie. Chyba znalazłem swoją niewolnicę. Seksualną niewolnicę.

    Zaczęła poruszać się w rytm muzyki. Powoli, czasami szybciej. Nie spieszyła się. Wyjęła bluzkę ze spódniczki. Rozpięła stanik. Odwróciła się. Stojąc przodem zdjęła stanik przez rękaw. Widziałem jedynie, że sterczą jej brodawki. Kiedy schylała się, bokiem do mnie, zdejmując stringi, nie pokazała więcej ciała niż to konieczne. Kusząco poruszała biodrami, zsuwając stringi. Potem rzuciła nimi w moją twarz. Złapałem. Mogłem założyć się o milion dolarów, że to nie jest jej pierwszy występ.

    – Na pamiątkę – mrugnąłem do niej i schowałem do kieszeni.

    Uśmiechnęła się prowokująco i powoli rozpinała bluzkę. W rytm muzyki odchyliła jedną połę bluzki, pokazując pierś i ponownie zakryła. To samo zrobiła z drugą połową bluzki. Odwróciła się, zdjęła bluzkę, przesuwając ją w dół ruchami w prawo i w lewo. Pokazała równo opalone plecy. Odwróciła się, wysoko trzymając bluzkę. Uśmiechała się z pewnością typową dla zwycięzcy rywalizacji. Otworzyła dłonie, równocześnie rozrzucając je w bok i bluzka opadła. Z dumą pokazywała piersi i lekko kręciła biodrami. Było na co się gapić! Piersi kołysały się. Czekała na owacje, więc przez chwilę klaskałem. Rozpinała spódniczkę. Znowu odwróciła się i trzymając ją w koniuszkach palców, powoli zsuwała. Kiedy odsłoniła całą pupę, nieco wypięła ją i pokręciła. Drobiąc w miejscu, odwróciła się do mnie i po chwili spódniczka zsunęła się do jej stóp. Wyszła z niej jedną stopą i stanęła w sporym rozkroku. Było sporo widać. Drugą stopę gwałtownie podniosła i spódniczka poleciała w moim kierunku. Złapałem ją i odłożyłem na bok. Kiedy spojrzałem, stała tyłem i poruszała się w rytm muzyki, pstrykając palcami. Nagle wyprostowała się i zamarła.  

    Sądziłem, że to koniec występu i już chciałem klaskać, kiedy dziewczyna zaczęła płynnie rozsuwać nogi. Powoli pochyliła się i wypięła tyłek. Oparła dłonie na kolanach, odwróciła głowę i spojrzała na mnie z uśmiechem rozbawienia. Dłonie z kolan przeniosły się na pośladki. Cały czas uśmiechała się i patrzyła na mnie. Palce biegały po pośladkach aż w końcu zatrzymały się i zaczęły rozciągać pośladki, ułatwiając oglądanie pochwy. Prawa dłoń w końcu puściła pośladek i palec wskazujący zaczął błądzić po pochwie i na chwilę zanurzył się w niej. Kiedy wyszedł, lekko lśnił. Po chwili delektowania się tym widokiem, zanurzyła go w ustach i tam został. Alina wyprostowała się i z uśmiechem odwróciła do mnie. Stała swobodnie z jedną nogą nieco wysuniętą. Świetnie prezentowała się. Nie wyglądała na skrępowana. Raczej czekała na zasłużone pochwały.

    – Ale pończoch nie zdjęłaś – stwierdziłem z dezaprobatą. Uśmiech przygasł. Zaskoczyłem ją komentarzem. Ponownie zacząłem klaskać.

    *

    Po oklaskach podeszła do mnie. Nie zmieniłem pozycji. Patrzyła na mnie pytająco. Rozpiąłem spodnie, wyjąłem sterczącego penisa. Jej wzrok koncentrował się na moim kroczu.

    – Klękaj, suko – brzmiałem znacznie groźniej.  

    Posłusznie wykonała polecenie, poddańczo patrzyła mi w oczy. Chyba lubiła ulegać zdecydowanym mężczyznom.

    – Na co czekasz? Liż.  

    Prawie rzuciła się na penisa.

    Odchyliłem się, przymknąłem oczy, ręce rozłożyłem na oparciu kanapy. Wieczór naprawdę dobrze się zapowiadał.

    *

    Odmówiłem, kiedy chciała wziąć prysznic.

    – W domu się wykąpiesz, suko – podałem jej pudełko z chusteczkami. – Tym się wytrzyj. Pospiesz się z ubieraniem. – Na stole położyłem banknot. – To na taksówkę. Nie chcę, żebyś ponosiła dodatkowe koszty związane z wizytą u mnie. – Usiadłem na kanapie i przyglądałem się dziewczynie.

    Bez słowa protestu pokiwała głową. Po chwili zaczęła wycierać się chusteczkami i kompletować strój. Kiedy była ubrana, spojrzała na mnie:

    – A stringi?

    – Podejdź do mnie – poleciłem jej. Posłusznie podeszła.

    – I co? – zapytała, nie rozumiejąc, o co mi chodzi. Prawie stykaliśmy się nogami. Zanim zdążyła coś jeszcze powiedzieć, sięgnąłem pod spódniczkę i włożyłem dwa palce do pochwy, kciukiem naciskałem łechtaczkę. Trudno było jej ruszyć się, ale nie zaprotestowała.

    – Przecież powiedziałem, że biorę je na pamiątkę naszego spotkania. Jasne? – posuwałem ją palcami i obserwowałem jej twarz.

    – Jasne – zgodziła się cicho. Znowu była podniecona.

    – Rozstaw nogi szerzej.  

    Posłuchała. Potem lewą ręką chwyciłem za goły pośladek i mocniej zacząłem rżnąć ją palcami. Zaczęła cichutko postękiwać. Oczy miała przymknięte. Nie wiedziała, co zrobić z rękoma. Próbowała pochylić się i oprzeć o mnie. Nie pozwoliłem.

    – Wyprostuj się – poleciłem surowo. Po chwili wykonała polecenie. Przyspieszyłem ruchanie palcami. Dociskałem dłonią pupę, więc zaczęła uginać nogi w kolanach i jeździć na moich palcach. Włożyłem trzeci.

    – Oooch! – krzyknęła podniecona i spojrzała na mnie półprzytomnym wzrokiem.

    – Stój wyprostowana! – rozkazałem i wbiłem palce głęboko w pochwę, uciskając macicę. Podniecona wyprostowała się, sycząc i zaciskając dłonie w pięści. – Chyba, że mam przerwać? – zapytałem głośno.

    – Nie! – zaprotestowała. – Rób tak! Jeszcze… – poprosiła z wysiłkiem. Po kilku silnych uderzeniach palcami wydałem kolejne polecenie:

    – Podnieś bluzkę i stanik nad piersi – Bez słowa szybko wykonała je, jednocześnie miotając się w moich dłoniach. – I trzymaj dłonie za głową – nakazałem. Siedziałem na kanapie, dłońmi szarpałem łechtaczkę, pochwę i pupę.

    Podniosła ręce i oparła o tył głowy. Chwiała się na szpilkach, ale widok był wyborny. Podniecona, ledwie utrzymywała równowagę, uginając nogi, a ja oglądałem jej gołe piersi, gwałtownie poruszające się w rytm ruchów moich dłoni i jej ciała. Jej płaski brzuszek, błyszczący w świetle lampy. Stała bezbronna, posłuszna, bardzo podniecona i skłonna do dalszej uległości. Waliłem palcami. Ale jeszcze było mi mało:

    – Słyszysz mnie? – upewniłem się.

    – Taaak – westchnęła.

    – Zawiń spódniczkę. Chcę widzieć łechtaczkę – wyjaśniłem. Drżącymi z podniecenia palcami szybko wtykała materiał za pas. Jej ręce drżały z podniecenia. – I to samo z tyłu. – Po chwili poczułem jak z tyłu wciska materiał za pas i kładzie dłonie na moich. – Dłonie do góry, suko – warknąłem.

    Z uśmiechem zwycięzcy patrzyłem jak kołyszą się jej piersi, jak ujeżdża palce, uginając nogi i powiększając rozkrok. Po mojej dłoni spływały soki z pochwy. Widziałem jej intymność. W oprawie z resztek ubrania świetnie się prezentowała. Jęczała coraz głośniej, już nie panowała nad sobą. Czułem, że za chwilę dojdzie. Przyśpieszyłem i patrzyłem. Jęki zgubiły rytm, zacharczała, krzyknęła, wyprostowała się, wyginając do tyłu i stając na palcach. Po chwili ciszy opadła na stopy, pochyliła się powoli, dłonie i głowę oparła na moich ramionach i zaczęła ciężko dyszeć. Od jej ciała biło ciepło. Drżała, kiedy przeszywał ją mocny skurcz mięśni. Nadal przebierałem palcami w pochwie.

    – Ale to było – po długiej chwili milczenia mruknęła niezbyt składnie.

    – Pewnie chcesz, żebym jeszcze ciebie wyruchał?  

    Jej wzrok wyrażał niemą prośbą.

    Po chwili półleżała na kanapie obok mnie z rozrzuconymi nogami. Nachyliłem się i palec lewej dłoni powoli zacząłem wciskać do odbytu.

    – Och, nie… – zaprotestowała nieśmiało. Zignorowałem ją.

    – Rozepnij mi rozporek. – Po chwili poczułem jak niecierpliwie wyciąga penisa i masuje go dłonią. Przesunęła się, prawie siedziała i teraz głowę miała za moimi plecami. Zaczęła lizać mnie po plecach. – Jeszcze będziesz miała okazję – mruknąłem rozbawiony. 

    Wyjąłem palce z pochwy i wilgotną dłoń wepchnąłem w jej usta. Nie musiałem nic mówić. Namiętnie zaczęła pochłaniać palce. Kiedy nieco uspokoiła się, wysunąłem również palec z odbytu. Spojrzała zaskoczona.

    – Następnym razem – wyjaśniłem, uśmiechając się. – Będziesz miała powód, żeby znowu mnie odwiedzić.

    Posadziłem ją na kanapie, stanąłem przodem i wepchnąłem penisa w usta. Przyjęła bez oporu i zaczęła obciągać. Tym razem nie byłem w stanie długo wytrzymać. Złapałem ją za głowę i zacząłem rżnąć w usta. Trzymała mnie za nogi, ale potem opierała się dłońmi o kanapę. Wchodziłem głęboko i energicznie, a ona delikatnie próbowała ściskać go ząbkami. Jeszcze kilka ruchów i obfity wytrysk wypełnił jej usta. Zakrztusiła się, kaszlnęła, strumyk spermy wypłynął z jej ust. Wyjąłem penisa, a sperma popłynęła po brodzie. Ciężko oddychałem. Chwyciłem penisa w rękę, wykonałem kilka ruchów i reszta spermy trysnęła na jej twarz. Zadowolony poklepałem ją członkiem po policzku. Próbowała złapać go ustami. Nie pozwoliłem.

    *

    – Alinko, jak to było z tym oskarżeniem? Bawiłaś się moim kosztem? – spytałem, kiedy wróciłem z łazienki i zapiąłem spodnie.

    – No. A czemu pytasz? Bawiłam się chwilę, ale potem wyjaśniłam nieporozumienie – ścierała spermę z twarzy.

    – Wyjaśnij dokładnie. Chcę znać wszystkie szczegóły – poprosiłem, z uwagą patrząc w jej kierunku.

    – Jak chcesz – wzruszyła ramionami, widząc wyraz mojej twarzy i opowiedziała o „żarcie”, jak nazwała to zdarzenie. Szczerze wyznała, że najbardziej była rozbawiona moją reakcją, kiedy groziła mi sądem, proponując kontakt przez prawnika. Moja reakcja spowodowała, że nabrała ochoty na dalszy ciąg.  

    – Ożeż ty, kur… ! – przekleństwo zmiąłem w myślach. Starałem się zachować pogodny wyraz twarzy.

    Alina opowiadała o szczegółach „żartu” i jednocześnie ponownie poprawiała ubiór. Siedziałem i w milczeniu, bez żadnego komentarza, słuchałem. Wreszcie, zadowolona, umilkła. Widać, że znowu dobrze się bawiła, wspominając swój pomysł. Z trudem powstrzymałem się od jakiejkolwiek reakcji. Byłem wściekły.

    – Właśnie tak było – zakończyła z pogodnym uśmiechem, nadal nie pojmując, ile zdrowia kosztował mnie jej „żart”. Empatia nie była jej mocną stroną. Co by nie mówić, to właśnie bratała się z pracownikiem bez poważniejszych perspektyw na szybki awans, więc mogła sobie pozwolić na więcej. A przynajmniej sądziła, że tak może traktować innych.

    – Alinko, proszę, żebyś więcej nie próbowała mnie szantażować – powiedziałem spokojnym tonem, patrząc na nią. Dużo mnie to kosztowało. – Jestem dyskretny, więc nikt nigdy nie dowie się o naszym spotkaniu. Zapomnę o wszystkim, co było między nami, co nas kiedykolwiek łączyło, ale twojego „żartu” nie zapomnę. Nigdy – stwierdziłem stanowczo.

    Zadowolona pokiwała głową. Emocje związane z seksem ustąpiły racjonalnej analizie nieszczęśliwego „żartu”. Widać liczyła na bardziej ekscytujący wieczór i noc u mnie. Przecież jej działania nie były bezinteresowne. Siedziała wyprostowana, znowu z pewną wyższością patrząc na mnie i ponownie rozglądając się po pokoju. Zdaje się, że nadal nie rozumiała, co należy zrobić, żeby bez trudu znaleźć sobie wroga. Postawiłem na szczerość:

    – Alinko, już wiem, że od następnego miesiąca przechodzisz do naszego działu i że dla ciebie nie jest to wyróżnienie. Ponoć tę decyzję przełożonego znasz już od dawna, prawda? Również szef poinformował mnie, że będziesz moją podwładną, dlatego proszę: nigdy więcej nie oferuj mi swojego ciała, bo będzie to łapówka.

    Spojrzała na mnie. Na jej twarzy nie było nawet śladu uśmiechu.

    – Nasze spotkanie nagrałem ukrytą kamerą – nieznacznie uśmiechnąłem się. – A dokładnie: dwiema. Gdybyś była głodna wspomnień, zawsze możesz u mnie posłuchać i pooglądać. Już same dialogi, ba, twój monolog, robi wrażenie, prawda, koleżanko?

    Nie chciało mi się słuchać jej wyjaśnień. Sięgnąłem po telefon i zamówiłem taksówkę.

    K O N I E C

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Tomnick
  • Nareszcie, 3.

    Część 3/3.  

    Potulna stoję przy drzwiach wejściowych. Gospodarze i wszyscy goście są w salonie. Domyślam się, że omawiają scenariusz wieczoru. Szmer rozmów, śmiech, brzęk szkła, pojedyncze głosy.

    – Pewnie przygotowują drinki – domyślam się. Jestem podekscytowana nadchodzącą zabawą. Błyska światło, potem jest przyciemniane i ktoś włącza muzykę. Nie jest tak głośna jak w klubie, ale skutecznie zagłusza treść rozmowy. Wychodzi po mnie gospodarz, chwyta za smycz i prowadzi do salonu. Z ciekawością rozglądam się. Salon jest duży, a po jego prawej stronie pod ścianą znajduje się małe podwyższenie. Przed nim ustawiono wszystkie krzesła. Podchodzi do mnie Pani Barbara z kieliszkiem.

    – Wypij! – podaje mi szklaneczkę.

    – A co to jest?

    – Alkohol. Dla kurażu. Jak ci zasmakuje, to powiedz. Dostaniesz więcej – Pani Barbara nie wygląda na zadowoloną moją ciekawością.

    Pełna wątpliwości biorę szklaneczkę i pochłaniam zawartość w kilku drobnych łyczkach. Smakuje mi. Potwierdzam to. Po chwili gospodyni podaje szklaneczkę wypełnioną tym samym trunkiem. Pod jej spojrzeniem wypijam, ale już znacznie wolniej. Pani Barbara przejmuje smycz i prowadzi mnie na podwyższenie. Wszyscy siedzą na krzesłach z drinkami w rękach. Gospodarz przygasza światło i zapala jeden reflektorek, który z góry oświetla podwyższenie. Przez ten reflektorek w zasadzie nie widzę nikogo i niczego.

    – Kochani, to nasza zdobycz na dzisiejszy wieczór – Pani, mówiąc głośniej, wskazuje na mnie i potrząsa smyczą. – Zapraszam wszystkich do zabawy. Najpierw zaprezentuję jej walory, a potem wylosujemy mężczyznę, który skorzysta z niej. Spróbujemy tresury i zabawimy się wspólnie.

    – No, przynajmniej znam program wieczoru – myślę o swoim udziale.

    Pani Barbara przy muzyce obraca mnie i pokazuje. Zdejmuje mi bluzkę, prezentując piersi. Podkreśla, że tak przyszłam ubrana do klubu.

    – Bez majtek! – zaznacza, unosząc palec. Jednym ruchem podciąga spódniczkę, aby uwiarygodnić swoje słowa. Ciche komentarze wskazują, że podobam się.

    Na jej polecenie zdejmuję spódniczkę i stoję właściwie naga: w szpilkach i pończochach. Stoję przodem. Potem mam odwrócić się. Pani Barbara każe mi rozsunąć nogi i pochylić się. Pochylam się i wypinam pupę do widzów. Pani rozsuwa pochwę, udowadniając, że już jestem mokra. Kilka osób głośno komentuje mój wygląd i stan.

    – Kto ją wylosował? – pyta Pani Barbara. Po zakończonej prezentacji przygasza reflektorek.

    Zgłasza się mężczyzna: ma ze 45 lat, szatyn, raczej szczupły, w garniturze, niebieska koszula, szary krawat. Obok siedzi jego żona: zadbana blondynka z lekką nadwagą, nosi krótko przystrzyżone włosy z efektowną długą grzywką zaczesywaną na bok. Jest w podobnym wieku jak mąż, ubrana w kremową sukienkę i białe pończochy. Na nogach ma kremowe, pełne szpilki. Tej pary nie zauważyłam w klubie. Mężczyzna z uśmiechem podchodzi do nas. Teraz zauważam siwe włosy na jego skroniach.

    – Miłej zabawy, Marku. Masz 15. No, 20 minut – uśmiecha się Pani Barbara. Mój tymczasowy właściciel bierze smycz z dłoni gospodyni, szarpie nią i prowadzi mnie do drzwi obok podwyższenia.

    *

    Marek wchodzi co ciemnego pokoju i ciągnie mnie na smyczy. Zapala dwa kinkiety. Pokój pozostaje w półmroku. Pod ścianą stoi spory tapczan, a tuż obok fotel, wygodny do zabaw we dwoje albo i w trójkę. Na wąskiej ścianie okno zasłonięte żaluzją. Patrzę na drugą ścianę i czuję jak spuszczam się. Niesamowite! Pierwszy raz widzę coś takiego! Stoję z rozdziawionymi ustami, patrzę na ścianę i nie mogę oderwać wzroku. Cała ściana wygląda jak półki w sex-shopie, bo po brzegi jest wypełniona gadżetami do zabaw BDSM. Chociaż… Nie! W sklepie pewnie nawet nie mają takich rzeczy: drewniane dyby, obok inne, oprawione w skórę, dyby z otworami na głowę, ręce i nogi! Kilka skórzanych, lateksowych, gumowych masek, skórzane staniki z napami, które więcej pokazują niż zasłaniają, drążek w skórze z obydwu stron zakończony kajdankami. I spore pudło z wąskim otworem na szyję. Jego wygląd trochę mnie niepokoi. Od razu widać, że to gadżety domowej roboty. I do tego fajnie wykonane. Chciałabym chociaż dotknąć ich… Patrzę, zafascynowana takim bogactwem i różnorodnością. Tutaj nawet kilkanaście par można wyposażyć do wspólnej zabawy! O wibratorach, korkach, rękawiczkach, zestawach do irygacji, gumowych wałkach, szczypcach i innych gadżetach nawet nie warto wspominać. Tyle ich mieli… Dlatego nie zauważyłam, kiedy Marek podszedł od tyłu. Stanowczym gestem chwycił mnie w pół. Poczułam oddech na karku, potem wilgotny język. Ugryzł mnie w ucho. Ała! To bolało! Natarczywie grzebał przy cipce i nagle, gwałtownym ruchem wszedł we mnie.

    – Och! – krzyknęłam mimo woli i na chwilę przymknęłam oczy. – Nareszcie! – szepnęłam do siebie. Pierwszy ogier dosiadł mnie. Obcy mężczyzna we mnie. Ale to Pan, które włada mną. Może będzie mnie tresował?

    Byłam tak mokra, że wszedł bez najmniejszego oporu. Ruchał mnie, a ja wciąż patrzyłam na ścianę jak dziecko na wymarzoną zabawkę na wystawie sklepowej. Ciągnął za smycz, więc wyginałam się do tyłu uciskana przez obrożę, z trudem łapiąc powietrze. Drugą ręką trzymał mnie za biodro. Wtedy dostrzegłam haki i jakieś rurki zamontowane pod sufitem albo wystające z sufitu. Od samego oglądania robi mi się znowu mokro w cipce. Pan Marek chyba to doceni.

    – Chodź, suko! Posmakujesz czegoś nowego! – szarpnął za smycz i uderzając penisem, kieruje mnie do ściany z gadżetami. Sięga ręką i zapala lampy podświetlające tylko tę ścianę. Bierze jakieś drążki i zaciąga mnie na tapczan. Leżę na plecach i liżę penisa. Pan Marek zapina mi uchwyty ze skóry na nadgarstkach. Drążek jest szeroki na jakieś 60 cm. Przez cały czas będę miała dłonie rozstawione na taką szerokość. Odwraca mnie. Teraz klęczę na czworakach z wypiętą pupą. Przez chwilę maca cipkę, a potem zapina pasy, szerokie jak obroże, nad kolanami. Są połączone grubym drążkiem. Nie potrafiłabym go złamać. Nie mam wyjścia, muszę bardziej rozkraczyć się. Opieram się na łokciach i zablokowanych dłoniach. Blokuje mi kolana. Nie złączę ich, a Pan może ruchać tak zablokowaną suczkę bez żadnych oporów.

    Jestem bezradna i zdana tylko na niego. Dziwne uczucie. Bezradność powoduje irytację i chęć wyzwolenia  się z kajdanek, ale na to nie ma szansy. Dodatkowo mogę dostać bolesną karę. Znam zasady i bez protestów czekam na dalszy ciąg. Mężczyzna staje za mną na tapczanie i płynnym ruchem wchodzi do pochwy. Głęboko! Czuję silne dłonie na biodrach. Rucha według własnego uznania. Nie zwraca uwagi na moje reakcje. Palcami brutalnie penetruje odbyt. W ogóle zachowuje się brutalnie. Stękam. Kiedy przyspiesza, zaczynam jęczeć. Tak szybko wszedł do odbytu, że nie zdążyłam zaprotestować. Bałam się bólu, ale wpychał powoli. I znowu rżnął mocno. Coraz mocniej. Już nie miałam siły protestować. I bałam się. Seks z nim sprawia mi sporą przyjemność, ale to gadżety najbardziej mnie podniecają.

    Kiedy wyszedł z odbytu, wsadził mi penisa w usta. Czekałam na wytrysk, ale on tylko rżnął mnie w usta. Nie chciał wytrysnąć. Trzymał mnie za głowę i ruchał. Podrażniał gardło albo uderzał w policzek. Jego ruchy były bardzo energiczne, zaczęłam krztusić się, więc w końcu spróbowałam nieco wycofać głowę. Otwartą dłonią uderzył mnie w policzek. Ależ zapiekło! Mimo dyskomfortu byłam posłuszna. Śluz ze śliną ściekały na podłogę. Jeszcze raz uderzył mnie w policzek. W końcu wyjął penisa, chwycił mnie za włosy i pociągnął do drzwi. Kiedy ciągnął mnie za włosy, próbowałam trzymać go za rękę. Ból był zbyt duży, więc w końcu zdołałam stanąć na kolanach. Tak dotarliśmy do drzwi.

    *

    Kiedy wracamy, wszyscy są nadzy i siedzą na krzesłach, w fotelu albo leżą na obszernym, miękkim dywanie. Już dobrali się. Na razie w pary. Nasz powrót powoduje, że wszyscy przerywają pieszczoty. Patrzą na mnie, ale muzyka zachęca do pieszczot. Z twarzy ścieram śluz zmieszany ze śliną. 

    Gospodarz towarzyszy żonie Marka. Popija wino i przygląda się innym. Żona Marka w jednej dłoni trzyma kieliszek z winem, a drugą masuje sterczącego penisa Pana Edwarda. Podejrzewam, że musiał coś wziąć na taki wzwód. Wskazując na mnie, słyszę, jak pyta żonę Marka: 

    – Sylwuś, przydałaby się nam taka suczka jako kelnerka podczas spotkań, prawda? – patrzy pożądliwie w moim kierunku. Wytrzymuję jego spojrzenie. Poruszam nieznacznie nogami, bo poczułam, że z cipki wyciekły krople śluzu. Chyba miałam mały orgazm!

    – Nooo, dobry pomysł. Ale tylko jako kelnerka? – Sylwia wydaje się nieco zdziwiona.

    – No, nie. Jak zabawa rozkręci się, to skorzystamy z niej – odpowiada gospodarz. – Wtedy nikt nie będzie potrzebował kelnerki

    – Proszę, jakieś sugestie? – pyta Pani, stając obok mnie. Przyglądam się kobiecie. Przy kości i ze sporym biustem, tleniona blondyna. Na pewno silna. Nie wstydzi się swoich krągłości.

    Po chwili milczenia jako pierwszy odzywa się Marek: 

    – Ja bym ją oszczał. A jest co!

    – E, może na koniec? – oponuje atrakcyjna, opalona w solarium blondynka, żona szpakowatego mężczyzny. – Może zwyczajnie dopuścić ją do naszej zabawy? – Kobieta półleży na dywanie, oparta na łokciu z kieliszkiem w ręku. Pod łokciem ma poduszkę. Ściągnęła blond włosy do tyłu i związała czarną, aksamitną tasiemką. Prosta jasna fryzura wraz z czarną tasiemką efektownie podkreśla jej urodę. Lekki makijaż tylko dodaje uroku owalnej twarzy. Jest szczupła, zadbana, biust ma proporcjonalny do sylwetki, a wszyscy mężczyźni zerkają na nią co jakiś czas. Wzbudza największe zainteresowanie. Widzę, że każdy ma na nią ochotę. Ja również… Mąż, szpakowaty, szczupły mężczyzna z lekkim brzuszkiem, leży przed nią, w takiej samej pozie. Właśnie podała mu kieliszek, sięgnęła do jego krocza i delikatnie masuje mosznę. Powoli doprowadza mężczyznę do wzwodu.

    – Może jakiś test? – pyta mąż blondynki. – Zobaczymy, jak znosi ból.

    Propozycja pozostaje bez komentarza, ale widzę jak Pani Barbarze zaświeciły się oczy.

    – Może zwyczajnie dopuścić ją do naszej zabawy? – mąż brunetki rzuca pomysł. Jest łysy. Wianuszek bardzo krótko przystrzyżonych, czarnych włosów okala błyszczący szczyt głowy. Jest atletycznej budowy, a jego ciało jest dość mocno owłosione. Na pewno ćwiczy. Właśnie półleży tuż za żoną i bawi się jej piersią.

    – Taką sukę? – Pani nie podoba się ten pomysł.

    – Może obsłuży nas, kobiety, a potem panowie ją wykorzystają według swoich potrzeb? – brunetka o dużym biuście i przy kości wyraźnie ma ochotę na moje usługi. Również półleży na dywanie, oparta na łokciu z kieliszkiem w ręku. Jest ubrana w czerwone, wzorzyste pończochy, czerwone szpilki i czerwoną muchę z czarną obwódką. Kiedy zdjęła stanik i czerwony żakiet, została jej tylko ta efektowna mucha.

    – Skoro jest tutaj pierwszy raz, to może zacząć od tresury? Nauczy się, to sama będzie wracać – zaśmiała się blondynka, żona Marka. Nie mogła oderwać się od penisa Pana. Nawet przytuliła się do mężczyzny.

    – O, Sylwia ma rację! – poparł ją rozbawiony Pan. – No, suka! Aportuj! – Pan odpina smycz i rzuca piłkę tenisową.

    Biegnę za nią.

    – Suka! Biegasz na czterech! I piłkę przynieś w zębach – instruuje mnie Pan. – Zdejmij szpilki!

    Wykonuję polecenie, potem schylam się i opieram dłonie na podłożu. Czuję na sobie wzrok wszystkich uczestników spotkania. W końcu dobiegam i z trudem, ale chwytam piłkę przy ścianie. Odwracam się i powoli wracam do Pana. Klękam przed nim i podnoszę głowę. W zębach z trudem trzymam piłkę. Pan odbiera piłkę, głaszcze mnie po głowie i powtarza rzut. Ponownie biegnę i wracam z piłką. Tym razem blondynka rzuca piłkę.

    Chwilę waham się i to mój błąd. Smagnięcie smyczą w pupę wywołuje ból, gwałtownie ruszam z miejsca i natychmiast aportuję. Blondynka tuli się do penisa Pana i śmieje, zadowolona z mojej reakcji. Potem jeszcze brunetka zmusza mnie do aportowania. Przynoszę piłkę. Kiedy sądzę, że chce mi wyjąć piłkę z ust, przysuwam się bliżej, a ona nagle łapie moją pierś, ściska ją i ciągnie w dół, zmuszając mnie do położenia się na podłodze. Śmieje się zadowolona z mojej reakcji, kilka osób wtóruje jej, ktoś klepie mnie po pupie. Z bólu uderzam dłońmi o podłogę. Śmiech wzmaga się.

    *

    Po zabawach ze mną, Pani odstawia kieliszek z winem i przywołuje mnie. Zakładam szpilki, wstaję i podchodzę. Kajdankami Pani przypina mi ręce do kółek z tyłu obroży. Wyglądam jakbym trzymała dłonie za głową. Gdybym bezwiednie opuściła ręce, obroża będzie uciskać kark i pochylę się. Stoję wyprostowana, naga, z uniesionymi rękoma i czekam. Wszyscy mnie oglądają. Nie wstydzę się. To jest podniecające, a po twarzach mężczyzn widzę, że pożądają mnie. Motylki latają w moim brzuchu. Co oni ze mną zrobią? Nie mam pojęcia! Znowu mam mokrą cipkę. Boję się niewiadomego i ta niepewność jeszcze bardziej podnieca mnie.  

    – Warto przetestować twoje możliwości – to mówiąc, Pani przypina mi jeszcze łańcuch do obroży i podaje mężowi. On majstruje za moimi plecami. Spoglądam i już wiem! Mocuje łańcuch do haka na suficie. Wcześniej nie zauważyłam go. Jest pomalowany na biało. Łańcuch jest naprężony. Nie mogę zrobić nawet kroku. Mam wyciągnięte ręce. Dobrze, że nie muszę stać na palcach. Jeżeli jednak zrobię mały krok, już muszę stać na palcach, bo krótki łańcuch wywołuje ból w stawach. Pani sięga po bicz. I bez słowa ostrzeżenia, niesygnalizowanym ruchem samego nadgarstka uderza mnie w brzuch! Ma wprawę! Smagnięcie biczem wywołuje głuchy odgłos.

    – O ła! – odruchowo próbuję zgiąć się, żeby złagodzić ból. Bezskutecznie. Odwracam się, pojękuję, ale zerkam na nią.

    Jest rozbawiona moją reakcją. Bierze mały zamach i uderza mnie w pośladki. Gwałtownie prostuję się, krzycząc z bólu. Nie sądziłam, że aż tak będzie bolało! Uśmiechnięta Pani macha biczem i z satysfakcją patrzy jak balansuję ciałem, żeby stać możliwie najdalej od niej. Bawi się moim strachem. W końcu bierze zamach i ponownie uderza mnie w podbrzusze. Uderzenie jest mocniejsze i krzyczę jeszcze głośniej. Nie mogę zgiąć się! Jedynie drobię w miejscu. Ile bym dała, żeby pomasować bolące miejsce! Reszta bawi się moim cierpieniem. Wręcz wyczuwam rosnące podniecenie widzów, którym podoba się ten pokaz.

    – Teraz ja! Teraz ja! – blondynka, ta z czarną, aksamitną tasiemką we włosach, rozochocona podbiega do Pani, klaszcząc w dłonie.

    – Proszę, Joasiu – Pani, z uśmiechem zadowolenia, przekazuje jej bicz, siada na krześle i sięga po kieliszek z winem.

    Kobieta uderza mnie raz za razem. Uderzenia są lekkie, ale i tak sprawiają ból. Wychylam się w różnych kierunkach, reagując na razy. Inni śmieją się, obserwując moje reakcje. Blondynce uderzenia sprawiają wyraźną satysfakcję. Bije mnie coraz mocniej. Krzyczę z bólu. W końcu odwracam się i wrzeszczę, czując ból nie do zniesienia, a byłam przekonana, że plecy wytrzymają więcej. Uderzenia są rzadsze, ale bardzo silne! Zbyt silne!! Nie panuję nad sobą i wrzeszcząc, błagam o litość. Bolą mnie plecy, pośladki i uda. Podchodzi Pan i odłącza łańcuch od haka. Padam na kolana i jęczę. Pan nachyla się i odpina dłonie od obroży. Co za ulga! Jednak nadal bicz raz za razem spada na plecy i szarpie moim ciałem! Za każdym razem reaguję głośnym jękiem. W końcu razy ustają. Nareszcie! Nareszcie. Nareszcie…

    Ostrożnie odwracam się. To nie ta opalona blondynka, Joanna, tylko brunetka biła mnie tak mocno! Urodzona sadystka! Kobieta patrzy na mnie z satysfakcją. Widać, że biła mnie z dużą przyjemnością. I z jeszcze większą przyjemnością obserwowała moje reakcje. Upajała się moim cierpieniem. Ale to nie koniec. Podchodzi do mnie. Ze strachu kulę się na podłodze. 

    – Leżeć! – rozkazuje mi.

    Posłusznie kładę się na boku. Plecy za bardzo mnie bolą. Jeszcze bardziej podwijam nogi. Kobieta unosi nogę i powoli przesuwa szpilką po moim ciele. Drżę ze strachu. Podeszwą buta brunetka parokrotnie uderza mnie w pierś. Odruchowo cofam się i próbuję zasłonić ramieniem.

    – Leż, suko! – jej ostrzeżenie brzmi groźnie. Cofa nogę i wbija szpilkę w udo.

    – Nie! Proszę! To bardzo boli! Naprawdę… – łkam cicho.

    W odpowiedzi łagodzi nacisk i przesuwa szpilkę niżej. Milknę. Teraz wciska szpilkę między pośladki, szukając odbytu! Próbuję przesunąć się. Za późno! Znajduje! Wpycha całą szpilkę!

    – Och! Przestań! Proszę… 

    – Dla ciebie: Pani Marta, suko!

    – Tak, Pani Marto! Przepraszam…

    *

    Kobieta rucha mnie w odbyt. Pojękuję. Ktoś blokuje moje ramię i głowę, ktoś inny podtrzymuje Panią Martą, a ona coraz mocniej uderza stopą. Czuję szpilkę w odbycie i czekam na koniec tego ruchania. Dla reszty to sygnał do zabawy. Ja też zostaję wyjątkowo potraktowana.

    Pan podchodzi do mnie, klęka i wpycha sterczącego penisa w usta. Liżę go gorliwie. Mam nadzieję, że zechce mnie bronić przed Panią Martą. Z pomieszczenia obok dwaj panowie wnoszą metalową klatkę. Nie jest zbyt wysoka, ani szeroka. 

    Pani Marta wysuwa ze mnie szpilkę. Oddycham z ulgą. To było nawet przyjemne. Teraz jednak nieco uspokajam się. Kładzie się obok mnie i wsuwa mi palce do pochwy.

    – Ponoć lubisz takie zabawy – mówi z uśmiechem i uderza coraz mocniej. Kiwam głową i postękuję. Taka pieszczota bardzo mnie podnieca. Z trudnością pieszczę penisa Pana. On zaczyna coraz mocniej ruchać mnie w usta. Duży penis prawie dławi mnie. Jeszcze kilka mocnych uderzeń penisem i Pan wychodzi z moich ust.

    – Nareszcie! – cieszę się z końca agresywnych pieszczot. Jestem tutaj po raz pierwszy. Wszystko jest nowe, więc boję się nieznanego. Obawiam się podnieconych mężczyzn, chociaż podnieca mnie ich siła i panowanie nade mną. Nie wiem, co zrobią, jak zareagują, jak wykorzystają mnie inni.

    Uderzenia palcami w pochwie doprowadzają mnie do małego orgazmu. Chyba nawet jęczę przeciągle, co wzbudza zainteresowanie innych. Pani Marta zadowolona wyjmuje ze mnie palce i kiedy otwieram usta, żeby je wylizać, szybsza jest Pani Joanna, która nachyla się i pochłania je! Jestem zdziwiona. I to jak! Pani Joannie śmieją się oczy. Pani Marta jest zadowolona z zachowania koleżanki. Jednocześnie wyzywająco patrzy na mnie. Grzecznie klęczę, oczekując na kolejne polecenie. Pan każe mi wejść do klatki. Szpilki zostawiam na zewnątrz. Klatka boczne ściany ma tylko z pionowych prętów i jest dość niska. Muszę w niej klęczeć. Teraz mogę tylko przyglądać się wszystkim. Bicz leży poza zasięgiem moich rąk.

    Pan Marek siada w fotelu, a Pani Barbara dosiada go, z uśmiechem patrząc mu w oczy. Sylwia, jego żona, klęka na czterech i tęsknie patrzy na Pana Edwarda. Atletycznej budowy mąż Pani Marty dosiada ją od tyłu i energicznie rżnie. Po chwili kobieta przymyka oczy i głośno jęczy. Jej piersi silnie kołyszą się. Bez wysiłku przytrzymuje kobietę, która zaczyna przesuwać się już po pierwszych uderzeniach biodrami. Pana Edward klęka nad Panią Joanną, która leży na boku. Uśmiechają się do siebie. Pani Joanna górną nogę wysuwa do przodu, a Pan, klęcząc, wchodzi w nią. Uderza mocno, prawie od razu wywołując przeciągłe jęki kochanki. Powoli wycofuje się i znowu energicznie wbija penisa. Pani Barbara sapie. Pani Marta leży na boku na kanapie. Za nią kładzie się szpakowaty mąż Pani Joanny. Wchodzi jednym ruchem, wymuszając jęk rozkoszy. Już nikt nie zwraca uwagi na odgłosy innych par. Mężczyzna trzyma Panią Martę za włosy, ona dociska jego biodro. Spółkują w jednostajnym rytmie. Pani Marta pojękuje coraz głośniej. Dłoń z biodra zsuwa się na penisa. Głaszcze go. Potem pociera łechtaczkę. Wreszcie schyla się i podnosi bicz. Mimo, że jest ruchana, uderza biczem w pręty klatki, odsuwam się, ale i tak za każdym razem bicz dosięga mnie. Pani Marta jest bardzo podniecona. Krzyczy i w pewnym momencie wypuszcza bicz! Doszła!

    *

    To chyba sygnał dla pozostałych par, bo wszyscy przerywają spółkowanie.

    – Dzisiaj Sylwia – zarządza Pani Barbara.

    Edward kładzie się na dywanie, nawilża penisa, a Sylwia szybko siada na niego. Porusza biodrami i pochłania go. Mężczyzna trzyma ją za biodra. Ta pochyla się nad kochankiem:

    – Na to czekałam! – z uśmiechem szepcze mu do ucha i delikatnie gryzie koniuszek. Tymczasem powoli i zdecydowanie w drugą dziurkę Sylwii wchodzi mąż Joanny.

    – Dawaj, Kaziu – zachęca go Edward. Kazimierz powoli wsuwa penisa. Sylwia leży na piersi Edwarda, patrzy w bok i podniecona cierpliwie czeka aż mężczyzna ją wypełni. Kiedy wepchnął członek, zaczął rytmicznie poruszać biodrami. Ich ruchy stają się coraz dłuższe i bardziej energiczne. Z upływem czasu kobieta stęka coraz głośniej, ledwie panuje nad sobą. Edward chwyta ją za piersi i też lekko unosi biodra. Sylwia zamknęła oczy i jęczy. Nie panuje nad sobą. Dwa sterczące penisy w niej! Takie bodźce! Mężczyźni utrzymują wspólny rytm. Z podniecenia chce wyprostować się i krzyczeć, ale nie może. Edward przyciska jej głowę do swojej piersi.

    Mąż Marty, łysawy brunet siada na kanapie, a na jego sterczący członek nadziewa się Joanna. Opiera dłonie o jego ramiona i podniecona patrzy jak członek znika w jej pochwie. Kiedy wbił się cały, rozsiadła się wygodnie na jego kolanach, podniosła głowę, przymknęła oczy i głośno westchnęła. Doszła po raz pierwszy. Chwilę spółkują, po czym Joanna schodzi z niego i naga siada z podkulonymi nogami na kanapie. Głęboko oddycha. Bawi się łechtaczką. Dotyka, głaszcze sutek. Nadal jest bardzo podniecona. Mąż Marty podchodzi do spółkującej trójki.

    – Kaziu, zmiana – i z uśmiechem patrzy na pozostałe panie. Mruga do nich. – Ale jeszcze masz spory wybór.

    Mężczyzna nie protestuje, wychodzi z odbytu Sylwii. Brunet płynnie dosiada kobietę i chwyta ją za biodra. Od razu mocno wali. Ta, wypełniona dwoma członkami, nie jęczy, tylko krzyczy. Obydwaj mężczyźni ruchają ją bardzo energicznie. Penisy poruszają się jak tłoki. Mężczyźni sapią, zaciskają zęby i wymuszają kolejne krzyki kochanki. Kiedy dochodzi z przeciągłym wyciem, zwalniają i wreszcie zatrzymują się.

    *

    Kazimierz wyciąga mnie z klatki, trzymając za włosy i panowie zaraz wchodzą we mnie. Zmieniają się, kiedy uznają, że czas zająć się jedną z pań. Cały czas ruchają mnie we dwóch. Jestem zmęczona i czasami nawet nie wiem, który jest we mnie. Przeżyłam dwa małe orgazmy. Rozkosz powoduje, że czuję się jak we śnie na jawie. Szpilki już dawno zgubiłam albo zdjęli mi. Po którejś zmianie znowu dochodzę. To bardzo mocny orgazm! Krzyczę! Fala spełnienia powoli odpływa ze mnie. Chyba próbuję coś powiedzieć, ale mężczyźni nadal mnie ruchają, więc nawet nie zdołałam dokończyć zdania. Jestem bardzo zmęczona i zadowolona. Omdlewam.

    *

    Budzą mnie razy bicza. Pani Barbara niecierpliwie czeka aż podniosę się. Reszta nago odpoczywa w różnych częściach salonu. Panie wycierają się chusteczkami. Tylko Pan Edward stoi ubrany w dres i sportowe buty.

    – Suka, ubieraj się! – popędza mnie Pani Barbara. Stoję ubrana, pospiesznie poprawiam fryzurę. Pan Edward odwozi mnie pod blok i zaraz wraca. Wziął mój numer telefonu. Obiecałam czekać.

    Nie wiem, kto spuścił się we mnie albo na mnie. Pod prysznicem dopiero orientuję się, jak zalana byłam i spermą, i śluzem. Nawet włosy się lepią… Bolą mnie plecy i brzuch. Ta Marta biła mnie zbyt mocno! Niech sama kiedyś spróbuje, to potem zastanowi się. Oglądam się. Mam ślady na udach, więc będę musiała nosić spodnie albo dłuższe spódniczki. Ale to był wieczór…

    Siedzę w szlafroku na tapczanie, przeglądam czasopismo i piję herbatę. Włączyłam telewizor, ale nawet nie wiem, o czym jest film, który akurat ‘oglądam’. Jestem bardzo zmęczona i obolała. Zaraz położę się spać.

    Chciałabym, żeby już jutro był następny piątek. Chyba zadzwonią wcześniej?

     

    K O N I E C

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Tomnick
  • Niegrzeczna Ola – cz. 1

    Jestem Ola, mam 16 lat, od dawna lubię tematy związane z seksem, swój pierwszy raz miałam w wieku 14 lat, pierwsze pieszczoty sporo wcześniej. Mam chłopaka – 19-letniego Karola, dwie młodsze siostry (Karolina 14 lat i Patrycja 12), no i rodzice (Ewa 39 lat, Piotr 43). Tyle słowem wstępu.

    Środa, godzina 10, właśnie jestem w szkole, nudna lekcja polskiego, a we mnie rośnie coraz bardziej chęć na chwilę przyjemności. Po szkole umówiona jestem z Karolem, akurat przez kilka godzin mam mieć puste mieszkanie, z którego z pewnością skorzystamy. W ławce siedziałam razem z kolegą Pawłem, który już od dłuższego czasu, myśląc że nie widzę, zerkał na moje nogi, w dużym stopniu odsłonięte przez dosyć krótką dżinsową spódniczkę.

    W pewnym momencie przyłapałam go jak ponownie się patrzył, po czym wzięłam jego rękę i położyłam sobie na udzie. Był mocno zaskoczony ale ręki na zabrał i zaczął delikatnie ugniatać. By ułatwić mu zadanie delikatnie rozszerzyłam nogi, jego ręka zbliżała się do moich mokrych majteczek. W końcu dotknął mojej myszki przez bieliznę wywołując we mnie dreszcze i kolejna porcję śluzu zalewającego majteczki. W tym momencie zadzwonił dzwonek, szybko zabrał rękę, spakowaliśmy się i wyszliśmy z klasy. Moja mokra cipka domagała się dalszej zabawy, świadomość pustego domu zadecydowała, ze zaproponowałam mu żebyśmy się ulotnili z lekcji i dokończyli to u mnie.

    A co z twoim chłopakiem? – zapytał
    Przecież się nie dowie – odpowiedziałam z uśmiechem.

    O więcej się nie dopytywał i szybko poszliśmy do mnie. Po wejściu do domu, natychmiast udaliśmy się do mojego pokoju, rzuciłam na ziemię plecak, włożyłam ręce pod spódniczkę chwytając za krawędzie bielizny i szybkim ruchem ściągnęłam je na ziemię, po czym położyłam się na łóżku szeroko rozkładając nogi.

    Wyliżesz mnie? – zapytałam podnieconym głosem

    Bez odpowiedzi, Paweł klęknął między moimi nogami i szybko poczułam jego język na mokrej szparce. Łapczywie spijał sok z cipki, ja w tym czasie zdjęłam koszulkę i biustonosz i masowałam swoje piersi. Po kilku minutach takiej zabawy, wstałam, popchnęłam Pawła na łóżka i zaczęłam zdejmować mu spodnie, następnie majtki z pod których wyskoczył całkiem spory i twardy penis. Najpierw polizałam główkę, następnie wsunęłam całego do ust i zaczęłam namiętnie pieścić. Drugą rękę wsunąłem pod spódniczkę i masowałam łechtaczkę w celu doprowadzenia do orgazmu.

    Ola, za chwilę dojdę – szepnął Paweł

    Przyspieszyłam pieszczoty penisa Pawła i swojej cipki. Jednak kolega doszedł pierwszy, sperma z jego kutasa spadła na moją twarz zlepiając część grzywki.

    To było niesamowite – stwierdził kolega. W tym momencie zadzwoniła moja komórka. Był to Karol.

    Cześć Kochanie, jestem niedaleko, co robisz? Mogę wpaść do Ciebie – zapytał
    Pewnie, że możesz przyjść, jestem już w domu – odpowiedziałam jakby nigdy nic.

    W tym czasie Paweł szybko sie ubrał i zaczął wychodzić, ja z kolei udałam się do łazienki by zmyć resztki zalegającego nasienia. Zanim wyszłam z łazienki, Karol już dzwonił do drzwi. Szybko załapałam koszulkę i założyłam, na bieliznę nie było już czasu.

    Tęskniłem za tobą – powiedział Karol przyciągając mnie do siebie i zaczynając całować, jego ręka już znalazła się pod spódniczką. – O nie masz bielizny.

    Też czekałam na Ciebie – odpowiedziałam. Jego penis już by w gotowości i chciał się uwolnić z ciasnych spodni.

    Kucnęłam przed nim rozpinając spodnie, spódniczka podniosła się na tyle, że moja cipka była widoczna, co jeszcze bardziej nakręciło Karola. Jego kutas szybko znalazł się w mych ustach. On sam zdjął swoją koszulkę, następnie moją i bawił się moimi cycuszkami.

    Chcesz we mnie wejść? – zapytałam

    Wypięłam tyłeczek w jego stronę, jego penis szybko znalazł się w mojej cipce i zaczął mocno mnie posuwać. Moje jęki były coraz głośniejsze. W tym momencie wydawało mi się, że ktoś wszedł do mieszkania jednak nie miało to większego znaczenia i kontynuowaliśmy zabawę. Następnie zmieniliśmy pozycję, tym razem on położył się na łóżku a ja usiadłam na jego penisa. Poczułam zbliżający się orgazm, więc przyspieszyłam ruchy, i w końcu udało mi się po kilku godzinach napięcia osiągnąć wymarzoną rozkosz. Zeszłam z Karola chwyciłam jego penisa i szybko go obciągałam, aby poczuć kolejną (o czym Karol nie wiedział) dawkę nasienia na swojej twarzy. Po pewnym czasie pierwsza fala znalazła się na języczku, kolejna na ustach i nosie. Resztę zlizałam z penisa Karola.

    Gdy wstawałam, zerknęłam w stronę drzwi, okazało się, że Karolina też wcześniej wróciła ze szkoły…

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Ola
  • Harry Potter – Niespodzianka Hermiony

    Harry wyszedł z gabinetu profesora Lupina z miną pełną konsternacji. Przygnębienie spowodowane odejściem Lupina mieszało się ze szczęściem, które było wynikiem powodzeniem misji uratowania Syriusza i Hardodzioba. Rozmyślając nad słowami Dumbledore’a, udał się do dormitoriów, z nadzieją, że tam właśnie czekają na niego Ron i Hermiona. Na miejscu minął dziurę w portrecie i wszedł do pokoju wspólnego, gdzie natychmiast zauważył wystającą rudą głowę swojego druha. Przysiadł się więc i streścił rozmowę zarówno z Lupinem, jak i z dyrektorem.
    – A więc to prawda… Profesor Lupin odchodzi. – podsumował po chwili ciszy Ron.
    – To stanowisko nauczycielskie jest rzeczywiście przeklęte – uśmiechnął się ponuro Harry – A szkoda, bo wątpię, żebyśmy natrafili na nauczyciela przynajmniej tak dobrego, jak on.
    – Dobrze powiedziane.
    – Swoją drogą, gdzie jest Hermiona? Myślałem, że będziecie razem tu siedzieć.
    – A właśnie! W momencie, kiedy się rozstaliśmy nad jeziorem, zaczęliśmy razem wracać do zamku i nagle wiesz, coś jej zaświtało. Twarz miała jakby odkryła tajemnicę Flamela albo… Wiesz, wtedy co wpadła na pomysł, że potworem jest bazyliszek. Coś jej zabłysnęło i uciekła.
    – Ciekawe… – zastanowił się Harry. W tym roku nic już im nie zagrażało, było już po egzaminach, niebawem wyniki. O co mogło więc chodzić? – Mniejsza o to w każdym razie. Przejdziesz się ze mną do dormitoriów? Przydałoby się zacząć już powoli pakować.
    – Jasne, chodźmy.

    Wstali więc od razu i poszli do pokoju sypialnego. Jednak kiedy minęli drzwi doznali natychmiastowego paraliżu, jakby bazyliszek powrócił. Jednak tym razem nie on był tego powodem. Była nim Hermiona, a właściwie nie jedna, bo pięć. Piątka Hermion stojących w rzędzie, okrytych mundurkami, uśmiechało się do nich jednoznacznie. Po chwili niemal synchronicznie zdjęły płaszcze, pod którymi okazały się zupełnie nagie.

    Po tej czynności zwyczajnie zaczęły się zbliżać powoli, aczkolwiek z klasą, kręcąc kształtami dostojnie, wciąż uroczo się uśmiechając. Chłopaki wciąż ruszać się nie mogli, sparaliżowani, przestraszeni, ale nad wyraz podnieceni. „O co tutaj chodzi” „Czy to jest sen?” Myśli błądziły równie chaotycznie, co ich wzrok. Od jednej Hermiony, do drugiej, przypatrując się uważnie. Te same brązowe, kręcone loki, spływające po nagich ramionach. Te same ściśnięte w wyniku szerokiego uśmiechu, piwne oczy. I wreszcie – te same spore jak na swój wiek, odstające piersi z drobnymi sutkami.

    Niektóre dziewczyny minęły ich, niektóre podeszły blisko, od przodu. Panowie nie musieli nic robić, bo młode czarodziejki natychmiast złapały za różne części ich garderoby i delikatnie, rytmicznie zaczęły ich rozbierać. Były dobrze zgrane, wszystkie wiedziały co robią, jakby każdy element był zaplanowany. Gdy stali już nadzy, lecz ciągle kompletnie wryci w ziemię, młode panny Granger rozpoczęły swój seksowny obchód. Zrobiły parę okrążeń wokół chłopaków, dotykając ich palcami, smerając po plecach, po klatkach piersiowych, czy ocierając się bokiem. Jednocześnie szeptały ich imiona, powodując w tym wszystkim, że ich serca biły wręcz niebezpiecznie szybko.

    Po niedługim czasie tych dziwnych zabaw Ron stracił cierpliwość i chwycił jedną z dziewczyn za biodra. Ta zamarła na krótką chwilę, po czym uśmiechnęła się niegrzecznie i rzuciła w uścisk młodego Weasleya, obdarowując go ogromem pocałunków. Resza dziewczyn uznała to za znak. Dwie z nich podeszły do Harry’ego i przyssały się do jego ciała. Obie otarły się kroczami o jego nogi z obu stron, a potem jedna chwyciła za jego penisa, delikatnie go masując, gdy druga zawiesiła się na jego szyi, zbliżajac do niej swoje usta.

    Tymczasem dwie pozostałe Hermiony zajęły się sobą, wtulając się w siebie na pobliskim łóżku i pocierając sobie wzajemnie swoje łechtaczki. Jedna z dziewczyn zatopiła się nagle w piersiach drugiej, ssąc na zmianę sutki doprowadzając tą do granic swojej wytrzymałości. Po chwili zdjęła także palce z łechtaczki i włożyła do wnętrza cipki, pocierając o wszystkie ścianki. Chwilę potem zagięła palce w środku i zaczęła naciskać szybko i gwałtownie na punkt G swojej partnerki. Twarz tejże wypełniały teraz grymasy, a jej ciało trzęsło się niepowstrzymanie, a zaraz potem eksplodowało potężną falą orgazmu. Nie minęło pół minuty odpoczynku, gdy chwyciła swoją partnerkę, położyła ją na plecach i zaczęła masować swoim oddechem jej ciało, schodząc coraz niżej i niżej… Ta, choć podniecona zabawą, wychylała szyję w stronę drzwi, z pełną niecierpliwością.

    W tym też czasie Ron oderwał usta od Hermiony, po długim namiętnym pocałunku i spojrzał jej głęboko w oczy. Uśmiechnął się głupio, na co i ona odpowiedziała szerokim po uszy uśmiechem. Po trwającej wieki chwili dziewczyna zerknęła w dół, gdzie już w pełni erekcji czekał długi kutas rudzielca. Ron powedrował za nią wzrokiem i zdecydowany, po nanosekundzie zastanowienia (Znaczy no trochę dłużej, bo w tym czasie receptor wzroku nie zdąży wykryć obrazu, a co dopiero dostarczyć informację do mózgu), podniósł Hermionę i położył ją na łóżku, samemu kładąc się nad nią, chwycił swojego penisa i położył go na muszelce, spoglądając pytająco na dziewczynę. Ta przytaknęła, ponownie się uśmiechając, więc chłopiec wepchnął go płytko i zaczynając się ruszać powoli, obcierając wszystkie ścianki. Dziewczyna zauroczona wpatrywała się mu w błękitne oczy, złapała go za szyję, przyciągając go do siebie, a ten wessał się delikatnie w jej szyję, powodując, że jej oczy się zamknęły, a żołądek skurczył.

    Harry był w Niebie. Miał przed sobą dwie seksowne dziewczyny walczące o jego penisa. Obie go ssały, lizały, chwytały go za jądra, czy też łapały penisa w ręce i trzepały nim gwałtownie. Gdy poczuł, że dochodzi, odsunął się od nich, nie chcąc, by ta zabawa skończyła się tak prędko. A zwłaszcza nie chciał, by ktoś tu pozostał bez nagrody.

    Dziewczyny jakby wiedziały, co planuje zrobić, położyły się na zimnej posadzce dormitorium, odsłaniając swoje narządy. Przed Harrym odsłoniła się decyzja, która z grubsza nie miała większego sensu, gdyż obie dziewczyny były identyczne, a nawet tak samo mokre. Podszedł więc do tej prawej i uklęknął przed nią, zbliżając swojego penisa. Nie mógł też zapomniec o drugiej gryfonce, którą uratował, użyczając dodatkowo swoje palce. Atmosfera całości była gorąca pomimo zimnej posadzki i niewygodnej pozycji. Całość podgrzały dodatkowo ciche jęki Hermiony, tej zabawiającej się ze swoją sobowtórką na pobliskim łóżku.

    Dziewczyna była cały czas pieszczona u dołu, gdy nagle się wyprostowała i szturchnęła o kępę włosów, wystajacą z głowy koleżanki. Ta, spodziewając się, o co chodzi, odwróciła się w stronę drzwi. Tam wzrok zastał trójkę pozostałych mieszkańców dormitorium. Dean, Neville i Seamus stali równie sparaliżowani, co Ron i Harry chwilę temu. Lecz w tym przypadku jeden z nich – Neville, odwrócił się na stopie i z pełnym przerażenia jękiem wybiegł z pokoju. Pozostała dwójka dalej stała, czekając na rozwój wydarzeń. Widząc jednak zbliżające się dwie dziewczyny, rozebrali się jak do rosołu i natychmiast podeszli.

    Hermiony kiwnęły do siebie głowami, bez zastanowienia podchodząc do wybranych partnerów, jakby to było z góry ustalone. Hermiona wybrała grubego, czarnego kutasa Deana, no a Hermiona-nie tak imponującego objętością, nieco zakrzywionego fiuta Seamusa, którego właściciel nadrabiał swoją niespodziewanie imponujacą sylwetką. Dziewczyny chwyciły panów za nadgarstki i pociągnęły do stojących naprzeciwko siebie łóżek.

    Ron ze swoją ukochaną operowali tymczasem w innej niż chwilę temu pozycji. Hermiona mruczała, podskakując lekko na jego penisie, opierając się dłońmi o klatkę piersiową. Czerwcowy upał doskwierał, lecz tam dział się prawdziwy żar. Ich postękiwania podgrzewały atmosferę w całym pomieszczeniu.
    – Już prawię Ron… Ehh… Tak blisko… Mhhh.. Dosięgnij jeszcze dalej…
    Ron podniecony dopychał swojego stojącego na baczność towarzysza, do mokrej do granic możliwości cipki, gdy nagle wpadł na pomysł. Wyciągnął różdżkę kierując w stronę całego wydarzenia i wystękując – WingardiumLeviosa… – próbując wyciągnąć go na parę milimetrów
    Ehh.. Ron…. Mh, Jezu… Nie Leviooosa, ale LeviosaaAAAAAHhhh – przeciągnęła jękiem dziewczyna, gdy orgazm przeszył jej ciało, wyginając ją efektownie w grzbiecie i sprawiając, że oczy wychodziły jej z orbit. Po chwili w towarzystwie głębokich wdechów opadła na pierś Rona, wtulajac się w niego jak najmocniej. Po jakimś czasie słychać było skończoną robotę u reszty chłopaków, a i Harry skończył, trafiając od krocza, po samą szyję, gorącą wiązką spermy.

    Gdy wszyscy po tej przedziwnej, magicznej orgii rytmicznie sapali, leżąc zmęczeni tam, gdzie tylko było miejsce, Harry odwrócił się do najbliższej Hermiony, wtulającej się w Rona.
    – Straszne rzeczy, jakie się działy, kiedy czarodzieje eksperymentowali z czasem.
    – Bo nie zrozumieli jak manipulacja czasem dokładnie wygląda. Bo niemożliwym jest przerwanie lini czasu, a jedynie powrócenie do niej, więc…. A zresztą, to dyskusja na inną chwilę. Skąd wiedziałeś, że to robota zmieniacza czasu?
    – Strzelałem – uśmiechnął się Harry
    – I
    to jak celnie – Zaśmiała się Hermiona, ścierając nasienie z całej długości ciała, powodując drobną salwę śmiechu.
    Mmmm… – Rozmarzyła się Hermiona, wtulając się silniej w Rona – A wiecie chłopaki co jest najlepsze?
    – Co?
    – Że ja przeżyję to jeszcze 4 razy – odpowiedziała ciepło i przerwała śmiechem
    – Trzeci
    raz to słyszę i ciągle mnie to bawi – Włączyła się gryfonka, siedząca jeszcze na Deanie, wywołując śmiech wszystkich dziewczyn i kompletne skołowanie na twarzach facetów.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Auri Ell