To prawdziwa historia, jednak nie pamiętam ile miałem wtedy lat. To było tak dawno, że nie pamiętam nawet czy fantazjowałem wcześniej już o facetach czy zaczęło to się od tego momentu. Nie pamiętam również już jak miał na imię bohater tej historii więc nazwę go Pan Piotrek. Mała szansa ale jeśli “Pan Piotrek” to czyta proszę go o kontakt. Bez obaw nie mam żadnego żalu czy wyrzutów. Setki razy się onanizowałem z palcem w tyłku wspominając te dni. Były to chyba moje ostatnie kolonie na których byłem. Spaliśmy w sali szkolnej z kilkoma chłopakami z grupy. Pan Piotrek nie był moim wychowawcą i szczerze powiem, że nie pamiętam jaką pełnił już funkcje na tych koloniach. Może opiekował się inną grupą. Lubiliśmy go bo był bardzo wesoły i organizował fajne zabawy. Moje łóżko stało pod oknem przez które wpadało światło z latarni ulicznej. Pan Piotrek zwykle wpadał do nas w już samych slipach i koszulce gasić światło, każąc przestać rozmawiać i iść spać. Był wąsatym brunetem z kręconymi włosami. Był wysoki albo taka miałem wtedy perspektywę z uwagi na mój wtedy wzrost. Miał też już sporo siwych włosów jak się później przekonałem z bliska. Bardzo lubię oglądać stare filmy gejowskie z Douglasem bo dość mocno go przypomina. Kiedyś postanowił zamknąć okno, które znajdowało się za moją głową i w tym celu musiał się dość mocno nachylić nad moim łóżkiem. Tak, że jego slipy znalazły się nad moją głową. Widziałem jak w tych slipach rysował się jego członek. Nie mogłem od niego oderwać wzroku, bardzo podobał mi się ten widok, chciałem go dotknąć. Po chwili zorientowałem się, że Pan Piotrek zauważył to jak patrze się na jego członka. Szybko zamknąłem oczy i przestraszony nieudolnie udawałem, że śpię. Wyszedł z pokoju. Nie mogłem zasnąć cały czas mając przed oczami jego slipy wypełnione kutasem. Jemu też to chyba nie dawało spokoju bo przyszedł gdzieś chyba po godzinie znowu. Tym razem otworzyć okno bo gorąco. Znowu się nachylił ale jeszcze bardziej niż wcześniej a jego członek w slipach był wyraźnie większy. Znowu zrobiło mi się gorąco, chciałem coś zrobić, dotknąć go ale strach mi nie pozwalał. Jedyne na co się zdobyłem to niby się poprawiając na łóżku dotknąć ręką jego nogę zewnętrzną stroną dłoni i delikatnie przesuwać po niej palcem. Pamiętam ten jego uśmiech wtedy gdy patrzył na mnie z góry. Trwało to tylko chwilę i znowu poszedł do siebie. Na następny dzień poświęcał mi dużo więcej czasu. Pomagałem mu w porządkowaniu sprzętu sportowego, wymyślaniu różnych gier czy zabaw. Dużo mówił mi wtedy o przyjaźni zapewniając mnie, że jest moim przyjacielem i pytając mnie czy ja jestem jego przyjacielem, kumplem. Dowiedziałem się też, że przyjaciele oprócz tego, że sobie pomagają czy się bronią mają jeszcze swoje tajemnice, których pod żadnym pozorem nie należy zdradzać. Bardzo podobało mi się to, że jesteśmy przyjaciółmi i cały czas myślałem o jego pełnych slipach ale jednocześnie bałem się tego. Oboje zachowywaliśmy się jakby tego nie było. Następnego dnia mieliśmy całą kolonią zaraz po śniadaniu jechać na jakąś wycieczkę i wrócić na obiad. Coś mi zaszkodziło przy śniadaniu. Najprawdopodobniej mortadela bo od tego śniadania do dzisiaj nie mogę na nią patrzeć. Bolał mnie brzuch i wymiotowałem dlatego postanowiono, że nie mogę jechać. Pan Piotrek zbiegiem okoliczności miał się mną opiekować gdy wszyscy pojadą na wycieczkę. Więc oni pojechali a my zostaliśmy sami. Dostałem jakieś krople i po jakimś czasie zrobiło mi się lepiej. Leżałem w pokoju na złożonym tapczanie Pana Piotrka. Siedział przy mnie i czule głaskał mnie po głowie, plecach i pupie chyba też. Gdy zrobiło mi się lepiej zaproponował rysowanie. Rysowaliśmy i znowu gadaliśmy o przyjaźni i tajemnicach. Nagle stwierdził, że jest za gorąco na koszule i czy nie pomogę mu jej zdjąć bo on ma całe ręce ubrudzone farbą. Moje rzeczywiście były dużo bardziej czyste. Rozpiąłem mu guziki i ściąłem jego koszule. Zauważyłem, że ma mocno zarośniętą klatkę i brzuch. Nazwał to misiem i dla żartów chwycił moją głowę i przytulił ją do zarośniętego brzucha-misia. Po chwili rysowania i gadania stwierdził, że w spodniach też mu za gorąco i czy znowu nie pomogę. Poczułem ogień w środku a on już stał i czekał. Odpiąłem pasek, guzik rozporek i zacząłem ściągać spodnie. Czułem już wtedy że jego kutas jest mocno naprężony. Gdy ściągnąłem mu spodnie do kolan widziałem, że jest ułożony na bok i był taki twardy, że odchylał gumkę slip od zarośniętego brzucha. Był wielki albo też tak mi wyglądał z mojej perspektywy. Usiadł i stwierdził, że powinienem tak samo ściągnąć koszulę i spodenki, żeby nie ubrudzić farbkami. Gdy ściągałem spodnie starałem się ukryć przede wszystkim to że sam mam wzwód. Zauważył to i zaczął mnie uspokajać, że to normalne, że nie mam się czego wstydzić, że on też tak ma i że przecież jesteśmy kumplami. Dalej rysowaliśmy siedząc na kanapie w samych majtkach ze wzwodami. Na którymś rysunku zauważył, że ta gałąź czy konar wygląda jak męski członek. Zapytał czy potrafię narysować męskiego członka. Coś narysowałem a potem on narysował tłumacząc mi że to są jajka, to jest żołądź, wędzidełko, gdzie się robi przyjemnie gdy się dotyka. Następne były pytania czy już widziałem już innego, czy mi się podoba. Po chwili stwierdził, że jego członek jest bardzo naprężony i że to boli jak się go tak długo trzyma w majtkach. Spytał czy może go uwolnić. Zgodziłem się. Ale okazało się, że się wstydzi i było by mu raźniej gdybym sam też ściągnął majtki, poza tym mnie też będzie wygodniej. Zgodziłbym się już wtedy na wszystko żeby tylko go wreszcie zobaczyć. Oczywiście ja musiałem ściągnąć swoje i jego majtki. Stanął przede mną i znowu czekał, chwyciłem za majtki i powoli ściągałem w dół a jego ogromny kutas wystrzelił w jak na sprężynie. Był wielki, żylasty, ze skórą częściowo odsłoniętą, mocno ciemniejszy od reszty jego ciała, obrośnięty czarnymi kędziorami. Usiadł i patrzył jak ściągam swoje. Zauważył że mam stulejkę. Zaczął dopytywać, mówić że muszę to ćwiczyć i pokazał mi na swoim jak się ćwiczy ściąganie skóry. Zachęcił mnie żebym spróbował sam ręką jak mu schodzi gładko skóra. Oparł się o wersalkę i wycelował kutasa w sufit. Strasznie się wstydziłem dlatego sam wziął moją dłoń i zacisnął na swoim kutasie. Pierwsze ruchy moją ręką wykonał on sam potem już sam ruszałem jego skórą do góry i na dół. Pamiętam to miłe uczucie, był miły w dotyku z żyłami i grubą mięsistą skórą, którą sam zasłaniałem i odsłaniałem żołądź. Jak wcześniej starałem się zerkać na niego ukradkiem, tak ten jego gest z zaciśnięciem mojej ręki na jego kutasie musiał mnie ośmielić bo już chłonąłem wzrokiem widok trzepanego przeze mnie upragnionego kutasa. Już wtedy musiał wiedzieć, że może ze mną zrobić wiele. Miałem po chwili spróbować tak samo swoim ale nie wypuszczając jego z drugiej ręki. Po kilku minutach zapytał czy chcę się napić czegoś i niby wstał żeby po coś pójść ale tyko się przybliżył do mnie z wycelowanym w moją głowę kutasem. Stał tak chwilę z kutasem kilkanaście centymetrów może od mojej twarzy i czekał chyba na moją reakcje czy się wystraszę, odsunę. Nie odsunąłem się tylko patrzyłem się w niego jak zaczarowany. Zaczął się powoli zbliżać do mojej twarzy, aż twardą główką dotknął moich ust. Wiedziałem, że powinienem je otworzyć i bardzo chciałem ale wstyd i strach mi nie pozwoliły. Zaczął ręką przesuwać kutasem mi po ustach próbując zachęcić mnie do ich otworzenia. Nic z tego. Dopiero chwycił mnie delikatnie za brodę pociągnął w dół i wszedł. Było zajebiście. Chwycił mnie ręką z tyłu głowy i posuwał powoli w usta. Wstydziłem się pokazać jak mi się to podoba dlatego nie otwierałem szeroko buzi. Jeździł więc kutasem po moich zębach i syczał z bólu prosząc “Szerzej…”:) Dopiero po jakimś czasie sam zacząłem ruszać głową, kręcić językiem, lizać jak loda i słuchać jego innych wskazówek. Położyliśmy się i dalej mu obciągałem lub on mi wsadzając mi palec w tyłek. Było bardzo gorąco i pamiętam ciągle ten zapach jego spoconego kutasa. Słony smak jego jaj. Pytał się co chwilę czy mi się to wszystko podoba i ja już ośmielony mówiłem że tak. Nie wiem ile to trwało, ale bardzo długo. Obciągałem mu po całym pokoju, na podłodze, na tapczanie w fotelu, klęcząc na ławie. Robiliśmy co jakiś czas przerwę bo szczęka mi nie wytrzymywała;) Po jakimś dłuższym czasie ostrzegł mnie żebym się nie wystraszył, że się spuści do mojej buzi. Jeśli chcę mogę to połknąć lub wypluć do zlewu. Ja klęczałem on stał i wlewał spermę do mojej buzi. Musiał być strasznie napalony bo nigdy potem już jej tyle nie miał. Tym razem nie odważyłem się połknąć i poleciałem z pełną buzią spermy do zlewu i wyplułem. Po wszystkim oczywiście rozmowa o przyjaźni i tajemnicach. Cała grupa wróciła na obiad a on nie odstępował mnie na krok. Na drugi dzień obciągałem mu już w magazynku z tyłu sali gimnastycznej gdzie trzymaliśmy piłki i inny sprzęt. Tym razem nie było gdzie wypluć. Powiedział, że to nawet zdrowe i że mogę śmiało połknąć. Połknąłem wszystko. Na chyba następny dzień niespodziewanie odwiedził mnie ojciec, który przejazdem jechał gdzieś w delegacje. Byłem pewien, że przyjechał bo się wszystko wydało i rozpłakałem się na jego widok. Nie mogłem się uspokoić a on myślał, że tak się stęskniłem. Pan Piotrek też się chyba wystraszył bo cały czas chodził za nami. Przed kolacją ojciec się zbierał a my z Panem Piotrkiem poszliśmy go odprowadzić na parking. Zielona Zastawa starego jeszcze nie znikła za bramą a on na parkingu włożył mi rękę z tyłu w spodenki i wciskał palec w tyłek. Oczywiście po kolacji poszliśmy schować sprzęt do magazynku. Całe dni czekałem niecierpliwie aż będę mógł pomagać Panu Piotrkowi odnosić sprzęt do magazynku na sali gimnastycznej. Było tam takie okno przez które dużo wcześniej mogliśmy zauważyć gdyby ktoś wszedł na sale. To znaczy on bo stał przy oknie a ja zwykle klęczałem:) Po kilku dniach obciągałem już jak rasowy ssak. Sam nabijając się coraz głębiej na jego kutasa. Lubiłem patrzyć mu w oczy widzieć jego zadowolenie jak odpływał i jęczał gdy spuszczał mi się do buzi. Wiedziałem już że muszę go wydoić palcami od nasady kutasa do końca żeby wszystko wyssać. Po tych koloniach przez lata nie miałem żadnych kontaktów męskich, pozostało mi fantazjowanie. Zawsze już fantazjowałem o dużo starszych ode mnie facetach. Internet był jeszcze w powijakach, mnie samemu brakowało odwagi, bałem się niedyskrecji do tego doszła świadomość możliwych chorób no i nie trafił się nikt z inicjatywą jak Pan Piotrek. Dopiero mając dwadzieścia kilka lat znalazłem w gazetce SeksRety ogłoszenie zamieszczone przez duchownego chyba z Wałbrzycha, który szukał dyskretnego do spotkań i numer telefonu. Mimo że do Wałbrzycha miałem prawie 300km zadzwoniłem i pojechałem. Byłem spokojniejszy w końcu duchowny miał również dużo do stracenia jak ja. Dość zabawnie wyszło bo trafiłem akurat przed jego mszą i ponad godzinę przesiedziałem sam na zakrystii ale to może opowiem kiedy indziej. Panie “Piotrku” jeśli jakimś cudem trafiłeś na tą historie to na pewno pamiętasz. Odezwij się.
Blog
-
Kolonie
Marc nisz -
Pierwszy orgazm
Seksualnością swoją jak i ogólnie interesowałam się od najmłodszych lat. Kiedy miałam około dwanaście lat w ręce wpadła mi książką “Jedenaście minut”. Chłonęłam wszystkie opisy i nieznane mi dotąd słowa… Jednym z najczęściej poruszanych tematów w początkowych rozdziałach była masturbacja. Owszem, to pojęcie było mi znane jednak sama tego nie robiłam, gdyż uważałam, że nie sprawia to tyle przyjemności, aby się w to bawić. Dziś już wiem, że zwyczajnie nie wiedziałam jak obchodzić się z własnym ciałem. Przeszukiwałam Internet, książki i inne znane mi źródła informacji na ten temat, jednak żaden ze znalezionych sposobów nie zadziałał w moim przypadku. Po jakimś czasie zwyczajnie zrezygnowałam z prób sprawienia sobie tej przyjemności i zajęłam się pochłanianiem wiedzy z dziedziny seksuologii.
Pewnego weekendu nocowali u mnie znajomi, więc na podłodze leżały materace i śpiwory. Nie miałam siły sprzątać ich następnego dnia, więc dla odmiany postanowiłam, że się na nich prześpię jedną noc, dla odmiany od znanego mi od lat metalowego łóżka. W pewnym momencie, leżąc w stercie pościeli zrobiło mi się jakoś “lekko”. Czułam się odprężona i spokojna… Ta właśnie błogość poprowadziła moja dłoń do majtek. Delikatnie dotykałam swojego centrum przyjemności, jednak nie czułam niczego niezwykłego. Nagle mój wzrok powędrował gdzieś w głąb pokoju i dostrzegłam flakon perfum. Chwilę na niego spoglądałam, aż do głowy wpadł mi pomysł – A może by tak czegoś spróbować..? Wzięłam go do ręki i powoli zaczęłam się nim masować – trzeba przyznać, że było to coś nowego i przyjemnego. Z minuty na minutę czułam coraz większą przyjemność, a flakon wędrował w coraz mniej znane mi zakamarki własnego ciała. Poczułam jak moje majtki robią się mokre i jak gładko moje palce ślizgają się po mnie. Chciałam powędrować głębiej jednak poczułam dziwny ból i opór – uznałam, że nic z tego. Frustracja zaczęła we mnie narastać, bo wiedziałam, że pierwszy raz czuje coś takiego i nie chciałam tego zmarnować. Skoro nie mogłam zrobić tego w ten sposób powędrowałam jeszcze niżej – wsunęłam wilgotne palce między pośladki i nieco niepewnie zajęłam się tym miejscem. Ku mojemu zdziwieniu było to nawet przyjemne. Po kilku minutach pieszczot zaczęłam wsuwać obiekt mojej przyjemności wgłąb siebie. Poczułam coś totalnie mi nieznanego, jakby słodki dreszcz, po którym następowało nieziemskie rozluźnienie. Czułam nagłe przypływy ciepła rozchodzącego się z mojego krocza na całe ciało. Moje majtki były już całkowicie mokre a ciało zaczęło się pocić i drgać. Pieściłam starannie swoje centrum aż nagle uczucie przyjemności zaczęło szybko wzrastać. Poczułam mocne skurcze a moje ciało drżało w ich rytm. To było to! Fala ciepła uderzyła w moje ciało a nieziemskie uczucie pieszczoty zabrało mnie do nieznanej mi dotychczas krainy. Z moich ust wydobył się stłumiony jęk, którego nie mogłam kontrolować. Po wszystkim czułam się całkowicie rozluźniona a w mojej głowie pędziło milion myśli na sekundę. Byłam w szoku i początkowo nie wiedziałam, co się stało, jednak gdy tylko to sobie uświadomiłam, poczułam ogromną satysfakcję i spokój. Od tamtej pory szło jak po maśle i mogłam z radością poznawać kolejne zachowania i uczucia własnego ciała i psychiki… Było to coś niesamowitego…
Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!
Lena Anonimowa -
Pani Aga i ja wierny pies
Miałem 17 lat, podczas ferii poznałem Agnieszkę 17 letnią dziewczynę o długich brunet włosach, miała około 172, nosiła ciemna bluzeczkę, niebieskie okulary, czarne spodnie i niebieskie buty, przez jakiś czas rozmawialiśmy, spotykaliśmy się przez tydzień codziennie. Po 7 dniach zaprosiłem ją do domu, była ubrana jak wcześniej i miała różowe stópki, ściągła buty i zaprosiłem ja do środka, przez 15 min normalnie rozmawialiśmy, wtedy zapytała czy mogę jej zrobić herbatę, więc poszedłem do kuchni i przygotowałem herbatę, gdy wróciłem do pokoju na początku jej nie zauważyłem, odłożyłem herbatę na stolik i wtedy poczułem silne uderzenie czymś twardym w głowę. Po obudzeniu się zdałem sobie sprawę że mam coś na szyi, potem okazało się że to była obroża a na niej długa smycz i przywiązania do biurka, nigdzie nie widziałem dziewczyny, po czym weszła i powiedziała:
– Mój kundel się już obudził – uśmiechnęła się szyderczo
– Jaki kundel?
– Ty kurwo moja – po tych słowach chwyciła za obrożę i pociągnęła
– Dlac… – nie zdążyłem skoczyć zdania a ona zatkała mi buzię
– Słuchaj psie od dziś tutaj panują nowe zasady, pierwsza jest taka że od teraz masz do mnie mówić Pani lub Królowo, druga zasada to po prostu jesteś nikim ani niczym, chyba że tylko moją własnością i moją zabawką. Rozumiesz kurwo?!
– Tak – kopnęła mnie w brzuch
– Popraw się!
– Tak Pani – poprawiłem się
– Szybko się uczysz suko, a teraz słuchaj z racji że nie ma twoich starych przez miesiąc to tutaj się wprowadzę, a teraz mam dla Ciebie zadanie wyliżesz moje buty!
Rzuciła mi swoje znoszone buty a ja zacząłem je dokładnie lizać a ona w tym czasie wyszła i powiedziała:
– Do jutra kundlu
CDN.
Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!
Stopy <3 To moje pierwsze tego typu opowiadanie
-
Maturzystka – 12.
Część 12.
– Ruchaj ją w różnych pozycjach – polecam kochankowi i podnoszę iPhone’a.
– Ej, ty! Zwariowałaś?! – zaniepokojony Radek patrzy na mnie i zasłania twarz.
– Uspokój się i ruchaj! – jestem stanowcza. – Ciebie nie będę fotografować! Później pokażę ci zdjęcia – uspokajam go.
Zaskoczony moim zdecydowaniem „Chujek” jest posłuszny. Intensywnie rucha matkę, zmieniając pozycje. Próbuje odwracać głowę. Przezornie co jakiś czas spogląda na mnie.
– Śmieszny jest. Gdyby baran wiedział… Przecież nagrałam ich seks w salonie! – prawie śmieję się, robiąc zdjęcia.
Widać ich bardzo wyraźnie. Kiedyś dowie się! Tutaj celuję w matkę i wtykanego w nią penisa. Mam sporo fotek. Wyraźnych. I zdążyłam nagrać również filmik. Na razie wystarczy. Oszukałam go! Zrobiłam kilka fotek, na których widać również jego twarz. Chi, chi, chi….
Ostrożnie ustawiam włączony aparat na biurku i wracam. Staję przed tapczanem w lekkim rozkroku, jedna ręka opuszczona wzdłuż tułowia, druga pod piersiami trzyma pierwszą nad łokciem. Dzięki temu drobnemu zabiegowi biust prezentuje się efektownie. Uśmiecham się prowokacyjnie. Od tyłu tego nie widać.
– Ej, to może skończysz ze mną, co? Twoja Jola chyba ma już dość – mruczę do niego zachęcająco. Ruchem brody wskazuję matkę.
*
Uważnie patrzy na mnie, a potem dłużej zatrzymuje wzrok na twarzy półprzytomnej kochanki. Muska palcami jej policzek, zmierzwione włosy. Praktycznie jest martwa. Tylko formaliny brak… Rozbawiony spogląda w moim kierunku i potakująco kiwa głową. Na pewno jest zadowolony, że tak tanim kosztem będzie miał nastolatkę.
– Tanim kosztem? Jeszcze nie wie, ile ta zabawa będzie go kosztować… – uśmiecham się. Tylko w myślach. Mściwie.
Facet wychodzi z matki i przetacza ją pod ścianę. Ona leży nieruchomo, ciężko oddycha i próbuje coś mówić. Słowa więzną jej w gardle. Kładę się na wznak, podciągam i rozkładam nogi. Wpuszczam go. Wchodzi miękko i rucha mnie bardzo intensywnie.
A ja zastanawiam się nad dalszą częścią planu i stękam. Niech mu się wydaje, że potrafi dogodzić. Odwracam głowę do okna. Nie uśmiecham się. Robię miny, jakbym cierpiała. odwraca mnie na bok i rucha od tyłu. Nie wyszedł. Zapieram się ręką. Jest silny i bardzo podniecony. Dyszy coraz głośniej i szybciej. Kiedy czuję, że facet dojdzie, jeszcze głośno stękam łamiącym się głosem:
– Wytrysk na mnie! Proszę!
Facet zdąża i widzę strugę spermy spadającej na mój brzuch, piersi i ramię. Pada obok mnie. Oddycha, jak po długim, intensywnym biegu. Potem kładzie się na boku, obejmuje ręką. Zsuwa ją do krocza i bawi się wargami, łechtaczką. Głaszcze pod kolanem, wywołując przyjemne dreszcze; potem po udzie, znowu po kroczu.
Dyskretnie obserwuję go. Jest zadowolony z siebie. Głaszcze mnie, bo nadal jest pobudzony, a nie dlatego, że troszczy się o moje samopoczucie.
– Jasne! Jednego dni znowu zaliczył matkę i po raz pierwszy jej córkę. Dwie dupy i żadnych kosztów. E tam, będzie jak w banku: spłata odłożona w czasie – myślę mściwie.
*
Kiedy trochę odpoczął, wyrównał oddech, sądziłam, że wstanie, ubierze się i wreszcie pożegna nas. A ten znowu odwraca się na plecy, wsuwa dłoń w moje włosy, ściska głowę i poleca:
– Wyliż go.
– Nie. Nie chcę – oporuję głową na potwierdzenie moich słów.
– Spróbuj, mężczyźni bardzo lubią takie pieszczoty.
– Nie chcę – burczę stanowczo.
Faktycznie nie mam ochoty na jego kutasa, ale on nie daje za wygraną. Nadal mu sterczy. Bez słowa podnosi się, klęka nad moją głową i w końcu wciska mi kutasa do ust. Zaciskanie szczęk nic nie daje. Powolnym ruchem uciska jakiś nerw i bezradna otwieram usta.
– Zrób to solidnie. Przecież chcesz się dobrze bawić? Twoi partnerzy też będą oczekiwać różnych sposobów zaspokojenia, więc korzystaj z okazji. A to jest chyba nasze jedyne spotkanie, prawda, mała?
– Jedyne? Cóż… – milczę i intensywnie obciągam mu. Nie chcę, żeby znowu mnie zmuszał. – Co?! „Mała”?! Ja?! Ty, ty… mendo! Jak ci odgryzę chuja, to będziesz kicał jak królik z podpaloną dupą! – grożę mu w myślach.
Menda syczy, kiedy traktuję jego kutasa ząbkami.
– Ej! Nie tak mocno, mała! – stęka przez zęby i nerwowo szarpie mnie za włosy.
Wyciągam penisa i poważnie patrzę mu w oczy. Uśmiecha się rozbawiony i pytająco spogląda na mnie. Gestem ponagla mnie do obciągania.
– Kurwa mać! Jeszcze raz pociągnij mnie za włosy, a chuja będziesz szukał na dywanie… – szepczę złowrogim tonem.
Ręka zastygła mu w pół gestu. Mina zrzedła. Zamarł na moment i patrzy zaskoczony. W końcu odblokował się i podnosi ręce w obronnym geście:
– Przepraszam, Grażynko. Obciągaj, obciągaj. Poprawię się. Obiecuję – głaszcze mnie po ramieniu, po piersi i uśmiecha się szeroko. Chyba nawet jest rozbawiony moją reakcją.
Posłusznie wracam do obciągania. Penis wypełnia mi usta. Smakuję spermę. Ma jakiś dziwny aromat. Viagra tak smakuje czy popija jakieś ziółka? Porusza moją głową, zaciskam usta na penisie. Przy ustach tworzy się biała otoczka, rezultat długiego i rytmicznego ruchania w usta. Śluz zmieszany ze spermą zrobiły swoje. Znowu uderza biodrami. Nie mam ochoty łykać ani śluzu, ani spermy.
– Och! Właśnie facet tryska w moje usta! – szamoczę się, bo przytrzymuje mi głowę.
– Drugi wytrysk mam zawsze znacznie mniejszy – sapie, kładąc się na boku i ruchając mnie w usta. Nie puszcza mojej głowy! Jedną ręką łapie mnie za pierś. Też przetaczam się na bok. Nie mam wyboru.
– Stary jebaka wiedział, że jeszcze może wytrysnąć i dlatego wpakował mi chuja do ust – irytuję się. – „Chujek” lubi tryskać w usta! Wiedział, że nie chcę łykać wytrysku i nalegał na pieszczoty. Ja ci dam pieszczoty! – bezradna złoszczę się.
Mocno wpycha mi penisa w usta, więc w końcu łykam spermę. Nie daję rady całości, więc jej reszta, zmieszana ze śluzem i śliną, wąską strużką wycieka kącikiem ust. Wreszcie puszcza moją głowę, pierś i uspokaja się. Otwieram usta, odwracam głowę od jego podbrzusza i penis wysuwa się. „Chujek” leży zadowolony. Zrobił ze mną, co chciał. Leżymy prawie nieruchomo. Radzio ciężko oddycha. Wyrównuje oddech. Milczę.
Nadal leżymy. Facet odruchowo bawi się moją piersią. Nie dotykam go i nie odwracam się do niego. Cierpliwie czekam aż wyniesie się. W końcu nie wytrzymuję:
– Idź, wykąp się. Ręczniki dla gości leżą zrolowane w szafce na górnej półce – odzywam się bezbarwnym głosem. Nie patrzę w jego kierunku.
Zadowolony facet ruszył do łazienki. Wcześniej klepnął matkę w tyłek, ale w ogóle nie zareagowała. No, trup. Przechodząc nade mną, z kolei ścisnął mój pośladek. Zignorowałam go. Nadal leżałam na boku, twarzą do ściany, z widokiem na plecy nagiej matki.
*
I nagle kutas, zamiast wyjść do łazienki, jeszcze mocno chwyta mnie za pośladki!
– Kurde! Bić mnie będzie?! – próbowałam odwrócić się, ale był szybszy. Szarpnął moją nogę w górę, przytrzymał penisa i klęcząc, wszedł we mnie jednym ruchem! Teraz jedną nogą klęczał na tapczanie, drugą na podłodze i ruchał mnie! Ale jak mocno! Próbowałam odwrócić się. Oparł się na łokciach i docisnął mnie tułowiem, blokując rękę. Był silny. Prawą ręką chwycił mnie za pierś, a lewą za kark. Zostałam unieruchomiona. Moja szarpanina tylko podniecała go.
– Spokojnie, mała! Jeszcze trochę zabawimy się – sapał zadowolony. – Sama przyszłaś, nie? Widać, że lubisz to!
Rucha mnie mocno i dociska kark. Jęczę, a on wpycha moją twarz w narzutę. Bezsilna wyję w narzutę, a kiedy nie przynosi to żadnego rezultatu, łkam. Nic nie słychać. Trudno mi oddychać. Facet wali mnie jak młotem! A ja nie czuję żadnej przyjemności. Żadnej! Boli mnie pierś, tak mocno ją ‘pieści’. Po jakimś czasie, kiedy już leżałam bezwładna, zwolnił, zatrzymał się i w końcu wyszedł ze mnie. Zaczynam swobodniej oddychać. Leży na mnie i ciężko oddycha.
– Nareszcie… – leżę nieruchomo i czekam aż bydlę wyniesie się. Patrzę na nagą matkę. Coś burczy pijana.
– Matka nawet nie wie, że kochanek właśnie zgwałcił jej córkę! – ponownie jestem bliska płaczu.
– Cholera! Szkoda, że już nie mogłem wytrysnąć – sapiąc, przysiadł na brzegu tapczanu. – Ty, a może miałabyś ochotę jeszcze kiedyś spróbować? – trzyma mnie za pierś, bawi się nią, a ja tylko czuję ból. – Jesteś młoda, masz atrakcyjne ciało. No, nie pożałujesz! Obiecuję!
– Zastanowię się – mówię drewnianym głosem. Nie mam ochoty na jakikolwiek kontakt z nim, ale chcę, żeby wyniósł się jak najszybciej.
Coś jeszcze bredził o mojej figurze, umiejętnościach. W końcu wstał i wyszedł. Też wstałam i podeszłam do biurka. Musiałam wyłączyć iPhone’a. Nagrałam stosunek z nim. Stoję oparta o biurko i patrzę w okno.
Mam nieodparte wrażenie, że jego kłopoty dopiero zaczynają się. Hm, niektóre samce naprawdę powinny szukać mózgu. I to zanim podejmą pierwsze próby, pod opieką rodziców, przyjęcia pionowej postawy. Przecież u niego nawet nie występuje instynkt samozachowawczy! Sperma ścięła mu resztkę szarych komórek?
*
Po wf-ie szybko myłam się w łazience, ale mimo to cały czas zerkałam na moje rzeczy ułożone na ławce, niedaleko drzwi do szatni. Na szczęście żadna nie kręciła się przy moich ciuchach. Wróciłam i zaczęłam ubierać się. Dziwne, bo w zasadzie prawie wszystkie dziewczyny nadal ubierały się. Kilka wyszło, a inne, ubrane, nadal siedziały w szatni. Też dziwne. Ubrane zazwyczaj od razu wychodziły na korytarz. Szatnia nie nadawała się na miejsce spotkań. Na coś czekały…
– Co jest grane? – zastanawiałam się i ubierając, uważnie rozglądałam. Niepokoiłam się.
– No, Jessi, dzisiaj twoja kolej – odezwała się Ewa. – Chodź do mnie.
Wywołana grzecznie podeszła. Żadnych łez, protestów, krzyków. Wyglądała inaczej niż na lekcjach. Efektowniej. O, wiem: miała szpilki zamiast adidasów i niedopiętą czerwoną bluzkę, spod której wystawał czarny, ażurowy stanik. Zbliżyła się do Ewy i odwróciła twarzą do grupy. Pogodna twarz, ale nie uśmiechała się. O co chodzi?
– A dzisiaj nasza doceniana ulubienica, piękna Jessi! – chwila ciszy, żadnej owacji. Ewa objęła ją i pewnym, władczym gestem drugiej ręki chwyciła dziewczynę za pierś. A Jessica… A ona cofnęła ramiona, śmiało prezentując biust i stanęła w nieco większym rozkroku!
– No, nieźle się zaczyna! – patrzyłam na tę scenkę z rozwartymi ze zdumienia ustami. Coś już wiedziałam o uroczej i bogatej z domu Jessi, ale coś takiego teraz i tutaj?! Przeczuwałam, że właśnie zaczyna się najbardziej gorąca część dnia w szkole.
*
– Ty, małorolna, czego tu jeszcze szukasz? – ton pytania zburzył miły klimat występu Jessiki.
Dopiero po chwili zorientowałam się, że pytanie było skierowane do mnie. Prawie wszystkie patrzyły na mnie. Ewa groźnie zabrzmiała, podobnie patrzyła, więc epitet zawarty w pytaniu, który zawsze wzbudzał ryk śmiechu, tym razem nie zadziałał.
– Co? – wzruszyłam ramionami. Trywialne pytanie, to zrewanżowałam się na tym samym poziomie. Równie dobrze może tak zapytać podróżnego na dworcu przy kasie. – Siedzę i przyglądam się – burknęłam. Miałam wrażenie, że nadciąga burza, ale nie wiedziałam, dlaczego? Skoro są tu prawie wszystkie. Napięcie wręcz namacalnie rosło, dlatego podniosłam się z ławki.
– Więc spierdalaj do domu – „Kierowniczka” warknęła niezbyt grzecznie. Nawet jak na nią. Z wyrzutem spojrzała na Paulinę. – Tak trudno dopilnować jednej gówniary?
– Wypraszam sobie – cicho zaprotestowałam. Już nie powiedziałam, że od „więc” tylko niedouczeni rozpoczynają zdanie. I Ewa.
– Nie zauważyłam jej – Paula była wyraźnie zdenerwowana. Chwyciła moją torbę, otworzyła drzwi i wyrzuciła ją. Wyszłam, nie oglądając się. Zamknęła drzwi i przekręciła zamek.
Pozbierałam torbę, ale postałam jeszcze chwilę i… nie usłyszałam wybuchu śmiechu. Hm, dziwne. Klimat intymnej zabawy szybko powrócił. Potem dochodziły tylko jakieś jęki, protesty i głośne, niewyraźne, pojedyncze komentarze rozbawionych (?) dziewczyn.
– Trudno, niczego więcej nie dowiem się, ani nie usłyszę – rozczarowana ruszyłam do wyjścia ze szkoły. Niepotrzebnie. Gdybym zaczekała do końca tego tajemniczego spotkania, to z zachowania dziewczyn mogłabym więcej wywnioskować. Później zrozumiałam, że popełniłam błąd.
*
Kolejna dziwna sytuacja w szkole. Chłopacy z mojej klasy rozmawiają z naszą nauczycielką chemii, panią Wioletą. To efektowna mężatka tuż po 40. Zwraca uwagę swoją fryzurą. Półdługie włosy farbowane na biało i do tego irokez. Starannie przystrzyżone boki, ale nie są wygolone, reszta zaczesana do góry i na bok. Pianka, lakier… Widać, że potrafi dbać o siebie. Na pewno bywa w solarium.
Sama kiedyś słyszałam, że w zimowe ferie lecą dokądś opalać się. Powiedziała to takim nonszalanckim tonem, jakby informowała, że zamiast pół chleba kupiła cały. Skoro jej mąż tak dobrze prosperuje, to sobie używają życia. Moi rodzice musieliby mnie wcisnąć do „okna życia”, żeby ewentualnie planować taki wypad zimą. A tak? Zostaje im Internet. Chyba, że matka pojeździ na chuju Radka i ten zrewanżuje się taką wycieczką. Tylko jak matka wytłumaczy się tacie? E tam, za stukanie takiej babki nie będzie fundował tropików.
*
Panią Wioletę od razu widać w szkole. Fryzura, strój, szpilki. Mimo jej wieku, chłopaki ciągle kręcą się przy niej. Jest lubiana przez uczniów. No, głównie przez chłopaków. Jak tak zastanowić się, to chyba nigdy nie widziałam jej na korytarzu rozmawiającej z uczennicami. Rzadko samotnie dociera do pokoju nauczycielskiego. Chociaż… Może to kwestia jej dużego biustu? Moja matka nie jest deską, chyba nawet „trójka”, ale ona?! W biuście na pewno ma sporo ponad metr, więc chłopaki gapią się jak sroka w gnat. Zresztą dyrektor też. Widziałam kiedyś. Szczególnie, że profesorka nosi sukienki z dużym dekoltem, a bluzki też rozpina dość odważnie.
Pani Wioleta jest ‘przy kości’, ale dzięki temu biust może wywierać na nich takie wrażenie. Jej nazwisko to nazwa pewnego ptaka, która sugeruje lekkość i do niej, głównie z powodu biustu, idealnie nie pasuje! To powód masy żartów części chłopaków. Tych z widocznym deficytem intelektualnym. Poza tym jest zadbana, opalona, zawsze w szpilkach, żeby nieco zmniejszyć wrażenie dotyczące figury i przy okazji wygląda bardziej kusząco. Na pewno zdaje sobie z tego sprawę i nie przeszkadza jej takie zainteresowanie. Uśmiech, pogodny wyraz twarzy też dodają jej uroku. Ciuchy również ma świetne. Ale to mąż finansuje, bo z nauczycielskiej pensji na pewno ich nie kupuje.
I zawsze ma czas, kiedy chłopaki chcą o coś zapytać. Fakt, dziewczyny nie mają do niej pytań po lekcji. Zresztą widzimy, co nasi koledzy robią na lekcjach, żeby zajrzeć w jej dekolt: „Pani profesor, mogłaby pani spojrzeć tutaj?”, jęczy przymilnie któryś. I kiedy ona nachyla się nad zeszytem, chłopak gapi się w jej biust, a drugi pod spódniczkę. Potem przeżywają te widoki przez kilka przerw. A my śmiejemy się z chłopaków. Zachowują się jak prawiczki. Tak swoją drogą, profesorka mogłaby nosić trochę dłuższe spódniczki. To w końcu szkoła.
*
– O, coś takiego! – stanęłam jak wryta. Właśnie wpadło mi to do głowy. – A może świadomie nosi takie krótkie spódniczki? Może cieszy ją zainteresowanie licealistów? To nie przedszkolaki. W końcu chłopaki już doskonale wiedzą do czego służy penis.
Parę osób nieufnie mi się przyglądało. Podczas przerwy samotnie spacerowałam na boisku, co samo w sobie nie stanowiło niczego nadzwyczajnego. Ale nieświadoma zainteresowania otoczenia, mamrotałam do siebie.
– Pieprzyć ich! – mruknęłam zniechęcona. Musiałam wyglądać na osobę wymagającą pomocy.
Na szczęście u mnie w liceum nikt nie udzieliłby pomocy dziewczynie z prowincji. Nawet jakbym miała nóż wbity w plecy. No, gdyby nóż był wysadzany brylantami, to kto wie… Pewnie wzięliby nóż i uciekli. A wcześniej wytarli z krwi w moje ciuchy.
– Czyżby ona… Ma ochotę na zaloty chłopaków?! Jara ją coś takiego? – aż zatrzymałam się z wrażenia. – Cholera! A może ma z nimi ochotę na coś więcej!? – słyszałam i czytałam o takich układach. – Co jest grane? Oni, rozumiem, hormony szaleją, ale ona?!
*
W końcu umówiłyśmy się. Co za sukces! Jutro będzie o tym w gazetach! Teraz podeszłam do drzwi, nacisnęłam dzwonek, oparłam się o ścianę. Nie, żebym była zmęczona, ale nadal myślami byłam przy szkolnych sprawach i sądziłam….
– No, nareszcie! – drzwi mieszkania otworzyły się z impetem, a Ola złapała mnie pod ramię i jednym energicznym ruchem wciągnęła do przedpokoju. Od razu zamknęła drzwi.
Tkwiłam oparta o ścianę, więc chociaż pociągnęła mnie przez próg jak worek kartofli, to skoczyłam z wdziękiem i lekkością baletnicy. Byłam w szpilkach, ale zgrabnie lądowałam na palcach. Skupiona na utrzymaniu równowagi, nie przyjrzałam się koleżance. Błąd.
– A ty co, do partyzantki przechodzisz? – byłam zaskoczona energią i siłą gospodyni. W końcu koleżanka, więc nie musimy się ukrywać.
– Chodź do mnie! – szarpnęła mną i mocno przycisnęła do siebie. Od razu poczułam jej nagie piersi pod T-Shirtem. Miłe uczucie. Objęła mnie rękoma i zaczęła całować w usta. Wepchnęła języczek. Poczułam specyficzny smak. Jedna ręka z pleców powędrowała w górę i zniknęła w moich włosach. Druga niecierpliwie majstrowała przy zapięciu stanika. Nie potrafiła stać spokojnie. Poruszała ciałem, ocierając się o mnie. Prowokowała. Była bardzo podniecona!
I podchmielona!
Tego się nie spodziewałam. Byłam zaskoczona, ale jej stan upojenia z kolei mnie podniecił.
– Taka łatwa dziewczyna na wieczornym spotkaniu? Super! Tylko gdzie… – nie zdążyłam pozbierać własnych myśli.
– Chodź! Czekałam na ciebie! – wyszeptała Ola i pociągnęła mnie za rękę.
Weszłyśmy do jej pokoju. Panował półmrok, bo okno zasłaniała żaluzja. Z laptopa leciał jakiś fajny utwór instrumentalny. Jeszcze nie „pościelówa”, ale, ale… Na biurku stały dwa kieliszki wypełnione alkoholem. Koniak! Obok w dużym kieliszku do szampana pływała zapalona aromatyzowana świeczka. Miły, delikatny zapach. Wanilia.
– Przygotowała się – machinalnie kiwnęłam głową. Rozglądałam się i zastanawiałam, gdzie usiąść. Kanapa czy fotel? Oto dylemat nastolatki! Odwróciłam się do koleżanki.
*
– Siadaj! – położyła dłoń na mojej piersi i pchnęła.
Zrobiłam krok w tył w stronę fotela. Niby nie straciłam równowagi, ale i tak siadłam z impetem. Nie zdążyłam nawet zaprotestować, tak byłam zaskoczona jej energią. Podeszła i usiadła mi okrakiem na kolanach. Przez chwilę z dziwnym uśmiechem patrzyła mi w oczy. Zachłannym gestem chwyciła mnie za pierś.
– O ty! – zaskoczyła mnie. Wiedziałam, po co przyszłam. Przecież umawiałyśmy się, ale mimo tego jej tempo zaskoczyło mnie. Poprzednio taka nieśmiała, niezdecydowana, a teraz? Chciałam cofnąć się, ale od razu poczułam oparcie fotela. Powoli nachyliła się i czule pocałowała mnie. Teraz jej zachowanie tak kontrastowało z ‘dynamiką’ powitania, że chętnie oddałam pocałunek. Tak jakoś… Tak fajnie smakowały jej usta…
– Dzisiaj nikt nam nie przeszkodzi. Rodzice wyszli na jakieś imieniny. Wrócą koło północy – szepnęła mi do ucha i delikatnie przygryzła wargę zębami. Wyprostowała się, sięgnęła w kierunku biurka i podała mi kieliszek. Wzięła swój. – Napijmy się. Za nas! – wzniosła toast i wychyliła jednym haustem, nie czekając na mnie. Zrobiłam to samo.
– Och! – stęknęłam, podałam jej kieliszek i spojrzałam z wyrzutem.
– No! – roześmiała się, widząc moją minę. – Mnie też nie smakowało! Ale dodaje odwagi! – odstawiła kieliszki, pokręciła się na moich kolanach, skrzyżowała ręce, chwyciła koszulkę i jednym płynnym ruchem zdjęła ją. Odrzuciła w kierunku kanapy. Prowokująco patrzyła mi w oczy. Wyprostowała się, podparła pod boki i wypięła biust. Czekała, co powiem.
*
Cdn.
Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!
Tomnick -
Owlosiony dominujacy ojciec
Mój tatuś jest bardzo męski i stanowczy. Każde nieposłuszeństwo kończy się zlaniem dupci. Tatuś ma 190cm brązowe włosy i jest bardzo owłosiony. Klata, uda, ręce i pachy… Uwielbiam kiedy tatuś wraca spocony z budowy po pracy, czuję wtedy jego męski ojcowski pot. W łazience znalazłem ojcowskie majtki, zacząłem je wąchać i sobie walić. Nagle tatuś wszedł do łazienki i wkurwiony zapytał co ja kurwa robię. Chwycił mnie za rękę, kazał się wypiąć i zbił mnie po pupci. Ja płacząc padłem na kolana ojca chwyciłem wielkie owłosione udo i błagałem tatusia żeby mi wybaczył. Ojciec się pochylił napluł mi na twarz i przycisnął głowę do uda. Zacząłem je lizać jak lizak językiem po całości. Po chwili ojciec mnie podniósł chwycił mocno za gardło napluł na twarz i kazał sobie za to podziękować. „Dziękuje tatusiu ze na mnie naplułeś dziękuje ci za twoja uwagę” potem włożył mi język do buzi i kompletnie zdominował moje usta, penetrował je i wylizał synkowi usta dokładnie od środka. Tata zaczął lizać mi szyje „lubisz synku jak tatuś pieści ci szyje? Kto ci da tyle rozkoszy jak nie ojciec?” „Tak tato wyliż mnie ojcze uwielbiam jak twoja męska broda smyra mnie po ciele”. Kiedy już stękałem po ojcowskich pieszczotach taka chwycił moja głowę i przysunął do pachy, kazał wąchać. Oh tato twoje pachy pachną tak męsko potem, utożsamiam ten zapach z ojcowska miłością i bezpieczeństwem tato tato błagam mogę je wylizać? Tata napluł na mnie znowu i powiedział liż mi pachy kurwo dokładnie wyczyść je pizdo. Kiedy już dokładnie je wylizałem tatuś mnie przytulił do swojej owłosionej klaty i zaczął głaskać po głowie czułem się bezpiecznie w jego ramionach przytulony do gęsto zarośniętej klaty. Zacząłem ssać ojcowskie sutki jak cielaczek. Liż kurwa suty ojcu i tę klatę. Tatuś kazał mi zejść na kolana i zacząłem lizać jego męski brzuch i wąchać krocze przez majtki. Czułem zapach męskiego kutasa, tata rozkazał zdjąć sobie majtki i dokładnie wylizać męskie owłosione jądra i kutasa językiem. Wylizałem dokładnie ojcowskie jądra razem z pachwinami i kutasa po samo gardło, kutas miał 17 cm i był taki gruby, ze ledwo mieścił mi się w ustach do tego był lepki od wyciekającej spermy. Zacząłem lizać włosy łonowe ojca tatuś mnie podniósł pogłaskał i pochwalił dobrze syneczku liżesz ojca kto ci da tyle uwagi i samczego ciała jak nie ojciec? Dziękuje ci tato proszę wypierdol mnie mocno chce cię poczuć w sobie chce żebyś się spuścił mi na twarz i oznaczył synka. Będę cię jebał ostro syneczku ale najpierw czeka cię kara. Usiądę ci na ryju i dokładnie wyliżesz mi spocone męskie owłosione dupsko. Posłusznie się położyłem na łóżku i nagle wielki męski odbyt zbliżył się do mojej twarzy tata warknął liż mi dupę pedale, dokładnie językiem. Zacząłem je dokładnie lizać, tata dociskał dupę do moich ust i szorował nią po twarzy przy tym mówił liz to jebany pedale, kurwa dokładnie językiem po całości wyliż ojcu dupę. Lizałem dokładnie ojcowski rów, poślady całe były owłosione. Ojciec totalnie mnie zdominował. Tata powiedział ty jebana cioto teraz nie będę się mył bo mój syneczek będzie wąchał i lizał z potu ojca o kurwa. Ojciec wstał i wypiął mi dupkę zaczął ja pieścić językiem czułem jego brodę smyrającą moja pupcie. Oh tatusiu cudownie mnie pieścisz jesteś taki męski. Dupcia wilgotna to teraz tatuś cię zerżnie kurwa zgwałci pedale. Ojciec na chama wszedł w moja dupkę, wypełnił mnie swoim kutasem i zaczął posuwać ostro. Podczas penetracji tatuś chwycił mnie za gardło, a ja tylko stękałem i jęczałem oh tato pierdol mnie mocno ojcze. Tatuś jebiąc mnie w dupę przybliżył się do mojej klaty stykając się z nią jebiąc mnie smyrał mnie swoim owłosieniem o moja gładka klatę i brzuch jednocześnie włożył mi język w usta i dalej ruchał. Tata po chwili wyciągnął kutasa z moje dupki i spuścił mi się do ryja krzycząc kurwa bierz to do buzi, dostaniesz spust w ryj od ojca i połykaj pedale. Ojciec zalał mi tak usta, ze aż sperma wylewał mi się z ust. Na koniec tatuś mnie przytulił i pocałował w głowę.
Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!
Robert Robson -
Rekompensata, 4.
Część 4.
Na mój widok Roman wyjmuje, a potem ponownie wkłada do torebki zwitek banknotów.
– Uczciwie zapracowałaś! – mówi z uśmiechem. – Jesteśmy zadowoleni i mamy nadzieję na kolejne spotkania. A to gratyfikacja za twoje starania.
– O, kur… Wzięli mnie za dziwkę! – stoję zaskoczona z szeroko otwartymi ustami.
Opacznie zrozumieli moją reakcję.
– Możesz być spokojna. Nie grzebaliśmy w torebce. Zresztą, sama sprawdź.
Jakoś nie obraża mnie sugestia, że jestem dziwką. Nawet podnieca. Podoba się, bo oznacza wysoką ocenę moich umiejętności? Może… Perwersja? Być może…
– Ale ja nie jestem prostytutką – mówię poważnym tonem.
Robią wrażenie lekko zaskoczonych moją deklaracją, chociaż starają się szybko tuszować reakcję na taką wiadomość. Roman niby starszy, ale tym razem jest znacznie szybszy:
– I bardzo dobrze! Zresztą, wcale tak nie sądziliśmy, prawda? Marcin! – wywołuje kolegę.
– Oczywiście, że nie. Tylko dyskretnie chcieliśmy sprawić tobie taki miły prezent. Nie wyszło – uśmiecha się młodszy i rozkłada ręce. – Za to wyszło, że grzebiemy w twojej torebce. Przepraszam. Głównie za kolegę. To był jego pomysł.
Roman piorunuje go wzrokiem, ale za moment uśmiecha się.
– No, tak. Wyszło, że co złe to ja. Czyli muszę zmienić kolegę – patrzy poważnie na blondyna i zwraca się do mnie: – Wybacz nam, jeżeli odniosłaś takie wrażenie. Na pewno nie było to naszym zamiarem. Nadal mamy nadzieję na kolejne spotkania i postaramy się więcej nie psuć atmosfery finansami, ale postaramy się spełniać twoje oczekiwania. Chcemy, że atmosfera była tak miła jak dzisiaj.
Patrzę na nich i pytająco unoszę brwi.
– Oczywiście, poza tą niezręczną sytuacją z podarunkiem pieniędzy – szybko zastrzega się Roman.
– Hm, nie miałabym nic przeciwko wsparciu finansowemu. Fajnie byłoby mieć przyjemność z seksu z nimi i dodatkowe pieniądze tylko na swoje wydatki – myślę gorączkowo. Przecież doskonale wiem, jak wygląda nasz domowy budżet.
– Oczywiście, jeżeli chcesz, możemy ustalić jakąś kwotę za spotkania z nami – wtrąca Marcin, dostrzegając moje wahanie.
– Nie przerywa się starszym – reaguje Roman, odwracając się w kierunku kolegi. Ten, uśmiechając się, powoli podnosi ręce w obronnym geście.
Teraz gospodarz patrzy na mnie:
– Potraktuj ten finansowy prezent jak wyraz naszego uznania dla twojej naturalności i zaangażowania – robi chwilę przerwy, żeby nadać większego znaczenia swoim słowom. Uśmiecha się życzliwie i dodaje cieplejszym tonem: – Naprawdę liczymy na kolejne spotkania.
– A ja chętnie skorzystam z waszego wsparcia finansowego – uśmiecham się promiennie.
Odwzajemniają uśmiech. Tym razem nie okazują nawet cienia zaskoczenia ani rozczarowania.
*
Bez słowa podchodzą do mnie. Mimo woli cofam się w obawie przed ich reakcją. Było nie było, znam ich ledwie jedno popołudnie. Marcin staje przede mną, Roman z tyłu. Pokonują mój opór i ściągają ręcznik. Dociskają nagie ciała do mojego. Blondyn całuje mnie w usta, wpycha język. Zamykam oczy. Jego kolega całuje mnie po karku, po ramieniu. Kiedy przesuwa zębami po karku, drżę.
– Ależ wrażenie! Przeżyłam dzisiaj tyle rozkoszy i znowu? – uśmiecham się do moich myśli. – Zapłacili, więc chcą skorzystać, ile się da!
Ich ręce błądzą po moim ciele, a na podbrzuszu rośnie penis Marcina. Roman rozchyla moje pośladki i układa członek między nimi. Jest gruby. Twardnieje. Ściskam go pośladkami. Roman wypycha biodra do przodu. Nogi mi miękną.
– A niech robią, co chcą… – myśli kłębią się, mój opór słabnie wraz z rosnącym naporem pieszczot. Nie potrafię opierać się. Nawet nie chcę. W końcu czule obejmuję Marcina. Zęby Romana smakują mój kark. Jego ciepły oddech okrywa mój kark. Aż miękną mi nogi! Jednak napinam mięśnie. A teraz ciepły, wilgotny język powoli przesuwa się po kręgosłupie. Silny dreszcz przelatuje po moim ciele. I jeszcze jeden! Co za odlot…
Podtrzymują mnie. Wchodzą we mnie. Któryś podnosi moją nogę. Uderzają w jednym rytmie. Głowa opadła mi. Zamknęłam oczy i czuję. Czuję ich we mnie. Podniecenie jest tak silne, że nie jestem w stanie panować nad ciałem. Trzymają mnie. Uderzają coraz mocniej. Sapią. Czyjaś ręka masuje moja pierś. Łapie brodawkę i ściska ją. Wydaję krótki okrzyk. To bolało! A może jednak było przyjemne? Doznania z pochwy, odbytu, piersi mieszają się. Ich języki, zęby, opuszki palców, dłonie. Dotyk, głaskanie, muskanie, drapanie, łaskotanie… Nie będę potrafiła odtworzyć tej zabawy.
Jestem bardzo pobudzona i nie potrafię panować nad reakcjami. Moje ręce leżą na ramionach jednego z nich. A raczej zwisają z tych ramion. Kolejne bodźce rozkoszy wprawiają mnie w taki stan, że… Jakbym śniła! Jest tak cudownie! Otwieram usta, zamykam, a po chwili zagryzam wargi. Wrażenia z tego spółkowania są niesamowite! I niech ten stan trwa jak najdłużej! Z podniecenia aż zaciskam zamknięte oczy. Odpływam…
*
Marcin odwozi mnie taksówką. Pieszo idziemy cały przystanek. Obejmuje mnie. Zachowuje się dość swobodnie. Próbuję odsunąć się.
– No co ty? – mówi cicho. Milczy, kiedy mija nas starsza para, potem nastolatek. Odczekuje jeszcze kilka kroków. – Uprawialiśmy seks, a teraz uciekasz ode mnie?
– Mieszkam niedaleko. Gdyby ktoś mnie zobaczył… – nie kończę zdania.
– Aaa, rozumiem! Boisz się, że zaraz ktoś doniesie mężowi? – w jego głosie chyba słyszę cień rozbawienia.
– No, właśnie.
– Spokojnie. Też będę uważał – poważnieje. – Wiesz, mam ochotę… Chciałbym ci coś jeszcze zaproponować.
Nie zdążyłam zapytać, o jakie „jeszcze” mu chodzi, bo objął mnie ramieniem, skręciliśmy i dalej poszliśmy wąską osiedlową uliczką, gorzej oświetloną, prowadzącą między blokami. W pewnym momencie jego dłoń zjechała z ramienia i wcisnęła się w dekolt. Zanurzył dłoń w stanik i chwycił pierś. Drgnęłam speszona i zaniepokojona sytuacją.
– Uspokój się. Nikogo nie ma. Obiecałem, że będę uważał – uspokaja mnie, a ton głosu wskazuje, że już jest podniecony.
Ma trochę racji. Nikt nas tutaj nie minął. Chodnik przed nami był pusty. Słyszałam tylko moje szpilki. Na drugim końcu bloku było znacznie jaśniej, ale tam był otwarty sklep spożywczy. Mijamy kolejny blok. Zasłania nas ściana szczytowa. Po drugiej stronie chodnika na metrowej wysokości wale rosną drzewa i krzewy. Stąd chodnikiem mamy jeszcze spory kawałek do głównej ulicy. Marcin ciągnie mnie za ten wał. Cały czas obejmuje, trzymając za pierś.
– O co chodzi? – pytam.
– Spokojnie. Przecież nie będę się z tobą całował na chodniku. Zależy ci na dyskrecji, prawda?
Stajemy za tym ziemnym wałem. Dzięki krzakom z chodnika prawie nas nie widać. Z drugiej strony wybetonowana zatoczka wypełniona samochodami, potem osiedlowa uliczka, kolejna zatoczka i blok. Lampa oświetlająca zatoczkę obok nas nie sięga do pasa zieleni. Marcin wyjmuje dłoń z dekoltu, odwraca mnie, zdejmuje pasek torebki z ramienia i upuszcza ją na ziemię. Obejmuje moją głowę i zaczyna całować. Po chwili oddaję pocałunek. Teraz jestem pewna, że to nie żart. Mam ochotę na pieszczoty. Obejmuję go.
*
Marcin w końcu zsuwa prawą rękę po plecach pod spódniczkę i sięga do mojego pośladka. Łapie go zachłannie. I trzyma mocno. Miętosi. Kiedy już nieco ochłonęłam z zaskoczenia, doceniam silną pieszczotę. Drugą ręką trzyma mnie za kark i nadal namiętnie całuje. Nieoczekiwanie przerywa pocałunek, odchyla głowę:
– Rozepnij bluzkę!
– Co? No, co ty! Tutaj? – zaskoczył mnie takim żądaniem. – No, wiesz! Chyba…
Przerwał mi, mocniej ściskając kark i szarpiąc nim:
– Powiedziałem, rozepnij bluzkę – szepcze twardym tonem bezpośrednio do ucha. – A może wolisz wracać z rozerwaną? – bawi się moim strachem, bo zna odpowiedź.
Szybko i bez słowa rozpinam wszystkie guziki.
– Rozepnij stanik! – ponagla mnie niecierpliwym tonem.
– Ale ja…
– Słuchaj i rób, co ci mówię! – kolejne szarpnięcie za kark. Przywarł do mnie całym ciałem. Całuje mnie w usta i po szyi.
Odchylam głowę, przymykam oczy. Drżącymi rękoma rozpinam stanik. Zdenerwowanie miesza się z podnieceniem. Opuściłam ręce i biernie czekam na dalszy ciąg.
Marcin puszcza mój kark, lekko podnosi stanik i językiem zaczyna pieścić pierś! Oddycham głęboko i chwytam jego ramiona. Marcin jedną brodawkę głaszcze palcami, drugą muska językiem. Im dłużej to trwa, tym bardziej rośnie moje podniecenie. Nie chcę myśleć, gdzie jestem. Chcę tylko czuć te pieszczoty. Właśnie dłoń zjeżdża z mojej pupy i chłopak sięga do krocza! Zaskoczona jego gestem, krzyknęłam.
– Cicho! – szepcze podniecony. Mam wrażenie, że znowu bawi się moim zdenerwowaniem. I jest coraz bardziej podniecony.
Nie ruszam się, a on pociera krocze. Brodawkę trzyma wargami. Po chwili pieści bardziej natarczywie. Palcami ściska brodawkę, drugą pierś kąsa zębami. Dłoń w kroczu mocno pociera łechtaczkę. Czuję, że majtki stają się wilgotne. Dłonią odsuwa materiał na bok.
– Nie tutaj! Proszę! Marcin! Nie tutaj!
– Cicho! Nie przesadzaj!
– Marcin! Proszę! Marcin…
Zanim zdążę zareagować, stoi za mną. Trzyma za piersi i całuje w kark. Jedna dłoń znowu jest na pupie i głaszcze pośladki, ale jakoś tak inaczej… I nagle, ponownie łapie mnie w kroczu! Wypinam biodra do przodu. Nie chcę tutaj seksu. Ktoś może nadejść i zobaczyć mnie w trakcie spółkowania. Co to byłby za wstyd! Wstyd? Kompromitacja! Gdyby ktoś mnie rozpoznał, taka wiadomość rozeszłaby się lotem błyskawicy! Dłoń z krocza płynnie przesuwa się do tyłu i jednym szarpnięciem ściąga mi majtki!
– Nie! Proszę! Marcin! – próbuję odwrócić się, ale trzyma mnie mocno. – Ktoś może przyjść!
– Najwyżej będzie mi zazdrościł. Albo tobie – jest w dobrym humorze. Panuje nade mną.
*
Ponownie staram się odwrócić, coś powiedzieć i wtedy wsuwa we mnie penisa! Próbowałam odsunąć się, ale jak tylko wszedł, złapał mnie za biodro. Tkwił we mnie nieruchomo. Chciał zaznaczyć swoją dominację. A potem ruszył! Od razu uderzał tak biodrami tak mocno! Stałam w lekkim rozkroku, na ile pozwalały mi majtki. Zacisnęłam usta, żeby nie jęczeć. Nie. Musiałam zagryźć wargi, bo usta otwierały się i jęczałam. Marcin już nie strofował mnie. Tylko rżnął. Ruchał! Miał taką kondycję! Jego penis znowu był twardy, jakby nie spółkował godzinę wcześniej.
W pewnym momencie zwolnił. Gorączkowo zastanawiałam się, o co chodzi, kiedy mocno przycisnął mnie, ugiął nogi i ręką szarpnął majtki. Zsunęły się poniżej kolan.
– Co za ekwilibrystyka! – byłam zaskoczona jego sprawnością. Penis mu nie wiotczał.
Wtedy wyprostował nogi i jedną z nich zepchnął majtki aż do moich kostek.
– Ściągnij! – szepnął.
Nieco zmniejszyłam rozkrok. Zsunęły się na chodnik. Wyszłam jedną nogą. Na więcej nie pozwolił mi. Znowu tak mocno walił penisem, jakby chciał nadrobić te kilka chwil bezruchu. Stanęłam w szerokim rozkroku. Musiałam, broniąc się w ten sposób przed upadkiem.
– Nawet u Romana nie był tak agresywny! – dociera do mnie. Opieram ręce o kolana. Torebka leży obok nóg.
*
– Chodź tu! – szepcze mi do ucha i szarpie za piersi, przyciągając do siebie.
– Czego on jeszcze chce?! – niepokoję się, kiedy, w miarę przytomnie, myślę. Jednak penis w pochwie prowokuje takie doznania…
Chłopak trzyma mnie w pasie i zaskakująco sprawnie ściąga mi bluzkę. Jak na zajętego spółkowaniem.
– Marcin, nie! Zrozum, ktoś może nas zobaczyć! – w zasadzie już tylko błagam.
Chwyta mocno za pierś. Nie mogę ruszyć się. Rucha mnie mocnymi uderzeniami bioder. Druga dłoń wędruje na plecy i podnosi stanik.
– Marcin, proszę… – mój głos brzmi żałośnie. Mimo wszystko podniecenie jest silniejsze niż rozsądek. Chcę przesunąć się, odwrócić, ale chłopak korzysta z okazji i szarpnięciem ściąga mi bluzkę z prawego ramienia. Jej rękaw jest już poniżej łokcia.
– Przecież chcesz – słyszę jego namiętny szept. Jest podniecony.
– Proszę. Marcin… – oponuję coraz słabiej.
Kochanek chwyta mnie za włosy i odchyla do tyłu. Całuje po karku, szyi, brodzie, policzku. I rytmicznie uderza twardym penisem. Mocno. Nie potrafię otworzyć oczu, ale czuję, jak bluzka zsuwa się z przedramienia. Sama wyciągam z niej dłoń. Marcin szybkim ruchem zsuwa stanik, po czym zmienia ręce. Ściąga bluzkę i stanik z drugiego ramienia. Trzymam je w dłoni. Stoję na chodniku z nagim biustem, ruchana przez młodego chłopaka!
Panuje mrok, jest dość późno. Poddaję się. Znowu zamykam oczy i cieszę się z doznań, jakie sprawia mi tak młody kochanek. Szerzej rozstawiam nogi. Marcin uderza jeszcze mocniej. Jęczę. Jest mi tak dobrze. Nic nie słyszę. Niczego nie chcę widzieć. Liczą się tylko mocne uderzenia penisa. Charczę! Napinam mięśnie, szarpię łechtaczkę. Jego dłoń zakrywa moje usta. Duszę się, a fala ciepła pokrywa moje ciało. Jeszcze chwila i wytrysk wypełnia pochwę. Co za rozkosz! Odpływam… Nieco później czuję, jak nogi uginają się w kolanach. Nie panuję nad nimi.
*
Jedna ręka podtrzymuje mnie w pasie, druga trzyma pierś. Zachłannie łykam powietrze.
– Och! Nareszcie! Mogę oddychać! Przełykam ślinę i znowu normalnie słyszę. Dochodzę do siebie. – Kurwa! Odjebało ci?! Chciałeś mnie udusić?! – wściekła prawie wrzeszczę na Marcina.
– Zamknij się! – chłopak szarpie mnie i nerwowo szepcze do ucha. – Nie drzyj się, bo ktoś zadzwoni po policję!
– Ja się drę?! Bo ty mnie dusisz!
– Kobieto, darłaś się, jakbym ciebie zarzynał! – mimo wszystko jego głos drży z rozbawienia.
Zaskoczyła mnie ta informacja. Już dawno nie zachowywałam się tak głośno podczas stosunku. To jedynie świadczy o tym, jak mocno przeżywałam współżycie i orgazm. I o tym, jak dobrym Marcin był kochankiem. Chłopak nadal tkwi we mnie, porusza penisem i trzyma za piersi. Nie protestuję.
– Podnieca go macanie biustu? – zastanawiam się, a już głośno pytam: – Ty, długo będziesz macał piersi? – Teraz ta pieszczota inaczej na mnie działa. Emocje opadają.
Parska cichym śmiechem, ale nie przerywa zabawy piersiami.
– Uspokój się. Przecież nie narzekałaś. Ale przyznaję, są fajne, zadbane, pełne, że tylko… Ech! Jest okazja, więc korzystam z nich – wyjaśnił i ścisnął mocniej. Miły, namiętny ucisk. – Mam nadzieję, że będę mógł częściej.
Po tych słowach powoli wysuwa się ze mnie. Pieszczotliwe dał mi klapsa w pupę. Dopiero teraz uświadamiam sobie, że nawet mnie nie zapytali o zabezpieczenia. Z kieszeni spodenek wyciąga chusteczki higieniczne i stojąc obok mnie, wyciera penisa. Jeszcze mu nieźle sterczy. Mimo mroku i dość odległych lamp, trochę jednak widać. Przyglądam się z ciekawością.
– Czyżbym jeszcze go pożądała? – łapię się na niekonsekwencji. – To chore! Ale było mi tak dobrze…
– Miałabyś jeszcze ochotę? – Marcin wyciera penisa i patrzy na mnie.
– Może miałabym… – zawieszam głos. – Ej, głupia! Nie powinnaś ułatwiać mu zadania. Niech stara się! – strofuję siebie w myślach.
– Zosia, ubieraj się. W końcu ktoś tu jednak nadejdzie – mówi z lekkim uśmiechem, wkładając penisa w slipy. – Chociaż mnie taki widok bardzo odpowiada – zapina zamek rozporka.
Dopiero po jego słowach dociera do mnie, że ciągle stoję tylko w zadartej spódniczce. Majtki nadal leżą na chodniku, a bluzkę i stanik ściskam w dłoni. Pospiesznie cofnęłam dłoń z podbrzusza. Marcin z wyraźną przyjemnością obserwuje kołyszące się piersi.
*
Cdn.
Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!
Tomnick -
Dorotka – masturbacja
Masturbacja to coś co ze mną jest od dzieciństwa. Pierwszy raz spróbowałam jej chyba w wieku trzynastu lat. Od tego momentu zaspokajam się w ten sposób regularnie przynajmniej kilka razy w tygodniu. Nieważne czy jestem w pracy czy w domu. W domu jest to rytuał. Czasami sama, czasami z mężem, koleżanką albo jeszcze z kimś innym. Dzisiaj chcę opowiedzieć jakie miałam zdarzenie w zeszłym tygodniu. Przyjechałam we wtorek dość wcześnie z pracy. Wiedziałam, że nikogo nie ma w domu bo mąż miał wrócić późnym wieczorem a córka wyjechała z pracy w delegację. Weszłam do mieszkania już od drzwi zrzuciłam ciuszki i zupełnie nago udałam się do salonu. Nalałam sobie lampkę wina. Sięgnęłam do szafki i przegotowałam sobie zabawki. Ułożyłam na kanapie dość spory wibrator, korek analny z funkcją masażu oraz żel intymny. Z łazienki przyniosłam duży ręcznik, który rozłożyłam na kanapie by jej nie pobrudzić żelem i moimi soczkami. Znalazłam dobry fetyszowy film, który niezwłocznie włączyłam. Na ekranie całowały się dwie dziewczyny ubrane w bieliznę i wysokie szpilki. Ułożyłam się wygodnie na kanapie. Na korek analny wycisnęłam troszeczkę żelu, rozszerzyłam nogi i zaczęłam nim wodzić koło mojego dziurki. Delikatny dotyk koło mojego anusa spowodował ekscytacje, która objawiła się stwardnieniem brodawek na moich piersiach. Było mi przyjemnie. W końcu delikatnie zaczęłam go wpychać do mojej pupci. Po kilku próbach wskoczył do środka. Ustawiłam delikatną wibrację i zaczęłam paluszkami masować sobie muszelkę, Na ekranie dziewczyny pozbyły się bielizny i jedna drugiej pieściła stópki liżąc podeszwy i ssąc paluszki. Zrobiłam się mocno wilgotna. Wibrację na korku zwiększyłam, zamknęłam oczy i masowałam sobie szparkę – było cudownie. Z telewizora dochodziły dźwięki stękania i jęczenia. Ja cały czas z zamkniętymi oczami masowałam swoją cipkę wkładając paluszki do środka. Ręką sięgnęłam po wibrator, który gdzieś leżał koło mnie na kanapie. Nie mogłam go jednak namacać w okolicy. Nagle coś dotknęło mojego brzucha. Otworzyłam oczy i zobaczyła przed sobą postać. Zerwałam się z krzykiem na równe nogi bo nikogo się nie spodziewałam. Z wrażenia i wysiłku korek wyskoczył z mojej pupy, poleciał na podłogę i potoczył się pod nogi jak się okazało koleżanki mojej córki. Ona stała przede mną całkowicie ubrana z moim wibratorem w ręce.- przepraszam, że panią wystraszyłam ale chciałam pani podać tą zabawkę którą pani usilnie próbowała namacać – powiedziała. Ja nie mogłam na razie wydusić z siebie ani słowa takie było moje zaskoczenie. Po chwili ustępowało ono wraz z przyjściem wstydu. Bo jak to wyglądało? Ja stałam zupełnie nago przed piękną młodą dziewczyną – koleżanką mojej córki, która w ręce trzymała mój wibrator a u jej pięknych stópek z pomalowanymi na intensywnie niebieski kolor paluszkami odzianych w rajstopki leżał mój cały czas wibrujący korek analny ze śladami używania. Marta bo tak ma na imię schyliła się podniosła korek dokładnie go obejrzała i wyłączyła go. Popatrzyłam na moją zabawkę i stwierdziłam, że to dwudziestokilkuletnie dziewczę trzyma moją zabawkę utytłaną w moich wydzielinach – nie robiłam przed zabawą lewatywy to możecie sobie wyobrazić co na niej było. Sięgnęłam po ręcznik i zaczęłam się nim zasłaniać.- proszę niech pani się nie ubiera jeżeli mogę to chętnie dołączyłabym do pani zabaw – powiedziała Marta. Chwilę się zastanowiłam i pościeliłam na nowo ręcznik na kanapie. Po czym odebrałam od z jej rąk mój korek na nowo go nawilżyłam i wsunęłam w swoją pupę. Marta sięgnęła po pilota i włączyła go. Usiadłam na kanapie rozszerzyłam nogi i zaczęłam pieścić muszelkę obserwując moją towarzyszkę. Marta podała mi wibrator uprzednio go włączając. Wzięłam go od niej i zaczęłam pieścić moją cipkę zabawką. Marta stała przede mną i obserwowała jak się bawię. Było to mega podniecające. Po kilkuminutowej obserwacji zaczęła się rozbierać. Zdjęła bluzeczkę i spódniczkę pozostałą w bieliźnie i samonośnych pończoszkach. Usiadła na fotelu przede mną rozłożyła nogi i zaczęła pieścić przez majtki swoją cipkę.- rozbierz się proszę – powiedziałam. Marta wstała jednym szybkim ruchem zdjęła majteczki potem rozpięła biustonosz, z którego wylały się bardzo obfite piersi. Musiała nosić miseczkę D co stanowiło dużą różnicę do mojej B. Cipkę zaś miała obrośniętą jak gdyby nigdy nie widziała maszynki do golenia. – Weź sobie jakąś zabawkę – powiedziałam. Wstała podeszła do wskazanej szafki i wyciągnęła z niej masażer. Szybko usiadła z powrotem na fotelu rozłożyła nogi i jedną ręką pieszcząc olbrzymie piersi, a drugą uzbrojoną w masażer pieściła cipkę. Długo tego widoku nie wytrzymałam i rozlał się we mnie potężny orgazm, który oznajmiłam jęczeniem i krzykiem. Martę widocznie też to bardzo podnieciło bo nagle z pomiędzy jej nóg trysną strumień soczków oblewając wszystko w okolicy łącznie ze mną. Padłyśmy zmęczone. Po chwili odpoczynku Marta wstała podeszła do mnie pocałowała mnie w policzek i powiedziała, że było cudownie. Usiadła koło mnie na kanapie i przytuliła się do mnie. Tak przytulone zasnęłyśmy. Jak się później dowiedziałam moja córka dała klucze koleżance by ta zabrała do firmy dokumentację z jej pokoju.
Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!
feetek -
Gosposia Proboszcza czesc III
Gosposia Proboszcza Część III Zakupy zaczęłyśmy od kawy w małej kafejce. Siedziałyśmy rozmowa i nagle Aga się uśmiecha i mówi. – Widzisz tych dwóch dwa stoliki dalej, mają na nas oko. Dyskretnie spojrzałam. – tak widzę. Odpowiedziałam niewzruszona. – No nie udawaj, że ci się nie podobają. Mówi Aga. Wyraźnie nimi zainteresowana. Aga daj spokój. Powiedziałam. – wiesz co? Powiedziała Aga. – Nie wiem i nie chce wiedzieć, wypiłaś to idziemy. Powiedziałam i wstałam, od stolika. Weszłyśmy do dużego centrum, przechadzając się od sklepu do sklepu, kompletnie nie wiedziałam w co się ubrać i jak. Wreszcie Aga miała wizje i jej się całkowicie poddałam, chociaż tak na dobre wyjaśniła mi wszystko w domu. Kupiłam małą czarną ultra mini. Błam trochę przeciwna ale Aga prosiła bym jej zaufała. No i zaufałam. W sobotę przyjechała z samego rana. Pomagała mi z fryzurą, i w ogóle. – no kochana wyglądasz jak milion dolarów. Powiedziała Aga. – Teraz ubierz sukienkę. – Ale bielizna jeszcze. Powiedziałam. – Co!! Nie moja droga nie ubierasz żadnej bielizny pójdziesz bez. – Jak to bez to nie możliwe, nie mogę. Protestowałam. – Ubierz i nie gadaj. Nalegała. Wysmarowała ciało balsamem z płatkami złota ( chyba) Co i rusz pobłyskiwały na moim ciele. Sukienka buty i nic więcej na sobie nie miałam. No jeszcze biżuteria. Byłam gotowa nie wiedziałam jeszcze jak zmieni się moje życie, po tej imprezie. Po przyjeździe na miejsce w pewnym hotelu w Olsztynie przydzielono nam pokój, mąż był nie wzruszony moim wyglądem. Rzucił coś w rodzaju świetnie wyglądasz. Uroczysta kolacja była zaplanowana na godzinę 20. Poprawiłam nie co wygląd i ruszyliśmy. Mąż w windzie przyglądał mi się chwile i powiedział. – nie za krótka ta sukienka? – Nie podobam ci się ? Zapytałam . – Podobasz ale. I tu skoczył. Przed wejściem do sali witali nas szefowie firmy. Mąż przedstawiał mnie każdemu po kolei. – to jest James, szef naszej firmy na Polskę , to jest Christina szefowa naszego regionu i paru innych ważniaków. Największe wrażenie wywarł na mnie James. Wielki postawny mężczyzna, czarnoskóry mężczyzna. Potężny przystojny i miły. Moje marzenie erotyczne stoi przede mną. Ja też zrobiłam na nim wrażenie. Przeciągnął za mną wzrokiem kiedy oddalała się w głąb sali. Trudno w to uwierzyć ale zapragnęłam go, chciałam ale nie wiedziałam jak może się to skończyć dla mojego męża. Kiedy wszyscy sączyli aperitif każdy z kimś rozmawiał, mój mąż gdzieś zniknął. Rozglądałam się ale nie mogłam go znaleść w tłumie. – jak to możliwe, że taka piękna kobieta jest sama. Usłyszałam za sobą głos, mówiący łamaną polszczyzną. Obróciłam się i to był James. – Właśnie szukam mojego męża. – Sam się znajdzie, a teraz pozwoli pani, że jej po towarzysze. Powiedział i wziął mnie pod rękę. Poszliśmy do baru, wypiliśmy po dwa drinki, rozmawialiśmy w końcu przeprosiłam go i powiedziałam że muszę znaleść męża. Ruszyłam w stronę windy postanowiłam zacząć od pokoju. Wysiadam z windy. Idąc korytarzem usłyszałam męskie głosy. Zwolniłam przystanęła za rogiem. To był mój mąż z jakimś kolesiem. Drzwi od pokoju kolegi męża były otwarte, mąż stał na zewnątrz tyłem do korytarza. Nie mogłam zrozumieć o czym mówią, ale to co zobaczyłam za chwile wszystko wyjaśniało. Kiedy mąż chciał odejść tamten złapał go za rękę, przyciągnął i pocałowali się namiętnie . – zgłupiałeś, jeszcze ktoś zobaczy i się wyda. Powiedział przestraszony mąż. Przez chwile nie wiedziałam co myśleć i robić. Jeśli mu o tym powiem to się wyprze. Musiałam ich złapać na gorącym uczynku. Ale jak to zrobić? Pomyślałam chwile i stwierdziłam idę się bawić, coś mi przyjdzie do głowy. Pojawiłam się w sali konferencyjnej i odrazu wypatrzył mnie James. Postanowiłam dotrzymać mu towarzystwa, i nie tylko, miałam już dość marzeń o czarnoskórym mężczyźnie. Rozmawialiśmy, z różnymi osobami o wszystkim. Przez większość czasu towarzyszyła nam Christina, jak by była o Jamesa zazdrosna. – masz ochotę na mały spacer . Zapytał bez ostrzeżenia. – Chętnie się przewietrzę. Odpowiedziałam. Wąska alejka w półmroku który od czasu do czasu rozjaśniały rozstawione latarnie. Szliśmy Obok siebie nie mówiąc nic wzrok skierowany na wprost dopiero po dłuższej chwili James zagadał do mnie. – nie jest ci zimno? – Nie. Odpowiedziałam i poczułam jak dłoń Jamesa obejmuje moje ramie. Delikatna i ciepła. Rozmawialiśmy o wszystkim. Jego ręka co chwile głaskała moje ramie zsuwała się do łokcia i do góry i tak przez dłuższą chwile. W jednym monecie jednak objął mnie w talii. I lekko do siebie przyciągnął. Ja zaczęłam kołysać biodrami. Gdyby tylko wiedział, że nie mam nic pod tą kusą sukienką, ciekawe jak by za reagował. – może usiądziemy na chwile, zaproponowałam. – Ok odparł i usiadł. Ja próbując obok usiąść najpierw dotknęłam ławki ręką . – Oj! Jaka zimna ta ławka. – Usiądź na moich kolanach jeśli chcesz. Zamurowało mnie to trochę. Ale usiadłam. Trzymałam się ręką oparcia ławki za nim, on natomiast trzymał mnie biodrach jedną ręką a z drugą nie wiedział co zrobić. Spojrzałam na niego, nasze oczy złapały kontakt, na dość długo. James powoli przysunął głowę w moja stronę i ja też. Zaczęliśmy się całować, bardzo namiętnie, wpadłam w jakiś szał, lizałam go po szyi i twarzy, kąsałam wargi i ucho. Wreszcie wyszeptałam drżącym głosem – bierz mnie tu zaraz. Nie musiałam powtarzać, wstałam na chwile a on wydobył swoją pałę. Niewiem czy większa jak Kazikowa czy nie ale czarna ze lśniącym czubkiem. Chciałam wziąć do buzi ale nie pozwolił . Podciągnęłam sukienkę i wtedy zobaczył że nie mam bielizny. – ale z ciebie suka, nie nosisz bielizny. Przyciągnął mnie i usiadłam okrakiem na nim, nadziałam się na pal jak wygłodniała suka, -ooooooo taaaak , jaaaki duzyyy ych ych ych Zaczęłam rytmicznie się poruszać i piszczeć z zachwytu i błogości. On co chwile zatykał mi usta, a ja byłam w amoku. Lizałam jego twarz, ssałam palce lekko policzkowałam to znów zwierzęco namiętny pocałunek i tak aż do momentu w którym James dochodził, nie wiedział czy może skończyć w środku w końcu szepnęłam. – taaak tak zalej mnie w środku taaak chce. Nie musiałam długo czekać. Przyciągnął mnie docisnął, naprężył i ryknął jak buchaj. – uuuu jeeeeesss uuuu goth. Poczułam gorący ładunek w sobie. Opadłam z sił powoli zeszłam z niego. Jego kutas był jeszcze naprężony i ociekał spermą. Pochyliłam się i wzięłam do ust ssałam jeszcze chwile on tylko syczał z zachwytu. I tu poczułam jak sperma wypływa z mojej pisi. Wykonałam kilka skurczy i wytarłam chusteczką do sucha swoje uda. – musimy wracać powiedział James. – Tak , chodźmy. Idąc szybko w kierunku hotelu zagadnęłam. – chce cię dziś jeszcze raz, powiedziałam bez pardonu, zaszłam mu drogę i załapałam go za krocze. – Co ty wyprawiasz?! – Przepraszam już nie będę . Wkurzył mnie tym trochę, nic nie wyprawiam tylko chce mi się pieprzyć. Takie były moje myśli. Na sali nuda, siedziałam sączyłam drinka i szukałam męża. Nie widziałam go nigdzie. Od razu pomyślałam, że pewnie gzi się z tym swoim chłoptasiem. Postanowiłam działać. Poszłam na górę tam gdzie były nasze pokoje. Pokój tego chłoptasia sąsiadował z naszym, przypadek? Cichutko podeszłam pod drzwi, przyłożyłem ucho, ale nic nie było słychać. Delikatnie nacisnęłam klamkę , też nic zamknięte. Szlag by to pomyślałam. Weszłam do swojego pokoju, postanowiłam wziąć prysznic. W trakcie kąpieli mnie olśniło. Wyskoczyłam jak oparzona, założyłam szlafrok i . I wyszłam na taras, taras był wspólny ze wszystkimi pokojami. Cichutko podeszłam do okna pokoju naszego sąsiada. Delikatnie zajrzałam i omal nie zwymiotowałam. Panowie pieścili się w łóżku w najlepsze. Mój mąż właśnie ssał kutasa swojemu kolesiowi. Wróciłam po telefon, zrobiłem kilka zdjęć i zauważyłam niedomknięte drzwi od tarasu. Wpadłam tam jak burza. – co tu się wyrabia do kurwy nędzy!!!!!! Wrzasnęłam. Wyskoczyli z łóżka jak oparzeni. – Asiu to nie tak jak myślisz. Powiedział mąż . – Co nie tak myśle może mi się to wszystko wydaj może was tu nie ma!!! Wrzeszczałem. – Żygać mi się chce !!! Wypierdalaj z naszego pokoju zabieraj swoje rzeczy i won!!! Wynoś się z mojego życia. Wooooon!!!! – Asiu, powiedział . – Asiu ja , ja – Co ja ja ?!!! – Dobrze. Powiedział będzie jak chcesz. – Musi być zawsze jak chce rozumiesz, zrobiłam kilka zdjęć , spróbuj mnie nie posłuchać a wyślę je twoim rodzicom i na skrzynkę firmy!!!! – Nie proszę nie rób tego to nie będzie konieczne. Mówił błagalnie. – A teraz ty słuchaj jebany pedale. Wrzasnęłam. – Godzinę temu pierdolił mnie James, nigdy nie było mi lepiej , ten to dopiero ma kutasa nie takie wężyki jak wy. I wiesz co! zrobię to jeszcze raz. Zrobię to jeszcze z kimś tego wieczoru, i najlepsze będzie to że będziesz o tym wiedział, oni będą wiedzieli że wiesz. Poszłam do pokoju przebrałem się ruszyłam na dół, na przyjęcie. Na sali odrazu zaczepiła mnie Christina. – o dobrze że cię widzę, wiesz James urządza małe party w swoim apartamencie, masz ochotę się zabawić. Zapytała . – Chętnie, nawet nie wiesz jak bardzo. Odpowiedziałam. – A kto będzie oprócz nas i Jamesa? Zaciekawiona zapytałam. – Jeszcze dwie osoby, panowie Eric i Juri, zagraniczni współpracownicy naszej firmy. – O to może być miło. Powiedziałam, zalotnie jakbym wiedziała co się tam będzie działo. – O widzę że jesteś konkretna, powiedziała Christina i dodała – Wierze że będziemy się dobrze bawić, nie gorzej jak ty z Jamesem w parku na ławce. Zdębiałam. – widziałaś ?! Zapytałam – Taaak widziałam, niezła jesteś. Powiedziała i zmierzyła mnie wzrokiem. -No ale chodźmy już bo panowie gotowi się rozmyślić. Ruszyłyśmy wolnym krokiem przez sale, ochoczo kołysząc biodrami. W windzie Christina stanęła blisko mnie i przejechała palcem po dekolcie. Zaintrygowało mnie to, nigdy żadna kobieta tak mnie nie dotykała. Potem zbliżyła twarz do mojej i dotknęła moich ust koniuszkiem języka. Aż mnie dreszcz przeszedł. Dreszcz podniecenia, nie nie miałam doświadczenia z kobietami ale zapragnęłam jej pocałunku. Otworzyły się drzwi kilka kroków później weszłyśmy do apartamentu, panowie bardzo się ucieszyli na nasz widok. Pierwsze kroki skierowałam do barku dyskretnie nalałam pół szklanki wódki i przechyliłam duszkiem do dna. I pomyślałam niech się dzieje co chce. Christina zajęła miejsce obok Jamesa ja natomiast między dwoma pozostałymi panami Erickiem i Jurim. Rozmawialiśmy śmialiśmy się co i rusz któryś z moich towarzyszy głaskał mnie po ramieniu, a to po udzie pocałunki w szyje i ramiona. Czułam się w centrum uwagi, wiedziałam czego chcą. W pewnym momencie James wstał i powiedział. – myśle że panie powinny coś zaprezentować. Nie miałam pojęcia o czym mówi. Christina podniosła się podeszła i wzięła mnie za rękę, w tym samym czasie James otworzył suwane drzwi i ujrzałam ogromne łóżko. Christina zaprowadziłam nie wprost na to łóżko klęczałyśmy na wprost siebie. Christina znowu musnęła językiem moje usta potem drugi i trzeci aż w końcu uderzyłyśmy w namiętny pocałunek, który odwzajemniłam. W tym czasie ona zaczęła zsuwać moje ramiączka. Ja robiłam to samo. Podniecały mnie te pocałunki i dotyk Christiny. W końcu zostałyśmy nagie, to znaczy ja miałam na sobie biżuterię i szpile ona oprócz szpili pończochy. Nim się spostrzegłam w około łóżka stali panowie. Nadzy z naprężonymi kutasami. Christina zaczęła lizać moją pisie , cudnie to robiła. – oochhh christi przessszstan proszę, nie tak szybko. Błagałam ją, ale nie słuchała. Lizała mnie wypięta jak suka czekająca na ogiera który zaraz jej zasadzi. Juri on pierwszy ruszył uklęknął za nią i wbił swoją twarz w jej dupcie. Lizał i ssał a ona popiskiwała z rozkoszy. Otworzyłam oczy i na sobą miałam ogromne jaja Jamesa . Christina ssała mu pale a ja bezwiednie lizałam mu kule, gryzłam i ssałam i tak cały czas. Po jękach i westchnieniach Christiny wiedziałam, że Juri ją rżnie, a ona ssie pale Jamesa. Christina wstała i oddała się w ramiona Jamesa a ja zanim się z orientowałem leżał na mnie Juri. Złapał mnie pod biodra i wszedł bez ceregieli. – o oj och och aj Juri taaak mocniej mooocccniej nie przestawaj. Byłam w uniesieniu jebał mnie jak kotkę, wiłam się i prężyłam. Obok James rżnął Christinę bez opamiętania, ryczała darła się wręcz tak jej było dobrze. Natomiast ja poczułam koło ust kutasa Erica nie miałam oporów wzięłam do buzi i ssałam jednocześnie wydawałam dźwięki rozkoszy w rytm pchnięć Juria. Teraz widzę, że Christina dosiadła Jamesa i ostro galopowała. Erick widząc to wyjął pałkę z moich ust i poszedł z tylu Christine , pchnął ją do przodu i ?! O Boże on chce jej wsadzić w tyłek ?! Nie wierzyłam w to co widzę do tej pory coś takiego widziałam na filmie. Ale tak, tak właśnie zrobił. Nadziali ją we dwóch. Jak ona się wiła jak była w spazmach, coś mówiła coś chciał powiedzieć o mnie ale nie mogła było jej dobrze bardzo dobrze. Juri wyciągnął się na wznak ja dosiadła m go jak amazonka i galop. Pieścił moje piersi całowałam go i policzkowałam nie był mi dłużny do dając do tego słowa dziwko, zdziro, suko. Było mi dobrze jak nigdy dotąd . Ale co to, za mną lokuje się Erick , czyżby ? Tak, on chce wsadzić mi w dupcie. Nie wiedziałem czy protestować czy spróbować, nie zdążyłam podjąć decyzji. – aaaaaaaa!!!! O booooozeeeee nieeeees . Krzyknęłam ale na nic wszedł. I posowali mnie rytmicznie raz jeden raz drugi a ja już tylko : – Tak, tak, o tak ychyychych !!!! Nie wyyyyytrzymam tego dlugooooooo!!!!!!!!!! Wyszli ze mnie i zaczęli sobie walić aż spryskał mnie obficie, kiedy ich gorące nasienie na mnie kapało wygięłam się w łuk. Zaraz dołączyła Christina zaczęła lizać spermę na moim ciele, a potem uraczyła mnie jej smakiem namiętnie mnie całując. Jeszcze James kazał nam się położyć i zbliżyć usta i po chwili spryskał nasze sucze pyski a my raczyłyśmy się męskim nektarem. Umazane zmęczone i zaspokojone zasnęłyśmy w obięciach. Obudziłam się pierwsza, Christina spała wtulona we mnie. Zaczęłam rozmyślać co się zemną dzieje? Ja do niedawna przykładna żona i matka dwójki dzieci. Rżnęłam się z kim popadnie i nie bez przyjemności. Nie jestem nawet kurwą bo nie biorę za to pieniędzy. To kim jestem w takim razie ? Pomyślałam, że trzeba z tym skończyć. Wziąć się za siebie, uporządkować życie prywatne. W tym momencie przebudziła się Christina. Zaczęła mruczeć i wodzić ręką po moim ciele. – przestań, nie mam ochoty. Protestowałam . – O! Za to wczoraj tak wymęczyłaś panów że poszli szybciej niż się spodziewałam. Powiedziała tajemniczo. – Jak to, co wczoraj? Co tu się działo ?! – Asiu, nagrałam trochę twoich sexcesów, tylko popatrz. Włączyła telefon a ja z wypiekami oglądałam i nie poznawałam siebie. Kilka krótkich filmików i nie umiałam tego zrozumieć. Mieli mnie na raz i każdy z osobna. Jedna scena utkwiła mi najbardziej, dosiadałam Jamesa, Erick rżnął mnie w dupę a Juri wsadził mi w usta. – i co powiesz moja droga? Zapytała Christina. – Musiałam być nie źle wstawiona, nic nie pamietam. To znaczy coś mi świta ale nie byłam pewna czy to nie sen. – A więc już wiesz, że nie. Niesamowitość to twoje drugie imię. Mówiąc to sięgnęła pod poduszkę i wręczyła mi plik banknotów. – co to, za co? Zapytałam zdziwiona. – Za noc za sex za towarzystwo. Było tam 5000 € . Na tyle wycenili moje towarzystwo panowie. Postanowiłam iść do swojego pokoju i wziąć prysznic, cała czułam się brudna i lepka od zaschniętego nasienia na moim ciele, w ustach cały czas miałam posmak, słoności, to sperma. Wróciłam do pokoju, poszłam pod prysznic i tam zastanawiałam się ci dalej. Co ze sobą zrobić. Z jednej strony sporządnieć a z drugiej żal tych przeżyć, chociaż to nie normalne. Ale przez ten wieczór nigdy bym się nie dowiedziała że mona tak to robić. Że orgazm może być tak wspaniałym przeżyciem, że sex analny jest przyjemny. Co robić ? Z tej zadumy wyrwał mnie męski głos z pokoju. – Asiu jesteś tu? – Tak tak jestem. To był James.Wyszłam z pod prysznica owinięta ręcznikiem. – coś się stało? Zapytałam. – Nie nic takiego, mam prośbę . Zaczął mówić wolno i stanowczo. – Dziś ostatnia nic naszej imprezy, chciał bym te noc być z tobą, żebyś była tylko moja. Nie chce się dzieli z innymi. Stałam zaskoczona i oniemiała, ale tylko przez chwile. Już miałam zebrać myśli coś odpowiedzieć ale usłyszałam. – 1000€ ! Powiedział, za noc. – James, ja, ja nie, ja nie jestem płatną dziwką. Ja jestem zwykłą kobietą to wszystko co się tu wydarzyło to jakiś chory sen. – Po wczorajszej nocy nie powiedział bym, że jesteś zwykłą kobietą, jesteś nie zwykła i dobrze o tym wiesz. Zresztą, twoja siostra nie myliła się co do ciebie. Aż mnie z nóg ścięło. 😨 – to ona wiedziała o wszystkim??!! Zapytałam. – Tak ona twoja siostra Aga poleciła ciebie. Aga o Christina dobrze się znają. Od lat są naszymi firmowymi damami do bawienia naszych kontrachentów. – Ale Aga mówiła mi że spotyka się z mężczyznami i owszem ale że robi to dla przyjemności. – Ha ha ha. Zaśmiał się James. – Droga Asiu dla przyjemności można iść na spacer. Zaraz potem dodał. – Mamy nagrania, nie chciała byś żeby ujrzały światło dzienne. A tak za pare lat rozstaniemy się bez żalu dostaniesz sowitą odprawę na resztę życia. Lubisz sex więc teraz połączysz przyjemne z pożytecznym. Na koniec dodał dziś o 21 jesteś moja i tylko moja , tu masz kasę. Rzucił na łóżko 1000€ i wyszedł. Błam zdruzgotana, postanowiłam zadzwonić do Agi. – cześć siostro, ale mnie robiłaś w bagno !!!! Ostro zaczęłam rozmowę. – Spokojnie moja droga. Powiedziała. – Z bagna to ja cię wyciągnęłam, będziesz prowadzić luksusowe życie. Będziesz miała eleganckich bogatych mężczyzn, którzy będą spełniali twoje kaprysy. – Skąd wiedziałaś że tego chce!!!??? – Żal mi ciebie było na tej plebanii i twojego życia u boku męża pedała. Znowu mnie zaskoczyła. – o tym tez wiedziałaś?! – Od dawna moja kochana od dawna. A teraz miłej zabawyJamesem i do zobaczenia w poniedziałek. Siedziałam dłuższą chwile i próbowałam ułożyć sobie wszystko w głowie. Jasne było, że na plebanię nie wrócę, musiałam jeszcze porozmawiać z mężem o tym co dalej zamierza. W sumie chciała bym żeby zniknął z mojego życia, przecież am sobie radę, zarabiając takie pieniądze. I tak z gosposi proboszcza stałam się luksusową kurwą. Ps: Może będą dalsze przygody Asi już jako damy do towarzystwa
Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!
Jarekx69 -
Zdradzony, Pocieszony i….. cz.7
Złość rosła. Wiedział, że Łukasz chciał się w ten sposób zemścić i pokazać ,,kto tu rządzi”. Nie znał go od tej strony. Czyżby zazdrość tak działała na drugiego człowieka? Po chwili, gdy ból zaczął znikać, wstał, podszedł do umywalki i opłukał twarz zimną wodą. Wygląda jakby przed chwilą przeszło po nim tornado. Oparł się rękoma o umywalkę, spojrzał w lutro i zaczął rozmyślać co powinien zrobić – ,,powiedzieć Oliwierowi?” – powinien, wiedział o tym. Wrócił do chłopaków. Oliwier posłał mu pytające spojrzenie, jednak ten nie odpowiedział nic. Złość zamieniała się w smutek. Właśnie pojawiało się w nim to uczucie, którego nie lubił. Poczucie winy. Poczucie, że powinien się usunąć bo tak będzie najlepiej. Nic nie mówiąc, wstał i wyszedł. Słyszał jak przyjaciel woła za nim jednak olał to. Kierował się do swojego mieszkania. Znajdowało się 30 minut piechotą od knajpy. Wszedł i zamknął za sobą drzwi. Bolało go. Serce. Oparł się o ścianę i zaczął płakać. Wiedział, że nie powinien się wycofywać, odchodzić. Powinien walczyć. Walczyć o kogoś kogo kocha. Ale nie potrafił. Postanowił więc zrobić to co zawsze – poddać się.
***
Minął tydzień, a Oliwier nie dostał żadnej wiadomości od Oskara. Martwił się. Nie zachowywał się nigdy w ten sposób. Ani telefony, wiadomości ani przychodzenie pod dom nic nie dawało. Cisza. Chciał zadzwonić do rodziców chłopaka, ale Ci mieszkali zagranicą więc nie przylecieli by szybko. Czekał.
***
Kolejny tydzień. Oliwier z zamartwiania się przestał praktycznie jeść, spać i chodzić na uczelnię. Czasem wychodził po coś do jedzenia, picia i papierosy. Łukasz martwił się o stan swojego chłopaka. Martwił się o Oskara. Bił się z myślami aby powiedzieć chłopakowi prawdę. Ale bał się konsekwencji.
Pewnego dnia przyszedł do Oliwiera. Ten spojrzał na niego zimnym wzrokiem. Był blady, a policzki miał zapadnięte. Wyglądał tak jakby zaraz kogoś miał zabić. Patrzył się i palił. Z jego oczu można jedynie wyczytać jedno – ból.
Nagle rozległ się dźwięk sms. To był Oskar. To co przeczytał zmroziło chłopakowi krew w żyłach. Podał szybko telefon Łukaszowi, a sam zaczął się zbierać. – ,,go do końca popier…” – myślał Oliwier. Jako, że mieli do siebie blisko, to postanowił wziąć auto i jechać. Oczywiście z Łukaszem. Nie wiele myśląc Oliwier wysiadł z auta i zaczął biec po klatce schodowej. Oskar mieszkał na 3 piętrze. Od razu wszedł do mieszkania, które było otwarte. Z jednej strony ucieszyło to chłopaka bo mógł od razu wejść, a z drugiej zmartwiło, że Oskar nie zamknął drzwi chroniąc się przed potencjalnymi włamywaczami.
Nie było go w łazience, w kuchni w salonie. Poszedł do pokoju gościnnego, ale też go nie było. Ostatnie pomieszczenie – jego sypialnia. Bał się wejść. Przez chwile stał przed uchylonymi lekko drzwiami zastanawiając się czy chce to widzieć – ,,a co jeśli już za późno? I zobaczę jego….” – ale nie dokończył myśli ponieważ jego dłoń automatycznie pchnęła drzwi. Zobaczył go. – ,,o mój Boże” – to mu wyszło z ust.
Oskar siedział na łóżku. Miał przed sobą rozłożone ręce, a wokół nich krew. Dużo krwi. Biała pościel stała się czerwona. Ręce miał pocięte od zgięcia aż po nadgarstki. Chłopakowi aż się słabo zrobiło. Zaczął płakać i się drzeć z prośbą o pomoc. Do mieszkania w między czasie dotarł Łukasz, który jak zobaczył ten widok – osunął się na ścianę. Jednak szybko otrzeźwiał. Wstał, odsunął Oliwiera i wziął Oskara na ręce. Nie było to trudne zważywszy, że ten był niższy, chudszy (widać, że też nic prawie nie jadł, albo wcale) i zaczął wychodzić z mieszkania trzymając go na rękach. Rzucił jedynie Oliwierowi aby wziął coś na zmianę dla Oskara. Szybko znaleźli się w aucie i ruszyli do szpitala. Łukasz ponownie wziął chłopaka na ręce i wparowali we trzej na izbę przyjęć. Pielęgniarki jak tylko zobaczyli w jakim stanie jest Oskar od razu wezwali lekarza. Zanieśli go do gabinetu. Po chwili wszedł lekarza.
– stracił dużo krwi. Siostro – szybko proszę przynieść wenflon i krew. Jaką on ma grupę krwi? – pytał szybko lekarz.
– 0Rh – – rzucił szybko Oliwier.
– Proszę szybko przynieść. Zaczął badać chłopaka. Pielęgniarka przyniosła to o co prosił lekarz. Lekarz zaczął oczyszczać rany chłopaka, a te najgłębsze zaszywać. Nadal niektóre krwawiły, ale nie mocno. Gdy udało się opatrzyć ręce chłopaka, pielęgniarka założyła mu wenflon. Położyli go w osobnym pokoju. Widzieli już podobne przypadki, dlatego nie pytali. Wiedzieli co chłopak chciał zrobić.
– sytuacja jest opanowana, jednak musi zostać tutaj na obserwacji. Powiadomiliście jego rodziców?
– tak – odrzucił Oliwier – jednak oni pracują zagranicą. Powiedzieli, że przylecą do Polski najszybciej jak to możliwe.
– dobrze. Wiecie, że jestem zobowiązany wezwać psychiatrę? Jak to tego doszło?
Chłopcy opowiedzieli, że nie było z nim kontaktu dwa tygodnie, a potem Oliwier dostał sms z wiadomością ,,pomóż”. Doktor przytaknął głową. O nic więcej nie pytał. Dorzucił tylko, że pierwszy raz widzi, żeby ktoś na takiej powierzchni pociął sobie skórę. Mówił dalej coś o specjaliście, ale Oliwier nie słuchał. Łukasz próbował przekonać lekarza, aby tego nie robił ponieważ chłopak miał przykre doświadczenia. Ten jednak nie uległ i powiedział, że jutro przyśle do niego drugiego lekarza, który go zbada.
Chłopak spał. Wyglądał tak spokojnie. Oliwier usiadł obok łóżka, złapał go za dłoń i mocno ścisnął. Oskar wyglądał strasznie. Musiał stracić dużo krwi. Oliwier coraz mocniej ściskał mu dłoń. Schował głowę w jego szyję i zaczął płakać. Czuł się winny. Mógł wcześniej coś zrobić. Wywarzyć drzwi, cokolwiek.
Łukasza wzięły wyrzuty sumienia. Postanowił, że powie mu prawdę. Poprosił chłopaka aby wyszedł z nim na korytarz.
– Ol… słuchaj… to moja wina – rzucił cicho.
– jak to?
Łukasz opowiedział mu historię w łazience. Oliwier zrobił się blady, a potem czerwony ze złości. Rzucił się na chłopaka i zaczął okładać go pięściami. Wpadł w furię. Bił mając krzywdę przyjaciela przed oczami. Oskar nie był silny psychicznie. Każdy to wiedział. Łatwo go można było zranić słowem i czynami. Wiadomo, że jeśli chciał umiał się obronić. Jednak to był…gwałt?! Myśląc o tym bił coraz mocniej. Nikt nie mógł ich rozdzielić. W końcu wezwano ochronę. Łukasz miał głównie: rozwalony nos, łuk brwiowy i dolną wargę. Prawe oko zaczęło sinieć i puchnąć. Oskar jedynie kostki na dłoniach. Wzięto obu aby ich opatrzyć. Oliwier miał tak wysokie tętno, że podano mu środki uspokajające. Prosił aby go nie wywalano ze szpitala. Chciał być blisko obok przyjaciela. Personel medyczny zgodził się jednak Łukasz musiał wyjść. Zrobił to bez sprzeczania się. Oliwier czuwał całą noc przy Oskarze. Wiedział, że lekarz nie bez powodu mówił, że sytuacja opanowana, ale bał się, że jednak chłopak się już nigdy nie obudzi.
Ranek. W nocy Oliwier położył się obok Oskara i się przytulił. Zasnął w tej pozycji nie wiedząc kiedy. Rano pielęgniarka, która przyniosła leki Oskarowi, widząc ten widok postanowiła, że jeszcze chwilę poczeka. Tolerowała osoby o orientacji homoseksualnej. Choć można by było powiedzieć, że przyjaciel czuwa nad przyjacielem.
Pierwszy obudził się Oskar. Zaczął się wiercić. Bolały go całe ręce. Nic dziwnego. Gdy Oliwier poczuł, że ten drugi się wierci od razu się podniósł. Oparł się jedną ręką o łóżko, a drugą przerzucił przed chłopaka tak, ze teraz wisiał nad nim. Patrzył mu w oczy. Chciał mu przywalić za głupotę, ale uznał, że więcej blizn mu nie trzeba. Patrząc na Oskara zaczął płakać. Oskar nie miał odwagi spojrzeć mu w oczy i spuścił je w dół. Tkwili w tej pozycji jeszcze parę minut. W końcu ciało Oliwiera zaczęło drętwieć więc dodatkowo usiadł okrakiem na przyjacielu. Oskar myślał, że ten mu strzeli z liścia, ale nie. Oliwier objął go i mocno przytulił do siebie.
– przepraszam, że Cię przed tym nie uchroniłem. Łukasz mi wszystko opowiedział. Przepraszam. To moja wina. Zawiodłem Cię jako przyjaciel.
Oskar nic nie mówił. Obolałymi rękoma próbował objąć przyjaciela, ale jedynie zakwiczał z bólu. Oliwier zaczął głaskać mu włosy chcąc go tak uspokoić. Objął jego twarz i zaczął ją całować. Każdy centymetr. Czuł ulgę. Cieszył się, że nic mu nie jest. Całował go mówiąc jak bardzo go kocha. W końcu usta Oliwiera przyległy do ust Oskara i zaczęli się całować. Delikatnie i długo. Ich języki ciągle się szukały. Oplatały się wokół siebie stęsknione i spragnione siebie. Usłyszeli ciche krząknięcie. To była pielęgniarka. Uśmiechała się do nich. Podała Oskarowi leki i poczochrała obu po włosach. Mieli po 24 lata a czuli się jak dzieci. Wyszła bez słowa. Spojrzeli się na siebie i zaczęli się śmiać.
***
Po spotkaniu z specjalistą i wypisaniu Oskara z szpitala skierowali się do jego mieszkania. Oliwier kazał mu zostać w salonie, a sam poszedł sprzątać pokój. Płakał. Cicho aby ten drugi nie słyszał. Patrzył na zakrwawioną kołdrę i pościel. Przeszły go ciarki na samą myśl co by było gdyby ten nie napisał wiadomości bądź przybyliby za późno. Spakował wszystko do worka. Nałożył świeżą pościel i zawołał Oskara do pokoju. Chłopak położył się i patrzył w ścianę. Za nim położył się Oliwier i objął go.
– jesteś głodny? – spytał Oliwier
– tak. Tylko nie wiem co zjeść. Mam ściśnięty żołądek. – odparł cicho.
– to zaraz coś Ci zrobię. Mogą być kanapki? – Oskar przytaknął. Jednak poprosił aby jeszcze poleżeli. Oliwier gładził ciało przyjaciela. Ciągle rozpaczał w środku na myśl, że nigdy by już tego nie mógł robić. Zaczął całować mu delikatnie kark, a następnie szuję gładząc jego bok. Jego dłoń zaczęła masować jego brzuch pod koszulką, a następnie tors. Wiedział, że Oskar jest zmęczony i wyczerpany, ale był tak bardzo stęskniony, że chciał chociaż przez chwilę poczuć delikatność jego skóry. Oliwier zaczął powoli wydawać z siebie ciche jęki. Oliwier wyczuł lekkie wybrzuszenie na jego kroku. Podobało się to Oskarowi mimo zmęczenie i wyczerpania. Oliwier złapał go mocniej za przyrodzenie. Zaczął go pieścić nie odrywając ust od niego. Oskar zaczął delikatnie poruszać biodrami napierając na przyjaciela, stymulując tak jego przyrodzenie. Oliwier zaczął czuć jak jego penis robi się twardszy. Obrócił Oskara na plecy. Zdjął mu koszulkę i zaczął całować jego szyję schodząc niżej aż do pępka. Pieścił tak pocałunkami jego ciało. Następnie rozpiął mu spodnie, zsunął je do kolan i z bokserek wyjął jego męskość. Był twardy. Jednak Oliwier nie chciał za bardzo męczyć przyjaciela. Wziął jego penisa w dłoń i zaczął go delikatnie masować. Po chwili dołączył swój język, który pieścił jego główkę. Oblizując całą jej powierzchnię. Czasami przesuwał językiem pod żołędziem. Było to czułe miejsce jego przyjaciela. Gdy to robił biodra Oskara unosiły się lekko w górę. Objął ustami jego penisa i zaczął ssać nie przerywając ruchów ręką. Czasami zaciskał mocniej palce na jego kutasie, a jego dłoń przesuwała się powoli wzmacniając tym doznania. Oskar chciał odwdzięczyć się, lecz ten mu nie pozwolił się podnieść. Sam wstał i zdjął z siebie koszulkę, spodnie i bokserki. Usiadł okrakiem na przyjacielu i zaczął pośladkami ocierać się o jego penisa. Jednocześnie zaczęli się intensywnie całować. Dłonie Oliwiera krążyły po włosach Oskara. Ten z lekkim trudem gładził jego bok i plecy. Oliwier wyjął z szuflady obok lubrykant. Ale jeszcze przez chwilę obciągał swojemu przyjacielowi, a jedną dłonią pieścił jego jądra. Oskar złapał mocno za jego włosy, a jęki stawały się głośniejsze. Nalał po chwili na dłoń żel i obsmarował nim przyrodzenie przyjaciela. Usiadł na nim okrakiem, jedną ręką oparł się o łóżko, a drugą przytrzymał penisa Oskara tak aby mógł bez przeszkód nakierować się na niego. Gdy udało mu się wycelować w swoje wejście zaczął powoli nabijać się na niego. Wtedy oparł się obiema rękoma i poruszając przy tym powoli biodrami. Chciał go czuć całego w sobie. Czuć jaki jest gorący. Starał się za bardzo nie męczyć przyjaciela, jednak z każdą chwilą jego ruchy były szybsze i dynamiczniejsze. Oskar dyszał już z podniecenia. Czuł jak jego penis pulsuje w jego przyjacielu. Położył mu dłoń na środku klatki piersiowej. Oliwier ją złapał i nie puszczał. Patrzyli tak na siebie czasami posyłając sobie uśmiechy. Oliwier zaczął czuć zmęczenie więc zwolnił tempa. Oparł się na łokciach przylegając przy tym całym ciałem do Oskara. Całowali się namiętnie. Oskar zgiął nogi, złapał przyjaciela za pośladki i zaczął przyśpieszać. Oliwier włożył ręce pod szyje chłopaka pozwalając mu aby się zaspokoił. Oskar pomimo bólu rąk pieprzył swojego przyjaciela. Czuł, że orgazm się zbliża.
– dojdź ze mną – wydyszał do ucha Oliwiera
Oliwier wyprostował się, złapał się za swoje penisa i zaczął go obciągać. Penis przyjaciela uderzał czasami o czuły punkt co powodowało większe doznania dla niego. Oskar czuł jak jego penis pulsuje i zaraz wystrzeli w przyjacielu. Ten zresztą też to czuł więc przyśpieszył. Oskar złapał go za biodra i mocniej w niego uderzał. W pewnym momencie Oliwier poczuł jak wypełnia go od środka ciepło co spowodowało, że zaczął w tym samym momencie dochodzić. Jeden tryskał w środku drugiego, a drugi tryskał na tors pierwszego. Nie schodząc z Oskara, Oliwier zaczął zlizywać spermę z klatki piersiowej swojego przyjaciela. Gdy Oliwier znalazł się blisko twarzy Oskara, usta tego drugiego przywarły do ust przyjaciela.
– kocham Cię Oliwier. Przepraszam i dziękuję.
– też Cię kocham i nie przepraszaj. Nie masz za co.
Chłopak zapomniał o zmęczeniu, bólu i głodzie. Był szczęśliwy. Zaczął w myślach siebie ganić za swój wybryk. Był zły na swoją słabość, która o mały włos nie spowodowała, że ta dwójka utraciła by siebie. Kochał Oliwiera i postanowił, że stanie się silniejszy, aby też móc go chronić i aby nikt nigdy nie wpłynął na niego doprowadzając do nieszczęść. Koniec z tym. Pora wziąć się w garść.
Uśmiechnął się i pocałował Oliwiera. Oliwier poprosił go aby się obrócił tyłem. Wtedy objął go i znów zaczął całować mu kark. Oskar zaczął czuć zmęczenie. Chciało mu się spać. Oliwier widząc to przykrył ich kołdrą. Później zjedzą. Teraz niech odpoczną w swoich objęciach.
Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!
K.D -
Bieszczadzki rytual
W SKRÓCIE:
Siedemnastoletni Niedamir ucieka ze swojej rodzinnej wioski w Bieszczadach, gdzie jego rodzie byli niewolnikami. Trafia do Grodu Bdzigosta, gdzie opieką otaczają go dwie zielarki: młoda Niestanka oraz Damroka. Nie są one jednak mieszkankami osady, przybyły jedynie sprzedawać na targu. Zauroczony Niestanką chłopak akceptuje zaproszenie do ich rodzimej wioski. W asyście kobiet-wojowniczek docierają do odosobnionej osady, gdzie mieszkają wyłącznie kobiety (i eunuchowie). Zostaje on zakwaterowany w chatce na uboczu, gdzie całe dnie wypełnia mu seks z mieszkankami. Tak mija mu czas aż do chwili, gdy ma się odbyć uroczysty obrzęd włączenia go do prawowitych mieszkańców wioski. Wesoła uczta trwa aż do białego rana.
NAZAJUTRZ:
Zimna woda na twarzy wybudziła go ze snu. Ktoś łagodnie nakładał mu ją na twarz. To nie był najlepszy moment na pobudkę. Czuł jeszcze senność i zmęczenie. W końcu wczorajsze zabawy trwały do bardzo późnej nocy. Nie mógł nawet się poruszyć, z trudnością otworzył oczy. Zaczął pojmować, że jest nagi i związany. Był trochę zaskoczony, ale jednak nie przeczuwał najgorszego. Na centralnym palcu znajdowała się dziwna konstrukcja, którą tłumaczono mu jako zabawkę dla dzieci. Jednak nigdy nie widział tam bawiących się dzieci! Konstrukcja składała się z cienkiego kawałka pńa drzewa umieszczonego z obu końców na stojakach. Wierzch tego pnia był doskonale wyszlifowany, dzięki czemu leżenie na nim nie sprawiało dyskomfortu. Przedni stojak był niższy; do dwóch rozchodzących się od pnia nóg przywiązane były ręce Niedamira. Tylny stojak miał taką wysokość, by przywiązać do niego nogi mężczyzny w rozkroku. Głowa nie była unieruchomiona, głównie po to, żeby przywiązany mógł obserwować co się dzieje miedzy jego nogami. By mógł doskonale widzieć swoje zwisające skarby…a w zasadzie to co się z nimi dzieje.
Najbardziej niepokojące było to, że w pobliżu zamiast opiekunek znajdowały się tylko wojowniczki. Na nogach miały zrobione ze skóry jakby kozaczki, sięgające aż do kolan. Na głowach miały opaski, zaś na biodrach pas połączony z czymś na kształt biustonosza. Jednak wycięty w środku tak, by okolice sutków nie były niczym zasłonięte. Dziewczęta lekko masowały się po swoich cipkach czekając na przebudzenie więźnia. Widok ten był doprawdy niesamowity. Niedamir w innych warunkach pewnie szalałby z podniecenia. Tutaj jednak uczucia miał bardzo mieszane.
Wreszcie Mszczuja podeszła do niego, trzymając bukiet pokrzyw.
– Czyżbyś był zaskoczony, że obrzęd włączenia do wioski nie skończył się wczoraj? A może dlatego, że my wojowniczki mamy w nim duży udział?
Nie czekając na odpowiedź zaczęła pocierać nimi o gołe krocze Niedamira. Następnie podeszło jeszcze kilka dziewcząt; wychłostały mu dokładnie genitalia. Teraz już wiedział, po co wcześniej opiekunki wyskubały mu wszystkie włosy z worka i okolic. Po prostu nic już teraz nie chroniło jego przyrodzenia. Cały jad zawarty w pokrzywach zostawał na jego skórze, zostawiając przenikliwy świąd. Cibora widząc jego niezadowolenie podeszła do niego z małą drapacą i figlarnie zapytała:
– Może chcesz żeby nią teraz podrapać? Widzę, że twój penis nagle poczerwieniał. Chyba potrzebuje jakiś mocniejszego drapania.
Niektóre dziewczęta same próbowały pocierać swoje okolice pokrzywami dla wzmocnienia doznać. Dziewczyny spostrzegły, że poparzone genitalia bardzo się przykurczyły. I zamiast dyndać swobodnie pod swoim właścicielem, znajdują się teraz blisko jego ciała. W dodatku ledwie je widać.
– Cibora, popatrz co zrobiłaś z jego workiem. Strasznie mu się skurczył. To nie przystoi, żeby nasz chłopczyk miał taki malutki woreczek. Musimy mu go powiększyć! Przy tym rytuale musi być wszystko ładnie widoczne – powiedziała Mszczuja.
Po czym wzięła sznurek i zrobiła na nim pętelkę. Podeszła do Niedamira. Chwyciła w garść jego jaja i obwiązała je sznurkiem. Następnie naprężony sznurek przywiązała do wystającego kołka powyżej jego pleców. Tak że sznurek wrzynał mu się w rów między pośladkami. Jego jądra nie zwisały już, ale w nienaturalnej pozycji znajdowały się przy jego pośladkach. Po tym zabiegu dziewczyny powróciły do wzajemnych pieszczot. Co jakiś czas jedna z dziewczyn odrywała się od masowania swojej szparki i podchodziła do chłopaka by poprawić naciąg sznura. Jego jądra robiły się coraz bardziej sine. Każdemu podejściu towarzyszyły krzyki pozostałych wojowniczek:
– Dawaj dalej! Na pewno da się bardziej naciągnąć jego torbę.
I okazywało się, że sznurek można jeszcze podciągnąć. A dziewczyny dostawały kolejny bodziec do jeszcze gorętszych pieszczot. Jarmiła zobaczyła ciekawą rzecz. Przy tak rozciągniętej mosznie jego penis wydawał się zdecydowanie mniejszy:
_ Patrzcie dziewczęta: wciągnęło mu go do środka – śmiała się.
– Może wystarczy tych tortur, już bardziej się nie naciągnie.
– Chyba już wystarczająco się nacierpiał, możemy go uwolnić – powiedziała Mszczuja.
Niedamir odetchnął z ulgą. “A więc to był ten cały rytuał?!”. Jeśli tak – to jego męskość pozostała cała. Fakt że dziewczęta naciągnęły mu jaja i to całkiem sporo, ale jednak pozostają z nim. W zasadzie nie zastanawiało go nawet, że jego jądra związane były niemal godzinę. Były całe bordowe, a przez naciągniętą skórę moszny widać było pełno żył. Pomimo radości jaką teraz odczuwał, pouczył dziewczęta:
– Tylko ostrożnie obetnijcie ten sznur…
– Ha ha ha – szczerze roześmiały się dziewczyny – rzeczywiście uważaj Ciboro, bo ja już sznura nie widzę. Ale mu wszedł głęboko w skórę. Uważaj żebyś go nie przecięła, przyda się przecież jeszcze.
Niedamir Zaniepokoił się, “Przecież niechcący może skaleczyć mu nie tylko skórę moszny, ale przecież może też uszkodzić wacka!”. Jarmiła pocieszyła go.
– Spokojnie, widziałam jak się obcina już wiele męskich jaj, zrobię to tak żeby nie zrobić krzywdy Twojemu małemu. Przecież przed nami jeszcze rytuał. Na razie obcięte będziesz miał tylko swoje klejnoty. Zresztą chyba się już przyzwyczaiłeś, ze nie zwisają ci między nogami – ironizowała.
W tym miejscu miała rację, jego jajka były zdecydowanie gdzie indziej niż powinny się znajdować. Jarmiła przystawiła nóż między penisem a jądrami, te zaś chwyciła żeby nie poleciały razem ze sprężynującym sznurkiem.
– Czekaj – krzyknęła Mszczuja. Źle to robisz. Przecież nasz Niedamir zasłużył na to żeby zobaczyć jak mu powiększyłyśmy worek. Niech ma chwilę dumy z tego.
Jarmiła odcięła sznurek, a jajka opadły z powrotem na swoje miejsce. Zwisały naprawdę imponująco. Jednak siny kolor zdecydowanie nie pozwalał wpaść chłopakowi w zachwyt nad nimi. Jarmiła kontynuowała zaś zabieg. Znowu złapała go mocna za jaja, naprężając je. I Sprawnym ruchem ucięła mu jądra. Niedamir zakrzyknął przerażony. Pomimo iż nie poczuł bólu samych jąder, to nagły ból przeszył go aż po okolice żołądka. W zasadzie sam nie wiedział czy tu ból fizyczny czy psychiczny. Długie ściśnięcie naczyń sprawiło, że nie było wielkiego krwawienia. Wprawione w opatrywaniu ran wojowniczki, zatamowały szybko krwawienie specjalnymi liśćmi. Dziewczyny oddzieliły same jajka, wypłukały i przyniosły pokazać Niedamirowi.
– Patrz to twoje klejnoty. Teraz są nasze. Przypatrz im się ostatni raz.
Zrobiło mu się słabo. Dziewczęta podały mu napój. “Pewnie ten sam co wczoraj wieczór. Ale i tak nie mam wyjścia” – pomyślał. Był wyczerpany. Usnął od razu. Dziewczęta przeniosły go do pobliskiej chatki. Nie potrzebowały go wiązać. Postawiły tylko jedną strażniczkę.
– Spokojnie Daleboro – młoda dziewczyna miała pierwszy raz pełnić wartę – Zobaczysz, będziemy go musiały wybudzać wieczorem. Póki co niech odpoczywa. To było bardzo męczące dla niego. A przecież musi mieć dużo sił na rytuał.Po południu cała wioska zaczęła przygotowywać plac do właściwego rytuału. Porozstawiano pochodnie i zastawiono stoły. Kobiety, dzieci i eunuchowie przywdziali odświętne “stroje”. Gdy zrobiło się ciemno wszyscy zajęli swoje miejsca. Królowa nakazała zakończyć przygotowania:
– Nadeszła pora aby najważniejsza dzisiaj osoba dołączyła do nas. Przyprowadźcie dziewczęta naszego Niedamira tutaj.
Niedamir spał niespokojnie, był cały spocony. Ale niespodzianką dla dziewcząt było to, że jego członek był cały sztywny. Bały się go jednak dotykać. Związały mu ręce i polały go wodą z wiadra. Zerwał się od razu.
– Musimy podejść do Przemysławy – powiedziała Mojmira. Nie było wyjścia, dziewczęta asekurowały go ostrzami dzid. Przeszedł ścieżką wyznaczoną przez wbite w ziemie pochodnie, przed miejsce gdzie siedziała królowa. Gdy zbliżyli się – wstała:
– Zgodnie z umową dołączysz zaraz do sióstr mieszkających tutaj w wiosce. Nie będziesz już intruzem, ale staniesz się prawowitym mieszkańcem.
Te słowa wywołały szczególny niesmak w Niedamirze. “Tysiąckrotnie wolę już być intruzem, tak jeszcze 3 dni temu niż takim domownikiem”.
– I choć nigdy nie zostaniesz prawdziwą kobietą – kontynuowała – to będziesz mógł pędzić z nami żywot jako pomocnik. – Przemysława podała mu kielich. – A teraz napij się.
Niedamir wziął z nadzieją, że będzie to trucizna albo przynajmniej środek usypiający, który pozwoli mu ominąć ten straszny rytuał. Wypił do dna.
– A teraz ostatni akt Twojego męskiego żywota. Podejdź do drzewka i wysikaj się na stojąco. Po raz ostatni.
Nie wiedział, czy to przez ten napój czy może słowa królowej były takie przekonujące, ale poczuł że zbierany od wczorajszego wieczora mocz bardzo mu teraz doskwiera. Zrobił więc co należało przy pomrukach całej wioski. Następnie został odprowadzony do rytualnego miejsca. Kręciło mu się w głowie. Dziewczyny zarzuciły na niego sznury, zamykając tym samym wszelkie możliwości ucieczki. Dosłownie klika sekund po tym jak zrodziły się one w jego głowie.
– Nie musisz go strzepywać. Już nigdy nie będziesz musiał tego robić po sikaniu. Ha ha ha.
Nie miał na tyle siły żeby wyrwać się dziewczynom, został przywiązany do “tronu” tak jak poprzednio. Podbiegły do niego dziewice i zaczęły go smarować pachnącymi maściami. Widział tę dzikość w ich oczach. Jednak masowanie jego członka szybko sprawiło, że całkiem zesztywniał.
– Zaczynajmy – krzyknęła królowa.
Podeszła do niego Niestanka. Nic nie powiedziała. Nie popatrzyła mu się w oczy tak jak robiły to inne dziewczęta. Założyła mu pętle na penisa i zacisnęła najmocniej jak tylko było możliwe. Podeszła również kapłanka Bogda z ozdobnym nożem i podała go dziewczynie. Niestanka wzięła jego penisa do lewej ręki i zaczęła nim poruszać. W prawej miała zaś nóż, który przystawiła mu do nasady penisa. Nie słuchała błagań Niedamira tylko zgodnie z rytmem dawanym przez tłum wykonywała ruchy. Chłopak czuł szybko nadchodzące podniecenie. Młoda kapłanka przyśpieszała ruchy a tłum krzyczał coraz szybciej. Niedamir zapomniał o całym tym złu w jakim się znalazł. Dziewczę które tak mu się podobało teraz trzyma jego męskość w ręce. Mało tego, pieści go dobrze, prawie tak jak w marzeniach… Wystrzelił prosto na nią. Niestanka przygięła mu członka z całej siły w dół, równocześnie z całej siły naciskając na nóż. Ten odciął penisa od reszty ciała. Tak, teraz już go wykastrowała…CDN
Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!
Arek Rak