Blog

  • Maturzystka – 13.

    Część 13.

    Milczałam i gapiłam się na jej kołyszące się nagie piersi. Jędrne, sterczące, z ciemnymi sutkami i twardymi brodawkami. Zaschło mi w ustach. Zadrżałam. Mimo woli sięgałam do nich ręką.

    – Fajne są, co? – szepnęła namiętnym głosem. Jeszcze uniosła ręce i założyła za głowę. Kusząco poruszyła biodrami.

    Dotknęłam piersi. Przeszył mnie dreszcz. Otworzyłam usta, chciałam coś powiedzieć, ale nie mogłam. Tak podnieciła mnie sytuacja. Otwartość i odwaga Oli, pocałunek, jej nagość. Delikatny dotyk i naga Ola pod opuszkami palców. Przed chwilą stałam na korytarzu pod drzwiami mieszkania, a teraz mam półnagą dziewczynę na kolanach i mam, mam w dłoni jej nagą pierś…

    Zaczęłyśmy całować się. Teraz ja wepchnęłam język w usta mojej kochanki. Ciągle trzymałam jej pierś. Chciałam chwycić i drugą, ale namiętnie tuliłyśmy się. Przylgnęła do mnie, a ja napierałam na nią.

    – Zaraz, zaczekaj! – Ola oderwała się ode mnie, wyprostowała się i oparła dłonie na moich ramionach.

    – No… Co? Co jest? – patrzyłam na nią zdezorientowana.

    – Rozbieraj się! – poleciła mi zdecydowanym tonem.

    – Co?! – zaskoczyła mnie.

    – Zdejmuj bluzkę – szepnęła. Namiętny ton nie pozostawiał wątpliwości.

    Już o nic nie pytałam. Gorączkowo rozpinałam guziki bluzki. Ola rozpinała zamek przy moich spodniach. Nagle wstała z moich kolan, cofnęła się, szybko rozpięła i zdjęła spódniczkę. Stała przede mną naga. Dłonie oparła na biodrach. Jedną nogę odstawiła w bok. Wyglądała tak kusząco… I nie miała majteczek! Tylko szpileczki. Czerwone, błyszczące szpileczki. Wszystko dla mnie! Na wyciągnięcie ręki! Miałabym taką dziewczynę… Nie! Mam ją! Czeka na mnie! Sam seks. Różne myśli kołatały się w mojej głowie. Przełknęłam ślinę. Po jej ciele ślizgał się płomyk świeczki. Była taka apetyczna. A jaka ja byłam głodna!

    – Na co czekasz? – wyluzowana i frywolna cierpliwie czekała aż minie moje zaskoczenie. Nęciła mnie łagodnym uśmiechem. Stała naga, ale pewna siebie. Ponętnie wypięła biodro. Chyba widziała, że krępowała mnie swoją swobodą. Dla niej nagość wydawała się być normalnym strojem.

    A ja patrzyłam i nie ruszałam się. Ale oddychałam. Dłonie mi się spociły, w ustach zaschło. W ogóle czułam się jak jakiś gówniarz przyłapany na podglądaniu kogoś w intymnej sytuacji. Jeszcze ten jej uśmiech…

    – Nooo? – szepnęła zachęcająco. Piersi lekko zakołysały się. Ponętnie przesunęła dłonią po łonie.

    – Polejesz jeszcze? – zachrypiałam.

    *

    Polała. Trzymała swój kieliszek w ręku i obserwowała mnie. Żadnych wątpliwości, speszenia, wstydu. Patrzyła na mnie rozbawiona i czekała aż skończę. Wypiłam i nie zdążyłam nic więcej. Odstawiła swój kieliszek, potem mój i stanęła przy mnie. Na wysokości bioder wsunęła dłonie w moje rozpięte spodnie. I pod majteczki. Z łagodnym uśmiechem patrzyła mi w oczy. Zbliżyła twarz do mojej i zaczęłyśmy się całować. Przymknęłam oczy. Z ust przesunęła wargi do ucha i szepnęła:

    – Stój grzecznie i nie otwieraj oczu – liznęła wnętrze ucha. Zadrżałam. Zachichotała, czując moją reakcję. – Niech inne zmysły pracują…

    Usta poczułam na policzku, szyi, piersiach i między piersiami. Pocałunki i szalony języczek były coraz niżej. Im niżej czułam jej pieszczoty, tym niżej były jej dłonie zsuwające moje spodnie i majteczki.

    – Po co założyłam spodnie? – przemknęło mi przez myśl. Wiedziałam, jaki jest cel naszego spotkania. Przynajmniej miałam nadzieję na taki przebieg. I założyłam spodnie…

    Spodnie były już na wysokości stóp, a ona lizała moje krocze. Trochę odprężyłam się i wtedy zaatakowała! Ząbkami zaczęła pieścić łechtaczkę!

    – Och! – krzyknęłam z bólu. Ola nie przerwała pieszczot.

    Ale co to był za ból! Dopiero po chwili odczułam to jako przyjemność. Ściskałam ją za głowę, swoją odrzuciłam do tyłu i głośno stękałam. Nie miałam oporów. Drzwi do pokoju były zamknięte, więc do przedpokoju słabo docierał mój głos. Na korytarzu nie było mnie słychać. Chyba. Ola była taka namiętna! Pieściła z taką energią, jakby nadrabiała zaległości z wielu miesięcy. Po dłuższej chwili dotarło do mnie, że gryzie moje wargi sromowe, a łechtaczka jest pieszczona palcami. Byłam mokra w środku, Ola też nie skąpiła mi śliny. Wepchnęła dwa palce do pochwy!

    – Ola! – stęknęłam zaskoczona i podniecona. Patrzyłam na nią z góry.

    – Połóż się – poleciła namiętnym głosem.

    Położyłam się na wznak. Obie byłyśmy w szpilkach. Ola szybko ściągnęła moje spodnie i majteczki. Już leżała na mnie. Długi pocałunek. Trzymam ją mocno za pośladki. Prawie wbijam paznokcie w ciało. Jej lewa dłoń miętosi moją pierś, druga wciska się i znajduje łechtaczkę, potem wejście do pochwy i… Znowu mam dwa palce w środku! Mocne uderzenia. Głębokie i regularne. Sztywne, złączone palce. Na chwilę wycofuje palce i nieruchomieje. Znowu wraca do środka. Nieco wolniej. Jest jakoś bardziej opornie. Już dociera do mnie! Mam trzy palce w pochwie!

    – Ola, proszę! – stękam z wysiłkiem. – To za dużo…

    – Cicho! Chcę, żebyś miała szeroką cipkę. Wtedy będzie łatwiej bawić się. Z chłopakami również! – chichocze. – A z nimi przecież też lubisz, prawda?

    – Tak – odpowiadam, ponaglana do odpowiedzi mocniejszymi uderzeniami palców.

    – Będziesz mnie ruchać? – pyta natarczywie. Palce w pochwie stają się szybsze.

    Mam trudności z zebraniem myśli. Jestem tak podniecona. Jest mi coraz bardziej gorąco.

    – Chcesz tego? – pytam z wysiłkiem.

    – No, jasne! Mam nawet dildo, wibrator i dildo na dwie pochwy – rozgorączkowana szepcze mi do ucha. – Mam jeszcze inne zabawki. Obiecuję ci różne pieszczoty i niespodzianki. Będziesz zadowolona! Tylko ruchaj mnie! – zduszony krzyk brzmi jak błaganie.

    – Bę-dę cie-e-bie ru-cha-ać – obiecuję z wysiłkiem, bo już nie wytrzymuję intensywnego walenia palcami.

    Ola jeszcze przyspiesza, a ja tężeję. Napinam mięśnie. Z góry wyglądam, jakbym była lalką z drewna. Rozrzucone nogi, rozrzucone ręce. Usztywniona. Ciepło orgazmu błyskawicznie rozchodzi się po całym ciele. Krzyczę z rozkoszy. Kochanka pocałunkiem dusi mój długi krzyk. Palce wysuwają się z pochwy. Jeszcze kilka, kilkanaście sekund i napięcie mięśni powoli maleje.

    *

    Otwieram oczy. Naga Ola już siada na mnie. Przed oczyma widzę jej wilgotną pochwę. Delikatne różowe wargi ze znacznie ciemniejszymi krawędziami. I krople błyszczącego śluzu. 

    – Najpierw wepchnij języczek, a potem paluszki. Możesz bardzo mocno – namiętny szept popiera uśmiechem. Lekko pochylona energicznie masuje moje ramiona. Nadal jest bardzo podniecona. Krągłe piersi ozdabiają sterczące, twarde brodawki. Tylko niewiele brakuje, żeby sama zrobiła to, co zostawiła dla mnie.

    – Już – szepczę i chwytam jej pośladki. Są jędrne, a skóra taka miła w dotyku. Przysiada na mnie. Delikatnie dotykam wargi sromowej i na języku czuję smak jej śluzu. Palcem od dołu muskam łechtaczkę. Olę przeszywa dreszcz. Nieudolnie wpycham sztywny język do pochwy. Jeszcze nie mam wprawy.

    – Och! Ty! Mocniej! Mocniej! – krzyczy.

    Jakoś sięgam i chwytam ją za włosy. Gwałtownym ruchem ściągam głowę do mojej: 

    – Zamknij się idiotko, bo cały blok postawisz na nogi! – teraz mój szept przechodzi w cichy krzyk.

    – Mocniej! Szarp mnie tak! Mocniej, suko! – krzyczy i przestraszona nieruchomieje. Szeroko otwartymi oczyma wpatruje się we mnie. – Och! Przepraszam! Grażynko, nigdy już tak nie powiem do ciebie. Obiecuję! Przepraszam! Ty możesz być ostra, nazywać mnie kurwą, ale szarp mnie! – prawie błaga. – Dobrze?  

    – Dobrze! – w odpowiedzi chwytam mocniej za włosy, ciągnę aż wcisnę głowę w tapczan, na którym leżymy. Pojękuje, ale nie protestuje. Narzuta skutecznie tłumi jęki. Palce drugiej dłoni od tyłu wciskam do pochwy. Jestem brutalna. Jęczy w tapczan. Puszczam głowę i chwytam za kark. Poruszam jej głową, unosząc i opuszczając. Uderzam twarzą o tapczan. Palce znikają w pochwie i pojawiają się. Ola jęczy z bólu i z rozkoszy. Szeroko rozrzuciła ręce, a dłonie zaciska na narzucie tapczanu. Moje palce rytmicznie pracują, a kciuk cały czas sterczy wyprostowany.

    – A może? – nieoczekiwanie wpadam na pomysł. Chyba szalony.

    Wysuwam palce i nawilżam kciuk śluzem z palców. Gwałtownym ruchem wbijam palce do pochwy i uginam kciuk. Powoli, ale stanowczo wciskam go do odbytu. Najpierw Ola czekała, a teraz przyjęła go z lekkim drgnięciem całego ciała. Zaskoczyłam ją! Kochanka zaczyna powoli ruszać pupą. Prowokująco. Jakby mnie zachęcała do odważniejszej penetracji. Jest podniecona i zaniepokojona. Palec wchodzi bez większego oporu. Przeciągły jęk rozkoszy. Podniecona walę dłonią w jej głowę. Kolejny przeciągły jęk. Wysuwam wszystkie palce i nagle uderzam prawie z całej siły! Znowu przeciągły jęk.

    – Ona jest zadowolona! – nie potrafię ukryć zaskoczenia.

    – Jeszcze, kochana! Proszę, jeszcze! – namiętny szept Oli tylko utwierdza mnie w domysłach.

    Szarpię jej głowę i rytmicznie walę palcami w obydwa otwory. Jęczy, stęka i czeka na kolejne ‘uderzenie’ palcami. Przyzwyczaja się do rytmu dłoni i wystawia pupę do głębszej penetracji. Przerywam na chwilę i poruszam palcami w otworach. Mruczy z rozkoszy. Wciskam głowę w narzutę. Zaskoczona dziewczyna traci oddech. Po kilku sekundach zaczyna miotać się. Łagodzę nacisk, a ona zachłannie łapie oddech. Nie przerywam pieszczot w dziurkach. Kiedy tylko wyrównuje oddech, kładzie głowę i znowu pojękuje.

    – Teraz mocniej! Proszę! Mocniej!

    Rucham palcami jak tłokiem. Dziewczyna znowu jęczy.

    – Ciszej, kurwo!

    – Przepraszam! Będę ciszej! – stara się odpowiedzieć normalnym głosem. – Ruchaj mocniej! Proooszę!

    *

    Dzwonek do drzwi.

    Nieruchomiejemy.

    Ola gwałtownie prostuje się i zdziwiona patrzy na mnie. Grymasem sugeruje, żeby olać dzwonek, ale po chwili słyszymy szarpanie klamki.

    – Otwierać!

    – Ubieraj się! – rzuca do mnie w biegu.

    Słyszę otwierane drzwi do łazienki. Płynnym ruchem zakładam spodnie. Majtki do kieszeni. Bluzka założona. Wychylam się zza drzwi. Ola stoi przy drzwiach owinięta w ręcznik kąpielowy.  

    – Kto tam? – pyta drżącym z podniecenia głosem. Jeszcze nie opanowała się.

    – Córka, otwórz! – słyszę donośny, niecierpliwy męski głos.

    – Tata? – ulga i zaskoczenie w głosie.

    – A kto? Włamywacz? Otwieraj! – głos jest coraz bardziej zirytowany.

    Słyszę majstrowanie przy zamku i jakąś szamotaninę po otwarciu drzwi.

    – Cześć, tato! Co się stało? Co tak wcześnie?

    – Kurwa! Nie widzisz?! Weź chociaż teczkę, bo nie ustoję dłużej!

    – Ojciec!

    – Przepraszam, ale ból jest nie do zniesienia! Pomóż mi na czymś usiąść! Przecież nie będę skakał! Skręciłem nogę.

    – To nie lepiej było od razu jechać na pogotowie albo do przychodni? – sapie córka, pomagając ojcu usiąść.

    – Przed blokiem skręciłem! – chwila ciszy. – A ty w ręczniku? – w głosie wyraźna ciekawość.

    – Chciałam wziąć prysznic.

    – Sama jesteś?

    – Co to? Przesłuchanie?

    – Zapytałem tylko. Jako ojciec chciałbym wiedzieć…

    – Nie. Grażyna jest u mnie. Może jej nie wolno?

    – Acha… – rozczarowanie w głosie. – Nie żartuj, tylko pytałem.

    – Dzwonić po mamę?

    – Skręciłem nogę, a nie rękę! To nie zawał! Zaczekam, odpocznę, zadzwonię. Zrób mi herbatę albo daj jakąś mineralną. Posiedzę tutaj. O której wraca mama?

    – Tak za godzinę. Mniej więcej.

    – Hm, świetnie! Po prostu, super! Kiedy jest potrzebna, to jej nigdy nie ma!

    – Słyszałam! Powtórzę mamie.

    – Córka! Wystarczy, że skręciłem nogę. Nie dręcz mnie. Idź do gościa, a ja odpocznę… Ech! Dlaczego mi się syn nie urodził?

    – Słyszałam! Powtórzę mamie.

    – Powtórz, powtórz! To wasza wina! Twoja też, Olek!

    Bluzka już zapięta, stanik na biurku. Nic nie widać przez tę bluzkę. Wchodzę do kuchni.

    – Dzień dobry! – uśmiecham się i rozglądam.

    Naburmuszona Ola stawia wodę i szklankę na stole. Za plecami ojca jednak uśmiecha się. Ojciec patrzy na nią krytycznie i ciężko wzdycha, ale marnie gra.

    – Gdyby moi rodzice tacy byli… – wzdycham w myślach.

    – Cześć! Zepsułem wam zabawę? – ojciec Oli patrzy na mnie.

    – Nie – uśmiecham się lekko, słysząc tak sformułowane zdanie. – Ola szła pod prysznic.

    – A skąd! – po chwili Ola zagryza wargi, żeby nie wybuchnąć śmiechem.

    *

    Cdn.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Tomnick
  • Siostra pod obserwacja cz.1

    Cześć, jestem Łukasz. Mam 16 lat i uważam się za dosyć przystojnego chłopaka. Mam krótkie, ciemne włosy, brązowe oczy i mocno zarysowaną żuchwę. Jak na swój wiek jestem wysoki – 185cm wzrostu. Ale nie o tym miałem tu pisać.

     

    Mam o 5 lat starszą od siebie siostrę. Jest wysoką, blond dziewczyną z dość małymi piersiami i sporym tyłkiem. Od momentu kiedy zacząłem interesować się seksem i walić konia zrozumiałem, jak bardzo seksowne ma ciało. Czasami zdarzało się, że widziałem ją chodzącą po domu tylko w rajstopach i majtkach czy śpiącą w bieliźnie. Zawsze wtedy utrwalałem ten widok w pamięci i waliłem do niego konia kiedy wszyscy spali. Rok temu siostra wyjechała na studia. Zostawiła po sobie tylko pusty pokój. Tak myślałem, do czasu kiedy nie zajrzałem do jej szafy szukając czegoś. Zostawiła niektóre ze swoich ubrań oraz trochę bielizny. Teraz, za każdym razem kiedy wiedziałem, że nikogo nie będzie w domu, brałem jej majtki i stanik i kładłem je przed sobą masturbując się do nich. Kiedy wracała do domu, odkładałem wszystkie rzeczy na miejsce. Czasami widziałem, że korzysta z tych samych majtek, które parę dni wcześniej miałem na sobie.

     

    Przed jej kolejnym przyjazdem wpadłem na genialny pomysł. W łazience naprzeciwko wanny znajdowała się kratka wentylacyjna. Miała na tyle odpowiednie prześwity, żeby móc z niej nagrywać, a żeby osoba nagrywana nie zorientowała się. Potrzebowałem tylko kamery. Na szczęście niedawno zmieniłem telefon, a ze starym nie miałem co zrobić. Wyciągnąłem go, wsadziłem do niego największą kartę SD jaką miałem i poszedłem do łazienki. Odpaliłem na nim aplikację kamery, włączyłem nagrywanie i lekko podgiąłem kratkę, dzięki czemu udało mi się go włożyć do środka. Stanąłem przed wanną w takim miejscu, w którym przebierałaby się normalna osoba. Sprawdziłem nagrania. Okazało się, że efekt przerósł moje oczekiwania. Widać było każdy najmniejszy detal. Ucieszony zatarłem ręce i wróciłem do swojego pokoju czekać na informację o przyszłym przyjeździe siostry. Od mamy dowiedziałem się, że ma przyjechać w następnym tygodniu.

     

    Nareszcie przyjechała. Wiedziałem, że siostra po podróży będzie chciała się odświeżyć. Kiedy zaczęła nalewać wody do wanny wiedziałem, że nadszedł ten moment. Wszedłem do łazienki pod pretekstem użycia toalety. Wtedy też, ustawiłem wszystko na swoim miejscu. Minąłem się z nią w przejściu i uśmiechnąłem się pod nosem. Po 20 minutach było już po wszystkim. Siostra wyszła właśnie z łazienki. Szybko pobiegłem po telefon sprawdzić nagrania. Wyłączyłem nagrywanie i sprawdziłem czy wszystko na pewno się zapisało. Premierę zostawiłem sobie na noc, jak wszyscy będą już spać.

     

    W nocy siedziałem do późna. Gdy w końcu usłyszałem chrapanie z pokoju rodziców sięgnąłem po telefon. Podpiąłem go do komputera i zacząłem zgrywać obraz. Zniecierpliwiony odpaliłem film. Na początku nic się nie działo. W końcu do łazienki weszła moja siostra i stanęła idealnie w środku kadru. Widziałem jak zaczyna zdejmować z siebie koszulkę. Szybkim ruchem odpięła stanik, który zleciał pod jej nogi. Wyskoczyły z niego nieduże, ale wyglądające na niesamowicie jędrne piersi z sutkami celującymi w niebo. Za stanikiem poleciały od razu skarpetki. Zaczęła siłować się z zapięciem spodni. Udało jej się i spodnie zjechały z jej nóg. Była teraz w samych czerwonych koronkowych majtkach. Odwróciła się plecami do kamery, stanęła przed lustrem i chwilę się w nim przeglądała. W tej chwili uświadomiłem sobie dopiero, jak bardzo podniecony jestem. W końcu złapała za krawędź majtek i powolnym ruchem zaczęła je z siebie zsuwać. Robiła to wszystko wprost do kamery. Byłem skupiony tylko na jej cipce. Zwróciłem uwagę, na lekko wystające wargi i meszek na wzgórku. Ponownie odwróciła się i spojrzała na swoje odbicie w lustrze. Byłem oczarowany jej zgrabną pupą. Nagle sięgnęła do szafki. Czegoś nie mogła znaleźć, więc mocno się pochyliła, a między jej pośladkami pojawiła się ściśnięta cipka w całej okazałości. Wreszcie znalazła to czego szukała. Była to golarka z pianką. Siadła w rozkroku na skraju wanny i zaczęła się golić. W zasadzie widziałem każdą fałdkę i zakamarek jej muszelki. Na końcu weszła do wanny i zaczęła się myć. Obserwowałem każdy jej ruch. Wyszła z wody i starannie się ubrała.

     

    Siedziałem z rozdziawioną buzią dalej nie mogąc dojść do siebie po tym co właśnie obejrzałem. Sięgnąłem po penisa, który nabrzmiały wychodził już krawędzią spodenek. Zdjąłem je i ponownie odpaliłem filmik. Spokojnie ruszyłem ręką w dół i w górę. Przyspieszyłem gdy siostra zaczęła zdejmować z siebie ubrania. Wystrzeliłem w momencie, w którym się pochyla. To był najpotężniejszy wytrysk jaki w życiu przeżyłem. Zapisałem wideo w kilku kopiach i poumieszczałem w bezpiecznych miejscach. Nie chciałbym stracić czegoś tak cennego. Po wszystkim podłączyłem telefon do ładowania aby był gotowy na następne nagrywanie.

    Cdn.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    PS
  • Komplikacje cz.4 –Tatus wydupczył mnie

    Z przerażeniem rozpoznam gwałciciela to był Sławuś –mój ojciec. Z suchością w gardle i językiem oschłym jak kołek usiłowałam wypowiedzieć słowa; chrapliwie odpowiedziałam mu:

    – Jejkuuu to tyyy mnie stosunkujesz na śpiocha! Potraktowałeś mnie jak gumową lalę do dymania. Utwierdź mnie, że ja śnię, a to nie może być jawa?!

    Sławuś zerwał się i odskoczył ode mnie jak poparzony stanął obok jak wryty. Z opadniętą szczekną jak kopara gapił się z wytrzeszczonymi ślipiami na mnie nie mogąc pojąć sytuacji. Całkowicie nie zwracając na to, że jest goły ze sterczącym kutasem, pod którym zwisały jaja. Całą tą konsternację przerwałam:

    – To ty mnie no ten teges, zrobiłeś to swojej rozkosznej córeczce? No ale nic dziwnego jak matkę dymałeś na śpiocha to i tak samo mnie wykorzystałeś! Widać to już taka nasza tradycja rodzinnnnaaaa. A ja naiwna myślałam, że to sny i mój chłopak Grześ, że ja z nim. Jejku moja cnota! Co nie masz mi nic do powiedzenia?!

    Rozbeczałam się. Tatuśko zbliżył się do mnie. Poczułam jak mnie obejmuje i przytula szepcąc:

    – Cii maleńka uspokój się stało się i się nieodstanie jakoś to będzie, wszystko zostanie w rodzinie prawda? Jesteś przecież moją ukochaną córeczką tatuś cię bardzo… .

    – Co, jak, ale… Co chcesz mi wmówić?

    – Ale skarbeńku jesteś już na tyle dojrzałą, iż jesteś w stanie pojąć pewne skomplikowane sprawy damsko-męskie.

    – No może i tak, ale… my jesteśmy… jesteś moim… . Nigdy nie myślałam o tak bliskich fizycznych kontaktach osób spokrewnionych.

    – Tak czasem w życiu bywa, że ludzie pragną czegoś tzw. „zakazanego owocu”, np. kazirodztwo, zdrady małżeńskiej, sakramentalnej (sex w śród duchownych) itp. to są w niektórych cywilizacjach, społecznościach tzw. tematy TABU.

    – No coś niegdyś mi się obiło o uszy, ale nigdy nie przez pryzmat mnie dotyczący. Jak naszą to określiłeś damsko-męską, której do końca nie byłam świadoma!

    – Tak masz rację przyznaje się i nie mam na to usprawiedliwienia. Tylko po za tym, iż potraktowałem cię, jako moje pożądanie. Twoje walory seksualne podziałały na mnie. Twoje ciało w tych prowokujących sytuacjach pozbawiło mnie reszty moralności. Na widok cipki budzi się we mnie neandertalczyk pragnący zaspokojenia bez znaczenia na konsekwencje (Matka natura robi swoje).

    – No zawsze podkreślałeś jak to nazwałeś „moje walory fizyczne”. A ja głupia dumnie je prezentowałam, ale z ust ojca traktowałam to jako komplement i nie byłam świadoma prowokujących sytuacji.

    – Hej panno, a ty to jak na pijaną coś z bardzo filozofujesz! Wiesz zastanawiające jest, w którym to momencie się „zorientowałaś”? I czy byłaś całkiem śnięta, nieświadoma. Uważam tak z racji uległości twojego ciała.

    – Eee, niedobrze mi chyba będę pawiować!

    Tatuś podstawił mi miskę, do której poleciał paw. Tym zbyłam go i uniknęłam odpowiedzi o mały włos sprawy by obrały nie korzystny dla mnie obrót. Tak pozostawiony wątek nie został wyjaśniony i z winą po jego stronie.

    – O jej siku mi się chce zaraz popuszczę mam już mokro,

    – Wstawaj i szybko do kibla,

    – Kiedy ja nie mam siły i kręci mi się w głowie pomóż mi.

    Złapał mnie pod pachy i zaprowadził do łazienki. Zsunęłam oblepione śluzem i spermą stringi, po czym wrzuciłam je do kosza. Oddając mocz czułam, że oprócz moczu jeszcze coś bardziej gęstego mi wycieka. Pomyślałam, że to objawy okresu, ale ja dopiero byłam w owulacji, więc to raczej nie to. Tatuś był tyłem do mnie i grzebał w kabinie prysznicowej. Po czym się odezwał:

    – Może byś wzięła prysznic to by cię trochę otrzeźwiło, że nie wspomnę o wyglądzie,

    – Nie mam zbytnio na to siły, kręci mi się w głowie chyba, że mi pomożesz. Po za tym i tobie by się też przydał,

    – I co jeszcze mam cię rozebrać i umyć,

    – Niekoniecznie, bo nie ma z czego, a w ty drugim to masz już praktykę.

    Siedząc zadarłam sukienkę do góry i zdjęłam przez głowę wraz z nią stanik; byłam goła. Staruszek zerknął na mnie bez słowa wszedł do kabiny i ustawił prysznic. Podszedł do mnie uniósł i poprowadził na giętkich nogach pod prysznic, po czym posadził na siedzisku. W ogóle nieczułym skrępowana naszą nieskrywaną golizną. Tym razem jego genitalia były zwiotczałe to tak ostentacyjnie nie były prezentowane nie mniej jednak fujara wraz z workiem mu się majtała między udami. Poleciały strugi orzeźwiającej wody zaczęłam się masować macać cycki, na których sterczały sutki od niezbyt ciepłej wody. Wymacałam brzuch i uda rozchylając je przeszłam do krocza. Macałam cipkę, z której wciąż wyciekały resztki mazi. To namacalny dowód, że to nie był sen i tatuśko ją we mnie wpompował. Wcisnęłam paluszka w głąb, po czym wyciągałam go i lubieżnie go oblizałam. W tym zatraceniu zorientowałam się, iż tatuśko mi się przygląda ze skrzyżowanymi rękoma na wysokości krocza. W jednej trzymając gąbkę, a w drugiej mydło wykorzystując te fanty przysłaniał niezdarnie krocze. O kurde uzmysłowiłam sobie, że moimi wyczynami go prowokuje. Dziw, iż jeszcze się do mnie nie dobrał!

    – No skończyłaś już te pieszczoty,

    – Przepraszam zapomniałam się, a jak widzę ty tu mi „sztywniejesz”,

    – Hej nie bądź bezczelną, bo pożałujesz,

    – Straszysz, czy obiecujesz,

    – Lepiej się obróć to umyję cię z tyłu, bo z przodem sobie poradziłaś pieszczotliwie,

    – Ale ty to robisz lepiej i czulej.

    Tak jak poprosił tak uczyniłam tatuśko stanął za mną. Roztarł mydło w gąbkę i rozsmarowywał powstająca pianę po mym ciele. Zaczął od szyi i po plecach zjechał do pośladków, i po udach do samych stóp, co zmusiło go do sprowadzenia do tzw. parteru. Rozpoczynał drogę powrotną poczułam, iż dokładniej poczynał sobie z moimi pośladkami. Kiedy wodził gąbką wzdłuż rowka drażnił moje „kakaowe oczko” (odbyt). Wzdrygnęło to mną i odwróciłam się, moja myszka była na wysokości jego twarzy. Przypomniała mi się dawna sytuacja jak to ja gapiłam się na jego prącie. A teraz odwrotna sytuacja tyle, że on gapił się jak gekon na muchę; w moją szparkę. I wcale powieki mu nie opadały wręcz przeciwnie zrobiły mu się wielgaśnie ślipia z wywalonym jęzorem ślinił się na jej widok gotów do „ataku”. Zaś poczułam „coś” przenikliwego płynącego z mojego krocza, co uknuło w moim móżdżku myśl by… „on” (język) zelżał moim nabrzmiałym wargą, które przetrwały „jesień średniowiecza”. Wiedziona zdradzieckimi doznaniami mojego krocza wypowiedziałam te słowa, których potem konsekwencji byłam sama sobie winna.

    – Wyliż mi to co w nią wpompowałeś i to do białej kości!

    Jego usta przyssały się do wzgórka łonowego język obrabiał łechtaczkę. Dobrze wiedział, który „guziczek” łaskotać. Mimowolnie zadarłam nogę na jego ramię, by się przed nim rozwarła moja głębia rozkoszy. Jego wprawiony język obrabiał mi wargi z zewnątrz i wewnątrz. Dziwiło mnie jak tak głęboko można wsadzić jęzora. Poczułam, że cipka mi się zaciska na nim i dostałam orgazmu. Odruchowo zacisnąłem uda zakleszczając głowę. Na pośladkach poczułam zaciskające się boleśnie palce rozdzierające je na boki aż mięsień odbytu się rozciągnął. Zerknęłam ku dole z między ud wystawała czupryna to zwolniłam uścisk i odepchnęłam mu głowę. Z zamkniętymi oczyma łapczywie chwytając powietrze szczerzył zęby z wywalonym jęzorem. Usta i broda mu lśniły od soków dostrzec też można było kilka przylepionych kręconych włosów łonowych. W jego kroczu sterczał fiut, a na jego szczycie lśnił purpurowy łeb. Z żenowania odwróciłam się tyłem. Teraz to ja zachowałam się jak… i doprowadziłam do sytuacji, której nie byłam świadoma konsekwencji, jakie to tym wywołałam.

     

    ……………..

     

    Ten wyczyn podziałał na mnie jak płachta na byka. I tylko utwierdził mnie, że trzeba kuć żelazo póki gorące. Teraz nie ma już wymówek typu: spałam, nie byłam świadoma itp. Jedynym okolicznością usprawiedliwiającą czyny to to, że Matka natura pozbawiła i ją rozsądku. Dla niej nie liczą się: moralność, pokrewieństwo tylko odwieczne prawo do prokreacji dwojga osobników płci przeciwnej zwanej seksem celem rozmnażania się i przetrwania ludzkości. Jedynym sposobem na pozbycie się pokusy jest ulec jej. Znowu obudziły się we mnie dzikie żądze, a na pulsującego kutasa jest tylko jedno zaspokojenie; najlepiej wsadzić…. Przylgnąwszy do jej pleców obejmując ją pod pachami wsparłem głowę na jej ramieniu by przygryzać jej małżowinę uszną. Docisnąłem swoje biodra do jej ponętnej dupci lokując fiuta go ku górze w rowie między pośladkami, które swą jędrnością oplotły go na ile mogły. Gładkość jej skóry wyczuwalna była na moim żołędziu, który wystawiał łeb z każdym ruchem naszych bioder. Rączki powędrowały mi w poszukiwaniu cycorków. Namacawszy je pochwyciłem, każdą półkule z osobna w dłoń, a ich obfitość wylewała się poza nie. Zacząłem je miętosić na wszelkie znane mi sposoby dobrałem się do sutków ściskając je i naciągając wgniatając do piersi. Kolejny był brzuszek, po którym zataczałem, co raz to mniejsze kółeczka by drażnić pępuszek. Po nim paluszkiem zjechałem na wzgórek łonowy zakręcając nim loczki na owłosieniu oraz w poszukiwaniu łechtaczki. Namacawszy „guziczek” moje paluszki rozpoczęły z nim zabawę w przykręcaniu, wciskaniu, naciąganiu go. Zanurzałem paluszki w szparce tylko po to by nabrać na nie śluzu, który ułatwiał oślizgłą zabawę z dzyndzelkiem. Tak się delektując tym zbliżeniem ciał i pieszczotami zwalniając uścisk zębów z jej ucha rzekłem słowa:

    – Na mała, ale teraz to ja nie straszę i obiecuję ci…,

    – Przepraszam ja nie chciałam by tak to wyszło,

    – Wyszło, ale szydło z worka i tu nie mam wątpliwości,

    – Nie wiem, co we mnie wstąpiło,

    – Dopiero w ciebie „wstąpi” oj poczujesz to, a raczej „GO”,

    – Nie, proszę, nie! Co ty mi chcesz zrobić?

    – Spokojnie nic nieprzyjemnego, co by nie dało nam rozkoszy…,

    – Już mi sprawiłeś wiele rozkoszy, już chyba więcej nie wytrzymam,

    – Egoistka jak matka, ale nic dziwnego geny masz po niej i dałaś temu pokaz,

    – A po tobie to, jakie odziedziczyłam?

    – Zaraz się przekonasz, dobra dosyć paplania czas na konsekwencje…

     

    ……………..

     

    Wyczuliłam swoje zmysły na maksa skupiając się na wszelkich jego czynach. Co było stłumione przed chwilą osiągniętymi doznaniami pieszczot, jakich nigdy dotąd moje ciało nie doznało. Poczułam jak się odkleja jego klata od mych pleców. Lecz nadal jedną ręką gmerał mi w cipce, a drugą przytrzymywał za biodro wpijając w nie palce nie pozwalając rozdzielić naszych przylgniętych nadal bioder. Swoją sztywnością wodził wzdłuż rowka między pośladkami łaskocząc mięśnie odbytu. Zrobił leki unik wycofując biodra i poczułam kutasa między udami ocierającego się o krocze, gdy go tam wsuwał. Odruchowo zacisnęłam uda przyczyniając się do oplatającego go uścisku. Znikał i się pojawiał stymulując oraz drażniąc obydwie dziurki. Śluz po niedawnym orgazmie ułatwiał poślizg i rozchylił moje wargi. Zrozumiałam, że jestem w kłopotach i będę wydymana jak trafi mi w którąś z dziur. Już nie mogłam ustać i ześlizgiwałam się po ścianie kabiny, aż wylądowałam na klęczkach w brodziku. Zjeżdżając do parteru ocierający się kutas wyślizgiwał się z pomiędzy ud, aż z impetem wyskoczył i uderzył o podbrzusze powodując klaps. W myślach „Uff uwolniłam się od niespodziewanej penetracji”. Sławuś nie był tym faktem wyraźnie zadowolony. Poczułam jak jego łapska oblepiły moje pośladki i wpijające się w nie palce. Unosił mój tyłek ku górze ustawiając mnie w pozycji klęcznej. Przycisnął ręką moje plecy cycki przyległy do brodzika nóżki złączył w kolanach; wyeksponowało to moje okrągłe dupsko. Zaczął przy nim gmerać paluchem począwszy od masowania mięśni odbytu, które nie sprawiało we mnie odrazy wręcz przeciwnie było całkiem miłe. Lecz gdy niespodziewanie i brutalnie wepchnął mi palucha to, to nie wzbudziło mojej aprobaty i wystękałam ała! Usłyszałam tylko – Cii, dzieci i ryby głosu nie maja, a kara musi być uciążliwa! W błyskawicznym tempie pochylił się nade mną przycisnął głowę do dna brodzika. Usadowił się za moją wypiętą ku górze dupą. Poczułam rozdzierający ból w odbycie, nie przypominał on tego wpakowanego palucha tym bardziej, że się zwiększał wraz z coraz więcej rozciągającymi się mięśniami. Mimo powolnego i delikatnego wprowadzania mięśnia wyczuwały sztywność i twardość w targującego się intruza oraz jego szorstkość. Zaczęłam krzyczeć:

    – Ała nie w dupę! Proszę wyjmij go ze mnie!

    – Jeszcze w ciebie całkowicie nie wstąpiłem. To tylko koniuszek,

    – Ale to piecze, rozciąga,

    – To chwilowe potem przejdzie i będzie zajebiście,

    – Co potem, jakie potem?

    – Nie jęcz bądź względną, a doznasz ulgi i zaznasz prawdziwego rżnięcia.

    – Już mnie wyruchałeś jak chciałeś, ale w dupala, za co, co ja…?

    – Za to, że jesteś lepszą suką niż matka, a suki trzeba uczyć pokory,

    Zaczęłam szarpać, kręcić tyłkiem w nadziei, że uda mi się wypchnąć chuja z dupy. Lecz tylko pogorszyłam swą pozycję, bo wpakowałam sobie GO głębiej. Ta okazja nie uszła jego uwadze i miarowo wpychał kutasa mi w dupę. Dopchał go do końca, co poczułam na rozciągniętym zwieraczu, który oplótł kutasa u nasady. Moje całe ciało przeleciał jakby prąd i niczym porażona zaczęłam się trzęś, co wzbudziło aprobatę Sławusia. – O tak trzęś tyłkiem mała, a ja twój żar ugaszę swoją dłonią. Teraz poczułam raz po raz klapsy. Zrozumiałam, że nie jestem w stanie wyrwać się; rozryczawszy się krzyczałam: „o kurwa jak boli”. Ale wcale to dupojeba nie wzruszało. Wręcz przeciwnie jebał mój odbyt z ogromnym impetem wypełniający go swoim chujem. Aż przebijając mięśnie okrężnicy wtargną w głąb trzewi wbijając kutasa po same jaja, które odbijały się o cipkę, a worem przylepiał się do mokrej cipki. Ból powoli ustępował pewnie ciało po tych silnych bodźcach znieczuliło się na nie i omdlałe mięśnia spowodowały uśmierzenie bólu, a nawet zamieniając go na bardziej przyjemne doznania. Ale nie takie jak płynęły z jebanej pizdeczki. To też sięgnęłam rączką do niej i zaczęłam sobie tarmosić dzyndzla; wpychać paluszki. Mimo tych moich wyczynów by zelżeć sobie nieprzyjemnych doznań i aby przemienić je w bardziej z niej płynące przyjemności. Ulegając i oddając się całkowicie nadal czułam dyskomfort; w tym to utwierdzeniu poprzysięgłam zemstę.

    – Dobra staruszku ruchaj mnie jak chcesz, ale jeszcze tego pożałujesz!

    – Szantażujesz mnie, komu matka uwierzy? Wszystkiego się wyprę i powiem, że wymyśliłaś alibi, bo najebaną cię przyprowadzili. Do tego zgonie wszystko na tego twojego kasztana Grzesia,

    – Nic nie powiem mami (mamie) ani nikomu, ale moja zemsta będzie równie adekwatna do twoich poczynań; obiecuje ci to!

    – Nie strasz nie strasz, bo się zestrasz,

    – Ty pieprzony perwersyjny dziadu zobaczymy jeszcze, kto będzie srał!

    I faktycznie poczułam chęć opróżnienia jelit. Może moje trzewia, jako jedyne były w stanie się intuicyjnie bronić. Pierwsze poszły „suche pierdy” (gazy), a za nimi pociekł rzadziusi kał rozmazując się po pośladkach i udach; posrałam się. Tatuś zdębiał wyciągnął osranego kutasa, a za nim uwolnił się niezbyt przyjemny armat.

    – Czym ty się odżywiasz, jebie ci z dupy jak ze śmietnika ja pierdole ale szambo!

    – Zapamiętaj dokładnie ten smród jeszcze niegdyś zaznasz jego woni,

    – O to znaczy będzie kiedyś powtórka miło będzie to poczuć,

    – Niezacieszaj tak, bo nie będziesz zadowolony z okoliczności, w jakich będziesz się nim delektował,

    – No słyszę tu jak ktoś staje się perwersyjny,

    – Ty dewiancie jesteś śmierdzącym zlepkiem rozkładających się molekuł,

    – No i te wulgaryzmy nakręcasz się, co raz bardziej. No maleńka cudnie będzie dymać twoja nastoletnią dupcie,

    – Po tym jak mi z dupy zrobiłeś „per-harbol” to niedoczekanie twoje,

    – Oj tam, oj tam mimo małych oporów twoje ciało oddało się rozkoszy,

    – Też mi rozkosz babrać się w gównie i „mieszać glinę”,

    – To tylko nieoczekiwany skutek uboczny następnym razem założę gumkę. Dobra czas kończyć późno już ja się myje i spadam ty też się umyj, i do swojego pokoju.

    Staruszek jak powiedział tak zrobił, a ja nie mogłam się pozbierać. Na siedząco lekko na jednym pośladku opłukałam się i z wielkim trudem na ugiętych nogach skierowałam się w stronę pokoju do łóżka. Byłam bardzo zmęczona z bolącym dupskiem goła walnęłam się jak długa leżąc na brzuchu zasnęłam. Gdy się przebudziłam, a raczej mnie obudziły jakieś dialogi. Staruszkowie będąc w moim pokoju prowadzili dyskusję początkowo na mój temat, ale później zeszła na inne tory. Tatuś usprawiedliwiał mnie i obstawał za mą.

    – Co ona tak długo śpi? Obudzę ją,

    – Niech śpi późno wróciła była zmęczona,

    – Jak późno? Ale gorzelnia. Już nie musisz ściemniać domyślam się,

    – Czego się domyślasz?

    – A czemu ona z gołym tyłkiem leży?

    – Hymy, pewnie je wietrzy, bo się obsrała,

    – Te żartowniś gadaj jak było, bo i tak się dowiem,

    – Nooo wróciła później i do tego pijana w okropny stanie, ze żygała się to ją oporządziłem,

    – Już ja pokaże gówniarze jednej,

    – Wyluzuj odpuść jej. Ten jej kasztan wyciął jej numer i koleżanki ją upiły,

    – Ale to nie powód by się najebać. Jaki numer, a jak ją pijaną wydymali?

    – Spoko, spoko nie wydymali jej już nie wymyślaj,

    – A ty skąd to wiesz?

    – Boooo mamrotała cały czas o tym i się żaliła, aż mi żal się jej zrobiło,

    – Dostanie szlaban na imprezy i wychodne,

    – Wyluzuj zapominałaś jak ty kręciłaś starych, żeby wyskoczyć na impre, a potem bzykać się na tylnej kanapie bryki mojego starego,

    – I tyle twojego, co sobie powspominasz, bo mojej dupy nadal nie dostaniesz. Dymaj sobie moje koleżanki,

    – Kiedy to one mnie wyruchały nagadałaś im o super jebaku i każda chciała sprawdzić. A jak jęczały w ekstazie to krzyczały „magda zemsta jest słodka”,

    – Już nie uważaj się za takiego casanove, ty jebaku!

    – Zapomniałaś już jak puściłaś się z Bartkiem. Dymałaś się z nim za każdym razem mi na złość!

    – Też cię wzięło na wypominki z dawnych lat, a ty mnie zdradzałeś ostatnimi czasy,

    – A jakże ty mi wypominasz koleżanki, to i ja ci Bartusia,

    – Oj gdyby był to bym mu dała dupy,

    – Dupy to mu dawałaś za młodej, a jak ci zrobił bachora to spierdolił.

    Kłóciliby się tak dalej, ale mnie to trochę zirytowało i nie chciałam tego słuchać. Lekko zaczęłam się pokręcać i pokrząkiwać. Naciągnęłam na siebie kordłę i się przekręciłam na bok. Zamilkli i w pośpiechu wyszli z mojego pokoju. Leżąc z zamkniętymi oczyma rozmyślałam nad tym, co oni gadali kurde, ale się porobiło jednej nocy. Najebałam się, zerwałam z Grześkiem. Lekko obolała dupa przypomniała mi: „o kurwa wyjebana zostałam do tego przez tatuśka”. Ale zaraz zaraz, o jakim oni bachorze gadali, mieli na myśli…?

    Cdn…

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    fantasta

    Pierwsza jakoby część występuje pod tytułem Komplikacje dojrzewania cz.1 –Przyłapani lub Zawiłość uczuć cz.2 –Przyłapani, komplikacje dojrzewania. Druga część pt. Komplikacje cz.2 –Przeleciałem córkę. Trzecia Komplikacje cz.3 –Tatuś myślał, że śpię.

    Autor / nik fAntasta. UWAGA materiał, jeśli już jest dla kogoś ostry to w zakończeniu będzie perwersja!!!

  • Komplikacje cz.5 –Zemsta na tatusiu.

    Po odespanej nocy wstałam by się czegoś napić. Gdy rodzice mnie dostrzegli to poprosili mnie na długą pogawędkę. Nawijali, a raczej matula, bo stary tylko od czasu do czasu zapytany przez mamę przytakiwał. Wpuszczałam to wszystko jednym uchem, a drugim wypuszczałam. Z tego wszystkiego moje myśli odeszły gdzieś daleko. Skończyło się to wszystko szlabanem. Pasowało mi to, bo miałam mocnego kaca moralnego. Jak tu spojrzeć w oczy rówieśnikom po tym jak ten dupek mnie na oczach wszystkich potraktował. Przez tydzień nie poszłam do szkoły, aż minął kac moralny, a i obolałe dupsko zelżało. Jedynym plusem analnej przygody z ojcem był brak problemu z wypróżnianiem. Życie toczyło się dalej, jednak świadomość wydarzeń między nami powodowała, iż unikaliśmy siebie jak ognia. Przyczyną tego był z pewnością element zażenowania i konsternacji, a także poczucie winy. Mimo tego dochodziło między nami do bliskości szczególnie gdy mama miała nockę. Budziłam się wtedy i czułam wilgoć na łechtaczce przekonana, iż miałam „mokre sny”. Uświadamiałam sobie wtedy macając cipkę i wyczuwając wypływającą spermę, że znowu zostałam wyruchana na śpiocha przez mojego ojca. Wykorzystywał też momenty gdy z imprez wracałam pijana. Pod pretekstem pomocy rozbierał mnie i kładł do łóżka robiąc ze mną co chciał. Moje pijane ciało poddawało się wtedy wyobrażając sobie, iż kocham się z Grzesiem. Pewna sytuacja przełamała te „lody” raz na zawsze. Ojciec przegiął ruchając mnie w łazience, gdy wszyscy byli w domu. Nie byłam bez winy, bo wparowałam naga, kiedy ojciec brał prysznic. Nie zwracałam na to uwagi ani nie pukałam, bo tak mocno chciało mi się siku, że o mało się nie poszczałam. Tatko uznał to za prowokację i jak to skomentował zrobił to by mnie skarcić. Trochę mnie to rajcowało, bo wystarczył jeden krzyk i sprawa by się rypnęła (wydała). Czułam tą adrenalinę i dreszczyk, że mamuśka i brat są w pobliżu i mogą nas nakryć. Na moje nieszczęście zanim się spostrzegłam było już po numerku. To był „najszybszy” numerek jaki miałam w życiu. Zanim otworzyłam usta by jęknąć tatko już stał obok z podrygującym kutasem i tryskał spermą po moich udach. Toteż ten incydent puściłam mu płazem. Przez ten czas w myślach miałam całokształt spraw, jakie tu się wydarzyły. Jedna szczególnie myśl mi się utrwaliła; jak tu uknuć zemstę. Długo wyczekiwałam odpowiedniego momentu do zemsty. Staruszek często i gęsto przychodził pijany, ale do zrealizowania planu potrzeba było jeszcze byśmy zostali w domu sami. Pewnego razu nadarzyła się takowa okazja. Już miałam wychodzić z domu, kiedy usłyszałam ramot w przedpokoju. To był Sławuś pijany szamotał się z wierzchnim okryciem i butami. Po czym po ścianie skierował się do pokoju pozbył się reszty okryć i obalił na łóżko. Matka poszła na dzienny dyżur, brat do szkoły. No to trzeba było zrobić sobie wagary. Odczekałam trochę czasu poświęcając go na przygotowania. Jak weszłam do pokoju ten leżał na wznak w półgoły spodnie na kostkach i w slipach. Pozbawiłam go reszty okryć wraz z bielizną; został goły z fiutem na wierzchu w ogóle nie reagował. Kurde jak on będzie całkiem nieprzytomny, to moja zemsta niewiele zdziała. Tak rozważając to i owo przyglądałam się gołemu tatusiowi i skierowałam wzrok na fiuta, który mnie zaciekawił. Zaczęłam wodzić palcem po jego ciele. Złapawszy go za szczękę potrząsałam nią na boki i wetchnęłam palca między usta; ty draniu. Potem mokrym palcem zjeżdżałam po szyi wodząc wokół sutków kierując się do pępka. Ale mój nadgarstek napotkał na „coś” w niego uwierającego. Uniosłam dłoń a pod nią tkwił kawał mięsistego kutasa. Tak to ten niepozorny w stanie spoczynku, co mi tyle w dupie namieszał. Pochwyciłam go w dłoń i pokiwałam nim obijał się klaszcząc o podbrzusze. Jesteś teraz taki wiotki, że aż do policzka przyłóż. Byłam jego widokiem oburzona i ze złości wpiłam w niego paznokcie. Zdarłam trochę skórki z niego, aż pojawiła się kropelka krwi, a masz ty niedobry! Zaczęłam się nim bawić, a to chwytając za napletek rozciągać go i ściągając skórę z żołędzia. Drapiąc paznokciami po mosznie w wyniku, czego zaczął pulsować i nabrzmiewać, ale do sztywnego, twardego wzwodu to mu daleko było. Wolałam takiego w pół wzwodzie bardziej przyjemny w dotyku i elastyczny w wyczynach. No teraz dobry moment na zabawę sięgałam do szafki gdzie rodzice trzymali swoje „zabawki” mieli trochę tych gadżetów. Poszperałam i te znane mi z filmików w necie, które mnie interesowały powybierałam. Wróciłam do mojej ofiary, która chrapała, ale w każdej chwili mogła się przebudzić, więc trzeba było działać. Przywiązałam i przypięłam kajdankami dziada do łóżka rozkładając nogi i ręce, ten nawet nie reagował. Tak się mu przyglądając skupiając wzrok na przyrodzeniu, które jakby się poruszało i było bardziej sztywne. Myślałam sobie, że jak i mnie on na śpiocha bzykał, to i ja mogę go wykorzystać gdy śpi. Wzięłam w rękę nawilżacz nasmarowałam dłonie i miętosiłam to na wpół zwiotczałe mięcho. Wodziłam nim między rowkiem w cyckach i po nich samych, a także po sutkach. Gdy mi się już znudziło, naszła mnie pewna myśl. Jak „to” (penisa) można połknąć, jak to jest hmmm? Na śpiącym staruszku mogę sobie potrenować, bo innej sposobności mogę nie mieć. Przyłożyłam policzek do kutasa, biło z niego gorąco i czuć było pulsowanie. Z nutką zaciekawienia i niepewności myślałam co poczuję, gdy będę miała go całego w ustach. Rozwarłam usteczka i prześlizgiwałam języczkiem namiętne po nim. Poczułam, że z moimi ustami przesuwa się skóra i bardziej mam kontakt z gładką powierzchnią czerwonej główki. Przypominała lizaka nawet tak pachniała i smakowała po nawilżaczu, skojarzyłam sobie wtedy, że possę sobie go jak chupa-chupsa. I nie wiem, kiedy to zorientowałam się, że ssę kutasa. Z jedną różnicą, że nie maleje on jak lizak tylko grubieje. Rozciągały mi się wargi oplatając szczelnie chuja ojca przy każdym ruchu gdy wypluwałam go, a strużka śliny ciągnęła się i kleiła do trzonu oraz mej brody. Teraz nadszedł moment by go całego pochłonąć. Wzięłam głęboki oddech. Powoli zasysałam go, aż poczułam główkę drażniącą migdałki powodując opór i dalsze pochłanianie zastopowało. Wyplułam go nabrałam ponownie powietrza w młodą pierś i wepchnęłam go z powrotem. Napotkawszy opór wsunęłam dłonie pod tyłek i docisnęłam głowę, aż poczułam jak przez gardło przedziera się główka penisa. Na wargach poczułam nasadę i łaskoczące odrosty włosków łonowych. W gardle tkwił mi trzon i mimo półwzwodu i tak mnie szczelnie wypełniał. Kurde jak one to połykają jak jest taki sztywny. Poczułam jak robi mi się koci grzbiet i mrowienie w gardle; wyplułam go. Spróbuję jeszcze kilka razy, aż do momentu kiedy braknie mi powietrza. I tak zrobiłam już prawie się oswajając się z efektem wymiotnym, kiedy poczułam iż chuj sztywnieje mimo tego postanowiłam wytrzymać i poczuć sztywność w gardle. Nie przewidziałam tylko jednego, iż sztywniejący fiut zaczął pulsować i poczułam w przełyku gorącą lawę. W szoku wyplułam go, z moich ust wyciekła sperma zalewając podbrzusze a ostatnią salwą dostałam w oko. Roztarłam ją, a mokrego palca oblizałam czując lekko słonawy posmak. Stary nawet nie zareagował dalej leżał śpiący. Miętosiłam wiotczejącego fiuta zastanawiając się nad dalszymi poczynaniami. Pomyślałam, że taki pół miękki nie powinien jak poprzednio boleć w dupie; hmmm. Nabrałam żelu i nasmarowałam główkę oraz moje „kakaowe oczko”. Przykucnęłam nad nim łapiąc go i oplatając palcami poniżej żołędzia i siadając wpychałam łeb w odbyt. Szło opornie, bo trzon wyginał się przy napieraniu na moje zwieracze. Musiałam skupić się rozluźniając swój odbyt, wtedy wskoczył łeb do środka i było już z górki. Zaciskałam i rozluźniałam mięśnie przytrzymując wyginający się trzon pochłaniając go moją wielka dupą. Aż dosiadłam go wreszcie całkowicie spoczywając pośladkami na podbrzuszu. Kurde jakie to ciekawe uczucie gdy jego niecałkowity wzwód wypełniał mój odbyt, dostosowując się do ścianek odbytu i nie sprawiając mi bólu. Siedziałam tak z chujem w dupie i rozkoszowałam się gdy poczułam, że zaczyna ów chuj pęcznieć i rozciągać otworek oraz przebijać się w głąb trzewi. Myślałam sobie: no mała lepiej wycofaj „jego”, bo znowu będziesz chodzić z obolałym dupskiem i srać. Zaczęłam z trudnością unosić tyłek, chuj ojca rozciągał boleśnie mięśnie odbytu. Trzon się wysunął i poczułam jak łeb jeszcze bardziej rozciąga odbyt. Z mlaskiem wyskoczył, a moja dupa doznała ulgi… I co teraz zrobić z sztywnym fiutem? Dupcia i buzia odpada! Pozostaje tylko cipka, która już ociekała sokami by go przyjąć i poczuć jak rozciąga jej pochwę. Siedząc nadal tyłem na brzuchu podparłam się na rękach i nogach. Przesuwałam biodra nakierowując szparkę na kutasa wargi wciągnęły jego łeb w cipkę. Kontynuowałam pochłanianie do momentu, aż cały sztywny pal zakotwiczył we mnie. Wtem przechyliłam się do przodu kucając nad biodrami. Straciłam równowagę i w ratunku usiadłam sobie na nim!!! Poczułam jak jego kutas wbił się, aż po żołądek. Poczułam dreszcze a w głowie zawirowało. Siedziałam na sztywnej pałce, ale gorącej i boleśnie rozciągającej pochwę, i czerpałam z tego nieziemską przyjemność. Do tego poczułam jak ów pal zaczyna drgać i zalewać mnie. Ciasność mojej młodej cipki spowodowała, że nie mogła ona pomieścić całego ładunku spermy w pochwie. Wzrastające ciśnienie wewnątrz mnie dawało mi odczucie, że moja pizda pęka!!! Sperma tryskała z mej pizdy niczym lawa z wulkanu wydając przy tym głośne mlaskanie. Postanowiłam wytrzymać i po chwili doznałam ulgi, sztywność zanikała wraz z bólem. Kurczyło się wszystko we mnie i kutas powoli wyślizgiwał się, a za nim wypływał cały ładunek spermy ojca. Siedziałam do końca, aż poczułam całkowitą utratę kutasa wewnątrz mnie. Ocknęłam się, gdy usłyszałam za pleców przeciągłe łałłłłł kurwa to było zajebiste!!!…

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    fantasta

    Pierwsza jakoby część występuje pod tytułem Komplikacje dojrzewania cz.1 –Przyłapani lub Zawiłość uczuć cz.2 –Przyłapani, komplikacje dojrzewania. Druga część pt. Komplikacje cz.2 –Przeleciałem córkę. Trzecia Komplikacje cz.3 –Tatuś myślał, że śpię. Komplikacje cz.4 –Tatuś wydupczył mnie. Autor / nik fAntasta

  • Rekompensata, 5.

    Część 5.

    Pomijając dość niecodzienne miejsce, sam seks był przyjemny. Chciałam tego? Pewnie tak. Ale podświadomie! Po latach monotonnego i niezbyt częstego seksu z mężem wszystko związane z seksem jest dla mnie inne, podniecające, wręcz nowe i atrakcyjne. A ja chciałabym jeszcze tyle spróbować… Chcę nadrobić zaległości, póki mam potrzeby, ochotę, jestem atrakcyjna i w pełni odczuwam wszelkie, nawet drobne bodźce, które mnie tak oszałamiają.

    Na pewno jestem bardzo odważna, skoro zadaję się z obcymi mężczyznami. I co z tego? Tyle czasu byłam wierna mężowi i ciągle odkrywam rzeczy, o których nie wiedziałam; potrzeby, które pozostały niespełnione; zachowania i zwyczaje, których nie doświadczyłam.

    Dzisiaj po raz pierwszy w życiu uprawiałam seks z dwoma mężczyznami! Na studiach były takie próby, ale to były tylko takie tam niby-próby podczas imprez z alkoholem. Bardziej żarty niż próby, a dzisiaj seks! Seks w „trójkącie”! I znowu mam na to ochotę!

    No, ale przecież nie będę ich o to prosić. Jeszcze wyjdę na jakąś łatwą, którą zaczną „sprzedawać” kolegom, a na takiej popularności mi nie zależy. Jestem podniecona samym myśleniem o „trójkącie” z nimi, dlatego godziłam się na zwyczaje tego chłopaka. Zresztą, nie narzekałam, ale po raz pierwszy zdarzyło się, że uprawiałam seks w miejscu publicznym! Pewnie chcę i tego, ale wszystko dzieje się tak szybko… Jak dla mnie, zdecydowanie za szybko! Stąd mój opór i protesty, kiedy Marcin nakłania mnie na kolejny odważny krok.

    Ach, w ogóle jestem szalona! Pierwsze spotkanie. Na dodatek przypadkowe! I zaraz seks. Z dwoma mężczyznami! Jednocześnie! Nigdy tak nie było, ale tak jakoś wyszło… Budzili zaufanie, byli mili dla mnie, potrafili zachować się, więc zaszalałam! Najpierw bałam się, ale co tam! A teraz jeszcze Marcin. Co za wieczór. Oby tak było częściej. Jestem w takiej euforii, że chciałabym z kimś podzielić się swoją radością. W końcu nadrabiam zaległości z tylu lat! I jest to takie przyjemne…

    *

    Wreszcie ubieram się. Sięgam po stanik i bluzkę, ale jest szybszy.

    – Tylko bluzka.

    – Słuchaj, nie mogę tak wrócić do domu! – protestuję nerwowym szeptem. Głos mi się łamie. Jeszcze nie panuję nad emocjami. Po seksie jestem w takim stanie…

    – Możesz, możesz. Nie bój się na zapas – w jego głosie słyszę nutki rozbawienia.

    – Jeżeli mąż zobaczy mnie…

    – To co? Zmartwi się, że ubrałaś bluzkę bez stanika? I na tej podstawie domyśli się, że uprawiałaś seks? Na złodzieju czapka gore – kiedy cytuje przysłowie, na jego ustach pojawia się uśmiech.

    – Ale to dziwnie wygląda – jeszcze upieram się.

    – Dziwnie? Biust ci jeszcze nie wisi, więc nieźle wyglądasz. To jest odpowiedź dla ciekawskiego męża. A poza tym jest bardzo ciepło.

    – Prooszę, oddaj mi stanik – mój głos staje się bardziej łagodny, czuły. Wciąż mam nadzieję, że zdołam zmienić jego zdanie.

    – Nie! – w mroku widzę, jak kręci głową. – Zachowam jako pamiątkę dzisiejszego spotkania. A przy następnym spotkaniu oddam. Może. Chyba, że pozwolisz mi zatrzymać go na pamiątkę naszej znajomości?

    – Świnia! – to odpowiedź tylko w myślach. Zapłacili mi za spotkanie, więc nie wypada narzekać. – Trudno, jakoś poradzę sobie w domu – rezygnuję ze sporu o zwrot stanika.

    Nie odzywam się do chłopaka. Pospiesznie zakładam i zapinam bluzkę. Potem podnoszę, otrzepuję majteczki i szybko zakładam je. Gdy prostuję się, po drugiej stronie wału właśnie mija nas jakiś pan z dwoma pieskami. A po chwili jeszcze kobieta prowadząca wilczura na smyczy. Głośno ‘rozmawia’ z psem, więc prawdopodobnie nie dostrzegła nas. 

    *

    Bez specjalnych ekscesów wracamy do domu. To znaczy Marcin nadal próbuje obejmować mnie i macać. Natomiast ja staram się łagodzić jego uciążliwe zaloty.

    – Taką mam ochotę pomacać ciebie – szepcze i obejmuje mnie, a ja łagodnie odsuwam się od niego. Staje się zbyt natarczywy.

    – Nie wstydź się! Pokaż cycki!  

    Nawet próbuje wyciągnąć pierś ze stanika! I to na środku chodnika! Wiem, że droczy się, żeby mnie zdenerwować. Z kolei ja nie mogę szarpać się, ani gwałtownie odsuwać, bo wtedy ktoś rzeczywiście zwróci na nas uwagę. A jak zainteresuje się, to może i rozpozna. Po co mi taka sława? Dlatego spokojnie idę obok niego, a on obejmuje mnie i wkłada rękę w dekolt, macając piersi albo trzymając pod rękę, wkłada mi drugą rękę pod bluzkę. Jest mu niewygodnie, ale to sobie rekompensuje agresywnym macaniem. Nawet podniósł mi spódniczkę i włożył dłoń pod majtki! Zaskoczona krzyknęłam, energicznie wypinając biodra do przodu. Parsknął śmiechem. Zrozpaczona i zdenerwowana rozejrzałam się po ulicy. Minął nas jakiś samochód dostawczy. Poza tym żadnych pieszych, żadnych spacerowiczów z pieskami. Odetchnęłam z ulgą.  

    – Proszę, przestań! Nie chcę, żeby ktoś zobaczył mnie w takiej sytuacji! Jestem mężatką, rozumiesz?! – o dwa tony podniosłam płaczliwy szept.

    – Tak na mnie działasz. Cóż poradzę – rozłożył ręce w geście bezradności. Wyczułam, że nie przejmuje się moim pretensjami.

    – Jeszcze raz tak się zachowasz, a dzisiejsze spotkanie będzie ostatnim! – zagroziłam.

    – Nie żartuj – sapnął wyluzowany, ale wysłuchał mnie w milczeniu. Spojrzał na mnie. Zatrzymał się przede mną i patrzył.

    – O co chodzi?

    – Wiesz, znowu mam ochotę na ciebie.

    – Co?! – zamiast cieszyć się, byłam przestraszona.

    – Jesteś dojrzała, zadbana, fajny biust. Poza tym jest za co chwycić. Lubię mieć taką babkę w zasięgu ręki – wzrusza ramionami i rozgląda się nad moją głową. – Kurde, musimy znaleźć jakieś ustronne miejsce. Znasz tutaj…

    – Chyba żartujesz?! – teraz nie jestem przestraszona. Teraz jestem przerażona. Przecież widzę, że on nie żartuje! To jakaś seks-maszyna. Ma ochotę, to bierze kobietę!

    *

    – No więc, jak będzie?

    – Z czym?! – szarpię się z chłopakiem i niespokojnie rozglądam.

    Marcin obejmuje mnie i próbuje rozpiąć bluzkę. Wyraźnie bawi się tą szamotaniną, ale też staje się namiętny. Podnieca go moja słabość i bezradność wobec jego siły.

    – No, z tym ustronnym miejscem. Chyba znasz okolicę? Ej, musisz znać okolicę. W końcu gdzieś spotykasz się z facetami…

    Prawie go nie słucham. Gorączkowo rozmyślam i nagle wpadam na pomysł.

    – Chodź!

    – Wchodź? Już wchodzę – rozbawiony chwyta mnie za pupę. Mocno. Szarpie i znowu przyciąga do siebie. Jest taki zadowolony ze swojego żartu.

    Odpycham go, drobię na szpilkach, żeby nie stracić równowagi i wspieram się o jego ramię. Spieszę się. Wreszcie podchodzimy do mojego bloku. Znowu łapie mnie za pośladek.

    – Nie żartuj! – bezskutecznie odpycham jego dłoń. Rozglądam się zdenerwowana. Na szczęście nie ma nikogo w zasięgu wzroku. Kluczem otwieram drzwi na klatkę. – No, wejdź! – ponaglam go.

    – Znowu mi proponujesz! Ależ stałaś się nachalna…

    – Marcin, masz tylko iść za mną. Nie chcę, żeby ktoś zobaczył nas razem! Rusz się! – szepczę zirytowana.

    Stoimy na parterze klatki schodowej. Wybieram inny klucz i otwieram drzwi do piwnicy.

    – No, już! Schodź! – ponaglam go.

    – O, nie! Panie przodem! Proszę! – wykonuje zamaszysty gest, lekko schyla głowę i puszcza mnie przodem.

    *

    Zapalam światło i ostrożnie schodzę po stopniach, dość głośno stukając szpilkami. Marcin zamyka drzwi i lekko zbiega za mną:

    – No, w którą dziurkę mam wejść? – obejmuje mnie i przyciska do siebie.

    – Marcin, jeszcze nie tutaj! – szamoczę się w jego ramionach.

    – Już i tutaj! – mocno trzyma mnie za pośladki i zębami próbuje złapać pierś. Jego palce intensywnie przebierają na mojej pupie. Podciąga spódniczkę! Za chwilę wsuwa dłonie w majtki. Gwałtownie przysiada i moje majtki, po gwałtownym ruchu rąk, są już na wysokości kostek stóp.

    – Zaczekaj! – dla mnie wszystko dzieje się zbyt szybko.

    – Później zaczekam! – odpowiada zaaferowany. Podnosi się, prostuje i całuje mnie po szyi. Cierpliwie znoszę tę pieszczotę i czuję, jak od dołu rozpina mi bluzkę! Chwilę później dłonie powoli suną po ciele i zatrzymują się na piersiach. – No, są na miejscu – mówi z zadowoleniem.

    Nic nie odpowiadam. Znowu jestem podniecona. Nikt mnie tak nie zdobywał, nie pragnął. Może te warunki, ryzyko spotkania kogoś ze znajomych, również wpływają na moje podniecenie? Takie miejsce na seks. Zachowujemy się jak jakaś gównarzeria… Przymykam oczy.

    Marcin sprawnie zsuwa bluzkę z moich ramion i wraz z torebkę wiesza na jakimś haku. Palce znowu zbierają materiał spódnicy i zatykają go u góry, za pasek. Stoję z gołą pupą. Chłopak trzyma piersi w dłoniach.

    – No, teraz mam ciebie tak, jak lubię – mruczy z satysfakcją.

    *

    Odwracam głowę, przymykam oczy. Nie czuję się zbyt pewnie bezpiecznie w takich warunkach. Chłopak odwraca mnie. Staję w większym rozkroku, żeby nie upaść. Naciska moje plecy. Pochylam się i opieram rękoma o ścianę. Wiem, że już jestem wilgotna. Słyszę, jak chłopak rozpina spodnie. Wilgotną dłonią masuje wejście do pochwy. Mocno, natarczywie. I wpycha palce do pochwy.

    – Och! – nie potrafiłam powstrzymać się. To było takie przyjemne…

    – Spoko! Zaraz ja wejdę! – brzmi dumnie.

    I wchodzi! Mocno, wręcz brutalnie! Chciał się popisać. A ja chciałam zrobić mu na złość i nie zareagować na jego wejście. Nie udało się. Głośno jęknęłam i odruchowo cofnęłam biodra. Bardziej z bólu niż z przyjemności. Chłopak po swojemu zinterpretował moją reakcję:

    – Co? Fajnie tak, nie? – jest z siebie zadowolony. Zachowuje się zbyt głośno. A ja słyszę głosy dobiegające z parteru. On zupełnie się tym nie przejmuje. Łapie mnie za biodra i zaczyna uderzać biodrami. Już po kilku ruchach zaczynam postękiwać w rytm uderzeń. Potem jęczę. Nie potrafię zmniejszyć rozkoszy płynącej ze spółkowania. Nawet w tak dziwacznym miejscu. I nie chcę ograniczać swojej przyjemności. Nieznacznie uginam nogi i podnoszę pupę. Wchodzi pod nieco innym kątem.

    – Och! Marcin! – krzyknęłam. Zapomniałam, gdzie jesteśmy.

    Nie zareagował. Puścił biodra i trzymał piersi. Uderzał z mniejszą siłą, ale wchodził głębiej. Jakby delektował się sytuacją i „zdobyczą”. Podniósł mi nogę i pchał się jeszcze głębiej! Ledwie byłam w stanie utrzymać równowagę! Podniecenie osłabiło mnie i chciałam tylko czuć jego uderzenia. Chyba nawet przez moment nie trzymałam się ściany. Głupiałam na jego członku…

    *

    – Ej, zmiana – szepnął rozochocony. Spojrzałam nieprzytomnie, kiedy wyszedł ze mnie. – Przysiad i zacznij go obciągać, ale jedną ręką macaj pierś! – zaznaczył kategorycznie.

    Kucnęłam, oparłam się o chłodną ścianę i złapałam sterczącego penisa. Błyszczał, pokryty moim i jego śluzem. Od razu pochłonęłam połowę.

    – Sssss – zasyczał z wrażenia. Moja pieszczota spodobała się. – No, super! Bierz głębiej! I szeroko rozstaw nogi! 

    Wykonałam polecenie i posłusznie bawiłam się piersią. Przy nim chyba nie miałam już żadnych zahamowań. Chłopak wysunął nogę z buta, wsunął pod spódniczkę i poczułam, jak palcem zaczyna drażnić łechtaczkę!

    – Ciągnij! A ja pobawię się w ten sposób… – wysapał zadowolony ze swojego pomysłu na pieszczoty.

    Obciągałam i mruczałam, podniecona jego pieszczotami. Złapał mnie za głowę. Nawet nie mogłam odsunąć się. Trzymał mnie tak, że zmusił do pochłaniania prawie całego penisa.

    – Udławię się! – naprawdę byłam przestraszona, ale głośno nie odważyłam się zaprotestować.

    Rozkosz płynąca z jego pieszczot odbierała mi możliwość logicznego myślenia i przygaszała strach związany z agresywnym spółkowaniem w usta. Nie wiem, jak długo trwała ta ekstaza, bo miałam zamknięte oczy, lizałam penisa, a Marcin pieścił łechtaczkę.

    Nie udławiłam się penisem. Wiedziałam, że śluz zmieszany ze śliną ścieka mi po brodzie na posadzkę. Nieważne. Kiedy szarpnął głową i podniósł mnie, ciągnąc za włosy, zobaczyłam, że moja pierś jest czerwona. Tak mocno ją ściskałam! A wcale nie czułam bólu!

    *

    Znowu mnie odwrócił i wcisnął penisa do odbytu. Teraz poszło szybko. Kilka bardzo energicznych i głębokich ruchów aż nogi uginały się pode mną! Prawie padłam na ścianę. Nagle wyjął penisa i znowu ściągnął mnie ‘do parteru’. Kiedy kucałam, wydał tylko krótkie polecenie:

    – Otwórz usta!

    Nie protestowałam. Nie było sensu ryzykować, kiedy był tak bardzo podniecony. Mały wytrysk w całości wpadł w usta. Przełknęłam go i wylizałam penisa. Marcin powoli uspokajał się. Głaskał moje włosy, uśmiechał się i czekał aż skończę pieszczoty. Wiedziałam, że muszą jeszcze trochę potrwać. Już wcześniej panowie dali mi to do zrozumienia.

    Marcin naprawdę zaszalał! Kiedy kucałam, on, po pieszczotach łechtaczki, próbował wcisnąć palce stopy do pochwy! Na szczęście nie zdołał…

    – Spokojnie! Tak popracujemy nad twoją cipką, że poczujesz inne, na razie dla ciebie niedostępne, rozkosze – obiecał z uśmiechem, kiedy ubieraliśmy się.

    Trochę przestraszyłam się i zadrżałam. Brzmiało intrygująco, a jednocześnie jakoś tak… Czy to miało być przełamywanie kolejnych tabu? Bałam się zapytać. Z drugiej strony byłam tak ciekawa nowych rozkoszy, że gdyby była taka możliwość, to jeszcze dzisiaj wzięłabym udział w spotkaniu z nimi.

    – Chętnie skorzystam, jeżeli będzie to coś nowego – stwierdziłam bez większej ekscytacji.

    – Dla ciebie na pewno. I będzie przyjemnie!

    *

    Pospiesznie ubieraliśmy się.

    – Będziesz w piątek w tej kawiarni? Tam, gdzie spotkaliśmy się?

    – Hm, być może. A o której?

    – Może o osiemnastej?

    – Dobrze, ale nie każcie czekać na siebie – wygładzałam spódniczkę.

    – To może dasz numer telefonu?

    – Nie. Wolę spotkać się w kawiarni – jeszcze otrzepywałam bluzkę z pyłu. Tutaj było tyle kurzu. Wcześniej nie schodziłam do piwnicy w takim ubraniu.

    – Dobrze, na pewno pojawi się jeden z nas. Wiesz, zaprosiłbym ciebie do mieszkania, ale należy do Romka, więc nie mogę rozporządzać jego własnością.

    – A twoje mieszkanie?

    – Ja mieszkam na drugim końcu miasta, więc to mała wyprawa, ale przy innej okazji: zapraszam! – uśmiechnięty Marcin poprawia koszulkę. – Jeżeli umówimy się, chętnie podwiozę. Mogę być sam albo z Romkiem. A ty, sama albo z koleżanką, jeżeli z nią będziesz czuła się bardziej komfortowo. Nie będziecie żałować, obiecuję! – podniósł dłoń jak do przysięgi.

    *

    – Być może ktoś nas oglądał! – to sobie uświadomiłam, już leżąc w łóżku.

    Przecież z okien można było nas zauważyć. Nawet w tych ciemnościach. No, akurat za samochodami panował półmrok, a ja byłam w jasnych ciuchach. Kiedy jestem podniecona, ślinianki pracują intensywnie, więc przełykam ślinę. Czekam na kolejne spotkanie. Mąż chrapał, a ja musiałam sobie jeszcze dobrze zrobić. Musiałam! Znowu przeżywałam spotkanie z nimi. Było o wiele bardziej ekscytujące niż zabawa z samym Marcinem. Nie potrafiłam przestać o nich myśleć.  

    *

    Cdn.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Tomnick
  • Niewinne spotkanie

    Pewnego dnia, umówiłam się z chłopakiem przyjaciółki na spotkanie, żeby pogadać, pośmiać się, spędzić mile czas. Umówiliśmy się wieczorem. Przyjechał po mnie i pojechaliśmy nad jezioro, aby w spokoju tam posiedzieć. Wszystko zaczęło się dosyć niewinnie. Rozmawialiśmy, śmialiśmy się, dobrze się znaliśmy więc rozmawialiśmy o wszystkim. Po jakimś czasie temat zszedł na stosunki seksualne z naszymi partnerami, oboje wiedzieliśmy, że nie do końca w naszych związkach jest tak jak być powinno. Siedzieliśmy i rozmawialiśmy jak by to było gdybyśmy to my byli razem, mieliśmy podobne upodobania co do seksu i rzeczy które lubiliśmy w łóżku. W pewnym momencie K. przytulił mnie do siebie i pocałował w policzek. Od razu zrobiło mi się cieplej. On dobrze wiedział, że mi się podoba, do tego był ubrany w koszulę , która podnieca mnie w mężczyznach. Ja miałam na sobie sukienkę oraz cienkie, czarne rajstopy, które wiedziałam że działają na jego zmysły. Położył mi swoją rękę na kolanie i delikatnie zaczął jeździć po moich udach. Od razu zrobiłam się mokra. Spojrzałam na niego i zapytałam czy wie co robi, ale on bez słowa mnie pocałował. Moja ręka, powędrowała na jego policzek, zjeżdżając pomału na jego tors. On coraz wyżej przesuwał swą dłoń, zbliżając się do mojej pochwy. Moja ręką znalazła się na jego kroczu, ściskając dość mocno stojącego już penisa. Nie czekając długo, zaczęłam rozpinać mu spodnie, włożyłam rękę pod spodnie i zaczęłam energicznie poruszać jego przyjacielem. On nie był mi długo dłużny, jego dłoń znajdowała się już na mojej myszce. Przerwał mi i przeszedł do działania. Zaczął całować moje nogi, pomału zdejmując rajstopy. Dłonią jeździł po mojej mokrej cipce. Gdy wsadził mi rękę pod majtki jęknęłam z podniecenia. Gdy ściągnął ze mnie wszystkie ubrania  postanowiłam zrobić to samo. Pomału zaczęłam rozpinać jego koszulę, całując go po szyi oraz torsie. Gdy jego ubrania były już zdjęte, chwyciłam mocno jego penisa i wsadziłam do buzi najgłębiej jak tylko się dało. Na zmianę bawiłam się nim, raz ręką, raz ustami. Dłonią jeździłam po całym jego ciele, zatrzymując się na sutkach, co sprawiało że dostawał gęsiej skórki. Gdy wiedziałam że już niedługo skończy, wsadziłam go do buzi i mocno zaczęłam ssać potęgując jego doznania. Jego dawka nasienia wystrzeliła mi prosto do gardła, zalewając mi przy tym całe usta. Po chwili oddechu przystąpił do działania. Zaczął całować mój wzgórek łonowy zjeżdżając coraz niżej. Dwa palce włożył do pochwy, stymulujące przy tym mój punkt G. Byłam w niebie. Robił to delikatnie, ale przy tym szybko, tak jak lubiłam najbardziej. Dłonią uciskał moje piersi co sprawiało że cała drżałam. Głośno jęczałam z podniecenia. Powiedziałam mu, że chcę, żeby wyruchał mnie jak zimną sukę. Nie trzeba było go prosić dwa razy. Szybko wszedł we mnie, wsadzając mi swojego przyjaciela najgłębiej jak tylko mógł. Z każdą chwilą robił to coraz szybciej, co powodowało, że czułam się jak w niebie. Ruchał mnie ostro, tak jak lubiłam-wulgarnie. Po chwili zwolnił abyśmy razem mogli osiągnąć orgazm. Był to najlepszy orgazm w moim życiu, sądzę że jego też. Po wszystkim siedzieliśmy wtuleni w siebie namiętnie się całując. 

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Zimna Suka
  • Ciezarna dziwka

    Ta historia zaczęła się, kiedy po niespełna roku związku zostawił mnie chłopak. Poznał inną, choć nie chciał tego przyznać przy zerwaniu. Dowiedziałam się dwa dni później od wspólnej znajomej. Poczuła się chyba trochę źle, widząc jak bardzo mną to wstrząsnęło i zaproponowała wspólny wypad do klubu, dla utopienia smutków. Nie będę rozwodziła się nad tamtymi wydarzeniami, ale streszczając: upiłam się jak chyba nigdy w życiu, koleżanka gdzieś zniknęła, za to pojawił się jakiś chłopak, który niemal natarczywie próbował mnie poderwać. Wtedy wydawał mi się całkiem przystojny, ale dziś już sama nie wiem czy to nie wina alkoholu. Wylądowałam z nim w męskiej toalecie jak najgorsza szmata. Bez żadnych ceregieli odwrócił mnie tyłem do siebie, podwinął sukienkę, opuścił stringi do kolan, złapał za wypięty tyłek i zaczął pieprzyć starając się zaspokoić wyłącznie własne potrzeby. Mi było wszystko jedno. Nie powiem, sprawiało mi to umiarkowaną przyjemność, ale nie byłam nawet bliska orgazmu, kiedy wbił się we mnie do końca, złapał obiema rękami moje piersi przez materiał sukienki i zaczął spuszczać się w cipkę, której użył jak zwykłej dziury. Tak, nie myślałam wtedy o zabezpieczeniu. Byłam zbyt pijana. Pieprzyliśmy się bez gumki, a on nawet nie zapytał czy może skończyć w środku. Na koniec dał mi mocnego klapsa, opuścił sukienkę na wciąż wypięty tyłek, złapał majtki rozpięte między kolanami i obniżył je aż do kostek. Machinalnie uniosłam po kolei stopy z podłogi.

    -Zabieram je na pamiątkę, moja suczko.

    Miałam gdzieś, że mnie obraża. Byłam tylko zła, że nie doszłam. Moja “przygoda” zniknęła zanim zdążyłam się wyprostować. Chwiejnym krokiem wyszłam z toalety mijając dwóch roześmianych i szepczących nieprzyzwoite obelgi facetów. Stwierdziłam, że muszę wracać do domu i nie myśląc długo ruszyłam w pieszą wędrówkę. Piętnastominutowy spacerek ze spermą cieknącą mi po udach. Nie mam pojęcia czy ktoś zauważył, ale musiałam wyglądać jak tania dziwka.

    Po kilku tygodniach okazało się, że zaszłam w ciążę. To była dla mnie tragedia. Mam 22 lata i jestem na trzecim roku politologii. Mój ojciec zarabia niewiele, matka nie pracuje w ogóle. Ledwo starcza im, żeby wynająć mi pokój w Krakowie. W dodatku są delikatnie mówiąc tradycjonalistami i bardzo pokłóciliśmy się o moją ciążę. Po chłopaku oczywiście nie zostało ani śladu. Próbowałam szukać w klubie, wypytywałam o monitoring, ale tak naprawdę nie pamiętałam nawet za bardzo jak on wyglądał.

    Właściwa historia zaczyna się w siódmym miesiącu ciąży, kiedy po bezowocnym poszukiwaniu pracy i kolejnej kłótni z rodzicami, po której nie odzywali się do mnie już ponad miesiąc (na szczęście wysłali pieniądze na pokój i jedzenie), czułam że jestem w kropce i nie wiedziałam co zrobić. Siedziałam w kawiarni, pijąc herbatę i płakałam chowając twarz w dłoniach. Nie szlochałam, ale z moich oczu ciekły łzy. Wtedy poczułam czyjąś dłoń na barku. Odwróciłam szybko głowę i zobaczyłam jego. Całkiem przystojny facet koło trzydziestki, w eleganckim garniturze. Artur, mój przyszły ratunek. Choć sama do końca nie wiem czy było warto.

    -Wszystko w porządku?

    To pytanie sprawiło, że całkowicie się rozkleiłam. Nie wiem czemu, ale opowiedziałam mu całą sytuację, a on słuchał i głaskał mnie po ramieniu. Zaproponował, że odwiezie mnie do domu. Zgodziłam się, on zapłacił za moją herbatę i już po chwili siedziałam w jego samochodzie. Przez chwilę jechaliśmy w milczeniu, po czym Artur wziął głęboki oddech jakby starał się zebrać odwagę i powiedział:

    -Posłuchaj. Nie będę owijał w bawełnę. Nie podszedłem do Ciebie dziś przypadkowo. Szukałem właśnie kogoś takiego jak Ty – ładnej, młodej dziewczyny w zaawansowanej ciąży.

    Milczał chwilę, a ja zaczynałam myśleć, że popełniłam ogromny błąd wsiadając do jego samochodu.

    -Nie obraź się – kontynuował, – ale chciałbym Ci coś zaproponować. Ja i kilku moich znajomych jesteśmy fetyszystami ciążowych brzuszków. Szukamy właśnie jakiejś dziewczyny, która zgodziłaby się…

    Tylko przerażenie sprawiło, że nie uderzyłam go w twarz. Siedziałam sparaliżowana.

    -Mogłabyś trochę zarobić.

    Tego było za wiele. Moja świadomość wróciła z dalekiej wędrówki i oznajmiła mi, że muszę zareagować.

    -Jesteś nienormalny?! Za kogo Ty mnie masz? Za jakąś dziwkę? Zatrzymuj się, sama pójdę do domu.

    -Dwa tysiące złotych, za jakieś dwie godzinki.

    Zamilkłam. Czułam się skołowana. Dla mnie to bardzo duże pieniądze. Byłam jednak wściekła, zastanawiając się czy on nie czuje teraz satysfakcji, że z każdej zwykłej dziewczyny może zrobić dziwkę. Milczeliśmy przez dłuższą chwilę, aż dotarliśmy pod mój adres. Rozpłakałam się i znów schowałam twarz w dłoniach. On objął mnie ramieniem i zaczął mówić.

    -Posłuchaj to jest tylko Twoja decyzja. Nikt cię nie zmusza, nikt nie ocenia. Po prostu zastanów się i daj mi znać.

    Zostawił mi numer telefonu, a ja już wchodząc po schodach wiedziałam, że się zgodzę. Potrzebowałam tych pieniędzy. Zrobiłabym to dwa, trzy razy. A może więcej. Byłabym ustawiona na dość długo. Ledwo weszłam do mieszkania i już do niego dzwoniłam.

    -Zgadzam się – powiedziałam zupełnie zbyt stanowczo, gdy tylko odebrał. – Rozumiem, że chodzi o zwykły seks z Tobą i kilkoma znajomymi?

    -Tak – odpowiedział po krótkiej chwili. – Chyba że chciałabyś zarobić więcej.

    Potrzebowałam chwili, żeby się zastanowić.

    -Więcej, to znaczy ile?

    -Dziesięć tysięcy złotych, ale poczekaj, nie napalaj się, bo to nie będzie takie łatwe. Najprawdopodobniej się nie zgodzisz.

    Milczałam, czekałam na jego ofertę.

    -Za dwa tysiaki – kontynuował, – umawiamy się u mnie na seks ze mną i dwoma moimi kumplami. Klasyk, oral, bez żadnych udziwnień. Za dziesięć, będziesz się musiała trochę bardziej postarać.

    -To znaczy?

    -Po pierwsze, będzie nas trochę więcej, ja i ośmiu moich znajomych.

    Przeraziłam się, ale milczałam.

    -Po drugie – nie przerywał, – będziesz musiała zgodzić się na wszystko, i robić każdą rzecz, którą Ci rozkażemy. Ostrzegam, że będzie ostro i że będziemy cię poniżali, ale oczywiście na pewno dziecku nie stanie się żadna krzywda, o to się nie martw.

    Kiedy zamilkł, wciąż nie potrafiłam wydusić z siebie słowa, więc kontynuował:

    -Rozumiem, że musisz się nad tym zastanowić. Dziś jest środa, chciałem to ustawić na sobotę, więc powiedzmy do piątku daj mi znać, czy się zgadzasz. No i na którą opcję.

    -Ok, dam znać.

    Rozłączyłam się.

    Przez cały czas zastanawiałam się i biłam się ze swoimi myślami. Najgorsze jest to, że w ogóle nie myślałam o tym czy to zrobię, tylko na którą opcję im pozwolę. Na drugi dzień, gdy tylko wstałam, wzięłam komórkę, żeby nie zastanawiać się nad tym za długo i wysłałam SMSa: “10”. Po chwili otrzymałam odpowiedź: “Ok, bądź w sobotę o 19. I postaraj się ubrać jak dziwka.” Był jeszcze adres. W sobotę wieczorem wykąpałam się i starannie przygotowałam garderobę. Czerwoną, koronkową bieliznę, przez którą widać było prawie wszystko (pamiątka po moim byłym), czarną sukienkę sięgającą ledwo pod pupę i opinającą mój wielki ciążowy brzuch (kupiłam ją w specjalnym sklepie dla pań w ciąży, byłam zdziwiona, że robią tak ponętne ciuchy dla ciężarnych). Do tego czarne pończochy z koronką i buty na wysokim obcasie. Zrobiłam też mocny, tandetny makijaż i zakręciłam włosy. Wyglądałam jak przydrożna prostytutka, którą jakiś klient zapłodnił w swoim samochodzie. Zamówiłam taksówkę i ruszyłam w drogę. W trasie dostałam wiadomość. Przeczytałam ją i serce podskoczyło mi do gardła. Zaczęłam zastanawiać się czy sprostam temu wyzwaniu. Dotarłam pod ekskluzywny apartamentowiec. W windzie czułam się, jakbym była inną osobą, jakbym oglądała to z boku. Stanęłam przed drzwiami i zapukałam. Otworzył Artur, za nim stało bardzo dużo osób w podobnym wieku, chyba więcej niż obiecane osiem. Byli mniej przystojni od niego, ale żaden też nie był jakoś szczególnie brzydki. Wiedziałam co robić, zostałam dokładnie poinstruowana.

    -Hej, jestem waszą kurwą, mogę wejść?

    Rozległa się cicha salwa rozemocjonowanych śmiechów, a Artur przepuścił mnie i pokazał gdzie mam iść. Stanęłam na środku pokoju. Pierwszy podszedł do mnie Artur. Uśmiechnął się przez chwilę i wtedy się zaczęło. Złapał mnie mocno za szyję i powiedział:

    -Ściągaj tę sukienkę, kurwo!

    Natychmiast wykonałam polecenie, po czym zobaczyłam jednego z pozostałych idącego z obrożą z łańcuchem. Artur wziął ją, złapał mnie za brodę ściskając policzki i zapytał:

    -Jesteś suką?

    -Tak.

    Dostałam dość mocnego liścia.

    -“Tak, panie”! Zrozumiałaś dziwko?

    -Tak, panie – odparłam przerażona.

    -W każdej chwili możesz wyjść, ty ciężarna szmato, ale żeby dostać pieniądze, musisz wytrzymać do końca, zrozumiałaś?

    -Tak, panie.

    Założył mi obrożę i pociągnął do tyłu, tak że musiałam odchylić głowę.

    -Jak chodzi suka, Ty głupia dziwko?

    -Na czterech łapach, mój panie – odpowiedziałam i natychmiast ustawiłam się na czworaka.

    Od tyłu podszedł ktoś inny i dał mi mocnego klapsa. Odchylił pasek majtek daleko na bok, złapał za pośladki i rozszerzył.

    -Ale ma fajną pizdę, ta dziwka – usłyszałam czyjś głos. – Będziemy mieli z niej użytek.

    Poczułam jak dwa palce dotykają mojej szparki i zaczynają masować ją w górę i w dół.

    -Zobaczcie, ta kurwa jest mokra.

    -Dobrze Ci, suko? – Artur pociągnął mocno za smycz i zapytał.

    -Tak, mój panie, moja cipka jest cała mokra.

    Znowu mocny policzek.

    -Wiesz po co tu jesteś?

    -Żebyście mogli mnie użyć jak szmaty, panie.

    -Dokładnie. Nie jesteś tu dla własnej przyjemności. Jesteś dziwką, która za pieniądze pozwoli nam zrobić wszystko co zechcemy. Zgadza się?

    -Tak, panie.

    -Kim jesteś?

    -Jestem waszą kurwą do użycia.

    Z mojej cipki się lało. Nie chodziło już o pieniądze. Nigdy w życiu nie byłam tak traktowana, a teraz czułam, że jestem bliska orgazmu, mimo że nawet nie zaczęliśmy. Poczułam jak coś ociera się w górę i w dół mojej szparki. Myślałam że zwariuję.

    -Lubisz być jebana bez gumki, ty tania szmato?

    -Uwielbiam, panie.

    -Widzę po twoim wielkim brzuchu, dziwko.

    Poczułam jak koleś za mną wkłada mi kutasa i zaczyna szybko poruszać w przód i w tył obijając się o moje pośladki.

    -Opowiedz jak się puściłaś w kiblu i zaciążyłaś, szmato.

    Nie wahałam się ani chwili, od razu odpowiedziałam tak jak tego oczekiwali:

    -Upiłam się w klubie, wypięłam dupę pierwszemu kolesiowi, który się nawinął i dałam się zerżnąć bez gumy, jak zwykła dziwka.

    -Pozwoliłaś mu zalać ci szparę?

    -Tak. Spuścił się w moją kurewską pizdę i zapłodnił mnie.

    Wszyscy byli chyba zachwyceni, nie spodziewali się, że tak szybko wejdę w rolę. Kolega Artura nie przestawał zapinać mnie coraz mocniej od tyłu, a sam gospodarz na chwilę zaniemówił. Po chwili odparł:

    -Rozepnij mi spodnie.

    Wykonałam polecenie i nie czekając na kolejne, opuściłam szybko jego bokserki, złapałam twardniejącego kutasa i włożyłam go sobie w usta. Ssałam mocno pomagając sobie ręką.

    -Patrz na mnie – usłyszałam i szybko uniosłam wysoko oczy nie przestając ssać. – Lubisz obciągać, kurwo?

    Pokiwałam energicznie głową.

    -Zabierz rękę.

    Posłusznie wykonałam polecenie, a mój pan złapał mnie mocno za głowę i zaczął rżnąć moje gardło. Dławiłam się mocno, z ust ciekła mi ślina a z oczu łzy, ale nie protestowałam. Było mi obłędnie dobrze. Po chwili dwóch kolejnych mężczyzn podeszło z obu stron i wyjęło swoje kutasy ze spodni. Nie czekając na polecenie złapałam je i zaczęłam mocno ubijać. Wtedy ten z tyłu przyspieszył i zaczął dawać mi mocne klapsy. Nie wytrzymałam tego. Moja cipka dostała mocnych skurczy, a ja sama zaczęłam wrzeszczeć z rozkoszy z kutasem w gardle. Odpłynęłam na chwilę i przestałam robić cokolwiek. Natychmiast poczułam mocne szarpnięcie za łańcuch. Penis Artura wyskoczył z moich ust a ja dostałam mocny policzek.

    -Ktoś ci pozwolił dojść, głupia kurwo?!

    -Przepraszam, panie – odparłam przerażona.

    Kolejny liść.

    -Już ci mówiłem, że jesteś tu po to, żeby puścić się z nami za pieniądze, a nie po to żeby sobie zrobić dobrze, dziwko.

    -Wiem panie, to już się więcej nie powtórzy.

    -Za późno. Teraz zasłużyłaś na karę.

    Zanim zdążyłam zareagować, poczułam ogromny ból na mojej pupie. Ten który przed chwilą zerżnął mnie do orgazmu, wyciągnął pasek ze spodni i bił moją wypiętą dupę do czerwoności. Zaczęłam głośno płakać z bólu, ale wiedziałam, że nie mogę im zabronić, ani błagać o litość. Doskonale zdawałam sobie sprawę, czego oczekują, więc przez łzy zaczęłam skomleć:

    -Przepraszam, że jestem taką beznadziejną kurwą. Proszę, nie przestawajcie mnie pierdolić. Jestem waszą dziurą do jebania.

    Artur puścił łańcuch, zabrał pasek temu drugiemu i sam zaczął mnie bić jeszcze mocniej. Po chwili jednak przestał i ustawił się za mną.

    -Mylisz się, szmato. Jesteś trzema dziurami do jebania – odparł, po czym poczułam jak ładuje mi kutasa w tyłek.

    Bez żadnego pytania, bez poślizgu. Po prostu wepchnął lekko nawilżonego moją śliną chuja, prosto w mój suchy odbyt. Jęknęłam głośno i natychmiast kolejny kutas wylądował w moim gardle. Stali przede mną we trzech, a ja na przemian obciągałam im, waląc pozostałe kutasy dłońmi. Artur nie przestawał pieprzyć mnie w tyłek. Wbijał się mocno, do samego końca, klaskając jajkami o moją zerżniętą szparkę. Poczułam jak łapie moje stringi i ciągnie je mocno wbijając je w pachwinę, a następnie rozrywa i odrzuca na bok. Później rozpiął stanik i również rzucił w kąt.

    -Takie kurwy jak ty, nie potrzebują bielizny, prawda?

    -Tak, panie – wybełkotałam nie przestając ani na chwilę obciągać środkowego kutasa.

    Dostałam mocnego klapsa, a później pan pociągnął mnie za łańcuch, uwalniając moje usta.

    -Powiedz grzecznie kim jesteś.

    -Jestem waszą ciężarną kurwą, do jebania, mój panie. Błagam, nie przestawaj rżnąć mojej dupy. Ona do tego służy, żebyś jebał ją najmocniej jak potrafisz.

    Jakby na przekór, wyciągnął kutasa i pociągnął mocno za smycz.

    -Chodź tu dziwko!

    Złapał mnie za włosy i wszedł w gardło aż po same jaja. Poczułam jak eksploduje w moim przełyku i zaczęłam robić wszystko, żeby pomimo dławienia się, połknąć każdą kropelkę jego gęstej spermy. Poczekałam aż skończy i wyjdzie z moich ust, po czym otworzyłam usta i wystawiłam język prezentując pustą buzię.

    -Grzeczna kurwa – powiedział i lekko poklepał mnie kilka razy po twarzy. – Lubisz z dupy do ryja?

    -Uwielbiam, mój panie.

    -Słyszeliście panowie.

    Ustawili się w kolejce i pierwszy zaczął rżnąć mnie w dupę. Zaczęli robić kółeczko, w którym szybko zmieniali się rżnąc mnie po kolei w wypięty tyłek. Ten który wychodził, zawsze dawał mi kutasa do ssania, a dwóm kolejnym waliłam konia rękami. Boże, jaką byłam zdzirą. Dawałam sobie robić najbardziej zboczone rzeczy, a z mojej cipki po prostu się lało. Zmieniali się chyba z kilkadziesiąt razy, straciłam rachubę. Czekałam tylko na kolejnego chuja do obciągnięcia i poruszałam dupą, żeby mocniej nadziewać się na kutasa za mną. Artur już tylko stał i dyrygował. Na chwilę zatrzymał kółeczko, złapał mnie za brodę i pociągnął brutalnie do góry, żebym na niego patrzyła.

    -Kim jesteś, zdziro?

    -Ciężarną szmatą, biorącą z dupy do ryja za pieniądze.

    -Puszczasz się jak przydrożna dziwka?

    -Tak, panie, niczym nie różnię się od kurwy robiącej loda za pięćdziesiąt złotych.

    Te słowa chyba tak podnieciły kolesia, który właśnie pieprzył mój obolały odbyt, że szybko wyszedł, złapał mnie za włosy i strzepał sobie kutasa nad moją głową, strzelając obficie spermą prosto w moją twarz.

    -Chyba pora na punkt kulminacyjny, panowie – krzyknął Artur.

    Kolejny zaczął rżnąć zwolnioną właśnie dupę, a reszta ustawiła się przede mną, więc zaczęłam łapczywie obciągać każdemu kto się nawinął. Mój pan zapytał:

    -Chcesz się poczuć jak wtedy, kiedy dałaś się zapłodnić, ty dziwko? Chcesz mieć pizdę pełną spermy?

    -O tak, zlejcie mi się wszyscy w to kurewskie cipsko – prawie zakrzyknęłam, wyjmując na chwilę kutasa z ust.

    Temu za mną nie trzeba było dwa razy powtarzać. Szybko wyślizgnął się z odbytu, załadował chuja prosto w cipkę i poczułam jak spuszcza się trzymając mocno mój wypięty tyłek. Gdy wychodził zadowolony, czułam jak sperma wylewa się obficie na podłogę. Kolejny zabrał mi kutasa z ust, obszedł i wbił się w dupę. Nie potrzeba mu było dużo i zaraz zmienił dziurkę, żeby się spuścić. Reszta szybko poszła w jego ślady. Znów straciłam rachubę, nie wiem ilu ich było. Moja cipka pływała w ich wymieszanej spermie. Ostatni chyba nie chciał w nią wchodzić i skończył w dupie. Stałam nieruchomo na czworaka, a z moich dziurek strumieniem lała się sperma. Artur złapał mnie za włosy i szarpnął.

    -Chyba nie chcesz tego zmarnować? – zapytał ciągnąc mnie i wciskając twarz w podłogę.

    Posłusznie zaczęłam zlizywać nasienie z podłogi. Kiedy skończyłam, mój pan odparł:

    -Kurwa, masz cipę całą w spermie. Chyba trzeba ją umyć. Rozłóż szerzej kolana.

    Wykonałam polecenie i cierpliwie czekałam, domyślając się co zaraz nastąpi. Poczułam ciepły strumień jeżdżący wzdłuż mojej szparki i po pupie. Artur sikał na mnie, a ja już nie mogłam wytrzymać. Właśnie wtedy zakrzyknęłam i dałam się ponieść długo wstrzymywanemu orgazmowi. Po chwili, która równie dobrze mogła trwać pięć minut, wróciła mi świadomość i zaczęłam bać się kolejnej kary. Jednak chłopaki miały już chyba dość, bo nie usłyszałam żadnej nagany. Artur złapał tylko łańcuch i zaczął mnie ciągnąć. Poszłam za nim posłusznie na czworaka. Prowadził mnie jak psa, jak swoją sukę. Poszliśmy do drugiego pokoju, a tam zobaczyłam, że na fotelu, z pieniędzmi w ręku siedzi ten który skończył w moim tyłku. Zostałam do niego poprowadzona, a widok gotówki sprawił, że byłam niesamowicie szczęśliwa. Koleś wyciągnął rękę z pieniędzmi, a ja wyciągnęłam po nie swoją. Natychmiast została ona uderzona przez Artura. Popatrzył na mnie groźnie, a ja zrozumiałam. Otworzyłam usta i pozwoliłam sobie włożyć w nie plik banknotów. Artur rozpiął obrożę i powiedział:

    -Tutaj jest dwanaście tysięcy. Dodatkowe dwa dostaniesz jeżeli teraz grzecznie wyjdziesz nago na korytarz i tam się ubierzesz.

    Nie zastanawiałam się długo. Pokiwałam głową, wciąż trzymając w zębach pieniądze i zaczęłam iść na czworaka w kierunku drzwi. Artur otworzył je i poczekał aż wyjdę. Potem wyrzucił moją sukienkę i torebkę i zatrzasnął drzwi nie mówiąc ani słowa. Bielizny nie dostałam. Usiadłam na stopniu schodów i zaczęłam płakać. W trakcie było mi tak dobrze, ale teraz czułam się jak najgorsza dziwka. Po jakiejś minucie przypomniałam sobie, że siedzę nago na klatce schodowej. Szybko włożyłam pieniądze do torebki, wzięłam sukienkę, starłam jej wewnętrzną stroną spermę z twarzy, przetarłam trochę cipkę i założyłam sukienkę na siebie. Trochę otrzeźwiałam i przestałam płakać. Zbiegłam po schodach najszybciej jak to możliwe w wysokich obcasach i niemal wybiegłam z tego budynku. Jadąc z powrotem taksówką widziałam jak kierowca co chwilę patrzy w lusterko. Pewnie na widoczne przez materiał sutki, albo po prostu chce popatrzyć na dziwkę w ciąży, tak w końcu wyglądałam. Nie przejmowałam się już tym. Wróciłam do domu, nalałam sobie ciepłą wodę do wanny i położyłam się odprężona. Nic się już nie liczyło. Było po wszystkim, nie ma co rozpamiętywać, ani samej siebie osądzać. Byłam ustawiona na kilka miesięcy.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Ania L
  • Schwytana przez elfa… cz. 5

    Spałam spokojnie przez resztę nocy tuż obok niego, otoczona jego ramieniem. Gdy tylko w pokoju zaczęło robić się jaśniej, on się obudził. Wyczuł obok siebie nastoletnie ciałko, więc był spokojny. Otworzył oczy i spojrzał na mnie. Uśmiechnął się lekko na wspomnienie o tej nocy. Już nie byłam dziewicą. Poruszył lekko dłonią, by pogładzić moją skórę. Leżał bez ruchu, nie chciał mnie budzić. Na dobre wstawał już nowy dzień, a on ciągle leżał. Popatrzył na moje ciało, na jasną skórę, rozświetloną promieniami porannego słońca. Obydwoje byliśmy nadzy. Przyszła mu do głowy myśl, aby to wykorzystać. Nie mógł zapomnieć tego wspaniałego odczucia, jakie dawała mu tej nocy moja ciasna cipka. Elf zaczął wolno błądzić swoją dłonią po moim ciele. Coraz bardziej się nakręcał. Tak, pragnął mnie po raz kolejny. Jedną ręką ciągle mnie obejmował, trzymał przy sobie. Drugą gładził skórę, a teraz złapał mnie za pierś. Po chwili zaczęłam się budzić. Odnotowałam, że coś jest nie tak, coś nie daje mi spokojnie spać. To jego dotyk. Zaskoczona i trochę wystraszona otworzyłam oczy. Ujrzałam własne, nagie ciało, a obok jego samego. Popatrzyłam na niego, w pierwszej chwili spróbowałam się odsunąć. Ale on obejmował mnie ramieniem.

    – Cśśś… – chciał mnie uspokoić. Popatrzyłam na niego, a on ścisnął moją pierś. Przybliżył twarz i musnął moje wargi swoimi ustami. Lubiłam to uczucie. Powinnam go nienawidzić za to wszystko, co mi zrobił. Jednak odwzajemniłam delikatny pocałunek. Może i go nienawidziłam, lecz po prostu bałam się sprzeciwić. Zostawił moje piersi, jego dłoń przejechała po moim brzuchu, by skierować się do cipki. Poruszyłam się niespokojnie, ale on ciągle mnie trzymał. Już mnie nie całował, teraz lekko przygryzł mi ucho, po czym poczułam jego palce na swoim łonie. Wsunął je pomiędzy moje uda, poczuł już znajome ciepło i wilgoć. Mimowolnie westchnął, tak bardzo tego chciał. Dziękował sobie w duchu, że mnie oszczędził i zabrał ze sobą. Teraz miał mnie tylko dla siebie. Dotknął mojej szparki, przejechał po niej palcami. Zaczął pieścić łechtaczkę, wiedząc, że sprawia mi to dużą przyjemność. Przymknęłam oczy. Dlaczego nie walczyłam? Powinnam się szarpać, wiercić, próbować się wyrwać. A ja nawet nie płakałam. Zamiast tego rozluźniłam się i starałam się pozostawać spokojną. Bo to wcale nie było takie złe. Wręcz przeciwnie. Spiczastouchy kontynuował  pieszczoty, skupiając się na moim guziczku. Szybko zrobiłam się mokra. Mój oddech przyspieszył, przyłapałam się na myśli, że chcę więcej. Po chwili jednak elf przestał, lecz na krótko. Podniósł do góry jedną z moich nóg i wsadził pomiędzy nie rękę, tak, by oddzielić jedno udo od drugiego. Wrócił do drażnienia mojej łechtaczki szybkimi ruchami. Nagle wsunął we mnie dwa palce. Odruchowo chciałam interweniować, ale tym razem nie bolało. W końcu nie byłam już dziewicą. Zaczął nimi we mnie poruszać. Z każdą sekundą coraz szybciej. Przygryzłam wargę i szybko oddychałam. Popatrzył na moją twarz. Podniecało go to. Teraz byłam mu posłuszna. Taka grzeczna, nie sprawiałam problemów. Widział, że mi się to podoba. Dołączył trzeci palec i kontynuował penetrowanie mnie. Z mojego gardła wyrwał się jęk. Szybko poruszał ręką, zagłębiając się w moim wnętrzu palcami. Oddychałam przez otwarte usta, marszczyłam brwi, pomrukiwałam. Przybliżył się i chwilowo zamknął mi wargi głębokim, namiętnym pocałunkiem. Po kilku chwilach dalszych pieszczot zabrał dłoń. Jego palce były oblepione moimi słodkimi, ciągnącymi się soczkami. Dał mi je do oblizania, po czym znowu mnie pocałował, także chcąc je poczuć. Całował mnie, podczas gdy sięgnął po swojego penisa i ujął go w dłoń. Tak naprawdę był już niemalże gotowy do działania, tak bardzo podnieciła go ta cała sytuacja. Nie miał zamiaru mnie w to angażować, sam zaczął poruszać ręką. Miał ochotę na szybki numerek. Wiedział, że powinien już wstawać. Wojna sama się nie wygra. Kilka ruchów jego dłoni starczyło, aby penis stwardniał jak kamień. Sam nie mógł nadziwić się temu, jak mocno działała na niego jakaś ludzka suczka. Po chwili znowu podniósł mi nogę. Tym razem jednak mocniej zadarł ją do góry. Na chwilę puścił, by nakierować penisa na moją mokrą, gorącą szparkę. Gdy już to zrobił, z powrotem chwycił mnie za udo tuż pod kolanem i trzymał moją nogę w górze. Zaczął poruszać biodrami. Zamknęłam oczy. Znowu to dziwne uczucie. Jeszcze do niego nie przywykłam. Tym razem przynajmniej nie bolało. No, może troszkę. Starałam się jednak pozostać rozluźniona. Na początku poruszał biodrami wolno, ale już po chwili robił to szybciej. Zagłębiał się we mnie coraz bardziej. Penetrował moją ciasną dziurkę. Mocno trzymał mnie przy sobie, jakby jeszcze chcąc podkreślić to, że jestem jego i tylko jego. Srebrzystowłosy elf jeszcze bardziej przyspieszył ruchy biodrami. Zaczął sapać i cicho jęczeć. Nie obchodziło go to, że to robił. Nie przeszkadzało to, że przecież to słyszę. Miałam prawo wiedzieć, jak dobrze mu ze mną jest. Sama na początku mocno przygryzałam wargę, żeby być cicho. Ale teraz już o tym zapomniałam. Pojękiwałam, czując, jak jego spora męskość się we mnie zagłębia. Może nie powinnam. Nie chciałam mu dawać satysfakcji z tego, że jest mi dobrze. Ale co tam. Elf mocniej zacisnął palce na moim udzie, nie przestając mnie pieprzyć. Robił to już naprawdę szybko. Moje całe ciało poruszało w rytm tego, jak mnie ruchał. Oboje dyszeliśmy, wzdychaliśmy i jęczeliśmy. Jednak to on doszedł pierwszy. Mocniej pociągnął moją nogę i w całej tej ekstazie ze mnie nie wyszedł. Poczułam wewnątrz siebie przyjemne ciepło. Aż głośniej westchnęłam, nie myśląc wcale o tym, jakie konsekwencje mogą z tego wyniknąć. Jego ruchy biodrami zwolniły, aż w końcu ustały. Elf ciężko oddychał. Puścił moją nogę i wyciągnął swojego penisa z mojej cipki. Po chwili poczułam, jak sperma wypływa na zewnątrz. Potarłam udami o siebie, czując to. Elf jednak rozłożył moje nogi i położył się między nimi. Ujrzał własne nasienie, zmieszane z moimi sokami. W następnej sekundzie zaczął wszystko zlizywać. Przymknął szmaragdowe oczy i starannie wylizywał każdą kroplę naszych zmieszanych nektarów. Połykał to z przyjemnością. Kiedy już skończył się delektować smakiem, przystąpił do pieszczenia językiem mojej łechtaczki. On doszedł, to dlaczego nie miałabym zrobić tego samego? Szybkimi ruchami drażnił guziczek, zasysał go, lizał całą szparkę. Na rezultaty nie trzeba było długo czekać. Z mojej cipki na nowo zaczęły wypływać soki, a po jakimś czasie wszystkie moje mięśnie kurczyły się, by za chwilę się rozluźnić. Byłam już tak blisko. Zaciskałam zęby, jęczałam, pragnąc, żeby w końcu być na szczycie. On oczywiście mnie do niego doprowadził. Wygięłam się, a na mojej twarzy malował się ten charakterystyczny grymas. Grymas pełen rozkoszy i spełnienia. Padłam na łóżko, moim ciałem wstrząsnął dreszcz. Elf już przestał mnie pieścić, a ja jeszcze przez chwilę wiłam się na pościeli. Było mi tak dobrze. Spiczastouchy spojrzał na mnie, uśmiechając się z satysfakcją. Chętnie zostałby dłużej, ale musiał już iść. Złożył na moim czole czuły pocałunek, po czym wstał. Tylko zabrał ubrania, nawet ich nie zakładając, a następnie wyszedł, zostawiając mnie samą w czterech ścianach niewielkiego pokoju.

     

    Wrócił do mnie pod wieczór. Stałam akuratnie przy niewielkim okienku, spoglądając na las, który powoli układał się do snu. Gdy wszedł, spojrzałam na niego niepewnie. Ciągle odczuwałam strach i zawstydzenie. Elf przyniósł ze sobą tacę, na której było sporo jedzenia; więcej, niż zazwyczaj. Odstawił ją na mały stolik i popatrzył na mnie.

    – Wrócę za dwa dni… – powiedział. Nie tłumaczył, dlaczego. To było chyba oczywiste. Wojna toczyła się cały czas. Patrzył na tacę, którą ze sobą przyniósł. Wziął coś z niej i spojrzał na to. Nie widziałam, co to. Stał odwrócony tyłem. Chyba przez moment się wahał, jednak po chwili podszedł do mnie. Teraz już widziałam, co trzymał w rękach. Czarną, skórzaną obróżkę. Raczej cieńszą od takich, które zakłada się psu. Popatrzyłam na nią niepewnie, w moich oczach pojawiły się łzy. Czyli mam być jak głupi pies, posłuszny swojemu panu. Może jeszcze uwiąże mnie na łańcuchu przy budzie. Elf nie odezwał się ani słowem. Uniósł obrożę do mojej szyi. Na początku się cofnęłam, jednak po chwili się uspokoiłam. Może nie warto stawiać oporu. Pamiętałam, jak potrafiło się to kończyć. A to tylko głupi skórzany okrąg. Nikt mnie z tym nie będzie widział. Spiczastouchy zapiął obrożę na mojej szyi. Na szczęście nie zrobił tego mocno, mogłam normalnie oddychać. Dodatkowo zamknął ją dziwnym zatrzaskiem. Pewnie nie będę jej mogła przez to zdjąć. Spuściłam wzrok ze wstydu, a po policzkach spłynęły mi łzy. On je otarł, pochylił się do mnie i pocałował mnie w usta. Jeszcze na mnie spojrzał, po czym już nic nie mówiąc, odwrócił się i wyszedł.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Easnadh

    Na wasze prośby – kolejna część.

    Zachęcam do komentowania, opinie potrafią motywować 😉

  • Maturzystka – 14.

    Część 14.

    Tydzień minął bez większych ekscesów. Policja odwiedziła dyrektora w sprawie jednej uczennicy, ale takie wizyty to już ponoć norma.

    – Wiesz, dziewczyny starają się jakoś dorobić parę złotych do kieszonkowego. Nie każdy ma bogatych rodziców, jak Jessica albo Ewa – usłużnie wyjaśniła mi Kamila. – A tamta nie jest pełnoletnia, więc łatwiej przyjechać tutaj niż szukać rodziców. Dziewczyny też wolą wizytę policji w szkole.

    Od kiedy bidula czeka na sygnał do spotkania, stała się znacznie łagodniejsza wobec mnie. Niedługo będę musiała zabawić się z nią, bo połapie się, że odwlekanie terminu spotkania służy jedynie trzymaniu jej na dystans. A szkoda byłoby stracić taką przewagę. I okazję do zabawy.

    *

    Po wf-ie tradycyjnie z uwagą obserwuję moje rzeczy i drzwi, kiedy myję się, ale i tym razem nie dzieje się nic szczególnego. Ubrana, biorę torbę, wstaję z ławki i wtedy słyszę:

    – Nie spiesz się, Grażynko. Przed tygodniem była Jessica, dzisiaj twoja kolej.

    – Łał! No, to teraz wiem, co się działo w szatni, kiedy mnie wyprosiły! Jedynie nie wiem, jak daleko zaszły w zabawie z Jessicą – uważnie rozglądam się po szatni. Siedzą nasze i chyba wszystkie z „B”. Jessica też przygląda się. Dziewczyny rozsiadły się jak na pokazie. Żadna nie zamierza wyjść. Żadnej nie spieszy się. Czekają. Ewa, organizatorka tego ‘eventu’, stoi obok mnie.

    – Odłóż torbę – poleca mi.

    Nie reaguję i rozglądam się. Szansa na ucieczkę jest niewielka. Wykidajło, czyli Paulina stoi przy drzwiach. Ręce założyła na piersiach.

    – Do śmierci będzie robić za czyjegoś bejsbola. Piękna kariera. Tylko pozazdrościć! – drwię i śmieję się w duchu. Z kamiennym wyrazem twarzy nadal lustruję towarzystwo.

    – No, pospiesz się! – ponagla mnie „Kierowniczka”. – I pokaż nam piersi. Ocenimy, czy są tak bujne, jak twierdzą niektórzy.

    – Nie. Nie mam ochoty.

    – Co?

    – Słyszałaś. Trzeba było sobie pooglądać, kiedy myłam się.

    – To nie jest prośba, tylko polecenie – złowrogo uśmiecha się Ewa.

    – Nie jestem twoją poddaną, żebyś wydawała mi jakieś polecenia – prawie jąkam się ze zdenerwowania, ale idzie mi nie najgorzej. Cisza w szatni. Chyba wszystkie są pod wrażeniem mojej odmowy.

    – Tylko pogarszasz swoją sytuację – Ewa z niesmakiem kręci głową. Wcale nie jest zirytowana. Robi wrażenie, jakby nadal panowała nad sytuacją. – I niepotrzebnie wydłużasz nasz pobyt w tym przestronnym, klimatyzowanym pomieszczeniu.

    Jej komentarz o szatni wzbudza rozbawienie. Atmosfera staje się nieco mniej nerwowa.

    *

    Szelest i drobny ruch za moimi plecami. Nie zwróciłam na to uwagi. Mój błąd. Ewa spogląda w tamtym kierunku. Kiedy ja chcę tam spojrzeć, jest już za późno. Od tyłu Paulina nagle uderza mnie w głowę. Cios jest mocny, więc na moment znieruchomiałam. Stoję przygarbiona i lekko oszołomiona. To wystarcza. Paulina, „Bejsbol” Ewy, chwyta mnie z tyły pod ramiona. Mam zablokowane obie ręce, ale to już nie ma znaczenia. Oszołomienie powoduje, że stoję jak bezwolna kukła. Jakaś dziewczyna zakłada mi kajdanki. Bogusia?

    – No, nasza panienka jest gotowa do prezentacji – słyszę rozbawiony głos „Kierowniczki”. Grupa reaguje rozbawieniem.

    Zaczynam odczuwać ból głowy. Ból narasta. Wściekła patrzę na Ewę.

    – Ty… – podnoszę głos. Bogusia jest szybsza. Dłonią zatyka mi usta.

    – Uspokój się, krzykiem niczego nie osiągniesz – z uśmiechem ostrzega mnie Ewa. – Jesteśmy przygotowane.

    Lekceważę ją. Pozornie uspokajam się. Kiedy tylko ‘żołnierz’ Ewy odsuwa dłoń z moich ust, momentalnie zaczynam wrzeszczeć. Bogusia znowu dopada do mnie i zakrywa usta.

    – Mówiłam, że jesteśmy przygotowane – uśmiech nie schodzi z ust Ewy. – Paula – rzuca do koleżanki.

    Zaskoczyły mnie. Kiedy Bogusia cofnęła dłoń, sądziłam, że znowu bez przeszkód narobię wrzasku. Nie doceniłam ich. Otworzyłam ust, nabrałam powietrza i właśnie w tym momencie Paula wetknęła coś między moje zęby. Nie mogłam zamknąć ust. Zakrztusiłam się. Bogusia unieruchomiła mi głowę, a Ewa wetknęła jakąś szmatę do ust. Paulina wycofała blokadę.

    – No, teraz możesz krzyczeć – ciągle ten sam uśmiech. Ewa patrzy na mnie z przechyloną głową. – Spróbuj – zachęca mnie zadowolona z siebie.

    Stoję nieruchomo i złowrogo wpatruję się w jej twarz. Wiem, że przegrałam, ale to nie powód, żeby złagodnieć. Jestem bezsilna. Zakneblowana i ze skutymi rękoma stanowię obiekt zabawy, która właśnie się zaczyna. Chociaż widzę, że już szarpanina ze mną podobała się niektórym dziewczynom.

    – Przypierdol jej! – słyszę krzyk z grupy. Szukam wzrokiem tej ‘odważnej’.

    – Och, na razie nie ma potrzeby – Ewa panuje nad grupą. Świetnie bawi się. – Która chce rozebrać naszą niesforną panienkę?

    – Aaa, już rozumiem! – kiwam głową. – Tutaj Ewa pastwi się nad takimi jak ja, a potem, już w znacznie węższym gronie, wśród wybranych, finalizują zabawę. Dlatego prawie każda chce być na takiej zabawie, bo to „nobilituje” wśród koleżanek! O Dżizas, co za tłuki!

    *

    – Ja! – na pytanie Ewy podrywa się jakaś dziewczyna z „B” i podchodzi do mnie. Z uśmiechem zaczyna rozpinać moją bluzkę. Kiedy skończyła, rozsunęła mi bluzkę i zadowolona odsunęła się na bok. Słyszę jakieś pomruki aprobaty i ciche oklaski. Gestem zachęca do większego aplauzu, a po chwili zanurza dłoń pod bluzkę i rozpina mój stanik. Delikatnie głaszcze mnie po policzku i rozbawiona patrzy w oczy, jakby czekała na moją reakcję. Gwałtownie odsuwam głowę. Dziewczyna ma ochotę pobawić się mną, więc stanowczym ruchem odwraca moją głowę w swoim kierunku. Ciągle jest rozbawiona. Wyszarpuję się z jej rąk. Wtedy „z liścia” zamaszyście uderza mnie w policzek!

    – Och! – krzyknęłam w knebel. Naprawdę mnie zabolało. Policzek piekł mnie, a w oczach pojawiły się łzy.

    Dziewczyna prowokowała i cieszyła się, zadając mi ból. Z jej twarzy nie schodził złośliwy uśmiech.

    – Słuchaj mnie! – warczy na mnie z uśmiechem na ustach. – Będziesz grzeczna? 

    Na wszelki wypadek potakująco kiwam głową.

    Dziewczyna wyciąga knebl z ust. Oddycham z ulgą. Paulina z tyłu trzyma mnie za ramiona i blokuje nogę. Bogusia blokuje drugą i jeszcze złapała rękę. Dziewczyna podnosi stanik i zakłada mi za głowę.

    – Podziwiajcie biust naszej panienki! – Ewa śmieje się na widok moich nagich piersi. Dziewczyna bawi się biustem. Maca, głaszcze, pociera. Wreszcie szybkimi i krótkimi, ale delikatnymi ruchami stawia brodawki. Kiedy widzi, że brodawki sterczą, nagle przerywa pieszczoty i gestem jak z reklamy wskazuje na moje piersi.

    – Brawo, Danka! – entuzjazm „Kierowniczki” wydaje się naturalny. Dziewczyny wtórują jej śmiechem. Wszystkie są takie rozbawione.

    Teraz wiem, jak ma na imię ta, która mnie uderzyła. Zapamiętam ją. Mam nadzieję, że będzie okazja do rewanżu. Ciemna blondynka, z włosami do ramion. Szczupła, smukła, proporcjonalny biust. Tymczasem Danka rozpina moje spodnie. Szamoczę się, ale nic to nie daje. Dziewczyny blokują mnie i utrudniają każdy ruch. Nie jestem w stanie jej kopnąć. Danka właśnie rozpięła zamek i energicznym szarpnięciem ściąga mi spodnie razem z majteczkami.

    – Dzięki, Danka. Starczy! – odsyła dziewczynę na miejsce. Nadąsana Danka tylko muska palcami moją fryzurkę i wraca do koleżanek nagradzana cichymi oklaskami. Prawie łapała mnie za łechtaczkę! Od razu widać, że liczyła na znacznie więcej. Chyba wszystkie klaszczą, ale pamiętają, gdzie się znajdujemy.

    *

    – Jessi, zapraszam. Pokaż, co potrafisz! – Ewa dba o tempo przebiegu pokazu. – Miałaś przyjść w spódniczce – tę uwagę kieruje do mnie.

    Milczę. W dupie mam jej uwagi, ale Ewa jest innego zdania. Mocny cios otwartą dłonią w głowę! Aż mnie odrzuciło. Stoję oszołomiona. Może nawet jestem lekko zamroczona. Nie potrafię odezwać się. Grupa oklaskami nagradza Ewę. Moja pogromczyni uśmiecha się do widzów.

    – Zapamiętaj, co do ciebie mówię – ostrzega mnie surowym tonem.

    Jeszcze nie wszystko do mnie dociera. Klasowa piękność podchodzi i staje przy Ewie. Delikatny uśmiech na jej twarzy dowodzi, że czekała na taką okazję. Nie czuje się skrępowana rolą, jaką ma odegrać. Zresztą, nie po raz pierwszy pokaże się naszym klasom w taki sposób.

    – Już przyzwyczaiła się do występów przed grupą. Wredna dupa – jestem zgryźliwa. I dobrze mi z tym. – Mogłaby chodzić do prywatnego liceum i miałaby spokój z takim perwersjami i poniżaniem. Czyli… Czyli lubi takie zabawy! Przyglądam się i mam wrażenie, jakby coś wąchała. Uśmieszek, szklane oczy, wesolutka… Kurde, wciągała coś w szatni?!

    – No, pokaż się nam! – rozbawiona Ewa zachęca Jessicę.

    Wśród cichych oklasków i skandowania jej imienia przez grupę Jessica z uśmiechem rozpina i zdejmuje bluzkę. Jest bez stanika. Oklaski stają się nieco głośniejsze. Aplauz wyraźnie cieszy ją.

    – Jessi, zajmij się teraz koleżanką – niecierpliwie ponagla dziewczynę.

    *

    Dziewczyna odwraca się do mnie. Powoli klęka między moimi nogami i opiera mi dłonie na udach. Szarpię się, bo nie mam ochoty na zabawę z nią. I to w obecności innych! To ponad dwadzieścia osób! Seks-teatrzyk na żywo! Jessica w ogóle nie zwraca uwagi na moje protesty. Może nawet podnieca ją mój sprzeciw.

    – Kurde, tu wszyscy są pokręceni! – stwierdzam i dalej próbuję szarpać się. Dziewczyny mocno mnie trzymają. Bogusia jeszcze mocniej ciągnie za rękę i wykręca. Jęknęłam z bólu i próbuję oporować. Grupa z zadowoleniem obserwuje nasze zapasy. Wszystkie świetnie bawią się moimi protestami. Niektóre komentują, inne tylko przyglądają się, reagując chichotem i oklaskami na co zabawniejsze komentarze.

    Przegrywam. Mam już dość, więc idę na całość:  

    – Dość! Zostawcie mnie! – wrzeszczę. – Puść-cie mnie!! Puść-cie!! – rozpaczliwie skanduję, ile mam sił w płucach.

    Łoł! Szatnia w popłochu. A mimo to zaskoczyły mnie. Jedna nagle doskoczyła do mnie. Nawet jej nie zauważyłam i nie zdążyłam zareagować. Na usta przykleiła mi kawałek taśmy izolacyjnej. Kamila! To ona! Ale mam ‘koleżankę’…

    Definitywny koniec moich wrzasków. Szatnia uspokaja się. Jessica już bez przeszkód bawi się moją fryzurką. Paznokciem pociera skórę podbrzusza. Po chwili, kiedy uspokaja się rozbawiona grupa, pochyla głowę i językiem delikatnie dotyka warg sromowych. Chcę zaprotestować, ale Ewa znowu wali na odlew otwartą dłonią. Jestem zaskoczona. Odwracam się do niej i wtedy obrywam drugi raz. Przymykam oczy, w głowie szumi i nie mam siły, żeby zaprotestować. Zbiera mi się na płacz. Zaciskam oczy, żeby nie polały się łzy. Nawet nie czuję pieszczot Jessiki. Grupa przysuwa się z ławkami albo dziewczyny podchodzą pojedynczo, ściśle nas otaczając.

    – Działaj, dupcio! Działaj! – Ewa agresywnie maca pierś Jessiki, puszcza ją i staje z boku.

    Z zainteresowaniem przygląda się jej pieszczotom, a ona dalej liże moje wargi sromowe, jakby nic innego nie istniało. Jakby w ogóle nikt nie przyglądał się, a ja nie szarpię się. Jessica palcami rozchyla wargi i językiem sięga do łechtaczki. Teraz zaciskam oczy z podniecenia. Mimo wszystko wrażenia płynące z pieszczot są silniejsze niż ból po uderzeniach dłonią. Oddycham przez nos i językiem próbuję wypchnąć taśmę. Bez skutku. Język wchodzi do pochwy. Jest twardy i silny! Zaskakuje mnie takimi walorami. Mimo taśmy moje rzężenie dociera do widzów seksualnego pokazu.

    – Jessi, rżnij ją!

    – Głęboko! Aż dojdzie!

    – Wsadź w nią palce! – podpowiedzi kibicujących świadczą o ich silnych emocjach. Dziewczyny nie kryją się ze swoimi fascynacjami. Skoncentrowane, z przymrużonymi oczyma albo z szeroko otwartymi. Rozwarte usta, nerwowo oblizywane wargi, zaciśnięte dłonie. Jeszcze chwila i któraś rzuci się, żeby zmienić Jessicę. Nie słyszę wszystkich komentarzy. Jestem podniecona. Język w pochwie porusza się miarowo. Łechtaczka, wejście do pochwy i pochwa stają się coraz cieplejsze. To od oddechów Jessiki. Ciepło i te regularne, mocne ruchy sztywnego języka. I palce na łechtaczce. W końcu prostuję się, sztywnieję i bez oporu wyję w taśmę.

    – Brawo, dupcia! – śmieje się Ewa. – Więcej na naszym spotkaniu! Byłaś super!

    Jessica podnosi się, prostuje i z uśmiechem wyciera usta. Nie istnieję dla niej. Słucha komplementów. Niektóre dziewczyny macają jej piersi. Ona powoli ubiera się, tym razem zakładając stanik. Paulina i Bogusia puściły mnie. Usiadłam na ławce, zerwałam taśmę i ciężko oddycham. Dziewczyny otaczają moją partnerkę i głośno komentują zabawę.

    – No? Na co czekasz? Ubieraj się i do domu! – polecenie wydaje mi Paulina. Pilnuje mnie do końca. Jeszcze po wyjściu słyszę ich głośną rozmowę. Gadają jedna przez drugą.

    – Mamy nadzieję na twoje ciekawsze występy – żegna mnie Ewa.

    Patrzę na nią bez słowa.

    – Już niedługo… – dodaje. Jednak jej uśmiech nie wróży niczego miłego. Przynajmniej dla mnie.

    *

    W tym tygodniu przyjeżdża Roksana. Naprawdę cieszę się na jej wizytę! Przecież nie widziałyśmy się tak długo! Jest jedyną ze „starej” szkoły, która utrzymuje ze mną regularny kontakt. Takie przyjaciółki miałam, ech… Jej przyjazd to jakaś pociecha. I nadzieja, że tydzień jednak zakończy się w miły sposób. Chciałam jej pokazać trochę stolicy, ale od dawna planujemy wypad na jakąś odjechaną imprezę. Takie było jej pierwsze życzenie. Wiem, że Roksi oczekuje ekscytujących wrażeń, które będzie potem długo wspominać. Sugerowała, że seks też wchodzi w rachubę! Skoro już przyjeżdża do stolicy, to chce potem mieć o czym opowiadać… Kiedy to usłyszałam, to zablokowało mnie! Nastka i chce seksu na pierwszej imprezie! Myślała, że przerwało nam połączenie, bo nie odzywałam się. Kurczę, jednak niewiele wiem o mojej przyjaciółce.

    – Będzie ostro – uśmiecham się do siebie. Problem w tym, że nie mam pojęcia, jak i gdzie zorganizować tak ekscytujący wieczór. Są pewne ograniczenia. – A może… No, nie! – nagle aż prostuję się z wrażenia. – Że też wcześniej nie wpadłam na taki pomysł! To już prawie perwersja, ale skoro dziewczyna chce się zabawić…

    *

    Cdn.   

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Tomnick
  • Ja, ona i nieznajomy

    Wróciłam nad ranem do hotelowego pokoju. Mieszkałyśmy tam we dwie z Moniką. Te wakacje były wakacjami naszych marzeń, postanowiłyśmy pójść na całość i bawić się do upadłego, a piękna Majorka miała być miłym dodatkiem.

    Moja koleżanka leżała w łóżku, naga.

    – Gdzie byłaś całą noc – uśmiechnęła się znacząco czekając na relacje

    – Opowiem ci jak się wyśpię, jestem zmęczona, ale było mega, całą noc nie spaliśmy – i kiedy to wypowiedziałam zobaczyłam wystającą męską nogę z naszego łóżka. – Ale widzę, że ty też się nieźle bawiłaś?

    W tym momencie obudzony naszą rozmową podniósł głowę i spojrzał na mnie niesamowicie przystojny facet.

    -Cześć jestem Arek, sorry za to – i wskazał porozwalane ubrania

    -Nic się nie stało – odpowiedziałam, a Monika odsłoniła kołdrę i powiedziała:

    -Zobacz jaki ma sprzęt.

    I zobaczyłam, imponujący członek sterczał gotowy do akcji. Arek się trochę zmieszał, ale Monika była tak otwarta, że szybko złapała go w dłonie i zaczęła robić mu dobrze. Arek położył się na plecy i zaczął wzdychać. Ja siadłam na fotelu i czekałam, patrząc się i wcale mnie to nie krępowało. Monika schyliła głowę i włożyła sobie nabrzmiałego członka do ust. Ssała i coraz głębiej go połykała. Z tego miejsca wszystko widziałam, jej ślina kapała na niego, a ona coraz głębiej dławiąc się robiła mu loda. Arek jęczał, a ja pomimo całonocnego seksu robiłam się mokra.

    -Chodź do nas powiedziała Monika.

    -Tylko na chwilę – i się przyłączyłam

    Rozebrałam się i naga położyłam się koło Arka, Monika dalej robiła mu loda a Arek dotykał moich piersi i mocno mnie całował, nasze języki tańczyły i wzdychaliśmy do siebie, czułam jego oddech, czułam Monikę i wtedy poczułam jej palec masujący moją cipkę. Szybko się jeszcze bardziej podnieciłam. Monika była dobra, zawsze była. Jako że Arek był ju z gotowy i mocno nawilżony usiadłam na nim i poruszałam się w górę i w dół, coraz szybciej jęcząc. Monika położyła się obok i masturbowała się patrząc na nas. Arek dotykał jej piersi i masował je. Szybko przekręcił mnie i wziął mnie od tyłu, ja nachyliłam się i zaczęłam lizać cipkę Moniki, była taka słodka, soki rozpływały się łącząc z moją śliną, Monika przycisnęła moją głowę mocniej a Arek pchał mnie rytmicznie i coraz szybciej od tyłu. Wszyscy jęczeliśmy i wtedy doszła Monika. Czułam w ustach jej orgazm. Odwróciłam się na plecy, Arek stanął nad Moniką i spuścił się jej na twarz, a ja patrząc na nich dokończyłam ręką. Wszyscy opadliśmy na łóżko i tak leżeliśmy rozmawiając i się śmiejąc, Monika umyła twarz i gotowa była na powtórkę, ale ja spasowałam, byłam wykończona i poszłam spać słysząc jęki i poruszające się łóżko.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Viola May

    autorka opowiadań erotycznych