Blog

  • Przygody tancerki

    Cześć, jestem Karolina, mam 15 lat i niedawno poszłam do trzeciej klasy gimnazjum w Warszawie. Nie mam w życiu większych problemów, całkiem dobrze się uczę, mam niezłe kontakty z rodzicami, mam kolegów, koleżanki, od 7 lat tańczę w profesjonalnej grupie. Ogólnie jest dobrze, dzięki tym tańcom jakoś wyglądam, natura czymś też mnie obdarzyła i miałam kilku chłopaków, jednak nigdy nie czułam do nich żadnej silnej relacji. W pewnym momencie zorientowałam się, że jestem lesbijką. Problem w tym, że nie mam pojęcia jak podrywać dziewczyny, coś tam próbowałam ale prawie zawsze kończyło się to moim upokorzeniem. Także z takim nastawieniem szłam na lekcje drugiego września.

     W szatni, zmieniając buty zauważyłam jeszcze mojego byłego, Michała, on już był w liceum, z Olą, jego dziewczyną. Kurcze, ładna była, pomyślałam i rozmarzyłam się lekko widząc oczami wyobraźni jak liżę jej cipkę i masuję jej okrągłe piersi. Ale nie, pomyślałam, bądź realistką, marzenia mają małe dziewczynki. Wtedy od tyłu ktoś mnie szturchnął, obróciłam się i zobaczyłam Kasię, moją dobrą przyjaciółkę od początku tej szkoły. Od razu uprzedzę pytania, nigdy nie uważałam jej za atrakcyjną, po prostu dobrze się dogadywałyśmy. Tak czy inaczej oparłyśmy się o szafki i zaczęłyśmy rozmawiać o pokazie mody z poprzedniego dnia. W pewnym momencie Kasia dyskretnie pokazała mi, że podchodzi do nas Ola, ta sama blondynka, która całowała się przed chwilą z Michałem. Powoli się obróciłam, nie miałam pojęcia dlaczego miałaby do mnie podchodzić, ale była uśmiechnięta, zawsze to dobry znak, miałam też okazję bliżej się jej przyjrzeć. Była naprawdę seksowna, od stóp, przez szczupłe nogi i jędrną pupę, smukłą talię, podkreśloną spodniami z wysokim stanem, duże piersi, do delikatnej twarzy i długich blond włosów. Z tych rozważań wyrwał mnie jej głos,

    -hej, ty jesteś Karolina, prawda? – zapytała bardzo pozytywnie

    -tak – odpowiedziałam – a ty Ola, tak?

    -dokładnie, i mam dla ciebie rolę – powiedziała bardziej zdecydowanie

    -yyy, co? – powiedziałam zdezorientowana

    -Ustalmy sobie jedną rzecz, w tej szkole rządze ja, im szybciej to zrozumiesz, tym szybciej się zaprzyjaźnimy, i wybrałam sobie ciebie na służącą, jutro zaczynasz, powodzenia – po czym dość serdecznie się zaśmiała, odwróciła się na pięcie i odeszła

    -co? – powiedziałam już sama do siebie – co to znaczy służąca?

     Ale zachowałam zimną krew, może po prostu ma dziwaczne poczucie humoru i sobie żartowała. Tak czy inaczej poszłam na lekcje, a tam nic nowego, znajoma klasa, nauczyciele, dzień jak co dzień, o tyle dobrze, że nie było żadnej pracy domowej czy lektur. Trochę pogadałam z przyjaciółkami i o 15:30 wreszcie wyszłam ze szkoły. Żeby nie było, nie wracałam do domu, tylko jechałam na trening taneczny, jak co dzień od 7 lat. To w sumie moja pasja, coś tu osiągam i mam tu koleżanki…., a nawet coś więcej niż koleżanki.

     Nie wspomniałam jak odkryłam, że jestem lesbijką. Na obozie parę lat temu byłam w pokoju z Alicją, zgrabną blondynką i pewnego razu postanowiłyśmy, że się pocałujemy żeby zobaczyć jak to jest. I było…magicznie, gdy poczułam jej miękkie usta ciarki przeszły mi po całym ciele. Czułam, że jej też się to podoba, i nie wiem co stało by się dalej, gdyby nasza trenerka nie zapukała nagle do drzwi. Od tamtego czasu cały czas czuję między nami jakąś więź, ale nie rozwinęło się to nigdy w nic poza bliską przyjaźnią. Tak czy inaczej, bardzo się ucieszyłam gdy zobaczyłam ją w szatni. Ale nie tylko się ucieszyłam, byłam też lekko zaskoczona, przez te wakacje Alicja naprawdę dojrzała, może nie miała wielkich piersi, ani tyłka ale miała niesamowicie kobiecą sylwetkę i ogólnie czuć było od niej dojrzałość. Dodam, że nasz klub był wyłącznie dla dziewczyn, więc przywitałam się z resztą i poszłyśmy na scenę.

     Trening trwał jakąś godzinę, oczywiście spociłam się niemiłosiernie i na dodatek, to na mnie wypadło sprzątanie rekwizytów. Byłam już lekko zmęczona więc zamiast 5 minut zajęło mi to 15 i gdy wróciłam do szatni to była już pusta, ale nie byłam jakoś szczególnie zdziwiona, tak więc zrzuciłam z siebie wszystkie ubrania i poszłam pod prysznic. Niewiele o nim wiedziałam, wstawili go dwa dni wcześniej, więc beztrosko weszłam do środka. Zauważyłam nagle, że to prysznic wspólny, a pod ostatnim z natrysków stała…Alicja. Nic nie mogło mnie na to przygotować, ona była nieziemsko piękna, i stała kilka metrów ode mnie. Stałam tak z pół minuty po czym podeszłam do niej. Bez żadnego planu, byłam zbyt zdezorientowana.

    -Alicja, jak tam wrażenia pod prysznicem – zapytałam, nieśmiało podchodząc do niej z boku

    -Karolina! – wykrzyknęła i szybko się obróciła – do…brze – zwolniła patrząc się na mnie od stóp do głów

    -Wow, powiem ci, że… jesteś piękna – powiedziała bardzo cicho i powoli

    -Pamiętasz może ten obóz parę lat temu? – spytałam nerwowo

    -Tak – powiedziała i zbliżyła się do mnie tak że nasze czoła się stykały – chciałabyś to powtórzyć? – szepnęła

     W odpowiedzi ją pocałowałam, ona to odwzajemniła i nagle poczułam jej dłoń na mojej cipce. Zaczęła ją masować, prawie się zgięłam z rozkoszy, gdy zaczęła wsuwać do niej palca. Po chwili już dwoma palcami penetrowała mi cipkę. W pewnym momencie nie wytrzymałam i doszłam, moje soki zalały jej całą rękę. Ale nie mogłam na tym skończyć, przecież to moja przyjaciółka. Przestałam ją więc całować i klęknęłam, niezbyt więdząc co zrobić wsunęłam mój język w jej dziurkę, być może zbyt gwałtownie bo pisknęła i przysnęła mi głowę do swojego krocza. Ja zaczęłam po prostu robić w niej kółeczka językiem. Nigdy nie myślałam, że tak to będzie smakować, ale było to bardzo przyjemne. Po chwili poczułem jak zaciska mi ręce na głowie i nagle moją buzię wypełniły jej soki, było ich mnóstwo, ale były słodkawe, więc dość instynktownie je połknęłam, po czym wstałam i pocałowałam ją w usta. Wtedy powiedziała, że było cudownie, ale już czas się zbierać, miała rację, przez tą zabawę straciłyśmy poczucie czasu.

     Wyszłyśmy spod prysznica, przebrałyśmy się, podeszłam ją pocałować, a ona pobiegła do samochodu rodziców, czekali na nią już 20 minut. Gdy tylko wyszła, ja też pojechałam do domu. Tam w przedpokoju spotkałam swoją durną młodszą siostrę, Martynę, była tylko rok młodsza, ale cały czas śmiała się ze mnie, że nigdy nie znajdę dziewczyny. Z ogromną przyjemnością powiedziałam jej więc o tym co się stało, ona tylko słuchała z wielkimi oczami i była jakoś mniej gadatliwa. Po tym wszystkim wskoczyłam do łóżka, starczy tych emocji na dziś, ale to był wspaniały dzień.

     

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Raúl
  • Podgladacz, szantazysta.

    Cześć. Jestem Bartek i mam 15 lat. Jestem zwykłym nastolatkiem, średni wzrost, krótkie, blond włosy, budowa ciała raczej szczupła. Nie jestem duszą towarzystwa, chociaż mrukiem też nie można mnie nazwać. Co więcej jako członek szkolnej drużyny piłkarskiej jestem raczej rozpoznawalny w szkole. No i z pewnością jestem uzależniony od dwóch rzeczy, sportu i pornografii. No dobra, tylko od tego drugiego:D Teraz opowiem historię, która wydarzyła się wiosną.

    W kwietniu sąsiedzi z domu obok wyjechali z miasta, a swój stary dom sprzedali. Młode małżeństwo, które się tam wprowadziło sprawiało wrażenie dziwne znajomego, szczególnie Ola. Kobieta, o której marzy każdy facet. Miała dwadzieścia kilka lat, była wysoką, szczupłą blondynką, której włosy sięgały do pośladków. Lubiła nosić bardzo krótkie spódniczki i bluzki z dekoltem. Bardzo rzadko zdarzało się jej zakładać stanik co jedynie dodawało jej seksapilu.

    W ostatni poniedziałek maja nie chciało mi się iść do szkoły, a jako że starzy wcześnie zaczynają pracę to nikt nie wymusił na mnie pójścia do szkoły. Wziąłem szybki prysznic i wróciłem do swojego pokoju, do komputera.

    Musicie wiedzieć, że z okna mojego pokoju widać patio sąsiadów. Widok który mi się ukazał spowodował natychmiastowy odpływ krwi z mózgu w wiadome rejony.

    Ola naga jak ją Pan Bóg stworzył klęczała przed swoim mężem i pozwala mu z olbrzymią siłą i szybkością penetrować swoje gardło. Jego duży penis raz za razem wchodził i całkowicie znikał w jej ustach. Po kilku minutach podniósł swoją małżonkę i położył ją na stole ogrodowym tyłem obróconą do niego. Tym razem to on klęknął i zaczął pieścić ją palcami oraz językiem.

    Moja ręka automatycznie pojawiła się na członku. Po chwili zorientowałem, się że to co właśnie widzę może się już nie powtórzyć, postanowiłem wiec złapać za telefon i nagrać tak dużo jak tylko będę w stanie.

    Gdy wróciłem do okna Jacek właśnie delikatnie przesunął stół na którym leżała naga Ola.

    Uznałem, że trochę to dziwne, może słońce zbyt bardzo go przypiekało, ale szybko to zignorowałem gdyż miałem inne priorytety.

    Jacek obrócił swoją partnerkę i wpakował twardego penisa w odbyt żony. Ola głośno krzyknęła, więc zakrył jej usta dłonią, spod której dochodziły już tylko przytłumione jęki. Nie minęło dziesięć minut gdy Jacek wyciągnął penis z pupy swej partnerki, a ta padając na kolana znów wzięła członka do ust. Jacek złapał za kamerę której jeszcze chwile temu wcale zauważyłem. Kilka sekund później usta cudnej blondynki wypełnił ejakulat, który wypluła na piersi i brzuch.

    Nie zdawałem sobie sprawy z tego, że mężczyzna jest w stanie jednorazowo wystrzelić go aż tak dużo.

    O wydarzeniach z poniedziałkowego ranka myślałem przez cały tydzień aż w końcu odważyłem się zrealizować najbardziej brawurowy plan mojego życia, odwiedzić sąsiadkę pod nieobecność jej męża i wykorzystać film który nagrałem, zaszantażować i skłonić do rozprawiczenia mnie.

    W sobotę mój ojciec jechał z Jackiem na ryby, a matka zawsze w weekendy odwiedzała swoich rodziców. Uznałem, że nie będę miał lepszej okazji do działania.

    Zaczął się czerwiec i było naprawdę gorąco, około godziny siedemnastej gdy tylko matka pojechała do dziadków postanowiłem odwiedzić Olę.

    Zadzwoniłem dzwonkiem na bramie. Po chwili zza drzwi wyłoniła się ona. Miała na sobie białą mini i koszulkę na ramiączkach spod której sutki przebijały się wręcz wołając o wypuszczenie.

    -Cześć. – powiedziałem niepewnie.
    -Cześć, co cie do mnie sprowadza? – zapytała zaskoczona moją wizytą.
    -Musimy porozmawiać. Czy mogę wejść? – zapytałem już nieco bardziej pewny siebie.
    -Jasne, zapraszam. – odparła wskazując mi drogę do domu.
    -Ładny dom.
    -Dziękuje. -uśmiechnęła się. – Coś do picia? Strasznie dzisiaj gorąco.
    -Tak, dziękuje.

    Odwróciła się do mnie tyłem i sięgnęła do dolnej szafki po szklanki. Pochyliła się eksponując swe piękne nogi i kształtną pupę, przez moment gdy była pochylona wydawało mi się, że nie ma majtek. Z rozmyślania o jej cipce wyrwał mnie głos.

    -Proszę. – podała mi wodę. -Co Cię do mnie sprowadza?
    -Chce Ci coś pokazać. – wyciągnąłem telefon i odpaliłem filmik na którym widać jak uprawia seks z Jackiem. – Jeśli nie chcesz, żeby ten film wylądował w internecie to rozbieraj się. – wyrecytowałem jednym tchem.

    Ola chyba nie wierzyła własnym uszom, przez krótką chwile stała jak wryta i nie odezwała się nawet słowem. Nie wiem jak ona, ale ja byłem przerażony, wiedziałem że z tego miejsca już nie ma odwrotu. Serce waliło mi jak młot. Sam nie mogłem uwierzyć, że odważyłem się coś takiego zrobić. Po chwili konsternacji odważyłem się na następny krok i wsadziłem swoją dłoń pod jej spódniczkę. Rzeczywiście nie miała na sobie majtek. W tym momencie akcja nabrała tempa. Ola gwałtownie odskoczyła i zaczęła krzyczeć.

    -Nie dotykaj mnie!
    -Jeśli nie chcesz zostać gwiazdą porno to się rozbieraj. – wydałem polecenie władczym tonem.

    Przez krótką chwile zdawało mi się, że przez twarz Oli przebiegł drobny uśmiech, lecz po chwili znów miała rozzłoszczoną minę.

    -Co ty sobie myślisz? Jak… – przerwałem w pół zdania.
    -Myślę, że mam coś czego nie chcesz ujawniać.
    -Dobra, ale masz nikomu nic nie mówić i mnie nie dotykać. Możesz tylko patrzeć. Poczekaj tu. Idę do łazienki i za minutę wracam. – naiwna myślała, że wystarczy pokazać mi cycki.
    -Ok. Tylko szybko. – próbowałem grać stanowczego i pewnego siebie, mimo że przez moją głowę sprzeczne ze sobą myśli goniły jak stado dzikich koni.

    Ola poszła na górę, zmysłowo kręcąc tyłkiem. Po kilku chwilach usłyszałem głos.

    -Chodź na górę!

    Wszedłem po stromych schodach bezpośrednio do salonu. Ola stała na stoliku do kawy stojącym przy kanapie. Wyglądała obłędnie. Miała na sobie czarne szpilki, pończochy i uniform francuskiej pokojówki jak z filmu porno.

    -Nie stój jak kołek! – nakazała Ola. – Siadaj i oglądaj. Urządzę Ci pokaz jakiego jeszcze nie widziałeś i już pewnie nie zobaczysz, a po wszystkim wypierdalaj.

    Bez słów usiadłem na kanapie i zacząłem obserwować z jaką gracją i erotyzmem porusza się ta kobieta. Najpierw pozbyła się bardzo krótkiej mini, pokazując mi swoje śliczne stringi z czarnej koronki, potem zdjęła prześwitującą bluzeczkę pod, którą miała już tylko stanik dopasowany do majtek.

    Myślałem, że penis zaraz przebije me spodnie.

    Tańczyła w samej bieliźnie jeszcze przez chwile po czym z gracją zeszła ze stolika i usiadła na mnie. Powolne, seksowne ruchy miednicą, które wykonywała doprowadzały mnie do wrzenia, a ona nie przestawała. Szybkim, płynnym ruchem zdjęła stanik i łapiąc mnie za głowę docisnęła piersi do mej twarzy. Pierwszy raz w życiu widziałem biust kobiety na żywo, pierwszy raz dotykałem czegoś tak wspaniałego. Byłem wniebowzięty. Moja showgirl cudownie łechtała moje zmysły, aż do momentu gdy muzyka stanęła. W momencie przerwała, zeszła ze mnie, zmysłowym ruchem ręki przykryła swoje piersi, po czym odwróciła się o 180 stopni.

    -Co się stało? Kontynuuj!
    -Chciałeś tylko bym się rozebrała i zrobiłam to, więcej dałam Ci najlepszy striptiz jaki w życiu widziałeś i jakiego już pewnie nie zobaczysz, a ty masz czelność żądać czegoś jeszcze? – zapytała z wyrzutem.
    -Tak! Mam film, którym mogę Cię skompromitować i jeśli mnie do tego zmusisz, zrobię to. – mój plan sypał się jak domek z kart, musiałem więc reagować w sposób radykalny.

    Moja ofiara uznała chyba, że jednak rozsądniej będzie mnie nie drażnić i dostosować się do moich poleceń.

    -Ok, młody – zrobiła tu krótką przerwę, by po chwili dodać – czego chcesz, mam ci zwalić?
    -Po pierwsze jak już wcześniej prosiłem, masz się rozebrać.
    -Przecież jestem naga! O co Ci do cholery chodzi?
    -Nie jesteś. Twoje szpilki i pończochy bardzo mi się podobają, ale mogłabyś pozbyć się majtek.

    Ola grzecznie wykonała polecenie. Podeszła bliżej po czym stanęła tyłem do mnie. Wypięła w moją stronę pośladki i szybkim, władczym ruchem odsłoniła przede mną swą nagość. Jej cipka, piękna, starannie wydepilowana hipnotyzowała mnie przez moment do póki Ola nie wymierzyła sama sobie klapsa w prawy pośladek.

    -Podoba Ci się zboczku? – zapytała z szelmowskim uśmiechem.
    -Bardzo. – bezmyślnie odparłem z idiotycznym wyrazem twarzy i jęzorem na wierzchu. – Nie ruszaj się.

    W tym momencie wstałem i lewą ręką złapałem ją w pasie i przywarłem do niej, a prawą zacząłem pieścić jej cipkę. Choć w pierwszym momencie próbowała odskoczyć zaskoczona moim zachowaniem, to po chwili opanowała się i rozluźniona wtuliła w moje ciało.

    -Pierwszy raz molestujesz kobietę? – zapytała rozbawiona po chwili moich „pieszczot”.
    -Tak. – wyznałem zażenowany swoim brakiem doświadczenia.
    -Widzę, a właściwie czuję. – odpowiedziała niemal parskając śmiechem.

    Wyciągnąłem rękę z pomiędzy jej nóg i wyprostowany stanąłem obok.

    -Obciągnij mi! – nakazałem zanim powiedziała coś jeszcze.
    -Poczekaj, poczekaj ogierze, narobiłeś mi ochoty na placówkę, a teraz każesz mi o niej zapomnieć?
    -Chodź tu bliżej. – usiadła na sofie z szeroko rozłożonymi nogami. -No chodź, nie gryzę. Uklęknij tu i zrób mi porządną palcówkę. – wskazała miejsce u swych stóp.

    Cholera, miałem zrobić z nią cokolwiek na co będę miał ochotę, a to ona zaczyna wydawać polecenia i wiecie co? Podoba mi się to. Zbliżyłem się niepewnie, ukląkłem położyłem rękę na piersi tej bogini i zacząłem powoli zsuwać dłoń w dół. Przesuwałem po żebrach, brzuchu, aż w końcu zjechałem w bok na biodra, potem wewnętrzną cześć uda i stopę.

    Napawałem się pięknem jej nagiego ciała oraz cytrusowym zapachem.

    Moja dłoń ruszyła w górę z kostki ponownie zahaczyła udo, a potem wspaniałą pachnącą różową dziurkę. Złapała moją dłoń, wsadziła sobie do swych ust po czym oblizała dwa palce.

    -Teraz wsadź je do środka.
    -Aa… yhmm.

    Bełkocząc zupełnie bez sensu pochyliłem się i zacząłem penetrować palcami jej kobiecość. Najpierw delikatnie wodziłem dłonią wokół warg, potem coraz odważniej zapuszczałem się również miedzy nie by po chwili wsadzić palec do środka. Nie penetrowałem zbyt głęboko. Wsadzałem do środka może pół palca po czym powolnie wycofywałem, próbowałem utrzymywać odpowiedni rytm, aby sprawiać jej jak największą przyjemność i chyba mi się to udawało. Na jej twarzy obserwowałem uśmiech, oczy miała zamknięte, a usta rozchylone, jej oddech przyspieszał, sutki stały no i po kilku minutach była już bardzo wilgotna. Zupełnie się tego nie spodziewałem oburącz złapała mnie za głowę i docisnęła do cipki.

    -Teraz liż.

    Nie odpowiedziałem, tylko ochoczo wziąłem się do roboty. Rozchyliłem wargi prawą dłonią by mieć lepszy dostęp do łechtaczki, starałem się pieścić ją językiem tak delikatnie jak to tylko możliwe, jednocześnie penetrując jej cipkę palcem wskazującym drugiej ręki.

    -Dobrze Ci idzie, teraz mocniej. – całkowicie przejęła kontrolę nad tym co się tutaj działo.

    Tym razem palcówka nie była już tak spokojna i delikatna. Dołożyłem drugi palec i chociaż było ciasno zwiększyłem tępo oraz głębokość pchnięć jednoczenie nie zaniedbując łechtaczki. Po chwili jej ciałem wstrząsnął orgazm. Nogi które chwile wcześniej założyła mi na ramiona zacisnęły się skrzyżowane na moich plecach, a cała wagina pulsowała ociekając moją śliną oraz jej śluzem. Gdy już się uspokoiła pocałowałem jej łechtaczkę, przesunąłem usta wyżej, ucałowałem pępek, potem oba sutki, a następnie usta. Pocałunek odwzajemniała jedynie przez ułamek sekundy, było to tylko muśnięcie językiem po moim języku. Odepchnęła mnie, niezbyt mocno, ale jednak.

    -Dobrze Ci poszło. Naprawdę dobrze, jeszcze trochę poćwiczysz i będą z ciebie ludzie. Chcesz coś w zamian? – zapytała z diabelskim uśmiechem. – nie czekała jednak na odpowiedz. Ściągnęła ze mnie spodnie i bokserki. Jej oczom ukazał się mój nie tak olbrzymi jak Jacka lecz mimo wszystko raczej spory penis. Stał twardy i połyskujący.
    -No, no. – uśmiechnęła się. – Całkiem imponujący.

    Ola złapała oburącz moje pośladki i przesunęła mnie w swoim kierunku. Ustami złapała za penisa, wzięła go jednak nie głębiej niż na trzy centymetry. Dokładnie wylizała żołądź bez wypuszczania mojej męskości z ust choćby na chwile. Nie mogłem porównać tego cudownego uczucia z niczym co dotychczas przeżyłem.

    -Całkiem smaczny jesteś. Wiesz, że nigdy jeszcze nie miałam prawiczka? – na jej twarzy malowała się satysfakcja i podniecenie.

    Cały czas trzymając mnie za pośladki wbiła głębiej paznokcie jednocześnie znowu pakując mojego sterczącego prostopadle do jej twarzy penisa w swe śliczne usta delikatnie zasysając samą główkę. Nie minęła nawet minuta od momentu w którym jej usta i mój penis połączyły się po raz pierwszy, a dał o sobie znać mój brak doświadczenia. Orgazmu tak potężnego jeszcze nigdy nie miałem. Skurcz za skurczem wypychał spermę prosto w usta mej prześlicznej kochanki.

    Ola zaskoczona faktem tak szybkiego finiszu próbowała pozbyć się penisa z ust, lecz sekundy przed orgazmem złapałem ją za głowę by uniemożliwić jej jakąkolwiek ucieczkę przed tym co zaplanowałem przed przyjściem tutaj, finał w ustach..

    -Masz wszystko połknąć, ale najpierw, pokaż mi ile spermy w ciebie wpakowałem. I nie próbuj wypluwać! – poczułem, że znowu to ja rządzę.

    Najpierw puściłem głowę mej niewolnicy, potem powolnym ruchem wydobyłem z jej ust penisa.

    Ola po chwili otworzyła usta, jednocześnie odchylając lekko głowę do tyłu. Jej buzia wypełniona była na tyle, że pod białą, gęstą spermą nie było widać języka. Zamknęła oczy i wykonała polecenie. Byłem jednocześnie zażenowany marnym czasem, który wystarczy bym się spuścił, a jednocześnie chciałem rzucić się na nią i pocałować te piękne, czerwone usta, które dały mi tyle przyjemności.

    -Aghhh! Jak mogłeś mi to zrobić?! – odepchnęła mnie na kanapę i zaczęła krzyczeć, gdy tylko jej usta były już puste. – Nawet mnie nie ostrzegłeś. Nigdy więcej tego nie rób!
    -Sorry, nie mogłem już dłużej wytrzymać. Jesteś za dobra w te klocki. – odparłem niemal się śmiejąc.
    -Samo „sorry” nie wystarczy, nakarmiłeś mnie chyba litrem spermy, więc teraz będziesz musiał odpokutować. A co do twojego filmiku to nie myśl, że robi to na mnie jakiekolwiek wrażenie. Z Jackiem nakręciłam już masę filmów i wszystkie są w Internecie. Tak wtedy gdy nas przyłapałeś też nagrywaliśmy pornosa, bo ja już jestem gwiazdą porno i to bez twojej pomocy. A teraz spójrz tam w róg. Gdy poszłam na górę jako pierwsza nie tylko się przebrałam, ale też ustawiłam kamerkę. Gratuluje teraz to ty jesteś gwiazdorem porno. Gościem który spuścił się w 30 sekund. Możesz być, pewny, że coś takiego zrobi w Internecie karierę.

    Byłem załamany. Teraz wszyscy w szkole dowiedzą się jak marny ze mnie kochanek i że jestem zwykłym zboczkiem, który podgląda sąsiadów. W jednej chwili trafiłem z nieba do piekła nie było mowy o zabawie w dominację nad sąsiadką, teraz toczyła się walka o moją przyszłość.

    -Nie publikuj tego w Internecie, zrobię co tylko sobie życzysz. – próbowałem ratować się przed kompromitacją, która mogłaby mnie skreślić.

    Ola pokazując mi schody powiedziała.

    -Jaki malutki, biedniutki chłopczyk, a jeszcze przed chwilą władca, który chciał mną rządzić. Żegnam pana. Dostałeś co chciałeś wiec teraz spadaj. Odezwę się gdy już postanowię co zrobić z filmem i z tobą.

    Uśmiechnęła się jednak w sposób tak jednoznacznie nieprzyzwoity, że nawet takiemu głąbowi jeśli chodzi o relacje damsko-męskie jak ja nie trzeba było tłumaczyć, że to jeszcze nie koniec.

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Qetrab

    Dzięki za uwagę. Dajcie znać co trzeba poprawić i czy chcecie wiedzieć co bylo dalej:D

  • Macocha cz.1

    Cała sytuacja, w której się obecnie znajduję zaczęła się w dniu wyjazdu mojego ojca na delegację za granicę. Wróciłam do domu ze szkoły pożegnałam się z nim i zostałam w domu z macochą i jej dwoma córkami (nie nawidziłam ich). Czując się samotna wybrałam się do koleżanki. Plotkowałyśmy, ogólnie było super wtedy jeszcze nie wiedziałam, co czeka na mnie w domu i jak zmieni się moje życie…
    Po powrocie do domu byłam w szoku. Wszystkie rzeczy z mojego pokoju wylądowały w koszu, a w nim zadomowiła się jedna z moich przyrodnich sióstr.
    Co do chuja?- spytałam zdenerwowana.
    Wtem do pokoju wparowała moja macocha i głupkowato się śmiejąc oznajmiła, że od dziś mieszkam na korytarzu. Zaprotestowałam i chciałam dzwonić do ojca, lecz Mariola(tak miała na imię moja macocha) zagroziła, że wyjawi ojcu mój sekret(byłam lesbijką). Nie chciałam tego więc odłożyłam telefon, gdy to zobaczyła rozkazała mi się rozebrać. Zamurowało mnie, lecz z tyłu głowy miałam myśl, że jeśli tego nie zrobię moja tajemnica wyjdzie na jaw. Powoli zdjęłam wszystkie ubrania(nie było tego dużo, ponieważ miałam na sobie tylko sukienke, zazwyczaj nie noszę majtek ani stanika).
    Patrz jaka suka chodzi bez majtek- macocha powiedziała do Ani(jednej z sióstr).
    Byłam bardzo zawstydzona stojąc nago zupełnie nago przed nimi.
    No, a teraz pójdziemy do twojego nowego ,,pokoju”-powiedziała Mariola i ruszyła w stronę korytarza.
    Ruszyłam za nią, lecz to był błąd, odwróciła się i z całej siły kopnęła mnie w krocze. Skuliłam się z bólu, a macocha poinformowała mnie, że od dziś w domu mam nazywać ją swoją panią, być zawsze nago i poruszać się jedynie na czworaka jak suka.
    Wszystko jasne?- spytała ściskając mnie za sutka.
    Tak…Pani- odjęknęłam z bólu.
    Podążyłam więc za nią na ziemi i spostrzegłam, że na korytarzu stoi kojec, którego wcześniej nie zauważyłam.
    Oto twój nowy pokój- powiedziała macocha.
    Posłusznie weszłam do środka i położyłam się… zasnęłam.
    Gdy się przebudziłam macocha i dwie siostry gdzieś wychodziły(nie wiem czy wspomniałam d**ga z sióstr miała na imię Nicole). Widząc, że nie mam nic do picia zapytałam:
    -…Pani czy mogłabym prosić o trochę wody do picia?
    Na co macocha spoglądając na swoje córki odpowiedziała ze śmiechem:
    -Nie wspominałam, że od dziś twoim jedynym napojem będą nasze siki? Więc napijesz się tylko wtedy kiedy nam się zachce. Masz szczęście, bo akurat ciśnie mnie pęcherz.
    Poszła do kuchni po psią miskę nasikała do niej na moich oczach i włożyła do kojca… Wyszły… Na początku nie chciałam ich pić, lecz stawałam się coraz bardziej spragniona i w końcu musiałam się przemóc. Były okropne, lecz zaspokoiły pragnienie po ich wypiciu skuliłam się w rogu kojca i rozmyślałam nad tym jak jeszcze mogą mnie upokorzyć i co ze mną zrobić.
    C.D.N

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Maria Wolska
  • Pozegnanie lata – 2.

    Część 2/2 

    Radek podszedł do Kamili, siadł obok, objął ją, coś szepnął na ucho i pocałował. Dziewczyna z uśmiechem skinęła głową i położyła się na wznak, a Radek nachylił nad nią. Dłonią głaskał pierś. Bogdan bez słowa stanął nad nimi. Radek spojrzał na kolegę i wykonał szeroki gest:  

    – Zapraszamy.

    – Czym chata bogata – dodała Kama, uśmiechając się prowokująco. Zachęcająco odchyliła nogę i palcem przesunęła po nodze w kierunku krocza.

    Gest podziałał na chłopaka znacznie mocniej niż werbalne zaproszenie. Bogdan szybko usiadł z drugiej strony dziewczyny i głową przykrył jej krocze. Chwilę później Kamila rozsunęła nogi. Westchnęła pod wpływem pieszczot Bogusia i objęła go nogami. Cała trójka nie odezwała się więcej. – Kurde, oni zerżną ją we dwóch! – właśnie dotarło do mnie.

    Radek delikatnie drapał brodawkę. Szybko stwardniała. Na chwilę przerwali pocałunek. Pod wpływem pieszczot podniecona Kamila wygięła się. Leżała na głowie i pośladkach. Głośno oddychała. Jej opalone ciało tworzyło łuk, połyskujący w blasku płomieni ogniska. Jedną dłonią przyciskała głowę Bogusia. Ten intensywnie pracował ustami, językiem, jeszcze pomagając sobie palcem. Kama wybełkotała coś chrapliwym tonem i krzyknęła. Wygięła się jeszcze mocniej, ciągnąc Bogdana za włosy. Chłopak z trudem powstrzymywał się przed krzykiem. W końcu Kamila upadła na plecy i puściła czuprynę kolegi. Boguś i Radek głaskali ją po brzuchu i piersiach. Co jakiś czas jej ciałem wstrząsał potężny skurcz. Nadal przeżywała orgazm. Chłopaki patrzyli na nią z zadowoleniem. Żyła orgazmem. Uśmiechnęli się do siebie. Była ich. Jeszcze kilka razy mogliby doprowadzić ją do takiego stanu. Radek usiadł na wysokości głowy ich kochanki. Jego penis sterczał. Brat niecierpliwił się, czekając aż dziewczyna nieco oprzytomnieje.

    *

    Zenek obserwował Kamilę i w końcu sięgnął po Różę, która siedziała obok niego. Położył się na plecach i wciągnął blondynkę na siebie. Bez oporów, ale z nieśmiałym uśmiechem przytuliła się do niego. Nie okazywała tego, jednak cieszyła się, że zwrócił na nią uwagę. Ten wieczór, ta noc są inne niż wszystkie pozostałe na wczasach. I nie tylko tutaj. Chciała „mocno” przeżyć te chwile. Według swoich wyobrażeń i po raz pierwszy w tak szalony sposób! Była świadoma, że być może już nigdy nie odważy się na równie rozbuchany seks.

    Całowali się czule. Dłońmi obejmowała jego głowę. Im dłużej trwał pocałunek, tym bardziej stawała się namiętna. Jej włosy przykryły twarz chłopaka. Powoli poruszała biodrami, jednocześnie czując jak na jej pieszczotę reaguje penis. Podniecona wepchnęła język w usta Zenka. Zanurzyła palce w jego włosach. Podszedł do nich Andrzej, siadł przy ich biodrach i sięgnął do pupy Róży.

    – Zaufaj mi – uspokajająco szepnął dziewczynie do ucha.

    Mruknęła aprobująco, więc głaskał ją, aż w końcu powoli wsunął palec do pochwy. Blondynka nie zareagowała, więc zaczął posuwać ją palcem. Róża zaczęła pojękiwać i jeszcze bardziej namiętnie całować się z Zenkiem. Obydwaj prawie równocześnie sięgnęli do jej piersi. Macali jak swoje! Dziewczyna była tak głodna pieszczot i seksu, że oddawała się bez żadnych protestów. Spojrzeli po sobie i bez słowa sięgnęli do jej pochwy.

    – Rozi, przygotuj się na super wrażenia – zapowiedział Andrzej. Blondynka nie zdążyła zapytać. Chłopacy usadowili się wygodniej i niemal równocześnie wepchnęli palce do pochwy.

    – Och! Wy… – więcej nie potrafiła powiedzieć. Drugą ręką ponownie sięgnęli do jej piersi. Odchyliła głowę i ciężko oddychała. Chłopacy rytmicznie posuwali ją palcami. Zenek chwycił brodawkę zębami. Ich blondynka cieszyła się niesamowitymi doznaniami.

    *

    Grzesiek siadł pod najbliższym drzewem, odchylił się, rozrzucił nogi i brzdąkał na gitarze. Irenka położyła się na brzuchu między jego nogami i łapczywie sięgnęła po twardego penisa. Po chwili wzięła go w usta. Głęboko. Grzesiek uśmiechnął się. Trzymając penisa w ustach, spojrzała na chłopaka. Oczekiwała aprobaty.

    – Świetna jesteś. Nie przerywaj, liż – uśmiechnął się.

    Wyraz jej twarzy złagodniał i mocniej zaczęła pieścić penisa. Grzesiek z trudem kontynuował grę.

    Anka, widząc zaangażowanie chłopaków, rozejrzała się, wzruszyła ramionami, podeszła i siadła obok Irenki. Przyglądała się w milczeniu, a po chwili położyła obok dziewczyny. Pocałowała ją w ramię, oparła rękę na łokciu i sięgnęła do penisa Grześka. Irenka, nie wyjmując go z ust, rzuciła jej poważne spojrzenie.

    – Tylko głaszczę – łagodnym tonem broniła się Anka.

    Po delikatnych pieszczotach pupy, wsadziła palec w cipkę Irenki. Dziewczyna drgnęła i… rozsunęła nogi, nie przestając obciągać Grześkowi.  

    Irenka, coraz intensywniej pieszczona przez koleżankę, w końcu dopuściła Ankę do penisa Grześka i sama wepchnęła palec w jej pochwę. A może w pupę? Chłopak odłożył gitarę i macał piersi obydwu dziewczyn. Anka rytmicznie opuszczała i podnosiła głowę. Uśmiech na jego twarzy dowodził, że obie są dobre w seksie oralnym.

    Miałem cichą nadzieję na weryfikację ich umiejętności.

    *

    – Blanka, zapraszam! – machnąłem dłonią do niebieskookiej.

    – Co? – podeszła i stanęła nade mną. Piersi fajnie kołysały się.

    – No, zapraszam! – dłonią wskazałem sterczący członek. Położyłem się na plecach.

    – Ooo, ty…! Fajnie! – uśmiechnęła się. Uklękła, wzięła penisa w dłoń i z uśmiechem, cały czas patrząc mi w oczy, powoli wkładała go do pochwy. Przygryzła wargę i powoli zaczęła ujeżdżać mnie. Z radości podniosła ramiona i założyła za głowę. Nadal patrzyła na mnie. Tak cieszyła się seksem w tym otoczeniu! Tego chciała! Na to czekała!

    – Masz świetny biust – westchnąłem z uznaniem. Pogłaskałem jedną, potem drugą pierś. Były takie jędrne, pełne. Przed paroma miesiącami przypadkowo zdarzyła mi się czterdziestoparoletnia ciotka, więc doceniałem świeżość i jędrność rówieśniczki. Delikatna, sprężysta skóra, żadnych zmarszczek, rozstępów. Dziewczyna wyprostowała się i przymknęła oczy. Dłonie wsunąłem pod głowę i podziwiałem kołyszące się piersi. Czasami gwałtownie unosiłem biodra, wywołując głośniejszy jęk Blanki.

    Mariola podeszła do nas. Położyła się obok mnie. Całowaliśmy się, a ja musiałem uważać, żeby za szybko nie dojść. Potem oderwała się od moich ust. Uklękła i patrzyła na Blankę, aż w końcu dotknęła jej piersi. Blanka otworzyła oczy, spojrzała na nią podniecona seksem ze mną i dopiero po chwili, kiedy zdołała wrócić do rzeczywistości, uśmiechnęła się z aprobatą. Dalej jeździła na mnie. Teraz intensywniej, bo zachowanie Mariola jeszcze bardziej ją rozochociło. Z kolei Mariola wychyliła się i już odważniej zaczęła pieścić sutek brunetki. Blanka uśmiechnęła się bezgłośnie i oblizała wargi.  

    – Och! – krzyknęła Blanka.

    Jej głośno wyrażona satysfakcja była moją zasługą, bo na widok pieszczot Marioli z wrażenia gwałtownie uniosłem biodra. Tak fajnie prężyła się Blanka i jej piersi. Niezapomniany widok.

    – Wojtek! Nie rób tak, bo za szybko dojdę! – zaprotestowała zasapanym głosem.

    Mariola sięgnęła do jej cipki.

    *

    Podniecona Róża w końcu oderwała się od ust Zenka, podniosła na ramionach i zsunęła do jego bioder. Nie zwracała uwagi na Andrzeja, ale on szybko wysunął palec z pupy dziewczyny. Róża sięgnęła po sterczącego penisa, usiadła na nim i zaczęła intensywnie skakać. Było widać, że jest bardzo podniecona. Zaskoczony Zenek oparł się na przedramionach i patrzył. Andrzej nie miał ochoty występować jedynie w roli widza. Stanął obok blondynki.

    – Róża, posmakuj! – wypiął biodra.

    Dziewczyna spojrzała na niego, chwyciła twardego penisa i posłusznie włożyła w usta. Teraz skakała, a w rytm ruchów bioder, skakały jej włosy i piersi. Płomyki ogniska i lamp tańczyły na jej ciele. Chłopacy patrzyli jak urzeczeni. Róża stękała z podniecenia. Po raz pierwszy miała dwa penisy w sobie. Obydwa twarde i duże, więc ledwie hamowała swoje podniecenie, ale nie trwało to długo. W końcu nie wytrzymała. Wypuściła penisa z ust, głośno krzyknęła:

    – Oooch! – osiadła na penisie, padła na klatkę Zenka i chwilę później zsunęła się na bok. Leżała na piasku z głową opartą na swoim ramieniu i ciężko oddychała. Chłopacy patrzyli na koleżankę i czekali aż dojdzie do siebie. W końcu Andrzej jednak nie wytrzymał. Położył się za Różą i majstrował przy jej pupie aż wyrwał z jej ust kolejne głośne westchnienie. Czyli wszedł! I zaczął rytmicznie poruszać biodrami. Dziewczyna nadal leżała na boku, miała przymknięte oczy i z uśmiechem przyjmowała kolejne uderzenia penisem. Pojękiwała. Na tyle głośno, że nawet inni oglądali się. Zenek przyglądał się, masował członek, przyglądał. Wreszcie na czworakach dotarł do ust Rozi. Położył się na boku, przodem do dziewczyny i na swoim udzie położył jej głowę. Ruchana przez Andrzeja patrzyła na Zenka. Chłopak przysunął się jeszcze bardziej. Zrozumiała. Otworzyła usta, a Zenek wsunął penisa, ale po dłuższej chwili delikatnych pieszczot nie wytrzymał i zaczął rżnąć ją w usta. Robił to energicznie. Wciskał penisa aż do nasady, a ona nie protestowała. Chłopak przytrzymywał jej głowę. Chciał czuć to ruchanie.

    – Ooo, tak! Tak… – zadowolony westchnął głośno. Widocznie Róża zintensyfikowała pieszczoty.

    *

    Irenka dłużej nie wytrzymała. Odepchnęła Ankę i dosiadła Grześka. Ależ skakała! Anka przyglądała się, zaskoczona energią Irenki. Grzesiek już nie uśmiechał się. Odstawił gitarę i trzymał ją za biodra. Głośno stękał. Zgrali się. Jej jęki stały się głośniejsze. Po pewnym czasie jeszcze przyspieszyli. Głośny krzyk kazał mi znowu spojrzeć w ich stronę. To Irka właśnie doszła. Znieruchomiała na moment, a potem miękko opadła na chłopaka. Anka leżała obok nich i masowała jego jądra. Grzesiek powiedział coś do Irenki i dziewczyna powoli zsunęła się z penisa. Leżała obok z przymkniętymi oczyma, ciężko oddychając. Otwarte usta nadawały jej taki erotyczny wygląd. Jedną dłoń przycisnęła do piersi, drugą delikatnie głaskała krocze. Nadal przeżywała rozkosz szczytowania i nie była świadoma tego, co dzieje się obok.

    Anka pospiesznie siadała na penisa, ale Grzesiek powstrzymał ją: 

    – Nie! Siądź tyłem. Niech inni też skorzystają z twoich walorów.

    Posłusznie odwróciła się plecami do niego i już po chwili ujeżdżała go. Jej drobne piersi podrygiwały w rytmie ruchów jej bioder. Grzesiek bezskutecznie próbował chwycić je. W końcu zrezygnował i zaczął pocierać łechtaczkę, a drugą ręką trzymał za biodro. Ania była spokojniejsza od Irki, ale równie podniecona. Kiedy Irenka wreszcie ochłonęła, pogłaskała Grześka po klatce, podniosła się i uklękła nad jego twarzą!

    – O, co za widoki! – zadowolony chłopak nieco podniósł głowę i zaczął lizać cipkę. Irenka mocniej przycisnęła jego głowę i głośno pojękiwała. W końcu chwyciła go za włosy, odciągnęła jego głowę i sama zajęła się łechtaczką. Szarpała ją! Znowu doszła! Opuściła głowę. Pośladki opadły na pięty. Zgarbiła się. Położyła głowę na jego piersi. Znieruchomiała.

    Anka, sapiąc, ujeżdżała Grześka. Nie wiedziała, co się dzieje za nią. W końcu Irenka wyprostowała się, uniosła głowę, otworzyła oczy i rozejrzała. Wstając, patrzyła na Ankę i stanęła w rozkroku przed nią. Pocierała łechtaczkę, otwarcie patrząc na koleżankę. Coś powiedziała, a Anka uśmiechnęła się jakoś tak… niepewnie i kiwnęła głową. Irka podeszła jeszcze bliżej i teraz Anka zaczęła lizać jej cipkę! – No, dziewczyny! Taka jazda! – podziwiałem je. – Grzesiek nie ruszył palcem, a i tak zgarnia najlepsze dziewczyny.

    Irenka trzymała głowę koleżanki. Anka nawet zwolniła tempo ujeżdżania Grzesia, żeby zadowolić jego dziewczynę! Zafascynowany patrzyłem na ich zabawę. Jednak nie trwało to długo. Widocznie Irce zależało tylko na pobudzeniu. Pochyliła się, koleżance dała długiego, czułego buziaka, a potem położyła się na brzuchu między nogami Grześka i zaczęła masować jego mosznę, a językiem próbowała lizać cipkę Ani! Cóż… Chyba robiła to skutecznie, bo Anka, mimo, że nie przyspieszyła tempa ujeżdżania, zaczęła głośno wzdychać. Już nie trzymała rąk na nogach albo klatce Grześka. Teraz głaskała włosy Irenki. Nie! Przyciskała jej głowę do swojej cipki!  

    Ruchałem brunetkę od tyłu, słuchałem jej jęków i głaskałem pierś Marioli, tulącej się do Blanki. Mariola tak namiętnie się do niej dobierała. Trudno było zdecydować, gdzie patrzeć.

    *

    Bogdan oderwał się od krocza Kamili, ukląkł z drugiej strony jej głowy i czekał. Kamila wyjęła z ust penisa Radka, spojrzała na Bogdana, uśmiechnęła się.

    – Dzięki! Dobry jesteś – sięgnęła do jego penisa i zaczęła go pieścić językiem. Pieściła chłopaków na zmianę. W pewnym momencie obydwaj wpakowali członki w jej usta. Próbowała cofnąć się, ale zgodnie zablokowali jej głowę. Radek pierwszy wycofał się i położył się między jej nogami. Wszedł w zasadzie bez oporu. Powoli ruchał ją, a dziewczyna ugięła nogi w kolanach. Radek chwycił ją za pierś. Bogdan macał drugą, kiedy Kama lizała jego penisa. Wreszcie Radek wycofał się.

    – Teraz ja! Teraz ja! – Bogdan pospiesznie zajmował jego miejsce.

    – A ten co? Boi się, że to sen i nie zdąży podymać? – patrzyłem na chłopaka z ironicznym uśmiechem. Przecież nie stosowaliśmy żadnych ograniczeń. A do północy było jeszcze daleko.

    Kama położyła się na boku, więc Bogdan ukląkł i ułożył jej nogę na ramieniu. Ruchał ją powoli, ale czasami uderzał głębiej i szybciej. Zmianą rytmu wywoływał krzyk rozkoszy kochanki. Wówczas jej twarz wykrzywiała się w grymasie, który w innych okolicznościach byłby przejawem poważnego cierpienia. Teraz nie było takich obaw.

    – Och, Boguś! Ty… – jedynie na tyle było ją stać w tej chwili.

    Radek usiadł, przyciągnął głowę Kamy i nakłonił ją do lizania penisa. Nie protestowała. Jedynie czasami podniecenie powodowało, że leżała z otwartymi ustami, rzęziła, przeżywając spółkowanie z Bogdanem. Radek głaskała ją po piersi, po włosach i czekał na kontynuację pieszczot. Kiedy przerwę uznawał za zbyt długą, masował łechtaczkę, wręcz momentalnie pobudzając dziewczynę do działania. Po takiej pieszczocie, mocno podniecona, jeszcze przez chwilę wierzgała nogami, ale Bogdan trzymał ją mocno.

    – Kama jest jak plastelina w ich dłoniach. I nadziana na ich chuje – uśmiechnąłem się.  

    *

    – Blanka, możemy zrobić zmianę? – podniecona dziewczyna spojrzała na mnie, niezbyt rozumiejąc, o co mi chodzi. Kiedy wskazałem na Mariolę, nie wyglądała na zadowoloną. – Mariola jeszcze odwdzięczy się – obiecałem w jej imieniu. Samą propozycją wywołałem uśmiech na jej twarzy. Już zbyt długo czekała.

    Naburmuszona i podniecona Blanka zeszła ze mnie. Przytrzymałem ją za rękę:

    – Zaczekaj – poprosiłem łagodnym głosem. Zatrzymała się.  

    Położyłem się na boku i przed sobą, „na łyżeczkę”, przytuliłem Mariolę. Ledwie przylgnęła, już wpychałem penisa. Przyjęła mnie z głębokim westchnieniem. Była mokra i dość szeroka. I ciepła wewnątrz. A ponadto bardzo podniecona i zniecierpliwiona oczekiwaniem. Sama podniosła nogę, żeby wpuścić mnie jak najgłębiej.

    – Chodź tu – wskazałem Blance miejsce. Uklękła poniżej mojego tyłka, nachyliła się nad nami, sięgając ustami i dłonią do jej szparki. Brzuszek Blanki masował moje udo. Już od takiego masażu można dostać wzwodu i wytrysku! Kiedy pieściła koleżankę, czasami czułem jej dłoń i język na członku. Co za wrażenia! Obiecałem sobie, że po powrocie do domu za wszelką cenę utrzymam z nimi kontakt. Były świetne, a ja chciałem przynajmniej jeszcze raz przeżyć taki seks! Teraz Blanka ułożyła się za mą „na łyżeczkę”. Z trudem sięgałem do jej pupy, ale jakoś masowałem jej cipkę. Chyba domyśliła się, jak wygięty leżę i nieco odsunęła się ode mnie, więc już bez problemu wepchnąłem palce do cipki. Nadal była ciepła i pełna śluzu. Kiedy moje palce były już solidnie nawilżone, wyjąłem je i ostrożnie zacząłem wpychać do odbytu. Blanka drgnęła, ale nie protestowała. – Fajnie! – westchnąłem w myślach. – A jeszcze sporo czasu przed nami…

    *

    Mój brat zostawił Kamilę i podszedł od tyłu do Blanki. Cofnąłem dłoń, a on klęknął i bez oporu wpakował penisa do pochwy.

    – Och! – krzyknęła dziewczyna i zaciekawiona spojrzała na przybysza. – Ach, to ty – zorientowała się, kto w nią wszedł, uśmiechnęła się i wróciła do pieszczot Marioli. Była zadowolona, że nie musi czekać na mnie.

    Radek walił Blankę! Ale jak! Robił to tak intensywnie, że dziewczyna zaparła się ręką o ziemię. Przerywała pieszczoty, jęczała, rzucała głową na boki. Zaskoczyła ją rozkosz płynąca z seksu z Radkiem.

    – Co za ogier z braciszka! – patrzyłem na niego z uznaniem.

    – Ale ty jesteś… – wystękała podniecona Blanka. Więcej nie zrozumiałem. Coś pokrzykiwała, popędzała go i wypinała pupę.

    W końcu zasapany Radek jednym szybkim ruchem wyszedł z niej. Podniecona Blanka wczołgała się  na nasze uda. Ciężko sapała. Jej pełna pierś zsunęła się na krocze Marioli. Radek klęczał, podparł się pod boki i ciężko oddychał, a jego sterczący penis drgał. W końcu Blanka oprzytomniała, odwróciła się i spojrzała na Radka. Uśmiechnęła się.

    – No, potrafisz dogodzić dziewczynie – zadowolona wysapała powoli. Przysunęła się do niego. O nas zapomniała! Dotknęła moszny. Druga dłoń przestała głaskać łechtaczkę, pogłaskała płaski brzuch Radka i zsunęła się na biodro, zostawiając wilgotny, błyszczący ślad na jego skórze. Ustami objęła penisa i patrzyła w jego oczy. Dłoń głaskała mosznę i sięgała dalej.

    – Zostaw mój odbyt w spokoju – Radek oponował spokojnie. Panował nad emocjami.

    – Potem chciałam twoją dupkę popieścić języczkiem – odezwała się miękkim głosem Blanka, trzymając penisa w dłoni. Prawie prosiła.  

    – No, chyba, że tak – uspokoił się braciszek.

    – A wejdziesz jeszcze raz? – znowu ten miękki ton. – Proszę… – uśmiechnęła się nieśmiało i przygryzła wargę.

    Nie wierzyłem własnym uszom! Dziewczyna prosiła go! Starsza od niego o dwa lata, bardziej doświadczona i prosiła! Jeszcze trochę i zacznie błagać!

    – Ale ja wybiorę dziurkę – zdecydował spokojnym głosem. Brzmiała w nim jakaś stanowczość, która zniechęcała do sprzeciwu.

    – Fajnie! Super! – cieszyła się, jakby ktoś zagwarantował jej dodatkowy tydzień wakacji. Uradowana pochłonęła jego penisa.

    A ten spokojnie odbierał kolejne pieszczoty.

    *

    Dokończenie nastąpi

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Tomnick
  • Pierwszy raz z Weronika

    Opowiadanie zawira: Fetysz stóp, squirting, seks analny, czyli coś się znajdzie dla każdego 😉

    Bóg dał mi mózg i penisa, a krwi tylko tyle by starczyło do jednego narządu. Jestem chory, to co robię jest popieprzone, na szczęściew życiu trafiam na równie popieprzone osoby…
    Poszedłem do nowej szkoły – liceum, nowe miejsce, nowe osoby, nowe przygody. Cała moja przygoda w liceum zaczęła się wspaiale. byłem w 22 osobowej klasie, w tym było tylko dwóch chłopaków – ja i typowy klasowy lamus, którego nikt nie lubi i na ktorego nikt nie zwraca większej uwagi.  Panie w naszej klasie zawróciły mi w głowie. były piękne a przy tym niezwykle miłe. Od razu w oko wpada mi Werka. Była to niewysoka, niebiesko oka  piękność z brązowymi włosami. Zazwyczaj ubierała bluzy z kapturami, podarte jeansy i nike, które ubierała na białe skarpetki do kostek – czyli coś co mnie najbardziej podnieca. Nie muszę mówić, żewłaśnie przez to Weronka stała się moim obiektem westchnień. Kiedy na wf widziałem jak przebiera swoję czarne Nike na czerwone conversy i moim oczom ukazały się białe skarpetki z widocznymi śladami “użytkowania”, myślałem że wybuchnę – poczułem silną erekcję, serio silną. Gdybym chciał włożyć w scianę to bym to zrobił – tak na mnie działała. Nocą Postanowiłem pobawić się w stalkera – wyszukałem jej profile na fb, instagramie i szukałem zdjęć, na których widać stopy czy skarpetki. Chore? Tak! Nie bez powodu napisałem taki wstęp. Na jej profilach społecznościowych znalazłem dwa zdjęcia z przedmiotami pożądania, nie była to dobra wiadomość, ale pojawiło się jedno “ale”. Weronika ma przecież snapchata, a ja nie. Następnego dnia pobrałem zainstalowąłem i zalogowałem się na snapchata. Pierwsze co oczywiście dodałem Wercię. Pierwsze dni nie przyniosły niczego. Zdjęcia czarnego ekranu, widoku zza okna, generalnie nuda. Nawet selfie nie robiła, ale pewnego wieczoru się to zmieniło. 
    Około 22.00 dostaję snapa na której było zdjęcie jej niezwykle opalonych nóg i stóp. Eureka!!! Dostałem co chciałem, jednak wiedziałem, że gdybym zrobił screena Weronika by to odebrała hmmm sami powiedzcie jak, więc zanim w ogóle pobrałem snapa, pobrałem aplikację nagrywającą obraz z ekranu dzięki czemu mogłem zapisywać zdjęcia bez alarmowania użytkownika. Więc po nagraniu snapa zrobiłem bez konsekwencji screenshota i uwieczniłem piękne stópki Weroniki na zdjęciu. Jej stópki były niewielkie, z pomalowaymi na czerwono paznokietkami. Niestety nie widziałem spodzików, więc niedosyt został.
    Przez następne kilka tygodni wysyłała dziennie o tej samej porze tego samego snapa. Byłem w siódmym niebie. Chociaż czułem się źle masturbując się do zdjęć osoby, z którą rozmawiałem na codzień, to weszło mi to w pojebany nawyk. Po kliku tygodniach miałem na telefonie około 20 zdjęć jej stópek. Zaczęło się robić nieprzyjemnie, bo wiedziałem, że jak ktoś mi zabierze telefon chociażby w zabawie i wejdzie w galerię to będzię nieciekawie. Na laptopa też nie chciałem przerzucać, bo nie wiadomo kto z niego może korzystać kiedy jestem w szkole. Po jakimś czasie szukania znalazłem w internecie stronę IMGSRC.ru na której można darmowo wrzucać zdjęcia i po wisaniu wrazy “feet” można zobaczyć że kilka tysięcy użytkowników wrzucało zdjęcia stópek. Byłem taki sam. Wrzuciłem i dodatkowo podpuszczałęm ludzi żeby komentowali niegrzecznie – mam wybujałą wyobraźnię, przez co mogłem sobię wyobrazić jakbym te wszystkie wypisywane w komentarzach rzeczy robił ja.
    Po przerzuceniu tych zdjęć na stronę Weronika przez jakiś czas przestała przesyłać te wieczorne snapy. Po 11 dniach z powrotem zaczęła wysyłać “wieczorne snapy”. Przez kilka dni na bieżąco przesyłałem je na stronę, żeby nie zajmować miejsca na telefonie. Pewnego piątkowego wieczoru dostaję wiadomość. Po odblokowaniu telefonu ucieszyłem się – to była Weronika
    – Hejka,wpadłbyś jutro do mnie, muszę przygotować prezentację na chemię i przydałaby mi się pomoc 😉
    Mysłałem że z łóżka wyskoczę ze szczęscia, napisałem że oczywiście, Po czym położyłem się spać, oczywiście przez długi czas nie mogłem, ale w końcu sen mnie zmógł i odpłynąłem.
    Oszczędzę wam opisu mojej pierwszej połowy dnia i przejdę od razu do konkretów. 
    Stałem przed jej drzwiami, zadzwoniłem dzwonkiem – momentalnie mi otworzyła. Stała przedemną ubrana w zieloną bluzę z kapturem z logiem naszej szkoły, na nogach miała przykrótkie czarne spodnie a na stopach czarne skarpetki do kostek. Zaprosiła mnie do środka i zaprowadziła do jej pokoju. Jej rodziców i brata nie było. Byliśmy sami. Zaproponowała mi coś do picia i włączyła laptopa. siedzieliśmy na jej łóżku oparci o scianę. włączył prezentację, ale nie mogłem się na niej skupić. Miałem świetny widok na jej skarpetki – to było dla mnie ważniejsze. Po godzince pracy powiedziała – Dobra przerwa, obejrzyjmy sobie coś. 
    – Hmm ok, na cda? – zapytałem
    – Nie chodziło mi o film…- odpowiedziała
    – Ok…- odparłem, w glowie miałem, że będziemy oglądać jakieś zdjęcia z wakacji czy ki chuj. Ucieszyłem się bo miałem okazję zobaczyć więcej stópek Weroniki.
    – Zamknij oczy- zaproponowała
    Posłuchałem się. Brzmiało to podejrzanie, ale byłem zbyt podniecony by o tym myśleć.
    – Ok, możesz odsłonić
    Odsłoniłem i zamarłem. Weronika włączyła IMGSRC.ru a dokładniej album ze zdjęciami jej stópek. Zdążyłem tylko wymamrotać coś co miało przypominać “ja pierdolę”.
    – Co to ma być?!- zapytała staowczo
    _Boże, nie mam pojęcia – skłamałem
    – Tak?? No popatrz, ostatnie kilka snapów wysłałam tylko tobie i spójrz oto one- powiedziała klikając na ostatnio dodane zdjęcia jej stópek.
    Zaniemówiłem, miałem tyle pytań ale ze strachu ich zapomniałem, po raz kurwa kolejny mój fetysz mógł ujrzeć światło dzienne przez nieuwagę. Co ja teraz zrobię, przecież nie zmnienię szkoły bez wiedzy rodziców a oni na pewno będą chciali wiedzieć czemu chcę zmienić szkołę.
    – Skąd wiedziałaś, że na tu to przesylam – nie wiem skąd ta śmiałośc u mnie, zapytałem bez wiedzy o tym że to zrobiłem.
    Weronika przybliża swoją buzię do mojej ciąglę patrząc mi w oczy i mówi – Bo kocham stopy, Oglądam zdjęcia z tej strony od kilku lat, aż nagle sama się zaczęłam tu pojawiać. miałam kilku podejrzanych i codziennie wysyłałam zdjęcie komuś innemu i sprawdzałam po kim pojawi się zdjęcie na stronie, pojawiło się po tym jak tobie wysłałam.
    – Przepraszam…- Powiedziałem bez przekonania, wiedziałem że moje przepraszam tu nie wystarczy.
    – Wiesz, bym ci wybaczyła, ale te “leave dirty comment” mogłeś sobię darować
    – Usunę te zdjęcia – przysięgałem
    – Masz usunąć tylko ten napis i komentarze tych zboczeńców – 
    – Ok – Wykonałem to co rozkazała.
    – Weronika? Powiesz o tym innym?-
    – Powiedziałam ci o tym, że też lubię stopy, gdybym cię wydała to byłoby samobójstwo-
    Poczułem ogromną ulgę, ale nękało mnie jeszcze jedno pytanie:
    – Weronika, czy jest szansa żebyś mi wybaczyła?
    – Jest jedna szansa
    – Jaka ? zapytałem, na odpowiedź nie musiałem czekać. Położyła się na lóżnku i przystawiła mi swoje skarpetki do buzi
    – LIŻ! – rozkazała
    – Weronika, kocham cię – Znowu samo się ze mnie wyrwało 
    Zachichotała po czym powtórzyła “liż”. Trochę się nie posłuchałem przyznaję , bo zanim zacząłem lizać zajpierw zacząłem wąchać. Jej skarpetki były jescze ciepłem, spocone i śmierdzące potem pomieszanym z jakimiś kosmetykami. 
    – Zaczekaj chwilę- powiedziała po czym postawiła telefon no stoliku koło łóżka. 
    – Co ty…
    – Nagram to, później wybierzemy kadry i zrobimy screenshota i później wstawimy na tą stronę.
    Ucieszyłem się strasznie, po czym powróciłem do szwedzkiego stołu zapachów. Nie lizałem, najpierw ściągnąłem skarpetki, bo wiedziałem że czarne skarpetki + spocenie ich i zmęczenie = widok stópek z czarnymi paprochami między palcami. Tak było i tym razem. Jej spodziki były pomarańczowo-czerwone pełne tych czarnych okruchów po czarnych skarpetkach. Ściągnięcie skarpetek wyzwoliło mocniejszy smrodzik, tym razem głównie potu, co mnie podniecało bardziej. Wąchałem, między palcami, przesuwałem nos po całem podeszwie tak że pot zostawał mi na nosie. W końcu wziąłem palce do buzi, zacząłem ssać wszystkie naraz, później każdy oddzielnie. W międzyczasie słyszałem ciche jęki Weroniki, lubiła to, kochała to. Zacząłem lizać między wszystkimi paluszkami, a następnie przesuwałem język już po całej podeszwie. Po kilku ruchach stopa straciła charakterystyczny słony smak, jednak mimo to lizałem jej stopy jeszcze przez kilka minut. Cała ta sytuacja + jej jęki doprowadziły mnie do olbrzymiej erekcji. Wiedziałem że mam się czym pochwalić, ale wedy czułem się jakbym miał dodatkowe 7 cm. Próbowałem to ukryć, jednak daremnie:
    – Ooo a kto tu się obudził – Powiedziała dotykając stopą w moje krocze
    Zrobiłem się czerwony, nie wiedziałem co powiedzieć i jak się okazało nie musiałem nic mówić.
    – No pokaż co tam masz – Powiedziała
    – Naprawdę?- niedowierzałem
    – A czy dzik sra w lesie?- zapytała ironicznie i zachichotała
    Zdjąłem majtki, to była pierwsza dziewczyna przed którą to zrobiłem. Ręcę mi się trzęsły ale lekko więc nie zauważyła.
    Zabarała stopy z mojej twarzy i przyłożyła do kutasa. Zaczęła mi robić footjoba. Było to kilkukrotnie bardziej podniecające niż zwykłem walenie konia, bo było robione stopami mojej piękności. Bałem się że za szybko dojdę i nie będę korzystał z tej przyjemności, ale po niecałej minuce footjoba Weronika zaczęła się rozkręcać.
    Zaczęła mnie całować i wyszeptała mi do ucha
    – Bierz mnie tu i teraz
    – Nie mam prezerwatyw – Wiedziałem że mogę tym ją odstraszyć, ale wolałem to niż zrobić dziecko w tym wieku.
    – Czekaj chwilę – Wyszła na chwilę z pokoju
    Plaskanie bosych stópek obwieściło, że wraca.
    – Zajebałam bratu- obwieściła trzymając paczkę prezerwatyw w ręcę
    Ponownie zaczęliśm się całować, chociaż bardziej adekwatne byłoby słowo lizać
    Zacząłem ją rozbierać, Najpierw bluza, później koszulka i stanik. Moim oczom ukazały się dwie piękne duże piersi. Od razu zacząłem je masować i całować, ssałem sutki i schodziłem niżej.
    Zdjąłem jej spodnie i majteczki i widziałem piękną młodzieńczą wygoloną i różowi.ką cipkę. Od razu zabrałem się do lizania. Weronika zaczęła jęczeć. Obracałem językiem, robiłem kółka, ssałem cipkę, jej jęki się nasilały. Włożyłem do jej cipki palca, później dwa. Wernika już nawet nie jęczała a wręcz krzyczała w ekstazie. Po kilku minutach minetki, mój język zalewały jej soczki, ale przerwałem – widziałem że jest bliska końca a przecież jeszze nawet nie włożyłem. Założyłem kondoma i poprosiłem żeby się odwróciła i wypieła, chciałem to zrobić na pieska. Ona posłuchała moich prośb. Zanim wszedłem oczywiście uderzałem penisem w jej cipkę – zawsze tak robili na pornolach, uznałem że to niezwykle ważne xD . Wszedłem, z trudem, ale wszedłem. Mimo że jak się później dowiedziałem często się masturbowała, to jednak jej cipka nyła bardzo ciasna. Z każdym koejnym pchnięciem mój penis wchodził coraz szybciej i coraz głębiej. Weronika miała orgazmiczne jęki, nie była sobą chociaż jęczała już naprawdę głośno to ciągle krzyczała “mocniej!”. Zacząłem to robić zcałej siły jaką miałem, czułem że dochodzę, ale czułem również jej skurczę. Mieliśmy orgazm w tym samym momencie – kurwa nieźle jak na pierwszy raz. Spuściłem się do prezerwatywy a ona wyskoczyła i wkładała sobie  szybko palce do cipki z której tryskały soki – miała squirting. To było strasznie podniecające. Po finale przypomnieliśmy sobie że przecież to wszystko nagrywaliśmy, mamy istną perłę na telefonie. minęlo kilka minut a ja w napływie śmaiłości zapytałem:
    – Kiedyś wkładałaś palce w pupę
    – Nie – odparła
    – Chcesz spróbować? – Zapytałem
    -Trochę się boję, że będzie za bardzo boleć – 
    – Spokojnie, mam coś co pomoże – odpowiedziałem. W rzeczywistości wpadłem na pojebany pomysł. Mam wiecznie suche usta więc zawsze noszę pzy sobie pomadkę…  Tak, Wysmarowałem tą pomadką je ostworek. Najpierw się śmiała, ale z drugiej strony chciała spróbować, więc się zgodziła na to. Ponownie się wypieła. Jej otworek wyglądał niewinnie. Był malutki gdy patrzyłem na średnice mojego penisa i jej dupci postanowiłem że rozetrę kawałek pomadki też na swoim penisie. Bylismy gotowi. Dość długo próbowałem go wepchnąć. Kiedy weszła główka Weronika krzykneła.
    – Może jednak nie…
    – Pchaj z calej siły – Weronika Krzyknęła, po czym zaczęła ruszać tylkiem nadziewając się na mojego członka.
    Mocno pchnąłem i z perwszym razem wepchnąłem całego. Weronika krzyczała “taaaaak!! taaaaaaaaaaaaaaaak!!!!!” ” Jeb mnie proszę jeb mnie”
    Zacząłem spełniać jej prośby. Jej perskie oko zaciskało się na moim członku. Ruchałem ile mogłem. Czułem że dochodzę, więc padło sakramentalne pytanie “Dojść w dupie czy na buzi?”
    – Wyjmij go ze mnie – Powiedziała po czym obolała odwróciła się i wzięła główkę do buzi. Połknęła wszystko. Miała 16 lat a czułem się jakbym robił to z dobrze opłacaną gwiazdą porno. Wykonćzeni padliśmy na łóżko. Zaczeliśmy gadać swoją gadkę szmatkę. Zostaliśmy parą. Robiliśmy to dosyć często, umówiliśmy się że po każdym wf będzie zostawiać skarpetki dla mnie.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    M.W

    Dawno nie pisałem, chyba trzeba to zmienić 😀

  • Utracona skromnosc – Julia – cz.1

    Przed gabinetem

    Stojąc przed gabinetem Julia nerwowo poprawiła wełniany sweter. Ciepły dotąd obszerny materiał teraz wydał się jej zaciskać na ciele. Spróbowała uspokoić oddech szukając sposobu, jak rozpocząć dyskusję z doktorem. Szukała odwagi by zapukać w stare drewniane drzwi ozdobione tylko pozłacaną tabliczką. Po cichu mając nadzieję, że uda jej się odsunąć tą rozmowę na inny termin i chociaż odsunąć ją nieco w czasie. Zerknęła na ekran telefonu. Zbliżała się 17, a po opustoszałym korytarzu snuła się tylko stara sprzątaczka.

    Kobieta na chwilę przystanęła i z zamyśleniem wyciskała mopa. Julia czuła na sobie jej wzrok.

    – Konsultacje, co?

    – Tak, konsultacje – kobieta jeszcze przez chwilę przygląda się Julii, po czym kończy wyciskanie mopa i wraca do sprzątania

    – Długo was trzymają – uśmiechnęła się. Julia miała wrażenie, że z lekką drwiną w głosie – powodzenia.

    – Dziękuję, to tylko konsultacje

    – Konsultacje? Dobre sobie, moja droga. Trochę już żyje – odkasłuje – ale nic. O tej godzinie – milknie na chwilę po czym wraca do sprzątania.

    Ta dziwna kobieta tylko spotęgowała nerwy Julii, a jej dziwne życzenie powodzenia i te ostatnie słowa. Lekki dreszcz przeszedł po ramionach dziewczyny. „Weź się w garść” – powiedziała do siebie i zapukała w ciemne drewno, po czym nacisnęła na klamkę

    *

    Odgarniasz niesforny kosmyk ciemnych blond włosów opadający na czoło i poprawiasz zsuwające się okulary z grubą oprawką. Przez chwilę myślisz nad tym by się wycofać, przyjść w innym momencie. „Przeklęte zaliczenie” – powtarzasz sobie, coraz bardziej sobie uświadamiając w jaki kanał wpadłaś. Zawaliłaś cytologię, to znaczy, że w przyszłym roku czeka cię 2 razy więcej pracy niż zwykle. O ile uda ci się zebrać pieniądze na warunek, a to już wątpliwa kwestia. Może chociaż dziekan uda się ubłagać, by rozbiła ci to na raty. Może kredyt, kurwa.

    Jeszcze nic straconego, tylko spokojnie. Otwierasz drzwi, wchodząc do środka. Gabinet jest duży, obszerny, pamiętając czasy, gdy zimna stal i szkło nie były modne. Miękkie światła popołudniowego słońca wpada przez lekko przysłonięte okna. W środku w szerokim biurowym fotelu siedzi wykładowca. Ubrany, jak zwykle w ciemną marynarkę i nienaganną koszulę jest czymś wyraźnie zajęty. Przerywa jednak na chwilę pracę przy komputerze i unosi wzrok ku stojącej przed nim młodej studentce.

    – Dzień dobry – zaczynasz

    – W czym mogę pomóc? – Julia czuje jego spojrzenie. Po chwili spojrzenie szarych oczu ponownie pada na monitor.

    – Pisałam do pana wczoraj, chodzi o wynik ostatniego kolokwium z tkanek mięśniowych – mimowolnie palce uciekają ci do włosów, by jej poprawić.

    – Tak, co z nim nie tak? – uśmiecha się. To jeden z tych eleganckich typów. Wymagający posłuchu. O szarobłękitnych oczach i lekko przyprószony siwizną. Czujesz się, jak owca w oczach wilka.

    – Chciałam prosić o możliwość jeszcze jednej poprawy.

    – Obawiam się, że to może być niemożliwe. Mówiłem już na początku roku jest tylko jedna poprawa. To byłoby nieuczciwe dla innych prawda?

    – Tak, ale – głos drży – od tego zależą moje studia.

    – Są zapomogi, warunek to nic strasznego

    – Warunek, strata stypendium. Nie pogodzę tego z pracą. Na prawdę nie da się, by pan jeszcze raz przejrzał moją pracę?

    – Zobaczmy. Pani Julia tak?

    – Tak – zasycha ci w gardle. Patrzy na ciebie, ocenia. Po chwili otwiera szufladę i zaczyna kartkować prace.

    – Proszę sobie usiąść – wskazuje to na fotel, to na sofę – napije się pani czegoś

    – Nie dziękuję

    – Na pewno? Proszę sobie nalać wody i siadać. Niepotrzebnie się pani tak denerwuje. Wspólnie znajdziemy jakieś rozwiązanie.
    Fotel

    Podchodzisz do stolika i wlewasz wodę do stojącej z boku szklanki. Czujesz na sobie jego spojrzenie. Po chwili decydujesz się na fotel. Lekko zaskoczona zapadasz się w miękkim meblu. Uśmiechasz się zażenowana. Wypijasz kilka łyków wody, czujesz przy tym rumieniec.

    – Hmm, faktycznie. Ciężko będzie coś z tego wyciągnąć. Szkoda – odstawiasz drżącą ręką szklankę na biurko. Czujesz bijące mocno serce i krew uderzającą do głowy – ale w porządku. Mam jeszcze jedną rzecz do przejrzenia, a pani zastanowi się nad argumentami za pani stroną

    – Argumentami?

    – Przyszła tu pani, licząc na co? Litość – żachnął się – dobre sobie. Proszę się zastanowić nad tym, zaraz wrócę do pani, proszę wybaczyć – wstał i podszedł do niej bliżej. Przyjrzał się dokładnie najpierw włosom, potem ubiorowi – ten sweter zupełnie do pani nie pasuje – rzucił, po czym wyszedł z gabinetu.

    Jakie argumenty? Co ja mu powiem? O co chodziło z tym swetrem – nerwowo zacisnęła dłonie na udach skrytych pod długą spódnicą. Przyszło jej na myśl najstarsza sztuczka. Warto spróbować, co może się stać. Rozpięła sweter i zsunęła go na ramiona odsłaniają białą prostą zapinaną bluzkę.

    Po chwili wrócił. Usiadł po przeciwnej stronie biurka. Przyglądał się przez chwilę Julii. Zwłaszcza kształtnym piersią, ukrytym pod białą bluzką.

    – O wiele lepiej pani teraz wygląda. Znacznie bardziej przekonująco – o cholera, przemknęło jej przez myśl – skąd pani jest?

    – Z Rzeszowa

    – To szmat drogi, mieszkasz w akademiku?

    – Nie, na stancji.

    – Rozumiem, tak jest zapewne wygodniej. Chociaż do dzisiaj wspominam miło te – zapatrzył się na coś na regale, po czym wrócił spojrzeniem do Julii.

    – Jakie masz jeszcze argumenty hmm? – zagadnął, dotarło do niej, że łagodnie przeszedł na ty. Argumenty? Palant – Jeśli wolisz taką formę dyskusji oczywiście.

    Sięgnęła zawstydzona do bluzki i rozpięła pierwszy guzik. Forma dyskusji, o ile striptiz można uznać za dyskusję.

    – Kontynuuj – potem kolejny, skinął głową by kontynuowała. Po chwili ukazała mu się krawędź prostego bladoróżowego stanika. Wtedy wstał i podszedł do niej. Odsunął pustą szklankę stojącą przed Julią na bok i wygodnie oparł się plecami na biurku z szerzej rozsuniętymi nogami. Julia przez moment wpatrywała się w szaroniebieskie oczy za okularami o srebrnej, delikatnej ramce, okolone ciemnymi gładkimi brwiami. Nie potrafiła oderwać wzroku od ostrych rysów twarzy mężczyzny, kształtujących się pod delikatnym zarostem.

    – Bardzo ładnie. Jesteś pojętną studentką. Faktycznie szkoda było by, byś porzuciła studia – odgarnął blond kosmyk z jej czoła po czym, dotknął jej policzka. Julia błądziła myślami, o tym co się teraz dzieje. O jego dużych dłoniach na jej policzku – kontynuuj – powiedział z naciskiem, a Julia posłusznie rozpięła kolejne guziki odsłaniają piersi przed nim. Wtedy wepchnął dłoń w jej stanik. Czuła, jak bawi się jej sutką.

    – Nie – próbowała go powstrzymać, choć czuła, że poszło to za daleko. Wtedy zamknął jej usta przytykając kciuk do jej warg. Zbliżył się do niej wpatrując w oczy, lekko przekrzywił głowę na bok i uśmiechnął się. On ma rzeczywiście coś wilczego w sobie zdała sobie sprawę Julia. Podniecało ją to.

    – Nie? – zapytał. Sięgnęła dłońmi do jego ręki, jednak po chwili wahania zabrała dłonie. Wtedy wsunął dłonie na plecy dziewczyny i delikatnie rozpiął jej stanik.

    Uwolnione duże piersi o ciemnoróżowych sterczących sutkach opadły nieco w dół. Zacisnął palce na jej podbródku i pochylił się nagle składając silny pocałunek na jej wargach.

    Sięgnął po jej dłoń i położył sobie na kroczu, drugą rękę przenosząc z podbródka na stojący sutek i dużą pierś. Bawił się nią przez moment – twoja kolej – wyszeptał, po czym delikatnie ścisnął pierś dziewczyny.

    Rozpięła mu niezdarnie spodnie, w czym po chwili sam jej pomógł. Zsunęła delikatnie wypełnione naprężonym penisem bokserki w dół odsłaniając gruby członek. Nie należała do dziewczyn, o bujnym życiu erotycznym. Tego chciał? Była przerażona. Wcześniej podobne scenariusze znała z czytanych po kryjomu erotyków i oglądanego jeszcze rzadziej porno. Wzięła jego członek w dłoni i masowała go przez chwilę. Stał się jeszcze grubszy i bardziej zaczerwieniony.

    Przez moment masowała go. Wtedy sięgnął do jej ust i rozsunął jej wargi kciukiem.

    Otworzyła usta i zaczęła delikatnie lizać żołądź. Potem pocałowała ją, potem znowu nieco niżej. Dalej lizała. Z każdym pocałunkiem słyszała jego westchnienia, czuła jego palce zaciskające się jej na karku. Jak z każdym pocałunkiem przestaje rozgarniać jej włosy i zatrzymuje się na chwilę. Jej Rozprowadziła ślinę po główce. Otworzyła usta szerzej i wzięła tak dużo , jak mogła. Jej ślina otaczała jego penis. Był gorący, niemal parzył jej usta. Cały czerwony i nabiegły krwią. Posuwała głową to w przód to w tył. Delikatnie. Wtedy on niespodziewanie przycisnął ją mocniej, krztusząc dziewczynę. W ostatniej chwili odepchnęła go i mogła chwycić oddech. Po kilku wdechach jednak chwyciła jego członek i zaczęła go szybciej masować, wreszcie przyciągnęła i wzięła do ust. Całując i liżąc go. Słyszała westchnienia podnieconego mężczyzny i jego silny dotyk na karku. Czuła, jak sięgnął i zacisnął palce na jej dużej piersi. Zadrżała, gdy ból rozpłynął się od ściskanego sutka. Pchnął ją mocno w głąb fotelu i pochylił się nad nią. Pocałował ją mocno, czuła jego silny chwyt oraz mocne usta. Zarost ocierający się delikatną szyję, gdy składał kolejny pocałunek niżej i jeszcze niżej. Wreszcie ssał jej pierś. Wtedy odepchnęła go od siebie i uklękła biorąc penis do ust. Masowała go mocno, mocniej i szybciej. Po chwili z głośnym westchnieniem wystrzelił do jej ust. Wtedy wstała i spojrzała mu w oczy.

    – Myślę, że pani zaliczyła. Masz plany w weekend

    – Nie – powiedziała ścierając z ust krople spermy

    – Muszę cię chyba dopytać – uśmiechnął się chytrze – Odwieźć cię? Zgodzimy się, że potrzebujesz więcej nauki – rzucił wpatrując się w jej duże powoli unoszące się piersi, to na jej bladą długą szyję i wąskie różowe usta wciąż jeszcze ze śladami białych kropel.

    – Nie trzeba, poradzę sobie – uśmiechnęła się. Poszło całkiem nieźle, podobało jej się – myślę, że dodatkowe pytanie to dobry pomysł – odpowiedziała zaskoczona śmiałością i zaczęła zapinać stanik.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    N.N

    Skorygowane i nieco wydłużone otwarcie historii studentki Julii.

    Historia Julii i odkrywania możliwości, jakie daje kobiecość dopiero się zaczyna. 

    Miłego czytania

  • Sesja fotograficzna – 9.

    Część 9.

    Po intensywnym wieczorze w hotelu szybko pozbierałam się i wracałam do domu. Jechałam ostrożnie, ciągle rozpamiętując nasz seks. Kamil zawsze starał się mnie czymś zaskoczyć. Tak było i tym razem. Po całym dniu w pracy musiałam wziąć prysznic, ale on „napadł” mnie i solidnie zerżnął właśnie pod prysznicem. Przed orgazmem stałam na jednej nodze, opierając się o ścianę, ciepła woda spadała na nasze ciała, a ten pchał się we mnie tak, że… Chyba dość głośno jęczałam, kiedy mi dogadzał. Wtedy doszłam, ale tego nie liczę, bo orgazm był z tych małych. A gimnastyka jak z jakąś młódką. Wówczas obiecałam sobie, że zacznę chodzić na callanetics albo aerobik.

    Pierwszy raz mocno odleciałam, gdy puścił strumień ciepłej wody z prysznica. To było lepsze niż wibrator! Masaż ciała, który zakończył się orgazmem. Ale jakim! I zmusił mnie, żebym stała przed nim naga. Wtedy nawet nie poczułam, że kafle są zimne. Musiał mnie podtrzymać, bo upadłabym. Przed drugim razem wszedł we mnie od tyłu i silnie rżnął. W końcu pogubiłam się. Strumień wody zrobił swoje i Kamil zapewniał mnie, że on był we mnie nieruchomy, kiedy wodą doprowadził mnie drugi raz do orgazmu. Jeszcze oszołomioną rozkoszą nakłonił, żebym uklękła. Zanim się zorientowałam, sikał na mnie! Oblewał mnie moczem! Szok! Dziwne, szokujące! Obrzydliwe? Nie… Byłam podniecona, ale jakoś inaczej. Nie potrafiłabym tego wyjaśnić. Kiedy odwracałam się, żeby zaprotestować, oblał mi twarz i włosy! Potem szczał na piersi i brzuch. Ostatnia struga znowu pokryła mi twarz! Przez ciało przemknął dreszcz podniecenia. Nie protestowałam, bo widziałam jego sterczący członek. Czyli zapowiedź kontynuacji seksu. Posłusznie obciągałam.

    Różne myśli przelatywały mi przez głowę. Czyżbym była typową switch? Lubiłam nietypowe, perwersyjne zachowania? W końcu mój ogier wycofał się i dał mi kilka minut na szybki prysznic. Co miałam zrobić? Namydliłam ciało i resztki fryzury, spłukałam, trochę podsuszyłam włosy i owinięta w ręcznik wróciłam do pokoju. Pokazałam się w pończochach i klapkach na szpilce. Dzisiaj założyłam kabaretki w ciepłym żółtym kolorze. Klapki były szare, połyskujące lakierem, na metalowej szpilce.

    *

    Zaskoczył mnie! W pokoju światło było zgaszone i zanim zorientowałam się, zerwał ze mnie ręcznik i, stojąc za mną, zaczął mnie pieścić. Językiem i dłońmi. Stałam w lekkim rozkroku, więc penisem pocierał moje krocze… Mógł sobie darować pocałunki i paluszki! Dużo nie potrzebowałam, więc po kilku minutach w równym rytmie rżnął mnie od tyłu. Doszliśmy do łóżka. Zapalił światło. Nie wyszedł ze mnie, położyliśmy się na boku i posuwał mnie od tyłu. Patrzyłam jak jego penis znika we mnie i wysuwa się. Głaskałam go, ale też dotykałam łechtaczki. Pocierałam ją. Co za rozkoszne uczucie… Ech, co za piękny widok!

    Potem, tkwiąc we mnie, położył się na mnie, odwrócił i na boku kopulowaliśmy przodem do siebie. Wsunął palce w odbyt i dalej spółkowaliśmy. Och! Wypełniał obie moje dziurki. Po łagodnej próbie rozpychania odbytu bez trudu wepchnął we mnie penisa. Patrzyłam w niego jak urzeczona. Nie odwrócił mnie, tylko sam odchylił się. Z nogą w górze czułam jak wnika w mój odbyt. Przymknęłam oczy. On ciągle patrzył. Doszłam… Chyba na chwilę straciłam przytomność. Kiedy ochłonęłam, nadal tkwił w moim odbycie. Nie przestał mnie ruchać. Przyśpieszył.

    – Co teraz zrobi? – zastanawiałam się.

    – Nie wypuszczę ciebie o pustym żołądku – stwierdził cicho z uśmiechem. Był bardzo podniecony. Jeszcze przyspieszył. Po chwili płynnym ruchem wyszedł ze mnie i pochylił się nade mną. – Otwórz usta – polecił.

    Kiedy tak zrobiłam, wepchnął penisa i poczułam silny strumień spermy. Czekał aż wszystko połknę i wyliżę go. Tak lubił kończyć stosunek. Ale nie dzisiaj. Kiedy wysunął się z ust, jeszcze sterczał, więc wszedł do pochwy i spółkował aż penis zaczął mięknąć. Przytuliłam się i czekałam aż skończy. Mógł mnie tak „męczyć” kolejną godzinę. Albo dwie. Albo tyle, ile chciał. Nawet bez końca. Zatraciłam się w oczekiwaniu na koniec zabawy. Po trzech orgazmach mógł ze mną robić, na co miał ochotę.

    – Mój prywatny ogier – westchnęłam rozczulona i odprężona jego zabiegami.

    – Słucham?

    – Nie, nie. Nic. Ruszaj się we mnie. Ruszaj… No, ruszaj…

    W domu czekał mnie dalszy ciąg pracy. Zawsze zabierałam papiery przynajmniej dwóch klientów albo równie ekscytujące w swej treści nowelizacje rozporządzeń, zarządzeń czy uchwał. Nasze ministerstwa potrafią zmieniać decyzje nawet co kilka miesięcy, a ja i pracownicy musimy za tym nadążać. Ale po seksie rozsadzała mnie energia. Mogłam pracować kolejne kilka godzin, w zasadzie nie odczuwając zmęczenia.

    *

    Życie bywa piękne! Nawet, jeśli nie myślę o seksie! Ach, spełniło się moje marzenie!! Z radości w domu wyruchałam się wibratorem. I to jak! Nawet wsadziłam sobie drugi, mniejszy, do dupy! Mój pokaz mógłby być nagrywany. Jako film dla dorosłych, zrobiłby furorę. Oczywiście, jako film instruktażowy. Wyłam tak, że musiałam kończyć to ruchanie na brzuchu z twarzą w poduszce. Ale zaszalałam naga i potem pluskałam się w wannie w pianie. Nawet zabrałam kawałek tortu do wanny. Do jedzenia. I jeszcze trochę pobawiłam się paluszkami…

    Skąd taka radość? Nikt by nie zgadł. Do firmy zgłosił się mój były szef! Ten, który przed laty wywalił mnie z pracy, bo nie chciałam zgodzić się na seks z nim. Wówczas zaczęła się moja trauma związana z poszukiwaniem pracy i wszystkie nieoczekiwane problemy, które… No, ale dość o tym. Dlaczego tak się ucieszyłam? To proste. Zgłosił się do „mojej” firmy, ale wszędzie widnieje nazwisko Ewy. Zresztą, biuro ma swoją ustaloną renomę, więc z naszych usług korzysta sporo prywatnych przedsiębiorców. I ma stabilną pozycję na rynku. Jeżeli ktoś ma jakąś sprawę, na przykład chce podpisać z nami umowę na obsługę jego firmy albo tylko jednego projektu, to sekretarka zgodnie z życzeniem umawia go z szefową. Na spotkaniu pojawiam się ja i wyjaśniam, że zastępuję właścicielkę. Mam odrębny pokój. Po Ewie, właścicielce biura.

    Mój były szef, w skrócie BS („brak szyi” też pasuje do niego) przyszedł z papierami i sekretarka skierowała go, według grafika do dyżurnej osoby. Tego dnia była to Maria. Cóż, jego pech. Maria sprawdziła go i zadzwoniła do mnie. Facet kierował działem w dużej prywatnej firmie, ale miał jeszcze małą, własną. Z tego samego sektora rynku! Hm, w państwowej firmie to by u nas pewnie uszło, ale w prywatnej? Konflikt interesów? Jak to nie wypłynęło przy podejmowaniu pracy? Wykorzystywanie wiedzy uzyskiwanej w głównym miejscu pracy do prowadzenia interesów na boku, czytaj: we własnej firmie? Jak Maria zdobyła te informacje? Wolałam nie pytać, ale każda z nas po latach miała jakieś nieformalne kontakty w różnych instytucjach. Poza tym jej syn był informatykiem, więc… A jeżeli zleciła prześwietlenie BS-a swojemu synowi, to już jakby przystawiła facetowi aparat rentgenowski do portfela.  

    W każdym razie wyszło, że w papierach nie było pełnej zgodności z danymi zebranymi w Internecie. Facet chciał podpisać z nami umowę, żebyśmy prowadziły jego prywatną księgowość. Zastanawiałam się, ile biur już mu odmówiło? Nie wierzę, że dopiero Maria była taka efektywna, chociaż, kto wie? Chciałam sama, ale Maria obiecała wysłać zapytanie o interpretację przepisów do US w sprawie deklaracji BS-a.

    Lato jak lato. Bez nadzwyczajnych zdarzeń, ale pod koniec sierpnia ruszyła lawina. Przyszła prośba o konkretny numer sprawy, dokumenty i wtedy okazało się, że jeszcze nie podpisałyśmy z BS-em umowy. Tak wyszło. Wpadł do biura, groził Marii, ale podeszli pracownicy-mężczyźni i trochę ochłonął. Powrzeszczał, kiedy dotarło do niego, że nie ma z nami umowy. Zabrał papiery i wyniósł się, bo pracownicy zagrozili mu wezwaniem policji. Fakt, przestraszył się. Taki miły dzień…

    *

    Mężczyzna szedł ulicą z opuszczoną głową. Mocno wiał wiatr. Nie zauważył, że u jej wylotu ktoś na niego czekał. Kobieta stała w rozkroku z aparatem fotograficznym w ręku. Na głowie miała chustkę. Sporą część twarzy przysłaniały duże okulary przeciwsłoneczne. Ubrana była w płaszcz przewiązany paskiem, na nogach wysokie botki. Strój robił wrażenie, a aparat fotograficzny, który ostentacyjnym gestem właśnie przewiesiła przez ramię, jeszcze potęgował jej bojowy nastrój. W tym czasie u wlotu ulicy pojawił się samochód, który bardzo wolno zbliżał się do mężczyzny. Dzieliło ich jeszcze jakieś 50 metrów. Mężczyzna, tknięty przeczuciem, nagle podniósł głowę, zobaczył kobietę i zatrzymał się. – Lid… – głos uwiązł mu w gardle. Już zrozumiał. I bał się. Był przerażony. Dzieliło ich może 30 metrów. Samochód zbliżał się. Kobieta przywołała mężczyznę gestem.

    – Heniek! – zawołała do niego ostrym, silnym głosem.

    Własne imię podziałało jak ostroga. Wywołany wzdrygnął się, szybko odwrócił się, chcąc uciec i zamarł. Jakieś dwa metry od niego stał młody mężczyzna słusznej postury, w czarnym garniturze i płaszczu, w czarnych okularach. Nie uśmiechał się. Po drugiej stronie ulicy stał kolejny. Heniek obejrzał się na kobietę. Stało z nią dwóch tak samo ubranych barczystych mężczyzn. Samochód był coraz bliżej. Mężczyzna po drugiej stronie ulicy zszedł z chodnika i zbliżał się do przerażonego fotografa. Dwaj mężczyźni towarzyszący kobiecie, poruszyli się i równym krokiem zaczęli podchodzić do Heńka. Przerażony mężczyzna przywarł plecami do ściany kamienicy. Czterej mężczyźni w czarnych płaszczach zbliżali się. Za nimi wolnym krokiem szła kobieta w eleganckich botkach i z aparatem fotograficznym przewieszonym przez ramię. Nieprzyjemnie uśmiechała się.

    *

    – Nie! W glanach! – przerwałam projekcję. – Cóż, nadszedł czas zemsty. Heniek, idę po ciebie…! – krzyknęłam scenicznym szeptem, energicznie wstałam z kanapy i ruszyłam pod prysznic.

    Partnerka Henia niedługo dostanie list z informacjami o jego imprezach organizowanych w atelier. I kilka jednoznacznych zdjęć, dowodzących jego biseksualności i udziału w orgietkach. Szkoda jej dla takiego bydlaka. Im wcześniej dowie się, tym lepiej dla niej. Dzisiaj Heniek spotyka się w kawiarni z „kandydatką na modelkę” i na pewno będzie niedomagał po wypiciu kawy.

    Znajomy obiecywał, że tabletki rozpuszczają się łagodnie, szybko i nie zmienią smaku kawy. Dodatek do kawy miała wrzucić kelnerka. Ufałam jej. Kiedy obiecałam kolejny wypad do spa, dołeczki w policzkach zrobiły się jeszcze większe. Obiecałam też sporą kwotę za ten jednorazowy „żart”, jak nazwałam tę przysługę. Bardzo chętnie skorzystała. Potem podwieziemy Henia do jego pracowni. Och, przepraszam, do jego atelier na sesję zdjęciową. Już znałam nowy adres.

    Mam znajomego. Michał to naprawdę fajny, przystojny, zadbany, młody i dobrze zbudowany mężczyzna. Ćwiczy w siłowni. Kawaler! Pogodny, potrafi żartować, szanuje kobiety, więc cieszy się sporym powodzeniem. A przy tym jest taktowny i bardzo dyskretny. Znamy się jeszcze z poprzedniej pracy u BS-a, ale nadal utrzymujemy luźny kontakt. Parę razy wybraliśmy się wówczas do restauracji. W pracy etatowe plotkary uważały nas za parę. Idiotki… Michał ufa mi i powierza swoje sekrety. Nawet te najbardziej intymne. Wie, że nikomu nic nie przekażę. Parokrotnie przekonał się o tym. Kiedy byłam bez pracy, od niego też pożyczałam pieniądze. Zresztą, sam zaoferował mi pomoc. Nigdy nie ponaglał mnie ze zwrotem, dlatego z nim rozliczyłam się na końcu.

    Uzgodniłam z Michałem, że będzie pozował z Heńkiem. Był zaskoczony, miał duże opory, ale rozumiał moje powody, a ja rozumiałam jego opór. Proponowana kwota ostatecznie rozwiała jego wątpliwości. Michaś postawił tylko jeden warunek. Zgodziłam się i z ochotą przysięgłam, że nikt, a przede wszystkim jego partner, nigdy nie dowie się o filmie i fotkach. Obiecałam również przywieźć wąsy i perukę w innym kolorze niż jego naturalny blond. I okulary. Zasugerowałam, że w ramach bonusu może zgwałcić Henia. Odmówił, ale obiecał „ostre” ujęcia. Szczerze mówiąc, poczułam się rozczarowana. W końcu sporo mu zapłaciłam. Ja Heńka bez rękawiczek już nie dotknę. Brzydzę się.

    Zacierałam ręce. Wieczorem zabawię się w dom wysyłkowy! Szybko pójdzie. Zaadresowane koperty czekały. Cóż, jeszcze nie wszyscy dorośli korzystają z Internetu i odwiedzają strony dla gejów i BDSM. Dlatego założyłam nowe konta na kilku portalach. No, Heniek założył dla siebie, chociaż o tym nie wiedział, ale obiecał dzisiaj pochwalić się zdjęciami, więc dzisiaj zamieszczę zdjęcia. Wyślę, siedząc w jakiejś kawiarni z wi-fi. Na wszelki wypadek na tę akcję przeznaczyłam stary laptop. I tak chciałam go wyrzucić. 

    Oczywiście, kelnerkę wypatrzyłam dużo wcześniej i sporo dowiedziałam się o niej, zanim zdecydowałam się na „przypadkowe” zderzenie na ulicy. Miła znajomość? Na pewno. Fajna, atrakcyjna dziewczyna, dobrze nam się plotkuje, więc dlaczego nie podtrzymywać takiej znajomości jak najdłużej? Miała chłopaka, którego kochała, więc do łóżka jej nie zabiorę.

    Jeżeli jednak rozstanie się z chłopakiem, to kto wie… No, ja wiem.

    *

    Cholera, wczoraj po raz drugi odwiedził mnie nowy klient. Wpadł do mnie, chociaż jest przypisany do innej osoby. Sama już nie przyjmuję nowych klientów i nadzoruję prowadzenie rozliczeń firm.

    Facet jest jakieś dziesięć lat młodszy ode mnie. No, może trochę więcej niż dziesięć. Zawsze dobrze ubrany, zadbany, uprzejmy. Budzi zaufanie swoim zachowaniem. I koniecznie chce się ze mną umówić! Proponował obiad, kolację. Dzwonił po godzinach pracy, więc nie odbierałam komórki. Wszyscy wiedzą o tym. Za to jestem czynna w soboty. A ten dzwoni i dzwoni. Mam swoje lata, spore doświadczenie i wiem, że nie skończy się na spotkaniu w kawiarni. Ma ochotę na seks ze mną. To widać. Też mam ochotę na seks z nim, ale z drugiej strony tak na zdrowy rozsądek: ile można w moim wieku?

    *

    Schemat jak przy poprzednim wyjeździe: jeden telefon, jedno pytanie, uzgodnienie miejsca spotkania i godziny. Chwilę później rezerwowałam pokój w tym samym hotelu. Tym razem zadzwoniłam wcześniej i wydawało się, że spokojnie spędzę resztę dnia. Gdzie tam! Wpadłam na pomysł i jeszcze zaliczyłam szybką wizytę w sklepie sportowym. Nie lubię robić zakupów w takim tempie, ale skoro pomysł mi się spodobał, to zrealizuję go. Pati zabrałam prosto z pracy. Błagała, żeby pojechać do domu chociaż po jej szpilki, ale machnęłam ręką. Podjechałyśmy do centrum handlowego i kupiłam jej szpilki, pończochy, jakieś majteczki i bluzeczkę, żeby miała coś świeżego na jutro. Ucałowała mnie z radości.

    Hm, to zaczyna wyglądać na uzależnienie. Trochę mnie kosztują te wypady, ale to nie problem. W nieskończoność nie będziemy ciągnąć takich zabaw. Dziewczyna musi sobie znaleźć na stałe kogoś innego. tym razem w hotelu zabawiłam się suczką naprawdę ostro, aż na koniec całowała mnie po rękach.  

    Na pływalni tak apetycznie wyglądała w kostiumie… Ciągle miałam ten widok przed oczyma, więc nie mogłam sobie odmówić takiej przyjemności. Do pokoju wracałyśmy w szlafrokach. W pokoju zażyczyłam sobie, żeby Pati zdjęła szlafrok i założyła szpilki. Polecenie wykonała i stanęła przede mną naga, w nowych szpilkach i jeszcze z wilgotnymi włosami.

    – Wyjdź na korytarz – poleciłam suczce.

    – Ale tak? Bez ubrania?

    – Tak! Wyjdź!

    – Ale tam są kamery! Proszę!

    – Masz wykonywać polecenia!

    – Proszę! Niech Pani… – błagała płaczliwym tonem.

    Westchnęłam ciężko, pokręciłam głową i bez słowa podeszłam do mojego tapczanu. Wzięłam kajdanki, przywołałam Patrycję i kiedy podeszła, skułam jej ręce na plecach. Uspokoiła się, pod moim spojrzeniem wycofała na środek pokoju i czekała na dalszy ciąg zabawy.

    – Marsz na korytarz!

    – Nie, proszę! – w jej oczach zobaczyłam strach. Zrozumiała, że skucie rąk umożliwiało sprawniejszy przebieg szkolenia, a i sunia stawała się mniej oporna.

    Sięgnęłam po pejcz leżący na tapczanie. Pierwsze smagnięcie zostawiło ślad na brzuchu, drugie na nogach. Krzyknęła z bólu. Trzecie uderzenie zatrzęsło pośladkami. Jęczała z bólu, garbiła się pod wpływem razów pejczem, ale ostatnie uderzenie wyprostowało ją. Z bólu tupała szpilkami w dywanową wykładzinę, która świetnie tłumiła hałas. Starała się nie ruszać z miejsca. Znowu uderzyłam w brzuch.

    – Proszę Panią! Będę posłuszna! – już klęczała przede mną. Miała łzy w oczach. Tylko na tyle było ją stać.

    – Marsz na korytarz! – otworzyłam szeroko drzwi. Kiedy podniosłam pejcz i chciałam uderzyć, niezdarnie podniosła się z kolan i pochlipując wyszła na korytarz. Pejcz dosięgnął jej pośladków. Potem nóg. Była powolna, ale zrozumiała moje intencje. Miałyśmy szczytowy pokój, więc stała i ze strachem patrzyła przed siebie. Nasłuchiwała dźwięku nadjeżdżającej windy. Nalałam sobie drinka i patrzyłam na nią. Trwało to kilka długich minut. Nerwowe tiki, ukradkiem rzucane spojrzenia w moim kierunku i perwersyjne wyginanie się na życzenie Pani. Źle się czuła, kiedy tak sponiewierana musiała na korytarzy wypinać i rozchylać pośladki albo opierać się o ścianę i eksponować wygoloną cipkę. Uśmiechałam się i robiłam zdjęcia, obserwując jej wygibasy z rękoma w kajdankach. Na zachętę jeszcze kilka razy oberwała pejczem, ale ani razu nie krzyknęła. Tłumiła jęki.

    – No, suczko! Wróć i zamknij drzwi. 

    Szybko spełniła polecenie. Drzwi zamknęła pupą. Stała i czekała na dalszy ciąg. Wciąż pochlipywała.

    – Na kolana! – nadal ubrana jedynie w szlafrok i szpilki, z drinkiem i pejczem rozsiadłam się w fotelu. – Słucham, suczko…

    – Przepraszam Panią za moje zachowanie. Nadal chcę służyć Pani. Proszę mną rozporządzać – jak automat wydukała starą kwestię. Bała się. Tyle bez trudu dostrzegłam w jej oczach.

    Drżący głos wskazywał, że długo zapamięta lekcję. Co innego nagość na plaży, a co innego nagość na korytarzu hotelu. Nie taka znowu anonimowa. Na dodatek w kajdankach i szpilkach. Siedząc w fotelu, założyłam nogę na nogę. Kołysałam szpilkę na palcach stopy i przyglądałam się dziewczynie.

    – A może suka na wynajem? O, ciekawy pomysł… Może ją… – uważnie przyjrzałam się dziewczynie. Zdecydowałam, że nie będę jej uprzedzać.

    – Przeproś!

    Ostrożnie podeszła do wystawionej dłoni i zaczęła ją całować.

    – Przepraszam moją Panią.

    Sięgnęłam do kajdanek i zaplątałam w nich końcówkę pejcza.

    – Ustaw się przede mną – kiedy klęczała między moimi nogami, szeroko rozchyliłam szlafrok. Teraz widziała moją nagą i mokrą cipkę. – Wyliż swoją Panią! – prawą nogę założyłam na oparcie fotela. Nie zamierzałam dziewczynie utrudniać służby.

    Patrycja z ulgą pochyliła się nad moim kroczem. Pociągnęłam za pejcz i ból w ramionach zmusił ją do głębszego skłonu. Wbiła twarz w krocze i pieściła mnie. Mając świeżo w pamięci udzieloną lekcję pokory, starała się. Zaledwie po kilku minutach zdołałam dojść! Krzyknęłam i długo dochodziłam do siebie, kiedy ciągle kąsała moje delikatne wargi… Nawet próbowała „masować” łechtaczkę ząbkami, ale nie pozwoliłam. Albo była tak bardzo zdolna, albo ja tak bardzo potrzebowałam seksu. Stawiałam na to drugie.

    Teraz owinęłam pejcz wokół jej szyi i za taką prowizoryczną obrożę pociągnęłam sukę na jej tapczan. Z ledwością nadążała za mną. Rzuciłam ją na plecy. Podduszona, ciężko oddychała. Leżała z rozrzuconymi nogami. Teraz usiadłam między nimi i ostro zaczęłam masować łechtaczkę. Pati spojrzałam na mnie z radością. Pchałam palce do pochwy. Zaczęłam od jednego, potem drugi… Właśnie byłam przy czterech. Wyjęłam je z pochwy, pociągnęłam za pejcz. Suczka usiadła.

    – Wyliż – podałam moją dłoń.

    Cztery palce zmieściły się w ustach. Dławiłam ją. Krztusiła się, kaszlała, łzy napłynęły jej do oczu. W końcu wyjęłam dłoń i pchnęłam dziewczynę na tapczan. Powoli wpychałam całą dłoń do pochwy. I… weszła! Zaczęłam rytmicznie i energicznie ruchać suczkę. Może nawet zbyt energicznie. Stękała. Pojękiwała cicho. Była szczęśliwa. Doszła już po kilkunastu ruchach! Fala rozkoszy wydobyła z jej gardła donośny krzyk. Ciało naprężyło się, wygięło w łuk, zamarło na chwilę i opadło. Głośno oddychała, zanim uspokoiła się. Przez cały czas prawie nieruchomo trzymałam dłoń w pochwie. Dałam dziewczynie jeszcze chwilę relaksu i ponownie rżnęłam suczkę. Należał się suni drugi orgazm, a mnie podniecało ruchanie dłonią. Zafascynowana patrzyłam jak cała dłoń, bez oporu, znika w pochwie i słuchałam jak wywołuje podniecenie suczki. Znowu ostro zaczęłam, drażniłam szyjkę macicy, ocierałam ściany pochwy. Pati głupiała z rozkoszy, rzucała się na tapczanie i w końcu szczytowała. Tym razem trwało to znacznie dłużej, ale i orgazm był mocniejszy.

    Z wdzięczności ponownie wylizała mnie. Nie szczytowałam, ale dała mi tyle satysfakcji… Byłam odprężona, ale bardziej podniecało mnie penetrowanie pochwy dłonią. Chciałam wypróbować tę zabawę na innej kobiecie. Najchętniej w wieku zbliżonym do mojego. Zaczęłam marzyć o perwersjach… W wolnych chwilach wracałam do tych pragnień. Miałam nadzieję, że uda mi się zrealizować takie pomysły.

    – Ustaw się na czterech łapkach! – zarządziłam.

    Posłusznie wykonała polecenie i czekała. kiedy cofnęłam się do mojego tapczanu, pełna obaw odwróciła głowę i uważnie śledziła każdy mój ruch.

    Wyjęłam strap-on, powoli założyłam go, ciesząc się strachem i podnieceniem malującymi się na twarzy bezbronnej suczki. Nawilżyłam Pati lubrykantem i w końcu zerżnęłam w obie dziurki. Pięknie wyglądała na klęczkach, pojękując i wzdychając, kiedy czarna pała zanurzała się w jej pochwie, a potem w odbycie. Próbowała protestować, ale ignorowałam to. Ledwo potrafiła zaprzeć się rękoma, kiedy wchodziłam w nią, a potem stękała tak rozkosznie i głośno… Kazałam być jej cicho:

    – Bo wyjdę – ostrzegłam.

    Wówczas szybkim ruchem złapała i przytrzymała strap-on w pochwie. Przeprosiła i obiecała, że już nie będzie hałasować. I dalej jęczała. Może nawet jeszcze głośniej. Kochana z niej suka… Dupę tak jej zerżnęłam, że w końcu upadła na twarz i głośno jęczała w pościel. Jęczała? Wyła! Na koniec dokładnie wylizała strap-on. Kiedy odsapnęłyśmy i podniosłyśmy się, poszłam na szybki prysznic. Pod prysznicem, kiedy obmywała mnie woda i mydło, suka półleżała między moimi nogami i z wdzięczności ustami pieściła mi cipkę.

    – A niech bawi się, suka – pomyślałam z czułością i nie protestowałam. Prawie zsikałam się na sunię. Potrafiła pieścić.

    Potem ona brała prysznic. Szybko wytarła się i uczesała włosy. Przepłukałyśmy kostiumy po pływaniu, bez pośpiechu ubrałyśmy się, potem zrobiłyśmy makijaż i poszłyśmy na kolację. niewiele brakowało, a trzymałabym suczkę za rękę. Ten jednodniowy wyjazdu do hotelu głęboko zapadł w naszej pamięci. Humory też nam dopisywały. W trakcie powrotu złapałam się na tym, że planuję kolejny wypad.

    *

    Miałam jeszcze jeden problem do rozstrzygnięcia.

    Przed kilkoma dniami pojawił się Ryszard! Akurat jego najmniej się spodziewałam. Elegancko wymusił spotkanie w kawiarni dwa dni później. Nie chciał naruszać moich planów. Zawsze był taktowny i cierpliwy. W trakcie spotkania nie padło ani jedno słowo o naszej przeszłości; same komplementy, trochę mówił o sobie i swojej starości. Po co? Nie miałam pojęcia. W ogóle jakoś tak kręcił. Wtedy dowiedziałam się, że pracował dla jakiejś zagranicznej firmy. Już domyśliłam się, że był cenionym fachowcem i świetnie zarabiał. Przynajmniej jak na nasze warunki. Wykonywał jakieś ekspertyzy dla tej firmy i nadzorował realizację jednego z jej projektów. Chyba coś związanego z przetwórstwem ropy. Chyba. A może z neutralizacją odpadów ropopochodnych? Nieważne. Wciąż nie wiedziałam, o co mu chodziło. Spotkał się, żeby wypić ze mną kawę i zjeść ciastko? Sam nie mógł?

    Po spotkaniu odprowadził mnie. W duchu ucieszyłam się, że już kończymy, bo naprawdę byłam zmęczona po całym dniu pracy. Miałam za sobą taki kolejny dzionek, kiedy pracujesz dziesięć godzin, obiad zjadasz ‘po drodze’, czyli na stojąco i wykonujesz kilka prac jednocześnie i „na wczoraj”, a w nogach czujesz jeszcze poprzedni dzień. Nie lubiłam tego. A kto lubi? Teraz oczy same mi się zamykały. Musiałam zregenerować się chociaż półgodzinną drzemką, bo w domu czekały inne papiery na przejrzenie. Klient nie dotrzymał słowa, spóźnił się, ale niecierpliwie czekał na rozliczenia. Idąc przez park, Ryszard coś mówił, a ja byłam zatopiona w myślach i już widziałam siebie siedzącą w domu przy fakturach. W pewnym momencie zatrzymał mnie przy jednej z ławeczek i nakłonił, bym na chwilę usiadła.  

    – A co mi tam – w myślach wzruszyłam ramionami. Ładna pogoda, ciepło, świeci słońce, lekki ciepły wietrzyk zachęcał do lenistwa. Usiadłam. Z ulgą. Naprawdę potrzebowałam snu. – Jeżeli tak dalej pójdzie, to zdrzemnę się na tej ławeczce. Torebka pod głowę i już! – pomyślałam. – Chyba nikt mi nie włoży ręki pod spódniczkę, a co prześpię, to moje. Najwyżej straż miejska mnie przegoni. – Wyczekująco spojrzałam na niego.

    Wtedy wyjął pierścionek i oświadczył się!!

    Noooo! No, no…! No, nooo, właśnie tego potrzebowałam! No! Zdziwiona łapałam powietrze ustami jak świąteczny karp. Momentalnie przeszła mi ochota na sen! Wręcz czułam, jak rośnie moje ciśnienie. Już żadna kawa nie była mi potrzebna! Moje serce waliło. Adrenalina chlupotała w uszach. Nadal brakowało mi słów. Zaskoczył mnie! I to jak!! Dłońmi mocniej ścisnęłam torebkę. Przynajmniej nie było widać jak trzęsą się. Kiedy odzyskałam głos, pokiwałam głową, podziękowałam z uroczym uśmiechem i dla świętego spokoju poprosiłam o kilka dni do namysłu. Chyba spodziewał się takiej odpowiedzi.

    – IIe tylko chcesz, moja droga – elegancko utrzymywał dystans. – Nie musisz spieszyć się – zapewnił mnie. I zaprosił na obiad za tydzień. Potem wyjeżdża na dłużej. Z pogodnym uśmiechem, bez śladu rozczarowania na twarzy, włożył pierścionek do pudełka i do mojej torebki. Prosił, żebym potraktowała go jak prezent! Niezależnie od decyzji! Prezent?! Ze łzami w oczach pędem wracałam do domu. Co chwila ocierałam twarz. Byłam dla niego dziwką na weekendy, a teraz chce się ze mną żenić?! To jakiś żart?! Czy on jest normalny?! Chociaż koszty wyjazdów by mu się zwróciły. Zostałyby w rodzinie. Ale mam zgodzić się, żeby mój mąż zadawał się z cichodajką?

    – Co ja pieprzę?! – stałam przed jakąś wystawą i patrzyłam na swoje odbicie. Po tej głośnej refleksji nieco bardziej opanowana wracałam do domu.

    *

    Następnego dnia ze zwykłej, babskiej ciekawości poszłam do znajomego jubilera, rozliczaliśmy go, i poprosiłam o wycenę. Kiedy usłyszałam kwotę, zrobiło mi się gorąco. Upewniłam się, co do kwoty. Nie! Nie przesłyszałam się! Kiedy przetrawiłam wiadomość, z trudem wydobyłam głos, żeby podziękować i pożegnać się.

    – Cholera! Ten facet śpi na pieniądzach?! A może u niego rosną w doniczce jak paprotka?! – prawie krzyknęłam po wyjściu od jubilera. Już odzyskałam głos, tylko dłonie trochę mi drżały ze zdenerwowania. Nigdy nie mogłam na niego narzekać. Wiedziałam, że jest bogaty, może wręcz bardzo bogaty, ale tym razem grubo przesadził!

    – To ma być pierścionek zaręczynowy?! Na palcu miałabym nosić równowartość małego mieszkania?!! I co?! Może jeszcze sejf na plecach?! – ciężko oddychałam. – Kurde, jeden stary facet i tyle wrażeń. Przecież przez niego odjadę na zawał! – zezłoszczona mamrotałam do siebie. W porę zreflektowałam się i rozejrzałam. Na szczęście nikt mnie nie słyszał. – Pięknie! Starzeję się i zaczynam mówić do siebie. Super… – kiwałam głową.

    I co ja mam teraz zrobić? No, co?

    *

    Ponieważ w pracy: „kierowniczka jest nieobecna” i nie odbierałam prywatnej komórki, „janusz” wysłał smsa, prosząc o dalsze rozliczanie jego firmy. PILNE!! – zaznaczył. Nawet nie przeprosił, ale zaoferował wyższą stawkę za rozliczenie.

    – NIE będziemy rozliczać pana faktur – napisałam i wysłałam smsa. – „Pan” świadomie z małej litery. Na wielką nijak nie zasłużył. W całej stolicy pewnie nikt już nie chce z nim pracować. Został mu tylko kontakt z szemranymi biurami. – Z satysfakcją uśmiechnęłam się do swoich myśli. Skasowałam wiadomość i zablokowałam jego numer.

    Do Aśki wysłałam smsa, żeby zablokowała numer „janusza” w biurowej komórce. Po chwili przyszło potwierdzenie, że zrobi to jutro z samego rana. Uśmiechnęłam się szeroko. Miałyśmy umowę, że moje smsy po godzinach pracy ma odczytywać i realizować następnego dnia. Skoro przeczytała i nawet od razu odpowiedziała, to znaczyło, że ta wiadomość i ją ucieszyła. Gnój musiała dopiec nawet mojej asystentce. Dziewczyna była z natury spokojna i odporna na chamstwo, ale co nieco wiedziałam o jej życiu prywatnym. Gnój naprawdę miał szczęście, że znał ją wyłącznie na niwie zawodowej. I tylko przelotnie.

    *

    Zerwałam się, kiedy komórka sygnalizowała kwadrans przed osiemnastą. A teraz czas na szybki prysznic! Przecież nie mogłam spóźnić się! Ciuchy miałam już przygotowane. Inne, spakowane wraz z aparatami, czekały w aucie. Heniu umówił się na dziewiętnastą. Pewnie tradycyjnie spóźni się, ale ja chciałam być przed czasem.

    Jeszcze chwilę stałam nago na środku pokoju, delektując się swoją nagością i pocierałam łechtaczkę. Tak dawałam upust swoim emocjom. Niby wszystko od dawna było dopracowane w szczegółach, ale nadal zastanawiałam się nad jedną, jedyną drobnostką, która dręczyła mnie od dawna. Uważałam, że niektóre filmy i zdjęcia powinny mieć mocne, rzeczywiste dodatki, urealniające efekt całej sceny i cierpienie Heńka. Dlatego nadal wahałam się…

    Obiecałam sobie, że wystąpię w jednej scenie filmiku i na kilku zdjęciach. W odpowiednim makijażu, naturalnie! Takie ujęcia miałam zachować wyłącznie dla siebie. Ot, taki smaczek kobiety po latach spełniającej się w brutalnym rewanżu. Wreszcie! Tak. Możecie mi wierzyć, zemsta potrafi pysznie smakować.

    I właśnie tej scenki dotyczyły moje wielodniowe wątpliwości. Bo ciągle zastanawiam się, czy na sesję u Heńka powinnam zabrać glany czy kij baseballowy? Po czym będzie go bardziej…  

     K O N I E C

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Tomnick
  • Obozowa Przygoda – Urodziny cz.1

    Środa, promienie słońca świeciły mi na twarz. Przewróciłem się na drugi bok, pomyślałem o tym co dziś zrobię z Olgą. Uśmiechnąłem się pod nosem i sięgnąłem po telefon, miałem jeszcze jakieś pół godziny do dzwonka. Włączyłem Facebook’a i nagle zauważyłem, że wszystkie dziewczyny wyjechały na dwa dni na jakieś zawody do Wrocławia. Oczywiście wcześniej o tym wiedziałem i zapomniałem, typowo. Wychodziło na to, że dziewczyny wracają w piątek rano, w moje urodziny. Szkoda, chciałem wykorzystać każdy dzień z Olgą w pełni. Ale obóz bez dziewczyn też miał swoje plusy, mogliśmy w pełni skupić się na treningu.

     Wtem zabrzmiał dzwonek, spojrzałem na Kubę, on też właśnie się budził, ale stwierdziłem, że dziś nie chce mi się na niego czekać, więc po prostu ubrałem się i poszedłem pobiegać, forma zawsze się przydaje. Jakieś pół godziny biegałem po okolicznych pagórkach i drogach. Wróciłem, umyłem się, poszedłem na śniadanie. Rozpoczął się pewnego rodzaju cykl, trening, jedzenie, trening, jedzenie, trening, spanie i tak cały dzień. Czas leciał jakoś szybciej, minęła środa ,czwartek i ani się obejrzałem, był już piątkowy ranek.

     Obudziłem się i od razu wskoczyłem w ubrania do biegania, tak jak mówiłem, to już był rytm. Wracając zauważyłem autokar, to dziewczyny musiały wrócić, od razu się podekscytowałem, i powoli podszedłem. Nagle drzwi autokaru się otworzyły i ujrzałem w nich Olgę, była niesamowita, widać było jak się cieszyła, że wraca do mnie. Gdy ja tak myślałem, ona zaczęła do mnie podbiegać i gdy była tuż przy mnie prawie rzuciła się na mnie i zaczęła mnie całować. Ja z przyjemnością to odwzajemniłem i po jakichś 30 sekundach się od niej oderwałem. Wtedy zobaczyłem jakiś błysk, to był medal! Olga wróciła z medalem! Zauważyłem to, a ona od razu się zaśmiała, “przecież dziś twoje urodziny, musiałam z czymś wrócić”. Przytuliła mnie i powiedziała “stęskniłam się za tobą wiesz? Ale muszę już lecieć”, i odbiegła. Stałem tak przez chwilę i patrzyłem jak jej pośladki skaczą w radosnym biegu. To było niezwykłe, jeszcze tydzień wcześniej ledwo ją znałem, a teraz była moją dziewczyną.

     Po jakimś czasie wróciłem do normalnych aktywności, poszedłem do domku, umyłem się, ale pod prysznicem musiałem sobie zwalić, od momentu zobaczenia Olgi, lekko mówiąc byłem bardzo podekscytowany, więc bardzo dobrze mi zrobiło takie rozluźnienie napięcia. Gdy wychodziłem spod prysznica, akurat wybiła ósma, więc szybko się ubrałem i pobiegłem na śniadanie. Nie ukrywam, że na śniadaniu szukałem wzrokiem mojej dziewczyny, ale nigdzie nie potrafiłem jej znaleźć. Wierzyłem jednak, że czeka mnie dziś jakiś prezent. Od razu po śniadaniu poszedłem z Kubą na trening i gdy tylko odnieśliśmy wiosła i łódź, Kuba poszedł do Wiktorii, a ja wróciłem do naszego domku.

     Otworzyłem drzwi, zdjąłem koszulkę i skierowałem się do mojego pokoju, wtem, gdy tylko otworzyłem kolejne drzwi, od razu w spodniach zrobił mi się namiot. Przede mną stała Olga, oczywiście cała goła. Nie marnowałem ani chwili, za bardzo się stęskniłem. Szybko zrzuciłem z siebie spodnie i majtki i Olga w ułamek sekundy znalazła się tuż przy moim kutasie. Po chwili już go ssała co chwila go opluwając. Wzięła go w pewnym momencie tak głęboko do gardła, że aż się zakrztusiła. Jednak ona nie chciała tak się bawić, nie chciała nawet żebym ją wylizał. Chciała żebym ją ostro wyruchał, i to właśnie zrobiłem. Wszedłem w nią z impetem, po jakimś czasie słychać było tylko dźwięk moich ud uderzających w jej pośladki. Nagle mnie zatrzymała i położyła się na plecach, po czym znowu zacząłem się z nią kochać. Widziałem teraz jak jej niewielkie piersi podskakują przy każdym ruchu, czułem że mimo, że dopiero zaczęliśmy to długo nie wytrzymam, tak na mnie działała. Chciałem jednak przeciągnąć przyjemność tak długo jak tylko się dało. Zacząłem więc wchodzić w nią powoli ale bardzo głęboko. Nagle, gdy prawie cały mój kutas znajdował się w Oldze, trysnąłem, nie potrafiłem tego zatrzymać. Na początku strasznie się przeraziłem, nie chciałem przecież zostać jeszcze ojcem, ale Olga tylko położyła się na mnie i uspokoiła, była na tabletkach. Odetchnąłem z ulgą, a wtedy odezwała się Olga

    -Było świetnie – powiedziała przytulając się do mnie

    -To był mój prezent? – spytałem

    -No co ty – zaśmiała się – idziemy dziś razem na imprezę do Oli

    -O proszę, tego się nie spodziewałem – odpowiedziałem szczerze

    -Mamy tam dla Ciebie parę niespodzianek – powiedziała – ale nie mogę Ci wszystkiego zdradzić.

     Po tych słowach podniosła się ze mnie i zaczęła się ubierać, ja wtedy tylko leżałem i patrzyłem się na nią, “wpadnij o 23 do nas”, powiedziała, pocałowała mnie i wyszła. Postanowiłem, że do imprezy spędzę cały dzień normalnie, poszedłem więc normalnie na obiad, potem na trening i o 23 stałem przed drzwiami domku dziewczyn z paczką prezerwatyw w kieszeni. Zapukałem, i przede mną otworzyły się drzwi…

    Ciąg dalszy nastąpi

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Raúl
  • Wyspa szczescia – 4.

    Część 4.

    Majka siedziała przed nimi i żuła gumę. Wiedziała, że rozmowa nie będzie przyjemna, ale to była norma w jej kontaktach z trenerem. 

    – Byle długo nie przynudzali – myślała z nadzieją. Czuła, że coś się dzieje. Widziała Edytę, ale ona zawsze chodziła naburmuszona, więc nie przejmowała się jej humorami.

    Trener mówił krótko o jej braku dyscypliny, złym wpływie na morale zespołu, braku zaangażowania podczas treningów, nieco gorszych osiągnięciach niż w poprzednim sezonie i trudnej, ale rygorystycznej decyzji władz klubu. Zaznaczył, że nie on podjął taką decyzję. Finanse wprowadziły takie realia. Kierownik dodał, że utrzymanie całej drużyny zmusiłoby władze klubu do wycofania drużyny z rozgrywek za kilka miesięcy. Powód byłby jeden: brak funduszy. Trener prosił o jej decyzję, trenuje czy wyjeżdża. Jeżeli wyjeżdża: po południu lub wieczorem?

    – Wieczorem dam odpowiedź – odpowiedziała. Wyszła bez słowa z drwiącym uśmieszkiem na spokojnej twarzy. Żadnego grymasu, podnoszenia głosu.– Twarda z niej zawodniczka – trener patrzył za nią z pewnym uznaniem.

    I tak wiedziała, że zostanie. Przecież tutaj żywiła się na koszt klubu. Nie spadnie mamie nagle na głowę. Pod jej nieobecność w domu też się nie przelewało. Wróciła do pokoju. Koleżanki nie było. Majka położyła się na tapczanie, schowała twarz w poduszce i dopiero wtedy rozpłakała się.

    – Co ja powiem mamie?! – ryczała w poduszkę. – Jak? JAK jej to powiem?! Kurwa, jeszcze to jej serce! Za mało mamy kłopotów?!!

    *

    Z Bianką, drugą bramkarką, nawet nie rozmawiali. Nie było takiej potrzeby. Po zakończeniu sezonu sygnalizowała, że rezygnuje z treningów, więc zabrali ją na ten obóz, żeby pomagała w treningach, stojąc na bramce. Uznała, że może pojechać, skoro najbardziej zmęczy się podczas wewnątrzdrużynowych meczów. Taki urlop z rekreacją i to na koszt klubu! W duchu naiwnie liczyła, że może za rok też ją wezmą na takie „wczasy dla aktywnych”. W sekcji zdecydowano, że na mecze ligowe jako rezerwowa będzie jeździć dziewczyna z drugiej drużyny. Ot, taki awans. Będzie wchodzić na rzuty karne i trochę pogra, jak wynik meczu będzie przesądzony. Dowie się przed inauguracją ligi, zgłoszą w ostatniej chwili, więc w tym roku trochę zaoszczędzą na jej apanażach.  

    Z Agatą, pierwszą bramkarką, rozmowa była krótka i przyjemna. Trener sam umówił się z nią na rozmowę po kolacji. Rozmowa miała być czystą formalnością. Agata też cieszyła się na tę rozmowę.

    „Siostry” czyli obie Alicje zaproszono razem. Decyzja taka sama jak w przypadku Agaty. Dziewczyny wychodziły w lepszych humorach niż przyszły. Widać było, że cieszy je perspektywa kolejnego sezonu w tym klubie i wstępna deklaracja zatrudnienia w przyszłym sezonie. Obie już w pokoju, ledwie usiadły na jednym tapczanie, zaczęły cichą wymianę opinii i wręcz od razu podjęły decyzję o poszukiwaniu innego klubu. Dyskretnie i w tajemnicy przed wszystkimi. Ten klub przestał być wiarygodny i stabilny jako pracodawca. Jeżeli kontuzje niczego nie zmienią, chciały trenować i grać jeszcze przynajmniej przez najbliższą dekadę.  

    „Siostrom” brakowało jeszcze roku do pełnoletności, więc nie pracowały, ale wiedziały, że inne kluby oferują wyższe, na ogół znacznie wyższe wsparcie finansowe i inne udogodnienia. To, że sponsorzy okazali się niezbyt rzetelni, składały, i słusznie, na barki władz klubu, które popełniły błędy, zawierając niewłaściwe umowy z kilkoma sponsorami, a przede wszystkim podpisując kontrakty opiewające na duże kwoty z kilkoma zawodniczkami. Zbyt duże kwoty! O tym w sekcji wiedzieli wszyscy, ale kto będzie nierozsądny, zaryzykuje posadę i zakwestionuje bardzo ryzykowne decyzje oraz szeroki „gest” prezesa? W klubie wszyscy byli rozsądni. A prezes był pewny swojego etatu. Nawet gdyby miał paść cały klub, to prezes i tak zdąży dotrwać na stanowisku do emerytury. W ostateczności miał jeszcze swój mały, ale stabilny prywatny biznes. Biedy nie zazna.

    Miłe, zalotne, urocze blondyneczki, nieodzowne w drużynie, traktowane przez trenera jako fundament składu za dwa, może trzy lata, przed chwilą przeszły pierwszą brutalną lekcję dorosłego życia i szybko wyciągnęły właściwe wnioski. „Dwójka” położyła obok przyjaciółki. Dziewczyny przytuliły się, objęły rękoma i dalej spiskowały. Co jakiś czas ich szepty przerywał namiętny pocałunek. „Jedynka” wcisnęła dłoń w majtki partnerki i głaskała jej pupę. Partnerkami zostały kilka miesięcy przed obozem i wówczas zorganizowały swój krótki „miesiąc miodowy”, więc tutaj tylko czasami dawały upust swojemu pożądaniu. Na ogół wieczorem, po kolacji. Czasami zasypiały i budziły się na jednym tapczanie. Wtedy ich dzień zaczynał pospieszny, ale i bardzo namiętny seks. Jęki zagłuszały włączonym radiem. Nikt rano nie słuchał wiadomości tak głośno jak one.

    „Jedynka” z uśmiechem przesunęła dłoń z pupy na dziurkę i pogodnie popatrzyła partnerce w oczy. „Dwójka” z uśmiechem i zaskoczeniem patrzyła na kochankę i czekała. „Jedynka” powoli, ale zdecydowanie zaczęła wsuwać palec w odbyt.

    – Oj! – stęknęła kochanka. Drgnęła, ale nie cofnęła pupy. W głosie pobrzmiewał strach i rosnąca ekscytacja. Dotyk był, mimo wszystko, przyjemny.

    Widząc jej obawy, cofnęła palec i po chwili wsuwała go w usta „Dwójki”.

    – Nawilż, ale dokładnie. Drugiej próby nie będzie. – Przecież nie bawiły się tak po raz pierwszy. Kiedy ponownie wsuwała palec w jej odbyt, przykryła jej usta pocałunkiem. Palec był coraz głębiej. „Dwójka” odprężyła się i jej dłoń spoczęła na kroczu kochanki. „Jedynka” rozluźniła się, wepchnęła mocniej palec do odbytu i odchyliła nogę. Dłoń partnerki skorzystała z okazji i zaczęła silniej głaskać jej wargi i łechtaczkę.

    Po chwili skończyły pocałunek i zaczęły namiętnie oddychać. Czuły swoje gorące oddechy i od razu zaczęły intensywniej poruszać się w otworze partnerki. „Jedynka” wbiła palec aż po nasadę i zaczęła nim poruszać na boki i kręcić. Kochanka jęczała i w rewanżu cofnęła swój palec i wbiła dwa do pochwy. „Jedynka” odrzuciła głowę i głośno jęknęła. Właśnie miała mały orgazm!

    *

    Trenera i kierownika drużyny zmylił głównie wygląd „sióstr”. Zrozumieją to, kiedy nastolatki znajdą nową drużynę. Z kolei nad prezesem klubu i kierownikiem sekcji powoli gromadziły się czarne chmury. Jednak zemsta zawodniczek pierwszej drużyny miała dopaść go znacznie później. Ale, jak mówi przysłowie: Co ma wisieć…

    Weronika wyszła zadowolona po usłyszeniu kilku komplementów o swojej grze i roli w drużynie oraz zapewnieniu zatrudnienia do końca nadchodzącego sezonu. Kierownik drużyny gwarantował jej negocjacje nowego kontraktu po zakończeniu rozgrywek. Bez trudu udawała zadowolenie.

    – Problem polega na tym, że to będzie już trzeci sezon bez podwyżki wynagrodzenia i chyba ostatni w tym klubie – stwierdziła dziewczyna, ale wyłącznie na swój użytek. Szła do swojego pokoju i z każdym krokiem bardziej utwierdzała się w przekonaniu, że czas szukać nowego klubu. Miała inne propozycje, więc uznała, że na początku roku, najpóźniej pod koniec stycznia zacznie dyskretne rozmowy. – Stać mnie jeszcze na kilka sezonów gry na poziomie, jaki teraz prezentuję – tego była pewna. Trzeba wreszcie skończyć studia i zawsze będzie jakaś możliwość podjęcia pracy w szkole jako nauczycielka wf albo w klubie. Jeżeli skończę specjalizację trenerską…

    Nikt o tym nie wiedział, nie domyślał się, ale miała swoje „zabezpieczenie ekonomiczne” na wypadek utraty zarobków w klubie. Nikomu nie mówiła o tym i tak miało już pozostać. Życie prywatne było tylko jej życiem. Z nikim nigdy nie dzieliła się szczegółami.

    Naiwna… Jeszcze nie wiedziała, że prezes klubu i kierownik sekcji, po konsultacji z prawnikiem, już zdecydowali o jej zwolnieniu wraz z końcem roku kalendarzowego. Zerwanie umowy w trakcie rozgrywek uznali za tańszą opcję niż utrzymywanie zawodniczki do końca sezonu. Trener miał dowiedzieć się o ich decyzji w grudniu i przekazać decyzję zawodniczce.

    W drużynie, w której dominują pieniądze, nie wszyscy grają do jednej bramki.

    *

    Tym razem Edyta przyszła pokorna, z lekkim makijażem, który skutecznie ukrywał przepłakane godziny. Już w drzwiach zadeklarowała, że zostaje na obozie. Trener wiedział, że negocjacje z władzami klubu nic nie zmienią, ale o tym nie wolno było mu powiedzieć. Kierownik sekcji znał stan finansów sekcji i ogólnikowo podzielił się tą informacją z kierownikiem drużyny, a ten z trenerem. W ogóle w czasie zgrupowania telefony stały się nieodłącznym narzędziem ich pracy. trener inaczej wyobrażał sobie swoją pracę.

    – A ponoć miałem skupić się tylko na treningach – westchnął w duchu Włodzimierz. Z masochistycznym rozbawieniem wspominał czasy, kiedy narzekał na zbyt małą liczbę piłek czy niedogrzaną halę do treningów zimą.     

    Edyta poprosiła trenera o chwilę rozmowy.  

    – O, to nawet dobrze się składa – kierownik drużyny był szczerze zadowolony. Momentalnie uszło z niego napięcie. – Zostawię zatem państwa samych. Panie trenerze, spotkamy się na kolacji, a potem zapraszam do salki konferencyjnej na podsumowanie. – Podniósł się, zebrał swoje papiery, pożegnał ich uśmiechem i wyszedł. Trener odprowadził go wręcz wrogim spojrzeniem.

    – Ten zawsze wymiga się – wiedział, że zanosi się na kolejną trudną rozmowę albo nawet potężną awanturę.

    *

    Na korytarzu kierownik odetchnął z ulgą, spojrzał w bok i zatrzymał oddech, bo zobaczył nadchodzącą Majkę: 

    – Podjęłaś decyzję? – zapytał.

    – Tak – kiwnęła głową. Tradycyjna hardość wyparowała z niej po niekorzystnej wiadomości.

    – W takim razie zapraszam do mnie – dłonią wskazał kierunek. – Trener właśnie rozmawia z inną zawodniczką o jej rezygnacji. – Takim wyjaśnieniem pokazał jej, że nie jest wyjątkiem. Pokiwała głową i bez słowa posłusznie poszła za kierownikiem. Otworzył drzwi i wpuścił ją. Jego pokój od razu przypadł Majce do gustu. Nowe meble, ładny dywan, w oknie żaluzje i firanki, zadbany parkiet i duży płaski telewizor. Ten pokój był większy niż ich. Rzut oka w otwarte drzwi do łazienki upewnił ją, że niektóre pokoje prezentowały się zdecydowanie lepiej niż zawodniczek. Nawet miał małą lodówkę.

    – Proszę, usiądź – wskazał krzesło. Stał jeszcze chwilę, patrzył na dziewczynę i w końcu zapytał:

    – Napijesz się czegoś zimnego?  

    Nie miała ochoty na rozmowę z nim, bo niby o czym? Ale zimny napój w taki dzień to przyjemność i nadal kiełkująca złudna nadzieja na jakąś propozycję klubu.

    – Tak, bardzo chętnie.

    – Na co masz ochotę? Cola, mineralna, Ice Tea, tonik? Nic mocniejszego nie mogę zaproponować – uśmiechnął się przepraszająco. Był zaskakująco miły. Zawsze widziała go takim poważnym i zdystansowanym.

    – Colę poproszę.

    – Już podaję – uśmiechnął się. Sięgnął po dwie wysokie szklanki z tacy. Z lodówki wyjął butelkę coli i talerzyk. Szczypcami wziął z talerzyka po dwa kawałki cytryny i wrzucił do szklanek, nalał coli. Obok postawił szklankę z kostkami lodu.

    Dziewczyna w milczeniu obserwowała jego sprawne ruchy.

    – Chcesz lodu?

    – Poproszę. – Ze szklanki brał szczypcami kostki lodu i wrzucał do jej szklanki. Potem jeszcze dolał coli. sobie też dorzucił kilka kostek. Wreszcie z westchnieniem rozsiadł się w fotelu.

    – Smacznego! – podniósł szklankę i pociągnął spory łyk.

    Majka wychyliła prawie połowę szklanki. Co za miłe uczucie! Parne popołudnie i zimna cola!

    – No, widzę, że smakuje. Mogę jeszcze dolać?

    – Tak, proszę – patrzyła w okno. Nie bardzo miała ochotę siedzieć tutaj, ale liczyła, że może uda się wyprosić wycofanie decyzji.

    Zaskoczył ją pytaniem:

    – I jaką decyzję podjęłaś? – pogodnie przyglądał się dziewczynie. Skrępowana spuściła wzrok.

    – Zostaję do końca obozu – zapomniała o zimnym napoju. Przypomniała sobie mamę, ich budżet i miała ochotę rozryczeć się.

    – Tak, to rozsądna decyzja – powiedział zamyślony, spoglądając w okno. – Jeszcze wiele dobrego może się zdarzyć. O! Może masz ochotę na ciastko? Albo lody? Kupiłem waniliowe i kawo…

    – Nie, dziękuję – szybko weszła mu w słowo. – Panie kierowniku, a co korzystnego mogłoby się zdarzyć? – od razu uczepiła się sugestii, która powstrzymała jej płacz.

    – W tej chwili nie mogę niczego obiecywać – odstawił szklankę i ponownie spojrzał w okno. Dłonią potarł policzek. Właśnie intensywnie rozważał, czy już może otwarcie rozmawiać z tą dziewczyną. Klepnął się w kolana i spojrzał na nią. – Majka, teraz angażuj się w treningi, nie łam regulaminu, a ja poinformuję trenera o twojej decyzji. Też będzie zadowolony – zamilkł na chwilę, jakby chciał, żeby dziewczyna zrozumiała podtekst zawarty w tych zdaniach. – No i? Może jednak skusisz się na lody? Uczcimy twoje pozostanie na obozie! Na kolację nie będzie słodyczy. W domu pewnie też nie wolno jeść słodyczy przed posiłkiem – mrugnął do niej i życzliwie uśmiechnął się.

    Odwzajemniła uśmiech i skinęła przyzwalająco głową:  

    – Poproszę kawowe.

    *

    – Panie trenerze, muszę mieć ten kontrakt do końca roku, a najlepiej do końca całego sezonu. Przecież pan doskonale wie, że za późno w tej chwili na szukanie nowego klubu! Co innego bezpośrednio po zakończeniu rozgrywek, ale teraz?! – Edyta swoją rozpacz i bezsilność podkreśliła energicznym gestem.

    – Edyta, to pomysł władz klubu, nawet nie władz sekcji, a tym bardziej nie mój! Wszystko rozbija się o budżet sekcji – spojrzał na nią zmęczonym wzrokiem.

    Rozgoryczona i zrozpaczona dziewczyna milczała. Nerwowo wyginała palce. Chyba błysnęły łzy w jej oczach. Zbierała się na płacz albo wybuch wściekłości.

    Musiał jakoś załagodzić sytuację. Przynajmniej odwlec jej wybuch. Chciał już pozbyć się dziewczyny z obozu. Nabrał powietrza.

    – Edyta, szczerze? Masz najkorzystniejszy kontrakt. Tak między nami, zdecydowanie zbyt wysoki, ale taki wynegocjowałaś, władze podpisały, więc to twój sukces. A teraz ja, trener, który nie brał udziału w negocjacjach, nie jest od zarządzania sekcją i nawet nie miał wpływu na budżet sekcji i pierwszej drużyny, mam po nich posprzątać.

    Dziewczyna była zdesperowana. Zdjęła nogę z kolana. Dłonie oparła na kolanach i wychyliła się na krześle w jego kierunku, a w głębokim dekolcie jej bluzki efektownie ukazała się większość biustu. Trener przez moment mu się przyglądał, ale szybko uciekł wzrokiem, żeby nie być posądzanym o cokolwiek. Nie w takiej sytuacji, ale doceniał jej urodę. W dół też nie mógł patrzeć, bo spod krótkiej spódniczki wychynął fragment majteczek.

    – Zrobiła to świadomie – przemknęło mu przez myśl. – Dobrze, że w ogóle założyła jakieś majtki – zreflektował się. W końcu niejedno o niej słyszał. I trochę wiedział. Takich informacji nie zawarłaby w CV.

    – Trenerze, ale tak szczerze, w końcu pracujemy razem od lat. Co mam zrobić, żeby utrzymać się w klubie w tym sezonie? – patrzyła na niego zdesperowana i z nadzieją.

    Włodzimierz nerwowo wzruszył ramionami. Mimo wszystko starał się unikać jej wzroku.

    – Cóż, spróbuj renegocjować kontrakt. Może zgodzą się na niższą kwotę. Lepsze to niż nic.

    – A jest na to szansa?

    Chwilę w milczeniu przesuwał dokumenty. Spojrzał na nią i bezradnie rozłożył ręce.

    – Nie mam pojęcia. Naprawdę. Kierownik drużyny powie mi o finansach tylko tyle, ile jemu pozwolą władze klubu albo sekcji. Nawet jeżeli prowadzą negocjacje ze sponsorami, a sądzę, że teraz rozmawiają, to o rezultatach dowiem się tylko wcześniej od was. Czyli na samym końcu. Taka jest hierarchia – wyjaśnił, kiwając głową. – Wtedy jestem tylko od trenowania i informowania o decyzjach władz klubu – spojrzał na nią i uśmiechnął się ponuro.

    *

    Aldona w dobrym humorze siedziała w swoim pokoju. Trener potwierdził jej kontrakt do końca tego sezonu i przekazał decyzję władz klubu o zamiarze zatrudnienia w kolejnym.

    – W końcu ktoś musi grać – po wyjściu z pokoju zadowolona, ale i zblazowana takim rozwiązaniem lekceważąco wzruszyła ramionami. – Obietnica rozmowy za rok… Co za pojebane dupki – skomentowała ich obietnicę. – No, ale na rok mam spokój z rozważaniami o pracy. Trzeba to jakoś uczcić – stwierdziła i uznała, że spotkanie w gronie kilku koleżanek wystarczy. I właśnie wpadła na pomysł! Ale jaki! Aż głośno zaśmiała się. Na szczęście nikogo nie było na korytarzu.

    Wybrała numer i krótko powiedziała, o co chodzi. Umówiła się na konkretną godzinę, podała numer pokoju. Rozłączyła się i wreszcie dotarła do pokoju. Ponieważ do wyjścia na kolację została jeszcze chwila, siadła na tapczanie, zaczęła jeść chipsy i wysyłać, tylko do wybranych, smsa o treści: „Zapraszam jutro na 21. do mojego pokoju. Sama! Ja stawiam. Niespodziankę też. Strój skąpy! Dyskrecja! Potwierdź. Aldi”. Drobne sugestie sugerowały charakter i zapowiadały klimat spotkania. Niespodzianka… Tego tylko domyślały się. Aldona potrafiła zaskoczyć. Koleżanka z pokoju otrzymała zgodę trenera i po jutrzejszym, sobotnim popołudniowym treningu miała jechać do domu, więc pokój na dwa dni był jej. Jeszcze przed kolacją jedna z zawiadomionych oddzwoniła, druga wysłała smsa z potwierdzeniem. Obu wysłała przypomnienie o dyskrecji, czyli zakaz rozmów o spotkaniu z kimkolwiek.

    Nie myślała o tym, co będzie za rok. Może jakiś inny klub zwróci na nią uwagę? Na finansową pomoc rodziców nie mogła liczyć. Mieszkać z rodzicami też nie miała ochoty. Nie po to wyrwała się z małego miasteczka albo raczej dużej wsi, żeby tam wrócić. Lubiła życie w mieście z jego możliwościami. Znajomy miał sklep, więc najwyżej stanie za ladą. Kasa nie byłaby zbyt duża, ale przynajmniej taka praca gwarantowałaby stały dopływ gotówki. Sama coś wynajmie albo z kimś. Na początek. Wiedziała, że kiedyś zakończy karierę, a przy finansowych trudnościach klubu nie było wykluczone, że ten moment zbliżał się znacznie szybciej, niż sobie życzyła. Języka obcego nie znała, uczyć się nie miała ochoty, wyjazdu do zagranicznego klubu też nie planowała. Teraz zazdrościła Edycie urody, ciuchów i wyrobionych znajomości.

    – Nieee, za pieniądze dupy dawać nie będę – Aldi, we własnym mniemaniu, była dość tradycyjna w kwestii seksu. Perwersyjny czy tradycyjny, z mężczyzną czy z kobietą, z żonatym czy kawalerem, z jednym czy z kilkoma facetami, nastolatkiem czy z emerytem to były drugorzędne kwestie. Miał sprawiać przyjemność. A faceci musieli być sprawni. Kobiety też.

    – Chociaż…, gdyby to była duża kasa, to czemu nie? Zasady można zmienić – podsumowała rozważania, głośno beknęła, wykończyła chipsy, przełknęła ostatni łyk piwa, a zgniecioną puszkę wcisnęła do foliowego worka, który jutro wyrzuci. Podczas spaceru do miasta.  

    Zabrzmiał sygnał jak spuszczanie wody w klozecie. Odczytała smsa. Westchnęła cicho, uśmiechnęła się i szybko rozważała, co ubrać. Właśnie została zaproszona na szybką randkę i czasu było niewiele.

    – Trudno, tak bywa – westchnęła, ale była zadowolona. Takie też lubiła i pora spotkania jej odpowiadała.

    *

    Półnaga Aldona stała w rozkroku z podciągniętą spódniczką, dłońmi opierała się o podłokietniki fotela. Po byle jakim striptizie bluzka i stanik wylądowały na tapczanie. Pojękiwała cicho i z lekkim uśmiechem przyjmowała faceta. Ten był tak podniecony, że nawet nie rozpiął spodni, tylko rozporek. Wyjął członek, i gdy zdołał dorwać się do jej cipki, od razu wszedł. Bez problemu. Była przygotowana, bo przed przyjściem wysmarowała się lubrykantem. Wspomnienie jego reakcji po niedokończonym striptizie wywołało jej uśmiech.

    – Taki chętny… Przynajmniej nie musiałam czekać i gadać o pierdołach – podniecona uśmiechnęła się do swoich myśli.

    Walił jak młot pneumatyczny. To potrafił, a ona tego potrzebowała. Potrafiła sporo wytrzymać, więc uśmiechała się zadowolona z wrażeń, jakich jej właśnie dostarczał. Było jej dobrze i czując jego silne uderzenia, w końcu ugięła nogę w kolanie, opierając ją o siedzisko fotela. Wreszcie mężczyzna rozpiął spodnie, które zsunęły się na podłogę.

    – Ale jebaka! – pomyślała i stękała w rytm uderzeń członka. Stawała się coraz głośniejsza. Nie potrafiła zapanować nad rosnącym podnieceniem.

    *

    Ich układ trwał już ponad rok. Oboje byli zadowoleni. Ku zaskoczeniu kierownika drużyny, Aldona była dyskretna i potrafiła zachować w tajemnicy ich kontakty. Sam za bardzo nie przejmował się jej gadaniem, bo już dawno ugruntowała swoją opinię chętnej dziewczyny, a on nie był wybredny i lubił wszystkie kobiety. Taka opinia jemu nie przynosiła ujmy. To raczej inni mężczyźni po cichu zazdrościli mu kolejnych zdobyczy.

    Miał zasady. W klubie nie podrywał, nawet nie obłapiał kobiet, nie flirtował. Był uprzejmy wobec wszystkich pracowniczek i zawodniczek. Jeżeli adorował albo komplementował, to wyłącznie, by nie wypaść z wprawy. Nie dawał powodu nawet do najmniejszych oskarżeń, ale potem… Korzystał wyłącznie z tych, które nie oponowały i miały ochotę na seks. Żadna nie chwaliła się jego zalotami. W końcu był kierownikiem drużyny, a życie wszystkich uczyło pragmatyzmu. Tym, których nie zniechęcił, za seks rewanżował się na miarę swoich możliwości i wpływów w klubie. W końcu nie były takie małe.

    *

    Dziewczyna poruszała się rytmicznie. Przymknęła oczy, opuściła głowę. Lekko otwarte usta poruszały się bezgłośnie. Piersi kołysały się w rytm uderzeń penisa. Dawał jej tyle satysfakcji… Czuła dłonie na piersiach. Mocno ściskał je. Drapał sutki. Zaczął wykręcać sutki. Już nie mogła powstrzymać się. Zaczęła stękać.

    Brutalnie macał piersi Aldony. Stawał się coraz bardziej agresywny. Szarpał sutek, wykręcił brodawkę. Dziewczyna reagowała grymasami, pojękiwała albo bezgłośnie ruszała ustami. I rosło jej podniecenie. W końcu zaczęła głośno stękać. Kiedy czuła jeszcze niewielki ból, lekko uśmiechała się. Dla niej był świetnym kochankiem! Chętnie spotykałaby się z nim, nawet gdyby jej nie płacił. Skoro jednak proponował… Mężczyzna doskonale wiedział, że cieszy ją każdy przejaw uznania i lubiła mocne pieszczoty, a jego podniecały duże, pełne piersi. W stosunku do niej mógł pozwolić sobie na wszystko. Nie miała zahamowań. Jemu to odpowiadało.

    – Świetna dupa! – westchnął w myślach. Był nią wręcz zachwycony i korzystał z niej przy każdej  nadarzającej się okazji. Trochę jej płacił, żeby spotykała się z nim, ale podniecała go samym wyzywającym wyglądem. Miał jeszcze plany wobec niej… Pociągnął w dół za piersi. Jęknęła przeciągle. Zaczął uderzać jeszcze mocniej. Puściła fotel, z wysiłkiem przesunęła się w bok, oparła dłońmi i twarzą o ścianę. Ledwie trzymała się na nogach. Nadchodził orgazm. Nie czuła piersi. Czuła rosnące podniecenie i… zawyła. Nogi ugięły się pod nią. Fala rozkoszy przyszła wraz z kolejnym uderzeniem twardego penisa. Szorowała policzkiem po ścianie, kiedy osłabła.

    – Środek dnia. Niech dupa wyje – pomyślał i wszedł jeszcze mocniej.  

    Jeszcze chwilę ruchał ją, słyszał chlupot wydobywający się z jej pochwy, rezultat długiego stosunku, aż wreszcie wytrysnął. Zacisnął zęby, wpił się palcami w jej uda, wygiął i znieruchomiał. Przymknął oczy i zaczekał aż błysk czerwono-pomarańczowego światła w jego oczach przygaśnie. Cofnął się i z ulgą padł na fotel. Solidnie trzymał gołe uda, więc dziewczyna nie zsunęła się z penisa. Siedziała na nim jak kukła: z opuszczoną głową, bezwładnymi rękoma, zgięta prawie wpół. Stopy wykręciła do środka. Gdyby jej nie trzymał, upadłaby na podłogę. Nadal przeżywała orgazm.

    Jeszcze miał ochotę ją ruchać. Nie pytał, czy była zabezpieczona. Wiedziała, co ma robić. W wolnej ręce znowu trzymał pełną pierś. Świadomie ściskał coraz mocniej, żeby otrząsnąć dziewczynę z resztek orgazmu. Drugi orgazm albo szybko, albo wcale. Znał swoje możliwości. Dlatego tak chętnie używał młodych dziewczyn. Nie był zbyt przystojny, ale do seksu potrafił je nakłonić.

    *

    Tym razem Edyta wyglądała znacznie gorzej: zapłakana, zdenerwowana, prawie histeryzowała. Dodzwoniła się do klubu. Prezes odmówił zgody na renegocjację kontraktu, przekazała sekretarka. Nawet nie chciał z nią osobiście rozmawiać. Nie odbierał jej telefonów.

    Włodzimierz nie pojmował do końca jej zachowania. Naprawdę dobrze zarabiała, miała gdzie mieszkać, na pewno miała jakieś oszczędności. Jeden sezon jako bezrobotna wytrzyma bez kłopotu. W treningach może czasami uczestniczyć nieodpłatnie, żeby utrzymać kondycję. Już zimą może znaleźć nowy klub. W odpowiedzi wyjaśniła, dlaczego tak się zachowuje.

    – Trenerze, nie mam bogatego partnera. Ani kochanka. Oszczędności wydałam na nowe mieszkanie. Ze sprzedaży starego niewiele zostało, więc żeby płacić rachunki i jeść, muszę mieć pracę! Nawet mogę pracować w szkole! Ale gdzie?! Przecież jest lipiec! Ruch kadrowy skończył się kilka miesięcy temu! Dyrektorzy dawno oddali obciążenia do wydziałów oświaty! – prawie płakała.

    Słuchał z kamienną twarzą, kiwał głową. Na końcu języka miał pytanie o finansowe wsparcie prezesa, ale ugryzł się w język.

    – Dziwne. Facet jej używa, a teraz nie chce finansowo wesprzeć? Może korzysta z niej „na godziny”? Jeżeli tak, to… O kur..! Mam luksusową dziwkę w drużynie! – zaskoczony wnioskami, patrzył na nią i w ogóle nie słyszał słów. Był już zmęczony tą sprawą. Właściwie dziewczyna powinna wyjechać z obozu po decyzji prezesa. Na koniec, kiedy opanował się i zdołał przerwać słowotok zawodniczki, zasugerował: 

    – Edyto, pomyśl, gdzie jeszcze mogłabyś zarobić jakieś pieniądze. Ja też zastanowię się i jutro wieczorem, po kolacji, porozmawiamy. 

    Zgodziła się, coś jeszcze mówiła, w końcu podziękowała i wyszła. Głęboko odetchnął. 

    – Jeden dzień spokoju! Do następnej rozmowy, czyli po jutrzejszej kolacji. Jasne, ona nie ma bogatego partnera. Ani kochanka! – cytując jej słowa, pokręcił głową ze złośliwym uśmiechem. – Cholera, wrzodów nabawię podczas tych rozmów, zamiast na ławce rezerwowych! – stwierdził ponuro. Zamaszyście usiadł na wersalce. Sięgnął po telefon, wybrał numer.

    – Remek, jesteś w pokoju? Sam? Nie? A kiedy byś… (…) Świetnie! To zapraszam do mnie. (…) No, pilna sprawa. (…) Jasne, zaczekam.

    Rozparł się na wersalce, dłonie położył na głowie i głęboko oddychał. Nagle wyrzucił ręce do góry i gwałtownie wyprostował się. Wpadł na pomysł! Po żmudnych poszukiwaniach znalazł numer w notesie, wbił do telefonu, a potem z trudem wystukał krótkiego SMS-a po angielsku, parokrotnie poprawiając brzmienie kilku słów. Trochę to  trwało. Grał za granicą, ale wówczas marnie mu szła nauka szwedzkiego, więc angielskiego nawet nie próbował.

    – No, teraz trzeba czekać na odpowiedź – cieszył się, że właśnie wpadł na pomysł, który złagodzi klimat wokół rozmów z Edytą i może ostatecznie pożegna efektowną, ale zbyt drogą zawodniczkę.

    *

    – Kurwa, co za zboczony pomysł! – wściekła i ciągle podniecona Aldona w łazience wyciągała banknot z pochwy, wetknięty tam przy pożegnaniu przez kierownika drużyny. – Dzban jebany! – była wściekła na kochanka.

    Za swój humor obwiniała kierownika, który rżnął ją, kiedy zadzwonił telefon. Nie przerwał stosunku, odebrał i po telefonie od trenera musieli wcześniej skończyć, ale jeszcze spółkowali. Jednak ona liczyła w ogóle na dłuższy i mocniejszy seks. On pewnie też, ale sprawy klubowe na obozie wyraźnie brały górę, niezależnie od okoliczności. A zaaferowany kierownik na koniec zabawy na dodatek nie pozwolił dziewczynie założyć majtek. Nawet ich nie oddał!

    – I tak dobrze, że nie wepchnął kasy do dupy! – po cichu zżymała się na myśl o doświadczeniach z seksu z panem Remkiem. Akurat tu trochę przesadzała, bo przecież wiedziała, że kierownik miewa różne dziwne pomysły, które „ubarwiały” ich spotkania. Jego to podniecało, jej – nie. Zżymała się tylko po cichu, bo w pokoju na swoim tapczanie leżała koleżanka z laptopem. Podróżną torbę już miała spakowaną. Do popołudniowego treningu była jeszcze ponad godzina, a wyjeżdżała dopiero jutro. Aldona siadła na muszli, napięła mięśnie i czekała aż wypłynie sperma. Po chwili zadumy jej twarz pojaśniała:

    – Przynajmniej chuja ma! – głęboko westchnęła. Seks był zdecydowanie za krótki! Z zadowoleniem spojrzała na wilgotny banknot. – I dorzuca się do kieszonkowego. Kiedy znowu?

    Nadstawiła uszu. Koleżanka właśnie rozmawiała przez telefon. Uśmiechnęła się, kiedy przypomniała sobie o spotkaniu z dziewczynami. I o przygotowanej niespodziance… Od razu jej humor poprawił się!

    *

    – Ależ wystroiła się – sarkazm był wyłącznie na użytek trener, który z niezmąconym wyrazem twarzy patrzył na dres i T-shirt swojej bramkarki. – No, Aga, chodź bliżej – zagaił trener. Teraz miał czas na relaks. Miłe zakończenie męczącego dnia.

    – A o co chodzi, trenerze? – ostrożnie zapytała dziewczyna. Miała 178 cm wzrostu, proste włosy, spinane z tyłu gumką, szatynka, piwne oczy, twarz owalna o łagodnych rysach. Była krępej budowy, ze sporym biustem, ale proporcjonalnym do jej wzrostu i sylwetki.

    Przed trenerem zawsze czuła respekt. Niezależnie od relacji, jakie ich łączyły. Jednak to właśnie one spowodowały, że po zakończonych studiach wróciła do macierzystego klubu, zamiast skorzystać z jednej z propozycji, jakie otrzymała przed ich zakończeniem. Władze sekcji były bardzo zadowolone, a ona wiedziała, że życie nie kończy się na sporcie i za kilka lat trzeba będzie pomyśleć o pracy zawodowej. Myślała również o szkole. Przy jej warunkach fizycznych da sobie radę z każdym uczniem. Kto wie? Inne pomysły wydawały się jednak zdecydowanie bardziej atrakcyjne finansowo. Na razie, o czym nikt nie wiedział, wróciła do klubu wyłącznie ze względu na trenera. On nie prosił ją o powrót, ale ona obiecała sobie, że wróci do drużyny, a właściwie do trenera. Była jego suką. On był jej Panem.

    *

    Cdn.

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Tomnick
  • Se(x)nsacje ubieglego wieku – kobieta szpieg i oficer Abwehry.

    UWAGA: Historia ta jest fikcją literacką i nie ma nic wspólnego z rzeczywistością. Akcja historii jest osadzona w realiach drugiej wojny światowej. Jest ona dość mocna i wydarzenia w niej zawarte mogą być dla niektórych osób dość kontrowersyjne. Tradycyjnie zbieżność imion i nazwisk jest jedynie przypadkowa.

    Historia ta wydarzyła się w czasie drugiej wojny światowej na froncie wschodnim na terenach byłego ZSRR. Była wiosna 1942 roku. Przybyły w tym czasie do kwatery wywiadu i kontrwywiadu Abwehry Hauptmann Matthias Wiers, Oficer który podczas walk wykazywał się niezwykłym heroizmem i bohaterstwem. Ze względu na jego podupadły stan zdrowia psychicznego, został skierowany właśnie do tego miejsca gdzie miał rozpocząć prace jako śledczy w przesłuchiwaniu schwytanych rosyjskich szpiegów do póki nie odzyska pełni sił. Nasz bohater doznał poważnego kryzysu w wyniku ostatniej z walk, podczas której zginał jego cały oddział a on sam ledwo uszedł z życiem. Za samotną walkę i odparcie ataku wroga do momentu przybycia pomocy oraz odniesione na polu walki rany, został odznaczony krzyżem rycerskim z liśćmi dębu. Przez około pół roku dochodził do zdrowia w sanatorium Wehrmachtu, po czym wrócił do służby. Jednak przeżycia z frontu wywarły tak mocny wpływ na jego psychikę, że już nigdy nie był takim samym człowiekiem. Jego mroczna natura już niedługo da o sobie znać. Był 2 kwietnia 1942 roku, piękny słoneczny dzień. Lecz tego dnia wydarzy się coś czego pewna młoda dziewczyna nigdy nie zapomni do końca swych dni.Do pokoju przesłuchań wywiadu i kontrwywiadu przyprowadzona zastała młoda rosjanka imieniem Katia. Pokój w którym przebywała dziewczyna był mały 3mx3 szare ściany dwa krzesła biurko z lampą i dokumentami na jednej ze ścian było lustro zaś na drugiej wisiały narzędzia do torturowania i bicia przesłuchiwanych osób. Katia była osobą drobnej budowy choć natura nie pożałowała jej biustu figury i jędrnych pośladków. Była ładna dziewczyną ok 1,6m jasny blond włosy drobny perkaty noszek lekko szeroka twarz i duże niebieskie oczy. Typowa słowiańska uroda spotyka na w tym kraju.Po około 15 minutach do tegoż samego pokoju w którym oczekiwał Katia wszedł Hauptmann Matthias Wiers. Po ujrzeniu Katii zaczął się jej przyglądać i nie spuszczając wzroku położył na biurku teczkę z dokumentami. Był pod wrażeniem jej urody. Dalej wpatrując się w jej niebieskie ślipia przysiadł na biurku zakładając noga na nogę po czym z prawej kieszeni
    munduru wyciągnął papierosy i nie spuszczając wzroku z Katii wyciągnął papierosa zapalił go po czym skierował papierośnice w jej stronę i zapytał:

    Cigarette? – Papierosa?

    Katia pokiwała przecząco głową. Wtedy Matthias schował papierośnice i dalej patrząc jej w oczy palił papierosa aż go skończył. Katia czuła się zdenerwowana i bardzo podniecona jednocześnie. Czuła na sobie jego zimne przenikliwe spojrzenia, jakby ją rozbierał wzrokiem. Miała lekko przyśpieszony oddech. Czuła się przy nim naga chociaż miała na sobie ubranie. Dodatkowo podobał się jej jako mężczyzna. Czuła że jest bardzo męski. Nie wiedziała też czego po nim można się
    spodziewać. Miał bowiem taką pustkę w oczach. Nie potrafiła go rozgryźć co dodatkowo czyniło go tajemniczym. W jej ocenie był postawny ok 1,8m, atletycznie zbudowany. Miał perfekcyjnie dopasowany mundur do ciała. Oficerki czyste lśniące tak że było widać w nich odbicie krzyża żelaznego, którym niedawno został odznaczony. Czuła do niego szacunek. Pomyślała “Kamień nie mężczyzna”. Był ciemnym blondynem o ciemnych oczach ale jego twarz wyglądała bardzo aryjsko na tle jego odzienia. Miał pociągła twarz o mocno zarysowanej szczęce, głęboko osadzone oczy, nos długi lekko falisty i co najważniejsze usta małe niezbyt mięsiste i ogoloną twarz. Wszystkie te cechy sprawiały, że wyglądał bardzo oschle a nawet momentami sprawiał wrażenie groźnego. Typowa niemiecka maszyna do zabijania, która bez mrugnięcia powieką wykona każdy rozkaz – pomyślała. Matthias po zgaszeniu papierosa zapalił stojącą na biurku lampę która była skierowana wprost na twarz dziewczyny.Rażące z niej światło sprawiło, że Katia zmrużyła oczy. Matthias wtedy zaczął przesłuchanie zadając serie pytań:

    Name und Vorname? – imię i nazwisko?
    Was hast du hier gemacht? – co tu robiłaś?
    Für wen arbeitest du? – dla kogo pracujesz?

    Katia milczała bo wiedziała, że za wspołprace z okupantem grozi jej śmierć. Matthias ponowił pytania lecz i tym razem bez skutku. W końcu nie wytrzymał i

    krzyknął:

    Aufstehen!!! – Wstawaj!!!

    Podszedł do niej i złapał ją jedną ręką za szyje. W pewnym momencie dziewczyna poczuła, że jej życie jest dosłownie w jego rękach. Jej szyja była delikatna on zaś miał duże silne jak na mężczyznę przystało dłonie. Mógł jednym zdecydowanym ruchem zmiażdżyć jej krtań!! Czuła się zdominowana i uległa. Mógł z nią zrobić co tylko chciał. Z całej siły kopnął krzesło aż te roztrzaskało się na ścianie a Katie rzucił na biurko tak, że lampa i teczka z dokumentami spadły na ziemie. Zdarł z niej brutalnie bluzkę i spódnice. Została tylko w samych majtkach i staniku. Znów na nią popatrzył a ona na niego. W tym momencie widział ja prawie nagą drżącą ze strachu. Czuł się usatysfakcjonowany że ma nad nią władze i zaczął szybko rozpinać mundur, który po chwili zdjął był w samej koszuli i spodniach. Nagle zdecydowanym ruchem zerwał z siebie koszule. To co zobaczyła wprawiło ją w szok. Matthias wyglądał jak uosobienie testosteronu, jego stalowespojrzenie, mięśnie brzucha jak uliczny bruk i ramiona jak ciosane z kamienia. Kolejną rzeczą którą zauważyła na jego ciele były liczne blizny po kulach i odłamkach zaś na jego szyi wisiał nieśmiertelnik. Wyglądał niczym antyczny wojownik który nie zna pojęcia “strach” lub “ucieczka”.Katia na ten widok nagle doznała uderzenia gorąca, serce biło jak szalone jakby chciało wyskoczyć z jej piersi, nogi miała jak z waty a jej cipka w ułamku sekundy zrobiła się bardzo mokra tak że soki z niej spływały po jej udach. Źrenice były tak rozszerzone, jakby była pod wpływem narkotyków. Choć nie było tego po niej widać zapragnęła zostać jego sexualną niewolnicą. Chciała być sponiewierana jak szmata jak dziwka. Chciała poczuć jego germańskiego kutasa w swojej małej ciasnej cipce. Być jego osobistą suką, która na jego skinienie wykona każde jego polecenie. Nagle energicznym ruchem ręki zerwał z niej majtki i stanik, po czym wymierzył jej kilka silnych klapsów swą silną dłonią w jej pośladki, których śnieżno biały kolor nagle przybrał intensywną czerwień. Przyparł ją do biurka własnym ciałem tak, że na własnych pośladkach przez jego spodnie czuła twardego jak stal kutasa. Niczym armatę gotową do strzału. Matthias szybko zdjął spodnie i twardo bez wahania przeszedł do czynów. Wsadził swojego wielkiego kutasa do małej ciasnej cipki i złapawszy Katię za jej blond włosy przycisnął z całych sił jej twarz do biurka. położył się całym ciałem na niej i energicznie wsadzał kutasa aż po same jaja, jednocześnie ponawiając pytania.Katia będąc oszołomiona całą tą sytuacją nie mogłą się ruszyć. Czuła jak w jej ciasną dziewiczą mokrą cipkę rozrywa olbrzymi taran nie potrafiła odpowiedzieć na którekolwiek z tych pytań. Czuła jednocześnie rozkosz i ból. Jej ciało przechodziły dreszcze, a sutki zrobiły się twarde i kształtem przypominały pociski pistoletowe kalibru 9 mm. Była sparaliżowana do tego stopnia, że chciała krzyczeć lecz nie mogła wydobyć ani krzty głosu. Matthias nie wytrzymał i zrobił przerwę na papierosa. Katia leżała na stole nawet nie mając siły się ruszyć. Kurczowo dłońmi trzymała się końców biurka. Po około 5 minutach nasz oficer dopalając papierosa zgasił niedopałek na prawym pośladku Katii na co ta z bólu krzyknęła. Matthias odpowiedział stanowczo:

    Maul halten!!! – Zamknij się!!! 

    Po chwili chwycił ją jedną ręką za włosy niczym bestia zdecydowanym ruchem ciągnąc za nie ściągnął ją na podłogę, sprawiając że ta klęczała przed jego obliczem. Olbrzymim obliczem, po czym trzymając dalej jej włosy, drugą ręką chwycił ją za szczękę tak aby otworzyła usta. Próbowała stawiać opór lecz to było daremne. Matthias bez wahania chwycił lewą dłonią kutasa i uderzał nim energicznie po całej twarzy. Trzymając jej głowę za włosy niczym szmacianą lalkę, aż ta w końcu nie miała sił mu się opierać i posłusznie otworzyła usta. Po chwili rzekł:

    kann nicht sprechen!!! Ja? – Nie mogę mówić!!! tak?
    wirst du mir alles erzählen!!! – Powiesz mi wwzystko!!!

    Po tych słowach zaczął wkładać jej swojego ogromnego niczym armata niemieckiego czołgu panzerkampfwagen vI, kutasa do jej małej niewinnej buźki. Ustawił jej głowę pod odpowiednim kątem i wdzierał się coraz głębiej, tak że gdyby mógł jego jaja znalazłyby się w jej ustach. Patrząc na to można sobie wyobrazić sztuczkę cyrkową z połykaniem miecza. Po tym jak dogłębnie w nią wszedł zatrzymał się po czym czekał bo widział, że dziewczyna nie może złapać tchu. Kiedywiedział, że ma już dosyć wyciągnął na chwile fiuta aby ta mogła złapać trochę powietrza, za każdym razem ponawiając swoje pytania. Zrobił tak kilka razy aż ta w końcu wiedziała że dłużej nie wytrzyma jego bydlackich seksualnych tortur a i wiedziała też, że on jest z tych co nigdy nie odpuszczają. W końcu dziewczyna wymiękła i odpowiedziała na wszystkie jego pytania. Kiedy uzyskał już odpowiedzi na swoje pytania postanowił zaspokoić siebie. złapał ją obiemarękami za głowę i nabijał energicznie na pal jej słodką buźkę. Kiedy poczuł że dochodzi znów jedną ręką złapał za włosy, drugą zaś wyjął kutasa z jej ust. Jego kutas oddawał salwę spermy jedną za drugą w sumie kilkanaście salw niczym z armaty wprawionego w boju czołgu. To na policzki to na usta a nawet włosy. Twarz Katii była pod ostrzałem lepkiej białej mazi. Kiedy amunicja się skończyła jego lufa swobodnie zaczęła opadać. Sperma spływała z jej policzków na
    podbródek i szyję dalej na piersi i brzuch aż dotarła po samą cipkę. Kiedy było już po wszystkim, puścił jej włosy a ona osunęła się na podłogę. Leżała spocona, mokra pokryta spermą, dysząc jak by przebiegła cały maraton. Drżała jednocześnie swoimi dłoni rozcierając spermę po swoich piersiach brzuchu i cipce. On zaś powoli się ubrał jak gdyby nigdy nic z kamiennym wyrazem twarzy stojąc przed lustrem, założył koszulę a potem mundur. Poprawił fryzurę i założył czapkę. Podniósł z podłogi teczkę i skierował się pewnym krokiem w stronę drzwi. Do strażnika który stał przed wejściem do gabinetu, który pośpiesznie opuszczał powiedział, że skończył przesłuchanie więźnia i ze można go z powrotem wyprowadzić do celi. W momencie kiedy strażnik zajmował sięKatią. Matthias pośpiesznie jechał już do sztabu dowództwa armii aby przekazać informacje jakie wyciągnął ze szpiega. Po jakimś czasie słuch o nim zaginął. Natomiast Katia po tym wszystkim już nigdy nie była taka sama. Często wspominała go i rzeczy które jej robił. Wyryło to trwały ślad na jej psychice.

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Matthias Wiers

    UWAGA: Historia ta jest fikcją literacką i nie ma nic wspólnego z rzeczywistością. Akcja historii jest osadzona w realiach drugiej wojny światowej. Jest ona dość mocna i wydarzenia w niej zawarte mogą być dla niektórych osób dość kontrowersyjne. Tradycyjnie zbieżność imion i nazwisk jest jedynie przypadkowa.