Blog

  • Wyspa szczescia – 7.

    Część 7.

    Już po chwili dał się słyszeć chichot pieszczonej Joli. Halina zorientowała się, że ktoś jeszcze ma ochotę na ich rudowłosą koleżankę. Zamiast naturalnego, wydawałoby się, odruch protestu, jeszcze bardziej podnieciła się. Nawet nie próbowała identyfikować trzeciej dziewczyny. Chwyciła rudowłosą Jolę za głowę, odchyliła nieco i zaczęły się całować. Jola wepchnęła język w jej usta. Halina jedynie poczuła, że nieznajoma wciska dłoń między uda dziewczyny i pociera jej łechtaczkę. Ruda nie wytrzymała. Przerwała pocałunek, odsunęła się, otworzyła usta i zaczęła głośno stękać. Celina pieściła ustami szyję i kark Jolki. Z Haliną podzieliła się piersiami nastolatki.

    A ta siadła szerzej, żeby anonimowej wielbicielce umożliwić dostęp do swojego krocza. Rozłożyła ręce i sięgnęła do podbrzuszy kobiet, które ją pieściły. Po szybkich, niecierpliwych pieszczotach, wreszcie minęła łechtaczki. Kiedy zdołała nieznacznie zanurzyć palce obu dłoni w pochwy, stały się wilgotne. Obie adoratorki były podniecone. Spokojnymi ruchami dłoni pieściła łechtaczki, wyprostowane palce zanurzała w pochwach. Energiczniej zaczęła ruchać obie kobiety. Nie czekała długo, żeby usłyszeć sapanie i postękiwania Celiny. Po niej równie głośno zareagowała Halina próbująca dłonią zasłonić usta. Ta pierwsza w rewanżu zaczęła kąsać kark nastolatki i bardziej natarczywie pieścić pierś. Pieszczota była tak skuteczna, że Jola najpierw poczuła mrowienie w karku, a potem nagle przeszył ją dreszcz. Co za rozkosz! Zadrżała. Była gotowa od razu kochać się z Celiną, ale gdy po tych zmysłowych doznaniach uświadomiła sobie, gdzie jest, zrozumiała, że dwie konkurentki do jej ciała nie zrezygnuj z niej tak łatwo.

    Uśmiechnęła się i przyspieszyła ruchy palców w pochwach. Ruchane kobiety prawie równocześnie zaczęły cicho jęczeć. Kilka dziewczyn próbowało przyjrzeć im się w ciemnościach.

    Obok na tym samym tapczanie Sandra lizała udo Pameli, a ta z kolei całowała się z Bianką, która wcisnęła palec do pochwy Pameli i poruszała nim rytmicznie. Dziewczyna cicho postękiwała z zamkniętymi oczyma i rozrzuconymi nogami. Sandra też wciskała palec w pochwę brunetki. Pamela ledwo wytrzymywała taki natłok rozkosznych bodźców. Dla Bianki koniec treningów nie oznaczał zakończenia znajomości z dziewczynami. A już na pewno nie opuściłaby takich imprez!

    Na drugim tapczanie w poprzek leżała półnaga Majka. Właśnie dobierała się do niej Ula. Tuż obok, na drugiej połowie, tuliły się „Bliźniaczki”. Ula prawie rozebrała kochankę, a teraz sama pozbyła się T-shirta i stanika. Majka liznęła sutek, a potem trafiła językiem do ust swojej dziewczyny. Po pierwszym pocałunku Ulka najpierw fryzurą potarła piersi partnerki. Potem przylgnęła do jej ciała, poczuła dłoń w kroczu i lekki orgazm. Zamarła na moment z otwartymi ustami.

    – Już? – szepnęła podniecona Majka.

    – Taaak – odpowiedziała równie namiętnie.

    Kiedy kochanka wsunęła język w jej usta, rozpoczynając namiętny pocałunek, bezskutecznie próbowała złapać go zębami. Dłonią dotknęła pupy leżącej bliżej „Bliźniaczki” i sięgnęła do krocza. Tamta drgnęła, ale nie wycofała się, więc chwilę później Ula wsunęła dwa palce do pochwy. Była mokra. Było ślisko i ciepło.

    – Ale kisiel! – jeszcze bardziej podnieciła się i zaczęła miarowo poruszać palcami. Druga z „Bliźniaczek”, leżąc w poprzek na tapczanie, głowę oparła o ścianę, palcami stóp dotykała podłogi i w ciszy przeżywała taką samą penetrację. Dłonie kurczowo zaciskała na suknie tapczanu. Pieszczoty „siostry” powoli zbliżały ją do szczytowania. Nie słyszała nawet własnych jęków.

    Muzyka tłumiła westchnienia, jęki i postękiwania podnieconych uczestniczek. Wiedziały, czego chciały i korzystały z okazji. Czas płynął szybko. Zbyt szybko. Dlatego tym razem dziewczyny już bez skrępowania oddawały się pieszczotom.

    *

    Namiętnym pocałunkiem nieznajoma pożegnała Jolę i wtopiła się w tło tworzone przez pozostałe dziewczyny. Ruda z rozbawieniem, ale i z przyjemnością wręcz uderzała palcami w pochwach swoich kochanek. Obie kobiety prawie leżały na tapczanie i tuliły się do ud Joli. Ich ciałami wstrząsały skurcze, kobiety jęczały cicho, kurczowo trzymały się Joli, mięśnie nóg miały napięte. Celina nie wytrzymała i objęła dziewczynę, a po chwili delikatnie wbiła zęby w jej pupę i zawyła.

    – Auć! – jęknęła, kiedy poczuła ukąszenie w pośladek. Mimo bólu szeroko uśmiechnęła się. Już wiedziała, jak zdobyć taką kobietę. A miała apetyt na więcej. Znacznie więcej.

    – Przepraszam – wyszeptała Celina do ucha dziewczyny, próbując usiąść po orgazmie. Musnęła wargami i liznęła koniuszek ucha nastolatki. Była zasapana i zmęczona, ale szczęśliwa. Nie sądziła, że taka dziewczyna będzie potrafiła ją zaspokoić.

    – Musimy porozmawiać – kiwnęła głową Jolka.

    – Kiedy tylko zechcesz – uradowana „Demi” uśmiechnęła się w ciemnościach i pogłaskała ją po piersi. Ruda wypięła pierś do delikatnej pieszczoty. Brodawki sterczały. „Demi” polizała sutek i brodawkę. Nawilżyła śliną. Palcem odnalazła łechtaczkę i delikatnie potarła. Z wrażenia Jola przymknęła oczy.

    Halina nadal tuliła się do Jolki, pojękiwała i przebierała w powietrzu nogami, reagując na ruchanie. Czuła, że kolejny palec zbliża się do odbytu. Czekała na więcej.

    *

    – Uwaga, dziewczyny! Za pięć sekund zapalam światło! 5, 4, 3, 2, jeden. Poszły! Ale po swoje rzeczy! – gospodyni imprezy włączyła światło i rozejrzała się po pokoju. – Witam w naszej obozowej rzeczywistości! – Aldona była wyraźnie rozbawiona zachowaniem koleżanek, którym przerwała namiętne figle. Ich zaangażowanie przerosło jej wyobrażenia.

    Mrużyły oczy, patrzyły na partnerki, unikały wzroku innych dziewczyn i niepewnie spoglądały w kierunku Aldony. Złośliwie skomentuje to, co widziała czy da nam spokój? Da upust swojemu rubasznemu, w najlepszym razie, poczuciu humoru? Jednak tym razem hałaśliwa szatynka potrafiła zachować się taktownie. Jej też zależało na miłych wspomnieniach z tego spotkania. Niektóre dziewczyny rozglądały się za swoimi ubraniami, inne opuściły głowy i unikając wzroku pozostałych, skupiały się na zakładanych fragmentach garderoby. Zabawa trwała zbyt krótko! W powietrzu wręcz wyczuwało się napięcie spowodowane zbyt krótką, żarliwą zabawą. W milczeniu czekały na propozycję Aldony. Już po chwili ponownie zabrała głos.

    – Obiecałam niespodziankę i zgodnie z obietnicą zgasiłam światło. Było fajnie, prawda? – milczenie uznała za potwierdzenie jej odczuć i z uśmiechem zadowolenia kontynuowała. – Miałam jeszcze jedną niespodziankę, ale nie doszła do skutku, niestety. No, i ch… Yyy, to znaczy, też żałuję! Trudno! Następnym razem będzie lepiej! Która zainteresowana powtórzeniem imprezy, ale po modyfikacji? Będzie ostrzej!

    – Rozsypiesz szkło? – burknęła podniecona Bianka. Nie była zadowolona z przerwania zabawy. Dziewczyny parsknęły śmiechem.

    – Bianka, za karę zostajesz dzień dłużej na obozie i sprzątasz mój pokój – Aldona bez cienia uśmiechu wskazała ją palcem.

    – Jasne! Już! Jeszcze po piwo i fajki będę biegać! – równie poważna Bianka przesadnie gorliwie pokiwała głową. Po chwili prychnęła, rozbawiona swoim komentarzem. – Nawet po alkoholu nie podałabym ci zgniecionego peta – mruknęła pod nosem i z ironicznym uśmiechem pokręciła głową.

    – Super! W nagrodę będziesz mogła zapalić przy sprzątaniu pokoju – Aldona udała, że nie słyszała ostatniego zdania.

    Te, które ich słuchały, uśmiechnęły się, rozbawione dialogiem. Wiedziały, że Bianka nie pali papierosów i nikomu nawet nie pożyczy pieniędzy na ich kupno. Teraz wszystkie potrzebowały czasu, aby ochłonąć.

    – Musimy to powtórzyć – odezwała się któraś odważnie. Rozmowa wróciła na właściwe tory. Reszta na razie milczała. Nadal były podniecone. Trudno było im od razu planować następne spotkanie. Myślami i emocjami nadal były kilkanaście minut wcześniej.

    *

    – Kurde, dziewczyny! A gdyby tak zrobić „kumulację”? – Aldonie zaświeciły się oczy. Aż podskoczyła na wersalce.

    – „Aldi”, a tak konkretnie, o co ci chodzi? – Celina wyraziła zdanie w imieniu ogółu.

    – No, wpadamy wszystkie o konkretnej godzinie. Alkohol, muzyka, striptiz, kilka zabaw i rozbieramy się. Jeżeli jeszcze będzie z czego… Zamykam drzwi, gaszę światło i zapalam dopiero po godzinie. A co dzieje się przez tę godzinę, pozostaje w tym pokoju. Główna zasada: brak zasad. Godzimy się na wszystko! – rozejrzała się podekscytowana własnym pomysłem.

    Odpowiedziało jej milczenie. Któraś chrząknęła.

    – No, oczywiście, modyfikacje pomysłu też do rozważenia przez grupę – dodała. I jeszcze po kolejnej pauzie wypełnionej milczeniem: – Mogę postarać się o niespodzianki…

    Zapadła cisza. Już żadna nie westchnęła, ani nie chrząknęła. Niektóre niepewnie spoglądały na koleżanki. Inne unikały wzroku pozostałych. Jak raz wszystkie najchętniej koncentrowały się na ubieraniu.

    – I to nazywasz „kumulacją”? – pierwsza odezwała się „Demi”. W jej głosie pobrzmiewało zdziwienie. Nadal leżała obok Jolki. Głaskała ją po biodrze. Dziewczyna ani myślała odsunąć się. – No, pomysł jest fajny. Jestem za – przytaknęła. Jej głos brzmiał wyjątkowo ochryple.

    – Czemu nie. Miłe wrażenia gwarantowane – ostrożnie stwierdziła Ula. Sandra pokiwała głową.

    – Fajny relaks w sprawdzonym gronie – Halina postawiła na szczerość, muskając pośladek Joli.

    – No, i nie trzeba zabezpieczać się! – Wybuch śmiechu ogółu skwitował tekst Bianki.

    – Czyli co? Większość jest za powtórzeniem zabawy, prawda? – Aldona klasnęła w dłonie. Bianka rozładowała napięcie.

    Na pytanie odpowiedziały mruknięciem aprobaty. Aldona przyjęła ich deklarację z ulgą, bo i tak zdecydowała, że zorganizuje drugie spotkanie. Starsze zawodniczki nie stanowiły problemu. Weronika wymykała się prawie po każdym popołudniowym treningu. Ponoć miała tutaj jakąś rodzinę. Edyta nie bratała się z młodymi i niektórymi starszymi zawodniczkami, a Halinie aż świeciły się oczy na intymne party.

    – Super! Już się cieszę – szczerość i entuzjazm Haliny udzielił się innym.

    – Ja przyjdę – odważnie zadeklarowała się Pamela, z uśmiechem podnosząc dwa palce jak uczennica zgłaszająca się do odpowiedzi.

    – Tej to jest najłatwiej. Przy jej urodzie wszędzie stanowi atrakcję – zawistnie pomyślała Sandra. Piegi na twarzy odejmowały jej lat, ale dodawały problemów z samoakceptacją. Na dodatek czasami sepleniła. A głośno dodała: – Ja się piszę.  

    – Ja również – Roksanie śmiały się oczy.

    – Też będę. Na pewno! – uradowana propozycją, swój udział skwapliwie potwierdziła Jola. Spojrzała na obie wielbicielki jej ciała. Obie zadowolone, uśmiechnęły się do niej.

    Aldi nie czekała na deklaracje pozostałych koleżanek. Tyle jej wystarczyło, żeby podjąć decyzję za wszystkie: 

    – OK! Załatwione! Podam wam termin. Która zechce, przyjdzie i skorzysta z możliwości zabawy, a reszta… A reszta niech spada na drzewo! Kurde, tylko czytajcie smsy! I spoko: Tym razem Weroniki i Edyty nie zapraszam! – uprzedziła i roześmiała się. Wszystkie zawtórowały jej. Napięcie opadło. Każda wiedziała, że Weronika stroni od takich zabaw, chociaż domyślały się, że nie jest zakonnicą, a Edyta… Ona na pewno ma dość takich wrażeń w męskim towarzystwie. O Dorocie nie wspominały. Donosiciele to inna kategoria ludzi. Dlatego obchodziły ją szerokim łukiem, kiedy była mowa na przykład o wspólnych przyjemnościach.

    – I obiecuję, że druga niespodzianka tym razem wypali! – tym razem „Aldi” podniosła dwa palce jak do przysięgi. Nadal nie miały pojęcia, o czym mówi gospodyni ich imprez.

    „Bliźniaczki” siedziały i przysłuchiwały się koleżankom. Nie trzymały się za ręce, nie komentowały propozycji, śmiały się z żartów. Też uważały, że taka impreza jest super. Kiedy już ubrane siedziały na tapczanie i słuchały propozycji Aldony, spojrzały na siebie i od razu wiedziały, że na kolejnej się nie pojawią. Do seksu na razie nie potrzebowały „tej trzeciej”. Jeszcze nie nasyciły się sobą. Ba, nie poznały się dobrze. A tyle miłych wrażeń i doświadczeń przed nimi… Dlatego uśmiechały się, kiwały głowami i czekały aż będą mogły wrócić do swojego pokoju i dokończyć zabawę, która tutaj zakończyła się zbyt wcześnie.

    *

    Edyta ponownie przyszła do trenera. Tym razem wyglądała znacznie lepiej: pogodna, opanowana, nawet ubrana dość odważnie, żeby nie rzec wyzywająco, jak na charakter spotkania.  

    – Panie trenerze, mam inną propozycję – oznajmiła z lekkim uśmiechem, kiedy stanęła przed nim. – Nie do odrzucenia – zaznaczyła. Była odmieniona. I pewna siebie.  

    – Tak? Słucham – gestem wskazał jej fotel. Był zdziwiony. Nie spodziewał się takiego zachowania. Po desperacji i zdenerwowaniu nie było śladu. Uważnie przyglądał się efektownej i najbardziej zadbanej zawodniczce. Była w krótkiej, białej spódniczce z szeroką żółtą plisą z boku i w pastelowej, żółtej bluzce. Ich kolory podkreślały jej opaleniznę. Nie założyła stanika. Żółte sandałki na szpilce i delikatny makijaż dopełniały jej efektownego wyglądu. Usiadła i obszernym ruchem założyła nogę na nogę. Spódniczka podjechała jeszcze wyżej, nie pozostawiając zbyt wiele dla męskiej wyobraźni. Trener przełknął ślinę. Starał się patrzeć tylko na jej twarz.

    – Propozycja tylko dla pana. Ale stawiam jeden warunek. Absolutna dyskrecja – podkreśliła aksamitnym tonem. Nie wykonała żadnego gestu. Siedziała wyprostowana, lekki uśmiech błąkał się po jej twarzy.  

    Kiwnął głową, jakby wszystko rozumiał. To znaczy nic, ale głową kiwnął. Brzmiało obiecująco.  

    – Proponuję trenerowi regularny seks ze mną za kontrakt w drużynie. Tak długo seks, jak długo będę w drużynie – po tych słowach odchyliła się w fotelu i zdjęła nogę z nogi. Wyuzdanym ruchem rozstawiła je szeroko, bo pozwalał na to krój spódniczki. I jeszcze podciągnęła ją. Uśmiechała  się zmysłowo, rozpinając kolejne guziki bluzki. Rozsunęła materiał, pokazując gołe ramiona i piersi. Kokieteryjnie potrząsnęła głową i włosy opadły na plecy. Wyprostowała się, lekko cofnęła ramiona, eksponując średniej wielkości, kształtny i jędrny biust. Delikatnie zwilżyła wargi. Ruch języka był tak wyuzdany i nie na miejscu… Edyta spokojnie pozwalała na ocenę oferty i z łagodnym uśmiechem błądzącym po ustach cierpliwie czekała na reakcję trenera. Wiedziała, że propozycja jest bardzo atrakcyjna.

    – Warta grzechu – pomyślał Włodzimierz i powoli zacisnął dłonie na kolanach. – Co za pokaz! – Widział spore sutki i sterczące brodawki jej nagich piersi. Podciągnięta spódniczka nie pozostawiała wątpliwości. Kobieta goliła się i u trenera pojawiła bez majtek. Miała nawet spore wargi sromowe i dużą łechtaczkę. Efektowna kobieta. Świetnie wyglądała. Szczupła, zadbana, opalona. Praktycznie siedziała nago! Trudno było nie patrzeć na nią. Każdy na jego miejscu skorzystałby z takiej propozycji. Jednak Edyta postawiła go w bardzo trudnej sytuacji. Niezadowolona narobi hałasu i on może mieć poważne problemy, a przecież nie mógł jej oszukiwać w nieskończoność, aby korzystać z takiego ciała.

    Odchrząknął. Spojrzał jej w oczy. Bez słowa wstał.

    *

    Patrząc Edycie w oczy, rozpiął spodnie i ściągnął jednym energicznym ruchem. Chwycił penisa. Szybko zaczynał twardnieć. Poruszył nim przed jej twarzą. Uśmiechnęła się swobodnie.

    – Rozumiem, że to początek naszej umowy – chwyciła penisa, wychyliła się w fotelu i objęła go ustami.

    Czuł język aktywnie pieszczący penisa. Dziewczyna naprawdę posiadała duże umiejętności! Przymknął oczy i czekał na dalszy ciąg. Kiedy zapomniał się w pieszczotach, kobieta przerwała je i wyjęła sterczący członek z ust.

    – Może trener zechce sprawdzić inne moje walory? – pytając, odwróciła się, oparła jednym kolanem o krawędź siedziska fotela i wypięła pupę. Patrzyła na trenera i powoli podciągała spódniczkę. Zobaczył nagie, opalone ciało, szeroko rozstawione nogi i dwie gotowe, zapraszające dziurki. Przytknął penisa do wejścia do pochwy, wysunął biodra i miękko wsunął członek do pochwy. Była wilgotna, więc nie poczuł oporu. Przyjęła go, jakby od dawna czekała. Delikatnie położył dłonie na jej biodrach. Ścisnął je i powoli zaczął rżnąć kobietę, przypieczętowując ich porozumienie. Kiedy przyspieszył, nie wytrzymała. Słyszał jej jęki. Im mocniej uderzał, tym głośniej jęczała. Widział jej blond włosy. Czasami odrzucała włosy na bok i podniecona patrzyła zachęcającym wzrokiem w jego kierunku. Prowokowała go do intensywniejszej akcji.

    – Chyba nie udaje? – przemknęło mu przez myśl. – Zresztą, nieważne. Ważne, że daje. – W normalnej sytuacji nie byłoby go stać na tak efektowną kobietę. Ba! Ona nawet nie spojrzałaby na niego.

    *

    Trener odetchnął głęboko, odchrząknął głośno, przegnał marzenia i wrócił do rzeczywistości. Wizja seksu z najatrakcyjniejszą zawodniczką przemknęła mu przed oczyma w trzy sekundy. Mocno zacisnął dłonie na poręczach fotela.

    – Chyba nie jestem w ukrytej kamerze, prawda? – zawiesił głos. Obdarzył ją przyjaznym uśmiechem. – Edyta, ubierz się. To nie jest właściwe miejsce na takie zachowania – nieprzypadkowo tak właśnie sformułował ostatnie zdanie. Liczył, że dziewczyna nie zareaguje zbyt gwałtownie na odrzucenie. – Gdyby ktoś teraz wszedł, dopiero miałbym kłopoty! – patrzył na nią i kiwał głową.

    Odwrócił wzrok. Postanowił, że kolejne takie spotkanie odbędzie się, jeżeli w ogóle, w salce konferencyjnej. I będą siedzieć po przeciwnych stronach stołu, widoczni przez przeszklone drzwi. I nachętniej w obecności kierownika drużyny.

    Zawodniczka spojrzała na niego zaskoczona. Nie rozumiała jego decyzji.

    – Mógł skorzystać za tak niewiele! Dla niego byłoby to wręcz za darmo! Co mu zależy?! – gorączkowo rozważała jego odmowę. Była zaniepokojona jego zachowaniem. – Aż tak źle stoją finanse sekcji?

    Widząc, że mężczyzna czeka aż zasłoni swoje wdzięki, ze zdziwieniem, ale bez śladów speszenia, czy wstydu, powoli zaczęła porządkować swoją garderobę. Była równie przejęta swoją nagością jak mężczyzna swoim wyglądem, gdy zauważy odpięty guzik przy koszuli. Nadal patrzyła na trenera ze zdziwieniem. Nie rozumiała go.

    *

    – Już prawie zapomniałem, że mam jeszcze jakieś drobne kontakty z czasów, kiedy grałem. Ale spróbowałem i dostałem pozytywną odpowiedź. – Włodzimierz spojrzał na kobietę.

    Blondynka uważnie słuchała. Porażka związana z prezentacją wdzięków wcale jej nie speszyła. Raczej była poirytowana odrzuceniem oferty.

    – Tak, słucham trenerze – jej głos brzmiał zaskakująco ciepło.

    – Dalej gra – pomyślał mężczyzna. W duchu uśmiechnął się. – Normalnie taka kobieta nie spojrzałaby na mnie, ale w obecnej sytuacji… Poniżyła się do tego stopnia, że żebrała nawet u mnie! Widocznie wypadła z kręgu zainteresowań prezesa. Ale, ile on w końcu mógł? A może znalazł jakąś tańszą? – pomyślał ze złośliwością. Odchrząknął i skoncentrował się na propozycji, którą przygotował. 

    *

    Cdn.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Tomnick
  • MW-Ibiza Rozdzial 47 Sznureczki

    Dziewczyna, z którą tańczę, jest naga. Prawie. Cycki, a właściwie same sutki którymi trąca w tańcu mój tors, zakryte są mikroskopijnej wielkości trójkątami materiału utrzymywanymi w tej pozycji dzięki uprzęży ze sznureczków. Podobne sznureczki napotykam przesuwając dłonie z pleców dziewczyny na pośladki. Dwa z nich okalają biodra dziewczyny, trzeci wysnuwa się z rowka, a w miejscu ich połączenia odnajduję podobną kokardkę, jak na plecach.

    – Po co ci te wszystkie sznureczki?

    – Och, same w sobie po nic. Ale przytrzymują te wszystkie szmatki w tych strategicznych miejscach.

    Moja dłoń podąża śladem tego trzeciego sznureczka

    – A te kokardki?

    – Ułatwiają pozbycie się tych wszystkich szmatek.

    – Na przykład tej?

    Podążając śladem sznureczka dotarłem właśnie do kolejnego strategicznego miejsca okrytego skąpą trójkątną szmatką. Wilgotną szmatką, co stwierdzam z satysfakcją. Pośladki dziewczyny zaciskają się na moim nadgarstku, gdy ją pocieram.

    – Nie raz pozbawiałem dziewczyny podobnych szmatek i nigdy nie było to trudne.

    – W tańcu też?

    – W tańcu też.

    – I żadna nie potknęła się o własne majtki?

    – A wiesz… rzeczywiście, miałem taki przypadek.

    – Czyli pojmujesz ideę kokardek?

    – Na razie tylko teoretycznie. Moglibyśmy to przećwiczyć?

    – Zacznij od tej kokardki na dole. Tam się schodzą tylko trzy sznureczki, jest mniejsza szansa, że coś poplączesz.

    – Jak to zrobimy?

    – Na początek zabierz łapę z mojej cipki, jeszcze się nią nacieszysz!

    – Okay…

    Wycofuję się tą samą drogą na z góry upatrzone pozycje. Powolutku, bo w rowku jest ciepło, wilgotno i przyjemnie ciasno.

    – Teraz odwrócę się, złapiesz któryś ze sznureczków za jego koniec a ja sobie pójdę.

    – Pójdziesz sobie?

    – Och, tylko trochę sobie pójdę, akurat tyle, żebyś  został z tym sznureczkiem  i tą szmatką w ręku.

    – Okay, jestem gotów.

    Dziewczyna zerka jeszcze w dół i uśmiecha się leciutko, rzeczywiście jestem gotów. Odwracając się, trąca mnie biodrem, maszt się chybocze.

    – Złapałeś za sznureczek?

    – Na razie gapię się na twój tyłek. Masz boski tyłek.

    – Dziękuję, ale skup się!

    – Skupiam na nim wzrok.

    – Łap ten sznurek!

    – Już, już… trzymam mocno.

    Dziewczyna odchodzi, jej majtki zostają ze mną. Genialne!

    – Genialne!

    – Co w tym genialnego – pyta, nie odwracając głowy.

    – Myślę o tych wszystkich biednych dziewczynach, które muszą pamiętać, by najpierw założyć pończoszki i podwiązki a dopiero na koniec majteczki. Inaczej nie mogłyby zdjąć tych ostatnich jako pierwszych.

    W odpowiedzi potrząsa tyłeczkiem.

    – Co wy chłopcy w nim widzicie?

    – Najchętniej, to swojego penisa.

    Śmieje się i odwraca do mnie, jej majtki, choć trudno rozpoznać majtki w tym trójkątnym skrawku materiału z doszytymi sznureczkami, leżą na parkiecie.

    – Miałeś je trzymać, głuptasie!

    – Eee… Co mówiłaś?

    Z trudem odrywam wzrok od jej krocza, tak ślicznie zarośnięta muszelka…

    – Dlaczego je upuściłeś?

    – Żebyś je podniosła – mówię, zachodząc ją z flanki – taka taktyczna zagrywka pozwalająca przyjrzeć się twemu strategicznemu miejscu z nowej perspektywy.

    – Hahaha… i boże broń przykucnąć?

    Dziewczyna schyla się po te sznureczki i szmateczki na wyprostowanych, lekko rozstawionych nogach. Wykręca ku mnie głowę, jej długie włosy zamiatają parkiet. Jednak mnie całkowicie pochłaniają te drugie włosy – psotna kępka wychylająca się spomiędzy wypiętych pośladków.

    – Zadowolony?

    – Właściwie…

    – Właściwie, to ja też lubię tę pozycję. Ale mamy czas.

    Z trudem porzucam myśl o wbiciu się w ten tyłeczek tu i teraz. Zresztą już za późno, dziewczyna się prostuje. Dalej odwrócona, mówi:

    – Teraz trudniejsze zadanie, dwie szmatki i cztery sznureczki. Pociągnij za właściwy.

    – Łatwizna.

    – To ci utrudnię. Nie ruszaj się.

    Wrzuca wsteczny i cofa, aż zadziała czujnik zbliżeniowy. A konkretnie, aż mój kutas nie wtuli się między pośladki. Lekko się pochyla i mocno je rozchyla. Napiera. Dłonie zabiera. Tyłek się zwiera. I znów mówi coś o sznureczkach. A ja uwięziony miedzy tymi jędrnymi półdupkami i coraz mi lepiej.

    – No dobra, sznureczki. Za który pociągnąć?

    Tym razem nigdzie sobie nie idzie, nie zostawia mnie z tymi sznureczkami. Tym razem tylko porusza spoconą, więc śliską dupcią.

    W górę i w dół.

    W górę i w dół…

    W górę i…

    Sięgam aż do jej szyi. Spermą sięgam.

    Nie jest rozczarowana, wręcz przeciwnie.

    – To też było zagranie taktyczne, chcę jeszcze potańczyć, niekoniecznie na twoim członku.

    – Obserwuję, jak sperma ścieka jej wzdłuż kręgosłupa. Zaraz dotrze między pośladki.

    – Rozsmaruj ją, to dobrze robi na cerę.

    Uznaję, że najpierw zadam o cerę na jej cyckach. Później brzuszek…

    – Szyja, nie zapomnij o szyi.

    Wkrótce i szyja się błyszczy, chciałbym posunąć się dalej, czyli wyżej, ale…

    Dziewczyna zamyka oczy, odchyla głowę, już nic nie mówi. Nie musi. Oblizuje się tylko, gdy wodzę palcem po jej wargach.

    – Bo braknie!
    – Nie sądzę.

    Ma rację. Starcza jeszcze na wewnętrzną stronę ud, a tym co spłynęło między pośladki namaszczam, a jakże – pośladki. Przyciągam ją do siebie za te pośladki, śliski, wciąż nabrzmiały chuj jeździ po jej brzuszku a jej stwardniałe, dobrze zwilżone spermą sutki po moim torsie. Wykorzystujemy też nasze języki, ale bynajmniej nie do pogawędki.  Taki taniec, to ja lubię.

    Obraca się w moich ramionach i znów mam penisa między jej pośladkami. Moje ręce jakoś tak same z siebie wędrują w jej strategiczne rejony.

    – Co robisz?

    Chronię twe strategiczne miejsca przed kurzem, czuję się za nie odpowiedzialny, bo pozbawiłem je osłony – odpowiadam, starając się ogarnąć oba pagórki cycków jedną dłonią. Drugą penetruję uroczą szczelinkę w gęstym buszu.

    – Jeszcze się nie zdarzyło, żeby się zdążyła zakurzyć, mówi dziewczyna poruszając biodrami, a co za tym idzie – cipką w mojej dłoni.

    – A gdybym dzisiaj tylko na nią patrzył?

    – Nie wytrzymasz.

    Ma rację. Ledwo to mówi, klękam przed nią. Najpierw tylko obwąchuję.

    – Dlaczego nie liżesz? – pyta, rozstawiając szerzej nogi.

    – Napawam się słodkim zapachem twojej pizdy.

    I wreszcie zanurzam język w lepiej bruździe. Picze kłaczki łaskoczą mnie w policzki. To też lubię. I jeszcze, gdy dziewczyna wsuwa mi palce we włosy dociskając głowę do swego krocza. Nawet nie muszę jej przytrzymywać za tyłek. Ale i tak trzymam. I liżę, wybieram miodzik z ula, nazbierało się go…

    Słodkie chwile zakłóca nam donośny dźwięk gongu.

    * * *

    Tak wiele dziewcząt, tyluż chłopaków na parkiecie u Antonia. A każde z kotylionem zwieszonym u nadgarstka. A na tym kotylionie numerki, po jednej stron własny, po drugiej – kolejnych partnerów/partnerek. Jako pierwszą wylosowałem właśnie ją. A teraz muszę odnaleźć następną. Tak zostało ustalone. Można wszystko, ale tylko w parach. To wszak wieczorek zapoznawczy. Natka, jak to Natka chciała większej swobody – Jak ktoś nie będzie miał pary, to zawsze może popatrzeć.

    – I będzie tak stał, jak ten chuj na weselu?

    – Zawsze może sobie zmarszczyć mariana. Albo grzebnąć bruzdę – poparła ją Majka, jak zawsze niewyparzona w gębie. Ale poparcie nie pomogło i stanęło na zabawie w heteroseksualnych parach.

    Wokół pełno tych par w różnym stopniu negliżu i zaawansowania wzajemnych pieszczot. Parę dziewcząt podnosi się z kolan, kołyszą się niedopieszczone penisy, śliskie i błyszczące od śliny. Albo i piczych soczków, byli tacy, co zdążyli zamoczyć…

    Nim dziewczyna zniknie mi z oczu, pytam ją o imię.

    – Już myślałam, że nigdy nie zapytasz.

    – A na imię miałaś właśnie…

    – Beata.

    – Żartujesz?!

    – Nie, poważnie mówię.

    I, zerkając na moje przyrodzenie dodaje – a teraz poszukam czegoś twardszego.

    – Och, pieprz się!

    – Nie omieszkam. Ale tobie też nie odpuszczę.

    – I znika w tłumie. Beata… Z Albatrosa…

    * * *

    Muszę się przyznać, że ustawiliśmy to losowanie. Ale tylko trochę – „stara ekipa” losowała partnerów/partnerki spośród „nowych”.

    Wiśkę, jej  kuzynkę i brata zaliczyliśmy do tych ostatnich i teraz właśnie Wiśka mi się trafia. Cała spocona, rozczochrana i rozochocona.

    – Zostało coś kisielku?

    – Tego nigdy nie braknie.

    Ale zamiast cipki proponuje mi lizaka, już rozpakowanego.

    – Jaki to smak?

    – Mojej cipy.

    – Wolałbym sam rozpakować…

    Dziewczę staje w rozkroku, rozchyla wargi i wsuwa sobie lizaka do pochwy, po chwili wystaje tylko patyczek.

    – Tak lepiej?

    – Zdecydowanie!

    Pojękuje cichutko, gdy chwytam za wystający z pizdy patyk i posuwam ja tym lizakiem. Gdy go wyciągam, bacząc by nie wysunął się całkowicie, wargi sromowe wokół niego tworzą idealne kółeczko. Gdy wsuwa głębiej, zamykają  się szybko, zwilżają mi czubki palców. Zostawiam lizaka głęboko w jej cipie i oblizuję te palce.

    – Słodziutka jesteś.

    – Dla faceta z takim wielkim chujem wszystko.

    Zerkam w dół, faktycznie, już mi stanął.

    – Wyjmę lizaka, włożę kutasa, co na to powiesz?

    – Powiem, że lubię się pieprzyć – Wiśka, już na czworakach, wypina tyłek.

    – Kto mówi o pieprzeniu? Tylko włożę i zaraz wyjmę.

    Jak mówię, tak robię, z lizakiem w ustach delektuję się smakiem jej cipeczki, a ta, ciasna jak to u młodej dziewczyny zaciska się miłośnie na mym członku.

    – Już cię nie puszczę.

    – Musisz sobie zasłużyć na moją spermę.

    Tyłek mnie atakuje. Nasuwa się i zsuwa w szybkim tempie.

    – Przyznaj się, miałaś w sobie jakiegoś kutasa, gdy gong wam przerwał?

    – I właśnie, kurde, dochodziłam!

    – Teraz rozumiem, dlaczego jesteś taka napalona, ktoś tu wykonał kawał dobrej roboty.

    Chwytam ją za biodra i zsuwam z dyszla. Wiśka protestuje, ale mam inne plany.

    – Najpierw mi obciągniesz, obróć się.

    – No dobrze… Ale jak nie dojdę przed kolejnym gongiem, to cię zabiję!

    Czyli muszę się postarać.

    Kładę się na parkiecie, Wiśka nachodzi na mnie rakiem. Fascynujący jest widok jej warg sromowych przesuwających się względem siebie, gdy tak… kroczy.

    Czuję, jak mnie liże, potem nasuwa na mnie usta. Jest w tym dobra, języczek wibruje na główce penisa, artystka. Zakonotowuję sobie w pamięci, by spytać, gdzie, a raczej z kim, się tego nauczyła.

    Tylko to czuję, widok mam przesłonięty jej kroczem. Gładko wygolonym, z zaczerwienionymi jeszcze od pieprzenia z moim poprzednikiem, lekko rozchylonymi wargami sromowymi.

    Mam je coraz bliżej ust. Jeśli myśli, że będę jej lizał cipę, to się myli. Obróciłem już lizaka, trzymam go teraz mocno w zębach, za patyczek. Gdy dziewczyna nakrywa mi twarz spragnionym pieszczoty kroczem, lizak trafia między jej rozchylone wargi.

    – Cwane – mówi, oderwawszy na moment od mojego penisa. Dobra jest, nie muszę dźwigać głowy, sama się pieprzy tym lizakiem. Pilnuje, by się z niego nie zsunąć, natomiast w drugą stronę… Za każdym sztosem jej lepkie wargi wklejają się w moje, rozpłaszczają na moich policzkach zostawiając tam swój wilgotny ślad.

    Coraz to więcej tej wilgoci, coraz szybsze całusy, jest nadzieja…

    Uff! Będę żył! Wiśka dochodzi. Składa cipą ostatni pocałunek na mych ustach, bardzo długi i mokry. Właściwie, to przerywa go dopiero kolejny gong.

    – Lizaka zostaw – prosi. Rozwieram zaciśnięte na patyczku zęby. Schodzi ze mnie tak, jak weszła, jeszcze przez chwilę mam przed oczyma kiwający się na boki patyczek.

    Zanim wstanę, zerkam na kotylion, sprawdzam kolejny numer. Czas na kolejny numerek.

    * * *

    Dziewczyna tańczy. Kusi zgrabnym, nagim ciałkiem prezentując je z każdej, równie apetycznej strony. Potrząsa wypiętym w naszą stronę tyłeczkiem, podskakuje sprawiając, że nie możemy oderwać oczu od podrygujących w szalonym rytmie cycuszków, a te ruchy bioder…

    – Nie lepiej poćwiczyć na którymś z nas? – wołam, przekrzykując muzykę.

    Dziewczyna prześlizguje się wzrokiem po naszych wzniesionych, gotowych jej usłużyć penisach, podrygujących w takt muzyki.

    – Kiedy nie wiem, na którego się zdecydować.

    Impreza dogasa, już tylko niedobitki kręcą się na parkiecie. Paru chłopaków, którzy chyba nazbyt się oszczędzali, w tym ja. I ona, nasza ostania nadzieja. Po przedwczesnym wytrysku za sprawą Beaty, nie zdążyłem dojść w ustach Wiśki, a potem wziąłem na wstrzymanie i oszczędzałem siły na finał. Oby był ten finał…

    * * *

    Znów piruet. Tym razem wyciągnięta ręka dziewczyny potrąca nasze chuje wprawiając je w kołysanie. I jeszcze raz. I jeszcze… Za każdym obrotem dziewczyna powraca do nich wzrokiem, roześmiana od ucha do ucha.

    – Dawno się tak nie bawiłam!

    – Jak dawno?

    – Właściwie… to nigdy. Nigdy aż tak.

    Dobrze ją rozumiem. Nie pierwszy raz jestem świadkiem, jak pozornie nieśmiałej dziewczynie puszczają wszelkie hamulce, gdy już wpada w nasze towarzystwo.

    Nieoczekiwanie pojawia się moja dziewczyna. Ma w ręce swoją nową zabawkę. Bjőrn niby się wzbrania, ale sądząc po stanie jego członka, podoba mu się, że Ala nie wypuszcza go z dłoni. Uśmiecha się do mnie nieśmiało, jakby przepraszająco. Myślałem, że już dawno śpią. 

    – Ala, obciągnij panu. Widzisz, że się nie może doczekać – mówię, żeby go ośmielić i pokazać, że może śmiało podokazywać z moją dziewczyną. Również w mojej obecności.

    Ale Ala ma inne plany.

    – Tylko mi nie opadnij – mówi puszczając Bjőrna i biorąc od niego pojemnik z żelem. Nabiera go obficie w dłoń i tak samo obficie nakłada na nasze kutasy. A potem na cycki i tyłek zaskoczonej dziewczyny.

    – Cipkę pomijam, bo pewnie i tak już masz mokrą – woła, znów bierze zwalistego Szweda w dłoń i znika równie momentalnie, jak się pojawiła.

    – Co to było? – pyta jeden z moich towarzyszy.

    – Nie wiem, ale bardzo przyjemne – odpowiada inny.

    – To była moja dziewczyna – odpowiadam ja.

    – Nikt z was nie fantazjował o swojej dziewczynie pieprzącej się z innym na waszych oczach? Cóż, ja nie muszę fantazjować, mam to na co dzień. Oczywiście nigdy nie przyglądam się bezczynnie…

    – Lubisz trójkąty?

    – Powiedzmy, że wielokąty.

    – Ty i ta cała twoja załoga… czyli pieprzycie się  wszyscy ze sobą! – odkrywa Amerykę jeden z chłopaków.

    – A wy właśnie dostaliście zaproszenie na taka imprezkę. Ty też – mówię już wprost do dziewczyny – masz ochotę na seks grupowy?

    – Hmmm… – zastanawia się, czy tylko udaje?

    – Jakby tu rzec… nigdy nie wyszłam poza trójkącik, ale te wszystkie wasze sterczące pały… kuszą. Aż mnie ssie w cipie.

    Czuję znajomy dreszcz w lędźwiach, jak zawsze gdy już mam pewność, że zamoczę. Uwielbiam takie rozmowy.

    – Masz ją wystarczająco mokrą? – pytam, wywołując rumieńce na jej policzkach. Może sprawdzisz?

    – Nie muszę, ale sprawdzę, specjalnie dla was, chłopaki.

    Nie przerywając tańca, bo wszyscy cały czas podrygujemy w kółeczku z nią w środku, wkłada sobie paluszek. Gdy go wyjmuje, jest cały błyszczący. A uszy czerwone. Założę się, że robi takie rzeczy pierwszy raz w życiu.

    – Mogę spróbować?

    Rumieniec się pogłębia. Ale chęć na lubieżną zabawę również. Po chwili zlizuję smakowity śluz z jej paluszka.

    – Oni też chętnie spróbują…

    Paluszek znów znika cały w cipce, po czym, obficie zwilżony, w kolejnych męskich ustach. I tak siedem razy… Nasze pragnienie, by ją zerżnąć sięga zenitu. A ona jest aż nadto chętna i gotowa. Krocze ma równie śliskie, jak wysmarowane żelem piersi i pośladki. Wiem, bo sprawdzam po kolei. Wszyscy sprawdzamy. Intensywnie obmacywana w tańcu dziewczyna drży i pojękuje z rozkoszy, gdy co bardziej natarczywe dłonie wsuwają się miedzy jej pośladki, śliskie palce napierają na odbyt, wślizgują się do pochwy i masują nabrzmiałą łechtaczkę. I nie zapominamy o cycuszkach. A żel sprawia, że jej dłonie na naszych jądrach i penisach przywodzą nas na skraj szaleństwa.

    Wreszcie dziewczyna nie wytrzymuje. Kładzie się wprost na parkiecie i rozkłada szeroko nogi. Ruchamy ją po kolei. Właściwie, to ona nas. Mnie też to spotyka, gdy tylko się nad nią pochylam, chwyta mnie za kutasa, wsuwa sobie do pizdy i zaczyna w szaleńczym tempie poruszać biodrami. Ja tylko wiszę nad nią, wsparty na dłoniach i umieram z rozkoszy. Szybko umieram. Ona też dochodzi, jest tak podniecona, że niewiele jej trzeba. Zgania mnie z siebie, ledwie ustają rytmiczne skurcze głęboko w jej pochwie, już kusi wypiętą cipą następnego. Na mój gust szczytuje za każdym razem. A może to jeden nieustający orgazm, Zmieniamy się w niej tak szybko…

    Gdy schodzi z niej ostatni, leży tak, dalej z szeroko rozsuniętymi nogami. Spomiędzy rozchylonych warg sromowych wypływa strumień spermy i rozlewa się w małą kałużę na parkiecie. Otwiera oczy. I znów ten uroczy rumieniec na widok wpatrzonych w nią i w jej cipę dziesiątek oczu. Odruchowo zaciska uda. Klękam przy jej głowie, szepcę do uszka:

    – Nie zepsuj tego. Nie czas na fałszywą skromność teraz, gdy okazałaś się taka bezwstydnicą.

    – To co mam jeszcze zrobić?

    – Daj spektakl. Zatańcz w parterze. Wytarzaj się w naszej spermie!

    Długo się nie zastanawia.

    – Jeśli ma ci od tego znowu stanąć, to chętnie – odpowiada, gładząc mego przywiędłego chuja. A potem przewraca się na brzuch i podciąga nogi pod siebie. Jej tyłek wędruje w górę, głowa w dół. Nie wiem, gdzie patrzeć – na jej języczek już prawie dotykający spermy na podłodze, czy na błyszczącą od tejże spermy cipę rozciągniętą w szerokim uśmiechu między wypiętymi pośladkami. Biała strużka spływająca jej między pośladkami zawraca,, trochę zostaje wejścia do odbytu, reszta skapuje z cipy na podłogę, tworząc nową plamę. Nie zdzierżę!

    W śliską od spermy i własnych soczków, świeżo rozepchaną przez parę kutasów cipę wchodzę jak w masełko. Przygotowany na może nie jakiś specjalny, ale na jakikolwiek opór, dobijam mocno i… Ups! Dziewczyna, która zapewne chciała tylko trochę liznąć spermy, wpada w nią całą buzią. Podrywa gwałtownie głowę, ale już za późno, Puszcza bańki nosem, krztusi się, przeciera oczy, sperma jest wszędzie.

    – Całkiem dobry początek! – chwalę, nie przestając jej posuwać. Dosłownie – posuwać, bo z każdym pchnięciem przemieszczam ją trochę do przodu.

     – Daj cycki niżej – majtające się w takt moich pchnięć piersi posłusznie opadają. Najpierw same sutki rozgarniają spermę w tył i w przód, potem całe cycuszki lądują w tym bogatym w  białko koktajlu.

    – Teraz brzuszek.

    Dziewczyna rozsuwa, a potem prostuje nogi, kładzie się w spermie. Trudniej mi się ją rucha w tej pozycji, ale daję radę. Pomaga, rozkładając szeroko uda.

    – Chcę na górę, chcę się nadziewać na twojego kutasa!

    Wysuwam się z niej, przewracam na plecy. Już jest na mnie, cała śliska. Przymierza się cipą do czubka penisa i nasuwa na niego sprawnie. Już mnie ma.

    – Zrób sobie dobrze, ja popatrzę – mówię, zakładając ręce pod głowę.

    Dziewczyna zdaje się tego nie słyszeć, skupiona na swoich odczuciach, na sprawianiu sobie rozkoszy, kręci tyłeczkiem na wszystkie strony, mało nie łamiąc mi członka. Jej śliskie od spermy uda ślizgają się po moich, gdy nasuwa się na mnie w szybkim rytmie.

    – Świetnie ci idzie – stwierdzam oderwawszy na moment wzrok od jej zachłannej cipy i pogrążającego się w niej miarowo członka.

    – Dużo ćwiczę – zastyga w miejscu, przytrzymując chuja samymi wargami sromowymi. Zagląda pod siebie, uśmiecha się bezwstydnie.

    – Głównie na krótszych drążkach – dodaje.

    To by wyjaśniało, czemu przynajmniej od czasu do czasu  z niej nie wypadam. Precyzja ruchów jej bioder robi wrażenie. Żałuję tylko, że nie mogę podziwiać jej tyłka przy pracy…

    – A mogłabyś się obrócić?

    – Prędzej czy później każdy chce oglądać moją dupę w ruchu – śmieje się dziewczyna i obraca się nie zsuwając z chuja. Znów pełna precyzja.

    – Chciałaś rzec – podziwiać.

    I rzeczywiście – podziwiam. Wypięta w moją stronę dupcia żyje własnym, intensywnym życiem, rozchylone pośladki nie skrywają żadnych tajemnic, słońce zagląda tam, gdzie zwykle nie zagląda, a urocza rozetka odbytu raz po raz mruga do mnie różowym oczkiem. Kontrastujący z opalonymi pośladkami rowek spływa potem, zlizywałbym ten pot. Z tego rowka i tej uroczej dziurki w dupie, gdzie trochę tego potu się zbiera, podczas gdy reszta spływa do cipki. Taka mała retencja.

    Dodawszy do tego penisa znikającego pod często zmienianym kątem między wydatnymi wargami pizdy – jestem w niebie. Staram się, na ile mogę, odwlekać moment ostateczny, ale co ja mogę? Tylko sobie leżę.

    To ta cudowna dupa odwala całą robotę. A zna się na niej doskonale.

    – Sperma z drugiego tłoczenia – mówię. Wtłaczam jej tę spermę głęboko w pochwę i zalegam w tej pochwie szybko mięknącym chujem. Bo ileż można…

    Na szczęście ona też ma dość.

    Nogi rozjeżdżają jej się na boki na śliskim od spermy parkiecie. Dziewczyna leży na mnie, mój całkiem już miękki członek wyciśnięty z pochwy, niczym korek od szampana, leży bezwładny między jej udami.

    – Może poszukalibyśmy sobie wygodniejszego miejsca do spania?

    – Okay… Ale już nie mam siły na nic, nawet na prysznic.

    – Nie szkodzi, rano jakoś się od siebie odkleimy.

    Biorę ją na ręce i szukam wolnego materaca. Gdy ją na nim układam, już twardo śpi. Wtulam się w to lepkie, gorące ciało. Jak ma na imię, dowiem się rano. I jeszcze spytać o te jej ćwiczenia na drążkach, mówiła, że dużo ćwiczy, okazała się nie być taką grzeczną dziewczynką, za jaką ją miałem. Z tą myślą zasypiam.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Maciej Wijejski
  • Jak zostalam sissy szmata

    Jestem Lena młodziutka, napalona oraz bardzo wyuzdana sissy/crossdresser. Jeszcze nie tak dawno byłam zwykłym chłopakiem z zainteresowaniem tym tematem. Historia, która chcę dzisiaj opowiedzieć jest w stu procentach autentyczna i dotyczy mojej osoby.

    Ze względu na moje duże zainteresowanie tą samą płcią, chciałam spotkać się z jakiś facetem aby spróbować z nim seksu oralnego czyli po prostu zrobić komuś loda. W tym celu założyłem konto na pewnym znanym portalu z sex znajomościami. Wszędzie są jego reklamy więc chyba każdy się może domyślać. Wracając do tematu poznałam tam parę osób, ale z początku miałam pewne obawy i hamulce. Na drugi czy kolejny dzień otrzymałem wiadomość od faceta po 50. Że jest zainteresowany i mogę mu obciągnąć w aucie. Nie wiem czemu, zgodziłam się…  Uczucie niesmaku dodatkowo mnie nakręciło.  Ja młoda 18 nastka i stary facet, który mnie użyje jak masturbatora..  Ah Dogadałam z nim miejsce obok autostrady dla dodatkowego upokorzenia. Założyłam całe ubrania i do tego mocny makijaż. Wyglądam, kobieco przez delikatna urodę. Czekałam na niego w umówionym miejscu, po chwili się zjawił a moje serce prawie wyskoczyło. Było to moje pierwsze spotkanie, bałam się i nie wiedziałam do końca czy to tego chce. Wyjął małego miękkiego fiuta, był czysty lecz lekko owłosiony i siwy. Od razu przeszłam do działania zaczynając od masowania, które trwało, krótko bo już po chwili jego kutas był już w mojej buzi i coraz szybciej rósł. Stało się właśnie pierwszy raz w życiu mam kutasa w buzi. Niesamowicie mnie to kręciło. Gdy fiut był już w całej okazałości zaczęłam pomału schodzić po jego jaja jednak nie trwało to długo gdyż złapał mnie za włosy i przypomniał jak prosiłam się go o prawdziwą dominację i facefucking na naszym spotkaniu. Zaczął ostro mnie rżnąć w gardło dobijając po kule. Zaśliniłam mu całego fiuta a to był dopiero początek. W głowie miałam cały czas tą myśl że jestem totalną dziwką, która daje się walić w gardło staremu facetowi. Zaczął coraz agresywnej dociskać powodując u mnie odruchy wymiotne. Na szczęście przed piłam tylko wodę i to właśnie ona wylądowała w pewnym momencie na jego fiuta i jaja. Zbyt się nie przejął i zwyczaje podniósł nogi bym wylizała mu tyłek. Nie miałam tego w planach jednak… Myśl dodatkowego upokorzenia podniecała mnie coraz bardziej, aż w końcu uległam i zgodziłam się. Niepewnie zaczęłam lizać, wszystko było czyste i zadbane więc nie miałam oporów. Po chwili powiedział, że muszę wkładać język do środka jeśli chce to robić jak rasowa dziwka. Tak też zrobiłam i włożyłam go bardzo głęboko robiąc nim kółka w środku. Widziałam jak był już podniecony złapał mnie za włosy i wepchał penisa do samego końca robiąc jeszcze parę ruchów, już czułam jak nie może wytrzymać i w pewnym momencie dobija po jaja i w tym samym czasie zaczyna dochodzić. Byłam w ekstazie pomimo faktu, iż cześć jego spermy poleciała mi do nosa. Tak właśnie wyglądał mój pierwszy raz z facetem. Po tym fakcie zrozumiałam gdzie jest moje miejsce i jaką mam tu rolę. Jestem zwyczajną, zboczoną i perwersyjną suką do zabawy.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Lena Starr

    Moja prawdziwa historia pierwszego razu.

  • A moze by tak na zmiane?

    Ledwo zatrzasnęły się za nami drzwi schowka, Cornelius złapał mnie za ramiona i zaczął się ze mną siłować. Oplótł mnie ciasno rękoma i przyparł całym swoim ciężarem do jednej z szafek, która aż zahuśtała się pod wpływem naszego uderzenia. Na ziemię spadło jakieś małe ustrojstwo. Coś stuknęło i pokulało się po podłodze.

    Ten nasz radosny choć bezcelowy zwyczaj… Przepychanki „dla zasady”, jakby któryś z nas miał udowodnić, że ma więcej siły. Zawsze tak to się zaczynało i zawsze też tak samo się kończyło – ze mną na „przegranej” pozycji. Nie, żeby mi to jakoś wybitnie przeszkadzało, ale w sumie, miałem już ochotę na coś innego dla samej odmiany. Tym razem nie chciałem oddać tej „bitwy” walkowerem, ale i z każdym kolejnym razem, zaczynało mi się to powoli nudzić.

    Kiedy tylko przymknął oczy, położyłem mu dłonie na twarzy. Cały czas całując jego usta, usiłowałem przestąpić krok w bok, ale niestety moja gracja nie pozwalała mi na wiele. Nieopatrznie go nadepnąłem.

    – Przepraszam. – wyszeptałem, a potem zaśmiałem się niemo, widząc jego minę. Chociaż tyle z tego byłe, że nie miał mi tego za złe.

    Blondyn tylko wzruszył ramionami i na powrót rzucił się ku moim ustom. Zarzuciłem mu ręce na kark i zacząłem ostrożnie łaskotać jego skórę palcami. Zamruczał mi w usta. Nie spodziewał się po mnie, że mogłem zrobić to tylko po to, aby owinąć sobie jego długi kucyk wokół dłoni. Zdecydowanym ruchem pociągnąłem go za włosy. Blackwood aż syknął.

    – Sukinsynu… – zmarszczył brwi nieco, a ja odpowiedziałem mu uśmiechem. – Grasz nieczysto. – poskarżył się zaraz.

    Wzruszyłem ramionami.

    – Uczę się od najlepszych. – westchnąłem tylko i szybko zamknąłem mu usta pocałunkiem, bo zapewne zaraz spróbowałby się jakoś kąśliwie odszczeknąć.

    Przesunął łapczywie rękoma po moim ciele. Uwielbiałem, gdy był aż tak wytęskniony fizycznej bliskości. Szybko zaczął krążyć rękoma w okolicy moich bioder. Gorące dreszcze przeszły mi po plecach. Wykorzystał tę krótką chwilę mojego rozkojarzenia, aby odpłacić mi się pięknym za nadobne. Wplótł mi palce we włosy i zacisnął dłoń w pięść. Jęknąłem niekontrolowanie – na pół z bólu, ale i z przedziwnej przyjemności, jaką powodowało gorące mrowienie rozchodzące się po skórze. Powoli też zaczynała się przebudzać mniej skromna okolica mojego ciała.

    Jak ja to kurwa zakryję? – myślałem, gdy zaczął przygryzać moją szyję, nie było wątpliwości, że niemal do krwi. Najchętniej oddałbym się tej pieszczocie zupełnie bezmyślnie, ale tym razem nie chciałem, jak zazwyczaj, ale to byłoby równoznaczne z poddaniem się. Nie chciałem wylądować na klęczkach. Nie bez czegoś w zamian, na pewno. Może nie byłem jakimś wielkim „altruistą”, zdecydowanie wolałem dzielić się pracą i przyjemnością z Corneliusem pół-na-pół.

    Westchnąłem, gdy przypieczętował kilka swoich ukąszeń, przesuwając delikatnie czubkiem języka po mocno zaczerwienionych śladach. Wiedziałem, że następny tydzień będę zmuszony paradować po szkole w szaliku, żeby uniknąć niewygodnych pytań i dziwnych spojrzeń ze strony innych dzieciaków i nauczycieli. Przymknąłem powieki i drżącą ręką błądziłem w poszukiwaniu jego krocza, jak jeszcze muskał ustami moją szyję. Gdy miałem pewność, że prześlizgnąłem się w poszukiwane miejsce, ścisnąłem palce. Bingo! – pomyślałem, gdy usłyszałem cichy pomruk blondyna. Z każdą chwilą, gdy coraz intensywniej go masowałem, wszelkie pogryzanie i pocałunki słabły. Męskość chłopaka wyraźnie puchnęła pod ciemnym materiałem spodni. Wreszcie jego szczupłe palce wysunęły się z moich włosów i powędrowały w dolne okolice moich pleców. …ale bzykanie się w schowku raczej odpadało. Wystarczyło już, że któryś raz świntuszyliśmy gdziekolwiek poza dormitorium. I tak istniało duże ryzyko, że ktoś nas złapie – z każdym wybrykiem coraz większe – ale seks w schowku totalnie odpadał. Nie było na to mowy.

    W sumie, jestem ciekaw czy od razu by nas za to wyrzucili ze szkoły czy tylko zawieszono w prawach do jej ukończenia… Może lepiej, że żaden z nas tego nie wiedział i oby dowiedzieć się nie miał.

    Jak tylko Blackwood przestał stawiać opór, pchnąłem go na ścianę naprzeciw. Spojrzał na mnie, niby zdziwiony, spod długich jasnych rzęs. Podszedłem doń bliżej, przesunąłem dłonią po klamrze jego paska. Powoli i niespiesznie bawiłem się nią, jakbym się wahał czy rozpiąć mu spodnie czy też nie. Chciałem się z nim trochę podroczyć, przynajmniej tyle, na ile pozwalał nam czas. Wreszcie spróbowałem zrobić najbardziej rozkoszną minę, jaką tylko potrafiłem i bezwstydnie spojrzałem mu w twarz.

    – Dzisiaj to ty będziesz klęczał. – oznajmiłem mu.

    Widziałem jak ramiona lekko mu zadrżały. Chyba muszę częściej być bardziej stanowczy. Jego reakcja podniosła mi przyjemnie ciśnienie. Pochylił się nieco i oparł podbródek na moim ramieniu.

    – A może by tak na zmianę…? – zaproponował. Nie chciał odpuścić.

    Westchnąłem i pokręciłem głową.

    – Po to, żebyś potem już nie miał siły…? – „cmoknąłem” językiem z dezaprobatą. – Nie widzi mi się to…

    – To może ty pierwszy…? – tu odsunął się trochę i posłał mi uśmiech. Oparł mi ręce na ramionach i zaczął powoli zsuwać dłonie coraz niżej i niżej.

    Pokręciłem głową z niepewnością.

    – No, nie wiem… Ty to tak lubisz dużo obiecywać i się przechwalać, a potem co…?

    Blondyn przymknął oczy i pokręcił głową, po czym starał się uśmiechnąć przepraszająco.

    – Ja wiem, ja wiem… Ale zobaczysz, że ci się spodoba. – obiecywał.

    Złapałem ostrożnie jego dłoń i bezceremonialnie przesunąłem ją na swój rozporek.

    – Jeśli tym razem mogę liczyć na pierwszeństwo, to w porządku.

    Widziałem ten błysk w jego oku. Nie musiał nic mówić.

    To jest coś, czego po prostu nie da się opisać… W jego stalowo-błękitnych oczach jakby zapalił się ogień. Lodowate tęczówki nabrały jakiegoś takiego cieplejszego wyrazu. Ba, jego spojrzenie niemal parzyło. Właściwie, fizycznie czułem gdzie wędrowały jego oczy. Z moich oczu na usta, potem prześlizgnęły się na tors przez ślady po szyi, jakie mi zostawił. Zaraz znalazły się w okolicy pępka i aż poczułem delikatne łaskotanie w okolicy podbrzusza.

    Pospiesznie rozpiął mi spodnie. Przesunąłem się trochę w bok, by oprzeć się nieco o jedną z szafek w pobliżu. Ta zaraz obok wydawała się być największa, a przede wszystkim najbardziej załadowana, więc powinna być w miarę stabilna. Może obejdzie się bez robienia większego bałaganu, a przynajmniej taką miałem nadzieję.

    Blackwood zsunął mi spodnie wraz z bielizną do kostek. Natychmiastowe uczucie chłodu sprawiło, że zadrżałem nieco.
    Przykucnął, przesunął łapczywie ręką po moim udzie i spojrzał mi w twarz, jakby mimowolnie wciąż szukając pozwolenia na to, co miał zaraz zrobić. Uśmiechnąłem się lekko i wyciągnąłem dłoń w stronę jego twarzy. Ostrożnie przesunąłem opuszkami palców po jego policzku. Przymknął oczy i zamruczał, po czym ukradkiem zwilżył nieco wargi. Ah, gdybyśmy mieli więcej czasu, żeby się trochę ociągać!

    – Chcesz się spieszyć czy wolisz powoli…? – dopytał, zatrzymując wargi tuż przed moim wygłodniałym pieszczot kroczem. Jego gorący oddech drażnił moją męskość.

    – Szybko. – powiedziałem półgłosem. – Nie mamy za dużo czasu, a jeszcze ty… – nie dał mi dokończyć i złapał mnie łapczywie w usta.

    Chciałem mu łaskawie przypomnieć, że przerwa nie trwała aż tyle, ale cóż… Są prawy ważne i ważniejsze. Jak widać.

    Chciałbym móc po prostu zamknąć oczy, poczuć jego gładkie włosy w dłoni i cieszyć się rozkoszą, ale nie było na to czasu. Mieliśmy teraz najwyżej dziesięć minut do następnego dzwonka. Wtedy mogłoby się zrobić nieprzyjemnie… Zwłaszcza, gdyby któremuś z nauczycieli nagle się przypomniało, że przed lekcją muszą jeszcze coś zabrać ze schowka. Słabo by tak było zostać przyłapanym na ssaniu fiuta w szkole prze jednego z profesorów. Nie wspominając nawet o słabej miejscówce, jaką sobie pospiesznie wybraliśmy.

    Zacisnął wargi naokoło mojego członka i złapał mnie rękoma za biodra. Niewiele brakowało, żeby po prostu całego mnie połknął. Mocno przyciskał język do mojej rozgrzanej już męskości. Aż kolana mi zmiękły, tak mi było dobrze.
    Pierwsze kilka „haustów” wykonał raczej leniwie i powoli, potem miarowo przyspieszył, w ogóle nie wypuszczając mnie z ust. W pewnym momencie przestał i objął moje przyrodzenie ręką. Pieścił mnie tak przez chwilę, jednocześnie lubieżnie oblizując dwa palce prawej dłoni i bezczelnie patrząc mi w oczy.

    – Przestań… – mruknąłem, wiedząc na co się szykował. Tego byłoby dla mnie za dużo.

    Uniósł brew, nadal ssąc palce. Zaraz potem przesunął palcami w okolicy moich pośladków. Ślina spływała mu z opuszków palców i z po brodzie.

    Wzruszył ramionami.

    – Chciałeś szybko – skwitował, uśmiechając się lekko. Znowu pojawił się ten błysk w jego oczach. – Zaraz będziesz miał szybko. – to mówiąc, poczułem jak palcem zaczął gładzić mnie w innym miejscu. Prawie pisnąłem.

    – Nie! – syknąłem na niego. – Nawet nie próbuj…!

    Ale znowu tylko wzruszył ramionami i powoli, leniwie zaczął dogrzebywać się palcem do wejścia. Zanim zdążyłem cokolwiek jeszcze powiedzieć, znów objął mojego penisa ustami.

    Nogi prawie się pode mną ugięły i słyszałem szum w uszach, gdy krew w żyłach zaczęła mi szybciej krążyć. Z każdą kolejną chwilą, gdy tak leniwie mnie dotykał, byłem coraz bliżej. Zaraz zanim doszedłem, złapałem go za ramiona.

    – Cornel… odsuń się… – poprosiłem w szepcie, ale na pewno mnie usłyszał. Po prostu mnie zignorował.

    Być może da się lubić ten smak. Ja nie wiem. Nie byłem fanem czegoś takiego i nie bardzo wiedziałem czy Blackwood’owi mogłoby się to podobać. Ciężko, żeby coś wyprodukowanego przez ludzkie ciało smakowało jak panna cotta, więc miałem cichą nadzieję, że oszczędzę mu nasienia spływającego po brodzie i kapiącego z nosa. Niestety mi się to już parę razy zdarzyło i nie należało do przyjemności ale… Ale może Cornelius byłby bardziej „wytrzymały”? Skoro tak „nalegał”.

    – Cornelius! – syknąłem, ale on tylko coś mruknął, cały czas pieszcząc mnie ustami.

    Wibracje, jakie poczułem, gdy wydał z siebie bliżej nieokreślony pomruk były już zbyt przyjemnym bodźcem, aby się w jakikolwiek sposób opanować. Zacisnąłem palce na jego ramieniu i zagryzłem wargi, starając się nie wydać z siebie żadnego dźwięku. Było ciężko… W końcu odsunął się ode mnie. Jeszcze przez chwilę, musiałem wziąć parę głębszych oddechów i dopiero potem byłem w stanie na niego spojrzeć i w ogóle ogarnąć co działo się dokoła mnie.

    Uśmiechał się. Cały czas… Cholerny dziwak.

    Połknął? Przeżył? Nie zwymiotował?

    – Widzę, że się podobało. – zamruczał, a przy podnoszeniu się z klęczków, uchwycił materiał moich spodni i bielizny i pomógł mi podsunąć rzeczy w górę, żeby uniknąć niepotrzebnych wygibasów. Starałem się zapiąć pasek drżącymi rękoma, wtedy złapał mnie za ramię.

    – Teraz twoja kolej.

    Nic nie mówiłem.

    Bezceremonialnie rozpiąłem mu pasek, chwilę pomęczyłem się  z guzikiem jego spodni i, tak samo jak on wcześniej ze mną, odsłoniłem pożądane miejsce, na raz zsuwając czarny materiał spodni i bielizny blondyna. Przyklęknąłem przed nim i przez chwilę myślałem jak miałem sobie poradzić… Kurwa, jakbym to robił pierwszy raz… Czyżby presja czasu? Poza tym, wiedziałem, że będę się krztusił. Nie dało rady. Nie umiałem tak, jak on, ani też nie miałem ku temu warunków… Małe usta, duży kutas – co poradzić? Ale legenda głosiła, że praktyka czyni mistrza.

    Pomogłem sobie lewą ręką, złapałem jego penisa stanowczo i dość ciasno oplotłem go palcami. Już w tym momencie wyczułem jak drgnął mięsień jego uda. Spojrzałem w górę. Patrzył na mnie. Cały czas. Poczułem jak moją twarz uderza fala gorąca. Ten moment, gdy jego ciało choć raz drgnęło niekontrolowanie, było jednym z największych komplementów i najlepszą wskazówką. Zwilżyłem nieco wargi i złapałem główkę jego członka ustami, po prostu skubnąłem sam czubek. Potem przesunąłem się niżej i oblizałem go na całej długości, wyraźnie czując językiem jak powoli robi się coraz twardszy.

    To chyba była moja ulubiona część. Najpierw musiałem go trochę nawilżyć, obadać po całej długości, napatrzeć na jego zadowoloną twarz z dołu. Chociaż przez krótką chwilę… Dopiero potem mogłem sobie pozwolić na wsunięcie go głębiej w usta. Dłonią posuwałem w rytm ssania. Starałem się docisnąć tak palce, by móc zsunąć nieco napletek, bo to rajcowało go najbardziej. Gdy na powrót, główka jego penisa była odsłonięta, oblizywałem ją lubieżnie. W tym momencie przeważnie lekko dygotał. Wreszcie zrobił się bardziej śliski. Poczułem jak coś parzy mnie w język, a zaraz później słonawy smak w ustach. Był coraz bliżej spełnienia, bo w tym samym momencie wtopił swoje długie, zwinne palce w moje włosy. Gładził mnie po głowie, czasem przypadkowo pociągnął jakiś niesforny, wywijający się kosmyk, zahaczył opuszkiem o mój policzek. W tym momencie byłbym w stanie „wybaczyć” mu wszystko. Nawet, gdybym się zakrztusił, nawet gdyby koniecznie chciał dojść w moich ustach.

    Przymknąłem powieki i spróbowałem szybciej poruszać głową, mocniej zacisnąłem wargi, a on palce na moich włosach. Nie było już miejsca na to, abym jakkolwiek pomógł sobie ręką. Cornel właściwie wpychał mi już penisa do gardła. W pewnym momencie poczułem pieczenie w nosogardzieli, a gdy następny raz uderzył w moje usta, kaszlnąłem w jego podbrzusze. Część preejakulatu spłynęła mi do nosa, a w kącikach oczu zamajaczyły mi niechciane łzy.

    Natychmiast puścił moją głowę i przestał poruszać biodrami. Złapałem jego przyrodzenie w rękę i odwróciłem się na chwilę. Odkaszlnąłem porządnie. Łza spłynęła mi po policzku.

    – Wszystko okej? – spytał.

    – Tak… – mruknąłem i odkrząknąłem raz jeszcze. – Nie przestawaj.

    Ponownie objąłem jego penisa ustami i starałem się, na tyle ile mogłem, wspomóc się ręką, miarowo przyspieszając swoje ruchy. Znowu zadrżał, tym razem mocniej.

    – Leo… – jęknął.

    Spojrzałem na niego z dołu. Twarz miał lekko rumianą, usta całe napuchnięte. Jego penis był tak twardy, że miałem wrażenie, że w ustach trzymałem kamień. Gdybym tylko mógł w tym momencie go dosiąść… Uwielbiałem, gdy był tak twardy.

    – Chcę dojść ci w usta. – wysapał, po czym musiał wziąć dwa głębsze wdechy.

    Jeszcze próbował powstrzymać się przed dojściem, żeby mnie przygotować. 
    Kochane z jego strony. Chyba tylko dlatego mu na to pozwalałem. Dlatego i dla jego dłoni, które z najgorętszych momentach natychmiast podążały ku mojej twarzy lub ku moim włosom i czule mnie gładziły.

    Mruknąłem tylko na znak zgody i zacisnąłem powieki, nie przestawiając ssać i jednocześnie „dopieszczając” go ręką. W pewnym momencie złapał mnie za nadgarstek i zmusił abym oparł rękę o jego biodro. Zacisnąłem palce na jego skórze. Drobne sińce miał gwarantowane i chyba nawet nie czuł, jak moje paznokcie wbijały mu się w ciało. Przytrzymał mnie za włosy i pchnął kilka razy biodrami w moją stronę. Starał się nie wchodzić zbyt głęboko w moje usta, ale gorący strumień nasienia i tak uderzył w sam tył mojego gardła.

    Parę razy jeszcze przesunąłem ustami po całej długości jego penisa, wstrzymując na moment oddech. Próbowałem „wyzbierać” jakiekolwiek resztki jego nasienia. Szkoda byłoby zrobić bałagan, szkoda, by się zmarnowało… Wreszcie jakoś to przełknąłem i kaszlnąłem kilka razy.

    Natychmiast przycupnął, by założyć na siebie rzeczy i zakryć swą nagość. Potem złapał mnie pod ramię.

    – Przecież to chyba nie taka tortura dla ciebie, co nie? – to mówiąc, puścił mi oczko, bezczelny.

    Wzruszyłem ramionami.

    – Tortura nie – westchnąłem – ale powoli robi się to nudne. – przyznałem, wycierając palcami kąciki ust.

    Uniósł jedną brew i uśmiechnął się zadziornie.

    – A co? Masz ochotę „przejść do rzeczy”?

    Pokręciłem głową, poprawiając jeszcze pasek od spodni, który (jak się okazało) źle zapiąłem i gdy się znowu podniosłem, spodnie prawie zjechały mi z tyłka.
    „Przejść do rzeczy?” Jasne. Ale może nie tutaj i nie natychmiast. Lepiej zostać zruganym przez innych uczniów za hałas i trochę ich nastraszyć by trzymali gęby na kłódkę, niż świecić oczami przed nauczycielami.

    – Choć, bo jeszcze nas ktoś złapie… – westchnąłem i pociągnąłem go za rękę na korytarz.

    Drzwi schowka zamknęły się za nami z hukiem, ale zgłuszył go głośny dzwonek oznaczający początek następnej lekcji.

    – Ej! – zawołał za mną.

    Chociaż w tym miałem nad nim przewagę. Biegałem zdecydowanie szybciej niż on, mimo, że był znacznie wyższy i – legenda głosi – lepiej zbudowany.

    – Ej! A może po zajęciach w dormitorium…? – jeszcze mówił. Niestety zbyt głośno i parę głów obróciło się za nami. Zapewne ci biedni ludzie nie wiedzieli o co, chodzi, ale za każdym razem, gdy tak wybiegaliśmy z różnych dziwnych kryjówek, człowiek czuł się jakby na czole miał napisane „właśnie ssałem, właśnie robiłem palcówkę”.

    – Może być – odpowiedziałem, cały czas ciągnąć go po korytarzu – ale kurwa ścisz trochę z tonu…

    – Hawkthorn! – usłyszałem swoje nazwisko. Jak zawsze, miałem nieziemskie szczęście natrafić na najgorszą sucz w całej szkole. – Minus pięćdziesiąt dla Slytherinu!

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Danny Crowe

    ¯_(ツ)_/¯ 

  • Opiekunka

    Jestem Bartek, mam 14 lat i w zasadzie niczym się nie wyróżniam, z wyjątkiem mojego hobby. Dość nietypowe w tym wieku, ale uwielbiam tworzyć filmy. Jestem chudym brunetem, a cały wolny czas poświęcam produkcji filmów, na mój kanał na youtube. Od czasu do czasu zdarzy się też jakaś fucha jak montaż filmu z wesela, albo innej tego typu imprezy lub jakiś szkolny projekt. Moja matka zajmuje się domem, a ojciec prowadzi firmę zajmującą się PR. Mieszkamy we trójkę w zabytkowej kamienicy przy rynku w Zamościu i można powiedzieć, że jesteśmy całkiem normalną rodziną. Starzy się kłócą lub mają do mnie jakieś pretensje, a ja spędzam większość dnia w swoim pokoju przy komputerze. Nie chcę jednak opowiadać o zapracowanym ojcu, czy też o pedantycznej matce, ale o weekendzie, którego nie zapomnę do końca życia.

    Był majowy wieczór, piątek. Zanosiło się na deszcz, fatalna pogoda utrzymywała się już ponad tydzień i nic nie zwiastowało zmiany na lepsze, a na domiar złego ojciec po wywiadówce zabrał mi tablet i zakazał wychodzenia z domu. Jedyny plus był taki, że dzisiaj wieczorem starzy mieli wyjechać na weekend do koleżanki matki. Liczyłem na to, że zostanę w domu sam, ojciec jednak brutalnie rozwiał moje nadzieje oznajmiając mi, że pod ich nieobecność zajmie się mną jego sekretarka. Uzgodnił wraz z matką, że jestem jeszcze, za młody by zostać w domu sam na weekend, a dodatkowo będę potrzebował kogoś kto pomoże mi się przygotować na poprawę sprawdzianu z angielskiego, a ona nadaje się do tego idealnie bo jeszcze kilka miesięcy temu pracowała jako korepetytorka. Byłem załamany, cały weekend z Teresą, trzystuletnim pomnikiem historii z wąsem jak u Piłsudskiego i otyłością Ryszarda Kalisza. Byłem bardzo zaskoczony, że to babsko z języków obcych zna też angielski, a nie tylko staro aramejski i łacinę. Wróciłem do pokoju i patrząc za szybę na coraz ciemniejsze niebo zacząłem rozważać czy lepiej wyskoczyć przez okno, czy może podciąć sobie żyły. Z moich rozmyślań wyrwał mnie głos ojca, który wołał z przedpokoju do matki, że jedzie po Magdę.

    -Jaka znowu Magda? – zapytałem sam siebie.

    Chwile później wziąłem dwa aparaty i rozstawiałem je w salonie, jeden na parapecie między kwiatami, a drugi na regale z książkami tak aby mieć jak najlepsze ujęcia. Zgodnie z wcześniejszą umową z matką zacząłem nagrywać wywiad, mający być częścią filmu para dokumentalnego, który od kilku dni tworzyłem wraz z moim kolegą Mateuszem. Miała w nim grać macochę zaniepokojoną dziwnym zachowaniem dziecka jej męża, a skoro już przy niej jesteśmy to musicie wiedzieć, że wyglądała zaskakująco dobrze jak na swój wiek. Miała czterdzieści lat, była wysoką blondynką z gęstymi, długimi włosami sięgającymi pośladków. Dzisiaj jej wysportowane ciało opinała biała sukienka z odsłoniętymi ramionami i głębokim dekoltem ładnie prezentującym jej mały, sterczący biust. Sukienka kończyła się trochę poniżej kolan, a na biodrze miała rozcięcie.

    Po zakończeniu „wywiadu” przez chwile gadaliśmy o ich planach na weekend po czym zapytałem matkę kim jest Magda po którą pojechał ojciec. Okazało się, że tak ma na imię nowa sekretarka ojca.

    Kilka minut później gdy nadal siedziałem wraz z matką w salonie i rozmawialiśmy o wszystkim i o niczym usłyszeliśmy obracający się w zamku klucz oraz głosy ojca i Magdy.

    Muszę powiedzieć, że Magda zdecydowanie nie przypominała Teresy. Miała plus minus 30 lat, była szczupłą, średniego wzrostu rudą pięknością. Miała na sobie jeansy z przetartymi nogawkami, ładnie opinającymi jej tyłek oraz koszulę w kratę z podwiniętymi do łokci rękawami i włosy upięte w kok. Biust miała większy od matki, ale zapięta na ostatni guzik koszula wszystko zasłaniała. Na twarzy miała delikatny makijaż podkreślający jej naturalną urodę i pasującą do włosów czerwoną szminkę na ustach. Wyglądała świetnie, a jeśli porównamy to z emerytką, której się spodziewałem to można powiedzieć, że wygrałem los na loterii.

    Po oprowadzeniu mojej opiekunki po mieszkaniu i pokazaniu jej, w którym pokoju będzie spała oraz krótkiej rozmowie ze mną rodzice pojechali zostawiając nas samych w domu. Staliśmy w korytarzu w milczeniu, nie wiedząc jak się zachować. Moja nowa znajoma była chyba lekko nieśmiała, a i ja nie należałem do osób łatwo nawiązujących kontakt. Chcąc przełamać krępujące milczenie zapytałem:

    -A więc jak mam się do ciebie zwracać?
    -Mów mi po imieniu, Magda. – odpowiedziała.
    -Ok. Miło mi. Moje imię na pewno znasz.
    -Oczywiście głuptasie. Masz jakieś plany na wieczór? Chcesz robić coś konkretnego? Szef wspominał o twoich problemach z angielskim. Może trochę się pouczymy?
    -Chciałem dzisiaj trochę odpocząć, a angielskim zająć się jutro. Może obejrzymy jakiś film?

    Magda chyba tak samo jak ja nie miała ochoty powtarzać tych wszystkich idiotycznych czasów i innych pierdół i bez problemów zgodziła się na film. Komedia, którą oglądaliśmy była całkiem zabawna i nawet mi się podobała, do pewnego krępującego momentu. Gdy na ekranie główna bohaterka wystąpiła toples, a mój mały podniósł się i nie chciał opaść. Scena dłużyła się w nieskończoność, a ja robiłem się coraz bardziej czerwony ze wstydu. Niestety Magda szybko zauważyła co się ze mną dzieje.

    -Wszystko w porządku? – zapytała, patrząc na moją czerwoną twarz.

    Przykrywając swoją męskość dłońmi odpowiedziałem:

    -Tak, zrobiło mi się jakoś duszno. Może otworzę okno?

    Magda kiwnęła głową, a ja bezmyślnie wstałem z kanapy pokazując wypukłość w spodniach. Gdy zorientowałem się co zrobiłem w panice zakryłem namiot dłonią, ale było już za późno.

    -Nie musisz się wstydzić. To normalne w twoim wieku. – pocieszała mnie.
    -To żenujące. – odparłem bez zastanowienia.

    Chcąc jak najszybciej zmienić temat zaproponowałem, że zrobię coś do jedzenia. Moja opiekunka szybko zaprotestowała.

    -To ja tu dzisiaj jestem od gotowania. Co chciałbyś abym zrobiła?
    -Mogą być zwykle kanapki. – odparłem.

    Chwile później byliśmy już w kuchni, a Magda robiła kolacje. Obserwowałem ją siedząc przy blacie kuchennej wyspy. Usiadłem na przeciwko Magdy, która pochylając się aby sięgnąć po kolejne składniki za każdym razem pokazywała mi swój niesamowity dekolt. Raz chyba nawet zauważyła, że się gapię, ale nie zareagowała. Po kolacji wróciliśmy do filmu podczas którego nie mogłem się powstrzymać przed spoglądaniem na jej piersi. Po zakończeniu filmu poszedłem do łazienki by nieco rozładować napięcie, które wywoływała u mnie ta zjawiskowo piękna kobieta. Było to niestety jedyne na co mogłem liczyć bo przecież oczywistym jest, że dla Magdy byłem jedynie dzieckiem, a nie mężczyzną. Wydobyłem swojego małego ze spodni i zdałem sobie sprawę, że musiałem wyglądać żałośnie. Chudy kurdupel z penisem w dłoni marzący o Venus, będącej za ścianą. Zanim zacząłem masturbacje, gdzieś na rynku uderzył piorun, rozpoczęła się burza. Szybko schowałem małego i postanowiłem nagrać to co dzieje się za oknem. Wpadłem do salonu jak strzała po czym złapałem za aparat, który wcześniej zostawiłem na oknie. To była wspaniała burza, kilka ujęć w slow motion na pewno wykorzystam w swoich następnych filmach. Dopiero po chwili dotarło do mnie, że nie wszystkim podobało się to co za oknem. Magda była ewidentnie przerażona.

    -Co się stało? – zapytałem.
    -Od dziecka boję się burzy – odpowiedziała.

    Uznałem, że alkohol może pomóc jej się trochę wyluzować. Nie miałem w tym wielkiego doświadczenia, ale przyrządziłem jej drinka. Składał się głównie z wódki i niewielkiej ilości soku pomarańczowego. Po pierwszym łyku podziękowała mi i zwróciła uwagę, że proporcje są trochę zaburzone. Uśmiechnąłem się i powiedziałem, ze następny będzie lepszy.

    Okazało się że miałem racje. Już pierwszy drink pomógł jej wyluzować. Gdy już się trochę uspokoiła porozmawialiśmy o szkole, moich filmach i planach na przyszłość, a gdy jej szklanka była już pusta zaproponowałem kolejnego drinka. Zwróciła mi jednak uwagę, że nie powinna pić alkoholu w pracy. Nie miała jednak mocnej głowy i nie musiałem długo nalegać na kolejną szklaneczkę. Tym razem zrobiłem również i sobie mimo tego, iż sugerowała, że nie powinno się pić w moim wieku, nie była jednak zbyt stanowczą osobą. Po skończeniu naszych drinków zorientowaliśmy się, że pogoda się uspokoiła, a Magda stwierdziła, że chyba jest lekko pijana i musi wziąć prysznic. Chwiejnym krokiem ruszyła w kierunku łazienki. Gdy tylko zamknęła za sobą drzwi zacząłem ją sobie wyobrażać. Po kilku minutach postanowiłem, pewnie również pod wpływem wypitego alkoholu, ze nie mogę przepuścić takiej okazji by zobaczyć nago taką kobietę. Delikatnie uchyliłem drzwi łazienki i zajrzałem przez powstałą szparę. Miałem szczęście, stała tyłem do mnie i mnie nie widziała. Właśnie zaczęła się wycierać. Dolną cześć pleców przyozdabiał wytatuowany smok. Niżej piękne kształtne pośladki i smukłe nogi. Płaski brzuch i chyba sztuczne średniej wielkości piersi również nie mogły pozostać niezauważone. Uznałem, że muszę się wycofać zanim mnie zobaczy i wpadnie w szał. Wróciłem do salonu i usiadłem przed telewizorem czekając, aż wyjdzie. Wyszła z łazienki owinięta jedynie w ręcznik i poszła do swojego pokoju po świeże ubrania. Postanowiłem, że chce ją obserwować gdy będzie się ubierać. Zakradłem się pod drzwi jej pokoju i powtórzyłem manewr z łazienki. Podczas gdy schylała się do swojej walizki ręcznik całkowicie zsunął się z jej ciała odsłaniając przede mną jej zgrabne nogi prowadzące do kusząco wypiętych w moim kierunku nagich pośladków. Myślałem, że penis zaraz rozerwie mi spodnie. Z jednej strony chciałem tam wejść i zdać się na łaskę losu, z drugiej jednak bałem się to zrobić. Hamletyzowanie ”wejść czy nie wejść” trwałoby pewnie do momentu w którym by mnie zauważyła gdyby nie jakiś problem z walizką. Po kilku sekundach walki z suwakiem naga piękność zebrała ręcznik z ziemi i z powrotem się nim owinęła jednocześnie mnie wołając. Zamurowało mnie, zacząłem walczyć z myślami i obawiać się, że mnie zauważyła. Gdy ruszyła w kierunku drzwi postanowiłem wycofać się do salonu i udawać, że telewizor zagłuszył jej wołanie. Wróciłem przed ekran, a kilka sekund później Magda owinięta jedynie ręcznikiem weszła do salonu i poprosiła o pomoc z zamkiem jej walizki. Jej pech, a moje szczęście polegało na tym, ze ręcznik znów się z niej zsunął eksponując jej piękne ciało. Nie mogłem uwierzyć w to co widzę. Idealnie okrągłe piersi, jędrne jak u dwudziestolatki, zwieńczone małymi, sterczącymi sutkami. Niżej płaski, lekko umięśniony brzuch i wydepilowana cipka. Czas stanął w miejscu, a ja chciałem się na nią rzucić. Całować, ssać i przygryzać jej piersi, niestety z tych fantazji wyrwał mnie jej głos.

    -Nie patrz! Odwróć się! – W pośpiechu złapała ręcznik i okryła się nim, a ja grzecznie odwróciłem wzrok.
    -Nic nie widziałem. – wymamrotałem pod nosem.

    Gdy już się zakryła poszliśmy do jej pokoju i w kilka chwil rozwiązałem problem zepsutego zamka. Podziękowała mi i poprosiła mnie żebym wyszedł, bo musi się ubrać.

    -A może zostanę i Ci pomogę gdyby znów jakiś zamek się zaciął? – zapytałem sam nie wiedząc skąd mam tyle odwagi.
    -Jeśli nie będę mogła z czymś sobie poradzić to Cię zawołam. – powiedziała zirytowana, a może zaskoczona propozycją.
    -Przepraszam, nie wiem co mi odbiło. – znów spaliłem buraka, spuściłem wzrok na ziemie i ruszyłem w kierunku drzwi.

    Gdy dochodziłem do drzwi usłyszałem jej głos.

    -Zaczekaj chwile!

    W tym momencie celowo opuściła ręcznik do pasa pokazując mi swoje jędrne piersi. Nie wiedziałem czy to prawda czy halucynacje wywołane alkoholem. Stała dwa metry ode mnie w takiej samej pozie jak aktorka z filmu, który oglądaliśmy.

    -Dziękuje za pomoc z walizką. Mam nadzieje że taka nagroda wystarczy. – uśmiechnęła się zalotnie.
    -Aaa… uyy… tak, dzi… dziękuje. – wydukałem zupełnie bez sensu.
    -Powiedz mi, czy widziałeś już nagą kobietę?

    -Tak… godzinę temu na filmie.
    -A całowałeś się już kiedyś z dziewczyną?
    -Nie.
    -Podejdź. – nakazała.

    Widząc, że mnie zamurowało i raczej nie dam rady wykonać polecenia podeszła do mnie. Złapała za dłoń i przyłożyła do swej lewej piersi. Delikatnie zacisnąłem palce. Uśmiechnęła się. Dołożyłem drugą dłoń po czym zacząłem ugniatać wspaniały biust coraz śmielej. Zbliżyła się do mnie jeszcze bardziej i wsadziła czubek swego języka do mych ust. Zaczęła delikatnie, było bardzo przyjemnie. Potem całowała coraz intensywniej. Cudowne uczucie. Chciałem, by ta chwila trwała bez końca. Gdy moja dłoń z piersi ruszyła w dół próbując dostać się pod ręcznik moja partnerka nagle odskoczyła jak poparzona, a ja wiedziałem że totalnie spieprzyłem wszystko co tylko było do spieprzenia.

    -Nie! Stop! Co ja najlepszego robię? Przepraszam Cię, młody. To przez ten alkohol. Proszę Cię wyjdź i zapomnij o tym co tu się stało.

    Zaczerwieniłem się jak burak. Wyszedłem z pokoju bardzo zmieszany, z jednej strony przeżyłem więcej przez kilka ostatnich minut niż przez całe dotychczasowe życie. Z drugiej jednak przepędziła mnie zanim doszło do czegoś naprawdę poważnego.

    Pod prysznicem pod wpływem przeżytych emocji wystarczyło mi tylko kilka szybkich ruchów ręki by osiągnąć orgazm jakiego jeszcze nie przeżyłem. Byłem oszołomiony.

    Leżąc już w łóżku cały czas myślałem o pięknym ciele, które dzisiaj widziałem i o pocałunku. W tej chwili doznałem olśnienia. Jeśli bateria w drugim aparacie, stojącym na półce z książkami nie padła, to miałem nagą Magdę uwiecznioną na filmie. Nie mogłem czekać ani chwili dłużej. Poszedłem do salonu, wziąłem aparat i zacząłem przeglądać zapis z karty pamięci. Po przewinięciu wywiadu z matką oraz rozmowy z Magdą odnalazłem to czego szukałem. Jej nagie ciało było idealnie wpasowane w kadr. Mój członek momentalnie się obudził. Poszedłem do swojego pokoju, aby zgrać film na komputer, a fragment, który interesował mnie najbardziej zgrałem również na pendrive i telefon. Położyłem się na łóżku i obejrzałem filmik jeszcze kilka razy, aż dotarło do mnie jaki skarb mam w rękach. Wiedziałem, że jutrzejszy dzień będzie najlepszym w moim życiu, właśnie dzięki tym kilku sekundom pliku mp4.

    Następnego dnia przy śniadaniu Magda przeprosiła, za wydarzenia wczorajszego wieczoru i prosiła, abym nie wspominał o tym rodzicom. Tłumaczyła to co się stało swoją słabą tolerancją alkoholu.

    Nie zrobiła jeszcze makijażu i nadal była w piżamie, a jej rude włosy były związane w kucyk sięgający tuż za kark. Bardzo mi się w tej zwykłej stylizacji podobała i już nie mogłem się doczekać kiedy zdejmę z niej tą ciemną koszulkę na ramiączkach i szorty otulające jej tyłek. Jej sutki pięknie odznaczały się pod cienkim materiałem bluzki. Uznałem, że jest to szansa, której nie mogę zmarnować.

    -Możesz być spokojna, nic nie powiem starym.

    Jednocześnie położyłem rękę na jej nagim udzie. Zaczerwieniła się i nerwowym ruchem zepchnęła moją dłoń ze swojej nogi.

    -Co ta sobie wyobrażasz? Jak możesz? Chyba już sobie wyjaśniliśmy, że to co wczoraj się stało to błąd.
    -Jeśli chcesz zachować pracę u ojca to powinnaś się uspokoić i robić to o co poproszę. Muszę Ci coś pokazać. Chodź ze mną.

    Nie wiem czy posłuchała ze strachu czy może z ciekawości, w każdym razie grzecznie ruszyła do mojego pokoju.

    -Siadaj. – twardo nakazałem zająć jej miejsce przy komputerze.

    Sam usiadłem obok i odpaliłem wcześniej przygotowany film. Zagroziłem, że jeśli nie będzie mnie słuchać to pokaże ojcu jak pije alkohol w czasie gdy miała się mną zajmować. Na razie pokazałem jej tylko tyle. Ewidentnie pobladła, chyba się wystraszyła, ale jej zaduma nie trwało zbyt długo.

    -Jeśli tak bardzo Ci na tym zależy to możesz mnie pomacać, ale usuń ten cholerny filmik i o niczym nikomu nie wspominaj!

    Na jej twarzy malowała się złość. Nie była niepewna i zastraszona, ale zła na to że dopuściła do takiej sytuacji. Do sytuacji w której mogłem ją szantażować.

    W momencie, w którym siedząc obok oparła swoją nagą stopę na moich udach wiedziałem, że zaczęła się gra w której to ja rozdaje karty. Zdawaliśmy sobie sprawę z tego, że teraz musi mnie słuchać. Położyłem dłoń w tym samym miejscu w którym zrobiłem to w kuchni. Tym razem nie napotkałem oporu i sunąłem dłonią to w dół, to w górę po jej nodze. Potem położyłem dłoń na jej brzuchu i powoli dojechałem aż do piersi. Ugniatałem i głaskałam jej biust na przemian, aż w końcu pocałowałem ją w szyję, a potem w usta. Najpierw delikatnie, z czasem jednak coraz bardziej napierałem językiem, a moja ręka dostała się pod koszulkę, drażniłem jej sutki. Gdy druga dłoń wjechała pod luźny materiał szortów, Magda złapała mnie za rękę i wyciągnęła ją ze spodenek zanim dotarłem w miejsce o którym mażę odkąd zacząłem dojrzewać.

    -Chyba już wystarczy, co?
    -To ja mówię kiedy wystarczy, a kiedy nie, ale skoro tak mówisz to ok. – wskazałem palcem na środek pokoju. Uśmiechając się powiedziałem, że chcę czegoś więcej. -Stań tam i zdejmij szorty.
    -Zwariowałeś? Nie mam na sobie majtek! – Wykrzyczała.
    -Tym lepiej. A teraz jeśli nie chcesz, aby ojciec zobaczył to co zgodnie z naszą umową mam usunąć to wykonuj grzecznie moje polecenia. – Odpowiedziałem nie kryjąc radości.

    Magda rozejrzała się po pokoju, zasłoniła żaluzje i stojąc bokiem do mnie zsunęła bardzo szybkim i niedbałym ruchem swoje szorty, po czym kopnęła je w moim kierunku. Zasłaniała jednocześnie swoją śliczną szparkę dłonią.

    -Zadowolony? – Zapytała bardzo już zirytowana sytuacją.
    -Prawie. – Odparłem, udając tak opanowanego jak to tylko możliwe, choć głos łamał mi się jak nigdy.
    -To czego ty jeszcze do cholery chcesz? – Zapytała.
    -Stań przodem do mnie, a nie bokiem i zdejmij dłoń z cipki. Wczoraj już mi ją pokazałaś wiec się nie wstydź tylko zrób to ponownie.

    Po krótkiej chwili oczekiwania stanęła przodem z lekko rozchylonymi nogami i rękami opartymi o biodra oraz grymasem na jej pięknej twarzy o nieskazitelnej cerze. Wściekła piękność naga od pasa w dół. Zapierający dech w piersi widok.

    -A teraz odwróć się i wypnij ten cudny tyłeczek. – Powiedziałem wyciągając sterczącego penisa ze spodni.

    Chyba chciała coś powiedzieć, ale po krótkim zawahaniu odwróciła się, oparła o ramę łóżka i wypięła. Zrobiła wszystko jak kazałem. Podszedłem do niej i wymierzyłem jej klapsa. Niezbyt mocnego, ale wystarczającego aby po pokoju rozszedł się plask, a na pośladku został ślad dłoni.

    -Ej! – krzyknęła.
    -Spokojnie. – zacząłem zataczać kręgi na pośladku wokół śladu który zostawiła moja ręka.
    -Mówiłaś mi wczoraj, że byłaś gimnastyczką. Udowodnij to. Zrób szpagat.
    -Czy ty nie możesz dać mi już spokoju? Pokazałam Ci mały zboczku to co chciałeś zobaczyć. Wystarczy! – powiedziała przez zaciśnięte ze złości zęby.
    -Ja powiem kiedy wystarczy, a teraz wykonuj polecenia jeśli chcesz jeszcze pracować w firmie mojego ojca. – Powiedziałem, sam siebie zaskakując tym jak bardzo potrafię być pewny siebie.
    -Zaczynaj. – Nakazałem stanowczym głosem.

    Kucnąłem u jej stóp, a ona wzięła głęboki oddech po czym zaczęła delikatnie rozsuwać nogi, opuszczając się niżej i niżej. Gdy zjechała już do samej ziemi wyciągnąłem dłoń w kierunku jej łona. Wystawiłem palec wskazujący i zacząłem powolnymi ruchami wodzić wzdłuż warg sromowych. Patrzyła na mnie jedynie szeroko otwartymi oczami. Delikatnie jęknęła gdy wsadziłem palec do środka, ale nie protestowała. Zacząłem spokojnie poruszać się w niej. Chyba zaczynała się już robić wilgotna co dowodziło, że jest w tej zabawie coś podniecającego również dla niej. Wyciągnąłem z niej palec i wsadziłem jej go do ust.

    -Dobre? – spytałem.
    -Sam spróbuj. – odparła.

    Pochyliłem się znowu i całą dłonią rozpocząłem masaż jej szparki. Moja bogini pojękiwała cicho, gdy stymulowałem jej łechtaczkę, chociaż cały czas sprawiała wrażenie chcącej to przerwać. Po chwili takich pieszczot ponownie wsadziłem palec do środka, a potem drugi. Zachwiała się gdy próbowałem dołożyć kolejny.

    -Uspokój się! Nie pchaj tam całej łapy. – znowu zaczęła się buntować.

    Uznałem, że trochę zwolnię tempo i znów przejdę do napawania się pięknem jej ciała.

    -Okej. Ładny szpagat. – stwierdziłem. – A teraz oprzyj się na dłoniach, głowa nisko i dupka wypięta do góry!
    -Zbok. Wstrętny zbok i szantażysta. – protestowała Magda, jednocześnie wykonując polecenie.

    Położyła się na piersiach z tyłkiem uniesionym do góry i delikatnie rozchyliła nogi. Polecenie wykonała bez najmniejszych fochów. Znowu zacząłem wodzić dłonią po jej pośladkach, udach, odbycie oraz cipce. Drażniłem jej wargi sromowe oraz łechtaczkę. Dałem jej jeszcze jednego klapsa. Podobało mi się to, że jest ode mnie zależna.

    -Masz już to czego chciałeś? Jak długo będzie to jeszcze trwało? – Moja niewolnica zapytała po chwili.
    -To zależy tylko od Ciebie. – odparłem.

    Zbliżyłem się do niej. Pochyliłem się i pocałowałem jej prawy pośladek, nie odrywając ust chciałem dojechać do cipki. Niestety gdy tylko dotarłem językiem do jej dziurki Magda w sekundzie wykonała pełen obrót i usiadła na ziemi, zasłaniając dłońmi swoją nagość.

    -Dość! – Zaprotestowała naprawdę stanowczo.
    -Masz dopiero czternaście lat. Jesteś jeszcze dzieckiem i nie możemy tego robić. Przepraszam, ale to co tu zaszło to błąd. Nie mogę tego kontynuować.
    -Daj spokój. Rób co mówię.
    -Nie. Kończymy to teraz. Tak nie można. Ty nie masz nawet piętnastu lat to co robimy to przestępstwo.
    -Możemy się tak przekomarzać do jutra, a po weekendzie będziesz szukać pracy.

    Wstała, a na jej twarzy było widać bezsilność. Wiedziała, że albo mnie posłucha albo będzie miała problem. Grzecznie pozbyła się czarnej koszulki, a moim oczom ukazał się jej idealne piersi.

    -Sztuczne? – Zapytałem wprost.
    -Tak. – Odparła poirytowana pytaniem.

    Najpierw objąłem te cuda obiema dłońmi. Potem delikatnie bawiłem się sutkami, aż w końcu zacząłem je delikatnie lizać i ssać. Ssanie chyba się jej spodobało ponieważ przez krótką chwile miałem wrażenie, że na jej twarzy pojawił się uśmiech.

    -Jesteś najpiękniejszą kobietą jaką znam. – Powiedziałem jednocześnie zdejmując swoją koszulkę. Po chwili moje dłonie przemierzały jej plecy i pośladki, a usta wpijały się w piersi.

    Wyciągnąłem prawą dłoń w kierunku łóżka, po czym nakazałem mej niewolnicy położyć się na plecach i rozłożyć nogi.

    -Nie. To koniec, zwal sobie konia, a ja wychodzę.
    -Już Ci mówiłem, że to ja decyduje co i kiedy robisz. Kładź się na łóżko. Wykonuj polecenia, a skończymy nim się obejrzysz.

    Polecenie wykonała bez dalszych komentarzy. Stanąłem przed nią z widocznym namiotem.

    -Co robisz? – Zapytała zaniepokojona, gdy usiadłem obok.
    -Pokażesz mi jak dać orgazm kobiecie. – położyłem dłoń na jej piersi, zjechałem w dół na brzuch, a potem jeszcze niżej. Czułem pod palcami to o czym każdy mój rówieśnik może jedynie marzyć. Wjechałem palcem miedzy wargi, zacząłem szukać łechtaczki. Na jej twarzy pojawił się grymas, wiedziała że nie ma nade mną żadnej władzy.

    -Nie naciskaj tak mocno.
    -Tak lepiej? – spytałem niepewny.
    -Tak, trochę szybciej.
    -Ach, nie tu. Daj rękę.

    Starałem się jak mogłem, ale nie była to łatwa sztuka, przy absolutnym braku doświadczenia. Zirytowana moją nieudolnością partnerka złapała swoją dłonią moją rękę i sama zaczęła nadawać tempo oraz dostosowywać intensywność. Bardzo podniecała mnie cała ta sytuacja oraz jej emocje. Nie chciała mi się poddać. Nie widziałem w niej strachu, tylko gniew pomieszany z podnieceniem i niepewnością. Jej pojedyncze, ciche pojękiwania zamieniły się po chwili w prawdziwą symfonię. Obserwowałem z zaciekawieniem reakcje jej ciała. Zamknęła oczy, jej sutki stanęły na baczność, a ciało zaczęło się napinać. Domyślałem, że zaraz dojdzie. Sekundy później jej ciało wygięło się jak struna, przeszły przez nie dreszcze, palce stóp zacisnęły się, a z ust wyrwał się długi jęk, ale tym co zaskoczyło mnie najbardziej był kobiecy wytrysk. Myślałem, że to dzieje się tylko na filmach porno.

    -Ojej. – zdyszana wydobyła z siebie tylko krótkie westchnienie. Chyba też była zaskoczona tak gwałtownym orgazmem.
    -Nie sądziłem, że umiesz tryskać.
    -Ja też nie. – odparła zaczerwieniona ze wstydu. – Chyba dobrze Ci poszło.

    Po krótkiej chwili gdy doszła już do siebie usiadła i zapytała.

    -Czy to już koniec? Mogę się już ubrać?
    -Nie bądź taka egoistka. Ty już doszłaś, a co ze mną? Czas na rewanż. Teraz uklękniesz i zrobisz mi loda.
    -Nie! Stanowczo odmawiam! Pokazałam Ci się nago i dałam wymacać za wszystkie czasy. Ale tego nie zrobię za żadne skarby. Twój ojciec może mnie wylać, ale nie będę twoją kurwą. Znajdę sobie inną pracę! – Wykrzyczała naprawdę wkurzona.

     W momencie, w którym łapała już swoje ubrania wiedziałem, że zaraz ucieknie i z mojego planu nic nie wyjdzie, wiec wyciągnąłem asa z rękawa.

     -Przypomnij sobie wczorajszy wieczór. – powiedziałem spokojnie, lecz zdecydowanie – Ten aparat nagrał nie tylko to jak piłaś, ale też to co działo się potem. Mam film na którym widać jak stoisz przede mną nago w salonie, mogę opublikować go w Internecie. Ciekawe czy znajdziesz pracę z wyrokiem za pedofilię. Z tego nagrania można wywnioskować, że mnie molestowałaś. Nie mam jeszcze piętnastu lat, wiec takie obnażanie się przy mnie to jak sama przed chwilą zauważyłaś przestępstwo.

     Nie mogła zignorować tego co usłyszała. Szantaż poskutkował bo po krótkiej chwili zastanowienia Magda wypuściła z dłoni koszulkę, którą złapała jako pierwszą odwróciła się do mnie, podeszła i zrezygnowana, bez woli walki uklękła. Nie potrzebowałem lepszego potwierdzenia, że wykona rozkaz. Ściągnęła moje spodnie i bez słowa sprzeciwu wzięła twardego już penisa do ust. Najpierw delikatnie objęła go jedynie wargami i trzymając go w tej pozycji zaczęła wwiercać się językiem pod napletek. Nieziemskie uczucie. Patrzyłem na nią z góry i widziałem jak główka mojego penisa znika w jej ustach. Kilka razy podniosła wzrok, ale za każdym razem gdy nasze oczy się spotkały spuszczała wzrok. Pieściła mnie obejmując wargami, zasysając żołądź i masując ręką jądra.

    -Weź go aż do gardła. – poprosiłem. Jednocześnie złapałem ją za kucyk i docisnąłem jej głowę do siebie.

    Głębokie gardło zawsze jarało mnie na pornosach wiec uznałem, że muszę spróbować bo taka okazja może się nie powtórzyć. Magda posłusznie przestała pieścić moją żołądź, w zamian za to wzięła penisa tak głęboko jak była w stanie. Byłem wniebowzięty. Trzymając Magdę za włosy zacząłem regulować tempo oraz głębokość pchnięć. Posuwałem ją w usta może dwie minuty zanim poczułem, że zbliża się orgazm. Magda świetnie sobie radziła. Wytrzymywała tempo, a głębokość pchnięć też nie sprawiała jej problemu. Chyba miała w tym doświadczenie. Ostatni raz dopchnąłem penisa tak głęboko jak tylko sięgałem i przytrzymałem go tam kilka sekund. Zabrakło jej tchu, gwałtownie odskoczyła do tyłu. Gdy złapała oddech powiedziała:

    -Tylko nie spuść mi się do buzi.

    Znów włożyłem członka w jej piękne usta. Jeszcze raz wsadziłem go tak głęboko jak tylko mogłem po czym cofnąłem by znów obejmowała ustami jedynie żołądź. Chwile po tym gdy mój penis i język mej wspaniałej kochanki zetknęły się zacząłem tryskać w jej pięknych czerwonych ustach. Próbowała odskoczyć, trzymałem ją jednak dosyć pewnie co sprawiło że nie dała rady pozbyć się mojego członka.

    -Masz wszystko połknąć, jeśli chcesz by te filmy nigdzie nie wyciekły. – powiedziałem trzymając penisa w jej ustach.

    Nawet dziecko wywnioskowałoby z jej miny, że jest niezadowolona z takiego finału, ale nie obchodziło mnie to. W momencie, w którym otworzyła usta po brodzie ruszyła stróżka nasienia. Miała pełną buzię spermy. Moja kochanka szybko przymknęła usta, ale mimo to biała stróżka z ust po szyi spłynęła na pierś. Magda połknęła wszystko, co zostało w ustach.

    -Mam nadzieję, że to już koniec. Teraz usuń te filmy, a ja idę się umyć. – powiedziała.

    Wstała zupełnie naga ze spermą na piersi i brodzie i wyszła bez słowa do łazienki. Byłem przejęty, przerażony i dumny z siebie, właśnie zaliczyłem najpiękniejszą kobietę jaką kiedykolwiek widziałem.

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Qetrab
  • Maturzystka – 8.

    Część 8.

    Już dłużej nie mogłam. Czekałam na koniec lekcji jak na zbawienie! Musiałam do toalety! Dzwonek! Nauczyciel wyszedł, każąc wskazanej osobie odnieść klucz do pokoju. Zostało tylko kilka dziewczyn i ja. Próbuję wyjść.

    – A ty dokąd? – zdziwiona Paulina blokuje drzwi. Wyraz zdziwienia ustępuje wrednemu uśmieszkowi, sygnalizującemu, że coś się szykuje.

    – Muszę wyjść do toalety! – prawie drobię w miejscu.

    Odpycha mnie od drzwi i brodą wskazuje kierunek. Odwracam się i widzę Ewę. Stoi w lekkim rozkroku, dłonie oparła na biodrach. Jest poważna, wręcz sceptyczna.

    – Nowy element twojego szkolenia: oddajesz majteczki Wandzi albo Kamili i dopiero po ich zgodzie idziesz do łazienki – informuje mnie szefowa bandy. – Rozumiesz?! Do kibla lecisz bez majtek. ZAWSZE! – gwałtownie zareagowała na moje milczenie. Jest wściekła.

    – Pojebało was?! – momentalnie zdenerwowałam się. – Przecież…

    Nie kończę zdania. Cios w tył głowy zachwiał mną. Bolało!

    – Zamknij mordę i rób, co ci każą – stanowczym tonem wyjaśnia Paulina.

    Dłużej nie dyskutuję i nie zamierzam protestować. Pospiesznie ściągam majtki i podaję Wandzi. Patrzę wyczekująco. Po chwili łaskawie kiwa głową. Paulina niechętnie odchodzi od drzwi. Wypadam z sali. Jeszcze słyszę salwę śmiechu. Już nie robi to na mnie wrażenia.

    *

    Powoli wracam na nasze piętro. Jestem odprężona i właściwie spokojna, jeszcze trwa przerwa. Podchodzę do Wandy i bez słowa wyciągam rękę. Sięga do kieszeni dżinsów, wyjmuje moje majtki i rzuca mi tak, że nie łapię ich. Spadają na ziemię. Czekam. „Sarenka” ani myśli schylić się i podnieść je. Wzdycham z irytacji, kręcę głową i pochylam się, żeby podnieść moją bieliznę. I wtedy ktoś kopie mnie w tyłek. Z zaskoczenia nie jestem w stanie zareagować i mimo rozpaczliwych prób upadam na kolana i ręce. Chcę podnieść się, ale to niemożliwe. Czyjś but przyciska moje plecy. Szamoczę się i opieram, ale i tak w końcu kładę się na podłodze. Paulina chwyta mnie za kark i przyciska twarzą do posadzki. Nie, skroń leży na czyimś czółenku. Nie mogę unieść głowy, ale słyszę głos.

    – No, suczko, wreszcie wróciłaś. I jak, zdążyłaś do kibla? – głos Ewy jest stanowczy, ale pobrzmiewa w nim nuta rozbawienia. Bawi się moim upokorzeniem. Wszyscy obserwatorzy również. Stoi tutaj kilku chłopaków. Co za wstyd…

    – Zapamiętaj dzisiejszą lekcję. Nie próbuj lekceważyć obowiązków, które narzuciłam, bo spotka ciebie bardzo dotkliwa kara. Zresztą, przygotowałam lekcję poglądową. W odpowiednim momencie przekonasz się, że nie żartuję.

    – Po co ona mi to mówi? Nic złego nie zrobiłam. Dlaczego mi grozi? – nie mam pojęcia, skąd nagle taka ich reakcja wobec mnie. Nie zrobiłam nic złego!

    – Widzisz jaki jest kolor moich butów?

    Coś próbuję wydukać. Nie jestem w sytuacji, w której mogę stawiać się. Wie o tym. Mój bełkot traktuje jako potwierdzenie.

    – No, to zapamiętaj sobie i zrób wszystko, żeby twoja twarz nie przybrała takiego koloru – ostrzega mnie.

    Leżę i milczę. W końcu chyba puszczą mnie. Tyle osób się przygląda. Nie mam pojęcia, co mnie jeszcze czeka. I tego się boję.

    *

    Ewa rozgląda się i pyta:

    – Ktoś chce zabawić się w doktora?

    Nie rozumiem, o co chodzi, ale szybko się wyjaśnia. Niesamowite! Któryś z chłopaków zgłasza chęć odegrania tej roli! Nie byłam w stanie poznać go po głosie. Paulina trzyma mnie za kark, inna dziewczyna nadal przyciska butem plecy, a chłopak… Zanurzył dłoń pod spódniczkę i zaczyna macać mnie!

    – Nie! Nie!! – bełkoczę ustami przyciśniętymi do czółenka Ewy i rozpaczliwie szarpię nogami.

    „Szefowa” chichocze. Reszta zaczyna jej wtórować. Chłopak bardziej pochyla się i wolną ręką przyciska moją nogę. Jest unieruchomiona jak pod prasą. Drugą nogę chwyta i trzyma jedna z dziewczyn. Nawet nie mogę zobaczyć jej twarzy. Ewa nieznacznie podnosi przód stopy i wbija się w mój policzek. Mój protest przechodzi w głośniejszy bełkot i jęk bólu. Oprócz mnie wszystkich bawi ta reakcja. Chłopak maca moją cipkę, szarpie wargi, potem pociera i szarpie łechtaczkę.

    – Nawet jest mokra! – śmieje się. – Ale ma spory otwór. A poza tym wszystko na miejscu.

    Dziewczyny śmieją się razem z nim.

    Nadal walczę, ale w zasadzie mogę tylko ruszyć tyłkiem i czasami jedną z nóg. Mój anonimowy oprawca z rozbawieniem komentuje moje zachowanie. A może moją budowę? Wszyscy śmieją się. Nie rozumiem słów, bo Paulina przesunęła dłoń i przyciska nią bok mojej głowy, momentami zatykając ucho. Boli mnie ten ucisk, a moje próby uwolnienia się jedynie powodują większy ucisk jej dłoni. Nagle czuję, jak szarpana spódniczka przesuwa się wyżej. Moja pupa jest goła! Czyjeś dłonie macają ją, głaszczą. Dostaję klapsa, drugiego i jeszcze jednego. Wybuchy śmiechu, komentarze rozbawionej grupy.

    – Jest w co klepać!

    – Lepsze niż masaż, Grażynko?

    – Lubisz takie klapsy? Chcesz więcej?

    Trochę boli, więc reaguję jękiem i napinaniem pośladków. Kolejny mocny klaps! To musi być jakiś chłopak. Na przemian głaszcze i klepie mnie po tyłku, a drugą dłonią sięga do piersi i mocno ją miętosi.

    – To boli! – próbuję wybełkotać. Nikt nie jest w stanie zrozumieć moich słów. Łzy ściekają mi po policzkach.

    Wanda, wiem, bo poznaję jej grube paluchy i pierścionek, wciska mi majtki w usta i…

    Nagle palec wysuwa się z pochwy. Nie ma żadnej męskiej dłoni na moim ciele. W ogóle nikt mnie nie dotyka! Cud czy straciłam czucie? Nie? Nie. Wszyscy odsunęli się ode mnie. Korzystam z okazji, szybko wstaję i wyszarpuję majtki z ust. Uczniowie siadają w ławkach, pozostali wchodzą do klasy. Stoję między ławkami i szybko zakładam majtki. Część, roześmiana, patrzy na mnie z rozbawieniem, część z zaskoczeniem. Niektórzy udają, że nic nie widzą. To ci, którzy weszli do klasy. Właśnie zostałam upokorzona przed całą klasą! Siadam w ławce. Ci rozbawieni wymieniają komentarze, ciągle patrząc na mnie. Ukradkiem wycieram łzy. Wchodzi nauczyciel.

    *

    – Przepraszam, czy mogę pójść do łazienki? Potknęłam się i upadłam. Chcę umyć ręce i… – zawieszam głos.

    Przez chwilę patrzy uważnie i w końcu z łagodnym uśmiechem przyzwalająco kiwa głową. Fajny facet. Ma łagodny głos, rzadko denerwuje się, z poczuciem humorem. Korzystnie wyróżnia się na tle innych  nauczycieli. No i świetnie zbudowany jak na swoje 40 lat. Pierwszy polonista z taką klatą i bicepsem. Widziałam, kiedy we wrześniu chodził w koszulkach polo. W ogóle pierwszy nauczyciel z taką sylwetką! Nawet wuefiści marnie przy nim wyglądają. Tylko to imię… Krzesimir. Rodzice losowali z książki imion? Ale nauczycielki wołają na niego: Krzysiek.

    Szybko docieram do łazienki. Myję ręce, twarz, obmywam pochwę, jakbym w ten sposób mogła zmyć dotyk palców tego chłopaka. Teraz już wiem, to był Adam. Prymitywny klasowy paker. Poprawiam ubranie. Idę do kabiny, zamykam się i siadam na klapie. Prostuję się, głęboko oddycham, znowu poprawiam spódniczkę, masuję bolący policzek i chowam twarz w dłoniach. Zaczynam głośno ryczeć. Takie ‘wrażenia’ ledwie w jedną przerwę… Bezsilna kręcę głową. Łzy ciekną po policzkach i spadają na posadzkę. Już nie mam siły bronić się. Mam dosyć tej walki!

    Kiedy wreszcie uspokoiłam się, ponownie obmyłam twarz i nadal nie miałam pojęcia, dlaczego tak ze mną postąpiła ta banda. Są groźne, skoro dopuszczają chłopaków. A ja coraz bardziej boję się, bo nie potrafię przewidzieć ich zachowania. Są nieobliczalne i agresywne. I lubią to! Dlaczego mnie atakują? Przecież nic im nie zrobiłam! Podniecają ich dziewczyny z prowincji? Czy tylko lubią gnoić słabszych?

    *

    W końcu wychodzę z łazienki i wracam do klasy. Na korytarzu Ewa rozmawia z nauczycielem biologii. Śmieją się. Od razu widać, że temat nie dotyczy szkoły. Takiej „Szefowej” jeszcze nie widziałam… A ten facet? Tuż po 30, brunet, szczupły, nosi fajne okulary, modna fryzura, ubiera się bardziej młodzieżowo. To chyba najmłodszy nauczyciel w szkole. Ewa zachowuje się wobec niego bardzo grzecznie, wręcz ulegle. A teraz prawie macha do niego biustem! Załatwia sobie wyższą ocenę? W ogóle jest jakaś taka inna… Normalna. I uśmiecha się! A nie powinna siedzieć w klasie? Przecież trwa lekcja.  

    *

    Kolejne dni mijają dość spokojnie. Chodzenie do toalety bez majtek staje się codziennością. Ewa jest zadowolona. Ja też! Nikt tego nie komentuje, chociaż chyba wszyscy w klasie wiedzą o tym.

    Kończy się kolejny dzień w szkole. Po ostatniej lekcji schodzę po schodach. Jeszcze szatnia i do domu. Akurat przechodzę obok łazienki chłopaków, kiedy szybko mija mnie Kamila i silnie pcha w kierunku drzwi. Nieporadnie odwracam się, odbijam od ściany i łapiąc równowagę z rozłożonymi rękoma, oburzona wołam za nią:  

    – Zgłupiałeś, smerfie?! – przelotnie dostrzegam parę osób, uśmiechających się, gdy zorientowali się, kogo dotyczy epitet.

    Przez chwilę widzę ją uśmiechniętą w tłumie. Po epitecie, na moment odwraca się w moim kierunku z twarzą wykrzywioną wściekłością. Ale nie wraca.

    Jeszcze trochę, a uderzę w drzwi do łazienki. Ale nie, na szczęście ktoś chwyta mnie za ramię, przytrzymuje i… wciąga do łazienki chłopaków! Wpadam i zatrzymuję się na środku. Śmierdzi papierosowym dymem i uryną. Gdy tylko zatrzymuję się, od razu kieruję do wyjścia i w tym momencie ktoś z hukiem zatrzaskuje drzwi.

    – Cześć, ślicznotko – wita mnie zjadliwy ton.

    Nie słucham, nie rozglądam się. Jest mi głupio. Czuję się zażenowana sytuacją, ale nie zamierzam przepraszać, w końcu to nie moja wina. Spuszczam głowę i idę do drzwi. Chwytam za klamkę i już wiem, że z drugiej strony ktoś ją trzyma.

    – Wypuśćcie mnie! – krzyczę z całych sił. Wiem, o co chodzi. Nie mam złudzeń.

    Stoję usztywniona ich obecnością i zanim ponownie szarpnę klamkę, szybko podbiega do mnie dwóch chłopaków, chwyta za ręce i mimo protestów, po krótkiej szarpaninie zaciąga do drugiej części łazienki, za ścianę, gdzie mieszczą się pisuary i kabiny. Próbuję krzyczeć, ale wyrywa się ze mnie jedynie jakiś żałosny kwik. Strach paraliżuje mnie. Jestem przerażona ich natarczywością. Zamykają drzwi za sobą.

    – Tutaj możesz drzeć się. Nikt nie usłyszy – z rozbawieniem wyjaśnia ten sam głos.

    Dopiero teraz im się przyglądam. Wszyscy są pewni siebie, podnieceni. I powoli zbliżają się do mnie. – Zostawcie mnie! Wepchnięto mnie tutaj! – piszczę żałośnie.

    – Zamknij się, bo uszy puchną.

    Znam ten głos. To Waldek. Ten, którego potraktowałam tak brutalnie na korytarzu, kiedy proponował udział w imprezie i seks kilku chłopaków ze mną. Ale potencjalna zabawka boleśnie go rozczarowała. Wreszcie może zemścić się.

    *

    Przycisnęli mnie plecami do drzwi środkowej kabiny. Próbowałam wyrwać się, ale nogami zablokowali moje nogi. Są ode mnie znacznie silniejsi.

    Chłopak stoi w lekceważącej pozie przede mną. Dłonie trzyma w kieszeniach spodni, uśmiecha się ironicznie:   

    – No, zobaczymy, co skrywasz pod tą bluzeczką. 

    Krzyczę tak głośno, jak tylko potrafię, ale trwa to jedynie dwie, trzy sekundy. Waldek dopada do mnie i dłonią zatyka mi usta. Kiedy opanował sytuację, chwyta mnie za bluzkę i drugą dłonią rozpina guziki. Nie widzę tego, bo trzyma mnie za usta i odchyla głowę do tyłu. Widzę tylko sufit. Ktoś śmieje się.

    – No, stanik ma czysty!

    – Żaden problem, jakby co, możemy przeprać w muszli! Wody tutaj dostatek! – grupka reaguje rechotem.

    – Dobry pomysł! Zanurzamy sukę?

    – Spoko, na razie ją sprawdzam… – Waldek mityguje kolegów. Wkłada dłoń w stanik i chwyta pierś. Trzyma ją i ściska. Jest zafascynowany tą czynnością. Ignoruje komentarze kolegów. Oni stają się coraz bardziej podnieceni. Ściska coraz mocniej. Krzyczę, ale przez jego dłoń przebija się jedynie tłumiony dźwięk, zagłuszany przez rechot i komentarze zebranych. Puszcza pierś i kiedy odczuwam ulgę, on chwyta drugą pierś.

    – Fajne są – mruczy podniecony. – Dobra, odwróćcie ją – rzuca polecenie wobec kolegów.

    *

    Zanim zdążę zareagować, już jestem przyciskana twarzą do ściany. Jedną rękę mam boleśnie wykręconą, więc już nie szarpię się. Chłopak, który mnie trzyma, powoli przesuwa dłoń po mojej twarzy, w końcu znajduje i zatyka usta. Mój wrzask momentalnie cichnie. Waldek chwyta dół spódniczki i zatyka u góry spódniczki. Moje pośladki są gołe.

    – O, kurde! Chłopaki! Ona łazi bez majtek! – Waldek jest wyraźnie rozbawiony niespodziewanym widokiem. – Ale Ewa szkoli te suki! – jego koledzy, na wieść o braku majtek, reagują wulgarnymi komentarzami. Są podnieceni, a ja bezradna.

    Wanda była w szatni i czekała na mnie. Ponoć na polecenie Ewy musiałam zdjąć majtki. Ponoć, bo wolałam nie pytać samej Ewy. Wówczas mogłabym zostać dodatkowo ukarana. Chodzenie bez majtek już mi nie przeszkadza. Nawet podoba! Chyba przyzwyczaiłam się do tej formy podporządkowania. Jestem pobudzona taką sytuacją. Jednak żadnej dziewczynie, ani żadnemu chłopakowi niczego nie proponuję, ale rozglądam się i oceniam.

    Na mojej pochwie leży dłoń Waldka. Próbuję zrzucić ją, szarpię biodrami. Bezskutecznie. Mocniej wykręcona ręka tonuje mój protest. Tylko wyję z bólu. Niewiele przedziera się przez dłoń zasłaniającą moje usta. Chłopak zaczyna przesuwać dłonią po wejściu do pochwy. Cicho szlocham. Waldek zmienia kierunek ruchów dłoni.

    – Dziewczyna moczy się! – stwierdza rozbawionym głosem.

    Koledzy śmieją się. Podeszli znacznie bliżej. Nie widzę ich twarzy, ale otaczają mnie. Każdy bez trudu może mnie dotknąć, ale żaden tego nie robi. Taki dotyk podnieca mnie, ale nie akceptuję okoliczności. Waldek bez trudu wkłada palec do pochwy i rucha mnie. Koledzy głośno kibicują mu. Palec drugiej dłoni wpycha do odbytu. Jest śliski.

    – Przygotowali się! – dociera do mnie. Pokrył palec jakąś substancją. – Wszystko zaplanowali!

    Widzowie śmieją się rozbawieni pokazem. Chłopak wycofuje palec z pochwy i wkłada dwa. Znowu rucha mnie ostro. Palec z odbytu wysuwa się i soczysty klaps spada na moje pośladki. Robi to jeszcze parokrotnie. Moje łzy spadają na posadzkę. Władek wpycha trzy palce do pochwy.

    – Dziewczyna lubi takie zabawy – sapie do kolegów. – I ma możliwości! – rucha mnie jeszcze przez chwilę i w końcu wysuwa palce. – Noo, starczy! Następny, bo cipka się starzeje!

    Do pochwy brutalnie wślizgują się palce innej dłoni. Chłopak rucha mnie i mocno klepie po pośladku.

    – No, fakt. Ma dupa szeroką dziurę! – sapie do kolegów. Jest bardzo podniecony. Kolejni opierają się o mnie, o ścianę, czekając na swoją kolej. W końcu chłopak przestaje uderzać mnie w pośladek i łapie za udo. Majstruje przy pochwie i czuję, że z oporem, ale jeszcze bardziej wypełnia ją. Jestem pełna.  

    – Chłopaki! Włożyłem cztery palce! – rucha szybko. Podnieca go nagi tyłek i palce wepchnięte we mnie. Ktoś z boku chwyta mnie za pierś. Niecierpliwie rozpina moją bluzkę i łapią nagą pierś. Z drugiej strony przyciska się do mnie inny i łapie za drugą pierś. Jestem oszołomiona ich zachowaniem, pobudzona i zmęczona. Zdenerwowanie agresją i gwałtem jednak odbiera mi siłę. Teraz boję się zaprotestować.

    – Zmiana! – słyszę czyjś głos. Chłopak wysuwa palce i kolejna dłoń powoli wpycha się we mnie. Ruchają mnie pewnie kolejne cztery palce. Po jakimś czasie następuje zmiana. Jestem już zmęczona ale do pochwy wpycha się kolejna dłoń. Chłopak coś mówi do mnie, rucha palcami i drugą dłonią bije po pośladku. Jest już solidnie obity i pewnie bardzo czerwony. I boli mnie. Znowu zmieniają się. I jeszcze raz. Już dawno jest po przerwie, a oni nadal bawią się mną. Potem zmieniają chłopaków, którzy mnie trzymali. Ci też ruchają mnie palcami. Nie wiem już, ilu ich było. Straciłam rachubę. Po prostu czekam aż skończą. Wysuwa się kolejna dłoń z mojej pochwy. Za chwilę będzie kolejny… Po jakimś czasie dociera do mnie, że nikt nie dotyka pochwy. Nikt nie dotyka moich rąk. Osuwam się i siadam pod drzwiami kabiny. Jestem bardzo zmęczona. Jest mi obojętne, czy moi oprawcy stoją nade mną. Chcę stąd wyjść!

    – Ej, na dzisiaj masz dosyć. Oni poczekają aż ubierzesz się – Waldek nachyla się nade mną. Tarmosi za mokre włosy. Jestem spocona. – Jeszcze spotkamy się. Dzisiejsze wrażenia to nie koniec twoich przyjemności. Zasłużyłaś na więcej. Teraz podmyj się i spierdalaj! – puszcza włosy w taki sposób, że uderzam głową o drzwi kabiny i odchodzi.

    Dwaj chłopacy stoją w drzwiach i czekają aż podniosę się. W łazience obmywam twarz, pochwę i ubieram się. Nie odwracają się. Nawet wówczas, gdy porządkuję mój ubiór. Obserwują mnie z rozbawieniem i ciekawością. Gdyby chcieli, mogliby mnie znowu wyruchać. Nie broniłabym. Nie mam już siły.

    *

    Do domu wracałam dość szybko. Żadnego spaceru, żadnych sklepów. Tylko w parku posiedziałam na ławce i wszystko przemyślałam. Liczyłam na spotkanie z Olą. Zadzwoniłam, ale okazało się, że dzisiaj nie może. Późnym wieczorem wysłałam jej SMS-a i potwierdziła, że jutro będzie u mnie. Okazja, żeby zresetować się po dzisiejszych wydarzeniach w toalecie i wreszcie mieć miłe wspomnienia, kładąc się spać.

    Dzień w szkole mija bez wrażeń, tylko grupa Ewy gapi się na mnie jak na okaz w zoo, ale ja nie reaguję. Kamila prowokuje głupimi uśmieszkami, jednak ona nie jest w stanie mnie zdenerwować. Wręcz odwrotnie, jej zachowanie zaczyna być zabawne.

    – Co za dzban. Gdyby wiedziała, co ją czeka… – uznałam, że zaczekam jeszcze kilka dni. Do piątku.  

    *

    Miałam fajną muzykę, zapaliłam świeczkę, wyciągnęłam wino z barku. Wiedziałam, że mama nie zauważy. Zapowiedziała powrót późnym wieczorem, po wizycie u koleżanki, a tata był w delegacji. Weszła uśmiechnięta Ola.

    – Łoł, ależ wyglądasz! – wystękałam mile zaskoczona.

    – Coś nie tak? – uśmiech zniknął. Speszyła się.

    – No, nie! Takiej ciebie jeszcze nie widziałam – byłam szczera.

    – Ale podoba się tobie?

    – Jasne! Świetnie się prezentujesz! – starałam się ją ucieszyć. – Jak dla mnie, zjawiskowo!  

    Naprawdę wygląda świetnie: delikatne żółte sandałki na szpileczkach, łańcuszek nad kostką, szara spódniczka i żółta, ażurowa bluzka w drobny wzór. Nie założyła stanika! Ciemne sutki były dobrze widoczne. Brodawki już sterczały, wypychając delikatny materiał bluzki. Spięła włosy żółtą tasiemką.

    – Chodź do mnie, zapraszam na wino! – wciągnęłam ją do mojego pokoju.

    Ledwie usiadłyśmy, wypiłyśmy dwa łyki, przyciągnęłam ją do siebie i położyłam dłoń na piersi.

    – Och, chcesz tego? – szepcze niepewna, ale ucieszona moją inicjatywą. Jest podniecona. Odstawiła kieliszek i objęła mnie ostrożnym ruchem, gotowa natychmiast wycofać się.

    – Tak, mam ochotę – potwierdzam.

    Delikatnie chwyciła mnie za głowę i zaczęła całować. Najpierw nieśmiało dotykała, muskała wargi, potem przycisnęła je swoimi i wepchnęła język w moje usta. Teraz trzymałam jej pierś. Drugą dłonią głaskałam ją po plecach, po pośladku. W końcu zadarłam spódniczkę. Głaskałam goły pośladek!

    – O, kurde! Nie założyła majtek! – na wszelki wypadek przesunęłam palcem między pośladkami. Ani śladu materiału. Ola, dostrzegając moją bezpośredniość, rozpięła mi bluzkę i zaczęła macać biust. Maksymalnie wyciągnęłam rękę i sięgnęłam do pochwy. Zaczęłam palcem głaskać, a po chwili drapać skórę przy wejściu do pochwy. Ola stęknęła, mocno chwyciła za pierś i zachłannie wpiła się w usta. Zdołałam się bardziej przechylić i wepchnęłam palec do pochwy.

    – Och, ty! – jęknęła, odrywając się od moich ust. Spojrzała z czułością w moje oczy.

    – Liż mnie, suko! – syknęłam i energicznie wcisnęłam dwa palce do pochwy.

    Drgnęła, zaskoczona moją brutalną pieszczotą.

    – Już… – odezwała się miękko. Pochyliła głowę, wypchnęła pierś ze stanika i zaczęła pieścić ją wargami.

    – Ożeż, kur… – ledwo panowałam nad swoim językiem. Usiadłam na kanapie. Poderwałam się, złapałam za kieliszki i butelkę. Kiedy je schowałam, zaczęłam zapinać bluzkę.

    Ola spojrzała na mnie zdezorientowana z otwartymi ustami. Po chwili energicznie wyprostowała się. Zrozumiała. Szybko zaczęła poprawiać bluzkę i włosy.

    Właśnie trzasnęły zamykane drzwi wejściowe. Zadźwięczały klucze rzucone do miedzianej misy w przedpokoju. Zdecydowanie wcześniej wróciła moja mama, więc nasza zabawa nieoczekiwanie dobiegła końca.

    *

    Cdn.


    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Tomnick
  • Wyspa szczescia – 8.

    Część 8.

    Edyta, z miłym uśmiechem, wpatrywała się w trenera. Przeszedł do konkretów.

    – Szwecja, dół ich pierwszej ligi, ale zarobisz i na pewno trochę zaoszczędzisz. Będziesz dobrze grać, więcej zarobisz. Zresztą, to oni przedstawią szczegóły umowy, jeżeli ciebie przyjmą. No, ale na razie jedziesz tylko na testy. Wszystkiego jakieś dwa, może trzy dni. Od dziś za tydzień. Tamten klub opłaci tobie prom w obie strony i pokryje koszt pobytu. Pamiętam, że mają kilka pokoików w budynku klubowym, który…  

    – Prom? Nie samolot? – już była zniechęcona.  

    – Widocznie tak jest taniej – wzruszył ramionami. – To nie jest szczyt pierwszej ligi. Szwecja to bogaty kraj, więc liczą pieniądze. Jak widzisz, robią to znacznie lepiej niż my – uśmiechnął się smutno, na wspomnienie sytuacji ich sekcji. – Z reguły to zawodnik przyjeżdża na swój koszt, ale… Poza tym w kadrze narodowej nie byłaś, swoje lata masz. Tyle zdołałem wynegocjować. I wszystko odbyło się wręcz błyskawicznie – podkreślił swój sukces i zirytowany uświadomił sobie, że prawie tłumaczy się. – Reszta należy do ciebie. Nie musisz skorzystać, ale daj mi wiążącą odpowiedź w ciągu góra dwóch dni. Im wcześniej tym lepiej – trener uważnie patrzył na zawodniczkę. Bez słowa skinęła głową. Nie sprawiała wrażenia zadowolonej.

    *

    Niechętna reakcja Edyty gwałtownie przygasiła jego entuzjazm. Starał się nie okazywać rozczarowania. Tylko on wiedział, ile nasiedział się ze słownikiem w ręku i pisał maile, odpowiadając na długą listę pytań przesłaną przez menedżera szwedzkiej drużyny. To, że w zasadzie nie spał, traktował jako „koszty własne”. Przy śniadaniu wypił jedną kawę więcej i uprzedził Jakuba, że dzisiaj poprowadzi cały przedpołudniowy trening.

    – Wygląda na to, że chłopak bardziej cieszy się z możliwości samodzielnego poprowadzenia treningu niż Edyta z załatwionych testów – zdegustowany trener pokręcił głową.  

    Menedżerowi opisał zawodniczkę, przesłał szereg danych dotyczących jej kariery i w miarę aktualne wyniki testów. Na część pytań nie potrafił odpowiedzieć. Części testów nigdy w klubie nie przeprowadzali. Dla nich były zbyt drogie. Odpowiedział jak potrafił i to nie znając angielskiego, ale o tym napisał na wstępie. Miał szczęście, a raczej Edyta miała szczęście. Byli zainteresowani! Kiedy przeczytał tę wiadomość wraz z terminem zaproszenia na testy oraz informację o zwrocie za bilety na prom, krzyknął z radości. Rzadko w taki sposób udaje się załatwić aż tyle i to wręcz błyskawicznie. Widocznie szukali takiej zawodniczki. A teraz taka wdzięczność za bezinteresowną pomoc. No, może nie do końca bezinteresowną. Od pewnego czasu miał jej dość. Kobieta wyglądała na rozczarowaną przedstawioną ofertą. Próbował ratować sytuację:

    – Jeżeli tam odpadniesz, to mam jeszcze jakieś kontakty w Niemczech. Też najpierw pojechałabyś na testy. Ale czy w ogóle będą zainteresowani i akurat teraz? Tego jeszcze nie wiem – już na wstępie zastrzegł się, zdegustowany jej reakcją.

    Nie liczył, że dziewczyna rzuci mu się na szyję, ale miał nadzieję na poprawę jej humoru i nawet drobny wybuch radości i jakiś odruch wdzięczności. Pomógł ze zwykłej życzliwości, bo przecież nie zarobi na tym pośrednictwie. I nie ma obowiązku pomagać w szukaniu pracy zamożnej zawodniczce, która nagle traci zatrudnienie. W końcu to ryzyko zawodowe wpisane w specyfikę jej pracy. Nie usłyszał nawet słowa podziękowania. Tego wymagała zwykła przyzwoitość. No, ale Edyta nie uważała się za „zwykłą” kobietę. Zawsze oczekiwała więcej i na ogół dostawała to, czego chciała. Trenera też potraktowała w takich kategoriach.

    Kiedy wychodziła, już nie próbowała ukryć swojego rozczarowania. Obiecała dać odpowiedź najpóźniej za dwa dni. Jakoś tak mimochodem padło z jej ust: 

    – Dziękuję za propozycję, panie trenerze. – Jednak słowa wypowiedziała takim tonem, że aż wyprostowało go. Poczuł się dotknięty. Dla niego zabrzmiały, jakby mówiła: – Widzę, że jedynie na tyle było pana stać. Marna ta pańska pomoc.

    Czuł niesmak. Obiecał sobie, że więcej Edycie nie pomoże.

    – Niech prezes załatwia dziewczynie pracę, skoro od dawna jej używa – prychnął z irytacją w kierunku drzwi, za którymi zniknęła. Zniesmaczony jej zachowaniem, kiedy nieco ochłonął, dał upust swojej złości, rzucając w drzwi dresem, leżącym na wersalce.    

    *

    „zapro dzis 20.30 war bez zm + niespo! zrzuta na alko A”. Sms tej treści otrzymały po śniadaniu wszystkie dziewczyny, których udziału w wieczornym spotkaniu spodziewała się pomysłodawczyni. Spieszyła się, więc napisała tekst własnymi skrótowcami, ale wszystkie adresatki zrozumiały treść smsa. W rezultacie większość z nich jeszcze przed lub tuż po przedpołudniowym treningu przyniosła ustaloną kwotę na zakup alkoholu i przekąsek.

    – Nie sram pieniędzmi, więc składamy się również na kubki, serwetki i coś do żarcia – w swoim, dosadnym stylu Aldona wyjaśniała dziewczynom przynoszącym podaną kwotę. Żadna nie kwestionowała jej pomysłu. – Tym razem niespodzianka odpali! – obiecywała.

    *

    – Trener polecił mi porozmawiać z tobą – kierownik siedział w swoim pokoju, naprzeciwko na brzegu fotela przycupnęła przejęta Majka. – Nie chciał, żebyście wszystkie czekały na spotkanie z nim.

    Dziewczyna czekała na więcej informacji. Przeczuwała, że może to być jakaś szansa dla niej. Uchwyciła się tej myśli jak ostatniej deski ratunku, bo szczerze mówiąc, nie widziała innych możliwości.

    – Trener liczy, że pokażesz się z dobrej strony w obydwu sparingach – powiedział kierownik, patrząc w jej oczy.

    Zmęczona oczekiwaniem, pobudzona nadzieją na jakąś ekstra ofertę, tylko pokiwała wolno głową. Tyle to już i ona wiedziała. Żadna nowość.

    – Wówczas istnieje możliwość utrzymania się w pierwszej drużynie i… – zawiesił na chwilę głos – uzyskiwania stypendium. Może nawet wyższego niż dotychczas.

    – Rozumiem, oczywiście – przytaknęła. 

    – Pozostaje kwestia, którym dziewczynom zaoferować taką propozycję? – Spojrzał na nią z życzliwym uśmiechem.

    – No, ja chętnie skorzystam z takiej propozycji – skwapliwie przytaknęła.

    – Problem w tym, że jest was więcej niż klub ma możliwości. Zatem z takiej oferty będzie mogła skorzystać tylko część z was. Reszta, cóż… Reszta pożegna się z sekcją albo przejdzie do drugiej drużyny – zamilkł i patrzył na nią. Wszyscy wiedzieli, że zawodniczkom drugiej drużyny nie przysługuje klubowa pomoc finansowa. Jeżeli któraś tam trafiła, na ogół rezygnowała z dalszych treningów.

    Nabrała powietrza:

    – Czego pan ode mnie oczekuje? – zapytała zdesperowana. jej twarz nie Nerwowo wykręcała palce.

    – O, widzę, że rozumiesz – uśmiechnął się życzliwie. Wygodnie rozsiadł się. – Co ty mogłabyś mi zaoferować? Jeżeli będę zadowolony z twojej oferty, wówczas ja wstawię się za tobą u trenera. A to będzie już tylko formalność i umowa obowiązująca na cały sezon, ale płatna w ratach. Żebyś nie rozmyśliła się.

    Pokiwała głową, sygnalizując, że w lot zrozumiała jego sugestię. Już się zdecydowała. Zamilkła na chwilę, zebrała myśli i zaczęła wyjaśniać, na czym może polegać jej oferta.

    Mężczyzna z delikatnym uśmiechem przysłuchiwał się ofercie atrakcyjnej nastolatki. Starał się ułatwić jej przedstawienie oferty. Był z siebie zadowolony. Właśnie załatwił sobie fajną dziewczynę do seksu. I to za darmo, a ona jest mu jeszcze wdzięczna.

    *

    Po striptizie nagrodził ją oklaskami i uśmiechem. Mimo to zdeprymowana podeszła do mężczyzny. Z zadowoleniem przyglądał się dziewczynie. Powoli i z satysfakcją zaczął jej dotykać, obmacywać. Teraz był pewny siebie. Jego pieszczoty były szybkie, pobieżne. Była spięta, speszona swoją nagością. Z kolei on był łagodny, ale niecierpliwy. W tej chwili chciał ją tylko zerżnąć.

    – Spotkamy się jeszcze nie jeden raz – wyjaśnił jej, jakby dawał do zrozumienia, że więcej czasu na pieszczoty będzie innym razem.

    – Właśnie, spotkamy się jeszcze nie jeden raz – pomyślała. – Dlatego teraz mógłbyś się bardziej postarać.

    Zmusił ją do klęknięcia. Rozpiął rozporek. Zawahała się i odchyliła głowę, kiedy zobaczyła przed twarzą penisa. Sporych rozmiarów, sterczący. Po chwili niepewnie sięgnęła po niego. Speszona trzymała penisa i jeszcze zastanawiała się. Stypendium. Wyższe stypendium. Choroba mamy. Seks. Spokój. Stabilizacja. Po czym pochyliła się, zamknęła oczy i wsadziła członek w usta. Obnażyła żołądź i polizała go. Zaczęła rytmicznie poruszać dłonią. Kierownik dotknął jej włosów. Zadowolony stękał.

    Obciągała mu, gdy mężczyzna nagle podniósł dziewczynę i odwrócił. Nacisnął plecy, pochyliła się i nawilżył pochwę jakimś środkiem. Chciała zapytać o coś i wtedy poczuła jak wchodzi! Zaskoczył ją. To był ich pierwszy raz!  Wszedł i od razu ruchał. I to ze zdwojoną energią! Nie zdjął spodni, tylko rozpiął je i ściągnął do połowy uda. Teraz zsuwały się pod wpływem energicznych ruchów jego bioder. Krawat zarzucił na ramię. Trzymał Majkę za biodra i przyciągał do siebie, żeby nie odsuwała się. Naga dziewczyna klęczała na wersalce, dłonie mocno opierała o górę siedziska wersalki i jęczała, czując jak penis za każdym uderzeniem dobija do końca pochwy. Jeszcze nigdy nie spółkowała z facetem, który miał tak dużego penisa. Koledzy też byli silni, ale on zaskoczył ją grubością i długością penisa. Ku jej zaskoczeniu, po dość pobieżnych pieszczotach i nawilżeniu, wszedł w nią bez problemu.

    – Twardy penis to jedno, ale z taką siłą? I jak długo?! – jęczała z bólu i przyjemności, bo jednak odczuwała satysfakcję z tego wymuszonego stosunku. Była zmęczona intensywnością i czasem spółkowania. Jej rówieśnicy cieszyli się sporą potencją, więc dość szybko zaspokajali swoje potrzeby. Poza tym posiadali znacznie mniejsze umiejętności i dość proste pomysły zaspokojenia oczekiwań rówieśniczki.  

    Po wytrysku na plecy dziewczyny, zmęczony padł na tapczan. Sapał. Majka ciężko siadła przy nim, ciągle postękując. Głaskał ją po pupie.

    – Lepsza niż normalna kurwa – uśmiechnął się do siebie. – A jakie świetne ciało! Zapowiada się niezła zabawa… – z zadowoleniem patrzył na opaloną pupę i spermę, spływającą z jej pleców. Sięgnął po serwetki.

    *

    Kiedy wytarł ją i oboje odpoczęli, wrócił do konkretów.

    – I co odpowiada ci taki układ przez rok? – nadal głaskał ją po pupie i po plecach.

    – Tak – pokiwała głową, nie odwracając się do niego.

    – Dasz radę? Potrafisz się zabezpieczać?

    – Tak, wiem, jak to robić.

    – Wybacz, dzisiaj nie było zbyt dużo czasu między innymi na grę wstępną, ale następne spotkania będą, oczywiście, dłuższe i zdążymy ze wszystkim. Spotykać się będziemy u mnie. Naturalnie, ustalimy dni i godziny dogodne dla ciebie. Może po treningu? Może też w sobotę? Wtedy będziesz miała więcej czasu. Gdybyś chciała zrezygnować albo nie pojawisz się raz czy drugi na umówionym spotkaniu, to nasza umowa jest nieważna. Jasne? – mocniej klepnął ją w pupę. Jego głos brzmiał łagodnie.

    – Jasne, panie kierowniku – odwróciła się do niego. – Mogę się ubrać?

    – Naturalnie, niedługo czas na kolację.

    Ubierała się nieco skrępowana. W końcu spółkowała nie widząc mężczyzny. Tylko na początku zobaczyła jak opuścił spodnie i ze slipek wyjął dużego, sterczącego penisa, którego obciągała.

    Mężczyzna siedział na wersalce z opuszczonymi spodniami, ale założył slipy. Teraz przyglądał się dziewczynie. Ubierała się pospiesznie i chyba nerwowo. Kiedy skończyła, spojrzała na niego niepewnie.

    – Siadaj, mamy jeszcze chwilę na rozmowę. Napijesz się coli albo soku? Alkoholem nie poczęstuję. Przynajmniej nie na obozie – mrugnął do niej i roześmiał się. Po seksie czuł się odprężony.

    Poczuła się nieco pewniej. Teraz był mniej oficjalny. Jednak wolała iść do swojego pokoju i ponownie wziąć prysznic.

    – Panie kierowniku?

    – Słucham. Pytaj, pytaj – zachęcił i objął ją ramieniem.

    – A co z moją sytuacją? No, status w drużynie i stypendium…

    – To już masz załatwione – poufałym gestem delikatnie ścisnął jej ramię. – Na cały ten sezon jesteś w drużynie i masz stypendium. Postaram się, żeby trener trochę je podwyższył – spojrzał na nią z uśmiechem. – Oficjalnie, oczywiście, trener poinformuje ciebie o wszystkim.

    – Dziękuję – szepnęła mile zaskoczona. Nadal była speszona tym, w jaki sposób i jak szybko załatwiła sobie rok spokoju. Obawiała się, że kierownik będzie jej to wypominał. Ten, jakby czytał w jej myślach.

    – Majka, układ między nami jest jasny. Ja ze swojej strony dotrzymam umowy. Twoje warunki już przedstawiłem. A, jeszcze jedno. Prawie zapomniałem. Dyskrecja! Z nikim nie rozmawiasz na ten temat. Rozumiesz? Z nikim. Nie opowiadasz o naszym układzie żadnej przyjaciółce, koleżance. nawet „w największej tajemnicy”. Nikomu w domu. Jeżeli wygadasz się i coś dotrze do mnie, to natychmiast i definitywnie oznacza to koniec naszego układu. Ja do niczego się nie przyznam, a ty nie dostaniesz drugiej szansy. Nawet nie próbuj prosić. Wylecisz do drugiej drużyny. Znajdzie się powód.

    – Rozumiem i zgadzam się – potwierdziła nieco sztywno. Słuchała, chociaż trudno było jej się skupić. Dotarło do niej, że kierownik obiecał wyższe stypendium! Tą informacją wręcz rozkoszowała się od momentu, kiedy ją usłyszała.

    – No, to teraz uciekaj do siebie. Jeżeli chcesz, możesz mnie odwiedzić po kolacji. Nie chodzi o seks, chociaż chętnie skorzystałbym drugi raz – spojrzał na nią łakomie i uśmiechnął się. – Zapraszam na herbatę i ciastka. Mam też lody. Chciałbym ciebie lepiej poznać, skoro będziemy widywać się regularnie.

    Pożegnała się i prawie w podskokach pobiegła do pokoju. Sprawa klubu załatwiona! To jest najważniejsze. Dzisiaj nie miała ochoty na kolejne spotkanie. Ciastka i lody też może sobie sama kupić. Była ciekawa jak potoczą się losy innych dziewczyn. No i „starych” w ich drużynie. To one narzucały klimat w zespole, więc warto wiedzieć, kto jeszcze ostał się po tak niespodziewanym i gruntownym „wietrzeniu” drużyny.

    – Wietrzeniu? To było jak tsunami! Demolka drużyny! – przystanęła i pomyślała z niesmakiem o nieoczekiwanych zmianach kadrowych.

    Seksem z kierownikiem nie przejmowała się. Energicznym krokiem wracała do swojego pokoju. Stabilizacja ekonomiczna była ważniejsza. Teraz nie czuła się gorsza nawet od wyniosłej miss Edzi. Też potrafiła zarobić na siebie. Poczuła się pewniej. Stypendium przez rok. I do tego wyższe! O trenerze również myślała nieco przychylniej. 

    A jednak było jej żal. Inaczej wyobrażała sobie… wszystko. Wszystko miało być inaczej. Nagle zrobiło jej się przykro. Nastrój euforii minął. Weszła do pokoju. Natalia leżała na tapczanie i ze słuchawkami w uszach czytała książkę. Zamknęła się w łazience, rozebrała, puściła wodę i weszła pod prysznic. Bezgłośnie szlochała.

    *

    Cdn.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Tomnick
  • Niewolnik na wymianie – czesc 5

    Miałem opaskę na oczach, jednak potrafiłem dostrzec niewielkie pole pod moim nogami. Znajdowałem się znowu w jej ulubionym pomieszczeniu, ręce miałem związane za plecami a nogi skute krótkim łańcuchem, tak że mogłem wykonywać tylko małe kroki. Prowadziła mnie przed siebie, muskając mnie swoimi dłoniami po plecach. Dotarliśmy do celu, rozwiązała mi ręce i zakuła mnie w dyby. A więc to będzie moje dzisiejsze miejsce zabaw – Pomyślałem. Następnie zdjęła łańcuch z nóg i w jego miejsce włożyła metalową rurkę, unieruchamiając moje nogi i nie pozwalając mi ich złączyć. Byłem idealnie wypięty, wciąż nic nie widziałem, co potęgowało moja nie pewność. Paulinka się oddaliła, słyszałem tylko jakieś trzaski parę metrów ode mnie, pewnie przygotowywała się do zabawy. Czekałem tak w niepewności rozmyślając, co dzisiaj mnie czeka. Mój penis już stał i domagał się pieszczot. W pewnym momencie uświadomiłem sobie, że dźwięki ucichły i nie wiedziałem już, gdzie jest Paulina. Nagle na moją dupę spadł pierwszy siarczysty cios z bicza, syknąłem z bólu.- hahaha, to musi naprawdę boleć -zadrwiła Paulina. Odchrząknąłem tylko by dać jej do zrozumienia, że ma racje. Moja Pani jednak na to nie zważała, na mój tyłek spadł kolejny cios, zdecydowanie mocniejszy -Aaaa – zakrzyczałem rozpaczliwie. Bicz musiał być cienki i twardy, bo czułem, jak by mi rwał skórę. Kolejny cios tym razem poszedł od góry, zahaczając o plecy. Wygiąłem się z bólu. Zabawa jednak mi się nie podobała Prask! Następne uderzenie tym razem końcówką, idealnie w prawy poślad. Zakrzyczałem rozpaczliwie. Paulina tylko zachichotała Podeszła od przodu i zdjęła mi opaskę. Zobaczyłem jej piękną twarz i idealnie zaczesaną grzywkę. Ubrana była w czarną bluzkę na ramiączkach i różową krótką spódniczkę, chyba je lubiła. Miała też długie czarno-różowe skarpetki. Wyglądała urocza, ale krył się w niej największy mrok. Wspięła się na podwyższenie, sprawiając, że jej wagina była idealnie przy mojej twarzy.- A teraz naciesz się zapachem mojej pizdy piesku. – wykrzyczała Paulina i odsłoniła spódnice. Posłusznie zaciągnąłem się, wydając nosem głośny syk. Docisnęła się do mojej twarzy, pocierając o nią swoją muszelką, poczułem ciepły śluz na policzku. Penis stał ja nigdy, jednak dalej pozostawiony w spokoju.-ssij psie – wydała stanowcze polecenie. Kolejny raz posłusznie zatopiłem język w jej skarbie, wydobywając ogromne pokłady ciepłego śluzu na wierzch. Starałem się wykonać idealną minetę, wykonując ruchy językiem w różnych płaszczyznach i obejmując ustami całą waginę nie tylko łechtaczkę jednocześnie trzymałem żeby z daleka. Siorbałem i mlaskałem od nadmiaru soków. Zagłębiałem się w głąb gorącej norki. Aż usłyszałem podniecające wrzaski mojej Pani. Coraz bardziej intensywne i głośniejsze do momentu, gdy poczułem skurcze jej mięśni i ostatnie delikatne westchniecie, oznaczające koniec orgazmu.- zajebista robota kundlu. – Pochwaliła mnie.- cieszę się się. – odparłem z uśmiechem.- w nagrodę pobawimy się jeszcze twoją dupą – Oznajmiła, wyjmując spore różowe dildo. Zaniemówiłem z przerażenia.-Pani, ja nawet palca tam nie miałem, jak ono się ma zmieścić?!- spokojnie, nic się nie martw – z przerażeniem zobaczyłem, jak zachodzi mnie od tyłu. Poczułem chłodny lubrykant ściekający mi po plecach prosto do rowa, a następnie końcówkę dildosa, którym rozprowadzała substancje równomiernie, co chwilę próbując wprowadzić troszkę do środka. Byłem spanikowany. Dildos się jednak cofnął. Usłyszałem trzask zakładających lateksowych rękawiczek. A następnie ciepły palec wewnątrz mojego odbytu. Jęknąłem delikatnie. Już teraz wiem, dlaczego rano miałem zrobić lewatywę. Po chwili do zabawy dołączył drugi palec, delikatnie rozpychając ścianki odbytu. Paulina zdecydowała się na powolne i płytkie ruchy do przodu i w tył. Miałem wrażenie, jak bym zaraz miał popuścić. Po chwili delikatne ruchy przerodziły się w nieco bardziej gwałtowne, a ja zacząłem jęczeć z bólu. Kolejny palec zmieścił się wewnątrz mojej dupy. Paulina rozpychała je wewnątrz, próbując zrobić sobie trochę miejsca.- Rozluźnij się piesku, będzie ci łatwiej – Poradziła Paulina. Faktycznie podziałało, palce zdecydowanie łatwiej penetrowały mój odbyt.- No widzisz jak ładnie, to koniec rozgrzewki. -wyjęła palce i złapała z dildo. Kutas powoli wpychał się do mojej dupy. Zajęczałem rozpaczliwie, był ogromny, bałem się, że zaraz rozerwie mi dupę. Do środka wszedł żołądź.- super teraz już z górki – zadrwiła. Dildo zaczęła delikatnie posuwać się w głąb odbytu, sprawiając ogromny ból. Tak samo, jak za poprzednim razem, ruchy stawały się coraz głębsze i gwałtowniejsze. Rżnęła mnie tak, dolewając co chwilę lubrykantu, między czasie pieszcząc mojego kutasa. Po chwili ból zaczął wydawać się przyjemny i zacząłem odczuwać charakterystyczne mrowienie w penisie. Zajeczałem, by dać do zrozumienia, że już prawie szczytuje. Byłem o ułamek sekundy od wytrysku. Paulinka jednak nagle wyjęła dildo i cofnęła ręce. Przyglądała się jak walczę z wytryskiem, będąc na granicy. Nie dałem rady z penisa wyciekła delikatnie sperma, penis opadł, a ja nie poczułem nic oprócz bólu, zero przyjemności. Zrujnowała mi orgazm…Paulina zaśmiała się tylko szyderczo, rzuciła dildo i rękawiczki na ziemię wyszła.

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Anonim5535
  • Maturzystka – 9.

    Część 9.

    Powoli dochodziłam do siebie po traumatycznym spotkaniu z chłopakami. Pamiętając groźbę, w szkole starałam się jak najrzadziej mijać ich łazienki. Jeżeli było to możliwe, to w obecności któregokolwiek nauczyciela. Ze szkoły do domu wracałam nieco inną trasą niż zazwyczaj. I dużo myślałam o tym, co się stało. Obiecałam sobie, że… Ale o tym innym razem. Wszystko w swoim czasie. Nie daruję im tego! Zbliżał się piątek, więc czekała mnie rozmowa z Kamilą. Od kilku dni przygotowywałam się do niej i już na zapas napawałam jej sukcesem. Bardzo tego potrzebowałam!

    *

    Piątek. Jestem w szkole, wychodzimy na kolejną przerwę. Dzisiaj, tak jak na ogół to bywa, stoję sama. Przeglądam wiadomości. Nie bardzo wiem, co czytam. Trudności z koncentracją? Nie, wręcz odwrotnie! Dyskretnie rozglądam się. Kolejna przerwa spędzona na korytarzu w osamotnieniu? Otóż nie! Trochę dalej, przy ścianie, stoi taka jedna. Właśnie osamotniona, więc bawi się jakąś grą. Nareszcie! Korzystam z okazji i podchodzę, a przygotowywałam się od kilku dni. Uznałam, że piątek będzie najlepszy. Czas na zasłużony rewanż! Zepsuć komuś dzień to jedno, a przy okazji cały weekend, to już bonus. Rozłożony w czasie, ale kiedyś usłyszałam, że zemsta „na zimno” lepiej smakuje. Za chwilę zacznę weryfikować tę mądrość ludową. Powoli podeszłam. Kamila rzuciła na mnie okiem i zignorowała.  

    – Część, krasnalu! Co słychać tam, na dole? – nie byłam ciekawa jej odpowiedzi, bardziej reakcji. Wiedziałam, że jest nadwrażliwa na punkcie wzrostu. Pokiwałam głową i dodałam ze zrozumieniem: – Ty najlepiej wiesz, co w trawie piszczy. Bo masz najbliżej, co nie?

    Kamila spojrzała na mnie. Już była wściekła. Telefon płynnym ruchem schowała do kieszeni. Lekko pochyliła się do przodu, dłonie zacisnęła w pięści.

    – Co, krasnalu? Myślisz, że mnie dosięgniesz? – zapytałam zaczepnym tonem. Mój drwiący uśmieszek na pewno nie łagodził jej nastroju. Gdyby w tej łepetynce było choć trochę szarych komórek, to domyśliłaby się, że coś ukrywam. Miałam argument, który ją rozłoży na łopatki, więc mogłam szarżować. Ponadto w kieszeni trzymałam gaz, ale to ostateczność. Jednak czułam się znacznie pewniej. Nosiłam go na wypadek spotkania z chłopakami od Waldka. Gdzieś w skrytości ducha miałam nadzieję, że broniąc się przed agresją Kamili, użyję gazu. Łzy tego małego przygłupa warte były ewentualnej kary. Właśnie zrobiła krok w moim kierunku. Ledwo panowała nad sobą.

    *

    – W łazience musiałaś stać na kiblu, żeby dosięgnąć językiem do cipy koleżanki czy ona kucała? – odczekałam moment dla uzyskania większego efektu i zapytałam: – Ciekawe, czy Ewa wie o twoich skokach w bok? Co, krasnalu? Może ją zapytam? – w moim głosie brzmiało głębokie zainteresowanie.

    Rosnąca wściekłość po pierwszym pytaniu, gwałtownie stopniała, kiedy usłyszała mój pomysł. Cofnęła się, zaskoczona sugestią i niespokojnie rozejrzała.

    – Zamknij się! – syknęła. Mimo agresywnej reakcji sprawiała wrażenie przestraszonej. Bała się?

    – Chyba chciałeś mnie o coś poprosić, krasnalu? Tak? To nie rozkazuj mi – zaczekałam aż przekaz dotrze. I łagodniejszym tonem dodałam: – Ty, a dzisiaj krasnale bez czapeczek? Bo ładna pogoda, tak?

    Nieufnie patrzyła na mnie. Z dużym wysiłkiem zignorowała kolejną zaczepkę, opuściła ręce, rozwarła szczęki, dłonie wcisnęła w kieszenie spodni. Wzrok trochę jej złagodniał. Spojrzała na buty, wzruszyła ramionami.

    – Chyba mogłybyśmy porozmawiać – burknęła, patrząc w bok.

    – Szczerze mówiąc, mnie tak za bardzo to nie zależy – teraz ja wzruszyłam ramionami. – Ewie pokażę film i na pewno na tym więcej zyskam, co nie?

    – Film! Jaki film?! Żartujesz chyba?! – gwałtownie spojrzała na mnie. Jej oczy stały się duże. Napięcie w głosie było wyraźnie wyczuwalne, ale mówiła ciszej.

    – Nie, dlaczego? Nagrałam małe „co nieco”. Od dołu. Widocznie byłaś zbyt zajęta, żeby zwrócić uwagę. Mogłam już wrzucić film do Internetu, ale czekam jeszcze na twoją ofertę – spojrzałam na nią i uśmiechnęłam się. – Pewnie jesteś zainteresowana? Mogę ci wysłać film – mrugnęłam do niej zachęcająco. – Jeżeli mi nie wierzysz: twoja koleżanka jest z B albo z C. Nie znam zbyt dobrze tamtych dziewczyn. Blondynka, gęste, do ramion, kręcone blond włosy i duże piersi. Wtedy miała niebieski T-shirt plus jasną spódniczkę. I wietrzyła cipę, bo majtek nie zauważyłam. Oczywiście, znacznie wyższa od krasnala. Jak każda z nas… Zgadza się? – pytanie zadałam chłodnym, wręcz ostrym tonem. Żarty się skończyły.

    Kamila wyglądała jakby odcięto jej tlen. Dałam jej jeszcze chwilę na przetrawienie informacji i ochłonięcie. W końcu dodałam rzeczowym tonem:

    – Trzeba było wyciągnąć język z jej cipki, wyjść z kabiny i pogadać ze mną.

    – Czego chcesz? – patrzyła przed siebie. Mężnie zignorowała moją złośliwość, ale na pewno ją bolała. I o to chodziło! Niech uczy się empatii.

    – A co oferujesz? – zapytałam ze słodkim uśmiechem.

    – Ile? – rzuciła, patrząc w podłogę.

    – Co: „ile”?

    – Ile ci zapłacić za skasowanie filmu? – wycedziła. Widziałam, że dłonie w kieszeniach były zaciśnięte w pięści.

    – Myślisz, że kupisz mnie za dziesięć tysięcy złotych? – udawałam rozbawioną.

    – Ile?! – spojrzała na mnie zdziwiona.

    – No, przecież na więcej ciebie nie stać – kpiłam z niej.

    – To czego chcesz?

    – Krasnalu, pomyśl czasami. Całe życie nie będziesz lizać cip. Matury też tak nie załatwisz.

    Rzuciła mi wściekłe spojrzenie i byłam pewna, że tym razem ruszy na mnie z pięściami. Byłam przygotowana. Dłoń w kieszeni trzymałam na pojemniku z gazem. Był otwarty. Tylko wyjąć i nacisnąć.

    – Nie nazywaj mnie tak! – syknęła.

    – Aaa, sama widzisz jak to przyjemnie, kiedy naprzykrzasz się komuś – kiwałam głową z lekkim uśmiechem. – Trochę empatii nie zaszkodziłoby… – zawiesiłam głos. – No, my tu gadu, gadu, a ty i tak nie rośniesz – klasnęłam w dłonie.

    Dziewczyna już nie kryła irytacji. Była wściekła, ale trwały negocjacje, więc atak fizyczny odłożyła na później. Profilaktycznie złagodniałam.

    – Dobrze, krótko. Co jeszcze zaproponujesz wyższej koleżance za dyskrecję?

    – Co? – wzruszyła ramionami. – Mam ci teczkę nosić do szkoły? – prychnęła.

    – Nie żartuj. Masz za krótkie nóżki. Tylko byś ją porysowała. I za długo by to trwało – westchnęłam poirytowana. Zaczekałam chwilę i wypaliłam: – Oczekuję, że oddasz się do mojej dyspozycji kilka razy.

    – Niby jak? – była wyraźnie zaskoczona moją propozycją.

    – Zwyczajnie. Podam ci termin i odwiedzisz mnie. I zabawimy się – spojrzałam na nią poważnie. – Zrobisz to, co zechcę.

    – Czyli co? – patrzyła na mnie nieufnie.

    – Wszystko. Żadnych warunków wstępnych. Jak skończymy nasze, powiedzmy, trzy spotkania, to skasuję film i bezpowrotnie zapomnę, co widziałam w łazience. Jeżeli wycofasz się, to Ewie pokażę film. Albo inaczej upublicznię.

    – Trzy spotkania?!

    – Tak, trzy. Na więcej z tobą nie będę miała ochoty. Dobra, niech będą dwa – łaskawie skinęłam głową. – Podaj numer telefonu, to zadzwonię z terminem spotkania i adresem.

    Podała. Patrzyłam na nią w milczeniu.

    – Tylko pamiętaj: jeżeli ktoś inny odbierze telefon, filmik popłynie…

    Pospiesznie jeszcze raz podała swój numer. Trochę inny. Nie patrzyła w moim kierunku. Nie skomentowałam jej ‘pomyłki’. A powinnam dołożyć jej kolejne spotkanie za oszustwo. I tak jeszcze pożałuje tych spotkań…

    – No, a teraz brykaj do koleżanek. Dłużej nie zniosę twojego towarzystwa. Niech one się męczą.  

    Dziewczyna posłusznie oddala się. Nawet nie próbuje protestować. Zero agresji.

    *

    Dzisiaj, zamiast przed szesnastą, w domu byłam już po trzynastej. Prawie trzy godziny wcześniej. Zwyczajnie nie chciało mi się siedzieć w szkole. Poszłam do pielęgniarki i ponarzekałam na ból brzucha. Mówiłam o bolesnych miesiączkach. Taka głupia nie byłam. Miałam podpaskę i trochę czerwonej farbki. Już wcześniej załatwiałam sobie takie zwolnienia, więc miałam wprawę na wypadek nadmiernej podejrzliwości pielęgniarki, jak to bywało w gimnazjum. Dostałam tabletkę przeciwbólową. Odczekałam lekcję i poszłam do wychowawczyni. Poinformowałam, że byłam u pielęgniarki, że dostałam tabletkę. Powtórzyłam całe info i poprosiłam o zwolnienie z pozostałych lekcji. Jeszcze nie zwalniałam się, więc nauczycielka zgodziła się i obiecała zrobić adnotację w dzienniku.

    W domu cicho i pusto. Mama powinna być około wpół do czwartej, a tata dopiero w niedzielę. I to późnym wieczorem albo w nocy. Był na jakiejś konferencji czy targach. Albo jedno z drugim? Od razu poszłam do swojego pokoju i dopiero tutaj zdjęłam buty i kurtkę. Torbę postawiłam pod biurkiem. Dałam Zuzi kawałek marchewki i gruszki. Moja świnka morska miała zajęcie. Założyłam swoje eleganckie czarne sandałki na szpilce. Położyłam się w poprzek na tapczanie, oparłam nogi o regał i podziwiałam pomalowane paznokcie u stóp. Spódniczka zsunęła się, więc podziwiałam moje nogi i czytałam książkę. W końcu odłożyłam książkę, bo uznałam, że pójdę na spacer. Jeszcze nie było czternastej, a mama będzie dopiero za półtorej godziny.

    Wstałam i zaczęłam zdejmować sandałki, gdy usłyszałam chrobot klucza w drzwiach. Chciałam wyjść do mamy, ale rozmawiała z kimś. Schowałam się za regałem. Zrobię jej niespodziankę! I już zostałam za regałem, kiedy usłyszałam głos mężczyzny. Mama przyprowadziła do domu jakiegoś obcego faceta? Chwilę później otworzyła drzwi do mojego pokoju i zajrzała, a ja stałam za regałem, więc nie widziała mnie. Gorączkowo zastanawiałam się, czy jednak nie powinnam wyjść? Otwierając drzwi, ich skrzydłem mama zasłoniła i regał, i mnie. Z progu jedynie zobaczyła pusty tapczan i wyszła, nie zamykając drzwi. Fakt, torba była pod biurkiem, więc i jej nie mogła spostrzec. Coś powstrzymało mnie przed ujawnieniem się. W końcu, ile tu będzie siedział? Pójdzie, to wyjdę. 

    – Mamy czas tylko do piętnastej! – rzuciła wesołym, ale jakimś takim innym, ciepłym albo podekscytowanym tonem. Włączyła muzykę i weszła z mężczyzną do salonu.

    – Czas do piętnastej? A czemu? Bo potem ja wracam? Kurde! Mama! Moja mama?!

    Z salonu dobiegają dźwięki muzyki. Mama rozmawia z tym facetem, śmieje się. On też. Potem rozmowa cichnie, ale ja już siedzę na tapczanie i znowu próbuję czytać. Nie idzie mi. W końcu odkładam książkę, siadam przy biurku i obserwuję Zuzię. Zwierzątko ignoruje mnie, zajęte gruszką, więc zabieram ją z klatki i pozwalam biegać po tapczanie. Z salonu dobiegają przyciszone głosy. Nie wsłuchiwałam się, ale są bardziej niewyraźne niż kilkanaście minut temu. Głównie słyszę mamę. W ogóle nie rozumiem, co mówi. Kłóci się? Chyba dyskutuje. Odstawiam Zuzię do klatki i zaciekawiona powoli otwieram drzwi mojego pokoju. Od razu lepiej słyszę muzykę. Głos mamy słabo przebija się przez dźwięki muzyki. Hm, przedtem było ją wyraźnie słychać. Jedzą coś? A może siedzą nad jakimiś dokumentami?

    *

    Stąpam po chodniku i zatrzymuję się jakieś dwa metry przed wejściem do salonu. Już wszystko widzę. Mama rzeczywiście siedzi. W czarnych, ażurowych botkach bez palców i czarnych pończochach. Siedzi na kanapie i obciąga stojącemu nad nią nagiemu facetowi! Ona jest naga! Na kanapę mama narzuciła jasne prześcieradło. Teraz widzę jej opaleniznę. Granatowa bielizna w białe prążki leży na dywanie. Razem kupowałyśmy te rzeczy! Wyjmuję telefon, klikam trzy razy i przesuwam się jakiś metr do przodu. Mężczyzna wysuwa fiuta z jej ust i odwraca mamę. Klęczy na czworakach, a facet bez wysiłku wchodzi w nią. Mama kopuluje na naszej kanapie z obcym mężczyzną!

    Mężczyzna, młodszy od mamy, jest dobrze zbudowanym brunetem. Kładzie się na plecy, a mama siada na niego. Chwyta ją za piersi. Mama, odchylona do tyłu, postękuję, jeszcze bardziej wygina się, rzuca głową na boki. Jest bardzo podniecona!  

    Zatrzymuję się przed drzwiami salonu. IPhone’a trzymam w dłoni i opieram się o ścianę prawym ramieniem.

    Jej stękanie wzmaga się. Mężczyzna rytmicznie podnosi biodra. Patrzę, jak mama dochodzi! Po głośnym krzyku pada na niego. On chwyta jedną pierś i delikatnie miętosi, później leniwie głaszcze mamę po głowie.

    – Tym razem szybko nam poszedł pierwszy raz – facet głęboko wzdycha, przekręca głowę, spostrzega mnie i nie rusza się. Z uśmiechem patrzy na mnie. Ani cienia zdenerwowania w jego spojrzeniu! Raczej bawi go ta sytuacja. Twarz mamy jest zwrócona w kierunku okna. Głęboko i głośno oddycha. Odpoczywa. Stoję bez słowa. Zadowolony mężczyzna nadal porusza biodrami.

    – Tym razem!? – dopiero dociera do mnie sens tych słów. – Ja ci jeszcze zagwarantuję kolejny raz! Pożałujesz tego, gnoju! – wszystko gotuje się we mnie, ale stoję jak skamieniała. Czekam.

    Kiedy mama odwraca głowę w moim kierunku, ma zamknięte oczy. Coś mamrocze do kochanka. Mamy pierś zsuwa się po jego klatce, a facet bierze jak swoją i miętosi! Mama coś mówi i cicho śmieje się, krótkimi ruchami samych palców głaszcząc jego klatkę piersiową. Kochanek wtóruje, a potem z pogodnym uśmiechem, patrząc na mnie, palcem wolnej ręki stuka mamę w plecy. Ona w końcu podnosi głowę, otwiera oczy i patrzy na niego. Facet ruchem brwi i oczu wskazuje w moim kierunku. Uśmiechnięta mama odwraca głowę. Po niecałej sekundzie, kiedy już pojmuje, co widzi, uśmiech zamiera na jej twarzy, oczy gwałtownie rosną, a usta wydają defensywne „Och!”. Pogodny wyraz twarzy szybko przeradza się w grymas strachu. Mama jest przerażona.

    *

    Cdn.

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Tomnick
  • Trojkacik

    Od nie dawna zaczęłam pracować dla Alexa tak potrzebowałam pieniędzy ale sam fakt uprawiania seksu żeby je dostać bardzo mi się spodobał. I tak zostałam prostytutką w wieku 22 lat. Klienci Alexa byli z wyższej pułki a wiec można powiedzieć ze zostałam ekskluzywna panią do towarzystwa. Dzisiaj miałam się spotkać z moim ósmego klientem i trochę się stresowałam ale przyjemny dreszczyk tez mi towarzyszył. Jadąc winda na 10 piętro w pięciogwiazdkowym hotelu nie widziałam czego się spodziewać ale jednego byłam pewna ten klient musi być bogaty. Zapukałam i usłyszałam proszę wiec otworzymy drzwi kluczem który dostałam od Alexa. Weszłam do pokoju i zobaczyłam kobietę z mężczyzna koło 40 lat siedzących na łóżku i się zdziwiłam bo myślałam ze będzie tylko jedna osoba czyli mężczyzna. -A wiec to ty jesteś Laura? Usłyszałam głos mężczyzny. -Tak. Odpowiadałam. -Jestem Igor a to moja piękna żona Sara. Popatrzyłam na kobietę która ewidentne pożerała mnie wzrokiem, trochę się speszyłam i przez to się zarumieniłam. -Witaj słonko. Powiedział Sara wstając i podjąć mi rękę. Chwyciłam ja i delikatnie uścisnęłam. -Miło mi was poznać. Odezwałam się nieśmiało. Zawsze rozmowa wstępna sprawiała mi problemy i wprowadzała mnie w zakłopotanie a sam fakt ze będzie to trójkącik nie polepszał sytuacji. Ale nie bałam się bo jak tylko zaczynałam się rozbierać moje seksowne i drapieżne ja przejmowało kontrole nad wszystkim. -Potrzebuje tylko na chwile skorzystać z toalety a potem jestem już do waszej dyspozycji. Powiedziałam, starając się zabrzmieć jak najbardziej seksownie. -Pewnie kochanie. Odpowiadała Sara nadaj obserwując mnie bacznie. Odtworzyłam drzwi od łazienki. Szybko zrobiłam sikać, umyłem ręce i spojrzałam w lustro. Dasz radę Laura. Ściągnęłam bluzkę i spodnie wraz ze skarpetkami. Zostałam w samych majtkach i staniku. Piękny koronkowy komplet w czarnym kolorze dobrze był do pasowany do mojej sylwetki. Stanik idealnie trzymał mój biust który wcale nie był taki mały a majtki z dużym wycięciem idealnie podkreślały mój tyłek. Lekka opalenizna tylko polepszała całość. Okej jestem gotowa. Wychodzę z łazienki i od razu widzę jaki wpływ mam na parę która wyrżnie jest zadowolona ze swojej inwestycji. -No no no. Mówi mężczyzna wstając z łóżka i podchodzi do mnie. Chwyta mnie w pasie i przyciąga do siebie. Stojąc tak z mocnym uścisku daje mi klapsa w tyłek patrząc się w moje oczy. Widzi w nich pewnie pozwolenie bo jeszcze raz to robi tylko mocnej a mi się to bardzo podoba. Potem luzuje trochę uścisk i pcha mnie na drzwi łazienki które były zamknięte, kątem oka widzę ze Sara jest już prawie rozebrana. Jest ona chudą osoba nawet powiedziałbym ze bardzo chuda ale nadal jej figura jest ładna. Ma małe cycki ale takimi tez można się nieźle pobawić. Kobiety zawsze pociągały mnie równie bardzo co mężczyźni. Myślenie nad cyckami Sary przerwał mi Igor który położył mi rękę na gardle i trochę podduszał drocząc się ze mną czy mnie pocałować czy nie. W końcu przywar do mnie i zaczął mnie łapczywie całować nawet bym powiedziała pożerać. W tym samym czasie pozbawiając mnie stanika. Nagle przestał i się odsunął, ustępując miejsce Sarze która chwyciła mnie za rękę i zaprowadziła do łóżka. Udając się za nią podziwiałam jej mały słodki tyłeczek. —Położę się teraz a ty mi zrobisz miętę zrozumiano? I nie krępuj się włożyć mi paluszka w dupę, bardzo to lubię. Mówiąc to położyła się na łóżku i rozchyliła nogi. Gestem machnięcia ręka zaprosiła mnie bliżej. Klęknęłam na łóżku i schyliła się do jej cipy. Była delikatnie różowa i już trochę morka. Zaczęłam lizać ja zachłannie i bawić się jej łechtaczka. Sarze wyrazie się to podobało bo zaczęła się już trochę wiercić i wyginać. W między czasie gdy robiłam jej dobrze Igor zdarzył się rozebrać i pozbawić mnie majtek. Nagle poczułam język na mojej cipie co mi się spodobało. Po chwili włożyłam palca do środka cipy na co Sara tylko pogłoska mnie po włosach wiec włożył drugiego i energicznie nimi ruszyłam nadal masując łechtaczkę. Co jakiś czas przestawałam i dokładnie wylizywałam jej cipę. W między czasie Igor włożył już we mnie swojego penisa który musiał być większy niż norma i gruszy bo go poczułam w sobie dość dokładnie i pierwsze parę pchnięć było bolesne. Późnej już mi to nie sprawiało problemu tylko samą przyjemność. Ruchana od tyłu zaczęłam agresywnie wkładać już trzy pace Sarze. Ta zaczęła się wiercić i wiedziałam już jest blisko wiec włożyłam czwartego palca, kciukiem maskowały łechtaczkę a palca wskazującego drugiej ręki włożyłam jej do odbytu co strasznie pobudziło ja aż zaczęła ciężej oddychać i sapać. Byłam już trochę zmęczona tą pozycją wiec moja misją było jak najszybciej doprowadzić ją aby doszła, co nie zajęło mi dużo czasu. Nadal ruchana sama byłam już blisko ale po tym jak Sara doszła Igor przestał mnie ruchać najwyraźniej planował dojść w moich ustach bo pociągnął mnie za włosy tak ze wylądowałam na klęcząc na podłodze z chujem już w buzi. Tak jak się spodziewam był on większy i gruszy niż te z którymi miałam odczynienia wczesnej wiec i moje gardło i przełyk odmawiało posłuszeństwa ale na to ręka Igora która mnie przytrzymywała dawała radę. Krztusząc się i nawet trochę wymiatając poczułam ręce na mich piersiach co mnie mega podnieciło. Sara zaczęła je mocno pieścić i ściskać brodawki które stały twarde. I wreszcie Igor doszedł w buzi przytrzymując mi ręką szczękę żebym wszytko połknęła. Prawie się zadławiłam ilością spermy ale nie miałam nawet czas się nad tym zastanowić bo ten mnie podniósł i rzucił na łóżko. Sara od razu rzuciła się na mnie, usiadła na moim brzuchu i dopiero teraz zauważyłam ze trzyma w ręce coś metalowego. W między czasie Igor już był w mojej cipie która niemal błagała o więcej. Zamknęłam na chwile oczy i nagle poczułam ucisk na sutku. Okazało się ze te metalowe rzeczy które Sara trzyma to klamry na sutki. Ból był do wytrzymania nawet był powiedziała bym przyjemny. Sara mnie pocałował a potem zacząłem pstrykać w klamry co sprawiało ze ból już nie był taki przyjemny a mój grymas na twarzy wyraźnie sprawiał jej przyjemność. Po jakiejś chwili zaczęłam dochodzić co sprawiło za zaczęłam sapać i się wić na co Igor zaczął szybciej i głębiej wsadzać swojego chuja. Sara natomiast zaczęła mnie całować i trochę mocnej pieścić moje ciało i wbijać mi paznokcie tu i tam. W jej oczach można było zobaczyć jak bardzo jest podniecona tym wszystkim. -Słonko ale ty seksownie wyglądasz tak jęcząc tu pode mną. Igorku kotku mocniej dajesz zaraz nasze słonko dojdzie. Powiedziała Sara dociskając moje klamry i ściskając piersi. Nie wytrzymałam i dostałam orgazm. Spazmy przeszły całe moje ciało na co Igor przestał. Sara położyła się koło mnie, dając mi trochę czasu na dojście do siebie bo oni zajęli się sobą. Igor wycisnął sobie trochę żelu na ręce i wsmarował go w odbyt Sary i po chwili włożył jej tam chuja. Ewidentnie Sara lubiła seks analny ja natomiast jeszcze nie próbowałam i miałam nadzieje ze dzisiaj to mnie też obejdzie. -Lauro choć tu do mnie. Siądź na mnie okrakiem i pobaw się moja cipka. Powiedziała wręczając mi wibrujące dildo troszeczkę mniejsze niż penis jej partnera. Zrobiłam jak mówiła. Wkładałam jej dildo w tym samym czasie co Igor ruchał jej odbyt. Słychać było ze Sara jest mega zachwycona. Sapała jęczała i nawet wbijała paznokcie mi dupę i boki. Nagle ja i Igor złapaliśmy kontakt wzrokowy i zaczęliśmy się całować. Po jakiś paru minutach zrozumiałam ze Sara dochodzi już i że Igor tez już jest blisko wiec przyspieszyła ruchy dildo a druga ręka chwyciłam pośladek Igora i wbiłam w niego paznokcie co spowodowało że on zamruczał jak kot z zadowalania. Sara doszła tak mocno że aż zaczęło nią trochę rzucać i nie panowała nad ciałem ale Igor nie zdarzył dojść wiec szybko wypielam swoją cipek żeby mógł dokończyć. Na co on podziękował uśmiecham. Wyszedł ze mnie mocno i ruchał aż popadnie co jakaś chwilkę dając mi klapsa. Ewidentne moja dupa mu się spodobała nie winie go. Sary tyłeczek jak mówiłam był słodki ale nie do dawania mocnych klapsów pewnie od razu dostała siniaki. A mówiąc o Sarze biedulka jeszcze się nie mogła pozbierać wiec zaczęłam ja całować i będąc na łokciach jedna ręka pieścić jej sutki i piersi. Gdy Igor zaczął dochodzić chwycił mnie za ramiona żeby z większym impetem ze mnie wchodzić co natychmiast na mnie zadziało ze też zaczęłam dochodzić. Na to on podniósł moje ciało i zacisnął ręce na mich piersiach z klamerkami potem jedna ręka chwycił mnie w pasie a drugą położył mi na gardle i podduszał mnie. Czułam ze on jest równie blisko jak ja. Spaliliśmy razem. Nagle on ugryzł mnie delikatnie w moje ucho co było dla mnie końcem gry. Nie wytrzymam więcej padłam na łóżko a Igor jeszcze parę razy włożył mi energicznie penisa i sam doszedł. Po tym jak do sobie doszłam zaczęła ujeżdżać Igora który leżał na łóżku a Sara siedząc na nim okrakiem wypinała cipkę do wylizania jednocześnie mi całując. Kiedy Igor doszedł po raz kolejny Sara zrobiła mi minetę a Igor jeszcze raz ja wziął od tylu. Po jakimś czasie jeżeliśmy już zmęczeni i zaspokojeni na łóżku. Sara zdjęła mi w końcu klamerki co mnie starzenie zabolało ale na co ona od razu zaszła ja brać na zmiano do buzi żeby uśmierzyć ten ból. -Dziękuje Ci. Powiedziałam na co ją pocałowałam a potem Igora. Wstałam i zaczęłam się ubierać. -Koperta leży na stoki w rogu przy fotelu. Powiedział Igor. -Bardzo nam się podobało słonko, ale następnym razem zaprosimy się do nas do domu tam dopiero będzie zabawa. Sara mówiąc to puściła mi oczko. Gdy już się ubrałam wzięłam kopert i wsadziłam ja do kieszeni Igor zdarzył już wstać, ubrać się w szlafrok i podejść do mnie. Chwycił mnie za ręka żeby mnie zatrzymać bo już kierowałam się w stronę drzwi. -Proszę to twój napiwek. Na prawdę byłaś niezła jak na nowicjuszkę, odezwiemy się do Alexa co do następnego razu a teraz żegnaj. Na co klepnął mnie w tyłek ostatni raz i otworzył mi drzwi. -Do zobaczenia! Powiedziałam i skręciłam w prawo w korytarz słysząc za sobą zamknięcie drzwi. Już nie mogę się doczekać następnego spotkania takich klientów to ja mogę mieć, pomyślałam zadowalania i z uśmiechem na twarzy nacisnęłam przycisk windy.

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Sassines