Blog

  • Zdradzony, Pocieszony i….. cz.6

    Nagle zadzwonił telefon. Oliwier podnosi z szafki nocnej swoją komórkę. Zamarł. Dzwonił Łukasz. Ale dlaczego zamarł? A no tak. Przed chwilą uprawiał sex z przyjacielem, co równało się z tym, że go zdradził. Zbladł, a w ustach poczuł suchość. Nie odebrał. Telefon znów zadzwonił. I tak z trzy razy. Za czwartym razem Oskar wyrwał mu telefon i nacisnął zielona słuchawkę.

    – halo, no co tam?

    – cześć, Oliwier śpi? Próbuje się dodzwonić, ale bezskutecznie.

    – tak, śpi jeszcze. Przekazać mu coś? – spytał obojętnie Oskar.

    – jeśli możesz to obudź go. Będę u was za 30 minut – rzucił szybko Łukasz i rozłączył się.

    ,,Cholera” – pomyślał Oskar.

    Spojrzał na przyjaciela. Widział w jego oczach przerażenie. Nie poznawał go. Zawsze był opanowany, a teraz targają nim emocje. Czyżby zamienili się osobowościami?

    – Ol, Łukasz będzie za 30 minut. Musimy się ogarnąć.

    Ten jedynie przytaknął. Był pogrążony w myślach. Szybko posprzątali pokój, przedpokój i łazienkę. Założyli ubrania i poszli do kuchni zrobić sobie kawę. Oskar usiadł przy blacie, a Oliwier zaczął w wstawiać wodę. Nic nie mówili. Gdy tylko ich spojrzenia się stykały to jeden odsyłał drugiemu uśmiech. Oliwier zresztą wiedział co lubi pić jego przyjaciel – mleko z kawą. Tak. Mleko z kawą. Więcej ma być mleka niż kawy. Zawsze go to rozbawiało. Zrobił sobie małą czarną, usiadł naprzeciw niego i w milczeniu zaczęli pić.

    Na dworze zaczęło pojawiać się słońce. Po deszczu nie było powoli śladu.  Promienie słoneczny zaczęły wpadać przez okno. Najwidoczniej humor chłopaków udzielał się również Matce Naturze.

    Oskar wyciągał rękę i wystawił dłoń do Oliwiera. Ten go złapał za rękę. Siedzieli tak trzymając się i patrząc na siebie popijając poranna kawę. Czy byli szaleni? Tak. Czy byli nierozsądni? Możliwe. Jednakże, nie bez przyczyny mówi się, że z miłości traci się głowę. Wszystko się zmieniło w ciągu jednego wieczoru i jednej nocy. Czas przyśpieszył. To tak jakby ktoś wylał na nich kubeł zimnej wody, który otworzył im oczy na nowy i nieznany świat. Świat uczuć i emocji, który ich mógł lekko przerażać. Oboje nie chcieli myśleć ,,co dalej?” ,,co z nami?”.

    Usłyszeli otwierające się drzwi frontowe. Byli spokojni więc nie mieli czego się obawiać. Kroki chłopaka zbliżały się do kuchni.

    – cześć… osz kurwa, Oli jak Ty wyglądasz! – wykrzyczał Łukasz.

    Ani on ani Oskar nie zauważyli, że na twarzy pierwszego pojawiły się ślady po wczorajszej bójce. Jedna część twarzy była opuchnięta. Dlaczego nie zwrócili na to wcześniej uwagi?

    – nie boli Cię nic? – spytał zmartwiony Łukasz

    – cześć, nie. Jedynie może plecy, a tak to nic. Nie zauważyłem nawet, że twarz mam opuchnięta.

    – biedactwo. Chodź tu do mnie. Łukasz podszedł do Oliwiera i objął go, przyciskając do siebie. Głaskał mu włosy, jakby był delikatną istotą. Na ten widok Oskar poczuł ucisk w środku. Zazdrość? Łukasz obrócił twarz Oliwiera ku swojej i go pocałował nie przestając go głaskać. Oliwier nie protestowal. Oddawał się tym delikatnym pieszczotom. Bo co miał zrobić? Odepchnąć go? Mógłby coś podejrzewać. Wiedział, że ten widok dla Oskara jest ciężki. Czuł jego ból. Ale ten nic nie mówił. Nie miał prawa. Zrozumiał, że Oli kocha ich obu. ,,Czy można kochać więcej niż jedną osobę?” – zadawał sobie to pytanie. ,,To chore!” – myślał dalej. ,,Nie, nie i jeszcze raz nie! On jest mój! Wyłącznie mój. Nie mogę znów stracić kogoś na kim mi zależy!” – krzyczał w sobie Oskar.

    Wstał. Miał w oczach łzy. Jednak szybko się odwrócił aby jego przyjaciele tego nie zobaczyli. Wyszedł na dwór pod pretekstem zapalenia papierosa. I w sumie uznał, że faktycznie zapali. Oparł się o ścianę domu, odpaliła papierosa i stał tak patrząc przed siebie. Czuł, że po policzkach spływają mu ciepłe i słone łzy. ,,Matko, czemu ja muszę być taką wrażliwą kluchą” – ganił sam siebie. Płacz chociaż cichy, stawał się intensywniejszy. Czuł, że jeśli się nie uspokoi zaraz zaczną go łapać duszności, a wtedy już nie ukryje nic przed chłopakami. Stał i palił. Za chmur wychodziło słońce. Jakby chciało rozchmurzyć nastrój chłopaka. Przecież jeszcze godzinę temu był przeszczęśliwy. Oddawał się temu, którego kocha.

    Dopalił papierosa i wrócił do domu. Dochodząc do kuchni zatrzymał się i schował za ścianą między framugą drzwi, a szafą.

    – jesteś jakiś inny.

    – co masz na myśli?

    – nie ukrywam, zdziwiłem się, gdy pozwoliłeś mi się objąć i pogłaskać. Zawsze byłeś zdystansowany i nie lubiłeś jak się ktoś rozczulał nad Tobą. Nie to, że mi to przeszkadza bo zawsze chciałem to zrobić bez wcześniejszego szarpania się z Tobą, ale na pewno mnie to zaskoczyło.

    – tak, wszystko jest w porządku. Naprawdę. Po prostu jestem poobijany, zmęczony psychicznie i wgl takie tam – mówiąc to machnął ręką.

    Łukasz przez chwilę patrzył na niego. Skrzyżował ręce i oparł się o blat.

    – powiedz mi.. znacie się z Oskarem długo prawda?

    – tak, a czemu pytasz?

    – ja go znam krócej od Ciebie. Wiem jednak, że Oskar jest bardzo…przyciągający. Ma w sobie coś co powoduje, że ta jego delikatność jest jak magnez dla facetów i kobiet. Nie uważa się go za słabeusza czy mięczaka. Nie wiem co on ma takiego w sobie, ale przyznam, że i ja w pewnym momencie chciałem ulec jego urokowi. Zamierzałem nawet podbić do niego, ale wtedy poznałem Ciebie. Jesteście przeciwieństwami. Totalnymi. Ale doskonale się rozumiecie. To zadziwiające. Ale uzupełniacie się. Jak plus z minusem w magnesie. Jak Jing i Jang. Jak biel z czernią. Jednak mam od wczoraj obawy. Dużo nad tym myślałem i…wiem, że nie daje się takich wyborów, ale mógłbyś z nim ograniczyć kontakt? Nie patrz tak na mnie! Nie chce Cię stracić. Nie chce aby Cię omotał i mi Ciebie odebrał. Nie macie całkowicie urwać kontaktu, ale ograniczyć go na razie.

    Oliwier go słuchał i z każdym wypowiadanym słowem jego oczy stawały się coraz szersze ze zdziwienia. NIGDY nie przypuszczał, że ktoś, zwłaszcza ŁUKASZ poprosi go o taka prośbę. Rozdzielenie ich to jak przecięcie ciała na pół. Byli jak bracia, przyjaciele…a teraz i chyba kochankami. Wszyscy wiedzą jak oni są dla siebie ważni. Jeden by dał się zabić za drugiego. Nie. To nie mogło mieć miejsca. Na pewno się mu to przyśniło. Albo jeszcze jego mózg nie działa prawidłowo.

    – Oli… – mówił pół szeptem Łukasz. Kierował rękę na jego włosy, gdy ten ją odepchnął.

    – Chyba sobie jaja robisz. Wiesz, że ja i Oskar jesteśmy ze sobą od 6 roku życia. Zawsze razem. Jesteśmy przyjaciółmi. Mamy mocną więź, której nikt nie rozumie. Mamy tego świadomość. Ale to dla nas jak rozdarcie jednego ciała na dwie części. Wiesz, że jest dla mnie ważny, a Ty każesz mi go zostawić! – zaczął krzyczeć Oliwier. Łzy miał w oczach.

    ,,Cholera, co się z nim dzieje” – Łukasz stał i patrzył się zdziwiony. On tylko poprosił o ograniczenie kontaktów, a nie całkowicie urwanie znajomości. Zachowuje się jakby go….

    – Wyjdź. Wiesz, że to mój najlepszy przyjaciel. A Ty każesz mi ograniczać z nim kontakt w imię czego? Związku z Tobą? A kim Ty jesteś?! – nagle uświadomił sobie co on wygaduje. Cały dygotał. Łukasz stał przed nim purpurowy. Pięść miał zaciśnięta. Oliwier szykował się do przyjęcia ewentualnego liścia, ale nic takiego nie nastąpiło. Z oczu Łukasza wydobywał się chłód. Złość. Zranienie.

    – uznam, że tego nie słyszałem. Udam, że nie wypowiedziałeś tych słów. Ok. Skoro tak to zapomnijmy o tej rozmowie. Przyszedłem tu sprawdzić jak się czujesz i zabrać was na śniadanie do knajpy. Chcesz iść?

    Oliwiera zamurowało. Myślał, że ten go rzuci, ale jednak nie. Czuje się jak…kobieta. Kobieta, która ma zły dzień, a jej facet dzielnie to znosi. Oskar…no właśnie. Oskar. Stał i go zamurowało. Nie sądził, że jest tak postrzegany. Z jednej strony czuł się winien, ale z drugiej nie. Jeśli nawet ma taki urok, to sprawa z Oli jest zupełnie inna.

    Oskar udał się do pokoju. Po chwili wkroczył Łukasz.

    – ubieraj się. Idziemy coś zjeść. – rzucił wesoło jakby nigdy nic.

    – spoko, a gdzie?

    – jest niedaleko świetna naleśnikarnia. Przyda się coś na osłodzenie – mówiąc to puścił do niego oczko.

    Ok. To nie był wcale zły pomysł.

    ***

    Po 30 minutach spaceru doszli do Naleśnikarni. Znajdywała się w sercu Centrum. Miała dobre recenzje. Mimo tego, że była sobota – lokal był praktycznie pusty. Parę osób – dwie pary i grupa nastolatek.

    Usiedli na samym końcu sali. Tak aby mieli prywatność i swobodę podczas rozmów. Zamówili to na co mieli ochotę. Jedli w ciszy. Czasem próbowali nawiązać rozmowę, ale szybko się urywała. W końcu Oliwier zarzucił temat zrobienia w przyszły weekend ognisko. Chłopakom się pomysł spodobał. Trzeba tylko zebrać ekipę i ustalić szczegóły. Rozmowa była swobodniejsza. Zaczęło się rzucanie żartów. W pewnym momencie Oskar tak mocno się śmiał, że przez przypadek wymachując rękoma wywrócił koktajl czekolady na swoje spodnie. Był to dość przezabawny widok. Patrząc, że cała zawartość wylądowała centralnie na kroczu chłopaka. Wziął chusteczkę i próbował to wytrzeć. Jednak efekt był jeszcze gorszy. Oliwier poszedł do kelnerki i spytał czy nie przyniosłaby jakiejś mokrej ścierki, aby uratować na tyle ile się da spodnie (,,i godność” śmiał się w duchu) chłopaka. Dziewczyna bez problemu spełniła prośbę. Oliwier przyszedł do stolika i spytał się czy może pomóc mu się ogarnąć. Spojrzał jeszcze na Łukasza. Ten wstrzymał oddech, ale przytaknął głową. Dlaczego Oliwier to zrobił? Aby ,,załagodzić sytuację”.

    Oskar oczywiście protestował mówiąc, że nie jest dzieckiem i sobie poradzi. A jak to Oliwier, postawił na swoim i zaczął wycierać mu koktajl ze spodni przyjaciela. Gdy tak przecierał materiał na kroku chłopaka czuł, że jego kutas zaczyna sztywnieć. Łukasz nie widział tego bo siedział naprzeciw nich. Oskar próbował się powstrzymać, aby nie dać nic po sobie poznać. Tak naprawdę też czuł zmęczenie po porannych igraszkach, ale najwidoczniej jedna część ciała chciała więcej. Oliwier szybko się uwinął, jednak Oskar nadal był podniecony. Jego chciało znów mieć go dla siebie. Uznał, że pod pretekstem doczyszczenia się pójdzie do łazienki. Zostawił chłopaków samych i poszedł do ubikacji.

    Jednak zamiast się ,,doczyścić” opuścił klapę od wc, usiadł i wyciągnął ze spodni swojego penisa. Odchylając się lekko do tyłu wziął swoją męskość w dłoń i zaczął powoli go masować. Myślami krążył po Oliwerze i o tym co między nimi zaszło podczas ostatnich godzin. Masował swoje przyrodzenie trzymając go w mocnym uścisku. Rozchylił bardziej swoje uda i zaczął drugą ręką pieścić swoje jądra. Z każda chwilą jego kutas coraz bardziej się prężył. Z samego czubka zaczęła spływać lepka i przezroczysta ciecz. Starał się powstrzymywać od głośnych jęków wiedząc, że jest w miejscu publicznych. Jego ciało zaczęły przechodzić przyjemne dreszcze. Cały czas fantazjował o swoim przyjaciela. Nie wie ile już tam był. Zatracił się w zaspokajaniu się. Z jego ust po cichu  wydobywało się imię chłopaka. Wymawiał je na przemian z jękami. Można uznać, że wymrukiwał imię Oliego.

    Minęło z dobre 15 minut, a po przyjacielu nie było ani śladu. Zaczęli się martwić. Gdy minęło 20 minut Łukasz uznał, że pójdzie zobaczyć co się dzieje.

    Oskar nie zauważył, gdy drzwi od toalety się otworzyły. Gdy usłyszał świst wypuszczającego powietrza z czyiś ust. Zamarł trzymając jedną dłoń na trzonie swojego penisa, a drugą na jądrach. To był Łukasz.

    Patrzyli się na siebie. Łukasz podszedł do Oskara i zdjął dłoń chłopaka z jego penisa. Ukląkł przed nim i z całej siły złapał jego męskość. Ten aż pisnął z bólu. Na policzkach pojawiły się rumieńce, a oczy stały się szklane. Łukasz tylko się uśmiechnął. Zaczął powoli pieścić dłonią przyrodzenie przyjaciela. Patrząc mu prosto w oczy. W pewnym momencie przybliżył usta do jego ust i zaczął je całować. Oskar chciał się wyrwać, ale Łukasz był od niego silniejszy. Ruchy tego drugiego zaczęły przyśpieszać. Na przemian wzmacniał i poluźniał ucisk na jego kutasie. Z jednej strony bolało to Oskara, ale i podniecało. Mimo wszystko próbował się wyswobodzić z rąk przyjaciela. W pewnym momencie Łukasz złapał go za biodra powalając na ziemię. Na szczęście nic się mu nie stało, choć było blisko aby Oskar przywalił głową o brzeg muszli. Jednak nie zarejestrowali tego. Łukasz obrócił tak chłopakiem aby potem go przycisnąć do ziemi. Leżał teraz przed nim. Dłoń Łukasza znów powróciła do pieszczot, a drugą ręką zgiął chłopakowi jedną nogę. Szybko palcami zaczął krążył wokół jego wejścia. Oskar wiedział co może nadejść, ale nie miał sił się wyswobodzić. Łukasz oblizał dwa palce i bez cackania się włożył w chłopaka. Oskar znów pisnął, lecz Łukasz szybko go uciszył pocałunkiem. Żeby było mało, Łukasz zaczął tak poruszał palcami aby uderzały one o prostatę tego drugiego.

    Oskar nie mógł nic powiedzieć. Usta przyjaciela były tak zaciśnięte, ze mógł jedynie wydawać ciche jęki. Było mu przyjemnie. Bardzo. Podobało mu się to patrząc, że i przerażało. Czuł, że zaraz eksploduje. Jego kutas był rozpalony i pulsował. W pewnym momencie z całej tej przyjemności, Oskar zaczął się wyginać. Łukasz jedynie się patrzył perfidnie i uśmiechał. Również wyczuł, że chłopak jest blisko orgazmowi. Gdy już dochodził, Łukasz nagle wyjął palce spomiędzy jego pośladków i zdjął rękę z jego kutasa. Oskar był w szoku. Był tak blisko. Czuł, że będzie miał silny orgazm. Zaczął wewnątrz szaleć. Bolało go. Łukasz złapał go pod pachy, wsunął spodnie z bokserkami i wyszeptał:

    – tak się kończy, gdy fantazjujesz o moim chłopaku – po tych słowach pocałował go namiętnie w usta, klepnął w tyłek i wyszedł.

    Oskar zgiął się w pół i czekał aż to przejdzie. Płakał. Ale nie wiedział czy z przerażenia czy z złości, która zaczęła go ogarniać.

     

    CDN.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    K.D
  • Mala Aga

    -Aga szybciej choć już 
    Ewa krzyczała wystawiając głowę z samochodu 
    – Dawaj bo się spóźnimy 
    -Już idę minutkę -zawołała po czym wybiegła trzaskając drzwiami mieszkania wskoczyła do auta .
    -Możesz tak nie trzaskać tymi drzwiami ?
    -Ojej dobrze -odburknęła Aga udając focha 
    -Chcesz chipsa ? 
    -Nie – odpowiedziała 
    -Co to foh ? -spytała Ewa – moja mała córeczka ma focha ? 
    -No dobra dawaj tego chipsa 
    Ewa dała jej kuksańca po czym odpaliła pojazd i ruszyła .

    Spędziły całe popołudnie na zakupach . Po powrocie Aga poszła się kąpać a Ewa zabrała się za szykowanie kolacji . Miała 35 lat i była starsza od Pawła o 3 lata . Bardzo go kochała a on ją . Była raczej szczupła.ale nie chuda długie nogi małe cycki i długie blond włosy . Nie była jakąś pięknością ale i nie była brzydka . Bardzo dbała o dom .Podczas gdy dziewczyny spędziły czas na zakupowych szaleństwach , Paweł uciął sobie drzemkę , właśnie się budząc zaspany ruszył do łazienki nie wiedząc że Aga się kąpie , wszedł do łazienki i miał się wycofać zorientowawszy się że jest zajęta , jednak widok nagiego ciała Agnieszki odgonił sen momentalnie budząc ,, Aga zwrócona przodem z głową uniesiona i pianą na twarzy , nie zauważyła Pawła stojącego jak zahipnotyzowany wpatrującego się w strugi wody spływające po jej ciele spłukując pianę ,chłonął podniecony widok zbierających się strumyków wody spływających po ramionach do piersi , skupiając się na sutkach opadających strugami na gładki brzuch ściekającą niżej by zginąć między jej udami obmywając wygolona cipkę z małym irokezem ,widok sprawił że stanął mu . Zauważywszy Pawła szybko sięgnęła ręcznik okrywając się speszona , był pod wrażeniem młodych krągłych piersi z sterczącymi różowymi suteczkami jak dwa orzeszki w czekoladzie , gładki brzuch i wygolone łono z małą kępka nad łonem , odwróciła się speszona .

    -Tato wyjdź kąpie się – jakby się zawiesił – kiedy ona tak wydoroślała ? – rozmyślał , zawsze pamiętał ją jako małego brzdąca , gdy kąpał ją , zmieniał pieluchy . Później podlotek i nie zauważył kiedy jej ciało …
    -Przepraszam hmm… ups – odpowiedział ocknąwszy się z zamyślenia , taksując jej nagie plecy i krągły tyłek 
    – Tato wyjdź jestem nago 
    – A tak niedawno kąpałem cię zmieniałem pieluchy – odrzekł
    – Ale byłam wtedy małą dziewczynką , teraz jestem już duża .
    – No tak – wybąkał – jak ten czas leci – 
    – Wyjdź proszę , wstydzę się .
    – Ok – po czym z ociąganiem , wciąż taksując jej ciało ,wyszedł z łazienki .
    Po tym incydencie , zaczął widzieć w niej kobietę ,jej ciało zrobiło na nim wrażenie ,poczuł ekscytację .od ostatniego razu gdy widział ją nago , jakieś 2 lata temu gdy kąpały się z Ewą . Bardzo się rozwinęła , nabrała kobiecych kształtów , piersi urosły , biodra nabrały krągłości .
    Adoptowali ją gdy miała 5 lat , wiedziała że są jej przybranymi rodzicami ,ale kochała i traktowała ich jak prawdziwych .Zawsze była żywa , wszędzie jej pełno ,później zaczęła poważnieć . Bardzo ją polubił traktował jak córkę ale teraz sam nie wiedział , to była już prawie kobieta . Poczuł że pragnie jej ciała . Pragnie je dotykać pieścić całować .

    —–

    Wspólnie zjedli kolację rozmawiając ,później wygłupiali się ,grali w eurobiznes . Aga rozpromieniona ubrana była w T Shirt i szorty , sam się przyłapał że zerka jej w dekolt , odczuwając dreszcz podniecenia . 
    -Komu lody ?-zapytała Aga wstając z kanapy i całując Pawła w czoło 
    -O, haha a to za co ? – spytał .
    -Za to że cię kocham – odparła figlarnie .
    – W takim razie jak najbardziej lody .
    – To i ja poprosze , ale troszkę – dodała Ewa 
    – Ok to trzy razy lody – odparła Aga i udała się do kuchni .
    Paweł pocałował Ewę 
    -To może ja przyniosę coś do picia ? Na co masz ochotę ? 
    -No nie wiem , jakiś soczek ? 
    -Ok załatwione zaraz przyniosę – ucałował Ewę w usta po czym ruszył do kuchni .
    Aga stała przed blatem nakładając lody , podszedł ją od tyłu i objął całując w głowę 
    -Moja córunia szykuje lody 
    -Yhy
    – Nie codzienny widok – odpowiedział ściskając ją mocniej przywarł do pośladków 
    – Kawowe czy śmietankowe ? – zapytała
    – Oczywiście że śmietankowe – odpowiedział a dłonie z brzucha powoli zawędrowały na piersi , objął je delikatnie ściskając przez materiał bluzki .
    – Oh tatko , 
    – Pięknie ci wyrosły – nie mieściły się w jego dłoniach ,nie miała stanika , wodząc w górę czuł jak sztywne suteczki kłują jego dłonie .Elektryzując ciało ciepło spłynęło do jego podbrzusza , wypełniając krwią penisa , wbijał się w jej pośladki ,musiała go poczuć jak się wpycha .
    – Wiem a teraz pozwolisz że zaniosę lody – odwróciła się uwalniając z objęć dała mu całusa i zniknęła w drzwiach . Stał tak chwilę z wybrzuszeniem w spodniach , strasznie na niego działała . Jednak otrząsnął się i wziąwszy napoje wrócił do pokoju wciskając się między Ewę a Agę przytulił obie .
    – Moje dwa serca – powiedział – moje skarby – naszła go nagle myśl że zajebiście byłoby się kochać z nimi dwiema naraz . 
    -Jak tak nas kochasz to może dasz nam dokończyć lody ? – odezwała się Ewa całując go w polik .

    Zrobiło się już późno , Ewa poszła wziąć prysznic , Aga zajęła się zmywaniem a Paweł , rozsiadł się w kuchni i przyglądał jak Aga zmywa .
    – Tyłek też masz niczego sobie -zaczął 
    – Oj tatku coś się tak komplementy zrobił ? – wstał od stołu i podszedł .
    – Właśnie do mnie dociera , że moja córunia dorasta – przytulił ją od tyłu odgarniając włosy z ramion ucałował jej ramię – wyrastasz na piękną kobietę – wyczuła jak jego męskość wciska się w jej pośladki 
    – Dziękuję tatko – odpowiedziała odwracając się , pocałowała go w polik , a on wlepił wzrok w jej biust wodząc palcem po rowku między wypukłościami .
    – Tak bym je wypieścił , lizał . 
    – No chyba bardzo – odpowiedziała rumieniąc się i uśmiechając, patrząc na jego wybrzuszenie w kroczu , dość mocno się odznaczające . Dłonią musnęła wypukłość wodząc od dołu ku górze , po czym zawstydzona swoim postępkiem odwróciła się powróciwszy do zmywania . Ośmielony jej ruchem przywarł do niej odważniej , dociskając własnym ciałem do zlewu wodził dłonią po jej gładkim brzuchu , gładkim delikatnym jak aksamit , wydzielała elektryzujące ciepło . Przerwała zmywanie napinając ciało , odgarnął włosy z jej karku całując go .Przeciągnął językiem .
    Powoli wsuwał dłonie za jej szorty , była cała spięta niczym struna , opuściła głowę , nadstawiając kark do którego przywarł ustami , całował to lizał sycąc się jej zapachem .
    -Tatko co robisz – powoli wsuwał dłoń , coraz głębiej w szorty az wyczuł jej gorącą cipkę 
    -Tatko przestań -wydukała niepewnie oddychając głęboko, brzuch falował w rytm jej przyspieszonego oddechu , wyczuł że sprawia jej to przyjemność a sprzeciw był czysto formalny , ,dłonie powędrowały na powrót ku jej piersiom , były gorące a sutki sterczały twarde wbijając się w jego dłonie . Westchnęła trwając w bezruchu , ciało miała już rozluźnione i gorące ,objął jej piersi mocniej wciąż całując kark , wydała pomruk zadowolenia ,gładził jej brzuch niżej czując opuszkami palców mały irokezik .
    – Lubię takie kępki – odezwał się , zsuwając dłoń niżej , namierzając łechtaczkę widział jak przygryza wargę zamykając oczy .
    – Oh , Paweł – jęknęła, delikatnie zaczął masować łechtaczkę , westchnęła .
    – Tatko … 
    – Tak skarbie ? – chwilę nie odpowiadała wijąc się napierając pośladkami na jego krocze , kręcąc powoli tyłkiem drażniąc penisa , zaczęła dyszeć . 
    – Nic , nie przerywaj , to takie …
    Płonął naprężony członek wciskał się między jej gorące pośladki ,masował jej cipkę , d**gą dłonią rozpiął rozporek uwalniając penisa , nie zważając że w każdej chwili może wyjść Ewa z kąpieli ,zsunął jej szorty zaczęła głośniej dyszeć ,naprowadził członka między pośladki , ciepło było takie elektryzujące , ta jej delikatna skóra , oddychała coraz szybciej gdy masował jej łechtaczkę , wsunął palca powoli między wargi sromowe ,czując jej wzbierająca wilgoć , jęknęła . Ujął penisa i uginając kolana zaczął celować w jej cipkę żołędziem wsuwając się w wargi płonął .
    – Jestem dziewicą – wydyszała próbując opanować oddech 
    – Spokojnie skarbie będę delikatny – pochylił ją do przodu , wsuwał penisa w jej ciasną grotę , pomimo że była wilgotna stawiała opór , wsunął się główka gdy usłyszał jak Ewa wychodzi z łazienki 
    – Cholera – szybko wycofał się przytomniejąc , podciągnął Adze spodenki i szybkim ruchem chowając penisa zasunął rozporek . W ostatniej chwili gdy Ewa wchodziła do kuchni ucałował Agę w głowę .
    – Pamiętaj że bardzo cię kocham – wyszeptał na ucho .
    – Wiem tatko – odpowiedziała zajmując się zmywaniem z trudem opanowując drżenie dłoni .
    – O jak miło widzieć taką współpracę – powiedziała Ewa a Paweł miał nadzieję że niczego nie zauważyła , Aga uspakajając oddech cała czerwona nie odwracała się od garnków cała rozpalona 
    – No a jak – uśmiechnął się tłumiąc podniecenie ukrywając rumień – trzeba współpracować – odpowiedział 
    – Byście tak chcieli codziennie pomagać – uśmiechnęła się Ewa .
    – To idę się wykąpać – odparł uwalniając Agę z objęcia ruszył do łazienki . 
    – A ja pójdę się już położyć kończ córuniu zmywanie i też się połóż późno już . 
    – Dobrze mamuś – ucałowała na dobranoc ,gdy mama wyszła odetchnęła z ulgą 
    Uf nie zauważyła było blisko – pomyślała spoglądając na łazienkę zakiełkował pomysł by wejść do Pawła , ruszyła w kierunku łazienki łapiąc klamkę , zrezygnowała w ostatniej chwili i ruszyła do swojego pokoju .

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Paweł Jaro
  • Policjant na sluzbie

    Nazywam się Michał, mam 22 lata i jestem policjantem. Od zawsze chciałem nim być, ku zdumieniu moich kolegów. W wieku 19 lat przyjęto mnie do policji, podobało mi się tam i po pewnym czasie moi przełożeni to zauważyli i zacząłem jeździć na patrole, najpierw ze starszym policjantem, później z równymi sobie. Muszę też wspomnieć o tym gdzie jeździliśmy bo była to dzielnica prostytucji, głównie nielegalnej. Oczywiście mieliśmy umowę z alfonsami bo komu chciałoby się ganiać z mandatami za prostytutkami. Umowa była prosta, oni pomagają nam rozwiązać prawdziwe problemy, a my nie ścigamy dziwek. Ach, i najważniejsze, mogliśmy korzystać z nich do woli całkiem za darmo. Tak więc moja kariera w policji była dość przyjemna.

    Wróciłem właśnie z małych wakacji i to był mój pierwszy dzień po powrocie na komendę. Coś mi się jednak nie zgadzało, było zaskakująco czysto i wiedziałem że coś jest na rzeczy. Wtedy nasz inspektor, Radek zawołał wszystkich do sali odpraw. Gdy wszedłem do środka natychmiast wszystko zrozumiałem, w sali siedziało ze dwudziestu świeżych posterunkowych i komisariat miał robić wrażenie. Kiedy wszyscy wchodzili do sali zacząłem patrzeć na nowe dziewczyny i niektóre były naprawdę niezłe, nie mogłem się doczekać która będzie do mnie przypisana. Po chwili wszystko się wyjaśniło, oprócz nowych partnerów patrole miały być standardowe. Ja miałem się zająć Kingą, 19 – letnią dziewczyną z bogatej rodziny z dużymi ambicjami. Po odprawie czekała na mnie w samochodzie i miałem wtedy okazję się jej bliżej przyjrzeć. Miała jasne, brązowe włosy upięte w kok z tyłu głowy, była lekko umalowana, podkreślając swoje oczy. Był czerwiec i zaczynało się robić naprawdę gorąco, więc policjantki mogły wybrać krótszy policyjny uniform. Kinga skorzystała z tej możliwości, ale musiała wziąć za mały rozmiar, bo materiał jej stroju kończył się w połowie uda, a na dodatek uniform był dość obcisły i idealnie podkreślał jej sporą krągłą pupę i równie imponujące piersi. Tuż po tym szybkim spojrzeniu, moja partnerka wysiadła i energicznie podała mi rękę, po czym wsiedliśmy do naszego policyjnego forda. Gdy tylko ruszyliśmy odezwała się.

    -Wiem, że mam ogromne szczęście, że na ciebie trafiłam – powiedziała radośnie, a mnie lekko zamurowało

    -Słucham?

    -Jesteś przecież najlepszym policjantem w dzielnicy, nikt nie zaszedł w trzy miesiące tak daleko jak ty – powiedziała lekko zdziwiona – tak powiedział mi twój inspektor

    Nie ukrywam, że czułem się bardzo dobrze, kto by pomyślał że Radek tak mnie będzie chwalił. Uśmiechnąłem się pod nosem, gdy nagle pod nogi spadł mi telefon.

    -Och, przepraszam, już podnoszę – powiedziała Kinga i pochyliła się jednocześnie łapiąc mnie za krocze.

    Ja nadal prowadziłem, gdy ona szukała telefonu, jednak zajmowało to dłuższą chwilę, a jej ręka już tylko masowała mi kutasa przez cienkie spodnie. Wtedy na rogu zobaczyłem jakąś nową dziwkę, której jeszcze nie znałem, więc postanowiłem przetestować Kingę i przerwać tą przyjemną, ale mimo wszystko bardzo dziwną sytuację. Zatrzymałem się, a Kinga podniosła się i rzuciła mi zadziorne, seksowne spojrzenie. Wysiedliśmy i szybko przyjrzałem się prostytutce. Była całkiem dojrzałą blondynką, miała wielkie piersi i dupę, ale była szczupła. W miarę typowa przedstawicielka branży. Gdy się do niej zbliżyliśmy szepnąłem Kindze, że ona kieruje interwencją.

    -Dzień dobry – powiedziała ostro

    -Dobry – odszczeknęła

    -Wygląda mi pani na nielegalną prostytutkę

    -A ty wyglądasz jak dziwka w tych ubraniach – powiedziała z uśmiechem

    Wtedy stało się coś naprawdę niespodziewanego, Kinga spoliczkowała prostytutkę tak mocno, że ta upadła na ziemię, po czym zakuła ją w kajdanki szybciej niż niejeden oficer i po chwili prowadziła ją do samochodu.

    -Ej, ej, zostaw mnie! – krzyczała skuta kobieta

    -Mamy na ciebie konkretne dowody handlu narkotykami, dostaniesz co najmniej 10 lat – zablefowała

    -Ale… – zaczęła przerażona prostytutka – przecież mamy umowę, panie policjancie

    -Ma rację – powiedziałem – daj mi ją

    Wziąłem prostytutkę za kajdanki i położyłem ją na samochodzie, jednym szybkim ruchem zdjąłem z niej spódniczkę i stringi, wyjąłem mojego kutasa i zacząłem ją posuwać. Trzymałem ją za biodra i moje jaja co chwila uderzały o jej dupę. Była całkiem niezła jak na tą dzielnicę a tymczasem Kinga zniknęła w samochodzie. Po jakichś 10 minutach skończyłem głęboko w prostytutce, zdjąłem jej kajdanki i odepchnąłem ją na bok. Schowałem kutasa i wsiadłem do samochodu, ruszyliśmy w dalszą drogę. Było jednak bardzo cicho, zauważyłem że Kinga chyba się obraziła.

    -Hej, wszystko ok? – spytałem, niby nonszalancko

    -Doskonale wiesz, że nie – powiedziała lekko zdenerwowana

    -No powiedz o co chodzi

    -Wolałeś tą szmatę zamiast mnie

    -co? – spytałem zdezorientowany.

    Ona w odpowiedzi zaciągnęła ręczny, rozpięła mi rozporek i wyjęła mi z majtek kutasa. “Nawet nie próbuj protestować” – powiedziała a ja tylko odchyliłem głowę, gdy Kinga wzięła mojego nabrzmiałego członka do buzi. Była naprawdę dobra, byłem w stanie tylko trzymać ją za włosy, gdy zaczęła się nim krztusić, stała się też bardzo pogodna, za każdym razem gdy odrywała się od ssania promiennie się uśmiechała. Po około 10 minutach nie wytrzymałem i trysnąłem jej na twarz. Kinga była wyraźnie zaskoczona ilością spermy na swej twarzy ale tylko się zaśmiała i po chwili wszystko zlizała. Następnie prawie na mnie skoczyła i zaczęła całować i gdy trwaliśmy w tym romantycznym uścisku z konsoli usłyszałem piskliwy komunikat “Orzeł, orzeł melduj się, natychmiast do bazy”. Orzeł to mój kryptonim na bardzo ważne sytuacje, Kinga od razu zrozumiała o co chodzi i ruszyłem na sygnale do komisariatu.

    Ciąg dalszy nastąpi


     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Raúl
  • Relacje matki z corka.

    Ta historia zupełnie mnie odmieniła. Kiedy patrzę na to z perspektywy czasu jaki upłynął od chwili, która lawiną wpłynęła na to gdzie teraz jestem w życiu… niczego nie żałuję. Na początku był strach. Nie taki, który paraliżuje i trwoży, to nie był lęk, raczej obawa przed konsekwencjami tego co się wydarzyło, analizowanie możliwych wątków tej historii. Myślę, że spośród milionów istnień moje poczynania nie są na zupełnej krawędzi, marginesie moralności. Jestem gotowa aby się tym podzielić, poznajcie opowieść, w której zwykła matka, zdrowa Kobieta, czterdziestolatka, wpadła w objęcia rządzy i za nic w świecie nie chce by to się zmieniło.

    Abyście dostrzegli wartość zmiany jaka nastąpiła w moim życiu nakreślę wam jak ono wyglądało przed dniem ‘zero’. Tak go nazywam w swoich rozmyślaniach, bowiem istotnie wyzerował on bieg mojego życia i rozpoczął się czas nowej Ja. Nowej szczęśliwej Ja.

    Mam wrażenie, że od samego początku moje życie było normalne. To chyba najlepsze słowo, normalne. Poprawne. Wychowałam się w rodzinnym domu, oboje rodziców się kochało, wychowało mnie, swoje jedyne dziecko, zapewniając solidny start w dorosłość z sumiennym pakietem odpowiedzialności. Nigdy nie sprawiałam kłopotów, nie wywinęłam żadnego spektakularnego numeru. Szkoła, studia, znajomi, pierwsza miłość, szybka, ale nie przelotna, kształtująca moje wnętrze, emocje, potem rozstanie i lekcja życia. Nie dużo później pojawił się on, druga miłość – mój Marek. Ponownie klasyczna historia, założyliśmy rodzinę i na świat przyszły dzieci, i tak samo jak mnie w przeszłości rodzice i mi udało się zapewnić poprawny start w przyszłość swoim pociechom. Teraz syn Maks ma już 16 lat, a córka Lara rok więcej. Po drodze z naszego życia zniknął tylko mąż. Marek odszedł od nas 7 lat temu. Tak jest lepiej. Przestaliśmy patrzeć w tym samym kierunku już dawniej, a na siebie … już nie pamiętam kiedy to się tak skomplikowało. Zamknęłam z sukcesem ten rozdział. Śmiało mogę powiedzieć, że jestem dumną matką, ale przede wszystkim przyjaciółką dla moich dzieci. Zawsze tak było, oboje wiedzieli, że mają we mnie wsparcie, a dom jest ich ostoją. Maks wyjechał tego pamiętnego lata, pierwszy raz, ze starszym synem przyjaciółki. Pojechali za granicę dorobić na sezonowych pracach. Byłam i jestem o niego spokojna. Obieżyświat, tak na niego mówimy z Larą. Jest ciekawy świata, uwielbia podróże i staram się pomagać mu w realizowaniu tej pasji. Łapie się na prawie każdy szkolny wyjazd. Lara z drugiej strony zawsze była bardziej zdystansowana, pewna siebie lecz spokojniejsza,
    z duszą artystki i magiczną wrażliwością wolała przelewać na papier swoje myśli tworząc pierwsze wierszyki, potem wiersze, opowiadania i eseje. Sztuka i świat książek to jej miejsce w życiu. Zostałyśmy tego lata same w domu i tu zaczyna się właściwy początek tej historii…

                    Tak pamiętam „Dzień Zero”. Poniedziałek. Pierwszy dzień wakacyjnej przerwy, lato 2017.

    Długo zastanawiałam się nad tym, jak ubrać to w słowa. Gdybym miała to powiedzieć obcej osobie na głos, od czego zacząć? Jak wprowadzić. Korzystając z anonimowości internetu łatwiej być konkretnym, nazywać rzeczy ich prawdziwym imieniem. Odrzeć je z wszystkich pięknych przymiotników i niewinną penetrację umieć nazwać ‘rżnięciem’. 

    Tego ranka, przy śniadaniu omawiałyśmy z Larą nasze zamierzenia na najbliższe tygodnie, ja odbierałam swój zasłużony urlop i snułyśmy plany na wypad w bieszczadzkie pasma gór. Piesze wędrówki to nasza wspólna pasja. Kiedy mówiłam o miejscach, trasach, podróży  i noclegach Lara patrzyła na mnie jak w obrazek. Ten wzrok… piękne i duże czarne oczy, loki długich czarnych jak heban włosów owinięte wokół smukłych palców dłoni. Dzisiaj wiem, że ten wzrok błądził w ów czasz po zupełnie innych wyżynach.

    – Słuchasz mnie Lara? – zapytałam, kiedy jej oczy zniknęły za mgiełką wyobraźni i popłynęły w inną niż Bieszczady stronę.

    – Tak mamo, po prostu się zamyśliłam i wpadł mi właśnie nowy wątek do kolejnego opowiadania,
    yyyy… lepiej pójdę ubrać go w zdania, zanim ucieknie jak zwykle… – rzuciła na prędce dopijając kawę
    i pomknęła do swojego pokoju. Zarumieniła się?

    Uwielbia pisać. Czasem stawałam się recenzentką jej tekstów, a innymi razy nie miałam pojęcia nad czym tak skrupulatnie ślęczy, ale jej drobne sukcesy literackie od czasu do czasu ukazywały się
    w tematycznych periodykach, jest naprawdę zdolna. Nigdy nie dopytywałam nad czym akurat pracuje.
    Dłuższą chwilę zajęło mi ogarnięcie porządku po poranny rytuale śniadaniowym, i już myślałam o tym co zrobię na obiad, gotowanie zawsze było moim azylem. Zajrzałam do Laury, stukała rytmicznie
    w klawiaturę.

    – Słuchaj, pojadę na chwilę do marketu, zrobię zakupy, zajmę się obiadem jak wrócę. Wybierasz się dzisiaj na tenis z Anią? pamiętam, że coś wspominałaś…

    – Tenis!, szlag prawie zapomniałam, daj mi dziesięć minut, zbiorę tylko rzeczy i podrzuciłabyś mnie na korty? Znowu się spóźnię, już prawie 11. – Zerwała się jak poparzona, nie cierpiała spóźniania! i tym bardziej nie tolerowała go u siebie.

    – No pewnie, czekam w samochodzie. – Zawiozłam Larę, zakupy poszły sprawnie, po godzinie byłam już w domu. Krzątając się z miejsca w miejsce przechodziłam obok pokoju Lary. Okna miała zasłonięte jak zwykle, ‘sprzyja wenie’ tak zawsze tłumaczyła ten półmrok. Panował względny porządek nie licząc rozgardiaszu na biurku, papierów z notatkami, książek i… i włączonego monitora komputera?.
    Nigdy, prze nigdy nie wnikałam w prywatność moich dzieci, ich zachowanie nie wymuszało konieczności kontroli, szanowałam ich strefę prywatności, teraz jednak przeszła mi przez myśl wzmianka o nowym pomyśle ze śniadania i z czystej kobiecej ciekawości postanowiłam zajrzeć
    w otwarty plik programu Word. Przewinęłam kilka dobrych stron tekstu do samego początku, usiadłam w fotelu Laury i zaczęłam czytać.

    Wyobraźcie sobie uczucia jakie we mnie uderzyły kiedy czytałam tekst opowiadania. W kilku pierwszych zdaniach opisywała kobietę, czterdziestolatkę wychowującą dwójkę dzieci. Uśmiechnęłam się od razu kojarząc źródło inspiracji. To naprawdę miłe uczucie czytać opis samej siebie. „miała czarne włosy tak jak ja, byłyśmy z mamą tego samego wzrostu, za to jej figura – nie jedna kobieta mogła zazdrościć takiej talii w jej wieku, nie jest odzwierciedleniem pierwszych stron czasopism dla kobiet, jednak jej kształty mają w sobie niebywałą kobiecość, smukła i jędrna skóra, która zawsze pachnie mieszanką bzu i wanilii, uwielbiam głęboko nasycać się jej zapachem”. Mój wzrok brnął przez zdanie po zdaniu, otwierałam oczy ze zdumienia, tekst który czytałam poszedł w zupełnie inną stronę niż się spodziewałam! właściwie nie wiem czego się miałam spodziewać! Oddychałam głęboko, serce waliło jak oszalałe, a wzrok mimowolnie skakał co któreś zdanie wyłapując newralgiczne wyrazy i zwroty. „Jej piersi, wołały do mnie zza ponętnego dekoltu..”, „..przeszedł mnie dreszcz kiedy mnie objęła, pocałowałam ją w szyję…” nerwowo przewijałam tekst w górę i w dół w zupełnym chaosie wyłapując kolejne jednoznaczne i dosadne zwroty „uczucie twardniejących sutków w moich ustach…”, „…język wędrował niżej, pieściłam wilgotnymi ustami jej podbrzusze…”, „ciepło jej ud i mieszanka zapachów skóry, perfum i bielizny…”, „wreszcie ją ujrzałam, piękny kwiat z warg jej cipki…”, „ zapadłam w nią całą sobą wsuwając język tak głęboko jak mogłam…”, „Orgazm mojej mamy smakował jak nektar…”, „…czułam jak jej wagina pulsuje wokół moich palców…”.

    Byłam rozbita, nie potrafiłam skupić swoich myśli, w tej samej chwili przez głowę przewijały się dziesiątki pytań, domysłów, jednocześnie wściekłość i zdziwienie, nawet nie wiem jak długo chodziłam po pokoju Lary w amoku myśli i uczuć, moim umysłem  w jednej chwili zawładnęło przerażenie i euforia, złość i podniecenie. Zadawałam sobie pytanie, odpowiadałam i tłumaczyłam w tej samej chwili. Sprzeczność myśli jakie wywołał na wyrywki przeczytany wyuzdany tekst, który wypłynął z pod dłoni mojej córki, zburzył mój wewnętrzny spokój, kiedy po jakiejś chwili dotarły do mnie czas i miejsce zdałam sobie sprawę, że te wyrazy, te… opisy aktu, one dotknęły struny, która we mnie nie wybrzmiewała od bardzo dawna. Zrozumiałam, że jestem niebywale podniecona, wściekle rozpalona od wewnątrz. Nawałnica uczuć i obrazów jakie rysowały się w mojej wyobraźni wbijała się moimi paznokciami w uda. Nieśmiało przepuszczałam przez blokadę rozsądku myśl, że moja córka stworzyła niezwykle erotyczny i wyuzdany tekst, którego inspiracją była nasza relacja! Nie potrafiłam tego pojąć, jak krew z krwi, moja mała Lara przyjęła sobie moje ciało jako ołtarz rządzy i wyuzdanego erotyzmu!

    Dygotałam, czułam się niepewnie, jakbym miała przeżyć raz jeszcze swój pierwszy raz… opadłam na fotel, moje dłonie mimowolnie masowały wewnętrzną stronę ud, przeszły mnie ciarki… wróciłam do tekstu, chłonęłam każde zdanie, pragnęłam zrozumieć, każdy wyraz wbijał się we mnie budząc uczucia jakich nie znałam, umysł wyrwał się w galop po obszarach mojej kobiecości istnienia, której nie byłam świadoma, a jakiej nie umiałam sobie jeszcze uzmysłowić, choć jej istota stała już wejściu do swojego pokoju za moimi plecami.

    Czytałam opowiadanie, w którym Lara była bezkreśnie zniewolona moją kobiecością, całym sobą pragnęła dawać mi rozkosz i sprawiać bym poznawała bezkresny świat rządzy i podniecenia. Byłam obiektem jej wyuzdanych fantazji o seksualnym poznawaniu się dojrzałej kobiety i nastolatki. Jej słowa kreśliły niewyobrażalnie ponętny i przesiąknięty bardzo świadomą erotyką obraz relacji matka – córka, w którym obie kobiety dawały sobie upust drzemiącej w nich rządzy. Historia rozpoczęła się od niewinnej czułości, oparcia i uspokajającej bliskości, która przerodziła się w nieśmiałe dwuznaczne muśnięcia, odważniejsze odwzajemnione dotyki, a wreszcie koncert głębokich westchnień i śmiałych ruchów niosących pocałunki i pieszczoty, które rozpoczęły niezwykłą relację przepełnioną najlepszymi orgazmami jakie mogły sobie wyobrazić. W chwili kiedy czytałam o tym jak Lara rozchyla paluszkami swych dłoni wargi sromowe mojej cipki i łapczywie wsuwa głęboko we mnie swój sztywny język, łapiąc chełpliwie powietrze i wysysając starannie moją esencję podniecenia, nie wiedzieć kiedy jeansowe spodenki, które włożyłam dziś na siebie leżały pod obrotowym krzesłem Lary, a ja z nogami wspartymi o biurko, w pełnym pożądania rozkroku wsuwałam trzy złączone palce swojej dłoni coraz energiczniej w swoją stęsknioną czułości cipkę, kiedy druga zdecydowanie odsuwała bieliznę na bok. Dłoń zatrzymywała się na kłykciach, a moje podniecenie najtrafniej oddawał rozkoszny dźwięk mokrego tańca palców w rytmie odgłosów chlupnięć i ruchów wilgotnych, nabrzmiałych warg sromowych mojej cipki. Dyszałam ciężko i pojękiwałam mało dyskretnie przeżywając pierwszy orgazm od bardzo dawna, nie będąc świadoma, że od jakiegoś czasu wszystkiemu przygląda się moja Lara. Nogi prostowały się
    w rozkosznych skurczach na przemian z zaciskającymi udami, które walczyły dzielnie rozchylając się
    w pogoni za kolejnym ruchem dłoni niosącym nieopisaną przyjemność. Zwolniłam ruchy dłonią by zapomnieć się w świadomości skurczy jakie oplatały moje palce, których za nic nie chciałam wyciągać z euforycznie rozgrzanej cipki. Zapragnęłam posmakować samej siebie. Zamknęłam oczy i siedząc wciąż z rozłożonymi nogami raczyłam się zanurzając paluszki raz po raz w cipce by potem skrupulatnie je wylizać i wyssać. Byłam absolutnie oddana temu uczuciu, które mną zawładnęło. Miałam wrażenie, że trwa to całą wieczność, kiedy przeszedł mnie dreszcz, to była świadomość czyjejś obecności. W jednej chwili powróciła jaźń i czystość myślenia, odwróciłam się powoli, jakbym była niewidzialna. W wejściu do swojego pokoju, wsparta o framugę stała Lara, miała szeroko otwarte usta, dopiero teraz dobiegł mnie dźwięk jej płytkiego, szybkiego oddechu, dłoń miała pod spódniczką jaką zakładała na kort, i tak jak ja przed momentem, w rozkroku pieściła się odchylając białe majteczki by ułatwić zadanie swoim palcom. Jej wzrok przedzierał się przez dzielące nas kilka metrów, czułam jak chłonie obraz swojej matki z rozłożonymi nogami i palcami w ustach. Zamarłam.

    – Mamo, błagam Cię, nie przestawaj, potem zrobisz co zechcesz, ale nie odbieraj sobie i mnie tej chwili, błaagaam… – wypowiedziała cichym i drżącym głosem Lara.

    Moja córka prosiła mnie o orgazm. Nie potrafiłam nawet drgnąć przez dłuższą chwilę, siedziałam tak podwinąwszy jedynie nogi na ciasny fotel obrotowy, w taki sposób, że jedynie pięty miałam wsparte
    o siedzisko. Przez całą tą chwilę, jak w stop klatce, nie wyjęłam nawet palców z ust, czując jak ścieka mi po dłoni ślina…

    – Lara, ja… my… – wydukałam z siebie przyciskając mokrą dłoń do bielizny, której pozwoliłam schować mój skarb, przed mętnym wzrokiem mojej córki, jej palce nieprzerwanie chowały się i wynurzały z jej cipki zdecydowanymi ruchami, dyszała coraz głośniej pojękując.

    – Lara, Kochanie… co my… chodź do mnie, przytulę Cię i później porozmawiamy, o tym… eee… o tej sytuacji… – Co ja gadam?! pomyślałam, moja córka masturbuje się trzy metry ode mnie, a ze mnie wyciekają tak obfite soki, że całe krocze mam mokre i klejące od śluzu. Usiadłam w siad skrzyżny na łóżku i raz jeszcze zawołałam Larę. Uklęknęła przede mną na łóżku. Spoglądając mi głęboko w oczy przybliżyła się, nasze usta ledwo się musnęły, a mną wzdrygnął dreszcz podniecenia. Ujęła moją dłoń, tę która jeszcze moment temu wędrowała od cipki do ust. Moje palce, która złożyła w pęk swoją dłonią wsadziła sobie do ust, najgłębiej jak umiała. Zakrztusiła się, po czym oblizywała, każdego z osobna,
    z takim oddaniem jakby były jakąś relikwią.

    – Smakujesz i pachniesz nieziemsko mamo… nie umiałam sobie tego wyobrazić… – wyszeptała przesyconym przez podniecenie głosem.

    Ponownie byłam jak kamień, nie mogłam się ruszyć, słyszałam tylko nasze oddechy, czułam jak łomocze mi serce i patrzyłam na swoją córkę, która niemal w transie oblizywała moją dłoń. Wykorzystała tę chwilę i drugą dłonią zaczęła ugniatać moją cipkę, chwytała mnie za wargi i ciągnęła je razem z bielizną, czułam jak lepka jestem od śluzu. Odpływałam… znowu to uczucie… to które pozbawia świat ram
    i kształtów, które wysyła świadomość w inny wymiar… dałam się ponieść, ostatkiem sił woli powstrzymałam rozsądek….

    – Aaaaaaaaaaaaaghhh…. Taaaak…. – wyjęczałam – zdejmijmy je, pragnę tego córeczko. Zrób ze mną co chcesz i zabierz mnie do swojego świata.

    Odchyliłam się do tyłu, podniosłam skulone nogi przed moją Larą i jednym ruchem zdjęłam bieliznę odrzucając ją na podłogę. Półmrok, ‘skupia wenę’ pomyślałam. Oparłam się na rękach wyciągniętych za sobą i rozłożyłam nogi przed Larą. Czułam jak moja cipka rusza się przez skurcze, wychyliłam głowę by zobaczyć ten piękny obraz.

    Byłam dokładnie wydepilowana, zawsze uważałam to za dobry i higieniczny nawyk, moja cipka była zaróżowiona niemalże czerwona, a paluszki efektownie rozepchnęły moje płatki cipki na bok, wejście do mojej pochwy było całe jej. Nie chciałam być nigdzie indziej w tym momencie.

    – Dziękuję mamo! zrobię wszystko, a nawet więcej! Do zobaczenia po drugiej stronie… – to nie był głos mojej Lary, to był głos nastolatki gotowej na wszystko, to był głos wyuzdanej młodej kobiety, która pożąda i pragnie całym sobą!

    Larcia wsparła się na rękach i wyrzuciła nogi do tyłu, w jednej chwili leżała na brzuchu z głową w moim kroczu, czułam jej ciepły oddech jak rozchodzi się po mojej skórze, podchwyciła dłońmi moje uda
    i rozpoczął się istny taniec… Jej niewinna usta wyzbyły się wszelkiej delikatności, ale była w tym gracja, a ja byłam zdecydowaniem tych ust zniewolona. Rządza mną zawładnęła, przypadła do mojej cipki niczym pies. Lizała i ssała mnie tak intensywnie, że sapałam jak w biegu…

    – Zrób ze mną co zechcesz Lara! Wykorzystaj mnie jak tylko pragniesz! Aaaaaaghhh, taaak, właśnie taaak, liż i ssij ją całą, nie przestawaj! – Rozsadzało mnie od środka, wrzałam i jęczałam, gdybym mogła rozchyliła bym nogi przed Larą jeszcze bardziej niż to możliwe, targały mną skurcze, mięśnie brzucha i pośladków spinały się na przemian. Byłam w galopie rozkoszy, dobiegał mnie jedynie dźwięk zasysającej wszystkie soczki Lary, wzdychnięcia i łapczywe lizanie!

    – Chcę, żebyś jęczała mamo, pragnę słyszeć jak odlatujesz w orgazmie! Jęcz dla swojej córeczki, błagam mamo! – Tak córciu! nie przestawaj! Taaaak!

    Laura odsunęła się lekko i zdecydowanym ruchem włożyła dwa największe palce w moją cipkę, jej ruchy powodowały że moja pupa ruszała się w rytm jaki dyktowała jej dłoń, czułam jak obraca nimi wokół własnej osi i….

    – Ooo Jeeeezuuuu! Taaak, właśnie tego potrzebuje ta cipka, rżnij ją palcami, daj mi jeszcze jeden, proszę!

    – Jak sobie życzysz! mogę z nią robić co tylko zechcę!

    – Tak córciu… – przestała mnie penetrować swoimi palcami, wyciągnęła dłoń wprost do moich ust, czułam ciepło i zapach mojej cipki, niebywałe uczucie, powieki miałam ciężkie jak w transie, byłam pijana od podniecenia. Lizałam i smakowałam siebie, tak łapczywie jak robiła to przedtem Lara. Po chwili zabrała mi moją nagrodę… – oooooo, taak. Włóż je głębiej! Proszę!

    – To są trzy paluszki twojej córki, ale żeby ten malutki serdecznie nie przeszkadzał to…

    – Oooooo, Boooże… tak… – Lara powoli wciskała we mnie cztery palce, patrzyłam jak powoli znikają
    w mojej cipce i dyszałam ciężko, patrzyłam jak Lara składa usta w dziubek i wypuszcza ślinę na moją łechtaczkę i rozprowadza ją ustami, wyjęła dłoń tylko na chwilkę, włożyła ją sobie do ust krztusząc się nią i dławiąc, łzy pociekły po jej policzku.

    – Podnieca mnie to. Zerżnij tą wygłodniałą cipkę, dobrze Laro? Zrobisz to dla mamy?

    – Oczywiście, będę ją rżnąć na każde zawołanie czym tylko zechcesz!

    Wsadziła uciśnięte razem palce, powoli i bardzo głęboko. Czułam jak rozsadza mnie dłonią od wewnątrz. Rzucało mną w spazmach, wydawałam całą gamę jęków i westchnień i pragnęłam więcej.

    Nie sądziłam, że jestem zdolna do takiego podniecenia. To nie było podniecenie, to był żar! A widok mojej córki Lary, która z cały oddaniem rżnie mnie swoją łapką był niewyobrażalny, nie wiedziałam co się ze mną dzieje!

    – Co Ty ze mną robisz, córeczko! Rżnij mnie, jestem Twoją suką Larciu! Ruchaj mnie ręką! Aaaaaaaa!!!

    Lara instynktownie zacisnęła palce w całość chowając pod nie kciuka, splunęła na całą dłoń!

    – Teraz będziesz zerżnięta jak suka!

    – Nie wierzę, nie wierzę, to się dzieje, nie wierzę… – powtarzałam sobie w euforii z nutą paniki, moja córka chce wsadzić we mnie całą dłoń. Przeszła mi przez myśl ochota by zaprotestować, by przerwać to szaleństwo, ale nie chciałam by to się kończyło, nie teraz. Nie po tylu latach, no właśnie czego. Nicości? Dlaczego ja tak się oszczędzałam, przecież czuję, że jestem do tego stworzona. Chcę być rżnięta, to mnie podnieca, pragnę tego, nie wyobrażam sobie już życia bez tego uczucia…

    Bieg myśli przerwał moment, w którym dłoń Lary była we mnie już za kłykciami, czułam ich każdą kostkę, która dociskała się do mnie pod kością łonową.

    Złapałam jej dłoń za nadgarstek i wciskałam w siebie niemalże wyjąc jak przy porodzie.

    – Taaaaaaak, właśnie taaaaaaaak! Jeeeest. Jesteś w środku! Daj mi to, proszę, daj mi ten orgazm, jeszcze jeden!

    Lara zaczęła ruszać całą moją pupą, jej dłoń w środku mnie, mój wzrok wlepiony w jej wyraz twarzy
    i zapatrzone w ten obrazek piękne czarne oczy. Rozkosz, Rządza, Wyuzdanie ! Czułam, że moja córka spełnia się właśnie teraz, że jest w innym świecie. Jej energiczne ruchy wystrzeliły mnie w inny wymiar.  

    Czułam jak cała zaciskam się wokół jej ręki, miałam wrażenie że zaraz zgniotę jej dłoń!

    – To…. jest….. nie…. nieee…. nie wyobrażasz sobie, Larciu!! Aaa…. – kiedy artykułowałam się cała drżąc i tańcząc wraz dłonią w sobie poczułam ogromny impuls, ten orgazm wygiął mnie w łuk, a kiedy opadłam i drżałam tak już chwilę zdołałam otworzyć oczy. Ujrzałam swoją córkę. Lara rozbierała się przede mną stojąc na łóżku. Schodziłam na ziemię gdzieś z innego wymiaru słysząc słowa swojej córki.

    – To początek najlepszego opowiadania w moim życiu mamo.

     

     

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    eMKo

    Historia wyuzdanej córki i matce w objęciach rządzy. Chcecie wiedzieć co wydarzy się po ‘dniu zero’ ?

  • Kolonie

    To prawdziwa historia, jednak nie pamiętam ile miałem wtedy lat. To było tak dawno, że nie pamiętam nawet czy fantazjowałem wcześniej już o facetach czy zaczęło to się od tego momentu. Nie pamiętam również już jak miał na imię bohater tej historii więc nazwę go Pan Piotrek. Mała szansa ale jeśli “Pan Piotrek” to czyta proszę go o kontakt. Bez obaw nie mam żadnego żalu czy wyrzutów. Setki razy się onanizowałem z palcem w tyłku wspominając te dni. Były to chyba moje ostatnie kolonie na których byłem. Spaliśmy w sali szkolnej z kilkoma chłopakami z grupy. Pan Piotrek nie był moim wychowawcą i szczerze powiem, że nie pamiętam jaką pełnił już funkcje na tych koloniach. Może opiekował się inną grupą. Lubiliśmy go bo był bardzo wesoły i organizował fajne zabawy. Moje łóżko stało pod oknem przez które wpadało światło z latarni ulicznej. Pan Piotrek zwykle wpadał do nas w już samych slipach i koszulce gasić światło, każąc przestać rozmawiać i iść spać. Był wąsatym brunetem z kręconymi włosami. Był wysoki albo taka miałem wtedy perspektywę z uwagi na mój wtedy wzrost. Miał też już sporo siwych włosów jak się później przekonałem z bliska. Bardzo lubię oglądać stare filmy gejowskie z Douglasem bo dość mocno go przypomina. Kiedyś postanowił zamknąć okno, które znajdowało się za moją głową i w tym celu musiał się dość mocno nachylić nad moim łóżkiem. Tak, że jego slipy znalazły się nad moją głową. Widziałem jak w tych slipach rysował się jego członek. Nie mogłem od niego oderwać wzroku, bardzo podobał mi się ten widok, chciałem go dotknąć. Po chwili zorientowałem się, że Pan Piotrek zauważył to jak patrze się na jego członka. Szybko zamknąłem oczy i przestraszony nieudolnie udawałem, że śpię. Wyszedł z pokoju. Nie mogłem zasnąć cały czas mając przed oczami jego slipy wypełnione kutasem. Jemu też to chyba nie dawało spokoju bo przyszedł gdzieś chyba po godzinie znowu. Tym razem otworzyć okno bo gorąco. Znowu się nachylił ale jeszcze bardziej niż wcześniej a jego członek w slipach był wyraźnie większy. Znowu zrobiło mi się gorąco, chciałem coś zrobić, dotknąć go ale strach mi nie pozwalał. Jedyne na co się zdobyłem to niby się poprawiając na łóżku dotknąć ręką jego nogę zewnętrzną stroną dłoni i delikatnie przesuwać po niej palcem. Pamiętam ten jego uśmiech wtedy gdy patrzył na mnie z góry. Trwało to tylko chwilę i znowu poszedł do siebie. Na następny dzień poświęcał mi dużo więcej czasu. Pomagałem mu w porządkowaniu sprzętu sportowego, wymyślaniu różnych gier czy zabaw. Dużo mówił mi wtedy o przyjaźni zapewniając mnie, że jest moim przyjacielem i pytając mnie czy ja jestem jego przyjacielem, kumplem. Dowiedziałem się też, że przyjaciele oprócz tego, że sobie pomagają czy się bronią mają jeszcze swoje tajemnice, których pod żadnym pozorem nie należy zdradzać. Bardzo podobało mi się to, że jesteśmy przyjaciółmi i cały czas myślałem o jego pełnych slipach ale jednocześnie bałem się tego. Oboje zachowywaliśmy się jakby tego nie było. Następnego dnia mieliśmy całą kolonią zaraz po śniadaniu jechać na jakąś wycieczkę i wrócić na obiad. Coś mi zaszkodziło przy śniadaniu. Najprawdopodobniej mortadela bo od tego śniadania do dzisiaj nie mogę na nią patrzeć. Bolał mnie brzuch i wymiotowałem dlatego postanowiono, że nie mogę jechać. Pan Piotrek zbiegiem okoliczności miał się mną opiekować gdy wszyscy pojadą na wycieczkę. Więc oni pojechali a my zostaliśmy sami. Dostałem jakieś krople i po jakimś czasie zrobiło mi się lepiej. Leżałem w pokoju na złożonym tapczanie Pana Piotrka. Siedział przy mnie i czule głaskał mnie po głowie, plecach i pupie chyba też. Gdy zrobiło mi się lepiej zaproponował rysowanie. Rysowaliśmy i znowu gadaliśmy o przyjaźni i tajemnicach. Nagle stwierdził, że jest za gorąco na koszule i czy nie pomogę mu jej zdjąć bo on ma całe ręce ubrudzone farbą. Moje rzeczywiście były dużo bardziej czyste. Rozpiąłem mu guziki i ściąłem jego koszule. Zauważyłem, że ma mocno zarośniętą klatkę i brzuch. Nazwał to misiem i dla żartów chwycił moją głowę i przytulił ją do zarośniętego brzucha-misia. Po chwili rysowania i gadania stwierdził, że w spodniach też mu za gorąco i czy znowu nie pomogę. Poczułem ogień w środku a on już stał i czekał. Odpiąłem pasek, guzik rozporek i zacząłem ściągać spodnie. Czułem już wtedy że jego kutas jest mocno naprężony. Gdy ściągnąłem mu spodnie do kolan widziałem, że jest ułożony na bok i był taki twardy, że odchylał gumkę slip od zarośniętego brzucha. Był wielki albo też tak mi wyglądał z mojej perspektywy. Usiadł i stwierdził, że powinienem tak samo ściągnąć koszulę i spodenki, żeby nie ubrudzić farbkami. Gdy ściągałem spodnie starałem się ukryć przede wszystkim to że sam mam wzwód. Zauważył to i zaczął mnie uspokajać, że to normalne, że nie mam się czego wstydzić, że on też tak ma i że przecież jesteśmy kumplami. Dalej rysowaliśmy siedząc na kanapie w samych majtkach ze wzwodami. Na którymś rysunku zauważył, że ta gałąź czy konar wygląda jak męski członek. Zapytał czy potrafię narysować męskiego członka. Coś narysowałem a potem on narysował tłumacząc mi że to są jajka, to jest żołądź, wędzidełko, gdzie się robi przyjemnie gdy się dotyka. Następne były pytania czy już widziałem już innego, czy mi się podoba. Po chwili stwierdził, że jego członek jest bardzo naprężony i że to boli jak się go tak długo  trzyma w majtkach. Spytał czy może go uwolnić. Zgodziłem się. Ale okazało się, że się wstydzi i było by mu raźniej gdybym sam też ściągnął majtki, poza tym mnie też będzie wygodniej. Zgodziłbym się już wtedy na wszystko żeby tylko go wreszcie zobaczyć.  Oczywiście ja musiałem ściągnąć swoje i jego majtki. Stanął przede mną i znowu czekał, chwyciłem za majtki i powoli ściągałem w dół a jego ogromny kutas wystrzelił w jak na sprężynie. Był wielki, żylasty, ze skórą częściowo odsłoniętą, mocno ciemniejszy od reszty jego ciała, obrośnięty czarnymi kędziorami. Usiadł i patrzył jak ściągam swoje. Zauważył że mam stulejkę. Zaczął dopytywać, mówić że muszę to ćwiczyć i pokazał mi na swoim jak się ćwiczy ściąganie skóry. Zachęcił mnie żebym spróbował sam ręką jak mu schodzi gładko skóra. Oparł się o wersalkę i wycelował kutasa w sufit. Strasznie się wstydziłem dlatego sam wziął moją dłoń i zacisnął na swoim kutasie. Pierwsze ruchy moją ręką wykonał on sam potem już sam ruszałem jego skórą do góry i na dół. Pamiętam to miłe uczucie, był miły w dotyku z żyłami i grubą mięsistą skórą, którą sam zasłaniałem i odsłaniałem żołądź. Jak wcześniej starałem się zerkać na niego ukradkiem, tak ten jego gest z zaciśnięciem mojej ręki na jego kutasie musiał mnie ośmielić bo już chłonąłem wzrokiem widok trzepanego przeze mnie upragnionego kutasa. Już wtedy musiał wiedzieć, że może ze mną zrobić wiele. Miałem po chwili spróbować tak samo swoim ale nie wypuszczając jego z drugiej ręki. Po kilku minutach zapytał czy chcę się napić czegoś i niby wstał żeby po coś pójść ale tyko się przybliżył do mnie z wycelowanym w moją głowę kutasem. Stał tak chwilę z kutasem kilkanaście centymetrów może od mojej twarzy i czekał chyba na moją reakcje czy się wystraszę, odsunę. Nie odsunąłem się tylko patrzyłem się w niego jak zaczarowany. Zaczął się powoli zbliżać do mojej twarzy, aż twardą główką dotknął moich ust. Wiedziałem, że powinienem je otworzyć i bardzo chciałem ale wstyd i strach mi nie pozwoliły. Zaczął ręką przesuwać kutasem mi po ustach próbując zachęcić mnie do ich otworzenia. Nic z tego. Dopiero chwycił mnie delikatnie za brodę pociągnął w dół i wszedł. Było zajebiście. Chwycił mnie ręką z tyłu głowy i posuwał powoli w usta. Wstydziłem się pokazać jak mi się to podoba dlatego nie otwierałem szeroko buzi. Jeździł więc kutasem po moich zębach i syczał z bólu prosząc “Szerzej…”:) Dopiero po jakimś czasie sam zacząłem ruszać głową, kręcić językiem, lizać jak loda i słuchać jego innych wskazówek. Położyliśmy się i dalej mu obciągałem lub on mi wsadzając mi palec w tyłek. Było bardzo gorąco i pamiętam ciągle ten zapach jego spoconego kutasa. Słony smak jego jaj. Pytał się co chwilę czy mi się to wszystko podoba i ja już ośmielony mówiłem że tak. Nie wiem ile to trwało, ale bardzo długo. Obciągałem mu po całym pokoju, na podłodze, na tapczanie w fotelu, klęcząc na ławie. Robiliśmy co jakiś czas przerwę bo szczęka mi nie wytrzymywała;) Po jakimś dłuższym czasie ostrzegł mnie żebym się nie wystraszył, że się spuści do mojej buzi. Jeśli chcę mogę to połknąć lub wypluć do zlewu. Ja klęczałem on stał i wlewał spermę do mojej buzi. Musiał być strasznie napalony bo nigdy potem już jej tyle nie miał. Tym razem nie odważyłem się połknąć i poleciałem z pełną buzią spermy do zlewu i wyplułem. Po wszystkim oczywiście rozmowa o przyjaźni i tajemnicach. Cała grupa wróciła na obiad a on nie odstępował mnie na krok. Na drugi dzień obciągałem mu już w magazynku z tyłu sali gimnastycznej gdzie trzymaliśmy piłki i inny sprzęt. Tym razem nie było gdzie wypluć. Powiedział, że to nawet zdrowe i że mogę śmiało połknąć. Połknąłem wszystko. Na chyba następny dzień niespodziewanie odwiedził mnie ojciec, który przejazdem jechał gdzieś w delegacje. Byłem pewien, że przyjechał bo się wszystko wydało i rozpłakałem się na jego widok. Nie mogłem się uspokoić a on myślał, że tak się stęskniłem. Pan Piotrek też się chyba wystraszył bo cały czas chodził za nami. Przed kolacją ojciec się zbierał a my z Panem Piotrkiem poszliśmy go odprowadzić na parking. Zielona Zastawa starego jeszcze nie znikła za bramą a on na parkingu włożył mi rękę z tyłu w spodenki i wciskał palec w tyłek. Oczywiście po kolacji poszliśmy schować sprzęt do magazynku. Całe dni czekałem niecierpliwie aż będę mógł pomagać Panu Piotrkowi odnosić sprzęt do magazynku na sali gimnastycznej. Było tam takie okno przez które dużo wcześniej mogliśmy zauważyć gdyby ktoś wszedł na sale. To znaczy on bo stał przy oknie a ja zwykle klęczałem:) Po kilku dniach obciągałem już jak rasowy ssak. Sam nabijając się coraz głębiej na jego kutasa. Lubiłem patrzyć mu w oczy widzieć jego zadowolenie jak odpływał i jęczał gdy spuszczał mi się do buzi. Wiedziałem już że muszę go wydoić palcami od nasady kutasa do końca żeby wszystko wyssać. Po tych koloniach przez lata nie miałem żadnych kontaktów męskich, pozostało mi fantazjowanie. Zawsze już fantazjowałem o dużo starszych ode mnie facetach. Internet był jeszcze w powijakach, mnie samemu brakowało odwagi, bałem się niedyskrecji do tego doszła świadomość możliwych chorób no i nie trafił się nikt z inicjatywą jak Pan Piotrek. Dopiero mając dwadzieścia kilka lat znalazłem w gazetce SeksRety ogłoszenie zamieszczone przez duchownego chyba z Wałbrzycha, który szukał dyskretnego do spotkań i numer telefonu. Mimo że do Wałbrzycha miałem prawie 300km zadzwoniłem i pojechałem. Byłem spokojniejszy w końcu duchowny miał również dużo do stracenia jak ja. Dość zabawnie wyszło bo trafiłem akurat przed jego mszą i ponad godzinę przesiedziałem sam na zakrystii ale to może opowiem kiedy indziej. Panie “Piotrku” jeśli jakimś cudem trafiłeś na tą historie to na pewno pamiętasz. Odezwij się. 

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Marc nisz
  • Pierwszy orgazm

    Seksualnością swoją jak i ogólnie interesowałam się od najmłodszych lat. Kiedy miałam około dwanaście lat w ręce wpadła mi książką “Jedenaście minut”. Chłonęłam wszystkie opisy i nieznane mi dotąd słowa… Jednym z najczęściej poruszanych tematów w początkowych rozdziałach była masturbacja. Owszem, to pojęcie było mi znane jednak sama tego nie robiłam, gdyż uważałam, że nie sprawia to tyle przyjemności, aby się w to bawić. Dziś już wiem, że zwyczajnie nie wiedziałam jak obchodzić się z własnym ciałem. Przeszukiwałam Internet, książki i inne znane mi źródła informacji na ten temat, jednak żaden ze znalezionych sposobów nie zadziałał w moim przypadku. Po jakimś czasie zwyczajnie zrezygnowałam z prób sprawienia sobie tej przyjemności i zajęłam się pochłanianiem wiedzy z dziedziny seksuologii. 

    Pewnego weekendu nocowali u mnie znajomi, więc na podłodze leżały materace i śpiwory. Nie miałam siły sprzątać ich następnego dnia, więc dla odmiany postanowiłam, że się na nich prześpię jedną noc, dla odmiany od znanego mi od lat metalowego łóżka. W pewnym momencie, leżąc w stercie pościeli zrobiło mi się jakoś “lekko”. Czułam się odprężona i spokojna… Ta właśnie błogość poprowadziła moja dłoń do majtek. Delikatnie dotykałam swojego centrum przyjemności, jednak nie czułam niczego niezwykłego. Nagle mój wzrok powędrował gdzieś w głąb pokoju i dostrzegłam flakon perfum. Chwilę na niego spoglądałam, aż do głowy wpadł mi pomysł – A może by tak czegoś spróbować..? Wzięłam go do ręki i powoli zaczęłam się nim masować – trzeba przyznać, że było to coś nowego i przyjemnego. Z minuty na minutę czułam coraz większą przyjemność, a flakon wędrował w coraz mniej znane mi zakamarki własnego ciała. Poczułam jak moje majtki robią się mokre i jak gładko moje palce ślizgają się po mnie. Chciałam powędrować głębiej jednak poczułam dziwny ból i opór – uznałam, że nic z tego. Frustracja zaczęła we mnie narastać, bo wiedziałam, że pierwszy raz czuje coś takiego i nie chciałam tego zmarnować. Skoro nie mogłam zrobić tego w ten sposób powędrowałam jeszcze niżej – wsunęłam wilgotne palce między pośladki i nieco niepewnie zajęłam się tym miejscem. Ku mojemu zdziwieniu było to nawet przyjemne. Po kilku minutach pieszczot zaczęłam wsuwać obiekt mojej przyjemności wgłąb siebie. Poczułam coś totalnie mi nieznanego, jakby słodki dreszcz, po którym następowało nieziemskie rozluźnienie. Czułam nagłe przypływy ciepła rozchodzącego się z mojego krocza na całe ciało. Moje majtki były już całkowicie mokre a ciało zaczęło się pocić i drgać. Pieściłam starannie swoje centrum aż nagle uczucie przyjemności zaczęło szybko wzrastać. Poczułam mocne skurcze a moje ciało drżało w ich rytm. To było to! Fala ciepła uderzyła w moje ciało a nieziemskie uczucie pieszczoty zabrało mnie do nieznanej mi dotychczas krainy. Z moich ust wydobył się stłumiony jęk, którego nie mogłam kontrolować. Po wszystkim czułam się całkowicie rozluźniona a w mojej głowie pędziło milion myśli na sekundę. Byłam w szoku i początkowo nie wiedziałam, co się stało, jednak gdy tylko to sobie uświadomiłam, poczułam ogromną satysfakcję i spokój. Od tamtej pory szło jak po maśle i mogłam z radością poznawać kolejne zachowania i uczucia własnego ciała i psychiki… Było to coś niesamowitego…

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Lena Anonimowa
  • Pani Aga i ja wierny pies

    Miałem 17 lat, podczas ferii poznałem Agnieszkę 17 letnią dziewczynę o długich brunet włosach, miała około 172, nosiła ciemna bluzeczkę, niebieskie okulary, czarne spodnie i niebieskie buty, przez jakiś czas rozmawialiśmy, spotykaliśmy się przez tydzień codziennie. Po 7 dniach zaprosiłem ją do domu, była ubrana jak wcześniej i miała różowe stópki, ściągła buty i zaprosiłem ja do środka, przez 15 min normalnie rozmawialiśmy, wtedy zapytała czy mogę jej zrobić herbatę, więc poszedłem do kuchni i przygotowałem herbatę, gdy wróciłem do pokoju na początku jej nie zauważyłem, odłożyłem herbatę na stolik i wtedy poczułem silne uderzenie czymś twardym w głowę. Po obudzeniu się zdałem sobie sprawę że mam coś na szyi, potem okazało się że to była obroża a na niej długa smycz i przywiązania do biurka, nigdzie nie widziałem dziewczyny, po czym weszła i powiedziała:

    – Mój kundel się już obudził – uśmiechnęła się szyderczo

    – Jaki kundel?

    – Ty kurwo moja – po tych słowach chwyciła za obrożę i pociągnęła

    – Dlac… – nie zdążyłem skoczyć zdania a ona zatkała mi buzię

    – Słuchaj psie od dziś tutaj panują nowe zasady, pierwsza jest taka że od teraz masz do mnie mówić Pani lub Królowo, druga zasada to po prostu jesteś nikim ani niczym, chyba że tylko moją własnością i moją zabawką. Rozumiesz kurwo?!

    – Tak – kopnęła mnie w brzuch

    – Popraw się!

    – Tak Pani – poprawiłem się

    – Szybko się uczysz suko, a teraz słuchaj z racji że nie ma twoich starych przez miesiąc to tutaj się wprowadzę, a teraz mam dla Ciebie zadanie wyliżesz moje buty!

    Rzuciła mi swoje znoszone buty a ja zacząłem je dokładnie lizać a ona w tym czasie wyszła i powiedziała:

    – Do jutra kundlu 

     

    CDN.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Stopy <3

    To moje pierwsze tego typu opowiadanie 

  • Maturzystka – 12.

    Część 12.

    – Ruchaj ją w różnych pozycjach – polecam kochankowi i podnoszę iPhone’a.  

    – Ej, ty! Zwariowałaś?! – zaniepokojony Radek patrzy na mnie i zasłania twarz.  

    – Uspokój się i ruchaj! – jestem stanowcza. – Ciebie nie będę fotografować! Później pokażę ci zdjęcia – uspokajam go.

    Zaskoczony moim zdecydowaniem „Chujek” jest posłuszny. Intensywnie rucha matkę, zmieniając pozycje. Próbuje odwracać głowę. Przezornie co jakiś czas spogląda na mnie.

    – Śmieszny jest. Gdyby baran wiedział… Przecież nagrałam ich seks w salonie! – prawie śmieję się, robiąc zdjęcia.

    Widać ich bardzo wyraźnie. Kiedyś dowie się! Tutaj celuję w matkę i wtykanego w nią penisa. Mam sporo fotek. Wyraźnych. I zdążyłam nagrać również filmik. Na razie wystarczy. Oszukałam go! Zrobiłam kilka fotek, na których widać również jego twarz. Chi, chi, chi….

    Ostrożnie ustawiam włączony aparat na biurku i wracam. Staję przed tapczanem w lekkim rozkroku, jedna ręka opuszczona wzdłuż tułowia, druga pod piersiami trzyma pierwszą nad łokciem. Dzięki temu drobnemu zabiegowi biust prezentuje się efektownie. Uśmiecham się prowokacyjnie. Od tyłu tego nie widać.

    – Ej, to może skończysz ze mną, co? Twoja Jola chyba ma już dość – mruczę do niego zachęcająco. Ruchem brody wskazuję matkę.

    *

    Uważnie patrzy na mnie, a potem dłużej zatrzymuje wzrok na twarzy półprzytomnej kochanki. Muska palcami jej policzek, zmierzwione włosy. Praktycznie jest martwa. Tylko formaliny brak… Rozbawiony spogląda w moim kierunku i potakująco kiwa głową. Na pewno jest zadowolony, że tak tanim kosztem będzie miał nastolatkę.

    – Tanim kosztem? Jeszcze nie wie, ile ta zabawa będzie go kosztować… – uśmiecham się. Tylko w myślach. Mściwie.

    Facet wychodzi z matki i przetacza ją pod ścianę. Ona leży nieruchomo, ciężko oddycha i próbuje coś mówić. Słowa więzną jej w gardle. Kładę się na wznak, podciągam i rozkładam nogi. Wpuszczam go. Wchodzi miękko i rucha mnie bardzo intensywnie.

    A ja zastanawiam się nad dalszą częścią planu i stękam. Niech mu się wydaje, że potrafi dogodzić. Odwracam głowę do okna. Nie uśmiecham się. Robię miny, jakbym cierpiała. odwraca mnie na bok i rucha od tyłu. Nie wyszedł. Zapieram się ręką. Jest silny i bardzo podniecony. Dyszy coraz głośniej i szybciej. Kiedy czuję, że facet dojdzie, jeszcze głośno stękam łamiącym się głosem: 

    – Wytrysk na mnie! Proszę! 

    Facet zdąża i widzę strugę spermy spadającej na mój brzuch, piersi i ramię. Pada obok mnie. Oddycha, jak po długim, intensywnym biegu. Potem kładzie się na boku, obejmuje ręką. Zsuwa ją do krocza i bawi się wargami, łechtaczką. Głaszcze pod kolanem, wywołując przyjemne dreszcze; potem po udzie, znowu po kroczu.

    Dyskretnie obserwuję go. Jest zadowolony z siebie. Głaszcze mnie, bo nadal jest pobudzony, a nie dlatego, że troszczy się o moje samopoczucie.

    – Jasne! Jednego dni znowu zaliczył matkę i po raz pierwszy jej córkę. Dwie dupy i żadnych kosztów. E tam, będzie jak w banku: spłata odłożona w czasie – myślę mściwie.

    *

    Kiedy trochę odpoczął, wyrównał oddech, sądziłam, że wstanie, ubierze się i wreszcie pożegna nas. A ten znowu odwraca się na plecy, wsuwa dłoń w moje włosy, ściska głowę i poleca: 

    – Wyliż go.

    – Nie. Nie chcę – oporuję głową na potwierdzenie moich słów.

    – Spróbuj, mężczyźni bardzo lubią takie pieszczoty.

    – Nie chcę – burczę stanowczo.

    Faktycznie nie mam ochoty na jego kutasa, ale on nie daje za wygraną. Nadal mu sterczy. Bez słowa podnosi się, klęka nad moją głową i w końcu wciska mi kutasa do ust. Zaciskanie szczęk nic nie daje. Powolnym ruchem uciska jakiś nerw i bezradna otwieram usta.

    – Zrób to solidnie. Przecież chcesz się dobrze bawić? Twoi partnerzy też będą oczekiwać różnych sposobów zaspokojenia, więc korzystaj z okazji. A to jest chyba nasze jedyne spotkanie, prawda, mała?

    – Jedyne? Cóż… – milczę i intensywnie obciągam mu. Nie chcę, żeby znowu mnie zmuszał. – Co?! „Mała”?! Ja?! Ty, ty… mendo! Jak ci odgryzę chuja, to będziesz kicał jak królik z podpaloną dupą! – grożę mu w myślach.

    Menda syczy, kiedy traktuję jego kutasa ząbkami.

    – Ej! Nie tak mocno, mała! – stęka przez zęby i nerwowo szarpie mnie za włosy.

    Wyciągam penisa i poważnie patrzę mu w oczy. Uśmiecha się rozbawiony i pytająco spogląda na mnie. Gestem ponagla mnie do obciągania.

    – Kurwa mać! Jeszcze raz pociągnij mnie za włosy, a chuja będziesz szukał na dywanie… – szepczę złowrogim tonem.

    Ręka zastygła mu w pół gestu. Mina zrzedła. Zamarł na moment i patrzy zaskoczony. W końcu odblokował się i podnosi ręce w obronnym geście:  

    – Przepraszam, Grażynko. Obciągaj, obciągaj. Poprawię się. Obiecuję – głaszcze mnie po ramieniu, po piersi i uśmiecha się szeroko. Chyba nawet jest rozbawiony moją reakcją.

    Posłusznie wracam do obciągania. Penis wypełnia mi usta. Smakuję spermę. Ma jakiś dziwny aromat. Viagra tak smakuje czy popija jakieś ziółka? Porusza moją głową, zaciskam usta na penisie. Przy ustach tworzy się biała otoczka, rezultat długiego i rytmicznego ruchania w usta. Śluz zmieszany ze spermą zrobiły swoje. Znowu uderza biodrami. Nie mam ochoty łykać ani śluzu, ani spermy.

    – Och! Właśnie facet tryska w moje usta! – szamoczę się, bo przytrzymuje mi głowę.

    – Drugi wytrysk mam zawsze znacznie mniejszy – sapie, kładąc się na boku i ruchając mnie w usta. Nie puszcza mojej głowy! Jedną ręką łapie mnie za pierś. Też przetaczam się na bok. Nie mam wyboru.

    – Stary jebaka wiedział, że jeszcze może wytrysnąć i dlatego wpakował mi chuja do ust – irytuję się. – „Chujek” lubi tryskać w usta! Wiedział, że nie chcę łykać wytrysku i nalegał na pieszczoty. Ja ci dam pieszczoty! – bezradna złoszczę się.

    Mocno wpycha mi penisa w usta, więc w końcu łykam spermę. Nie daję rady całości, więc jej reszta, zmieszana ze śluzem i śliną, wąską strużką wycieka kącikiem ust. Wreszcie puszcza moją głowę, pierś i uspokaja się. Otwieram usta, odwracam głowę od jego podbrzusza i penis wysuwa się. „Chujek” leży zadowolony. Zrobił ze mną, co chciał. Leżymy prawie nieruchomo. Radzio ciężko oddycha. Wyrównuje oddech. Milczę.

    Nadal leżymy. Facet odruchowo bawi się moją piersią. Nie dotykam go i nie odwracam się do niego. Cierpliwie czekam aż wyniesie się. W końcu nie wytrzymuję:

    – Idź, wykąp się. Ręczniki dla gości leżą zrolowane w szafce na górnej półce – odzywam się bezbarwnym głosem. Nie patrzę w jego kierunku.

    Zadowolony facet ruszył do łazienki. Wcześniej klepnął matkę w tyłek, ale w ogóle nie zareagowała. No, trup. Przechodząc nade mną, z kolei ścisnął mój pośladek. Zignorowałam go. Nadal leżałam na boku, twarzą do ściany, z widokiem na plecy nagiej matki.

    *

    I nagle kutas, zamiast wyjść do łazienki, jeszcze mocno chwyta mnie za pośladki!

    – Kurde! Bić mnie będzie?! – próbowałam odwrócić się, ale był szybszy. Szarpnął moją nogę w górę, przytrzymał penisa i klęcząc, wszedł we mnie jednym ruchem! Teraz jedną nogą klęczał na tapczanie, drugą na podłodze i ruchał mnie! Ale jak mocno! Próbowałam odwrócić się. Oparł się na łokciach i docisnął mnie tułowiem, blokując rękę. Był silny. Prawą ręką chwycił mnie za pierś, a lewą za kark. Zostałam unieruchomiona. Moja szarpanina tylko podniecała go.

    – Spokojnie, mała! Jeszcze trochę zabawimy się – sapał zadowolony. – Sama przyszłaś, nie? Widać, że lubisz to!  

    Rucha mnie mocno i dociska kark. Jęczę, a on wpycha moją twarz w narzutę. Bezsilna wyję w narzutę, a kiedy nie przynosi to żadnego rezultatu, łkam. Nic nie słychać. Trudno mi oddychać. Facet wali mnie jak młotem! A ja nie czuję żadnej przyjemności. Żadnej! Boli mnie pierś, tak mocno ją ‘pieści’. Po jakimś czasie, kiedy już leżałam bezwładna, zwolnił, zatrzymał się i w końcu wyszedł ze mnie. Zaczynam swobodniej oddychać. Leży na mnie i ciężko oddycha.

    – Nareszcie… – leżę nieruchomo i czekam aż bydlę wyniesie się. Patrzę na nagą matkę. Coś burczy pijana.

    – Matka nawet nie wie, że kochanek właśnie zgwałcił jej córkę! – ponownie jestem bliska płaczu.

    – Cholera! Szkoda, że już nie mogłem wytrysnąć – sapiąc, przysiadł na brzegu tapczanu. – Ty, a może miałabyś ochotę jeszcze kiedyś spróbować? – trzyma mnie za pierś, bawi się nią, a ja tylko czuję ból. – Jesteś młoda, masz atrakcyjne ciało. No, nie pożałujesz! Obiecuję!

    – Zastanowię się – mówię drewnianym głosem. Nie mam ochoty na jakikolwiek kontakt z nim, ale chcę, żeby wyniósł się jak najszybciej.

    Coś jeszcze bredził o mojej figurze, umiejętnościach. W końcu wstał i wyszedł. Też wstałam i podeszłam do biurka. Musiałam wyłączyć iPhone’a. Nagrałam stosunek z nim. Stoję oparta o biurko i patrzę w okno.

    Mam nieodparte wrażenie, że jego kłopoty dopiero zaczynają się. Hm, niektóre samce naprawdę powinny szukać mózgu. I to zanim podejmą pierwsze próby, pod opieką rodziców, przyjęcia pionowej postawy. Przecież u niego nawet nie występuje instynkt samozachowawczy! Sperma ścięła mu resztkę szarych komórek?

    *

    Po wf-ie szybko myłam się w łazience, ale mimo to cały czas zerkałam na moje rzeczy ułożone na ławce, niedaleko drzwi do szatni. Na szczęście żadna nie kręciła się przy moich ciuchach. Wróciłam i zaczęłam ubierać się. Dziwne, bo w zasadzie prawie wszystkie dziewczyny nadal ubierały się. Kilka wyszło, a inne, ubrane, nadal siedziały w szatni. Też dziwne. Ubrane zazwyczaj od razu wychodziły na korytarz. Szatnia nie nadawała się na miejsce spotkań. Na coś czekały…

    – Co jest grane? – zastanawiałam się i ubierając, uważnie rozglądałam. Niepokoiłam się.

    – No, Jessi, dzisiaj twoja kolej – odezwała się Ewa. – Chodź do mnie.

    Wywołana grzecznie podeszła. Żadnych łez, protestów, krzyków. Wyglądała inaczej niż na lekcjach. Efektowniej. O, wiem: miała szpilki zamiast adidasów i niedopiętą czerwoną bluzkę, spod której wystawał czarny, ażurowy stanik. Zbliżyła się do Ewy i odwróciła twarzą do grupy. Pogodna twarz, ale nie uśmiechała się. O co chodzi?

    – A dzisiaj nasza doceniana ulubienica, piękna Jessi! – chwila ciszy, żadnej owacji. Ewa objęła ją i pewnym, władczym gestem drugiej ręki chwyciła dziewczynę za pierś. A Jessica… A ona cofnęła ramiona, śmiało prezentując biust i stanęła w nieco większym rozkroku!

    – No, nieźle się zaczyna! – patrzyłam na tę scenkę z rozwartymi ze zdumienia ustami. Coś już wiedziałam o uroczej i bogatej z domu Jessi, ale coś takiego teraz i tutaj?! Przeczuwałam, że właśnie zaczyna się najbardziej gorąca część dnia w szkole.

    *

    – Ty, małorolna, czego tu jeszcze szukasz? – ton pytania zburzył miły klimat występu Jessiki.

    Dopiero po chwili zorientowałam się, że pytanie było skierowane do mnie. Prawie wszystkie patrzyły na mnie. Ewa groźnie zabrzmiała, podobnie patrzyła, więc epitet zawarty w pytaniu, który zawsze wzbudzał ryk śmiechu, tym razem nie zadziałał.

    – Co? – wzruszyłam ramionami. Trywialne pytanie, to zrewanżowałam się na tym samym poziomie. Równie dobrze może tak zapytać podróżnego na dworcu przy kasie. – Siedzę i przyglądam się – burknęłam. Miałam wrażenie, że nadciąga burza, ale nie wiedziałam, dlaczego? Skoro są tu prawie wszystkie. Napięcie wręcz namacalnie rosło, dlatego podniosłam się z ławki.

    – Więc spierdalaj do domu – „Kierowniczka” warknęła niezbyt grzecznie. Nawet jak na nią. Z wyrzutem spojrzała na Paulinę. – Tak trudno dopilnować jednej gówniary?

    – Wypraszam sobie – cicho zaprotestowałam. Już nie powiedziałam, że od „więc” tylko niedouczeni rozpoczynają zdanie. I Ewa.

    – Nie zauważyłam jej – Paula była wyraźnie zdenerwowana. Chwyciła moją torbę, otworzyła drzwi i wyrzuciła ją. Wyszłam, nie oglądając się. Zamknęła drzwi i przekręciła zamek.

    Pozbierałam torbę, ale postałam jeszcze chwilę i… nie usłyszałam wybuchu śmiechu. Hm, dziwne. Klimat intymnej zabawy szybko powrócił. Potem dochodziły tylko jakieś jęki, protesty i głośne, niewyraźne, pojedyncze komentarze rozbawionych (?) dziewczyn.

    – Trudno, niczego więcej nie dowiem się, ani nie usłyszę – rozczarowana ruszyłam do wyjścia ze szkoły. Niepotrzebnie. Gdybym zaczekała do końca tego tajemniczego spotkania, to z zachowania dziewczyn mogłabym więcej wywnioskować. Później zrozumiałam, że popełniłam błąd.

    *

    Kolejna dziwna sytuacja w szkole. Chłopacy z mojej klasy rozmawiają z naszą nauczycielką chemii, panią Wioletą. To efektowna mężatka tuż po 40. Zwraca uwagę swoją fryzurą. Półdługie włosy farbowane na biało i do tego irokez. Starannie przystrzyżone boki, ale nie są wygolone, reszta zaczesana do góry i na bok. Pianka, lakier… Widać, że potrafi dbać o siebie. Na pewno bywa w solarium.

    Sama kiedyś słyszałam, że w zimowe ferie lecą dokądś opalać się. Powiedziała to takim nonszalanckim tonem, jakby informowała, że zamiast pół chleba kupiła cały. Skoro jej mąż tak dobrze prosperuje, to sobie używają życia. Moi rodzice musieliby mnie wcisnąć do „okna życia”, żeby ewentualnie planować taki wypad zimą. A tak? Zostaje im Internet. Chyba, że matka pojeździ na chuju Radka i ten zrewanżuje się taką wycieczką. Tylko jak matka wytłumaczy się tacie? E tam, za stukanie takiej babki nie będzie fundował tropików.

    *

    Panią Wioletę od razu widać w szkole. Fryzura, strój, szpilki. Mimo jej wieku, chłopaki ciągle kręcą się przy niej. Jest lubiana przez uczniów. No, głównie przez chłopaków. Jak tak zastanowić się, to chyba nigdy nie widziałam jej na korytarzu rozmawiającej z uczennicami. Rzadko samotnie dociera do pokoju nauczycielskiego. Chociaż… Może to kwestia jej dużego biustu? Moja matka nie jest deską, chyba nawet „trójka”, ale ona?! W biuście na pewno ma sporo ponad metr, więc chłopaki gapią się jak sroka w gnat. Zresztą dyrektor też. Widziałam kiedyś. Szczególnie, że profesorka nosi sukienki z dużym dekoltem, a bluzki też rozpina dość odważnie.

    Pani Wioleta jest ‘przy kości’, ale dzięki temu biust może wywierać na nich takie wrażenie. Jej nazwisko to nazwa pewnego ptaka, która sugeruje lekkość i do niej, głównie z powodu biustu, idealnie nie pasuje! To powód masy żartów części chłopaków. Tych z widocznym deficytem intelektualnym. Poza tym jest zadbana, opalona, zawsze w szpilkach, żeby nieco zmniejszyć wrażenie dotyczące figury i przy okazji wygląda bardziej kusząco. Na pewno zdaje sobie z tego sprawę i nie przeszkadza jej takie zainteresowanie. Uśmiech, pogodny wyraz twarzy też dodają jej uroku. Ciuchy również ma świetne. Ale to mąż finansuje, bo z nauczycielskiej pensji na pewno ich nie kupuje.

    I zawsze ma czas, kiedy chłopaki chcą o coś zapytać. Fakt, dziewczyny nie mają do niej pytań po lekcji. Zresztą widzimy, co nasi koledzy robią na lekcjach, żeby zajrzeć w jej dekolt: „Pani profesor, mogłaby pani spojrzeć tutaj?”, jęczy przymilnie któryś. I kiedy ona nachyla się nad zeszytem, chłopak gapi się w jej biust, a drugi pod spódniczkę. Potem przeżywają te widoki przez kilka przerw. A my śmiejemy się z chłopaków. Zachowują się jak prawiczki. Tak swoją drogą, profesorka mogłaby nosić trochę dłuższe spódniczki. To w końcu szkoła.

    *

    – O, coś takiego! – stanęłam jak wryta. Właśnie wpadło mi to do głowy. – A może świadomie nosi takie krótkie spódniczki? Może cieszy ją zainteresowanie licealistów? To nie przedszkolaki. W końcu chłopaki już doskonale wiedzą do czego służy penis.

    Parę osób nieufnie mi się przyglądało. Podczas przerwy samotnie spacerowałam na boisku, co samo w sobie nie stanowiło niczego nadzwyczajnego. Ale nieświadoma zainteresowania otoczenia, mamrotałam do siebie.

    – Pieprzyć ich! – mruknęłam zniechęcona. Musiałam wyglądać na osobę wymagającą pomocy.

    Na szczęście u mnie w liceum nikt nie udzieliłby pomocy dziewczynie z prowincji. Nawet jakbym miała nóż wbity w plecy. No, gdyby nóż był wysadzany brylantami, to kto wie… Pewnie wzięliby nóż i uciekli. A wcześniej wytarli z krwi w moje ciuchy.

    – Czyżby ona… Ma ochotę na zaloty chłopaków?! Jara ją coś takiego? – aż zatrzymałam się z wrażenia. – Cholera! A może ma z nimi ochotę na coś więcej!? – słyszałam i czytałam o takich układach. – Co jest grane? Oni, rozumiem, hormony szaleją, ale ona?! 

    *

    W końcu umówiłyśmy się. Co za sukces! Jutro będzie o tym w gazetach! Teraz podeszłam do drzwi, nacisnęłam dzwonek, oparłam się o ścianę. Nie, żebym była zmęczona, ale nadal myślami byłam przy szkolnych sprawach i sądziłam….  

    – No, nareszcie! – drzwi mieszkania otworzyły się z impetem, a Ola złapała mnie pod ramię i jednym energicznym ruchem wciągnęła do przedpokoju. Od razu zamknęła drzwi.

    Tkwiłam oparta o ścianę, więc chociaż pociągnęła mnie przez próg jak worek kartofli, to skoczyłam z wdziękiem i lekkością baletnicy. Byłam w szpilkach, ale zgrabnie lądowałam na palcach. Skupiona na utrzymaniu równowagi, nie przyjrzałam się koleżance. Błąd.

    – A ty co, do partyzantki przechodzisz? – byłam zaskoczona energią i siłą gospodyni. W końcu koleżanka, więc nie musimy się ukrywać.

    – Chodź do mnie! – szarpnęła mną i mocno przycisnęła do siebie. Od razu poczułam jej nagie piersi pod T-Shirtem. Miłe uczucie. Objęła mnie rękoma i zaczęła całować w usta. Wepchnęła języczek. Poczułam specyficzny smak. Jedna ręka z pleców powędrowała w górę i zniknęła w moich włosach. Druga niecierpliwie majstrowała przy zapięciu stanika. Nie potrafiła stać spokojnie. Poruszała ciałem, ocierając się o mnie. Prowokowała. Była bardzo podniecona!

    I podchmielona!

    Tego się nie spodziewałam. Byłam zaskoczona, ale jej stan upojenia z kolei mnie podniecił.

    – Taka łatwa dziewczyna na wieczornym spotkaniu? Super! Tylko gdzie… – nie zdążyłam pozbierać własnych myśli.

    – Chodź! Czekałam na ciebie! – wyszeptała Ola i pociągnęła mnie za rękę.

    Weszłyśmy do jej pokoju. Panował półmrok, bo okno zasłaniała żaluzja. Z laptopa leciał jakiś fajny utwór instrumentalny. Jeszcze nie „pościelówa”, ale, ale… Na biurku stały dwa kieliszki wypełnione alkoholem. Koniak! Obok w dużym kieliszku do szampana pływała zapalona aromatyzowana świeczka. Miły, delikatny zapach. Wanilia.

    – Przygotowała się – machinalnie kiwnęłam głową. Rozglądałam się i zastanawiałam, gdzie usiąść. Kanapa czy fotel? Oto dylemat nastolatki! Odwróciłam się do koleżanki.

    *

    – Siadaj! – położyła dłoń na mojej piersi i pchnęła.

    Zrobiłam krok w tył w stronę fotela. Niby nie straciłam równowagi, ale i tak siadłam z impetem. Nie zdążyłam nawet zaprotestować, tak byłam zaskoczona jej energią. Podeszła i usiadła mi okrakiem na kolanach. Przez chwilę z dziwnym uśmiechem patrzyła mi w oczy. Zachłannym gestem chwyciła mnie za pierś.

    – O ty! – zaskoczyła mnie. Wiedziałam, po co przyszłam. Przecież umawiałyśmy się, ale mimo tego jej tempo zaskoczyło mnie. Poprzednio taka nieśmiała, niezdecydowana, a teraz? Chciałam cofnąć się, ale od razu poczułam oparcie fotela. Powoli nachyliła się i czule pocałowała mnie. Teraz jej zachowanie tak kontrastowało z ‘dynamiką’ powitania, że chętnie oddałam pocałunek. Tak jakoś… Tak fajnie smakowały jej usta…

    – Dzisiaj nikt nam nie przeszkodzi. Rodzice wyszli na jakieś imieniny. Wrócą koło północy – szepnęła mi do ucha i delikatnie przygryzła wargę zębami. Wyprostowała się, sięgnęła w kierunku biurka i podała mi kieliszek. Wzięła swój. – Napijmy się. Za nas! – wzniosła toast i wychyliła jednym haustem, nie czekając na mnie. Zrobiłam to samo.

    – Och! – stęknęłam, podałam jej kieliszek i spojrzałam z wyrzutem.

    – No! – roześmiała się, widząc moją minę. – Mnie też nie smakowało! Ale dodaje odwagi! – odstawiła kieliszki, pokręciła się na moich kolanach, skrzyżowała ręce, chwyciła koszulkę i jednym płynnym ruchem zdjęła ją. Odrzuciła w kierunku kanapy. Prowokująco patrzyła mi w oczy. Wyprostowała się, podparła pod boki i wypięła biust. Czekała, co powiem.

    *

    Cdn.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Tomnick
  • Owlosiony dominujacy ojciec

    Mój tatuś jest bardzo męski i stanowczy. Każde nieposłuszeństwo kończy się zlaniem dupci. Tatuś ma 190cm brązowe włosy i jest bardzo owłosiony. Klata, uda, ręce i pachy… Uwielbiam kiedy tatuś wraca spocony z budowy po pracy, czuję wtedy jego męski ojcowski pot. W łazience znalazłem ojcowskie majtki, zacząłem je wąchać i sobie walić. Nagle tatuś wszedł do łazienki i wkurwiony zapytał co ja kurwa robię. Chwycił mnie za rękę, kazał się wypiąć i zbił mnie po pupci. Ja płacząc padłem na kolana ojca chwyciłem wielkie owłosione udo i błagałem tatusia żeby mi wybaczył. Ojciec się pochylił napluł mi na twarz i przycisnął głowę do uda. Zacząłem je lizać jak lizak językiem po całości. Po chwili ojciec mnie podniósł chwycił mocno za gardło napluł na twarz i kazał sobie za to podziękować. „Dziękuje tatusiu ze na mnie naplułeś dziękuje ci za twoja uwagę” potem włożył mi język do buzi i kompletnie zdominował moje usta, penetrował je i wylizał synkowi usta dokładnie od środka. Tata zaczął lizać mi szyje „lubisz synku jak tatuś pieści ci szyje? Kto ci da tyle rozkoszy jak nie ojciec?” „Tak tato wyliż mnie ojcze uwielbiam jak twoja męska broda smyra mnie po ciele”. Kiedy już stękałem po ojcowskich pieszczotach taka chwycił moja głowę i przysunął do pachy, kazał wąchać. Oh tato twoje pachy pachną tak męsko potem, utożsamiam ten zapach z ojcowska miłością i bezpieczeństwem tato tato błagam mogę je wylizać? Tata napluł na mnie znowu i powiedział liż mi pachy kurwo dokładnie wyczyść je pizdo. Kiedy już dokładnie je wylizałem tatuś mnie przytulił do swojej owłosionej klaty i zaczął głaskać po głowie czułem się bezpiecznie w jego ramionach przytulony do gęsto zarośniętej klaty. Zacząłem ssać ojcowskie sutki jak cielaczek. Liż kurwa suty ojcu i tę klatę. Tatuś kazał mi zejść na kolana i zacząłem lizać jego męski brzuch i wąchać krocze przez majtki. Czułem zapach męskiego kutasa, tata rozkazał zdjąć sobie majtki i dokładnie wylizać męskie owłosione jądra i kutasa językiem. Wylizałem dokładnie ojcowskie jądra razem z pachwinami i kutasa po samo gardło, kutas miał 17 cm i był taki gruby, ze ledwo mieścił mi się w ustach do tego był lepki od wyciekającej spermy. Zacząłem lizać włosy łonowe ojca tatuś mnie podniósł pogłaskał i pochwalił dobrze syneczku liżesz ojca kto ci da tyle uwagi i samczego ciała jak nie ojciec? Dziękuje ci tato proszę wypierdol mnie mocno chce cię poczuć w sobie chce żebyś się spuścił mi na twarz i oznaczył synka. Będę cię jebał ostro syneczku ale najpierw czeka cię kara. Usiądę ci na ryju i dokładnie wyliżesz mi spocone męskie owłosione dupsko. Posłusznie się położyłem na łóżku i nagle wielki męski odbyt zbliżył się do mojej twarzy tata warknął liż mi dupę pedale, dokładnie językiem. Zacząłem je dokładnie lizać, tata dociskał dupę do moich ust i szorował nią po twarzy przy tym mówił liz to jebany pedale, kurwa dokładnie językiem po całości wyliż ojcu dupę. Lizałem dokładnie ojcowski rów, poślady całe były owłosione. Ojciec totalnie mnie zdominował. Tata powiedział ty jebana cioto teraz nie będę się mył bo mój syneczek będzie wąchał i lizał z potu ojca o kurwa. Ojciec wstał i wypiął mi dupkę zaczął ja pieścić językiem czułem jego brodę smyrającą moja pupcie. Oh tatusiu cudownie mnie pieścisz jesteś taki męski. Dupcia wilgotna to teraz tatuś cię zerżnie kurwa zgwałci pedale. Ojciec na chama wszedł w moja dupkę, wypełnił mnie swoim kutasem i zaczął posuwać ostro. Podczas penetracji tatuś chwycił mnie za gardło, a ja tylko stękałem i jęczałem oh tato pierdol mnie mocno ojcze. Tatuś jebiąc mnie w dupę przybliżył się do mojej klaty stykając się z nią jebiąc mnie smyrał mnie swoim owłosieniem o moja gładka klatę i brzuch jednocześnie włożył mi język w usta i dalej ruchał. Tata po chwili wyciągnął kutasa z moje dupki i spuścił mi się do ryja krzycząc kurwa bierz to do buzi, dostaniesz spust w ryj od ojca i połykaj pedale. Ojciec zalał mi tak usta, ze aż sperma wylewał mi się z ust. Na koniec tatuś mnie przytulił i pocałował w głowę.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Robert Robson
  • Rekompensata, 4.

    Część 4.   

    Na mój widok Roman wyjmuje, a potem ponownie wkłada do torebki zwitek banknotów.  

    – Uczciwie zapracowałaś! – mówi z uśmiechem. – Jesteśmy zadowoleni i mamy nadzieję na kolejne spotkania. A to gratyfikacja za twoje starania.

    – O, kur… Wzięli mnie za dziwkę! – stoję zaskoczona z szeroko otwartymi ustami.

    Opacznie zrozumieli moją reakcję.

    – Możesz być spokojna. Nie grzebaliśmy w torebce. Zresztą, sama sprawdź.

    Jakoś nie obraża mnie sugestia, że jestem dziwką. Nawet podnieca. Podoba się, bo oznacza wysoką ocenę moich umiejętności? Może… Perwersja? Być może…

    – Ale ja nie jestem prostytutką – mówię poważnym tonem.

    Robią wrażenie lekko zaskoczonych moją deklaracją, chociaż starają się szybko tuszować reakcję na taką wiadomość. Roman niby starszy, ale tym razem jest znacznie szybszy:

    – I bardzo dobrze! Zresztą, wcale tak nie sądziliśmy, prawda? Marcin! – wywołuje kolegę. 

    – Oczywiście, że nie. Tylko dyskretnie chcieliśmy sprawić tobie taki miły prezent. Nie wyszło – uśmiecha się młodszy i rozkłada ręce. – Za to wyszło, że grzebiemy w twojej torebce. Przepraszam. Głównie za kolegę. To był jego pomysł.

    Roman piorunuje go wzrokiem, ale za moment uśmiecha się.

    – No, tak. Wyszło, że co złe to ja. Czyli muszę zmienić kolegę – patrzy poważnie na blondyna i zwraca się do mnie: – Wybacz nam, jeżeli odniosłaś takie wrażenie. Na pewno nie było to naszym zamiarem. Nadal mamy nadzieję na kolejne spotkania i postaramy się więcej nie psuć atmosfery finansami, ale postaramy się spełniać twoje oczekiwania. Chcemy, że atmosfera była tak miła jak dzisiaj.

    Patrzę na nich i pytająco unoszę brwi.

    – Oczywiście, poza tą niezręczną sytuacją z podarunkiem pieniędzy – szybko zastrzega się Roman.

    – Hm, nie miałabym nic przeciwko wsparciu finansowemu. Fajnie byłoby mieć przyjemność z seksu z nimi i dodatkowe pieniądze tylko na swoje wydatki – myślę gorączkowo. Przecież doskonale wiem, jak wygląda nasz domowy budżet.

    – Oczywiście, jeżeli chcesz, możemy ustalić jakąś kwotę za spotkania z nami – wtrąca Marcin, dostrzegając moje wahanie.

    – Nie przerywa się starszym – reaguje Roman, odwracając się w kierunku kolegi. Ten, uśmiechając się, powoli podnosi ręce w obronnym geście.

    Teraz gospodarz patrzy na mnie:

    – Potraktuj ten finansowy prezent jak wyraz naszego uznania dla twojej naturalności i zaangażowania – robi chwilę przerwy, żeby nadać większego znaczenia swoim słowom. Uśmiecha się życzliwie i dodaje cieplejszym tonem: – Naprawdę liczymy na kolejne spotkania.

    – A ja chętnie skorzystam z waszego wsparcia finansowego – uśmiecham się promiennie.

    Odwzajemniają uśmiech. Tym razem nie okazują nawet cienia zaskoczenia ani rozczarowania.

    *

    Bez słowa podchodzą do mnie. Mimo woli cofam się w obawie przed ich reakcją. Było nie było, znam ich ledwie jedno popołudnie. Marcin staje przede mną, Roman z tyłu. Pokonują mój opór i ściągają ręcznik. Dociskają nagie ciała do mojego. Blondyn całuje mnie w usta, wpycha język. Zamykam oczy. Jego kolega całuje mnie po karku, po ramieniu. Kiedy przesuwa zębami po karku, drżę.

    – Ależ wrażenie! Przeżyłam dzisiaj tyle rozkoszy i znowu? – uśmiecham się do moich myśli. – Zapłacili, więc chcą skorzystać, ile się da!

    Ich ręce błądzą po moim ciele, a na podbrzuszu rośnie penis Marcina. Roman rozchyla moje pośladki i układa członek między nimi. Jest gruby. Twardnieje. Ściskam go pośladkami. Roman wypycha biodra do przodu. Nogi mi miękną.

    – A niech robią, co chcą… – myśli kłębią się, mój opór słabnie wraz z rosnącym naporem pieszczot. Nie potrafię opierać się. Nawet nie chcę. W końcu czule obejmuję Marcina. Zęby Romana smakują mój kark. Jego ciepły oddech okrywa mój kark. Aż miękną mi nogi! Jednak napinam mięśnie. A teraz ciepły, wilgotny język powoli przesuwa się po kręgosłupie. Silny dreszcz przelatuje po moim ciele. I jeszcze jeden! Co za odlot…

    Podtrzymują mnie. Wchodzą we mnie. Któryś podnosi moją nogę. Uderzają w jednym rytmie. Głowa opadła mi. Zamknęłam oczy i czuję. Czuję ich we mnie. Podniecenie jest tak silne, że nie jestem w stanie panować nad ciałem. Trzymają mnie. Uderzają coraz mocniej. Sapią. Czyjaś ręka masuje moja pierś. Łapie brodawkę i ściska ją. Wydaję krótki okrzyk. To bolało! A może jednak było przyjemne? Doznania z pochwy, odbytu, piersi mieszają się. Ich języki, zęby, opuszki palców, dłonie. Dotyk, głaskanie, muskanie, drapanie, łaskotanie… Nie będę potrafiła odtworzyć tej zabawy.

    Jestem bardzo pobudzona i nie potrafię panować nad reakcjami. Moje ręce leżą na ramionach jednego z nich. A raczej zwisają z tych ramion. Kolejne bodźce rozkoszy wprawiają mnie w taki stan, że… Jakbym śniła! Jest tak cudownie! Otwieram usta, zamykam, a po chwili zagryzam wargi. Wrażenia z tego spółkowania są niesamowite! I niech ten stan trwa jak najdłużej! Z podniecenia aż zaciskam zamknięte oczy. Odpływam…

    *

    Marcin odwozi mnie taksówką. Pieszo idziemy cały przystanek. Obejmuje mnie. Zachowuje się dość swobodnie. Próbuję odsunąć się.

    – No co ty? – mówi cicho. Milczy, kiedy mija nas starsza para, potem nastolatek. Odczekuje jeszcze kilka kroków. – Uprawialiśmy seks, a teraz uciekasz ode mnie?

    – Mieszkam niedaleko. Gdyby ktoś mnie zobaczył… – nie kończę zdania.

    – Aaa, rozumiem! Boisz się, że zaraz ktoś doniesie mężowi? – w jego głosie chyba słyszę cień rozbawienia.

    – No, właśnie.

    – Spokojnie. Też będę uważał – poważnieje. – Wiesz, mam ochotę… Chciałbym ci coś jeszcze zaproponować.

    Nie zdążyłam zapytać, o jakie „jeszcze” mu chodzi, bo objął mnie ramieniem, skręciliśmy i dalej poszliśmy wąską osiedlową uliczką, gorzej oświetloną, prowadzącą między blokami. W pewnym momencie jego dłoń zjechała z ramienia i wcisnęła się w dekolt. Zanurzył dłoń w stanik i chwycił pierś. Drgnęłam speszona i zaniepokojona sytuacją.

    – Uspokój się. Nikogo nie ma. Obiecałem, że będę uważał – uspokaja mnie, a ton głosu wskazuje, że już jest podniecony.

    Ma trochę racji. Nikt nas tutaj nie minął. Chodnik przed nami był pusty. Słyszałam tylko moje szpilki. Na drugim końcu bloku było znacznie jaśniej, ale tam był otwarty sklep spożywczy. Mijamy kolejny blok. Zasłania nas ściana szczytowa. Po drugiej stronie chodnika na metrowej wysokości wale rosną drzewa i krzewy. Stąd chodnikiem mamy jeszcze spory kawałek do głównej ulicy. Marcin ciągnie mnie za ten wał. Cały czas obejmuje, trzymając za pierś.

    – O co chodzi? – pytam.

    – Spokojnie. Przecież nie będę się z tobą całował na chodniku. Zależy ci na dyskrecji, prawda?

    Stajemy za tym ziemnym wałem. Dzięki krzakom z chodnika prawie nas nie widać. Z drugiej strony wybetonowana zatoczka wypełniona samochodami, potem osiedlowa uliczka, kolejna zatoczka i blok. Lampa oświetlająca zatoczkę obok nas nie sięga do pasa zieleni. Marcin wyjmuje dłoń z dekoltu, odwraca mnie, zdejmuje pasek torebki z ramienia i upuszcza ją na ziemię. Obejmuje moją głowę i zaczyna całować. Po chwili oddaję pocałunek. Teraz jestem pewna, że to nie żart. Mam ochotę na pieszczoty. Obejmuję go.

    *

    Marcin w końcu zsuwa prawą rękę po plecach pod spódniczkę i sięga do mojego pośladka. Łapie go zachłannie. I trzyma mocno. Miętosi. Kiedy już nieco ochłonęłam z zaskoczenia, doceniam silną pieszczotę. Drugą ręką trzyma mnie za kark i nadal namiętnie całuje. Nieoczekiwanie przerywa pocałunek, odchyla głowę:

    – Rozepnij bluzkę!

    – Co? No, co ty! Tutaj? – zaskoczył mnie takim żądaniem. – No, wiesz! Chyba…

    Przerwał mi, mocniej ściskając kark i szarpiąc nim:

    – Powiedziałem, rozepnij bluzkę – szepcze twardym tonem bezpośrednio do ucha. – A może wolisz wracać z rozerwaną? – bawi się moim strachem, bo zna odpowiedź.

    Szybko i bez słowa rozpinam wszystkie guziki.

    – Rozepnij stanik! – ponagla mnie niecierpliwym tonem.

    – Ale ja…

    – Słuchaj i rób, co ci mówię! – kolejne szarpnięcie za kark. Przywarł do mnie całym ciałem. Całuje mnie w usta i po szyi.

    Odchylam głowę, przymykam oczy. Drżącymi rękoma rozpinam stanik. Zdenerwowanie miesza się z podnieceniem. Opuściłam ręce i biernie czekam na dalszy ciąg.

    Marcin puszcza mój kark, lekko podnosi stanik i językiem zaczyna pieścić pierś! Oddycham głęboko i chwytam jego ramiona. Marcin jedną brodawkę głaszcze palcami, drugą muska językiem. Im dłużej to trwa, tym bardziej rośnie moje podniecenie. Nie chcę myśleć, gdzie jestem. Chcę tylko czuć te pieszczoty. Właśnie dłoń zjeżdża z mojej pupy i chłopak sięga do krocza! Zaskoczona jego gestem, krzyknęłam.

    – Cicho! – szepcze podniecony. Mam wrażenie, że znowu bawi się moim zdenerwowaniem. I jest coraz bardziej podniecony.

    Nie ruszam się, a on pociera krocze. Brodawkę trzyma wargami. Po chwili pieści bardziej natarczywie. Palcami ściska brodawkę, drugą pierś kąsa zębami. Dłoń w kroczu mocno pociera łechtaczkę. Czuję, że majtki stają się wilgotne. Dłonią odsuwa materiał na bok.

    – Nie tutaj! Proszę! Marcin! Nie tutaj!

    – Cicho! Nie przesadzaj!

    – Marcin! Proszę! Marcin…

    Zanim zdążę zareagować, stoi za mną. Trzyma za piersi i całuje w kark. Jedna dłoń znowu jest na pupie i głaszcze pośladki, ale jakoś tak inaczej… I nagle, ponownie łapie mnie w kroczu! Wypinam biodra do przodu. Nie chcę tutaj seksu. Ktoś może nadejść i zobaczyć mnie w trakcie spółkowania. Co to byłby za wstyd! Wstyd? Kompromitacja! Gdyby ktoś mnie rozpoznał, taka wiadomość rozeszłaby się lotem błyskawicy! Dłoń z krocza płynnie przesuwa się do tyłu i jednym szarpnięciem ściąga mi majtki!

    – Nie! Proszę! Marcin! – próbuję odwrócić się, ale trzyma mnie mocno. – Ktoś może przyjść!

    – Najwyżej będzie mi zazdrościł. Albo tobie – jest w dobrym humorze. Panuje nade mną.

    *

    Ponownie staram się odwrócić, coś powiedzieć i wtedy wsuwa we mnie penisa! Próbowałam odsunąć się, ale jak tylko wszedł, złapał mnie za biodro. Tkwił we mnie nieruchomo. Chciał zaznaczyć swoją dominację. A potem ruszył! Od razu uderzał tak biodrami tak mocno! Stałam w lekkim rozkroku, na ile pozwalały mi majtki. Zacisnęłam usta, żeby nie jęczeć. Nie. Musiałam zagryźć wargi, bo usta otwierały się i jęczałam. Marcin już nie strofował mnie. Tylko rżnął. Ruchał! Miał taką kondycję! Jego penis znowu był twardy, jakby nie spółkował godzinę wcześniej.

    W pewnym momencie zwolnił. Gorączkowo zastanawiałam się, o co chodzi, kiedy mocno przycisnął mnie, ugiął nogi i ręką szarpnął majtki. Zsunęły się poniżej kolan.

    – Co za ekwilibrystyka! – byłam zaskoczona jego sprawnością. Penis mu nie wiotczał.

    Wtedy wyprostował nogi i jedną z nich zepchnął majtki aż do moich kostek.

    – Ściągnij! – szepnął.

    Nieco zmniejszyłam rozkrok. Zsunęły się na chodnik. Wyszłam jedną nogą. Na więcej nie pozwolił mi. Znowu tak mocno walił penisem, jakby chciał nadrobić te kilka chwil bezruchu. Stanęłam w szerokim rozkroku. Musiałam, broniąc się w ten sposób przed upadkiem.

    – Nawet u Romana nie był tak agresywny! – dociera do mnie. Opieram ręce o kolana. Torebka leży obok nóg.

    *

    – Chodź tu! – szepcze mi do ucha i szarpie za piersi, przyciągając do siebie.

    – Czego on jeszcze chce?! – niepokoję się, kiedy, w miarę przytomnie, myślę. Jednak penis w pochwie prowokuje takie doznania…

    Chłopak trzyma mnie w pasie i zaskakująco sprawnie ściąga mi bluzkę. Jak na zajętego spółkowaniem.

    – Marcin, nie! Zrozum, ktoś może nas zobaczyć! – w zasadzie już tylko błagam.

    Chwyta mocno za pierś. Nie mogę ruszyć się. Rucha mnie mocnymi uderzeniami bioder. Druga dłoń wędruje na plecy i podnosi stanik.

    – Marcin, proszę… – mój głos brzmi żałośnie. Mimo wszystko podniecenie jest silniejsze niż rozsądek. Chcę przesunąć się, odwrócić, ale chłopak korzysta z okazji i szarpnięciem ściąga mi bluzkę z prawego ramienia. Jej rękaw jest już poniżej łokcia.

    – Przecież chcesz – słyszę jego namiętny szept. Jest podniecony.

    – Proszę. Marcin… – oponuję coraz słabiej.

    Kochanek chwyta mnie za włosy i odchyla do tyłu. Całuje po karku, szyi, brodzie, policzku. I rytmicznie uderza twardym penisem. Mocno. Nie potrafię otworzyć oczu, ale czuję, jak bluzka zsuwa się z przedramienia. Sama wyciągam z niej dłoń. Marcin szybkim ruchem zsuwa stanik, po czym zmienia ręce. Ściąga bluzkę i stanik z drugiego ramienia. Trzymam je w dłoni. Stoję na chodniku z nagim biustem, ruchana przez młodego chłopaka!

    Panuje mrok, jest dość późno. Poddaję się. Znowu zamykam oczy i cieszę się z doznań, jakie sprawia mi tak młody kochanek. Szerzej rozstawiam nogi. Marcin uderza jeszcze mocniej. Jęczę. Jest mi tak dobrze. Nic nie słyszę. Niczego nie chcę widzieć. Liczą się tylko mocne uderzenia penisa. Charczę! Napinam mięśnie, szarpię łechtaczkę. Jego dłoń zakrywa moje usta. Duszę się, a fala ciepła pokrywa moje ciało. Jeszcze chwila i wytrysk wypełnia pochwę. Co za rozkosz! Odpływam… Nieco później czuję, jak nogi uginają się w kolanach. Nie panuję nad nimi.

    *

    Jedna ręka podtrzymuje mnie w pasie, druga trzyma pierś. Zachłannie łykam powietrze.

    – Och! Nareszcie! Mogę oddychać! Przełykam ślinę i znowu normalnie słyszę. Dochodzę do siebie. – Kurwa! Odjebało ci?! Chciałeś mnie udusić?! – wściekła prawie wrzeszczę na Marcina.

    – Zamknij się! – chłopak szarpie mnie i nerwowo szepcze do ucha. – Nie drzyj się, bo ktoś zadzwoni po policję!

    – Ja się drę?! Bo ty mnie dusisz!

    – Kobieto, darłaś się, jakbym ciebie zarzynał! – mimo wszystko jego głos drży z rozbawienia.

    Zaskoczyła mnie ta informacja. Już dawno nie zachowywałam się tak głośno podczas stosunku. To jedynie świadczy  o tym, jak mocno przeżywałam współżycie i orgazm. I o tym, jak dobrym Marcin był kochankiem. Chłopak nadal tkwi we mnie, porusza penisem i trzyma za piersi. Nie protestuję.

    – Podnieca go macanie biustu? – zastanawiam się, a już głośno pytam: – Ty, długo będziesz macał piersi? – Teraz ta pieszczota inaczej na mnie działa. Emocje opadają.

    Parska cichym śmiechem, ale nie przerywa zabawy piersiami.

    – Uspokój się. Przecież nie narzekałaś. Ale przyznaję, są fajne, zadbane, pełne, że tylko… Ech! Jest okazja, więc korzystam z nich – wyjaśnił i ścisnął mocniej. Miły, namiętny ucisk. – Mam nadzieję, że będę mógł częściej.

    Po tych słowach powoli wysuwa się ze mnie. Pieszczotliwe dał mi klapsa w pupę. Dopiero teraz uświadamiam sobie, że nawet mnie nie zapytali o zabezpieczenia. Z kieszeni spodenek wyciąga chusteczki higieniczne i stojąc obok mnie, wyciera penisa. Jeszcze mu nieźle sterczy. Mimo mroku i dość odległych lamp, trochę jednak widać. Przyglądam się z ciekawością.

    – Czyżbym jeszcze go pożądała? – łapię się na niekonsekwencji. – To chore! Ale było mi tak dobrze…

    – Miałabyś jeszcze ochotę? – Marcin wyciera penisa i patrzy na mnie.

    – Może miałabym… – zawieszam głos. – Ej, głupia! Nie powinnaś ułatwiać mu zadania. Niech stara się! – strofuję siebie w myślach.

    – Zosia, ubieraj się. W końcu ktoś tu jednak nadejdzie – mówi z lekkim uśmiechem, wkładając penisa w slipy. – Chociaż mnie taki widok bardzo odpowiada – zapina zamek rozporka.

    Dopiero po jego słowach dociera do mnie, że ciągle stoję tylko w zadartej spódniczce. Majtki nadal leżą na chodniku, a bluzkę i stanik ściskam w dłoni. Pospiesznie cofnęłam dłoń z podbrzusza. Marcin z wyraźną przyjemnością obserwuje kołyszące się piersi.

    *

    Cdn.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Tomnick