Blog

  • Obozowa przygoda – urodziny cz.2

    Drzwi otworzyła mi Olga, była lekko umalowana, miała na sobie czerwone szpilki, jej włosy były upięte z tyłu, ale co najważniejsze, była całkiem naga. Bez wahania wszedłem do środka i zacząłem ją całować, jednak ona po chwili mnie odepchnęła i spojrzała się na mnie zalotnie. Wtedy miałem okazję się rozejrzeć po ich domku i ze zdumieniem stwierdziłem że nie było w nim nic specjalnego. Ten sam salon, typowe pokoje, standardowa łazienka, zacząłem myśleć, że cała niespodzianka Olgi tą ściągnięcie mnie do pustego domku.

     Och, jak bardzo się myliłem. Okazało się, że dziewczyny nie przypadkiem zawsze mieszkały w tym samym domku. Olga wzięła mnie za rękę i zaprowadziła mnie do małego pokoiku za łazienką, wprost niemożliwego do zauważenia. Ja w tym czasie byłem zajęty patrzeniem na jej pośladki kołyszące się przy każdym ruchu. Po chwili jednak zwróciłem uwagę na otoczenie, bo właśnie zeszliśmy do czegoś co wyglądało na ładnie urządzoną piwnicę. Zobaczyłem duży centralny pokój w którym najwyraźniej odbywała się impreza i było dość tłoczno. Przez moment obawiałem się, że jacyś cwaniacy zainteresują się moją nagą dziewczyną, ale wyglądało na to, że każdy był zajęty sobą. Gdy tak stałem Olga zniknęła mi z oczu, a po mojej prawej stronie pojawiła się Ola, nasza mistrzyni z kieliszkiem w dłoni. W normalny dzień bym odmówił, ale to były moje urodziny, więc ochoczo wziąłem drinka i wypiłem go jednym haustem. Paliło w gardle, ale efekt był natychmiastowy, od razu poczułem się żywy, a Ola stojąca obok wydała mi się niesamowicie atrakcyjna. Z jakiegoś powodu pomyślałem też, że dobrym pomysłem będzie danie jej mocnego klapsa, tak zrobiłem, a ona, ku mojemu zdziwieniu zaśmiała się, złapała mnie za rękę i zaczęła prowadzić do drzwi kilka metrów od nas. Otworzyła je, wepchnęła mnie do środka, a ja upadłem na duże łóżko, będące największym, i jedynym meblem w pokoju. Zdjęła wtedy z siebie kusą sukienkę, pod którą nie miała żadnej bielizny i złapała mnie gwałtownie za krocze. Nie muszę chyba dodawać, że odkąd zobaczyłem Olgę mój kutas był twardy jak kamień. Ola zdjęła mi spodnie i natychmiast wzięła mojego penisa do buzi i trzeba przyznać, że wiedziała co robi, poruszała się jak ryba w wodzie, gdy ja zdejmowałem z siebie ubrania. Ssała go rytmicznie, posługując się też językiem, klęczała na łóżku a ja leżałem i patrzyłem jej w oczy. Nagle zaczęła krztusić się moim kutasem, jednocześnie go obśliniając, byłem wtedy tak podniecony, że w ostatnim momencie odsunąłem jej głowę i strzeliłem jej na twarz. Nie wiem, czy był to efekt szampana, czy podniecenia, ale moja sperma zalała jej prawie całą twarz. Ona szybko ją z siebie zlizała, po czym pocałowała mnie i powiedziała “wszystkiego najlepszego Michał”. Byłem w stanie wybąkać tylko “dzięki”, kiedy ona ubrała się i wyszła zostawiając mnie nagiego na łóżku.

     Leżałem tam chwilę i nagle usłyszałem otwierające się drzwi, pomyślałem że jeszcze po coś wróciła, ale nie. To była Olga, nadal naga i piękna, weszła na łóżko, pocałowała mnie i z uśmiechem założyła mi opaskę na oczy. Poczułem wtedy jak siada mi na penisie, który znów stał się twardy i gotowy do działania, poczułem jak jej cipka zaciska się na nim przy każdym jej podskoku, czułem jak jej pośladki uderzają o moje uda. Chciałem ją jednak zobaczyć, zdjąłem więc opaskę i zamiast Olgi, ujeżdżała mnie Wiktoria. Musiałem wyglądać na nieźle zaskoczonego, bo obie się zaśmiały, a Wiktoria mnie pocałowała i jeszcze intensywniej zaczęła mnie ujeżdżać, gdy Olga usiadła mi na twarzy, a ja zacząłem lizać jej cipkę. Okazało się, że Wiktoria była już nieźle podniecona przed wieczorem, bo po chwili poczułem jak po kutasie spływają jej soki. Wtedy siostry zamieniły się miejscami, i Olga, energiczna jak zawsze, szybko doprowadziła mnie do wytrysku głęboko w jej cipce. Wtedy obie się podniosły i zaczęły się całować, a ja tylko przypatrywałem się masując je po pośladkach. Po chwili obie położyły się nagie po moich bokach i powiedziały “wszystkiego najlepszego Michał”. Pocałowałem je, i we troje zasnęliśmy.

     

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Raúl
  • Impreza

    Pewnego razu z koleżanką umówiłyśmy się, żeby iść na imprezę. Miałyśmy iść tylko we dwie, ale ona w ostatniej chwili napisała mi, że idzie z nami K. (jej przyjaciel). Nie byłam z tego faktu raczej zadowolona, bo myślałam, że to będzie babski wieczór, ale się zgodziłam. Spotkaliśmy się przed klubem. Gdy zobaczyłam K. odjęło mi mowę. Facet dokładnie w moim typie. Wysoki brunet, z lekkim zarostem, ubrany tak jak lubiłam najbardziej-koszula w kratę i czarne spodnie. Facet idealny. Ja chyba też mu wpadłam w oko, bo nie odgrywał ode mnie wzroku. Miałam na sobie obcisłą mini i czarne rajstopy. Zapoznaliśmy się i weszliśmy do środka. Typowa impreza, dużo alkoholu, głośna muzyka i dobra zabawa. W pewnym momencie, moja koleżanka powiedziała, że wraca do domu bo źle się czuję, lecz my razem z K. nie chcieliśmy kończyć tak szybko dobrej imprezy, więc zostaliśmy teraz tylko we dwoje. Wypiliśmy stanowczo za dużo. Ok. 3 w nocy postanowiliśmy skończyć imprezę. K. postanowił że odprowadzi mnie do domu, ja się zgodziła, bo dobrze mi się z nim spędzało czas. Przez całą drogę rozmawialiśmy i się śmialiśmy. Gdy byliśmy pod moim domem ciężko było nam się rozstać, więc zaprosiłam go do siebie. Doskonale wiedziałam jak już to się skończy. Nie musiałam zbyt długo czekać, gdy tylko weszliśmy zaczęliśmy się całować. Zaczął rozsuwać mi sukienkę, a następnie wziął na ręce i rzucił na łóżko. Rozerwał moje rajstopy, a majtki przesunął na bok. Zaczął lizać moją cipkę, było obłędnie. Wsadzał mi palce do pochwy, poruszając nimi coraz to szybciej. Miałam wrażenie jak by znał mnie i to co lubię najbardziej. Ściągnął ze mnie resztę ubrań i ściągnął też swoje. Bez ubrań wyglądał jeszcze lepiej. Jego członek był tak duży, że nie mogłam go objąć. Zaczęłam robić mu loda, chyba mu się podobało bo aż słyszałam jego pojękiwanie. Po grze wstępnej, posadził mnie na swoich kolanach i wszedł we mnie swoim przyjacielem. Zaczęłam go ujeżdżać. Krzyczałam i przeklinałam, a on złapał mnie za włosy i przyciągnął moja twarz do swojej. Zaczął mnie całować, w ten sposób starał się mnie uciszyć. Rzucił mnie na łóżko, kazał mi unieść tyłek do góry i wziął mnie na pieska. Trzymał mocno moje włosy, odchylając moją głowę do tyłu. Drugą dłonią trzymał mnie za szyje delikatnie podduszając, co jeszcze bardziej mnie nakręcało. Posuwał mnie tak ostro, że nie miałam już nawet siły krzyczeć. W ostatniej chwili wyciągnął ze mnie swojego przyjaciela i wystrzelił swoją dawkę nasienia na moje ciało. Oboje padliśmy na łóżko zmęczeni. Po chwili odpoczynku powtórzyliśmy to jeszcze raz, a nad ranem umówiliśmy się na kolejne spotkanie. 

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Zimna Suka
  • Wierna suka

    Był ciepły letni wieczór, dopijaliśmy swoje drinki na hotelowym tarasie. Czułam jak alkohol mnie rozluźnia. Patrzyłam na niego wzrokiem pełnym pożądania. Wiedziałam, że tego wieczoru będę jego i zrobi ze mną co zechce. Było mi tak błogo.

    Uśmiechnął się do mnie swoim zajebistym uśmiechem i odstawił pustą szklaneczkę po whisky. Wtedy jeszcze nie wiedziałam, że był to jego ostatni taki uśmiech tego wieczoru.

    – Wracamy do pokoju, suko – powiedział stanowczo, ale na tyle cicho, żebym tylko ja mogła go usłyszeć. Przeszedł mnie dreszcz podniecenia. Ten sam, który czułam zawsze kiedy stawałam się jego suką.

    Wstałam i ruszyłam w stronę windy. Szedł o krok za mną, wiedziałam, że patrzy na mój tyłek w obcisłej, lekkiej sukience. Nie założyłam tego wieczoru majteczek. Czułam, że jestem już mokra.

    Czekaliśmy na windę, razem z nami stał jakiś dobrze ubrany mężczyzna. Wracał chyba z jakiegoś spotkania biznesowego. Rzuciłam mu miły, nic nieznaczący uśmiech. Podniecało mnie, kiedy inni mężczyźni na mnie patrzyli. Wiedziałam, że się im podobam. Jeszcze bardziej lubiłam być własnością mojego Pana. Weszliśmy do winy. Nasz towarzysz jechał na 4 piętro. Zbliżyłam się do mojego Pana i otarłam się delikatnie o jego nogę.

    Dojechaliśmy na czwarte. Mężczyzna w garniturze pożegnał się po angielsku i wyszedł. Przed nami jeszcze 7 pięter. Miał minę niezdradzającą żadnych emocji. Wiedziałam, że dzisiaj będzie bolało. Odwróciłam się do niego i wzięłam jego rękę. Włożyłam ją sobie między nogi i dotknęłam jego palcami swojej cipki. Uśmiechnęłam się. Podniosłam rękę do ust i oblizałam dwa mokre palce. Ssałam je przez chwilę patrząc mu w oczy. Jedenaste.

    Wysiedliśmy z windy, bez słowa poszliśmy w kierunku naszego pokoju. Zamknął drzwi na klucz i mocno chwycił mnie za rękę. Zabolało.

    – Podrywałaś facetów na dole.

    Spojrzałam na niego wzrokiem pełnym niezrozumienia. Już otwierałam usta, żeby powiedzieć coś na swoją obronę, ale przerwał mi.

    – Widziałem jak na nich patrzyłaś, suko. Co, chcesz się z nimi pierdolić? Chcesz dawać dupy innym facetom?

    Alkohol zadziałał. Lubiłam ten stan, kiedy taki był. 

    – Nie, proszę Pana – odpowiedziałam posłusznie. 

    – Nie?

    – Nie – potwierdziłam.

    – To ja Cię nauczę wierności. – spojrzał na mnie surowym wzrokiem. Wystraszyłam się.  – Na kolana przy łóżku, suko. Wypnij dupę i czekaj na mnie.

    Podeszłam do łóżka, uklęknęłam. Moje kolana były już przyzwyczajone do klękania na podłodze. Wypięłam swój tyłeczek. Lubiłam to robić. Wtedy najmocniej czułam jego twardeog kutasa w sobie. Czułam się też wtedy kurwą Pana. Tam było moje miejsce. Na podłodze, z wypiątą dupą. Mógł zrobić ze mną, co chciał. 

    Pan włączył muzykę elektroniczną, którą pewnie sam złożył. Podszedł do mnie. Nie zdążył jeszcze nic zrobić, ale sama jego obecność sprawiła, że przez moje ciało przeszedł dreszcz, a ja cicho jęknęłam. Dotknął mojej cipki.

    – Ale jesteś mokra. Co cię tak podnieciło? Komu będziesz dawać dupy? – zapytał surowo. 

    – Pan proszę Pana. Tylko z panem się pierdolę.

    – Ręce do tyłu – powiedział tonem nie znoszącym sprzeciwu. Z resztą ja wcale nie zamierzałam się sprzeciwiać. 

    Usłyszałam jak rozpina pasek i wyciąga go ze spodni. Chwycił mocno moje ręce i zaczął je wiązać. Byłam teraz jego suką, jego własnością. Klęczałam oparta o łóżko ze związanymi z tyłu rękami. Byłam bezbronna. I podniecona. Bardzo podniecona.

    Poczułam uderzenie na prawym pośladku. Dostałam klapsa. Miał silną rękę. Piekło. Ale to był dopiero początek. Nie wytrzymywałam już z podniecenia, znowu jęknęłam.

    – Co suko? Pewnie chcesz żebym Cię zerżnął?

    – Tak proszę Pana – uwielbiałam czuć jego kutasa w sobie i już nie moglam się doczekać. Wiedziałam jednak, że nie będzie tak łatwo. 

    – Na pewno chcesz? A może chcesz wyjść?

    – Nie. Chcę dać Panu dupy.

    Ledwo to powiedziałam, a poczułam jak jego twardy kutas wbija się w moją dupę. Bez żadnego ostrzeżenia. Tak po prostu. Krzyknęłam głosno, z oczu poleciały mi łzy.

    – Co suko, nie podoba Ci się?

    – Nie proszę Pana. Chcę jeszcze – powiedziałam to i zaraz przegryzłam wargi.

    Był w mojej dupie, strasznie bolało. Lubiłam to uczucie. Ból pomieszany z przyjemnością. Strach z podnieceniem. Posunął się kilka razy i bez ostrzeżenia z niej wyszedł. Nic nie powiedział. Usłyszałam jak idzie do szafy i coś z niej wyciąga.

    – Byłaś dzisiaj bardzo niegrzeczna. Podrywałaś innych facetów – powiedział – Dostaniesz za to karę, będzie bolało – jakby na potwierdzenie tych słów dostałam w dupę palcatem. Bolało kurewsko. – Będziesz liczyć do jedenastu. Jak się pomylisz, zaczynamy od nowa, wiesz o tym suko?

    – Tak proszę pana.

    – Zostajesz? – zapytał, chociaż doskonale znał odpowiedź. 

    – Tak – powiedziałam i od razu poczułam uderzenie na pośladku – Raz.

    Pan pomasował mój tyłek i uderzył znowu. Tym razem się nie pomyliłam. Dzielnie dotrwałam do końca. Łzy leciały mi z oczu. Kiedy Pan skończył lać moją dupę powiedział. 

    – Teraz cię zerżnę.

    Wszedł swoim grubym kutasem w  moją dupę. Wbił się w nią mocno, do samego końca. Pieprzył mnie mocno. Chciałam dotknąć mojej cipki, ale związane ręce mi na to nie pozwalały. Jego nabrzmiałe jaja obijały się o moją cipkę. Uwielbiałam jak mnie pierdolił. Lubiłam być jego suką. 

    Chwycił mnie mocno za ręce i wbijał się jeszcze mocniej, jeszcze głębiej. Wchodził w moją ciasną dupę i rozpychał ją ostro. Kochałam jak mnie rżnął. 

    Wyszedł ze mnie gwałtownie i wyprostował mnie. Wepchnął mi kutasa do ust i spuścił mi się do pyska. Uwielbiałam smak tej ciepłej spermy. Jego kutas pulsował, a on wbijał mi go jeszcze głębiej, tak, żebym się krztusiła.

    Ssałam go i oblizywałam całą spermę. Nie chciałam, żeby się zmarnowała. On oddawał się spazmom orgazmu. Uwielbiałam na niego patrzyć jak dochodzi. Jego ciało cały czas przechodziły dreszcze. Tak fantastycznie jęczał.

    Byłam dobrą suką. Lubiłam robić dobrze mojemu panu. Byłam z siebie dumna, że pan jest zadowolony. Oparł się wyczerpany o biurko i uśmiechnął cudownie.

    – Kocham Cię. – pomógł mi wstać. Nie odpowiedziałam nic, tylko uśmiechnęłam się. Wiedział, co to znaczy i wiedział, co mu odpowiem. Trzęsły mi się nogi, jemu z resztą też. Pocałował mnie delikatnie. Pogładził moją pupę.

    – Boli?

    – Bardzo.

    – Co my robimy? – zapytał i roześmiał się.

    Nie wiem … Nie wiem, co my robimy. Ale wiem na pewno, że to kocham.

    Tego wieczoru, wymęczeni wzięliśmy szybki prysznic, włączyliśmy jakąś angielską telewizję i zasnęliśmy dość szybko. Spało się rewelacyjnie.  

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Julia Kowalska
  • Ciezarna dziwka 8

    Sylwia siedziała na kanapie z rozłożonymi nogami, opartymi o blat stołu. Chwilę wcześniej dokładnie wylizałam jej cudowną cipkę z ostatnich kropelek moczu, a teraz zabierałam się za jej mniejszą dziurkę. Mój język oblizywał dokładnie wejście dookoła, od czasu do czasu napierając na otworek. Dziewczyna udawała brak zainteresowania, czytając książkę, ale słyszałam nieco przyspieszony oddech. Po chwili rozległ się oczekiwany dźwięk dzwonka przy drzwiach. Wyjęłam ze spodni dłoń, pieszczącą moją rozochoconą szparkę i oderwałam się od tyłeczka mojej pani.

    -Mogę ja? – zapytałam.

    -A co? Cipka cię swędzi, suko?

    Pokiwałam głową

    -Leć – usłyszałam.

    Poleciałam szybko do szafki, na której leżał mój dość obcisły, niebieski, ciążowy t-shirt. Zakryłam nim odsłonięte do tej pory piersi. Na dole miałam czarne, elastyczne spodnie z gumką. Może nie najładniejsze, ale za to bardzo wygodne. Nie miałam żadnej bielizny, ale nie przeszkadzało mi to. Podeszłam do drzwi i nacisnęłam na klamkę.

    -Dzień dobry – powiedział zaskoczony Henio. – Jest pani Sylwia?

    -Kąpie się – odpowiedziałam.

    -A panienka kim jest? – zapytał, ale po chwili dodał speszony: – Przepraszam, to nie moja sprawa.

    -Nie nie, wszystko w porządku. Jestem kuzynką Sylwii. Przyjechałam do Krakowa na studia, chwilę tu pomieszkam.

    Pan Henryk lekko rozdziawił usta. W jego przekonaniu, oglądał kuzynki, bezwstydnie ocierające się cipkami w ogródku. Ale przecież nie mógł nic powiedzieć, myślał że nie wiemy o jego podglądaniu. Zaczęłam się zastanawiać, czy dobrze zrobiłam i czy mężczyzna jest bardziej podniecony czy zniesmaczony, a tymczasem Henio, z jeszcze bardziej rozłożonymi wargami, patrzył teraz na mój brzuch.

    -No tak, przytyło mi się trochę – stwierdziłam, udając zasmucenie.

    -Ależ przecież ślicznie panienka wygląda – zaprotestował natychmiast sąsiad. – Naprawdę ma pani bardzo ładny brzuszek.

    Jego ręce drgnęły lekko w moim kierunku. Natychmiast je powstrzymał, ale ten ruch nie uszedł mojej uwadze. “Cholera”, pomyślałam, “gdybym wcześniej wiedziała, że tylu facetów kręcą babki w ciąży…”

    -Chce pan dotknąć? – zaproponowałam, powodując że pan Henio się zaczerwienił.

    Zrozumiał, że zauważyłam jego pragnienie i teraz się speszył, jednak już chwilę później, szybko położył swoją dłoń na moim brzuchu.

    – Proszę zaczekać – dodałam, na chwilę odciągając jego rękę.

    Chwyciłam materiał bluzeczki i powoli zaczęłam unosić ją w górę, odsłaniając mój napompowany brzuszek. Podniosłam celowo materiał jeszcze odrobinę wyżej, sprawiając że spód moich piersi był odkryty. Nie wystawiłam bezwstydnie cycków na wierzch, ale te kilka centymetrów na pewno mogły przyspieszyć puls mężczyzny. Chwyciłam jego dłoń i przycisnęłam znów do gołego teraz brzucha. Henio dłuższą chwilę wpatrywał się w miejsce, gdzie spoczywała jego ręka. Kiedy poczułam, jak zmniejsza nacisk, szybko położyłam własną dłoń na dłoni mężczyzny i zaczęłam wykonywać okrężne ruchy, głaszcząc mój brzuch. Jednocześnie delikatnie naciskałam, kierując wędrującą dłoń coraz niżej. Nie wiem czy był świadomy, że to ja nim kierowałam, czy myślał, że to jego inicjatywa. Kiedy jego palce pierwszy raz zahaczyły o gumkę moich spodni, wykonałam jeszcze jedno pełne kółko i przytrzymałam rękę, kiedy opuszki palców znów znalazły się pod gumką. Puściłam dłoń sąsiada, zamknęłam oczy i czekałam w napięciu. Henryk przez kilka, trwających wieczność sekund, ani drgnął, jednak w końcu poczułam, jak palce zaczynają wędrować w dół, bardzo powoli, milimetr po milimetrze, zagłębiając się w moje spodnie.

    “Już wie, że nie mam majtek”, myślałam podniecona. “Wie, że jestem dziwką, że czekam, aż mnie weźmie. Niech w końcu włoży mi te palce w pizdę. Niech mnie odwróci, zsunie spodnie i zerżnie jak szmatę. Niech każe mi klęczeć i dławić się jego wyposzczonym chujem”. Przygryzłam mocno zaciśnięte wargi. “O Boże. Wszyscy mogą widzieć z ulicy, jak wkłada mi rękę w spodnie. Jak młoda kurwa daje się pieścić staremu, napalonemu sąsiadowi. O Jezu. Niech nie zamyka tych drzwi. Niech mnie wyrucha tak, żeby wszyscy widzieli”.

    Palce były już milimetry od cipki. Otworzyłam usta i wstrzymałam oddech, dusząc jęk rozkoszy, kiedy dotarł do łechtaczki, lekko ją naciskając. Po chwili jednak, szybko wyjął dłoń z moich spodni.

    -Przepraszam – rzucił panicznie.

    Odwrócił się i niemal wybiegł z posesji.

    ***

    Przez cały dzień chodziłam zdenerwowana i napalona. Sylwia doskonale o tym wiedziała i chyba dobrze bawiła się, nie przynosząc mi ulgi. Nie pozwalała mi nawet na pieszczenie jej dziurki, odtrącając mnie, kiedy tylko próbowałam się do niej zbliżyć. Gdy oglądając film, położyłam sobie dłoń między udami, złapała mnie za nadgarstek i powiedziała:

    -Co ty sobie myślisz, suko? Przyjdzie pan, to może cię zaspokoi. Nie jesteś tutaj, żeby robić sobie dobrze.

    Ta dominacja i upokorzenie, podnieciły mnie jeszcze bardziej. Z cipki po prostu mi ciekło. Przez cały czas, przez wiele godzin, myślałam tylko o jednym. Kiedy robiłyśmy obiad, kiedy jadłam, myłam się, sprzątałam, miałam w głowie tylko wizję ostrego jebania. W tamtym momencie dałabym każdemu. Dosłownie, każdemu bez wyjątku. Wypięłabym dupę dowolnemu mężczyźnie, żeby tylko poczuć w końcu twardego kutasa, zaspokajającego moją mokrą cipę.

    Kiedy w końcu, po całej wieczności, usłyszałam samochód Artura, zdjęłam z siebie wszystko, założyłam obrożę, tym razem bez łańcucha i pobiegłam na dół. Kiedy tylko wszedł do środka, zamknęłam za nim drzwi, bez słowa padłam na kolana i zaczęłam dobierać się do jego rozporka. Po chwili wyciągnęłam zwiotczałego fiuta z bokserek i włożywszy do ust, zaczęłam mocno ssać. Artur nie protestował. Kiedy zrobił się już twardy, objęłam go, chwytając za pośladki i kilkukrotnie szybko poruszyłam głową w przód i w tył, biorąc w gardło całą długość nabrzmiałego członka i głośno dławiąc się jak rasowa aktorka porno. Czując, że jest już całkowicie sztywny, wyjęłam go z ust, wstałam i odwróciłam tyłem do Artura. Oparłam dłonie o ścianę, wypięłam dupę, szeroko rozkładając nogi i z całej siły dałam sobie klapsa. Zarzucając włosami, odwróciłam szybko głowę, patrząc w oczy mojego pana, ze zwierzęcym pożądaniem.

    -Wyruchaj swoją szmatę – warknęłam przez zęby.

    Artur długo nie czekał. Złapał mnie za biodra i wszedł jak w masło. Dosłownie po kilku mocnych pchnięciach, zaczęłam jęczeć i doszłam, dostając mocnych skurczów. Spomiędzy tłoczącego się w cipce kutasa, zaczęły wyciekać moje soczki. Pan nie przestawał mnie pieprzyć, a ja też nie miałam dosyć. Zaczęłam szybko poruszać dupą, nadziewając się na twardego kutasa. Wciąż odwracałam twarz w kierunku mężczyzny, jednak do głowy przyszedł mi inny pomysł. Cofnęłam nieco nogi, tak że musiałam wyciągnąć ręce, aby oprzeć je o ścianę i opuściłam głowę, patrząc w podłogę. Całą siłą woli, skupiłam się na wyobrażaniu sobie stojącego za mną Henryka.

    -O tak, pierdol swoją młodą dziwkę – zaczęłam krzyczeć. – Rżnij mnie, rżnij mnie tak jak tego pragniesz.

    Wyobrażając sobie walącego mnie od tyłu sąsiada, po niespełna minucie, doszłam kolejny raz.

    -Tak. Jeszcze. Nie przestawaj – wrzeszczałam

    Henryk zaczął sapać (przynajmniej w mojej głowie).

    -O tak, skończ we mnie. I tak już jestem w ciąży. Możesz się we mnie spuszczać kiedy tylko zechcesz. Zlej się w tę młodą, niedoświadczoną pizdę. Wypełnij mnie spermą. Strzel we mnie. Tak. Tak. Tak!

    Trzeci orgazm targnął moim ciałem. Usłyszałam jak Henryk jęczy głośno, wbijając się do samego końca w moją pulsującą cipkę, po czym poczułam w środku ciepłe nasienie. Długo dyszeliśmy, połączeni ze sobą. Po chwili dostałam kilka lekkich, pochwalnych klapsów.

    -Jeszcze – jęknęłam.

    -Już wystarczy.

    Złapałam u nasady wysuwającego się ze mnie, wciąż twardego kutasa i podnosząc go lekko, nadziałam się szybko, wbijając go w moją dupkę.

    -Nie chcesz wyjebać swojej suki w odbyt? – zapytałam zalotnie, znów się odwracając.

    Zaczęłam mocno poruszać tyłkiem, obijając się pośladkami o miednicę Artura. Położyłam dłoń na łechtaczce i zaczęłam pieścić cipkę, z której powoli wyciekała gęsta sperma. W mojej wyobraźni, zostałam właśnie zalana, przez starszego sąsiada, a teraz Artur, jako drugi, wali mnie w tyłek.

    -Przecież nie płacisz mi za to, żebym leżała i pachniała – powiedziałam. – Tylko za to, żebym była twoją analną kurwą. Twoim workiem na spermę.

    Złapał mnie w talii i zaczął mocno walić. Patrzyłam mu w oczy, uśmiechając się. Widziałam, jak bardzo go to nakręca. Pieprzyliśmy się tak dość długo, głośno jęcząc i rzucając tylko na przemian krótkie “o tak”, albo “rżnij mnie”. Moja cipka miała już dość i nie dałam rady dojść, pieszcząc sama siebie. Nie przeszkadzało mi to jednak. Bardzo podniecała mnie ta sytuacja i gdy zobaczyłam na twarzy Artura grymas zbliżającego się orgazmu, szybko odsunęłam się i uklęknęłam. Pierwsza salwa sperm zdążyła strzelić mi we włosy, jednak szybko wzięłam pulsującego kutasa do ust i pochłaniając go całego, zaczęłam łapczywie łykać resztki nieco mniej obfitego wytrysku. Jeszcze chwilę robiłam Arturowi loda, dokładnie zaciskając usta na główce i mocno ssąc. Pocałowałam na zakończenie sam koniuszek i wstałam, przytulając się mocno do mojego pana.

    ***

    Nazajutrz Artur zawiózł mnie na zajęcia, których postanowiłam przestać unikać. Po części z obowiązku, a po części przez wczorajszą torturę. Przed wyjściem z samochodu, całowaliśmy się namiętnie, a Artur włożył dłoń w moje spodnie i głaskał mnie po pośladku. Zupełnie nie przejmowaliśmy się, przechodzącymi obok parkingu ludźmi.

    -Zerżniesz mnie jak wrócisz? – zapytałam błagalnie.

    -Oczywiście, moja suczko.

    Zbliżyłam się i jeszcze raz namiętnie pocałowałam mojego pana w usta, po czym poleciałam na zajęcia.

    Studia niewiele pomogły na moją chcicę. Miałam niemal równie dużą ochotę, jak dzień wcześniej. Na domiar złego, przyłapałam się na pożądliwym spoglądaniu na wykładowcę retoryki. Był chyba jeszcze starszy od pana Henia, ale bardzo zadbany, wysportowany i elegancko ubrany. Miał sporą łysinę i nosił okulary, a jednak przyłapałam się na myśleniu, że szkoda, że tak dobrze idzie mi jego przedmiot, bo może mogłabym go chwilę pokokietować na konsultacji. Rączka bezwiednie zaczęła wędrować w kierunku moknącej szparki. Zatrzymałam ją na brzuchu, kiedy zorientowałam się co robię. Zaczęłam lekko gładzić mój balonik. Wciąż patrzyłam na wykładowcę, zupełnie nie słuchając tego co mówi i wyobrażałam sobie, że rozpina rozporek i wyjmuję ze spodni swoją wielką pałę, a ja klękam przed nim. “Nie pomagasz”, pomyślałam, ganiąc sama siebie i czując, jak moja cipka pulsuje z podniecenia. Po chwili, bez najmniejszej refleksji, podjęłam chorą decyzję. “A w sumie. Przecież i tak nikt nie zobaczy, chyba że zacznie się schylać”. Zajęcia odbywały się w auli i naprawdę ktoś musiałby dosłownie kucnąć przy mnie, żeby zauważyć, że coś robię.

    Wsunęłam palce pod materiał spodni i zaczęłam sunąć w dół. Szybko namacałam łechtaczkę i zaczęłam się pieścić. Patrzyłam na wykładowcę, chodzącego z jednego końca sali na drugą i tłumaczącego jakieś zagadnienie. Wyobraziłam sobie, że dosiadam go i ujeżdżam jak dziwka, kiedy on ciągnie moje sutki. Zsunęłam palce niżej i wprowadziłam dwa, do kompletnie mokrej cipki. Wygięłam je w mocny łuk, praktycznie łapiąc swoją dziurkę, tak żeby wykonywać jak najmniejsze ruchy i zaczęłam szarpać jak szalona, starając się poruszać samym nadgarstkiem. Usłyszałam bardzo ciche chlupanie, zagłuszane przez materiał majtek i spodni, ale z pewnością nikt, kto celowo nie wsłuchiwałby się z bliskiej odległości, nie dosłyszałby ani nie rozpoznał tego dźwięku. Wiedziałam, że profesor jest żonaty, zawsze chodził z obrączką. “Zdradziłbyś swoją starą, wysuszoną żonę, z taką małą kurwą z brzuchem?”, pomyślałam. Wyobraziłam sobie teraz, że chwytam jego ręce i rozkładam szeroko na boki, kładąc się na nim i dając mu mój przerośnięty ciążowy cycek do ssania. Ściskałam cipkę coraz mocniej, wykonując mniejsze, ale silniejsze ruchy. Praktycznie trzęsłam dłonią w miejscu. Och, gdyby tak mnie wziął jak dziwkę. Mówił mi jaką jestem głupią kurwą, że muszę się puszczać ze starym dziadem, żeby zdać. Ależ bym tego chciała. Żeby mnie upokorzył, wyzywał od tępych szmat. Użył swojej małej kochanki, jak dmuchanej lalki. Żeby nie pytając o zgodę, spuścił się w mojej piździe i zaciągając na nią majtki, klepnął mnie w tyłek i kazał wypełnionej spermą wracać na zajęcia. Byłam już tak blisko. Przez chwilę pomyślałam o dołączającym Arturze, ale szybko zrezygnowałam z tego pomysłu. O nie, nie Artur. Niech to pan Heniu się przyłączy. Niech wezmą mnie razem na dwa baty. Wypierdolą w obie dziury, jak zwyczajną szmatę. Wizje stały się bardzo rzeczywiste. Dzwoni jego żona. On odrzuca. Łapie mnie za szyje i każe swojej kurwie szybciej ruszać dupą. Henryk ładuje mnie od tyłu w druga dziurę.

    Właśnie w trakcie tej wspaniałej wizji, tłumaczący coś klasie profesor, zwrócił wzrok w moją stronę. Dosłownie na krócej niż sekundę, ale moja fantazja już wykreowała jego myśli. “Wiem co robisz, suko. Wiem, że myślisz o moim kutasie”. Otworzyłam szeroko oczy, zagryzłam wargi i wyobrażając sobie dwa chuje, eksplodujące we mnie równocześnie, dostałam orgazmu. Opadłam głową na składany stolik i próbowałam oddychać najwolniej jak potrafiłam. Po jakiejś minucie podniosłam się i znów popatrzyłam na wykładowcę. “Gdybyś tylko wiedział co mi przed chwilą zrobiłeś.”

    Nastrój na robienie szalonych rzeczy nie przeszedł mi całkiem, więc postanowiłam zdziałać jeszcze jedną. Rozejrzałam się na boki, czy nikt nie patrzy, odsunęłam mocno gumkę spodni i majtki, i zrobiłam zdjęcie swojej cipki. Pomyślałam, że przecież i tak nikt by mnie nie rozpoznał po cipce, więc co mi szkodzi. Wysłałam zdjęcie do Artura z dopiskiem: “Tęsknię za Twoim cudownym kutasem. Zobacz jaka jestem mokra”.

    “Nie teraz, mam spotkanie”, odpisał po pięciu minutach.

    Nie poddawałam się. Włożyłam znów dłoń w majtki. Naciągnęłam je mocno nadgarstkiem, żeby dobrze odsłonić szparkę i włączyłam nagrywanie w telefonie. Przez chwilę nagrywałam wykładowcę i studentów, po czym obniżyłam kamerę pokazując jak powoli masturbuję się wyprostowanymi palcami.

    “Nie pragniesz swojej zboczonej kurwy? Nie chcesz, żeby znów się z Tobą puściła?”

    Tym razem czekałam nieco krócej.

    “O kurwa. Kiedy masz przerwę?”

    “Za 50 minut.”

    “Jakaś galeria? Hotel?”

    “Nieee. Przyjedź tutaj i po prostu mnie zerżnij.”

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Ania L
  • Agnieszka cz. 2 – Rewanz

    W sobotni wieczór wybraliśmy się z żoną na przyjęcie urodzinowe do naszego kolegi. Gości było około 20 osób. Doznałem lekkiego szoku, gdyż osobą towarzyszącą jednego z gości okazała się moja koleżanka Agnieszka. Jako że moja żona nie wiedziała o naszej znajomości, musieliśmy udawać, że się nie znamy. Zresztą obecny partner Agnieszki też zapewne tego nie wiedział. Impreza typowy przebieg- dużo alkoholu, ludzie coraz weselsi itd. Zauważam, że Aga obserwuje mnie przez większość wieczoru, co mnie trochę peszy. Postanowiłem pójść się na chwilę przewietrzyć, a kiedy wracałem, nagle wpadłem na moją koleżankę korytarzu a wino, które trzymała w kieliszku, wylało się na moje spodnie. Aga wyglądała na nieco zmieszaną, choć mógłbym przyrzec, że dostrzegłem u niej delikatny uśmiech. Nie jestem pewien czy wylanie tego wina to czysty przypadek. Powiedziała, że musimy iść do łazienki to sczyścić, więc poszliśmy tam razem. Kiedy zamknęły się drzwi, wzięła ręcznik i zaczęła wycierać moje spodnie. Ręcznik wędruje w kierunku mojego kroku i kiedy tam dociera, Aga zaczyna to robić wolniej, ale naciska nieco mocniej. Byłem trochę zmieszany, ale ona nie przestawała. Po chwili poczuła, jak zaczynam twardnieć w tym miejscu.

    – już chyba wystarczy- stwierdziłem z lekkim tonem pytającym w głosie.

    – ja dopiero zaczynam- odpowiedziała, patrząc mi prosto w oczy.

    Po tych słowach delikatnie objęła mojego penisa przez spodnie i zaczęła go masować coraz intensywniej. Jednak jej nie wystarczyło, więc rozpięła mi spodnie i wyciągnęła go z majtek. Jej dłoń objęła mojego twardego kutasa i zaczęła się ręczna zabawa. Trwała przez dłuższą chwilę, po czym powiedziałem:

    – powinniśmy iść, ktoś może nas przyłapać.

    – droga wolna, jak chcesz, to idź- odpowiedziała, po czym klękła przede mną i bez krępacji wzięła mojego penisa do buzi. Przeżyłem ogromną rozkosz, ona zaczęła się nim zabawiać coraz mocniej, ssąc go łapczywie. Już mi się wydaje, że zaraz dojdę, ale ona przerywa i mówi:
    – nie tak prędko, teraz ty zrobisz coś dla mnie.

    Odwróciła się do mnie tyłem, ściągnęła spodnie, które wraz z majtkami opadły na podłogę. Oparła się rękami o zlew, wypięła się do mnie i mówi:

    – zerżnij mnie porządnie, a będziesz mógł skończyć, jak tylko chcesz. To jest rewanż za przygodę w lesie.

    Złapałem więc za jej krągły tyłeczek i szybkim ruchem włożyłem penisa w jej wilgotną cipkę. Usłyszałem pierwsze jęknięcie. Zacząłem delikatnie, ale w miarę upływu czasu poczynałem sobie coraz śmielej, dając przy tym porządnego klapsa. Aga z trudem powstrzymała się od głośnego jęczenia. Potem odwróciłem ją przodem do siebie, oparłem ją plecami o ścianę. Patrząc jej w oczy, jedną ręką pozbyłem się jej górnej części ubrania, a drugą ręką zabawiałem się z jej cipką. Po chwili zadarłem jej jedną nogę delikatnie do góry i rozchyliłem, po czym wszedłem w nią od przodu. Zacząłem przy tym całować piersi. Zaczęło się naprawdę ostre rżnięcie. Nasze jęki przerywały jedynie słowa Agusi:

    – błagam, nie przestawaj!

    Trwało to jeszcze kilka minut, ale już nie mogłem dłużej wytrzymać. Po chwili widzę, jak ona zaczyna dochodzić. Nie pozwoliłem jej jednak jęczeć na głos, wpychając jej język w usta. Całowałem ją mocno, kiedy ona próbowała wydawać z siebie jęki rozkoszy. Cała sytuacja sprawiła, że doszedłem w niej, jednocześnie całując ją namiętnie. Najfajniejsza część imprezy dobiegła końca.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Hextor
  • Dziesiec zadan

    Witam opowiem wam moją historię, która wydarzyła się blisko rok temu. Jest dość długa ale warta przeczytania. 

    Wraz z żoną Magdą wybraliśmy się do wspólnego znajomego Roberta do innego miasta na imprezę. Najpierw mieliśmy wypić małe co nieco, pogadać o jego rozstaniu z dziewczyną, podtrzymać go na duchu i na lekkim rauszu ruszyć na dyskotekę. Po dyskotece mieliśmy załatwiony nocleg u niego, więc mogłem się nie przejmować ilością wypitego alkoholu. Przynajmniej taki był plan. Moja żona jest młodsza o 4 lata ode mnie, autentycznie piękną zgrabną i rasową kobietką, taką która przyciąga nie tylko męski, ale i kobiecy wzrok. Ale do rzeczy jak to zawsze z planami bywa potrafią nie wypalić.

    Przyjechaliśmy do znajomego o umówionej porze. Rozgościliśmy się, zjedliśmy późniejszy obiad i otworzyliśmy flaszkę. Ja z kumplem piliśmy kielonki, a żona drinki – fakt drinki, ale robiłem jej troszkę mocniejsze. Żonka ubrana była w krótką luźną letnia sukienkę z dużym dekoltem bez stanika oraz w czerwone szpilki, aż ślinka ciekła na jej widok, lubi prowokować. 
    Po godzince naszej małej imprezki zadzwonił dzwonek do drzwi. Robert poszedł otworzyć. Okazało się że wpadli na flaszkę bez zapowiedzi jego trzej koledzy. Robert przeprosił nas, mówiąc, że nic nie wiedział o ich planach dzisiejszego picia u niego, chcieli zrobić mu niespodziankę i czy nie będzie problemu jak popiją z nami, bo głupio mu ich tak wypraszać. Razem z Magdą zgodziliśmy się nie widzieliśmy w tym problemu. Weszli do pokoju przedstawili się Wojtek, Karol, Kuba. Chłopy w porządku, piliśmy, rozmawialiśmy, śmialiśmy się, opowiadaliśmy kawały. Panowie po kolei prosili ją do tańca widać było że im się podoba. Od czasu do czasu w tańcu któryś to musnął ją po cyckach lub dupeczce. 

    Moja Magda ciągle przykuwała ich uwagę. Przez letnią zwiewną sukienkę lekko prześwitywały jej piersi i sutki, widać był że nie mam stanika, a chodząc w szpilkach po pokoju skupiała na swoich długich nogach i tyłeczku ich wzrok, również jak siedziała i sukienka lekko zaciągała się do góry, to panowie próbowali podglądać i zobaczyć jej szparkę. W końcu po jakimś czasie i paru drinkach sytuacja się rozluźniła, czuliśmy się jakbyśmy się wszyscy znali od dawna no i w końcu pojawił temat kobiet, ich wyzwolenia, seksowności tego jak prowokują facetów . W czasie rozmowy i popijania my faceci stwierdziliśmy, że nieważne ile kobieta jest z facetem i tak by nie rozpoznała dotyku swojego faceta tak samo jak nie ma zmysłu orientacyjnego. Moja żonka troszkę się zbulwersowała tymi stwierdzeniami więc Robert powiedział, że zawsze można to szybko sprawdzić w praktyce, a że mieliśmy wszyscy już troszkę wypite stwierdziliśmy, że zweryfikujemy te twierdzenia.

    Magda spytała się Roberta jak to zrobimy on jej odpowiedział, że zasłonimy jej oczy i ustawimy ją na środku pokoju, każdy z nas będzie jej dotykał np. po ramieniu, dłoni, stopie, włosach uszkach po kolei przez minutę, a potem ma powiedzieć, kiedy dotykał ją jej mąż, czyli ja. Zabawa miała się składać z 10 różnych miejsc do dotykania o miejscach miałem decydować ja. Za prawidłową odpowiedz dostaje się punkt, a za złą pije się kielonka, i że jak się decyduje grać to do samego końca,  do 10 zadania. Wszyscy przystaliśmy na tę grę. Magda była  podekscytowana. Robert poszedł poszukać czegoś czym można by było zawiązać Magdzie oczy, a my strzeliliśmy jeszcze po szybkim. 

    Zadanie numer 1. Zawiązaliśmy Magdzie oczy i postawiliśmy na środku pokoju. Pokazałem chłopakom, że dotykamy jej dłoni. Najpierw Kuba przez minutę głaskał jej dłonie, potem Wojtek, Karol, Ja i Robert. Żona zgadła, który byłem wiec dostała punkt. 

    Zadanie numer 2. Pokazałem, że głaskamy ramiona. Robert podszedł od tyłu do Magdy i zaczął głaskać ją po ramionach, przejeżdżał swoimi dłońmi i palcami z dołu do góry, z góry do dołu wywołując u niej dreszcze, potem tak samo Karol. Widać ze jej się podobało, że miała gęsią skórkę, potem Kuba, Wojtek i ja. Niestety nie zgadła którym byłem więc miała wypić kielonka. 

    Zadanie numer 3. Pomyślałem sobie, że jak się już tak bawimy to czas podnieść poprzeczkę. Tym razem byłem pierwszy, żeby pokazać kumplom co robimy. Podszedłem do żony i pocałowałem ją, był to mokry i mocny pocałunek z języczkiem. Chłopaki jak to zobaczyli to od razu mieli większy uśmiech na twarzy. O dziwo, moja żona nie protestowała, kiedy ze wszystkimi po kolei z każdym przez minutę się namiętnie lizała, pewnie była podniecona nie wiedząc z którym się teraz całuje. Niestety i tę rundę przegrała więc piła kielonka, ale nalałem jej połowę bo wiedziałem że do 10 zadania jeszcze daleko a poza tym dużo jej nie trzeba. My też strzeliliśmy dwa kielonki i ponownie zawiązaliśmy Mojej żonie Magdzie oczy.

    Zadanie numer 4. Chłopaki i moja żona byli ciekawi co wymyśle . Powiedziałem Wojtkowi co ma zrobić. Wojtek podszedł do Magdy od tyłu i z uśmiechem na ustach objął ją tak, że jego ręce wylądowały na jej piersiach, lewa na lewej, prawa na prawej i zaczął ją tak masować przez minutę, widziałem, że żonie się to podoba. Jej wyraz twarzy niezapomniany. Wojtek sam posunął się dalej, bo jego ręce pieszczące piersi mojej żony przez sukienkę powędrowały pod sukienkę bezpośrednio na piersi. Chłopaki byli wniebowzięci, mi też to nie przeszkadzało, a na pewno już nie mojej żonie. Kuba, który ostatni pieścił piersi Magdy tak się zagalopował, przez przypadek pewnie pod wpływem podniecenia wyciągnął jej piersi na nasz widok. Siedzieliśmy na kanapie patrząc jak Kuba pieści jej nagie cycki, które zostały wyeksponowane na nasze oczy. Te straszące suteczki… Widok jak po kolei 4 facetów podchodzi od tyłu do mojej żony i pieści jej piersi jest mocny i podniecający. Zadanie skończone. Żona nie zgadła i piła kielonka, my również. Kuba się pytał czy się na niego nie pogniewała, że przez niego pokazała swoje krągłe cycuszki wszystkim. Ona na to, że nie, nawet jej się to podobało i że się podnieciła. Pomyślałem sobie, że jak się jej to podobało to idę dalej z tą zabawą. 

    Zadanie numer 5. Polegało ono na zrobieniu policyjnego przeszukania. Magda stanęła przodem do ściany, opierając ręce na ścianie, stając w rozkroku i lekko wypinając tyłeczek. Pierwszy tym razem był Kuba. Podszedł do Magdy, zaczynał od rąk, przejeżdżał sowimi dłońmi zaczynając od jej dłoni, następnie ramiona, coraz niżej, coraz niżej zjeżdżał do bioder, potem zewnętrzna strona nóg i do kostek, jego dłonie wracały powoli już po wewnętrznej stronie nóg, wędrowały powoli po udzie podwijając sukienkę ukazując nam jej pośladki, widać było, że nie mógł się powstrzymać by nie musnąć jej cipeczki. Robert zrobił to podobnie jak Kuba z tym, że jeszcze wymacał jej piersi. Później kolej Wojtka, Karola i moja. Widać było, że chłopaki jak i ja mamy coś twardego w spodniach. Po ściągnięciu opaski z oczu Magda zaczął się uśmiechać widząc, że nam stają. Wypiliśmy kielonka, podkręciliśmy troszkę muzyczkę zawiązaliśmy Magdzie oczy. 

    Zadanie numer 6. Dokładnie powiedziałem Wojtkowi na ucho co ma zrobić. Postawił Magdę w takiej samej pozycji jak do przeszukania policyjnego plecami do nas oparta o ścianę, z wypiętym tyłeczkiem i lekkim rozkroku. Kumple myśleli, że robimy tak jak poprzednio ale się zdziwili. Wojtek podszedł do niej od tyłu, widzieliśmy jak drżały mu ręce, kiedy włożył je pod sukienkę powoli macając jej tyłeczek, podwijając sukienkę chwycił paski od stringów i powoli zaczął je ściągać czekając na Magdy reakcje czy powie nie. Ściągnął je z niej i rzucił nam na kanapę widać był, że są mokre, patrzeliśmy jak zamurowani. Jego prawa ręka od tyłu zaczęła macać, pieścić jej cipkę, widzieliśmy jak mu stanął nam zresztą też. Słyszeliśmy jej jęki i szybszy oddech jak macał jej cipkę. W pewnym momencie włożył jej dwa palce w jej mokrą dziurkę i zacząć powoli robić jej palcówkę, a tego nie było w planie. Pewnie nie mógł wytrzymać. Stwierdziłem a co mi tam jedno mamy życie i trzeba kolekcjonować mocne wrażenia. Co za widok, moja żona tyłem do nas z wypiętym tyłkiem, mokrą cipką i obcymi palcami w środku poruszającymi się dość szybko. Chłopaki nie mogli się już doczekać swojej kolejki.
    Ona tylko jęczała, widać, że miała rozkosz. Kolana jej dygotały z podniecenia, ledwo mogła ustać. Kolejny byłem ja, potem reszta, każdy z nas wyciągał z cipki mokre paluszki. Zdjęliśmy jej opaskę, zapytaliśmy jak był ona że bardzo jej się podobała, spojrzała na mnie, powiedziałem, że mi również, że jest super. Wypiliśmy standardowo kolejkę.

    Zadanie numer 7. Moja żona miała już tylko na sobie przewiewną sukienkę i szpilki, jej mokre majtki leżały na kanapie i w ogóle jej to nie przeszkadzało. Zawiązaliśmy jej ponownie oczy ale tym, razem posadziliśmy ją na kanapie i rozchyliliśmy nogi na boki naszym oczom ukazała się mokra gładko ogolona cipeczka z pięknym lekko różowym motylkiem, podniecenie chłopaków chyba sięgnęło zenitu. Już wiedzieli, że będziemy lizać jej cipkę na zmianę, każdy po minucie i tak się stało. Każdy po kolei podchodził, klękał i lizał jej mokrą muszelkę, wkładał swój języczek do jej soczystej młodej dziurki. Podniecała się bardzo szybko, była prawie, prawie kiedy przestaliśmy – nie chcieliśmy jej dać za szybko skończyć. W powietrzu czuć było seks. Znowu kolejeczka, ustalenie wyniku, zawiązanie oczu i do zadania.

    Zadanie numer 8. Powiedziałem Robertowi na ucho dokładnie co i jak ma zrobić, spojrzał na mnie, uśmiechnął się i powiedział po cichu, że to nam się spodoba. Zaprowadził Magdę na środek pokoju postawił przodem do nas, a sam stanął za nią, widać było po niej, że jest na mega podniecona i chętna na wszystko, zresztą alkohol i wcześniejsze pieszczoty dobrze ją nakręciły. Stojąc za nią powoli chwycił jej sukienkę od dołu i zaczął podnosić, a w zasadzie ściągać. Powoli naszym oczom ukazywały się uda, ogolona cipka, biodra brzuch, piersi, aż letnia przewiewna sukienka powędrowała przez ręce i całkowicie z niej zniknęła, wylądowała na głowie Kuby. Moja żona stała przodem do nas całkiem naga bezbronna, podniecona tylko w szpileczkach. Robert żeby nam ja pokazać z każdej strony podniósł jej rękę jak do obrotu w tańcu i powoli zaczęła się obracać jak laleczka z pozytywki. Każdy zastanawiał się co to za zadanie, ale Robert rozwiał wszelkie wątpliwości. Obrócił nagą Magdę bokiem do nas i poprowadził ją do pozycji klęczącej. Moja żona całkiem naga tylko w czerwonych szpilkach klęczała przed naszym kolegą. Z wypiętym tyłkiem i mokrą cipką przed niedawno poznanymi facetami – niesamowity widok. Robert powoli rozpiął pasek, rozporek, zsunął spodnie i bokserki. Naszym oczom ukazała się jego dość spora stercząca męskość. Podszedł bliżej do Magdy tak, że jego penis był przy jej ustach i lekko zaczął je dotykać. Reszta była w szoku ale wiedziała co będzie dalej. Magda też już wiedziała co będzie się działo. Zaczęła ssać, lizać, kręcić kółeczka i posuwać ustami jego nabrzmiałego fiuta. Po chwili dodała rękę robiąc mu loda z jednocześnie pracującą rączką. Na twarzy Roberta malował się wyraz rozkoszy i przyjemności. Nie powiem też mi się taki widok podobał. Obcy penis w ustach mojej żony. Minuta Roberta dobiegła końca, wsunął bokserki, spodnie i siadł na kanapę obserwując dalsze przedstawienie. Wojtek nie mógł się już doczekać, penis mu sterczał zanim podszedł do Magdy. Żona miała sporo pracy aby obsłużyć i obciągnąć wszystkim facetom. Każdy z nas siadł na kanapie z wielkimi pałami stojącymi w spodniach. Ściągnęliśmy Magdzie przepaskę z oczy widać było zadowolenie na jej twarzy oraz, że miała ochotę na więcej. Magda powiedziała, że skoro macaliśmy jej ramiona, piersi, cipkę, wkładaliśmy wszyscy po kolei paluszki w jej mokrą muszelkę, lizaliśmy jej cipkę i prawie doprowadziliśmy do orgazmu, a ona robiła nam wszystkim loda i jest całkiem naga, to sytuacja by wymagała, abyśmy też ściągnęli z siebie ubrania, bo ona z chęcią by chciała zobaczyć nas nago i popodziwiać te wielkie fiuty, które miała w buzi. Rozebraliśmy się posłusznie i stanęliśmy wszyscy przed moją żoną kompletnie nago z uzbrojonymi sprzętami. Mogła podziwiać i lekko podotykać. Pierwszy raz widziała jednocześnie tyle penisów naraz i to całkowicie do jej dyspozycji. Wypiliśmy wszyscy kielonka przedstawiliśmy Magdzie wyniki z których wynikało, że przegrywa. 

    Zadanie numer 9. Przystąpiliśmy do przedostatniego zadania. Zawiązaliśmy jej oczy położyliśmy kompletnie nagą na kanapie. Pewnie już wiedziała co będzie się działo bo sama rozłożyła nogi na boki tak abyśmy mogli wszyscy po kolei w nią wejść naszymi sztywnymi pałami i ją porządnie wyruchać. I nie myliła się. Każdy z nas ruchał moją żonę tym razem przez 3 minuty. Widok zmieniających się facetów i posuwanej żony działał na mnie jak płachta na byka, byłem mega podniecony. 
    Żona kręciła się, zakładała nogi na nasze biodra i obejmowała nas. Jęczała, jej oddech był bardzo szybki, mówiła TAK, TAK, TAK. Wiła się jak rasowa kotka. Leżała tak pod nami w pozie całkowitego oddania z rozłożonymi szeroko udami, pozwalając na maksymalnie głęboką penetrację. Unosiła biodra oddając się jeszcze bardziej, o ile było to w ogóle możliwe.
    Jeszcze nigdy nie widziałem jej w takiej rozkoszy. W sumie miała 15 minut prawdziwego szybkiego rżnięcia, dzikiego i szalonego. Zdjęliśmy jej opaskę widać, że była bardzo zadowolona ale i niezaspokojona, bo chciała jeszcze. Podsumowałem wynik dotychczasowych 9 zadań. Powiedziałem jej, że nie ma już szans na nadrobienie punktów i czeka ją kara. Ona tylko się uśmiechnęła. 

    Zadanie numer 10. Tym razem nie zawiązywaliśmy jej oczu, żeby dobrze wiedziała kto ją posuwa. Położyliśmy ją na środku pokoju, na miękkim dywanie w pozycji na pieska z dość mocno wypiętym tyłkiem i cipką. Została dosłownie sprowadzona do parteru, a prawdziwa całonocna zabawa miała się dopiero zacząć. Ustawiliśmy się w kółko. Wojtek dość mocno posuwał moją żonę od tyłu, Kuba w tym czasie pchał swojego fiuta do jej buzi. Po 2 minutach zmiana. Wojtek wyszedł i czekał w kolejce do loda, bo teraz Robert był obsługiwany ustami. Kiedy ja stałem w kolejce do ruchania, Karol brał ją od tyłu, po dwóch minutach zmiana. Ja posuwam moją żonkę od tyłu, Karol stał w kolejce do loda. Wszyscy ja, Karol, Kuba, Wojtek, Robert co dwie minuty przechodzili po kolei w kółeczku raz do loda, potem czekali na kolejkę do ruchania, potem czekali w kolejce do loda. Każdy z nas bawił się tak długo aż się spuści i to bez znaczenia czy w środku czy w ustach, a z tymi małymi przerwami to zabawa była dość długa, po czym każdy siadał na kanapę i obserwował resztę. Pierwszy odpadłem ja po około 15 minutach, nie wytrzymałem jej loda i spuściłem się żonie w ustach. Siadłem na kanapę i patrzałem jak 4 facetów obsługuje, rżnie moją żonę, a ona im obciąga na zmianę. Karol i Wojtek spuścili się w środku cipki, widać było jak sperma wypływa z jej ogolonej, czerwonej od tego pieprzenia cipki i spływa jej po udzie. Ale z tego co wiem, to Karol chciał dojść w ustach i tam się spuścić, ale już nie wytrzymał. Robert, ja i Kuba uraczyliśmy naszą spermą usta mojej żony. Po wszystkim żona poszła się wykąpać. 

    Była dość późna pora, bo cała zabawa trochę trwała ale i tak poszliśmy na dyskotekę wraz z naszymi nowymi kolegami. Moja żona była tak wyruchana, że przez dwa dni nie mogłem jej dotknąć ale bardzo nam się podobało. Niezapomniane przeżycie.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    milach
  • Tak juz macie, suczki.

    Można powiedzieć, że tutaj zaczyna się łzawa historyjka miłosna.

    Bo ktoś mnie dostrzega, przez chwilę intensywnie myśli, wyraźnie próbując wydobyć odpowiednie wspomnienie, skanując moją twarz, a potem robi wielkie oczy (zielone, zdecydowane spojrzenie), widzę w nich błysk zrozumienia, i do mnie podchodzi. Za chwilę okaże się, a jakże, że jest gejem, że mu się podobam, że coś z tego będzie.
    Ale to za chwilę. Póki co, stoję przy ladzie i czekam aż barman łaskawie zwróci na mnie uwagę, bo woli obsługiwać wytapetowane dupy zamawiające fikuśne drinki. Za każdym razem, gdy skończy ubijać, mieszać i ozdabiać kolejną szklaneczkę, gapię się zrozpaczony w jego profesjonalne barmańskie lico, ale jego wzrok tylko niechętnie ślizga się po mojej twarzy żeby wylądować na kolejnej sztuni. Nikt tak dobrze nie sprowadzi cię do parteru, jak chujowy barman.
    I nagle po drugiej stronie lady pojawia się typ, wykonuje jakiś nieokreślony, nienachalny gest ręką, uśmiecha się, nawet z mojego miejsca widzę że ma dołeczki, i barman, jak zaczarowany, spieszy żeby mu dogodzić. Ot tak.
    No kurwa.
    Tłumaczę sobie, że to pewnie jakiś jego kumpel, może nawet drugi barman, tylko że już po pracy. Ale nie, nie wyglądają jakby się znali. Po prostu typ przyciągnął go tą swoją charyzmą, czy czymś takim. I właśnie ta charyzma, odważne spojrzenie i ta absolutna pewność, że barman go zauważy, sprawiły że coś we mnie drgnęło. W głowie odezwało się jakieś mętne wspomnienie, dawno zakopane pod gromadzącym się od lat kurzem. Dosłownie czułem jak neurony przybijają piątkę, kiedy zrozumiałem, na kogo patrzę.
    Daniel.
    Gdy spotykasz kogoś, kogo nie widziałeś od lat, to pierwsza myśl próbuje ustalić, ile czasu minęło. W moim przypadku jakieś dziesięć lat. Miejsce i okoliczności? Ciężko powiedzieć, ale chyba piliśmy piwo z całą starą paczką w piwnicy, dawno temu w innym mieście i innej rzeczywistości.
    I tutaj zalała mnie całą fala niepotrzebnych analiz. Kiedy ostatni raz widziałem Daniela, nie miałem jeszcze smartfona. Kiedy ostatni raz rozmawialiśmy, żaden z nas nie miał stałego łącza, wciąż chodziliśmy do szkoły, a ja nawet nie wiedziałem co będę studiował i robił w dorosłym życiu, a do tego byłem prawiczkiem i średnio ogarniałem własną seksualność. Ile miałem wtedy lat? 15? Mniej.
    A teraz był tak blisko, ten sam, choć doroślejszy, jakby prawdziwszy, ale z identyczną powagą w oczach, widoczną nawet z daleka. Spotkaliśmy się po tylu latach, 500 km od naszego rodzinnego miasteczka. Właściwie to spotkanie starego znajomego nie jest takim znowu wielkim przeżyciem, ale jeśli jest to akurat stary znajomy, który był moją nieodwzajemnioną szczenięcą miłością, to trochę zmienia sprawę. Kochałem go, na tyle na ile potrafi kochać taki dzieciak. Niezliczoną ilość razy trzepałem konia, wyobrażając sobie choćby jedno czułe słowo i dotyk z jego strony. Oczywiście nigdy nic takiego nie dostałem. Na zawsze pozostał w strefie marzeń. Nieosiągalny.
    No i tak – Daniel mnie dostrzega. Zaczyna myśleć, zamiera, wygląda jak piękny manekin dla zabawy postawiony przy barze. A kiedy mnie rozpoznaje, wykwita uśmiech. Naprawdę się cieszy.
    Bingo.
    Podszedł do mnie, z łatwością przeciskając się przez tłum i wskazał palcem w nieokreślonym kierunku. Chciał, żebym poszedł za nim. Poszedłem.
    Na zewnątrz uderzył mnie przyjemny chłód i przyjemne, rześkie powietrze. Ludzie palili papierosy i kiepowali na chodnik, gapiąc się na rozpędzone samochody.
    Daniel też zapalił. To była nowość. Wyciągnął skądś wymiętą paczkę i odpalił, zaoferował też mi. Wziąłem.
    – Co za spotkanie – powiedział, po raz pierwszy od wielu lat usłyszałem znów ten głos. Nic się nie zmienił. Mówił szybko i dziwnie oschle, jakby zależało mu wyłącznie na przekazaniu informacji, a nie robieniu wrażenia.
    – Mały świat – mruknąłem głupio, wciąż trochę speszony całą jego osobą. Bo Daniel od zawsze mnie onieśmielał. Nagle znowu czułem się jak dzieciak, patrzyłem na niego ze skrywanym podziwem i pożądaniem. Był wspaniały – krótko ścięte rude włosy, usiana piegami gładka twarz bez zarostu, zielone oczy, dołeczki, smukła szyja i idealnie proporcjonalna sylwetka. Był ode mnie nieco wyższy. Nosił zwykłą bluzę z kapturem i przylegające jeansy. Łydki nadal miał pięknie zbudowane, pewnie wciąż obsesyjnie grał w nogę albo uprawiał jakieś inne sporty.
    – Jestem na weekend – przyznał między jednym buchem, a drugim, trochę łamiąc mi serce. A więc to tylko jednorazowe, przypadkowe spotkanie. Wypijemy piwo, powspominamy tzw. „stare dobre czasy” i tyle. Albo aż tyle.
    Ale przy Danielu nic nie było oczywiste, nic nie szło zgodnie z jakimś utartym schematem i miałem się o tym szybko przekonać.
    – Jesteś ładniejszy niż zapamiętałem – wypalił. Neurony zapłonęły żywym ogniem, bo zacząłem natychmiast oceniać, czy on właśnie próbuje mnie poderwać, czy tylko się zgrywa. Dawniej lubił pedalskie żarciki.
    – Ty jesteś dokładnie taki ładny, jak pamiętam – odparłem jakoś dziwnie cicho, jakbym się spodziewał ciosu.
    Zaśmiał się krótko, dołeczki pojawiły się by zaraz zniknąć. Wypuścił dym przez nos.
    – Ale niektóre rzeczy się zmieniły – odparł.
    – Co na przykład? – czułem już, że kroczymy po ścieżce flirtu. Tego napięcia w powietrzu nie da się pomylić.
    – Przecież wiesz – parsknął i rzucił kiepem o ziemię. A potem bez najmniejszego wysiłku splunął dokładnie na niego, żeby zgasić. Niezły cel. Bo Daniel, odkąd pamiętałem, zawsze spluwał. Jeśli postałeś z nim wystarczająco długo w jednym miejscu, chodnik u jego stóp był pełen niewielkich mokrych plam.
    – Wiem? – bałem się odsłonić.
    Ale wiedziałem. On mi właśnie powiedział, że teraz rucha kolesi. Bo dawniej zawsze miał nakręconą jakąś dziewczynę, którą zresztą traktował z przesadnym szacunkiem i jakimś dziwnym dystansem.
    – Tak w skrócie, to wolę kolesi – wyjaśnił krótko, po żołniersku, jak to on.
    I nastała cisza, bo nie wiedziałem co mam na to odpowiedzieć. Ta rozmowa mogła się dalej potoczyć bardzo różnie.
    – I wpadłeś do miasta na weekend, żeby coś wyrwać? – zdobyłem się na żart.
    – Tak – przyznał i spojrzał mi w oczy z uśmieszkiem, który można było zinterpretować tylko w jeden sposób – I właśnie wyrwałem.
    Mogłem się tego spodziewać. Daniel nie podrywał. On po prostu oświadczał kolesiowi, że właśnie został poderwany i właściwie to nie ma o czym dyskutować. Stało się i już.
    – Szybki jesteś – przyznałem z podziwem.
    – Na boisku i poza nim – zgodził się.
    – W łóżku też? – powiedziałem szybciej, niż pomyślałem.
    – Zależy – zupełnie nie zrobiło to na nim wrażenia.
    – Od chłopaka, czy twojej zachcianki? – drążyłem. Właściwie lubię sobie tak popierdolić, wybadać, trochę się nakręcić gadką.
    – Jak ci ktoś dobrze poda piłkę, to strzelisz w siatę, a jak nie, to szukasz innego pomocnika.
    – Terminologia piłkarska ze mną to bardzo zły pomysł – uprzedziłem.
    – A ja myślę, że pasuje. Ty jesteś bramkarzem.
    – I co to znaczy?
    – Że mogę strzelać w światło bramki, albo w ciebie.
    Zastanawiało mnie, czy celowo rzucił taką aluzję. Chciał we mnie strzelić ładunkiem spermy?
    – Byłoby spoko, gdybyś strzelił we mnie.
    Wtedy Daniel uważnie mi się przyjrzał. Niby nic, ale czułem, że dzieje się coś ważnego. Podejmował decyzję. Czytał mnie i bardzo mnie ciekawiło co odkrył.
    – Chodź – rzucił po prostu.
    ***
    Poszliśmy do supermarketu. Tłumaczył mi, że musi zrobić zakupy na śniadanie i coś mi mówiło, że będziemy jeść razem. Nie przyznał tego bezpośrednio, ale zaproszenie wisiało w powietrzu i czułem że lada chwila wpadnie mi w ręce.
    Daniel spacerował między półkami i wybierał kolejne rzeczy, a ja latałem za nim z wózkiem i nie mogłem uwierzyć swojemu szczęściu. Przez jeansy widziałem, że ma spoko kształtny tyłek. Nawet przez bluzę widać było, że ramiona ma silne, a bary szerokie. Pewnie te tysiące pompek w czasach liceum się opłaciły.
    Oglądałem sobie innych klientów, na przykład dwójkę studentek zupełnie jawnie obczajających Daniela, za to mnie zupełnie zignorowały. Wiedziały co dobre. Miałem ochotę je zbluzgać, bo to ja miałem karmić oczy moim towarzyszem, już go sobie w głowie zarezerwowałem, choć póki co nie miało to większego sensu.
    Daniel szybko załadował mi (!) do wózka chleb, masło, żółty ser i cytryny, ale kiedy dotarliśmy na dział płatków śniadaniowych zaczął się poważnie zastanawiać.
    – Te, czy te? – pokazał mi dwa prawie identyczne pudełka prawie identycznych płatków. To nie był żaden dylemat, to taki wybór z dupy, żeby sobie można potem powiedzieć w lustrze: dbam o sobie, wybieram tylko dobre produkty.
    – Te w lewej ręce – zdecydowałem.
    I wtedy zrobiło się dziwnie.
    Wybrana przeze mnie paczka wylądowała na kafelkach z niespodziewanie głośnym hukiem. Upuścił ją ot tak, celowo, a drugą starannie odłożył na półkę.
    – Podniesiesz? – zapytał cicho beznamiętnym głosem.
    Czy podniosę mu tę paczkę? Pojebało go? Mam być jego chłopcem na posyłki?
    – Sam sobie podnieś – parsknąłem.
    – Jesteś pewien?
    Zielone oczy przewiercały mnie na wylot, a w kącikach ust czaił się uśmieszek. Przeszły mnie dreszcze, bo skumałem do czego zmierza Daniel. Ustawiał hierarchię.
    – Naprawdę? – mruknąłem i obaj wiedzieliśmy co się dzieje.
    – Naprawdę – potwierdził.
    Nagle stałem się świadom każdego oddechu, mrugnięcia, każdego ruchu ręką i grymasu na twarzy. Obserwował mnie tak czujnie, że żaden gest nie był już tylko mój. To nie był Daniel, jakiego pamiętałem. Zawsze był nieco arogancki i bardzo pewny siebie, ale to… to było coś nowego.
    – No dobrze.
    Stanąłem tuż przed nim, mierząc się z jego wzrokiem, przykucnąłem i podniosłem pudełko. Przy okazji przyjrzałem się z bliska jego najaczom. Biało-czerwone, śliczne i raczej znoszone. Chyba poczułem nawet lekki zapaszek.
    Potem podałem mu paczkę, powoli, jakbym karmił lwa przez pręty klatki.
    W drodze do kasy, uświadomiłem sobie, że on od zawsze traktował mnie trochę dziwnie. Kiedy byłem nieco grubym dzieciakiem, śmiał się ze mnie, kiedy się upijałem, podkładał mi nogę, a kiedy próbowałem zabłysnąć jakąś ciekawostką albo dowcipem, spoglądał z politowaniem i mówił zawsze to samo: nie bądź śmieszny.
    W zasadzie, od zawsze był dla mnie chujem. A ja i tak go lubiłem. I tak mi imponował, i tak się nim jarałem. I chyba nic się od tamtego czasu nie zmieniło.
    ***
    Zdziwiło mnie, że wracamy do domu autem. Daniel tłumaczył, że wypił tylko jednego piwo i nie ma powodu, żebym zachowywał się jak pizda. Użył właśnie tych słów: nie bądź pizda.
    Wzruszyłem ramionami, pomogłem mu wsadzić zakupy do bagażnika i usiadłem z przodu po stronie pasażera. Nie znam się na samochodach, ale wiedziałem tyle, że to jakiś drogi sedan i skrzynię ma w automacie. Nawet zwróciłem na to uwagę, żeby jakoś wypełnić ciszę w pojeździe.
    – Na chuj mi sprzęgło – wyjaśnił krótko.
    Im dłużej z nim byłem, tym mniej przypominał dawnego siebie. Na wierzch wyłaziło coś innego i doskonale wiedziałem co. Alfa. Czy to możliwe, że z „heteryka” Daniel płynnie wszedł w rolę dominatora? Czy tak widział siebie jako geja? Chciał cisnąć pedałów? Czułem, że należy to dobrze i szybko przemyśleć, bo silnik zamruczał jak głaskany kot i gładko ruszyliśmy z miejsca. Wiózł mnie do siebie, gdziekolwiek to było. I raczej nie zamierzał pić kawy. A ja, choć znałem typa, choć mieliśmy też wspólnych znajomych, choć był Danielem, ja się go bałem. Po raz pierwszy w życiu czułem autentyczny strach przed drugim facetem. Dlatego nie odzywałem się niepytany, a Daniel wcale nie zamierzał o nic pytać.
    – Masz chłopaka? – jednak w końcu się mną zainteresował, gdy stanęliśmy na skrzyżowaniu.
    – Nie – odparłem zgodnie z prawdą.
    – Szkoda – żachnął się, rozczarowany, sam nie wiem czym.
    Za szybami widziałem podpitych ludzi wesoło gnających z jednego baru do drugiego, widziałem uśmiechy i wpierdalanie kebabów, picie piwa w ogródkach. A ja siedziałem cicho w aucie, zamknięty, przestraszony, ale i dziwnie podniecony. Mógłbym wysiąś. Ale nie wysiadłem, bo kutas już teraz stał mi na maksa. Uznałem, że wie lepiej.
    – Wiesz jak to się stało, że teraz kręcę z facetami? – zagaił nagle, przyjaźnie.
    – Jestem bardzo ciekaw.
    Wykonał ledwie dostrzegalny gest ręką i szyba po jego stronie płynnie osunęła się w dół, wpuszczając chłodne powietrze i spaliny. Wyciągnął fajki i zapalił. Mi nie zaoferował.
    – Zamieszkałem z dziewczyną. Świetna była. Mądra, ładna, ambitna, wszystko jak lubię. I seks był ciekawy. Ciągle chciała próbować nowych rzeczy, namawiała tak długo, aż się godziłem. Urabiała mnie tak kilka miesięcy, aż dałem się namówić na trójkąt. Przyprowadziła jakąś koleżankę, może miała ją namówioną już od dawna i tylko czekała na mnie. Ta koleżanka, Weronika, przyszła wieczorem na kolację, wypiliśmy wino, potem drugie. W końcu wszyscy wylądowaliśmy na kanapie.
    Silnik zawył i ruszyliśmy dalej. Powoli oddalaliśmy się od centrum, a ja powoli ładowałem się testosteronem. Siedzenie po ciemku w aucie i słuchanie tej historii wydawało mi się szalenie intymne.
    – Moja dziewczyna zaczęła jakieś wspominki o naszych dawnych randkach i zaczęliśmy się całować. Dziwne to było, kiedy ta Weronika siedziała po mojej drugiej stronie i wszystko oglądała. W końcu położyła rękę na moim udzie, a dalej to chyba wiesz co się stało.
    To nagłe urwanie historii podziałało jak kopniak. A gdzie soczyste detale? Co zrobili potem?
    – No ale gdzie tu wątek gejowski? – przypomniałem sobie co jest priorytetem.
    Daniel wyrzucił kiepa przez okno i zasunął szybę. Zrobiło się ciszej więc i on powiedział cicho:
    – Rozepnij mi spodnie.
    Myślałem, że się przesłyszałem, ale nie. Wiedziałem, że tak powiedział. Czyli zaczyna się, pomyślałem.
    Sięgnąłem ręką trochę sztywno i ostrożnie, jakbym miał dotknąć drutu kolczastego. Poczułem pod palcami ciepły materiał jeansów, niepewnie odnalazłem guzik i po chwili szamotania udało mi się go odpiąć. Potem bardzo ostrożnie rozsunąłem rozporek. Bałem się, że jeśli nie zrobię tego wystarczająco delikatnie, Daniel będzie niezadowolony. Może się zatrzyma z piskiem opon i każe mi wypierdalać? Koleś był zagadką. Nie wiedziałem, czego się spodziewać.
    Daniel nadal prowadził jedną ręką, a drugą trzymał na siedzeniu. Jakby nie zauważył, że dobieram mu się do krocza.
    – Dalej – polecił chłodno. Paradoksalnie, ta obojętność tylko bardziej mnie podjarała. Penisa na pewno miałem już całego mokrego.
    Położyłem łapę na jego ciemnych bokserkach. Były gorące i zdecydowanie wypełniał je twardy, wielki kutas. Ostrożnie ścisnąłem go w dłoni. Drgnął.
    – Po tym wieczorze z Weroniką, mojej dziewczynie na dobre odbiło. Stwierdziła, że czas na kolejny etap. Tym razem trójkąt z innym facetem. Nie chciałem się w to pakować, ale mnie namówiła. Umiała mnie urabiać.
    Dziewczyna owijająca sobie Daniela wokół palca? Ciekawe, jak silny musiała mieć charakter. Przecież on od zawsze był szalenie asertywny. Chyba nigdy nie widziałem, żeby ktoś go na coś namówił. Daniel odpowiadał na propozycję „tak” lub „nie”, a potem się tego trzymał.
    – I ten facet ci się spodobał? – pociągałem go za język, przy okazji ugniatając mu kutasa pod bokserkami. Zrozumiałem, że potrzebuje tego żeby lepiej opowiedzieć swoją historię.
    – Przyszedł godzinę spóźniony więc już mnie wkurwił na samym wstępie. To był jakiś jej znajomy z pracy, czy tam uczelni, bez znaczenia. Młody blondas, zniewieściały. Dziwiło mnie, że ją kręci, bo ewidentnie wyglądał na pedała.
    – Podobał ci się?
    – Poszliśmy do łóżka, ale jak ona się nim zajmowała, to patrzył tylko na mnie. Ją ignorował, jakby była tylko ceną do zapłacenia, żeby dotrzeć do mnie. Ona robiła mu laskę, a on wyciągnął rękę do mnie, żeby mnie zmacać.
    – Dałeś się? – zaryzykowałem i wsunąłem dłoń pod bokserki. Pierwszy raz w życiu trzymałem kutasa Daniela. Spełnienie marzeń, pewnie dlatego drżał mi głos.
    – Nie. Trochę się spiąłem i zepsułem zabawę. Powiedziałem mu, żeby wypierdalał.
    – Uuuu – syknąłem.
    – Dwa dni później już nie miałem dziewczyny. Nie podobała jej się moja reakcja i że nie chcę przeprosić. Chyba ją pojebało, że tego oczekiwała. Zresztą, co za laska zaprasza do trójkąta geja?
    – Może zrobiła to dla ciebie?
    – To się przejechała – zaśmiał się. Był całkowicie skupiony na drodze, ale jednocześnie snuł opowieść i zagryzał usta, gdy zaczynałem nieco konkretniej macać mu kutasa. Gdy objąłem jaja, syknął zadowolony. Wnętrze samochodu wypełniło się już zapachem fiuta i spermy. Czułem, że zwariuję, jeśli zaraz nie dotrzemy na miejsce. Albo zwalę mu szybko konia, albo sam strzelę w bokserki. Już nie mogłem. Chciałem mieć go w ustach. Wylizać z czubeczka pyszny słony precum. Ale ta pierdolona przejażdżka nie chciała się skończyć.
    – No i co dalej? Jednak po czasie uznałeś, że ten koleś ci się podobał?
    – Przyszedł do mnie trzy dni później, moja dziewczyna zdążyła się wyprowadzić. Przyszedł przeprosić, tak twierdził. A tak naprawdę to widział mnie nago i mu się spodobałem. Chciał spróbować.
    – I mu się udało? – zgadłem.
    Daniel długo szukał słów.
    – Dostał czego chciał.
    Coś w tym stwierdzeniu zamknęło mi usta. Wątek się urwał. Nie chciałem dopytywać, co dokładnie dostał blondas. Za to moja dłoń wcale nie przestała go zadowalać.
    – Daleko jeszcze? – zapytałem z nadzieją.
    Zaśmiał się.
    – Tak ci się spieszy?
    – Trochę – przyznałem już bez cienia wstydu. Trzymałem w ręku kutasa, czas na hamowanie się minął.
    – Do czego? – zapytał już zupełnie poważnie.
    – Do… no chcę ci obciągnąć – palnąłem. Już samo mówienie tego posłało w mojego własnego penisa silny impuls.
    Daniel w końcu zaszczycił mnie spojrzeniem. Zimna zieleń oczu i twarz jak wyciosana z kamienia.
    – Dojeżdżamy.
    ***
    Lata temu, kiedy po raz ostatni widziałem tamtą dawną wersję Daniela, to było nad rzeką, na wsi.
    Zebraliśmy się w siedmiu lub ośmiu, rozpaliliśmy ognisko w bezpiecznej odległości od namiotów i wyciągnęliśmy wódę. Nie umieliśmy pić, byliśmy gówniarzami i nie wpadliśmy na to, że chlanie przy buchającym żarze ogniska spotęguje efekt. A efekt był taki, że się najebałem. Kiedy chciałem iść w krzaki, żeby się wysikać, musieli mnie na zmianę prowadzić. W końcu mieli dość i poszedł ze mną Daniel. Był prawie trzeźwy, trzymał mnie mocno za rękę i w milczeniu eskortował do zarośli. A potem się przewróciłem, choć byłem pewien, że mnie pchnął. Może i najebany, ale wiedziałem swoje.
    – Co ty robisz? – zawołałem z ziemi.
    – Uważaj jak chodzisz – zakpił i splunął. Ślina wylądowała tuż obok mnie.
    Zerknąłem na odległy blask ognia, nie słyszałem stąd rozmów. Czyli tamci też nie słyszeli nas dwóch.
    – Popchnąłeś mnie, chuju – oskarżyłem go płaczliwie.
    – Nie bądź śmieszny. Lepiej wstawaj, bo też muszę się wysikać.
    Nie zdążyłem zareagować, a strumień szczyn już zaczął lądować na trawie obok mnie. Powoli się zbliżał. Z każdym oddechem byłem bliższy byciu oszczanym przez Daniela. Zerwałem się, a raczej potoczyłem po trawie i uniknąłem najgorszego.
    – Ale z ciebie cwel – zaśmiał się i tak po prostu sobie poszedł. Zostawił mnie tam. Widziałem jak trawa leciutko paruje w miejscu, w którym lądował jego mocz.
    Decyzją opatrzności, mimo najebaństwa, dobrze zapamiętałem tamtą scenę. Oczywiście nigdy nie rozmawiałem o tym z Danielem. Wydawało mi się to tylko kumpelskim dogryzaniem, może trochę zbyt chamskim, ale jednak niewinnym. Teraz nie było już tak niewinnie. Siedziałem w jego aucie i macałem mu kutasa, nie bardzo wiedząc ile to jeszcze potrwa. Chciałem go obciągnąć, wyssać fiuta mojej dawnej miłości.
    W końcu, Daniel zwolnił i skręcił w stronę nowego osiedla. Podtoczyliśmy się pod garaż podziemny, drzwi powoli się podniosły i zjechaliśmy w dół, w ciemność.
    Parking był spory i wypchany drogimi autami, od razu dało się zauważyć. Kiedy silnik zgasł, Daniel odtrącił moją rękę jak denerwującego komara i kazał mi wysiadać.
    Wysiadłem i otuliło mnie chłodne, wilgotne powietrze. Każdy krok odbijał się echem od betonowego sufitu i posadzek. Daniel nacisnął pilot, auto zapiszczało wdzięcznie i poszło spać.
    – Nie bierzemy zakupów? – wypomniałem mu z uśmiechem.
    – No dobra, to je wyjmij – westchnął.
    – To otwórz bagażnik – zakpiłem.
    – Tak ci się chce jeść, pedale? – zapytał niby beznamiętnie, ale to „pedale” było dokładnie takie, jak można się spodziewać w podobnej sytuacji. Pogardliwe.
    – Rany, chciałem tylko…
    – No to wpierdalaj – warknął i z hukiem rzucił mnie na drzwi. Przycisnął mi twarz do szyby.
    – Masz swoje żarcie. Liż – wyszeptał mi prosto do ucha.
    Próbowałem się wyrwać, ale był dużo silniejszy. Trzymał mi ręce za plecami i przyciskał mordę do szyby. Co tu się odpierdalało? Skąd w nim taka nienawiść? Kim kurwa był ten typ?!
    – Liż!
    Wrzasnął tak, że od razu odeszła mi ochota na walkę. Nic nie mówiąc, wysunąłem język i zacząłem dotykać szyby. Smakowała dymem i benzyną.
    – Smakuje ci, pedale? – zaśmiał się i zaczął mnie obmacywać po dupie. Już się nie wyrywałem więc miał więcej swobody. Nagle tuż obok mojej twarzy wylądowała porcja śliny. Zaczęła spływać po szybie.
    – Czyść – nakazał i boleśnie ścisnął mi pośladki.
    Nie zliczę ile razy gapiłem się na Daniela plującego na chodnik i miałem ochotę klęknąć i zlizywać te plamki z chodnika. Marzyła mi się taka zabawa i właśnie ją dostałem. Zebrałem językiem potężną porcję. Smakowała miętą i była lekko kwaśna.
    – Pyszna – powiedziałem nie wiedzieć po co.
    Zaraz pojawiły się kolejne dwie porcje ściekające po szybie. I znowu docisnął mi do niej ryja i znowu musiałem wylizywać śmierdzący brud. Daniel tymczasem rozpiął mi spodnie i wepchnął mi w dupę palca, żadnego przygotowania. Po prostu zademonstrował, że moja dupa jest jego własnością.
    – Wiesz co tu masz? – zapytał, grzebiąc we mnie tym palcem.
    – Co? – jęknąłem.
    – Pizdę.
    W odpowiedzi wydałem z siebie tylko przeciągły pisk i nadziałem się głębiej na palucha. Rozpierdoliło mnie to jego nagłe przeistoczenie w psychopatę. Zacząłem polerować szybę jak pies, a on zapakował mi następnego palca i znowu zawyłem. Kutas boleśnie napierał na mokre bokserki, ale nie było czasu na zadowalanie siebie. Teraz liczyła się przyjemność Daniela.
    – Pójdziemy na górę i zobaczymy, na co cię stać.. Co ty na to, pedałku?
    – Taaak, poproszę – wymruczałem, a jego palce leniwie badały wnętrze mojej dupy.
    – To już – nagle mnie puścił. Stałem oparty o samochód i dopiero po chwili odważyłem się na niego spojrzeć. Oddychał szybko, w oczach miał jakiś dziwny zapał, którego nigdy wcześniej tam nie widziałem. Wyglądał, jakby miał się z kimś bić.
    – Chodź, szmato – zawołał i ruszył w stronę windy.
    Z wahaniem poszedłem za nim.
    – Co ty robisz? – zdziwił się, gdy to zobaczył – Na kolana.
    Klęknąłem, to nie była kwestia wyboru. On jakby naciskał guziki w mojej głowie i wywoływał pożądany efekt.
    – A teraz idziesz za mną na czworaka, jak pies.
    – Jak pies? – powtórzyłem tępo.
    – No, dobrze słyszysz.
    Podszedł do mnie, stanął i spojrzał z góry. Ledwie otworzył usta, a na mojej twarzy wylądowała porcja śliny.
    – Psy nie noszą ubrań – zauważył.
    – Mam się…
    Plaskacz w twarz przerwał mi wypowiedź, ale nie zerwałem się z kolan i nie uciekłem. Nie mogłem, bo zielone oczy trzymały mnie w ryzach.
    – Chcesz, żebym się…
    Kolejny cios, mocniejszy. Zapiekło, po policzku spłynęła łza. Dalej patrzyłem mu prosto w oczy. A potem zacząłem się rozbierać. Bluza, koszulka, spodnie, a na końcu, z ociąganiem, bokserki. Klęczałem przed nim nagi, a zimny beton nieprzyjemnie kłuł w kolana.
    – Daj te szmaty, zaniosę ci – zebrał moje ubrania, i zagwizdał z wrażenia, kiedy zobaczył jak mokre są moje bokserki.
    – Zawsze wiedziałem, że jak cię spotkam, to właśnie taki będziesz.
    – Jaki?
    Zaśmiał się i poklepał się po kolanie. Ruszyłem za nim na czworakach, prosto do winy, pułapki z której już nie ucieknę, nawet jeśli będę chciał.
    – Wstawaj.
    Z ulgą się podniosłem. Jeszcze nie myślałem o tym, że ktoś może zaraz wejść do tej naszej windy i zobaczy mojego stojącego kutasa i czerwony ślad na twarzy.
    I dostałem kolejny strzał w pysk. A potem jeszcze jeden. Patrzył na mnie i wymierzał mi leniwe liście, jakby czekał aż się zbuntuję. Ale ja trzymałem się prosto, pociągałem nosem i udawałem, że wszystko jest spoko. Nie mogłem nic zrobić, jak sarna patrząca w reflektory nadjeżdżającego auta.
    Zawiedziony, uderzył mocniej. Huknąłem głową w panel windy i – o dziwo – ruszyła. A ja zasłoniłem się rękami i padłem na kolana. Już nie mogłem. Nie byłem w stanie mówić, więc po prostu czekałem.
    Zamiast znowu mi przyjebać, Daniel pogłaskał mnie po głowie.
    – Nie zrobię ci krzywdy – zapewnił takim głosem, że od razu uwierzyłem. Czyli nie był psycholem. Po prostu był… sobą? Ale co to oznaczało? Skoro masakruje mnie w windzie, to co zrobi w mieszkaniu, za zamkniętymi drzwiami, gdzie nikt nie wejdzie i mu nie przeszkodzi?
    – Boisz się? – zapytał celnie.
    – Trochę – przyznałem niechętnie, bo tak naprawdę byłem kurewsko przerażony. Tylko czemu w takim razie nadal stał mi kutas? Czy on wiedział coś, czego ja nie wiem?
    – Bo jesteś pedałem i umawiałeś się z pedałami, jak ty. Takie ciepłe kluchy nie potrafią się nawzajem zadowolić. Trzeba wam faceta.
    – I ty jesteś tym facetem? – trochę mnie uspokoiła ta gadka.
    – Masz jakieś wątpliwości, suko?
    Pokręciłem głową, w niemym podziwie. Z pozycji na klęczkach, Daniel wyglądał jak bóg. Decydował o moim losie z łatwością, z jaką ja wybieram piwo w sklepie. Po prostu brał, co swoje.
    – Nigdy nie robiłem czegoś takiego… – przyznałem szczerze. Wiedziałem, że są kolesie, którzy lubią mały role-play, dominowanie i uleganie, trochę jak w teatrze. Ale Daniel nie pochodził ze świata dresów-przebierańców, udawanych wilków i ostentacyjnie aroganckich alf. On po prostu był jaki był. Nie umiałem sobie tego lepiej wytłumaczyć. To wszystko było zbyt autentyczne. On NAPRAWDĘ uważał mnie za gorszego od siebie. Nie poświęcał temu ani myśli.
    – Otwórz ryj – polecił i chętnie usłuchałem.
    Rozpiął spodnie i wyciągnął twardego fiuta, załadował mi w gardło i pchnął aż wpadłem na ścianę.
    – Otwieraj – warknął i wjechał po jaja. Zaczął mnie tak jebać, przyciskał mi głowę do ściany i pakował. Krztusiłem się i walczyłem o oddech, ale kutas był bezlitosny. Walące mi o brodę jaja szybko zrobiły się mokre od śliny, a ja znowu ryczałem, znowu leciały łzy.
    Trwało to pewnie tylko chwilę, ale dla mnie było nieskończonością. Gdy mnie puścił, rozpłaszczyłem się na podłodze, brudnej od dziesiątek albo i setek butów, i tam już zostałem, ciężko oddychając.
    – Po to masz mordę – wyjaśnił mi.
    Winda stanęła, drzwi się rozsunęły i poczłapałem za nim po jasno oświetlonym korytarzu. Czy ktoś oglądał przez judasza co się dzieje? Ktoś widział, co odpierdalamy?
    Chrobot klucza w zamku i drzwi stanęły otworem. Spojrzałem za próg, w jakieś obce mieszkanie i spróbowałem zgadnąć, co mnie czeka, jeśli tam wejdę. Jeszcze nie było za późno. Podniecał mnie szalenie, ale miałem trochę dość. Bałem się, że to tylko jego wersja gry wstępnej.
    – Chyba wolę wrócić do siebie – powiedziałem wstając z kolan.
    Zaśmiał się i pchnął mnie do środka. Grzmotnąłem na podłogę i obiłem sobie łokcie.
    – Nie będziesz mi tu kurwo wymiękał. Zresztą, spodoba ci się – klucze wylądowały na szafce przy drzwiach – Powspominamy sobie stare, dobre czasy.
    -Zawsze byłeś dla mnie chujem – oskarżyłem go, nadal rozwalony na podłodze.
    – A ty na to leciałeś. I czym to się różni od obecnej sytuacji?
    Zatkało mnie. W tej ślepej furii potrafił jak zwykle rzucać celne argumenty.
    – No chodź – powiedział pieszczotliwie i znowu wyciągnął kutasa. Ostrożnie poczałapałem i spojrzałem w górę. Daniel tymczasem zsunął bluzę i rzucił ją w kąt. Potem zrobił to samo z podkoszulkiem. O kurwa.
    – Zajebiste ciało – musiałem powiedzieć to głośno. Idealnie płaski brzuch z sześciopakiem, silne lapy, zero włosów, pomijając ścieżkę od pępka w dół. Naprawdę wyglądał jak grecki posąg, choć nie tak przesadnie przytyrany.
    – Coś mi mówi, że długo czekałeś na ten moment – uśmiechnął się.
    Miał rację. Wieeeele razy strzelałem sobie ładunkiem spermy na brzuch, wyobrażając sobie Daniela przed snem, jego penisa i to jak czochra mi włosy, kiedy go obrabiam. Ale w moich fantazjach Daniel był czuły, delikatny, cierpliwy. A ten stojący przede mną miał mnie za swoją sukę. I to była dużo lepsza opcja.
    Najpierw ściągnąłem ręką napletek i oblizałem główkę, dokładnie i mocno. Potem jechałem językiem po całej długości kutasa i possałem jaja. Chciałem się pobawić sprzętem Daniela, zanim postanowi znowu mnie wyjebać. Pozwalał mi na to przez jakiś czas, ale w końcu jego ręka spoczęła mi na karku i zachęciła do nadziania się. Powoli, ale stanowczo zapychał mi gardło. Wychodził, dając mi złapać oddech, a potem znowu dobijał po same jaja i słuchał moich stłumionych jęków protestu.
    – To najlepszy użytek jaki dziś zrobiłeś z tej mordy. Teraz będę odliczał i masz wytrzymać.
    Wjechał po sam koniec i przycisnął mi głowę do krocza z całej siły. Kutas bezlitośnie mnie dusił, ale nie mogłem się wyrwać, mogłem tylko próbować.
    – Trzy…
    Wstrząsnął mną odruch wymiotny, ale droga była zablokowana. Łzy ciekły strumieniami.
    – Dwa…
    Próbowałem rękami odepchnąć się od jego nóg, ale trzymał mnie jak w imadle. Miałem w głowie takie ciśnienie, że mało nie wybuchłem.
    – Jeden…
    Próbowałem krzyczeć, skomleć, ale nic nie pomagało. Wbiłem paznokcie w materiał jeansów, ale to też nic nie dało.
    I nagle wolność. Spazmatyczne szybkie oddechy i morze śliny lejące się po brodzie na klatkę i brzuch.
    – To jeszcze raz – zawyrokował. Nie protestowałem, złapałem tylko kilka głębokich oddechów i pozwoliłem się dusić ociekającym śliną kutasem.
    – Tak naprawdę, to kiedy byłem w trójkącie z tym typem, to było trochę inaczej.
    Puścił mnie i znowu zawalczyłem o oddech.
    – Jak? – wycedziłem w końcu.
    – Zaczął mnie macać po sutkach, pozwoliłem mu. Ale potem przesunął rękę na moją dupę. Na to już nie miałem ochoty.
    – Co zrobiłeś? – ledwie zapytałem, znowu wjechał we mnie kutas. Zaczął mnie ruchać, ale delikatniej, dając szansę na jakikolwiek opór. Połykałem mu tę bestię i wydawałem te wszystkie siorbiące dźwięki, opierdalałem jak w transie.
    – Przypierdoliłem mu. Gość wylądował pod ścianą i pamiętam to jego spojrzenie. Nie wierzył. Głupi pedał. I uciekł, a moja dziewczyna mnie rzuciła. Tak to było.
    Odwdzięczyłem się za tę opowieść, biorąc od ust oba jego jądra i delikatnie trącając językiem. Jebały potem i były pyszne.
    – Najlepsze jest to, że on naprawdę wrócił. Jeszcze trzy dni potem miał pizdę pod okiem. I wiesz, co zrobił?
    Przerwałem polerkę i spojrzałem w górę, w zielone oczy.
    – Klęknął. Na samym wejściu, prawie w progu.
    – Naprawdę?
    – Tak mu wyjebałem ten ryj, że to co robię z tobą jest ledwie namiastką. Tak już macie, suczki. Lubicie samca w piździe.
    – Lubimy – potwierdziłem, nie poznając własnego głosu.
    – A propo pizdy…
    Złapał mnie za szyję i podniósł, rzucił na ścianę przedpokoju i odwrócił tyłem. Ręka w stalowym uścisku na karku dociskała mnie do ściany.
    – Wypinaj się kurwo, koniec pieszczot.
    Rozłożyłem szerzej nogi i wyeksponowałem dupę najlepiej jak potrafię.
    – Rozpierdolę ci to cipsko i jeszcze mi podziękujesz.
    – Rozjeb mnie – zawyłem płaczliwie.
    Napluł na rękę i wysmarował mi dziurę. Dzięki bogu, że przez lata tak dużo trenowałem z dildami i nie byłem ciasny. Ten kutas by mnie zaruchał.
    – Waliłeś konia, myśląc o mnie? – zapytał.
    – Tak, wiele razy.
    – I tak to sobie wyobrażałeś?
    – Nie… bardziej delikatnie i…
    Wepchnął się we mnie szybkim, okrutnym ruchem. Wrzasnąłem, a on dobił do końca aż rzuciło mną o ścianę.
    – Nie, nie tak…
    Od razu zaczął mnie jebać. Żadnej rozgrzewki, tylko bezlitosne zapychanie cipy. Warczał i dociskał mi ryj jakby chciał mnie rozsmarować na tej ścianie. Pchał raz za razem i chuj go obchodziło moje wycie, a wyłem głośno. Ból był okropny, nagły, rozlewał się we mnie. Protestowałem, ale z gardła wychodziło mi tylko jakieś łkanie. Nagle druga ręka objęła mnie za szyję i zacisnęła się. Odcięcie tlenu.
    – Tak wygląda seks z facetem, mała kurwo! Otwieraj cipsko.
    Nie uciekałem dupą, wypinałem się i brałem, wiedząc że i tak nie da mi spokoju. Pierdolił mnie i dusił, a z mojego fiuta spływał na ścianę gęsty śluz.
    – Zawsze była z ciebie pizda, ale teraz chociaż przydatna. Podoba ci się, pedale?
    – Tak… – wystękałem, zasysając utęsknione powietrze.
    Nie kłamałem. Rozjebany tyłek nadal piekł, ale kutas Daniela wiedział co robi i dawał coraz większą rozkosz. Łapy na karku i szyi właściwie dawały mi błogą wolność, bo już nic ode mnie nie zależało. Oddawałem się najlepszemu samcowi na świecie i mogłem jedynie dziękować. Każde pchnięcie kutasa wgłąb mojej cipy było maleńkim objawieniem. Stękałem już nie z bólu, ale wysiłku, bo zapierałem się żeby nie wylądować na ścianie.
    – No i otworzyłeś pizdę, czuję – szepnął i złapał mnie za włosy. Musiałem odchylić głowę do tyłu, a wtedy on zaczął pierdolić mnie szybciej i znowu zacząłem się drzeć. Rozpierdalał mi dziurę i dopychał najgłębiej jak mógł, a ja dzielnie to znosiłem.
    – Czas zalać pizdę – wycharczał, ciężko dysząc. Objął mnie obiema rękami w klacie, tak mocno że z trudem oddychałem i zaczął końcową rundę rozjebywania mi dupy. Mieszkanie wypełniał głuchy odgłos bicia jajami o moje spocone pośladki i oczywiście moje wycie. Jęczałem jak suka, zupełnie nie po męsku, a on tylko przyspieszał i syczał, czując jak zbliża się orgazm.
    – Poproś!
    – Zalej mnie, błagam!
    Nie miałem już siły, obijałem się cały o ścianę z każdym pchnięciem, a kutasa miałem jak skałę. Ocieranie o tynk było zbyt przyjemne, nie mogłem tego powstrzymać i nagle stało się. Zacząłem zalewać ścianę spermą, leciała porcjami i spływała w dół, a ja piszczałem, bo on dalej pchał we mnie chuja i bił na odlew po karku i głowie.
    – Mała pizda!
    – Nakarm mi cipę – prosiłem, ledwo łapiąc oddechy, nadal strzelając na ścianę.
    I nagle, niespodziewanie, znieruchomiał, wbił się we mnie tak mocno jakby chciał żeby jego sperma wyleciała mi ustami i zaczął mnie tłoczyć, wyjąc.
    Wysunął się i mnie puścił, a ja odpadłem na podłogę. To nie był seks, to była jebana walka. I chyba obaj wygraliśmy, choć dupa bolała mnie koszmarnie. Czułem, że leciutko cieknie z niej sperma.
    Daniel osunął się po ścianie naprzeciwko mnie i próbował uspokoić oddech. Między rozporkiem leżał jego wykończony wilgotny kutas.
    Westchnął, złapał głębszy oddech i powiedział krótko:
    – Wezmę prysznic, a ty czekaj. Zrobimy dogrywkę.

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    zue rzeczy

    Trochę fikcja, trochę prawda, jak to u mnie.

  • Seans obciagania (I) – przygotowania

    Obudziłam się wcześnie z dobrym humorem. Może to dlatego, że pierwszy raz od zerwania z chłopakiem dobrze się wyspałam, nie myśląc w kółko w nocy o naszej relacji. Dobrze, że dam radę zamknąć już ten rozdział mojego życia i będę mogła normalnie dalej żyć.

    Jak w każdy piątek poszłam na zajęcia z kulturoznawstwa na Uniwersytet, potem miałam jeszcze jedne ćwiczenia i mogłam wracać już do domu. Wychodząc z gmachu zaczepiła mnie moja dobra koleżanka Ola.

    – Hej Ania. Masz czas na kawę? Muszę z kimś pogadać bo nie wytrzymam.

    – Pewnie, jeśli tylko potrzebujesz. – Widziałam jej zaczerwienione od płaczu oczy i smutek na jej twarzy. Poszłyśmy do bliskiej kawiarni, gdzie Ania opowiedziała mi kilka ponurych rzeczy o swoim chłopaku. 

    – Wiesz że jestem od dwóch miesięcy z tym Piotrkiem, opowiadałam ci o nim – mówiła – proszę, nie zrozum mnie źle, ale bardzo go kocham i nie chcę stracić. A on postawił mi ostatnio warunek i powiedział, że jeśli go nie spełnię to z nami koniec – mówiąc to przysunęła się bliżej mnie i ściszyła głos – powiedział, że nudzi go seks ciągle z jedną osobą, bo zanim mnie poznał, to często zmieniał dziewczyny, a poza tym miał jeszcze seks przygody z jakimiś łatwymi laskami. Powiedział, że mam mu znaleźć jakąś dziewczynę, która razem ze mną zrobi mu loda, i że nie może to być żadna dziwka. Że najlepiej jakby to była moja znajoma, albo jakaś randomowa dziewczyna. Mówił mi o tym tydzień temu i wyznaczył termin na dziś. Znalazłam w internecie na jakimś portalu randkowym laske, która byłaby na to chętna, ale dzisiaj okazało się, że ktoś się pod nią podszywał i to wszystko były żarty. A ja tak go kocham, i on mnie też, tylko po prostu nie jest przyzwyczajony ciągle do tej samej dziewczyny i po prostu ma większe potrzeby. Nie chcę go tracić, ale dziś już nie znajdę żadnej chętnej na takie coś, a dziwka odpada. Na pewno teraz mnie rzuci i nie wiem co zrobię – mówiąc to rozpłakała się, a ja wstrząśnięta ta sytuacją i jej opowieścią zaczęłam ją uspokajać.  

    – Nie martw się proszę, na pewno zrozumie, że jeszcze nikogo nie znalazłaś, może da ci drugą szansę.

    – Nie rozumiesz, on to mówi zupełnie serio. I do tego jeszcze wymaga, że ta dziewczyna ma lizać i ssać mu jaja, robić głębokie gardło i on skończy jej w ustach, a potem ja mam się z nią zacząć całować. Bo mówi, że kocha mnie i lubi mój charakter, ale moje lody to tragedia, bo po dwóch minutach przestaje dawać radę. A i że nie mam takiego polotu w tym i finezji i że powinnam zobaczyć jak to robić z poświęceniem i zaangażowaniem wszystkich sił.

    – Dobrze, dobrze Aniu. Tak się składa, że znam osobę, która mogłaby się z wami dziś spotkać i myślę, że spełniłaby te jego chore wymagania.

    – Chyba nie mówisz poważnie? Jak to tak od razu, z góry wiesz że się zgodzi?

    – Tak, bo ta osoba właśnie siedzi przed tobą.

    – Ale przecież nie zdradzisz swojego chłopaka? Przecież mi o tym opowiadałaś, że przysięgaliście sobie wierność.

    – Tydzień temu zerwaliśmy. A ja zrobię mu na złość i obciągnę dziś twojemu Piotrkowi tak, jak nigdy własnemu chłopakowi tego nie robiłam. A poza tym mam teraz dni płodne i straszną chęć na kutasa, a dziś jestem w wyjątkowo dobrym humorze.

    Ola zaniemówiła, a potem zaczęła wylewnie mi dziękować. Potem dopijając kawę umówiliśmy się na godzinę osiemnastą w jej mieszkaniu i ustaliliśmy jak mam się ubrać, jak zachowywać i ogólnie jaki ma być scenariusz. Opowiadała mi dużo co on lubi w łóżku, a ja przysięgłam, że zrobię wszystko co w mojej mocy, żeby wyssać z jego kutasa kilka dawek spermy.    

     O 17:30 byłam gotowa. Dwie godziny zajęło mi mycie, dokładne golenie nóg i cipki, ubranie się wedle zaleceń Oli i makijaż. Pół godziny stracone na makijażu to według mnie bezsens, bo przy pierwszym mocniejszym pchnięciu penisa Piotra w moje usta, zaraz się rozmaże, a krople łez, które na pewno popłyną z moich oczu zmażą puder z policzków. Już nie mówiąc o mojej ślinie, która będzie spływała z kutasa, którego mam zadowolić, a na koniec o spermie, która będzie lądować zarówno w ustach jak i na mojej twarzy. Przygotowując się na rżnięcie z chłopakiem mojej koleżanki myślałam o byłym. Zrobię mu na złość, pokazując jak wspaniale potrafię zadowolić faceta.

    Do mieszkania Oli pojechałam Uberem. Byłam chwilę przed czasem, więc przejrzałam się jeszcze w telefonie i poprawiłam usta szminką. Na kilka minut przed osiemnastą zapukałam do drzwi mieszkania Oli.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Zenek Kredens
  • Seans obciągania (II) – pierwszy raz zerznieta w usta

    Otworzyła mi Ola ubrana w grafitową spódniczkę, sportowy czerwono-czarny stanik oraz czerwone, dobrze komponujące się szpilki. Ja byłam obrana podobnie, ale na klatce piersiowej miałam jeszcze koszulkę ze spory dekoltem.

    – Chodź, Piotrek jeszcze bierze prysznic – powiedziała, wskazując mi kanapę, na której miałam usiąść – dziękuję ci bardzo, że się na to zgodziłaś, uratowałaś mi tyłek.

    Usiadłyśmy razem na kanapie, ja z lewej strony, a Ola z prawej. Właśnie w tym momencie usłyszałyśmy jak woda pod prysznicem przestaje lecieć, a drzwi od łazienki otwierają się, a z nich wyłania się chłopak Oli, przepasany na biodrach ręcznikiem.

    Obie z Olą, jak na sygnał osunęłyśmy się na kolana i w tej klęczącej pozycji czekałyśmy na niego. Podszedł do nas milcząc, obszedł nas z jednej strony i z drugiej strony powolnym. Dostojnym krokiem. Był dobrze zbudowany, dość wysoki, zdecydowanie bardziej umięśniony na klacie od mojego byłego. Wydawał mi się przystojny, jedynie bałam się o rozmiar jego kutasa, który jak czytałam zależy od wzrostu i budowy faceta.

    – No, no całkiem dobrą tą laskę znalazłaś Ola. Dupę też ma niezłą, cycki też niczego sobie. No to pokaż co potrafisz – mówiąc to rozwiązywał ręcznik, którym był przepasany, a gdy skończył to mówić to ręcznik opadł na podłogę.

    Rzuciłam się na jego ładnie ogolonego kutasa, przytulając do niego swe usta, a rękoma obejmując go z tyłu za pośladki. Najpierw smyrałam  wargami jego członka, potem językiem powoli badałam jego jaja, a gdy penis zaczynał się lekko powiększać, ruszałam głową w jego kierunku i z powrotem, mając wargi przyłożone do boku jego skarbu. Szczerze mówiąc, nigdy nie byłam w takim transie robiąc loda, a zdarzyło mi się robić to kilku chłopakom, czasem z miłości, czasem z upicia, a ze dwa razy po prostu z ochoty na wzięcie najsłodszej części męskiego ciała do swoich ust. Ola, jak się omówiłyśmy zrobiła w tym czasie kilka zdjęć, które wysłała do mojego byłego. Myślę, że na pewno patrząc na te zdjęcia będzie żałował, że to nie on jest na miejscu Piotrka. Po zrobieniu kilku zdjęć Ola odłożyła telefon i opadając na kolana zaczęła składać pocałunki na jego plecach, pośladkach i udach. Następnie coraz mocniej całowała jego tyłek. Wydawało mi się to bardzo dziwne, nie spotkałam się wcześniej, żeby chłopak lubił i chciał od dziewczyny coś takiego. A Ola wyglądała jakby robiła to już wiele razy, więc pewnie Piotrek często kazał jej zajmować się jego tyłkiem. Ja natomiast zaczęłam mocniej brać w usta słodkiego penisa Piotrka, który stał się już bardzo duży i sztywny. Piotrek położył  ręce na mojej głowie, chwilę głaskał mnie po włosach, ale po chwili zaczął sterować głową i mocno nabijał ją na swojego kutasa. Przy końcu ruchu w jego stronę miałam wypełnione usta jego penisem, aż do gardła; jego kutas nieprzyjemnie zahaczał o moje migdałki.

    – Tak się obciąga Ola, właśnie tak. Ania mogłaby cię tego nauczyć, bo do pięt jej nie dorastasz – powiedział Piotrek, mając penisa głęboko w moich ustach.

    Moja górna warga opierała się o jego brzuch, a dolna o jądra. Policzki i język strasznie mnie bolały.  Na początku loda było bardzo przyjemnie, omiatywałam językiem jego penisa, ale on teraz zaczął jebać mnie w usta, tak jak się jebie w cipkę; zachowywał się jakby nie wiedział, że do ruchanie nie służy ten otwór. Długo już bym nie wytrzymała, ale na szczęście powiedział.

    – No to zamieńcie się. Ania niech wyliże mi dupę, a Ola postarasz się ssać tak jak ta mistrzyni obciągania, którą do mnie przyprowadziłaś.

    Wyjmując kutasa z ust ucałowałam go jeszcze i na kolanach obeszłam nogi Piotrka. Z Olą wymieniłyśmy spojrzenia. Nie chcę wiedzieć jak wtedy wyglądałam, bo od tego jebania moich ust musiałam wyglądać jak najgorsza dziwka po długim i ekstremalnym dniu pracy. Ola również obeszła na kolanach nogi Piotra i już miała usta wypełnione po brzegi organem rozrodczym swojego ukochanego. Wtedy szybko zdjęłam szybko koszulkę i odpięłam stanik, który zleciał na podłogę. Ja znalazłam się z drugiej strony jego ciała, więc na wysokości mojej twarzy przed oczami miałam jego dużą pupę. Nie spodziewałam się, że będę musiała ją lizać.

    – Ania zaczynaj, do roboty – ponaglił mnie Piotr. Musiałam się przemóc i przytuliłam twarz do jego pośladków. Lekko otworzyłam usta i mój wystający język smugał, lepki od śliny Oli, rowek Piotra. Twarz miałam wciśniętą pomiędzy pośladki mojego dzisiejszego kochanka. Śmiesznie wyglądałoby to z boku, jak moja twarz wciśnięta w wielki tyłek chłopaka mojej koleżanki, razem z tyłkiem i olbrzymim penisem w ustach Oli tworzą poruszający się regularnie zespół. Piotr ruchał usta swojej ukochanej coraz mocniej, coraz energiczniej poruszając biodrami. Ja lizałam mocno jego rowek, choć ciągle z lekkim obrzydzeniem. Wolałam już jak posuwał mnie mocno w gardełko, to było na pewno bardziej przyjemne niż lizanie części ciała, z której wychodzi kał. Ale skoro obiecałam Oli, że zrobię co on tylko będzie pragnął to robiłam to dalej. Słyszałam jak Ola już dusi się jego penisem, wiedziałam, że dłużej nie da rady. Musiałam szybko  coś wymyśleć.

    – Proszę wyruchaj jeszcze moje gardło, daj kutasa proszę – wykrzyczałam odklejając się od jego pośladków i kładąc na kanapie. Gdy odsuwałam się od jego pupy, zauważyłam że zostawiłam tak dużą część mojego makijażu. Położyłam się na kanapie na plecach, tak że głowa zwisała mi z kanapy. Piotr zbliżył swoją pałę do moich, szeroko już otwartych ust. Wbił się we mnie z całym impetem rozpoczynając jebanie od nowa, za którym już troszkę tęskniłam.

    W kutasem w ustach widziałam jedynie jego jądra, tyłek i poruszającego się kutasa; jednak poczułam, że obok mnie, w takiej samej pozycji, leży Ola. Po chwili Piotr wyjął kutasa z mnie i zaczął jebanie ust Oli. Widziałam grymas bólu na jej twarzy. Mi takie obciąganie nawet się podobało, ona mogła mieć problem natury technicznej – moje usta są zdecydowanie większe. Kutas Piotra mógł po prostu lekko rozrywać jej kąciki ust. Ja podciągnęłam głowę do boku pośladka Piotra i zaczęłam go lizać. Ale wtedy zobaczyłam, że na bokach ust Oli pojawia się krew, krzyknęłam  i odsunęłam Piotra od niej. Ola pobiegła do łazienki. Miałam nadzieję, że zaraz wróci, bo bałam się Piotra, a raczej jego monstrualnego potwora, którego nosił w spodniach. Gdy Ola biegła Piotr złapał mnie i obrócił na kanapie, tak że leżałam normalnie wzdłuż kanapy. On wszedł na kanapę, oparł się kolanami po moich bokach, na wysokości brzucha, a kutasa włożył między cycki. Ja od razu położyłam  dłonie na bokach cycków, podnosząc je i utrzymując w pozycji dogodnej do ruchania. Piotr zaczął suwać penisem  wzdłuż piersi, a ja otworzyłam usta, co wywołało na jego twarzy spory uśmiech.

    – Widzę, że znasz się na rzeczy i przede wszystkim lubisz to – zażartował. Przyspieszył i zwiększył siłę ruchu, a kiedy kutas był blisko moich ust to wbijał się w moje wymęczone i wyruchane już dziś mocno usteczka. Martwiłam się o Olę, bo już chwilę nie wracała. Ale nie długo myślałam o niej, bo Piotr zaczął przymrużać oczy i mocniej oddychać.

    – Klęknij szybko, zaraz skończę – szybko osunęłam się z kanapy na kolana, nie zdążyłam nawet zadrzeć głowy do góry i otworzyć ust, a Piotrek już wbił się we mnie swoim kutasem. Z przyzwyczajenia do mojego chłopaka chciałam ustawić się dobrze do spustu na twarz, ale widocznie Piotr wolał dochodzić w ustach swojej lodziary.

    Trzymał mnie mocno za tył głowy gdy z końcówki kutasa, która była w moim gardle zaczęła pompować się sperma. Szybko łykałam zgodnie z zaleceniami, o których czytałam w internecie – nie chciałam się zadławić. Łykając zmrużyłam oczy i przełykałam niekończące się salwy jego białego nektaru. Gdy wreszcie przełknęłam cały jego ładunek, Piotr wysunął penisa z moich ust, a ja otwierając oczy zobaczyłam stojącą Olę, z dwoma kawałkami plastra na kącikach ust.

    – Nie zostało nic dla mnie? – zapytała Ola patrząc na mnie z lekkim zażenowaniem. Musiałam wyglądać strasznie po pierwszym takim oralnym seansie.

    – Obawiam się że nie – odpowiedziałam, czując jak z brody na cycki spada mi kropla spermy, która widocznie wyszła jeszcze z penisa Piotra, gdy wysuwał go z moich warg.

    – A jednak – powiedziała z uśmiechem Ola przyklękając przy mnie i zlizując ostatnią kropelkę nektaru z mojej piersi.

    – Nigdy nikt jeszcze mnie tak nie rżał w usta. Dziękuję ci Piotr było wspaniale – podziękowałam mu, ciągle klęcząc jeszcze na podłodze.

    – No to wstęp mamy już za sobą – powiedział Piotr podchodząc do mnie – pobudź go trochę.

    Oszołomiona jego słowami nie otworzyłam ust, tylko jego niezbyt sztywny już kutas przebił się przez moje wargi. Nie mogłam uwierzyć, że on wciąż ma siłę i ochotę na obciąganie. Zapowiadał się jeszcze kawał ciężkiej pracy przede mną.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Zenek Kredens
  • Ruda namietnosc

    Razem z żoną Justyną wybieraliśmy się na imprezę, którą organizowała jej firma przed świętami. Nie byłem zbyt szczęśliwy na myśl, że muszę iść z nią jednak nie chciałem jej zwieść. Jednak jak życie nie raz mi pokazało imprezy do których nie byłem przekonany okazywały się bardzo udane. Z Justyną jesteśmy od 8 lat, od 2 lat jesteśmy małżeństwem. Jest ładna brunetką, dość niską o duży piersiach, nie lubiła ich eksponować ale i tak rzucały się w oczy. Zawsze mnie podniecała wiedziała o tym, ale ona i tak nie czuła się zbyt seksownie. Nasze życie seksualne można było powiedzieć było zadawalające jednak czasami brakowało w nim fajerwerków. Justyna w ten wieczór wymalowała się założyła czarną sukienkę swobodnie opadającą, w której nie było widać tak bardzo jej piersi. Jadąc taksówką była zadowolona, że jedziemy razem a ja miałem nadzieję, że szybko się skończy i wrócimy, miałem nadzieję, na małą zabawę tego wieczoru. Była to dość duża firma i zebrało się dużo osób. Na początku było dość drętwo ale robiłem dobrą minę do złej gry. Alkohol i muzyka trochę poprawiły mój odbiór imprezy. Kiedy Justyna rozmawiała ze znajomymi z pracy poszedłem do ubikacji. Po drodze minąłem piękną dziewczynę, rude kręcone włosy, troszkę wyższa od Justyny, ubrana była w czerwoną sukienkę, która opinała jej piękne piersi. Od razu rzuciły mi się w oczy, widać było, że umie je eksponować, że jest pewną siebie kobietą. Spojrzałem w jej oczy i uśmiechnąłem się lekko, ona odwzajemniła mój uśmiech i lekko odwróciła głowę w moim kierunku. Jednak było widać, że jest z kimś. Mężem, chłopakiem nie wiem więc poszedłem dalej. Stanąłem w łazience przed lustrem i pomyślałem „Adam co jest z Tobą nie tak przecież masz żonę, którą kochasz”. Ale patrząc się na tą dziewczynę coś mnie ruszyło, była taka seksowna pomyślałem ,że to są te fajerwerki, których mi brakuje w moim związku. Jednak wróciłem do Justyny z kolejnymi drinkami. Było widać, że jest już troszkę wypita i poszliśmy tańczyć. Nagle widzę moją rudą piękność idzie ze swoim partnerem. Justyna ich zauważyła i naglę wita się z Łukaszem, mężem Anety, piękności, która skradła mi serce. Justyna chwile porozmawiał z Łukaszem, z którym pracuje. Witając się z Anetą czułem jak serce mocniej mi bije, przytrzymałem jej dłoń i patrzyliśmy sobie w oczy. Pomyślałem sobie, że chyba ja też się jej podobam. Ale znowu się rozeszliśmy Justyna z Łukaszem pracują w innych działach, nie znają się za dobrze więc rozmowa szybko się skończyła. Poszliśmy w przeciwnych kierunkach. Poszedłem na papierosa widziałem, że Justyna dobrze się bawi z znajomymi więc nawet pewnie nie zauważyła, że mnie nie ma. Wracając zauważyłem, że Aneta tańczy sama, patrzyłem się czy Łukasza nie ma ale nigdzie go nie było. Jeszcze raz spojrzałem na Anetę, nie wiem czy to wina alkoholu czy ona jest taka piękna ale pomyślałem, że muszę ją mieć. Wyglądała wspaniale, piękne piersi, tyłek w tej sukience był taki krągły, sukienka podkreślała jej talię. Nagle zauważyłem, że patrzy się na mnie i uśmiecha, chyba za długo się na nią patrzyłem. Podszedłem i spytałem się czy zatańczy, zgodziła się.

    – Jak się bawisz – spytałem

    – O dziwo dobrze, nie lubię takich imprez ale zrobiło się sympatycznie – mówiąc to uśmiechała się do mnie

    – Gdzie jest Łukasz?

    – Rozmawia z znajomymi z pracy o pierdołach nie chce mi się ich słuchać.

    – Justyna tak samo więc może we dwoje się dobrze pobawimy – oboje się uśmiechaliśmy.

    W trakcie tańca starałem się być jak najbliżej. Aneta wcale nie protestowała, czułem pod palcami jej ciało, czułem jej zapach, chciałbym ją pocałować ale nie mogłem. Aneta nie pozostawała mi dłużna, czułem jak dociska udem do mojego krocza, musiała czuć mojego kutasa, odwracając się do mnie plecami kusiła mnie swoim tyłkiem, drażniła mnie dotykając już lekko pobudzonego kutasa. Nie wiem ja długo to trwało lesz w pewnym momencie rozejrzałem się po sali i zobaczyłem Justynę, która chyba mnie szukała. Musiałem zakończyć nasz wspólny taniec i wrócić do żony. Aneta też musiała wracać, byłem bardzo podniecony tak bardzo chciałem ją mieć, całować, pieścić, dać jej spełnienie pełne namiętności. Popatrzyłem się na Justynę, kocham ją ale pragnę ciepła Anety, jej ust przylegających do moich, pieszczących mojego penisa… lecz nie mogliśmy teraz tego osiągnąć.

    – Chodźmy do domu zmęczona jestem, – powiedziała Justyna.

    – Pójdę po płaszcze poczekaj na mnie – odpowiedziałem.

    Poszedłem lekko zawiedziony do szatni wszedłem do niej i zacząłem szukać naszych płaszczy. Po chwili usłyszałem, że ktoś wchodzi odwróciłem się i zobaczyłem Anetę. Powiedziała, że też przyszła po płaszcze. Wiedziałem, że to jedyna możliwość, przyciągnąłem ją do siebie wplotłem dłoń w jej kręcone włosy i namiętnie pocałowałem. Czułem jej gorące usta, odwzajemniła mój pocałunek, teraz wiedziałem, że chce tego samego co ja. Drugą ręką błądziłem po jej plecach schodząc coraz niżej pieszcząc delikatnie pupę, dotykając jej nagich ud. Aneta wtulając się we mnie nagle złapała mnie za kroczę i je masowała. Nagle musieliśmy szybko przerwać bo usłyszeliśmy kroki, weszła kierowniczka Justyny. Nie widziała nas jak się całowaliśmy ale było penie po nas widać. Byliśmy cali czerwoni z podniecenia, Aneta poprawiała włosy, ja przecierałem usta bo miałem ślady jej szminki. Wzięliśmy szybko płaszcze i wyszliśmy. Czuliśmy jej wzrok na nas, może nie będzie pamiętać, może też była wypita. Musieliśmy się rozejść z Anetą. Poszedłem po Justynę i poszliśmy do taksówki. Byłem bardzo podniecony, miałem nadzieje, że Justyna nie uśnie zaraz jak wrócimy, chciałem namiętnego, szalonego seksu. Licząc, że pobudzę Justynę zacząłem drażnić jej udo od wewnętrznej strony powoli kierując się ku górze. Złapała mnie za dłoń, popatrzyła się i uśmiechnęła. Wiedziałem, że jeszcze z tej nocy mogę coś mieć. Z jednej strony cieszyłem się ale w głębi serca chciałem żeby to była rudowłosa piękność, żeby to jej udo teraz pieściłem, żeby to ona była teraz u nas w domu. Po wejściu do domu zaczęliśmy się całować, Justyna było widać, że mimo zmęczenia chciała też dobrego orgazmu. Ściągnąłem z niej sukienkę i czarny koronkowy biustonosz, całowałem ją poszyj, pieszcząc piersi i tyłek opięty w czarnych seksownych majtkach, Zdjęła ze mnie marynarkę, rozpięła koszulę i spodnie. Było widać, że jest podniecona, pchnęła mnie na kanapę. Ściągnęła spodnie razem z bokserkami. Mój kutas był już twardy i mokry, klęcząc wzięła go między swoje duże cycki, drażniąc główkę swoim językiem. Lubiłem czuć ciepło jej piersi na moim kutasie. Ale jeżeli chodzi o seks oralny to dużo jeszcze jej brakowało. Nie przedłużając uniosłem ją i położyłem na stoliku. Rozłożyłem jej nogi, widziała, że lubię pieścić jej cipkę i ona też to lubiła. Odsunąłem majteczki i delikatnie językiem przejechałem po jej mokrej cipce. Powoli rozkręcając się pieszcząc jedną ręką jej sutki i piersi. Była bardzo podniecona. Lizałem i ssałem jej łechtaczkę. Długo nie trzeba było czekać zacisnęła swoje uda na mojej głowie, zaczęła głośno krzyczeć, wiła się w spazmach rozkoszy. Odepchnęła mi głowę, musiała się chwilę uspokoić. Usiadła na stoliku cała rozpalona. Wstała i zdjęła majtki, uklęknęła i wypięła swoją dupę i cipkę. Powoli wchodziłem swoim kutasem w jej mokrą cipkę, Była rozpalona, śliska, czułem jak bardzo jest gorąca na moim kutasie, Zacząłem mocno uderzać swoimi biodrami o jej pośladki, trzymałem ją mocno jęczała z podniecenia. Odwróciłem ją z powrotem na plecy, klęcząc przed nią i pieprzyłem z całych sił, patrzyłem się jak falują jej piersi w rytmie moich uderzeń. Jednak cały czas w głowie siedziała mi Aneta. Przymknąłem oczy i zacząłem wyobrażać sobie, że to ona tutaj leży, że ją teraz pieprzę i to ona jęczy z rozkoszy którą jej teraz daje. Zacząłem czuć jak cipka Justyny zaczyna się zaciskać na moim kutasie i coraz głośniej krzyczy. Myśląc cały czas o Anecie doszedłem i spuściłem się w Justynie. Opadłem na nią i wtuliłem się w jej piersi, wyciągając kutasa z jej cipki wypłynęła moja sperma, musiało być jej naprawdę dużo. Zmęczeni poszliśmy do sypialni. Justyna usnęła szybko, ja leżąc rozmyślałem o Anecie, zastanawiałem się czy jeszcze się spotkamy czy znowu poczuję smak jej ust, czy może coś więcej…

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Aocar