Blog

  • Camping Prolog

    Kamping Wstęp

    Mam na imię Marek i pół roku temu skończyłem 33 lata. Nie mam żony i chyba nigdy się o to nie starałem. Najdłużej chyba byłem jeszcze w okresie liceum z Martą. Jednak i ona w pewnym momencie nie wytrzymała mojego ogromnego zapotrzebowania na seks.

    Pierwszy raz zabawiałem się swoim siusiolem gdy byłem jeszcze w trzeciej klasie podstawówki. Było to z rok młodszą sąsiadeczką Aldoną. Zaproponowała zabawę w lekarza i najpierw ja stanąłem przed nią całkowicie goły a potem i ona zdjęła wszystkie ciuszki. Nie miała jeszcze cycków a i jej cipka była bez włosków. Usiadła na stole i szeroko rozłożyła nogi. Wtedy zobaczyłem, że jest zbudowana zupełnie inaczej niż ja. Podszedłem bliżej i paluszkami delikatnie rozchyliłem jej szparkę. Jęknęła cichutko. Jednak zupełnie nie wiedziałem co dalej robić. Czułem jedynie jak mój malutki siusiolek sztywnieje i jakby odrobinę rośnie. Mógł mieć wtedy z osiem cm długości i był cieniutki. Aldonka zeskoczyła ze stołu i kucając przede mną zaczęła poruszać po nim dwoma palcami, między które go chwyciła. Powiedziała cicho, że widziała jak to robi jej mama z tatą ale jego ptaszek był kilka razy większy od mojego. Powiedziała też, że mama brała to tacie do buzi a potem on lizał jej mocno owłosioną cipkę aż w końcu wkładał go głęboko między jej nogi i tak śmiesznie poruszał do góry i do dołu pupą. Gdy tak poruszała paluszkami po moim Wacusiu, to robiło mi się tak fajnie, że chciałem tego bardzo. Byliśmy sami w jej pokoju i gdy siusiol swędział mnie coraz bardziej, usłyszeliśmy zgrzytanie zamka przy drzwiach wejściowych. To jej mama wróciła z pracy. Szybko się ubraliśmy i ja po drodze mówiąc dzień dobry uciekłem do domu.

    Od tego czasu w wannie albo w łóżku przed snem wyobrażałem sobie gołą Aldonkę i wtedy siusiol mi sztywniał i rósł a potem chwytałem go w palce i suwałem nimi po jego całej długości. Sprawiało mi to dużą przyjemność. Stopniowo zauważyłem też, że mój kutasek robi się coraz dłuższy i grubszy. Nie wiem dokładnie ile miałem wtedy lat. W każdym razie nad moim ptaszkiem zaczęły pojawiać się pierwsze włoski a on urósł na tyle, że teraz chwytałem go w garść i ostro szamotałem. Właśnie wtedy gdy robiłem to w wannie, kutasek zaczął pulsować i nagle wytrysnęła z niego biała, lepka, dosyć gęsta ciecz. Sprawiło mi to tak ogromną rozkosz, że aż cicho jęknąłem. Potem już zawsze gdy trzepałem sobie fujarkę wypływała z niego sperma a z czasem wytryskiwała, co sprawiało mi ogromną przyjemność, dlatego waliłem konia nawet kilka razy dziennie. Z zainteresowaniem też patrzyłem na filmy, szczególnie te dla dorosłych. Dorwałem gdzieś taty Play Boya i strasznie rajcowały mnie gołe babki ale nie tylko. Z lubością przyglądałem się męskim chujom i cały czas porównywałem robiącego się coraz większym swojego kutasa.

    Następny raz z Aldonką zostałem sam na sam chyba po czterech latach. Ja miałem już piętnastkę i byłem w pierwszej klasie technikum a ona w ósmej podstawówki. Mój kutas był znacznie większy od tamtego pierwszego razu i jak był podjarany to miła nawet z piętnaście cm długości. Waliłem go teraz chyba z kilka razy dziennie i oczywiście od pewnego czasu po kilku minutach wytryskiwała z niego biała sperma.

    Tego letniego dnia leżałem na kocu w naszym ogrodzie w rozległym cieniu starej czereśni. Nawet nie wiem kiedy zasnąłem. Nagle poczułem dziwne łaskotanie na plecach. Tak jakby chodziła po nich mucha. Nie otwierając oczu próbowałem ręką odgonić upierdliwego owada. Wtedy usłyszałem cichy chichot. Oderwałem głowę od koca i unosząc ją do góry otworzyłem oczy. Na skraju koca w kusej, kwiecistej sukieneczce kucała Aldonka – obiekt moich pierwszych marzeń seksualnych. Miała długie, rude włosy, które okalały śliczną twarzyczkę, na której trudno było znaleźć miejsce wolne od drobniutkich piegów. Zresztą i cała pierś nie osłonięta dekoltem jej zwiewnej sukieneczki też była pokryta brązowymi plamkami.

    – A co ty tu robisz? – wykrzyknąłem zaskoczony, wiedząc, że niedługo po naszej pierwszej zabawie wyjechała z rodzicami do Niemiec.

    – Ciszej. Bo zwołasz całą okolicę – szepnęła – A teraz na cały lipiec przyjechałam do babci.

    – I myślisz, że to cię upoważnia do drapania mnie po plecach – obróciłem się gwałtownie i chwytając ją za rękę pociągnąłem na siebie. Zaczęła się głośno i perliście śmiać ale gdy nasze usta znalazły się obok siebie nagle spoważniała.

    Poczułem jak musnęła delikatnie moje usta jakby sprawdzając ich miejsce. Oddałem pocałunkiem i wtedy zaczęliśmy się całować jak szaleni. Aldona była w tym względzie moją nauczycielką, ponieważ pomimo tego, że młodsza o rok, musiała już całować się niejednokrotnie. Wepchnąłem jej język do buzi a ona ssała go aż do bólu. Zaczęliśmy kulać się po kocu i teraz raz jej drobne ciałko było na dole, by po chwili leżeć na mnie a nasze usta zwarte były w zapierających dech pocałunkach. Drżącymi palcami rozpinałem małe guziczki przy jej sukience i po chwili leżała już ona na trawie obok koca. Na swoich malutkich jeszcze, dopiero się kształtujących cycuszkach nie miała staniczka i po chwili rozgniotły się one pod moją piersią, jak piramidki przygniecione w twardych sutkach sterczących ku górze. Szybko dopadłem do tych wierzchołków ustami i teraz ssałem je, lizałem i powodowałem, że stawały na baczność jak dwaj żołnierze na warcie. Aldonka cała drżała w coraz większym podnieceniu a ja ustami wędrowałem dalej, do jej cudnego pępuszka, w który natychmiast po dotarciu wbiłem mokry język. Jednocześnie mocno ciągnąc zabrałem się za jej figi, które przy niewielkiej pomocy dziewczyny, polegającej na uniesieniu pupy, szybko znalazły się przy leżącej w nieładzie sukience. Lizałem teraz jej dziewczęcy wzgórek łonowy, który częściowo pokryty był niemal białym meszkiem, z którego wystrzeliwały już liczne rude włoski. Uniosła lekko zgięte w kolanach nogi i mocno je rozrzuciła. Palcami delikatnie rozchyliłem delikatne jak płatki róży zewnętrzne wargi sromowe i wtedy pokazała mi się różowiutka ścianka dziewczęcej szparki. Dopadłem do niej ustami i ssałem, wsuwałem język a ona cichutko jęczała, dociskając moją głowę do podnieconego krocza. Lizałem jej cipkę i wsuwałem język delektując się cudownymi soczkami. Wsuwając język głęboko wyczuwałem, że jeszcze nigdy żaden chuj nie odwiedzał tej jej grotki. Czubkiem języka docierałem do delikatnych firanek jej błonki. Zresztą gdy język zastąpiłem najpierw jednym palcem a potem dwoma, lekko syknęła z bólu a na wyciągniętych palcach zobaczyłem krew. Wtedy sama przyciągnęła moja dłoń, tak żebym znowu wbił w jej pizdę dwa palce i mocno powodowała, że wyprostowane paluchy wsuwały się i zagłębiały na całej swojej długości. Wtedy aż dźwigała swoją zgrabną pupcię do góry i teraz jęczała ale już nie z bólu ale z rosnącego z każdą chwilą podniecenia. Wolną ręką ściągnąłem sobie majtki. Mój kutas aż pulsował olbrzymią ochotą wyruchania rudej sąsiadeczki. Położyłem się na niej a ona jak tylko mogła szeroko rozrzuciła nogi i unosząc kolana wysoko do góry, chwyciła w obydwie dłonie mojego sztywnego jak konar czereśni, dającej nam cień i kryjówkę, kutasa i zaczęła ściągać z dużej żoładzi skórkę, jednocześnie ciągnąc go w kierunku swojej mokrej kuciapki. Oparła o ciasną szparkę i wtedy mocno pchnąłem go w jej wnętrze. Pokonując ogromny opór ciasnej szparki i resztki błony dziewiczej, mój sztywny kutas wbił się w jej krocze niemal cały. Jęknęła głośno a spod zaciśniętych powiek popłynęły po skroniach dwie duże łzy. Zacząłem ją ruchać pomału ciągle jednak przyspieszając, aż wreszcie jebałem ją ostro, gwałtownymi pchnięciami a ona swoje ogromne podniecenie okazywała obejmując mój pas udami i mocno stukając piętami we wznoszącą się i opadającą moją pupę. Nagle poczułem to co zawsze przed wytryskiem. Wyrwałem chuja z jej coraz bardziej chętnej pizdeczki i rzygnąłem salwą białej, lepkiej spermy na płaski brzuszek dziewczyny.

    – Czy ty… Czy ty… Też robiłeś to pierwszy raz? – spytała cicho gdy w końcu wyrównał się jej oddech.

    – Nie. Już rok temu ruchałem ciotkę Dankę. Jednak było to tylko raz i bardzo się cieszę, że to mnie oddałaś swoją cnotę – odpowiedziałem zgodnie z prawdą, wspominając jednocześnie swój pierwszy i jedyny jak do tej pory raz, ze starszą o trzy lata, dalszą kuzynką ojca.

    – Czy ty byś chciał być moim chłopakiem – zaproponowała pesząc się przy tym i czerwieniąc.

    – Bardzo mi się podobasz Aldonko i bardzo bym chciał – wydukałem – Jednak ty za miesiąc pojedziesz do Niemiec i nie wiem czy wytrzymamy związek na odległość.

    – To umówmy się, że każde z nas będzie robiło to co będzie chciało a razem będziemy jak przyjadę do babci – zaproponowała.

    – To taki wolny związek. To może być fajne – ucieszyłem się, że nie będę musiał żyć w celibacie.

    – Tak. Właśnie tak – uśmiechnęła się i zaczęła wycierać swój brzuszek ze spermy majteczkami.

    Widząc to wytarłem też swojego kutasa i wtedy ona znowu wzięła go w swoje rączki, powodując ponowny wzwód. Chwilę branzlowała go i w tym czasie się całowaliśmy. Nagle usiadła i pochyliła się nad moim kroczem a potem poczułem jej języczek na odsłoniętej ze skórki żołądzi. Sprawiło mi to ogromną przyjemność. Jeszcze większą rozkosz miałem gdy wzięła mojego chuja do buzi i okrążała odsłonięty łepek mokrym językiem. Potem zaczęła brać go coraz głębiej a następnie robiła głową tak jakbym ją w usta ruchał. Zamknąłem oczy i oddawałem się tej rozkosznej chwili, i przez to nie zauważyłem jak wsuwała sobie w cipkę dwa a potem trzy paluszki, drażniąc przy tym mocno wysuwającą się z ukrycia różowiutką perełkę żołądzi łechtaczki. Nagle uniosła się, okraczyła moje biodra i unosząc sztywnego chuja zaczęła się na niego nabijać. Ujeżdżała mnie z początku delikatnie i pomału, by po chwili znacznie przyspieszyć a jej pupcia krążyła w różnych kierunkach, co zmieniało za każdym razem kąt i głębokość penetracji jej gorącej pizdy. Było mi naprawdę wspaniale i czułem jak za chwilę eksploduję. Chwyciłem ją za bioderka i uniosłem do góry. Potężne salwy spermy tym razem zalały mój brzuch. Nie czekała aż mój kutas przestanie wyrzucać nasienie. Szybko wzięła go do buzi i łapczywie połykała spermę. Potem zlizała dokładnie to co spadło na mnie i widziałem, że też była bardzo zadowolona.

    – A wiesz, że już znacznie mniej mnie teraz bolało? – westchnęła.

    – Z tego co wiem, to niedługo całkiem przestanie boleć a będziesz miała tylko przyjemność – odparłem i widząc, że jest późno zacząłem ubierać koszulkę i luźne bermudy a mokre od spermy majtki zawinąłem w ręcznik żeby ukryć ich zawartość przed domownikami a szczególnie przed starszym o cztery lata bratem Tomkiem. Miałem z nim dobre układy ale świeżo upieczony student mógł naśmiewać się z gimnazjalisty, dlatego wolałem przed nim ukryć, to co było między mną a Aldonką.

    Od tego dnia spotykaliśmy się codziennie i mój dopiero kształtujący się kutas coraz dłużej harcował w gorącej i coraz bardziej gościnnej piździe nastolatki. Pierwsze jebania trwały około minuty i właściwie jedynie mnie przynosiły zadowolenie, to po dwóch tygodniach ruchałem już Aldonkę jednorazowo około piętnastu minut i jak sama twierdziła doprowadzałem ją do szaleństwa. Zaczęliśmy też się zabezpieczać. Kupiłem paczkę prezerwatyw odpowiednich do wielkości mojego chuja i teraz ruchaliśmy się do końca, chyba, że Aldonka chciała połknąć moją spermę.

    Wszystko co dobre jednak szybko się kończy. Skończył się lipiec i Aldonka miała wylecieć do Frankfurtu a potem dojechać do rodziców. Na zakończenie chyba z pięć razy stawiała mojego chuja na baczność a potem gościła go w sobie w najróżniejszych pozycjach. Nie chciała żebym odwoził ją na lotnisko. Tak pożegnałem ją ostatni raz. Po kilku miesiącach przestała odpowiadać na moje listy. Widocznie tak musiała się skończyć ta niesamowita, szczeniacka przygoda.

    C.d.n.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Albastor

    Jeśli będzie się podobać to umieszczę tu następne cześci.

  • Madzia u babci na wsi

    Teraz dosyć systematycznie przynajmniej dwa kutasy odwiedzały bardzo chętną pizdę Madzi. Był to chuj Tomka i znacznie większy oraz bardziej wytrwały w swoim dziele kutas młodego nauczyciela matematyki – Marka. A był to dopiero początek października.

     

    – Nie mamo. Ja nie chcę jechać do babci. Tam jest tak nudno – Madzia zrobiła minkę bardzo zagniewaną.

    – A ja cię bardzo proszę. Wiesz, że babcia jest chora i musimy ją odwiedzić – mama kończyła pakowanie i wyraźnie nie chciała przyjąć jej sprzeciwu.

    – No dobrze. Pojadę z tobą ale… – tu Madzie zawiesiła głos jakby pragnąc podkreślić wagę swojego warunku.

    – Żadnego ale… – mama zbyt dobrze ją znała żeby poddać się temu szantażowi – Bierz walizkę i czekaj w samochodzie.

    Chcąc nie chcąc dziewczyna wzięła bagaż i pomału zbliżała się do ich niedawno kupionej „Astry”. Po chwili mama dogoniła ją i już mknęły S-11 w kierunku Kurnika.

    – To jaki warunek chciałaś postawić? – spytała mama widząc jej nadąsaną minkę.

    – Oj to już nieważne – Madzia nie chciała jechać, bo umówiła się na wieczór z Markiem.

    – Ale ja nalegam żebyś mi powiedziała. Przecież nie mamy przed sobą żadnych tajemnic – nalegała prowadząca samochód.

    – No dobrze. Chciałabym iść wieczorem na dyskotekę w sąsiedniej wiosce – Dziewczyna musiała coś szybko wymyślić.

    – Ale czy ty nie jesteś za młoda na takie imprezy?

    – Dlatego może bym poszła albo pojechała razem z Michałem.

    Michał to jej starszy o pięć lat kuzyn, który po skończeniu technikum rolniczego mieszkał u babci i zajmował się niewielkim gospodarstwem. Nigdy nie grzeszył inteligencją i dlatego Madzia zawsze mogła nim manipulować jak chciała. Był to taki typowy wiejski osiłek, mający 170 cm wzrostu i około 100 kg samych mięśni. Niektórzy porównywali go do Pudziana, bo jak się zaparł to mógł utrzymać na łańcuchu ciągnik. Madzia już wcześniej poznała jeszcze jeden jego przymiot. Otóż Michał dysponował ogromnym kutasem, którego nastolatka wcześniej brała jedynie w rączkę i do buzi ale teraz najchętniej ugościłaby go w swojej nieźle już rozepchanej piździe. Marzyła o tym i chyba właśnie nadszedł ten moment.

    – No nie wiem – w głosie mamy nadal można było wyczuć niepewność – Ale jak się zgodzi iść z taką smarkulą i mieć cię pod opieką to zgoda.

    Madzia zdziwiła się, że poszło tak łatwo. Dla niemal dwudziesto pięcio centymetrowego, niezwykle grubego, wygiętego w pałąk i żylastego kutasa kuzyna gotowa była nawet poświęcić spotkanie z Markiem. Musiała tylko zaraz po przyjeździe do babci zadzwonić do swojego kochanka żeby nie utracić tak doskonałego jebaki.

    Po przywitaniach Madzia szybko odciągnęła na bok kuzyna i coś mu szeptała na ucho. Gdy po chwili wrócili zakomunikowała mamie, że Michał zgodził się być jej opiekunem na dzisiejszy wieczór.

    – No więc dobrze – zgodziła się mama ale pod warunkiem, że wrócicie do godziny drugiej.

    Madzia podbiegła do nie i w podziękowaniu cmoknęła w policzek.

    Wjechali zaledwie do lasu a Michał skręcił swoim „Mesiem” w leśną przesiekę i pojechał tak daleko żeby byli niewidoczni z szosy.

    – No to co mała. Zgodnie z obietnicą zrobisz mi laskę i cudownego loda z głębokim połykiem? – Michał rozłożył swój fotel i rozpiął spodnie.

    – Tak jak ci obiecałam – Madzia odchyliła jego majtki i jej oczom ukazał się jeszcze miękki ale i tak olbrzymi kutas.

    Ujęła go w rączkę i zaczęła delikatnie branzlować. Po chwili zesztywniał i urósł kilka centymetrów. Dziewczyna szybko ściągnęła daleko skórkę z ogromnej żołędzi i zaczęła trącać języczkiem dużą dziurkę na jego czubku. Chłopak aż jęknął, taką mu to sprawiało rozkosz a jego ogromny chuj

    zaczął pulsować i jakby jeszcze bardziej zesztywniał. Madzia wiedziała co to znaczy i jeszcze bardziej podniecała Michała, chwytając w rączkę jego napęczniałe jaja i biorąc ogromną żołądź do buzi, nie przestając okrążać jej swoim mokrym języczkiem. Nagle poczuła jak szarpiąc podniósł jej sukienkę i zaczął ściągać majtki. Pomogła mu unosząc lekko pupę do góry. Gdy tylko jej pizdeczka została odsłonięta, szybko rozwarła nóżki na ile tylko pozwalała ciasnota panująca w samochodzie. Przejechał dłonią po jej piśce i widząc jaka jest mokra zaczął rozchylać fałdki zewnętrznych warg. Jęknęła cichutko gdy potarł palcem jej perełkę, która wysunęła z osłaniającej ją skórki. Wsunął w nią jeden palec, potem dołożył drugi i trzeci wsuwając je głęboko i wyciągając. Obydwoje dyszeli podnieceni.

    – Och widzę mała, że już masz to za sobą – jęknął jej do ucha.

    – Taaak… I teraz chcę twojego olbrzyma… – dyszała na chwilę wypuszczając jego chuja ze swojej buzi.

    Uniósł ją do góry i posadził na swoim kroczu. Czuła teraz jego chuja swoją chętną pizdą. Sama uniosła pupę do góry i nakierowała ogromny łeb na swoją pulsującą szparkę. Opadła gwałtownie a jego kutas zagłębił się w nią do swojej połowy. Zaczęła unosić się i opadać i po chwili jej jędrne pośladki leciutko klaskały o jego umięśnione uda. Czuła go bardzo głęboko w sobie a jej ruchy były coraz szybsze i gwałtowne. Ogromny chuj to prawie wychodził z jej pizdy by po chwili ginąć w niej całkowicie. Dyszeli w ogromnym podnieceniu a Madzia doświadczona dotychczasowymi jebaniami, powodowała, że jej pochwa zaczęła zaciskać się na ogromnym chuju, by po chwili rozkurczać się, co dodatkowo było odczuwalne przez ujeżdżanego przez nią chłopaka. Wreszcie gorąco jej wnętrza i ta gwałtowna jazda spowodowały, że ogromny kutas zaczął pulsować i nagle wystrzelił w jej wnętrze nagromadzoną przez długie tygodnie spermą. Salwy były tak ogromne, że i ona poczuła potężny dreszcz rozkoszy orgastycznej. Siedziała jeszcze chwilę z mięknącą pałą w sobie a potem wdzięcznym ruchem zeszła z zaskoczonego tym niespodziewanym jebaniem chłopaka.

    – No wiesz Madziu… Nie spodziewałem się tego po tobie – powiedział Michał wycierając w chusteczkę swojego kutasa ze swojej spermy i jej dziewczęcych soczków.

    – A ja zawsze chciałam ugościć w sobie twojego chuja – powiedziała i z uśmiechem pocałowała go w usta.

    Podciągnął spodnie i pojechali dalej. Madzia też założyła majtki i obciągnęła sukienkę a gdy dojechali do dyskoteki wysiadła z samochodu, przyciągając liczne spojrzenia chłopaków i mężczyzn.

    Weszli na salę i Michał chwytając ją za rękę pociągnął Madzię do wolnego stolika. D.J. jeszcze nie zaczął dyski i z głośników leciała cicha muzyka. Zamówił dla niej poncz z niewielką ilością alkoholu a sobie mocnego drinka.

    – Myślę, że nie będę musiał się tobą zajmować – zagadnął.

    – Dam sobie radę – odparła i zaczęła rzucać płomienne spojrzenia w kierunku stolika zajmowanego przez sześciu wiejskich wyrostków w wieku Michała.

    Po chwili do ich stolika podeszła inna para – starszy chłopak i dziewczyna wyglądająca na jej rówieśnicę. Michał przedstawił ich, jako swojego kumpla Radka i jego siostrę Kingę. Madzia szybko nawiązała znajomość z dziewczyną. Okazało się, że ma ona jak ona ledwo skończone szesnaście lat i jest pierwszy raz na takiej imprezie. Po pewnym czasie, kiedy zostały same, Kinga przyznała jej się, że jeszcze nigdy nie była z facetem i że jeszcze ma błonkę. Madzia opowiedziała jej o swoich może krótkich ale bardzo licznych stosunkach z mężczyznami i od tej pory dziewczyna patrzyła na nią jak na bożyszcze.

    – Madziu pójdziesz ze mną na papierosa? – Kinga była już po kilku szklaneczkach ponczu.

    – Właściwie to jeszcze nie paliłam ale to wcale nie przeszkadza żebym spróbowała – Madzi też lekko kręciło się w główce.

    Nowa jej koleżanka szła z przodu i wtedy mogła przyjrzeć się jej dziewczęcej jeszcze figurce. Była w obcisłych jeansach, które dokładnie opinały jej bardzo krągły pomimo młodego wieku tyłeczek i ładne, długie i szczupłe uda. Granatowa bluzeczka wcinała się w głęboko wciętą talię. Była niska, może miała tylko troszkę ponad 150 cm wzrostu ale Madzia nie dziwiła się, że chłopacy, w tym jej kuzyn Michał, patrzyli na jej dupkę pożądliwymi spojrzeniami.

    Wyszły na zewnątrz. Madzia niezbyt wprawnie chwyciła papierosa i włożyła ustnik do ust. Pociągnęła gdy Kinga przyłożyła do niego płomień zapalniczki. Kwaśny dym dostał się do jej buzi i wciągnęła go płuc. Zaczęła kaszleć. Zaciągnęła się ponownie i tym razem obyło się bez kaszlu. Gdy kończyła niezwykle przyjemnie zaczęło kręcić się jej w głowie.

    – Oj. Nie wiedziałam, że palenie powoduje takie przyjemne odczucia – Madzia oparła się o mur budynku.

    – Mnie teraz też jest tak jakoś fajnie – Kinga stanęła koło niej też plecami oparta o zimne cegły.

    Wychodząc, dziewczyny nie zauważyły, że siedzący przy sąsiednim stoliku chłopacy też się podnieśli i skierowali za nimi.

    – A może byście chciały cygaro z bakami – jeden z nich rzucił wulgarnie.

    – O co ci chodzi? – Kinga, która wyraźnie go znała, odpowiedziała oschle.

    – O to – chłopak z szyderczym śmiechem rozpiął rozporek i wyciągnął giętkiego, zwisającego do dołu ale i tak całkiem sporego kutasa.

    – Czy to… ? Czy to…? – Kinga patrzyła na chuja chłopaka jak urzeczona.

    – Tak. To męski narząd. Czy ty jeszcze nigdy tego nie widziałaś? – Madzia domyśliła się, że jej nowa koleżanka jest jeszcze cnotliwa.

    – Nie… Tak… Nie… – plątała się Kinia.

    – Oj to nic strasznego. Ja chociaż od niedawna gościłam w sobie większe i mniejsze od tego – Madzia podeszła do chłopaka i obejmując jego chuja rączką, zaczęła go pomału branzlować.

    Chłopak, który chciał jedynie nastraszyć małolaty, był teraz mocno speszony ale reakcja jego chuja była całkiem odmienna. Masowany powolnymi ruchami dłoni dziewczynki kutas zaczął rosnąć i sztywnieć a ściągana skórka odsłaniała ogromny łeb w kształcie kapelusza grzyba.

    – No teraz takie cygaro mogę wypalić – Madzia kucnęła przodem do chłopaka i po chwili jego sztywny chuj zaczął niknąć w jej buzi.

    – Czy ty też tak potrafisz? – dryblas stojący obok Kingi też rozpiął spodnie i wywalił na wierzch swoje genitalia.

    Kinga nieśmiało wyciągnęła rękę w kierunku jego krocza i chwyciła w dwa palce jego kutasa. Próbowała powtórzyć ruchy Madzi i dorodny chuj też po chwili sterczał sztywny do góry.

    – Chodźcie tam do stodoły, to i nasze kutasy też coś użyją – trzeci chłopak wyraźnie zazdrościł dwóm obsługiwanym przez dziewczyny. Madzia ochoczo wstała i lekko chwiejnym krokiem wędrowała w kierunku wskazanego budynku. Widząc to Kinga też poszła za przyjaciółką a za nią piątka wiejskich dryblasów. Ledwo drzwi stodoły zamknęły się za nimi a spodnie chłopaków powędrowały do dołu a za nimi ich majtki. Po chwili Madzia rączkami obrabiała sterczące chuje dwóch osiłków a trzeci ostro jebał ją w buzię. Kilka metrów dalej Kinga lizała i ssała kutasa jednego z mężczyzn a drugiego ostro trzepała.

    Madzia kątem oka zobaczyła jak jeden z chłopaków zdarł Kindze majtki a drugi pozbawił ją sukienki i stanika. Dalej nie mogła przyglądać się koleżance bo sama została całkowicie pozbawiona odzienia i po chwili leżała na plandece rozpostartej na sianie z szeroko rozrzuconymi nogami a chyba największy kutas z całej piątki wdzierał się do jej nieźle już rozciągniętej pizdy. Ruchający ją chłopak wykonywał bardzo gwałtowne ruchy co powodowało, że zaczęła mocno dyszeć i po chwili osiągnęła mocny orgazm.

    – Nie… Nieeee… To takie duże… Aaaa….Tak boooliii… – Madzia słyszała głośne jęki koleżanki. Nie mogła jej pomóc bo teraz kutas drugiego chłopaka wypełniał jej gorące wnętrze.

    – Cicho kurwo… Sama chciałaś cygaro z bakami… – chłopak wbijający sztywnego kutasa w cnotliwą jeszcze piśkę Kingi dyszał ciężko ale nie przestawał rozdziewiczać dziewczynki.

    – Ale to booliii… Aaaa…Nieeee… – krzyczała Kinga gdy sztywny chuj zagłębiał się w nią coraz dalej.

    Kutas trzeciego chłopaka, który wchodził w Madzię był bardzo wygięty w pałąk i gdy ten zaczął ją ostro jebać mocno podrażniał przednią ściankę jej dziewczęcej pochwy. Bardzo szybko zamieniło się to w orgastyczne uniesienie szesnastolatki, które trwało bardzo długo, niemal do końca jebania i wróciło z ogromną siłą gdy chłopak wrzucił w nią ogromną porcję spermy. Zamknęła oczy i oddawała się tej chwili. Jakby w oddali słyszała ciche pojękiwanie Kingi i klaskanie męskiego krocza o jej szeroko rozłożone w swoim otwarciu uda. Nagle któryś z mężczyzn obrócił ją gwałtownie i tak znalazła się w pozycji na czworaka. Poczuła jak sztywny kutas opiera się o jej dupkę i pomału wdziera do jelita. Już dawno przyjmowała chuje w tej pozycji analnej i teraz kakaowe oczko szybko dopasowało się do grubości wnikającej w nie pały. Po chwili chłopak jebał ją ostro, sprawiając dziewczynie ogromną rozkosz. Jednocześnie poczuła jak inny mężczyzna podsuwa się pod nią ze sterczącym ku górze kutasem i jak wdziera się w rozochoconą pizdę. To był jej pierwszy raz na dwa baty i już po chwili poczuła jak ogromną sprawia jej to przyjemność. Zaczęła szczytować i było to uczucie nie przemijające. Doznała orgazmu ciągłego, w czasie którego nic nie było ważne a jedynie pracujące, ocierające się o siebie duże kutasy, w jej wnętrzu. Nie słyszała jęków i okrzyków Kingi, rozdziewiczanej teraz analnie a potem też ruchanej na dwa baty. Ogromne podniecenie ogarniało całe jej drobne przecież ciało, od koniuszków włosów po krótko obcięte paznokcie dłoni i stóp. Doznawała tak ogromnego, euforycznego uniesienia, że nie zauważyła dwóch cieni wsuwających się do stodoły. Po chwili miała poznać, że był to jej kuzyn i brat Kingi. Natychmiast nowo przybyli zdjęli spodnie i Radek wepchnął swojego chuja w jej dupkę a Michał przyłączył się do pary ruchającej Kingę. Nowy kutas w jej dupie nie był może strasznie długi ale za to miał bardzo duży obwód i niesamowicie szczelnie wypełnił jej wnętrze. Poza tym chłopak miał chyba dużą wprawę w jebaniu bo ruchał ją do wytrysku najdłużej. Znowu doznała euforycznego orgazmu ciągłego i wszystko dookoła przestało być ważne.

    Madzia leżała jeszcze przez chwile na rozłożonej na sianie plandece. Jej pizda pulsowała i tym dawała znać jak wielką rozkosz dziewczyna przeżyła. Jeszcze raz analizowała jak wiele doznań mogła przeżyć przy kontakcie jej pizdy z kilkoma chujami. Szczególnie wielkie podniecenie miała gdy była ruchana na dwa baty.

    Spojrzała na swoją nową przyjaciółkę. Dziewczyna leżała ciężko dysząc z szeroko rozrzuconymi nogami. Z jej mocno czerwonej pizdy wypływały duże ilości spermy zabarwionej na różowo krwią z defloracji.

    – I jak się czujesz? – Madzia przysunęła się do Kingi.

    – Oni mają to takie duże – jęknęła szesnastolatka – A ja przecież jeszcze nigdy tego nie robiłam i tak bardzo mnie bolało. Chyba już nigdy tego nie zrobię.

    – Oj tam… Oj tam… Ja też tak myślałam gdy Tomek pierwszy raz wszedł we mnie – Madzia wspomniała, że ją też to bolało – Ale już drugi raz dało mi to ogromną przyjemność. A dzisiaj mogę to robić z każdym.

    – Ale też byś mogła z Michałem? On ma takiego wielkiego – Kinga spojrzała na koleżankę z nieukrywanym podziwem.

    – Jak tu jechaliśmy, ujeżdżałam go w samochodzie i było mi bardzo fajnie. Zresztą ja bardzo lubię duże kutasy. Twój brat może nie ma zbyt długiego ale za to bardzo grubego i tak mnie w dupce wypełniał. Jak już będziesz gotowa to na pewno i ciebie ostro wyrucha.

    – A wiesz, że nawet bym tego bardzo chciała – Kinga obróciła się w jej stronę i teraz Madzia mogła w pełni podziwiać jaka dziewczyna jest ładna.

    – Powiedz mi Kiniu kiedy miałaś ostatni okres? – Madzia spojrzała na koleżankę poważnie.

    – Początek jakieś dziesięć dni temu – dziewczynka spojrzała na Madzię zaciekawiona.

    – Przypomnij sobie dobrze. To bardzo ważne – oczy bardziej doświadczonej Madzi stały się duże i jeszcze bliżej przysunęła się do drobnego ciałka koleżanki.

    – No tak. W poprzedni czwartek. Pamiętam bo pierwsze dni bardzo boli mnie brzuch – dziewczynka patrzyła na Madzię z coraz większym zainteresowaniem – A czemu mnie tak wypytujesz?

    – Jeśli tak jest jak mówisz to na pewno jesteś zapłodniona i możesz być w ciąży. Przecież ci chłopacy ruchali nas do końca.

    – O kurwa. To co ja mam teraz zrobić? – oczy Kingi zaszkliły się łezkami.

    – Nic się nie martw. Chociaż ja na pewno jestem w okresie bezpłodnym to zabrałam tabletki „dzień po”. Znajdziemy tylko coś do popicia i zaraz ci jedną dam.

    W jednej z puszek pozostawionych przez chłopaków zostało prawie pół piwa i Kinga szybko połknęła tabletkę popijając ją napojem.

    – Czy długo zostajesz u babci – spytała Kinga z nadzieją w głosie.

    – Niestety jeszcze dzisiaj wracamy do domu – Madzia zorientowała się, że może być późno a przecież obiecała mamie powrót do drugiej.

    Szybko poszukała swoich majtek. Niestety całe były w męskiej spermie i jej soczkach, ponieważ chłopacy po wytryskach wycierali w nie swoje chuje. Postanowiła założyć tylko sukieneczkę a majtki przeprać w łazience dyskoteki. Widziała, że Kinga musiała postąpić tak samo i teraz obie lekko kraczatym krokiem powędrowały na salę a potem do łazienki.

    – Wiesz. Strasznie boli mnie piśka – skarżyła się Kinia.

    – To przejdzie. Mnie bolała po pierwszym razie trzy dni a potem to już tylko rozkosz – Madzia uspokajała koleżankę – Sama się przekonasz, że następne razy są już boskie.

    Rzeczywiście tak było, bo gdy przyjechała do babci po dwóch miesiącach Kinga już wielokrotnie zaznała wizyt męskich kutasów w swojej coraz bardziej gościnnej piździe i z miejsca namawiała ją żeby odwiedziła ją ze swoim kuzynem. Wtedy to pierwszy raz wyruchał ją ostro własny brat a Madzia doznała ponownie dużej rozkoszy w kontakcie z ogromnym chujem kuzyna.

    KONIEC.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Albastor
  • Podwojne zycie 5

    Minął już jakiś czas od mojej ostatniej przygody ze starszym mężczyzną postanowiłam, że może spróbuje czegoś nowego. Weszłam na stronę internetową, a tam poznałam pięćdziesięciolatka. Pisaliśmy cały wieczór, mężczyzna początkowo był sceptycznie nastawiony twierdził, że nie do końca wierzy w mój wiek i urodę. Umówiliśmy się więc na spotkanie. Początkowo również się obawiam nieznajomego mężczyzny. Na mailu dostałam adres hotelu. Po przyjaźnie okazało się, że hotel bardziej przypomina tani motel. Weszłam do obskurnej recepcji pytając się o nr pokoju. Pokierowana dotarłam na miejsce. Drzwi były otwarte a pokój pusty. Usiadłam na starym ubrudzonym tapczanie, pełna obawy. Chciałam przez moment uciec, lecz podniecenie kazało mi zostać. Naglę drzwi od łazienki otworzyły się, a środka wyszedł stary, pomarszczony mężczyzna średniego wzrostu. Spojrzał się na mnie i uśmiechnął, odwzajemniłam uśmiech i szybko wstałam.

    – A jednak miałaś racje. Cieszę się tym bardzo. – Powiedział, po czym podszedł do mnie.

    Usiadł na tapczanie, po czym poklepał miejsce obok każąc mi usiąść.

    – Słuchaj lubię ostrą zabawę tak jak już wcześniej wspominałem. Mam nadzieję, że nie będzie ci to przeszkadzało. – Zza łóżka wyciągnął sznury. – Kiedy się rozbierzesz do naga, przywiąże cie, zgadzasz się? -Zapytał.

    Kiwnęłam głową, a następnie zaczęłam się rozbierać. Czułam dziwne podniecenie, którego dotąd nie czułam. Kładąc się na dużym łóżku mężczyzna przywiązał mnie do jego drewnianych ram. Najpierw nadgarstki, a później kostki. Kiedy byłam już przywiązana mocno grubymi sznurami, czułam się zniewolona. Mężczyzna wstał z łóżka i podszedł po telefon. Biorąc go wszedł do łazienki. Trochę się zaczęłam się bać, sama przywiązana z obcym mężczyzną, który po przywiązaniu mnie zniknął. Po chwili wyszedł, a zaraz po tym drzwi do pokoju otworzyły się i wkroczyło dwóch starszych mężczyzn.

    – Co się dzieje? Mieliśmy być tylko my… – Zaczęłam mówić przestraszona widokiem innych nieznajomych.

    Mężczyzna nic nie powiedział podszedł. Spojrzał na mężczyzn, którzy również zadowoleni zaczęli się rozbierać. Patrzyłam z przerażona, lecz w głębi duszy również podniecona. Kiedy stli juz nago jeden z mężczyzn podniósł z podłogi majtki i wsadził mi je w usta. Śmierdziały i czułam słony smak. Nie czekając długo zaczęli mnie obmacywać. Wsadzać swoje brudne paluch w moją cipkę. Bawiło ich to, wciskali mocno swoje grube dłonie w moją ciasną cipkę, wykręcali sutki. Wiłam się z bólu.

    – Słuchaj zrobimy tak odwiążemy cie za chwilę, ale masz nie uciekać. Zresztą nie dasz sobie z nami rady. – Powiedział jeden z nich.

    Kiwnęłam przestraszona głową, zgadzając się. Kiedy mnie odwiązali wyjęłam śmierdzące majtki  ust, a zaraz po tym jeden z nich wsadził mi kutasa w usta. Wsadził tak głęboko, że dusiłam się nim, a z moich oczu płynęły łzy. Dwóch pozostałych kazało mi się wypiąć i napluło na moje dziurki, a następnie jeden usadził mnie na sobie a drugi wszedł w mój tyłek. Bzykali mnie tak na zmianę. Czasem bolało, ale czułam się podniecona. Podobało mi się to, zupełnie obcy starzy faceci bzykali mnie. Kiedy wszyscy skończyli wstali bez słowa i zaczęli się ubierać. Zauważyłam, że zaczęli się wymieniać pieniędzmi. A ja zadałam sobie pytanie czy zostałam właśnie sprzedana? Zostałam sama z pierwszym facetem. powiedział, że mogę się iść wykąpać i wyjść stad. Wstałam i tylko się ubrałam, a następnie szybko wyszłam. Docierając do domu umyłam się zastanawiając się nad tym, co się stało dzisiaj.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Unikalna Ona
  • Podwojne zycie 6

    Wciąż od jakiegoś czasu mam w głowie mój ostatni grupowy seks z nieznajomymi. Przygodny seks w kabinie na imprezie już nie dawał mi takiej przyjemności. Przeszukując ogłoszenia, natknęłam się na jedno dość interesujące, szukali w nim młodej dziewczyny chętnej na seks grupowy. Nie zastanawiałam się długo, zapisałam adres i poszłam w skazane miejsce. Adres wskazywał na klub, który już kiedyś odwiedzałam. Zwykły niepozorny budynek. Podeszłam i nieśmiało zapytałam ochroniarza o to czy takie zgłoszenie jest stad. Chwilę patrzył na mnie, po czym nie mówiąc nic wskazał na wejście do piwnicy. Weszłam tam powoli schodami w dół. Ciemne pomieszczenie oświetlone było czerwonym światłem. Spotkałam dziwną kobietę, której wspomniałam o tym ogłoszeniu, powiedziała, że mam iść za nią. Wprowadziła mnie do środka. Widziałam tylko stół w tym pomieszczeniu. Kobieta powiedziała, że mam tu zostać, dziś będę mieć dzień próbny a jak będzie dobrze to chętnie mnie przyjmą. Kazała mi zdjąć ubranie i położyć się na stolę. Zrobiłam jak kazała. Zostałam sama w ciemnym miejscu, całkiem naga, na stole. Naglę do pomieszczenia weszło wielu nagich mężczyzn każdy miał na sobie czerwone maski. Byli różni chudzi, gubi, starzy, młodzi. Nie mogłam ich zliczyć, każdy patrzył się na mnie. Patrząc na nich bawiących się swoimi fiutami pomyślałam tylko czy oni przyszli tu tylko do mnie. Ja nie miałam niczego, nawet maski. Patrzyli się na mnie zbliżając się. Kiedy byli obok, zaczęli mnie dotykać. Niezliczona ilość dłoni dotykała mnie. Po obu stronach mojej głowy stanęło dwóch. Naglę jeden z nich wystrzelił prosto na moją twarz a fiuta wytarł o moje usta, nie wiedząc, co robić, zaczęłam go ssać, na zmianę ze tym obok mnie. Mężczyźni zmieniali się, a ja czułam przeważnie słony lub gorzki smak w ustach. Chwilę po tym nie tracąc czasu kiedy ja robiłam innym loda, ktoś wbił się w moją mokrą już cipkę. Na zmianę bzykali mnie ostro. Jęczałam z bólu, ale wtedy uciszali mnie kolejnym fiutem. Kleiłam się cała od spermy była wszędzie, w mojej cipce, ustach, na twarzy, brzuchu, nogach. Kiedy upłynęła już odpowiednia godzina mężczyźni poszli, a do pokoju weszła ta sama kobieta dając mi miskę z wodą i ręcznik, powiedziała, że jeśli mi się podobało to mogę wrócić.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Unikalna Ona
  • Seks-edukacja

    ….Pali….pali się…. Pali się!

    Jakiś zapach, jakby… słodki, trochę tak. Ale też mdlący, piekący w nozdrza, coś jakby folia z torebki jednorazowej? Albo przypalony filtr papierosowy…?

    • Auć!

    Zmysły, jeszcze ułamek sekundy temu ociężałe, teraz zwaliły się  obuchem, w chaotycznej lawinie informacji.

     

    Pomarańczowo, znaczy późne popołudnie. Może ranek? Nie, wtedy nie widziałbym łuny słońca za chmurami, musi być wieczór.

    Przed nosem balustrada, znajoma poduszka pod tyłkiem – OK – chyba jestem na swoim balkonie…

    • Auć!

    Tym razem kompulsywnie strzepnąłem dłonią, co mnie tak piecze do licha?

    • No tak, znowu zasnąłem z papierosem – oceniłem, przyglądając się z bliska oparzonym palcom, wskazującym i środkowym.

    • Kiedyś zrobię tu prawdziwy pożar i będzie trzeba uciekać do Gruzji żeby uniknąć odpowiedzialności…. – wymruczałem z niechęcią, usiłując oswoić się z pieczeniem palców, lekko spotęgowanym przez żar z wiecznie śmierdzącej benzyną zapalniczki którą przypalałem kolejnego Camela.

    Przytomniejąc już zupełnie, rozejrzałem się z balkonu po okolicy, szukając źródła krzyków.

    W ogródku na parterze wystawiona krata piwa Tatra w puszkach, gotowe przyprawione karkówki z marketu i ta okropna banda – kilku facetów paradujących w samych biało-czerwonych majtkach, zaśmiewających się z debilnych dowcipów o ukraińcach, żydach, blondynkach i czort wie czym jeszcze. jak niemal codziennie od początku lata, rozpalali grilla, wyraźnie są z siebie dumni, ale mogliby się tak nie drzeć, bo ktoś gotów zadzwonić po straż pożarną…. jak taki motłoch w ogóle był w stanie wynająć tutaj mieszkanie?

     

    Zaraz za ich płotem, w niemożliwie zapuszczonych (i tak po prawdzie chyba po prostu opuszczonych) ogródkach działkowych, które oddzielają mój blok od kolejnych, jak co wieczór kłębi się od kotów, psów, gołębi i innych pół-zdziczałych zwierząt domowych i miejskich.

    W oddali, za szeregiem bloków maszynista pociągu podmiejskiego zrobił użytek z syreny, co poniosło się echem po okolicy.

     

    • Pora wrócić do pisania – powiedziałem sam do siebie, zduszając niedopałek o metalową barierkę i rzucając go za balkon. I tak się z sąsiadami nie lubimy, a nie znoszę jak mi śmierdzi zdechłym niedopałkiem, a najgorzej – przemoczonym.

     

    ———————-

     

    • Zapalę światło.

    • Zostaw, tak jest dobrze.

    • Chcę Cię zobaczyć!

    • Wszystko popsujesz, zostaw zgaszone mówię. Lepiej daj rękę i połóż ją, o, tu przy pępku.

    • Dalej nie rozumiem dlaczego nie mogę włączyć…

    • Daj spokój! Jesteś beznadziejny, poprowadzę Cię trochę. Zjedź trochę niżej…Błagam, nie hamuj tak, tu normalnie dopiero zaczynają się włosy, do celu jeszcze kawałek!

    • To wszystko jest zły pomysł, mam strasznie szorstkie dłonie, a w ogóle to..!

    • To przestań pieprzyć bzdury, jakbym szukała gładkich, leżałabym tu z koleżanką. Zresztą twoje nie są wcale najgorsze. Czujesz to?

    • Tak, jakby fałdki.

    • To po bokach, skup się na tym po środku.

    • Coś jest, takie jakby twardniejące zgrubienie… Robi się większe im niżej przesuwam!

    • Yhm, ale nie przesuwaj za nisko, na razie zostań tutaj….Matko i nie uciskaj tak, nie macerujesz wołowiny, wolniej, bardziej na boki..

    • Daj, pokażę Ci… o tak, widzisz? Wolniej, wolniej, trochę kółeczkiem, trochę na boki. Nie trać skupienia, niżej cię nie interesuje! Widzisz, idzie coraz lepiej…o tak, miarowo, wolno… wo-ol…

    • Stało się coś? Mów do mnie, nie wiem czy dobrze robię… Miałem tak nie ugniatać, dlaczego teraz sama mnie tak dociskasz? Słuchasz mnie w ogól…ale mokro się nagle zrobiło, tak powinno być? Czemu się tak cała napinasz? Cholera, wszystko z Tobą ok? Zaraz mi urwiesz rękę! Czemu się tak miotasz? Hej?!

     

    —————

     

    *ŁUP ŁUP ŁUP

     

    Przecież mam dzwonek do drzwi, kto tak wali jak opętany?

    • Słucham? – spytałem przez zamknięte drzwi.

    • Te pisarczyk, zlazłbyś do nas, kiełbasa czeka, piwo ciepleje!

    • Czuję się znobilitowany zaproszeniem, a szczególnie osobistą fatygą zapraszającego w moje progi. Tylko czemu zawdzięczam ten zaszczyt? – Przegiąłem z zadęciem? Trochę na pewno. Ale przynajmniej otworzyłem drzwi, to już chyba coś.

    • Tego.. że co? Mówiłem im że jesteś popieprzony… Idziesz czy nie? Chłopaki mówią, że piszesz jak obracać panny, to byś coś opowiedział, może nauczył świeżaka, co z nami od tygodnia paczki ładuje?

     

    Okazja poznać folklor i napić się tatry? Właściwie czemu nie, pisanie i tak mi nie idzie, jak zresztą od trzech miesięcy, a w końcu jestem w warszawie żeby postymulować twórczość nowymi bodźcami…

    • Prowadź Waćpan do koryta!

    • Ty do siebie gadasz? Mam nadzieję że o babkach to jednak coś składniej opowiadasz, albo zwracasz za piwo!

     

    ————

    • Naprawdę nie wiesz kiedy się zamknąć!

    • Przepraszam, skąd miałem wiedzieć, nie masz przecież czerwonej lampki z napisem UWAGA – ORGAZM nad głową.

    • Widzisz, a myślałam że to jednak tak wygląda. Trudno, następnym razem będziesz wiedział. Tylko błagam, mniej elokwencji, więcej czynu… Ej, ale jeszcze nie teraz, co ty myślisz że to tak raz za razem jak strzały z armaty na paradzie wojskowej? Zgoda, może czasem przy warunkach, ale to nie są te warunki! Zresztą wiesz co, widzę że nie usiedzisz więc mogę tylko spróbować Cię usadzić.

    • Nie bardzo rozumiem co masz na my.. Gdzie z tymi rękami! Co ty RO.. .. ..

    • Nie zapowietrzaj się, to jest moja dłoń. Na twoim członku. Normalna sprawa właściwie, przynajmniej w porównaniu z tym co planuję dalej.

    ————-

    • To opowiesz czy nie?

    Jeden z nowopoznanych karczków, gość sąsiada prawdopodobnie o imieniu Robert (przedstawił mi się per Robson) wyrwał mnie z zamyślenia. – Mój pierwszy raz jak dziewczyna zrobiła mi dobrze ustami? Pamiętam to zupełnie dobrze, ale boję się was rozczarować koledzy, bo nie był to ani epokowy lodzik na tylnym siedzeniu w samochodzie starych, ani jakaś pijana akcja w klubie. To nawet nie była żadna licealna miłość, tylko taka… Trudno określić co to właściwie było, poza tym że dziewczyna naprawdę wiedziała co robi.

    Byłem młody, niedoświadczony tak bardzo jak tylko możecie sobie wyobrazić, a ona, łóżkowa wiedźma, wzięła mnie totalnym szturmem i znienacka. Leżeliśmy spokojnie w łóżku, kiedy objęła mnie dłonią i…

    • I zwaliła Ci? Miało być o lodzie!

    • Bogowie co za prym.. Nie, nie zwaliła, możesz nie przerywać? Chcecie tą opowieść czy nie

    • Chcemy chcemy, tylko jakoś tak za mało konkretnie

    Ja bym was nauczył traktowania kobiet, palanty – pomyślałem, ale przemilczałem i wróciłem do ciepłego wspomnienia.

    • Jak już wspomniałem, nie zwaliła, tak robią pewnie tirówki, albo inne panny które chcą cię możliwie szybko spławić. Ta była inna. Zaczęła u podstawy, przy samych klejnotach. Najpierw chwyciła mnie dość mocno, chyba żeby odebrać mi głos i zdusić jakikolwiek sprzeciw. Później rozluźniła palce i zaczęła nimi przesuwać, najpierw w dół, po jądrach do samego końca mięśnia, a potem w górę, zatrzymując się na samym czubku, który objęła na chwilę samymi palcami i gładziła przez dłuższą chwilę

    • Dobra dupa była! – krzyknął Robson z miną która miała pokazywać wszem i wobec, że się zna. Reszta towarzystwa, porozsadzana dookoła grilla na białych, plastikowych krzesełkach z oparciami, z trudem mieszczącymi ich masywne uda i trzeszczące z boleścią przy każdym ich ruchu, popatrzyla po sobie nawzajem z podobnym znawstwem. Uśmiechnęli się porozumiewawczo.

    • Eh.. Osłabiacie mnie, wiecie? Wracając do historii… Gładzenie było wstępem do czegoś więcej. Dziewczyna po naprawdę przyjemnym masażu niezbyt gwałtownie, ale jednak zdecydowanie ściągnęła mi napletek i kilka razy przesunęła zamkniętą dłonią po całej długości członka, wychodzi że po to, żeby odwrócić moją uwagę. Po chwili pocałowała mnie w usta, wciąż bawiąc się palcami po moim ciele, teraz błądząc nimi od ud po pępek. Kończąc pocałunek chwyciła mnie mocniej całą dłonią za przyrodzenie i zaczęła całować w szyję, później klatkę piersiową i niżej.

    • No w końcu! Auć, tss! – próbował zacząć Robson, ale kolega z lewej, chyba Andrzej, zasłuchany kopnął go w kostkę, nie chcąc mnie dalej prowokować.

    • Tak, poczułem to zupełnie nierealne wrażenie gorąca które nie powinno mieć miejsca. Ciepło jak w gorącej wodzie, ale jednocześnie jakby pod ciśnieniem. Trochę później przekonałem się, że to jest zupełnie niepodobne do seksu. A najlepsze, że kiedy absolutnie zaniemówiłem i uznałem że jestem w niebie, okazało się że ona w tych swoich cudownych ustach ma jeszcze język, z którym doskonale wie co robić.

    • I co robiła? – zapytał teraz już zupełnie niekryjący się z zainteresowaniem Andrzej. No tak, to był ten “świeżak” o którym wspominał sąsiad przychodząc po mnie. Gość wydaje się być dość niepomny czegokolwiek w tematyce.

    • Wszystko i nic. Nie mam tam oczu, więc trudno powiedzieć dokładnie. Na pewno nim kręciła. Na pewno masowała główkę penisa. Na pewno wypuszczała mnie czasem z ust, żeby przejechać nim od czubka po nasadę i z powrotem. Mówiąc krótko, załatwiła mnie.

    • Dała Ci dojść w ustach? Na twarz? – To znowu Robson, z absolutnie obleśnym uśmiechem.

    • Chłopaki, życie to nie pornos! Czy któryś z was w ogóle był z prawdziwą kobietą w łóżku? Mógłbym udać że tego pytania nie było, ale w zasadzie to tak jakoś wyszło, że ona sama to może nawet by i chciałą, tylko zaskoczyłem ją jej własną sprawnośćią.

    • Nie rozumiem..?

    • Tak szybko doszedłem, że zupełnie się tego nie spodziewała i dość mocno się zakrztusiła.

    ———-

     

    • Tfu, pfe, pffrrr bleh!

    • Daj poklepię Cię po plecach!

    • Nie, zostaw, już mi lepiej.I uspokój się już, jesteś czerwony jakbyś miał dostać zawału, nic się nie stało. Myślałam że trochę dłużej wytrzymasz, nie spodziewałam się i tyle. Pozwól że teraz poleżę troszkę, złapię oddech…

    • Jasne, leż. Podobało mi się to całowanie szyi i w ogóle…

    • I nawet nie pisnąłeś słowem przez cały czas! Trochę się trzeba napracować żebyś był cicho, ale sama możliwość jest bezcenna… Hej, troszkę mnie łaskoczesz w szyję…

    • Leż i łap oddech, masz odpoczywać!

    • Ok. Aj, delikatniej, mam bardzo wrażliwe sutki. Miękkie lizanie jest miłę, ale nie możesz się tak zasysać!

    • Przepraszam, a tak lekko kręcić w palcach mogę?

    • Możesz, tylko nie ściskaj mocno, chyba że Cię zachęcę. Aaah, wiesz, że ta linia poniżej pępka jest strasznie wrażliwa, mam dreszcze jak tak przeciągasz językiem. Będę cała mokra przez Ciebie!

    • Już jesteś.

    • Nie w ten sposób mokra! Zresztą ty i ten twój język się do tego też przyczyniacie!

    • To co wcześniej dotykałem palcami… jest strasznie fajnie gładkie pod językiem! Szkoda że nie ma światła…

    • Nawet o tym nie myśl! Ohh… Możesz trochę mocniej, płaskim językiem, o, tak… HEJ!

    • Nie odsuwaj się, to tylko jeden palec.

    • Dobrze, mogą być nawet dwa, tylko mniej gwałtownie, nie spodziewałam się. Powoli. O Jezu tak! Możesz głębiej i szybciej, tylko płynnie.

    • Ja…! mmpfm..!

    • Rób językiem co robiłeś, przytrzymam Cię… mhm… ah aaaaaaa……

    • Ścis-kasz-mi-gło-wę-zaraz-zem…-dleję…

    ———————–

    CDN (jeśli się spodoba..?)

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Szary

    Jestem kompletnym amatorem, a opowiadanie(a?) piszę dla sportu i/lub dania upustu różnym mniej lub bardziej poważnym fantazjom. Nie będę pisał ciągu dalszego, chyba że odbiór będzie pozytywny.

  • Panika na golasa

    Piątkowy wieczór — czas tradycyjnych studenckich zabaw w gronie przyjaciół i znajomych. Najgorętsze imprezki są w ciepłe, krótkie, majowe noce, tuż przed sesją, czyli właśnie w takie, jak ta. Wszyscy w okolicy balują. Trzeba przecież w końcu odreagować stres przed zbliżającą się katorgą egzaminów. Laski, piwo, muzyka, dużo jedzenia i cała stancja tylko dla nas. Żadnych ograniczeń! Ależ to będzie balanga!! Przygotowaniami do niej żyliśmy przez cały ostatni tydzień, więc musi być ogień! Dla mnie najważniejsze jest zaproszenie dziewczyny, która od dawna bardzo mi się podoba. Niewykluczone też, że poznam więcej sympatycznych koleżanek. Czekam niecierpliwie!!!

    Wieczorem zbieramy się w dość licznej grupie, bo w ósemkę na stancji: ja, Mateusz, Konrad, Paweł, Daniel, Karolina, Klaudia i Oliwka. Jak zwykle, szykuje się świetna noc, pełna śmiechu, wygłupów i alkoholu w dobrym towarzystwie. Jest dosyć ciepło, bo ponad 20’C, wszyscy są więc skąpo ubrani. Osobiście nie lubię tylko Karoliny, zawsze mną gardziła. Czuję się przy niej niekomfortowo, jakbym nic nie znaczył. Ta dziewczyna bezlitośnie przyprawia mnie o kompleksy i nie szczędzi plotek. Ma mocny charakter, jest wyniosła, zadziera nosa i tylko przez duże piersi wszyscy mężczyźni ślinią się na jej widok. Wolę jej unikać. Gdyby nie była laską Mateusza, nigdy by z nami nie przyszła. A Mateusz, cóż, to trochę grecki bóg, dobrze zbudowany, inteligentny, nieco zarozumiały. Wszyscy go chcą. Lubi się bawić i dominować. Ogierek z niego. Kumplujemy się, a nawet lubimy, ale, prawdę mówiąc, onieśmiela mnie jego obecność i nie chciałbym wypadać przy nim źle, choć to niełatwe. Konrad to spoko gość, najnormalniejszy ze wszystkich. W jego towarzystwie nie sposób czuć się niekomfortowo. Wyrozumiały kumpel, świetny i bardzo go szanuję. Drugim spoko gościem jest Paweł. Można na nim polegać i często ze sobą współpracujemy we wspólnych projektach naukowych. Wspaniały pomocnik. Jest jednak trochę nieśmiały, wycofany i wywiera nieopisany wpływ na otoczenie, taki, jakby swoją postawą ogłaszał, że boi się wszystkiego, co gorszące, niegrzeczne i hałaśliwe. Nie pije, nie pali, nie ogląda pornosów. Chodzi tylko na imprezy kulturalne. Brakuje mu luzu i oddechu. Trzeba chłopaka rozkręcić!! Z kolei Daniel, młodszy, napalony, bardzo lubi imprezy. Wszyscy mówią o nim ładny chłopak, bo z twarzy jest dosyć uroczy, nieco kobiecy. O ile, z większością chłopaków można robić prawie wszystko i nie czuje się skrępowania, o tyle przy Danielu… nie wiadomo dlaczego, jest troszkę inaczej. Laski jednak do niego nie lgną. No i jest jeszcze oczywiście przewspaniała Oliwka. Tylko moi najlepsi przyjaciele wiedzą, że podkochuję się w niej niemal od samego początku. Chciałbym jej zaimponować, tylko nie wiem czym. Jestem przeciętnym gościem o przeciętnej urodzie i zdolnościach. Nie mam kompleksów, ale nie jestem też jakoś zbyt śmiały, nie lubię się chwalić, szpanować, nie szaleję i nie podrywam wszystkich pięknych dziewczyn wokoło. Gdyby Mateusz nie był zajęty, pewnie wyrwałby ją w jednej chwili. Już sam zapach jej perfum przyprawia mnie o podniecenie, nie miałem jednak na tyle odwagi, by jej to wyznać. Może dzisiaj… Zaproszono również Klaudię. Nie znam jej zbyt dobrze. Uważam ją za normalną laskę, w miarę śliczną, z walorami, stateczną. Widać, że jest trochę nieśmiała, a zieleń, którą ubrała, pasuje do jej cudnych oczu. Warto poznać bliżej.

    Imprezka się zaczęła, a po paru godzinach gorącej nocy i kilkunastu pustych butelkach piwa, niektórzy z nas zostali w samych gaciach. Atmosfera jest spoko, taka, jaka powinna być wśród znajomych. Rozmowy, tańce, krzyki. Tylko Paweł oczywiście smutny, stonowany, chyba nieco zszokowany. Mateusz i Karolina zajęli się sobą gdzieś w kącie pokoju. Ja, za namową Konrada zacząłem zagadywać do Oliwki, Konrad i Paweł rozmawiali ze sobą tak, żeby dać mi minimum poczucia komfortu we flircie z Oliwką. Reszta także starała się nie przeszkadzać i trzymała za nas kciuki. Poszło prawie dobrze. W pewnej chwili zostałem nawet bez koszulki, ale… pomimo wypicia mnóstwa piw, nie miałem odwagi, żeby zrobić krok dalej. Niemniej, bawiliśmy się świetnie. Fajna muza, piwo, ludzie w samej bieliźnie. Karolina nawet bez stanika, goście w samych gaciach. Potem więcej piwa …i jeszcze więcej, a nawet pojawiło się wino i szampan. Chyba wydało mi się, że Daniel tańczy z Klaudią, a następnie wyszli na balkon. Mam nadzieję, że później opowie mi, jak było.

    Około drugiej w nocy było tak gorąco, że postanowiłem się odświeżyć. Chciałem wziąć prysznic, póki jeszcze stoję na nogach. Alkohol chyba mnie kopnął, bo zacząłem czuć dezorientację i inne objawy upojenia. Prysznic trochę pomógł, ale na krótko. W dodatku namoczyłem gacie. Nowych musiałbym szukać w szafie przy gościach, a przecież nie mogłem się pokazać bez gaci. Właściwie to niezły jestem, ale i tak bym się krępował. Na luzie przepasałem się więc ręcznikiem i wróciłem do towarzystwa. Na tym etapie, mój strój nie robił na nikim wrażenia, a przynajmniej na mnie samym. I tak prawie wszyscy byliśmy w samej bieliźnie, a Karolina prezentowała bułeczki. Bawiliśmy się dalej. Towarzystwo wydawało się bardzo ożywione. Widzę, że wbił też Klimek. Najmłodszy z ekipy, ma 19 lat i dopiero zaczął studia. Poznał naszą grupę i polubił imprezy. Wyglądało, jakbym tylko ja odczuł skutki wypicia siedmiu piw i kilku drinków… Właściwie to nie wiem ile każdy z nich wypił, wiedziałem tylko to, że ja zdecydowanie miałem już dość. Strzeliłem więc jeszcze jedno piwko na odchodne i za niedługi czas położyłem się na pobliskim łóżku. Konrad szarpał mnie, żebym wstał i imprezował dalej, ale nie chciałem. Poczęstował mnie szampanem i dał mi spokój. Miałem go poprosić, żeby znalazł mi jakieś portki, albo coś innego do lepszego zakrycia się, co bym tak nie leżał z tym ręcznikiem, ale pomyślałem, że to głupie. Jest gorąco, więcej luzu! Wtedy przysiedli się do mnie Mateusz i Karolina. Boże… co za para. Świetnie zbudowani, piękni, zwłaszcza cycuszki Karoliny. Ci ludzie to mają udane życie. Jeszcze później przyszedł do mnie Daniel i mówił coś o Klaudii, ale szum w głowie dekoncentrował moją uwagę.

    Minęła dłuższa chwila, prawdopodobnie godzina. Zacząłem tracić poczucie czasu i przysypiałem. Impreza zaś trwała w najlepsze. Jedyne, na co patrzyłem to, czy nadal mam na sobie ten nieszczęsny ręcznik, bo przez ciągłe poszturchiwanie mnie co rusz przez którąś osobę wskakującą na łóżko, żeby chwilkę odpocząć, ledwo się już na mnie trzymał. Wyglądało na to, że tylko ja jestem w tak złym stanie (i niemal nagi). Bolała mnie głowa, było mi gorąco. Nie wiem, czy ktoś zwracał na to uwagę. Może nikt… a może właśnie wszyscy… W każdym razie siły opuściły mnie już całkowicie. Gdy obok mnie usiadła Oliwka, nawet nie miałem sił, żeby cokolwiek się odezwać. Miałem wrażenie, że bawiła się moim ręcznikiem, czy czymkolwiek… albo tylko fantazjowałem. Świat wirował. Wbrew pozorom, pomimo fizycznej niemocy, moja psychika szalała. Miałem natłok różnych myśli. To nieprawda też, że osoba pijana nie ma uczuć. Zacząłem się wstydzić swojego stanu i choć nie jestem aż tak bardzo nieśmiały, to chyba umarłbym, gdyby ten ręcznik ze mnie spadł a ja nie mógłbym zareagować. Przez chwilę myślałem jeszcze o Oliwce i zasnąłem. Później się obudziłem. Potem znowu chyba zasnąłem. Ewidentnie traciłem świadomość, a w dodatku, coraz bardziej głowa mi pękała. Ludzie wokół mnie skakali, tańczyli, śpiewali, ocierali się o mnie ciągle, a ja zasypiałem. Pogrążałem się w swoich myślach i zmęczeniu. Nie mogłem ruszyć żadną częścią ciała, nawet trzymanie otwartych oczu sprawiało mi ogromną trudność. Chociaż… chyba czułem podniecenie i pewna część ciała wciąż była aktywna. Tak czy inaczejchciałbym, żeby ta impreza już się wreszcie skończyła, choć to niemożliwe.

    Wtem… czuję nagle, że za chwilę stanie się najgorsze. Moja intymność zostanie naruszona. Poczułem bowiem, że skrawek tego, czym byłem zakryty, właśnie wyrywa się spod mojej ręki i nie mogę nic zrobić. To ta chwila!! – pomyślałem. Przestraszyłem się w duchu. Nie powinno tak być! Wśród tylu osób nie będzie to miłe. Niczym samobójca oddający ostatnie tchnienie w męczarniach udanej próby, odruchowo szuka ratunku, tak i ja żałuję, że doprowadziłem się do takiego stanu i pragnąłem cudu, żeby jednak ochronić swoją resztkę godności. O BOŻE, ALE BĘDZIE!! Płacz, panika, żal… natłok myśli o sobie i własnym wyglądzie, o reakcjach innych… Niestety nie wyjdę z tego cało…
    … za chwilę to się stanie. Jeszcze się nie stało, bo nikt nie zareagował, ale za chwilę nastąpi. Nieuchronnie wyrywa się spod mojej ręki osłona godności. Zmieni się wszystko. Przewrotność losu… Chciałem mieć atrakcyjny wieczór i dać się lepiej poznać niektórym fajnym osobom, a wyszło, że to ja stanę się atrakcją i ludzie poznają mnie najbardziej, jak tylko można. Już za milisekundę uwolnię ptaszka i wzbiję się wraz z nim nieoczekiwanie na wyżyny wstydu. Chce mi się płakać, jestem przerażony. Już zaraz, coraz bliżej. Nie ucieknę. Będę na golasa. Cały w pełni. A tu jest tylu ludzi… Pięciu facetów, przy których zabłysnę goluśką kiełbaską tak, jak żaden z nich ani ja nigdy wcześniej. Oby wzięli to na luzie. I przyjdzie mi się też zaprezentować ogonek (jak to czule o penisie mawia Oliwka) przed trzema fajnymi laskami, przed którymi w żadnych innych okolicznościach nawet bym nie śmiał rozwalić krocza i pokazać im wszystko, każdy intymny szczególik mojego ciała. Oby nie byli ciekawscy ani niedojrzali niczym dzieciaki w przedszkolu zaglądające sobie wszędzie i śmiejące się, gdy zobaczą coś nieodpowiedniego. Po raz pierwszy w życiu nie ochronię swojej godności osobistej. Pierwszy raz i chyba jako jedyny tutaj, zasłynę z bycia kiełbasiarzem. To bolesne. Ech, dlaczego padło właśnie na mnie… Niech ktoś inny jako pierwszy pokaże penisa albo cipkę, a nie właśnie ja. Chciałbym uciec!! Zaczną się na mnie gapić, śmiać, będę w centrum uwagi ze swoim biednym ciałem… To upokarzające, a w dodatku wśród ludzi, których cenię. Nie chcę tego! Tylko nie przy tym byczku Mateuszu, niech wyjdzie, albo niech przynajmniej zgaszą światło… Przy nim każdy wygląda źle. Zawsze bałem się takiej konfrontacji. To takie nieprzyjemne… A w obecności Karoliny? Przecież będę zupełnie spalony. Czasem nawet krępuje mnie oddychanie przy niej, a jej plotki ranią, a tu za kilka sekund zobaczy to, czego nigdy w życiu w normalnej sytuacji nie chciałbym jej pokazywać, ani prawie nikomu na świecie… to okrutne… A co pomyśli sobie o mnie Paweł? Chcę mu tego oszczędzić z całego serca. Szanujemy się od lat i nigdy nie zawiodłem go żadnym złym czy nieodpowiedzialnym zachowaniem. Nie musi tego oglądać. Nie musi… Nie poznałem zbyt dobrze Klaudii. To normalna, przeciętna dziewczyna i będę się czuł upokorzony, gdy zobaczy moje genitalia. Pewnie weźmie mnie za jakiegoś oblecha z brzydkim kawałem leżącego mięcha, służącego do oddawania moczu (a nie pokazywania ludziom). Liczę na wyrozumiałość Konrada. Co prawda, jeszcze nigdy nie byliśmy w takiej sytuacji, ale jako mój serdeczny przyjaciel, mam nadzieję, że nie będzie się śmiał ani gapił, tylko zareaguje odpowiednio i uratuje całą  wstydliwą sytuację. Choć i jemu wolałbym się nigdy nie pokazywać. Na pewno nie będzie to miłe, ale ufam mu. Gorzej z Klimkiem. Prawie nic nie wypił i będzie wszystko pamiętał. Jest bardzo rozrywkowy i tolerancyjny, ale czasami zachowuje się jak gej. Będzie miał ubaw, gdy zobaczy moją kiełbasę, a ja będę zażenowany jak nigdy… Wyobrażam też sobie twarz i reakcję Daniela. On chyba wcale nic nie wypił i najlepiej zapamięta tę scenę, na zawsze. To taki fajny gość… W normalnej sytuacji nigdy nie pokazałbym mu tego, co tu zobaczy. Pewnie widział w życiu lepsze rzeczy. Liczę, że po prostu wyszedł, bo jeśli nie, to już nigdy nie spojrzę mu w oczy. O BOŻE!! A Oliwka!! Marzę o niej i pragnę ją mocno, ale w tej sytuacji totalnie spalę się ze wstydu. Chciałbym się jej pokazać z dobrej strony, a nie w takim stanie… Romantyzm szlag trafi. Na co była mi ta cała nieśmiałość skoro ujrzy nagą prawdę. Będę pośmiewiskiem i nic tego nie cofnie!! Ostatnie tchnienie przed masakrą. Ostatni moment, w którym mam jeszcze swoją godność. Ostatni czas na poczucie żalu, wstydu, lęku, buntu, nakazu całkowitego obnażenia się wśród ubranych. Nie chcę to być ja, nie chcę, żeby coś się zmieniło, ale to właśnie się dzieje!! Głęboki oddech…

    No i kurtyna wstydu opadła! Stało się! Oto ja w całej swojej okazałości, bezbronny i bezradny wobec spojrzeń innych. Ptaszek na chwilę wzbił mi się do góry, a następnie opadł w milczeniu. Nie był to triumf. Chciałoby się głośno westchnąć. Zrobiło mi się jeszcze bardziej gorąco. Zawiodłem, przede wszystkim samego siebie, narażając swoją intymność na taką hańbę… Nie chciałem dzielić się z kumplami szczegółami moich seksualnych uwarunkowań, o których czasami gadaliśmy. Przed dziewczynami świecę sprzęciorem, z którego jestem w sumie dumny, ale wszystko zależy od punktu widzenia. Ciekawe tylko jak on teraz właściwie wygląda. Czy ktoś na mnie patrzy? Jest szansa, że nie? To tylko ciało. Jest mi źle. Nie wiem, co było dalej, bo definitywnie urwał mi się film i nic już nie pamiętam, ale chyba każdy wie, co przeżyłem. Szok poczucia upokorzenia, nagości, chęci zniknięcia. Zdecydowanie wolałbym, żeby nikt nie oglądał mojej parówki. Nie byłem gotowy dzielić się ze wszystkimi całością mojego poczucia intymności. A zresztą… nic już na to nie poradzę, będzie to, co ma być. Niech przemówi cisza…
    Jestem wolny, jestem nieskrępowany. Szczerze i w całości pokazuje się wam, moi przyjaciele. Nie patrzcie, bo będzie mi przykro, płonę w poczuciu zawstydzenia. Ukazuję to, czego nie chcę. Ukazuję to, co do tej pory było tylko moje i takie pozostać powinno. Największy prywatny skarb jest teraz własnością publiczną. Uszanujcie go…  Hej Mateuszu! Jak widzisz, nie dorównam ci i zawsze będziesz lepszy, ale jako kolega oszczędź mi nieprzyjemnych słów i spojrzeń! Konradzie, mój dobry kumplu, jeśli masz taką możliwość, proszę, zajmij się tym, żeby inni nie wyśmiewali mojej nagości! Uratujesz mi życie! Karolo, upokorzyłem się przed tobą najbardziej, jak mogłem. Bądź wyrozumiała, bo nie mam już nic do ukrycia… Pawle, nie oceniaj! Pomyśl, co byś poczuł będąc na moim miejscu. A najlepiej nawet nie spojrzyj… Klaudio, nieoczekiwanie poznałaś mnie z najbardziej intymnej strony. To nie tak miało być. Zapytaj Pawła, jaki przystojny jestem w garniturze na panelach naukowych… Pewnie mnie skreślisz, ale wiedz, że jest mi bardzo mocno wstyd, że tak wyszło. Gdybym tylko mógł się teraz obudzić i zareagować… ale nie mogę. Klimek gościu! Nie wiem, co ty tam sobie teraz o mnie myślisz, może nawet ci się podobam, ale najlepiej w ogóle na mnie nie patrz, z szacunku. Ja bym na ciebie nie patrzył. Danielu, gdybym był tobą, byłoby mi teraz lżej. Niejeden z nas zastanawiał się, co by czuł z tobą w podobnej sytuacji i sądzę, że byłoby to przyjemniejsze niż ta chwila. Ale… cóż, skoro stało się właśnie tak… I wreszcie ty, moja OliweczkoPoza mną tylko Bóg wie, jak bardzo cię pragnę. Jesteś tak blisko, a jednocześnie tak daleko… Leżę przed tobą golusieńki, ale nie cieszę się z tego. To, co teraz widzisz, chciałem ci dać już dawno temu, lecz w zupełnie innej sytuacji… Mogłabyś go teraz pieścić zmysłowymi ustami sam na sam. Szkoda, że tak się nie dzieje. Oby mi nie stanął, gdy myślę właśnie o tobie. Bardzo boję się tego, co teraz widzisz i nie wiem, jak to przeboleję. Po cichu liczę, że jednak nadal ci się podobam. To druzgocąca chwila…

    Co będzie rano?

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Karl Cr
  • Dyskoteka

    Po długiej delegacji gdy wróciłem do domu postanowiłem zabrać żonę na dyskotekę, jednak w naszym przypadku nie było to takie proste bo, niemiał kto z dziećmi zostać. Postanowiliśmy więc zaprosić moją teściową do opieki nad nimi. Gdy zbliżał się sobotni wieczór przyjechała do nas teściowa, w sumie nawet spoko babka J moja żona Edyta zaczęła się stroić na dyskotekę, makijaż i te sprawy, założyła na siebie króciutką czarną spódniczkę, która przy schylaniu się odsłaniała delikatnie pośladki, na górę założyła srebrną koszulkę z dużym dekoltem i olbrzymimi wycięciami pod pachami, koszulka była luźna i co chwile coś odsłaniała a to przez dekolt a to przez wycięcia, na wierzch założyła czarny żakiecik no i oczywiście szpileczki na nogi. I tak ruszyliśmy na podbój dyskoteki, trafiliśmy do fajnego lokalu w którym didżej grał przeróżną muzykę, na dobry początek imprezy i by się troszkę rozluźnić wziąłem sobie piwo a Edycie drinka, zostawiliśmy swoje nakrycia w szatni, a dokładniej Edyta swój żakiet J i siedliśmy przy stoliku który znajdował się przy samym parkiecie gdzie impreza już trwała i było mnóstwo ludzi, nie trzeba było długo czekać żeby faceci dojrzeli moją śliczną żonę, już po paru minutach zaczęli się zlatywać jak osy do miodu z pytaniami czy by nie chciała zatańczyć z nimi, Edyta była nie ugięta i odpowiadała że NIE, a gdy już dopiła drinka i ja piwo, wysłała mnie po kolejny zestaw do baru, gdy przyniosłem nasze napoje ( wyskokowe ) pozostawiliśmy je na stoliku i sami ruszyliśmy na parkiet.

    Bawiliśmy się tuż przy naszym stoliku dzięki czemu co chwilę na zmianę sięgaliśmy by się napić, coraz bardziej wstawiając się przy tym, oczywiście koło Edyty robiło się coraz więcej facetów, na początku nie rozumiałem dlaczego, ponieważ było tu przecież mnóstwo dziewczyn które tańczyły same a oni zlatywali się akurat do mojej żony, dopiero po chwili zwróciłem uwagę gdy Edyta stanęła bokiem, że ona nie ma bielizny, i co chwilkę  można dojrzeć jej cudowne piersi które wyłaniały się na zmianę raz z dekoltu albo z tych wycięć pod pachami. Od razu poprosiłem Edytę byśmy na chwilkę usiedli do stolika bo chciałem z nią pogadać, gdy się zgodziła poszedłem najpierw do baru by wymienić już puste szkło, gdy wróciłem Edyta się z daleka już do mnie uśmiechała bo wiedziała o co mi chodzi, opierała się łokciami na stoliku w ten sposób że po bokach było widać jej cycuszki, cudny widok. Zapytałem się jej gdzie ma stanik, ona uśmiechnęła się jeszcze bardziej i powiedziała

    – Przecież lubisz jak chodzę bez bielizny

    odparłem że tak, bo wręcz uwielbiam to, a ona o tym wiedziała i dodała jeszcze że

    – Kiedyś mówiłeś że lubisz jak inni faceci się na mnie patrzą, adorują mnie i dotykają, dlatego też chciałam zrobić ci niespodziankę i przed wyjściem z domu w ostatniej chwili postanowiłam zdjąć bieliznę J

    I tu po raz kolejny miała racje, uwielbiam to strasznie mnie kręciła ta sytuacja i to co się działo, uśmiechnąłem się do niej, pocałowaliśmy się namiętnie i ruszyliśmy powrotem na parkiet.

    Bawiliśmy się tak i popijaliśmy drinki przez pewien czas, koło Edyty cały czas był tłum facetów spoglądających co chwilę na jej piersi które co chwilę się gdzieś pojawiały, śmieszyło mnie i jednocześnie kręciło to że niekiedy któryś z tych facetów próbował niby to przez przypadek dotknąć jej cycuszków, lecz moją uwagę przy kół jeden chłopak, młody na oko 25 lat nie więcej, który to zaczął tańczyć bardzo odważnie obok mojej żony, widział mnie jak na niego patrzę i go obserwuję, ale i Edyta chyba też to zobaczyła i zaczęła śmielej tańczyć koło niego żeby podkręcić atmosferę, ja w tym momencie przystanąłem przy naszym stoliku, dopiłem resztę swojego piwa i chciałem ruszyć w kierunku baru po następne lecz w tym momencie poczułem na ramieniu czyjąś rękę, odwróciłem się i zobaczyłem tego chłopaka

    -Co pijesz ty i twoja kobieta ?? zapytał

    Na początku trochę mnie to zaskoczyło i nie wiedziałem co odpowiedzieć ale po chwili ochłonąłem i odparłem że ja pije piwo a Edyta drinka, pomyślałem że skoro się pyta to chce postawić więc czego nie skorzystać, on się uśmiechną udał się w kierunku baru a ja korzystając z okazji do toalety, gdy wychodziłem natknąłem się akurat na niego, miał w rękach dwa piwa i drinka uśmiechnął się i bez słowa udaliśmy się w kierunku stolika przy którym już siedziała Edyta, ja od razu usiadłem na krześle on postawił mi piwo Edycie drinka i się grzecznie zapytał czy może się dosiąść. Spojrzeliśmy się na siebie z Edytą trochę zaskoczeni sytuacją ale uśmiechnęliśmy się do siebie i odparłem do niego że tak, on od razu się przedstawił powiedział że nazywa się Łukasz, Edyta się uśmiechnęła przedstawiła nas i podziękowała mu za drinka i moje piwo, posiedzieliśmy tak w sumie trochę  czasu bo zdążyliśmy wypić po dwie kolejki wstawiają się trochę przy tym, ale grunt że rozmowa się kleiła. Łukasz okazał się fajnym i kulturalnym chłopakiem który był tu sam na imprezie i niemiał z kim nawet pogadać, a że Edyta przykuwała uwagę postanowił zagadać z nami, oczywiście przez ten cały czas spoglądał na Edytę i śledził każdy jej ruch, bo wtedy jej wychodziły cycuszki, jej się też to spodobało i widziałem jak chwilami celowo odsłaniała cycuszka i do tego paluszkiem drażniła sutka który momentalnie stawał na baczność J

    Zaproponowałem byśmy poszli razem pobawić się jeszcze trochę na parkiet, na co Edyta wstała z ochotą, złapała Łukasza i mnie za rękę i pociągnęła w kierunku parkietu, wszyscy byliśmy już równo wstawieni więc wyglądało to trochę niezdarnie ale najważniejsza wtedy była dobra zabawa, tańczyliśmy przy niej cały czas we dwóch, nie dopuszczając do niej już żadnego faceta J Ja byłem już tak podchmielony że zacząłem sobie pozwalać co ras na śmielsze ruchy nie zwracając uwagi na to że są tam jacyś inni ludzie, kręciły mnie wystające cycuszki mojej żony i to się w tedy liczyło, w pewnym momencie kucnąłem koło niej i podnosząc się, ręką podciągnąłem delikatnie jej spódniczkę i pocałowałem w wystającego akurat cycuszka, Łukasz tańczył przy nas i obserwował uśmiechając się i puszczając co chwilę oczko w kierunku Edyty, ona w tym momencie kiwnęła palcem do niego by podszedł, on bez zastanowienia zrobił krok w jej stronę, ona złapała go za rękę stawiając go za swoimi plecami, złapała i drugą jego rękę położyła je na swoich biodrach i zaczęła przesuwać najpierw ku niskiemu podbrzuszu dociskając je tam mocniej i ku górze aż jego ręce znalazły się na jej piersiach łapiąc je ledwo przykryte przez jedwabistą koszulkę. Ja tańczyłem przed nią i obserwowałem całą sytuację, strasznie mnie to kręciło i podniecało, myślałem że penis spodnie mi rozerwie, i tak bawiliśmy się jakiś czas Edyta po środku a ja z Łukaszem po bokach dociskając ją na zmianę do siebie, po jakiejś chwili Łukasz chyba zobaczył to że mnie to kręci i Edycie że się to podoba, bo zaczął się ośmielać i wsuwać jej ręce raz pod spódniczkę łapiąc ją za pupę albo w jej wycięcia pod  pachami i łapiąc za cycuszki w pełnej okazałości i ściskając ją za sutki. Strasznie mnie to kręciło, chciałem by ta impreza trwała wiecznie lecz jak to tego typu imprezy zawsze nadchodzi kres, i niestety stało się, zapaliły się światła i koniec imprezy. Była godzina 3 nad ranem a my chcieliśmy się bawić z Edytą dalej tym bardziej że teściowa w domu z dziećmi, Zaproponowałem do żony byśmy poszli  teras na stacje kupili trochę piwek i udali się gdzieś do hotelu, że szkoda zmarnować takiej okazji gdzie mamy czas tylko dla siebie i nie musimy wracać zaraz do domu, zobaczyłem błysk w jej oku, uśmiech i powiedziała.

    – Może i ty Łukasz masz ochotę jeszcze na piwo ??  Może pójdziesz z nami ??

    Na co mi szczęka opadła bo takiego rozwoju sytuacji się nie spodziewałem, ale nie to żeby miało mi to przeszkadzać, wręcz przeciwnie kręciło mnie to i byłem ciekaw dalszego rozwoju sytuacji.

    Łukasz się spojrzał na nią i uśmiechną, później na mnie z nieco zmieszaną miną, nie wiedział co odpowiedzieć, w końcu to była moja żona, pomogłem mu łapiąc go za ramię i delikatnie ciągnąc, powiedziałem no choć jeszcze młoda godzina pobawimy się trochę J

    I tak jak powiedziałem, tak zrobiliśmy najpierw sklep całodobowy, siatka piwa i udaliśmy się do pobliskiego hotelu. Gdy już weszliśmy do pokoju od razu otworzyliśmy sobie po piwie, były tam dwa łóżka jedno duże a drugie mniejsze, mały stolik na którym stała świeczka i już nasze piwa, no i oczywiście był mały wiszący telewizorek który od razu włączyłem na jakiś kanał muzyczny by coś nam grało.

    Ja z Łukaszem  siadłem na dużym łóżku i zaczęliśmy coś gadać, a Edyta zajrzała do łazienki i stwierdziła że idzie szybko pod prysznic, zdziwiło mnie to ale nic nie mówiłem. Po 15 minutach byliśmy z Łukaszem głęboko pochłonięci w jakimś temacie popijając przy tym piwko, gdy z łazienki wyszła Edyta owinięta w biały hotelowy ręcznik który trzymał się na jej piersiach i sięgał ledwo zakrywając jej cipkę i pośladki, tak ubrana złapała puszkę z piwem, przechyliła głowę do tyłu by złapać parę głębszych łyków, podnosząc tak rękę z tą puszką,  zsunął jej się niechcący ręcznik  z jednej piersi ale nie do końca tylko tyle że sutek  aby wyszedł na wierzch, ona chyba nawet tego nie poczuła ale Łukasz na pewno to zobaczył J

    Owinięta tak w ten ręcznik nie zakrywając tej piersi usiadła za nami na dużym łóżku, była zresztą tak jak my już bardzo pijana ale w dobrym nastroju. Narzekała że krzyż ją boli i że chciała by masaż, w żartach powiedziałem żeby się położyła to Łukasz jej zrobi masaż, ona od razu położyła się w tym ręczniku na brzuchy wciskając nogi między nas, Łukasz po raz kolejny miał zakłopotaną minę spojrzał się na mnie, ja kiwnąłem głową i powiedziałem, że jeżeli nie masz nic przeciwko to zrób jej masaż, popatrzył się jeszcze ras na Edytę która już leżała i czekała, i na mnie po czym usiadł obok niej i zaczął powoli odgarniać jej włosy z ramion i powoli gładzić po ramionach, na co ona się odezwała że boli ją krzyż a nie ramiona, on nie wiedział za bardzo co ma zrobić bo była przecież owinięta w ten ręcznik, znów spojrzał się na mnie, ja siedziałem i masowałem jej stopy, popatrzyłem się na niego wzruszyłem ramionami i się uśmiechnąłem, Łukasz był zakłopotany i zaczął masować ją przez ręcznik ja w tym momencie wstałem zapaliłem świeczkę która stała na stoliku i zgasiłem światło, na ścianie grała jakaś  nastrojowa muzyczka w telewizji, usiadłem z powrotem przy Edyty nogach i zacząłem masować stopy, Łukasz dalej gładził ją po krzyżu przez ręcznik, na co ona zaczęła się śmiać poderwała się do góry by napić się piwa lecz w tym momencie ręcznik zsuną jej się całkiem z piersi odsłaniając je dosłownie kilka centymetrów od jego twarzy, zatrzymała się niezdarnie  poprawiając go, zrobiła jeszcze kilka ruchów by napić się piwa i znów obsuną jej się ten ręcznik, lecz tym razem szybko zerwała całkiem go kładąc się z powrotem na brzuchu i rzuciła go sobie aby na pupę mówiąc

    -masuj, teraz będzie lepiej J

     Łukasz był chyba trochę zawstydzony tą sytuacją ale też mu się to podobało podsuną się bliżej do niej, i zaczął masować ją po plecach i  rękoma zjeżdżając coraz to niżej, w pewnym momencie zsuną ręcznik z jej pupy w pół pośladków odsłaniając śliczne krągłości mojej żony, lecz szybko wrócił rękoma do góry na wysokość łopatek i tam powoli rękoma zjechał na boki wsuwając je pod nią i łapiąc ją za piersi , ona w tym momencie delikatnie uniosła się do góry ułatwiając mu to,  on chwilę popieścił jej piersi i zaczął wracać dłońmi z powrotem ku plecom, ja w między czasie całkiem zabrałem ręcznik z jej pupy odsłaniając w pełni jej wdzięki, przysiadłem się z drugiej strony Edyty i również zacząłem ją masować po plecach, Łukasz natomiast skupił się już przy jej pośladkach zaczytam  ją delikatnie masować z chodząc co raz niżej na jej uda, przyglądałem się temu uważnie, w między czasie zdjąłem sobie koszulkę i spodnie zostają w samych bokserkach, pała mi stała tak że myślałem że zaraz mi bokserki podrze, Łukasz masował dalej uda mojej żony powoli palcami zaczepiając ją po rowku i przesuwać się ku jej delikatnie wystającej cipce, w pewnym momencie musiał ją dotknąć, ponieważ Edyta wydała z siebie delikatne westchnięcie a jej ciało się naprężyło, on to zauważył i skupił się chwilę w tych rejonach, masował jej pośladki i uda co chwilkę zaczepiając o jej cipkę, a jej oddech przyśpieszał i coraz to mocniej zaczynała oddychać, ręką wsunęła mi w bokserki łapiąc mnie za stojącego penisa i delikatnie mnie zaczęła głaskać. Łukasz widząc co się dzieje jedną ręką nie przerywał masażu a drugą nie zdarnie zdejmował z siebie koszulkę i spodnie lecz miał chyba z tym problem bo przerwał masaż i dwoma rękoma musiał to zrobić, w tym czasie Edyta uniosła się, napiła się piwa, i położyła się na plecach odsłaniając swe cudne piersi i śliczną wygoloną cipkę, zamknęła oczy, rozchyliła delikatnie nogi, uśmiechnęła się i powiedziała

    – Kontynuujcie chłopaki  

    Ja siedząc po jej jednej stronie skupiłem się przy jej piersiach, delikatnie je masowałem i pociągałem za sutki, natomiast Łukasz gdy już uporał się ze spodniami usiadł po drugiej stronie i zaczął masować łono mojej ukochanej, musiała ta sytuacja ją bardzo podniecać gdyż od razu zrobiła się bardzo mokra, Łukasz gdy tylko poruszał jej cipką było słychać delikatny pluskot jej soków. Edyta nie chciała chyba być wobec nas dłużna i zaraz zsunęła mi bokserki i od razu Łukaszowi łapiąc nas z fiuty. Zacząłem całować się z nią i po chwili jej piersi i ssać sutki, gdy zobaczył to Łukasz pochylił się nad kroczem mojej kochanej i zaczął ja najpierw delikatnie całować w okolicach cipki i po cipce aż po chwili wsuną jej język w cipkę i zaczął ją lizać tak że ona zaczęła się prężyć i stękać, musiała być już mocno napalona gdyż trwało to kilka chwil kiedy niesamowicie się naprężyła i wydała z siebie długie niesamowite westchnienie, znaczyło to że dostała orgazmu, Łukasz wyłonił głowę z pomiędzy jej ud, a ja ją złapałem w pasie obróciłem plecami do siebie i od tyłu wsadziłem moją stojącą pałę w jej mokrą pachnącą cipkę, poruszałem się co ras szybciej i mocniej, jedną ręką złapałem ją za pierś a drugą stymulowałem dodatkowo jej łechtaczkę, a ona cudownie się prężyła i stękała, w tym czasie Łukasz podsuną się do jej twarzy i podstawił swojego kutasa, ona go złapała i delikatnie zaczęła lizać i po chwili ssać całego wkładając sobie do ust, a ja nie przestawałem zacząłem jeszcze szybciej i jeszcze mocniej się ruszać aż znów zaczęła szczytować, byłem tak podniecony że i ja od razu wystrzeliłem  w jej cudownej cipce, powoli z niej wyszedłem, odwracając ją przodem do siebie i zacząłem się z nią całować, w tym samym momencie Łukasz zaczął układać się za nią i próbował w nią wejść na co ona zacisnęła nogi złapała jego fiuta w rękę i powiedziała

    – Chcesz wejść ?

    -Tak i to bardzo, odpowiedział

    -Ok. ale musisz go ubrać J

    Na co on rzucił się z łóżka w kierunku swoich spodni rzuconych na podłogę , widać było że chłopak szedł na imprezę odpowiednio przygotowany J  Wrócił po chwili na łóżko, ja się delikatnie odsunąłem na bok, Edyta położyła się na plecach a on na nią jednocześnie wbijając w nią swojego kutasa, ona głośno stęknęła i znów zaczęła się prężyć i stękać, w pewnym momencie przesiadłem się na łóżko obok, i aby obserwowałem jak jakiś obcy chłopak pozsuwa moją żonę, nie ukrywam widok niesamowity, rajcuje mnie to niesamowicie, on w nią wchodził coraz mocniej a ona coraz mocniej stękała i się wiła, złapał ją cycka i zaczął ją pociągać za niego jednocześnie mocno posuwając, w pewnym momencie odwrócił ją tyłem i wziął ją na pieska, co mnie jeszcze bardziej podnieciło i znów pała mi stanęła, podszedłem więc z powrotem, on ją brał od tyłu trzymał ją dwiema rękoma za pośladki, a ja podsunąłem na chwilę penisa jej pod usta, ona go wzięła possała chwilę lecz zaczęła znów dochodzić i go wypuściła z ust, Łukasz widząc że ona znów dochodzi przyśpieszył i też doszedł w tym samym momencie co ona a ja z tego wszystkiego sam się spuściłem jej na plecy trzymając ją za cudne cycuszki J

    I tak po takiej zabawie wszyscy zasnęliśmy w ekstazie w hotelowym pokoju. Gdy rano się obudziłem wszystko to okazało się moim pięknym snem, a mój kutas stał na baczność ja nigdy do tą, może kiedyś to stanie się rzeczywistością J

     

    Wszelkie kopiowanie i rozpowszechnianie powyższego opowiadanie bez mojej wiedzy będzie uznane za kradzież, ze względu na to iż jest to mój tekst i moja historia J

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    N
  • W klubie “Scala 69”

    – Jesteś pew….. – nie zdążyłem dokończyć słów kiedy podeszło do nas dwie bardzo skąpo ubrane dziewczyny, prawie równocześnie pocałowały nas w policzki, chwyciły za dłonie i sprytnie rozdzieliły prowadząc nas w zupełnie różne strony Sali.

    Dziewczyny z pewnością nie miały więcej niż 30 lat. Obie ubrane były w króciutkie spodenki, długie, prawie do kolan, białe getry i jednakowe czapeczki, lekko przekrzywione w bok. Strój firmowy dziewczyn nie przewidywał żadnych koszulek ani staników. To nie był jednak czas, aby przyglądać się dokładnie wdziękom gospodyń.

    Dla jasności, dziewczyny i tak miały więcej na sobie niż my. Odwróciwszy głowę w kierunku żony zobaczyłem jej nagą postać oddalającą się pośród tłumu. Po chodzie widać było, że jest spięta. Ja również byłem kompletnie nagi, ale w tym momencie bardziej mnie to krępowało niż podniecało.

    **

    Na sali wszyscy byli nadzy. Pośrodku było miejsce wyznaczone do tańców, z czego korzystało kilka par podrygując w rytm latynoskich kawałków. To dość osobliwe, jak facet z 20 cm penisem próbuje tańczyć do piosenki Shakiry. Na parkiecie było dużo więcej śmiechu niż wyuzdania, którego po tym miejscu można było się spodziewać.

    – Czego się napijesz?

    – Czego się napijesz?

    – Halo! Z wnikliwej obserwacji Sali ocucił mnie dopiero prztyczek w członka. Zdecydowany, mocny, nieprzyjemny. To była moja opiekunka, która „zabrała” mnie od żony.  

    – Jestem Sara, czego się napijesz? – powtórzyła.

    – Spojrzałem na bar i bez większego zastanowienia odrzekłem – „Whisky, podwójną”.

    Przy barze pachniało seksem. Za dziewczynami w różnym wieku, opartymi piersiami o blat, stali panowie, mocno dociskając je do baru. Widać było, jak niektórzy szepczą sobie coś do ucha. Inni całowali się namiętnie. Moją uwagę przykuła starsza – około „50” para. Pan siedział na wysokim stołku, a jego kobieta waliła mu konia. Wyglądało to dość groteskowo. Starszy pan z brzuszkiem, niewielkim ptakiem i jego pani – bardzo zadbana, ale zupełnie nie przykładająca się do zadania. Jej oczy wodziły po sali, za nic w świecie nie chciały się zsynchronizować z ręką. Jej mina wyrażała jedno – „To, że onanizuję mojego faceta, to nie znaczy, że będę to robiła całą noc”.

    – Nie masz bransoletki – Sara znów wyrwała mnie z obserwacji podając do dłoni szklankę suto wypełnioną brunatnym alkoholem.

    – O kurwa! – powiedziałem sam do siebie, ale Sara z pewnością to usłyszała. Zupełnie wyleciało mi to z głowy. Machinalnie spojrzałem w kierunku, gdzie po raz ostatni widziałem żonę. Oczywiście dawno jej tam nie było.

    W klubie „Scala 69” obowiązywały jasne zasady. Kwestie samego polecenia i opłacenia wizyty zostawmy. To miejsce niczym nie różniło się w tej kwestii od innych. Takie zabawy są po prostu nie dla wszystkich. I dobrze. Na wejściu, przed szatnią, która nota bene przypominała ekskluzywny butik, każdy otrzymywał trzy opaski: zieloną, niebieską i czerwoną. Zielona oznaczała, że do klubu przyszedłeś się zabawić, ale oral i inne zabawy bez penetracji, to górna granica twojej rozpusty. Niebieska to znak dla innych gości, że można zaproponować ci sex. Czerwoną zakładali fani BDSM. Brak opaski oznaczał…że właściwie nie masz żadnych granic i przyszedłeś tu bawić się na całego.

    Sara się tylko uśmiechnęła.

    – Choć pokażę Ci klub – powiedziała chwytając mnie za dłoń.

    Z poziomu pierwszego weszliśmy na niewielkie podwyższenie. Teraz zorientowałem się jak duży to jest klub. Ze schodów – po raz pierwszy – dostrzegłem uprawiające sex pary, ale było za daleko, aby dojrzeć szczegóły. Muszę przyznać, że po raz pierwszy poczułem przyjemne mrowienie w kroczu. Sara to chyba dostrzegła, ponieważ chwyciła mnie za penisa i niczym na smyczy, uśmiechając się zalotnie, prowadziła za sobą.

    – Tu jest sala kinowa – powiedziała Sara wprowadzając mnie do małego pomieszczenia, które faktycznie wyglądało jak małe kino. Przygaszone światło, kilka rzędów foteli i biały ekran, na którym wyświetlane było – a jakże – porno. Zapatrzyłem się, nie ma co ukrywać. Trafiłem na scenę, w której młoda brunetka klęcząc obrabiała dwa wielkie fiuty, co chwila wpychając sobie po gardło innego. To nie było lekkie obciąganie, ale ostry oral z dużą ilością śliny. Brunetka była filigranowych rozmiarów, ale jej gardło potrafiło cuda.

    Spuściłem wzrok z ekranu by chwilę przejrzeć się Sali. Najbliżej mnie dostrzegłem samotnego faceta.

    – Co? Koleś przyszedł do klubu oglądać pornosy. To już przesada – pomyślałem.

    Jakże zdziwiłem się, kiedy nagle znad jego kolan wyłoniła się druga postać.

    – Aaaaa, to rozumiem – uśmiechnąłem się dając w duszy rozgrzeszenie „samotnikowi”. Blondynka o nieokreślonej urodzie i wieku potrzebowała chyba tylko na chwilę się rozprostować, bo kilka sekund później znów zniknęła w wiadomym celu. Facet, jakby wiedząc, że parę sekund posądziłem go o brak racjonalizmu, położył rękę na jej głowie, aby odeprzeć niepotrzebne insynuacje takich niedowiarków jak ja.

    Dwa rzędy niżej sytuacja nie pozostawiała wątpliwości.  Kręcona brunetka – całkiem podobna do mojej żony – ujeżdżała jakiegoś faceta plecami do ekranu. Z pewnością nie widziała, że w filmie ogrywali właśnie podobną scenę, z tym, że aktorka oprócz kutasa w cipce musiała jeszcze obrabiać drugiego, ustami. Brunetka – ta z sali – jakby widziała, że się im przyglądam. Nic sobie z tego nie robiła, miałem wrażenie, że nawet uśmiechnęła się do mnie lubieżnie.

    A co….- nagle poczułem, że i na moim penisie zaciskają się usta. Spojrzałem w dół, ale zobaczyłem tylko burzę blond włosów. Oniemiałem, ale nie protestowałem. W ciemnościach niewiele było widać, ale z pewnością i to nie była moja żona, nawet w blond peruce. Zresztą, moja kinowa partnerka prezentowała zupełnie inną technikę.

    Żona nie przepadała za głęboką penetracją ust. Po latach prób przestałem ją namawiać. Za to świetnie opanowała lizanie jąder, a blondynka u mych stóp jakby zupełnie o nich zapomniała. W takich chwilach grzechem jest jednak narzekać. Na ekranie dwóch byczków brało jednocześnie w cipkę i tyłek małą brunetkę, pani od pana w ostatnim rzędzie ciągle nie było widać, a kręcona brunetka odwróciła się twarzą do ekranu. Nie przestając oczywiście skakać na swoim partnerze.

    Patrzyłem więc na ostrego pornosa, przeżywając go w rzeczywistości. Blondynka, która prawie nie podnosiła wzroku zachowywała się jak zaprogramowana. Ssała mojego kutasa po same jądra. Połykała go w całości, lizała główkę, waliła dłonią niczym szalona. W tych okolicznościach trudno takiemu amatorowi jak ja, było zachować kondycję gwiazd porno. Blondyna – zdecydowanie bardziej zaprawiona w bojach – wyczuła to, wyjęła penisa z ust i przyśpieszyła ruchy rękami. Kilka sekund później biały strumień zalał jej szyję i piersi. Tak mi się przynajmniej wydawało, przecież było ciemno.

    Nagle, zrobiło się zupełnie jasno. Światło nieco mnie oślepiło, zasłoniłem oczy, spuściłem wzrok i …zobaczyłem, że tajemniczej blondynki już nie ma. Widzowie, których podglądałem niespiesznie szykowali się do opuszczenia sali.

    – Jak film? – usłyszałem. To znów była Sara. Miała jakaś tajemną moc znikania i pojawiania się znikąd. Uśmiechnęła się do mnie, nie czekając na odpowiedź, znów chwyciła mnie za penisa i wyprowadziła z sali.

    To był pierwszy moment kiedy pomyślałem o żonie. Szukaliśmy odmiany naszego życia seksualnego, ale wychodziło nam to pokracznie. Żona nie była wyuzdana, raczej nieśmiała, ale czułem, że za twarzą cnotki kryje się demon. Problem w tym, że chyba ona tego demona nie dostrzegała.

    Któregoś wieczora, powiedziałem do niej wprost. Tu masz listę rzeczy, które możemy zrobić razem. Nie musisz nic tłumaczyć, po prostu zakreśl, to co cię interesuje. Na kartce były wypunktowane mniej lub bardziej perwersyjne zboczenia. Nie, nie tylko typowo męskie, ale również uwzględniające potrzeby kobiet. Jakże zdziwiłem się, gdy żona zakreśliła wizytę w klubie „Scala 69”. Rozmawialiśmy o tym miejscu, nasz wspólny znajomy jest w nim stałym bywalcem i w stanie upojenia alkoholowego proponował nam, że nas wprowadzi. Żona zawsze z uwagą słuchała jego opowieści o klubie, nigdy nie komentowała, nigdy nie dała poznać po sobie, czy kiedykolwiek odważyłaby się odwiedzić takie miejsce.

    Przed wyjściem do klubu dużo o tym rozmawialiśmy. Ustaliliśmy, że założymy opaski zielone lub niebieskie, to mieliśmy jeszcze zdecydować. A my nie założyliśmy żadnych, o Boże!

    Z moich rozterek obudziły mnie dźwięki, które wypełniały kolejną salę, do której wprowadziła mnie Sara. Pomieszczenie wypełnione było kobietami, które wiły się w miłosnym tańcu wydając z siebie jęki rozkoszy. Na kanapach, przy ścianie, na podłodze. W parach, w trójkątach, nawet w większych grupach, dziewczyny pieściły się ustami i posuwały z wykorzystaniem niezliczonej ilości gadżetów. To była prawdziwa lesbijska orgia. Sara puknęła mnie i zasugerowała abym spojrzał na boki sali. Stali tam panowie w różnym wieku, którzy przyglądali się damskiej imprezie onanizując się przy tym.

    – Tej linii panom nie wolno przekroczyć – szepnęła Sara. Nauczony doświadczeniem przytrzymałem ją za rękę. Nie chciałem, żeby znów zniknęła. – Chcę iść dalej – powiedziałem. Miała kamienną twarz, nie sposób było dopatrzeć się na niej jednoznacznej oceny mojej decyzji. Skinęła tylko głową.

    OK, lesbijska orgia brzmi super, nawet jeżeli nie można podejść blisko. Ale rzędy walących konia facetów? To już nie moja bajka. Opuszczając salę, zatrzymałem się jeszcze na chwilę i spojrzałem na dziewczyny. – A może….? – pomyślałem. Nieee, to nie w jej stylu – odpowiedziałem sam sobie myśląc o żonie.

    Od trzeciego pokoju dzieliły mnie tylko drzwi. Choć były dość masywne przepuszczały dźwięki, jasno sugerując, że nie jest to pokój ciszy. To co zobaczyłem po przekroczeniu progu wprawiło mnie w osłupienie.

    Moja własna żona leżała plecami na torsie jakiegoś wyżelowanego, opalonego, wypakowanego faceta po „40″. Była nadziana na jego sztywnego penisa – uwaga – pupą! Mało tego, przed jej rozłożonymi stał klon tego pierwszego, a jego kutas penetrował szparkę żony. Chciałem krzyknąć, ale Sara zatkała mi usta.

    Żona nie zauważyła, że weszliśmy. Zresztą miała zamknięte oczy. I otwarte usta, z których wydobywał się głośny jęk rozkoszy. Panowie posuwali ją jednocześnie, rytmicznie wchodząc w jej pupę i cipkę, nie robiąc przy tym zbędnego tłoku w intymnych miejscach.

    W tę pupę tak niedostępną dla mnie!

    Przez chwilę nie wiedziałem, co o tym sądzić, ale z każdym pchnięciem i jękiem żony, moje oburzenie traciło na rezonie. Ciągle miała zamknięte oczy. Jej twarz mówiła – „Tak, posuwajcie mnie tak, ale nie muszę na was patrzeć, wcale mnie nie interesuje jak wyglądacie”

    Temu, kto wie na czym polega podwójna penetracja, nie trzeba tłumaczyć, że wymaga ponadprzeciętnych zdolności. Panowie wyglądali na sprawnych, silnych, a ich kutasy były dużo większe od mojego. Nogi żony były coraz bardziej rozchylone, a penetracja była coraz głębsza.

    Mój penis nie pozostał obojętny na to co widziały oczy. Poczułem, że twardnieje. Przesunąłem się lekko do tyłu, tak aby widzieć wszystko lepiej, ale pozostać niewidzialnym. Panowie postanowili wyjść z mojej żony, ale nie pozwolili  jej wstać. Jeden klęknął pomiędzy jej nogami i zaczął lizać jej szparkę, co chwila dokładając do języka palce. Drugi stanął tuż nad jej głową i bezceremonialnie wsunął żonie penisa do ust. Żona, ciągle z przymkniętymi oczami poddała się męskości jednego z klonów. Właściwie to on decydował o rytmie i głębokości penetracji. Wyglądała bezbronnie i …szczęśliwie.

    Po kilku chwilach takiej oralnej zabawy, jeden z panów znów położył się na plecach. Drugi chwycił żonę i za ręce i nadział jej cipkę na kutasa kolegi. Opadła piersiami na jego klatkę piersiową i zaczęła rytmicznie poruszać biodrami. Kolega z tyłu nie zamierzał biernie przyglądać się tej zabawie. Poślinił główkę penisa i wsunął ją w tyłek żony. Widać było, jak sztywnieje na chwilę, jednak silne ciała kochanków nic sobie z tego nie robiły.

    Nowe „ustawienie” sprawiło, że głowa żony była na wprost mnie. Wystarczy, że uniesie ją znad torsu leżącego na plecach…i mnie zobaczy. 

    W tej chwili poczułem ciepła dłoń na sterczącym penisie. To była Sara, uśmiechnęła się i zaczęła poruszać moim członkiem. Nie protestowałem, zwróciłem wzrok ku żonie. Ta w końcu mnie dostrzegła.

    Zrobiła wielkie oczy, jej ciało napięło się niczym struna. Gdyby nie dwaj posuwający ją kochankowie wyglądałaby jak posąg. Uśmiechnąłem i puściłem oko. Spuściła wzrok i uśmiechnęła się od ucha do ucha. Znów dała się ponieść tańcowi ciał. Ewidentnie spojrzała na na Sarę, która już klęczała przede mną wsuwając mojego penisa do ust. Nie wiem, jak żona to zrobiła, ale udało jej się wyciągnąć kciuk w geście uznania.

    Sekundę później klon, który posuwał żonę w pupę od tyłu wydał z siebie ryk rozkoszy i zalał jej tyłek i plecy strumieniem spermy. Żona, czując nieco więcej luzu z tyłu zeszła z penisa, uklęknęła nad nim i zaczęła go walić dłonią. Kilka sekund intensywnej pracy sprawiło kolejną eksplozję. Chwilę później kochankowie zniknęli w ciemności.

    Żona podeszła do mnie i do Sary, uśmiechnęła się i uklęknęła obok niej. Sara nie puszczając mojego kutasa z dłoni skierowała go do ust żony. Te rozchyliły się i połknęły główkę penisa. Łapczywie zaczęła ją lizać, miałem wrażenie, że wsuwała penisa do buzi dużo głębiej niż podczas naszych domowych igraszek. Obecność Sary nie była dla niej absolutnie krępująca. Dziewczyny wymieniały się moim penisem. Gdy Sara go ssała, żona zajmowała się moimi jądrami. W pewnym momencie dziewczyny lizały końcówkami języków moją główkę, prawie się nimi stykając. Co to było za uczucie!

    – Chyba wiem, ma co masz ochotę – powiedziała żona wstając z kolan i kierując się w stronę kanapy. Oparła się, mocno wypięła tyłek, odwróciła głowę  i puściła oko.

    Długo nie musiała na mnie czekać. Uwielbiałem jej wypięty tyłek. Nie było dla mnie lepszego fetyszu. Sara nie odpuszczała mnie na krok. Stanąłem za żoną, a ta wzięła jeszcze raz penisa do ust, jakby chciała go lepiej nawilżyć. Chwilę później skierowała główkę na analny otworek żony.

    Nie ma co ukrywać, po jej dzisiejszych doświadczeniach, wsunięcie penisa w pupę nie było specjalnie trudnym zadaniem. Posuwałem ją raz szybciej, raz wolniej i nie wiem co było piękniejsze: jej uśmiechnięta twarz skierowana w moją stronę, czy fakt, że była z nami Sara, nieznajoma, która z pewnością czuła co tu się wydarzyło. Widać było, że psychicznie i fizycznie nam kibicowała. Mnie szczególnie.  

    Kilka minut takiej zabawy sprawiło, że moment eksplozji był blisko. Wyszedłem z żony, a ta jakby czytając w moich myślach, uklęknęła u mych stóp. Chwyciła penisa, skierowała na twarz i pozwoliła, aby nasienie trafiło w oba policzki i czoło.

    Poczułem się spełniony.

    – Nie założyliśmy opasek! – skomentowała grożąc mi palcem żona.

    Koniec

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Kuba Nowak
  • MW-Ibiza Rozdzial 50 Dylemat oralny

    Odespawszy swoje kolejne swawole, tym razem z Zuzią, pan Grzegorz pojawia się w przestrzeni publicznej.

    – Panie Maćku, nie wiem, jak panu dziękować, to było…

    – To pierwsze, czy to drugie?

    – Oba! Choć zastanawiam się, czy to pierwsze nie było snem.

    – Bo też ostro zabawił się pan z córką, potem głęboko zasnął. Następnie obudził w objęciach jej koleżanki z klasy, więc ją wyruchał i znów zasnął. Za to, co się panu śniło, nie biorę odpowiedzialności, za resztę – jak najbardziej.

    – No tak, no tak… I wciąż odnoszę nieodparte wrażenie, że to naprawdę była ona. Znaczy Aldonka.

    – Niech pan tego wrażenia nigdzie nie odnosi, bo to naprawdę była ona. Zresztą proszę spytać Zuzi.

    Pan Grzegorz patrzy na mnie spode łba, podejrzliwie i badawczo, aż w końcu wybucha śmiechem.

    – To było dobre! Przez moment naprawdę uwierzyłem – mówi, uderzając mnie żartobliwie pięścią w bark. – I już może zostawmy tego pana Grzegorza, Grzesiek jestem. I jeśli mógłbym się czymkolwiek zrewanżować, to tylko powiedz.

    – Maciek.

    Uścisk rąk, a potem wzajemne poklepywanie po plecach towarzyszące przejściu na „ty” wygląda podejrzanie, bo Grześ jest w samych gatkach, a ja oczywiście goły. Zaraz zresztą wypominam mu te gatki.

    – Grzesiu, zrzuć te galoty, bo się niepotrzebnie wyróżniasz. Rozejrzyj się. Poza tym Aldonka i Zuzia, a i córki Robusia mówią, że nie masz się czego wstydzić…

    Rozejrzawszy się, Grześ z westchnieniem pozbywa się gaci. A ja idę za ciosem, spełniając zarazem prośbę jego córki.

    – A wiesz, miałbym pewną prośbę…

    Grześ nadal jest w euforycznym nastroju. – Co tylko chcesz.

    – Chodzi o Aldonkę i jej kostium. Wstyd jej było przed Zuzią…

    Reszty niech się Grześ domyśla.

    I chyba się domyśla. Staje mu przed oczyma postać Zuzi w tym skąpym opalaczu. Naprzeciw Aldonki.

    – Aż tak źle?

    Kiwam głową.

    – To przez tę moją zaborczość i zazdrość – składa samokrytykę. – Hmm, mówisz, żeby coś mniej zabudowanego?

    – Nawet mam konkretną propozycję.

    Sięgam po leżącą pod ręką paczuszkę. Grześ ją rozpakowuje.

    – To…

    – Taki sam kostium, jak Zuzi. A weź pod uwagę, że Zuzia ukrywała w majteczkach bujną fryzurkę. Te dla Aldonki mogłyby być bardziej wycięte w kroczu.

    – Bo na tyłku już bardziej wycięte być nie mogą – komentuje Grześ obracając je na wszystkie strony.

    – Fakt, bardziej nie mogą.

    Bo też z tyłu składają się z samych sznureczków. Grześ przesuwa je między palcami.

    – Rzeczywiście, Zuzia była w identycznych. Ale tego akurat sznurka nie widziałem…

    – Ale on tam był, głęboko między pośladkami.

    – I chcesz, żeby Aldonka chodziła w czymś takim na plażę?

    – Ona chce. Jak dla mnie, mogłaby opalać się nago.

     Najwyraźniej Grześ się przemógł. – Nie, no w porządku – mówi.

    – Pozwolisz jej opalać się nago?

    – Pozwolę jej opalać się w tym kostiumie. To będzie naprawdę niewielka różnica.

    – Sam jej to dasz, czy ja mam to zrobić? Może od razu przy mnie przymierzy…

    – Lepiej niech przy ojcu przymierzy – mówi twardo Grześ, wyrywając mi górę kostiumu z ręki.

    – Żebyś się nie zdziwił, jak rzeczywiście przy tobie przymierzy.

    Mówię, jak będzie. Pocahontas przebierając się w prezent od tatusia „przypadkiem” nie domknie drzwi do łazienki. Grześ będzie mógł się na własne oczy przekonać, że jego córka ogoliła cipkę, a to z kolei da mu do myślenia na temat tożsamości dziewczęcia, z którym dziś pofiglował.

    Grześ tymczasem pyta o godzinę.

    – Już tak późno? Aldonka będzie się martwić.

    – Dlaczego ma się martwić? Przecież też tu jest, wrócicie razem.

    – Nigdy nie odpuszczasz, co?

    Ale Grześ mówi to z uśmiechem. A jego członek pręży się na wspomnienie  lubieżnych igraszek z córką/nie córką.

    – Houston, mamy problem!

    Na moje wołanie zjawiają się jak spod ziemi Natka z Majką.

    – Grześ musi już iść, a przecież nie wypuścimy go w takim stanie.

    – Jak się spuści, to się go wypuści – siostry biorą sprawy w swoje ręce.

    – Bez pośpiechu – mówię na odchodnym. Pocahontas musi zdążyć do hotelu przed tatusiem, a bóg jeden wie, z kim i gdzie się teraz gzi.

    *

    – Widział ktoś Pocahontas?

    – Poszły z Zuzią na dach. Zuzia przygotowała jakąś niespodziankę.

    – Chyba się domyślam, jaką.

    *

    – Ach, jakiś cudowna swoboda!

    Naga Pocahontas wykonuje całkiem udany piruet. Wiatr bierze w posiadanie jej włosy.

    – Ten chłód na cipce jest niesamowity – tam dziewczyna nie ma włosów, i to od niedawna. Chłód potęguje jeszcze łagodzący podrażnienia żel, którym obficie potraktowała cipkę – to przez te szorstkie ojcowskie dłonie.

    – Nie kuś! Zbyt jestem przyzwyczajona do swoich loczków. Ale teraz jesteśmy spóźnione, chodź już, poznasz dwóch fajnych chłopaków. Albo i nie poznasz…

    – Myślisz, że nie poczekają? Na takie dwie laski, jak my?

    Zuzia nie odpowiada, tylko chwyta koleżankę za rękę i ciągnie do windy.

    – Antonio nieźle się tu urządził. Rwie co ładniejsze dziewczyny na potęgę, a prowadząc hotel dla naturystów nie kupuje kota w worku. Na dachu jest fantastyczne miejsce, w którym je posuwa. Z widokiem na całą wyspę.

    – Rozumiem, że ty też z tych „co ładniejszych”?

    – Ładniejszych i młodszych! – Zuzia dumnie pręży pierś. Piersi ma śliczne. Młode i jędrne. I dziwny wyraz twarzy, gdy lezie po drabince na dach maszynowni windy. Tuż za  Pocahontas, z głową prawie w jej tyłku. Jakby nie mogła się doczekać.

    Z góry dobiega ją stłumione „ o kurwa!”, a głową przywala w ten, nagle zastygły w bezruchu, tyłek. Doczekała się.

    – Serwus Donek – mówią jednym głosem Jacek i Wacek. W pierwszym odruchu Pocahontas zakrywa ręką cycki. Zuzia bodzie ją w tyłek głową, rusza więc wyżej i wydrapawszy się na dach używa drugiej, wolnej już od drabinki ręki, by zasłonić cipkę przed pożądliwym wzrokiem obu klasowych kolegów.

    – A coś ty się nagle taka wstydliwa zrobiła? – Pyta Zuzia, puszczając oko do chłopaków.

    – Bo jestem w szoku – odpowiada Pocahontas, gdy szok jej trochę mija.

    – A gdzie reszta klasy? – Rozgląda się nerwowo.

    – Z klasy jesteśmy tylko my czworo.

    – Ale czy na pewno?

    – Jak babcię kocham – Wacek bije się w nagą pierś, aż mu się naga broń kołysze. Tylko trochę kołysze, bo na widok nagiej koleżanki z klasy doznał wyjątkowego wzwodu. W sumie nie mija się z prawdą, choć i nie mówi całej. Przecież pani Joanna, to nie klasa, tylko tej klasy  wychowawczyni.

    – I to ma być koleżanka? – Pocahontas patrzy z wyrzutem na Zuzię. – Najpierw kompletnie mnie zaskakuje na plaży, potem pieprzy się z moim ojcem, a teraz to! Ręce opadają!

    I faktycznie opadają. Po co ja się właściwie tak zasłaniam – myśli sobie i się odsłania. Zgodne wow! obu chłopaków momentalnie ją dowartościowuje. Oraz te dwa nagie prącia wzniesione w zgodnym salucie. Pocahontas postanawia je zagospodarować, niech się takie piękne wzwody nie marnują.

    – O przepraszam, może jednego zostawię tobie – reflektuje się po chwili.

    – Spoko, zabaw się, ja już przerobiłam z nimi cały program. Miałam ich wszędzie, razem i z osobna.

    – Zepsuta dziewczyna z ciebie! Ja najpewniej się zarumienię, gdy pani Joanna spyta, jak spędziłam wakacje. Ale ty? Wątpię.

    – Co ja takiego śmiesznego powiedziałam – pyta, gdy tych troje łapie się za brzuchy wybuchając niepowstrzymanym śmiechem. W efekcie śmieją się jeszcze głośniej.

    – Oj, nie mogę, zaraz się posikam!

    Jacek jest szybszy, pierwszy łapie Zuzię za cipę. A Pocahontas otwiera szeroko oczy, gdy jej koleżanka faktycznie szcza. Mocz ścieka z palców chłopaka i wystających spomiędzy nich blond włosków. Dziewczyna podskakuje, gdy Wacek, przegrawszy wyścig do pierwszej pizdy, chwyta za drugą. Jej własną. A potem stwierdza, że właściwie chętnie by się wysiusiała…

    A jeszcze potem odkrywa, że przyglądam się temu siusianiu; jej i Zuzi.

    – Dokończ, co zaczęłaś, ale potem musisz się zbierać. Twój ojciec wraca do hotelu, martwi się, że zostawił cię samą na tak długo. Na pociechę powiem, że zaakceptował prezencik dla ciebie.

    – O, super! – Pocahontas ostentacyjnie podciera się drugą dłonią Wacka, tą suchą. Jeśli chciała zrobić na mnie wrażenie, to jej się udało.

    – Przejmujesz pałeczki – rzuca do Zuzi na odchodnym. – Ja się nimi pobawię innym razem.

    Czekam u stóp drabiny, zadzierając głowę.

    – Cwane – mówi Pocahontas, schodząc po niej niespiesznie.

     Zatrzymuje się nawet na chwilę w wyzywającej pozie, z jedną nogą o dwa szczeble wyżej, bym mógł lepiej przyjrzeć się jej kroczu z tej perspektywy.

    – Sądząc po stanie twojego przyrodzenia, lubisz takie widoki.

    – I wciąż mi ich mało.

    W odpowiedzi Pocahontas kręci kuperkiem. Nie wytrzymuję, podstawiam dłoń, a ona ślizga się po niej cipą.

    – Wiesz, kochanie, powtórzymy to, gdy już nie będziesz dziewicą. Nadstawię ci kciuk…

    Chichocze.

    – A potem zejdę parę szczebli niżej i nadstawisz co innego.

    I zaczyna kiwać tyłkiem w górę i w dół.

    – Widzisz? Dam radę.

    – Oby szybko, nie mogę się doczekać.

    – A myślałam, że wam się spieszy – komentuje Ala ten widok, stojąc w otwartych drzwiach windy. – Koniec jazdy!

    * * *

    Pocahontas ubiera się dopiero, gdy dopływamy do mola, chce jeszcze nacieszyć się nagością. Ileż zresztą tego ubierania – tylko sukienka i sandałki.

    – Będzie mi tego brakowało – mówi, ściskając mi jajka na pożegnanie.

    – Moich jaj?

    – Tego wszystkiego – robi okrągły ruch ręką. – Ale twoich jaj też.

    – Nawet ich lepiej nie poznałaś…

    – Mało się ich nalizałam?

    – Miałem na myśli to uczucie i ten odgłos, gdy obijają się o krawędź twego ślicznego tyłeczka, jak cię rucham.

    – Hahaha… Nie odpuszczasz. Znajdź mnie w Warszawie, jak już wrócisz, to może wtedy.

    – Po prostu wpadnijcie do mnie z Zuzią i chłopakami kiedyś po lekcjach.

     Zamiast odpowiedzi, dostaję buziaka. Pocahontas zamiata sukienką wokół gołych nóg i znika za drzwiami hotelu.

    *

    Pukanie do drzwi. Pocahontas ledwie zdążyła się ogarnąć. Czyli wziąć szybki prysznic i ubrać, tym razem również stanik i majteczki.

    – To ja – słyszy w odpowiedzi na swoje – kto tam?

    – Wejdź, tato. Otwarte.

    – Tyle razy ci mówiłem…

    – Żebym zamykała drzwi. Wiem, wiem.

    Pan Grzegorz ma już na końcu języka reprymendę, ale nagle odpuszcza. Pomaga wspomnienie, co całkiem niedawno miał na końcu języka. Jego spojrzenie odruchowo wędruje do krocza córki. Te legginsy opinają je tak kusząco… A jeśli to rzeczywiście to była ona? Nie, niemożliwe! Choć szkoda.

    – Wiesz, pomyślałem, że przydałby ci się nowy kostium kąpielowy.

    – Poważnie? A co się do tego skłoniło? Czyżby ten stary osłaniał za dużo? – Ironizuje Pocahontas. O ten kostium walczy z ojcem, a wcześniej z obojgiem rodziców od samego przyjazdu na Ibizę.

    Grzegorz zbiera się na odwagę.

    – Wręcz przeciwnie, twoja koleżanka, ta… Zuzia, jeśli dobrze pamiętam, miała na sobie coś takiego i wyglądała w tym dużo lepiej, niż ty w swoim, co muszę przyznać – i wyciąga rękę z małym pakunkiem ku córce.

    – Zwłaszcza jej tyłek wyglądał w tym bosko, nie mogłeś oderwać od niego oczu! – Przygaduje ojcu Pocahontas. Ale łapie paczuszkę, wręcz wyrywa mu ją z dłoni.

    – Mogę zaraz przymierzyć?

    – Co? A, tak, oczywiście – Grzegorz został przyłapany na myśli, że to nie dupcia Zuzi wyglądała bosko w tych majteczkach, tylko te majteczki w dupci. Właściwie trzeba się było domyślać ich tam obecności.

    Pocahontas idzie do łazienki, zatrzaskując za sobą drzwi. Tyle, że umieszczony w strategicznym miejscu papierek uniemożliwia to zatrzaśnięcie. Aldonka zdążyła to przećwiczyć przed przyjściem ojca. Teraz drzwi uchylają się lekko, a on skrada się do nich na palcach, wstrzymując oddech.  Zupełnie niepotrzebnie – radio brzęczy, a jego córka podśpiewuje sobie pod nosem. Przytrzymując się krawędzi umywalki zsuwa legginsy z jednego, a potem drugiego pośladka, a potem, wypinając te pośladki w jego stronę, zsuwa je niżej. Wzrok Grzegorza jednak za nimi nie podąża. Wypięty tyłeczek córki wzmaga napięcie w jego spodniach, rozchylające się pośladki ujawniają paseczek stringów, którego istnienia mógł się przed chwilą jedynie domyślać. I nawet przez myśl mu nie przejdzie, dlaczego prezent, na który Aldonka rzuciła się przed momentem tak łapczywie, dalej leży nie rozpakowany. W przeciwieństwie do samej Aldonki, która właśnie „rozpakowuje się” do końca.

    *

    Chwila, gdy Pocahontas pozbywa się również majteczek zostanie na zawsze w jego pamięci.  To długa chwila – Aldona, tylko w przykrótkiej bluzeczce wyżej pępka, okręca się przed lustrem, oceniając w nim wygląd  swego tyłka. Zadowolona, bierze w rękę paczuszkę, a Grzegorz odruchowo ściska przez spodnie członka na przelotny widok gładko ogolonej cipy swojej córki.

    To naprawdę mogła być ona! Grzegorz już nie wie – powinien być na mnie zły, że tak namieszałem mu w głowie, czy wręcz przeciwnie. Jednego jest pewien – to se ne vrati, pozostają mu tylko wspomnienia i masturbacja. Oraz chwile, jak ta. Powoli rozpina rozporek…

     Ciekawe, czy ma go już w ręce – zastanawia się Pocahontas przestępując z nogi na nogę w takt muzyki, co wyprawia w ruch jej tyłeczek. Teraz dopiero otwiera paczuszkę. Dokładnie ogląda nowy kostium, da tatusiowi czas na dokończenie tego, co pewnie zaczął.

    Teraz znika bluzeczka i zaraz potem stanik. Pocahontas stoi naga, świadoma wzroku ojca, rozmasowuje sobie piersi.

    – Jak ja nienawidzę tych zgniataczy cycków – mówi, niby do siebie, ale na tyle głośno, by ojciec mógł ją usłyszeć. Może i na tym froncie odpuści?

    Pora się ubierać. Zaczyna od stanika, udaje, że ma problem z zawiązaniem sznureczków na plecach, więc go odkłada, za to sięga po majteczki, które „przypadkiem” strąciła na podłogę. Grześ znów ma okazję zerknąć na jej cipkę, tym razem od tyłu, gdy się tak nachyla. Poprawia jeszcze paseczek w rowku, sięga po stanik i przykłada go do cycków. Mniej więcej.

    – Tato, idę!

    Grzegorz odskakuje od drzwi, upycha sztywnego, zaczerwienionego członka w spodniach. Nie zdążył! Zbyt często go dziś używał. Ale schować zdążył.

    – Zawiążesz, tato? Ja muszę dopiero poćwiczyć.

    Z dłońmi przytrzymującymi górę kostiumu na cycuszkach, Aldona odwraca się do niego tyłem ocierając się nagimi pośladkami o jego krocze.

    – Jasne. – Ledwo się powstrzymuje, by nie zsunąć spodni i wtulić się między nie twardym chujem. Tak, jak robił to z nią tak niedawno. Z nią? Nie z nią? Nigdy nie będzie miał pewności. Zawiązuje jej na plecach niezdarne kokardki  i się odsuwa.

    – Gotowe.

    Pocahontas poprawia ułożenie skrawków materiału na cyckach zadowolona z wyniku wykręca piruet kusząc półnagim ciałem

    – I jak?

    – Zajebiście, skarbie! – Wypala, niespodziewanie dla samego siebie.

    – Och, tatusiu! Jak się cieszę, że wreszcie dałeś się przekonać.

    Pocahontas rzuca mu się na szyję. Grzegorz nie wie, gdzie podziać ręce. Kusi go, by położyć je na pupie Aldonki. A tak tylko zwisają bezwładnie. W końcu poklepuje ją po plecach.

    – No już. Już.

    A potem przypomina sobie o swoim wzwodzie, i gwałtownie odsuwa od córki.

    *

    – Nie mogłam się wczoraj opędzić od propozycji – „skarży się” Pocahontas. – Jak tylko ojciec puścił mnie samą na plażę…

    – A może od kiedy świecisz gołą dupą?

    – Hihihi… To też – Pocahontas się nie obraża, tu na wyspie nie tylko gołym tyłeczkiem kusi. – Ale w towarzystwie tego mojego cerbera nie miałam żadnych szans.

    – A właściwie dlaczego przestał ci towarzyszyć na plaży?

    – Miał problem ze wzwodem… A właściwie z jego opanowaniem, mówiłam ci, co było, jak pierwszy raz pokazałam mu się w tym stroju od ciebie. No więc puścił mnie samą. Trochę szkoda, zabawnie byłoby patrzeć, jak się męczy.

    – Złośliwa bestyjka z ciebie!

    – Daleko mi do ciebie. Przyznaj się, pomysł, żeby Zuzka zaprowadziła mnie na ten dach, był twój?

    – Hmmm…

    – Tak myślałam. Ciekawe, co jeszcze trzymasz w zanadrzu.

    – Ja? Już nic – odpowiadam z niewinną miną. Nie zamierzam zepsuć takiej pięknej niespodzianki, jaka czeka Pocahontas po powrocie do szkoły. Joanna, jej wychowawczyni, wkroczy do akcji dopiero, gdy czujność dziewczyny osłabnie.

    – Dlaczego ci nie wierzę?

    – Ależ przysięgam. Nie czekają cię tutaj żadne nowe niespodzianki tego typu.

    Kluczowe jest słowo „tutaj”. Ale Pocahontas oczywiście zwraca uwagę na słowa „tego typu”.

    – Czyli jednak jakieś będą…

    – Życie byłoby nudne bez niespodzianek.

    – Hihihi… Od kiedy cię poznałam, na nudę nie narzekam.

    – I jesteś wesolutka, jak szczygiełek, wciąż chichoczesz…

    – Wiem, że chichram się jak idiotka, nie mogę się powstrzymać.

    – To się nie powstrzymuj. Kręcą mnie takie chichotki, tak fajnie im wtedy piersi drżą…

    Pocahontas chichocze, aż jej cycki latają.

    – I co jeszcze cię kręci?

    – Lubię ustawiać się w roli powiernika. No wiesz, przychodzi do mnie młoda, najlepiej całkiem naga dziewczyna, bierze do ręki mojego kutasa i opowiada, jaką to właśnie odkryła nową technikę masturbacji. Albo jakich dokonała ostatnio podbojów miłosnych. Na przykład na plaży.

    – Hihihi… Czyli pozostało mi tylko opowiedzieć ci o moich podbojach. I nie, nie odkryłam nowej techniki masturbacji. Gdybym odkryła, zaraz bym ci pokazała.

    – No to trzymam za słowo. A skoro już przyszłaś całkiem naga i właśnie bawisz się moim kutasem…

    – A wiesz, tak jakoś odruchowo wzięłam go w dłoń, wydawało mi się to takie naturalne. Podobnie jak ta ręka w moim kroczu…

    – I nie przeszkadza ci, że właśnie ktoś idzie?

    Pocahontas gwałtownie odwraca głowę. Jesteśmy na S’Espardell, dość daleko od hotelu, w którym akurat bawi i zabawia się jej ojciec. Przed chwilą plaża wokół nas była całkiem pusta, ale właśnie nadchodzi jakichś dwóch facetów, nagich, jak i my.

    – A wiesz… jakoś nie. Już nie.

    Mnie też nie. Podejmujemy przerwane pieszczoty. Tamci nie odrywają od nas wzroku. Może i nie wypada tak się gapić, ale i nie wypada tak otwarcie prowokować. Są usprawiedliwieni. I są już blisko, o parę metrów od nas.

    – Gotowa na plażową przygodę?

    – Gotowa.

    Odsuwamy się od siebie powoli. Pizda Pocahontas wyślizguje się z mojej dłoni, jej dłoń ześlizguje się z mojej pały. Odwracamy się ku nowoprzybyłym. Ich wzrok kieruje się, och co za ulga, ku kroczu mojej partnerki. Zerkam i ja. Gdybym miał wyruchać Pocahontas, to byłby ten moment – srom nabrzmiały i błyszczący od soczku, zaróżowione i rozchylone zapraszająco wargi… wystarczy przytknąć, a spragniona chuja cipa sama się na niego nasunie… aż dostanie, czego pragnie. Och, przecież to jeszcze dziewica, miałem wkrótce klęknąć i zanurkować w niej językiem, ale zdaje się mam konkurentów.

    – Cześć, przepraszam, że przeszkodziliśmy – mówi jeden z facetów tonem sugerującym, że absolutnie nie jest mu przykro.

    – Cześć, szkoda, że przerwaliście – dodaje drugi. – To było… inspirujące.

    Sądząc po stanie ich kutasów, nie mija się z prawdą.

    – Cześć. Nie jesteśmy w wojsku, nie musicie i salutować – śmieje się Pocahontas.

    – To z szacunku dla twych zalet, pani.

    – Hihihi… Skoro się zupełnie nie znamy, musi chodzić o zalety mojego ciała… – mile połechtana, tym razem słowami, nie palcem,  Pocahontas okręca się prezentując swe nagie ciało z każdej, równie ponętnej strony. Potem zdecydowanym ruchem sięga po mojego chuja, przyciąga mnie bliżej. Nie pozostaję jej dłużny. Dziewczyna wzdycha głośno, gdy odnajduję łechtaczkę.

    – O tak mi rób!  – I zerka na facetów. A ci zaciskają dłonie na kutasach. Tyle, że nie swoich! Ja pierdolę! Dłoń Pocahontas zamiera na moim członku, też jest zaskoczona.

    – Eee… jesteście gejami?

    – Rozczarowana? – Pytam.

    – Zmartwiony? – Pyta mnie Pocahontas.

    Odpowiadają, zanim zdążymy sformułować odpowiedź.

    – Generalnie nie. Natomiast potrafimy mile spędzić czas we własnym towarzystwie, gdy nie mamy pod ręką jakiejś dziewczyny. Albo dwóch.

    Przynajmniej są szczerzy.

    – Jesteście bi! Jeszcze nie spotkałam bi – cieszy się Pocahontas klaszcząc w dłonie. Jej klasowi koledzy Jacek i Wacek są bi, ale ona jeszcze o tym nie wie. A ja nie zamierzam jej uświadamiać, niech sama się przekona przy jakiejś okazji.

    Mojemu porzuconemu kutasowi robi się smutno, cyckom dziewczyny, które sobie masowała, pewnie też. Docenieni przez Pocahontas faceci dalej robią swoje, co więcej, teraz dokładają masaż jąder. Też nie swoich. Szczerzą do nas zęby.

    – A jak tam u was?

    Pocahontas odpowiada, ale nie im.

    – Gdybyś przejął pałeczkę, miałabym dwie wolne ręce…

    Pałeczkę! Przecież to, zaraz po kolumnie Zygmunta najtęższy chuj na wyspie! Nie wyłączając tych dwóch… Ale się nie obrażam, tylko przejmuję pałeczkę.

    Facetom dwa razy powtarzać nie trzeba. Stają po bokach i… Pocahontas już nie ma dwóch wolnych rąk…

    – Często się tak zabawiacie w większym gronie?

    – Ja tak, ona nie. Dopiero wprowadzam ją w świat seksu.

    – Jak na niedoświadczoną świetnie sobie radzisz.

    Pocahontas tylko się uśmiecha. Kładzie dłonie na płask pod kutasami i przesuwa w dół, masuje dwie pary jąder.

    – Uch! Jesteś boska!

    Faceci też nie mają wolnych rąk. Dzielą się piersiami dziewczyny i jej… plecami.

    – A teraz przepleciemy palce i zjedziemy połączonymi dłońmi niżej, ćwiczyliśmy to już. Czasem musimy się dzielić jedną dziewczyną.

    To bardziej tłumaczenie dla mnie, niż dla Pocahontas, ona przecież czuje te palce w swoim, wilgotnym od moich pieszczot rowku. Wkrótce i ja je czuję, gdy spenetrowawszy okolice tylnej dziurki próbują tego samego z pizdą.

    – Panowie, tutaj nie wkładamy palców, jestem dziewicą!

    – Najlepiej, jakbyście całkiem zabrali stamtąd ręce, bo właśnie…

    Nie kończę, bo właśnie kończę. Spuszczam się, jako pierwszy, trudno, zacząłem dużo wcześniej, niż oni. Celuję w łono Pocahontas. Sperma spływa szybko, nie ma tam futerka, które mogłoby ją zatrzymać. Ścieka na cipę i wtedy wmasowuję ją w srom dziewczyny, miksuję z jej własnym śluzem.

    – Gdyby to tatuś widział…

    – Pewnie zaraz by dołączył.

    – Hihihi… Ale gdzie? Wszystkie ciekawe miejsca zajęte.

    No właśnie. Spuściłem się i teraz głupio mi, bo jako jedyny pozostaję z jedną wolną ręką. Cycki zajęte, cipa, dupa… wszystko zajęte.

    – Mógłby się z tobą lizać. Albo…

    Zmieniam dłonie. Tę, którą sobie zwaliłem, umieszczam w kroczu dziewczyny. Drugą, oderwaną od cipki, głaszczę Pocahontas po buzi. Wkrótce ma ją równie błyszczącą, jak srom. Przesuwam kciukiem po rozchylonych wargach dziewczyny i wsuwam między nie. Z miejsca zostaje zassany.

    – Dobra dziewczynka!

    Pieszczona przez trzy pary rąk dobra dziewczynka dyszy coraz głośniej i szybciej, wkrótce plażą niesie się donośny krzyk rozkoszy.

    *

    – Uff… to było… dobre! – Mówi Pocahontas, gdy już może mówić.

    – A jak było wczoraj? – Podpuszczam ją.

    – Wczoraj ojciec pierwszy raz puścił ją samą na plażę. Tę tekstylną, na Ibizie – wyjaśniam facetom.

    – A zarazem pierwszy raz w nowym stroju – dodaje Pocahontas. – Poprzedni był… straszny. Zresztą zobaczcie sami.

    Faceci zgodnie kiwają głowami, Świeża, lekko czerwonawa opalenizna na tyłku, łonie i piersiach dziewczyny kontrastuje z resztą pięknie opalonego ciała.

    – A ten nowy strój? Nie zostawił śladu?

    – Miałam go na sobie tylko raz. Zresztą to głownie sznureczki…

    – Chcielibyśmy zobaczyć. Która to konkretnie plaża?

    – Nie ma szans, więcej tam nie pójdę.

    Miny im rzedną.

    – Tutaj jest fajniej – dodaje Pocahontas, poprawiając im humor. – Wykąpiemy się?

    I rusza do wody, obaj faceci oczywiście też.

    – Czekaj!

    – Zaraz was dogonię.

    Odwraca się do mnie zaintrygowana

    – Zajrzałbym na chwilę do hotelu, sprawdzić, co porabia twój ojciec. No i przyniósłbym jakiś krem, twój tyłek robi się podejrzanie czerwony. Ale trochę się obawiam zostawiać cię samą z obcymi facetami

    – Miło mi, że tak się troszczysz o moją dziewiczą cześć. I moją dupę – chichocze. – Bez obaw, poradzę sobie.

    – Byłbym spokojniejszy, gdyby ktoś tu jeszcze był, w zasięgu głosu… Nalegam.

    Nie dziwię się zdziwieniu Pocahontas, jest pewnie święcie przekonana, że właśnie sprawiłem jej kolejną niespodziankę, a ci dwaj, to moi kumple. Cóż, wpadłem we własne sidła.

    Wzrusza ramionami.

    Skoro nalegasz…

    – Maciek twierdzi, że kawałek dalej jest lepsze miejsce do kąpieli. Przejdźmy się.

    W sumie nie skłamała… Teraz faceci wzruszają ramionami.

    – Nie ma sprawy. W takim towarzystwie możemy obejść całą wyspę.

    Mijamy całą rodzinkę naturystów, dalej widać jakąś parkę na kocyku. Może być.

    – Zadowolony? – Pyta Pocahontas. Chyba jest na mnie trochę zła.

    – Baw się dobrze, niedługo wracam.

    – Nie omieszkam. I nie musisz się spieszyć.

    Rzeczywiście zła.

    *

    Plaża i palące słońce dają nagiej dziewczynie tylko dwie możliwości – albo regularnie korzystać z czyjejś pomocy przy smarowaniu całego ciała olejkiem, czy kremem do opalania, albo męczyć się samej. Kaśka akurat męczy się sama. A pan Grzegorz męczy się sam. Czyli, mówiąc wprost – wali konia. Siedzi tuż obok na tym murku. Zadziera głowę wpatrzony w drżący fartuszek, nie przestaje sobie trzepać, choć złośliwie wyciągam do niego rękę.

    – Już, już, tylko dojdę!

    W ogóle się nie krępuje! Już się zasymilował, dziewczęta o to zadbały. Kutasa ma błyszczącego, śliskiego od oliwki, a Kaśka właśnie znów mu go polewa z trzymanej w ręku buteleczki.

    Parę słów o fartuszku. Kaśka ma imponującą cipę. Gdy tak stoi, z jedną nogą wspartą na całkiem wysokim murku, naciąga tę cipę niemiłosiernie, a jej wybujałe wargi tworzą coś na kształt fartuszka. Nawet jest takie określenie – hotentocki fartuszek.

    Cóż, skoro Grześ chwilowo nie ma dla mnie czasu, przywitam się z Kaśką. Ale nie będę aż złośliwy, nie schowam w dłoni obiektu jego adoracji. Zamiast brać pizdę Kaśki w garść, muskam tylko palcem te drżące, różowe mięsko. U samego dołu, tam, gdzie rośnie kropelka piczego śluzu. Szkoda, żeby spadła w piasek.

    – Podnieciłaś się.

    – To miało być dla pana Grzegorza – protestuje Kaśka.

    – I tak ma czystą przyjemność, gapiąc się na te cuda. A ja mam soczystą…

    Oblizuję palec.

    Tymczasem przyjemność pana Grzegorza najwyraźniej dobiega szczytu. Zrywa się z murka. A Kaśka wypina dupę. Sperma płynie rowkiem. Kaśka spina pośladki, by ją tam zatrzymać.

    – Lubię ten poślizg – tłumaczy i zaczyna spacerować w kółko.

    – Ale bez przesady – zatrzymuje się, klęka na piasku i wypina tyłek. Pan Grzegorz zabiera się za lizanie. Rzeczywiście. Już się całkiem zasymilował. Nie każdy zdobyłby się na zlizywanie własnego nasienia z dziewczęcej dupy. Nawet takiej ślicznej dupy. Postanawiam opowiedzieć o tym Pocahontas, by przy okazji zadbać o ochronę przed słońcem jej ślicznej, acz czerwonej dupy.

    *

    – No, nareszcie!

    Jak ją zostawiłem, była w trochę innym nastroju. I  w innym towarzystwie.

    – Dzień dobry państwu – pozdrawiam rodzinę naturystów, w pobliżu której siedzi utytłana w piasku Pocahontas. Podaję dziewczynie rękę.

    – Przejdziemy się?

    Milczy, ale rękę przyjmuje.

    – Apetyczna jesteś w tej panierce.

    – Porównujesz mnie do schabowego?

    Niedobrze. Ale brnę dalej, zerkam na jej tyłeczek.

    – Ja tam widzę dwa urocze pulpeciki.

    Milczy, przyspiesza kroku, pulpeciki sieją piaskiem.

    – A oni gdzie?

    – Poszli.                                                                                 

    Zastanawiająco krótka odpowiedź.

    – Co się stało?

    – Fajnych masz kolegów!

    – To nie byli żadni moi koledzy. Obcy ludzie.

    – Naprawdę? Myślałam, że…

    – Znów cię wkręcam? Nie tym razem.

    – Och… – Nastrój dziewczyny zmienia się momentalnie.

    – Te chuje chciały mnie przelecieć! Miałeś nosa.

    – Jakbym miał nosa, to bym cię samej nie zostawił.

    – I nie zostawiłeś, na szczęście. Wyśliznęłam im się, tam w wodzie i zaraz pobiegłam do tej rodzinki. Przeturlałam się jeszcze w piachu i zrobiłam obrażoną minę, gdy podeszli i próbowali mnie udobruchać. Nic nie zdziałali i w końcu sobie poszli. Masz ten olejek?

    – E… No, mam. – Pocahontas zaskoczyła mnie nagłą zmianą tematu. – Ale wypadałoby zacząć od kąpieli… – Oglądam się na rodzinkę za naszymi plecami – ale może najpierw zejdźmy im z oczu.

    – Czyżbyś też zamierzał nastawać na moją dziewiczą cześć?

    – Jaką znowu cześć? Tak bezwstydnej dziewicy ze świecą szukać…

    Nie kończę, Pocahontas zabija mnie śmiechem. Tyle dobrego, że całkiem jej przeszło.

    – Świeca i dziewica to zły pomysł!

    – Faktycznie.

    – To będziesz nastawał, czy nie?

    – Tym nie będę – macham do niej trzymanym w dłoni kutasem. Tyle mogę obiecać.

    – Obiecanki-macanki – stwierdza Pocahontas za małą chwilę, gdy przyciskam sterczącego chuja do jej płaskiego brzuszka. Stoimy po pas w wodzie i wymywam właśnie resztki piasku z pomiędzy jej pośladków

    – O, przepraszam! To, co masz w pupci, to moje ręce. Członek spoczywa na twym łonie i niczym ci nie zagraża.

    Pocahontas chichocze, odsuwa się ode mnie. Stara się dostrzec coś w falującej wodzie.

    – To mi nie wygląda na stan spoczynku. Ale sprawdzę.

    – To ja sprawdzę, czy aby piasek nie dostał ci się do cipki.

    Baraszkujemy w wodzie dłużej, niż to konieczne, ale krócej, niżbym chciał. Pocahontas płynie żabką, a ja ją podtrzymuję.

    – Czy to profesjonalne? – Pyta dziewczyna. – Jak tata uczył mnie pływać, podpierał mnie za brzuszek, nie za cipkę.

    – Kiedy to taki boski punkt podparcia… Chcesz teraz poskakać?

    – A będziesz mnie dalej tak podpierał?

    – Jasne!

    – Tylko dobrze trzymaj, bo robię się tam śliska.

    – Zauważyłem. Zajmę się tym, jak już wyjdziemy z wody.

    Po paru skokach do wody z moim wsparciem i podparciem, coraz bardziej śliska Pocahontas zaczyna się do mnie łasić. Wkrótce namiętnie się liżemy.

    I teraz sam już nie wiem, czego pragnę bardziej – kontynuować to lizanie i pieszczoty dłonią, czy dokończyć językiem na plaży. Hmmm… Taki oralny dylemat mam, może jej spytam?

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Maciej Wijejski
  • Ja, ona i kolega jako prezent

    Jestem zwykłym 32 letnim facetem mającym żonę w podobnym wieku 31 lat i dzieci, jednocześnie mam wielki popęd seksualny a między innymi podnieca mnie bardzo myśl o seksie mojej żony z innym facetem, facetami. Mieliśmy już w naszym związku krótki epizod związany z układem 2m+1k i nadal namawiam żonę na kolejne spotkania lecz ta jest nie ugięta i nie chce się już więcej na to zgodzić, bynajmniej tak myślałem do dnia moich imienin. Był to zwykły dzień po powrocie z miesięcznej delegacji, dzieci rozrabiały, żona coś przez cały dzień sprzątała a ja jej trochę pomagałem no i też obijałem się przed telewizorem.  Jednak im bardziej zbliżał się wieczór tym bardziej Edyta bo tak ma na imię moja żona, chodziła zdenerwowana, nie dawała za bardzo tego po sobie poznać ale ja ją znam już na tyle by to wyczuć. Gdy poszła usypiać dzieci kazała mi rozłożyć duże łóżko w salonie i iść się odświeżyć, pomyślałem że ma ochotę przy moich imieninach troszkę pobaraszkować w łóżku jak to zwykle robimy gdy dzieci idą spać więc ochoczo rozłożyłem łoże i poleciałem pod prysznic. Kiedy wychodziłem z łazienki zauważyłem że Edyta z kimś gadała przez telefon i nerwowo się rozłączyła gdy mnie dostrzegła, podszedłem i zapytałem się kto dzwonił lecz ona mi odparła że nikt ważny i stwierdziła że teraz ona idzie pod prysznic i żebym czekał grzecznie na nią. Odwróciła się i z uśmiechem  poszła do łazienki, ja zaś poszedłem do salonu gdzie już mieliśmy łóżko gotowe do igraszek, przygotowałem na stoliku paczkę prezerwatyw by później ich nerwowo nie szukać jak zawsze i włączyłem telewizor puściłem jakiś program muzyczny troszkę głośniej by w trakcie naszych zabaw nie pobudzić dzieci. Po dłuższym czasie w drzwiach wyłoniła się moja piękna żona, jest niską szczupłą blondynką, ubrana była w obcisłą czarną sukienkę mini bardzo krótką wręcz zasłaniającą same pośladki z wysokim obcisłym dekoltem, dzięki czemu były bardzo zarysowane jej ponętne piersi, na nogach szpileczki co dodawało jej uroku. W dłoni trzymała garść jakiś szmatek, dopiero po chwili dostrzegłem że to są moje krawaty, zapytałem więc

    -Kochanie a te śledzie to po co ci ??

    -Bo widzisz, dziś są twoje imieniny i mam dla ciebie prezent, ale musisz robić to co ja ci każę, masz być posłuszny i robić co ci powiem

    Spojrzałem na nią i do końca nie byłem pewien co mam o tym myśleć gdyż nigdy do tej pory raczej się tak nie bawiliśmy w łóżku ale mimo to postanowiłem zaryzykować i odrzekłem

    -OK kotku

    -Więc teraz się rozbieraj i kładź się na łóżko , powiedziała

    było to dla mnie dziwne ale posłusznie wstałem i  zacząłem się powoli rozbierać, muszę przyznać że cała ta atmosfera zaczęła mnie nieźle podniecać bo mój penis powoli zaczął się podnosić, gdy już byłem całkiem nagi zgodnie z poleceniem żony położyłem się. Ona zaś zaczęła rozkładać  na łożu moje krawaty do końca nie wiedziałem co ona planuje, gdy nagle złapała mnie za ręce i zaczęła mnie przywiązywać tymi krawatami do łóżka. Gdy skończyła leżałem na plecach w pozycji gwiazdy ale żeby tego było mało na koniec podsunęła się do mojej twarzy i powiedziała

    -Tak żeby było ciekawiej i bardziej tajemnicza była moja niespodzianka postanowiłam ci jeszcze zakryć oczy, unieś ładnie teraz głowę, poprosiła.

    Ta sytuacja tak mnie już kręciła że zrobiłem to bez wahania i już po kilku sekundach nic nie widziałem zapanowała ciemność jedyne co udało mi się dostrzec to że zaraz zgasło całkowicie światło w pokoju i pozostała jedynie poświata od telewizora.

    Gdy zapytałem jej kiedy zacznie się ta moja niespodzianka bo już nie mogę się doczekać usłyszałem z jej ust tylko

    – o kurczę zapomniałam jeszcze o jednym krawacie, ale kochanie nie obraź się to tylko byś nie popsuł zabawy!

    Po czym po prostu mnie zakneblowała kolejnym węzłem i nawet nie zdążyłem nic powiedzieć czy zaprotestować, leżałem tak w bezruchy nic nie widziałem ruszyć się nie mogłem i powoli zacząłem się zastanawiać nad tym czy ta niespodzianka na pewno będzie przyjemna dla mnie.

                    Po chwili poczułem dotyk jej rąk na swojej klacie i delikatne pocałunki schodzące coraz niżej, było mi coraz bardziej błogo, jej delikatny języczek zaczął coraz bliżej i bliżej poruszać się w kierunku mojego nabrzmiałego prącia, w pewnym momencie przeszył mnie dreszcz gdy nagle wzięła go całego do swych ust, po czym się wycofała i zaczęła całować główkę mojego penisa, i znów wzięła go całego do ust i już rytmicznie mi go obciągała co chwilę przerywając na drobne pieszczoty mych jąder, gdy nagle usłyszałem jej telefon jak zadzwonił, ale tak krótko że i tak by nikt nie zdążył odebrać, ale ona się zerwała i tylko słyszałem stukot jej szpilek po pokoju i muzykę z telewizora, zacząłem się zastanawiać co jest w tym momencie ważniejsze od tej chwili, chciałem coś powiedzieć ale miałem zakneblowane usta i nic nie mogłem zrobić. Leżałem tak pewną chwilę, lecz zdawało się że to wieczność gdy mój penis chciał więcej pieszczot, gdy nagle usłyszałem ponownie jej szpilki, zbliżały się do mnie coraz bliżej nie mogłem się doczekać, usłyszałem jakieś cmoknięcie jak by mi całusa wysyłała, ucieszyło mnie to, i znów kolejny dźwięk zdejmuje szpilki, po czym już czuję jak zaczyna mnie dotykać po nogach i wędruje coraz wyżej i wyżej, ale nie zatrzymała się tam gdzie marzyłem tylko powędrowała wyżej wzdłuż mojego torsu aż do twarzy, zaczęła namiętnie całować mnie po policzkach, czole i szyi. I znów podnosi się ze mnie, strasznie mnie to drażniło i za razem podniecało, a z odgłosów i ze strasznego wiercenia się wnioskowałem że zdejmuje z siebie sukienkę, i znów ten sam dźwięk “cmok” cieszyłem się znów mi całusa puściła pomyślałem. Po czym poczułem jej dotyk na swoim kutasie, zaczęła go równomiernie pocierać co chwilkę biorąc go do buzi, zaczęła przy tym namiętnie wzdychać jakby się drugą rączką pieściła po cipce, trwało to jakąś chwilkę po czym przestała i zaczęła się znów wiercić ale tym razem już wiedziałem że stara się dosiąść mnie, siadała na mnie odwrócona do mnie plecami wiem to na pewno gdyż w pewnym momencie się zachwiała i przez przypadek usiadła na mnie swoją pupą, było już czuć i u niej duże podniecenie gdyż jak wstała i dalej próbowała się nadziać na mojego penisa, pozostawiła mi mokrą plamę nieopodal mej twarzy. Było to cudowne uczucie jak nadziewała się powolutku na moją pałę, na początku powoli, i coraz szybciej, zaczęła stękać lecz chyba ręką zatkała sobie buzię gdyż jej odgłosy były przytłumione, ale nagle usłyszałem  jakiś dziwny odgłos, jakby stęknięcie ale to nie Edyta, pomyślałem, ładnie pewnie dzieci się obudziły, ale nie, znów to samo. Nie wiedziałem co się dzieje, ale byłem w takiej ekstazie że przestałem zwracać na to uwagę, moja żona jechała na mnie jak na jakimś ogierze ale chwilkę później poczułem jakiś gwałtowny ruch, taki dziwny przez który Edyta zeszła ze mnie, odwróciła się do pierwotnej pozycji i znów poczułem jej usta na moim penisie. Moja żona zaczęła mi równomiernie obciągać kutasa i przy tym cudownie stękać byłem pewien że się przy tym masturbuję, lecz w pewnym momencie przestała mnie pieścić lecz nie przestawała stękać i podskakiwać na łóżku było słychać jak dochodzi do szczytu i zaraz eksploduję i w tym momencie jedną ręką ściągnęła mi krawat z oczu, ja lekko oślepiony ujrzałem jej  twarz która aż się prężyła przed orgazmem lecz nie rozumiałem jak skoro jej obie dłonie są teraz na mnie, wychyliłem trochę głowę w bok i ujrzałem tam Bartka naszego kolegę który równomiernie posuwał moją żonę od tyłu i też miał minę jak by zaraz miał eksplodować, spojrzałem wręcz zmurowany po raz kolejny na Edytę a ta w tym momencie między zębami wyszeptała

    -Wszystkiego najlepszego kochanie to twój prezent, twoja fantazja, kocham cię bardzo !

    Po czym usłyszałem jak Bartek dochodzi i tryska w cipce Edyty zaraz po tym i ona zaczęła szczytować, krzycząc i sztywniejąc, szybko jednak osunęła się w dół biorąc mojego penisa do ust, po tym co robiła wcześniej i tym co zobaczyłem poje podniecenie sięgnęło szczytu i praktycznie przy jej pierwszym ruchu zacząłem tryskać spermą z taką siłą jak nigdy do tą, to było tak silne uczucie że gdyby ktoś się mnie w tym momencie zapytał jak się nazywam odparł bym że nie wiem.

    Odzyskałem świadomość dopiero gdy usłyszałem głos Edyty jak mówiła do Bartka by mnie już rozwiązał, a ona idzie się szybko odświeżyć i zaraz wraca do nas. Bartek od razu zaczął mnie rozwiązywać i z  miną delikatnie zawstydzoną zapytał mnie a raczej zagadał do mnie

    – Wiesz mam na dzieję że nie gniewasz się na mnie za to co tu zaszło, wiesz że nigdy bym tego nie zrobił bez twojej zgody. To był pomysł Edyty, to ona zadzwoniła któregoś dnia do mnie bym na chwilę wpadł do niej bo ma pomysł na prezent dla ciebie ale jestem jej do tego potrzebny, a gdy przyjechałem przedstawiła mi swój plan, na początku byłem nie chętny ale strasznie nalegała i mówiła że tobie się to spodoba

    Przerwałem mu w tym momencie wstając z łóżka i sięgając za nie do siatki gdzie zawsze miałem piwo, wyjąłem dwa dałem mu jedno po drodze otwierając i wyjaśniłem mu żeby się nie denerwował bo wszystko jest ok, wyjaśniłem mu również że już od dawna miałem ochotę zobaczyć nasze trio w akcji na co on się uśmiechną odparł wtedy do mnie że już od dawna miał ochotę na moją żonę, w końcu był u nas w domu stałym bywalcem i nie raz widział Edytę w różnych  strojach jak i nawet nieraz niby przez przypadek bez, powiedziałem mu też że często celowo prowokowałem sytuację przy których mógł dojrzeć nagość Edyty. W tym momencie wróciła ona z łazienki, miała na sobie zarzucony biały prześwitujący szlafroczek bardzo krótki i w dodatku nie zawiązany przez co cycuszki i cipka była cała na wierzchu, od razu zaczęła się dopytywać jak mi się podobał prezent i że ma nadzieję no to iż będziemy zaraz w stanie kontynuować wyśmienitą zabawę i prezent dla mnie. Spojrzałem w tym momencie na naszego kolegę który właśnie kończył pić piwo nie odrywając wzroku od Edyty, było widać już po jego kutasie że jest gotów do dalszych ekscesów gdyż zaczął się znów podnosić  do góry, u mnie też od razu jak na zawołanie pałka stanęła na baczność, gdy nasza piękność to dostrzegła uśmiechnęła się zrzuciła z siebie ten szlafroczek osiadła pomiędzy nami, dwoma nagusami, zabrała mi nie dopite piwo z ręki, wychyliła je jednym tchem i rzekła

    -No co chłopaki długo mam jeszcze czekać ?? może teraz to wy zajmiecie się mną ??

    Nie musiała nam powtarzać  tego drugi raz, spojrzeliśmy się z Bartkiem na siebie i od razu odwróciłem się w stronę jej ust, dałem jej śliczny pocałunek w usta i osunąłem się w dół ku jej cipce którą od razu zacząłem pieścić języczkiem, w tym samym momencie Bartek zaczął lizać sutki mojej żony przesuwając się coraz wyżej aż do momentu gdy zetkną sie z jej ustami i tam pozostał przez dłuższy moment całując się z nią namiętnie i ugniatając jej cudne piersi. Tkwiliśmy w tej pozycji dosyć długo pieszcząc ją jak tylko potrafiliśmy, doprowadzając  ją po raz kolejny już tego wieczoru do cudownego orgazmu wiła się i głośno krzyczała z rozkoszy po czym opadła bezwładnie, Bartek nie czekając na nic od razu podsuną jej swoją sterczącą pałę prosto pod nos a ona posłuszne wzięła jego penisa i zaczęła go powoli i delikatnie oblizywać i całować po całej jego długości łącznie z jego jądrami, po chwili wzięła go całego do buzi i zaczęła go po prostu rasowo obciągać był to cudowny widok. Ja natomiast położyłem się za nią i powoli wszedłem w nią od tyłu powoli zaczynając ją posuwać jak mała lokomotywa. Uczucie i świadomość tego co się działo było nie prawdopodobnie podniecające co niestety spowodowało szybki mój orgazm i kolejną erekcje, gdy Bartek to dostrzegł kiwną mi głową by się wycofać, a on wyciągną penisa z ust Edyty obrócił ją do pozycji na pieska, i gwałtownie w nią wszedł aż zawyła z wrażenia, ja siadłem przed nią okrakiem podstawiając jej teraz mojego członka do wylizania po zabawie w cipce. Nie trwało to na pewno dłużej niż dwie minuty jak kochanek mojej żony zaczął głęboko wzdychać i się prężyć co świadczyło o nadchodzącej fali spermy która wlała się w cipkę Edyty powodując i u niej falę spazmów i kolejny długi orgazm. Wszyscy opadliśmy na łóżko, leżeliśmy tak kilka minut, po czym poszliśmy wspólnie pod prysznic, weszliśmy ta we troje ja jako pierwszy za mną Edyta a na końcu Bartek, z racji tego że ja wszedłem pierwszy najdłużej korzystałem z wolnej przestrzeni , i jako pierwszy wyszedłem, gdy wychodziłem moja żona poprosiła Bartka by on jej umył pierwszy plecy a później ona jemu umyje, na co on ochoczo przystał, gdyż z tego co widziałem to bardziej mydlił jej piersi niż plecy ale chyba w sumie o to chodziło. Ja zaś poszedłem przebrać łóżko gdyż mieszanka naszych potów i soków całkowicie zalała jego świeżość. Gdy uporałem się szybko z łóżkiem poszedłem do kuchni po sok z lodówki, przechodząc obok łazienki zauważyłem jak Edyta schyla się przed Bartkiem pod prysznicem robiąc mu lodzika, jej pupa była tak cudownie wypięta przez rozsunięte drzwi pod prysznicem że mój penis od razu staną na baczność, choć nie wiem czy bardziej nie zadziałała na mnie cała ta scena, podszedłem do niej od tyłu złapałem za pupę i powoli wsadziłem jej języczek w wystawioną ku mnie muszelkę, chwilkę tak popieściłem po czym wstałem i wsadziłem jej mojego już rozpalonego kutasa. Zacząłem w nią wchodzić po raz kolejny już jak nie wyżyty gówniarz,  ona zaczęła głośno stękać jednocześnie nie przerywając obciągania pały Bartka, jednak on już nie wytrzymał i eksplodował wprost w jej usta, widok ten mnie tak podniecił że od razu i ja skończyłem ku mojemu zdziwieniu Edyta również dostała w tym momencie orgazmu była cała czerwona i zmęczona wygoniła nas z łazienki kazała iść do pokoju i wypić sobie po piku bo ona na razie nie ma już siły na nic. Poszliśmy więc z Bartkiem do pokoju, położyliśmy się wygodnie na łóżku trzymając w rękach po butelce piwa, była już chyba trzecia nad ranem więc i po nas było już widać zmęczenie, gdy nasza piękność wróciła już z łazienki caluśka naga, my akurat kończyliśmy piwko więc położyliśmy się na łóżku ona na środku my po bokach. Byłem tak zmęczony i pochłonięty tą sytuacją że dosłownie odpłynąłem jak małe dziecko, po prostu zasnąłem.

    Po jakimś czasie przebudziło mnie jakieś kołysanie na łóżku, to znów oni się zabawiali Bartek tym razem posuwał mi żonę w pozycji klasycznej ona stękała a on sapał, udawałem że śpię by nie przerwać im chwili i sam delektowałem się tym, Edyta niedługo dostała po raz kolejny orgazmu a on jechał ją jeszcze przez chwilkę do swojego wytrysku po czym po prostu opadł i zasnął. Ja w tym momencie przybliżyłem się do żony, pocałowałem ją czule podziękowałem za wspaniały prezent, ona się do mnie przytuliła i usnęła a ja zaraz za nią. Obudził nas dopiero o siódmej rano płacz córki, Edyta zerwała się szybko z naszych uścisków zarzuciła na siebie szlafrok leżący obok łóżka ruszyła w kierunku pokoju dzieci, rzuciła jedynie jakiś tekst żebyś my się pozbierali bo zaraz dzieci tu przyjdą, no a wiadomo one nie zrozumieją co tata z kolegą robią w jednym łóżku. Po wszystkim zjedliśmy wszyscy razem wspólne śniadanie i Bartek poszedł do domu. I tak się kończy moja opowieść o imieninach ja, ona i kolega jako prezent.

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    N