Blog

  • Dorotka – masturbacja

    Masturbacja to coś co ze mną jest od dzieciństwa. Pierwszy raz spróbowałam jej chyba w wieku trzynastu lat. Od tego momentu zaspokajam się w ten sposób regularnie przynajmniej kilka razy w tygodniu. Nieważne czy jestem w pracy czy w domu. W domu jest to rytuał. Czasami sama, czasami z mężem, koleżanką albo jeszcze z kimś innym. Dzisiaj chcę opowiedzieć jakie miałam zdarzenie w zeszłym tygodniu. Przyjechałam we wtorek dość wcześnie z pracy. Wiedziałam, że nikogo nie ma w domu bo mąż miał wrócić późnym wieczorem a córka wyjechała z pracy w delegację. Weszłam do mieszkania już od drzwi zrzuciłam ciuszki i zupełnie nago udałam się do salonu. Nalałam sobie lampkę wina. Sięgnęłam do szafki i przegotowałam sobie zabawki. Ułożyłam na kanapie dość spory wibrator, korek analny z funkcją masażu oraz żel intymny. Z łazienki przyniosłam duży ręcznik, który rozłożyłam na kanapie by jej nie pobrudzić żelem i moimi soczkami. Znalazłam dobry fetyszowy film, który niezwłocznie włączyłam. Na ekranie całowały się dwie dziewczyny ubrane w bieliznę i wysokie szpilki. Ułożyłam się wygodnie na kanapie. Na korek analny wycisnęłam troszeczkę żelu, rozszerzyłam nogi i zaczęłam nim wodzić koło mojego dziurki. Delikatny dotyk koło mojego anusa spowodował ekscytacje, która objawiła się stwardnieniem brodawek na moich piersiach. Było mi przyjemnie. W końcu delikatnie zaczęłam go wpychać do mojej pupci. Po kilku próbach wskoczył do środka. Ustawiłam delikatną wibrację i zaczęłam paluszkami masować sobie muszelkę, Na ekranie dziewczyny pozbyły się bielizny i jedna drugiej pieściła stópki liżąc podeszwy i ssąc paluszki. Zrobiłam się mocno wilgotna. Wibrację na korku zwiększyłam, zamknęłam oczy i masowałam sobie szparkę – było cudownie. Z telewizora dochodziły dźwięki stękania i jęczenia. Ja cały czas z zamkniętymi oczami masowałam swoją cipkę wkładając paluszki do środka. Ręką sięgnęłam po wibrator, który gdzieś leżał koło mnie na kanapie. Nie mogłam go jednak namacać w okolicy. Nagle coś dotknęło mojego brzucha. Otworzyłam oczy i zobaczyła przed sobą postać. Zerwałam się z krzykiem na równe nogi bo nikogo się nie spodziewałam. Z wrażenia i wysiłku korek wyskoczył z mojej pupy, poleciał na podłogę i potoczył się pod nogi jak się okazało koleżanki mojej córki. Ona stała przede mną całkowicie ubrana z moim wibratorem w ręce.- przepraszam, że panią wystraszyłam ale chciałam pani podać tą zabawkę którą pani usilnie próbowała namacać – powiedziała. Ja nie mogłam na razie wydusić z siebie ani słowa takie było moje zaskoczenie. Po chwili ustępowało ono wraz z przyjściem wstydu. Bo jak to wyglądało? Ja stałam zupełnie nago przed piękną młodą dziewczyną – koleżanką mojej córki, która w ręce trzymała mój wibrator a u jej pięknych stópek z pomalowanymi na intensywnie niebieski kolor paluszkami odzianych w rajstopki leżał mój cały czas wibrujący korek analny ze śladami używania. Marta bo tak ma na imię schyliła się podniosła korek dokładnie go obejrzała i wyłączyła go. Popatrzyłam na moją zabawkę i stwierdziłam, że to dwudziestokilkuletnie dziewczę trzyma moją zabawkę utytłaną w moich wydzielinach – nie robiłam przed zabawą lewatywy to możecie sobie wyobrazić co na niej było. Sięgnęłam po ręcznik i zaczęłam się nim zasłaniać.- proszę niech pani się nie ubiera jeżeli mogę to chętnie dołączyłabym do pani zabaw – powiedziała Marta. Chwilę się zastanowiłam i pościeliłam na nowo ręcznik na kanapie. Po czym odebrałam od z jej rąk mój korek na nowo go nawilżyłam i wsunęłam w swoją pupę. Marta sięgnęła po pilota i włączyła go. Usiadłam na kanapie rozszerzyłam nogi i zaczęłam pieścić muszelkę obserwując moją towarzyszkę. Marta podała mi wibrator uprzednio go włączając. Wzięłam go od niej i zaczęłam pieścić moją cipkę zabawką. Marta stała przede mną i obserwowała jak się bawię. Było to mega podniecające. Po kilkuminutowej obserwacji zaczęła się rozbierać. Zdjęła bluzeczkę i spódniczkę pozostałą w bieliźnie i samonośnych pończoszkach. Usiadła na fotelu przede mną rozłożyła nogi i zaczęła pieścić przez majtki swoją cipkę.- rozbierz się proszę – powiedziałam. Marta wstała jednym szybkim ruchem zdjęła majteczki  potem rozpięła biustonosz, z którego wylały się bardzo obfite piersi. Musiała nosić miseczkę D co stanowiło dużą różnicę do mojej B. Cipkę zaś miała obrośniętą jak gdyby nigdy nie widziała maszynki do golenia.  – Weź sobie jakąś zabawkę – powiedziałam. Wstała podeszła do wskazanej szafki i wyciągnęła z niej masażer. Szybko usiadła z powrotem na fotelu rozłożyła nogi i jedną ręką pieszcząc olbrzymie piersi, a drugą uzbrojoną w masażer pieściła cipkę. Długo tego widoku nie wytrzymałam i rozlał się we mnie potężny orgazm, który oznajmiłam jęczeniem i krzykiem. Martę widocznie też to bardzo podnieciło bo nagle z pomiędzy jej nóg trysną strumień soczków oblewając wszystko w okolicy łącznie ze mną. Padłyśmy zmęczone. Po chwili odpoczynku Marta wstała podeszła do mnie pocałowała mnie w policzek i powiedziała, że było cudownie. Usiadła koło mnie na kanapie i przytuliła się do mnie. Tak przytulone zasnęłyśmy. Jak się później dowiedziałam moja córka dała klucze koleżance by ta zabrała do firmy dokumentację z jej pokoju. 

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    feetek
  • Gosposia Proboszcza czesc III

    Gosposia Proboszcza Część III Zakupy zaczęłyśmy od kawy w małej kafejce. Siedziałyśmy rozmowa i nagle Aga się uśmiecha i mówi. – Widzisz tych dwóch dwa stoliki dalej, mają na nas oko. Dyskretnie spojrzałam. – tak widzę. Odpowiedziałam niewzruszona. – No nie udawaj, że ci się nie podobają. Mówi Aga. Wyraźnie nimi zainteresowana. Aga daj spokój. Powiedziałam. – wiesz co? Powiedziała Aga. – Nie wiem i nie chce wiedzieć, wypiłaś to idziemy. Powiedziałam i wstałam, od stolika. Weszłyśmy do dużego centrum, przechadzając się od sklepu do sklepu, kompletnie nie wiedziałam w co się ubrać i jak. Wreszcie Aga miała wizje i jej się całkowicie poddałam, chociaż tak na dobre wyjaśniła mi wszystko w domu. Kupiłam małą czarną ultra mini. Błam trochę przeciwna ale Aga prosiła bym jej zaufała. No i zaufałam. W sobotę przyjechała z samego rana. Pomagała mi z fryzurą, i w ogóle. – no kochana wyglądasz jak milion dolarów. Powiedziała Aga. – Teraz ubierz sukienkę. – Ale bielizna jeszcze. Powiedziałam. – Co!! Nie moja droga nie ubierasz żadnej bielizny pójdziesz bez. – Jak to bez to nie możliwe, nie mogę. Protestowałam. – Ubierz i nie gadaj. Nalegała. Wysmarowała ciało balsamem z płatkami złota ( chyba) Co i rusz pobłyskiwały na moim ciele. Sukienka buty i nic więcej na sobie nie miałam. No jeszcze biżuteria. Byłam gotowa nie wiedziałam jeszcze jak zmieni się moje życie, po tej imprezie. Po przyjeździe na miejsce w pewnym hotelu w Olsztynie przydzielono nam pokój, mąż był nie wzruszony moim wyglądem. Rzucił coś w rodzaju świetnie wyglądasz. Uroczysta kolacja była zaplanowana na godzinę 20. Poprawiłam nie co wygląd i ruszyliśmy. Mąż w windzie przyglądał mi się chwile i powiedział. – nie za krótka ta sukienka? – Nie podobam ci się ? Zapytałam . – Podobasz ale. I tu skoczył. Przed wejściem do sali witali nas szefowie firmy. Mąż przedstawiał mnie każdemu po kolei. – to jest James, szef naszej firmy na Polskę , to jest Christina szefowa naszego regionu i paru innych ważniaków. Największe wrażenie wywarł na mnie James. Wielki postawny mężczyzna, czarnoskóry mężczyzna. Potężny przystojny i miły. Moje marzenie erotyczne stoi przede mną. Ja też zrobiłam na nim wrażenie. Przeciągnął za mną wzrokiem kiedy oddalała się w głąb sali. Trudno w to uwierzyć ale zapragnęłam go, chciałam ale nie wiedziałam jak może się to skończyć dla mojego męża. Kiedy wszyscy sączyli aperitif każdy z kimś rozmawiał, mój mąż gdzieś zniknął. Rozglądałam się ale nie mogłam go znaleść w tłumie. – jak to możliwe, że taka piękna kobieta jest sama. Usłyszałam za sobą głos, mówiący łamaną polszczyzną. Obróciłam się i to był James. – Właśnie szukam mojego męża. – Sam się znajdzie, a teraz pozwoli pani, że jej po towarzysze. Powiedział i wziął mnie pod rękę. Poszliśmy do baru, wypiliśmy po dwa drinki, rozmawialiśmy w końcu przeprosiłam go i powiedziałam że muszę znaleść męża. Ruszyłam w stronę windy postanowiłam zacząć od pokoju. Wysiadam z windy. Idąc korytarzem usłyszałam męskie głosy. Zwolniłam przystanęła za rogiem. To był mój mąż z jakimś kolesiem. Drzwi od pokoju kolegi męża były otwarte, mąż stał na zewnątrz tyłem do korytarza. Nie mogłam zrozumieć o czym mówią, ale to co zobaczyłam za chwile wszystko wyjaśniało. Kiedy mąż chciał odejść tamten złapał go za rękę, przyciągnął i pocałowali się namiętnie . – zgłupiałeś, jeszcze ktoś zobaczy i się wyda. Powiedział przestraszony mąż. Przez chwile nie wiedziałam co myśleć i robić. Jeśli mu o tym powiem to się wyprze. Musiałam ich złapać na gorącym uczynku. Ale jak to zrobić? Pomyślałam chwile i stwierdziłam idę się bawić, coś mi przyjdzie do głowy. Pojawiłam się w sali konferencyjnej i odrazu wypatrzył mnie James. Postanowiłam dotrzymać mu towarzystwa, i nie tylko, miałam już dość marzeń o czarnoskórym mężczyźnie. Rozmawialiśmy, z różnymi osobami o wszystkim. Przez większość czasu towarzyszyła nam Christina, jak by była o Jamesa zazdrosna. – masz ochotę na mały spacer . Zapytał bez ostrzeżenia. – Chętnie się przewietrzę. Odpowiedziałam. Wąska alejka w półmroku który od czasu do czasu rozjaśniały rozstawione latarnie. Szliśmy Obok siebie nie mówiąc nic wzrok skierowany na wprost dopiero po dłuższej chwili James zagadał do mnie. – nie jest ci zimno? – Nie. Odpowiedziałam i poczułam jak dłoń Jamesa obejmuje moje ramie. Delikatna i ciepła. Rozmawialiśmy o wszystkim. Jego ręka co chwile głaskała moje ramie zsuwała się do łokcia i do góry i tak przez dłuższą chwile. W jednym monecie jednak objął mnie w talii. I lekko do siebie przyciągnął. Ja zaczęłam kołysać biodrami. Gdyby tylko wiedział, że nie mam nic pod tą kusą sukienką, ciekawe jak by za reagował. – może usiądziemy na chwile, zaproponowałam. – Ok odparł i usiadł. Ja próbując obok usiąść najpierw dotknęłam ławki ręką . – Oj! Jaka zimna ta ławka. – Usiądź na moich kolanach jeśli chcesz. Zamurowało mnie to trochę. Ale usiadłam. Trzymałam się ręką oparcia ławki za nim, on natomiast trzymał mnie biodrach jedną ręką a z drugą nie wiedział co zrobić. Spojrzałam na niego, nasze oczy złapały kontakt, na dość długo. James powoli przysunął głowę w moja stronę i ja też. Zaczęliśmy się całować, bardzo namiętnie, wpadłam w jakiś szał, lizałam go po szyi i twarzy, kąsałam wargi i ucho. Wreszcie wyszeptałam drżącym głosem – bierz mnie tu zaraz. Nie musiałam powtarzać, wstałam na chwile a on wydobył swoją pałę. Niewiem czy większa jak Kazikowa czy nie ale czarna ze lśniącym czubkiem. Chciałam wziąć do buzi ale nie pozwolił . Podciągnęłam sukienkę i wtedy zobaczył że nie mam bielizny. – ale z ciebie suka, nie nosisz bielizny. Przyciągnął mnie i usiadłam okrakiem na nim, nadziałam się na pal jak wygłodniała suka, -ooooooo taaaak , jaaaki duzyyy ych ych ych Zaczęłam rytmicznie się poruszać i piszczeć z zachwytu i błogości. On co chwile zatykał mi usta, a ja byłam w amoku. Lizałam jego twarz, ssałam palce lekko policzkowałam to znów zwierzęco namiętny pocałunek i tak aż do momentu w którym James dochodził, nie wiedział czy może skończyć w środku w końcu szepnęłam. – taaak tak zalej mnie w środku taaak chce. Nie musiałam długo czekać. Przyciągnął mnie docisnął, naprężył i ryknął jak buchaj. – uuuu jeeeeesss uuuu goth. Poczułam gorący ładunek w sobie. Opadłam z sił powoli zeszłam z niego. Jego kutas był jeszcze naprężony i ociekał spermą. Pochyliłam się i wzięłam do ust ssałam jeszcze chwile on tylko syczał z zachwytu. I tu poczułam jak sperma wypływa z mojej pisi. Wykonałam kilka skurczy i wytarłam chusteczką do sucha swoje uda. – musimy wracać powiedział James. – Tak , chodźmy. Idąc szybko w kierunku hotelu zagadnęłam. – chce cię dziś jeszcze raz, powiedziałam bez pardonu, zaszłam mu drogę i załapałam go za krocze. – Co ty wyprawiasz?! – Przepraszam już nie będę . Wkurzył mnie tym trochę, nic nie wyprawiam tylko chce mi się pieprzyć. Takie były moje myśli. Na sali nuda, siedziałam sączyłam drinka i szukałam męża. Nie widziałam go nigdzie. Od razu pomyślałam, że pewnie gzi się z tym swoim chłoptasiem. Postanowiłam działać. Poszłam na górę tam gdzie były nasze pokoje. Pokój tego chłoptasia sąsiadował z naszym, przypadek? Cichutko podeszłam pod drzwi, przyłożyłem ucho, ale nic nie było słychać. Delikatnie nacisnęłam klamkę , też nic zamknięte. Szlag by to pomyślałam. Weszłam do swojego pokoju, postanowiłam wziąć prysznic. W trakcie kąpieli mnie olśniło. Wyskoczyłam jak oparzona, założyłam szlafrok i . I wyszłam na taras, taras był wspólny ze wszystkimi pokojami. Cichutko podeszłam do okna pokoju naszego sąsiada. Delikatnie zajrzałam i omal nie zwymiotowałam. Panowie pieścili się w łóżku w najlepsze. Mój mąż właśnie ssał kutasa swojemu kolesiowi. Wróciłam po telefon, zrobiłem kilka zdjęć i zauważyłam niedomknięte drzwi od tarasu. Wpadłam tam jak burza. – co tu się wyrabia do kurwy nędzy!!!!!! Wrzasnęłam. Wyskoczyli z łóżka jak oparzeni. – Asiu to nie tak jak myślisz. Powiedział mąż . – Co nie tak myśle może mi się to wszystko wydaj może was tu nie ma!!! Wrzeszczałem. – Żygać mi się chce !!! Wypierdalaj z naszego pokoju zabieraj swoje rzeczy i won!!! Wynoś się z mojego życia. Wooooon!!!! – Asiu, powiedział . – Asiu ja , ja – Co ja ja ?!!! – Dobrze. Powiedział będzie jak chcesz. – Musi być zawsze jak chce rozumiesz, zrobiłam kilka zdjęć , spróbuj mnie nie posłuchać a wyślę je twoim rodzicom i na skrzynkę firmy!!!! – Nie proszę nie rób tego to nie będzie konieczne. Mówił błagalnie. – A teraz ty słuchaj jebany pedale. Wrzasnęłam. – Godzinę temu pierdolił mnie James, nigdy nie było mi lepiej , ten to dopiero ma kutasa nie takie wężyki jak wy. I wiesz co! zrobię to jeszcze raz. Zrobię to jeszcze z kimś tego wieczoru, i najlepsze będzie to że będziesz o tym wiedział, oni będą wiedzieli że wiesz. Poszłam do pokoju przebrałem się ruszyłam na dół, na przyjęcie. Na sali odrazu zaczepiła mnie Christina. – o dobrze że cię widzę, wiesz James urządza małe party w swoim apartamencie, masz ochotę się zabawić. Zapytała . – Chętnie, nawet nie wiesz jak bardzo. Odpowiedziałam. – A kto będzie oprócz nas i Jamesa? Zaciekawiona zapytałam. – Jeszcze dwie osoby, panowie Eric i Juri, zagraniczni współpracownicy naszej firmy. – O to może być miło. Powiedziałam, zalotnie jakbym wiedziała co się tam będzie działo. – O widzę że jesteś konkretna, powiedziała Christina i dodała – Wierze że będziemy się dobrze bawić, nie gorzej jak ty z Jamesem w parku na ławce. Zdębiałam. – widziałaś ?! Zapytałam – Taaak widziałam, niezła jesteś. Powiedziała i zmierzyła mnie wzrokiem. -No ale chodźmy już bo panowie gotowi się rozmyślić. Ruszyłyśmy wolnym krokiem przez sale, ochoczo kołysząc biodrami. W windzie Christina stanęła blisko mnie i przejechała palcem po dekolcie. Zaintrygowało mnie to, nigdy żadna kobieta tak mnie nie dotykała. Potem zbliżyła twarz do mojej i dotknęła moich ust koniuszkiem języka. Aż mnie dreszcz przeszedł. Dreszcz podniecenia, nie nie miałam doświadczenia z kobietami ale zapragnęłam jej pocałunku. Otworzyły się drzwi kilka kroków później weszłyśmy do apartamentu, panowie bardzo się ucieszyli na nasz widok. Pierwsze kroki skierowałam do barku dyskretnie nalałam pół szklanki wódki i przechyliłam duszkiem do dna. I pomyślałam niech się dzieje co chce. Christina zajęła miejsce obok Jamesa ja natomiast między dwoma pozostałymi panami Erickiem i Jurim. Rozmawialiśmy śmialiśmy się co i rusz któryś z moich towarzyszy głaskał mnie po ramieniu, a to po udzie pocałunki w szyje i ramiona. Czułam się w centrum uwagi, wiedziałam czego chcą. W pewnym momencie James wstał i powiedział. – myśle że panie powinny coś zaprezentować. Nie miałam pojęcia o czym mówi. Christina podniosła się podeszła i wzięła mnie za rękę, w tym samym czasie James otworzył suwane drzwi i ujrzałam ogromne łóżko. Christina zaprowadziłam nie wprost na to łóżko klęczałyśmy na wprost siebie. Christina znowu musnęła językiem moje usta potem drugi i trzeci aż w końcu uderzyłyśmy w namiętny pocałunek, który odwzajemniłam. W tym czasie ona zaczęła zsuwać moje ramiączka. Ja robiłam to samo. Podniecały mnie te pocałunki i dotyk Christiny. W końcu zostałyśmy nagie, to znaczy ja miałam na sobie biżuterię i szpile ona oprócz szpili pończochy. Nim się spostrzegłam w około łóżka stali panowie. Nadzy z naprężonymi kutasami. Christina zaczęła lizać moją pisie , cudnie to robiła. – oochhh christi przessszstan proszę, nie tak szybko. Błagałam ją, ale nie słuchała. Lizała mnie wypięta jak suka czekająca na ogiera który zaraz jej zasadzi. Juri on pierwszy ruszył uklęknął za nią i wbił swoją twarz w jej dupcie. Lizał i ssał a ona popiskiwała z rozkoszy. Otworzyłam oczy i na sobą miałam ogromne jaja Jamesa . Christina ssała mu pale a ja bezwiednie lizałam mu kule, gryzłam i ssałam i tak cały czas. Po jękach i westchnieniach Christiny wiedziałam, że Juri ją rżnie, a ona ssie pale Jamesa. Christina wstała i oddała się w ramiona Jamesa a ja zanim się z orientowałem leżał na mnie Juri. Złapał mnie pod biodra i wszedł bez ceregieli. – o oj och och aj Juri taaak mocniej mooocccniej nie przestawaj. Byłam w uniesieniu jebał mnie jak kotkę, wiłam się i prężyłam. Obok James rżnął Christinę bez opamiętania, ryczała darła się wręcz tak jej było dobrze. Natomiast ja poczułam koło ust kutasa Erica nie miałam oporów wzięłam do buzi i ssałam jednocześnie wydawałam dźwięki rozkoszy w rytm pchnięć Juria. Teraz widzę, że Christina dosiadła Jamesa i ostro galopowała. Erick widząc to wyjął pałkę z moich ust i poszedł z tylu Christine , pchnął ją do przodu i ?! O Boże on chce jej wsadzić w tyłek ?! Nie wierzyłam w to co widzę do tej pory coś takiego widziałam na filmie. Ale tak, tak właśnie zrobił. Nadziali ją we dwóch. Jak ona się wiła jak była w spazmach, coś mówiła coś chciał powiedzieć o mnie ale nie mogła było jej dobrze bardzo dobrze. Juri wyciągnął się na wznak ja dosiadła m go jak amazonka i galop. Pieścił moje piersi całowałam go i policzkowałam nie był mi dłużny do dając do tego słowa dziwko, zdziro, suko. Było mi dobrze jak nigdy dotąd . Ale co to, za mną lokuje się Erick , czyżby ? Tak, on chce wsadzić mi w dupcie. Nie wiedziałem czy protestować czy spróbować, nie zdążyłam podjąć decyzji. – aaaaaaaa!!!! O booooozeeeee nieeeees . Krzyknęłam ale na nic wszedł. I posowali mnie rytmicznie raz jeden raz drugi a ja już tylko : – Tak, tak, o tak ychyychych !!!! Nie wyyyyytrzymam tego dlugooooooo!!!!!!!!!! Wyszli ze mnie i zaczęli sobie walić aż spryskał mnie obficie, kiedy ich gorące nasienie na mnie kapało wygięłam się w łuk. Zaraz dołączyła Christina zaczęła lizać spermę na moim ciele, a potem uraczyła mnie jej smakiem namiętnie mnie całując. Jeszcze James kazał nam się położyć i zbliżyć usta i po chwili spryskał nasze sucze pyski a my raczyłyśmy się męskim nektarem. Umazane zmęczone i zaspokojone zasnęłyśmy w obięciach. Obudziłam się pierwsza, Christina spała wtulona we mnie. Zaczęłam rozmyślać co się zemną dzieje? Ja do niedawna przykładna żona i matka dwójki dzieci. Rżnęłam się z kim popadnie i nie bez przyjemności. Nie jestem nawet kurwą bo nie biorę za to pieniędzy. To kim jestem w takim razie ? Pomyślałam, że trzeba z tym skończyć. Wziąć się za siebie, uporządkować życie prywatne. W tym momencie przebudziła się Christina. Zaczęła mruczeć i wodzić ręką po moim ciele. – przestań, nie mam ochoty. Protestowałam . – O! Za to wczoraj tak wymęczyłaś panów że poszli szybciej niż się spodziewałam. Powiedziała tajemniczo. – Jak to, co wczoraj? Co tu się działo ?! – Asiu, nagrałam trochę twoich sexcesów, tylko popatrz. Włączyła telefon a ja z wypiekami oglądałam i nie poznawałam siebie. Kilka krótkich filmików i nie umiałam tego zrozumieć. Mieli mnie na raz i każdy z osobna. Jedna scena utkwiła mi najbardziej, dosiadałam Jamesa, Erick rżnął mnie w dupę a Juri wsadził mi w usta. – i co powiesz moja droga? Zapytała Christina. – Musiałam być nie źle wstawiona, nic nie pamietam. To znaczy coś mi świta ale nie byłam pewna czy to nie sen. – A więc już wiesz, że nie. Niesamowitość to twoje drugie imię. Mówiąc to sięgnęła pod poduszkę i wręczyła mi plik banknotów. – co to, za co? Zapytałam zdziwiona. – Za noc za sex za towarzystwo. Było tam 5000 € . Na tyle wycenili moje towarzystwo panowie. Postanowiłam iść do swojego pokoju i wziąć prysznic, cała czułam się brudna i lepka od zaschniętego nasienia na moim ciele, w ustach cały czas miałam posmak, słoności, to sperma. Wróciłam do pokoju, poszłam pod prysznic i tam zastanawiałam się ci dalej. Co ze sobą zrobić. Z jednej strony sporządnieć a z drugiej żal tych przeżyć, chociaż to nie normalne. Ale przez ten wieczór nigdy bym się nie dowiedziała że mona tak to robić. Że orgazm może być tak wspaniałym przeżyciem, że sex analny jest przyjemny. Co robić ? Z tej zadumy wyrwał mnie męski głos z pokoju. – Asiu jesteś tu? – Tak tak jestem. To był James.Wyszłam z pod prysznica owinięta ręcznikiem. – coś się stało? Zapytałam. – Nie nic takiego, mam prośbę . Zaczął mówić wolno i stanowczo. – Dziś ostatnia nic naszej imprezy, chciał bym te noc być z tobą, żebyś była tylko moja. Nie chce się dzieli z innymi. Stałam zaskoczona i oniemiała, ale tylko przez chwile. Już miałam zebrać myśli coś odpowiedzieć ale usłyszałam. – 1000€ ! Powiedział, za noc. – James, ja, ja nie, ja nie jestem płatną dziwką. Ja jestem zwykłą kobietą to wszystko co się tu wydarzyło to jakiś chory sen. – Po wczorajszej nocy nie powiedział bym, że jesteś zwykłą kobietą, jesteś nie zwykła i dobrze o tym wiesz. Zresztą, twoja siostra nie myliła się co do ciebie. Aż mnie z nóg ścięło. 😨 – to ona wiedziała o wszystkim??!! Zapytałam. – Tak ona twoja siostra Aga poleciła ciebie. Aga o Christina dobrze się znają. Od lat są naszymi firmowymi damami do bawienia naszych kontrachentów. – Ale Aga mówiła mi że spotyka się z mężczyznami i owszem ale że robi to dla przyjemności. – Ha ha ha. Zaśmiał się James. – Droga Asiu dla przyjemności można iść na spacer. Zaraz potem dodał. – Mamy nagrania, nie chciała byś żeby ujrzały światło dzienne. A tak za pare lat rozstaniemy się bez żalu dostaniesz sowitą odprawę na resztę życia. Lubisz sex więc teraz połączysz przyjemne z pożytecznym. Na koniec dodał dziś o 21 jesteś moja i tylko moja , tu masz kasę. Rzucił na łóżko 1000€ i wyszedł. Błam zdruzgotana, postanowiłam zadzwonić do Agi. – cześć siostro, ale mnie robiłaś w bagno !!!! Ostro zaczęłam rozmowę. – Spokojnie moja droga. Powiedziała. – Z bagna to ja cię wyciągnęłam, będziesz prowadzić luksusowe życie. Będziesz miała eleganckich bogatych mężczyzn, którzy będą spełniali twoje kaprysy. – Skąd wiedziałaś że tego chce!!!??? – Żal mi ciebie było na tej plebanii i twojego życia u boku męża pedała. Znowu mnie zaskoczyła. – o tym tez wiedziałaś?! – Od dawna moja kochana od dawna. A teraz miłej zabawyJamesem i do zobaczenia w poniedziałek. Siedziałam dłuższą chwile i próbowałam ułożyć sobie wszystko w głowie. Jasne było, że na plebanię nie wrócę, musiałam jeszcze porozmawiać z mężem o tym co dalej zamierza. W sumie chciała bym żeby zniknął z mojego życia, przecież am sobie radę, zarabiając takie pieniądze. I tak z gosposi proboszcza stałam się luksusową kurwą. Ps: Może będą dalsze przygody Asi już jako damy do towarzystwa

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Jarekx69
  • Zdradzony, Pocieszony i….. cz.7

    Złość rosła. Wiedział, że Łukasz chciał się w ten sposób zemścić i pokazać ,,kto tu rządzi”. Nie znał go od tej strony. Czyżby zazdrość tak działała na drugiego człowieka? Po chwili, gdy ból zaczął znikać, wstał, podszedł do umywalki i opłukał twarz zimną wodą. Wygląda jakby przed chwilą przeszło po nim tornado. Oparł się rękoma o umywalkę, spojrzał w lutro i zaczął rozmyślać co powinien zrobić – ,,powiedzieć Oliwierowi?” – powinien, wiedział o tym. Wrócił do chłopaków. Oliwier posłał mu pytające spojrzenie, jednak ten nie odpowiedział nic. Złość zamieniała się w smutek. Właśnie pojawiało się w nim to uczucie, którego nie lubił. Poczucie winy. Poczucie, że powinien się usunąć bo tak będzie najlepiej. Nic nie mówiąc, wstał i wyszedł. Słyszał jak przyjaciel woła za nim jednak olał to. Kierował się do swojego mieszkania. Znajdowało się 30 minut piechotą od knajpy. Wszedł i zamknął za sobą drzwi. Bolało go. Serce. Oparł się o ścianę i zaczął płakać. Wiedział, że nie powinien się wycofywać, odchodzić. Powinien walczyć. Walczyć o kogoś kogo kocha. Ale nie potrafił. Postanowił więc zrobić to co zawsze – poddać się.

    ***

    Minął tydzień, a Oliwier nie dostał żadnej wiadomości od Oskara. Martwił się. Nie zachowywał się nigdy w ten sposób. Ani telefony, wiadomości ani przychodzenie pod dom nic nie dawało. Cisza. Chciał zadzwonić do rodziców chłopaka, ale Ci mieszkali zagranicą więc nie przylecieli by szybko. Czekał.

    ***

    Kolejny tydzień. Oliwier z zamartwiania się przestał praktycznie jeść, spać i chodzić na uczelnię. Czasem wychodził po coś do jedzenia, picia i papierosy. Łukasz martwił się o stan swojego chłopaka. Martwił się o Oskara. Bił się z myślami aby powiedzieć chłopakowi prawdę. Ale bał się konsekwencji.

    Pewnego dnia przyszedł do Oliwiera. Ten spojrzał na niego zimnym wzrokiem. Był blady, a policzki miał zapadnięte. Wyglądał tak jakby zaraz kogoś miał zabić. Patrzył się i palił. Z jego oczu można jedynie wyczytać jedno – ból.

    Nagle rozległ się dźwięk sms. To był Oskar. To co przeczytał zmroziło chłopakowi krew w żyłach. Podał szybko telefon Łukaszowi, a sam zaczął się zbierać. – ,,go do końca popier…” – myślał Oliwier. Jako, że mieli do siebie blisko, to postanowił wziąć auto i jechać. Oczywiście z Łukaszem. Nie wiele myśląc Oliwier wysiadł z auta i zaczął biec po klatce schodowej. Oskar mieszkał na 3 piętrze. Od razu wszedł do mieszkania, które było otwarte. Z jednej strony ucieszyło to chłopaka bo mógł od razu wejść, a z drugiej zmartwiło, że Oskar nie zamknął drzwi chroniąc się przed potencjalnymi włamywaczami.

    Nie było go w łazience, w kuchni w salonie. Poszedł do pokoju gościnnego, ale też go nie było. Ostatnie pomieszczenie – jego sypialnia. Bał się wejść. Przez chwile stał przed uchylonymi lekko drzwiami zastanawiając się czy chce to widzieć – ,,a co jeśli już za późno? I zobaczę jego….” – ale nie dokończył myśli ponieważ jego dłoń automatycznie pchnęła drzwi. Zobaczył go. – ,,o mój Boże” – to mu wyszło z ust.

    Oskar siedział na łóżku. Miał przed sobą rozłożone ręce, a wokół nich krew. Dużo krwi. Biała pościel stała się czerwona. Ręce miał pocięte od zgięcia aż po nadgarstki. Chłopakowi aż się słabo zrobiło. Zaczął płakać i się drzeć z prośbą o pomoc. Do mieszkania w między czasie dotarł Łukasz, który jak zobaczył ten widok – osunął się na ścianę. Jednak szybko otrzeźwiał. Wstał, odsunął Oliwiera i wziął Oskara na ręce. Nie było to trudne zważywszy, że ten był niższy, chudszy (widać, że też nic prawie nie jadł, albo wcale) i zaczął wychodzić z mieszkania trzymając go na rękach. Rzucił jedynie Oliwierowi aby wziął coś na zmianę dla Oskara. Szybko znaleźli się w aucie i ruszyli do szpitala. Łukasz ponownie wziął chłopaka na ręce i wparowali we trzej na izbę przyjęć. Pielęgniarki jak tylko zobaczyli w jakim stanie jest Oskar od razu wezwali lekarza. Zanieśli go do gabinetu. Po chwili wszedł lekarza.

    – stracił dużo krwi. Siostro – szybko proszę przynieść wenflon i krew. Jaką on ma grupę krwi? – pytał szybko lekarz.

    – 0Rh – – rzucił szybko Oliwier.

    – Proszę szybko przynieść. Zaczął badać chłopaka. Pielęgniarka przyniosła to o co prosił lekarz. Lekarz zaczął oczyszczać rany chłopaka, a te najgłębsze zaszywać. Nadal niektóre krwawiły, ale nie mocno. Gdy udało się opatrzyć ręce chłopaka, pielęgniarka założyła mu wenflon. Położyli go w osobnym pokoju. Widzieli już podobne przypadki, dlatego nie pytali. Wiedzieli co chłopak chciał zrobić.

    – sytuacja jest opanowana, jednak musi zostać tutaj na obserwacji. Powiadomiliście jego rodziców?

    – tak – odrzucił Oliwier – jednak oni pracują zagranicą. Powiedzieli, że przylecą do Polski najszybciej jak to możliwe.

    – dobrze. Wiecie, że jestem zobowiązany wezwać psychiatrę? Jak to tego doszło?

    Chłopcy opowiedzieli, że nie było z nim kontaktu dwa tygodnie, a potem Oliwier dostał sms z wiadomością ,,pomóż”. Doktor przytaknął głową. O nic więcej nie pytał. Dorzucił tylko, że pierwszy raz widzi, żeby ktoś na takiej powierzchni pociął sobie skórę. Mówił dalej coś o specjaliście, ale Oliwier nie słuchał. Łukasz próbował przekonać lekarza, aby tego nie robił ponieważ chłopak miał przykre doświadczenia. Ten jednak nie uległ i powiedział, że jutro przyśle do niego drugiego lekarza, który go zbada.

    Chłopak spał. Wyglądał tak spokojnie. Oliwier usiadł obok łóżka, złapał go za dłoń i mocno ścisnął. Oskar wyglądał strasznie. Musiał stracić dużo krwi. Oliwier coraz mocniej ściskał mu dłoń. Schował głowę w jego szyję i zaczął płakać. Czuł się winny. Mógł wcześniej coś zrobić. Wywarzyć drzwi, cokolwiek.

    Łukasza wzięły wyrzuty sumienia. Postanowił, że powie mu prawdę. Poprosił chłopaka aby wyszedł z nim na korytarz.

    – Ol… słuchaj… to moja wina – rzucił cicho.

    – jak to?

    Łukasz opowiedział mu historię w łazience. Oliwier zrobił się blady, a potem czerwony ze złości. Rzucił się na chłopaka i zaczął okładać go pięściami. Wpadł w furię. Bił mając krzywdę przyjaciela przed oczami. Oskar nie był silny psychicznie. Każdy to wiedział. Łatwo go można było zranić słowem i czynami. Wiadomo, że jeśli chciał umiał się obronić. Jednak to był…gwałt?! Myśląc o tym bił coraz mocniej. Nikt nie mógł ich rozdzielić. W końcu wezwano ochronę. Łukasz miał głównie: rozwalony nos, łuk brwiowy i dolną wargę. Prawe oko zaczęło sinieć i puchnąć. Oskar jedynie kostki na dłoniach. Wzięto obu aby ich opatrzyć. Oliwier miał tak wysokie tętno, że podano mu środki uspokajające. Prosił aby go nie wywalano ze szpitala. Chciał być blisko obok przyjaciela. Personel medyczny zgodził się jednak Łukasz musiał wyjść. Zrobił to bez sprzeczania się. Oliwier czuwał całą noc przy Oskarze. Wiedział, że lekarz nie bez powodu mówił, że sytuacja opanowana, ale bał się, że jednak chłopak się już nigdy nie obudzi.

    Ranek. W nocy Oliwier położył się obok Oskara i się przytulił. Zasnął w tej pozycji nie wiedząc kiedy. Rano pielęgniarka, która przyniosła leki Oskarowi, widząc ten widok postanowiła, że jeszcze chwilę poczeka. Tolerowała osoby o orientacji homoseksualnej. Choć można by było powiedzieć, że przyjaciel czuwa nad przyjacielem.

    Pierwszy obudził się Oskar. Zaczął się wiercić. Bolały go całe ręce. Nic dziwnego. Gdy Oliwier poczuł, że ten drugi się wierci od razu się podniósł. Oparł się jedną ręką o łóżko, a drugą przerzucił przed chłopaka tak, ze teraz wisiał nad nim. Patrzył mu w oczy. Chciał mu przywalić za głupotę, ale uznał, że więcej blizn mu nie trzeba. Patrząc na Oskara zaczął płakać. Oskar nie miał odwagi spojrzeć mu w oczy i spuścił je w dół. Tkwili w tej pozycji jeszcze parę minut. W końcu ciało Oliwiera zaczęło drętwieć więc dodatkowo usiadł okrakiem na przyjacielu. Oskar myślał, że ten mu strzeli z liścia, ale nie. Oliwier objął go i mocno przytulił do siebie.

    – przepraszam, że Cię przed tym nie uchroniłem. Łukasz mi wszystko opowiedział. Przepraszam. To moja wina. Zawiodłem Cię jako przyjaciel.

    Oskar nic nie mówił. Obolałymi rękoma próbował objąć przyjaciela, ale jedynie zakwiczał z bólu. Oliwier zaczął głaskać mu włosy chcąc go tak uspokoić. Objął jego twarz i zaczął ją całować. Każdy centymetr. Czuł ulgę. Cieszył się, że nic mu nie jest. Całował go mówiąc jak bardzo go kocha. W końcu usta Oliwiera przyległy do ust Oskara i zaczęli się całować. Delikatnie i długo. Ich języki ciągle się szukały. Oplatały się wokół siebie stęsknione i spragnione siebie. Usłyszeli ciche krząknięcie. To była pielęgniarka. Uśmiechała się do nich. Podała Oskarowi leki i poczochrała obu po włosach. Mieli po 24 lata a czuli się jak dzieci. Wyszła bez słowa. Spojrzeli się na siebie i zaczęli się śmiać.

    ***

    Po spotkaniu z specjalistą i wypisaniu Oskara z szpitala skierowali się do jego mieszkania. Oliwier kazał mu zostać w salonie, a sam poszedł sprzątać pokój. Płakał. Cicho aby ten drugi nie słyszał. Patrzył na zakrwawioną kołdrę i pościel. Przeszły go ciarki na samą myśl co by było gdyby ten nie napisał wiadomości bądź przybyliby za późno. Spakował wszystko do worka. Nałożył świeżą pościel i zawołał Oskara do pokoju. Chłopak położył się i patrzył w ścianę. Za nim położył się Oliwier i objął go.

    – jesteś głodny? – spytał Oliwier

    – tak. Tylko nie wiem co zjeść. Mam ściśnięty żołądek. – odparł cicho.

    – to zaraz coś Ci zrobię. Mogą być kanapki? – Oskar przytaknął. Jednak poprosił aby jeszcze poleżeli. Oliwier gładził ciało przyjaciela. Ciągle rozpaczał w środku na myśl, że nigdy by już tego nie mógł robić. Zaczął całować mu delikatnie kark, a następnie szuję gładząc jego bok. Jego dłoń zaczęła masować jego brzuch pod koszulką, a następnie tors. Wiedział, że Oskar jest zmęczony i wyczerpany, ale był tak bardzo stęskniony, że chciał chociaż przez chwilę poczuć delikatność jego skóry. Oliwier zaczął powoli wydawać z siebie ciche jęki. Oliwier wyczuł lekkie wybrzuszenie na jego kroku. Podobało się to Oskarowi mimo zmęczenie i wyczerpania. Oliwier złapał go mocniej za przyrodzenie. Zaczął go pieścić nie odrywając ust od niego. Oskar zaczął delikatnie poruszać biodrami napierając na przyjaciela,  stymulując tak jego przyrodzenie. Oliwier zaczął czuć jak jego penis robi się twardszy. Obrócił Oskara na plecy. Zdjął mu koszulkę i zaczął całować jego szyję schodząc niżej aż do pępka. Pieścił tak pocałunkami jego ciało. Następnie rozpiął mu spodnie, zsunął je do kolan i z bokserek wyjął jego męskość. Był twardy. Jednak Oliwier nie chciał za bardzo męczyć przyjaciela. Wziął jego penisa w dłoń i zaczął go delikatnie masować. Po chwili dołączył swój język, który pieścił jego główkę. Oblizując całą jej powierzchnię. Czasami przesuwał językiem pod żołędziem. Było to czułe miejsce jego przyjaciela. Gdy to robił biodra Oskara unosiły się lekko w górę. Objął ustami jego penisa i zaczął ssać nie przerywając ruchów ręką. Czasami zaciskał mocniej palce na jego kutasie, a jego dłoń przesuwała się powoli wzmacniając tym doznania. Oskar chciał odwdzięczyć się, lecz ten mu nie pozwolił się podnieść. Sam wstał i zdjął z siebie koszulkę, spodnie i bokserki. Usiadł okrakiem na przyjacielu i zaczął pośladkami ocierać się o jego penisa. Jednocześnie zaczęli się intensywnie całować. Dłonie Oliwiera krążyły po włosach Oskara. Ten z lekkim trudem gładził jego bok i plecy. Oliwier wyjął z szuflady obok lubrykant. Ale jeszcze przez chwilę obciągał swojemu przyjacielowi, a jedną dłonią pieścił jego jądra. Oskar złapał mocno za jego włosy, a jęki stawały się głośniejsze. Nalał po chwili na dłoń żel i obsmarował nim przyrodzenie przyjaciela. Usiadł na nim okrakiem, jedną ręką oparł się o łóżko, a drugą przytrzymał penisa Oskara tak aby mógł bez przeszkód nakierować się na niego. Gdy udało mu się wycelować w swoje wejście zaczął powoli nabijać się na niego. Wtedy oparł się obiema rękoma i poruszając przy tym powoli biodrami. Chciał go czuć całego w sobie. Czuć jaki jest gorący. Starał się za bardzo nie męczyć przyjaciela, jednak z każdą chwilą jego ruchy były szybsze i dynamiczniejsze. Oskar dyszał już z podniecenia. Czuł jak jego penis pulsuje w jego przyjacielu. Położył mu dłoń na środku klatki piersiowej. Oliwier ją złapał i nie puszczał. Patrzyli tak na siebie czasami posyłając sobie uśmiechy. Oliwier zaczął czuć zmęczenie więc zwolnił tempa. Oparł się na łokciach przylegając przy tym całym ciałem do Oskara. Całowali się namiętnie. Oskar zgiął nogi, złapał przyjaciela za pośladki i zaczął przyśpieszać. Oliwier włożył ręce pod szyje chłopaka pozwalając mu aby się zaspokoił. Oskar pomimo bólu rąk pieprzył swojego przyjaciela. Czuł, że orgazm się zbliża.

    – dojdź ze mną – wydyszał do ucha Oliwiera

    Oliwier wyprostował się, złapał się za swoje penisa i zaczął go obciągać. Penis przyjaciela uderzał czasami o czuły punkt co powodowało większe doznania dla niego. Oskar czuł jak jego penis pulsuje i zaraz wystrzeli w przyjacielu. Ten zresztą też to czuł więc przyśpieszył. Oskar złapał go za biodra i mocniej w niego uderzał. W pewnym momencie Oliwier poczuł jak wypełnia go od środka ciepło co spowodowało, że zaczął w tym samym momencie dochodzić. Jeden tryskał w środku drugiego, a drugi tryskał na tors pierwszego. Nie schodząc z Oskara, Oliwier zaczął zlizywać spermę z klatki piersiowej swojego przyjaciela. Gdy Oliwier znalazł się blisko twarzy Oskara, usta tego drugiego przywarły do ust przyjaciela.

    – kocham Cię Oliwier. Przepraszam i dziękuję.

    – też Cię kocham i nie przepraszaj. Nie masz za co.

    Chłopak zapomniał o zmęczeniu, bólu i głodzie. Był szczęśliwy. Zaczął w myślach siebie ganić za swój wybryk. Był zły na swoją słabość, która o mały włos nie spowodowała, że ta dwójka utraciła by siebie. Kochał Oliwiera i postanowił, że stanie się silniejszy, aby też móc go chronić i aby nikt nigdy nie wpłynął na niego doprowadzając do nieszczęść. Koniec z tym. Pora wziąć się w garść.

    Uśmiechnął się i pocałował Oliwiera. Oliwier poprosił go aby się obrócił tyłem. Wtedy objął go i znów zaczął całować mu kark. Oskar zaczął czuć zmęczenie. Chciało mu się spać. Oliwier widząc to przykrył ich kołdrą. Później zjedzą. Teraz niech odpoczną w swoich objęciach.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    K.D
  • Bieszczadzki rytual

    W SKRÓCIE:

    Siedemnastoletni Niedamir ucieka ze swojej rodzinnej wioski w Bieszczadach, gdzie jego rodzie byli niewolnikami. Trafia do Grodu Bdzigosta, gdzie opieką otaczają go dwie zielarki: młoda Niestanka oraz Damroka. Nie są one jednak mieszkankami osady, przybyły jedynie sprzedawać na targu. Zauroczony Niestanką chłopak akceptuje zaproszenie do ich rodzimej wioski. W asyście kobiet-wojowniczek docierają do odosobnionej osady, gdzie mieszkają wyłącznie kobiety (i eunuchowie). Zostaje on zakwaterowany w chatce na uboczu, gdzie całe dnie wypełnia mu seks z mieszkankami. Tak mija mu czas aż do chwili, gdy ma się odbyć uroczysty obrzęd włączenia go do prawowitych mieszkańców wioski. Wesoła uczta trwa aż do białego rana.

    NAZAJUTRZ:

    Zimna woda na twarzy wybudziła go ze snu. Ktoś łagodnie nakładał mu ją na twarz. To nie był najlepszy moment na pobudkę. Czuł jeszcze senność i zmęczenie. W końcu wczorajsze zabawy trwały do bardzo późnej nocy. Nie mógł nawet się poruszyć, z trudnością otworzył oczy. Zaczął pojmować, że jest nagi i związany. Był trochę zaskoczony, ale jednak nie przeczuwał najgorszego. Na centralnym palcu znajdowała się dziwna konstrukcja, którą tłumaczono mu jako zabawkę dla dzieci. Jednak nigdy nie widział tam bawiących się dzieci! Konstrukcja składała się z cienkiego kawałka pńa drzewa umieszczonego z obu końców na stojakach. Wierzch tego pnia był doskonale wyszlifowany, dzięki czemu leżenie na nim nie sprawiało dyskomfortu. Przedni stojak był niższy; do dwóch rozchodzących się od pnia nóg przywiązane były ręce Niedamira. Tylny stojak miał taką wysokość, by przywiązać do niego nogi mężczyzny w rozkroku. Głowa nie była unieruchomiona, głównie po to, żeby przywiązany mógł obserwować co się dzieje miedzy jego nogami. By mógł doskonale widzieć swoje zwisające skarby…a w zasadzie to co się z nimi dzieje.
    Najbardziej niepokojące było to, że w pobliżu zamiast opiekunek znajdowały się tylko wojowniczki. Na nogach miały zrobione ze skóry jakby kozaczki, sięgające aż do kolan. Na głowach miały opaski, zaś na biodrach pas połączony z czymś na kształt biustonosza. Jednak wycięty w środku tak, by okolice sutków nie były niczym zasłonięte. Dziewczęta lekko masowały się po swoich cipkach czekając na przebudzenie więźnia. Widok ten był doprawdy niesamowity. Niedamir w innych warunkach pewnie szalałby z podniecenia. Tutaj jednak uczucia miał bardzo mieszane.
    Wreszcie Mszczuja podeszła do niego, trzymając bukiet pokrzyw.
    – Czyżbyś był zaskoczony, że obrzęd włączenia do wioski nie skończył się wczoraj? A może dlatego, że my wojowniczki mamy w nim duży udział?
    Nie czekając na odpowiedź zaczęła pocierać nimi o gołe krocze Niedamira. Następnie podeszło jeszcze kilka dziewcząt; wychłostały mu dokładnie genitalia. Teraz już wiedział, po co wcześniej opiekunki wyskubały mu wszystkie włosy z worka i okolic. Po prostu nic już teraz nie chroniło jego przyrodzenia. Cały jad zawarty w pokrzywach zostawał na jego skórze, zostawiając przenikliwy świąd. Cibora widząc jego niezadowolenie podeszła do niego z małą drapacą i figlarnie zapytała:
    – Może chcesz żeby nią teraz podrapać? Widzę, że twój penis nagle poczerwieniał. Chyba potrzebuje jakiś mocniejszego drapania.
    Niektóre dziewczęta same próbowały pocierać swoje okolice pokrzywami dla wzmocnienia doznać. Dziewczyny spostrzegły, że poparzone genitalia bardzo się przykurczyły. I zamiast dyndać swobodnie pod swoim właścicielem, znajdują się teraz blisko jego ciała. W dodatku ledwie je widać.
    – Cibora, popatrz co zrobiłaś z jego workiem. Strasznie mu się skurczył. To nie przystoi, żeby nasz chłopczyk miał taki malutki woreczek. Musimy mu go powiększyć! Przy tym rytuale musi być wszystko ładnie widoczne – powiedziała Mszczuja.
    Po czym wzięła sznurek i zrobiła na nim pętelkę. Podeszła do Niedamira. Chwyciła w garść jego jaja i obwiązała je sznurkiem. Następnie naprężony sznurek przywiązała do wystającego kołka powyżej jego pleców. Tak że sznurek wrzynał mu się w rów między pośladkami. Jego jądra nie zwisały już, ale w nienaturalnej pozycji znajdowały się przy jego pośladkach. Po tym zabiegu dziewczyny powróciły do wzajemnych pieszczot. Co jakiś czas jedna z dziewczyn odrywała się od masowania swojej szparki i podchodziła do chłopaka by poprawić naciąg sznura. Jego jądra robiły się coraz bardziej sine. Każdemu podejściu towarzyszyły krzyki pozostałych wojowniczek:
    – Dawaj dalej! Na pewno da się bardziej naciągnąć jego torbę.
    I okazywało się, że sznurek można jeszcze podciągnąć. A dziewczyny dostawały kolejny bodziec do jeszcze gorętszych pieszczot. Jarmiła zobaczyła ciekawą rzecz. Przy tak rozciągniętej mosznie jego penis wydawał się zdecydowanie mniejszy:
    _ Patrzcie dziewczęta: wciągnęło mu go do środka – śmiała się.
    – Może wystarczy tych tortur, już bardziej się nie naciągnie.
    – Chyba już wystarczająco się nacierpiał, możemy go uwolnić – powiedziała Mszczuja.
    Niedamir odetchnął z ulgą. “A więc to był ten cały rytuał?!”. Jeśli tak – to jego męskość pozostała cała. Fakt że dziewczęta naciągnęły mu jaja i to całkiem sporo, ale jednak pozostają z nim. W zasadzie nie zastanawiało go nawet, że jego jądra związane były niemal godzinę. Były całe bordowe, a przez naciągniętą skórę moszny widać było pełno żył. Pomimo radości jaką teraz odczuwał, pouczył dziewczęta:
    – Tylko ostrożnie obetnijcie ten sznur…
    – Ha ha ha – szczerze roześmiały się dziewczyny – rzeczywiście uważaj Ciboro, bo ja już sznura nie widzę. Ale mu wszedł głęboko w skórę. Uważaj żebyś go nie przecięła, przyda się przecież jeszcze.
    Niedamir Zaniepokoił się, “Przecież niechcący może skaleczyć mu nie tylko skórę moszny, ale przecież może też uszkodzić wacka!”. Jarmiła pocieszyła go.
    – Spokojnie, widziałam jak się obcina już wiele męskich jaj, zrobię to tak żeby nie zrobić krzywdy Twojemu małemu. Przecież przed nami jeszcze rytuał. Na razie obcięte będziesz miał tylko swoje klejnoty. Zresztą chyba się już przyzwyczaiłeś, ze nie zwisają ci między nogami – ironizowała.
    W tym miejscu miała rację, jego jajka były zdecydowanie gdzie indziej niż powinny się znajdować. Jarmiła przystawiła nóż między penisem a jądrami, te zaś chwyciła żeby nie poleciały razem ze sprężynującym sznurkiem.
    – Czekaj – krzyknęła Mszczuja. Źle to robisz. Przecież nasz Niedamir zasłużył na to żeby zobaczyć jak mu powiększyłyśmy worek. Niech ma chwilę dumy z tego.
    Jarmiła odcięła sznurek, a jajka opadły z powrotem na swoje miejsce. Zwisały naprawdę imponująco. Jednak siny kolor zdecydowanie nie pozwalał wpaść chłopakowi w zachwyt nad nimi. Jarmiła kontynuowała zaś zabieg. Znowu złapała go mocna za jaja, naprężając je. I Sprawnym ruchem ucięła mu jądra. Niedamir zakrzyknął przerażony. Pomimo iż nie poczuł bólu samych jąder, to nagły ból przeszył go aż po okolice żołądka. W zasadzie sam nie wiedział czy tu ból fizyczny czy psychiczny. Długie ściśnięcie naczyń sprawiło, że nie było wielkiego krwawienia. Wprawione w opatrywaniu ran wojowniczki, zatamowały szybko krwawienie specjalnymi liśćmi. Dziewczyny oddzieliły same jajka, wypłukały i przyniosły pokazać Niedamirowi.
    – Patrz to twoje klejnoty. Teraz są nasze. Przypatrz im się ostatni raz.
    Zrobiło mu się słabo. Dziewczęta podały mu napój. “Pewnie ten sam co wczoraj wieczór. Ale i tak nie mam wyjścia” – pomyślał. Był wyczerpany. Usnął od razu. Dziewczęta przeniosły go do pobliskiej chatki. Nie potrzebowały go wiązać. Postawiły tylko jedną strażniczkę.
    – Spokojnie Daleboro – młoda dziewczyna miała pierwszy raz pełnić wartę – Zobaczysz, będziemy go musiały wybudzać wieczorem. Póki co niech odpoczywa. To było bardzo męczące dla niego. A przecież musi mieć dużo sił na rytuał.

    Po południu cała wioska zaczęła przygotowywać plac do właściwego rytuału. Porozstawiano pochodnie i zastawiono stoły. Kobiety, dzieci i eunuchowie przywdziali odświętne “stroje”. Gdy zrobiło się ciemno wszyscy zajęli swoje miejsca. Królowa nakazała zakończyć przygotowania:
    – Nadeszła pora aby najważniejsza dzisiaj osoba dołączyła do nas. Przyprowadźcie dziewczęta naszego Niedamira tutaj.
    Niedamir spał niespokojnie, był cały spocony. Ale niespodzianką dla dziewcząt było to, że jego członek był cały sztywny. Bały się go jednak dotykać. Związały mu ręce i polały go wodą z wiadra. Zerwał się od razu.
    – Musimy podejść do Przemysławy – powiedziała Mojmira. Nie było wyjścia, dziewczęta asekurowały go ostrzami dzid. Przeszedł ścieżką wyznaczoną przez wbite w ziemie pochodnie, przed miejsce gdzie siedziała królowa. Gdy zbliżyli się – wstała:
    – Zgodnie z umową dołączysz zaraz do sióstr mieszkających tutaj w wiosce. Nie będziesz już intruzem, ale staniesz się prawowitym mieszkańcem.
    Te słowa wywołały szczególny niesmak w Niedamirze. “Tysiąckrotnie wolę już być intruzem, tak jeszcze 3 dni temu niż takim domownikiem”.
    – I choć nigdy nie zostaniesz prawdziwą kobietą – kontynuowała – to będziesz mógł pędzić z nami żywot jako pomocnik. – Przemysława podała mu kielich. – A teraz napij się.
    Niedamir wziął z nadzieją, że będzie to trucizna albo przynajmniej środek usypiający, który pozwoli mu ominąć ten straszny rytuał. Wypił do dna.
    – A teraz ostatni akt Twojego męskiego żywota. Podejdź do drzewka i wysikaj się na stojąco. Po raz ostatni.
    Nie wiedział, czy to przez ten napój czy może słowa królowej były takie przekonujące, ale poczuł że zbierany od wczorajszego wieczora mocz bardzo mu teraz doskwiera. Zrobił więc co należało przy pomrukach całej wioski. Następnie został odprowadzony do rytualnego miejsca. Kręciło mu się w głowie. Dziewczyny zarzuciły na niego sznury, zamykając tym samym wszelkie możliwości ucieczki. Dosłownie klika sekund po tym jak zrodziły się one w jego głowie.
    – Nie musisz go strzepywać. Już nigdy nie będziesz musiał tego robić po sikaniu. Ha ha ha.
    Nie miał na tyle siły żeby wyrwać się dziewczynom, został przywiązany do “tronu” tak jak poprzednio. Podbiegły do niego dziewice i zaczęły go smarować pachnącymi maściami. Widział tę dzikość w ich oczach. Jednak masowanie jego członka szybko sprawiło, że całkiem zesztywniał.
    – Zaczynajmy – krzyknęła królowa.
    Podeszła do niego Niestanka. Nic nie powiedziała. Nie popatrzyła mu się w oczy tak jak robiły to inne dziewczęta. Założyła mu pętle na penisa i zacisnęła najmocniej jak tylko było możliwe. Podeszła również kapłanka Bogda z ozdobnym nożem i podała go dziewczynie. Niestanka wzięła jego penisa do lewej ręki i zaczęła nim poruszać. W prawej miała zaś nóż, który przystawiła mu do nasady penisa. Nie słuchała błagań Niedamira tylko zgodnie z rytmem dawanym przez tłum wykonywała ruchy. Chłopak czuł szybko nadchodzące podniecenie. Młoda kapłanka przyśpieszała ruchy a tłum krzyczał coraz szybciej. Niedamir zapomniał o całym tym złu w jakim się znalazł. Dziewczę które tak mu się podobało teraz trzyma jego męskość w ręce. Mało tego, pieści go dobrze, prawie tak jak w marzeniach… Wystrzelił prosto na nią. Niestanka przygięła mu członka z całej siły w dół, równocześnie z całej siły naciskając na nóż. Ten odciął penisa od reszty ciała. Tak, teraz już go wykastrowała…

    CDN

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Arek Rak
  • Maturzystka – 13.

    Część 13.

    Milczałam i gapiłam się na jej kołyszące się nagie piersi. Jędrne, sterczące, z ciemnymi sutkami i twardymi brodawkami. Zaschło mi w ustach. Zadrżałam. Mimo woli sięgałam do nich ręką.

    – Fajne są, co? – szepnęła namiętnym głosem. Jeszcze uniosła ręce i założyła za głowę. Kusząco poruszyła biodrami.

    Dotknęłam piersi. Przeszył mnie dreszcz. Otworzyłam usta, chciałam coś powiedzieć, ale nie mogłam. Tak podnieciła mnie sytuacja. Otwartość i odwaga Oli, pocałunek, jej nagość. Delikatny dotyk i naga Ola pod opuszkami palców. Przed chwilą stałam na korytarzu pod drzwiami mieszkania, a teraz mam półnagą dziewczynę na kolanach i mam, mam w dłoni jej nagą pierś…

    Zaczęłyśmy całować się. Teraz ja wepchnęłam język w usta mojej kochanki. Ciągle trzymałam jej pierś. Chciałam chwycić i drugą, ale namiętnie tuliłyśmy się. Przylgnęła do mnie, a ja napierałam na nią.

    – Zaraz, zaczekaj! – Ola oderwała się ode mnie, wyprostowała się i oparła dłonie na moich ramionach.

    – No… Co? Co jest? – patrzyłam na nią zdezorientowana.

    – Rozbieraj się! – poleciła mi zdecydowanym tonem.

    – Co?! – zaskoczyła mnie.

    – Zdejmuj bluzkę – szepnęła. Namiętny ton nie pozostawiał wątpliwości.

    Już o nic nie pytałam. Gorączkowo rozpinałam guziki bluzki. Ola rozpinała zamek przy moich spodniach. Nagle wstała z moich kolan, cofnęła się, szybko rozpięła i zdjęła spódniczkę. Stała przede mną naga. Dłonie oparła na biodrach. Jedną nogę odstawiła w bok. Wyglądała tak kusząco… I nie miała majteczek! Tylko szpileczki. Czerwone, błyszczące szpileczki. Wszystko dla mnie! Na wyciągnięcie ręki! Miałabym taką dziewczynę… Nie! Mam ją! Czeka na mnie! Sam seks. Różne myśli kołatały się w mojej głowie. Przełknęłam ślinę. Po jej ciele ślizgał się płomyk świeczki. Była taka apetyczna. A jaka ja byłam głodna!

    – Na co czekasz? – wyluzowana i frywolna cierpliwie czekała aż minie moje zaskoczenie. Nęciła mnie łagodnym uśmiechem. Stała naga, ale pewna siebie. Ponętnie wypięła biodro. Chyba widziała, że krępowała mnie swoją swobodą. Dla niej nagość wydawała się być normalnym strojem.

    A ja patrzyłam i nie ruszałam się. Ale oddychałam. Dłonie mi się spociły, w ustach zaschło. W ogóle czułam się jak jakiś gówniarz przyłapany na podglądaniu kogoś w intymnej sytuacji. Jeszcze ten jej uśmiech…

    – Nooo? – szepnęła zachęcająco. Piersi lekko zakołysały się. Ponętnie przesunęła dłonią po łonie.

    – Polejesz jeszcze? – zachrypiałam.

    *

    Polała. Trzymała swój kieliszek w ręku i obserwowała mnie. Żadnych wątpliwości, speszenia, wstydu. Patrzyła na mnie rozbawiona i czekała aż skończę. Wypiłam i nie zdążyłam nic więcej. Odstawiła swój kieliszek, potem mój i stanęła przy mnie. Na wysokości bioder wsunęła dłonie w moje rozpięte spodnie. I pod majteczki. Z łagodnym uśmiechem patrzyła mi w oczy. Zbliżyła twarz do mojej i zaczęłyśmy się całować. Przymknęłam oczy. Z ust przesunęła wargi do ucha i szepnęła:

    – Stój grzecznie i nie otwieraj oczu – liznęła wnętrze ucha. Zadrżałam. Zachichotała, czując moją reakcję. – Niech inne zmysły pracują…

    Usta poczułam na policzku, szyi, piersiach i między piersiami. Pocałunki i szalony języczek były coraz niżej. Im niżej czułam jej pieszczoty, tym niżej były jej dłonie zsuwające moje spodnie i majteczki.

    – Po co założyłam spodnie? – przemknęło mi przez myśl. Wiedziałam, jaki jest cel naszego spotkania. Przynajmniej miałam nadzieję na taki przebieg. I założyłam spodnie…

    Spodnie były już na wysokości stóp, a ona lizała moje krocze. Trochę odprężyłam się i wtedy zaatakowała! Ząbkami zaczęła pieścić łechtaczkę!

    – Och! – krzyknęłam z bólu. Ola nie przerwała pieszczot.

    Ale co to był za ból! Dopiero po chwili odczułam to jako przyjemność. Ściskałam ją za głowę, swoją odrzuciłam do tyłu i głośno stękałam. Nie miałam oporów. Drzwi do pokoju były zamknięte, więc do przedpokoju słabo docierał mój głos. Na korytarzu nie było mnie słychać. Chyba. Ola była taka namiętna! Pieściła z taką energią, jakby nadrabiała zaległości z wielu miesięcy. Po dłuższej chwili dotarło do mnie, że gryzie moje wargi sromowe, a łechtaczka jest pieszczona palcami. Byłam mokra w środku, Ola też nie skąpiła mi śliny. Wepchnęła dwa palce do pochwy!

    – Ola! – stęknęłam zaskoczona i podniecona. Patrzyłam na nią z góry.

    – Połóż się – poleciła namiętnym głosem.

    Położyłam się na wznak. Obie byłyśmy w szpilkach. Ola szybko ściągnęła moje spodnie i majteczki. Już leżała na mnie. Długi pocałunek. Trzymam ją mocno za pośladki. Prawie wbijam paznokcie w ciało. Jej lewa dłoń miętosi moją pierś, druga wciska się i znajduje łechtaczkę, potem wejście do pochwy i… Znowu mam dwa palce w środku! Mocne uderzenia. Głębokie i regularne. Sztywne, złączone palce. Na chwilę wycofuje palce i nieruchomieje. Znowu wraca do środka. Nieco wolniej. Jest jakoś bardziej opornie. Już dociera do mnie! Mam trzy palce w pochwie!

    – Ola, proszę! – stękam z wysiłkiem. – To za dużo…

    – Cicho! Chcę, żebyś miała szeroką cipkę. Wtedy będzie łatwiej bawić się. Z chłopakami również! – chichocze. – A z nimi przecież też lubisz, prawda?

    – Tak – odpowiadam, ponaglana do odpowiedzi mocniejszymi uderzeniami palców.

    – Będziesz mnie ruchać? – pyta natarczywie. Palce w pochwie stają się szybsze.

    Mam trudności z zebraniem myśli. Jestem tak podniecona. Jest mi coraz bardziej gorąco.

    – Chcesz tego? – pytam z wysiłkiem.

    – No, jasne! Mam nawet dildo, wibrator i dildo na dwie pochwy – rozgorączkowana szepcze mi do ucha. – Mam jeszcze inne zabawki. Obiecuję ci różne pieszczoty i niespodzianki. Będziesz zadowolona! Tylko ruchaj mnie! – zduszony krzyk brzmi jak błaganie.

    – Bę-dę cie-e-bie ru-cha-ać – obiecuję z wysiłkiem, bo już nie wytrzymuję intensywnego walenia palcami.

    Ola jeszcze przyspiesza, a ja tężeję. Napinam mięśnie. Z góry wyglądam, jakbym była lalką z drewna. Rozrzucone nogi, rozrzucone ręce. Usztywniona. Ciepło orgazmu błyskawicznie rozchodzi się po całym ciele. Krzyczę z rozkoszy. Kochanka pocałunkiem dusi mój długi krzyk. Palce wysuwają się z pochwy. Jeszcze kilka, kilkanaście sekund i napięcie mięśni powoli maleje.

    *

    Otwieram oczy. Naga Ola już siada na mnie. Przed oczyma widzę jej wilgotną pochwę. Delikatne różowe wargi ze znacznie ciemniejszymi krawędziami. I krople błyszczącego śluzu. 

    – Najpierw wepchnij języczek, a potem paluszki. Możesz bardzo mocno – namiętny szept popiera uśmiechem. Lekko pochylona energicznie masuje moje ramiona. Nadal jest bardzo podniecona. Krągłe piersi ozdabiają sterczące, twarde brodawki. Tylko niewiele brakuje, żeby sama zrobiła to, co zostawiła dla mnie.

    – Już – szepczę i chwytam jej pośladki. Są jędrne, a skóra taka miła w dotyku. Przysiada na mnie. Delikatnie dotykam wargi sromowej i na języku czuję smak jej śluzu. Palcem od dołu muskam łechtaczkę. Olę przeszywa dreszcz. Nieudolnie wpycham sztywny język do pochwy. Jeszcze nie mam wprawy.

    – Och! Ty! Mocniej! Mocniej! – krzyczy.

    Jakoś sięgam i chwytam ją za włosy. Gwałtownym ruchem ściągam głowę do mojej: 

    – Zamknij się idiotko, bo cały blok postawisz na nogi! – teraz mój szept przechodzi w cichy krzyk.

    – Mocniej! Szarp mnie tak! Mocniej, suko! – krzyczy i przestraszona nieruchomieje. Szeroko otwartymi oczyma wpatruje się we mnie. – Och! Przepraszam! Grażynko, nigdy już tak nie powiem do ciebie. Obiecuję! Przepraszam! Ty możesz być ostra, nazywać mnie kurwą, ale szarp mnie! – prawie błaga. – Dobrze?  

    – Dobrze! – w odpowiedzi chwytam mocniej za włosy, ciągnę aż wcisnę głowę w tapczan, na którym leżymy. Pojękuje, ale nie protestuje. Narzuta skutecznie tłumi jęki. Palce drugiej dłoni od tyłu wciskam do pochwy. Jestem brutalna. Jęczy w tapczan. Puszczam głowę i chwytam za kark. Poruszam jej głową, unosząc i opuszczając. Uderzam twarzą o tapczan. Palce znikają w pochwie i pojawiają się. Ola jęczy z bólu i z rozkoszy. Szeroko rozrzuciła ręce, a dłonie zaciska na narzucie tapczanu. Moje palce rytmicznie pracują, a kciuk cały czas sterczy wyprostowany.

    – A może? – nieoczekiwanie wpadam na pomysł. Chyba szalony.

    Wysuwam palce i nawilżam kciuk śluzem z palców. Gwałtownym ruchem wbijam palce do pochwy i uginam kciuk. Powoli, ale stanowczo wciskam go do odbytu. Najpierw Ola czekała, a teraz przyjęła go z lekkim drgnięciem całego ciała. Zaskoczyłam ją! Kochanka zaczyna powoli ruszać pupą. Prowokująco. Jakby mnie zachęcała do odważniejszej penetracji. Jest podniecona i zaniepokojona. Palec wchodzi bez większego oporu. Przeciągły jęk rozkoszy. Podniecona walę dłonią w jej głowę. Kolejny przeciągły jęk. Wysuwam wszystkie palce i nagle uderzam prawie z całej siły! Znowu przeciągły jęk.

    – Ona jest zadowolona! – nie potrafię ukryć zaskoczenia.

    – Jeszcze, kochana! Proszę, jeszcze! – namiętny szept Oli tylko utwierdza mnie w domysłach.

    Szarpię jej głowę i rytmicznie walę palcami w obydwa otwory. Jęczy, stęka i czeka na kolejne ‘uderzenie’ palcami. Przyzwyczaja się do rytmu dłoni i wystawia pupę do głębszej penetracji. Przerywam na chwilę i poruszam palcami w otworach. Mruczy z rozkoszy. Wciskam głowę w narzutę. Zaskoczona dziewczyna traci oddech. Po kilku sekundach zaczyna miotać się. Łagodzę nacisk, a ona zachłannie łapie oddech. Nie przerywam pieszczot w dziurkach. Kiedy tylko wyrównuje oddech, kładzie głowę i znowu pojękuje.

    – Teraz mocniej! Proszę! Mocniej!

    Rucham palcami jak tłokiem. Dziewczyna znowu jęczy.

    – Ciszej, kurwo!

    – Przepraszam! Będę ciszej! – stara się odpowiedzieć normalnym głosem. – Ruchaj mocniej! Proooszę!

    *

    Dzwonek do drzwi.

    Nieruchomiejemy.

    Ola gwałtownie prostuje się i zdziwiona patrzy na mnie. Grymasem sugeruje, żeby olać dzwonek, ale po chwili słyszymy szarpanie klamki.

    – Otwierać!

    – Ubieraj się! – rzuca do mnie w biegu.

    Słyszę otwierane drzwi do łazienki. Płynnym ruchem zakładam spodnie. Majtki do kieszeni. Bluzka założona. Wychylam się zza drzwi. Ola stoi przy drzwiach owinięta w ręcznik kąpielowy.  

    – Kto tam? – pyta drżącym z podniecenia głosem. Jeszcze nie opanowała się.

    – Córka, otwórz! – słyszę donośny, niecierpliwy męski głos.

    – Tata? – ulga i zaskoczenie w głosie.

    – A kto? Włamywacz? Otwieraj! – głos jest coraz bardziej zirytowany.

    Słyszę majstrowanie przy zamku i jakąś szamotaninę po otwarciu drzwi.

    – Cześć, tato! Co się stało? Co tak wcześnie?

    – Kurwa! Nie widzisz?! Weź chociaż teczkę, bo nie ustoję dłużej!

    – Ojciec!

    – Przepraszam, ale ból jest nie do zniesienia! Pomóż mi na czymś usiąść! Przecież nie będę skakał! Skręciłem nogę.

    – To nie lepiej było od razu jechać na pogotowie albo do przychodni? – sapie córka, pomagając ojcu usiąść.

    – Przed blokiem skręciłem! – chwila ciszy. – A ty w ręczniku? – w głosie wyraźna ciekawość.

    – Chciałam wziąć prysznic.

    – Sama jesteś?

    – Co to? Przesłuchanie?

    – Zapytałem tylko. Jako ojciec chciałbym wiedzieć…

    – Nie. Grażyna jest u mnie. Może jej nie wolno?

    – Acha… – rozczarowanie w głosie. – Nie żartuj, tylko pytałem.

    – Dzwonić po mamę?

    – Skręciłem nogę, a nie rękę! To nie zawał! Zaczekam, odpocznę, zadzwonię. Zrób mi herbatę albo daj jakąś mineralną. Posiedzę tutaj. O której wraca mama?

    – Tak za godzinę. Mniej więcej.

    – Hm, świetnie! Po prostu, super! Kiedy jest potrzebna, to jej nigdy nie ma!

    – Słyszałam! Powtórzę mamie.

    – Córka! Wystarczy, że skręciłem nogę. Nie dręcz mnie. Idź do gościa, a ja odpocznę… Ech! Dlaczego mi się syn nie urodził?

    – Słyszałam! Powtórzę mamie.

    – Powtórz, powtórz! To wasza wina! Twoja też, Olek!

    Bluzka już zapięta, stanik na biurku. Nic nie widać przez tę bluzkę. Wchodzę do kuchni.

    – Dzień dobry! – uśmiecham się i rozglądam.

    Naburmuszona Ola stawia wodę i szklankę na stole. Za plecami ojca jednak uśmiecha się. Ojciec patrzy na nią krytycznie i ciężko wzdycha, ale marnie gra.

    – Gdyby moi rodzice tacy byli… – wzdycham w myślach.

    – Cześć! Zepsułem wam zabawę? – ojciec Oli patrzy na mnie.

    – Nie – uśmiecham się lekko, słysząc tak sformułowane zdanie. – Ola szła pod prysznic.

    – A skąd! – po chwili Ola zagryza wargi, żeby nie wybuchnąć śmiechem.

    *

    Cdn.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Tomnick
  • Siostra pod obserwacja cz.1

    Cześć, jestem Łukasz. Mam 16 lat i uważam się za dosyć przystojnego chłopaka. Mam krótkie, ciemne włosy, brązowe oczy i mocno zarysowaną żuchwę. Jak na swój wiek jestem wysoki – 185cm wzrostu. Ale nie o tym miałem tu pisać.

     

    Mam o 5 lat starszą od siebie siostrę. Jest wysoką, blond dziewczyną z dość małymi piersiami i sporym tyłkiem. Od momentu kiedy zacząłem interesować się seksem i walić konia zrozumiałem, jak bardzo seksowne ma ciało. Czasami zdarzało się, że widziałem ją chodzącą po domu tylko w rajstopach i majtkach czy śpiącą w bieliźnie. Zawsze wtedy utrwalałem ten widok w pamięci i waliłem do niego konia kiedy wszyscy spali. Rok temu siostra wyjechała na studia. Zostawiła po sobie tylko pusty pokój. Tak myślałem, do czasu kiedy nie zajrzałem do jej szafy szukając czegoś. Zostawiła niektóre ze swoich ubrań oraz trochę bielizny. Teraz, za każdym razem kiedy wiedziałem, że nikogo nie będzie w domu, brałem jej majtki i stanik i kładłem je przed sobą masturbując się do nich. Kiedy wracała do domu, odkładałem wszystkie rzeczy na miejsce. Czasami widziałem, że korzysta z tych samych majtek, które parę dni wcześniej miałem na sobie.

     

    Przed jej kolejnym przyjazdem wpadłem na genialny pomysł. W łazience naprzeciwko wanny znajdowała się kratka wentylacyjna. Miała na tyle odpowiednie prześwity, żeby móc z niej nagrywać, a żeby osoba nagrywana nie zorientowała się. Potrzebowałem tylko kamery. Na szczęście niedawno zmieniłem telefon, a ze starym nie miałem co zrobić. Wyciągnąłem go, wsadziłem do niego największą kartę SD jaką miałem i poszedłem do łazienki. Odpaliłem na nim aplikację kamery, włączyłem nagrywanie i lekko podgiąłem kratkę, dzięki czemu udało mi się go włożyć do środka. Stanąłem przed wanną w takim miejscu, w którym przebierałaby się normalna osoba. Sprawdziłem nagrania. Okazało się, że efekt przerósł moje oczekiwania. Widać było każdy najmniejszy detal. Ucieszony zatarłem ręce i wróciłem do swojego pokoju czekać na informację o przyszłym przyjeździe siostry. Od mamy dowiedziałem się, że ma przyjechać w następnym tygodniu.

     

    Nareszcie przyjechała. Wiedziałem, że siostra po podróży będzie chciała się odświeżyć. Kiedy zaczęła nalewać wody do wanny wiedziałem, że nadszedł ten moment. Wszedłem do łazienki pod pretekstem użycia toalety. Wtedy też, ustawiłem wszystko na swoim miejscu. Minąłem się z nią w przejściu i uśmiechnąłem się pod nosem. Po 20 minutach było już po wszystkim. Siostra wyszła właśnie z łazienki. Szybko pobiegłem po telefon sprawdzić nagrania. Wyłączyłem nagrywanie i sprawdziłem czy wszystko na pewno się zapisało. Premierę zostawiłem sobie na noc, jak wszyscy będą już spać.

     

    W nocy siedziałem do późna. Gdy w końcu usłyszałem chrapanie z pokoju rodziców sięgnąłem po telefon. Podpiąłem go do komputera i zacząłem zgrywać obraz. Zniecierpliwiony odpaliłem film. Na początku nic się nie działo. W końcu do łazienki weszła moja siostra i stanęła idealnie w środku kadru. Widziałem jak zaczyna zdejmować z siebie koszulkę. Szybkim ruchem odpięła stanik, który zleciał pod jej nogi. Wyskoczyły z niego nieduże, ale wyglądające na niesamowicie jędrne piersi z sutkami celującymi w niebo. Za stanikiem poleciały od razu skarpetki. Zaczęła siłować się z zapięciem spodni. Udało jej się i spodnie zjechały z jej nóg. Była teraz w samych czerwonych koronkowych majtkach. Odwróciła się plecami do kamery, stanęła przed lustrem i chwilę się w nim przeglądała. W tej chwili uświadomiłem sobie dopiero, jak bardzo podniecony jestem. W końcu złapała za krawędź majtek i powolnym ruchem zaczęła je z siebie zsuwać. Robiła to wszystko wprost do kamery. Byłem skupiony tylko na jej cipce. Zwróciłem uwagę, na lekko wystające wargi i meszek na wzgórku. Ponownie odwróciła się i spojrzała na swoje odbicie w lustrze. Byłem oczarowany jej zgrabną pupą. Nagle sięgnęła do szafki. Czegoś nie mogła znaleźć, więc mocno się pochyliła, a między jej pośladkami pojawiła się ściśnięta cipka w całej okazałości. Wreszcie znalazła to czego szukała. Była to golarka z pianką. Siadła w rozkroku na skraju wanny i zaczęła się golić. W zasadzie widziałem każdą fałdkę i zakamarek jej muszelki. Na końcu weszła do wanny i zaczęła się myć. Obserwowałem każdy jej ruch. Wyszła z wody i starannie się ubrała.

     

    Siedziałem z rozdziawioną buzią dalej nie mogąc dojść do siebie po tym co właśnie obejrzałem. Sięgnąłem po penisa, który nabrzmiały wychodził już krawędzią spodenek. Zdjąłem je i ponownie odpaliłem filmik. Spokojnie ruszyłem ręką w dół i w górę. Przyspieszyłem gdy siostra zaczęła zdejmować z siebie ubrania. Wystrzeliłem w momencie, w którym się pochyla. To był najpotężniejszy wytrysk jaki w życiu przeżyłem. Zapisałem wideo w kilku kopiach i poumieszczałem w bezpiecznych miejscach. Nie chciałbym stracić czegoś tak cennego. Po wszystkim podłączyłem telefon do ładowania aby był gotowy na następne nagrywanie.

    Cdn.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    PS
  • Komplikacje cz.4 –Tatus wydupczył mnie

    Z przerażeniem rozpoznam gwałciciela to był Sławuś –mój ojciec. Z suchością w gardle i językiem oschłym jak kołek usiłowałam wypowiedzieć słowa; chrapliwie odpowiedziałam mu:

    – Jejkuuu to tyyy mnie stosunkujesz na śpiocha! Potraktowałeś mnie jak gumową lalę do dymania. Utwierdź mnie, że ja śnię, a to nie może być jawa?!

    Sławuś zerwał się i odskoczył ode mnie jak poparzony stanął obok jak wryty. Z opadniętą szczekną jak kopara gapił się z wytrzeszczonymi ślipiami na mnie nie mogąc pojąć sytuacji. Całkowicie nie zwracając na to, że jest goły ze sterczącym kutasem, pod którym zwisały jaja. Całą tą konsternację przerwałam:

    – To ty mnie no ten teges, zrobiłeś to swojej rozkosznej córeczce? No ale nic dziwnego jak matkę dymałeś na śpiocha to i tak samo mnie wykorzystałeś! Widać to już taka nasza tradycja rodzinnnnaaaa. A ja naiwna myślałam, że to sny i mój chłopak Grześ, że ja z nim. Jejku moja cnota! Co nie masz mi nic do powiedzenia?!

    Rozbeczałam się. Tatuśko zbliżył się do mnie. Poczułam jak mnie obejmuje i przytula szepcąc:

    – Cii maleńka uspokój się stało się i się nieodstanie jakoś to będzie, wszystko zostanie w rodzinie prawda? Jesteś przecież moją ukochaną córeczką tatuś cię bardzo… .

    – Co, jak, ale… Co chcesz mi wmówić?

    – Ale skarbeńku jesteś już na tyle dojrzałą, iż jesteś w stanie pojąć pewne skomplikowane sprawy damsko-męskie.

    – No może i tak, ale… my jesteśmy… jesteś moim… . Nigdy nie myślałam o tak bliskich fizycznych kontaktach osób spokrewnionych.

    – Tak czasem w życiu bywa, że ludzie pragną czegoś tzw. „zakazanego owocu”, np. kazirodztwo, zdrady małżeńskiej, sakramentalnej (sex w śród duchownych) itp. to są w niektórych cywilizacjach, społecznościach tzw. tematy TABU.

    – No coś niegdyś mi się obiło o uszy, ale nigdy nie przez pryzmat mnie dotyczący. Jak naszą to określiłeś damsko-męską, której do końca nie byłam świadoma!

    – Tak masz rację przyznaje się i nie mam na to usprawiedliwienia. Tylko po za tym, iż potraktowałem cię, jako moje pożądanie. Twoje walory seksualne podziałały na mnie. Twoje ciało w tych prowokujących sytuacjach pozbawiło mnie reszty moralności. Na widok cipki budzi się we mnie neandertalczyk pragnący zaspokojenia bez znaczenia na konsekwencje (Matka natura robi swoje).

    – No zawsze podkreślałeś jak to nazwałeś „moje walory fizyczne”. A ja głupia dumnie je prezentowałam, ale z ust ojca traktowałam to jako komplement i nie byłam świadoma prowokujących sytuacji.

    – Hej panno, a ty to jak na pijaną coś z bardzo filozofujesz! Wiesz zastanawiające jest, w którym to momencie się „zorientowałaś”? I czy byłaś całkiem śnięta, nieświadoma. Uważam tak z racji uległości twojego ciała.

    – Eee, niedobrze mi chyba będę pawiować!

    Tatuś podstawił mi miskę, do której poleciał paw. Tym zbyłam go i uniknęłam odpowiedzi o mały włos sprawy by obrały nie korzystny dla mnie obrót. Tak pozostawiony wątek nie został wyjaśniony i z winą po jego stronie.

    – O jej siku mi się chce zaraz popuszczę mam już mokro,

    – Wstawaj i szybko do kibla,

    – Kiedy ja nie mam siły i kręci mi się w głowie pomóż mi.

    Złapał mnie pod pachy i zaprowadził do łazienki. Zsunęłam oblepione śluzem i spermą stringi, po czym wrzuciłam je do kosza. Oddając mocz czułam, że oprócz moczu jeszcze coś bardziej gęstego mi wycieka. Pomyślałam, że to objawy okresu, ale ja dopiero byłam w owulacji, więc to raczej nie to. Tatuś był tyłem do mnie i grzebał w kabinie prysznicowej. Po czym się odezwał:

    – Może byś wzięła prysznic to by cię trochę otrzeźwiło, że nie wspomnę o wyglądzie,

    – Nie mam zbytnio na to siły, kręci mi się w głowie chyba, że mi pomożesz. Po za tym i tobie by się też przydał,

    – I co jeszcze mam cię rozebrać i umyć,

    – Niekoniecznie, bo nie ma z czego, a w ty drugim to masz już praktykę.

    Siedząc zadarłam sukienkę do góry i zdjęłam przez głowę wraz z nią stanik; byłam goła. Staruszek zerknął na mnie bez słowa wszedł do kabiny i ustawił prysznic. Podszedł do mnie uniósł i poprowadził na giętkich nogach pod prysznic, po czym posadził na siedzisku. W ogóle nieczułym skrępowana naszą nieskrywaną golizną. Tym razem jego genitalia były zwiotczałe to tak ostentacyjnie nie były prezentowane nie mniej jednak fujara wraz z workiem mu się majtała między udami. Poleciały strugi orzeźwiającej wody zaczęłam się masować macać cycki, na których sterczały sutki od niezbyt ciepłej wody. Wymacałam brzuch i uda rozchylając je przeszłam do krocza. Macałam cipkę, z której wciąż wyciekały resztki mazi. To namacalny dowód, że to nie był sen i tatuśko ją we mnie wpompował. Wcisnęłam paluszka w głąb, po czym wyciągałam go i lubieżnie go oblizałam. W tym zatraceniu zorientowałam się, iż tatuśko mi się przygląda ze skrzyżowanymi rękoma na wysokości krocza. W jednej trzymając gąbkę, a w drugiej mydło wykorzystując te fanty przysłaniał niezdarnie krocze. O kurde uzmysłowiłam sobie, że moimi wyczynami go prowokuje. Dziw, iż jeszcze się do mnie nie dobrał!

    – No skończyłaś już te pieszczoty,

    – Przepraszam zapomniałam się, a jak widzę ty tu mi „sztywniejesz”,

    – Hej nie bądź bezczelną, bo pożałujesz,

    – Straszysz, czy obiecujesz,

    – Lepiej się obróć to umyję cię z tyłu, bo z przodem sobie poradziłaś pieszczotliwie,

    – Ale ty to robisz lepiej i czulej.

    Tak jak poprosił tak uczyniłam tatuśko stanął za mną. Roztarł mydło w gąbkę i rozsmarowywał powstająca pianę po mym ciele. Zaczął od szyi i po plecach zjechał do pośladków, i po udach do samych stóp, co zmusiło go do sprowadzenia do tzw. parteru. Rozpoczynał drogę powrotną poczułam, iż dokładniej poczynał sobie z moimi pośladkami. Kiedy wodził gąbką wzdłuż rowka drażnił moje „kakaowe oczko” (odbyt). Wzdrygnęło to mną i odwróciłam się, moja myszka była na wysokości jego twarzy. Przypomniała mi się dawna sytuacja jak to ja gapiłam się na jego prącie. A teraz odwrotna sytuacja tyle, że on gapił się jak gekon na muchę; w moją szparkę. I wcale powieki mu nie opadały wręcz przeciwnie zrobiły mu się wielgaśnie ślipia z wywalonym jęzorem ślinił się na jej widok gotów do „ataku”. Zaś poczułam „coś” przenikliwego płynącego z mojego krocza, co uknuło w moim móżdżku myśl by… „on” (język) zelżał moim nabrzmiałym wargą, które przetrwały „jesień średniowiecza”. Wiedziona zdradzieckimi doznaniami mojego krocza wypowiedziałam te słowa, których potem konsekwencji byłam sama sobie winna.

    – Wyliż mi to co w nią wpompowałeś i to do białej kości!

    Jego usta przyssały się do wzgórka łonowego język obrabiał łechtaczkę. Dobrze wiedział, który „guziczek” łaskotać. Mimowolnie zadarłam nogę na jego ramię, by się przed nim rozwarła moja głębia rozkoszy. Jego wprawiony język obrabiał mi wargi z zewnątrz i wewnątrz. Dziwiło mnie jak tak głęboko można wsadzić jęzora. Poczułam, że cipka mi się zaciska na nim i dostałam orgazmu. Odruchowo zacisnąłem uda zakleszczając głowę. Na pośladkach poczułam zaciskające się boleśnie palce rozdzierające je na boki aż mięsień odbytu się rozciągnął. Zerknęłam ku dole z między ud wystawała czupryna to zwolniłam uścisk i odepchnęłam mu głowę. Z zamkniętymi oczyma łapczywie chwytając powietrze szczerzył zęby z wywalonym jęzorem. Usta i broda mu lśniły od soków dostrzec też można było kilka przylepionych kręconych włosów łonowych. W jego kroczu sterczał fiut, a na jego szczycie lśnił purpurowy łeb. Z żenowania odwróciłam się tyłem. Teraz to ja zachowałam się jak… i doprowadziłam do sytuacji, której nie byłam świadoma konsekwencji, jakie to tym wywołałam.

     

    ……………..

     

    Ten wyczyn podziałał na mnie jak płachta na byka. I tylko utwierdził mnie, że trzeba kuć żelazo póki gorące. Teraz nie ma już wymówek typu: spałam, nie byłam świadoma itp. Jedynym okolicznością usprawiedliwiającą czyny to to, że Matka natura pozbawiła i ją rozsądku. Dla niej nie liczą się: moralność, pokrewieństwo tylko odwieczne prawo do prokreacji dwojga osobników płci przeciwnej zwanej seksem celem rozmnażania się i przetrwania ludzkości. Jedynym sposobem na pozbycie się pokusy jest ulec jej. Znowu obudziły się we mnie dzikie żądze, a na pulsującego kutasa jest tylko jedno zaspokojenie; najlepiej wsadzić…. Przylgnąwszy do jej pleców obejmując ją pod pachami wsparłem głowę na jej ramieniu by przygryzać jej małżowinę uszną. Docisnąłem swoje biodra do jej ponętnej dupci lokując fiuta go ku górze w rowie między pośladkami, które swą jędrnością oplotły go na ile mogły. Gładkość jej skóry wyczuwalna była na moim żołędziu, który wystawiał łeb z każdym ruchem naszych bioder. Rączki powędrowały mi w poszukiwaniu cycorków. Namacawszy je pochwyciłem, każdą półkule z osobna w dłoń, a ich obfitość wylewała się poza nie. Zacząłem je miętosić na wszelkie znane mi sposoby dobrałem się do sutków ściskając je i naciągając wgniatając do piersi. Kolejny był brzuszek, po którym zataczałem, co raz to mniejsze kółeczka by drażnić pępuszek. Po nim paluszkiem zjechałem na wzgórek łonowy zakręcając nim loczki na owłosieniu oraz w poszukiwaniu łechtaczki. Namacawszy „guziczek” moje paluszki rozpoczęły z nim zabawę w przykręcaniu, wciskaniu, naciąganiu go. Zanurzałem paluszki w szparce tylko po to by nabrać na nie śluzu, który ułatwiał oślizgłą zabawę z dzyndzelkiem. Tak się delektując tym zbliżeniem ciał i pieszczotami zwalniając uścisk zębów z jej ucha rzekłem słowa:

    – Na mała, ale teraz to ja nie straszę i obiecuję ci…,

    – Przepraszam ja nie chciałam by tak to wyszło,

    – Wyszło, ale szydło z worka i tu nie mam wątpliwości,

    – Nie wiem, co we mnie wstąpiło,

    – Dopiero w ciebie „wstąpi” oj poczujesz to, a raczej „GO”,

    – Nie, proszę, nie! Co ty mi chcesz zrobić?

    – Spokojnie nic nieprzyjemnego, co by nie dało nam rozkoszy…,

    – Już mi sprawiłeś wiele rozkoszy, już chyba więcej nie wytrzymam,

    – Egoistka jak matka, ale nic dziwnego geny masz po niej i dałaś temu pokaz,

    – A po tobie to, jakie odziedziczyłam?

    – Zaraz się przekonasz, dobra dosyć paplania czas na konsekwencje…

     

    ……………..

     

    Wyczuliłam swoje zmysły na maksa skupiając się na wszelkich jego czynach. Co było stłumione przed chwilą osiągniętymi doznaniami pieszczot, jakich nigdy dotąd moje ciało nie doznało. Poczułam jak się odkleja jego klata od mych pleców. Lecz nadal jedną ręką gmerał mi w cipce, a drugą przytrzymywał za biodro wpijając w nie palce nie pozwalając rozdzielić naszych przylgniętych nadal bioder. Swoją sztywnością wodził wzdłuż rowka między pośladkami łaskocząc mięśnie odbytu. Zrobił leki unik wycofując biodra i poczułam kutasa między udami ocierającego się o krocze, gdy go tam wsuwał. Odruchowo zacisnęłam uda przyczyniając się do oplatającego go uścisku. Znikał i się pojawiał stymulując oraz drażniąc obydwie dziurki. Śluz po niedawnym orgazmie ułatwiał poślizg i rozchylił moje wargi. Zrozumiałam, że jestem w kłopotach i będę wydymana jak trafi mi w którąś z dziur. Już nie mogłam ustać i ześlizgiwałam się po ścianie kabiny, aż wylądowałam na klęczkach w brodziku. Zjeżdżając do parteru ocierający się kutas wyślizgiwał się z pomiędzy ud, aż z impetem wyskoczył i uderzył o podbrzusze powodując klaps. W myślach „Uff uwolniłam się od niespodziewanej penetracji”. Sławuś nie był tym faktem wyraźnie zadowolony. Poczułam jak jego łapska oblepiły moje pośladki i wpijające się w nie palce. Unosił mój tyłek ku górze ustawiając mnie w pozycji klęcznej. Przycisnął ręką moje plecy cycki przyległy do brodzika nóżki złączył w kolanach; wyeksponowało to moje okrągłe dupsko. Zaczął przy nim gmerać paluchem począwszy od masowania mięśni odbytu, które nie sprawiało we mnie odrazy wręcz przeciwnie było całkiem miłe. Lecz gdy niespodziewanie i brutalnie wepchnął mi palucha to, to nie wzbudziło mojej aprobaty i wystękałam ała! Usłyszałam tylko – Cii, dzieci i ryby głosu nie maja, a kara musi być uciążliwa! W błyskawicznym tempie pochylił się nade mną przycisnął głowę do dna brodzika. Usadowił się za moją wypiętą ku górze dupą. Poczułam rozdzierający ból w odbycie, nie przypominał on tego wpakowanego palucha tym bardziej, że się zwiększał wraz z coraz więcej rozciągającymi się mięśniami. Mimo powolnego i delikatnego wprowadzania mięśnia wyczuwały sztywność i twardość w targującego się intruza oraz jego szorstkość. Zaczęłam krzyczeć:

    – Ała nie w dupę! Proszę wyjmij go ze mnie!

    – Jeszcze w ciebie całkowicie nie wstąpiłem. To tylko koniuszek,

    – Ale to piecze, rozciąga,

    – To chwilowe potem przejdzie i będzie zajebiście,

    – Co potem, jakie potem?

    – Nie jęcz bądź względną, a doznasz ulgi i zaznasz prawdziwego rżnięcia.

    – Już mnie wyruchałeś jak chciałeś, ale w dupala, za co, co ja…?

    – Za to, że jesteś lepszą suką niż matka, a suki trzeba uczyć pokory,

    Zaczęłam szarpać, kręcić tyłkiem w nadziei, że uda mi się wypchnąć chuja z dupy. Lecz tylko pogorszyłam swą pozycję, bo wpakowałam sobie GO głębiej. Ta okazja nie uszła jego uwadze i miarowo wpychał kutasa mi w dupę. Dopchał go do końca, co poczułam na rozciągniętym zwieraczu, który oplótł kutasa u nasady. Moje całe ciało przeleciał jakby prąd i niczym porażona zaczęłam się trzęś, co wzbudziło aprobatę Sławusia. – O tak trzęś tyłkiem mała, a ja twój żar ugaszę swoją dłonią. Teraz poczułam raz po raz klapsy. Zrozumiałam, że nie jestem w stanie wyrwać się; rozryczawszy się krzyczałam: „o kurwa jak boli”. Ale wcale to dupojeba nie wzruszało. Wręcz przeciwnie jebał mój odbyt z ogromnym impetem wypełniający go swoim chujem. Aż przebijając mięśnie okrężnicy wtargną w głąb trzewi wbijając kutasa po same jaja, które odbijały się o cipkę, a worem przylepiał się do mokrej cipki. Ból powoli ustępował pewnie ciało po tych silnych bodźcach znieczuliło się na nie i omdlałe mięśnia spowodowały uśmierzenie bólu, a nawet zamieniając go na bardziej przyjemne doznania. Ale nie takie jak płynęły z jebanej pizdeczki. To też sięgnęłam rączką do niej i zaczęłam sobie tarmosić dzyndzla; wpychać paluszki. Mimo tych moich wyczynów by zelżeć sobie nieprzyjemnych doznań i aby przemienić je w bardziej z niej płynące przyjemności. Ulegając i oddając się całkowicie nadal czułam dyskomfort; w tym to utwierdzeniu poprzysięgłam zemstę.

    – Dobra staruszku ruchaj mnie jak chcesz, ale jeszcze tego pożałujesz!

    – Szantażujesz mnie, komu matka uwierzy? Wszystkiego się wyprę i powiem, że wymyśliłaś alibi, bo najebaną cię przyprowadzili. Do tego zgonie wszystko na tego twojego kasztana Grzesia,

    – Nic nie powiem mami (mamie) ani nikomu, ale moja zemsta będzie równie adekwatna do twoich poczynań; obiecuje ci to!

    – Nie strasz nie strasz, bo się zestrasz,

    – Ty pieprzony perwersyjny dziadu zobaczymy jeszcze, kto będzie srał!

    I faktycznie poczułam chęć opróżnienia jelit. Może moje trzewia, jako jedyne były w stanie się intuicyjnie bronić. Pierwsze poszły „suche pierdy” (gazy), a za nimi pociekł rzadziusi kał rozmazując się po pośladkach i udach; posrałam się. Tatuś zdębiał wyciągnął osranego kutasa, a za nim uwolnił się niezbyt przyjemny armat.

    – Czym ty się odżywiasz, jebie ci z dupy jak ze śmietnika ja pierdole ale szambo!

    – Zapamiętaj dokładnie ten smród jeszcze niegdyś zaznasz jego woni,

    – O to znaczy będzie kiedyś powtórka miło będzie to poczuć,

    – Niezacieszaj tak, bo nie będziesz zadowolony z okoliczności, w jakich będziesz się nim delektował,

    – No słyszę tu jak ktoś staje się perwersyjny,

    – Ty dewiancie jesteś śmierdzącym zlepkiem rozkładających się molekuł,

    – No i te wulgaryzmy nakręcasz się, co raz bardziej. No maleńka cudnie będzie dymać twoja nastoletnią dupcie,

    – Po tym jak mi z dupy zrobiłeś „per-harbol” to niedoczekanie twoje,

    – Oj tam, oj tam mimo małych oporów twoje ciało oddało się rozkoszy,

    – Też mi rozkosz babrać się w gównie i „mieszać glinę”,

    – To tylko nieoczekiwany skutek uboczny następnym razem założę gumkę. Dobra czas kończyć późno już ja się myje i spadam ty też się umyj, i do swojego pokoju.

    Staruszek jak powiedział tak zrobił, a ja nie mogłam się pozbierać. Na siedząco lekko na jednym pośladku opłukałam się i z wielkim trudem na ugiętych nogach skierowałam się w stronę pokoju do łóżka. Byłam bardzo zmęczona z bolącym dupskiem goła walnęłam się jak długa leżąc na brzuchu zasnęłam. Gdy się przebudziłam, a raczej mnie obudziły jakieś dialogi. Staruszkowie będąc w moim pokoju prowadzili dyskusję początkowo na mój temat, ale później zeszła na inne tory. Tatuś usprawiedliwiał mnie i obstawał za mą.

    – Co ona tak długo śpi? Obudzę ją,

    – Niech śpi późno wróciła była zmęczona,

    – Jak późno? Ale gorzelnia. Już nie musisz ściemniać domyślam się,

    – Czego się domyślasz?

    – A czemu ona z gołym tyłkiem leży?

    – Hymy, pewnie je wietrzy, bo się obsrała,

    – Te żartowniś gadaj jak było, bo i tak się dowiem,

    – Nooo wróciła później i do tego pijana w okropny stanie, ze żygała się to ją oporządziłem,

    – Już ja pokaże gówniarze jednej,

    – Wyluzuj odpuść jej. Ten jej kasztan wyciął jej numer i koleżanki ją upiły,

    – Ale to nie powód by się najebać. Jaki numer, a jak ją pijaną wydymali?

    – Spoko, spoko nie wydymali jej już nie wymyślaj,

    – A ty skąd to wiesz?

    – Boooo mamrotała cały czas o tym i się żaliła, aż mi żal się jej zrobiło,

    – Dostanie szlaban na imprezy i wychodne,

    – Wyluzuj zapominałaś jak ty kręciłaś starych, żeby wyskoczyć na impre, a potem bzykać się na tylnej kanapie bryki mojego starego,

    – I tyle twojego, co sobie powspominasz, bo mojej dupy nadal nie dostaniesz. Dymaj sobie moje koleżanki,

    – Kiedy to one mnie wyruchały nagadałaś im o super jebaku i każda chciała sprawdzić. A jak jęczały w ekstazie to krzyczały „magda zemsta jest słodka”,

    – Już nie uważaj się za takiego casanove, ty jebaku!

    – Zapomniałaś już jak puściłaś się z Bartkiem. Dymałaś się z nim za każdym razem mi na złość!

    – Też cię wzięło na wypominki z dawnych lat, a ty mnie zdradzałeś ostatnimi czasy,

    – A jakże ty mi wypominasz koleżanki, to i ja ci Bartusia,

    – Oj gdyby był to bym mu dała dupy,

    – Dupy to mu dawałaś za młodej, a jak ci zrobił bachora to spierdolił.

    Kłóciliby się tak dalej, ale mnie to trochę zirytowało i nie chciałam tego słuchać. Lekko zaczęłam się pokręcać i pokrząkiwać. Naciągnęłam na siebie kordłę i się przekręciłam na bok. Zamilkli i w pośpiechu wyszli z mojego pokoju. Leżąc z zamkniętymi oczyma rozmyślałam nad tym, co oni gadali kurde, ale się porobiło jednej nocy. Najebałam się, zerwałam z Grześkiem. Lekko obolała dupa przypomniała mi: „o kurwa wyjebana zostałam do tego przez tatuśka”. Ale zaraz zaraz, o jakim oni bachorze gadali, mieli na myśli…?

    Cdn…

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    fantasta

    Pierwsza jakoby część występuje pod tytułem Komplikacje dojrzewania cz.1 –Przyłapani lub Zawiłość uczuć cz.2 –Przyłapani, komplikacje dojrzewania. Druga część pt. Komplikacje cz.2 –Przeleciałem córkę. Trzecia Komplikacje cz.3 –Tatuś myślał, że śpię.

    Autor / nik fAntasta. UWAGA materiał, jeśli już jest dla kogoś ostry to w zakończeniu będzie perwersja!!!

  • Komplikacje cz.5 –Zemsta na tatusiu.

    Po odespanej nocy wstałam by się czegoś napić. Gdy rodzice mnie dostrzegli to poprosili mnie na długą pogawędkę. Nawijali, a raczej matula, bo stary tylko od czasu do czasu zapytany przez mamę przytakiwał. Wpuszczałam to wszystko jednym uchem, a drugim wypuszczałam. Z tego wszystkiego moje myśli odeszły gdzieś daleko. Skończyło się to wszystko szlabanem. Pasowało mi to, bo miałam mocnego kaca moralnego. Jak tu spojrzeć w oczy rówieśnikom po tym jak ten dupek mnie na oczach wszystkich potraktował. Przez tydzień nie poszłam do szkoły, aż minął kac moralny, a i obolałe dupsko zelżało. Jedynym plusem analnej przygody z ojcem był brak problemu z wypróżnianiem. Życie toczyło się dalej, jednak świadomość wydarzeń między nami powodowała, iż unikaliśmy siebie jak ognia. Przyczyną tego był z pewnością element zażenowania i konsternacji, a także poczucie winy. Mimo tego dochodziło między nami do bliskości szczególnie gdy mama miała nockę. Budziłam się wtedy i czułam wilgoć na łechtaczce przekonana, iż miałam „mokre sny”. Uświadamiałam sobie wtedy macając cipkę i wyczuwając wypływającą spermę, że znowu zostałam wyruchana na śpiocha przez mojego ojca. Wykorzystywał też momenty gdy z imprez wracałam pijana. Pod pretekstem pomocy rozbierał mnie i kładł do łóżka robiąc ze mną co chciał. Moje pijane ciało poddawało się wtedy wyobrażając sobie, iż kocham się z Grzesiem. Pewna sytuacja przełamała te „lody” raz na zawsze. Ojciec przegiął ruchając mnie w łazience, gdy wszyscy byli w domu. Nie byłam bez winy, bo wparowałam naga, kiedy ojciec brał prysznic. Nie zwracałam na to uwagi ani nie pukałam, bo tak mocno chciało mi się siku, że o mało się nie poszczałam. Tatko uznał to za prowokację i jak to skomentował zrobił to by mnie skarcić. Trochę mnie to rajcowało, bo wystarczył jeden krzyk i sprawa by się rypnęła (wydała). Czułam tą adrenalinę i dreszczyk, że mamuśka i brat są w pobliżu i mogą nas nakryć. Na moje nieszczęście zanim się spostrzegłam było już po numerku. To był „najszybszy” numerek jaki miałam w życiu. Zanim otworzyłam usta by jęknąć tatko już stał obok z podrygującym kutasem i tryskał spermą po moich udach. Toteż ten incydent puściłam mu płazem. Przez ten czas w myślach miałam całokształt spraw, jakie tu się wydarzyły. Jedna szczególnie myśl mi się utrwaliła; jak tu uknuć zemstę. Długo wyczekiwałam odpowiedniego momentu do zemsty. Staruszek często i gęsto przychodził pijany, ale do zrealizowania planu potrzeba było jeszcze byśmy zostali w domu sami. Pewnego razu nadarzyła się takowa okazja. Już miałam wychodzić z domu, kiedy usłyszałam ramot w przedpokoju. To był Sławuś pijany szamotał się z wierzchnim okryciem i butami. Po czym po ścianie skierował się do pokoju pozbył się reszty okryć i obalił na łóżko. Matka poszła na dzienny dyżur, brat do szkoły. No to trzeba było zrobić sobie wagary. Odczekałam trochę czasu poświęcając go na przygotowania. Jak weszłam do pokoju ten leżał na wznak w półgoły spodnie na kostkach i w slipach. Pozbawiłam go reszty okryć wraz z bielizną; został goły z fiutem na wierzchu w ogóle nie reagował. Kurde jak on będzie całkiem nieprzytomny, to moja zemsta niewiele zdziała. Tak rozważając to i owo przyglądałam się gołemu tatusiowi i skierowałam wzrok na fiuta, który mnie zaciekawił. Zaczęłam wodzić palcem po jego ciele. Złapawszy go za szczękę potrząsałam nią na boki i wetchnęłam palca między usta; ty draniu. Potem mokrym palcem zjeżdżałam po szyi wodząc wokół sutków kierując się do pępka. Ale mój nadgarstek napotkał na „coś” w niego uwierającego. Uniosłam dłoń a pod nią tkwił kawał mięsistego kutasa. Tak to ten niepozorny w stanie spoczynku, co mi tyle w dupie namieszał. Pochwyciłam go w dłoń i pokiwałam nim obijał się klaszcząc o podbrzusze. Jesteś teraz taki wiotki, że aż do policzka przyłóż. Byłam jego widokiem oburzona i ze złości wpiłam w niego paznokcie. Zdarłam trochę skórki z niego, aż pojawiła się kropelka krwi, a masz ty niedobry! Zaczęłam się nim bawić, a to chwytając za napletek rozciągać go i ściągając skórę z żołędzia. Drapiąc paznokciami po mosznie w wyniku, czego zaczął pulsować i nabrzmiewać, ale do sztywnego, twardego wzwodu to mu daleko było. Wolałam takiego w pół wzwodzie bardziej przyjemny w dotyku i elastyczny w wyczynach. No teraz dobry moment na zabawę sięgałam do szafki gdzie rodzice trzymali swoje „zabawki” mieli trochę tych gadżetów. Poszperałam i te znane mi z filmików w necie, które mnie interesowały powybierałam. Wróciłam do mojej ofiary, która chrapała, ale w każdej chwili mogła się przebudzić, więc trzeba było działać. Przywiązałam i przypięłam kajdankami dziada do łóżka rozkładając nogi i ręce, ten nawet nie reagował. Tak się mu przyglądając skupiając wzrok na przyrodzeniu, które jakby się poruszało i było bardziej sztywne. Myślałam sobie, że jak i mnie on na śpiocha bzykał, to i ja mogę go wykorzystać gdy śpi. Wzięłam w rękę nawilżacz nasmarowałam dłonie i miętosiłam to na wpół zwiotczałe mięcho. Wodziłam nim między rowkiem w cyckach i po nich samych, a także po sutkach. Gdy mi się już znudziło, naszła mnie pewna myśl. Jak „to” (penisa) można połknąć, jak to jest hmmm? Na śpiącym staruszku mogę sobie potrenować, bo innej sposobności mogę nie mieć. Przyłożyłam policzek do kutasa, biło z niego gorąco i czuć było pulsowanie. Z nutką zaciekawienia i niepewności myślałam co poczuję, gdy będę miała go całego w ustach. Rozwarłam usteczka i prześlizgiwałam języczkiem namiętne po nim. Poczułam, że z moimi ustami przesuwa się skóra i bardziej mam kontakt z gładką powierzchnią czerwonej główki. Przypominała lizaka nawet tak pachniała i smakowała po nawilżaczu, skojarzyłam sobie wtedy, że possę sobie go jak chupa-chupsa. I nie wiem, kiedy to zorientowałam się, że ssę kutasa. Z jedną różnicą, że nie maleje on jak lizak tylko grubieje. Rozciągały mi się wargi oplatając szczelnie chuja ojca przy każdym ruchu gdy wypluwałam go, a strużka śliny ciągnęła się i kleiła do trzonu oraz mej brody. Teraz nadszedł moment by go całego pochłonąć. Wzięłam głęboki oddech. Powoli zasysałam go, aż poczułam główkę drażniącą migdałki powodując opór i dalsze pochłanianie zastopowało. Wyplułam go nabrałam ponownie powietrza w młodą pierś i wepchnęłam go z powrotem. Napotkawszy opór wsunęłam dłonie pod tyłek i docisnęłam głowę, aż poczułam jak przez gardło przedziera się główka penisa. Na wargach poczułam nasadę i łaskoczące odrosty włosków łonowych. W gardle tkwił mi trzon i mimo półwzwodu i tak mnie szczelnie wypełniał. Kurde jak one to połykają jak jest taki sztywny. Poczułam jak robi mi się koci grzbiet i mrowienie w gardle; wyplułam go. Spróbuję jeszcze kilka razy, aż do momentu kiedy braknie mi powietrza. I tak zrobiłam już prawie się oswajając się z efektem wymiotnym, kiedy poczułam iż chuj sztywnieje mimo tego postanowiłam wytrzymać i poczuć sztywność w gardle. Nie przewidziałam tylko jednego, iż sztywniejący fiut zaczął pulsować i poczułam w przełyku gorącą lawę. W szoku wyplułam go, z moich ust wyciekła sperma zalewając podbrzusze a ostatnią salwą dostałam w oko. Roztarłam ją, a mokrego palca oblizałam czując lekko słonawy posmak. Stary nawet nie zareagował dalej leżał śpiący. Miętosiłam wiotczejącego fiuta zastanawiając się nad dalszymi poczynaniami. Pomyślałam, że taki pół miękki nie powinien jak poprzednio boleć w dupie; hmmm. Nabrałam żelu i nasmarowałam główkę oraz moje „kakaowe oczko”. Przykucnęłam nad nim łapiąc go i oplatając palcami poniżej żołędzia i siadając wpychałam łeb w odbyt. Szło opornie, bo trzon wyginał się przy napieraniu na moje zwieracze. Musiałam skupić się rozluźniając swój odbyt, wtedy wskoczył łeb do środka i było już z górki. Zaciskałam i rozluźniałam mięśnie przytrzymując wyginający się trzon pochłaniając go moją wielka dupą. Aż dosiadłam go wreszcie całkowicie spoczywając pośladkami na podbrzuszu. Kurde jakie to ciekawe uczucie gdy jego niecałkowity wzwód wypełniał mój odbyt, dostosowując się do ścianek odbytu i nie sprawiając mi bólu. Siedziałam tak z chujem w dupie i rozkoszowałam się gdy poczułam, że zaczyna ów chuj pęcznieć i rozciągać otworek oraz przebijać się w głąb trzewi. Myślałam sobie: no mała lepiej wycofaj „jego”, bo znowu będziesz chodzić z obolałym dupskiem i srać. Zaczęłam z trudnością unosić tyłek, chuj ojca rozciągał boleśnie mięśnie odbytu. Trzon się wysunął i poczułam jak łeb jeszcze bardziej rozciąga odbyt. Z mlaskiem wyskoczył, a moja dupa doznała ulgi… I co teraz zrobić z sztywnym fiutem? Dupcia i buzia odpada! Pozostaje tylko cipka, która już ociekała sokami by go przyjąć i poczuć jak rozciąga jej pochwę. Siedząc nadal tyłem na brzuchu podparłam się na rękach i nogach. Przesuwałam biodra nakierowując szparkę na kutasa wargi wciągnęły jego łeb w cipkę. Kontynuowałam pochłanianie do momentu, aż cały sztywny pal zakotwiczył we mnie. Wtem przechyliłam się do przodu kucając nad biodrami. Straciłam równowagę i w ratunku usiadłam sobie na nim!!! Poczułam jak jego kutas wbił się, aż po żołądek. Poczułam dreszcze a w głowie zawirowało. Siedziałam na sztywnej pałce, ale gorącej i boleśnie rozciągającej pochwę, i czerpałam z tego nieziemską przyjemność. Do tego poczułam jak ów pal zaczyna drgać i zalewać mnie. Ciasność mojej młodej cipki spowodowała, że nie mogła ona pomieścić całego ładunku spermy w pochwie. Wzrastające ciśnienie wewnątrz mnie dawało mi odczucie, że moja pizda pęka!!! Sperma tryskała z mej pizdy niczym lawa z wulkanu wydając przy tym głośne mlaskanie. Postanowiłam wytrzymać i po chwili doznałam ulgi, sztywność zanikała wraz z bólem. Kurczyło się wszystko we mnie i kutas powoli wyślizgiwał się, a za nim wypływał cały ładunek spermy ojca. Siedziałam do końca, aż poczułam całkowitą utratę kutasa wewnątrz mnie. Ocknęłam się, gdy usłyszałam za pleców przeciągłe łałłłłł kurwa to było zajebiste!!!…

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    fantasta

    Pierwsza jakoby część występuje pod tytułem Komplikacje dojrzewania cz.1 –Przyłapani lub Zawiłość uczuć cz.2 –Przyłapani, komplikacje dojrzewania. Druga część pt. Komplikacje cz.2 –Przeleciałem córkę. Trzecia Komplikacje cz.3 –Tatuś myślał, że śpię. Komplikacje cz.4 –Tatuś wydupczył mnie. Autor / nik fAntasta

  • Rekompensata, 5.

    Część 5.

    Pomijając dość niecodzienne miejsce, sam seks był przyjemny. Chciałam tego? Pewnie tak. Ale podświadomie! Po latach monotonnego i niezbyt częstego seksu z mężem wszystko związane z seksem jest dla mnie inne, podniecające, wręcz nowe i atrakcyjne. A ja chciałabym jeszcze tyle spróbować… Chcę nadrobić zaległości, póki mam potrzeby, ochotę, jestem atrakcyjna i w pełni odczuwam wszelkie, nawet drobne bodźce, które mnie tak oszałamiają.

    Na pewno jestem bardzo odważna, skoro zadaję się z obcymi mężczyznami. I co z tego? Tyle czasu byłam wierna mężowi i ciągle odkrywam rzeczy, o których nie wiedziałam; potrzeby, które pozostały niespełnione; zachowania i zwyczaje, których nie doświadczyłam.

    Dzisiaj po raz pierwszy w życiu uprawiałam seks z dwoma mężczyznami! Na studiach były takie próby, ale to były tylko takie tam niby-próby podczas imprez z alkoholem. Bardziej żarty niż próby, a dzisiaj seks! Seks w „trójkącie”! I znowu mam na to ochotę!

    No, ale przecież nie będę ich o to prosić. Jeszcze wyjdę na jakąś łatwą, którą zaczną „sprzedawać” kolegom, a na takiej popularności mi nie zależy. Jestem podniecona samym myśleniem o „trójkącie” z nimi, dlatego godziłam się na zwyczaje tego chłopaka. Zresztą, nie narzekałam, ale po raz pierwszy zdarzyło się, że uprawiałam seks w miejscu publicznym! Pewnie chcę i tego, ale wszystko dzieje się tak szybko… Jak dla mnie, zdecydowanie za szybko! Stąd mój opór i protesty, kiedy Marcin nakłania mnie na kolejny odważny krok.

    Ach, w ogóle jestem szalona! Pierwsze spotkanie. Na dodatek przypadkowe! I zaraz seks. Z dwoma mężczyznami! Jednocześnie! Nigdy tak nie było, ale tak jakoś wyszło… Budzili zaufanie, byli mili dla mnie, potrafili zachować się, więc zaszalałam! Najpierw bałam się, ale co tam! A teraz jeszcze Marcin. Co za wieczór. Oby tak było częściej. Jestem w takiej euforii, że chciałabym z kimś podzielić się swoją radością. W końcu nadrabiam zaległości z tylu lat! I jest to takie przyjemne…

    *

    Wreszcie ubieram się. Sięgam po stanik i bluzkę, ale jest szybszy.

    – Tylko bluzka.

    – Słuchaj, nie mogę tak wrócić do domu! – protestuję nerwowym szeptem. Głos mi się łamie. Jeszcze nie panuję nad emocjami. Po seksie jestem w takim stanie…

    – Możesz, możesz. Nie bój się na zapas – w jego głosie słyszę nutki rozbawienia.

    – Jeżeli mąż zobaczy mnie…

    – To co? Zmartwi się, że ubrałaś bluzkę bez stanika? I na tej podstawie domyśli się, że uprawiałaś seks? Na złodzieju czapka gore – kiedy cytuje przysłowie, na jego ustach pojawia się uśmiech.

    – Ale to dziwnie wygląda – jeszcze upieram się.

    – Dziwnie? Biust ci jeszcze nie wisi, więc nieźle wyglądasz. To jest odpowiedź dla ciekawskiego męża. A poza tym jest bardzo ciepło.

    – Prooszę, oddaj mi stanik – mój głos staje się bardziej łagodny, czuły. Wciąż mam nadzieję, że zdołam zmienić jego zdanie.

    – Nie! – w mroku widzę, jak kręci głową. – Zachowam jako pamiątkę dzisiejszego spotkania. A przy następnym spotkaniu oddam. Może. Chyba, że pozwolisz mi zatrzymać go na pamiątkę naszej znajomości?

    – Świnia! – to odpowiedź tylko w myślach. Zapłacili mi za spotkanie, więc nie wypada narzekać. – Trudno, jakoś poradzę sobie w domu – rezygnuję ze sporu o zwrot stanika.

    Nie odzywam się do chłopaka. Pospiesznie zakładam i zapinam bluzkę. Potem podnoszę, otrzepuję majteczki i szybko zakładam je. Gdy prostuję się, po drugiej stronie wału właśnie mija nas jakiś pan z dwoma pieskami. A po chwili jeszcze kobieta prowadząca wilczura na smyczy. Głośno ‘rozmawia’ z psem, więc prawdopodobnie nie dostrzegła nas. 

    *

    Bez specjalnych ekscesów wracamy do domu. To znaczy Marcin nadal próbuje obejmować mnie i macać. Natomiast ja staram się łagodzić jego uciążliwe zaloty.

    – Taką mam ochotę pomacać ciebie – szepcze i obejmuje mnie, a ja łagodnie odsuwam się od niego. Staje się zbyt natarczywy.

    – Nie wstydź się! Pokaż cycki!  

    Nawet próbuje wyciągnąć pierś ze stanika! I to na środku chodnika! Wiem, że droczy się, żeby mnie zdenerwować. Z kolei ja nie mogę szarpać się, ani gwałtownie odsuwać, bo wtedy ktoś rzeczywiście zwróci na nas uwagę. A jak zainteresuje się, to może i rozpozna. Po co mi taka sława? Dlatego spokojnie idę obok niego, a on obejmuje mnie i wkłada rękę w dekolt, macając piersi albo trzymając pod rękę, wkłada mi drugą rękę pod bluzkę. Jest mu niewygodnie, ale to sobie rekompensuje agresywnym macaniem. Nawet podniósł mi spódniczkę i włożył dłoń pod majtki! Zaskoczona krzyknęłam, energicznie wypinając biodra do przodu. Parsknął śmiechem. Zrozpaczona i zdenerwowana rozejrzałam się po ulicy. Minął nas jakiś samochód dostawczy. Poza tym żadnych pieszych, żadnych spacerowiczów z pieskami. Odetchnęłam z ulgą.  

    – Proszę, przestań! Nie chcę, żeby ktoś zobaczył mnie w takiej sytuacji! Jestem mężatką, rozumiesz?! – o dwa tony podniosłam płaczliwy szept.

    – Tak na mnie działasz. Cóż poradzę – rozłożył ręce w geście bezradności. Wyczułam, że nie przejmuje się moim pretensjami.

    – Jeszcze raz tak się zachowasz, a dzisiejsze spotkanie będzie ostatnim! – zagroziłam.

    – Nie żartuj – sapnął wyluzowany, ale wysłuchał mnie w milczeniu. Spojrzał na mnie. Zatrzymał się przede mną i patrzył.

    – O co chodzi?

    – Wiesz, znowu mam ochotę na ciebie.

    – Co?! – zamiast cieszyć się, byłam przestraszona.

    – Jesteś dojrzała, zadbana, fajny biust. Poza tym jest za co chwycić. Lubię mieć taką babkę w zasięgu ręki – wzrusza ramionami i rozgląda się nad moją głową. – Kurde, musimy znaleźć jakieś ustronne miejsce. Znasz tutaj…

    – Chyba żartujesz?! – teraz nie jestem przestraszona. Teraz jestem przerażona. Przecież widzę, że on nie żartuje! To jakaś seks-maszyna. Ma ochotę, to bierze kobietę!

    *

    – No więc, jak będzie?

    – Z czym?! – szarpię się z chłopakiem i niespokojnie rozglądam.

    Marcin obejmuje mnie i próbuje rozpiąć bluzkę. Wyraźnie bawi się tą szamotaniną, ale też staje się namiętny. Podnieca go moja słabość i bezradność wobec jego siły.

    – No, z tym ustronnym miejscem. Chyba znasz okolicę? Ej, musisz znać okolicę. W końcu gdzieś spotykasz się z facetami…

    Prawie go nie słucham. Gorączkowo rozmyślam i nagle wpadam na pomysł.

    – Chodź!

    – Wchodź? Już wchodzę – rozbawiony chwyta mnie za pupę. Mocno. Szarpie i znowu przyciąga do siebie. Jest taki zadowolony ze swojego żartu.

    Odpycham go, drobię na szpilkach, żeby nie stracić równowagi i wspieram się o jego ramię. Spieszę się. Wreszcie podchodzimy do mojego bloku. Znowu łapie mnie za pośladek.

    – Nie żartuj! – bezskutecznie odpycham jego dłoń. Rozglądam się zdenerwowana. Na szczęście nie ma nikogo w zasięgu wzroku. Kluczem otwieram drzwi na klatkę. – No, wejdź! – ponaglam go.

    – Znowu mi proponujesz! Ależ stałaś się nachalna…

    – Marcin, masz tylko iść za mną. Nie chcę, żeby ktoś zobaczył nas razem! Rusz się! – szepczę zirytowana.

    Stoimy na parterze klatki schodowej. Wybieram inny klucz i otwieram drzwi do piwnicy.

    – No, już! Schodź! – ponaglam go.

    – O, nie! Panie przodem! Proszę! – wykonuje zamaszysty gest, lekko schyla głowę i puszcza mnie przodem.

    *

    Zapalam światło i ostrożnie schodzę po stopniach, dość głośno stukając szpilkami. Marcin zamyka drzwi i lekko zbiega za mną:

    – No, w którą dziurkę mam wejść? – obejmuje mnie i przyciska do siebie.

    – Marcin, jeszcze nie tutaj! – szamoczę się w jego ramionach.

    – Już i tutaj! – mocno trzyma mnie za pośladki i zębami próbuje złapać pierś. Jego palce intensywnie przebierają na mojej pupie. Podciąga spódniczkę! Za chwilę wsuwa dłonie w majtki. Gwałtownie przysiada i moje majtki, po gwałtownym ruchu rąk, są już na wysokości kostek stóp.

    – Zaczekaj! – dla mnie wszystko dzieje się zbyt szybko.

    – Później zaczekam! – odpowiada zaaferowany. Podnosi się, prostuje i całuje mnie po szyi. Cierpliwie znoszę tę pieszczotę i czuję, jak od dołu rozpina mi bluzkę! Chwilę później dłonie powoli suną po ciele i zatrzymują się na piersiach. – No, są na miejscu – mówi z zadowoleniem.

    Nic nie odpowiadam. Znowu jestem podniecona. Nikt mnie tak nie zdobywał, nie pragnął. Może te warunki, ryzyko spotkania kogoś ze znajomych, również wpływają na moje podniecenie? Takie miejsce na seks. Zachowujemy się jak jakaś gównarzeria… Przymykam oczy.

    Marcin sprawnie zsuwa bluzkę z moich ramion i wraz z torebkę wiesza na jakimś haku. Palce znowu zbierają materiał spódnicy i zatykają go u góry, za pasek. Stoję z gołą pupą. Chłopak trzyma piersi w dłoniach.

    – No, teraz mam ciebie tak, jak lubię – mruczy z satysfakcją.

    *

    Odwracam głowę, przymykam oczy. Nie czuję się zbyt pewnie bezpiecznie w takich warunkach. Chłopak odwraca mnie. Staję w większym rozkroku, żeby nie upaść. Naciska moje plecy. Pochylam się i opieram rękoma o ścianę. Wiem, że już jestem wilgotna. Słyszę, jak chłopak rozpina spodnie. Wilgotną dłonią masuje wejście do pochwy. Mocno, natarczywie. I wpycha palce do pochwy.

    – Och! – nie potrafiłam powstrzymać się. To było takie przyjemne…

    – Spoko! Zaraz ja wejdę! – brzmi dumnie.

    I wchodzi! Mocno, wręcz brutalnie! Chciał się popisać. A ja chciałam zrobić mu na złość i nie zareagować na jego wejście. Nie udało się. Głośno jęknęłam i odruchowo cofnęłam biodra. Bardziej z bólu niż z przyjemności. Chłopak po swojemu zinterpretował moją reakcję:

    – Co? Fajnie tak, nie? – jest z siebie zadowolony. Zachowuje się zbyt głośno. A ja słyszę głosy dobiegające z parteru. On zupełnie się tym nie przejmuje. Łapie mnie za biodra i zaczyna uderzać biodrami. Już po kilku ruchach zaczynam postękiwać w rytm uderzeń. Potem jęczę. Nie potrafię zmniejszyć rozkoszy płynącej ze spółkowania. Nawet w tak dziwacznym miejscu. I nie chcę ograniczać swojej przyjemności. Nieznacznie uginam nogi i podnoszę pupę. Wchodzi pod nieco innym kątem.

    – Och! Marcin! – krzyknęłam. Zapomniałam, gdzie jesteśmy.

    Nie zareagował. Puścił biodra i trzymał piersi. Uderzał z mniejszą siłą, ale wchodził głębiej. Jakby delektował się sytuacją i „zdobyczą”. Podniósł mi nogę i pchał się jeszcze głębiej! Ledwie byłam w stanie utrzymać równowagę! Podniecenie osłabiło mnie i chciałam tylko czuć jego uderzenia. Chyba nawet przez moment nie trzymałam się ściany. Głupiałam na jego członku…

    *

    – Ej, zmiana – szepnął rozochocony. Spojrzałam nieprzytomnie, kiedy wyszedł ze mnie. – Przysiad i zacznij go obciągać, ale jedną ręką macaj pierś! – zaznaczył kategorycznie.

    Kucnęłam, oparłam się o chłodną ścianę i złapałam sterczącego penisa. Błyszczał, pokryty moim i jego śluzem. Od razu pochłonęłam połowę.

    – Sssss – zasyczał z wrażenia. Moja pieszczota spodobała się. – No, super! Bierz głębiej! I szeroko rozstaw nogi! 

    Wykonałam polecenie i posłusznie bawiłam się piersią. Przy nim chyba nie miałam już żadnych zahamowań. Chłopak wysunął nogę z buta, wsunął pod spódniczkę i poczułam, jak palcem zaczyna drażnić łechtaczkę!

    – Ciągnij! A ja pobawię się w ten sposób… – wysapał zadowolony ze swojego pomysłu na pieszczoty.

    Obciągałam i mruczałam, podniecona jego pieszczotami. Złapał mnie za głowę. Nawet nie mogłam odsunąć się. Trzymał mnie tak, że zmusił do pochłaniania prawie całego penisa.

    – Udławię się! – naprawdę byłam przestraszona, ale głośno nie odważyłam się zaprotestować.

    Rozkosz płynąca z jego pieszczot odbierała mi możliwość logicznego myślenia i przygaszała strach związany z agresywnym spółkowaniem w usta. Nie wiem, jak długo trwała ta ekstaza, bo miałam zamknięte oczy, lizałam penisa, a Marcin pieścił łechtaczkę.

    Nie udławiłam się penisem. Wiedziałam, że śluz zmieszany ze śliną ścieka mi po brodzie na posadzkę. Nieważne. Kiedy szarpnął głową i podniósł mnie, ciągnąc za włosy, zobaczyłam, że moja pierś jest czerwona. Tak mocno ją ściskałam! A wcale nie czułam bólu!

    *

    Znowu mnie odwrócił i wcisnął penisa do odbytu. Teraz poszło szybko. Kilka bardzo energicznych i głębokich ruchów aż nogi uginały się pode mną! Prawie padłam na ścianę. Nagle wyjął penisa i znowu ściągnął mnie ‘do parteru’. Kiedy kucałam, wydał tylko krótkie polecenie:

    – Otwórz usta!

    Nie protestowałam. Nie było sensu ryzykować, kiedy był tak bardzo podniecony. Mały wytrysk w całości wpadł w usta. Przełknęłam go i wylizałam penisa. Marcin powoli uspokajał się. Głaskał moje włosy, uśmiechał się i czekał aż skończę pieszczoty. Wiedziałam, że muszą jeszcze trochę potrwać. Już wcześniej panowie dali mi to do zrozumienia.

    Marcin naprawdę zaszalał! Kiedy kucałam, on, po pieszczotach łechtaczki, próbował wcisnąć palce stopy do pochwy! Na szczęście nie zdołał…

    – Spokojnie! Tak popracujemy nad twoją cipką, że poczujesz inne, na razie dla ciebie niedostępne, rozkosze – obiecał z uśmiechem, kiedy ubieraliśmy się.

    Trochę przestraszyłam się i zadrżałam. Brzmiało intrygująco, a jednocześnie jakoś tak… Czy to miało być przełamywanie kolejnych tabu? Bałam się zapytać. Z drugiej strony byłam tak ciekawa nowych rozkoszy, że gdyby była taka możliwość, to jeszcze dzisiaj wzięłabym udział w spotkaniu z nimi.

    – Chętnie skorzystam, jeżeli będzie to coś nowego – stwierdziłam bez większej ekscytacji.

    – Dla ciebie na pewno. I będzie przyjemnie!

    *

    Pospiesznie ubieraliśmy się.

    – Będziesz w piątek w tej kawiarni? Tam, gdzie spotkaliśmy się?

    – Hm, być może. A o której?

    – Może o osiemnastej?

    – Dobrze, ale nie każcie czekać na siebie – wygładzałam spódniczkę.

    – To może dasz numer telefonu?

    – Nie. Wolę spotkać się w kawiarni – jeszcze otrzepywałam bluzkę z pyłu. Tutaj było tyle kurzu. Wcześniej nie schodziłam do piwnicy w takim ubraniu.

    – Dobrze, na pewno pojawi się jeden z nas. Wiesz, zaprosiłbym ciebie do mieszkania, ale należy do Romka, więc nie mogę rozporządzać jego własnością.

    – A twoje mieszkanie?

    – Ja mieszkam na drugim końcu miasta, więc to mała wyprawa, ale przy innej okazji: zapraszam! – uśmiechnięty Marcin poprawia koszulkę. – Jeżeli umówimy się, chętnie podwiozę. Mogę być sam albo z Romkiem. A ty, sama albo z koleżanką, jeżeli z nią będziesz czuła się bardziej komfortowo. Nie będziecie żałować, obiecuję! – podniósł dłoń jak do przysięgi.

    *

    – Być może ktoś nas oglądał! – to sobie uświadomiłam, już leżąc w łóżku.

    Przecież z okien można było nas zauważyć. Nawet w tych ciemnościach. No, akurat za samochodami panował półmrok, a ja byłam w jasnych ciuchach. Kiedy jestem podniecona, ślinianki pracują intensywnie, więc przełykam ślinę. Czekam na kolejne spotkanie. Mąż chrapał, a ja musiałam sobie jeszcze dobrze zrobić. Musiałam! Znowu przeżywałam spotkanie z nimi. Było o wiele bardziej ekscytujące niż zabawa z samym Marcinem. Nie potrafiłam przestać o nich myśleć.  

    *

    Cdn.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Tomnick
  • Niewinne spotkanie

    Pewnego dnia, umówiłam się z chłopakiem przyjaciółki na spotkanie, żeby pogadać, pośmiać się, spędzić mile czas. Umówiliśmy się wieczorem. Przyjechał po mnie i pojechaliśmy nad jezioro, aby w spokoju tam posiedzieć. Wszystko zaczęło się dosyć niewinnie. Rozmawialiśmy, śmialiśmy się, dobrze się znaliśmy więc rozmawialiśmy o wszystkim. Po jakimś czasie temat zszedł na stosunki seksualne z naszymi partnerami, oboje wiedzieliśmy, że nie do końca w naszych związkach jest tak jak być powinno. Siedzieliśmy i rozmawialiśmy jak by to było gdybyśmy to my byli razem, mieliśmy podobne upodobania co do seksu i rzeczy które lubiliśmy w łóżku. W pewnym momencie K. przytulił mnie do siebie i pocałował w policzek. Od razu zrobiło mi się cieplej. On dobrze wiedział, że mi się podoba, do tego był ubrany w koszulę , która podnieca mnie w mężczyznach. Ja miałam na sobie sukienkę oraz cienkie, czarne rajstopy, które wiedziałam że działają na jego zmysły. Położył mi swoją rękę na kolanie i delikatnie zaczął jeździć po moich udach. Od razu zrobiłam się mokra. Spojrzałam na niego i zapytałam czy wie co robi, ale on bez słowa mnie pocałował. Moja ręka, powędrowała na jego policzek, zjeżdżając pomału na jego tors. On coraz wyżej przesuwał swą dłoń, zbliżając się do mojej pochwy. Moja ręką znalazła się na jego kroczu, ściskając dość mocno stojącego już penisa. Nie czekając długo, zaczęłam rozpinać mu spodnie, włożyłam rękę pod spodnie i zaczęłam energicznie poruszać jego przyjacielem. On nie był mi długo dłużny, jego dłoń znajdowała się już na mojej myszce. Przerwał mi i przeszedł do działania. Zaczął całować moje nogi, pomału zdejmując rajstopy. Dłonią jeździł po mojej mokrej cipce. Gdy wsadził mi rękę pod majtki jęknęłam z podniecenia. Gdy ściągnął ze mnie wszystkie ubrania  postanowiłam zrobić to samo. Pomału zaczęłam rozpinać jego koszulę, całując go po szyi oraz torsie. Gdy jego ubrania były już zdjęte, chwyciłam mocno jego penisa i wsadziłam do buzi najgłębiej jak tylko się dało. Na zmianę bawiłam się nim, raz ręką, raz ustami. Dłonią jeździłam po całym jego ciele, zatrzymując się na sutkach, co sprawiało że dostawał gęsiej skórki. Gdy wiedziałam że już niedługo skończy, wsadziłam go do buzi i mocno zaczęłam ssać potęgując jego doznania. Jego dawka nasienia wystrzeliła mi prosto do gardła, zalewając mi przy tym całe usta. Po chwili oddechu przystąpił do działania. Zaczął całować mój wzgórek łonowy zjeżdżając coraz niżej. Dwa palce włożył do pochwy, stymulujące przy tym mój punkt G. Byłam w niebie. Robił to delikatnie, ale przy tym szybko, tak jak lubiłam najbardziej. Dłonią uciskał moje piersi co sprawiało że cała drżałam. Głośno jęczałam z podniecenia. Powiedziałam mu, że chcę, żeby wyruchał mnie jak zimną sukę. Nie trzeba było go prosić dwa razy. Szybko wszedł we mnie, wsadzając mi swojego przyjaciela najgłębiej jak tylko mógł. Z każdą chwilą robił to coraz szybciej, co powodowało, że czułam się jak w niebie. Ruchał mnie ostro, tak jak lubiłam-wulgarnie. Po chwili zwolnił abyśmy razem mogli osiągnąć orgazm. Był to najlepszy orgazm w moim życiu, sądzę że jego też. Po wszystkim siedzieliśmy wtuleni w siebie namiętnie się całując. 

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Zimna Suka