Blog

  • W drodze ze szkoly

    Kiedy uczyłam się w liceum, a było to w czwartej klasie to dojeżdzałam do niego z miejscowości odległej o 11 km.

    Najczęściej jeździłam autobusem PKS-u, ale czasami wracałam późno i wtedy jeździłam takim autobusem pośpiesznym, który zawsze był przeładowany. Ludzie chcieli się dostać do domu, więc ścisk panował niemiłosierny. Pewnego razu  stałam się ofiarą takiego ścisku. Był to ciepły późnojesienny wieczór, gdyż po szkole poszłam z koleżankami do kina. Wracałam około 20.00. Nie załapałam się na miejsce siedzące, więc stałam w ścisku w tylnej części tego autobusu. Kiedy kierowca ruszył z miejsca i wyjechał z miasta, w autobusie zrobiło się ciemno. Wtedy też poczułam jak jakieś łapsko zaczyna Mnie obmacywać. W autobusie było ciepło, więc płaszczyk miałam rozpięty. Złapał mnie za piersi i zaczął ściskać, rozpiął guziki w bluzce i wsunął rękę pod stanik, ściskał sutki, głaskał je. Ja nie mogłam się ruszyć i wstydziłam się podnieść raban – więc milczałam. Po jakiejś chwili drugą rękę wsadził mi pod spódniczkę i zaczął macać po cipce. Tam miał gorzej. Zaczął mi z suwać majtki, więc bałam się że ludzie zobaczą moje majtki na kolanach kiedy będę wychodzić, więc rozchyliłam lekko nogi 
    a ten to wyczuł więc przestał ściągać majtki, a swoim łapskiem zaczął miętolić mnie po cipsku. trwało to może z pięć minut. Autobus dojechał na miejsce, zatrzymał się na przystanku, tam zrobił się zamęt związany z wyjściem. Udało Mi się wysiąść, lecz do dzisiaj nie wiem kto tak dyskretnie Mną się zajął.
    To było przyjemne 😛 Chociaż na początku byłam zażenowana.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Agnieszka Nowak
  • Moja defloracja.

    Facet starszy ode mnie 25 lat. Byłam wówczas na obozie wędrownym (postanowiłam wcześniej, że na tym obozie stracę dziewictwo i to z zupełnie kimś obcym), zatrzymaliśmy się w schronisku młodzieżowym. Wpadłam w oko kierownikowi tego schroniska. Wieczorem zaprosił cały obóz na prelekcję o Lęborku. Wszyscy byli w piżamach, tylko ja jedna w koszuli nocnej i takiej koronkowej podomce. (zawsze byłam oryginalna i to zostało mi do dziś 😀 ) Strasznie denerwowałam tym koleżanki. Ciuchy miałam z Niemiec od ciotek, więc były inne, ładne i oryginalne) a one mi tego zazdrościły. Facet był mądry, bardzo oczytany, zaimponował mi tym. Często spoglądał na mnie, mówił do Mnie. Po tej prelekcji zostałam dłużej, gdyż miałam wiele pytań zostały ze mną jeszcze cztery koleżanki, ale te po 15 min też poszły do pokoju. Ten kierownik zaproponował Mi herbatę a Ja się zgodziłam. On poszedł robić herbatę, a Ja w tym czasie rozsunęłam podomkę, zsunęłam ramiączko lekko przezroczystej koszuli nocnej , mocno odsłaniając dekolt a tym samym piersi. Kiedy wszedł z herbatą zauważył moją zmianę, pamiętam, że powiedział tylko iż bardzo ładnie wyglądam i mogłabym być muzą dla malarzy. Postawił herbatę spytał czy chcę tego Ja skinęłam, że tak i nic nie mówiąc wziął Mnie na ręce, Ja objęłam go za szyję i Tak zaniósł mnie do swej sypialni. Tam zdjął podomkę i zsunął koszulę, zaczął całować moje piersi, ramiona, szyję. Byłam zupełnie zielona, to on prowadził grę. Rozpiął spodnie i wsadził w nie moją rękę. Pierwszy raz poczułam jak kutas się napręża, nadyma i rozsadza slipy. Zdjął spodnie, położył na plecach i włożył mi kutasa między nogi przez chwilę drażniąc nim łechtaczkę, po czym gwałtownie wbił się w moją pizdę. Ja tylko zająknęłam, chciało mi się krzyczeć ale miałam świadomość, że koleżanki i opiekunki leżą w pokojach niedaleko, więc tylko skomlałam. A on dopełnił swego doprowadzając Mnie do orgazmu. Sam spuścił się na mój nieodkryty dotąd nikomu brzuszek. I tyle z pierwszego razu.

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Agnieszka Nowak
  • Gangbang na urodzinach.

    Było to kilka lat temu. Mąż był wtedy za granicą. Ja sama w podróży służbowej. Zostałam wtedy zaproszona na urodziny kolegi. Po przyjściu zastałam ośmiu facetów zupełnie mi obcych. Rozpoczęli imprezkę beze mnie. Jak się pojawiłam. To zaproponowali Mi dwa karniaki. Wypiłam. Humor się poprawił. Przeszliśmy na ty, i tu kolejne kolejki z każdym tyle, że mniejsze porcje wódki. i tak do godz. 23.00. Wtedy sprowokowali Mnie abym zatańczyła na stole. Tak uczyniłam. Byłam tak wyluzowana, że było Mi wszystko jedno, pamiętam, że byłam taka swobodna, wesoła i podniecona. I kiedy tak tańczyłam to jeden z nich zaproponował abym zrobiła striptiz i tak zrobiłam, oni zachęcali Mnie oklaskami a ja w rytm muzyki się rozbierałam. Później jeden z nich także się rozebrał (tzn. Ja go rozebrałam) i zaczęliśmy tak tańczyć. Wtedy inni również zaczęli się rozbierać. Stanęli w kółku i zaczęli Mnie popychać od jednego do drugiego i obmacywać. Wtedy przestało Mnie to bawić. Prosiłam, aby przestali, a oni się tylko śmiali. Ale po pewnym czasie dwóch z nich Mnie złapało i pochyliło. Pozostali zaczęli Mnie obmacywać, pieścić i całować. I wtedy było Mi wszystko jedno. Zrobiło Mi się przyjemnie. A podniecenie sięgnęło zenitu. Tak, więc poszłam na całość. Kutasy im sterczały, więc zaczęłam im je obciągać, lizać jaja. Oni zaczęli Mnie posuwać od tyłu. Rżnęli bez opamiętania jeden po drugim. Spuszczali się to w usta to w pizdę. Było extra!. Posuwali Mnie to na podłodze, to na kanapie, to na stole. Po prostu jazda bez trzymanki.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Agnieszka Nowak
  • Oddana menelom

    Na jednym z tych moich regularnych spotkań moi koledzy kazali założyć mi białą sukienkę, którą sami mi przywieźli. Była jedwabna, wiązana na szyi z gołymi plecami aż do pośladków, bardzo delikatna. Do tego białe jedwabne pończochy i szpileczki i nic poza tym. W samochodzie założyli mi na głowę worek czerwony również jedwabny. Wywieźli Mnie w miejsce opuszczone a zasiedziane przez meneli. Ja w seksownej przezroczystej sukience, przez którą widać cycki i dupę, jest bardzo ciepło. Każą mi podejść bliżej. Podchodzę bliżej, musiałam ich szczuć tym swoim wyglądem, gdyż oni zaczęli rzucać w moją stronę wulgarne słowa, suko rozbierz się do końca, pokaż dziwko swe ciało, chodź kurwo bliżej to tę sukienkę z ciebie zerwiemy. Koledzy zdjęli mi worek z głowy. Podnieśli sukienkę do pasa i pokazali im moją cipkę, z której wypływają moje soki. Koledzy mówią do tych meneli, że jak dobrze odpowiedzą to mnie dostaną. Jeden mówi, że nie mył się tydzień, drugi że dwa a trzeci twierdzi że już nawet nie pamięta. Uznaję to za bardzo dobre odpowiedzi i zerwali ze mnie sukienkę popychając w ramiona śmierdzących, obleśnych meneli, którzy złapali mnie łapczywie i zaczynają dotykać po każdym zakamarku ciała swoimi brudnymi rękami. Zabierają mnie w krzaki w zacisze. Idę za nimi. Wszystko widać. Nagle rozpinają rozporki i wyciągają swoje ohydne fiuty, które tak jebią, że czuję je stojąc dwa metry od nich. Widać, że ni myli ich bardzo długo, mają ser pod napletkiem, na całej główce, każdy z nich. Moja pizda robi się mega mokra czując ten zapach, nie mogę się powstrzymać i nagle zaczynam błagać aby wsadzili mi kutasy do buzi. Moi koledzy zaś uśmiechają się słysząc jak mówię do menela błagając go o jego okropnego fiuta. Po chwili dostałam to o co prosiłam. Pierwszy kutas z serem ląduje w moich ustach… poczułam ten słono-gorzki smak. Mocny, cierpki, męski smak. Obciągaj go z pełnym zaangażowaniem. To najlepszy kutas na świecie! Czyść go! Zlizuj językiem ser, ma błyszczeć od Twojej śliny! Teraz drugi i trzeci!!!!! wszystkie mają być piękne i lśniące! Delektuj sie ich smakiem i zapachem! Tak dopingowali mi i im moi koledzy. Ku memu zdziwieniu okazało się, że wśród nich jest również karzeł i na dodatek najbardziej śmiały z nich. Podchodzi do mnie łapie za dół sukienki i podnosi ją do góry, obnażając moją wygoloną pizdę. Po chwili podchodzą inni i robią to samo. Ja próbuję się im wyrwać. Oni łapią mnie za ręce i przytrzymują, karzeł rozsuwa mi nogi i wchodzi między nie i zaczyna lizać moją pizdę, Dwóch kolejnych łapie mnie za nogi i przytrzymuje, inny zaś podchodzi do mnie od tyłu, rozwiązuje ramiączko sukienki na szyi i zdejmuje ze mnie sukienkę, łapie za piersi i pieści je. Bardzo mi się to spodobało i zaczęłam się wyrywać ale w taki sposób aby ich jeszcze bardziej podkręcić. Jedną ręka pociągał mnie za włosy i krzyczał, że od teraz jestem ich kurwą do jebania! W tej samej chwili poczułam jak pierwsza salwa nasienia wypełnia moją cipkę. Jego kutas strzela raz por aż, gorąca sperma wypełniła moją pizdę, która już za moment stała się najbardziej kurewską pizdą na świecie! Wtedy jeden z kolegów, który mnie przywiózł w to miejsce kazał zlizać cały ten brud, ser i połknąć. Rozkoszuj się ich smakiem bo to najlepsze co w życiu będziesz brać do ust! Po tych słowach żul łapie mnie za głowę i dociąga do swojego cuchnącego chuja. Patrzę mu w oczy i otwieram buzię. On podtyka mi zaśmiardłego fiuta pod nos i czeka, oddycham tą okropną wonią, a dwaj pozostali stoją obok i dotykają swoimi kutasami moich policzków zostawiając na nich swój odór. Na mej twarzy maluje się uśmiech i spełnienie. Menelski kutas jest tym co daje mi pełnię szczęścia. Kutasy meneli to teraz najczystsza część ich ciała. Jeden się kładzie Ja klęka, nad nim i nabijam się na niego cipką. Drugi zachodzi Mnie od tyłu i pakuje swojego obślinionego kutasa do tyłka, a trzeci wkłada obślizgłego fiuta do moich ust…. piękny widok… Zaczynają mnie jebać. ich chuje pracują we mnie jak tłoki dobijając do końca. Czuję ich chuć. Czuję to jak bardzo tego potrzebowali, jak bardzo byli niezaspokojeni, nikt ich nie zadowalał przez lata… teraz te cała energie pakują we mnie i rżną mnie jak bura sukę śmiejąc się przy tym i wyzywając mnie od kurew i dziwek… jesteś najniżej w hierarchii społecznej… jestem kurwą ludzi z marginesu, jestem suką meneli. Nie są wstanie długo mnie jebać, bo są za bardzo napaleni. Chwila moment i czuję pulsowanie w cipie, dupie i ustach…. przyjmuję w swoje trzy dziury menelską spermę. Wypełniają mój odbyt, pizdę i usta… Opadają bezsilni na ziemię. Śmieją się. Przechylają mnie do przodu i w bijają mi swe kutasy ponownie w moje usta, bym nie krzyczała, a ja w pierwszym odruchu je odrzucam od swoich ust sądząc, że są nieświeże a oni dalej na siłę mi je wpychają w celu wylizania ich z resztek spermy. Po chwili jednak nie mogąc oprzeć się ich natarciu przestałam się wyrywać i przyjęłam ich kutasy w swoje usta i zaczęłam je im obciągać. Ci z postawionymi przeze mnie kutasami przemieścili się do tyłu aby mnie spiąć. I ponownie ruchali bardzo mocno, zmieniając się jeden po drugim. Karzeł również mnie dosiadł. Mały ten jego kutasik ale cały czas na baczność. Zdziwił mnie tą swoją dyspozycyjnością. Było rozkosznie, bardzo przyjemnie. Kręciłam dupką, poruszałam się delikatnie to do tyłu to do przodu aby spotęgować ich i swoje doznanie. Spuszczali się w moją pizdę, ich sperma wypełniała ją po brzegi, spływając delikatnie po moich udach. Ja zlizywałam i wysysałam im spermę z kutasów. Po wszystkim poszłam naga do samochodu do moich kolegów którzy przyglądali się całemu zajściu. Koledzy wzięli sukienkę, Wsiedliśmy do samochodu i odjechaliśmy do hotelu.

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Agnieszka Nowak
  • Oddana menelom 2

    Wróciliśmy do hotelu. Położyli mnie na łóżku, napuścili wody do wanny i wykąpali. Nie miałam na to sama siły. Położyli mnie spać. Rano obudził mnie hałas muzyki. Słuchali sobie przy kawce. Wstałam i poczułam, że masz zapiętą obroże na szyi. Podeszłam do nich. Przywitałam się. Wskazali mi miejsce przy stole i razem wypiliśmy kawę i zjedliśmy śniadanie. Powiedzieli mi abym zjadła dużo bo dziś cały dzień będę znowu poza hotelem i to bardzo intensywnie będę pracować przez ten cały czas. Dokończyłam ostatni kęs, popiłam ostatni łyk i założyłam wczorajsze szpilki. 
    Przynieśli mi sukienkę, którą dla wybrali. Zakładając ją usłyszałam, że przed śniadaniem umówili się z kilkoma mężczyznami poznanymi wczoraj… Wyszliśmy z hotelu. Szybko skierowaliśmy swoje kroki w stronę sklepu. Na szczęście tak jak obiecali stali tam. Czekali na nas. 
    Przywitałam się grzecznie i poszliśmy za nimi. Wprowadzili nas do dziwnej dzielnicy, taniej, obskurnej, brzydkiej. Stare bloki z odpadającym tynkiem. Kilka kroków i skręciliśmy w pewne podwórze. Na pierwszy rzut oka zniszczony, nie zamieszkały dom, ale po wejściu przez dziurę na drzwi można było usłyszeć glosy… Zeszliśmy schodami w ciemnościach a w piwnicy można już było dostrzec sylwetki osób, ich wygląd, ubranie, twarze. Wszystko to za sprawa światła wpadającego przez rząd małych okienek, jakie były zamontowane do wentylowania piwnic.
    Było ich wielu, później doliczyłam się trzynastu. Zdjęli ze mnie sukienkę. Stałam naga. Podprowadzili mnie za smycz do rury wystającej z ziemi i biegnącej aż do sufitu. Wyciągnęli linę i przywiązali moje ręce tak, abym nie miała szans ucieczki. Węzeł sprawił, że moja sylwetka była pochylona w pasie. Koledzy moi zauważyli jak wielu z nich podniecił ten widok. Wyjęli swoje kutasy i zaczęli walić. Na początku zapach był nie do zniesienia. Jeden z moich kolegów rzucił parę słów w ich stronę, że mają mnie na 4 godziny i mogą robić ze mną co chcą. Chcieli wyjść, zostawić mnie tam całkiem samą, ale ciekawość co będą ze mną robili, jak mnie wykorzystają, jak wyruchają była olbrzymia.
    Podniecali się tą myślą. Zostali. Moi koledzy dali im znak ręką a ci nagle dobrali się do mnie. Rzucili jak na zwierzynę. Od razu miałam zapakowanego śmierdzącego kutasa w buzię. Gąszcz dłoni błądził po moim ciele. chwytali mnie za cycki, ręce, barki, głowę, nogi, uda, cipkę, pośladki… Koledzy zaś patrzyli jak brudny od sera kutas znika w moich ustach. Sami wyjęli swoje kutasy i zaczęli sobie walić. Tak ich to podniecało, tak tego chcieli. Patrzyli jak wspaniale robię im loda samymi ustami. Bez pomocy rąk, które miałam związane. Radziłam sobie idealnie, z takim zaangażowaniem czyściłam mu kutasa zlizując i połykając wszystko co na nim było. Teraz było już słychać w pomieszczeniu obijanie się ciał. kolejny z nich dobrał się do mojej pizdy i już mnie jebał obleśnym kutasem. 
    Moja cipka nie służyła jedynie do dawania przyjemności, ale również do tego aby umyć penisa.
    Jebali mnie zostawiając swój ser w środku cipki. Widzieli ja świecą mi się od śluzu uda. To był znak, że jestem tak napalona, że moje soki ciekną mi po nogach… Cała śmierdziałam tak jak oni, brali mnie do spustu, albo w cipkę albo w dupkę albo w usta. Z dupy i cipy sperma już się wylewała i ciekła po nogach, a strzały do ust połykałam delektując się smakiem ich nasienia. Ale nie wszyscy trafiali do buzi. Niektórzy spuszczali mi się na twarz co jeszcze bardziej podniecało moich kolegów. Widzieli jak gęsta sperma zwisa mi z brody, nosa, policzków. Widzieli jaką mam zalepioną jedną powiekę i jak sperma dostała się do drugiego oka, które mocno szczypało. Teraz brałam kolejne kutasy do buzi mając twarz całą w spermie. Widzieli jak od czasu do czasu moje ciało drga. To był znak, że przeżywam orgazm. Satysfakcjonował ich bardzo ten widok. Świadomość, że ohydni menele dają orgazmy ich kobiecie. Jeszcze kilku ostatnich i koniec. Uwinęli się szybciej niż w 4 godziny. Po tym wszystkim koledzy dali jednemu z tych meneli czysty worek jutowy z powycinanymi otworami na głowę i ręce oni mnie w ten worek ubrali i tak wyprowadzili mnie z tego obskurnego i śmierdzącego i jakże tajemniczego dla mnie miejsca.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Agnieszka Nowak
  • Sex na wydmie

    Nad morzem na jednej z dzikich plaż w znanej miejscowości, poprosiłam męża aby poszedł po parawan do hotelu i zorganizował coś do jedzenia. Zajęło Mu to jakieś 1,5 godz. Na tej plaży był facet z ogromnym kutasem nie przesadzam, ale ponad 20 cm w granicach 23 i gruby w slipach ledwo się mieścił. Przechodził kilka razy koło Mnie. A Ja rozchyliłam nogi (wachlowałam nimi), on się na chwilę zatrzymał i poszedł. I znowu przeszedł i Ja to powtórzyłam i chyba za czwartym razem przeniósł się z kocem koło Mnie. Rozłożył koc, usiadł na nim, odwrócił się do Mnie i powiedział wprost, że Mnie obserwuje od dłuższego czasu i ma ochotę Mnie wyruchać i odnosi wrażenie, że Ja tego też chcę, i że już znalazł miejsce na wydmie i chce abym tam z nim poszła. Ja nie zastanawiając się ani chwili poszłam jak zwykła dziwka. Najpierw wstrzelił Mi kutasa w usta a Ja mu go obciągnęłam. Był ogromny. On potem zrobił Mi szybko minetkę, i na koniec zasadził kutasa w pizdę i zerżnął Mnie na pieska. Finał zrobił w moich ustach. Z ruchanie przez taką ogromną pałę jest niesamowite. Po wszystkim poszliśmy na koc, a 20 minut później przyszedł mąż. Wszystko było tak jakby się nic nie wydarzyło. Rozmawiali razem i żartowali itd.

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Agnieszka Nowak
  • Swiateczna kolacja

    Na święta pojechaliśmy do rodziców mojego chłopaka. A raczej ojca, bo matka od paru lat nie żyła. Nie spodziewałam się tego co stanie się po świątecznej kolacji… Dojechaliśmy. Ja, 25-letnia blondynka, o dość dużych piersiach i zgrabnym ciele oraz mój chłopak Marek, nie byliśmy długo razem, jakieś 4 miesiące. -Witajcie! – powitał nas ojciec Marka. Nie tak go sobie wyobrażałam. Adam miał już 50 lat, ale wyglądał na maks 35. Jego sylwetka była wysportowana. Kolacja przebiegała bezproblemowo. No, prawie. Mój ukochany Marek pił drinka za drinkiem. Po godzinie takiego picia powoli się sypał. Położyłam go spać i wróciłam do stołu. Chciałam zrobić jak najlepsze wrażenie na Adamie, więc zaproponowałam, że posprzątam. Zgodził się na pomoc. Zaczęłam wkładać naczynia do zmywarki, kątem oka widziałam, że Adam mi się przygląda. „Ciekawe czy uważa mnie za seksowną?” – pomyślałam i wypadł mi z ręki talerz. -Przepraszam! Ojej już sprzątam! -Nic się nie stało – odparł Adam. Oboje kucneliśmy nad rozbitym talerzem, zaczęłam zamiatać. Nagle Adam dotknął mojego ramienia. Spojrzałam mu w oczy, a on mi. – Jesteś bardzo piękną kobietą… żałuję, że mój syn poznał cię pierwszy – uśmiechnął się i mnie pocałował. Moją pierwszą reakcją był szok, ale stwierdziłam, że jeżeli nie odzwajemnie jego pocałunku to będę żałować, w końcu Adam był bardzo atrakcyjny. Po tym akcja była już szybka. Wstaliśmy, a Adam przywarł do mnie. Chwycił mnie za pośladek, a ja zaczęłam odpinać mu spodnie. Adam zdjął ze mnie bluzkę i popchnął w dół, uklęknęłam. -Ssij – powiedział wyciągając penisa. Posłusznie wzięłam go do buzi. Penis Adama był o wiele większy niż penis mojego chłopaka. Starałam się robić mu loda jakby od tego zależało moje życie. Lizałam główkę oraz masowałam jego jądra. Po chwili stwierdziłam, że ja też chcę coś z tego mieć, mianowicie chcę go poczuć w sobie. Rozebrałam się całkowicie i usiadłam na stole, zapraszającym gestem otworzyłam na niego uda. Adam tylko się uśmiechnął i wszedł we mnie. Chyba nigdy nie byłam aż tak podniecona. Adam wsuwał i wysuwał ze mnie penisa w bardzo szybkim tempie. Powoli czułam, że dochodzę. Adam zwolnił i zaproponował zmianę pozycji. Teraz ruchaliśmy się na pieska. Czułam każdy milimetr jego kutasa. Rżnął mnie jak nikt nigdy wcześniej. W jednym momencie poczułam jak wylewa się z niego cieplutka sperma, wtedy doszłam. Adam pompował we mnie jeszcze przez chwilę. Zeszliśmy ze stołu, który jakimś cudem się nie rozpadł po naszym ostrym seksie. Usiedliśmy, a Adam zapalił papierosa. Spojrzałam na niego i się uśmiechnęłam. Cdn.

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Katchi
  • Gory I

    Cześć,

    jestem Rafał, mam 25 lat. Uwielbiam chodzić po górach, w związku z czym pewnego weekendu udałem się na pieszą wędrówkę w pobliski Beskid Żywiecki. Postanowiłem, że pierwszą noc spędzę w schronisku a kolejną, jeśli pogoda dopisze, to przenocuję pod namiotem. Pierwszego dnia pogoda dopisywała, było ciepło, słońce grzało tak, że nie sposób było się nie pocić. Po 20 km wędrówki udało mi się dotrzeć do schroniska, tam się zameldowałem i postanowiłem się ogarnąć. Po odświeżeniu się i przebraniu przepoconych rzeczy udałem się do głównej sali, gdzie usiadłem koncie spożyć posiłek. W pewnym momencie podszedł do mnie facet, wyglądał na ok. 30 lat, zapytał, czy może się dosiąść. Oczywiście się zgodziłem, okazało się, że na imię ma Michał i ma 28 lat, również jest na samotnej wędrówce. Zaczęliśmy rozmawiać o trasie, następnie o życiu, typowa gadka dwóch nieznajomych. W trakcie rozmowy zauważyłem, że Michał często łapie kontakt wzrokowy i przygryza delikatnie dolną wargę. Dosyć mi się spodobał, był podobnej budowy jak ja, czyli ok. 186 cm, lekko wysportowany, o niebieskich oczach i blond włosach z minimalnym zarostem. Rozmowa się kleiła, zaczęliśmy pić piwko, ogólnie miło spędzaliśmy wieczór.
    Obaj siedzieliśmy w klapkach, a właściwie bez żeby nogi odpoczęły. W trakcie picia drugiego piwa, poczułem jak Michał dotyka swoją stopą mojej i zaczyna iść do góry. Nie speszyło mnie to i zrobiłem kolejny łyk piwa. Jego stopa po chwili powędrowała wyżej, zaczął mi masować wewnętrzną stronę uda, co spowodowało, że rozłożyłem szerzej nogi a jego stopa wylądowała na moim kroczu. Uśmiechnąłem się, puściłem mu oczko i poczułem jak robię się czerwony. Michał zapytał, czy brałem już prysznic. Odpowiedziałem, że chętnie wezmę jeszcze jeden. Udaliśmy się po ręcznik, a następnie pod prysznic. Prysznice były kabinowe i oprócz brodzika ze słuchawką było też miejsce na rozebranie. Ogólnie dużo miejsca. Weszliśmy z Michałem do takiej kabiny, gdy tylko zamknęły się drzwi, przywarł do mnie ustami, wbijając swój język w moje usta. Zaczęliśmy się rozbierać, miał lekko owłosiony tors, i ładny zarys klatki piersiowej, ssałem jego sutki, gdy on masował mojego członka przez majtki. Całując jego szyję, zsunąłem jego bieliznę, z której wyskoczył całkiem sporych rozmiarów nabrzmiały penis. Michał również zsunął moje majtki i zaczęliśmy się ocierać penisami. Michał po chwili kucnął i zaczął robić mi loda, wziął go do buzi. Czułem jak bardzo jestem napalony i że długo nie wytrzymam, tym bardziej że obłędnie ssał i jednocześnie zataczał kółka językiem na moim członku. Powiedziałem, że dochodzę, Michał się odsunął, a ja trysnąłem na jego klatkę piersiową. Gdy moja sperma zaczęła po nim spływać, wstał i zaczął mnie całować, czułem w jego ustach smak mojego penisa, postanowiłem się mu odwdzięczyć. Kucnąłem i wziąłem do ust najpierw jedno jajko, następnie drugie, splunąłem na jego członka i wsunąłem go głęboko, aż całkowicie znalazł się w moim gardle. Zacząłem lizać i ssać jednocześnie. Michał poruszał biodrami coraz szybciej, poczułem jak moja ślina zaczyna kapać mi z brody na podłogę. Po chwili wyjął swojego członka z moich ust i obficie spuścił mi się na twarz. Następnie nachylił się nade mną i zaczął zlizywać swoją spermę z mojej twarzy. W ten sposób wyczyścił mnie z tego cudownego nektaru. Uśmiechnęliśmy się do siebie i wskoczyliśmy pod prysznic. Następnego dnia postanowiliśmy iść razem, spodobał mu się pomysł noclegu w namiocie 😉

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    tajemnica tajmnica
  • Gory II

    Następnego dnia wyruszyliśmy z Michałem na szlak. Pogoda była podobna do wczorajszej, czyli ciepło i bezchmurnie. Szło się całkiem przyjemnie, dużo rozmawialiśmy i co jakiś czas zatrzymywaliśmy się, aby złapać się w objęcia i całować. Przez co coraz bardziej byliśmy na siebie napaleni. Po jakiś 3 godzinach wędrówki i srogim podejściu postanowiliśmy chwilę odpocząć. Błyszczeliśmy od potu i dyszeliśmy jakby serca miały nam wyskoczyć z klatki piersiowej. Michał podszedł do mnie i zaczął mnie całować, ledwo łapaliśmy oddech. Włożyłem mu rękę w spodnie i zacząłem walić jego nabrzmiałego członka. Nie przejmując się tym, że jesteśmy na szlaku, klęknąłem przed nim i zacząłem ssać jego spoconego penisa. Czułem jak pulsuje w moich ustach a mój kochanek niesamowicie dyszy i jęczy jednocześnie z rozkoszy. Michał mnie podniósł i sam uklęknął przede mną. Ponownie czułem jego język na swoim członku, znowu zacząłem szczytować. Tym razem Michał mnie wyczuł, wstał i zaczęliśmy ocierać swoje członki o siebie dochodząc po chwili, strzelając spermą na swoje penisy. Mój kochanek stwierdził, że nie możemy tak iść i klęknął wyczyścić ze swojej spermy mojego członka. Następnie i ja zrobiłem to samo z jego członkiem. Ubraliśmy się i ruszyliśmy dalej. Po kolejnych godzinach marszu doszliśmy do hali, gdzie rozbiliśmy obóz. Musieliśmy zejść nieco ze szlaku, ale dzięki temu mieliśmy gwarantowaną dyskrecję. Ogarnęliśmy obozowisko, zjedliśmy ciepły posiłek, przygotowaliśmy się do spania, lecz wiedzieliśmy, że spać nie będziemy. Gdy tylko zasunął się zamek od namiotu, przywarliśmy do siebie w uścisku. Tym razem było inaczej, bardziej agresywnie, przygryzaliśmy swoje wargi, sutki, kark, obojczyki. Ułożyliśmy się w pozycji 69, ja byłem na górze, Dzięki czemu mógł pieścić moją dziurkę a ja porządnie nawilżyć jego członka. Kiedy jego penis się już kleił i był cały śliski od mojej śliny, a moja dziurka była równie mokra, Michał położył mnie na plechach, założył nogi na ramiona i wszedł we mnie. Pragnąłem tego, więc nie było żadnego oporu. Kochanek od razu zaczął mnie pieprzyć, czułem jak uderza mnie od środka, zahaczając o mój guzik prostaty, pragnąłem więcej. Czułem, jak zaczynamy się obaj pocić i Michał zaczyna opadać z sił. Postanowiłem przejąć kontrolę i dosiadłem go, najpierw odpowiednio się ułożyłem, aby czuć go intensywnie a następnie zacząłem się poruszać. Mój członek mimo tego, że byłem penetrowany stał na baczność. Czułem jak dzięki moim ruchom, członek mojego kolegi ociera się o moją prostatę. Po kilku minutach przejażdżki zalałem klatkę piersiową swojego towarzysza, po czym opadłem z sił. Michał był zszokowany sytuacją i widać ze strasznie go to pobudziło, kazał mi zlizać moją spermę, a następnie bez połykania jej zacząć go całować, aby on też mógł poczuć jej smak. Tak też zrobiłem, gdy mój kochanek spił całe moje nasienie z moich ust, wróciłem do pieszczenia jego członka swoimi ustami. Właściwie to on przejął inicjatywę i ruchał mnie w usta. Następnie obrócił na czworaka, wypiąłem się w jego stronę i zaczął mnie rżnąć na pieska. Nie trwało to długo, gdy wyjął go z mojego tyłka, a następnie włożył mi go do ust, zalewając je ciepłą spermą. Po czy ponownie połączyliśmy się w pocałunku, spijając swój nektar.

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    tajemnica tajmnica
  • Blanka, cz. 4.

    Część 4.

    Peron był już pusty. Właśnie mijał mnie jakiś niemiecki kolejarz. Zatrzymał się i zapytał, czy może w czymś pomóc. Wskazał na bagaż. Uśmiechnęłam się, podziękowałam i trochę zaskoczona jego życzliwością wydukałam, że czekam na znajomego. On również uśmiechnął się, skinął głową i odszedł.

    – Trudno, odpocznę u ciotki i ruszę w miasto na „zakupy”. Tyle przygotowań poszło na marne! – westchnęłam ciężko. Miałam kanapki, więc łatwiej zniosę ten dzień. – Moje długi… Długi! – na myśl o zaległościach finansowych i oszuście, przez którego tkwiłam na pustym peronie, łzy napłynęły mi do oczu. Jeszcze raz rozejrzałam się i znowu nic. Usiadłam na ławce. Westchnęłam, pokiwałam głową i patrząc pod nogi uznałam, że bilet powrotny kupię, jak wyjdę od ciotki do miasta.

    Na sąsiedni peron wjechała żółto-czerwona kolejka S-Bahn. Z zazdrością i rosnącą irytacją patrzyłam na tych dobrze ubranych, zabieganych ludzi, którzy nawet nie spojrzeli w moim kierunku.

    – Dzień dobry, możemy w czymś pomóc?

    Gwałtownie odwróciłam się. Przede mną stało dwóch policjantów. Ale się przestraszyłam! Przyjaźnie patrzył na mnie tylko jeden, ten młodszy. Drugi, znacznie starszy i z brzuchem piwosza, był wyraźnie zirytowany. Stał nieco z boku, manipulował przy swoim zegarku. Podziękowałam i znowu wydukałam, teraz płynniej, że jeszcze czekam na znajomego.

    Policjant wskazał na sąsiedni peron i mówiąc powoli, poinformował mnie, że tam kursuje metro oraz kolejka miejska, a informacja i automaty biletowe są w podziemiu stacji. Powtórzył to po angielsku. Pożegnali się i poszli dalej wzdłuż peronu. Ukradkiem obserwowałam ich, aż schodami zaczęli schodzić z peronu. Zajęci zegarkiem kolegi, więcej nie spojrzeli w moim kierunku.

    – Czyli najpierw telefon do ciotki, kupno całodziennego biletu, potem jazda kolejką, umyję ręce, wypiję herbatę i wyruszę „na zakupy”. Wtedy kupię bilet powrotny – wyliczałam pod nosem. Po męczącej podróży z godzinnym postojem na granicy, miałam ochotę na długą drzemkę i prysznic, ale przecież o tyle nie odważę się poprosić ciotki!

    Jakaś para przeszła po peronie głośno kłócąc się po niemiecku. I on, i ona trzymali otwarte butelki z piwem. Z tyłu trudno było odróżnić płeć. Ubrani w skórzane kurtki i spodnie, z licznymi zamkami i napami. Na nogach glany. Długie włosy, jego dłuższe niż jej, jej czerwone i sterczące…

    Po chwili oszołomienia takim obrazkiem, wróciłam do przerwanych rozważań.

    – Czyli przyjechałam na zakupy i powiem ciotce, że najpierw idę spać? Wolne żarty! – żachnęłam się. – Nawet mąż ciotki w to nie uwierzy – mamrotałam pod nosem. Na wszelki wypadek rozejrzałam się. Nikt nie przechodził. Głupio tak siedzieć na ławce z bagażem i mówić do siebie. Postawiłam torbę, rozpięłam i zaczęłam szukać, a potem wydobywać portmonetkę z markami. Znowu zbierało mi się na płacz.

    *

    – Schuldigung! – usłyszałam za plecami.

    Odwróciłam się gwałtownie. Przede mną zatrzymał się jakiś zdyszany i uśmiechnięty facet.

    – Spier… Nie jestem informacją! – zirytowana porażką, chciałam odpowiedzieć po polsku.

    – Blanka? – wysapał, a potem przetarł i założył okulary. Z grymasem na twarzy ucisnął bok.

    Teraz go poznałam! Kiedy założył okulary! Zdjęcie było prawie aktualne. Zgolił wąsy.  

    – Przyjechał! Przyjechał po mnie! Jest! – głęboko odetchnęłam. – Co za ulga! Ludzie! – Chciałam wykrzyczeć moją ulgę i radość. Niewiele brakowało, a bym się rozryczała ze szczęścia! Potakująco kiwnęłam głową i z trudem się powstrzymałam przed rzuceniem się, jak by nie było, obcemu mężczyźnie na szyję.

    Sapnął z ulgą. Uśmiechnął się i głośno wypuścił powietrze. Poprawił włosy rozrzucone przez wiatr. 

    Wzięłam głęboki oddech, uśmiechnęłam się. Zapytałam go o imię. Kiedy potwierdził, że on to Stephan, od razu zaczął przepraszać za spóźnienie. Wyrzucił z siebie potok słów. Za szybki dla mnie, ale zrozumiałam, że wczoraj nie zatankował. Dzisiaj rano przypomniał sobie, ale dopiero kiedy wsiadł do auta. Pojechał na stację benzynową, inaczej nawet nie dojechałby na dworzec. Do ‘swojej’ stacji miał kawałek, więc w rezultacie spóźnił się. Był zdyszany, bo biegł na peron, a nie jest przyzwyczajony do biegania. Pod dworcem nie było wolnych miejsc, więc musiał pojechać nieco dalej. Nie lubi spóźniać się, raz jeszcze przeprasza. Kiedy wyjaśniliśmy wszystko, wziął moją torbę i ruszyliśmy do wyjścia z peronu. Pytał o podróż, odpowiadałam jak potrafiłam.  

    Świat znowu nabierał kolorów…

    *

    Po prysznicu siadłam w szlafroku i klapkach na krześle. Byłam pod wrażeniem. Najpierw z samochodu zobaczyłam inny kawałek Berlina Zachodniego. Teraz jego mieszkanie. Wystrój znacznie bardziej nowoczesny niż u ciotki. Moje krajowe klapki tutaj nie pasowały, ale co tam!

    – Trzeba kupić sandałki na szpilce – zanotowałam w pamięci.

    – Szlafrok jest dla ciebie – uśmiechnął się, kiedy wyszłam w nim z łazienki. Zaskoczona, w porę zreflektowałam się. Za prezent podziękowałam uśmiechem i dygnięciem. Ciemnoniebieska frotte, w delikatne białe i zielone prążki. Materiał był taki gęsty i puszysty… Nasze ręczniki frotte były jednak inne. Postawiłam kołnierz i wtuliłam się w materiał. Na stole postawił przede mną herbatę, cukier. Herbata miała bardzo przyjemny zapach. Widocznie zauważył moje zainteresowanie, bo podał jej nazwę. Nie zapamiętałam. Zaproponował kanapki. Podziękowałam i wyjęłam swoje. Z uśmiechem skinął głową i przyniósł talerzyk. W ogóle był taki pogodny. Emanował spokojem. Wyjaśniłam, że w pociągu nie byłam głodna.

    – Przecież nie przyznam się, w jakim stresie jechałam. Z trudem przełknęłam kilka łyków herbaty – myślałam, uśmiechając się do niego. – Ale teraz jestem bardzo głodna, więc nadrobię zaległości – powiedziałam głośno.

    Jemu podobałam się w takim okryciu. Siedział na kanapie i patrzył na mnie, siedzącą na krześle. Niby to przypadkiem, jedząc kanapkę, odchyliłam nieco połę szlafroka, założyłam nogę na nogę już bez klapka. Teraz widział nogę aż po udo. Stopa zadbana, paznokcie pokryte lakierem. Włosy w kroczu przystrzygłam. Wiem, kobiety tego nie robią, ale gdzieś czytałam, że na Zachodzie nawet golą sobie łono do skóry, więc na początek zrobiłam krótką fryzurkę. Mnie się podobała, a nikomu nie chwaliłam się. 

    *

    Uśmiechnął się:

    – Wieczorem możemy iść do jakiejś restauracji i na spacer, jeżeli będziesz miała ochotę – zawiesił głos. – A teraz, jak odpoczniesz, to chciałbym zobaczyć ten zapowiadany striptiz.  

    – Oczywiście, przecież dotrzymuję słowa – kiwnęłam głową i uśmiechnęłam się. Zauważyłam, że brakuje mi słów albo właściwe przychodzą z opóźnieniem, więc gestykulacją lub mimiką staram się uzupełnić odpowiedź. Miałam wystarczającą motywację do nauki tego języka. Przypomniałam, że chcę zadzwonić i spotkać się z ciotką. Już wcześniej uzgodniliśmy, że będę miała na to dwie godziny. Pozwolił mi zadzwonić ze swojego telefonu w przedpokoju. Kiedy wybierałam numer, taktownie wycofał się.

    Rozmawiałyśmy krótko i po polsku. Ciotka zaprosiła na herbatę i kanapki:

    – Jeżeli będziesz miała czas – zaznaczyła. Ucieszyła się z mojego telefonu, ale chyba wyczułam sztuczny entuzjazm w jej głosie. Teraz nie przejmowałam się takimi niuansami. Znacznie później pomyślałam, że ciotka nie wpadłaby w depresję, gdybym zrezygnowała z zaproszenia.

    – Ciociu, chętnie wpadnę na jakieś pół godziny późnym popołudniem. Dzisiaj wracamy – przypomniałam.

    – Jeżeli chcesz, to możemy spotkać się gdzieś w mieście – ożywiła się.

    – Nie, nie! Dziękuję. Wolałabym u cioci, bo ciocia ma takie ładne i zadbane mieszkanie. Zawsze chętnie je obejrzę – dodałam. Przecież nie mogłam podać jej prawdziwego powodu.

    Ucieszyła się z komplementu i coś mówiła o kobiecej ręce i jej ciągłych staraniach, żeby ładnie wyglądało. O staraniach, których nie doceniał nawet jej mąż. W końcu zdołałam jej przerwać, wyjaśniając, że koleżanki czekają.

    *

    W gościnnym pokoju zdrzemnęłam się. Obudził mnie, potrząsając za ramię. Najpierw nie wiedziałam, gdzie jestem. Kiedy zobaczyłam jego twarz, wszystko wróciło do normy.

    – Miałam spać godzinę – burknęłam żałośnie. Chciałam trochę wypocząć przed pracą, a ten…

    – Spałaś ponad dwie godziny – uśmiechnął się.

    – Co?! Ile?! – Już siedziałam na tapczanie.

    Bez słowa, ale z uśmiechem pokazał mi zegarek.

    – Stephan, daj mi kwadrans! I włącz muzykę! Wiesz jaką?

    Potakująco kiwnął głową. Nie macał mnie. Nie włożył dłoni pod kołdrę.

    – I wyjdź! Eee, usiądź w salonie na kanapie i czekaj! Kwadrans!

    Kiwnął głową. Był zaskoczony i chyba rozbawiony moją determinacją.

    Byłam szybka. A co! Jak człowiek zaspał w tygodniu, to też potrafił umyć się, ubrać w kwadrans, zrobić makijaż i zbiec w pantofelkach z drugiego piętra. I zdążyć na wykłady! Chłopacy ponoć byli jeszcze szybsi, ale oni nie robili makijażu. I nie myli się. To oczywiste.

    Czasami ktoś litościwy podzielił się kanapką między wykładami. Ewentualnie kupiło się kanapkę z salcesonem albo pasztetową w „chlewiku”, czyli uczelnianym bufecie. Co bardziej wybredni albo dobrze poinformowani twierdzili, że tylko desperaci kupują kanapki z białym salcesonem.

    – Jeszcze może zakwiczeć. Gdyby miał raciczki, to pocwałowałby z kanapki! – żartował nasz kolega z roku, Robert. Panie sprzedające w „chlewiku” nie podzielały studenckiego poczucia humoru. One w ogóle nie miały humoru! Jednak ‘najśmieszniej’ było, gdy ktoś znalazł w swoim plasterku salcesonu świńską szczecinę. – Tyle czeka na spożycie, że świnka zdążyła zarosnąć? – żart Roberta wywołał wybuch śmiechu, który sponiewierał panie w bufecie. Pogłowie zwolenników kanapek z bufetu też malało. Taniej było samemu przygotować śniadanie.

    Ktoś jednak doniósł o krytycznych głosach dziekanowi. Robert został wezwany. Ponoć był tam obecny jeszcze jakiś nieznany pan. Po tym spotkaniu nasz kolega w ogóle rzadko pokazywał się w ”chlewiku”. I nie wypowiadał się głośno na temat jakości oferowanych potraw. W ogóle uspokoił się.

    *

    Stephan wyszedł i po dłuższej chwili usłyszałam muzykę.

    – Rzeczywiście świetne tło do striptizu – mnie się spodobał jego wybór.

    Wtedy już wyszłam z łazienki. Wracając, zauważyłam, że w salonie przygasił światło, a jedna lampa oświetlała węższą ścianę.

    – Ta będzie tłem mojego występu – domyśliłam  się.

    Wracałam boso, ale w moim cudnym szlafroku. Odświeżyłam się błyskawicznie. Skorzystałam też z płynu do ust. Miał fajny zapach i był łagodny w działaniu. Powoli wkładałam czarne pończochy, potem czarne szpilki. Tutaj nie wydały mi się już takie eleganckie. Założyłam czarną spódniczkę. Delikatne, ażurowe majteczki. Białą bluzkę z długimi rękawami zapięłam aż pod szyję i założyłam granatowy krawat. Kupiłam najtańszy. Akurat był w takim kolorze. Były też czerwone. Tanie jak barszcz, ale z wyszytym napisem i emblematem ZSMP. Zrezygnowałam. Uznałam, że to już byłaby perwersja. Zapięłam granatową kamizelkę. Zabrałam tacie, który już się w nią nie mieścił, a mnie pasowała do różnych strojów.

    Z pokoju wyszłam bez zapowiedzi i bezszelestnie. Zaskoczyłam go, bo zobaczył mnie, kiedy stałam prawie na środku salonu. Podniósł głowę, bo usłyszał szmer. Kiedy mnie zobaczył, uśmiechnął się. Mój wygląd musiał zrobić na nim wrażenie. Spoważniał, a teraz uśmiechnął się jeszcze raz, ale dlatego, że docenił mój wygląd. Podniecił się.

    *

    Zanim zrobiłam striptiz pokazał mi pieniądze i odłożył na półkę. 

    – Odbierzesz jutro – dodał z uśmiechem. To nie był test na moją uczciwość. Pokazał, że jest uczciwy i ma przygotowaną kwotę.

    Wzmocnił dźwięk, rozsiadł się w fotelu z kieliszkiem wina w dłoni i patrzył. Zaczęłam tańczyć. Prawie cały czas patrzyłam mu w oczy. Obracałam się, rozpięłam kilka guzików bluzki, ale w końcu ściągnęłam krawat i rzuciłam w jego kierunku. Zdejmowałam majteczki, raz stojąc prawym, a raz lewym bokiem do niego. Błysnęło nagie udo. Stałam przodem i ściągałam majtki, pochylając się w jego kierunku. Musiał dobrze widzieć moje piersi. Fajnie wyglądały na tle białej bluzki. Podeszłam, stanęłam za fotelem i zdjęłam majtki. Rzuciłam je na kanapę. Wydawał się rozczarowany. Kiedy bluzka była zapięta na jeden guzik, zdjęłam i odrzuciłam kamizelkę.

    Nadal nie widział piersi. Wypinałam się w tańcu, ale rozpięłam i zdjęłam spódniczkę, złączone nogi uginając w kolanach. Pomagałam sobie, kręcąc pupą. Stanęłam tyłem w dynamicznym rozkroku, rozpięłam bluzkę i maksymalnie odchyliłam jej poły. Kiedy odwróciłam się, zasłoniłam biust. Pokazałam go na chwilę, szeroko rozchylając bluzkę i znowu zasłoniłam. Powtórzyłam ruch. Zawsze energiczny, szybki ruch. Kontrastujący z muzyką. Zawsze miał zostawiać niedosyt u patrzącego. Odwróciłam się plecami do niego i dopiero zdjęłam bluzkę.

    Zostałam w samych pończochach i szpilkach. W rytm muzyki stanęłam przodem. Z uśmiechem patrzył na mnie, kiedy poruszałam biodrami i podniosłam ręce do włosów. Wyrzuciłam ręce w górę. Piersi zakołysały się. Patrzyłam mu w oczy, mrugnęłam i powoli, w rytm muzyki, znowu odwróciłam się tyłem.

    Stanęłam w szerokim rozkroku. Schyliłam się i wypięłam pupę. Głowę miałam na wysokości kolan. Sięgnęłam dłońmi do pośladków. Chwyciłam je i powoli rozciągnęłam. Pozwoliłam mu popatrzeć na wejście do pochwy. Puściłam jeden pośladek, nawilżyłam palec, a potem potarłam nim wejście do pochwy. Powtórzyłam tę czynność. Znowu mocno rozchyliłam pośladki. Prowokująco poruszałam pupą w rytm muzyki.

    Wyprostowałam się, odwróciłam, podeszłam do niego i z uśmiechem siadłam mu na kolanach. Sięgnęłam i łyknęłam wina z jego kieliszka. Kazał mi położyć się na kanapie. Był zadowolony z pokazu.

    *

    Położyłam się na wznak. Rozebrał się i wszedł we mnie tak niecierpliwie… Gwałtownie, jakby czekał na ten seks od miesięcy.

    – O! – mimo woli zareagowałam tak szczerze. Zaskoczył mnie swoimi ‘parametrami’.

    Uśmiechnął się, kiedy wszedł, ale był chyba speszony. Pewnie obawiał się, czy sprawdzi się jako kochanek. Skoro płacił, to w ogóle nie powinien zawracać sobie tym głowy.

    Jednak po wszystkim byłam pewna, że jego gwałtowność wynikała raczej z troski o to, by dobrze wypaść przede mną! To był bardzo udany seks i trwał pół godziny. Żadnej agresji, brutalności. A tak się tego bałam! Oczywiście, wszystko uzgodniliśmy, ale podniecony i mający nade mną władzę człowiek mógł…, mógł wszystko! Dopiero wtedy w pełni zdałam sobie sprawę jaka jestem bezbronna! Kiedy to sobie uświadomiłam, przez moment leżałam jak sparaliżowana!

    A ja… Ja? Cieszyłam się i chciałam kochać, bo wszystko dobrze się skończyło!

    Wszedł we mnie z taką łatwością. Byłam mokra! Przyjęłam go z radością. Objęłam nogami. Spodobała mu się taka pozycja. Stres już dawno minął, teraz zależało mi tylko na tym, żeby on był zadowolony. Spółkowaliśmy w tej pozycji, aż położył mnie na boku, uniósł moją nogę, wszedł do końca i dalej rżnął, leżąc na mnie. Rytmicznie uderzał biodrami. W końcu i ja, uspokojona, podnieciłam się.

    Spółkował i traktował mnie tak delikatnie, jakby to jemu zależało na mojej satysfakcji.

    – A może oczekuje mojej akceptacji? Komplementu? – myślałam gorączkowo. – A jest tak wyposażony…

    *

    Ułożył się za mną i dalej spółkowaliśmy. Uderzał mocniej niż na początku. Przytrzymywał mnie, obejmował. Byłam mokra, więc nie było żadnego problemu z tarciem. Raczej czułam, że śluz wycieka ze mnie. Ale miał taki gruby członek! Sam rozmiar mnie podniecał! W końcu klęczałam na czworakach, a on rżnął mnie od tyłu. Głośno jęczałam. Inaczej już nie mogłam wytrzymać. Miał siłę! Na chwilę zatrzymał się. Zamilkłam. A on stanął za mną i ruchał mnie na stojąco. Momentami szarpał mnie za biodra. Aż podrywał z kolan! Wbijał penisa do końca. Uderzał w dno pochwy, drażnił macicę. Aż mi pociemniało w oczach… I nagle! Ciepło po ciele rozeszło się jak silna fala! Wyłam w poduszkę. Miałam orgazm! Drżałam nabita na jego penisa, coś bełkotałam, a on dalej walił mnie!

    W końcu uderzył biodrami po raz ostatni. Upadłam twarzą na poduszkę. Wyszedł ze mnie i masował penisa. Mimo wszystko… Mimo pieszczot, czułości, udanego seksu, leżałam spięta. Chciałam wypaść jak najlepiej! Przecież wszystko właśnie po to przygotowywałam! I tak wiele zależało od tego spotkania… Szybko ułożyłam się w ponętnej pozie na plecach, ugięłam nogę w kolanie, uśmiechnęłam do niego. Przestał masować penisa. Pochylił się i spuścił na mój brzuch. To był obfity wytrysk! Lepką ciecz powoli wcierałam w skórę.  

    Sądziłam, że to koniec, a on ukląkł na mnie, penisa wsadził między piersi i intensywnie masował go nimi. Leżałam na plecach i patrzyłam, jak rytmicznie porusza piersiami. Teraz, w zasadzie, były jego własnością. Kupił moje usługi. Kupił mnie. Brodawki były grube i twarde. Sutki już wcześniej pociemniały. Byłam podniecona. Na koniec masażu jeszcze wystrzelił kropelkami spermy na moją twarz.

    – Następnym razem ty mnie tak wymasujesz – zaznaczył, drażniąc sutek paznokciem. Znowu był odprężony, uśmiechnięty.

    – Oczywiście! – potwierdziłam od razu. Musiałam być dyspozycyjna. Tego oczekiwał ode mnie.

    Prawie siedział na mnie, a ja wiedziałam, co będzie dalej. Przesunął się jeszcze wyżej, wodził penisem po mojej twarzy i w końcu wsunął go do ust. Pieściłam najlepiej, jak potrafiłam. Bardzo się starałam. W pewnym momencie, chyba podniecony pieszczotami, wepchnął penisa głęboko w usta. Aż po nasadę! Gwałtownie zareagowałam, bo bałam się, że zwymiotuję. Był naprawdę gruby i dość długi, a teraz wciskał go aż za migdałki! Na szczęście szybko wycofał się. Głowę ścisnął mi udami i położył się na boku. Też położyłam się na boku. Wtedy zaczął rżnąć mnie w usta. Ciągle mu stał! Dalej pieściłam go językiem, a dłonią delikatnie masowałam jądra. Trochę to trwało, aż zdecydował, że na razie zrobimy przerwę. Ulżyło mi!

    Leżeliśmy dłuższą chwilę w milczeniu. Przyznał, że miał ochotę wytrysnąć znacznie wcześniej. Potem rozmawialiśmy o tym, jak spędzimy resztę dnia oraz wieczór.

    *

    Cdn.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Tomnick