Blog

  • Noc pelna niespodzianek

    Po ciężkim tygodniu pracy przyszedł weekend. Nie mając nic innego w planach, skorzystaliśmy z żoną Pauliną z zaproszenia od naszych znajomych- Ani i Darka. Pojechaliśmy autem i początkowo zamierzaliśmy wrócić tego samego dnia, ale było bardzo miło, pojawił się alkohol, a nasi znajomi zaoferowali nam nocleg. Zgodziliśmy się, więc siedzieliśmy, rozmawialiśmy i piliśmy do późnej nocy. Przez cały wieczór czułem na sobie zalotne spojrzenia Ani. Z jednej strony czułem się nieswojo, a z drugiej strony bardzo mnie to kręciło, tym bardziej że jej sukienka z głębokim dekoltem działała na mnie obłędnie.
    Kiedy już wszyscy byliśmy zmęczeni, poszliśmy spać… przynajmniej takie były założenia. Poszedłem z żoną do sypialni dla gości. Była mocno wypita, wiec szybko zmorzył ją sen. Ja jeszcze przez jakiś czas nie śpię. Ciągle w głowie mam uśmiech Ani, jej długie blond włosy i jej biust. Jakież było moje zdziwienie, kiedy usłyszałem dyskretne otwieranie drzwi. Było dość ciemno, ale wystarczyło, że delikatnie zaświeciłem telefonem i ukazała mi się seksowna sylwetka gospodyni domu. Powolutku usiadła na łóżku, delikatnie pogładziła mnie dłonią po policzku, po czym przybliżyła swoją twarz na odległość 10 cm i wyszeptała:
    – Piotruś… nie możesz spać?
    – właśnie myślałem o Tobie- odpowiedziałem po chwili.
    – to dobrze- odpowiedziała, po czym dodała- mam dziś ochotę sprawić Ci rozkosz
    Ania zawsze była osobą zdecydowaną, wiedząca czego chce. Ja trochę się zawahałem, myśląc, że żona się obudzi, dlatego początkowo byłem dość niechętny, ale Ania jest kobietą, która potrafi postawić na swoim, dlatego bez zbędnych gierek od razu przeszła do konkretów- weszła mi pod kołdrę i po chwili poczułem jej mokry języczek pomiędzy moimi nogami. Zrobiłem się twardy w kilka sekund, po czym zatopiłem się w jej rozkoszne gorące usta. Jęknąłem głośno, ale pohamowałem się, przypominając sobie, kto śpi obok. I tak doznając po cichu rozkoszy zacząłem się zastanawiać jak się sytuacja rozwinie dalej…
    Postępując coraz śmielej- zrzuciła kołdrę i dosiadła mnie jak jeździec. Nadziała swoją mokrą cipkę na mojego sterczącego kutasa i zaczęła ujeżdżać. Najpierw subtelnie, ale z każdą chwilą poczynała sobie coraz śmielej. Łóżko zaczęło ruszać się coraz bardziej. Moja żona nagle przekręciła się na bok twarzą w naszą stronę, ale na szczęście się nie obudziła…
    Sądziłem, że tej nocy już nic mnie bardziej nie zaskoczy, ale w tym momencie Darek wszedł do sypialni i podszedł do łóżka. Byłem mocno zszokowany i bałem się, co teraz się stanie. Darek zapalił lampkę nocną stojącą na szafce przy łóżku i ze zdziwieniem dostrzegłem, że jest nagi. Ania nie przestając mnie ujeżdżać, złapała go za członka i zaczęła go pieścić. Po kilku chwilach moje zdziwienie z powrotem przekształciło się w podniecenie i to ze zdwojoną siłą. Byłem podjarany do tego stopnia, że nawet zapomniałem o śpiącej obok Paulinie. Bawiliśmy się tak jeszcze przez parę minut, po czym ośmielony całą sytuacją zaproponowałem zmianę pozycji. Ania położyła się na plecach, a ja klęcząc na kolanach- wszedłem w nią i zacząłem posuwać, a Darek wsadził jej penisa do ust. Gorący trójkącik zaczął się rozkręcać. Ania zaczęła wić się z rozkoszy, przeżywając cudowny orgazm.
    Nagle z seksualnego transu wyrwał nas głos mojej żony:
    – cudownie ją rżniecie… nie przestawajcie.
    Będąc w lekkim szoku, odwracamy się w jej kierunku i widzimy, jak nas obserwuje, delikatnie przygryzając wargę z podniecenia. Widać jak delikatnie wije się pod kołdrą. Szybkim ruchem zrzuciłem z niej kołdrę i ukazało się nam jej nagie ciało. Widzimy, jak paluszkami pieści swoją cipkę. Cała ta scena nakręciła nasz jeszcze bardziej. Ja zacząłem wchodzić w Anię jeszcze mocniej i intensywniej a jej mąż usiadł na niej nieco wyżej, kładąc swojego penisa między jej piersi. Ania docisnęła je rękami, a On zaczął je posuwać niczym ciasną dziurkę. Po kilku dłuższych chwilach moja żona nie wytrzymała, przybrała pozycję na pieska, wypinając swoją dupcię i mówi:
    – a teraz miśku pierdol mnie ostro.
    Posłusznie zmieniłem partnerkę i wszedłem w nią gwałtownie, sprzedając przy tym soczystego klapsa. Ania wyszeptała do swojego Darka:
    – Ty też mnie tak zerżnij,
    więc tak jak Paulina- przybrała pozycję na pieska, a mąż zaczął posuwać ją od tyłu. Tak więc weszliśmy ostro w nasze żonki, wsłuchując się w ich jęki i orgazmy, jakich doznały po krótkiej chwili. W końcu będąc u szczytu podniecenia, chwyciłem mocno żonę za włosy. Widzę, jak jej ogromne podniecenie miesza się z przyjemnym bólem. Po chwili nie wytrzymałem i spuściłem się w jej gorącą cipkę. Parę chwil później doszedł też Darek, oblewając wypięty tyłeczek Ani. Cudowny finał wspaniałej nocki.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Hextor
  • Kot spi, myszy harcuja

    Sytuacja wydarzyła się w pewną letnią sobotę. Wybrałem się na piwo z dwójką moich znajomych. Kasia i Marcin to długoletnie kochające się małżeństwo. Oboje mają po 30 lat. Spotkanie nie skończyło się na jednym piwku. Byliśmy mocno podchmieleni. Jako że po pijaku do domu nie miałem jak wrócić- zaoferowali mi nocleg. Położyłem się u nich na kanapie, a oni poszli spać do sypialni. Nie mogłem zasnąć, bo myślałem o Kasi. Po jakiejś godzinie dyskretnie wszedłem do ich sypialni. Byłem pijany, więc nie miałem za bardzo hamulców. Oni już spali. Wśliznąłem się pod kołdrę za Kasią i zacząłem ją czule dotykać- Ona nadal spała. Delikatnie zacząłem gładzić pierś, a palcem zacząłem pieścić sutek- dziewczyna zamruczała przez sen i sutek zrobił się sztywny. Jeszcze chwilę pieściłem obie piersi i zacząłem schodzić niżej. Mój palec zaczął bawić się łechtaczką. Kasia zaczęła się budzić i pojękiwać, ale początkowo myśli, że to Marcin się z nią bawi. Zaczynam głaskać cipkę całą dłonią- poczułem, że zrobiła się mokra. Nagle Kasia zorientowała się, że to ja i mocno zmieszana pyta po cichu:
    -co ty robisz??
    A ja w tym momencie wsadzam zdecydowanie 2 palce w cipkę. Dziewczyna zajęczała- Marcin się nie obudził, ale niespokojnie przekręcił się na bok, akurat w naszą stronę. Kasia zaczęła panikować i wyszeptała:
    – przestań, co ty sobie wyobrażasz??
    Po czym chciała odepchnąć moją rękę, ale nie dała rady, kiedy siłą zacząłem poruszać palcami coraz mocniej i szybciej i wtedy nadeszła jeszcze większa fala rozkoszy. Wyszeptałem:
    – bądź grzeczna, bo mąż się obudzi.
    Wtedy przestała się opierać i zaczęła coraz bardziej oddawać się rozkoszom. Zacząłem ją całować w usta. Potem namiętnie lizałem jej piersi, cały czas zabawiając się jej cipką. Następnie zszedłem niżej i moje palce zastąpił mój giętki język. Dziewczyna zaczęła pojękiwać coraz intensywniej, kiedy lizałem jej muszelkę. Marcin zaczął się wiercić, więc ja przestałem się ruszać. Kiedy przestał się wiercić, powiedziałem po cichu:
    – lepiej już pójdę.
    – nie idź jeszcze- odpowiedziała z lekkim zawstydzeniem w głosie,
    – ok, zostanę, jeśli ładnie poprosisz i powiesz mi co mam zrobić- odpowiedziałem.
    Ona z jeszcze większym zawstydzeniem odparła:
    -błagam, zostań i wyliż moją cipkę.
    Uśmiechnąłem się i zacząłem ponownie zabawę. Lizałem intensywnie na przemian na zewnątrz i od czasu do czasu zanurzając język głęboko, jak tylko się da. Po kilku minutach Kasia była maksymalnie podniecona, nie wytrzymała i wydała z siebie głośny jęk podczas orgazmu. Spojrzeliśmy czy Marcin się nie obudził. Widzimy, że nie, ale tak naprawdę nie zdawaliśmy sobie sprawy, że obudził się już dawno i udając, że śpi- dyskretnie obserwował dalszy bieg wydarzeń. Kasia wyszeptała do mnie:
    – a teraz chodź i mnie przerżnij.
    Rozchyliłem więc bardziej jej nogi i wszedłem w nią zdecydowanie i tak się bawiliśmy przez jakiś czas- Marcin był coraz bardziej nakręcony. Jego żona odwróciła się do mnie w pozycji na pieska. Ja już byłem maksymalnie podniecony, więc posuwałem ją mocno i szybko. Nagle wstał Marcin- my zastygliśmy na chwilę bez ruchu, a on mówi:
    – nie przestawajcie.
    Po czym wsadza żonie penisa do ust. Dalej zabawa jest na całego. Po pewnym czasie się zmieniliśmy- Marcin posuwał żonę, która zaczęła robić mi lodzika. Tak się bawiliśmy przez jakiś czas, po czym Kasia miała kolejny orgazm a my obaj spuściliśmy się na jej ciałko.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Hextor
  • Naruto 002

    Trzeci Hokage przeglądał kartę profilową Naruto, siedząc za swoim drewnianym biurkiem, popalając swoją ulubioną fajkę. Naruto stał przed nim, czekając na słowa krytyki z jego strony. Hokage odłożył kartę na biurko i sięgnął do szuflady i wyciągnął z niego kolorowy magazyn. Naruto nagle wciągnął powietrze i podszedł o krok w stronę staruszka.

    Naruto, chciałbym nieco zmienić temat – zaczał Sarutobi – Wpadł mi w ręce ostatnio pewien magazyn.

    „Sam wpadł” pomyślał Naruto.

    – Nie znam się na magazynach staruszku.

    Cisza – przerwał mu Hokage – I tak wiem, że to ty.

    Na kilku stronach magazynu znajdowały się fotografie ponętnej blondynki z dużym biustem pozującej w odważnych pozycjach. Sarutobi spojrzał znów na zdjęcia i poprawił swoją starą knagę przez białe szaty hokage. Był pod wrażeniem umiejętności Naruto do transformacji.

    – Swoją głupotą udało ci się podsunąć mi pewien pomysł, jeśli się dobrze sprawdzisz, możesz zostać jednym z elitarnych ninja Konohy.

    Naruto stał w osłupieniu i słuchał dalej, do czego zmierzał staruszek.

    – W świecie ninja trzeba czegoś więcej niż siły i potężnych technik ninjutsu, trzeba nam podstępu i sprytu, a ty, pomimo że nie celowo, pokazałeś, że masz to coś. Twoje zdolności w zakresie kamuflażu są na wysokim poziomie i jestem pewien, że mogłyby nam się przydać do szpiegowania wiosek i wyciągania informacji – Sarutobi wstał i wyszedł za biurko, trzymając otwarty magazyn – Mój przyjaciel Danzo chętnie widziałby kogoś takiego w szeregach anbu, ale najpierw muszę sam sprawdzić, czy się nadajesz.

    Naruto tylko się uśmiechnął, chciał od razu zrobić jak najlepsze wrażenie, wyobraził sobie dwie piękne i jędrne piersi, zgrabny tyłeczek, gładkie kobiece uda, skupił się na tym, skupił chakre i użył techniki transformacji. Przed Trzecim Hokage pojawiła się seksowna kobieta cała naga, trzymała się za jedną pierś i oblizywała wargi. Sarutobi poczuł, że jego penis twardnieje, ale był w szoku, przez ułamek sekundy nie mógł nic zrobić. „Tak to jest to” pomyślał, ta technika pozwoli mu wstrząsnąć nawet najpotężniejszym ninja.

    Nagle do pokoju wparował Konohamaru, wnuk Trzeciego, z miejsca stanął jak wryty, gdy zobaczył dojrzałą kobietę całkowicie nagą, jeszcze nigdy w życiu nie widział nagiej kobiety. Spojrzał na dziadka, który stał w oszołomieniu. Naruto szybko cofnął technikę.

    Naruto! Jesteś imbecylem, nigdy nie będziesz ninja, masz w głowie tylko głupoty, wynocha i nie pokazuj się tu! – wykrzyczał Hokage, widząc twarz swojego wnuka.

    ***

    Konohamaru Nie myślał o niczym innym jak tylko o dzisiejszym poranku, ciągle miał w głowie dwie ogromne piersi ustawione prosto w jego kierunku. Dotknął swoje penisa, był cały sztywny. „Ta technika jest genialna” pomyślał, muszę się jej nauczyć.

    Zajęło mu kilka godzin, aby odnaleźć w wiosce Naruto. Gdy w końcu go znalazł, spojrzał mu w oczy i krzyknął.

    – Naucz mnie tego!

    Naruto spojrzał na niego z góry i dopiero teraz przypomniał sobie, kim on jest, u uśmiechnął się tylko.

    – Chcesz być potężnym ninja i szukasz potężnego nauczyciela – wypiął pierś do przodu – Widzę że zaczynasz od najlepszych, zgadzam się, zostanę twoim sensei.

    Naruto poczuł się nagle jak doświadczony wojownik, który przekaże swoją wiedzę młodemu uczniowi. Poszli razem do parku, gdzie Naruto wypytał go, co już umie. Konohamaru był szkolony przez elitarnego joninaEbisu i znał podstawy transformacji, jednak jego poziom daleko odstawał od Naruto, kiedy sam spróbował Sexy jutsu, pojawił się jako gruba baba z cellulitem.

    – Nie masz za grosz wyobraźni, patrz na to – Naruto skupił chakre.

    Puff, przed konohamaru pojawiła się znów cała golutka dziewczyna o długich blond włosach, które opadały na jej nagie plecy. Nos konohamaru od jej piersi dzieliło może 5 cm, odruchowo sięgnął swoją małą dłonią do piersi i położył na niej rękę. Blondyna spojrzała zdziwiona na niego i poczuła przyjemny uścisk. Konohamaru zaczął masować pierś i bawić się sutkiem, przytulił się do piersi i zaczął je całować, polizał sutek i zaczął go ssać. Dziewczynie spodobała się taka forma treningu, uznała to za doszkalanie swojego ucznia. Sięgnęła dłonią do krocza Konohamaru i wymacała jego małą pałkę. Sterczała już mocno w jego spodniach, postanowił ją wyjąć. Wyciągnęła jego małego kutasa i chwyciła w dłoń.

    – A teraz czas na lekcję praktyczną – powiedział blond włosa dziewczyna i uklękła przed młodym, spojrzała do góry i polizała jego członka. Zanurzyła go w ustach i zamknęła oczy. Konohamaru zrobił to samo. Naruko wkładała sobie pałkeKonohamaru głęboko w usta, ocierając się o niego językiem. Konohamaru poczuł, że zaraz dojdzie, jeszcze nigdy nie czuł czegoś takiego, chwycił dziewczynę za włosy i wepchnął jej pałkę w gardło i trysnął w środku.

    ***

    Odpoczywali oboje po wyczerpującym, ale jakże doszkalającym treningu, Konohamaru siedział z opuszczonymi spodniami a obok Leżała blondyna wciąż golutka na trawie. Nie zauważyli oboje, kiedy pojawił się Ebisu, nauczyciel Konohamaru.

    – Co wy wyrabiacie? – nie dowierzał w to, co widzi – Takich rzeczy uczysz młodszych kolegów? Paniczu, proszę za mną, zaraz weźmiemy się za prawidłowy trening bez zbędnych głupot.

    Konohamaru wstał.

    Nie! Sam sobie wyznaczam trening – po czym skupił czakre i wyobraził sobie słodką brunetkę z okrągłymi piersiami.

    Puff Przed ebisu pojawiła się golutka dziewczyna, młoda i atrakcyjna. Ebisu przełknął ślinę.

    – Na litość boską proszę w tej chwili zmienić tę postać!

    Z drugiej strony podeszła Naruko i objęła go, przyciskając swoje nagie piersi do jego pleców, brunetka podeszłą i klękła przed Ebisu.

    – Pokaż mu – powiedziała blondynka.

    Dziewczyna wzięła do rąk penisa Ebisu i zaczęła walić go szybkimi ruchami. Pala Ebisu stanęła powoli w pionie.

    – Do buzi – InstruowałaNaruko.

    Brunetka wzięła do ust kutasa i zaczęła go ssać szybkimi ruchami, poczuła, jak penis rośnie jej w ustach, ssała go i ciągnęła. Ebisu powoli odpływał. Blondi sięgnęła dłonią do jego worka i zaczęła się nim bawić, druga zaś lizała jego pałkę, pomagając sobie ręką, gdy zaczęła trzepać go szybko, ebisu stracił wole walki i poddał się rozkoszy. Naruko puściła go i uklękła obok Brunetki, obie zaczęły lizać mu pałę, doprowadzając go do szczytu, Naruko szybko zaczęła walić kutasa, czekając na wytrysk, Gdy Ebisu doszedł, sperma zalała ich twarze, a jonin opadł bez sił.

    Naruko i brunetka stanęły naprzeciw siebie.

    – Widzisz, przerosłeś swojego mistrza – powiedziała blondyna.

    Konohamaru poczuł siłę, wiedział, że znalazł wielkiego mistrza i że będzie doskonalił tę technikę.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Sarah
  • Maturzystka – 18.

    Część 18.

    Otwieram drugie drzwi i staje jak wryta! Nie poznałam jej! To ta młoda laska, która mi się tak spodobała. Naga klęczy na czworakach z kneblem w szeroko rozwartych ustach. Dłonie ma przypięte kajdankami do uchwytów na tapczanie. Szeroko rozstawione uniemożliwiają obronę przed kolejnymi razami bicza. Pupa i plecy są zaczerwienione. Musiała już solidnie oberwać od swojej Pani. Knebel jest przezroczysty. Uciska i zniekształca wargi dziewczyny. Wygląda obrzydliwie. Jej twarz wyraża cierpienie. Widać ślady po łzach. Jest spocona, włosy kleją się do twarzy. Zauważyła mnie. Poznała mnie! Teraz patrzy na mnie błagalnie, jakby prosiła. Ba! Jakby wręcz błagała o pomoc.

    – Chciałaś to masz – myślę mściwie. Patrzę na nią obojętnym wzrokiem i nie ruszam się z miejsca.

    Piersi tej blondynki nie są duże. Ona szczupła, „w rękach” swoje znacznie starszej i tęższej partnerki wygląda jeszcze bardziej na drobną istotę. Kobieta o obfitym biuście stoi obok tapczanu w pończochach i czerwonych szpilkach z biczem w ręku. Skórzany, czarny stanik jedynie okalający piersi, tylko podkreśla ich rozmiar. Jej ciało lśni od potu. Zauważyła mnie. 

    – Chcesz spróbować? – uśmiecha się do mnie, oferując bicz.

    Nie ruszam się. Wciąż patrzę na blondynkę i bez słowa przecząco kiwam głową.

    – Dzięki. Na razie chętnie popatrzę – słyszę samą siebie.

    Podchodzi do mnie: 

    – Łucja.

    – Grażyna.  

    – A ta to Basia – pokazuje na zakneblowaną blondynkę. – To dobra, młoda suka. Początkująca. Nie przejmuj się jej łzami. Lubi to. I nie robi tego po raz pierwszy – szepcze mi do ucha, stając za mną. – Gdybyś chciała, możemy ją tresować we dwie. Lubi ból, przemoc i łagodne pieszczoty na początku. Wtedy ból jest bardziej dotkliwy. Mam też starszą dziewczynę, do której tresury potrzebuję asystentki. Zastanów się – całuje mnie w ucho i odsuwa się. Przez cały czas, kiedy mówiła, głaskała mnie po piersi.

    Odważam się i wchodzę do pokoju. Nie zamykam drzwi. To są pokoje ogólnodostępne, a ja chcę żeby i inni zobaczyli tresowanie Basi. Staję z drugiej strony tapczanu. Szok! Z pochwy dziewczyny wystaje wibrator przytwierdzony do ciała taśmą izolacyjną. Na nogach też ma zawiązane linki przymocowane do rogów tapczanu. Jej delikatne, młode ciało tak bardzo różni się od ciała Łucji.

    – Jest włączony – tłumaczy jej Pani. – Lubię, kiedy suczka odczuwa jednocześnie różne bodźce. Wrażenia są niezapomniane.

    I bije ją biczem po plecach. Dziewczyna wije się na czworakach, aż dociska piersi do tapczanu. Pani od razu uderza ją po piersiach. To uderzenie korygujące. Basia prostuje się. Już więcej nie dotknie piersiami tapczanu. Wydaje niezrozumiały krzyk. Rzuca głowa na boki. Wtedy Pani uderza po plecach. Nie zwraca uwagi na jęki młodej laski. Odkłada bicz, chwyta butelkę alkoholu i wsuwa w knebel. Łapie dziewczyn za włosy i wychyla jej głowę do tyłu. Przechyla butelkę. Basia próbuje protestować, wypycha płyn, krople spadają na tapczan, ale w końcu pochłania kolejne łyki. Pani odstawia butelkę i pluje w knebel. Dziewczyna ciężko oddycha, a Pani dopycha wibrator w pochwie. I wpycha końcówkę bicza do odbytu. Basia wyje z bólu, ale jakoś nikt nie kwapi się sprawdzić, co się dzieje w tym pokoju. Domyślam się, że takie odgłosy są normalne podczas zabaw u Ewy i już od dawna nie wzbudzają zainteresowania.

    – Jesteś tu nowa. Przyzwyczaisz się – tłumaczę sobie.

    Łucja patrzy na mnie wymownie, nieznacznie uśmiecha się. Zakłada ręce pod nagim biustem. Chwali się jego rozmiarem. To gest tej, która tutaj dominuje. I oczekuje na moją inicjatywę.

    *

    Podchodzę, wyciągam bicz z odbytu i wsadzam w rozwarte usta Basi.

    – Liż – wydaję polecenie. Wciskam głęboko. Dziewczyna dławi się. Nie może cofnąć głowy.

    – No, świetnie – Łucja przygląda się moim igraszkom, obejmując mnie od tyłu. Na plecach czuję jej ciepłe, duże piersi.

    Basia dalej dławi się, krztusi, łzy płyną z jej oczu. Chwilę pozwalam jej odpocząć. Znowu wciskam bicz do odbytu i rucham nim dziewczynę. Łucja chichocze zadowolona. Wysuwam bicz i ponownie wkładam w usta.

    – Liż – powtarzam polecenie. Znowu chce uciec głową, ale patrzy w moje oczy i posłusznie liże rączkę bicza. Wciskam mocniej. Aż krztusi się. Jej reakcja wzmaga się. Nie cofam ręki. Za chwilę po raz kolejny powtarzam ruchanie dziewczyny i wkładam bicz w jej usta. Nie powtarzam polecenia. Teraz już bez wahania liże bicz.

    – Brawo! Przyjemnie popatrzeć, jak ją tresujesz – chwali mnie Łucja i znowu całuje w policzek. – Masz do tego talent. Naprawdę! – Wyciąga bicz z ust Basi i wtyka do odbytu. Dziewczyna gwałtownie wygina się. Łucja była dość brutalna. Potem wchodzi na tapczan.

    – Patrz! To lubię robić młodej, kiedy odprężam się! – to mówiąc stanęła w rozkroku nad jej twarzą, chwyciła za włosy i odchyliła głowę do tyłu. Po chwili oczekiwania zobaczyłam jak krople moczu spływają do przezroczystego knebla. Potem z kropli powstała struga. Łucja wstrzymała się. Szarpnęła włosy dziewczyny i wygięła ja na tyle, na ile pozwalały kajdanki. Potrząsnęła głową. Z ust Basi nie wypłynął mocz. Nawet kropla.

    – Widzisz! Sporo można z nią zrobić – uśmiechnęła się dumna. Zeszła z tapczanu, patrzyła na mnie i chwyciła Basię za brodawkę. Beztrosko kręciła nią.

    Blondynka jęczała. Po chwili już wyła i niezrozumiale bełkotała. Domyśliłam się, że prosi o litość.

    – Chce ją przyuczyć, żeby służyła sobą w trakcie zabaw. Wypuszczana z klatki dla zainteresowanych i potrzebujących. Dobre zwierzątko, obsługujące wszystkich, którym się spodoba. Na razie jest ładna. Ale jak długo?

    Przyglądam się i słucham. Domyślam się, że to nie wszystko.

    Pani chwyta Basię za wargę sromową i ciągnie ku nam. Dziewczyna szybko przesuwa się tyle, ile potrafi. – Widzisz? – zapytała Łucja. Szarpnęła i pokazała mi fragment skóry, który pociągnęła.

    Dziewczyna jęknęła. Leży na boku, wypina biodra i szeroko rozchyla nogi. Wszystko dla jej Pani… Kiwam głową. Robi się ciekawie.

    – Widzisz? Warga jest już przekłuta, druga też. To miejsce na solidny kolczyk. Służący do zabaw albo jako rodzaj drugiej obroży. Zamiast na szyi, tkwi w kroczu i wytresowana sunia posłusznie chodzi obok Pani… – uśmiecha się treserka. – Niewytresowana również. Każde szarpnięcie ma boleć i przypominać o zależności. Tak, bym później nie musiała szarpać. W końcu smycz nie będzie potrzebna. Sama będzie chodziła przy nodze i pilnowała siebie. Kochana sunia – przy ostatnich słowach z czułością głaszcze dziewczynę po piersi.

    Okropny grymas wykrzywia usta dziewczyny zniekształcone szerokim, przezroczystym kneblem. Basia próbowała uśmiechnąć się.

    *

    Jest środa. Impreza u Ewy odbyła się w sobotę. To miał być kolejny zwykły dzień w szkole, ale coś się szykowało. Trudno mi było określić, po czym poznawałam takie niuanse. W każdym razie na jednej z przerw podeszła do mnie gruba „Sarenka”: 

    – Ty! Po lekcjach masz na dole zaczekać na Ewę – przeżuwała gumę.

    – Tylko ja? Po co?           

    Wanda znieruchomiała na moment, zaskoczona moim pytaniem. Była tylko od przekazywania wiadomości. Przewróciła oczyma. 

    – Masz zaczekać i tyle! – zdziwiona pytaniem wzruszyła ramionami.

    – Chodzi o Alicję? – upewniła się Kamila.

    – No, tak – uśmiechnęła się Wanda.

    – Właśnie wyjaśniałam Grażynie, o co chodzi – Kamila tłumaczyła się z rozmowy ze mną.

    Wanda znowu wzruszyła ramionami. Kama nie czuła się zbyt pewnie widywana w moim towarzystwie, ale zapowiedź spotkania i uregulowania długu była ważniejsza. Żadna dziewczyna nie czuła się zbyt pewnie przyłapana na rozmowie ze mną.

    – Czyżbym stanowiła konkurencję dla Ewy? – pytam samą siebie. I zaraz odpowiadam: – Marny żart…

    – Ewa chce porozmawiać z Alicją o jej stosunku do naszej grupy – wyjaśnia Kama.

    – Waszej bandy – stwierdziłam odważnie, patrząc w oczy Kamy.

    – Jak zwał, tak zwał – teraz Kama wzruszyła ramionami. Odwróciła wzrok. Nie czuła się zbyt pewnie, kiedy rozmawiałyśmy tylko we dwie. Trudno jej było znajdować skuteczne argumenty na moje zarzuty. W końcu jak Ewa coś powiedziała, to reszta posłusznie wykonywała. Nie było miejsca na refleksję. Ba! Nie było miejsca na myślenie. Wówczas nie musiały szukać uzasadnienia. Liczyły się tylko dobre kontakty z „Szefową”.

    – Coś rzadko ją z wami widuję – próbuję więcej wyciągnąć z Kamili.

    – E, tam – burknęła niepewnie. – Jest z nami i powinna regularnie pojawiać się na spotkaniach.

    – A ona olewa i Ewę, i was – wpadłam jej w zdanie. Uwagę wzmocniłam ironicznym uśmiechem. Podziałało.  

    – Ewa na to nie pozwoli – Kamila zareagowała żywiołowo, widząc mój uśmiech. – Dzisiaj zobaczysz.

    *

    Zostawiłam Łucję z jej suczką. Przynajmniej wiem, którą dziewczyną będę bawić się, jeżeli przyjdzie mi ochota na takie ekscesy. Nie byłam na to przygotowana. Oddycham głęboko. Stojąc w salonie, rozglądam się, ale myślami nadal jestem przy Basi.

    – Skoro lubi takie zabawy, to czym się przejmujesz? – próbuję uspokoić samą siebie. – Nigdy nie zrozumiem takiej psychiki.

    – Sama jesteś? – jakiś chłopak stoi za mną i przytula się. Jeszcze mnie nie maca. Może widział jak pognałam natarczywego faceta, więc pilnuje się, żeby nie wychodzić z imprezy z obrzękiem jąder. I perspektywą rezygnacji z seksu na tydzień albo dwa.

    – Cóż, w zakresie samoobrony odebrałam nader solidne wykształcenie – śmieję się w duchu. – To takie głupie! Przyszedł poruchać, a wychodzi, kulejąc jak inwalida i nawet nie poczuł żadnej cipki.

    – Nooo, masz ochotę? – nieznajomy szepcze mi namiętnie do ucha i głaszcze po udzie. Drugą ręką obejmuje w pasie. Kołysze się w rytm muzyki. Chłopak nawet ładnie pachnie.

    – A co mi oferujesz? – nie odwracam głowy. Przyglądam się parce figlującej na kanapie. Właśnie podszedł do nich chłopak, widząc, że dziewczyna ma wolne usta. Wcześniej blondynka bez skrępowania pieściła członek kochanka ustami, a teraz leży, jedną nogę opierając o podłogę, a drugą kładąc na oparciu. Chłopak ruchał ją intensywnie. Dziewczyna głośno stękała z zadowolenia. Kiedy drugi chłopak próbował przystawić do jej ust sterczącego penisa, para przerwała kopulację i odegnała natręta. Blondyna wręcz odepchnęła go. Niezrażony wzruszył ramionami, odwrócił się i przysiadł do chłopaka i dwóch dziewczyn tulących się na poduszkach. Dopiero teraz w blondynce rozpoznaję głośną Julię, z którą spółkuje Darek.

    – No, za dużo już nie ma na sobie i nie rży. Od razu wydaje się atrakcyjniejsza – ironizuję, ale na własny użytek.

    – Tak cię zajadę, że będziesz wyła z rozkoszy! – odpowiada na moje pytanie chętny chłopaczek.

    – Taki z ciebie kierowca? To spróbuj, ogierze – zachęcam chwalipiętę i słyszę, jak rozpina spodnie. – Ej, ogierze! – powstrzymuję go, ale nawet nie odwracam się. – Najpierw rozgrzewka! Potem zawody! Pokaż, że potrafisz wypieścić kobietę! – stawiam warunek. Trochę dziwnie brzmi w moich ustach słowo „kobieta”, kiedy obok widzę takie, które dawno przekroczyły 40 lat.

    Chłopak staje przede mną. Szatyn, ze 20 lat, szczupły, zadbany, czysty i z tych, co siłownię widzieli w sieci. Już jest podniecony. Nawet zdążył wyjąć penisa! Teraz sterczy i kołysze się, kiedy właściciel próbuje mnie macać.

    – Ogierze, pokaż jak potrafisz popieścić cipkę – szepczę aksamitnym głosem i staję w rozkroku.

    Raczej nie docenia mojej intonacji i pospiesznie klęka. Ściąga mi majtki. Spokojnie wychodzę z nich i wyciągam rękę. Chłopak przez moment waha się i niechętnie oddaje moją część garderoby.

    – Gdybym tak chętnie rozdawała majtki, to co tydzień biegałabym na zakupy – mruczę na tyle głośno, żeby usłyszał. Tak się buduje swoją legendę.

    Ciepły i energiczny język buszuje po łechtaczce. Głaszczę go po głowie. Chłopak stara się. Jedna dłoń krąży wokół ucha, gdyby chłopak nagle stał się zbyt agresywny, a jego pieszczoty bolesne.

    *

    – O co chodzi? Zostaw mnie! Dowiem się czegoś? – nerwowy głos Ali słychać już z daleka.

    Zza rogu wychodzi cała grupa. Ala, ciemna blondynka o gęstych, lekko kręconych włosach do ramion, idzie przodem, Paulina i Wanda po jej stronach i popychają dziewczynę, kiedy zwalnia. Dwie zamykają pochód. Pozostałe stoją przy Ewie. Jesteśmy w zacisznym miejscu. Od ulicy chroni nas tylko druciana siatka, ale to dwa rzędy drzew zadbanych świerków gwarantują dyskrecję, a od frontu szkoły ściana budynku. Tutaj nie ma nikogo podczas lekcji. Również na przerwie uczniowie rzadko zaglądają. Obok szkoły znajduje się czyjaś okazała willa, więc właściciel odgrodził się wysokim, drewnianym murem i świerkami. Na tym placyku rośnie kilka klonów i dąb. Z okien szkoły nie widać nas przez ich rozłożyste i gęste korony. Z powodu ich rozłożystości niedługo będą przycięte. Na parterze są łazienki z zamalowanymi oknami i gabinet pielęgniarki, więc nikt nas nie dojrzy. I nie usłyszy, bo okna są zamknięte. Dalej jest izba lekcyjna, ale wszystkie okna są zasłonięte żaluzjami. O tej porze słońce już nie świeci tak mocno, więc na pewno w tej klasie nie ma nikogo.

    – Idealne miejsce do szczerej konwersacji – stwierdzam z ironią. Głośno nie wygłaszam wniosku ze swojej obserwacji. Nie zawsze zależy mi, żeby otoczenie wiedziało o moich spostrzeżeniach.

    *

    Pochód zatrzymuje się przed Ewą.

    – Czego? – zirytowana Ala patrzy na Ewę.

    – Nie przywitasz się? – Ewa pogodnie spogląda na koleżankę. Nieco z tyłu stoi Kama. Ironiczne spojrzenie. Ledwo wytrzymuje w miejscu, wręcz kipi agresją.

    – Widziałyśmy się w szkole – burczy Ala. Z obawą rozgląda się. Jej twarz, na której rysowała się irytacja albo złość, zmieniła się. Mimo, że próbuje ukryć swój stan, widać zaskoczenie i strach. Obecność Ewy od razu zgasiła jej rosnącą agresję. Dziewczyna wyraźnie boi się.

    – Nie spodziewała się rozmowy z Ewą. Sądziła, że dziewczyny chcą jej jedynie przekazać „wiadomość” – domyślam się.

    Przyglądam się dziewczynie. Wcześniej nie koncentrowałam się na jej obecności w grupie Ewy. Oceniam na własny użytek:  

    – Biust to ‘trójka’, ale okupiona lekką nadwagą, ładne nogi, szerokie biodra. Biust na pewno zwraca uwagę chłopaków – jestem pewna. – Generalnie zadbana dziewczyna o atrakcyjnym wyglądzie, twarz o łagodnych rysach, brązowe tęczówki – zakończyłam opis. – Chyba nie zależało jej nadmiernie na przynależności do tej bandy. Zawsze była tłem dla innych. Raczej nie starała się zaznaczać swojej obecności. Nie podlizywała się „Szefowej” – dopowiada moje drugie ja. – Wobec mnie też nie była przesadnie agresywna, ale kiedy musiała, to pomagała – przypomina moje drugie ja. To gorsze.

    Wanda informowała wszystkie dziewczyny, te niezainteresowane również, że Ala jakiś czas temu poznała starszego chłopaka z uniwerku i przestała przychodzić na spotkania grupy Ewy.

    – Miłość przysłoniła jej obowiązki wobec grupy – słowa Wandy brzmiały, jakby powtarzała bełkot Ewy.

    Gdybym nie znała działalności tej ich ‘grupy’, pewnie myślałabym, że mówi o harcerzach albo o przynależności do chóru kościelnego.

    *

    Ala jest ubrana w szarą spódniczkę w różowe prążki i różową bluzkę ze stójką z szarymi mankietami. Stójka od wewnątrz jest obszyta materiałem w szarym kolorze. Na nogach ma cieliste rajstopy i brązowe pantofle na wysokim obcasie. W rękach trzyma torbę i skórzaną szarą kurtkę.

    – Dyskretna elegancja – podsumowuję jej ubiór. – Do biednych dziewczyna nie należy – o tym wiem już od dawna.

    Widzę jakieś poruszenie w szeregach wspierających Ewę, ale nie dostrzegam zmian.

    – Coś przegapiłam? – niepokoję się, bo wiem, że jestem tutaj bardziej jako królik doświadczalny, a nie jako „żołnierz” Ewy. Tym akurat nie chcę być. Trochę w umocnieniu mojej pozycji w grupie pomogło mi wprowadzenie Roksany na imprezę u Ewy.

    – Musisz ponieść konsekwencje lekceważenia naszej grupy – Ewa wypowiada te słowa, jakby chodziło jedynie o ustalenie terminu jakiegoś spotkania albo zwrot drobnej pożyczki. Już wiem, że przewinienie Alicji jest z gatunku tych najcięższych.

    Twarz dziewczyny zmienia się. Próbuje coś powiedzieć. Rozglądam się po otoczeniu i wtedy słyszę ruch i jęk bólu! Od razu odwracam się. To Paula szybkim ruchem wyprowadziła cios! Pięścią uderzyła w głowę! Burza włosów pewnie nieco złagodziła siłę ciosu, ale i tak Alicja siedzi rozkraczona na trawie. Jest oszołomiona. Chlipie, chyba coś mruczy i nieporadnie próbuje podnieść się. Cios był naprawdę silny.

    – Musiałaś tak mocno? – Ewa nie jest zadowolona z oglądanych efektów.

    – Wkurwiała mnie – odpowiada Paula i rozmasowuje pięść.

    Alicja nadal stara się wstać. Jednak nie ma szansy. Dopadają do niej trzy dziewczyny i biją ją torbami. Po głowie, po plecach, piersiach, po twarzy. Ala w obronnym odruchu zasłania twarz, głowę i garbi się. Krzyczy, prosi, błaga atakujące.

    – Proszę! Nie! Przestańcie! – domaga się płaczliwym tonem. – Błagam! Dość! – zakrywa głowę rękoma, siedząc na trawie. Po kolejnym celnym ciosie torbą milknie i pada na bok.

    *

    Cdn.

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Tomnick
  • Rocznica zwiazku.

    Cześć mam na imię Magda, ja i Filip (mój chłopak) mieliśmy trzecią rocznicę związku. Z tej okazji Filip przygotował niespodziankę. Miałam nadzieję na jakieś kino, teatr bo oboje dużo pracujemy i nie zawsze mamy czas lub ochotę na wyjście. Filip miał jednak inny pomysł i przygotował romantyczną kolację, trzeba przyznać że umie gotować, przygotował naprawdę super spaghetti, zjedliśmy pogadaliśmy trochę, i Filip zaproponował że na szykuje mi kąpiel a on pozmywa. Zgodziłam się na to, ale wiedziałam że coś muszę “dać” w zamian, poza ciałem nie miałam nic. Kąpiel była naprawdę relaksująca aż niechętnie wyszłam z wanny, poszłam do Filipa w samym ręczniku, on siedział na kanapie popijając lampkę wina, gdy myślałam że to koniec niespodzianek Filip zaproponował mi masaż. Po ciężkim dniu pracy zgodziłam się. Położyłam się na brzuchu i delikatnie zsunęłam ręcznik tak do okolic pośladków, Filip usiadł na moich udach i nabrał trochę oliwki na dłonie. Rozsmarowywał ją kilka minut po moich plecach, barkach od czasu do czasu zahaczając o kawałek moich odsłoniętych piersi. Nie zdałam sobie sprawy kiedy, byłam już bez ręcznika. Słyszałam cięższy oddech Filipa a na pośladkach czułam że jego członek zaraz rozerwie bokserki. Nie do końca wiedziałam jak mam się zachować, pomimo zmęczenia miałam ochotę na seks tak po prostu i w ramach podziękowań dla Filipa, szepnęłam do niego żeby już skończył i stanął naprzeciwko mojej twarzy. Zanim zdążyłam się zorientować Filip już był, widziałam że bokserki ewidentnie mu przeszkadzają, pomogła mu je zdjąć jego penis wyskoczył jak z procy. Najpierw wzięłam jego penisa w dłoń, trochę zaskoczona byłam bo nigdy tak nie pulsował i nie był tak gruby. Nie mogłam się nacieszyć tym widokiem, więc masowałam go powoli i delikatnie, czułam jak jeszcze bardziej twardnieje w mojej dłoni, nie mogłam się powstrzymać by wreszcie mieć go w ustach. Na początku zaczęłam go lizać, od żołędzia aż po jądra, gdy Filip położył dłonie na mojej głowie wiedziałam że to już czas, wzięłam go do połowy w usta i zaczęłam ssać jak nigdy, poruszałam ustami po jego całej długości, byłam już tak mokra że musiałam zwolnić by Filip za szybko nie doszedł. Chyba zrozumiał. Położył się na mnie chwilę jeszcze masując i całując moje plecy, barki, szyję i pośladki. Rozchylił moje uda i wysunął palec w moją mokrą cipkę, co jak co ale był mistrzem w palcówkach. Poruszał nim najpierw delikatnie później szybciej i znów delikatnie, poprosił żebym położyła się na plecach, gdy to zrobiłam Filip zszedł niżej i zaczął mnie całować i lizać delikatnie, w przerwie na złapanie oddechu wrócił do robienia placówki, a gdy czułam jego palec i język w swojej cipce nie wytrzymałam czułam jak przeszywa mnie orgazm, wygięłam się w pół a jego głowę dociskałam jeszcze mocniej do swojego krocza. Kiedy już opadłam z sił Filip obrócił mnie znowu na brzuch, zajął się trochę moimi pośladkami i rozchylił mi nogi, wszedł we mnie zdecydowanym ruchem, po cichu jęknęłam, czułam jakby mnie rozrywał, ale to było przyjemne. Posuwał mnie powoli w jednym tempie, znów byłam strasznie podniecona myślałam że zaraz dojdę ale Filip wyszedł ze mnie i wsadził mi penisa do ust, obciągałam mu jak nigdy ostro i namiętnie, wpychał mi go aż po same jądra, byłam tak zajęta obciąganiem że zapomniałam przełknąć ślinę. Zmieniliśmy pozycje, tym razem Filip położył się na plecy, dosiadłam go i zaczęłam ostro podskakiwać, ujeżdżałam go z całych sił, czułam jego twardego, grubego penisa w całej sobie. Filip szepnął że dochodzi, w ostatniej chwili zeszłam z niego i wzięłam jego fiuta do ust gdy nagle trysnął, czułam ciepła spermę w całej buzi, gdy już było po wszystkim masowałam go jeszcze ręką. To była najlepsza rocznica. 

     

    Jak się podobało? 

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Cichosz
  • Chlodny, rzeski wieczor cz. I

    Jest chłodny, aczkolwiek rześki wieczór. Właśnie lekko przemarznięci wracamy z podwórza.
    Płynnym ruchem zrzucam z siebie płaszcz. Po długim spacerze spędzonym na intensywnej rozmowie czujesz chłód, pragniesz zająć ciepłe i przytulne miejsce, dające Ci jednocześnie poczucie bezpieczeństwa i tam się lepiej ogrzać. Nie pozwalam Ci na to. Pewnym ruchem chwytam Cię za nadgarstek, czujesz jak lekkie płomyki zaczynają iskrzyć w twoim brzuchu. Prowadzę Cię do sypialni i mówię, żebyś usiadła sobie na miękkim fotelu, który pozwoli odprężyć ci się jeszcze bardziej.

    Podczas kiedy mokre krople deszczu zaczynają ześlizgiwać się po szybie, ty relaksujesz się, pozwalasz, aby każdy twój mięsień w pełni się rozluźnił, tak, abyś mogła poczuć niesamowitą błogość, która sprawi, że będziesz czuła się jak piórko swobodnie unoszące się na wietrze. Kiedy trwasz w tym błogim stanie, ja stoję naprzeciwko ciebie z rękoma założonymi na biodrach. Moje spojrzenie totalnie cie przeszywa, uruchamiając tym samym twoją wyobraźnię. Serce zaczyna ci bić coraz mocniej i mocniej – jak nigdy wcześniej. Ja zupełnie niewzruszony, z chłodną kamienną twarzą mówię z troską donośnym, aczkolwiek kojącym głosem, że masz coś na  koszulce. Zerkasz – rzeczywiście – tłusta plama. Jest ci wstyd, próbujesz ją zakryć. Czujesz się w pewnym sensie upodlona – oczywiście to nie było świadome z mojej strony, nie chciałem sprawić ci tym wewnętrznego bólu.  Nie wiesz jak masz się zachować. Twardo stoję i obserwuję twoją reakcję. Zaczynasz przepraszać. Wybucham śmiechem, uspokajam twoje zszargane nerwy i mówię, że jesteś idealna nawet z tą plamą na koszulce. Jakbyś mi się nie podobała, to po prostu nie wpuściłbym cię do sypialni. Masz w brzuchu koktajl emocji, wstyd i niepewność zmieniają się nagle jeszcze większe zaufanie i chęć przeżycia ekscytującej przygody. Wyobraźnia robi swoje i w głębi siebie pragniesz w końcu zaznać chociaż troszeczkę rozkoszy, czujesz się jakbyś była wygłodniałym wilkiem sprowokowanym zapachem ciepłego i budzącego maksymalną satysfakcję pokarmu.
    Znowu spoglądam ci w oczy, czujesz jakbym spojrzeniem przeniknął w głąb twojej duszy, poznał wszystkie twoje ukryte pragnienia i fantazje, oraz zostawił tam jeszcze większe pragnienie i przywiązanie jako ślad  po mnie. Jesteś sparaliżowana, każdy ruch przychodzi Ci z ogromnym trudem, widzisz, że coraz bardziej się zbliżam. Zaczynam czule aczkolwiek z lekką dozą arogancji szeptać ci do ucha. Jestem na tyle blisko, że wyczuwasz moje ciepło.
    Wtem prostuję się, wypinam klatkę piersiową, każę ci poczekać i pewnym, luźnym krokiem wychodzę z sypialni.

    Czekasz zniecierpliwiona, nie jesteś pewna tego co będę chciał z tobą zrobić. Metaliczne krople deszczu spływające po szybie zyskują na intensywności. Przez szczelinę w oknie do sypialni wślizguje się świeże, rześkie powietrze, które jeszcze bardziej rozpala twoje zmysły.

    Słyszysz kroki. Kiedy w końcu zauważasz moją sylwetkę w drzwiach, czujesz jak ogromne ciepło z przełyku schodzi coraz głębiej, tylko po to, żeby wzniecić płomień w środku twojej cipki.
    Ściągam koszulkę. Każda komórka twojego ciała zaczyna pulsować, jakby chciała wyrwać się w moją stronę i rzucić się na mnie. Natomiast w praktyce  jesteś sparaliżowana, bo nigdy wcześniej nie doświadczyłaś tak silnych emocji bez jakiegokolwiek kontaktu fizycznego. Pragnienie dotyku jest w tobie tak oszałamiające, że jesteś bliska wewnętrznej eksplozji, każdy mięsień zaczyna się napinać i prosić o to, żeby w końcu poczuć mnie na sobie. Powoli zaczynam zmierzać w twoją stronę. Doskonale czujesz każde uderzenie serca, które wprawia cię w coraz to większy i większy trans, gdzie twoja uwaga jest w pełni skupiona na mojej twarzy. Fale gorące oblewają cię od góry do dołu.
    Jestem już na tyle blisko, że mogłabyś mnie dotknąć, ale jesteś jeszcze w takim szoku, że nie wiesz co zrobić.
    Ponownie patrzę na ciebie przeszywającym wzrokiem, teraz czujesz, że przemawiam do najgłębszej części ciebie, mówię spokojnym, stanowczym tonem “od teraz jesteś moją małą, prywatną suczką”.
    Po tych słowach myślisz, że twoja cipka eksploduje, podczas kiedy subtelnym ruchem rozpinam rozporek i przemawiam ponownie, tym razem bardziej stanowczo, z lekką agresją w głosie: “Czy księżniczka zapomniała jaką ma rolę?”. Szybkie ciarki spenetrowały twoje ciało, czujesz, że raz jest ci zimno tylko po to, żeby za chwilę było gorąco jak w saunie. Padasz na kolana. Doznajesz na sobie z góry mojego władczego spojrzenia. Penis wypada mi ze spodni. Widzisz go. Czujesz  jego zapach. Ślina produkuje ci się w ustach na samą myśl o jego smaku, twoje całe podniecenie mnoży się x2. Pragniesz chociaż musnąć go swoimi ustami. Pozwalam ci na to. Jest ciepły, już lekko twardy. Powoli zaczynam jeździć nim po twoich wargach. Płoniesz. Chciałabyś go chwycić i pożreć w całości, jednak nie pozwalam ci na to. Droczę się z tobą. Wiem, że jesteś po prostu moją małą kurwą i twoje zdanie na ten moment dla mnie się nie liczy.
    W końcu daję ci zasmakować prawdziwej rozkoszy, twoje wszystkie dotychczasowe doznania się potęgują.  Ogromny przypływ przyjemności sieje spustoszenie w twoim ciele, jest ci naprawdę rozkosznie, jednak wiesz, że może być jeszcze dużo lepiej, to był przedsmak.

    C.D.N

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Janek Kowalewski

    Proszę o komentarze i oceny 😉

  • Agnieszka cz. 1- Na lonie natury

    Niedziela to dzień, kiedy nie zawsze mam pomysł na siebie, zwłaszcza jeśli pozostałych domowników nie ma w domu. Przed południem udało mi się dokończyć kolejne opowiadanie erotyczne, więc od razu wstawiłem je na portal. Przesłałem też opowiadanie koleżance. Agnieszka nigdy nie gardzi moimi opowiastkami, dlatego wiedziałem, że chętnie przeczyta. Spędziliśmy jeszcze jakąś godzinkę, rozmawiając na komunikatorze, po czym Agnieszka stwierdziła, że jest za ładny dzień, aby siedzieć w domu. Postanowiła więc przejechać się do pobliskiego lasku na obrzeżach miasta pooddychać świeżym powietrzem. W ten oto sposób zostałem sam przed komputerem. Następne pół godziny spędziłem na bezsensownym przeglądaniu internetu, aż w końcu przyszedł mi do głowy pomysł. Jako że znałem miejsce, do którego udała się moja koleżanka, pomyślałem, że zrobię jej niespodziankę i też się tam udam. Naszykowałem się, wsiadłem w auto i pojechałem. Zaparkowałem przy samym skraju obok leśnej ścieżki i udałem się do lasu. Po 15 minutach stwierdziłem, że jednak nie tak łatwo będzie ją znaleźć. Nie wiem, jak daleko poszła, czy przypadkiem gdzieś nie skręciła, ani czy w ogóle tu jeszcze jest. Napisałem wiec do niej krótką wiadomość:

    – jak tam wycieczka po lesie?

    Po 2 minutach dostałem odpowiedź:

    – jest przyjemnie… nawet nie zdajesz sobie sprawy jak bardzo 😉

    Po tej dość ciekawej odpowiedzi zacząłem iść dalej i uważnie się rozglądać. Po następnych kilku minutach spostrzegłem, że kilkadziesiąt metrów od ścieżki przy drzewie stoi jakaś postać. Pomyślałem, że to może być ona, wiec zacząłem powolutku się skradać. Im bliżej byłem, tym ciszej się poruszałem- chciałem ją zaskoczyć. Śpiew ptaków w pewien sposób zagłuszał moje kroki, wiec nie było to trudne. Zatrzymałem się 10 metrów od niej i faktycznie to była Agnieszka. Przyjrzałem się uważniej i dopiero dotarło do mnie, co widzę. Aga stała oparta o drzewo, miała rozpięte spodnie i dłoń w majtkach. Moja słodka koleżanka oddawała się pieszczotą na łonie natury. Widocznie moje opowiadanie zrobiło swoje. Oczy miała zamknięte a usta delikatnie otwarte, przez które wydobywały się ciche pojękiwania. Obserwowałem ją tak przez kilka chwil, a moje podniecenie rosło z sekundy na sekundę. Zacząłem wiec podchodzić do niej coraz bliżej. Udało mi się zbliżyć na zaledwie kilka kroków, kiedy otworzyła oczy. W pierwszej chwili mocno się przestraszyła i stanęła niemal na baczność, wyjmując przy ty rękę z majtek i pospiesznie zapinając spodnie. Kiedy spostrzegła, że to ja- strach delikatnie ustąpił, ale mimo tego była bardzo zawstydzona, a jej policzki oblały się rumieńcem.

    – cześć Agnieszka- powiedziałem z uśmiechem na ustach, podchodząc jeszcze bliżej.

    -cześć…. ja… przepraszam, ale… nie wiedziałam, że tu będziesz i…

    Zmieszana dziewczyna próbowała się tłumaczyć. Tak jak by było z czego- pomyślałem z rozbawieniem. Aga pospiesznie zrobiła krok, aby odejść od drzewa, niczym jakiś rzezimieszek próbujący oddalić się od miejsca zbrodni. Ja jednak szybko zareagowałem i dość gwałtownym ruchem pchnąłem ją z powrotem na drzewo.

    – och… Piotrek… co ty robisz? – zapytała zdziwiona i lekko zszokowana.

    – nigdzie nie idziesz- odpowiedziałem zdecydowanie, po czym zbliżyłem się do jej twarzy na odległość kilku centymetrów, a swoją dłoń delikatnie położyłem między jej nogami.

    – chyba mamy tu coś do dokończenia- mówiąc to, zacząłem delikatnie poruszać dłonią, pieszcząc Agnieszkę przez spodnie. Aga chciała coś powiedzieć, ale udało jej się wydobyć tylko cichy jęk. Po chwili powolutku rozpiąłem jej spodnie i wsadziłem rękę w jej majteczki. Cipka mojej koleżanki była wilgotna. Moje palce zaczęły pieścić łechtaczkę, dając dziewczynie cudowne doznania. Po tych krótkich pieszczotach, aby mieć większą swobodę- opuściłem jej spodnie i majtki tak, aby Aga była naga od pasa w dół. Dziewczyna się speszyła:

    – no coś ty? A jak ktoś mnie zobaczy??

    – powiedz tylko słowo, a przestanę- po tych słowach wbiłem 2 palce w jej słodką cipkę. Tym razem zajęczała głośniej. Zacząłem, wiec zabawiać się z jej słodką muszelką. Moje paluszki pracowały coraz szybciej. Agnieszka wiła się z rozkoszy, jej nogi zaczęły się uginać, z trudem zachowując równowagę. Spojrzałem na jej usta i stwierdziłem, że nie mogą pozostać samotne, więc pocałowałem je- najpierw delikatnie, po czym nasze języki zatańczyły w namiętnym pocałunku. Oddając się rozkoszy, dyskretnie rozpiąłem swój rozporek i opuściłem spodnie, po czym złapałem Agę za rękę i nakierowałem jej dłoń na moje krocze. Dziewczyna poczuła mojego twardego sterczącego penisa. Złapało go więc i zaczęła pieścić swoją rączką. Wspólne pieszczoty rozkręciły się na dobre. Orgazm, jakiego doznała dziewczyna, sprawił, że osunęła się na ziemię. Uznałem, że w sumie świetnie się składa, wiec odsunąłem ją od drzewa i silnym ruchem położyłem ją plecami do ziemi. Leżała, wśród mchu i liści.

    – nie za brudno tu? Spytała, ale w odpowiedzi otrzymała ode mnie długi pocałunek, w którego czasie moja dłoń delikatnie przesuwała się po piersi dziewczyny. Przerwałem pocałunek i przesunąłem się nieco niżej. Zacząłem całować jej nogę. Najpierw przy kolanie, a potem po wewnętrznej stronie zacząłem całować coraz wyżej, powolutku przesuwając się w kierunku zamierzonego celu. Kiedy byłem już przy samej muszelce, zręcznie ją ominąłem, wędrując języczkiem na wzgórek łonowy. Na chwile przerwałem, po czym delikatnie musnąłem językiem słodką cipkę. Zrobiłem to jeszcze raz. i jeszcze raz, po czym rozpocząłem regularne lizanko. Agnieszka była w siódmym niebie:

    – o tak! Nie przestawaj, proszę! Wyliż moją cipkę!

    Cała zabawa trwała jeszcze kilka minut, po czym Agnieszka ponownie nie wytrzymała.

    – dłużej już nie wytrzymam, chodź tu do mnie i przeleć mnie w końcu!

    Zareagowałem na zaproszenie dość szybko, bo już sam o tym marzyłem, wiec nie tracąc czasu- złapałem dziewczynę za nogi i wbiłem w jej cipkę swojego kutasa. Teraz zabawa rozkręciła się na dobre. Po paru chwilach złapałem ją za nadgarstki i rozłożyłem jej ręce na ziemi tak, aby nie mogła się ruszać, jednocześnie wchodząc w nią coraz mocniej. Rozkosz, której doznałem, była tak wielka, że nie wytrzymałem długo. Wyszedłem z niej i w ostatniej chwili zdążyłem podciągnąć jej bluzkę, aby spuścić się na jej brzuszek. Teraz wycieczkę do lasu można uznać za udaną.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Hextor
  • Starsza Pani – puszysta i zdziwiona

    Piękne lato i swoboda choć trochę nudno… Ale do czasu…

              Ja, wtedy około 19 letni chłopak, warmińska wieś i żar z nieba. Żeby nie tracić słońca wybrałem się poza pobliskie zabudowania. Dosyć wysokie trawy nie pozwalały mnie zobaczyć – miejscówkę miałem już sprawdzoną. Gdy byłem już przy ostatnim budynku (chyba jakaś stodoła) spotkałem niedaleką sąsiadkę. W wieku na pewno po 50-tce z dość sporą nadwagą, za którą nikt nie przepadał.

             Dokąd to się wybierasz – spytała. Pomyślałem, że odpowiem jej prawdą i zobaczę reakcję, chyba nawet lekko po złości: opalić się trochę, a tylko tam można zdjąć spodenki i paradować z gołym tyłkiem 🙂

    Otworzyła szeroko oczy i usta ze zdziwienia, że młody mówi o tym tak jakby szedł sobie na spacer. Poszedłem dalej w rozmowie – idzie Pani ze mną. Ocknęła się z letargu i o dziwo uśmiechnęła pod nosem. Bo jeszcze pójdę – powiedziała. Zapraszam więc i mam nadzieję, że Pani również się rozbierze -chlapnąłem choć wcale tego nie chciałem. Chyba żeś oszalał – burknęła – ale zaczęła iść obok mnie. Aby dostać się do mojego miejsca trzeba było przejść przez stodołę. Weszliśmy tam razem i ku jej zdziwieniu zacząłem się rozbierać. Gdy zostałem w samych kąpielówkach spytałem czy nie będę jej przeszkadzał. Pożerała mnie wzrokiem, podszedłem bliżej, tak że dotykałem prawie do jej piersi. Oparła się o jakąś maszynę, a ja otarłem nabrzmiałym już członkiem o jej dłoń. Spojrzała w dół i zaczęła go masować. Wsunąłem dłonie pod jej spódnicę i opuściłem majtki. Wyjęła mojego kutasa i zaczęła poruszać nim rytmicznie. Nagle przestała, bo moje palce bez pardonu wdarły się do jej cipki. Była bardzo zarośnięta i jeszcze bardziej mokra. Masowałem, a ona jęczała coraz to głośniej. Doszła, a jej soki zalały mi całą rękę. Pchnąłem ją aby się położyła i dopadłem sterczącym przyrodzeniem. Zacząłem rytmicznie posuwać i przy okazji oswobadzać jej cycki. Gdy już udało mi się, to zobaczyłem ogromne piersi. Ugniatałem je nie przestając pieprzyć jej cipki. Doszła po raz drugi głośno krzycząc, a zaraz po niej ja, wystrzeliwując cały zapas spermy w jej wnętrze. Idź już – powiedziała – ja muszę jeszcze odpocząć.

              Wychodząc zauważyłem, za głaska sobie dziurkę, z której ciągle wyciekało moje nasienie… 

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Naked
  • Ciezarna dziwka 6

    -A wiesz, że z okienka na poddaszu domu obok widać wasz ogródek? Nie boisz się, że sąsiedzi mogą cię zobaczyć?

    Siedziałam obok Sylwii, z głową na jej barku. Oglądałyśmy film i rozmawiałyśmy całkowicie swobodnie, jakbym była jej koleżanką, a nie niewolnicą. Głaskała mnie delikatnie po udzie, patrząc w telewizor.

    -Pan Henryk? – zapytała. – Z pewnością podglądał. Widziałam jak firanka się poruszyła, kiedy sikałaś. Myślisz, że po co zdejmowałam majtki?

    Zaczerwieniłam się. Nie czułam się komfortowo, wiedząc że całkowicie obcy człowiek widział mnie w tak bardzo dziwnej sytuacji. Starając się panować nad swoim tonem, zadałam kolejne pytanie.

    -Nie przeszkadza ci to?

    -No coś ty. On ma z sześćdziesiąt lat i jest wdowcem. Niech sobie przynajmniej popatrzy.

    Mówiąc o tym wydawała się niezdrowo podniecona. Jakby czerpała ogromną przyjemność z faktu, że ktoś, kto nie może jej mieć, ogląda ją z ogromnym pożądaniem w takiej sytuacji. Sama nie do końca to rozumiałam. Pomimo olbrzymich pokładów perwersji, jakie odkryłam w sobie ostatnio, ekshibicjonizm nie przemawiał do mnie. Wstydziłam się, że ktoś, kogo nawet nigdy nie widziałam, mógłby oglądać mnie nago. Z przemyśleń wyrwała mnie Sylwia.

    -Zresztą zaraz się przekonamy, czy patrzył.

    -Co masz na myśli? – zapytałam, nie bardzo rozumiejąc jej pewność siebie, podkreśloną szelmowskim uśmiechem.

    -Jak się już napatrzy i najpewniej sobie ulży, to zawsze znajdzie pretekst, żeby pooglądać mnie trochę z bliska. Wiesz, jestem dzisiaj nieustannie podniecona – dodała. – Pewnie przez ciebie.

    Oboje zaczęłyśmy się śmiać, a Sylwia kontynuowała swoje myśli.

    -Chyba dostanie dzisiaj pierwszy raz małą niespodziankę.

    Zaskoczona odwróciłam głowę w jej stronę, ale uśmiechnęła się tylko kolejny raz, nie odpowiadając na mój pytający wzrok. Po chwili usłyszałam dzwonek.

    -Widzisz? – wyszeptała Sylwia.

    Wstała i podeszła do drzwi wejściowych. Rozejrzała się przez chwilę, po czym z haczyka obok drzwi ściągnęła swoją torebkę i położyła ją za sobą, obok rzędu ustawionych butów. Pociągnęła za klamkę i po chwili usłyszałam męski głos:

    -Dzień dobry, sąsiadko.

    -Dzień dobry, panie Heniu

    Nastąpiła chwila milczenia. Sylwia ubrała się wcześniej w białą obcisłą koszulkę i króciutką, czarną, marszczoną spódniczkę. Założyła też biały stanik, nieodznaczający się pod materiałem bluzki. Wyglądała trochę jak klasowa piękność z liceum, ciesząca się dużym powodzeniem i nie wahająca się z niego korzystać. Pan Henryk musiał być sparaliżowany.

    -Co się pan tak rozgląda? – zapytała, śmiejąc się serdecznie Sylwia.

    Pomyślałam, że albo próbował odwrócić wzrok, od niepozwalających mu skoncentrować się kształtów, albo szukał nim mnie. Ja schowana za framugą, widziałam tylko dziewczynę.

    -Nie nie – szybko odparł speszony sąsiad. – Chciałem zapytać, czy nie skończyła się pani woda mineralna, bo właśnie idę do sklepu. Męża nie ma, a po co ma pani dźwigać sama?

    -A wie pan, że chętnie? – odpowiedziała wciąż uśmiechnięta Sylwia. – Zaraz dam panu pieniądze, odpowiedziała odwracając się do niego plecami.

    -Nie trzeba, później.

    -Trzeba, trzeba. Później jeszcze zapomnę – odpowiedziała żona Artura, odwracając głowę w stronę rozmówcy, po czym schyliła się do torebki.

    Nie kucnęła, żeby do niej zajrzeć, tylko z wyprostowanymi, lekko rozłożonymi nogami, zgięła plecy, schylając się do torebki. Ze zdumienia aż rozchyliłam usta. Spódniczka Sylwii, naturalnie uniosła się w górę, eksponując jej wypięty tyłek. Doskonale wiedziałam, że nie ma majtek, mimo że stała do mnie bokiem. Heniu też nie mógł tego przeoczyć. Sylwia przekopywała torebkę rękami, kręcąc przy tym zadziornie swoją śliczną pupą.

    -Gdzie ja mam ten portfel? – udawała.

    Nagle zobaczyłam dłonie, wychylające się w kierunku wypiętych pośladków. Wciąż dzieliło je jakieś pół metra i właściciel dłoni resztkami woli zdołał zatrzymać je w miejscu. Wychyliłam się bardziej za róg i zobaczyłam szczupłego i całkiem przystojnego jak na swój wiek mężczyznę, który z wybałuszonymi oczami i szeroko otwartą, tak jak moja, buzią, bezczelnie patrzył w wypiętą cipkę swojej sąsiadki. Dziewczyna schyliła się jeszcze mocniej, zaglądając głębiej do torebki i wypięła się przy tym jeszcze bardziej, zbliżając tyłek o kilkanaście centymetrów w kierunku wystawionych dłoni sąsiada. Ten, wciąż nad nimi panując, nie zbliżył ich jednak, ale nie mógł się powstrzymać przed nachyleniem swojej głowy, aby przyjrzeć się lepiej tej rozkosznej szparce. Sylwia pokręciła jeszcze kilka sekund tyłkiem, po czym podniosła się, trzymając portfel w dłoni. Mężczyzna zdążył się wyprostować i zabrać ręce, zanim się odwróciła. Zadowolona z siebie mężatka, wciąż uśmiechając się, wyjęła z portfela dwudziestozłotowy banknot i wręczyła go sąsiadowi. Ten, patrząc chwilę nieprzytomnie, zapytał w końcu:

    -Całą zgrzewkę?

    -Tak.

    -To lecę, do widzenia – wydukał niemal przestraszony pan Henryk.

    -Pa – odparła uśmiechnięta Sylwia i pomachała mu ręką.

    Zamknęła drzwi i podeszła do mnie. Złapała mnie za dłoń i poprowadziła w kierunku kanapy, na której usiadłam. Natychmiast weszła na mnie, dosiadając okrakiem moje kolana i delikatnie położyła dłonie na moich policzkach. Zbliżyła usta i zaczęła namiętnie całować, jednocześnie głaszcząc mnie i zaczesując kosmyki włosów za moje uszy. Oderwała się po chwili i zapytała, patrząc mi w oczy:

    -Podobało ci się?

    -Bardzo – odpowiedziałam, szybko oddychając. – Wiesz, że wyciągnął do ciebie ręce, jak mu się wypinałaś?

    -Serio? – zdziwiła się Sylwia. – Kurczę. Szkoda, że mnie nie złapał.

    -Chciałabyś? – zapytałam, nie kryjąc zaskoczenia.

    -No pewnie. Może jakbym nie protestowała, to odważyłby się na coś więcej.

    -Pozwoliłabyś mu się zerżnąć?

    -Może.

    -Artur nie miałby nic przeciwko?

    Włożyła wskazujący palec do moich ust, a ja zaczęłam go ssać.

    -A co? Powiedziałabyś mu? – zapytała, uśmiechając się nieco złowrogo.

    Pospiesznie pokręciłam głową.

    -Grzeczna dziewczynka.

    Wyjęła palec z moich ust i wróciła do głaskania po policzku.

    -A ty nie chciałabyś, żeby złapał tę twoją dużą, okrągłą dupkę i wziął się za ciebie?

    -Tak, pani – lekko pisnęłam.

    Złapała mnie za szyję i delikatnie ścisnęła. Drugą dłonią chwilę głaskała policzek, po czym lekko w niego uderzyła. Jęknęłam z rozkoszy. Szybko dostałam kolejnego liścia i z moich ust wyrwało się ciche “och”.

    -Puściłabyś się z nim, szmato?

    -Tak, pani.

    Kolejny policzek.

    -Dałabyś mu dupy? Pozwoliłabyś, żeby ten dziad włożył ci swojego niewyżytego kutasa w pizdę?

    -Och tak.

    Zostałam uderzona raz jeszcze, po czym Sylwia, wciąż nie schodząc z moich kolan, opuściła wolną dłoń i szybko zagłębiła dwa palce w mojej kompletnie mokrej cipce.

    -Wyobrażasz sobie, że cię rżnie, ty zboczona dziwko?

    -Tak, pani.

    -Że oddajesz mu się, jak tania kurwa?

    -Och tak. Wkłada we mnie swojego starego chuja, kładzie na mnie i gwałci jak zwykłą dziwkę. W końcu może sobie ulżyć, w końcu znalazł sukę, która chce być jego workiem na spermę.

    -Tego chcesz? Żeby cię użył i spuścił się w ciebie, nie pytając o zgodę?

    -Tak! Tak! Tak!

    Ręka między moimi udami pracowała jak opętana, uderzając mocno o przednią ściankę mojej cipki. Sylwia schyliła się i zaczęła namiętnie całować. Objęłam jej głowę i odwzajemniłam pocałunek, na co reakcją były jeszcze mocniejsze uderzenia w mojej szparce. Nie mogłam już dłużej wytrzymać. Odepchnęłam głowę zaskoczonej Sylwii i krzyknęłam głośno:

    -Zalej mnie spermą!

    Dostałam mocnych skurczów i doszłam na palcach Sylwii, która jeszcze dłuższy czas nie przestawała mnie nimi pieścić, patrząc na mnie z wyrazem triumfu na twarzy.

    ***

    -Tak panie! Pierdol swoją głupią, ciężarną kurwę!

    Przez resztę dnia nie działo się już nic ciekawego. Pan Henryk wrócił z zakupami, ale tym razem nie otrzymał darmowego pokazu. Oddał tylko wodę i resztę i zaraz zniknął. Wieczorem, nieco później niż zazwyczaj, wrócił jednak Artur, który tym razem wziął się za swoją sukę, przyprowadzoną mu przez żonę na smyczy, kiedy tylko przekroczył próg.

    -Ładuj moją niewyżytą pizdę! Zerżnij swoją własność!

    Dostałam mocnego klapsa. Złapał mnie za włosy i mocno pociągnął, tak że musiałam na niego spojrzeć.

    -Dobrze ci, mój panie? – pytałam. – Dobrze ci ładować twoją grubą dziwkę od tyłu? Dobrze ci ślizgać się w jej żałosnym cipsku?

    Pieprzył mnie tak mocno, że jego uda z głośnymi plaśnięciami obijały się o moje falujące pośladki. Cycki podskakiwały jak szalone, a ja wciąż z pożądaniem patrzyłam w oczy mojego pana, szczerząc zęby w zwierzęcym podnieceniu. Nie odpowiedział na moje pytania, tylko splunął mi prosto w twarz.

    -O tak. Opluj swoją szmatę – krzyczałam.

    Tym razem splunął mi w oczy. Po chwili poczułam szarpnięcie w drugą stronę i kucająca przede mną Sylwia splunęła mi do ust. Połknęłam i wystawiłam język, prezentując puste usta. Dostałam liścia i znów Artur pociągnął mnie za włosy do siebie. On też uderzył mnie, jeszcze mocniej, patrząc mi z bliska w oczy.

    -Dziękuję, panie. Jestem twoją dziurą do pierdolenia – krzyczałam przez zaciśnięte zęby.

    Splunął jeszcze raz, złapał mocno za szyję i zaczął całować, brutalnie wciskając mi język w gardło. Wciąż nie przestawał rżnąć tak mocno, że moja zaczerwieniona piczka płonęła z bólu. Po kilku sekundach przestał mnie całować i wymierzył kolejny policzek, ciągle ściskając mocno szyję.

    -Czemu na to wszystko pozwalasz, ty bezwartościowa suko? – zapytał, groźnie na mnie patrząc.

    -Bo mi zapłaciłeś. Bo jestem sprzedajną wywłoką, która nie potrafi przestać się kurwić nawet z olbrzymim ciążowym brzuchem.

    Znowu splunął między oczy.

    -Kim jesteś? – wrzasnął.

    -Szmatą!

    Znów jego ślina lecąca między ściśniętymi ustami i z siłą rozbijająca się obok mojego nosa.

    -Kim?! – ponowił pytanie.

    -Żałosną, pierdoloną szmatą!

    Teraz mocny policzek, po którym moja głowa odskoczyła.

    -Błagam, panie. Pozwól swojej żałosnej dziwce dojść. Każ mi mieć orgazm. Rozkaż mojej piździe, żeby eksplodowała w ekstazie.

    Uderzył znów i zapytał:

    -Chcesz tego, głupia dziwko?

    -Tak, panie!

    -Mam ci dać orgazm.

    -Tak! Powiedz mi kiedy mam dojść!

    -Dojdziesz gdy zaleję cię spermą, rozumiesz kurwo?

    -Och tak. Spuść się w tę niewyżytą cipę.

    Po chwili coś sobie przypomniałam.

    -Powiedz, że jest brzydka – poprosiłam.

    -Co? – zapytał zupełnie zdziwiony Artur.

    -Powiedz, że mam obrzydliwą pizdę.

    -Co? Czemu? – wciąż wydawał się zbity z tropu, jednak nie przestawał mnie rżnąć.

    -Błagam, panie! – krzyknęłam.

    Mężczyzna chwilę się zastanawiał, po czym powiedział żonie, żeby ustawiła się przede mną na czworaka i wypięła tyłeczek, rozkładając pośladki dłońmi. Potem złapał mnie za włosy i niemal wcisnął twarz w wypiętą pupę.

    -Widzisz tę idealną muszelkę, zdziro? – krzyknął.

    -Tak, panie.

    -Chciałabyś mieć taką śliczną szparkę, zamiast tego żałosnego, rozklepanego cipska, co?

    -Och tak.

    -Myślisz, że komuś podobają się te paskudne wystające wary, ty żałosna szmato?

    -Nie! – jęknęłam.

    -Patrz jak wyglądają normalne cipki. Myślisz, że ktoś wolałby się ładować w to coś, co masz między nogami.

    -Nie, panie. Nikt nie wybrałby takiej ohydnej szpary.

    Niemal płakałam z upokorzenia, ale jednocześnie musiałam się z całych sił powstrzymywać, żeby za szybko nie dojść.

    -Dziękuję ci, że chcesz wkładać w nią swojego cudownego, wielkiego kutasa – kontynuowałam.

    -Gdybyś nie była w ciąży, to nigdy bym cię nie wypierdolił.

    -Wiem panie. Mam brzydką pizdę. Mam brzydką pizdę. Mam brzydką pizdę – powtarzałam w kółko i odpływałam, ledwie już powstrzymując orgazm.

    -Po ciąży już nikt nie będzie chciał jej pierdolić. Nie dość, że będzie jeszcze bardziej paskudna, to rozluźni się tak, że ciężko będzie cokolwiek poczuć, suko.

    -Wiem. Będę musiała rozkładać nogi przed każdym, licząc że ktoś się zlituje i zerżnie mnie jak szmatę. Nie wytrzymam już panie – dodałam. – Błagam, spuść się w tę żałosną dziurę i pozwól mi dojść.

    -Chcesz tego, suko?

    -Tak! Zalej tę ohydną, zapłodnioną picz.

    Usłyszałam za sobą jęk, gdy Artur wbił się do samego końca i ostatkami sił krzyknął:

    -Teraz dziwko. Dojdź!

    Dostałam tak mocnych skurczów, że cipka wypchnęła wciąż strzelającego na nią spermą kutasa, po czym pod ciśnieniem wyleciało z niej sporo soczków. Jęczałam, a moje nogi trzęsły się jak galareta. Po dłuższej chwili, Sylwia uklęknęła za mną i zaczęła zlizywać spermę z moich pośladków i obu dziurek. Znów wzdrygnęłam się, gdy poczułam język miękko naciskający na odbyt. Następnie przywarła otwartymi ustami do cipki i ssąc mocno, wydobyła z niej resztę nasienia. Podeszła znów z przodu i stając nade mną rozkazała, żebym podniosła wysoko głowę i szeroko otworzyła usta. Posłusznie wykonałam polecenie i patrzyłam jak z dużej wysokości, z ust Sylwii, zaczyna wyciekać sperma Artura, wylizana z mojej cipki. Szybko skorygowałam ustawienie głowy, żeby wszystko wpadło do moich ust. Długi strumień powoli do nich spływał. Gdy skapnęła ostatnia kropla, połknęłam grzecznie wszystko i powiedziałam, patrząc na moich państwa:

    -Dziękuję.

    -Wstań i idź się wykąpać – poleciła pani.

    Jej mąż wciąż był wyczerpany i siedział na krześle obok, ciężko oddychając. Powoli wstałam i poczułam dłoń Sylwii na mojej. Przyciągnęła mnie do siebie i pocałowała, tuląc mnie delikatnie i głaszcząc opuszkami palców moje plecy. Kiedy się odkleiłyśmy, spojrzała na mnie z uśmiechem.

    -Masz śliczną cipkę, wariatko – powiedziała.

    Przez resztę dnia, ponownie miałam wolne i we troje spędzaliśmy czas, znów coś oglądając, rozmawiając jak starzy znajomi czy jedząc wspólnie obiad. Potrzebowałam takiego czasu, a oni chyba zdawali sobie z tego sprawę. Siedziałam ubrana, ogonek już dawno opuścił moją pupkę, dzieląc los zdjętej obroży i czułam się naprawdę swobodnie. Od czasu do czasu padały dwuznaczne żarty, jednak żadne z nich nie paliło się, żeby wykorzystać je jako wstęp do jakiegokolwiek zbliżenia, chociaż widziałam jak pożądliwie wpatruje się we mnie parka. O jedenastej poszliśmy we trójkę do sypialni i po zdjęciu wszystkich ubrań, położyli razem na łóżku. Artur pocałował mnie chwilę, ale zaraz zaczął przytulać i głaskać swoją żonę, więc stwierdziłam, że nie będę im przeszkadzała. Po cichu licząc, że zaraz przyjdzie kolej na mnie, zamknęłam na moment oczy i nie wiedząc nawet kiedy, zasnęłam.

    Obudziłam się w środku nocy, tak jak ostatnio, jednak po krótkim rozejrzeniu się po sypialni, zrozumiałam że jestem w niej sama. Byłam mocno zaspana, więc zaskoczyło mnie to tylko trochę. Wstałam i powoli ruszyłam w kierunku toalety. Będąc koło balustrady nad schodami, usłyszałam dobiegające z dołu jęki. Zrozumiałam, że gospodarze poszli zabawiać się gdzie indziej, żeby mnie nie obudzić i ruszyłam dalej, jednak po kilku krokach zatrzymał mnie inny dźwięk – płacz kobiety. Przestraszona, szybko zapomniałam o pełnym pęcherzu i ruszyłam po cichu w dół schodów. Głosy dobiegały z pokoju leżącego po całkowicie przeciwnej stronie domu, niż sypialnia. Było to niewielkie biuro Artura, w którym najprawdopodobniej pracował, kiedy miał coś do zrobienia w domu. Drzwi były zamknięte. Chwyciłam klamkę i bardzo powoli, wciąż mocno przerażona, naparłam na nią, uchylając drzwi najciszej jak potrafiłam. Przez szparę zobaczyłam nieciekawą sytuację. Na ziemi, między biurkiem a regałem z kilkoma segregatorami, leżała Sylwia. Miała na sobie piękną, wieczorową suknię, podwiniętą wysoko do góry. Jej nogi, na które założyła pasujące do sukienki szpilki, były uniesione i rozstawione wysoko. Zaczepione na jednej stopie, kołysały się eleganckie majtki. Na twarzy miała delikatny, podkreślający jej urodę makijaż, a na uszach gustowne, małe kolczyki. Po policzkach ciekły jednak łzy, czarne od tuszu do rzęs.

    -Proszę, przestań – odezwała się nagle, łkając.

    Naciskając mocno barkami na uniesione nogi, leżał na niej mężczyzna, który miarowo posuwał ją, mocno dysząc. Dżinsy miał opuszczone do kostek, na plecach t-shirt, a na głowie czarną kominiarkę. Sparaliżowało mnie ze strachu, jednak po chwili usłyszałam głos Artura.

    -Zamknij się, suko.

    O co tu chodzi? Sylwia ewidentnie płacze. Może nie chciała się kochać, a Artur ją zmusił? Pomyślałam, że muszę jej pomóc, ale nie wiedziałam co mam zrobić. Przecież sama też nie dam mu rady. Po chwili jednak problem rozwiązała Sylwia.

    -Błagam, przestań. Mam męża – powiedziała, zanosząc się płaczem.

    Chwilę dopasowywałam elementy układanki w moim zaspanym umyśle, po czym zrozumiałam, że odgrywają tylko swoją fantazję. Zaczęłam się odwracać, żeby wrócić do sypialni, jednak wygrały instynkty. Popatrzyłam znów w szparę w drzwiach i rozchylając lekko uda, włożyłam między nie rączkę. Zmrużyłam lekko oczy i otworzyłam usta, czując rozkoszny dotyk na mojej cipce. Postanowiłam dokładnie oglądać rozgrywającą się przede mną scenę.

    -Błagam, zejdź ze mnie, zaraz wróci mój mąż – wciąż łkała “gwałcona” Sylwia.

    -I dobrze, zobaczy jaką ma dziwkę w domu.

    -Proszę, wyjdź ze mnie.

    -Nie chcesz mojego kutasa, w tej ciasnej cipce?

    -Nie, proszę, wyjdź.

    -Sama chciałaś, suko.

    Artur wyszedł ze swojej żony i przyłożył główkę penisa do jej dupy. Otworzyła szeroko zapłakane oczy i z ustami krzywiącymi się w płaczu, powiedziała:

    -Nie, proszę, nie tam. Nikt nigdy tam nie wchodził.

    Dostała mocnego liścia. Palce w mojej cipce pracowały coraz szybciej.

    -Nie kłam suko! – krzyknął mężczyzna. – Na pewno waliłaś się tak z każdym, kto cię poprosił. Znam takie świętoszkowate kurwy, jak ty.

    -Nie, naprawdę, proszę!

    -Zamknij się! – krzyknął jeszcze głośniej. – Wiem, że kłamiesz. Przyznaj się.

    Znów strzelił ją w twarz.

    -Przyznaję się – rozpłakała się zupełnie Sylwia.

    -Do czego, ty głupia dziwko?!

    -Przyznaję się, że się puszczałam z każdym kto mnie chciał.

    -I jebali cię w dupę, jak zwykłą szmatę?

    -Taaaaak – płakała wciąż “bezbronna” dziewczyna.

    Artur brutalnie wepchnął kutasa w tyłek swojej żony, na co ona zareagowała krzykiem bólu, wymieszanym z jeszcze głośniejszym płaczem.

    -Bierz go w dupę, kurwo. O tak – odgrywał swoją rolę, ciężko dysząc Artur.

    -Błagam, przestań.

    -Zamknij się, wiem że tego chcesz.

    -Nie, proszę. Zejdź ze mnie.

    -Nie chcesz, żebym cię jebał?

    -Nieeeee.

    Kolejny policzek.

    -Kłamiesz, ty głupia dziwko, wiem że mnie chcesz.

    -Proszę, skończ już.

    -Chcesz, żebym skończył?

    -Tak.

    -Gdzie mam skończyć, szmato?

    -Gdzie chcesz, tylko już przestań.

    Artur znowu zmienił dziurki, a Sylwia szeroko otworzyła oczy, kiedy tylko poczuła jak wchodzi w jej cipkę.

    -Nie, proszę – wyjąkała, świetnie udając przerażenie.

    -Zamknij się!

    -Proszę, nie tam.

    -Zamknij mordę!

    -Błagam, nie kończ w środku, nie zabezpieczam się.

    -Co mnie to obchodzi, dziwko? Nie chcesz, żebym cię zapłodnił?

    -Nie, mój mąż mi nie wybaczy.

    -Gówno mnie to obchodzi.

    Przyspieszył, a ja przygryzłam wargę, żeby nie jęczeć.

    -Spuścić ci się w pizdę, szmato? – pytał Artur patrząc w oczy płaczącej dziewczyny.

    -Nie, błagam.

    -Zapłodnić cię, głupia dziwko?

    -Proszę, nie.

    -Zrobić ci dziecko?

    -Nie!

    Dostała dwa liście.

    -Pytałem czy cię zapłodnić, głupia ściero.

    -Nie – płakała Sylwia, kręcąc głową.

    Kolejne uderzenie w twarz.

    -Nie rozumiesz o co pytam?!

    -Proszę nie rób tego!

    Jeszcze mocniejszy policzek.

    -Mam cię dalej bić, czy w końcu zrozumiesz, tępa dziwko?

    Sylwia rozpłakała się i wykrzyknęła przez łzy:

    -Zapłodnij mnie!

    Artur wszedł do samego końca. Patrzyłam jak Sylwia wygina plecy w łuk i przestając już udawać, dostaje orgazmu, kiedy jej mąż pompuje spermę prosto w jej cipkę. Nie wytrzymałam i wkładając sobie nadgarstek w usta, zagryzłam go, dochodząc chwilę po stękającej parce. Zapomniałam, że mam pełny pęcherz. Z cipki trysnęła olbrzymia porcja soków i głośno chlapnęła o posadzkę między moimi stopami. Małżeństwo równocześnie odwróciło głowy i zobaczyli w szparze między drzwiami a framugą moją postać, z ręką włożoną między uda.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Ania L
  • Maturzystka – 19.

    Część 19.

    Znowu jestem w salonie. Impreza trwa w najlepsze. Ani śladu Ewy. Akurat to mnie zupełnie nie martwi. Roksana też gdzieś zniknęła. A jej nieobecność niepokoi mnie.

    – Cieszyła się takim powodzeniem po striptizie, że trudno dziwić się – mruczę do siebie uspokajająco. Jestem bardzo zmęczona.

    Pary i wielokąty kłębią się na fotelach, kanapie i w kątach pomieszczenia. Okna zasłonięte, palą się jakieś dwie lampki ustawione przy kanapie i pod stolikiem. Muzyka tłumi odgłosy, więc wszyscy zachowują się swobodnie. Nikt nie zwraca na mnie uwagi. Idę w drugim kierunku. Wchodzę w korytarzyk i naciskam klamkę pierwszych drzwi. W pokoju panuje półmrok. Na stoliku świeci się lampka, słyszę spokojną muzykę. Na tapczanie pod kocem kłębią się ciała. Powoli wycofuję się.

    – A ty tu czego? – Ewa wydostała się spod koca, którym teraz okrywa biodra i patrzy na mnie z irytacją. Jest naga.

    – Sorki, tylko szukam spokojniejszego miejsca.

    – To nie tutaj. Ja już jestem zajęta – Ewa z uśmiechem odrzuca koc, pokazując nagie ciało i dziewczynę pieszczącą jej krocze.

    – Roksi?! Co ty tutaj robisz?! – zszokowana patrzę na koleżankę. Już nie jest moją przyjaciółką.

    – Bawimy się – uśmiecha się do mnie. Podciąga się i koniuszkiem języka wodzi po sutku piersi Ewy. – Widzisz? Jesteśmy zajęte. Pa!

    – Czekam pół godziny. Potem sama wracam – informuję Roksanę.

    – Spoko. Już możesz spadać. Ktoś ją odwiezie. Obiecuję! – Ewa macha do mnie ręką, chwyta Roksi za pośladek i przyciąga dziewczynę do siebie. Roksi ustami pochłania jej pierś.

    Patrzę szeroko otwartymi oczyma i po chwili zamykam drzwi. Poprawiam ubiór i wychodzę z domu. Nikt mnie nie zatrzymuje.

    Trzy kwadranse później biorę prysznic. Matka jeszcze nie wróciła. Kiedy rano wstałam, posłanie Roksi było nietknięte. Sprawdziłam komórkę, nie dzwoniła do mnie, więc też nie szukałam byłej przyjaciółki. Matka też nie nocowała w domu.

    *

    Dziewczyny nagle odsuwają się od pochlipującej Ali. Wyciera łzy i ponownie próbuje wstać. Od tyłu podbiega Kama i kopniakiem trafia ją w nerkę.

    – Aaaa! – dziewczynę aż wyprostowało z bólu. Kama poprawia okulary na nosie i spokojnie czeka. Ala jęczy z bólu i próbuje odwrócić się, żeby sprawdzić, która ją uderzyła. Kama jest szybsza. Doskakuje i otwartą dłonią uderza ich ofiarę w głowę. Impet uderzenia jest tak silny, że „koński ogon” na moment zasłania twarz atakującej. Ala jest oszołomiona ciosem. Powoli uginają się pod nią nogi, przechyla się, pada na trawę i płacze. Zadowolona Kamila ciężko oddycha. Jeszcze ma ochotę uderzyć Alicję, ale Ewa gestem zabrania. Pozostałe dopinguj drobną szatynkę.

    Bogusia przesuwa się znacznie dalej z iPadem w ręku. Od początku filmuje zdarzenie.

    – Jasne, Ewa musi mieć dowód, że zgnoiła koleżankę – domyślam się. – Co lepsze kawałki wrzuci do sieci albo będzie wysyłać Alicji jako materiał do przemyślenia. Kiedyś nazywano to szantażem.

    – Rozumiesz, o co chodzi? – Ewa jeszcze panuje nad sobą, kiedy z zaciśniętymi pięściami staje nad dzisiejszą ofiarą.

    – Tak, rozumiem! – płaczliwym głosem wyznaje Ala. – A teraz zostawcie mnie! Mam was dość! – Nie słyszy żadnej reakcji na swoje żądania, więc przez łzy wykrzykuje: ­– Odpierdolcie się ode mnie!

    – Ty naprawdę jesteś pojebana – Ewa jest zaskoczona jej reakcją.

    *

    Nawet nie musi dawać żadnego znaku. Druga szatynka, Monika, z dwóch kroków robi zamach i uderza torbą w tułów Ali. Musiała też trafić w głowę, bo cios prawie położył ofiarę i znowu słyszymy jej popłakiwanie. Jej zachowanie i mnie zaczyna irytować. Teraz wygląda żałośnie: poszarpane, pogniecione ubranie, jeden pantofelek spadł jej z nogi, kiedy po uderzeniu upadła, jej gęste, lekko kręcone włosy do ramion zawsze spięte, teraz zmierzwione i w nieładzie zasłaniają twarz. Na policzkach widać ślady po łzach. Spinki pewnie wypadły przy ciosach torbami. Dziewczyna siedzi i garbi się, jakby obawiała się kolejnych ataków. I słusznie.

    – Laski, przewietrzcie tę pizdę – Ewa wydaje się zmęczona reakcjami i uporem Alicji. Polecenie wydaje tonem zirytowanym. Paula już chwyciła jej ręce i wykręciła. Kama i Wanda chwyciły dziewczynę za nogi i ściągają z “zabawki” drugi but, rajstopy i majtki. Dziewczyna, mimo wykręconych rąk, szarpie się, zaczyna wrzeszczeć i wówczas podbiega Ilona, szczupła brunetka. Zdecydowanym ruchem wciska w usta Ali jakiś zwitek materiału. Ruch był na tyle szybki i zaskakujący, że blondynka nie zdążyła zamknąć ust. Ilona próbuje głębiej wetknąć materiał i nagle gwałtownie cofa dłoń.

    – Kurwa! Ugryzła mnie, suka – stwierdza zirytowana, potrząsając dłonią i bez ostrzeżenia uderza dziewczynę w twarz. Reakcją jest głośny płacz, ale materiał skutecznie ją tłumi. Teraz Ilona jedną ręką trzyma ją za włosy, a drugą głębiej wciska zwitek materiału.

    Kama z Wandą przestały ściągać rajstopy. Wanda wyjęła zapalniczkę i przystawiła do goleni Alicji. Zatlił się płomyk i rajstopy zaczęły się topić! W mgnieniu oka niewiele z nich zostało, bo i tak były już porwane, jednak Alicja drze się z całych sił. Podpalenie chyba nie wyszło najlepiej, bo już nie widać żadnych płomyków, a i dziewczyna trochę uspokoiła się.

    Teraz zdzierają z niesfornej koleżanki majtki. Za chwilę cicha owacja sygnalizuje, że Ala została pozbawiona majtek. Właśnie siedzi na trawie z wykręconymi rękoma, gołe nogi zwróciła stopami nieco do środka. Szlochając, gwałtownie porusza ramionami. Na żadnej z koleżanek nie robi to wrażenia.

    *

    – Grażyna, spróbuj ją pocieszyć – słyszę rozbawiony głos Ewy.

    – Ja?!

    – A co, jest was tutaj więcej? – Ewa bawi się moim zaskoczeniem.

    – No nie… – wzruszam ramionami. Podchodzę i biorę od niej duży wibrator.

    – Wyruchaj tę fałszywą kurwę! Musi dobrze zapamiętać dzisiejszą imprezę!

    – Postaramy się, żeby długo ją wspominała! – Kama podryguje obok Ewy. Jest wyraźnie podniecona rozwojem sytuacji. Wszystkie dziewczyny albo są rozbawione zachowaniem Alicji, albo podobnie jak Kama, oczekują na sygnał do kolejnego ataku.

    – One naprawdę chcą ją pobić – mój wniosek szokuje mnie samą.

    Ala jest przerażona, kiedy podchodzę do niej z wibratorem. Gwałtownie przeczącą kręci głową. Próbuje spojrzeć mi w oczy i wzrokiem powstrzymać mnie przed penetracją. Jest jej o tyle trudno, że Paula, wykręcając jej ręce, stara się odwrócić ją na brzuch. Ilona przychodzi jej z pomocą i w końcu, po sporym wysiłku, Ala leży na brzuchu. Żadna nie trzymała jej za nogi, więc w tej chwili wierzga nogami, uniemożliwiając zbliżenie się do niej. I na to jest sposób.

    Kama wyciąga z torby długi, skórzany pas, składa go na pół, staje w wykroku i zaczyna bić dziewczynę po gołej pupie, po plecach. Reszta, głośno śmiejąc się, przygląda się tej scence. Nawet Kama wydaje się być rozbawiona. Jedyna poważna to Bogusia, która w skupieniu nagrywa całość. Czasami tylko wraz z innymi komentuje zdarzenie.

    Ilona wykorzystuje cierpienie ich ofiary i butem staje na jej twarzy. Zaskoczenie jest tak duże, być może większe niż ból. W każdym razie nogi momentalnie opadają. I już dwie dziewczyny trzymają nogi Ali! Kama chwyta i odsuwa jedną nogę, Monika to samo robi z drugą. Alicja leży w szerokim rozkroku, a ja mam wolny dostęp do jej krocza. Jednak zanim zdążę nachylić się, wyprzedza mnie Wanda.

    *

    „Sarenka” łapie pas odrzucony przez Kamilę, staje tyłem między rozwartymi nogami dziewczyny, robi zamach i trafia pasem w ziemię i w pochwę. Zamach był solidny, więc ból musiał być ogromny, bo Ala reaguje całą sobą. Wyje, płacze, szarpie całym ciałem. Jej ruchy są tak silne, że na trawie siada Kama, trzymająca nogę. Jednak nie puszcza jej. Zadowolona z siebie Wanda odsuwa się. Inne dziewczyny bawią się znakomicie.

    – Laski! Zobaczcie! – wszystkie patrzą w kierunku wskazanym przez Ilonę.

    – Ale… Cha, cha, cha! Zlała się! – głośno komentuje inna.

    Wszystkie śmieją się z Alicji, która po silnym uderzeniu Wandy, zareagowała popuszczeniem moczu.

    Również upadek Kamy został przyjęty z humorem: 

    – A ty co? Zazdrościsz jej?

    – Klacz ciebie kopnęła?

    – Nie nauczyłaś się jeździć na oklep?

    – Jak Alka się rozkręci, to i trzech chłopaków może ją dosiadać! – śmieje się Ilona. Już zeszła z jej twarzy, ale widząc jak dziewczyna szarpie się, kopnęła ją w żebra.

    – O! Widziałaś ją w takiej akcji? – Ewa staje się dociekliwa.

    – Nie, ale widzę potencjał! – śmieje się zadziorna brunetka.

    – Warto pomyśleć – Ewa odpowiada uśmiechem i ponagla mnie ruchem brody i znaczącym uniesieniem brwi.

    Z pogodną twarzą Wandą przynosi kajdanki i wraz z Pauliną sprawnie skuwają dziewczynie ręce.

    – Mają wprawę – dochodzę do wniosku, obserwując ich szybkie ruchy.

    – Kurwa, jeszcze później nie mogłaś?! – teraz Paula daje upust swojej wściekłości. Wanda wcale nie przejmuje się. – Szarpię się z tą suką, a ta bawi się w widza zamiast od razu pomóc! – Paula patrzy w kierunku Ewy, która słucha jej pretensji, w zadumie kiwając głową.

    *

    Przyklękam i beznamiętnie wpycham wibrator w pochwę. Alicja znowu płacze i szarpie się. Wpycham go głębiej. Znowu rzuca się. Jednak teraz jest solidniej blokowana. Wyczuwa się napięte mięśnie, kolejne próby wyrwania nóg, rąk, ale jest bezradna. Czterem dziewczynom nie da rady. Ja też dociskam jej pośladek dłonią, żeby mi nie przeszkadzała.

    – Sprawdź jej dupę, skoro ma tyle wigoru – poleca uśmiechnięta Ewa. – Tak ją przygotujemy, że chłopak powinien być nam wdzięczny, nie?

    Dziewczyny odpowiadają wybuchem śmiechu.

    Przesuwam się, żeby mieć wygodniejszą pozycję i zdecydowanym ruchem wpycham palce do odbytu. Ciało gwałtownie drgnęło, jakby porażone prądem. Do końca wbijam wibrator w pochwę. Wysuwam i znowu wbijam. Wielokrotnie powtarzam tę czynność.

    – Dziewica? – śmieje się Ewa, a z nią wszystkie dziewczyny, widząc reakcję Ali na penetrację odbytu palcami. Alicja płacze głośniej, ale na nikim nie robi to wrażenia. Szmata skutecznie tłumi jej wrzaski. Znowu szamocze się, ale tym razem dziewczyny potrafią ją przytrzymać.

    Wyjmuję wibrator z pochwy i powoli wpycham do odbytu. Trochę naplułam na niego. Kręcę nim i konsekwentnie wpycham. Jej reakcja jest jeszcze bardziej gwałtowna. Krzyczy, szarpie głową, tułowiem, próbuje przetoczyć się na bok. Bez skutku. Szarpię jeden pośladek, jak swoją działkę cielęciny, trzymam w mocnym chwycie i klękam na drugim. W końcu wibrator znika w całości. Odchylam się. Wanda wali pasem po pośladkach i plecach. Ilona doskakuje i znowu dociska podeszwę buta do twarzy Ali. Wszystko trwa dość krótko, ale wzmaga się płacz naszej „zabawki”. Najbardziej rozczarowana wydaje się Kama. Trzyma nogę Alicji i przygląda się zabawom innych dziewczyn. Patrzy w moim kierunku takim wzrokiem, jakby zazdrościła mi zleconego zadania.

    – Mało ci, sadystko? – mówią moje oczy.

    Ale Kama nie potrafi odczytać mojego przekazu. Siedzi na nodze Ali i sięga dłonią do jej krocza. Dłoń znika pod pochwą. Po chwili umęczona Ala zaczyna gwałtownie poruszać się, podrygiwać. Szamocze się, krzyczy. Dziewczyny ledwie sobie z nią radzą. Z kolei Kamila świetnie bawi się. Tylko ona śmieje się, mimo że „jeździ” na blokowanej nodze. 

    – Kama, zapisz się na rodeo! – któraś docenia wygibasy drobnej koleżanki.

    – Co jest, „Mała”? – pytanie rozbawionej i zaintrygowanej Ewy jest skierowane właśnie do Kamy.

    – Szczypię jej pizdę! – „Mała” zachłystuje się własnym śmiechem. Chwila zaskoczenia i kiedy wszystkie rozumieją pomysł Kamy, zaśmiewają się do rozpuku.

    *

    Alicja leży na brzuchu z rozpiętym stanikiem, wymacanymi piersiami i nakryta rozpiętą bluzką. Paula rozpina kajdanki i przezornie odskakuje. Ewa gestem każe dziewczynom pozostać. Tworzymy dość obszerny krąg. Po chwili Alicja podnosi się. Stoi w szerokim rozkroku, głowa opuszczona, ciężko oddycha. Próbuje poruszać się. Przychodzi jej to z pewnym trudem.

    – Efekt solidnego ruchania wibratorem – z satysfakcją obserwuję swoje dzieło.

    Bluzka Alicji opada, mimo to jest rozchylona. Widzę jej obfite piersi. Są spore i chętnie bym… Ale myślę bardziej o znęcaniu się nad dziewczyną niż o seksie. Zmięta i pognieciona spódniczka odsłania jeden goły pośladek. Ala wyciąga materiał z ust i gwałtownym ruchem odrzuca w bok. Patrzy na nas. Jest wściekła. Milczymy. Czuje się upokorzona samym gwałtem i w ogóle tym, jak potraktowały ją dawne koleżanki. Zaczyna krzyczeć, ubliżać nam. Grozi!

    Bogusia nadal filmuje.

    Ewa z opuszczoną dłonią podchodzi do Ali od tyłu, kiedy ta skupia się na Kamie. Z kolei szatynka w ogóle nie przejmuje się. Nawet ma ochotę na ponowną konfrontację z Alą. „Koński ogon” podryguje, sygnalizując, że jego właścicielka jest gotowa do pojedynku. Nasza „zabawka” z uwagą przygląda się Kamie.

    Coś błyska w ręku Ewy, kiedy przystawia ją do pleców Alicji. A może tylko przesunęła za jej plecami? Chwilę później Ewa szybko cofa się, a blondynka gwałtownie odwraca. Zaskoczenie, dezorientacja i nagle wszystkie śmieją się. Ze zdziwienia otwieram usta. Ala dziwacznie podskakuje, rozpaczliwie macha rękoma. Krzyczy. Rozpaczliwie krzyczy! Ewa podpaliła jej bluzkę. W końcu nasza wyruchana złotowłosa ściąga palący się materiał.

    – Pomóżcie jej! – Ewa też bawi się nieporadnością skatowanej koleżanki. Byłej koleżanki. Dwie dziewczyny szybko podchodzą i gaszą bluzkę. Całe plecy to wypalona dziura. Podmuch wiatru i… swąd.

    – Chyba zapaliły się jej włosy – teraz śmieją się. Wszystkie zachowują się, jakby właśnie usłyszały świetny kawał.

    Ala jest przerażona. Stara się nie rozglądać. Garbi się. Włosy zasłaniają jej twarz. Jest zagubiona i oszołomiona zachowaniem całej grupy. Stoi półnaga. Nawet nie wie, jak ma zareagować. Nie ma siły na kolejne protesty. I pewnie boi się kolejnego ataku. Nagie piersi wystają spod rozpiętego stanika i kołyszą się, a pod nosem widać zaschniętą strużkę krwi.

    *

    Paula łapie ją o tyłu za włosy i prowadzi do Ewy. Kama doskakuje z pasem i uderza w nagie piersi. Ala krzyczy i próbuje zasłonić się. Paula brutalnie szarpie i przytrzymuje włosy, dyscyplinując wyczerpaną blondynkę, a Kamila z rozmachem uderza ją pod kolanami. Ala krzyczy z bólu i klęka. Jest oszołomiona, zmęczona, obolała, zrezygnowana. Paula ciągnie za włosy, odchyla głowę i Alicja patrzy w górę.

    – Dzisiaj dostałaś nauczkę. Powiedzmy, że to jest solidny zadatek – łagodnym tonem ostrzega Ewa. Cofa się.

    Zza Ewy wyłania się Wanda i otwartą dłonią uderza Alę w twarz. Przy masie Wandy to jest solidne uderzenie. Po tak silnym i niespodziewanym ciosie twarz gwałtownie odskakuje. Żadnego krzyku, protestu. Paula otwiera dłoń, w której trzymała włosy, a Ala bez słowa bezwładnie pada na trawę. Cicha owacja. Wanda skromnie uśmiecha się. W milczeniu patrzą na nieprzytomną dziewczynę.

    – To co dziewczyny? Każda zabawa ma swój koniec, więc zapraszam do mnie! Na papieroska i drinka! Na pewno znajdzie się coś jeszcze – obietnicą „Szefowa” ożywia grupę, porozumiewawczo mrużąc oko, a wszystkie chętnie zgadzają się. Zbieramy nasze torby i ruszamy. Tylko ja jeszcze obejrzałam się. Ala podnosiła się powoli. Właśnie uklękła. Chwieje się. Wyciera twarz i nieporadnie próbuje zakryć piersi stanikiem. Ciągle jest oszołomiona ciosem. Chyba jeszcze nie dotarło do niej, że została sama. Nie rozgląda się.  

    *

    Matka wróciła rano, po godzinie 10. Nieco wcześniej wróciła Roksana. Zdążyła się wykąpać i ubrać zanim pojawiła się moja matka z dwoma reklamówkami zakupami. Wyglądało tak, jakby matka wróciła właśnie z zakupów. Z kolei moja matka odniosła wrażenie, że my czekamy na nią. Żadna nie skomentował tego spotkania. Żadna nie musiała tłumaczyć się z porannego powrotu po intensywnej imprezie.   

    *

    Cdn.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Tomnick