Blog

  • Tak juz macie, suczki.

    Można powiedzieć, że tutaj zaczyna się łzawa historyjka miłosna.

    Bo ktoś mnie dostrzega, przez chwilę intensywnie myśli, wyraźnie próbując wydobyć odpowiednie wspomnienie, skanując moją twarz, a potem robi wielkie oczy (zielone, zdecydowane spojrzenie), widzę w nich błysk zrozumienia, i do mnie podchodzi. Za chwilę okaże się, a jakże, że jest gejem, że mu się podobam, że coś z tego będzie.
    Ale to za chwilę. Póki co, stoję przy ladzie i czekam aż barman łaskawie zwróci na mnie uwagę, bo woli obsługiwać wytapetowane dupy zamawiające fikuśne drinki. Za każdym razem, gdy skończy ubijać, mieszać i ozdabiać kolejną szklaneczkę, gapię się zrozpaczony w jego profesjonalne barmańskie lico, ale jego wzrok tylko niechętnie ślizga się po mojej twarzy żeby wylądować na kolejnej sztuni. Nikt tak dobrze nie sprowadzi cię do parteru, jak chujowy barman.
    I nagle po drugiej stronie lady pojawia się typ, wykonuje jakiś nieokreślony, nienachalny gest ręką, uśmiecha się, nawet z mojego miejsca widzę że ma dołeczki, i barman, jak zaczarowany, spieszy żeby mu dogodzić. Ot tak.
    No kurwa.
    Tłumaczę sobie, że to pewnie jakiś jego kumpel, może nawet drugi barman, tylko że już po pracy. Ale nie, nie wyglądają jakby się znali. Po prostu typ przyciągnął go tą swoją charyzmą, czy czymś takim. I właśnie ta charyzma, odważne spojrzenie i ta absolutna pewność, że barman go zauważy, sprawiły że coś we mnie drgnęło. W głowie odezwało się jakieś mętne wspomnienie, dawno zakopane pod gromadzącym się od lat kurzem. Dosłownie czułem jak neurony przybijają piątkę, kiedy zrozumiałem, na kogo patrzę.
    Daniel.
    Gdy spotykasz kogoś, kogo nie widziałeś od lat, to pierwsza myśl próbuje ustalić, ile czasu minęło. W moim przypadku jakieś dziesięć lat. Miejsce i okoliczności? Ciężko powiedzieć, ale chyba piliśmy piwo z całą starą paczką w piwnicy, dawno temu w innym mieście i innej rzeczywistości.
    I tutaj zalała mnie całą fala niepotrzebnych analiz. Kiedy ostatni raz widziałem Daniela, nie miałem jeszcze smartfona. Kiedy ostatni raz rozmawialiśmy, żaden z nas nie miał stałego łącza, wciąż chodziliśmy do szkoły, a ja nawet nie wiedziałem co będę studiował i robił w dorosłym życiu, a do tego byłem prawiczkiem i średnio ogarniałem własną seksualność. Ile miałem wtedy lat? 15? Mniej.
    A teraz był tak blisko, ten sam, choć doroślejszy, jakby prawdziwszy, ale z identyczną powagą w oczach, widoczną nawet z daleka. Spotkaliśmy się po tylu latach, 500 km od naszego rodzinnego miasteczka. Właściwie to spotkanie starego znajomego nie jest takim znowu wielkim przeżyciem, ale jeśli jest to akurat stary znajomy, który był moją nieodwzajemnioną szczenięcą miłością, to trochę zmienia sprawę. Kochałem go, na tyle na ile potrafi kochać taki dzieciak. Niezliczoną ilość razy trzepałem konia, wyobrażając sobie choćby jedno czułe słowo i dotyk z jego strony. Oczywiście nigdy nic takiego nie dostałem. Na zawsze pozostał w strefie marzeń. Nieosiągalny.
    No i tak – Daniel mnie dostrzega. Zaczyna myśleć, zamiera, wygląda jak piękny manekin dla zabawy postawiony przy barze. A kiedy mnie rozpoznaje, wykwita uśmiech. Naprawdę się cieszy.
    Bingo.
    Podszedł do mnie, z łatwością przeciskając się przez tłum i wskazał palcem w nieokreślonym kierunku. Chciał, żebym poszedł za nim. Poszedłem.
    Na zewnątrz uderzył mnie przyjemny chłód i przyjemne, rześkie powietrze. Ludzie palili papierosy i kiepowali na chodnik, gapiąc się na rozpędzone samochody.
    Daniel też zapalił. To była nowość. Wyciągnął skądś wymiętą paczkę i odpalił, zaoferował też mi. Wziąłem.
    – Co za spotkanie – powiedział, po raz pierwszy od wielu lat usłyszałem znów ten głos. Nic się nie zmienił. Mówił szybko i dziwnie oschle, jakby zależało mu wyłącznie na przekazaniu informacji, a nie robieniu wrażenia.
    – Mały świat – mruknąłem głupio, wciąż trochę speszony całą jego osobą. Bo Daniel od zawsze mnie onieśmielał. Nagle znowu czułem się jak dzieciak, patrzyłem na niego ze skrywanym podziwem i pożądaniem. Był wspaniały – krótko ścięte rude włosy, usiana piegami gładka twarz bez zarostu, zielone oczy, dołeczki, smukła szyja i idealnie proporcjonalna sylwetka. Był ode mnie nieco wyższy. Nosił zwykłą bluzę z kapturem i przylegające jeansy. Łydki nadal miał pięknie zbudowane, pewnie wciąż obsesyjnie grał w nogę albo uprawiał jakieś inne sporty.
    – Jestem na weekend – przyznał między jednym buchem, a drugim, trochę łamiąc mi serce. A więc to tylko jednorazowe, przypadkowe spotkanie. Wypijemy piwo, powspominamy tzw. „stare dobre czasy” i tyle. Albo aż tyle.
    Ale przy Danielu nic nie było oczywiste, nic nie szło zgodnie z jakimś utartym schematem i miałem się o tym szybko przekonać.
    – Jesteś ładniejszy niż zapamiętałem – wypalił. Neurony zapłonęły żywym ogniem, bo zacząłem natychmiast oceniać, czy on właśnie próbuje mnie poderwać, czy tylko się zgrywa. Dawniej lubił pedalskie żarciki.
    – Ty jesteś dokładnie taki ładny, jak pamiętam – odparłem jakoś dziwnie cicho, jakbym się spodziewał ciosu.
    Zaśmiał się krótko, dołeczki pojawiły się by zaraz zniknąć. Wypuścił dym przez nos.
    – Ale niektóre rzeczy się zmieniły – odparł.
    – Co na przykład? – czułem już, że kroczymy po ścieżce flirtu. Tego napięcia w powietrzu nie da się pomylić.
    – Przecież wiesz – parsknął i rzucił kiepem o ziemię. A potem bez najmniejszego wysiłku splunął dokładnie na niego, żeby zgasić. Niezły cel. Bo Daniel, odkąd pamiętałem, zawsze spluwał. Jeśli postałeś z nim wystarczająco długo w jednym miejscu, chodnik u jego stóp był pełen niewielkich mokrych plam.
    – Wiem? – bałem się odsłonić.
    Ale wiedziałem. On mi właśnie powiedział, że teraz rucha kolesi. Bo dawniej zawsze miał nakręconą jakąś dziewczynę, którą zresztą traktował z przesadnym szacunkiem i jakimś dziwnym dystansem.
    – Tak w skrócie, to wolę kolesi – wyjaśnił krótko, po żołniersku, jak to on.
    I nastała cisza, bo nie wiedziałem co mam na to odpowiedzieć. Ta rozmowa mogła się dalej potoczyć bardzo różnie.
    – I wpadłeś do miasta na weekend, żeby coś wyrwać? – zdobyłem się na żart.
    – Tak – przyznał i spojrzał mi w oczy z uśmieszkiem, który można było zinterpretować tylko w jeden sposób – I właśnie wyrwałem.
    Mogłem się tego spodziewać. Daniel nie podrywał. On po prostu oświadczał kolesiowi, że właśnie został poderwany i właściwie to nie ma o czym dyskutować. Stało się i już.
    – Szybki jesteś – przyznałem z podziwem.
    – Na boisku i poza nim – zgodził się.
    – W łóżku też? – powiedziałem szybciej, niż pomyślałem.
    – Zależy – zupełnie nie zrobiło to na nim wrażenia.
    – Od chłopaka, czy twojej zachcianki? – drążyłem. Właściwie lubię sobie tak popierdolić, wybadać, trochę się nakręcić gadką.
    – Jak ci ktoś dobrze poda piłkę, to strzelisz w siatę, a jak nie, to szukasz innego pomocnika.
    – Terminologia piłkarska ze mną to bardzo zły pomysł – uprzedziłem.
    – A ja myślę, że pasuje. Ty jesteś bramkarzem.
    – I co to znaczy?
    – Że mogę strzelać w światło bramki, albo w ciebie.
    Zastanawiało mnie, czy celowo rzucił taką aluzję. Chciał we mnie strzelić ładunkiem spermy?
    – Byłoby spoko, gdybyś strzelił we mnie.
    Wtedy Daniel uważnie mi się przyjrzał. Niby nic, ale czułem, że dzieje się coś ważnego. Podejmował decyzję. Czytał mnie i bardzo mnie ciekawiło co odkrył.
    – Chodź – rzucił po prostu.
    ***
    Poszliśmy do supermarketu. Tłumaczył mi, że musi zrobić zakupy na śniadanie i coś mi mówiło, że będziemy jeść razem. Nie przyznał tego bezpośrednio, ale zaproszenie wisiało w powietrzu i czułem że lada chwila wpadnie mi w ręce.
    Daniel spacerował między półkami i wybierał kolejne rzeczy, a ja latałem za nim z wózkiem i nie mogłem uwierzyć swojemu szczęściu. Przez jeansy widziałem, że ma spoko kształtny tyłek. Nawet przez bluzę widać było, że ramiona ma silne, a bary szerokie. Pewnie te tysiące pompek w czasach liceum się opłaciły.
    Oglądałem sobie innych klientów, na przykład dwójkę studentek zupełnie jawnie obczajających Daniela, za to mnie zupełnie zignorowały. Wiedziały co dobre. Miałem ochotę je zbluzgać, bo to ja miałem karmić oczy moim towarzyszem, już go sobie w głowie zarezerwowałem, choć póki co nie miało to większego sensu.
    Daniel szybko załadował mi (!) do wózka chleb, masło, żółty ser i cytryny, ale kiedy dotarliśmy na dział płatków śniadaniowych zaczął się poważnie zastanawiać.
    – Te, czy te? – pokazał mi dwa prawie identyczne pudełka prawie identycznych płatków. To nie był żaden dylemat, to taki wybór z dupy, żeby sobie można potem powiedzieć w lustrze: dbam o sobie, wybieram tylko dobre produkty.
    – Te w lewej ręce – zdecydowałem.
    I wtedy zrobiło się dziwnie.
    Wybrana przeze mnie paczka wylądowała na kafelkach z niespodziewanie głośnym hukiem. Upuścił ją ot tak, celowo, a drugą starannie odłożył na półkę.
    – Podniesiesz? – zapytał cicho beznamiętnym głosem.
    Czy podniosę mu tę paczkę? Pojebało go? Mam być jego chłopcem na posyłki?
    – Sam sobie podnieś – parsknąłem.
    – Jesteś pewien?
    Zielone oczy przewiercały mnie na wylot, a w kącikach ust czaił się uśmieszek. Przeszły mnie dreszcze, bo skumałem do czego zmierza Daniel. Ustawiał hierarchię.
    – Naprawdę? – mruknąłem i obaj wiedzieliśmy co się dzieje.
    – Naprawdę – potwierdził.
    Nagle stałem się świadom każdego oddechu, mrugnięcia, każdego ruchu ręką i grymasu na twarzy. Obserwował mnie tak czujnie, że żaden gest nie był już tylko mój. To nie był Daniel, jakiego pamiętałem. Zawsze był nieco arogancki i bardzo pewny siebie, ale to… to było coś nowego.
    – No dobrze.
    Stanąłem tuż przed nim, mierząc się z jego wzrokiem, przykucnąłem i podniosłem pudełko. Przy okazji przyjrzałem się z bliska jego najaczom. Biało-czerwone, śliczne i raczej znoszone. Chyba poczułem nawet lekki zapaszek.
    Potem podałem mu paczkę, powoli, jakbym karmił lwa przez pręty klatki.
    W drodze do kasy, uświadomiłem sobie, że on od zawsze traktował mnie trochę dziwnie. Kiedy byłem nieco grubym dzieciakiem, śmiał się ze mnie, kiedy się upijałem, podkładał mi nogę, a kiedy próbowałem zabłysnąć jakąś ciekawostką albo dowcipem, spoglądał z politowaniem i mówił zawsze to samo: nie bądź śmieszny.
    W zasadzie, od zawsze był dla mnie chujem. A ja i tak go lubiłem. I tak mi imponował, i tak się nim jarałem. I chyba nic się od tamtego czasu nie zmieniło.
    ***
    Zdziwiło mnie, że wracamy do domu autem. Daniel tłumaczył, że wypił tylko jednego piwo i nie ma powodu, żebym zachowywał się jak pizda. Użył właśnie tych słów: nie bądź pizda.
    Wzruszyłem ramionami, pomogłem mu wsadzić zakupy do bagażnika i usiadłem z przodu po stronie pasażera. Nie znam się na samochodach, ale wiedziałem tyle, że to jakiś drogi sedan i skrzynię ma w automacie. Nawet zwróciłem na to uwagę, żeby jakoś wypełnić ciszę w pojeździe.
    – Na chuj mi sprzęgło – wyjaśnił krótko.
    Im dłużej z nim byłem, tym mniej przypominał dawnego siebie. Na wierzch wyłaziło coś innego i doskonale wiedziałem co. Alfa. Czy to możliwe, że z „heteryka” Daniel płynnie wszedł w rolę dominatora? Czy tak widział siebie jako geja? Chciał cisnąć pedałów? Czułem, że należy to dobrze i szybko przemyśleć, bo silnik zamruczał jak głaskany kot i gładko ruszyliśmy z miejsca. Wiózł mnie do siebie, gdziekolwiek to było. I raczej nie zamierzał pić kawy. A ja, choć znałem typa, choć mieliśmy też wspólnych znajomych, choć był Danielem, ja się go bałem. Po raz pierwszy w życiu czułem autentyczny strach przed drugim facetem. Dlatego nie odzywałem się niepytany, a Daniel wcale nie zamierzał o nic pytać.
    – Masz chłopaka? – jednak w końcu się mną zainteresował, gdy stanęliśmy na skrzyżowaniu.
    – Nie – odparłem zgodnie z prawdą.
    – Szkoda – żachnął się, rozczarowany, sam nie wiem czym.
    Za szybami widziałem podpitych ludzi wesoło gnających z jednego baru do drugiego, widziałem uśmiechy i wpierdalanie kebabów, picie piwa w ogródkach. A ja siedziałem cicho w aucie, zamknięty, przestraszony, ale i dziwnie podniecony. Mógłbym wysiąś. Ale nie wysiadłem, bo kutas już teraz stał mi na maksa. Uznałem, że wie lepiej.
    – Wiesz jak to się stało, że teraz kręcę z facetami? – zagaił nagle, przyjaźnie.
    – Jestem bardzo ciekaw.
    Wykonał ledwie dostrzegalny gest ręką i szyba po jego stronie płynnie osunęła się w dół, wpuszczając chłodne powietrze i spaliny. Wyciągnął fajki i zapalił. Mi nie zaoferował.
    – Zamieszkałem z dziewczyną. Świetna była. Mądra, ładna, ambitna, wszystko jak lubię. I seks był ciekawy. Ciągle chciała próbować nowych rzeczy, namawiała tak długo, aż się godziłem. Urabiała mnie tak kilka miesięcy, aż dałem się namówić na trójkąt. Przyprowadziła jakąś koleżankę, może miała ją namówioną już od dawna i tylko czekała na mnie. Ta koleżanka, Weronika, przyszła wieczorem na kolację, wypiliśmy wino, potem drugie. W końcu wszyscy wylądowaliśmy na kanapie.
    Silnik zawył i ruszyliśmy dalej. Powoli oddalaliśmy się od centrum, a ja powoli ładowałem się testosteronem. Siedzenie po ciemku w aucie i słuchanie tej historii wydawało mi się szalenie intymne.
    – Moja dziewczyna zaczęła jakieś wspominki o naszych dawnych randkach i zaczęliśmy się całować. Dziwne to było, kiedy ta Weronika siedziała po mojej drugiej stronie i wszystko oglądała. W końcu położyła rękę na moim udzie, a dalej to chyba wiesz co się stało.
    To nagłe urwanie historii podziałało jak kopniak. A gdzie soczyste detale? Co zrobili potem?
    – No ale gdzie tu wątek gejowski? – przypomniałem sobie co jest priorytetem.
    Daniel wyrzucił kiepa przez okno i zasunął szybę. Zrobiło się ciszej więc i on powiedział cicho:
    – Rozepnij mi spodnie.
    Myślałem, że się przesłyszałem, ale nie. Wiedziałem, że tak powiedział. Czyli zaczyna się, pomyślałem.
    Sięgnąłem ręką trochę sztywno i ostrożnie, jakbym miał dotknąć drutu kolczastego. Poczułem pod palcami ciepły materiał jeansów, niepewnie odnalazłem guzik i po chwili szamotania udało mi się go odpiąć. Potem bardzo ostrożnie rozsunąłem rozporek. Bałem się, że jeśli nie zrobię tego wystarczająco delikatnie, Daniel będzie niezadowolony. Może się zatrzyma z piskiem opon i każe mi wypierdalać? Koleś był zagadką. Nie wiedziałem, czego się spodziewać.
    Daniel nadal prowadził jedną ręką, a drugą trzymał na siedzeniu. Jakby nie zauważył, że dobieram mu się do krocza.
    – Dalej – polecił chłodno. Paradoksalnie, ta obojętność tylko bardziej mnie podjarała. Penisa na pewno miałem już całego mokrego.
    Położyłem łapę na jego ciemnych bokserkach. Były gorące i zdecydowanie wypełniał je twardy, wielki kutas. Ostrożnie ścisnąłem go w dłoni. Drgnął.
    – Po tym wieczorze z Weroniką, mojej dziewczynie na dobre odbiło. Stwierdziła, że czas na kolejny etap. Tym razem trójkąt z innym facetem. Nie chciałem się w to pakować, ale mnie namówiła. Umiała mnie urabiać.
    Dziewczyna owijająca sobie Daniela wokół palca? Ciekawe, jak silny musiała mieć charakter. Przecież on od zawsze był szalenie asertywny. Chyba nigdy nie widziałem, żeby ktoś go na coś namówił. Daniel odpowiadał na propozycję „tak” lub „nie”, a potem się tego trzymał.
    – I ten facet ci się spodobał? – pociągałem go za język, przy okazji ugniatając mu kutasa pod bokserkami. Zrozumiałem, że potrzebuje tego żeby lepiej opowiedzieć swoją historię.
    – Przyszedł godzinę spóźniony więc już mnie wkurwił na samym wstępie. To był jakiś jej znajomy z pracy, czy tam uczelni, bez znaczenia. Młody blondas, zniewieściały. Dziwiło mnie, że ją kręci, bo ewidentnie wyglądał na pedała.
    – Podobał ci się?
    – Poszliśmy do łóżka, ale jak ona się nim zajmowała, to patrzył tylko na mnie. Ją ignorował, jakby była tylko ceną do zapłacenia, żeby dotrzeć do mnie. Ona robiła mu laskę, a on wyciągnął rękę do mnie, żeby mnie zmacać.
    – Dałeś się? – zaryzykowałem i wsunąłem dłoń pod bokserki. Pierwszy raz w życiu trzymałem kutasa Daniela. Spełnienie marzeń, pewnie dlatego drżał mi głos.
    – Nie. Trochę się spiąłem i zepsułem zabawę. Powiedziałem mu, żeby wypierdalał.
    – Uuuu – syknąłem.
    – Dwa dni później już nie miałem dziewczyny. Nie podobała jej się moja reakcja i że nie chcę przeprosić. Chyba ją pojebało, że tego oczekiwała. Zresztą, co za laska zaprasza do trójkąta geja?
    – Może zrobiła to dla ciebie?
    – To się przejechała – zaśmiał się. Był całkowicie skupiony na drodze, ale jednocześnie snuł opowieść i zagryzał usta, gdy zaczynałem nieco konkretniej macać mu kutasa. Gdy objąłem jaja, syknął zadowolony. Wnętrze samochodu wypełniło się już zapachem fiuta i spermy. Czułem, że zwariuję, jeśli zaraz nie dotrzemy na miejsce. Albo zwalę mu szybko konia, albo sam strzelę w bokserki. Już nie mogłem. Chciałem mieć go w ustach. Wylizać z czubeczka pyszny słony precum. Ale ta pierdolona przejażdżka nie chciała się skończyć.
    – No i co dalej? Jednak po czasie uznałeś, że ten koleś ci się podobał?
    – Przyszedł do mnie trzy dni później, moja dziewczyna zdążyła się wyprowadzić. Przyszedł przeprosić, tak twierdził. A tak naprawdę to widział mnie nago i mu się spodobałem. Chciał spróbować.
    – I mu się udało? – zgadłem.
    Daniel długo szukał słów.
    – Dostał czego chciał.
    Coś w tym stwierdzeniu zamknęło mi usta. Wątek się urwał. Nie chciałem dopytywać, co dokładnie dostał blondas. Za to moja dłoń wcale nie przestała go zadowalać.
    – Daleko jeszcze? – zapytałem z nadzieją.
    Zaśmiał się.
    – Tak ci się spieszy?
    – Trochę – przyznałem już bez cienia wstydu. Trzymałem w ręku kutasa, czas na hamowanie się minął.
    – Do czego? – zapytał już zupełnie poważnie.
    – Do… no chcę ci obciągnąć – palnąłem. Już samo mówienie tego posłało w mojego własnego penisa silny impuls.
    Daniel w końcu zaszczycił mnie spojrzeniem. Zimna zieleń oczu i twarz jak wyciosana z kamienia.
    – Dojeżdżamy.
    ***
    Lata temu, kiedy po raz ostatni widziałem tamtą dawną wersję Daniela, to było nad rzeką, na wsi.
    Zebraliśmy się w siedmiu lub ośmiu, rozpaliliśmy ognisko w bezpiecznej odległości od namiotów i wyciągnęliśmy wódę. Nie umieliśmy pić, byliśmy gówniarzami i nie wpadliśmy na to, że chlanie przy buchającym żarze ogniska spotęguje efekt. A efekt był taki, że się najebałem. Kiedy chciałem iść w krzaki, żeby się wysikać, musieli mnie na zmianę prowadzić. W końcu mieli dość i poszedł ze mną Daniel. Był prawie trzeźwy, trzymał mnie mocno za rękę i w milczeniu eskortował do zarośli. A potem się przewróciłem, choć byłem pewien, że mnie pchnął. Może i najebany, ale wiedziałem swoje.
    – Co ty robisz? – zawołałem z ziemi.
    – Uważaj jak chodzisz – zakpił i splunął. Ślina wylądowała tuż obok mnie.
    Zerknąłem na odległy blask ognia, nie słyszałem stąd rozmów. Czyli tamci też nie słyszeli nas dwóch.
    – Popchnąłeś mnie, chuju – oskarżyłem go płaczliwie.
    – Nie bądź śmieszny. Lepiej wstawaj, bo też muszę się wysikać.
    Nie zdążyłem zareagować, a strumień szczyn już zaczął lądować na trawie obok mnie. Powoli się zbliżał. Z każdym oddechem byłem bliższy byciu oszczanym przez Daniela. Zerwałem się, a raczej potoczyłem po trawie i uniknąłem najgorszego.
    – Ale z ciebie cwel – zaśmiał się i tak po prostu sobie poszedł. Zostawił mnie tam. Widziałem jak trawa leciutko paruje w miejscu, w którym lądował jego mocz.
    Decyzją opatrzności, mimo najebaństwa, dobrze zapamiętałem tamtą scenę. Oczywiście nigdy nie rozmawiałem o tym z Danielem. Wydawało mi się to tylko kumpelskim dogryzaniem, może trochę zbyt chamskim, ale jednak niewinnym. Teraz nie było już tak niewinnie. Siedziałem w jego aucie i macałem mu kutasa, nie bardzo wiedząc ile to jeszcze potrwa. Chciałem go obciągnąć, wyssać fiuta mojej dawnej miłości.
    W końcu, Daniel zwolnił i skręcił w stronę nowego osiedla. Podtoczyliśmy się pod garaż podziemny, drzwi powoli się podniosły i zjechaliśmy w dół, w ciemność.
    Parking był spory i wypchany drogimi autami, od razu dało się zauważyć. Kiedy silnik zgasł, Daniel odtrącił moją rękę jak denerwującego komara i kazał mi wysiadać.
    Wysiadłem i otuliło mnie chłodne, wilgotne powietrze. Każdy krok odbijał się echem od betonowego sufitu i posadzek. Daniel nacisnął pilot, auto zapiszczało wdzięcznie i poszło spać.
    – Nie bierzemy zakupów? – wypomniałem mu z uśmiechem.
    – No dobra, to je wyjmij – westchnął.
    – To otwórz bagażnik – zakpiłem.
    – Tak ci się chce jeść, pedale? – zapytał niby beznamiętnie, ale to „pedale” było dokładnie takie, jak można się spodziewać w podobnej sytuacji. Pogardliwe.
    – Rany, chciałem tylko…
    – No to wpierdalaj – warknął i z hukiem rzucił mnie na drzwi. Przycisnął mi twarz do szyby.
    – Masz swoje żarcie. Liż – wyszeptał mi prosto do ucha.
    Próbowałem się wyrwać, ale był dużo silniejszy. Trzymał mi ręce za plecami i przyciskał mordę do szyby. Co tu się odpierdalało? Skąd w nim taka nienawiść? Kim kurwa był ten typ?!
    – Liż!
    Wrzasnął tak, że od razu odeszła mi ochota na walkę. Nic nie mówiąc, wysunąłem język i zacząłem dotykać szyby. Smakowała dymem i benzyną.
    – Smakuje ci, pedale? – zaśmiał się i zaczął mnie obmacywać po dupie. Już się nie wyrywałem więc miał więcej swobody. Nagle tuż obok mojej twarzy wylądowała porcja śliny. Zaczęła spływać po szybie.
    – Czyść – nakazał i boleśnie ścisnął mi pośladki.
    Nie zliczę ile razy gapiłem się na Daniela plującego na chodnik i miałem ochotę klęknąć i zlizywać te plamki z chodnika. Marzyła mi się taka zabawa i właśnie ją dostałem. Zebrałem językiem potężną porcję. Smakowała miętą i była lekko kwaśna.
    – Pyszna – powiedziałem nie wiedzieć po co.
    Zaraz pojawiły się kolejne dwie porcje ściekające po szybie. I znowu docisnął mi do niej ryja i znowu musiałem wylizywać śmierdzący brud. Daniel tymczasem rozpiął mi spodnie i wepchnął mi w dupę palca, żadnego przygotowania. Po prostu zademonstrował, że moja dupa jest jego własnością.
    – Wiesz co tu masz? – zapytał, grzebiąc we mnie tym palcem.
    – Co? – jęknąłem.
    – Pizdę.
    W odpowiedzi wydałem z siebie tylko przeciągły pisk i nadziałem się głębiej na palucha. Rozpierdoliło mnie to jego nagłe przeistoczenie w psychopatę. Zacząłem polerować szybę jak pies, a on zapakował mi następnego palca i znowu zawyłem. Kutas boleśnie napierał na mokre bokserki, ale nie było czasu na zadowalanie siebie. Teraz liczyła się przyjemność Daniela.
    – Pójdziemy na górę i zobaczymy, na co cię stać.. Co ty na to, pedałku?
    – Taaak, poproszę – wymruczałem, a jego palce leniwie badały wnętrze mojej dupy.
    – To już – nagle mnie puścił. Stałem oparty o samochód i dopiero po chwili odważyłem się na niego spojrzeć. Oddychał szybko, w oczach miał jakiś dziwny zapał, którego nigdy wcześniej tam nie widziałem. Wyglądał, jakby miał się z kimś bić.
    – Chodź, szmato – zawołał i ruszył w stronę windy.
    Z wahaniem poszedłem za nim.
    – Co ty robisz? – zdziwił się, gdy to zobaczył – Na kolana.
    Klęknąłem, to nie była kwestia wyboru. On jakby naciskał guziki w mojej głowie i wywoływał pożądany efekt.
    – A teraz idziesz za mną na czworaka, jak pies.
    – Jak pies? – powtórzyłem tępo.
    – No, dobrze słyszysz.
    Podszedł do mnie, stanął i spojrzał z góry. Ledwie otworzył usta, a na mojej twarzy wylądowała porcja śliny.
    – Psy nie noszą ubrań – zauważył.
    – Mam się…
    Plaskacz w twarz przerwał mi wypowiedź, ale nie zerwałem się z kolan i nie uciekłem. Nie mogłem, bo zielone oczy trzymały mnie w ryzach.
    – Chcesz, żebym się…
    Kolejny cios, mocniejszy. Zapiekło, po policzku spłynęła łza. Dalej patrzyłem mu prosto w oczy. A potem zacząłem się rozbierać. Bluza, koszulka, spodnie, a na końcu, z ociąganiem, bokserki. Klęczałem przed nim nagi, a zimny beton nieprzyjemnie kłuł w kolana.
    – Daj te szmaty, zaniosę ci – zebrał moje ubrania, i zagwizdał z wrażenia, kiedy zobaczył jak mokre są moje bokserki.
    – Zawsze wiedziałem, że jak cię spotkam, to właśnie taki będziesz.
    – Jaki?
    Zaśmiał się i poklepał się po kolanie. Ruszyłem za nim na czworakach, prosto do winy, pułapki z której już nie ucieknę, nawet jeśli będę chciał.
    – Wstawaj.
    Z ulgą się podniosłem. Jeszcze nie myślałem o tym, że ktoś może zaraz wejść do tej naszej windy i zobaczy mojego stojącego kutasa i czerwony ślad na twarzy.
    I dostałem kolejny strzał w pysk. A potem jeszcze jeden. Patrzył na mnie i wymierzał mi leniwe liście, jakby czekał aż się zbuntuję. Ale ja trzymałem się prosto, pociągałem nosem i udawałem, że wszystko jest spoko. Nie mogłem nic zrobić, jak sarna patrząca w reflektory nadjeżdżającego auta.
    Zawiedziony, uderzył mocniej. Huknąłem głową w panel windy i – o dziwo – ruszyła. A ja zasłoniłem się rękami i padłem na kolana. Już nie mogłem. Nie byłem w stanie mówić, więc po prostu czekałem.
    Zamiast znowu mi przyjebać, Daniel pogłaskał mnie po głowie.
    – Nie zrobię ci krzywdy – zapewnił takim głosem, że od razu uwierzyłem. Czyli nie był psycholem. Po prostu był… sobą? Ale co to oznaczało? Skoro masakruje mnie w windzie, to co zrobi w mieszkaniu, za zamkniętymi drzwiami, gdzie nikt nie wejdzie i mu nie przeszkodzi?
    – Boisz się? – zapytał celnie.
    – Trochę – przyznałem niechętnie, bo tak naprawdę byłem kurewsko przerażony. Tylko czemu w takim razie nadal stał mi kutas? Czy on wiedział coś, czego ja nie wiem?
    – Bo jesteś pedałem i umawiałeś się z pedałami, jak ty. Takie ciepłe kluchy nie potrafią się nawzajem zadowolić. Trzeba wam faceta.
    – I ty jesteś tym facetem? – trochę mnie uspokoiła ta gadka.
    – Masz jakieś wątpliwości, suko?
    Pokręciłem głową, w niemym podziwie. Z pozycji na klęczkach, Daniel wyglądał jak bóg. Decydował o moim losie z łatwością, z jaką ja wybieram piwo w sklepie. Po prostu brał, co swoje.
    – Nigdy nie robiłem czegoś takiego… – przyznałem szczerze. Wiedziałem, że są kolesie, którzy lubią mały role-play, dominowanie i uleganie, trochę jak w teatrze. Ale Daniel nie pochodził ze świata dresów-przebierańców, udawanych wilków i ostentacyjnie aroganckich alf. On po prostu był jaki był. Nie umiałem sobie tego lepiej wytłumaczyć. To wszystko było zbyt autentyczne. On NAPRAWDĘ uważał mnie za gorszego od siebie. Nie poświęcał temu ani myśli.
    – Otwórz ryj – polecił i chętnie usłuchałem.
    Rozpiął spodnie i wyciągnął twardego fiuta, załadował mi w gardło i pchnął aż wpadłem na ścianę.
    – Otwieraj – warknął i wjechał po jaja. Zaczął mnie tak jebać, przyciskał mi głowę do ściany i pakował. Krztusiłem się i walczyłem o oddech, ale kutas był bezlitosny. Walące mi o brodę jaja szybko zrobiły się mokre od śliny, a ja znowu ryczałem, znowu leciały łzy.
    Trwało to pewnie tylko chwilę, ale dla mnie było nieskończonością. Gdy mnie puścił, rozpłaszczyłem się na podłodze, brudnej od dziesiątek albo i setek butów, i tam już zostałem, ciężko oddychając.
    – Po to masz mordę – wyjaśnił mi.
    Winda stanęła, drzwi się rozsunęły i poczłapałem za nim po jasno oświetlonym korytarzu. Czy ktoś oglądał przez judasza co się dzieje? Ktoś widział, co odpierdalamy?
    Chrobot klucza w zamku i drzwi stanęły otworem. Spojrzałem za próg, w jakieś obce mieszkanie i spróbowałem zgadnąć, co mnie czeka, jeśli tam wejdę. Jeszcze nie było za późno. Podniecał mnie szalenie, ale miałem trochę dość. Bałem się, że to tylko jego wersja gry wstępnej.
    – Chyba wolę wrócić do siebie – powiedziałem wstając z kolan.
    Zaśmiał się i pchnął mnie do środka. Grzmotnąłem na podłogę i obiłem sobie łokcie.
    – Nie będziesz mi tu kurwo wymiękał. Zresztą, spodoba ci się – klucze wylądowały na szafce przy drzwiach – Powspominamy sobie stare, dobre czasy.
    -Zawsze byłeś dla mnie chujem – oskarżyłem go, nadal rozwalony na podłodze.
    – A ty na to leciałeś. I czym to się różni od obecnej sytuacji?
    Zatkało mnie. W tej ślepej furii potrafił jak zwykle rzucać celne argumenty.
    – No chodź – powiedział pieszczotliwie i znowu wyciągnął kutasa. Ostrożnie poczałapałem i spojrzałem w górę. Daniel tymczasem zsunął bluzę i rzucił ją w kąt. Potem zrobił to samo z podkoszulkiem. O kurwa.
    – Zajebiste ciało – musiałem powiedzieć to głośno. Idealnie płaski brzuch z sześciopakiem, silne lapy, zero włosów, pomijając ścieżkę od pępka w dół. Naprawdę wyglądał jak grecki posąg, choć nie tak przesadnie przytyrany.
    – Coś mi mówi, że długo czekałeś na ten moment – uśmiechnął się.
    Miał rację. Wieeeele razy strzelałem sobie ładunkiem spermy na brzuch, wyobrażając sobie Daniela przed snem, jego penisa i to jak czochra mi włosy, kiedy go obrabiam. Ale w moich fantazjach Daniel był czuły, delikatny, cierpliwy. A ten stojący przede mną miał mnie za swoją sukę. I to była dużo lepsza opcja.
    Najpierw ściągnąłem ręką napletek i oblizałem główkę, dokładnie i mocno. Potem jechałem językiem po całej długości kutasa i possałem jaja. Chciałem się pobawić sprzętem Daniela, zanim postanowi znowu mnie wyjebać. Pozwalał mi na to przez jakiś czas, ale w końcu jego ręka spoczęła mi na karku i zachęciła do nadziania się. Powoli, ale stanowczo zapychał mi gardło. Wychodził, dając mi złapać oddech, a potem znowu dobijał po same jaja i słuchał moich stłumionych jęków protestu.
    – To najlepszy użytek jaki dziś zrobiłeś z tej mordy. Teraz będę odliczał i masz wytrzymać.
    Wjechał po sam koniec i przycisnął mi głowę do krocza z całej siły. Kutas bezlitośnie mnie dusił, ale nie mogłem się wyrwać, mogłem tylko próbować.
    – Trzy…
    Wstrząsnął mną odruch wymiotny, ale droga była zablokowana. Łzy ciekły strumieniami.
    – Dwa…
    Próbowałem rękami odepchnąć się od jego nóg, ale trzymał mnie jak w imadle. Miałem w głowie takie ciśnienie, że mało nie wybuchłem.
    – Jeden…
    Próbowałem krzyczeć, skomleć, ale nic nie pomagało. Wbiłem paznokcie w materiał jeansów, ale to też nic nie dało.
    I nagle wolność. Spazmatyczne szybkie oddechy i morze śliny lejące się po brodzie na klatkę i brzuch.
    – To jeszcze raz – zawyrokował. Nie protestowałem, złapałem tylko kilka głębokich oddechów i pozwoliłem się dusić ociekającym śliną kutasem.
    – Tak naprawdę, to kiedy byłem w trójkącie z tym typem, to było trochę inaczej.
    Puścił mnie i znowu zawalczyłem o oddech.
    – Jak? – wycedziłem w końcu.
    – Zaczął mnie macać po sutkach, pozwoliłem mu. Ale potem przesunął rękę na moją dupę. Na to już nie miałem ochoty.
    – Co zrobiłeś? – ledwie zapytałem, znowu wjechał we mnie kutas. Zaczął mnie ruchać, ale delikatniej, dając szansę na jakikolwiek opór. Połykałem mu tę bestię i wydawałem te wszystkie siorbiące dźwięki, opierdalałem jak w transie.
    – Przypierdoliłem mu. Gość wylądował pod ścianą i pamiętam to jego spojrzenie. Nie wierzył. Głupi pedał. I uciekł, a moja dziewczyna mnie rzuciła. Tak to było.
    Odwdzięczyłem się za tę opowieść, biorąc od ust oba jego jądra i delikatnie trącając językiem. Jebały potem i były pyszne.
    – Najlepsze jest to, że on naprawdę wrócił. Jeszcze trzy dni potem miał pizdę pod okiem. I wiesz, co zrobił?
    Przerwałem polerkę i spojrzałem w górę, w zielone oczy.
    – Klęknął. Na samym wejściu, prawie w progu.
    – Naprawdę?
    – Tak mu wyjebałem ten ryj, że to co robię z tobą jest ledwie namiastką. Tak już macie, suczki. Lubicie samca w piździe.
    – Lubimy – potwierdziłem, nie poznając własnego głosu.
    – A propo pizdy…
    Złapał mnie za szyję i podniósł, rzucił na ścianę przedpokoju i odwrócił tyłem. Ręka w stalowym uścisku na karku dociskała mnie do ściany.
    – Wypinaj się kurwo, koniec pieszczot.
    Rozłożyłem szerzej nogi i wyeksponowałem dupę najlepiej jak potrafię.
    – Rozpierdolę ci to cipsko i jeszcze mi podziękujesz.
    – Rozjeb mnie – zawyłem płaczliwie.
    Napluł na rękę i wysmarował mi dziurę. Dzięki bogu, że przez lata tak dużo trenowałem z dildami i nie byłem ciasny. Ten kutas by mnie zaruchał.
    – Waliłeś konia, myśląc o mnie? – zapytał.
    – Tak, wiele razy.
    – I tak to sobie wyobrażałeś?
    – Nie… bardziej delikatnie i…
    Wepchnął się we mnie szybkim, okrutnym ruchem. Wrzasnąłem, a on dobił do końca aż rzuciło mną o ścianę.
    – Nie, nie tak…
    Od razu zaczął mnie jebać. Żadnej rozgrzewki, tylko bezlitosne zapychanie cipy. Warczał i dociskał mi ryj jakby chciał mnie rozsmarować na tej ścianie. Pchał raz za razem i chuj go obchodziło moje wycie, a wyłem głośno. Ból był okropny, nagły, rozlewał się we mnie. Protestowałem, ale z gardła wychodziło mi tylko jakieś łkanie. Nagle druga ręka objęła mnie za szyję i zacisnęła się. Odcięcie tlenu.
    – Tak wygląda seks z facetem, mała kurwo! Otwieraj cipsko.
    Nie uciekałem dupą, wypinałem się i brałem, wiedząc że i tak nie da mi spokoju. Pierdolił mnie i dusił, a z mojego fiuta spływał na ścianę gęsty śluz.
    – Zawsze była z ciebie pizda, ale teraz chociaż przydatna. Podoba ci się, pedale?
    – Tak… – wystękałem, zasysając utęsknione powietrze.
    Nie kłamałem. Rozjebany tyłek nadal piekł, ale kutas Daniela wiedział co robi i dawał coraz większą rozkosz. Łapy na karku i szyi właściwie dawały mi błogą wolność, bo już nic ode mnie nie zależało. Oddawałem się najlepszemu samcowi na świecie i mogłem jedynie dziękować. Każde pchnięcie kutasa wgłąb mojej cipy było maleńkim objawieniem. Stękałem już nie z bólu, ale wysiłku, bo zapierałem się żeby nie wylądować na ścianie.
    – No i otworzyłeś pizdę, czuję – szepnął i złapał mnie za włosy. Musiałem odchylić głowę do tyłu, a wtedy on zaczął pierdolić mnie szybciej i znowu zacząłem się drzeć. Rozpierdalał mi dziurę i dopychał najgłębiej jak mógł, a ja dzielnie to znosiłem.
    – Czas zalać pizdę – wycharczał, ciężko dysząc. Objął mnie obiema rękami w klacie, tak mocno że z trudem oddychałem i zaczął końcową rundę rozjebywania mi dupy. Mieszkanie wypełniał głuchy odgłos bicia jajami o moje spocone pośladki i oczywiście moje wycie. Jęczałem jak suka, zupełnie nie po męsku, a on tylko przyspieszał i syczał, czując jak zbliża się orgazm.
    – Poproś!
    – Zalej mnie, błagam!
    Nie miałem już siły, obijałem się cały o ścianę z każdym pchnięciem, a kutasa miałem jak skałę. Ocieranie o tynk było zbyt przyjemne, nie mogłem tego powstrzymać i nagle stało się. Zacząłem zalewać ścianę spermą, leciała porcjami i spływała w dół, a ja piszczałem, bo on dalej pchał we mnie chuja i bił na odlew po karku i głowie.
    – Mała pizda!
    – Nakarm mi cipę – prosiłem, ledwo łapiąc oddechy, nadal strzelając na ścianę.
    I nagle, niespodziewanie, znieruchomiał, wbił się we mnie tak mocno jakby chciał żeby jego sperma wyleciała mi ustami i zaczął mnie tłoczyć, wyjąc.
    Wysunął się i mnie puścił, a ja odpadłem na podłogę. To nie był seks, to była jebana walka. I chyba obaj wygraliśmy, choć dupa bolała mnie koszmarnie. Czułem, że leciutko cieknie z niej sperma.
    Daniel osunął się po ścianie naprzeciwko mnie i próbował uspokoić oddech. Między rozporkiem leżał jego wykończony wilgotny kutas.
    Westchnął, złapał głębszy oddech i powiedział krótko:
    – Wezmę prysznic, a ty czekaj. Zrobimy dogrywkę.

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    zue rzeczy

    Trochę fikcja, trochę prawda, jak to u mnie.

  • Seans obciagania (I) – przygotowania

    Obudziłam się wcześnie z dobrym humorem. Może to dlatego, że pierwszy raz od zerwania z chłopakiem dobrze się wyspałam, nie myśląc w kółko w nocy o naszej relacji. Dobrze, że dam radę zamknąć już ten rozdział mojego życia i będę mogła normalnie dalej żyć.

    Jak w każdy piątek poszłam na zajęcia z kulturoznawstwa na Uniwersytet, potem miałam jeszcze jedne ćwiczenia i mogłam wracać już do domu. Wychodząc z gmachu zaczepiła mnie moja dobra koleżanka Ola.

    – Hej Ania. Masz czas na kawę? Muszę z kimś pogadać bo nie wytrzymam.

    – Pewnie, jeśli tylko potrzebujesz. – Widziałam jej zaczerwienione od płaczu oczy i smutek na jej twarzy. Poszłyśmy do bliskiej kawiarni, gdzie Ania opowiedziała mi kilka ponurych rzeczy o swoim chłopaku. 

    – Wiesz że jestem od dwóch miesięcy z tym Piotrkiem, opowiadałam ci o nim – mówiła – proszę, nie zrozum mnie źle, ale bardzo go kocham i nie chcę stracić. A on postawił mi ostatnio warunek i powiedział, że jeśli go nie spełnię to z nami koniec – mówiąc to przysunęła się bliżej mnie i ściszyła głos – powiedział, że nudzi go seks ciągle z jedną osobą, bo zanim mnie poznał, to często zmieniał dziewczyny, a poza tym miał jeszcze seks przygody z jakimiś łatwymi laskami. Powiedział, że mam mu znaleźć jakąś dziewczynę, która razem ze mną zrobi mu loda, i że nie może to być żadna dziwka. Że najlepiej jakby to była moja znajoma, albo jakaś randomowa dziewczyna. Mówił mi o tym tydzień temu i wyznaczył termin na dziś. Znalazłam w internecie na jakimś portalu randkowym laske, która byłaby na to chętna, ale dzisiaj okazało się, że ktoś się pod nią podszywał i to wszystko były żarty. A ja tak go kocham, i on mnie też, tylko po prostu nie jest przyzwyczajony ciągle do tej samej dziewczyny i po prostu ma większe potrzeby. Nie chcę go tracić, ale dziś już nie znajdę żadnej chętnej na takie coś, a dziwka odpada. Na pewno teraz mnie rzuci i nie wiem co zrobię – mówiąc to rozpłakała się, a ja wstrząśnięta ta sytuacją i jej opowieścią zaczęłam ją uspokajać.  

    – Nie martw się proszę, na pewno zrozumie, że jeszcze nikogo nie znalazłaś, może da ci drugą szansę.

    – Nie rozumiesz, on to mówi zupełnie serio. I do tego jeszcze wymaga, że ta dziewczyna ma lizać i ssać mu jaja, robić głębokie gardło i on skończy jej w ustach, a potem ja mam się z nią zacząć całować. Bo mówi, że kocha mnie i lubi mój charakter, ale moje lody to tragedia, bo po dwóch minutach przestaje dawać radę. A i że nie mam takiego polotu w tym i finezji i że powinnam zobaczyć jak to robić z poświęceniem i zaangażowaniem wszystkich sił.

    – Dobrze, dobrze Aniu. Tak się składa, że znam osobę, która mogłaby się z wami dziś spotkać i myślę, że spełniłaby te jego chore wymagania.

    – Chyba nie mówisz poważnie? Jak to tak od razu, z góry wiesz że się zgodzi?

    – Tak, bo ta osoba właśnie siedzi przed tobą.

    – Ale przecież nie zdradzisz swojego chłopaka? Przecież mi o tym opowiadałaś, że przysięgaliście sobie wierność.

    – Tydzień temu zerwaliśmy. A ja zrobię mu na złość i obciągnę dziś twojemu Piotrkowi tak, jak nigdy własnemu chłopakowi tego nie robiłam. A poza tym mam teraz dni płodne i straszną chęć na kutasa, a dziś jestem w wyjątkowo dobrym humorze.

    Ola zaniemówiła, a potem zaczęła wylewnie mi dziękować. Potem dopijając kawę umówiliśmy się na godzinę osiemnastą w jej mieszkaniu i ustaliliśmy jak mam się ubrać, jak zachowywać i ogólnie jaki ma być scenariusz. Opowiadała mi dużo co on lubi w łóżku, a ja przysięgłam, że zrobię wszystko co w mojej mocy, żeby wyssać z jego kutasa kilka dawek spermy.    

     O 17:30 byłam gotowa. Dwie godziny zajęło mi mycie, dokładne golenie nóg i cipki, ubranie się wedle zaleceń Oli i makijaż. Pół godziny stracone na makijażu to według mnie bezsens, bo przy pierwszym mocniejszym pchnięciu penisa Piotra w moje usta, zaraz się rozmaże, a krople łez, które na pewno popłyną z moich oczu zmażą puder z policzków. Już nie mówiąc o mojej ślinie, która będzie spływała z kutasa, którego mam zadowolić, a na koniec o spermie, która będzie lądować zarówno w ustach jak i na mojej twarzy. Przygotowując się na rżnięcie z chłopakiem mojej koleżanki myślałam o byłym. Zrobię mu na złość, pokazując jak wspaniale potrafię zadowolić faceta.

    Do mieszkania Oli pojechałam Uberem. Byłam chwilę przed czasem, więc przejrzałam się jeszcze w telefonie i poprawiłam usta szminką. Na kilka minut przed osiemnastą zapukałam do drzwi mieszkania Oli.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Zenek Kredens
  • Seans obciągania (II) – pierwszy raz zerznieta w usta

    Otworzyła mi Ola ubrana w grafitową spódniczkę, sportowy czerwono-czarny stanik oraz czerwone, dobrze komponujące się szpilki. Ja byłam obrana podobnie, ale na klatce piersiowej miałam jeszcze koszulkę ze spory dekoltem.

    – Chodź, Piotrek jeszcze bierze prysznic – powiedziała, wskazując mi kanapę, na której miałam usiąść – dziękuję ci bardzo, że się na to zgodziłaś, uratowałaś mi tyłek.

    Usiadłyśmy razem na kanapie, ja z lewej strony, a Ola z prawej. Właśnie w tym momencie usłyszałyśmy jak woda pod prysznicem przestaje lecieć, a drzwi od łazienki otwierają się, a z nich wyłania się chłopak Oli, przepasany na biodrach ręcznikiem.

    Obie z Olą, jak na sygnał osunęłyśmy się na kolana i w tej klęczącej pozycji czekałyśmy na niego. Podszedł do nas milcząc, obszedł nas z jednej strony i z drugiej strony powolnym. Dostojnym krokiem. Był dobrze zbudowany, dość wysoki, zdecydowanie bardziej umięśniony na klacie od mojego byłego. Wydawał mi się przystojny, jedynie bałam się o rozmiar jego kutasa, który jak czytałam zależy od wzrostu i budowy faceta.

    – No, no całkiem dobrą tą laskę znalazłaś Ola. Dupę też ma niezłą, cycki też niczego sobie. No to pokaż co potrafisz – mówiąc to rozwiązywał ręcznik, którym był przepasany, a gdy skończył to mówić to ręcznik opadł na podłogę.

    Rzuciłam się na jego ładnie ogolonego kutasa, przytulając do niego swe usta, a rękoma obejmując go z tyłu za pośladki. Najpierw smyrałam  wargami jego członka, potem językiem powoli badałam jego jaja, a gdy penis zaczynał się lekko powiększać, ruszałam głową w jego kierunku i z powrotem, mając wargi przyłożone do boku jego skarbu. Szczerze mówiąc, nigdy nie byłam w takim transie robiąc loda, a zdarzyło mi się robić to kilku chłopakom, czasem z miłości, czasem z upicia, a ze dwa razy po prostu z ochoty na wzięcie najsłodszej części męskiego ciała do swoich ust. Ola, jak się omówiłyśmy zrobiła w tym czasie kilka zdjęć, które wysłała do mojego byłego. Myślę, że na pewno patrząc na te zdjęcia będzie żałował, że to nie on jest na miejscu Piotrka. Po zrobieniu kilku zdjęć Ola odłożyła telefon i opadając na kolana zaczęła składać pocałunki na jego plecach, pośladkach i udach. Następnie coraz mocniej całowała jego tyłek. Wydawało mi się to bardzo dziwne, nie spotkałam się wcześniej, żeby chłopak lubił i chciał od dziewczyny coś takiego. A Ola wyglądała jakby robiła to już wiele razy, więc pewnie Piotrek często kazał jej zajmować się jego tyłkiem. Ja natomiast zaczęłam mocniej brać w usta słodkiego penisa Piotrka, który stał się już bardzo duży i sztywny. Piotrek położył  ręce na mojej głowie, chwilę głaskał mnie po włosach, ale po chwili zaczął sterować głową i mocno nabijał ją na swojego kutasa. Przy końcu ruchu w jego stronę miałam wypełnione usta jego penisem, aż do gardła; jego kutas nieprzyjemnie zahaczał o moje migdałki.

    – Tak się obciąga Ola, właśnie tak. Ania mogłaby cię tego nauczyć, bo do pięt jej nie dorastasz – powiedział Piotrek, mając penisa głęboko w moich ustach.

    Moja górna warga opierała się o jego brzuch, a dolna o jądra. Policzki i język strasznie mnie bolały.  Na początku loda było bardzo przyjemnie, omiatywałam językiem jego penisa, ale on teraz zaczął jebać mnie w usta, tak jak się jebie w cipkę; zachowywał się jakby nie wiedział, że do ruchanie nie służy ten otwór. Długo już bym nie wytrzymała, ale na szczęście powiedział.

    – No to zamieńcie się. Ania niech wyliże mi dupę, a Ola postarasz się ssać tak jak ta mistrzyni obciągania, którą do mnie przyprowadziłaś.

    Wyjmując kutasa z ust ucałowałam go jeszcze i na kolanach obeszłam nogi Piotrka. Z Olą wymieniłyśmy spojrzenia. Nie chcę wiedzieć jak wtedy wyglądałam, bo od tego jebania moich ust musiałam wyglądać jak najgorsza dziwka po długim i ekstremalnym dniu pracy. Ola również obeszła na kolanach nogi Piotra i już miała usta wypełnione po brzegi organem rozrodczym swojego ukochanego. Wtedy szybko zdjęłam szybko koszulkę i odpięłam stanik, który zleciał na podłogę. Ja znalazłam się z drugiej strony jego ciała, więc na wysokości mojej twarzy przed oczami miałam jego dużą pupę. Nie spodziewałam się, że będę musiała ją lizać.

    – Ania zaczynaj, do roboty – ponaglił mnie Piotr. Musiałam się przemóc i przytuliłam twarz do jego pośladków. Lekko otworzyłam usta i mój wystający język smugał, lepki od śliny Oli, rowek Piotra. Twarz miałam wciśniętą pomiędzy pośladki mojego dzisiejszego kochanka. Śmiesznie wyglądałoby to z boku, jak moja twarz wciśnięta w wielki tyłek chłopaka mojej koleżanki, razem z tyłkiem i olbrzymim penisem w ustach Oli tworzą poruszający się regularnie zespół. Piotr ruchał usta swojej ukochanej coraz mocniej, coraz energiczniej poruszając biodrami. Ja lizałam mocno jego rowek, choć ciągle z lekkim obrzydzeniem. Wolałam już jak posuwał mnie mocno w gardełko, to było na pewno bardziej przyjemne niż lizanie części ciała, z której wychodzi kał. Ale skoro obiecałam Oli, że zrobię co on tylko będzie pragnął to robiłam to dalej. Słyszałam jak Ola już dusi się jego penisem, wiedziałam, że dłużej nie da rady. Musiałam szybko  coś wymyśleć.

    – Proszę wyruchaj jeszcze moje gardło, daj kutasa proszę – wykrzyczałam odklejając się od jego pośladków i kładąc na kanapie. Gdy odsuwałam się od jego pupy, zauważyłam że zostawiłam tak dużą część mojego makijażu. Położyłam się na kanapie na plecach, tak że głowa zwisała mi z kanapy. Piotr zbliżył swoją pałę do moich, szeroko już otwartych ust. Wbił się we mnie z całym impetem rozpoczynając jebanie od nowa, za którym już troszkę tęskniłam.

    W kutasem w ustach widziałam jedynie jego jądra, tyłek i poruszającego się kutasa; jednak poczułam, że obok mnie, w takiej samej pozycji, leży Ola. Po chwili Piotr wyjął kutasa z mnie i zaczął jebanie ust Oli. Widziałam grymas bólu na jej twarzy. Mi takie obciąganie nawet się podobało, ona mogła mieć problem natury technicznej – moje usta są zdecydowanie większe. Kutas Piotra mógł po prostu lekko rozrywać jej kąciki ust. Ja podciągnęłam głowę do boku pośladka Piotra i zaczęłam go lizać. Ale wtedy zobaczyłam, że na bokach ust Oli pojawia się krew, krzyknęłam  i odsunęłam Piotra od niej. Ola pobiegła do łazienki. Miałam nadzieję, że zaraz wróci, bo bałam się Piotra, a raczej jego monstrualnego potwora, którego nosił w spodniach. Gdy Ola biegła Piotr złapał mnie i obrócił na kanapie, tak że leżałam normalnie wzdłuż kanapy. On wszedł na kanapę, oparł się kolanami po moich bokach, na wysokości brzucha, a kutasa włożył między cycki. Ja od razu położyłam  dłonie na bokach cycków, podnosząc je i utrzymując w pozycji dogodnej do ruchania. Piotr zaczął suwać penisem  wzdłuż piersi, a ja otworzyłam usta, co wywołało na jego twarzy spory uśmiech.

    – Widzę, że znasz się na rzeczy i przede wszystkim lubisz to – zażartował. Przyspieszył i zwiększył siłę ruchu, a kiedy kutas był blisko moich ust to wbijał się w moje wymęczone i wyruchane już dziś mocno usteczka. Martwiłam się o Olę, bo już chwilę nie wracała. Ale nie długo myślałam o niej, bo Piotr zaczął przymrużać oczy i mocniej oddychać.

    – Klęknij szybko, zaraz skończę – szybko osunęłam się z kanapy na kolana, nie zdążyłam nawet zadrzeć głowy do góry i otworzyć ust, a Piotrek już wbił się we mnie swoim kutasem. Z przyzwyczajenia do mojego chłopaka chciałam ustawić się dobrze do spustu na twarz, ale widocznie Piotr wolał dochodzić w ustach swojej lodziary.

    Trzymał mnie mocno za tył głowy gdy z końcówki kutasa, która była w moim gardle zaczęła pompować się sperma. Szybko łykałam zgodnie z zaleceniami, o których czytałam w internecie – nie chciałam się zadławić. Łykając zmrużyłam oczy i przełykałam niekończące się salwy jego białego nektaru. Gdy wreszcie przełknęłam cały jego ładunek, Piotr wysunął penisa z moich ust, a ja otwierając oczy zobaczyłam stojącą Olę, z dwoma kawałkami plastra na kącikach ust.

    – Nie zostało nic dla mnie? – zapytała Ola patrząc na mnie z lekkim zażenowaniem. Musiałam wyglądać strasznie po pierwszym takim oralnym seansie.

    – Obawiam się że nie – odpowiedziałam, czując jak z brody na cycki spada mi kropla spermy, która widocznie wyszła jeszcze z penisa Piotra, gdy wysuwał go z moich warg.

    – A jednak – powiedziała z uśmiechem Ola przyklękając przy mnie i zlizując ostatnią kropelkę nektaru z mojej piersi.

    – Nigdy nikt jeszcze mnie tak nie rżał w usta. Dziękuję ci Piotr było wspaniale – podziękowałam mu, ciągle klęcząc jeszcze na podłodze.

    – No to wstęp mamy już za sobą – powiedział Piotr podchodząc do mnie – pobudź go trochę.

    Oszołomiona jego słowami nie otworzyłam ust, tylko jego niezbyt sztywny już kutas przebił się przez moje wargi. Nie mogłam uwierzyć, że on wciąż ma siłę i ochotę na obciąganie. Zapowiadał się jeszcze kawał ciężkiej pracy przede mną.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Zenek Kredens
  • Ruda namietnosc

    Razem z żoną Justyną wybieraliśmy się na imprezę, którą organizowała jej firma przed świętami. Nie byłem zbyt szczęśliwy na myśl, że muszę iść z nią jednak nie chciałem jej zwieść. Jednak jak życie nie raz mi pokazało imprezy do których nie byłem przekonany okazywały się bardzo udane. Z Justyną jesteśmy od 8 lat, od 2 lat jesteśmy małżeństwem. Jest ładna brunetką, dość niską o duży piersiach, nie lubiła ich eksponować ale i tak rzucały się w oczy. Zawsze mnie podniecała wiedziała o tym, ale ona i tak nie czuła się zbyt seksownie. Nasze życie seksualne można było powiedzieć było zadawalające jednak czasami brakowało w nim fajerwerków. Justyna w ten wieczór wymalowała się założyła czarną sukienkę swobodnie opadającą, w której nie było widać tak bardzo jej piersi. Jadąc taksówką była zadowolona, że jedziemy razem a ja miałem nadzieję, że szybko się skończy i wrócimy, miałem nadzieję, na małą zabawę tego wieczoru. Była to dość duża firma i zebrało się dużo osób. Na początku było dość drętwo ale robiłem dobrą minę do złej gry. Alkohol i muzyka trochę poprawiły mój odbiór imprezy. Kiedy Justyna rozmawiała ze znajomymi z pracy poszedłem do ubikacji. Po drodze minąłem piękną dziewczynę, rude kręcone włosy, troszkę wyższa od Justyny, ubrana była w czerwoną sukienkę, która opinała jej piękne piersi. Od razu rzuciły mi się w oczy, widać było, że umie je eksponować, że jest pewną siebie kobietą. Spojrzałem w jej oczy i uśmiechnąłem się lekko, ona odwzajemniła mój uśmiech i lekko odwróciła głowę w moim kierunku. Jednak było widać, że jest z kimś. Mężem, chłopakiem nie wiem więc poszedłem dalej. Stanąłem w łazience przed lustrem i pomyślałem „Adam co jest z Tobą nie tak przecież masz żonę, którą kochasz”. Ale patrząc się na tą dziewczynę coś mnie ruszyło, była taka seksowna pomyślałem ,że to są te fajerwerki, których mi brakuje w moim związku. Jednak wróciłem do Justyny z kolejnymi drinkami. Było widać, że jest już troszkę wypita i poszliśmy tańczyć. Nagle widzę moją rudą piękność idzie ze swoim partnerem. Justyna ich zauważyła i naglę wita się z Łukaszem, mężem Anety, piękności, która skradła mi serce. Justyna chwile porozmawiał z Łukaszem, z którym pracuje. Witając się z Anetą czułem jak serce mocniej mi bije, przytrzymałem jej dłoń i patrzyliśmy sobie w oczy. Pomyślałem sobie, że chyba ja też się jej podobam. Ale znowu się rozeszliśmy Justyna z Łukaszem pracują w innych działach, nie znają się za dobrze więc rozmowa szybko się skończyła. Poszliśmy w przeciwnych kierunkach. Poszedłem na papierosa widziałem, że Justyna dobrze się bawi z znajomymi więc nawet pewnie nie zauważyła, że mnie nie ma. Wracając zauważyłem, że Aneta tańczy sama, patrzyłem się czy Łukasza nie ma ale nigdzie go nie było. Jeszcze raz spojrzałem na Anetę, nie wiem czy to wina alkoholu czy ona jest taka piękna ale pomyślałem, że muszę ją mieć. Wyglądała wspaniale, piękne piersi, tyłek w tej sukience był taki krągły, sukienka podkreślała jej talię. Nagle zauważyłem, że patrzy się na mnie i uśmiecha, chyba za długo się na nią patrzyłem. Podszedłem i spytałem się czy zatańczy, zgodziła się.

    – Jak się bawisz – spytałem

    – O dziwo dobrze, nie lubię takich imprez ale zrobiło się sympatycznie – mówiąc to uśmiechała się do mnie

    – Gdzie jest Łukasz?

    – Rozmawia z znajomymi z pracy o pierdołach nie chce mi się ich słuchać.

    – Justyna tak samo więc może we dwoje się dobrze pobawimy – oboje się uśmiechaliśmy.

    W trakcie tańca starałem się być jak najbliżej. Aneta wcale nie protestowała, czułem pod palcami jej ciało, czułem jej zapach, chciałbym ją pocałować ale nie mogłem. Aneta nie pozostawała mi dłużna, czułem jak dociska udem do mojego krocza, musiała czuć mojego kutasa, odwracając się do mnie plecami kusiła mnie swoim tyłkiem, drażniła mnie dotykając już lekko pobudzonego kutasa. Nie wiem ja długo to trwało lesz w pewnym momencie rozejrzałem się po sali i zobaczyłem Justynę, która chyba mnie szukała. Musiałem zakończyć nasz wspólny taniec i wrócić do żony. Aneta też musiała wracać, byłem bardzo podniecony tak bardzo chciałem ją mieć, całować, pieścić, dać jej spełnienie pełne namiętności. Popatrzyłem się na Justynę, kocham ją ale pragnę ciepła Anety, jej ust przylegających do moich, pieszczących mojego penisa… lecz nie mogliśmy teraz tego osiągnąć.

    – Chodźmy do domu zmęczona jestem, – powiedziała Justyna.

    – Pójdę po płaszcze poczekaj na mnie – odpowiedziałem.

    Poszedłem lekko zawiedziony do szatni wszedłem do niej i zacząłem szukać naszych płaszczy. Po chwili usłyszałem, że ktoś wchodzi odwróciłem się i zobaczyłem Anetę. Powiedziała, że też przyszła po płaszcze. Wiedziałem, że to jedyna możliwość, przyciągnąłem ją do siebie wplotłem dłoń w jej kręcone włosy i namiętnie pocałowałem. Czułem jej gorące usta, odwzajemniła mój pocałunek, teraz wiedziałem, że chce tego samego co ja. Drugą ręką błądziłem po jej plecach schodząc coraz niżej pieszcząc delikatnie pupę, dotykając jej nagich ud. Aneta wtulając się we mnie nagle złapała mnie za kroczę i je masowała. Nagle musieliśmy szybko przerwać bo usłyszeliśmy kroki, weszła kierowniczka Justyny. Nie widziała nas jak się całowaliśmy ale było penie po nas widać. Byliśmy cali czerwoni z podniecenia, Aneta poprawiała włosy, ja przecierałem usta bo miałem ślady jej szminki. Wzięliśmy szybko płaszcze i wyszliśmy. Czuliśmy jej wzrok na nas, może nie będzie pamiętać, może też była wypita. Musieliśmy się rozejść z Anetą. Poszedłem po Justynę i poszliśmy do taksówki. Byłem bardzo podniecony, miałem nadzieje, że Justyna nie uśnie zaraz jak wrócimy, chciałem namiętnego, szalonego seksu. Licząc, że pobudzę Justynę zacząłem drażnić jej udo od wewnętrznej strony powoli kierując się ku górze. Złapała mnie za dłoń, popatrzyła się i uśmiechnęła. Wiedziałem, że jeszcze z tej nocy mogę coś mieć. Z jednej strony cieszyłem się ale w głębi serca chciałem żeby to była rudowłosa piękność, żeby to jej udo teraz pieściłem, żeby to ona była teraz u nas w domu. Po wejściu do domu zaczęliśmy się całować, Justyna było widać, że mimo zmęczenia chciała też dobrego orgazmu. Ściągnąłem z niej sukienkę i czarny koronkowy biustonosz, całowałem ją poszyj, pieszcząc piersi i tyłek opięty w czarnych seksownych majtkach, Zdjęła ze mnie marynarkę, rozpięła koszulę i spodnie. Było widać, że jest podniecona, pchnęła mnie na kanapę. Ściągnęła spodnie razem z bokserkami. Mój kutas był już twardy i mokry, klęcząc wzięła go między swoje duże cycki, drażniąc główkę swoim językiem. Lubiłem czuć ciepło jej piersi na moim kutasie. Ale jeżeli chodzi o seks oralny to dużo jeszcze jej brakowało. Nie przedłużając uniosłem ją i położyłem na stoliku. Rozłożyłem jej nogi, widziała, że lubię pieścić jej cipkę i ona też to lubiła. Odsunąłem majteczki i delikatnie językiem przejechałem po jej mokrej cipce. Powoli rozkręcając się pieszcząc jedną ręką jej sutki i piersi. Była bardzo podniecona. Lizałem i ssałem jej łechtaczkę. Długo nie trzeba było czekać zacisnęła swoje uda na mojej głowie, zaczęła głośno krzyczeć, wiła się w spazmach rozkoszy. Odepchnęła mi głowę, musiała się chwilę uspokoić. Usiadła na stoliku cała rozpalona. Wstała i zdjęła majtki, uklęknęła i wypięła swoją dupę i cipkę. Powoli wchodziłem swoim kutasem w jej mokrą cipkę, Była rozpalona, śliska, czułem jak bardzo jest gorąca na moim kutasie, Zacząłem mocno uderzać swoimi biodrami o jej pośladki, trzymałem ją mocno jęczała z podniecenia. Odwróciłem ją z powrotem na plecy, klęcząc przed nią i pieprzyłem z całych sił, patrzyłem się jak falują jej piersi w rytmie moich uderzeń. Jednak cały czas w głowie siedziała mi Aneta. Przymknąłem oczy i zacząłem wyobrażać sobie, że to ona tutaj leży, że ją teraz pieprzę i to ona jęczy z rozkoszy którą jej teraz daje. Zacząłem czuć jak cipka Justyny zaczyna się zaciskać na moim kutasie i coraz głośniej krzyczy. Myśląc cały czas o Anecie doszedłem i spuściłem się w Justynie. Opadłem na nią i wtuliłem się w jej piersi, wyciągając kutasa z jej cipki wypłynęła moja sperma, musiało być jej naprawdę dużo. Zmęczeni poszliśmy do sypialni. Justyna usnęła szybko, ja leżąc rozmyślałem o Anecie, zastanawiałem się czy jeszcze się spotkamy czy znowu poczuję smak jej ust, czy może coś więcej…

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Aocar
  • Camping Prolog

    Kamping Wstęp

    Mam na imię Marek i pół roku temu skończyłem 33 lata. Nie mam żony i chyba nigdy się o to nie starałem. Najdłużej chyba byłem jeszcze w okresie liceum z Martą. Jednak i ona w pewnym momencie nie wytrzymała mojego ogromnego zapotrzebowania na seks.

    Pierwszy raz zabawiałem się swoim siusiolem gdy byłem jeszcze w trzeciej klasie podstawówki. Było to z rok młodszą sąsiadeczką Aldoną. Zaproponowała zabawę w lekarza i najpierw ja stanąłem przed nią całkowicie goły a potem i ona zdjęła wszystkie ciuszki. Nie miała jeszcze cycków a i jej cipka była bez włosków. Usiadła na stole i szeroko rozłożyła nogi. Wtedy zobaczyłem, że jest zbudowana zupełnie inaczej niż ja. Podszedłem bliżej i paluszkami delikatnie rozchyliłem jej szparkę. Jęknęła cichutko. Jednak zupełnie nie wiedziałem co dalej robić. Czułem jedynie jak mój malutki siusiolek sztywnieje i jakby odrobinę rośnie. Mógł mieć wtedy z osiem cm długości i był cieniutki. Aldonka zeskoczyła ze stołu i kucając przede mną zaczęła poruszać po nim dwoma palcami, między które go chwyciła. Powiedziała cicho, że widziała jak to robi jej mama z tatą ale jego ptaszek był kilka razy większy od mojego. Powiedziała też, że mama brała to tacie do buzi a potem on lizał jej mocno owłosioną cipkę aż w końcu wkładał go głęboko między jej nogi i tak śmiesznie poruszał do góry i do dołu pupą. Gdy tak poruszała paluszkami po moim Wacusiu, to robiło mi się tak fajnie, że chciałem tego bardzo. Byliśmy sami w jej pokoju i gdy siusiol swędział mnie coraz bardziej, usłyszeliśmy zgrzytanie zamka przy drzwiach wejściowych. To jej mama wróciła z pracy. Szybko się ubraliśmy i ja po drodze mówiąc dzień dobry uciekłem do domu.

    Od tego czasu w wannie albo w łóżku przed snem wyobrażałem sobie gołą Aldonkę i wtedy siusiol mi sztywniał i rósł a potem chwytałem go w palce i suwałem nimi po jego całej długości. Sprawiało mi to dużą przyjemność. Stopniowo zauważyłem też, że mój kutasek robi się coraz dłuższy i grubszy. Nie wiem dokładnie ile miałem wtedy lat. W każdym razie nad moim ptaszkiem zaczęły pojawiać się pierwsze włoski a on urósł na tyle, że teraz chwytałem go w garść i ostro szamotałem. Właśnie wtedy gdy robiłem to w wannie, kutasek zaczął pulsować i nagle wytrysnęła z niego biała, lepka, dosyć gęsta ciecz. Sprawiło mi to tak ogromną rozkosz, że aż cicho jęknąłem. Potem już zawsze gdy trzepałem sobie fujarkę wypływała z niego sperma a z czasem wytryskiwała, co sprawiało mi ogromną przyjemność, dlatego waliłem konia nawet kilka razy dziennie. Z zainteresowaniem też patrzyłem na filmy, szczególnie te dla dorosłych. Dorwałem gdzieś taty Play Boya i strasznie rajcowały mnie gołe babki ale nie tylko. Z lubością przyglądałem się męskim chujom i cały czas porównywałem robiącego się coraz większym swojego kutasa.

    Następny raz z Aldonką zostałem sam na sam chyba po czterech latach. Ja miałem już piętnastkę i byłem w pierwszej klasie technikum a ona w ósmej podstawówki. Mój kutas był znacznie większy od tamtego pierwszego razu i jak był podjarany to miła nawet z piętnaście cm długości. Waliłem go teraz chyba z kilka razy dziennie i oczywiście od pewnego czasu po kilku minutach wytryskiwała z niego biała sperma.

    Tego letniego dnia leżałem na kocu w naszym ogrodzie w rozległym cieniu starej czereśni. Nawet nie wiem kiedy zasnąłem. Nagle poczułem dziwne łaskotanie na plecach. Tak jakby chodziła po nich mucha. Nie otwierając oczu próbowałem ręką odgonić upierdliwego owada. Wtedy usłyszałem cichy chichot. Oderwałem głowę od koca i unosząc ją do góry otworzyłem oczy. Na skraju koca w kusej, kwiecistej sukieneczce kucała Aldonka – obiekt moich pierwszych marzeń seksualnych. Miała długie, rude włosy, które okalały śliczną twarzyczkę, na której trudno było znaleźć miejsce wolne od drobniutkich piegów. Zresztą i cała pierś nie osłonięta dekoltem jej zwiewnej sukieneczki też była pokryta brązowymi plamkami.

    – A co ty tu robisz? – wykrzyknąłem zaskoczony, wiedząc, że niedługo po naszej pierwszej zabawie wyjechała z rodzicami do Niemiec.

    – Ciszej. Bo zwołasz całą okolicę – szepnęła – A teraz na cały lipiec przyjechałam do babci.

    – I myślisz, że to cię upoważnia do drapania mnie po plecach – obróciłem się gwałtownie i chwytając ją za rękę pociągnąłem na siebie. Zaczęła się głośno i perliście śmiać ale gdy nasze usta znalazły się obok siebie nagle spoważniała.

    Poczułem jak musnęła delikatnie moje usta jakby sprawdzając ich miejsce. Oddałem pocałunkiem i wtedy zaczęliśmy się całować jak szaleni. Aldona była w tym względzie moją nauczycielką, ponieważ pomimo tego, że młodsza o rok, musiała już całować się niejednokrotnie. Wepchnąłem jej język do buzi a ona ssała go aż do bólu. Zaczęliśmy kulać się po kocu i teraz raz jej drobne ciałko było na dole, by po chwili leżeć na mnie a nasze usta zwarte były w zapierających dech pocałunkach. Drżącymi palcami rozpinałem małe guziczki przy jej sukience i po chwili leżała już ona na trawie obok koca. Na swoich malutkich jeszcze, dopiero się kształtujących cycuszkach nie miała staniczka i po chwili rozgniotły się one pod moją piersią, jak piramidki przygniecione w twardych sutkach sterczących ku górze. Szybko dopadłem do tych wierzchołków ustami i teraz ssałem je, lizałem i powodowałem, że stawały na baczność jak dwaj żołnierze na warcie. Aldonka cała drżała w coraz większym podnieceniu a ja ustami wędrowałem dalej, do jej cudnego pępuszka, w który natychmiast po dotarciu wbiłem mokry język. Jednocześnie mocno ciągnąc zabrałem się za jej figi, które przy niewielkiej pomocy dziewczyny, polegającej na uniesieniu pupy, szybko znalazły się przy leżącej w nieładzie sukience. Lizałem teraz jej dziewczęcy wzgórek łonowy, który częściowo pokryty był niemal białym meszkiem, z którego wystrzeliwały już liczne rude włoski. Uniosła lekko zgięte w kolanach nogi i mocno je rozrzuciła. Palcami delikatnie rozchyliłem delikatne jak płatki róży zewnętrzne wargi sromowe i wtedy pokazała mi się różowiutka ścianka dziewczęcej szparki. Dopadłem do niej ustami i ssałem, wsuwałem język a ona cichutko jęczała, dociskając moją głowę do podnieconego krocza. Lizałem jej cipkę i wsuwałem język delektując się cudownymi soczkami. Wsuwając język głęboko wyczuwałem, że jeszcze nigdy żaden chuj nie odwiedzał tej jej grotki. Czubkiem języka docierałem do delikatnych firanek jej błonki. Zresztą gdy język zastąpiłem najpierw jednym palcem a potem dwoma, lekko syknęła z bólu a na wyciągniętych palcach zobaczyłem krew. Wtedy sama przyciągnęła moja dłoń, tak żebym znowu wbił w jej pizdę dwa palce i mocno powodowała, że wyprostowane paluchy wsuwały się i zagłębiały na całej swojej długości. Wtedy aż dźwigała swoją zgrabną pupcię do góry i teraz jęczała ale już nie z bólu ale z rosnącego z każdą chwilą podniecenia. Wolną ręką ściągnąłem sobie majtki. Mój kutas aż pulsował olbrzymią ochotą wyruchania rudej sąsiadeczki. Położyłem się na niej a ona jak tylko mogła szeroko rozrzuciła nogi i unosząc kolana wysoko do góry, chwyciła w obydwie dłonie mojego sztywnego jak konar czereśni, dającej nam cień i kryjówkę, kutasa i zaczęła ściągać z dużej żoładzi skórkę, jednocześnie ciągnąc go w kierunku swojej mokrej kuciapki. Oparła o ciasną szparkę i wtedy mocno pchnąłem go w jej wnętrze. Pokonując ogromny opór ciasnej szparki i resztki błony dziewiczej, mój sztywny kutas wbił się w jej krocze niemal cały. Jęknęła głośno a spod zaciśniętych powiek popłynęły po skroniach dwie duże łzy. Zacząłem ją ruchać pomału ciągle jednak przyspieszając, aż wreszcie jebałem ją ostro, gwałtownymi pchnięciami a ona swoje ogromne podniecenie okazywała obejmując mój pas udami i mocno stukając piętami we wznoszącą się i opadającą moją pupę. Nagle poczułem to co zawsze przed wytryskiem. Wyrwałem chuja z jej coraz bardziej chętnej pizdeczki i rzygnąłem salwą białej, lepkiej spermy na płaski brzuszek dziewczyny.

    – Czy ty… Czy ty… Też robiłeś to pierwszy raz? – spytała cicho gdy w końcu wyrównał się jej oddech.

    – Nie. Już rok temu ruchałem ciotkę Dankę. Jednak było to tylko raz i bardzo się cieszę, że to mnie oddałaś swoją cnotę – odpowiedziałem zgodnie z prawdą, wspominając jednocześnie swój pierwszy i jedyny jak do tej pory raz, ze starszą o trzy lata, dalszą kuzynką ojca.

    – Czy ty byś chciał być moim chłopakiem – zaproponowała pesząc się przy tym i czerwieniąc.

    – Bardzo mi się podobasz Aldonko i bardzo bym chciał – wydukałem – Jednak ty za miesiąc pojedziesz do Niemiec i nie wiem czy wytrzymamy związek na odległość.

    – To umówmy się, że każde z nas będzie robiło to co będzie chciało a razem będziemy jak przyjadę do babci – zaproponowała.

    – To taki wolny związek. To może być fajne – ucieszyłem się, że nie będę musiał żyć w celibacie.

    – Tak. Właśnie tak – uśmiechnęła się i zaczęła wycierać swój brzuszek ze spermy majteczkami.

    Widząc to wytarłem też swojego kutasa i wtedy ona znowu wzięła go w swoje rączki, powodując ponowny wzwód. Chwilę branzlowała go i w tym czasie się całowaliśmy. Nagle usiadła i pochyliła się nad moim kroczem a potem poczułem jej języczek na odsłoniętej ze skórki żołądzi. Sprawiło mi to ogromną przyjemność. Jeszcze większą rozkosz miałem gdy wzięła mojego chuja do buzi i okrążała odsłonięty łepek mokrym językiem. Potem zaczęła brać go coraz głębiej a następnie robiła głową tak jakbym ją w usta ruchał. Zamknąłem oczy i oddawałem się tej rozkosznej chwili, i przez to nie zauważyłem jak wsuwała sobie w cipkę dwa a potem trzy paluszki, drażniąc przy tym mocno wysuwającą się z ukrycia różowiutką perełkę żołądzi łechtaczki. Nagle uniosła się, okraczyła moje biodra i unosząc sztywnego chuja zaczęła się na niego nabijać. Ujeżdżała mnie z początku delikatnie i pomału, by po chwili znacznie przyspieszyć a jej pupcia krążyła w różnych kierunkach, co zmieniało za każdym razem kąt i głębokość penetracji jej gorącej pizdy. Było mi naprawdę wspaniale i czułem jak za chwilę eksploduję. Chwyciłem ją za bioderka i uniosłem do góry. Potężne salwy spermy tym razem zalały mój brzuch. Nie czekała aż mój kutas przestanie wyrzucać nasienie. Szybko wzięła go do buzi i łapczywie połykała spermę. Potem zlizała dokładnie to co spadło na mnie i widziałem, że też była bardzo zadowolona.

    – A wiesz, że już znacznie mniej mnie teraz bolało? – westchnęła.

    – Z tego co wiem, to niedługo całkiem przestanie boleć a będziesz miała tylko przyjemność – odparłem i widząc, że jest późno zacząłem ubierać koszulkę i luźne bermudy a mokre od spermy majtki zawinąłem w ręcznik żeby ukryć ich zawartość przed domownikami a szczególnie przed starszym o cztery lata bratem Tomkiem. Miałem z nim dobre układy ale świeżo upieczony student mógł naśmiewać się z gimnazjalisty, dlatego wolałem przed nim ukryć, to co było między mną a Aldonką.

    Od tego dnia spotykaliśmy się codziennie i mój dopiero kształtujący się kutas coraz dłużej harcował w gorącej i coraz bardziej gościnnej piździe nastolatki. Pierwsze jebania trwały około minuty i właściwie jedynie mnie przynosiły zadowolenie, to po dwóch tygodniach ruchałem już Aldonkę jednorazowo około piętnastu minut i jak sama twierdziła doprowadzałem ją do szaleństwa. Zaczęliśmy też się zabezpieczać. Kupiłem paczkę prezerwatyw odpowiednich do wielkości mojego chuja i teraz ruchaliśmy się do końca, chyba, że Aldonka chciała połknąć moją spermę.

    Wszystko co dobre jednak szybko się kończy. Skończył się lipiec i Aldonka miała wylecieć do Frankfurtu a potem dojechać do rodziców. Na zakończenie chyba z pięć razy stawiała mojego chuja na baczność a potem gościła go w sobie w najróżniejszych pozycjach. Nie chciała żebym odwoził ją na lotnisko. Tak pożegnałem ją ostatni raz. Po kilku miesiącach przestała odpowiadać na moje listy. Widocznie tak musiała się skończyć ta niesamowita, szczeniacka przygoda.

    C.d.n.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Albastor

    Jeśli będzie się podobać to umieszczę tu następne cześci.

  • Madzia u babci na wsi

    Teraz dosyć systematycznie przynajmniej dwa kutasy odwiedzały bardzo chętną pizdę Madzi. Był to chuj Tomka i znacznie większy oraz bardziej wytrwały w swoim dziele kutas młodego nauczyciela matematyki – Marka. A był to dopiero początek października.

     

    – Nie mamo. Ja nie chcę jechać do babci. Tam jest tak nudno – Madzia zrobiła minkę bardzo zagniewaną.

    – A ja cię bardzo proszę. Wiesz, że babcia jest chora i musimy ją odwiedzić – mama kończyła pakowanie i wyraźnie nie chciała przyjąć jej sprzeciwu.

    – No dobrze. Pojadę z tobą ale… – tu Madzie zawiesiła głos jakby pragnąc podkreślić wagę swojego warunku.

    – Żadnego ale… – mama zbyt dobrze ją znała żeby poddać się temu szantażowi – Bierz walizkę i czekaj w samochodzie.

    Chcąc nie chcąc dziewczyna wzięła bagaż i pomału zbliżała się do ich niedawno kupionej „Astry”. Po chwili mama dogoniła ją i już mknęły S-11 w kierunku Kurnika.

    – To jaki warunek chciałaś postawić? – spytała mama widząc jej nadąsaną minkę.

    – Oj to już nieważne – Madzia nie chciała jechać, bo umówiła się na wieczór z Markiem.

    – Ale ja nalegam żebyś mi powiedziała. Przecież nie mamy przed sobą żadnych tajemnic – nalegała prowadząca samochód.

    – No dobrze. Chciałabym iść wieczorem na dyskotekę w sąsiedniej wiosce – Dziewczyna musiała coś szybko wymyślić.

    – Ale czy ty nie jesteś za młoda na takie imprezy?

    – Dlatego może bym poszła albo pojechała razem z Michałem.

    Michał to jej starszy o pięć lat kuzyn, który po skończeniu technikum rolniczego mieszkał u babci i zajmował się niewielkim gospodarstwem. Nigdy nie grzeszył inteligencją i dlatego Madzia zawsze mogła nim manipulować jak chciała. Był to taki typowy wiejski osiłek, mający 170 cm wzrostu i około 100 kg samych mięśni. Niektórzy porównywali go do Pudziana, bo jak się zaparł to mógł utrzymać na łańcuchu ciągnik. Madzia już wcześniej poznała jeszcze jeden jego przymiot. Otóż Michał dysponował ogromnym kutasem, którego nastolatka wcześniej brała jedynie w rączkę i do buzi ale teraz najchętniej ugościłaby go w swojej nieźle już rozepchanej piździe. Marzyła o tym i chyba właśnie nadszedł ten moment.

    – No nie wiem – w głosie mamy nadal można było wyczuć niepewność – Ale jak się zgodzi iść z taką smarkulą i mieć cię pod opieką to zgoda.

    Madzia zdziwiła się, że poszło tak łatwo. Dla niemal dwudziesto pięcio centymetrowego, niezwykle grubego, wygiętego w pałąk i żylastego kutasa kuzyna gotowa była nawet poświęcić spotkanie z Markiem. Musiała tylko zaraz po przyjeździe do babci zadzwonić do swojego kochanka żeby nie utracić tak doskonałego jebaki.

    Po przywitaniach Madzia szybko odciągnęła na bok kuzyna i coś mu szeptała na ucho. Gdy po chwili wrócili zakomunikowała mamie, że Michał zgodził się być jej opiekunem na dzisiejszy wieczór.

    – No więc dobrze – zgodziła się mama ale pod warunkiem, że wrócicie do godziny drugiej.

    Madzia podbiegła do nie i w podziękowaniu cmoknęła w policzek.

    Wjechali zaledwie do lasu a Michał skręcił swoim „Mesiem” w leśną przesiekę i pojechał tak daleko żeby byli niewidoczni z szosy.

    – No to co mała. Zgodnie z obietnicą zrobisz mi laskę i cudownego loda z głębokim połykiem? – Michał rozłożył swój fotel i rozpiął spodnie.

    – Tak jak ci obiecałam – Madzia odchyliła jego majtki i jej oczom ukazał się jeszcze miękki ale i tak olbrzymi kutas.

    Ujęła go w rączkę i zaczęła delikatnie branzlować. Po chwili zesztywniał i urósł kilka centymetrów. Dziewczyna szybko ściągnęła daleko skórkę z ogromnej żołędzi i zaczęła trącać języczkiem dużą dziurkę na jego czubku. Chłopak aż jęknął, taką mu to sprawiało rozkosz a jego ogromny chuj

    zaczął pulsować i jakby jeszcze bardziej zesztywniał. Madzia wiedziała co to znaczy i jeszcze bardziej podniecała Michała, chwytając w rączkę jego napęczniałe jaja i biorąc ogromną żołądź do buzi, nie przestając okrążać jej swoim mokrym języczkiem. Nagle poczuła jak szarpiąc podniósł jej sukienkę i zaczął ściągać majtki. Pomogła mu unosząc lekko pupę do góry. Gdy tylko jej pizdeczka została odsłonięta, szybko rozwarła nóżki na ile tylko pozwalała ciasnota panująca w samochodzie. Przejechał dłonią po jej piśce i widząc jaka jest mokra zaczął rozchylać fałdki zewnętrznych warg. Jęknęła cichutko gdy potarł palcem jej perełkę, która wysunęła z osłaniającej ją skórki. Wsunął w nią jeden palec, potem dołożył drugi i trzeci wsuwając je głęboko i wyciągając. Obydwoje dyszeli podnieceni.

    – Och widzę mała, że już masz to za sobą – jęknął jej do ucha.

    – Taaak… I teraz chcę twojego olbrzyma… – dyszała na chwilę wypuszczając jego chuja ze swojej buzi.

    Uniósł ją do góry i posadził na swoim kroczu. Czuła teraz jego chuja swoją chętną pizdą. Sama uniosła pupę do góry i nakierowała ogromny łeb na swoją pulsującą szparkę. Opadła gwałtownie a jego kutas zagłębił się w nią do swojej połowy. Zaczęła unosić się i opadać i po chwili jej jędrne pośladki leciutko klaskały o jego umięśnione uda. Czuła go bardzo głęboko w sobie a jej ruchy były coraz szybsze i gwałtowne. Ogromny chuj to prawie wychodził z jej pizdy by po chwili ginąć w niej całkowicie. Dyszeli w ogromnym podnieceniu a Madzia doświadczona dotychczasowymi jebaniami, powodowała, że jej pochwa zaczęła zaciskać się na ogromnym chuju, by po chwili rozkurczać się, co dodatkowo było odczuwalne przez ujeżdżanego przez nią chłopaka. Wreszcie gorąco jej wnętrza i ta gwałtowna jazda spowodowały, że ogromny kutas zaczął pulsować i nagle wystrzelił w jej wnętrze nagromadzoną przez długie tygodnie spermą. Salwy były tak ogromne, że i ona poczuła potężny dreszcz rozkoszy orgastycznej. Siedziała jeszcze chwilę z mięknącą pałą w sobie a potem wdzięcznym ruchem zeszła z zaskoczonego tym niespodziewanym jebaniem chłopaka.

    – No wiesz Madziu… Nie spodziewałem się tego po tobie – powiedział Michał wycierając w chusteczkę swojego kutasa ze swojej spermy i jej dziewczęcych soczków.

    – A ja zawsze chciałam ugościć w sobie twojego chuja – powiedziała i z uśmiechem pocałowała go w usta.

    Podciągnął spodnie i pojechali dalej. Madzia też założyła majtki i obciągnęła sukienkę a gdy dojechali do dyskoteki wysiadła z samochodu, przyciągając liczne spojrzenia chłopaków i mężczyzn.

    Weszli na salę i Michał chwytając ją za rękę pociągnął Madzię do wolnego stolika. D.J. jeszcze nie zaczął dyski i z głośników leciała cicha muzyka. Zamówił dla niej poncz z niewielką ilością alkoholu a sobie mocnego drinka.

    – Myślę, że nie będę musiał się tobą zajmować – zagadnął.

    – Dam sobie radę – odparła i zaczęła rzucać płomienne spojrzenia w kierunku stolika zajmowanego przez sześciu wiejskich wyrostków w wieku Michała.

    Po chwili do ich stolika podeszła inna para – starszy chłopak i dziewczyna wyglądająca na jej rówieśnicę. Michał przedstawił ich, jako swojego kumpla Radka i jego siostrę Kingę. Madzia szybko nawiązała znajomość z dziewczyną. Okazało się, że ma ona jak ona ledwo skończone szesnaście lat i jest pierwszy raz na takiej imprezie. Po pewnym czasie, kiedy zostały same, Kinga przyznała jej się, że jeszcze nigdy nie była z facetem i że jeszcze ma błonkę. Madzia opowiedziała jej o swoich może krótkich ale bardzo licznych stosunkach z mężczyznami i od tej pory dziewczyna patrzyła na nią jak na bożyszcze.

    – Madziu pójdziesz ze mną na papierosa? – Kinga była już po kilku szklaneczkach ponczu.

    – Właściwie to jeszcze nie paliłam ale to wcale nie przeszkadza żebym spróbowała – Madzi też lekko kręciło się w główce.

    Nowa jej koleżanka szła z przodu i wtedy mogła przyjrzeć się jej dziewczęcej jeszcze figurce. Była w obcisłych jeansach, które dokładnie opinały jej bardzo krągły pomimo młodego wieku tyłeczek i ładne, długie i szczupłe uda. Granatowa bluzeczka wcinała się w głęboko wciętą talię. Była niska, może miała tylko troszkę ponad 150 cm wzrostu ale Madzia nie dziwiła się, że chłopacy, w tym jej kuzyn Michał, patrzyli na jej dupkę pożądliwymi spojrzeniami.

    Wyszły na zewnątrz. Madzia niezbyt wprawnie chwyciła papierosa i włożyła ustnik do ust. Pociągnęła gdy Kinga przyłożyła do niego płomień zapalniczki. Kwaśny dym dostał się do jej buzi i wciągnęła go płuc. Zaczęła kaszleć. Zaciągnęła się ponownie i tym razem obyło się bez kaszlu. Gdy kończyła niezwykle przyjemnie zaczęło kręcić się jej w głowie.

    – Oj. Nie wiedziałam, że palenie powoduje takie przyjemne odczucia – Madzia oparła się o mur budynku.

    – Mnie teraz też jest tak jakoś fajnie – Kinga stanęła koło niej też plecami oparta o zimne cegły.

    Wychodząc, dziewczyny nie zauważyły, że siedzący przy sąsiednim stoliku chłopacy też się podnieśli i skierowali za nimi.

    – A może byście chciały cygaro z bakami – jeden z nich rzucił wulgarnie.

    – O co ci chodzi? – Kinga, która wyraźnie go znała, odpowiedziała oschle.

    – O to – chłopak z szyderczym śmiechem rozpiął rozporek i wyciągnął giętkiego, zwisającego do dołu ale i tak całkiem sporego kutasa.

    – Czy to… ? Czy to…? – Kinga patrzyła na chuja chłopaka jak urzeczona.

    – Tak. To męski narząd. Czy ty jeszcze nigdy tego nie widziałaś? – Madzia domyśliła się, że jej nowa koleżanka jest jeszcze cnotliwa.

    – Nie… Tak… Nie… – plątała się Kinia.

    – Oj to nic strasznego. Ja chociaż od niedawna gościłam w sobie większe i mniejsze od tego – Madzia podeszła do chłopaka i obejmując jego chuja rączką, zaczęła go pomału branzlować.

    Chłopak, który chciał jedynie nastraszyć małolaty, był teraz mocno speszony ale reakcja jego chuja była całkiem odmienna. Masowany powolnymi ruchami dłoni dziewczynki kutas zaczął rosnąć i sztywnieć a ściągana skórka odsłaniała ogromny łeb w kształcie kapelusza grzyba.

    – No teraz takie cygaro mogę wypalić – Madzia kucnęła przodem do chłopaka i po chwili jego sztywny chuj zaczął niknąć w jej buzi.

    – Czy ty też tak potrafisz? – dryblas stojący obok Kingi też rozpiął spodnie i wywalił na wierzch swoje genitalia.

    Kinga nieśmiało wyciągnęła rękę w kierunku jego krocza i chwyciła w dwa palce jego kutasa. Próbowała powtórzyć ruchy Madzi i dorodny chuj też po chwili sterczał sztywny do góry.

    – Chodźcie tam do stodoły, to i nasze kutasy też coś użyją – trzeci chłopak wyraźnie zazdrościł dwóm obsługiwanym przez dziewczyny. Madzia ochoczo wstała i lekko chwiejnym krokiem wędrowała w kierunku wskazanego budynku. Widząc to Kinga też poszła za przyjaciółką a za nią piątka wiejskich dryblasów. Ledwo drzwi stodoły zamknęły się za nimi a spodnie chłopaków powędrowały do dołu a za nimi ich majtki. Po chwili Madzia rączkami obrabiała sterczące chuje dwóch osiłków a trzeci ostro jebał ją w buzię. Kilka metrów dalej Kinga lizała i ssała kutasa jednego z mężczyzn a drugiego ostro trzepała.

    Madzia kątem oka zobaczyła jak jeden z chłopaków zdarł Kindze majtki a drugi pozbawił ją sukienki i stanika. Dalej nie mogła przyglądać się koleżance bo sama została całkowicie pozbawiona odzienia i po chwili leżała na plandece rozpostartej na sianie z szeroko rozrzuconymi nogami a chyba największy kutas z całej piątki wdzierał się do jej nieźle już rozciągniętej pizdy. Ruchający ją chłopak wykonywał bardzo gwałtowne ruchy co powodowało, że zaczęła mocno dyszeć i po chwili osiągnęła mocny orgazm.

    – Nie… Nieeee… To takie duże… Aaaa….Tak boooliii… – Madzia słyszała głośne jęki koleżanki. Nie mogła jej pomóc bo teraz kutas drugiego chłopaka wypełniał jej gorące wnętrze.

    – Cicho kurwo… Sama chciałaś cygaro z bakami… – chłopak wbijający sztywnego kutasa w cnotliwą jeszcze piśkę Kingi dyszał ciężko ale nie przestawał rozdziewiczać dziewczynki.

    – Ale to booliii… Aaaa…Nieeee… – krzyczała Kinga gdy sztywny chuj zagłębiał się w nią coraz dalej.

    Kutas trzeciego chłopaka, który wchodził w Madzię był bardzo wygięty w pałąk i gdy ten zaczął ją ostro jebać mocno podrażniał przednią ściankę jej dziewczęcej pochwy. Bardzo szybko zamieniło się to w orgastyczne uniesienie szesnastolatki, które trwało bardzo długo, niemal do końca jebania i wróciło z ogromną siłą gdy chłopak wrzucił w nią ogromną porcję spermy. Zamknęła oczy i oddawała się tej chwili. Jakby w oddali słyszała ciche pojękiwanie Kingi i klaskanie męskiego krocza o jej szeroko rozłożone w swoim otwarciu uda. Nagle któryś z mężczyzn obrócił ją gwałtownie i tak znalazła się w pozycji na czworaka. Poczuła jak sztywny kutas opiera się o jej dupkę i pomału wdziera do jelita. Już dawno przyjmowała chuje w tej pozycji analnej i teraz kakaowe oczko szybko dopasowało się do grubości wnikającej w nie pały. Po chwili chłopak jebał ją ostro, sprawiając dziewczynie ogromną rozkosz. Jednocześnie poczuła jak inny mężczyzna podsuwa się pod nią ze sterczącym ku górze kutasem i jak wdziera się w rozochoconą pizdę. To był jej pierwszy raz na dwa baty i już po chwili poczuła jak ogromną sprawia jej to przyjemność. Zaczęła szczytować i było to uczucie nie przemijające. Doznała orgazmu ciągłego, w czasie którego nic nie było ważne a jedynie pracujące, ocierające się o siebie duże kutasy, w jej wnętrzu. Nie słyszała jęków i okrzyków Kingi, rozdziewiczanej teraz analnie a potem też ruchanej na dwa baty. Ogromne podniecenie ogarniało całe jej drobne przecież ciało, od koniuszków włosów po krótko obcięte paznokcie dłoni i stóp. Doznawała tak ogromnego, euforycznego uniesienia, że nie zauważyła dwóch cieni wsuwających się do stodoły. Po chwili miała poznać, że był to jej kuzyn i brat Kingi. Natychmiast nowo przybyli zdjęli spodnie i Radek wepchnął swojego chuja w jej dupkę a Michał przyłączył się do pary ruchającej Kingę. Nowy kutas w jej dupie nie był może strasznie długi ale za to miał bardzo duży obwód i niesamowicie szczelnie wypełnił jej wnętrze. Poza tym chłopak miał chyba dużą wprawę w jebaniu bo ruchał ją do wytrysku najdłużej. Znowu doznała euforycznego orgazmu ciągłego i wszystko dookoła przestało być ważne.

    Madzia leżała jeszcze przez chwile na rozłożonej na sianie plandece. Jej pizda pulsowała i tym dawała znać jak wielką rozkosz dziewczyna przeżyła. Jeszcze raz analizowała jak wiele doznań mogła przeżyć przy kontakcie jej pizdy z kilkoma chujami. Szczególnie wielkie podniecenie miała gdy była ruchana na dwa baty.

    Spojrzała na swoją nową przyjaciółkę. Dziewczyna leżała ciężko dysząc z szeroko rozrzuconymi nogami. Z jej mocno czerwonej pizdy wypływały duże ilości spermy zabarwionej na różowo krwią z defloracji.

    – I jak się czujesz? – Madzia przysunęła się do Kingi.

    – Oni mają to takie duże – jęknęła szesnastolatka – A ja przecież jeszcze nigdy tego nie robiłam i tak bardzo mnie bolało. Chyba już nigdy tego nie zrobię.

    – Oj tam… Oj tam… Ja też tak myślałam gdy Tomek pierwszy raz wszedł we mnie – Madzia wspomniała, że ją też to bolało – Ale już drugi raz dało mi to ogromną przyjemność. A dzisiaj mogę to robić z każdym.

    – Ale też byś mogła z Michałem? On ma takiego wielkiego – Kinga spojrzała na koleżankę z nieukrywanym podziwem.

    – Jak tu jechaliśmy, ujeżdżałam go w samochodzie i było mi bardzo fajnie. Zresztą ja bardzo lubię duże kutasy. Twój brat może nie ma zbyt długiego ale za to bardzo grubego i tak mnie w dupce wypełniał. Jak już będziesz gotowa to na pewno i ciebie ostro wyrucha.

    – A wiesz, że nawet bym tego bardzo chciała – Kinga obróciła się w jej stronę i teraz Madzia mogła w pełni podziwiać jaka dziewczyna jest ładna.

    – Powiedz mi Kiniu kiedy miałaś ostatni okres? – Madzia spojrzała na koleżankę poważnie.

    – Początek jakieś dziesięć dni temu – dziewczynka spojrzała na Madzię zaciekawiona.

    – Przypomnij sobie dobrze. To bardzo ważne – oczy bardziej doświadczonej Madzi stały się duże i jeszcze bliżej przysunęła się do drobnego ciałka koleżanki.

    – No tak. W poprzedni czwartek. Pamiętam bo pierwsze dni bardzo boli mnie brzuch – dziewczynka patrzyła na Madzię z coraz większym zainteresowaniem – A czemu mnie tak wypytujesz?

    – Jeśli tak jest jak mówisz to na pewno jesteś zapłodniona i możesz być w ciąży. Przecież ci chłopacy ruchali nas do końca.

    – O kurwa. To co ja mam teraz zrobić? – oczy Kingi zaszkliły się łezkami.

    – Nic się nie martw. Chociaż ja na pewno jestem w okresie bezpłodnym to zabrałam tabletki „dzień po”. Znajdziemy tylko coś do popicia i zaraz ci jedną dam.

    W jednej z puszek pozostawionych przez chłopaków zostało prawie pół piwa i Kinga szybko połknęła tabletkę popijając ją napojem.

    – Czy długo zostajesz u babci – spytała Kinga z nadzieją w głosie.

    – Niestety jeszcze dzisiaj wracamy do domu – Madzia zorientowała się, że może być późno a przecież obiecała mamie powrót do drugiej.

    Szybko poszukała swoich majtek. Niestety całe były w męskiej spermie i jej soczkach, ponieważ chłopacy po wytryskach wycierali w nie swoje chuje. Postanowiła założyć tylko sukieneczkę a majtki przeprać w łazience dyskoteki. Widziała, że Kinga musiała postąpić tak samo i teraz obie lekko kraczatym krokiem powędrowały na salę a potem do łazienki.

    – Wiesz. Strasznie boli mnie piśka – skarżyła się Kinia.

    – To przejdzie. Mnie bolała po pierwszym razie trzy dni a potem to już tylko rozkosz – Madzia uspokajała koleżankę – Sama się przekonasz, że następne razy są już boskie.

    Rzeczywiście tak było, bo gdy przyjechała do babci po dwóch miesiącach Kinga już wielokrotnie zaznała wizyt męskich kutasów w swojej coraz bardziej gościnnej piździe i z miejsca namawiała ją żeby odwiedziła ją ze swoim kuzynem. Wtedy to pierwszy raz wyruchał ją ostro własny brat a Madzia doznała ponownie dużej rozkoszy w kontakcie z ogromnym chujem kuzyna.

    KONIEC.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Albastor
  • Podwojne zycie 5

    Minął już jakiś czas od mojej ostatniej przygody ze starszym mężczyzną postanowiłam, że może spróbuje czegoś nowego. Weszłam na stronę internetową, a tam poznałam pięćdziesięciolatka. Pisaliśmy cały wieczór, mężczyzna początkowo był sceptycznie nastawiony twierdził, że nie do końca wierzy w mój wiek i urodę. Umówiliśmy się więc na spotkanie. Początkowo również się obawiam nieznajomego mężczyzny. Na mailu dostałam adres hotelu. Po przyjaźnie okazało się, że hotel bardziej przypomina tani motel. Weszłam do obskurnej recepcji pytając się o nr pokoju. Pokierowana dotarłam na miejsce. Drzwi były otwarte a pokój pusty. Usiadłam na starym ubrudzonym tapczanie, pełna obawy. Chciałam przez moment uciec, lecz podniecenie kazało mi zostać. Naglę drzwi od łazienki otworzyły się, a środka wyszedł stary, pomarszczony mężczyzna średniego wzrostu. Spojrzał się na mnie i uśmiechnął, odwzajemniłam uśmiech i szybko wstałam.

    – A jednak miałaś racje. Cieszę się tym bardzo. – Powiedział, po czym podszedł do mnie.

    Usiadł na tapczanie, po czym poklepał miejsce obok każąc mi usiąść.

    – Słuchaj lubię ostrą zabawę tak jak już wcześniej wspominałem. Mam nadzieję, że nie będzie ci to przeszkadzało. – Zza łóżka wyciągnął sznury. – Kiedy się rozbierzesz do naga, przywiąże cie, zgadzasz się? -Zapytał.

    Kiwnęłam głową, a następnie zaczęłam się rozbierać. Czułam dziwne podniecenie, którego dotąd nie czułam. Kładąc się na dużym łóżku mężczyzna przywiązał mnie do jego drewnianych ram. Najpierw nadgarstki, a później kostki. Kiedy byłam już przywiązana mocno grubymi sznurami, czułam się zniewolona. Mężczyzna wstał z łóżka i podszedł po telefon. Biorąc go wszedł do łazienki. Trochę się zaczęłam się bać, sama przywiązana z obcym mężczyzną, który po przywiązaniu mnie zniknął. Po chwili wyszedł, a zaraz po tym drzwi do pokoju otworzyły się i wkroczyło dwóch starszych mężczyzn.

    – Co się dzieje? Mieliśmy być tylko my… – Zaczęłam mówić przestraszona widokiem innych nieznajomych.

    Mężczyzna nic nie powiedział podszedł. Spojrzał na mężczyzn, którzy również zadowoleni zaczęli się rozbierać. Patrzyłam z przerażona, lecz w głębi duszy również podniecona. Kiedy stli juz nago jeden z mężczyzn podniósł z podłogi majtki i wsadził mi je w usta. Śmierdziały i czułam słony smak. Nie czekając długo zaczęli mnie obmacywać. Wsadzać swoje brudne paluch w moją cipkę. Bawiło ich to, wciskali mocno swoje grube dłonie w moją ciasną cipkę, wykręcali sutki. Wiłam się z bólu.

    – Słuchaj zrobimy tak odwiążemy cie za chwilę, ale masz nie uciekać. Zresztą nie dasz sobie z nami rady. – Powiedział jeden z nich.

    Kiwnęłam przestraszona głową, zgadzając się. Kiedy mnie odwiązali wyjęłam śmierdzące majtki  ust, a zaraz po tym jeden z nich wsadził mi kutasa w usta. Wsadził tak głęboko, że dusiłam się nim, a z moich oczu płynęły łzy. Dwóch pozostałych kazało mi się wypiąć i napluło na moje dziurki, a następnie jeden usadził mnie na sobie a drugi wszedł w mój tyłek. Bzykali mnie tak na zmianę. Czasem bolało, ale czułam się podniecona. Podobało mi się to, zupełnie obcy starzy faceci bzykali mnie. Kiedy wszyscy skończyli wstali bez słowa i zaczęli się ubierać. Zauważyłam, że zaczęli się wymieniać pieniędzmi. A ja zadałam sobie pytanie czy zostałam właśnie sprzedana? Zostałam sama z pierwszym facetem. powiedział, że mogę się iść wykąpać i wyjść stad. Wstałam i tylko się ubrałam, a następnie szybko wyszłam. Docierając do domu umyłam się zastanawiając się nad tym, co się stało dzisiaj.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Unikalna Ona
  • Podwojne zycie 6

    Wciąż od jakiegoś czasu mam w głowie mój ostatni grupowy seks z nieznajomymi. Przygodny seks w kabinie na imprezie już nie dawał mi takiej przyjemności. Przeszukując ogłoszenia, natknęłam się na jedno dość interesujące, szukali w nim młodej dziewczyny chętnej na seks grupowy. Nie zastanawiałam się długo, zapisałam adres i poszłam w skazane miejsce. Adres wskazywał na klub, który już kiedyś odwiedzałam. Zwykły niepozorny budynek. Podeszłam i nieśmiało zapytałam ochroniarza o to czy takie zgłoszenie jest stad. Chwilę patrzył na mnie, po czym nie mówiąc nic wskazał na wejście do piwnicy. Weszłam tam powoli schodami w dół. Ciemne pomieszczenie oświetlone było czerwonym światłem. Spotkałam dziwną kobietę, której wspomniałam o tym ogłoszeniu, powiedziała, że mam iść za nią. Wprowadziła mnie do środka. Widziałam tylko stół w tym pomieszczeniu. Kobieta powiedziała, że mam tu zostać, dziś będę mieć dzień próbny a jak będzie dobrze to chętnie mnie przyjmą. Kazała mi zdjąć ubranie i położyć się na stolę. Zrobiłam jak kazała. Zostałam sama w ciemnym miejscu, całkiem naga, na stole. Naglę do pomieszczenia weszło wielu nagich mężczyzn każdy miał na sobie czerwone maski. Byli różni chudzi, gubi, starzy, młodzi. Nie mogłam ich zliczyć, każdy patrzył się na mnie. Patrząc na nich bawiących się swoimi fiutami pomyślałam tylko czy oni przyszli tu tylko do mnie. Ja nie miałam niczego, nawet maski. Patrzyli się na mnie zbliżając się. Kiedy byli obok, zaczęli mnie dotykać. Niezliczona ilość dłoni dotykała mnie. Po obu stronach mojej głowy stanęło dwóch. Naglę jeden z nich wystrzelił prosto na moją twarz a fiuta wytarł o moje usta, nie wiedząc, co robić, zaczęłam go ssać, na zmianę ze tym obok mnie. Mężczyźni zmieniali się, a ja czułam przeważnie słony lub gorzki smak w ustach. Chwilę po tym nie tracąc czasu kiedy ja robiłam innym loda, ktoś wbił się w moją mokrą już cipkę. Na zmianę bzykali mnie ostro. Jęczałam z bólu, ale wtedy uciszali mnie kolejnym fiutem. Kleiłam się cała od spermy była wszędzie, w mojej cipce, ustach, na twarzy, brzuchu, nogach. Kiedy upłynęła już odpowiednia godzina mężczyźni poszli, a do pokoju weszła ta sama kobieta dając mi miskę z wodą i ręcznik, powiedziała, że jeśli mi się podobało to mogę wrócić.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Unikalna Ona
  • Seks-edukacja

    ….Pali….pali się…. Pali się!

    Jakiś zapach, jakby… słodki, trochę tak. Ale też mdlący, piekący w nozdrza, coś jakby folia z torebki jednorazowej? Albo przypalony filtr papierosowy…?

    • Auć!

    Zmysły, jeszcze ułamek sekundy temu ociężałe, teraz zwaliły się  obuchem, w chaotycznej lawinie informacji.

     

    Pomarańczowo, znaczy późne popołudnie. Może ranek? Nie, wtedy nie widziałbym łuny słońca za chmurami, musi być wieczór.

    Przed nosem balustrada, znajoma poduszka pod tyłkiem – OK – chyba jestem na swoim balkonie…

    • Auć!

    Tym razem kompulsywnie strzepnąłem dłonią, co mnie tak piecze do licha?

    • No tak, znowu zasnąłem z papierosem – oceniłem, przyglądając się z bliska oparzonym palcom, wskazującym i środkowym.

    • Kiedyś zrobię tu prawdziwy pożar i będzie trzeba uciekać do Gruzji żeby uniknąć odpowiedzialności…. – wymruczałem z niechęcią, usiłując oswoić się z pieczeniem palców, lekko spotęgowanym przez żar z wiecznie śmierdzącej benzyną zapalniczki którą przypalałem kolejnego Camela.

    Przytomniejąc już zupełnie, rozejrzałem się z balkonu po okolicy, szukając źródła krzyków.

    W ogródku na parterze wystawiona krata piwa Tatra w puszkach, gotowe przyprawione karkówki z marketu i ta okropna banda – kilku facetów paradujących w samych biało-czerwonych majtkach, zaśmiewających się z debilnych dowcipów o ukraińcach, żydach, blondynkach i czort wie czym jeszcze. jak niemal codziennie od początku lata, rozpalali grilla, wyraźnie są z siebie dumni, ale mogliby się tak nie drzeć, bo ktoś gotów zadzwonić po straż pożarną…. jak taki motłoch w ogóle był w stanie wynająć tutaj mieszkanie?

     

    Zaraz za ich płotem, w niemożliwie zapuszczonych (i tak po prawdzie chyba po prostu opuszczonych) ogródkach działkowych, które oddzielają mój blok od kolejnych, jak co wieczór kłębi się od kotów, psów, gołębi i innych pół-zdziczałych zwierząt domowych i miejskich.

    W oddali, za szeregiem bloków maszynista pociągu podmiejskiego zrobił użytek z syreny, co poniosło się echem po okolicy.

     

    • Pora wrócić do pisania – powiedziałem sam do siebie, zduszając niedopałek o metalową barierkę i rzucając go za balkon. I tak się z sąsiadami nie lubimy, a nie znoszę jak mi śmierdzi zdechłym niedopałkiem, a najgorzej – przemoczonym.

     

    ———————-

     

    • Zapalę światło.

    • Zostaw, tak jest dobrze.

    • Chcę Cię zobaczyć!

    • Wszystko popsujesz, zostaw zgaszone mówię. Lepiej daj rękę i połóż ją, o, tu przy pępku.

    • Dalej nie rozumiem dlaczego nie mogę włączyć…

    • Daj spokój! Jesteś beznadziejny, poprowadzę Cię trochę. Zjedź trochę niżej…Błagam, nie hamuj tak, tu normalnie dopiero zaczynają się włosy, do celu jeszcze kawałek!

    • To wszystko jest zły pomysł, mam strasznie szorstkie dłonie, a w ogóle to..!

    • To przestań pieprzyć bzdury, jakbym szukała gładkich, leżałabym tu z koleżanką. Zresztą twoje nie są wcale najgorsze. Czujesz to?

    • Tak, jakby fałdki.

    • To po bokach, skup się na tym po środku.

    • Coś jest, takie jakby twardniejące zgrubienie… Robi się większe im niżej przesuwam!

    • Yhm, ale nie przesuwaj za nisko, na razie zostań tutaj….Matko i nie uciskaj tak, nie macerujesz wołowiny, wolniej, bardziej na boki..

    • Daj, pokażę Ci… o tak, widzisz? Wolniej, wolniej, trochę kółeczkiem, trochę na boki. Nie trać skupienia, niżej cię nie interesuje! Widzisz, idzie coraz lepiej…o tak, miarowo, wolno… wo-ol…

    • Stało się coś? Mów do mnie, nie wiem czy dobrze robię… Miałem tak nie ugniatać, dlaczego teraz sama mnie tak dociskasz? Słuchasz mnie w ogól…ale mokro się nagle zrobiło, tak powinno być? Czemu się tak cała napinasz? Cholera, wszystko z Tobą ok? Zaraz mi urwiesz rękę! Czemu się tak miotasz? Hej?!

     

    —————

     

    *ŁUP ŁUP ŁUP

     

    Przecież mam dzwonek do drzwi, kto tak wali jak opętany?

    • Słucham? – spytałem przez zamknięte drzwi.

    • Te pisarczyk, zlazłbyś do nas, kiełbasa czeka, piwo ciepleje!

    • Czuję się znobilitowany zaproszeniem, a szczególnie osobistą fatygą zapraszającego w moje progi. Tylko czemu zawdzięczam ten zaszczyt? – Przegiąłem z zadęciem? Trochę na pewno. Ale przynajmniej otworzyłem drzwi, to już chyba coś.

    • Tego.. że co? Mówiłem im że jesteś popieprzony… Idziesz czy nie? Chłopaki mówią, że piszesz jak obracać panny, to byś coś opowiedział, może nauczył świeżaka, co z nami od tygodnia paczki ładuje?

     

    Okazja poznać folklor i napić się tatry? Właściwie czemu nie, pisanie i tak mi nie idzie, jak zresztą od trzech miesięcy, a w końcu jestem w warszawie żeby postymulować twórczość nowymi bodźcami…

    • Prowadź Waćpan do koryta!

    • Ty do siebie gadasz? Mam nadzieję że o babkach to jednak coś składniej opowiadasz, albo zwracasz za piwo!

     

    ————

    • Naprawdę nie wiesz kiedy się zamknąć!

    • Przepraszam, skąd miałem wiedzieć, nie masz przecież czerwonej lampki z napisem UWAGA – ORGAZM nad głową.

    • Widzisz, a myślałam że to jednak tak wygląda. Trudno, następnym razem będziesz wiedział. Tylko błagam, mniej elokwencji, więcej czynu… Ej, ale jeszcze nie teraz, co ty myślisz że to tak raz za razem jak strzały z armaty na paradzie wojskowej? Zgoda, może czasem przy warunkach, ale to nie są te warunki! Zresztą wiesz co, widzę że nie usiedzisz więc mogę tylko spróbować Cię usadzić.

    • Nie bardzo rozumiem co masz na my.. Gdzie z tymi rękami! Co ty RO.. .. ..

    • Nie zapowietrzaj się, to jest moja dłoń. Na twoim członku. Normalna sprawa właściwie, przynajmniej w porównaniu z tym co planuję dalej.

    ————-

    • To opowiesz czy nie?

    Jeden z nowopoznanych karczków, gość sąsiada prawdopodobnie o imieniu Robert (przedstawił mi się per Robson) wyrwał mnie z zamyślenia. – Mój pierwszy raz jak dziewczyna zrobiła mi dobrze ustami? Pamiętam to zupełnie dobrze, ale boję się was rozczarować koledzy, bo nie był to ani epokowy lodzik na tylnym siedzeniu w samochodzie starych, ani jakaś pijana akcja w klubie. To nawet nie była żadna licealna miłość, tylko taka… Trudno określić co to właściwie było, poza tym że dziewczyna naprawdę wiedziała co robi.

    Byłem młody, niedoświadczony tak bardzo jak tylko możecie sobie wyobrazić, a ona, łóżkowa wiedźma, wzięła mnie totalnym szturmem i znienacka. Leżeliśmy spokojnie w łóżku, kiedy objęła mnie dłonią i…

    • I zwaliła Ci? Miało być o lodzie!

    • Bogowie co za prym.. Nie, nie zwaliła, możesz nie przerywać? Chcecie tą opowieść czy nie

    • Chcemy chcemy, tylko jakoś tak za mało konkretnie

    Ja bym was nauczył traktowania kobiet, palanty – pomyślałem, ale przemilczałem i wróciłem do ciepłego wspomnienia.

    • Jak już wspomniałem, nie zwaliła, tak robią pewnie tirówki, albo inne panny które chcą cię możliwie szybko spławić. Ta była inna. Zaczęła u podstawy, przy samych klejnotach. Najpierw chwyciła mnie dość mocno, chyba żeby odebrać mi głos i zdusić jakikolwiek sprzeciw. Później rozluźniła palce i zaczęła nimi przesuwać, najpierw w dół, po jądrach do samego końca mięśnia, a potem w górę, zatrzymując się na samym czubku, który objęła na chwilę samymi palcami i gładziła przez dłuższą chwilę

    • Dobra dupa była! – krzyknął Robson z miną która miała pokazywać wszem i wobec, że się zna. Reszta towarzystwa, porozsadzana dookoła grilla na białych, plastikowych krzesełkach z oparciami, z trudem mieszczącymi ich masywne uda i trzeszczące z boleścią przy każdym ich ruchu, popatrzyla po sobie nawzajem z podobnym znawstwem. Uśmiechnęli się porozumiewawczo.

    • Eh.. Osłabiacie mnie, wiecie? Wracając do historii… Gładzenie było wstępem do czegoś więcej. Dziewczyna po naprawdę przyjemnym masażu niezbyt gwałtownie, ale jednak zdecydowanie ściągnęła mi napletek i kilka razy przesunęła zamkniętą dłonią po całej długości członka, wychodzi że po to, żeby odwrócić moją uwagę. Po chwili pocałowała mnie w usta, wciąż bawiąc się palcami po moim ciele, teraz błądząc nimi od ud po pępek. Kończąc pocałunek chwyciła mnie mocniej całą dłonią za przyrodzenie i zaczęła całować w szyję, później klatkę piersiową i niżej.

    • No w końcu! Auć, tss! – próbował zacząć Robson, ale kolega z lewej, chyba Andrzej, zasłuchany kopnął go w kostkę, nie chcąc mnie dalej prowokować.

    • Tak, poczułem to zupełnie nierealne wrażenie gorąca które nie powinno mieć miejsca. Ciepło jak w gorącej wodzie, ale jednocześnie jakby pod ciśnieniem. Trochę później przekonałem się, że to jest zupełnie niepodobne do seksu. A najlepsze, że kiedy absolutnie zaniemówiłem i uznałem że jestem w niebie, okazało się że ona w tych swoich cudownych ustach ma jeszcze język, z którym doskonale wie co robić.

    • I co robiła? – zapytał teraz już zupełnie niekryjący się z zainteresowaniem Andrzej. No tak, to był ten “świeżak” o którym wspominał sąsiad przychodząc po mnie. Gość wydaje się być dość niepomny czegokolwiek w tematyce.

    • Wszystko i nic. Nie mam tam oczu, więc trudno powiedzieć dokładnie. Na pewno nim kręciła. Na pewno masowała główkę penisa. Na pewno wypuszczała mnie czasem z ust, żeby przejechać nim od czubka po nasadę i z powrotem. Mówiąc krótko, załatwiła mnie.

    • Dała Ci dojść w ustach? Na twarz? – To znowu Robson, z absolutnie obleśnym uśmiechem.

    • Chłopaki, życie to nie pornos! Czy któryś z was w ogóle był z prawdziwą kobietą w łóżku? Mógłbym udać że tego pytania nie było, ale w zasadzie to tak jakoś wyszło, że ona sama to może nawet by i chciałą, tylko zaskoczyłem ją jej własną sprawnośćią.

    • Nie rozumiem..?

    • Tak szybko doszedłem, że zupełnie się tego nie spodziewała i dość mocno się zakrztusiła.

    ———-

     

    • Tfu, pfe, pffrrr bleh!

    • Daj poklepię Cię po plecach!

    • Nie, zostaw, już mi lepiej.I uspokój się już, jesteś czerwony jakbyś miał dostać zawału, nic się nie stało. Myślałam że trochę dłużej wytrzymasz, nie spodziewałam się i tyle. Pozwól że teraz poleżę troszkę, złapię oddech…

    • Jasne, leż. Podobało mi się to całowanie szyi i w ogóle…

    • I nawet nie pisnąłeś słowem przez cały czas! Trochę się trzeba napracować żebyś był cicho, ale sama możliwość jest bezcenna… Hej, troszkę mnie łaskoczesz w szyję…

    • Leż i łap oddech, masz odpoczywać!

    • Ok. Aj, delikatniej, mam bardzo wrażliwe sutki. Miękkie lizanie jest miłę, ale nie możesz się tak zasysać!

    • Przepraszam, a tak lekko kręcić w palcach mogę?

    • Możesz, tylko nie ściskaj mocno, chyba że Cię zachęcę. Aaah, wiesz, że ta linia poniżej pępka jest strasznie wrażliwa, mam dreszcze jak tak przeciągasz językiem. Będę cała mokra przez Ciebie!

    • Już jesteś.

    • Nie w ten sposób mokra! Zresztą ty i ten twój język się do tego też przyczyniacie!

    • To co wcześniej dotykałem palcami… jest strasznie fajnie gładkie pod językiem! Szkoda że nie ma światła…

    • Nawet o tym nie myśl! Ohh… Możesz trochę mocniej, płaskim językiem, o, tak… HEJ!

    • Nie odsuwaj się, to tylko jeden palec.

    • Dobrze, mogą być nawet dwa, tylko mniej gwałtownie, nie spodziewałam się. Powoli. O Jezu tak! Możesz głębiej i szybciej, tylko płynnie.

    • Ja…! mmpfm..!

    • Rób językiem co robiłeś, przytrzymam Cię… mhm… ah aaaaaaa……

    • Ścis-kasz-mi-gło-wę-zaraz-zem…-dleję…

    ———————–

    CDN (jeśli się spodoba..?)

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Szary

    Jestem kompletnym amatorem, a opowiadanie(a?) piszę dla sportu i/lub dania upustu różnym mniej lub bardziej poważnym fantazjom. Nie będę pisał ciągu dalszego, chyba że odbiór będzie pozytywny.

  • Panika na golasa

    Piątkowy wieczór — czas tradycyjnych studenckich zabaw w gronie przyjaciół i znajomych. Najgorętsze imprezki są w ciepłe, krótkie, majowe noce, tuż przed sesją, czyli właśnie w takie, jak ta. Wszyscy w okolicy balują. Trzeba przecież w końcu odreagować stres przed zbliżającą się katorgą egzaminów. Laski, piwo, muzyka, dużo jedzenia i cała stancja tylko dla nas. Żadnych ograniczeń! Ależ to będzie balanga!! Przygotowaniami do niej żyliśmy przez cały ostatni tydzień, więc musi być ogień! Dla mnie najważniejsze jest zaproszenie dziewczyny, która od dawna bardzo mi się podoba. Niewykluczone też, że poznam więcej sympatycznych koleżanek. Czekam niecierpliwie!!!

    Wieczorem zbieramy się w dość licznej grupie, bo w ósemkę na stancji: ja, Mateusz, Konrad, Paweł, Daniel, Karolina, Klaudia i Oliwka. Jak zwykle, szykuje się świetna noc, pełna śmiechu, wygłupów i alkoholu w dobrym towarzystwie. Jest dosyć ciepło, bo ponad 20’C, wszyscy są więc skąpo ubrani. Osobiście nie lubię tylko Karoliny, zawsze mną gardziła. Czuję się przy niej niekomfortowo, jakbym nic nie znaczył. Ta dziewczyna bezlitośnie przyprawia mnie o kompleksy i nie szczędzi plotek. Ma mocny charakter, jest wyniosła, zadziera nosa i tylko przez duże piersi wszyscy mężczyźni ślinią się na jej widok. Wolę jej unikać. Gdyby nie była laską Mateusza, nigdy by z nami nie przyszła. A Mateusz, cóż, to trochę grecki bóg, dobrze zbudowany, inteligentny, nieco zarozumiały. Wszyscy go chcą. Lubi się bawić i dominować. Ogierek z niego. Kumplujemy się, a nawet lubimy, ale, prawdę mówiąc, onieśmiela mnie jego obecność i nie chciałbym wypadać przy nim źle, choć to niełatwe. Konrad to spoko gość, najnormalniejszy ze wszystkich. W jego towarzystwie nie sposób czuć się niekomfortowo. Wyrozumiały kumpel, świetny i bardzo go szanuję. Drugim spoko gościem jest Paweł. Można na nim polegać i często ze sobą współpracujemy we wspólnych projektach naukowych. Wspaniały pomocnik. Jest jednak trochę nieśmiały, wycofany i wywiera nieopisany wpływ na otoczenie, taki, jakby swoją postawą ogłaszał, że boi się wszystkiego, co gorszące, niegrzeczne i hałaśliwe. Nie pije, nie pali, nie ogląda pornosów. Chodzi tylko na imprezy kulturalne. Brakuje mu luzu i oddechu. Trzeba chłopaka rozkręcić!! Z kolei Daniel, młodszy, napalony, bardzo lubi imprezy. Wszyscy mówią o nim ładny chłopak, bo z twarzy jest dosyć uroczy, nieco kobiecy. O ile, z większością chłopaków można robić prawie wszystko i nie czuje się skrępowania, o tyle przy Danielu… nie wiadomo dlaczego, jest troszkę inaczej. Laski jednak do niego nie lgną. No i jest jeszcze oczywiście przewspaniała Oliwka. Tylko moi najlepsi przyjaciele wiedzą, że podkochuję się w niej niemal od samego początku. Chciałbym jej zaimponować, tylko nie wiem czym. Jestem przeciętnym gościem o przeciętnej urodzie i zdolnościach. Nie mam kompleksów, ale nie jestem też jakoś zbyt śmiały, nie lubię się chwalić, szpanować, nie szaleję i nie podrywam wszystkich pięknych dziewczyn wokoło. Gdyby Mateusz nie był zajęty, pewnie wyrwałby ją w jednej chwili. Już sam zapach jej perfum przyprawia mnie o podniecenie, nie miałem jednak na tyle odwagi, by jej to wyznać. Może dzisiaj… Zaproszono również Klaudię. Nie znam jej zbyt dobrze. Uważam ją za normalną laskę, w miarę śliczną, z walorami, stateczną. Widać, że jest trochę nieśmiała, a zieleń, którą ubrała, pasuje do jej cudnych oczu. Warto poznać bliżej.

    Imprezka się zaczęła, a po paru godzinach gorącej nocy i kilkunastu pustych butelkach piwa, niektórzy z nas zostali w samych gaciach. Atmosfera jest spoko, taka, jaka powinna być wśród znajomych. Rozmowy, tańce, krzyki. Tylko Paweł oczywiście smutny, stonowany, chyba nieco zszokowany. Mateusz i Karolina zajęli się sobą gdzieś w kącie pokoju. Ja, za namową Konrada zacząłem zagadywać do Oliwki, Konrad i Paweł rozmawiali ze sobą tak, żeby dać mi minimum poczucia komfortu we flircie z Oliwką. Reszta także starała się nie przeszkadzać i trzymała za nas kciuki. Poszło prawie dobrze. W pewnej chwili zostałem nawet bez koszulki, ale… pomimo wypicia mnóstwa piw, nie miałem odwagi, żeby zrobić krok dalej. Niemniej, bawiliśmy się świetnie. Fajna muza, piwo, ludzie w samej bieliźnie. Karolina nawet bez stanika, goście w samych gaciach. Potem więcej piwa …i jeszcze więcej, a nawet pojawiło się wino i szampan. Chyba wydało mi się, że Daniel tańczy z Klaudią, a następnie wyszli na balkon. Mam nadzieję, że później opowie mi, jak było.

    Około drugiej w nocy było tak gorąco, że postanowiłem się odświeżyć. Chciałem wziąć prysznic, póki jeszcze stoję na nogach. Alkohol chyba mnie kopnął, bo zacząłem czuć dezorientację i inne objawy upojenia. Prysznic trochę pomógł, ale na krótko. W dodatku namoczyłem gacie. Nowych musiałbym szukać w szafie przy gościach, a przecież nie mogłem się pokazać bez gaci. Właściwie to niezły jestem, ale i tak bym się krępował. Na luzie przepasałem się więc ręcznikiem i wróciłem do towarzystwa. Na tym etapie, mój strój nie robił na nikim wrażenia, a przynajmniej na mnie samym. I tak prawie wszyscy byliśmy w samej bieliźnie, a Karolina prezentowała bułeczki. Bawiliśmy się dalej. Towarzystwo wydawało się bardzo ożywione. Widzę, że wbił też Klimek. Najmłodszy z ekipy, ma 19 lat i dopiero zaczął studia. Poznał naszą grupę i polubił imprezy. Wyglądało, jakbym tylko ja odczuł skutki wypicia siedmiu piw i kilku drinków… Właściwie to nie wiem ile każdy z nich wypił, wiedziałem tylko to, że ja zdecydowanie miałem już dość. Strzeliłem więc jeszcze jedno piwko na odchodne i za niedługi czas położyłem się na pobliskim łóżku. Konrad szarpał mnie, żebym wstał i imprezował dalej, ale nie chciałem. Poczęstował mnie szampanem i dał mi spokój. Miałem go poprosić, żeby znalazł mi jakieś portki, albo coś innego do lepszego zakrycia się, co bym tak nie leżał z tym ręcznikiem, ale pomyślałem, że to głupie. Jest gorąco, więcej luzu! Wtedy przysiedli się do mnie Mateusz i Karolina. Boże… co za para. Świetnie zbudowani, piękni, zwłaszcza cycuszki Karoliny. Ci ludzie to mają udane życie. Jeszcze później przyszedł do mnie Daniel i mówił coś o Klaudii, ale szum w głowie dekoncentrował moją uwagę.

    Minęła dłuższa chwila, prawdopodobnie godzina. Zacząłem tracić poczucie czasu i przysypiałem. Impreza zaś trwała w najlepsze. Jedyne, na co patrzyłem to, czy nadal mam na sobie ten nieszczęsny ręcznik, bo przez ciągłe poszturchiwanie mnie co rusz przez którąś osobę wskakującą na łóżko, żeby chwilkę odpocząć, ledwo się już na mnie trzymał. Wyglądało na to, że tylko ja jestem w tak złym stanie (i niemal nagi). Bolała mnie głowa, było mi gorąco. Nie wiem, czy ktoś zwracał na to uwagę. Może nikt… a może właśnie wszyscy… W każdym razie siły opuściły mnie już całkowicie. Gdy obok mnie usiadła Oliwka, nawet nie miałem sił, żeby cokolwiek się odezwać. Miałem wrażenie, że bawiła się moim ręcznikiem, czy czymkolwiek… albo tylko fantazjowałem. Świat wirował. Wbrew pozorom, pomimo fizycznej niemocy, moja psychika szalała. Miałem natłok różnych myśli. To nieprawda też, że osoba pijana nie ma uczuć. Zacząłem się wstydzić swojego stanu i choć nie jestem aż tak bardzo nieśmiały, to chyba umarłbym, gdyby ten ręcznik ze mnie spadł a ja nie mógłbym zareagować. Przez chwilę myślałem jeszcze o Oliwce i zasnąłem. Później się obudziłem. Potem znowu chyba zasnąłem. Ewidentnie traciłem świadomość, a w dodatku, coraz bardziej głowa mi pękała. Ludzie wokół mnie skakali, tańczyli, śpiewali, ocierali się o mnie ciągle, a ja zasypiałem. Pogrążałem się w swoich myślach i zmęczeniu. Nie mogłem ruszyć żadną częścią ciała, nawet trzymanie otwartych oczu sprawiało mi ogromną trudność. Chociaż… chyba czułem podniecenie i pewna część ciała wciąż była aktywna. Tak czy inaczejchciałbym, żeby ta impreza już się wreszcie skończyła, choć to niemożliwe.

    Wtem… czuję nagle, że za chwilę stanie się najgorsze. Moja intymność zostanie naruszona. Poczułem bowiem, że skrawek tego, czym byłem zakryty, właśnie wyrywa się spod mojej ręki i nie mogę nic zrobić. To ta chwila!! – pomyślałem. Przestraszyłem się w duchu. Nie powinno tak być! Wśród tylu osób nie będzie to miłe. Niczym samobójca oddający ostatnie tchnienie w męczarniach udanej próby, odruchowo szuka ratunku, tak i ja żałuję, że doprowadziłem się do takiego stanu i pragnąłem cudu, żeby jednak ochronić swoją resztkę godności. O BOŻE, ALE BĘDZIE!! Płacz, panika, żal… natłok myśli o sobie i własnym wyglądzie, o reakcjach innych… Niestety nie wyjdę z tego cało…
    … za chwilę to się stanie. Jeszcze się nie stało, bo nikt nie zareagował, ale za chwilę nastąpi. Nieuchronnie wyrywa się spod mojej ręki osłona godności. Zmieni się wszystko. Przewrotność losu… Chciałem mieć atrakcyjny wieczór i dać się lepiej poznać niektórym fajnym osobom, a wyszło, że to ja stanę się atrakcją i ludzie poznają mnie najbardziej, jak tylko można. Już za milisekundę uwolnię ptaszka i wzbiję się wraz z nim nieoczekiwanie na wyżyny wstydu. Chce mi się płakać, jestem przerażony. Już zaraz, coraz bliżej. Nie ucieknę. Będę na golasa. Cały w pełni. A tu jest tylu ludzi… Pięciu facetów, przy których zabłysnę goluśką kiełbaską tak, jak żaden z nich ani ja nigdy wcześniej. Oby wzięli to na luzie. I przyjdzie mi się też zaprezentować ogonek (jak to czule o penisie mawia Oliwka) przed trzema fajnymi laskami, przed którymi w żadnych innych okolicznościach nawet bym nie śmiał rozwalić krocza i pokazać im wszystko, każdy intymny szczególik mojego ciała. Oby nie byli ciekawscy ani niedojrzali niczym dzieciaki w przedszkolu zaglądające sobie wszędzie i śmiejące się, gdy zobaczą coś nieodpowiedniego. Po raz pierwszy w życiu nie ochronię swojej godności osobistej. Pierwszy raz i chyba jako jedyny tutaj, zasłynę z bycia kiełbasiarzem. To bolesne. Ech, dlaczego padło właśnie na mnie… Niech ktoś inny jako pierwszy pokaże penisa albo cipkę, a nie właśnie ja. Chciałbym uciec!! Zaczną się na mnie gapić, śmiać, będę w centrum uwagi ze swoim biednym ciałem… To upokarzające, a w dodatku wśród ludzi, których cenię. Nie chcę tego! Tylko nie przy tym byczku Mateuszu, niech wyjdzie, albo niech przynajmniej zgaszą światło… Przy nim każdy wygląda źle. Zawsze bałem się takiej konfrontacji. To takie nieprzyjemne… A w obecności Karoliny? Przecież będę zupełnie spalony. Czasem nawet krępuje mnie oddychanie przy niej, a jej plotki ranią, a tu za kilka sekund zobaczy to, czego nigdy w życiu w normalnej sytuacji nie chciałbym jej pokazywać, ani prawie nikomu na świecie… to okrutne… A co pomyśli sobie o mnie Paweł? Chcę mu tego oszczędzić z całego serca. Szanujemy się od lat i nigdy nie zawiodłem go żadnym złym czy nieodpowiedzialnym zachowaniem. Nie musi tego oglądać. Nie musi… Nie poznałem zbyt dobrze Klaudii. To normalna, przeciętna dziewczyna i będę się czuł upokorzony, gdy zobaczy moje genitalia. Pewnie weźmie mnie za jakiegoś oblecha z brzydkim kawałem leżącego mięcha, służącego do oddawania moczu (a nie pokazywania ludziom). Liczę na wyrozumiałość Konrada. Co prawda, jeszcze nigdy nie byliśmy w takiej sytuacji, ale jako mój serdeczny przyjaciel, mam nadzieję, że nie będzie się śmiał ani gapił, tylko zareaguje odpowiednio i uratuje całą  wstydliwą sytuację. Choć i jemu wolałbym się nigdy nie pokazywać. Na pewno nie będzie to miłe, ale ufam mu. Gorzej z Klimkiem. Prawie nic nie wypił i będzie wszystko pamiętał. Jest bardzo rozrywkowy i tolerancyjny, ale czasami zachowuje się jak gej. Będzie miał ubaw, gdy zobaczy moją kiełbasę, a ja będę zażenowany jak nigdy… Wyobrażam też sobie twarz i reakcję Daniela. On chyba wcale nic nie wypił i najlepiej zapamięta tę scenę, na zawsze. To taki fajny gość… W normalnej sytuacji nigdy nie pokazałbym mu tego, co tu zobaczy. Pewnie widział w życiu lepsze rzeczy. Liczę, że po prostu wyszedł, bo jeśli nie, to już nigdy nie spojrzę mu w oczy. O BOŻE!! A Oliwka!! Marzę o niej i pragnę ją mocno, ale w tej sytuacji totalnie spalę się ze wstydu. Chciałbym się jej pokazać z dobrej strony, a nie w takim stanie… Romantyzm szlag trafi. Na co była mi ta cała nieśmiałość skoro ujrzy nagą prawdę. Będę pośmiewiskiem i nic tego nie cofnie!! Ostatnie tchnienie przed masakrą. Ostatni moment, w którym mam jeszcze swoją godność. Ostatni czas na poczucie żalu, wstydu, lęku, buntu, nakazu całkowitego obnażenia się wśród ubranych. Nie chcę to być ja, nie chcę, żeby coś się zmieniło, ale to właśnie się dzieje!! Głęboki oddech…

    No i kurtyna wstydu opadła! Stało się! Oto ja w całej swojej okazałości, bezbronny i bezradny wobec spojrzeń innych. Ptaszek na chwilę wzbił mi się do góry, a następnie opadł w milczeniu. Nie był to triumf. Chciałoby się głośno westchnąć. Zrobiło mi się jeszcze bardziej gorąco. Zawiodłem, przede wszystkim samego siebie, narażając swoją intymność na taką hańbę… Nie chciałem dzielić się z kumplami szczegółami moich seksualnych uwarunkowań, o których czasami gadaliśmy. Przed dziewczynami świecę sprzęciorem, z którego jestem w sumie dumny, ale wszystko zależy od punktu widzenia. Ciekawe tylko jak on teraz właściwie wygląda. Czy ktoś na mnie patrzy? Jest szansa, że nie? To tylko ciało. Jest mi źle. Nie wiem, co było dalej, bo definitywnie urwał mi się film i nic już nie pamiętam, ale chyba każdy wie, co przeżyłem. Szok poczucia upokorzenia, nagości, chęci zniknięcia. Zdecydowanie wolałbym, żeby nikt nie oglądał mojej parówki. Nie byłem gotowy dzielić się ze wszystkimi całością mojego poczucia intymności. A zresztą… nic już na to nie poradzę, będzie to, co ma być. Niech przemówi cisza…
    Jestem wolny, jestem nieskrępowany. Szczerze i w całości pokazuje się wam, moi przyjaciele. Nie patrzcie, bo będzie mi przykro, płonę w poczuciu zawstydzenia. Ukazuję to, czego nie chcę. Ukazuję to, co do tej pory było tylko moje i takie pozostać powinno. Największy prywatny skarb jest teraz własnością publiczną. Uszanujcie go…  Hej Mateuszu! Jak widzisz, nie dorównam ci i zawsze będziesz lepszy, ale jako kolega oszczędź mi nieprzyjemnych słów i spojrzeń! Konradzie, mój dobry kumplu, jeśli masz taką możliwość, proszę, zajmij się tym, żeby inni nie wyśmiewali mojej nagości! Uratujesz mi życie! Karolo, upokorzyłem się przed tobą najbardziej, jak mogłem. Bądź wyrozumiała, bo nie mam już nic do ukrycia… Pawle, nie oceniaj! Pomyśl, co byś poczuł będąc na moim miejscu. A najlepiej nawet nie spojrzyj… Klaudio, nieoczekiwanie poznałaś mnie z najbardziej intymnej strony. To nie tak miało być. Zapytaj Pawła, jaki przystojny jestem w garniturze na panelach naukowych… Pewnie mnie skreślisz, ale wiedz, że jest mi bardzo mocno wstyd, że tak wyszło. Gdybym tylko mógł się teraz obudzić i zareagować… ale nie mogę. Klimek gościu! Nie wiem, co ty tam sobie teraz o mnie myślisz, może nawet ci się podobam, ale najlepiej w ogóle na mnie nie patrz, z szacunku. Ja bym na ciebie nie patrzył. Danielu, gdybym był tobą, byłoby mi teraz lżej. Niejeden z nas zastanawiał się, co by czuł z tobą w podobnej sytuacji i sądzę, że byłoby to przyjemniejsze niż ta chwila. Ale… cóż, skoro stało się właśnie tak… I wreszcie ty, moja OliweczkoPoza mną tylko Bóg wie, jak bardzo cię pragnę. Jesteś tak blisko, a jednocześnie tak daleko… Leżę przed tobą golusieńki, ale nie cieszę się z tego. To, co teraz widzisz, chciałem ci dać już dawno temu, lecz w zupełnie innej sytuacji… Mogłabyś go teraz pieścić zmysłowymi ustami sam na sam. Szkoda, że tak się nie dzieje. Oby mi nie stanął, gdy myślę właśnie o tobie. Bardzo boję się tego, co teraz widzisz i nie wiem, jak to przeboleję. Po cichu liczę, że jednak nadal ci się podobam. To druzgocąca chwila…

    Co będzie rano?

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Karl Cr