Blog

  • Upokorzona Asia cz. 1.

    Asia zawsze była grzeczną, wzorową uczennicą. Była najlepsza praktycznie z każdego przedmiotu w szkole, zdobywała medale sportowe i wygrywała wszystkie konkursy plastyczne. Inne dziewczyny zazdrościły jej tego, że skupia na sobie całą uwagę.

    Jedyne, co Asi nie wychodziło, to nawiązywanie kontaktu z rówieśnikami. Dziewczyny jej nie lubiły, a chłopcy ją ignorowali – choć była ładną, niską i szczupłą brunetką z gęstymi lokami i jasną, delikatną twarzą, ubierała się zazwyczaj w luźne, niezbyt seksowne ciuchy.

    Koleżanki z klasy nie zapraszały Asi na domówki ani imprezy urodzinowe. Dziewczyna pogodziła się ze swoim losem i starała się nie okazywać zainteresowania opowieściami koleżanek z imprez, choć z tego powodu nieraz płakała przez pół nocy.

    W końcu pewnego razu Asia dostała na facebook’u zaproszenie na osiemnastkę najprzystojniejszego chłopaka w klasie – Michała. Postanowiła, że zrobi wszystko, żeby na imprezie wzbudzić sympatię dziewczyn z klasy oraz zainteresowanie chłopaków.

    Asia wydała prawie wszystkie oszczędności na fryzjerkę i obcisłą, czarną sukienkę. Kupiła butelkę wódki i pojechała taksówką na miejsce imprezy.

    Urodziny odbywały się w niedużym drewnianym domku na skraju lasu. Po imprezie solenizant z paroma najlepszymi znajomymi planował spędzić w domku jeszcze parę dni, pijąc i paląc jointy.

    Na imprezie plan Asi zdawał się działać – dziewczyny piły z nią alkohol i śmiały się z jej żartów, chłopcy uśmiechali się do niej i przynosili jej drinki. Asia, która nigdy wcześniej nie piła alkoholu, nie zauważyła nawet kiedy urwał jej się film…

     

    Obudziła się z potwornym bólem głowy, a w zasadzie całego ciała. Dłuższą chwilę zajęło jej zorientowanie się, że nie może się ruszyć i nic nie widzi. Była skulona w kłębek zamknięta w czymś na kształt drewnianej skrzyni, całkiem nago. Całe ciało miała pokryte lepką, śmierdzącą substancją.

    Dziewczyna nigdy w życiu nie miała kaca, ale słyszała, jak nieprzyjemne jest to uczucie. Dzwoniło jej w uszach, strasznie chciało się jej pić, a gardło potwornie ją piekło. W dusznej skrzyni ledwo mogła złapać oddech. Dopiero po paru minutach zwróciła uwagę na potworny ból w kroczu i pupie. Pomału uświadamiała sobie, że w nocy odebrano jej dziewictwo, a one nawet tego nie pamięta.

    Asia napierała nogami na ściany skrzyni, ale te nie chciały ustąpić. Czas mijał jej niezwykle wolno, czuła się, jakby od jej przebudzenia minął cały dzień, mimo iż w rzeczywistości upłynęły zaledwie dwie godziny.

    Wtedy usłyszała odgłosy. Najpierw otwierane drzwi, potem kroki wielu osób i rozmowy. Chciała zawołać o pomoc, ale nie była w stanie wydać z siebie żadnego dźwięku. Odgłosy po chwili stały się donośniejsze i Asia mogła rozpoznać, że dwie osoby rozmawiają nad skrzynką, w której jest zamknięta.

    – Zapomniałem o tej małej suce – usłyszała głos Adama.

    – A ja przez pół dnia myślałam, co będziemy z nią robić – to był głos Marty, dziewczyny Adama uchodzącej za najseksowniejszą dziewczynę w szkole. – Cieszę się, że postanowiłeś tych kilka dni w tym domku spędzić tylko ze mną.

    – Z tobą i z nią – Asia poczuła, że ktoś kopnął w skrzynkę.

    – Ona jest tylko naszą zabawką, pamiętaj o tym, skarbie – Marta zachichotała.

    – Myślisz, że się obudziła?

    Górna ścianka skrzynki otworzyła się. Asia wypełzła z niej i głęboko zaczerpnęła oddechu. Jej nogi były jak z waty.

    – P… pić… – zajęczała.

    – Bierz ją do łazienki, umyjemy sukę – powiedziała Marta.

    Adam chwycił Asię za włosy i zaciągnął do łazienki. Praktycznie wrzucił ją do wanny. Dziewczyna nie mogła się ruszyć. Chłopak wziął końcówkę prysznica, nakierował ją na Asię i odkręcił lodowatą wodę. Ona krztusiła się i trzęsła z zimna. Po chwili Adam zakręcił wodę, a Asia przyłożyła twarz do dna wanny i zaczęła spijać to, co spływało do odpływu – wodę z kawałkami zaschniętej spermy, która wcześniej była przyklejona do jej ciała.

    – Czemu to się dzieje? – spytała Asia, gdy nie suszyło jej już aż tak w gardle.

    – Wszyscy mieli cię już dość, Asiu – powiedziała Marta. – Wczoraj upiliśmy cię i wykorzystaliśmy, a potem namówiłam Adama, żebyśmy się z tobą pobawili jeszcze przez parę dni. Oczywiście możesz odmówić, ale ostrzegam, że mamy masę zdjęć z wczorajszej imprezy. Takich zdjęć, na widok których twoja matka wyrzuciłaby cię z domu.

    Asia nigdy jeszcze nie czuła się tak upokorzona. Chciała wrócić do domu, ale dobrze wiedziała, że nie może – gdyby jej religijna matka zobaczyła, do jakiego stanu doprowadziła się jej córka, wściekłaby się tak, jak jeszcze nigdy.

    Wszystko ją bolało, ale coraz lepiej rozumiała, że to dopiero początek jej cierpienia.

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Zielony Baczek
  • Bardzo grzeszna corka

    Facet o dużym apetycie seksualnym ma bardzo wiele fantazji. Jedne są po to by je realizować, a inne tylko po to by pozostały fantazjami. Prawdziwa rozterka wewnętrzna zaczyna się wtedy, gdy te drugie zaczynają się realizować. Wtedy podniecenie miesza się ze zdrowym rozsądkiem i już nie wiesz czy możesz sobie na to pozwolić czy nie, czy to jest dobre czy złe. Nie pomaga w decyzji argument, że skoro zadowala obie strony to musi to być to pozytywne zjawisko. Coś, czego bardzo pragniemy zazwyczaj ucieka nam jak przysłowiowy króliczek pozostając nieosiągalne, a coś co jest fantazją od czasu do czasu wręcz zapomnianą, na której spełnieniu kompletnie nam nie zależy, której wręcz nie chcielibyśmy by się spełniła potrafi dogonić nas postawić pod ścianą i doprowadzić do tego by się zrealizowała.

    To była właśnie jedna z takich fantazji, powstała bardzo niewinnie zanim stała się Tabu. Najpierw były fantazje o młodszych dziewczynach, potem o koleżankach córki, by na końcu stać się fantazją o córce. Fantazją nie po to by ją realizować, ale po to by czasem rozładować się lub pobudzić. Co zrobić, że czasem właśnie takie nieprzyzwoite Tabu potrafi podniecać najbardziej.

    Mam 40 lat, a moja córka Magda ma prawie 19. Swój wygląd na pewno odziedziczyła po matce, ale jeśli chodzi o temperament i apetyt na seks to ciężko stwierdzić. Zarówno ja jak i moja żona uwielbiamy seks, lubimy realizować swoje pragnienia i wprowadzać różne urozmaicenia. Może ta lekka rozwiązłość seksualna tworzyła u nas w domu taką atmosferę, że jeżeli chodzi o seks to nie ma tematów Tabu. Bardzo często flirtowaliśmy z żoną 
    i rozpoczynaliśmy gry wstępne nie oglądając się na to czy córka nas widzi i słyszy, wiedząc, że to rozumie i akceptuje.

    Zanim się obejrzałem Magda zaczynała się wpraszać w moją grę wstępną z żoną, ale na początku wydawało mi się to być bardzo niewinne i nieznaczące, dopiero teraz rozumiem, że w ten sposób próbowała zwrócić moją uwagę na siebie, jako kobietę a nie, jako córkę. Pewnego razu podczas przygotowywania śniadania przez moją żonę ubraną w kusą koszulkę nocną (oczywiście bez bielizny pod nią), zszedłem z sypialni już ubrany 
    i przygotowany do wyjścia do pracy (zawsze chodzę w koszuli bez krawata, eleganckie spodnie i buty, jak jest chłodno to z marynarką) podszedłem do żony dałem jej klapsa 
    w tyłeczek, a potem lekko uszczypałem w pośladek, mówiąc do uszka lekko ściszonym głosem, ale nie szeptem “Suczka nie gotowa?”, Wtedy ona odpowiedziała frywolnie tak jak to lubiła “Na Ciebie zawsze jestem gotowa, a do pracy zaraz się pozbieram”. Po czym dałem jej całusa w usta, następnie policzek, szyję i ramię, jedną ręką przesuwając po piersi 
    i ściskając za sutki. Nie wiedziałem, że Magda stała za mną i obserwowała całe zdarzenie. Jeśli bym o tym wiedział nie spowodowałoby, że powstrzymałbym się od flirtu, ale byłby on trochę mniej wulgarny. 

    Wtedy też, usłyszałem za plecami jej głos “A ja ? Czy wyglądam na gotową  – powiedziała to z lekkim uśmiechem, Czy też dostanę całusa na dzień dobry?”

    Choć czasem potrafiła sobie głośno żartować z naszych flirtów, to chyba był pierwszy raz, gdzie niby przez przypadek a jednak specjalnie użyła każdego z tych słów. Był całus jakby sugerując, że ma być w usta a nie, że buziak w policzek. Pytanie czy wygląda na gotową – było jakby zaproszeniem, co potwierdzał ten uśmiech. W tym momencie, też nic nie skomentowałem tylko dałem buziaka w policzek i poszedłem w stronę stołu by usiąść i zająć się śniadaniem. Komentarz puściła za mnie moja żona Asia, tak jakby doskonale rozumiejąc, o co chodziło. Skoro już słyszała, tekst o Suczce to nie było konieczności udawania, więc kontynuowała w ten deseń. “Ojciec ma tylko jedną Suczkę, więc możesz liczyć na buziaka zamiast całusa, a Twój strój jest nie na tą porę roku, bo zmarzniesz jak tak wyjdziesz do szkoły.”  Miała na sobie mini, prowokujące rajstopy imitujące pończochy oraz koszulkę z odkrytymi częściowo plecami. Był już koniec września, a pogoda ostatnio była bardziej jesienna niż z końca lata. Wtedy spojrzała na mnie licząc, że będę miał odmienne zdanie, w końcu wiedziała, że lubię dziewczyny w bardzo krótkich mini, wysokich szpilkach, pończochach, generalnie w lekko prowokującym wyglądzie. Odparłem “Wyglądasz, ładnie,  ·w ostateczności mogę podwieźć Ciebie pod szkołę byś nie zmarzła, ale doskonale wiesz, że potem będzie Ci zimno, więc może ten stój jednak zachowasz na inną okazję?” Próbując niewinne odbić piłeczkę lekkiego flirtu dorzuciłem “ A poza tym, jak dla mnie wyglądasz na gotową” i uśmiechnąłem się. Magda sprawdziła czy mama widzi jej twarz teraz i wypowiedziała coś nie wydając dźwięku a ruszając tylko samymi ustami. Po czym szybko odwróciła się i poszła się przebrać. Nie rozpoznałem wtedy, co powiedziała, ale po czasie dotarło do mnie, że było to słowo “Suczką”. Ale to nie możliwe było przecież, nie mogło to brzmieć, że sugeruje bycie gotową Suczką dla mnie. Zbijając moje myśli dodała, „Ale liczę, że i tak mnie podwieziesz”. 

    Po kilku tygodniach Asia zwróciła mi uwagę, że widziała jak Magda podglądała nas przez niedomknięte drzwi sypialni, kiedy pieprzyliśmy się nie tylko na łóżku. Zazwyczaj zamykaliśmy drzwi w sypialni na klucz by nam nie przeszkadzano, ale wtedy Magda miała być na imprezie, więc się nie ograniczaliśmy. Musiałem powiedzieć, że stał się to trochę nasz fetysz, kręciło mnie to, że ktoś na nas patrzy. Postanowiłem wręcz specjalnie nie domykać drzwi, nie rozczarowałem się. Kolejnego wieczoru tym razem ja już ją widziałem, jak zaglądała do nas. Posuwałem wtedy, dużo mocniej Asię by głośniej jęczała. Po kilku razach, Magda stała się bardziej odważna w swoim zachowaniu, Nie tylko stała ukradkiem za drzwiami, ale i zaglądała do pokoju tak by było ją widać, ale tylko wtedy, gdy właśnie 
    w stronę drzwi ja byłem zwrócony twarzą. Chyba po prostu chciała być zauważona. I stało się – raz ją zobaczyłem a ona mnie. Wchodziłem właśnie kutasem do gardła Asi, a ona przekroczyła próg drzwi i pokazała mi się. Ja patrzyłem na nią a ona na mnie. Miała na sobie bardzo mało zakrywającą koszulkę nocną. Taką z dużym dekoltem cieniutkimi ramionkami, gołymi plecami i lekko zakrywającą pośladki. Koszulka była satynowa, więc bez trudu można było dostrzec sterczące pod nią sutki, z resztą mocno wycięty dekolt pokazywał wiele. Patrzyłem na nią a ona na mnie. Przytrzymywałem głowę Asi, kiedy mi obciągała, by nie widziała jak stoi za nią Magda i prowokuje. Byłem tak bardzo podniecony, że wręcz napierałem na Asię, by brutalnie skarcić kutasa, który ewidentnie był bardzo sztywny a widok frywolnej córki go jeszcze bardziej podniecał. Magda oblizała usta, po czym lekko uniosła przód koszulki by odsłonić szparkę, jednocześnie obracając się i wypinając tyłeczek. Jej szparka była goła, a po lekkim nachyleniu pokazała się również goła dupcia. Do tego nie musiała podnosić koszulki wystarczyło lekkie pochylenie a koszulka odsłoniła pośladki a szerzej rozstawione nogi pozwoliły zobaczyć cipeczkę pomiędzy nimi. Dopiero jak to zrobiła zauważyłem, że w tyłeczku jest plug analny, a ze szparki wystaje sznureczek od kuleczek. Dałem znać Asi, że musi trochę zwolnić tempo, gdyż ten widok tak na mnie działał, że byłem bliski wystrzelenia ciepłą spermą do jej ust, a przecież to był dopiero początek zabawy.

    Gdy Asia wyjechała na dwutygodniową delegację, sprawy nabrały rozpędu. Magda, zaczęła podczas kąpieli nie zamykać drzwi do łazienki. Starałem się nie zaglądać, ale skoro rzuciła mi tą rękawicę, to i ja nie zamykałem drzwi podczas kąpieli. Ona była jednak bardziej bezpośrednia, nie zamierzała mnie podglądać ukradkiem, ale kilkukrotnie wparowała do łazienki udając, że nie wiedziała, że jestem w niej. Ja oczywiście stałem nago za całkowicie przeźroczystą szybą prysznicową, a mój kutas reagował mocno podnosząc się do góry i stercząc prowokująco. Nie zamierzałem go zasłaniać, przecież weszłaby go zobaczyć, a ona spoglądała na niego tak bym to widział, po czym powoli wychodziła z łazienki. 

    W piątek, rano zapytała mnie czy możemy urządzić sobie we dwoje wieczór filmowy, oczywiście zgodziłem się nie miałem żadnych planów. Przypomniała mi też, że ma już 18 lat i chciałaby napić się szampana, obiecałem go kupić. W drodze z pracy do domu, dostałem od niej sms, że na laptopie w salonie ma wybrane kilka pozycji, żebym z nich wybrał coś do oglądania i przełączył to na TV, a ona się “… ogarnie po całym dniu”. Wszedłem do domu, laptop leżał tak jak mówiła, poszedłem na górę, drzwi do jej pokoju były otwarte, więc dyskretnie zajrzałem starając się by mnie nie zobaczyła. Ewidentnie szykowała się, ale nie na wieczór filmowy z ojcem, ale na frywolną randkę. Miała założone pończochy kabaretki samonośne, przygotowane do założenia stały wysokie szpilki na platformie z przodu. Nie miała na sobie majteczek, czyżby nie zamierzała ich wkładać, pomyślałem. Miała założony otwarty biustonosz, taki by piersi były całe odsłonięte, a on tylko służył tylko do podtrzymania, by sterczały i prowokowały twardymi sutkami. Na łóżku leżała też krótka rozkloszowana mini spódniczka w szkocką kratę oraz top wiązany z przodu. Poszedłem i ja się przebrać. Pod materiałowe spodnie nie zakładałem bielizny, a na górę założyłem tylko lnianą koszulę na guziki nie do końca dopiętą, tak by widać było mój owłosiony tors. Tak boso zszedłem do salonu i wybrałem dwa filmy jeden z jej katalogu, a drugi z mojego. Moją propozycją był film erotyczny. Gdy usłyszałem stukot obcasów na schodach odwróciłem się. Mini była tak krótka, że było widać połowę paseczka pończoch, a na jej twarzy malował się uśmiech widząc jak jej frywolny strój działa na mnie. Powiedziałem jej, że wybrałem dwa filmy i niech puści ten, który bardziej jej przypadnie do gustu, a ja naleję szampana, do którego dodałem zmrożoną truskawkę. W tym momencie jakby na ostudzenie dostałem sms od żony, już myślałem, że będzie to upomnienie by nie dać się uwieść córce, ale Asia napisała: “Magda wysłała mi swoje zdjęcie jak się ubrała na wasz wieczór filmowy, z pytaniem czy się zgadzam. Znając Ciebie wiem, że kutas aż Ci już sterczy. Proponuję małą wymianę, ja dostanę od Ciebie wolną rękę na weekendowe pieprzenie, a Ty dostaniesz ode mnie zgodę na posmakowanie tej młodej Suczki”. To był ten czas decyzji. Widziałem, że Magda czekała na moją reakcję a potem na sms od mamy. Odpisałem “Dziękuję Suczko, życzę ostrego posuwania”. Po chwili rozległ się dzwonek sms przychodzącego do Magdy. Zobaczyłem uśmiech na jej twarzy, po czym odłożyła telefon i spytała “Jak wyglądam? ”.  Uśmiechnąłem się, mówiąc “wyglądasz na gotową”, a ona dodała “uległą i frywolną Suczkę”. Podszedłem podając jej szampana a mój kutas tak sterczał, że robił namiot z nogawki spodni. Nie zawiodłem się wybrała oczywiście film erotyczny. Usiadłem obok niej a Ona popijając szampana położyła swoje nogi na moich udach. Kiedy dotknąłem je dłonią, rozchyliła uda bym miał łatwy dostęp do szparki. Gdy do niej dotarłem ociekała wręcz soczkami, a w dupcię miała wsunięty plug, co było jasnym sygnałem, że jest gotowa również na ten rodzaj seksu. Oglądaliśmy, więc film, a ja masowałem jej szparkę. Pojękiwała mi do uszka, wsunąłem więc w nią paluszki. Była tak mokra, że zacząłem od dwóch. Po chwili nie mogłem już skupić się na filmie, myślałem tylko o tym by skosztować jej szparki. Położyłem się na plecach, a Magda usiadła na mojej twarzy. Językiem najpierw oblizałem wargi sromowe od góry aż po klejnocik plugu analnego, który właśnie w niej tkwił. Była tak napalona, że język bez trudu rozchylał wargi i oblizywał mokrą cipeczkę, kiedy dotarłem do dziurki złapałem ją za pośladki dłońmi i docisnąłem do siebie tak by głębiej wbić języczek, po którym jej pyszne soczki spływały mi do buzi. Jęknęła i zaczęła miarowo pracować biodrami przód tył. Teraz zassałem jej wargi ustami spijając wszystkie soczki, od których była mokra łechtaczka. Wróciłem do wzgórka i języczkiem pieściłem “ziarenko”. Poczułem wtedy jak zaczyna raptownie zaciskać uda, a dreszcze powoli przechodzą przez jej ciało. Odgięła się w łuk, a moje dłonie z pośladków przeszły na cycki. Rozwiązałem top i chwyciłem za piersi między palcami jednocześnie ściskając sutki, a następnie docisnąłem ją w dół do mojej twarzy. Przy każdym muśnięciu języczkiem po łechtaczce drżała, więc aby wydłużyć tą chwilę częściej pracowałem samymi ustami zasysając jej wargi. Gdy już czułem jak bardzo wije się 
    z podniecenia a jej dłonie zaciskają się na mojej głowie, mocniej i brutalniej zacząłem pracować językiem. Teraz już nie było jęku, ale krzyk. Wiedząc, że już jej odporność na ból się zmieniła, bo orgazm przechodzi przez jej ciało, przestałem ściskać piersi, ale zacząłem mocno ciągnąć za same sutki. Drżała jęcząc z rozkoszy, a soczki z jej szparki zaczęły mocno wyciekać, przesunąłem się, więc ze wzgórka do dziurki i wepchnąłem mocno w nią język. Orgazm był tak silny, że zacisnęła na mnie uda nie pozwalając wykonać ruchu. Po chwili wyszedłem z pod niej i spojrzałem na jej twarz. Miała mocno zamglone spojrzenie i nie była już tak napięta jak przed chwilą, a rozluźniona. Złapałem ją za rękę i zaprowadziłem do sypialni. Doskonale wiedziała, co ma robić. rozpięła mi spodnie, które już były wilgotne od ejakulatu wyciekającego ze sterczącego kutasa. Oblizała językiem główkę a skóra z kutasa od razu zsunęła się dalej. Zassała go do buzi i omiatając języczkiem główkę przesuwała się po nim ustami w przód i w tył. Dłonią masowała moje jądra. Tym razem ja już byłem blisko wytrysku, złapałem ją za głowę i odciągnąłem od siebie i poprosiłem ją by położyła się na łóżku. Położyła się na plecach i rozłożyła szerzej nogi jakby zapraszając mnie. Wszedłem pomiędzy jej uda a mój sterczący kutas obijał się o nie podczas zbliżania. Nachyliłem się nad nią i przybliżyłem ustami, a ona ręką dociągnęła mnie do siebie i bardzo łapczywie zaczęła całować. Wsunąłem w jej usta języczek, i pozwalałem jej robić to samo.  Potem przeszedłem ustami na policzek, uszko, szyję, dekolt. Dużo czasu poświęciłem całowaniu 
    i ssaniu piersi. Magda wiła się niecierpliwe pode mną. a mój penis drażnił ją obijając się o cipkę. Cofnąłem się uniosłem jej seksowne nogi do góry i rozkładając na bokach położyłem na swoich ramionach (tak jak w pozycji nogi na pagony). Nakierowałem kutasa na jej mokrą szparkę i powoli, ale jednostajnym ruchem napychałem go. Była jak dla mnie trochę za bardzo ciasna, ale była tak mokra, że ten poślizg sprawiał, iż nie miałem większych kłopotów by się w nią wbić. Jęczała, a ja czułem jej każde drgnięcie, każdy oddech na główce swojego kutasa przesuwającego się coraz głębiej i rozpychającego ścianki macicy. Po kilku ruchach, znów drżała a ja czułem jak po niej przesuwają się dreszcze orgazmu. Przełożyłem, więc jej nogi na moje jedno ramie, wtedy ściśnięte uda jeszcze mocniej zaciskały kutasa. Dzięki temu, że nosiła kuleczki gejszy była bardzo mile wymasowana i wyrobiona w cipce. Teraz rozpocząłem brutalniejsze posuwanie. Przyspieszyłem tempa i raz po raz nabijałem się na nią. Byłem bardzo blisko tryśnięcia, więc wyciągnąłem kutasa i zastygłem w lekkim bezruchu. Nie chciałem tak szybko skończyć, nie w tej dziurce i nie tej pozycji. Poprosiłem ja by zmieniła pozycję na klęczącą, zamierzałem posuwać ją  jak suczkę w pozycji na pieska. Rozstawiłem jej szeroko nogi i od tyłu ustawiłem się pomiędzy jej udami. Wyciągnąłem plug z jej dupci, a na mokrego od jej soczków kutasa nalałem jeszcze żel do seksu analnego. Zacząłem delikatnie, choć była już idealnie rozciągnięta. Najpierw pchnięcie za pchnięciem wchodziłem w nią przytrzymując za pośladki. Potem nachyliłem się nad nią i jedną rękę wsunąłem pod spód by pieścić jej cipeczkę przy posuwaniu dupci. Jak czułem, że znów drży i jest bliska orgazmu przyśpieszyłem tempo, bo również byłem gotowy by skończyć. Teraz rżnąłem ją już jak Sucze w dupcię a moje jądra obijały się o jej szparkę po każdym pchnięciu. Doszedłem zaraz po niej. Ona opadła na piersi i brzuch a ja na nią, a mój kutas lekko wibrował tryskając spermą w jej dupcię. Jedną dłonią złapałem za jej pierś i ściskając tak leżeliśmy przez chwilę. Choć trysnąłem w nią obficie, to kutas lekko zmiękł, ale nie przestał być jeszcze sterczący. Gdy go wyciągałem z niej, sperma wylewała się z dupci i ociekała po szparce na pościel. 

    Nie był to nasz ostatni seks tej nocy ani tego weekendu. Magda ma ogromny apetyt na seks tak jak ja i po jednym wieczorze “filmowym” jej apetyt rozbudził się jeszcze bardziej.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Oriusz
  • Niewyzyty sasiad i mloda ja

    Ostatnie dni wakacji upływały mi na błogim lenistwie, przez poprzednie dwa miesiące zdążyłam się wybawić, byłam na obozie nad morzem, z rodzicami w górach, odwiedziłam też dziadków na wsi. Teraz sen z powiek spędzała mi nowa szkoła, do której miałam się wybrać już za parę dni, 1 września, egzamin poszedł mi wyjątkowo dobrze, więc dostałam się do wymarzonej szkoły, jednak stres pozostawał, szczególnie, że nie znałam tam nikogo.

    Tego dnia mama obudziła mnie stosunkowo wcześnie rano, rodzice wybierali się na jakąś bardzo ważną kilkudniową konferencję, chciała, żebym zjadła z nimi śniadanie, a w międzyczasie mówiła mi gdzie są pieniądze, że mam jeść, nie wychodzić po 21 i takie tam głupoty. Mówiła to bardzo szybko, bo razem z ojcem już byli spóźnieni. W końcu wyszli, a ja odetchnęłam z ulgą, szczerze mówiąc nie mogłam się doczekać, aż zostanę sama na te parę dni. Podśpiewując wesoło rozebrałam się i poszłam wziąć poranny prysznic. Po wszystkim wróciłam do swojego pokoju, nie wytarłam się nawet dokładnie, w ten upał i tak wszystko wysycha w kilka minut. Stanęłam przed lustrem i przyjrzałam się sobie, byłam bardzo dumna z moich piersi, przez ostatni rok bardzo mi urosły, nie były przesadnie duże, po prostu idealny rozmiar – pomyślałam sobie obserwując małe, różowe sutki i duże, dumnie sterczące do przodu piersi. Martwiły mnie trochę białe ślady w okolicach piersi i bikini, ale przecież nie było mowy, żebym na obozie opalała się nago. Jakby dla kontrastu delikatnie było mi widać również żebra. Piersi nie były moim jedynym atutem, nie miała doświadczenia z chłopcami, byłam raczej zbyt nieśmiała, ale wiem, że się im podobałam – blondynka, średniego wzrostu, szczupła, o ładnej buzi, nawet nogi, pomimo mojego niedużego wzrostu, były proste i ładne.

    Odsunęłam się od lustra, wzięłam łyk wody, założyłam stanik i miałam zamiar podejść do szuflady, aby wyjąć majtki, gdy zadzwonił mój telefon. W wielkim skrócie – dzwoniła mama, zaraz będą z powrotem, bo ojciec zapomniał jakieś bardzo ważnej aktówki, a że byli już spóźnieni, to mam z nią natychmiast zejść na dół, a oni zaraz podjadą pod blok. Pobiegałam do salonu (cały czas jedynie w tym nieszczęsnym biustonoszu), znalazłam aktówkę, wróciłam do swojego pokoju i szybko wyjęłam z szuflady krótkie spodenki, były już na mnie trochę za małe, ale miała wyjść z domu tylko pod klatkę na pół minuty, nie miałam nawet czasu zakładać majtek, to tylko pół minuty. Na górę założyłam biały t-shirt, do tego różowe skarpetki stopki, tenisówki i biegiem po schodach znalazłam się na dole.

    Rodzice podjechali, wzięli aktówkę, znowu mówili coś o tym, abym na siebie uważała. Spokojnie wjechałam windą na swoje piętro, stanęłam przed drzwiami i wtedy aż zaklęłam na głos, chociaż nigdy tego nie robię. Wybiegając z mieszkania zostawiłam tam klucze, drzwi się zatrzasnęły. Po chwili przeklęłam drugi raz, nie wzięłam ze sobą również telefonu, więc nawet nie mogę zadzwonić do rodziców, aby wracali.

    Mogłam pójść do któregoś z sąsiadów, albo zaczepić kogoś na ulicy i poprosić o pożyczenie telefonu, ale szczerze wątpię, by rodzice rzucili wszystko i wrócili z kluczami. W końcu od czego jest babcia, ona miała zapasowy komplet i na pewno kazaliby mi się do niej wybrać. Mieszkała dzielnicę dalej, problem był tylko taki, że tego dnia była jeszcze u mojej cioci w innym mieście, wiedziałam jednak, że wraca w południe, także wystarczy, że przeczekam te trzy godziny i będę mogła pójść do niej po klucze.

    Godzina czekania upłynęła mi bardzo wolno, było strasznie gorąco i krępował mnie brak majtek oraz bardzo krótkie spodenki, więc siedziałam na klatce schodowej, gdzie było przyjemnie chłodno i gdzie praktycznie nikt nie chodził. Oczywiście jednak coś musiało pójść nie tak, po godzinie poczułam, że strasznie chce mi się siku, a po półtorej godziny, że już dłużej nie wytrzymam. Cóż było robić, wyszłam z bloku i udałam się do pobliskiego parku, o tej porze było tam tylko trochę matek z dziećmi, poszłam w ustronne miejsce i zrobiłam swoje, z olbrzymią ulgą podciągnęłam spodenki i szybkim krokiem udałam się w stronę bloku. – musi mi być widać pół tyłka – pomyślałam zażenowana widząc, jak krótkie są spodenki. Podczas siusiania odnosiłam wrażenie, że ktoś mnie obserwuje, ale szybko wybiłam sobie ten pomysł z głowy.

    Wróciłam na swoje piętro, jeszcze godzina i przyjedzie babcia, dojdę do niej w jakieś 20 minut, więc jeszcze tylko 40 minut bezczynnego siedzenia i odzyskam klucze. W tym momencie usłyszałam, jak winda zatrzymuje się na moim piętrze i wysiada z niej nasz sąsiad Tomek z piętra. Miał około 55-60 lat, był wysoki, miał spory brzuszek, czasami lekki zarost na twarzy. Wpadał do nas raz na parę miesięcy, gdy pożyczali sobie z ojcem jakieś sprzęty, nie znałam go i nigdy nie rozmawiałam z nim poza grzecznościowym “dzień dobry”, mimo to on zawsze uśmiechał się na mój widok. Sąsiad wysiadł z windy, miał wejść na piętro, ale odwrócił się i dostrzegł mnie siedzącą na schodach.

    – Cześć Julka, dlaczego tu siedzisz?

    – dzień dobry proszę pana – odpowiedziałam niepocieszona, że będę musiała tłumaczyć tę historię komukolwiek – zatrzasnęłam drzwi, nie mam kluczy, czekam aż babcia wróci, ma zapasowy komplet, pójdę po niego

    – a babcia za ile będzie? Od dawna tu siedzisz?

    – za godzinę, a siedzę tu już od dwóch godzin, na chwilę jedynie wyskoczyłam do parku, bo… bo chciałam się przejść

    Sąsiad uśmiechnął się tajemniczo – słuchaj, chodź do mnie do mieszkania, napijesz się, poczekamy trochę i jak chcesz, to zawiozę Cię do babci, a później odwiozę. Z tego co słyszę, to dość już dziś miałaś przygód. Gdzie babcia mieszka?

    Powiedziałam adres, po czym zawahałam się chwilę, nie bardzo miała ochotę spędzić te ostatnie minuty w mieszkaniu sąsiada, ale z drugiej strony jeszcze bardziej nie chciało mi się iść do babci na nogach, a skoro sąsiad oferuje podwózkę… – dobrze, bardzo Panu dziękuję, chętnie skorzystam

    Poszliśmy do jego mieszkania, było odrobinę zaniedbane, ale w środku było przyjemnie chłodno, szczególnie, gdy napiłam się wody. Siedząc na krześle i czekając na sąsiada krzątającego się w kuchni zerknęłam w dół i spostrzegłam, że przez brak majtek materiał spodenek wcisnął mi się w cipkę. Zarumieniona, nie wiem od kiedy było to widać, poprawiłam szybko spodenki. Wrócił sąsiad i zaczęliśmy rozmawiać o głupotach, w końcu powiedział

    – a w ogóle Julcia, to bardzo wyrosłaś w ostatnim roku, piękna z Ciebie dziewczyna

    – dziękuję – odpowiedziałam cicho podirytowana komplementem od starego faceta, ale wtedy on położył swoją dłoń (była bardzo duża i tak jakby popękana, bardzo twarda) na moim udzie. Podskoczyłam oparzona i zszokowana zapytałam – co Pan wyprawia?!

    – postawię sprawę jasno, bardzo mi się podobasz i chętnie poznam Cię bliżej, ale zanim powiesz cokolwiek, chciałbym ci coś pokazać – mówiąc te słowa wyjął z kieszeni telefon, coś w nim chwilę porobił, a następnie pokazał mi filmik, filmik, na którym widać dokładnie, jak będąc w parku zdejmuję spodenki i sikam. Zrobił zbliżenie na pusię, później na twarz, a później znowu niżej.

    – jak Pan śmie, ja… przecież ja to mogę zgłosić!! – krzyknęłam cofając się w głąb pokoju

    – nic nigdzie nie zgłosisz, co i komu powiesz? Sąsiad mnie nagrał, proszę pomóc? Wyśmieją Cię, a ja, uwierz mi, potrafię wrzucić ten film do Internetu i wysłać do Twoich znajomych tak, aby nie zostawić za sobą żadnego śladu.

    Sąsiad dostrzegł moją wystraszoną minę i kontynuował – zrobimy tak, rozbierzesz się, obejrzę sobie Ciebie z każdej strony dokładnie, sprawdzę jak wyrosłaś, a później skasuję filmik i zapomnimy o sprawie. Co ty na to?

    – nie, nie zgadzam się, absolutnie – próbowałam jeszcze walczyć

    – w porządku, twoi koledzy z klasy z pewnością będą zachwyceni widząc twoją gładką cipkę, swoją drogą bardzo fajnie, że się depilujesz. Możesz wyjść, wiesz gdzie są drzwi.

    Stałam zszokowana dłuższą chwilę nie ruszając się z miejsca – dobrze, zrobię to… – powiedziałam, a wtedy uśmiechnięty sąsiad dodał – znakomicie, możesz zacząć od góry.

    Drżącymi rękami szybko zdjęłam z siebie koszulkę, a następnie stanik. Chciałam to mieć jak najszybciej ze sobą. Piersi bez zmian – stały i prężyły się dumnie. Sąsiad zagwizdał i powiedział, żebym teraz zajęła się spodenkami. Poluzowałam materiał, opadły na podłogę. Cipka rzeczywiście była gładziutka, schyliłam się, aby zdjąć skarpetki, ale wtedy przerwał mi głos sąsiada.

    – nie Julka, skarpetki możesz zostawić, uroczy kolor. A teraz obróć się tyłem i wypnij delikatnie – zrobiłam co kazał, po chwili usłyszałam, żebym odwróciła się ponownie, odetchnęłam z ulgą mając nadzieje, że to koniec.

    – tak jak myślałem, wyrosłaś na przepiękną dziewczynę, świetne cycki, ciasna cipka, kształtny tyłeczek – mówił obserwując mnie – tata jest pewnie dumny z córki – dodał jeszcze, a wówczas ja zapytałam, czy mogę w końcu się ubrać i stąd iść

    – nie, nie możesz, możesz jedynie poinformować babcię, że po klucze będziesz znacznie później – mówiąc te słowa wskazał na punkt pokoju, spojrzałam tam i dostrzegłam malutki obiektyw kamery, następnie wskazał na kolejny punkt i kolejny obiektyw. – żeby odpracować ten pokaz będziesz musiała postarać się znacznie bardziej – podszedł do mnie, położył dłoń na mojej twarzy i kciukiem zaczął masować mi usta, wkładać delikatnie palec do środka – rozumiem, że nie masz nic przeciwko? 

    Stałam oszołomiona tym co się dzieje, w głowie miałam setki myśli, spostrzegłam, że sąsiad odchodzi kawałek i zdejmuje koszulę. Miał zarośniętą, siwą klatkę piersiową, a także pokaźny brzuch. Podszedł do mnie ponownie, dużo wyższy i większy, swoją dłoń położył na moim brzuchu i schodząc niżej powiedział – będzie nam obu fajnie, Julka

    – mhm – jęknęłam delikatnie, bo akurat w tym momencie jego palec doszedł do mojej cipki, przeszedł mnie dreszcz podniecenia

    – grzeczna dziewczynka – roześmiał się i wsadził palec trochę dalej, nie miałam doświadczenia w rozmiarach członków, ale jego palec był bardzo gruby, chyba grubszy, niż niektóre penisy. Wsadził go jeszcze głębiej, a druga dłoń ponownie powędrowała na moich ustach, a jego palec w środku.

    – no dobrze, to teraz klęknij i rozepnij mi spodenki – palec jednej ręki opuścił moją cipkę, a palec drugiej moje usta. Klęknęłam przed nim, czułam jak mocno bije mi serce, a piersi falują. Zsunęłam jego spodenki na podłogę, a moim oczom ukazał się bardzo duży i gruby kutas, nie stał jeszcze w pełni, ale nie był też całkiem mały. Był delikatnie zarośnięty. Kutas zwisał praktycznie tuż obok mojej twarzy, dokładnie na wysokości buzi.

    Spojrzałam w górę na twarz sąsiada i powiedziałam – jest bardzo duży…

    – nie martw się, lepiej zacząć od takiego, później już nic nie będzie ci straszne. No, śmiało.

    Złapałam kutasa w dłoń i zaczęłam ściągać skórkę, poruszać dłonią w górę i w dół. Po chwili poczułam jak rośnie, podnieciło mnie to i w końcu przystawiłam twarz, otworzyłam usta. Kutas wylądował w środku, ku mojemu zaskoczeniu nie odrzucił mnie ani jego smak, ani zapach, wręcz podniecił. Usta przesunęły się na dużym i podłużnym grzybku, a następnie zeszły niżej. Wtedy jednak kutas zaczął drgać i był już w pełni sztywny, zakrztusiłam się i wyjęłam go z buzi.

    – bardzo dobrze – powiedział zadowolony sąsiad – z kutasem już się troszkę zapoznałaś, odpocznij od niego, a w międzyczasie przedstawię cię jajkom, otwórz buzię – zrobiła posłusznie co kazał, a po sekundzie załadował w moje usta jądra, gdy kutas sterczał praktycznie na mojej twarzy. Starałam się je lizać, co trwało dobre pół minuty, a następnie sąsiad oświadczył, że czas wracać do kutasa, tym razem trochę głębiej. 

    Wielki, sterczący penis znajdował się ponownie centralnie przed moją buzią, wzięłam kilka oddechów i ponownie wzięłam go do środka, gdy przechodził przez moje usta poczułam, jak skórka zsuwa się z napletka za pomocą moich ust. Wchodził coraz głębiej, już znacznie dalej niż ostatnio, ale nadal brakowało kilku centymetrów do końca, wyjęłam go z siebie i zaczęłam łapać oddech. Sąsiad Tomek chwycił wówczas kutasa i delikatnie zaczął obijać go o moje policzki – no już, Julka, bierz go z powrotem do końca, jak raz się dobrze poznacie, to później każde spotkanie będzie przyjemnością – mówiąc to nacisnął członkiem na moje usta, otworzyłam je, a on zanurkował we mnie, tym razem do samego końca.

    – grzeczna dziewczynka – powiedział z satysfakcją, złapał mnie za głowę i delikatnie zaczął posuwać moje usta. Nie dopychał członka do końca, ale przez jego rozmiar i tak było mi ciężko oddychać. Moje piersi falowały rytmicznie wraz z każdym posunięciem. Po kolejnych kilkunastu posunięciach nie czułam już dyskomfortu, wtedy Tomasz wyjął kutasa, a ja patrzyłam się na niego z pożądaniem.

    – pięknie się spisałaś, spodobało Ci się, prawda?

    – mhm – wymamrotałam, a sąsiad przystawił czubek penisa do moich zamkniętych ust

    – wiedziałem, że taka jesteś, słodka suczka, która nie odpuści, gdy tylko poczuje smak kutasa. No ale dobrze, jak widzisz jest on dalej całkiem sztywny, jeszcze ma trochę mocy. Wstań i połóż się na łóżku na plecach, myślałem na początku nad twoją cipką, ale jak żyję nie widziałem takich pięknych cycków.

    Wstałam i odwróciłam się, poczułam delikatnego klapsa w pupę. Położyłam się na łóżku, rozłożyłam nawet nogi delikatnie, ale zgodnie z obietnicami Tomek nawet na nią nie spojrzał. Wszedł na łóżko, stanął nade mną okrakiem. Był gigantyczny. Zszedł niżej i wsadził kutasa między moje piersi, następnie je ścisnął i zaczął szybko ruszać biodrami. Główka kutasa czasami uderzała mnie o brodę. Oboje byliśmy już bardzo spoceni. Sąsiad sapał głośno. Wszystko to trwało kilka minut, po tym czasie padł zmęczony obok mnie, zaczął głośno sapać, a jego ręka powędrowała na moje piersi.

    – jeszcze chwila i strzeliłbym na te dwie piękności, ale wolałem nie, daj mi chwilkę i zajmiemy się deserem.

    Odpoczywał kilka minut, jego ręka zeszła z piersi na cipkę, którą zaczął się bawić. Jego kutas nie zrobił się mniejszy, ale tak jakby przestał pulsować.

    – no dobra, Julka, podnoś ten piękny tyłek i wskakuj – wskazał na kutasa.

    Nigdy nie miałam w cipce kutasa, co prawda różne rzeczy wędrowały do środka podczas moich licznych solowych zabaw, ale nigdy penis, bałam się szczególnie ze względu na jego rozmiar. Tym razem to ja stanęłam nad Tomkiem okrakiem, zeszłam trochę niżej, najpierw poczułam dotyka brzucha, następnie członka. Podskoczyłam jak poparzona z podniecenia, a po chwili ponownie zeszłam na dół. Kutas zaczął wbijać się w cipkę, a ja jęczeć z bólu. Co jakiś czas wstawałam delikatnie, aby później siąść głębiej. Po kilku takich ruchach zaczęłam odczuwać przyjemność, ból zaczął zanikać. W końcu odważyłam się i siadłam do końca. Krzyknęłam, a następnie jęknęłam. Zaczęłam się podnosić w górę i w dół. Wielki penetrujący mnie kutas spowodował, że odpłynęłam. Jęczałam, a moje piersi obijały się o siebie bezwładnie. Ujeżdżałam sąsiada skacząc po jego kutasie, obijają się o jego brzuch. On również sapał głośno, podświadomie wiedziałam, że koniec jest bliski. Tomek złapał mnie za piersi, zaczął je ugniatać i wymamrotał, że zaraz strzeli. Nie zeszłam z członka, chciałam go jak najdłużej czuć w sobie, póki jest twardy. Usiadłam na nim jeszcze kilka razy, gdy poczułam zalew ciepła, sama również poczułam coś, czego nie doświadczyłam nigdy wcześniej. Wówczas zdałam sobie sprawę, że kutas klapnie, sąsiad złapał mnie za biodra i delikatnie rzucił obok siebie. Jego członek był cały mokry, a z mojej cipki wypływały jego soczki. Położyłam się na boku, a swoją dłoń położyłam na jego brzuchu przyglądając się kutasowi. Tomek otoczył mnie ramieniem i sięgnął w kierunku pupy lekko bawiąc się pośladkami i wkładając palce pomiędzy nie, ale nie do środka.

    – było wybornie, prawda? podobało ci się?

    – tak, proszę Pana, bardzo

    – świetnie, oczywiście skasuję te filmiki i nigdzie ich nie wrzucę, nie martw się. A teraz, mówiąc to spojrzał na zegarek, pójdź szybko pod prysznic i ubierz się, odwiozę cię do babci, tak jak obiecałem, a później muszę załatwić kilka spraw.

    Poszłam pod prysznic, mokra od naszego wspólnego potu, od moich soczków, od jego spermy. Właśnie przerżnął mnie facet, który mógłby być w zasadzie moim dziadkiem, a mi strasznie się to podobało.

    Po myciu i ubraniu się zgodnie z obietnicą Tomek zawiózł mnie do babci, wychodząc z auta powiedziałam

    – dziękuję, proszę pana

    uśmiechnął się – zmykaj już.

    Odebrałam od babci klucze i w końcu wróciłam do domu cały czas myśląc o tym co zaszło. Po powrocie ponownie wzięłam prysznic, ponownie paradowałam po domu przez chwilę nago i drażniłam cipkę. Później zjadłam obiad, kolację, zdrzemnęłam się, obejrzałam odcinek serialu. Biorąc pod uwagę wczesną pobudkę planowała pójść spać około 22, ale pół godziny przed tą godziną rozległ się dzwonek, więc poszłam otworzyć drzwi. To był sąsiad.

    – cześć Julcia, jest tata albo mama? – powiedział cicho uśmiechając się

    – nie ma, jestem sama przez kolejne kilka dni

    – naprawdę? dlaczego nic wcześniej nie mówiłaś?

    – myślałam, że wspominałam, jak spotkaliśmy się przy windzie. A po co Pan przyszedł? – zapytałam ciekawym głosem

    – chciałem pożyczyć lód, twój ojciec już nieraz mnie ratował, nie chce mi się wychodzić do sklepu, a mam gości

    – mogę Panu pożyczyć lód… – zawahałam się – i zrobić – dodałam szybko

    Tomek roześmiał się, jego ręka bez ceregieli powędrowała pod moje spodenki i znalazła cipkę – domyślałem się, że jesteś niewyżyta, ale nie że aż tak – wsadził mocno i szybko palca do środka, a ja przymknęłam oczy i jęknęłam, jednak po chwili poczułam, jak wyjmuje palca. Spojrzał na mnie badawczo, jakby się zastanawiał, po czym powiedział – jeżeli podobało ci się to, co zrobiliśmy rano, to wpadnij do mnie za 10 minut, gwarantuję potrójną dawkę emocji.

    – jak mam się ubrać? – zapytałam, bo byłam ubrana już w zasadzie do snu, w bawełniane spodenki i luźny t-shirt, nic więcej.

    – jak chcesz, to naprawdę obojętne – powiedział Tomek po czym odwrócił się i poszedł do swojego mieszkania na przeciwko.

    Minęło 10 minut, z zegarkiem w ręku. Tym razem z kluczami w dłoni opuściła mieszkanie, zrobiła dwa kroki i zadzwoniłam do drzwi rozglądając się nerwowo, czy żaden inny sąsiad nie opuszcza w tym momencie mieszkania. Drzwi się otworzył, Tomek zaprosił mnie do przedpokoju, a ja usłyszałam męskie głosy z salonu. Poszłam tam za gospodarzem, który stanął obok mnie, klepnął w pupę i wskazując na dwóch mężczyzn powiedział – Julciu, to jest mój kolega Rafał, a to Paweł. Obu łączyło z Tomkiem to, że byli duzi, Paweł był najwyższy z trójki, miał również dużą i gęstą brodę. Rafał z kolei wydawał się być najniższy, a także najstarszy. Wiek dwójki kolegów Pawła szacowałabym na 55-65 lat. – a to jest Julka – powiedział Tomek wskazując na mnie – ukochana córka, grzeczna uczennica, a także, jak się dzisiaj okazało, miłośniczka kutasów, mam rację, skarbie? – zapytał mnie Tomek, a ja trochę onieśmielona uśmiechnęłam się jedynie.

    Wszyscy Panowie byli luźno ubrani, pomimo późniejszej pory nadal było nieznośnie gorąco, w luźne spodenki, koszulki, na stoliku stała butelka whisky.

    – na początek zrzuć te szmatki – rozebrałam się, do snu nie zakładałam nawet bielizny, więc szybko poszło, a nowym gościom najwyraźniej bardzo spodobały się moje piersi, bo spojrzeli na nie zadowoleni – i najpierw posprzątaj tu trochę, weź szkło do kuchni, butelkę również.

    Zrobiłam kilka rundek z salonu do kuchni, gdy wracałam Panowie patrzyli na mnie, ale kontynuowali zwykłe rozmowy, podniecenie chciało mnie rozsadzić. Po kolejnym kursie wróciłam do salonu, Paweł wyciągnął do mnie rękę, podałam mu ją, a on pociągnął mnie na swoje kolano, usiadłam na nim położyłam mu dłoń na kroczu, poczułam pod spodem dużego ptaszka. Panowie rozmawiali jeszcze chwilę, ja delikatnie macałam przyrodzenie Pawła przez materiał spodni.

    – no dobrze – powiedział w końcu Tomek – sami Panowie widzicie, że Julka aż cała drży, więc nie torturujmy dłużej biednej dziewczyny. Paweł strącił mnie z kolana, cała trójka wstała, zrzuciła koszulki i spodenki.

    – chodź tu i klęknij, wiesz co masz robić – powiedział Tomek, a ja zrobiłam dwa kroki i znalazłam się na kolanach. Kutas Rafała miał około 15 cm, o 2-3 centymetry mniej niż Tomka, miał ładną i dużą mosznę. Kutas Pawła wisiał niczym maczuga, musiał być olbrzymi, gdy stał.

    Dłońmi złapałam kutasy Rafała i Pawła, a stojący w środku Tomek zanurzył swojego w moje usta. Zaskoczyło mnie to, że stanął mu tak szybko, po paru chwilach zaczął mnie penetrować. Za chwilę nastąpiła zmiana i obsługiwałam ustami Pawła, jego penis faktycznie był bardzo duży, ale okazało się, że niewiele większy, niż kutas Tomka. Kilka razy się zakrztusiłam, ale ogólnie bez problemu dałam się delikatnie posunąć w usta. Oczywiście, gdy usta zajmowały się jednym, starałam się dłońmi zadowalać pozostałe dwa, jednak nie było to łatwe. Obrabianie trzech kutasów trwało łącznie kilkanaście minut, aż zaczęła mnie boleć żuchwa. Ssałam je na zmianę, w pewnym momencie dwaj panowie próbowali wsadzić dwa członki jednocześnie, ale to oczywiście już było za dużo. Po tym czasie byliśmy wszyscy cali zgrzani.

    – skąd ty ją wziąłeś? – zapytał dyszący Rafał jeżdżąc członkiem kutasa po moich ustach i policzkach

    – sama się napatoczyła. Wstań Julcia, powiedz mi młoda damo, kto pierwszy tego wieczora ma dostąpić zaszczytu włożenia kutasa w twoją cipkę?

    – Pan, Panie Tomku – odpowiedziałam, Paweł i Rafał wybuchnęli śmiechem, a gospodarz klepnął mnie w pośladki – jesteś wzorową kurewką, podejdź do łóżka – wskazał na wnękę, której cała powierzchnia była zajęta przez wielkie łóżko i ładnie się wypnij. 

    Zrobiłam co kazał, poczułam ponownie dreszcz podniecenia, gdy wypięłam się, a obie dziurki były teraz gotowe i otwarte. Tomek podszedł do mnie, poczułam jego wielkie dłonie, a później wielkie ciało, jego kutas jeździł pomiędzy moimi pośladkami ocierając się delikatnie, gdyż cała trójka wymieniała jeszcze jakieś uwagi.

    – no, skarbie – powiedział Tomek, dał mi bardzo mocno klapsa i wsadził kutasa w cipkę. Od razu zaczął mnie ujeżdżać mocno, szybko i do samego końca. Ból spowodowany penetracją trwał tylko ułamki sekund, po tym czasie pojawiła się rozkosz i znowu straciłam kontakt z rzeczywistością. Pierdolił mnie tak mocno, ja jęczałam tak głośno, że w pewnym momencie pomyślałam nawet o sąsiadach, którzy mogą słyszeć moje jęki. Co jakiś czas dźgnięcie kutasa było poprzedzone klapsem. W pewnym momencie poczułam, jak łóżko się ugina i wchodzi na nie Paweł, podszedł do mnie z przodu i nakazał otworzenie buzi. Podobnie jak wcześniej Tomek również on bez ceregieli wpakował kutasa w moje gardło. Nie wiedziałam na czym się skupić, kutas Tomka penetrował moją cipkę, jego jajka obijały się o moją pupę, z drugiej strony kutas Pawła posuwał mnie w gardło, a jego jajka dochodziły aż do mojej brody. Ocierałam się co chwilę o brzuchy obu Panów, wszyscy byliśmy zlani potem. Dwustronne jebanie musiało trwać kilka minut, po tym czasie obaj odpuścili, a ja zaległam na łóżko.

    – dla nas krótka przerwa, ale ty przerwy nie masz, zobacz, Rafałowi oklapł, postaw go do pionu i zajmij się nim – Paweł i Tomek odpalili papierosy, a ja leżałam na łóżku na materacu na plecach, Rafał podszedł do mnie i wsunął na wpół sztywnego członka w gardło. Dosłownie chwilę zajęło, aby ponownie stal się sztywny. – wstawaj – nakazał i zrozumiałam, że mam złapać się jego ramion i nadziać się na stojącego kutasa. Objęłam jego szyję, zeszłam nisko i wszedł we mnie cały. Przytulona do Rafała i zawieszona na nim miałam zamknięte oczy i poddawałam się rozkoszy. Nie wiem ile to trwało, ale poczułam jak w pewnym momencie wychodzi ze mnie i odstawia mnie na podłogę.

    – chciałaś tu przyjść, Julciu, więc nie ociągaj się, tylko klękaj – Panowie znowu stali w kółku, a ja powędrowałam pomiędzy nimi. Byli już bardzo mocno podjarani, więc odpowiednia ilość ruchów moimi dłońmi oraz ustami sprawiła, że zaczęli strzelać. Rafał i Tomek praktycznie jednocześnie, wystrzelili dużą ilością spermy prosto na moje piersi i twarz, gdy upewniłam się, że nic już z nich nie wystrzeli wróciłam do Pawła, który wciąż nie skończył. Czułam, jak sperma spływa z mojej twarzy, z moich piersi, po moim brzuchu, ale skupiałam się na obciągnięciu giganta Pawła. Nie ostrzegł mnie, że dochodzi, ale to poczułam. Gdy pierwszy strzał zalał mi gardło Paweł złapał mnie za głowę i docisnął. Cały strzał znalazł się prosto we mnie. Odsunął się i wysunął penisa z buzi. Cała trójka stała teraz nade mną, zmęczona, ale zadowolona, z mokrymi kutasami w stanie zwisu.

    – jak dobrze Julko wiesz, lub może jednak nie wiesz – zaczął Tomek – Panowie mogą to robić parę razy, rano szybko cię wygoniłem, bo musiałem coś załatwić, ale skoro mówisz, że twoich rodziców nie ma, to pobawimy się do rana. Musisz wiedzieć, że rasowa suczka oprócz buzi i cipki ma jeszcze trzecią, równie istotną dziurkę, nią zajmiemy się, gdy wrócisz spod prysznica, idź się umyć.

    Wstałam, obok mnie cały czas stał Tomek, Paweł i Rafał. Przeciskając się pomiędzy nimi trącałem brzuchem i pupą ich przyrodzenia. Chciałam dojść i wyjść spod prysznica jak najszybciej, dalej było mi mało.

    Wróciłam po 5 minutach. Panowie siedzieli na fotelach, oczywiście nadal nadzy, ich wielkie kutasy zwisały powabnie pomiędzy nogami.

    – jest nasza suczka – powiedział gospodarz – powiedz Julko, podoba ci się z nami? chciałabyś to częściej powtarzać?

    – tak, proszę Pana – odpowiedziałam pilnie patrząc wciąż nie na twarz, a na jajka i kutasa

    – wspaniale, myślę, że nie tylko my chcielibyśmy cię poznać, jak opowiem znajomym o dzisiejszej nocy, to na pewno nie uwierzą

    – proszę im opowiedzieć, nie mam nic przeciwko 

    – powiedz mi jeszcze raz, kiedy wracają twoi rodzice?

    – za trzy dni, proszę pana

    – zatem mała zmiana planów, Paweł ma duży dom na odludziu, pojedziemy tam jutro rano, będzie kilku więcej facetów. Chcę żeby to było jasne, będziesz pierdolona we wszystkie dziurki bardzo często i długo, wrócimy za dwa dni

    – dobrze, ale…

    – tak?

    – a teraz? co robimy teraz? – zapytałam i ponownie zlustrowałam wzrokiem zwisające członki

    Tomek wstał, włożył mi palca w usta, a palca od drugiej ręki w dziurkę – teraz nic, pójdziesz grzecznie spać, rano pobudka, nie musisz brać ze sobą żadnych ubrań, po prostu ubierz się tak, jakbyś wychodziła do koleżanki

    – ale, ale… – zaczęłam i wyjęłam palec z ust – a teraz? – mówiąc to złapałam kutasa Tomka, Rafał i Paweł ryknęli śmiechem

    – a teraz, tak jak powiedziałem, idziesz do domu, ubieraj się 

    Niepocieszona zaczęłam szukać ubrań po pokoju, a Tomek dodał jeszcze – gwarantuję ci, że po tych dwóch dniach będziesz miała przesyt, ale… to dopiero przed nami, zmykaj, będę po ciebie o 9

    Wróciłam do mieszkania, zrzuciłam z siebie ubrania, poszłam do sypialni rodziców i po paru minutach znalazłam to, czego nie byłam pewne, że znajdę. Wibrator mojej matki. Podłączyłam go, włożyłam w cipkę, a drugą ręką zaczęłam masować sobie piersi. Zasnęłam z wibratorem tuż przy mojej cipce, a poranek zastałam z uczuciem gigantycznego podniecenia.

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    zx
  • Sweet Cherry

    Spojrzałam ostatni raz w lustro, żeby zobaczyć finalny efekt mojej godzinnej pracy. Z założenia miałam przypominać drag queen, ale przez mój brak wprawy w takim typie makijażu, wyszło, co najwyżej, lekko bardziej ekstrawagancko.  Ciemne cienie do powiek, kontrastowały wściekle z jasnym rozświetlaczem. Doklejone rzęsy i namalowane brwi odwracały częściowo uwagę od czerwonych ust. Tipsami mogłam wydłubać oko. Jednym zdaniem wyglądałam, tak jak zamierzałam, albo przynajmniej bardzo podobnie. Moja psiapsiuła, mniej odważna, lecz nadal zawzięta i otwarta zdecydowała się na mniej intensywności, a więcej detali, przez co, mimo że zupełnie inaczej, to i tak pasowałyśmy do siebie wyglądem. Ubrana w krótką sukienkę, ledwo zakrywającą moje pośladki, opuściłam mieszkanie i razem z Mary ruszyłyśmy do naszego dzisiejszego celu.

    Chwilę po dwudziestej pierwszej dotarłyśmy pod drzwi wejściowe klubu „Sweet Cherry”, który nie wyróżniałby się niczym szczególnym, gdyby nie preferowani gości. Był to klub gejowski. Witał potencjalnych imprezowiczów jaskrawym neonem z nazwą lokalu i, jak można było się spodziewać, wiśnią, która przeskakiwała z jednego miejsca na drugie, w rytm muzyki. Spodziewałyśmy się jakiegoś strażnika przed drzwiami, i długiej kolejki, lecz wbrew naszym oczekiwaniom, było przed nim pusto. Chwilę stałyśmy z Mary wahając się, co zrobić, kiedy zza naszych pleców wyłonił się młody chłopak, może trochę młodszy od nas.

    – Hej! Nie macie z kim wejść? – Spojrzałyśmy po sobie, nie wiedząc co zrobić – Potrzebujecie przyjaciela geja? – kontynuował chłopak. Szybko przejęłam inicjatywę, domyślając się, że w środku może być zupełnie inaczej niż nam się wydawało i odpowiedziałam, potwierdzając przypuszczenia bruneta.

    – Dobra to chodźcie ze mną, powiecie, że po prostu czekałyście, aż się pojawię.

    Facet otworzył przed nami drzwi i od razu uderzyła w nas muzyka dochodząca z klubu. Głośna, popowa i energiczna, taka jaką uwielbiałam. Wtedy poczułam, że ta noc będzie inna niż dotychczas. Wskoczyłyśmy zgrabnie do środka. Napotkawszy na swojej drodze kontuar, za którym stał mężczyzna po trzydziestce, wskazałyśmy na chłopaka za nami. Blondyn wychylił się i widocznie poznawszy znajomą twarz, przyjął od nas pieniądze i wręczył nam bransoletki fluorescencyjne z napisem „Sweet Cherry”.

    Alkohol, muzyka, taniec i masa mężczyzn w każdym wieku i każdej budowie ciała. Od czasu do czasu dziewczyny zauważały inne przedstawicielki swojej płci, lecz zwykle były one w towarzystwie swoich gejowskich przyjaciół, czując się niezręcznie lub próbując się dopasować do inności klubu od tych, do których zwykły chodzić.

    Piłyśmy z Mary już trzeciego drink. Zwykle nie miałoby na mnie większego efektu, lecz nie mogąc rozluźnić się kompletnie w obawie przed osądzającym wzrokiem mężczyzn, alkohol był naszym głównym zajęciem od ostatnich trzydziestu minut, odkąd znalazłyśmy się w lokalu. Wtedy dopijając trzecią szklankę poczułam stukanie palców na prawym ramieniu. Instynktownie odwróciłam głowę, by spojrzeć w oczy Thomasowi. Mimowolnie na mojej twarzy pojawił się ogromny uśmiech, kiedy wykrzyknęłam jego imię, nieznacznie wychodząc ponad muzykę i rzucając mu się w objęcia na powitanie.

    – Kurczę Jane, to już chyba będą dwa lata, co nie? – powiedział Tom, po krótkim uścisku.- Jak ja dawno cię nie widziałem.

    – Co nie? O wiele za długo – dodałam na końcu lekki śmiech. – Co tam u ciebie? Jak studia? – chwilę zawahał się, dając mi znak w stronę Mary. – O matko, przepraszam. – odwróciłam się z powrotem do przyjaciółki. – Tom, Mary. Mary, Tom. – Podali sobie ręce i wymienili przywitaniami.

    Rozmawialiśmy o naszym życiu po liceum, o studiach, o pracy, o znajomych, z którymi utrzymujemy i zerwaliśmy kontakt. Tom opowiedział mi o klubie, w którym byliśmy i o tym co o nim sądził. Podjęłyśmy dobry wybór, ponieważ jego zdaniem był to najlepszy klub gejowski w mieście. W tym czasie Mary zaczął wyraźnie doskwierać brak tematu do rozmów. Minęła może godzina, kiedy stwierdziła, że będzie już wracać, bo źle się czuje od alkoholu. Udając troskę pożegnałam ją i kazałam jej zadzwonić, kiedy już dotrze do mieszkania. I w ten sposób w końcu zostałam sama z Tomem. Chwilę po wyjściu Mary z klubu zwróciłam się do starego znajomego.

    – Znalazłeś sobie już tutaj kogoś?

    – Niestety jeszcze nie. Dlatego przychodzę tutaj – Oboje się zaśmialiśmy.

    – Aż nie mogę w to uwierzyć. Pamiętam jak nieraz gadaliśmy całe noce o naszych fantazjach – pamiętałam też jak kiedyś obciągnęłam mu cały czas mając jego dwa palce w sobie, po tym jak przez godzinę lizaliśmy się na kanapie w moim salonie. To była najostrzejsza noc mojego nastoletniego życia. Mimo, że nie doszło wtedy do prawdziwej penetracji, to pamiętałam to o wiele lepiej niż jakikolwiek zwykły stosunek.

    – Ah ty mówisz o seksie. No to tak, już nie raz. Od czasu do czasu się coś trafi. Czy to tutaj, czy przez Grindr’a.

    – O no no. Nieźle się rozkręciłeś – zakończyłam ciepłym śmiechem.

    Spojrzeliśmy sobie w oczy. Wtedy dopiero zobaczyłam, jak mi się podobał. Z jego twarzy zniknęły krosty. Zapuścił trochę włosy, które poskręcane opadały mu lekko na czoło. Jego zalotny uśmieszek skrywał coś czego nie mogłam odczytać, Wtedy jego usta się poruszyły.

    – Chodźmy potańczyć.

    Muzyka zmieniła się z typowej radiowej, na bardziej EDM wpadającą w techno. Kręciłam się w ramionach Toma, jakbym nie czuła grawitacji. Byłam wtedy już po paru kolejnych drinkach i trzech lub czterech kieliszkach. W głowie mi się kręciło, lecz nie na tyle, żebym miała zaraz zwymiotować.

    – Teraz mi się przypomniało jaka wiotka się robisz po alkoholu. – Powiedział mi do ucha łapiąc mnie za biodra i lekko je kołysząc. Instynktownie pochyliłam jej do przodu, pozwalając pośladkom ocierać się o jego krocze. Myślałam wtedy o tym jak jego palce przesuwały się we mnie parę lat temu i jaka łatwa się wtedy czułam. Powoli te same uczucia zaczynały władać moim ciałem. Dłonie Toma przesuwały się, wędrując najpierw po moim brzuchu, od czasu do czasu muskając piersi. Nie były moim głównym atutem, lecz w staniku, który założyłam wydawały się znacznie większe niż naprawdę były. Bujaliśmy się tak przez kolejne piosenki, do momentu, aż podczas jednego nieco intensywniejszego fragmentu, Tom wsunął swoją dłoń między moje uda. Wystraszyłam się, że poczuje, jak już zdążyłam pomoczyć moje stringi. Szybko odwróciłam się na obcasie i powiedziałam mu na ucho, że muszę iść do toalety. W odpowiedzi usłyszałam, że pójdzie ze mną.

    Kiedy znaleźliśmy się przed rozdrożem wyróżniającym łazienki pod względem płci, wskazał na drogę dla pań. Chwilę później znaleźliśmy się w pomieszczeniu. Cały czas mój były przyjaciel trzymał dłonie na moich biodrach, a ja chwiejąc się na nogach wspierałam się na nich w utrzymywaniu równowagi. W środku obrócił mnie twarzą do siebie i pchnął delikatnie w stronę przeciwną od wejścia.

    – Kurwa, ale seksownie wyglądasz. – wysyczał niemalże gburowato. Ja uśmiechnęłam się głupio i zaczęłam wyginać się, pozując przed nim, pytając jak mu się podobam. Po chwili podszedł do mnie bliżej i chwytając mnie za tył głowy, zbliżył swoją twarz do mojej. Zaczął spoglądać z bliska na mnie, jakby analizując moje rysy. Czułam na skórze ciepło jego oddechu i żar bijący z jego oczu. Paraliżujący moje ciało. Po krótkim czasie, który dla mnie wydawał się wiecznością Tom wskazał na tylne kabiny i powiedział, żebym w końcu poszła się wyszczać. Potulnie posłuchałam rozkazu i udałam się do ostatniej kabiny. On wszedł do tej zaraz obok mojej. Usiadłam na sedesie niedowierzając w to, co się właściwie wydarzyło. Niestety przez promile krążące w moich żyłach jedne o czym mogłam pomyśleć to ciągłe powtarzanie „kurwa”. W końcu podniosłam górną część, zsunęłam majtki do kolan i zaczęłam robić co należy. Spojrzałam na moją bieliznę. Była cała przemoczona śliską, wilgotną mazią.

    – Trochę się zmoczyłaś, co nie? – nagle usłyszałam z kabiny obok. Zaskoczona i zbita z tropu nie wiedziałam co odpowiedzieć. – Wiesz… w gejowskich klubach jest taka tradycja, żeby zawsze ochrzcić nowych gości. Pewnie domyślasz się czego używamy zamiast wody święconej. – Wtedy dopiero zauważyłam, że po mojej lewej stronie była dosyć sporych rozmiarów dziura w ściance mającej oddzielać ubikacje. Niestety nie miałam możliwości spojrzenia przez nią, gdyż znajdował się w niej pokaźnych rozmiarów penis, w półwzwodzie. Żylasty z pulsującą głową wyczekiwał. – Jest trochę większy niż ostatnim razem, ale TY dasz sobie radę. – Nie miałam pojęcia co zrobić, lecz jedyne co wiedziałam to, to , ze naprawdę mam ochotę coś z nim zrobić. Tylko czy ty było moralne? Czy złamałabym przez to jakieś niewypowiedziane zasady? Z odległości, poprzez natłok myśli doszły do mnie słowa poganiające mnie. Nie zastanawiając się dłużej chwyciłam za trzon przyrodzenia Toma. Był szeroki. Trochę bałam się, że skaleczę go swoimi tipsami, ale mimo tego, dotknęłam językiem żołędzi. Była delikatnie większa od reszty penisa, lecz nie na tyle by wyglądało to niesmacznie. Powoli zaczęłam ssać sam czubek. Z kabiny obok usłyszałam wzdychanie. Stopniowo brałam do ust więcej jego przyrodzenia, kręcąc wokół niego językiem i czując jak jeszcze bardziej twardnieje. Lizałam wędzidełko i otaczałam go wargami. Pochłaniałam co raz więcej jego kutasa, którego rozmiar był znacznie większy niż parę lat temu. Dopiero, kiedy w pełni był w wzwodzie mogłam uświadomić sobie jak duży naprawdę jest. Bez zastanowienia dałabym mu przynajmniej dwadzieścia centymetrów. Co było o tyle bardziej podniecające, że dotychczas przyrodzenia takich rozmiarów widywałam tylko w sklepach z gadżetami erotycznymi. Ssałam penisa już którąś minutę. Od czasu do czasu wypuszczałam go z ust by zająć się jądrami. Po jakimś czasie, penis nagle wycofał się z dziury w ściance i usłyszałam otwieranie się drzwi, chwilę później otworzyły się moje i przede mną ukazał się facet, któremu przed chwilą obciągałam penisa. Dopiero teraz zdałam sobie sprawę, że nie tylko jest on zabójczo przystojny z twarzy, ale jego szczupła sylwetka i zarysowana muskulatura, teraz po części widoczna mi przez rozpięte spodnie i uniesioną koszulkę, były równie podniecające.

    – Ta twoja cipcia Mary z tobą mieszka? – zapytał wulgarnie Tom

    – Nie – odpowiedziałam lekko wystraszona i zdezorientowana.

    – Dobrze. Pojedziemy do ciebie.

    Zamówił nam ubera. Podałam kierowcy adres i w krótce byliśmy przed moim blokiem. W trakcie jazdy Tom cały czas całował mnie bądź moją szyję, przesuwając palcami po moich wargach sromowych, lecz cały czas przez bieliznę i nigdy nie wsuwając ich głębiej.

    W momencie otwierania przeze mnie mieszkania byłam tak napalona, że nie spodziewałam się, żeby długo miało trwać zanim dojdę. Weszliśmy do środka i dopiero co zdążyłam zamknąć drzwi, a Tom już rozpinał rozporek. Uśmiechnęłam się zalotnie, lecz on z posągową miną zrzucił przede mną dolną część garderoby i nakazał mi zejść na kolana. Spokorniała przez alkohol posłusznie uklękłam przed mężczyzną. On zbliżył się do mnie i jednym szybkim ruchem wepchnął  swojego penisa do moich ust. Zakrztusiłam się, lecz nie odepchnęłam go. Było w tym coś niesamowicie mnie podniecającego. Jego siła i dominacja nade mną wprawiały mnie w jeszcze większy błogostan. Ssałam jego penisa przez około pięć minut, kiedy Tom nagle pochylił się i łapiąc mnie pod ramiona, podniósł mnie na nogi.

    – Gdzie jest łóżko? – zapytał Tom, jednak jego intonacja wskazywała raczej na rozkaz. Zaprowadziłam go do mojego pokoju, w którym mężczyzna rzucił się na mnie całując moją szyję przyciskając moje plecy do swojej piersi. Zaczął ze zwierzęcym pożądaniem przesuwać dłonie po moim ciele, łapiąc mnie za piersi, ściskając je i miętoląc. Z zaskakującą sprawnością udało mu się rozpiąć mój stanik i jeszcze szybciej zrzucić go ze mnie. Następnie kazał mi wyjąć ręce z ramiączek, po czym zsunął górną część sukienki poniżej sutków, odsłaniając moje teraz już jawnie małe piersi. Odwrócił mnie w swoich dłoniach i patrząc na mnie stwierdził, że są urocze, równocześnie pochylając się i całując mnie.

    Po chwili pchnął mnie w stronę łóżka, a ja nie mogąc zachować równowagi upadłam na nie bezwiednie. Moment później Tom był już na mnie liżąc moje piersi. Ssał, podgryzał i pieścił językiem moje sutki, nie dając mi żadnych szans w walce z rozkoszą. Poczułam jak jego palce znowu przesuwają się po mojej pochwie. W końcu bielizna zaczęła mu przeszkadzać, więc przesunął ją na bok i przytrzymując ją kciukiem, wsunął we mnie swoje dwa kolejne palce. Zajęczałam cicho nad jego głową i złapałam mocniej za jego ramiona. On cały czas kontynuując całowanie moich piersi, stopniowo zaczął przyspieszać i pogłębiać penetrację mojej waginy. W ostatnich chwilach pettingu do akcji dołączył trzeci palec. Już wtedy myślałam, że niedługo dojdę, lecz nie trwało to długo, kiedy nagle bez ostrzeżenia Tom przestał się mną zajmować i sprawnie zrzuciwszy spodnie, podszedł bliżej mojej twarzy i wsunął znowu swojego penisa do moich ust. Spróbowałam złapać go dłońmi, lecz mężczyzna zablokował je swoimi łydkami. Złapał moją głowę i przytrzymując ją lekko pochyloną do przodu, zaczął ruszać biodrami w przód i w tył, używając moją twarz, jak przyrządu erotycznego. Na początku robił to wolno i delikatnie, lecz z czasem jego ruchy stały się intensywniejsze i głębsze. Nie raz sprawiał, że nie mogłam złapać oddechu lub się krztusiłam.

    Po paru minutach wyjął ze mnie swojego penisa i rozkazał mi obrócić się na brzuch, wtedy się przestraszyłam. Nie wiedziałam do końca co mam myśleć o jego orientacji, ale zdawałam sobie sprawę, że na pewno już kiedyś był w łóżku z innym chłopakiem, co za tym idzie pierdolił go w dupę. Ja nigdy wcześniej nie dotykałam swojego odbytu w seksualny sposób, ani nikt nic tam nie wkładał. Bałam się, że będzie chciał właśnie tam mnie penetrować, lecz na szczęście chwilę później poczułam jak główka jego prącia masuje moje wargi sromowe. Wtedy dopiero do mnie to doszło.

    – A co z zabezpieczeniem? – Wykrztusiłam wystraszona.

    – Spokojnie. Nie będę się tam spuszczał. – usłyszałam w odpowiedzi. W tym samym momencie poczułam jak gwałtownie rozszerza się moja pochwa. Wszedł we mnie z impetem i siłą i tak też zaczął mnie pieprzyć.  Mocne, precyzyjne pchnięcia, wprawiały mnie zarówno w ekstazę jak i agonię. Jego penis był naprawdę ogromny i dopiero teraz mogłam się w pełni o tym przekonać. Raz po raz czułam jak wchodzi we mnie głębiej niż za poprzednim razem. Cały czas penetrując mnie Tom lizał i całował moje uszy, szyję i kark. Co chwila szepcząc do mnie słowa, które sprawiały, że poddawałam mu się w pełni.

    – Jesteś moją szmatą?- zapytał wyraźnie nie zgadzając się na sprzeciw. Czując zarówno alkohol mówiący mi, że należę do niego i rozsądek podpowiadający mi, by nie podporządkowywać mu się w pełni, zawahałam się co odpowiedzieć. Dopiero przekonała mnie jego dłoń, którą złapawszy mnie za włosy odciągnęła moją głowę do tyłu. Tom jeszcze raz zadał to samo pytanie, tym razem surowiej, jeszcze agresywniej wpychając swojego penisa we mnie.

    – Tak. Tak jestem twoją szmatą – wydusiłam w euforii, jaką mi sprawiał, jednocześnie czując jak po poliku spływa mi łza. Tom zwolnił nieco pieprzenie mnie, po czym powiedział mi, żeby podniosła się na dłonie i wypchnęła tyłek. Kiedy to już się stało, kontynuował. Uparł teraz swoje dłonie na moich ramionach. Od czasu do czasu zmieniał ułożenie moich i swoich nóg, tak by dostawać się do wszystkich części mojego wnętrza. Byłam zszokowana tym jak długo nam obu zajmowało dojście. Nasz seks trwał już od dłuższego czasu, a wydawało się jakby nigdy nie miał się skończyć. W pewnym momencie poczułam jak jego prawa dłoń puszcza mój bark, a następnie usłyszałam, jakby cmoknięcie. Chwilę później coś mokrego dotknęło mojego odbytu. Na szczęście w tym momencie nie myślałam o tym, ponieważ właśnie czułam, że zbliżam się do szczytu.  Ośliniony palec zaczął masować moją tylną dziurkę, angażując mięśnie zwieracza do pracy. Zaskakująco dodawało mi to tylko do przyjemności, którą czułam. Nie przejmowałam się tym za bardzo, i pozwoliłam Tomowi robić co chciał. Mój oddech zaczął przyspieszać i mimowolnie wymykało się z moich ust westchnięcie lub głośniejsze jęknięcie. Wtedy nagle, tuż przed orgazmem poczułam, jak tam zatrzymuje się i nachyla się nade mną.

    – Jesteś moją kurewką? – usłyszałam nad uchem. Tym razem nie wahałam się z odpowiedzią. Podniecona i nie mogacą doczekać się szczytu zaczęłam samoistnie poruszać biodrami, lecz Tom niespodziewanie wyjął swojego penisa i przystawił go do mojego odbytu. Przeszedł mnie dreszcz. Sparaliżowana strachem nie wiedziałam co mam zrobić. Mężczyzna przesuwał swoim penisem po wejściu.

    – Tom… ja… – złapał mnie za włosy i jeszcze raz przyciągnął do siebie, w tym samym momencie łapiąc moją pierś i ściskając ją i sutek.

    – Zamknij pysk – wysapał mi do ucha, po czym pchnął mnie z powrotem na posłanie. Byłam bezsilna. Oddana w pełni jego zachciankom. Nie wiedziałam czy to przez alkohol, czy to moja submisja w końcu wyszła na jaw. Jedyne co wtedy wiedziałam to, to, że byłam jego i nie mogłam nic z tym zrobić. Najgorsze w tym wszystkim jednak było to, że nie czułam się z tym źle.

    Tom splunął na swoją dłoń po czym wtarł ślinę w mój odbyt. Najpierw wsunął jeden palec. Zdziwiłam się, gdyż wszedł zupełnie bez problemu. Musiałam być już dosyć rozluźniona od tak długiego ciągłego podniecenia. Widząc moje kompetencje Tom wsunął drugi palec. Z tym już było nieco trudniej, więc zanim dołączył do niego trzeci, mężczyzna trochę się nagimnastykował z poszerzeniem mojej dziurki. Ból poczułam dopiero kiedy palec serdeczny znalazł się we mnie. Wtedy czułam, że jest to naprawdę dużo. Poczułam dyskomfort, jakbym miała się wypróżnić, a za razem chciałam więcej. Chciałam, żeby nie wychodził z mojego odbytu i masował moje wnętrze. Niestety Tom nie był tak cierpliwy. Wyciągnął trzy palce i splunąwszy na swojego penisa, wsunął go we mnie. Bolało. Lecz był to ból, który chciałam, którego potrzebowałam. Był to mój pierwszy seks analny i mimo moich uprzedzeń był zupełnie inny niż mi się wydawało. Był intensywny, erotyczny, i szalony. Był zupełnie inny, otwarty i egzotyczny. Tom wiedział co robi. Nie chciał mnie do niego zrazić. Mimo, że był dominujący i nie uznawał słowa „nie”, to wiedział jaki może być ten pierwszy raz. Nie był delikatny, ale był wprawiony, dzięki czemu, pomimo ogromnej amplitudy doznań z nim związanych, czułam rozkosz i pewnego rodzaju wewnętrzne spełnienie. Przesuwał swój penis w równym, miarowym tempie, ani nie zwalniając, ani nie przyspieszając. Wprowadzał mnie w stan kompletnego poddania. W stan tak ściśle fizyczny, że, aż duchowy. Penetrowana analnie czułam się, jak zupełnie inna kobieta. Kobieta zdolna do wszystkiego. Kobieta silna w swojej słabości. Kobieta potrafiąca wyjść poza sferę konstruktów społecznych i samemu decydująca o swoich potrzebach. Pomimo brutalności i zwierzęcości Toma, poczułam się jak bogini, mogąca robić to co ponadludzkie, to co niedostępne dla zwykłych śmiertelników.

    Czując, jak penis przemieszczający się przez mój odbyt zaczyna puchnąć, wiedziałam, że zaraz będzie po wszystkim. W ciągu paru kolejnych ruchów Tom opróżnił swoje jądra we mnie, lecz nie tam gdzie przewidywał Pan. Miał rację, co do tego, ze nie spuści się w mojej pochwie. Co do tego byłam mu wdzięczna.

    Tom wysunął swoje prącie ze mnie pozostawiając mnie opustoszała zarówno fizycznie, jak i emocjonalnie. Pochylił się znowu nad moimi plecami i wyszeptał mi do ucha rozkaz, bym posprzątała po tym co zrobiłam. Bez zawahania obróciłam się do niego twarzą i zaczęłam oblizywać jego penisa z resztek spermy. Ssając i zlizując płyn z jego kutasa, poczułam jak z mojego tyłu zaczyna powoli ściekać stróżka, tego co tam zostało. Poczułam jak omija ona moje przednie wejście i zaczyna spływać po moim udzie. Wtedy zdałam sobie sprawę, że nie szczytowałam podczas tego stosunku, a mimo tego osiągnęłam spełnienie.

    Kiedy penis Toma był już w pełni sflaczały, mężczyzna wstał i sięgnął po swoje ubrania. Zaczął się ubierać, patrząc cały czas na moją nieściągniętą sukienkę.

    – Teraz będziesz wiedzieć co zrobić, kiedy facet będzie chciał cię zapiąć od tyłu? – zapytał arogancko. Pokiwałam głową na znak potwierdzenia. Tom kończył już zakładać spodnie.  – Dobrze. To teraz jak prawdziwa kurewka idź się umyj i dojdź na spokojnie w prysznicu. Na razie. – Po tych słowach Tom był już przy wyjściu. Usłyszałam tylko jak po zamknięciu się drzwi, schodzi szybko po klatce schodowej. Już nigdy go nie spotkałam.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Jan Kowalski
  • Kolejny wieczor niespodzianek

    “Kolejny wieczór niespodzianek” 

    (Bohaterowie występowali w opowiadaniu zatytułowanym: „Wieczór niespodzianek”).

     

    – Hej!

    – Hej! Punktualna jesteś, zapraszam do kuchni.

    – Aaa… – patrzę na niego zaskoczona. – Nie do pokoju?

    – Majka, skoro wieczór niespodzianek, to najpierw zapraszam do kuchni! – Jędrek uśmiecha się.

    Wchodzę więc do kuchni i bez zaproszenia siadam na krześle. Kuchnia obszerna ze stołem, stare budownictwo. Kieliszki do wina, świeczka, talerze, talerzyki, sztućce, serwetki. Rozglądam się, wciągam zapachy:  

    – Coś pieczonego?

    – Tak! Moja koleżanka uznała, że powinniśmy zjeść coś smacznego przed zabawą, więc przygotowałem zwykłe klopsy, ale nadziewane boczkiem. Potem trochę podgrzałem w piekarniku – Jędrula w fartuszku prowadzi wykład, ręce złożył jak do modlitwy. – Do tego smażone pieczarki przyprawione cebulką oraz pieczywo lub ziemniaki w mundurkach z domowym dressingiem. O sałatce nie wspomnę…, ale docenisz ją. Na pewno.

    Trochę przekąsiliśmy, ale ja już niecierpliwie czekam na główne danie wieczoru. Andrzej znowu dolewa mi wina. Danie smakowało mi, więc przypuszczam, że któraś z jego koleżanek przygotowała posiłek.

    Siedzimy w pokoju, rozmawiamy o niczym, popijamy wino, a ja coraz bardziej niecierpliwię się:

    – Jędruś, niedługo północ, a ja boję się duchów – jęknęłam w końcu.

    Bywał bystry, więc w lot zrozumiał moją aluzję.

    – Dobrze! Zaczynamy nasz seans… – uśmiechnął się. – Usiądź wygodnie – polecił.

    #

    Usiadłam. Zgasił górne światło, tylko migoczący ekran telewizora rozjaśniał pokój. Oczy zasłonił mi przepaską na gumce. Miękka, chociaż gruba, nieprzezroczysta, ściśle przylegała do twarzy.

    – Ej, ty! – zaprotestowałam słabo. – Nie uprzedziłeś.

    – Spokojnie, to tylko na początek – uspokoił mnie.

    Na przegubie dłoni poczułam miękki materiał, który przywiązał do podłokietnika fotela:  

    – Andrzej! Mówiłeś przecież… – zaprotestowałam zbyt późno, bo na drugim nadgarstku właśnie sprawnie zamknął mi kajdanki, też przypięte do fotela. To samo zrobił z pierwszym nadgarstkiem, usuwając materiał.

    – Nie chciałem zaczynać od kajdanek, bo wpadłabyś w stres, a tak… Poszło znacznie łatwiej – wyjaśnił spokojnym tonem. Bawił się mną.

    – Domorosły psycholog, …rwa – mruknęłam niezadowolona.

    Gdyby uprzedził przy stole, to zgodziłabym się bez protestów. Poruszyłam się niespokojnie na fotelu, nie podzielałam jego opinii. Wzmocniona muzyka zakończyła dyskusję. Wiem, że do końca zabawy będzie tłem, będzie ‘tworzyć klimat’. Oddycham głęboko. Siadam wygodniej. Czuję chłodniejszy powiew.

    – Czyżby Jędrek kogoś właśnie wpuścił do mieszkania? – zastanawiam się i słucham muzyki. Instynktownie wyczuwam czyjąś obecność w pokoju.

    Jędrula znowu zaczyna pieszczoty.

    – Niech ma, chłopak – myślę sobie. Jego zachowanie kwituję grymasem. W ciemnościach i tak nikt tego nie widzi.

    Stoi za mną i zachłannie miętosi moje piersi. Językiem głaszcze płatek ucha, zęby suną po moim karku. On nie jest agresywny! Zaskakująca, ale miła odmiana. Bez słowa rozpina mi bluzkę. Już zna mój biust. Delikatnym ruchem wyłuskuje piersi ze stanika. Muskane obcymi palcami brodawki szybko twardnieją.

    – Pod moimi paluszkami też byłyby takie twarde – tłumaczę sobie. Staram się panować nad zbyt szybko rosnącym podnieceniem. Przyszłam tu w określonym celu, ale nie chcę, żeby traktował mnie jak nimfomankę. Zwyczajnie, bardziej podnieca mnie seks z pewną dozą niepewności, w aurze tajemniczości, z niespodzianką. Ot, taki mój fetysz.

    Siedzę jak na szpilkach. Zaschło mi w gardle. Domyślam się, że gość, kimkolwiek jest, siedzi w pokoju i obserwuje jego zabawę. Brodawki są twarde, sutki tężeją pod wpływem delikatnego dotyku. Cicho syczę. Opuszki palców są wilgotne od śliny, więc sutki reagują na nowy bodziec. Przyjemność z pieszczoty rozpływa się po ciele. Zaczynam być wilgotna. Chłopak wodzi paznokciem po moim brzuchu. Jest mi obojętne, czy mam fałdkę tłuszczu czy nie, naprężam się i czekam na kolejną pieszczotę.

    – Och! – krzyknęłam zaskoczona. Na brzuch spadła mi kropla. – Spuścił się? W jaki sposób? Nie…, bo to jest takie zimne – tłumaczę sobie. – Och! – szarpnęłam ciałem, bo kostka lodu głaszcze brodawkę, teraz sutek – wykrzywiam usta, zaciskam oczy. Kiedy lód dotyka drugiego sutka, tylko zagryzam wargi.

    Kostka lodu powoli zsuwa się między piersiami aż zatrzymuje się na pępku. Krople wody rozpływają się na pasku spódniczki. Kostka lodu znowu zsuwa się między piersiami. I znowu… Nie! Tym razem dotknęła karku, więc prawie podskoczyłam. Jestem rozgrzana, a tu taki silny, zimny bodziec. Lód okrąża szyję, zjeżdża po ramieniu pod pachę i dalej w dół. Ledwie wytrzymuję! To takie wrażliwe miejsce. Stukam szpilkami w dywan. Druga kostka lodu dotyka sutka. Pochyliłam się do przodu i szybko zjechała za kołnierz bluzki! Gwałtownie wyprostowałam się, ale dłoń umknęła.

    Chwila przerwy. Zimne dłonie głaszczą sutki, miętoszą piersi.

    #

    – Zdejmę spódniczkę – podniecony Andrzej szepcze mi do ucha.

    Nie odzywam się, ale też nie protestuję. Jestem bardzo podniecona i nie mam ochoty na konwersację.

    – Zdejmuj ją! – wrzeszczę w głowie i chyba kiwnęłam głową. W końcu przyszłam tu, aby bawić się, więc w napięciu czekam na dalszy ciąg. Staję się niecierpliwa. Andrzej rozpina mi zamek, energicznie podnoszę się i spódniczka zjeżdża ze mnie. Gdyby teraz zerwał ją, też nie miałabym pretensji.

    – Jeszcze raz! – zachęca mnie Andrzej.

    Podnoszę pupę i zsuwa ze mnie majteczki. Siedzę w rozpiętej bluzce, z piersiami na staniku, w pończochach i szpilkach. Gdyby w tej chwili zerwał majtki i stanik, pewnie by mnie jeszcze bardziej podniecił. Rozkoszuję się samą wizją takiej sytuacji. Dociera do mnie, że siedzę obnażona przed Andrzejem i…

    – No, właśnie! Kto jeszcze mnie ogląda? A może nawet podziwia? – świadomie cofam ramiona, wypinam gołe piersi. – Niech doceni moją urodę…

    Zimne palce kręcą esy floresy na moich piersiach.

    – Rozsuń szerzej nogi – słyszę polecenie wydane szeptem.

    Już mam je wykonać, gdy dociera do mnie, że to kobiecy głos!

    – Pieści mnie kobieta! – oddycham głęboko. Aż zgarbiłam się, trawiąc wiadomość. – Andrzej! – warknęłam.

    – Później przedstawię ci moją koleżankę. Pamiętaj o naszych zasadach!

    – Cały czas pieściła mnie kobieta! – kręcę głową, z trudem wierząc w to, co się stało.

    Gospodarz opacznie pojmuje moje ruchy głową:

    – Dochodzisz? Spokojnie, wytrzymaj jeszcze trochę, a przeżyjesz większą przyjemność.

    Posłusznie rozsuwam nogi. Bardzo zimne paluszki muskają łechtaczkę i wargi sromowe. Ciągną ich płatki. Jednak ciepły oddech łagodzi wcześniejsze wrażenie. I znowu oddech. I jeszcze jeden. A teraz… To języczek dziewczyny liże płatki. Zaciskam oczy. To nie jest łechtaczka, ale wrażenie jest tak niesamowite, że… Że chciałabym poczuć języczek w cipce. Odchylam głowę, poruszam rozrzuconymi nogami. Podłogi dotykam tylko palcami, ale napięte mięśnie zaczynają drżeć. Może i ze zmęczenia, ale głównie z podniecenia. Pilnuję się, żeby nie jęczeć.

    – „Mirka”, bez dopingu! – protestuje rozbawiony Andrzej.

    Nie wiem, o co chodzi. Czekam na wyjaśnienie.

    – To tylko rozgrzewka – ciepłym, niskim głosem protestuje dziewczyna.

    Nie słyszę jej zbyt dobrze. Szept nie pozwala zidentyfikować jej głosu. Już wiem, o co chodziło! Teraz dotyk jest ciepły. Sama zabawiała się i w ten sposób ociepliła palce. Palec przesuwa się po łechtaczce. Ciepły oddech podnieca mnie. W głowie zaczyna pulsować krew. Ruch palca po łechtaczce staje się szybszy, momentami gwałtowny. Potem zwalnia, ale zwiększa nacisk. Oddech jest prawie tak odczuwalny jak dotyk. Teraz dwa palce trzymają powiększoną łechtaczkę i przesuwają się po niej.

    Rozsuwam szerzej nogi, wysuwam biodra do przodu. Jestem bezwstydna, ale czekam na orgazm, więc nie interesuje mnie nic poza doznaniami. Tu i teraz!

    – Ooo, taaak… – nie potrafię inaczej wyrazić zadowolenia.

    „Mirka” wsuwa palce do pochwy. Dziewczyna czyta w moich myślach. Jęczę, kiedy wnikają głęboko. Napinam mięśnie nóg. Nogi drżą. Gwałtownie odrzucam głowę w bok, jakby po uderzeniu! Zaciskam i zagryzam wargi. Przyciskam brodę do ramienia. Ruchy palców w pochwie są gwałtowne, szybkie. Aż poruszają mną na fotelu! Bezradna szarpię dłońmi. Kajdanki nie puszczają! Druga dłoń głaszcze sutek, a po chwili spada na łechtaczkę! Delikatne i szybkie ruchy góra-dół.

    Nie mogę! Zaczynam jęczeć. Głośno! Kiedy wygięta i wypięta jęczę z rozkoszy, już nie palce, ale cała dłoń miętosi i miażdży łechtaczkę! Co za uczucie! Palce powoli i stanowczo wbijają się do pochwy. Są bardziej twarde i groźniejsze niż sztywny penis! Są lepsze niż penis! Ulegam. Tkwię na fotelu rozwarta i posłuszna jej dłoni, która wbija się tak głęboko! Język i ząbki dziewczyny zastąpiły paluszki. Język liże łechtaczkę, a za chwilę ząbki kąsają ją. Druga ręka obejmuje moje pośladki. Najchętniej zacisnęłabym nogi na jej głowie i nie wypuściła. Prawie bezgłośnie łkam z rozkoszy, która pochłania mnie. 

    #

    Kiedy stan błogiego upojenia powoli mija, leżę rozwalona w fotelu. Gdyby nie kajdanki, pewnie spadłabym z niego. Przede mną jakieś poruszenie. Nie wiem, o co chodzi. Wytężam słuch. Przez dźwięki muzyki docierają do mnie rytmiczne pojękiwania dziewczyny, Andrzej stęka rytmicznie… Spółkują! Stoją przede mną i kopulują! Wsłuchuję się w odgłosy. Powoli, stopniowo zaczynam się podniecać.

    Nie widzę ich, ale staram się ‘zobaczyć’. Dwa ciała. Naga dziewczyna w szpilkach stoi w rozkroku, odwrócona tyłem do nagiego kochanka. Włosy w nieładzie, skóra lśni od potu. Jego sztywny penis wsuwa się i wysuwa z pochwy. Trzyma ją za biodra. Ona dotyka łechtaczki, brzucha, piersi. Oblizuje wargi i nadal jęczy. Też sięgam do łechtaczki. Nie! Kajdanki blokują ruch. Jestem rozczarowana.

    Nagle odgłosy ich spółkowania nikną. Akurat kończy się utwór. W pokoju na chwilę zalega cisza. Nieruchomieję.

    – Majka, spróbuj obciągania – słyszę nad sobą, a po chwili mokry penis Andrzeja pcha się w moje usta.

    Przyjmuję go i pieszczę językiem. Gospodarz spotkania rzeczywiście jest nagi. Gołym udem dotyka mojej twarzy.

    – Mmm… Świetnie! – mlaszcze zadowolony chłopak.

    Mile usatysfakcjonowana dopiero po chwili orientuję się, że komplement skierowany jest do „Mirki”.

    Dziewczyna energicznie liże jego jądra, odbyt, klęcząc za nim. Jej dłoń błądzi po moim udzie, a po chwili opuszki jej palców nagle kierują się do krocza. Zaskoczyła mnie. Dreszcz rozkoszy przebiega przez moje ciało. Wzdrygam się, poruszam nogami i już wiem, że drobna strużka wilgoci wypływa ze mnie. Dłoń kochanki sięga do mojej piersi. Andrzej zwiększa rozkrok i dziewczyna zbliża się. Chyba klęczy za nim. Pieszczoty mojego ciała muszą sprawiać jej przyjemność, a Jędrula chętnie przygląda się naszym zabawom.

    – Naszym? Raczej jej, bo ja jestem celem jej pieszczot – koryguję w myślach ocenę sytuacji. Jestem pewna, że będę miała okazję do rewanżu.

    Jeszcze obciągam Andrzejowi aż w końcu nie wytrzymuje i ucieka z moich ust.

    – Spoko! Za wcześnie na wytrysk! – mówi rozbawionym tonem. Wycofuje się i siada w fotelu. Słyszą jak nalewa sobie wody. Nas nie spytał.

    Dziewczyna zbliża się do mnie i języczek ląduje na moim boku. Zygzakiem porusza się po moim ciele. Czasami nos wspiera go w pieszczotach mojego ciała. Zmierzają pod moją pachę. Cieszy się moim ciałem.

    #

    – Powiedz mi coś o „Mirce” – zwracam się do gospodarza.

    – O kim? A… Acha! No, jest brunetką, ma dość długie włosy, do ramion. Szczupła, bez tatuaży, śniada karnacja. Piersi pełne, dość duże. Będziesz miała okazję sama to sprawdzić. W tej chwili jest tylko w szpilkach, ale pewnie jak sobie zażyczysz, to zdejmie je. Lubi mieć pieszczone stopy. To jej fetysz. Prawda, „Mirka”?

    – Tak – szepcze dziewczyna, liżąc moją rękę prawie pod pachą. To bardzo wrażliwe miejsce na ciele każdego, więc przy jej umiejętnościach… Paluszki u stóp mam już zaciśnięte. Co jakiś czas przeszywają mnie delikatne, miłe dreszcze.

    – Jeszcze chwila i zleję się od samego lizania – jestem zdumiona jej możliwościami.

    – …osobiście uważam „Mirkę” za łagodną, zdystansowaną i bardzo otwartą osobę na różne kwestie związane z seksem, chociaż inni nazwaliby ją nimfomanką, ale to byłaby przesada – kontynuuje Jędrek, jakby nie zauważył mojego stanu. – „Mirka” jest twojego wzrostu, jakieś dwa lata starsza od ciebie i raczej nie zwraca na siebie uwagi w swoim środowisku, ale tutaj…, to znaczy podczas seksu jest niesamowita!

    Języczek dociera do mojej pachy i muska ją. Nawilża. Odczuwam to prawie jak łaskotanie, ale walczę z pokusą cofnięcia pachy. Czekam na więcej. Muśnięcia są na granicy bólu, poruszam nogami, głową, kiedy ślina ścieka z pachy po boku. Kochanka gwałtownie wbija ząbki w żebra. Podskakuję i otwieram oczy. Nadal jest ciemno. Mam mokry bok, a dziewczyna głaszcze łechtaczkę i wciska palce między pośladki. Próbuje dotrzeć do drugiej dziurki.Lekko unoszę się. Staram się pomóc jej.

    – Kiedy mam ochłonąć? – pytam samą siebie. I żałuję, że mam uwięzione dłonie.

    – Chcesz spróbować? – pyta nagle Andrzej.

    Nawet nie wiem, czego miałabym spróbować? Zaskoczona, nie odpowiedziałam.

    – Tak – szepnęła kochanka.

    Zrozumiałam, że pytanie kierował do niej.

    – A o co chodzi? – chcę wiedzieć. Przecież cały czas siedzę z opaską na oczach.

    – Niespodzianka! – równocześnie odpowiadają oboje i po chwili wybuchają cichym śmiechem.

    #

    – Ooo! – jestem zaskoczona. Poruszyłam się niespokojnie.

    Dziewczyna oddechem łaskocze moje uda, a do pochwy wpycha mi dość grube, ale miękkie dildo. Jest czymś nawilżone, wnika płynnie, bez oporu. Aż dobija do dna pochwy! Dziewczyna przyciska się do mnie, pochyla. Jej piersi opadają na moją twarz. Jestem zdezorientowana i podniecona. Zaskoczyli mnie. Nie mam pojęcia, co zamierzają, ale korzystam z okazji. Ustami łapię sutek i pieszczę go. Powoli, delikatnie. Język otacza sutek. Zębami pocieram brodawkę. Poruszam głową, a ona szybko twardnieje po takim dotyku. Teraz „Mirka” jest zaskoczona. Nieruchomieje na chwilę. Wyczuwam, że czerpie przyjemność z pieszczot.

    I majstruje dłońmi gdzieś przy nogach, kroczu. Nieco ugina nogi, zniża się, ale ja nie wypuszczam sutka z ust. Chwyta mnie za uda i łagodnymi szarpnięciami nieco wyciąga z fotela. Teraz uciska uda i już po chwili moje nogi są prawie razem. Dildo tkwi w pochwie, wygięte w górę, muska łechtaczkę. Pierś nieznajomej w ustach, jej nogi obejmują moje, kiedy prawie półleżę w fotelu. Nam obu jest przyjemnie. Nie musimy mówić tego na głos.  

    – Ech, za długo to trwa – mruczy niedaleko Andrzej. Podchodzi do nas.

    – Oooo! – niespodziewanie podnosi głos dziewczyna, z impetem siadając na moich kolanach. Ciepłe, kobiece ciało pada na mnie. Głowa spada na moje ramię. Nieruchomieje na moment, a po chwili głęboko oddycha. Wciąż jest bardzo podniecona.

    – Zwariowałeś? – głośno szepcze, ale bez cienia pretensji.

    – Doszłaś?

    – Jasne – potwierdza rozkosznym szeptem.

    – „Mirka” wkładała sobie końcówkę dwustronnego dildo. W ciebie wepchnęła bez kłopotów, ale męczyła się ze swoją końcówką, więc pomogłem jej – wyjaśnia Andrzej. – Macie w sobie dwustronnego fiuta w cielistym kolorze. Uroczo wyglądacie…, więc bawcie się! – chłopak jest zachwycony. – Majka, uwolnię twoją dłoń. Korzystaj z okazji.

    – Yhy – mruczę, bo nie mam zamiaru wypuścić sutka z ust. Słyszę oddech kochanki. Jest zachwycona pieszczotą i podniecona naszym dildo. Ja również. Bliskość jej ciała dostarcza mi takich wrażeń… Trudno je opisać! Jestem mokra, wokół mojej końcówki chlupie i niedługo śluz będzie ze mnie wyciekał. I mam wolną prawą dłoń! Głaszczę bok i udo tajemniczej kochanki. Dłoń błądzi po plecach, karki, między pośladkami. Ona cały czas ujeżdża sztucznego kutasa, więc i we mnie go dociska.

    #

    Jesteśmy na tyle podniecone, że nie przejmujemy się obecnością Andrzeja. „Mirka” nachyla się i całuje mnie! Bez namysłu oddaję pocałunek. Chcę jej zrobić niespodziankę i sięgam do łechtaczki. Domyśla się mojego zamiaru, cofa biodra, robiąc mi miejsce. Dłonią przykrywam krocze i sztucznego penisa. Ale… ale pod dłonią czuję coś jeszcze… Namiętnie całuję kobietę, która ulega mi coraz bardziej. Za „Mirką” staje Andrzej i obmacuje ją. Dotykam palcami łechtaczki kochanki…  

    – Ona ma kolczyk w łechtaczce! – z wrażenia mój języczek szaleje w jej ustach. Ależ jestem podekscytowana! Chciałabym obejrzeć dziewczynę, zobaczyć ten kolczyk i pobawić się nim. Porozmawiać. Mam tyle pytań. Nic z tego.

    Dziewczyna ucieka od moich ust. Jęczy coraz głośniej i prawie wiotczeje na mnie. Miły dotyk jej ciała… Jednak to nie moja zasługa. Andrzej zaczął pieścić naszą kochankę i zdołał wejść do odbytu! Spokojnie wysuwa z niej członek i wbija energicznym szarpnięciem bioder. Zadaje pojedyncze ciosy, po których kobieta bezradnie kładzie się na mnie. Wydaje się oszołomiona doznaniami, jakich dostarcza jej Jędrek!

    – Czyżbym była zazdrosna? – łapię się na bezsensownej reakcji. Chyba jednak rywalizujemy o satysfakcję naszej kochanki.

    W końcu Andrzej zmienia tempo i rucha ją w jednym rytmie. „Mirka”, posapując, opiera się na moich ramionach i prostuje.

    Szarpię kolczyk, ciągnąc łechtaczkę na boki, a potem w górę i w dół. I znowu na boki. Mocniej, słyszę głośne, krótkie jęknięcia, słabiej, słyszę cichsze, ale dłuższe rozkoszne stęknięcia. Jest bezwolna, ale zachwycona. Ani słowa protestu! Z wdzięczności włosami głaszcze mój policzek.  Języczek dociera do mojego ucha. Delikatna pieszczota wywołuje dreszcz całego ciała. Znowu głębokie westchnienie i jęk. Uderzenia bioder Andrzeja i wstrząsy ciała przypominają, że też dostarcza jej rozkoszy.

    – Starczy, dziewczyny – głos chłopaka sygnalizuje, że jest bardzo podniecony.

    Chwilę później kochanka z jękiem znika z moich kolan. Po odgłosach domyślam się, że leży na dywanie.

    – Leż – słyszę polecenie skierowane do niej. Czekam, kiedy będzie moja kolej.

    – Obciągaj! – to do mnie.

    – Nie chcę! – protestuję.

    #

    Nasz gospodarz jest jednak zdecydowany. Szarpnięciem wyciąga sztucznego penisa z mojej pochwy i wpycha mi w usta. Zanim zorientuję się, o co chodzi, wbija mokrego kutasa do ust! Dławię się, rzucam ciałem, ale nie dotykam go. Jeden ruch i dildo znika z ust. Ulga! Nim westchnę, penis Andrzej wpycha się głębiej!

    – Teraz posmakuj dupy twojej kochanki! – wnika jeszcze głębiej, trzymając mnie za głowę.

    I smakuję! Ale wolałabym bez tej agresywności i przymusu. Chcę poznać jej ciało. Jej intymne zapachy, smaki. Pragnę tego! Chcę jej kosztować tak, jak kosztowałam mężczyzn. Razi mnie tylko agresja Andrzeja. Biedny Jędrula jest bliski wytrysku i nie panuję nad odruchami. Wyłazi z niego zwierzę.

    – Prosiak to nie ‘zwierzę’ – werbalnie mszczę się za gwałtowność chłopaka.

    Prawie dławię się. Próbuję go pieścić. Zmieniam zasady i chwytam penisa dwoma palcami. Masuję go. Głośny jęk dowodzi, że trafiłam z pieszczotą. Kary nie będzie. Przy okazji nieco wycofuję go z ust. Teraz mogę pieścić go i nie boję się, że zadławi mnie. Andrzej jest zadowolony.

    – Zleje się w ciebie! – oznajmia i wychodzi z moich ust.

    Ledwo mlasnęłam, a on już wpycha mi penisa do pochwy. Ależ mnie rżnie! Nie mogę zaprotestować. Nie chcę! Jęczę, stękam. Rucha w jednym rytmie, ale w takim tempie! Zakładam mu jedną nogę na ramię i wbija się głęboko! Bez trudu wchodzi aż po nasadę. Jakie uczucie! Kilka razy uderza, a ja przeżywam taki orgazm! I jeszcze jego wytrysk… Prawie zemdlałam. Jeszcze trochę i rozboli mnie głowa. Szum w uszach, serce mi kołacze, całe ciało w tym specyficznym napięciu. Ciało pulsuje. Ekstaza! Zaciskam zęby. Fala powolutku spływa ze mnie.

    – Oby jak najwolniej – domagam się od ciała.  

    Andrzej nachyla się nade mną i sapie w moje piersi. Ciężko oddycha. Moja noga wisi na mnie, a ja tkwię, wciśnięta w fotel, nabita na jego kutasa.

    – Czekaj, „Mirka” posprząta. Chodź tu! – łagodnym tonem przywołuje dziewczynę. – Wiesz, Majka, świetnie wyglądasz w tych pończochach i szpilkach.

    – Dzięki – cedzę przez zęby.

    Andrzej śmieje się głośno. Słyszę jak „Mirka” obciąga mu. Robi to wyjątkowo głośno.

    – Nareszcie! – kontynuuję swoje rozważania. – Ćwok wreszcie raczył docenić kobietę i od niechcenia rzucił komplementem… Jak rzeźnik ochłapem mięsa bezpańskiemu psu! – Po ocenie zachowania gospodarza wsłuchuję się w odgłosy. Zabawiają się, a ja cierpliwie czekam. Głaszczę łechtaczkę.

    #

    – Teraz wyliż Majkę – słyszę polecenie. Rozchylam nogi i wygodniej siadam w fotelu.

    Mam opaskę, ale przymykam oczy i odwracam głowę w bok. Tak będzie mi wygodniej. Języczek wodzi po łechtaczce, wzdłuż niej, w poprzek. Ciepły oddech wzmaga podniecenie. Dłonie głaszczą moje uda…

    – „Mirka”! Rusz się! Majka ma ograniczony czas – Jędrek ponagla naszą kochankę.

    – Nie pali się… – rozsądnie oponuję.

    – Jak chcecie. To ja idę pod prysznic. Nie będę czekał.

    Dziewczyna wbija język do pochwy i liże mnie. Uderza nim jak prężnym penisem, ale w rozmiarze mikro. Co za uczucie… Leżę w fotelu i zaciskam usta. Nie chcę, żeby Andrzej nas słyszał. Potem podnosi moje nogi.

    – Trzymaj je! – słyszę szept.

    Trzymam jej rozwarte i czekam aż… Wbiła języczek do odbytu! Prawie przegryzłam wargę. Bawiła mnie i myła mi cipkę. Po wszystkim najchętniej zawinęłabym się w ten fotel i spała. Ale miałam ochotę jeszcze na coś.

    – Podejdź bliżej – mówię do niej. – Zanim przyjdzie Jędrek, poszarpię twoją łechtaczkę.

    Czuję, jak zbliża się. Brzuchem i piersiami opiera się o mnie. Ugina nogi w kolanach. Znowu łapię ustami pierś. Tym razem drugą. W palce chwytam kolczyk i szarpię go. Długie syknięcie. Dłonią głaszczę wejście do pochwy. Głęboki oddech, głośne westchnięcie. Odchyla się i pewnym ruchem wbija mi palce do pochwy! Aż wyginam się w fotelu.

    – Kurde, dziewczyny! Wy tak możecie bez końca?! – Andrzej jest naprawdę zdziwiony. – „Mirka” miałaś tylko ją ze mnie wylizać! Następnym razem spuszczę się na was obie i zrobicie to o połowę szybciej – chichocze z własnego żartu.

    Nie bawi nas. Milczymy i ciężko oddychamy. Chyba obu nam głupio, że przyłapał nas na pieszczotach. „Mirka” głośno i z rozkosznym mruknięciem całuje mnie w policzek, a potem bez słowa rusza pod prysznic. Domyślam się, że w ten sposób zrewanżowała się Andrzejowi za głupi komentarz.

    On czeka aż dziewczyna zniknie w łazience. Wtedy siada przede mną i nagle, bez uprzedzenia, wciska palce do pochwy!

    – Eeejj, tyy… – wyginam ciało, zaciskam palce u stóp i dłoni, kiedy trzy palce wypełniają pochwę. Nadal jestem bardzo pobudzona i każdy przyjazny bodziec ponownie zbliża mnie do stanu euforii.

    – Pobawię się tobą, zanim ona wróci. Przynajmniej nie będziesz się nudzić – palce rytmicznie wsuwają się i wysuwają.

    – Ona naprawdę jest moją rówieśniczką? – pytam ze sporym wysiłkiem.

    – Nooo, prawie.

    – To ile lat jest starsza? – dociekam.

    – Prawie pięć.

    – Chyba nie ‘zestarzeje się’ jeszcze bardziej do następnej rozmowy?

    – Nie! Podałem dokładny wiek – chłopak wpycha kolejny palec. Uderzenia stają się bardziej energiczne. Głęboko penetruje pochwę. W środku delikatnie porusza palcami. Na pewno widzi moje rosnące podniecenie i upaja się moją reakcją.

    – Jeest świeetna! Chcę, że-by po-now-nie tuu byy-łaaa… – przegrywam ze zbliżającym się szczytowaniem.

    – Obiecuję! – cztery palce płynnie zanurzają się we mnie.

     

    K O N I E C

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Tomnick
  • Zakochana szwagierka II. Wpadka.

    – Wiedziałam, że to niewłaściwe, – mówiła Agnieszka – i próbowałam z tym walczyć. Nie dało się. Zawsze przegrywałam. Gdy tylko cię widziałam, robiło mi się gorąco. Pragnęłam twojej obecności i bliskości.

    Leżeliśmy w dużym, małżeńskim łożu w jednym z moteli w pobliżu naszego miasta. Słuchałem uważnie bawiąc się jej lewą kształtną piersią. Była nieco mniejsza niż prawa, co niedawno zaobserwowałem. Spotykaliśmy się w tajemnicy od trzech miesięcy, za każdym razem wybierając inny motel, a ja wciąż byłem zachwycony jej ciałem ukształtowanym dzięki regularnym, choć niezbyt intensywnym ćwiczeniom oraz zdrowemu trybowi życia. Uwielbiałem całować jej smukłą szyję, kiedy kochaliśmy w pozycji misjonarskiej. Obejmowałem jej kształtne ramiona liżąc wystające nieznacznie obojczyki. Jej piersi wielkości dorodnych jabłek były kształtne i jędrne, skóra aksamitnie gładka, a jasne sutki twardniały szybko pod moim dotykiem. Nigdy nie miałem dość jeśli chodziło o ich pieszczoty. Głaskałem je, lizałem, całowałem i nadgryzałem lekko brodawki. Aga pozwalała mi na wszystko. Miała cudowny brzuch – był chyba moją ulubioną częścią jej boskiego ciała. Płaski, z wklęsłym, słodkim pępkiem, który często pieściłem językiem, z delikatnie zarysowanymi mięśniami. Gładząc rozgrzaną skórę dłonią można je było wyczuć, ale brzuch nie był twardy, raczej aksamitnie jędrny. Podobnie jak uda i pięknie ukształtowane łydki. Przez te trzy miesiące i sześć naszych spotkań – nie mogliśmy widywać się zbyt często (zresztą po każdy z nich poczucie winy dręczyło tak mnie, jak i moją kochankę, choć za każdym razem mniej intensywne) – wycałowałem chyba każdy milimetr jej ciała. Najbardziej w ten sposób lubiłem pieścić jej pośladki – gładkie i jędrne. Niewątpliwie sprawiało jej to wielką przyjemność,  ale czerwieniła się wtedy jak pensjonariuszka. Mówiła, że czuje się głupio, choć robiliśmy wiele bardziej odważnych rzeczy. Właśnie ze względu na tę wstydliwość tak to lubiłem. Podniecało mnie to szalenie.

    Dopiero dziś namówiłem ją, żeby opowiedziała mi o wszystkim. Wcześniej mało rozmawialiśmy. Rzucaliśmy się na siebie, jak wygłodniałe zwierzęta, a potem było nam głupio i unikaliśmy wzajemnie swoich spojrzeń. Z czasem czuliśmy coraz swobodniej.

    Opowiedziała mi o tym jak zakochała się we mnie na pierwszym wspólnym wyjeździe rodzinnym. Jak mnie obserwowała. Jak na początku miała nadzieję, że może w jakiś sposób będzie mogła być ze mną. Jednocześnie cały czas starała się być dobrą siostrą. Załamana po zaręczynach z Weroniką, nie odmówiła jej, gdy poprosiła o bycie świadkiem. Starała się uśmiechać. Myślała, że może kogoś sobie znajdzie, ale nie potrafiła się zaangażować. W końcu, gdy Weronika zaszła w ciążę, postanowiła wyjechać w tajemnicy. Wszystkim powiedziała, że to dwutygodniowe wakacje. Spakowała się, wsiadła w samochód i wróciła przed upływam urlopu.

    – Nie potrafiłam przestać myśleć o tobie. Wiedziałam, że nie będziemy mogli być ze sobą jak mąż z żoną, ale postanowiłam wziąć tyle, ile się uda. Nie mogłam liczyć, że zabierzesz mnie na randkę, że będziemy spacerować za rękę, czy – głos jej zadrżał – że kiedyś się pobierzemy. Zaczęłam jednak czuć coraz większy pociąg fizyczny. Pieściłam się myśląc o tobie… – zaczerwieniła się.

    – Wtedy zaplanowałaś uwieść mnie w seksownej bieliźnie? – parsknąłem śmiechem.

    – Tak – przyznała marszcząc się gniewnie.

    – Nie dąsaj się. – Polizałem płatek jej ucha, a ona zadrżała. – Przecież ci się udało.

    Nie odpowiedziała. Ze śmiechem zanurkowała pod kołdrę. Poczułem jej język sunący w dół po moim brzuchu. Jęknąłem z rozkoszą. Dotknęła na wpół stwardniałej męskości. Dłonią zsunęła skórkę z żołędzia i zaczęła lizać jego podstawę. Wiedziała już jak bardzo to lubię. Miałem dreszcze. Wreszcie wsunęła całego penisa w usta. Przez chwilę ssała, a potem zaczęła przesuwać usta od dołu do góry, co jakiś czas pozwalając główce ocierać się od środka o policzek. Było cudownie. Przesunąłem dłonią po łydce, wzdłuż uda aż dotknąłem pośladka. Ścisnąłem delikatnie. Ciągle pracowała nad moim stojącym już maksymalnie sprzętem. Przerzuciłem jej udo nad głową tak, że jej łono znalazło się nad moją twarzą. Wpiłem się w niej ustami. Ssałem i lizałem, najpierw wargi, potem łechtaczkę. W końcu wsunąłem język do środka. Aga na chwilę przestała mnie pieścić jęcząc z moim penisem w ustach. Nigdy w tej pozycji nie kochałem się żoną. Zawsze albo ona pieściła mnie, albo ja ją. I nigdy aż do orgazmu. Teraz spełnienie przyszło gwałtownie. Aga głośno przełykała koleje dawki mojego nasienia. Opadła mnie. Poczułem jej słodki ciężar na całym ciele. Po chwili przekręciła się. Pocałowała w policzek.

    – Masz dość? – spytała.

    – Nigdy – odparłem. Ułożyłem ją na brzuchu. Lekko uniosła biodra. Wszedłem w nią od tyłu w pozycji na pieska, wsuwając się jednak z góry, jakbym robił pompki. Dzięki temu cały penis ocierał się o ściany jej łona. Drżała. To była ulubiona pozycja Weroniki, ale nie myślałem o niej. Przylgnąłem do pleców jej siostry. Dłonie wsunąłem pod nią i złapawszy za piersi, zacząłem je mocno pieścić. Jęknęła, a potem krzyknęła z pasją. Przyśpieszyłem ruchy bioder. Czułem, że jestem w niebie.

     

    ***

     

    Zbysiu płakał. Jego policzka zrobiły się czerwone, usteczka wykrzywiły gniewnie, a z oczu ciurkiem kapały łzy. Krzyczał. Weronika trzymając go w ramionach powoli go uspokajała.

    – Już, wiewióreczko – mówiła. – To tylko zły sen.

    Zbyszek dopiero uczył się mówić. Potrafił powiedzieć jedynie: mama, tata i ammm, kiedy był głodny. Nie odpowiedział więc, ale powoli się uspokajał. Weronika uśmiechała się do niego. Bardzo ich kochałem. W takich chwilach czułem się strasznie z tym, że ją zdradzałem. I do tego z jej siostrą. Była dobrą, cierpliwą kobietą, a to, że na seks w naszym życiu nie mieliśmy czasu, nie było tylko jej winą. Jak i to, że kiedy już się kochaliśmy, robiliśmy to siermiężnie i automatycznie.

    Żona odłożyła śpiącego synka do łóżeczka. Odwróciła się do mnie i mrugnęła zmęczona. Miała podkrążone oczy, a na sobie workowatą koszulę nocną. Mimo woli porównywałem ją z Agnieszką – z jej cudownie kształtnym i chętnym ciałem.

    – Chodźmy spać – powiedziała z westchnieniem.

    – Idź, zaraz przyjdę.

    Przechodząc obok wspięła się na palce i cmoknęła mnie w policzek.

    – Nie gap się na niego za długo. Będę czekać – obiecała.

    Bardzo lubiłem patrzeć na naszego synka kiedy spał. Zawsze otwierał usteczka i przybierał dziwne pozycje. Teraz też wygiął się jak precelek, ale spał twardo. Poszedłem do kuchni i wtedy go zobaczyłem – od kilku dni nocą w mieszkaniu pojawiały się karaluchy. Uciekł, nim zdążyłem zdjąć kapcia. Zakląłem szpetnie.

    – Co się stało? Znów robaki? – spytała Weronika, gdy wreszcie wszedłem do sypialni.

    – Tak – burknąłem niechętnie. – Musimy wezwać fachowca.

    – Dobrze – powiedziała sennie. – Śpijmy już.

    Położyłęm się obok, a żona ufnie wtuliła się we mnie.

    – Wiesz, na czas dezynfekcji będę musiała się przenieść gdzieś ze Zbysiem. Najlepiej na kilka dni.

    Czułem się jak świnia, bo pierwsze, co przyszło mi do głowy to, że będę mógł zaprosić Agę do nas i kochać się z nią jak szalony.

     

    ***

     

    Widok jej nagiego ciała jak zwykle zapierał mi dech w piersi. Leżała przede mną pozbawiona jakiejkolwiek osłony. Napawałem oczy widokiem jej gładkiego łona – ostatnio Agnieszka nabrała zwyczaju golenia się. Było wilgotne i lepkie od śluzu. Przed chwilą skończyłem je pieścić. Przeniosłem wzrok wyżej. Prześlizgnąłem się po udach i po brzuchu – nie omieszkałem popieścić go językiem. Poczułem delikatny słony smak potu. Aga zadrżała. Dotarłem do piesi, których sutki sterczały w górę. Przez chwilę ssałem jeden z nich, a moja kochanka mruczała z rozkoszy mrużąc oczy. Nie byłem nagi, miałem na sobie obcisłe bokserki doskonale podkreślające moją napiętą męskość. Dziś to ja pieściłem Agę, a ona tylko poddawała się moim zabiegom. Zacząłem od masażu, który jednak szybko przerodził się w coś więcej. Długo całowałem i lizałem jej muszelkę, aż wreszcie doszła. Nie przerwałem wtedy. Chciałem, żeby czuła się cudownie. Żeby szczytowała raz za razem. Udało mi się to. Była niczym glina, w której rzeźbiłem. Bezwiednie reagowała na każdy bodziec. Pozwalała mi obracać sobą na wszystkie strony podając mi chętnie swoje łono, niczym kielich pełen wina. A ja piłem zapamiętale. Aż wreszcie opadłem z sił i położyłem obok. Agnieszka jeszcze przez chwilę drżała i wiła się, jakbym dalej jej dotykał. Uspokajała się powoli oddychając coraz spokojniej i ciszej. Wreszcie poczułem je dotyk. Przesunęła dłonią po moim policzku. Pocałowała namiętnie. Pieszcząc językiem moją szyję, tors i brzuch, uniosła lekko mój tyłek by zdjąć bieliznę. Uwolniona męskość od razu stanęła na baczność. Przesunęła po niej palcem wywołując przyjemny dreszcz, który przeszedł mi wzdłuż pleców. Otworzyłem oczy i zobaczyłem, że kuca nade mną, a jej łono ociekające sokami wznosi się tuż nad moim penisem. Uśmiechała się radośnie. Mówiła, że w takich chwilach jestem tylko jej i miała rację.

    – Kocham cię – wyszeptała. Nie odpowiedziałem, bo tych dwóch słów nawet w chwili ekstazy nie mogłem jej dać. Wiedziała o ty i nie czekała na nie. Gwałtownie opuściła się na dół wpuszczając mnie do środka. Moja męskość w niej pulsowała i wbijała się coraz głębiej, gdy raz po raz unosiła się i opadała. Jak zahipnotyzowany patrzyłem na jej podskakujące lekko piersi. Na jej twarz nieco przysłoniętą przez długie, rozpuszczone włosy o kasztanowym odcieniu. Chwyciłem ją za biodra i zacząłem posuwać jeszcze mocniej i szybciej. Jej krzyk wibrował w powietrzu. Sam też krzyczałem. Przyciągnąłem ją do siebie i zacząłem namiętnie całować. Usta, szyję, piersi. Nim przeszedłem z prawej na lewą, oboje osiągnęliśmy szczyt. Nie przejęliśmy się jednak. Mieliśmy przed sobą całą noc.

     

    ***

     

    Spod niedokładnie zasłoniętej rolety sączyło się światło. Nie to mnie jednak obudziło, a dźwięk przekręcanego w zamku klucza. Rozejrzałem się w panice. Aga leżała obok, twarzą do ściany. Oboje byliśmy nadzy. Nim zdążyłem cokolwiek zdecydować drzwi otworzyły się, a po kroku poznałem Weronikę. Nie słyszałem jednak wózka – wróciła sama i to przed czasem. Zdążyłem tylko narzucić na siebie i Agę kołdrę. Spojrzała na mnie przytomnie, a widząc moje spanikowane spojrzenie już otwierała usta, by coś powiedzieć, gdy do pokoju wparowała moja żona.

    – Niespodzianka! – krzyknęła radośnie. – Zostawiłam Zbyszka u rodziców i mamy cały dzień dla siebie.

    Wtedy zobaczyła swoją siostrę.

    – Aga?

    – Cześć siostro… To nie jest tak…

    Teraz dopiero Weronika tak naprawdę zrozumiała.

    – Jak? – spytała cierpko. Niespodziewanie złapała za krawędź kołdry i zerwała ją z nas.

    – No jak? – powtórzyła, a łzy stanęły jej w oczach. – Jesteś moją siostrą…

    – Kochanie… – zacząłem.

    – Milcz – rzuciła. – Milcz i wynoś się. – westchnęła. – Oboje się wynoście.

    I zaniosła się płaczem.

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Hredhel

    Po ostanim opowiadaniu odzew był mały, ale postanowiłem dalej ciągnąć moją historię. Proszę o wasze opinie.

  • Nastolatek z klasy maturalnej

    Zacznę może od przedstawienia się, bo tak wypada. Nazywam się Kuba i w tym roku wkroczyłem w wiek pełnoletności. Na razie się uczę, w tym roku planuję zdawać maturę i dostać się na wymarzone studia. Nie będę jednak przynudzał, bo raczej nie to jest głównym tematem mojego opowiadania. 

    Otóż kilka lat temu zacząłem interesować się klimatem BDSM. Ciężko mi jednak podać datę początkową, kiedy tak naprawdę pojawił się zalążek takich zainteresowań, choć od małego intrygowało mnie, jak to jest być uległym i karconym więźniem. I choć to kojarzy się to raczej niezbyt miło dla młodego człowieka, to mnie zawsze ciągnęło do tej tematyki. W pewien sposób podsyane to byłu u mnie również przez środowisko, w jakim dorastałem. Mama choć do pewnego momentu nie była zwolenniczką kar cielesnych, to mimo to bardzo często straszyła mnie ewentualnym laniem za złe zachowanie.

    Z początku była zapewne przekonana, że takie słowa posłużą jej za swego rodzaju straszak, jednak z czasem oraz w wieku dorastania zacząłem na ten temat mocno fantazjować oraz odwiedzać strony czy blogi powiązane z tym tematem. Dzięki temu dowiedziałem się, że istnieje takie słowo, jak spanking. 

    Niestety w młodym wieku nie byłem zbyt świadomy tego, iż wyszukiwane przeze mnie treści w sieci mogą być w przyszłosci weryfikowane przez osoby trzecie. Mama nieraz natknęła się pewnie na to, że na samej górze wyszukiwanych słów kluczowych, widnieją frazesy typu lanie pasem. Oczywiście przymykała na to oko, jednak do czasu. 

    Pewnego dnia wystawiłem cierpliwość rodziców na dużą próbą. O czyn już mniejsza… Otrzymałem za to tygodniowy szlaban. Uczęszczałem bodajże do pierwszej klasy gimnazjum. Była to dla mnie katorga, ponieważ w głowie rodziły się już plany na kolejne dni, a ja miałem spędzić je w domu. 

    Postanowiłem coś z tym fantem zrobić i wyszedłem z inicjatywą, która wydawała mi się idealnym rozwiązaniem. Zaproponowałem rodzicom, by zamiast tygodniowego szlabanu ukarano mnie po prostu laniem. Rodzice najpierw się zaśmiali, jednak nie byli tym pomysłem jakoś szczególnie zgorszeni. Po naradzie uznali, że ten pomysł ma rzeczywiście rację bytu. 

    Mama przyznała, że kiedyś takie kary były na porządku dziennym, jednak w obecnych czasach się od nich odchodzi, lecz jeśli sam zaproponowałem taki rodzaj rekomensaty za swoje zachowanie, to może warto spróbować i właśnie przy pomocy paska doprowadzić mnie do porządku. Dodała jednocześnie, żebym nie spodziewał się taryfy ulgowej, ponieważ kara musi być dotkliwa oraz powinna przynieść zamierzone rezultaty i nauczyć mnie dobrego zachowania. Następnie zarządziła, żebym za pięć minut zjawił się w salonie. 

    Pomaszerowałem grzecznie do pokoju i czekałem na to, aż się tam zjawi. Przybyła punktualnie, po czym nakazała mi, bym opuścił dresy i oparł się o łóżko. Nie spodziewałem się takiego obrotu spraw i próbowałem protestować, jednak ona wydawała się nieugięta, argumunetując to faktem, iż sam chciałem w taki sposób skonsumować swoją karę. 

    Niechętnie wykonałem jej polecenie i wyczekiwałem na to, aż zacznie się moja kara. Ona natomiast na chwilę wyszła. Każda sekunda tak naprawdę trwała wówczas w nieskończość. Stałem oparty od łóżko w samych bokserkach i koszulce. Ona po jakimś czasie zjawiła się w pokoju, a w jej ręce zauważyłem brązowy skórzany pas, który był częstym gościem w szlufkach jej spodni. 

    Mama skorygowała lekko moją pozycję oraz jeszcze raz zapytała mnie, czy jestem pewny tego, co zaproponowałem:

    – Kuba to nie są żarty, możesz się jeszcze wycofać.

    – Wiem mamo, jestem tego pewny. Ile razów dostanę?

    – Tyle, ile uznam za słuszne. To zależy od Twojego zachowania. Zero zasłaniania tyłka rękami, bo dostaniesz więcej. Zrozumiano? 

    – Tak, mamo. 

    Zaraz po tym zaczęła przymierzać pasek, a dosłownie chwilę później na moją pupę spadł pierwszy raz. Aż suknąłem z bólu, ponieważ mama nie szczędziła ręki. Po nim spadł drugi, trzeci, czwarty, a moje oczy zaczęły się szklić. Mama nie przestawała i wypełniała swój obowiązek z całą pieczałowitością. Po dziesiątym razie uderzyłem w płacz, prosząc ją o przebaczenie. Ona nie była jednak zbytnio wzruszona. Bez słowa wyjaśnienia wymierzała kolejne razy. Zatrzymała się chyba przy trzynastym, ponieważ zacząłem zasłaniać tyłek rękami. 

    – Pamiętasz jaka była umowa – zapytała.

    – Mamo, proszę. Przestań. Nie mogę – wybełkotałem, szlochając. 

    – Dobrze wiedziałeś, jak się to skończy. Muszę dokończyć, co zaczęłam. Za to, że stosowałeś się do regulaminu, dostaniesz jeszcze pięć razów. Tym razem jednak na gołe pośladki. Proszę opuścić majki – powiedziała ze spokojem. 

    Ryczałem, jak bóbr, ale zrobiłem, co kazała. Pierwszy, drugi, trzeci spadł na moje pośladki. Mój tyłek niemiłosiernie pulsował. Dwa ostatnie razy dłużyły się w nieskończoność, ale jakoś to wytrzymałem. 

    Po wszystkim z płaczem wybiegłem z salonu. Poszła też za mną mama. Byłem na nią wściekły, a ona mimo to usiadła na rogu łożka i zaczęła mi tłumaczyć, że przecież to wszystko na własne życzenie i pretensje mogę mieć wyłącznie do siebie. Pomimo moich wyraźnych protestów przytuliła mnie i zasygnalizowała, bym poszedł wziąć prysznic. Na odchodne powiedziała z szelmowskim uśmiechem, że to nie koniec niespodzianek. Niepotraktowałem tego jednak zbyt poważnie i udałem się do łazienki, by odbyć zasłużoną kąpiel. Tyłek piękł mnie ogromnie, a widok niemalże sinych poślądków w lustrze wyglądał okropnie. 

    —–

    Następnego dnia miałem pójść do szkoły dopiero na godzinę dziesiątą, jednak już przed siódmą zostałem zbudzony przez moją mamę. Tradycyjnie, jak każdego ranka przyszła do pokoju, by spytać, co u mnie oraz zostawić pieniądze na drugie śniadanie. Zdziwiła mnie jednak tak szybka wizyta u mnie, choć pozostawiłem ten fakt nierozstrzgniętym. 

    Kilka minut po godzinie siódmej jeszcze raz wparowała do mojego pokoju, już niemalże gotowa do wyjścia do pracy. 

    – Widzę, że już się przebudziłeś. W takim razie wstawaj i dokończymy to, co zaczęliśmy wczoraj wieczorem. 

    Byłem zaskoczony. Myślałem, że sobie żartuje, lecz ona dalej brnęła w swoją wersję.

    – No już, bo spóźnię się do pracy, a wtedy popołudniu przetrzepię ci tyłek tak, że przez tydzień nię będziesz mógł na nim usiąść.

    Nie mialem innego wyboru i posłusznie wykonałem jej polecenie. Ona tym razem postanowiła skorzystać z innego narzędzia kary i wyjęła ze szlufek pasek, który miała na sobie. Był to czarny pas, nieco węższy, niż poprzednio. Był wykonany ze skóry. Kupiła go kilka dni temu, jakby przeczuwała, co się świeci. 

    – Tym razem dostaniesz siedem razów. Lepiej będzie ci się siedziało w szkole. Nie będziesz dzięki temu myślał o głupotach – zaśmiała się i przeszła do wymierzania kary. 

    Na moich pośladkach nadal pozostawały konkretne ślady z dnia poprzedniego. Niektóre pręgi zrobiły się sine. Nie było to jednak dla mamy nic dziwnego, dlatego pieczałowicie zaczęła wymierzać mi karę. Raz, drugi, trzeci, czwarty. Dziś robiła to jednak nieco słabiej niż poprzendnio. Po siódmym razie zacząłem płakać, a po dziesiątym mogłem odetchnąć z ulgą. Było to jednak zgubne, ponieważ tyłek bolał mnie niemiłosiernie. 

    Mama po wszystkim mnie przytuliła oraz dodała, że wspólnie z tatą ustaliła, że każdy mój kolejny wybryk będzie od teraz nagradzany “laniem”. 

    KONIEC

    Jeśli chcecie następnych części, zostawcie coś po sobie pod opowiadaniem. 

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Arek Wolański

    Uczeń klasy maturalnej, trzymany w ryzach na własne życzenie. 

  • Kobieta sukcesu vol.1

    ­Spotkanie skończyło się później niż wszyscy się spodziewali. Dawno nie zdarzyło się, żeby kończyli wieczorem. W firmie było ciemno i pusto. Zebrała wszystkie swoje materiały i była praktycznie gotowa do wyjścia. Zanim się zebrała postanowiła usiąść, zamknąć oczy i chwilę się wyciszyć. Była wykończona. Siedząc z zamkniętymi oczami po chwili wyostrzył jej się słuch. Wsłuchując się w delikatny szum klimatyzatora po chwili odpłynęła. Zbudził ją dotyk. Ktoś za nią stał, a jej głowa była przytrzymywana. Delikatnie, ale na tyle mocno, że nie mogła nią ruszyć. Chwilę jej zajęło, żeby dojść do siebie po lekkiej niemocy. Miała zacząć zadawać pytania, ale nie zdążyła bo w poprzek jej ust znalazł się palec sugerujący milczenie. Oho, niezła akcja pomyślała. Palec zniknął z ust i wraz z całą ręką znalazł się na jej dolnej szczęce, delikatnie stabilizując głowę. Druga ręka zaczęła spływać z głowy na kark,  z karku na dekolt, z dekoltu na zasłonięte koszulą piersi.

    – nie chcę, zostaw.

    Cisza.

    – nie chcę, zostaw. Powtórzyła nerwowo.

    W odpowiedzi na ustach ponownie pojawił się palec, a zaraz po nim cała ręka. Sama nie wiedziała, czemu tego nie przerywa. Sytuacja była tak absurdalna, że powinna wstać i dać komuś w twarz, ale coś ją powstrzymywało i na pewno nie było to jakby nie było delikatne przytrzymywanie. Nie miała pojęcia kto to, ale czuła narastające podniecenie, potęgowane nietypowością sytuacji. Siedziała więc biernie z zamkniętymi oczami. Gdy tak rozmyślała, druga ręka pracowała nad guzikami bluzki, odsłaniając po chwili koronkowy stanik. Chwilę później obie ręce zsunęły się na jej piersi. Zesztywniała. Chciała odwrócić głowę, ale nie mogła bo na jej karku właśnie znalazły się jego usta. Po zesztywniałym ciele, rozeszły się ciarki. Zadrżała. Różne przygody w życiu miała i wiedziała, że bardzo szybko zbliża się do punktu bez odwrotu. Jeżeli teraz nie zareaguje, to nie zareaguje wcale.

    W pewnym momencie ku jej zaskoczeniu obie ręce zniknęły z jej ciała. Mogła wstać, odwrócić się i spojrzeć, który z jej współpracowników okazał się taki odważny, a może bezmyślny. Nie ruszyła się jednak, licząc, że być może to koniec przygody i uznając, że lepiej po prostu nie wiedzieć. Siedziała więc cierpliwie z zamkniętymi oczami.  Jak to w jej zwyczaju było, zareagowała zachowawczo.

    – to było bardzo miłe i dziękuję. Na tym poprzestańmy.

    Pomyliła się. To nie był koniec przygody. Po chwili nerwowej ciszy poczuła jak wokół jej głowy, na wysokości oczu, zawiązywana jest opaska. Poczuła absolutną ciemność. Jedyne co zauważyła w tej ciemności to punkt bez odwrotu, który właśnie minęła. Z zewnątrz wyglądała na spokojną.  W środku wszystko szalało i krzyczało ZRÓB TO.

    Poczuła jak fotel na którym siedzi nieznacznie się cofa, a on jest przed nią. Poczuła jak rozpinają się pozostałe w bluzce guziki. Chwilę później była bez koszuli, a jego dłonie powędrowały na plecy w poszukiwaniu haftki stanika. Stanik się zsunął, a w jego miejscu, znalazły się jego ręce i usta. Fala podniecenia wzbierała. Jego usta podążyły w górę, nawilżając dekolt, kark, okolice ucha, aż w końcu dotarły do ust.. Długo się całowali, korzystając z rozkoszy i egzotyki pierwszego pocałunku. Czuła się wyjątkowo podniecona. Po krótkiej przerwie między pocałunkami wyszeptała

    – niżej.

    Gdy ona ciężko oddychała, jego usta zmierzały w dół. Gdy zbliżyły się do pasa, odruchowo podniosła biodra, żeby ułatwić mu ściągnięcie spódniczki, przedostatniej bariery chroniącej wejście w głąb jej ciała. Kiedy jego język delikatnie pieścił majteczki, jego dłonie pieściły uda, łydki i stopy. Po chwili poczuła jak obie szpilki z lekkim oporem opuszczają jej zmęczone stopy. Poczuła rozkoszną ulgę, która po chwili została dodatkowo spotęgowana pieszczotami i pocałunkami stóp. Raz jeszcze uniosła biodra dając do zrozumienia, że majteczki są już całkowicie zbędne.

    Orgazm przyszedł praktycznie natychmiast. Jej podniecenie w połączeniu z precyzją jaką drażnił jej łechtaczkę zrobiły swoje. Chwilę po ściągnięciu majteczek drżała i jęczała przyciskając jego głowę rękami do swojej cipki. Dochodząc do siebie słyszała charakterystyczny dźwięk klamry od paska. Po takiej grze wstępnej nie miała zamiaru niepotrzebnie przeciągać. Uklękła. Chwilę później jego penis wypełnił jej buzię. Objęła go rękoma w pasie, i rytmicznie poruszała głową. Co jakiś czas wyciągała go, żeby popracować ręką, po czym wylizując go, ponownie wprowadzała do buzi. Do tej pory, to głównie on podejmował akcję, więc cieszyła się, że może się w końcu odwdzięczyć. W pewnym momencie podniósł ją, objął w talii, obrócił, pochylił i oparł o stół konferencyjny. Czekając w bezruchu, słyszała dźwięk nakładanej prezerwatywy. Korzystając z okazji powiedziała.

    – Zanim włożysz powiedz kim jesteś.

    W odpowiedzi poczuła jak jego penis wchodzi w środek jej ciała. Jęknęła. O nic więcej nie pytała, stwierdzając że to nadaremne. Poza tym tępo jakie kolega narzucił było takie, że ledwo oddech łapała. Podobało jej się. Tego potrzebowała po tak ciężkim dniu. Wiedziała, że w takim tempie, szybko dojdzie do finału, choć sama zapewne już nie dostanie. W samym seksie jednak, najważniejsze dla niej było, żeby partner odreagował i był po wszystkim zadowolony. Wszystko wskazywało, że tak się właśnie stanie. Po kilku minutach zwolnił, ale pogłębił pchnięcia. Chwilę później czuła to co tak bardzo ją podniecało. Obcy mężczyzna, dostawał orgazmu w jej ciele.

    Nogi miała jak z waty. Obróciła się, usiadła na stole, a potem się na nim położyła zakładając nogę na nogę. Słyszała jak jej kolega się ubiera, ale wiedziała, że nie ma sensu zagadywać, bo i tak nie odpowie. Po chwili usłyszała zamykające się z drzwi. Ściągnęła opaskę i wstała. W ręku miała jego krawat. Niezła pamiątka pomyślała. Zeszła ze stołu i zaczęła się ubierać. Na stole zobaczyła kartkę NATALIA, JESTEŚ REWELACYJNA. Uśmiechnęła się zadowolona.

    Wychodząc z firmy wyciągnęła telefon i napisała „Kochanie, już wracam. Spotkanie się przeciągnęło. Jeden mnie strasznie wymęczył, a jakiś mało komunikatywny, więc trochę nam zeszło” Po chwili napisała jeszcze jednego „Zrobisz mi masaż stópek? :* Odwdzięczę się :)”

    CDN

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Defi
  • Blanka, cz. 8.

    Część 8.

    Tym razem w zupełnie innym nastroju wracałam do kraju. Po tym silnym ciosie ból odczuwałam jeszcze przez kilka dni. Doszłam do wniosku, że Carsten najbardziej wściekł się, kiedy musiał zapłacić za hotel i dlatego mnie tak brutalnie potraktował. Chyba z góry założył, że mi nie zapłaci. Nie wiedział, gdzie mieszkam w Berlinie, ale ja jednak oglądałam się za siebie. Zwyczajnie bałam się.

    ‘Najlepsze’ było dopiero przede mną! Nie minęło wiele czasu od tego feralnego spotkania, a otrzymałam od niego kartkę i list z prośbą o kolejne spotkanie! Zatkało mnie! Czegoś takiego w ogóle sobie nie wyobrażałam! Tylko raz odpisałam mu, że więcej się z nim nie spotkam, że bije i okrada kobiety, więc dla mnie jest bandytą. Spłynęło po nim jak woda po kaczce.

    W liście napisał, z wieloma błędami, które nawet ja znalazłam (sic!), że dla niego „jestem tylko dziwką, więc może okradać i bić, ale mu się podobam i dlatego chce jeszcze spotkać się”. Zaoferował wyższą stawkę! Siedziałam i… śmiałam się, czytając te wypociny. Wyrzuciłam list. Zaczął telefonować! Kiedy słyszałam jego głos, od razu odkładałam słuchawkę.

    *

    W końcu odebrałam któryś telefon i… obiecałam przyjazd! Potem w liście podałam mu datę i godzinę przyjazdu do Berlina oraz numer mojego wagonu. Narzekał, że dzień mu nie pasuje. Baran… Wyjaśniłam, że ja nie mogę zmienić daty i przyjeżdżam tylko w podanym terminie. Jego problem. Po jakimś tygodniu zadzwonił i potwierdził, że termin mu odpowiada. Wtedy telefonicznie postawiłam warunki:

    – Czekaj na dworcu z pieniędzmi. Pojedziemy do hotelu, zapłacisz za pokój i zabawimy się – obiecałam. Przez telefon solennie potwierdziłam, że przyjadę.

    Przestał telefonować. Do wyjazdu miałam spokój. Zadzwonił jeszcze dzień przed moim przyjazdem i znowu potwierdziłam, że przyjadę. Szybko pożegnaliśmy się, bo przecież musiałam bardzo wcześnie wstać.

    Oczywiście, że nie pojechałam! Ot, taka drobna zemsta. Tyle mojego.

    Wieczorem zadzwonił, chi, chi, chi… Trzymałam słuchawkę z dala od ucha i czekałam aż przestanie wrzeszczeć. Było mi wszystko jedno, bo wrzeszczał po turecku. W napadzie wściekłości zapomniał o tym. Kiedy dopuścił mnie do głosu, roześmiana powiedziałam mu, że nic nie zrozumiałam z jego tureckiego bełkotu, a on jest mi winien pieniądze za zniszczone ubranie i torbę podróżną. Kiedy znowu zaczął wrzeszczeć, roześmiałam się perliście i odłożyłam słuchawkę. Próbował dzwonić, ale gdy rozpoznawałam jego głos, od razu odwieszałam słuchawkę. W końcu telefony ustały. Przysłał jakiś list, ale znowu wyrzuciłam bez otwierania. W ten sposób wreszcie zdechła ta znajomość.

    Nigdy nie pojechałam do dzielnicy, w której wynajął pokój w hotelu. Generalnie unikałam wszystkiego, co kojarzyło się z tym, hm…, człowiekiem. 

    *

    Wysiadłam z auta i podeszłam do furtki willi. Wcisnęłam przycisk, przedstawiłam się, gdy usłyszałam głos i pchnęłam furtkę, słysząc brzęczenie mechanizmu. Podeszłam do drzwi. Otworzyły się i z uśmiechem przywitał mnie gospodarz. Dopiero wtedy kierowca odjechał.

    Musiałam przyznać, że Jerzy potrafił dbać o swoich gości. Weszłam do salonu. Wszystko mnie zachwycało, szczególnie, kiedy mieszkało się w akademiku. Kiedyś szczytem marzeń były meble z Ikei, teraz już klasa średnia szuka czegoś solidniejszego i lepszej jakości. Kafle, grube dywany, przyćmione światła, wysokie krzesełka przy barku na chromowanych nóżkach, z miękkim siedziskami i oparciami oprawionymi imitacją czarnej skóry, duże lustra za półkami z alkoholem, punktowe światła, oświetlające blat barku i ścianę z butelkami. Dyskretnie usytuowane małe kolumny. Rozglądałam się, zachwycona wyglądem salonu. Jerzy przedstawił mnie dwóm swoim kolegom, którzy stanowili całe dzisiejsze towarzystwo.

    – Będziesz zadowolona – uspokajającym głosem powiedział przez telefon, kiedy pytałam o charakter spotkania. Nie podał żadnych szczegółów. Obiecał jedynie, że przed akademikiem będzie na mnie czekać auto.

    Znałam numer rejestracyjny i miałam podać swoje imię. Uprzejmy, dość młody mężczyzna potwierdził, że jest „od pana Jerzego” i zaprosił do środka. Milczeliśmy przez całą jazdę. Jerzego znałam już na tyle, że liczyłam się z jakimiś ekscesami. Ubrałam się stosownie do przewidywanego przebiegu spotkania. Nie założyłam majteczek.

    – Po co? Rzuci się na mnie. Jeszcze coś mi porwie – tłumaczyłam sobie, chowając majtki do torebki. Gaz też schowałam. – Ot, na wszelki wypadek. Nigdy nie wiadomo, co się wydarzy…

    *

    – Prosimy, prosimy! – panowie szerokim gestem i uśmiechem zachęcali mnie do udziału w biesiadzie. No, za mocno słowo. Trochę jedli i sporo pili. Jerzy również.

    Instynktownie wyczułam, że musiał ich uprzedzić, w jakiej roli mnie zaprosił, bo nachalnie i bez zażenowania gapili się w mój dekolt. Założyłam stanik, ale rozpięta niebieska bluzka i tak sporo obiecywała. Krótka łososiowa spódniczka i szpileczki w tym kolorze odpowiednio podkreślały urodę moich opalonych nóg.

    Najbardziej zaskoczyła mnie służąca. To odpowiednie słowo. Szczupła, zadbana brunetka o pogodnym spojrzeniu. proste włosy związała w kitkę, delikatny makijaż podkreślał jej naturalną urodę, a stanik ładnie eksponował niezbyt duży biust. Ubrana była w czarną sukienkę, biały fartuszek, czarne pończochy i czarne szpilki z wyciętym przodem. Widziałam, że miała paznokcie pomalowane na czerwono. Była bardziej roznegliżowana niż ja. Szeroki i głęboki dekolt pokazywał sporą część biustu. Góra sukienki i rękawy były ażurowe, wręcz zachęcając do oglądania. Dekolt na plecach odsłaniał zadbane ciało.

    Dziewczyna na pewno była starsza ode mnie. Kilka lat temu przekroczyła ‘trzydziestkę’? Może. Kiedy uważnie się jej przyjrzałam, zauważyłam ślad po obrączce na palcu. Widocznie Jerzy nie życzył sobie takich ‘identyfikatorów’ podczas imprez u siebie. Uśmiechała się przez cały czas. Chyba nic nie mogło jej zaskoczyć. Miałam wrażenie, że wielokrotnie brała udział w spotkaniach organizowanych przez Jerzego.

    – Kto bogatemu zabroni? – westchnęłam w duchu.

    *

    Po kolejnym kieliszku panowie domagali się więcej mojego ciała. Byłam speszona, nie wiedziałam, jak zareagować. Niczego nie uzgodniłam z Jerzym. Spojrzałam na niego.

    – O! Panowie, właśnie! Zostawię was na chwilę. Z Blanką przygotowaliśmy niespodziankę – uśmiechnął się jakoś dziwnie i poklepał mnie po dłoni. – Joasia będzie was zabawiać podczas naszej krótkiej nieobecności.

    Służąca akurat weszła do salonu z czystą popielniczką. I z uśmiechem. Spojrzała na gospodarza i podeszła do gości.

    – Chodź ze mną – polecił Jerzy.

    – O co chodzi? – zapytałam, gdy tylko znaleźliśmy się w pokoju obok salonu.

    – Nie było czasu porozmawiać – wzruszył ramionami. – Bądź dla nich miła. Zapłacę ci jak za spotkanie z dwoma klientami. Zgoda?

    Oblała mnie fala gorąca. Właśnie uświadomiłam sobie, że od początku traktował mnie jak prostytutkę. Cichodajkę.

    – Zgoda – szepnęłam speszona. Nie spojrzałam mu w oczy. Podniosłam wzrok i patrzyłam obok niego.

    – No, świetnie – poklepał mnie po pupie. Potem wsunął dłoń pod spódniczkę. – Mmm, znowu mam ochotę ciebie popróbować. Takie jędrne ciałko nie powinno długo marnować się – mówił i pocierał palcami łechtaczkę. Patrzył mi w oczy. Palce zsunęły się i jeden, po chwili drugi weszły do pochwy. Teraz paluch pocierał łechtaczkę.  

    A ja już nie mogłam. Przymknęłam oczy i chwyciłam się czegoś. Stałam w rozkroku i posłusznie czekałam na koniec penetracji. Otworzyłam usta i cicho oddychałam.

    Teraz on zmienił ustawienie. Wolna dłoń muskała łechtaczkę, a palce drugiej wypełniały pochwę i odbyt!

    – Och! – stęknęłam, otworzyłam oczy i spojrzałam na niego. Nie zamierzałam krytykować go, bo straciłabym zamożnego klienta, ale chciałam dać mu do zrozumienia, że nie lubię takiej zabawy.

    – Niespodzianka, co? – zaśmiał się i dalej ruchał mnie w obie dziurki. Nagle wyjął palce z dziurek i wsadził mi w usta. – Wyliż! Szybko! – drugą dłonią macał piersi przez bluzkę. Jednak jeszcze mu się podobałam.

    Pracowałam językiem tak szybko, jak potrafiłam. On puścił piersi i szybko rozpinał rozporek. Wyjął penisa. Był wilgotny, ociekał śluzem. Zaczął masować go. Wylizywanymi palcami złapał mnie za żuchwę i pociągnął w dół, zmuszając do klęknięcia. Masowany penis znalazł się przed moimi oczyma.

    – No, Blanka. Obciągaj go! Do czysta!

    Spełniłam jego polecenie. Z zadowoleniem patrzył na mnie. Kiedy uznał, że ma już dość, cofnął biodra, a penis z głośnym cmoknięciem wysunął się z ust. Chwycił mnie za pierś i pociągnął w górę. Szybko wstałam. Wiedziałam, co potrafi, więc nie zamierzałam przekomarzać się.

    – Pomóż mi zabrać ten sprzęt. Jeszcze zabawimy się.

    *

    Weszliśmy do salonu. Joanna stała wygięta w przód przed jednym z mężczyzn. Mimo szpilek stała na palcach nadziana kroczem na kolano starszego mężczyzny. Brunet ze śladami siwizny, około 45 lat, z nadwagą. Przyciskał ją do siebie i mówił coś z uśmiechem. Kolega, ciemny blondyn i młodszy nawet o 10 lat grzebał w dekolcie dziewczyny. Nie protestowała. Nie zwracała na niego uwagi. Kiedy weszliśmy, Joanna odsunęła się od nich, poprawiając sukienkę. To raczej mężczyźni, a nie ona, wydawali się zmieszani sytuacją.

    Jerzy nie wydawał się zaskoczony ich zachowaniem. Ustawił rzutnik, włączył go i skierował na fragment ściany. Przygasił światło.

    – Panowie, proszę usiąść wygodnie. Blanka, proszę usiądź tam, gdzie wolisz.

    Co miałam zrobić? Uśmiechnęłam się, podeszłam do barku i skorzystałam ze środkowego, wolnego krzesełka. Nie miałam wyboru. Fotele i kanapa znajdowały się w drugiej części salonu. Gdybym tam siadła, wyszłoby, że nie uczestniczę w spotkaniu. Joanna stanęła obok Jerzego.

    – Z Blanką spędziliśmy nie tak dawno miły weekend. Pamiętasz?

    – Tak – potwierdziłam bezosobowym głosem – oczywiście, że pamiętam. – Pamiętałam aż za dobrze. Wtedy straciłam złudzenia co do intencji Jerzego.

    – No, a to są slajdy z tego pobytu – włączył muzykę i zaczął komentować kolejne obrazki. Na jego znak Joanna pokazywała kolejny slajd.

    – O! – szepnęłam. Zaskoczona aż wyprostowałam się, gdy usłyszałam, skąd pochodzą slajdy. Tego się nie spodziewałam.

    Czułam się skrępowana, ośmieszona. Na slajdach stałam, siedziałam, leżałam naga, w kajdankach, w samych szpileczkach. Moją twarz zawsze było dokładnie widać. Obciągałam, lizałam członek Jerzego. Wypychał nim mój policzek. Śluz i sperma ściekały mi po brodzie. Leżałam i siedziałam, kiedy wbijał członek we mnie. Potem wibrator, palce… Najchętniej wyszłabym z salonu. Jerzy głośno komentował etapy tresury. Wszyscy słuchali w milczeniu. Było mi wstyd! Zostałam poniżona. Dziewczyna uległą zabawką, przedmiotem w rękach mężczyzny. Panowie spokojnie komentowali slajdy, patrzyli na mnie. Może, gdyby głośno śmiali się, żartowali z ujęć, potrafiłabym ich zignorować.

    Będąc pod wrażeniem ‘niespodzianki’, jaką przygotował Jerzy, nie czułam, że ręka jednego z mężczyzn błądzi po moim dekolcie. Drugi, siedzący przede mną i obserwujący slajdy, wyciągnął rękę do tyłu i grzebał mi pod spódniczką. Chyba nie zdziwił się, że byłam bez majteczek. Joanna ze sztucznym uśmiechem tkwiła obok gospodarza i nawet na chwilę nie zmieniła wyrazu twarzy, gdy jej pracodawca na kolejnych slajdach wtykał penisa i gadżety w moje otwory.

    Bałam się, że ten pokaz zachęci gości do traktowania mnie w taki sam sposób.

    *

    – To tyle, jeżeli chodzi o możliwości mojej młodej koleżanki – spojrzał na mnie z uśmiechem.

    Odwzajemniłam uśmiech, bo tak wypadało. Czułam się podle. Mógł mnie uprzedzić, ale znowu dotarło do mnie, że dla niego to tylko biznes, w którym ja przydaję się do załatwiania spraw. Przecież nie interesowała go moja opinia.

    – Cóż, skosztujcie jej, jeżeli macie ochotę – Jerzy wykonał gest, jakbym była jego własnością, a on rozporządza swoim dobrem.

    Tylko czekali na taką ofertę! Ten przede mną odwrócił się na swoim krzesełku, a jego dłoń jeszcze głębiej zniknęła pod spódniczką. Chwilę później gwałtownie wyprostowałam się. Właśnie wbił mi palce do pochwy! Kiedy macał mnie, mogłam to wytrzymać. Podnieciłam się trochę, więc rozsunęłam nogi. Było mokro. A ten… Wbił palce aż do dna pochwy! Zagryzłam wargi. Nie chciałam krzyczeć. Podnieciła go penetracja. Dotarł do mnie jego alkoholowy oddech. Sapał i spoglądał na mnie. Chciał wyrwać ze mnie kolejne krzyki rozkoszy. Nerwowo szarpał dłonią, wbijając palce do pochwy.

    – Proszę, nie tak mocno. To boli – jęknęłam w końcu. Wbijając palce, jednocześnie wstrząsał moim ciałem. Podskakiwały nawet moje stopy w szpilkach. Jakoś trzymałam się krzesełka.

    – Cicho, suko! Wiem, że to lubisz – wysapał podniecony. Strużka potu spłynęła mu po skroni.

    Ten starszy złapał pierś i ścisnął. Pociągnął mnie do siebie i kiedy odchylona półleżałam, drugą dłonią rozpinał moją bluzkę. Jego kolega cały czas ruchał mnie palcami. W końcu przymknęłam oczy i cicho stękałam.

    *

    Prawie zdarli ze mnie bluzkę i zerwali stanik. Potem pośpiesznie rozpięli spódniczkę i dwoma szarpnięciami ściągnęli do kostek. Stopą zrzuciłam ją z siebie i nieco dalej, żeby jej nie podeptali.

    Ten młodszy trzymał palce we mnie, ale drugą ręką rozpinał rozporek. Kiedy wyjął twardego, mokrego penisa, wiedziałam, że długo nie wytrzyma. Wyjął ze mnie palce, złapał mnie za uda i szarpnął do siebie. Pochwa wystawała poza krzesełko. Mężczyzna rozepchnął moje nogi, wszedł między nie, złapał za biodro i trzymając penisa, wbił go we mnie.

    – Jeeessst! – stęknął z ulgą.

    Sądziłam, że od razu wytryśnie. Pomyliłam się.

    Oprzytomniał, wyraz twarzy złagodniał, przytomnie spojrzał na mnie.

    – Ściśnij go! – polecił.

    Posłusznie zwarłam mięśnie.

    – Ściskaj za każdym razem, kiedy wejdę – nakazał.

    Joanna podeszła, zabrała moje rzeczy i wróciła do Jerzego. Zauważyłam, że ktoś rozpiął jej sukienkę. Miała z tyłu duże wycięcie, ale teraz widziałam nawet stringi i fragment jędrnych pośladków.

    – Nie założyła majtek – poinformowała go, odkładając moje rzeczy na drugi fotel.

    – A widzisz? Mówiłem, to profesjonalistka. Wie, jak się przygotować do spotkania.

    *

    Joanna stała obok fotela, w którym siedział gospodarz. Jego ręka powoli powędrowała pod spódniczkę. Przyglądał się nam i leniwymi ruchami macał pośladki służącej. Nie próbował ukrywać swoich ruchów. Mężczyźni chyba zobaczyli, jak pieści służącą, ale byli zajęci mną, więc żaden nie skorzystał z jej usług. Dziewczyna z uprzejmym uśmiechem stała obok fotela. Czasami Jerzy sięgał głębiej, do łechtaczki i pochwy, bo uśmiech zniknął z twarzy służącej. Teraz przymykała i otwierała oczy albo bezgłośnie otwierała i zamykała usta, jakby brakowało jej powietrza. Stała w rozkroku, wyglądała nieco wulgarnie. Napinała mięśnie nóg, prostowała się wręcz nienaturalnie i dłonie zaciskała w pięści. Rytmiczne ruchy jego ręki sugerowały, że pieprzy dziewczynę palcami. Jednak nie patrzył na nią, tylko oglądał nas.

    – Jerzy dba o swój personel – z ironią pomyślałam o Joannie i jego zachowaniu.

    Przymknęłam oczy i poddałam się uderzeniom bioder młodszego klienta. Penis wnikał głęboko. Dobijał do dna pochwy. Wycofywał się powoli i wnikał z impetem. Potem ruchał mnie w jednostajnym, ale szybkim rytmie. Mężczyzna cały czas sapał alkoholem. W końcu przestało mi to przeszkadzać. Powoli, nieodwracalnie ulegałam doznaniom płynącym z tego niespodziewanego seksu. Ten drugi przystawił mi do ust szklankę.

    – Pij! – jego głos zdradzał zniecierpliwienie.

    Łapczywie łykałam alkohol. Piersi podskakiwały w rytm spółkowania. Drugi facet macał raz jedną, raz drugą. Jedną ręką obejmowała kochanka, drugą przytrzymywałam szklankę. Chciałam ugasić pragnienie i zapomnieć, z kim spółkuję. Woń alkoholu bijąca od moich kochanków też przestała mnie razić…

    *

    Starszy macał piersi i pocierał łechtaczkę, kiedy kolega ruchał mnie. Bawił się piersiami, ciągnął za sutki. Wykręcał brodawki. Kiedy jęczałam z bólu bądź próbowałam odepchnąć dłoń od piersi, wycofywał się. Chyba lubił taki rodzaj gry wstępnej. Stanowczym chwytem złapał mnie za twarz i pocałował w usta. Długo, namiętnie, z języczkiem. Ciężko oddychałam, gdy uwolnił mnie od pocałunku.

    – Mam coś dla ciebie – sapnął rozbawiony. Przez dłuższą chwilę oglądałam tylko jego plecy i czułam twardość penisa jego kolegi. Wiercił się we mnie.

    Po chwili odwrócił się do mnie i znowu zaczął mnie całować. Zmusił mnie, żebym otworzyła usta. Wtedy wysunął język i w moje usta wlała się ciecz! Nie miałam wyjścia, musiałam połknąć! Przelał mi do ust alkohol. Z wysiłkiem, zdenerwowana i przestraszona połknęłam całość. Prawie krztusiłam się. Spora objętość. Może nawet ‘setka’?

    – Chcą mnie upić – przemknęło mi przez myśl.  

    Ten drugi cały czas mnie ruchał. Próbował wepchnąć palce do odbytu, ale zdołałam uciec pupą albo odepchnąć jego palce. Bawił się moim strachem i dalej mocno uderzał członkiem. Kiedy podniecenie brało górę i traciłam kontakt z rzeczywistością, wpychał palce do odbytu. Potrafił powstrzymać mnie przed orgazmem. Wtedy znowu szybko trzeźwiałam.

    – No, nie bój się, suczko! Przekonasz się, jakie to miłe – zachęcał mnie. – I tak wyruchamy ciebie w obie dziury – stęknął, kiedy kolejny raz odepchnęłam jego palce.

    Kiedy ułożyli mnie nieco na boku, spojrzałam w kierunku fotela. Jerzy siedział w nim rozparty z drinkiem w dłoni, a między jego nogami klęczała Joanna i miarowo poruszała głową. Gospodarz głaskał dziewczynę po głowie albo macał pierś. Służąca była naga. Klęczała tylko w pończochach i szpilkach, ale na biodrach miała biały fartuszek. Jerzy czasami otwierał oczy i przyglądał się naszej trójce. Wtedy też sączył drinka. Joanna nie przerywała oralu. Widziałam jej ładną pupę, a kiedy bardziej nachyliła się do Jerzego, dostrzegłam obfite, pomarszczone wargi sromowe drżące przy każdym jej ruchu. Były wilgotne!

    – Trafił swój na swego. Dziewczynie podoba się taka zabawa! Ma z tego przyjemność i jeszcze zarobi – pomyślałam o mężatce.

    *

    Przenieśli mnie na kanapę. Teraz ten starszy wszedł we mnie. Obydwaj byli już bez spodni, w rozpiętych koszulach, ale butów nie zdjęli. Leżałam na plecach. Moją prawą nogę rzucił na oparcie kanapy, a lewą zsunął na dywan. Opierałam się stopą, żeby nie spaść. Facet docisnął mnie swoim brzuchem, złapał za piersi i ruchał. Monotonnie, głęboko, powoli. Miał grubszego penisa niż ten młodszy, ale i krótszego. Nie mógł mi zrobić krzywdy.

    – Jeszcze pokwiczysz… – zapowiedział, stękając mi do ucha.

    Młodszy kolega stanął przy mojej głowie, chwycił za lewy nadgarstek i nieznacznie wykręcił. Uniosłam się z bólu. I chciałam odepchnąć go wolną ręką. Powstrzymał mnie wzrokiem:

    – Spokojnie, suko. To tylko ostrzeżenie – zaznaczył ze złośliwym uśmiechem. Jego penis drgał, stercząc przy mojej twarzy. – Masz robić to, co każę. I żadnych wrzasków. Jasne?

    Kiwnęłam głową. Bez słowa patrzyłam na niego. Kolega dalej ruchał mnie, szarpiąc piersi. Zniecierpliwiony wykręcił mi nadgarstek. Jęknęłam z bólu, wyginając tułów.

    – Tak, wszystko jasne – wystękałam.

    Uśmiechnął się. Też lubił zadawać ból. Pewnie szczególnie takim jak ja, które nie mogą poskarżyć się, bo stracą kolejną okazję do zarobku. Przysunął się do kanapy, wysunął biodra i szarpnął mnie za rękę.

    – No, zacznij mnie zabawiać.

    Uniosłam głowę, podłożyłam pod nią dłoń zwiniętą w pięść i otworzyłam usta. Facet przejechał mi mokrym penisem po twarzy i wepchnął go w usta. Delikatnie złapałam go zębami. Językiem przesunęłam po żołędzi. Parokrotnie okrążałam ją. Mruczał, był zadowolony. Zaczął majstrować przy penisie i poczułam, jak zsuwa skórę. Skóra obnażyła napletek.

    – Ej, czujesz? Nieźle mogę ściągnąć, co? – chełpił się. – Taki może dłużej orać każdą cipę! – zaśmiał się.

    Mruknęłam, żeby potwierdzić słuszność jego opinii. Liczyłam, że szybciej da mi spokój.

    *

    Zadowolony z siebie, poruszał biodrami i zaczął rżnąć mnie w usta. Przyglądał się koledze, który sapał i ruchał mnie ciągle w tej samej pozycji. W końcu ten starszy wyszedł ze mnie, ukląkł i masował penisa. Wyraźnie był zmęczony. I nagle wytrysnął na mnie! Sperma dosięgła twarzy. Spadła też na pierś i brzuch. Czułam, jak spływa po szyi.

    Cała trójka parsknęła śmiechem. Ten starszy był zadowolony z zasięgi i celności. Ten młodszy chyba zaskoczony możliwościami kolegi. Jerzego bawiła cała sytuacja.

    – Idź, wyliż ją! – usłyszałam polecenie z fotela.

    Po chwili zobaczyłam nad sobą uśmiechniętą Joannę. Brunetka pochyliła się i zaczęła całować mnie! Zaskoczona oddałam pocałunek. Już po chwili robiłam to z przyjemnością. Języczek dziewczyny zwinnie uciekł z moich ust i lizał szyję. Służąca była posłuszna.

    – Sobie sprawiła szybką przyjemność i już posłusznie wykonuje polecenie – podziwiałam ją.

    Potem zlizała spermę z twarzy i podała mi do ust. Bez protestu przyjęłam i połknęłam ją.

    Całowałyśmy się, a panowie chyba z przyjemnością przyglądali się naszym pieszczotom. Żaden nie skomentował naszego zachowania. Ani nie ponaglał nas! Poczułam języczek na piersi. Spojrzałam tam. Z piersi zniknęła sperma, a po Joasi został tylko wilgotny ślad. Teraz zlizywała spermę z brzucha. Głaskałam jej włosy.

    *

    – Skorzystam jeszcze – stęknął ten starszy, ukląkł za służącą i wszedł w nią. Nawet nie przerwała wylizywania mnie.

    Ten młodszy też skorzystał. Zmienił kolegę i ponownie wszedł we mnie. Przekręcił mnie na lewy bok, odchylił się do tyłu i mocno ruchał. Moją prawą nogę trzymał w górze.

    – Poliż jej cipkę! – polecił dziewczynie.

    Służąca bez cienia protestu dotknęła języczkiem mojej łechtaczki. Była taka delikatna… Tylko czasami uderzała nosem w moje podbrzusze. Bo ten starszy facet tak mocno wbijał się w nią biodrami. Penis powoli mu miękł, a on jeszcze miał ochotę.

    Jego młodszy kolega ruchał mnie i przyglądał się pieszczotom Joanny. W końcu nie wytrzymał. Przyśpieszył, stęknął i poczułam wytrysk w pochwie. Zwolnił, znieruchomiał i tak trwał przez dłuższą chwilę. Ciężko oddychał. Kiedy opanował się po orgazmie, wysunął penisa, spojrzał na mnie i przywołał mnie ruchem dłoni. Z obawy przed bólem szybko podniosłam się. Na czworakach zatrzymałam się przed jego sterczącym, mokrym członkiem.

    – Wyliż go, ale do czysta! Jasne? – chwycił mnie za włosy i lekko szarpnął.

    – Tak, jasne – zrozumiałam ostrzeżenie.

    – No, suczka! Na co czekasz? – zdziwiony zwrócił się do Joanny. – Dokładnie wyliż pizdę tej młodej! Żeby nie było ani kropli na kanapie!

    *

    Kiedy obciągałam facetowi, nagle poczułam języczek wwiercający się w moją cipkę. Aż zrobiło mi się miękko w kolanach. Na chwilę straciłam czucie w rękach. Co za doznanie… Z wrażenia przygryzłam facetowi penisa. Nie czułam, że zaciskam szczęki.

    – Uważaj, dziwko! – warknął z bólu, wyszarpnął penisa z ust i otwartą dłonią uderzył mnie w twarz. Głośny plask! Głowa poleciała w bok i odbiła się od oparcia kanapy. Byłam lekko oszołomiona. Siła ciosu zaskoczyła mnie. Upadłam na piersi. Mężczyzna szarpnął mnie za włosy. Trzymając za włosy, uderzył głową w oparcie kanapy. Ból szybko otrzeźwił mnie. Nadal oszołomiona, zdezorientowana, ale i przestraszona brutalnością mężczyzny, ponownie oparłam się na dłoniach. Z trudem powstrzymywałam łzy.

    – Dalej! Obciągaj!

    Przestraszona bolesną karą, gorliwie wykonywałam polecenie. Na moje szczęście wylizywanie spermy przez Joannę szybko łagodziło nieprzyjemne zajście. Z trudem wytrzymywałam jej pieszczoty. Bałam się, że ‘odpłynę’.

    – Za taką rozkosz może mnie bić – zdecydowałam.

    Czekałam i chciałam więcej, ale musiałam obsłużyć tego brutalnego prymitywa. Dziewczyna nieco złagodziła tempo wylizywania mnie, więc bez obaw mogłam skoncentrować się na kutasie tego brutala.

    Masując penisa, szybko podszedł do nas Jerzy:

    – Joasiu!

    Dziewczyna na chwilę przerwała wylizywanie mnie. Odwróciła się do gospodarza. Kątem oka zauważyłam, że trzyma otwarte usta. Jerzy przystawił penisa i wytrysnął.

    – Połknij wszystko… Oooo… O, taak. Pięknie! Dobra jesteś – pogłaskał ją po policzku, kiedy jeszcze obciągała mu.

    Potem jednym ruchem wycofał penisa, stanął za mną, wetknął go we mnie i znowu wytrysnął! Nie poczułam tego, ale zrozumiałam komentarz gospodarza:  

    – Trochę ci dołożyłem, ale poradzisz sobie! Przecież lubisz to – obmacał jej kołyszącą się pierś, gdy ponownie wpychała język we mnie. – Co to dla ciebie, trzech mężczyzn. Smacznego! – pieszczotliwie poklepał dziewczynę po pośladkach i wyszedł z salonu.

    *

    Starszy facet wyszedł z niej, westchnął i opadł na tapczan. Wtedy młodszy wyskoczył z moich ust:

    – Teraz ja skorzystam!

    Penis tego starszego prawie zwisał. Mężczyzna przyglądał się nam. Sięgnął do piersi służącej i grzebał przy mojej pochwie. Gdy dotknął odbytu, drgnęłam. Ze śmiechem wepchnął palec głęboko w odbyt, a dziewczyna wbiła mi w pochwę sztywny języczek. Jęk bólu zamarł w ustach, przysłonięty rozkoszą płynącą z penetracji języczkiem. Mała euforia… Musiałam oprzeć głowę o kanapę. Ciężko oddychałam. Za powtórkę zrobiłabym dla niej wszystko! W łóżku.

    Joanna cofnęła języczek. Znowu posłusznie mnie wylizywała, ale właśnie uderzyła twarzą w moje krocze. To ten młodszy wszedł w nią i zaczął rżnąć. Już nie tak mocno jak mnie, ale w szybkim rytmie. Dziewczyna lizała mnie i jęczała. Praca języczka stała się wolniejsza. Momentami zatrzymywał się, a ona opierała policzek o mój pośladek.

    – Nieźle jej dogadza – przyznałam obiektywnie.

    – No, suko, wyliż ją! – domagał się facet za każdym razem, gdy doznania obezwładniały Joannę. Swoje żądania popierał mocnymi klepnięciami w pośladki. Wtedy dziewczyna ożywiała się.

    Kiedy skończył się jego entuzjazm i siadł obok kolegi, wycofałyśmy się na fotel. Niepotrzebnie. Obydwaj zaraz zabrali swoje rzeczy i poszli do łazienki. Byli zadowoleni! Wrócił Jerzy ubrany w szlafrok. Wziął prysznic, kiedy oni kończyli z nami. Ledwie usiadł z nami, jego goście wyszli z łazienki. Szybko i głośno pożegnali się z gospodarzem, ignorując nas, i opuścili willę.

    *

    Zostałyśmy same z gospodarzem. Muzyka nadal była miłym tłem. Jedynie zapach cygar i puste kieliszki świadczyły o zakończonym spotkaniu. Kiedy ja zabawiałam gości albo oni bawili się mną, Joanna zebrała wszystkie talerze i półmiski. Stół był wolny, chociaż goście nie skorzystali z niego. Jej rzeczy leżały na tym samym fotelu, co moje.  

    Jerzy usiadł w fotelu. Rozsunął nogi, a służąca od razu podniosła się z fotela, podeszła i ‘zanurkowała’ pod jego szlafrok. Wyraz twarzy Jerzego mówił, że skutecznie zaczęła pieszczoty. Minęło kilka minut. Ja występowałam jedynie w roli biernego, milczącego widza, z przyjemnością obserwując umiejętności służącej. Gospodarz nieco ochłonął, zadowolony z kolejnej porcji oralnych pieszczot. Głaskał służącą po głowie. Wydawał się zupełnie nieskrępowany sytuacją i wyczekująco, wręcz prowokująco patrzył na mnie.

    – Na co masz ochotę?

    Z trudem oderwałam wzrok od nagiej pupy Joanny, jej rozchylonych nóg w czarnych pończochach  i wilgotnych warg sromowych. Dziewczyna znowu pochłaniała sterczącego penisa naszego klienta i gospodarza. On bawił się jej uchem i głaskał po policzku, który wypychał jego członek.

    Zastanawiałam się nad odpowiedzią. Miałam gotową, ale bałam się jego reakcji.

    – To ma być nagroda? Niematerialny dodatek do mojego wynagrodzenia?

    *

    Dokończenie nastąpi.

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Tomnick
  • Rekompensata, 8.

    Część 8.

    Chodziłam na pływalnię, w zasadzie to Ulka mnie namówiła. Nigdy dość ruchu! A poza tym mamy okazję do stałych spotkań po pływaniu. Wpadniemy do kawiarni, albo do domu jednej z nas. Nie ukrywam, dla mnie jest to również okazja, być może, poznania innych mężczyzn. Na razie czysto hipotetyczna, ale liczę na coś więcej. Widziałam jednego ratownika. Zagadał do mnie, raczej zwrócił mi uwagę. Chodziło o to, żeby nie skakać ze słupków. A ja chciałam tylko spróbować! Właśnie wtedy dokładniej przyjrzałam się chłopakowi. No, muskulatura z siłowni, uśmiechnięty, grzeczny, zadbany, szczupły. Wcześniej nie zwróciłam uwagi, bo nosi obszerne koszulki podczas dyżurów na pływalni i jakoś nie wyróżniał się sylwetką.

    Ostatnio, po naszych zajęciach, zdjął koszulkę i wskoczył do wody. Jego koleżanka, ratowniczka, też miała ochotę popływać. Dali kilkuminutowy popis. Tak sobie wyobrażam kuter na pełnej szybkości… Kiedy wyszedł z wody i ciężko oddychał, zobaczyłam go w samych spodenkach. Łoł! Bardzo miły widok dla kobiecego oka. Ula też obserwowała ich wyścig. Też z zainteresowaniem oglądała jego sylwetkę. Stał na brzegu, woda z niego ściekała, ciężko oddychał i prężył się. Chyba był w pełni świadom, że obserwujemy go.

    *

    Skręciliśmy w jakąś leśną drogę. Ujechaliśmy niewielki kawałek i już za ścianą drzew znalazła się spora leśna polana, na której stały trzy samochody. Nikogo przy nich nie było. Zadaszone drewniane ławy i stoły też były puste.

    – Wszyscy na spacerze – stwierdził Heniek, jakby czytając w moich myślach. Dłużej popatrzył na puste auta i wreszcie pomógł mi wysiąść.

    Spacerowym krokiem ruszyliśmy w głąb lasu. Ścieżka była szeroka, prosta, ale nikogo nie spotkaliśmy ani nie widzieliśmy. Widocznie wybrali inne kierunki. Heniek rozglądał się, jakby czegoś szukał.

    – Chodźmy tutaj – zaproponował. Pociągnął mnie za rękę, kilkanaście metrów przeszliśmy wąską, piaszczystą ścieżką pokrytą igliwiem, aż znaleźliśmy się na uroczej polance porośniętej niską trawą, otoczonej głównie młodymi świerkami z igłami o barwie soczystej zieleni. Jedną stronę wypełniały wysokie sosny. Przystanęłam.

    – Ależ tu cicho… – byłam zachwycona otoczeniem. Gdzieś w oddali słyszałam ptaki.

    – Chodź tu – usłyszałam zniecierpliwiony głos Heńka.

    Szłam powoli. Nie wybrałam najlepszych butów. Chciałam wyglądać efektownie w wygodnych butach, więc ubrałam sandałki na szpilce. Pasowały do stroju, podkreślały figurę, ale nadawały się do spacerowania po ubitej ziemi. Główne ścieżki w zasadzie takie były, chociaż czasami Heniek musiał mnie podtrzymywać albo próbowałam iść na palcach. Boczne ścieżki to była droga przez mękę! Myślałam, że wybierze coś bardziej prozaicznego na spacer. W końcu stanęłam na środku polanki. Oglądałam szpilki. Na szczęście nie były zniszczone.

    *

    Stanął za mną i zanim coś powiedziałam, złapał mnie za piersi i zaczął całować po karku. Szybko przesunął dłonie na plecy, dotarł do stanika i rozpiął go. Złapał piersi i namiętnie miętosił. Kąsał kark, szyję. Językiem pieścił ucho. Ciałem przywarł do moich pośladków. Już był podniecony! Podprowadził mnie do najbliższej sosny i oparł rękoma o drzewo. Chwilę majstrował w milczeniu, a ja, podniecona, potulnie czekałam. Wreszcie podniósł spódniczkę, splunął i wilgotną dłonią zaczął pocierać wejście do pochwy. Wypięłam pośladki. Wsunął palce do pochwy.

    – Eeech… – wyrwało się z moich ust.

    Chwilę później wysunął palce i wepchnął twardego penisa. Delikatnie poruszał nim, aż wreszcie wszedł po nasadę! Był taki niecierpliwy. Westchnął z ulgą i zaczął rytmicznie poruszać biodrami. Zdołałam nieco szerzej rozstawić nogi. Nie trzymał moich bioder. Uderzał biodrami, a ja napinałam mięśnie, żeby nie przesuwać się do przodu. Rozpinał mi bluzkę.

    – Wyprostuj się – polecił.

    Trochę zmniejszył tempo spółkowania, a wtedy pomógł mi zdjąć bluzkę i stanik. Nie protestowałam. Półnagą znowu oparł o drzewo. Mocno uderzał biodrami. Opuściłam głowę, a doznawałam takiej przyjemności, że z trudem powstrzymywałam się od głośnych jęków. Chyba zauważył, że jestem bardzo podniecona, bo ułatwił mi klęknięcie. Nie wyszedł ze mnie! Oparłam się jeszcze na przedramionach i czekałam. Ukląkł, a potem spokojnie, równo uderzał, a ja pojękiwałam i rzucałam głową na boki. Byłam głodna seksu! I nie potrafiłam tego ukryć. Heniek zrolował spódniczkę i zatknął ją za pas.

    – Trudno – zdążyłam jeszcze pomyśleć. – Będzie pognieciona, ale przynajmniej nie zachlapie jej – już wiedziałam, że spuści się na plecy.

    Przyśpieszył. Zapierałam się dłońmi. Piersi mocno kołysały się, a on złapał i masował prawą. Ściskał sutek, zsunął palce i szarpał brodawkę. Puścił pierś i złapał drugą. Czułam, jak wbijał kutasa, uderzał o dno pochwy i wysuwał go. Lekko odchylał biodro i kutas mocniej pocierał o ściankę. Wówczas aż zasyłałam powietrze z podniecenia! Ależ mi dogadzał! W końcu euforia była zbyt silna. Zawyłam krótko, czując, jak rozkosz rozpływa się po całym ciele. Drżały mi nogi, zadarłam głowę i odchyliłam do tyłu. Charczałam z podniecenia. Osłabłam, więc walczyłam o równowagę, a Heniek szarpał mi pierś. Teraz było to takie miłe uczucie… Miałam mgłę przed oczyma. Rwałam trawę, napięłam mięśnie, czekając aż fala rozkoszy złagodzi swoją siłę. Z otwartych ust nie wydobywał się żaden dźwięk albo ja nic nie słyszałam? Odpływałam wraz z uczuciem błogości, które opanowało moje ciało…

    *

    Znowu mnie rżnął! Powoli wracał słuch. Znowu słyszałam ptaki, szum drzew, swoje sapanie. I stękanie! Cóż, spółkowanie było takie przyjemne… Nie potrafiłabym zaprzeczyć. Heniek dawał mi tyle satysfakcji. Zaspokajał mnie, więc byłam szczęśliwa. A tak długo czekałam na te krótkie chwile przyjemności. W jego zachowaniu było nieco agresji, takiej zwierzęcej, ale na razie mnie to nie przeszkadzało.

    Głowę opierałam o ziemię. Gdyby nie jego silne dłonie, leżałabym na boku. Ale pod wpływem seksu szybciej trzeźwiałam i zbierałam się. Już klęczałam. Nie chciałam tracić ani chwili z tej przyjemności. Znowu opierałam się na przedramionach. Zadarłam głowę, kiedy wbił się kolejny raz. Szarpnął moje włosy. Teraz zadziałało jak rozkoszny bodziec. Poruszyłam stopami, zaciskając palce. Szpilki nadal tkwiły na stopach.

    Kochanek mocno trzymał mnie za uda i walił biodrami! Tak, właśnie! Nie uderzał, tylko walił! Piersi kołysały się jak oszalałe, a stękanie już dawno przeszło w jęki. Głośne jęki. Ledwo potrafiłam wytrzymać na czworakach.

    – Ale z niego ogier! – szczerze podziwiałam potencję mojego kochanka. – Jeszcze trochę i zacznę gryźć trawę!

    – Spuszczam się – szepnął z wysiłkiem.

    – Obciągaj! – głośno polecił Heniek i wepchnął mi do ust sterczącego kutasa.

    *

    Otworzyłam usta i zaczęłam lizać penisa, który wpychał się i wypełniał mi usta. Prawie dławił. Chciałam cofnąć głowę. Nie mogłam.

    – Co?! Co to jest?! Z kim?! Z kim spółkuję?! – dotarło do mnie, ale nie wydobyłam żadnego dźwięku z gardła. – Co się dzieje?!

    Przestraszyłam się. Dreszcz przerażenia przeszył moje ciało. Moje zaskoczenie przeradzało się w histerię. Byłam bliska paniki. Gdyby nie seks, już bym histeryzowała. Nie wiem, dlaczego szczękami nie zmiażdżyłam penisa Heńka? Chciałam odwrócić się, nie pozwolić na wytrysk, chciałam uciec tyłkiem, zobaczyć tego drugiego. Nie pozwolili mi. Obydwaj trzymali mnie mocno. Jeden za głowę i rękę, drugi za biodra. Kątem oka dostrzegłam jeszcze, że ten drugi, obcy, nie klęczał za mną. Rżnął mnie, stojąc. I to jak! Obecność Henryka nieco łagodziła mój strach. W przeciwnym razie pewnie wyłabym z przerażenia.

    Ale teraz uprawiałam seks i rozkoszne doznania wygrywały ze strachem. Przymknęłam oczy. Trans, w jaki wprowadziło mnie uprawianie seksu, utrudniał protest. Miotały mną sprzeczne uczucia. Żyłam dla takich chwil, kiedy władał mną seks. Nie chciałam ich stracić! Żadnej z nich! Znałam ten stan. Zbliżała się ekstaza, na którą tak czekałam…

    Kolejne uderzenie twardego członka odebrało mi słuch i mowę. Chyba znowu charczałam, ale niczego nie słyszałam. Czułam dużego kutas, który wprawił w euforię! Zalała mnie jak fala… Tkwiłam w niej i chciałam, żeby trwała. Znieruchomiałam. Pławiłam się w tej euforii. Rozkoszowałam nią. I nagle drgnęłam! Poczułam silny wytrysk. Przełknęłam śluz zmieszany ze śliną i wtedy wrócił słuch. Wyostrzony, nienaturalny. Głośne stęknięcie mężczyzny, gdy jego palce z siłą imadła zaciskały się na udzie. Długa chwila ciszy, bezruchu…. I siarczyste klepnięcie w pośladek! Brzmi jak eksplozja. Westchnienie. Ulga faceta, który spuścił się. Oparł się dłonią o moje plecy i złapał pierś.

    – Świetna! Mleczna jest?

    – Coo?

    – No, w ciąży, że ma takie spore cyce?

    – Nie! No, co ty! – Heniek jest rozbawiony. – Tak natura ją wyposażyła.

    *

    Tkwię pod jakimś obcym facetem, a on rozmawia o mnie jak o dmuchanej lalce! Boję się, wiedząc, jaką siłą dysponuje ten obcy. Heniek też traktuje mnie inaczej. Nie wiem, jak zachować się. Ruchy członka w pochwie utrzymują ten błogi stan. Nie chce mi się myśleć o żadnym proteście.

    – Zaprotestuję, a oni pobiją mnie? – poruszyłam się niespokojnie, kiedy pomyślałam o takim finale spaceru w lesie.

    Penis ociera się o ściankę. Zaciskam wargi, żeby Heńkowi nie ugryźć penisa. Zaciskam palce stóp, dłoni, napinam mięśnie i wytrwale czekam aż miły dreszcz złagodnieje. Patrzę i niczego nie widzę. Jestem mokra od potu.

    – Czekaj… – mężczyzna silnym ruchem wbija kutasa aż do dna.

    – Ooooch… – jęknęłam. Teraz mnie dobił! Słabnę, prawie mdleję. Penisa w ustach pochłaniam aż po nasadę. Twarz drażnią mi włosy z podbrzusza Heńka. W oczach mam gwiazdki. Znowu pulsuje mi w głowie. Czuję, że ten obcy szarpie mną. Jestem bezwładna.

    – Niech robi, co chce – decyduję. Przymykam oczy, penis wysuwa się z ust. 

    Obcy pyta mnie, ale wszystkie dźwięki docierają z daleka, nic nie rozumiem. Znowu szarpie. Poddaję się jego woli. Kiedy przytomnieję, niechętnie otwieram oczy. Leżymy na lewym boku, obejmuje mnie lewą ręką, a w prawej trzyma moją pierś. Ciągle tkwi we mnie. Głęboko, naprawdę. I porusza się. Nie potrafię, nawet nie chcę skoncentrować się. Ale już nie odpływam. Wciąż jestem bardzo podniecona. I chcę, żeby ten stan trwał długo. Jak najdłużej. Z obcym, z Heńkiem. Nieważne! Niech trwa…

    *

    – No, teraz zrób!

    Podnoszę głowę i widzę, jak Heniek pstryka nam zdjęcia. Jego penis nadal sterczy.

    – Podnieca go ta sytuacja – stwierdzam, obserwując, jak członek kołysze się przy każdym ruchu właściciela. I nagle… Olśnienie! Jemu podoba się, jak mnie traktują! Lubi to!

    Ten obcy łapie moje piersi i trzyma je, waży w dłoniach, miętosi. Chwyta sutki, ciągnie w różnych kierunkach. To nie jest zabawne ani przyjemne.

    – To boli – protestuję nieśmiało. Nie wiem, jaką rolę odgrywa w tej ‘zabawie’ Heniek. Na razie staram się tonować moją reakcję.

    Obcy kąsa mnie w kark i porusza we mnie kutasem. Wstrzymuję oddech. Mam ‘gęsią skórkę’. Zaciskam pochwę. Opuszczam głowę, napinam mięśnie i zaciskam palce. Euforyczny dreszczyk jest znacznie słabszy. Oddycham z ulgą.

    – O, nasze cudne ciałko nareszcie oprzytomniało. Cześć! 

    Facet, którego jeszcze nie widziałam, ale już zaliczyłam z nim stosunek i szalony orgazm, całuje mnie w ramię i głaszcze po udzie. Najwyraźniej jest pod wrażeniem mojego wyglądu.

    – Jestem Waldek, a to jest Daniel – słyszę za głową.

    Mężczyzna wyłania się zza naszych nóg, robi kilka kroków i staje obok Heńka. Dopiero teraz widzę go. T-shirt, spodenki cargo do kolan, sandały. Grubasek, szatyn, koło ‘trzydziestki’. Kiwa mi dłonią. Uśmiecha się przyjaźnie.  

    – Cały czas oglądał nasz seks – dociera do mnie. – W lesie zrobili sobie seks-teatrzyk ze mną! 

    Nie reaguję na powitanie. Ale Waldek nadal porusza się we mnie. I głaszcze moje udo albo zachłannie maca pierś. Wcisnął nogę między moje, więc już głębiej nie może wejść.

    *

    – Moich kolegów spotkaliśmy w lesie. Natknęli się na nas, kiedy spółkowaliśmy – tłumaczy mi Heniek. Jest uśmiechnięty, zrelaksowany. Co jakiś czas robi zdjęcia.

    – Jasne! Już ci wierzę! – ironizuję wyłącznie w swoich myślach. Nadal milczę. Nieznacznie kiwam głową i natarczywie wpatruję się w Heńka. 

    W końcu częściowo poprawnie reaguje na mój wzrok.

    – Och, to? To jedynie na pamiątkę! – podnosi aparat. – Waldek też chce pochwalić się twoim biustem i ciałem. Naturalnie, zdjęcia będą bez twarzy – dodaje uspokajającym tonem. Nie widzi potrzeby, żeby mnie wesprzeć, uwolnić od tych ‘kolegów’.

    – Daniel, a ty będziesz tylko tak stał? Zobacz, jakie piękne ciałko marnuje się… – Waldek drażni zębami mój kark i porusza się w pochwie.

    Ciężko przełykam ślinę. Moje podniecenie znowu rośnie, ale też boję się.

    – Co jeszcze wymyślą?

    Daniel podchodzi do nas. Już nie uśmiecha się. Heniek też zbliża się.

    – Nie, to nie są dla mnie warunki do seksu – mamrocze Daniel. – Ja tak nie lubię.

    Konsternacja. Mężczyźni patrzą na siebie zaskoczeni.

    – Takie urocze miejsce, a ten wybrzydza… – też jestem szczerze zdziwiona.

    *

    – No, ale może mi zrobić loda – z wysiłkiem decyduje Daniel. Pewnie nie chciał, ale zabrzmiał tak, jakby godził się, „poświęcając dla dobra ogółu”.

    – No! Bardzo dobrze! – Waldek cieszy się z decyzji kolegi i zaczyna rytmicznie poruszać biodrami. Stanowczym gestem przyciska mnie do siebie. Przyśpiesza. Chwyta i miętosi pierś. Łagodnie uciska, stara się podrażnić brodawkę wnętrzem dłoni.

    Moje ciało porusza się rytmicznie. Pierś kołysze. Zapieram się ręką. Nie potrafię zignorować tak silnych bodźców. Przymykam oczy, zaciskam usta.

    – Korzystaj z okazji! Może się nie powtórzyć – Waldek zachęca kolegę.  

    – Prorocze słowa… – myślę mściwie.

    – Dobra… – szepcze grubasek. Klęka przede mną, rozpina i zsuwa spodnie, majtki. Wyciąga grubego, krótkiego penisa. Cieknie z niego śluz. Mężczyzna masuje penisa. Jeszcze nie sterczy tak jak Heńka czy Waldka.

    – Daj jej! Przecież potrafi obciągać! – ponagla go Waldek.

    – Jasne… – szepcze i przysuwa się na kolanach. Prostuje się, on uderza mnie penisem w twarz i zostawi szeroki, wilgotny ślad śluzu. Członek wpycha mi do ust i zaraz sięga po drugą pierś.

    Bronię się językiem. Wypycham penisa, dotykam żołędzi, wielokrotnie ‘potykam się’ o napletek u góry, z boku…. Lekko gryzę członek w kilku miejscach. Przesuwam zębami po całej długości penisa.

    – Łoł! Dobra jest! – Daniel odzyskał rezon. Chciwie maca pierś, drugą ręką bawi się moimi włosami.

    Staram się jak umiem, więc po kilku minutach drżący „Tłuszcz” wyrzuca z siebie głośne stęknięcie, szarpie moje włosy, boleśnie ściska ramię i spuszcza się w usta.

    – Połknij! Połknij wszystko! No, już! – zachowuje się, jakby był w amoku.

    Dużo tego nie było, więc połknęłam od razu.

    – Otwórz usta! Pokaż! No, pokaż! – zniecierpliwiony uderza mnie w twarz, aż głowa mi odskakuje.

    – Ej, spokojnie! – Heniek niby nadal uśmiecha się, ale wzrok ma poważny. Opuścił telefon, zbliżył się i obserwuje grubasa.

    Boję się! Jestem przerażona! Ten facet dopiero teraz zaczyna szaleć. Wcisnął mi palce do ust i sprawdza, czy połknęłam spermę. Szarpie szczękę. Idiota! Waldek nadal rżnie mnie, ale nie reaguje nawet jednym słowem. „Tłuszcz” znowu wciska mi w usta wiotczejącego penisa, więc próbuję go jeszcze pieścić. Trochę uspokaja się. Waldek uderza penisem… Przyśpieszam pieszczoty. Z prawie sterczącego penisa wylewa się sperma.

    – Potrafię! – jestem z siebie zadowolona. – W takiej sytuacji…

    Grubas stęka jak ranione zwierzę i nadal wpycha penisa w moje usta. Dławię się. Waldek wychodzi ze mnie i odciąga Daniela. Heniek stoi z telefonem w ręku, fiut nadal mu sterczy. Patrzy na mnie pożądliwie i z wyrazem skrajnej bezradności gapi się na kolegów. Opuszcza ręce. Po chwili znowu spogląda na mnie. Napotyka mój wzrok i penis powoli mu wiotczeje.

    Ten obraz najbardziej utkwił mi w pamięci.

    *

    Oczywiście, po tym, co się stało na koniec, wracaliśmy autem z otwartymi oknami. Heniek śpieszył się. Tym razem wyjątkowo podwiózł mnie pod sam blok.

    – Jeszcze porozmawiamy – ‘podziękowałam’ mu na pożegnanie.

    Jakby skulił się, patrzył przed siebie. Spoważniał i nic nie powiedział. Od razu ruszył, gdy tylko z furią zatrzasnęłam drzwi.

    Wpadłam do mieszkania jak po ogień, męża jeszcze nie było. Zrzuciłam wszystkie ciuchy i już stałam pod prysznicem. Ledwo namoczyłam się, od razu żelem pokryłam całe ciało. Obfitą warstwę piany spłukałam wodą. Dopiero odetchnęłam. Długo płukałam usta wodą, płynem do płukania ust. Kolejną warstwę żelu nakładam spokojnie, ale ręce drżały mi. Dokładnie spłukiwałam pianę. Przed wyjściem z łazienki namoczyłam bieliznę i bluzkę. Spódniczkę również, ale w oddzielnej misce. Nie dbałam o nią. I tak oddam ją do pralni.

    *

    Siedziałam w fotelu w towarzystwie ulubionego drinka. Teraz mi nie smakował. Patrzyłam w ekran telewizora. Akurat emitowano jakiś film. Wyłączyłam dźwięk, dialogi drażniły mnie. Nie pozwalały spokojnie myśleć. Raz jeszcze przeżywałam zdarzenia w lesie i nawet nie wiedziałam, jaki film oglądam.

    – Głupi „Tłuszcz” musiał mnie oszczać! – tłumaczyłam aktorom. Byłam wściekła, oczy zaszkliły się. – Siadł na mnie, wsadził fiuta w usta i szczał! Kiedy twarz zalał mnie moczem, wstał i szczał na całe ciało! A te dwa nędzne chuje nawet nie próbowały go powstrzymać! – uderzyłam pięścią w fotel. – Nigdy więcej „Tłuszcz” mnie nie dotknie! A ta pizda Heniek jeszcze będzie żebrać o seks ze mną! Chciał frymarczyć kochanką?! Też mu urządzę ostre jebanie… – stukałam pięścią w podłokietnik fotela. – Aż mu gówno z ryja wyleci!  

    Tą wyrazistą obietnicą zakończyłam wrzaski do telewizora. Ciężko oddychałam. Patrzyłam w okno. Siedziałam, aż uspokoiłam się. Wytarłam łzy, ciężko westchnęłam i wychyliłam resztę drinka. Wyprostowałam się, klasnęłam w dłonie i ruszyłam do łazienki. Zakończyłam przepierkę. W łazience poprawiłam makijaż i poszłam przygotować mężowi ciepłą kolację. Kiedy kolacja prawie była gotowa, nieco spokojniejsza siadłam przed telewizorem i sięgnęłam po telefon.  

    *

    – Cześć, Ulka! Co słychać?

    – (…)

    – No, byłam, byłam. Świetnie było! Ostro! I nie obyło się bez niespodzianek.

    – (…)

    – Na telefon to za długo. Wpadnij do mnie, to dowiesz się szczegółów.

    – (…)

    – Powiem ci tylko, że Heniu spotkał kolegę. Facet był tak zauroczony moim ciałem, że wybłagał seks ze mną. Ale ma fiuta! Odjechałam z nim. Dwa razy! Jeszcze mi ręce drżą! Trochę mi żal Henia. Najpierw doszliśmy razem, a potem kibicował koledze. Znowu chce się ze mną spotkać.

    – (…)

    – Nie mam pojęcia, jak ty możesz ciągle z tym Pawłem. Ja bym się zanudziła – ziewnęłam. – Ciągle z tym samym kochankiem. Na dodatek zazdrosnym…

    – (…)

    – Oj, żartowałam! Ale gdybyś chciała… Mogę zorganizować grupowe spotkanie. Przemyśl!

    – (…)

    – Wiesz, wpadłam na jeszcze jeden pomysł, który chciałabym zrealizować z twoim udziałem. Oczywiście, myślę o mężczyźnie, którego uraczymy twoim wdziękami… A mnie potem podziękujesz. Oj, wierz mi, nie zapomnisz tego spotkania. Obiecuję. Pa!

    W pokoju zaległa cisza. Błyska ekran telewizora. Seria reklam.

    – On też nie zapomni tego spotkania! – dodaję mściwym tonem, kiedy odkładam telefon.

    *

    Cdn.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Tomnick