Blog

  • Maturzystka – 23.

    Część 23.

    Grzecznie siedzę z boku i jedynie przyglądam się. Siedzę jak trusia. Prawie mnie nie widać.

    Roksana powoli podchodzi i okrakiem siada na kolanach Radzia, przywołana jego niedbałym gestem. Ten delikatnie i powoli głaska jej ramiona, piersi. Napawa się sytuacją, smakuje swoją dominację i cieszy się obmacywaniem ciała młodej dziewczyny. Za chwilę będzie spółkował z nastolatką. Roksana nieco cofa się i nieśmiało uśmiecha, speszona jego pewnością siebie i swobodą, z jaką ją bierze. On wsuwa dłoń w jej włosy, przytrzymuje głowę, nachyla się i zaczyna całować w usta. Dziewczyna po chwili oddaje pocałunek. Druga dłoń zsuwa się z piersi i znika w jej kroczu. „Chujek” rozsuwa swoje nogi i wówczas prawie automatycznie rozsuwają się nogi mojej koleżanki. Nie protestuje. Bez oporu poddaje się pieszczotom kochanka. Nieśmiało, ale jednak obejmuje go. Wygląda na to, że niepewność bezpowrotnie minęła. Również ona ma ochotę na pieszczoty i seks.  

    – Jestem tu jeszcze potrzebna? – zastanawiam się. – Oczywiście! – sama pozbywam się wątpliwości. – Albo nagram coś do moich ‘zbiorów’, albo chociaż popatrzę sobie na koleżankę. Muszę wiedzieć, co potrafi i do czego jeszcze przyda się. A poza tym seks na żywo jest taki pasjonujący…

    *

    Dłoń „Chujka” rytmicznie porusza się w kroczu Roksany. Już nie całują się. Dziewczyna opiera głowę na jego ramieniu, zwróconą twarzą do mnie, ale ma zamknięte oczy. Za to usta szeroko otwarte i głośno oddycha. „Chujek” wydaje się dumny ze swoich umiejętności „zdobywcy kobiet”. W pewnym momencie Roksi otwiera oczy, trzeźwo patrzy na mnie i mruga z szelmowskim uśmiechem. Chwilę później zamyka oczy, otwiera usta i znowu głośniej oddycha.

    Patrzę na nią oniemiała! Wyglądam jak świąteczny karp przed dekapitacją, ale moje otwarte usta to efekt zaskoczenia. Wytrzeszcz oczu szybko znika, bo potrafię zapanować nad zdumieniem, jakie mnie ogarnęło.

    – A to szelma! Zachowuje się jak rasowa dziwka! – przed sobą nie ukrywam uznania dla umiejętności Roksi. – Przez telefon wspominała o starszym partnerze, ale sądziłam, że nauczyła się jedynie wyciągać od niego kasę i wypinać pupę do rżnięcia, a tu proszę… – kręcę głową. Brakuje mi słów. Spryt koleżanki zaskoczył mnie i rozbawił.

    Roksana z pomocą kochanka zdejmuje majtki. Lewą nogą stoi na podłodze, a z drugiej „Chujek” niecierpliwie ściąga majtki. Ona ponownie siada na nim, a majtki zostają na kostce lewej nogi. W zasadzie znowu siedzi mu na kolanach, ale majstruje przy jego spodniach. Rozpina pasek, rozporek, sama wstaje, on unosi się, wciąż obejmując ją. Jednym szarpnięciem zsuwa mu spodnie z majtkami. „Chujek” siada, a Roksi sadowi się na jego kolanach. Przed nią sterczy spory penis. Widzę go dość wyraźnie, barwą kontrastuje z kolorami ich odzieży.  

    Dziewczyna z delikatnym uśmiechem patrzy w oczy swojego klienta i masuje penisa. Ani grama zażenowania, onieśmielenia! Zdumiona jej swobodą, znowu kręcę głową.

    – No, Grażka, miałaś nieaktualny życiorys koleżanki – szepczę w duchu. – Baaardzo nieaktualny.

    Od jakiegoś czasu w prawej dłoni niezdarnie trzymam telefon. Jest włączony na nagrywanie, stąd nieco dziwaczny chwyt. Obok stoi torebka, więc mam nadzieję, że długo nie zauważą moich manipulacji.

    Roksi przestaje masować penisa, podnosi się i wolno siada na niego. Nie zauważyłam, ale chyba nawilżył ją? Dziewczyna ciągle patrzy mu w oczy. Powoli, ale płynnie siada na członku. Facet jest zachwycony. Bezkolizyjny początek seksu z ładną, młodą dziewczyną! 

    *

    Któraś z kolei pozycja. Naga Roksi została przetoczona i leży na boku, a facet w samej koszuli dosiada jej na klęczkach. Jedna noga tkwi między jego kolanami, a druga ląduje na ramieniu i prawie od razu następuje mocne uderzenie biodrami! Facet jest rozochocony po pieszczotach. Z ust Roksi wydobywa się głośny, namiętny jęk. Zaciska palce u stóp.

    – Już trochę spółkują, więc może któreś wreszcie będzie szczytować? – dyskretnie spoglądam na zegarek. Trochę niecierpliwię się. I nudzę. Tyle już pokazali…

    Ale koleżance się nie śpieszy. W końcu przyjechała do stolicy, żeby zabawić się, więc… „Chujek” też ma ochotę na dłuższą zabawę, w końcu zapłacił jak za normalny seks.

    Wygodnie układam się w fotelu.

    Nagle facet odwraca się do mnie, nie przerywając spółkowania.

    – Ej, Grażynko, dołączysz do nas? Znajdę czas i na ciebie. Obiecuję! – Radzio uśmiecha się szeroko. Czoło błyszczy mu od potu. Koszula to też plama potu. Czekając na odpowiedź, wreszcie zdejmuje ją.

    – Eee, nie. Dzięki – odpowiadam cicho. Zaskoczył mnie propozycją. Schylam głowę. – Idiota! Mało mu było u nas w domu?! – staram się ukryć moje wściekłe spojrzenie.

    – No, chodź… – kusi uśmiechnięta Roksi. Penis rytmicznie wnika w nią i wysuwa się. Patrzę na jej pochwę błyszczącą wilgocią, na penisa połyskującego śluzem, przełykam ślinę i milcząc, kręcę głową. Dziewczyna zaciska dłonie na narzucie kanapy. Powoli przymyka oczy, oblizuje wargi, uśmiecha się. Już jest nieobecna. Uśmiech przeradza się w grymas i jęczy. „Chujek” ignoruje mnie, pochyla się i łapie dziewczynę za pierś. Mocniej uderza członkiem i wzmaga jęki mojej koleżanki. Jej noga kołysze się na ramieniu faceta.

    *

    W końcu nie wytrzymałam! Siedząc, szybko i dyskretnie ściągnęłam majtki, a potem powoli położyłam je na torebce. Przez dłuższą chwilę masowałam łechtaczkę, przyglądając się spółkującej parze. Wstałam. Nie usłyszeli mnie. Nie zdjęłam szpilek. Podeszłam do Roksany i jedną nogę postawiłam na kanapie. Słysząc ruch, otworzyła oczy i przed sobą zobaczyła moje krocze.

    – Roksi, poliż mnie – wypowiedziałam polecenie niskim głosem. Miałam sucho w gardle i czułam, jak pulsuje mi twarz. Piekły mnie policzki. Kiedy zamknęłam oczy, powieki parzyły. Wtedy poczułam jej język na cipce… Najpierw delikatny, muskający. Potem coraz bardziej zachłanny, wilgotny i agresywny. Zagryzłam wargi.

    – Ooo! Ho, ho! Widzę, że potraficie się bawić! – zadowolony Radzio śmiał się, jednocześnie klepiąc dziewczynę w pośladek. – Brawo, Grażynko! Taką chcę ciebie oglądać!

    W dupie miałam to, co on chciał. Nie zwracałyśmy na niego uwagi. Roksi już agresywnie pieściła moją cipkę i po chwili wepchnęła dwa palce do pochwy.

    – Och… – jęknęłam namiętnie. Teraz prawie siedziałam na jej twarzy, ale palce swobodnie wbijały się w pochwę. Druga dłoń brutalnie poszarpała łechtaczkę i chwilę później poczułam ją na brzuchu. Przeszył mnie dreszcz! Miałam ‘gęsią skórkę’. Aż wzdrygnęłam się! Jej dłoń poruszała się jakoś niezbornie. Zrozumiałam, że siła bioder Radzia porusza nami obiema.

    – Nooo, dalej! – Roksi niecierpliwymi ruchami szarpała mi bluzkę, rozpinając ją. Uwolniona cipka czuła jej języczek i ząbki. Nie protestowałam, już wcześniej byłam podniecona. Teraz czekałam na pieszczoty. Miałam nadzieję na szczytowanie.

    – Niech dupek się przygląda – pomyślałam mściwie.

    Wtedy jej ręce wsunęły się pod stanik. Sprawnie przesunęła go pod szyję. Macała, a kiedy nasyciła się dotykaniem moich piersi, masowała je, głaskała i ciągle lizała mi cipkę.

    – Dziewczyny, dosyć tych prac ręcznych! – wysapał Radzio.

    *

    Byłam tak podniecona, że do mnie nie dotarł sens jego słów. Roksana, tkwiąc pod moją spódniczką, pewnie nawet ich nie usłyszała. Nagle, silnie pchnięta upadam do przodu. Upadek na kanapę w porę amortyzuję dłońmi. Kroczem naciskam na twarz kochanki. Zaskoczona próbuję się odwrócić, ale to niemożliwe. Za mną jest Radzio.  

    – Ale mnie podjarałyście! – szepcze mi do ucha. – Chętnie obejrzę wasz pokaz w gronie znajomych – ściska moją pierś. – Też skorzystacie na tym. Również finansowo. Obiecuję! 

    – Złaź ze mnie – mruczę i ruszając tułowiem, próbuję strząsnąć go z siebie jak robaka. Bez skutku.

    – Przestań! – syczy mi do ucha. – Teraz ja się zrewanżuję! – lewą ręką łapie mnie za kark i przyciska do kanapy.

    Próbuję odepchnąć się od kanapy, unieść się. Bez powodzenia. Jest zbyt silny i prawie leży na mnie. Z kolei Roksana leży pod nami i biernie czeka na rozwój sytuacji. W końcu jej zależy tylko na kasie.

    I wtedy czuję, jak facet zaczyna grzebać mi przy pochwie!

    – Co ty robisz?! – gwałtownie szamoczę się. Jestem przestraszona. – Zostaw mnie!

    – Uspokój się! – ostrzegawcze szarpnięcie karku. Uderzam głową o kanapę. – Same zaczęłyście… 

    Przestał pocierać moją pochwę i poczułam, że wchodzi we mnie!

    – Zostaw mnie! – protestuję coraz głośniej.

    Zignorował mój opór. Sapie, stęka i wreszcie dłuższe westchnienie. Wbił we mnie całego chuja!

    Mam łzy w oczach. Chcę się go pozbyć, ale panuje nade mną. Mimo wytężania wszystkich sił, jestem bezradna.

    – No, trochę ciebie poujeżdżam – zadowolony szarpie mnie, ściskając kark. – Roksi, liżesz mi jaja, kiedy rucham twoją koleżankę!

    *

    Kolejne minuty to wysłuchiwanie jego stękania. Wali mnie solidnie. Leżę i czekam aż skończy. Próbuje jednak wysunąć się spod niego. Mnie się nie udaje, ale jego chyba podnieca takie ujarzmianie mnie. Solidnie klepnął mnie w pośladek. Aż jęknęłam. Maca moje piersi. Szczypie brodawkę. Jęknęłam z bólu i wzdrygnęłam się. Zaśmiał mi się do ucha. Próbowałam go zepchnąć, ale wolną ręką oberwałam w twarz! Z przerażenia i bólu aż wstrzymałam oddech! Uderzył mnie jeszcze raz! Mocniej. Tym razem aż głowa mi odskoczyła! Zapiekło mnie. Zdusiłam jęk.

    – Następnym razem będzie naprawdę mocno… Zaboli! – szepnął ostrzegawczo.

    Nie wyczułam gniewu w jego głosie. Może czekała na kolejną okazję do zadania mi ciosu? Prowokował? Kątem oka widziałam, że obserwuje moje reakcje na solidne jebanie. Czułam też, jak Roksana ustami pochłaniała jego jądra. Czasami przypadkowo nosem pocierała mi łechtaczkę. Za to dłonią cały czas masowała moją pierś. Brutalność Radzia zabijała miłe doznania płynące z pieszczot Roksi.  

    „Chujek” na chwilę wyszedł ze mnie i przesunął się w dół. Nadal leżałam na brzuchu, przyciskana jego ciałem i trzymana za kark.  

    – Obciągaj – rzucił krótko do Roksi. Dziewczyna posłusznie otworzyła usta i przyjęła penisa. Mruczał z zadowoleniem, kiedy go obsługiwała. – Ty też taka będziesz – stęknął do mnie z satysfakcją.

    – Niedoczekanie! – pomyślałam.

    Znowu wszedł we mnie i ruchał. Szarpał pierś. Zwalniał tempo, przyśpieszał. Gryzł mnie po szyi, po uchu, wkładał język do ucha. Nieoczekiwanie zatrzymał się: 

    – Roksana! Na dywanie ustaw się na czworakach! – uniósł biodra i wypuścił ją spod nas. Wtedy złapał moje piersi, mocno ścisnął i mimo jęków jebał mnie tak, jakby zaraz miał się spuścić.

    – Tylko nie we mnie! – myślałam o tym gorączkowo, bo nie zabezpieczyłam się. W końcu szłam na spotkanie jedynie jako osoba towarzysząca.

    Rytmicznie poruszaliśmy się we dwoje. Przyciskał mnie, a ja pocierałam nagim ciałem o narzutę kanapy. Uwierał mnie stanik pod brodą. Zmięta spódniczka tkwiła gdzieś wysoko na brzuchu. Przesuwałam się. Z taką siłą mnie jebał!

    *

    – Teraz zerżnę ciebie w drugą dziurkę – szepnął mi do ucha. Chyba nawet Roksi słyszała ten szept.

    – Nie! Proszę! Nie! – byłam przestraszona jego siłą i witalnością. I perspektywą takiego seksu właśnie z nim! Byłam bliska płaczu. Chciałam zareagować szamotaniną, żeby uciec spod niego, ale skończyło się na kilku nieznacznych drgnięciach. Parsknął śmiechem i bez ostrzeżenia uderzył mnie w głowę. Drugi cios był znacznie mocniejszy. Aż mi zaszumiało. Leżałam otępiała. Panował nad nami. Robił z nami, co chciał. Nie sądziłam, że tak łatwo dam się podejść. Roksi była bierna i posłuszna, ale ona właśnie obsługiwała swojego najlepszego ‘sponsora’. Na jej pomoc nie mogłam liczyć.

    – Wyszedł ze mnie! Wejdzie w odbyt? – drżałam ze strachu. Byłam skłonna błagać go, byleby mnie zostawił!

    – Obciągnij mi! – polecił rozkazującym tonem.

    Posłusznie odwróciłam się na plecy i wsunęłam pod niego. Klęczał na kanapie. Roksi cierpliwie klęczała na dywanie, czekając na swoją kolej. Z zainteresowaniem patrzyła na nas. Radzio trzymał mnie za głowę, a ja przestraszona, półnaga obciągałam mu. 

    Kiedy miał dość, zszedł z kanapy, ale gestem kazał mi leżeć. Stanął za Roksaną i bez oporu wszedł w nią. Nawet nie stęknęła! Ruchał ją powoli i w końcu przyśpieszył. Jęczała. Jego biodra coraz mocniej uderzały o jej pośladki, wydając charakterystyczny odgłos. Roksi podobał się ostry seks.

    Już miałam nadzieję, że zostawił mnie w spokoju, a on nieoczekiwanie wpakował mi dwa palce do pochwy! Mocno ścisnął w kroczu pozostałymi palcami i zaczął ściągać mnie z kanapy.

    Popiskiwałam, żeby mnie puścił.

    – Liż jej pierś! – wycharczał z wysiłkiem. Był bardzo podniecony.

    Szybko położyłam się obok nich na boku i lizałam pierś mojej koleżanki. Ostro rżnięta Roksana cały czas pojękiwała z zadowoleniem. Nawet nie wiem, czy mnie poczuła. Była tak usatysfakcjonowana spółkowaniem…

    *

    „Chujek” bez słowa wyjął kutasa z pochwy i przystawił mi do twarzy. Wytrysnął! Drgnęłam i odsunęłam się. Chwycił Roksanę za włosy, pociągnął i kiedy odwracała do niego głowę, trysnął drugi raz. Teraz wytrysk był obfity. Zrosił dziewczynę białym strumieniem spermy i westchnął przeciągle. Dosłownie zalał jej twarzy! Część spermy trafiła prosto w otwarte usta podnieconej dziewczyny. Resztę spermy ściągał penisem do jej ust. Zadowolona Roksi bez słowa protestu łykała kolejne porcje.

    – Posprzątaj na niej – szarpnął włosami. Ciągle podniecona Roksi przysunęła się bliżej mnie i zlizywała spermę z mojej twarzy.

    – Nigdy więcej nie odsuwaj się – z wysiłkiem stęknął przez zęby w moim kierunku. Zabrzmiał, jakby mi groził. I tak było. Bezradna czekałam, co się wydarzy. – Spadaj do łazienki – polecił.

    Nie potrzebowałam drugiej zachęty.

    Kiedy pośpiesznie myłam się, słyszałam głośne jęki dochodzące z pokoju. Roksana cierpiała. Nie wiedziałam, co on jej robił, ale sprawiał dziewczynie ból. Stałam ubrana i nie odważyłam się wyjść, dopóki jęki nie ustały.

    W końcu wyszłam z łazienki.

    *

    Roksana leżała na boku na dywanie. Widziałam ją nagą, jednak coś w niej mnie przestraszyło. Ciężko oddychała, ale nie poruszała się. Włosy zakrywały twarz. Kiedy podeszłam, nagi „Chujek” też zbliżył się, ukląkł za nią i wszedł. Ruchał ją jeszcze przez chwilę. Robił to dość gwałtownie, brutalnie. Roki leżała jak kukła. Nie reagowała na ruchanie. Wyszedł, poklepał ją po pupie:

    – Idź! Umyj się i szybko wracaj! 

    Dziewczyna z trudem podniosła się, zebrała swoje rzeczy i poszła do łazienki. Odprowadził ją wzrokiem i spojrzał na mnie z uśmiechem. Nie wiedziałam, jak zareagować. Szybkim ruchem złapał mnie za kark i zmusił do klęknięcia przed nim. Nie puścił mnie, tylko cofnął się i wygodnie rozsiadł w fotelu. Szeroko rozstawił nogi i ciągnąc mnie za kark, po chwili trzymał moją głowę tuż przed jeszcze sterczącym penisem. Zmusił mnie, żebym znowu wzięła go w usta. Z przyjemnością patrzył, kiedy pieściłam go.

    – Trochę dzisiaj doświadczyłaś, więc już wiesz, że ze mną nie ma żartów – patrzył mi w oczy. – Nigdy więcej nie nagrywaj filmów bez mojej zgody! W przeciwny razie zrobię ci krzywdę, której nigdy nie zapomnisz – uśmiechnął się tak, że aż dreszcze przebiegły mi po plecach.

    Czekałam tylko, żeby mnie zostawił. Wypuścił stąd! Nigdy więcej nie chciałam tutaj przyjechać!

    – Wasz seks cieszył moje piękne oczy – kontynuował. – Zrobicie taki pokaz dla moich znajomych. Oni lubią ostre zabawy, więc będzie niezła jazda, a Roksi nadaje się do tego. Jest świetna! A ty… A ty nie masz wyjścia – zmrużył oczy, znowu bawiąc się moją piersią. – Staraj się być tak dobra jak twoja matka, a też nie pożałujesz.

    *

    Na wspomnienie matki prawie odgryzłam mu chuja! Nie wiem, co mnie powstrzymało w ostatniej chwili. Czułam, jak tężeją, puchną mi szczęki. Facet niczego nie zauważył. Sądził, że tylko słucham i grzecznie obciągam penisa. Byłam wściekła! Ale też bałam się, że zirytowany moim zachowaniem, odkryciem filmowania, może mnie jeszcze uderzyć. Bałam się bicia. Rodzice nigdy mnie nie bili. Nie byłam przyzwyczajona do kar cielesnych, za to dzisiaj… Nie mogę w to uwierzyć! Dzisiaj obcy mężczyzna, którego nienawidziłam, o którym sądziłam, że zapanowałam nad nim, kilka razy uderzył mnie! Potem brutalnie zgwałcił, wyruchał jak prywatną dziwkę i jeszcze zmuszał to poniżającego oralu…

    Wolną rękę wciąż trzymał w dekolcie i macał piersi. Wiotczejący penis zmieścił się w całości w moich ustach, połykałam sączący się śluz, a on w nieprzyjemny, prostacki sposób macał piersi.

    – No, jesteś! Musimy się rozliczyć – na widok Roksi podniósł się. Odepchnął mnie ręką i z klęku upadłam na bok. Kiedy podnosiłam się, wrócił z portfelem. Usiadł w fotelu, rozkraczył się, drugi fotel wskazał mojej obolałej koleżance.

    Roksi chyba powoli dochodziła do siebie. Usiadła w fotelu i spojrzała na niego. Mnie nie zauważała albo nie chciała widzieć przy nagim mężczyźnie.

    „Chujek” odłożył portfel na oparcie fotela, złapał mnie za kark i podniósł do klęku.

    – Ej! Kontynuuj! Nie pozwoliłem przerwać!

    *

    Powrót był fajny. Ruch już nie był tak duży, więc po dwudziestu kilku minutach byłyśmy w domu. Matka zmywała lakier z paznokci. Na stole czekało prasowanie. Widziałam pościel, obrusy i koszule taty.

    – O, nie zapomniała, że ma męża – szczerze zdziwiłam się. Sądziłam, że prasowanie jego rzeczy też scedowała na tatę. I wtedy przypomniałam sobie, że tata ma cyklicznie wyjeżdżać na budowę: od poniedziałku do piątku. – Jasne, wyśle męża i będzie miała więcej czasu dla kochanka. Pewnie nie będzie wracać na noc.

    Kiedy po prysznicu kładziemy się spać, Roksi włazi mi na tapczan, obejmuje, przytula się i obiecuje: 

    – Grażynka, zawsze chętnie przyjadę, kiedy tylko pozwolisz. Wystarczy telefon – delikatnie kąsa mnie w ucho. – Mama nie ma nic przeciwko temu. Przecież zna ciebie i twoich rodziców. Raczej uważa, że za często ciebie odwiedzam… – drapie mnie paznokciem po sutku.

    Nie reaguję. Czekam na dalszy ciąg zwierzeń. Roksi nie zawsze będzie taka wylewna. Też musiała przemyśleć swoją sytuację, żeby odważyć się na taką szczerość.

    – A ja tutaj świetnie się bawię. I chciałabym tak spędzać weekendy możliwie najczęściej. Wszystko zależy od ciebie – mówiąc to, dłonią zjeżdża na pupę, głaszcze ją. I całuje mnie w usta.

    Teraz taki pocałunek wydaje mi się naturalny, a jeszcze parę godzin temu… Ach, tyle się zmieniło! Nasze relacje stały się bardziej bezpośrednie, intymne, więc kładziemy się na tapczanie, pod moją kołdrą. Oddaję pocałunek. Roksi rozpina górę swojej bordowej piżamy i zdejmuje ją.

    – To dla ciebie. Jak widzisz, każdy pomysł mi odpowiada – deklaruje Roksana. – A u nas w miasteczku… – przez moment waha się. – Sama dobrze wiesz.

    Nieznacznie kiwam głową.

    – Wiem, wiem. Wystarczy kichnąć, a z drugiego końca miasteczka będą życzyć zdrowia. I jeszcze zwrócą uwagę, że wczoraj trzeba było spacerować w bluzce z mniejszym dekoltem, to dzisiaj nie byłoby kataru…

    Doskonale rozumiem Roksi.

    *

    Bawię się jej piersią. Potrącam sutek.

    – Ty nie zamierzasz zarabiać na seksie z Radkiem? – w końcu Roki pyta mnie wprost. Boi się o swoje zarobki.

    – Jeszcze dopłacę, żeby mnie nie dotykał! – warknęłam. – A tobie podoba się taki mocny seks?

    – Wiesz, on jako klient w zasadzie może wszystko – wzrusza ramionami. – Grażyna, pomyśl: Gdzie ja zarobię takie pieniądze w tym wieku? Dlatego nie będę narzekać – kręci głową i smutno wzdycha. – Początek w ogóle był fajny, potem mu odbiło. Gdyby nie ruchał mnie tak brutalnie w odbyt, pewnie też bym szczytowała – westchnęła. – Ale on robił wszystko, żeby samemu dojść.

    Milczymy dłuższą chwilę. Roksi odzywa się pierwsza:  

    – Grażka, dlaczego on ciebie tak skurwił?

    – Ech… Długo by opowiadać – zastanawiam się nad skróconą wersją. Przecież nie pochwalę się wyczynami matki. – Znamy się nieco dłużej i od pewnego czasu mamy problem. Ot, taki spór o priorytety. I on przy tobie chciał pokazać, że jest ważniejszy i mam go słuchać.

    – I będziesz?

    – Prędzej Legia wygra Ligę Mistrzów w rezerwowym składzie.

    – Hm, to… Czyli: Nie?

    – N-I-E. Nie. Nigdy!

    Dłuższa chwila ciszy. Wiem, że to jeszcze nie koniec.

    – Grażynka… – koleżanka przymilnie głaszcze mnie po ramieniu. – Masz ochotę na ten wspólny pokaz i udział w jego zabawach?

    – Też nie – kręcę głową. – Zobaczyć, jak dorośli zabawiają się, to i owszem. Nawet chętnie! Ale bawić się z nimi albo u niego nie będę.

    Roksi markotnieje i spuszcza głowę. Jej marzenia o zarabianiu pieniędzy właśnie rozpływają się.

    – Nie przejmuj się! – teraz ja głaszczę ją po piersi. Łatwo domyślić się, co ją martwi. – Jak trzeba będzie, to znajdę ci dziewczynę. Chyba nawet mam już dwie kandydatki.

    Roki szybko podnosi głowę. Patrzy na mnie z zainteresowaniem i nadzieją. Niecierpliwie czeka na więcej informacji.

    – Jedna… – i w porę gryzę się w język. – …Jedna lepsza od drugiej! – sama oddycham z ulgą. W porę wybrnęłam. – Ronia, przecież wiem, że głupotą byłoby odpuścić taką kasę!

    *

    Uradowana przytula się do mnie i wciska dłoń między moje nogi. O nic nie pyta. A ja nie oponuję. Rozsuwam nogi i czekam na więcej. Roksi chętnie rewanżuje się za dzisiejszy wieczór. Domyślam się, że zanim położyłyśmy się, ona już wielokrotnie liczyła, ile zarobiłaby, gdyby przyjeżdżała do mnie dwa razy w miesiącu, trzy albo nawet cztery razy? I kiedy najbardziej opłaci się kupić bilet miesięczny? I co zrobi z zarobionymi pieniędzmi? Ile odda mamie?

    W jej sytuacji zachowywałabym się tak samo.

    Z kolei mnie pochłaniają inne kwestie związane z tymi spotkaniami, więc też myślę. I też bardzo intensywnie.

    – Jak tej ludzkiej mendzie, Radziowi, uprzykrzyć życie? – zastanawiam się. Właściwie mam kilka pomysłów. Rozważam, ile będą mnie kosztować i z kim je zrealizować, bo jego dzisiejsze zachowanie bardzo nieprzyjemnie zaskoczyło mnie. Wychodzi na to, że muszę poszerzyć grono koleżanek. – Sama nie odgryzę mu fiuta pod wpływem emocji. W taki afekt u mnie nikt nie uwierzy…

    Zmęczone wrażeniami wieczoru delikatnie pieścimy się, aż w końcu padamy zmęczone. Szczęśliwe, ciężko oddychamy. I tak moja poduszka jest mokra od śliny. Wolałam jęczeć w poduszkę niż gryźć dłoń. Wycieram się chusteczkami higienicznymi. Potem poduszkę. Roki robi to samo.

    Wyrzucam kochankę na jej legowisko. Nie mam nic przeciwko wspólnemu sypianiu z nią, wręcz przeciwnie! To jest dla mnie nowe i ekscytujące, więc chciałabym ponownie skosztować tej przyjemności. Jednak nie chcę, żeby matka nas tak zastała. Nie może mieć żadnego argumentu przeciwko mnie. I chcę się normalnie wyspać.

    – Będziemy po liceum, będzie więcej swobody… – uśmiecham się do swoich myśli. – Dopiero zaczniemy szaleć!

    *

    Cdn.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Tomnick
  • Harry i Ron przylapani przez Snape’a [gay] cz. 1

    Harry wpadł podekscytowany do pokoju wspólnego Gryfonów i wzrokiem zaczął szukać swoich przyjaciół.

    – Ron, Hermiona!! Jajo, jajo!

    – Co z nim? – zapytała zaintrygowana Hermiona

    – Diggory mi powiedział, trzeba je otworzyć pod wodą

    Harry streścił rozmowę z Cedrikiem. Ron i Hermiona również wyglądali na podnieconych

    – Zrobię to dzisiaj w nocy, dostałem od Cedrika hasło do łazienki prefektów, idziesz ze mną, prawda? – zwrócił się do Rona, który gorliwie pokiwał głową

    Reszta dnia i wieczora upłynęła na niecierpliwym czekaniu, Hermiona była nie w humorze wiedząc, że nie będzie mogła pójść z nimi, ale obiecali jej, że z samego rana wszystko jej opowiedzą. 

    Chłopcy położyli się do łóżek wcześniej, ale żaden z nich nie spał, obaj czekali na północ, by wówczas wykraść się ze swoich łóżek. Gdy upewnili się, że pozostała trójka ich współlokatorów śpi Harry wyjął z kufra pelerynę niewidkę i wszedł pod nią razem z Ronem. Ubrani byli jedynie w piżamy, nie miało to większego znaczenia, plan był taki, że nikt ich tej nocy nie zobaczy. Po cichu opuścili dormitorium, następnie pokój wspólny i w końcu udali się w stronę piątego piętra, gdzie znajdowała się łazienka. O tej porze zamek był pusty i niesamowicie cichy, wiedzieli o tym, że czasami nauczyciele patrolują korytarze, jednak była mała szansa, by na kogoś się natknęli, szczególnie mając do dyspozycji mapę i pelerynę. Po 10 minutach dotarli na piąte piętro obok pomnika Borysa Szalonego, Harry podał hasło i drzwi otworzyły się, razem z Ronem szybko zniknęli w środku i zrzucili pelerynę.

    – wow – powiedział Ron na widok marmurowych ścian, złotych wykończeń i w końcu olbrzymiej, głębokiej wanny, którą rozsądniej byłoby nazwać basenem

    – chociażby dla tej łazienki warto zostać prefektem – powiedział Harry równie oczarowany

    Rozglądali się tak chwilę, łazienka faktycznie robiła wrażenie, w końcu Harry podszedł do basenu i odkręcił kilka kurków z wodą

    – To co, wskakujemy? – zapytał i przełknął nerwowo ślinę. Co prawda wielokrotnie widział nago Rona i innych chłopaków z jego klasy, zazwyczaj wówczas, gdy razem szli pod prysznice, jednak zawsze wszyscy udawali, że na siebie nie zerkają. Teraz może być o to ciężko, gdy obaj będą musieli się rozebrać i wejść razem do basen

    – Tak, jasne – odrzekł Ron, który w ogóle nie wydawał się speszony, rozpiął koszulę od piżamy, a następnie szybko ściągnął spodnie. Basen wciąż się napełniał, a wody było mało, Ron stał więc całkiem nagi i rozglądał się po łazience. Ron był wyższy od Harrego i lepiej zbudowany, jego penis i duże jądra zwisały swobodnie, włosów na ciele mial niewiele, jedynie drobny rudawy meszek pokrywał podbrzusze i mosznę. Potter nie chcąc być gorszy od przyjaciela pospiesznie zdjął koszulę i biorąc głęboki wdech ściągnął spodnie. Był niski i szczupły, miał wyraźnie zarysowane żebra, niedużego penisa i ładne, jędrne pośladki. Harry spojrzał na Rona i poczuł jak jego kutas zaczyna drgać, zganił siebie w myślach i nie chcąc narobić sobie wstydu wszedł do basenu, obserwował jak jego przyjaciel robi to samo

    Basen powoli napełniał się wodą, a chłopcy pływali i wygłupiali się, obaj kilkukrotnie poczuli, jak ich penisy ocierają się przypadkowo o siebie, jednak udawali, że żaden z nich tego nie poczuł. W końcu basen napełnił się wodą

    – To gdzie jest jajo? Otwórz je – powiedział Ron. Harry rozejrzał się i spostrzegł, że jajo zostało przy wejściu do łazienki, podciągnął się na murku basenu i wyszedł z niego, jego kutasek znajdował się w półwzwodzie i niemal cały otulony był pianą, jedynie grzybek był od niej wolny. Ron dostrzegł to i cały się zaczerwienił. Z jajem pod pachą Harry podszedł do skraju basenu, odłożył je na bok i z ulgą zanurzył się w wodzie, czuł jak jego kutas robi się coraz bardziej sztywny. Ron podpłynął i stanął obok niego tak, że obaj stykali się teraz udami.

    – To co, otwieramy? – zapytał Harry z głośno bijącym sercem

    – Poczekaj chwilkę, mamy przecież dużo czasu – odpowiedział Ron i wówczas Harry poczuł, że dłoń jego przyjaciela dotyka jego penisa i jajek. Podskoczył zszokowany, ale również podniecony do granic możliwości

    – Co ty wyprawiasz?! – złapał dłonią nadgarstek Rona, ale nie wykonał kolejnego ruchu

    – Przecież widzę, jaki jesteś podniecony, ja zresztą też. Słyszę co noc, jak zabawiasz się pod kołdrą, może spróbujemy razem? Bardzo mi się podobasz, może być fajnie – na te słowa Ron wolną lewą ręką objął Harrego w pasie, a prawą zaczął wykonywać delikatne ruchy wzmagając wzwód przyjaciela.

    – Mhm – Harry jęknął i odchylił głowę do tyłu, wsadził dłoń pod wodę i szybko zlokalizował to, czego szukał. Kutas Rona musiał być dużo większy od jego, złapał go w dłoń i powoli badał z ciekawością, a następnie zaczął wykonywać ruchy w górę i w dół

    Zabawa chłopców trwała kilka chwil, w pewnym momencie obaj spojrzeli na siebie z podnieceniem w oczach i pocałowali się namiętnie, jednocześnie nie przestawali wzajemnie się masturbować. W końcu oderwali się od siebie i uśmiechnęli

    – Wyjdźmy z wody – powiedział Ron, a Harry ponownie wspiął się na murek i podciągnął się na rekach, Ron z zachwytem spojrzał na jego pośladki, które teraz znajdowały się kilka centymetrów od jego twarzy

    Obaj chłopcy wyszli z basenu, cali ociekali wodą i pianą, a ich kutasy stały twarde w gotowości. Gruby i żylasty penis Rona miał około 16 cm, znacznie mniejszy ptaszek Harrego miał około 12 cm. Rudowłosy nastolatek z pożądaniem w oczach podszedł do Harrego pogłaskał go po policzku i ponownie głęboko pocałował

     – klęknij i weź go do buzi, Harry

    Potter klęknął i dłonią zgarnął resztę piany z kutasa przyjaciela, następnie otworzył usta i zaczął zapoznawać język z członkiem, na co Ron zareagował z jękiem podniecenia. Wówczas jednak obaj usłyszeli gruby, męski głos

    – Widzę, że dobrze się bawicie – Harry i Ron podskoczyli jak oparzeni, w pierwszym momencie zaczęli rozglądać się po łazience, a w drugim starali się rękoma zakryć nabrzmiałe członki, szczególnie w przypadku Rona okazało się to trudne do zrealizowania. W rogu łazienki znajdował się nauczyciel eliksirów Severus Snape

    – Co Pan tu robi, jak Pan tu wszedł?! – krzyczał przerażony Harry

    – Otrzymałem informację, że ktoś w środku nocy wszedł do łazienki prefektów, myślałem, że to skrzat domowy, ale jak widać się myliłem – powiedział cicho Snape – powiedz mi lepiej Potter co wy robicie w środku nocy w łazience, do której nie macie wstępu?

    – my… my… jajo, turniej… chcieliśmy rozwiązać zagadkę – wydukał Harry wskazując na złote jajo i basen pełen wody – możemy się ubrać?

    – Nie, nie możecie. Obserwuję was od kilku minut, jedno jest pewne, jajem na pewno nie byłeś zainteresowany, a przynajmniej nie złotym – powiedział kpiąco Snape, a następnie zbliżył się do chłopców – odsuńcie ręce – rozkazał, a jego oczom ukazały się dwa pulsujące kutasy, profesor eliksirów zaczął badać je różdżką, która delikatnie wibrowała. Ku swojemu przerażeniu Potter zorientował się, że jest bliski wystrzału

    – Zrobimy tak: nie ukarze was za to, że jesteście o tej godzinie poza dormitorium, nie ukarzę was za to, że znajdujecie się w łazience, do której nie macie wstępu, nikomu również nie powiem, co tu widziałem, a widziałem wiele. W zamian jednak oczekuję absolutnego posłuszeństwa, wyrażam się jasno?

    – Co ma pan na myśli, panie profesorze? – zapytał wystraszony Ron

    – Wszystko, Weasley, wszystko – mówiąc to podszedł do niego i palcem zaczął jeździć po jego ustach. Następnie cofnął się i zaczął ściągać z siebie ubrania, po chwili był już nagi. Już kutas Rona wydawał się Harremu duży, ale prawdziwie duże było przyrodzenie profesora eliksirów

    – Chodźcie tu – rozkazał Snape i palcem wskazał na swoje krocze. Harry i Ron zbliżyli się powoli, a następnie klęknęli i nieporadnie zajęli się kutasem profesora. Dopiero po kilku minutach dotykania i ssania członek stał się całkiem sztywny. Harry z Ronem na zmianę wkładali go do buzi, zajmowali się również jądrami. Snape jęczał z rozkoszą, gdy dwóch jego uczniów zabawiało się jego przyrodzeniem. Po kolejnych kilku, a może kilkunastu minutach kutas zaczął pulsować. – odejdź, Weasley – warknął i odepchnął Rona. Chwycił głowę Harrego, który posłusznie otworzył usta, kutas zanurzył się w nich do samego końca, Harry zakrztusił się, ale Snape trzymając go za głowę raz po raz posuwał go w buzię. Harry dostrzegł kątem oka, że Ron siedzi oparty o ścianę i masturbuje się oglądając tę scenę. Kolejne kilka pchnięć, głośnych jęków i Harry poczuł, jak pierwszy strzał zalewa jego gardło, Snape wyjął kutasa z jego ust i kolejne strzały trafiły na oczy, usta i twarz Harregp

    – Chłopiec, który przeżył – powiedział z satysfakcją Snape przyglądając się klęczącemu Harremu, którego buzia cała była w jego spermie – dobrze się spisaliście chłopcy, ale nie, nie dam wam za to dodatkowych punktów. Chętnie bym się jeszcze z wami pobawił, ale to nie jest dobre miejsce, na pewno się jeszcze spotkamy, wyczekujcie ode mnie sowy, i pamiętajcie, macie robić wszystko, co wam rozkażę. Macie 10 minut na posprzątanie tu po sobie, po tym czasie marsz do pokoju wspólnego Gryfonów

    Snape ubrał się i opuścił łazienkę. Harry dostrzegł Rona wciąż siedzącego pod ścianą, jego kutas był już miękki, a brzuch pokryty był spermą. Ron wstał i podszedł do Harrego od tyłu, przytulił się do niego, a Harry poczuł jego kutasa na swoich pośladkach.

    – Pomogę ci i serio musimy stąd iść – powiedział Ron i chwycił wciąż sztywnego kutasa Harrego, wystarczyło kilka ruchów i Harry trysnął daleko przed siebie przeżywając najlepszy orgazm w swoim życiu

    – Dzięki – uśmiechnął się do Rona. Następnie obaj weszli do basenu, umyli się i pod peleryną niewidką opuścili łazienkę. Nie zdążyli nawet zrobić tego, po co tu przyszli – wysłuchać wycia jaja pod wodą.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    wizard s
  • Przypadek Michala cz.XVI

    Doktor Otis wiedział, że w związku z wypadkiem, który mi się przydarzył otrzymałem dar od losu. Anomalia w mózgu, sprawiała, że mogłem oddziaływać na innych ludzi. Nie znał jednak szczegółów. Brak mu było istotnej wiedzy, a mianowicie, którą sferę życia objął mój przypadek.  

    Dokładnie o tym właśnie myślałem siedząc naprzeciwko jego asystentki, Sandry Novak. Przecież chcąc leczyć narkomana nie przysyła się mu na pomoc dilera, a pomagając alkoholikowi nie zamyka się go w piwniczce z gorzałką. Tymczasem ja, ze swoją przypadłością dostałem w ramach pomocy od amerykańskiego doktorka atrakcyjną blondynkę. Drobną, o przykuwających wzrok krągłościach, z miłym uśmiechem i migotliwym błyskiem w oczach. Od pierwszej chwili przypadła mi do gustu. Jej troska, wyrażana werbalnie co chwila, od samego początku naszego spotkania w połączeniu z amerykańskim akcentem a la Joanna Krupa sprawiała, że byłem gotów natychmiast położyć sie na stoliku w kawiarni, by dać sobie zrobić trepanację czaszki. Głupie, ale Sandra była naprawdę atrakcyjna.
      
    Była nieco młodsza od Anity Grześkowiak. Przed trzydziestką, czego się bardziej domyślałem, bo nie zdradziła mi swojego wieku. Rodzice asystentki Otisa wyjechali z Polski, gdy matka Sandry była w ciąży. Urodziła się już w Ameryce, ale geny są genami. Jej uroda aż kipiała od najlepszych cech słowiańskich kobiet. Musiałem mocno walczyć ze sobą, by skupić się na tym co mówi, a nieco tonować niemy zachwyt nad tym jak wygląda.  
    Od kilku minut siedzieliśmy w przytulnej, małej kawiarence. To były dalekie peryferie Warszawy, ale i tak miałem wrażenie, że czas płynie tu dynamiczniej. Znałem to miejsce i wiedziałem, że jest miłe, a przede wszystkim podawali tu wyborną kawę. Bez znaczenia, czy czarną, czy cappuccino, latte czy co tam kto lubi. Zawsze smakowała świetnie.  

    – Doktor Otis miał rację. Miły z ciebie chłopak i szkoda mi, że poznajemy się w takich akurat okolicznościach – przyznała w pewnym momencie Sandra. – To jednak dla twojego dobra.

    – No właśnie. To chyba nie najgorszy scenariusz? – odparłem. – Ratuje mi pani życie.

    – Skończmy z tą panią. Ani się nią nie czuję, ani nie jestem tyle starsza od ciebie – zaproponowała panna Novak. –  

    – Jak sobie życzysz – zgodziłem się, z trudem ukrywając zainteresowanie ruchem jej nóg. Założyła jedną na drugą, a mi stanęła przed oczami scena Sharon Stone Z “Nagiego instynktu”. Wątpiłem, by Sandra nie nosiła majtek, ale i tak zrobiło mi się gorąco.  

    – No tak, ratuję ci życie. – Przyznała, zamyślając się polska Amerykanka. – A propos, wprowadzenie antidotum czyli zastrzyk przy twoim stopniu zaawansowania przypadłości będziemy robić jednak trzy razy w miesiącu. Poza zajmowaniem się tobą nie miałabym zbyt wiele do roboty w Polsce. Dlatego Otis załatwił mi współpracę ze szpitalem profesora Jaroszyńskiego. Konsultacje, badania takie tam specjalistyczne sprawy, ale pomimo to chciałabym raz w tygodniu spotykać się z tobą, by analizować twój przypadek. Mam możliwość przeprowadzania badań, przyleciało ze mną trochę potrzebnego sprzętu.

    – Tylko raz w tygodniu – wyrwało mi się mimowolnie. Co miałem jednak poradzić, gdy dekolt bluzki Sandry zwariował, odchylając się znacznie i odsłaniając miły dla oka fragment biustu.  

    – Michał, skup się na naszej terapii! – Zaśmiała się panna Novak, poprawiając bluzkę. Zmarszczyła groźnie czoło. Nie uszedł jej uwagi kierunek mojego spojrzenia. – Widzę, że będzie problem z twoim temperamentem, ale opanuj emocje. Są setki powodów dla których nic między nami się nie wydarzy. Poza wiekiem, dla mnie najważniejszy to narzeczony, który czeka w Stanach.  

    – Spokojnie. To tylko spojrzenie – stwierdziłem, nic a nic się nie przejmując jej słowami. – Zadziałał samczy instynkt i tyle. Przepraszam.

    – Nie przepraszaj, bo ja to rozumiem. – Uśmiechnęła się Sandra – Pochodzę jednak z kraju, gdzie takie zerknięcie kończy się niekiedy sprawą o molestowanie. Uprzedzając cię też zareagowałam instynktownie, a poza tym ustaliłam pewną zasadę.  

    – Zasada numer kolejny, nie zerkać znacząco na pannę Novak! – Żartując, chciałem rozładować napięcie. – Ciężko będzie, jesteś bardzo ładna, a poza tym jak mam z tobą spotykać bez…

    – Ok.,ok., mój drogi! Skończmy ze słodzeniem! – Machnęła ręką moja rozmówczyni. Żart jednak przypadł jej do gustu, a komplement sprawił przyjemność, choć starała się tego nie okazywać. Ach, ta kobieca próżność. – Ustaliliśmy najważniejsze rzeczy, oprócz jednej. Kiedy chcesz mieć pierwszy raz podaną porcję leku?

    – Skąd mam wiedzieć? To wy jesteście fachowcami, prawda?  

    – Czy przyszły tydzień ci pasuje? Na przykład wtorek? – zapytała asystentka Otisa. – Nie masz jakiś planów na ten dzień?

    – Raczej nie, a jakby coś to będę dzwonił – Zgodziłem się po krótkim namyśle.  

    – Ok.. To na dziś chyba wszystko. – podniosła się ze swojego miejsca Sandra.  

    – Skoro tak twierdzisz.

    – Dobre miejsce wybrałeś, świetna kawa i ciastka. – Pochwaliła mój wybór lokalu, podając mi dłoń do uściśnięcia. Chciałem ją ucałować, ale twardo się broniła. – Daj spokój! Szarmanckość zostaw sobie dla innych dziewczyn.  

    Patrzyłem na nią, gdy wychodziła. Była w opiętych dżinsach, więc zgrabna, lekko odstająca pupa przyciągała mój wzrok niczym magnes. Gapiłem się więc jak głupek.
    Już na zewnątrz, przez szybę Sandra palcem wskazała najpierw swoje oczy, a potem tyłek, by po chwili nakierować go na mnie. Tym samym dała mi do zrozumienia, że czuła na sobie mój wzrok. Pogroziła mi, kiwając znacząco głową i uśmiechając się pod nosem.  

    Cóż, panno Novak. Jestem jaki jestem. Doktor Otis przysłał właśnie ciebie, a ja będę musiał uzbroić się w siłę woli godną świątobliwego męża, by poddać się twoim zabiegom i nie myśleć a zaletach twojej urody.  

    ****

    Na drugi dzień po spotkaniu z Sandrą postanowiłem dowiedzieć się czegoś na temat Anity, która od czasu przykrej konfrontacji z Banasiem nie pojawiała się w szkole. Na pierwszej przerwie wysłałem sms-a do Anastazji, prosząc o spotkanie. Na kolejnej dostałem odpowiedź.

    “Na długiej przerwie, w kantorku obok sali gimnastycznej.”

    Miejsce sugerowało, czego spodziewała się Nastka. To tam spotykaliśmy się niekiedy, gdy byliśmy zbyt napaleni, by czekać na sposobną okoliczność po szkole. Wciąż miałem dorobiony do tego pomieszczenia klucz. Tym razem jednak nie chodziło mi o szybki numerek, a o informacje. Odpisałem.

    “Chcę tylko porozmawiać.”

    “Nie ma sprawy, ale przy okazji. Zaniedbujesz mnie ostatnio.”

    Westchnąłem zrezygnowany widząc tą wiadomość. Dziewczyna raczej nie da się przekonać do samej rozmowy. Musiałem pogodzić się z dodatkową atrakcją. Nie to, żeby mi się nie podobała, ale starałem się ograniczać pieprzenie Nastki w szkole. Czułem się wtedy niekomfortowo, obawiając ewentualnych konsekwencji, gdyby nas odkryto.  

    “Ok..” Wystukałem odpowiedź.

    Przed długą przerwą wyskoczyłem z klasy niczym wystrzelony z procy. Nastawiłem się na mega szybki seks, ale kwadrans to nie jest zbyt długo, biorąc pod uwagę okoliczności. Musieliśmy znaleźć dogodny moment, aby zniknąć niepostrzeżenie w starym magazynie. Nie było to łatwe, bo ciągle się ktoś kręcił. W końcu się jednak udało.  

    Ledwie przekręciłem klucz w drzwiach, gdy znaleźliśmy się w środku, a już miałem na sobie Anastazję. Zachłanny pocałunek odebrał mi powietrze. Z trudem się uwolniłem.

    – Sekundę Nastka, najpierw pytanko – zaoponowałem, widząc, że już rozpina dżinsy.  

    – Poważnie? Wolisz najpierw gadać, gdy ja mam między nogami ogień? – Uniosła pytająco brwi. Złapała moją rękę i wsunęła ją pod spodnie. Jęknąłem, czując pod palcami mokre ciepło. Poczułem ciasnotę z przodu slipów.  

    – Powiedz mi tylko co z twoją ciotką? Od paru dni nie ma jej w szkole – wyrzuciłem z siebie pytanie, obawiając się, że za chwilę go nie zadam.  

    – Ciągniesz mnie tu, żeby o nią zapytać? – Nastka nerwowo zmarszczyła czoło.

    Musiałem ją udobruchać. Wtuliłem się w plecy dziewczyny i oplotłem ją rękami. Rozpiąłem kilka strategicznych guzików, by łatwiej wsunąć dłoń pod bluzkę. Gdy zagarnąłem jedną z piersi ukrytych w miseczce biustonosza odzyskałem kontrolę nad sytuacją. Anastazja rozpuściła się w moich rękach jak masło.  

    – Chciałem żebyś przyszła, bo mi ciebie brakowało – szeptałem jej do ucha, uciskając cycka. – Za chwilę podam ci swojego fiuta, a ty weźmiesz go do ust. Potem zerżnę cię, żeby ugasić ten żar w twoich majtkach. Jednak zanim się to stanie, powiedz, co jest z twoją ciotką.

    – Michał, nie potrafię się na ciebie złościć. Nie potrafię ci niczego odmówić. Jak ty to robisz? – westchnęła Nastka pocierając wybrzuszenie na moich dżinsach. – A co do mojej cioteczki, to jest chora. Nie bardzo wiem co jej dolega, po prostu siedzi w swoim pokoju jakaś osowiała albo kręci smętnie po domu. Wzięła zwolnienie i tyle.  

    Odpowiedź dziewczyny usatysfakcjonowała mnie całkowicie. Martwiłem się, że po takiej traumie coś gorszego mogło się dziać z Anitą. “Choroba” na pewno była skutkiem ostatniego kontaktu z Banasiem, ale wyglądało na to, że anglistka po małej depresji wróci do siebie.

    Otrzymawszy wyjaśnienie mogłem się skupić na przyjemnościach. Rozpiąłem stanik Nastki, uwalniając jej piersi. Rozchełstana bluzka pozwalała na ich swobodne podziwianie.  

    – A teraz, żeby nie być gołosłownym… –  Zjechałem suwakiem rozporka w dół i opuściłem spodnie do kolan. Ich śladem poszły zaraz slipy. Dwa kroki do tyłu i stałem opary o ścianę, ze sterczącym jak dzida kutasem.

    Anastazja dawno przestała być niewinną kujonką z początku roku szkolnego.  Kucnęła przede mną i wzięła członka w dłonie. Przez chwilę zabawiała się nim w ten sposób, ale niecierpliwość i świadomość braku czasu wzięła górę.  
    Objęła fiuta wargami i wsunęła go do głębiej. Przytrzymując go u nasady, poruszała jednocześnie głową, robiąc mi dobrze ustami. Przymknąłem oczy, rozkoszując się chwilą. Krew szybciej płynęła, pulsując we mnie energią i żarem. Miałem wrażenie, że Nastka wysysa za mnie całe napięcie.  

    Obydwoje byliśmy skupieni. Ja na rosnącym podnieceniu, moja partnerka na swojej robocie. Tak bardzo nas to pochłonęło, że nie usłyszeliśmy chroboczącego klucza w zamku. Dopiero, gdy obok nas stanęła dyrektorka szkoły przerwaliśmy gwałtownie naszą niegrzeczną zabawę.  

    – O Boże, pani dyrektor, ja… ja.. nie wiem co powiedzieć… – jęknęła przerażona Anastazja, niezbyt skutecznie zasłaniając biust. Była zbyt zdenerwowana, by uporać się z guzikami. – Ja… bardzo przepraszam…, Jezu jaki wstyd…

    Szamotała się zupełnie nie dostrzegając naszego zachowania. Tymczasem oczy Bogny zdradzały jak świetnie się bawi. Nie umknęło to mojej uwadze. dlatego nic sobie nie robiąc stałem wciąż bez skrępowania, eksponując penisa. Spojrzenie dyrektorki łakomie przesunęło się po nim, ale trzymała na wodzy swoje popędy. Figlarny błysk zdradzał, że coś kombinuje.  

    – Przed wszystkim uspokój się dziewczyno! I bądź ciszej! – Głosem nieco mocniejszym od szeptu, ale stanowczym nakazała Bogna. – A ty co, nic nie powiesz?

    Śmiałem się w duchu z tego teatru, ale skoro trwał, to wczułem się w rolę.

    – A co mam mówić, pani dyrektor? Przecież wszystko jest jasne – stwierdziłem, udając zmartwionego. – Przyłapała nas pani. Strasznie mi głupio i wstyd, ale co na to poradzę.

    – Pewnie nic, ale nieźle mnie zaskoczyliście – przyznała Bogna. – Idę korytarzem, a tu Wanat konspiracyjnie kryje się w nie starym magazynie. Odczekałam trochę, ale nie wychodziłeś, więc postanowiłam to sprawdzić. Przeżyłam szok, bo wiem, że wielu z was ma za sobą pierwsze doświadczenia, ale że razem z tobą nakryję jedną z najlepszych uczennic, to już mnie przerosło.  

    – Proszę nie robić z tego afery – Ze łzami w oczach poprosiła Nastka.  

    Bogna rozejrzała się po niewielkim pomieszczeniu. W rogu stały fragmenty starej skrzyni gimnastycznej. Siadając na niej, wydała wyrok.

    – Nie chcę łamać wam życia. Niemniej kara musi być! – Niemal uwierzyłem w jej nauczycielski ton. Spryciara chciała wykorzystać sytuację i zabawić się naszym kosztem. – Skoro tak bardzo wam wstyd, to niech to uczucie będzie waszą karą.  

    – Jak to? – Anastazja była kompletnie rozbita i zaskoczona. Ja jednak wiedziałem co się kroi.  

    – Dokończycie to co zaczęliście, a ja sobie popatrzę – Zacięty wyraz twarzy dyrektorki miał nas przekonać, że nie żartuje. Dokładniej przekonać siostrzenicę Anity bo ja poznałem już trochę Bognę. Ten pomysł nic a nic mnie nie zaskoczył. Mało tego, mocno mnie podniecił. Podejrzewam, że podobnie jak jego autorkę.  

    – Pani żartuje?! – Nastka nie wierzyła w to co słyszy. – Tak nie można.

    – A tak ja wy można? Nie żartuję, moja droga! – Ton głosu Bogny zmienił się na ostrzejszy. Gdyby kiedyś chciała zmienić pracę, powinna się zastanowić nad angażem w teatrze. – Kończ co zaczęłaś, albo zrobię wam piekło!

    Zaskoczona i niepewna Anastazja kucnęła z powrotem przede mną. Zdenerwowana, włożyła fiuta do swoich ust i zaczęła go ssać. Czułem, że cała drży, nie mogąc się dostatecznie skupić na robieniu loda. Nie dziwiłem się jej wcale. Nie była świadoma, jakie relacje istnieją między mną a Bogną, która z błyskiem w oczach obserwowała całą scenę. Musiałem coś zaradzić na tą niedogodność.  

    Chwyciłem obydwiema rękami głowę Nastki i docisnąłem do swojego krocza. Zaskoczona zakrztusiła się lekko, ale zaraz doświadczenie z naszych randek wzięło górę. Przyjęła kutasa, pozwalając mu na głęboką penetrację.  
    Pieprzyłem Anastazję w usta, starając się kontrolować pchnięcia by nie przedobrzyć. Siostrzenica anglistki z głową przy moim kroczu nie mogła zerkać w stronę dyrektorki. Dzięki temu ja mogłem sobie pozwolić na bezczelne, wyzywające zerkanie w stronę obserwatorki. Widziałem, że siedzi jak na szpilkach, gotowa w każdej chwili zastąpić uczennicę.  

    Trwało to dobrą chwilę, aż Bogna bezgłośnie poruszyła ustami. W powietrzu zawisło nieme pytanie.

    – Dasz jeszcze radę?

    Kiwnąłem głową czując, że pomimo dużego podniecenia jestem w formie i wytrzymam ile trzeba.  

    – Sądzę, że wasza randka nie miała sie skończyć na seksie oralnym? – Ni to stwierdziła, ni to zapytała dyrektorka. – Myślę, że liczyliście na, jak wy to mówicie… szybki numerek, tak? Pokażcie na czym to polega, nieznającej się na tym belferce!

    Omal nie parsknąłem śmiechem. Bogna i brak wiedzy na temat jakichkolwiek miłosnych zabaw. Dobry żart!

    – Pani dyrektor, nie może pani od nas tego żądać. – Cicho zaprotestowała Nastka. – To nie w porządku. Zrobiliśmy źle, ale…

    – Posłuchaj Anastazjo! – Przerwała dziewczynie dyrektorka. – Chcę żebyście zapamiętali dobrze ten moment i zastanowili się na drugi raz, zanim zrobicie coś głupiego. Ta metoda wydaje mi się ekstremalna ale skuteczna. Krótko mówiąc, możesz wyjść i zmierzyć się z tego konsekwencjami lub zrobić grzecznie co każę. Twój adorator chyba to zrozumiał, ale ty masz z tym problem, dlatego jeśli jednak chcesz się poddać mojej karze, ściągaj spodnie i majtki, a potem wypinaj pupę, dobrze?

    Siostrzenica Anity wyglądała tak jakby scena w magazynku nie działa się naprawdę. Nakaz Bogny docierał do niej powoli, ale odniósł skutek. Dziewczyna zsunęła dżinsy i majtki, a potem oparła się o ścianę. To był moment, gdy ja wkraczam do akcji. Rozchyliłem nogi dziewczyny i zacząłem pocierać wargi sromowe. Pomimo niekomfortowej sytuacji ciało Nastki odpowiedziało natychmiast drżeniem i lekkim ruchem bioder. Kolistymi ruchami  rozchyliłem fałdki i wniknąłem palcami we wnętrze norki. Słyszałem jak kochanka walczy z oddechem, próbując powstrzymać odgłosy rozkoszy. Starała się, ale przegrała, gdy między palcami zacząłem obracać guzek łechtaczki. Szarpnęła silniej biodrami i  jęknęła.  

    – O Boże Michał, aż o tyle chyba pani dyrektor nie prosiła i… ooo… – Skończyła głośniejszym jękiem, gdy ścisnąłem mocniej. –  

    Uznałem, że była gotowa. Przytrzymałem fiuta i pchnąłem w stronę cipki Anastazji. Stres spowodowany obecnością intruza sprawił, że nie pomimo pracy moich palców nie poszło zbyt łatwo. Poczułem opór, ale po chwili udało mi się wejść w partnerkę. Byłem mocno nakręcony całą sytuacją, więc, gdy już na dobre zagościłem w ciasnej szparce, szarpnąłem biodrami. Kolejne sztychy rozluźniły nieco kochankę, ale różnica była zauważalna. Pomimo to napierałem, zatracając się w rżnięciu. Świadomość, że Bogna patrzy na nas dodatkowo mnie podniecała.  

    Bogna nie pozwoliła nam na zbyt długie pieprzenie. Podeszła do nas bliżej. Doskonale widziałem wypieki na jej twarzy i lubieżne spojrzenie.  

    – Jako odpowiedzialna osoba nie pozwolę wam skończyć zabawy – stwierdziła, starając się ukryć drżenia głosu. – Wystarczy wam tego upokorzenia. Anastazja ogarnij się i zmykaj, a z tobą Michał jeszcze chwilę muszę porozmawiać, bo mam wrażenie, że to ty jesteś bardziej winny tej sytuacji.  

    Po raz pierwszy odkąd umawiałem się na bzykanie z Nastką, nie doprowadziłem sprawy z dziewczyną do końca. On i tak była zadowolona, że może zejść z oczu dyrektorce i zostać sama ze swoim upokorzeniem. Wymknęła się posyłając mi pożegnalne spojrzenie. Gdy wyszła Bogna i ja odczekaliśmy chwilę, a potem zaczęliśmy się śmiać.  

    – Nieźle ją nastraszyłaś – stwierdziłem. – Być może nie zechce już się ze mną pieprzyć.  

    – Wątpię, skarbie. Wywołujesz dziwne stany u swoich wybranek – skwitowała moje obawy Bogna, rozpinając suwak z boku spódnicy. – Weź na przykład mnie, za chwilę zrobię coś szalonego, ale w ogóle się tym nie przejmuję.  

    – Bardzo niegrzeczna z ciebie pani dyrektor – wychrypiałem. Emocje targały mną niczym huragan. Byłem nabuzowany pieprzeniem Nastki, a tu szykowała się kolejna kandydatka do seksu. Dojrzała, świadoma swoich walorów kobieta. Do tego napalona, chętna i przygotowana. Spódnica opadła razem z figami na ziemię, tworząc bliżej nieokreśloną plamę wokół kostek właścicielki.  

    Bogna oparła się o skrzynię na której wcześniej siedziała i wypięła swój niesamowity zadek. Uwielbiałem go permanentnie. Pełny, krągły ale nie przekraczający granicy, po której trzeba by go nazwać zbyt wielkim. Westchnąłem zachwycony i zbliżyłem się do tego skarbu. Na widocznych,  zaróżowionych wargach sromowych lśniły wilgotne dowody podniecenia kobiety. Nieźle ją nakręciła nietypowa sytuacja.  

    Położyłem dłonie na biodrach Bogny i przytrzymałem mocno. Wiedziałem z doświadczenia, że brana od tyłu liczyła zawsze na ostre rżnięcie. Wrota jej cudownej norki poddały się bez żadnego opory, gdy naparłem na nie taranem w postaci twardego kutasa. Wszedłem od razu mocno, aż po same jaja.  

    – Zepsuta z ciebie kobieta – Wydyszałem, dociskając ją bardziej do skrzyni, która skrzypiała niepokojąco.  

    – Mmm… chciałbyś, żeby ktoś mnie naprawił – wyzywająco, spytała moja kochanka, kręcąc biodrami, by bardziej poczuć mnie w sobie.  

    – Nigdy w życiu – Wysunąłem się lekko z cipki, by pchnąć po raz drugi równie gwałtownie.  

    – Więc rżnij mnie, bo jeszcze sporządnieje! – Tyłek dyrektorki zawirował. Umiała nim kręcić, to trzeba było przyznać.  

    Spełniłem jej życzenie. Pieprzyłem ją niczym aktor z filmu porno, w każdy kolejny sztych wkładając cały energię i siłę. W głowie zaczęła grać rozkoszna orkiestra. Całe ciało tętniło żądzą i podnieceniem. W tym tempie, do tego po zabawie z Nastką nie miałem szans długo wytrzymać.  Po chwili zatrzepotałem przyklejony do pośladków Bogny i poddałem się potężnemu orgazmowi. Sperma wylała się strumieniem, uwalniając je od napięcia. Nad głową wystrzeliły finałowe fajerwerki.  

    – Jak się nawarzy piwa, to trzeba je wypić – mruknęła z lekkim zawodem w głosie dyrektorka, gdy juz z niej wyszedłem. – Skoro kazałam ci zabawić się z Anastazją, to było do przewidzenia, że dla mnie nie starczy czy siły woli.  

    – I tak już jestem spóźniony na lekcję. Nie mamy wielu godzin tylko dla siebie – stwierdziłem zgodnie z prawdą z zachwytem patrząc na perliste ślady nasienia na wargach sromowych i udach.  

    – To nie problem. Usprawiedliwię cię jakoś. – Bogna przeciągnęła sie leniwie, bezwstydnie odsłaniając całą cipkę. Wtedy dostrzegłem wciśniętą między materace skakankę. Najbardziej moją uwagę przykuły charakterystyczne uchwyty.  

    – Mówisz, że spóźnienie to żaden problem… – mruknąłem po nosem.  

    – Tak, ale… – Bogna zaskoczona poleciała na stertę starych materacy, popchnięta przez mnie z zaskoczenia. Poszło łatwo, bo wciąż plątała się wokół jej kostek spódnica z bielizną – Co ci odbiło, wariacie?

    – Nie mogę pozwolić byś wyszła stąd napoczęta i niespełniona – stwierdziłem, odrzucając na bok przeszkadzające mi fatałaszki z nóg dyrektorki. Ległem między udami kochanki.  

    – Michał, możemy przesadzić. Jestem w pracy, ktoś może mnie szukać i… o kurwa… – Wątpliwości Bogny znikły zduszone pracą mojego języka. Lizałem mokre wargi sromowe, wdychając zapach rozkoszy, który pozostawiłem przed chwilą.  

    – Coś mówiłaś?  

    – Nieee. Nii… iic.  Rób mi tak, proszę.  

    Na takie prośby nie zwykłem pozostawać obojętny. Pieściłem szparkę Bogny, nie okazując nawet odrobiny litości. Pracowałem językiem i palcami jak nakręcony. Moja partnerka nie wiedziała, że mam dla niej niespodziankę. Nie przerywając miłosnych zabiegów, odnalazłem ręką skakankę. Przez chwilę oceniałem w ręku kształt jej uchwytów. Wzrok mnie nie zawiódł. Były plastikowe, długości podobnej do mojego kutasa, gdy osiągał pełen wzwód. Miały przyjemny lekko wyoblony kształt. Ponadto na środku posiadały trzy zgrubienia, które miały zapewne wzmacniać siłę uchwytu. Liczyłem na to, że wspomogą mnie w szybszym doprowadzeniu kochanki do spełnienia.  

    Bogna nieźle już odleciała, wijąc się na materacu. Kręciłem językiem niczym młynkiem, koncentrując się najbardziej na łechtaczce. Chcąc sprawdzić nastawienie partnerki do innej pieszczoty, potarłem palcem jej odbyt. Bogna nie była wrogiem analu, ale nie zawsze miała na niego ochotę. Tym razem wręcz prosiła o więcej. Poczułem, że napiera tyłkiem na palec.  
    Wciąż pieszcząc cipkę, polizałem koniuszek i wsunąłem go w ciemniejszy, mniejszy otwór. Dyrektorka zadrżała i jęknęła głucho.  

    Delikatne ruchy sprawiały, że w ciele Bogny budziły się demony. Gdy po chwili zaprzestałem tej pieszczoty, usłyszałem nad głową chrypiący głos kochanki.

    – Nie waż się przestawać, skoro już to zrobiłeś!

    Uśmiechnąłem się pod nosem tryumfalnie. O to mi chodziło.
    Dłoń uzbrojoną w uchwyt skakanki zbliżyłem do odbytu i pchnąłem lekko. Gadżet był większy i grubszy od palca, więc pierwsza próba była średnio udana, ale przy kolejnej mały otwór ustąpił.  

    – Co tam masz!? Ooo kurwa, nieważne, dawaj dalej! – Bogna była po prostu niesamowita.  

    Tym sposobem udało mi się szybko doprowadzić partnerkę do szczytu. Pieszczoty oralne i analne w jednym zestawie zrobiły swoje. Liżąc i ssąc cipkę dyrektorki, jednocześnie przesuwałem uchwyt skakanki w jej odbycie. W końcu podniecenie sprawiło, że nie dawałem rady skupić się na obydwu zabiegach. Zostawiłem do połowy wepchnięty w tyłek zaskakujący gadżet i skoncentrowałem na oralnym zadawalaniu Bogny.  
    Kochanka kręciła zadkiem w niewiarygodnie zmysłowy sposób. Byłem tak podniecony, że gotów byłem ponownie ją pieprzyć. Powstrzymałem się jednak. Czas nie był naszym sprzymierzeńcem. Widok dyrektorki ze skakanką w tyłku był jednak niesamowity. To był fakt niezaprzeczalny.  

    W końcu poczułem, że uda Bogny zaciskają się na mojej głowie. Drżała, wyczekując na spełnienie. Gdy coraz gwałtowniej reagowała na pracę mojego języka, przyssałem się do wyrostka na łechtaczce. To ostatecznie załatwiło sprawę. Partnerka zamarła, niemal miażdżąc mi głowę. Zacisnęła pięści na brzegu materaca i jęcząc głucho poddała się sile orgazmu. W tej chwili wyciągnąłem z niej uchwyt skakanki.  

    Gdy już ochłonęła lekko, spojrzała na mnie nieco nieprzytomnie.  

    – Jak ja mam teraz stąd wyjść? – Uśmiechnęła się zadowolona. – Co ty ze mną robisz, Michałku?  

    – Nic, czego byś nie chciała – stwierdziłem, zakładając spodnie.  

    –  Zastanawiam się czy nie zasugerować, żebyś nie zdał – Pocałowała mnie namiętnie i odszukała wzrokiem swoje ciuchy. – Żal będzie cię stracić.  

    – Nie kombinuj pani dyrektor. Mieszkamy w tym samym mieście, na szkole świat się nie kończy. – stwierdziłem wesoło. – Co z lekcją?

    – Już tyle jej minęło, że ciężko coś wymyślić innego. – Patrzyłem jak sprawnie doprowadza się do porządku. Widać było, że miała w tym wprawę. – Zmykaj do domu, póki na korytarzu spokojnie. Zajrzę do twojej nauczycielki i powiem, że puściłam cię do domu, bo źle się poczułeś na przerwie.  

    – Ok..  

    – Aha, uspokój jakoś swoją młodą kochankę, bo gotowa zrobić coś głupiego. – Poprawiła, zmierzwione włosy. – Najlepiej pociesz ją. Długo, intensywnie  i gwałtownie.

    – Coś wymyślę. Nie martw się.  

    Wyszedłem z magazynku na miękkich nogach. To doświadczenie było niezwykle intensywne. Dopiero pod domem poczułem, że serce znów pracuje mi zwykłym rytmem  

    ****

    Następny dzień rozpoczął grudzień i postawił na mojej drodze nową dziewczynę. Po kolej jednak…

    Wracałem szybko do domu, bo wraz z grudniem pojawił się pierwszy duży mróz. Nie byłem zbyt rozsądnie ubrany, więc zasuwałem niczym Robert Kubica, bo zimno czułem nawet na dupsku.
    Dwa zakręty od domu podjechał do chodnika samochód i zatrzymał się trochę przede mną. Gdy zrównałem się z autem, szyba w oknie zjechała w dół, a za nią ujrzałem przystojną twarz Chrobrego.  

    – No cześć, młody. Masz chwilkę, bo musimy pogadać – Widząc, że potakuję, dawny chłopak mojej siostry kiwnął głową, dając do zrozumienia, że mam wsiadać. – Wbijaj się na tył!

    Nie myślałem, że zadziała tak szybko. Byłem zaskoczony i zaciekawiony, co wynikło z rozmowy Marcina z szefem. Czym prędzej zająłem miejsce za kierowcą. Ku mojemu zdziwieniu Chrobry nie był sam. Pomyślałem, że to jego kolejna panienka, choć na to nie wyglądała. Choć miała na głowę naciągnięty kaptur, to i tak zobaczyłem twarz dziewczyny owszem ładnej, ale zbyt dla Marcina grzecznej. Oczywiście gusta się zmieniają, moja siostra, za którą kiedyś szalał choć ładna, też nie jest typem suki lub zimnej, z pozoru nieprzystępnej piękności, a takie ponoć były w kręgu jego zainteresowań. Młody gangster lubił, gdy dziewczyna była gotowa na wszystko. Bez znaczenia było czy z przekonania, wyrachowania czy z rozsądku. Wsio ryba byle było ostro. Tymczasem pod kapturem kurtki ujrzałem wszystko tylko nie to.  

    – Myślę, ze powinniście się poznać – stwierdził Chrobry ruszając z fantazją. – Młody poznaj Spację.  

    Mimowolnie parsknąłem, słysząc ksywkę dziewczyny.  

    – Enter. – Błysnąłem dowcipem, wyciągając dłoń na powitanie.

    – Chciałbyś cwaniaczku, ale niestety nasz młody koleżka dziewczyno nosi prozaiczne imię Michał – skwitował mój żart Marcin. – I nie śmiej się, bo to właśnie od Spacji zależy czy uda się twój plan ze starymi zbokami.  

    – Daj spokój, chłopak przecież żartuje – uśmiechnęła się towarzyszka młodego gangstera.

    – Wiem. Michał to świetny chłopak i całkiem porządny. Przynajmniej do niedawna – Chrobry mrugnął do mnie okiem we wstecznym lusterku.  

    – Bardzo śmieszne. – Nie byłem w nastroju na bardziej elokwentne odpowiedzi. Zresztą podjechaliśmy na tył “FunToma”. Klub o takiej porze, do tego w środku tygodnia był nieprzyzwoicie cichy.  

    – Dość pierdół. – Marcin wyszedł z wozu i poprowadził nas do bocznego wejścia, o którym nie miałem nawet bladego pojęcia, że istnieje. – Czujcie sie jak u siebie. – Szerokim gestem wskazał stół i otaczające go krzesła.

    – Sądząc po tym co mówiłeś w aucie, twój szef zainteresował się sprawą. – Zagaiłem niecierpliwie.  

    – A i owszem. Nawet bardzo, skoro kazał mi załatwić do tej roboty Spację – przytaknął Chrobry. – Uwierzysz czy nie, ona jest specjalistką od komputerów, podsłuchów i tego całego technicznego gówna.  

    Dziewczyna ściągała właśnie kurtkę i dzięki temu mogłem wreszcie należycie ją ocenić. Tak jak mówiłem, miała miłą, wręcz grzeczną twarz. Szczupłą, wdzięczną sylwetkę i prężące się pod golfem dwa całkiem spore wniesienia piersi. Ciemne, niemal czarne włosy związała z tyłu w długi warkocz. Od razu skojarzyła się mi ze znaną z gier i filmów postacią. Przede mną stała subtelniejsza wersja Lary Croft.  

    – Nie musisz się Spacji obawiać. Nie jest typem takiego przestępcy jak ja czy moi kumple – stwierdził Chrobry. – To w sumie porządna dziewczyna tyle, że niezwykle utalentowana. Trochę bawi się w hakera, trochę studiuje, a ogólnie stara się załatwić sobie dobry start, dlatego czasem zrobi coś dla nas. Kasa to kasa.  

    – Ok..Rozumiem.

    – Teraz też się zgodziła nam pomóc – Marcin uśmiechnął się pod nosem. – Jest tylko jeden mały problem. Szef nie obieca ci, że nie użyje nagrania. Będzie się starał, ale żadnych deklaracji nie złoży.  

    – To kicha, bo mi strasznie na tym zależy – Mój entuzjazm ostygł w jednej chwili. Rzeczywiście było kiepsko, bo zdradziłem sekret, który bez problemu szef Chrobrego mógł wykorzystać, nie oglądając się na mnie.  

    – Nie bądź dziecko. Poza tym wypuszczenie tego syfu w świat wchodzi w rachubę tylko pod warunkiem, że szmaciarze będą się opierać – wyjaśnił Marcin, widząc moją minę. – A raczej się tak nie stanie. Zbyt wiele mają do stracenia.

    – Nie mam wyjścia muszę na to przystać – Zgodziłem się, choć już nie tak zachwycony.  

    – Ok. Spacja wszystko załatwi. – Chrobry potarł ręce z zadowolenia. – Wiemy już, że mieszkania do orgietek nadaje im kierowniczka z biura deweloperskiego. Lojalna pracownica Banasia. Dzwoni dzień lub dwa dni wcześniej, by podać namiary. Nie wiemy czy zdaje sobie sprawę, co się tam odbywa, ale to zresztą nieistotne. Musimy założyć jej podsłuch w telefonie, to dowiemy się, gdzie odbędzie się następna imprezka.  

    – Może ja coś pomogę – zaproponowałem.  

    – Ty młody teraz to możesz tylko czekać na rezultaty – oznajmił Marcin. – Daj działać Spacji. To jej cyrk i małpy. Dobra w tym jest.  

    – Wierzę ci na słowo.  

    – Niedługo uwierzysz bardziej – zaśmiał się Chrobry. – Po owocach ich poznacie, jak mówi pismo.  

    Wtedy przyszedł mi do głowy kolejny pomysł jak pognębić Banasia dodatkowo. Po tym co zrobił Anicie byłem gotów dopieprzyć mu jak najmocniej.  

    – Właśnie na coś wpadłem – powiedziałem nie będąc pewny jak zareaguje Marcin. – Pomożesz mi zrobić więcej szamba Banasiowi?

    – Temu skurwielowi? Zawsze. – Chrobry pacnął z radością w blat stołu.  

    Spacja podskoczyła nerwowo, zerkając na nas spod oka. Piwne oczy, w kształcie migdałów wlepione były w moją skromną osobę. Chyba ją ciekawiłem. Fajnie bardzo, bo ładna była ta techno czarodziejka.  

    C.d.n. …

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Iks
  • Wakacje w miescie

    Wakacje za czasów komuny nie oferowały zbyt wielu atrakcji dla siedemnastoletniego chłopaka. W telewizji jakieś programy dla dzieci, większość kumpli powyjeżdżała z miasta na ferie lub obozy. Paweł wspinał się po schodach do mieszkania ciotki, siostry mamy i swojej chrzestnej, która dwa dni temu wyjechała na wczasy. Obiecał jej, że będzie podlewał kwiaty, wyciągnie korespondencję ze skrzynki pocztowej i sprawdzi czy wszystko w porządku z mieszkaniem. Nie było to jakieś szczególne wyrzeczenie. Ciocia Ewa mieszkała niedaleko, poza tym miała jak na tamte czasy całkiem sporo kasy i dbała o swojego siostrzeńca. Nieraz dostawał od niej pieniądze przy okazji lub bez okazji. Wiedział, ze tym razem też mu się opłaci ten niewielki wysiłek.

    Wszedł do mieszkania i spojrzał zaskoczony. W łazience świeciło się światło i słychać było szum wody. Czyżby ciotka wyjeżdżając zapomniała to sprawdzić? Niemożliwe, była pedantką. Paweł szybko podszedł do łazienki, otworzył drzwi i zastygł w bezruchu… W wannie stała polewając się prysznicem pani Ula, koleżanka cioci Ewy, w tej chwili nie mniej zaskoczona niż Paweł. Szybko zasłoniła się rękoma, nie na tyle jednak, by Paweł nie zauważył dużych piersi i ciemnej kępki między udami.

    • Ja… Przepraszam… – wydukał Paweł i szybko wyszedł z łazienki zostawiając w niej panią Ulę.

    Zastanawiał sie co ma zrobić. Wyjść, poczekać? Pierwszą myślą było zwiać. Z drugiej strony Pani Ula zawsze mu się podobała. Nie była gruba, ale miała kuszące, kobiece kształty, krągłe biodra, zazwyczaj świetnie podkreślone świetnie skrojonymi sukienkami lub dżinsami, których na pewno nie kupowała w polskich sklepach. Spore, ale nie przesadnie wielkie piersi przyciągały wzrok. Bardzo zadbana, ze stonowanym makijażem i wypielęgnowanymi włosami do ramion. Nieraz spotykał ją na imieninach lub innych imprezach u Ciotki. Była sympatyczna, zawsze zagadywała Pawła. Stanowiła kompletne przeciwieństwo swojej córki, rówieśnicy Pawła, złośliwej okularnicy i grubaski Iwony, która charakterem bardziej przypominała swojego ojca, prymitywa i mruka. Paweł nigdy nie potrafił zrozumieć co kierowało panią Ulą, że zdecydowała się wyjść za tego gościa. Jedynym wytłumaczeniem była chyba kasa, facet miał warsztat saochodowy co w tamtych czasach gwarantowało spory zysk. W końcu podjął decyzję, usiadł na kanapie w salonie i czekał co wyniknie z tej całej sytuacji. 

    Pani Ula po kilku minutach wyłoniła się z łazienki owinięta w szlafrok ciotki, z mokrymi włosami. Usiała obok Pawła, wydawała się bardzo zażenowana. Patrzyła na niego dłuższą chwilę.

    • Przepraszam, nie chciałam Cię przestraszyć.

    • Nie, nie przestraszyłem się, tylko… – nie wiedział co powiedzieć

    • Ewa dała mi klucze, bo u mnie jest teraz remont i nie mam gdzie się wykąpać. Nie powiedziała Ci o tym?

    • Widocznie zapomniała – wybąkał Paweł. Uciekał wzrokiem nie chcąc, by pani Ula zauważyła jak zerka na jej uda

    • Tak mi głupio. Nie chciałabym, by ktokolwiek się dowiedział o tej sytuacji. To nienormalne, by starsza kobieta prezentowała się nago młodemu chłopakowi. I mało apetyczne.

    • Nie, dlaczego! – zaprzeczył gwałtownie Paweł – Pani jest bardzo apetyczna! To znaczy…

    Zamilkł zdając sobie sprawę z tego, co powiedział. Na jego policzkach wykwitł rumieniec wstydu. Pani Ula popatrzyła na niego uważnie. Przysunęła się nieco bliżej, położyła dłoń na jego dłoni. Paweł drgnął pod tym dotykiem, ale udało mu się nie cofnąć dłoni.

    • Spokojnie, nie powiedziałeś nic złego – uśmiechnęła się – naprawdę uważasz, że jestem

      apetyczna? Podobam Ci się?

    • Bardzo, zawsze mi się Pani podobała – wydusił z siebie, cały czas ze zwieszoną głową

    • Ale jestem przecież sporo starsza? Twoje koleżanki z pewnością są dużo bardziej atrakcyjne

    • Eee tam – Paweł wzruszył ramionami – To gówniary, zadzierają nosa i liczą na księcia z bajki. Nie interesują się mną

    • Naprawdę? – zdziwiła się pani Ula – Przecież jesteś przystojny, masz bardzo ładne oczy i usta

    • Usta? – Paweł spojrzał zdziwiony, usta zawsze były jego kompleksem – Mam są za duże, za szerokie

    • Nieprawda, są bardzo namiętne – uśmiechnęła się Ula – Na pewno dobrze całujesz.

    • Nie wiem – mruknął Paweł – nigdy się nie całowałem

    • Nigdy? Nie całowałeś żadnej dziewczyny?

    • Nie. Nie umiem się całować

    Pani Ula zamilkła, zdawała się nad czymś głęboko zastanawiać.

    • Czy umiesz dochować tajemnicy? – spytała wreszcie po dłuższej chwili?

    • Oczywiście, nigdy nikomu nie zdradziłem żadnej tajemnicy – potwierdził zdziwiony pytaniem Paweł

    • Chcę Ci coś zaproponować, ale musisz mi przyrzec, ze nikt nie dowie się o tym, ani o tym, że widziałeś mnie w łazience

    • No to tak, przyrzekam – Paweł był kompletnie zaskoczony, nie pojmując o co chodzi

    • Jeśli chcesz nauczę Cię całować – Pani Ula spojrzała mu prosto w oczy

    • Naprawdę? Bardzo chcę – wydusił z siebie Paweł

    Pani Ula przysunęła się blisko, jej twarz była centymetry od jego ust. Ujęła rękoma twarz Pawła, pochyliła się, poczuł jej miękkie lekko rozchylone wargi i ciepły język. Odruchowo rozchylił usta pozwalając mu wniknąć głębiej. Poczuł nieznaną dotychczas przyjemność. Wysunął swój język by dotknąć nim języka pani Uli. Był ruchliwy, słodki, ciepły. Za chwile wycofał się, a wargi kobiety chwyciły delikatnie i ssały jego wargę. Wczuwał się coraz bardziej w sytuację, podobała mu się i podniecała, czuł drgania penisa. Postanowił naśladować Ulę, wsuwał język do jej ust, ssał wargi, lizał je. Czuł napór jej ciała na klatce piersiowej. Ula oderwała się w końcu, ale na jej twarzy widniał szeroki uśmiech.

    • Jeśli nigdy się nie całowałeś, to masz wrodzony talent – powiedziała wesoło – widziałeś to gdzieś?

    • Nie, ale czytałem. Rodzice kupili „Sztukę kochania”.

    • Czyli teoretycznie jesteś przygotowany? – pani Ula roześmiała się głośno – Ciekawa jestem jak to poskutkuje w praktyce. Lekcja numer dwa?

    • Bardzo chętnie – Paweł uśmiechnął się, powoli nabierał śmiałości zastanawiając się co go jeszcze czeka.

    • Gdy całujesz kobietę sprawisz jej wielką przyjemność pieszcząc ją. Możesz całować nie tylko jej usta, ale też oczy, szyję, uszy, ramiona, kark. Wsuń palce w jej włosy, przyciągnij lekko głowę. Możesz też pieścić jej piersi, ale z wyczuciem, większość kobiet ma wrażliwe piersi, musisz uważać by nie sprawić im bólu. Uważaj na ich reakcje, wsłuchaj się w oddech, będziesz wiedział co robić.

    Znów zaczęli się całować. Tym razem Paweł starał się wykorzystać uwagi, które usłyszał. Całował nie tylko usta Uli, ale również pozostałe miejsca o których wspominała. W którymś momencie poczuł jak sięga po jego dłoń i wsuwa ją pod szlafrok. Poczuł pod dłonią pełną, miękką kobiecą pierś. Ula kierowała jego dłonią, prowadziła ją, zaciskała i puszczała, palce nakierowywała na spore, uwypuklone podnieceniem sutki. W pewnym momencie podciągnęła koszulkę Pawła i zdjęła ją. Pochyliła się lekko i zaczęła lizać i ssać jego sutki. Chłopak czuł już pełen wzwód. Ula rozluźniła pasek szlafroka, położyła obie jego dłonie na swoich piersiach. były pełne, lekko obwisłe, z dużymi ciemnymi brodawkami i sporymi sutkami, teraz jeszcze bardziej wypukłymi pod wływem podniecenia. Pieścił je, ugniatał, ściskał lekko i pocierał sutki. Słyszał jej oddech, westchnienia. Wiedział, że to oznaki podniecenia. Dłoń kobiety zsunęła się na jego rozporem, zacisnęła ją lekko czując twarda wypukłość. Pocierała i uciskała przez chwilę. Poczuł jej dłoń rozpinającą pasek, pociągającą za suwak spodni by po chwili wniknąć pod nie. Gdy poczuł jak dotyka jego penisa drgnął zaskoczony siłą podniecenia i przyjemności. Ula mruknęła z uznaniem i zacisnęła dłoń.

    • Wstań – powiedziała

    Paweł posłusznie stanął przed nią. Zsunęła mu spodnie i slipy, otoczyła dłonią sztywnego penisa. Poruszała powoli dłonią. Spojrzała na Pawła i uśmiechnęła się.

    • Masz pięknego kutasa – powiedziała nie przestając go podniecać – Mogę tak mówić? Nie obrazisz się? W czasie seksu lubię czasem być wulgarna

    • Nie, nie przeszkadza mi to. Ale nie jest zbyt duży, chłopaki mają większe kutasy – czuł narastającą rozkosz, wiedział, że nie wytrzyma tego długo

    • Jest gruby, a dla kobiet to ma zdecydowanie większe znaczenie niż długość – odpowiedziała Ula

      Rozchyliła szlafrok, dotykała czubkiem penisa piersi, sutków. Ocierała się o niego policzkami., brodą, szyją. W pewnym momencie pochyliła głowę, polizała czubek, potem przeciągnęła językiem po całej długości. Paweł jęknął z podniecenia gdy Ula otoczyła go ustami i zaczęła poruszać głową do dołu i góry. Zaciskała na nim jednocześnie dłoń a drugą ręką pieściła jądra. Czuł, ze zaraz wytryśnie. Chciał się wycofać z jej ust, ale wyczuła to i nie pozwoliła przytrzymując penisa i przyciągając go do siebie za tyłek. Jeszcze mocniej zacisnęła usta nie przestając ssać i poruszać dłonią. Jęknął głośno uwalniając spermę. Kobieta jeszcze chwilę trzymała go w ustach wysysając do końca uwalniający się płyn. Wyjęła penisa z ust i pocałowała w miejscu gdzie łączy się z jądrami.

    • Masz pyszną spermę – uśmiechnęła się – Nie odmówiłabym sobie takiego nektaru.

    • Nie wiedziałem, że pani tego chce – odpowiedział nadal lekko zażenowany

    • Gdybym nie chciała powiedziałabym. W seksie trzeba rozmawiać. Ale chyba jesteś mi coś winien – puściła do niego oczko.

    Wstała, zdjęła szlafrok i usiadła z powrotem rozchylając szeroko uda. Teraz Paweł zauważył, ze miała ogoloną cipkę. Kępka włosów, którą dostrzegł w łazience byłą tylko nad nią, równo przystrzyżona. Ciemniejsze od reszty ciała wargi tworzyły piękną, lekko rozchylona kreskę.Podniecało go to co widział.

    • Teraz ty mnie posmakuj. Możesz lizać wszędzie, ale uważaj na to miejsce – wskazała spore zgrubienie powyżej cipki – To łechtaczka, jest bardzo wrażliwa i trzeba uważać, by nie przesadzić z siłą. Ale możesz ją jak najbardziej lizać i ssać. Bardzo to lubię. Możesz też wsuwać mi palce do cipki i pieprzyć mnie nimi.

    Paweł klęknął i zbliżył twarz do cipki, wysunął język i dotknął jej lekko. Nie był pewien czy będzie mu to odpowiadało, ale po chwili odurzył go dotychczas nieznany zapach i smak. Zaczął lizać mocniej, szybciej, wsuwać język głęboko, tak jak mógł. Ula oddychała szybko, od czasu do czasu z jej ust wydobywała się głośniejsze westchnienie. Zaczęła pieścić sobie łechtaczkę palcami, drugą dłonią uciskała pierś. Widząc to Paweł sięgnął do drugiej, ugniatał ją i pocierał sutka. Odsunął głową dłoń Uli z łechtaczki, zastąpił ją swoimi ustami, lizał i ssał. Palec wolnej dłoni wsunął do cipki, poruszał nim z lekką obawą by nie sprawić jej bólu. Usłyszał jednak, że każe mu włożyć dwa palce i poruszać szybciej. Posłuchał i po chwili westchnienia kobiety przerodziły się w jęki rozkoszy. Poruszała biodrami, zaciskała uda na jego głowie by za chwile je rozluźnić. Paweł nie przestawał jej podniecać. Na zmianę lizał i wzuwał palce do jej cipki. Jęki były coraz głośniejsze i coraz częstsze. Wszystko to sprawiło, ze kutas Pawła znów się uniósł i ocierał o nogę Uli. Wyczuła to i kazała mu usiąść na kanapie. Klęknęła nad nim i opuściła się powoli wsuwając w siebie nabrzmiałego kutasa. Jęknęli obydwoje w tym samym momencie. Ula przesunęła dłonie chłopaka na swoje pośladki a piersi podsunęła mu do ust. Ujeżdżała Pawła najpierw powoli, potem coraz szybciej. Objęła go ręką za szyję wsuwając język głęboko w usta. Po pierwszym wytrysku Paweł czuł, ze tym razem nie będzie już tak szybki. Starał się skupić na swojej kochance, całował ją , lizał, pieścił. W pewnym momencie poczuł nadchodzący orgazm i wytrysnął z głośnym westchnieniem rozkoszy. Ula ujeżdżała go jeszcze dłuższą chwilę, wreszcie i ona dała upust swojemu podnieceniu wydając wydając z siebie stłumiony krzyk, opadając na uda chłopaka i wciskając usta w jego szyję. Poruszała jeszcze chwile biodrami uwalniając resztki orgazmu. Wreszcie oderwała usta od Pawła i uśmiechnęła się do niego.

    • Właśnie pierwszy raz zerżnąłeś kobietę. I muszę przyznać, że masz duży talent – pocałowała go

    • To było niezwykle przyjemne – uśmiechnął się Paweł

    • To dopiero początek. Chcesz poznać więcej? – zapytała Ula

    • Tak, bardzo – Paweł prawie wykrzyknął

    • Ciii, nikt miał o tym nie wiedzieć – kobieta położyła mu palec na ustach i uśmiechnęła się słysząc entuzjazm młodzieńca – przyjdź jutro o tej porze. Pokażę Ci coś więcej. Tylko pamiętaj – tajemnica.

    Paweł pokiwał ochoczo głową. Wiedział już, że wakacyjna nuda kompletnie mu nie grozi.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Pablon68

    To moje pierwsze opowiadanie. Będę wdzięczny za komentarze, mam nadzieje, że nie wyszło grafomańsko 🙂

  • Maturzystka – 24

    Część 24.

    Tata wróci dopiero w niedzielę. Matka zapowiedziała, że wróci po godzinie 23. Czyli mamy czas najwyżej do wpół do 23. Nie ufam takim zapowiedziom, więc spotkanie umawiam na osiemnastą. Roksi cała w nerwach i „w skowronkach”. Denerwować się czy cieszyć? Nie ma pojęcia, bidula, co to za niespodzianka. A ja nadal o niczym nie uprzedzam. Wówczas niespodzianka lepiej smakuje. Albo rozczarowanie będzie mniejsze…

    Ale sama też ostro wykosztowałam się na tę imprezę. Mam nadzieję, że moja inwestycja zwróci mi się dzięki wielokrotnemu i wieloletniemu użytkowaniu. Oby! A dzisiaj, wszystko na to wskazuje, z mojej inwestycji skorzystają inni. To, jakbym kupiła auto i patrzyła, jak inni nim jeżdżą. Paranoja…

    *

    Dzwonek do drzwi. Otwieram i wpuszczam „zamówionego” gościa. Witamy się enigmatycznie. Mówię na ucho, co ma zrobić.

    – O, nie! No, co ty! Nawet nie wiem, o kogo chodzi, a potem będę żałować udziału w głupim pomyśle?! – gość szeptem wyraża swoje pretensje i przecząco kręci głową.

    Fakt, powiedziałam tylko coś na temat ubioru i seks imprezki. Jeszcze chwila i ucieknie mi. Wzdycham przesadnie.

    – W gębie każdy jest mocny… – mruczę pod nosem, nalewając koniaku do kieliszka. Kupiłam wcześniej, ale rodzicom się nie pochwaliłam. Matka nie grzebie mi w szafach, a tata… Nawet by mu do głowy nie przyszło! Teraz alkohol stoi w kuchni na stole. Jak zakończymy imprezkę, znowu schowam u siebie. Częstuję gościa. Chwilę rozmawiamy.

    W pokoju jest ciemno. Spuszczone żaluzje gwarantują solidny półmrok.

    – Muzyka! – polecam podniesionym głosem w kierunku pokoju. Odstawiamy kieliszki.

    W moim pokoju rozbrzmiewają pierwsze tony spokojnej, instrumentalnej muzyki. Kitaro? Cusco? TD? W każdym razie coś dość starego. To Roksi zadbała o wybór. Muzyka jest dość głośna. Ma zagłuszyć szmery i szepty. Poza tym Roksi zrobiła coś jeszcze. Postawiłam to jako warunek, więc okazała mi spore zaufanie.

    – W przeciwnym razie nie będzie niespodzianki – zaznaczyłam.

    Była posłuszna.  

    *

    – W przypadku rozczarowania można wyjść z pokoju. Nawet bez pożegnania! Zgoda?

    Po chwili namysłu gość kiwa głową. Ciekawość zwycięża. W końcu już trochę znamy się, więc uznaje, że można mi zaufać. Zakładam mu czarną elastyczną opaskę na oczy.

    Prowadzę ‘gościa-niespodziankę’ przed sobą, trzymając za ramiona. W prawej ręce mam jeszcze butelkę. Wchodzimy do pokoju. Niespodzianka nic nie słyszy, ale wie, że jest tu jeszcze ktoś.

    Roki, zgodnie z moim warunkiem, stoi naga na środku pokoju. Nie ma nawet swoich wyjściowych szpileczek na nogach. Już widzi niespodziankę, zaskoczona patrzy na mnie, ale na razie nie rusza się, milczy. Mimo to dostrzegam ulgę na jej twarzy. Napięcie maleje.

    Podprowadzam gościa do Roksi. Wyciągam jego ręce na całą długość i kładę dłonie na nagich, sterczących piersiach mojej koleżanki. Brodawki też sterczą. Już jest podniecona.

    – O, kurde! – w głosie Oli słyszę zaskoczenie i zadowolenie. – Dziewczyna! – mimo opaski na oczach odwraca głowę w moim kierunku.

    – Bingo! – reaguję ironicznie. – Mimo to zasady nie ulegają zmianie.

    – Jasne, jasne… – podniecona nagością nieznajomej, Ola delikatnie maca piersi nowej kochanki i zbliża się do niej.

    Mogą rozmawiać ze sobą, ale na razie moja sąsiadka z bloku nie pozna nawet imienia kochanki. Być może więcej się nie spotkają. Teraz nie ma już nic przeciwko takim zasadom.

    – Co za cycki! – mruczy zafascynowana możliwością obmacywania tajemniczej dziewczyny, a dłoń blondynki zsuwa się po ciele aż do krocza. Potrafi obiektywnie ocenić urodę innej dziewczyny. – I jak słodka, twarda cipulka! Wilgotna!

    – Och! – Roki stęka i gwałtownie pręży się, zaskoczona niespodziewaną pieszczotą łechtaczki. To nie wszystko, bo po chwili usta ‘niespodzianki’ łapczywie pochłaniają sutek.

    – Ejże! Z tego co widzę, to Olcia już wepchnęła palce w jej cipkę i wessała więcej niż sutek! – jestem zaskoczona tempem pieszczot.

    Ola tuli się do kochanki, a ta przygryza wargę, drobi w miejscu i pośpiesznie rozpinajej bluzkę. Palce w pochwie i sutek w ustach to zbyt dużo, żeby wytrzymać na stojąco, w ciszy i bezruchu. Stanik rozpięty. Bluzka wraz z nim ląduje w moich rękach. Półnaga Ola prostuje się, niepewnie cofa o krok i szeroko rozkłada ręce. Głębokim westchnieniem Roki uczciła przerwę w pieszczotach.

    – I jak wyglądam? – pyta Ola z uśmiechem. Czeka na komplement. Ma ładne, pełne piersi. Każdemu chłopakowi będą się podobać.

    Mnie się wydaje, że są nieco większe i pełniejsze niż piersi Roksany.

    – Dla mnie świetnie – pośpiesznie odpowiada zaaferowana kochanka. Ponownie przyciska się do niej i sprawnie rozpina spódniczkę. Chwilę później spódniczka spływa, Roki ściąga majtki, potem bierze dziewczynę za rękę i prowadzi na tapczan. Doprowadzona Ola siada na tapczanie, pchnięta w pierś, kładzie się i zrzuca sandałki na szpilce. Roki zachłannie przykrywa ją swoim ciałem. Lewą ręką chwyta jej włosy, prawą rozpycha nogi.

    – A ty? – chociaż Ola przypomina sobie o mojej obecności.

    – A ja na razie będę wam kibicować. Może jeszcze dołączę – zaznaczam. I zaczynam nagrywanie.

    *

    Już nie usłyszę odpowiedzi. Moja koleżanka wpycha język w usta ‘niespodzianki’ i zachłannie całuje. Prawa dłoń znika w jej kroczu i już po chwili porusza się miarowo. W końcu mój gość nie wytrzymuje i przerywa pocałunek. Otwiera usta, łapie powietrze i głośno jęczy. Dłoń Roksi w jej kroczu ciągle miarowo pracuje. I szybciej. Nogi Oli cały czas są w ruchu: uginają się w kolanach, prostują, rozwierają i ponownie zaciskają na tułowiu Roksi, napinają i rozluźniają mięśnie, zaciskają i prostują palce. Mój gość przegrywa z pieszczotami i rosnącym podnieceniem.

    Krótki krzyk i szloch. Roksi nie przestaje pieścić cipki. Palce poruszają się w pochwie. Ola głośno jęczy. W końcu mocno obejmuje nogami kochankę i wyje w jej ramię. Jej ciałem wstrząsają dreszcze. Wreszcie uspokaja się. Roksi odsuwa się od niej. Ola potrzebuje kilku minut odpoczynku. Zbiera się w sobie i odzyskuje głos:

    – Nie dałaś mi odpocząć, kiedy szczytowałam. To wariactwo – sapie z wyrzutem, w którym brzmi podniecenie. – Chłopakowi to fiuta bym ścisnęła, wykręciła i po kłopocie. A tobie, co? Palce w mojej pochwie miałam wykręcić?

    Po tych słowach zsuwa się między nogi kochanki i ustami pieści jej cipkę. Rozrzuca nogi Roksi i na zmianę do jednej dziurki pcha język, a do drugiej palce. W pewnym momencie chwyta swoją pierś i pociera sterczącą brodawką o łechtaczkę. Kolejny jęk Roksany i wierzganie nogami. Nie wiem, której taka pieszczota sprawiła większą frajdę.

    Kiedy Roksana doszła do siebie i odpoczęła, klapsem dałam jej znać, żeby zeszła z kochanki. Pokazałam jej, co kupiłam. Aż jej się oczy zaświeciły! Z aprobatą i uśmiechem kiwnęła głową.

    – Ustaw się jak piesek i cierpliwie czekaj – rzucam do Olci. Dziewczyna szybko spełnia polecenie.

    Rżnę ją palcami. Kwiczy, pojękuje, ale nie cofa pupy. Na tapczanie staje Roksi z założonym straponem. Chwilę później ostrożnie, ale i zdecydowanie wchodzi w Olę. Ta od razu domyśla się, czym jest penetrowana i na jej ustach pojawia się uśmiech.

    – Dziewczyna z doświadczeniem – uśmiecham się do swoich myśli. W jej usta wkładam wilgotną dłoń. Dokładnie wylizuje, jednak robi to z dużym wysiłkiem, bo strapon ponownie wzmaga podniecenie. Jej pożądanie rośnie szybko, więc i ja szybko wycofuję dłoń z ust, bo lizanie przeradza się w kąsanie i gryzienie. I staje się bolesne! Pewnie nawet nie jest tego świadoma. Teraz macam pierś Oli, a ona wbija twarz w poduszkę i wyje. Głos nagle załamuje się i dziewczyna, jak kłoda pada na tapczan.

    – Ale miałam odjazd! – stwierdza zasapana, kiedy wreszcie może mówić. Sama masuje łechtaczkę.

    Oddycham z ulgą. Podaję im butelkę. Każda pochłania spory łyk koniaku. I jeszcze raz.

    Roksi zmusza kochankę do wylizania strapona. Nie mogę sobie darować i jeszcze wpycham palce do pupy Olci. Z wdzięcznością przyjmuje pieszczotę, rozkosznie i zachęcająco poruszając pupą. Podnosi nogę, żebym mogła wejść głębiej. Nie przerywa lizania strapona.

    *

    Do pokoju weszła Roksana, spojrzała na mnie i zgasiła światło. Jeżeli chciałyśmy porozmawiać, to zgaszone światło przynajmniej gwarantowało, że matka już tu nie wejdzie. Roki wyczuwała, że coś nie gra w moich relacjach z matką, ale nigdy nie zapytała. Przecież jej przyjazdy do stolicy były zależne wyłącznie od mojego widzimisię, więc po co narażać się pytaniami o drażliwe sprawy? 

    Właśnie stanęła przy moim tapczanie.

    – Ale to była jazda! – Roksi z głębokim westchnieniem podsumowała spotkanie z Olą. Przed chwilą zdjęła piżamę. Teraz naga leży na lewym boku i tuli się do mnie. Z wdziękiem wysunęła prawą nogę i objęła mnie. – Wszystko dla ciebie. Możesz ze mną zrobić, co chcesz. To moje podziękowanie za niespodzianki – szepcze mi do ucha i kąsa małżowinę. Nagie ciało porusza się, jakby kopulowała. Prowokuje i zachęca.

    – Skoro chcesz się zrewanżować… – mruczę, odprężona po prysznicu, ale nadal mam przed oczyma naszą zabawę. – Zejdź między nogi i wyliż mnie – przesuwam się wyżej i wygodnie opieram głowę o zwiniętą poduszkę.

    – Już, kochana – łagodnie odpowiada i posłusznie klęka między moimi nogami. Lampy za oknem oświetlają lewą stronę jej nagich pleców, kręgosłup. Widzę też fragment nagiej pupy. Wszystko wygląda w tym oświetleniu tak irracjonalnie, że tym chętniej chwytam ją za pierś i rozsuwam szeroko nogi, a ona ściąga mi piżamę. Podkładam dłoń pod głowę i już czuję, jak wilgotny, figlarny języczek przemyka po moim podbrzuszu.  

    – Eeech… – głośno stękam uspokojona pieszczotą. Języczek jest ciepły i taki delikatny. Wilgotny dotyk wprowadza mnie w nastrój odprężenia. Przymykam oczy i bawię się jej piersią. Jest jędrna i pełna.

    – Faceci będą za nią biegać. Oj, będą… – przewiduję jej przyszłość.

    Języczek przesuwa się z wargi na łechtaczkę. Od jego ciepła i wigoru aż robię się mokra. Dłonie powoli głaszczą moje uda, palce muskają dziurki. Codziennie mogłabym być usypiana takimi pieszczotami…

    Jestem wilgotna, więc czuję jak dwa palce płynnie wnikają do pochwy. Języczek trąca łechtaczkę, ząbki próbują ją ugryźć. Palce drugiej dłoni drażnią brodawkę piersi. Lekko wyginam się i napinam mięśnie. Na wszelki wypadek zatykam usta dłonią. Oddycham szybciej. Do pochwy wbija się kolejny palec…

    *

     Patrzę w kierunku głównej ścieżki: idzie trzech chłopaków. Cofam się przerażona. To Marek, kolega Jarka, któremu poszarpałam jądra na korytarzu, Adam, ten, który bawił się mną w szatni po wf-ie i… Waldek, też kolega Jarka. Oddycham z ulgą. Jedynie pocieszenie, że nie ma wśród nich Jarka. Boję się, że idą po mnie. Nieznacznie cofam się, ale Paula szarpie mnie za smycz i przyciąga do siebie. Cała trójka znika na ścieżce, prowadzącej na polanę. Witają się wśród podniesionych głosów.

    Paula szarpie mnie i idziemy dalej. Moja strażniczka śpieszy się. Nikogo już nie widzimy, odgłosy z polany też zanikły. Jesteśmy dość daleko od niej.

    ‘Treserka’ podprowadza mnie do drzewa, skraca smycz i zmusza mnie do klęknięcia.

    – Niedobrze! – rozglądam się z obawą. Jesteśmy daleko od polanki. Zbyt daleko. – Nikt mnie nie usłyszy. Może zrobić ze mną, co zechce – boję się. Boję się coraz bardziej. W końcu jestem traktowana jak niewolnica.

    Paula podnosi spódniczkę, staje kroczem nad moją twarzą.

    – Liż!

    Odsuwam spódniczkę i waham się. Nie chcę tego. Nie mam ochoty na takie zabawy właśnie z nią. Wolną dłonią ‘z liścia’, z dużym zamachem, uderza mnie w twarz! Krzyczę z bólu. Gdyby nie smycz, upadłabym! Mam łzy w oczach. Dziewczyna chwyta mnie za włosy i szarpie. Przyciska mnie do krocza. Już nie waham się. Nie mam wyboru, więc liżę ją. Łzy ciekną mi z oczu.

    – Jak będzie za słabo, też oberwiesz – ostrzega.

    Solidnie trę językiem łechtaczkę. Rżnę ją sztywnym językiem. W moją twarz wciera cieknący z niej śluz. W końcu szczytuje, uderzając i przesuwając moją twarzą po łechtaczce. Nawet nie zauważyła i nie poczuła łez.

    Nagle rzuca mnie na ściółkę, twarzą w dół. Kolanem naciska mi na kręgosłup na wysokości piersi. Leżę bezradna. Boję się zaprotestować. Jeden cios w twarz wystarczył. Doskonale wiem, że bójki z nią nie wygram. Ale jednak krzyczę, bo wbiła mi palce do pochwy! Od razu dwa! Macham nogami. W ogóle nie zwraca uwagi na moje protesty. Dłoń, w której trzyma smycz ciągnie do pośladków. Łapie i szarpie pośladek. Ależ to boli! Potem wkłada dwa palce do pochwy i ciągnie w bok. Naprężona smycz powoduje, że brakuje mi powietrza. Duszę się! Obroża uciska mi szyję, a ja już dalej nie potrafię odchylić głowy! Charczę… Nie mam siły niczego powiedzieć!

    Paula wbija mi cztery palce do pochwy! Jej nie interesuje mój stan. Fascynuje się penetrowaniem pochwy. Uderzenia palców stają się silniejsze, a ja nie mam czym oddychać. Wiotczeję… Paula poluźnia smycz i głębiej wbija palce do pochwy. Jestem teraz tak łatwą ofiarą… I nagle… wszystko odpływa, milczę i lecę w dół…

    *

    Otwieram oczy. Siedzę oparta o drzewo. Coś wbija się w moje plecy.

    – To ten ból obudził mnie – domyślam się. Czuję na sobie jakąś wilgoć. Krew? Po uderzeniu? Ślina?

    Podchodzi Paula, bez skrępowania poprawiając majtki.

    – No, nareszcie! Musiałam dać ci po pysku, bo zemdlałaś. Za dużo wrażeń, co? – uśmiechnięta kuca przede mną. – Mam zgodę Ewy. Będę ciebie tresowała na naszą sukę. Tak to załatwimy, że pomieszkasz trochę u Ewy.

    Ta informacja aż mnie zmroziła! Taty nie ma często w domu, a matka nawet ucieszy się, kiedy zniknę na kilka dni!

    – Skąd one wiedzą, co się dzieje u mnie w domu? – szybko wracam do rzeczywistości.

    – Szczałam na ciebie, ale nie chciałaś pić – mówi rozczarowana.

    Dotykam twarzy. Jeszcze jest mokra. Wzdrygam się z obrzydzenia. Zbiera mi się na wymioty.

    – Wracamy – szarpnięciem smyczy podrywa mnie.

    Niezdarnie podnoszę się.

    – Może zdążymy na koniec imprezki – chichocze ‘treserka’.

    Nie mam pojęcia o czym mówi. W mojej głowie kotłują się tylko dwie myśli: Chcą mnie zabrać na kilkudniową tresurę! I druga doraźna, jednak w tej chwili bardziej dotkliwa i pilna: Jak najszybciej pod prysznic!

    Kiedy stoję, Paula opiera mnie o drzewo i liże pierś. Drugą obmacuje. Potem zamienia pieszczoty. Stoję i patrzę przed siebie. Nadal nie czuję się najlepiej po omdleniu. Odrętwiała, obojętna. Dłoń ‘strażniczki’ zsuwa się po ciele i ląduje w moim odbycie!

    – Och! – jęknęłam zaskoczona jej zachowaniem. Nachalna penetracja odbytu wyprostowała mnie. Staram się powstrzymać przed gestykulacją.

    Paula przysuwa twarz do moje twarzy.

    – Ciągle mam ochotę ciebie wyruchać, ale tak porządnie! – nachyla się i zaczyna pieścić moje ucho. – Zobaczysz, jeszcze będziesz tęsknić za moimi pieszczotami…

    – Muszę wysikać się – stękam.

    Od razu odskakuje ode mnie: 

    – To lej! – poleca, po czym przysiada i patrzy w moje krocze. Szarpie smycz, ponaglając mnie w ten sposób.

    Patrzę na nią osłupiałym wzrokiem. Najpierw myślałam, że żartuje. Nie, ona chce mnie oglądać! Nie mam wyjścia! Robię większy rozkrok, przysiad i sikam. Paula nawet nie drgnie. Cały czas wpatruje się w krocze.

    W milczeniu wracamy na polankę. Muszę nadrabiać truchtaniem, żeby dotrzymać jej kroku. Jestem przecież w szpilkach. W pewnym momencie dziewczyna łapie mnie za pośladek i mocno ściska. Tak mocno, że aż boli! Pośpiesznie wyprzedzam ją na tyle, że wreszcie uwalniam się od bolesnego chwytu. I wtedy słyszę:

    – Znajdę ci taką sukę, że nie będziesz musiała się wycierać przed wyjściem z toalety. Będzie lepsza niż bidet i papier toaletowy!

    *

    Kiedy jesteśmy blisko polanki słyszymy kilka podniesionych głosów. Jęki dziewczyny. Przystajemy w grupie dziewczyn. W końcu i mnie pozwalają pooglądać to, co jedynie słyszałam.

    Na karimacie leży jeden z tych obcych chłopaków i na nim tyłem siedzi Jessica. Nabita odbytem! Jeden z tej naszej trójki wchodzi do pochwy. Trzeci dobija ją w usta. Wszyscy są bez spodni. I naga Jessica między nimi… Uderzają w nią penisami dość mocno. Cały czas jej ciało drży pod wpływem ruchów ich bioder. Widać, że jest zmęczona. Spływa z niej wilgoć. Najprawdopodobniej inni już spuszczali się na nią.

    Marek, Waldek i Adam krążą między jej pochwą i ustami. Są podnieceni. W ogóle nie zwracają uwagi na widzów. Ślina zmieszana ze śluzem spływa z ust Jessiki na brodę i kapie na piersi. Chłopak, na którym siedzi szarpie smycz i trzyma jej kark. Dziewczyna jest bezbronna, bo opiera się rękoma o podłoże, żeby nie upaść. Jednak nie widać, żeby zamierzała opierać się, protestować bądź szarpać.

    Z boku jeden z tych obcych, których widzę dopiero tutaj, właśnie zakłada spodnie. Nikt już nie zwraca na niego uwagi.

    Jessica ma przymknięte oczy. W końcu podnoszą ją. Stoi w botkach. Zatacza się. Na karimacie kładzie się Adam. Sadzają na nim dziewczynę. Jest posłuszna. Chłopak wchodzi w nią bez oporu. Marek szarpie ją za włosy. Podnosi głowę i wpycha penisa w usta. Waldek dociska jej biodra i powoli pcha się do odbytu. Po dłuższej chwili zaczyna miarowo poruszać się. Naszą klasową kurewkę z bogatego domu rucha w dupę!

    Ten nieznajomy staje obok Marka, więc on jeszcze bardziej podnosi jej głowę. Chłopak próbuje wepchnąć swojego sterczącego kutas w jej usta. Jessica trochę oponuje, słychać jej głos. Z ust wypchany penisem wydobywają się niezrozumiałe dźwięki, ale można wywnioskować, że nie chce dwóch penisów. Oni śmieją się, trzymają jej głowę nieruchomo i ten chłopak wpycha penisa. Szarpią jej głowę. Ślina wycieka z jej ust. Dziewczyna boi się, nie dotyka ich. Nieznajomy łapie ją za pierś. Marek za drugą. Miętoszą je. Jessica milknie i łapie ich za pośladki. Przyciskają krocza do jej twarzy. Waldek przyśpiesza w jej odbycie.

    – Zmiana! – ogłasza któryś.

    *

    Wysuwają się z niej. Zmęczona Jessica pada na Adama. Chłopak maca jej pierś i mówi coś z uśmiechem. Porusza biodrami i podrzuca ją, a ona leży bez ruchu. Waldek klęka obok głowy Adama, bezceremonialnie łapie dziewczynę za włosy i podnosi głowę. Chwilę później wpycha penisa w jej usta. Marek zajmuje jego miejsce i szybko wbija się do odbytu. Jessica znowu jest ruchana w trzy otwory.

    Koleżanki przyglądają się zabawie i cały czas żartują z Jessiki. Dopiero teraz dociera do mnie, że wszystkie doskonale wiedzą, do jakiej roli została sprowadzona w klasie! Głośno o tym nie mówią, ale bawią się nią na każdej imprezie. A jej to odpowiada!

    – Zobaczycie, ładna jest, więc w końcu wyląduje w jakiejś agencji.

    – Co ty! Ma bogatych rodziców! Po co jej agencja?

    – Znajdzie jakiegoś zboczonego partnera i facet dopiero ją zajeździ.

    – No, przynajmniej będzie miał frajdę, używając jej.

    – Każdy ma frajdę, używając jej – po tym komentarzu wybuchają śmiechem. Nawet Paula śmieje się.

    – Jeszcze Murzyni i Arabowie jej nie ruchali.

    – No! I emeryci!

    – Pytałaś? 

    – Spoko, Ewa na pewno coś zorganizuje…

    – W domu spokojnej starości? Cha, cha, cha!

    – Skąd wiecie, że nie ruchała się z Murzynami albo Arabami? Co roku są przynajmniej raz za granicą. Maroko, Egipt, Tunezję i Algierę to już na pewno zaliczyli. O, w RPA też byli. A czy i ilu facetów… Okazji na pewno miała sporo. Różne imprezy, dyskoteki.

    – No, i HIV mogła złapać…

    Wszystkie milkną. Po chwili na powrót robi się wesoło. Koleżanki znowu dopingują Jessicę i chłopaków. Nie wracają do tematu mężczyzn zaliczonych przez Jessi.

    – Pewnie sama ich już nie zliczy – stwierdzam złośliwie.

    *

    Przy aplauzie zgromadzonych Ewa wyszła przed grupę i pokazała duży wibrator. Pokaz wzmógł owację.

    – I co? Wpakuje w cipkę Jessi? Testuje nowy model zanim sobie wsadzi? – zastanawiam się i dziwię tak żywej reakcji rozbawionej gawiedzi. – Wazeliniary?

    Pomyliłam się. Ewa podchodzi do klęczącej dziewczyny i z trudem wpycha włączony wibrator w jej usta. Naprawdę ma sporą średnicę. Później, już znudzona zabawą, wyciąga wibrator z ust klasowej zabawki i staje za nią. „Sarenka” szybko wciska lubrykant do… odbytu „Lalki” i wycofuje się, a Ewa na oczach nas wszystkich z dumnym uśmiechem na ustach wbija wibrator w odbyt! Nie wciska! Wbija!

    Podpita dziewczyna pod wpływem bólu aż podrzuciła zgrabne dupsko! Jęczy, wyje, kopie butami w ziemię, szarpie głową na boki, zaciska dłonie, ale nie wycofuje się. Kiedy nieco uspokaja się, Ewa już nieco spokojniej wpycha wibrator coraz głębiej. Aplauz i doping grupy nie maleją. Oklaski, okrzyki i żarty, przeplatane śmiechem, nie ustają.

    – Po takiej lekcji to „Lalka” będzie brać po dwa chuje do dupy – Adam nie kryje podziwu dla możliwości Jessi.

    Teraz dotarło do mnie, dlaczego niektóre zwracają się do niej per „Lalka”! 

    – Skoro podczas seksu służy za dmuchaną lalkę, to i ksywa jest trafiona… – po tej refleksji  kiwam głową. Nie odrywam wzroku od jej zgrabnej pupy. Dziewczyna dba o siebie. Barwa skóry wskazuje na wizyty w solarium. Już wcześniej zauważyłam, że bywa regularnie u kosmetyczki. Żadna z nas nie ma tak wypielęgnowanych paznokci i zadbanej cery. Kiedyś słyszałam, jak mówiła koleżankom o masażu stóp i wypadach z mamą do spa na kąpiele w czekoladzie!

    – Też mogę sobie wypaść – mruczę pod nosem, zapominając, że obok stoją inne dziewczyny. – Po mlecz na łąkę.

    Być może to jej obnoszenie się z nieosiągalnymi dla nas zwyczajami i wyniosłość wobec nas powodują, że i ja z przyjemnością patrzę jak Ewa bawi się jej ciałem. Jakoś wyłączyła się moja empatia.

    *

    W odbycie Jessiki zniknęła ponad połowa wibratora. Ona wije się, ale chyba bardziej z podniecenia niż z bólu. Prawą skroń oparła o karimatę. Widzę jej twarz. Przymknęła oczy, otwartymi ustami łapie powietrze i głośno jęczy. I rzęzi, gdy wibrator przesuwa się w głąb odbytu, a czasami jednak uśmiecha się! Z niedowierzaniem kręcę głową, a Ewa kręci wibratorem w lewo i w prawo. Właśnie wtedy pojawia się lekki uśmiech na twarzy wytresowanej „Lalki”.

    – To jest obrzydliwe – konstatuję i dalej nie odrywam wzroku.

    Wszyscy są skupieni na zabawie. Chłopaków, przed ponownym rzuceniem się na Jessicę, powstrzymuje chyba jedynie obecność Ewy. A ta nachyla się nad ich żywą zabawką i pyta: 

    – Będziesz miała za tydzień? Będziesz miała? No! – i gwałtownym ruchem wciska wibrator. 

    – O! Oooch! – z głosu Jessi bije rozkosz. – Tak… – z trudem odpowiada.

    – Nie słyszę! Głośniej!

    – Tak!

    – Co mówisz? Głośniej!

    – Będę miała! Obiecuję!

    – Tylko spróbuj zapomnieć…

    – Nie, nie! Obiecuję. Zrobię! Na pewno zrobię!

    A ja znowu gówno wiem o planach Ewy. Ale przecież żadnej nie zapytam. Nie ośmieszę się.

    Chłopaki po kolei finiszują. Jessi z uśmiech podniecenia przyjmuje wytrysk na piersi i twarz. Kolejny w usta. Znowu na twarz. Potem na piersi. Nie chcę już tego oglądać.

    Jeszcze widzę, jak jeden z tych nieznajomych chłopaków wsadził penisa w usta „Lalki” i szcza w nią! Oni są naprawdę brutalni. Grupa głośno kibicuje. Mają kolejny powód do żartów. Mocz wylewa się z ust. Dziewczyna potrząsa głową, ale nie protestuje. Próbowała uciec z ustami, jednak chłopak chwycił włosy i przytrzymał ją. Wreszcie skończył i zadowolony wycofał się. Klasowa piękność z trudem chwyta oddech. Siedzi na mchu, opiera się dłońmi o podłoże. Podchodzi drugi chłopak. Wpycha członek. Mocz leje się po twarzy, spływa po piersiach. Koleżanki śmieją się klaszczą. Zbliża się kolejny chłopak… Odwracam głowę.

    *

    Leżę na tapczanie w moim pokoju i wspominam tamte chwile w lesie. Nie wyobrażałam sobie, że można tak wyruchać dziewczynę, jak spotkało to Jessicę. Jasne, na pornosach widziałam takie akcje. Film to film. Ale to była akcja z moją koleżanką ze szkoły! Na żywo! A tamta nawet nie poskarżyła się! Aż trudno mi uwierzyć w to, co widziałam.

    – Delikatna dziewczyna, nienachalna uroda, zamożna z domu. Ba, bogata! – wyliczam na palcach. – Ciesząca się niesłabnącym, sporym powodzeniem wśród chłopaków i dojrzałych mężczyzn, mogąca przebierać w propozycjach, wszystkim daje dupy jak podrzędna dziwka bez prawa głosu. Ładna zabawka w rękach koleżanki i kolegów. Ot, „Lalka”. Nimfomanka czy zastraszona? A może masochistka? A może jedno i drugie?

    Kiedyś w sobotę widziałam ją umalowaną i ubraną wieczorowo. Wchodziła z jakimś facetem do kawiarni. On miał ze 35 lat. Ją ledwie poznałam. Fryzura, makijaż, ciuchy. Wyglądała na 28, a nie na 18. I inni faceci oglądali się za nią.

    – Taka łatwa cipka nadawałaby się na wymianę z Roksi dla Radzia albo z nimi we troje – śmieję się ze swojego perwersyjnego pomysłu. Moja dłoń wędruje do krocza. Masuję się. Nie mam wątpliwości, że Jessi byłaby zainteresowana. – Chyba, że poza szkołą robi to za pieniądze – przyśpieszam masaż.  

    Nagle gwałtownie siadam na tapczanie. Przyszedł mi pomysł do głowy: 

    – A gdyby tak… A gdyby tak do zabawy w lesie zaproponować Roksi zamiast mnie? – zawieszam głos. – Ona lubi seks w różnych konfiguracjach, więc… Jeżeli Ewa zgodzi się na ten pomysł – przypominam sobie, kto rządzi całością. Jakby co, mogę Roksi zapłacić za tę zamianę. Mam trochę oszczędności. Na matce też wymuszę jakąś kwotę.  

    *

    Cdn.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Tomnick
  • Maz i wladca 2

    Spałam bardzo dobrze. Obudził mnie delikatny dotyk dłoni na karku. Od pośladków w górę mam łaskotki nawet od słabego muśnięcia skóry, dlatego też od razu się poruszyłam.

    -Cii, spokojnie- Casper położył swoją lewą rękę na moje biodro i przyszpilił mnie nią do łóżka. Wczorajszy alkohol już dawno ze mnie wyparował, więc poczułam się nieco skrępowana tym, że ma on całkowite prawo do dotykania mojego nagiego ciała. Wiedziałam, że jako świeżo upieczonej żonie, nie wypada mi się sprzeciwiać, jednak małżeństwo nie zobowiązuje do spełniania wszystkich zachcianek. W związku z tym postanowiłam się troszkę odsunąć, jednak on był o wiele szybszy. Rękę z biodra przesunął między moje nogi i przywarł do moich pleców swoim gorącym, nagim torsem. Zaczął składać ledwie wyczuwalne pocałunki na mojej szyi. Prawą rękę zdjął z karku, przeniósł pod moim ciałem i chwycił mocno pierś. Wsunął we mnie jeden palec, od którego przeszedł mnie przyjemny dreszcz z odrobiną bólu. No tak, utrata dziewictwa jeszcze daje o sobie znaki. On jednak wyczuł mój dyskomfort i skierował dłoń w kierunku mojej twarzy.- Otwórz buzię i zwilż palce- to nie była sugestia, tylko rozkaz.

    -Co?- zdecydowanie nie podobał mi się ten pomysł, przede wszystkim, dlatego że przed chwilą jeden palec był w mojej cipce a poza tym wątpię żeby to jakoś znacząco pomogło.

    -Dobrze słyszałaś, nie lubię się powtarzać- niechętnie otworzyłam usta a on włożył w nie dwa palce.- Właśnie tak. A teraz ssij- posłusznie wykonałam jego polecenie, bo cała ta sytuacja stała się bardzo podniecająca. Po chwili wyjął je i ponownie skierował w dół. Od razu włożył je do środka a ja cicho krzyknęłam. Nadal delikatnie bolało, ale było to do zniesienia. Po chwili byłam już strasznie podniecona dzięki jego ruchom, więc wypięłam się mocniej, czując na plecach jego wzwód. Odwróciłam głowę w jego stronę szukając pocałunku, który natychmiast otrzymałam. Przymknęłam oczy i zaczęłam cicho jęczeć. On w odpowiedzi na to uśmiechnął się, było to wyczuwalne w tym mocnym pocałunku. Wyjął ze mnie palce i chwycił swojego kutasa, którego już po chwili poczułam przy wejściu do mojej wilgotnej cipki. Prawą rękę przeniósł na moją szyję i ścisnął, w tym samym momencie wszedł we mnie mocno. Zrobił to tak brutalnie, że przez chwilę nie mogłam wydusić z siebie żadnego dźwięku. Otworzyłam zaciśnięte powieki, podczas gdy on szybko i mocno we mnie wchodził ugniatając moje pośladki, nadal trzymając szyję i zobaczyłam niebieskie oczy wpatrujące się we mnie intensywnie. Nie mogłam od nich oderwać wzroku aż poczułam zbliżający się orgazm. Zacisnęłam dłonie na pościeli a będąc już na granicy orgazmu Casper przygryzł moją wargę z taką siłą, że po chwili poczułam smak krwi. Odsunął swoją twarz od mojej i nie przerywając spojrzenia oblizał swoje usta, na których znajdował się świeży ślad mojej krwi. Nie wiem dlaczego, ale ten widok sprawił, że momentalnie doszłam, krzycząc pod nim i drżąc. Pchnął jeszcze kilka razy, po czym sam doszedł zaciskając zęby. Wyszedł ze mnie powoli i przeczesał moje włosy.

    -Trzeba już wstać, mamy dzisiaj trochę do zrobienia.

    Wstałam z łóżka i zaczęłam szukać czegoś stosownego do ubrania. Postawiłam na bladożółtą suknię z niedługimi rękawami. Nie czułam się w tej komnacie swobodnie, byłam przyzwyczajona do swojej, w której wszystko było na ściśle określonym miejscu. Tu natomiast nie było przesadnego ładu, zapewne przez znaczną ilość moich rzeczy. Szybko rozczesałam włosy żeby Casper nie musiał długo na mnie czekać i ruszyłam w jego stronę. 

    -Nie musiałaś się tak spieszyć, z chęcią bym na ciebie popatrzył. 

    -Może i tak, ale nie chce sprawiać problemu- odpowiedziałam lekko się uśmiechając. Skoro jednak nie mam męża dziadka i oblecha, to flirt jest wręcz wskazany. Choć zdaję sobie sprawę, że łatwo z nim może nie być. 

    -No, kto by pomyślał- chwycił moją dłoń i pociągnął za sobą. Przewróciłam oczami na tę jego odpowiedź i ruszyłam przez zamek. Część zamku, w której znajdowała się komnata była dosyć ciemna. Korytarze były oświetlane przez sporą ilość pochodni wiszących na ścianach, pomiędzy którymi znajdowały się powieszone skóry zwierząt. Co jakiś czas z sufitu zwisały kotary związane przy ścianach, które zapewne miały zimą chronić przed zimnem i przeciągami. Czasem mijaliśmy pojedyncze drzwi po prawej lub lewej stronie, jednak wszystkie wyglądały tak samo. Gdybym szła tu sama na pewno bym się zgubiła. Skręciliśmy w lewo i zeszliśmy schodami w dół, gdzie było znacznie jaśniej, przez okna wychodzące na dziedziniec. Na placu stały powozy, do których służący wkładali różne bagaże a niedaleko nich zobaczyłam rodziców z siostrą. Casper puścił moją rękę i ruszył w stronę grupki mężczyzn a ja poszłam do rodziców. Ojciec wydawał polecenia a matka bacznie mnie obserwowała. Gdy podeszłam chwyciła moje dłonie i przytuliła. Po chwili puściła mnie i przejechała palcami prawej ręki po mojej wardze, na której był mały ślad krwi. Nie skomentowała tego, za co byłam jej bardzo wdzięczna. Chwilę porozmawiałyśmy, następnie dołączył się ojciec z Michelle. Za chwilę mieli wracać do Avandii a ja miałam tu zostać zupełnie sama. No, nie zupełnie, bo udało mi się “wylicytować” Lucy, jednak teraz i tak nasza przyjaźń będzie wyglądać zupełnie inaczej. Swoją drogą nie widziałam jej wczoraj po rozpoczęciu wesela. Jednak znając ją na pewno nieźle zabalowała. Z zamyślenia wyrwał mnie dotyk Caspra, który stanął blisko i położył dłoń na moim biodrze. Zaczął o czymś debatować z moim ojcem, po czym odeszli na bok. Uściskałam mamę i siostrę, bo wiedziałam, że nie zobaczę ich prędko. Po chwili wrócili i uściskałam ojca, po czym wsiedli do karety. Casper objął mnie delikatnie jakby chciał mnie pocieszyć, jednak nie odczuwałam jakiejś wielkiej straty, bo wiedziałam, że kiedyś tak się stanie. 

    -Chodź Evelyn, musisz coś zjeść, bo jest już prawie południe a wczoraj nie miałaś jakiegoś szaleńczego apetytu- rzekł, gdy powozy przejechały przez bramę. Ruszyliśmy do środka i o dziwo dosyć szybko trafiliśmy do jadalni, która była niewielka, ale dosyć przytulna. Usiadłam przy bogato zastawionym stole a Casper tuż obok mnie. Natychmiast podeszli służący z pytaniem o napoje. Zdecydowałam się na herbatę. W trakcie całego śniadania Casper uważnie mi się przyglądał, mówiąc co musimy dzisiaj zrobić, co nie za bardzo mnie interesowało. Zamiast tego zaczęłam się zastanawiać, jak taki przystojny mężczyzna tak długo nie miał żony. Bo kobietę na pewno jakąś miał i nie wiedzieć czemu na tę myśl doznałam lekkiego uczucia zazdrości. Nie rozumiem dlaczego, ale od czasu jak go pierwszy raz zobaczyłam dosyć często o nim rozmyślam i spora część tych myśli jest w kontekście czysto fizycznym. Nawet teraz, gdy on coś do mnie mówi nie skupiam się na słowach tylko na jego seksownych ustach.

    -Evelyn, wszytko w porządku?- widzę jego rozbawione spojrzenie i zdaję sobie sprawę, że albo o coś spytał, albo zbyt długo się na niego gapię z kawałkiem jabłka tuż przy ustach.

    -Tak, w jak najlepszym. Tylko troszkę odpłynęłam myślami.

    -Doskonale sobie zdaję sprawę, że twoja wyobraźnia jest o wiele ciekawsza niż nasze dzisiejsze plany, sam wolałbym robić coś innego, ale postaraj się chociaż udawać zainteresowaną- puścił mi oczko i skinął na służącą, żeby dolała mi ciepłej herbaty.- Za chwilę się zbieramy.

    Nie chciałam więcej pić, bo trochę już mnie mdliło od tego napoju, ale zrobiłam o co prosił i troszkę posprzątałam przy swoim talerzu. Nim wyszliśmy do sali wszedł mężczyzna ubrany dosyć schludnie po czym ukłonił się nam. 

    -To jest Michael, moja prawa ręka- przedstawił mi wysokiego, dobrze zbudowanego blondyna o krótkich włosach i kilkudniowym zaroście, który szeroko się do mnie uśmiechał.

    -Miło mi, że mogę poznać panią osobiście.

    -Dziękuję. Nie wiem czy tak tu wypada, ale mów mi po prostu Evelyn- odwzajemniłam uśmiech i podałam mu rękę.

    -Oczywiście, jeśli tylko król się zgodzi- odrzekł, również wyciągając rękę i spoglądając na Caspra. “Jeśli tylko król się zgodzi”? Czy on tu musi na wszytko wyrażać zgodę? Na szczęście kiwnął głową i ten temat został zakończony.

    Zaczęli omawiać bieżące sprawy i ruszyli w kolejnym nieznanym mi kierunku. Powoli ruszyłam za nimi, starając się choć trochę zapamiętać z trasy. Dotarliśmy do ogromnych drzwi, przez które wchodziło się do sali, w której przeprowadzane były audiencje, debaty i zapewne również jakieś przyjęcia jeśli to było konieczne. Od razu podeszła do nas kobieta, poznałam ją już wcześniej, szykowała mnie do ślubu. Mimo tego nie wiem nawet jak ma imię. 

    -Wasza wysokość- ukłoniła się w stronę mojego męża a następnie moją. Casper odwzajemnił gest i udał się z Michael’em w głąb sali, zostawiając mnie z kobietą. Również skinęłam głową w jej stronę.

    -Miło mi panią poznać, jestem Evelyn- wyciągnęłam do niej rękę na powitanie, nie lubiłam tej oficjalności non stop, wolałam być po prostu kulturalna.

    -Jestem Nina, główna dworka, zawsze do twojej dyspozycji- potrząsnęła moją ręką i uśmiechnęła się serdecznie. Była trochę starsza ode mnie i dosyć ładna. Lokowane, czarne włosy miała upięte w niesforny koczek, karnację miała ciemną i oczywiście zwieńczeniem tego typu urody były czekoladowe oczy.- Jednak dzisiaj dostałam polecenie pokazania ci zamku i wyjaśnienia kilku spraw.

    -Och, cieszę się!- krzyknęłam z entuzjazmem. Naprawdę się cieszyłam, bo Nina zrobiła wrażenie sympatycznej a ja chciałam się trochę odstresować i poznać zamek oraz dwór tak, żebym nie potrzebowała już przewodnika. Ruszyłyśmy do wyjścia a właściwie do muru obronnego, do którego dojście zajęło sporo czasu.

    -Okej, dzisiaj nie wyjdziemy poza mury bo chciałabym, żebyś w miarę miała orientację w zamku. Zdaję sobie sprawę, że dla nowej osoby może być ciężko. Jednak od razu ci powiem, że za mury nie możesz wychodzić sama, nawet w dzień. Uprzedzając pytania, sama nie może wyjść żadna kobieta a tym bardziej żadna z zamku. Jest tak ustalone od dawna i nie ma za bardzo co się sprzeczać- uniosła ręce w geście udawanego poddania się i wskazała na znajdujące się w pobliżu chaty.- Tu, jak się zapewne domyślasz, mieszkają robotnicy, którzy najbardziej przydają się królestwu. Chodź, przejdziemy dalej.

    Szłyśmy, a Nina ciągle mi opowiadała co i jak. W jednym domku mieszkał kowal, w innym ślusarz a w jeszcze innym stolarz. Przeszłyśmy przez kolejny mur i znalazłyśmy się przy budynkach, które okazały się zbrojowniami. Dalej były stajnie i magazyny z żywnością. Wróciłyśmy w końcu na zamek i zaczęła się podróż w labiryncie. Pokazano mi główną salę balową, w której nie tak dawno odbywało się wesele. Później odwiedziłyśmy kolejne pomieszczenia a mi zdawało się, że ten dzień nie ma końca. Nina pokazywała mi po kolei każde pomieszczenie i cierpliwie odpowiadała na każde moje pytanie. Trafiłyśmy w dosyć ciemną część korytarza, gdzie drzwi do dwóch znajdujących się tam pomieszczeń były bardzo masywne i z kilkoma zamkami.

    -Co tutaj jest?

    -Za tymi drzwiami są lochy, ale tam raczej nie ma co oglądać, jak myślisz?

    -Tak tak, racja. A co jest za tymi drugimi drzwiami?

    -Szczerze mówiąc, nie wiem co tam jest. Z tego co wiem klucze do tych drzwi ma tylko kilka osób lub nawet tylko król. Więc przykro mi, ale na to pytanie nie jestem w stanie odpowiedzieć- odparła Nina wzruszając ramionami.

    -Trudno, idziemy dalej?- spytałam, chociaż byłam już nieco zmęczona.

    Na szczęście pomieszczenia na parterze były już w miarę przeze mnie znane, więc ruszyłyśmy od razu na najwyższe piętro. Nina wytłumaczyła, że na pierwszym piętrze są głównie sypialnie osób funkcyjnych na zamku, więc nie ma tam po co zaglądać. Na wyższej kondygnacji także było sporo sypialni jednak te były zarezerwowane dla przyjezdnych gości. Można tu było zauważyć kilka sprzątaczek, które porządkowały komnaty, zapewne po gościach weselnych. Na kolejnym piętrze znajdowały się dosyć spore biura, a także ogromna, dwupiętrowa biblioteka. Moja komnata (a właściwie małżeńska) znajdowała się na czwartym piętrze razem z sypialniami najważniejszych osób, takich jak namiestnicy, czy dworki i najbliżsi doradcy Caspra. Nina pokazała mi swój pokój i wyjaśniła, że cokolwiek bym potrzebowała mam udać się do niej, o każdej porze dnia i nocy. Następnie zaprowadziła mnie do mojej komnaty i wytłumaczyła, że żeby się nie pomylić wystarczy spojrzeć na drzwi. I faktycznie, mniej więcej na wysokości oczu była wyryta nożem mała korona. Sprytne. 

    – Pewnie jesteś zmęczona, chcesz zjeść u siebie czy w jadalni?

    -Jeśli to nie problem, to chciałabym zjeść u siebie- odparłam.

    -Żaden problem, powiedz mi tylko na co masz ochotę.

    -Nie mam jakiś konkretnych wymagań, byle by tylko były warzywa i owoce na deser. Mogłabyś mi jeszcze powiedzieć czy wykąpać się mogę u siebie czy jest na to osobne pomieszczenie?

    -Chyba jeszcze nie rozejrzałaś się dobrze w komnacie, masz tam wszytko co potrzebne, za chwilę wyślę kogoś żeby przygotował ci kąpiel, w kominku już na pewno jest ogień- uśmiechnęła się serdecznie.

    -Dziękuję ci bardzo- nie spodziewałam się, że będą mnie tu aż tak dobrze traktować, ale nie chciałam się na tym za bardzo zastanawiać i otworzyłam drzwi komnaty.

    W kominku faktycznie palił się ogień, dodatkowo było zapalonych kilka lamp i świec dających lepsze oświetlenie. Rozejrzałam się dokładnie po komnacie i zauważyłam, że jest tu teraz znacznie czyściej niż nad ranem. Otworzyłam przestronną szafę i znalazłam w niej sporo sukni, jednak wszystkie widziałam po raz pierwszy. Chwyciłam jedną z nich i wyjęłam. Była koloru złoto-beżowego, uwydatniająca biust, z delikatnymi falbankami i rękawami do łokci. Odłożyłam ją na miejsce i przyjrzałam się kilku innym. Wszystkie były równie piękne, eleganckie i zmysłowe. Obok szafy zauważyłam drzwi, których nie dostrzegłam wcześniej. Były lekko uchylone, więc pchnęłam je i weszłam do garderoby. Znajdowało się tu sporo sukni, płaszczy, butów oraz męskiej odzieży a także inne dodatki. Na środku pomieszczenia znajdowały się miękkie pufy a na ścianach znajdowały się lustra. Nie chcąc tracić tu za dużo czasu wycofałam się i zamknęłam za sobą drzwi. Ruszyłam dalej i minęłam toaletkę, przy której rano się szykowałam i podeszłam zwisającej delikatnej kremowej zasłonki. Odsunęłam ją i zobaczyłam schody prowadzące na górę. Nie zastanawiając się ani chwili zaczęłam się po nich piąć. Trafiłam do dosyć przestronnego salonu, zapewne na szczycie wieżyczki. Z znajdującego się tu okna miałam świetny widok na sporą część dworu. W pomieszczeniu znajdowało się kilka mebli, kwiatów (których na samym zamku nie zauważyłam za dużo), leżanka oraz mięciutkie ciemne dywany. Zeszłam do sypialni i będąc już na dole zauważyłam kolejną zasłonę, kilka metrów od łóżka. Jednak ta była ciemna i gruba a za nią znajdowały się drzwi, których nie mogłam otworzyć. Były one dosyć solidne, podobne do tych od lochów.

    -Ciekawość to pierwszy stopień do piekła- aż podskoczyłam na ten dźwięk. Odwróciłam się i tuż przy mnie stał Casper. Jedną ręką oparł się wysoko na ścianie a drugą zaczepił o pas spodni.- Chodź, przed chwilą przyniesiono jedzenie.

    Pokierował mnie do stolika znajdującego się w centrum pokoju, na którym stało już sporo jedzenia. Nałożył mi na talerz kawałek kurczaka i warzywa a do pucharka nalał czerwonego wina.

    -Jak udało się zwiedzanie zamku?

    -Nie było to jakieś szaleńczo porywające doświadczenie, ale nie nudziłam się. Jestem jedynie zmęczona- powiedziałam kręcąc widelcem w marchewce.- A ty co robiłeś przez cały dzień?

    -Miałem trochę spraw do załatwienia w związku ze ślubem, żegnałem kilku gości. To raczej dla ciebie nie było by zbyt ciekawe- mówiąc to wyjął zza cienkiego płaszcza małą buteleczkę, którą otworzył i skierował do mojego kieliszka.

    -Co to jest?- wyhamowałam rękę z buteleczką swoją dłonią.

    -To ci pomoże na zmęczenie- wolną ręką chwycił powstrzymującą go dłoń i wlał kilka kropli do mojego wina. Nie zamierzałam tego wypić, bo mało prawdopodobne było by, że zawsze nosił przy sobie “lekarstwo” na zmęczenie. Wrócił do posiłku i w tym czasie weszły do pokoju dwie służące w celu przygotowania kąpieli. Skłoniły się na wejściu i ruszyły do drzwi, których jeszcze nie sprawdziłam wcześniej. Właściwie to nie widziałam ich bo znajdowały się we wgłębieniu przy kominku. Nim Casper skończył posiłek kąpiel już była gotowa. Dosyć sprawnie to poszło, ale zdążyłam już zauważyć, że w tym zamku jest sporo konstrukcji, czy też urządzeń, które o wiele bardziej wszytko ułatwiają niż w moim dawnym zamku. Służące wyszły a Casper już stał obok mnie z wyciągniętą ręką sugerując, że kąpiel powinna być wspólna. Otarłam serwetką usta i chwyciłam jego dłoń. Wanna do kąpieli była tak ogromna, że spokojnie zmieściły by się tam jeszcze dwie osoby. Przy ścianie znajdował się regał, na którym było około pięćdziesięciu buteleczek z olejkami do kąpieli i masażu. Na innej półeczce były zapachowe mydła oraz gąbki. Na przeciwległej ścianie były kolorowe ręczniki. W rogu przy malutkim okienku znajdowała się toaleta a bliżej umywalka z jakimś nieznanym mi systemem doprowadzania wody. Stanęłam przed lustrem a zaraz za mną Casper. Był tak blisko, że czułam na szyi jego gorący oddech. Zebrał mi włosy z pleców i zarzucił je na przód. Bardzo powoli rozpinał mi guziki sukienki wnikliwie wpatrując się w moje odbicie. Po odpięciu ostatniego odwrócił mnie twarzą do siebie i zsunął mi sukienkę z ramion, która opadła na podłogę i stałam przed nim zupełnie naga. Prawą rękę położył na mój policzek i zaczął delikatnie sunąć dłonią niżej, na szyję, następnie na obojczyk, piersi, talię, biodro. Zatrzymał ją na pośladku, który po chwili mocno klepnął. W pomieszczeniu odbił się dźwięk a ja lekko podskoczyłam. Masował trafione przed chwilą miejsce a drugą ręką rozpinał swoją bluzkę. Chwyciłam za jego pasek od spodni i zaczęłam rozpinać, patrząc w jego lodowate oczy. Gdy już pozbyliśmy się jego ubrań, przeniósł lewą rękę na mój pośladek i podniósł mnie. Rozchyliłam nogi i chwyciłam się jego ramion a on przygwoździł mnie do siebie i mocno pocałował przenosząc nas do wanny. Powoli usiadł mocno ściskając pupę. Gorąca woda wypełniona olejkami rozgrzała mnie jeszcze bardziej i wplotłam palce między czarne włosy Caspra i przyciągnęłam go tak, że nasze czoła się stykały. Prawą rękę zdjął z pośladka i nakierował ją na moją cipkę. Cicho jęknęłam w jego usta, gdy lewo się o nią otarł. Widząc jak bardzo podniecona jestem zaczął ją drażnić. Powoli przejeżdżał palcem wzdłuż niej a ja starałam się wypchnąć biodra bardziej w jego stronę. Dziwiłam się sama sobie, że nie czułam żadnych oporów ani skrępowania, ale przecież byliśmy sami a będąc małżeństwem seks jest jak najbardziej wskazany i to przecież nie tylko w łóżku. Niecierpliwiłam się coraz bardziej a Casper z satysfakcją patrzył na mój błagalny wzrok. Nie rozumiałam dlaczego się powstrzymywał, bo przecież był już gotowy w momencie pozbycia się sukni. Lewą ręką podniósł mnie lekko do góry a prawą zaczął nakierowywać swojego penisa na moją dziurkę. Spojrzałam w dół i przygryzłam wargę, bo ten widok podniecił mnie jeszcze bardziej. Casper położył obie ręce na moich biodrach i pociągnął mocno w dół, nabijając na swojego twardego kutasa. Mój krzyk rozszedł się a mąż uśmiechnął się triumfalnie. Jego dłonie pomogły mi nabrać odpowiedniego tempa ruchów, więc po chwili zaczął pieścić moje piersi. Woda chlapała na nas a ja chwyciłam jego twarz chcąc go pocałować, jednak on złapał moje włosy i szarpiąc za nie, zmusił mnie do odchylenia głowy do tyłu. Kąsał mi skórę na szczęce, a następnie na szyi i przejeżdżał językiem. Czułam, że zaraz dojdę, więc chwyciłam jego ramię i wbijałam paznokcie szukając ulgi dla panującego we mnie napięcia. Przyspieszyłam ruchy bioder i już po chwili czułam rozchodzący się we mnie orgazm. Jęczałam cicho, ale nie przestawałam się ruszać. Wkrótce doszedł i Casper, gryząc mnie w szyję, jednak nie czułam bólu ze względu na trawiące mnie podniecenie. Wyszedł ze mnie i posadził mnie naprzeciwko siebie. Przejechał palcem w miejscu, w którym mnie ugryzł i skrzywił się.

    -Zostanie ślad na jakiś czas.

    -No cóż, trudno- wzruszyłam lekko ramionami i uśmiechnęłam się do niego. Chwyciłam leżącą nieopodal gąbkę i nawilżyłam ją. Dalsza kąpiel przebiegła bez jakichkolwiek urozmaiceń. Wyszliśmy z wanny, gdy woda była już letnia. Casper chwycił ręcznik i zaczął osuszać moje plecy, pośladki i nogi a następnie piersi i brzuch. Sam owinął się nim w biodrach. Przeszłam do pokoju i usiałam na puchatym dywanie przed kominkiem, żeby włosy mi troszkę wyschły. Po chwili dołączył do mnie mąż, siadając za mną, jednak już bez ręcznika. Oparłam się o jego klatkę piersiową i zasnęłam.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Nie Ważne
  • Falstart

    FALSTART

    Bohaterowie występowali w opowiadaniu: “(Nad)zwyczajna kolacja…”

     

    Wróciłam do domu po tym seksualnym ekscesie, rozebrałam się do naga, obejrzałam w lustrze… i zaczęłam dotykać łechtaczkę. Patrzyłam w lustro i pieściłam się. Nie sądziłam, że mogę być taką atrakcją dla moich znajomych. Bliskich znajomych. No, brzydka raczej nie byłam. Dbałam o siebie. Też. Szatynka z włosami do ramion, 167 wzrostu, szczupła, twarz raczej owalna. Żeby wydłużyć owal nosiłam dłuższe włosy. Żeby nie przytyć, starałam się w miarę regularnie pływać. Kiedy uśmiechałam się, w policzkach robiły się dołeczki, które ponoć bardzo podniecały niektórych mężczyzn.

    Patrzyłam w lustro, uważnie oglądałam ciało i masowałam łechtaczkę. Już bolała mnie dłoń. Cipka swoje przeszła u „Olków”, ale w końcu szczytowałam. Znowu! Z dumą przyglądałam się odbiciu. Poszłam do łazienki i wytarłam krocze papierowymi chusteczkami. Byłam mokra… Miałam obfite szczytowanie. Spociłam się. Tyle wrażeń… Zapaliłam świeczkę i weszłam do wanny. Zanurzyłam się w pianie. Długo leżałam, myśląc o tym, co się wydarzyło dzisiaj wieczorem. W końcu podjęłam dwie decyzje.

    #

    „Olki” nie dawali mi spokoju. Teraz dzwonili codziennie. Najpierw za każdym razem otwarcie wspominali wspólny wieczór i seks. Potem robiła to tylko Olcia, z kolei Olek na koniec każdej rozmowy zawsze ponawiał zaproszenie do nich. Dlaczego do nich? To proste. Mieli ponad 85 metrów, więc miejsca do uprawiania seksu było sporo. No, może poza kuchnią, w każdym pokoju były odpowiednie warunki. Nawet w łazience stała miękka, sporych rozmiarów pufa, na której, tak przypuszczałam, nieraz spółkowali, robiąc rundki w mieszkaniu.

    Mijały tygodnie, telefony stawały się rzadsze, chociaż rozmowy zawsze kończyły się w ten sam sposób. Ich entuzjazm chyba też przygasał, skoro ciągle odkładałam spotkanie. Ale nie obrazili się na mnie. W zasadzie nie miałam nic przeciwko ponownemu spotkaniu, bo pierwszy raz doświadczyłam takiego seksu i to na dodatek z zaskoczenia, a przecież zachowałam miłe wspomnienia.

    Jednak musiałam odreagować ten nietypowy seks i spotkałam się z kolegą, Marianem, który już parokrotnie dawał mi do zrozumienia, że ma na mnie ochotę. Marian nie był kolegą z pracy, więc tym chętniej zgodziłam się i zaprosiłam do siebie.

    #

    Seks okazał się niewypałem. Kompletnym! Nie spółkowaliśmy. On wyruchał mnie! Tak jak samiec rucha swoją samicę. Wręcz czekał aż mu się nadstawię! Jakbym była jego własnością! Brał mnie tak, jak chciał. Jakiekolwiek próby oporu od razu tłamsił. Wzbudzały w nim agresję. Ruchał mnie tak długo aż on zmęczył się albo nasycił. Leżeliśmy obok siebie. Cały czas miał wzwód. W końcu zmusił mnie do oralu. Zrobiłam najlepiej jak potrafiłam, taka byłam zastraszona! Chciałam wyrzucić go z mieszkania, ale obawiałam się jego agresji.

    Gdy jakaś pieszczota była zbyt mocna albo za słaba, to bił mnie paskiem po pupie! Kiedy znowu przyszła mu ochota na seks, wyruchał mnie brutalnie. Wykręcił mi ręce, ściskał za kark i przyduszał, kiedy brał mnie od tyłu… Nie chciałam, ale uparł się wejść do odbytu. Nie udało się. Na szczęście! Byłam za wąska i sucha. Aż zabolał go kutas. Wyruchał mnie jeszcze raz i spuścił się na twarz i w usta. Potem musiałam dokładnie wylizać go. Ręce mi się trzęsły ze strachu, kiedy go trzymałam.

    #

    – Daj mi swoje klucze, to częściej będę mógł ciebie odwiedzać – zaproponował, kiedy ubierał się. Był pewny siebie, ale zachowywał się normalnie. Pozbył się agresji, był wyluzowany, uśmiechnięty, żartował. Takim znałam go wcześniej. I teraz chciałam o nim zapomnieć. Na zawsze.  

    Kiedy usłyszałam jego propozycję dotyczącą kluczy, „z radości” aż siadłam na kanapie: 

    – Och, kochany, to miłe z twojej strony, ale drugi komplet ma koleżanka. Odbiorę go w tygodniu –skłamałam. Nie był zadowolony.

    Kiedy po wszystkim zaczęłam podejrzewać, po co naprawdę potrzebował moich kluczy od mieszkania, przeraziłam się.

    – Jak mogłaś spotkać się z takim człowiekiem?! Oczu nie masz, kretynko?! – potem naubliżałam sobie znacznie dosadniej.

    Na początku spotkania zakładałam, że Marian zostanie przynajmniej do rana, przecież był weekend, ale nie miał ochoty. Tyle dobrego! Jeszcze na koniec debil burknął, że musi wracać do dziewczyny! Ręce mi opadły.

    – Czyli wziął mnie za dziwkę, która szuka okazji! – dotarło do mnie, kiedy wspomniał o swojej dziewczynie.

    Byłam przekonana, że jest sam, wcześniej w żaden sposób nie zdradził, że ma partnerkę. Jakoś udało mi się utrzymać fason do końca. Kiedy wyszedł, dokładnie zamknęłam drzwi, wróciłam do pokoju, zamknęłam drzwi od pokoju, usiadłam na kanapie, westchnęłam, położyłam się i rozbeczałam.

    – Jeszcze przykładam się do rozbicia czyjegoś związku – nie wierzyłam, w co się wpakowałam.

    Marian dzwonił do mnie wielokrotnie, wysyłał sms-y, bo chciał się spotkać „na seks”. Dopiero po dwóch dniach dotarło do mnie, że mogę zablokować jego numer. Odetchnęłam z ulgą. Nigdy nie wpadł na pomysł, żeby jeszcze raz odwiedzić mnie, tym razem bez zapowiedzi.

    Solennie obiecałam sobie korzystać z chłopaków polecanych wyłącznie przez koleżanki. Na przykład przez Olę.

    #

    Wybrałam numer ich mieszkania na domofonie.

    – Część, to ja. Hanka!

    – O! Hej… Wejdź, zapraszam.

    – Dzięki. Nie ubieraj się specjalnie dla mnie – zapowiedziałam. Muszę szczerze przyznać, że spodziewałam się większego entuzjazmu w jej głosie. Kiedy znalazłam się przed drzwiami ich mieszkania, podniosłam dłoń, ale nie zdążyłam zadzwonić.

    Ola otworzyła drzwi i uśmiechała się niepewnie: 

    – Proszę, wejdź. Zaskoczyłaś mnie swoją wizytą.

    – Przyszłam nie w porę? Chciałam zrobić niespodziankę.

    – Dzisiaj wyjątkowo jestem już w domu. W każdy inny dzień o tej porze jeszcze nas nie ma. Wracamy po 18.

    – Ale widzę, że strój nosisz taki, jaki lubisz – uśmiechnęłam się i pociągnęłam za pasek podomki. Pasek został mi w ręku, podomka rozchyliła się i zobaczyłam nagą Olę. Na nogach miała jeszcze srebrne klapki na szpilce.

    Uśmiechnęła się i rozchyliła podomkę: 

    – Podobam się tobie?

    – Jasne. Chyba dałam temu wyraz, skoro przyszłam?

    – No, długo nas omijałaś – powiedziała z wyrzutem.

    – Och, musiałam poukładać sobie parę rzeczy – odparłam wymijająco. – A ty nalegałaś na spotkanie ze mną, więc w końcu pojawiłam się.

    – Nie będziemy rozmawiać na stojąco. Zapraszam na kanapę – powiedziała, po czym odwróciła się i ruszyła przede mną.

    #

    Zrobiłam duży krok, chwyciłam kołnierz podomki i szarpnęłam w dół.

    Zaskoczona odchyliła się, ale nie straciła równowagi. Widziałam spory fragment nagich pleców. Zanim zdążyła odwrócić się, dwoma rękoma chwyciłam podomkę i pociągnęłam w dół. Nie oponowała. Chwilę później trzymałam jej okrycie w rękach. Przed oczyma miałam okrągłe pośladki kochanki. Odwróciła się z uśmiechem, ale nie kryła zaskoczenia.

    – Haniu? Co ty wyprawiasz?

    – Chciałam zobaczyć ciebie nago. Pamiętasz, co ci obiecałam?

    – No, tak – zastanowiła się – że twoje perełki zwiedzą moje dziurki.

    – No, i nadarza się okazja – przesunęłam sznur na szyi i zaczęłam manipulować przy zamku. Patrzyłam w oczy Oli.

    – Haniu… – zaczęła niepewnie. Uciekła wzrokiem. 

    – Jesteś zainteresowana? Teraz i tutaj?

    – No tak…

    – Będziesz mnie słuchać?

    – Wiesz ja… – Ola wyraźnie krępowała się.

    Ale ja byłam tak napalona, że nie dostrzegałam żadnych znaków i tylko chciałam zmusić ją do seksu. Czerpałam z tego sporą przyjemność.

    – Uklęknij i zdejmij mi majteczki – poleciłam. Nadal męczyłam się z zamkiem. Stanęłam w szerszym rozkroku.

    #

    Ola popatrzyła na mnie dziwnie, a potem uklękła. Zanurzyła dłonie pod spódniczkę, dotknęła majtek i cicho westchnęła.

    Wiedziałam, że majteczki były mokre. Byłam ciekawa, jak zareaguje moja kochanka?

    Powoli zsuwała je. W końcu znalazły się nad szpilkami. Ola rozpięła zamek spódniczki, odpięła guzik i haftkę. Spódniczka spłynęła do stóp. Wyszłam z niej i stanęłam w rozkroku. Ola sięgnęła do krocza i przykryła dłonią. Chwilę trzymała dłoń nieruchomo, a potem zaczęła pocierać łechtaczkę. Góra-dół, góra-dół. Oddychała szybciej i głośniej. Czuła wilgoć na dłoni. Dwa palce drugiej dłoni wepchnęła do pochwy. Była delikatna, ale rżnęła mnie rytmicznie i szybko. Nie potrafiła robić tego wolno. Widziałam, jak z emocji wystawiła język. Przestała pocierać łechtaczkę i palce przesunęły się do odbytu. Powoli wwiercały się…

    Oddychałam coraz szybciej. Niecierpliwie zdejmowałam bluzkę i stanik.

    – Dość!

    Spojrzała na mnie zaskoczona: 

    – Nie lubisz tak?

    – A mówiłam kiedykolwiek, że lubię?

    – Przepraszam, myślałam…

    – Co myślałaś? – rozbawiła mnie.

    #

    Ola machnęła ręką. Spojrzała mi prosto w oczy. Westchnęła ciężko:

    – Haniu, mąż powinien przyjechać za dwie godziny. Może trochę później – spojrzała na zegarek. – Jesteśmy umówieni. Ja też muszę przygotować się – patrzyła na mnie zmieszana. I smutna. Wiedziałam, że zależało jej na seksie ze mną. Ufała mi, znała mnie bardzo dobrze, a dzisiaj musiała i mnie, i sobie odmówić.

    Zrozumiałam, że prawie ośmieszyłam się. Milczałam, zastanawiając się, co zrobić, żeby wykorzystać ten czas. Stanęłam naga przed kanapą:  

    – Masz jeszcze ochotę na takie spotkanie?

    – Haniu, oczywiście! Kiedy tylko zechcesz! Choćby jutro! – uśmiechnęła się uradowana, że nie wycofuję się. Nie chciała stracić przyjaciółki, a dzisiaj sytuacja zmierzała ku temu.

    – To udowodnij.

    – Słucham?

    – Udowodnij, że masz ochotę na spotkanie ze mną.

    – Hmm… Ale jak? – szepnęła.

    Westchnęłam ciężko. Albo udawała, albo naprawdę była aż tak niedomyślna: 

    – Chodź tu – kiwnęłam palcem.

    #

    Ociągając się, zeszła z kanapy i stanęła naga przede mną. Chyba jednak domyślała się, o co chodzi. Była nieco wyższa, a to teraz przeszkadzało mi.

    – Na kolana! – poleciłam. – Ty jesteś switch, tak?

    – Nooo, tak, ale dlaczego pytasz?

    – To i dla mnie będziesz uległą – zdecydowałam.

    – Ale ja jestem uległa wobec mężczyzn, a z kolei wobec kobiet…

    – Będziesz uległa wobec mnie – przerwałam jej. – Jasne?

    – Dobrze – szepnęła i pokiwała głową. Inaczej wyobrażała sobie przebieg tego wieczoru. Wyczytałam to z wyrazu jej twarzy. Moje zdecydowanie zaskoczyło ją. Ale nie protestowała!

    – No, klękaj!

    Posłusznie uklękła.

    – Czego oczekujesz?

    – Czego? Olka! Wyliż mnie!

    Uśmiechnęła się z widoczną ulgą. Napięcie zniknęło z jej twarzy.

    – Chętnie, kochana…

    Odprężyła się. Myślała, że to wszystko.  

    #

    – Kładź się na kanapie! Na plecach.

    – Haniu, co chcesz zrobić?

    – To, co obiecałam ostatnio.

    Zamilkła i położyła się. Uniosła nogi i chwyciła pod kolanami. Leżała z szeroko rozwartymi nogami i próbowała zobaczyć, jak moje perły znikają w jej cipce. Kiedy już widziałam tylko zamek i jej obfite ciemne wargi, które zasłaniały go, podniosłam głowę, rozejrzałam się i zapytałam:  

    – Gdzie masz wibratory?

    – W sypialni.

    – Trudno… Przynieś te, które tam masz. I nie wypuść pereł!

    Pochylona, przygarbiona, dociskając dłoń do krocza, prawie pobiegła do sypialni. Poszłam za nią. Przyniosłam dwa syntetyczne szerokie, czarne paski. Jeden koniec zakładało się i blokowało na przegubie ręki, a drugi przywiązywało w dowolnym miejscu. Założyłam je na nadgarstkach Oli.

    #

    Wzięłam mały, wąski wibrator, włączyłam go i nawilżony iewstrzymac gamizyła go i powli wsunęłąm mość. ytrysk.drami. dlaczego Krzysiek nie chciał spóźnić sie powoli, delikatnie wsunęłam do odbytu Olci. Mruczał miarowo, a ona przebierała nogami. Nie potrafiła powstrzymać reakcji. Zaciskała palce, napinała mięśnie, wyginała ciało, głęboko oddychała. Fajnie się ją oglądało.

    Leżałam naga na Oli. Całowałyśmy się. Szalała języczkiem w moich ustach. Starałam się nie być gorsza. Przesunęłam się, uwolniłam od jej języczka i sięgnęłam do piersi. Najpierw polizałam sutek, potem zassałam. Ola to samo zrobiła z moją piersią. Na pamięć sięgnęłam ręką do przodu, odnalazłam jej pochwę i poczułam zamek wystający z niej. Poruszałam zamkiem, wyciągnęłam trochę i wydobyłam jęk z ust kochanki. Wepchnęłam perły i palec do pochwy. Płynnym ruchem wyciągnęłam większość sznura. Jęk przeszedł w rzężenie. Brutalnie wpychałam perły z powrotem. Jęczała i wierzgała nogami. Szpilki zdjęła na moje polecenie. Uniosłam się.

    – Połóż się na wznak na kanapie i rozłóż nogi.

    Posłusznie wykonała polecenie.

    Uklękłam nad nią, kroczem zasłaniając twarz. Położyłam się i przed oczyma miałam wejście do pochwy i wystające z niej perły.

    – Liż mnie!

    Ciepły języczek muskał moją cipkę. Mogłabym tak tkwić… Poruszałam perłami w pochwie. Muskałam, drapałam, śliniłam, ciągnęłam, tarłam, lizałam i chuchałam na łechtaczkę. Pieściłam na różne sposoby. Ola ledwie zdołała utrzymać biodra na kanapie. Po jakimś czasie przywykłam do jej jęków i westchnień. W międzyczasie szczytowała. Dzięki jej pieszczotom ciekło ze mnie, ale Ola dokładnie wylizywała mnie. Była tak zachłanna, że wepchnęła język do pochwy i tkwiła tam tak długo aż wysunęła się, głośno wdychając powietrza. W końcu uznałam, że czas na coś nowego.

    – Stań na czworakach!

    Kiedy wykonała polecenie, stanęłam przed nią i wsadziłam jej do ust moje perły.

    – Dokładnie wyliż! Tak, żebym nie musiała ich płukać! Nie wolno ich wypluć dopóki nie pozwolę.

    Spojrzała zaskoczona. Nie rozumiała, dlaczego miałaby tak się zachować.

    #

    Końcówki syntetycznych pasków przywiązałam do nóg kanapy, ale wcześniej zawinęłam wokół pionowych żerdzi podłokietników

    Ola spojrzała na mnie z obawą. Była bezbronna! Bardzo ograniczyłam zakres ruchów jej rąk. Gdyby chciała sama odwiązać paski, ale zdjąć z nadgarstka, nie mogłaby, bo odległość między rękoma była zbyt duża. Gdyby hałasowała, wystarczyło pociągnąć ją za włosy, żeby przywołać do porządku. Zresztą, były boleśniejsze możliwości zdyscyplinowania jej. Miała tego świadomość, dlatego z taką pokorą spojrzała na mnie. Chciała mieć pewność, czy posunę się do takiej kary. I chyba poprawnie odczytała moje spojrzenie. Była bezbronna. Już wiedziała o tym i chyba podniecała ją taka sytuacja.

    Sięgnęłam do wibratorów. Miała ich pół tuzina. Każdy kolejny większy od poprzedniego. Największy służył im chyba do rozpychania pochwy. Wzięłam go i wsadziłam do pochwy. Z trudem wchodził, ale po jakimś czasie dał się trochę zanurzyć. Nawilżony poruszał się dość swobodnie. Na jego miejsce wsadziłam włączony wibrator średniego rozmiaru. Słuchałam jej jęków.

    – Muzyka dla moich uszu – uśmiechnęłam się do siebie. Jęki podnieconej Oli działały na mnie stymulująco.

    #

    Uklękłam za nią i wmasowywałam lubrykant w odbyt. Potem złapałam udo i ten największy wibrator zaczęłam wciskać do odbytu. Z ust wypełnionych perłami wydobywało się wycie. Szarpała głową na boki. Prawie podskakiwała, kiedy wciskałam włączony wibrator. Próbowała uciec pupą, ale jakoś zdołałam ją utrzymać. Szarpała rękoma, ale na próżno. Paski zawinęłam wokół szczebli podłokietników, więc nie mogła złączyć dłoni i nie była w stanie odpiąć paska. Wibrator wsunął się na jakieś cztery, może pięć centymetrów do odbytu. Wpychałam go dalej. Cały czas wibrował, a jej pupa poruszała się przy każdym moim ruchu. Zdołałam wepchnąć jeszcze ze dwa centymetry. Nachyliłam się do jej ucha:  

    – Wyjmę ci perły z ust, ale nie chcę słyszeć żadnych skarg ani jęków. Zrozumiałaś?

    Kiwnęła głową. Spojrzała na mnie. Oczy miała mokre od łez.

    – Mam dalej wpychać wibrator?

    – Nie, proszę! Błagam, Haniu… – płaczliwie jęczała.

    – Dobrze, ale wykonasz, co każę.

    – Tak, zrobię wszystko, co zechcesz. Obiecuję! Ale proszę…

    – Cicho!

    Wyjęłam wibrator przy akompaniamencie jęków. Potem wcisnęłam w jej usta. Gorliwie lizała go. Ślina ściekała z ust na podłogę.

    – Kiedy wyjmę go z twoich ust, ma być czysty! Ani śladu z twojej pupy na nim!

    Wpychałam palce do jej odbytu. Wchodziły bez większego trudu, a Ola nie jęknęła ani razu. Tylko zaciskane palce u stóp sygnalizowały, że pupa jest wrażliwa na takie bodźce. Cóż, kwestia systematycznych ćwiczeń, a penetracja pupy będzie mogła odbywać się bez żadnej rozgrzewki.

    Wyjęłam czysty wibrator z jej ust. Wyłączyłam go. Stanęłam przed nią, przyciągnęłam za włosy, szybko przysunęła się.

    – Jeszcze mnie wyliż – oparłam stopę o podłokietnik. Ola miała teraz łatwy dostęp do mojej pochwy. Nawet była lekko rozwarta.

    Ależ ona była chętna!

    #

    – Ale jak ja się im teraz pokażę? – jęknęła żałośnie. Miała włosy spryskane moim moczem, bo w pewnym momencie pieszczot już się nie wstrzymywałam i radośnie trysnęłam na nią.  

    Wzruszyłam ramionami: 

    – W szlafroku! Przecież i tak spotykacie się w jednym celu. Masz jeszcze z godzinę. Pójdziesz umyć włosy i tyle! – wzruszyłam ramionami, bagatelizując sytuację.

    Ola nieznacznie kiwała głową, jakby akceptowała moje rady.

    – Widzę, że przygotowałaś kanapki, więc nie napracujesz się, przygotowując stół. Zdejmiesz szlafrok i wszyscy ocenią, czy zerżnąć ciebie pierwszą, czy drugą? We dwóch czy po kolei? Ona też ma ciebie zerżnąć?

    Ola pokręciła głową:

    – Raczej nie. Ponoć jest bardzo uległa.

    – No, to będziesz miała trochę pracy. Sprzęt masz, męża też, więc czeka was miła zabawa. Daj znać, kiedy ty albo wy będziecie mieć więcej czasu. Mąż lubi, kiedy jesteś tresowana, poniżana?

    – A to różnie – wzruszyła ramionami.

    – A tak nieco jaśniej – zachęciłam ją.

    – No, kiedy przyprowadzał tego kolegę, to wyprawiali ze mną różne rzeczy. W zasadzie wszystko, na co mieli ochotę. A mnie się podobało! Naprawdę! – uderzyła się w pierś, widząc zwątpienie w moich oczach. – Ale ten kolega ma tak grubego penisa, że nawet Olek przytrzymywał mnie, żeby on mnie zerżnął. Nie chciał, żebym uciekła. A potem, dla towarzystwa, ruchał mnie w usta… – uśmiechnęła się na wspomnienie.

    #

    – A kiedy Olek tego nie lubi?

    – Nie wiem, czy nie lubi, ale chętnie ogląda mnie w takiej roli. Kiedyś odwiedziła nas wspólna koleżanka, bardziej jego niż moja koleżanka i w trakcie seksu zaczęła się zachowywać agresywnie. Po prostu za dużo wypiła i odbiło jej! Ładna dziewczyna, kilka lat młodsza od nas. Olkowi spodobała się ta tresura, ale w pewnym momencie zaczęła mnie dusić i chciała mi włożyć korkociąg do cipki, więc Olek ją powstrzymał. Wyobrażasz sobie? Korkociąg! – Ola pokręciła głową i zadrżała. Objęła się rękoma. Wspomnienie tamtego zdarzenia nadal było dla niej nieprzyjemne.

    – O! W jaki sposób ją powstrzymał? – zapytałam, bo zaczynało być ciekawie.

    Westchnęła ciężko. Przygarbiła się.

    – Najpierw z nią walczył, to zraniła go korkociągiem! Ma taką szramę na ramieniu i drugą na brzuchu. Dziewczynie normalnie odbiło, bo za dużo wypiła! W końcu chwycił ją, obezwładnił i potrzymał, więc trochę otrzeźwiała. Ja bałam się do niej podejść! A potem zaciągnął ją do łazienki, wsadził głowę do muszli i spuścił wodę. Potem spuścił wodę jeszcze dwa razy, ale już nie wyciągał głowy.

    Patrzyłam zdumiona.

    – Spoko! Bez przesady, każda wytrzymałaby. To było spłukiwanie na części pojemności zbiornika. Napełnia się w kilkanaście sekund – lekceważąco machnęła ręką. – No, po wszystkim dostała paskiem po dupie, aż zaczęła prosić o litość. Wtedy dał jej ręcznik i wytarła włosy. Zaciągnął ją do pokoju, związał ręce i nogi, mamy kajdanki, więc nie było kłopotu, założył obrożę ze smyczą i kazał jej spać. Smycz przywiązał do tapczanu. Ręce skuł na plecach – Ola machinalnie głaskała mnie po cipce.

    Nie odsunęłam się. To były miłe wrażenia, a ja ich bardzo potrzebowałam. I chciałam przyzwyczajać Olę do takiego zachowania wobec mnie.

    – Kiedy obudziła się, trochę jej jeszcze przyłożył… Nie był to miły widok, ale ona była zadowolona – pokręciła głową z niedowierzaniem. – Pierwszy raz widziałam wtedy, jak mój mąż bije kobietę. W ogóle pierwszy raz widziałam bitą kobietę – zamilkła na chwilę. – Potem przypilnował ją w toalecie. Zjadła kolację, umyła się pod jego nadzorem i związana poszła u nas spać. To nie była miła noc, ale on miał jeszcze siłę, żeby mnie zerżnąć. I to jak! – uśmiechnęła się na wspomnienie i zaraz spoważniała: – A jej nigdy więcej nie zaprosiliśmy.

    #

    Posiedziałam z Olcią jeszcze po prysznicu. Wysuszyła, uczesała włosy, pogadałyśmy. Jak zobaczyłyśmy, która jest godzina, momentalnie zerwałyśmy się! Ubierałam się szybciej niż profesjonalni strażacy! Przestraszona Ola patrzyła tylko na zegar i na mnie. Z mieszkania wypadłam jak z procy. Kiedy zatrzasnęły się za mną drzwi bloku i odeszłam kilka metrów, zbliżyła się do nich elegancka para. Oboje na pewno po ‘czterdziestce’. Domyśliłam się, że idą do „Olków”. Ona nie była tęga, ale przy kości. I miała wydatny biust. Z ciekawości zatrzymałam się.

    – Aleks będzie zachwycony! To musi być przyjemność, wciskać kutasa między takie cyce, ale Olcia też będzie zadowolona – przyglądałam się szatynce. Pasemka czyniły ją młodszą. Wyglądała atrakcyjnie dla mężczyzn. Fryzura prosto od fryzjera, trzymała się na lakierze. – Olek ją zaleje spermą. Albo obydwaj… – uśmiechnęłam się szeroko, wyobrażając sobie, jak bezradna kobieta protestuje, bo we fryzurę padają strumienie spermy. I wraca do domu z pasemkami zasuszonej spermy we włosach… – Fajne doświadczenie – westchnęłam pobudzona własną fantazją.

    Kobieta była ubrana w kostium utrzymany w jasnoniebieskiej, pastelowej tonacji. Zaskakująco spory dekolt, a wokół szyi delikatna, złota obroża. Czytelny znak dla wtajemniczonych. Na stopach niebieskie, błyszczące szpilki. Z obciętych przodów wystawały paznokcie pomalowane na czerwono. Ładnie opalona. Pod górą kostiumu miała tylko stanik.

    – Bardzo dobry pomysł – pochwaliłam w myślach. – Rozepnie górę, potem stanik i jest gotowa. Wszędzie gotowa na seks. Ciekawe, czy założyła majteczki?

    Za uchwyty z czerwonego sznurka kobieta trzymała wąską, biało-niebieską papierową torebkę, w której tkwiła butelka alkoholu. On, ubrany na sportowo, niósł bukiet kwiatów. Wybrał przyciski na klawiaturze, a chwilę później usłyszałam głos Oli. Ruszyłam do samochodu.

    – Jak w sporcie… Za wcześnie zaczęłam – ciężko westchnęłam. – Za wcześnie wystartowałam – poprawiłam się. – Ale i tak mam ją!

    Wstępnie umówiłyśmy się na kolejne spotkanie we dwie. Ba! Coś jeszcze zaplanowałam…

     

    K O N I E C

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Tomnick
  • Kempingowy seks 1. Majka i Ola.

    Kempingowy seks 1. Majka i Ola.

    Ledwo znaleźliśmy się w pokoju a majka odwróciła się do mnie i lekko uniosła do góry głowę. Dopadłem do jej ust jak szalony i wepchnąłem głęboko swój język do jej buzi. Była znacznie niższa i teraz czułem na górnej części brzucha jej cycki. Umiała się całować i teraz ssała mocno mój język albo wypychała go a swój wsuwała daleko do mojej buzi. Moje dłonie wędrowały po jej plecach jak szalone i coraz bardziej podciągały do góry kraciastą, flanelową koszulę, którą miała na sobie. Tak całując się, pomalutku wędrowaliśmy w kierunku mojego łóżka. Gdy jej łydki oparły się o jego szczyt, zdarłem z niej koszulę a że nie miała staniczka, to przywarła do mnie swoimi sterczącymi cyckami. Lekko ją popchnąłem i tak jednocześnie przewróciliśmy się na miękki materac. Zacząłem całować jej szyję i przesuwałem się po piersi w kierunku cudownych cycuszków. Sterczały cudownie swoją świeżością i młodością. Dopadłem do nich ustami i ssałem twarde sutki jak osesek, jednocześnie je lekko przygryzając i liżąc jak oszalały. Pieszczoty powodowały, że Majka była coraz bardziej podniecona. Jej cudownie już opalone ciało całe drżało a z ust wydobywały się bezgraniczne jęki rozkoszy jakiej doznawała. Całowałem jej płaski brzuszek, drażniąc swój język o mały cekinek jaki miała w pępuszku. Coraz bardziej prężyła się, chwilami unosząc szczupłe ciało. Całowałem jej brzuch jedną ręką uciskając i pieszcząc jej podniecone już cycki a drugą dłoń delikatnie wsuwając pod gumkę zwykłych, dziewczęcych, bawełnianych majteczek. Cały wzgórek łonowy i cipkę miała dokładnie wygoloną. Wsunąłem dłoń dalej i zagiętymi palcami przejechałem po jej dziewczęcej cipce. Jęknęła głośniej a jej ciało przeszył znacznie mocniejszy dreszcz.

    – Ale ja jeszcze nigdy… – wyszeptała ledwo słyszalnie.

    – Wiem kochana… Ja też… – jęknąłem i zacząłem ciągnąć jej majtki na zgrabne uda.

    Uniosła lekko dupkę, żeby ułatwić mi tą czynność. Ściągnąłem je całkowicie a ona unosząc nogi nadal mi bardzo pomagała. Po chwili leżały na podłodze obok czarnych leginsów i flanelowej koszuli. Majka była całkowicie goła.

    Wykorzystałem, że miała lekko uniesione nogi i szybko rozwarłem szeroko jej kolanka. Sam przetoczyłem się i teraz mój tors opierał się o jej niezwykle zgrabne uda a głowa, z ustami wiszącymi nad twardym wzgórkiem łonowym, opierała się policzkami o gładziutkie pachwinki. Delikatnie palcami rozchyliłem jej piśkę, która w odróżnieniu od kuciapek starszych kurewek oglądanych na filmikach, całkowicie pozbawiona była wystających fałdek warg sromowych. Cudownie różowiutka szparka dziewczynki była gładka i mogła mieć jakieś trzy centymetry długości. Rozchylające cipeczkę palce, szybko zastąpił mój chętny do tego język i wbił się w gładziutkie wnętrze z dużą ochotą. Z ciasnego wnętrza, w bardzo dużych ilościach zaczęły wypływać, jej cudownie smakujące i przepełnione ślicznym aromatem dziewczęce soczki. Wyciągałem je językiem z komory tworzącej się zaraz za ciasnym wejściem do pizdeczki i połykałem z ogromną rozkoszą. Majeczka znowu unosiła lekko swoją pupcię i coraz głośniej jęczała. Ja natomiast nauczony filmikami i instruktarzem ojca ostro lizałem jej cipeczkę a dwoma palcami chwytałem malutką perełeczkę, która wychylała się nieśmiało ze swojej kryjówki. Gdy lekko zacząłem ją ugniatać, jęki dziewczyny stawały się jeszcze głośniejsze a soczków przybywało wielokrotnie. Palcami jednej dłoni bawiłem się dalej jej perełką a drugiej rozpinałem swoje spodnie, które razem z gaciami szybko dołączyły do jej odzieży. Wskazujący palec prawej ręki trzymała w buzi i ostro go ssała a drugą dłonią pieściła swoje bardzo podniecone cycki.

    – Bardzo cię pragnę – szepnęła gdy rozpocząłem powolną wędrówkę ustami po jej brzuszku, tym razem w przeciwna stronę.

    – Ja też – jęknąłem całując już jej szyję i szukając spragnionymi ustami jej dziewczęcych usteczek i tęskniąc za słodkim języczkiem w swojej buzi.

    Moje biodra opierały się o szeroko rozrzucone uda Majki a stojący w całej swej gotowości do jebania kutas, opierał się o jej brzuszek, mażąc na nim nieokreślony bohomaz moimi soczkami. Klęknąłem a szafki obok wyjąłem prezerwatywę. Całe szczęście kupiłem ich kilkanaście paczek jadąc na ośrodek. Założyłem gumkę i podciągnąłem za rozkraczone mocno nogi jej cudowną pupę na moje uda. Chwyciłem sztywnego kutasa w prawą dłoń a lewą ręką podłożyłem pod jej dupkę twardego jaśka, który leżał obok. Przyłożyłem chuja do wąskiej szparki i natychmiast uginając się, objęła ona śliski czubek żołądzi odarty ze skórki. Zamknęła oczy i zagryzła dolną wargę. Zacząłem napierać coraz mocniej a większa od reszty głowica chuja wsunęła się pomalutku do jej wnętrza. Położyła dłonie na moich udach i czułem jak wbija mi w nie paznokcie. Na jej ślicznej twarzyczce pojawił się grymas bólu.

    Aaaa… Uuuu… Yyyy… Boooliii… – jęczała coraz głośniej.

    Nie zamierzałem przestawać. Mój sztywny kutas wędrował pomalutku ale coraz głębiej w jej dziewczęcą pizdeczkę. Poczułem następną przeszkodę, firanki jej błonki dziewiczej. Pchnąłem mocno i mój całkiem nie mały kutas wbił się w nią o kilka centymetrów. Zatrzymałem go a ona jęczała głośno i dyszała. Tak w bezruchu pozostawałem kilkadziesiąt sekund, po upływie których lekko cofnąłem chuja, by w mocnym ataku wbić go niemal całego. Znowu zacisnęła ząbki na dolnej wardze ale ja najpierw pomału i delikatnie, ciągle przyspieszając zacząłem ją ruchać coraz mocniej. Kutas to prawie wychodził z jej pizdy, by po chwili zawrócić i wbijać się bardzo szybko, aż do swojej nasady a u dołu klaszcząc o jej pupcię kołyszącymi się jajkami. Ręce majki zawędrowały na nabrzmiałe podnieceniem cycki. Ugniatała je sobie a ja jebałem ją coraz mocniej i gwałtowniej. Cały czas wyobrażałem sobie, że to nie Majka a Bożena jest teraz jebana. Zamknąłem oczy i teraz już całkiem oddałem się ruchaniu. Nagle pizda dziewczyny zaczęła cudownie pulsować i zrobiło się w niej bardzo ciepło. Jeszcze kilkadziesiąt pchnięć i wbiłem całego chuja najgłębiej jak tylko mogłem. Prezerwatywa szybko wypełniała się spermą i pęczniała w pochwie Majki. Sztywny kutas po wyrzuceniu nasienia zaczął się kurczyć i robić miękki. Pomału wyciągnąłem go z Majki. Kondom był pełen spermy a z zewnątrz miał liczne ślady krwi z defloracji. Zdjąłem go i położyłem się obok rozkraczonej jeszcze mocno dziewczyny. Dyszeliśmy ciężko, zmęczeni niedawnym jebaniem.

    – Dziękuję ci bardzo – szepnęła przekręcając się na bok, całując mnie w policzek i wdzięcznie zarzucając swoje nóżki na moje.

    Bałem się poruszyć. Było mi tak wspaniale. To co czułem w czasie wytrysku było sto razy mocniejsze i przyjemniejsze niż przy ręcznej masturbacji.

    – To ja ci dziękuję. Byłaś cudowna, wspaniała – szepnąłem jej do ucha.

    Leżeliśmy tak goli odpoczywając, gdy nagle do pokoju wbiegła cała wystraszona Ola a zaraz za nią z dyndającym kutasem Mariusz.

    – Ja nie chcę. Nie mogę. To takie duże… – krzyczała moja siostra biegając po pokoju.

    Unieśliśmy z Majką lekko głowy i jednocześnie parsknęliśmy śmiechem. Nagle Ola zauważyła, że jesteśmy całkowicie goli a na podłodze leży wypełniona spermą, okrwawiona, zużyta prezerwatywa.

    – To wy… To wy… Wy już to zrobiliście…? – dukała zerkając to na nas, to na porozrzucane nasze ubrania.

    – Tak siostrzyczko i nie rozumiem czemu wy jeszcze nie – odpowiedziałem jej spokojnie.

    – Bo ja się boję. To takie duże… – spojrzała teraz w kierunku Mariusza a szczególnie na sterczącego w podnieceniu jego kutasa.

    – Ja też się bałam i trochę bolało. Ale teraz już przechodzi i zaraz będę chciała znowu – powiedziała Majka i wzięła mojego miękkiego chuja w dwa palce.

    Ola patrzyła na nas zdziwiona a Mariusz wykorzystał ten moment i podszedł do niej, lekko popychając na drugie łóżko. Straciła równowagę i po chwili leżeli w jego poprzek. Chciała jeszcze coś powiedzieć ale Mariusz przycisnął jej drobne ciałko do materaca i zakneblował jej usta swoimi w namiętnym pocałunku. Teraz ja chciałem coś powiedzieć ale na to tym samym sposobem nie pozwoliła Majka.

    Kątem oka zauważyłem tylko, że Mariusz całuje już płaski a nawet lekko wpadnięty brzuszek Oli i ostro palcuje jej pizdeczkę. Majka przewróciła się tak, że teraz jej usta znalazły się koło mojego miękkiego jeszcze chuja a przy moich znalazła się jej niedawno rozdziewiczona pizdeczka. To mnie tak podnieciło, że po chwili mój kutas sterczał sztywny i znowu całkowicie gotowy do jebania. Majka wzięła go głęboko do buzi i podnosiła i opuszczała głowę. Podobnie robiłem językiem, jakbym ją nim ruchał. Tak w pozycji 69 wylizywałem jej soczki kilka minut. Znowu kątem oka zobaczyłem tylko jak Mariusz podchodzi do szafki i bierze prezerwatywę. Majka uniosła się i sama nałożyła mi kondoma. Usiadła na mnie i pomału zaczęła nabijać się na mojego chuja. Z sąsiedniego łóżka dochodziły głośne jęki ostro jebanej mojej siorki. Majka jak mnie dosiadła a kutas wszedł cały, zaczęła unosić pupę i opadać. Najpierw czyniła to pomału, jakby jechała na koniu stępa. Gdy jej pizdeczka się przyzwyczaiła przeszła w kłus, by po chwili galopować jak wytrawny jeździec wykonując ruchy biodrami do przodu i do tyłu. Pomagałem jej i gdy opadała unosiłem lekko pupę dobijając mocno udami do jej pośladków. Wreszcie gdy doszła do najszybszego biegu cwału, dołożyła do tych ruchów kręcenie pupą na wszystkie strony. Tym sposobem, za każdym razem mój rumak odwiedzał inne rejony jej cieplutkiego wnętrza.

    – Tak… taaaak… taaak… – usłyszałem głośne okrzyki Mariusza, co mogło jedynie oznaczać, że doszedł w mojej siostrze.

    Ja też czułem jak mój kutas zaczyna pulsować. Chwyciłem Majkę za biodra i przytrzymałem mocno na dole. Wbity w nią kutas zaczął wyrzucać z siebie następne porcje spermy a i ona zaczęła drżeć i jęczeć uzyskując swój pierwszy, ogromny, nieposkromiony orgazm.

    Zsunęła się ze mnie i dysząc znów leżeliśmy obok siebie. Po chwili dołączyli do nas Mariusz i Ola.

    Tej nocy jeszcze raz wyruchałem ostro Majkę a drobniutka Ola zaznała w końcu przyjemności orgastycznej od Mariusza a nad ranem ode mnie.

    Gdy zeszliśmy na śniadanie, ojciec patrzył na nas podejrzanie, ponieważ dziewczyny jak to po jebaniu dosyć mocno zostawiały tyłeczki z tyłu.

    C.D.(jak będziecie chcieli)Nastąpi.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Albastor
  • Maturzystka – 25.

    Część 25.

    Nie wiem, jak ona to robi, ale przypuszczam, że Ewa albo weszła w jakiś układ ze sprzątaczkami, bądź woźną, albo wie, jak długo można bezpiecznie korzystać z szatni po wf, kiedy ostatnią lekcją jest właśnie wf. Dlaczego tak uważam? Bo nigdy nie przyłapano nas w szatni, kiedy dziewczyny znęcały się nade mną albo Jessicą. Nigdy nie wystawiły żadnej czujki, ani nie śpieszyły się z zakończeniem takiej ‘zabawy’. Dzisiejsza impreza kosztem Alicji to kolejny dowód potwierdzający moje przypuszczenia.

    Alicja to ciemna blondynka. Gęste, lekko kręcone włosy opadają na ramiona. Biust to duża ‘trójka’ do tego szerokie biodra i lekka nadwaga. Mimo to cieszy się powodzeniem u chłopaków. Jest atrakcyjna, zadbana, pogodna, uśmiechnięta, zawsze dobrze ubrana. W grupie Ewy, ze względu na swoje stonowane zachowanie, stanowiła tło dla innych. Niestety, popełniła kardynalny błąd: poznała starszego chłopaka z uniwerku i przestała przychodzić na spotkania grupy Ewy. A „Szefowa” nie znosi nieposłuszeństwa…

    *

    Część dziewczyn przezornie zniknęła. Inne wręcz odwrotnie, nie śpieszą się z ubieraniem. Ala rozejrzała się uważnie i spokojnie zbiera swoje rzeczy. Ma na sobie majtki, niedopięte dżinsy i stanik, z którego za chwilę wyskoczą piersi. Więcej już nie ubierze. Na sygnał Ewy doskakują do niej Paula z Wandą i łapią za ręce.  

    – Ciężkie działa w akcji – komentuję na swój użytek, przyglądając się akcji. Patrzę spokojnie, bo Wanda uprzedziła mnie, co dzisiaj wydarzy się po wf-ie. Przypuszczam, że grupa Ewy dostała zadanie sprawdzenia mnie. Nie uprzedziłam Alicji. Ta krzyczy z bólu, ale wykręcenie rąk na chwilę dusi głośny protest.

    – Zamknij ryja, bo wyrwiemy ci rękę ze stawu – spokojnie, ale stanowczo grozi Paula, po czym mocniej wykręca rękę. Pod wpływem bólu dziewczyna pada na kolana i wyje przez moment. Brzmi to strasznie! W końcu wycie przechodzi w łkanie. Dziewczyna wie, że już przegrała. Wtedy Paula łagodzi chwyt. Ala prawie milknie, a gruba Wandzia przyciska ją kolanem do ziemi. Kiedy ich ofiara leży rozpłaszczona na posadzce, moja ‘strażniczka’ wyciąga z kieszeni kajdanki i po krótkiej szarpaninie skuwa jej ręce na plecach. Paula prostuje się i odsuwa z wyraźną ulgą. Na jej twarzy maluje się zadowolenie z dobrze wypełnionego zadania. Jednak to nie koniec!

    Skutą dziewczynę dopada Ilona, szczupła, krótko strzyżona brunetka i Kamila, czyli „Mała”, drobna, energiczna, niska szatynka, z włosami w „koński ogon”. Ta sama, która w oczekiwaniu na spotkanie ze mną, wyraźnie stonowała swoją agresję wobec mnie. „Mała” złapała koleżankę za kark i głowę, unieruchamiając i jednocześnie nie pozwalając jej podnieść głowy. Wanda prawie na niej siedzi! Ilona szybko podchodzi z przygotowanym kawałkiem naprawdę szerokiego plastra i, mimo gwałtownych protestów Alicji, sprawnie zakleja nim usta dziewczyny.

    – No! „Prosiaczek” wreszcie gotowy do konsumpcji – z drwiną w głosie odzywa się Ewa. Stoi w bluzce i staniku, dzięki któremu eksponuje obfity biust. W tym gronie jednak nie ma zbyt wielu widzów. Epitet wobec Alicji jest niezasłużony. Dziewczyna ma nadwagę, ale dzięki temu również spore piersi, a to atrybut jej atrakcyjności.

    Szatnię wypełnia stonowany wybuch śmiechu. Jakby równocześnie wszystkie cieszyły się z porażki „Prosiaczka”. I pewnie tylko ja nie wiem, dlaczego tak się zachowują. Dziewczyny odsuwają się od ofiary, rozsiadają się wygodnie. Widowisko dopiero zacznie się. Napięcie maleje. Ale tylko na chwilę.

    *

    W jakiś sposób Alicji udaje się częściowo uwolnić usta od plastra. I nagle wybucha harmider:

    – Ratunku!! Pomocy!! – Ala wrzeszczy na całe gardło! Z całych sił woła o pomoc. Z tej chwili zapamiętałam przede wszystkim zaczerwienioną twarz, rozpacz w oczach pośpiesznie szukających pomocy i nabrzmiałe żyły wystające na jej szyi i skroni.

    Kilka dziewczyn próbuje ją zagłuszyć, inne zrywają się i wręcz rzucają w jej kierunku. A jednak to drobna Kamila jest najszybsza. Odwracając się, z półobrotu kopie dziewczynę w tył albo w bok głowy. Wszystko dzieje się tak szybko…

    – Ratuuu… – ostatnie słowo przechodzi w cichy jęk i urywa się, a Alicja jak worek piasku osuwa się na posadzkę. Wszystkie nieruchomieją na głuchy odgłos uderzenia głowy o posadzkę. Chwilę później przedmiot dzisiejszej zabawy leży nieruchomo z nienaturalnie rozrzuconymi rękoma. Nokaut.

    – Masz kopa – „Sarenka” z podziwem patrzy na Kamilę.  

    W odpowiedzi „Mała” poprawia okulary i lekceważąco wzrusza ramionami. Aczkolwiek po twarzy widać, że komplement sprawił jej przyjemność. Żadna dziewczyna nie przejęła się stanem powalonej koleżanki. No, może poza mną.

    – Ale ja nie wyjdę przed szereg! – przywołuję siebie do porządku. – Niech inne wykażą się inicjatywą – dyskretnie rozglądam się po twarzach obecnych. Ku mojemu zaskoczeniu, są podekscytowane, a niektóre nawet rozbawione zajściem.

    – Kurwa! Nie potrafisz porządnie zakleić ust?! – wściekła Ewa miażdży wzrokiem Ilonę. Grymas niezadowolenia wykrzywia jej twarz, co potęguje złość pobrzmiewającą w głosie „Szefowej”.

    – No, co? Zrobiłam tak jak należało – burknęła brunetka, poprawiając długą grzywkę. Nie wygląda na zdeprymowaną pretensjami Ewy. Raczej jest zirytowana jej zarzutem. – Widocznie kleju było za mało!

    – Następnym razem weź to – Monika, krótko obcięta szczupła szatynka rzuca Ilonie czarną taśmę izolacyjną.

    – Noo, proszę! I od razu depiluje! – Ilona docenia trwałość taśmy.

    *

    Równocześnie Bogusia, ciemna blondynka, ‘przy kości’, podnosi się i z ręcznikiem idzie do łazienki. Po chwili wraca. Ręcznik jest mokry. Rzuca go na głowę Alicji.

    – Świetna robota! Łał, super! – beznamiętne słowa uznania kieruje do Kamili. Równie dobrze można je odczytać jako zakamuflowaną złośliwość. I pewnie właśnie tak jest. Jej twarz nie wyraża żadnych emocji. – Teraz ocuć ją – ruchem podbródka ponagla Kamę.

    „Mała” patrzy na nią niechętnie, ale podchodzi do ofiary, przyklęka i wyżyma trochę wody na jej głowę. Ręcznikiem przeciera twarz dziewczyny. Alicja poruszyła się, cicho jęczy. Parę dziewczyn westchnęło z ulgą. Ewa też wygląda na spokojniejszą, jednak nie jest zadowolona

    – To dzisiaj już się nią nie pobawimy… – klepie się w kolana. – Brawo „Mała”! – wszystkie słyszą ironię w jej głosie. – Widzisz? Po twoim machaniu nogami taki będzie z niej pożytek jak z dmuchanej lalki!

    Kamila patrzy na Ewę, ale przezornie milczy. Chyba liczyła na słowa uznania, a nie krytyki.

    – Jedną lalkę już mamy. I często jest dmuchana – rzuca Bogusia.

    Wszystkie zrozumiały aluzję, więc wszystkie głośno chichoczą. Żart dotyczący Jessiki rozładowuje napięcie. Tylko „Lalka” nie wydaje się zadowolona, ale jej samopoczuciem nikt się nie przejmuje. Siedzi na ławce. Jak zwykle przyjęła wyniosłą pozę i czeka na swoją kolej.

    Kamila klepie Alę po twarzy, szczypie w biust. Paulina rozkuwa jej ręce i chowa kajdanki. W końcu dziewczyna reaguje drgawkami na uszczypnięcia. Kama rzuca ręcznik na jej głowę i wraca na ławkę.

    Paula chwyta dzisiejszą ofiarę za włosy, z kolei Wanda wyciąga z jej stanika pierś i obie brutalnie ciągną. Wśród chichotu obserwatorek jęcząca z bólu, rozpaczliwie poruszająca się na czworakach Ala zostaje zaciągnięta w róg szatni. Ręcznik spada na jej twarz. Kuli się i płacze z bólu. Dziewczyny wracają na swoje miejsce. Nikt się już nie interesuje ‘zepsutą’ atrakcją.

    *

    Kiedy dziewczyny skończyły z Alicją, Ewa wyciąga na środek szatni Jessicę.

    – Znowu jebanie uległej cipy? – myślę z niechęcią, patrząc na wiotką sylwetkę wyniosłej klasowej piękności. – Przecież na jednym spotkaniu nie powtarza się tego samego scenariusza – przypominam sobie.

    – Nasza urocza koleżanka ma dla was niespodziankę – zaczyna „Szefowa”. Rozgląda się, wszystkie siedzą już ubrane. Koncentrują się na mówczyni.

    – Czyli jednak jakaś odmiana – jestem zaskoczona.

    Tylko skulona w rogu Ala nie rusza się. Nadal zamroczona nie ma siły na kompletowanie swoich rzeczy. Jedna pierś nadal wystaje ze stanika. Jessi stoi na środku szatni ze sztucznym uśmiechem. Dla niej najważniejsze jest to, że uwaga wszystkich koncentruje się właśnie na niej. Jakim kosztem? To odrębny temat, ale widać dla niej nie ma to aż takiego znaczenia.

    – Ekshibicjonistka – mruczę pod nosem. Nie jest to komplement.

    – Jess, ściągaj majtki – rzuca Ewa.

    Dziewczyna potakuje, kiwając głową i zdejmuje stringi.

    – No, spódniczkę też! – Paula pilnuje „Lalki”.

    Nieco później Jessica stoi na środku w białej bluzce i skórzanej, niebieskiej kamizelce oraz niebieskich botkach. Mają wycięty przód i na całej długości stopy aż po krawędź nad kostką łączone są wąskimi rzemykami w tym samym kolorze. Stopa wygląda w nich bardzo seksownie. Dziewczyna przezornie szerzej rozstawia nogi.

    – Wejdź na ławeczkę – poleca Ewa.

    *

    – Dziewczyny! Oto nowe osiągnięcie naszej „Lalki”! – po tych słowach „Szefowa” milknie, a trzymany w ręku kolczyk, duże koło z kulką, sprawnie wkłada w wargę sromową Jessiki i ciągnie ją w bok.

    Na twarz Jess pojawia się grymas, jakby pociągnięcie wargi sprawiało jej ból, ale nie protestuje nawet słowem. Ma duże płatki warg, więc i widok jest czytelny. Dziewczyna opiera dłonie na biodrach, lekko wypina je i rozgląda się. Czeka na komplementy. Grupa w milczeniu obserwuje jej osiągnięcie. Pewnie jest pierwszą w naszych klasach, która zdobyła się na takie upiększenie ciała. Rozlegają się ciche oklaski. Jessica promienieje.

    – Teraz jeszcze druga dziurka do kompletu! – proponuje Paula.

    – Wtedy pociągniemy za kolczyki i Jess od razu będzie gotowa do seksu – Kamila uśmiecha się.

    – Widzisz, koleżankom podoba się – stwierdza Ewa. Jessica kiwa głową. – Twoje zadanie: zrobić drugą dziurkę i na stałe nosić kolczyki – poleca Ewa i ciągnie koło.

    – Dobrze, tak zrobię – mówi cicho dziewczyna, kiwając głową.

    – A potem się zobaczy. Może cipkę przekłujesz? – Ewa patrzy na nią prowokacyjnie. – Albo sutki?

    Jessica kiwa głową. Nic nie mówi. Ewa klepie ją po gołej pupie i dziewczyna schodzi z ławki. Zabiera swoje rzeczy, siada na ławeczce i ubiera się.

    – Zobaczymy, która jeszcze powinna zrobić sobie piercing łechtaczki… – głośno zastanawia się Ewa i jej wzrok dłużej zatrzymuje się na mnie.

    Robi mi się gorąco. Jednak nie odwracam wzroku.

    – Nie, nie mam ochoty na takie pomysły! – protestuję, ale nie wypowiadam nawet słowa.

    – Grażyna, chodź no do mnie! – głos Ewy nie wróży nic dobrego.

    *

    Stoję na przerwie i czekam aż będzie sam. Padło na Adama.

    – Kurwa, ja to mam szczęście! – jestem wściekła. Chłopak ciągle stoi z kolegami.

    W szatni, gdy wezwała mnie „Szefowa”, próbowałam protestować. Kiedy spierałam się z Ewą odnośnie do piercingu łechtaczki, niespodziewanie Wanda kopnęła mnie w tyłek. Zirytowana odwracałam się do niej, a wtedy Paula dołożyła mi ‘z liścia’ w twarz tak solidnie, że oszołomiona wpadłam na dziewczyny. Odepchnęły mnie, a ja po tych dwóch ciosach rozpłakałam się i uspokoiłam.

    – Masz tylko słuchać i wykonywać polecenia! – warknęła Paula. Ewa uśmiechała się drwiąco, patrząc na moje łzy.

    Dostałam jedno zadanie jako karę za protest. Od razu odzywałam się ciszej i płaczliwym głosem, więc rozbawione towarzystwo na razie darowało mi dalsze kary i wszystkie rozeszły się. Wychodząc, jeszcze dwie dziewczyny uderzyły mnie. Nie miałam pojęcia, które to zrobiły, ale trafieniom torby i pięści w moje plecy towarzyszył wybuch śmiechu całej grupy. Pozbierałam się, Ala wyszła wcześniej. Umyłam twarz, odrobiną pudru zamaskowałam ślady po płaczu, zamknęłam szatnię i oddałam klucz. Z ulgą szłam do domu. Zadanie zabijało całą przyjemność z zakończenia lekcji.

    *

    Dzwonek oznajmia koniec przerwy. Pani Wioleta, „Chemica”, nauczycielka chemii, po 40. Pojawiła się jak spod ziemi. Otwiera salę i znowu znika. Grupa wchodzi, ale kilka osób zostaje pod drzwiami i wyczekująco patrzy na mnie.

    Zamykam książkę. Nie mam wyjścia, podchodzę do Adama. Jego koledzy już ruszyli do klasy.

    – Co jest? – patrzy na mnie zdziwiony, kiedy zastępuję mu drogę.

    – Mam sprawę do ciebie.

    – Teraz? No, słucham – nie jest zadowolony, że chcę z nim porozmawiać. Koledzy ruszyli w kierunku otwartej klasy.

    – Dostałam zadanie od Ewy – patrzę mu w oczy. Nie jest mi do śmiechu. – Wymacaj mnie pod spódniczką. Tutaj. – Milknę na chwilę. To najtrudniejszy moment. Z trudem przełykam ślinę. – Proszę…

    – Ooo! – robi zdziwioną minę. Po chwili uśmiecha się i rozgląda. Cieszy się tą chwilą. – Ale teraz…

    – Tak! Teraz – wbrew sobie nalegam.  

    – To miłe ze strony Ewy. Krzysiek, Huba! – zanim zdążyłam zaprotestować, zawołał kolegów. – O, Jarek! Chodź!

    Strach! Obezwładniający strach! Aż mnie zemdliło! Stoję sparaliżowana strachem. Jarek to ten, którego ścisnęłam za jaja, bo próbował mnie macać! Nie potrafię nawet drgnąć. Chłopacy już stoją przy nim. Nie patrzę na nich.

    – O co chodzi? – Jarek jest bojowy, widząc z kim rozmawia Adam, ale ustawia się bokiem do mnie i poza zasięgiem moich rąk.

    – Mam dziewczynę do wymacania. Ale tym razem tylko przeze mnie! – od razu zaznacza Adam, kiedy widzi uśmiech na ich twarzy. – Zróbcie zasłonę. No, szybko!

    Krzysiek staje za Adamem, Hubert, kawał chłopa, z jego boku, a ten cały pojebany Jarek, który intelektualnie nie dorasta do program liceum, obok mnie. Adam odwraca mnie tyłem do siebie. Jak manekina.

    Nadchodzi Wanda z Paulą. Stają przede mną. Będzie mnie oglądać pięć osób! Paula trzyma komórkę w ręku.

    – A wy po co? – w głosie Krzyśka brzmi nieufność.

    – Komisja weryfikacyjna – Paula rzuciła wyjaśnienie takim tonem, że zwyczajne: „Odpieprz się” brzmiałoby znacznie bardziej elegancko. Nawet nie spojrzała na niego, gapi się na mnie, a może na mój biust. Włącza nagrywanie i opuszcza dłoń.

    Zero reakcji chłopaków. Jakby im nie odpowiedziała. Albo jakby udali, że stracili słuch. W takim przypadku wypadli przekonująco.

    *

    Adam stoi oparty prawym ramieniem o ścianę. Ja stoję tyłem do niego i tuż przed nim. Też opieram się o ścianę. Głowę skręcam jeszcze bardziej w prawo i z dużego okna mam widok na szkolne podwórko. W rękach trzymam książkę, obiema rękoma przyciskam ją do piersi.

    – Szerszy rozkrok! – słyszę za plecami. Bez słowa rozstawiam szerzej nogi. I już czuję, jak po pośladku zsuwa się dłoń, podrzuca dół spódniczki i łapie pośladek.

    – Zaczynaj wreszcie – Wandzia niecierpliwi się.

    Już dawno zauważyłam, że w tej klasie każda dziewczyna ma sporo do powiedzenia. Poza mną, Jessicą i Alą. Czyli tymi, które sprzeciwiają się Ewie.

    – O, jesteś bez majtek! Bardzo dobrze – Adam jest usatysfakcjonowany moim przygotowaniem. Koledzy parskają śmiechem i zacieśniają krąg. Dłoń wnika między pośladki, dociera do pochwy i przez chwilę porusza się do przodu i do tyłu. Do przodu i do tyłu. Do przodu i do tyłu…

    Martwym spojrzeniem ‘patrzę’ w okno. Moje ciało porusza się w rytm ruchów dłoni chłopaka. Do przodu i do tyłu…

    – Podjarałaś się? – ciekawski Adaś naiwnie oczekuje na komplement.

    – Chyba ci resztki mózgu wyżarło – z wysiłkiem kręcę głową. – NIE! – odpowiadam ponuro i mocno ściskam książkę.  

    W odpowiedzi chłopacy parskają śmiechem. Jeden próbuje złapać mnie za pierś. Bronię się ruchem tułowia. Wyżej podnoszę książkę. Znowu cichy śmiech. Teraz któryś głaszcze mnie po policzku. Ruchem głowy odrzucam dłoń. Chichot. Mam łzy w oczach.

    *

    – Och! – odrzucam głowę do tyłu. Właśnie dwa palce z impetem wbiły się do pochwy.  

    – Jest jazda! – śmieje się Adam. Mocno uderza palcami.

    – Miałeś tylko wymacać! – protestuję i próbuję odwrócić się.

    – Zamknij się! – Wanda jest ostra. Ręką przeciska mnie do ściany.

    Chłopacy śmieją się cicho. Półszeptem, przerywane nerwowym chichotem, padają jakieś głupie komentarze. Nawet nie próbuję ich zrozumieć. Paula wyrywa mi książkę z rąk.

    – Opuść ręce! – rzuca polecenie.

    Posłusznie opuszczam ręce.

    – Tylko spróbuj nas dotknąć… – grozi mi.

    Nie mam ochoty jej oglądać ani słuchać. Przymykam oczy. Palce w pochwie trzymają rytm. Mimo wszystko jestem lekko podniecona. Opieram dłoń o parapet, żeby pod wpływem uderzeń nie przesunąć się do przodu. Pochylam się. Adam nie potrafi być delikatny.

    – Kobyły może tak badać, a nie ruchać kobiet. Baran z wodogłowiem na dwóch nogach… – myślę o nim z pogardą.

    Palce są coraz bardziej natarczywe. Chwilowe spowolnienie rytmu i wchodzi trzeci palec! Zagryzam wargi. Ktoś podnosi spódniczkę z przodu. Nie mam siły zareagować.

    – Ładnie wygolona – słyszę rozbawiony głos Jarka.

    *

    Otwieram oczy.

    Jarek w dwóch palcach trzyma brzeg spódniczki wysoko w górze i z uśmiechem patrzy na moje krocze. Teraz mierzymy się wzrokiem.

    – Czego? – prowokuje mnie zaczepnym tonem.

    Nie odzywam się. Wystarczającym upokorzeniem jest fakt, że ten gnój stoi obok i traktuje mnie jak darmową dziwkę. Tylko do oglądania, ale jednak! Cały czas poruszam się w rytm uderzeń palców. Ramieniem opieram się o ścianę. Uderzenia palców są coraz silniejsze. Adam szybciej oddycha. Stęka z wysiłku.

    Jarek patrzy na mnie mściwie. Lekko odchyla się i wolną ręką nieoczekiwanie uderza mnie w twarz!

    Mój okrzyk bólu i zaskoczenia gasi uderzenie głową o ścianę.

    – Jarek! – Wanda rozgląda się niespokojnie. Chyba nikt nie zauważył tego, co zrobił. Na szczęście dla niego korytarz jest już w zasadzie pusty. 

    Stoję oszołomiona. Oddycham ciężko. Spociłam się i nie bardzo dociera do mnie, o czym rozmawiają. Mrugam szeroko otwartymi oczyma. Głowa mnie boli. Ktoś szarpie mnie w kroczu…

    – No co? Przecież widać, że ona to lubi – Jarek jest podniecony i zadowolony, że chociaż trochę zemścił się. Nadal trzyma podniesioną spódniczkę. – A jak nie, to polubi. Sama zobaczysz… – złowrogo uśmiecha się, patrząc na mnie.

    – Uważaj! – syczy zirytowana Wanda. Jej ostrzeżenie zabrzmiało jak groźba. Nie słucha wyjaśnień chłopaka, jednak stara się zasłonić nas.

    *

    Milcząca Paula ciągle filmuje. I nagle sięga do mojego biustu! Dłoń wkłada w dekolt i chwyta pierś! Łapczywie maca mnie. Jarek drugą ręką naciska łechtaczkę.

    – Och! – nie potrafię milczeć. Opuszczam głowę, przyciskam do ściany, zagryzam wargi. Ból jest zbyt silny. Aż drżą mi nogi. Napływające łzy rozmazują obrazy. Przymykam oczy.

    – Widzisz, jak ją bierze? – chłopak śmieje się głośno.

    Wanda nic nie mówi. Nachyla się, szeroko rozkłada ręce, kładąc je na ramionach Pauli i Jarka. Niewiele można dostrzec przy takiej ochronie. Chłopak chwyta napletek łechtaczki i bezlitośnie ściska go.

    Jęczę. Z bólu, ze strachu i bezradności nie potrafię ruszyć się. Łza spływa mi po policzku. W miejscu przestępuję z nogi na nogę. Trudno nie reagować przy takiej pieszczocie. Nawet, kiedy jest brutalna i do tego w wykonaniu takiej zdegenerowanej mendy.

    – Jeszcze się tobie ‘odwdzięczę’! – obiecuję sobie w duchu.

    – Widzicie, jak ona lubi takie pieszczoty? Dziewczynka jest wyposzczona. Zaniedbujecie koleżankę, a jej trzeba zapewnić rozrywkę w męskim gronie – rozbawiony Jarek triumfuje.

    Otwieram oczy, prostuję się i wściekłym wzrokiem patrzę na niego.

    – Już niedługo, maleńka – Jarek słodko uśmiecha się do mnie.  

    – Jeszcze się tobie ‘odwdzięczę’! – obiecuję głośno.

    Jest coś w moim spojrzeniu albo w głosie, co powoduje, że chłopak momentalnie poważnieje. Zobaczyłam strach w jego oczach. Trwa to dosłownie chwilę. I znowu się uśmiecha. Tak samo fałszywie jak wcześniej. Za wszelką cenę chce pokazać, że to on panuje nade mną i doskonale bawi się moim kosztem. Swój triumf zawdzięcza dziewczynom, jednak wreszcie dominuje, czuje się bezkarny, więc mogę sobie gadać…

    *

    – Chyba nie będziesz jej tutaj ruchał?! – szepcze zaniepokojona Wanda.

    – No co ty? Spokojnie… – Jarek na zmianę ściska i pociera napletek łechtaczki. – O, twardy jest – słyszę zadowolenie w jego głosie. Chichocze, obserwując, jak drobię w miejscu i zaciskam dłonie. – Chyba chciałabyś, żeby ktoś spuścił się, co? Ja mogę! – przechyla głowę z usłużnym uśmiechem. – Może zejdziemy do łazienki?

    Ignoruję jego pytanie. Lekko pochylona patrzę na boisko.

    – To idźcie! – Wanda chce się nas pozbyć, widząc, że inaczej nie poradzi sobie z podnieceniem kolegów.

    Wszyscy milczą. Paula dalej maca moją pierś. Adam rozgrzał się i wciska kciuk do odbytu.

    Stękam. To nie jest miłe uczucie. Oni po swojemu interpretują moją reakcję.

    – Widzisz? Dziewczyna już odjeżdża! – Adam stęka zmęczony. 

    – Cholera! Też bym chciał! – Krzysiek wyraźnie zazdrości pozostałym.

    – Uwaga! Chemiczka! – ostrzeżenie Wandy działa jak bat.

    Paula wyciąga dłoń z mojego stanika, Adam gwałtownie cofa dłoń. Jarek mocno ściska łechtaczkę i patrzy, jak walcząc z bólem, zagryzam wargi. Trwa to sekundę, może nawet dwie, ale mnie się bardzo dłuży… Z bólu stoję na palcach. Uśmiechnięta menda w końcu uwalnia łechtaczkę, puszcza spódniczkę.  

    Staję na stopach. Ciężko oddycham.

    – Pani profesor, przepraszam, ale muszę z Grażynką do toalety! – mówi proszącym tonem Wanda.

    – Teraz?

    – Tak, ona dzisiaj źle się czuje.

    – Nooo, dobrze – niechętnie zgadza się nauczycielka. – Ale wracajcie jak najszybciej! Zaczynamy lekcję.

    – Ty to masz szczęście – mruczy Paula do Wandy, gdy nauczycielka wchodzi do klasy.

    – Pani profesor, ja też zaraz wrócę! – słyszę Krzyśka. I chwilę później jeszcze jego: – Dziękuję!  

    Domyślam się, że „Chemica” kiwnięciem głowy zezwoliła mu na spóźnienie, stąd to podziękowanie.

    – Zawsze miała słabość do chłopaków – przypominam sobie ich komentarze.

    Kątem oka jeszcze obserwuję, jak Paula chowa telefon i wyciera swoją dłoń. Potem podaje świeżą chusteczkę Adamowi.

    – Macała moją cipkę? – nie miałam o tym pojęcia.

    Oboje wchodzą do klasy. Zanim drzwi zamkną się za nimi, widzę Adama, który do siedzących w klasie z uśmiechem podnosi dłoń w triumfalnym geście.

    *

    Cdn.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Tomnick
  • Zabawka cz. 4

    Zwariowałem. Tym razem naprawdę. Albo śnię. Jedno z dwojga. Póki co, szczypię się w ramię, ale nic się nie dzieje. Nie budzę się w szpitalu podłączony do jakiejś aparatury. Uśmiecham się do siebie, przytulając gorące ciało śpiącej sąsiadki. Trochę się męczyłem, żeby ją nakłonić do mojego pomysłu. Przekonała ją dopiero półtoragodzinna sesja rżnięcia w każdy otwór. Zerkam w dół na obolałego penisa, lekko jeszcze podryguje. Wszystko idzie po mojej myśli. Wynająłem dom w Toskanii, przy samym morzu i z prywatną ustronną plażą, załatwiłem sobie urlop wypoczynkowy. Do tego wynająłem SUVa, żeby pomieścić kobiety z ich bagażami, których pewnie będzie dużo. Wyjeżdżamy za dwa dni. Ania zgodziła się bez wahania z nieskrywaną radością na wieść, że jedziemy do Włoch. Rudowłosa Aga z kutasem w ustach mruczała zadowolona:

    – Mmm, jesteś moim panem, zrobię co rozkażesz – powiedziała to tak wyuzdanie, że doszedłem z jękiem w jej ustach.

    Zatem Karolina, Ania i Aga. Mój własny mały harem. Mimo całkowitego opróżnienia jaj, czuję rosnące podniecenie. Już niedługo wszystkie się poznają i będą wyłącznie do mojej dyspozycji. Z tą myślą usypiam w burzy blond włosów.

    Następnego dnia po przebudzeniu idę odbębnić ostatni dzień w pracy.

    – Janek, w końcu odebrałeś sobie ten urlop – mówi szef.

    – Kiedyś muszę kierowniku – rzucam zdejmując z siebie bluzę.

    – Taa, gdzie jedziesz?

    – Do Włoch, wynająłem domek nad morzem.

    – Ładnie, twoja dziewczyna pewnie jest zachwycona – mruga do mnie.

    – „Tak właściwie to nawet trzy dziewczyny” – myślę. To, że dom ma ponad 120 metrów też zostawiam sobie.

    Dzień mija w wesołej atmosferze. Koło godziny 14 kierownik mówi, że mam iść do domu i cieszyć się urlopem. Ucieszony, wsiadam do przestronnego Mercedesa i przekręcam kluczyk. Jestem zauroczony warczeniem silnika. Jadę do domu, muszę się spakować. Już w Siechnicach, wyciągam walizkę, wrzucam do niej trochę ubrań, maszynkę do brody i inne perfumy. Szczoteczkę spakuję jutro. Mam jeszcze sporo miejsca, więc otwieram zamykaną na zamek szufladę. W niej znajduje się mój przybornik, czyli wszelkiej maści liny, kajdanki, taśmy, maski na twarz, kulki analne, jajka dopochwowe. Zbieram wszystko i pakuję do niewielkiej torby, którą wkładam do otwartej walizki. Wciąż jest miejsce. Po namyśle decyduję się pojechać do miasta i dokupić jeszcze jakieś akcesoria. W moim ulubionym sklepie siedzi młoda dziewczyna. Uśmiecha się do mnie i podchodzi. Zauważam jej jasną koszulkę z głębokim dekoltem, spomiędzy którego wychyla się duży biust z ledwo zakrytymi sutkami.

    – Hej, mogę ci w czymś pomóc? – pyta przyglądając mi się szarymi oczami.

    – Szukam czegoś do trójkąta – mówię.

    – Mhm, może strap-on? Albo dildo dwustronne? Sama korzystam, odlatuję za każdym razem – lekko rozchyla wargi i wystawia końcówkę różowego języka.

    Robię się twardy. Co za laska.

    – Widzę, że pomysł Ci się spodobał – śmieje się – A może coś innego.. – przygryza wargę.

    – Ta druga wizja do mnie bardziej przemawia. Zademonstrowałabyś mi swoje… umiejętności? – pytam zbliżając się do niej.

    – Nie powinnam, ale jeśli potem kupisz.. Jeden warunek – opiera się na mnie i zaciska rękę na sztywnym członku – Zademonstrujesz mi coś od siebie.

    – Mógłbym podpisywać takie umowy na co dzień – z uśmiecham całuję jej usta.

    Smakuje malinami. Z trudem cofa się ode mnie i podchodzi do drzwi wejściowych zamykając je. Idzie do półek, gdzie widziałem wspomniane dilda i wybiera jedno. Podciągając jedną ręką koszulkę i odsłaniając wielkie piersi, drugą pokazuje mi swój wybór. Długie, grube, dwustronne dildo z wypustkami na całej długości zwisa z jej ręki. Patrzy na mnie pytająco, kiwam głową. Wkłada przedmiot pomiędzy swoje półkule, tak żeby co chwilę trącać je językiem i idzie do drugiej półki. Wybiera z niej kolejną rzecz i powtarza, tym razem wolną ręką przesuwając dildo w górę i w dół swych piersi. Przy końcu ruchu chowa się w jej ustach. W drugiej trzyma pudełko, w którym znajduje się pewnie strap-on. Kiwam ponownie głową.

    – Przejdźmy do interesów, chodź na zaplecze – zmysłowo rusza przede mną biodrami.

    W kanciapie podaje mi pudełko, które odkładam na bok. Jest tu tylko jeden fotel, na którym dziewczyna się rozsiada. Podnosi nogi do góry i seksownie przejeżdża po nich ręką, kończąc ruch mocnym klapsem. Rozpina spodenki i rzuca je w moją stronę. Odruchowo je łapię i zbliżam do nosa. Uderza mnie zapach cipki. Patrzę na nią i zauważam, że nie miała pod spodem niczego.

    – Niegrzeczna jesteś, wiesz?

    – Wiem – mówi prezentując naraz swoją cipkę i odbyt – zademonstruję ci teraz swoje umiejętności, a ty masz stać i masturbować się. Bądź grzeczny, to dostaniesz nagrodę.

    Więc zdejmuję spodnie i bieliznę. Rozszerza oczy. Staję przed nią z potężnym wzwodem i zaczynam się delikatnie gładzić. Ona z kolei wpycha sobie główkę dilda do pięknej pizdy. Słyszę jej jęk. Zaczyna poruszać zabawką wewnątrz siebie. Gdy wchodzi niecała połowa, zaczyna wyginać materiał i wtyka naśliniony koniec do swojej dupki. Głośno jęczy, gdy wypustki zagłębiają się w jej ciele. Moja ręka szybko ślizga się po sztywnym palu. Dyszę coraz bardziej. Widzę, że dildo dobiła już do końca – wychodzące z jej dupci i niknące we wnętrzu gorącej cipki. Poruszam za wystający pałąk, powodując okrzyk rozkoszy. Kilka ruchów później jej twarz wykrzywia się w grymasie nieziemskiej rozkoszy. Dochodzi z rozmarzonym uśmiechem, podczas gdy jej ciałem targają spazmy, tak że spada z fotela. Na szczęście łapię ją tuż nad podłogą.

    – Czas na nagrodę – mruczy.

    Chwyta wargami za purpurową główkę i omiata ją językiem. Po czym pakuje sobie mnie głębiej. Krztusi się nim. Niewiele mi już brakuje. Kładę ręce na jej głowie i nadaję tempo. Ssie mnie mocno i po kilku chwilach czuję spełnienie. Wyczuwa to i cofa głowę, zostawiając za sobą ślinę od jej ust do łba mojego fiuta.

    – Chcę poczuć smak twojej spermy – dyszy.

    Jednak mam inny plan. Kieruję go na jej piersi, gęsta sperma strzela w jej rowek. Następne trafiają do jej ust, zgodnie z jej prośbą. Bawi się nią językiem i połyka. Pomagam jej wstać, w jej otworkach dalej znajduje się podwójne dildo.

    Wychodząc dzwonię jeszcze do moich kobiet, żeby przyszykowały sobie jakieś seksowne ubrania, a gdyby nie miały, to żeby poszły do seks-shopu, w którym przed chwilą byłem. W razie problemów mają się na mnie powołać. Wracam do siebie. Przeglądam walizkę, czy wszystko spakowałem. Raczej tak. Brakuje przyborów łazienkowych. Spakuję je jutro przy wyjeździe, nie lubię jechać gdzieś nieumyty. Wykładam zakupione zabawki na stół, po czym otwieram torbę i wrzucam tam wszystko. Z poczuciem ekscytacji zamykam torbę i wkładam ją do walizki, którą stawiam przy drzwiach. Patrzę na zegarek, jest godzina 16. Biorę się do przygotowania obiadu – “może burrito rewolwerowca?” – myślę. Wzruszam ramionami i biorę się do pracy. Mniej więcej godzinę później, gdy w całym mieszkaniu przyjemnie pachnie jedzenie słyszę dzwonek do drzwi. Odkładając nadgryzione burrito i klnąc na gościa, idę do drzwi. Zerkam przez judasza. Karolina. No tak. Otwieram drzwi i ukazuje mi się zgrabna sąsiadka. Na ramionach ma krótką koszulkę kończącą się nad pępkiem, a na dupci trochę workowate spodnie, które mimo wszystko są obcisłe w biodrach. Na sam jej widok przełykam ślinę. Przy okazji zauważam olbrzymią walizę.

    – Nie zaprosisz mnie? – pyta z uśmiechem.

    – A nie zapominasz o czymś? – pytam szybko się opanowując. Skoro wszystkie nazwały mnie swoim panem, to ciągnijmy tę grę cały czas, jak najdłużej.

    – Przepraszam, panie – odpowiada lekko się rumieniąc – Czy mogę wejść, mój panie? – pyta ulegle się na mnie patrząc.

    Bez słowa otwieram szerzej drzwi wpuszczając ją do środka. Gdy mnie mija łapię ją za tyłek i ugniatam przez chwilę. Zastyga, lekko obracając do mnie twarz i wystawia język. Całuję ją namiętnie, zagarniając jej język. Po chwili odrywam się od niej z trudem. Patrzy na mnie z wyrzutem.

    – Wiem suczko, że chcesz rżnięcia, ale musisz poczekać – mówię stanowczo.

    – Tak, panie – zawód w jej oczach miesza się z oczekiwaniem.

    – Zerżnę Cię nie raz i nie dziesięć na tym wyjeździe – mrugam do niej wesoło.

    – Uwielbiam Cię, panie – jęczy z zachwytu.

    Zamykam w końcu za nią drzwi. Jej walizka jest ciężka.

    – Jesteś głodna? – pytam taszcząc walizkę do przedpokoju.

    Przeczy ruchem głowy.

    – Jadłam już obiad. Przepraszam, nie chciałam Ci przeszkadzać w jedzeniu. Zrobiłam to, o co mnie prosiłeś, panie.

    – Grzeczna dziewczynka. Musiałaś jechać, czy miałaś? – siadam na krześle wracając do przerwanego posiłku.

    – Mam, panie.

    – Dobrze – nagle wpadam na pewien pomysł – Możesz zdjąć dół i zacząć się masturbować dla mnie.

    Z ulgą zrzuca spodenki i nieco wilgotne majteczki i opada przede mną na kolana. Wygina się do tyłu, żebym mógł widzieć jej zaróżowioną cipkę. Jej dłoń opada do łechtaczki, lekko ją trącając. Palcami drugiej muska jędrną pierś. Oddech ma przyspieszony. Podwija koszulkę tak, bym widział w całości jej piersi. Sutki już sterczą. Patrzy na mnie uległym wzrokiem, który po chwili staje się rozmyty. Odwracam się do niej na krześle i rozpinam spodnie. Wyjmuję boleśnie twardego kutasa na wierzch. Z jej ust pada jęk. Dłoń pracując na cipce ślizga się jeszcze szybciej. W pewnym momencie jej palec wślizguje się do dziurki. Już nie patrzy na mnie, tylko na mojego fiuta.

    – Chcesz go? – pytam, leniwie się gładząc.

    – Taaak – jęczy.

    – Będziesz musiała poczekać, złotko – jej zawodzenie prawie mnie ogłusza.

    – Błagam, daj mi go.

    Podchodzę do niej bliżej. Macham kutasem przed jej twarzą.

    – Pozwolę Ci jedynie go powąchać – i podsuwam jej pod nos.

    Zaciąga się zapachem, ręka miętosząca pierś ześlizguje się na łechtaczkę. Jednocześnie widzę, że wkłada w czerwoną pizdę drugi paluszek. Pod nią zaczyna zbierać się plama. Jej gorący oddech owiewa mojego penisa. Słyszę jęki. Postanawiam ją odrobinę nagrodzić, więc zabieram jej fiuta sprzed nosa i zaczynam nim okładać jej twarz. Ciche plaśnięcia współgrają z coraz głośniejszymi jękami Karoliny. W pewnym momencie czuję jej język na główce. Natychmiast przestaję i zabieram jej kutasa. Nachylam się do niej i patrzę w jej oczy. Nagle strzelam ją w twarz otwartą dłonią. Głowa odskakuje na bok. Co ciekawe, z jej ust pada krzyk zadowolenia, a w cipce pracują teraz trzy palce.

    – Pozwoliłem Ci, suko? – pytam zły – Jakbyś poczekała jeszcze chwilę to dałbym Ci possać. Teraz możesz tylko patrzeć – znowu ją policzkuję.

    Jej policzek robi się czerwony, ale nie słyszę sprzeciwu z jej strony. Dla pewności staję dwa kroki przed nią, i podziwiam pokaz. Soki z jej myszki leją się na podłogę, gdy powtarza w kółko “przepraszam”. Kiedy widzę, że jest na skraju orgazmu, chwytam jej włosy w garść, odchylam do tyłu jej głowę i patrzę jej w oczy.

    – Dojdź dla mnie – mówię czule.

    Kilka chwil później kątem oka zauważam, jak jej ciałem wstrząsają dreszcze. Spomiędzy jej kształtnych warg pada krzyk rozkoszy, który niemal natychmiast tłumię wpychając język w jej usta. Całuję ją długo, dużo dłużej niż trwa jej orgazm. Ślina zbiera się w jej ustach, ale wie, że nie może jej przełknąć, bo zabroniłem jej tego ostatnio. Więc spływa jej na brodę, na opadającą spazmatycznie klatkę i dalej między jej piersi. Zjeżdżam ręką, gładząc jej pierś i wcieram naszą ślinę w jej pokaźny biust. Potem przesuwam dłoń do jej cipki, skąd dalej czuję gorąc. Delikatnie ją muskam, co powoduje jej stłumione jęki. W końcu odrywamy się od siebie. Pomiędzy nami wisi cienka strużka śliny.

    – Co z moim panem? – pyta po dłuższej chwili.

    – Chce być w formie dla was, więc się wstrzymam. Choć to niełatwe.

    Wstaje na nogi i zaczyna się ubierać.

    – Co robisz? – pytam zdziwiony – do mieszkania masz niedaleko, przejdziesz te kilka kroków w takim stanie.

    Nieco zdziwiona, uśmiecha się do mnie. Podchodzi do mnie i lekko ociera się o sterczącego penisa. Z trudem powstrzymuję się od jęknięcia.

    – Dziękuje, panie – mówi, obracając się do drzwi i kręcąc zalotnie wypukłym tyłeczkiem. W drzwiach odwraca się jeszcze i posyła mi buziaka.

    – “Hm, skoro będę miał takie widoki na co dzień, to może faktycznie wezmę ze sobą coś na formę” – zastanawiam się chowając kutasa do spodni.

    Idę do sypialni i otwieram jedną z szafek nocnych. W środku znajduje się niewielki pojemnik wypełniony viagrą i środkiem na zwiększenie obfitości wytrysku.

    – “Czemu nie” – stwierdzam.

    Wyjmuję pojemniczek i chowam go do saszetki z przyborami do mycia. Dzwonię do sifu, z informacją, że nie będzie mnie na 3 najbliższych treningach.

    – Urlop? – słyszę w słuchawce.

    – Urlop, sifu – potwierdzam.

    – W końcu – śmieje się i natychmiast rozłącza.

    Dziesięć minut później dostaję wiadomość od Anki i Agi, wybrały się razem do sklepu. Przedstawią mi rachunek później – uśmiecham się pod nosem. Zerkam na niedojedzone burrito. Trudno, warto było. Odgrzewam jedzenie w mikrofalówce i o dziwo, jest smaczne. Potem znoszę walizkę sąsiadki do samochodu. W dużym bagażniku zmieści się jeszcze 5 takich bagaży i zostanie całkiem sporo miejsca. Do końca dnia czytam książkę o tym, skąd się wzięły różne ludowe potwory. W końcu przychodzi czas na kąpiel i do spania. Trzeba się wyspać przed trasą. Nastawiam jeszcze budzik na 5 rano i kładę się spać.

    W następny dzień wita mnie drący się na mnie budzik. Wyłączam go i kieruję się do kuchni zrobić sobie śniadanie. Po jedzeniu prysznic i zęby. Pakuję potem wszystko do saszetki z przyborami do mycia. Ubieram się i zerkając ostatni raz na mieszkanie upewniam się, że o niczym nie zapomniałem. Potem zdecydowanym ruchem wychodzę i zamykam za sobą drzwi. Po drodze pukam do sąsiadki, otwiera po dwóch uderzeniach serca. Z uśmiechem na twarzy całuje mnie w usta i wychodzi razem ze mną. Wrzucam do auta swoją walizkę, jest trochę mniejsza od Karoliny. Wsiadamy i odpalam silnik. W połowie drogi po Agę odzywa się:

    – Denerwuję się..

    – Nie masz czym. To będzie wyjazd marzeń każdego z nas – uśmiecham się.

    – Ale ich nie znam.

    – To co, poznasz je w czasie drogi – mrugam do niej.

    Kiedy podjeżdżam pod blok Agi, już z oddali widzę burzę rudych włosów i cycki wypychające białą koszulkę. Po krótkiej prezentacji, nakłaniam Karolinę, żeby usiadła z tyłu i poznała się z Agą. We trójkę jedziemy po Ankę. Gdy dojeżdżamy, z tyłu już słyszę chichot. Widocznie dziewczyny znalazły wspólny język. Ania czeka na dworze w lekkiej bluzeczce i leginsach dokładnie opinających jej krągły tyłeczek. Wszyscy wysiadamy i po raz kolejny dzisiaj dokonuję prezentacji Karoliny. Nieoczekiwanie wspomniana sąsiadka chwyta szatynkę za tyłek i potrząsa nim energicznie. Jednocześnie przykleja się mokro do niej. Dostrzegam poruszające się szczęki, gdy ruda odwraca moją głowę do siebie i całuje, językiem miotając na wszystkie strony i zjeżdżając ręką na rosnące wybrzuszenie na moich spodniach. Po chwili odrywa się ode mnie i chwyta Karolinę w pasie i robi z nią to samo, tylko ręce obydwu dziewczyn lądują wzajemnie na swoich piersiach. Ja za to przyciągam do siebie Ankę i odwracam tyłem do siebie:

    – Wypnij się dla mnie – zaciskam zęby na jej szyi, by po chwili polizać ukąszenie.

    Mruczy z zadowolenia. Złącza razem nogi i powolnym ruchem nachyla się do mnie. Obejmuje łydki ramieniem i przygryza wargę. Pochylam się nad nią i całuję przez leginsy każdy pośladek. Chwytam za jeden, palcami drugiej stymuluję jej piczkę, co powoduje głośne jęczenie. Wkładam dłoń pod materiał spodni, wkładam w nią palec i narzucam ostre tempo. Kiedy czuję skurcze jej pochwy, dokładam drugi i rozciągam nimi jej cipkę. Dłoń z pośladka przenoszę na jej usta, by stłumić krzyk ekstazy. Po chwili prostuje się i całuje moje wargi. Następuje kolejna zmiana i Ankę porywa w objęcia zaczerwieniona Aga.

    – Co jej zrobiłaś? – pytam zaskoczony Karolinę.

    – Chyba doprowadziłam ją do orgazmu – mówi ze spuszczonym wzrokiem – wybacz, nie mogłam się powstrzymać.

    Uśmiecham się tylko i całuję ją, zjeżdżając dłonią do jej cipki i wślizgując w nią dwa palce. Szybkimi, niemal zwierzęcymi ruchami doprowadzam ją do wrzenia. Odrywam od niej usta i wołam Anię i Agę. Dziewczyny podchodzą chwiejnym krokiem. Każę im pieścić ustami cycki czterdziestolatki. Zaskoczona, z rozmytym wzrokiem przygląda się dwóm dziewczynom, które naciągnęły jej koszulkę do dołu i zaczynają lizać jej biust. Robi się strasznie mokra, więc wkładam w nią kolejny palec.

    – Jeszcze – dyszy pieszczona.

    Układam dłoń w łódeczkę i powoli wpycham w nią cztery palce. Poruszam rytmicznie ramieniem w przód i w tył. Usta jeżdżące po jej piersiach zaciskają się na sutkach. W końcu moja sąsiadka nie wytrzymuje i zalewa mi dłoń swoimi soczkami krzycząc na całe gardło. Wyciągam dłoń spod jej spodni i daję kolejno każdej suczce do oblizania.

    – Część przedstawiania się mamy za sobą – mówię, co wywołuje śmiech dziewczyn – Chodźcie, mamy kawałek do przejechania.

    Łapię Agę i Ankę za biodro, Karolina obejmuje z drugiej strony Anię i pakujemy się do auta.

    Kilka godzin później, po zjedzeniu obiadu w austriackich górach, wszyscy jesteśmy wyluzowani i co chwilę słyszę trajkotanie i chichoty. Nagle siedząca z tyłu Karolina odzywa się:

    – Janek, mamy z dziewczynami pomysł.

    Unoszę brew patrząc na nią w lusterku. Jej palce spoczywają po wewnętrznej stronie uda Agi.

    – Założyłyśmy się, jak długo damy radę utrzymać cię na skraju orgazmu – moja brew wędruje jeszcze wyżej – Ta, której spuścisz się w usta, dostanie nagrodę i karę jednocześnie.

    – Nagrodą będzie wypicie twojej spermy – Anka kładzie mi dłoń na udzie.

    – A za karę nie będzie ta z nas dotykana do końca dnia – urywanym głosem informuje mnie ruda pieszczona przez blondynkę.

    – Po 15 minut każda – dopowiada sąsiadka i liże szyję siedzącej obok niej dziewczyny.

    – Widzę, że to sobie wszystko ładnie zaplanowałyście, suczki – mówiąc to czuję zwiększającego rozmiary członka.

    – Do ostatniego szczegółu. Panie – ostatnie słowo Anka pieczętuje pocałunkiem w kącik ust.

    Z tyłu słyszę już wzajemne mlaskanie języków, rzut oka w lusterko utwierdza mnie w przekonaniu, że zabawa się rozkręciła: nachylone do siebie, oddają się wyuzdanemu pocałunkowi, tak namiętnemu, że ślina znajduje się na całych ich twarzach, ślady po szminkach na szyjach moich suczek, dłonie w rozpiętych spodniach i ściskają swoje piersi. Na ten widok robię się momentalnie sztywny, ale już czuję, jak siedząca obok mnie szatynka majstruje przy rozporku. W końcu jej się to udaje i zsuwa nieco w dół moje spodnie razem z bokserkami. Twardy kutas wyskakuje na zewnątrz przy wyuzdanym spojrzeniu mojej byłej.

    – Nigdy mi się nie znudzi jego widok – mówi z zachwytem – Ustawcie zegarek.

    Ale dziewczyny z tyłu są zbyt zajęte sobą. Widzę, że pozbyły się już dolnych części ubioru i siedzą rozkraczone robiąc sobie nawzajem ostrą palcówkę.

    – To ja nastawię – mówi i wyciąga telefon.

    W końcu jej ręka opada na mojego kutasa i zaczyna po nim leniwie jeździć dłonią. Staram się skoncentrować na jeździe, ale jest to na tyle trudne, że muszę zwolnić. Nagle zabiera rękę, przejeżdża po niej języczkiem i znowu wraca do mojego krocza. Tym razem gładzi moje jaja, czuję jak robią się wilgotne od tej pieszczoty. Po kilku minutach tej zabawy dyszę ciężko. W końcu słyszę ostry dźwięk nastawionego minutnika. Z żalem dziewczyna zabiera rękę, na koniec sunąc wskazującym palcem po całej długości fiuta. Zabieram rękę z kierownicy, chwytam ją za kark i przysuwam do siebie. Pocałunek jest mocny, czuję jej wargi rozbijające się o moje, wpycham język w jej usta. Po 3 sekundach odrywam ją od siebie szarpnięciem.

    – Ładnie, ale muszę się skupić na drodze. Która następna? – rzucam do tyłu.

    Pojawia się burza blond włosów zakrywających częściowo czerwoną twarz Karoliny.

    – Ja, tylko jak mamy się zmienić?

    Zanim zdążę odpowiedzieć Ania wyplątuje się z pasów i przeciska do tyłu. Od razu przypada wąskimi wargami do szyi Agnieszki liżąc ją i znacząc drobnymi ugryzieniami i pozbywa się swoich leginsów w zawrotnym tempie. Jednocześnie ruda z tyłu jest ledwo przytomna z rozkoszy, jej koszulka jest naciągnięta w dół, a piersi wyglądają ściśnięte z tego dekoltu. Spodni nie ma, została jej jedynie koszulka i przemoczone stringi. Moja sąsiadka pakuje się do przodu. Gdy w końcu się usadawia, zauważam, że jest całkiem naga. Oczywiście, mój penis zaczął wesoło podrygiwać na ten widok. Pas wpija się bezlitośnie między jej jędrne piersi. Sięgam ręką do jej cipki i czuję buchający od niej żar. Zanim zdążę cokolwiek zrobić, zabiera moją dłoń spomiędzy swoich ud. Pochyla się nad kutasem. Czuję jej przyspieszony, gorący oddech. Trąca językiem czerwoną główkę i zlizuje kropelkę śluzu. Po chwili oblizuje go po całej długości, zostawiając mokry ślad. Wreszcie wkłada sobie główkę do ust i omiata ją zwinnym języczkiem. Z tyłu jęki przechodzą w okrzyki, gdy Ania zachłannie wylizuje cipkę Agi, sama tarmosząc swoją. Sunące w dół mojego kutasa pełne wargi czterdziestoletniej kobiety odrywają mnie od lusterka. Skupiam się na powrót na drodze, ale jest to ciężkie do zrobienia. Głaszczę lekko jej włosy, gdy mlaska wyjmując go z ust. Zabieg powtarza jeszcze kilka razy. Kiedy w końcu rozbrzmiewa budzik zwiastujący kolejkę rudowłosej dziewczyny, wkłada sobie szybkim ruchem całego do gardła i natychmiast cofa głowę. Strumyczek śliny zwisa pomiędzy jej dolną wargą a żołędziem. Tak samo jak wcześniej, przyciągam Karolinę do twarzy i całuję po francusku. Klepię ją w udo, by zrobiła miejsce następnej. Po kilku sekundach mam koło siebie zboczoną bileterkę. Ustawiła zegarek i, ku mojemu zdziwieniu odchyla się ode mnie. Zanim zdążę coś powiedzieć, kładzie na mnie stopy i zjeżdża nimi na fiuta. Bierze go pomiędzy nie i zaczyna rytmicznie nimi poruszać w górę i w dół. Zaraz zmienia ułożenie jednej stopy, by masować śródstopiem główkę kutasa. Kątem oka widzę, że ciągnie palcami swoje sterczące sutki. Oblizuje swoje wargi zmysłowo. Dalej trzymając mnie między stopami zbliża się do mnie i całuje w płatek ucha, by zaraz potem jęczeć mi do ucha. Po kilku minutach gryzie moje ucho i odrywa stopy oraz usta ode mnie. Nachyla się nad fiutem i pakuje go całego do gardła. Chwilę wytrzymuje i cofa głowę. Nagle, z dzikim wyrazem na twarzy, wyplątuje się z pasów i siada na mnie okrakiem. By nie zasłaniać mi widoku, przysysa się do mojej szyi i wkłada twardego kutasa do rozpalonej cipki. Jest ciasno i mokro. Opadając do końca wydaje z siebie krzyk. Łapię ją jedną ręką za tyłek. Kilka ruchów jej bioder wystarcza jej do mokrego orgazmu. Krzyki zamieniają się w wycie, gdy czuję jej zaciskające się mięśnie. Zastyga w bezruchu. Leniwie wypycham biodra do góry, co powoduje jej krzyk. Gryzie moją szyję, kiedy cały czas jestem w jej nagrzanym wnętrzu. W końcu dzwoni budzik i dziewczyna niechętnie się ze mnie zsuwa. Chwytam ją jeszcze za włosy i oblizuję jej wargi, na co reaguje jękiem.

    – Wytrzymałem każdą z was. Co teraz?

    Patrzą po sobie z uśmiechem.

    – Teraz.. – zaczyna Karolina.

    – Robimy.. – dopowiada nieprzytomnie Aga.

    – Powtórkę – kończy moja była z lubieżnym uśmiechem.

    Więc znowu następuje zmiana, potem kolejna i tak dalej. Dają mi odpocząć tylko wtedy, gdy zbliżamy się do granicy. Jakąś godzinę od celu podróży, gdy słońce zaczęło zachodzić, Ania ma mojego kutasa w połowie schowanego w ustach. Jej język pracuje na pełnych obrotach, owijając się wokół sztywnego ciała. Jedną ręką ugniata moje jądra, drugą masuje swoją myszkę. W całym samochodzie unosi się zapach seksu, Aga i Karolina zmęczone orgazmami pieszczą się nawzajem i wpychając sobie języki do ust. Ich cipki błyszczą. Nagle Ania wyciąga mnie ze swych spracowanych ust i zasysa moje kule. Dłoń jeździ po moim fiucie w zawrotnym tempie. Nareszcie czuję zbliżający się wytrysk. Szatynka chyba też to czuje, bo zostawia jajka i wkłada z powrotem kutasa pomiędzy wargi. Jęcząc, ssie jak szalona. Przez moje ciało przechodzą mocne dreszcze, dociskam głowę Anki do końca. Nie zważam na to, że się krztusi. Z rykiem spuszczam się prosto do jej gardła. Wytrysk jest tak obfity, że nie nadąża z przełykaniem i zaraz wypełniam całe jest usta. Próbuje szybko przełykać, ale przypadkiem, albo nie, purpurowa główka wyskakuje z jej ust i strzela na jej twarz i zaczerwienione piersi, pokrywając je w gęstej spermie. Dopada z powrotem do kutasa i wysysa ostatnie krople. Prostuje się na fotelu i wyciąga telefon. Robi selfie, a potem zaczyna zlizywać z siebie spermę.

    – Wygrałaś, suczko – mówię ciężko dysząc.

    Odwraca się w oszołomieniu do wiwatujących kobiet. Gdy mniej więcej doprowadza się do porządku, chce się do mnie zbliżyć, ale łapię ją za włosy, co wywołuje jęk zaskoczenia.

    – Same ustalałyście zasady. Zero dotykania do końca dnia.

    Teraz wdaje z siebie jęk zawodu, ale w oczach ma ogień. Mrugam do niej, dając znać, żeby się nie martwiła. Nachylam się do niej i szepczę:

    – Mam co do ciebie mały plan.

    Jej usta rozciągają się w uśmiechu. Podciąga mi spodnie, chuchając jeszcze na mięknącego penisa i gramoli się na tylną kanapę, żeby się ubrać. Na siedzeniu obok zauważam dużą plamę. Pewnie z tyłu jest to samo. Koło mnie pojawia się Aga, już w wymiętym ubraniu i z rozczochranymi włosami. Kładzie mi dłoń na udzie, ale nie ma w tym geście niczego seksualnego, bardziej zmysłowego. Mogę przyspieszyć, dzięki temu po pięćdziesięciu minutach wjeżdżamy na podjazd wynajętego przeze mnie domu. Ze środka wybiega starsza włoszka, trajkocząca bez przerwy. Początkowo zdziwiona, że do domu dziesięcioosobowego przyjeżdżają cztery, ale dodatkowe 100 euro skutecznie ją ucisza. Zerka na oniemiałe z zachwytu dziewczyny oglądające dom i pyta mnie po włosku:

    – Z kim pan przyjechał?

    Oglądam się na chichoczące laski, zastanawiam się chwilę i odpowiadam:

    – Z rodziną – i mrugam do niej.

    Nieco zaskoczona mierzy mnie uważnym spojrzeniem. W końcu wzrusza ramionami. Wychodząc zapewnia mnie, że jeśli byśmy czegokolwiek potrzebowali, możemy do niej dzwonić o każdej porze dnia. Zapewniam ją, że na pewno skorzystamy i zamykam drzwi. Wreszcie mogę się rozejrzeć. Dom jest urządzony nowocześnie, duże otwarte przestrzenie, kilka sypialni na piętrze, trzy łazienki, duży ogród z basenem. Jest też dobrze zaopatrzony barek. Słowem, piękny dom stojący w oddaleniu od pozostałych. Około 22, po rozpakowaniu bagaży (dziewczyny nie mogły wyjść z zachwytu nad garderobą na piętrze), przebieram się w lniane spodnie, pod którymi kołysze się leniwie na wpół sztywny członek i lekką koszulę. Przy okazji połykam przezornie spakowane tabletki i zwołuję swój haremik nad basenem. Wokół panuje ciemność, rozświetlana światłem sączącym się z wnętrza domu. Zawczasu przygotowałem szampana znalezionego w lodówce na wino. Teraz butelka stoi w towarzystwie 4 kryształowych kieliszków na stoliczku. Obok spoczywają trzy kopie dokumentów. Przeglądam się w tafli wody, kiedy słyszę trzy pary nóg. Gdy cichną, dociera do mnie delikatny zapach pobudzających zmysły perfum. Zaciągam się i prostuję plecy. Powolnym, majestatycznym ruchem odwracam się do moich kochanek. Widok sprawia, że wspomagany viagrą członek od razu wypycha przód spodni. Stoją w rządku w seksownych pozach. Po lewej stoi Aga, w niebieskiej obcisłej sukience kończącej się w połowie ud. Z dekoltu wystaje do połowy różowy stanik, ledwo mieszczący jej duże cycki. Znad krawędzi wystaje aureolę brodawki. Na nogach ma pasujące różowe szpilki. Pośrodku stoi Ania, założyła luźną czarną koronkową sukienkę, która nic nie zakrywa. Widzę dokładnie jej różowiutkie sterczące sutki. Pamięta o swojej karze, więc tą odrobinę ulgi daje jej przesuwający się po jej biuściku materiał. Na krągłe biodra naciągnęła czerwone stringi z wycięciem z przodu. Dostrzegam jej lśniące wargi w półmroku. Z jej szyi zwisają długie korale w czarnym kolorze. Kompletu dopełniają czarne skórzane kozaczki do połowy łydki. Włosy związała w ciasny ogon. Natomiast Karolina jest ubrana w obcisłą suknię w cielistym kolorze bez dekoltu. Nie jest potrzebny, bo krój ledwo mieści olbrzymie bimbały blondynki. Materiał jest tak naciągnięty, że mam wrażenie, że brodawki zaraz rozerwą suknię. W talii przetykana cekinami, opina się na wysportowanej dupie. Wszystkie są umalowane i zagryzają wargi wpatrując się w sterczącego chuja. Bez słowa sięgam za siebie na leżak po lustrzankę i fotografuję każdą z nich z osobna. Każę im przyjmować różna pozy, siadać, klękać, rozchylać nogi na tyle, na ile pozwala im ubiór, ale kategorycznie zabraniam im się rozbierać bądź dotykać. Kończę sesję grupowymi zdjęciami, na których obejmują dłońmi swoje seksowne tyłeczki. Szatynce udzielam dyspensy na chwycenie pupy Karoliny i Agi, by zdjęcie było idealne. Kiedy odkładam aparat widzę ich zaróżowione twarze. Biorę głęboki oddech i mówię:

    – Jesteście wspaniałe. Uwielbiam was wszystkie, i mam nadzieję, że jest to odwzajemnione uczucie – kiwają energicznie głowami – Cieszę się. Do konkretów. Macie przed sobą komplet dokumentów. Umowę, powiedzmy, na czas tego wyjazdu. Według której zobowiązujecie się być na każde moje zawołanie, bez możliwości odmowy, robić to, co wam każę, i kiedy wam każę. Należycie do mnie. Jesteście moimi suczkami. W zamian dostajecie mnie w pakiecie i nie musicie się niczym przejmować. Drobiazgi, biżuteria, sukienki, jedzenie, alkohol, zabawki erotyczne, czy co sobie wymyślicie idą na mój rachunek. Aha, jak suczki wiecie, nie lubię gumy. Będę się wam spuszczał w każdy otwór, więc bierzcie pigułki dzień po albo inne środki antykoncepcyjne. Jakby co, Karolina i ja mamy zapas, który wystarczyłby na miesiąc. Tak? – widzę podniesioną rękę Agi.

    – Czy coś się zmienia w naszym układzie, panie? – pyta.

    – Niewiele – przyznaję – Jest jedna, tycia zmiana. Jeśli spojrzycie na kogoś innego zalotnie, kusząco, zaczniecie flirtować, bądź nie daj Odynie – wznoszę oczy i ręce ku niebu teatralnym gestem – dotkniecie tej innej osoby albo dacie się dotknąć, cóż.. Kary będą surowe, od nietykania przez dwa dni po wylądowanie w pierwszym busie powrotnym do Polski. No i jeszcze takie pierdółki – mrugam wesoło do nich.

    W ich oczach nie widzę obawy ani strachu, jedynie ciekawość, uwielbienie i podniecenie.

    – Zapraszam do podpisu.

    Po chwili wszystkie dokumenty mam ładnie podpisane. Otwieram sprawnym ruchem szampana do wtóru oklasków dziewczyn. Nalewając do kieliszków musujący płyn, rozmyślam o chwili poprzedniej. Właściwie nie potrzebowałem żadnych dokumentów, przecież wiedziałem, że są moje choćby nie wiem co się działo. Chyba chciałem im w ten sposób pokazać swoją władzę nad nimi. Z rozmyślań wyrywa mnie widok wznoszącej toast Karoliny.

    – Za naszego Pana, oby nigdy się nami nie znudził.

    Kończąc zdanie, nieoczekiwanie opada na kolana, dalej z kieliszkiem w ręku i patrzy wymownie na pozostałe. Szybko podchwytują i zaraz wszystkie trzy klęczą przede mną i spoglądają na mnie ulegle. Uśmiecham się, wznoszę kieliszek i jednym haustem go opróżniam. Na ten sygnał laski wypijają swój szampan i odstawiają na bok puste naczynia. Wszystkie trzy pochylają się do mnie, prezentując trzy pary cycków pomiędzy ramionami, i wypięte tyłeczki. Zerkam na zegarek. Dochodzi 22:30. Jeszcze ponad półtorej godziny kary Ani, zanim będę mógł się nimi wszystkimi cieszyć. Póki co podnoszę każdą po kolei i wyciskam Karolinie i Adze mokry pocałunek na ustach. Pobudzony nawet nie zauważam, kiedy że sukienka Agi podwinęła się do góry i porusza biodrami przyciskając sobie mojego chuja do podbrzusza. Jęczy z zachwytu. Moje usta odnajdują wargi Karoliny i zaczynamy ostre lizanie się. Po chwili odrywam jej głowę od swojej twarzy i drugą ręką przyciskam do siebie rudą. Po następnej zmianie dostrzegam Anię, jak próbuje się nie dotykać. Odwracam plecami do siebie Karolinę i ściskam mocno jej pierś. Instynktownie przymyka oczy. Puszczam jej pierś i mocno ją uderzam.

    – Patrz na nią – rozkazuję.

    Natychmiast otwiera oczy i wpatruje się w szatynkę. Znowu ugniatam jej piersi przez suknię, ale głową wracam do Agi. Czuję przez spodnie, że nie założyła bielizny. Soki z jej cipki spływają po moich spodniach. Wzrok ma rozmyty, gdy wyciąga język i liże mnie po szyi. Odchylam głowę do tyłu z rozkoszy. Ale zaraz przytomnieję, by zacząć kąsać szyję blond sąsiadki. Cały czas patrzę w oczy Anki, wzrokiem próbuję ją zmusić do bezruchu. Trzyma ręce splecione za plecami. Nogi ma skrzyżowane. Zamglone oczy przypatrują się naszej trójce. Aga liże moją szyję jeżdżąc gołą cipką po potężnym namiocie na moich spodniach. Karolina wije się, gdy ściskam mocno jej pierś. Jej ręce bezwiednie błądzą po brzuchu. Każę byłej się rozebrać. Mgnienie oka później stoi przed nami naga. Wargi sromowe ma rozchylone, spomiędzy nich wygląda cieknąca szparka z nabrzmiałą łechtaczką. Różowe sutki sterczą chyba jeszcze bardziej niż zwykle celując w przedstawienie. Nagle rudowłosa przestaje się po mnie ślizgać i zdejmuje mi spodnie. Odwdzięczam się wyciągając jej cycki na wierzch. Podskakuje i oplata mnie nogami w pasie. Wolną ręką przytrzymuję ją za tyłeczek i nakierowuję kutasa na jej soczystą, ciasną pizdę. Jęknęła z ulgą, gdy dobija do końca. Okrężnymi ruchami masuję jej kakaowe oczko. Chcę je wszystkie zerżnąć tej nocy w ciaśniejszy otwór. Palcami drugiej próbuję się dobrać do osłoniętej cipki blondyny. Jest to ciężkie zadanie, dostępu broni napięty materiał sukni. Wobec tego jeżdżę dłonią po jej brzuchu, koncentrując się na pępku. Ciężki oddech przechodzi w ciche jęki, ale mimo to nie odrywa wzroku od Ani. Podskakująca na moim penisie Aga chyba zaraz dojdzie, czuję skurcze jej pochwy. Niechętnie odrywam usta od pogryzionej szyi Karoliny i zdecydowanym tonem mówię do Agi:

    – Przestań, bo zaraz dojdziesz – patrzy na mnie bezrozumnie, ale zatrzymuje biodra.

    – Chcę, żebyśmy wszyscy dzisiaj się spuszczali na Anię. Ma być pokryta w sokach i spermie od stóp do głów, zrozumiano? – niemal warczę.

    Kiwa energicznie głową, Karolina wydaje z siebie ciche potwierdzenie. Ania patrzy na mnie z wdzięcznością.

    – Co suko patrzysz? Prowadź do największego łóżka! – mówię do niej.

    Zdezorientowana, idzie lekko się chwiejąc.

    – Kurwa, nie tak! – wydzieram się – Na kolanach, suko!

    – Tak, mój panie! – krzyczy podniecona i opada na kolana.

    Kręci zmysłowo tyłeczkiem, wygina się przy każdym kroku. Zapatrzony na kołyszący tyłeczek czuję, jak na plecy wskakuje mi sąsiadka. Szybko łapię równowagę i wciąż z kutasem wewnątrz Agi idę w ślad za Anią. Co chwilę obraca się z wywieszonym językiem, żeby upewnić się, że na pewno podążam jej śladem. Nawet gdybym stracił ją z oczu, mokry ślad jej soczków skutecznie by mnie do niej doprowadził. Karolina z Agą całują się namiętnie nad moim ramieniem, co chwilę liżąc bok mojej twarzy. W końcu wchodzimy do pokoju zajmowanego przez wielkie łóżko, z wielkim lustrem na ścianie. Na kolanach czeka moja była. Zerkam na elektroniczny zegarek przy łóżku – jeszcze pół godziny będzie trwała jej kara.

    – Grzeczna dziewczynka – klepię ją po głowie.

    Słyszę zadowolone mruczenie. Zrzucam z siebie obydwie kochanki. Lądują rozkraczone na łóżku. Ruchem głowy wskazuję Ance, że ma się koło nich położyć. Szybko wskakuje na łóżko i rozchyla nogi, pokazując mi swoją czerwoniutką dziurkę. Śluz obficie z niej wypływa na drugie oczko. Żeby zrealizować swój plan, muszę jednak jeszcze chwilę poczekać. A właściwie najpierw zająć się liżącymi się Karoliną i Agą. Dostrzegam, że bileterka próbuje zdjąć z Karoliny suknię, więc biję ją po rękach. Wygląda w niej tak seksownie, że chcę, aby w niej została. Szybko podwijam materiał tak, bym miał swobodny dostęp do gorącej pizdy i wchodzę w nią całą długością. Karolina wydaje z siebie okrzyk. Nad nią pojawia się twarz Agnieszki, która z upodobaniem ją całuje. Języki mlaskają, w cipce czterdziestolatki chlupocze. Przed twarzą mam wypięty tyłeczek rudej, więc przyciągam go do twarzy i rozpoczynam wylizywanie cipki bileterki. Spluwam na nią gęstą śliną, by zaraz podgryzać jej koralik. Czuję jak robi się jeszcze bardziej mokra, więc ustami przenoszę się na jej ciaśniejszy otworek, uprzednio pakując do jej wnętrza dwa palce. Jęki nasilają się, gdy odrywa twarz od Karoliny. Zmieniam nieco kąt pchnięć fiutem, by móc trzeć przednią ściankę jej pochwy. Sztywnieje i zaczyna się drzeć. Zmieniam sposób uderzeń jeszcze kilka razy, gdy czuję gwałtowne napięcie mięśni wokół fiuta i palców. Wyciągam obydwie części ciała i kieruję dziewczyny nad leżącą Anię. Drży z podniecenia, podczas gdy masturbuję klęczące nad nią laski. Doprowadzam je szybko do wrzenia i wyjmuję palce obserwując spektakl.

    Aga klęczy nad twarzą Ani, Karolina objęła nogami jej tułów. Obydwie ostro się palcują, by po chwili zacząć tryskać soczkami na leżącą pod nimi dziewczynę. Jęcząc, przyjmuje na siebie kolejne krople nektaru. Minutę później jej twarz, brzuch i piersi lśnią pokryte śluzem. Zerka na zegarek z nadzieją, ale jeszcze nie czas. Podchodzę od tyłu do Agi, która niemal opadła na szatynkę, ale w porę się podparła łokciami. W efekcie przed twarzą ma pizdy obydwu koleżanek, a ja jej dupę. Wczepiam się w szerokie biodra palcami. Rozchylam jej pośladki i spluwam na ciemną różyczkę. Zastyga w bezruchu i wstrzymuje oddech. Zbliżam kutasa do jej mokrej szparki. Wślizguję się w nią powoli. Cofam biodra wypadając z niej ociekającym fiutem, po czym przystawiam go do jej odbytu. Nachylam się nad nią, chwytając jedną ręką jej cycka i szepczę jej do ucha, żeby się rozluźniła. Kiwa głową zagryzając wargę. Sąsiadka za to sięga ręką do jej myszki i delikatnie ją masuje. Napieram. Łeb znika w jej ciele, potem trzon. Gdy wycofuję się, słyszę zaskoczony okrzyk leżącej pod nią dziewczyny. Soki leją się z niej strumieniami. Wypycham lędźwie do przodu. Wchodzę w nią po jaja. Opętańcze wycie skraca blondynka wpychając jej do ust zwinny języczek. Ślina skapuje na pępek Ani. Cofam się, tak że zostaje w jej wnętrzu tylko główka, po czym dobijam gwałtownie do końca. Wybałusza oczy, i zaraz je zaciska, gdy powtarzam manewr. Kilka takich sztychów i znowu czuję, jak dochodzi. Tym razem zmuszam ją do nieporadnych kroczków w stronę cipki mojej ex. Gdy ustawiam ją tak, by squirt opryskał rozchylone wargi sromowe, ładuję ją tak mocno, jak mogę. Odchyla głowę do tyłu opierając ją na moim ramieniu i krzyczy:

    – TAAAK!! JEZUU, KURWA MAĆ, RŻNIJ MOJĄ DUPĘĘĘ!! UWIELBIAAAMM.. TWOO… JUUUUUUUUŻ!!!

    Te krzyki działają na mnie pobudzająco, toteż splatam ręce w jej pasie i rucham ją jeszcze mocniej. Odwracam głowę w poszukiwaniu ust Karoliny. Kiedy splatam z nią języki, czuję jak Aga próbuje zgnieść mojego chuja mięśniami. Widzę jej obfity wytrysk, pizda, uda i biodra Ani lśnią. Sam też czuję pulsowanie kutasa. Wiotczejącą dziewczynę rzucam na bok, ręką szybko przesuwam po członku. Cały czas liżąc się z Karoliną, czuję jej dłoń miętoszącą moje jądra. Przygryza moją wargę, a gdy zaczynam jęczeć, zasysa mój język wargami, omiatając go swoim. Ślina leci na jej ubiór. Kilka ruchów ręki i dochodzę. Wyrzucam z siebie spermę, pierwsza i druga salwa trafiają na twarz karanej, kąpiąc ją jeszcze bardziej. Kolejne lądują na jej brzuchu. Resztę strząsam na jej myszkę. Po kilku chwilach oddechu patrzę na nie. Aga zwinięta w kłębek z rozmarzonym wyrazem twarzy w wymiętej sukience, Karolina delikatnie jeżdżąca zaciśniętą pięścią po wciąż sztywnym palu ze śliną na twarzy przygląda mi się lubieżnie. Z zalanej twarzy Ani ciężko cokolwiek wyczytać, pokrywa ją gruba warstwa nasienia, ale co chwilę zerka na zegar. Jeszcze nie. Na nowo czuję obezwładniające podniecenie. Chwytam Karolinę za włosy i ciągnę ją w dół. Zanim jednak zabierze się za obrabianie mi pały, przewracam ją na plecy, żeby jej głowa zwisała znad krawędzi materaca. W mig pojmuje o co mi chodzi i otwiera zachęcająco usta. Staję przed nią, przed oczami pojawiają się jaja. Zaczyna je oblizywać. Żongluje nimi w ustach, co pochwalam głośnym stękaniem i głaskaniem jej policzka. Prawą ręką bawi się kutasem celującym w sufit, lewą przesuwa do łechtaczki. Jej palce zataczają kółeczka, dając sobie przyjemność. Prostuję kutasa i układam go na jej gardle. Chwilę suwam po jej szyi, zastanawiając się, jak głęboko mnie zmieści. Jajka uderzają w jej brodę i wyciągnięty język. Kładę dłonie po obu stronach jej zakrytych piersi i nakrywam je. Przebijające materiał sutki kłują wnętrze ręki. Cofam biodra. Sąsiadka całuje czubek i oblizuje wargi. Powoli wchodzę w jej usta. Są prawie tak samo wilgotne jak jej pizda. Z moich ust pada jęk przyjemności, gdy wydatne wargi ciasno mnie obejmują. Powoli niknie połowa. Wtedy ręce przenosi na moje pośladki i dociska mnie bardziej. Patrzę w dół. Widzę, jak jej gardło wypycha sztywny łeb. Czuję, jak ślina zbiera się w jej ustach, spływa na moje jądra i po jej twarzy. Na samą myśl o jej mokrym obliczu budzi się we mnie zwierzę. Ściskam boleśnie jej cyce, aż knykcie robią się białe. Jednocześnie dobijam chujem do końca. Słyszę jak się krztusi, ale nie obchodzi mnie to. Puszczam jej biust by zaraz zacząć okładać je otwartą dłonią. Utrzymywane w miejscu opiętym materiałem kołyszą się nieznacznie. Tkwiąc po jaja w jej ustach, szybko poruszam końcówką. Napinam mięśnie. Główka penisa zarysowuje się jeszcze widoczniej. Jej jęki przerywa coraz głośniejsze krztuszenie. By dać jej chwile oddechu, wyciągam fiuta do połowy. Wypluwa ślinę i kaszle. Słyszę rozpaczliwie łapany oddech, ale jej ozor cały czas zatacza kółeczka. Kiedy przestaje kaszleć, pakuję się na powrót.

    – Gluuughhh.. Mmmhh.. GGGHHH.. – to jedyne co słyszę.

    Chwytam kule i przystawiam do jej warg. Z kutasem wypełniającym jej jamę ustna ciężko jej otworzyć szerzej, ale mimo to jej się udaje. Przestając się ruszać, wkładam jedno jądro do jej ust i potrząsam. Gęsta ślina skapuje na parkiet. Wreszcie wyciągam jądra, by zacząć ruchać jej gardło. Jaja obijają się o jej twarz. Ciągle mnie dociska do siebie. Opadam na blondynkę, lędźwie pracują do sobie znanego rytmu. Rozkładam jej nogi. Atakuję błyszczącą dziurkę językiem wpychając go najgłębiej jak mogę. Wywijam nim na wszystkie strony, kręcę kółeczka. Chwytam kobietę w pasie i podnoszę się do pionu. Nieco zaskoczona, kontynuuje ssanie mojej pały głęboko w gardle. Stoję pochylony, liżąc wściekle jej cipkę, obejmując mocno obiema rękami czterdziestolatkę. Lekko ruszam biodrami, by przypadkiem nie wyjęła mnie spomiędzy warg. Ściskam ją mocniej jedną ręką w talii. Druga dłoń wędruje na jej czarny otworek. Wymieszane soki zapewniają dostatecznie dobry poślizg, żebym włożył w nią od razu dwa palce. Na chwilę nieruchomieje, po czym z werwą zabiera się do ciągnięcia. Cofam biodra. Lśniący kutas wypada z cmoknięciem przy ogłuszających jękach. Zrzucam ją na materac i sam ląduję na niej. Chwilę podziwiam jej rozmazany makijaż, pulsującą żyłkę na skroni i wszechobecne gęste strugi śliny. Kładę się koło niej, gestem wskazując, że ma mnie ujeżdżać. Wdrapuje się szybko i nabija swoją cipkę na grubego chuja. Skacze po nim jak szalona. Jej biodra kręcą ósemki. Sięgam ręką do jej cycków, ugniatając je przez suknię. Po swojej lewej widzę poruszenie. Aga, lekko skołowana podchodzi od tyłu do Karoliny. Nachyla się nad jej rozpędzonymi biodrami i wystawia język. Przy każdym opadaniu, znaczy jej odbyt śliną. Kiedy się podnosi, czuję na trzonie jej języczek. Blondynka zmienia ruch. Opada do końca i suwa się do przodu i do tyłu. Dzięki temu pociera łechtaczką o moje podbrzusze. Ruda z tyłu próbuje za nią nadążyć z trzymaniem języka w jej dupie. Ręce wplata we włosy. Wygląda niesamowicie z przymkniętymi oczami i rozchylonymi ustami. Zostawiam w spokoju jej piersi i przez chwilę podziwiam. Nudzi mi się to dość szybko. Muszę znaleźć ujście szalejącemu podnieceniu. Lewą ręką wczepiam się w jej zakryte biodra, prawą dłoń dociskam na jej łonie trącając mocno kciukiem perełkę. Pod dłonią czuję wybrzuszenie. Cały czas dociskam rękami jej tyłek i wzgórek. Jęki zamieniają się w krzyki. Opada na mnie bezwładnie. Nie przerywam ruszać jej miednicą. Aga podgryza moje jądra wywołując mój syk. Klepię Karolinę w udo. Spogląda na mnie zamglonym wzrokiem.

    – Obróć się, suczko – rozkazuję.

    Trzymając mojego kutasa w swoim rozpalonym wnętrzu, obraca w moją stronę swój tyłek. Zaczyna znowu podskakiwać. Przed oczami mam jej kręcąca się dupcię. Chwytam i klepię ją mocno, zostawiając czerwony ślad po uderzeniach. Nad twarzą pojawia mi się pizda z rudą kępką włosków. Nie myśląc gryzę jej wargi. Odpowiada mi krzyk zaskoczenia i rozkoszy. Aga naciska na mnie, jakby chciała włożyć sobie moją głowę do środka. Wylizuję jej różowe wargi i oblizuję wejście do pochwy. Zabieram ręce z pośladków Karoliny i zrzucam z siebie Agę. Wychodzę z przytulnego wnętrza sąsiadki. Patrzy na mnie z wyrzutem. Chwytam ją jedną ręką w pasie i kładę plecami na sobie. Drugą ręką kieruję chuja na jej ciemną różyczkę. Jest tak rozluźniona, że przyjmuje mnie całego bez większych problemów. Pozwalam jej odpocząć i zaczynam leniwie się w niej poruszać. Jej nogi drżą. By zapewnić jej większą rozkosz, całuję jej szyję, znaczę trasę wieloma malinkami. Przyciska moją głowę do swojej szyi. Chwytam jedną ręką jej biodra i unoszę nieco do góry. Teraz zaczynam ją szybko pierdolić długimi, mocnymi pchnięciami. Odwraca do mnie głowę. Zanim zdążę ją pocałować, zaciska zęby na mojej wardze krzycząc mi w usta. W końcu puszcza, ale nie odwraca głowy.

    – Zdjęcia! – krzyczę do leżącej ex – i nie waż się kłaść na brzuchu!

    Szybko wybiega po aparat. Po chwili wraca i robi zdjęcie za zdjęciem. W międzyczasie Karolina znowu przygryza moją dolną wargę, ciągnąc ją do siebie. Skóra pęka, kropla krwi zostaje zlizana przez Agę. W końcu puszcza moją wargę. Wykorzystując przerwę, oblizuję obolałe usta. W przypływie namiętności chwytam ją pod kolanami, ciągnę je do siebie. Teraz leży na mnie z kutasem w dupie, wyeksponowaną szparką i nakrywa się nogami. W tej pozycji nie mogę penetrować jej ciasnej dupy zbyt głęboko, podwajam za to szybkość pchnięć. Ania cały czas nas fotografuje. Gdy uznaje, że wystarczy, odkłada aparat by był w zasięgu ręki. Kładzie się grzecznie na plecach. Niegrzecznie za to rozkłada nóżki. Dochodzi mnie wycie czterdziestoletniej kobiety.

    – Jeździj cipką po cipce Karoliny, suko – mówię w amoku do Agi.

    Ochoczo spełnia zadanie. Po chwili w całym domu, a pewnie i na ulicy rozlegają się dzikie krzyki naszej trójki. Zmieszane soki z dziurek obydwu kochanek spływają na mojego kutasa, zawzięcie pracującego w odbycie blondynki. Wreszcie czuję rytmiczne skurcze połączone z drgawkami na całym ciele leżącej na mnie kobiety. Też czuję gotującą się spermę. Ruda odrywa z mokrym mlaśnięciem rozwartą cipkę, robi parę kroków do Ani i kilkoma ruchami doprowadza się do wybuchającego orgazmu. Opada na łóżko i próbuje uspokoić oddech. Chwilę po tym przywołuję Ankę przed pizdę Karoliny. Skurcze są już tak gwałtowne, a jej dupka tak zaciśnięta, że mogę jedynie nieznacznie się w niej poruszać. Wyjąc, strzela soczkami na twarz Ani, która powoli się podnosi, tak by squirt pokrył jak największą powierzchnię jej ciała. Soki ma wszędzie: na czole, oczach, policzkach, wargach i nosie. Ściekają z niej strugami do małych piersi i czerwonych sutków, po szczupłym brzuchu do pępka i dalej, na ogniście czerwona szparkę. Na ten wyuzdany widok czuję, jak mój fiut zwiększa swój rozmiar. Wypadam z odbytu Karoliny, kutas pomiędzy pośladkami celuje w brzuch brązowowłosej dziewczyny. Szarpiąc szyję Karoliny, strzelam drugi raz na Anię. Zalewam cały brzuch dziewczyny, po czym nadstawia rozchyloną palcami dziurkę. Stęka, gdy czuje gorące nasienie uderzające mocno o łechtaczkę. Upada na plecy, trzęsąc się i zaciskając oczy. Spomiędzy zaciśniętych ust wymyka się jęk. Soki strzelające z jej dziurki mieszają się z moją spermą. Patrzę na zegarek – osiem minut po północy. Viagra działa, mój członek ani myśli opadać. Na myśl, że zaraz wyrucham dyszącą szatynkę, fiut podryguje, wesoło uderzając o norkę Karoliny. Stęka cicho i zsuwa się ze mnie. Wstaję w rozkroku nad Anią.

    – Przygotujcie jej dupę – rzucam – Zabraniam wam zlizywać swoje soczki z niej, jasne?

    Jedyną odpowiedzią są zbliżające się głowy do krocza. Spogląda na mnie z mieszaniną ekscytacji i leku.

    – Ja jeszcze nigdy…

    Nie daję jej dokończyć, wpycham jej chuja do ust. Zaskoczona, otwiera szerzej oczy. Chwytam ją po obu stronach głowy i nadziewam na mokrego fiuta. Teraz w jej oczach widzę uległość. Wypycham jej policzek od środka. Stara się ssać, ale pieszczące ją koleżanki jej utrudniają. Niespodziewanie zaciska na mnie zęby i zamyka oczy. Kiedy je otwiera, jej wzrok jest rozmyty. Nad moimi ramionami pojawiają się dwie burze włosów.

    – Panie, Anka doszła w ustach Agi. Co ma zrobić? – pyta Karolina.

    Spoglądam na rudą. Ma wypełnione usta. Z kącika wypływa drobna stróżka nektaru.

    – Na mnie – komenderuję nie przerywając zaspokajać się twarzą szatynki – i wracać do pracy.

    Przytyka usta do mojej krtani i powoli rozchyla wargi. Po mojej spoconej klacie spływają soki, rozlewając się po brzuchu i kutasie. Wlewają się do nosa leżącej pode mną dziewczyny. Nie mogę w tej pozycji spenetrować jej gardła, ale to nic. W jej usteczkach jest dostatecznie przyjemnie. Po kilku albo kilkunastu minutach wyciągam lśniącego od śliny penisa. Od razu zaczyna głośno jęczeć. Próbuje złapać mnie zaspermionymi wargami. Pozwalam jej polizać łeb, ale cofam biodra, gdy próbuje wziąć więcej. Uderzam ją z liścia. Głowa odskakuje w bok. Natychmiast wraca jednak do poprzedniej pozycji i wyciąga język do chuja, muskając go końcówką. Uderzam ją jeszcze kilka razy, za każdym razem mocniej. Każdorazowo przybiera coraz bardziej wyuzdany wygląd. Jęki przechodzą w okrzyki. Jej policzek płonie czerwienią. Włosy ma przyklejone do prawej strony oblicza. Obserwuję ją z zachwytem.

    – Dobra suka – chwalę ją – Wiesz o tym, prawda?

    – Taaak, mój panie – jęczy.

    Zabieram jej kutasa sprzed oczu i odwracam się. Akurat, żeby zobaczyć, jak Aga z Karoliną tryskają na świeżo oblizaną cipkę Ani. Skutkuje to napięciem mięśni dziewczyny i jej dojściem na tulące się kochanki. Wykorzystując uniesione biodra mojej ex, chwytam od spodu jej dupę i wjeżdżam w nią z impetem. Wnętrze jej pizdy jest tak wilgotne, że spokojnie wita mnie po jaja. Odpowiada mi krzykiem ekstazy. Kilka ruchów wystarcza, żebym poczuł jej skurcze. Przywołuję do siebie wykończoną Karolinę i każę jej ułożyć się pod nami, żeby zlizywała to, co z niej wycieknie. Sekundę później czuję jej wystawiony język przy wejściu do dziurki mojej byłej. Chwilę później rżniętą dziewczynę przechodzą gwałtowne spazmy. Drze się na cały głos. Jej cipka robi się strasznie ciasna, chce mnie z siebie wypchnąć, ale udaje mi się utrzymać tempo. Moje wysiłki zostają nagrodzone tryskającymi na mnie sokami, które spływają po torsie w dół. Zbierają się pod kutasem, gdzie czeka na nie blondynka. Nie przestaję się ruszać. Wychodzę z Ani na chwilę, by włożyć blondynce ociekającego chuja do gardła. Wyciągam go przy wtórze charknięć i wkładam go znowu w szatynkę. Wołam Agę, rozkazuję pieścić piersiątka Anki. Karolinie mówię to samo. Chwytam leżącą za nogi i owijam je wokół pasa. Unosi się na drżących rękach tworząc mostek. Przyciska mnie do siebie mocno. Głowa odchylona, oczy przymknięte z rozkoszy. Krzyki jeszcze bardziej przybierają na sile, gdy dobijam do tylnej ścianki jej pochwy, a usta Agi i Karoliny zaciskają się na różowych sutkach. Rękami miętoszę jej twardy tyłeczek. Jaja uderzają mocno o pośladki. Zauważam kolejne dygotanie jej ciała, cipka próbuje mnie wessać w siebie. Dobijam do końca i pozwalam jej szczytować. Śluz uderza we mnie w momencie, kiedy dziewczyny zagryzają jej sutki i ciągną je w górę. Ręce odmawiają jej posłuszeństwa. Pada bezwładnie na łóżko. Spoglądam na jej wciąż pulsującą i wyrzucają z siebie soki cipkę. Jeżdżę sztywnym fiutem po wargach. Słyszę jej stękanie. Wreszcie przystawiam purpurowy łeb do jej ciasnego otworku. Masuję jej guziczek, żeby bardziej rozluźniła napięte mięśnie. Po chwili czuję, że to działa, a moja ręka lśni od wilgoci. Powoli wciskam w nią potężną główkę. Nabiera głęboko powietrza. Zwiększam nieco intensywność masażu. W końcu pokonałem opór zwieraczy, przy jęku ulgi. Zostaję w tej pozycji, żeby mogła się przyzwyczaić do moich rozmiarów. Zaciska oczy i ściska kurczowo pościel. Zauważam, że blondynka z rudą zajęły się sobą, “nożycując” swoje pizdy. Wplatają dłonie w swoje włosy, przyciskając do siebie lekko napuchnięte wargi. Pikanterii dodaje fakt, że dalej obie mają na sobie podwinięte sukienki. Ich jęki jednak zagłuszają jęki Ani. Koncentruję się z powrotem na niej. Oczy ma już otwarte, wpatruje się we mnie. W oczach błyszczy podniecenie. Zerka w dół na swoje pokryte wydzielinami wszystkich ciało. To sprawia, że ściska swoje piersi, wykręcając sutki na boki. Jęczy, patrząc mi w oczy. Uznaję, że jest gotowa, więc wciskam się głębiej. Jęczenie przybiera na sile. Centymetr po centymetrze, zagłębiam się coraz dalej w jej dupie. Knykcie bieleją. Po długiej chwili dobijam do końca. Zawodzi na cały głos. Ciasnota sprawia, że ledwo powstrzymuję si�

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Ian Doe

    Hej. Wybaczcie, że tak długo trwało dodanie 4-tej części. Mam nadzieję, że Wam się spodoba 😉