#
Po pokazowej zabawie dali mi chwilę odpoczynku i zaprowadzili do mojego pokoju. Na szczęście nikt nas nie widział. Wpuścili mnie do pokoju i zamknęli za mną drzwi. Dotarłam do tapczanu i padłam. Dość długo leżałam. Byłam taka zmęczona… Wykończyli mnie. A właściwie on. Jeszcze przeżywałam ten seks. Z jednej strony było świetnie, ale z drugiej… Na wspomnienie usta wykrzywiły się w podkówkę i zaczęłam płakać.
Dominik wziął mnie, jakby robił to codziennie. Nie był brutalny, ale był stanowczy i pewny siebie. Ruchał mnie tak mocno, że bez trudu dwa razy szczytowałam. On chyba nawet tego nie zauważył. Miał mnie przy fotelu, na fotelu i na klęczkach na podłodze. W tym czasie Alek sapał i na przemian macał moje piersi i łechtaczkę. Wszystkim widzom podobał się ten pokaz. Dominik ruchał jak maszyna. Pewnie był zadowolony, ale nie okazywał tego. Żadnej czułości. Zwyczajnie chciał się wyżyć! Kiedy ruchał mnie klęczącą na czworakach, stał za mną. Ledwo potrafiłam oporować rękoma. Naprawdę był silny. Nie zwracał uwagi na moje reakcje. Zaczęłam się bać, że rozwali mi pochwę.
– Dominik, twój numer pokazowy! – rzucił ktoś scenicznym szeptem.
Chłopak usłyszał, coś mruknął, chwycił mnie za kark i pociągnął do góry. Chwyt był tak silny, że aż bolała mnie cała szyja. Nie wyszedł ze mnie, a ja wstawałam energicznie, żeby uniknąć mocniejszego bólu. Ale on dalej trzymał mnie za kark. Byłam bezbronna jak szczeniak. Rękoma wykonywałam jakieś niezborne ruchy. Obawiałam się, że on albo Alek zaczną szarpać piersi. Brodawki sterczały, były ciemne, więc każdy silny bodziec sprawiłby mi ból. Chyba specjalnie trzymał mnie tak przez chwilę, żeby inni mogli mnie zobaczyć jako jego własność. Wolałam cierpieć z powodu ośmieszenia, poniżenia niż z bólu.
– Napawa się swoją dominacją! – przemknęło mi przez myśl. – Nastolatek pokazuje dorosłym jak swoim penisem traktuje kobietę! Gardzi mną, bo mnie zdobył!
Złapałam się fotela, ustabilizowałam pozycję i wtedy podniósł mi jedną nogę. Dalej ruchał mnie, a widzowie cicho bili brawo. Bardzo podobał im się pokaz Dominika.
– Ładnie wygolona…
– Nareszcie widać szczegóły!
#
Kiedy opuścił moją nogę, pewnie stanęłam w rozkroku i właśnie usłyszałam głośną sugestię:
– Ej! Zostały jeszcze dwie!
– Nie pomiń żadnej! – szepnęła rozbawiona i podekscytowana Renia. Ktoś poparł ją donośnym śmiechem.
– Spoko! Wiem… – wysapał podniecony chłopak. Nawet jego głos brzmiał jakoś inaczej. Groźniej. Silnymi rękoma odwrócił mnie, pchnął w dół. przysiadłam, a on wepchnął penisa w usta. Energicznie poruszał biodrami, jakby był w pochwie.
Zaczęłam dławić się. Długi i duży penis zapychał mnie! Podniosłam się, drobiłam w miejscu, ślina leciała mi z ust, łzy z oczu. Bałam się, że zacznę wymiotować. Złapałam penisa dłońmi i w ten sposób wydłużyłam masaż jego członka. Chłopak nie zwalniał. Poczułam dłonie na biodrach. Alek złapał mnie za pośladki, a chwilę później wpychał palce do pochwy i, już wilgotne, do odbytu. Nijak nie mogłam nazwać tego pieszczotą. Czułam ciepły oddech Alka na moich plecach i pupie. Bałam się stosunku z nim.
– Jeżeli nastolatek tak wali, to ten grubas zatłucze mnie penisem! – prawie histeryzowałam w myślach. Przez jego spodnie widziałam, jakiego ma członka. Był duży, zbyt duży.
Znowu odwrócił mnie. Przed oczyma miałam mokre, duże dłonie Alka.
– Och! – zdusiłam okrzyk. To Dominik z impetem wbił się do pochwy. Ruchał jak maszyna! Nawet specjalnie nie był zmęczony.
#
Alek szybko rozpiął rozporek i wyciągnął twardego penisa. Złapał mnie za głowę, przytrzymał i wcisnął go w usta. Próbowałam odsunąć, odwrócić głowę. Nic z tego. Twardego penisa wbijał mi w policzek, w czoło, w oko… Solidnie uderzył członkiem w skroń. Raz, drugi, trzeci. Bolało! Dominik zmienił otwór. Jęknęłam, a Alek nacisnął moją żuchwę. Uległam. Otworzyłam usta i zaraz wypełniły się penisem.
– Nooo! – usłyszałem zbiorowe westchnienie pod balkonem.
Domyśliłam się, że wszyscy czekali aż starszy z oprawców skłoni mnie do seksu oralnego.
Nie był wygolony. Jego włosy drażniły mi nos, usta. Moszna uderzała o brodę. Od środka uderzał i rozpychał policzek penisem. Widzom pokazywał moją twarz z policzkiem rozpychanym członkiem. Byłam posłuszna. Wiedziałam, że puszczą mnie, kiedy oni będą mieli dość.
Dominik wbijał się do odbytu i dłonią uderzał w pośladki. Raz w jeden, raz w drugi. Alek znowu łapał piersi. Ku mojemu zaskoczeniu ruchy w odbycie nie sprawiały bólu. Były przyjemne. Powoli penis wnikał coraz głębiej…
– Widocznie nie ma takiego poślizgu jak w pochwie – pomyślałam. Rozluźniałam odbyt. Wpuszczałam Dominika głębiej. Kiedy już przyzwyczaił się… Ależ ruszył! Przez kilka minut ruchał mnie tak jak w pochwie! Nic nie widziałam, mało słyszałam. Chyba starałam się obciągać Alkowi. Bił mnie po twarzy, ale nie reagowałam. Nie miałam siły. Kiedy chłopak nagle wysunął się ze mnie, padłam na podłogę. Kończyłam kolejne szczytowanie z nastolatkiem. Dominik przetoczył mnie na plecy, przysiadł nad moją twarzą i wepchnął penisa w usta.
– Obciągaj! – wystękał groźnie.
Mimo wewnętrznej niechęci, oporu, spełniłam polecenie. Starałam się robić dobre wrażenie. Z wysiłkiem poruszałam głową. Jeszcze czułam rozkosz i nie chciałam, żeby odpłynęła zbyt szybko.
– Smakuje ci twoja dupa? – wystękał chłopak. Dominacja bardzo go kręciła.
W odpowiedzi coś niewyraźnie mruknęłam i przymknęłam oczy. Nadal byłam podniecona.
– Trzeba jej dać dupy do wylizania! – padła propozycja. Ktoś roześmiał się, chórek głosów przytaknął propozycji.
Dominik wyskoczył z moich ust, cofnął się i wszedł do pochwy. Alek nachylił się nade mną i zanim zaprotestowałam, wszedł w usta. Chwilę później wytrysnął. Krztusiłam się jego spermą i plułam nią. Grubas znowu boleśnie ściskał mi pierś. Dominik stęknął przeciągle i trysnął we mnie. I dalej ubijał mnie swoim penisem!
– Kiedy ten dzieciak skończy?! – teraz tylko to mnie interesowało.
#
Kiedy ostatecznie zapanowałam nad emocjami, drżącymi rękoma rozebrałam się do naga i weszłam pod prysznic. Stałam pod strumieniem ciepłej wody. W końcu ocknęłam się i umyłam. Już nie czułam zapachu tych… mężczyzn. Przynajmniej godzinę nago leżałam na tapczanie. Nie docierały do mnie głosy zza okna. Nie zareagowałam na dźwięk komórki. Wreszcie poczułam się na tyle dobrze, że założyłam kostium, wzięłam leżak, ręcznik, butelkę z wodą i ruszyłam na plażę.
Koło mnie na leżaku siadł Stefan:
– No, świetna byłaś. Wszyscy są zadowoleni. Mamy nadzieję na dalszy ciąg.
Podszedł Dominik, pochylił się nade mną. Złapał mnie za pierś i mimo prób odepchnięcia, cały czas trzymał ją i miętosił. Naprawdę był silny.
– Dzięki! Fajnie było. Chętnie jeszcze skorzystam, pani Mariolu – jeszcze dłuższą chwilę macał pierś. – Chyba jest pani zadowolona? – patrzył, jakby czekał na komplement.
– Zostaw mnie – syknęłam poirytowana i bezradna.
– Już dobrze, dobrze – odparł, nachylił się nieco głębiej i nagle wetknął mi dłoń w krocze. Poczułam, jak pociera łechtaczkę.
– Ty… – gwałtownie nachyliłam się, żeby odepchnąć go, ale drugą ręką nacisnął moje piersi i z impetem padłam na leżak.
– Uspokój się – wycedził przez zęby. Znowu nachylił się nade mną i złapał za włosy. Nikt nie widział tego gestu. – Lubię ostre, ale ty już uspokój się! – mruknął i szarpnął włosy. – Pan Stefan powie ci, że takie ostre strasznie się pod nami męczą – odszedł, nie czekając na moją ripostę.
Z wyrzutem spojrzałam na Stefana. Przyglądał się i nie reagował. Nawet nie drgnął, kiedy chłopak mnie szarpał. Mnie nie chodziło o potwierdzenie słów Dominika. Chciałam dać mu znać, że nie akceptuję tego chłopaka. Jednak Stefan opacznie odczytał moje intencje.
– Taaak – przyznał z lekkim uśmiechem, klepiąc dłonią podłokietnik leżaka. – Mariolko, lepiej bądź posłuszna i ciesz się zabawą z nami, bo faktycznie, nie wszyscy lubią zadziorne dziewczyny… Chętnych do zabawy jest sporo i wszyscy doceniają twoją urodę.
Bez słowa odwróciłam się od niego.
#
Pożyczyłam lornetkę i teraz siedziałam na zboczu, obserwując wydarzenia w pokoju na pierwszym piętrze. W ogóle w ośrodku było dość wesoło, bo zorganizowano wieczorek taneczny. Już przy kolacji zdarzały się nieco śmielsze zachowania paru osób, ale teraz… Ludzie porozchodzili się parami, grupkami. Kilka par wypłynęło rowerami na jezioro. Jeszcze widziałam ich światła.
W pokoju byli wszyscy znani mi mężczyźni i Renia. Okno otwarte, światło przytłumione i oni nadzy. Wszyscy. Stefan siedział na tapczanie i masował sterczącego penisa. Renia szalała. Oralnie i ręcznie obsługiwała trzech facetów. Stali w rozkroku, ona klęczała i tylko zmieniali się przed jej twarzą: opasły Alek, Dominik i Juliusz. Kobieta naprawdę starała się. W końcu rozłożyli na podłodze dwa koce i dosiedli jej.
Początkowo słabo protestowała, bo nie chciała spółkować z kilkoma jednocześnie, ale nie słuchali jej. Kiedy dopasowali się, już tylko szarpała głową. Była bardzo podniecona. Jednak żadnego penisa nie wypuściła z ust. Wypełnili trzy dziurki. Jej piersi gwałtownie kołysały się, kiedy przyśpieszał ten, który właśnie siedział w pupie. Mężczyźni podtrzymywali ją, żeby nie straciła równowagi. Rżnęli ją bardzo mocno. Nie słyszałam jęków, ale z jej reakcji wynikało, że bardzo przeżywa kopulację. I jest bardzo zadowolona!
– Zemdleje? – zastanawiałam się.
Co kilka minut zmieniali się. Właśnie zrobili trzecią zmianę. Ich ciała błyszczały od potu. Renia dzielnie wytrzymywała ostatnią zmianę. I nagle zgasło światło.
Znacznie bliżej mnie do bocznej ściany budynku zbliżali się Czarek z Nikolą. W ich kierunku szedł jakiś mężczyzna. Zachowywali się, jakby zależało im na dyskrecji.
#
Nie wiedziałam na co patrzeć. W pokoju zapaliło się światło i weszła dziewczyna z mężczyzną. Stała bokiem do mnie, ale od razu ją poznałam. Byli bardzo konkretni. Krótkie przywitanie i Kinga z delikatnym uśmiechem pozwala się rozbierać mężczyźnie, z którym przyszła. Właśnie zsuwał z niej sukienkę. Renia leżała na boku na podłodze, ciężko oddychała, a od tyłu w odbyt ruchał ją Dominik. Juliusz i Alek siedzieli na tapczanie obok Stefana. Wszyscy obserwowali Kingę. Kiedy sukienka opadła do stóp dziewczyny, zobaczyłam jej bujne piersi. Była szczupła, ale piersi miała stosunkowo duże w porównaniu do sylwetki.
– Na plaży faceci oblepiają ją spojrzeniami – tego byłam pewna. Nie opuszczałam lornetki, ale intuicja podpowiadała mi, że Nikola i Czarek już witają się z nieznajomym.
Kinga uśmiechnęła się, potrząsnęła włosami i rozłożyła ręce. Widziałam, jak klaskano jej za ten pokaz. Dziewczyna wyszła z sukienki i zobaczyłam sandałki na szpilce. Tylko podkreślały jej sylwetkę. Mężczyzna stojący za nią, przysiadł i ściągał białe stringi. Wyszła z nich, okręciła się, jak na wybiegu, i uniosła ręce.
Stefan przywołał ją dłonią. Podeszła do niego i nachyliła się. Cały czas masował penisa. Ani on, ani ona nie byli speszeni zastaną sytuacją. Oboje wiedzieli, czego się spodziewać po tym spotkaniu. Kinga nachyliła się i zaczęła lizać jego penisa. Facet, który z nią przyszedł rozpiął rozporek i ze sterczącym penisem podszedł do dziewczyny. Nawilżył ją i powoli wchodził. Kinga w ogóle nie zareagowała. Patrzyła na Stefana. Mężczyzna solidne rżnął dziewczynę. Przesunęłam lornetkę i… opuściłam ją.
– O, cholera! – westchnęłam ciężko. Mimo wszystko byłam zaskoczona. Kingę rżnął mój mąż.
Wiedziałam, że lubi kobiety, ale żeby aż tak… Zdumiona kręciłam głową:
– Nawet na wczasach mu nie wystarczam? Cały czas jestem do jego dyspozycji!
Nie spodziewałam się tego, co ujrzałam. Patrzyłam tępo w ciemność i ostatecznie uznałam, że potrafię się zrewanżować. Zdecydowałam zachować w tajemnicy to, co zobaczyłam. Do czasu.
Spojrzałam niżej i znowu zostałam zaskoczona. Lornetka prawie wypadła mi z rąk.
– Pieprzę to, idę spać – zdecydowałam i zaczęłam schodzić ze zbocza.
Czarek z jakimś brunetem dobierali się do Nikoli. Zanim zeszłam ze zbocza, była półnaga, a ten nieznajomy już rżnął blondynę. Stękała, opierała się o ścianę budynku, wierciła, a Czarek bawił się jej piersiami. Wybrali dość dobre miejsce, bo do budynku, wracając z plaży, wszyscy wchodzili z drugiej strony, parędziesiąt metrów dalej. A poza tym, kto o tej porze będzie chciał ich podglądać?
– Nie mogą normalnie, w pokoju albo w lesie? – mruknęłam zirytowana. Przedostałam się w kierunku plaży i stamtąd wróciłam do ośrodka.
#
Dziewczyna wyglądała pięknie. Dookoła zieleń, pnie drzew i ona zupełnie naga, bokiem do nas. Kontrast był tak silny. Z przyjemnością na nią patrzyłam.
– Szczupła, ładnie zbudowana. Nago tylko zyskuje – westchnęłam w duchu. Błyszczące czerwienią szpilki jeszcze podkreślały jej nagość i czyniły ją bardziej ekscytującą. Nawet mnie się podobała.
– Ale ma cycki! – chichotał Jurek. Profilaktycznie pacnęłam go w głowę.
Kiedy dochodziła, głośno stękała, rzucała głową na boki, a długie blond włosy omiatały jej twarz. Podniecenie i rozkosz wyczerpały ją. Ledwo trzymała się na nogach.
– Zaraz, zaraz… Chwila! Przecież Kinga jest szatynką. Jasną, ale szatynką! – próbowałam dojrzeć jej twarz.
Byli tak zajęci sobą, że nie mogliby nas zauważyć. Zresztą, patrzyli w przeciwnym kierunku. W milczeniu przyglądaliśmy się, jak dziewczyna pośpiesznie zakłada bluzkę, potem spódniczkę. Jurek co jakiś czas spoglądał do tyłu. Nikt nie nadchodził. Zeszliśmy na ścieżkę, wycofaliśmy się spory kawałek, postaliśmy chwilę, komentując niedawną scenkę i ponownie ruszyliśmy. Kiedy mijaliśmy Kacpra z kochanką, odpowiedzieliśmy na jego powitanie. Chyba był nieco speszony, widząc nas. Kiedy zniknęli nam z oczu, porozumiewawczo uśmiechnęliśmy się do siebie.
– Chcesz? – bardziej prosił niż pytał.
– Czemu nie? – odpowiedziałam pytaniem i przygryzłam wargi.
Złapał mnie za rękę i zaczęliśmy się wspinać po zboczu. Weszliśmy wyżej niż oni. Zajęliśmy dobry punkt obserwacyjny.
#
Solidnie trzymałam się drzewa i stękałam. Jurek stał za mną, trzymał za biodra i rżnął mnie, jak Kacper swoją kochankę. A nawet z większą energią! Tiszert leżał obok drzewa, na szortach i majtkach. Piersi kołysały się, szarpałam głową na boki albo dociskałam do drzewa. Jurek tylko rozpiął rozporek. Był tak podniecony, że śliną nawilżył penisa i wejście do pochwy i już wpychał się we mnie! Zamknęłam oczy i czekałam aż skończy. Wiedziałam, że dojdę, bo przy takim impecie nie mogło być inaczej! Nie musiałam niczego wyobrażać sobie, nie musiał nic mówić. Wystarczyło, że mnie ostro rżnął. I słyszałam te charakterystyczne chlapnięcia. Śluz wyciekał ze mnie, a on ubijał go twardym członkiem. Pojękiwałam, traciłam siły, byłam zmęczona innymi zabawami, a ten ogier… Aż stawałam na palcach.
– Dobrze, że mam adidasy – pomyślałam. Pewnie stałam na podłożu. Mogłam zapierać się i ułatwiać zadanie Jurkowi. I skupiłam się na ściskaniu pochwą penisa. Jurek to doceniał.
– Ależ miałam odjazd…!
– Uważaj, babo… – syknął zadowolony Jurek. Trzymał mnie w pół, oboje opieraliśmy się bokiem o drzewo. Szumiało mi w głowie. Poczułam jeszcze dwa silne, wręcz brutalne i rozkoszne uderzenia… A potem cisza, ściana. Jurek szybko się wycofał i między nogami dojrzałam strugę spermy tryskającą na ściółkę.
– Chyba na chwilę straciłam przytomność! – dotarło do mnie. Czasami tak reagowałam na orgazm. Ten stan trwał dwie, może trzy sekundy. Ale jakie… W ekstazie nogi ugięły się pode mną. Tym razem Jurek zdążył mnie złapać. Szybko regenerowałam siły. Ależ byłam podekscytowana! Endorfiny buzowały we mnie!
#
– Obciągnij, bo nie mamy chusteczek – poprosił nerwowym szeptem. Też był jeszcze podniecony.
Odwróciłam się zwinnie jak fryga, uklękłam na prawe kolano i jeszcze sterczącego kutasa złapałam ustami. Spojrzałam na męża. Uśmiechał się do mnie. Językiem otaczałam penisa. Podgryzałam go i w końcu zaczęłam ssać. Palce wcisnął w moje włosy.
Sprawnie ubierałam się, ale Jurek miał ochotę i miętosił piersi przez koszulkę. Taka pieszczota nie ułatwiała mi ubierania się. Przeciwnie.
– Mógłbyś przestać? – stęknęłam poirytowana. Stojąc na jednej nodze, zakładałam szorty. Dociskając głowę i ramię do drzewa, walczyłam o równowagę.
– Nie… – sapnął zadowolony i ciągle podniecony.
– OK – zgodziłam się łagodnym tonem. – Następnym razem w lesie będziesz walił w dziuplę, a nie w moją uroczą cipkę. Może jakaś wiewiórka pokąsa twojego fiutka – dodałam mściwie.
– Kochanie… Zawsze możesz na mnie liczyć! – westchnął miękko. Szybko stanął za mną, chwycił obie piersi, przyciągnął mnie do swojego torsu i tak pomagał utrzymać równowagę.
– Jasne, nie tylko ja… – pomyślałam, mając w pamięci jego wcześniejszy występ. Ciągle macał mnie, więc w końcu zareagowałam: – Nie widzisz, baranie, że już ubrałam szorty?
– Trudno ci dogodzić – westchnął z udaną rezygnacją. Puścił piersi i poklepał mnie po pupie. Przezornie od razu odsunął się poza zasięg moich kończyn.
– Czyli jednak myślącego samca wybrałam na męża…
#
Zaspokojeni i nadal zaskoczeni widokiem Kacpra zabawiającego się z jakąś dziewczyną, dłuższy czas szliśmy w milczeniu, trzymając się za ręce.
– Widziałeś tę cycatą partnerkę Czarka? – zagaiłam, skoro już Kacper tak ‘ustawił’ klimat spaceru.
– Tak, widziałem – Jurek prychnął śmiechem.
– No, co? Bawi cię określenie sztucznego biustu?
– To, że sztuczny to też… – przytaknął uśmiechnięty.
– A co jeszcze?
– Jak to „co”? To, że nazwałaś ją partnerką.
– A co w tym złego?
– Nie, nic, ale to jest dziwka… – wyjaśnił rozbawiony.
– A ty skąd wiesz?! – spojrzałam na niego podejrzliwie. Aż przystanęłam z wrażenia.
– A tam… Przy jakiejś rozmowie Czarek podał, ile kosztuje wynajęcie takiej ekstra dziewczyny. Chłopak ma kasę – westchnął z zazdrością i kopnął szyszkę.
– Ale nie wiedziałeś, że Renia zdradza Stefana! – w końcu ‘sprzedałam’ moją tajemnicę.
– Dlaczego „zdradza”? – Jurek aż przystanął. Taki był zaskoczony.
– Bo sama… widziałam!
– Jolcia… – tak zwracał się, kiedy miał dużą przewagę nade mną i zanosiło się na perswazję – ale przecież oni nie są małżeństwem. Nawet nie są parą – pokręcił głową. – Ot, znajomi razem wybrali się na ekscytujące wczasy, zapewne nie informując o tym współmałżonków. Dużo zabawy, seksu, to ich cel. Para zdeklarowanych swingersów. I tyle.
– A skąd ta informacja?! – tonacją głosu zdradzałam irytację jego obszerną wiedzą.
– Już mówiłem, zgadaliśmy się. Stefan przy alkoholu zaproponował większy seks-układ paru osobom i wyjaśnił nam relację z Renią. W rezultacie… Jeżeli ktoś chce, może z niej skorzystać. Naturalnie, za jej zgodą – podniósł wskazujący palec. – I wtedy odmówiłem naszego udziału w seksie grupowym – zaznaczył stanowczym tonem.
– Chociaż tyle pożytku z ciebie – westchnęłam. – Ale wiesz, żona Kacpra wcale nie jest lepsza. Wczoraj zabawiała się z kilkoma panami – już szłam na całość.
– Tak, słyszałem… – uśmiechnięty Jurek kiwał głową.
– Skąd? Gdzie? – ręce mi opadły.
– No, Stefek się chwalił – wzruszył ramionami. – Ale jej Kacper nic nie wie i tak ma pozostać! – spojrzał na mnie.
Z powagą kiwnęłam głową, patrząc na męża.
– Obiecuję – przyrzekłam.
– A, właśnie. Kochanie, dzisiaj jadę z Kacprem po te wędzone ryby, to wtedy nie odwiedzaj Reni. Ona i Stefan znowu szykują zbiorową imprezę. I Kinga też tam będzie! Swoją drogą, dziewczyna ma potrzeby… – z uśmiechem pokręcił głową. Chwilę później już spoważniał. – Ze względu na nią prosili, żebym nie spieszył się z powrotem z zakupów, więc obiecałem wrócić po dwóch godzinach.
– Jasne…
– Nie będziesz się nudzić? A może chcesz jechać z nami? Nam będzie raźniej.
– Nie, dzięki. Na pewno znajdę coś interesującego.
Kiedy po długim spacerze wracaliśmy do ośrodka, na jednej z ławeczek siedział Kacper z żoną i jakąś blondwłosą pięknością. Była ubrana w różowy tiszert i dżinsowe szorty. Na stopach lśniły czerwone szpilki. W końcu zobaczyłam twarz, chociaż teraz to już nie było konieczne.
– Kacper zaliczył blondwłosą własność Czarka – szepnęłam do męża.
– Ciekawe, czy pochwalił się żonie? – odszepnął Jurek. – Ja bym się pochwalił!
– No, na pewno… – mruknęłam i pacnęłam go w potylicę.
W odpowiedzi tylko głupio się zaśmiał.
#
– Jak on to zrobił?
To pytanie jeszcze długo będzie zaprzątać moją głowę. Wracali z wędkowania i Jurek tak niefortunnie wysiadał z łódki, że trafił nogą do wody, a nie na pomost. Za to w pomost trafił głową… Po raz pierwszy zachciało mu się wysiadać na pomoście, dotychczas zwyczajnie podpływali do brzegu. Jurek zwykle brnął w wodzie po kostki ze złowionymi rybami i tyle. Chciał wysiąść jak hrabia, postawić suchą nogę na pomoście, no to ma! Z wody wyciągali go nieprzytomnego. Też im nie szło, bo pan Edek ma swoje lata i siły już nie te. Jurek, w roli nieprzytomnego worka, ratującym też nie ułatwiał pracy.
Jakim cudem nie wybił sobie zębów, gdy trzasnął głową w pomost, to nigdy nie pojmę… Na sygnale pojechał do szpitala i został na obserwacji. Tomograf był zepsuty, więc wykonali tylko rentgen. Ot, polskie realia. Nie tak wyobrażałam sobie koniec wczasów, ech… Na szczęście żadna kość nie została uszkodzona. Za to pękła kość dłoni. Tyle ich, że nie pytałam o szczegóły. Zapakowali go w gips i leży w łóżku, obsługiwany przez pielęgniarkę. Mdłości, wymioty, senny, zdiagnozowali wstrząśnienie mózgu. Przez weekend zostanie na obserwacji. Ale najgorzej z nim nie jest, bo uśmiechał się do tej młodej pielęgniarki.
#
Później przyznał się, że z panem Edkiem wypili nieco alkoholu. Widać w upale wystarczyło ‘nieco’, żeby doprowadzić do wypadku. Kiedy dowiedziałam się, że wypił i wracali łódką… Potrząsnęłam nim, a potem wysłuchał, co miałam do powiedzenia. Na koniec obiecałam, że o wszystkim dowie się jego matka! Patrzył na mnie błagalnym wzrokiem, ale tym razem miałam w dupie jego niemą prośbę! Chętnie będę sekundować podczas tej ‘rozmowy’.
– Pewnie gdybyś był trzeźwy, to jak nic wybiłbyś sobie zęby – podsumowałam jego wyznania.
– Widzisz, kochanie! Wódka zawsze ratuje życie! – uśmiechnął się, zadowolony, że przestałam narzekać.
I wtedy jakby piorun we mnie strzelił. Nie wiem, chyba odreagowałam stres, który przeżyłam, widząc go nieprzytomnego na pomoście. Leżał w takiej dziwnej pozycji. Przez moment byłam przerażona, aż zabrakło mi tchu. Miałam złe przeczucie, rozbolało mnie serce. A teraz widziałam jego zadowolony pysk i te wspomnienia przelatywały mi przed oczyma. Zapomniałam, że jestem w szpitalu. Nabrałam powietrza w płuca…
– Jeżeli usłyszę jeszcze jeden taki idiotyzm, to ciebie już nic nie uratuje! – wrzasnęłam i wściekła pogroziłam mu palcem. – I każdy sąd mnie uniewinni, ty saska pierdoło! Wstrząs mózgu podczas wędkowania! – chwyciłam się za głową. – Będziesz w domu chodził do toalety, to zakładaj kask i ochraniacze na kolana!
Dopiero zaczynałam wrzeszczeć. Rozkręcałam się.
#
Początkowo nieśmiało próbował mnie uciszyć. Wykonał parę błagalnych gestów. Bez rezultatu. Wtedy przezornie nakrył się prześcieradłem i ostentacyjnie wystawił rękę w gipsie. Zadziałała na mnie jak czerwona płachta na byka.
– Kuźwa! Może jeszcze mam ci ten gips zdjąć, co?! – wrzasnęłam, czując, że mnie prowokuje.
Do końca wizyty tylko mi potakiwał. Odezwał się dopiero, kiedy wychodziłam.
– Kochanie, nie musisz codziennie przychodzić. W weekend i tak będzie spory ruch.
Tylko spojrzałam na niego. Położył się i już nie spojrzał na mnie.
Wychodząc z korytarza natknęłam się na lekarkę.
– No, ja nie nosiłabym tak rozpiętego fartucha i takiego dekoltu – pomyślałam na widok brunetki. Połowa biustu była na wierzchu. Przystanęłam.
– Słyszałam, że udzieliła pani kilku rad mężowi – stwierdziła z lekkim uśmiechem.
– Nooo, tak – speszyłam się. Uznałam, że muszę się wytłumaczyć. – Przepraszam, ale na pomoście sytuacja wyglądała bardzo poważnie. A on teraz…
– Nie, nie – potrząsnęła głową. – Nic nie szkodzi. Miejmy nadzieję, że na jakiś czas zapamięta wskazówki żony.
Jurka odwiedzałam codziennie. On się nudził, szybko męczył, sygnalizując tym samym wstrząśnienie mózgu, nie miał ochoty czytać. Z kolei ja irytowałam się jego humorem, bo już nie chciał leżeć w szpitalu, a lekarka odradziła wypisywanie, wiedząc, że tylko w szpitalu będzie bierny. I wspólnymi siłami utrzymaliśmy go w szpitalu kilka dni, czyli do końca wczasów. Podejrzewam, że w tej kwestii bardziej słuchał jej rad niż ulegał moim perswazjom. Inna sprawa, że ożywiał się, kiedy wchodziła lekarka. Ładna, energiczna i zadbana brunetka. Zawsze w szpilkach. Na niego działała jak bodziec terapeutyczny. Wyjątkowo stymulujący.
#
Złapali mnie we trzech. W ośrodku panował spory chaos. Jutro wszyscy wyjeżdżali, ja miałam jeszcze odebrać męża ze szpitala. Część ludzi pakowała się, inni podchmieleni żegnali się z kim popadło. Pozostali nadrabiali zaległości z całych wczasów: alkoholowe, seksualne, taneczne. Kilka osób nago zażywało ostatniej, wieczornej kąpieli w jeziorze. Kiedy więc zabierali mnie szamoczącą się do pokoju, moje zachowanie nie wywarło specjalnego wrażenia. A krzyczeć przecież nie zamierzałam.
Ale to już wrażenia na odrębne opowiadanie…
K O N I E C
Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!
Tomnick |