Blog

  • Przygoda w sex shopie

    Jestem Darek, 32 lata, szczupły, średniego wzrostu, włosy czarne, krótkie ale bez przesady. Od 3 lat pracuję w ekskluzywnym sex shopie, niedaleko centrum. Początki należały do trudnych, gadżety erotyczne były jakby tabu, oczywiście wiedziałem co to dildo, ale o całej masie wyszukanych zabawek nie miałem zielonego pojęcia, a dotykając pod skórą czułem rumieniec…
    Przez pierwsze pół roku pracowaliśmy w czwórkę, dodatkowo dwóch chłopaków i dziewczyna. Z każdym dniem coraz mniej krępowało mnie pokazywanie klientom wielkich fantomów, murzyńskich pał o średnicy 8 cm, półmetrowych masażerów prostaty…
    Zakupy robili przeważnie faceci, wybierali głównie coraz większe lateksowe kutasy, przebrania pokojówek, pielęgniarek czy policjantek. „dla dziewczyny, dla żony” rzucali pod nosem, migiem pakując zdobycz do reklamówki. Z początku wierzyłem w te bajki, do czasu gdy szef wprowadził obuwie damskie w męskich rozmiarach, panowie kupujący szpilki z paskiem w rozmiarze 46 nawet nie wspominali o kobietach, odważniejsi przymierzali przy samej idzie i paradowali kołysząc biodrami.
    Jako heretyka przerażało mnie to, ale z każdym kolejnym miesiącem przychylniej spoglądałem na sandałki na koturnie, szpilki czy klapki na obcasie.
    Po 2 latach nadeszły zmiany, chłopak i dziewczyna odeszli, a sklep stał się niemal całodobowy. Na zmianę z Wojtkiem zaczynałem o 8 rano, kończyłem o 18, albo odwrotnie, spędzając tam samotnie noc. Nauczyłem się rozróżniać czy odbiorcą gadżetów jest dziewczyna czy on sam. Czasami panowie byli skrępowani, ale gdy klękałem i wsuwałem im na stopę seksowne szpilki z czerwoną podeszwą, rozluźniali się, pytając o wskazówki, wówczas zakładałem ekstremalnie wysokie obcasy i wolnym krokiem przemierzałem sklep, by usiąść na designerskim fotelu, zakładając nogę na nogę, podwijając nogawki spodni na tyle by mógł dostrzec czarne pończochy, ze szwem i kokardką nad piętą, obok faceta jeszcze niepewnie stojącego w swoich pierwszych szpilach, ale z pojawiającym się zgrubieniem w kroku…
    Zachęcałem do spaceru, nie odrywając oczu od twardniejącego fiuta, by po kilku chwilach zasugerować że do takich butów wypada dobrać równie dobre pończochy, jeszcze bardziej podciągając nogawkę, Facet z reguły nie odpowiadał od razu, ale gdy zauważyłem że gapi się na moje łydki, szybkim ruchem rozpinałem pasek i prostując nogi zsuwałem spodnie, odsłaniając lśniące czernią pończochy zakończone szeroką koronką , identyczną jak na pasie, a na siateczkowych figach, spod którymi prężył się mój kutas z zasuniętym ringiem z którego zwisały wydepilowane jądra. Niektórzy już się gotowali, ale to w końcu sklep nie burdel, dla podgrzania atmosfery niby to przypadkiem kutas wysuwał mi się spod majteczek, potrafiłem też musnąć nim niechcący uda klienta, pytając jak się podoba ta stylóweczka;)
    Pokażesz mi swój staniczek? – pyta wysoki blondyn – dół już widziałem.
    Z przyjemnością ! – rozpinam guziki w firmowym fartuchu, uginam kolana, facet siada na fotelu, zakładając nogę na nogę.. Zbliżam się do niego, kołysząc biodrami, ostatni guzik odpięty, podnoszę nogę o obcas ląduje na oparciu fotela.
    Mam na sobie czarny koronkowy gorset, stanik oraz czarne, błyszczące korale. Gość przekłada nogę na nogę, miażdżąc twardego fiuta, grubszego od mojego. Zanim ściśnie go między udami, nosek szpilki ląduje na jego jajach „Nie tak prędko” rzucam w jego stronę, zgniatam jaja jeszcze mocniej, „Kurwa” krzyczy, rozchylając nogi, „Też tak myślę”, chwytam swojego fiuta w palce, ściągam napletek, a nosek szpilki przesuwam w dół aż szpic trafia na anusa, delikatnie wsuwam mu go w tyłek, miętosząc jądra.
    Chyba nie wsadzisz mi obcasa w dupsko? – stęka, ruszając tyłkiem jakby faktycznie chciał zostać zerżnięty tym obcasem. 
    Jeżeli sobie życzysz to, ale szykuję coś większego. – szepczę, pochylam się i chwytam stojącego kutasa wbijając jeszcze głębiej nosek szpilki.
    Kurwa ale jazda – jęczy,podnosząc krocze do góry – długo nie wytrzymam, zaraz się zleję! – trzepie konia jeszcze szybciej.
    Co ty nie powiesz! – wpycham mu szpic jeszcze głębiej w dupsko, na co chwyta swojego fiuta w dwie ręce, ściągając napletek aż główka robi się sina.
    Zamyka oczy, głowę ma odchyloną do tyłu, nadziewam mu dupsko tym czubem głębiej i głębiej, sięgam pod fotel i wyciągam stamtąd długiego dwustronnego różowego fallusa, przesuwam prawą stopę w górę fotela, tak że ma obcas tuż przy uchu, zanim otworzy oczy różowy fiut ląduje mu w ustach, a a mój tuż obok…
    Co to jest – bełkocze, ten fantom ma rozmiar typowego chuja – ale jak???
    Wsuwam i wysuwam mu go z ust, waląc mu przy tym konia. 
    Musisz go trochę pomoczyć, dasz radę! – krzyczę jednocześnie kucając, wsuwam mu w usta na zmianę moją pałę i różową. Podoba mu się to strasznie, fiut twardnieje jeszcze bardziej, czuję że jaja są pełne spermy, nie wysuwając fantoma z ust pochylam się nad tym drągalem i chwytam go w usta, liżąc żołądź, obciągam mu wolnymi ruchami. 
    JESZCZE MI NIKT TAK NIE ROBIŁ LODA! – wypluwa różowe dildo – NIEZIEMSKO!!!
    Tylko facet tak potrafi zrobić pałę – mówię oblizując mu jaja – bo wie czego by chciał w zamian.
    Chwyta mnie za uda, przesuwa w dół, ściska fiuta razem z jajkami i wsuwa sobie go całego do ust.
    DOKŁADNIE TAK! – krzyczę – a ociekający śliną fantom wpycham mu szybkim ruchem w dupsko, przyspieszając robienie pały, nie jest dłużny, wsuwa mi mi odbyt najpierw jednego palca, potem dwa, trzy…
    Nasze fiuty w jednej sekundzie twardnieją, jego jaja dyndają mi po brodzie gdy tryska potokiem ciepłej spermy! Nie otwieram ust, spijam soki i strzelam w jego ustach! Kutasy są nadal sztywne, może to dobry znak…

    I w ten oto sposób stałem się Darią, elegancką laską w seksownej bieliźnie, wyuzdaną i gotową na wszystko!

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    janusz słoniewski

    Podobało Ci się? Zostaw slad pod sobie…;)

  • Profesjonalne kontakty

    Skandalicznie wczesna pora, o której miałem samolot sprawiała, że czekając przed bramką na wpół spałem, grzejąc dłonie papierowym kubkiem herbaty. Jestem dentystą-protetykiem. Wybierałem się na konferencję poświęconą innowacjom w technikach stomatologicznych i trochę żałowałem, że lecę sam. Jednak nie ma tego złego… Całkiem lubię być w miejscach, gdzie przewija się dużo ludzi. Zwykle niepostrzeżenie wypatruję wtedy kobiet, które mają w sobie coś intrygującego – i oczywiście fantazjuję o seksie z nimi.

    Tym razem nie musiałem czekać długo. Tuż obok mnie usiadła zgrabna, krótko ostrzyżona brunetka. Miała na sobie lawendowe szpilki z lakierowanej skóry, eleganckie jasnoszare spodnie, żakiet w tym samym kolorze i białą koszulę. Całości dopełniała stojąca obok, intensywnie fioletowa, niewielka walizka na kółkach.

    Wrzuciłem moją nową sąsiadkę do szufladki “Typowa korpo-laska” – co ta potwierdziła, wsiąkając z miejsca w maile na telefonie. Ja sam udawałem że coś przeglądam na swoim, jednak naprawdę zaintrygowały mnie jej stopy. Założywszy nogę na nogę odruchowo wysunęła piętę. Miała cienkie, cieliste rajstopy. Potem zsunęła prawie całe lawendowe czółenko i przytrzymując je tylko na palcach – zaczęła od niechcenia bujać pantofelkiem. Teraz już na dobre rozbudzony – niemiłosiernie zezując – złowiłem wzrokiem jej bluzkę. Okazała się dość mocno opięta na – najwyraźniej sporym – biuście, tworząc luki między guzikami. Chciwie zerkałem przez nie, aby odkryć jaki kształt mogą mieć jej piersi. Dzięki niezbyt zabudowanym miseczkom stanika, miałem możność podziwiania fragmentu bladej skóry. W pewnym momencie jej ciało nieznacznie drgnęło. Dyskretnie podniosłem wzrok – i napotkałem jej oczy, centralnie świdrujące w moje. Szybko uciekłem spojrzeniem do własnego telefonu – jednak jestem pewien, że dobrze wiedziała, gdzie się gapiłem.

    * * *

    Poza żenującą sytuacją na lotnisku, dalsza podróż przebiegła bez zakłóceń. Sama konferencja – także całkiem interesująca. Jednak nie będę przecież pisał tu o robocie.

    Po zakończeniu oficjalnych prelekcji, tłum wyległ z sal do obszernego lobby centrum konferencyjnego. Część ludzi zaczęła zbierać się do swoich hoteli, inni dyskutowali żywo w niewielkich grupkach odświeżając stare, bądź nawiązując nowe znajomości. Jeszcze inni próbowali znaleźć coś smakowitego na dużych, ale mocno już przetrzebionych stołach, gdzie w porze lunchu były wystawione desery. Przyznam, że sam byłem w tej ostatniej grupie. Właśnie energicznie odwracałem się ze zdobytym kawałkiem ciasta z galaretką – gdy poczułem, że talerzyk napotyka nagły opór w miejscu, gdzie zupełnie nie powinno go być. Malinowa galaretka wylądowała na śnieżnobiałej bluzce, która nagle wyrosła tuż przede mną. “Dr. Dagmara jakaś-tam…” – zdołałem przeczytać na identyfikatorze, nim podniosłem wzrok bełkocząc machinalnie:

    – Ochhh… najmocniej przepraszam…

    – Nic się nie stało. Jest super – powiedziała lodowatym głosem właścicielka białej bluzki. Wtedy spojrzałem na jej twarz i rozpoznałem kobietę z lotniska. Zrobiło mi się tym bardziej głupio.

    – Ja… chętnie zapłacę za pralnię oczywiście… – wydukałem.

    – Chętnie wierzę, ale obejdzie się bez tej wspaniałomyślności – odparła z kwaśną miną, po czym obróciła się na pięcie i rozpłynęła w tłumie.

    Po drugim dziś incydencie stwierdziłem, że muszę odpocząć – więc wziąłem taxę prosto do hotelu. Nawet nie wiem kiedy uciąłem sobie drzemkę, a gdy wstałem – za oknem było już ciemno. Postanowiłem skorzystać z hotelowego basenu a kolację zjeść w restauracji na dole.

    * * *

    Mimo wieczornej pory, na imponujących rozmiarów kompleksie było jeszcze dość gwarno. Przepłynąłem kilka basenów, po czym wdrapałem się na brzeg i usiadłem na krawędzi. Pod pretekstem odpoczynku – swoim zwyczajem zacząłem obcinać laski korzystające z przybytku. Po szybkim przeglądzie “dodałem do obserwowanych”: wysoką brunetkę o boskich udach i długich stopach (była z jakimś podstarzałym profesorkiem), blond milfetkę w jacuzzi (piła drinka i zajmowała się swoim telefonem), oraz – smukłą i wysoką, ale wciąż dupiastą Murzynkę. Przechadzała się wzdłuż brzegu basenu, a ja wodząc za nią wzrokiem – zatopiłem się w rozważaniu czy ma szpiczaste cycki jak kobiety z afrykańskich plemion na filmach dokumentalnych.

    – Halo! Można przeprosić?!!! – z przyjemnych rozważań wyrwał mnie arogancki głos. Oczywiście: siedziałem tuż obok słupka do skoków – a pech chciał, że właśnie ktoś zapragnął go użyć. Tak – ta sama kobieta, na którą wywaliłem dzisiaj ciasto z galaretką…

    – Jasne, przepraszam… – rzuciłem usuwając się w pośpiechu. Zauważyłem, że jej mokry kostium w białym kolorze prześwitywał nieco i wyraźnie dało się dostrzec zarys piersi oraz ciemne kółka sutków. Bez słowa weszła na słupek i bezbłędnie jak albatros dała nura do wody.

    * * *

    Minęła godzina lub więcej. Pływałem niespiesznie, ale moje myśli uporczywie wracały do uwięzionych pod cienkim materiałem piersi z ciemnymi sutkami. Wtem – kątem oka zauważyłem sylwetkę w białym kostiumie. Z gracją wyskoczyła z wody i nieśpiesznie ruszyła w kierunku damskich pryszniców. Basen o tej porze był już całkiem pusty. Poczułem, jak przyspiesza mi tętno. Przez moment wahałem się, po czym machinalnie, nie mając żadnego planu – ruszyłem i ja w kierunku pryszniców dla kobiet.

    Wszedłem do dużego korytarza pokrytego białymi kafelkami, starając się bezszelestnie zamknąć za sobą drzwi. Oczywiście skrzypnęły – całkiem głośno. Po obu stronach widniały wykafelkowane kabiny prysznicowe – bez drzwi ani żadnych przepierzeń. Z ostatniej dochodził plusk wody. Skradając się w tamtym kierunku poczułem dobrze znane mrowienie w kroczu. Serce waliło mi jak młot, gdy stanąłem naprzeciw myjącej włosy kobiety. W ułamku sekundy zanim mnie zauważyła – zdołałem błyskawicznie omieść wzrokiem jej ciało. Niezbyt wysoka, raczej mocniejszej budowy, na pewno nie filigranowa; Nieduże stopy z paznokciami w kolorze czereśni; Wyraźnie zarysowane łydki i uda; Dość szeroki, zawadiacko odstający tyłek, z odrobiną cellulitu. Krocze całe pokryte trójkątem czarnych kędziorów. Brzuch minimalnie zaokrąglony, sprawiał wrażenie miękkiego i bardzo przyjemnego w dotyku. Ponad nim kołysały się , może nie gigantyczne, ale na pewno dorodne cyce o zadziornie zaostrzonych czubkach, spoglądających lekko na boki. Otoczki miała duże, a brodawki grube – pod wpływem wody nabrały teraz intensywnie różowej barwy.

    Gapiłbym się na te sutki w nieskończoność, gdyby z otępienia nie wyrwał mnie jej zimny głos:

    – Znowu ty? Co, tym razem pomyliłeś drzwi? – stała teraz frontem do mnie z namydlonymi włosami, ale zupełnie nie wyglądała na zbitą z tropu.

    – Ja… tak, chyba tak… – zacząłem bełkotać, nie mając w głowie żadnego pomysłu – wszedłem przypadkiem…

    – Nie wydaje mi się – rzuciła z politowaniem, patrząc znacząco na moje krocze, a potem prosto w moje oczy. Spojrzałem na dół. Oczywiście – pyta spęczniała mi tak bardzo, że odciskała się, jakbym przemycał kiełbasę w kąpielówkach. Gdybym dostał w tej chwili mokrym ręcznikiem po gębie, wśród steku wyzwisk – nie zdziwiłbym się ani trochę. Jednak stało się inaczej.

    – Skoro już tu wlazłeś to umyj mi plecy – powiedziała tonem, jakby chodziło o włożenie zakupów do bagażnika, po czym wręczyła mi gąbkę i faktycznie odwróciła się plecami.

    – I zdejmij te gacie, jak już oglądasz mnie na golasa – dorzuciła.

    Tak też uczyniłem, choć oznaczało to ostateczną kompromitację. Gdy ja niezdarnie szorowałem plecy mojej nowej znajomej, pozbawiona jakichkolwiek ograniczeń laga – już wcześniej napęczniała – teraz z każdym uderzeniem krwi podnosiła się wyżej i wyżej. Przez powiększający się otwór w napletku zaczęła wyglądać różowa główka, by po chwili wyskoczyć w całości na zewnątrz. Wór z jajcami zrobił się mały i napięty jak kauczukowa piłka.

    – Hej, długo tak możesz myć jeden kawałek pleców?! – powiedziała nagle pani doktor, odwracając się do mnie gwałtownie.

    – Hahaha, a co to jest?? – parsknęła, patrząc na moje krocze. W kierunku jej brzucha celował teraz nabrzmiały, żylasty chuj. Na jego końcu, wielka, purpurowa grucha bujała się dosłownie centymetry od apetycznego ciała pani doktor.

    – Pękaty jak butelka… – powiedziała już nie tak drwiącym tonem. Po czym sięgnęła – i mocnym uchwytem objęła wała w najgrubszym miejscu. Z wolna zaczęła poruszać skórką do przodu i do tyłu.

    – Tak mi się zrobiło na widok twojej dupy… – wysapałem, czując się nieco bardziej pewny siebie

    – Serio? – zapytała drwiąco – Podoba ci się moje dupsko z cellulitem? – po czym klepnęła się po pośladku z głośnym plaśnięciem.

    – O tak, bardzo… – wyrzuciłem z siebie, na ile pozwoliło mi serce walące jak młot.

    – Więc zróbmy z ciebie lepszy użytek, niż mycie pleców. Po tych słowach oparła się o kafelki i wypięła w moim kierunku dwie lśniące półkule przedzielone ciemnym rowem. Stojąc za nią, spróbowałem wbić kutasa w szparę, ale mimo podniecenia nie mogłem wjechać do środka.

    – Czekaj – powiedziała po paru próbach – nie mogę, muszę iść siku.

    – Szczaj tutaj – rzuciłem bez namysłu

    – Chyba cię pogniotło, nie będę sikać przy tobie!

    – No weź, kibel jest daleko a prysznic i tak wszystko zmyje…

    – Czekaj, czekaj… – spojrzała na mnie z ukosa – czy ciebie kręcą sikające laski? Chciałbyś mnie podejrzeć jak szczam?

    – Tak, cholernie… – wyznałem.

    – No to popatrz sobie – opierając się plecami o kafelki, odchyliła jedno udo a palcami rozszerzyła czarny, owłosiony srom.

    – Tak! Tak! Lej! – bez ceregieli chwyciłem z tyłu za poślady a twarzą przylgnąłem do jej czerwonego, parującego cipska.

    – Na ciebie?! – znów się zdziwiła.

    – Tak! Chcę widzieć, jak rżniesz mocnym, żółtym strumieniem! A ja wypiję twoje słone szczyny do ostatniej kropli!

    – Okej, masz czego chcesz – mówiąc to rozluźniła zwieracz cewki i w moją twarz chlusnął słono-mdły, gorący potok. Na przemian otwierałem usta aby poczuć jego smak i zamykałem, aby złocisty deszcz obmywał mi twarz.

    – Ale masz spust! – wystękałem – jak krowa na pastwisku!

    – Mogę być i krową. Jeśli pokryjesz mnie jak buhaj.

    Strumień szczyny z wolna wytracił impet, aż w końcu pociekły pojedyncze krople, które gorliwie zlizałem z jej wiszących warg sromowych. Odwróciła się do mnie tyłem. Gdy stała, jej pełne poślady, z gdzieniegdzie zaznaczoną fakturą pomarańczowej skórki – przypominały nieco gruszkę. Kiedy klęknęła na czworakach, tyłem do mnie – nagle stały się gładkie a blada skóra błyszczała od wilgoci. Kucnąłem z tyłu i przyłożyłem chuja zakończonego nabrzmiałym grzybem do jej czarnej kępy. Wbijałem powoli ale pewnie, czując jak kolejne centymetry przechodzą przez wejście do pochwy jak przez ciasną obręcz. Najpierw – z coraz większym oporem – żołądź. Potem chwila oddechu i trzon. Coraz grubszy i grubszy – aż minął kulminacyjny punkt. Dalej poszło łatwo, aż na jajcach poczułem sztywne kędziory porastające jej srom.

    – O, kurwa – sapnęła, gdy dojechałem do końca. Zrobiłem kilka wolniejszych pchnięć na rozruch – po czym zacząłem dymać jak szalony. Liczył się tylko pękający w szwach kutas i ta dupa z gorącą, owłosioną dziurą. Trzymając ją to za biodra, to za talię, to za lekko zwisający brzuch – waliłem jak w skrzynię.

    – Tak! Tak! Tak! – krzyczała w rytm mojego jebania – a mnie to dopingowało do ładowania jeszcze sumienniej. Starałem się, aby każde pchnięcie z impetem rozbijało się moimi biodrami na jej dupie. Jednocześnie, trzymając za dupsko, rozchylałem rów pomiędzy półkulami, aby mieć dobry widok na ściągnięte oczko. Ależ bym je lizał!

    – Muszę na tobie pojeździć! – wychrypiała nieprzytomnym głosem.

    Wyciągnąłem kutasa, który wyskoczył do góry jak na sprężynie i położyłem się na białych kaflach. Przytrzymałem sterczącego drąga u nasady – a ona stanęła nad nim okrakiem po czym siadając, pochłonęła go całego w purpurowej szparze. Ku mojemu zdziwieniu, bardzo żwawo zaczęła jeździć w górę i w dół lagi.

    – Ale masz kondycję – wysapałem.

    – Sporo ćwiczę – odparła nie zwalniając tempa, a jej słusznego kalibru cyce podskakiwały mi teraz przed twarzą. Różowe aureole były skurczone i jeszcze ciemniejsze, a sutki miały chyba grubość mojego kciuka. Na lewej piersi, tuż obok otoczki, miała niewielki czarny pieprzyk. Przybliżyłem twarz i złapałem te cudowności dłońmi. Zacząłem jak dzikus kręcić kółka jęzorem po szorstkich, porowatych brodawkach. Najwyraźniej jej się to spodobało, bo jej jęki stały się teraz niemalże histeryczne. Przyspieszyła jeszcze bardziej szalony taniec na moim napiętym chuju – a ja na przemian obrabiałem jej ustami sutki to jednej, to drugiej piersi – drugą w tym czasie ugniatając palcami.

    – AAAAAOOOOOOOOOAAAAAAAAAAAAOOOOOOOOOOO!!! – przeraźliwie zapiszczała zagłuszając wciąż włączony prysznic. Jej orgazm trwał długie, długie sekundy, zanim opadła bezwładnie na moje wciąż rytmicznie poruszające się ciało.

    – Czekaj! Daj mi się spuścić! – wyjęczałem sparaliżowany strachem, że kulminacyjny moment może mnie ominąć.

    – Nie pękaj! – uśmiechnęła się do mnie, powoli wstając – uklęknij, mam coś dla ciebie.

    Wykonałem polecenie, klękając naprzeciw niej. Wymęczona pyta – choć wciąż gruba – zaczęła nieco ciążyć ku dołowi. Jednocześnie czułem, że jest na krawędzi eksplozji.

    – Jak się miewa konik? – spytała zalotnie doktor, unosząc w jego kierunku stopę. Była niezbyt wielka, z równymi, proporcjonalnymi palcami i delikatnymi żyłkami widocznymi na podbiciu. Gdy paznokcie lśniące głębokim kolorem czerwonego wina dotknęły mojej moszny – korzeń usztywnił się w mgnieniu oka. Wieńcząca go truskawa nabrzmiała i poczerwieniała pod napływem krwi. Tymczasem ona chwilę wodziła wierzchem stopy po spodzie fleta, aby zaraz chwycić go tuż za główką pomiędzy pierwszy i drugi palec. Myślałem, że zwariuję patrząc na jej palce rozdzielone moim chujem – a ona wówczas zaczęła poruszać żylastą skórką do przodu i do tyłu.

    – Nie wytrzymam tego dłużej! Zwalę się na twoje stopy! – wychrypiałem.

    – Zapraszam… oraz: to ci może pomóc… – mówiąc to, sięgnęła do zarośniętego krocza. Z kępy włosów tym razem wyraźnie wyglądała wymęczona, ciemno-różowa pipa. Rozchyliła wargi palcami.

    – Znów chce mi się siku… – powiedziała niskim głosem i mocna struga żółtego nektaru chlusnęła w moją stronę. Nie byłem już w stanie poświęcić temu więcej uwagi. Szum prysznica mieszał się z szumem sików. Chwyciłem trzon chuja pełną garścią i zacząłem błyskawicznie poruszać w przód i w tył. Po twarzy, szyi i ramionach spływała mi gorąca szczyna. Czułem na ustach jej słony smak, gdy ja klęcząc – szarpałem jak szalony skórę na swoim wale. Jednocześnie główka była wciąż mocno trzymana przez Dagmarę między palcami jej stopy. Naciągała napleta do granicy bólu, gdy poczułem nadciągający szczyt uwalniającego orgazmu. Wreszcie – skurcz i na jej stopie wylądowała pierwsza, najbardziej obfita fala gorącego nasienia… za nią druga, trzecia, czwarta – każda mniejsza ale ciągle silna. Gdy skończyłem, wypuściła chuja z żelaznego uścisku. Ciągle wyprostowany drgał jeszcze w rytm tych samych skurczy, które moment temu były źródłem lepkich strzałów. Spojrzałem na jej stopy. Duży palec lewej i prawie cały wierzch prawej – ociekały połyskliwą, półprzezroczystą lawą, przypominającą niewystygły lukier do ciastek.

    Podniosłem się z kolan. Dopiero teraz dostrzegłem, że moja pani doktor bez szpilek jest o dobrą głowę ode mnie niższa. Chwilę staliśmy spleceni w uścisku.

    – Pora na mnie. Pa! – rzuciła po chwili, powiedziałbym, że wręcz wesoło. Zgarnęła wiszący obok ręcznik, zarzuciła sobie na ramię – i boso, kołysząc obszerną dupą, pomaszerowała w kierunku szatni.

    – Hej! – krzyknąłem za nią – Spotkamy się jeszcze?

    – Nie wiem! Może! – krzyknęła w odpowiedzi, nie odwracając się.

    I tak zostawiła mnie pomiędzy dwoma rzędami kabin prysznicowych z opadłym, choć napęczniałym jeszcze chujem. Chwilę stałem, rozmyślając o dziwnych wydarzeniach, których właśnie byłem uczestnikiem. Potem podniosłem swoje kąpielówki i ruszyłem do wyjścia kombinując, jak namierzyć, w którym pokoju się zatrzymała.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Koneser
  • Asia, moja prawie corka cz.3

    Kilka dni później spotkałam na mieście Leona. Usiedliśmy na ławce w parku i chwilkę rozmawialiśmy. Przyznał się że to co go spotkało u mnie w domu to najlepsze doznanie w jego krótkim życiu. Po powrocie do domu jeszcze długo rozpamiętywał przeżyte chwile i ciągle myślał o jednym. Rozważał nawet spróbować z swoją mamą ale jakoś brakło i sytuacji i odwagi. Jego młodsza siostra 13 letnia Zuzia była obiektem nad którym się skupił. Zajrzał do komputera na jej logowaniu i w historii przeglądanych stron natknął się na tematykę seksu w rodzinie a szczególnie seksu z bratem. Nie mógł lepiej trafić. Otóż, jak opowiadał, jego młodsza siostra myślała o nim. Wylogował się z jej konta i wyłączył komputer. Kiedy siostra wróciła z szkoły brał właśnie prysznic i nie słyszał że przyszła. Z łazienki do swojego pokoju poszedł nago mając już pobudzonego i sztywnego kutaska. Zuzia akurat wychodziła ze swojego pokoju i takiego go zobaczyła. Pierwszy raz widziała jego członka i w szoku zamarła z ręką na ustach. Byłem zaskoczony ale się nie kryłem. Podszedłem do niej i spytałem, czy chce go dotknąć. Cała czerwona, ze spuszczonymi oczami nic nie powiedziała ale kiwnęła głową że tak. Nieśmiało ujęła go w dłoń i powiedziała że jest śliczny i taki aksamitny w dotyku. Weź do buzi to zobaczysz jak smakuje. Uklękła i faktycznie go sobie włożyła. Obciągnąłem napletek i teraz czerwona główka mojego penisa zniknęła w jej ślicznych usteczkach. Przytrzymałem za jej jasną główkę i nadając rytm wsadzałem kutasa coraz dalej w jej usta. Byłem tak podniecony faktem że robię to z młodszą siostrą że się szybko spuściłem. Zaskoczona młoda nie wiedziała co z tym zrobić i zasugerowałem żeby połknęła. Uwierzysz, ona to zrobiła i to bez specjalnych grymasów. Pomogłem jej wstać i powiedziałem że teraz pora na przyjemność dla niej. Zdjąłem z niej spódniczkę i figi i przywarłem do jej obrośniętej dziewiczym meszkiem cipki. Troszkę czuć ją było potem i sikami ale też zapachem podobnym do cipki Asi. Mając już jakieś doświadczenie nabyte u ciebie wylizałem siostrzaną cipkę z przyjemnością doprowadzając ją do przyjemnych dreszczy. Po wszystkim miała maślane oczy i leżała z rozchylonymi udami. Po chwili powiedziała że to było super i musimy to jeszcze nie raz powtórzyć. Powiedziałem jej że byłoby mi łatwiej ją tam całować jeśli zgoli sobie włoski na cipce. Trochę się boję skaleczenia w tych rejonach, powiedziała, więc chciała mojej pomocy. Od razu poszliśmy do łazienki i biorąc od taty krem do golenia i pędzel, namydliłem jej cipkę. Delikatnie i ostrożnie jednorazówką taty zgoliłem dziewczęce owłosienie na łonie. Po wszystkim, idealnie gładziutką cipulkę posmarowałem kremem po goleniu i pocałowałem. Teraz wyglądasz jeszcze piękniej, pochwaliłem. Zuzia  jest tak niska jak Asia ale ma buzię dziecka. Na myśl że mogę znowu sobie ulżyć w jej ślicznych ustach znowu zapragnąłem wsadzić jej kutasa do buzi żeby mi obciągnęła a chciałem  zrobić jej fajna minetkę. Tak jak stała nago przeszła do mojego pokoju kładąc się na plecach. Ja położyłem się odwrotnie w pozycji 69 i tym sposobem byłem w pozycji o jakiej kiedyś marzyłem od jakiegoś czasu. Siostra najwyraźniej robiła postępy bo teraz lodzik w jej wykonaniu był naprawdę kapitalny. W czasie tych pieszczot wolną ręką gładziłem jej dupcię i jeden palec wsadziłem jej do środka. Syknęła tylko ale nic nie powiedziała. Bawiłem się tak wkładając go coraz głębiej. Dołączyłem drugi palec i teraz dwa wchodziły niemal w całości. Miałem pod ręka krem nawilżający i nasmarowałem jej tyłek a sobie kutasa i dla pewności spytałem czy się zgadza na to . Cicho szepnęła że tak i mając teraz zielone światło, pomalutku go tam włożyłem. Widziałem że cierpi bo płakała cicho ale nie mówiła żebym przestawał. Jak już wchodził cały wycofałem się i położyłem na plecach i poprosiłem aby teraz ona się na mnie nadziała. Przestała płakać i nawet się lekko uśmiechnęła. Delikatnie wpuściła go do środka i podnosząc się i opuszczając kontynuowała przerwaną przyjemność. Patrzyłem na jej drobne ciałko podskakujące na moim kutasie i nie mogłem uwierzyć że to się dzieje naprawdę. Moja śliczna młodsza siostrzyczka z skupieniem i rumieńcem na twarzy najwyraźniej polowała na swój pierwszy orgazm. Nagle, zatrzymała się i zaczęła dygotać na całym ciele łapiąc powietrze otwartymi ustami. Teraz miałem pewność że doszła bo podobnie reagowała na orgazm Asia. Zaraz po niej też się spuściłem oczywiście do środeczka. Tak wiec widzisz, zakończył, w taki sposób uwiodłem swoją młodszą siostrę, dzięki doświadczeniu zdobytym z tobą i Asią. Kiedy, jak sądzisz odważysz się odebrać jej dziewictwo? Zapytałam. Myślę że jeszcze w tym tygodniu. Ona jeszcze nie miesiączkuje tak że jest bezpiecznie. Poza tym jest chętna i bardzo ciekawa. Lubi seks to widać. OK, daj znać jak to zrobicie bo jestem ciekawa. Dałam mu buziaka i wróciłam do domu. Gdybyście kiedyś chcieli razem przyjść do mnie, to zapraszam. Maż i ja chętnie byśmy ją poznali. Może na początek wpadnijcie popływać w basenie. Była sobota, słoneczna pogoda, jeszcze ciepło mimo że to środek września. Około południa, dzwonek u drzwi oznajmił że ktoś przyszedł. Asia narzuciła szlafrok i poszła otworzyć. Leon i jego młodsza siostra Zuzia byli niespodziewanymi gośćmi ale z ochotą witani. Tym bardziej że byli zapraszani. Leona oczywiście znałam ale jego siostra to był naprawdę cukiereczek. Blondyneczka, szczuplutka jak Asia tego samego wzrostu i bardzo ładna. Jak się przedstawiłam to początkowo nie miała śmiałości mówić mi po imieniu ale jak ją upomniałam dwa razy to się przełamała. Zapytałam ich czy rodzice wiedzą gdzie się wybierają i żeby nie było później jakiś problemów. Leon uspokoił mnie że tak i są w kontakcie telefonicznym. Zuzia zaraz zorganizowała dla nich leżaki żeby mieli na czym leżeć. Asia jak zwykle bezwstydnie naga leżała na leżaku a ja w samych majteczkach ale topless. Leon miał na sobie kąpielówki a jego szczuplutka siostra Dwuczęściowy, różowy kostium kąpielowy. Zuzia z ciekawością spoglądała na swobodne zachowanie Asi ale nie wiedziała że ona tak ma od dawna. Szybko też zorientowała, jakie panują u mnie zwyczaje, toteż po niedługim czasie pozbyła się staniczka który właściwie niczego nie zasłaniał bo była płaska jak deska. Miała widoczne ślady po kostiumie kąpielowym. Asia która opalając się nago miała śliczną jednolitą opaleniznę. Zuzia kiedy zdjęła majteczki, zobaczyłam jej gołą dupcię niczym orzeszek i cipkę tak małą że szczelinka waginy była ledwie widoczna, uśmiechnęłam się zachwycona. Paznokcie stóp tak jak paznokcie u rąk lakierowała w tym samym różowym kolorze. Oboje z bratem wyglądali fantastycznie. Nie mogłam uwierzyć że to dziecko już ma seksualny debiut oralny i analny. Pomyślałam że chętnie bym się z tą małą popieściła a nawet kochała. Na razie z wyraźną przyjemnością patrzyłam na oboje i zatęskniłam za Michałem. Spytałam Leona o niego. Powiedział że jak chcę to zadzwoni i powie żeby przyszedł. OK zaproś go, powiedziałam. Mała, zgrabnie wskoczyła do basenu na główkę i przepłynęła kilka basenów. Kiedy wyszła, podeszłam do niej z ręcznikiem i delikatnie ją wycierałam. Była dużo niższa od mnie i musiałam się pochylić żeby ją powycierać. Teraz z bliska widziałam jej maleńką cipulkę i wycierając ją tam dotknęłam. Była fantastycznie gładziutka a jej maleńka bułeczka wzgórka łonowego zupełnie płaska i ledwie widocznym rowkiem. Nic nie powiedziała tylko uroczo się uśmiechnęła lekko rumieniąc. Kiedy już ją wytarłam pochyliłam się i dałam jej szybkiego buziaka i co ciekawe oddała go. Położyła się koło mnie na leżaku prezentując się w całej okazałości. Asia była w wodzie kiedy usłyszałam dzwonek u drzwi. Narzuciłam na siebie szlafroczek i poszłam otworzyć. To był Michał. Wszedł, dał buziaka i poszliśmy nad basen. Tam przywitał  się z rodzeństwem a Asi która była w wodzie pomachał ręką. Szybko się rozebrał i wskakując do wody przyłączył do dziewczyny. Dłuższy czas się całowali by chwili   wzajemnie chlapać, śmiać i  dokazywać.

     

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Tiba 40
  • Noc w akademiku

    Spędzanie nocy w akademiku, to nic nadzwyczajnego. Jako świeżo upieczony absolwent pamiętam doskonale studenckie czasy i nocowanie poza domem. Tym razem jest podobnie. Mieszkam tu od prawie miesiąca wraz z dwoma młodszymi kolegami, którzy lubią imprezować. Mnie to zwykle nie dotyczy, czasami jednak dam się na coś namówić.

    Po pewnej szampańskiej nocy byłem bardzo zmęczony i trochę pijany. Padając z wyczerpania, ostatkiem sił ściągnąłem z siebie wierzchnie ciuchy, żeby nie ubrudzić niczym pościeli i szybko zasnąłem. W nocy coś mnie budziło. Słabo kontaktowałem, więc nie mogłem prawidłowo reagować. Najpierw czułem jakby powiew lub lekki dotyk na piersi, ale śpiąc bez koszulki, to raczej normalne. Gdy otworzyłem oczy, niczego nie zauważyłem. Trochę później czułem lekkość i błogość na całym ciele. Od pasa w dół nieco dziwną swobodę, chłód, żadnego skrępowania ubraniem, jakby brak czegoś. Było mi niezmiernie dobrze. Nawet miałem taką myśl, że to przez alkohol i że dzięki temu zrelaksuję się, jak nigdy dotąd. Potem poczułem jakieś łaskotanie w okolicy pośladków. Podrapałem się, myśląc, że coś po mnie łazi, jednak coraz intensywniej odczuwałem jakiś ciepły dotyk. Zmieniłem więc pozycję, kładąc się na plecach. W końcu, w okolicy krocza poczułem coś wyraźnie wilgotnego. Otworzyłem oczy i zobaczyłem kolegę z akademika stojącego przy moim łóżku, ale niemal od razu zasnąłem. Miałem sen o erekcji, piękną romantyczną wizję cielesnej bliskości. Położyłem rękę na kroczu i miałem wrażenie, że dotykam własnego gołego penisa we wzwodzie, ale spałem dalej. Doznania stawały się tak intensywne, że wreszcie się ocknąłem. Słyszałem jakieś cmokanie i czułem podniecenie seksualne. Zakryłem więc krocze obiema rękami, po czym znów niemal natychmiast zasnąłem. Nie miałem realnego pojęcia, co się właściwie dzieje ani siły, żeby zareagować. Spałem dalej. Znowu obudził mnie silny dotyk, a właściwie masturbacja. Otworzyłem oczy i zobaczyłem, że jestem goluteńki, a kolega pieści mojego członka. Nie zdałem sobie jednak sprawy z zaistniałej sytuacji, a chcąc dalej spać, położyłem się na brzuchu. Czułem przyjemne doznania na całym ciele. Gdybym tylko wiedział, co się dzieje… Po jakimś czasie znowu obudziłem się, leżąc na plecach. Znowu czułem dotyk przy genitaliach. Gdy otworzyłem oczy i zobaczyłem tego samego kolegę, byłem wkurzony. Zakryłem penisa obiema rękami, ale wkrótce zostały zdjęte.

    Często się budziłem, wierciłem, zakrywałem, aż nastał poranek. Leżąc na wznak, obudziłem się w łóżku calutki golusieńki. Zaczęło do mnie docierać, co się działo nocą. Targały mną przeróżne dobre i złe uczucia a dokuczał potężny ból głowy.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Karl Cr
  • Anons – Dorota.

    Anons (1) – Dorota

    „Wyruchajcie mnie. Moją największą fantazją jest trójkąt, więc szukam dwóch mężczyzn na odpowiednim poziomie (czystych, zadbanych, najlepiej wygolonych, elokwentnych, min. matura, ale nie będę sprawdzała wiadomości), najchętniej 35+. Chętnie nawiążę znajomość także z parą.

    Zaznaczam, że chodzi mi o trójkąt, oprócz BDSM. Szukam osób, które potrafią być wyrozumiałym nauczycielem, ale również zasadniczym, surowym opiekunem. Czekam na propozycje.

    Mam 30+, jestem szczupła, długonoga z ładnym biustem, wygolona. Uważam się za atrakcyjną i zadbaną kobietę. W marzeniach jestem waszą niewolnicą, którą możecie karać za najdrobniejszy nawet błąd, której ciało należy w pełni do was lub do tego, kogo wskażecie. Jestem po to, by z przyjemnością spełniać wasze marzenia i rozkazy!”

    Tak brzmiało moje ogłoszenie umieszczone na portalu skierowanym do osób o jednoznacznych oczekiwaniach. Teraz musiałam jedynie uzbroić się w cierpliwość. 

    @

    – No, w końcu ukazał się – mruknęłam do siebie zadowolona. I podekscytowana. Jeszcze sprawdziłam korespondencję, ale nikt nie zareagował na mój anons. – Dziwne… – wzruszyłam ramionami. Odchyliłam się w fotelu i bezmyślnie gapiłam w ekran.

    Prawdę powiedziawszy byłam trochę zaniepokojona. Kiedy pierwszy raz zakładałam profil na tym portalu, pierwsze propozycje typu: „Cześć”, „Siema”, „Chcesz się ruchać?”, i inne równie lotne, pojawiły się już po kilku sekundach. A tym razem, specjalnie założyłam drugi profil, minęła już godzina i nadal nic… Nawet zrobiłam zdjęcia, specjalnie na ten profil. Nie chciałam, żeby ktoś kojarzył mnie z tym pierwszym.

    Mieszkam na ostatnim, 15 piętrze w dość nowym bloku. Po raz pierwszy zjechałam z aparatem i statywem do piwnicy. Klitka bo klitka, ale wykonałam kilka mocnych fotek na tle brązowych płytek. Klinkier czy coś takiego. Rozbierałam się dopiero w mojej piwnicy. Wiadomo, kamery monitorujące auta po drodze ‘łapią’ wszystko. Peruka pozbawiła mnie naturalnych blond włosów. Do tego szpilki, kabaretki, żółty tiszert i żółta spódniczka, imitacja skóry. Zabrałam też czerwone pończochy, niebieskie, zamszowe botki i niebieski kostium. W życiu nie szłam tak objuczona do piwnicy! W każdym razie zdjęcia zajęły mi ponad godzinę. Pierwsze z „żółtej” serii i kilka bez ciuchów wrzuciłam na profil. Na tych z „żółtej” serii też widać gołą pierś albo cipkę. Wiem, jak zwrócić na siebie uwagę.

    – Kuźwa mać – niezadowolona cicho zaklęłam, siedząc przed laptopem – nadal nic… Zaczęłam zastanawiać się, gdzie popełniłam błąd: – Aż tak zestarzałam się, czy może mam zawyżoną samoocenę? – odjechałam na krześle od stołu, odchyliłam bluzkę i spojrzałam na cycki. – Nieee, jeszcze sterczą, więc nie jest najgorzej – ponownie spojrzałam w ekran. – To dlaczego milczą?

    @

    Mam świetną pracę, bo świetnie zarabiam, ale solidnie na to wynagrodzenie zapracowałam i pracuję. Kieruję niezbyt licznym zespołem młodych ludzi i naprawdę nimi rządzę. Firma też nie należy do największych, ale to my w minionych dwóch latach zgarnęliśmy najatrakcyjniejsze zamówienia na reklamy na krajowym rynku. Najatrakcyjniejsze, czyli najbardziej opłacalne. Oczywiście, w naszym segmencie. To dzięki moim pomysłom firma zdobyła te zlecenia, więc teraz, tytułem awansu, cały PR firmy to ja i mój zespół. „Teraz” oznacza trzeci rok. Niby jestem wyrocznią. Niby prezes, zastępcy i kierownicy działów, a nawet zleceniodawcy prawie bez słowa akceptują moje pomysły, jednak wiem, że tak nie będzie bez końca. Kiedyś zawiedzie mnie intuicja, firma zmieni profil albo stracą do mnie zaufanie, „bo jesteś kobietą”… Akurat ten argument słyszałam parokrotnie, ale to już trzeci rok moich sukcesów! Im dłużej, tym lepiej dla mnie. Po stracie pracy na wysokim stanowisku, ale z sukcesami na koncie, łatwiej znaleźć nową, dobrze płatną. A moje nazwisko w branży już coś znaczy.

    – Czasami twoje nazwisko stanowi argument, języczek u wagi, kiedy negocjujemy kontrakt – w chwili szczerości przyznał prezes, uzasadniając wysoką premię za udany projekt reklam dla firmy z branży moto. Pierwszy z tej branży! Wygraliśmy z wszystkimi zaproszonymi do konkursu.

    Dla nas to był baaardzo duży projekt. A jakie ryzyko… mało spałam, dużo pracowałam. Odpowiadałam również za logistykę. Codziennie byłam kontrolowana z postępu prac. Jakby to akurat mogło dodać nam czasu! Podczas pracy w plenerze, a kręciliśmy na złomowisku, nad jeziorem, nad morzem i w lesie, prezes i zastępcy dzwonili po kilka razy dziennie… W życiu tak nie przeklinałam. Ale tym razem nawet współpracownicy mnie rozumieli! Mimo wysokich kosztów, dochód ustawił nas przynajmniej na kilka miesięcy bezrobocia! Po raz pierwszy posypały się bardzo poważne propozycje. Niektóre przerastały nasze możliwości. Mieliśmy komfort pracy, bo na składane zamówienia rezerwowaliśmy terminy oczekiwania przekraczające rok! I tak jeszcze kilka miesięcy po zakończeniu tego projektu miewałam koszmary senne… Zleceniodawca był bardzo zadowolony i deklarował zainteresowanie współpracą. Od tego czasu prezes również ze mną konsultuje nowe oferty. A czy korzysta z mojej opinii? Hm…  

    „Po cichu” i zaocznie robię kolejne studia podyplomowe. Po co? Żeby zyskać inne spojrzenie na specyfikę mojej pracy i mieć zabezpieczenie, możliwość podjęcia innej pracy, gdyby nagle skończyły się dobre czasy. To nigdy nie zaszkodzi. Między innymi dlatego „po cichu”. Jednocześnie nawiązałam nowe kontakty, znajomości. Pikantne konsekwencje tych nieopatrznych znajomości ciągnęły się za mną przez długi czas. To też przygody na odrębne opowiadanie.

    @

    Przez przypadek, przy okazji świętowania jednego z sukcesów, odkryłam, że pociąga mnie mocny seks. Szczególnie, kiedy występuję w roli uległej. Nawet nie podejrzewałam siebie o takie skłonności! A teraz…? A teraz prosiłam o takie traktowanie… Na dodatek przez Internet. Ale po kolei.

    Każdy projekt kończył się skromną imprezą. Szampan, wino, kanapki, ciastka. Wszyscy dość szybko znikali, bo koniec projektu oznacza początek kolejnego. Każdy projekt zakończony sukcesem, o którym informował zleceniodawca, wykorzystujący reklamy naszego autorstwa, kończył się imprezą, na ogół przeradzającą się w alkoholowe szaleństwo. Impreza odbywała się w piątkowy wieczór, a sukces ogłoszony przez zleceniodawcę oznaczał premię dla każdego uczestnika projektu. Którąś z dziewczyn nakłoniono do striptizu, któryś z facetów sam chętnie rozbierał się, urządzano jakieś szalone zawody, kończące się wizytą przynajmniej jednego uczestnika na SOR-ze. Oczywiście, dopiero gdy zaczął trzeźwieć i odczuwać ból. Jakaś dziewczyna uległa kolegom pod wpływem alkoholu, podchmielony facet godził się na seks z niezbyt atrakcyjną koleżanką. Wiadomo było, że im bliżej końca imprezy, tym więcej będzie seksualnych ekscesów. Dlatego niektórzy śpieszyli się z piciem i nakłanianiem dziewczyn do picia. Nie lubili długo czekać.

    W ten sposób ‘zdobyli’ kiedyś naszą starszą i ważną w hierarchii firmy koleżankę, Marię. Była pod pięćdziesiątkę, „przy kości”, zadbana, z blond fryzurą, zawsze elegancko ubrana, ale też sztywna, wyniosła i nieprzyjemna wobec podwładnych. Bardzo odgrywała się na nich za każdą porażkę, za każde niepowodzenie. Współpracownicy bali się jej zemsty. Umiejętnie wykorzystywała wewnętrzne przepisy, żeby ukarać podwładnych. Odnosiła sukcesy na polu zawodowym, więc przełożeni nie wtrącali się w jej sprawy, a podwładni nie chcieli ryzykować utraty premii, a nawet pracy, składaniem skargi. Maria zatem bezkarnie rządziła w swoim pionie…

    Podczas jednej z rzadkich imprez pozwoliła sobie na dwa albo trzy kieliszki. W każdym razie o jeden za dużo. Kilku mężczyzn szybko zwietrzyło okazję i zaczęło ją naciskać. Pogaduszki, komplementy, toasty, niewinne żarty, kolejne toasty. Dała się namówić na kolejne toasty, potem na taniec, jeden, drugi. Wreszcie wypiła spory kieliszek “dla ugaszenia pragnienia” i w końcu jeden z chłopaków zaprowadził ją do któregoś z wolnych pomieszczeń. Wszyscy bawili się, więc nikt nie zwracał na nią szczególnej uwagi. Ale panowie dopięli swego i skorzystali. To jednak historia na odrębne opowiadanie. Zresztą, potem sporo zmieniło się w firmie. Tak, w dużym skrócie, wygląda przebieg większości firmowych imprez. Tylko bardziej przezorni, niezainteresowani udziałem w erotycznych ekscesach, wcześniej i ‘po angielsku’ opuszczają firmę. Najbardziej przezorni nigdy nie komentują wydarzeń z żadnej imprezy.

    @

    W takiej alkoholowym klimacie szaleńczych pomysłów też zgodziłam się na szybki seks z kolegą z pracy. Inny dział, widywaliśmy się przelotnie, ale napierał na mnie. Tego wieczora wypiłam za dużo. Zresztą, jak zwykle na takiej  imprezie, w ten sposób kwitując gratulacje od zawistnych i życzliwych koleżanek i kolegów. W końcu, zmęczona alkoholem, wrażeniami, podekscytowana kolejnym sukcesem, dałam upust radości i pozwoliłam się zaciągnąć sympatycznemu chłopakowi do jednego z opuszczonych pomieszczeń. Chłopak podobał się dziewczynom. Uprzejmy, elokwentny, szczupły brunet, pociągła, pogodna twarz z lekkim zarostem. Uroku temu trzydziestolatkowi dodawały pierwsze siwe włosy przyprószające jego skronie. Jak stwierdziła jedna z zachwyconych nim koleżanek: „miał radiowy głos”.

    Szliśmy wężykiem, na przemian głośno śmiejąc się i cicho chichocząc, chociaż nie wiedzieliśmy, co było powodem takiego humoru. Kiedy zamknął za mną drzwi, ogarnęła nas ciemność. Przez dłuższą chwilę staliśmy w ciszy. Nie odzywaliśmy się. Cisza działała na nas… pobudzająco. Jeszcze ciężko oddychałam, wspominając nasz szampański humor, kiedy Krzysiek przytulił mnie i zaczął namiętnie całować po szyi, karku, dekolcie. Językiem i zębami pieścił uszy. Jedną dłoń zanurzył pod bluzkę i głaskał moje plecy, rozpiął stanik… Paznokciami drapał plecy. Aż wyginałam się, uciekając przed nimi. Znowu muskał plecy opuszkami palców i nagle znowu drapał! To było takie ekscytujące… Drugą dłonią sięgnął pod spódniczkę, zachłannie ścisnął pośladek i pchał na siebie. Odchyliłam głowę do tyłu i ciężko oddychałam. Teraz już z podniecenia. Pieszczoty wywołały dreszcz, potem drugi. Głośnym stękaniem potwierdzałam moje zadowolenie. Krzysiek przylgnął do mnie całym ciałem i poczułam twardego penisa. Moim ciałem wstrząsnął dreszcz rozkoszy. Pierwszy tego wieczoru.

    – Tylko praca i praca – po dłuższej chwili taka myśl przemknęła mi przez głowę. – A kiedy czas na przyjemności?

    – Niedługo będzie ci jeszcze przyjemniej… – szepnął mi do ucha, jakby czytał w moich myślach.

    @

    Krzysiek kolanem rozsunął moje nogi. Jego ruchy były niecierpliwe. Śpieszył się. Moja spódniczka znacznie przesunęła się w górę, a jego kolano dotykało… cipki! Rytmicznie poruszał nim. Góra-dół, góra-dół. Nieświadomie ugięłam nogi i prawie usiadłam kroczem na…

    – Och! – wyrwało się z moich ust. Od razu poczułam mocniejszą pieszczotę. Dalej miałam przymknięte oczy, otwarte usta, odchyloną głowę i intensywnie ujeżdżałam… jego kolano! Chyba charczałam. Skupiłam się na swojej rozkoszy. Nic innego mnie nie interesowało. Bolały mnie nogi, ale perspektywa kolejnej ekstazy była silniejsza niż zmęczenie.

     – O, kurwa! – zaklął chłopak. – Pobrudziłaś mi spodnie!

    Jego pretensje dotarły do mnie dopiero po chwili. Zatrzymałam się i spojrzałam na niego. Niewiele rozumiałam. W pomieszczeniu nadal było ciemno, ale oczy już przyzwyczaiły się i w świetle ulicznej latarni zobaczyłam, jak śliną ściera mój śluz z nogawki. W zasadzie rozbawił mnie swoją reakcją.

    – Doprowadza kobietę do szczytowania i martwi się pobrudzonymi spodniami – rozśmieszył mnie swoim narzekaniem. – Inny na jego miejscu żebrałby o seks ze mną! – popatrzyłam na nogawkę spodni i parsknęłam śmiechem.

    Chłopak gwałtownie podniósł głowę i poważnie spojrzał. Ściągnął brwi, był wyraźnie zirytowany. Może nawet wściekły.

    Rozbawił mnie tą nerwową reakcją. Nie wytrzymałam jego poważnego spojrzenia. Żeby nie wybuchnąć śmiechem, musiałam zareagować:

    – Co jest? To twoja wyjściowa para spodni? Tych niedzielnych, do kościółka? – celowo zadrwiłam. Słyszałam, że alkohol nieco zmienił płynność mojej wymowy, ale humor miałam wspaniały! I nadal byłam podniecona. – Co z ciebie za facet? – prowokowałam go. – Stoisz z atrakcyjną, chętną kobietą i liżesz spodnie? Zbok jesteś? – już jechałam po bandzie, ale irytowała mnie jego bezczynność.

    @

    Wystarczyło! Prowokacja okazała się skuteczna, bo natychmiast zareagował. Patrząc mi w oczy, szybkim ruchem złapał mnie za włosy i gwałtownie potrząsnął głową.

    – Ściągaj majtki! – rozkazał szeptem. Wciąż patrzył mi w oczy. Jego wzrok… Wyraz twarzy uzewnętrzniał jego emocje: pożądanie i wściekłość.  

    – Co? Ja? – zdziwiłam się. Sądziłam, że on to zrobi. Przechyliłam głowę, bo do tego zmusił mnie, ciągnąc za włosy.

    – Ściągaj! – ponownie szarpnął głową, ale mocniej. Drugą dłonią intensywnie potarł cipkę. Zrobił to w szorstki sposób.

    – Juuuż… – zaskoczył mnie swoją brutalnością, a jednak takie prostackie potarcie cipki sprawiło mi nieoczekiwaną przyjemność… I jak wielką! Z wrażenia aż zacisnęłam wargi i prawie zdusiłam jęk. Zacisnęłam palce na jego ramieniu. Tą ordynarną pieszczotą Krzysiek spowodował wręcz skok podniecenia. Trwałam z zamkniętymi oczyma, a teraz odwróciłam głowę w bok. Ona drżała, a ja z napiętymi mięśniami czekałam aż rozkosz powoli odpłynie.

    On coś mruczał i jeszcze próbował ‘podkręcić’ mnie, prawie szarpiąc cipkę. Ja prawie gryzłam wargę, a jego cieszyła moja żywiołowa reakcja na chamską pieszczotę. Teraz powtarzał ją, jakby chciał sprawdzić, co jeszcze zdołam zrobić? Ordynarnie bawił się moim podnieceniem i moim ciałem. I widział, że dziewczyna nie protestuje.

    – Gdybym miała jego kutasa w ręku, to zostałaby miazga! – uświadomiłam sobie siłę mojej reakcji. Powoli wracałam do rzeczywistości. Oddychałam głęboko. Nie przeszkadzały mi jego chamskie pieszczoty. Wreszcie opanowałam się i od razu schyliłam, żeby ściągnąć majtki.

    Krzysiek wolną ręką uciskał moją pierś. Stanik był nad nią. Wiedziałam, że bluzka będzie pognieciona i poplamiona od śluzu, ale teraz nic mnie to nie obchodziło. Majtki były przy kostkach. Pochyliłam się i zgięta, niezdarnie próbowałam wyjść z nich. Podniosłam głowę i przypadkowo uderzyłam twarzą w jego krocze. Trafiłam w twardego penisa. Oparta o niego wyswobodziłam się z majtek. Wybuchnął cichym śmiechem.

    – Co? Aż tak niecierpliwa jesteś? – pociągnął mnie za włosy i wyprostował.

    – Przestań… – próbowałam oponować. Zirytowała mnie jego pewność siebie. – Co on sobie myśli? – burzyłam się, ale już nie dyskutowałam. Zaskoczył mnie brutalnością.  

    Coś jeszcze mówił, żartował ze mnie i słyszałam, jak szarpie się z paskiem, a potem z zamkiem u spodni.

    @

    – No, teraz ściągnij slipy! – szarpnął mnie za włosy i zanim coś powiedziałam, pchnął w kierunku krocza.

    Powoli ściągałam mu slipy. W końcu wyskoczył z nich naprężony i dość gruby penis. Nie był zbyt długi, ale i tak boleśnie trafił mnie w twarz. Krzysiek z chichotem przyjął głośne plaśnięcie członka. Końcówka była mokra. Kiedy odsunęłam twarz, przezroczyste pasemko śluzu ciągnęło się od mojego policzka do czubka penisa. Błysnęło w świetle latarni.

    – I co? Już się poznaliście? – szarpnął moją głową i zachichotał. Jego śmiech był inny. Chyba też zaczął działać alkohol. – Lubisz to? – zapytał, mocniej ścisnął włosy i znowu szarpnął.

    Nie bolało mnie takie szarpanie. Dziwne… Zwyczajnie pewnie bym wrzasnęła z bólu, a teraz… Przyjęłam, że alkohol stępił moje odczuwanie bólu i uznałam, że podniecenie pozwala mi na czerpanie przyjemności z takiej praktyki.

    – Tak… – odezwałam się niepewnie. Właściwie nie chciałam się do tego przyznać. – Chyba lubię, kiedy mnie tak traktujesz – nie to miałam powiedzieć, ale tak wyszło. I tak dobrze, że podchmielona potrafiłam formułować całe zdania.

    – Taak? No, to sprawdzimy, co lubisz i ile wytrzymasz! – poruszył się niespokojnie. Był coraz bardziej podniecony i stawał się coraz bardziej stanowczy, agresywny. Moją twarz trzymał na wysokości sterczącego, kołyszącego się penisa. Już był wilgotny.

    @

    Posłusznie czekałam na dalszy ciąg. Pewnie byłam ciekawa, co jeszcze zrobi, ale nie przyznałabym się facetowi do czegoś takiego. Jednak z takiego traktowania czerpałam niewytłumaczalną przyjemność. Bałam się, a chciałam więcej… Czułam, że po nodze powoli cieknie strużka mojego śluzu. Już byłam pewna, że lubię znaleźć się w takiej sytuacji. Poniżanie ekscytowało mnie. Na razie nie czułam bólu, zagrożenia. Krzysiek bawił się mną, ośmieszał. Znosiłam to z pokorą i satysfakcją.

    – Zanim spróbujemy jeszcze czegoś, pobaw się kutasem! – polecił i lekko pchnął moją głowę.

    Wystarczyło. Otworzyłam usta i członek wpadł do nich. Prawie udławiłam się! Intensywnie pracowałam językiem. Krzysiek stęknął i zasyczał. Sztywnym językiem odkryłam napletek, a dłonią chwyciłam mosznę. Chłopak zasyczał i cofnął biodra. Nim zrozumiałam, o co mu chodzi, rżnął mnie w usta!

    – Trzymaj się! – szepnął i znowu szarpnął włosy. Potem chwycił mnie oburącz za głowę i rżnął w usta.

    Dziwne uczucie. Śluz wyciekał mi z ust i dudniło mi w głowie, bo chłopak zatkał mi uszy. A chciałam być atrakcyjną dla niego, więc starałam się. Rżnął mnie, a ja nadal pracowałam językiem. Był zadowolony, bo słyszałam jego jęki, kiedy uciskałam poruszający się członek.

    – Wstawaj! – usłyszałam, kiedy puścił moją głowę.

    Oszołomiona podnosiłam się powoli. Poderwał mnie, szarpiąc za rękę. Chwilę później sprawnie rozpiął mi bluzkę, zdjął ją i rzucił na stół. Za nim wylądował stanik.

    – Tak będzie wygodniej – wyjaśnił podniecony. Uśmiechał się, patrząc na mnie. Nagle sięgnął do mojego krocza.

    Podniecona znieruchomiałam. Bezgłośnie otworzyłam usta i patrzyłam na niego.

    – Co? Podoba się! – intensywnie pocierał łechtaczkę.

    Zbyt intensywnie, ale dzisiaj… Dzisiaj chciałam zaszaleć i uczcić kolejny sukces. Mogłam sobie pozwolić na więcej niż zwykle. W pomieszczeniu byliśmy tylko we dwoje. Byłam pewna, że zablokował drzwi.

    @

    – Och! – jęknęłam zaskoczona, bo Krzysiek pstryknął palcami w sutki.

    – Lubię jak się kołyszą, a ty masz fajne cyce. Takie dorodne – wyjaśnił z uśmiechem. Stał z rozpiętym rozporkiem. Sterczący penis kołysał się. Jedną dłonią pocierał łechtaczkę, a drugą szarpał pierś.

    Otwierałam i zamykałam usta. Podniecenie było zbyt silne, żebym inaczej zareagowała. Stałam w rozkroku, z opuszczonymi rękoma i czekałam.

    – Ściągnij spódniczkę! – polecił. – Przez głowę. No, ruszaj się! – ponaglił mnie.

    Obezwładniona podnieceniem i alkoholem nieporadnie rozpięłam i ściągałam spódniczkę. On nie wyjął dłoni z mojego krocza. Kiedy spódniczka pokonała głowę, szarpnął ją i wylądowała na bluzce. Sprawnie odwrócił mnie i oparł o jakiś stół. Chwilę później wszedł we mnie.

    – Nawet nie zapytał, czy zabezpieczam się… – pomyślałam rozczarowana i zanurzyłam się w rozkosz. Nie wiem, czy alkohol aż tak rozluźnił mnie, czy dałam upust swoim potrzebom tłumionym od tygodni przez intensywną pracę? Niewiele słyszałam. Coś mówił, rżnął mnie rytmicznie, a ja cieszyłam się przeżywanymi doznaniami. Wsuwał mi palce do ust. Całowałam je, lizałam. Wypełniał mnie twardym penisem. Próbowałam go dotykać, ale on szarpał mną. Chwilami miałam trudności z utrzymaniem równowagi. Trzymał, ściskał, macał piersi, szarpał łechtaczkę. Pojękiwałam z rozkoszy. Lekki ból dodawał smaczku seksowi. Aż stukałam szpilką w podłogę.

    – Dalej suko! Ściskaj kutasa! – solidnie klepał mnie po pupie.

    Starałam się spełnić jego polecenie. Obraźliwe określenia dodatkowo podniecały mnie. Chciałam, żeby ta zabawa trwała jak najdłużej. Wreszcie zdołałam dotknąć penisa. Pocierałam go dość mocno. Był zadowolony.

    – No, dbasz o mnie! – pochwalił mnie. – A teraz pocieraj kutasa i łechtaczkę! Rób sobie dobrze! – polecił mi i znowu klepnął w pośladek.

    Chętnie spełniłam jego polecenie. Na efekt nie musieliśmy długo czekać. Poczułam nadpływającą falę rozkoszy i głośno jęknęłam. Dłoń przycisnęłam do penisa i cipki. Drżałam. Od nadal rżnął mnie. Nogi ugięły się pode mną. Nie przestawał walić członkiem. Każde uderzenie wstrząsało mną. Dawał mi rozkosz i bił nim.

    – Stój suko! – wystękał podniecony. Gwałtownie wbijał we mnie penisa, jednocześnie jedną ręką ciągnąc za włosy, a drugą szarpiąc pierś.

    Naga, z głową odchyloną do tyłu, charcząc, ostatkiem sił złapałam się krawędzi stołu i oparłam łokciami…

    @

    Dokończenie nastąpi.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Tomnick
  • Przyjaciolka z liceum

    Historia to jest fikcyjna.  Jestem Mateusz. Mam 26 lat i pracuje w odziedziczonej po zmarłych rodzicach firmie zajmującej się nieruchomościami użytkowymi typu galerie handlowe czy parki rozrywki. Moja przygoda zaczyna się podczas spotkania po latach klasy z liceum. W klasie trzymałem się głównie z 3 koleżankami . Jedną z nich była Patrycja. Około 165 cm wzrostu, włosy do ramion, zielone oczy i jasna cera. Jej figura zawstydzała nie jedną koleżankę. Smukła sylwetka, jędrny tyłek, no i piersi. Miseczka G. Co wyróżniało ją wśród koleżanek. Znałem ją od gimnazjum. Choć wtedy jakoś nie mogliśmy znaleźć wspólnego języka i nasza znajomość kończyła się na wspólnym piciu i paleniu. (Wspólni znajomi) W liceum sytuacja się zmieniła. Gdy poznałem ją bliżej okazało się że rozrywkowa, wulgarna dziewczyna to tak naprawdę cicha spokojna i miła nastolatka. W towarzystwie kolegów z osiedla zmieniała się. Ale wróćmy do historii. Przez całe liceum przyjaźniliśmy się. Często wychodziliśmy razem na miasto itd. do czasu gdy przedstawiła mi swojego chłopaka. Kojarzyłem Arka z dorywczej pracy gdzie był ochroniarzem. Był od nas starszy o 3 lata. Skończyły się wspólne wyjścia. Gdy skończyła 18 lat zamieszkali razem. Do matury czas szybko minął i kontakt przyjaźń kończyła się wraz za murami szkoły. Po maturze ona została w naszym małym miasteczku a ja wyruszyłem do Warszawy na studia, na które mieliśmy z resztą iść razem. Przez 6 studiów nie widzieliśmy się ani razu. Głównie przez to , że moi rodzice z powodu złego stanu zdrowia przeprowadzili się do Warszawy do kliniki leczenia nowotworów ( ale o tym nie będę wspominał). Spotkaliśmy się wtedy na obchodach 100 lecia odzyskania przez Polskę niepodległości. Nic się nie zmieniła. Niestety wciąż stał przy niej Arek, który na mój widok pociągnął ją za rękę i poszli w stronę samochodu. Minął rok, a ja odebrałem telefon i usłyszałem że jestem zaproszony na chrzest dziecka. Córki Partycji i Arka. Zaniemówiłem. Nie szczerze pogratulowałem, lecz przyjąłem zaproszenie. Gdy nadszedł termin chrztu dostałem ważny telefon ze szpitala. Moi rodzice zmarli. Ojciec pierwszy. Matka z tęsknoty po godzinie. Załamałem się. Zadzwoniłem do Pati, przeprosiłem i wytłumaczyłem sytuację w tym czasie jadąc dla szpitala. Tam powiedzieli że muszę podpisać trochę dokumentów i poczekać. Myślałem wtedy o Patrycji, że zepsułem święto jej córki mówiąc jej o wydarzeniu. Wtedy niespodziewanie ujrzałem ją na szpitalnym korytarzu. Podeszła do mnie i usiadła w milczeniu. Oparła głowę o moje ramię i ujrzałem łzy w jej oczach. Ciąg dalszy nastąpi

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Amadeusz

    To moje pierwsze opowiadanie, więc proszę o wyrozumiałość.

  • Jak matka tak i corka…

    Nazywam się Mateusz, byłem wtedy świeżo po swoich 18-nastych urodzinach, dostałem swój pierwszy samochód i w końcu mogłem sam jeździć do swojej dziewczyny i nie musiałem prosić rodziców żeby mnie zawieźli, bo moja dziewczyna, Julka, mieszkała w małej wiosce oddalonej o 20km od mojej. Nie chciało mi się tego dnia jechać do szkoły więc zostałem w domu i umówiłem się z Julką że przyjadę do niej jak wróci ze szkoły, czyli około 13. Chwilę przed 13 byłem już pod jej domem, zapukałem do drzwi i otworzyła mi mama Julki, powiedziała że Julce rozładował się telefon i nie miała jak się ze mną skontaktować i powiedzieć mi że ma dziś dodatkowo dwie lekcje i będzie w domu dopiero około 15. Trochę się wkurzyłem i chciałem już jechać do domu, ale mama Julki powiedziała że mogę poczekać na nią u nich żeby ciągle nie jeździć tam i z powrotem. Nie widziało mi się to za bardzo, ale chodziłem jeszcze do szkoły i nie miałem pieniędzy żeby sobie pozwolić na ciągłe jeżdżenie, bo samochód przecież na wodę nie jeździ, więc się zgodziłem. Okazało się że jest sama w domu, więc musiałem się raczej przygotować na dwugodzinną rozmowę z przyszłą teściową, no zajebiście. Mama Julki zrobiła po kawie i usiedliśmy przy stole w salonie. Nigdy tak szczerze nie rozmawiałem z Julki rodzicami dłużej niż 5 minut więc nie wiedziałem jaka Ona jest. Zaczęła się więc gadka, a początku byłem trochę zestresowany, ale po dłuższej rozmowie okazało się że Pani Beata to spoko babka i można było z nią na luzie pogadać. Dowiedziałem się że ma 47 lat co mnie bardzo zdziwiło bo naprawdę była z niej piękna i seksowna kobieta i nigdy bym nie powiedział że jest po czterdziestce. Im dłużej rozmawialiśmy tym atmosfera była luźniejsza i w pewnym momencie zacząłem z nią rozmawiać jak z koleżanką, dosłownie. Minęło trochę czasu i mama Julki wstała na chwilę i zaczęła czegoś szukać w szafce na przeciwko mnie, zauważyłem wtedy że ma bardzo fajną dupeczkę, serio, aż nie mogłem oderwać wzroku, gdy spojrzałem niżej podnieciłem się jeszcze bardziej bo zobaczyłem jej bose stópki, nic mnie w kobietach chyba bardziej nie podnieca niż stopy. Nie mogłem oderwać wzorku, poczułem jak staje mi kutas, zacząłem go dotykać przez spodnie, po chwili włożyłem rękę do majtek i zacząłem się lekko masturbować, przez chwilę zapomniałem w ogóle gdzie jestem, co robię i na czyj widok właśnie wale konia. Byłem tak bardzo podniecony że nie zauważyłem nawet że mama mojej dziewczyny odwróciła głowę i się na mnie patrzyła. Po chwili się odwróciła a ja szybko się otrząsnąłem i wyjąłem rękę ze spodni. Myślałem wtedy że nic nie widziała. Usiadła obok mnie, przez jakieś pół minuty była cisza i nagle zapytała mnie czy uprawiałem już z Julką seks. Byłem w szoku, zatkało mnie i nie wiedziałem co mam odpowiedzieć. Patrzyłem się na nią jak debil i po kilku sekundach ciszy położyła mi stopę na kutasie po czym powtórzyła pytanie. Tym razem odpowiedziałem, powiedziałem że nie, co było prawdą i aż wstyd przyznać ale byłem prawiczkiem i nigdy z żadną dziewczyną się nie kochałem i nie wiedzieć czemu to też jej powiedziałem. Uśmiechnęła się do mnie a następnie wstała, złapała mnie za rękę i zaprowadziła mnie na kanapę. Liczyłem wtedy na coś typu MomTeachSex, ale Ona zaczęła mówić o tym jak pierwszy raz jest ważny w związku i tego typu rzeczy. Nie słuchałem nawet do końca o czym mówiła, patrzyłem tylko na nią i widziałem piękną i dojrzałą kobietę. Nie wiem dlaczego ale po kilku sekundach pocałowałem ją. W tamtej chwili myślałem że zaraz mnie odepchnie, zajebie mi liścia, powie że jestem pojebany i każe wypierdalać, ale ku mojemu zaskoczeniu odwzajemniła mój pocałunek i zaczęliśmy całować, bardzo namiętnie i muszę przyznać że jeszcze z żadną dziewczyną się tak nie całowałem…

     

    CDN…

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Mateusz Kowalski
  • Bezbronna w rekach sadysty cz.2

    Druga część opowiadania zainspirowanego prawdziwymi wydarzeniami.

    Zabawę zaczął od niebieskiego wibratora. Włączył wibracje i zaczął dotykać nim mojej łechtaczki przez majtki. Było bardzo przyjemnie, ale nie trwało to długo. Nagle odsunął pasek materiału broniący mu dostępu do mojej cipki, po czym wepchnął we mnie wibrator. Choć byłam już mocno wilgotna, niespodziewanie głęboka penetracja sprawiła mi ból. Zaraz jednak poczułam w sobie przyjemne, miarowe wibracje. Rozluźniłam się, zamknęłam oczy i zaczęłam czerpać z tego przyjemność.

    Zatracona w przyjemnych doznaniach nawet nie zauważyłam, kiedy zaczął obowiązywać mnie liną. Zorientowałam się dopiero, gdy przełożył fragment tuż pod wystającym z mojej cipki wibratorem. Otworzyłam oczy, spojrzałam na niego zdziwiona, a wówczas on pociągnął za trzymaną w dłoni końcówkę. Poczułam jak gruba lina wbija mi się w tyłek, ociera o plecy i barki. Jeszcze kilkukrotnie skrócił linę, zawiązał na niej jakiś skomplikowany węzeł i tak mnie zostawił. Wyszedł z pomieszczenia oznajmiając mi tylko, że “za jakiś czas wróci”.

    Siedziałam unieruchomiona w wyjątkowo niewygodnej pozycji – na wpół zgięta, z rękoma związanymi za plecami, z kneblem wepchniętym w usta. Lina wrzynała mi się w miejsca intymne, a gdy tylko próbowałam się wyprostować, węzeł zaciskał się jeszcze mocniej i dodatkowo ograniczał mi ruch. Na początku nie bolało aż tak bardzo, lecz później ból stał się prawie nie do zniesienia. Przestałam się więc szarpać, i próbowałam skupić się na doznaniach z cipki.

    Wibrator wciąż był włączony i przyjemnie drażnił mnie od środka. Wibrował powoli, miarowo, niezbyt intensywne, przez co nie mogłam dojść choć bardzo tego pragnęłam. Mimo wszystko nie potrafiłam zapomnieć o bólu, bo ten stopniowo ogarniał całe moje drętwiejące ciało. Po jakimś czasie ból i przyjemność zaczęły zlewać się w jedno, intensywne odczucie. Rozkosz przenikała się z cierpieniem tworząc doznanie, którego nigdy wcześniej nie dane mi było doświadczyć.

    Pojękiwałam cicho przez knebel, mięśnie drżały mi jak w febrze, z cipki sączyły mi się soki. Nie potrafię powiedzieć jak długo na niego czekałam – równie dobrze mogło to być piętnaście minut, jak i godzina. W końcu jednak przyszedł i zaczął rozwiązywać krępujący mnie węzeł. Robił to z wyraźnym ociąganiem, jakby rozkoszując się widokiem mojego upodlenia. W końcu jednak ściągnął ze mnie linę, wyciągnął z cipki wibrator, pozwolił się wyprostować.

    Bałam się co będzie dalej, lecz on był dla mnie niespodziewanie delikatny. Muskał dłonią czerwone pręgi, jakie zostawiła na moim ciele lina. Z brody, dekoltu i piersi starł ślinę, która wypłynęła z moich zakneblowanych ust. Odgarnął mi włosy za uszy, wytarł rozmazany makijaż pod oczami, pogładził czule po głowie. Rozciął nawet taśmę, którą wcześniej przykuł mnie do nóg fotela. A jednak coś w wyrazie jego twarzy kazało mi zachować czujność. Z jakiegoś powodu po prostu wiedziałam, że najgorsze jest jeszcze przede mną. Nie pomyliłam się.

    Z rosnącym przerażeniem patrzyłam, jak odchodzi i sięga po leżący na stole pejcz. Zamachnął się nim na próbę, skórzane końcówki przecięły ze świstem powietrze. Na ten dźwięk przez moje obnażone ciało przeszedł mimowolny dreszcz grozy. Musiał dostrzec wzbierającą we mnie panikę, bo nagle uśmiechnął się złowieszczo. Przywołał mnie do siebie skinieniem głowy, a ja nieoczekiwanie dla samej siebie wstałam i ruszyłam w jego stronę. Poruszałam się powoli, niepewnie, na miękkich jak z waty nogach, a jednak szłam.

    Stanęłam u jego boku starając się nie okazywać lęku. Nie za bardzo mi to jednak wychodziło, bo gdy tylko poczułam na skórze dotyk pejcza wzdrygnęłam się gwałtownie. Na początku nawet mnie nim nie biczował, po prostu smyrał mnie skórzanymi paskami a ja trzęsłam się jak osika. Krzyczał na mnie, kazał mi stać prosto, w bezruchu, z uniesioną głową i wypiętą piersią. Gdy powiedział, że jestem nic nie warta, skoro nie potrafię się zachować jak na porządną sukę przystało, to coś we mnie pękło. Zawzięłam się w sobie, znieruchomiałam w pozycji jakiej ode mnie oczekiwał.

    Stałam tak naga, dumnie wyprężona z rękami zawiązanymi za plecami i oczekiwałam najgorszego, lecz on wciąż tylko wodził po moim ciele skórzanymi paskami. Odprężyłam się nieco, uspokoiłam oddech, w końcu nawet odważyłam się spojrzeć mu prosto w oczy. I wówczas spadło na mnie pierwsze prawdziwe uderzenie. Pejcz przeorał moje pośladki, zawinął się na udzie boleśnie muskając obnażoną cipkę. Krzyknęłam z bólu, zatoczyłam się w bok, spróbowałam sięgnąć dłońmi do piekących pośladków. Przywołał mnie do porządku, zrugał, kazał ponownie przyjąć pozycję, a ja posłusznie wykonałam jego polecenie.

    Kolejne uderzenia spadały na mnie raz za razem. Okładał mnie po piersiach, brzuchu, plecach, pupie, udach, łydkach, w zasadzie wszędzie poza głową. Przez jakiś czas próbowałam utrzymać pozycję, lecz bił mnie bardzo mocno, bez wyczucia. Moje ciało zaczęło odmawiać mi posłuszeństwa, ból i pieczenie stawały się nie do zniesienia. Cały czas krzyczał na mnie i kazał stać mi prosto, lecz nie byłam już w stanie go słuchać. Mimowolnie kuliłam się, rzucałam na boki i zginałam w pół, rozpaczliwie próbując uniknąć uderzeń pejcza.

    Wszystko skończyło się tak niespodziewanie, że początkowo nie mogłam w to uwierzyć. Przez dłuższą chwilę stałam i chlipałam żałośnie, bojąc się otworzyć oczy. Słyszałam jak odchodzi, jak odkłada pejcz na stół, lecz instynktownie czułam, że jeszcze nie czas aby odetchnąć z ulgą. I po raz kolejny przeczucia mnie nie zawiodły.

    Otworzyłam oczy akurat w porę aby zobaczyć, jak sięga do mojej prawej piersi. W dłoni trzymał rozwartą klamerkę do wieszania prania, jedną z tych, które mi wcześniej zaprezentował. Gdy klamra zapięła się na moim sutku syknęłam z bólu i aż cofnęłam się o krok. Nie zrobiło to na nim najmniejszego wrażenia – jak gdyby nigdy nic wyciągnął kolejną klamerkę, po czym spojrzał na mnie wymownie.

    Początkowo próbowałam mu się opierać. Kiwałam przecząco głową, a nawet odgrażałam mu się przez knebel. Lecz on tylko patrzył na mnie w milczeniu i uśmiechając się pogardliwie czekał, aż się uspokoję. W ostatnim naiwnym odruchu spróbowałam wziąć go na litość – spuściłam głowę, zaczęłam skamleć jak zbity pies. Lecz wtedy już wiedziałam, że mój los jest przesądzony. W jego wzroku, w jego postawie było coś takiego, czemu nie potrafiłam się oprzeć. I w końcu, wbrew sobie, wbrew paraliżującemu mnie strachowi, postąpiłam naprzód i ponownie oddałam się w jego władanie.

    Klamry zaciskały się na moim obnażonym ciele, a ja tylko jęczałam cicho przez knebel, starając się nie myśleć o przeszywającym mnie bólu. Na początku skupił się tylko na piersiach, lecz gdy nie było już na nich miejsca na kolejne klamerki, zaczął je przypinać także gdzie indziej. Kilka przyczepił mi do brzucha, bioder, po wewnętrznej stronie ud, do szyi. Najbardziej czułe miejsce pozostawił sobie jednak na koniec.

    Ból w kroczu przyćmił intensywnością wszystko to, czego doświadczyłam z jego ręki do tej pory. Klamry zwisały z moich warg sromowych, a nawet z łechtaczki – choć nie jestem tego pewna, bo w tamtej chwili ledwie już panowałam nad swymi zmysłami. Cierpienie było wszechogarniające, niewyobrażalne, i tylko resztką siły woli powstrzymywałam się przed ucieczką. Chyba jedynie ogromne podniecenie utrzymało mnie wówczas na miejscu. Bo pomimo całego tego bólu, uczucia zmęczenia, zrezygnowania i wściekłości na siebie samą, z mojej cipki aż się wylewało.

    Soki spływały po klamrach, obficie zwilżały mi uda, kapały ciężkimi kroplami na podłogę. Towarzyszące podnieceniu ciepło rozgrzewało mnie od środka niczym żywy ogień. Nie przypominam sobie, abym kiedykolwiek wcześniej w życiu była aż tak bardzo napalona. Cena za taki stan była wysoka, lecz pewnie byłabym w stanie zapłacić więcej. Znieść jeszcze więcej bólu, poniżenia i upodlenia, byle tylko nadal się mną zajmował. Bylebym tylko poczuła wreszcie w sobie jego kutasa, nasiąkła jego spermą, zadowoliła go tak jak na to zasługiwał.

    Musiał doskonale zdawać sobie z tego wszystkiego sprawę, bo nie odpuścił mi nawet wtedy, gdy na moich polikach zalśniły pierwsze łzy. Poznał się na mojej suczej naturze, wyczuwał moje bezgraniczne podniecenie. Najpewniej wiele razy miał do czynienia z takimi jak ja i wiedział, na co może sobie pozwolić. Wiedział jak daleko może się posunąć, ile może zadać bólu i cierpienia. I najwidoczniej uznał, że wciąż mogę znieść więcej, bo ponownie sięgnął po bat.

    Tym razem batorzył mnie w określonym celu. Precyzyjnie wymierzając ciosy, strącał ze mnie klamerki. Te odpadały jedna po d**giej, pozostawiając po sobie ukłucia bólu, o wiele bardziej intensywnego niż wtedy gdy je zakładał. Na szczęście uderzenia bata nie były szczególnie mocne, a pieczenie po usuniętych klamrach trwało tylko krótką chwilę. A może po prostu byłam już tak obolała, tak zmęczona, że po prostu zobojętniałam? A może rozpierające mnie podniecenie przyćmiło wszelkie inne doznania? Coś w każdym razie musiało być na rzeczy, bo po prostu przeoczyłam moment, w którym odpadła ze mnie ostatnia klamerka.

    Gdy wreszcie zdałam sobie sprawę, że skończył zabawę klamerkami, opadłam na kolana. Stało się to bez udziału mojej świadomości, po prostu nogi się pode mną nagle ugięły i poleciałam bezwładnie w dół. Wiedziałam, że nie dałabym rady wstać, nawet gdyby kazał mi się podnieść. Klęczałam więc przed nim z nadzieją, że pozwoli mi choć chwilkę odpocząć. Nie bałam się już jednak tego co zamierzał mi jeszcze zrobić, bo przecież nie mógł to być koniec. Byłam gotowa przyjąć i znieść absolutnie wszystko, co tylko uzna za stosowne mi uczynić.

    A on stał przede mną i przyglądał mi się z nierozłącznym uśmieszkiem na twarzy, zupełnie jakby wiedział, że teraz już naprawdę należę do niego. Nie była to już tylko kwestia lęku przed bólem, tak jak wtedy gdy mnie spoliczkował. Za jego sprawą przekroczyłam granicę cierpienia, za którą nie obawiało się już bólu fizycznego. Sposób w jaki mnie potraktował tak mocno mnie podniecił, że nie byłam już w stanie skupić się na niczym innym poza szalejącymi we mnie żądzami. I gdy przywołał mnie do siebie skinieniem głowy, ruszyłam posłusznie na kolanach z nadzieją, że tak jak obiecał zajmie się wreszcie wszystkimi moimi “dziurami”.

    Podobało się? Napisz w komentarzu co chciałbyś, aby spotkało Bezbronną w kolejnej części. Najlepsze inspiracje wykorzystam.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Algos

    Druga część opowiadania zainspirowanego prawdziwymi wydarzeniami.

  • Bezbronna w rekach sadysty cz.3

    Trzecia część opowiadania zainspirowanego prawdziwymi wydarzeniami.

    Klęczałam przy nim, a on gładził mnie dłonią po włosach. Ta niewinna pieszczota bardzo mi pomagała w dochodzeniu do siebie. Próbowałam opanować drżenie ciała, uspokoić nieco rozdygotany oddech i sączące się z oczu łzy. Lecz po tym co przeszłam w ciągu ostatniej godziny nie było to wcale takie proste. Na ciągle jeszcze żywe wspomnienie podduszania, policzkowania, biczowania, klamerek i wszystkiego tego, czego doświadczyłam z jego rąk, targały mną silne spazmy. Wciąż byłam także bardzo mocno podniecona, a to bez wątpienia nie ułatwiało mi osiągnięcia wewnętrznego spokoju.

    Instynktownie wyczuwałam, że on także jest podniecony i to wcale nie mniej niż ja. W przeciwieństwie do mnie zachowywał jednak spokój, był zimny i opanowany, lecz nie mógł ukryć pożądania z jakim na mnie patrzył. Widziałam w jego oczach, że pomimo mojego upodlenia – a może właśnie z tego powodu, pragnął mnie mocniej niż kiedykolwiek wcześniej. Najdobitniej świadczyła o tym erekcja, aż nadto odznaczająca się pod cienkim materiałem jego spodni.

    Z każdą upływającą chwilą coraz trudniej było mi opierać się urokowi jego nabrzmiałego penisa. I wkrótce cała moja uwaga skupiła się na pulsującym wybrzuszenie w okolicach krocza stojącego przede mną mężczyzny. Nie potrafiłam myśleć o niczym innym, wyobrażałam Go sobie, wspominałam z rozżaleniem i poczuciem winy. Nie mogłam sobie wybaczyć, że odtrąciłam Go w chwili, gdy na początku naszego spotkania próbował zgwałcić mi nim usta. Teraz zniosłabym absolutnie wszystko, wykonała każde najbardziej nawet perwersyjne polecenie, byle tylko znów mieć szansę Go zobaczyć.

    Wszystko wskazywało na to, że na razie nie zamierzał podzielić się ze mną swym wspaniałym kutasem. Być może był to rodzaj zemsty za to, że wcześniej go odtrąciłam. Jakaś wyrafinowana tortura – tym razem psychiczna, a może kierowało nim jeszcze coś innego. W każdym razie, gdy w końcu nie wytrzymałam, przylgnęłam do niego i z braku innych możliwości zaczęłam ocierać się o jego nabrzmiałe krocze twarzą, szybko mnie od siebie podsunął. Próbowałam zbliżyć się ponownie, jęczałam tłumione przez knebel prośby, spoglądałam na niego błagalnym wzrokiem, lecz zupełnie nic w ten sposób nie wskórałam.

    Przyglądał mi się z wyraźnym rozbawieniem, i trzymając na dystans prowokacyjnie masował kutasa przez spodnie. d**gą rękę opierał mi o czoło, skutecznie powstrzymując mój napór. W końcu najwyraźniej znudziły mu się przepychanki ze mną, bo rozkazał mi przestać, a ja świadoma tego, że mój upór był daremny, natychmiast przestałam na niego napierać. Nie oznaczało to oczywiście, że zamierzam zrezygnować z jego kutasa – wręcz przeciwnie, ale nie miałam na razie innej opcji niż uzbroić się w cierpliwość.

    Gdy w kolejnej chwili zapytał mnie “czy pragnę go poczuć w sobie”, po moim obnażonym ciele przetoczyła się fala gorąca. Zaczęłam kiwać na potwierdzenie głową tak gwałtownie, że aż pokazały mi się przed oczami mroczki. Oznajmił mi wówczas, że “jeszcze nie pora”, po czym zapytał czy jestem już gotowa, aby sobie na to zasłużyć. I znów potakiwałam głową jak szalona, nieudolnie próbując wyartykułować przez knebel swe bezgraniczne oddanie. Tym razem musiał mi chyba uwierzyć, bo uśmiechnąwszy się triumfalnie podszedł do mnie, i zaczął pozbywać się krępujących mnie węzłów.

    Gdy już rozciął taśmę krępującą mi ręce za plecami, odpiął także pasek od knebla. Z ulgą wyplułam z ust kulkę, rozmasowałam obolałe nadgarstki. Chciałam wstać na równe nogi i pocałować go w podzięce za okazaną mi dobroć, lecz powstrzymał mnie wymownym gestem dłoni. Kazał mi się obrócić, przyjąć pozycję na czworaka, jak najmocniej wypiąć tyłek ku górze. Gdy już wykonałam poprawnie polecenie wymierzył mi klapsa, ot tak dla zabawy, po czym ruszył w kierunku wyjścia z pomieszczenia. Wychodząc rzucił jeszcze, że zaraz wróci, i że mam czekać na niego w tej pozycji.

    Choć nie mogłam się wręcz doczekać jego powrotu, to czekanie wcale mi się nie dłużyło. Wyobrażałam sobie co będzie wkrótce ze mną robił, jak wbije się w moją cipkę od tyłu i trzymając za biodra zerżnie ostro na pieska. Byłam po prostu pewna takiego właśnie scenariusza nadchodzących wydarzeń. Nie widziałam żadnego innego powodu, dla którego kazałby mi się wypinać w taki sposób.

    Choć wydawało się to niemożliwe, fantazjowanie jeszcze zwiększyło moje podniecenie. Oparłszy głowę o podłogę podziwiałam swe lśniące od soków krocze, patrzyłam jak gęste krople spływają mi po udach, jak raz za razem skapują na podłogę. Cipka pulsowała przyjemnym ciepłem, jakby zapraszając do zabawy. Przemknęło mi przez głowę, że teraz gdy moje dłonie zostały oswobodzone, mogłabym zacząć się tam dotykać i nieco sobie ulżyć. Myśl ta była wyjątkowo kusząca, lecz obawiałam się, że jeśli przyłapie mnie na masturbacji zostanę ukarana. Związany z karą ból zapewne bym jeszcze zniosła, ale konieczność odroczenia penetracji mogłaby doprowadzić mnie do szaleństwa.

    Gdy zobaczyłam go ponownie w drzwiach poczułam ogromne rozczarowanie. W dłoni niósł znajomy niebieski wibrator, co oznaczało najpewniej, że zanim we mnie wejdzie zabawi się jeszcze moją cipką. Wszelkie moje prognozy legły jednak w gruzach, gdy poczułam jego palec na moim odbycie. Momentalnie się spięłam – nie to żeby była to moja dziewicza dziurka, ale doświadczenia z seksem analnym nigdy nie były dla mnie przyjemne. Wręcz przeciwnie, anal kojarzyłam wyłącznie z bólem w trakcie i dyskomfortem po.

    Jednocześnie zdawałam sobie sprawę, że jeśli będzie chciał wziąć mnie w ten sposób, to nie dam rady mu się przeciwstawić. Mógłby wsadzić w mój odbyt cokolwiek i porządnie mnie tym czymś wydymać, a ja nawet bym nie zaprotestowałam. Zgodziłam się być do jego dyspozycji, i nie były to bynajmniej czcze słowa. W tym momencie czułam się jego suką, jego własnością, i jeśli miał ochotę pieprzyć mnie analnie – niech i tak będzie.

    Wbrew mym najgorszym obawom nie zrobił niczego brutalnego. Wciąż tylko masował palcem mój odbyt, nie penetrując go głębiej niż na długość paznokcia. Sprawiało mi to nawet pewną przyjemność, ale niechęć wciąż brała we mnie górę.

    Nagle podstawił mi przed twarzą kieliszek z winem. Obróciłam głowę i spojrzałam na niego z niedowierzaniem, gdyż poczęstunek tego typu był ostatnią rzeczą jakiej się teraz po nim spodziewałam. On tylko uśmiechnął się w swoim stylu i polecił wypić do dna, mówiąc, że to “na rozluźnienie”. Sięgnęłam po kieliszek i wypiłam wszystko duszkiem. Zanim alkohol zdążył uderzyć mi do głowy poprosiłam o jeszcze, a on nalał mi kolejną porcję. Sam także pił wino, lecz nie przeszkadzało mu to zabawiać się moim odbytem.

    Musiał posmarować palec jakimś lubrykantem, bo wchodził we mnie z coraz mniejszym oporem. Równie możliwe było jednak, że to ja się po prostu nieco rozluźniłam pod wpływem wina. Wciąż czułam się jeszcze spięta, ale już chyba nie tak bardzo jak na początku. Jednocześnie podniecenie brało we mnie górę nad złymi skojarzeniami, bo nagle uświadomiłam sobie, że napieram pupą na jego palec. Robiłam to zupełnie mimowolnie, a ruchu były ledwie zauważalne, lecz już sam fakt był dla mnie sporym zaskoczeniem. Przemknęło mi przez głowę, że mogłaby odważyć się na więcej, lecz zaraz uznałam to za nierealne.

    Jakby czytając mi w myślach oznajmił nagle, że najwyższą pora abym wcisnęła go głębiej. Wiedziałam, że jeśli nie wykonam polecenia, to i tak wsadzi we mnie palca tak głęboko jak będzie tylko chciał. A mógł też w złości sięgnąć po leżący nieopodal wibrator i od razu zacząć mnie nim pieprzyć. Z dwojga złego wolałam sama to zrobić, przynajmniej zachowywałam jakąkolwiek kontrolę nad sytuacją.

    Zaczęłam napierać odbytem na jego palec. Początkowo nieśmiało, lecz nie czując szczególnego dyskomfortu, przyspieszyłam. Moje ruchy stały się rytmiczne, pewne. I nagle poczułam, że obijam się pośladkami o jego dłoń, co bez wątpienia oznaczało, że cały palec chował się we mnie. Fakt, iż udało mi się to osiągnąć w tak krótkim czasie, napawał mnie dumą. Poczułam się jak rasowa analna suka, jedna z tych wyuzdanych dziewczyn, które po wielokroć oglądałam na filmach porno.

    Cała pewność siebie prysła, gdy powiedział mi, że czas na d**gi palec. Momentalnie się spięłam, zaczęło mnie wszystko boleć, ledwie tylko przyłożył złączone palce do mojego odbytu. Jęknęłam ni to ze strachu, ni to z bólu, lecz on już je we mnie wciskał. Robił to powoli, ale konsekwentnie. Penetrował mnie coraz głębiej, głębiej i jeszcze głębiej. Nie wiem czy wcisnął dwa do końca, ale zaraz dołączył kolejny palec. Tym razem zrobił to bez żadnego ostrzeżenia, cofnął dłoń i po chwili w moim odbycie były już trzy palce.

    Znosiłam to wszystko w pokornym milczeniu. W miarę możliwości starałam się nie spinać, nie reagować na bolesne ukłucia, które pojawiały się gdy wchodził we mnie głębiej. Pomagało mi w tym bez wątpienia wypite wino, którego szumiało mi już przyjemnie w głowie. I choć wciąż trudno mi było się samej przed sobą do tego przyznać, to coraz bardziej podobało mi się to co ze mną robił. Uczucie wciąż jeszcze było dalekie od przyjemności jaką dawała mi penetracja cipki, ale naprawdę niewiele już brakowało.

    Ledwie moje zwieracze rozciągnęły się na tyle, aby mogła zmieścić w sobie kolejny – czwarty palec, a już wpychał mi w odbyt wibrator. Ku mojemu zaskoczeniu jego “zabawka” weszła we mnie prawie bez oporu. Równie gładko wibrator się we mnie zagłębił a potem wysunął, a był przecież prawie dwukrotnie dłuższy i przynajmniej równie gruby co trzy złączone ze sobą palce. Nie musząc już dłużej obawiać się bólu, wreszcie zaczełam czerpać z anala prawdziwą radość. A gdy nagle włączył wibracje, przyjemność zintensyfikowała się przynajmniej dziesięciokrotnie.

    Nie mogąc się opanować nabijałam się na wibrator ciężarem całego ciała. Gwałtownie cofałam tyłek próbując wepchnąć go możliwie jak najgłębiej, po czym pochylałam się do przodu i znów napierałam. Przez cały czas starałam się nie wypuszczać go z siebie, gdyż konieczność ponownego wprowadzenia wibratora w odbyt, wiązała się kilku sekundową przerwą w doznaniach. A te były cudowne, niewyobrażalnie intensywne, nie do opisania słowami. Nie potrzebowałam wiele czasu, aby do reszty się w nich zatracić.

    Nie potrafię powiedzieć ile czasu pieprzył mnie tym wibratorem. Niezależnie jednak ile by to nie trwało, czułam wielki niedosyt gdy nagle skończył. Byłam już o krok od osiągnięcia orgazmu, pierwszego analnego orgazmu w moim życiu. Jęcząc głośno, sapiąc, pojękując, czułam jak wzbiera we mnie eksplozja rozkoszy. I wtedy właśnie go ze mnie wyciągnął. Wyłączył wibracje, odłożył wibrator na podłogę. Zupełnie ignorując malujący się na mojej twarzy zawód, kazał mi podnieść się z czworaka i przed nim uklęknąć. Gdy tylko dotarło do mnie co to oznacza, natychmiast opuściły mnie żal, a podniecenie po raz kolejny przetoczyło się przez moje ciało cudowną, gorącą falą.

    Podobało się? Napisz w komentarzu co chciałbyś, aby spotkało Bezbronną w kolejnej części. Najlepsze inspiracje wykorzystam.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Algos

    Trzecia część opowiadania zainspirowanego prawdziwymi wydarzeniami.

  • Bezbronna w rekach sadysty cz.4

    Czwarta część opowiadania zainspirowanego prawdziwymi wydarzeniami.

    Obciągałam mu z ogromnym zapałem. Byłam tak mocno napalona, że gdy tylko pozwolił mi wziąć kutasa do ust, rzuciłam się na niego jak wygłodniałe zwierzę na mięso. Na zmianę ssałam, połykałam, wpychałam Go sobie głęboko w gardło. Mlaskałam przy tym głośno, siorbałam, zalewałam się śliną. Wszystko to było jednak nie ważne, nieistotne, jedyne co się liczyło, to że wreszcie mogłam zajmować się nim tak jak należało.

    Moje pieszczoty stały się tak intensywne, tak nachalne i dzikie, że w końcu zmuszony był mnie upomnieć. Siłą wyciągnął mi kutasa z ust, a gdy próbowałam ponownie się na niego nabić, spoliczkował mnie. Zagroził, że jeśli zaraz się nie opanuję i nie zacznę wreszcie dawać mu prawdziwej przyjemności, znów mi Go zabierze.

    Z największym trudem zdusiłam wzbierającą we mnie złość. Wiedziałam, że muszę poskromić żądze, bo w przeciwnym razie spełni swoje groźby – a tego bym w obecnym stanie nie zniosła. Wzięłam głęboki wdech, opuściłam pokornie wzrok, skinęłam głową na znak, że zrozumiałam swój błąd. Przez chwilę jakby się wahał, lecz w końcu zlitował się i ponownie podsunął mi kutasa przed twarz.

    Musiałam wytężyć całą siłę woli, aby znów się na niego nie rzucić. Wyglądał tak kusząco, tak cudownie, że aż westchnęłam z wrażenia. Nabrzmiały, czerwony żołądź aż lśnił od soków. Grube żyły pulsowały pod napiętą skórą, wprawiając prącie w delikatne drżenie. Idealny w każdym calu, jakby wręcz stworzony do ostrego rżnięcia takich jak ja. Wiedziałam jednak, że najpierw będę musiała sobie na to rżnięcie zasłużyć.

    Patrząc mu głęboko w oczy, powoli zbliżyłam usta do nabrzmiałej główki. Złożyłam na niej delikatny pocałunek, i wysunąwszy język zaczęłam zlizywać soki. Oblizałam Go dokładnie, bez zbędnego pośpiechu, z każdej możliwej strony. Gdy zawędrowałam językiem do miejsca, w którym główka łączyła się z prąciem, zajęczał z rozkoszy. Zdając sobie sprawę jak dużą przyjemność mu tym sprawiłam, podciągnęłam napletek do oporu i zaczęłam go tam pieścić. Musiałam wówczas natrafić na jego czuły punkt, bo nagle zaczął się prężyć, wyrzucił biodra do przodu.

    Jego przyśpieszony oddech oraz rozlegające się raz za razem ciche pojękiwanie, podniecały mnie bardziej chyba jeszcze niż wszystko to, co robił ze mną wcześniej. Byłam już podniecona do granic możliwości i nie mogąc się powstrzymać, zaczęłam jęczeć razem z nim. To było cudowne uczucie, móc dawać mu rozkosz i jednocześnie samej czerpać z tego przyjemność. Niby wiedziałam, że powinnam zachować spokój, lecz słysząc jego kolejny, przeciągły jęk, znów puściły mi wszelkie hamulce.

    Ssałam i nabijałam się zapamiętale na jego główkę, gdy nagle chwycił mnie mocno za włosy. W pierwszej chwili spanikowałam, myślałam, że zaraz mnie ukaże i wyciągnie Go ze mnie raz na zawsze. Zamiast tego naparł na moje usta biodrami, wbijając kutasa po same gardło. Zupełnie zaskoczona takim obrotem spraw zaksztusiłam się, odruchowo spróbowałam wyrwać, lecz nie pozwolił na to. Maksymalnie przyciągnął mi głowę do swego krocza, przytrzymał.

    Słyszałam jak mówi do mnie stanowczym głosem, jak każe mi wytrzymać. Choć było mi bardzo trudno utrzymać Go tak głęboko w gardle, przestałam się szarpać gdy tylko wspomniał coś o nagrodzie. Nie do końca zrozumiałam co miał na myśli, lecz wizja “nagrody” dodała mi sił. Z jakiegoś powodu wyobraziłam sobie, jak pieprzy mnie kutasem w odbyt. W tamtej chwili musiało to być moje najskrytsze, a zarazem największe pragnienie. A choć zapewne przyczyniła się do tego rozkosz analna, jaką sprawił mi chwilę wcześniej wibratorem, to i tak było to dla mnie sporym zaskoczeniem.

    Opanowałam torsje, zaczęłam oddychać nosem, rozluźniłam przełyk wpuszczając Go jeszcze dalej. I wtedy wszedł we mnie po same jaja, do oporu. Mimo to wciąż na mnie napierał, nabijał moją głowę na kutasa jakby miał zamiar mnie nim przebić. Poruszał przy tym rytmicznie biodrami, nieznacznie Go wysuwał po czym znów wciskał głębiej. Podrażniony przełyk piekł, oczy łzawiły, ślina wypływała z kącików ust, nos zatykał się o jego podbrzusze. A mimo to wytrzymałam.

    Pozwoliłam mu posuwać moje gardło tak długo i tak intensywnie, jak tylko miał na to ochotę. Starałam się nie myśleć o tym co mi robi, w pełni skupiłam się na czekającej mnie nagrodzie i jakoś udało mi się wytrzymać. Wyciągnął Go ze mnie równie niespodziewanie, co wcześniej wsadził. Nie doszedł, po prostu nagle puścił moją głowę i wycofał się. Otarłam łzy, rozmazany makijarz i ślinę, dysząc przy tym ciężko. A gdy wreszcie udało mi się uspokoić oddech, spojrzałam na niego i wyartykułowałam prośbę o swoją nagrodę.

    “Zerżnij mnie w tyłek” – rzuciłam, po czym obróciłam się do niego plecami, wypięłam kusząco. Przez dłuższą chwilę nie działo się nic, musiał stać i przyglądać mi się zdumiony tym co zaszło. A może po prostu swoim zwyczajem droczył się ze mną, odwlekał wszystko w czasie. Już miałam zacząć go błagać, skomleć jak pies o kutasa w tyłku, lecz wówczas poczułam napór na odbyt. Wsunął się we mnie gładko, wszedł głęboko, przytrzymał przez moment, zaczął posuwać.

    Niemal natychmiast ogarnęła mnie niewyobrażalna wręcz rozkosz. Nie mogąc się powstrzymać jęczałam głośno, krzyczałam jak mi jest dobrze. On także coś do mnie mówił, wyzywał, poniżał, lecz mi było już wszystko jedno. Z każdą upływającą chwilą odpływałam, zatracałam się w ekstazie. Niewiele pamiętam z tego co działo się potem – mam jedynie pojedyncze przebłyski. Pieprzył mnie, szarpał za włosy, dawał klapsy, a ja się uśmiechałam, pieściłam swoje piersi, bawiłam się łechtaczką.

    Pragnęłam aby pieprzył mnie tak wiecznie. Lecz tak jak wszystko co dobre, to również musiało się kiedyś skończyć. A gdy się skończyło, poczułam straszną pustkę – nie tylko w odbycie, ale wszędzie, całą sobą. Bo choć zaznałam boskiej wręcz rozkoszy, to nie udało mi się osiągnąć spełnienia. Rozczarowanie było tak potężne, że o mało się nie rozpłakałam. Obejrzałam się przez ramię z zamiarem poproszenia go aby kontynuował, lecz on już szykował dla mnie kolejną torturę.

    Z rosnącym niepokojem patrzyłam, jak podpala knoty wkładów do świeczek. Od razu wiedziałam, że nie robi tego bynajmniej dla wprowadzenia “romantycznej” atmosfery. Zbyt wiele razy widziałam filmy, w których suka polewana była gorącym woskiem, aby dać się teraz zwieść. Spodziewałam się, iż doznania z tym związane zdecydowanie nie będą należały do przyjemnych. Przynajmniej dla mnie, bo on – najwyraźniej dostrzegłszy moje zmieszanie, już teraz zdawał bawić się znakomicie.

    Gdy kazał mi się położyć na plecach zawahałam się. Ostatnie na co miałam ochotę to zamienić ekstazę jakiej przed momentem doświadczałam, na ból jaki bez wątpienia wkrótce mnie czekał. Nie mogą jednak oprzeć się jego naglącemu spojrzeniu, wykonałam polecenie. Nie musiał nic mówić, grozić mi, rozkazywał – wystarczyło, że patrzył na mnie w ten charakterystyczny sposób, a ja stawałam się bezwolna jak małe dziecko. Wyciągnęłam się na twardej, zimnej podłodze, zgodnie z jego sugestią podkładając ręce pod głowę.

    Podnosił zapalone wkłady do świec z podłogi, układał je pieczołowicie na moim ciele. Dwa pierwsze położył na piersiach, niemal dokładnie na sutkach. Kolejne dwa umiejscowił na brzuchu, pod piersiami oraz w okolicach pępka. Ostatni umieścił na moim wzgórku łonowym, niebezpiecznie blisko obnażonej cipki. Choć na początku czułam wyłącznie bijące od wkładów przyjemne ciepło, spoglądałam na nie z coraz większym niepokojem. W obawie przed roztopionym woskiem, którego coraz więcej zbierało się w aluminiowych otoczkach, bałam się choćby drgnąć.

    Całkowicie skupiona na obserwacji wkładów, nawet nie zauważyłam kiedy się koło mnie położył. Zaczął gładzić mnie po włosach, delikatnie muskać moją twarz opuszkami palców. Był delikatny jak nigdy, wyjątkowo czuły, a w blasku świec wyglądał niesamowicie seksownie. Poczułam jak podniecenie ponownie zaczyna we mnie wzbierać, jak rozchodzi się falami od podbrzusza. Momentalnie zapomniałam o zagrożeniu, rozluźniłam się, pozwoliłam sobie na chwilę wytchnienia. I wtedy wosk rozlał mi się na brzuch.

    Wzdrygnęłam się gwałtownie wrzeszcząc z bólu, a wówczas wosk zaczął wylewać się z pozostałych wkładów. Wrażenie było takie, jakby moje ciało w jednej chwili zajęło się żywym ogniem. Wosk był strasznie gorący, parzył o wiele bardziej niż sobie to wyobrażałam. W rozpaczliwym odruchu chciałam go z siebie strzepać, lecz on – najwyraźniej przewidziawszy moją reakcję, już trzymał mnie za nadgarstki. Próbowałam mu się wyrwać, lecz szarpanina doprowadziła jedynie do kolejnej fali bólu. Wosk rozlewał się na mnie, a ja, nie mogąc się powstrzymać kuliłam się, prężyłam i wyginałam.

    W końcu wosk zaczął zasychać, a ból nieco zelżał. Mimo to moje ciało wciąż drżało, choć było mi gorąco szczękałam zębami, trzęsłam się jak w wysokiej gorączce. Nie wiedziałam co się ze mną dzieje, dlaczego tak reaguję. Przemknęło mi przez myśl, że może po prostu jestem już tym wszystkim zmęczona. Wrażenia jakie serwował mi przez ostatnie dwie, trzy godziny – sama nie wiem ile właściwie czasu już minęło, były naprawdę intensywne i niejedną mogłyby doprowadzić do skrajnego wyczerpania. A jednak wrażenia płynące z okolic cipki i odbytu sugerowały mi coś zupełnie innego.

    Mimo wszystko wciąż pragnęłam być jego zabawką. Chciałam aby dalej mnie dręczył, pieścił, rżnął moje wszystkie dziury, robił ze mną to na co tylko miał ochotę. Zawsze byłam niewyżytą suką, lecz dopiero teraz w pełni to sobie uświadomiłam. A w zasadzie to on mi to uzmysłowił, obnażając żądze, które do tej pory skrywałam pod płaszczykiem pozorów i wstydu. Byłam mu za to naprawdę wdzięczna. Wdzięczna losowi, że trafiłam na kogoś takiego jak on. Kogoś, kto znał moje pragnienia lepiej niż ja sama.

    Musiał wychwycić wdzięczność w moim spojrzeniu, bo niespodziewanie złożył mi na ustach pocałunek. Czułam, że powinnam coś powiedzieć, podziękować za wszystko to co mi uczynił. Nie zdążyłam jednak rzecz ani słowa, bo ponownie wepchnął mi w buzię knebel. W pierwszej chwili mnie to zaskoczyło, zirytowało wręcz, lecz szybko doszłam do wniosku, że zachował się w swoim stylu. Był dla mnie dobry, czuły i delikatny, aby za moment znów pokazać mi gdzie moje miejsce.

    Oznajmił mi, że ma już dość moich krzyków, a przecież jeszcze zostało sporo wosku. Poradził mi także, żebym zamiast się tak wydzierać i szarpać, zaczęła wreszcie czerpać z tego co mi robił przyjemność. I choć jego “rada” wydała mi się w pierwszej chwili absurdalna – bo jak niby miałam czerpać przyjemność z kontaktu z ekstremalnie gorącym woskiem, to postanowiłam mu zaufać. I jak się okazało, po raz kolejny wykazał się ogromną przenikliwością.

    Zaczęłam nakręcać się na jego słowa. Wyobrażałam sobie, że wosk to właśnie taka “płynna przyjemność”. I choć wydaje się to zupełnie niewiarygodne, to udało mi się przekonać samą siebie, że tak właśnie było. Nie to żeby nie mogła nagle doczekać się kolejnej porcji, ale gdy ta się na mnie wylała zachowałam spokój. Wosk wciąż parzył lecz nie bolało już jak wcześniej. I muszę przyznać, że było w tym coś przyjemnego. No może poza ostatnim razem, gdy celowo przechylił wkład w taki sposób, aby jego zawartość wylała mi się na cipkę.

    Podobało się? Napisz w komentarzu co chciałbyś, aby spotkało Bezbronną w kolejnej części. Najlepsze inspiracje wykorzystam.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Algos

    Czwarta część opowiadania zainspirowanego prawdziwymi wydarzeniami.