Blog

  • Dawno, dawno temu… 18. – Pinokio

    Dawno, dawno temu…w małym włoskim miasteczku żył stary stolarz o imieniu Geppetto. Pewnej nocy, patrząc na najjaśniejszą gwiazdę na niebie, wypowiedział swoje największe marzenie.

    – Och…jakże bardzo pragnę, żeby Pinokio był prawdziwym chłopcem. – westchnął Geppetto, trzymając w rękach świeżo wykończoną drewnianą marionetkę.

    Tej samej nocy, gdy Geppetto już spał, pojawiła się Błękitna Wróżka. Dotknęła marionetkę różdżką i rzuciła czar:

    – Mała marionetko z drewna…będziesz żyć, ale aby stać się prawdziwym chłopcem, musisz na to odpowiednio zasłużyć.

    Wtedy za pomocą czarów sprawiła że marionetka ożyła. Pinokio otworzył oczy i zaczął się poruszać. Był cały zrobiony z drewna.

    – Jestem prawdziwy! Jestem prawdziwy! – wykrzykiwał z radością.

    – Nie całkiem jeszcze. – uśmiechnęła się Wróżka.

    Wtedy jeszcze czary Wróżki sprawiły że konar Pinokia znajdujący się między nogami był sztywny i twardy. Przypominał kształtem penisa.

    – Teraz gdy tylko skłamiesz twój konar urośnie. Musisz mówić prawdę i zasłużyć na to aby być prawdziwym chłopcem.

    – Ale ja jestem prawdziwym chłopcem.

    Wtedy konar Pinokia urósł o kilka centymetrów. Wróżka uśmiechnęła się na ten widok.

    – Widzisz? Jeszcze nie jesteś prawdziwym chłopcem. Udowodnię ci to.

    Wtedy Wróżka dotknęła dłonią jego konara. Był nawet długi. Uklęknęła przed nim. Za pomocą magii zniknął jej ubiór. Ułożyła kutasa Pinokia między swoje piersi. Zaczęła nimi poruszać po drewnianym trzonie.

    – Podoba ci się, co? – spytała z uśmiechem.

    – Nie skąd… – skłamał Pinokio, zawstydzając się.

    Wtedy jego kutas znowu urósł kilka centymetrów.

    – Pinokio…miałeś nie kłamać. No ale coś trzeba z tym zrobić.

    – Ale co mam robić?

    – Ja się tym zajmę. – powiedziała Wróżka.

    Wtedy ustala nad Pinokiem okrakiem. Kucnęła i zaczęła pocierać jego trzon o swoje wejście do cipki.

    – Przyznam twój konar jest gruby. – powiedziała po czym włożyła go do środka. Poczuła jak ją cały ją wypełnia.

    – Ooooooggghh… – jęknęła z rozkoszy.

    Zaczęła poruszać tyłkiem w górę i w dół. Kutas Pinokia wchodził do środka. Cały ją wypełniał. Był mocny i bardzo twardy. Jednak nie miał tego co większość, ale dla wróżki był idealny. Pinokio jednak nie odczuwał takiej przyjemności jak ona. Po dłuższym czasie wróżka osiągnęła swoje spełnienie, po czym zeszła z konara Pinokia. Ten był oplepiony jej soczkami. Wtedy też zauważył że jego konar mu zmalał.

    – Jesteś naprawdę niezwykły Pinokio, jednak musisz zasłużyć na to abyś był prawdziwym chłopcem. Wtedy zrozumiesz co ja czuję.

    – Ale co mam zrobić żeby stać się prawdziwym chłopcem?

    – Aby ci pomóc, wyznaczę ci świerszcza jako przewodnika. Będzie twoim sumieniem.

    Następnego ranka Geppetto nie mógł uwierzyć własnym oczom.

    – Pinokio! Żyjesz! Jutro pójdziesz do szkoły jak prawdziwy chłopiec.

    Ale po drodze do szkoły Pinokio spotkał Lisa i Kotkę, którzy mieli inne plany. Wyglądali jak ludzie kobieta i mężczyzna jednak z twarzami lisa i kota.

    – No proszę. Widzisz Kotko, kogo my tutaj mamy. – powiedział Lis. f

    – Faktycznie Lisie. Niby chłopiec, ale z drewna.

    – Jestem Pinokio. Niedługo będę prawdziwym chłopcem.

    – Prawdziwym chłopcem, mówisz? A to ciekawe kim jesteś.

    – Jestem marionetką.

    – Interesujące. Jeszcze nie widzieliśmy marionetki. Chodź z nami Pinokio.

    Wiedziony ciekawością poszedł za Lisem i Kotką poszli razem w ciemną alejkę. Pinokio zignorował wołanie świerszcza.

    – A cóż to takiego? – wtedy Kotka zwróciła uwagę na jego konara.

    – Chyba wiem co to jest. – powiedział Lis z chytrym uśmiechem. Kotka była zdumiona wielkością konara i go dotknęła.

    – Jest twardy i z drewna. Sprawdźmy czy działa jak prawdziwy. – powiedziała.

    Wtedy zdjęła swoje ubranie. Pinokio ukazało się jej jędrne ciało. Duże piersi, owłosiona cipka i okrągły tyłek.

     – Śmiało Pinokio. – namawiał Lis.

    Pinokio spodobał się ten widok. Szybko podszedł i zaczął lizać piersi Kotki. Mimo że był z drewna czuł smak piersi Kotki. Kotce także się to podobało. Dłoń Pinokia zeszła na dół do jej cipki. Zaczął wkładać do niej swoje palce. Kotka odczuwała przyjemność. W tym czasie Lis podszedł do niej z tyłu i również odsłonił swoje ubranie, ukazując swojego sztywnego kutasa. Zaczął masować piersi Kotki. Ona zapała penisa Lisa i masowała go po całości.

    Drugą dłonią złapała kutasa Pinokia.

    Zamruczała gdy on pieścił jej cycki.

    Uklękła przed kutasem Pinokia i zaczęła go lizać po główce. Był drewniany, ale Kotce to nie przeszkadzało. Wsadzała głębiej jego penisa.

    – Hej. Wiem że mojego też lubisz.

    Wzięła kutasa Lisa i wsadziła do ust. Obciągała i wsadziła całego.

    Potem przechodziła raz na kutasa Lisa i raz na Pinokia. Lizała bardzo zachłannie.

    Wypuściła w końcu penisa Lisa z ust.

    Usiadł na ziemii i Kotka podeszła do niego na czworaka. Wzięła znów jego kutasa do ust i zaczęła dalej obciągać.

    – Hej mistrzu…wejdź tutaj. – wskazała na swoją cipkę.

    Pinokio wtedy podszedł od tyłu i wsadził jej swojego fiuta, po czym zaczął od razu posuwać ją szybko.

    – Mmmm…. – zamruczała Kotka.

    Pinokio posuwał się do przodu i do tyłu. Nie rozumiał co czuła Kotka, wiedział jedynie że sprawia jej przyjemność. W końcu przestał gdy, ona skończyła mu obciągać i wstała z kolan. Obróciła głowę do Pinokia.

    – Wkładałeś go już tutaj? – spytała Kotka, pokazując mu drugą dziurkę.

    – Ymm…no pewnie. – skłamał Pinokio, a jego kutas powiększył się.

    – Uuu…podoba mi się.

    – Dalej, mistrzu. – zachęcał Lis.

    Kotka weszła okrakiem i wsadziła kutasa Lisa sobie w cipkę. Pinokio podszedł od tyłu i wsadzał łagodnie swojego penisa do jej odbytu. Przesuwał powoli, aż po kilku minutach wszedł cały.

    – Ooooogghhhh…jest duży…

    Wtedy zaczął posuwać jej tyłek, tak jak wcześniej cipkę. Poruszał się tak szybko, że Kotka szybciej poruszała się też na fiucie Lisa.

    – Oooghhh…

    Kotka jęczała. W końcu głośno zamruczała i zaczęła się trząść. Jej spełnienie nadeszło szybko. Lis także doszedł w jej cipce. Biedny Pinokio, ze względu że jej z drewna nie osiągnął spełnienia.

    – Jesteś nawet fajną marionetką. Nie chcesz się z nami przejść?

    – Ale powinienem iść do szkoły.

    – Szkoła? Po co ci szkoła? Chodź z nami do teatru marionetek Stromboli!

    – Ale obiecałem ojcu… – zawahał się Pinokio.

    – Słuchaj swojego serca, nie głowy! – przekonywał Kot.

    Świerszcz próbował ostrzec Pinokia, lecz ten znów nie posłuchał i poszedł z oszustami. W teatrze Stromboli najpierw był zachwycony występami Pinokia, ale gdy skończył się spektakl, zamknął go w klatce.

    – Będziesz dla mnie pracował na zawsze! – zaśmiał się złowrogo.

    W domu Geppetto szukał swojego syna wszędzie. Zdesperowany, wypłynął łodzią na ocean, aby go odnaleźć.

    W końcu Pinokio udało się wydostać z klatki. Po uwolnieniu Pinokio znów spotkał Lisa i Kotkę, którzy przekonali go, żeby pojechał na Wyspę Przyjemności.

    – Tam są tylko zabawa i różne pokusy. Tam odkryjesz swoje przyjemności. – kusili.

    Na wyspie Pinokio zaprzyjaźnił się z Knotem, nieposłusznym chłopcem. Bawili się wspaniale. Wyspa była spełnieniem marzeń. Było na niej wielu chłopców. Wokół nich było pełno nagich kobiet które dostarczały im niezwykłych przyjemności. Przed nimi były boginie z krągłymi ciałami i jędrnymi cyckami.

    – Chodźcie tutaj, a zaznacie przyjemności. – powiedziała jedna z nich.

    Szybko zaczęła namiętnie się całować z Pinokio. Ten zjechał na dół, dorywając się do jej soczystych piersi. Czuł jej smak. Kobieta jęczała z zachwytu. Szybko położyli się na łóżko. Obok była kobieta, która zdjęła spodnie Knotowi i zaczęła mu obciągać. Po chwili Pinokio obrócił się z kobietą i położył ją na plecy. Rozchylając jej nogi i używając ręki oraz ust zaczął lizać jej cipkę. Zaczęła jęczeć z rozkoszy. Pinokio zaczął ssać jej łechtaczkę. Dotykała piersi z przyjemności.

    Po oderwaniu się od niej Pinokio podniósł jej obie nogi do góry i przyłożył fiuta do jej wejścia.

    – Oh tak…chcę poczuć tego twardego konara.

    Szybko zaczął ją posuwać, a ta jęczała z zachwytu. Posuwał ją mocno. Jego drewniany, twardy kutas wypełniał ją całą. W końcu zaczął przyśpieszać, co wzmogło doznania. Obok też było dużo przyjemności. Druga kobieta wsadzała kutasa Knota do ust. Poruszała szybko głową w górę i w dół. Dołożyła też ruchy ręką.Po chwili wyciągnęła i lizała go po całości.

    Po chwili okrakiem na nim usiadła. Ten cicho jęknął i po czasie zaczął ruszać biodrami. Kutas Knota, który był sporych rozmiarów, wchodził cały i wypełniał pochwę kobiety. Zaczęła krzyczeć z rozkoszy.

    – Oooooghhh…oooogghh…

    Na jednym łóżku Pinokio i Knot doznawali przyjemności. Niedaleko nich było też wiele innych nagich kobiet. Te zajmowały się innymi chłopcami, a niektóre dogadzały sobie nawzajem. Wszystkie były bardzo piękne. Miały jędrne piersi i okrągłe tyłki.

    W końcu kobieta obok Pinokia położyła się na łóżku, a Knot rozszerzył jej nogi i wszedł do końca. Druga kobieta natomiast ułożyła się nad nią i wypięła tyłek w stronę Pinokio. Ten to wykorzystał i włożył drewnianego kutasa do jej cipki.

    Soczki jednej kobiety skapywały na twarz drugiej. Jednak Pinokio nie odczuwał żadnych przyjemności. Przez to że nie miał prawdziwego kutasa. Jednak w jego głowie wyobrażał sobie że odczuwa przyjemność. Ale to nie było to samo.

    Po jakimś czasie Knot zamienił się z Pinokio na kobiety. Knot zaczął posuwać kobietę od tyłu.

    Pinokio razem ze swoją kobietą był w tej samej pozycji co Knot i druga kobieta. Wchodził w nią mocno.

    – Oooooooggghhhh….

    – Ooooooogggghhhhhh…

    Jęki kobiet mieszały się ze sobą. Pinokio posuwał równie mocno co poprzednią. Obie panie zaczęły się całować. Jęczały też z rozkoszy. Po czasie Pinokio położył się na plecach, a kobieta usiadła na jego fiucie.

    Druga z kobiet zaczęła językiem lizać po cipce, a także dotykać fiuta Pinokia. W tym samym czasie Knot w nią mocno wchodził.  

    W końcu rozległ się ich przeciągły krzyk, który oznaczał, że kobiety jednocześnie osiągnęły spełnienie.

    W końcu wyjęli kutasy z ich cipek. Knot osiągnął spełnienie, a jego nasienie wylądowało na twarzach kobiet. Pinokio niestety nie osiągnął tego.

    – Nie martw się… jeszcze to osiągniesz. – pocieszał go Knot.

    Dni im mijały na takich przyjemnych rozkoszach. Codziennie mieli inne kobiety. Każdy z chłopców czuł się jak w raju. Pinokio też był szczęśliwy, chociaż nie mógł osiągać swojego spełnienia. Jednak z czasem też zaczęli się zamieniać w osły za karę za lenistwo i rozpustne życie.

    – Świerszczu…ratuj! – wołał Pinokio, gdy zauważył oslę uszy.

    Świerszcz pomógł mu uciec z wyspy, zanim przemiana się zakończyła.

    Gdy wrócili do domu, zastali tylko list. Niebieska Wróżka napisała, że Geppetto popłynął go szukać i został połknięty przez wieloryba. Pinokio ruszył, aby uratować ojca. Odnalazł wieloryba i pozwolił się połknąć. W brzuchu wieloryba znalazł Geppetta i Figaro. Gepetto był szczęśliwy widząc syna. Pinokio wymyślił sposób, aby wydostać się z brzucha wieloryba.

    Gdy razem się wydostali postanowili wrócić do domu.

    Tam w nocy jak już domownicy spali do Pinokia przyszła Błękitna Wróżka. Pinokio obudził się.

    – Pinokio udowodniłeś, że zasługujesz na to, by być prawdziwym chłopcem.

    Dotknięcie różdżki sprawiło że Pinokio, stał się prawdziwym chłopcem z krwi i kości.

    – Tak! Jestem prawdziwy! – krzyknął Pinokio.

    Pinokio zauważył że Wróżka także sprawiła że jego kutas stał na baczność. Był całkiem prawdziwy, czemu Pinokio nie mógł uwierzyć. Dotykał go ze zdziwienia.

    – Teraz jestem taki jak wszyscy inni.

    – Tak Pinokio. Teraz zobaczysz jak to jest poczuć to co wszyscy. – powiedziała Wróżka.

    Tak samo jak wcześniej gdy go ożywiła, magia sprawiła że jej odzienie zniknęło. Była znów przed nim całkiem naga. Pinokio znów zobaczył jej duże piersi i owłosioną cipkę.

    Zaczęli się namiętnie całować. Pinokio dotykał Wróżkę po jej piersiach oraz cipce. Ta szybko przeniosła ręce na jego kutasa, którym to zaczęła poruszać w górę i w dół. Wróżka położyła się na brzuchu i wzięła kutasa Pinokio do ust. Połykała go w całości liżąc z każdej strony. Pinokio sprawiała tym samym przyjemność. Odczuwał jej język po całym fiucie. W końcu coś czuł. Po jakimś czasie położyła się na plecach i rozłożyła nogi. Wtedy Pinokio wsunął się prosto do jej cipki. Poruszał się w górę i w dół. Jęczała z przyjemności.

    – Oooooooogghh…aaaaaaagghhhh…

    W końcu położyła Pinokia na plecy, a sama okrakiem usiadła na jego kutasie. Zaczęła się poruszać w górę i w dół wprowadzając kutasa bardziej w jej cipkę. Czuła niezwykłą przyjemność. Pinokio także odczuwał w końcu tą przyjemność z udanych stosunków. Wróżka masowała się po piersiach. Kutas Pinokia całkiem ją wypełniał. Jęczała z doznawanej przyjemności. Trudno jej było wytrzymać. Pinokio w końcu przewrócił ją tak że teraz wypinała tyłek w jego stronę. Nie czekając wszedł do środka jej cipki i znowu posuwał ją coraz szybciej i szybciej. Wchodził w nią głęboko. Wróżka już nie wytrzymywała.

    – O tak…o tak Pinokio… – sapała.

    Czuła się wspaniale. Po jakimś czasie osiągnęła spełnienie. Po jakimś czasie i Pinokio osiągnął swoje spełnienie w środku cipki Wróżki. Drżał cały tak samo jak ona. W końcu wyszedł z niej. Nie mógł w to uwierzyć. Czuł się niesamowicie.

    – To było niezwykłe.

    – To prawda. Teraz odczułeś przyjemność z bycia prawdziwym chłopcem.

    – Tak! Dziękuję ci Wróżko.

    – Nie musisz dziękować Pinokio. To ja powinnam dziękować. I pamiętaj bądź teraz grzeczny i postępuj słusznie.

    – Obiecuję. – powiedział Pinokio, a wróżka od niego odeszła.

    Gepetto rano odkrył że Pinokio został prawdziwym chłopcem. Razem już tworzyli rodzinę. Pinokio był już grzeczny i dobry w swych uczynkach. Jednak spodobało mu się to że w końcu mógł odczuwać przyjemność. Więc często z tego korzystał.

    Pinokio żył długo i szczęśliwie.

    Koniec

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Author M

    Kolejna parodia tym razem bajki o Pinokio.

  • Najwspanialsza przyjaciolka, moja Mama. Czesc I.

    Wróciłem z zajęć wcześniej niż zwykle, zmęczony, ale rozpalony pragnieniami, które tliły się we mnie od dawna. Dom był cichy – Mama, moja najlepsza przyjaciółka, wyrozumiała i ciepła Natalia, wciąż była w pracy, jak sądziłem. Miałem przed sobą co najmniej dwie godziny, więc od razu skierowałem się do łazienki, serce biło mi jak szalone na myśl o moim sekretnym rytuale. W koszu na pranie grzebałem ostrożnie, aż moje palce natknęły się na skarb – czarne, koronkowe stringi Mamy, noszone wczoraj. Materiał był miękki, z delikatnymi haftami, a w kroku widniały zaschnięte, białe ślady jej soczków – zapachowy ślad jej wilgoci, słodko-piżmowy, z nutą jej naturalnej esencji. Wciągnąłem powietrze głęboko, czując, jak mój kutas twardnieje w spodniach, pulsując z podniecenia.

    Nie tracąc czasu, rozebrałem się do naga w łazience. Moja koszulka, spodnie i bokserki spadły na podłogę, odsłaniając moje napięte uda, umięśniony brzuch i kutasa, który sterczał już w pełni, gruby, z nabrzmiałymi żyłami pulsującymi pod skórą. Wziąłem stringi w dłoń, czując ich delikatną fakturę, i ruszyłem do sypialni Mamy. Jej łóżko, szerokie i miękkie, z pościelą w odcieniach beżu, pachniało waniliowym kremem i subtelną, pierwotną wonią jej ciała. Położyłem się na wznak, rozkładając nogi szeroko, z poduszką pod głową, i przyłożyłem stringi do nosa, wdychając jej zapach – głęboki, wilgotny, budzący we mnie dziką fantazję. Moja dłoń chwyciła kutasa, muskając żołądź, rozsmarowując kroplę preejakulatu, która lśniła jak perła, a potem zacisnęła się na trzonie, poruszając się powoli w górę i w dół.

    Oddawałem się przyjemności bez pośpiechu, jak zawsze lubiłem – przeciągałem tę rozkosz, myśląc, że mam mnóstwo czasu. Moje palce masowały kutasa w leniwym rytmie, a ja wciągałem zapach Mamy, szepcząc sprośne słowa, które wypływały z głębi mojej fantazji. – Mamusiu… kocham cię… pragnę twojej cipki… chcę czuć twój smak… – mruczałem, moje biodra unosiły się lekko, a moja wolna dłoń ugniatała jądra, czując, jak napinają się pod dotykiem. Wyobrażałem sobie jej pełne cycki pod bluzką, krągłe biodra, wilgotną cipkę pulsującą z podniecenia – moje ruchy przyspieszyły, kutas ślizgał się w mojej dłoni, mokry od preejakulatu, a ja jęczałem cicho, zatopiony w myślach o niej.

    Tymczasem Mama wróciła z pracy wcześniej – spotkanie w biurze odwołano, a ona, nie robiąc hałasu, weszła do domu, zdejmując buty w korytarzu. Usłyszała ciche dźwięki dobiegające z sypialni – moje westchnienia, szepty, szelest pościeli. Zaintrygowana, podeszła cichutko do drzwi, uchylonych na tyle, by mogła zajrzeć. To, co zobaczyła, zatrzymało jej oddech: jej ukochany Synek, nagi, rozłożony na jej łóżku, z jej stringami przy twarzy, masturbujący się z pasją. Jej oczy wędrowały po moim ciele – po napiętych mięśniach brzucha, po kutasie, który pulsował w mojej dłoni, po kroplach wilgoci lśniących na skórze. Myśl, że jej kochany chłopiec oddaje się takiej rozkoszy z jej bielizną, zapaliła w niej ogień. Jej oddech przyspieszył, a między udami poczuła ciepło – jej cipka zaczęła pulsować, moknąc pod majtkami.

    Stała tam przez chwilę, obserwując mnie, a jej dłoń, jakby sama z siebie, zsunęła się na spódnicę. Podniosła materiał, wsuwając palce pod koronkę majtek, które nosiła tego dnia – czarne, z delikatnym haftem. Dotknęła swojej cipki, czując, jak jest już wilgotna, i zaczęła masować łechtaczkę przez materiał, rozsmarowując soczki, które spływały po jej udach. Jej oddech stał się urywany, a oczy nie odrywały się od mojego kutasa, który poruszałem coraz szybciej, szepcząc jej imię. – Mamusiu… chcę cię… twoja cipka jest taka piękna… – mruczałem, a ona westchnęła cicho, jej palce wsunęły się głębiej, penetrując ją, czując, jak jej wnętrze zaciska się z podniecenia.

    Po dłuższej chwili, gdy jej własne podniecenie osiągnęło szczyt, Mama postanowiła działać. Weszła do sypialni bardzo cicho, na palcach, a ja, zatopiony w przyjemności, miałem zamknięte oczy, nieświadomy jej obecności. Moje ruchy były szybkie, kutas ślizgał się w mojej dłoni, a stringi przy nosie wypełniały mnie jej zapachem. Nagle usłyszałem jej głos – ciepły, ale z nutą figlarności: – Dzień dobry, Synku… – Otworzyłem oczy gwałtownie, serce podskoczyło mi do gardła, ale jej uśmiech był rozbrajający, a oczy błyszczały pożądaniem.

    – Mamusiu… – wymamrotałem, próbując się zakryć, ale ona pokręciła głową, siadając na łóżku blisko mnie. – Nie przerywaj, kochanie… Mamusia chce, żebyś kontynuował. A ja… pomogę ci, w swój sposób. – Jej dłonie zsunęły się na jej spódnicę, podnosząc ją powoli, odsłaniając uda i wilgotne majtki. Zaczęła je ściągać, a materiał, nasiąknięty jej świeżymi soczkami, zsunął się po jej nogach, lśniąc od wilgoci. Rzuciła mi je – ciepłe, śliskie, pachnące jej cipką – a ja chwyciłem je łapczywie, przyłożyłem do nosa, wdychając głęboko. Zapach był intensywny, słodki, z nutą słoności – wreszcie mogłem poczuć Mamę w pełni, jej świeżą esencję, która wypełniła moje zmysły.

    – Czujesz Mamusine soczki, Synek? – szepnęła, jej głos drżał z podniecenia. Jej dłonie rozchyliły uda, odsłaniając różową, pulsującą cipkę, błyszczącą od wilgoci. Zaczęła masować się przed moimi oczami – palce zataczały kręgi wokół łechtaczki, rozsmarowując soczki, które spływały po jej palcach i kapały na pościel. – Kontynuuj, kochanie… rób to dla Mamusi… chcę cię zobaczyć – mruknęła, jej oczy nie odrywały się od mojego kutasa, który znów stwardniał pod jej spojrzeniem.

    Wziąłem jej nowe stringi do ręki, wciągając ich zapach, i wróciłem do masturbacji. Moja dłoń poruszała się szybko, masując trzon, a kciuk drażnił żołądź, rozsmarowując wilgoć. – Mamusiu… kocham cię… twoja cipka pachnie tak dobrze… – szepnąłem, moje biodra unosiły się, a ona westchnęła, jej palce wsunęły się głębiej w jej pochwę, penetrując się z rytmem moich ruchów. – Och, Synek… jesteś taki niegrzeczny… ale Mamusia to lubi – jęknęła, jej druga dłoń chwyciła pierś, ściskając sutek przez bluzkę, który sterczał jak twardy koralik.

    Jej soczki spływały obficie, lśniąc na jej udach, a ja patrzyłem, jak się dotyka, jak jej cipka pulsuje pod palcami. – Mamusiu… chcę cię lizać… chcę poczuć twój smak… – wymamrotałem, a ona uśmiechnęła się, nachylając się bliżej. – Wkrótce, Synek… najpierw daj Mamusie show – szepnęła, jej palce przyspieszyły, a jej oddech stał się urywany. Moje ruchy stały się bardziej zdecydowane, kutas pulsował w mojej dłoni, śliski od preejakulatu, a ja czułem, jak napięcie narasta.

    – Dojdź dla Mamusi, kochanie… chcę zobaczyć, jak tryskasz – mruknęła, jej palce weszły głęboko, a jej ciało zadrżało, gdy zaczęła dochodzić. Jej cipka zapulsowała, soczki trysnęły lekko na jej dłoń, a ona krzyknęła cicho: – Synek! – To wystarczyło – mój kutas zapulsował, a gorąca sperma wystrzeliła z kutasa, lądując na mojej klatce piersiowej, na pościeli, a nawet na jej udach, gdy była blisko. Jęknąłem głośno, moje ciało drżało, a ona patrzyła na mnie z zachwytem, jej palce wciąż masowały jej cipkę, wydłużając swój orgazm.

    Po chwili opadła na łóżko obok mnie, jej oddech był ciężki, a jej uda lśniły od soczków. – Mój Synek… – szepnęła, jej dłoń musnęła mój policzek. – Jesteś taki cudowny… Mamusia chce więcej. – Rzuciła mi spojrzenie pełne obietnic, a ja, wciąż rozpalony, wiedziałem, że nasza przygoda dopiero się zaczyna.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Kamil
  • Przyjaciolka corki

    – Nie spotykacie się z Agatą na serio, prawda? – spytała Franka Marysia, najlepsza przyjaciółka jego córki.

    Siedzieli razem w kuchni, po tym jak zaprosił ją na kawę. Ładna blondynka przed chwilą zadzwoniła do drzwi, mając nadzieję, że jego córka jest już w domu, bo chce iść z nią na zakupy. Jednak córka była cały dzień poza domem i miała wrócić dopiero późnym wieczorem. Agata był koleżanką z pracymężczyzny, spotkał się z nią dwa razy, ale łączył ich tylko seks, bardzo fajny seks… Zaprosił Marysię na drinka, bez żadnych ukrytych intencji. Dziewczyna była jak druga córka, będąc z nimi od małego. Często zasiadała u nich do obiadu, a jego córka zostawała u niej na noc. Chociaż obie studiowały na różnych uniwersytetach, ich przyjaźń zdawała się trwać. Regularnie się odwiedzały, a kiedy w weekendy nie było rodziców, często wychodziły razem, albo oglądały Netflixa. Maria była uroczą młodą kobietą i Franciszek zawsze świetnie się z nią dogadywał. Dość wysoka, szczupła, długie blond włosy, malenka dupcia, fajny biust i długie, bardzo zgrabne nogi – to wszystko podziwiał, przyglądając się dziewczynie.

    Teraz patrzyła na mężczyznę ze szczególnym zainteresowaniem, z jakimś błyskiem w oczach. Nie wydało mu się to szczególnie dziwne, ponieważ jego córka powiedziała mu w poprzedni weekend, że opowiedziała Marii, jak bardzo ojciec potrzebuje kobiety…. Po dość bolesnym rozwodzie rzucił się w wir pracy i nie dał sobie czasu na myślenie o jakiejkolwiek nowej znajomości, a co dopiero o związku.

    – Chyba znowu rozmawiałaś z Alicją, która również martwi się o mnie – powiedział ze śmiechem.

    – Tak, to prawda – powiedziała Maria, uśmiechając się i chyba zaczynając ostrożnie flirtować.

    – Po prostu nie rozumiem, dlaczego taki przystojny mężczyzna jak ty nie ma innej kobiety w każdy weekend – cały czas uśmiechała się szeroko, oblizując języczkiem dolną wargę.

    Franek spojrzał na dziewczynę.

    – Nie flirtujesz ze mną, prawda, młoda damo?

    Starał się brzmieć surowo, ale w głębi duszy uważał za ekscytujące to, że piękna dwudziestolatka uważa go za atrakcyjnego. Maria musiała doskonale go odczytać, bo kontynuowała niewzruszona.

    – Przykro mi to mówić, ale to prawda. Zawsze uważałem cię za bardzo atrakcyjnego mężczyznę, a nawet kiedyś się w tobie podkochiwałam

    – Przestań tak mówić – powiedział Frank ze śmiechem. – Czuję się już taki stary.

    – Och, nie! Zawsze strasznie mnie podniecają starsi mężczyźni – powiedziała, pochylając się, żeby ojciec jej najlepszej przyjaciółki mógł zobaczyć jej dekolt.

    Frankowi na chwilę zabrakło słów. Nie uprawiał seksu od dawna i jedyne, co robił od czasu do czasu, to masturbował się, gdy czuł na to ochotę. Teraz flirtowała z nim bardzo atrakcyjna młoda kobieta, a on już zdał sobie sprawę, że nie ma nic przeciwko seksowi z nią.

    – No cóż, to bardzo miłe, co mówisz – powiedział, próbując obrócić to w żart. – Jestem jednym z nich i uważam, że to urocze, że się we mnie podkochiwałeś. Może zdobędę wszystkie twoje przyjaciółki z liceum – roześmiał się.

    – Mówisz o czasie przeszłym – powiedziała Marysia wstając i podchodząc do niego. – Może to zauroczenie jeszcze się nie skończyło, a ty jesteś moim ulubionym starszym mężczyzną? – podeszła zupełnie blisko do mężczyzny.

    Twarz Franka lekko się zarumieniła i postanowił poczekać jeszcze chwilę, żeby zobaczyć, jak to się dalej potoczy. Wiedział, że podniecanie się najlepszą przyjaciółką córki, która wyraźnie dawała mu do zrozumienia, że ??chce się z nim kochać, jest bardzo niestosowne. Dla niego w tamtej chwili była piękną młodą kobietą, która czekała na twardego jak skała kutasa. Czuł, jak jego zdolność do podejmowania właściwych decyzji szybko maleje. Ostatnia próba odwrócenia losu nie powiodła się, głównie dlatego, że w tej chwili język Marii odnalazł jego. Nagle całowali się namiętnie w kuchni, ich dłonie błądziły po swoich ciałach. Napięcie seksualne w powietrzu nagle eksplodowało, a on chętnie pozwolił przyjaciółce córki zaciągnąć się do sypialni. Tam popchnęła go na łóżko i szybko zdjęła mu buty, spodnie i bieliznę, robiąc mu loda. Było to tak niesamowicie przyjemne, że Franek zapomniał o całym świecie. Gdyby jego była żona potrafiła robić takie fellatio, prawdopodobnie nadal byliby małżeństwem. Jednak seks małżeński wydawał mu się dość trudny i kończyli w łóżku tylko raz na dwa miesiące, by skonsumować swoje igraszki. Jak mogłoby się wydawać, eks małżonka również uprawiała seks bez namiętności i ochoty.

    Maria to zupełnie inna historia. Piękna młoda blondynka włożyła w to całą swoją pasję, próbując dać Frankowi maksimum przyjemności. Już miał ją ostrzec, żeby przestała mu tak intensywnie obciągać , bo inaczej spuści się jej do ust, gdy wypuściła jego penisa.

    – Czas wziąć się do roboty – powiedziała pożądliwie, podchodząc do szafki w sypialni i opierając się o nią.

    Nawet się nie rozebrała, tylko uniosła sukienkę. Nie miała na sobie bielizny, więc mógł wbić się w nią głęboko jednym pchnięciem. Dał z siebie wszystko i z wykrzywioną miną pieprzył ją mocno. Maria jęknęła z przyjemności i doszła szybciej, niż się spodziewała. Franek pomyślał, że musi przestać, bo po tych kilku razach, gdy jego była żona miała orgazm, natychmiast przestała uprawiać seks, bo wszystko stało się zbyt drażliwe i zbyt kłopotliwe, narzekała, że wszystko ją boli i nie ma się do niej zbliżać. Co z tego, że jeszcze się nie spuścił, kutas sterczał jak kołek i oczekiwał dalszego ciągu. Franciszkowi nie pozostawało nic innego, jak tylko własna dłoń…

    Marysia jednak głośno zastanawiała się, dlaczego przestał pieprzyć i że musi szybko zacząć. Franek na chwilę przerwał swój seksualny trans, ale szybko wrócił do formy. Śliczna przyjaciółka jego córki leżała teraz na łóżku z nogami w górze, a on kontynuował szybkie ruchanie. Czuł, że zaraz dojdzie i nie był jedyny. Laska była zajęta „ustawianiem” czasu swojego drugiego orgazmu tak, aby oboje doszli jednocześnie. Naprawdę wydawało się, że czyta w jego myślach jak w książce, bo w chwili, gdy wykonał kilka ostatnich, potężnych pchnięć i doszedł w niej, przeżyła swój drugi orgazm. Dość intensywny, gdy objęła go ramionami i podciągnęła się. Frank automatycznie ją podtrzymał i poczuł, jak paznokcie młodej kobiety wbijają mu się w plecy. Pozostali w tej pozycji przez kilka długich chwil, aż Franek ostrożnie ułożył ją z powrotem na łóżku.

    Położył się obok niej i przejął kontrolę nad śliczną blondynką. Był już zbyt podniecony, by martwić się seksem z przyjaciółką córki. Rozebrał ją całkowicie, po czym rozchylił jej nogi i skierował głowę w stronę cipki. Jego język szybko odnalazł łechtaczkę i zaczął ją delikatnie lizać.

    – O tak, to takie dobre, właśnie dlatego kocham starszych mężczyzn, którzy wiedzą, co robią – jęknęła dziewczyna, rozkoszując się językiem Franka.

    Mężczyzna lizał różową szparkę, wsuwał w nią język, drażnił i ssał łechtaczkę. Po chwili przeszedł na drugą dziurkę, też lizał i wsuwał język, jednocześnie drażnił palcami pipkę. Nie wytrzymał dłużej, podniósł się i jednym, gwałtownym ruchem wszedł w ciasna pupę. Laska wrzasnęła głośno, ale zaraz się uspokoiła, jęczała tylko w rytm jego ruchów.

    – Tak, tak, tak, ruchaj mnie mocno… Mamo, jak mi dobrze…Franiu, jeszcze, chcę cię czuć w żołądku, o tak…

    Nie trwało to długo, kiedy znowu miała potężny orgazm, a mężczyzna spuścił się w zgrabny tyłeczek. Poruszał się w nim jeszcze kilka razy, wyciągnął pomału opadającego kutasa, położył obok dziewczyny. Patrzył w jej zamglone jeszcze oczy, musiała mieć naprawdę ogromny orgazm. Maria leżała bez ruchu, była zachwycona możliwościami i umiejętnościami Franciszka. Gdyby to od niej zależało, to nie byłby ostatni raz, kiedy będzie się bawił jej cipką.

    Zaplanowała uwodzenie ojca swojej najlepszej przyjaciółki w najdrobniejszych szczegółach. Od tygodnia wiedziała, że ??przyjaciółki nie będzie w domu, przed wizytą dobrała odpowiednią sukienkę, którą można błyskawicznie zdjąć; nie miała na sobie bielizny i zadbała o głęboki dekolt, który dodawał jej uroku. Przed wyjściem podziwiała siebie w lustrze i od razu wiedziała, że mężczyzna ??nie będzie w stanie jej się oprzeć. To okazało się prawdą, więc teraz mogła przejść do drugiej części swojego planu: prawdziwego związku. Wiedziała, że ??to będzie bardzo trudne, ale omówiła to z najlepszą przyjaciółką, córką Franciszka, która powiedziała jej, że ma coś nie tak z głową. Później stwierdziła, że ?niech Maria robi to, co musi, a dopóki uszczęśliwia ojca, nie obchodzi jej to.

    Dopiero późnym wieczorem przestali uprawiać seks, ponieważ jego córka miała właśnie wrócić do domu. Żegnając się, delikatnie ścisnęła delikatnie obolałe już jądra po raz ostatni i zapytała, czy miałby coś przeciwko, gdyby wpadła w poniedziałek. Miała wolny tydzień, a jej współlokatorka z akademika była w trakcie egzaminów, więc spędziła cały tydzień i kolejny weekend, ucząc się w swoim pokoju studenckim.

    – To bardzo dobry pomysł– powiedział szczerze Franek, który gdzieś w podświadomości czuł, że chyba zakochał się w pięknej młodej kobiecie. Postanowił ostrożnie sprawdzić, co się stanie, albo czy odnajdzie się w nowym związku z sympatyczną, miłą i niezwykle seksowną przyjaciółką córki

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Jan Sadurek

    To opowiadanko gdzieś znalazłem, trochę je zmieniłem i jest.

  • Przyjaciolka mamy

    Babeczki znowu zorganizowały sobie popijawę, tym razem w naszym domu. Mieszkaliśmy w wielkiej chacie, ojciec zbudował ją z rozmachem, jakby planował zajebiście wielką rodzinę. Spłodził jednak tylko moją starszą siostrę, która po zamążpójściu zamieszkała w Kanadzie, odwiedzała nas dwa razy w roku. Osiem lat temu tatuś spotkał miłość swego życia i wyniósł się gdzieś na Zachód, gdzie słuch po nim zaginął. Nie tęskniliśmy…

    Kończyłem studia, został mi ostatni semestr, magisterkę miałem prawie skończoną, rozstałem się z Anią, z którą byłem dwa lata, żyłem sobie swobodnie jak ptaszek, nie miałem żadnych problemów, czyli „dolce vita”!

    Wracam do imprezy w domu. Mama zaprosiła swoje przyjaciółki w liczbie czterech, wśród których była Iza. Iza… Kilka lat młodsza od mamy, rasowy MILF. Znowu samotna, po rozstaniu z chyba czwartym mężem, niesamowicie atrakcyjna kobieta, z burzą loków na głowie (w innym miejscu jeszcze nie widziałem, ale niebawem miało się to zmienić!), bardzo ładna, rewelacyjna figura – to widziałem, jak jeździliśmy razem z innymi na morze, czy nad nasze jezioro. Fajny biust, zgrabne nogi i tak jak lubię szczupła dupcia – to właśnie pani Iza. Podobała mi się od zawsze, nie raz waliłem konia mając ją przed oczami, zawsze bardzo szybko dochodziłem. Co tu dużo gadać, była moim ideałem kobiety!

    Mamuśka zorganizowała imprezę w naszym domu, bo teraz była jaj kolej. Raz na kwartał, zawsze w piątek, spotykały się babeczki, za każdym razem organizowała inna. Teraz patrzyłem na nie, jak imprezowały, śmiały się, popijały alkohol, generalnie zachowywały się jak wypuszczone z domu licealistki. Patrzyłem z ukrycia na te wygłupy, ale ciągle miałem uwagę zwróconą na Izę. Ona naprawdę jest rewelacyjna, to zajebista kobieta! Impreza pomału dobiegała końca, po trzy panie podjechali ich mężowie, pomagałem im załadować nawalone małżonki do samochodów, znaliśmy się dobrze, nie raz jechałem do któregoś z nich po swoją mamuśkę. Iza została, miała u nas „swój” pokój, zawsze z niego korzystała, nigdy po imprezie nie wracała do siebie. Często było tak, że wpadała niespodzianie do mamy, posiedziały, pogadały, popiły sobie i kobieta lądowała w tym pokoju. Było to zupełnie normalne, naturalne. Teraz też została u nas.

    Po wyekspediowaniu nawalonych kobiet i niemal zaniesieniu do łóżka Izy, zrobiłem sobie dużego drinka i zadowolony obejrzałem jakiś film, w trakcie, którego usnąłem. Ranek był piękny, po szybkiej kąpieli (mam swoją łazienkę przy pokoju) zszedłem do kuchni, gdzie już kręciła się mama.

    – Już wstałeś, Piotrusiu? – patrzyła na mnie zdziwiona.

    – Tak, nie mogłem wyleżeć dłużej. A ty też na nogach? – mama wyglądała bardzo świeżo i elegancko.

    – Niestety muszę pojechać do firmy, dzwonił Wojtek (szef produkcji), są jakieś problemy.

    – Przecież piłaś wczoraj!

    – Dmuchałam w alkomat, mam zero, zero, przecież nie wypiłam dużo, musiałam panować nad tą menażerią. A Izka jeszcze śpi?

    – Chyba tak, nie zaglądałem do niej.

    – No OK, zaraz pojadę, a ty Piotr, zajmij się moją przyjaciółką, zrób jej jakieś śniadanie.

    – Oczywiście, mamo, nie martw się, zaopiekuję się panią Izą.

    Popatrzyła na mnie jakoś dziwnie. Po chwili wsiadała do samochodu, pomachała mi i tyle ją widziałem. Zabrałem się za śniadanie, po chwili po kuchni rozniósł się zapach jajecznicy na boczku. Zjadłem śniadanie, pozmywałem naczynia, usiadłem przy stole z kubkiem aromatycznej kawy.

    – Zrobisz mi też kawę? – usłyszałem za sobą głos Izy.

    Obejrzałem się za siebie. To, co zobaczyłem, zamurowało mnie. Stała przede mną śliczna, dojrzała kobieta. Miała na sobie jakąś zwiewną, prześwitującą podomkę, przez którą dokładnie widziałem zajebisty biust, a na biodrach miała stringi, ale takie, że zakrywały chyba tylko wargi sromowe. Zaniemówiłem, czułem, że kutas rośnie i rośnie, za chwilę chyba wyjdzie z szortów.

    – No jak, doczekam się tej kawy? Co mi się tak przyglądasz? A gdzie jest Zosia?

    Jej uśmiech doprowadzał mnie do szału.

    – Mama… mama musiała pojechać do firmy a ja… – wydukałem oszołomiony ciągle tym widokiem _

    – Co ty? – roześmiała się perliście – Pierwszy raz widzę, że nie umiesz odpowiedzieć na najprostsze pytania!

    – Bo widzi pani… – nagle olśniło mnie – bo widzisz, nie zawsze mogę oglądać taką zajebistą laskę, jak ty – wypaliłem.

    Patrzyła na mnie dłuższą chwilę, wytrzymałem jej wzrok.

    – Mówisz, że jestem zajebista laska?

    – Tak, jesteś. Mało tego, jesteś moim marzeniem seksualnym od kilku lat – nie wiem, skąd znalazłem w sobie tyle odwagi.

    Kobieta podeszła do mnie, stanęła centymetry od sterczącego w gaciach kutasa. Minę miała chyba poważną, nie uśmiechała się. Nagle jedną ręką złapała mnie za szyję, przyciągnęła do siebie i zaczęliśmy się całować. Druga dłoń objęła twardego już penisa, zacisnęła się na nim. Sekundę później Iza klęczała i obejmowała kutasa nie dłonią, tylko ustami. Ja pierdolę, kobieta moich marzeń obciągała mi chuja! A robiła to rewelacyjnie, żadna laska, którą zerżnąłem do tej pory nie miała takich umiejętności. Nie wytrzymałem, złapałem kobietę za włosy, siła zmusiłem, żeby wstała i odwróciła się tyłem do mnie. Odsunąłem na pośladek sznureczek stringów i wjechałem w wypiętą pipkę. Ruchałem jak automat, wsłuchiwałem się w najpiękniejsze dźwięki mego życia; to były jej jęki, kiedy wchodziłem w cipę do końca. Nie mam wielkiego penisa, ale jednak odbiega od średniej krajowej, co podoba się dziewczynom.

    – Matko, ruchaj mnie mocniej, szybciej! Tak, zerżnij pizdeczkę Izuni, tak, jeszcze mocniej, nie zatrzymuj się! Szybciej, młody, mocniej…Kurwa, jak mi dobrze… Nie przestawaj, ruchaj…

    Nie chciałem skończyć, wyszedłem z gościnnej pipki.

    – Zwariowałeś? Co ty sobie myślisz, że podniecisz mnie, a potem zrezygnujesz? Dlaczego…

    – Zamknij się – warknąłem – wypnij się bardziej, teraz chcę wyruchać cię w dupę…

    – Kocham to…

    Ruchałem teraz ten rewelacyjny tyłeczek, wsłuchiwałem się w odgłosy dobiegające z dołu. Krzyczała, przeklinała, wyzywała mnie, ale ciągle mocno napierała pupą na mój brzuch. Minutę później zawyła jak kojot, rzuciła wiązkę bluzgów, zamilkła i znieruchomiała. Nie wiedziałem, co się dzieje, ale Iza odwróciła się, znowu opadła na kolana, wzięła kutasa w usta, zaczęła go masować. Teraz już nie powstrzymywałem się. Wystrzeliłem potężną porcją spermy, którą połykała. To, co wypłynęło na jej brodę i biust zebrała na palce i dokładnie je wylizała, opadającego kutasa, też wyssała do końca. Podniosła głowę

    – Piotr, kto ty jesteś? – patrzyła mi w oczy.

    – Jak to, kto? Syn twojej przyjaciółki!

    – Kurwa, wiem, ale kto nauczył cię tak ruchać!

    – Chyba życie i doświadczenie…

    – Od teraz jesteś moim ruchaczem – kochankiem. Będziemy się spotykać u mnie, a ty będziesz mnie rżnął jak dziwkę. I nie ma od tego odwołania.

    – Jeśli chcesz tego… Będę szczęśliwy mogąc rżnąć taką laskę…

    – No to mamy wszystko ustalone. Ale byłam głupia, że nie wykorzystałam cię wcześniej, jesteś fantastycznym kochankiem.

    – No ok, ale teraz idź ogarnij się trochę, bo mama wjechała na podjazd – machnąłem ręką w stronę okna.

    – O, szkoda… Już lecę do swojego pokoju.

    Mama weszła do kuchni, popatrzyła wokół.

    – Iza nie zeszła jeszcze?

    – Nie, ale słyszę, że bierze prysznic.

    – To dobrze, zrób nam jakieś śniadanie.

    – Już się robi, mamo.

    Ten dzień był przełomowym w moim życiu. Ale o tym później…

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Jan Sadurek
  • W krainie Eldorii

    Gdy wkroczyłem na starożytny targ Eldorii, powietrze wibrowało magią i zapachem egzotycznych przypraw. Serce waliło mi z niecierpliwości; słyszałem szepty o potężnym duchu, który potrafił spełniać życzenia, ale nie byle, jakie – miał moc zmieniania istoty człowieka. Przybyłem tu w poszukiwaniu przygód, ale nie wiedziałem, że moje życie wkrótce przybierze nieoczekiwany obrót.

    Słońce zachodziło, rzucając złotą poświatę na stragany, gdy przeciskałem się przez tłum. Moje palce muskały jedwabie i drobiazgi, ale mój umysł był skupiony na odnalezieniu nieuchwytnego duchu. Legenda głosiła, że przebywał w ukrytej jaskini, strzeżonej zagadkami i zaklęciami. Poczułem magnetyczne przyciąganie, prowadzące mnie w stronę wejścia do jaskini, gdzie cienie tańczyły i szeptały sekrety.

    Gdy wszedłem, powietrze zgęstniało od magii. Tam, w centrum słabo oświetlonej jaskini, siedział dżin – postać spowita wirującą mgłą, z oczami migoczącymi niczym gwiazdy. „Witaj, poszukiwaczko zmian” – powiedział, a jego głos niósł się echem niczym melodia. „Czego pragniesz?”

    Zawahałam się, serce waliło mi jak młotem. Zawsze czułam brak połączenia z moją tożsamością, tęsknotę za poznaniem drugiej strony siebie. „Chcę doświadczać życia, jako kobieta” – wyznałam w końcu, ledwie słyszalnym szeptem.

    Dżin machnął ręką i uśmiechnął się znacząco. „Spełniam twoje życzenie, ale pamiętaj, każda zmiana niesie ze sobą wyzwania”. W jednej chwili poczułam przypływ energii, a świat wokół mnie rozmył się.

    Kiedy mgła się rozwiała, spojrzałam w dół i zobaczyłam, że się odmieniłam. Moje odbicie w pobliskiej sadzawce ukazywało długie, falujące czarne włosy i delikatne rysy twarzy.  Ubrana byłam w czerwoną suknie szlachecką. Nie byłam już tą samą osobą, co kiedyś; stałam się kobietą, a wraz z tym pojawiło się nowe spojrzenie na życie.

     Gdy wyszłam z jaskini, świat wydał mi się inny. Kolory były żywsze, emocje głębsze. Wędrowałam po targowisku, czując ciężar mojej nowej tożsamości. To było ekscytujące, a zarazem onieśmielające. Złapałam wzrok przystojnego kupca, którego wzrok spoczął na mnie z intensywnością, która przyprawiła mnie o szybsze bicie serca. Nazywał się Kael i nie przypominał nikogo, kogo kiedykolwiek spotkałam. Pomachał do mnie, a gdy do niego podeszłam wskazał mi miejsce a La przebieralnia za jego straganem i podał mi niebieską suknię. Założyłam ją, była dużo bardziej obcisła niż ta, która miałam założoną wcześniej i była też zdecydowanie krótsza, sięgała mi do połowy ud. Nagle ktoś mnie popchnął i poczułam jak lecę do przodu, ale chwyciłam parawan, aby nie upaść. W tej pozycji mój tyłek był lekko wypięty i poczułam klapsa. Każda dziewczyna, chce tylko jednego i tylko w taki sposób można do faktycznie kogoś w sobie rozkochać rzekł Kael i włożył mi palec do mojej cipki. Zaczął nim intensywnie ruszać, aż zrobiłam się morka. Teraz czas na gwóźdź programu – poczułam coś twarde i moich wrót, a po chwili zajęczałam, gdy jego taran wszedł w moja cipkę. Po kilku pchnięciach poczułam gorący płyn we mnie. Będziesz moją drugą żoną rzekł.

    Dni zmieniały się w tygodnie, gdy akceptowałam swoje nowe życie. Kael i ja zbliżaliśmy się do siebie, dzieląc się śmiechem i sekretami w blasku księżyca. Odkrywałam radość kobiecości, siłę wrażliwości i potęgę miłości. Ale z upływem dni czułam ukłucie tęsknoty za dawną sobą. Zyskałam tak wiele, a jednak tęskniłam za tym, kim byłam kiedyś.

    Pewnego wieczoru, gdy spacerowaliśmy po targowisku, zwierzyłam się Kaelowi ze swojego życzenia i ostrzeżenia dżina. Słuchał uważnie, a jego wyraz twarzy złagodniał. „Jesteś piękna taka, jaka jesteś, ale jeśli zechcesz wrócić, będę cię wspierać” – powiedział głosem pełnym ciepła.

    Rozważałam swoje wybory, zdając sobie sprawę, że moja podróż nie polegała tylko na fizycznej przemianie, ale na zrozumieniu istoty miłości, tożsamości i akceptacji. Wróciłam do jaskini, gotowa na kolejną konfrontację z dżinem.

    „Czy znalazłaś to, czego szukasz?” – zapytał, a w jego oczach błyszczała ciekawość.

    „Znalazłam” – odpowiedziałam spokojnym głosem. „Chcę powrócić do swojej pierwotnej formy, ale chcę też nieść ze sobą lekcje, których się nauczyłam”.

    Dżin skinął głową, machnął ręką, a ja poczułam znajomy przypływ energii. W jednej chwili wróciłam do dawnej formy, ale zmieniłam się na zawsze. Doświadczyłam życia z innej perspektywy, a wraz z tym na nowo doceniłam to, kim jestem.

    Kiedy wróciłam do świata, uświadomiłam sobie, że miłość przekracza wszelkie granice, a podróż ku samopoznaniu to najbardziej magiczna przygoda ze wszystkich. A co z Kaelem? Zawsze będzie zajmował szczególne miejsce w moim sercu, przypominając, że czasem najgłębsze zmiany zachodzą w nas samych. Zaś sama Eldoria jest niezwykłą krainą, ale o tym może, kiedy indziej. Tymczasem czas do pracy.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Tenny
  • Campus Game: Dominacja

    Jedwabne liny wbijały się w jego nadgarstki, mocno, ale delikatnie przytrzymując go do wezgłowia łóżka. Jego własnego łóżka. A przynajmniej kiedyś było jego. Teraz ciało drżące na znanych mu prześcieradłach było zupełnie nowe. Miękkie tam, gdzie kiedyś było twarde, zakrzywione tam, gdzie kiedyś było płaskie. Sapnął, a dźwięk był wyższy i słodszy niż zapamiętał.

    Jej cień padł na niego, a na jej ustach pojawił się znaczący uśmiech. Eliza. Jego dawna rywalka, a obecnie… porywaczka? Zdobywczyni? Gra Campus Game była żartem, głupią aplikacją zaprojektowaną przez znudzonych studentów informatyki, aby zamienić „cechy fizyczne” na dwadzieścia cztery godziny. Ale technologia działała z przerażającą, ekscytującą precyzją.

    Jej palce, te, które obserwował, jak wygrywały każdą debatę, przesuwały się po jego – nie, jej – nowym torsie. Śledziły delikatną linię obojczyka, którego nigdy wcześniej nie miał, przesuwały się po falistym kształcie piersi, które teraz bezsprzecznie należały do niego. Drżenie, na wpół przerażenie, na wpół oślepiająca rozkosz, wstrząsnęło jego pożyczonym ciałem.

    – Myślisz, że to ciało należy teraz do ciebie? – szepnęła, a jej głos był niskim szumem, który wibrował w nim.
    W odpowiedzi mógł tylko jęknąć, a jego umysł był szaleńczą mieszaniną wrażeń. Jej dotyk był jak ogień, a każdy punkt kontaktu był iskrą, która rozjaśniała jego zakończenia nerwowe. Objęła dłonią całą piersi, a kciukiem okrążała już napięty sutek przez cienką bawełnę koszulki. Ostry, elektryzujący wstrząs przebiegł prosto do jego wnętrza, miejsca, które nagle stało się zupełnie inne.
    „Wydaje się, że mnie lubi” – mruknęła, pochylając się, aby zastąpić kciuk ustami, gorącymi i wilgotnymi przez materiał. Jego plecy wygięły się w łuk nad łóżkiem, cicha prośba o więcej. Liny trzymały go mocno. Był całkowicie na jej łasce, a ta świadomość była najsilniejszym afrodyzjakiem, jaki kiedykolwiek znał.
    Z zręcznością świadczącą o intencjach, wsunęła palce w pasek jego – jej – majtek, zsuwając wilgotny jedwab w dół drżących ud. Chłodne powietrze uderzyło w jego nowo odsłoniętą skórę, a on zadrżał gwałtownie. Jej oczy chłonęły ten widok, ciemne z pożądania.

    – Zobaczmy, co jeszcze potrafi to ciało – powiedziała, a jej głos stał się posiadającym, chrapliwym szeptem. Usiadła między jego nogami, a jej ciało drżało z podniecenia. Jednym palcem, niesamowicie powoli, przesuwała się po gładkich, spuchniętych fałdach, które były teraz centrum jego wszechświata. Krzyknął, wydając z siebie dźwięk, którego nie rozpoznał jako swój własny.

    „Jesteś taki wrażliwy” – szepnęła, a jej oddech był gorącą pieszczotą na jego wewnętrznej stronie uda. „Już jesteś dla mnie taki mokry”. Nie drażniła go długo. Z jękiem własnego pożądania opuściła usta na niego. Pierwsze płaskie muśnięcie jej języka było objawieniem, apokalipsą, ekstazą. Było to uczucie tak głębokie, tak całkowicie obce i doskonałe, że jego świat rozpadł się na milion błyszczących kawałków. Jego biodra wyrywały się z ucisku, pragnąc więcej, pragnąc wszystkiego.
    Każdy ruch, każde ssanie, każde głębokie, penetrujące pchnięcie jej języka było lekcją przyjemności, o której nie wiedział, że jest możliwa. Napięcie narastało nieubłaganie, ściskając mu głęboko w brzuchu, tak intensywne, że graniczyło z bólem. Bełkotał, błagał, obiecywał jej wszystko. Odsunęła się, jej usta lśniły, a oczy płonęły triumfem. „Kto jest właścicielem tej rozkoszy?” – zapytała ochrypłym głosem.

    „Ty!” – szlochał, słowa wyrywały mu się z gardła. „To wszystko należy do ciebie!”
    Zadowolony uśmiech. „Dobrze”. Uniosła się nad nim, zrzucając własne ubranie niecierpliwymi rękami. „Zobaczmy, jak to jest od środka”. Poprowadziła go, ustawiła się w odpowiedniej pozycji, a potem opadła na niego, przyjmując go w siebie, wypełniając tę nową, bolesną pustkę rozciągnięciem, które było czystą, niczym niezmąconą rozkoszą. Westchnienie, które wydobyło się z jego ust, było czystym, rozbitym zdumieniem.
    Z korytarza dobiegł głos grupy studnetów…

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Andy Whore
  • Spotkanie absolwentow

    Ponowne spotkanie z Elizą na spotkaniu absolwentów było dla mnie szokiem, ciosem w brzuch owiniętym w vintage Chanel. Nadal była supermodelką kampusu, niedostępną boginią, która złamała mi serce na ostatnim roku studiów. Teraz, pięć lat później, trzymała mnie za ramię, a jej szmaragdowe oczy rzucały mi wyzwanie, któremu nie miałem siły się oprzeć.

    Ledwo zdążyliśmy dostać się do pustej sali seminaryjnej, gdzie zapadliśmy się w plątaninie desperackich rąk i głodnych ust. Drzwi zatrzasnęły się, odcinając nas od świata i zamykając w tej naładowanej emocjami bańce przeszłości.

    „Myślałam o tym” – wyszeptała między gorącymi pocałunkami, palcami majstrując przy moim pasku. „Każdego cholernego dnia”. Jej wyznanie przeszyło mnie jak prąd. Moje ręce zsunęły się po jej plecach, zapamiętując znajomy łuk jej kręgosłupa, ściskając idealne krągłości jej pośladków przez jedwabną sukienkę. Przyciągnąłem ją mocno do siebie, a ciche westchnienie, które wydobyło się z jej ust, było moim zgubą.
    Obróciłem ją, przyciskając do chłodnej białej tablicy. Zapach markerów suchościeralnych i jej drogich perfum wypełnił moją głowę. „Pokaż mi” – warknąłem, a mój głos był szorstki z powodu potrzeby, którą tłumiłem przez lata.
    Na jej ustach pojawił się złośliwy uśmiech. Powoli, celowo, podniosła rąbek swojej czarnej sukienki, centymetr po centymetrze, odsłaniając przezroczyste czarne pończochy i koronkowy pas do pończoch. Bez majtek. Powietrze opuściło moje płuca w pośpiechu.
    Ty pierwszy” – rozkazała, a jej oczy pociemniały z pożądania. „Uklęknij”.
    Bez wahania opadłem na kolana, a szorstka przemysłowa wykładzina ocierała się o nie. To była Eliza, którą pamiętałem. Ta, która przejmowała kontrolę. Zanurzyłem twarz między jej udami, a rękami chwyciłem jej biodra, aby utrzymać ją w miejscu. Jej smak był dokładnie taki, jak zapamiętałem – słodki, piżmowy, idealny. Głęboki, gardłowy dźwięk wydobył się z jej gardła, gdy mój język znalazł jej centrum, rysując powolne, rozkoszne kółka wokół jej łechtaczki, zanim zaczął ją bezlitośnie muskać.

    Jej palce zaplątały się w moje włosy, nie kierując mną, ale trzymając mnie dokładnie tam, gdzie chciała. Jej biodra zaczęły poruszać się w szaleńczym, błagalnym rytmie. „Tak… właśnie tam… Boże, nie przestawaj…”. Każde wykrzyczane słowo było zwycięstwem. Prowadziłem ją coraz wyżej, liżąc i ssąc, aż jej uda zadrżały, a jej krzyki odbijały się echem od cichych ścian klasy.

    Jej orgazm przetoczył się przez nią jak gwałtowna, drżąca fala. Opadła na tablicę, bez tchu. Wstałem, czując bolesne pulsowanie własnego podniecenia. Obróciłem ją twarzą do siebie. Jej oczy były zamglone, a usta rozchylone.
    „Moja kolej” – mruknąłem, podciągając jej sukienkę do talii. Podniosłem ją na krawędź stołu seminaryjnego, rozrzucając stos papierów. Wepchnąłem się w nią jednym płynnym, niszczycielskim pchnięciem. Była tak ciasna, tak niemożliwie mokra i ciepła. Odchyliła głowę do tyłu, wydając z siebie zduszony krzyk, gdy wypełniłem ją całkowicie.
    Ustawiłem brutalne tempo, a każde pchnięcie kołysało ciężkim stołem. Odgłos naszych ciał, uderzających o siebie, skóry ocierającej się o skórę, był nieprzyzwoicie głośny w akademickiej ciszy. Jej nogi owinęły się wokół mojej talii, pięty wbiły się w moje plecy, wciągając mnie głębiej. Czułem, jak nowe napięcie znów ją ogarnia, czułem, jak jej wewnętrzne mięśnie drżą wokół mnie.

    „Spójrz na mnie” – zażądałem. Otworzyła oczy i spotkała moje spojrzenie. W jej oczach dostrzegłem to samo surowe pragnienie, tę samą nierozwiązaną historię, która zawsze nas napędzała. „Nigdy nie przestałam tego pragnąć” – wyszeptała, a jej głos załamał się na tych słowach.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Andy Whore
  • Przed obiektywem – Cezary/Cecylia

    – Weź te pigułki.

    – Po co?

    – Staniesz się kobietą.

    – Poważnie?

    – Tak

    – Biorę.

    – Panowie, teraz.

    Kilka dni spędziłam w jego domu oglądając filmy o tym jak być kobietą – zawsze chciałam nią być. Niby mnie porwał, ale w zasadzie nie musiał. Może chodziło mu o ten specyfik – od tego incydentu biorę tabletki niebiesko-różowe tyle wiem. Wiem też, że jest fotografem i chce zrobić ze mną sesję do jakieś ostrego magazynu i co najlepsze dostane za to pieniądzę. W sumie to bycie laską nie jest takie złe, mogę założyć OF, sprzedawać ciało, ale są też czynności, które męczą depilacja, ciągłe dbanie o wygląd, siłownia, sklepy no i też techniki zadawalania.

    Zaczęło się od przebrania się i ubierania peruk, a skończyło się na szukaniu magicznych sposobów na zmianę płci na jeden dzień, aż w necie znalazłem/am grupę, która pomaga – w zamian pełna anonimowość i udział w produkcjach dla dorosłych i realizacja różnych zleceń dla nich. Oczywiście mam z tego hajs, więc sytuacja dla mnie niezwykle korzystna.  Jeszcze rok, a kupie sobie domek na Malediwach i będę ruchała bogatych typów, ale teraz czekam na sesję w studiu.

    Byłem Czarkiem, teraz mam w dowodzie Cecylia. – Powiedziałam do telefonu, kręcąc rolkę – Teraz czas na show – weszłam do ciemnego pokoju.      

    Ostre światła studia stanowiły wyraźny kontrast w stosunku do ciepłego, ciemnego pokoju, w którym zwykle czekałam. Moje pończochy szeleściły o siebie, gdy zmieniałam pozycję, a koronkowe wykończenie koszulki babydoll delikatnie drapało moją nowo wrażliwą skórę. On był tam, za kamerą, a jego obecność stanowiła znajomy punkt oparcia w tej surrealistycznej burzy.

    „Spójrz w obiektyw, dziwko. Nie na mnie”. Jego głos, lekko zniekształcony przez system komunikacyjny, był niskim rozkazem, który trafił prosto do mojego serca. Posłuchałam, wpatrując się w ciemne oko kamery. „Powiedz im, jak się nazywasz. Tak, jak ci nadałem imię”.
    Wzięłam drżący oddech, a zapach proszku i czystego plastiku wypełnił moje nozdrza. „Cycylia” – wyszeptałam.
    „Głośniej. Nie słyszą twojego szeptu”.
    „Nazywam się Cycylia!” – powiedziałam silniejszym głosem, który lekko odbijał się echem w ogromnej przestrzeni. Przeszył mnie dreszcz, niebezpieczny i gorący. Upokorzenie było jak narkotyk, a on był moim dilerem.
    Z głośnika dobiegło ciche, aprobujące mruczenie. „Dobra dziewczynka. Teraz pokaż im, z czego jesteś zrobiona. Wygnij plecy. Wypchnij dla nich swoją śliczną, wygoloną cipkę”.

    Moja skóra zaczerwieniła się, fala gorąca przepłynęła od policzków przez szyję, aż po klatkę piersiową. Poruszyłam się, wykonując wyćwiczone ruchy, taniec, który doskonaliliśmy w prywatności, a teraz pokazywaliśmy publicznie. Gładki, chłodny winyl ławki do pozowania dotknął moich pleców, gdy wygięłam się, prezentując się. Powietrze było chłodne w kontakcie z moją wilgocią, co wywołało silne, szokujące uczucie, które sprawiło, że sapnęłam.
    „Ona już tak bardzo za tobą tęskni, Panie” – wyszeptałam, wczuwając się w rolę, a słowa te brzmiały bardziej naturalnie niż moje własne imię.

    „Wiem, że tak jest. Widzę, jak się lśni. Dotknij jej. Pokaż wszystkim, jak dobra dziwka się przygotowuje”.
    Moje palce drżały, gdy je opuściłam. Pierwszy dotyk był elektryzujący, czysta potrzeba, która sprawiła, że moje uda zadrżały. Jęknęłam, dźwięk był żenująco głośny, i powoli okrążałam łechtaczkę, a jej śliskość sprawiała, że ruch był łatwy. Każde powolne, celowe okrążenie wysyłało kolejną falę desperackiej przyjemności przez mój brzuch.

    „Szybciej” – rozkazał jego głos, a ja natychmiast się posłuchałam, moje biodra zaczęły poruszać się w niewielkim, mimowolnym rytmie w stosunku do mojej dłoni. „Powiedz im, o czym myślisz”.
    „Myślę o twoim kutasie, Panie” – dyszałam, a moje słowa zaczęły się zlewać z narastającą przyjemnością. „Myślę o tym, jak bardzo go potrzebuję. Jak bardzo czuję się pusta bez niego”.

     

    Do mieszanki dźwięków dołączył nowy dźwięk — ciche, celowe kliknięcie migawki aparatu. Dokumentował to, moje całkowite poddanie się. Ta myśl popchnęła mnie bliżej krawędzi. Wstrzymałam oddech. Moje palce pracowały coraz intensywniej, teraz już gorączkowo, a moje uszy wypełniały śliskie, mokre dźwięki.

    „O tak, moja idealna suczko” — mruknął, a jego głos przybrał intymny, zaborczy ton, który całkowicie mnie rozbroił. „Dotrzyj do nich. Dla swojego Pana”.

    To polecenie wystarczyło. Wygięłam plecy w łuk, a cichy krzyk utknął mi w gardle, a orgazm przetoczył się przeze mnie nieubłagana, szokująca fala. Na sekundę wszystko przed oczami stało się białe, a całe moje ciało ogarnęła intensywność doznania.

    Upadłam, bezwładna i drżąca, a na mojej skórze pojawiła się warstwa chłodzącego potu. Przez mgłę ponownie przebił się jego głos, spokojny i całkowicie opanowany.

    „Pięknie. A teraz uklęknij. Czas na twoje prawdziwe przeznaczenie”.

    Rozkaz zawisł w powietrzu, a fizyczna siła przygniatała moje wyczerpane ciało. Moje mięśnie, wciąż roztrzęsione po wstrząsającym orgazmie, protestowały, gdy się poruszałam, zsuwałam się z ławki i kładłam na zimnej, wypolerowanej betonowej podłodze. Czerwone oko kamery śledziło każdy mój ruch, będąc cichym, osądzającym świadkiem.

    „Czołgaj się do mnie, skarbie”.
    Jego głos był jak aksamitna stal. To nie była prośba. To była jedyna rzeczywistość, jaka istniała. Kolana bolały mnie od twardego podłoża, a pończochy zapewniały mi jedynie niewielką ochronę. Trzymałam wzrok skierowany w dół, utkwiony w imponujących czarnych butach, które wyznaczały mój cel. Jedyne, co słyszałam, to odgłos własnego oddechu i delikatne ocieranie się kolan o podłogę, żałosny rytm uległości.

    Każdy centymetr do przodu był aktem uwielbienia. Upokarzające czołganie się, tak odsłonięte i bezbronne, wywołało we mnie świeży, oszałamiający dreszcz. To właśnie jesteś, szepnął głos w mojej głowie. To jest twoje przeznaczenie. Moja gładka, pozbawiona włosów skóra pokryła się gęsią skórką, stała się nadwrażliwa i pragnęła więcej.

    Dotarłam do jego butów i zatrzymałam się, opierając czoło o chłodną skórę. Nie odważyłam się podnieść wzroku. Czułam jego zapach – czysty zapach jego wody kolońskiej zmieszany z czymś wyjątkowo męskim, czymś głęboko i pierwotnie jego.

    „Spójrz na mnie”.

    Odchyliłam głowę do tyłu. Górował nade mną niczym bóg w tej pracowni grzechu. Jego przenikliwe spojrzenie utkwiło w moich oczach, widząc prosto w duszę zdesperowanej, potrzebującej dziwki, którą stworzył. Jego ręka opadła, nie po to, by uderzyć, ale by objąć moją brodę, a kciukiem pogłaskać moją dolną wargę. Dreszcz przebiegł po całym moim ciele.

    „Otwórz” – rozkazał niskim głosem.
    Moje usta rozchyliły się bez zastanowienia. Jego kciuk nacisnął na mój język, sprawdzając jego wagę. Smak jego skóry, lekko słony, wypełnił moje usta. Delikatnie ssałam jego palec, zamykając na chwilę oczy.
    „Dobra dziewczynka” – mruknął, a ta pochwała była bardziej odurzająca niż jakikolwiek narkotyk. Wycofał kciuk, a nitka śliny połączyła go z moją wargą na krótką chwilę, zanim pękła. Serce waliło mi w piersi. Proszę, wykorzystaj mnie.

    Jego ręce sięgnęły do paska, a brzęk klamry rozbrzmiał w cichej pracowni. Nie przerywał kontaktu wzrokowego, gdy rozpiął spodnie i zsunął je wraz z majtkami na tyle, by uwolnić swojego penisa.
    Był już twardy, gruby i imponujący, dumnie wyłaniając się z kępki ciemnych włosów. Na czubku błyszczała kropla wilgoci. Instynktownie pociekła mi ślinka.

    „Pokaż im, Suko. Pokaż wszystkim, którzy patrzą, jak dobrze moja dziwka potrafi ssać mojego kutasa. Pokaż im idealne, oddane usta, które wyszkoliłem”.

    Ogarnęła mnie fala upokorzenia, po której natychmiast nastąpił przypływ czystego, niczym niezmąconego pożądania. Byłam na widoku, a moje najbardziej poniżające zachowanie miało zostać udokumentowane dla niewidzialnej publiczności, a świadomość tego osłabiła mnie z pożądania.

    Pochyliłam się do przodu, a moje długie włosy musnęły jego uda. Nie trzeba mi było mówić, co mam robić dalej. To był taniec, który dobrze znaliśmy. Zaczęłam od delikatnego, mokrego pocałunku w czubek, wysuwając język, aby go posmakować. Słony. Piżmowy. Idealny. Z jego piersi wydobyło się niskie jęczenie, a ten dźwięk był dla mnie nagrodą.

    Otworzyłam usta szerzej, biorąc do ust tylko główkę i obracając językiem wokół wrażliwej korony. Uwielbiałam to uczucie, gładką, jedwabistą skórę pokrywającą nieustępliwą twardość pod spodem. Uwielbiałam to lekkie zatrzymanie oddechu, kiedy robiłam to dobrze.

    „Głębiej” – mruknął, zaplątując dłoń w moje włosy, nie zmuszając, ale prowadząc.
    Posłuchałam, opadając na jego długość, rozluźniając gardło, tak jak mnie nauczono. Moje oczy zaszły łzami, gdy dotknął tylnej części mojego gardła, ale przezwyciężyłam instynkt, by się cofnąć. Oddychałam przez nos, biorąc go głębiej, aż moje usta przycisnęły się do jego podstawy. Uczucie bycia tak całkowicie wypełnioną, tak całkowicie wykorzystaną dla jego przyjemności, wysłało kolejny impuls podniecenia prosto do mojego wnętrza, które już zaczynało znów boleć i pulsować.

    Zaczęłam się poruszać, nadając rytm. W górę i w dół. Powoli, potem szybciej. Moja głowa kołysała się w jego uścisku, a moje usta były mokrą, ciasną osłoną dla jego penisa. Dźwięki były nieprzyzwoite i piękne – gładkie, mokre poślizgi, jego coraz bardziej nierówny oddech, miękkie, pełne pożądania jęki, których nie mogłam powstrzymać.

    „Spójrz w kamerę” – rozkazał, a jego głos był napięty z wysiłku utrzymania kontroli.
    Otworzyłam oczy, łzy zamazując mi widok, i utkwiłam wzrok w obiektywie. Mogłam tylko wyobrażać sobie, co widział: mój prawdopodobnie rozmazany tusz do rzęs, zaczerwienioną twarz, usta rozciągnięte nieprzyzwoicie wokół jego członka. Sama świadomość tego upokarzającego obnażenia sprawiła, że jęknęłam wokół niego, a wibracje wywołały z jego gardła ostry, gardłowy dźwięk.

    „O tak. Niech cię zobaczą. Niech zobaczą, jaka jesteś dla mnie dobra w ssaniu kutasa”.
    Zacisnął dłoń na moich włosach, kierując moim tempem, ruchając moją twarz płytkimi, precyzyjnymi pchnięciami.

    Byłam jego narzędziem, moim jedynym celem było zaspokajanie jego przyjemności. Czułam, jak staje się twardszy, grubszy, jak napięcie wije się w jego ciele. Jego zapach, smak, przytłaczające uczucie jego dominacji – to wszystko mnie pochłaniało, przyciągając mnie z powrotem do mojego własnego szczytu. Moja wolna ręka wślizgnęła się między moje nogi, a palce znalazły moją mokrą, bolącą łechtaczkę.

    „Nie” – powiedział ostrym głosem. „Twoja przyjemność należy do mnie. Ręce na moich udach. Bierz to, co ci daję”.

     

    Ogarnęła mnie nowa fala poddania się. Natychmiast przesunęłam dłonie, kładąc je na jego muskularnych udach i czując napiętą siłę. Odmawiano mi własnego dotyku, własnego ukojenia, dopóki on na to nie pozwolił. Moja potrzeba stała się desperackim, pulsującym węzłem, całkowicie zależnym od jego łaski.

    Skupiłam się całkowicie na ustach, na penisie poruszającym się w przód i w tył. Wciągnęłam policzki, ssałam mocniej, używałam języka w sposób, który on najbardziej lubił. Jego oddech stał się nierówny, biodra drżały. Znałam te oznaki. Był blisko.

    „Dochodzę, moja idealna dziwko” – warknął, a jego głos brzmiał jak surowe zgrzytanie. „A ty połkniesz każdą kroplę. Pokażesz im, jak bardzo kochasz smak swojego Pana”.

    Podnosi mnie, chwytam go za szyje, a jego penis wsuwa się w moją mokrą cipkę. Dołącza do nas też jego kolega w masce, którego penis ląduje w moich pupie.

    Obudziłam się w hotelowym pokoju, a obok mnie była na łóżku walizka, telefon i kartka.

    “Zemdalałaś w trakcie, w telefonie masz foty i nagrania, w walizce ciuchy i trochę gotówki”

    Otworzyłam walizkę – kilka kompletów seksownej bielizny, kilka płaszczy, jedna para szpilek i jakieś 20 tyś euro w gotówce oraz karta z napisem “Odezwiemy się”  

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Andy Whore
  • Przed obiektywem – Gabriel/Gaba

    Plastikowy kociołek bulgotał od taniej mgły z suchego lodu, a ja przewróciłem oczami, recytując swoje kwestie z przekonaniem znudzonego telemarketera. „A teraz, moja słodka ofiaro, usidłam cię moją starożytną magią pożądania!”.

    Mój partner, Leon, umięśniony przystojniak o imieniu Wojciech, tylko się uśmiechnął, poprawiając strategicznie podartą przepaskę na biodrach, zakrywającą jego imponujące wybrzuszenie. To był kolejny wtorek w Arousal Studios, kolejna tandetna sesja porno.

    Ale wtedy światła na planie zaczęły migotać. Dziwny, zimny wiatr przetoczył się przez studio, podnosząc rąbek mojej śmiesznej czarnej szaty. Słowa, które właśnie wypowiedziałam, zdawały się unosić w powietrzu, migocząc. Z amuletu wiszącego na mojej szyi wybuchło prawdziwe, palące ciepło. Sapnęłam, upuszczając moją zabawkową różdżkę, gdy fala mocy – prawdziwej mocy – przepłynęła przez moje żyły, oszałamiający prąd elektryczny, który przeprogramował moje wnętrze.

    Moje kości bolały, gdy subtelnie zmieniały kształt, moje ramiona zwężały się, a biodra kołysały się z nową, obcą wagą. Szorstki zarost na mojej szczęce stopniał, a moja skóra stała się niesamowicie miękka. Ciężar zniknął z mojej klatki piersiowej, a w jego miejsce pojawiły się dwa nowe, wrażliwe wybrzuszenia, a mój tani kostium nagle napinał się na nowych, delikatnych krągłościach. Chwyciłam się za gardło, gdy w końcu odzyskałam głos, który był o całą oktawę wyższy, przypominający sapanie. „Co… co się ze mną dzieje?”
    Sprośne spojrzenie Wojtka zniknęło, zastąpione przez oszołomiony, surowy głód. Zrobił krok do przodu, a jego ciemne oczy utkwiły w głębokim dekolcie odsłoniętym przez moją rozchyloną szlafrok. „O rany. Najlepszy efekt specjalny. Jakiego kiedykolwiek widziałem”. Jego głos był niskim, chrapliwym pomrukiem, który wibrował głęboko w moim nowym ciele, wywołując natychmiastowe, odpowiadające mu pulsowanie między moimi nogami.
    Szok był oślepiający, przerażający… a potem przestał być. Obca, głęboko kobieca wiedza zalewała mój umysł. Wiedziałam, co oznaczało to spojrzenie w jego oczach. Wiedziałam, czego od niego oczekuję. Strach przekształcił się w czystą, niczym niezmąconą potrzebę.

    Nie uciekłam. Spotkałam jego spojrzenie, a moje nowe usta wygięły się w uśmiechu, który wydawał mi się zarówno obcy, jak i całkowicie właściwy. Moja dłoń, teraz smukła i gładka, wyciągnęła się i popchnęła jego klatkę piersiową, kierując go z powrotem na pluszową aksamitną divę, której używaliśmy, jako element scenografii. Poszedł chętnie, z oczami szeroko otwartymi z oczekiwania.

    Wspięłam się na jego kolana, a szorstka tkanina jego przepaski biodrowej przyjemnie ocierała się o moje nagie uda pod szlafrokiem. Czułam, jak jego twardy, gruby członek naciska na mnie, a dreszcz czystego pożądania przeszył mnie. Muszę to poczuć. Wszystko.

    Pochyliłam się i musnęłam ustami jego ucho. „Zaklęcie wymaga ofiary” – szepnęłam nowym, ochrypłym głosem, którego nie znałam i który wyrażał pożądanie, o jakim nie wiedziałam, że potrafię odczuwać. „Twojej… energii”.
    Moje biodra zaczęły poruszać się w powolnym, zmysłowym rytmie, ocierając się o jego erekcję, a tarcie wywoływało tak intensywne dreszcze rozkoszy, że zamgliło mi się przed oczami. Jęknął, podniósł ręce, aby chwycić moje nowe biodra, wbijając palce w miękką tkankę i przytrzymując mnie w miejscu, gdy się poruszałam. Tak. Tak właśnie.
    Jedna z jego rąk wślizgnęła się pod moją szatę, a jego zrogowaciała dłoń musnęła mój sutek. Krzyknęłam, wyginając plecy, a uczucie to przebiegło mnie jak piorun prosto do samego środka. Byłam tak mokra, pełna śliskiego, desperackiego pożądania, gotowa na niego.
    Zaczął się niezdarnie rozbierać, uwalniając się, a dotyk jego nagiego, aksamitnie twardego członka na moim udzie sprawił, że jęknęłam. Ułożyłam się nad nim, a jego główka naciskała na moje wejście, obiecując pełnię, która miała nadejść. Spojrzałam mu w oczy, a moje ciało drżało z podniecenia.

    „Zgadzasz się na tę magię?” – wyszeptałam, a ostatnia pozostałość mojej dawnej jaźni potrzebowała to usłyszeć.
    Nagła zmiana scenerii na domek z piernika.
    „Gdzie ja jestem?”
    “Baba Jaga, miło mi. A ty jesteś Baba Gaba – czarownica zmian i to w zasadzie jedyna twoja moc. Poza tym będziesz zmieniać się w sukuba, im częściej będzie dochodziło do takich sytuacji”
    “Sukuba?”
    “Ta, wyggogluj sobie”
    Znów jestem z powrotem i czuje jego penisa, co by tu zrobić?

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Andy Whore

    A) Go sukkub 

    B) Szukanie mozliwość powrotu 

    C) Korzytsanie z mocy czarownicy zmian

    Timer: 30 dni od publikacji 

  • Przed obiektywem: Bramkarz part I

    „Nazywasz to pieprzoną obroną, Kowalaski? Nawet moja babcia zatrzymałaby ten strzał!”

    Te słowa uderzyły mnie mocniej niż piłka, którą właśnie przepuściłem przez rękawice. W szatni unosiła się atmosfera potu, wstydu i czystej, niczym niezmąconej wściekłości. Wpatrywałem się w brudną podłogę z płytek, nie mogąc znieść pełnych obrzydzenia spojrzeń kolegów z drużyny. Ich drwiny odbijały się echem od ścian z bloków żużlowych.
    „Przez ciebie straciliśmy całe pieprzone mistrzostwo, stary”.
    Potrzebowałem drinka. Gardło miałem jak papier ścierny. Zignorowałem swoją butelkę i sięgnąłem po wspólną lodówkę z napojami izotonicznymi. Wypiłem łyk chłodnego płynu o smaku cytrusowym, mając nadzieję, że zmyje smak porażki. Mój przyjaciel Marek obserwował mnie z kąta, z dziwnym, napiętym wyrazem twarzy. Od ostatniego gwizdka milczał.

    Wypiłem całą butelkę. Niemal natychmiast w żołądku poczułem dziwne, ciepłe mrowienie, które rozprzestrzeniło się po całym ciele jak elektryczny miód. Co to było, do diabła? Skóra zaczęła mnie swędzieć, a gorąca fala ogarnęła moją szyję. Ogarnęła mnie zawrotna fala mdłości i potknąłem się, opadając na szafki, a wzrok mi się zamazał.
    Czułem to. Głęboką, fundamentalną zmianę. Moje szerokie ramiona zdawały się mięknąć, a twarde mięśnie klatki piersiowej… mrowiły i bolały. Moja koszulka nagle stała się luźna w niektórych miejscach, a w innych niemożliwie ciasna. Ostry, skurczowy ból w podbrzuszu sprawił, że sapnąłem, wydając dźwięk zbyt wysoki i zbyt cichy. Chwyciłem się za brzuch i osunąłem się z szafki na podłogę.

    Kiedy podniosłem wzrok, gniew na twarzach moich kolegów z drużyny zniknął, zastąpiony przez czysty, niczym niezmącony szok. Wszyscy gapili się z otwartymi ustami. Marek tylko się uśmiechnął.

    „Co?” – próbowałem warknąć, ale mój głos był obcy – gładki, kobiecy alt. Mój głos. Ręce poleciały mi do gardła. Moje jabłko Adama zniknęło. W panice spojrzałem w dół. Moja potężna, umięśniona sylwetka zniknęła. W jej miejsce pojawiło się smukłe ciało, zaokrąglone biodra i… piersi, duże piersi. Dwa idealne, bolące wzgórki napinające bardzo mocno materiał mojej koszulki bramkarskiej. Są cieżkie i wyglądały jakbym był bohaterm jakiegoś hentaia.
    Zapadła całkowita cisza. Potem rozległ się cichy gwizd.
    „Nie do wiary” – wyszeptał Tomasz, nasz napastnik. Podszedł bliżej, a w jego oczach pojawiło się nowe, głodne ciekawości spojrzenie. „Kowlaski? Czy to naprawdę ty?”.

    Mogłem tylko skinąć głową, a serce waliło mi jak młotem w nowe żebra. Upokorzenie związane z porażką nagle stało się odległym wspomnieniem, zastąpionym przez przerażającą, ekscytującą nową rzeczywistość. Nienawiść w ich oczach zniknęła, zastąpiona czymś znacznie bardziej pierwotnym.

    Tomasz przykucnął przede mną, a jego zrogowaciałe palce delikatnie odgarnęły kosmyk moich teraz bardziej miękkich włosów z twarzy. Ten dotyk wywołał nieznane mi dotąd dreszcze w całym ciele.

    „Wygląda na to, że jesteś nam winna inną karę” – mruknął niskim, dudniącym głosem. Drugą ręką znalazł moje kolano, a kciukiem pogłaskał wewnętrzną stronę uda. Dreszcz przebiegł przez moje nowe ciało.

    Protest utknął mi w gardle, zamieniając się w słaby, świszczący jęk. Gniew nadal tam był, tląc się, ale pochłaniała go surowa, przytłaczająca potrzeba. To była moja kara? Ta bolesna, pusta potrzeba?
    Pochylił się, muskając ustami muszlę mojego ucha. „Przyjmiesz swoją karę jak grzeczna dziewczynka, prawda?”.
    Kolejny kolega z drużyny, Jakub, stanął za mną, wsuwając ręce pod moje ramiona, aby objąć moje nowe piersi przez koszulkę. Krzyknęłam, gdy jego kciuki musnęły moje sutki, a uczucie było tak ostre i intensywne, że niemal bolesne. Mimowolnie wygięłam plecy, przyciskając się do jego dłoni.
    To była zemsta. To było… wszystko.
    Metalowe drzwi szatni otworzyły się z impetem, który wstrząsnął ławkami, burząc napiętą, intymną atmosferę, w której się znajdowaliśmy. Zwycięska drużyna Silezia wtargnęła do środka, tworząc falę testosteronu i pewności siebie, a ich pot i triumf zmieszały się z wilgotnym, naładowanym powietrzem naszego pełnego wstydu sanktuarium.
    Zamarli, jak stado umięśnionych, zdezorientowanych drapieżników, a ich drwiny zamarły na ustach, gdy zobaczyli scenę: mnie, przyciśniętą między Tomaszem a Jakubem, z moimi nowymi krągłościami na widoku, z twarzą zaczerwienioną od mieszanki paniki i początków przyjemności, której wstydziłam się nazwać.

    Jako pierwszy odezwał się ich kapitan, olbrzym z krótko przystrzyżonymi włosami i złamanym nosem, jego głos brzmiał jak niskie dudnienie. „Co to, kurwa, jest? Impreza zwycięstwa, na którą nie zostaliśmy zaproszeni?”.
    Tomasz, zawsze arogancki showman, nie stracił rezonu. Trzymał jedną rękę na moim biodrze, gestykulując drugą. „Po prostu odbieramy to, co jest nam winien nasz opiekun. Chociaż wydaje się, że dług stał się… bardziej miękki”. Jego kciuk pogłaskał moją skórę, a moje ciało przeszył dreszcz, nad którym nie mogłam zapanować.
    Gracze Silezia zbliżyli się do siebie, a ich początkowa agresja zmieniła się w mroczną, ciekawą żądzą. Ich oczy przesuwały się po mnie, a ja czułem się całkowicie odsłonięty, jak widowisko. Jak nagroda. Serce waliło mi w klatkę piersiową jak szalone ptaszę w klatce nowo odkrytej miękkości. To nie było już tylko upokorzenie. To było coś zupełnie innego, coś niebezpiecznego i elektryzującego.

    „Co się stało z Kowlaskim?, Czy jak mu tam?” – zapytał jeden z nich, szczupły pomocnik o bystrym spojrzeniu.
    Marek wyszedł z cienia przy prysznicach, a jego intensywne spojrzenie spotkało się z moim. Odpowiedział spokojnym głosem, który kontrastował z dudnieniem w moich uszach.
    „Powiedzmy, że potraktował porażkę… osobiście. Teraz jest kobietą. I przyszła, żeby przeprosić wszystkich”. Jego słowa nie były skierowane do nich, ale do mnie, były rozkazem, który skręcił mi się głęboko w brzuchu. Głęboko zakorzeniona potrzeba odkupienia. To było to. W ten sposób spłaciłem swój dług.

    Kapitan z krótko przystrzyżonymi włosami zaśmiał się ostro, wydając z siebie szorstki, drażniący dźwięk. „No kurwa mać. Myślę, że my też zasługujemy na przeprosiny, a raczje na nagrodę. W końcu wygraliśmy”.
    To było wszystko, czego potrzebowali. Rzuciły się do przodu, nie jako drużyna piłkarska, ale jako jedna istota żądna zaspokojenia. Nagle wszędzie pojawiły się szorstkie, chętne ręce, zrywające ostatnie strzępy mojej godności – podartą koszulkę, zabłocone spodenki. Leżałam naga na chłodnej, twardej ławce, a metal stanowił szokujący kontrast z ciepłem ciał przyciskających mnie do niej.
    Zatraciłam się w morzu mężczyzn. Zrogowaciałe opuszki palców śledziły krzywiznę moich bioder, obejmowały pełnię moich piersi, badały szokującą wrażliwość między moimi nogami. Z moich ust wydobyło się zduszone westchnienie, gdy jeden z nich, żylasty pomocnik, pochylił się i zamknął usta na jednym sutku, poruszając językiem i ssąc, aż moje plecy wygięły się w łuk nad ławką. To uczucie było jak uderzenie pioruna, prosto w moje wnętrze.

    Tomasz był przy mojej głowie, jego silne palce zaplątały się w moje włosy, kierując moją twarz w stronę jego twardego kutasa. „Otwórz” – rozkazał, a surowa dominacja w jego głosie złamała ostatki mojego oporu. Otworzyłam usta, a on wsunął się na mój język, słony, piżmowy ciężar, który powinien wywołać u mnie odruch wymiotny, ale zamiast tego wywołał nową falę wilgotnego ciepła między moimi udami. Jęknęłam wokół niego, a wibracja wywołała gardłowy jęk z głębi jego klatki piersiowej.  
    Jakub stał przedmną, rozchylając moje nogi rękami. Poczułam jego tępy, natarczywy nacisk na moje wejście, a potem wepchnął się do środka, rozciągając mnie, wypełniając pustą tęsknotę niszczycielską pełnią, która sprawiła, że zobaczyłam gwiazdy. Krzyknęłam, ale dźwięk został stłumiony przez Tomasza, a moje ciało drżało w rytm pchnięć Jakuba. Każde mocne pchnięcie przesyłało mi fale czystej, niczym niezmąconej rozkoszy, wymazując myśli, wymazując przegraną grę, wymazując wszystko oprócz przytłaczającej fizycznej rzeczywistości mojej nowej postaci, która była wykorzystywana, posiadana i czerpała z tego przyjemność.

    Powietrze gęstniało od odgłosów pomruków, uderzeń skóry i moich własnych, zdławionych, nasyconych przyjemnością jęków. Wtedy pojawił się Marek, klękając przy mojej głowie, jego intensywne oczy wpatrywały się w moje, gdy zaczął się pieścić. Różnił się od pozostałych. W jego działaniach była cicha kontrola, wyrachowana posiadłość, która była jakoś bardziej intensywna niż dominacja Tomasza lub surowa namiętność Jakuba.
    „Spójrz na siebie” – szepnął, a jego głos, ledwie słyszalny, przebił się przez hałas. „To jest to, czego potrzebowałaś, prawda? Być przemienioną. Być użyteczną”. Jego słowa wywołały we mnie bolesną, ale doskonałą prawdę. Miał rację. Upokorzenie zmieniało się, spalając się w piecu tej wspólnej, zwierzęcej przyjemności, pozostawiając po sobie czysty, szokujący dreszcz.
    Skinęłam słabo głową, a łzy wstydu i ekstazy spływały mi po skroniach. Uśmiechnął się, lekko wyginając usta w świadomym uśmiechu.
    Pozostali zgromadzili się wokół, tworząc krąg głodnych oczu i głaszczących kutasów. Zrozumiałam, co się zbliża. Bukkake. Ostateczny, definitywny akt przejęcia. To nie było gwałt, to był chrzest. Tomasz wyciągnął się z moich ust z mokrym odgłosem, a rytm Jakuba zaczął się załamywać, sygnalizując jego zbliżające się wyzwolenie.
    Ręka Marka poruszała się szybciej, a jego wzrok nie opuszczał mojego. „Otwórz usta, Kowlaski. Szerzej. Weź to wszystko. To twoje odkupienie”.

    Gorąca, słona fala uderzyła w mój język z jednej strony, a potem kolejna smuga pomalowała mój policzek. Następnie wytrysk Marka, gorący i gęsty, uderzył w moją twarz, znakując mnie. Potem nastąpił kolejny i kolejny, ciepły deszcz, który pokrył moją skórę, usta, szyję. Trzymałem usta otwarte, połykając, co mogłem, a smak był gorzkim, erotycznym potwierdzeniem mojego całkowitego poddania się. Byłem ich.
    W ciężkiej, pełnej sapania ciszy, którą przerywało jedynie kapanie wody z pryszniców i nierówne oddechy tuzina mężczyzn, kapitan z Silesii z krótko przystrzyżonymi włosami przedarł się na przód grupy. Był już ponownie podniecony, a jego oczy ciemniały z nową determinacją. Spojrzał na mnie, niechlujną, zużytą i całkowicie wyczerpaną istotę na ławce, a na jego twarzy pojawił się zaborczy uśmiech.
    – Moja kolej – warknął szorstkim głosem. – Zwycięska drużyna ma prawo być ostatnia.

    Tymczasem w biurze trenera obok szatnii.
    – Widzę, że Marek wykorzystał hormony w inny sposób. Szkoda Kowalskiego, ale nagranie jest niezłe. – Zerknął w kamery. Można powiedzieć, że organizacja działa całkiem nieźle. Hmm, powinienem to im wysłać.
    Poszukał na komputerze maila od “Lustor replacement”, no i do naszej gwiazdy. Może otworzę sekcję kobiecą, a i trzeba jeszcze pogadać z chłopkami z Silezii Novigrad – tylko jak… 

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Andy Whore