Blog

  • Cockold, lesbijskie zabawy zony

    Od dawna o tym marzył. Ciągle mi o tym mówił, zachęcał. Jesteśmy małżeństwem ponad 15 lat, a on od samego początku opowiadał mi o swoich fantazjach. Wyobrażał sobie mnie z inną kobietą. Kiedy się masturbował byłyśmy tam we dwie w jego snach. On chciał jedynie patrzeć, ewentualnie potem uprawiać seks ze mną. Nie chciał tamtej kobiety. Ale ja się nie zgadzałam. Bałam się, że to zniszczy nasz związek i nie wiedziałam czy by mi się to spodobało.

    Na naszą rocznicę postanowiłam się skusić i spróbować czegoś nowego, nasze życie erotyczne zaczynało być nudne, a mąż coraz bardziej szukał czegoś w Internecie, masturbował się i oglądał filmy porno, przeważnie o lesbijkach. Stwierdziłam, że tak na prawdę jeden raz nie zrobi ze mnie lesbijki, po prostu sprawdzę jak to jest. Jako, że to miała być niespodzianka szukałam takiej kobiety sama, a idealnym miejscem był Internet. Nie wiedziałam od czego zacząć, wpisałam frazę w Internecie, ale pojawiały się jedynie prostytutki. Nie mówię, że coś złego w tym, mamy pieniądze i zapłacilibyśmy, ale chciałam kogoś eleganckiego i kulturalnego z podobnym fetyszem. Ogłosiłam się na forum erotycznym i parę dni później miałam parę propozycji. Rozmawiałam z dwoma kobietami, obie miały już to za sobą i ich fetyszem było to że ktoś je podgląda, poza tym były biseksualne, więc taka opcja im odpowiadała. Jak powiedziałam, że to będzie mój pierwszy raz to jedna zrezygnowała i została mi d**ga pani. Porozmawiałyśmy trochę, była sympatyczna, więc w dniu rocznicy zaprosiłam ją na romantyczną kolację we troje.

    Mąż spodziewał się kolacji, ale kiedy przyszedł i zobaczył nas obie przy stole i jego pusty talerz, my popijałyśmy wino i rozmawiałyśmy, wtedy zdziwił się. Przedstawiłam mu Anię, a on poszedł się wykąpać i przebrać. Szybko był na dole i dużo rozmawialiśmy, po dużej dawce procentów chyba zaczął się domyślać do czego to zmierza. Ja mimowolnie rozpięłam dwa guziki sukienki, a Anna miała tak wydekoltowaną bluzkę, że nie musiała nic rozpinać. Siedziałyśmy tak i w pewnym momencie poczułam rękę Anki na moim nagim kolanie, mówiła dalej, ale ciepło jej ręki zbliżało się do wewnętrznej strony moich ud i wtedy zobaczyłam wzrok męża, zauważył to i oczy mu się rozświetliły. Nie przestawałyśmy rozmawiać, za to mąż przycichł i patrzył się na nas.

    Anna masowała moją nogę, ja mimowolnie rozszerzyłam je lekko i wtedy poczułam jak jej ręka wślizguje się pod sukienkę i dotyka moich majteczek. Mój mąż zaczął ciężko oddychać. Ja odsunęłam się i wstałam, wzięłam drinka i przeszłam na kanapę, Anna za mną. Usiadłyśmy, ona z powrotem włożyła rękę pod moją sukienkę, ja się do niej odwróciłam i biorąc w ręce jej twarz leciutko pocałowałam w usta. Ona je rozchyliła i zaprosiła mnie do środka. Mój język delikatnie bawił się jej językiem, a ręka opadła na jej pierś. Miałam takie wspaniałe pełne piersi, dotknęłam ich lekko i zaczęłam masować. Odkleiłam się na chwilę od Anny i spojrzałam na męża. Siedział tam i patrzył się, był zachwycony, a w spodniach było mu bardzo ciasno. To dało mi kopa do działania.

    Powróciłam do całowania mojej nowej koleżanki, przybliżyłam się i pozwoliłam jej odchylić moje majteczki i dotykać łechtaczki. Po chwili zaczęła schodzić niżej, ja oparłam się na kanapie i podniosłam lekko tyłek i wtedy poczułam jak jej palce wślizgują się do mojej cipki. Jęknęłam z rozkoszy. Anna d**gą ręką rozpinała moją sukienkę, ja sięgnęłam to suwaka z tyłu jej i go odsunęłam. Szybko zdjęła swoją sukienkę, a ja swoją i zostałyśmy w samej bieliźnie. Ja w czarnej koronkowej, a ona w czerwonej koronkowej. Było to dla mnie niesamowicie podniecające. Miała świetne ciało, młodsze od mojego, opalone i wielkie piersi, które teraz falowały jak nachylała się nade mną. Położyłam się i poczułam jej ciężar na sobie. Ocierałyśmy się o siebie nie przestając całować. Było to bardzo zmysłowe. Sięgnęłam do jej zapięcia stanika i chciałam uwolnić te piersi, chciałam je zobaczyć. Kiedy wyskoczyły ze stanika, zobaczyła różowe sutki, sterczące i bardzo podniecone, złapałam w ręce i nachyliłam się aby je pocałować. Anna wisiała nade mną, odchylała głowę w tył i jęczała od moich pieszczot, a ja ssałam i masowałam jej piersi. Były cudowne.

    Wstałyśmy i rozebrałyśmy się do naga. Całowałyśmy się głośno mrucząc i mlaskając. Moja ręka wylądowała na jej całkowicie ogolonej cipce, a jej na mojej z paseczkiem. Wyginałyśmy się i dotykałyśmy się, nasze palce penetrowały nasze cipki. Unosił się zapach naszych soków. Spojrzałam na męża, odepchnął się od stołu i z wyjętym penisem siedział i nas obserwował co chwilę łapiąc go w ręce i masturbując się.

    Nogi zaczęły mi się trząść z rozkoszy. Anna nachyliła się i lizała moją szyję, a ja głośno jęczałam i mocniej wkładałam palce w nią poruszając szybko. Popchnęła mnie lekko na kanapę, klęknęła na podłodze, rozszerzyła moje nogi i zatopiła głowę między nimi. Lizała mnie wszędzie, po wewnętrznej stronie nóg, po łechtaczce, u wejścia do pochwy, aż w końcu włożyła język do środka, byłam bardzo mokra. Już nie jęczałam, a krzyczałam i wtedy doszłam. Opadłam z sił, a Anna wstała, oparła się o kanapę i wystawiła tyłek w kierunku mojej twarzy. Złapałam ją za biodra i od tyłu lizałam jej małą cipkę, włożyłam palca do środka i kontynuowałam doprowadzanie jej do szaleństwa, słyszałam w jej głosie, że bardzo jej się podobało. Chlupot słychać było w całym pokoju jak jej robiłam palcówkę. I mi też się to podobało. Smakowała wspaniale. Jej soki rozlewały się po mojej twarzy i wtedy przerwała. Mówiła, że już jest blisko, ale chce żebyśmy razem doszły.

    Usiadłyśmy oplatając się nogami. Moja prawa noga była nad jej lewą, a jej prawa noga nad moją, w ten sposób nasze cipki dotykały się. Odchyliłyśmy się do tyłu podtrzymując na ręka, nasze cipki przylgnęły do siebie i wtedy zaczęłyśmy pocierać się. Nasze łechtaczki robiły się czerwone i bardzo podniecone. Obie krzyczałyśmy. Kątem oka zauważyłam, że mój mąż wstaje, trzyma swoje penisa w ręce i mocno się masturbuje podchodząc do nas. Najpierw Anna dostała orgazmu krzycząc głośno, a potem kiedy mnie zalała fala orgazmu i moje soki trysnęły. Mój mąż nachylił się i spuścił mi się prosto do buzi podczas mojego głośnego jęknięcia. Wszyscy doszliśmy i opadliśmy na kanapę wyrównując oddechy. Było wspaniale, żałowałam, że nie zgodziłam się wcześniej na to.

    Mąż stwierdził, że to najlepszy prezent dla niego i od tamtej pory Anna pojawiała się u nas co jakiś czas. Było wspaniale.

    Podoba ci się i chciałbyś/chciałabyś, abym ci je przeczytała? Zajrzyj na blog violamay.pl

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Anna Viola May

    Zapraszam na bloga, w którym przedstawiam opowiadania oraz je czytam.

  • Anons – Tylko seks

    Anons (2) – Tylko seks

    Kiedy minęło oszołomienie po rozkoszy, dalej uderzał twardym penisem. Moich piersi nie raził chłód blatu stołu. Przywykłam do szarpania za włosy. Dławienie członkiem wspominałam jaką miłą pieszczotę. Po nodze ściekał mi śluz. Brzuchem wbijałam się w krawędź stołu i pocierałam o blat. Przy każdym uderzeniu penisa było słychać chlupot. Nie byłam pewna, czy już spuścił się. Rozkosz prawie odpłynęła, jednak nadal nie potrafiłam logicznie myśleć. Upajałam się kopulacją. Nienasycona czekałam na kolejne doznania.

    – Ale ty masz dupę! – zachwycał się, nachylając nad moim uchem. – Kilku też dałabyś radę!

    Nagle do pomieszczenia wpadł promień światła. Drzwi były za nami, więc nas w zasadzie nie oświetlił. Chwilę później Krzysiek znieruchomiał i coś powiedział. Znowu zrobiło się ciemno. Mój ogier ruszył! Mocno uderzył biodrami. Ależ trafił! Wetknął mi palec do ust. Drugą dłonią grzebał przy odbycie.

    – Oj… – tylko stęknęłam. Nie chciałam go zrazić. Ciągle czekałam na więcej. Kiedy wepchnął palec do pupy, cała chmara mrówek przebiegła mi po kręgosłupie! Zareagowały ślinianki. Przemknęłam nadmiar śliny. Podniecenie znowu gwałtownie wzrosło. Ledwie ustałam na nogach. – Cudowny chłopak! Niech robi, co tylko chce… – zdecydowałam w myślach. Od takich pieszczot traciłam świadomość.

    Jednak przy nim czułam się bezpiecznie. Co jakiś czas był zatrudniany w innym dziale jako fotograf, więc był z zewnątrz. Nie znał u nas zbyt wielu osób. Trudniej byłoby mu wygadać się o swoich ‘sukcesach’ ze mną. Przynajmniej miałam taką nadzieję.

    @

    I nagle usłyszałam krótką wymianę zdań. Nic nie rozumiałam. Dopiero po chwili dotarło do mnie, że ktoś jeszcze jest w pomieszczeniu! Niespokojnie i z opóźnieniem szarpnęłam się.

    – Spokojnie, suczka! – delikatnie i władczo poklepał mnie po pupie, ruszając się we mnie. – Zaraz pokażesz, co potrafisz! – kolejne uspokajające klepnięcia. – Jeszcze nie była tresowana, ale jest zdolna! 

    Ostatnie zdanie nie było skierowane do mnie. Usłyszałam czyjś śmiech. Nie potrafiłam powiedzieć, ilu ich jest. Strach mieszał się z podnieceniem. I już nie byłam pewna Krzyśka. Szybko mi się zmieniło…

    Jak się zachowa wobec mnie? Na razie był władczy, trzymał mnie mocno. Chciałam się uwolnić, szarpnęłam, ale to nic nie dało. Trzymał mnie jak w imadle. Sprowokowałam jedynie kolejny wybuch przytłumionego śmiechu.

    Chłopak nagle zatrzymał się, wycofał członka i szybko odwrócił mnie. Ledwo utrzymałam równowagę w szpilkach, kiedy mną zakręcił. Przed sobą miałam sterczącego penisa. Zaskoczona ciężko oddychałam. Krzysiek nie pozwolił mi rozejrzeć się. 

    – Pokaż, jak potrafisz obciągać! I to do końca! – zaznaczył, wchodząc mi w usta. – Co za ciało! Nic tylko brać i korzystać! – zaśmiał się, klepiąc mnie po pupie. Potem chwycił pierś i pociągnął ją w bok. – Proszę! Ładne, duże sutki. W ogóle ma spore, pełne piersi. Grzech, żeby inni nie skorzystali!

    @

    – Jacy “inni”?! – targnął mną strach. Gdyby nie silny chwyt Krzyśka, pewnie wyrwałabym się. – Czyżby ktoś robił zakłady o moje ciało?! – zastanawiałam się gorączkowo i gwałtownie wydzielałam śluz. Perspektywa szalonego seksu jednak nie była taka straszna…

    Opierałam się ręką o blat stołu i pochylona obciągałam, jak potrafiłam najlepiej. Wpychał się aż po nasadę!

    – O, ile dziewczyna potrafi! – stęknął, wyginając się do tyłu. Ustami dotykałam jego ciała. – Wciąga całego kutasa!

    – Oooch! – niewyraźnie krzyknęłam z członkiem w ustach. Właśnie wszedł we mnie jakiś mężczyzna!

    – Ruchaj do końca! Ona sporo wytrzyma! – wystękał podniecony i zadowolony fotograf. – Jest nienasycona!

    Czyjeś ręce solidnym chwytem złapały moje biodra. Wypełniał mnie gruby penis. Właśnie zaczął się powoli ruszać. Czułam każdy fragment przesuwający się we mnie. Nie był tak nawilżony jak Krzysiek, więc opór był większy, ale tym razem… Jaka to była rozkosz!

    Krzysiek trzymał moją głowę na wysokości skroni. Nic nie widziałam. Członkiem zaczął uderzać w policzek, mocno wypychając go. Usta otwierałam szeroko.

    – I jeszcze taki numer! – sapnął, odwracając nieco moją głowę. Teraz pokazywał policzek wypchany penisem. Cofnął go i znowu wcisnął w policzek. – Suka świetnie trzyma kutasa i ma zwinny, ruchliwy języczek. Aż szkoda spuszczać się – cofnął penisa i znowu uderzył nim w policzek. – Ale po kilku takich powtórkach zleję się! – sapnął podniecony. Powtórzył ruch, a potem rżnął mnie normalnie w usta.

    Nie mogłam długo wytrzymać. Nieznajomy rżnął mnie w pochwę, fotograf w usta. Czułam ogromne podniecenie. Nie potrafiłam go powstrzymać. I nie chciałam! Z penisem wypełniającym usta zawyłam, nogi ugięły się w kolanach, straciłam oparcie pod ręką i zaczęłam osuwać się. Miałam kolejny orgazm. Zatkało mi uszy. Zalała mnie rozkosz, traciłam świadomość. Nieznajomy bez trudu podtrzymał mnie i dalej rżnął.

    – Ruchaj! Ruchaj! Ona wytrzyma! – zapewnił go podniecony Krzysiek. – Jeeest! – syknął i w tej chwili wytrysnął w moje usta.

    @

    – Połknij! – wysapał. – Połknij wszystko! Wszystko! – wciskał penisa głęboko w moje usta i drżał, kiedy wyciekała reszta spermy.

    Mocno ściskał mi głowę. Nie byłam w stanie uwolnić się. Podniecona łykałam spermę, prawie dławiąc się członkiem. Słyszałam jakieś przytłumione śmiechy, słowa. Krzysiek ciągle szeptał podekscytowanym tonem, nakłaniając mnie, żebym wszystko połknęła. Nie dałam rady. Wisiałam w rękach nieznajomego, półświadoma z podniecenia, z otwartych ust wyciekła mi sperma zmieszana ze śluzem i śliną. W końcu Krzysiek wyjął penisa. Nadal był twardy i uderzał nim po twarzy. Śmiechy i komentarze innych docierały do mnie coraz wyraźniej. Coś o „dużych cycach”, „dupie do wyruchania”, „cielsku do zajechania”.

    Nieznajomy z tyłu ciągle rżnął mnie, a ja posłusznie obsługiwałam Krzyśka, który domagał się wylizania członka. Podniecona spółkowaniem i niecodzienną sytuacją godziłam się na wszystko. Alkohol też ‘dodał’ mi odwagi. ten nieznajomy musiał być sporym i silnym mężczyzną, bo trzymał mnie i ustawiał, jakby miał do czynienia z piórkiem, a nie z kobietą.

    Krzysiek czasami pociągnął mnie za włosy, docisnął głowę, domagając się mocniejszych pieszczot. Robiłam, co mogłam. Spółkowanie wyczerpywało i pochłaniało mnie emocjonalnie. Najchętniej jęczałabym z otwartymi ustami, a nie obciągała wymagającemu koledze.

    @

    – Ty, puść mnie! – sapnął ktoś nad moją głową.

    – Co? Już? Teraz? – Krzysiek nie był zadowolony.

    – Natychmiast! Szybko!

    Zdezorientowana i zaskoczona dialogiem po chwili poczułam, że do ust wpycha się inny penis. Nie odważyłam się zaprotestować. Nieznajomy z tyłu nawet zwolnił na chwilę. Drugi wszedł do ust gwałtownym ruchem, a ja jęknęłam i równie gwałtownie cofnęłam się. Dławił mnie! Prawie dusiłam się!

    – Chłopie! Ostrożnie! – chichotał fotograf, masując swojego penisa obok mojej twarzy. – To nie rozmiar dla niej!

    Drugi nieznajomy nie przestawał dopominać się o pieszczoty. Nie zdołałam uciec ustami. Trzymał mnie za głowę i brutalnie szarpał. Oparłam się jednym łokciem o stół, chwyciłam penisa dłonią przy samych ustach i masowałam go dłonią i ustami.

    – Noooo… O to mi chodziło! – usłyszałam westchnienie ulgi i drugi nieznajomy właśnie trysnął w moje usta.

    Sperma wyciekła z ust, bo nie potrafiłam łykać, kiedy tak mocno napierał penisem. Ten pierwszy znowu rżnął mnie w szybkim tempie. Czasami obrywałam klapsa. Intensywnie oblizywałam temu drugiemu. Już nie był taki brutalny. Cierpliwie czekał aż zakończę pieszczoty.

    – Dzięki, Krzysiek! – szepnął do kolegi, kiedy zapiął spodnie i wymknął się.

    – Co?! „Dzięki, Krzysiek?!” – wrzasnęłam w myślach. Byłam wściekła. – Facet skorzystał ze mnie, a dziękuję Krzyśkowi?! – zastanawiałam się, czy nie było jakiegoś układu między nimi? Czy Krzysiek czegoś nie załatwiał, ‘wypożyczając’ mnie nieznajomemu?

    @

    Nieznajomy coraz mocniej wbijał we mnie penisa. Fotograf macał moją pierś, ciągnął za brodawkę, sięgał do łechtaczki. Tego było za wiele. Z podniecenia przymknęłam oczy i zaraz otworzyłam.

    Drugi nieznajomy wyszedł, ale drzwi za nim się nie zamknęły! Pomieszczenie zalało światło z korytarza. Wypełniło się głośną muzyka i głosami obcych ludzi!

    – Ej! Pokażcie, co tu macie!

    – O, kurwa! Widzicie ich!

    – O rany! chi, chi!

    – Ale chuj!

    Okrzyki rozbawionych i podnieconych kobiet mieszały się z ich głośnymi wybuchami śmiechu. Fotograf szybko zamknął drzwi.

    Chciałam zaprotestować przeciwko obecności tych ludzi, czułam się zażenowana i wściekła sytuacją, w jakiej mnie zastano, ale nieznajomy chwycił mnie za tułów i lekko przesunął. Teraz do drzwi stałam prawie tyłem. Nie był widać mojej twarzy. Trudno byłoby mnie rozpoznać. Nachylił się nade mną, złapał za piersi i dalej rżnął w tym samym tempie. Nawet mocniej, jakby zirytowany obecnością krzykliwych dziewczyn.

    – Czy tę kurwę można wynająć na własną imprezę? – padło pytanie, które usłyszałam wyraźnie. Wybuch śmiechu.

    Pytała kobieta! Dziwnym głosem, jakby była pijana, ale to była kobieta! Otrząsnęłam się z orgazmu. Nie wiem, kim oni byli. Nie znałam ich, ale współpracownicy z pewnością nie pozwoliliby sobie na taki żart wobec mnie. Już chciałam dosadnie zareagować i wtedy nieznajomy zatkał mi usta dłonią. Drugą ręką trzymał wpół. Moje próby zerwania jego dłoni z ust nic nie dały. Tylko śliniłam się, a uwolnione piersi kołysały. I dalej walił mnie grubym kutasem. Doceniły go również te dziewczyny.

    – Ale ty masz faję!

    – Co za men!

    – A może któraś z nas też z niego skorzysta? – na pytanie zareagowały wybuchem śmiechu. Krzysiek też parsknął.

    – Dziewczyny, uspokójcie się – rozbawiony fotograf słabo oponował. Chyba bawiła go ta sytuacja. Jakoś nie martwił się o mnie.

    – Gnój! – pomyślałam tylko o Krzyśku.

    @

    Znowu cicho pojękiwałam. Nieznajomy tak mi dogadzał… W tej chwili nie potrafiłam racjonalnie myśleć. W ogóle nie mogłam myśleć! Nagle poczułam ciepłą dłoń przesuwającą się po moim brzuchu. Szybko dotarła do mojej łechtaczki i zaczęła ją pocierać. Kolejny bodziec, potęgujący moje podniecenie. Jęczałam głośniej. Nie wiedziałam czyja to dłoń, ale za chwilę wyjaśniło się.

    – Laski, ale mokra cipka! I jaka duża! – rzuciła rozbawionym tonem jedna z dziewczyn.

    – To ja ją wydoję! – ze śmiechem rzuciła inna i uderzyła mnie w pierś. Potem boleśnie ścisnęła ją.

    Dziewczyna masowała mi łechtaczkę. Robiła to nieudolnie, mechanicznie, ale jednak byłam podniecona, a ten nieoczekiwany masaż mimo wszystko potęgował doznania. Przecież kopulowałam! Jęczałam coraz głośniej i poruszałam biodrami, próbując uwolnić się od tej ręki. bez skutku. Nieznajomemu musiało się podobać, bo ożywiłam się! Dziewczyny chichotały, widząc moją reakcję na brutalne pieszczoty ich koleżanki.

    – Już niemłoda, ale ma wigor!

    – I fajne cycki! Chi, chi, chi!

    – To jak będzie, Krzysiek? Można wynająć tę kurwę? – kątem oka widziałam, jak pytająca jednocześnie masuje mu penisa.

    – To nie jest kurwa – wyjaśnił poważnym tonem podniecony chłopak.

    – Wyprowadź je! – stęknął podniecony nieznajomy.

    – Że co? – Krzysiek był zdezorientowany.

    – Nie zrozumiałeś? – stęknął groźnie. – Wyrzuć je!

    Fotograf chwilę później wypychał dziewczyny za drzwi. Mimo głośnych protestów pozbył się ich zaskakująco szybko. Nieznajomy miał dar przekonywania. Teraz podniósł moją nogę i założył sobie na ramię. Jęknęłam, kiedy wbił się jeszcze głębiej.

    @

    – Ale ruchanie! – podziwiał Krzysiek, dalej masując penisa. W ekspresowym tempie zapomniał o wyrzuconych dziewczynach.

    Kilka wolniejszych, ale dłuższych ruchów penisa, który na koniec uderzał o dno pochwy. I to z jaką siłą! Nieoczekiwanie poczułam silny wytrysk! Zaskoczył mnie, jednak też odczułam satysfakcję… Poruszałam ustami, jakby brakowało mi powietrza. Nie mogłam nic powiedzieć i przeżywałam falę rozkoszy, która mnie zalewała. Dłoń zacisnęłam na krawędzi stołu, a drugą na przegubie dłoni nieznajomego. On trzymał mnie i nadal poruszał biodrami, ale to już były drobne ruchy. Sperma wyciekała ze mnie i ściekała na pończochę. Podtrzymywał mnie, bo przeżywana rozkosz ugięła mi nogi. Ledwo stałam. W zasadzie wisiałam na jego rękach. W końcu nieznajomy wyszedł ze mnie, postawił mnie na nogi. Powoli dochodziłam do siebie.

    – Dorotko, uklęknij! – zarządził fotograf.

    Półprzytomna z ulgą uklękłam. Sperma obficie wyciekała ze mnie. Nie dbałam o to. Stanęli przede mną. Przed moją twarzą kołysały się dwa penisy. Przymknęłam oczy, dotknęłam ich pośladków. Nieznajomy złapał mnie za włosy i przysunął głowę bliżej ich kroczy.

    – Masz jeszcze jeden miły obowiązek. Obciągnij nam – polecił łagodnym tonem. Jeszcze ciężko oddychał po seksie ze mną. Widziałam jego goły, umięśniony brzuch. Lśnił od potu. Nieznajomy skorzystał z okazji i pierwszy wepchnął mi penisa do ust.

    Na zmianę wpychali się we mnie. Wręcz domagali się pieszczot. Z podniecenia prawie szarpali mną. Niewiele brakowało, a by się bili, żeby wcisnąć mi kutasa do ust. I stało się. Zmusili mnie, żebym jednocześnie wzięła obydwa penisy do ust. Nie wiem, jak to zrobiłam. Bardzo im się to spodobało.

    – Świetnie wyglądasz – Krzysiek poruszał penisem, wbijając go aż po nasadę i wierzchem dłoni głaskał mnie po policzku. – Uroczy widok! – Nieznajomy tylko coś mruknął na potwierdzenie i sięgnął po pierś.

    Przez kilka następnych dni ból szczęki i w kącikach ust przypominał mi o tej niecodziennej seks-gimnastyce. Nieznajomy wówczas miał drugi wytrysk. Bardzo mały, więc połknęłam go bez trudu, czego obaj domagali się. Zaletą wytrysku było to, że prawie od razu wiotczał jego penis. Wtedy znacznie łatwiej było mi je trzymać w ustach.

    W końcu zadowolony nieznajomy wycofał się i szybko ubrał.

    – Było świetnie, naprawdę. Dzięki! – mruknął w przestrzeń, poprawił krawat, marynarkę i wyszedł z pomieszczenia.

    Nie potrafiłam odszukać go na imprezie. A chciałam zaproponować mu spotkanie tylko we dwoje.

    @

    – Wiesz, fajnie jest oglądać twoje zgrabne, gołe dupsko, kołyszące się pełne cyce i wpakować kutasa w ciebie. Ech, co za przyjemność… – złapał pośladek i miętosił go delikatnie. – Kiedyś muszę ciebie inaczej wyruchać. Ale też po alkoholu! Jesteś wtedy taka aktywna. Szkoda, żeby zmalał twój temperament – Krzysiek z uśmiechem patrzył na mnie. Pogłaskał mnie po policzku, który wcześniej tak chętnie wypychał swoim członkiem i muskał moje ucho. Znowu był spokojny, zrównoważony, jakby nieśmiały.

    – Jasne. Wyładował się w seksie – domyśliłam  się.

    Fotograf pomógł mi ubrać spódniczkę i bluzkę. Kiedy rozglądałam się za stanikiem i stringami, ostentacyjnie schował je do kieszeni.

    – Kiedyś będziesz miała okazję je wykupić! – roześmiał się cicho i otwartą dłonią musnął brodawkę. Niby czuł się panem sytuacji i chyba miał ochotę przedłużyć tę zabawę, jednak nie odważył się zaproponować.

    Potem pomógł mi wstać, sprawdził korytarz i szybko zaprowadził do damskiej toalety. Wszystkiego naście metrów, ale po takim seksie i alkoholu to jednak wyczerpujący rajd. Hałas był spory, wszyscy wydawali się świetnie bawić. Nikt mnie nie widział. Westchnęłam z ulgą.

    Spojrzałam w lustro i przestraszyłam się. Potargane włosy, rozmazana szminka i tusz, zmęczona twarz umazana spermą. Szybko umyłam dłonie, potem twarz, szyję, dekolt. Wszędzie miałam resztki spermy i śluzu. W jednym miejscu zaschnięte, w innym kleiły się do rąk. Wcześniej wyrzuciłam do kosza pończochy poplamione spermą i śluzem. Zrobiłam to bez żalu, bo i tak któryś je pozaciągał. Gdybyś ktoś zobaczył mnie w nich… Po takiej kompromitacji nie miałabym czego szukać w firmie. Nawet gdybym uratowała ją od bankructwa! Co innego plotki. Tym zawsze można zaprzeczyć i „wyrazić oburzenie” w rozmowie z prezesem albo jego zastępcą. Potem będzie kolejna impreza i ktoś inny stanie się głównym tematem formowych plotek.

    Może minutę później, kiedy byłam w trakcie pośpiesznego porządkowania wyglądu, Krzysiek zapukał do drzwi i z nieśmiałym uśmiechem podał mi torebkę.

    – Dzięki… – z wdzięcznością i uczuciem ulgi przyjęłam ten nieoczekiwany prezent.

    – Zaczekam na sali – obiecał i szybko wycofał się.

    Ciągle podekscytowana niedawnym seksem, nerwowo poprawiałam makijaż, włosy, psiknęłam perfumami. Nagle zadrżałam. Zacisnęłam dłonie na krawędzi umywalki i potrząsnęłam głową. Podniecenie spowodowane upojnym i długim seksem jeszcze nie zeszło ze mnie. Tyle wrażeń…

    – Dość! – szepnęłam i w lustrze sprawdziłam efekt moich zabiegów. – Mogłoby być lepiej – wyraz mojej twarzy potwierdzał moje odczucia. Szybko odwróciłam się, wzięłam torebkę, podeszłam do drzwi łazienki.

    @

    Po chwili wahania uchyliłam drzwi. Uderzyła we mnie głośna muzyka, fala ciepła i specyficzny imprezowy melanż zapachów. Pokrzykiwania rozmówców potęgowały hałas. Czysta łazienka jawiła się teraz jak oaza spokoju. Z głębokim westchnieniem wyprostowałam się, cofnęłam ramiona, efektownie eksponując biust, grymas niezadowolenia zastąpiłam delikatnym uśmiechem i wyszłam z łazienki. W samą porę. Akurat zbliżały się cztery krzykliwe, podchmielone dziewczyny.

    – O, kurwa, widziałaś ich?!

    – No! Ale on ma chuja!

    – Ja pierdolę, ale zabawa! Zajechali ją!

    – Ale grzali tę kurwę! Cha, cha!

    – Chłopaki nieźle jebią! Ale jazda!

    Jedna bardziej hałaśliwa od drugiej. Celowym, przesadnie głośnym śmiechem zwracały na siebie uwagę. Krótkie spódniczki i sukienki, wysokie szpilki, duże dekolty, wypchane staniki, a do tego agresywne i wulgarne w zachowaniu. Na mój widok na chwilę przycichły. Minęły mnie, poszeptały, patrząc za mną i… znowu wybuchły śmiechem!

    – Widziałaś?!

    – To ta! Chi, chi, chi!

    – Ta sama dupa!

    – Więc to one… – domyśliłam się, że te dziewczyny wtargnęły do pomieszczenia, w którym byłam z Krzyśkiem i innymi mężczyznami. Czułam, że czerwienię się. Piekła mnie twarz.

    – Pani Doroto! Zapraszamy! – podchmieleni koledzy mieli ochotę na moją obecność. W tym hałasie raczej nie usłyszeli ich dialogu.

    – Dorotko, chodź do nas! – to koleżanki machały w moim kierunku. 

    Udałam, że nie dosłyszałam zaproszeń. Zwolniłam i kątem oka chwilę przyglądałam się ordynarnej czwórce. Udałam, że odbieram telefon.

    – Niemożliwe, żebym je przeoczyła – w końcu uznałam, że były osobami towarzyszącymi na imprezie. Nie mogły u nas pracować. Nawet przy rozdawaniu ulotek.

    Zniknęły w głębi korytarza i trochę przycichły. Paru mężczyzn w końcu odwróciło głowy do swoich partnerek. Głośno komentując czyjś wygląd, cztery dziewczyny wreszcie wbiły się do łazienki.

    – Tak na oko mają ponad 80 lat. W sumie. Sporo! To stare babska są… – rzuciłam za nimi, żeby poprawić sobie humor.

    @

    Szłam, po drodze opędzając się od nachalnych kolegów wprost proponujących seks. Niestety, jeden z nich objął mnie i dopadł, ale tylko przez bluzkę, mojego sutka. Namiętnie pieścił go ustami, namoczył mi bluzkę, a ja zadrżałam! Był dobry, tyle że teraz… Jeszcze chwilę wytrzymałam i odepchnęłam go z całej siły. Upadł na podłogę, koledzy wybuchli śmiechem i bezskutecznie próbowali podnieść go.

    – Stary, jak żona ciebie zobaczy, to od razu wstaniesz!

    Dwóch padło obok mojego „lizaka”. Odmówili pomocy, bo też nie mieli ochoty wstawać.

    – Tu jest naprawdę wygodnie! Możesz sam sprawdzić. Proszę, tu jest wolne miejsce – mamrotał jeden, nie pozwalając podnieść się. – Pani Doroto! Zapraszam koło mnie! – rękawem marynarki wycierał miejsce obok siebie. Minęłam ich. Wszyscy byli nawaleni jak autobus z pielgrzymką do radia.

    – Jutro nikt nie będzie o tym pamiętał – mruknęłam i ruszyłam dalej z uprzejmym uśmiechem.

    Przetrzymałam dreszcz, który przemknął po moim ciele i w końcu dotarłam do pustego stolika. Usiadłam, założyłam żakiet, zakrywając nagie piersi pod ażurową bluzką. – Aaaa… To dlatego tak się przykleił! – zrozumiałam zainteresowanie moim wejściem. Kiedy szłam, patrzyli na podskakujące gołe piersi pod prześwitującą bluzką! Przy tak delikatnym wzorze dokładnie było je widać. I jeszcze te sterczące brodawki…

    Mężczyźni uśmiechali się do mnie. W końcu to jedna z niewielu okazji, żeby porozmawiać w bardziej prywatnej, luźniejszej atmosferze z chodzącym sukcesem firmy. Taki kontakt zawsze może okazać się przydatny. Też się uśmiechałam i odwracałam od nich.

    – Dorcia! Chodź! – koleżanki w dobrych humorach znowu zapraszały do stolika, ale ja tylko odmachałam im i wskazałam na szwedzki stół.  

    – Pewnie znalazłoby się wielu chętnych na mój biust. A tylko jeden okazał się odważny. Na szczęście… – mruknęłam do siebie. Brodawki sterczały, jedna szczególnie boleśnie, bo po pieszczotach pobudzał ją mokry materiał bluzki. A ja znowu miałam mokro między nogami… I bałam się, że zmoczę spódniczkę. A wtedy wszyscy mieliby powód do żartów! I okazję do zrobienia kompromitujących zdjęć.

    @

    Większość skakała w rytm muzyki, więc bez problemów stanęłam przy szwedzkim stole, nalałam sobie szklankę coli i wypiłam duszkiem. Potem wzięłam jakąś smacznie wyglądającą kanapkę, kotlecik w panierce i sałatkę. Zjadłam, zapiłam drugą szklanką coli, dolewając soku pomarańczowego i poprawiłam ciastkiem. I jeszcze drugim. Ale naprawdę były smaczne! Po słodkim wypiłam trochę mineralnej. Jednym uchem słuchałam wynurzeń Krzyśka, który przyczłapał w międzyczasie. Już mnie nie interesował.

    – Może kiedyś – westchnęłam w duchu. 

    Po udanym seksie zawsze mam apetyt. To reakcja niezależna ode mnie. Jednak jeżeli seks był byle jaki, a ja niezadowolona, to kończyło się na kieliszku alkoholu albo papierosie, których na ogół nie palę. Jeżeli seks był świetny, ale kochanek zachowywał się okropnie, to też wypalałam peta i pozbywałam się delikwenta.

    Zamówiłam taksówkę. Chwyciłam torebkę i ruszyłam do wyjścia. W drzwiach mijałam się z dwoma chwiejącymi się wiceprezesami. Zaczerwienieni od wypitego alkoholu, palili papierosy i rozmawiali. Ukłoniliśmy się. Schodząc po schodach, usłyszałam głośny szept jednego z nich: 

    – Patrz, a nasza Dorotka świeżutka jak pierwiosnek! Ta kobieta jest nie do zdarcia!

     

    K O N I E C

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Tomnick
  • Dzej Dzej

     Dla Wiktorii

     

     Piotr Nimski, ksywa Gruby, był typowym kibolem z Targówka dobijającym do trzydziestki. Uwielbiał Tomasza Chadę i marzył w swoim ograniczonym mózgu o tym, by być sławnym i bogatym. Aby zrobić coś wielkiego. Żeby nie być zwykłym chuliganem z blokowisk. Chciał być jak Pershing. Barabasz. Baranina. Wańka. Oczko. Kiełbasa. Parasol. Nikoś. Słowik. Jak wszyscy znani i wielcy gangsterzy, którzy zapisali się na kartach historii półświatka. A kto jego zapamięta? Chyba nikt poza kolegami z bojówki Legii Warszawa.

     

     Pewnego razu po pijaku Gruby wraz ze swoim kumplem Karolem Ulrykiem ps. Krokiet udali się do pobliskiego McDonalda po colę.

     

     – Lej te colę – powiedział Gruby.

     – No co jest kurwa, lej te colę! I streszczaj się, silnemu chce się pić, a jak nie kurwa to tam wejdę i ci pomogę, a tego raczej byś nie chciała! – wrzasnął Krokiet.

     

     Po odebraniu coli Gruby wlał do niej trochę wódki i obaj wraz z Krokietem usiedli przy murku, by się napić.

     

     – Te, Krokiet…

     – Ta?

     – A co, jakbyśmy założyli taki klub… BDSM… wiesz, co to jest?

     – Nie.

     – Takie ruchanie, tylko, że bardziej zajebiste. Nieważne, chcę taki klub otworzyć.

     – A skąd weźmiesz na to sałatę?

     

     Gruby uśmiechnął się

     

     Tydzień później

     

     – Na glebę to jest napad! – wrzeszczał Gruby celując z pistoletu do kasjera w banku. – Dawaj szmal, chuju!

     

     Później w domu Gruby wraz z Krokietem przeliczali łup.

     

     – Trzydzieści melonów! – powiedział Gruby. – No to trza zainwestować!

     

     Rok później, warszawskie Kabaty

     

     Gruby zajechał na parking przed nowo zbudowanym klubem do sadomasochistycznego seksu Loose Control. Wyjął kluczyki i zamknął swojego nowego volkswagena, a potem zdjął ciemne okulary i zadzwonił do Krokieta.

     

     – No siema, mordo. Dali mi cynk, że dzisiaj otwarcie.

     

     Po klubie oprowadził Grubego jego kierownik, Klemens Bojke.

     

     – Cztery lochy z pełnym wyposażeniem i cztery dominy na początek wystarczą – powiedział Bojke. – Poznajcie się. Lady Nadia, Lady Wiera, Lady Katrina i Lady Tatiana.

     – Wszystkie są Rosjankami?

     – Tak, załatwił nam je pan Czonakin z Petersburgu.

     – Czonakin? Kto to? Pierwsze słyszę.

     – Szef grupy handlarzy ludź… eeee… to znaczy agencji towarzyskiej. No, i jest jeszcze jeden master, ale akurat musiał po coś polecieć, poznacie się później. Nazywa się Dominik, ale jako, że lubi codziennie przynajmniej dziesięć razy lizać komuś fiuta, nazywamy go Kojak.

     – Czyli jest gejem?

     – A co? Masz coś do tego?!

     – Nie, nie to miałem na myśli. Jestem nowoczesny. Ale w takim razie jak będzie uprawiać seks z klientkami?

     – Nie ma problemu. Jest biseksualny.

     

     Niedługo później klub miał pierwszych klientów. Gruby przechodząc korytarzem zauważył w lochu jedną z domin, która wpycha do penisa rozszerzacz cewki moczowej mężczyźnie z różową opaską na oczy, kulką w ustach i kajdankami. Domina spojrzała na niego, a on pokazał jej kciuk i uśmiechnął się. Później wyszedł na ulicę i miał zadzwonić do Krokieta, ale podsłuchał przypadkiem rozmowę dwóch dziewczyn.

     

     – Ja nie rozumiem w ogóle, po co są związki. Cały czas ruchasz się tylko z jednym facetem. Bez sensu.

     – Dzień dobry, drogie panie – powiedział Gruby. – Nie chciałyby się panie zatrudnić w moim klubie?

     – Śmierdzi od ciebie wódą, człowieku. Spierdalaj.

     

     Gruby zadzwonił do Krokieta.

     

     – I jak, stary?

     – Zajebiście. Wiesz, skąd teraz z tobą rozmawiam?

     – No skąd?

     – Z Portu Ryka. A może Portu Raka? Nie wiem, nieważne. Założyłem gazetę porno, zawarłem współpracę z agencją modelek i teraz mam melony na koncie, człowieku! Wiesz, jaki alkohol teraz opierdalam?

     – Jaki?

     – Martini! Rocznik dwudziesty czwarty! Z tego samego roku co Hitler napadł na Polskę! Człowieku! A jak twój klub BDSM?

     – Pomyślnie. Z niego i ze sprzedaży koksu mam tyle mamony, że niedługo zakładam sieć seks shopów!

     – Zajebiście.

     

     Dwa tygodnie później

     

     – Krokiet! Mam tu zajebiście przesrany problem!

     – Co się dzieje!

     – Założyłem tą sieć seks shopów i jacyś nawiedzeni katole i mohery mi pod nimi pikietują! Bo umieściłem Jezusa, Maryję i Józefa na dildach! Chcą mnie nawet pozwać do sądu! Za obrazę uczuć religijnych czy coś tam!

     – Masz kasę na prawnika?

     – Mam.

     – To czego się boisz?

     

     Gruby w ogródku uprawiał seks z jedną ze swoich domin, Jolą. W pewnym momencie Jola beknęła.

     

     – Z dwojga złego lepiej w tę stronę.

     – Po co bąka trzymać w dupie, niech polata po chałupie.

     

     Pod działkę Grubego podjechał luksusowy mercedes.

     

     – Poczekaj, Jola.

     

     Gruby podszedł do płotu, z mercedesa wyszedł mężczyzna koło pięćdziesiątki ubrany w luksusowy garnitur. Zza niego wyłonił się ochroniarz.

     

     – Ja pana znam z telewizji.

     – Maciej Tupacki, prezydent Warszawy. Mam dla pana zyskowną propozycję.

     – Zamieniam się w słuch.

     – Miasto organizuję akcję promującą tolerancję i walczącą z katolickim faszyzmem. Postanowiliśmy w ramach tej akcji zawrzeć współpracę z pańskim klubem BDSM, by sprzedawać specjalne środki do uzyskiwania większej przyjemności podczas seksu.

     

     Niedługo później nowy narkotyk miał już własną reklamę w telewizji.

     

     – Nie martw się, jeśli złapię cię z nim policja. Nic ci nie grozi. A nawet jeśli, udzielimy ci pomocy prawniczej – mówił w spocie tancerz z gejowskich klubów ze striptizem.

     

     Została także do warszawskich szkół wdrożona edukacja seksualna.

     

     – Witajcie, drogie dzieci! – powiedziała do licealistów domina, głośno trzaskając biczem. Ogłupiałej młodzieży bardzo się to spodobało. – Dzisiaj porozmawiamy sobie o BDSM. Skąd w ogóle wzięła się nazwa BDSM? To skrót od Bondage Discipline Sado Maso. Czy jest może jakiś ochotnik? Ty podejdź, misiaczku.

     

     Do dominy podszedł chłopak z pierwszej ławki, którego wskazała. Skuła mu ręce z tyłu różowymi kajdankami, na szyi zapięła obrożę z łańcuchem, włożyła knebel w kształcie kulki do ust i nałożyła opaskę na oczy. Potem położyła mu rękę na ramieniu, by uklęknął.

     

     – To jest właśnie klasyczny niewolnik. Nie będę rzecz jasna go teraz biczować, ale teraz wiecie, dziewczyny, jakich akcesoriów używać na waszych facetach. Dziękuję, możesz odejść.

     

     I odbył się Marsz Tolerancji.

     

     – Niech te stare kurwy głosujące na konserwy szybko zdechną i nastaną w końcu normalne rządy – powiedziała jego uczestniczka dziennikarzom.

     

     Zaś, gdy na marszu pojawili się dziennikarze z telewizji państwowej…

     

     – Więcej szacunku mam dla kurwy z ulicy niż dla ciebie, szmato! – wrzeszczał bardzo tolerancyjny lewicowiec.

     

     W końcu marsz został zablokowany przez organizacje pro – life z chrześcijańskimi transparentami. Zauważył to Gruby.

     

     – No to do dzieła.

     

     Gruby i Krokiet zebrali kilku kolegów z bojówek kibolskich i razem zaatakowali uczestników Marszu dla Życia i Rodziny uzbrojeni w kije do baseballa i race. Podczas ataku kibole zostali powstrzymani przez siły policyjne z pałkami i gazem łzawiącym. Jedną z takich pałek dostał w głowę Gruby.

     

     Obudził się w szpitalu kilka dni później. Zauważył nad sobą ładną pielęgniarkę.

     

     – Proszę się nie ruszać. Wstać z łóżka będzie pan mógł dopiero za tydzień.

     – Z…zz…

     – Tak?

     – Zliż mi brud z penisa.

     – Niech pan nie będzie śmieszny.

     – Co?

     

     Pielęgniarka uśmiechnęła się do niego. I w tym momencie Gruby stał się normalny. Dwa tygodnie później w pięknej altance odbył się ich ślub. Tuż przed nim Gruby przeczytał w gazecie, że Krokieta aresztowano za akcję na marszu oraz pranie brudnych pieniędzy.

     

     – Czy ty… – zaczął ksiądz. – Piotrze Nimski, bierzesz Laurę Czarnecką za żonę?

     – Tak.

     – Czy ty, Lauro…

     

     W tym momencie pod altankę zajechało BMW Czonakina, który z uzi w ręce ostrzelał ją i odjechał. Wszyscy uciekli. Poza Grubym, który odniósł śmiertelne rany i odszedł, patrząc w słońce oraz chmury.

     

     KONIEC

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Tomasz Bordo
  • W drodze do Gdyni

    Była około 23 w nocy a mnie czekało jeszcze jakieś 6 godzin podróży relacji Łódź Kaliska-Gdynia Główna, jechałem do kuzynki która mieszka w Szwecji, w nadmorskim mieście miałem rano przesiadkę na prom z czego się cholernie cieszyłem, bo to będzie mój debiut. Viola moja kuzynka ma dla mnie pracę w firmie swojego męża Szweda, którą miałbym rozpocząć w poniedziałek, mianowicie praca przy oknach, montaż itd nie było to spełnienie moich ambicji zawodowych ale przynajmniej dobrze będą płacić i nie muszę się martwić że będę zwolniony 😀 W pociągu pustki, siedziałem w drugim składzie to znaczy że nie miałem kontaktu nawet z kontrolerem, bo musiałby pociąg się zatrzymać, bileter wysiąść i jeszcze raz wsiąść w drugi skład a do następnej stacji było trochę czasu. Stąd że pospałem w dzień co często mi się zdarza w ogóle nie zbierało mnie na sen chociaż była już 23 na szczęście miałem ze sobą laptopa o dziwo moje słabe dotychczas połączenie w domu w pociągu działało wyśmienicie, tym bardziej się ucieszyłem bo była to Sobota 5 Marca a w TVP leciały krajowe eliminacje które mają wyłonić naszego reprezentanta na Eurowizji w Sztokholmie o dziwo tam gdzie właśnie jadę :O Tak szybko jak włączyłem relację tak szybko wyłączyłem gdy tylko Monika Kuszyńska reprezentantka Polski z zeszłego roku wyczytała zwycięzcę Michała Szpaka nie żebym był do niego w jakiś sposób uprzedzony ale kibicowałem Margaret bo ma świetną w sam piosenkę na ten konkurs, tak czy siak nie chce widzieć ani czytać nic o Eurowizji, bo wiem że i tak będą ją oglądał live.

     

    Wszedłem na fejsa ale tam też mało się działo, wszyscy znajomi już spali, przeskoczyłem na główną żeby posprawdzać, może jakieś ciekawe posty są do poczytania, moją uwagę zwrócił post z zagranicznej strony którą kiedyś zalajkowałem z fajnym gościem na zdjęciu, odkąd pamiętam zawsze mnie to jarało nie wiem czy mógłbym nazwać się gejem bo nigdy nie robiłem tego z żadnym osobnikiem tj samej płci, ale jak widziałem, ale nigdy nie żałowałem sobie widoku przystojnego faceta ze średnim zarostem w rozpiętej koszuli z ładnie wyrzeźbioną klatą, a taki na mnie spoglądał z ekranu laptopa, poczułem jak zrobiłem się twardy między nogami. Pomyślałem skoro i tak tyle czasu przede mną a nie ma co robić to pooglądam sobie pornosy przynajmniej dużo czasu zleci, nie byłem w stu procentach pewien czy jestem sam w składzie, byłem sam w przedziale, nie wiedziałem jak w innych, wychyliłem głowę z przedziału na korytarz spojrzałem w lewo, prawo ale nic nie usłyszałem.

     

    Dobra działamy! wystartowałem swoją ulubioną porno gejowską stronę z kategorią którą uwielbiam najbardziej czyli Gangbang najlepiej jak jest jeden młody pas a reszta starszych fajnie wyglądających aktywów, włączyłem pierwszy lepszy i od razu mi się spodobało młoda biała amerykańska suka dymana przez czarnoskórych byczków z pod ciemnej gwiazdy, takich koło których nikt nie chce przejść na ulicy. Zawsze widziałem siebie w roli pasywa, uległego który nic nie mówi tylko słucha poleceń to mnie jarało najbardziej, właśnie leciała scena jak młody ciągnął jednemu gigantyczną laskę a z drugiej strony był jebany na dwa baty równocześnie przez grubego czarnego gnata i drugiego grubego sztucznego penisa, wszyscy ładnie współgrali rytmicznie, młodemu się to podobało mi zresztą też, od samego początku trzymałem już rękę w majtkach i powoli poruszałem skórką nie chciałem się za szybko podniecić bo im dłużej przetrzymuję spust tym mocniej bolą mnie JAJA. Rozmarzyłem się, jak ja bym chciał być na miejscu tego szczęściarza, jak bardzo pragnę być rozdziewiczony analnie jak i oralnie tak ostro!

    Nagle drzwi od przedziału rozsunęły się, z przerażeniem tak szybko jak potrafiłem zmieniłem zakładkę na fejsa którego daj bóg miałem cały ten czas włączonego. W wejściu stał facet dość wysoki na oko jakieś 180cm brunet z dwudniowym zarostem, grube granatowe jeansy, do tego podkoszulek z jakimś dziwnym logo które pierwszy raz na oczy widziałem. Wolne? usłyszałem. Tak odpowiedziałem w myślach bijąc się “jak on się tu kurwa znalazł? myślałem że jest pusto” chwile później drzwi znowu się rozsunęły “a tutaj jesteś” “już się odlałeś?” zapytał ten siedzący. Tak ulżyło jak cholera. Drugi z gości był nie co grubszy od pierwszego wzrost chyba podobny, ogólnie gorzej zadbany od kolegi, większy zarost i ubrania jak po starszym bracie. Masz coś w majtkach. Słucham?! odpowiedziałem zamyślony. MASZ COŚ W MAJTKACH! spojrzałem w dól i dopiero zorientowałem się że nadal trzymam rękę w gaciach, chłopaki zaczęli się śmiać, było mi tak wstyd że od niechcenia uśmiechnąłem się półgębkiem i schowałem twarz w laptop. Jak masz na imię? zdziwiło mnie to pytanie ale skoro już tutaj są to czemu miałbym nie odpowiedzieć. Łukasz jestem, ja jestem Rafał a kolega to Damian wskazał na grubszego kolegę. Daleko jedziesz? tak jadę do samego końca do Gdyni.

     

     

    U! To daleko rzeczywiście, a ile liczysz wiosen? 21. I taki młody sam tak daleko? tak jadę do siostry. Rozumiem. To my w sumie moglibyśmy być twoimi starymi jesteśmy blisko 40. Nie wyglądacie tak staro odpowiedziałem zadowolony z odpowiedzi uśmiechnąłem się. I jak? zapytał Rafał Damiana, jest czysto, ok. Słuchaj Łukasz bez owijania w bawełnę…KURWA krzyknął Damian gdy pociąg nagle się zatrzymał, byliśmy na stacji, szczerze mówiąc nie interesowało mnie na jakiej, bardziej byłem ciekaw co ci dwaj chcą ode mnie. Pociąg ruszył, idź sprawdź odezwał się Rafał do kompana, po chwili wrócił Damian, jesteśmy sami w składzie, spoko. Słuchaj Łukasz bo szkoda czasu od jakiegoś czasu siedzieliśmy tuż obok, spaliśmy bo jedziemy aż z Krakowa, niechcący podejrzeliśmy co robisz i jak się przy tym brandzlujesz. Sprawa jest taka chcielibyśmy się z toba zabawić, fajna ostra męska jazda. Co? bez namysłu odpowiedziałem, ale bez nerwów wiem że tego chcesz my też chcemy, widziałem jakie zabawy lubisz, nas też takie kręcą, to jak? jest pusto, jesteśmy tu sami, konduktor jest na przodzie, nie daj się prosić. Normalnie bym się nie zgodził, tak to prawda jestem raczej nieśmiałym gościem, ale w związku z tym że od tej rozmowy znowu poczułem męskość w portkach i że taka okazja pewnie nigdy się już nie nadarzy zgodziłem się! chociaż wiedziałem że będzie to moje premierowe jebanko nie chciałem im nic mówić żeby potraktowali mnie stanowczo i bez zahamowań. Byłem przerażony ale na mój mózg większe działanie odgrywało podniecenie które wygrywało ze strachem. OK, przemówił Rafał to zaczynajmy. Jesteś czysty? yy? dobra Damian weź go i idźcie do kibla zrób mu pukanko, dobra.

     

    Nie wiedziałem o co chodzi ale ochoczo potuptałem za nim do w-c. Weszliśmy we dwóch Damian zamknął drzwi, widziałem jak się schyla i grzebie w śmieciach, OCHO! jest! wyciągnął pustą butelkę 0,5 po napoju, podszedł do zlewu i wlał wody do połowy, dobrze wstrząsnął i wylał i to samo za drugim razem, za trzecim nalał do połowy ale wodę zostawił. OK ściągaj gacie, odwróć się plecami i wypnij się, posłuchałem i grzecznie wykonałem polecenie, nagle poczułem wilgotny palec na dziurce który wpija się we mnie, przeszły przeze mnie dreszcze, mój drąg stanął na baczność. Do tej pory zabawiałem się tylko swoimi palcami ale to nie to samo jak ktoś prócz ciebie zabawia się twoim rowem. Damian posuwał mnie palcem do póki nie zrobiło się luźno, chwilę potem wsadził drugiego palca myślałem że oszaleję! rozruszał mi palcami dziurę na tyle że wchodziły już z łatwością, Dobra przytrzymaj pośladki, gdy tylko zdążyłem złapać, poczułem ból. Damian z impetem władował mi całą szyjkę od butelki, zgniótł ją i wyciągnął pustą, poczułem jakbym miał się “zesrać” dosłownie. Była to pierwsza lewatywa w moim życiu, usiądź na kiblu i wypróżnij się, tak zrobiłem, powtórzyliśmy to jeszcze dwa razy i wróciliśmy do przedziału gdzie czekał Rafał. Co tak długo? z resztą nie ważnie, dobrze że już jesteście. To zaczynajmy, dobrze że to powiedział bo już nie mogłem się doczekać. chcesz być standardowym pasywem czy suką? usłyszałem. Chcę być suką odpowiedziałem szybko, ostro? tak! ok zdziro. Siadaj, obaj usiedli obok mnie i zaczęli rozbierać przy tym drapieżnie całując i liżąc po całym ciele, z każdym z nich po kolei się przelizałem, przygryzając sobie wargi wzajemnie i ładując jęzor po same migdałki.

     

    Dość tego! na podłogę i na kolana pindo. Zdążyłem tylko posadzić drugie kolano a już miałem Kutasa Rafała w ustach był cały wilgotny od soków przy tym o dziwo całkiem smaczny czy tak sobie wyobrażałem smak męskiego przyrodzenia? tak właśnie tak go sobie wyobrażałem, w rzeczywistości był jeszcze smaczniejszy. Złap oddech, wziąłem porządny łyk powietrza a Rafał wjechał swoim zaganiaczem tak głęboko że musiałem go odciągnąć ale to mi się niestety nie udało, Damian zauważając to złapał mnie za obie ręce i trzymał z tyłu. Chciałeś być ostro jebaną suką! i z tej obietnicy się wywiążemy! zaczął mnie ruchać w buźkę jak jakiś ujeżdżacz na rodeo, momentalnie pociekły mi łzy po policzkach, w porę wyciagnął fita bo bym się udławił własną śliną w połączeniu ze śluzem z jego penisa. Zmiana usłyszałem tym razem Rafał trzymał mnie za ręce z tyłu a swojego trzonka wpakował mi Damian, nic nie wspomniałem o długościach ich chujów bo były to raczej standardowe kutasy Polskich chłopaków około 17-18cm ale za to ciepłe, przyjemne w dotyku, twarde jak cegły i bardzo żylaste, po żyłkach było widać jak bardzo cierpią nie mogąc opróżnić się z nektaru. Damian był brutalniejszy jebał mnie jak nawiedzony który potrzebuje egzorcysty, co chwile wyciągał i wkładał jakby delektował się moją dziewiczą buźką, złapał mnie za włosy i powiedział liż po łebku, kręć jęzorkiem o tak, dobrze robisz, teraz liż po długości jakbyś lizał loda, o tak mała świetna jesteś! dobrze że wcześniej waliłem konia pomyślałem bo już w dawno po takich słowach bym strzelił. Teraz wyliżesz nam jajca, obaj usadowili się na siedzeniu i od razu zabrałem się do roboty, poczułem zapach potu zbierający się od kilku godzin ale byłem tak pobudzony że mi to nie przeszkadzało, wręcz przeciwnie potęgowało to we mnie większe podniecenie. Lizałem i miętosiłem ich kule na zmianę kilka razy widocznie bardzo to lubili.

     

    Rafał w ten czas gdy ja trzymałem obie jego kulki w buźce on zaczął bawić się moją szparą, poślinił palec i wjeżdżał w dziurę, podsunął się nieco wyżej i wystawił mi swojego rowa do wylizania, z lekkim oporem ale bez dłuższego zastanawiania się wjechałem w niego swoim językiem, spodziewałem się przykrego smaku ale zdziwiłem się że jest tam czysty. Co myślałeś że dam ci obsrane oczko do lizania? aż takimi świrami nie jesteśmy uśmiechnął się. gdy ja wierciłem się jęzorem w dziurze Rafała, Damian zajął się moją dziurką, zaczął ja namiętnie lizać, po czym teraz on włożył mi palec potem drugi, i jeszcze znalazł miejsce dla trzeciego, zacząłem się wiercić czułem opór i ból. Rafał złapał mnie za ramiona, spokojnie suczką zaraz ci przejdzie. Damian zaczął bezdusznie ładować mi swoje 3 paluchy robił to równo i w jednym tempie. Jest gotowy, ok powiedział Rafał to działaj! Damian powoli wkładał mi swojego gnata, głowę opuściłem na krocze Rafała który wciąż przytrzymywał mnie za ramiona. Czułem dosłownie jakbym miał się zesrać, zrozumiałem po co ta cała lewatywa była potrzebna, miałem byc czysty, żeby nie było żadnej niespodzianki na kutasie. Wszedł całą główką, do połowy aż w końcu poczułem jego brzuszek na pośladkach w miarę czasu wyrobił mnie tak że mógł mnie szmacić jak szparkę jakieś kurwy z burdelu. Rafał dał mi swoją kuśkę do ust i bzykali mnie tak we dwie dziury jeszcze przez chwilę. Damian wyjął mi z tyłka pałkę i rękami rozchylił pośladki. NO ładnie cię wyjebałem, jesteś już idealny nie za luźny nie za ciasny, z zachwytu nad swoim dziełem wjechał we mnie ozorem w wilgotną dziurę, soki z jego fita spływały mu po brodzie.

     

    Usiądź na mnie plecami do mnie powiedział Rafał, nabiłem się na jego pal i zacząłem go ujeżdżać z przodu wjechał mi w mordkę Damian, Rafał widząc że mi nie wygodnie podniósł mi nieco dupę i sam zaczął mnie jechać jak oszalały jak na dobrze wyreżyserowanych pornosach. Dobra suka! powtarzał fanie że cię tutaj spotkaliśmy, też się cieszę odpowiedziałem jęcząc przy tym. Chcesz spróbować na dwa baty? tak bardzo się ucieszyłem jak o to zapytał, marzyłem o tym odkąd zafascynował mnie ten świat, tak chcę. Rafał odchylił się do tyłu, ja siedząc na jego kutasie położyłem mu się na plecach po czym moja szpara z kutasem Rafała w środku była dostępna, Rafała złapał mnie za nogi i podciągnął do siebie. Damian nie patrząc na mnie wjechał bardzo szybko w moja dość już luźną dupę, krzyknąłem i zacząłem jęczeć z bólu, czegoś takiego nie czułem chyba od czasu wizyty u dentysty. byliśmy w miejscu gdzie musieliśmy być dyskretni. Damian dorwał moje majty i wepchnął mi je w usta, nadal odczuwałem ostry ból, ale gacie zagłuszały moje jęki. Dość długo musieli mnie obojga dymać póki mnie nie wyrobili na tyle żeby mi było dobrze, byłem w siódmym niebie. Moje marzenie się spełniło.

     

    Sex z więcej niż jednym partnerem i do tego jazda na dwa baty! wyplułem majtasy “Ruchajcie mnie i to mocno! ruchajcie jak szmatę jak sukę!” spodobało ci się? zapytali. Posłuchali i przyśpieszyli, dziko i w szybkim tempie jebali mnie jak gwiazdę porno. Czułem że dochodzę, po takiej przygodzie nie musiałem się nawet onanizować. Wystrzeliłem z impetem jak z najlepszej Jankeskiej armaty podczas secesji, wystrzał gorącej spermy był tak duży że strzeliłem na facjatę Rafała, a ilości jej tak sporo że ciekło mu po całym brzuchu i klacie, pobrudziłem też trochę siedzenia. Damian też już nie wytrzymał wyciągnął fiuta i zalał mi dziurę przy okazji drąga i jaja Rafała, po wszystkim opadł na przeciwległe siedzenie, Rafał pośpiesznie zrzucił mnie ze swojego wstał i kazał położyć się, zrobiłem to pośpiesznie po czym poczułem jego gorące mleczko na całym ciele od twarzy po stopy, obaj wsadzili mi je jeszcze równocześnie do papki żebym dokładnie je wyczyścił. Po wszystkim sięgnąłem do plecaka po chusteczki które zawsze ze sobą noszę, dokładnie się wyczyściliśmy i bez słowa rozsiedliśmy się, puściłem muzykę w lapku i zacząłem wsłuchiwać się w rytmy najnowszych kawałków na jakieś stacji z radiowej aplikacji internetowej. Przysnąłem, śniło mi się jak we trójkę zostaliśmy najlepszymi przyjaciółmi jak regularnie spotykamy się na sex, jak to coraz nowe tajniki prawdziwego męskiego seksu odkrywamy JESTEŚMY NA MIEJSCU! jak razem śpimy, tulimy się ciepłymi ciałami w chłodne wieczory.

     

    PROSZĘ PANA JESTEŚMY NA MIEJSCU! PROSZĘ WYSIADAĆ! obudził mnie krzyk konduktora. Rozejrzałem się dokoła ale byłem sam, najwyraźniej spałem przyklejony do szyby bo cały bok na twarzy miałem zdrętwiały. Pokrywa od laptopa była otwarta, rozładował się stąd widać było tylko czarny ekran. Dziękuję powiedziałem już się zbieram, konduktor wyszedł. Dziwne pomyślałem, gdzie oni do chuja są? na siedzeniach ani na podłodze nie było ani jednej kropli nasienia, wysprzątali..kochane chłopaki pomyślałem. Przed wyjściem przeszedłem cały skład jak i pierwszy, zajrzałem do każdego przedziału jak i rozglądałem się po peronie no nic było mi smutno że nie mogłem się z nimi pożegnać a co gorsza wziąć numeru telefonu czy nawet wymienić się fejsami, trudno przynajmniej było mi zajebiście przyjemnie i wiem już że na pewno jestem jebanym gejem! teraz już nie będę miał oporów, mogę się umawiać z zajebistymi aktywnymi przez neta. Po jakichś 20min podjechała po mnie kuzynka, pojechaliśmy do domu, gdzie odświeżyłem się i zjadłem śniadanie. Po dość długiej rozmowie z siostrą m.in o mojej przyszłej pracy odpaliłem laptopa chcą sprawdzić pocztę itd to co zobaczyłem gdy tylko podłączyłem ładowarkę zbiło mnie z nóg, nie poruszałem powiekami a szczękę miałem opadniętą. Pierwsze co mi się wyświetliło na ekranie to strona porno z zakończonym filmem gejowskim z kategorii gangbang tych mocniejszych, tych gdzie czarni jebią młode białe suki, tych które lubię najbardziej, tych które oglądam w wolnych dyskretnych chwilach, ten który oglądałem w nocy w pociągu, TEN sam który włączyłem dla zabicia czasu. JEZUS MARIA a więc, więc to wszystko było snem? ale wszystko było takie realistyczne, rozmyślałem. Czy spotkam jeszcze kiedyś takich gości jak Rafał i Damian? a może to był proroczy sen? jedno wiedziałem ja na pewno chcę być gejem! chcę być pasywem, uległym pasywem. Usłyszałem głos szwagra, musiałem się zbierać, mieliśmy wypad do centrum handlowego po powrocie mój cel był jeden! znaleźć cichy dyskretny kąt i wejść na portal dla gejów w poszukiwaniu napalonych samców na ostre gangbang party z młodą o zgrozo z JESZCZE nie ruszaną suką!.

     

    KONIEC

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Elio Perlman
  • Najlepsi kumple

    Było pięć po siódmej a ja spieszyłem się na pociąg do szkoły. Mieszkam w małej wsi w województwie Łódzkim, do szkoły jeżdżę prosto do ponurych Skierniewic. Na myśl o tym mieście robi mi się nie dobrze nic kompletnie się tutaj nie dzieje, żadnego konkretnego klubu, żadnych miejsc na wypady ze znajomymi, jedyne fajne miejsce to chyba rynek który funkcjonuje tylko w niedziele, można się przejechać i pooglądać rożnego rodzaju zwierzęta hodowlane od gołębi po kury, koguty, kaczki itd różne gatunki, wielkości itp.

    Kiedy byłem już na stacji, widziałem nadjeżdżający pociąg z daleka. Z przyzwyczajenia zajrzałem do portfela sprawdzić czy mam wystarczająco pieniędzy, wiedziałem że mam 😉 ale za każdym razem mnie kusi żeby dla spokoju sprawdzić. Szlabany już zamknięto pociąg nadjechał, wsiadłem, kupiłem bilet i rozsiadłem się wygodnie w drugim wagonie, czekała mnie około 30-minutowa podróż. Standardowo wyciągnąłem telefon wraz ze słuchawkami w tym momencie wpadłem na świetny pomysł, przynajmniej tak myślałem.

    Zeszłej nocy pościągałem sobie kilka nowych filmików erotycznych tych gejowskich, nigdy tego nie kryłem że jestem gejem i jak na mój wiek już całkiem nieźle doświadczonym. Znałem te wszystkie “porno terminy” typu pas/akt/oral/rimm itd. Gdzieś przeczytałem że geje to osoby które powinno się leczyć, są to osoby które swoje skłonności praktykują po tym jak w dzieciństwie zostali wykorzystani seksualnie przez najbliższego członka rodziny.

    Gówno prawda! odkąd pamiętam mnie zawsze interesował ten świat, szkolne dyskretne podglądanie kolegów w szatni, podziwianie sławnych ładnych gości czy nawet oglądanie porno tych “normalnych” dla hetero, gdzie większą moją uwagę przykuwa kutas, jego wielkość i jak dużo nektarku poleci. Znacie ten ból gdy rano wstajecie i mimowolnie stoi wam pałka? jak w pokoju kręcą się osoby których nie powinno tam właśnie w tej chwili być? właśnie teraz! Przez to że w domu sobie nie zwaliłem szybko tego pożałowałem. Oglądając porno w smartfonie momentalnie mój Wacek stanął na baczność, poczułem między kolanami męskość twardą jak opoka.

    Chcąc nie chcąc miałem dodatkowych pasażerów w pociągu tym bardziej że był to pociąg przed 8 rano, ludzie pędzili do szkoły czy pracy na następnej stacji sporo ich wsiadło łącznie z moim kolegą z klasy, wyłączyłem porno i włączyłem jakiś utwór mp3 szybko zarzuciłem nogę na nogę z wciąż sterczącym penisem. Cześć Maciek usłyszałem – Cześć, odpowiedziałem, był to Emil kolega z jednej ławki gdzie łącznie w naszej klasie tych reprezentujących gatunek jegomościów z jajami między nogami było jedynie trzech, reszta to białogłowe reprezentujące jajniki.

    Nawet nie chcę wam wspominać gdzie obecnie się edukowałem, na takie warunki jakie posiadałem w postaci najbliższego miasta Skierniewic a także warunków finansowych to był jedyny i sensowny wybór. Wracając.. Emil nie był gejem i nie wiedział nic o mnie, żyjemy w takim kraju gdzie lepiej trzymać gębę na kłódkę i popisywać się że jestem odważny tak naprawdę można tylko na necie. Mieszkałem na takim zadupiu gdzie mentalność ludzi ze wsi tzw. buraków jest do dzisiaj taka że najlepiej powiesić, spalić, zakopać i zapomnieć. Amen.

    Jako przedstawiciel gejowskiego świata miałem szczęście do heteryków w mojej klasie. Emil był w moim wieku, fajny średniego wzrostu brunecik krótko ostrzyżony z sympatyczną buźką, zawsze luźne spodenki do tego firmowe podkoszulki a na dole co jakiś czas nowe buty, z charakteru chłopak “do rany przyłóż” drugi mój kolega Bastek bo tak go wszyscy zwali był 18-letnim rockandrollowym chłopakiem, z takim mogłeś wszystko: zapalić szluga, jointa, wypić piwo, obalić flaszkę czy wyskoczyć na jakieś party.

    U nas takie party odbywało się co sobotę w oddalonej o kilkanaście km od Skierniewic małej miejscowości zwanej “Starymi rowiskami”. Zawsze jak ktoś przy mnie wspominał tę nazwę wybuchałem śmiechem (kurwa! jak można było nazwać wieś “stare rowiska”? co za pojeb na to wpadł?). Myślę że to odpowiedni moment żebym ja się przedstawił. Mam na imię Maciek , jestem duszą towarzystwa, zawsze chętny do pomocy, jestem z tych co z każdej kłopotliwej sytuacji znajdą wyjście, szczupły schludnie ubierający się chłopak, po prostu spoko gość.

    Dotarliśmy na miejsce, w szkole byliśmy po dziesięciominutowym spacerze, stąd że zawsze się spieszymy, nasze spacery wyglądają jak chód Korzeniowskiego po złoto na olimpiadzie. Pod szkołą stał już Bastek schematycznie z fajką w mordzie. Od pierwszego semestru trzymaliśmy się we trójkę, dziewczyny niby były fajne ale często zmieniały się w typowe sucze z którymi nie chce się mieć nic wspólnego. Wybiła ósma, czekał mnie półtoragodzinny seans lekcyjny z najnudniejszą psorką w szkole.

    W moim wieku pewnie to normalne, ja osobiście jestem strasznie zboczony i nie raz mam sporo wyobraźni w głowie, siedząc w klasie kompletnie nie słuchając wykładu wyobrażałem sobie jak razem z Emilem i Bastkiem ruchamy się w szkolnej ubikacji, byłem tym pasywnym. Emil z Bastkiem ruchali mnie na zmianę, gdy jeden mnie posuwał drugi stał na czatach i tak kilka razy do momentu kiedy ja zwaliłem się na podłodze a oni na mnie. Moja pałeczka już sterczała pod ławką. Pomyślałem sobie “Co ja bym do chuja zrobił jakby ta drętwa baba wywołała mnie teraz do tablicy?”.

    Co jakiś czas ustawiałem się z gejami na małe co nieco przez internet, na konkretny samczy dyskretny sex pod lasem, miałem zaufanych ludzi do takich zabaw, mobilnych gości którym żona nie dogadzała albo po prostu ich kręciło ruchanie kolesi. W domu byłem koło 16, czym prędzej dorwałem telefon którego nie zabrałem ze sobą do szkoły. Wysłałem wiadomość z pytaniem o możliwości dzisiejszego spotkania. Dostałem odpowiedź zwrotną że dzisiaj nie ma czasu.

    Napisałem do drugiego, dostałem podobną odpowiedź! Wkurwiłem się bo byłem bardzo podekscytowany tym że dzisiaj ktoś będzie mnie zapychał w usta a potem zanurkuje w mojej norce. Pierdolę. Pomyślałem. Odpaliłem laptopa i wszedłem na anonse gejowskie.

    Czas nawiązać nowe znajomości. Napisałem ile mam lat, że pasyw, że oral i anal, że szukam mobila, że blisko Skierniewic, że mam miejscówkę itd wkurwia mnie to jak pisze do ciebie gość i pyta o wszystko po kolei. Z doświadczenia podałem wszystko to o co może się pytać i dopisałem że szukam konkretnego.

    Nie będzie do 19 odpowiedzi to zwalę sobie gruchę przy jakimś pornosie chociaż taka rutyna nie była ani przyjemna ani w całości nie poskramiała. Tak czy siusiak w moich okolicach i tak nie mogłem się spotkać wcześniej niż po 20, bo do tej godzinny był otwarty sklep, a po tym czasie miałem pewność że nikt nie będzie bez celu błąkał się po ulicy tym bardziej w okolicy lasu.

    Odzew na anons otrzymałem około godzinki osiemnastej. wiadomość brzmiała; cytuję “Cześć podaj swój nr tel. ustawimy się konkretnie” i tyle. Powiem tak, w naszym środowisku jest tylu świrów, że nigdy nie ryzykowałem, numer telefonu podawałem zawsze po pierwszym spotkaniu. Nigdy nie wiesz na kogo trafisz. Odpisałem mu że ustawimy się konkretnie przez maila, napisał, że niestety nie posiada auta ale jest ze Skierek (tutejsze zdrobnienie od Skierniewic) i ma wolną chatę do jutra, dopisał że jest moim rówieśnikiem. W sumie nie było to głupie bo był piątek, więc mogłem zostać na noc.

    Zgodziłem się, ustaliliśmy jeszcze miejsce spotkania i konkretną godzinkę. Miał po mnie wyjść i potem zaprowadzić do siebie, zapewnił że mnie nie wystawi, miałem taką nadzieję, bo noc był spędził na dworcu czekając do 4 rano na najbliższy osobowy pociąg.

    Sprawdziłem rozkład pociągów, obliczyłem dojście na pociąg i przyjazd, ustawiliśmy się na 21. Pociąg miałem 20min po dwudziestej. Do wyjścia jeszcze godzinka. Wykąpałem się, zrobiłem lewatywkę, opierdoliłem szybko coś na ciepło, wyperfumowałem. Wskoczyłem tylko do starszych zapewnić ich że jadę na “Stare Rowiska” 😀 żeby na mnie nie czekali bo będę jutro.

    Byłem już na miejscu, zbliżała się 21 dookoła pustki, ustawiliśmy się przy starej dawno zamkniętej remizie strażackiej. Nie wiedząc kiedy zrobiło się dziesięć po dwudziestej pierwszej. Wyruchał mnie pomyślałem, mogłem się tego spodziewać. Ja pierdole ale mnie sfrajerował aż podskoczyłem i obróciłem się gdy za moimi plecami usłyszałem pospieszne kroki.

    To kogo zobaczyłem zaskoczyło mnie tak mocno jak osobnika który szedł w moim kierunku. Był to Emil! mój najlepszy kumpel, kolega z jednej ławki, chłopak który nic o mnie nie wiedział ba! on miał nawet dziewczynę. Maciek! pomyślałem, ty idioto! dlaczego ty się go nie zapytałeś o nr telefonu, wtedy wiedział bym od razu i najprawdopodobniej zakończyłbym rozmowę.

    Staliśmy tak chwilę nic nie mówiąc. – Więc jednak to z tobą się miałem spotkać? powiedział Emil. – Na to wychodzi. – Ale chujnia – no, odpowiedziałem chociaż z drugiej strony Emil zawsze mi się podobał, miałem fantazje erotyczne z nim w roli głównej, nie chciałem żeby się źle z tym czuł, żeby czegokolwiek się obawiał, to ja podjąłem pierwszy rozmowę.- Emil nic się nie bój! to zostanie tylko między nami, jesteśmy kumplami pamiętasz? – tak pamiętam stary 🙂 czemu wcześniej o sobie nie wiedzieliśmy? teraz jak już wiesz o mnie, wiedz że zawsze mi się podobałeś i aż mnie ściska teraz w żołądku że dopiero dzisiaj i to przez przypadek! mogę ci o tym powiedzieć!. Już rozluźnieni i pewni siebie poszliśmy do domu Emila, po drodze zapewnił mnie z uśmiechem na twarzy że coś mi później powie jak mu przypomnę, ale pod warunkiem że nie teraz tylko później, nie nalegałem.

    Kilkanaście minut później byliśmy u niego. Jedno pytanie mnie męczyło które chciałem mu zadać. – Ty Emil a co z Gośką? – chuj z nią! myślisz że ona mnie nie zdradza? dobrze wiem ile kutasów miała w piździe. I co? nic z tym nie zrobisz? nie, skoro ona mnie zdradza to ja będę ją zdradzał ale nie chce się z nią rozejść poza tymi skokami w bok myślę że się kochamy. Dziwny jesteś ale to nie mój interes. Piwa? – tak poproszę. Usiedliśmy i raczyliśmy się chłodnymi Leszkami, czułem jakiś opór psychiczny z jego strony. Byłem zawsze bardzo otwarty i konkretny, zapewniłem go żeby się nie krępował, umówiliśmy się na akcję aktywny-pasywny i tak chciałbym żeby mnie traktował nie musi się o nic obawiać.

    Nagle poczułem jego rękę na swoim kolanie, nie mówiąc już nic zaczęliśmy się namiętnie całować, nasze ręce wędrowały po każdym fragmencie naszych ciał, jakbyśmy byli zakochaną parą która nie widziała się przez miesiąc. Czułem go wszędzie; jak ściska moje pośladki, jak masuje mnie po kroczu przez spodenki, jak liże po szyi, jak przygryza ucho. Odwzajemniałem mu tym samym. Pragnęliśmy siebie od dawna, obaj byliśmy bardzo napaleni. Ściągnęliśmy buty i skarpetki. Emil dorwał moją stopę i zaczął dziko lizać. – Ty wariacie mam przepocone – to co!, uwielbiam to.

    Wjeżdżał jęzorem między palce, łaskotało, nie mogłem wytrzymać, wierciłem się na wszystkie strony, ale nie prosiłem go żeby przestał, niech wie że jestem gotowy na wiele. Weźmiesz ze mną prysznic? – tak, bardzo chętnie odpowiedziałem. Szybko znaleźliśmy się w łazience, zrzuciliśmy resztę ubrań i weszliśmy do kabiny. Nasze fiuty były podobne około 17-18cm bardzo żylaste, aż świeciły się od śluzu który spływał nam z żołędzi od podniecenia.

    Zmoczyliśmy się samą wodą, następnie Emil wziął gąbkę polał na nią szamponem i zaczął mnie całego namydlać, rowek przejechał mi samymi palcami a kutasa wypolerował tak jakby trzepał mi kapucyna tyle że robił to w delikatny sposób, zamieniliśmy się rolami teraz ja go namydlałem, po wszystkim dokładnie się opłukaliśmy. Emil najwyraźniej chciał zostać w kabinie bo znowu przyciągnął mnie do siebie i zaczęliśmy się lizać, obie jego ręce wędrowały po moim tyłku, palcem drażnił moje oczko ja go drapałem po pleckach. Dał mi wyraźny znak popychając mnie lekko w dół żebym zjechał nieco niżej do jego klaty i zabawił się jego sutkami.

    Zacząłem je lizać wpierw po samych końcówkach potem lizałem w kółko, zacząłem je lekko przygryzać co chyba spodobało się ich właścicielowi bo zaczął śmielej jęczeć. – Tak gryź je, gryź je mocniej oj tak, odepchnąłem go do ściany i nie mogąc dłużej się doczekać, włożyłem jego małego do ust, złapałem w rękę i lizałem jak loda, kręciłem pirueciki na jego żołędziu, zabrałem się za jajka, każde po kolei miętosiłem, potem dwa naraz, podgryzałem jego mosznę.

    Inicjatywę przejął Emil złapał mnie za włosy i zaczął dosłownie nabijać na swój pal, gwałcił moje usta co chwila wyciągając żeby mnie nie udusić i pozwolić wypluć ślinę. Łzy spływały mi po całej brodzie aż po szyję. Wyjął i zaczął klepać nim po mojej twarzy – chcesz go? tak – chcesz? to weź go sobie. Złapałem go samymi ustami i znowu celowo zacząłem się nim dławić, tak lubiłem najbardziej, łykać chuje po same jama.

    Emil odwrócił mnie i kazał się wypiąć, sam uklęknął i wjechał jęzorkiem w moją szczelinę, ręką złapał mnie za jaja i przyciągnął tak że mógł lizać na zmianę dziurę i jaja. Byłem wniebowzięty. Zawsze umawiałem się na szybkie numerki, rzadko kiedy ktoś miał lokum, miewałem zajebiste sex zabawy ale to było nie do porównania. Jebałem się z kolesiem którego dość długo znam, o którym fantazjowałem, z chłopakiem który dotychczas jebał mnie tylko we śnie, teraz moje marzenie się ziściło. Nie chciałem być bezrobotny, zacząłem trzepać sobie Wacka.

    Wyrucham cię teraz, nawet słowem się nie odezwałem tylko wstałem i grzecznie się wypiąłem, poczułem jak wkłada mi palec i zaczyna nim poruszać, przy drugim poczułem lekki ból a przy trzecim jęczałem jak suka. Widzę że byłeś już nieźle jebany? -no, – szybko cię wyrobie. Zaczął pukać do drzwi kutasem, drzwi były na tyle uchylone że wjebał się z impetem rozchylając je całkiem. Poleciałem na ściankę kabiny. Emil rozkręcił się i powoli w końcu przyspieszając jebał mnie jak dzikus z filmu o kanibalach tych gdzie muzyka brzmiała jak z Włoskiego pornosa.

    Złapał się u góry i przytrzymując przyspieszył jeszcze bardziej, słychać było jego jajca obijające się o moją dupę. Pieprzył mnie tak jeszcze chwilę. Gdzie chcesz? – na mnie, – ok, to klęknij..szybko! zdążyłem uklęknąć i wystrzelił jak z procy, takiej porcji spermy jeszcze u nikogo nie widziałem, oblał mi całą facjatę, sperma ciekła po całym moim brzuchu i nogach w tej chwili przyszedł czas na mnie, kilka razy poruszyłem skórką i poleciałem, jeden mocny i kilka krótszych wystrzałów wprost na stopy Emila. Po seksie obmyliśmy się jeszcze raz i usiedliśmy w brodziku po ukosie tak że mogliśmy na siebie patrzeć, nasze nogi były splecione. A woda z góry lała na nas jak deszcz na zakochanych w filmie romantycznym.

    – Dlaczego zdradzasz Gośkę z chłopakami? zapytałem. – Przecież mógłbyś ją zdradzać z laskami? – wiem, ale zawsze mnie kręcili chłopcy, te przepocone ciała po wf-ie, fajnie owłosione nóżki, męski głos, kutasy w spodniach – a ty? ja? jak wiesz ja nigdy nie miałem dziewczyny, pewnie myślałeś że walę konia, albo że jeszcze nie przyszedł mój czas żeby z kimś się wiązać na stałe. Zacząłem umawiać się z chłopakami przez internet, spodobała mi się rola pasywa i tak zostało, i nie musisz się obawiać tylko ty mnie wydymałeś bez gumy.

    – Spoko ja ciebie też pierwszy raz wydymałem bez gumki innych rucham w gumie, widać ufamy sobie wzajemnie. Ale żeś jęczał. Jak suka która rodzi – hahaha 😀 wybuchnęliśmy śmiechem. To żeś zajebał 😀

    A właśnie! miałeś mi coś powiedzieć, tylko później, czy teraz jest odpowiedni moment? – ok, powiem ci. Nie będę cię męczył tylko powiem wprost. Bastek też się rucha z chłopakami! – ŻE CO???!!! – tak i możesz wierzyć lub nie dowiedziałem się w ten sam sposób jak z tobą. Nie wiem czy to przypadek czy tak miało być ale ja się cieszę w sumie – i ja się cieszę! – nie mogę w to uwierzyć Bastek chłopak który może mieć każdą laskę jest gejem! – raczej bi tak jak ja. – I co bzykaliście się? – tak i to nie raz. Byłem zazdrosny ale nie chciałem dać po sobie poznać.

    Jak myślisz zaprosimy go do trójkąta? – nie wiem odpowiedziałem, chciałbym ale jak on zareaguje? – on w odróżnieniu ode mnie podejrzewał cię, mówił że pisał kiedyś na czacie gejowskim z jednym gościem który podał twoją wieś w nazwie ale nie był na 100% pewien. Rzeczywiście mogłem z nim pisać. Ile to ja razy pisałem z kimś a potem spotkanie nie dochodziło do skutku, sporo jest takich gości, którzy walą konia przy pisaniu i nagle ta potrzebna iskierka gaśnie, wyłączają czat jak gdyby nigdy nic i tyle ich widziałeś.

    I co? prosimy go? będzie weselej?. – A nie za późno?. Wyszliśmy z kabiny, wytarliśmy się i ubraliśmy. Emil spojrzał na godzinę w telefonie, dochodziła 11 w nocy, – jeszcze nie śpi, – wiesz mi on nie kładzie się o tej godzinie spać. Napiszę do niego, tylko co? – napisz mu prawdę, szczerze to wolę przez telefon niż mielibyśmy się skonfrontować twarzą w twarz. – OK “Cześć Bastek mam wolną chatę do jutra jest u mnie Maciek dowiedziałem się że jest gejem, identyczna sprawa jak z tobą, chcemy się jebać z tobą. Odp.” – może być? – myślałem o nieco mniejszej bezpośredniości no ale ok wysyłaj. – poszło.

    Nie musieliśmy długo czekać na odpowiedź, chłopaki mieli z tym dobrze że mieszkali w mieście blisko siebie, jeden z plusów był taki że mogli sobie dłużej pospać przed wstaniem do szkoły. Bastek odpisał “że zbiera się i zaraz będzie”.

    W pół do 12 w nocy usłyszeliśmy pukanie do drzwi, poszedłem otworzyć. – Oj stary czemu nic nie mówiłeś? to jest wręcz niemożliwe że wszyscy gramy w tym samym filmie, jebane życie niezły nam scenariusz wymyśliło, – jak widać z niezłym zwieńczeniem, nie obraź się Maciek ale od dawna wiedziałem że jesteś parówą pisałem kiedyś z tobą na czacie, teraz jestem pewien że to byłeś ty! i do tego tyle czasu nie zamoczyłeś w żadnej lasce. – Ale ja się nie gniewam, taki jestem, Nie mogłem się przyznać, bałem się waszej reakcji.

    Nie miałem pojęcia o waszych orientacjach seksualnych, nic a nic. Nieważne odezwał się Bastek, ty Emil masz coś chłodnego – tak w lodówce jest jeszcze trochę napoju, – weź sobie. To jak chłopaki? rżniemy się? a ty w ogóle jak lubisz? – jestem pasywny. – To fajnie, my z Emilem lubimy posuwać to będziesz nasz tej nocy. – Pewnie, odpowiedziałem z burzą myśli w głowie. Nie raz byłem jebany ale zawsze przez jednego, nigdy nie umawiałem się na trójkąty.

    Poszliśmy do sypialni Emila rodziców, Bastek zabrał laptopa Emila, odpalił go, wszedł na internet i włączył pierwszego lepszego pornosa gdzie dwóch gości jebało się z cycatą zdzirą. Mogę być trochę nieśmiały, rozumiesz? cała ta dzisiejsza sytuacja, najpierw Emil teraz ty. – Spoko. Bastek podszedł do mnie, położyliśmy się na wyrku i zaczęliśmy całować. Emil rozsiadł się wygodnie na fotelu obok i zaczął masować trzonka przez spodnie.

    Widać było że Basti miał większe doświadczenie w całowaniu, lizaliśmy się namiętnie, lizanie okraszone pewnego rodzaju dzikością niewyżytych samców. Takiego Francuza jak z Bastim nigdy wcześniej nie praktykowałem. Kazał mi się położyć na poduszce tylko nie co wyżej, wszedł nogami na łóżko, stanął twarzą do ściany, gdzie mnie miał między nogami, uklęknął i zapakował mi gnata w usta, zaczął delikatnie ruchać moją buźkę, robił przy tym małe przysiady, cały jego rów spoglądał na Emila, który w fotelu siedział już całkiem nago, poruszając rytmicznie skórą.

    Trzymałem Bastka za kolana, żeby w razie czego go odepchnąć jak włoży za głęboko. Zmieniliśmy pozycje, położyłem się na plecach, kolega stanął na podłodze i przysunął mnie tak żeby moja głowa była odchylona a oczy widziały do góry nogami. Czułem jego jaja obijające się o mój nos, złapał mojego kutasa i zaczął mi trzepać, powstrzymałem go bo nie chciałem za prędko się zlać. Emil podszedł do nas, stanął obok Bastka i zaczęli się lizać, wolną ręką złapałem za Wacka Emila i zacząłem się nim bawić, zamienili się miejscami i teraz Emil posuwał mnie w gębę.

    Przysunęli się bliżej siebie i chwile potem miałem dwa kutasy w mordce, moje policzki pracowały tak jak bym je sam pompował, to było coś niesamowitego i bardzo przyjemnego.

    W filmie który włączyliśmy ruchali się już na całego, Bastek położył się, ja w pozycji na pieska włożyłem sobie do ust jego męskość z tyłu pięknie wystawiając swój tyłeczek. Emil długo nie czekał, szybko wylizał mi kakaowe oczko i zaczął we mnie wchodzić, nie musiał mnie zbytnio wyrabiać, jakiś czas wcześniej nieźle mnie wyjebał. Bastek pojękiwał i wiercił się jak smyrałem go języczkiem po jajeczkach, ręką podniosłem nieco mosznę i lizałem okolice rowka.

    Z tyłu rozkręcał się Emil, ruchał mnie na zmianę z lizaniem rowka, wyszedł na chwile i wrócił z dildem w ręku. – Wsadzę ci te zabawkę, zabawiam się nią z Gośką, dildo dość grube jakieś 20cm długości, poślinił je i wepchnął mi w dziurę, chyba lubił tak gwałcić Gośkę, bo jebał mnie posuwiście, raz fiutem raz dildem, raz dildem raz fiutem. Zmiana.

    Położyłem się na brzuchu, Bastek stojąc zapakował mi w dupę, i tak jak wcześniej klękając nad moja głową tym razem klękał nad dupskiem i zaczął mnie jechać jak kurwę, jak tanią kurwę z burdelu którą chce się porządnie przeruchać żeby dobrze spożytkować pieniądze które się za nią zapłaciło. – Na filmie laskę właśnie jebali na dwa baty. – Chcesz tak? – na dwa baty? – chcę. Bastek położył się na łóżku bliżej podłogi żeby Emil stojąc przy wyrku miał lepszy dostęp do mojej szpary.

    Usiadłem na kutasie Bastka kładąc się brzuchem na nim. Poczułem jak Emil pakuje się drugim w miejsce pierwszego, poruszał nim żeby przyswoić dziurę na dwa kutasy. Ja w między czasie lizałem Bastka po sutkach. Przyzwyczaili mnie i zaczęli rżnąć jak szmatę. Jęczałem jak rasowa suka. Ruchali mnie tak dość długo, Emil wyszedł, Bastek leżąc posuwał mnie jak aktor porno w filmie po dobrym montażu. Tu wszytko działo się realnie. Emil ponownie we mnie wszedł i znów jebali mnie równocześnie.

    Oboje ze mnie wyszli. Emil rozciągnął mi poślady – Ale masz wyjebaną pizdę! – wygląda jak dno od szklanki. Wpakował we mnie dildo i usadowił na kutasie Bastka, sam z ledwością wpakował mi jeszcze swojego, udało mu się. Teraz jebali mnie na trzy baty, to była dla mnie nowość, ból szybko zszedł, takiego uczucia jeszcze nigdy nie przeżyłem.

    Najlepszy sex w moim życiu. Wszyscy jęczeliśmy z rozkoszy. Położyłem się na podłodze, obaj stanęli nade mną i szybkimi ruchami doprowadzili się do wytrysku. Poczułem gorącą spermę na całej twarzy, trochę się tego uzbierało w ich jajach, porcji starczyło jeszcze do moich ust gdzie każdego z osobna dokładnie wyczyściłem do ostatniej kropelki, sam zlałem się na brzuch, wystrzał był tak duży że za pierwszym strzałem dodałem jeszcze od siebie trochę na twarz.

    Było już bardzo późno, po umyciu się i uprzątnięciu poszliśmy spać, rano obudziłem się z wtulonymi do mnie najfajniejszymi chłopakami jakich w życiu spotka, spali jak aniołki, słońce pięknie okazywało ich nastoletnią urodę. Dogodziliśmy sobie jeszcze rano a cały dzień spędziliśmy na oglądaniu filmów i graniu w gry komputerowe.

    Po powrocie do domu było mi mało, znacie to kiedy przychodzicie po seksie do siebie ale wciąż o tym myślicie? ja tak miałem, musiałem jeszcze ze dwa razy zwalić konia. W naszych relacjach koleżeńskich nic się nie zmieniło, wciąż byliśmy tymi samymi kumplami, obaj mieli dziewczyny. Regularnie spotykaliśmy się na sex zabawy. Spełniło się natomiast jedno z moich życzeń, świrowaliśmy w szkolnej toalecie podczas lekcji. Gdy jeden mnie posuwał drugi stał na czatach i na zmianę. Takich przyjaciół a zarazem kochanków trzeba szukać jak igły w stogu siana.

    Z tego co wiem, oni na przyszłość planowali założenie rodzin, mieć dzieci itd. Ale w sumie jakie wtedy życie by miało smaczek? raz dziewczynka raz siusiaczek 😉 można tak żyć? można 🙂

    KONIEC.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Elio Perlman
  • W szkolnym kiblu

    Do szkoły poszedłem z kolegami z podwórka, wszyscy byliśmy rówieśnikami, w kilka osób zawsze raźniej, tym bardziej w otoczeniu tych wszystkich starszych chłopaków, którzy tylko czekali na kocenie jakiegoś pierwszoroczniaka. W drugim tygodniu szkoły w poniedziałek poszedłem na lekcje, nie sprawdzając wcześniej rozkładu zajęć. Standardowo mój pech nie dał o sobie zapomnieć. Od 8 była lekcja religii, na którą nie chodziłem, chcąc nie chcąc musiałem zostać w szkole, do domu miałem daleko, a że nie chciałem siedzieć w klasie, gdzie pani katechetka mnie zapraszała, postanowiłem przeczekać te 45 minut na szkolnym korytarzu.

    Jakaś dziwna samotność i pustka mnie ogarnęła, nigdy nie byłem samotnikiem, zawsze lubiłem mieć kogoś obok siebie, mieć do kogo gębę otworzyć. Jestem strasznie niecierpliwy nawet te 45 minut to dla mnie zbyt długo. Wyciągnąłem telefon i zacząłem przeglądać Internet; fejsa, pocztę. Rozejrzawszy się wcześniej, wszedłem na zboczone obrazki, przeglądając te wszystkie pozycje, gołe ciała, spusty, piersi. Moje krocze szybko było pełne, urosło. Od dwóch dni nie waliłem konia. Pomyślałem, że pójdę do kibla i się spuszczę i tak wszędzie pusto. Lekko rozchyliłem drzwi, rozejrzałem się czy pusto, cały kibel dla mnie. Wszedłem.

    Co za odór! Strasznie śmierdziało, chyba ktoś tu nie dawno fajki palił. Szybko wszedłem do kabiny, rozpiąłem pasek, ściągnąłem spodnie i majtki nie za nisko, nigdy nie wiadomo. Splunąłem na rękę i delikatnie zacząłem masować żołądź, drugą ręką podciągnąłem skórkę i zacząłem jeździć mokrą ręką po penisie. Jedną ręką trzymałem skórę, a drugą masowałem się po całej długości kutasa. Cudowne uczucie. Teraz prawą ręką złapałem za świeżo zgolone jajka, ugniatałem skórę, a lewą ręką zacząłem coraz szybciej się brandzlować. Pojawił się pot na czole, byłem blisko ekstazy, aż nagle prawie nie wywróciłem się kutasem na glebę. Ktoś mocno walnął z liścia w drzwi kabiny.

    Usłyszałem jakieś śmiechy, szybko podciągnąłem portki. Byłem przerażony, mimowolnie powiedziałem
    – Zajęte! Ktoś z drugiej strony odpowiedział.

    Wyłaź! Nie odezwałem się, bałem się, chyba potrzebowałem czasu na pozbieranie myśli. W pewnym momencie zobaczyłem wbijający się scyzoryk w szparę drzwi tak, że wpychający mógł zawadzić o haczyk zamykający drzwi i mógł je otworzyć, wyglądało jakby miał w tym wprawę. Drzwi otworzyły się, ujrzałem dwóch chłopaków większych i potężniejszych ode mnie. Prawdopodobnie z trzeciej klasy a może i jeszcze starszych po ich dojrzałym wyglądzie. Pewnie kiblują rok albo dwa.

     – No no co my tu mamy? Pierwszoroczniaczek się zgubił.
    – Tylko się załatwiałem, muszę iść.
    – Nigdzie nie pójdziesz! wiemy, jakie tu eksperymenty odprawiałeś. Byliśmy tu cały czas, jaraliśmy szlugi. Usłyszeliśmy, że ktoś idzie, myśleliśmy, że to jakiś psor, schowaliśmy się w ostatniej kabinie i siedzieliśmy cicho. A tu taka niespodzianka! Mały zboczek o dziewczęcej urodzie.
    Nie podobały mi się te słowa, w ich oczach ujrzałem jakieś dziwne podniecenie. Wyczułem jak ich oczy, przewiercają mnie od dołu do góry. Obaj byli wysportowani i mieli sporą masę mięśniową. Ja chuderlak nie mogłem się z nimi równać. Ten bardziej wygadany przysunął się do drugiego i zaczął mu coś szeptać, ja szybkim chwytem wyciągnąłem telefon i sprawdziłem, ile zostało do przerwy. Jeszcze 25 minut! W tym przypadku to cała wieczność. Szybko schowałem telefon, udając, że oglądam coś w kabinie.

    Drugi z chłopaków oddalił się w stronę drzwi. Ten pierwszy powiedział.

    – Teraz nam posłużysz jak najlepsza sucz, a jak coś wypaplasz, to powiemy, że się brandzlujesz w kiblu i jarasz trawę.

    – Ale ja nie paliłem żadnej trawy!

    – wisi mi to. Zdążył tylko to powiedzieć i z impetem wepchnął mnie do kabiny. Jedną ręką przycisnął moje usta, żebym nie mógł krzyczeć, a drugą złapał mnie za fiuta. Przycisnął mnie całym ciałem, tak żebym nie mógł się poruszyć. Zaczął masować przez spodnie moje krocze, w dół i w górę, na boki. Kutas zaczął mi stawać. Jaki wstyd pomyślałem, co moi koledzy powiedzą.

    – Czuję, że ci dobrze suko! Będziesz wspominał te chwile całe swoje kurewskie życie.

    Zdjął mi rękę z ust i szybko władował się jęzorem. Było mi niedobrze, Fajki mieszane z jego śliną. Łzy napływały mi do oczu. Zdjął rękę z krocza i wsadził mi ją w majtki, wcześniej rozpinając mi spodnie.
    Zaczął lekko poruszać moją skórką. Chciałem jak najszybciej stamtąd wyjść, udać się do kogoś po pomoc, zgłosić to, ale z drugiej strony zaczynało mi się robić naprawdę dobrze. Mój kutas zaczął puszczać soki, co mój oprawca wyczuł i szybkim ruchem rzucił mnie na podłogę. Ściągnął spodnie i bieliznę jednym ruchem, moim oczom ukazał się duży żylasty kutas, który stał na baczność, poczułem odór zaschniętej spermy, moczu i dawno niepranych majtek. Chciałem odwrócić głowę, ale szybko mnie za nią złapał i wepchnął mi go do ust.

    – Nawet nie próbuj mnie ugryźć, bo i tak ci się nie uda. Wyrucham cię w buźkę.

    Złapał obiema rękoma za głowę i dosłownie zaczął mnie dymać w usta. Z początku wsadzał połowę kutasa, po chwili wpychał już całego i rytmicznie mnie posuwał. Odepchnąłem go, nie mogłem wytrzymać, zacząłem się krztusić, a twarz zalały mi łzy. Nie obchodziło go to. Szybko znowu mi załadował i powiedział, że lubi jak suka się dławi.

    Wyczuł, że dojdzie i przerwał. Teraz wyliżesz mi jaja. Złapał za penisa, podniósł go tak, że było widać teraz tylko jego owłosione jaja. Dosłownie przylepił moją głowę do jego krocza, zaczął jeździć nimi po twarzy.

    – Poliż je! Wyciągnąłem język i zacząłem je lizać. Wsadził mi oba na raz do ust.

    – Tak! Dobrze ty mała kurewko! Podniósł mnie i oparł o kibel, a kolana posadził mi na muszli. Tak że mój tyłek wystawał wypięty w jego stronę. Przeczuwałem, co nadchodzi. Chciałem zejść, uciekać stamtąd.

    – Rusz się, a nie wyjdziesz z tego kibla do końca życia. Rozchylił palcami moje pośladki.

    – Jaka śliczna różowa muszelka. Dziewiczy otworek. Mamy jeszcze trochę czasu, zdążymy rozjechać ci tę szparę. Poślinił palca i wszedł we mnie, zaczął nim poruszać, dopóki nie było luźniej, wsadził dwa palce, z początku z większym oporem, zacząłem się wiercić, bolało mnie. Mimo własnej woli zacząłem wydobywać z ust jęczące dźwięki.

    – Lubię jak takie młode suczki jak ty, jęczą z rozkoszy. W końcu nadszedł ten moment, nadstawił żołędzia blisko mojej dziurki i zaczął we mnie wchodzić. Czułem wielki opór i ból, wręcz miałem wrażenie, jakbym za chwile musiał z WC skorzystać. Z moich ust wydobywały się głośniejsze dźwięki. Jedną ręką zatkał mi usta.

    – Wiem, że ci się to podoba suko, ale nie chcemy mieć tu niechcianych gości. Po kilku sekundach rozgaszczania się w mojej dziurze wszedł cały. Około 20 cm kutas w mojej dupie. To nieprawdopodobne! Spodziewałem się, że ktoś będzie mi dokuczał, bo jestem niewysoki i drobny, ale nie że będą mnie tu gwałcić. Od tych wszystkich myśli nawet nie wiem, kiedy ból mi przeszedł i już tak nie wrzeszczałem. A i w tyłku zrobiło się luźniej. Mój aktywny oprawca zaczął mocniej mnie posuwać. Od ścian odbijało się echo jego uderzającego o moje pośladki ciała. Wydawało się, że szybko się spuści po jego podnieceniu, ale dosyć długo mnie dymał jak na szkolne warunki i przerwę, która miała lada moment nadejść.
    – Jesteś gotowa suko na dawkę gorącej spermy?

    Nawet nie odpowiedziałem. Poczułem, jak opada z sił, a jego pałka zaczęła pulsować w moim odbycie. Musiał się dużo zlać, bo długo go nie wyciągał. Skończył, podciągnął spodnie i szybkim machnięciem ręki zawołał kolegę. Zamienili się miejscami. Nie zdążyłem odetchnąć, a już miałem jego kutasa w tyłku. Nie tracił czasu na robienie laski. Musiało im się spieszyć. Ten w porównaniu z pierwszym miał mniejszego, ale za to chyba z dwa razy grubszego.

    – Nie bój się powiedział. Mój ziomek cię już rozjechał, ze mną będzie ci już tylko dobrze. Złapał mnie za barki i szybko zaczął ruchać. Ruchał mnie rasowo, rytmicznie. Poczułem dziwną rozkosz, której ciała nigdy wcześniej nie czułem, mojej dupie musiało się podobać te szybkie wkładanie i posuwanie. W tle rozległ się dzwonek szkolny. Mój oprawca, słysząc to, przyspieszył i w ciągu kilku sekund zalał mnie drugą dawką gorącej spermy. Moja dupa nie mogła tego pomieścić, bo zaczęło mi trochę spływać po nogach i kapać na podłogę.

    Szybko się ubrał ja z ledwością, wyczerpany, ale też udało mi się podciągnąć spodnie, zapominając o spermie w dupie. Wrócił pierwszy z nich i pokazał mi coś, co mnie przeraziło. Trzymał w ręku telefon z nagranym filmikiem. Na filmiku było nagranie z całego zajścia w kiblu. Jak ciągnę laskę i jak we dwóch mnie dymają. Myślałeś, że nie jesteśmy sprytni? Telefon cały czas leżał w rogu na podłodze i nagrywał. Spróbujesz coś wypaplać, a ten filmik będziesz mógł podziwiać bez głosu na stronach z gejowskim porno. Nara i wyszli.
    Stojąc przy umywalce i obmywając twarz, nie wiedziałem co myśleć. Zawsze chciałem spróbować seksu, ale nie w roli gwałconego. Z drugiej strony podobało mi się to, a oni nie zrobili mi krzywdy, nie pobili mnie. Postanowiłem zostawić to dla siebie. Zobaczyć jak mi się z tym będzie żyło. Byłem jeszcze bardziej przekonany do swojej decyzji, po tym, jak wieczorem w swoim łóżku, spuściłem się 3 razy, myśląc o zaistniałej sytuacji. Kilka razy spotykałem ich potem na szkolnym korytarzu. Udawali, że mnie nie znają. Ja też nie chciałem dawać żadnych oznak, że znam takich autsajderów.

    Pewnego dnia na swoim Facebooku dostałem wiadomość od osoby, która nie była moim znajomym. Dobrze wiedziałem, kto to napisał. Treść brzmiała.

    – Siemka, znaleźliśmy twoje nazwisko w spisie osób jadących na turniej siatkarski u faceta od wf-u. Ostatnim razem świetnie się wypinałeś i dobrze ciągnąłeś, mamy ochotę na więcej. Spotkasz się z nami w tygodniu. Jeszcze się odezwiemy wcześniej. Mamy lokum.

    Nie wiedziałem co o tym myśleć, zatkało mnie. Chciałem to zignorować. Nie mieć z nimi więcej do czynienia, ale coś mnie kusiło. Myśląc o tym, mój kutas zrobił się twardy. Po dłuższej chwili zastanowienia postanowiłem, że się z nimi spotkam.
    – Spotkasz się z nami w tygodniu. Tak brzmiała ich ostatnia wiadomość. Od moich ostatnich przygód minęło już kilka tygodni, już jakiś czas temu zwątpiłem w to, czy się odezwą. Nie wiem, być może zrezygnowali, może się wystraszyli, może sądzą, że jednak ich wydam. Chodzili ze mną do tej samej szkoły, miałem nadzieję, że spotkam ich na korytarzu i dostanę chociaż jeden gest wskazujący na to, że nie zapomnieli, ale miałem wrażenie, że zapadli się pod ziemie. A może po prostu to jedni z tych, którzy w szkole są tylko tak dla zasady. Codziennie przeglądałem Facebooka, sprawdzałem wiadomości z nadzieją, że się odezwą, z każdym moim wspomnieniem musiałem zwalić sobie konia, ciężko w to uwierzyć, że osoba zniewolona, wręcz zgwałcona może to polubić i chcieć więcej.

    Pewnego dnia wieczorem z zupełnie innego konta niż poprzednio otrzymałem wiadomość.

    – Siema, chyba nie zapomniałeś o nas? Na środę szykuj dupę i przygotuj się na kilkugodzinną zabawę. Nie daleko szkoły jest KFC bądź tam punkt 16. Wyjdziemy po ciebie. Bardzo się ucieszyłem, z drugiej jednak strony, zastanawiałem się, co dla mnie szykują, co mnie czeka, czy nie muszę się niczego obawiać. Bałem się i stresowałem i to bardzo, ale w środę dokładnie 15 minut przed 16 wyszedłem z domu i poszedłem pod KFC tam, gdzie miałem czekać. Jakieś 10 minut po 16 przyszli obaj. Szliśmy tak około 10 minut, zaprowadzili mnie do jakieś starej kamienicy, która już chyba dawno temu widziała porządny fundament. Weszliśmy do pierwszej klatki na lewo, na drugie piętro.

    Weszliśmy do mieszkania.

    – Rozbieraj się do naga szmato, bo szkoda czasu. Chwile tak stałem nieruchomo.
    – No rozbieraj się, na co czekasz? Nie mając innego wyboru, rozebrałem się, ubrania położyłem obok butów.

    – Masz sexy ciało- powiedział jeden i klepnął mnie w pośladek. Śmigaj do pokoju. Wszedłem do pokoju, gdzie stało stare łóżko i rozpadająca się szafka. Pokój, który od lat nie widział ciepłej wody ani żadnej ściery.

    – No i jak? Podoba ci się nasz apartament? Mówiliśmy, że się tobą zaopiekujemy. Myślałeś, że odpuścimy sobie darmowe jebanie fajnej dupy? Wskakuj na wyrko.

    Myślałem, że puszcze pawia. Trudno było nazwać to łóżkiem. Wyglądało jak miejsce noclegowni jakichś zaćpanych żuli. Pościel i koc, które kiedyś pewnie ładnie wyglądały i były jasne teraz przypominały jakieś stare, przeżute szmaty.

    – Czy ja mam ci pizdo drugi raz powtarzać? Już zapomniałeś, że mamy video jak dajesz dupy?

    Nie miałem wyboru. Usiadłem, a następnie położyłem wygodnie.

    Obaj stali przy łóżku wciąż ubrani. Patrzyli się na mnie.

    – Rozłóż nogi. Tak jak kobieta przy porodzie. Złap fiuta i brandzluj się, tylko powoli.

    Spełniałem ich rozkazy.

    – Dobrze. Drugą ręką masuj dziurkę. Pośliń i włóż palec, teraz dwa.

    Mój kutas twardniał. Widzieli to i teraz już z rozpiętymi spodniami i widocznymi żylastymi pałami, walili konia. Stali tak patrząc na mnie, masując kutasy.

    – Lubisz to suko? Chcesz być zerżnięty?

    – Chce. Nie zastanawiałem się. Wiedziałem, że jak odmówię, to mają mnie w garści, poza tym śniłem o tym i chciałem tego.

    Jeden podszedł z boku i kazał sobie wziąć do buzi. Miałem go w ustach, a on trzymając mnie za głowę, posuwał mnie w buźkę. Drugi przysiadł z drugiej strony i wsadził mi dwa palce w dziurę. Wcześniej nieco ją rozluźniłem swoimi.
    Ten, co jebał mnie w usta, wpychał mi teraz swoje owłosione jajka. Podniósł je wyżej i lizałem je ze wszystkich stron, od spodu poczułem smród potu. Drugi pozwalał sobie, na coraz więcej. Miałem w sobie już trzy palce. Piekła mnie dupa, ale z czasem ból zelżał, a on rytmicznie wpychał swoje trzy paluchy, po całej ich długości. Wstał i stanął obok kolegi. Kazali obciągać im równocześnie. Lizałem jednego, potem drugiego aż w końcu miałem je dwa w ustach w tym samym momencie. Bolała mnie szczęka. Nic im to nie robiło, bo chcieliby, weszły, jak najgłębiej. Gdy jeden jebał mnie do łez i na sekundę dał odetchnąć, zaraz potem ładował się drugi z takim impetem, że w moich ustach tworzyło się mnóstwo śliny, którą kazali mi łykać.

    – Teraz spróbujemy czegoś, na co od dawna mieliśmy ochotę. Wyliżesz nam rowy.

    – Co?

    – Masz jakieś wątpliwości? Dl takiej szmaty nie powinno być problemu w lizaniu męskiego odbytu.

    Obydwaj odwrócili się do mnie tyłem ze spuszczonymi spodniami. Moim oczom ukazały się dwie jędrne, samcze dupy zarośnięte w okolicach dziury i jaj. Nie chciałem tego, nie o tym marzyłem.

    – Dobra suka musi lizać dziury. Zabieraj się do roboty.

    Rozchylił pośladki i z widoczną szparą podsunął mi ją przed twarz. Od niechcenia wyciągnąłem język i liznąłem jego oczko. Całe szczęście był czysty, w jakimś małym stopniu czuć było lekki odór, ale dało się wytrzymać, a nawet podniecał mnie ten zapach.

    – Przyłóż się bardziej!

    Posłuchałem i lizałem mocniej, przyzwyczaiłem się i podobało mi się coraz bardziej.

    – Nie zapomnij o mnie.

    Lizałem teraz drugiego. Nabijał się mnie tym tyłkiem, musiało mu się to podobać.

    – Dobra starczy tych pieszczot.

    Ułożyłem się na plecach. Jeden wszedł na łóżko i stojąc nad moją głową, uklęknął tyłkiem na moją twarz. Lizałem jego dziurę na zmianę z lizaniem i połykaniem jąder. Drugi uklęknął przede mną, podniósł nogi i zaczął we mnie wchodzić. Był lekki opór i jęknąłem, ale drugi przycisnął moje usta swoim rowem. Ten, co siedział na mnie, przytrzymywał moje nogi, podczas gdy tamten ruchał mnie już w luźną dziurę. Ten, któremu lizałem odbyt, odwrócił się i robiłem mu teraz laskę. Jeden ruchał w dupę, drugi w usta. Spuścili się równocześnie. Musieli być podnieceni. Poczułem ciepło w tyłku, które się nie mieściło w dziurze, a drugi kutas wystrzelił sporą porcję na moją twarz. Cała moja twarz ociekała spermą i to tylko od jednego człowieka.
    – Podnieciłeś nas, dlatego chcieliśmy szybciej dojść, ale to jeszcze nie koniec.

    Wypalili szlugi i po 10 minutach byli już tylko w samych skarpetkach.

    – Wypnij się w naszą stronę. Rozchyl pośladki i pokaż pizdę.

    W mojej dziurze wciąż tkwiło nasienie.

    – Pokaż, co tam masz. Przyj.

    Starałem się, jak tylko mogłem. Mój otwór otworzył się i ze środka wypłynęła sperma, pociekła mi po jajach.

    – O tak! Lubisz być jebany, a potem zapładniany?

    – Lubię.

    – Chcesz więcej dziwko?

    – Chce.

    Nie zmieniłem nawet pozycji i klęcząc tak, z wypiętą dupą, poczułem jak jego sztywny kutas, wchodzi w moją otwartą dziurę. Sperma wyciekająca z tyłka posłużyła mu za lubrykant i wszedł bez najmniejszych przeszkód. Ruchał mnie mocno, przechylił się na moją stronę i posuwał mnie jak pies sukę. W pokoju unosił się dźwięk jego obijających się jąder. Drugi wsadził mi w usta. Moja twarz lepiła się od spermy, nie przeszkadzało mu to, jego fiut pojawiał się i znikał moim oczom, kiedy jebał mnie w ryj. Ten pierwszy chyba się nieco zmęczył, bo pchnął mnie brzuchem na wyrko i opierając się rękoma o materac, wpychał go głęboko. Moja dziura była rozjebana. Nie czułem już w ogóle bólu. Zamienili się miejscami i teraz drugi mnie jebał. W końcu jeden mnie podniósł z wyrka i sam się położył na plecach. Musiałem się nadziać na niego na siedząco. Przechylił mnie w swoją stronę, wciąż będąc we mnie. Drugi zaskoczył mnie od tyłu i nie słuchając moich protestów, wsadził kutasa obok swojego kolegi. Z początku mój tyłek stawiał opór, a ja darłem się jak szalony. Ten, co leżał. Trzymał mnie i nie dał uciec.

    – Możesz się drzeć, nikt cię nie usłyszy.

    Moja dupa uległa. Miałem w sobie dwa kutasy i to tylko kwestia sekund jak moja dziura przyjmowała ich ochoczo i bez trudu. Ruchali obydwaj rytmicznie i głęboko a ja zacząłem się tym rozkoszować. Ból przerodził się w przyjemność. Teraz gdy jeden na chwilę ze mnie wyszedł, zaraz potem wszedł i zrobił to bez żadnego problemu. Wszedł bez żadnego oporu.

    Dochodziłem. Samo jebanie mnie bez dotykania się bardzo mnie podniecało. Czułem, że wybuchnę. Oni też zaczęli stękać.

    – Kurwa zaraz dojdę!

    – Poczekaj kurwa. Razem się zlejemy w tej suce.

    – Nie mogę. Dochodzę!

    – Dobra ja też!

    Eksplodowali w mojej dupie. Czułem pulsowanie ich pał. Dosłownie sekundę po nich sam się spuściłem takim wytryskiem, jakim nigdy przedtem. Zlałem mu się na brzuch. Oni wypełnili mnie po brzegi swoją gorącą spermą.

    Tego dnia jebali mnie jeszcze tak na dwa baty kilka razy, dopóki och jaja nie były puste. Moja dziura był tak rozjebana, że mały chłopiec mógłby w nią wsadzić całą dłoń.

    Wieczorem zostawili mnie nagiego, z wypełnioną po brzegi dupą pełną spermy, całego lepkiego i brudnego.

    Nasze spotkania miały ciąg dalszy. Byłem ich cwelem do zaspakajania ich żądzy. Ze strachu przed ujawnionymi filmami z moim udziałem zamieniłem się w głodną kutasów kurwę, która spotykała się z nimi teraz dla zaspakajania własnych potrzeb. Uległem im, zniewolili mnie. Moja pizda ciągle potrzebowała dawki świeżej spermy.

    Nasza toksyczna relacja trwała tak do zakończenia szkoły i mojej przeprowadzki. Do tego czasu spotykaliśmy się często. Już bez zastraszania, ale oczywiście z obelgami, które zdążyłem polubić i w jakimś stopniu stymulowały moje podniecenie i podporządkowanie i miejsce, jakie zajmowałem w tej relacji cwela z panami. Nasze miejsca spotkań nie ograniczały się tylko do starych budownictw, ale również do piwnic, strychu, łazienek w centrum handlowym, a nawet parku wieczorami pod pretekstem, że idę wyjść z psem.

    Po moim rozstaniu z nimi. Założyłem konto na stronie z anonsami i zostałem uległym cwelem na telefon. Umawiałem się jedynie z parą dwóch samców nie z jedną osobą. Moja dziura potrzebowała ostrego rżnięcia i dwóch fiutów. Czerpałem z tego nieziemską przyjemność.

    Za dnia byłem porządnym chłopakiem w oczach rodziny i znajomych. Natomiast za kulisami byłem wyuzdaną szmatą czerpiącą satysfakcję z przepychanych porządnie i zalewanych dziur.

    Koniec.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Elio Perlman
  • Nowy telefon

    Mam na imię Kuba.

    Był ciepły majowy dzień — siedziałem na ławce, na korytarzu szkoły, przeglądając zeszyt od matmy, podczas gdy moi koledzy zebrali się w grupce, podziwiając nowy smartfon jednego z nich. Smartfony były wtedy czymś nowym, czymś świeżym, czymś, co każdy zapragnął mieć. Nie dawno weszły one na polski rynek.
    Kto przyniósł jednego do szkoły, od razu był otaczany przez grupkę kolegów, czy koleżanek, i zasypywany setkami pytań.
    – Duży ma wyświetlacz?
    – Czy dobra grafika?
    – Czy dużo pojemności? Itp.

    Byłem biednym chłopakiem — mieszkałem jedynie z matką, która harowała od rana do późnych godzin wieczornych. Mimo wszystko dostawałem raz na jakiś czas kieszonkowe, ale w porównaniu z tym, czym mogli pochwalić się moi bogatsi koledzy, moje kieszonkowe były drobniakami. Zapragnąłem mieć taki telefon — nigdy o nic nie prosiłem, nie wiem nawet, co mnie naszło — może zapragnąłem tak zwanych pięciu minut dla siebie. Może chciałem przez chwilę poczuć się kimś ważnym, w tej szkole. Wiedziałem, że matka mi nie da. Postanowiłem więc udać się do mieszkania wujka, rodzonego brata mojej matki. Kiedyś przez przypadek odkryłem jego schowek — bawiąc się tam. Wujek nie był majętny, ale biedny też nie był. Zarabiał średnią krajową — wydawał pieniądze na miesięczne rachunki, czy jedzenie, a resztę regularnie odkładał. Zdarzyło mi się kilka razy zajrzeć do schowka, raz nawet podwędziłem mu 10 zł, ale do dzisiaj się nie zorientował, a może wiedział, tylko puścił to w niepamięć. Postanowiłem zaryzykować i wziąć sobie kilka stów. Nie będzie do końca pewny czy to ja. Często odwiedzają go różni ludzie, na przykład jego koledzy z pracy.

    – Cześć wujku. – Przyszedłem do ciebie w odwiedziny. – Skończyłem wcześniej lekcję. – Chciałem pooglądać trochę telewizję.
    Wujek miał wykupiony cały pakiet różnych programów z satelity: Muzyczne, przyrodnicze, filmowe i sporo tych niepolskojęzycznych.
    – Cześć. Wejdź. – Jak w szkole? Jak mama?
    – To samo. Mama też. – Nie mogę się już doczekać końca roku szkolnego.
    – Siadaj i włącz sobie tv. Na stoliku leży pilot.
    – Napijesz się czegoś?
    – Tak wujku. – Poproszę herbaty, jeśli to nie kłopot.

    Wujek wyszedł do kuchni. Między kuchnią a pokojem, w którym przebywałem, dzieliły nas jeszcze dwa inne pokoje. Pomyślałem teraz albo nigdy. Przez chwilę przysłuchiwałem się odgłosom z kuchni. Wujek wyraźnie się po niej krzątał. Podszedłem szybko do segmentu. Wysunąłem szufladę, a z niej wysunąłem lekko spód. Szuflada miała drugie dno. Kiedyś jak byłem młodszy. Matka zostawiła mnie samego z wujkiem na cały dzień. Byłem wtedy sam w pokoju, bo wujek się kąpał. Szperałem po szufladach i odkryłem jego mały sekret, ale pieniądze wtedy nic dla mnie nie znaczyły. Byłem zbyt mały, żeby znać ich wartość. Po wysunięciu płytki moim oczom ukazała się ładna kupka świecących, świeżych banknotów. Było ich tam z kilka tysięcy. Już wyciągałem rękę, gdy nagle podłoga w korytarzu cichutko zaskrzypiała. Zamarłem na chwilę, ale nic się nie wydarzyło. Wujka wciąż nie było. Pospiesznie wyciągnąłem kilka banknotów i zamknąłem szufladę, nie zwróciłem nawet uwagi, ile wziąłem do ręki. Nie chciałem wyjść stamtąd z pustymi rękoma. Jak gdyby nigdy nic rozsiadłem się przed telewizorem. Po kilku minutach wrócił wujek z tacą, a na niej dwie szklanki z herbatą, był też dzbanek z parującym wrzątkiem. Wujek podsunął mi szklankę.
    – Pij, póki gorące. – Zaparzyłem ci specjalnych ziółek.

    Wczoraj przywiozłem je z pracy. Dostałem je od jednego kolegi. Nie chciałem odmawiać i z grzeczności mimo wrzątku — upiłem kilka łyków. Nie minęła minuta i zaczęło mi się dziwnie kołować w głowie. Pokój zaczął cały wirować. Wszystko wydawało się podwójne, nie miałem siły się poruszyć.
    – Źle się czuję. – Co jest w tej herbacie?
    Spojrzałem w stronę wuja, który siedząc, nie odezwał się słowem, popijał swoją herbatę, i patrzył na mnie jakimś dziwnym, fałszywym spojrzeniem. Odpłynąłem. Urwał mi się film.

    Jakiś czas później.

    – Usnąłem? – Co jest kurwa?! Nie mogłem uwierzyć. Leżałem na łóżku w samych majtkach. Ręce miałem spięte z tyłu kajdankami, tak mocno, że ledwo mogłem się ruszyć. Byłem skołowany. Wciąż trochę kręciło mi się w głowie.
    – O! Obudziłeś się? usłyszałem za plecami. Wujek stał tuż za mną, obok łóżka wyraźnie uśmiechnięty.
    – Czemu mi to robisz wujku?
    – Zrobiłeś coś okropnego — zaprzeczysz?
    – Jezu! On wie! pomyślałem.

    – Niegrzeczne dzieci muszą ponieść karę! Złapał mnie swoimi silnymi, męskimi rękoma. Byłem szczupłym, niewysokim, delikatnym chłopcem. Dwoma szybkimi ruchami usadowił mnie na kolanach, tak, że mój tyłek wystawał teraz do góry. Prochy, którymi mnie poczęstował, wciąż jeszcze działały. Mój umysł funkcjonował prawidłowo, za to ciało nie chciało się mnie słuchać. Ściągnął mi majtki i poczułem, jak jedną ręką rozchyla mój pośladek. Czułem jego wzrok na moim rowku.
    – Nie! Co ty robisz?! Wyciągnął z kieszeni jakąś tubkę żelu. Wycisnął trochę na rękę i zaczął go wsmarowywać w mój odbyt.
    – To jest śliskie!.
    – Mówiłem ci już — Niegrzeczne dzieci muszą ponieść konsekwencję swych złych czynów. Bez chwili zawahania wsadził mi dwa palce. Poczułem ból i opór, chciało mi się wyć!
    – To boli! Wyjmij je!
    – Ale wtedy, nie dostałbyś odpowiedniej kary.

    Poruszał swoimi palcami na wszystkie strony. Dotykał moich czułych punktów. Łzy napłynęły mi do oczu. Mój penis zaczął dziwnie pulsować. Byłem wtedy prawiczkiem, nigdy wcześniej się nie spuszczałem. Wujek zaczął mnie w odbycie dotykać, w jakieś konkretne miejsce. Dobrze wiedział, co robi, bo już po chwili, mój kutas zesztywniał, a po kilku następnych sekundach zaczął strzelać gorącą dawką spermy. Czułem się upodlony i krzywdzony, ale jednocześnie odczuwałem dziwną przyjemność, z jaką nigdy wcześniej nie miałem do czynienia. Wgryzłem się zębami w prześcieradło.
    – Będę musiał ukarać cię surowiej! – O mój Boże! Wystrzeliłeś tyle spermy, po tym, jak tylko dotknąłem twojego tyłka?
    Mówiąc to, zagnieżdżał się we mnie trzema palcami.W końcu stojąc za mną, spuścił w dół spodnie i
    moim oczom ukazał się jego sterczący około dwudziestu centymetrowy kutas. Ślinił się cały od jego soków. Przybliżył go do mojej szparki.

    – Nie! – Przestań! – Co robisz? Nie chce!! Wszedł me mnie. Po wyrobieniu mnie nieco wcześniej palcami nie było to trudne. Jedną ręką naprowadzał swojego fiuta, a drugą trzymając mnie za szyje, przyduszał głową do łóżka. Poczułem ból i dyskomfort, w miarę jak zaczął się poruszać. – Czułem, jakbym chciał w tym momencie zrobić kupę.
    – Mmm jesteś bardzo ciasny! – Wspaniale! Bez żadnego zawahania zaczął mnie nim mocno nabijać. Wpychał go mocno. Starał się dotykać moich czułych punktów, o których sam dowiedziałem się później.
    – Tobie też jest dobrze? Co? odjęło mi mowę. Twarz zalała się łzami. Byłem w beznadziejnej sytuacji, byłem zniewolony, doskwierał mi ból rąk wciąż spiętych mocnym uściskiem kajdanek. Nie mogłem uwierzyć, że robi mi to mój własny wujek. Ktoś u kogo czułem się zawsze bezpiecznie, ktoś, komu mogłem zaufać. Mój kutas na nowo zesztywniał, nie chciałem dochodzić, nie chciałem po raz kolejny dawać mu tej satysfakcji.
    – Już więcej tego nie zrobię, będę grzeczny! – Proszę!!

    – Co tam mówisz? Aż tak ci dobrze, tam w środku? – Whoaa dochodzę!!! Trzymaj się.
    Spuścił się we mnie, a gdy wyszedł, z tyłka wypłynął strumień gorącego nasienia. Jego sperma ciekła powoli po moich jajkach, na mokre od mojej spermy prześcieradło. Spocony podszedł do komody. Widziałem jego zarośnięty tyłek. Wciąż byłem w pułapce, moje mięśnie nie funkcjonowały, tak jak powinny, nawet jeśli podjąłbym walkę, to dużo bym na tym nie ugrał.
    – Błagam! Przebacz mi!
    – Nie mogę tego zrobić. – To mi nie wystarczy, aby zadowolić mnie, za to, co ukradłeś.

    Nagle wyciągnął aparat i zaczął pstrykać zdjęcia mojej obspermionej dupie. Przechadzał się po pokoju i zrobił kilkanaście takich zdjęć. Podszedł do mnie i na jednej z fotek umieścił mnie, i swojego kutasa.
    – Myślałeś, że jestem głupi? – Już ja znam takich małych bezczelnych gnojków.
    Ponownie podszedł do komody i spomiędzy dwóch dużych ramek ze zdjęciami wyciągnął małą mikro kamerkę. W tamtych latach musiała sporo kosztować, bo prócz opcji nagrywania, miała też mały wyświetlacz. Przewinął nagranie i pokazał mi moment, w którym kradnę jego pieniądze.
    – Teraz mam zdjęcia, z którymi będę wiedział co zrobić, a nagranie chętnie zaniosę na policję.
    – Myślisz, komu uwierzą? Tobie, małemu gnojkowi, z biednego domu, czy dorosłemu mężczyźnie z dobrą, nieposzlakowaną opinią?
    – Jeśli jednak dotrzymasz mi towarzystwa (ponownie), a zastanowię się co z tym zrobić.

    Później.

    Był piękny słoneczny dzień. Tego dnia niebo było jasnoniebieskie, a ciepło łagodnie drażniło skórę. W dosyć znanym i bardzo popularnym miejscu w mieście był deptak. Było tam pełno ludzi, pełno turystów z całego kraju, i spoza granic, rodzin przechadzających się wraz z dziećmi — jedne trzymały baloniki, inne zajadały watę cukrową, a jeszcze inne siedziały ojcom na barana. W całym tym tłumie tych wszystkich ludzi stałem ja i miałem na sobie dziewczęce ubrania. Od stóp do głów przebrany byłem za dziewczynę. Kolorowe getry podciągnięte do kolan, małe buciki na rzepy, króciutką zieloną spódniczkę, w tym samym kolorze miałem lekką, delikatnie przylegającą do ciała bluzeczkę na ramiączkach. To w co wyposażyła mnie natura, jako chłopaka, podtrzymywały obcisłe majtki w czerwone serduszka z malutką różową kokardką na przodzie.
    Stałem tak pośrodku deptaka, z pewnym dyskomfortem. Byłem wyprostowany, a ręce trzymałem nieco w kroku. Miałem coś jeszcze i miałem to w sobie, było to sześć średniej wielkości kulek analnych połączonych sznureczkiem. Z rowka wystawał jedynie mały dzyndzelek, za który trzeba było pociągnąć, żeby je wyjąć. Nie było trudem założyć na mnie ten kamuflaż. Byłem drobnym, chudym chłopcem, o dziewczęcej urodzie. Włosy też miałem dłuższe, od zawsze takie nosiłem, nie jakieś specjalnie długie, ale takie za ucho. Wystarczyły, aby każdy z obserwujących widział we mnie młodą zgrabną, nastoletnią dziewczynę.
    Wujek stał tuż obok mnie.

    – Jesteś zły, nienawidzę cię wujku. Jesteś chory!
    – Podnieciłeś się? – podniecasz się, kiedy ci wszyscy ludzie na ciebie patrzą? – Musiał ci stanąć prawda?
    Nie wiem, czemu, ale mój kutas rzeczywiście twardo stał, i to mocno, i on dobrze o tym wiedział. Nie bez powodu trzymałem ręce przy kroczu, tak jakbym unosił z przodu niewidzialną torbę.
    – Podnieciłeś się, bo faceci się za tobą oglądają? – Czy to możliwe?
    – To wszystko przez te prochy, które dosypałeś mi do herbaty! Ludzie coraz częściej się za mną oglądali, byli nawet jacyś chłopcy, którzy pozwolili sobie zagwizdać, widząc fajną laskę. Byłem zawstydzony, miałem buraczaną twarz.
    – Czy to dzieje się naprawdę? biłem się w myślach.
    – To by było zbyt okrutne, żebyś musiał tutaj tak długo stać. Znam jedno miejsce, gdzie możemy pójść ok?
    Nie miałem wyjścia. Przeszliśmy kilka ulic i dotarliśmy do jakiegoś budynku. Mieszkanie znajdowało się na pierwszym piętrze. Wujek otworzył drzwi i kazał mi wejść.

    – Wynajmuję to mieszkanie, żeby obserwować takich słodkich chłopczyków jak ty. Podszedłem do okna. Szybko schowałem się za zasłonę. Budynek stał obok boiska, a na nim trzech chłopaków grało właśnie w piłkę.
    – Mogą nas zobaczyć!
    – Czyż to nie wspaniały widok? powiedział to, równocześnie wsadzając mi rękę w majtki, i drażniąc wystający dzyndzelek, o którym zupełnie zapomniałem. Ponownie szybko się schowałem. Jeden z chłopców najwyraźniej usłyszał mój głośny jęk, bo spojrzał się na oślep, w naszą stronę. Wujek docisnął dłoń. Drażnił dzyndzel, tak, jakby chciał mi wsadzić palec, miałem miękkie kolana, zaciskałem zęby, tłumiąc jęki. Stałem tuż za oknem, przysłonięty jedynie zasłoną. Nie wiem czemu, ale czułem przyjemność, gdyby nie to, że nie chcę zostać zdemaskowany, jęczałbym na cały pokój, a może, i na całą okolicę.
    – Nie chciałbyś, żeby każdy mógł cię teraz zobaczyć? Hę?
    – W tym celu mnie tu przyprowadziłeś?

    – Kochanie, o czym mówisz? przyglądał się już mojej gołej wilgotnej dupci, z jasnoróżowym rowkiem, z czerwonym krążkiem, będącym częścią sześciu kul wewnątrz mnie. Znowu złapał za końcówkę i zaczął nią poruszać.
    – Lubisz tę zabawkę, aż tak bardzo? Wyciągnął na wpół jedną z kulek i patrzył, jak mój tyłek ją wsysa. – O rany! Ty to łykasz, jakby to było coś pysznego. – Wyciągnijmy je!. Jednym zamachem wyciągnął wszystkie kulki. Zrobiło mi się mega dobrze, moje oczy zamieniły się w szklanki
    — czułem otwarty odbyt, po nogach ściekały mi soki. Niemalże leżałem już teraz oparty o parapet okna, z chwiejącymi się nogami.
    – Nie mogę się oprzeć, kiedy mi to pokazujesz. Och twoja dziura jest naprawdę idealnie otwarta! Jego kutas już wchodził w moją mokrą, gotową dziurę. Ruchał mnie rytmicznie, powoli przyzwyczajałem się do tego, nie czułem już bólu, czułem, jak zagłębiał się we mnie, moje ciało całe drżało. Wciąż byłem oparty o parapet. Wujek nieco rozchylił zasłonę.
    – Jak to jest być ruchanym w dupę, wtedy, kiedy ktoś mógłby cię zobaczyć? Chciałem z powrotem zasłonić okno. Wujek złapał mnie za rękę.

    – No dalej Kubusiu, nie chcesz, żeby ktoś zobaczył tę niegrzeczną buźkę? – Możemy im pokazać tę uroczą twarzyczkę. Złapał mnie od tyłu za nogi i przyciągnął do siebie, tak jakbym usiadł. Plecami przylegałem teraz do jego brzucha. Jego kutas wciąż był we mnie. Byłem cały na widoku, gdy mnie posuwał, w dodatku miałem na sobie dziewczęce ubrania. Moje nogi lekko dyndały przez okno.
    – O! Tak, pięknie!
    – Nie! Zwariowałeś?!! Jestem teraz cały na widoku!
    – Bierz go mały. Czyż od kutasa twojego wujka nie jest ci dobrze?
    – Nie, nie jest! skłamałem.
    – Doprawdy? A twoja dupa zaciska się, jakby było ci dobrze. Przyspieszył. Teraz pieprzył mnie jak jakiś dzikus.
    – Dawaj! Ludzie nie będą patrzeć, póki nie zaczniesz krzyczeć. Przyspieszył jeszcze bardziej.
    – Głośniej!! Włożył mi palca do ust. – Czujesz? To zapach twojej cipki. Drugą ręką zaczął mnie brandzlować. Dużo czasu nie potrzebowałem, żeby dojść.

    Wystrzeliłem potężnymi salwami spermy, ochlapałem spory kawałek ściany. Zaraz po mnie zlał się we mnie wujek. Musiał się bardzo podniecić, czułem pulsowanie jego fiuta. Spermy było tyle, że nie mieściła mi się w tyłku, zaczęła wyciekać mi z rozruchanej szparki. Wyszedł ze mnie, a ja nie Mając sił w nogach, osunąłem się na podłogę, na własną spermę, leżałem na boku, a z dupy wciąż wypływało jego nasienie. Miałem nadzieję, że nikt nas nie zobaczył. Odpłynąłem, nie wiedziałem, gdzie się znajduję. Wujek ubrał się i wyszedł z mieszkania. Najwyraźniej na boisko, bo udało mi się usłyszeć jego głos.
    – Hey! Chłopcy! – Jest coś, o co chciałbym was prosić. Potrzebuję waszej pomocy. Nie byli to mali chłopcy, jak się później okazało, chłopaki mieli około 18 lat, jak wcześniej wspominałem, było ich trzech. Przeszli od razu do rzeczy.
    – O co chodzi? – Chciałbym, abyście pomogli mi przy wyprowadzce.

    – Nie mamy za bardzo czasu, poza tym rodzice nie pozwalają nam wchodzić do mieszkań obcych ludzi.
    – Bez obaw chłopaki. Nie jesteście małymi dziećmi. Zapłacę wam i wyjął im przed nosy trzy świecące stówki.
    – I jak teraz? Chłopaki spojrzeli po sobie, po czym podjęli szybką decyzję.
    – Idziemy. Wujek był sprytny. Dopiął swego, na pewno śmiał się teraz szyderczo pod nosem, i myślał jak łatwo, mu to poszło. Chłopcy stanęli w drzwiach i oniemieli. Na podłodze leżała półnaga dziewczyna, z widocznym gołym tyłkiem. Widoczna sperma na podłodze i wszechogarniający zapach seksu sugerowały niedawny stosunek.
    – Jezu! Nie mogę pozwolić, żeby mnie odkryli. Zasłoniłem twarz. Wtuliłem się w ścianę. – Dlaczego, oni są tutaj? Oni?! wykrzyczałem w myślach.
    – Sprowadziłem was tutaj, abyście pomogli mi w karze. Zasłoniłem twarz bluzką, nie mogłem w to uwierzyć!
    – Ten dzieciak ukradł moje pieniądze! Nie mogę sobie sam z tym poradzić. Jeśli spiszecie się dobrze, dam wam więcej pieniędzy. Wyciągnął i pokazał im wypchany portfel. Chłopaki nic nie mówili. W końcu po dłuższej chwili — pierwszy zabrał głos.
    – Zróbmy to!
    – Jestem za!. Odezwał się drugi.
    – Ja też! Przyłączył się trzeci.

    – Nie! krzyknąłem. Nie chciałem ich tutaj, byli cali brudni, na dodatek mocno spoceni, po grze w piłkę, a co gorsza rozpoznałem w nich kolegów z klasy! Jak mogłem wcześniej tego nie zauważyć?! Za wszelką cenę, nie chciałem zostać zdemaskowany. Obiema rękami trzymałem bluzkę, zasłaniając twarz. Podeszli do mnie. W związku z tym, że miałem zajęte ręce, w dodatku byłem wyczerpany, nie było im trudno ułożyć mnie na plecach, i rozchylić moje nogi.
    – Ona jest chłopakiem! Wszyscy trzej przyglądali się mojemu kutasowi. Z mojego rowka wciąż wypływały kropelki spermy.
    – Jak dużą dawkę spermy musiał mi zaaplikować wujek?
    – On jest w sumie słodki — powiedział jeden.
    – Ale jest ubrany jak dziewczyna, to jakiś zboczony gnojek.
    – Zrobię to!

    – Nie! Przestań! W ciągu kilku sekund, jego fiut już był we mnie, nie używając nawet śliny, wjechał we mnie, jak w masło. Wyraźnie czułem tego kutasa, był krótszy, od fiuta wujka, ale za to o wiele grubszy. Złapał mnie za biodra i lekko uniósł. Głowę i plecy miałem na podłodze, a pupa wisiała teraz w powietrzu. Trzymając mnie tak, ruchał mnie posuwiście, jego jaja obijające się o mnie było słychać w całym pokoju. Jęki same wydobywały się z moich ust. Cały czas trzymałem bluzkę na twarzy.
    – Zostawcie mnie!. Wypowiedziały moje usta przez materiał w bluzce.
    – Zamknij ryja złodzieju!
    – Super. Nigdy wcześniej się tak nie czułem. Pochwalił się mój ruchacz.
    – Jest super ślisko, jakby mój kutas się topił. – Nie mogę przestać! Wykrzykiwał, podczas gdy jego koledzy ugniatali przez spodenki swoje sterczące już pały.

    – Ooo do chuja! Zaraz się spuszczę! Dochodzę!! Zalał mnie kolejną już dzisiaj dawką spermy. W porównaniu, z moim wujkiem, on krzyczał, i przechodziły przez niego dziwne drgawki. Pchnął tak kilka mocnych razy. Opadł na mnie i niespodziewanie zahaczył o moją bluzkę, wszystkim im ukazała się moja twarz.
    – Kuba?!! Co jest kurwa?
    – To koniec. Odkryli mnie – pomyślałem. – On wciąż jeszcze ze mnie nie wyszedł. Samoczynnie, w ułamku sekundy — pchnąłem go na jego plecy, i zacząłem ujeżdżać niczym Indianin na ogierze. Skakałem na nim jak szalony.
    – Przestań! Już nie mogę! Dopiero co doszedłem. – Odbiło ci?! Pchnął mnie do tyłu, a z dupy wyciekł strumień spermy.
    – Czegoś brakuje, w mojej pupie. – Kutas! To uczucie jest takie przyjemne. Uwielbiam, gdy mój tyłek połyka kutasa. – Ja zwariowałem! Dosłownie! Dostałem kurwiki w oczach. Pragnąłem tylko jednego — Więcej!. Wypiąłem wysoko tyłek wciąż strzelający pociskami ze spermy.

    – Chodźcie chłopaki. – Podejdźcie tutaj i bawmy się razem. Ok? Chłopcy stali z otwartymi ustami, odjęło im mowę, ręce wciąż trzymali na fiutach.
    – Tyle kutasów! Po chwili miałem już dwa kutasy w ustach.
    – Wow! – Jest tak mokro, w twoich ustach.
    – Wiedziałem, co robię, dobrze wiedziałem, jak im dogodzić – lizałem je jak lizaki. Połykałem w całości, a łebki oblizywałem już w środku. Połykałem po kolei ich jajka i wypluwałem. Przygryzałem lekko mosznę.
    – Kuba! Czuje się już świetnie! – Nie muszę, już dłużej wytrzymywać. Powiedział, ten, który mnie wcześniej ruchał, i znowu zabrał się za mój wypięty idealnie tyłek. Wyjąłem na moment kutasy z ust. Ślina pociekła mi po buzi.
    – Naprawdę? Jestem zadowolony. Wszyscy doskonale wiedzieli, kim jestem, a mimo to miałem w sobie teraz trzy kutasy młodych byczków, ze swojej klasy. Jeden posuwał mnie ochoczo w tyłek, a dwóm pozostałym robiłem laski.
    – Kogo to obchodzi? pomyślałem. Wszystko, o czym teraz myślę, to, to, że mi dobrze. Czuję wielką przyjemność.
    – Znowu dochodzę! Wykrzyknął ruchacz. – Chłopaki, zróbmy to równocześnie. Kolejny raz zlał się we mnie, mój tyłek, był za mały, żeby pomieścić tak sporą dawkę męskiej spermy. Moja dupa eksplodowała wielką erupcją spermy. Dwaj pozostali zalali całą moją twarz, duża część strzałów trafiła do buzi, z obu kącików ust wypływało mleczko. Cała podłoga lepiła się od spermy. Każdy z nich wyruchał mnie tam po 3-4 razy tego majowego popołudnia. Ledwo widziałem na oczy, całe lepiły się od spermy.

    Kilka dni później.

    Spotkaliśmy się ponownie. Wszyscy trzej znowu mnie posuwali. W niedalekiej przyszłości miało być ich jeszcze więcej, tych aktywnych. Podczas gdy oni mnie posuwali, zadzwonił telefon… Jeden z chłopców przyłożył mi słuchawkę do ucha.
    – Hallo?
    – To ty wujku? Ten pokój, który nam udostępniłeś, daje nam sporo frajdy. Dziękuję!
    – He he… To dobrze, że świetnie się bawisz. – Chciałbyś, coś dodać Kubusiu?
    – Tak. Na jakiś czas starczy mi tych krótkich kutasów. – Pragnę, żebyś to ty ruchał mnie tak mocno, jak potrafisz, twoim dużym fiutem, ponownie wuju!

    Koniec.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Elio Perlman
  • Szczeniak

    2011.rok — Gdzieś w centralnej Polsce. Ciepła jesień. Szkoła pełna głośnych dzieciaków, prujących się na nich nauczycieli a wśród nich Jacek – to jeden z tych typków, którzy pojawiają się w każdej szkole na świecie, typowy rozrabiaka, który dokucza słabszym od siebie. Na lekcjach ignoruje to, co nauczyciele mówią, pali, bluzga, okrada innych uczniów, a pokój dyrektora to najczęściej uczęszczane pomieszczenie przez niego. Jacek pochodzi z biednej rodziny, gdzie wychowuje go samotna matka. Ojciec alkoholik zmarł kilka lat wcześniej. Jacek mimo ignorowania praktycznie wszystkiego uwielbia sport — WF to jedyny przedmiot w szkole gdzie może się wykazać. Piłka nożna to jego ulubiona dyscyplina-jest szczupłym, wysokim, krótko ostrzyżonym ciemnym blondynem. Ubiera się głównie w jeansy, ciemne T-shirty do tego obowiązkowo łańcuszek na szyi — pamiątka po ojcu. Jacek ma też bliznę na lewym policzku-spadek po bójce, z gościem, który wylądował potem w szpitalu ze złamanym żebrem. Matka Jacka mimo dwuzmianowej pracy musiała się nieco natrudzić, aby wybawić syna z kłopotów. W każdej szkole są rozrabiaki, są też tzw. Kujoni. Jacek uwielbiał ich gnębić. Przezywać od frajerów, okradać. Umilał sobie przez to czas w szkole. Szczególnie uwielbiał się pastwić nad Krzyśkiem.

    Pewnego dnia.

    Jacek siedział na jednym ze szkolnych parapetów. Była przerwa. Ale bym zajarał, nie mam forsy, kur*a stara też mi nie da, wypłatę dostanie dopiero za 2 tygodnie. W pewnym momencie z ubikacji wyszedł Krzysiek.
    – Hej! Frajerze! – Krzysiek usłyszawszy to, spojrzał na Jacka. Odwrócił się na pięcie w drugą stronę i szybkim krokiem ruszył w stronę patrolujących korytarze nauczycieli. Nie zdążył przejść kilku metrów, a Jacek już go dogonił.
    – Co ty ku*wa głuchy jesteś? Kopsnij dwie dychy, potrzebuje na fajki. Wiem, że masz, tacy kujoni jak ty mają dzianych starych.
    – Odczep się, nic ci nie dam.
    – Czy ja dobrze słyszę? Chcesz oberwać jak ostatnio ciotko je*ana? Stawiasz się szmato?
    Krzysiek zaryzykował i próbował uciec. Nikt by mu nie pomógł w tej chwili, razem z nimi był tylko jakiś chłopak, który stał nieruchomo i zapewne bał się tak samo, jak ofiara. Jacek zdążył złapać Krzyśka za koszulę, przycisnął go do ściany i szybkim ciosem z prawej ręki uderzył go w szczękę, a potem jeszcze jeden cios poleciał w stronę brzucha. Chłopak wygiął się w pół. Jacek zerwał z niego tornister. W środku znalazł upragniony portfel i wyjął nie 20 a 50 zł. Wszystkie zeszyty porozrzucał po podłodze na koniec depcząc po nich.
    – Pamiętaj skunksie, jak się dowiem, że coś chlapnąłeś to cię znajdę i tak ci dopierdolę, że rodzona matka cię nie pozna. Mogłeś uniknąć tego bólu, gdybyś po prostu dał mi tę forsę. Spadam. Trzymaj się zasmarkańcu. Krzysiek nic nie odpowiedział, siedział na podłodze, zacisnął wargi i szykował się do zemsty. Miał już tego dość. Wiedział, że skarga nic nie da, a Krzysiek prędzej czy później by go dopadł. Miał już w głowie pewien plan.

    Jakiś czas później.

    Jacek siedział w jakimś opustoszałym miejscu. Było ciemno-widział dość dobrze tylko kilka miejsc rozświetlonych słońcem padającym z kilku odsłoniętych fragmentów poprzybijanych deskami okien. Był ubrany, ale nie miał na sobie butów. Z tyłu za plecami stał gruby słup, coś jak gruby drewniany kołek. Był do niego przypięty z łańcuchem z kajdankami, które blokowały jego ruchy rękoma. Jego nogi nie były niczym przypięte, ale z tymi kajdankami za głową, mógł co najwyżej wstać, a i tak byłoby to bardzo trudne.
    W końcu, gdy doszedł do siebie, z przodu sali zauważył trzech mężczyzn. Dwóch z nich-to faceci, którzy wyglądają na opryszków, typowe koksy, goście z wytatuowanymi rękami, z ogolonymi głowami. Chamskie, wredne mordy, to takie typki, których nie chcemy spotykać w sąsiedztwie. Wyglądają na około 30 lat. Za to trzeci z nich to jakiś elegancik. Facet w drogim Garniaku, ładnie zaczesany, do tego lśniące lakierki-około 40-letni mężczyzna, któremu zapewne nie brakowało pieniędzy. Stał tam i wpatrywał się na siedzącego na podłodze Jacka.
    – Energiczny bachor, ale jego iloraz inteligencji jest zapewne mniejszy od małej dziewczynki. Nie było trudno go oszukać. Śledziłem go i w pewnym momencie zaczepiłem na ulicy. Powiedziałem mu, że ma niespotykaną urodę, że jestem łowcą młodych utalentowanych osób, i szukam ich do grania w wysoko płatnych produkcjach telewizyjnych. Wystarczyło, że obiecałem mu kilka stów, jedynie za pokazanie się w studio, a ten gnojek, po tym, jak tylko dałem mu fałszywą wizytówkę, pojawił się tutaj. Resztę zrobiliście wy.
    – Środek nasenny zadziałał szybko szefie.
    Jacek po chwili niedowierzania przemówił.
    – Kim wy do chu*a jesteście?! Wypuśćcie mnie albo zobaczycie co się stanie!
    – Ha ha! I to jest duch walki. Słyszałem, że nie dawno zaopiekowałeś się moim synem w szkole. Dużo mi o tobie opowiedział. Jacek nie wierzył własnym oczom, obok wystrojonego mężczyzny stał Krzysiek, jego ostatnia szkolna ofiara.

    – Co powiesz na to, jeśli odwdzięczymy ci się i uczynimy cię sławnym?
    Krzysiek zabrał w końcu głos.
    – Czy to nie jest przypadkiem nasz szkolny król pojedynków?
    – to ty! Ostatnio ci nieźle przyłożyłem, poczekaj no ty…
    – tak, to ja i postanowiłem ci się odwdzięczyć.
    Ojciec z synem zniknęli gdzieś w ciemnościach, a do Jacka zbliżało się dwóch oprychów.
    – Co wy ku*wa chcecie zrobić?! Jeśli odważycie się mnie tylko ruszyć.
    Jeden z mężczyzn podszedł do chłopaka i ścisnął go za gardło, a drugą ręką przyłożył nóż do szyi.
    – Widzisz ten nóż? Bądź dobrym chłopcem, a skończy się na tym, że tylko go sobie pooglądasz.
    – Pomocy!!
    – Zamknij mordę szczurze, jego uścisk na szyi Jacka się podwoił.
    Mężczyzna puścił go i nożem rozciął koszulkę, którą zerwał z niego, szybkim ruchem ściągnął też spodnie
    – Wy skurwysyny! Moje ubrania!
    Jacek został w samych majtkach, jeden z nich zaczął je powoli ściągać.
    – Ha ha! Spójrz na tego szczura. Jego żołądź nie wystawił jeszcze główki, widać tylko napletek.
    Mężczyzna zaczął przygniatać butem krocze Jacka.
    – Coś nie tak? Nie lubisz twardego buta na swoim kutasie?
    – Ała! Ty draniu!
    Podczas gdy Jacek tak wił się na podłodze. Drugi z mężczyzn robił mu fotki.
    – O tak! Więcej takich poz proszę. Świetny kąt. Idealnie widać twoją dziurkę. Piękne foty!
    – Dobra starczy tych pieszczot. Chętnie spróbuje jego ciała.
    Przypakowany mężczyzna rozłożył nogi chłopaka i zaczął ssać jego kuta*a. Ściągnął napletek i zaczął kręcić językiem po jego łebku. Drugi schował aparat i zajął się jego sutkami. Lizał je delikatnie, po czym zaczął je gryźć. Jacek krzyknął z bólu.
    – Przestańcie! Co wy robicie popaprani zboczeńcy?!
    – Posłuchaj go tylko, jęczy jak mała dziwka.
    Facet z sutków przeniósł się na stopy. Zębami zdjął z niego skarpety i włożył sobie do ust najgrubszego palca, którego zachłannie zaczął ciućkać jak smoczek. Ten pierwszy nie odrywał się od ssania jego penisa.
    – Jeśli za chwilę nie przestaniesz, to….. – zaraz po tych słowach Jacek wystrzelił w usta mężczyzny mega wytryskiem. Nie chciał tego, ale nie dał już rady więcej wytrzymać. Facet chyba wiedział co robi, bo oblizał po wszystkim wargi i powiedział.
    – Lepiej wracaj do mamusi, a nie udajesz gangstera. Tak szybko się spuściłeś? Co za szmata. Widać twój kutas nie jest tak mocny, jak twoja niewyparzona gęba.
    – Dobra. Czas na danie główne.
    Opryszek zebrał resztki spermy chłopaka i nachalnie wpakował mu się dwoma palcami w otworek. Penetrował go palcami, a drugą ręką rozciągał otwór.
    – Nie, proszę to boli!
    Teraz lizał go po dziurce, wwiercał się językiem w szparę.
    – Nie liż mnie tam!
    Wyciągnął język i znowu rozpychał go palcami. W końcu wyciągnął fiuta. Miał dużą żylastą pałę, mokrą od podniecenia, z jego żołędzia wylewały się soki. Był bardzo gruby w obwodzie.
    – Czas na miłą zabawę.
    – Co robisz? Błagam nie.
    Wszedł w niego nachalnie z niewielką ilością śliny. Wcześniej trochę wyrobił mu dziurkę palcami.
    – O tak! Masz fajną dupcię, jest ciasno, to uwielbiam.
    Chłopak zalał się łzami, nie wierzył w to, co się dzieje. Ból był niesamowity.
    Drugi uklęknął przy głowie Jacka i wyciągnął swojego gnata. Był również duży, mega żylasty, z grubym żołędziem i zarośniętymi jajkami. Jacek poczuł smród zaschniętej spermy i wcześniej oddawanego moczu. Próbował wcisnąć mu go do ust.
    – Nie! Zabierz go! Płakał i błagał.
    – Przestań jęczeć i zacznij mi obciągać. Władował mu siłą penisa w usta. Trzymał ręką jego włosy i ruchał buźkę tak, że jego policzek zaczął się poruszać.
    – Nie miałem pojęcia, że ten gnojek będzie taki dobry w robieniu laski, co za utalentowany pasyw hahaha.
    Ten w tyłku ruchał go już rytmicznie. Blokada po chwili zeszła i mógł go posuwać już po same jaja.
    – Kur*a! Nie chciałem się jeszcze spuszczać.
    – Ja też! To takie przyjemne.
    Obydwaj doszli prawie w tym samym momencie. Jeden trysnął mu na twarz — sperma spływała mu po całej twarzy, dostał strzałem w oko, kilka strzałów dostał w usta, po czym wykasłał spermę, która spływała mu po brodzie. Drugi spuścił się w jego tyłku musiał sporo polecieć, bo długo z niego nie wychodził, gdy w końcu wyszedł, sperma małym strumyczkiem pociekła z odbytu na podłogę. Dziurka Jacka była rozciągnięta, przez chwilę była szeroko otwarta, wciąż ciekło z niej gorące nasienie.
    – To wreszcie koniec. Prawda?
    – Jeszcze z tobą nie skończyliśmy. Noc jest jeszcze zbyt młoda.
    Po kilku minutach przerwy. Uwolnili go z kajdanek i usadowili na kolanach twarzą przy podłodze, a dupą wypiętą do góry.
    – Nie proszę nie! błagam wypuśćcie mnie, nikomu nic nie powiem. Błagam was!
    – Wypnij smarku sztywno ten tyłek do góry! O tak, właśnie tak.
    Jego sztywna pała wbiła się w jego w tyłek z impetem, był jeszcze wilgotny i pełen płynów w środku. Złapał go za oba pośladki i ruchał bez żadnej litości.
    – Ała to boli, strasznie boli. Proszę przestać. Druga runda przebiegła podobnie jak pierwsza. Jeden ruchał dupsko a drug zakneblował mu usta fiutem. Znowu obaj doszli w obie dziury, tym razem ten, któremu obrabiał pałę rozszerzył palcami kąciki jego ust i wlał całą dawkę gorącej spermy do małej buźki Jacka. Tamten przygniótł chłopaka ciężarem ciała do podłogi, oparł się rękoma i z całej siły zapinał jego dupę, po czym spuścił się w środku śmiejąc się przy tym ze swojego wyczynu.
    Jacek nie miał siły się ruszyć, położył się na plecach i delikatnie zerkając na nich dyszał i cierpiał z bólu odbytu i przygniecionego wcześniej ciała przez rosłego mężczyznę. Jego odbyt był obolały i ciągle otwarty, a cała twarz brudna od spermy.
    – Nie każdego dnia można spotkać takiego fajnego szczeniaczka. No cóż — grubas czeka, teraz jego kolej. Uwielbiam taką robotę, to najlepszy job na świecie.
    – Hej mały chłopczyku. Pobudka. Czas popracować.
    Przed nim pojawił się zupełnie ktoś inny. Był to wielki chłop z mega wielkim i grubym kutasem. W porównaniu z tamtymi ten miał dwa razy grubszego w obwodzie. Ten był starszy od tamtych, obleśny grubas z dużym brzuchem. Tamci usiedli po dwóch bokach chłopaka i przytrzymywali go, żeby się nie wiercił. Jeden z nich wyciągnął telefon i zaczął nagrywać.
    – Spokojnie smarkaczu, ale zostaniesz zerżnięty na śmierć.
    – Nie ma mowy! To jest niemożliwe! On jest zbyt duży, umrę!
    Grubas nie zastanawiając się wszedł na wpół w dziurę Jacka.
    – Wow. Będziesz super gwiazdą. Ten z telefonem zaczął się nabijać.
    – Nieeeeee. Jacek zaczął krzyczeć. Nie mógł się ruszyć. Mimowolnie jego fiut zaczął pęcznieć.
    – Jego fiutek jest znowu twardy. Co za suka. Podjarać się, będąc jebanym przez tak wielkiego kutasa.
    – Raz, dwa i trzy. Grubas wjebał się całą długością w dupę chłopaka. Mały nie wytrzymał i po raz drugi już trysnął sporym wytryskiem.
    – Nie chciałem, to przez was!
    – Nie musimy być już delikatni. On już jest uzależniony od analu. Wciąż nawija ozorem, nawet po tym, jak go wyruchaliśmy.
    – Przestań to nagrywać! Pieprz się! Pieprzcie wasze matki skurwysyny!
    – No nie wierzę, jego mały kutasek znowu powoli wstaje. Imponujące.
    Gruby oprych wciąż go ruchał. Teraz już z szybszymi ruchami w niego wjeżdżał.
    – Masz niezłe umiejętności aktorskie chłopcze, przepięknie jęczysz.
    – Czuję się taki pełny, tak mi gorąco-myślał Jacek.
    Grubas, dysząc mówił, że młody jest wciąż kurewsko ciasny.
    – Więcej nie wytrzymam. Zlał się w dziurę, musiało tego być naprawdę sporo, bo zanim z niego wyszedł ciśnienie nie wytrzymało i sporo zaczęło wyciekać, gdy wyszedł strumień spermy wytrysnął z tyłka kilkoma strzałami, a reszta rozlała się na spory fragment podłogi. Rozjebana dziura chłopaka wyglądała teraz jak denko od szklanki.
    – Damy mu coś, po czym będzie nas pamiętał.
    Wsadzili mu w otwór rurę pustą w środku z dziurą na drugim końcu. Położyli go na plecach nogami do góry, tak żeby otwór rury był na wysokości ich kutasów. Wszyscy we trzech spuścili się jeszcze raz wewnątrz rury. Całość spłynęła kanałem do odbytu.
    – Spójrzcie na niego, on wciąż chce więcej.
    Chłopak trochę odpłynął, miał na wpół przymknięte źrenice.
    – Przestań udawać, zostałeś stworzony do tego.
    Pojawili się dawno niewidziani Ojciec z synem. Krzysiek podszedł do jednego z oprychów.
    – Proszę, to dla ciebie — wręczył mu do ręki telefon ze zdjęciami i nagraniami.
    Młody bawił się chwilę telefonem, po czym zaczął publikować nagrania.
    – Nie ma się co spieszyć chłopaki-powiedział Krzyś – Wątpię by wrócił do szkoły po dzisiejszej zabawie. Na jego twarzy uformował się szyderczy uśmiech zwycięzcy.

    Jacek musiał się trochę pozbierać po niecodziennej przygodzie, jaka go spotkała. Minęło sporo czasu, zanim znów pojawił się w szkole. Nie chciał się mścić na Krzyśku. Pamiętał o kompromitujących nagraniach, zresztą sam też bał się o swoją reputację. Po dwóch tygodniach wreszcie pojawił się w szkole, musiał, bo nauczycielka kilka razy dzwoniła do jego matki z pytaniem „Co się dzieje z pani synem?” Jacek oczywiście miał sposoby na okłamywanie matki. Na jednej z przerw stał tak sam, jak zwykle z fajką w ustach gdzieś, gdzie nie zobaczyliby go nauczyciele. Zauważył, że zbliża się do niego grupka chłopaków.
    – Czego chcecie? Nie mam nastroju do bójek. Spierdalajcie.
    – O czyżby? Wygląda na to, że miałeś nastrój wcześniej na coś innego.
    Było ich czterech. Szczupli kolesie z wymalowaną na twarzy chęcią zemsty.
    Chłopak wyciągnął telefon i pokazał nagranie. Tłusty grubas na nagraniu z wielkim kutasem ruchał małą dziurkę Jacka. Obok było widać zarys dwóch innych mężczyzn. Cała jego twarz i część ciała była brudna od spermy.
    Jacek cały się zaczerwienił, zaczął się pocić. Nie wiedział co powiedzieć.
    – Chłopaki spójrzcie na jego ryj. Jęczy jak suka. I to jest nasz wielki, szkolny król bójek? hahaha.
    Chłopak trzymający telefon zamachnął się i walnął z pięści Jacka w policzek. Młody upadł na kolana.
    – Jeden cios!! Rżnięcie twojej dupy sprawiło, że zrobiłeś się taki słaby? Co się stało z godnością króla bójek?
    Reszta chłopaków śmiała się do rozpuku. Gość, który przemawiał, musiał być ich przywódcą.
    Chłopaki zaciągnęli Jacka siłą do składzika na narzędzia, kosiarkę itd.
    – Skurwysyny! Czego chcecie?!
    – Po pierwsze. Przeproś za to, ci mi zrobiłeś (miał bliznę na twarzy). Po drugie-ściągaj spodnie.
    – No dalej, na co czekasz? Chyba że mamy rozesłać nagranie do każdego w szkole, aby dowiedział się o twoim małym, zboczonym sekrecie? Ściągaj! I nie zapomnij o gaciach.
    Jacek nie miał wyjścia. Zawahał się, ale w końcu dał się przekonać szantażem, i zaczął się rozbierać. Zdjął spodnie, potem bokserki.
    Chłopcy zaczęli się histerycznie nabijać z niego.
    – Ja pierdole haha. Spójrzcie na tego małego kutaska, jego główka nawet jeszcze nie wyszła z napletka.
    Ten pierwszy znowu podszedł do swojej ofiary. Złapał go za włosy i z całej siły kolanem walnął go w brzuch.
    – Myślałem, że jesteś twardszy mięczaku.
    Jacek z bólu usiadł, a potem ułożył się mimowolnie na plecach. Reszta bandy podeszła do niego i zdarła resztę ubrań. Był całkowicie goły, z wyjątkiem łańcuszka po ojcu, który wciąż wisiał mu na szyi.
    – Sprawdźmy tę szmatę. Jebany golas. To twój nowy strój po szkole. Nie ma się co spieszyć. Najpierw sprawdzimy co nieco. Co za żałosny widok, co za frajer. Wykorzystajmy tę zboczoną sukę!
    Jeden z chłopców przyniósł kij baseballowy i zaczął brutalnie obchodzić się z Jackiem. Nie zastanawiając się wpakował bez wcześniejszego nawilżenia chudszy koniec kija w odbyt Jacka. Zaczął nim wiercić na wszystkie strony, na boki, w przód i w tył, wkładał i wyciągał zaokrągloną końcówkę. Bawił się jego otworkiem. Reszta trzymała chłopaka.
    – Ała! Przestań! Przestań tam grzebać. To boli!
    Chłopak wyciągnął końcówkę kija, a z tyłka pociekły jakieś płyny.
    – Co to kurwa? Jego dupa jest wilgotna jak cipka dziewczyny.
    Jacek chciał odpowiedzieć, ale nie zdążył, bo już miał kutasa w ustach. Około 17-centymetrowy fiut zaczął penetrować go w usta po same jajka z małą kępką włosów łonowych.
    – Tak jest, otwórz usta. Ssij dobrze. Najpierw wyrucham twoją zeszmaconą mordę.
    Szeroko rozłożył nogi, stojąc i posuwiście zapinał go w buźkę. Jacek nie mógł złapać tchu. Po twarzy zaczęły spływać łzy. Kątem oka widział następnego fiuta. W pomieszczeniu czuć było zapach starego nasienia i moczu, który zapewne został im na majtkach po niedokładnym strzepnięciu podczas sikania.
    – Pospiesz się, też chce, żeby mi ojebał gałę.
    – Kurwa. Jest zajebiście. Nie wiedziałem, że masz taki potencjał kurwy. Świetnie mi opierdalasz. Kurwaaa, dochodzę.
    Wytrysnął sporym wytryskiem w ustach Jacka, wciąż go posuwał w buźkę, dochodząć gorącymi salwami spermy
    – Nie otwieraj mordy, tylko połknij wszystko! Sprobuj coś wypluć, a wybije ci wszystkie zęby.
    Połknął wszystko. Tamci byli zdolni do wszystkiego. Dwóch gdzieś się podziało, może pilnowali czatów. Z jackiem został przywódca i jego koleżka. Zamienili się. Teraz obciągał temu drugiemu, a ten, co się spuścił w usta, wszedł mu teraz w dupę. Nie było to trudne, po wcześniejszym rozluźnieniu kijem baseballowy.
    – Zabawa w trójkę jest niesamowita, uwielbiam to, jak organizujemy sobie czas. – A jeśli ten popapraniec mnie ugryzie w chuja?
    – Bez obaw, za bardzo się boi. – Ma niezłe dupsko. Jest ślisko. Jedno pchnięcie i cały jestem w środku. – O tak zerżnę cię, jak suczkę. Tak trzymaj, napinaj się, żebyś był ciasny ty pieprzona szmato.
    Ruchał go i jednocześnie złapał za jaja, które ścisnął, po tym jego odbyt stał się jeszcze ciaśniejszy. Jacek jęczał, gdy chłopak przyspieszył, o dziwo nie odczuwał już bólu. Jego kutas zrobił się twardy, a żołądź zrobił się wilgotny.
    – Nie rozpierdalaj mu dziury!! Też chcemy mieć szansę.
    – Ta suka jest ciaśniejsza, gdy trzymam go za jajca. Wspaniałe uczucie. Z drugiej strony chce mu rozjebać dziurę. To niezła zemsta dla tego gangstera.
    – Twarzą do przodu, przyjmij na buźkę.
    Nie wytrzymał i spuścił mu się na twarz. Sperma spływała mu po twarzy na podłogę. Nie długo potem dostał dawkę spermy prosto w zad, od tego, co go ruchał. Jęczał i wciskał mu się w dziurę po same jaja. Sperma ciągła mu się z fiuta do odbytu niczym krówka mordoklejka.
    – Co za dupcia. Zobacz, jak ssie moją spermę.
    – Nie możesz się doczekać co? Kusząca szparka suko. – Myślałeś, że to koniec? Nie ma mowy. – Jak jedna czy dwie rundy mogą być wystarczające dla króla? hihi.
    – Zaczekaj! Już nie. Proszę!
    Dopiero co doszedł, a już miał siły na kolejne rżnięcie. Ponownie wbił mu już twardego kutasa w dupsko. Wszedł idealnie, bez żadnego oporu. Jacek jęknął, jego pała również szybko napęczniała. Drugi z łobuzów lizał Jacka palce u stóp.
    – Ty naprawdę jesteś zboczony. Masz przyjemność z lizania jego stóp? hahaha-Nie twój interes. Mmmm delicje. Kręcił języczkiem pomiędzy palcami, śliniąc się jak przy apetycznym obiedzie.
    Nagle pojawił się trzeci. Ten ruchający zaczął mocniej przyciskać ciało do dupy, którą posuwał. Złapał odpowiedni rytm. Podczas gdy jeden go gwałcił, a drugi lizał mu stopy. Trzeci uklęknął od strony głowy i wyciągnął długiego, twardego jak kamień fiuta.
    – Pozwólcie, że wyczyszczę mu ryja. Machnął dwa razy i wulkan nasienia trysnął mu na twarz. Oczy kleiły się od spermy, ledwo widział, gdy oddychał nosem, jego dziurki formowały małe bąbelki powstałe ze spermy. Znowu któryś wpakował mu gnata w dupę. Ledwo widział, nie wiedział który. Pozostali złapali jego nogi i przycisnęli do głowy, jego tyłek był na widoku. Jeden z nich posuwał go od góry, trzymał kutasa ręką i wkładał w rozjechaną dupę. Spuścił się na otwór, jajka i pośladki.
    – Co za szmata-znowu mu stoi. Widać polubił to.
    – Czas na kolejną rundę-specjalnie na tą okazję długo nie waliliśmy konia.
    Ich przywódca wsunął się pod niego i włożył mu ponownie w tyłek. Poruszał biodrami i rytmicznie go jebał. Pozostała dwójka stanęła po dwóch bokach głowy Jacka ze sterczącymi pałkami.
    – Ssij je! O tak, trzymaj oba w rękach, tak ssij je i trzep suczko.
    – No nie wierzę, znowu dochodzę, ja też i ja!
    Cała trójka zlała się w otwory chłopaka. Spermy było tak dużo, że ciężko było wypatrzeć suche miejsce. Brzuch, klatka, język, twarz. Wszystko! Całe zalane spermą.
    Ktoś za nimi się odezwał.
    – Odsunąć się. Czas na prawdziwego mężczyznę. Pojawił się czwarty z chłopaków. Był z nich najwyższy i najlepiej zbudowany, gdy tylko wyciągnął pałę, to Jackowi zachciało się płakać. Czuł się jak w identycznej sytuacji dwa tygodnie wcześniej, kiedy jeden z oprawców ruchał go gigantycznym fiutem. Ten był podobny. Grubo ponad 20 cm długości, do tego mega gruby. Kutasy jego kumpli w porównaniu z tym, to paróweczki.
    – O ja pierdolę, to lepsze od filmu porno haha
    Zaśmiał się jeden z nich.
    – Nie, czekaj!
    – Zamknij mordę!
    Wszedł w niego. Jacek zapiszczał. Protestował, ale zakneblowano mu usta jego własną skarpetą. Gigantyczna pała penetrowała jego mały otworek. Jacek czuł ból, ale było jakoś dziwnie przyjemniej niż za pierwszym razem, dwa tygodnie temu. Ból powoli mijał, przy kutasach jego kolei nie czuł go już prawie wcale.
    – To boli-ale jak pomyślę, że to drugi wielki fiut, który mnie rucha to czuję się dobrze. Co się ze mną dzieje?
    Ruchacz złapał go za penisa, mocniej w niego wchodził, ruchał i poruszał skórką penisa jednocześnie. Jacek odpłynął. Udało mu się wypluć skarpetę.
    – Nie wkładaj go głębiej, zwolnij. Proszę. Jest zbyt duży.
    – Kurwa, stary, nagrywamy to! Możemy sporo zarobić, sprzedając nagranie.
    – To jest dopiero żart. Mieć wzwód, będąc ruchanym przez taką wielką pałę. Urodziłeś się do bycia pasywną suką.
    – Tak ruchaj go! zapinaj tę szmatę!
    Chłopaki dopingowali kolegę, on nie pozostał dłużny i przyspieszył tempo. Jego kutas wchodził już cały, po same jaja, było słychać mokre odgłosy uderzających dwóch nagich ciał o siebie. Obaj doszli równocześnie. Jacek trysnął sporą dawką, część trafiła go w twarz. Jego posuwacz nie mieścił już spermy w tyłku. Ciekło z otworu, resztą obspermił Jacka fiuta i jaja.
    – Dyszy jak pies, aż mam ochotę spuścić mu się jeszcze raz na twarz.
    – Spuściłeś się będąc ruchanym przez wielkiego fiuta. – Nie wiem, czy to dobry pomysł dla ciebie, abyś pojawił się w szkole. Już lepiej sprzedawaj dupę na ulicy hahaha. – No, na co czekasz? Nagrywaj to!
    – Ja pierdole, co za niesamowity dzień, do tego mamy nagrania, będziemy się bawić od teraz każdego dnia-Wrócimy po ciebie chłopcze Hahahaha.
    Odchodząc jeden z nich rzucił w niego monetą.
    – Proszę. Reszty nie trzeba.
    Jacek podniósł i popatrzył na monetę, to było 5 zł. Przeglądał ją przez chwilę, po czym położył się na plecach i zaczął rozmyślać.

    Od ostatnich wydarzeń w szkolnym składziku minął cały miesiąc. Gdzieś w centrum miasta w niedrogim, obskurnym moteliku leżał goły, młody chłopak imieniem Jacek. Był sam, rozmyślał. W pokoju unosił się zapach uprawianego wcześniej seksu, a na łóżku obok chłopaka leżało 200 zł. Niedawno z pomieszczenia wyszedł starszy mężczyzna, żegnając się powiedział.

    – Twoja dupeczka była niesamowita, jak zawsze, o to twoja nagroda.

    I zostawił obiecane pieniądze. Jacek zapalił papierosa i położył się na poduszce.

    – Wygląda na to, że w końcu do tego przywykłem.

    Jakiś czas później.

    Jacek był w pokoju motelowym, w tym, w którym ostatnimi czasy pojawiał się dość często. Był rozebrany, nie miał na sobie nic prócz psiej obroży i smyczy, za której koniec trzymał wysoki mężczyzna. Wysoki, męski 35-letni facet z twardą sterczącą 19-centymetrową pałą, zanim stał jego kolega, 30-letni szatyn z 18-centymetrowym kutasem w ręce. Obydwaj byli goli i bardzo podnieceni.

    – Zapłacicie mi podwójnie za ten rodzaj fetyszu. Jacek bawił się chwilę smyczą, poczuł mocne szarpnięcie na obroży.

    – Nie baw się psie. Psy mają być grzeczne. Siad na łóżko. Dostaniesz tyle kasy, ile chcesz, jeśli tylko będziesz się z nami bawił, tak jak my tego chcemy.

    Jacek usiadł na łóżku i grzecznie słuchał. Jeden z mężczyzn podszedł i zabrał się za robienie młodemu loda. Energicznie ssał mu łepek, równocześnie nawilżonego śliną palca wsadził chłopakowi w tyłek. Drugi facet podniósł stopę Jacka i ssał wszystkie palce.

    – Mniam. Uwielbiam ten słodki chłopięcy zapach.

    Jackowi było mega dobrze. W tyłku jego dziurę rozciągały już dwa palce, kutas w całości pochłaniany był przez usta mężczyzny, który lubił się nim dławić, a palce u stopy lizane nawet po kilka naraz. Chłopak nie wytrzymał, trysnął dużą dawką spermy, która oblepiła mu brzuch i część klatki.

    – Dobra starczy tej rozgrzewki suczko. Czas na prawdziwą zabawę. Obaj zabrali się za niego. Jacek był w pozycji na czworakach. Wciąż miał na szyi obrożę, za jej koniec trzymał jeden z nich, który ruchał go teraz kutasem w usta. Pozwalał sobie na wiele, wsadzał całą długość, a załzawiona twarz chłopca potęgowała tylko jego podniecenie.

    – O tak! Dobrze nad nim pracujesz, nie przy każdym stałby tak jak przy tobie. Wyliż mi jaja psie.

    Drugi ruchał go w dupę. Jedną ręką trzymał biodro a drugą dawał mu klapsy w pupę, było widać na niej czerwony ślad ręki.

    – Ten szczyl jest wciąż ciasny. Co za nieziemskie dupsko.

    Ruchacz rytmicznie posuwał, jego pała już ładnie wchodziła. Dziura była rozjechana. Panowie wymienili się wzrokiem i zapewne przyszedł czas na coś, co wcześniej planowali.

    – Spróbujemy dzisiaj czegoś nowego.

    Zabawa na chwilę ustała. Jeden położył się na łóżku, na plecach. Jacek chciał coś powiedzieć, ale nie zdążył, bo szybkim szarpnięciem smyczy został pociągnięty przez drugiego. Podniósł chłopaka do góry i usadowił dziurą wprost na wystającego kutasa tego, co leżał na łóżku. Miał w sobie fiuta, plecami przylegał do brzucha kolesia na wyrku. Drugi podniósł nogi chłopaka, tak że jego dziura i kutas w niej były idealnie na widoku. Zbliżył swoją pałę, aby włożyć ją do tej w środku.

    – Co wy robicie?! Ała! Przestań, wolniej! Chłopak zacisnął zęby. Miał w sobie dwa duże kutasy, które powoli przyspieszały tempo.

    Leżący gość przycisnął jego klatkę do siebie, a by się nie wiercił, a ten u góry szerzej rozłożył mu nogi.

    – Daj spokój. Bądź dobrym chłopcem. Damy ci spory napiwek później.

    – I co nie jest wspaniale? Zobacz jaki twardy staje się twój kutas. Pała Jacka stała na baczność. Posuwali go mocno.

    Widok z perspektywy obserwatora byłby niesamowity. Dwóch dojrzałych mężczyzn pieprzy równocześnie młodego, szczupłego chłopaka. Wszyscy byli za bardzo podjarani, aby trwało to długo. Młody dostał podwójną porcję w dupę, sam też nie pierwszy raz dzisiaj zlał się strzelając sporymi pociskami. Po wszystkim dostał tyle pieniędzy ile mu obiecano plus spory napiwek. Gdy wrócił do domu, wrzucił do szuflady 3 paczki dopiero co kupionych fajek, wykąpał się, zjadł kolację i usiadł do komputera. Chciał sprawdzić nową pocztę. Jego portfel już na długo miał nie być pusty.

    Koniec.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Elio Perlman
  • Wujek z bratankiem

    Był ciepły lipcowy weekend. Wybraliśmy się z rodzicami nad jezioro, z początku nie chciałem jechać, miałem już plany ze swoją dziewczyną, ale dałem się namówić po tym jak ojciec postawił mi ultimatum – albo weekend z rodziną, albo szlaban na wizyty u dziewczyny do końca wakacji.

    Z Anią poznaliśmy się na koloniach na pierwszym roku, od tamtej pory byliśmy nierozłączni. Siedziałem przy brzegu wielkiego jeziora na Mazurach i pisaliśmy ze sobą sms-y, podczas gdy moja rodzina pichciła mięso i kiełbaski na grillu. W pewnym momencie podeszła do mnie mama wyraźnie uśmiechnięta z tacką w ręku – ewidentnie odpoczynek i ładna pogoda były jej potrzebne.

    – Sebuś, może zjesz trochę karkówki?

    – Dzięki mamo, ale nie jestem teraz głodny (w myślach miałem teraz tylko Anię).

    – Dlaczego nie przyjdziesz usiąść z nami?

    – Zostanę tutaj, daj mi to, tu zjem (musiałem, bo by nalegała)

    – W porządku. Gdybyś jednak chciał więcej, to przyjdź i bierz, póki jeszcze ciepłe.

    Gdy tylko mama poszła. Wróciłem do sms-owania.

    – “Czemu nie siedzisz z rodziną?”

    – “Wolę pobyć chwilę sam”

    – “Nie masz tam kuzyna, czy kogoś w twoim wieku?”

    – “Nie ma tu nikogo poniżej 20 roku życia. chciałbym już wrócić do domu, tęsknie za tobą.”

    – “Ja też, jak tylko wrócisz to się spotkamy”.

    Już miałem kończyć, gdy ktoś zaszedł mnie z tyłu. Dosłownie podskoczyłem.

    – To ile ty masz teraz lat? Pewnie nieźle się tutaj nudzisz?

    – yyyyyy taaak. (Kim był ten facet? To mógł być starszy brat taty, którego lata nie widziałem. Miał podjechać, ale nic nie było pewne).

    – Ostatnio cię widziałem jak miałeś 5 może 6 lat. Bardzo wyrosłeś. Jestem twoim wujkiem, starszym bratem tego urwisa, twojego taty.

    – Chodzę już do liceum.

    – Liceum? To pewnie masz 18 lat? Pewnie masz już dziewczynę?

    – Coś w tym rodzaju…Kiedy przyjechałeś?

    – Niedawno, podjechałem na parking 100 metrów stąd. Dzieciaki w dzisiejszych czasach tak szybko dorastają.

    Nagle usłyszałem wołający głos.

    – Sebastian!

    – Tak mamo? Nie zastanawiałem się dwa razy, tylko wstałem i ruszyłem w jej kierunku (Świetne wyczucie czasu mamo!) ( Facet jest denerwujący, odpierdziel się od moich spraw!)

    – Nie będzie ci przeszkadzać, jak się położysz na tyłach naszego namiotu?

    – Coo?! Wolę spać w tym pojedynczym, niedawno sam go rozkładałem!

    – Wiem, ale plany się zmieniły. Musimy gdzieś położyć twojego wujka.

    Podszedł do nas wujek. W ogóle go nie usłyszałem. Tak jakby podsłuchiwał nas cały czas z bliska.

    – Nie ma sprawy. Mam duże auto, prześpię się na siedzeniu. Nawet nie dyskutujmy, niech chłopak się prześpi w namiocie. Nie róbmy z tego problemu Małgosiu. Naprawdę

    – Ale naprawdę nie musisz.

    – Już postanowione ( mówiąc to, uśmiechnął się do mnie).

    Może nie jest w cale taki zły – Pomyślałem.

    Zapadła noc. Byłem już sam w swoim namiocie. Leżałem w luźnych bokserkach i przewiewnej podkoszulce. Najwyraźniej wszyscy poszli spać, bo rozmowy ucichły już jakiś czas temu. Pożegnałem się ostatnim sms-em z Anią i poszedłem spać.

    2-3 godziny później.

    Obudziłem się nagle w środku nocy czując na twarzy uścisk ciężkiej dłoni. Ktoś kneblował mi usta swoją ręką. Czułem że ta osoba jest wtulona we mnie, czułem jej brzuch na plecach i cichy oddech na szyi, a w bokserki od strony tyłka coś mnie uwierało, coś twardego.

    – Ciszeej, bo twoi rodzice już śpią.

    – Wujek! co ty do…….

    Nie dokończyłem, jego ręka bardziej ścisnęła moje usta. Był dużym facetem, potężniejszym ode mnie. Trzymał mnie tak że nie mogłem się poruszyć, a szarpanie nie dawało efektów.

    – Nie bądź tak głośno, wszystkich obudzisz, są zmęczeni, dajmy im odpocząć.

    Puścił moje usta i zaczął masować moją klatkę, bawić się i szczypać moje sutki.

    – No nie bądź taki, pobawimy się tylko troszkę.

    – Nie chcę! Co ty robisz? Puść mnie!

    – Wyrosłeś na fajnego młodego chłopca. Szczupły, delikatny z boskim odstającym tyłeczkiem. Lubię takich. Chcę cię odrobinkę poczuć.

    – Nie dotykaj mnie!

    – Może dam ci trochę forsy? Nie będziesz żałował.

    – Nie w tym rzecz, po prostu nie chcę. Zawołam tatę!.

    Co raz bardziej czułem na tyłku jego męskość. Jego twardy kutas jeździł po moich pośladkach. Czułem jego mokry łepek na swoich bokserkach.

    – Daj spokój. Co powiesz na 5 stów?

    Nie wierzyłem w to co robię, nie chciałem tego, ale takich pieniędzy potrzebowałem. Mieliśmy z Anią wspólne plany na wakacje, a 5 stów to kupa forsy. Zgodzę się tylko na dotykanie, a potem i tak wydam tego obrzydliwego zboczeńca.

    – Ale tylko dotykanie? I nikt się nie dowie?

    – Słowo!

    Ścisnął moje sutki, szczypał je, podczas gdy jego fiut wbijał się przez majtki w mój przedziałek.

    – Nie ocieraj się o mój tyłek!

    – Co mam poradzić? Strasznie mnie podniecasz.

    – Dlaczego w ogóle go wyciągnąłeś? Dopiero teraz zorientowałem się, że tylko ja byłem z bieliźnie. Byłem przerażony.

    – Jest w porząsiu. Uspokój się.

    – Błagam! Przestać go ocierać.

    To wszystko było nierealne. Kutas dorosłego faceta ocierał się o moje gacie!

    – Twoja dupcia jest taka podniecająca. Mało jaki chłopiec w twoim wieku ma taki duży tyłeczek, będąc szczupłym.

    Ocierał się coraz mocniej. Czułem go na całej długości przedziałka. Coś jak w pornosach kutas jest między cyckami. Położył mnie na brzuchu, miałem złączone obie nogi. Jego kutas wciąż był między moimi pośladami, przylegał do bokserek. Ścisnął rękoma moje pośladki jak dwa cycki i przyspieszył tempo.

    – Miałeś tylko dotykać!

    – Co? Nic takiego nie mówiłem.

    Zaczął głośniej jęczeć.

    Momentalnie wsunął kutasa między moje nogi tuż przy kroczu i jeszcze bardziej przyspieszył

    – Już nie mogę dłużej wytrzymać, dochodzę! złapał go w rękę i spuścił się mega wytryskiem. Jego sperma zalała mi całą podkoszulkę z tyłu, na moich majtkach też była jego sperma.

    – Co?! Co do diabła?!

    Patrzył na mnie z góry, na mój duży tyłek i jego spermę na nim.

    – Masz zajebistą dupę.

    – Oszukałeś mnie!

    Szukał coś w spodniach. Wyciągnął jakąś małą lampeczkę. Zapalił ją po czym widzieliśmy się wzajemnie. Wciąż będąc na kolanach podsunął się do mojej głowy. Moim oczom ukazała się jego pałka. Była na wpół we wzwodzie, nawet teraz wydawała się zajebiście duża. Sam wujek nie był za bardzo przystojny. Normalny nierzucający się w oczy wysoki, potężny facet z brzuszkiem koło 40-tki. Nie był grubasem, ale miał sporą masę, musiał kiedyś gdzieś trenować. Jego pała była ze dwa razy grubsza od mojej, żyły jej wyłaziły z podniecenia.

    Od razu uderzył mnie odór dawno niemytego krocza. Zapach spermy połączony z potem. Z kutasa kapały resztki spermy.

    – Wyczyścisz to? Weź go do tej ślicznej buźki i zacznij lizać.

    – Co?! Jesteś jakiś niedorozwinięty czy co?! Miałeś mnie tylko dotykać! Nie chce robić takich ohydnych rzeczy!

    – Jak w takim razie wyjaśnisz to? Wyciągnął swój telefon i pokazał mi fotki. Na zdjęciach byłem ze swoją dziewczyną, leżałem na łóżku, a ona robiła mi laskę.

    – Zrób to tak jak twoja dziewczyna tobie.

    Nie mogłem w to uwierzyć. Jak do cholery te zdjęcia znalazły się w jego telefonie. Musiał się wkraść wcześniej jak spałem i przeglądać mój telefon. Dlaczego nie skasowałem tych zdjęć?!!

    – To twój kutas prawda? Śmiał się mówiąc to. – Masz całkiem ciekawą kolekcję w telefonie. Pożyczyłem te najpikantniejsze.

    Jak mogłem tego nie poczuć, miałem telefon przy sobie. Musiałem mocno spać.

    – Ja czekam – Bawił się swoim ptaszkiem tuż przy mojej buzi.

    – A może chcesz, żebym opublikował te zdjęcia w internecie? Jak odmówisz to prześlę je też jej rodzicom. Niech zobaczą jaką mają małą kurewkę za córkę.

    – To co poliżesz? To nic trudnego, udawaj swoją małą kurewkę hahaha.

    – To posunęło się za daleko ty wstrętny ohydny zboczeńcu. Jesteś wstrętną świnią. Nic dziwnego że ojciec nie chciał cię widzieć tyle lat!!

    – Nie warto się tak złościć. Zwiększę ci kaskę, dam ci 7 stówek.

    Nie miałem wyjścia. Miał mnie w garści. Ania była dobrą, szanowaną dziewczyną. Nie chciałem żeby ten gnój zepsuł jej reputację, to co robiliśmy w łóżku to była nasza prywatna sprawa i tylko nasza! Musiałem sie poświęcić, i przy okazji dostanę 7 stów o ile ten śmieć nie kłamie, a po wszystkim i tak tego pożałuje.

    Wziąłem go niemrawo do ust. To był mój pierwszy raz, był cały wilgotny. Nie wiedziałem jak się za to zabrać. Dopiero co się spuścił. Zbierało mnie na wymioty od resztek jego nasienia.

    – Tak to w ogóle nic nie poczuję! Ułożył mnie na plecach, podsunął się bliżej. Sam mi go włożył w usta i zaczął poruszać biodrami.

    Czułem jak jego kutas na nowo twardnieje. Musiał dłuższy czas się nie spuszczać. Szybko się znowu podniecił. Podczas gdy jego fiut delikatnie posuwał mnie w usta on ręką podwinął moją podkoszulkę pod samą szyje i znowu dotykał moich sutków.

    – Jesteś taki sexy! Już miało mnie tu nie być, ale nie żałuję teraz że przyjechałem.

    Jego z ręka zjechała do mojego krocza. Przez majtki zaczął ściskać mojego fiuta.

    – Jak sprawy mają się tutaj? Taki malutki? Nie podnieciłeś się?

    – Żartujesz? Nie dotykaj mnie tam. Nie jestem takim zboczeńcem.

    – Czyżby? liż, ja to naprawię hihi.

    Z powrotem miałem jego twardego, wilgotnego kutasa w ustach, a on wsunął mi rękę w bokserki i zaczął bawić się moim małym, ściskał go razem z jądrami, poruszał skórką i jeździł palcem po moim żołędziu.

    – I co? Coś mówiłeś że ci nie stanie? twój kutas już twardnieje, a z główki zaczynają lecieć soki. Jesteś tak samo zboczony jak twoja mała lafirynda.

    Nie odezwałem się. Gotowało się we mnie. Jak mógł mnie podniecić taki ohydny gość? po chwili mój kutas stał już na baczność. Nie był tak duży jak wujka, miał nieco różowy łepek a na jajkach zaledwie kilka włosków. Im bardziej go ściskał, tym więcej leciało z niego soków.

    – Normalnie nie mam szans dotykać i pieścić młodziutkiego kutaska.

    – Błagam, skończmy to już.

    – Zamknij ryja i ssij.

    Znowu położył mnie na plecach. Szybko położył się na mnie brzuchem. Tak że jego kutas był przy mojej twarzy a głowa przy moim fiucie. Wepchnął go z impetem w moje gardło, poczułem na nosie jego worek. Nie mogłem oddychać. Trzymał tak kilka sekund po czym wyciągnął i znowu włożył. Nie chciałem odlecieć, oddychałem przez nos, z oczu pociekły mi łzy. On w tym czasie zaczął lizać moja pałkę.

    – Mniam mniam same delicje. Lizał go jak lizaka od góry do dołu. Kręcił kółeczka językiem po mojej główce. Rękoma bawił się moimi pośladami, ugniatał je.

    Podczas gdy on się dobrze bawił, ja dławiłem się jego fiutem. Miałem na sobie jego ciężar plus całe wypełnione gardło co kilka sekund dawał mi złapać powietrza po czym znów go ładował i gwałcił moje usta.

    – Twoje dziury i kutas należą do mnie. Zazdroszczę twojej dziewczynie. Ciągnąć takiego słodkiego ptaszka codziennie. Pewnie musi to bardzo lubić, nie zdziwiłbym się. Twoje usta są takie słodkie. Dopychał mnie tak, że aż wydałem z siebie niewymuszone dźwięki wymiotne.

    Ścisnął mnie mocno i przyspieszył gwałcenie mojej buzi. Oczy wychodziły mi na wierzch. Czułem że zaraz się zrzygam. Miałem całą mokrą twarz od łez.

    – Aaa dochodzę! Znowuuu.

    Jego sperma, której o dziwo było bardzo dużo, wypełniła wnętrze moich ust. Wciąż trzymał w niej kutasa, pulsując tryskał w moje gardło. Próbowałem go zrzucić z siebie, dusiłem się. Sperma powoli ciekła z ust, nie mieściła się. W końcu go wyjął. Zacząłem kasłać. Część wyplułem, część ciekła mi już po brodzie. Znałem zapach spermy, ale ten wydawał się nieznośny, bardzo słony. To nie koniec! Zaczął walić mi konia, nie minęło kilka sekund i wystrzeliłem spermą prawie pod samo zadaszenie namiotu, część z podniecenia, część z tego co zbierałem na spotkanie ze swoją dziewczyną. Byłem zły na siebie, że dałem mu satysfakcję z tego że doszedłem.

    – Ty idioto! Mogłeś mnie udusić!

    – Jesteś w tym mega dobry. Robisz to lepiej od swojej dziewczyny hihi. Wyglądasz prześlicznie. Po tych słowach wziął go znowu do ust i zlizał całe nasienie. Wszystko połknął.

    Wyglądałem okropnie. Sperma ciekła mi po brodzie, do tego cała twarz we łzach. Wyglądałem jak kobieta z rozmazanym makijażem. Cały spocony i upokorzony. Spuszczając się było mi nawet dobrze, ale nie chciałem dać tego po sobie poznać.

    – Skończyłeś! Teraz daj mi wyjść.

    – Poczekaj. Noc się jeszcze nie skończyła. Potowarzysz mi do rana. Nie pożałujesz.

    Żałowałem. Leżeliśmy tak obok siebie. Smyrał mnie po plecach. Leżałem tak z resztkami jego spermy na twarzy rozmyślając jak mogłem do tego dopuścić. Minęło może 20 minut. Nie miałem pojęcia która jest godzina. Po głowie chodziły mi różne scenariusze, co ten zwyrodnialec może jeszcze ode mnie chcieć. W końcu poruszył się, złapał moją rękę i położył na swoim fiucie. Szybko ją odsunąłem. Ponownie złapał i położył na swoim wacku.

    – Poruszaj trochę skórką. Pamiętasz o naszej umowie? Pamiętasz fotki?

    Nie chciałem, ale szantażowany zacząłem nią lekko poruszać. Czułem jak powoli twardnieje. Co to za facet? Pomyślałem. Ile razy może mu jeszcze stawać tej nocy? Był znowu twardy. W ręku czułem różnicę. Rzeczywiście był dłuższy i grubszy od mojego. Nawet przez sekundę poczułem zazdrość.

    – spróbujemy teraz z drugą dziurką.

    – Cooo? Nawet się nie waż!

    Ściągnął mi boksy. Splunął na rękę, ślinę wtarł w mój rowek i już zaczął go penetrować. Chciałem uciec, ale zdążył mnie opleść nogą i trzymał mnie rękoma. Moja dziura stawiała opór, znowu ją poślinił i tym razem wsadził mi palca, aż krzyknąłem, szybko zatkał mi usta ręką. Zaczął świdrować mi dziurę, potem miałem już dwa palce. Zaczął coraz śmielej wchodzić, robić mi palcówkę. W ogóle nie zwracał uwagi na to, że wiję się z bólu. W końcu znowu splunął na rękę, wtarł część w mój odbyt, resztą wysmarował sobie fiuta. Podejście numer dwa. Natarł na mój tyłek. Wszedł jego łepek, poczułem duży ból, udało mi się odsunąć, złapał mnie i wadził go na nowo, był już w połowie drogi.

    – Zrelaksuj się. Zaraz cię wyrobie. Kiedyś będziesz się prosił o to żeby ktoś cię zerżnął w dupe.

    Ponownie użył śliny, tym razem nieco się cofnął i splunął wprost na moją dziurę. Wszedł z impetem i był już cały. Powoli i rytmicznie poruszał nim.

    – Boli? Wytrzymaj jeszcze chwilę. Ból przejdzie i będzie nam obydwu przyjemnie. Staraj się ciszej jęczeć, bo zbudzisz rodziców. Szkoda że nie mieszkamy razem. Ruchał bym cię codziennie.

    Im dłużej mnie posuwał, tym bardziej moja dziura stawała się luźniejsza, mój tyłek mu ulegał. Ból rzeczywiście przechodził. Sam poczuł mniejszy opór i pozwalał sobie na coraz to szybsze posunięcia. Po dłuższej chwili byłem już na tyle luźny, że ładował go po same jaja, czułem jego ciało na swoich przepoconych pośladkach, jego sapanie.

    – Widzisz jaki jesteś rozjechany? Po tym twoja dupa będzie się prosić o kutasa.

    Milczałem. To był dla mnie niepojęte. Jak mógł rozluźnić moją dziewiczą dziurę tym wielkim gnatem? Bólu już prawie nie czułem. Czułem jak coś długiego wchodzi i wychodzi penetrując moje wnętrze. Miałem wrażenie prze chwilę, że czuję go nawet w brzuchu. Obawiałem się jego spustu.

    – Nawet się nie waż spuszczać w środku!

    – Mówisz tak teraz, a tak naprawdę pragniesz żebym zalał ci dupę. A co to jest? twój mały stoi na baczność

    – Nie chcę! Jeszcze mnie czymś zarazisz!

    – Praktycznie sam mnie zaprosiłeś. Mówiłeś że nie chcesz spać sam.

    – Co ty wygadujesz? jesteś chory!

    – To silniejsze ode mnie. Dochodzę!

    – Nie!!!

    W ogóle go to nie ruszało. Już spuszczał się we mnie. Głośno dyszał i dopychał mocno kutasa. Ja również doszedłem, niespodziewanie mój kutas wystrzelił, nawet go nie dotykałem, musiał naruszyć mój słaby punkt, nie wiedziałem że Anal może tak podniecić. Powoli stawałem mu się całkowicie uległy, nie miałem już siły walczyć. Leżeliśmy tak dysząc, on wciąż trzymał go w moim odbycie. Czułem jak się kurczy. Myślałem że to koniec, ale byłem w błędzie, ten facet był niezniszczalny. Po kilkunastu minutach znów był twardy.

    – Znowu ci stoi?

    – Normalnie nie mógłbym sobie na to pozwolić, to tylko dowód na to jak bardzo jesteś sexy i mnie podniecasz, to wszystko twoja wina, musisz mi za to zapłacić swoją pupą, mój kutas nie powiedział jeszcze dosyć. Tym razem położył mnie na brzuchu i kazał wypiąć dupę do góry, wszedł bez problemu, wysmarował mnie swoją własną spermą, która ciekła z mojej dziury, było ślisko, w miarę jak mnie ruchał, słychać było mokre stuknięcia naszych ciał. On mnie wyrobił jak dziwkę i ruchał mocno w jeszcze niedawno rozdziewiczony tyłek podczas gdy tuż obok spali moi niczego niepodejrzewający rodzice.

    Wstał nie wychodząc ze mnie i ruchał mnie jak pies sukę. Czułem go całego w sobie. Nie mogłem przestać jęczeć, nic nie mogłem na to poradzić. Mój kutas też długo nie wytrzymał i w końcu się poddał, stawał na baczność. Ten świr robił ze mnie kobietę. Mimo wszytko chciałem żeby doszedł, nie wiem czy po to żeby to wszystko się już skończyło, czy po to żeby wlał to we mnie, bo było to przyjemne. Stawałem się jego suką. Sam już nie wiedziałem co myśleć. Czułem tylko jego fiuta i nie mogłem pozwolić dać po sobie poznać że zaczyna mi się to podobać, Odczuwać z tego przyjemność.

    – Zbliża się kolejny strzał. Nie mogę, nie mogę. Wbił go całego z wielką mocą, złapał mnie za usta, bo zacząłem wyć. Moje jęki były niewymuszone. Dociskał i dociskał. Skąd on brał tyle spermy? Złapał mnie wokół talii i przewrócił razem z sobą na jego plecy, będąc jeszcze we mnie zaczął mnie brandzlować. Ponownie doszedłem sporym wytryskiem. Nie mogłem nic poradzić, celowo poruszał nim w moim wnętrzu. Już mnie miał, ta noc należała do niego, ja nie miałem nic do gadania, byłem jego prywatną kurwą do ruchania.

    – Założę się że bardziej to polubisz niż ruchanie twojej dziewczyny. Po tym jak jęczysz i wystawiasz dupe, sądzę że jesteś stworzony do tego.

    Wyszedł ze mnie, z dupy wylała się spora dawka spermy na karimatę, nie miałem siły się poruszyć. Odchylił nieco wejście namiotu, zaczęło świtać. Wyszedł, po chwili wrócił i rzucił na mnie kilka banknotów plus jakąś kartkę.

    – Na szczęście jeszcze śpią. Masz tu siedem stówek, jak ci obiecywałem, nie było tak źle co? masz też mój numer, napisz sms-a jak będziesz chciał trochę zarobić. Wierzę, że napiszesz, dostaniesz więcej niż te marne grosze i pamiętaj, twoje sekretne fotki pozostaną u mnie, będą bezpieczne, chyba że mnie zmusisz. Spadam, zostawiłem kartkę twoim rodzicom, jak wstaną mnie tu już nie będzie, trzymaj się i zetrzyj tą spermę haha.

    Po Wakacjach.

    Wciąż nie mogłem zapomnieć tego co wydarzyło się w wakacje, często leżąc w swoim łóżku myślałem o tym i ocierałem się kutasem w materac łóżka, spuszczając się gorącymi strumieniami spermy. Kilka razy nawet sam robiłem sobie palcówkę. Wujek doprowadził mnie do szaleństwa, upokorzył ale też nauczył nowych doznań. Najgorsze miałem już za sobą, jeśli miałbym się tak bawić i dostawać za to kasę, to tylko z nim, nie chciałem głębiej wchodzić w ten świat. Pieniądze które mi dał już dawno wydałem razem z Anią. To miał być mój mały sekret, potrzebowałem pieniędzy, w sumie to nic wielkiego, póki będzie to sekret i on będzie płacił. Zaryzykowałem i wysłałem sms-a.

    Przedstawiłem mu swoje warunki. Wcale nie zdziwił się, że napisałem. Już wcześniej mnie rozszyfrował. Moimi warunkami była całkowita dyskrecja, i pieniądze przed każdym spotkaniem – 1000zł. Zgodził się i po chwili podał adres. Umówiliśmy termin. Jego jedynym warunkiem było to, żebym całkowicie mu się oddał, był uległy wobec niego. Musiałem całkowicie wyrzucić z głowy to, że był moim wujkiem, rodzonym bratem mojego taty, nie chciałem i nie powinienem o tym myśleć, to był tylko biznes. Jakiś czas później gdzieś na obrzeżach miasta byłem już u niego w domu, po wcześniejszym odświeżeniu się siedziałem już na nim, był we mnie, ujeżdżałem go, a przynajmniej starałem się, to był mój debiut. Leżał i trzymał moje biodra rytmicznie poruszając nimi. Czułem się trochę nieswojo w tej sytuacji, myślałem tylko o Ani, i o tym co mogę jej kupić po tych spotkaniach, nie myślałem o tym jak bolała mnie dupa kiedy mnie rozluźniał, w zasadzie już nic nie czułem, ból przeszedł, mógł ze mną robić co tylko chciał.

    – Uwielbiam patrzeć jak twój fiut podskakuje, bardziej mnie to wtedy jara

    – Jak możesz mieć cokolwiek wspólnego z moim tatą ty zboku?

    Te słowa najwyraźniej go bardziej pobudzały i może nawet podniecały bo uśmiechał się tylko.

    – Masz dupę extra klasa, z taką praktyką będziesz miał branie. Wciąż nie mogę uwierzyć że tak łatwo mi się oddałeś. Rucham nastolatka. Jesteś teraz moją suką. Wiem, że to lubisz, nie zaprzeczaj.

    Było mi rzeczywiście dobrze, przyzwyczaiłem się już do tego, co raz bardziej to lubiłem. Czułem że zbliża się do końca. Zaraz się spuści. Przyspieszył, trzymał mnie za ręce i mimo że ja byłem na górze to on przejął inicjatywę. Razem stękaliśmy. Wystrzelił, i ruchał tak jeszcze chwilę. Jestem chłopakiem, a pompuje mnie starzy facet swoją gorącą spermą. Miałem już wszystko gdzieś, nawet to że ponownie zlał mi się w tyłek.

    – Wciąż się spuszczam, trochę się tego zebrało.

    – Czuję, zaczyna mnie brzuch boleć. Skończ już, i daj mi zejść.

    – Było by niesprawiedliwe, gdyby tylko jeden z nas czuł się dobrze, pomyślałem, że ci się odwdzięczę. Przybliżył się do mnie i złapał mnie za fiuta, zaczął nim poruszać.

    – W porządku, o mnie się nie martw. Nie słuchał mnie, oparł mnie o poduszkę.

    – Jesteś twardy jak skała, nie mów, że nie chcesz się spuścić?

    – To tylko dlatego, że dotykasz mnie w ten sposób.

    – Mogę cię pocałować? Masz dziewczynę, na pewno już to robiłeś. Proszę, bardzo tego pragnę.

    – Tak, całowałem się, ale nie z facetem do tego starszym od mojego ojca! Nie chcę, zabieraj ode mnie głowę i tak na dużo ci pozwalam.

    Zignorował to, jedną ręką trzymał mnie za głowę i wepchnął swój język w moje gardło, nasze usta były całkowicie złączone, czułem jego jeżdżący język na moim, nasze śliny połączyły się. Drugą ręką wciąż poruszał moim kutasem. było dużo śliny, zaczęło nam cieknąć po brodach. Ciągle się poruszał w moich ustach, to on dominował. Mój fiut zaczął się ślinić, zauważył to. Przejechał palcem po łebku i bawił się tymi sokami, rozprowadzając je po całym chuju.

    – Stajesz się perwersyjną suką. Jak ślinisz się po całowaniu, to co będzie później, jak już rozwalę ci dziurę że każdy kutas ci wejdzie. Twoje soki doprowadzają mnie do szaleństwa.

    Zaczął robić mi laskę. Zlizał wszystkie soki. Lizał go, obciągał, robił co chciał, a potem wsadził mi palec do dziurki, i robił obie rzeczy na raz. W tyłku miałem wciąż jego spermę, która wyciekła jak tylko rozszerzył otwór dwoma już palcami. Ciągnął jak oszalały, próbował nawet połknąć go całego razem z jajkami. Tego było już za wiele, odruchowo złapałem go za głowę i przycisnąłem. Wystrzeliłem jak z armatniej kuli. Było mi nieziemsko dobrze, czułem jak mój kutas strzela kilkukrotnie. Ten facet jest szalony, połknął wszystko, co do ostatniej kropli. Ciężko oddychałem, byłem mega podjarany. Chyba nigdy wcześniej tak dużo nie wyprodukowałem nasienia.

    Tego wieczoru kiedy byłem w domu, myśląc o tym co mi robił, ponownie zwaliłem sobie konia. Coś się ze mną działo. Moja dziewczyna nic nie podejrzewała. Zanim dochodziłem ,przechodziły mnie dreszcze. Przyjąłem do świadomości to, że sprzedaję dupę za kasę, ale w ogóle mnie to już nie obchodziło. Oprócz kasy, czerpałem z tego przyjemność, i chciałem tego już bardzo i często.

    Kilka tygodni później.

    Omówiliśmy się ponownie. Spotkaliśmy się w godzinach popołudniowych. Wstydziłem się powiedzieć, że nie mogłem się doczekać, zmyśliłem gadkę typu póki mi płacisz, rób co chcesz. Myślę, że nie był głupi i mnie wyczuł, może i lepiej. Zdjął mi koszulkę i zaczął od ugniatania i szczypania moich sutków, były twarde. Zaczynałem lubić ten rodzaj fetyszu, sprawiał przyjemność mimo lekkiego bólu. Moje spodnie wypełnił sterczący twardy już kutas. Zdjąłem spodnie, przez moje majtki było widać plamy po cieknącym soku, miałem to gdzieś. Sam mi je ściągnął.

    – O wow! stoi ci na baczność, do tego ten sok. Pewnie cię trochę boli. Cieszę się że tak mocno cię to podnieciło. Mam ochotę pobawić się twoją dziurką. Poślinił palec, i wsunął go pod jajka wprost do szparki, lekko go wkładał i poruszał nim w środku. Podobało mi się to. Rozluźnił mi dziurę. Podniósł mnie i nie zmieniając pozycji, usadowił mnie na nim, był lekki opór, ale dałem trochę śliny, i ładnie wszedł. Byliśmy w odwróconej pozycji na jeźdźca. Moja chłopięca cipka była już wyrobiona, podczas gdy ja go ujeżdżałem, on starał się sięgać i lizać mój sutek.

    – Jest o wiele przyjemniej niż wcześniej. Jesteś taki wilgotny i ciepły w środku. Masz teraz niezłą cipeczkę. Twoje sutki są takie słodkie.

    Nie mogłem wytrzymać, wręcz wyginałem się jak kotka, żeby tylko złapał mnie za fiuta. Nie dał się prosić. Walił mi konia, a ja przyspieszyłem go ujeżdżać. Obydwaj spuściliśmy się równocześnie. Miałem w sobie sporą dawkę spermy, sam obspermiłem sobie cały brzuch, sporo spłynęło po chuju na dół na jego chuja w moim tyłku, nasze spermy połączyły się i wspólnie spłynęły na prześcieradło. Było mi mało, mój tyłek aż się prosił o dobre przetrzepanie. Spuściłem się tak dużo, tego mi było trzeba.

    – Robisz się zboczony, eksplodowałeś jak cię ruchałem. Rżniesz się lepiej niż niejedna laska. Trzeba to kiedyś wykorzystać.

    Kolejne spotkanie.

    Na kolejne spotkanie ubrałem się nieco zwiewniej. Założyłem obcisłą podkoszulkę uwydatniającą moją klatkę, i obcisłe granatowe jeansy.

    – Wyglądasz dzisiaj nieco inaczej. Super sexy. Podoba mi się taki styl. Ubrałeś się specjalnie dla mnie, wiesz chyba przyjąłeś sobie do serca, kiedy ci mówiłem, że pieprzysz się lepiej niż dziewczyna haha

    – Nie, po prostu lubię te ciuchy.

    – Na pewno?

    – Tak.

    – Ok.

    – Pokażesz swoją klatkę?

    Podwinąłem koszulkę w dół, były teraz ładnie widoczne moje suty, tak jakbym pokazywał mu cycki. Uciskał je, szczypał, podgryzał, ssał je jak prawdziwe piersi swojej matki. Poczułem na nodze jego sterczącą już męskość. Wciągał je jak smoczek od butelki. Moje suty były czerwone i obolałe, nie protestowałem. Zmienił pozycję, Usiadł na fotelu i kazał mi usiąść na nim, wsadził mi go w tyłek, było zaskakująco bezproblemowo, po jednej porcji śliny wlazł idealnie. Przybliżył mnie do siebie i posuwając mnie, znowu zaczął ssać mi suty. To musiał być jego największy fetysz. Robił to bosko. Dosiadałem go. On mnie lizał, ja mu się odwdzięczałem poruszając się na wacku. Po kilku minutach przenieśliśmy się na łóżko. Byłem na brzuchu, on mnie ruchał, a ja sobie trzepałem. Głośno stękałem.

    – Czy ja słyszę jęki dziewczyny?

    – Co?

    – Wydajesz głosy, jak młoda ciasna dziewczyna. Aż tak ci się to podoba? (Co się dzieje z tym chłopakiem?)

    Puściłem resztę mimo uszu. Znowu doszliśmy razem. On we mnie, a ja ręką , zlałem się na łóżko. Byliśmy mokrzy, lepiliśmy się od spermy.

    – Może dałbyś się namówić na Crossdressing na następnym spotkaniu?

    – Na co?

    – Na dziewczęce ubrania na tobie. Poszlibyśmy razem na zakupy. Kupię ci same ładne rzeczy. Wierzę, że wszystko będzie na tobie idealnie leżeć. Daj się namówić. Dostaniesz większą kasę, nie pożałujesz, czy do tej pory ci nie płaciłem.

    Zgodziłem się. Sama myśl o tym, że włożę babskie ciuszki mnie podjarała.

    Kolejne spotkanie.

    Pojechaliśmy do innego miasta, do dużej galerii handlowej. Byliśmy w dużym sklepie z wieloma przebieralniami. Weszliśmy do jednej. Miałem na sobie luźną czerwoną sukieneczkę, on stał za mną i podziwiał. Przy tym dotykał mnie tak jak lubił.

    – Wyglądasz teraz jak laska. Extra.

    – Czy tak się czuje dziewczyna? Czułem się trochę nieswojo, ale też coś we mnie się budziło, jakaś ekscytacja. Później przymierzyłem strój pokojówki, ale nie podobało się nam. Wyglądałem jak ubrany cosplay czy coś. Bawiliśmy się przy tym świetnie, obaj byliśmy już twardzi. Podwinął nieco moją “pokojówkową” spódniczkę i wystawił przed lustro mojego fiuta. Bałem się że ktoś nas nakryje.

    – Ależ bym cię teraz zerżnął tu i teraz w stroju laseczki. Jesteś prawdziwą dupą. Nie chcesz mieć w tym stroju kutasa w dupie?

    – Zwariowałeś? Nie tutaj! Przebieram się.

    – Spokojnie. Masz teraz włóż to.

    Stałem teraz w stroju kąpielowym. Mój kutas wypełniał ciasne majteczki. Czułem się dziwnie. On znowu mnie tam obmacywał, nie przeszkadzało mu, że za nami kręciło się mnóstwo ludzi. Wyjął mi go majtek, żeby był widoczny, on lizał mi szyję. Sprowokował mnie. Mój kutas już się podnosił.

    – Przepraszam, czy rozmiar pasuje?

    Aż podskoczyłem. Podszedł do nas sprzedawca. Wzięliśmy kilka ubrań, i nawet nie zauważył że weszło dwóch facetów. Nie miał kiedy przyjść?! Musiałem improwizować i udawać dziewczęcy głos.

    – Tak rozmiar jest dobry. Dziękuję.

    Facet nie chciał odejść. Wychyliłem się za parawan, ale tylko górną połowę, moje piersi wyszły z biustonosza, dolną część ciała i wujka miałem schowanych za parawanem. Facet przyglądał się chwile podejrzliwie.

    – Przepraszam, że przeszkadzam. Czy rozmiar pasuje, może potrzeba innych kolorów?

    Gość ewidentnie gapił się na moją klatkę. Nie zdziwiłbym się jak mu się podoba. Miałem delikatną twarz, zero zarostu, do tego w tamtym czasie dłuższe włosy.W tych ciuchach przypominałem fajną dupeczkę.

    – W porządku. To co mam, mi starczy. Z tyłu poczułem jakieś ruchy. Wujek coś kombinował. Co on tam odpierdala? Do tego facet od frontu patrzył na mnie jak na obiekt pożądania. Wciąż wałkował jedno i to samo pytanie.

    – Zauważyłem, że długo się przebierasz, pomyślałem, że pomogę.

    Co ten pajac tam robi? ściągnął mi majtki i bawi się moją dziurką. Oszalał? Przez niego wpadniemy!

    – Może dasz się namówić na przymierzenie innych kolorów?

    – Naprawdę dziękuję. Błagam niech on się już odczepi.

    – Ok w takim razie, jak będzie potrzebna moja pomoc. Proszę mnie zawołać.

    Odchodząc wciąż gapił się na mnie.

    – Hej! Seba co ty tu robisz?

    Wpadłem z deszczu pod rynnę. Niespodziewanie pojawił się mój kolega ze szkoły. Co on tu robi? Dobrze, że ten zbok z tyłu pomyślał też o biustonoszu i go mi ściągnął. Zza parawanu wciąż wystawała mi tylko klatka piersiowa i głowa.

    – Co?! yyy a co ty tu robisz?

    – Pracuje w tej galerii, zarabiam parę groszy w weekendy w budce z grami do konsoli. Mam chwilkę, chciałem poszukać jakichś fajnych spodni. Co ty tam robisz? Masz randkę z dziewczyną?

    – aaaaaaa (ten świr liże mi rowek, właśnie teraz?!)

    – Coś nie tak Seba?

    – Nieeee, w porządku, zbierało mi się na kichnięcie.

    – No dawaj, pokaż co tam przymierzasz. Zawsze fajnie się ubierałeś. Pewnie masz tam jakieś markowe ciuchy.

    – To niespodzianka. Zobaczysz jak się spotkamy w szkole.

    – No dawaj, nie krępuj się.

    – Błagam, nie nalegaj. Zobaczysz później.

    Robiłem się cały czerwony. Z tyłu wujek rozchylał mi pośladki i świdrował otwór językiem, wbijał się nim w dziurkę. Po chwili poczułem coś innego, o nie! nie to! Zaczął wchodzić swoim fiutem, nacierał a po kilku sekundach wjebał się z impetem, aż jęknąłem. Wjebał mi go po same jaja.

    – Wszystko w porządku? Rzeczywiście czujesz się niedobrze.

    Miałem kutasa w dupie. Teraz! z moim kolegą, który gapił się na mnie i lada moment mógł odkryć co dzieje się z tyłu.

    – Nie wyglądasz za dobrze.

    – To nic, jest ok. (Wcale nie było. Moja twarz mówiła wiele, wykrzywiałem się na różne strony. Starałem się utrzymać powagę.

    – Nie ma tam nikogo z tobą?

    – Co, gdzie, tam? Nie, przecież to przebieralnia. Jestem prawie, że goły.

    – Po prostu zdawało mi się że słyszę dziwne głosy.

    Wujek trzymał mnie za biodra, i wolno posuwał. Za każdym razem dopychał go do samego końca. Robiłem co w mojej mocy, żeby tylko już czasem nie jęknąć. Mój kolega, coś podejrzewał, dziwnie wyglądał. Gapił się, i zastanawiał się co się dzieje.

    – Wiesz. Wyglądasz trochę inaczej. Nawet twoja klata, twarz. Jesteś jakiś inny.

    – Ja? Przesadzasz? to uroki długiego lata, i sporej dawki słońca.

    Wujek nie przestawał mnie posuwać. Ledwo stałem, dobrze że nie nacierał na mnie, tylko trzymał mocno biodra. Zaczął pulsować we mnie. Ten zbok złapał mnie za pałkę. Ruchał i walił mi gruchę. Nie wytrzymam, on też nie. Wystrzeliłem wprost na zasłonkę, poczułem w tyłku jakieś ciepło, on tez musiał dojść. Moich jęków nie mogłem kontrolować.

    – Czemu tak jęczysz? Jesteś jakiś dziwny dzisiaj. Twój głos wydaje dziwny ton, jak głos dziewczęcy. Serio stary.

    Boże jaki wstyd. On mnie widział jak doszedłem, do tego przyjąłem dawkę spermy w tyłek. Widział to, widział…

    – Przepraszam cię. Naprawdę czuje się źle, to jakaś infekcja.

    Jakiś czas później.

    – Ty idioto! Co my byśmy zrobili jakby nas złapali?! On był zaraz przy mojej twarzy! Nie jest głupi, wiedział , że coś się dzieje za moimi plecami!

    – Mówiłem już że przepraszam. Nikt nas w końcu nie nakrył. Prawda? Poza tym spójrz na siebie teraz. Masz na sobie sukienkę i jesteśmy w samym centrum gdzie pełno ludzi.

    – To prawdą, miałem na sobie sukienkę. Szliśmy obok siebie. Trzymałem go za rękę. Dałem się namówić. Powiedział, że nikt się nie zorientuje, że wyglądam jak prawdziwa laska. Obiecał fajny podniecający dreszczyk emocji.

    – Już nie bądź taki zły. W końcu sporo się spuściłeś. Wiedziałem, że spodoba ci się kutas w dziurce za parawanem.

    – Dobra starczy tego! Zapomnijmy o całej sytuacji w przebieralni, mam teraz inne zmartwienie. Jestem na ulicy pełnej ludzi w dziewczęcej przewiewnej sukieneczce.

    – Crossdressing dobrze ci robi. Tylko spójrz na siebie, cały lśnisz. Wyglądasz prześlicznie, do tego te małe błyszczące buciki. Gdy na ciebie patrzę widzę dziewczynę.

    – Naprawdę? Przez chwilę, miałem wrażenie, że mężczyźni gapią się na mnie. Głównie starsi kolesie. Ciekawe czy wiedzą?

    – Nie pękaj. Mówię poważnie. Wyglądasz jak laska, nikt się nie skapnie. Po drugie, jesteś słodszy niż niejedna dupa, które tu chodzą.

    – Serio? Zaczynam ci wierzyć.

    – Powiem więcej. Ci faceci patrzą się na ten boski odstający tyłeczek. Mówiłem ci już że pupa ci odstaje, mimo że jesteś szczupły. Nie zdziwiłbym się, gdyby gapili się na ciebie i fantazjowali o tym, żeby cię wyruchać.

    – Tak, tak oczywiście.

    – Mówię ci. Fantazjują jakby tu cie ruchać cały dzień, i wypełnić brzuch do pełna ich spermą. Pewnie zastanawiają się jak cię zgwałcić. Jesteś takie ciacho, że nie przestaliby nawet, gdyby odkryli, że jesteś chłopakiem. Sex każdego dnia. Kutasy na prawo i lewo.

    Miałbym być gwałcony przez kilku mężczyzn?

    – Ciekawe co byś zrobił, gdybym teraz zniknął? Może rzeczywiście cie wyruchają?

    – Specjalnie to mówisz. Chcesz mnie teraz zostawić? (Porwany i gwałcony? Naprawdę chce mnie zostawić?)

    Gdzieś głęboko w mojej wybujałej wyobraźni.

    – Błagam, puśćcie mnie! Kim do cholery jesteście?! Było ich trzech. Trzech dorosłych facetów. Elegancko ubrani, każdy miał obrączkę na palcu.

    – Wow stary, ta laska jest mega. Założę się że nas pragnęła. Zobacz jak jej oczka błyszczą, a jaka ma seksowna kieckę na sobie.

    – Serio to zrobimy? porwaliśmy ją, więc…

    – Zostawcie mnie. Jestem chłopcem!

    – Co ty kurwa mówisz?! co za głupia kłamczucha. Zaraz cię rozbierzemy. Z drugiej strony, jeśli jesteś chłopakiem ubranym w takie ciuchy, musisz być strasznym zboczeńcem.

    – Mmmm masz taką miękką, delikatną skórę. Super sexy. A te cycki! Zajebiste! i twierdzisz że to cycki chłopaka?!

    – Zobaczcie, jaka niesamowita skóra, jak u laleczki.

    Co oni wyprawiali? Cała trójka dotykała mnie. Podziwiali mnie. W końcu musiało do tego dojść. Jeden z nich ściągnął mi majtki. Nastała chwilowa cisza.

    – Kurwa! Czy to kutas?

    – Serio? To możliwe? Chłopak z taką buźką?! Jego ciało jest lepsze od dziewczęcego. Nie wierzę!

    – I co robimy panowie?

    – Dla mnie to nie problem. Dajcie spokój. Spójrzcie na niego, jest taki uroczy. Jego ciało jest zajebiste.

    – Chuj z tym. Wyruchajmy go!

    – To gdzie będziemy go ruchać?

    – tu jest ok, nikt tu nie przyjdzie. Poza tym moja cierpliwość się skończyła.

    Byłem już wygięty w pół, a on rozchylał mi rękoma pośladki i zaglądał w rowek.

    – Kontroluj się. Powiedział jeden z tych, który mnie trzymał za ręce z jednej strony. Drugi z drugiej.

    – Przestańcie! Pomocy!

    – Tylko spójrzcie na tę dziurę. Piękna różowa dziura. Rozciągał mi poślady. Palcami rozszerzał rowek na różne strony.

    – Wygląda jak stworzona do ruchania. Boże jaka jest seksowna ta szpara.

    – Czy to na pewno dziura chłopaka? Wyruchamy taką słodką dupę!

    Zaczął wkładać palec.

    – Jest super ciasno. Wnętrze tego chłopaka jest niesamowite. Gwarantuje wam chłopaki, będzie bosko!

    – Nie proszę! Nie tak nagle!

    – Zamknij gębę. Wsadzimy ci penisa. Będziesz piszczeć!

    – Czekaj! zobaczcie, z jego tyłka wyciekła sperma, gdy tylko wsadziłem dwa palce. To nie może byc prawda! Ten dzieciak ma spory ładunek spermy w swojej dupie. Nie za dużo tego? Co za szmata! Musiał się pieprzyć niedawno. Chodził tak ulicą w sukience ze spermą w dupie. W życiu nie spotkałem bardziej zboczonego małolata.

    – Sporo tej spermy, mam w niej całą rękę.

    – Teraz nie ma się co martwić. Jego dziura była już rżnięta. Nie wycofamy się.

    – Tak, a trochę sie martwiłem. Spokojnie można go zerżnąć.

    – Będę go ruchał tak mocno jak tylko zechcę!

    – Jestem trochę zmieszany. Chłopak w wieku wieku z zerżnięta dupą?

    – Wy nie żartujecie? Proszę nie!

    Jego pała już we mnie weszła. Pomogła sperma wujka, bo wszedł od razu, bez żadnych delikatnych ruchów. Zabolało mnie, miał nieduża ale grubą fujarę. Czułem na tyłku jego bujne włosy łonowe.

    – O stary! i jak przyjemnie?

    – Kurwa! Nie mam słów. Niebo. To dupsko jest niebezpiecznie dobre. Uciska mi kutasa w środku.

    Co oni robią? Nie ma szans na ucieczkę. Dwóch mnie trzyma. Zaraz rozerwie mi dupę.

    – Mówię wam, to lepsze od ruchania pizdy.

    – Aż tak dobrze? Pospiesz się, i daj się zmienić.

    – Chwila. Daj mi się spuścić, to nie potrwa długo. Zobaczcie jak ta suka piszczy. Boże jak tu wilgotno.

    Ruchał z całej siły. Nie mogłem opanować krzyków. Moja widoczność się zamazywała.

    – Zaraz dojdę!

    – Co? planujesz mu się zlać w tyłek? My też chcemy go wyruchać!

    – Wyluzuj. On ma w sobie już hektolitry spermy przypadkowych kolesi. Nie pierdol teraz głupot, daj mi skończyć w środku.

    – Zaraz dostaniesz porcję. Lubisz być pompowany spermą przez facetów co?

    – Dam ci niezła dawkę, spermę którą tak kochasz. Dochodzę!

    To był gigantyczny wytrysk. Pompował mi dupsko długo. Gdy go wyciągnął on wciąż wylewał spermę z siebie. Zalał mi całą dupę.

    – Ale mi dobrze, spokojnie mogę zaliczyć druga rundę z tą dupą.

    – Ale mu zalałeś dziurę. Zobacz, aż się nie mieści, część wycieka na ziemie. Co za dupsko!

    – Przez chwile myślałem, że go zapłodniłeś, a przecież to gnojek hahaha.

    Położyli mnie teraz na jakimś pudle. Miałem drugiego kutasa w sobie, a dwa kolejne miałem tuż przy twarzy po obu stronach.

    – A więc tak smakuje twoja dupa, on jest wciąż ciasny. Wow!

    – Taka pozycja jest super, czyż nie?

    Założył sobie moje nogi na barki, i zaczął śmiało posuwać. Czułem się niepewnie, nie z nimi, nie z nimi. Tylko wujek mógł to robić, to była nasza tajemnica.

    – Jestem cały w środku. Zająłem bazę hihi. Jest zajebiście

    – No nie? On jest najlepszy. Co za chłopak!

    – Taki młody i taki zbok. Pewnie się cieszysz będąc otoczonym przez trzy żylaste fiuty.

    – Czekaj? Czy właśnie mu stanął? To jest lepsze niż u jednej zdziry! Teraz już nie wyrucham ani jednej piczki. haha.

    Ocierali swoje mokre kutasy o moje sutki.

    – Jakie mięciutkie suteczki. On nie potrzebuje tych szmat, bez nich wygląda jak suka. Jest perfekcyjny do tego nie zajdzie w ciąże. Możemy się spuszczać w niego ile tylko chcemy.

    – aaaa zaciska się na mnie, gdy tylko chce go wyjąć. Zajebiozaaa.

    – Czemu tak jęczysz? chyba nie powiesz, że chcesz żebyśmy przestali, teraz jak ci stoi tak twardo? No dalej, przecież jest ci dobrze.

    – Ha! zobacz jak tylko stukam ptakiem w jego sutek, jego pałka się porusza. Lubisz to suczko

    – Cudowne cycki, ale masz też ładną buźkę, jest taka mała, że wpakuje tylko do żołędzi.

    Jeden z nich władował mi mokrego fiuta do ust. Mówił prawdę, nie chciał wejść. Był duży. Pchał go mocno, posuwał na tyle ile mógł. Czułem śmierdzący zapach jego brudnego żołędzia.

    – Ja pierdole. Biorę wolne od robot, żeby móc go rznąć codziennie.

    – Słyszałeś to? wytrenujemy cie tak, że będzie w stanie rozpoznać indywidualnie spermę każdego z nas.

    – 2 czy 3 razy to zmarnowanie nasienia. Będziemy cię jebać całą noc.

    – Zaraz dojdę. Zleję się w dupeczkę.

    – Ja też. Nie wytrzymam, zapełnię mu buźkę. Spijesz wszystko prawda? Będziesz grzeczny?

    Wszyscy doszli razem, wyglądałem jak szmata. Oczy załzawione, z ust spływała mi sperma, nie wspominając o dupie, w którą dzisiejszego dnia trysnęło trzech facetów. Trzeci dołożył porcje na twarz. Nie mogłem otworzyć oczu, włosy kleiły się od spermy.

    – Chodźcie zabierzmy go w jakieś cieplejsze miejsce. Mamy sporo czasu na zabawę z nim.

    – Mój mały nie chce opaść, cały czas myślę o jebaniu go non stop.

    Porwali go do dziwnego miejsca i zamknęli. Rżnęli go od rana do nocy bez czasu na spanie. Nawet kiedy jadł brał kutasa w dupę. Nawet po umyciu się, kilka sekund później był już brudny. Nawet kiedy był nieprzytomny, nigdy nie przestawali go pieprzyć. Mając tylko dwie dziury, usta i dupę, nie był w stanie zaspokoić ich wszystkich. W końcu zaczęli ładować mu po dwa kutasy na raz w jego maleńką dupkę.

    Rzeczywistość

    – I co o tym myślisz? O tym jak cię zgwałcą? Staje mi, kiedy o tym myślę. Ale coś ci powiem, dopóki jesteś mój, nie pozwolę żadnemu innego facetowi cię wykorzystać. Słuchasz mnie w ogóle?!

    – Hmmm? Co? Tak. Wybacz. Zamyśliłem się. (Boże, co mi po głowie chodzi) (A byłem zwykłym chłopakiem, w dodatku mam dziewczynę)

    Zamknęli by mnie i ruchali ciągle i ciągle. Muszę to wyrzucić z głowy jak najprędzej.

    – Chodź tu skręcimy, jest tu fajna boczna alejka.

    Zabrał mnie w boczną alejkę. Oparł o ścianę, i podwinął sukienkę do góry, nie miałem na sobie majtek, na nogach pięknie się prezentowały eleganckie podkolanówki.

    – Co to? Całego kutasa masz mokrego od soków, moje palce aż się lepią. Czy to przez to, jak ci opowiadałem że wyruchają cię zbiorowo? Aż tak cię to wzięło?

    – Nie możemy znaleźć jakiegoś dyskretniejszego miejsca? Jakiegoś motelu czy coś? Jeśli naprawdę nas ktoś nakryje? to tylko kilkanaście metrów od głównej ulicy!

    – Może masz rację. Zrobić to tutaj? Dobry pomysł haha.

    – Jesteś nienormalny!

    – Podnieciłeś się. Serio chcesz z twardym kutasem iść teraz do motelu, w tej kusej sukieneczce? Fantazjowałeś o gwałcie w bocznej alejce, mogę to spełnić.

    Wyciągnął fiuta ze spodni i już trzymał go w ręku. Co on ze mną zrobił? Mam wielką chęć, tu i teraz. Nie wytrzymam. Niech we mnie wjedzie. Chcę ostrego rżnięcia

    – Ok. Zróbmy to.

    – Cieszę się, że nadszedł ten czas, kiedy prosisz się o ruchańsko. Dam ci nagrodę, za to że prosisz mnie o to czego chcesz.

    – Pospiesz się i wsadzaj.

    Wszedł za pierwszym razem. Jego kutas był mokry od jego soku, a moja dupa była juz otwarta z podniecenia. Jęknąłem z rozkoszy. Oparłem się o jakiś stary parapet zabitego dechami okna. Podniósł mi jedną nogę i zaczął posuwać. Nasze kutasy i mój rowek były świetnie teraz uwidocznione. Idealny kadr dla kamery, które można by było wykorzystać w pornosie.

    Boże jak mi dobrze, czuje jakieś dziwne napięcie, jakby mnie prąd przeszedł. Wsadź go głębiej. Wbijaj go.

    – Ciężko uwierzyć, że tak szybko się zmieniłeś, jesteś bardzo niegrzeczny. Bierzesz fiuta w dupę w miejscu publicznym.

    Przyspieszył. Ruchał mnie mocno i szybko. Nasze jęki wypełniły ściany alejki. Wujek zalał mi dziurę. Zaraz po nim ja doszedłem. Ależ przyjemność, było mi bardzo dobrze. Moje ciało zdrętwiało, moja dziura wciąż wypluwa spermę. Myśląc o gangu, moje ciało stało się bardziej podatne na przyjemność. Wystarczyło, że spuszczał mi się w dupę, a ja mogłem dojść bez trzepania sobie.

    Kilka dni później.

    Przyjechałem do niego. Do spotkań podchodziłem teraz inaczej, oczywiście wciąż brałem pieniądze za sex. Z Anią byliśmy cały czas razem, dla wujka stałem się prywatną suką, a dla Ani wciąż byłem normalnym nierzucającym się w oczy chłopakiem.

    – Ależ bałagan, nie miałem czasu posprzątać. Może pójdziemy do hotelu?

    – Do hotelu? Czyżbyś miał za dużo kasy? Nie jęcz. Wygląda ok

    – Co tak nagle chcesz zostać w moim mieszkaniu?

    Jakoś wcale mnie nie zdziwiło że chciał iść do hotelu. Wtargnąłem do jego pokoju, a tam porozrzucane chusteczki, jakieś puste butelki, na biurku gejowskie czasopismo. Cały pokój śmierdział spermą.

    Dość tych podchodów. Położył się na tym zasyfionym łóżku, a ja zabrałem się za robienie mu laski.

    – Stanął ci? Nawet w majtkach jest duży.

    Nauczyłem się lubić ten zapach. Zapach męskiego kutasa. Delektowałem się tym zapachem. Pocałowałem główkę, lizałem ją. Włożyłem całego, dociskałem, kaszlałem, z oczu naszły łzy. Podobało mi się to, co jakiś czas dławiłem się nim. Wujek stękał.

    – Robisz to dobrze. Zwolnij bo zaraz doję.

    Celowo przyspieszyłem, góra dół, góra dół. Połykałem go całego. Doprowadziłem go do orgazmu. Trysnął mi w gardło. Wyciągnąłem go i wycelowałem na twarz. Zalał mi ją, Spływała po twarzy, włosy też dostały porcję. Zlizałem resztę .

    Rozmyslałem później długo w samotności, jak wyglądać będzie moje męskie, dorosle życie…

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Elio Perlman
  • W niewoli umyslu | Rozdzial I

    Przełom w leczeniu schizofrenii łącznej 


    Grupa psychiatrów z Waszyngtonu dokonała przełomowego odkrycia. Naukowcy dowiedli, że za schizofrenię łączną odpowiadają genetycznie uwarunkowane defekty w płacie skroniowym i potylicznym. Wieloletnie badania wykazały zwiększoną aktywność mikroskopijnego obszaru w płatach mózgowych.

    Trwają intensywne prace nad wdrożeniem do powszechnego obiegu nowego leku o prototypowej nazwie „Shocix”. Dotychczasowe testy wykazał, że lek jest stuprocentowo skuteczny przy leczeniu schizofrenii łącznej. Do końca tego roku ma powstać oficjalny raport WHO.

    ~ Artykuł z czasopisma „Science Journal”

    ROZDZIAŁ I

    Patrzyłem na listę dzisiejszych pacjentów. Zapowiadało się na kolejny, nudny dzień, bo większość nazwisk kojarzyłem. Chorzy odwiedzali mnie regularnie, bym przepisał im kolejną dawkę leków. Moja rola w takich przypadkach ograniczała się do zapytania o stan zdrowia i wypisania recepty. Na szczęście było tez kilka nowych pozycji.

    Upiłem łyk aromatycznej kawy i wcisnąłem przycisk automatycznej sekretarki.

    – Polly, proszę wpuścić pierwszego pacjenta – powiedziałem do mikrofonu.

    Po chwili drzwi się uchyliły, a mym oczom ukazał się mężczyzna w sędziwym wieku. Jedną rękę miał amputowaną do wysokości łokcia.

    – Dzień dobry, doktorze Owen – przywitał mnie zachrypniętym głosem.

    – Witam, panie Tallen. Proszę sobie usiąść. – Skinąłem głowa na krzesło naprzeciwko biurka.

    Otworzyłem kartę pacjenta, by przejrzeć szybko dotychczasowy przebieg terapii. Frank Tallen był weteranem wojennym, który stracił lewe przedramię podczas wojny w Afganistanie. Większość jego kolegów zginęła w zamachu bombowym, a on został kaleką i nabawił się PTSD (zespołu stresu pourazowego). No i oczywiście schizofrenii łącznej, która ostatnimi czasy stała się wręcz plagą.

    – Panie Tallen, jak się pan czuje? Są jakieś postępy?

    – A gdzie tam, panie doktorze. Nie pamiętam już kiedy ostatnio przespałem chociaż kilka godzin z rzędu. Każdy huk na ulicy sprawia, że wracają wspomnienia z Afganistanu.

    – Proszę o więcej cierpliwości i wiary w terapię. Leczenie wymaga czasu oraz przede wszystkim pańskiego zaangażowania – wygłosiłem standardową formułkę. – A schizofrenia? Nie było objawów?

    – Nie. – Pokręcił głową przecząco. – Szkoda, że nie macie takiego cudownego leku na PTSD – dodał zawiedzionym tonem.

    – Spokojnie. Medycyna idzie do przodu. Proszę nie tracić nadziei. – Pocieszyłem go. – Póki co, musi pan dalej brać tabletki, które panu przepisałem. W razie potrzeby można nieznacznie zwiększyć dawkę – wyjaśniłem, wypisując receptę.

    – Jasne, panie doktorze. Do następnego razu. – Wziął ode mnie świstek papieru i wyszedł z gabinetu.

    – Polly, następny proszę – rzuciłem, wciskając przycisk.

    Drzwi uchyliły się po raz kolejny. Przede mną stanęła młoda dziewczyna. Przestępowała z nogi na nogę niespokojnie, bawiąc się nerwowo długimi, czerwonymi włosami. Co jakiś czas rzucała mi krótkie spojrzenia, za każdym razem  spuszczając po chwili wzrok w podłogę.

    Otworzyłem kartę pacjentki. W rubryce personalnej wyczytałem, że dziewczyna miała siedemnaście lat. Oboje z rodziców zginęli w wypadku samochodowym, gdy była jeszcze małym dzieckiem. Od tamtej pory wychowywała ją babcia. Moja asystentka odręcznie dopisała jeszcze na samym dole karty: Skierowana na badania przez dyrektora szkoły. Przyłapana na seksie z trzema kolegami w męskiej toalecie. Z poprzedniego liceum wydalona za oralne zadowalanie kolegi podczas apelu.

    – Usiądź sobie wygodnie. – Uśmiechnąłem się do niej, wskazując palcem na fotel. – Jak ci na imię?

    – Elena.

    – Nie bój się. Jestem tutaj, żeby ci pomóc. Powiedz, co ci leży na sercu – zachęciłem ją łagodnym, kojącym nerwy tonem.

    Dziewczyna usiadła na fotelu, kładąc na podłokietniku czarną torebkę. Poprawiła krótką spódniczkę, nie odrywając wzroku od swoich kolan. Zaciskała i rozluźniała mimowolnie pięści. Co jakiś czas jej dłoń wędrowała w kierunku włosów, by znowu powrócić do poprzedniej pozycji.

    – Ja… – Zawahała się, po czym wyrzuciła z siebie najszybciej jak potrafiła: – Ja widzę postać, której nie ma.

    – Czy ta postać jest tu teraz z nami? – spytałem, oznaczając schizofrenię łączną w rubryce Diagnoza.

    – Tak.

    – Spójrz na nią i opisz mi jej wygląd.

    Skierowała wzrok na fotel, znajdujący się w kącie przestronnego gabinetu.

    – Jest bardzo podobna do mnie, tylko jakieś dziesięć lata starsza. Ma niesamowicie zgrabne ciało, które ciasno opina fioletowa sukienka z cienkiego materiału.

    Opis, zgodnie z moimi domysłami, wskazywał na nimfomanię, ale musiałem zadać jeszcze kilka pytań kontrolnych dla dopełnienia formalności.

    – Mówi do ciebie?

    Skinęła głową w odpowiedzi.

    – Co konkretnie?

    Elena wbiła wzrok w kolana, a na jej policzkach pojawiły się rumieńce.

    – Nie wypada mi o tym mówić, panie doktorze. – Zacisnęła mocno pięści. – To jest silniejsze ode mnie. Ona mi bezustannie mąci w głowie.

    – Eleno, uwierz mi, że w swojej karierze zawodowej widziałem już wiele. Naprawdę trudno mnie zgorszyć. – Uśmiechnąłem się przyjaźnie. – Mów śmiało. Nie wstydź się.

    Dziewczyna spojrzała mi na krótką chwilę w oczy. Dosłownie na ułamek sekundy. Spuściła wzrok speszona, ale zdążyłem zobaczyć w jej oczach odrobinę zaufania. Czekałem więc cierpliwie.

    – Miley, to znaczy ta postać, powtarza mi… – Zacięła się na chwilę. – Powtarza mi, że pragnę mieć pańskiego członka w ustach – wydusiła z siebie w końcu.

    Oznaczyłem nimfomania. Elena nie odważyła się na mnie spojrzeć. Nie byłem pewien co nią kieruje. Poczucie wstydu czy może usilne hamowanie pożądania.

    – Nie ma powodów do wstydu. Dobrze, że się otworzyłaś. To pierwszy krok do wyleczenia. Nie jesteś moją pierwszą pacjentką z tego typu problemem. Naprawdę trudno mnie zgorszyć.

    Uniosła delikatnie głowę, by spojrzeć mi w oczy, ale zamiast tego zatrzymała się na moim kroczu.

    Zawstydzenie toczyło walkę z pożądaniem. Co rusz odwracała wzrok, by za chwilę znowu zerknąć. W pewnym momencie coś innego przykuło jej uwagę. Zawiesiła się na chwilę. Z otwartymi ustami wpatrywała się w pusty fotel.

    – Coś się stało? – zaniepokoiłem się.

    – Nie. Sama nie wiem… Po prostu pierwszy raz widzę, żeby ona z kimś rozmawiała.

    – Z kim? Możesz go opisać?

    – Nie widzę nikogo poza nią. Słyszę tylko jak szepce do niego.

    –  O czym rozmawiają?

    – Już przestali. Zrozumiałam tylko słowa „Syria” i „wywiad”.

    Poczułem się dziwnie. Jakby odległe, zapomniane wspomnienie przypomniało nagle o sobie. Wytężyłem umysł, ale nic nie przyszło mi do głowy.

    – Nieważne. To tylko halucynacje. Nie przejmuj się. – Spojrzałem na kartę pacjentki. – No dobrze. Wiesz, że cierpisz na zaburzenie zwane nimfomanią, prawda?

    – Wiem, że bardzo lubię seks i trudno jest mi zapanować na pożądaniem.

    – Mam pomysł. Sztuka bywa miodem na serce. – Podszedłem do biblioteczki w poszukiwaniu książki. – Miałem tu gdzieś powieść, która mogłaby przypaść ci do gustu.

    Przeglądałem tytuł za tytułem, gdy niespodziewanie poczułem palce delikatnie przesuwające się po kroczu. Naparły mocniej, gdy w końcu odnalazły podłużny, wypukły kształt męskości. Poczułem, że twardnieje pod dotykiem smukłych palców.

    – Eleno, tak nie można – powiedziałem, lecz nie wykonałem żadnego ruchu.

    – Panie doktorze – dobiegł mnie uwodzicielski szept tuż przy uchu – nie wyleczy mnie pan, bo ja nie chcę się wyleczyć. Ona mnie przeraża, ale seks… Nie wyobrażam sobie bez tego życia. – Zacisnęła palce na twardym już członku.

    – To nieetyczne. – Czułem, że moje argumenty są mało przekonywujące. Wbrew temu, co mówiłem, była moją pierwszą pacjentką nimfomanką. Mało która decydowała się to zaburzenie leczyć. Elena była bardzo bezpośrednia, a ja dawno nie miałem kobiety.

    – Nieetyczne? Jest pan zbyt inteligentny, by traktować poważnie ten twór zwany etyką zawodową. – Wsadziła mi rękę pod bokserki. – Czy człowiekowi w depresji nie podałby pan doraźnie benzodiazepiny, by ulżyć mu w cierpieniu? Bez pańskiego leku – zacisnęła dłoń na męskości – nie będę w stanie skupić się na terapii.

    Przełknąłem głośno ślinę i oparłem się o biblioteczkę. W jej przeszklonych drzwiczkach zobaczyłem odbicie oczu dziewczyny. Miała martwe spojrzenie, tak jakby nie była do końca świadoma swoich działań.

    “Co ja wyprawiam” – pomyślałem.

    – Przestań. – Złapałem ją mocno za nadgarstki.

    Pochyliła się i ugryzła mnie mocno w przedramię. Syknąłem z bólu, poluźniając uścisk. Wykorzystała okazję, ponownie łapiąc mnie za członka. Obróciłem ją i cisnąłem mocno o biblioteczkę. Dziewczyna nie dawała za wygraną. Złapała mnie za biodra, przycisnęła do siebie i oplotła nogami.

    – Uwielbiam na ostro, doktorze.

    Tego było już za wiele. Przycisnąłem ją jedną ręką do ściany, zwiększając dystans, a drugą trzasnąłem otwartą dłonią w twarz. Nastolatka zawyła z bólu, a po chwili spojrzała na mnie szeroko otwartymi oczami. Zobaczyłem, że znowu są żywe, jakby odzyskała nad sobą kontrolę. Po krótkiej chwili wróciły do poprzedniego stanu, a usta wykrzywiły się w szaleńczym uśmiechu.

    – Panie doktorze, jestem zaskoczona. Myślałam, że jest pan potulnym barankiem, a tu się okazuje, że skrywa pan w sobie prawdziwego lwa.

    Odchyliłem się mocno, by zadać kolejny cios. Elena wykorzystała chwilę swobody, odpychając się z całych sił nogami od ściany. Zrobiłem kilka kroków w tył, by nie upaść na podłogę, lecz na mojej drodze stał fotel. Zachwiałem się i straciłem równowagę. Czekałem już tylko aż moje plecy grzmotną boleśnie o posadzkę, gdy niespodziewanie mocno uderzyłem tyłem głowy o blat biurka. W tej samej chwili zrobiło mi się ciemno przed oczami. Jak przez mgłę widziałem tylko nastolatkę sięgającą do leżącej na fotelu torebki. Złapała za nadgarstki i przypięła kajdankami do nogi masywnego biurka. Położyła się na brzuchu, głową pomiędzy moimi udami i zsunęła ze mnie bieliznę. Zacząłem żałować, że ostatnio wyciszyłem ściany gabinetu. Wołanie o pomoc było bezcelowe.

    – Eleno, opamiętaj się – wymamrotałem.

    – Panie doktorze, myślałam, że jest pan zawodowcem. Proszę się skupić na terapii  i przygotować lek dla pacjentki. – Liznęła oklapniętego członka.

    Szybko doprowadziła mnie ustami do wzwodu. Ściągnęła majtki i usiadła na mnie okrakiem. Z jej ust wyrwał się głośny jęk rozkoszy. Oparła dłonie o biurko i zaczęła mnie ujeżdżać. Z czasem początkowe, powolne ruchy przerodziły się w szaleńcy taniec. Jej westchnienia przeszły w coraz głośniejsze jęki. W końcu poczułem ścisk wokół męskości, a z ust Eleny wyrwał się dziki skowyt. Wirowała na mnie pośladkami, przedłużając przyjemne uczucie. Nie byłem w stanie już dłużej wstrzymywać orgazmu. Przez moje ciało przeszły spazmy rozkoszy, gdy pompowałem w nią nasienie.

    Dziewczyna oddychała ciężko. Jej oczy znów stały się żywe. Zerwała się ze mnie nagle przerażona.

    – Przepraszam – powiedziała. – Boże, co ja zrobiłam…

    Drżącymi rękami przeszukiwała zawartość torebki. W końcu wyjęła mały kluczyk i ściągnęła z moich nadgarstków kajdanki. Wstałem z podłogi, podciągnąłem spodnie i usiadłem na fotelu, próbując zebrać myśli.  

    – Ja naprawdę nie chciałam. – Dziewczyna łkała cicho na podłodze. – To silniejsze ode mnie. Nie chcę iść do więzienia…

    Byłem skłonny w to uwierzyć. Elena pod wpływem pożądania wpadała w amok. Wyglądało to tak, jakby nie do końca była świadoma swoich czynów.  

    – Nie bój się. Nie pójdziesz do żadnego więzienia – uspokoiłem ją.

    – Przecież ja pana zgwałciłam – ukryła twarz w dłoniach. – Ja pana zgwałciłam…

    Usiadłem obok niej i przytuliłem do piersi.

    – No już… Spokojnie. Oddychaj powoli i głęboko. – Pogłaskałem ją po włosach. – Nie martw się. Nigdzie tego nie zgłoszę. To będzie nasza tajemnica, dobrze?

    Spojrzała na mnie przeszklonymi oczami.  

    – Naprawdę?

    – Tak. Pod jednym warunkiem…

    – Zrobię wszystko, co tylko pan będzie chciał. Wszystko…

    – Będziesz przychodzić regularnie na terapię.  

    – Będę. Kiedy tylko pan będzie chciał. – Przytuliła się do mnie mocno. – Dziękuję. Naprawdę panu dziękuję.  

    – No już, już. – Odsunąłem ją od siebie delikatnie. – Zadam ci jeszcze kilka pytań, dobrze?

    – Dobrze. – Skinęła głową.

    – Bierzesz tabletki antykoncepcyjne?

    – Tak. Proszę się tym nie martwić.

    – Masz jakieś choroby weneryczne? Badasz się regularnie?

    – Nie mam. Co dwa tygodnie robię badania. Ostatnie były cztery dni temu.

    – Z iloma mężczyznami spałaś od tamtej pory?

    Dziewczyna zawahała się na chwilę.  

    – Nie pamiętam dokładnie. Około… dwudziestoma. – Opuściła głowę zawstydzona.

    – Używałaś prezerwatyw?

    – Tak. Zawsze używam.

    – Eleno, wolę, żebyś powiedziała mi nawet najgorszą prawdę. Tu chodzi o nasze zdrowie. Teraz nie używałaś. Ile jeszcze było takich sytuacji?

    – Proszę mi uwierzyć. Z reguły nie doprowadzam się do takiego stanu jak dziś. Po ostatnim razie miałam dosyć i postanowiłam się wstrzymać jak najdłużej. To był błąd. Z reguły uprawiam seks systematycznie, gdy jestem jeszcze w pełni świadoma tego, co robię.

    – Jak długo trwa zaspokojenie?

    – Kilka godzin. Potem pojawiają się coraz bardziej natrętne myśli, a ona coraz nachalniej mnie namawia. Po całym dniu nie jestem już w stanie nad sobą panować. – Głos jej się załamał.

    – Mówi coś teraz?

    – Nie. – Zerknęła na fotel w rogu. – Uśmiecha się tylko głupio.

    Wstałem z podłogi, podszedłem do biurka i wypisałem receptę.

    – Dzięki tym lekom ona zniknie. – Podałem jej kartkę. – Nie pozbędziesz się jednak pożądania. Musisz zacząć chodzić na terapię. Twoja nimfomania jest niebezpieczna. Ktoś w końcu może ci zrobić krzywdę.

    – Wiem…

    – Znajdź sobie póki co jakiegoś stałego partnera. Kogoś, kto zawsze będzie dostępny. Dla własnego bezpieczeństwa.

    – Nie mam nikogo takiego… Uprawiam seks z przypadkowymi ludźmi, bo znajomi nie chcą już ze mną rozmawiać. Zresztą, przy moim libido jeden facet raczej nie da sobie rady…

    – Masturbacja nie pomaga?

    Pokiwała przecząco głową. Nagle jej oczy otworzyły się szeroko i wypaliła:

    – A może pan by mi pomógł? Przy panu czuję się bezpiecznie.

    Nie powiem, żeby ten pomysł mi się nie spodobał. Bariera pacjent – terapeuta i tak została już przełamana, a ja od dawna żyłem tylko pracą. Nie miałem czasu, żeby umawiać się z kobietami. Bałem się tylko reakcji znajomego grona psychiatrów, gdy dowiedzą się, że sypiam z pacjentką.

    – Nie, Eleno. Ten incydent nie może się powtórzyć.

    Jej policzki się zaczerwieniły i spuściła głowę zmieszana.

    – Przepraszam, ma pan rację. Nie powinnam w ogóle pytać.

    – Nic nie szkodzi. To było na tyle. Widzimy się za tydzień.

    Skinęła mi głową na pożegnanie i wyszła z gabinetu. Podszedłem do biurka, wcisnąłem przycisk automatycznej sekretarki i powiedziałem:

    – Na dzisiaj wystarczy, Polly. Proszę przeprosić pacjentów i przełożyć wizyty na jutro. Jeżeli będzie trzeba, to zostanę po godzinach.

    Siedziałem zamyślony na fotelu, gdy nagle dobiegł mnie odgłos pukania. Po chwili drzwi się uchyliły i zobaczyłem moją sekretarkę.

    – Panie doktorze, jeden z pacjentów nalega na spotkanie. Twierdzi, że do jutra może nie wytrzymać.

    – Dobrze. Wpuść go.

    Do gabinetu wszedł postawny mężczyzna. Jego podkrążone oczy wskazywały, że dawno nie zaznał snu. Podszedł bez słowa do fotela przy ścianie i usiadł na nim ciężko.

    – Co pa…

    – Depresja dwubiegunowa i schizofrenia łączna – przerwał mi w pół słowa. – Już miałem stawianą diagnozę, doktorze. Niejeden raz – dodał, widząc moje zdumione spojrzenie.

    – Rozumiem, że depresja to trudna sprawa, ale schizofrenii można się pozbyć bez wysiłku. Dlaczego nie bierze pan tabletek?

    – Doktorze, ja je łykam garściami. Tylko, że to niewiele daje. Postać robi się na jakiś czas mniej wyraźna, a potem wszystko wraca do normy.

    Słowa mężczyzny mnie zdumiały. Pierwszy raz spotkałem się z takim przypadkiem.

    – Wie pan co jest najgorsze? – kontynuował. – Że on jest coraz bardziej wkurwiony. Nie daje mi spać od tygodnia.

    – Klapki na oczy, stopery do uszu i problem z głowy – doradziłem.

    – Pan nie rozumie. On nie daje mi spać. Dosłownie. Za każdym razem, gdy zmrużę oczy, on podchodzi i mnie szturcha albo wylewa na mnie szklankę wody.

    Większość moich pacjentów to ludzie normalni, którzy pogubili się w życiu i wpadli w różne zaburzenia. Tym razem jednak trafiłem na prawdziwego wariata. Z naukowego punktu widzenia ingerencja postaci w fizyczność chorego jest niemożliwa.

    Wziąłem do ręki długopis i patrzyłem chwilę w pusty blankiet recepty, zastanawiając się co przepisać.

    – Wie pan co? Jedyne, co mógłbym zasugerować, to pobyt w szpitalu psychiatrycznym. Proszę się nie obawiać… – dodałem szybko, widząc jego spojrzenie. – Wyłącznie w celu bardziej szczegółowego zbadania pana niecodziennego przypadku.  

    – Pan mi nie wierzy – stwierdził. – Nikt mi nie wierzy. – Wstał z fotela i ruszył w kierunku drzwi.

    – Poczekaj pan. – Zatrzymałem go. – Moja wiara nie ma tu znaczenia. Skoro pan do mnie przyszedł, to zrobię, co w mojej mocy, by pomóc.

    Mężczyzna zawahał się na chwilę, ale w końcu cofnął i ponownie usiadł.

    – Słyszałem o panu dobre opinie – powiedział, świdrując mnie oczami – Podobno stosuje pan niekonwencjonalne metody leczenia. – Wstrzymał się na chwilę, czekając na moja reakcję.

    –  Proszę kontynuować – zachęciłem.

    – Moi znajomi twierdzą, że jest pan godny zaufania oraz dba o dobro pacjenta. Chociaż, moim zdaniem, przymknięcie oka na gwałt, nawet przez najładniejszą pacjentkę, podchodzi pod zaburzenie psychiczne. Ale jak to mówią: szewc bez butów chodzi. – Mrugnął do mnie okiem.

    Na chwilę odebrało mi mowę. Nie mogłem uwierzyć, że Elena się wygadała.

    – Komu jeszcze powiedziała – spytałem.

    – Słucham?

    – Elena. Komu w poczekalni powiedziała?

    – Nikomu. Wyszła na zewnątrz bez słowa.

    Jego słowa kompletnie zbiły mnie z tropu.

    – No to skąd…

    – Od niego – przerwał mi. – Postać Eleny mu powiedziała – dodał, widząc mój wyraz twarzy.

    Nic z tego nie rozumiałem. Wyjaśnienia tego człowieka nie miały żadnego sensu. Albo kłamał i Elena się wygadała, albo… Albo no właśnie co?

    – Proszę przyjść do mnie w piątek. – Podałem mu wizytówkę. – To adres mojego laboratorium.

    Mężczyzna skinął głową z podziękowaniem. Wyjąłem z górnej szuflady tabletki.

    – To silne środki usypiające. Po jednej dawce będzie pan spał jak zabity.

    – Dziękuje, doktorze. Jestem panu naprawdę wdzięczny.

    – Do zobaczenia w piątek.

    Odprowadziłem go do drzwi, po czym wyjąłem z szuflady kartę pacjenta. Wykręciłem podany numer kontaktowy.

    – Słucham? – Delikatny głos odezwał się w słuchawce.

    – Elena? Z tej strony doktor Percy. Nie bierz na razie leków, które ci przepisałem. Dasz radę przyjść w piątek na wizytę? Tylko nie do gabinetu. Wyślę ci smsem adres mojego laboratorium.

                                                   XXX

    Środa, 25.04.2024r.                    Konferencja naukowa w Nowym Jorku

    Konferencja była monotonna i przewidywalna. W tym roku nie odkryto żadnych nowatorskich metod. Ucieszyłem się, że w końcu nadszedł jej koniec i mogłem spotkać się z cenionymi przeze mnie kolegami i koleżankami po fachu. Siedzieliśmy w pokoju hotelowym, dyskutując przy alkoholu o naszych doświadczeniach. Ciemnowłosa, szczupła doktor Kathie Granger opowiadała historię.

    – Trafiłam kilka miesięcy temu na przypadek kobiety, która ubzdurała sobie, że jest damskim mesjaszem, a droga do zbawienia prowadzi przez jej krocze. Wyobraźcie sobie, że każdego wieczoru, przez sześć dni w tygodniu, po dwie godziny dziennie rozstawiała przed domem namiot. Na ścianie domu powiesiła wielki napis „Wejdź do świątyni i odnajdź we mnie zbawienie”.

    Wszyscy prychnęliśmy głośno rozbawieni.

    – No wariatka totalna – pokręciła głową Kathie.

    – Tez miałem niedawno ciekawy przypadek – wtrącił się młody doktor Isaac Jones. – Czterdziestoletnia kobieta z syndromem stresu pourazowego. Gdy była młoda, została porwana i sprzedana jakiemuś arabskiemu szejkowi. Przez jakieś dwa lata była zabawką w jego prywatnym haremie. Miała trochę szczęścia, bo szejk miał jakieś powiązania z terroryzmem i do jego pałacu wpadły amerykańskie siły specjalne. Dziewczyna po uwolnieniu nie wiedziała, co ze sobą zrobić. Po takich przeżyciach nie potrafiła już normalnie żyć. Każdy mężczyzna o śniadej skórze, każde zbliżenie przypominało jej o traumie, którą przeżyła.

    – No dobra, ale co w tym właściwie takiego szczególnego. Jak dla mnie brzmi jak typowy przypadek PTSD – odezwał się stary, brodaty doktor Steven Card.

    – No to słuchaj dalej. Kobieta przez wiele lat próbowała różnych terapii i zjadła kilogramy najróżniejszych leków. Bezskutecznie. W końcu dowiedziała się z internetu o jakimś psychodeliku, który kasuje wspomnienia. Wykupiła jakąś wycieczkę, której główną atrakcją było spożycie tej substancji i przeprowadzenie terapii przez szamana. Przed wyjazdem wymagana była zmiana imienia i nazwiska.  Szaman zastrzegł, że wspomnienia mogą wrócić, jeżeli ktoś lub coś je przypomni, więc sugerował też zmianę miejsca zamieszkania i odcięcie się od rodziny i znajomych. Dziewczyna pojechała i już nigdy nie wróciła do rodzinnego miasta. Była zdrowa. Całkowicie zdrowa.

    Znowu poczułem się dziwnie. Tak jakby jakaś odległa myśl próbowała przebić się przez niewidzialną barierę w mojej głowie.

    – Coś mi tu nie pasuje. – Doktor Susan Cole zmrużyła oczy. – Jak w takim razie ta kobieta znalazła się u ciebie? I skąd ty w ogóle o tym wszystkim wiesz?

    – Przez jakieś piętnaście lat wiodła nowe, szczęśliwe życie. Miała męża, dzieci, dobrą pracę. Normalnie jak w bajce. Pewnego dnia przeczytała artykuł o jakimś arabskim szejku, który skupował młode dziewczyny z całego świata. Coś jej zaświtało w głowie, więc zaczęła drążyć temat. Tożsamość niewolnic była ściśle tajna, ale po dłuższym czasie znalazła w internecie filmik nagrany w haremie szejka. Zobaczyła tam siebie, uprawiającą seks z arabskimi książętami. W tym momencie wszystkie wspomnienia wróciły, a wraz z nią PTSD.

    – A co ona właściwie robiła u ciebie? Nie mogła jeszcze raz zażyć tego psychodeliku? – zapytałem.

    – Nie. Z tego co mówiła, to podobno ta substancja działa tylko jeden raz. Potem tolerancja wzrasta i już do końca życia człowiek się uodparnia. Zresztą, zmiana tożsamości tym razem nie byłaby taka prosta. Tutaj w końcu ma rodzinę.

    – Ciekawe, ciekawe – odezwał się Steven. – Słyszałem coś kiedyś o tym psychodeliku. Nazywa się Memoris czy jakoś tak. Do tej pory myślałem, że to bujda na resorach.

    – Podobno swego czasu był często nieoficjalnie używany na weteranach z PTSD, którzy kiepsko reagowali na zwyczajną terapię. Podobno nawet całe rodziny zaczynały nowe życie, z zastrzeżeniem oczywiście, że nigdy nie mogą wspomnieć o traumie chorego.

    – Mi też ostatnio trafił się ciekawy przypadek – zmieniłem temat. – Pacjent z depresją i schizofrenią łączną. Wyobraźcie sobie, że gość nie reaguje na Shocix. Twierdzi, że po prostu na niego nie działa. Ale to jeszcze nie wszystko. – Uniosłem palec wskazujący. – Pacjent jest przekonany, że postać ingeruje w jego fizyczność.

    – W jaki niby sposób? – odezwał się Cole.

    – Gdy zasypia, polewa go wodą, szturcha.

    – Kojarzę gościa – wtrąciła się Susan. – Był u mnie jakiś czas temu. Nazywał się Collins czy jakoś tak. Cały czas był przekonany, że postać jest prawdziwa. Nic do niego nie trafiało. Jeżeli chodzi o Shocix, to albo jest na niego odporny, albo po prostu go nie zażywa. Biorąc pod uwagę fakt, że nie stwierdzono do tej pory ani jednego przypadku  odporności na Shocix, raczej obstawiam drugą opcję. Ten koleś to jakiś wariat. Dałam sobie z nim spokój po jakimś czasie, bo koleś w ogóle nie przyjmował do wiadomości, że jest chory. Zasugerowałam mu pobyt w oddziale psychiatrycznym i odesłałam do domu.

    – Ja zrobiłem tak samo – skłamałem.

    XXX
          

    27.04.2014 Laboratorium

    Praca psychiatry jest żmudna i monotonna. Właściwie sprowadza się tylko do postawienia diagnozy, wypisania recepty i skierowania na terapię. Dalszy los pacjenta jest już w rękach terapeuty, a ja mogę tylko obserwować co jakiś czas postępy, albo ich brak, gdy pacjent odwiedza mnie w celu przepisania kolejnej dawki leków. Dlatego lubiłem niestandardowe przypadki i często zajmowałem się nimi po godzinach pracy. Nie miałem rodziny, a moich bliższych znajomych, samych psychiatrów, można by policzyć na palcach jednej ręki. Być może moi koledzy mieli rację, że Collins jest zwyczajnym wariatem. Ba, sam tak uważałem, ale intuicja podpowiadała mi, że warto na dłużej pochylić się nad jego przypadkiem. W końcu nic nie miałem do stracenia.

    Siedziałem więc we własnym, prywatnym laboratorium, czekając na pacjentów. To nie był duży kompleks, ale za to świetnie wyposażony. Niezła pensja i kilka dobrze ulokowanych inwestycji pozwoliło mi dokonać zakupu nowoczesnego sprzętu diagnostycznego. Byłem zamożnym człowiekiem bez rodziny. To laboratorium  było właściwie całym moim życiem i jedynym, z czego byłem dumny.

    Z rozmyślań wyrwało mnie pukanie do drzwi.

    – Proszę – zawołałem.

    Do gabinetu weszła Elena. Tym razem ubrana nieco skromniej. W obcisłe, czarne legginsy i białą bluzkę z lekkim tylko dekoltem. Wyglądałaby jak zwyczajna skromna dziewczyna, gdyby przez cienki materiał nie przebijały się sterczące sutki. Tym razem wydawała się dużo pewniejsza siebie. Spojrzała mi w oczy i powiedziała:

    – Dobry wieczór, doktorze Percy. Cały ten czas zastanawiałam się, skąd ten nagły telefon? Czyżby jednak przemyślał pan moją propozycję? – Uśmiechnęła się, kładąc dłoń na piersiach.

    – Nic z tych rzeczy, Eleno. Spotkaliśmy się tutaj wyłącznie w celach zawodowych.

    – Szkoda. – Zrobiła smutną minę. – Gdyby coś się zmieniło, to proszę pamiętać, że oferta nadal jest aktualna. – Mrugnęła do mnie okiem.

    – Na pewno nie zapomnę. Widzę, że dzisiaj jesteś w dużo lepszej formie. Zastosowałaś się do moich rad? Znalazłaś sobie stałego partnera?

    – Nie do końca. – Pokręciła głową. – O tym drugim może pan w ogóle zapomnieć, ale uprawiam regularnie seks, żeby nad sobą panować. Fama o moich szkolnych ekscesach się rozniosła. Może nie jestem lubiana, ale, że tak powiem, rozchwytywana.

    – Wcale się nie dziwię. Wiele bym dał, żeby trafić na ciebie w czasach mojej młodości.  

    Dziewczyna parsknęła śmiechem mimowolnie, lecz przez jej twarz przebiegł grymas złości.

    – Przepraszam. Ten żart był nie na miejscu – powiedziałem.

    – Nie o to chodzi. Po prostu ona powiedziała coś, co mi się nie spodobało.

    – To znaczy?

    Elena zmieszała się i zaczerwieniła.

    – Może lepiej zachowam to dla siebie. – Spojrzała na moje krocze.

    – Może faktycznie tak będzie lepiej. – Uśmiechnąłem się.

    Rozmowę przerwało kolejne pukanie do drzwi.

    – Zapraszam!

    Próg przekroczył Collins, słaniając się na nogach. Wyglądał jeszcze gorzej niż ostatnim razem. Twarz miał trupio-bladą, a górną część ubrań całą we krwi.

    – Co się stało? – Uniosłem koszulkę i zobaczyłem rany cięte na szerokości klatki piersiowej.

    – To… To on. – Każde słowo sprawiało mu wysiłek. – Stracił cierpliwość, gdy łyknąłem te tabletki nasenne. Obudziłem się w zakrwawionej pościeli.

    Elena patrzyła przerażona na postawnego mężczyznę w kałuży krwi.

    – Ona mówi, że twój koniec jest bliski – wydusiła z siebie w końcu.

    – Niech mi powie coś, czego nie wiem – warknął Collins.

    Wyjąłem z szuflady wodę utlenioną oraz bandaże. Wylałem całą zawartość butelki na klatkę rannego. Ten syknął głośno z bólu.

    – Nie pierdolisz się w tańcu, doktorku.

    Zignorowałem jego słowa, po czym dokładnie obandażowałem.

    – Dzięki.

    – Nie ma za co. Straciłeś mnóstwo krwi. Zaraz przyniosę ci jakąś czekoladę. Usiądź sobie gdzieś i odpoczywaj. Pracą zajmiemy się, gdy chociaż trochę dojdziesz do siebie.

    Gdy wróciłem z kuchni, Collins siedział na fotelu z przymkniętymi oczami, a Elena siedziała po turecku na podłodze. Z lekko otwartymi ustami, wpatrywała się w jego umięśnione ciało jak w obrazek.

    – Trzymaj. – Podałem mu tabliczkę czekolady. – Jak się czujesz?

    – Tak samo jak przez ostatnie dziesięć lat. Chujowo, ale stabilnie – mruknął.

    Rozpakowując opakowanie, zauważył, że Elena wpatruje się w niego bezustannie.

    – Chcesz kawałek? – zapytał.

    Pokręciła przecząco głową w odpowiedzi, wciąż nie odrywając wzroku.

    – Trudno, zjem sam. Tak się wpatrujesz, że pomyślałem, że głodna jesteś.

    – Idę przygotować rezonans. Eleno, możesz iść ze mną. Collins niech jeszcze chwilę odpocznie, a w tym czasie zrobię ci badania.

    Dziewczyna wstała z podłogi i podeszła do Collinsa. Nachyliła się nad nim, opierając rękami o podłokietniki. Mężczyzna zastygnął w bezruchu z kostką czekolady w dłoni. Elena złapała ustami kostkę, cały czas patrząc mu w oczy. Uśmiechnęła się i poszła za mną, kręcąc przy tym zalotnie tyłkiem.

    Odpaliłem rezonans magnetyczny i w tej samej chwili zaczęły pracować jego mechanizmy.

    – Eleno, połóż się, proszę. – Wskazałem dłonią na siedzisko.

    Dziewczyna posłusznie wykonała polecenie.

    – Nie ruszaj się. To zajmie tylko chwilę.

    Kliknąłem odpowiedni przycisk i maszyna zaczęła skanować głowę nastolatki. W międzyczasie pojawił się Collins. Rezonans zapikał trzykrotnie i przestał pracować.

    – Gotowe, Eleno. – powiedziałem. – Teraz twoja kolej – zwróciłem się do mężczyzny.

    Minęła kolejna minuta i wyniki badań były już gotowe.

    – Ciekawe – mruknąłem. – Oba skany wykazują zwiększoną aktywność w płacie skroniowym i potylicznym. Ciemieniowy akurat u ciebie, Eleno, jest w porządku. Natomiast u Collinsa jest nad-aktywny.

    – Możesz po ludzku, doktorku? – zapytał poirytowanym głosem.

    – Wybaczcie. Już tłumaczę. Płat skroniowy odpowiada za bodźce głosowe. Jego zwiększona aktywność jest pierwszym objawem schizofrenii łącznej. Płat potyliczny odpowiada za bodźce wzrokowe. To drugi etap schizofrenii. To właśnie ten defekt mózgowy sprawia, że widzicie i słyszycie postaci, które w rzeczywistości nie istnieją.

    Collins prychnął głośno, ale powstrzymał się od komentarza.

    – Zwiększoną aktywność zbija lek o nazwie „Shocix”. Ten sam, który na ciebie nie działa – zwróciłem się do Collinsa. – Pierwszy raz się jednak spotykam z nad-aktywnością płatu ciemieniowego. Być może to jest przyczyna odczuwania przez ciebie bodźca dotyku.

    – I w czym ma mi to niby pomóc? – Collins patrzył na mnie spod byka.

    – No tak w sumie… Przyznam, że niewiele nam to daje. Znamy przyczynę, ale jedynym rozwiązaniem problemu, które mi przychodzi do głowy, jest Shocix.

    – Dzięki, kamień z serca – mruknął sarkastycznie.

    – Ty jednak – zwróciłem się do dziewczyny, podając jej tabletkę – możesz to połknąć. Postać zniknie w ciągu kilku minut.

    Nastolatka połknęła pigułkę bez zastanowienia.

    – Zaraz będę zdrowa, tak?

    – No powiedzmy… – zmieszałem się – powiedzmy, że zdrowsza.

    –  Zaraz się przekonamy. – Westchnął Collins. – Eleno, daj znać, gdy ta suka już wyparuje. Doktorku, nie odnosisz czasem wrażenia, że błądzicie po omacku?

    – Co masz na myśli?

    – Zaraz zobaczysz.

    Nastolatka rozejrzała się dookoła, a w jej oczach pojawiły się iskierki radości.

    – Nie ma jej! Suka zniknęła! – Uśmiechnęła się szeroko.

    Collins patrzył na nią ze współczuciem. Rozpiął pasek i ściągnął spodnie wraz z bokserkami, wyciągając na wierzch sporych rozmiarów członka.

    – Eleno, spójrz.

    Dziewczyna zerknęła tylko na jego męskość i niemal w tej samej chwili rzuciła się łapczywie na kolana. Collins odsunął się zręcznie, podciągając spodnie. Nastolatka otrząsnęła się z szału. Zastanawiała się, co się wydarzyło i spuściła posępnie głowę między kolana.

    – To mam na myśli – warknął Collins do mnie. – Wy niczego, kurwa, nie leczycie. Sprawiacie jedynie, że postacie przestają być widoczne, ale one, kurwa, dalej tutaj są!

    Mówił jak kompletny wariat. Stało się jasne, co zrobił, a właściwie, czego nie zrobił.

    – Nie jadłeś tych tabletek, prawda – spytałem.

    – Nie. Już od dawna nie. One wcale nie pomagają. Wręcz przeciwnie, bez nich mam lepszą kontrolę nad tym czubkiem tam. – Skinął głową w stronę gołej ściany.

    – Collins… Posłuchaj sam siebie. Przecież to brzmi jak totalne wariactwo. Musisz zacząć się leczyć. Shocix to dopiero pierwszy etap terapii.

    – Chcę się leczyć, ale nie w ten sposób. Wymyśl coś innego, doktorku.

    – No dobrze. – Westchnąłem zrezygnowany. – Pokażę twój skan moim kolegom po fachu. Razem coś wymyślimy. Możesz iść do domu. Zadzwonię, gdy na coś wpadniemy.

    – O nie. Nie ma takiej opcji. Kolejnej wizyty mogę nie dożyć. Zamknij mnie tutaj i włącz kamery, żeby ten kutas nic nie kombinował. – Spojrzał złowrogo na ścianę.

    – Mogę go popilnować. Tak będzie bezpieczniej – odezwała się Elena. – O ile pan Collins się zgodzi.

    – Myślę, że się zgodzi. Prawda, panie Collins? – Wykrzywiłem twarz w sarkastycznym uśmiechu.

    Spojrzał na mnie, a potem na dziewczynę. Ta oblizała się lubieżnie po wydatnych wargach i znacząco przejechała dłonią po piersiach. Mężczyzna przełknął głośno ślinę i skinął twierdząco głową.

    Dziewczyna podniosła się momentalnie i poszła z uśmiechem na ustach do izolatki. Odwróciłem głowę w stronę Collinsa.

    – No co? – Zauważył moje spojrzenie. – Ona ma rację. Tak będzie bezpieczniej.

    – Collins, proszę cię… – prychnąłem.

    Mężczyzna wodził wzrokiem za kołyszącym się, zgrabnym tyłkiem nastolatki.

    – Doktorku – zerknął na mnie – mam tylko jedną prośbę. – Odwrócił ponownie wzrok na pośladki. – Masz może jakieś gumki?

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Piotr r