Blog

  • Poczatek. Cz.3

    Cz.3

    Dobrze więc – będę kontynuował relację – tak jak poprzednio proszę po przeczytaniu o opinię, komentarz, czy interesuje was co się działo dalej.. Planowałem pisać wieczorem, na spokojnie, przy normalnym komputerze… ale sam nie mogę się powstrzymać i by chcę wyrzucić to  z siebie. Co było dalej?. No cóż… Otrząsnąłem się po chwili uświadamiając sobie iż stoję na balkonie z kutasem w dłoni. Gdyby któryś z sąsiadów wyjrzał miałby niezły widok. Rzuciłem okiem na auto. Leżała ciągle naga, wtulona w niego. Powolutku jednak zaczęła się rozglądać, Czyli czas wracać. Szybko wsunąłem penisa w spodenki, zabrałem telefon i po ciemku wsunąłem się pod kołdrę przeżywając to wszystko jeszcze raz. Jak kurde mam teraz zareagować?. Co zrobić?. Nawymyślać jej od suk, kurw?. Zrobić awanturę?. No ale przecież sam do tego doprowadziłem swoja obojętnością, brakiem zainteresowania, tym iż nie dostrzegałem już jej kobiecości. Ktoś inny ponownie ją w niej odkrył i wykorzystał. Gdy wiec usłyszałem dźwięk otwieranych drzwi ,nie zareagowałem. Czekałem skulony w lóżku. Szybko zamknęła za sobą drzwi. Podeszła do  sypialni.

    -Spisz?

    Cisza, wole nie odpowiadać… No bo co mógłbym powiedzieć?. Ze jest dziwka?, …ale że mnie nakręciła obciągając mu kutasa?. Gdybym był tylko zły, wściekły, potrafiłbym sobie z tym poradzić. Było jednak inaczej. Czułem bowiem też podniecenie… Znów….. Podniecenie tym ze stoi tam kilka chwil po tym jak dotykał ja inny. Podchodzi o lóżka. Słyszę szelest ubrania odkładanego na fotel. Podnosi kołdrę i  wślizguje się pod nią. Tak po prostu. Bez prysznica czy choćby krótkiej wizyty w łazience. Leżę na prawym boku. Ona zaś przysuwa sie do mnie. Obejmuje. Czuje jej oddech na karku. Przysuwa jeszcze bliżej aż czuje iż jest naga. Całuje moje ucho i szepcze

    – Kocham Cię.

    Kurczę, nie mówiliśmy sobie tego długie lata. A teraz ona wypowiada te słowa ustami które trzymały przed chwila obcego kutasa. Obejmuje mnie ramionami, dotyka udami i cipka która kilka jeszcze chwil temu była maltretowania jego palcami. Odkręcam się do niej. Udaje zaspanego. Wole udawać iż nic się nie stało. Nic nie było. To tylko sen, mrzonka. Ona pewnie jest pijana, nic nie będzie pamiętać, a i ja to wyprę z pamięci i wszystko wróci do normy. Całuje ja, delikatnie, po chwili  mocniej , zastanawiając się czy czuje jego spermę, czy jeszcze tam jest. Nie czuje obrzydzenia, nawet delikatną ciekawość…Wszystko jest wszak w porządku, wróciła do mnie, to ja ją tule, to mnie nazywa „kochanie”, to ja ją całuje, a on jest tylko mglistą mrzonką,  najwyżej letnią przygodą…Szybko wyprowadza mnie jednak z błędu.

    -Kochanie, na kolacje przyjdzie dzisiaj Andrzej. Wiesz…ma bardzo fajnego kutasa.,,

    Odwraca się i zasypia.

             Noc nie przyniosła ukojenia. Sen, jeśli nawet się pojawił, to był pełen myśli, emocji, rozterek. Nie przyniósł rozwiązania. Pewnie troszkę w tym przeszkadzało cichutki pochrapywanie Moniki. Nagiej, ciepłej i zapewne jeszcze oblepionej jego spermą. Z uwagi na to wszystko wstałem niewyspany około 7 rano. Żona tylko przekręciła się na drugi bok. Robiąc sobie kawę rozmyślałem…Jak to? Ma przyjść do nas? Na kolacje? Jako kto? Po co ? Przecież ją pieprzy w robocie, po co mu poznawanie rogacza. To że mu się oddała wcześniej nie miałem wątpliwości. Wczoraj nie zachowywała się jakby pierwszy raz ściągała przed nim majtki. On też znał jej reakcje, był świadom jak ją najlepiej zadowolić. Zapewne wiec już od wielu miesięcy mam rogi. Tylko dlaczego chcą to zmienić? Po co to przedstawienie, a teraz ta wizyta ? Niewiele wiedziałem o Andrzeju. Facet po 40- stce, wysportowany właściciel firmy . Chyba żonaty, ale tego nie byłem pewny. Dosyć lubiany ,traktujący pracowników po przyjacielsku. Wychodzi jednak iż nie tylko.

         Monika wstała około 10 . Szybko poszła pod prysznic. Dopiero teraz zmywała z siebie jego nasienie. Gdy wyszła nie wyglądała najlepiej. Chyba nie do końca przemyślała ten „występ”,a teraz po wytrzeźwieniu i ochłonięciu nie miała pojęcia co dalej. Jej mina wyrażała skruchę, chyba liczyła iż nic nie widziałam, nic się nie zorientowałem.

    -Dobrze się bawiłaś?

    Proste pytanie, ale tylko pozornie. Widzę, iż ją nim zestresowałem. Pytam jednak o imprezę, a nie to co później. Opowiada wiec krótkimi zdaniami, bez emocji, o alkoholu, jedzeniu, tym iż jeden z chłopaków się poparzył, inny wymiotował .

    -Kto Cię odwiózł?

    Kurczę, po co o to pytam? . Przecież wiem doskonale, widziałem wszystko, czułem jej podniecenie, widziałem wilgotna ciapkę penetrowaną brutalnie paluchami. No tak…mimowolnie zadałem to pytanie dając jej do zrozumienia, sugerując iż nic nie wiem na temat zdarzenia na parkingu. Że może swobodnie wymyślić jakąś bajeczkę, że wróci wszystko do normy, że będzie tak jak przed grillem. W domu będzie grzeczną żoną i mamą, a w pracy wyuzdaną suką, uległą i gotową zaspokajać swojego faceta. Chciałem by tak było. Nie wyobrażałem sobie tego, że może odejść, że mnie zostawi dla innego. Lepiej już niech on bawi się jej cipką, może nawet tyłkiem, niech mu obciąga, liże i ssie jądra, kutasa….,ale niech po tym wraca do mnie, niech udaje, niech zostaną zachowane pozory. Wszak kilkanaście lat małżeństwa trudno przekreślić.

    Milczenie. Odstawiła kubek., długie milczenie. Zaczynam się niepokoić.

    -Skarbie przecież wiesz…..Widziałeś. Jestem z nim od kilku miesięcy. Przyjdzie dzisiaj wieczorem. Musimy porozmawiać.

    -Porozmawiać, o czym? – dziwne iż jakoś głoś przeszedł mi przez gardło. Zaczynam nerwowo się bawić łyżeczką. Spinam mięśnie oczekując tego jednego zdania, tego wyroku – słów „odchodzę –  wyprowadzam się do niego”. Nie następują….ale nie oznacza to, iż nie nastąpią. Nie dopytuje, chce to przedłużyć, powstrzymać jakoś, może zamrozić?. Długo się jednak nie da.

              Godziny mijają błyskawicznie a dźwięk dzwonka brzmi jak wyrok. Monika biegnie uśmiechnięta do drzwi, otwiera błyskawicznie i daje gościowi buziaka na przywitanie. Zwykła kurtuazyjna wizyta. Przynosi wino, siadamy w salonie. Monika przynosi przekąski. O czymś  rozmawiamy, czy raczej on mówi, a ja przytakuje. Trudno bym był naturalny. Kilkanaście godzin temu widziałem jego kutasa w ustach żony. Gdy Monika wraca z kolejnymi talerzykami prosi ją by usiadła z nami i przestała się przejmować przygotowaniami. Siada miedzy nami na kanapie. Jest rozszczebiotana, gadatliwa, pełna energio. A ja się zastanawiam jak on mógł tu przyjść. Przecież mogłem mu obić gębę, lub przynajmniej próbować. Nie przejmuje się tym. Dlaczego? Az tak mnie zna? Wie iż nie zareaguje? Wczoraj to był test na co może sobie pozwolić? Chyba tak bo po chwili kładzie rękę na udzie Moniki. Ona delikatnie sztywnieje ale tylko na chwilkę. Rozluźnia się wraz z jego ruchami, a ja patrzę zafascynowany. Zbliża usta do jej ust i delikatnie całuje. Wczoraj też to widziałem, ale teraz siedzą obok mnie. W zasadzie Monika dotyka mimowolnie mojego kolana dłonią. A on bezceremonialnie ładuje swój jęzor w jej delikatne usta, dłoń znajdującą się na udzie podsuwa wyżej, odsłaniając opaleniznę oraz…,ujawniając brak majtek. Gdy to dostrzega delikatnie się śmieje komentując

    -No widzę iż odrobiłaś lekcje

    Kurczę to brzmi jak z kiczowatego pornosa, ale ją ewidentnie to podnieca. Świadomość iż realizuje jego jakiś scenariusz, że jest mu uległa w każdym elemencie. Rozchyla posłusznie uda by miał swobodniejszy dostęp. Jego  palce wykorzystują to momentalnie. Delikatnie je ślini a następnie rozmazuje po płatkach jej różyczki. Patrzę na to jak sparaliżowany a oni zachowują się tak jakbym nie istniał, jak by mnie tu nie było. Chyba nawet gdybym protestował to by tego  nie dostrzegli. Ale przecież robią to specjalnie na moich oczach, przewidują jakąś dla mnie role. Nie pomyliłem się. Monika rozpina mu spodnie i uwalnia kutasa. Jest już twardy, nabrzmiały. Po krótkiej zabawie ręką nachyla się i delikatnie nawilża jego czubeczek, samym koniuszkiem języka. Rozchyla swe słodkie wargi i go delikatnie pieści, co chwila wysuwając języczek i omiatając sam wierzchołek. To nie jest jeszcze ostre wulgarne obciąganie, to tylko delikatne preludium, jakby poznawanie, smakowanie jego członka. Odwraca się na chwile do mnie i mrużąc ocz szepce

    – Cudny prawda? , fantastycznie smakuje kochanie.

    Cos mruczę bo `już nawet nie potrafię artykułować słów, kiwam głowa, jeśli cokolwiek to znaczy. Gdybym miał siłe wyciągnąć rękę, to nie tylko dotknąłbym żonę, ale i jego ramienia, twarzy, włosów. Nie robię tego jednak bo czuje jak to ciepło w moim podbrzuszu rośnie i rośnie, promieniuje na całe ciało a ja….,liczę iż zacznie go mocniej pieścić, że ostrzej będzie połykać jego kutasa, że wreszcie połknie też i jego spermę. Tak jakby słyszała moje myśli, bo po chwili jej usta i cała głowa mocniej nabijają się na jego kutasa, powolutku, milimetr po milimetrze. Czasem się wycofuje ale konsekwentnie wprowadza sobie jego kutasa głębiej i głębiej. Dłonią pieści jego jadra, czasem też wyciągając kutasa z ust, delikatnie je liże,  ssie. Trwa to już kilka minut.. widać jak mu się podoba. Komentuje jej wyczyny krótkimi mocnymi słowami…Czuje iż w jego jadrach gotuje się sperma , bo w pewnym momencie lapie ja za włosy i odciąga.

    -Nie, nie moja droga. Dzisiaj chce cię zarżnąć. Pragnę twojej cipki.

     Odwracając zaś głowę w moim kierunku i dodaje mocno.

    – A ty możesz sobie patrzeć. Od dzisiaj jej cipka jest moja. Przynieś gumki, bo zapomniałem.

    To było na ten moment za dużo jak dla mnie. Może na pornosach facet za pierwszym razem w zachwytach patrzy jak inny pieprzy jego zonę. Ja nie potrafiłem. Wstałem i bez słowa wyszedłem z mieszkania. c.d.n

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Adam Krak

    Tradycyjnie poprosze o opinie.

  • Pozegnanie jesieni

    Przed paroma tygodniami uczestniczyłam w weekendowej wycieczce. Kolega z biura podróży organizował taki wypad na pożegnanie jesieni. Pretekst dobry jak każdy inny. Mężowie zgodzili się, wcześnie wpłaciłyśmy zaliczkę, więc uzyskałyśmy zniżkę. Pokoje dwuosobowe, dwa posiłki dziennie, nawet bogaty program zwiedzania. Zapowiadał się fajny weekend. Pojechałam z Darią, moją przyjaciółką.

    – Bogusia, pojedziesz? Bo sama nie mam ochoty – zachęcała mnie Daria.

    No i pojechałam…

    Między nami istnieje spora różnica wieku (30 l. – 44 l.), ale mieszkamy w bloku, w tej samej klatce, więc kilka razy pomogłam jej przy dziecku, kiedy wychodziła z mężem albo szła na większe zakupy. Nie musiała się rewanżować, ale upiekła mi kiedyś świetny tort i w kilka godzin wyratowała nas z opresji przed wyjściem na imprezę, bo moja gorsza połowa zapomniała zamówić! Chyba każda ma w pamięci takie, ‘cementujące’ związek, doświadczenia… Daria nie chciała pieniędzy, więc w rewanżu przynajmniej zaprosiłam ją do kawiarni, potem ona mnie do siebie i tak zaczęła się nasza znajomość. Kiedy nasi mężowie są zbyt zajęci, jej jeździ TIR-em po Europie, mój w dziale handlowym dużej firmy, więc też nie ma tygodnia, żeby nie wyjeżdżał w sprawach realizacji umów, kontroli sprzedaży, bądź do potencjalnych kontrahentów, to spotykamy się na plotki, kawę.

    Dariajest naturalną blondynką o gęstych włosach uczesanych w klasycznego boba. Włosy nie sięgały do brody, co przy jej sylwetce nie było korzystnym rozwiązaniem, ale nadawało jej twarzy łagodny wyraz. Wyglądała atrakcyjnie, trochę przy kości, przytyła po dziecku. Słodycze też lubiła, ale jeszcze tłuszcz się nie wylewał znad spódniczki. Miała duży, jędrny biust, który chętnie eksponowała. Natomiast ja jestem szatynką o lekko kręconych włosach, w miarę szczupła, bez tłuszczu w biodrach i na brzuchu, ale i biust mam mały, proporcjonalny do sylwetki.

    Daria już w trakcie jazdy autobusem była dziwnie podekscytowana. Na co dzień spokojna, pogodna, wyluzowana, a teraz…

    – Bo zje dwa razy dziennie czy nadrobi zwiedzanie za cały rok? – uśmiechałam się w duchu. 

    W piątek, kilka minut po godzinie 16. autobus ruszył. Był prawie pełny. Każdy wydawał się zadowolony. Panowało naturalne ożywienie. Alkohol zaczął krążyć po autobusie. Wszyscy integrowali się, ale w granicach rozsądku. Daria nadal podekscytowana, plotkowała jak wszystkie i co jakiś czas ukradkiem rozglądała się. Po trzech godzinach jazdy wysiadłyśmy z autobusu. Potem standard: bagaż, recepcja, winda, szybka toaleta i kolacja. Była smaczna i szybko minęła, bo przesiedziałyśmy ją w towarzystwie dwóch kolegów z naszego miasteczka. W autobusie jeszcze siedzieli z żonami, ale podczas kolacji już z nami. Ich żony to aprobowały, bo z kolei one kolację spędziły ze swoimi koleżankami. Nawet nie spojrzały na mężów. Nadrabiały zaległości w plotkach.

    – Dzięki, dziewczyny, że mogliśmy do was dołączyć. Naprawdę, miło nam – mąż jednej z nich spojrzał na kolegę, który potakiwał w milczeniu. – Z wami chociaż można normalnie zjeść i wypić, bo z nimi… – z grymasem pokręcił głową, ruchem brwi wskazując stolik, przy którym siedziała żona.

    Zaraz wsparł go milczący kolega: 

    – Kurde, sorki, dziewczyny, ale jednego nie rozumiem. Może mi wytłumaczycie? One ciągle siedzą we czwórkę: trzy godziny w autobusie i teraz jeszcze przy kolacji. Jeszcze we cztery czekały na autobus… No, maraton – z niedowierzaniem pokręcił głową. – Ciągle rozmawiają! Ciągle jedna przez drugą! Zawsze mówią przynajmniej dwie jednocześnie. I rozumieją się! – zamilkł i nabrał powietrza. – Dziewczyny! O czym?! O czym można tyle ględzić?! – zacisnął pięści i oparł o blat stolika. Nachylony nad stolikiem patrzył na nas z rozpaczą w oczach. Na jego twarzy malowało się cierpienie. Aż było mi go szkoda.

    Daria popatrzyła na nich, na mnie i rozsądnie zaproponowała:

    – Panowie, napijmy się!

    – Ooo! Dziewczyny, coraz bardziej podoba mi się wasze towarzystwo!

    – No, mnie też! Dziewczyny, wracamy tylko z wami! Żony niech siedzą ze swoimi koleżankami.

    – Wiecie, gdybyście kiedyś miały ochotę wyskoczyć na kielicha, dzwońcie do mnie!

    – Do mnie też!

    Z uśmiechem im się przyglądałam i przysłuchiwałam. Znaliśmy się co najmniej od kilkunastu lat:  

    – Będę pamiętała. I trzymam za słowo.

    – Jasne, Bogusia! Naturalnie. Tylko zabieraj za sobą Darię! Zawsze chętnie popatrzymy na taki super biust. Cha, ha, cha!

    Daria uśmiechnęła się i pogroziła im palcem. Jednak było widać, że uwaga dotycząca biustu sprawiła jej przyjemność. Nawet poprawiła się na krześle, nieco wypinając obiekt ich szczególnego zainteresowania.

    Przewróciłam oczyma.

    – Ona jest taka głodna komplementów… – wykrzywiłam usta. – I niezbyt wymagająca. Nie rażą jej takie niewybredne żarty.

    W sobotę, po zwiedzaniu, wyszłyśmy jeszcze na długi spacer. Nie chciałyśmy siedzieć w pokoju. Reszta szykowała się na zapowiadany wieczorek. Kiedy wróciłyśmy, w hotelowej restauracji trwała jakaś impreza, było sporo par na parkiecie. I to w różnym wieku! Nie tylko z naszej wycieczki. Poszłyśmy do pokoju, przebrałyśmy się i wróciłyśmy do restauracji. Nikt nas nie szukał. Ponieważ brakowało wolnych stolików, rozczarowane usiadłyśmy przy barze. W zasadzie przyszłyśmy tylko coś zjeść, ale skoro brakowało wolnych miejsc, zdecydowałyśmy się na bar. Miejsce nie najlepsze, ale co zrobić? Zamówiłyśmy i, w drodze wyjątku, dostałyśmy posiłek przy barze, chociaż kelnerka miała niewyraźną minę. Po posiłku odwróciłyśmy się na barowych stołkach i patrzyłyśmy na tańczących.

    – Kieliszek wina? – Daria podrygiwała, obserwując pląsy. Wiedziałam, że lubi tańczyć. Skończyła jakieś kursy, na pewno miała ochotę trochę poszaleć i przy okazji popisać się umiejętnościami.  

    – Czemu nie? – kiwnęłam głową.

    Daria złożyła zamówienie. Przyjaciółka ubrała się elegancko: częściowo ażurowa, biała bluzka z niebieskimi wykończeniami i krótka niebieska spódniczka, czarne sandałki na szpilce, czarne pończochy. Świetnie pasowały do blond włosów. Całość uzupełniła złotym łańcuszkiem na szyi i złotą bransoletką z kompletu. Ja też nie siedziałam w kaloszach i ogrodniczkach, chociaż na pewno nie wyglądałam tak wystrzałowo. I byłam od niej znacznie starsza. Jestem realistką.

    Siedziałam z kieliszkiem i obserwowałam przyjaciółkę. Wokół nas krążyło takich trzech. Chłopak w jej wieku, może nieco starszy, Bartek, tańczył z nią już trzeci kawałek. Łyknęłam wina, rozpoczął się kolejny utwór, wolniejszy od poprzedniego. Mirosław, szczupły brunet, liczący ze czterdzieści wiosen, zmienił kolegę. Daria cały czas uśmiechnięta i rozgadana. Nawet się nie rozglądała po parkiecie. Trzeci, łysawy, najstarszy i tęższy od nich, Stanisław stał obok mnie, oparty o blat baru, pił swojego drinka i próbował zabawiać mnie rozmową. W końcu odstawiłam kieliszek i poszłam z nim na parkiet. Osamotniony Bartek pił tonic.

    – Och, ciepło tutaj. Za ciepło! I duszno – Daria wachlowała się odważnie rozpiętą bluzką.

    – No tak, ale na dwór lepiej nie wychodzić po tak intensywnych tańcach – ostrzegł Stanisław.

    – Fakt, zaduch staje się nie do wytrzymania. Jeżeli panie zaproszą nas, to może weźmiemy szampana i wypijemy u was na pożegnanie? – zaproponował Bartek. – Tam na pewno jest chłodniej niż tutaj.  

    Daria ochoczo zgodziła się w naszym imieniu:

    – Przynajmniej nie będzie takiego tłoku ani hałasu!

    Co mi pozostało? Ze sztucznym uśmiechem przytaknęłam. Potem tańczyłyśmy jeszcze z kwadrans. Panowie kupili zapowiedzianego szampana i uciekliśmy do pokoju z butelką i kieliszkami.

    Rzeczywiście, w naszym pokoju było znacznie przyjemniej. Chłodniej, bez zaduchu, miły zapach, bo po naszym wyjściu w powietrzu unosił się bukiet naszych perfum, dezodorantów i mojego lakieru. Uchylone okno gwarantowało dopływ świeżego powietrza.

    Facet odpowiednio wycelował butelkę przy otwieraniu, bo strumień szampana prysnął w kierunku Darii. Strzał był celny. Płyn osiadł na jej bluzce.

    – Och! Przepraszam! To był przypadek! – mężczyzna, Mirosław, wydawał się szczerze przejęty, ale i tak uśmiechał się.

    – Nic się nie stało. Poradzę sobie – przyjaciółka uśmiechnęła się pobłażliwie. Zareagowała tak, jakby codziennie spryskiwano ją szampanem. Poszła do łazienki zetrzeć plamę wodą i po chwili wróciła w całkowicie rozpiętej i jeszcze bardziej mokrej bluzce. Biały stanik podnosił i tak spory biust, niewiele zakrywając i efektownie eksponował go. Panowie gapili się na nią tak intensywnie…

    – Co oni? Wierzą, że stanik sam się rozepnie? – przez chwilę bawiło mnie ich podniecenie. Każdy trzymał kieliszek napełniony szampanem, ale widok nieco roznegliżowanej młodej kobiety zdominował ich percepcję. Inne bodźce już nie miały do nich dostępu. Poczułam się trochę nieswojo, poruszyłam się niespokojnie. Obawiałam się dalszego ciągu.

    – Zaraz się przebiorę – Daria uśmiechnęła się przepraszająco. Nie sprawiała wrażenia skrępowanej swym swobodnym ubiorem.  

    – Ależ nie ma takiej potrzeby! – zaprotestował  i poderwał się z fotela ich najbardziej wygadany kolega, Mirek. Podszedł i zaczął wygładzać jej bluzkę. Krople wody ścierał również z dekoltu. Chwilę później robił to językiem. Daria nie protestowała. Szeroko uśmiechnęła się i odchyliła głowę.

    Dwaj pozostali, wpatrzeni w nią, w milczeniu siedzieli w fotelu i na jej tapczanie. Niewiele brakowało, a mieliby pootwierane usta. Już spore wrażenie wywarła, wychodząc do nas z biustem ubranym w biały, ‘kusy’ stanik. Była opalona, więc kontrast jeszcze bardziej podkreślał jej walory.

    – Wiedziała o tym od początku… – uśmiechnęłam się w duchu i momentalnie przygasłam. – Jej właśnie o to chodziło! – dotarło do mnie. Poczułam uderzenie gorąca. To reakcja na nieprzyjemną wiadomość. Starałam się nie okazywać zdenerwowania, ale z rosnącym niepokojem przyglądałam się rozwojowi sytuacji.

    Tymczasem Mirek objął Darię i zaczął z nią tańczyć do muzyki z radia. Teraz lizał, całował jej szyję i kark. Coś szeptał do ucha. Poruszali się powoli, zmysłowo, muzyka w zasadzie była tylko tłem dla ich zachowania. Na pewno nie wsłuchiwali się w nią. Daria objęła go, znieruchomieli i całowali się. Kiedy się uwolnił od jej ust, pociągnął dziewczynę na tapczan. Kolega, Stanisław, szybko odsunął się na jego koniec. Przyjaciółka z gracją ułożyła się na wznak na swoim tapczanie. Mirek usiadł tuż przy niej, pochylił i znowu się całowali. Jednocześnie majstrował przy staniku i już po chwili wyciągnął go spod pleców dziewczyny. Wtedy wyprostował się i zsunął stanik z ramion i piersi.

    Jego koledzy, wychyleni ze swoich miejsc, w milczeniu wpatrywali się w obnażony biust, a Daria z uśmiechem szeroko rozłożyła ramiona.

    – Śmiała dziewczyna – zdumiona patrzyłam na nią szeroko otwartymi oczyma. – W ogóle nie czuje się skrępowana!

    Panowie byli zachwyceni nagim biustem. Szczególnie robił wrażenie na tle czterech ubranych osób.

    – Łał! Każdy chętnie pobawi się takim wspaniałym biustem! – komplementował ją podekscytowany Mirek. Chyba nie sądził, że dziewczyna tak łatwo da się nakłonić do rozebrania. – Niejedna kobieta może ci zazdrościć!

    – Ech! No, jest co podziwiać!

    – Świetne cycki! I jakie duże!

    – Mam nadzieję, że nie skończymy na podziwianiu, cha, cha!

    – Żal, że tyle dobra się marnuje, he, he!

    Też miałam okazję po raz pierwszy obejrzeć nagie piersi przyjaciółki. Faktycznie, były duże i mimo wykarmienia dziecka nadal dobrze się prezentowały. Zachowały jędrność, więc sterczały. Mirek ściskał je, prezentując kolegom.

    – Może ćwiczy? – zastanawiałam się. Wiadomo, że żadna nigdy wszystkiego nie powie innym. Z kolei moje piersi były znacznie mniej okazałe i nie tak jędrne jak jej. – No, wiek też robi swoje – usprawiedliwiałam się przed sobą.

    Mirek nie wytrzymał. Dwoma gwałtownymi ruchami ściągnął buty i położył się na Darię. Ona śmiała się głośno. Kiedy poczuła jego ciężar na sobie, najpierw szeroko rozsunęła nogi, a potem objęła go ramionami. Jej śmiech stopniowo cichł. Mężczyzna szarpnięciem podciągnął spódniczkę. Widziałam całe pończochy i kawałek ciała ponad ich zakończeniem. Jeszcze dojrzałam czarne, koronkowe stringi.  

    – Czyli jest kompletnie ubrana… – wyłącznie na swój użytek skomentowałam zjadliwie. Ot, taka mała przyjemność.

    Kochanek, opierając się na lewym przedramieniu, prawą dłonią rozpiął rozporek, wyjął sztywnego penisa ze slipek i odsuwając stringi, wsunął go do pochwy. Po uderzeniu bioder penis wbił się aż po nasadę.

    – Oooch! – krzyknęła. – Tyyy… – dodała znacznie ciszej rozmarzonym, niskim tonem.

    On nie zwracał uwagi na jej reakcję. Rytmicznie poruszał biodrami. Oboje byli tak podnieceni, że nie musiał nawilżać cipki ani penisa.

    – A może w łazience wysmarowała się lubrykantem? – przemknęła mi taka myśl.

    Daria obejmowała go rękoma, postękiwała coraz głośniej i właśnie objęła go lewą nogą. Prawa wbijała się w materac tapczanu. Mirek jeszcze mocniej uderzał biodrami. Daria jeszcze głośniej stękała. Pocałunkiem zatkał jej usta. Kiedy przestał ją całować, podniosła tułów, mocno obejmując kochanka, jęknęła przenikliwie i puściła go. Doszła. Padła na tapczan, rozrzucając ramiona. Głęboko i intensywnie oddychała. Piersi falowały. Powoli zmniejszało się napięcie mięśni. Rozluźniała się. W końcu oprzytomniała, otworzyła oczy i pogodnie uśmiechnęła się do Mirka. On cały czas rżnął ją.

    Jeszcze chwilę pracował biodrami. Zatrzymał się i wyszedł z mojej przyjaciółki. Stanął przy tapczanie, jednym kolanem oparł się o tapczan i rozpinał spodnie. Zsunął je wraz ze slipami aż do kostek. Teraz widziałam jego goły tyłek. Zdeprymowana odwróciłam głowę. Tylko ja tak zareagowałam.

    – To co? Będziemy się zmieniać? – rzucił w kierunku najstarszego z nich, Stanisława. W odpowiedzi mężczyzna kiwnął głową.

    W tym czasie Daria położyła się na boku i niecierpliwym ruchem sięgnęła po penisa.

    – Zachowuje się, jakby w domu pościła miesiącami! – ciągle byłam zaskoczona jej zachowaniem.

    Obciągała mu, kiedy do jej pupy przysunął się drugi z mężczyzn, ten najstarszy z nich, łysawy i z brzuszkiem. Stanisław. Już zdążył zdjąć buty, spodnie i slipy. Penis mu sterczał i wydostawał się z niego śluz. Zebrał wydzielinę i wtarł w cipkę.

    – Ale zabezpieczasz się? – zapytał niespokojnie.

    – Jasne – odpowiedziała wyluzowanym głosem.

    – No, myślę! – uśmiechnęłam się. – Tyle narzekała na temat pierwszej, niechcianej ciąży, że teraz jest ekspertką od zabezpieczeń. Wiedziałam, że kocha dzieciaka, ale ciąża ‘przytrafiła’ się w trudnym dla nich, finansowo, czasie. Zawsze się odgrażała, że drugie to „ona sama zaplanuje, bo na męża nie ma co liczyć”. Nie wnikałam w szczegóły tej opinii.

    Stanisław poklepał ją po pupie, lewą nogę w czarnej pończoszce położył sobie na ramieniu, prawą, ugiętą w kolanie, przesunął nieco wyżej w kierunku jej brzucha. I klęcząc, wepchnął członek do pochwy.

    – Mmm… – tylko w ten sposób zdołała okazać, obciągając Mirkowi, że odpowiada jej drugi penis w pochwie.

    Nie chciałam wierzyć w to, co widzę:

     – Mężatka, matka dzieciom, stabilna emocjonalnie, pracująca, rozsądna… Stuka się z trzema obcymi facetami! – analizowałam gorączkowo. Nadal nie byłam w stanie odezwać się. Nie wiedziałam, gdzie podziać oczy!

    Stanisław majstrował palcem przy jej odbycie. Chyba kręciła pupą, protestując przeciw takim praktykom, ale drugi kochanek też jej nie słuchał. Brał ją z równie dużym pożądaniem co pierwszy. Daria poruszała się na tapczanie w rytmie uderzeń jego bioder. Tak samo przesuwała się lewa pierś, aż złapał ją Mirek. Trzymał tylko brodawkę i ciągnął ją, wykręcał. Musiała czuć ból, ale nie protestowała.

    – Widocznie taka ‘wysublimowana’ pieszczota sprawia jej przyjemność – uznałam, obserwując reakcje przyjaciółki.

    Facet z uśmiechem bawił się brodawką i obserwował dziewczynę. Wyraźnie podniecony chciał usłyszeć jej jęki albo prośbę o przerwanie pieszczot. 

    Daria znowu głośno jęczała. Tym razem był to efekt spółkowania ze Stanisławem. Mężczyzna jeszcze pocierał jej łechtaczkę, głaskał pupę, wtykał palec do odbytu, muskał dół pleców, głaskał nogę. Dawał jej tyle satysfakcji! Spojrzała na niego z wdzięcznością. Mirek nie pozwolił jej przerwać obciągania.

    – Może też spróbujemy? – spytał mnie Bartek. Siedziałam na swoim tapczanie, więc usiadł obok mnie, objął ramieniem, a wolną dłonią złapał za pierś. Z uśmiechem patrzył mi w oczy. Po uścisku czułam, że nie chce słyszeć odmowy. Jego dłoń nie próżnowała. Właśnie wsunęła się pod bluzkę, za stanik i złapała drugą pierś. Dłonie miał spore, silne, ale delikatne w dotyku. Czułam jak brodawka reaguje na obcy dotyk. – Najpierw we dwoje, jeżeli tak wolisz. O! Fajne masz cycki. Jeszcze jędrne. Będzie się czym pobawić.

    – Eee, nie. Dzięki, raczej nie. Daria musi wam wystarczyć – starałam się zabrzmieć wesoło. – Ale chętnie popatrzę – uśmiechnęłam się pogodnie i próbowałam odsunąć. Bezskutecznie.

    – Ej! Dokąd? Nie uciekaj! – roześmiał się. – Nie musisz się krępować przy młodszej koleżance. Nam się podobasz – uścisk dłoni Bartka na piersi nie zmienił się. Bawił się brodawką. Z kolei drugą ręką objął mnie mocniej i z powrotem przyciągnął.

    Daria jęczała coraz głośniej. Stanisław też coraz głośniej sapał, silnie uderzając biodrami. Pocił się. Dziewczyna szamotała się, wyginała, napinała mięśnie, ale nie uciekała spod penisów. Po prostu zbliżało się drugie szczytowanie.

    – Widzisz? Koleżanka jest zadowolona z naszych starań – dłoń Bartka zdążyła opuścić moją pierś i wsunęła się pod spódniczkę.

    Z wrażenia zesztywniałam i zacisnęłam nogi. Patrzyłam na drugi tapczan i nic nie widziałam.

    – Spoko, tylko trochę ciebie rozgrzeję – Bartek nadal był stanowczy w uchwytach i nadal zwracał się pogodnym tonem. Jeszcze nie irytował go mój upór.

    – Co jest? Problemy z naszą damą? – Stanisław zatrzymał się, patrząc na nas.

    Daria cicho rzęziła. Chyba doszła. Nie pytałam. Mężczyzna wyciągnął palce z jej pupy, drugą dłonią macał jej pierś. Cofnął biodra i sterczący penis wypadł z Darii. Głośno westchnęła.

    – Zmiana – rzucił do Mirka.

    Ten po chwili wysunął się z jej ust, wrócił na poprzednie miejsce i ukląkł na tapczanie. Też założył sobie lewą nogę Darii na ramię i wszedł w nią. Cicho westchnęła i zacisnęła wargi. Mężczyzna zaczął powoli, ale rytmicznie poruszać biodrami. Palce prawej dłoni znalazły drugi otwór i dwa wsunęły się. Cofnął dłoń i wsunął trzy. Nie protestowała.

    – Posmakuj swojej pupci – Stanisław rzucił do Darii i wsunął w jej usta palce. Dziewczyna zaczęła je oblizywać. Tuż przed jej twarzą kołysał się sterczący, wilgotny penis. Złapała go i powoli masowała.

    – Bartek, zastąp mnie – rzucił Stanisław i wycofał się.

    Niewidzącym wzrokiem Daria spojrzała w naszym kierunku. Wciąż leżała na boku i cieszyła się z doznań, jakie zapewniał jej Mirek. Przymknęła oczy, zagryzła wargi, odrzuciła głowę do tyłu.

    Po chwili stanął przy niej nagi Bartek. Potrzebował zaledwie nastu sekund, żeby zdjąć buty, spodnie, koszulę i slipy.

    – No, obciągaj – zachęcił ją miękkim głosem i chwycił za włosy. Dziewczyn otworzyła oczy, spojrzała na niego, zadowolona z oględzin, uśmiechnęła się  i wzięła penisa w usta. Na pewno miał większego niż dwaj pozostali.

    Stanisław stanął przede mną. Przez moment stał i patrzył na mnie. Podniosłam wzrok, spojrzałam na niego i ponownie utkwiłam spojrzenie w drugim tapczanie.

    – Ciągnij, tylko solidnie – zażyczył sobie Stanisław. Złapał mnie za głowę i stanowczym ruchem wcisnął mi penisa do ust.

    Zaskoczył mnie swoim zachowaniem, więc dławiłam się i szarpałam. Chciałam cofnąć głowę. Próbowałam językiem wypchnąć penisa, który, rzeczywiście, był sztywny. Nic z tego, nie udało się.   

    – Spokojnie! Obciągaj! – rzucił groźniejszym tonem. W odruchu protestu chwyciłam go za ręce i chciałam odciągnąć, ale on był naprawdę silny. I jeszcze energiczniej poruszał biodrami.

    – Rucha mnie w usta! – zdumiałam się. Mocny uchwyt nie pozostawiał złudzeń. Uszczypnęłam go w rękę.

    Nie drgnął, ale jedną dłonią mocno przycisnął mnie do siebie. Członek w całości znalazł się w moich ustach. Drugą dłonią chwycił mnie za ucho i mocno pociągnął. Potem wykręcił mi ucho. Kiedy już bardzo bolało, puścił i uderzył mnie w twarz!

    Bartek od tyłu dosiadał Darii. Ona klęczała na tapczanie na czworakach, a on stał za nią i trzymał w pasie. Uginając nogi w kolanach potęgował ruchy bioder. Za każdym razem mocno wbijał w nią członek. Nadal obciągała Mirkowi. Z jej ust wyciekała ślina zmieszana ze śluzem. Krople spadały na pościel albo na dywanik. Piersi kołysały się zamaszyście. Dziewczyna pojękiwała głośno. Chyba nie zdawała sobie sprawy z tego, co się dzieje. Ale nie miała zamiaru protestować.

    – Więcej nie próbuj takich sztuczek, bo będę bardziej stanowczy! – ostrzegł mnie Stanisław i pchnął na tapczan.

    Zmęczona i przestraszona leżałam na tapczanie. Ciężko oddychałam. Nie tak wyobrażałam sobie przebieg tego spotkania. Za chwilę znowu był przy mnie.

    – Proszę, napij się! – po tych słowach przytknął butelkę do moich ust.

    Nie chciałam pić, ale nie o to byłam ‘proszona’. Mimo to próbowałam różnych sztuczek: zatkać wylot butelki językiem, odsunąć głowę, zacisnąć zęby. Zatkał mi nos i trzymał tak długo aż szyjka butelki wpadła w usta. Parę razy prychnęłam alkoholem, ale zatkał mi usta i musiałam kilka razy łyknąć płyn. Ponieważ drażnił mi gardło, więc po konwulsyjnych ruchach ciała, Stanisław zlitował się i odstawił butelkę. 

    Leżałam na wznak z rozrzuconymi rękoma, oddychałam jak po długim biegu pod górkę. Łapczywie łapałam powietrze i czułam, że coś jest nie tak. Nie miałam siły podnieść się. W końcu spojrzałam. Stanisław unosił moją nogę i ściągał mi majtki!

    – Nie! Proszę! Nie! – oponowałam słabo. Alkohol i mocowanie z nim wyczerpało mnie. – Zostaw mnie… – nie miałam dość siły, żeby podnieść się. Po kilku szarpnięciach majtki zawisły na jednej z moich szpileczek, a Stanisław przydusił mnie swoim ciałem. Nadal szamotałam się z nim, ale szybko słabłam. Byłam zmęczona, chciałam spać. Alkohol osłabił mnie. Kiedy leżałam na lewym boku, przytrzymał moją nogą i sprawnie wszedł we mnie!

    – W końcu skorzystasz z nas… – stęknął. – Niepotrzebnie się tak szarpałaś. Każda to lubi, tylko udaje nieprzystępną.

    Mówił i powoli poruszał się we mnie. Wygiął się i głębiej wbił penisa. Stęknęłam. Rytmicznie rżnął mnie. Macał piersi i bawił się włosami. Pieścił łechtaczkę. Leżałam bezwładna i stękałam. Nawet nie miałam siły otworzyć oczu.

    – Skorzystaj z okazji! Zobacz, jak bawi się twoja koleżanka – rzucił wesołym tonem. Przytrzymał mnie i ciągle tkwiąc w pochwie, położył się za mną. Teraz miał mnie w bocznej od tyłu. – Nieźle jest, co? – zaczął stękać, kiedy nie doczekał się odpowiedzi. Ruchał mnie w swoim tempie, raczej monotonnie, ale czasami unosił mi nogę i wtedy jeszcze przyśpieszał na kilka ruchów. Nie chciałam, ale jęczałam. Organizm doceniał jego starania.

    Daria siedziała odbytem na członku Bartka, a Mirek ruchał pochwę i jeszcze trzymał jej nogę. Dziewczyna rzucała głową na boki, stękała, pojękiwała. Jeżeli miała dość siły, obejmowała kochanka. Piersi i tłuszczyk drżały przy uderzeniach bioder Mirka. Dziewczyna fryzurę miała w nieładzie, na ustach ślady śluzu, a skóra ładnie połyskiwała od potu. Jej stopy unosiły się i opadały w rytm uderzeń penisa w pochwie.

    – Jeszcze! Jeszcze… Mocniej! – tyle potrafiła wystękać. Dłonią dociskała jego pośladki. Wydawała się nienasycona.

    Kiedy zmęczyli się, zmienili pozycję. Teraz Bartek ruchał ją na boku od tyłu, a Mirek klęczał i ruchał w pochwę. Daria kwiliła z rozkoszy i na wszelki wypadek wbiła twarz w pościel. Dochodził tylko stłumiony jęk.

    Kiedy znowu spojrzałam, Daria ujeżdżała i całowała Bartka, a Mirek ruchał odbyt. Bartek również zajął się „tańczącymi” piersiami. A mnie było tak lekko…

    – Nie ma Stanisława? – zdziwiłam się.

    A on właśnie podszedł do nich, stanął przy głowie Darii i pociągnął ją za włosy. Trochę skręcił jej głowę do siebie i od razu zrozumiała. Uśmiechnęła się, otworzyła szerzej usta i pochłonęła jego penisa. Energicznie poruszała głową.

    – Zrobiła to bez przymusu! – dziwiłam się. Patrzyłam przez chwilę. Daria była ruchana przez trzech mężczyzn jednocześnie. Pierwszy raz widziałam taką scenę. Cała czwórka była zadowolona z przebiegu zabawy. Daria znowu jęczała, liżąc członek. Mężczyźni podzielili się piersiami.

    Kiedy znowu otworzyłam oczy, Daria siedziała odbytem na innym penisie. Teraz ustawili się w poprzek tapczanu. Kto był w jej pochwie, a kto w ustach… Taka informacja już zdecydowanie przekraczała granice mojej percepcji.

    Kolejne przebudzenie i widzę Darię leżącą na wznak ze śladami spermy na twarzy. Jeden z mężczyzn masuje penisa i właśnie się spuszcza na twarz stękającej blondynki. Trzeci rucha jej odbyt, a szyjką butelki po szampanie rucha pochwę. Chyba tak było… Zasnęłam. Niczego więcej nie zapamiętałam.

    Obudziłam się około 9. Nie czułam się najlepiej, ale po którejś próbie zwlekłam się z łóżka, rozebrałam, robiąc „gniazdo” i poszłam pod prysznic. Nie miałam majtek, ale jeszcze pamiętałam, dlaczego. Zaschnięty śluz na ustach też kojarzyłam.

    – Stanisław – warknęłam tonem, który każdego zniechęciłby do amorów. Bluzkę i stanik też miała rozpięte i pogniecione, ale tego już pamiętałam. – Jeszcze któryś dobierał się do mnie? – Zanim weszłam pod prysznic, siadłam na klozecie i wydaliłam resztę spermę. Później sprawdziłam. W pościeli też jej trochę zostało. I na twarz. I we włosach też.

    – Czyli przynajmniej jeszcze jeden z nich mnie wyruchał – skonstatowałam zdegustowana. Wiedziałam, że za dużo wypiłam i wykorzystali to. Odbyt też mnie bolał.

    Daria jeszcze spała. Zupełnie naga. Między nogami tkwiła butelka po szampanie. Coś mnie tknęło. Wzięłam iPada i zrobiłam jej kilka zdjęć. Odwróciła się. Widziałam nagą Darię. Pokazywała gołe piersi i butelkę wetkniętą w odbyt. Teraz dotykała jej dłonią.

    – Czyli coś jeszcze pamiętam – mruknęłam i pstryknęłam kilka zdjęć.

    Daria zaczynała budzić się, więc szybko schowałam tablet do torebki. Ciężko szła nam rozmowa. Biedna dziewczyna musiała wypić parę łyków wody, zanim zaczęła mówić. Rozkręcała się powoli. Ożywiła się dopiero, kiedy spojrzała na zegarek i przypomniała sobie, gdzie jesteśmy.

    – Cholera! A wiesz, wczoraj miałam ochotę polizać się z tobą!

    – Co?! Jak?! Gdzie?!

    – Wszędzie! – roześmiała się głośno i klęcząc, lubieżnie przeciągnęła. Poruszyła piersiami, przeciągając się. Ponieważ nie zareagowałam, sięgnęła po butelkę i szyjką masowała łechtaczkę. Wyzywająco patrzyła na mnie.

    Podejrzewam, że gdybym wtedy do niej podeszła, a jeszcze nie byłam kompletnie ubrana, to w ogóle nie poszłybyśmy na śniadanie.

    – No, nieźle się potem rozkręciłaś! – śmiała się Daria, poprawiając włosy. – Ależ z ciebie była diablica! Nic, tylko brać, jak daje! Nawet proponowali ci weekend we czworo! – chichotała. – Chociaż jeszcze sugerowali posiłki w postaci dwóch kolegów, chi, chi…

    – Daj spokój! Nigdy nie chcę do tego wracać – definitywnie ucięłam temat.

    W niedzielę ostatnie przyszłyśmy na śniadanie. Ledwie zdążyłyśmy. Seks i alkohol wyczerpały nas, więc obie byłyśmy zmęczone i chyba na kacu. Chociaż tylko we mnie wmuszono sporo alkoholu. Z kolei Daria była bardzo zadowolona i w dobrym humorze. Czasami wspominała, jak świetnie się bawiła. Nie podejmowałam tematu. Po facetach nie było śladu. Daria twierdziła, że pożegnali się i wyszli „nieco później”.

    – Ty już spałaś – machnęła na mnie ręką.

    Fakt, niewiele pamiętam po tym, jak dosiadł mnie Stanisław. Przy pakowaniu stwierdziłam, że zabrał mi również majteczki.

    – Pewnie zbiera takie trofea zaliczonych kobiet – mruknęłam do siebie.

    Od Darii nie dowiedziałam się zbyt wiele o przebiegu nocy, bo nigdy jej o to nie zapytałam. Dlatego nie dowiedziałam się, czy jeszcze któryś skorzystał ze mnie. I nie chciałam wiedzieć. Ona jakoś nie kwapiła się do opowiadania swoich przeżyć, a ja jej nie zachęcałam. Podejrzewałam, że dla niej najważniejsze było moje milczenie w obecności męża. Ale wiem również, że spotykała się z tymi trzema facetami, bo pilnowałam jej dziecka, kiedy ona znikała na noc. Bodajże po roku, albo po prawie dwóch latach, ich znajomość umarła śmiercią naturalną, jednak Daria nadal spotykała się z innymi mężczyznami. Oczywiście, wyłącznie pod nieobecność męża.

    K O N I E C

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Tomnick
  • Kasia i Reks cz.2

    W sypialni mama uklękła i spuściła szorty swojego syna do kostek i pomogła mu się ich pozbyć. To co zobaczyła bardzo miło ją zaskoczyła. Ostatni raz widziała go kiedy miał 8-9 lat. Teraz to był fantastyczny młody kutas wyprężony i lekko drgający. Kiedy ujęła go w dłonie aż zadrżał z podniecenia. W ustach smakował wybornie chociaż czuć go było lekko nasieniem. Najpierw delikatnie pieściła jego czerwoną główkę by pomalutku wsuwać go coraz głębiej do swych ust. Wiedziała że długo nie wytrzyma bo po chwili poczuła mocne uderzenia jego nasienia w podniebienie. To była smaczna młoda sperma którą z przyjemnością połknęła. Uśmiechnęła się zachęcająco i pomagając mu wstać popchnęła na łóżko by położył się na plecach. Kładąc się na nim pocałowała go delikatnie a następnie spojrzała w dół i jak się spodziewała jego kutas znowu stał jak świeca. Delikatnie usiadła na nim wprowadzając w siebie. Kiedy był w środku jego zachwyt tym faktem był bezgraniczny. Jeszcze nigdy nie kochał się z kobietą i to gdzie teraz trzymał swojego kutasa powodowała ogromne szczęście na jego twarzy. Bujała się chwilę na nim po czym zeszła z niego i położyła się na plecach by teraz on był tą stroną aktywną. Delikatnie pomogła mu wejść i teraz czuła i widziała jak jego członek rytmicznie wsuwa i wysuwa się z niej. Przyjemność narastała powoli i pomyślała że zaraz uda jej się dojść o ile jej młody kochanek wytrzyma. Leżał na niej całym ciężarem, trzymał mocno za ramiona i ruchał z całą mocą. Kiedy poczuła trykanie do środka to był właśnie ten dodatkowy impuls na który czekała i doszła. To było niesamowite pomyślała i w podzięce pocałowała synka. Jeszcze chwilkę w niej pozostawał a po chwili wysunął się i położył głowę na jej brzuchu, patrząc jak urzeczony na jej cipkę. Wreszcie najpierw pocałował ją w cipkę a potem w policzek, wstał i poszedł do łazienki wziąć prysznic. Mama poczekała na syna aż wyjdzie po czym też wzięła szybciutki prysznic. Rex kręcił się koło niej ale tym razem nie była zainteresowana jego usługami. Ubrana jedynie w krótki podkoszulek zeszła na dół zrobić śniadanie. Paweł siedział ubrany w szorty i podkoszulek podpijając colę. Uśmiechnął się do niej, wstał i całując podziękował za lekcję seksu i wszystkie przyjemności z tym związane. Nazajutrz ledwie za ojcem zamknęły się drzwi już był przy niej i przywarł do niej całym ciałem całując w usta. Ciągle jeszcze robił to nieporadnie ale miało to swój urok no i wspaniale pachniał młodością. Kutas tworzył na jego szortach spory namiot i czuła go kiedy do niej się tulił. Ręce obmacywały ją po plecach i pośladkach. Ukląkł i zsunął jej majtki a ustami dopadł jej waginy. Wsadzał język do środka, pieścił i smakował zachwycając się nią. Poprosił ją by się odwróciła i pochylona pozwoliła mu wejść troszkę mu pomagając. Posuwał ja z młodzieńczym wigorem sprawiając dużą przyjemność. Oczywiście szybko doszedł spuszczając się do środka co i dla Kasi było stymulujące osiągając orgazm. Zadowolona wytarła się papierowym ręcznikiem i podała drugi kawałek synowi aby się ogarnął. Może coś zjemy? Zapytała uśmiechając się. Po śniadaniu Paweł ubrał się i poszedł do szkoły. Kasia zrobiła rutynowe porządki w domu i przypinając smycz do obroży Rexa poszła z nim na spacer. Miała takie miejsce gdzie rzadko ktoś chodził i lubiła tam przebywać. Zdarzyło się nawet kiedyś że uległa pokusie i pozwoliła się pokryć Reksowi. Dzisiaj czuła się już zaspokojona ale nie wykluczała że może…. Miała mały kocyk i w miejscu ustronnym na niskiej trawie rozkładała go by się położyć. Od zawsze lubiła pokazywać swoje ciało. Teraz też mimo czterdziestki była w dobrej formie ciągle szczupła zgrabna z fajnymi cyckami i długimi nogami. Urody też jej nie brakowało a długie blond włosy sprawiały że wyglądała młodo i powabnie. Pomyślała że rozbierze się do naga i pospaceruje sobie po okolicy z Reksem. Czuła podniecenie i chociaż okolica była daleko od zabudowań zawsze mógł się niespodziewanie pojawić ktoś. Chodziła swoimi dróżkami na których bardzo rzadko spotykała kogokolwiek. Kiedy przechodziła koło leśnego jeziorka usłyszała że ktoś się kąpie. Ostrożnie podeszła i zobaczyła że to młoda dziewczyna. Nakazała Reksowi się położyć a sama skryła za szerokim drzewem. Po chwili zobaczyła ją jak wyszła z wody. Ona również była nago toteż Kasia już się nie chowając pokazała się. Dziewczyna widząc że Kasia też jest nieubrana zapytała czy zamierza się kąpać. Nie, odparła spaceruję sobie z psem. Dość odważnie, przyznała dziewczyna. Tak w ogóle to jestem Iga a ja Kasia przedstawiły się sobie i podały dłonie. Iga miała nie więcej niż 16 lat, była dość szczupła, rude włosy zawiązanie w toczek, spore piersi i zarośnięte rudymi włosami łono. Przyglądała się Kasi i pochwaliła jej figurę. Poczochrała Reksa po głowie. Reks wykorzystując sytuacje że dziewczyny rozmawiały wsadził łeb między uda dziewczyny i liznął ją w cipkę. Zaskoczona odskoczyła i powiedziała że widziała jak jest seksualnie pobudzony. Widziała mimo chodem że mu kuśka wysunęła i sterczała. Może to nie przyzwoite co powiem powiedziała ale to było podniecające. O tak, powiedziała Kasia Reks potrafi sprawić sporo przyjemności. Naprawdę? Jasne wiele razy mnie zaspokajał i to niekoniecznie samym językiem. Serio? Kiedyś nawet myślałam o tym ale nie mam psa i i trochę się boję że mnie zrani, powiedziała Iga. Psy są bardzo delikatne a ich członki naprawdę dobrze pasują do naszych cipek. Poza tym nie ma zagrożenia ciążą. Myślisz że Reks chciałby spróbować ze mną. Przekonaj się i pozwól mu się wylizać. Trochę niepewnie rozsunęła uda a Reks z ochotą wsadził łeb między jej młodziutkie nogi. Podniecona z wypiekami na twarzy spytała czy ma się ustawić jak suka. Jeśli tylko chcesz, zrób to. Klękła oparła się na łokciach a tyłek wystawiła zachęcająco dla Reksa. Reks bardzo sprawnie podszedł od tyłu polizał jej zarośniętą cipkę i obejmując przednimi łapami jej biodra z dużą wprawą wsadził jej kutasa do cipki. Iga lekko westchnęła kiedy wszedł i już po chwili współpracując z Reksem oddawała się swojemu czteronożnemu kochankowi. Kasia widziała jak twarz jej tężeje, napina się i już wiedziała że zaraz dojdzie. Po chwili ulga i zadowolenia potwierdziło to czego się domyślała. Reks przyspieszył i on też po chwili zaprzestał ja ruchać. Trwał tak chwilę i jak to miał w zwyczaju odwrócił się do niej tyłem. Zaskoczona Iga nie wiedziała co się dzieje ale Kasia zaraz ją uspokoiła że to absolutnie normalnie i za chwilę Reks ja uwolni. Kasia podeszła do niej pogłaskał ją po policzku i delikatnie pocałowała w usta. Fajna jesteś mała, powiedziała. Jeszcze chwilkę czekała i Reks mógł ją uwolnić. Dziewczyny żeby się odświeżyć weszły do wody dla ochłody i trochę popływać. Kasia po wyjściu na brzeg nie miała ręcznika więc wytarła się w ręcznik Igi. Powiedziała że wróci do miejsca gdzie ma swoje ubranie i telefon. Iga powiedziała że będzie jej towarzyszyć jeśli się zgodzi. OK powiedziała Kasia. Iga zapakowała swoje ubranie do plecaczka i obie ciągle nagie poszły do miejsca gdzie Kasia zostawiła swoje rzeczy. Po drodze rozmawiały, gdzie mieszkają i co robią a Reks machając ogonem im towarzyszył co chwilę spoglądając to na jedną to na drugą. Kiedy doszły do jej tajemnego miejsca obie ubrały się i spacerkiem wróciły do domu. Okazało się że Iga mieszka na tej samej ulicy tylko na początku a Kasia na końcu dlatego mogły się nigdy nie spotkać. Poza tym to jednak różnica pokolenia i nie to samo środowisko. Chodzi do tego samego liceum co Paweł tylko do klasy humanistycznej. Znają się z widzenia. Kasia zaprosiła ją do siebie na herbatę i kanapkę bo obie były bardzo głodne. Reks również dostał coś do jedzenia i merdając ogonem pałaszował. Iga przyznała się że bardzo lubi seks. Cnotę straciła w wieku 15 lat ze swoim starszym kuzynem nad morzem kiedy była na wczasach z rodzicami. Od tego czasu kochała się jeszcze z dwoma chłopakami i starszym sąsiadem który wiele ją nauczył. Zdarzyło się też kiedyś z koleżanką i też było fajnie. Zajadając kanapki rozmawiały o wszystkim i o niczym. Wymieniły się telefonami i Iga poszła do siebie.

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Tiba 40
  • Ogien

    W drodze do hotelu tylko delikatnie drżała. Przed drzwiami jego pokoju dygotała już zupełnie. W głowie szumiało jej tysiące myśli, ale żadnej z nich nie mogła się złapać.

    Wstrzymała oddech i zapukała cicho. Czekał na nią i otworzył natychmiast. Trzymał rękę na klamce i patrzył jej w oczy. Potem omiótł spojrzeniem całą jej postać, jakby sprawdzał czy to na pewno ona. Albo oceniał, czy warta jest tego spotkania… Ujął delikatnie jej dłoń i musnął palce ustami. Wciągnął ja za rękę do pokoju i zamknął drzwi.

    – Cześć, mała. 

    Stała jak sparaliżowana, opierała się plecami o ścianę żeby nie stracić równowagi, a on nadal trzymał jej rękę. Nie mogła wydusić z siebie nawet jednego słowa. Nie umiała też powstrzymać uśmiechu. Kąciki ust żyły swoim życiem i nie chciały jej słuchać. Patrzyła prosto w jego oczy, próbując odgadnąć ich kolor. Ale, podobnie jak poprzednio, miał tak ogromne źrenice, że nie mogła dostrzec nic więcej poza czarną taflą, w której coraz bardziej tonęła.

    Chciała mu tyle opowiedzieć… o wszystkich swoich emocjach, o strachach i pragnieniach i o fantazjach, które zawładnęły nią po ostatnim spotkaniu. Tyle razy układała w myślach swoją opowieść… Ale w tej chwili była w stanie wyszeptać jedynie krótkie, zachrypnięte

    – Chcę…

    – Czego dokładnie chcesz? – zapytał przesuwając dłonią po jej twarzy.

    – Ciebie chcę. – zamknęła oczy, wtuliła twarz w jego szyję i chłonęła zapach. Nowy, a jednak znajomy. Uspokajający i podniecający równocześnie. Powoli udawało jej się uspokoić oddech.

    – Tylko się nie zakochaj…

    – Nie planuję się z tobą zestarzeć tylko bzykać. – wyszeptała mu wprost do ucha.

    – Na pewno? – ujął jej twarz w dłonie i całował usta, czule i powoli.

    Nic nie jest na pewno i to kompletnie nie ma znaczenia – pomyślała i przywarła do niego całym ciałem, najbliżej jak się dało. Na sekundę oderwał od niej usta, podniósł ją, by mogła opleść go nogami w pasie, podtrzymał za pośladki i delikatnie przeniósł na hotelowe biurko. Palcami dotykał jej szyi i ramion, raz po raz sięgając za dekolt koszulki. Patrzył za swoimi dłońmi, jakby był zdziwiony tym co robią i gdzie są.

    – Ogień – wyszeptała patrząc na niego.

    – Proszę? – spojrzał na nią zaskoczony, ale nie przerwał delikatnej pieszczoty.

    – To jest taki ogień, którego nie da się ugasić. Musi sam się wypalić.

    – Myślisz, że kiedyś się wypali?

    – Nie wiem, nie chcę wiedzieć. Na razie hajcuje jak fabryka zapałek, a Ty podlewasz ją jeszcze benzyną.

    Uśmiechnął się i wpił w nią ustami. Nachalnie, brutalnie, słodko.

    – Patrz na mnie!

    Znów całkiem sparaliżowana i bezwolna otworzyła powoli oczy i kolejny raz utonęła w czarnej otchłani… Całował ją łapczywie i rozpinał guziki jej bluzki. Stęsknione ręce wędrowały po jej ciele, co raz przyciskając skórę, jakby ciągle było mu mało. Całował ją całą – usta, twarz, szyję, piersi, brzuch… nie ominął żadnego skrawka gołego ciała. A ona oddawała te pocałunki, mrucząc cicho w tych krótkich momentach, kiedy mogła złapać oddech. Z całej siły przyciągała go do siebie jedną ręką, palce drugiej zanurzyła w jego włosach. Wyglądała, jakby miała nad nim kontrolę, ale zupełnie nie panowała nad sytuacją i swoim ciałem.

    Kiedy przyssał się do jej sutka wydała z siebie przeciągły jęk… Zamknęła oczy i odbierała jego obecność pozostałymi zmysłami. Nic innego się nie liczyło. Widziała ciemność, ale całym ciałem czuła jego dotyk. Usta delektowały się smakiem. Czuła mieszaninę zapachów – jego, własnego i tego pożądania, które odjęło im rozum. Słyszała jego pocałunki i swój przyspieszony oddech. Czuła, jak mocno bije jej serce. Jak rozgrzane ciało jednocześnie drży z podniecenia, zimna i strachu. Pod palcami czuła fakturę jego delikatnej skóry i sprawdzała miękkość ust. Okruch myśli poświęciła na zastanowienie się, czy można w tym utonąć i już nie wrócić…

    Spróbowała jednak wrócić na chwilę do rzeczywistości. Spojrzała na niego i zalała ją fala emocji – ekscytacji, podniecenia i tego samego strachu.

    Nie istniejesz. To niemożliwe. Ty nie istniejesz, a mnie tu nie ma. To nie ja tu jestem. To się nie dzieje! – myślała. 

    – Naprawdę tu jesteś? – zapytała cicho 

    – Jestem. – wyszeptał i odgarnął włosy z jej twarzy. 

    – Boję się, że znikniesz…

    – Mówiłaś, że małe banie jest fajne? – pocałował ją delikatnie i spojrzał w oczy. A ona natychmiast je zamknęła i znowu straciła całą swoją odwagę, a z nią zdolność składnego wypowiadania się. W myślach wszystko było takie proste! Strach, że znikniesz nie jest fajny. Nie lubię go. Nie chcę, żebyś znikał! Tylko dobre małe banie jest fajne. Takie, kiedy mnie onieśmielasz, kiedy paraliżujesz, a ja nie mam pojęcia co się wydarzy i tracę kontrolę nad sytuacją. Najbardziej, kiedy TAK patrzysz i naprawdę nie wiem, co zrobisz za chwilę…

    Wyczytał emocje z jej twarzy i przytulił mocno

    – Chodź tu maleńka, nie bój się. Jestem. Cały twój. – zdjął jej bluzkę i rozpiął stanik – I tym razem nie będę kazał ci czekać przez cały tydzień. – zadrżała na te słowa i poczuła jak ciepło zalewa ją od środa. Korzystając z krótkiej chwili, w której jej nie całował, próbowała ściągnąć z niego koszulkę. Pomógł jej wyplątać się ubrania i przywarli do siebie mocno, jakby czerpali siłę z każdego fragmentu nagiej skóry, którym mogli się dotykać. Po paru chwilach odepchnęła go delikatnie i zeskoczyła z biurka. Odwróciła oboje tak, by teraz on opierał się o mebel i zaczęła odpinać pasek jego spodni. Próbował jej przeszkodzić, ale położyła jego dłonie na swoich pośladkach. Kiedy uporała się z paskiem zaczęła walczyć z guzikiem i rozporkiem. Z jakiegoś powodu nie był z tego zadowolony, więc dla odwrócenia jego uwagi wróciła do pocałunków. Całował fenomenalnie. Spokojnie, pewnie i zachłannie jednocześnie. Bajka…

    Wsunęła dłonie pod jego jeansy i najpierw ostrożnie, a z każdą chwilą coraz śmielej, przesuwała palcami po jego biodrach. W końcu ścisnęła dłońmi twarde jak kamień pośladki i pomyślała, że to strasznie fajnie, że on ćwiczy… Jedną ręką wróciła do góry, na jego klatkę i brzuch. Centymetr po centymetrze badała fakturę skóry i kształt mięśni. Sprawiało jej to niebywałą frajdę… Sprawdzała, które miejsca mocniej reagują na dotyk. Odkryła, że najbardziej wrażliwy jest brzuch – tuż nad linią, którą wyznacza bielizna. I niżej…

    Opuszkami palców czytała jego tatuaż – kilka linii wciąż pozostawało wypukłych. Większość rysunku była jednak idealnie gładka i niezwykle delikatna. Jak skóra na całym jego ciele. Druga dłoń wciąż krążyła między nim, a materiałem spodni. Palce raz po raz wsuwała pod bieliznę, jakby chciała go sprowokować. W końcu zdecydowała się zsunąć jego spodnie niżej i powoli przed nim klęknęła. Gładził jej ramiona i szyję i patrzył z góry z satysfakcją…

    Na przemian delikatnie głaskała i drapała jego uda. Na wierzchu, gdzie łatwo wyczuć mięśnie, wkładała w pieszczoty więcej siły. Wewnętrzną stronę ud muskała ostrożnie i tylko czasem zaskakiwała go lekkim uszczypnięciem. Im wyżej była jej dłoń, tym wolniej i precyzyjniej się poruszała. Czasem czuł tylko ruch powietrza, a czasem zdecydowany dotyk. Przesuwała palcami po jego skórze, tuż przy materiale majtek, aż w reszcie i je powoli zsunęła na podłogę. Na jej twarzy pojawił się nowy uśmiech. Ale on zaskoczył ją, zakrywając się dłonią i mówiąc:

    – Nie pytałaś o zgodę.

    – Hej, ty też nie pytałeś! – odskoczyła od niego oburzona, w sekundę przypominając sobie, co ostatnio wyprawiał swoim palcami… i językiem. Poczuła znajomy, przyjemny dreszcz i złość szybko minęła.

    – Ja nie pytałem cię o zdanie, to fakt. Ale zgodę, wybacz, miałaś wypisaną na twarzy! – Nadal nie chciał zabrać ręki, doskonale wiedząc jakie ona ma plany. Droczył się z nią, uśmiechając szyderczo.

    – Formalista!

    – Musisz poprosić… – powiedział stanowczym tonem i zamarł w oczekiwaniu.

    Świnia. Doskonale wie, że nie przejdzie mi to przez gardło. Robi to specjalnie! Pastwi się…

    Zamknęła oczy, zebrała się w sobie i wycedziła na jednym wdechu:

    – Szanowny panie, czy mogę prosić o oficjalną zgodę na zrobienie panu loda?! – płonęła ze wstydu i pożądania. Wiedziała, że teraz już nie może się wycofać i zgodzi się na wszystkie stawiane przez niego warunki.

    – No nie wiem… – nadal się z nią droczył.

    – Czy naprawdę mam dołączyć wniosek formalny i cztery zdjęcia?? – jej oczy ciskały piorunami.

    – A będą nagie?! – śmiał się z tej słodkiej awantury, aż w końcu ulitował się nad nią. Złapał ją mocno za włosy, przyciągnął stanowczo. i precyzyjnym ruchem wsunął penisa w jej usta. Zrobił to tak szybko, że na początku nie wiedziała co jest grane, ale już po chwili zmrużyła oczy i poddała się delikatnym ruchom jego dłoni. Nadal trzymał ją za włosy, powoli kierując ją w przód i w tył, co jakiś czas robiąc tylko krótką pauzę. Wykorzystywała te momenty by uwolnić jego członka z ust i drażnić językiem sam czubek. Dłonie znowu prowadziła po jego udach, raz po raz muskając palcami jądra. Miała nadzieję, że to co robi podoba mu się, ale nie chciała jeszcze kończyć zabawy. Kiedy zamarł w napięciu odsunęła się i spojrzała wyczekująco.

    – Strasznie długa ta gra wstępna – powiedział i pomógł jej wstać. Wyplątał się z reszty swoich ubrań i poprowadził ją za rękę w stronę łóżka. Popchnął ją, by upadła plecami na pościel. Kolano wsunął między jej nogi i oparł się rękami o materac obok jej ramion tak, by nie miała się jak wydostać.

    – Co Ty mi robisz? – zapytał cicho patrząc jej w oczy tak intensywnie, że czuła wiercenie w brzuchu. Podniosła się nieco, by go pocałować. Trwali tak przez chwilę, aż opadła z powrotem w pościel. 

    – Masz pecha. Kręcą mnie tatuaże, brody i góry w tle.

    – O, to jakaś reguła?

    – To bez znaczenia… pasujesz. Idealnie. – z powrotem przywarła do niego ustami. Podsunął do góry jej spódnicę w marynarskie pasy i, śmiejąc się w duchu, skomentował:

    – Nadal nie rozumiem skąd te góry…? – znacząco spojrzał na wzór kotwiczek na stringach, a palcami zaczął pieścić jej skórę wokół materiału.

    – Morze ma sens tylko wtedy, kiedy to ja na nim jestem. Czekanie, aż ktoś stamtąd wróci, to koszmar. – patrzyła na niego uważnie i próbowała nie przestawać, mimo intensywnych doznań pod spódniczką.

    – Ale czemu góry? Zamyśliła się.

    – Bo są ogromne, imponujące i cholernie niedostępne. 

    – I też można stamtąd nie wrócić… – zauważył przytomnie.

    – To prawda. Niestety, większość znanych mi brodatych z górami w tle poszła wspinać się gdzieś w pizdu, skakać ze spadochronem, albo łazić po linach między kominami elektrowni.

    – Nooo, całkiem nieźle! – ocenił z uznaniem kolegów po fachu. 

    – Nie bardzo. Mam cholerny lęk wysokości. Na szczęście oni nie mieli tatuaży… – uśmiechnęła się szyderczo i korzystając z chwili nieuwagi obróciła go na plecy. Przytrzymała go przez chwilę pod sobą, po czym zeszła z łóżka. Zdjęła spódnicę i tenisówki. Cały czas patrząc mu prosto w oczy usiadła na nim, obejmując kolanami jego biodra. Wyprostowała się, ujęła jego dłonie i bardzo powoli położyła je na swoich piersiach. Przymknęła oczy i rozkoszowała się przez chwilę zadawaną przez niego pieszczotą. Była strasznie ciekawa, jak to będzie. Co on zrobi. Czy będzie delikatny? Brutalny? Zaskakujący?

    Był zachłanny, spokojny i pewny siebie. Jak przez cały czas. W sam raz. Dotykał palcami jej piersi, brzucha i ud. Sprawdzał, na jaki dotyk reaguje i gdzie jej skóra jest bardziej wrażliwa. Teraz już nie patrzył jej w oczy – przyglądał się ciału, jakby uczył się go na pamięć. Pochyliła się nad nim i zaczęła całować jego szyję. Zamruczała, gdy przesunął swoje dłonie na plecy, a potem ścisnął pośladki. Jej rozpuszczone włosy łaskotały go w twarz, ujął je więc szybko w dłoń i odciągnął ją od swojej szyi. Przez chwilę znów patrzyli na siebie, aż wpił się w jej usta tak mocno, że straciła oddech. Puścił włosy i jeszcze raz wbił palce w jej pośladki.

    Przyciągnął jej biodra do swoich i wcisnął się w nią celując idealnie tak, by wydała z siebie przeciągły jęk. Zamknęła oczy, oparła dłonie o jego brzuch i rozpoczęła delikatne falowanie… Poruszała się w swoim tempie, a on jej nie przeszkadzał. Patrzył tylko z satysfakcją na drżenie jej ust i ciało, które spinało się coraz mocniej. Z każdą chwilą oddychała głębiej i szybciej, aż nagle zupełnie przestała… wyciągnęła się jak struna, odchyliła do tyłu i zawyła, niemal jak zwierzę. Przytrzymał ją, by nie straciła równowagi i odczekał jeszcze przez moment, w którym czuł, jak ona w środku pulsuje.

    Powoli przyciągnął ją do siebie i objął ramionami. Widział, że potrzebuje chwili, by dojść do siebie i, że musi teraz czuć się bezpiecznie. Głaskał jej włosy, delikatnie całował twarz i nadal mocno przytulał. A ona leżała na nim z zamkniętymi oczami, powoli wyrównując oddech. W końcu podniosła głowę i spojrzała na niego…

    – oj – powiedziała speszona, jakby wstydziła się tego, jak bardzo się przed nim otworzyła i co właśnie widział.

    – oj?! – zapytał zaskoczony i lekko rozbawiony. – Oj będzie zaraz, jesteś gotowa? 

    – uhm – mruknęła lekko przestraszona, ale też ciekawa i podekscytowana. Miała wrażenie, że – w przeciwieństwie do niej – on dokładnie wie, co robi…

    Usiadł na łóżku i podniósł ją tak, by klęknęła przed nim. Oparł jej ręce o ścianę nad wezgłowiem, klęknął za nią, a swoje dłonie położył na jej biodrach i mocnym ruchem pociągnął je do tyłu. Teraz miał idealny widok na jej wypiętą pupę i plecy wygięte w łuk. Przesuwał dłońmi po ciele, którego z tej perspektywy nie miał wcześniej okazji oglądać. Prawą dłonią zatoczył kilka kółek na pośladku, aż w końcu uderzył w skórę otwartą dłonią. 

    – Auu! – jęknęła zaskoczona i zerknęła na niego przez ramię. 

    – To za to, że przeszkadzasz mi w pracy. – powiedział, a ona schyliła głowę w geście przeprosin, po czym wyprostowała się znowu. Uderzył jeszcze raz. 

    – Auu! – jęknęła głośniej, bo za drugim razem ból był bardziej odczuwalny. 

    – A to za to, że jesteś zazdrosna. Nie powinnaś – powiedział i tą samą dłonią powędrował do przodu. Palcami odnalazł jej nabrzmiałą łechtaczkę i już wiedział, jak znowu doprowadzić ją do ekstazy… Lewą dłonią objął ją i przytrzymał. Musiał trzymać mocno, bo wiła się i szarpała, ale tym razem nie pozwolił jej skończyć… Znów ujął w dłonie jej biodra i przyciągnął je do siebie. Palce skierował pomiędzy jej pośladki… po wszystkim, co się do tej pory wydarzyło wiedział, że jest tam bardzo mile widziany – kierując penisa dłonią wsunął się do środka i poczuł, jak bardzo jest tam gorąco. Z całej siły opierała się o ścianę, gdy na nią napierał. Nadstawiała się gdy w nią wchodził i łapała powietrze, gdy wychodził.

    Każdy jego powolny i pewny ruch przyprawiał ją o dreszcze. Miała wrażenie, że w jednym tylko punkcie uruchamia serię impulsów, poruszających całe jej ciało… Najpierw przytrzymywał ją za biodra, potem przełożył ręce do przodu – jedną ściskał na przemian jej piersi, drugą przyciągał ją do siebie, nie pozwalając wypaść z nadanego tempa.

    Znów napięła się i wyprostowała, oddech ustał, a z jej ust wydobył się jęk… Wtedy i on odpuścił – przytulił się do niej całym ciałem, zamknął oczy, poruszył się ostatni, najmocniejszy raz i strzelił… Opadła na łóżko oddychając ciężko, zwinęła się w kulkę i czubkami palców dotyknęła jego ciała, upewniając się, że naprawdę tu jest. Patrzyła na niego, jakby chciała coś powiedzieć, ale nie odezwała się ani słowem. Położył się tuż obok i przytulił ją znowu do siebie…

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Panama

    Daj znać, jeśli podobają Ci się nasze przygody 😉

  • Lodzik na basenie

    Było lato, środek tygodnia. Wraz z moim przyjacielem Markiem jak codziennie wybraliśmy się do Aquaparku. Marek był 16 letnim chłopakiem, który grzeszył urodą. Był on przystojny i umięśniony. Miał on włosy od pępka w dół oraz gęste nie za długie (najpewniej przycinane) włosy pod pachami. Jego nogi były seksownie owłosione. Nosił on zawsze białe socksy. Był on obiektem westchnień każdej dziewczyny obecnej na basenie. Z Markiem znaliśmy się już od podstawówki. Jestem bi (nie wiedział o tym), a on hetero, lecz często różnymi gestami tak jak i słowami pokazywał (prawdopodobnie na żarty) że chciał by abym zrobił mu loda. Jak codziennie w przebieralni basenowej myślałem tylko o tym, że może tym razem uda mi się przekonać go do tego abym zrobił mu loda w taki sposób, że nie wiedział o tym, że ja go do tego przekonałem. Weszliśmy na główny basen rekreacyjny, po około 15 minutach postanowiliśmy iść na zjeżdżalnie (takie rury). Nikogo nie było w kolejce, więc poszedłem pierwszy, a parę sekund po mnie wystartował Marek. Po wejściu do rury od razu położyłem się na brzuchu i próbowałem hamować, aby Marek mnie dogonił – dogonił mnie i przez “przypadek” moja twarz znalazła się na jego kroczu. W tym momencie nie zareagował. Po około 5 sekundach, gdy moja twarz nie znajdowała się już na jego kroczu jego seksowne nogi trzymały moja głowę w okolicach kolan aż do momentu wyjazdu, że zjeżdżalni. Weszliśmy po tym ponownie do basenu rekreacyjnego. Marek w pewnym momencie powiedział “Jak już głowę na kroczu moim miałeś to teraz możesz mi zwalić” na co ja odparłem “No dobra”, po czym powiedział Kappa tak samo jak ja. Poszliśmy na basen z torami do pływania. Zapytał się mnie czy się ścigamy – odpowiedziałem mu, że chętnie, i że nagrodę ustalimy dla wygranego po wyścigu, na co się zgodził. Marek wygrał, po czym powiedziałem “To jaka nagroda? Mogę Ci coś zrobić, albo dać, jak wolisz.”, na co on odparł to “lodzika poproszę” z uśmieszkiem na ustach. Wiedząc, że to moja szansa zanurkowałem szybko i przyłożyłem moja twarz do jego krocza, poczułem jak w spodenkach kąpielowych coś dużego się wybudza, po czym szybko wypłynąłem. On po tym powiedział “Chciałem abyś mi kupił loda, a nie go zrobił, ale jak tak stawiasz sprawę to chętnie przyjmę to, że mi go zrobisz ” powiedział z seksualnym uśmieszkiem na twarzy Marek. Na to odparłem, abyśmy poszli do toalety basenowej przy saunach, bo w wodzie trudno będzie zrobić mu lodzika. Zgodził się. Gdy już weszliśmy uklęknąłem i zacząłem przyglądać się przystojnemu ociekającemu seksapilem koledze, któremu już od tak dawna chciałem zrobić loda. Zacząłem brać początkowo jego kutasa ustami przez materiał od spodenek kąpielowych, aż gdy zesztywniał całkowicie zdjąłem je jednym energicznym ruchem. Zobaczyłem jego pięknego dużego (około 18cm) penisa w pełnej klasie. Łapczywie zacząłem go ssać, lizać jądra i robić wszystko, aby zapewnić tylko jak największe ukojenie mojemu koledze. Nagle poczułem, że jego penis zaczyna pulsować. Nie przestawałem robić mu loda, aż na chwilkę wyjąłem go z buzi. Pierwsze dwie salwy śnieżnobiałej spermy przyjąłem na twarz, a resztę skrupulatnie połknąłem. Powiedział mi, że to był jego pierwszy raz w życiu, i ma nadzieję, że nie ostatni. Odpowiedziałem mu tak samo. Wróciliśmy do szatni basenowej się przebierać. Postanowiliśmy wejść do jednej przebieralni. Wytarliśmy się z wody i Marek założył swoje białe, trochę już ubrudzone socksy, oraz seksowne szare slipki, które idealnie wpasowywały się w jego przyrodzenie. Nie czekając ani chwili poszedłem na podłogę i zacząłem wąchać oraz lizać jego socksy. Po paru minutach tego wstałem, poprosiłem go, aby wziął ręce za głowę i zacząłem robić podobnie jak z socksami, ale tym razem z jego seksownie owłosionymi pachami. Po tym ubraliśmy się i wyszliśmy. Ustaliliśmy, że na 16 idziemy na orlik, a po tym prawdopodobnie do jego domu, bo nie ma jego mamy w tym tygodniu.

    Ciąg dalszy nastąpi.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Dawid Nowakowski
  • Sredniowiecze

    Był rok Anno Domini 1356.

    Na wioskę położoną na skraju puszczy najechali barbarzyńcy. Bogumiła miała wtedy 12 lat i znała świetną kryjówkę na taką okoliczność. Ona widziała wszystko ale sama pozostawała niewidoczna. Widziała jak zbrojni chwytali mężczyzn, młodzieńców i małych chłopców i zamykali ich w oddzielnych klatkach. Tych, którzy podejmowali obronę mordowali bez opamiętania. Po wyłapaniu wszystkich męskiego rodzaju napastnicy zaczęli uganiać się za kobietami, które z piskiem biegały po wiosce. Tak widziała jak dwaj rośli napastnicy przewrócili jej matkę i zadarli wysoko spódnicę, by po kolei wchodzić w nią swoimi ogromnymi, jak jej się wydawało drągalami. Potem też ją związali i wsadzili do innych kobiet na wóz. Po zgwałceniu dorosłych kobiet i starszej młodzieży, wojacy zabrali się i za całkiem małe dziewczynki, które po wizycie ich kutasów w bardzo ciasnych pizdeczkach, często wykrwawiały się do utraty przytomności. Tak Bogumiła widziała jak jej o dwa lata młodsza siostra była wyruchana przez dwóch dorosłych mężczyzn a potem leżała nieprzytomna na środku dziedzińca aż do ich wyjazdu i do czasu aż inne dziewki, które ukryły się jak ona nie opatrzyły jej strasznie poranionej kuciapki. Napastnicy odjechali i zostali tylko starsi i te kobiety i dziewczyny, które zdołały się ukryć przed gwałtem najeźdźców.

    Z rodziny Bogumiły nie ocalał nikt poza nią i siostrą ale i ta zmarła po kilku dniach z wykrwawienia. Starszyzna uznała, że najlepszym wyjściem dla dziewczynki będzie oddanie jej do wspólnoty kobiet, które na wzór męskich zakonów oddawały się głębszemu poznawaniu Boga i oddające Mu całe swoje życie.

    Była tam najmłodsza. Mieszkały w odległych od jej wioski norach ziemnych, każda w swojej i przeważnie żywiły korzonkami, grzybami i innymi zdobyczami, które mogły znaleźć w lesie. Toczyły więc żywot jak pustelnicy i właściwie z nimi tylko utrzymywały jakiekolwiek kontakty.

    Bogumiła dostała norę po niedawno zmarłej jednej z sióstr, jak kazały o sobie mówić. Do najbliższej sąsiadki miała jakieś pół kilometra. Zresztą zbierały się wszystkie na dużej polanie przeważnie tylko raz w tygodniu.

    Bogumiła była śliczną dziewczynką o lokowanych rudych włosach, które teraz ukrywała pod specjalną chustą i zielonych oczkach, które pomimo tak tragicznych przeżyć, rzucały iskierki wesołych spojrzeń na lewo i prawo. Była jak na swój wiek dosyć wysoka a jej śliczna figurkę skrywało dokładnie skrzętne odzienie, które mniszki nosiły. Tak odziana wyglądała na znacznie więcej lat niż rzeczywiście miała.

    Jeśli by ktoś pomyślał, że w owym czasie seks był tematem tabu, to by był w bardzo dużym błędzie. Jeszcze w starożytności ruchanie się było na porządku dziennym. Niby kościół zezwalał na jeden raz tygodniowo ale sami zakonnicy i wyżsi hierarchowie nie przestrzegali tego prawa. Można by powiedzieć, że wtedy była jeszcze większa rozwiązłość seksualna niż za naszych czasów, ponieważ ludzie znacznie bardziej bali się śmierci. Zdziwienie też mogłoby budzić wiek inicjacji seksualnej. Najczęściej dziewczynki były wydawane za mąż w wieku 13-14 lat a już wcześniej często traciły swoje dziewictwo. Chłopcy robili to przeważnie w momencie gdy pojawiały się pierwsze wytryski. Mocno też rozwinięta była taka usługa jak burdele, często organizowane i prowadzone dla zysku przez biskupów.

    Bogumiła przeżyła w swojej norze niemal rok, modląc się żarliwie do Boga i pragnąc mu służyć jak najlepiej. Wiedziała, że prim w tej wspólnocie, którą trudno byłoby jeszcze nazwać zakonem, wiedzie najstarsza kobieta. Często wyznaczała ona dziewczyny, niewiele starsze od niej i młode kobiety żeby szły do miasta, do domu biskupa. Nie widziała żeby kiedykolwiek któraś wróciła do swojego legowiska.

    Był piękny wiosenny poranek. Bogumiła zagłębiona była w porannej modlitwie gdy nagle poczuła czyjąś obecność w swojej przytulnej norce. Odwróciła głowę i zobaczyła za sobą ową właśnie kobietę.

    – Mam dla ciebie zadanie. Jeszcze dzisiaj musisz wyruszyć do miasta i odwiedzić dom Jego Eminencji Biskupa – powiedziała ze spokojem – Tu masz prowiant na drogę i moje błogosławieństwo.

    Do miasta było dosyć daleko i czekał ją niemal cały dzień marszu. Rzeczywiście wyruszyła rano a dotarła gdy słońce chyliło się ku zachodowi. Szybko znalazła dom Biskupa. Zresztą nie było to trudne gdyż była to jedna z największych i urządzona z ogromnym przepychem budowla w mieście. Próbowała wejść głównym wejściem ale odesłano ją do bocznej furty, która wiodła na zaplecze kuchenne domostwa. Na początku nawet się ucieszyła, przypuszczając, że będzie pracowała w kuchni. Jednak bardzo szybko okazało się, że jest tu w zupełnie innym celu.

    Przywitała ją tęga, starsza kobieta. Bogumiła z miejsca ją polubiła, ponieważ bardzo przypominała jej matkę. Była też z pozoru oschła i stanowcza ale w jej oczach można było wyczuć dziwne ciepło i troskę o los nowo przybyłej.

    – Dobrze, że jesteś – przywitała Bogumiłę – Dobromiła i Lesława już są od rana. Zaraz je zawołam to przygotują ci kąpiel. Na razie siadaj na zydlu i odpoczywaj. W końcu to ty przebyłaś najdalszą drogę.

    – Dobrze proszę pani – dziewczyna grzecznie usiadła na wskazanym taborecie.

    – Oj nie kłamały wcale mniszki opowiadając o twojej urodzie. Ile ty możesz mieć wiosen? – kobieta przyglądała jej się uważnie.

    – Według tego co mateczka mówili to chyba prawie 13 – dziewczynka z wdzięcznością spojrzała na gospodynię.

    – To młodziutka jesteś i jestem pewna, że powinnaś spodobać się Ekscelencji – nadal jej się przyglądała z uwagą.

    Nagle do komnaty kuchennej wpadły jak wicher dwie dziewczyny. Bogumiła domyśliła się, że to zapewne Dobromiła i Lesława. Obie były ubrane już w zupełnie inne suknie, nie takie proste jak ta jej pustelnicza. Gospodyni nalała duży garnek gorącej wody do balii i potem sprawdzając temperaturę łokciem uzupełniła ją zimną.

    – Rozbieraj się dziewczę drogie a wy pomóżcie jej wejść do kąpieli – starsza kobieta z podziwem patrzyła na Bogumiłę. Zdjęty czepek uwolnił jej puszyste, rude, długie włosy, które opadły na plecy sięgając niemal pupy. Okalały one śliczną jej twarzyczkę z cudownym, prostym noskiem, zielonymi, dużymi oczami i cudownie rzeźbionymi, pełnymi ustami. Do tego wszystkiego cała twarz pokryta była licznymi piegami a uroku dodawał jej śliczny dołeczek w brodzie.

    Pomału zaczęła ściągać suknię. Starsza gospodyni ale też i dwie dziewczynki patrzyły jak odsłaniają się jej szczupłe, pokryte piegami ramiona i dalej jeszcze małe ale mocno sterczące do góry cycuszki, płaski brzuszek z cudownym, zdobiącym go pępuszkiem, wreszcie wzgórek łonowy pokryty białymi włoskami, które dopiero się pokazały i miały zamiar zmieniać kolor na czerwony, dopiero nabierające kształtów biodra i wreszcie długie i ślicznie umięśnione uda, między którymi pojawiała się pulchna, z cudowną szczelinką między fałdkami zewnętrznych warg sromowych, pizdeczka. Starsza kobieta patrzyła na nią z coraz większym podziwem. Widziała przecież goło i pozostałe dwie dziewczynki ale przecież Bogumiła była z nich zdecydowanie najpiękniejsza a świeżość jej dziewczęcego ciałka, biła tamte dwie na głowę. Wiedziała też, że jest z nich najmłodsza, gdyż tamte skończyły już 15 wiosen.

    Bogumiła znalazła się w ciepłej wodzie i wtedy dopiero zaczęło dokuczać jej zmęczenie. Dobromiła i Lesia obmywały jej delikatne ciało uzbrojone w miękkie ściereczki. Nigdy przedtem nikt jej nie pomagał w tej czynności, no może tylko mama gdy była malutką dziewczynką, dlatego teraz czuła, że dzieje się z nią coś dziwnego, szczególnie gdy dziewczyny delikatnie pocierały jej cycuszki, krągłą pupcię, czy lekko naciskając delikatną pizdeczkę. Czuła jak twarde sutki jeszcze bardziej twardnieją i dziwnie swędzą, jak po całym ciele przebiegają jej dreszczyki, szczególnie tam, gdzie któraś z dziewcząt ją dotykała, wreszcie jak swędzi ją pisia a w brzuszku jakby zalęgło się stado motyli. Nie znała tych odczuć, przynajmniej nie do tego stopnia. Doznawała ich jedynie wtedy, gdy wieczorem lub nocą jeździła rączką po swojej pizdeczce na nocne mary wspominające gwałt na jej matce i małej siostrzyczce. Wtedy jednak odrzucała te odczucia jako całkowicie nie chciane, związane z bardzo przykrymi wspomnieniami. Teraz jednak sprawiały jej coraz więcej przyjemności i była wdzięczna tym swoim nowym koleżankom, że ją do takiego stanu doprowadzały.

    Wreszcie kąpiel dobiegła końca. Lesia zniknęła na chwilę a Dobromiła owinęła ją w ręcznik i mocno nim tarła, żeby jej ciało nabrało jeszcze większej jędrności i powabu. Druga dziewczyna wróciła, niosąc śliczną suknię, w którą Bogumiłę przystroiły.

    – Teraz pokażcie nowej koleżance pałac biskupi. Oczywiście tylko te izby, w których możecie przebywać – starsza kobieta przystąpiła do stałych swych obowiązków a więc do przygotowania uroczystej wieczerzy.

    Z głośnym śmiechem wędrowały przez przestronne korytarze papieskiego pałacu. Bogumiła pierwszy raz, chyba od najazdu na wioskę, czuła się swobodnie i radośnie. Nareszcie zachowywała się tak jak dziewczynka w jej wieku powinna się zachowywać. Wszędzie jej było pełno a nowe koleżanki ledwo na nią nadążały. Zwiedziły w ten sposób część pałacową a następnie rozległym dziedzińcem przeszły do innych budynków towarzyszących pałacowi.

    – Tam jest biblioteka, tu koszary straży pałacowej a tu będziemy spały i spędzały prawie cały swój czas. Podobno jesteśmy pierwsze ale będzie nas znacznie więcej – Dobromiła instruowała młodszą koleżankę.

    Rzeczywiście weszły do przestronnego budynku, w którym było kilkanaście pokojów. Głównymi elementami każdego z nich było obszerne łoże i komody na stroje. Dla Bogumiły taka sypialnia po pustelniczym życiu, wydawała się nieziemskim komfortem.

    – A widziałyście strażników? – spytała nowych koleżanek.

    – Tak. Strażników i młodych pisarczyków z biblioteki a także rycerzy, którzy mają być dzisiaj u biskupa na kolacji – opowiadały jedna przez drugą.

    – Opowiadajcie co to za jedni – Bogumiła aż dostała wypieków, tak była zainteresowana.

    – No więc jest ich dwóch. W srebrnych zbrojach, obydwaj wysocy i wyglądający na bardzo krępych – zaczęła opowieść Lesia – Przy każdym z nich kręciło się z dziesięciu giermków.

    Tak sobie gaworzyły w pokoju Bogumiły i nawet nie zauważyły, że zrobił się wieczór.

    – A wy, moje panny, jeszcze nie gotowe? – do pokoju wtargnęła tęga kobieta, której dziewczynki przedtem nie widziały – Zaraz wydam wam nowe suknie.

    Szybko przebrały się w jeszcze bardziej kolorowe suknie, pomagając sobie nawzajem, gdyż te miały o wiele więcej wzorzystych wstążek i sznurków. Dziewczynki zauważyły jednak, że pomimo wielości tych ozdób, wystarczyło pociągnąć jedynie za dwa sznurki na ramionach, żeby suknia w całości znalazła się na podłodze. Gdy były już ubrane, kobieta poprowadziła je do pałacu, a tam do obszernej izby, w której za ogromnym stołem, zastawionym jedzeniem, siedzieli Biskup i dwaj rycerze. Przy mniejszych stołach byli natomiast giermkowie i męska służba tych ostatnich.

    Bogumiła miała cały czas spuszczony wzrok. Dopiero gdy prowadząca je kobieta, nakazała zatrzymanie się, spojrzała nieśmiało w kierunku głównych biesiadników. W środku zobaczyła ubranego w purpurowe szaty biskupa. Był wyraźnie z nich trzech najniższy i chyba najstarszy a do tego był bardzo gruby. Na głowie niemal wcale nie miał włosów. Pozostali dwaj mężowie byli szczuplejsi ale nawet jak siedzieli, wyglądali na znacznie wyższych.

    – Chcę dzisiaj ichmościom zaproponować inna formę uciechy – biskup zwrócił się do rycerzy.

    Obydwaj spojrzeli najpierw na eminencję a potem na dziewczynki z zainteresowaniem. Kobieta, która je wprowadziła podeszła teraz po kolei do każdej z dziewcząt i pociągnęła za opisywane wcześniej sznurki. Suknie, które miały na sobie, pomału zsunęły się na podłogę a trzy nielaty stanęły przed głównym stołem całkowicie goło. Bogumiła całkowicie zdezorientowana nie wiedziała co ma teraz zrobić. Czuła na sobie lubieżne spojrzenia biskupa i siedzących z nim rycerzy. Eminencja przywołał do siebie kobietę i coś jej szepnął. Ta zaś podeszła do dziewcząt i poprowadziła je każdą do innej komnaty. Bogumiła znalazła się w obszernym pomieszczeniu, w którym przeważał kolor czerwony. Szczególnie jej uwagę przykuło niezwykle obszerne łoże z przepięknie zdobionym baldachimem, zajmujące centralny punkt a więc środek izby. W pomieszczeniu panował ziąb a ona była całkowicie goła. Postanowiła wskoczyć pod wzorzystą derkę na łożu i tam poczekać na rozwój wypadków.

    Nie czekała długo. Może po kwadransie do komnaty wszedł lekko podpity biskup. Spojrzał na nią i natychmiast zaczął ściągać swój szkarłatny strój. Bogumiła obserwowała go spod przymrużonych powiek. Nagle gdy był już całkiem goły, jej wzrok padł na jego sterczące ku górze przyrodzenie. Wydało jej się ogromne, aczkolwiek nie takie wielkie jakie wkładali najeźdźcy w krocze jej młodszej siostrzyczki. Biskup goły podszedł do łoża i odrzucił z niej całą pościel. Przeszył ją lekki dreszcz i nie wiedziała czy zimna, czy też ogromnej ciekawości. Otyły mężczyzna pochylił się nad nią i po chwili poczuła jego usta na swoich. Całował ją łapczywie, co chwila wpychając do jej buzi swój jęzor. Bogumiła nie wiedziała co robić ale też wpychała swój języczek między jego mięsiste wargi. Nagle poczuła jak jego dłoń przesuwa się po jej muszelce. Znowu jej ciało przeszył dreszcz i uznała, że to coraz bardziej ją ciekawi. Palcami rozchylił jej zewnętrzne wargi sromowe i nagle środkowy paluch zaczął penetrację jej młodziutkiej cipeczki. Wbijał się coraz głębiej i zadawał jej lekki ból. Zaczęła cichutko pojękiwać ale szeroko rozrzuciła swoje szczupłe nogi. Biskup wyraźnie tym zachęcony, przestał ją całować a klęknął teraz między jej nogami. Nagle położył się na nią, przygniatając swoim tłustym cielskiem. Nie było jej wygodnie i nie wiedziała co teraz nastąpi. Prawa jego ręka powędrowała między jego opasłe brzuszysko i jej płaski brzuszek. Uniósł się lekko do góry ale tylko tułowiem. Nadal mocno naciskał na jej zdecydowanie już mokrą cipeczkę swoim podbrzuszem i tą sztywną i grubą pałą, którą widziała spod przymrużonych powiek. Nagle poczuła jak pociera delikatnie po jej szparce głowicą tej pały. Szerzej zrobiła nogi i wtedy pchnął w nią tą ogromną maczugę. Była jeszcze bardzo młoda i niezwykle ciasna. Nie wyrobione ścianki pizdeczki stawiły mocny opór i po ty pierwszym pchnięciu wniknęła w nią jedynie odarta ze skórki głowica w kształcie dużego kapelusza grzyba. Jęknęła głośno, bo przeszył ją niesamowity ból, tak jakby coś ją rozrywało. Pchnął znowu bardzo mocno i do poprzedniego bólu dołączył się inny, piekący. Krzyknęła, że to bardzo boli. Jednak leżący na niej mężczyzna nie przestawał pchać w nią swojej pały. Lekko ją cofnął i znowu zaatakował a ona czuła jak ogromny łeb wędruje w niej coraz głębiej. Wreszcie jego sztywny kutas wszedł w nią cały. Wtedy zaczął ją jebać na całego. Wyciągał z niej niemal całego chuja, by po chwili wbić go w nią ponownie. Na początku ją to bardzo bolało ale po kwadransie tej ostrej jazdy, zaczęło jej się to podobać i niedługo jęczała głośno przeżywając swój pierwszy orgazm. Biskup często ruchał dziewki ale takiej młodej i ciasnej, nie miał chyba jeszcze nigdy. Gdy jej wnętrze stało się gorące i zaczęło pulsować, wbił gwałtownie całego chuja i wystrzelił potężną porcją spermy w naciągniętą do granic wytrzymałości tylną ściankę dziewczęcej pochwy. Joanna aż zamknęła oczy, tak ogromną wtedy odczuwała rozkosz. Kutas biskupa miękł i po chwili wyśliznął się z jej pizdeczki a za nim popłynęła mieszanka jej soczków, spermy i krwi z przebitej dziewczęcej błonki.

    – Byłaś świetna Bogumiło – dysząc wysapał wielebny – Teraz czas żeby posmakowali cię inni.

    Kazał jej się ubrać tylko w suknię i po chwili wchodziła do komnaty jednego z rycerzy a będąca tan dzieweczka, goła przeszła do biskupa. Rycerz kazał jej zdjąć suknię i wtedy widok jej młodego ciałka spowodował, że i jego chuj wyprężył się w swojej gotowości. Dziewczynka patrzyła na jego kutasa z lekkim przerażeniem. Był niemal dwa razy taki długi jak niedawno goszczący w niej chuj biskupa. Rycerz kiwnął na nią i po chwili połowa jego chuja była w jej cipeczce. Po kilku minutach i ta ogromna pała znalazła się w niej cała. Ruchał ją chyba jeszcze dłużej niż poprzednik i znowu przeżywała po początkowym bólu, chwile rozkoszy. Nie miała jeszcze okresu i znowu cała sperma bezpiecznie znalazła się w jej wnętrzu.

    Tej nocy zaspokoiła jeszcze trzeciego z wojów i znowu sama przy tym doznawała nie znanych jej do tej pory wrażeń.

    Bogumiła została w pałacu biskupim z jedną z dziewcząt. Druga została wygnana, ponieważ zaszła w ciążę. Potem, jak już weszła w czas dojrzewania poznała zioła, które zabezpieczały przed ciążą i od tego czasu zaspakajała chuci licznych gości biskupich i jego samego aż do wieku 22 lat. Z czasem dziewcząt przybywało i okupiły całe skrzydło pałacu. Za sowitą opłatą niosły uciechę licznym mężczyznom, wzbogacając tym samym kiesę biskupią.

    KONIEC.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Albastor

    Ostry początek burdelu.

  • Geralt I Jaskier

    Był ciepły, słoneczny dzień. Geralt I Jaskier byli w trakcie podróży do Novigradu, aby wypocząć w karczmie Jaskra. Droga była błotnista i przy każdym moście istniało ryzyko napadu bandytów. Jaskier na swoim orzechowym koniu wyprzedził Geralta, gdy nagle poczuł pętlę na szyi.

    – Co do…- ledwie powiedział Jaskier po czym został ściągnięty z konia.

    Bandyta w chuście przystawił nóż do głowy Jaskra.

    -Daj nam 200 orenów a ja wam pozwolę dalej jechać całym i zdrowym- wykrzyczał bandyta.

    Geralt zeskoczył z konia a Jaskier jąkając się wypowiedział tylko jego imię.

    Wiedźmin złożył palce w symbol znaku Aksji, biała smuga wyleciała z symbolu i pognała z prędkością dźwięku w stronę głowy bandyty. Jaskier szybko się wydostał i zdjął linę ze swojej szyi, schował się za Geraltem, złapał go za barki i westchnął z ulgą i poczuciem bezpieczeństwa. Geralt spojrzał z troską w oczach w stronę Jaskra jednak ukrywał to że się o niego martwił. Bandyta otrząsnął się z amoku i wyciągnął miecz z pochwy, gdy nagle został zraniony w ramię.

    -Wycofaj się, masz ostatnią szansę- zagroził mu Geralt.

    Złoczyńca zawołał swojego konia i trzymając się za zranione ramię wskoczył i odjechał. 

    -Dz-dzięki Geralt- wydyszał Jaskier

    – Nie ma za co. Teraz jedź zdecydowanie bliżej mnie- powiedział Geralt i uśmiechął się. 

    Obydwoje wskoczyli na konie i kontynuowali swoją podróż do widocznego już Novigradu. 

    *Kilka godzin później*

    Jaskier postawił cztery kufle piwa na stole i przysiadł się do Geralta.

    -Dzisiaj pijemy cały wieczór Geralt!- radośnie wykrzyczał Jaskier.

    -Wiadomo przyjacielu- powiedział śmiejąc się i poklepał Jaskra po ramieniu. 

    *kilka piw później*

    -Pierwsza panna z Vicovaro zawsze rada iść na siano!- zaśpiewał jakiś Krasnould z sąsiedniego stolika.

    Wiedźmin i trubadur klaskali w rytm. Po chwili oboje stwierdzili że czas już spać, jednak nie było dwóch wolnych pokoi więc musieli spać w jednym. 

    Geralt pierwszy otworzył drzwi i  od razu  zdjął zbroję. Jaskier z tyłu obserwował jego mięśnie i wszystkie blizny. Geralt odwrócił się do Jaskra złapał go pod pachę i zaczął tańczyć. Trubadur zaczerwienił się a wiedźmin od razu to zauważył, zwolnił tempo tańca I zbliżył się do Jaskra, a on westchnął.

    -Wiesz Jaskier.. bardzo się martwiłem dzisiaj o Ciebie, wiem że nigdy po mnie tego nie widać..- powiedział z innym tonem w głosie.

    Geralt złapał za uda Jaskra swoimi silnymi dłońmi i pocałował go.

    Trubadur położył swoje dłonie na mostku wiedźmina i napierał na niego swoim ciałem. Geralt wepchnął język do ust Jaskra, jednak on nie pozostawał mu dłużny i napierał z prawie równą siłą. Jaskier jedną rękę włożył w średniej długości, świeżo strzyżoną brodę Geralta, a drugą ręką rozpinał guziki w swojej purpurowej koszuli. Siwowłosy na chwilę przestał całować Trubadura i rozpiął guzik w swoich spodniach po czym je zdjął, odwrócił się do Jaskra i specjalnie strącił jego purpurowy kapelusz z czaplim piórem i się zaśmiał, podszedł bliżej niego i pocałował go w czoło. On natomiast wtulił się w nieco wyższego wiedźmina i ściągnął jego lniane bokserki.

    -Wiesz Geralt, zawsze chciałem tego spróbować.. z Tobą-powiedział Jaskier.

    Jaskier uklęknął przed Geraltem a on uśmiechnął się zawadiacko.

    Bard przesunął się bliżej do nóg wiedźmina i spojrzał się na jego męskość, która się wznosiła. 

    -Faktycznie masz duży.. skarb- zaśmiał się.

    Złapał już stojącego kutasa Geralta z lekko ciemniejszą główką.

    Spojrzał swojemu przyjacielowi w oczy i otworzył usta. Geralt położył rękę na głowie Jaskra, a on zdjął napletek z jego kutasa i polizał jego główkę kilka razy po czym wziął ją do ust. Wiedźmin odchylił głowę do tyłu, aby oddać się rozkoszy, jednak starał się patrzeć na swojego przyjaciela do którego czuł coś więcej niż przyjaźń i zauroczenie. Jaskier złapał jaja Geralta I zaczął je ściskać jednocześnie wsadzając jego kutasa głębiej do buzi, jego przyjaciel zaczął lekko pojękiwać, natomiast kutas Jaskra stał na baczność i tworzył dość pokaźny namiot. Geralt pchnął mocniej głowę Jaskra i zanurzył swojego kutasa głębiej, Bard zaczął się dławić i wydawał charakterystyczne dźwięki, jednak dalej dawał Geraltowi pchać swoją głowę mocniej, ponieważ chciał sprawić mu jak największą przyjemność. Wiedźmin puścił głowę Trubadura I wyjął swojego kutasa z jego ust, Jaskier puścił jego jądra i zaczął lizać kutasa z boku. Geralt  po chwili złapał swój wielki sprzęt  u nasady i zaczął bić Jaskra po policzkach lekko pojękując w tym czasie. 

    -Jaskier,  wstań- jęknął Geralt, Bard wstał a Wiedźmin  go obrócił i ściągnął jego spodnie.

    Oczom Wiedźmina ukazała się cała sylwetka Barda, jedną ręką gładził Jaskra po owłosionej klatce piersiowej, a drugą ręką ściągnął jego również lniane białe bokserki. Kutas Jaskra wystrzelił jak z procy. Geralt ręką, którą gładził przed chwilą Jaskra po klatce piersiowej złapał teraz jego kutasa, druga ręka natomiast powędrowała do wilgotnego rowka Jaskra, palcami zachaczał o jego dziurkę i ocierał całą długość rowka, po chwili powąchał swoje palce i powiedział:

    – Jak ty zajebiście pachniesz- zaciągnął się jeszcze raz i oblizał swoje palce, sekundę później wsadził mokrego palca do odbytu Jaskra i nim lekko poruszał. Jaskier jęknął i obrócił głowę aby wiedźmin mógł go pocałować, Geralt wpił się w jego usta i pieścił jego język, jednocześnie pieszcząc dziurkę Jaskra opuszkiem palca. Trubadur jęknął w usta wiedźmina. Geralt przyklęknął i rękoma pochylił Jaskra, rozwarł jego pośladki i przybliżył swoją twarz do rowka Jaskra, powąchał go i polizał jego dziurkę, drażnił go swoją siwą brodą, bard pojękiwał. Geralt wstał i przybliżył się do Jaskra tak, aby ich ciała przylegały do siebie, Geralt umiejscowił swojego kutasa pionowo w rowku Barda i mocno go do siebie przytulił, złapał Jaskra za dłonie i ssał skórę na szyi trubadura, a on jęknął. Wiedźmin przesunął się razem z przyjacielem do rogu łóżka tak, aby on mógł się oprzeć. Odsunął się od niego i szybko wskoczył na łóżko I trzymał kutasa na wysokości twarzy Jaskra. Bard chwycił znowu kutasa Geralta i wsadził do ust jego główkę i zaczął ssać, wyjmował i wkładał, wiedźmin chwycił jego głowę i nadział do połowy długości swojego kutasa. Jaskier krztusił się dosyć mocno, więc wiedźmin wyjął swoje przyrodzenie z ust Jaskra, a ten lizał i ślinił go po całej długości, ślina ściekała mu po brodzie. Geralt złapał za brodę Jaskra, przyciągnął jego twarz do swojej i go pocałował, wsadził mu swój język i jeździł nim po policzkach, czuł swój słonawy smak. Zszedł z łóżka i szepnął do ucha przyjaciela:

    -Kocham Cię Jaskier, marzyłem aby ci o tym powiedzieć- i poszedł za jego plecy.

    -Ja też Cię kocham- wysapał Jaskier 

    Wiedźmin wsadził dwa palce do dziurki Jaskra i starał się nimi poruszać. Po chwili wyjął palce i wsadził ociekającą śliną główkę swojego kutasa. Jaskier westchnął przeciągle, A Geralt położył swoją wielką dłoń na plecach Jaskra i pchnął swojego kutasa głębiej, złapał przyjaciela za biodra i ciągnął w swoją stronę, Bard jęknął bardzo głośno wydawało się jakby połowa Novigradu słyszała ten jęk rozkoszy. Geralt nacierał mocniej, wsadził swojego kutasa aż po same jądra i czekał, aby Jaskier się przyzwyczaił. Brunet jęknął i swoimi nogami oplótł nogi wiedźmina, rękoma natomiast mocno złapał się oparcia łóżka. Siwowłosy przesunął nogi bruneta nieco wyżej, dopchnął kutasa i po chwili go wyciągnął, wycelował żołędziem i znowu napierał. Wszedł do końca, a Jaskier przygryzł wargę i pochylił głowę. Wiedźmin wyjął kutasa do połowy i od razu wsadził. Powtarzał ten proces kilka razy. Jaskier odwrócił się i złapał Geralta za szyję, spojrzał mu w oczy i stęknął. Geralt lekko przyspieszył. Słychać było dźwięk odbijających się jąder od pośladków Jaskra. Geralt dokończył swój ruch, wtedy  poczuł spięcie na cieke przyjaciela, wtedy Jaskier krzyknął i wystrzelił. Pocałował bardzo namiętnie swojego towarzysza. Geralt poruszał biodrami do przodu i do tyłu, złapał twarz Jaskra I przyłożył swoje czoło do czoła barda, dyszał mu głośno prosto w twarz. Brzuch i klatka piersiowa Geralta przylegały do pleców Jaskra, wiedźmin ruszał tylko biodrami. Łóżko skrzypiało pod wpływem ruchów Geralta. Obydwoje dyszeli i stękali w swoje twarze, Geralt coraz bardziej przyspieszał, pchnął jak najmocniej i zwolnił.

    -J-Ja-Jaskieeeer!-krzyczał wiedźmin

    Bard wygiął się jak najmocniej. Geralt wyprostował się poruszył biodrami kilka razy i wbił kutasa do końca. Wiedźmin stęknął głośno spiął mięśnie kilka razy i doszedł, Bard poczuł rozlewającą się spermę Geralta w swoim ciele. Geralt wyciągnął kutasa z Jaskra, a on się odwrócił. Schylił się i językiem zebrał resztkę spermy wiedźmina. Geralt poprosił towarzysza aby usiadł na łóżku. Klęknął przed twardym kutasem Jaskra, uśmiechął się i u nasady chwycił w dłoń.Przeciągnął ręką do góry i do dołu dwa razy, po czym wziął całą główkę do ust, sięgnął po dłonie przyjaciela i położył je na swojej głowie dając znak Jaskrowi, aby dociskał jego głowę według jego upodobania. Jaskier od razu przycisnął głowę Geralta aż do swoich jąder. Słychać było krztuszenie się, a ślina ściekała mu po brodzie. Bard pociągnął głowę wiedźmina do góry, po czym przycisnął ją spowrotem. Puścił głowę Geralta i pozwolił mu swobodnie działać, odchylił głowę i pojękiwał. Po chwili Jaskier wydyszał: -Ge-Geralt, zaraz tutaj dojdę- Wiedźmin położył się w poprzek na łóżku, a Jaskier stanął nad nim tak, aby jego żołądź był na długości nosa Geralta.

    Jaskier chwycił kutasa w dwie dłonie i poruszył tak kilka razy, a po chwili wystrzelił sporą ilością spermy na twarz Geralta, oblał mu nos, usta i dużą część siwej brody. Bard wskoczył na łóżko i położył się na wiedźminie, ich kutasy stykały się, a uda ściśle przylegały do siebie, Jaskier złapał Geralta za rękę i pocałował go, zlizywał swoją spermę i dzielił się nią z wiedźminem. Bard odsunął się od twarzy Geralta, a on się zaśmiał.

    – Co Cię bawi Geralt?- Jaskier spojrzał się na niego i zrobił śmieszną minę.

    -Pobrudzileś sobie wąsy- zaśmiał się -Daj, zliżę- przysunął się do jego twarzy i zaczął lizać namiętnie i pieczołowicie jego wąsy.

    Po chwili Jaskier położył głowę na umięśnionej klatce piersiowej Geralta, natomiast Wiedźmin położył dłoń na głowie Barda i bawił się jego włosami. Tak leżąc obydwoje usnęli. 

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Geralt Rivia

    Macie jakieś pomysły na opowiadania z uniwersum wiedźmina? Jeśli tak to napiszcie w komentarzach.

  • Jestem wykladowca. Odcinek II

    Spotkanie z biegaczką

    Młodszy już nie będę, może najwyższa pora zadbać o swoje zdrowie i trochę się poruszać. Poza tym wszystko będzie teraz ciekawsze od tego cholernego artykułu, pomyślałem. Wierzcie mi, nie ma nic gorszego niż blokada pisarska, gdy do oddania ma się artykuł następnego dnia rano. Trudno, nie wyleją mnie przecież z uczelni.

    Nalałem sobie jeszcze jeden kieliszek. Nie, to nic nie da. Trudno, ubrałem spodnie do biegania i wyszedłem. Wieczór to najlepsza pora, żeby się trochę poruszać.

    Na zewnątrz było przyjemnie ciepło. Słońce już zachodziło i powoli robiło się ciemno. Na szczęście mieszkam tuż obok parku, który idealnie nadaje się na miejsce do biegania, a jednocześnie nie jest szczególnie oblegany. Tylko od czasu do czasu mijałem jakąś parę, która pochłonięta rozmową truchtała w ślimaczym tempie. Ktoś spacerował ze słuchawkami w uszach. Wokół śpiewały ptaki. Gdybym nie miał do oddania artykułu, pewnie rozpłynąłbym się z tego cholernego szczęścia.

    Po jakiejś pół godzinie park zrobił się pusty. Pewnie do reszty oddałbym się depresyjnym rozmyślaniom, gdyby mój wzrok nie skupił się na pośladkach biegaczki przede mną. Były idealnie wyrzeźbione i opalone. Opinały je króciutkie, ciemne spodenki – na tyle krótkie, że wyraźnie widać było wszystkie mięśnie i linie pośladków. Może nawet zagapiłem się na nie nieco zbyt długo, bo prawie wpadłem na ich właścicielkę, gdy zatrzymała się przede mną.

    – Przepraszam najmocniej – powiedziałem zmieszany.

    – Profesor Wysocki?

    Stanąłem jak wryty. To była moja studentka, Justyna. Śliczna, młoda dziewczyna, która bardziej od nauki skupia się raczej na swoim profilu na Instagramie. Trudno, takie czasy. Sam nie jestem jakimś dziadem – mam telefon i nawet potrafię go używać. Kiedyś moja bratanica zmusiła mnie do założenia konta na Instagramie, żeby mogła mi wysyłać jakieś zdjęcia piesków, czy innych kotków. Ja wolałem jednak w przerwie na kawę zerkać na profile swoich studentek. Ot, dla poszerzenia wiedzy na temat młodzieży. Profil Justyny wydał mi się szczególnie interesujący. Wiecie, dziewczyna w stylu fit, zawsze napięta na zdjęciach, z wyeksponowanymi udami i tyłkiem. Obok zdjęć drinków i wymyślnie przystrojonych talerzy w restauracjach fotki w sportowym staniku i króciutkich spodenkach. Niewiele miała na nich do ukrycia. Ale też z takim ciałem nie miała się czego wstydzić. Do tego te długie, brązowe włosy niemal do samych pośladków…

    – Profesorze…?

    – Tak, przepraszam, prawie na ciebie wpadłem. Zamyśliłem się trochę.

    – Myślałam, że profesor jest zamyślony tylko na uczelni – uśmiechnęła się delikatnie. Dopiero teraz zwróciłem uwagę na jej usta: pełne, “mięsiste”. Boże, czemu nie było takich dziewczyn, gdy ja studiowałem?

    – Niestety, czasem muszę ruszyć głową też w domu. A czasem wyjść nieco pobiegać.

    – Czyli mamy wspólne hobby – uśmiechnęła się do mnie zalotnie. – Może pobiegamy razem? Park jest na tyle mały, że chyba nie mamy wyjścia…

    – Fakt. Ale nawet gdyby był większy, zrobiłbym to z przyjemnością. Sportowcy muszą trzymać się razem, prawda? – zażartowałem.

    Sam nie wiem, kiedy zleciało pół godziny. A może godzina? Nie, tyle nie dałbym rady biegać, nawet przy najlepszych chęciach. Zresztą, to nie było bieganie, raczej truchtaliśmy. Zupełnie, jakby Justyna dostosowała swoje tempo do moich możliwości.

    Rozmawialiśmy głównie o życiu na uczelni, pracach zaliczeniowych i tym podobnych. Justyna okazała się całkiem bystrą dziewczyną, która ma sporo do powiedzenia. Powiedziałem jej to nawet, dodając, że wezmę to pod uwagę przy kolejnej sesji egzaminacyjnej. Uśmiechnęła się uroczo.

    Nie mogłem jednak się powstrzymać i co jakiś czas zerkałem na nią: na jej smukłe, długie nogi, odkryty, wysportowany brzuch i kształtne piersi ukryte za sportowym, różowym stanikiem.

    Szybko zrobiło się ciemno. Zaproponowałem, że ją odprowadzę

    – Proszę sobie nie robić kłopotu, to dosyć daleko. Wrócę autobusem.

    – O tej godzinie? Wybacz, ale jestem na tyle dorosły, że wiem, kiedy należy odprowadzić dziewczynę prosto do domu, haha. Mogę cię zresztą podwieźć, mieszkam tuż obok.

    Zgodziła się i już po chwili byliśmy koło mojego domu. – Muszę tylko wejść czegoś się napić. Sama widzisz, że mam już swoje lata. Kondycja nie ta.

    – Ja też bym się czegoś napiła. Jeśli nie ma pan nic przeciwko. Jeśli pan profesor nie ma nic przeciwko.

    Sam nie wiem, dlaczego się poprawiła. Owszem, na uczelni powinna, to zresztą niepisana zasada. Ale tutaj? Domyśliłem się, do czego zmierza. Ruchem ręki zaprosiłem ją do środka.

    Prosto z korytarza weszliśmy do mojego salonu, który przy okazji pełnił rolę gabinetu. Pod oknem stało duże, ciężkie biurko, przy którym zawsze pracuję. Na biurku stała maszyna do pisania, kilka książek, popielniczka, laptop i do połowy opróżniona szklanka whisky.

    Uwagę Justyny zwróciła maszyna do pisania.

    – Tak, jestem tradycjonalistą – powiedziałem z uśmiechem.

    – To trochę… sexi. Nie uważa profesor? Takie… literackie.

    Zbiła mnie tym pytaniem z tropu. Na szczęście nie dałem tego po sobie poznać.

    Okrążyła biurko. Jej wzrok utkwił w szklance whisky.

    – Literacko, choć niezbyt zdrowo. Tobie też nalać? – powiedziałem.

    Kiwnęła głową i rozsiadła się w moim fotelu. Poszedłem do kuchni przygotować jej drinka, jednak jednym okiem wpatrywałem się, jak wypręża długie nogi. Wiedziała, że na nią patrzę.

    Gdy wróciłem i podałem jej drinka, patrzyła zalotnie. Długo flirtowaliśmy, popijając alkohol. W końcu zapaliłem papierosa. Widziałem, że nie może oderwać ode mnie wzroku.

    – Wstań – rozkazałem, trzymając papierosa między palcami.

    Posłusznie wykonała moje polecenie. Oparła się dłońmi o blat biurka, stając na palcach. Widziałem jej nogi w pełnej okazałości. Od jej tyłka dzielił mnie tylko cienki materiał krótkich spodenek do biegania.

    – Zdejmij je.

    Tylko czekała na te słowa. Powoli zsunęła spodenki, a przed moimi oczami ukazały się kształtne i jędrne pośladki, które dodatkowo podkreślały koronkowe stringi. Wypięła się, jak struna, jeszcze bardziej podkreślając swoje kształty.

    – Chcę, że profesor dał mi klapsa.

    Odłożyłem papierosa, wstałem i dokładnie się jej przyjrzałem. Widziałem, jak bardzo nie może doczekać się tego, co zaraz się stanie.

    Podszedłem bliżej. Jej długie włosy owinąłem sobie wokół jednej dłoni, a drugą dałem klapsa – mocnego i zdecydowanego. Wysportowane pośladki delikatnie zafalowały, a ona cicho jęknęła.

    – Chcesz tego? – zapytałem retorycznie, żeby nieco przeciągnąć tę chwilę. Nie mogła się doczekać.

    – Chcę, żeby profesor mnie zerżnął – powiedziała cicho.

    – W takim razie klękaj.

    Odwróciła się i posłusznie uklęknęła. Powoli zsunęła mi spodnie. Przed jej oczami wyrósł mój kutas – duży, gruby, a przede wszystkim cholernie twardy. Szybko wzięła go w usta, pomagając sobie dłonią. Jej głowa jeździła w przód i w tył. Później odsunęła się na chwilę i zaczęła go oblizywać. Dobrze wiedziałem, czego chce. Poderwałem ją do góry i pchnąłem na biurko.

    Usiadła na nim i rozszerzyła nogi. Położyłem je sobie na ramionach i zacząłem ją wylizywać. Najpierw przez cienki materiał stringów. Później nieco je rozchyliłem i zacząłem intensywnie pracować językiem. Czułem, jak drży. Cicho pojękiwała. Wiedziałem, że już dłużej nie wytrzyma, więc odsunąłem się, podniosłem jej nogi wysoko do góry i wszedłem w nią.

    Już po chwili pieprzyłem ją naprawdę mocno. Jęczała coraz głośniej, żeby już po chwili całować mnie po całej szyi. Pozwoliłem jej na to, skupiając się na tym, żeby wpychać w nią kutasa coraz mocniej i mocniej.

    Nie chciałem jednak zadowolić się tylko tym. Podniosłem ją z łatwością i zaniosłem do sypialni. Tam rzuciłem na łóżko. Nie miała jednak zamiaru leżeć bezczynnie. Szybkim ruchem przysunęła się do mnie i znów wzięła mojego kutasa w usta. Stałem przy łóżku, gdy ta na kolanach obciągała mi z takim zaangażowaniem, jakby zależało od tego jej życie. Jej mięsiste usta obejmowały mojego kutasa. Cholernie mnie to podniecało. Pozwoliłem jej jednak bawić się nim tak długo, jak chciała.

    Po kilku minutach przysunąłem ją mocniej do siebie i zdjąłem stanik. Jej sutki stały na baczność – twarde i delikatne zarazem. Pieściłem je językiem, trzymając ją mocno za tyłek. Po chwili przestałem i spojrzałem jej w czy. Była cholernie napalona. Odwróciła się i mocno wypięła. Stałem, ponownie podziwiając tę krągłą, wysportowaną dupę. Zsunąłem jej stringi i wsadziłem swojego kutasa. Gdy przestałem ją posuwać, żeby złapać nieco oddechu, przejęła inicjatywę. Poruszała się rytmicznie w przód i w tył, jęcząc, jak rasowa suka. Dawanie klapsów tylko dodawało jej energii. Gdy poczułem, jak jej cipka zaciska się na mnie, a ona dochodzi, przycisnąłem ją do łóżka, wyszedłem z niej i spuściłem się na te cudowne pośladki.

    Leżeliśmy kilka chwil, łapiąc oddech. Zapytała mnie, czy może wziąć prysznic. Pozwoliłem jej i sam doprowadziłem się do porządku, a później ją odwiozłem. W samochodzie flirtowaliśmy jeszcze trochę, a na pożegnanie dała mi całusa w policzek, zupełnie jak po randce nastolatków. To zdecydowanie typ uroczej dziewczyny.

    Doszedłem do wniosku, że muszę wprowadzić bieganie do swojego codziennego harmonogramu. Zwłaszcza że umówiliśmy się na kolejną sobotę.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Prof. Jan Wysocki

    Prof. Jan Wysocki

    To drugi odcinek dłuższej serii o życiu pewnego wykładocy. Coś dla fanów serialu “Californication”. Polecam i zachęcam do komentarzy – odpowiem na wszystkie.

  • Wuefista

    Chcę na wstępie zaznaczyć, że to opowiadanie jest fikcją.

    Mam na imię Kacper i jestem brunetem, mam 16 lat. Mam 181 cm wzrostu. Mam szczupłą sylwetkę i lekki zarys kaloryfera.

    Był zwykły dzień. Moje lekcje kończyły się równo o 16. Wszedłem do szatni, aby przebrać się na lekcję wychowania fizycznego. Spojrzałem na zegarek, który wskazywał godzinę 15.13 pomyślałem: “Mam tylko dwie minuty.. ZARAZ SIĘ SPÓŹNIĘ”. Wyjąłem strój sportowy i zdjąłem powoli bluzę i koszulkę. Wszyscy przebrali się już wcześniej i wyszli. Zadzwonił dzwonek, a jeszcze nawet nie zdążyłem zdjąć spodni. Rozpiąłem guzik i zdjąłem spodnie. Drzwi się otworzyły i wszedł nauczyciel wychowania fizycznego, zawsze się w nim podkochiwałem. Krzysztof(bo tak miał na imię mój nauczyciel) miał około 35 lat, był brunetem i miał zielone oczy. Jego idealny kształt twarzy eksponował jego kwadratową szczękę. Był niesamowicie przystojny. Ubrany był w szare dresy, które opinały jego umięśnione uda i łydki, miał szary sweter, który również podkreślał jego mięśnie, spod swetra wystawało kilka kępków włosów z jego klaty. Wyglądał nieziemsko, przy nim czułem się zawsze zawstydzony. Jego uroda w porównaniu do mojej to odległość Neptuna od Słońca. Wuefista rozejrzał się I spojrzał się na mój brzuch i bokserki

    -Ugh,  przepraszam- powiedział skrępowany nieco Krzysztof. Ja zarumieniłem się nieco i  niedowierzałem że taki mężczyzna mógł w ogóle na mnie spojrzeć

    -Nic się nie stało, Znaczy..  chyba- zaśmiałem się i uśmiechnąłem się najpiękniej jak mogłem

    -Masz tutaj kluczyk do szatni, przebieraj się migiem i zamknij szatnię-  szybko powiedział po czym jeszcze sekundę zawiesił wzrok na moim ciele a w szczególności na moich pośladkach. Gdy wyszedł od razu się przebrałem i pognałem na salę gimnastyczną na lekcję wf.

    *45 minut później*

    Wszyscy wybiegli z sali a ja wyszedłem na końcu, nagle zaczepił mnie Krzysztof

    -słuchaj Kacper, mógłbyś wpaść do mnie do pokoju?- wskazał na schody, które prowadziły do pokoju wuefistów.

    -Hmm, jasne- uśmiechnąłem się i wbiegłem na schody przed Krzysztofem. On poszedł od razu za mną. Zauważyłem że cały czas spoglądał na mój tyłek. Gdy przekręcał klucz w drzwiach zauważyłem dość spore wybrzuszenie na spodniach. Przyglądałem się zarysowi jego kutasa gdy on nagle chrząknął. Zarumieniłem się i wszedłem. 

    -Podejdź do biurka, zaraz ci pokażę w czym potrzebuję pomocy-powiedział z seksowną chrypką w głosie

    -Dobrze- odparłem 

    Stanęliśmy przed biurkiem a on tylko się na mnie patrzył

    -T-To w czym Pan potrzebuje pomocy?- zapytałem lekko zdezorientowany 

    Wskazał na swojego kutasa -Widziałem jak mi się przypatrujesz, a ten wzwód jest przez ciebie- ciepłym tonem zarzucił mi winę lecz po chwili się zaśmiał

    -Prz-przepraszam- z nie kłamaną szczerością przeprosiłem go 

    Nie wiem co strzeliło mi do głowy ale najprawdopodobniej skłoniło mnie podniecenie i mój stojący kutas -Może mogę się odwdzięczyć?- przełknąłem gulę w gardle i postawiłem krok w stronę pana Krzysztofa. Byłem od niego może ze 30 centymetrów, położyłem rękę na jego kroczu i poczułem pulsującą męskość. Pachniał jak prawdziwy samiec, gdy jego zapach ponownie dotarł do moich nozdrzy, mój kutas prawie rozerwał moje bokserki i spodenki. Krzysztof przyparł mnie do biurka i rozszerzył moje nogi. Oplotłem swoimi nogami jego łydki i westchnąłem, gdy spojrzał się na mnie z pożądaniem w oczach.

    Nigdy się nie całowałem ale mimo to zaryzykowałem – Proszę pan-a czy mogę pana pocałować?- wyjąkałem 

    -mów mi Krzysztof lub Krzysiek- zaśmiał się i mnie pocałował. Nieporadnie chciałem dać mu jak najwięcej satysfakcji z tego pocałunku, jednak słabo mi wychodziło, on to zauważył i objął moją twarz -poczekaj- szepnął. Spojrzał mi prosto w oczy i palcem musnął moje usta- Nie ruszaj się teraz- powiedział po czym wsadził mi palca do ust i go wyjął. Złapał mnie za podbródek i pocałował mnie jak w hollywoodzkich filmach. Przestał na chwilę i powiedział -chciałbyś spróbować z języczkiem?- pokiwałem głową rozpalony. Pocałował mnie i wsadził mi swój język, jeździł nim po policzkach i zębach, czułem  pełne otwartość przed nim i zetknąłem swój język z jego językiem, naparł na mnie mocniej swoją twarzą i zaczął ssać mój język. W bezruchu byliśmy około minuty, Krzysztof odsunął się, a ja wsadziłem dłonie pod jego sweter. Czułem jego mięśnie i włosy, jeździłem po całej klacie i brzuchu. Jedna ręka spoczęła na piersi, wtedy poczułem jego sterczący sutek. Druga ręką powędrowała niżej i poczułem jego pępek, a mały palec zaczepił o spodnie. Krzysztof zaśmiał się i odsunął się ode mnie, zdjął swój sweter, a moim oczom ukazały się wyrzeźbione mięśnie i lekko owłosiona klata. Podszedł do mnie i zdjął mi koszulkę, schylił się i zaczął całować moją klatkę. Zszedł do sutków i zaczął je ssać, jęknąłem i złapałem jego włosy. 

    -Teraz kolej na pieszczoty dla mnie- zaśmiał się seksownie, po czym ściągnął swoje dresy. Moim oczom ukazała się jego męskość opięta w czerwony materiał bokserek. Sam nie wiem czemu ale jęknąłem. Uśmiechnął się i złapał moją rękę, którą położył na swoim kutasie -możesz rozpakować prezent- powiedział 

    Ściągnąłem jego bokserki, a jego kutas wystrzelił jak armata. Nawet na porno nie widziałem tak pięknego kutasa. -padnij i się nim zajmij- pociągnął mnie za bark i ustawił przed swoim kutasem i się zaśmiał. Jak kazał tak zrobiłem, złapałem jego kutasa i poczułem zajebiste uczucie. Złapał mnie za głowę I bez zbędnych ceregieli wsadził kutasa do połowy, a ja się krztusiłem, ślina pociekła mi po brodzie, a Krzysztof wsadził swojego kutasa aż po same jaja, zrobił to tak szybko że poczułem dwie ogromne kule które uderzyły mnie w brodę. Wuefista jęknął. Krztusiłem się bardzo głośno a on wyjmował kutasa i od razu go wpychał aż po same jaja. Wyjął penisa z moich ust, ślina kapnęła na moje spodenki. Podniósł mnie i pocałował, wsadził swój język i zaczął lizać wszystkie miejsca. Odszedł i polecił mi odwrócić się I wypiąć, tak też zrobiłem. Schylił się I rozwarł moje pośladki. Czułem boskie uczucie, męskie dłonie obejmują moje pośladki. Krzysztof wyciągnął język i dotknął mojej dziurki, stęknąłem a Krzysiek ścisnął moje pośladki mocniej. Wylizał mój rowek i zaczął drażnić mój otwór trzy dniowym zarostem. Jego język wyginał się jak wąż, jęknąłem dosyć głośno i wygiąłem się pod wpływem pieszczot mojego kochanka. Odsunął się a ja położyłem się na biurku wuefisty. Krzysztof podszedł do mnie i złapał mnie za biodra. Wycelował swojego żołędzia i naparł na moją dziurkę. Oplotłem jego uda swoimi nogami. Wsadził całą główkę a ja czułem lekki ból, stęknąłem przeciągle, ale on nie zwracał na to uwagi, pociągnął za moje biodra i sam wykonał pchnięcie, jego chuj wszedł we mnie jak gorący nóż w masło, a ja krzyknąłem. Krzysiek zakrył moje usta ręką i wyjął swojego kutasa, po czym wepchnął go znowu, znowu poczułem ból ale mniejszy niż przedtem. Wziąłem palce Krzyśka do ust i zacząłem je ssać. On wyjmował kutasa i znowu pchnął, zrobił tak kilka razy a ja jęczałem mu w palce. Wyjmował i wpychał coraz szybciej a ja zaczynałem odczuwać przyjemność. Przyśpieszył bardzo gwałtownie i jęknął. -K-kochanie, zaraz do-dojdę- wysapał. Wyciągnął swojego kutasa i przeszedł z drugiej strony biurka, ja obróciłem się na plecy i byłem centralnie pod jego kutasem. Podstawił mi główkę do ust a ja ją polizałem i starałem się wziąć ją do ust, jednak Krzysiek złapał swojego kutasa u nasady i zaczął mnie bić po twarzy. Po chwili podstawił mi swoje ogromne jaja. Otworzyłem usta a on wsadził mi swoje jaja. Drażniłem jedno językiem, ponieważ drugie mi się nie zmieściło. Oblizałem jedno dokładnie, wtedy Krzysiek zmienił stronę i dał mi do ust drugą część worka. Pieściłem jego kule jak najlepiej, po chwili odsunął się i zaczął trzepać swojego kutasa. Jęknął i wystrzelił. Strzepał dokładnie resztki cennej spermy. Moja twarz cała była w białym nektarze, uśmiechnąłem się do nauczyciela a on zaczął lizać moją twarz. Zlizał całą spermę ale jej nie połykał, zbliżył swoje usta do moich i najwyraźniej chciał się podzielić nektarem. Wystawiłem język i poczułem słony smak spermy Krzyśka. Po wszystkim przytulaliśmy się tak jeszcze przez pewien czas. Naprawdę nie  chciałem wychodzić, ale musiałem. Dałem mu całusa i zostawiłem swój numer. Klepnął mnie w pośladek i wtedy wyszedłem.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Geralt Rivia
  • Ciotka Magda – wstep (cz.1)

    Mam na imię Mateusz, obecnie 28 lat, opowiem wam dziś historię, która zdarzyła się kilka lat temu… 

    Obiektem tego opowiadania  jest moja ciocia, Magda, obecnie 43 letnia kobieta, wtedy jeszcze zbliżała się do 40-stki. Bardzo zadbana jak na swój wiek, ćwiczy na siłowni i stara się zdrowo odżywiać. 168cm wzrostu, długie blond włosy i świetne pełne cycki (rozmiar stanika 80D). Od najmłodszych lat była obiektem mojego pożądania, zawsze podobały mi się starsze kobiety, a widok jej ciała wyeksponowanego w obcisłej sukience często zmuszał mnie do zaopiekowania się moim przyjacielem w dyskretnym miejscu… Magda mieszkała wraz ze swoim mężem w domu 3km ode mnie, czasem wpadałem do niej, gdy potrzebowała pomocy, bo jej mąż – kierowca tira, często wyjeżdżał w trasy…  

    Pewnego razu zadzwoniła do mnie czy mógłbym pomóc jej przy składaniu mebli, bo sama sobie nie daje rady… Zgodziłem się od razu. Przyjechałem około 19, otworzyła mi ciotka ubrana w bluzkę z lekkim dekoltem i krótkie obcisłe szorty. Ów widok robił wrażenie i delikatnie pobudził mojego małego, ale zabrałem się do roboty… Zaczęliśmy składać meblościankę, czasem ukradkiem zerkałem na jej cycki, gdy pochylała się przytrzymując część zestawu… Ale radość ta nie trwała długo, bo uporaliśmy się z tym bardzo szybko, a Magda oznajmiła:
    – Dziękuje Ci, poczekasz na mnie chwile, muszę wziąć prysznic?
    – Pewnie! – odpowiedziałem natychmiastowo
    W głowie od razu pojawiły się dwie wizje: jedna z nich to spróbować ukradkiem podejrzeć jak się rozbiera w łazience, a druga to aby zerknąć do jej laptopa w poszukiwaniu ciekawych materiałów do wieczornych zabaw z moim kutasem… Postanowiłem wybrać opcję nr 2 i po chwili, gdy weszła do łazienki sięgnąłem do laptopa, który stał na stole… Uff, nie ma hasła, mam szczęście – pomyślałem w duchu, po czym postanowiłem poszukać ciekawych fotek… W tym momencie przyszedł mail… Otworzyłem pocztę w Outlooku i zauważyłem, że moja ciotka konwersuje od jakiegoś czasu z jakimś młodym chłopakiem… Na dodatek wysyła mu swoje zdjęcia w seksownej bieliźnie… Przez chwilę się oburzyłem i miałem ochotę poinformować o tym jej męża, ale przyszedł mi do głowy ciekawy plan… Skopiowałem maile wraz ze zdjęciami na mój dysk Google i wyłączyłem laptop, akurat Magda kończyła się myć…
    – Napijesz się czegoś? – zapytała zawiązując ręcznik na głowie
    – Wiesz co, muszę już iść, kolega miał awarię samochodu i muszę mu pomóc – rzuciłem na odchodne
    – No nic, trudno, dziękuje raz jeszcze – odparła
    – Nie ma sprawy, pa – mówiąc przytuliłem się mocno do ciotki, zgniatając jej piersi, w myślach wiedząc, że wkrótce się nimi dokładnie zajmę…

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Mat