Blog

  • Siostra cz. 4 – Wypad w gory

    Góry. Góry są naszym domem, w górach jest nasz rodzinny dom. W nich jest nasza miłość i całe szaleństwo. Kochamy je całym sercem, często tam wracamy… 

    Razem z siostrą często wybieramy się na górskie wyprawy. Czasami razem, czasami w pojedynkę, lub ze swoimi znajomymi. Gdy tylko mamy okazję, zakładamy wygodne buty, plecaki i w drogę. Nierzadko są to wyprawy całodzienne, lub kilkudniowe wypady. 

    Chłopak Beaty na szczęście jest “anty”. Wiele razy próbowaliśmy go wyciągnąć na wycieczkę. Zgodził się tylko raz, po którym już więcej w góry nie poszedł. Mięczak. Z mojego punktu widzenia jest to bardzo dobra wiadomość, bo mogę pobyć z siostrą pobyć kilka godzin sam. Mogę ją pocałować, klepnąć w tyłek, lub nawet popieścić się z nią gdzieś w lesie🙂. Wiele razy podczas naszych wypadów, zwłaszcza w Tatry zachowywaliśmy się jak chłopak z dziewczyną. Nikt nas tam nie zna, więc ryzyko minimalne… Lecz jednak istniejące, co właśnie działało na nas tak podniecająco… 

    Tym razem jednak pojechaliśmy w Tatry w większej grupie. Oprócz naszej dwójki pojechał z nami mój najlepszy kumpel Karol, z którym znam się od przedszkola. Przez całą podstawówkę, oraz technikum staliśmy się najlepszymi przyjaciółmi. Oprócz nas, było również zaprzyjaźnione Małżeństwo- Arek oraz Marlena, z którym dzielimy pasję do gór. 

    Plan był banalny. Wszyscy bierzemy jeden dzień urlopu i w Boże Ciało z samego rana… Lub ściślej rzecz biorąc w środku nocy udajemy się w kierunku Zakopanego. 

    Dzień zapowiadał się przyjemnie ciepły, lub nawet gorący. Po dwugodzinnej podróży zameldowaliśmy się na parkingu w Zakopanem, skąd po przebraniu obuwia wyruszyliśmy w kierunku Kuźnic. Już o 6.30 zebrała się dosyć spora grupka chętnych do tego, by wjechać kolejką na szczyt Kasprowego Wierchu. My jednak mieliśmy inny plan, więc tylko pozdrowiliśmy mijanych “turystów” i ruszyliśmy dalej przed siebie piechotą. Naszym pierwszym celem był właśnie Kasprowy, z którego jeśli pogoda i siły pozwolą chcieliśmy udać się na Świnicę… Po krótkiej chwili i po opłaceniu biletu byliśmy już na terenie Parku Narodowego. Droga póki co była łatwa i przyjemna, gdzieś tam daleko było widać stację końcową kolejki na Kasprowym. Marlena z mężem szli przodem, nadając nam tempo, za nimi Beata z Karolem pogrążeni w jakiejś rozmowie, a za nimi spokojnie ja, obserwując wszystko dookoła i robiąc jednocześnie zdjęcia. Nie ukrywam, że tematem przewodnim moich fotek był tyłeczek mojej siostry ubrany w obcisłe legginsy. Po godzince postanowiłem nieco przyspieszyć i dołączyć do Beaty i Karola. Udało mi się to bez większego wysiłku i nic by w tym dziwnego nie było, gdyby nie to, że po chwili moje spojrzenie spoczęło na idącej przed nami Marlenie. Odpadłem. Nigdy, mimo iż znamy się już kilka lat, nie uważałem jej za piękną kobietę. Teraz jednak wiele się zmieniło. Marlena jest osobą raczej niskiego wzrostu. Sięga mi wyłącznie do ramion, chociaż sam do wielkoludów też się nie zaliczam. Nie to jednak najważniejsze. Patrząc na nią dostrzegłem wreszcie, jak niesamowicie piękną jest kobietą. Przepiękne nogi, zgrabny malutki tyłeczek, piersi rozmiarem idealnie dopasowane do męskiej dłoni, oraz gdy się obróciła uśmiech anioła na jej buzi połączony z zadziornym spojrzeniem… Mój namiot powoli nabierał kształtu, powodując dosyć mocny ucisk w majtkach. 

    Na kolejnym postoju upadłem niby pozbawiony sił pokładając głowę na jej nogach. Dotyk jej skóry wywołał u mnie gęsią skórkę. Niestety szybko musiałem opuścić tą wygodną pozycję, gdyż mój żołnierz znów stawał na baczność… 

    Po kolejnych kilkudziesięciu minutach moich męczarni wreszcie byliśmy na szczycie Kasprowego… DzIęki lekkiemu zmęczeniu mój fiut wreszcie przestał reagować tak gwałtownie na każdy ruch Marleny, ale także i mojej siostry. Pogoda wciąż nam sprzyjała, siły też mieliśmy, więc po chwili ruszyliśmy w kierunku Świnicy… Tym razem to ja przewodziłem grupie, ale to tylko dlatego, żeby nie męczyć się już z dodatkowym problemem, jakim był bezustanny wzwód w majtkach. Dotarliśmy wreszcie na przełęcz Świnicką, gdzie po krótkim odpoczynku popełniłem błąd i znowu puściłem Mari i Becię przodem. Droga na szczyt była męką… Ale jakże przyjemną zarazem. Całą drogą mogłem podziwiać jakże odmienne, ale piękne kobiety… Mały seksowny tyłeczek Marleny idealnie kontrastował z dużą dupką mojej siostry… Czego więcej chcieć?

    Świnica zaliczona. Tyle pięknych widoków i zdjęć. W drodze powrotnej postanowiliśmy zejść inną trasą, przez Halę Gąsienicową… Tam też nie mogąc się powstrzymać zrobiłem kilka… A ściślej rzecz biorąc kilkadziesiąt ukradkowych zdjęć Marlenie. Nie mogłem się powstrzymać. Wiedziałem, że od teraz będzie częstym gościem moich erotycznych fantazji, a zdjęcia będą przydatne podczas walenia konia. 

    Podczas naszego odpoczynku pogoda postanowiła nas zaskoczyć i w dosyć szybkim tempie zasnuła niebo gęstym chmurami, z których po chwili zaczął siąpić deszcz. Nie był to biblijny potop, czy armagedon, jednak do Kuźnic wróciliśmy kompletnie przemoczeni, co również zostało uwiecznione na moich fotkach. Mokre koszulki przylegające do ciał naszych towarzyszek… Kolejny wspomagacz przy masturbacji… 

    Po krótkiej przejażdżce autem dotarliśmy do domu, w którym mieliśmy wynajęte pokoje. Szybkie zameldowanie, zmiana ciuchów i udaliśmy się do pobliskiej knajpki, żeby wreszcie coś zjeść… Nasyceni i lekko napojeni trzema butelkami wina wróciliśmy na kwaterę. 

    Zgadnijcie moi mili z kim dzieliłem pokój😉 

    Mając do dyspozycji niezbyt wielką łazienkę postanowiłem, zresztą jak zwykle ustąpić pierwszeństwa kąpieli mojej siostrze, a sam w tym czasie udałem się wciąż spragniony na stację, w poszukiwaniu alkoholu. Mając perspektywę wyjazdu kolejką na Gubałówkę następnego dnia mogliśmy sobie pozwolić na jeszcze jedno winko. Pomny zasady, że lepiej, żeby zostało, niż zabrakło wróciłem z dwoma kolejnymi butelkami wina i kilkoma piwami. Wieczór zapowiadał się upojnie. Po szybkim prysznicu dołączyłem do siostry, która leżąc na pojedynczym łóżku oglądała coś w małym telewizorze. Usiadłem na skraju łóżka i zacząłem masować jej stopy, jednak po chwili moje alkoholowe “ja” zaczęło domagać się procentów. Sięgając do reklamówki leżącej obok łóżka zabrałem z niej dwa piwa, jedno oddając Beacie, a jedno zostawiając sobie… Po kilku łykach wróciłem do masażu, a po chwili także do pielęgnowania mojego fetyszu, a mianowicie do całowania i lizania stóp mojej siostrzyczki. Nie trwało to jednak długo, bo Beata wpadła na pomysł, żeby zaprosić pozostałych i posiedzieć jeszcze chwilkę przy piwku… Z początku liżąc jej stopy i popadając w coraz większe podniecenie byłem przeciwny, lecz po chwili do moich myśli powróciła ta seksowna bestia Marlena. 

    Od razu pobiegłem do drzwi, by zwołać wszystkich razem. Moje zaskoczenie było o tyle większe, że zobaczyłem, że Karol również nie próżnował i jego zaopatrzenie w piwo było dosyć pokaźne… Tak więc wieczór nabierał rumieńców, a jeszcze nie zapukałem nawet do drzwi Marleny… Zaciągnowszy Karola i jego zapasy piwa do naszego pokoju udałem się po naszych kolejnych ziomków. Otworzył Arek. Zbyt długo nie musiałem się starać, by przekonać go na “piwko u nas”.  

    Wróciwszy do pokoju zauważyłem, że nasze pojedyncze łóżka są już zsunięte razem, fotele są ustawione blisko nich, a Karol patrzy maślanym wzrokiem na moją siostrę… Ta franca jak zwykle w jednej z tych swoich krótkich koszulek nocnych, ledwo zakrywających jej powabny tyłek… 

    Zająłem jeden z foteli widząc, że na łóżku rozgościł się już Karol wraz z moją siostrą. Nie przeszkadzało mi to… Karol był dla mnie jak brat, a widziałem, jak bardzo podnieca go Beatka… Upiwszy jeszcze dwa łyki nieco już zwietrzałego piwa zaproponowałem zebranym by otworzyć butelkę wina… Sprzeciw był w zasadzie żaden. Dobrze, że chociaż nasi gospodarze stanęli na wysokości zadania i wyposażył każdy z pokoi w kilka szklanek… Musiało wystarczyć, zamiast kieliszków. 

    Nasze towarzyszące małżeństwo dołączyło do nas, gdy napełnialiśmy szklanki. Ich szczęście, bo zostaliby z niczym😉 

    Kolejna tego dnia butelka ukazała swe puste dno. 

    Arek bez zbędnych ceregieli ułożył się na łóżku obok mojej siostry, zamykając ją między sobą a Karolem. Marlenka natomiast zajęła miejsce na fotelu obok mnie. Przez mój kręgosłup przebiegł dreszcz. W swojej piżamce składającej się z szarych spodenek i odkrywającej połowę brzuszka bluzeczce tego samego koloru od razu sprawiła, że musiałem przyjąć nieco bardziej wyprostowaną pozycję… 

    Za oknem zapadł zmierzch, a nasz wieczór stawał się coraz bardziej wesoły. Czas wypełniły nam nasze zawodowe, oraz górskie anegdoty. W pewnym momencie wszystkich nas bolały brzuchy ze śmiechu. Druga zakupiona przeze mnie butelka wina też okazała nam swoje puste dno😉. Siłą więc wygnaliśmy Arka po jeszcze kilka piw, gdyż wiadomo było, że dzisiaj wypijemy wszystko… Na szczęście stacja była niedaleko, więc zapasy szybko zostały uzupełnione. Pod jego nieobecność każde z nas wypiło tylko po jednym piwku… Nastroje znowu uległy poprawie. Jednak Arek wrócił jakiś osłabiony. Padł na łóżko obok mojej siostry i po chwili było jasne, że zaczyna odpływać do krainy “nigdy nigdy”… Mimo naszej reanimacji i podania mu zimnego piwa odpłynął… 

    Nasza czwórka jednak pozostała na placu pijackiego boju. Mijały kolejne chwile, kolejne kilka pustych puszek po piwie walało się wokół… Zauważyłem, że dłoń Karola zaczęła pieścić udo mojej siostry… Poniekąd cieszyło mnie to… Mając za szwagra jego byłbym szczęśliwy i spokojny o moją sis… 

    Ale chwila… Co dla mnie? 

    Atmosfera nieco nam siadła. Arek lekko pochrapywał, mój najlepszy kumpel pieścił nogę mojej siostry, której najwyraźniej się to podobało, a Marlena i ja siedzieliśmy jak ciule i obserwowaliśmy… Schyliłem się więc ośmielony alkoholem i chwyciłem jej nogę… Dźwignąłem ją i położyłem na swoim kolanie. Po chwili sama dołączyła drugą… Jej stopy wzbudziły u mnie takie samo pożądanie, jak stopy mojej siostry… Moje dłonie obsesyjnie zaczęły masować jej stopy, przesuwając się wzdłuż seksownych nóg… I w chwili, gdy wielki palec stopy Marleny znalazł się w moich ustach Arek zaczął się budzić. 

    Nóż w plecy, policzek i kop w dupę dla mnie. 

    Jednak ktoś musiał go odprowadzić. Padło na mnie… Na szczęście Marlena pomogła mi i chwyciła jak się okazało nieprzytomnego męża pod drugie ramię… Gdy dotarliśmy do ich pokoju moja ręka zsunęła się na jej pośladek… Po chwili musiałem jednak ją cofnąć, by ułożyć Arka w łóżku. Jej zadziorne spojrzenie jednak dało mi wiele nadziei na przyszłość… Wychodząc z pokoju raz jeszcze rzuciłem okiem na ponętne kształty Marleny. Miałem na nią ogromną ochotę, lecz tym razem musiałem obejść się smakiem… 

    Gdy wróciłem do swojego pokoju, zobaczyłem, że Karol z Beatą nie próżnowali pod moją nieobecność. Siedziała na nim okrakiem i namiętnie się z nim całowała. Jej tyłeczek wyłonił się spod krótkiej piżamki. Od razu wykorzystałem ten fakt, sprzedając jej soczystego klapsa. Zapiszczała radośnie i wyprostowała się nagle. Zadarłem w górę jej piżamę i ściągnąłem przez głowę. Siedziała teraz na moim kumplu w samych tylko majtkach. Chwyciłem ją za cycki, a ona zaczęła się rytmicznie ocierać o kutasa Karola. Było widać, że mu się to podoba. Po chwili Beata zsunęła się z Karola i zaczęła zdejmować jego spodenki. Ja natomiast zdjąłem jej majteczki i wąchając je patrzyłem na dalsze poczynania mojej siostrzyczki. Muszę przyznać, że widok nagiego Karola zrobił na mnie wielkie wrażenie. Jeszcze większe jednak wrażenie zrobiła na mnie ich pozycja 69. Z rozkoszą patrzyłem, jak moja siostra liże i ssie jego dużego i grubego fiuta. Poczułem nagłą potrzebę, żeby jej pomóc. Jeszcze nigdy nie miałem okazji by choćby dotknąć penisa innego faceta. Teraz musiałem wykorzystać sytuację. Położyłem się na łóżku obok nich i patrzyłem z zachwytem, jak jego kutas ledwie mieści się w ustach mojej siostry. Chwyciłem go za jaja i zacząłem je delikatnie ugniatać. Beata widząc moje zainteresowanie odstąpiła mi miejsca. Docisnęła tylko mocniej swoją cipeczkę do jego twarzy. Ja natomiast przeciągnąłem językiem po całej długości jego fiuta. Świat zawirował mi przed oczami i już po chwili jego wzwód wypełniał mi usta, a mój język owijał się wokół jego grzyba… Smakował obłędnie. Pragnąłem, żeby skończył w moich ustach. Moja siostra miała jednak inny plan. Chciała go poczuć w sobie. Usiadła na jego drągu i zaczęła go ujeżdżać. Ja zaś przyglądałem się wszystkiemu z rosnącym podnieceniem. Po chwili moja siostra zaczęła głośno jęczeć, dochodząc szybciej niż kiedykolwiek wcześniej. Chwilę później Karol również skończył. Moja siostra zsunęła się z niego i położyła zadowolona obok. Ja natomiast przystąpiłem od razu do działania i jego wciąż pulsujący kutas znowu znalazł się w moich ustach. Smak spermy zmieszany ze smakiem mojej siostry był cudowny… Wylizałem go do czysta i po chwili poczułem w ustach, że zaczyna mięknąć. Ale mi było wciąż mało, więc już zmieniałem pozycję, by znaleźć się między nogami Batki. Delektując się kolejną porcją spermy mojego przyjaciela zlizywaną z cipki siostry wyciągnąłem swojego kutasa i zacząłem walić konia… Skończywszy nasze igraszki wszyscy położyliśmy się w jednym łóżku i po jakimś czasie zasnęliśmy.

    Rankiem po śniadaniu wybraliśmy się na zwiedzanie Zakopanego. Zdobyliśmy również Gubałówkę, co było naszym absurdalnym celem na ten dzień. Pomimo wczorajszych wydarzeń moje oczy cały dzień błądziły po ciele Marleny. Ta kruszynka podniecała mnie coraz bardziej. W mojej głowie zaczął się już układać plan, jak ją posiąść… Dzień minął mi szybko. Wieczorem wszyscy wcześniej się położyliśmy, bo naszym celem na jutro miał być Kozi Wierch. 

    Sobota powitała nas zachmurzonym niebem i lekkim deszczykiem. Wsiedliśmy w samochód i udaliśmy się w kierunku Palenicy, skąd mieliśmy wyruszyć na szczyt. Pierwszy asfaltowy odcinek drogi posłużył mi do uzupełnienia galerii pt. “Dupa Marleny”. Powoli zaczynało brakować mi miejsca na karcie pamięci 😉. 

    Po niespełna trzech godzinach wolnym krokiem dotarliśmy do Doliny Pięciu Stawów Polskich. Tam niestety okazało się, że Marlena z Arkiem nie pójdą dalej z nami, z powodu bólu kolana Mari… Na początku zasmuciła mnie ta wiadomość, jednak mimo wszystko razem z Beatą i Karolem poszedłem w kierunku Koziego. Marlena z mężem mieli zostać w schronisku i poczekać na nas. Szlak okazał się niezbyt wymagający, a raczej nawet monotonny. Dzięki pochmurnemu niebu i deszczowi góry były dzisiaj wyjątkowo wyludnione… Po dotarciu na szczyt okazało się, że jesteśmy tam tylko my. Szybko więc ustawiliśmy mój aparat na skale, w trybie samowyzwalacza i zrobiliśmy sobie pamiątkowe zdjęcie… I nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie pomysł na to zdjęcie, na który wpadła Beata podczas wspinaczki. Razem z Karolem ustawiliśmy się po bokach Beaty i włożyliśmy dłonie w jej spodnie, ku cipce, a ona trzymała w dłoniach nasze sterczące pały. Udało nam się w ostatniej chwili, gdyż od strony Orlej Perci zbliżali się jacyś turyści. Chwilę później rozbawieni schodziliśmy już ze szczytu w kierunku schroniska. Tam moi towarzysze wypili po dwa piwa i udaliśmy się w kierunku parkingu. Na trudniejszych odcinkach pomagałem Marlenie zejść. Możliwość dotknięcia jej ciała działała na mnie mega podniecająco… 

    Wieczorem było jasne, że również ten dzień zakończy się podobnie jak nasz pierwszy spędzony tutaj. Mianowicie ostrym piciem… Od razu po kolacji narzuciliśmy z Karolem dosyć mocne tempo. Mieliśmy w tym cel. On chciał powtórzyć zabawę z moją siostrą, a ja wiedząc, że Arek ma słabą głowę chciałem zabawić się z jego żoną… 

    Po dwóch godzinach sytuacja zrobiła się już bardzo przyjemna. Wszyscy mieliśmy już dobrze w czubie, lecz najbardziej cieszył mnie stan, w jakim znajdował się już Arek. Spał już sobie spokojnie, nie zwracając na nic uwagi… Tym razem nasza imprezka miała miejsce w pokoju Marleny i Arka, więc bez zbędnego przedłużania postanowiliśmy się rozejść. Karol od razu zabrał moją siostrę do swojego pokoju, a gdy tylko zamknęły się za nimi drzwi ja wróciłem do swojego… Tym razem była jednak ze mną Marlenka. Od razu po wejściu do pokoju rzuciłem się na nią i zdjąłem z niej całe ubranie. Nago wyglądała dokładnie tak jak ją sobie wyobrażałem. Chwyciłem ją za rękę i podprowadziłem do łóżka, w którym dwa dni wcześniej odbyła się już mała orgietka. Rozebrałem się również i w następnej chwili mój kutas penetrował już ciasną cipeczkę mojej Marlenki. Po kilku minutach, czując, że za chwilę dojdę wyciągnąłem fiuta z jej cipki i spuściłem się na jej perfekcyjny brzuszek. Jednak nie byłbym sobą, gdybym na tym poprzestał. Obróciłem ją i nie pytając o zgodę przywarłem ustami do jej dupki. Marzyłem o tym od czwartku i moje marzenie się spełniło. Mój język pieścił jej słodziutką malutką dziureczkę… 

    To był niezapomniany weekend, pełen wrażeń i “pierwszych razów”… Z utęsknieniem czekam na kolejny taki wypad w góry…

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Adam Marzec
  • Panika na golasa – the day after the party

    Właśnie sobie smacznie śpię. Wybudzam się już z fazy głębokiego, wręcz nieprzytomnego snu i wraca mi świadomość mojego jestestwa. Jest miło, błogo, wygodnie. Czuję się niczym piórko na wietrze, unoszące się gdzieś w oddali od świata codziennego, trosk i problemów. Nie ma to, jak ożywczy sen, regeneracja. Tak cudownie jest mieć wolne, poprzeciągać się leniwie, marzyć, czuć własne ciało, młode i zrelaksowane. Tylko… co się właściwie wydarzyło, że tak padłem? Odłóżmy to na później… śpijmy dalej.

    Minął jakiś czas. Nadal śpię w najlepsze. Zdaje się jednak, że już jest dzień. Może powoli zacznę się budzić. Warto? Czuję się lekko obolały, szczególnie boli mnie głowa i jest mi troszkę chłodno. Nadal mi słabo i słyszę jakieś mętne głosy. I gdzie ja właściwie jestem? Leżę — tak, zdecydowanie leżę — i to na brzuchu, na łóżku, w jakimś pokoju… na stancji. Zmieniłem nieco pozycję, kładąc się bardziej na boku i śpię dalej. Przerywanymi okresami świadomości wciąż próbuję sobie cokolwiek przypomnieć. Chyba była jakaś ostra impreza… Balanga… Balanga… dzika impreza na stancji… Konrad… Paweł… kumple… hm… – zasypiam. We śnie Oliwka!

    Wspaniała Oliwka! – Wróciła mi na chwilkę świadomość — Jak ona mi się podoba. Całowałbym ją najpierw zaczepnie w policzki, później namiętnie w usta, a następnie jej boską szyję i coraz niżej, całe ciało centymetr po centymetrze… Myśląc o tym, słyszę coś, jakby jakiś taki dziwny „aplauz”, jakieś głosy. Czy to w mojej głowie?…

    … Nie jestem jeszcze tego świadomy, choć wkrótce to do mnie dotrze, ale tak naprawdę leżę całkiem goły, a mój z reguły nieśmiały i nieprzyzwyczajony do takich sytuacji penis, zwisał śpiący na nodze. Teraz się uaktywnił z powodu moich fantazji. W pokoju zaś nie jestem sam. Jak dobrze, że tego nie wiem. O ileż jestem teraz szczęśliwszy, nim poznam szokującą prawdę. Na pewien czas pożegnałem się ze swoją intymnością i godnością osobistą, czy to z przypadku, czy z wyboru i niestety będę musiał z tym żyć. Jednak jeszcze nie teraz… dopiero za kilkanaście minut. Niech ten stan niewiedzy trwa jak najdłużej.

    Coś sobie przypominam, choć głowa mi ciąży… Była impreza ze sporą liczbą osób. Mateusz, Konrad, Oliwka… Piliśmy. Brałem prysznic. Piliśmy. Później poczułem się bardzo zmęczony i zasypiałem. Uprawiałem namiętny seks z Oliwką… – …nie, chwila… – tego to akurat nie było. Mogłoby być. Może w przyszłości. Miałem za to jakieś fantazje z nagością. Młode nagie ciała. Chyba to były fantazje… Leżałem owinięty ręcznikiem, a potem…

    … Wtedy do mnie dotarło, co się stało — ręcznik, którym się okrywałem, wyrwał mi się z rąk i chyba byłem goły. Nie pamiętam tego zbyt dobrze, bo za chwilkę całkowicie odpłynąłem, ale wyraźnie czułem wstyd, bezradność, zażenowanie, żal. Choć może to był tylko sen… O Boże! – pomyślałem! – A jeśli to prawda? Ogarnął mnie lęk — czy to możliwe…? Zacząłem się budzić.

    Leniwie otworzyłem jedno oko i zobaczyłem ludzi rozmawiających ze sobą w moim pokoju — Mateusza, Konrada i Daniel. Jest mi dziwnie chłodno i nie pamiętam końca wczorajszej historii. Oblał mnie zimny pot, a następnie fala gorąca, bo wydaje mi się, że… Nie! Nie chcę, aby to była prawda. Jest mi tak przyjemnie, swobodnie, błogo. Są tu też moi dobrzy koledzy. Błagam, żeby wszystko było, jak należy. Może tylko majaczę? Być może to tylko kolejna kolorowa rzeczywistość ze snu. Jeśli jednak to prawda… co za wstyd i upokorzenie!! Może lepiej spać dalej, aż sobie pójdą, aż obudzę się w innych realiach. Przeszył mnie dreszcz. Mijają chwile. Niepokój narasta.

    Nie mogę! Postanawiam zmierzyć się z sytuacją. Spojrzałem. Jestem przerażony! Po prostu zamarłem. Moje przeczucie zostało potwierdzone — śpię całkowicie nago. Bycie bez ubrania to jeszcze nic złego — zdarzało się, ale kurcze, widzę swoją kiełbaskę. I oni tu są, ale tylko trzej. Bez dziewczyn. Serce zaczęło mi walić i podchodzić do gardła, poczucie zażenowania wzrosło, oddech przyspieszył. Mdli mnie. Jestem przerażony!! Widzą mnie, widzą mnie całego jak na dłoni. Widzą dokładnie wszystko, zwłaszcza to, czego nie chciałem kiedykolwiek pokazywać żadnym kolesiom. Ale dziko i dziwnie… Muszę się uspokoić! To nic takiego. Hehe, przecież ja po prostu leżę sobie swobodnie na golasa przy kolegach. Kto by się spodziewał. Gdybym był dziewczyną, sytuacja byłaby naprawdę ciekawa i narobiłbym przy tym dużo krzyku. Gdybym był nastolatkiem, popuściłbym z wrażenia. Interesujące uczucie i doświadczenie.

    Nie! To jednak nie jest zabawne… Mateusz — grecki bóg, dobrze zbudowany, inteligentny, nieco zarozumiały. Ogierek z niego. A ja co? Leżę w jego obecności nieprzytomny i bezbronnie nagi, „chwaląc się” swoim ciałem… Konrad to spoko gość, najnormalniejszy ze wszystkich. W jego towarzystwie nie sposób czuć się niekomfortowo. Tylko akurat nie w tym przypadku… Mógł mi jakoś pomóc. Nie rozumiem, czemu nie peszy go to tak, jak mnie. Nie przypuszczałem, że kiedykolwiek zobaczy mnie w takim stanie. Powinien coś zrobić. Co on sobie myśli? Może mu się to podoba? No i Daniel. Młodszy, zwariowany, uroczy na swój sposób. Liczyłem, że po prostu wyszedł, ale niestety nie i nie wiem, jak mu teraz spojrzę w oczy. Dziwi mnie fakt, że uczestniczę w takiej abstrakcyjnej sytuacji. Dlaczego? I dlaczego nikt nie zareagował? Właściwie, to nie wiem, jak reagowali i co myślą. Wiem natomiast, że to moja wina.

    Jest mi przykro. Jak mogłem zrobić sobie coś takiego… moje biedne ciało. Okropna sytuacja. Nie mogłem nic zrobić i jak widać, inni też nie chcieli pomóc. Jak powinienem teraz postąpić? Chętnie okryłbym się czymś i po prostu uciekł, ale nie mam dokąd. Nie mam szans na żadne sensowne wyjście z tego z twarzą. Czemu mnie zostawili? Sekundy dłużą się niczym godziny. Każde ich spojrzenie czuję głęboko w sobie. Bycie nago przy kolesiach nie jest złe, jeśli nie pokazujesz krocza. Ten jeden szczegół drastycznie wszystko zmienia. Jestem teraz w ich oczach lepszy, czy gorszy? Odważny, czy poniżony? Może to jakaś kara? Czuję się niepoważnie. Może tylko ja tak o tym myślę, a ich to zupełnie nie obchodzi. Przecież to naturalna rzecz być nago, a moje ciało nie jest jakieś najgorsze. – Raz jeszcze spojrzałem na swoje krocze. Ogólnie nie wyglądam źle, mam jednak wrażenie, że mój autorytet, moja charyzma, honor, relacje w starciu z nagą, szczerą prawdą stały się przez to niczym. Zdecydowanie wolałbym być teraz w wersji ocenzurowanej, a tymczasem nie mam nic. Smutna pustka i bezradność. Jak oni mogli mnie tak zostawić, tak nie uszanować! Mogli przecież okryć albo w ogóle stąd wyjść. Czują się lepsi, bo to ja tu leżę? Nigdy nie życzyłem sobie, żeby jacyś kolesie zaglądali mi w krocze. Mam dość. Wstaję!

    Będzie dziwnie i ciężko, ale muszę się z tym zmierzyć. Skoro nawarzyłem sobie piwa… Jestem przecież prawdziwym facetem w męskim gronie, nie mam się czego wstydzić, zresztą i tak czasami na mnie patrzą. Konfrontacja trochę zaboli, jak oderwanie plastra, ale to tylko chwila i raz na zawsze zakończę to szokujące wydarzenie. Nie jestem pewien, czy zostawili mnie w tym stanie, bo ich to nie obchodzi, czy może zrobili mi na złość, albo może podoba się im to, lub nie chcieli ingerować, szanując mój wybór. Jeśli tak, to zapomnieli o ważnej rzeczy — że nie chciałem celowo być goły i że poczuję się skompromitowany. Wstyd i złość — oto co czuję.

    Zacząłem się poruszać. Odwróciłem się na plecy, co przykuło ich uwagę. Pełna ekspozycja, ale wolę o tym nie myśleć. Muszę się postarać, żeby nie wyjść na mięczaka, żeby nie widzieli, że się wstydzę, albo — co gorsze — żeby mi nie stanął. Nadal słabo się czuję. Mateusz, widząc, że już się obudziłem i próbuję się podnieść, zareagował błyskawicznie. Powiedział: „Widzę, że nasz kolega wraca już powoli do żywych. To ja nie będę przeszkadzał. Widzimy się później! Pamiętajcie, że zaraz wpadnie do was Klaudia”. Dopiero teraz wychodzi? Na co on czekał? – Pomyślałem. Śpiący nie mają uczuć? Cieszę się, że już go nie ma. O jedną osobę mniej. Wpadnie tutaj Klaudia, ale gdybym się nie obudził, pozwoliliby mi tak leżeć? Udało mi się usiąść i natychmiast zakryłem penisa dłońmi. Konrad i Daniel przywitali się ze mną i dopiero teraz dało się zauważyć zażenowane na ich twarzach. Jakby dopiero teraz doszło do ich świadomości, że jestem ich kolegą, który też ma poczucie godności.

    Wciąż ledwo żyję. Zacząłem stękać i marudzić. Siedzę tak już chyba ze dwie minuty i czuję się skrępowany. Daniel wreszcie zdawał się to zrozumieć i również postanowił wyjść na zewnątrz i tam poczekać na Klaudię. Dziwni ludzie, dziwni… albo to ja jestem nadwrażliwy. Jestem jednak w bardzo niekomfortowej sytuacji. Nie mogę do siebie dojść ani fizycznie, ani psychicznie. Sporo osób mnie widziało. Moja godność ucierpiała. Na dodatek źle się czuję i mam problemy z koordynacją ruchową. W pokoju zostałem sam na sam z Konradem. Trochę mi ulżyło. To mój dobry kumpel. Ból i zawroty głowy sprawiły, że prawie upadłem i niemal zwymiotowałem, odkryłem więc krocze, aby się podeprzeć. Przestałem się krępować. Kumpel zaczął mi pomagać. Zapytałem go, co się właściwie stało. Zaczął mnie przepraszać, że wyszło tak niezręcznie. Nagie krocze przestało być ważnym problemem. Pomógł mi się wygodniej ułożyć i przyniósł wodę. Czuję się tak źle, że nie myślę już o tym, że siedzę z gołym pitolem. Nie będę się nakrywał, bo i tak jest mi strasznie gorąco, a ubrań poszukamy za chwilę. To nie jest ważne. Muszę dojść do siebie. Jeszcze chwilka…

    Przyszedł SMS, że Klaudia zaraz tu będzie. Źle się czuję, nadal mam zawroty głowy i duże mdłości, ale muszę się jakoś ogarnąć. Nawet Konrad stwierdził, że Klaudia nie może nas tak zobaczyć. Mamy kwadrans. Konrad pomógł mi z prysznicem, a następnie poszukaliśmy moich ubrań. Najlepszy przyjaciel, na którego można liczyć. Wstyd mi, że musiał dotykać mojego nagiego ciała i przez cały czas oglądać moją parówkę, ale nie poradziłbym sobie bez niego. Tymczasem przez okno zobaczyliśmy, że Klaudia rozmawia już z Danielem i zaraz będzie u nas, a ja wciąż jestem goły. Poprosiłem Konrada, żeby wyszedł i przytrzymał trochę Klaudię, a ja o własnych siłach postaram się ubrać. Dobrze, że szybko wyszedł, bo na samą myśl o przyłapaniu mnie nago przez Klaudię, stanął mi. Jednocześnie jestem przerażony taką myślą. Dosyć długo siłowałem się z tymi gaciami, gdyż co chwila kręciło mi się w głowie, ale wreszcie je nałożyłem. Ubrałem też koszulkę. Tylko tyle zdążyłem zrobić, zanim weszli. Nie jest źle. Mogło być zupełnie inaczej.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Karl Cr
  • Zdejmuj spodnie!

    Podążał sprężystym krokiem w kierunku jej pokoju. Rozglądał się po klasycznym wnętrzu długiego korytarza, szukając numeru 14. Pod jego stopami uginał się przyjemnie miękki dywan. Podobał mu się dyskretnie elegancki wystrój hotelu. Mierzył wzrokiem mijane drzwi. Z każdym kolejnym krokiem zbliżał się do jej apartamentu. Odczuwał niedosyt, który chciał wypełnić. Jak najszybciej. Natychmiast!

    Wreszcie dotarł do konkretnego pokoju. Zapukał.

    — Proszę! Otwarte — usłyszał jej głos w środku.

    Wszedł śmiało i rozejrzał się po wnętrzu. Leżała na łóżku. Miała na sobie cienki jasny sweter i niebieskie luźne jeansy. W pokoju unosił się zmysłowy zapach wanilii, bergamotki i delikatna nuta gruszki. Zapamiętał woń jej perfum z wczorajszego wieczoru. Otulał ją, a jego kusił i uzależniał.

    — Cześć, Darek — przywitała go Marlena.
    — Cześć — odpowiedział.
    — Nie odpisałeś na wiadomości. Zastanawiałam się, co robisz — uśmiechnęła się nieśmiało.

    Spojrzał w jej niebieskie oczy. Milczał. Sekundy mijały, a on łączył się z nią i porozumiewał bez słów. Opowiadał o swoim szaleństwie błyskiem swoich oczu. Czuł ekscytację. Usłyszał, jak kobieta zaczyna głęboko oddychać. Nabierała dużo powietrza, a jej piersi unosiły się i swobodnie opadały. Były sprężyste z wyraźnie zaznaczonymi namiętnymi wierzchołkami. Podążał wzrokiem po jej ciele. Uśmiechnął się nonszalancko.

    — Zdejmuj spodnie! — rzucił zdecydowanie. Bez cienia skrępowania.

    Była oszołomiona żądaniem. Patrzyła w jego oczy przez chwilę, a następnie zaczęła rozpinać guziki jeansów. Cały czas głęboko oddychała. Widział, jak jej ciało drżało. Poddała się jego poleceniu. Nie była w stanie myśleć i wyobrazić sobie tego, co może się wydarzyć. Cokolwiek to miało być, chciała tego! Była tego pewna.

    Zbliżył się do niej i usiadł obok. Patrzył, jak odsłania swoje ciało skryte pod przejrzystą bielizną. Wzbierało w nim pożądanie i napięcie. Odczuwał jej elektryzującą aurę. Już odurzył się jej perfumami oraz widokiem. Zbliżał się do szaleństwa. Jak mogłem wytrzymać bez niej tyle godzin od wczorajszego wieczoru?! — myślał, obserwując jej ruchy.

    Odsłaniała swoje uda i kolana. Pomógł jej zsunąć spodnie. Kiedy już uwolniła nogi, dotknął jej stóp. Przesuwał dłonie w kierunku kolan. Głaskał. Upajał się ich kształtem. Obserwował twarz i błyszczące oczy Marleny.

    Przesunął się głębiej na łóżko, a jej nogi położył na swoich. Cała jego dłoń przylegała teraz do wewnętrznej strony ud kobiety. Przesuwała się powoli i zdecydowanie wyżej. Ominął jej łono i przesuwał się w kierunku brzucha. Zatoczył koło wokół jej pępka, głaszcząc delikatnie. Widział, jak na jej skórze pojawia się gęsia skórka. Teraz jego dłoń podążała wyżej, pomiędzy jej piersi. Jakby chciała dotrzeć do jej szyi. Zawrócił ją jednak w kierunku brzucha i dalej do pięknie zaznaczonych bioder. Ścisnął je. Wzbierało w nim pożądanie, kiedy mocno dotykał jej ciała.

    Rozsunął nogi oszołomionej partnerki. Pochylił się, opuścił głowę w kierunku jej stóp i wkrótce dotykał swoim zarostem delikatną skórę Marleny. Drapał ją, przesuwając się coraz wyżej. Dłonią wędrował po jej ciele tak, jakby chciał stworzyć dokładne wspomnienie jej kształtów w swojej wyobraźni na chwilę, kiedy będzie daleko.

    Słyszał jej nierówny oddech. Milczała, oddając się wzbierającemu pożądaniu. Jego usta zbliżały się do kobiecości ukrytej pod na wpół przeźroczystej bieliźnie. Uniósł wzrok i spojrzał w jej oczy. Jego niecierpiące sprzeciwu dłonie nadal wędrowały. Głaskał jej ciało, by za chwilę ściskać fragmenty atłasowej skóry. Wsunął się po jej lekki ażurowy sweterek, objął jej pierś. Była naga, nieskrępowana biustonoszem.

    Ponownie opuścił głowę, teraz w kierunku zbiegu jej smukłych nóg. Zębami przygryzł osłoniętą łechtaczkę. Usłyszał, jak wzdycha. Poczuł, jak jej tułów wygina się w łuk, a piersi wypinają się do góry. Dostrzegł, że jej dłonie zacisnęły się na łóżku. Przygryzł jej kobiecość mocniej. Ażurowa bielizna była już wilgotna, a on doskonale czuł jej aromat. Jej naturalne zapachy… delikatne, ale równie intensywne jak perfumy.

    Z trudem panował nad swoim pożądaniem. Na zmianę przygryzał jej małe wzgórze, uciskał brodą i ustami wargi świątyni. Wypełniał jej kielich wzbierającym pożądaniem. Był kapłanem bogini. Chciał, aby wino pożądania nie mieściło się w tym wspaniałym pucharze, aby się przelewało. Mógłby je pić. Celebrował tę chwilę bez pośpiechu.

    Szybkim ruchem zsunął jej bieliznę. Rozchylił jej nogi szeroko, a jego dłonie delikatnie leżały na uniesionych udach. Patrzył na jej ciało z góry bez skrępowania i z ciekawością. Widział ją całą. Spojrzał w jej oczy i zbliżył się do jej twarzy.

    — Teraz zanurzę się w tobie. Będę się upajał winem z twojego kielicha — wyszeptał.

    Opuścił głowę. Jego usta przywarły do jej pełnych ust. Całowali się głęboko. Ich języki oplatały się wzajemnie w ekstazie pożądania. Przygryzali swoje wargi, opętani szaleństwem. Czas płynął, sekundy zamieniały się w minuty. Jego dłoń wędrowała po jej ciele, by w końcu wsunąć się pod pośladek i ścisnąć go mocno. Cudownie sprężysty. Z jej pupy powędrował dalej, w kierunku łona i rozpalonej świątyni. Położył całą dłoń na kobiecości. Masował ją mocno okrężnymi i powolnymi ruchami.

    Po kilku momentach jego palce znalazły wilgotną drogę do gorącego wnętrza. Wsuwał je zdecydowanie, bez oporu. Czuł na palcach fale wzbierającego ciepła. Poruszał pewnie dłonią, coraz bardziej intensywnie. Mocno. W górę i dół. Słyszał, jak Marlena ciężko wzdychała i jęczała na zmianę. Nie przerywał ani na chwilę. Ścisnęła jego przedramię, na którym się oparł. Wbijała swoje pomalowane na czarno paznokcie w jego skórę. Im mocniej poruszał swoją dłonią, pobudzając wnętrze jej kobiecości, tym mocniej wbijała się w jego ciało. To rozpalało go jeszcze bardziej. Pożądanie wymieszane z bólem. Wspaniałe połączenie!

    Chciał poczuć smak fal, które zwilżały palce. Jego usta opadły do jej łona, a język niecierpliwie szukał drogi do wrót różowej rozkoszy. Całował ją i kosztował. Jego palce nadal wypełniały jej wnętrze i poruszały się pewnie. Język badał szczegółowo każdy milimetr jej pełnych warg. Clitoris była wyraźnie nabrzmiała. Dotknął jej końcówką swojego języka. Marlena na ten dotyk zacisnęła uda. Zaczął wirować wokół jej najbardziej wrażliwego punktu. Raz wolniej, by za chwilę przyśpieszyć. Przywierał do niej całą powierzchnią języka. Czuł jej energię, przepływała przez niego. Byli połączeni w ruchach, doskonale zsynchronizowani.

    Spomiędzy warg czuł wyrzuty ciepła. Ciało Marleny zaczęło gwałtownie pulsować, ale on nie przerywał pieszczot. Czuł, jak kobieta ciągnie go mocno za włosy. Sprawiała mu ból, który zdecydowanie był przyjemny. Chciała go odsunąć, ale on przywarł jeszcze mocniej do jej kobiecości i zdecydowanie penetrował palcami jej rozpalone do purpurowej czerwoności wnętrze. Jego usta i twarz spływały boskim winem z jej kielicha.

    — Zaraz wybuchnę! — krzyknęła.

    Nie panowała już nad swoim ciałem. Skurcze płynęły przez jej mięśnie. Spinała się, by za moment się wyprostować i znów rozluźnić. Jej stopy zaciskały się w łuki. Drżała.

    Patrzył w jej błędne wilgotne oczy i twarz ubraną w ekstazę. Położył dłoń na jej nagim brzuchu, dzięki czemu poczuł cudowne wibracje jej ciała. Splótł swoją dłoń z jej dłonią, a ona ścisnęła ją z całej siły.

    Energia ciała kobiety wprowadzała Darka w trans. Upajał się jej widokiem. Bezbronnej, targanej falami orgazmu. Mijały kolejne chwile, a jej ciało harmonijnie się rozluźniało. Patrzyła na niego łagodnie z delikatnym uśmiechem. Leżeli teraz obok siebie. Otoczeni unoszącym się błogim aromatem kadzidła jej świątyni.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Darek Lust
  • Kapitan Levi rozdziewicza mloda zolnierke

    Emmi Tremblay była nową członkinią Korpusu Zwiadowców. Zaledwie szesnastoletnia blondynka o drobnej sylwetce od zawsze marzyła o przyodzianiu peleryny ze Skrzydłami Wolności, aby pomóc ludzkości w walce z ludożernymi tytanami. Udało jej się to – bezproblemowo ukończyła obóz szkoleniowy i prosperowała ku byciu dobrym żołnierzem. Zawsze wmawiano jej, że się nie nadaje, że jest tylko dziewczyną, na dodatek o lichej budowie ciała. Ona jednak miała zamiar dowieść wszystkim, iż są w błędzie.

    Zwiadowcy byli właśnie w trakcie swojej kolejnej ekspedycji za mury; wysokie mury, które chroniły mieszkańców przed tytanami. Teraz zewnętrzny mur został zniszczony, stając się terytorium tych wielkich kreatur, myślących jedynie o pożywieniu się kolejnymi istotami ludzkimi. Wyprawy takie były potrzebne, aby w końcu pozbyć się tytanów; jedynie zwiadowcy podejmowali się tego, będąc jednocześnie z tego powodu nazywani samobójcami. Teraz spędzali noc w ogromnym zamczysku, istnej fortecy. Tytani zazwyczaj nie byli aktywni o tej porze, więc żołnierze mieli względny spokój i chwilę na odpoczynek. Wystawiono jednak warty, a każdy miał swój sprzęt pod ręką. Emmi zajęła jeden z wielu pokoików w zamku, mając nadzieję, że uda jej się przespać.

    Po wieczornej toalecie ciężko usiadła na łóżku, a raczej czymś go przypominającym, mogącym rozlecieć się w każdej chwili. Rozburzyła noszony zazwyczaj kok, pozwalając jasnym włosom okolić jej dziewczęcą buźkę. Sięgały niewiele za ramiona; wcześniej były dłuższe, ale Emmi ścięła je jeszcze w obozie szkoleniowym ze względu na wygodę i teraz notorycznie je podcinała. Pozwoliła sobie na zdjęcie kurtki i butów z wysokimi cholewami, zostając jedynie w białych spodniach, błękitnej koszuli i kilku elementach koniecznych do zamocowania osprzętu, aby móc skutecznie walczyć z tytanami. Położyła się na łóżku i wgapiła w sufit. Była taka zmęczona, bolał ją chyba każdy mięsień. A przecież nazajutrz czekała dalsza wyprawa, być może starcie z tytanami… To właśnie nie dawało jej spać. Na podłodze pokoiku stał kaganek, w którym powoli wypalała się świeczka. W jej płomyk wpatrzyła się dziewczyna, próbując odgonić natrętne myśli i zasnąć.

    Nie było jej to jednak dane. Był już chyba środek nocy, ona dalej nie spała… A na dodatek nagle usłyszała dźwięk otwieranych drzwi. Odruchowo spojrzała w tamtą stronę, ale krąg światła rzucanego przez płomień nie objął tajemniczej postaci. Emmi tak zdrętwiała, że nawet się nie odezwała.

    – Hej… Dlaczego nie śpisz? – dobiegło jej uszu. A ten głos… Znała go przecież doskonale. Każdy znał, to był…

    – Kapitanie Levi! – dziewczyna raptem się poderwała i wpatrzyła w ciemną sylwetkę wkraczającą do jej pokoiku.

    – Ej, ciszej… Wszyscy śpią, ty też powinnaś… – odpowiedział jej mężczyzna. Swoim klasycznym, jednostajnym tonem. Jakby czytał nudny przepis na naleśniki. Dziewczyna była nieco zszokowana tymi odwiedzinami… Czego szukał u niej Levi Ackermann we własnej osobie? Żywa legenda, najlepszy żołnierz ludzkości, poskramiacz tytanów… Był chyba autorytetem dla każdego. – Ty jesteś Emmi, tak? Emmi… Tremblay? – spytał obojętnie, stając nad blondynką, która spięta siedziała na łóżku.

    – Tak jest! – odpowiedziała po żołniersku, ale zaraz przypomniała sobie, że jest środek nocy. – Tak, to ja… Kapitanie… – powiedziała cicho i nieśmiało. Aż zaczęła drżeć… On wiedział, jak się nazywa! A po chwili na dodatek… usiadł obok niej na łóżku.

    – Widziałem, jak walczyłaś w Troście… Nieźle sobie radziłaś… – mruknął. Emmi niepewnie na niego spojrzała. Cały czas miał taką samą minę, żeby nie wiedzieć co. Taką po prostu… znudzoną. Ale jednocześnie dziewczyna przyłapała się na myśli, że kapitan jest nad wyraz przystojny. Aż niekontrolowanie przygryzła własną wargę.

    – Dzie… Dziękuję… – wydukała i prędko spuściła wzrok. Z kolei Levi badawczo jej się przyjrzał.

    – Wiesz, że jutro możesz zginąć? – spytał z taką obojętnością, że aż Emmi przeszły dreszcze.

    – Tak… Wiem… – odpowiedziała cicho, chowając głowę między ramionami.

    – Ale nie rób tego. Martwa do niczego się nie przydasz – mruknął. Dziewczyna czuła jego obecność w tym ciasnym pokoju aż za dobrze. Teraz na dodatek miała wrażenie, że mężczyzna dotknął jej dłoni… A może tylko jej się wydawało. – Całe życie przed tobą… Masz jakieś rzeczy, które chciałabyś zrobić przed śmiercią? – pytał swoim znudzonym tonem. – Bo może się okazać, że nie masz na nie za wiele czasu… – dodał.

    Emmi popatrzyła prosto na niego swoimi dużymi, zielonymi oczyma. On odwzajemnił spojrzenie, a dziewczyna w ciemności zobaczyła jego chłodne, niebieskie tęczówki. Na dodatek uniósł lekko brwi, jakby w pytającym geście. Ona aż przestała zwracać uwagę na wydźwięk jego słów. Na ciągłe napomykanie o śmierci. Patrzyła na niego… I uświadomiła sobie, że jest taka rzecz, której koniecznie chciałaby spróbować przed śmiercią, a przecież koniec jej żywota mógł nadejść lada dzień… Ale gdy tylko w jej głowie pojawiła się taka myśl, spaliła buraka i odwróciła wzrok.

    – Hm? O co chodzi? – spytał Levi, chyba jednak doskonale wiedząc, co dziewczyna ma na myśli. Przybliżył się do niej i złapał wargami jej płatek ucha.

    – Kapitanie! – znowu poderwała się Emmi, nieco wystraszona jego działaniami.

    – Shh… Wiesz, ja też mogę jutro umrzeć… – mruknął, a zanim ona się spostrzegła, pchnął ją na łóżko i już był nad nią. Niemal krzyknęła, ale Levi zamknął jej usta namiętnym pocałunkiem, jednocześnie obmacując jej pierś przez koszulę. Dziewczyna była drobnej budowy, piersi nie miała zatem dużych… Ale jemu w zupełności to wystarczało. Przerwał pocałunek, by na nią spojrzeć… I dotarło do niego, że może jest dla niej zbyt brutalny. Dziewczyna wyglądała bowiem na wystraszoną i zawstydzoną. Co najmniej, jakby do jej łóżka zawędrował jakiś tytan, a nie przystojny żołnierz. Jednak dało się w niej dostrzec takie pragnienie. Bo ona rzeczywiście chciała więcej. Levi jej się podobał, podziwiała go pod każdym względem, był dla niej jak bohater… Mężczyzna postanowił grać nieco spokojniej. Dorwał się do szyi Emmi, na której zaraz zaczął składać pieszczotliwe, ale dosyć mokre pocałunki. Blondyneczce od razu przyspieszył oddech. Levi był niski i szczupły, ale ona i tak czuła się pod nim jak osaczona. Musiała też przyznać, że całkiem jej się to podoba. Kapitan całował jej szyję, lekko przygryzał uszy… Chciał ją po prostu rozpalić. Po jakimś czasie zaczął wolno rozpinać guziki jej błękitnej koszuli, jednocześnie całując coraz to niżej. Dekolt, piersi, płaski brzuszek… Zdjął z niej koszulę i po chwili uporał się z materiałowym biustonoszem, uwalniając niewielkie cycuszki dziewczyny. Koniuszkiem języka podrażnił jej różowy suteczek, który jak na zawołanie stwardniał. Emmi wydawała się zakłopotana tym wszystkim, ale też wyraźnie podniecały ją działania tego dwa razy starszego od niej mężczyzny. Spoglądała w dół, na jego czarne włosy, czuła, jak jego grzywka łaskocze ją po skórze, a on sam przyssał się do jej piersi co najmniej jak małe dziecko.

    – Podoba ci się? – mruknął i spojrzał na nią ku górze. Nie zmienił się ani ton jego głosu, ani wyraz twarzy… A to tylko sprawiało, że Emmi podniecała się jeszcze bardziej. Kręciła ją ta jego chłodna powaga. W odpowiedzi była w stanie jedynie lekko pokiwać głową. Levi przestał na moment bawić się jej piersiami, po to, żeby sam zdjąć kurtkę i koszulę. Dziewczyna w słabym świetle świecy dostrzegła jego klatkę piersiową, brzuch, ramiona… A wszystko to naprawdę mocno umięśnione. Po raz kolejny przygryzła własną wargę. On za to ujął jej dłoń i przejechał nią po swoim torsie, jakby chcąc zachęcić do obmacania jego mięśni. Emmi podchwyciła pomysł i moment później obiema dłońmi wodziła po jego seksownym ciałku, a on nachylił się nad nią i gorąco pocałował w usta. Po tym uciekł z zasięgu jej łapek, bo przesunął się na łóżku w dół, aby zacząć majstrować przy jej spodniach. Nieco ją to zawstydziło, ale chyba bardzo nie zaskoczyło. Levi spoglądał na nią z dołu błękitnymi oczyma, teraz zadziornie ściskając jej uda. Jedną dłoń wsunął pomiędzy nie i delikatnie zaczął obmacywać tę nastoletnią cipcię, która z pewnością kryła się pod ubraniem. Zrobił sobie smaka na spenetrowanie jej. Seks był taką rzeczą, na którą żołnierze często zwyczajnie nie mieli czasu, a nawet ciężko było znaleźć odpowiedni kącik, by móc się oddać w ramiona rozkoszy. Zdawało się, że teraz mają ku temu znakomitą sposobność. Na dodatek Levi wyświadczał poniekąd młodej żołnierce przysługę; wyglądało na to, że ciągle jest dziewicą, a przecież nikt nie chciałby umrzeć, uprzednio nie skosztowawszy tej przyjemnej czynności. Dziewczyna z zawstydzeniem spoglądała na swojego przełożonego, a z jej twarzy nie ustępował rumieniec, dodający jej uroku. Gdyby tylko koleżanki o tym wiedziały… Z pewnością byłyby zazdrosne. Kapitan obmacywał i głaskał jej uda, momentami zahaczając o strategiczny punkt pomiędzy nimi. W końcu rozpiął pasek i zdjął z niej spodnie, pozostawiając blondynkę w samych majteczkach. Od razu znalazł się pomiędzy jej nogami, wtulając usta i nos w rozkoszną szparkę. Emmi ledwo powstrzymywała się od tego, by nie zacząć pojękiwać. Momentami wstrzymywała oddech w napięciu, by zaraz znacząco go przyspieszać. Levi wysunął język i zaczął lizać cipkę dziewczyny przez materiał majtek. Jednocześnie nadal pieszczotliwie głaskał jej uda i brzuch. Chyba zależało mu na tym, by dobrze to zapamiętała… Kto wie, może będzie im dane pobaraszkować ze sobą jeszcze innym razem? Majteczki Emmi był już niemal całe mokre. Wtedy mężczyzna zdecydował się na odchylenie ich na bok i polizanie nagiej, gorącej, ociekającej soczkami szparki, słodkiej i soczystej jak brzoskwinka. W tym momencie dziewczyna nie wytrzymała i wydała z siebie cichy, stłumiony jęk. Jak jej się zdało, Levi skarcił ją wzrokiem, patrząc na nią spomiędzy jej ud. Po tym jednak wrócił do roboty. Zręcznymi ruchami języka pieścił dziewczynę, po chwili dołączając do tego palce. Kolistymi ruchami zaczął drażnić jej łechtaczkę, doprowadzając młodą żołnierkę do istnego – ale cichego – szaleństwa. Widać było, że dobrze zna się na tym, jak zaspokoić kobietę. Nie chciał jednak, żeby miała orgazm. Jeszcze nie teraz. Po kilku chwilach zaprzestał pieszczot i zdjął z Emmi majtki, pozostawiając ją nagusieńką… Taką bezbronną wobec tego, co miał w spodniach, a co już zdążyło dosyć konkretnie urosnąć. Szybko pozbył się dolnych części swojej garderoby, ukazując się dziewczynie w pełnej krasie. Nawet w tym półmroku mogła dostrzec jego penisa. Gotowego do boju, dosyć dużego, a już na pewno grubego. Aż nieco się przeraziła. Jak coś takiego miało wcisnąć się do jej biednej pusi? Przecież ona była taka ciasna, dziewicza… Miała nadzieję, że nie będzie bardzo boleć, a Levi już miał zamiar o to zadbać. Pochylił się nad blondyneczką i zaczął ją namiętnie całować, głaszcząc przy tym jej włosy. Emmi czuła, jak jego twardy członek ociera się o jej cipkę. Jak drażni jej nabrzmiały i wrażliwy na wszelki dotyk guziczek, jak szuka wejścia do środka, jak ślizga się po jej słodkich soczkach… Kapitan oderwał swoje wargi od jej ust i popatrzył jej prosto w oczy. Pogłaskał ją po tym rumianym z zawstydzenia policzku… I wtedy dziewczyna cicho krzyknęła, ale on szybko zakrył jej usta dłonią, nadal spoglądając jej w oczy, bo w międzyczasie wykonał dosyć gwałtowny ruch biodrami, wbijając się w blondyneczkę niemal po same jądra. Jego zdaniem to była najlepsza metoda. Raz a dobrze, a nie powoli się cackać. Żołnierce aż napłynęły do oczu łezki, bo poczuła dosyć konkretny ból. Jakby coś rozsadzało ją od środka. Levi otarł te łzy, cały czas przy tym zatykając jej usta. W końcu nie mógł pozwolić na to, by pół garnizonu słyszało jakieś dziwne krzyki i jęki. Emmi nieco panicznie oddychała przez nos, patrząc na niego dużymi oczyma. On w końcu wycofał biodra, co dziewczyna odczuła jako niemałą ulgę. Przynajmniej już nie miała wrażenia, jakby coś ją rozpychało.

    – Spotkanie z tytanem może być bardziej bolesne… – mruknął kapitan, po czym znowu zagłębił się w jej mokrym i ciasnym wnętrzu. Emmi zauważyła, że Levi chyba nie należał do zbyt romantycznych osób, ale ona o to nie dbała. Sama świadomość, że robi to właśnie z nim jej starczała. Chciała krzyknąć po raz drugi, ale jego dłoń skutecznie stłumiła dźwięk. Wydawało jej się jednak, że ból już nieco zelżał, chociaż ciągle było to dla niej dziwne i w zupełności nowe uczucie. On zaczął wolno poruszać biodrami w przód i tył, wbijając się w nią do końca, by po chwili niemal w całości wyjść. Dziewczyna bacznie mu się przyglądała; miał na policzkach lekkie rumieńce i momentami przymykał oczy z przyjemności. Musiała zapamiętać ten widok, bo raczej mało kto miewał okazję widzieć kapitana w takiej sytuacji. Emmi odnotowała, że ból już niemal w zupełności ustąpił miejsca stopniowo rosnącej rozkoszy. Uczucie rozpychania zaczęło dawać jej przyjemność, podobało jej się to, jak duży członek pana kapitana pieści jej cipkę od środka. Cicho pojękiwała, ale Levi nie zabierał dłoni z jej ust. Stopniowo przyspieszał ruchy biodrami, bo jemu też było coraz to lepiej. Blondynka była taka ciasna, taka mokra i niewinna… Zaskakująco silnie go podniecała. Pieprzył ją coraz to szybciej, drugą dłonią łapiąc jej niewielką pierś i dosyć mocno zaciskając na niej palce. Emmi patrzyła na niego wzrokiem, który zdawał się coraz bardziej rozmywać, jakby odpływała. Zdezelowane łóżko głośno pod nimi skrzypiało, ale na te dźwięki niewiele można było poradzić. Kapitan czuł, że jest już blisko orgazmu. Nawet zaczął nieco sapać. Pomyślał jednak, że chce, aby to szczytowanie było możliwie najintensywniejsze… W tym celu sięgnął jedną dłonią w dół i zaczął drażnić łechtaczkę dziewczyny, chcąc ją tym samym doprowadzić do orgazmu. Nie przestawał jej przy tym pieprzyć. Spod jego drugiej dłoni odezwało się głośniejsze jojczenie dziewczyny, a on czuł, jak jej cipka zaczyna pulsować. Już po kilku chwilach Emmi spięła wszystkie mięśnie i wydała z  siebie stłumiony krzyk, a Levi w tym samym momencie poczuł, jak jej szparka mocno zaciska się na jego penisie. Nie zdążył nawet z niej wyjść. Coś mruknął i zalała go fala istnej rozkoszy, a co innego zalało wnętrze drobnej blondyneczki. Do niej zdaje się to nie dotarło, bo zmęczyło ją to pieprzenie i przeżyty przed chwilą orgazm. Leżała jak półprzytomna, nie mając już nawet siły, by jęczeć. Levi zabrał zatem dłoń z jej ust i zaklął pod nosem. Wyszedł z niej i od razu wstał z łóżka, zaczynając się ubierać.

    – Hej… Umyj się i ubierz – powiedział swoim tradycyjnym, obojętnym tonem. Zupełnie jakby dopiero co nie uprawiali ze sobą seksu. Bardzo szybko się ubrał i już był przy wyjściu z pokoiku. – No i do niczego takiego nigdy nie doszło… Rozumiemy się? – jeszcze na moment odwrócił się w drzwiach. Emmi lekko pokiwała głową, dochodząc do siebie po tym wszystkim, a kapitana chwilę później już tutaj nie było. Miała wrażenie, jakby to był tylko jakiś sen, przewidzenie, jej własna fantazja. Potarła o siebie udami i poczuła śliską mieszankę swoich soków i jego spermy. Przygryzła wargę i mruknęła. Miała cichą nadzieję, że to nie był jej pierwszy i ostatni raz…

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Easnadh

    Jak się podobało? 🙂 Zachęcam do zostawiania komentarzy, bo one bardzo mnie motywują!

    Wiem, że trochę długie, ale nie jestem fanką opowiadań bez grama fabuły.

    Może jakieś propozycje? 😉

  • Kontrola drogowa

    Było letnie, nudne popołudnie. Klaudia właśnie wracała z pracy. Była ona piękną , 27-letnią dziewczyną. Miała 165 centymetrów wzrostu, szerokie biodra wąska talię i jej dumę obfity, biust miseczki D. Miała brązowe, proste włosy. Tego dnia założyła na siebie, kusą, bo sięgającą tylko do połowy uda, zwiewna kremową sukienkę z głębokim dekoltem. Nie miała dziś bielizny, nie lubiła jej nosić latem.

    Dziewczyna wracała właśnie samochodem do domu, znajdowała się na drodze wylotowej z Warszawy,  gdy zauważyła że stojąca przy drodze policjantka macha jej lizakiem. Klaudia posłusznie zjechała na bok i zatrzymała samochód.

    Policjantka, wysoka blondynka o przyjemnych rysach twarzy i błękitnych oczach ruszyła w jej stronę. Ubrana była w granatową spódnicę przed kolano i błękitną bluzkę. Kręcone włosy miała spięte w kok wystający spod białej czapki.

    -Dzień dobry! Sierżant Emilia Puławska, kontrola drogowa. Proszę wysiąść z samochodu. – policjantka nachyliła się do uchylonej szyby. Bluzka pani sierżant była rozpięta bardziej niżby przyzwalał na to regulamin. Przez jej dekolt Klaudia dostrzegła kształtne, jędrne piersi w rozmiarze C.

    Dziewczyna posłusznie wykonała polecenie policjantki i stanęła obok niej.

    -Piła pani coś?- spytała Puławska przybliżając się twarzą do Klaudii.

    -Nie, skądże.

    Pani sierżant wysunęła język jak wąż i polizała nim usta Klaudii, nieco zdziwionej ta sytuacją.

    -Faktycznie, chyba mówi pani prawdę. Ale wzbudza pani moje podejrzenie, w związku z tym będę musiała postąpić wbrew procedurom.

    -Czy zrobiłam coś złego? – spytała przestraszona Klaudia.

    -Jest pani tak seksowna, że stanowi zagrożenie dla moralności publicznej. Będę musiała panią przeszukać.

    Pani sierżant pchnęła Klaudię na  samochód. Sprawnym ruchem ręki rozkraczyła nogi Klaudii. Wścibski dotyk policjantki podniecił dziewczynę. Od czasów studiów nie robiła tego z kobietą  a dłonie Emilii bardzo przyjemnie przeszukiwały jej biodra. Policjantka prędko wzięła się za nogi, najpierw przejechała dłońmi i językiem po lewej nodze, spojrzała w górę pod sukienkę przeszukiwanej i uśmiechnęła się, po czym polizała prawą nogę pnąc się do góry. Gdy wstała złapała bezceremonialnie Klaudię między nogi.

    -Marek, weź pałkę. Będę potrzebowała twojej pomocy – krzyknęła do siedzącego w wozie posterunkowego, po czym złapała za piersi Klaudii – Muszę sprawdzić czy nie ukrywa pani czegoś w staniku.

    -Nie mam stanika – odpowiedział Klaudia.

    -To też sprawdzę – policjantka włożyła swą dłoń w dekolt sukienki i ścisnęła mocno prawą pierś Klaudii.

    Następnie pani sierżant obróciła Klaudię i złapała ją od tyłu. Pchała Klaudię biodrami jakby była mężczyzną, jednocześnie obłapując przez materiał sukienki piersi brunetki. W czasie gdy Emilia całowała szyję Klaudii, jedna jej dłoń ponownie powędrowała do cipki dziewczyn i zaczęła ją delikatnie pieścić. Klaudii robiło się już mokro, gdy poczuła, ze policjantka ją puściła.

    Nagle poczuła, ze coś gwałtownie penetrowało jej waginę. To posterunkowy wsadził jej tam pałkę. Mimo letkiego bólu jaki ona sprawiała była idealna do penetracji, grubsza i twardsza niż dildo jakim Klaudia się czasem zabawiała. W tym czasie pani sierżant rozpięła koszulkę jeszcze bardziej i złapawszy za głowę brunetkę wcisnęła ją w swoje piersi.

    -Ssij moje sutki!

    Dziewczyna posłusznie wykonała polecenie złapawszy się policjantki. Walcząc starała się złapać ustami sutki Emilii. Te były już twarde z podniecenia. Jednocześnie czuła jak jej cipkę energicznie świdruje policyjna pałka. Klaudia zaczęła jęczeć jednocześnie wsłuchując się w westchnienia rozkoszy wydawane przez policjantkę.

    Sierżant odepchnęła Klaudię od siebie, po czym podwinęła spódnicę do góry i ściągnąwszy białe koronkowe majtki wpakowała je do ust brunetki. Blondynka oparła się o samochód i z szyderczym uśmiechem patrzyła na rozkoszne męki Klaudii, masując przy tym własną myszkę.

    -Jej już starczy – powiedział policjantka, po czym poprawiła spódnicę i wyciągnęła majtki z ust Klaudii.

    Tak samo posterunkowy wyjął pałkę z cipki Klaudii. Ta odetchnęła z ulgą, była jednak zawiedziona bo już niewiele brakowało by doszła.

    -Kładż się na masce – policjantka rozkazała brunetce.

    Ta zaś szybko wykonała polecenie i usiadła na masce, plecy opierając o szybę. Rozwarła nogi. Emilia stanęło przed nią i seksownym ruchem bioder i rak ściągnęła spódnice w dół. W tym czasie posterunkowy wyciągnął swój dwudziestocentymetrowy instrument.

    Pani policjant położyła się na masce i złapała nogi Klaudii, wypinając przy tym tyłeczek do posterunkowego. Ten zaś włożył penisa tam gdzie trzeba. Policjantka zawyła z radości, po czym zanurkowała głową w cipkę zatrzymanej. Przyspawała się ustami do jej warg sromowych. Sprawnym języczkiem robiła minetkę Klaudii. Najpierw ruszała góra dół, potem lekko rozchylając na boki, finalnie zaś zaczęła ja penetrować samym językiem i kręcić kółka w środku.

    Klaudia czuła się coraz bliżej orgazmu. Patrzyła jak kierujący samochodami zwalniają by przyjrzeć się tej niecodziennej sytuacji i jednocześnie wsłuchiwała się w jęki i westchnienia policjantki ordynarnie zapinanej od tyłu przez podwładnego. Czuła jak wzrasta w niej napięcie, gdy blondynka przesuwała swoje ręce ku biodrom dziewczyny i coraz szybciej lizała jej cipkę, w końcu zaczęła ją całować tak jak się całuje usta. Brunetka była w siódmym niebie, jej błogostan przerwał krzyk dochodzącej policjantki która przerwała robienie minetki.

    -Ooooch! O tak! Oooch! – krzyknęła sierżant gdy posterunkowy szczytował w niej- Aaach. Oj – westchnęła głęboko gdy poczuła ciepłą spermę w swym wnętrzu.

    Policjant wyjął penisa, pomachał nim do Klaudii, po czym schował z powrotem i odszedł do radiowozu. Sierżant Puławska przez chwilę leżała jeszcze na masce, po czym wstała i założyła spódnicę.

    -To wszystko – powiedziała jednym tchem – Nie mam żadnych zastrzeżeń. Wszystko u pani w porządku.

    -Dziękuję – powiedziała Klaudia zeskakując z samochodu – Na pewno nie zostanę zatrzymana?

    -Nie ma takiej potrzeby – powiedział pani sierżant.

    -Dziękuję – Klaudia pocałowała zaskoczoną policjantkę po czym wsiadła do samochodu.

    -Proszę – policjantka wręczyła swoje koronkowe majtki Klaudii – To na pamiątkę

    -Dziękuję – odpowiedziała Klaudia po czym odjechała.

    W lusterku widziała jak piękna policjantka zapina bluzkę. Powąchała majtki, pachniały pięknie. W środku  była karteczka z numerem telefonu. Klaudia uśmiechnęła się i schowała majtki w dekolt. Już wiedziała, ze na pewno zadzwoni do namiętnej policjantki.

     

     

      

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    beatrice kapa
  • Dajac orgazm mezczyznie

    Pierwsze spotkanie po długim czasie, nieśmiałe spojrzenia, delikatny stres i ogromne pożądanie. Pociąg do czegoś co przecież jest Twoje. Ale czy on też tego chce? 

    Krótka rozmowa, dialog o czymś i o niczym a przecież obydwoje czekacie na kompletnie inny bieg wydarzeń. Przeciągnięte spojrzenie, wzrok, który czujesz tam, między udami. 

    Wizualizacja tego co z nim robisz kompletnie nie przystoi porządnemu zachowaniu w jakim teraz tkwisz.

    Zaczyna delikatnie Cię dotykać, czujesz jego rękę na policzku, masz wrażenie, że gdzieś odpływasz, ale stop! Jesteś tu, on też na coś czeka… Swoimi wilgotnymi wargami całujesz jego policzek, zamyka oczy, jest mu dobrze.

    Zwalniacie chcąc przedłużyć te chwilę rozkoszy, delektujesz się każdym jego ruchem. Odchylasz paznokciami brodę w górę, całując schodzisz po szyi coraz niżej, widząc jak doprowadzasz go tym do szału. Czujesz ciepły oddech na swoich plecach i palce, które wędrują po twoim nagim ciele.

    Przejmujesz lekko inicjatywę, siedząc na blacie z łatwością oplatasz go swoimi udami. Poczułaś to, jego część ciała, która ma na Ciebie największą ochotę jest już w pełni gotowa, podnieca Cię to jeszcze bardziej niż sam jego dotyk, jedyne czego byś chciała to rozchylić swoje stopy, zapleść ręce na jego karku, zbliżyć się i poczuć go tam, poczuć to ciepło i usłyszeć jęk, który doprowadziłby Cię pierwszym pchnięciem do spełnienia. Ale nie to słyszysz, dźwięk, to telefon, jedziecie do jego znajomych, choć obydwoje w tamtej chwili nie mieliście najmniejszej ochoty na opuszczenie tego blatu. 

     
    Powrót do domu nad ranem, wyczuwasz pełne rozluźnienie, bo jakby miało być inaczej po butelce wina. Dłonie, które tak dobrze znasz, trzymają Cię na linii bioder i doprowadzają do domu. W końcu jesteście sami. Chwila, padasz zmęczona na łóżku, jednak czujesz to, jego dłonie pieszczące Twoje uda suną coraz wyżej i już wiesz, że nie da Ci pospać… 

    Czujesz umięśnioną klatkę na swoich piersiach, mało tego czujesz nabrzmiałego penisa, który delikatnie masuje miejsca, które przed chwilą były zajmowane przez język, ociera się o najbardziej unerwione miejsce Twojego ciała. Spoglądasz mu w oczy i widzisz wręcz zapytanie, które ciśnie mu się na usta, czy może wejść? Zaczynasz go całować a tam na dole już go czujesz. Zagłębia się w Tobie delikatnie, wypełnia Cię, pierwsze wejście, które Cię wygina, prawie podnosząc z łóżka. Całym ciałem przylegasz do jego nagiego ciała a on trzyma Cię rękoma od strony pleców za obojczyki dociskając jeszcze bardziej do siebie. Czujesz naprężone mięśnie ukochanego, który zaraz dojdzie w Tobie. Podgryzasz jego szyje nie ukrywasz tego jak dobrze Ci robi, rysujesz jego plecy z podniecenia a on wsuwa się ten ostatni raz, zastyga w Tobie, a potem jeszcze przez chwile czujesz go w sobie. Jesteś spełniona, dałaś orgazm mężczyźnie i to byłaś Ty. 

    Po kilku godzinach snu budzisz się ze znajomym oddechem na swojej szyi, ręką na piersi i już wiesz, że wasz maraton jeszcze się nie skończył…

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Avensis
  • Lot w Kosmos

    To mój pierwszy tekst i historia, która wydarzyła się naprawdę.

    Pół roku temu rozstałem się z dziewczyną. Różnica zdań, podejścia do wielu spraw było zbyt znaczące aby ciągnąć to dalej.  Będąc w związku miewałem mnóstwo fantazji erotycznych. Kreatywności nigdy mi nie brakowało, gorzej jednak z drugą stroną…. Rozstanie było bolesne w końcu to 6 wspólnych lat,  ale z drugiej strony pojawiła się  szansa do realizacji swoich ukrytych, duszonych w sobie pragnień.

    Mam 28 lat, własną firmę i podobno miłą aparycję. Styl ubioru: marynarka i krawat.  Sądziłem, że doszedłem do wieku , w którym kończy się młodzieńcza fascynacja kobietami z gatunku „gorący milf” i zdecydowanie większą uwagę zwracałem na młode, napalone, piękne 18-letnie ciała. Swoją drogą w takim układzie przez moment po rozstaniu byłem. Do czasu…

    Pewnego dnia będąc w sklepie stałem w kolejce do kasy przed niezwykle atrakcyjną blondynką. Było lato, duszno i parno. Owa dama na sobie miała jeansowe jasne spodenki, koszulkę na ramiączkach i sandałki.  Figura zwalała z nóg. Była dość wysoka, miała piękne proste włosy, bardzo zgrabne nogi oraz śliczne stopy. Nie jestem facetem z gatunku fetyszystów stópek, ale były tak obłędne i zadbane, że nie mogłem oderwać oczu. Czuć było od niej zapach intensywnych perfum, które trochę mi do niej nie pasowały.  Nie pasowały do momentu, aż podeszła do kasy… Jakież było moje zdziwienie, gdy okazało się, że nie stoi przede mną 20 letnia dziewczyna, a piękna dojrzała kobieta w wieku około 40, 45 lat. Reakcja organizmu była błyskawiczna, zrozumiałem wtedy, że fascynacja dojrzałymi kobietami nie minęła. Poza piękną figurą miała śliczną buzię. Duże usta, błękitne oczy i powalający uśmiech. Odbiło mi. Mając spore zakupy, odłożyłem je i  kupiłem tylko małą wodę, tylko po to, aby pójść za nią. Okazało się, że mieszka na osiedlu obok, wiedziałem która klatka, nawet które piętro, ale cóż mi po tych informacjach? Wróciłem do domu, byłem potwornie napalony. Rzuciłem kupioną wodę i zacząłem się masturbować przypominając sobie jej zgrabne nogi i piękne stopy. Spuściłem się szybko i uświadomiłem sobie, że chcę ją widzieć częściej…

    Od tego czasu zwiększyłem częstotliwość wizyt w sklepach i spacery po osiedlu, wszystko po to aby jeszcze raz Cię ujrzeć. Udawało się. Kilka razy się mijaliśmy, nawet zaczęliśmy mówić do siebie dzień dobry. Mówiła to delikatnym głosem i z szerokim uśmiechem. Za każdym razem gdy ją widziałem, wracałem do domu i wyobrażałem sobie, jak taka piękna i dojrzała kobieta musi smakować. Jeśli ktoś napiszę, że to obsesja- to będę musiał się z nim zgodzić. Wszystko pięknie i ładnie, ale mi wciąż było mało. Chciałem więcej, a jednocześnie zdawałem sobie sprawę, że jestem dla niej szczylem.
    Mijaliśmy się, uśmiechaliśmy się, aż do pewnego pięknego momentu..

    Znów sklep, znów zakupy. Tym razem naprawdę chciałem tylko puszkę Coli. Była i ona, ale w wydaniu takim, że serce biło jak szalone, a w brzuchu czułem mocny ścisk. Nigdy jej tak seksownej nie widziałem. Miała na sobie skórzaną czarną kurtkę i czarne jeansy. Pikuś, ale nie był to pełen obraz. Na stopach miała czerwone, wysokie, matowe szpilki, a pomiędzy butem i końcówką spodni kabaretki. Oszalałem. Miałem ochotę wyjąć fiuta w sklepie i masturbować się bez opamiętania. Chodziłem po sklepie, obserwując ją dyskretnie i czekając aż skończy zakupy, aby ustawić się za nią w kolejce. W jej wykonaniu to był długi i duży shopping.  W końcu nastąpił koniec, z wózkiem pełnym zakupów udała się do kasy, a ja oczywiście za nią. Znów usłyszałem magiczne dzień dobry. Zaczęła wyciągać zakupy, miała ich mnóstwo, widziała, że mam tylko puszkę napoju. Swoim anielskim głosem powiedziała

    – proszę, niech Pan wejdzie przede mnie, bo trochę tego mam

    W myślach… normalnie bym chętnie z propozycji skorzystał, ale nie tym razem. Odpowiedziałem:

    – Nie śpieszy mi się nic a nic. Za to chętnie Pani pomogę wyciągnąć te łakocie z wózka.

    – Dziękuję Panu- odparła z uśmiechem.

    Wyciągaliśmy te zakupy, ale czy one były najważniejsze ? Absolutnie nie. Liczyła się  chwila w której nachylała się do wózka wypinając swój zajebiście seksowny tyłek. W pewnym momencie wyciągając coś z wózka moja twarz znalazła się na wysokości jej pupy, dzieliły nas centymetry. Moim jedynym marzeniem było ugryźć te zajebiste dupsko, które było tak opięte, że prawie rozrywało spodnie. Tak blisko jeszcze nie byliśmy. Momentem kluczowym, który prawie mnie zabił było sięgnięcie przez nią po reklamówkę, Jeansy się trochę jakby zsunęły, a moim oczom ukazały się czarne, cieniutkie stringi. Kutas prawie mi eksplodował. To był najpiękniejszy widok, jaki można sobie wyobrazić. Jednak musiałem ochłonąć i dokończyć wyciąganie zakupów, choć miałem je szczerze w dup**.

    Pani na kasie „skasowała” mój obiekt pożądania. Wyszły z tego 4 pełne siatki. Mózg zadziałał i zapytał  mojej duszy, jak ona to poniesie?

    Nieporadnie udało się jej podnieść  siatki i zaczęła powoli wychodzić. Czas na mnie, Cola skasowana. 5 zł rzucone, bez reszty. Wszystko po to aby pomóc J  Złapałem ją, daleko nie odeszła. Zaraz za sklepem postawiła siatki, a ja zapytałem:

    – Sporo tego, może pomogę zanieść?

    – Naprawdę? Jest Pan wspaniały, dziękuję

    – Krystian jestem i nie ma dla mnie problemu.

    – Hania jestem- odparła wyciągając zgrabną dłoń.

    Przeszedł mnie dreszcz. Dotknąłem kobietę, która od miesięcy jest moją muzą. Idąc do jej klatki rozmawialiśmy o pogodzie, o zakupach i tak dalej. Doszliśmy do mieszkania. Chciałem postawić te siatki, przed wejściem, bo może mąż w domu, może nie wypada, ale ona nic. Otworzyła drzwi kluczem i powiedziała:

    – Zapraszam

    Takich zaproszeń się nie odmawia, wszedłem do mieszkania, położyłem zakupy i usłyszałem.

    – Dziękuję bohaterze, sama bym sobie nie poradziła. Napijesz się czegoś?  Robię świetną kawę

    – Chętnie- odparłem.

    – To super, akurat mamy chwilę, bo za godzinę mój synek wraca.

    Ahaa. W sumie na co ja liczyłem, logiczne, że to nie dziewica.  Patrzyłem z pożądaniem jak robi tą kawę i powolutku rozpakowuje zakupy. Rozmawialiśmy, piliśmy kawę, gadka się kleiła. Dowiedziałem się, że jej mąż pracuje za granicą i w sumie zjeżdża co 3 miesiące. Dobry znak- pomyślałem.  Kawa się kończyła, czas było spadać, ale czegoś mi brakowało. Uwielbiam kobiecą bieliznę, stąd widok jej tyłka w stringach doprowadził mnie do szału. Błyskotliwie rzekłem:

    – Będę już leciał, ale jeszcze chciałbym z łazienki skorzystać.

    – Pewnie, jest zaraz na lewo- odparła

    Jeśli myślicie, że chciałem siku zrobić, czy ręce umyć to jeszcze mnie nie znacie. Wszedłem do łazienki zapaliłem światło i w pośpiechu otworzyłem kosz do prania i zacząłem szukać czegoś co da mi spełnienie. Znalazłem tego trochę. Widać, że ma ta kobieta oko do bielizny. Znalazłem czerwone zajebiste majtki. Powąchałem. Kosmos, zapach tej kobiety był niesamowity. Rozkoszowałem się nim, a drugą ręką waliłem konia. Fiut był tak napalony, wydzielał soki w błyskawicznym tempie, byłem coraz bliżej, chciałem strzelić do umywalki i zatrzeć ślady. Nie zdążyłem. Z zaskoczenia doszły mnie głosy za drzwi.

    – Żyjesz Krystian ?

    Strzeliłem na jej majtki. Panika, emocje, drżałem z strachu i przyjemności. Po chwili odparłem:

    – Tak, tak już wychodzę.

    Wytarłem spermę papierem toaletowym, nie było to łatwe, była  również na podłodze, umyłem ręce i wyszedłem.

    Na wejściu zapytała z uśmiechem:

    – Co Ty taki niespokojny, moja kawa była za mocna

    – Chyba tak, dawno mnie tak nic nie pobudziło- odpowiedziałem drżącym głosem.

    Już wychodziłem, ale zatrzymała mnie pytaniem, którego się nie spodziewałem.

    – Dasz mi numer do siebie, bo czasem potrzebuję męskiej ręki.

    Zamarłem na chwilę. Dałem numer i usłyszałem jeszcze raz, dziękuję.

    Wróciłem do domu, a w mojej głowie milion pytań. Czy zatarłem dobrze ślady, co sobie pomyślała, że tak długo byłem w łazience? Może myśli, że srałem ? Wstyd przełamałem kolejną masturbacją fantazjując o tej seksownej i dojrzałej kobiecie. Tego dnia pobiłem chyba rekord masturbacji. Czułem, że ma dość, a ja waliłem dalej, czując zapach jej majtek cały czas. Byłem padnięty, już przy sypiałem, ale obudził mnie dźwięk smsa i jego treść „ Jeszcze raz Ci dziękuję, nie wniosłabym tego, muszę Ci się jakoś odwdzięczyć, kawa to za mało” Pewny siebie, zdecydowanie pewniejszy niż przy bliskim kontakcie odpisałem „ Skoro tak uważasz, to czekam na propozycję, dobranoc J”

    Minęły 3 dni, z jej strony cisza, czułem, że na tym moja fascynacja się kończy, że nic więcej nie ugram. Jednak warto wierzyć do końca. O godzinie 12 dostałem znów od niej smsa „ Wpadniesz o 18:00, syn pojechał do kolegi, a ja mam mały problem”. Krew znów zawrzała. Chciałem od razu zacząć walić, ale opanowałem targające emocje i odpisałem „ Jak najbardziej, do zobaczenia o 18:00”

    Czas dłużył się bardzo. Ogarnąłem się, ubrałem w najlepszy garnitur, wypsikałem całe perfumy, zapaliłem i wyszedłem. Stres był ogromny, nie wiedziałem czego się spodziewać, napięcie rosło. Dwa głębsze oddechy i dzwonię do drzwi. Otwiera mi kobieta moich marzeń. Gdy ją zobaczyłem wiedziałem, że coś się dzisiaj wydarzy. Miała na sobie białą koszulę, która nie była zapięta na ostatnie guziki, wyraźnie chciała ukazać swoje dwa piękne walory. Kolejnym elementem stroju była czarna skórzana spodniczka, tak do okolic kolana z delikatnym nacięciem. Czarne, gładkie rajstopy lub pończochy i wysokie, lśniące, czarne szpilki. Mocny makijaż, który podkreślał jej piękno. Bogini. Jeszcze nikt tak szybko nie postawił mojego przyjaciela na baczność. Stałem wpatrzony w nią, jak w obrazem, wyraźnie to zauważyła i zaczęła.

    – Wejdziesz?

    – Tak, tak.

    Prowadziła nas do salonu, jej figura to marzenie każdego faceta, a styl poruszania to absolutnie La Liga. Wyglądała jak sekretarka zamożnego prezesa, jak marzenie każdego mężczyzny (młodego i starego), jak najlepsza gwiazda filmów porno. Miała w sobie niebezpieczne połączenie: Urocza, sympatyczna, z klasą, inteligenta, seksowna. W salonie wino i przekąski. Usiedliśmy przy stole i zaczęliśmy rozmawiać, jakbyśmy się znali od lat. Piliśmy wino i żartowaliśmy jak stare dobre małżeństwo, tylko  tutaj były wciąż wiszące w powietrzu emocje. Wiedziałem, że jak nie zerżnę jej dzisiaj to już nigdy. Nawet przez myśl przeszedł mi gwałt. Dla takiej kobiety nie jeden poszedłby za kratki. Jednak to nie mój styl, przyzwyczajony, że kobiety same oddają swoje ciało cierpliwe czekałem na rozwój sytuacji. Rozmowy niebezpiecznie schodziły na temat związków, jej małżeństwa i  tego czego jej brakuje. Skończyło się wino, powiedziała abyśmy poszli do kuchni po kolejną butelkę. Do alkoholu i seksu nie trzeba mnie namawiać. Wstała pierwsza, a ja za nią. To jak kręciła tyłkiem jest nie do opisania. W kuchni temperatura wzrastała. Ja otwierałem wino, ona usiadła na blacie i już znałem odpowiedź, że to nie były rajstopy.  Założyła nogę na nogę i delikatnie po nodze się głaskała, patrząc wzrokiem w którym widać było pożądanie. Otworzyłem. Moja bogini schodząc przypadkiem, lub też nie rozszerzyła nogi a moim oczom na ułamek sekundy ukazały się czarne stringi. Zawrzało. Wychodząc z kuchni, zahaczyła ręką moje spodnie, to nie był przypadek, chciała sprawdzić, czy jestem gotowy. Uśmiechała się idąc do salonu, bo wiedziała, że byłem gotowy na wszystko. Usiedliśmy, rozkoszowaliśmy się chwilą, ale w pewnym momencie poczułem coś w kroku, zdębiałem. To była jej stopa. Piękna, zgrabna, zadbana, którą zachwycałem się w sklepie.

    – Wiesz po co Cię tu zaprosiłam? – Zapytała

    – Bo chciałaś mi podziękować- odparłem, czując jak głaszcze stopą mojego fiuta przez spodnie

    – Tak to prawda, a wiesz, jak potrafią dziękować dojrzałe kobiety?

    – Nie wiem- rzekłem czując , że zaraz rozerwie mi spodnie

    Zaśmiała się pod nosem i wypowiedziała słowa, które zapamiętam do końca życia.

    – Choć tu, jestem cała Twoja. Zerżnij mnie jak szmatę.

    Zamroziło mnie na chwilę, ale wstałem podszedłem do niej i zacząłem krążyć wokół jej. Siedziała na krześle i swoim wzrokiem prosiła się aby wbić się fiutem w gardło. Nie wyglądała na grzeczną dziewczynkę, która lubi delikatny seks.

    Złapałem ją mocno za ramię, aż się skrzywiła. Podniosłem i pocałowałem. Wpadliśmy w wir namiętności, nasze usta stały się jednością, a języki zaczęły tańczyć. Złapałem ją mocno za tyłek. Ideał, ugniatałem jej dupsko z całych sił. Po czym podniosłem ją, objęła mnie nogami i razem usiedliśmy na kanapę. Cały czas nasze usta były złączone, a rękoma szalałem po jej ciele. Dotykałem jej lśniących pończoch, sprytnie przenosząc się na tyłek, który z pasją tarmosiłem. Jazda była szybka, jak w formule 1. Zacząłem rozpinać jej białą koszulę. Szybko poszło. Za tym poszedł stanik i ujrzałem zajebiste cycki 40 letniej mamuśki. Zacząłem delikatnie od okrężnych ruchów językiem wokół sutków. Oddychała coraz głośniej. Trochę się nad nią znęcałem, cały czas nie dotykałem tam, gdzie chciała. Jednak w końcu dałem jej spełnienie i  zacząłem lizać jej naprężone sutki. Mruczała, a ja wiedziałem, że lubi to. Po dłużej chwili, powiedziałem.

    – Teraz Twoja kolej suczko.

    – Na co? Odparła z tym słodkim uśmieszkiem.

    – Uklęknij- poprosiłem stanowczo.

    Tego wieczora robiła wszystko co chciałem. Uklęknęła grzecznie, a ja wstałem złapałem ją za włosy i przyłożyłem do krocza. Podobało jej się. Rękoma jeździła po spodniach, już wiedziała, że zapomniałem tego dnia bokserek. Rozsunęła zamek od spodni i z trudem wyjęła fiuta, który sterczał i pulsował. Złapała go delikatnie i pazurkami zaczęła po nim jeździć- odlot. Jednak nie klęczała tam po to aby używać rąk, więc wydałem krótki komunikat.

    – Ssij szmato.

    Zaczęła delikatnie językiem lizać jak lizaka, wzdłuż prącia. Góra- dół, aby następnie oblizać dokoła żołądzia. Kutas cały drżał, wiedziałem, że jestem na nią tak napalony, że długo to nie potrwa. Zaczęła brać go coraz głębiej i głębiej. Robiła to z wielką pasją i czuć było w niej doświadczenie. Ślina ciekła jej z twarzy. Połykała go całego, a ja chciałem więcej i więcej. Bez wahania chwyciłem ją za śliczne blond włosy i z całej siły posuwałem ją w gardło. Odlot, ruchałem kobietę swoich marzeń w usta, czując jej wzrok na sobie. Łzy leciały, ale tego dnia nie miałem litości. Wyciągałem fiut i wkładałem. W między czasie bijąc nim po jej twarzy. Byłem u szczytu, ale było mi tak dobrze, że przedłużałem ile mogłem. W końcu nie wytrzymałem ciśnienie i zlałem się jej prosto do ust. Była trochę zaskoczona i szczęśliwa.  Nie pamiętam kiedy ostatni raz miałem taki wytrysk. Połknęła wszystko. Mi aż zakręciło się w głowię i musiałem na chwilę usiąść na kanapie. Jej jednak nie w głowie był odpoczynek, niczym rasowy kociak, na kolanach przyszła za mną i znów wzięła go do ust. Nie opadł na moment. Podniosłem ją z kolan. Miała na sobie tylko skórzaną spódnice pończochy i czarne szpilki, pocałowałem ją. Zaszedłem o tyłu, złapałem za rękę i pchnąłem ją na kanapę. Była na kolanach, oparta o ścianę i tyłkiem do mnie. Zdjąłem błyskawicznie spódnicę i moim oczom ukazała się najlepsza dupa jaką widziałem. Jedyne na co miałem ochotę to dokładnie ją wylizać. Lubię widok pupy w stringach, więc nie zdejmując ich, tylko delikatnie odsuwając zacząłem zabawę z jej cipką. Soki z niej ciekły. Widać, że była bardzo spragniona. Zacząłem delikatnie od lizania języczkiem jej okolic, ale i ona i ja długo tak nie wytrzymaliśmy. W końcu językiem zanurzyłem się w mokrej ponad 40 letniej cipie. Ten smak był niesamowity. Zawyła z  rozkoszy, a mnie to tylko bardziej nakręcało do działania. Pracowałem jak mrówka, dokładnie, rytmicznie, a czasem zrywami. Czułem, że jest blisko. Nie zwalniałem nawet na moment.  Aż przeszedł ją potężny dreszcz. Na chwilę przestałem, ale miałem ochotę na coś jeszcze. Miałem ochotę polizać jej dupkę. Zrobiłem to. Widać, że takiego obrotu sprawy się nie spodziewała. Nie protestowała, była również zadbana, czysta i wydepilowana. Odlot. Chyba sama nie wiedziała jakie to uczucie,  ale z każdą chwilą podobało się jej coraz bardziej. Rozpływała się, nie miała siły mówić. Jedynie udało jej się wydusić:

    – Wejdź we mnie.

    Wstałem z kolan i na stojąco, gdy ona dalej była na kanapie tyłem do mnie. Wbiłem się w  jej pełną soków cipkę. Zawyła. Była naprawdę ciasna. Powoli, systematycznie ją rozruszałem, aż doszliśmy do momentu w którym pierdoliłem ją z całych sił. Pięknie jęczała. Wchodziłem i wychodziłem  częstując potężnymi klapsami.

    – Lubisz to suko?

    – Takkkk- wydusiła drżącym głosem.

    Waliłem ją bez opamiętania, jakby nic innego się nie liczyło. Byłem blisko kolejnego wytrysku, ale chciałem czegoś jeszcze. Usiadłem na kanapie, a ona twarzą do mnie nabiła się na pal. Poruszała się fantastycznie, z pasją i prawdziwą rozkoszą. Jej cycki falowały mi przed oczami, a ja rękoma, dalej zostawiałem ślady na jej pośladkach.  Byliśmy  oboje bardzo blisko kolejnego uniesienia. Ona pierwsza, czułem jak zaciska się w środku, mój penis to też poczuł i po chwili ekspiowałem, zalewając kolejną dawką lepkiej spermy jej środek. W tym momencie zadzwonił jej syn. Zdyszana odebrała i dowiedziała się, za 30 minut będzie. Szybko się ubrałem, pocałowałem i wyszedłem.

    A wieczorem przyszedł SMS. Jaki ? Może w części drugiej, o ile się spodobała pierwsza.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Roman Podły

    Będę wdzięczny za wasze sugestie, pomysły, inspirację.

  • Meskie masaze – zawody

    Studia są najpiękniejszym okresem w życiu człowieka. To czas eksploracji świata, kształtowania samego siebie i zaprzyjaźniania się ze wspaniałymi ludźmi. Nie tylko z dziewczynami warto przebywać. Poznawanie nowych kolegów również jest fajne. Wesołą i bezpośrednią grupkę kumpli zapoznałem w dziwny sposób – podczas korzystania z pisuaru w uczelnianej toalecie. Wszyscy pochodzą z młodszego rocznika pielęgniarstwa. Po prostu zdarzyło się raz tak, że podczas mojego korzystania z pisuaru nagle wpadli całą grupą, głośno gadali, przebierali się, rozbierając do samych gaci, korzystali z pisuarów, siadali na parapecie przy oknie, obok którego znajdują się właśnie te pisuary. Nie robili sobie nic z faktu własnej półnagości i tego, że korzystam. Poczułem się dziwnie i początkowo nie myślałem o tym wszystkim, ale parę dni później znowu się spotkaliśmy i wtedy nawiązaliśmy przyjazne relacje, które trwają od wielu miesięcy. Umawiamy się na wspólne piwka, imprezy. Jest fajnie. Nie są jacyś przystojni ani wyjątkowi, ale czterech z nich robi dodatkową specjalizację masażysty i bardzo zabiegają o to, żeby być jak najlepszymi w tym fachu.

    W jednej z rozmów podsunięto pomysł, aby zrobić zawody, który z nich ma lepsze umiejętności w masażu. Zaproponowałem im więc masaż intymny całego ciała i zaoferowałem swoje ciało do testów. Nieco szokujące, ale są to ludzie bezpośredni i otwarci, dlatego nie obawiałem się wyśmiania. Spośród siedmioosobowej grupy mamy aż pięciu chętnych, którzy chcą się sprawdzić i pragną trochę poćwiczyć na żywym obiekcie. W życiu trzeba próbować wciąż nowych rzeczy, więc pomyślałem, że będzie fajnie. Wymyśliłem sobie, że przez kolejne pięć dni każdy z nich zrobi mi masaż indywidualnie. Spośród nich wybiorę najlepszych, którzy w ramach wyróżnienia zrobią mi potem wspólny masaż, na którym będę nago. Pomysł się spodobał, więc zaczynamy od jutra.

    Pierwszy jest Marek. Rok młodszy ode mnie. Niewysoki, brunet, przeciętny, z fajnym sposobem bycia – otwartym i gawędziarskim. Natychmiast po przyjściu, rozłożył swój sprzęt i przygotował się niczym profesjonalista. Chwilkę porozmawialiśmy, bo czułem lekką tremę. Następnie wyszedł, pozwalając mi się rozebrać w spokoju. Gdy wszedł, leżałem już nago, z przepaską biodrową z ręcznika. Czułem się nieswojo, ale tylko troszeczkę na samym początku, później odpłynąłem. Przyznam, że to profesjonalista. Umiejętnie dobiera sposób nacisku na pewne punkty, oraz wykorzystuje ciepło dłoni do zmaksymalizowania przyjemnych doznań każdego fragmentu dotykanego ciała. Czuję się przy nim bardzo zrelaksowany. Poleciłbym jego usługi każdemu. Niestety szybko minęło to 30 minut masażu i mam dylemat. Bez wątpienia jest świetny, ale czy powinienem kontynuować masaż, pozwalając mu przejść do mojego krocza, czy może zakończyć na tym etapie i zaprosić go na wspólny masaż za kilka dni? Wtedy i tak obnażę krocze przed wszystkimi naraz. Umie nawiązać ze mną bezosobowy i przyjazny stosunek, jak zawodowiec. Ciekawe, jak wypadną inni. Chwila wahania… No dobrze, zgadzam się kontynuować. Niech chłopak sobie poćwiczy i pokaże, na co go stać w tym zakresie. Odkryłem penisa i od razu wszedłem na wyższy poziom rozkoszy. Totalny odlot. Po 10 minut masażu z przodu i z tyłu. Ogromna rozkosz. Jestem zadowolony. Nie miałem czasu, aby się krępować nagością i faktem, że obcy koleś dotyka mojego ciała. Po zakończeniu masażu wyszedł, żebym w spokoju mógł się ubrać i ochłonąć. Później jeszcze rozmowa o tym, co było dobrze, a co ewentualnie poszło źle i moja decyzja. Postanowiłem, że zobaczymy się na drugim masażu.

    Dzień drugi. Tym razem mamy Konrada. Przeciętny gościo, choć nie do końca do mnie przemawia. Nie będę go jednak oceniał po przysłowiowej okładce. Najpierw sam się rozebrał do gaci, potem pomógł rozebrać się dla mnie. Nie chciałem przy nim zdejmować majtek, więc się odwrócił. Gdy leżałem już goły z osłoniętym kroczem, rozpoczął się masaż. Muszę przyznać, że chłopak jest szybki, śmiały i zdecydowany. Było całkiem nieźle, ale Marek bardzo wysoko zawiesił jednak tę poprzeczkę. Nie do końca byłem zadowolony. Czasami czułem się bardzo skrępowany, choć jego bezpośredniość dawała mi siłę. Po 30 minutach zdecydowałem się niestety odmówić mu udziału w drugim masażu. Omawiając go, powiedziałem, że owszem było bardzo przyjemnie i ma wysokie umiejętności, ale nie do końca czułem się komfortowo.

    Trzeci kandydat – Bartek. Wysoki dryblas z dużymi dłońmi. Troszkę nieśmiały. Powiedziałem mu, żeby się przygotował, a następnie wyszedł, żebym też mógł się przygotować. Miał wszystko, czego trzeba. Zaczęliśmy. Jego wielkie dłonie pokrywały sporą część mojego ciała. Przyznam, że to bardzo fajne uczucie. Pomimo gabarytów, jest niezwykle delikatny i wrażliwe części ciała muska opuszkami palców. Zna też techniki masażu tajskiego, którego niektóre elementy tu zaprezentował. Masaż kręgosłupa też był świetny, wprost leczniczy. Jestem pod wrażeniem. Chłopak ma talent. Uczucie jest niesamowite. Sam zaczynam fantazjować, jakby to było, gdyby masował mi penisa. Problemem może być jego wycofanie i nieśmiałość, ale jako profesjonalista chyba sobie z tym poradzi. Minęło 30 minut i chętnie to sprawdzę. Zdjąłem ręcznik, a naszym oczom ukazała się moja kiełbaska. Dosyć żenujący moment dla nas obu. Przyznam, że obaj byliśmy zawstydzeni, ale Bartek szybko przeszedł do rzeczy. Z każdą chwilą było już coraz lepiej. Wykazał się niezwykłą delikatnością. Włożył w to całe swoje serce. Mistrzowskie było masowanie wierzchołka żołędzi wyłącznie kciukami. Robił też wiele innych ciekawych zabiegów, łącznie z rozciąganiem napletka i punktowym “wykręcaniem” prącia w równych odstępach od siebie. Czysta rozkosz i zaskoczenie umiejętnościami. Podobnie było z pupą. Nie miałem pojęcia, jak przyjemne jest masowanie pośladków i na ile sposobów można to robić. Żałuję, że ten masaż już się kończy. Niestety, po 50 minutach to, co dobre, musiało się skończyć. Bartek wyszedł, żebym mógł się ubrać i ochłonąć, co nie było łatwe. Gdy wrócił, porozmawialiśmy o wszelkich atutach odbytego masażu. Podziękowałem mu serdecznie, bowiem bardzo mi się podobało pomimo lekkiej niezręczności, jaką obaj czuliśmy. Oczywiście zaprosiłem na drugi masaż, na którym pojawi się też Marek.

    Kolejnym masażystą jest Filip. Krępująco uroczy, ale trochę arogancki i niezbyt profesjonalny gościo. Również wyszedł, gdy się przygotowywałem. Również miał swoje narzędzia i znał techniki. Niestety czułem się przy nim niezbyt komfortowo. Ciągle bałem się, że ściągnie ze mnie ręcznik i będzie mi głupio. Ponadto, trochę drapie. Przez cały masaż nerwowo przytrzymywałem ręcznik. Nie umiał nawiązać ze mną relacji, która dałaby mi poczucie zaufania. Po 30 minutach musiałem mu odmówić. Trochę przykro, ale co zrobić.

    Ostatni kolega – Grzesiek. Na swój sposób całkiem przystojny. Szybki, wręcz troszkę narwany. Widać, że dobrze się przygotował. Ma wszystko, co trzeba. Pozwolił mi się rozebrać i okryć ręcznikiem, następnie wszedł, zdjął koszulkę i rozpoczął masaż. Szybkie, kocie ruchy. Przyjemne dłonie. Masowanie, głaskanie, uciskanie, różne fajne patenty. W jego oczach widziałem, że jest trochę napalony. W masażu stosuje też bliskość ciała. Wręcz kładł się na mnie swoją gołą klatą, wykonując śmiałe ruchy. W końcu, zupełnie niespodziewanie położył się na moim kroczu swoim brzuchem, po czym wyrwał mi ręcznik, przez co moje genitalia dotykały bezpośrednio jego brzucha i krocza. Zostałem totalnie zaskoczony. Krępująca i nieoczekiwana bliskość erotyczna. Pocierał swoją częścią ciała mojego penisa, doprowadzając do mimowolnego wzwodu. Następnie, jedną ręką zaczął mnie masturbować, drugą pieścił swojego penisa w majtach. Doprowadził mnie do erekcji. Potem ściągnął swoje gacie, obnażając się całkowicie. Był bardzo napalony, a i ja nie narzekałem. Masował mi tors czubkiem swojej miękkiej i śliskiej żołędzi oraz swój moją. I tak przez całe 50 minut. Huh! To było wstrząsające, bezpośrednie i wymusił na mnie dwie erekcje. Podjąłem decyzję, że jednak nie tego szukam. Nie chcę, żeby coś takiego powtórzyło się na tym grupowym masażu. Nie chcę seksu ani gwałtu. Odmówiłem mu wspólnego masażu, ale będziemy w kontakcie, gdybym chciał jeszcze raz przeżyć coś podobnego sam na sam. Jeszcze długo nie mogłem dojść do siebie. Musiałem wziąć zimny prysznic.

    Po pięciu dniach zawodów wybrałem dwóch kandydatów – Marka i Bartek, którzy masowali już mojego konika. Grzesiek w sumie także, ale był zbyt bezpośredni, więc nie życzyłem go sobie na wspólnym masażu. Co do pozostałych, chyba zachowałem twarz i honor. Niczego nie muszę żałować ani się wstydzić, a przynajmniej taką mam nadzieję. Przeżyłem mnóstwo rozkoszy, jakiej wcześniej w tak dużych ilościach nigdy nie doświadczałem, za darmo, a jedyne, co musiałem zrobić, to leżeć prawie nago bądź całkiem nago.
    Nadszedł dzień grupowego masażu. Zaprosiłem Marka i Bartka. Dzisiaj będzie ostro i bez trzymanki. Przed spotkaniem wypiłem kilka piw. Czy się boję, krępuję, czuję niepewnie? Oczywiście, że tak. Nagość zawsze wzbudza emocje. Drugie spotkanie bywa niekiedy bardziej stresujące niż pierwsze.

    Obaj przyszli na czas. Chwila rozmowy i przygotowań, zapewnienie sobie komfortu psychicznego, zadbanie o to, żeby nikt nam nie przeszkadzał. Za minutę czeka mnie najlepszy masaż erotyczny całego ciała. Dziwna myśl, bowiem trochę niecodzienna. Tym razem już bez żadnego wychodzenia czy zabawy z ręcznikiem. Po prostu powiedziałem, żeby mnie rozebrali do naga i rozpoczynamy. Po chwili tak się właśnie stało. Rozebrali mnie do gołej parówy, położyłem się wygodnie i zaczęła się godzina rozkoszy.

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Karl Cr
  • Zbok (nastolatki, dominacja, stopy, pissing, strap-on)

    Kiedy miałem 19 lat przeżywałem właśnie swój pierwszy „poważny” związek. Karolina była moją koleżanką z liceum, więc jakoś tak wyszło, że odkąd zaczęliśmy dzielić się fajkami „na garażach”, to bardzo szybko staliśmy się nierozłączni. Byliśmy dobraną parą, fajnie nam się razem żyło. Ona była wysoka (178 cm), szczupła (55 kg) i miała niesamowicie długie włosy i piękne oczy. W jej wyglądzie widziałem tylko dwie wady, tj. absolutny brak piersi (na jej płaskiej klatce piersiowej były tylko dwa sterczące sutki, niemalże bez „aureoli”) oraz dosyć duży, wystający zza grzywki nos. Mi się to bardzo podobało, ale ona miała na tym punkcie trochę kompleksów. Inną ukrywaną przez nią cechą były bardzo duże jak na dziewczynę stopy, o rozmiarze 42.

    Ja odkąd pamiętam miałem fiksację na punkcie kobiecych stóp, ale nigdy się do tego nikomu nie przyznałem. Nawet żadnej swojej partnerce – po prostu odbierałem to jako dziwactwo i nie chciałem, żeby to się rozeszło po szkole. Z Karoliną było podobnie, ukradkiem podglądałem ją w tych rzadkich (naprawdę rzadkich) chwilach gdy nie miała na sobie skarpetek lub sportowych butów. Czasem nawet udało mi się zrobić zdjęcie „na później”, ale nigdy do żadnej akcji nie doszło
    .
    Jak się później okazało, dziewczyna miała trochę problemy ze sobą, jej nastroje zmieniały się jak pogoda w kwietniu. Podobno miała jakieś problemy hormonalne (zbyt dużo testosteronu), ale pomimo okazjonalnych kłótni, krzyków i wzajemnego nieodzywania się po parę dni, tak sobie w tym związku trwaliśmy.

    Po ukończeniu liceum przyszedł czas na wybór studiów. Ona pochodziła z bardzo bogatej rodziny i wybrała sobie na miasto odległe od kilkaset kilometrów, pomimo że w naszym mieście też były dobre uczelnie. Nie wiem dlaczego tak się przy nim upierała, ale nie było w tym temacie żadnej dyskusji. Ona jedzie tam i już. Jako że mnie nie było stać na samodzielne utrzymanie się na studiach w obcym mieście na zadowalającym poziomie, a dla mojej rodziny wybór innej uczelni to była fanaberia, to nasz związek przerodził się w związek na odległość. Nie kontrolowałem jej, wiedziałem, że ma znajomych, odwiedza imprezy, ale bardzo jej ufałem i nie stanowiło to dla mnie problemu. Byłem w jej mieszkaniu w prawie każdy weekend.

    W pewnym momencie w moim domu rodzinnym zaczęło się psuć, sytuacja była tak nieznośna, że opracowałem plan przeniesienia się do Karoliny. Skończyłem semestr załatwiłem kontynuację na studiach zaocznych w jej mieście i wyjechałem tam na stałe. Wyjechałem w takiej atmosferze, że moje rodzinne mosty zostały nie tyle spalone, co wręcz wysadzone w powietrze.

    Pobyt w nowym mieście był czymś bardzo fajnym, spędzaliśmy ze sobą dużo czasu (pomimo, że ja pracowałem na utrzymanie – niestety za marne grosze), imprezowaliśmy, uprawialiśmy seks itp. Młodość jednym słowem. Trwało to ze 3 miesiące zanim zaczęło się między nami trochę psuć. Coraz częściej kłóciliśmy się, ja odpoczywałem po pracy, ona wychodziła do najlepszej przyjaciółki Magdy – naszej rówieśniczki studiującej medycynę. Mi to było bardzo nie na rękę, bo zacząłem układać sobie życie w nowym mieście, a moje studenckie dochody nie pozwalały mi na jako takie życie przy opłacaniu kosztu wynajmu mieszkania, więc musiałem z tym jakoś żyć – w końcu nadal byliśmy parą.

    Seks stał się coraz rzadszy, a w końcu skończył się całkowicie. Ja jakoś wtedy odjechałem trochę w internetowe porno i zacząłem niekontrolowanie rozkręcać uśpione fantazje. Coraz bardziej wkręcałem się w fetysz stóp i ogólnie klimaty kobiecej dominacji (pegging, pissing etc.), gdy byłem sam, (a zdarzało się to coraz częściej bo moja dziewczyna nawet nocowała u koleżanki) namiętnie oglądałem filmiki na pornhubie. Wada była taka, że najlepsze i najpikantniejsze nagrania były „prywatne” przez co żeby je obejrzeć, musiałem być w znajomych, a żeby być w znajomych, to musiałem mieć jakieś własne filmy. W jakimś zamroczeniu postanowiłem dodać coś co miałem – ukradkiem nakręcone filmiki stóp Karoliny, oczywiście bez twarzy.

    Cała historia, o której chciałbym tu napisać rozpoczęła się parę tygodni później. W pewien zimowy piątek po pracy zamiast do mieszkania, udałem się ze znajomymi na piwo, wiec do domu wróciłem chwilę po 22. Nie byłem pijany, wypiłem chyba dwa browary przez jakieś 4 godziny. Szczerze to się tym nie przejmowałem bo Karoliny zwykle o tej porze nie było w domu. Jednak nie t o dziwo była na miejscu. W pierwszej chwili przestraszyłem się, że będzie to jakiś przyczynek do kłótni, ale okazało się, że jest dziś zaskakująco miła. Powiedziała mi, żebym się wykąpał i obiecała, że zrobi mi herbaty.

    Wychodząc z kąpieli nagi złapałem za kubek z lekko przestygłą już herbatą, wypiłem ją do dna i to ostatnie co tego dnia pamiętam.

    Pierwsze co zobaczyłem po przebudzeniu, to była absolutna ciemność. Bolała mnie głowa, mięśnie i stawy – ogółem wszystko. Gdy chwile otrzeźwiałem zorientowałem się, że moje ręce i nogi są przywiązane do krzesła, w ustach mam jakąś szmatę, a na oczach przepaskę. Bałem się jak cholera. Krzyczałem, wyrywałem się, ale nic i nikt nie przychodził. Nie jestem w stanie powiedzieć ile czasu tak spędziłem, ale już prawie wariując z niepokoju usłyszałem kroki i śmiech. Jeden z nich rozpoznałem natychmiast. To był śmiech Karoliny.

    Poczułem zimny powiew powietrza na całym ciele, a więc byłem nagi – pomyślałem. Dwie osoby podeszły bliżej i coś tam między sobą szeptały podśmiec***ąc się z czegoś. Udało mi się rozpoznać, że druga osoba też była kobietą, a jej głos brzmiał jakoś znajomo.

    Poczułem jakby piorun przeniknął mój układ nerwowy, gdy jednym szybkim ruchem moja opaska została zerwana. Dłuższą chwilę trwało zanim zza wszechogarniającej bieli rozpoznałem siedzące przede mną na sofie Karolinę i Magdę. Obie ubrane całkowicie zwyczajnie, w jeansy, koszulki, tak jakby dopiero wróciły ze szkoły.

    -Łołołu u uwa łołozi! – Wykrzyknąłem, bo szmata w mych ustach nie pozwoliła mi wydawać żadnych innych dźwięków.
    – Łowow łweeee! Uwaa!

    Dziewczyny siedziały naprzeciwko i nie mogły wytrzymać ze śmiechu, ja z kolei miotałem się, krzyczałem, kląłem i próbowałem rozerwać więzy. Niestety raz, że byłem dobrze i ciasno związany, dwa, że moje mięśnie nie bardzo miały siłę by wykonywać jakikolwiek ruch. Po chwili dziewczyny uspokoiły się i Karolina z pełną powagą nakazała mi się uspokoić. Nie wiem dlaczego, ale jej głos zabrzmiał tak władczo, że tylko zdębiałem i natychmiast ucichłem tępo wpatrując się w ich sylwetki. W międzyczasie zorientowałem się, że górna połowa mojego ciała jest naga, a na kolanach mam położony koc.

    – No, no już spokojnie, musimy sobie wyjaśnić kilka rzeczy – powiedziała Karolina. Pomyślałem, że musimy sobie wyjaśnić *****sko dużo i że jak tylko się stąd wydostanę to ubiję suki.
    – Magda daj komputer – zwróciła się do Karoliny. Słysząc te słowa zmroziło mnie i już wiedziałem o co może im chodzić.
    – Przeglądałam sobie ostatnio twój komputer, swoją drogą miałeś takie durne hasło. Wiesz co, ja widziałam po*******onych ludzi, ale żeby aż tak jak Ty? To mi się ****a w pale nie mieści. Co to ****a ma być?! W tym momencie moim oczom ukazało się konto na pewnej stronie dla dorosłych, w której w zamieszczonych filmach widać było m. in. nagrania stóp Karoliny.

    – Aktorkę porno sobie ze mnie ****a zrobiłeś co? Zboczeńcu *******ony! Jak ty ****a mogłeś to zrobić! ****a mać! – zakrzyknęła. W tym momencie chciałem zacząć się tłumaczyć, że to nie tak, że nic nie rozumie, że to nie ona, ale szczerze, co mogłem jej odpowiedzieć?
    -****ny, pokaż mu co miał w ulubionych – odezwała się po raz pierwszy Magda. A ja w tym momencie zrozumiałem i swoją sytuację i o co tak naprawdę tu chodzi.
    – Karolina położyła laptopa na stoliku i zaczęła komentować: Co lubisz jak cię czarnym c***em w dupę ruchają? Tak zboku?
    – Nie zapomnij o szczaniu – podpowiedziała Magda.
    – Ano właśnie, szczanie też Ci pasuje… Patrz ****a, włączyła odtwarzanie, lubisz jak baba szcza Ci do ryja. A to, ****a nawet nie wiedziałyśmy, ze coś takiego jest – powiedziała odtwarzając film, na których aktorka porno kopała w jaja faceta, którego penis zamknięty był w tzw. chastity. ****a, jak można być tak po****nym?

    W tym momencie nie miałem zamiaru się odzywać, nie wiedziałem co mam powiedzieć. Prawda, fantazjowałem o takich rzeczach, oglądałem filmiki, ale nie oznacza to, że chciałbym być tak zdominowanym, jak jestem, mój penis przez całą tę sytuację nawet mi nie drgnął.
    – Zobacz lepiej to – powiedziała Karolina i dała znak Magdzie, która podeszła bliżej i przyłożyła mi do oczu telefon, na którym miała zdjęcie mnie nagiego. Na jednym byłem nagi, na następnych miałem na penisie założone chastity cage, na innych z kolei był mój tyłek z włożoną do niego szyjką butelki od piwa.

    – Jesteś ****a nasz rozumiesz? Jesteś ****a naszą własnością, moją i Magdy, nie zrobisz ****a nic. Cokolwiek byś od****ł, to zdjęcia i filmy z telefonu ruszają w świat, do Internetu, do znajomych, do rodziny, a mamy ich całkiem dużo. Jakby co, to mamy Twój komputer, konta, historię, nikt Ci nie uwierzy, że tego nie chciałeś. Wyjdziesz na przy****nego zboka, którym jesteś. Zdajesz sobie z tego sprawę? Kiwnij głową.
    – Kiwnąłem.
    – Teraz masz być grzeczny, cichutki i uległy OK? Potwierdź kiwając głową.
    – Potwierdziłem.

    Karolina podeszła do mnie i ściągnęła koc z moich kolan. Gdy spojrzałem w dół, zobaczyłem, że mój penis nadal jest zamknięty w klatce, i to takiej, której elementem jest pręt z dziurką wchodzący do cewki moczowej – widziałem takie na filmach.
    – Teraz Cię rozwiążemy, ale pamiętaj o czym rozmawialiśmy – powiedziała Karolina.

    W pierwszej kolejności wyciągnęły mi z ust knebel, którym okazały się brudne skarpetki którejś z dziewczyn, Łapczywie łapałem powietrze, nigdy nie czułem takiej ulgi. Nie spuszczałem oczu z laptopa, a dostrzegłszy to Magda, wstała, zabrała go i wyszła. Po chwili usłyszałem tylko dźwięk zamykających się drzwi mieszkania.

    – Nawet o tym nie myśl, nigdy go nie znajdziesz. Wpadłeś ****a zboku.

    Po chwili Karolina rozwiązała mi ręce, które opadły bezwładnie wzdłuż ciała i nogi, które były tak zdrętwiałe, że momentalnie przewróciłem się na podłogę czując jedynie ból napływającej doń krwi.

    – Pewnie chce Ci się pić? – zapytała Karolina. Miała rację, miałem taką suchość w gardle, że mógłbym wypić wodę z akwarium.
    – Masz, do dna! – dodała podając mi mój ulubiony kufel pełen jakiegoś płynu.
    – Co to jest? – zapytałem.
    – Jeszcze się nie domyśliłeś debilu? Pij.

    Podniosłem do ust kufel, zapach i kolor zdradzał, że jest on pełen świeżego moczu! Momentalnie odsunąłem go od twarzy, cofnęło mnie i prawie zwymiotowałem.

    – Pij ****a, bo wiesz co będzie. Pij!

    Powoli, łyk po łyku, hamując odruch wymiotny wypiłem wszystko co w nim było. Myślałem, że mój żołądek wyskoczy którąś stroną i zatańczy na podłodze.

    – Smakowało? Zapytała Karolina?

    Jeszcze mnie wzdrygało, więc nie odpowiedziałem. W tym momencie stanęła swoim trampkiem na moich jądrach i zapytała ponownie.

    – Smakowało?
    – Ttt-ak – odpowiedziałem.
    – Ttt-ak? Zapytała przenosząc większość część masy na moje jądra.
    – Ttt-ak Pani – odpowiedziałem.
    – Zuch chłopak, szybko się uczysz, będzie nam we trójkę dobrze.

    Jak we trójkę, pomyślałem i w tym momencie klocki zaczęły wskakiwać na swoje miejsce, ich wzajemne spojrzenia, nocowanie u Magdy, rozmowy, smsy, telefony… Karolina musiała być bi albo lesbijką!

    – Skoro już wstęp mamy za sobą, to idź do łazienki się umyć. Masz być czysty!

    Posłusznie wykonałem życzenie Karoliny i podniosłem się by pokuśtykać pod prysznic. Pierwsze co zrobiłem po wejściu to zwymiotowałem do toalety. Kiedy już zwróciłem część moczu dziewczyn, to zacząłem się zastanawiać jak, w tym co mi założyły, się w ogóle sika. Niemniej jednak jakoś mi się udało i po chwili skierowałem się pod prysznic. Działanie ciepłej wody było zbawienne, czułem jak po kolei rozluźniają mi się wszystkie mięśnie. Gdy zacząłem się mydlić dotarło do mnie, że do tego czasu nawet nie zauważyłem, że w moim tyłku jest całkiem duży korek analny!
    Ja *******ę – pomyślałem, w co ja się ****a wpakowałem.

    Dłuższą chwilę zajęło mi wyciągniecie go. O ile to zwężenie było całkiem małe, to główka miała co najmniej 7 cm średnicy. Nie wiedząc co będzie dalej, umyłem się, wytarłem i wyszedłem do salonu, gdzie już czekały na mnie obie dziewczyny.

    – Masz – rzuciły mi saszetkę, to twoje pierwsze zadanie na dziś – Powiedziała Karolina.

    Wziąłem pakunek w ręce i zobaczyłem, że był w nim depilator. Zaskoczony spojrzałem na dziewczyny i w tym momencie Karolina dodała:

    – Od dzisiaj nie widzę na tobie żadnego włoska. Twarz, pachy, ręce, nogi, tyłek, jaja – wszystko ma być wydepilowane na gładko. Zaczynaj!
    – Wyciągnąłem depilator, podłączyłem go do prądu i zbliżyłem do łydki. ****a! Jak to boli – krzyknałem.

    – Dalej, dalej zboku, masz 10 minut- powiedziała Magda.
    Powoli przesuwałem urządzeniem po całym ciele wyjąc z bólu, kiedy jednak dotarłem do miejsc intymnych ból był już nie do zniesienia i łzy napłynęły mi do oczu.

    – Patrz ****a, płacze! Mówiłam Ci, że to ****a jest – powiedziała Magda.
    – Szybciej! – popędzała Karolina. Powoli, krok za krokiem usunąłem owłosienie z całego ciała. Jeszcze nigdy nie czułem się tak nagi jak dziś. Zimno zaczęło być coraz bardziej odczuwalne.

    – Dobrze, jesteś dobrym zbokiem. Teraz leć po to co zostawiłeś w łazience – rzekła wyraźnie zadowolona z całej sytuacji Karolina.
    – A-aale co?
    – No jak to ****a co, pomyśl?

    Oczywiście wiedziałem o co chodzi i niechętnie wstałem by przynieść z łazienki korek analny. Gdy wróciłem dziewczyny kazały mi uklęknąć i położyć go przed sobą.

    – To jest od dzisiaj Twój jedyny przyjaciel. Nie masz znajomych, nie masz kolegów, nie masz rodziny. Masz tylko jego. Będziesz go nosił zawsze gdy nie postanowimy inaczej. Jak tylko zobaczymy, że go nie ma, to pamiętaj o tym co mówiłyśmy na początku. Jakieś zdjęcie może wyciec. Zrozumiałeś? Zapytała Magda

    – T-tak Pani – odpowiedziałem.
    – Zobacz Karolina, on wcale nie jest taki głupi jak mówiłaś. Uczy się.
    – Teraz tak, masz nam włączyć film, który się nam spodoba, nalej nam też wina, a następnie wróć i położyć się koło łóżka. Tylko pamiętaj, jak coś s*******isz, jak film będzie nudny a wino ciepłe to…

    Nawet nie zauważyłem, gdy Magda wstała i przeciągnęła mi pejczem po gołej dupie. Palący ból był tak silny, że przez chwilę widziałem tylko błyskawice. Zakrzyknąłem gardłowo, po czym Karolina podnosząc rękę powiedziała: Cicho ****a, bo dostaniesz drugi raz, nie maż się tylko działaj.

    Zacząłem wstawać, gdy oberwałem od Magdy drugi i trzeci raz, zacząłem zasłaniać się rękami, skuliłem w kłębek i powtarzałem: za co? za co? co zrobiłem?

    – Ty to jesteś jednak głupi. Co Ci mówiłyśmy o przyjacielu? Pamiętasz? Masz go mieć w sobie przez cały czas! No już dawaj! – powiedziała Karolina.

    To była chyba najbardziej upokarzająca chwila, gdy klęcząc przed dziewczynami nagi, z uwiezionym penisem próbowałem wepchać sobie w dupę wielki korek analny. Za nic w świecie nie chciał on wejść. Wciskałem, kręciłem, robiłem wszystko, ale był za duży i ból jaki powodowało jego wejście był nie do zniesienia.

    – Zostaw to powiedziała Karolina. Nic nie potrafisz zrobić dobrze. Na czworaka! Posłusznie przyjąłem żądaną pozycję. Głowa niżej! Przybliżyłem twarz do podłogi, gdy podeszła do mnie Magda z pejczem ciągle w butach – wysokich białych Conversach. Jeszcze o tym nie pisałem, ale Magda była w sumie podobna do Karoliny, też wysoka, szczupła, ale miała w miarę duże pełne piersi, krótsze włosy sięgające do połowy szyi, a jej stopa była niewiele mniejsza lub podobnej wielkości co stopa Karoliny.

    – Całuj i liż moje buty zboku – zażądała Magda. Choć jej Conversy były znoszone i brudne, to w tym momencie po raz pierwszy tego dnia poczułem, że mój penis próbuje stanąć na baczność. Całowałem jej buty, lizałem je od góry, od boku i od dołu. Obecność klatki na penisie sprawiała wręcz niewyobrażalny ból, ale cała ta sytuacji zaczęła wydawać mi się nawet podniecająca.
    – Z amoku wyrwał mnie głos Karoliny: Bierz w łapy przyjaciela i przyłóż go do tyłka. Posłusznie wykonałem rozkaz nie przerywając lizania butów Magdy. W pewnym momencie, Karolina rozpędziwszy się kopnęła w moje ręce zahaczając o jądra. Skuliłem się wyjąc z bólu i uświadomiłem, ze miała ona zamiar wkopać mi korek analny do dupy. Boże pomyślałem, ****a, rozerwie mi odbyt i będę srał do worka… Nie zdążyłem dokończyć myśli, gdy spadł na mnie cios z góry.

    – Przynieś mi przyjaciela w zębach- zażądała Karolina. Posłusznie podczołgałem się do korka, jakoś udało mi się go wziąć w zęby i wypuściłem go przy butach Karoliny.
    – Teraz wyczyścisz moje buty – zażądała moja dziewczyna.
    Mój język wędrował po każdym elemencie jej czerwonych Vansów, dół, góra, boki, podeszwy, wszystko. Pomimo bólu myślałem, że mój penis rozerwie klatkę. Wtedy Magda zażądała bym znowu wziął przyjaciela i przyłożył go do swojej dupy. Dla odmiany Magda odchodząc na metr ode mnie zaczęła odliczać: Trzy czte i ry! Wypuściłem przyjaciela z rąk zanim Magda zdążyła go kopnąć. Nie spodobało się to Karolinie, która kopnęła mnie wtedy w twarz i powiedziała:

    – Masz ****a ostatnią szansę. OS-TAT-NIĄ! Rozumiesz?
    – Proszę, nie, Pani błagam, sam sobie go włożę, proszę. Nie chcę srać do worka. Proszę – zacząłem płakać.
    – Co myślisz Magda?
    – A ****, jeszcze mu z tej dupy ten korek będzie wylatywał jak z nim skończymy. To jego pierwszy dzień – niech próbuje powiedziała siadając obok Karoliny.

    Zacząłem dziękować swoim Paniom, płakałem i całowałem ich buty dziękując, że są dla mnie takie dobre.

    – No już, już starczy zboku. Zaczynaj – powiedziała Karolina.

    Ukrywając swój wstyd położyłem korek na podłodze i ustawiłem się nad nim w rozkroku. Dziewczyny śmiały się tak mocno, że aż zaczęły tupać.

    – Wkładaj, wkładaj zboku – zakrzyknęła Magda.
    – Dajesz – dodała Karolina.

    Powoli stopniowo opierałem ciężar swojego ciała na przyjacielu. Czułem, jak mój tyłek rozwiera się, aby przyjąć nieproszonego gościa. Centymetr po centymetrze przyjaciel zagłębiał się, aż do momentu, w którym opór był tak silny, a ból tak dotkliwy, że nie mogłem nic więcej zrobić.

    – Pomożemy mu – zapytała Magda?
    – Hmmm czemu nie, grzeczny był przecież – odpowiedziała Karolina.

    Zanim zdążyłem coś zrobić, dziewczyny dopadły moich ramion i jedna z drugą zaczęły opierać swój ciężar o moje ciało. Wytrąciły mnie z równowagi i w tym momencie cały ciężar mojego i ich ciała oparł się o przyjaciela. Nie potrwało to nawet sekundy, gdy poczułem jak coś rozdziera mój zwieracz, po czym mój tyłek plasnął o podłogę. Kiedy zwijałem się z bólu krzycząc, że rozerwały mi zwieracz, dziewczyny aż się turlały ze śmiechu.

    – Nie panikuj. Już raz tam przecież był dzisiaj – powiedziała Magda.
    – Jak wyszedł, to musi wejść co? – dodała Karolina.

    Widząc moje autentyczne wycie i łzy w oczach Karolina podeszła do mnie i kazała mi wypiąć dupsko. Poruszała korkiem w jedną i w drugą stronę sprawiając mi nieopisany ból i zadowolona powiedziała:

    – Spokojnie, zwieracz masz cały. Nie zepsułybyśmy Cię przecież już pierwszego dnia. A teraz za********j szukać filmu i nalej nam wina!
    Posłusznie włączyłem telewizor i zapłaciłem kartą za wypożyczenie VOD jakiejś komedii romantycznej, która miała całkiem wysoką ocenę. Potem oddaliłem się do kuchni, wyciągnąłem wino z lodówki (całe szczęście trzymałem wino w lodówce), wziąłem otwieracz, serwetki, nożyk i tacę. Starałem się podać wino jak najlepszy somelier, co nie uszło uwadze dziewczyn zadowolonych z takiego obrotu spraw. Po robocie odszedłem kawałek dalej szukając chociaż chwili wytchnienia, żeby pozbierać myśli.

    – Gdzie leziesz zboku? – zawołała Magda. Co ty myślałeś, że to wszystko na dziś? Cały dzień chodzimy w tych butach, więc naszym stopom przyda się porządne SPA. Przecież to lubisz, nieprawda zboku?
    Nic nie odpowiedziałem, tępo patrząc przed siebie, ale mój penis mało nie powyginał drutów, które go ograniczały. Drżąc z podniecenia prawie zapomniałem o przyjacielu sterczącym z mojego tyłka i pręgach, które zostały pozostawione przez ciosy. Zbliżyłem się powoli do stóp swoich Pań i rozpocząłem całowanie ich butów.

    – Dobrze zboku, ale buty już czyściłeś, teraz czas zająć się naszymi przepoconymi stópkami – zganiła mnie Magda.
    Rozpocząłem rozsznurowywanie jej butów, gdy ta kopnęła mnie w twarz krzycząc:

    – Zębami! Nie będziesz swoimi łapami bezcześcił moich boskich stóp.
    Posłusznie złapałem sznurówkę w zęby i rozpocząłem proces rozsznurowywania. Na szczęście dziewczyny były żywo pochłonięte trwającym filmem, więc obyło się bez obelg, kopniaków i docinków.

    Powoli ściągnąłem dwa buty mojej drugiej Pani i odłożyłem je obok sofy. Oczom mym ukazały się bardzo kształtne stópki w czarnych skarpetkach typu stopki. Nawet bez ich ściągania wiedziałem czego mogę się spodziewać. Jej stopy były bardzo duże, choć może duże to złe słowo. Były bardzo wąskie i długie, a pozycja w której spoczywały – oparte na piętach powodowała, że bardzo widoczne było ich niezwykle wysokie podbicie. Faktycznie musiała mieć te buty założone dosyć długo, bo zapach jej stóp aż świdrował mózg. Nie był to jednak nieprzyjemny zapach. Powoli zacząłem całować jej skarpetki.

    – mmmmm… jak dobrze – usłyszałem. Kurdę, to była pierwsza pochwała tego dnia. Desperacko lizałem każdy centymetr kwadratowy jej skarpetek, skupiając się na podeszwach i paluszkach, gdzie można było jeszcze wilgoć potu. Gdyby tylko nie moja klatka, to doszedłbym po dwóch, maksymalnie trzech ruchach dłonią. Byłem tak rozpalony, że nieomal zapomniałem o przyjacielu, który nadal sterczał z mojego tyłka. Teraz nie miało to znaczenia. Byłem tylko ja i stópki Magdy.
    Będąc na granicy orgazmu, postanowiłem ściągnąć zębami skarpetki mojej Pani, ale źle ją złapałem i gumka odstrzeliła w jej kostkę.

    – Co Ty wyprawiasz zboku? – zakrzyknęła. Po*******iło Cię do końca? Masz być ****a delikatny. DE-LI-KAT-NY! Zrozumiałeś?
    – Tak Pani, przepraszam – odpowiedziałem.
    – Włącz pauzę zboku, muszę pójść się wysikać – zakomunikowała Magda. Potem powiedziała do Karoliny: – Poczekaj chwilę, ja ja pójdę do kibla, a zbok w tym czasie doleje nam wina.
    – No co ty zwariowałaś? Szkoda czasu, sikaj tutaj, w końcu nasz zbok lubi takie rzeczy, aż mlaskał kiedy rano pił to co dla niego przygotowałyśmy.
    – To prawda zboku? Lubisz nektar swoich Pań? – Zapytała Magda.
    – Tak Pani. – to jedyna odpowiedź jaka przyszła mi do głowy.
    – Kładź się na plecach, ale już! – Powiedziała Magda ze słyszalnym zniecierpliwieniem.

    Posłusznie położyłem się na plecach, nawet ciesząc się trochę, że tak wyszło, bo Magda była niesamowicie seksowna dziewczyną, a skoro miała „poczęstować mnie nektarem” to nie mogła tego zrobić w ubraniu.

    – Gdzie jest przepaska? Zbok nie jest przecież godny oglądać nago bogini – powiedziała Magda.
    – No co ty Magda, przecież to pies jest, wstydziłaś się kiedyś psa?
    Jakbym mógł to bym dziękował Karolinie na kolanach.

    W tej chwili całkowicie zapomniałem o sytuacji w której się znalazłem, myślałem tylko o tym, że zaraz zobaczę nagą od pasa w dół Magdę. Dziewczyna wstała i zaczęła powoli ściągać jeansy. Były bardzo przyległe do ciała, więc nie szło to tak łatwo. Dopiero teraz zauważyłem jakie ma ona ładne kształty. Karolina miała bardzo wąskie biodra, niemalże jak dziewczynka. Magda z kolei była zbudowana bardzo kobieco. Jej biodra i tyłek nie były duże, ale były bardzo jędrne i znakomicie podkreślały jej wąską talię.

    Ukradkiem podglądałem jak ściągnęła jeansy i zobaczyłem, że miała na sobie dosyć zwykłe i nieseksowne majtki, takie sportowe, dużo zakrywające – prawie bokserki. Niemniej jednak jej cipka wydawała się aż z nich wystawać. Wyglądało to trochę komicznie – jakby trzymała w tych majtkach penisa, albo miała na sobie z 5 podpasek na raz. Kurdę, pewnie nigdy się nie goli – pomyślałem.
    Wszystko wyjaśniło się po chwili, gdy Magda zsunęła majteczki na dół. Oczom moim ukazało się coś niezwykłego. Chyba najpiękniejsza i największa cipka jaką widziałem. Nie dość, że jej wzgórek łonowy był bardzo „pulchny” (nie wiem jak to inaczej nazwać), to jej wargi sromowe były bardzo ciemne i niesamowicie wręcz długie. Kiedy po ściągnięciu majteczek poprawiła je sobie, to swobodnie zwisały mając jakieś 7 cm długości. Co więcej, z przodu wystawała bardzo, ale to bardzo duża łechtaczka wyglądająca jak mini penis. Jej widoczna średnica mogła mieć ponad 1 centymetr.

    Nie mniej podniecający był fakt, że Magda cała kleiła się tam na dole, a jej majtki były wręcz przemoknięte na wylot. Z podniecenia w uszach aż mi dudniło, a świat zaczął, na przemian, ciemnieć i rozjaśniać się.

    Magda podeszła i stanęła nad moją głową, powoli -opierając się ręką z tyłu – przykucnęła tak, że jej wargi sromowe wisiały jakieś 5 cm nad moimi ustami.
    – Szykuj się psie, tylko żeby nic nie skapnęło bo popamiętasz – zagroziła Magda.

    Otworzyłem szeroko usta, a oczy jeszcze szerzej, bo widok był niesamowity! Po chwili spłynęły pierwsze krople nektaru, który w tej chwili smakował jak najlepszy trunek świata. Łapczywie chwytałem każdą kroplę, każdą strużkę, nawet wtedy, gdy mocz wytrysnął pełną siłą i ledwo nadążałem z przełykaniem. Kiedy strumień osłabł i zaczęło się ostatnie „podsikiwanie” pomyślałem sobie: – Teraz albo nigdy. Co mi mogą więcej zrobić? I podniosłem trochę głowę oplatając swoje usta wokół płatków najcudowniejszej cipki jaką widziałem. Ssałem je i lizałem tak łapczywie, jakbym za godzinę miał umrzeć. Wierciłem językiem w pomiędzy każdą fałdką. Pomimo tego, że w moich ustach była ponad połowa długości warg Magdy, to mój język nie dałby rady dotknąć wejścia do jej cipki. To było niesamowite.

    Magda nie dawała w żaden sposób odczuć, aby było jej w jakiś sposób przyjemnie, po prostu coraz bardziej kucała tak, aż w końcu w moich ustach znalazła się całość jej pięknej cipki. Nie wiem ile to trwało, ale mogło to być równie dobrze 5 minut, jak i godzina. Czas nie miał znaczenia, było tylko tu i teraz.

    Oddech Magdy przyspieszał, a jej łono oparło się całkowicie na mojej twarzy. Poruszała swoimi biodrami miarowo w przód i w tył tak, że mogłem lizać jej wielką i nabrzmiałą łechtaczkę, mając w gardle końcówki jej warg sromowych. W pewnym momencie odchyliła się bardziej umożliwiając mi zajęcie się jej tyłeczkiem. Co dziwne, a co uświadomiłem sobie dopiero po czasie, to jej tyłek był bardzo, ale to bardzo luźny. Mój język wślizgiwał się do niego bez żadnego oporu. Wystarczyło lekko go przyłożyć aby wsunął się tak daleko, jak tylko mógł.

    – Nie za dobrze wam tam? – Skomentowała Karolina?
    – Mhmmmm – tyle była w stanie odpowiedzieć Magda. Ja z kolei nie byłem w stanie odpowiedzieć nic. Moje podniecenie sięgało zenitu. Przyjaciel w odbycie nie sprawiał mi bólu, ale zapewniał przyjemne łaskotanie – chyba – prostaty, penis wyrywał się z klatki tak, ze bałem się, że te drutu zaraz pokroją go na plasterki jak jajcarnia. Czułem jak wzbiera we mnie orgazm.

    W pewnym momencie poczułem, jak coś przygniata mi małego. Od razu wiedziałem, że to musi być but Karoliny, która w międzyczasie wstała i podeszła do mnie od drugiej. Myślałem, że pęknę. Samo naciśnięcie bylo chwilowe, ale wystarczyło by doprowadzić mnie na skraj orgazmu.

    Magda w tym czasie jeździła swoimi biodrami po mojej twarzy ciężko dysząc. Ssałem jej łechtaczkę, lizałem wargi, po czym wkładałem język do tyłka i tak w kółko. W pewnym momencie spięła swoje ciało i zaczęła drżeć, a z jej muszelki poleciał w moje usta kwaśnawy płyn, który – musiał być – tym osławionym kobiecym wytryskiem. Trwało to jakieś 20-30 sekund, nim opadając z sił przycisnęła swoim ciałem moje usta i nos pozbawiając mnie oddechu.

    Zamroczony przeżyciami zacząłem walkę o każdy oddech miotając się pod kształtnym tyłeczkiem Magdy, a wtedy, Karolina położyła swoją stopę tak, że pięta spoczywała na wystającym z mojego tyłka przyjacielu, a palce sięgały czubka penisa. Wystarczyło dosłownie kilka naciśnięć na wbity w mój tyłek korek analny, abym osiągnął największy i najdłuższy orgazm w życiu. Przez bite 30 sekund każdy mięsień mojego ciała drżał i przeszywało go niesamowite uczucie orgazmu. Czułem kilkanaście skurczy w trakcie których musiało wylatywać nasienie. Nie widziałem, ale musiało być tego naprawdę dużo.

    Otępiony ostatnimi przeżyciami spocząłem bezwładnie na podłodze, Magda za wstała i – z tego co zauważyłem – zaczęła się ubierać, a Karolina śmiała się nie mogąc nadziwić się temu co zobaczyła.

    – Widziałaś to? Widziałaś? Tej dziwce wystarczyły 3 dotknięcia korka w dupie, żeby zachlapał pół podłogi. Masakra! ****a! Doszedł jak dziwka! Następnie sięgnęła do plecaka stojącego przy ścianie, wyciągnęła coś z niego i nachyliła się do mnie szepcząc mi do ucha:

    – od dzisiaj jesteś naszą dziwką i tylko jak dziwka będziesz dochodził. Zapomnij o tym małym pokurczu między nogami, nikt już go nigdy nie dotknie. Przysunęła mi do twarzy coś grubego i długiego – Patrz, teraz orgazm będziesz miał tylko wtedy, gdy Ci pozwolimy. Będziesz kwiczał jak świnka, gdy będziemy posuwać Cię Księciem – w tym momencie zobaczyłem co ma w ręku – było to długie na ponad 20 cm i grube na 5 cm czarne dildo mocowane na pasku…

    Koniec części pierwszej.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Jan Kujan
  • Hermiona – przygoda w pociagu

    Pociąg sunął po torach między górami. Jak co roku, wiózł uczniów do szkoły magi, do Hogwartu. W jednym z przedziałów siedziała trójka przyjaciół, którzy zaczynali swój drugi rok nauki w tej szkole. Ron, Hermiona i Harry. Wydarzenia z zeszłego semestru zbliżyła ich i stali się prawie nie rozłączni. Chłopaki siedzieli naprzeciwko siebie, a Hermiona usiadła koło Harrego. Byli ubrani w standardowe szkolne stroje, spodnie i bluzy z emblematem ich dormitorium. Hermiona ubrała białą bluzkę, ze sporym dekoltem, tak że jak ktoś się wychylił, mógł dostrzec ukryte nieduże piersi podtrzymywane przez biały biustonosz. Poza tym krótką spódniczkę i podkolanówki, całość dobrała w barwy i symbole Gryfindoru.
    Chłopaki byli bardzo podekscytowani, żywiołowo opowiadali o tym jak spędzili wakacje. Hermionie nudziły te historie, nie miła ochoty słuchać o grach czy, jak to Ron powiedział: „spędzaniu czasu na tle natury z rodziną”.
    – wybaczcie, że nie będę dalej słuchać, czuję, że muszę rozprostować nogi – powiedziała i wyszła z przedziału.
    Chłopaki nic nie powiedzieli. Spojrzeli za nią jak wychodziła i wrócili do swojej konwersacji.
    Szła tak wzdłuż przedziałów bez konkretnego celu. W jednym zauważyła braci Rona, bliźniaków Freda i Georga. Siedzieli obok siebie i bardzo gestykulując opowiadali jakąś historię. Nie słyszała rozmowy, drzwi do przedziału były zamknięte. Jakąś chwilę ich obserwowała przez szybę w drzwiach. Fred pokazywał rękami, jakby trzymał coś okrągłego i ściskał to, obracał, jakby obmacywał jakąś kule. Tak ją to zainteresowało, że nie zorientowała się, kiedy George ją zauważył i teraz patrzył się centralnie na nią. Zrobiła się jej głupio, że tak ich podgląda i zrobiła się czerwona na twarzy.
    – o Hermiona, wejdź i usiądź z nami –  wstał i otworzył drzwi, uśmiechając się zaprosił ją do środka. Nie bardzo wiedziała czemu, ale bez zastanowienia weszła i usiadła, a oni rozsiedli się po jej bokach.
    – o czym tak ekscytująco rozmawialiście – zapytała Freda
    – a nic takiego, takie męskie rozmowy, nie byłabyś zainteresowana. Co robiłaś sama na korytarzu? Gdzie Harry i Ron?
    – rozmawiają o jakiś nudnych sprawach, wiecie jak to dzieci – uśmiechnęła się.
    –  z Ciebie już tak dorosła dziewczyna?
    – dziewczyny szybciej dojrzewają
    – to powiedz mi Hermiono, widziałaś już kiedyś fiuta?
    – co, nie będę odpowiadała na takie pytania – oburzyła się się, jednak w głowie pojawiła się pewna myśl. Przypomniała sobie sytuację, kiedy którejś nocy, podczas snu, strasznie zachciało się jej sikać. Wstała i poszła do łazienki. Mijając pokój rodziców, usłyszała dochodzące dziwne odgłosy z pokoju rodziców. Drzwi były lekko uchylone, więc mogła zajrzeć. To co zobaczyła,wprawiło ją w osłupienie. Tata leży na łóżku, na plecach, a mama nad nim, z głową między jego nogami, lizała fiuta. Nie mogła się oderwać od tego widoku, penis ojca co chwilę znikał w ustach mamy by zaraz znów się pojawić. Mimo mroku widać było podniecenie i przyjemność na twarzy ojca. Usta mamy jeździły góra dół, co chwilę wyciągała członka z buzi i oblizywała dokładnie całego. Na pewno nie był to jej pierwszy raz, wiedziała jak się obciąga kutasa. Widać było, że sprawia jej to przyjemność. Ojciec pojękiwał cichutko i bawił się sporymi piersiami kobiety. Hermiona przyglądała się tej scenie. Zaraz poczuła się wilgotna na dole. Jej ręka powędrowała w kierunku cipki. Masowała ją i przez majtki i patrzyła jak matka ssie kutasa ojca. Rodzicielka zaczęła ssać sam koniec, głośno przy tym siorbiąc, a ręką masowała członka poniżej. Przyspieszyła ruchy ręką, dając ojcu jeszcze większą rozkosz. Oddech ojca przyspieszył, odchylił się w tył, jęknął głośno i Hermiona zobaczyła jak w usta mamy wystrzeliwuję salwa białego płynu. Matka łapczywie spijała tę ciecz, a wszystko co wylądowało na ojca brzuchu dokładnie zlizywała. Scena ta bardzo podnieciła  Hermione, poczuła jak przez jej ciało przechodzi ogromny dreszcz zadowolenia, że aż jęknęła na głos. Trochę za głośno. Oboje rodzice odwrócili swój wzrok w stronę drzwi. Na szczęście udało jej się uciec do swojego pokoju i nie zostać przyłapaną. Zapomniała się wysikać, ale wtedy już nie myślała o tym.
    Przypomniała sobie tę sytuacje  i zrobiła się całą czerwona. – o widzę, że tak, że mamy tu do czynienia z doświadczoną panną – Georg zauważył jej zawstydzenie.
    – nie twój interes – odwróciła głowę w jego stronę i prawie wykrzyczała mu to w twarz. Zaraz poczuła na swoim udzie rękę Freda, który delikatnie masował ją.
    – no co ty, opowiedz nam – mówiąc to przesuwał rękę po jej udzie. Delikatne jeżdżenie ręki Freda sprawiało jej dużą przyjemność, jednak wzięła i odepchnęła ją.
    – nie pozwalaj sobie, co ty sobie myślisz?
    – oj, taka ładna nóżka, aż się prosi by ją delikatnie popieścić – ledwo skończył zdanie i jego ręka znów wylądowała na nodze Hermiony, tym razem przesuwał ją wyżej, prawie pod samą cipkę – przecież widzę, że ci się to podoba.
    Georg w tym czasie wyciągnął na wiesz swojego kutasa i zaczął się masturbować. Chwycił rękę dziewczyny i tak ją pokierował, że objęła jego członka.
    Poczuła jego twardego fiuta w ręce. Powinna ich strzelić w twarz i wyjść z tego przedziału, ale podobało jej się to. Kutas Georga był taki twardy i przyjemny w dotyku. Zaczęła powoli jeździć ręką góra dół. Fred jedną rękę położył na jej cycku i zaczął go pieścić, a druga powędrowała do cipki. Delikatnie ocierał palcem majteczki, które ją zakrywały, co doprowadzało Hermione do podniecenia. Jej oddech znacznie przyspieszył, a sama zaczęła wydawać jęki radości.
    – weź go do buzi – Georg odsunął jej rękę i chwycił za tył głowy, naciskał tak, żeby skierować usta na jego przyrodzenie. Udawała, że się opiera, ale chciała żeby ten kutas znalazł się w jej ustach i mogła spić z niego soki. Zbliżyła wargi i lekko polizała końcówkę. Georg jęknął, co jej się bardzo spodobało i dodało odwagi by pójścia dalej. Najpierw włożyła do buzi sam koniec i zaczęła go ssać. Oblizywała główkę, za każdym razem coraz głębiej wpychając sobie go, po chwili miała już całego w buzi. Zaciskała usta na tym twardym fiucie, i poruszała głową góra dół, od główki członka, aż po sam koniec. Fred w tym czasie ustawił ją tak, żeby miała łatwy dostęp do kutasa brata, wypiął jej tyłek i zsunął majtki na dół. Nie protestowała, podniecenie dało górę. Rozszerzył delikatnie nogi by mieć lepszy dostęp do cipki i zaczął ją lizać, przy tym waląc sobie konia. Poczuła język Freda w swojej cipce, jak porusza się góra dół i ociera o ścianki jej warg sromowych. Przeszła ją ogromną rozkosz, orgazm przeszył jej całe ciało, mimo kutasa w ustach z jej gardła wydobył się głośny dźwięk rozkoszy.
    Liżąc cipkę, Fred cały czas się masturbował, aż jego kutas zrobił się twardy jak skała.
    – teraz włożę Ci go – wstał i przyłożył członka do jej cipki. Nie protestowała, czekała na to. Nie przestając bawić się fiutem Georga wypięła bardziej tyłek. Na początku tylko ocierał delikatnie główkę, poruszał go góra dół po jej mokrej cipce, jakby odsłaniał sobie drogę. Strasznie ją to podniecało, zaczęła sama napierać na jego fiuta. Poczuła to, kutas zaczął wpychać się w jej cipkę rozsuwając ją. Na początku poczuła lekki ból, ale zaraz przyszła rozkosz. Fred wpychał go, raz po razie coraz głębiej. Na początku samą główkę, wyciągnął i wsunął ponownie, tym razem głębiej i tak cały czas. Posuwał ją tak przez chwilę, jednak najdalej jak udało, mu się włożyć go, to do płowy, nie zmieścił całego kutasa w jej czternastoletniej cipce. Jednak nie przestawał, i wyciągał go, aby po chwili znów zanurzyć go w wilgotnej dziurce. Usta Hermiony nie schodziły z członka Georga. Znów dostała orgazmu, jęknęła głośno, co przestraszyło Freda aż wyjął kutasa.
    – oj, jeszcze nie skończyłam – powiedziała oburzona i przesunęła się nad członka Georga, nakierowała sobie go na cipkę i usiadła na nim. Mimo, że wcale nie był mniejszy, wszedł głębiej niż Freda, wbił się po sam koniec. Poczuła ból, zatrzymała się na chwilę i tak siedziała na nim. Georg się przestraszył, nie bardzo wiedział co robić. Nie dała mu sporo czasu na zastanawianie, zaczęła  się podnosić i opadać, tak żeby kutas cały czas był w cipce. Obserwował, jak jego członek to się pojawia, to znika. Pojawiła się nawet większa rozkosz, niż kiedy jego kutas był w jej ustach. Hermiona podnosiła się i opadała, pojękując przy tym. Fred podszedł do nich i podstawił swojego fiuta pod usta dziewczyny. Bez zastanowienia wzięła go do buzi, nie przerywając ujeżdżania Georga, obciągała Fredowi. Zaczął sam ruszać dupą, tak jakby walił ją w usta. Rozkosz zaczęła się nasilać, przyspieszył swoje ruchy, aż w pewnym momencie poczuł uderzenie orgazmu i sperma zaczęła wypływać prosto do buzi Hermiony. Słony smak zaczął wypełniać jej usta, co ją jeszcze bardziej ją podnieciło. Fred nie oszczędzał się, nie nadążała spijać na bieżąco, część spermy zaczęła wypływać na jaj brodę i dekolt. Zajęta oblizywaniem członka, poczuła jak Georg w niej zaczął dochodzić. Wyciągnęła go szybko i chwyciła w rękę. Jęknął i sperma zaczęła płynąć po jej ręce ochlapując brzuch chłopca. Nie przestawała walić mu konia, aż sperma nie przestała wypływać. Cała trójka ciężko oddychając padła na siedzenie. Hermiona spojrzała na kutasy chłopaków, były wypompowane i opadnięte.
    – to ja już pójdę – wstała i szybko założyła majtki. Starła palcem spermę z brody i oblizała go spijając jej ostatki.
    – miło było, musimy to kiedyś powtórzyć – powiedziała, pochyliła się nad każdy z braci i pocałowała go w kutasa i wyszła z przedziału.
    Wróciła do siebie, do Harrego i Rona. U nich nic się nie zmieniło, debatowali nad jakimś wydarzeniem, które przydarzyło się Harremu w wakacje
    – gdzie byłaś tak długo? –  od razu naskoczył na nią Ron
    – spotkałam Georga i Freda i tak się zagadaliśmy
    – coś tu masz na ramieniu, mleko czy coś
    – a tak, wypiliśmy po szklance – mówiąc to starła spermę z ramienia i oblizała palce uśmiechając się do świeżych wspomnień.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    ewdardo