Blog

  • Nowy telefon

    Mam na imię Kuba.

    Był ciepły majowy dzień — siedziałem na ławce, na korytarzu szkoły, przeglądając zeszyt od matmy, podczas gdy moi koledzy zebrali się w grupce, podziwiając nowy smartfon jednego z nich. Smartfony były wtedy czymś nowym, czymś świeżym, czymś, co każdy zapragnął mieć. Nie dawno weszły one na polski rynek.
    Kto przyniósł jednego do szkoły, od razu był otaczany przez grupkę kolegów, czy koleżanek, i zasypywany setkami pytań.
    – Duży ma wyświetlacz?
    – Czy dobra grafika?
    – Czy dużo pojemności? Itp.

    Byłem biednym chłopakiem — mieszkałem jedynie z matką, która harowała od rana do późnych godzin wieczornych. Mimo wszystko dostawałem raz na jakiś czas kieszonkowe, ale w porównaniu z tym, czym mogli pochwalić się moi bogatsi koledzy, moje kieszonkowe były drobniakami. Zapragnąłem mieć taki telefon — nigdy o nic nie prosiłem, nie wiem nawet, co mnie naszło — może zapragnąłem tak zwanych pięciu minut dla siebie. Może chciałem przez chwilę poczuć się kimś ważnym, w tej szkole. Wiedziałem, że matka mi nie da. Postanowiłem więc udać się do mieszkania wujka, rodzonego brata mojej matki. Kiedyś przez przypadek odkryłem jego schowek — bawiąc się tam. Wujek nie był majętny, ale biedny też nie był. Zarabiał średnią krajową — wydawał pieniądze na miesięczne rachunki, czy jedzenie, a resztę regularnie odkładał. Zdarzyło mi się kilka razy zajrzeć do schowka, raz nawet podwędziłem mu 10 zł, ale do dzisiaj się nie zorientował, a może wiedział, tylko puścił to w niepamięć. Postanowiłem zaryzykować i wziąć sobie kilka stów. Nie będzie do końca pewny czy to ja. Często odwiedzają go różni ludzie, na przykład jego koledzy z pracy.

    – Cześć wujku. – Przyszedłem do ciebie w odwiedziny. – Skończyłem wcześniej lekcję. – Chciałem pooglądać trochę telewizję.
    Wujek miał wykupiony cały pakiet różnych programów z satelity: Muzyczne, przyrodnicze, filmowe i sporo tych niepolskojęzycznych.
    – Cześć. Wejdź. – Jak w szkole? Jak mama?
    – To samo. Mama też. – Nie mogę się już doczekać końca roku szkolnego.
    – Siadaj i włącz sobie tv. Na stoliku leży pilot.
    – Napijesz się czegoś?
    – Tak wujku. – Poproszę herbaty, jeśli to nie kłopot.

    Wujek wyszedł do kuchni. Między kuchnią a pokojem, w którym przebywałem, dzieliły nas jeszcze dwa inne pokoje. Pomyślałem teraz albo nigdy. Przez chwilę przysłuchiwałem się odgłosom z kuchni. Wujek wyraźnie się po niej krzątał. Podszedłem szybko do segmentu. Wysunąłem szufladę, a z niej wysunąłem lekko spód. Szuflada miała drugie dno. Kiedyś jak byłem młodszy. Matka zostawiła mnie samego z wujkiem na cały dzień. Byłem wtedy sam w pokoju, bo wujek się kąpał. Szperałem po szufladach i odkryłem jego mały sekret, ale pieniądze wtedy nic dla mnie nie znaczyły. Byłem zbyt mały, żeby znać ich wartość. Po wysunięciu płytki moim oczom ukazała się ładna kupka świecących, świeżych banknotów. Było ich tam z kilka tysięcy. Już wyciągałem rękę, gdy nagle podłoga w korytarzu cichutko zaskrzypiała. Zamarłem na chwilę, ale nic się nie wydarzyło. Wujka wciąż nie było. Pospiesznie wyciągnąłem kilka banknotów i zamknąłem szufladę, nie zwróciłem nawet uwagi, ile wziąłem do ręki. Nie chciałem wyjść stamtąd z pustymi rękoma. Jak gdyby nigdy nic rozsiadłem się przed telewizorem. Po kilku minutach wrócił wujek z tacą, a na niej dwie szklanki z herbatą, był też dzbanek z parującym wrzątkiem. Wujek podsunął mi szklankę.
    – Pij, póki gorące. – Zaparzyłem ci specjalnych ziółek.

    Wczoraj przywiozłem je z pracy. Dostałem je od jednego kolegi. Nie chciałem odmawiać i z grzeczności mimo wrzątku — upiłem kilka łyków. Nie minęła minuta i zaczęło mi się dziwnie kołować w głowie. Pokój zaczął cały wirować. Wszystko wydawało się podwójne, nie miałem siły się poruszyć.
    – Źle się czuję. – Co jest w tej herbacie?
    Spojrzałem w stronę wuja, który siedząc, nie odezwał się słowem, popijał swoją herbatę, i patrzył na mnie jakimś dziwnym, fałszywym spojrzeniem. Odpłynąłem. Urwał mi się film.

    Jakiś czas później.

    – Usnąłem? – Co jest kurwa?! Nie mogłem uwierzyć. Leżałem na łóżku w samych majtkach. Ręce miałem spięte z tyłu kajdankami, tak mocno, że ledwo mogłem się ruszyć. Byłem skołowany. Wciąż trochę kręciło mi się w głowie.
    – O! Obudziłeś się? usłyszałem za plecami. Wujek stał tuż za mną, obok łóżka wyraźnie uśmiechnięty.
    – Czemu mi to robisz wujku?
    – Zrobiłeś coś okropnego — zaprzeczysz?
    – Jezu! On wie! pomyślałem.

    – Niegrzeczne dzieci muszą ponieść karę! Złapał mnie swoimi silnymi, męskimi rękoma. Byłem szczupłym, niewysokim, delikatnym chłopcem. Dwoma szybkimi ruchami usadowił mnie na kolanach, tak, że mój tyłek wystawał teraz do góry. Prochy, którymi mnie poczęstował, wciąż jeszcze działały. Mój umysł funkcjonował prawidłowo, za to ciało nie chciało się mnie słuchać. Ściągnął mi majtki i poczułem, jak jedną ręką rozchyla mój pośladek. Czułem jego wzrok na moim rowku.
    – Nie! Co ty robisz?! Wyciągnął z kieszeni jakąś tubkę żelu. Wycisnął trochę na rękę i zaczął go wsmarowywać w mój odbyt.
    – To jest śliskie!.
    – Mówiłem ci już — Niegrzeczne dzieci muszą ponieść konsekwencję swych złych czynów. Bez chwili zawahania wsadził mi dwa palce. Poczułem ból i opór, chciało mi się wyć!
    – To boli! Wyjmij je!
    – Ale wtedy, nie dostałbyś odpowiedniej kary.

    Poruszał swoimi palcami na wszystkie strony. Dotykał moich czułych punktów. Łzy napłynęły mi do oczu. Mój penis zaczął dziwnie pulsować. Byłem wtedy prawiczkiem, nigdy wcześniej się nie spuszczałem. Wujek zaczął mnie w odbycie dotykać, w jakieś konkretne miejsce. Dobrze wiedział, co robi, bo już po chwili, mój kutas zesztywniał, a po kilku następnych sekundach zaczął strzelać gorącą dawką spermy. Czułem się upodlony i krzywdzony, ale jednocześnie odczuwałem dziwną przyjemność, z jaką nigdy wcześniej nie miałem do czynienia. Wgryzłem się zębami w prześcieradło.
    – Będę musiał ukarać cię surowiej! – O mój Boże! Wystrzeliłeś tyle spermy, po tym, jak tylko dotknąłem twojego tyłka?
    Mówiąc to, zagnieżdżał się we mnie trzema palcami.W końcu stojąc za mną, spuścił w dół spodnie i
    moim oczom ukazał się jego sterczący około dwudziestu centymetrowy kutas. Ślinił się cały od jego soków. Przybliżył go do mojej szparki.

    – Nie! – Przestań! – Co robisz? Nie chce!! Wszedł me mnie. Po wyrobieniu mnie nieco wcześniej palcami nie było to trudne. Jedną ręką naprowadzał swojego fiuta, a drugą trzymając mnie za szyje, przyduszał głową do łóżka. Poczułem ból i dyskomfort, w miarę jak zaczął się poruszać. – Czułem, jakbym chciał w tym momencie zrobić kupę.
    – Mmm jesteś bardzo ciasny! – Wspaniale! Bez żadnego zawahania zaczął mnie nim mocno nabijać. Wpychał go mocno. Starał się dotykać moich czułych punktów, o których sam dowiedziałem się później.
    – Tobie też jest dobrze? Co? odjęło mi mowę. Twarz zalała się łzami. Byłem w beznadziejnej sytuacji, byłem zniewolony, doskwierał mi ból rąk wciąż spiętych mocnym uściskiem kajdanek. Nie mogłem uwierzyć, że robi mi to mój własny wujek. Ktoś u kogo czułem się zawsze bezpiecznie, ktoś, komu mogłem zaufać. Mój kutas na nowo zesztywniał, nie chciałem dochodzić, nie chciałem po raz kolejny dawać mu tej satysfakcji.
    – Już więcej tego nie zrobię, będę grzeczny! – Proszę!!

    – Co tam mówisz? Aż tak ci dobrze, tam w środku? – Whoaa dochodzę!!! Trzymaj się.
    Spuścił się we mnie, a gdy wyszedł, z tyłka wypłynął strumień gorącego nasienia. Jego sperma ciekła powoli po moich jajkach, na mokre od mojej spermy prześcieradło. Spocony podszedł do komody. Widziałem jego zarośnięty tyłek. Wciąż byłem w pułapce, moje mięśnie nie funkcjonowały, tak jak powinny, nawet jeśli podjąłbym walkę, to dużo bym na tym nie ugrał.
    – Błagam! Przebacz mi!
    – Nie mogę tego zrobić. – To mi nie wystarczy, aby zadowolić mnie, za to, co ukradłeś.

    Nagle wyciągnął aparat i zaczął pstrykać zdjęcia mojej obspermionej dupie. Przechadzał się po pokoju i zrobił kilkanaście takich zdjęć. Podszedł do mnie i na jednej z fotek umieścił mnie, i swojego kutasa.
    – Myślałeś, że jestem głupi? – Już ja znam takich małych bezczelnych gnojków.
    Ponownie podszedł do komody i spomiędzy dwóch dużych ramek ze zdjęciami wyciągnął małą mikro kamerkę. W tamtych latach musiała sporo kosztować, bo prócz opcji nagrywania, miała też mały wyświetlacz. Przewinął nagranie i pokazał mi moment, w którym kradnę jego pieniądze.
    – Teraz mam zdjęcia, z którymi będę wiedział co zrobić, a nagranie chętnie zaniosę na policję.
    – Myślisz, komu uwierzą? Tobie, małemu gnojkowi, z biednego domu, czy dorosłemu mężczyźnie z dobrą, nieposzlakowaną opinią?
    – Jeśli jednak dotrzymasz mi towarzystwa (ponownie), a zastanowię się co z tym zrobić.

    Później.

    Był piękny słoneczny dzień. Tego dnia niebo było jasnoniebieskie, a ciepło łagodnie drażniło skórę. W dosyć znanym i bardzo popularnym miejscu w mieście był deptak. Było tam pełno ludzi, pełno turystów z całego kraju, i spoza granic, rodzin przechadzających się wraz z dziećmi — jedne trzymały baloniki, inne zajadały watę cukrową, a jeszcze inne siedziały ojcom na barana. W całym tym tłumie tych wszystkich ludzi stałem ja i miałem na sobie dziewczęce ubrania. Od stóp do głów przebrany byłem za dziewczynę. Kolorowe getry podciągnięte do kolan, małe buciki na rzepy, króciutką zieloną spódniczkę, w tym samym kolorze miałem lekką, delikatnie przylegającą do ciała bluzeczkę na ramiączkach. To w co wyposażyła mnie natura, jako chłopaka, podtrzymywały obcisłe majtki w czerwone serduszka z malutką różową kokardką na przodzie.
    Stałem tak pośrodku deptaka, z pewnym dyskomfortem. Byłem wyprostowany, a ręce trzymałem nieco w kroku. Miałem coś jeszcze i miałem to w sobie, było to sześć średniej wielkości kulek analnych połączonych sznureczkiem. Z rowka wystawał jedynie mały dzyndzelek, za który trzeba było pociągnąć, żeby je wyjąć. Nie było trudem założyć na mnie ten kamuflaż. Byłem drobnym, chudym chłopcem, o dziewczęcej urodzie. Włosy też miałem dłuższe, od zawsze takie nosiłem, nie jakieś specjalnie długie, ale takie za ucho. Wystarczyły, aby każdy z obserwujących widział we mnie młodą zgrabną, nastoletnią dziewczynę.
    Wujek stał tuż obok mnie.

    – Jesteś zły, nienawidzę cię wujku. Jesteś chory!
    – Podnieciłeś się? – podniecasz się, kiedy ci wszyscy ludzie na ciebie patrzą? – Musiał ci stanąć prawda?
    Nie wiem, czemu, ale mój kutas rzeczywiście twardo stał, i to mocno, i on dobrze o tym wiedział. Nie bez powodu trzymałem ręce przy kroczu, tak jakbym unosił z przodu niewidzialną torbę.
    – Podnieciłeś się, bo faceci się za tobą oglądają? – Czy to możliwe?
    – To wszystko przez te prochy, które dosypałeś mi do herbaty! Ludzie coraz częściej się za mną oglądali, byli nawet jacyś chłopcy, którzy pozwolili sobie zagwizdać, widząc fajną laskę. Byłem zawstydzony, miałem buraczaną twarz.
    – Czy to dzieje się naprawdę? biłem się w myślach.
    – To by było zbyt okrutne, żebyś musiał tutaj tak długo stać. Znam jedno miejsce, gdzie możemy pójść ok?
    Nie miałem wyjścia. Przeszliśmy kilka ulic i dotarliśmy do jakiegoś budynku. Mieszkanie znajdowało się na pierwszym piętrze. Wujek otworzył drzwi i kazał mi wejść.

    – Wynajmuję to mieszkanie, żeby obserwować takich słodkich chłopczyków jak ty. Podszedłem do okna. Szybko schowałem się za zasłonę. Budynek stał obok boiska, a na nim trzech chłopaków grało właśnie w piłkę.
    – Mogą nas zobaczyć!
    – Czyż to nie wspaniały widok? powiedział to, równocześnie wsadzając mi rękę w majtki, i drażniąc wystający dzyndzelek, o którym zupełnie zapomniałem. Ponownie szybko się schowałem. Jeden z chłopców najwyraźniej usłyszał mój głośny jęk, bo spojrzał się na oślep, w naszą stronę. Wujek docisnął dłoń. Drażnił dzyndzel, tak, jakby chciał mi wsadzić palec, miałem miękkie kolana, zaciskałem zęby, tłumiąc jęki. Stałem tuż za oknem, przysłonięty jedynie zasłoną. Nie wiem czemu, ale czułem przyjemność, gdyby nie to, że nie chcę zostać zdemaskowany, jęczałbym na cały pokój, a może, i na całą okolicę.
    – Nie chciałbyś, żeby każdy mógł cię teraz zobaczyć? Hę?
    – W tym celu mnie tu przyprowadziłeś?

    – Kochanie, o czym mówisz? przyglądał się już mojej gołej wilgotnej dupci, z jasnoróżowym rowkiem, z czerwonym krążkiem, będącym częścią sześciu kul wewnątrz mnie. Znowu złapał za końcówkę i zaczął nią poruszać.
    – Lubisz tę zabawkę, aż tak bardzo? Wyciągnął na wpół jedną z kulek i patrzył, jak mój tyłek ją wsysa. – O rany! Ty to łykasz, jakby to było coś pysznego. – Wyciągnijmy je!. Jednym zamachem wyciągnął wszystkie kulki. Zrobiło mi się mega dobrze, moje oczy zamieniły się w szklanki
    — czułem otwarty odbyt, po nogach ściekały mi soki. Niemalże leżałem już teraz oparty o parapet okna, z chwiejącymi się nogami.
    – Nie mogę się oprzeć, kiedy mi to pokazujesz. Och twoja dziura jest naprawdę idealnie otwarta! Jego kutas już wchodził w moją mokrą, gotową dziurę. Ruchał mnie rytmicznie, powoli przyzwyczajałem się do tego, nie czułem już bólu, czułem, jak zagłębiał się we mnie, moje ciało całe drżało. Wciąż byłem oparty o parapet. Wujek nieco rozchylił zasłonę.
    – Jak to jest być ruchanym w dupę, wtedy, kiedy ktoś mógłby cię zobaczyć? Chciałem z powrotem zasłonić okno. Wujek złapał mnie za rękę.

    – No dalej Kubusiu, nie chcesz, żeby ktoś zobaczył tę niegrzeczną buźkę? – Możemy im pokazać tę uroczą twarzyczkę. Złapał mnie od tyłu za nogi i przyciągnął do siebie, tak jakbym usiadł. Plecami przylegałem teraz do jego brzucha. Jego kutas wciąż był we mnie. Byłem cały na widoku, gdy mnie posuwał, w dodatku miałem na sobie dziewczęce ubrania. Moje nogi lekko dyndały przez okno.
    – O! Tak, pięknie!
    – Nie! Zwariowałeś?!! Jestem teraz cały na widoku!
    – Bierz go mały. Czyż od kutasa twojego wujka nie jest ci dobrze?
    – Nie, nie jest! skłamałem.
    – Doprawdy? A twoja dupa zaciska się, jakby było ci dobrze. Przyspieszył. Teraz pieprzył mnie jak jakiś dzikus.
    – Dawaj! Ludzie nie będą patrzeć, póki nie zaczniesz krzyczeć. Przyspieszył jeszcze bardziej.
    – Głośniej!! Włożył mi palca do ust. – Czujesz? To zapach twojej cipki. Drugą ręką zaczął mnie brandzlować. Dużo czasu nie potrzebowałem, żeby dojść.

    Wystrzeliłem potężnymi salwami spermy, ochlapałem spory kawałek ściany. Zaraz po mnie zlał się we mnie wujek. Musiał się bardzo podniecić, czułem pulsowanie jego fiuta. Spermy było tyle, że nie mieściła mi się w tyłku, zaczęła wyciekać mi z rozruchanej szparki. Wyszedł ze mnie, a ja nie Mając sił w nogach, osunąłem się na podłogę, na własną spermę, leżałem na boku, a z dupy wciąż wypływało jego nasienie. Miałem nadzieję, że nikt nas nie zobaczył. Odpłynąłem, nie wiedziałem, gdzie się znajduję. Wujek ubrał się i wyszedł z mieszkania. Najwyraźniej na boisko, bo udało mi się usłyszeć jego głos.
    – Hey! Chłopcy! – Jest coś, o co chciałbym was prosić. Potrzebuję waszej pomocy. Nie byli to mali chłopcy, jak się później okazało, chłopaki mieli około 18 lat, jak wcześniej wspominałem, było ich trzech. Przeszli od razu do rzeczy.
    – O co chodzi? – Chciałbym, abyście pomogli mi przy wyprowadzce.

    – Nie mamy za bardzo czasu, poza tym rodzice nie pozwalają nam wchodzić do mieszkań obcych ludzi.
    – Bez obaw chłopaki. Nie jesteście małymi dziećmi. Zapłacę wam i wyjął im przed nosy trzy świecące stówki.
    – I jak teraz? Chłopaki spojrzeli po sobie, po czym podjęli szybką decyzję.
    – Idziemy. Wujek był sprytny. Dopiął swego, na pewno śmiał się teraz szyderczo pod nosem, i myślał jak łatwo, mu to poszło. Chłopcy stanęli w drzwiach i oniemieli. Na podłodze leżała półnaga dziewczyna, z widocznym gołym tyłkiem. Widoczna sperma na podłodze i wszechogarniający zapach seksu sugerowały niedawny stosunek.
    – Jezu! Nie mogę pozwolić, żeby mnie odkryli. Zasłoniłem twarz. Wtuliłem się w ścianę. – Dlaczego, oni są tutaj? Oni?! wykrzyczałem w myślach.
    – Sprowadziłem was tutaj, abyście pomogli mi w karze. Zasłoniłem twarz bluzką, nie mogłem w to uwierzyć!
    – Ten dzieciak ukradł moje pieniądze! Nie mogę sobie sam z tym poradzić. Jeśli spiszecie się dobrze, dam wam więcej pieniędzy. Wyciągnął i pokazał im wypchany portfel. Chłopaki nic nie mówili. W końcu po dłuższej chwili — pierwszy zabrał głos.
    – Zróbmy to!
    – Jestem za!. Odezwał się drugi.
    – Ja też! Przyłączył się trzeci.

    – Nie! krzyknąłem. Nie chciałem ich tutaj, byli cali brudni, na dodatek mocno spoceni, po grze w piłkę, a co gorsza rozpoznałem w nich kolegów z klasy! Jak mogłem wcześniej tego nie zauważyć?! Za wszelką cenę, nie chciałem zostać zdemaskowany. Obiema rękami trzymałem bluzkę, zasłaniając twarz. Podeszli do mnie. W związku z tym, że miałem zajęte ręce, w dodatku byłem wyczerpany, nie było im trudno ułożyć mnie na plecach, i rozchylić moje nogi.
    – Ona jest chłopakiem! Wszyscy trzej przyglądali się mojemu kutasowi. Z mojego rowka wciąż wypływały kropelki spermy.
    – Jak dużą dawkę spermy musiał mi zaaplikować wujek?
    – On jest w sumie słodki — powiedział jeden.
    – Ale jest ubrany jak dziewczyna, to jakiś zboczony gnojek.
    – Zrobię to!

    – Nie! Przestań! W ciągu kilku sekund, jego fiut już był we mnie, nie używając nawet śliny, wjechał we mnie, jak w masło. Wyraźnie czułem tego kutasa, był krótszy, od fiuta wujka, ale za to o wiele grubszy. Złapał mnie za biodra i lekko uniósł. Głowę i plecy miałem na podłodze, a pupa wisiała teraz w powietrzu. Trzymając mnie tak, ruchał mnie posuwiście, jego jaja obijające się o mnie było słychać w całym pokoju. Jęki same wydobywały się z moich ust. Cały czas trzymałem bluzkę na twarzy.
    – Zostawcie mnie!. Wypowiedziały moje usta przez materiał w bluzce.
    – Zamknij ryja złodzieju!
    – Super. Nigdy wcześniej się tak nie czułem. Pochwalił się mój ruchacz.
    – Jest super ślisko, jakby mój kutas się topił. – Nie mogę przestać! Wykrzykiwał, podczas gdy jego koledzy ugniatali przez spodenki swoje sterczące już pały.

    – Ooo do chuja! Zaraz się spuszczę! Dochodzę!! Zalał mnie kolejną już dzisiaj dawką spermy. W porównaniu, z moim wujkiem, on krzyczał, i przechodziły przez niego dziwne drgawki. Pchnął tak kilka mocnych razy. Opadł na mnie i niespodziewanie zahaczył o moją bluzkę, wszystkim im ukazała się moja twarz.
    – Kuba?!! Co jest kurwa?
    – To koniec. Odkryli mnie – pomyślałem. – On wciąż jeszcze ze mnie nie wyszedł. Samoczynnie, w ułamku sekundy — pchnąłem go na jego plecy, i zacząłem ujeżdżać niczym Indianin na ogierze. Skakałem na nim jak szalony.
    – Przestań! Już nie mogę! Dopiero co doszedłem. – Odbiło ci?! Pchnął mnie do tyłu, a z dupy wyciekł strumień spermy.
    – Czegoś brakuje, w mojej pupie. – Kutas! To uczucie jest takie przyjemne. Uwielbiam, gdy mój tyłek połyka kutasa. – Ja zwariowałem! Dosłownie! Dostałem kurwiki w oczach. Pragnąłem tylko jednego — Więcej!. Wypiąłem wysoko tyłek wciąż strzelający pociskami ze spermy.

    – Chodźcie chłopaki. – Podejdźcie tutaj i bawmy się razem. Ok? Chłopcy stali z otwartymi ustami, odjęło im mowę, ręce wciąż trzymali na fiutach.
    – Tyle kutasów! Po chwili miałem już dwa kutasy w ustach.
    – Wow! – Jest tak mokro, w twoich ustach.
    – Wiedziałem, co robię, dobrze wiedziałem, jak im dogodzić – lizałem je jak lizaki. Połykałem w całości, a łebki oblizywałem już w środku. Połykałem po kolei ich jajka i wypluwałem. Przygryzałem lekko mosznę.
    – Kuba! Czuje się już świetnie! – Nie muszę, już dłużej wytrzymywać. Powiedział, ten, który mnie wcześniej ruchał, i znowu zabrał się za mój wypięty idealnie tyłek. Wyjąłem na moment kutasy z ust. Ślina pociekła mi po buzi.
    – Naprawdę? Jestem zadowolony. Wszyscy doskonale wiedzieli, kim jestem, a mimo to miałem w sobie teraz trzy kutasy młodych byczków, ze swojej klasy. Jeden posuwał mnie ochoczo w tyłek, a dwóm pozostałym robiłem laski.
    – Kogo to obchodzi? pomyślałem. Wszystko, o czym teraz myślę, to, to, że mi dobrze. Czuję wielką przyjemność.
    – Znowu dochodzę! Wykrzyknął ruchacz. – Chłopaki, zróbmy to równocześnie. Kolejny raz zlał się we mnie, mój tyłek, był za mały, żeby pomieścić tak sporą dawkę męskiej spermy. Moja dupa eksplodowała wielką erupcją spermy. Dwaj pozostali zalali całą moją twarz, duża część strzałów trafiła do buzi, z obu kącików ust wypływało mleczko. Cała podłoga lepiła się od spermy. Każdy z nich wyruchał mnie tam po 3-4 razy tego majowego popołudnia. Ledwo widziałem na oczy, całe lepiły się od spermy.

    Kilka dni później.

    Spotkaliśmy się ponownie. Wszyscy trzej znowu mnie posuwali. W niedalekiej przyszłości miało być ich jeszcze więcej, tych aktywnych. Podczas gdy oni mnie posuwali, zadzwonił telefon… Jeden z chłopców przyłożył mi słuchawkę do ucha.
    – Hallo?
    – To ty wujku? Ten pokój, który nam udostępniłeś, daje nam sporo frajdy. Dziękuję!
    – He he… To dobrze, że świetnie się bawisz. – Chciałbyś, coś dodać Kubusiu?
    – Tak. Na jakiś czas starczy mi tych krótkich kutasów. – Pragnę, żebyś to ty ruchał mnie tak mocno, jak potrafisz, twoim dużym fiutem, ponownie wuju!

    Koniec.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Elio Perlman
  • Szczeniak

    2011.rok — Gdzieś w centralnej Polsce. Ciepła jesień. Szkoła pełna głośnych dzieciaków, prujących się na nich nauczycieli a wśród nich Jacek – to jeden z tych typków, którzy pojawiają się w każdej szkole na świecie, typowy rozrabiaka, który dokucza słabszym od siebie. Na lekcjach ignoruje to, co nauczyciele mówią, pali, bluzga, okrada innych uczniów, a pokój dyrektora to najczęściej uczęszczane pomieszczenie przez niego. Jacek pochodzi z biednej rodziny, gdzie wychowuje go samotna matka. Ojciec alkoholik zmarł kilka lat wcześniej. Jacek mimo ignorowania praktycznie wszystkiego uwielbia sport — WF to jedyny przedmiot w szkole gdzie może się wykazać. Piłka nożna to jego ulubiona dyscyplina-jest szczupłym, wysokim, krótko ostrzyżonym ciemnym blondynem. Ubiera się głównie w jeansy, ciemne T-shirty do tego obowiązkowo łańcuszek na szyi — pamiątka po ojcu. Jacek ma też bliznę na lewym policzku-spadek po bójce, z gościem, który wylądował potem w szpitalu ze złamanym żebrem. Matka Jacka mimo dwuzmianowej pracy musiała się nieco natrudzić, aby wybawić syna z kłopotów. W każdej szkole są rozrabiaki, są też tzw. Kujoni. Jacek uwielbiał ich gnębić. Przezywać od frajerów, okradać. Umilał sobie przez to czas w szkole. Szczególnie uwielbiał się pastwić nad Krzyśkiem.

    Pewnego dnia.

    Jacek siedział na jednym ze szkolnych parapetów. Była przerwa. Ale bym zajarał, nie mam forsy, kur*a stara też mi nie da, wypłatę dostanie dopiero za 2 tygodnie. W pewnym momencie z ubikacji wyszedł Krzysiek.
    – Hej! Frajerze! – Krzysiek usłyszawszy to, spojrzał na Jacka. Odwrócił się na pięcie w drugą stronę i szybkim krokiem ruszył w stronę patrolujących korytarze nauczycieli. Nie zdążył przejść kilku metrów, a Jacek już go dogonił.
    – Co ty ku*wa głuchy jesteś? Kopsnij dwie dychy, potrzebuje na fajki. Wiem, że masz, tacy kujoni jak ty mają dzianych starych.
    – Odczep się, nic ci nie dam.
    – Czy ja dobrze słyszę? Chcesz oberwać jak ostatnio ciotko je*ana? Stawiasz się szmato?
    Krzysiek zaryzykował i próbował uciec. Nikt by mu nie pomógł w tej chwili, razem z nimi był tylko jakiś chłopak, który stał nieruchomo i zapewne bał się tak samo, jak ofiara. Jacek zdążył złapać Krzyśka za koszulę, przycisnął go do ściany i szybkim ciosem z prawej ręki uderzył go w szczękę, a potem jeszcze jeden cios poleciał w stronę brzucha. Chłopak wygiął się w pół. Jacek zerwał z niego tornister. W środku znalazł upragniony portfel i wyjął nie 20 a 50 zł. Wszystkie zeszyty porozrzucał po podłodze na koniec depcząc po nich.
    – Pamiętaj skunksie, jak się dowiem, że coś chlapnąłeś to cię znajdę i tak ci dopierdolę, że rodzona matka cię nie pozna. Mogłeś uniknąć tego bólu, gdybyś po prostu dał mi tę forsę. Spadam. Trzymaj się zasmarkańcu. Krzysiek nic nie odpowiedział, siedział na podłodze, zacisnął wargi i szykował się do zemsty. Miał już tego dość. Wiedział, że skarga nic nie da, a Krzysiek prędzej czy później by go dopadł. Miał już w głowie pewien plan.

    Jakiś czas później.

    Jacek siedział w jakimś opustoszałym miejscu. Było ciemno-widział dość dobrze tylko kilka miejsc rozświetlonych słońcem padającym z kilku odsłoniętych fragmentów poprzybijanych deskami okien. Był ubrany, ale nie miał na sobie butów. Z tyłu za plecami stał gruby słup, coś jak gruby drewniany kołek. Był do niego przypięty z łańcuchem z kajdankami, które blokowały jego ruchy rękoma. Jego nogi nie były niczym przypięte, ale z tymi kajdankami za głową, mógł co najwyżej wstać, a i tak byłoby to bardzo trudne.
    W końcu, gdy doszedł do siebie, z przodu sali zauważył trzech mężczyzn. Dwóch z nich-to faceci, którzy wyglądają na opryszków, typowe koksy, goście z wytatuowanymi rękami, z ogolonymi głowami. Chamskie, wredne mordy, to takie typki, których nie chcemy spotykać w sąsiedztwie. Wyglądają na około 30 lat. Za to trzeci z nich to jakiś elegancik. Facet w drogim Garniaku, ładnie zaczesany, do tego lśniące lakierki-około 40-letni mężczyzna, któremu zapewne nie brakowało pieniędzy. Stał tam i wpatrywał się na siedzącego na podłodze Jacka.
    – Energiczny bachor, ale jego iloraz inteligencji jest zapewne mniejszy od małej dziewczynki. Nie było trudno go oszukać. Śledziłem go i w pewnym momencie zaczepiłem na ulicy. Powiedziałem mu, że ma niespotykaną urodę, że jestem łowcą młodych utalentowanych osób, i szukam ich do grania w wysoko płatnych produkcjach telewizyjnych. Wystarczyło, że obiecałem mu kilka stów, jedynie za pokazanie się w studio, a ten gnojek, po tym, jak tylko dałem mu fałszywą wizytówkę, pojawił się tutaj. Resztę zrobiliście wy.
    – Środek nasenny zadziałał szybko szefie.
    Jacek po chwili niedowierzania przemówił.
    – Kim wy do chu*a jesteście?! Wypuśćcie mnie albo zobaczycie co się stanie!
    – Ha ha! I to jest duch walki. Słyszałem, że nie dawno zaopiekowałeś się moim synem w szkole. Dużo mi o tobie opowiedział. Jacek nie wierzył własnym oczom, obok wystrojonego mężczyzny stał Krzysiek, jego ostatnia szkolna ofiara.

    – Co powiesz na to, jeśli odwdzięczymy ci się i uczynimy cię sławnym?
    Krzysiek zabrał w końcu głos.
    – Czy to nie jest przypadkiem nasz szkolny król pojedynków?
    – to ty! Ostatnio ci nieźle przyłożyłem, poczekaj no ty…
    – tak, to ja i postanowiłem ci się odwdzięczyć.
    Ojciec z synem zniknęli gdzieś w ciemnościach, a do Jacka zbliżało się dwóch oprychów.
    – Co wy ku*wa chcecie zrobić?! Jeśli odważycie się mnie tylko ruszyć.
    Jeden z mężczyzn podszedł do chłopaka i ścisnął go za gardło, a drugą ręką przyłożył nóż do szyi.
    – Widzisz ten nóż? Bądź dobrym chłopcem, a skończy się na tym, że tylko go sobie pooglądasz.
    – Pomocy!!
    – Zamknij mordę szczurze, jego uścisk na szyi Jacka się podwoił.
    Mężczyzna puścił go i nożem rozciął koszulkę, którą zerwał z niego, szybkim ruchem ściągnął też spodnie
    – Wy skurwysyny! Moje ubrania!
    Jacek został w samych majtkach, jeden z nich zaczął je powoli ściągać.
    – Ha ha! Spójrz na tego szczura. Jego żołądź nie wystawił jeszcze główki, widać tylko napletek.
    Mężczyzna zaczął przygniatać butem krocze Jacka.
    – Coś nie tak? Nie lubisz twardego buta na swoim kutasie?
    – Ała! Ty draniu!
    Podczas gdy Jacek tak wił się na podłodze. Drugi z mężczyzn robił mu fotki.
    – O tak! Więcej takich poz proszę. Świetny kąt. Idealnie widać twoją dziurkę. Piękne foty!
    – Dobra starczy tych pieszczot. Chętnie spróbuje jego ciała.
    Przypakowany mężczyzna rozłożył nogi chłopaka i zaczął ssać jego kuta*a. Ściągnął napletek i zaczął kręcić językiem po jego łebku. Drugi schował aparat i zajął się jego sutkami. Lizał je delikatnie, po czym zaczął je gryźć. Jacek krzyknął z bólu.
    – Przestańcie! Co wy robicie popaprani zboczeńcy?!
    – Posłuchaj go tylko, jęczy jak mała dziwka.
    Facet z sutków przeniósł się na stopy. Zębami zdjął z niego skarpety i włożył sobie do ust najgrubszego palca, którego zachłannie zaczął ciućkać jak smoczek. Ten pierwszy nie odrywał się od ssania jego penisa.
    – Jeśli za chwilę nie przestaniesz, to….. – zaraz po tych słowach Jacek wystrzelił w usta mężczyzny mega wytryskiem. Nie chciał tego, ale nie dał już rady więcej wytrzymać. Facet chyba wiedział co robi, bo oblizał po wszystkim wargi i powiedział.
    – Lepiej wracaj do mamusi, a nie udajesz gangstera. Tak szybko się spuściłeś? Co za szmata. Widać twój kutas nie jest tak mocny, jak twoja niewyparzona gęba.
    – Dobra. Czas na danie główne.
    Opryszek zebrał resztki spermy chłopaka i nachalnie wpakował mu się dwoma palcami w otworek. Penetrował go palcami, a drugą ręką rozciągał otwór.
    – Nie, proszę to boli!
    Teraz lizał go po dziurce, wwiercał się językiem w szparę.
    – Nie liż mnie tam!
    Wyciągnął język i znowu rozpychał go palcami. W końcu wyciągnął fiuta. Miał dużą żylastą pałę, mokrą od podniecenia, z jego żołędzia wylewały się soki. Był bardzo gruby w obwodzie.
    – Czas na miłą zabawę.
    – Co robisz? Błagam nie.
    Wszedł w niego nachalnie z niewielką ilością śliny. Wcześniej trochę wyrobił mu dziurkę palcami.
    – O tak! Masz fajną dupcię, jest ciasno, to uwielbiam.
    Chłopak zalał się łzami, nie wierzył w to, co się dzieje. Ból był niesamowity.
    Drugi uklęknął przy głowie Jacka i wyciągnął swojego gnata. Był również duży, mega żylasty, z grubym żołędziem i zarośniętymi jajkami. Jacek poczuł smród zaschniętej spermy i wcześniej oddawanego moczu. Próbował wcisnąć mu go do ust.
    – Nie! Zabierz go! Płakał i błagał.
    – Przestań jęczeć i zacznij mi obciągać. Władował mu siłą penisa w usta. Trzymał ręką jego włosy i ruchał buźkę tak, że jego policzek zaczął się poruszać.
    – Nie miałem pojęcia, że ten gnojek będzie taki dobry w robieniu laski, co za utalentowany pasyw hahaha.
    Ten w tyłku ruchał go już rytmicznie. Blokada po chwili zeszła i mógł go posuwać już po same jaja.
    – Kur*a! Nie chciałem się jeszcze spuszczać.
    – Ja też! To takie przyjemne.
    Obydwaj doszli prawie w tym samym momencie. Jeden trysnął mu na twarz — sperma spływała mu po całej twarzy, dostał strzałem w oko, kilka strzałów dostał w usta, po czym wykasłał spermę, która spływała mu po brodzie. Drugi spuścił się w jego tyłku musiał sporo polecieć, bo długo z niego nie wychodził, gdy w końcu wyszedł, sperma małym strumyczkiem pociekła z odbytu na podłogę. Dziurka Jacka była rozciągnięta, przez chwilę była szeroko otwarta, wciąż ciekło z niej gorące nasienie.
    – To wreszcie koniec. Prawda?
    – Jeszcze z tobą nie skończyliśmy. Noc jest jeszcze zbyt młoda.
    Po kilku minutach przerwy. Uwolnili go z kajdanek i usadowili na kolanach twarzą przy podłodze, a dupą wypiętą do góry.
    – Nie proszę nie! błagam wypuśćcie mnie, nikomu nic nie powiem. Błagam was!
    – Wypnij smarku sztywno ten tyłek do góry! O tak, właśnie tak.
    Jego sztywna pała wbiła się w jego w tyłek z impetem, był jeszcze wilgotny i pełen płynów w środku. Złapał go za oba pośladki i ruchał bez żadnej litości.
    – Ała to boli, strasznie boli. Proszę przestać. Druga runda przebiegła podobnie jak pierwsza. Jeden ruchał dupsko a drug zakneblował mu usta fiutem. Znowu obaj doszli w obie dziury, tym razem ten, któremu obrabiał pałę rozszerzył palcami kąciki jego ust i wlał całą dawkę gorącej spermy do małej buźki Jacka. Tamten przygniótł chłopaka ciężarem ciała do podłogi, oparł się rękoma i z całej siły zapinał jego dupę, po czym spuścił się w środku śmiejąc się przy tym ze swojego wyczynu.
    Jacek nie miał siły się ruszyć, położył się na plecach i delikatnie zerkając na nich dyszał i cierpiał z bólu odbytu i przygniecionego wcześniej ciała przez rosłego mężczyznę. Jego odbyt był obolały i ciągle otwarty, a cała twarz brudna od spermy.
    – Nie każdego dnia można spotkać takiego fajnego szczeniaczka. No cóż — grubas czeka, teraz jego kolej. Uwielbiam taką robotę, to najlepszy job na świecie.
    – Hej mały chłopczyku. Pobudka. Czas popracować.
    Przed nim pojawił się zupełnie ktoś inny. Był to wielki chłop z mega wielkim i grubym kutasem. W porównaniu z tamtymi ten miał dwa razy grubszego w obwodzie. Ten był starszy od tamtych, obleśny grubas z dużym brzuchem. Tamci usiedli po dwóch bokach chłopaka i przytrzymywali go, żeby się nie wiercił. Jeden z nich wyciągnął telefon i zaczął nagrywać.
    – Spokojnie smarkaczu, ale zostaniesz zerżnięty na śmierć.
    – Nie ma mowy! To jest niemożliwe! On jest zbyt duży, umrę!
    Grubas nie zastanawiając się wszedł na wpół w dziurę Jacka.
    – Wow. Będziesz super gwiazdą. Ten z telefonem zaczął się nabijać.
    – Nieeeeee. Jacek zaczął krzyczeć. Nie mógł się ruszyć. Mimowolnie jego fiut zaczął pęcznieć.
    – Jego fiutek jest znowu twardy. Co za suka. Podjarać się, będąc jebanym przez tak wielkiego kutasa.
    – Raz, dwa i trzy. Grubas wjebał się całą długością w dupę chłopaka. Mały nie wytrzymał i po raz drugi już trysnął sporym wytryskiem.
    – Nie chciałem, to przez was!
    – Nie musimy być już delikatni. On już jest uzależniony od analu. Wciąż nawija ozorem, nawet po tym, jak go wyruchaliśmy.
    – Przestań to nagrywać! Pieprz się! Pieprzcie wasze matki skurwysyny!
    – No nie wierzę, jego mały kutasek znowu powoli wstaje. Imponujące.
    Gruby oprych wciąż go ruchał. Teraz już z szybszymi ruchami w niego wjeżdżał.
    – Masz niezłe umiejętności aktorskie chłopcze, przepięknie jęczysz.
    – Czuję się taki pełny, tak mi gorąco-myślał Jacek.
    Grubas, dysząc mówił, że młody jest wciąż kurewsko ciasny.
    – Więcej nie wytrzymam. Zlał się w dziurę, musiało tego być naprawdę sporo, bo zanim z niego wyszedł ciśnienie nie wytrzymało i sporo zaczęło wyciekać, gdy wyszedł strumień spermy wytrysnął z tyłka kilkoma strzałami, a reszta rozlała się na spory fragment podłogi. Rozjebana dziura chłopaka wyglądała teraz jak denko od szklanki.
    – Damy mu coś, po czym będzie nas pamiętał.
    Wsadzili mu w otwór rurę pustą w środku z dziurą na drugim końcu. Położyli go na plecach nogami do góry, tak żeby otwór rury był na wysokości ich kutasów. Wszyscy we trzech spuścili się jeszcze raz wewnątrz rury. Całość spłynęła kanałem do odbytu.
    – Spójrzcie na niego, on wciąż chce więcej.
    Chłopak trochę odpłynął, miał na wpół przymknięte źrenice.
    – Przestań udawać, zostałeś stworzony do tego.
    Pojawili się dawno niewidziani Ojciec z synem. Krzysiek podszedł do jednego z oprychów.
    – Proszę, to dla ciebie — wręczył mu do ręki telefon ze zdjęciami i nagraniami.
    Młody bawił się chwilę telefonem, po czym zaczął publikować nagrania.
    – Nie ma się co spieszyć chłopaki-powiedział Krzyś – Wątpię by wrócił do szkoły po dzisiejszej zabawie. Na jego twarzy uformował się szyderczy uśmiech zwycięzcy.

    Jacek musiał się trochę pozbierać po niecodziennej przygodzie, jaka go spotkała. Minęło sporo czasu, zanim znów pojawił się w szkole. Nie chciał się mścić na Krzyśku. Pamiętał o kompromitujących nagraniach, zresztą sam też bał się o swoją reputację. Po dwóch tygodniach wreszcie pojawił się w szkole, musiał, bo nauczycielka kilka razy dzwoniła do jego matki z pytaniem „Co się dzieje z pani synem?” Jacek oczywiście miał sposoby na okłamywanie matki. Na jednej z przerw stał tak sam, jak zwykle z fajką w ustach gdzieś, gdzie nie zobaczyliby go nauczyciele. Zauważył, że zbliża się do niego grupka chłopaków.
    – Czego chcecie? Nie mam nastroju do bójek. Spierdalajcie.
    – O czyżby? Wygląda na to, że miałeś nastrój wcześniej na coś innego.
    Było ich czterech. Szczupli kolesie z wymalowaną na twarzy chęcią zemsty.
    Chłopak wyciągnął telefon i pokazał nagranie. Tłusty grubas na nagraniu z wielkim kutasem ruchał małą dziurkę Jacka. Obok było widać zarys dwóch innych mężczyzn. Cała jego twarz i część ciała była brudna od spermy.
    Jacek cały się zaczerwienił, zaczął się pocić. Nie wiedział co powiedzieć.
    – Chłopaki spójrzcie na jego ryj. Jęczy jak suka. I to jest nasz wielki, szkolny król bójek? hahaha.
    Chłopak trzymający telefon zamachnął się i walnął z pięści Jacka w policzek. Młody upadł na kolana.
    – Jeden cios!! Rżnięcie twojej dupy sprawiło, że zrobiłeś się taki słaby? Co się stało z godnością króla bójek?
    Reszta chłopaków śmiała się do rozpuku. Gość, który przemawiał, musiał być ich przywódcą.
    Chłopaki zaciągnęli Jacka siłą do składzika na narzędzia, kosiarkę itd.
    – Skurwysyny! Czego chcecie?!
    – Po pierwsze. Przeproś za to, ci mi zrobiłeś (miał bliznę na twarzy). Po drugie-ściągaj spodnie.
    – No dalej, na co czekasz? Chyba że mamy rozesłać nagranie do każdego w szkole, aby dowiedział się o twoim małym, zboczonym sekrecie? Ściągaj! I nie zapomnij o gaciach.
    Jacek nie miał wyjścia. Zawahał się, ale w końcu dał się przekonać szantażem, i zaczął się rozbierać. Zdjął spodnie, potem bokserki.
    Chłopcy zaczęli się histerycznie nabijać z niego.
    – Ja pierdole haha. Spójrzcie na tego małego kutaska, jego główka nawet jeszcze nie wyszła z napletka.
    Ten pierwszy znowu podszedł do swojej ofiary. Złapał go za włosy i z całej siły kolanem walnął go w brzuch.
    – Myślałem, że jesteś twardszy mięczaku.
    Jacek z bólu usiadł, a potem ułożył się mimowolnie na plecach. Reszta bandy podeszła do niego i zdarła resztę ubrań. Był całkowicie goły, z wyjątkiem łańcuszka po ojcu, który wciąż wisiał mu na szyi.
    – Sprawdźmy tę szmatę. Jebany golas. To twój nowy strój po szkole. Nie ma się co spieszyć. Najpierw sprawdzimy co nieco. Co za żałosny widok, co za frajer. Wykorzystajmy tę zboczoną sukę!
    Jeden z chłopców przyniósł kij baseballowy i zaczął brutalnie obchodzić się z Jackiem. Nie zastanawiając się wpakował bez wcześniejszego nawilżenia chudszy koniec kija w odbyt Jacka. Zaczął nim wiercić na wszystkie strony, na boki, w przód i w tył, wkładał i wyciągał zaokrągloną końcówkę. Bawił się jego otworkiem. Reszta trzymała chłopaka.
    – Ała! Przestań! Przestań tam grzebać. To boli!
    Chłopak wyciągnął końcówkę kija, a z tyłka pociekły jakieś płyny.
    – Co to kurwa? Jego dupa jest wilgotna jak cipka dziewczyny.
    Jacek chciał odpowiedzieć, ale nie zdążył, bo już miał kutasa w ustach. Około 17-centymetrowy fiut zaczął penetrować go w usta po same jajka z małą kępką włosów łonowych.
    – Tak jest, otwórz usta. Ssij dobrze. Najpierw wyrucham twoją zeszmaconą mordę.
    Szeroko rozłożył nogi, stojąc i posuwiście zapinał go w buźkę. Jacek nie mógł złapać tchu. Po twarzy zaczęły spływać łzy. Kątem oka widział następnego fiuta. W pomieszczeniu czuć było zapach starego nasienia i moczu, który zapewne został im na majtkach po niedokładnym strzepnięciu podczas sikania.
    – Pospiesz się, też chce, żeby mi ojebał gałę.
    – Kurwa. Jest zajebiście. Nie wiedziałem, że masz taki potencjał kurwy. Świetnie mi opierdalasz. Kurwaaa, dochodzę.
    Wytrysnął sporym wytryskiem w ustach Jacka, wciąż go posuwał w buźkę, dochodząć gorącymi salwami spermy
    – Nie otwieraj mordy, tylko połknij wszystko! Sprobuj coś wypluć, a wybije ci wszystkie zęby.
    Połknął wszystko. Tamci byli zdolni do wszystkiego. Dwóch gdzieś się podziało, może pilnowali czatów. Z jackiem został przywódca i jego koleżka. Zamienili się. Teraz obciągał temu drugiemu, a ten, co się spuścił w usta, wszedł mu teraz w dupę. Nie było to trudne, po wcześniejszym rozluźnieniu kijem baseballowy.
    – Zabawa w trójkę jest niesamowita, uwielbiam to, jak organizujemy sobie czas. – A jeśli ten popapraniec mnie ugryzie w chuja?
    – Bez obaw, za bardzo się boi. – Ma niezłe dupsko. Jest ślisko. Jedno pchnięcie i cały jestem w środku. – O tak zerżnę cię, jak suczkę. Tak trzymaj, napinaj się, żebyś był ciasny ty pieprzona szmato.
    Ruchał go i jednocześnie złapał za jaja, które ścisnął, po tym jego odbyt stał się jeszcze ciaśniejszy. Jacek jęczał, gdy chłopak przyspieszył, o dziwo nie odczuwał już bólu. Jego kutas zrobił się twardy, a żołądź zrobił się wilgotny.
    – Nie rozpierdalaj mu dziury!! Też chcemy mieć szansę.
    – Ta suka jest ciaśniejsza, gdy trzymam go za jajca. Wspaniałe uczucie. Z drugiej strony chce mu rozjebać dziurę. To niezła zemsta dla tego gangstera.
    – Twarzą do przodu, przyjmij na buźkę.
    Nie wytrzymał i spuścił mu się na twarz. Sperma spływała mu po twarzy na podłogę. Nie długo potem dostał dawkę spermy prosto w zad, od tego, co go ruchał. Jęczał i wciskał mu się w dziurę po same jaja. Sperma ciągła mu się z fiuta do odbytu niczym krówka mordoklejka.
    – Co za dupcia. Zobacz, jak ssie moją spermę.
    – Nie możesz się doczekać co? Kusząca szparka suko. – Myślałeś, że to koniec? Nie ma mowy. – Jak jedna czy dwie rundy mogą być wystarczające dla króla? hihi.
    – Zaczekaj! Już nie. Proszę!
    Dopiero co doszedł, a już miał siły na kolejne rżnięcie. Ponownie wbił mu już twardego kutasa w dupsko. Wszedł idealnie, bez żadnego oporu. Jacek jęknął, jego pała również szybko napęczniała. Drugi z łobuzów lizał Jacka palce u stóp.
    – Ty naprawdę jesteś zboczony. Masz przyjemność z lizania jego stóp? hahaha-Nie twój interes. Mmmm delicje. Kręcił języczkiem pomiędzy palcami, śliniąc się jak przy apetycznym obiedzie.
    Nagle pojawił się trzeci. Ten ruchający zaczął mocniej przyciskać ciało do dupy, którą posuwał. Złapał odpowiedni rytm. Podczas gdy jeden go gwałcił, a drugi lizał mu stopy. Trzeci uklęknął od strony głowy i wyciągnął długiego, twardego jak kamień fiuta.
    – Pozwólcie, że wyczyszczę mu ryja. Machnął dwa razy i wulkan nasienia trysnął mu na twarz. Oczy kleiły się od spermy, ledwo widział, gdy oddychał nosem, jego dziurki formowały małe bąbelki powstałe ze spermy. Znowu któryś wpakował mu gnata w dupę. Ledwo widział, nie wiedział który. Pozostali złapali jego nogi i przycisnęli do głowy, jego tyłek był na widoku. Jeden z nich posuwał go od góry, trzymał kutasa ręką i wkładał w rozjechaną dupę. Spuścił się na otwór, jajka i pośladki.
    – Co za szmata-znowu mu stoi. Widać polubił to.
    – Czas na kolejną rundę-specjalnie na tą okazję długo nie waliliśmy konia.
    Ich przywódca wsunął się pod niego i włożył mu ponownie w tyłek. Poruszał biodrami i rytmicznie go jebał. Pozostała dwójka stanęła po dwóch bokach głowy Jacka ze sterczącymi pałkami.
    – Ssij je! O tak, trzymaj oba w rękach, tak ssij je i trzep suczko.
    – No nie wierzę, znowu dochodzę, ja też i ja!
    Cała trójka zlała się w otwory chłopaka. Spermy było tak dużo, że ciężko było wypatrzeć suche miejsce. Brzuch, klatka, język, twarz. Wszystko! Całe zalane spermą.
    Ktoś za nimi się odezwał.
    – Odsunąć się. Czas na prawdziwego mężczyznę. Pojawił się czwarty z chłopaków. Był z nich najwyższy i najlepiej zbudowany, gdy tylko wyciągnął pałę, to Jackowi zachciało się płakać. Czuł się jak w identycznej sytuacji dwa tygodnie wcześniej, kiedy jeden z oprawców ruchał go gigantycznym fiutem. Ten był podobny. Grubo ponad 20 cm długości, do tego mega gruby. Kutasy jego kumpli w porównaniu z tym, to paróweczki.
    – O ja pierdolę, to lepsze od filmu porno haha
    Zaśmiał się jeden z nich.
    – Nie, czekaj!
    – Zamknij mordę!
    Wszedł w niego. Jacek zapiszczał. Protestował, ale zakneblowano mu usta jego własną skarpetą. Gigantyczna pała penetrowała jego mały otworek. Jacek czuł ból, ale było jakoś dziwnie przyjemniej niż za pierwszym razem, dwa tygodnie temu. Ból powoli mijał, przy kutasach jego kolei nie czuł go już prawie wcale.
    – To boli-ale jak pomyślę, że to drugi wielki fiut, który mnie rucha to czuję się dobrze. Co się ze mną dzieje?
    Ruchacz złapał go za penisa, mocniej w niego wchodził, ruchał i poruszał skórką penisa jednocześnie. Jacek odpłynął. Udało mu się wypluć skarpetę.
    – Nie wkładaj go głębiej, zwolnij. Proszę. Jest zbyt duży.
    – Kurwa, stary, nagrywamy to! Możemy sporo zarobić, sprzedając nagranie.
    – To jest dopiero żart. Mieć wzwód, będąc ruchanym przez taką wielką pałę. Urodziłeś się do bycia pasywną suką.
    – Tak ruchaj go! zapinaj tę szmatę!
    Chłopaki dopingowali kolegę, on nie pozostał dłużny i przyspieszył tempo. Jego kutas wchodził już cały, po same jaja, było słychać mokre odgłosy uderzających dwóch nagich ciał o siebie. Obaj doszli równocześnie. Jacek trysnął sporą dawką, część trafiła go w twarz. Jego posuwacz nie mieścił już spermy w tyłku. Ciekło z otworu, resztą obspermił Jacka fiuta i jaja.
    – Dyszy jak pies, aż mam ochotę spuścić mu się jeszcze raz na twarz.
    – Spuściłeś się będąc ruchanym przez wielkiego fiuta. – Nie wiem, czy to dobry pomysł dla ciebie, abyś pojawił się w szkole. Już lepiej sprzedawaj dupę na ulicy hahaha. – No, na co czekasz? Nagrywaj to!
    – Ja pierdole, co za niesamowity dzień, do tego mamy nagrania, będziemy się bawić od teraz każdego dnia-Wrócimy po ciebie chłopcze Hahahaha.
    Odchodząc jeden z nich rzucił w niego monetą.
    – Proszę. Reszty nie trzeba.
    Jacek podniósł i popatrzył na monetę, to było 5 zł. Przeglądał ją przez chwilę, po czym położył się na plecach i zaczął rozmyślać.

    Od ostatnich wydarzeń w szkolnym składziku minął cały miesiąc. Gdzieś w centrum miasta w niedrogim, obskurnym moteliku leżał goły, młody chłopak imieniem Jacek. Był sam, rozmyślał. W pokoju unosił się zapach uprawianego wcześniej seksu, a na łóżku obok chłopaka leżało 200 zł. Niedawno z pomieszczenia wyszedł starszy mężczyzna, żegnając się powiedział.

    – Twoja dupeczka była niesamowita, jak zawsze, o to twoja nagroda.

    I zostawił obiecane pieniądze. Jacek zapalił papierosa i położył się na poduszce.

    – Wygląda na to, że w końcu do tego przywykłem.

    Jakiś czas później.

    Jacek był w pokoju motelowym, w tym, w którym ostatnimi czasy pojawiał się dość często. Był rozebrany, nie miał na sobie nic prócz psiej obroży i smyczy, za której koniec trzymał wysoki mężczyzna. Wysoki, męski 35-letni facet z twardą sterczącą 19-centymetrową pałą, zanim stał jego kolega, 30-letni szatyn z 18-centymetrowym kutasem w ręce. Obydwaj byli goli i bardzo podnieceni.

    – Zapłacicie mi podwójnie za ten rodzaj fetyszu. Jacek bawił się chwilę smyczą, poczuł mocne szarpnięcie na obroży.

    – Nie baw się psie. Psy mają być grzeczne. Siad na łóżko. Dostaniesz tyle kasy, ile chcesz, jeśli tylko będziesz się z nami bawił, tak jak my tego chcemy.

    Jacek usiadł na łóżku i grzecznie słuchał. Jeden z mężczyzn podszedł i zabrał się za robienie młodemu loda. Energicznie ssał mu łepek, równocześnie nawilżonego śliną palca wsadził chłopakowi w tyłek. Drugi facet podniósł stopę Jacka i ssał wszystkie palce.

    – Mniam. Uwielbiam ten słodki chłopięcy zapach.

    Jackowi było mega dobrze. W tyłku jego dziurę rozciągały już dwa palce, kutas w całości pochłaniany był przez usta mężczyzny, który lubił się nim dławić, a palce u stopy lizane nawet po kilka naraz. Chłopak nie wytrzymał, trysnął dużą dawką spermy, która oblepiła mu brzuch i część klatki.

    – Dobra starczy tej rozgrzewki suczko. Czas na prawdziwą zabawę. Obaj zabrali się za niego. Jacek był w pozycji na czworakach. Wciąż miał na szyi obrożę, za jej koniec trzymał jeden z nich, który ruchał go teraz kutasem w usta. Pozwalał sobie na wiele, wsadzał całą długość, a załzawiona twarz chłopca potęgowała tylko jego podniecenie.

    – O tak! Dobrze nad nim pracujesz, nie przy każdym stałby tak jak przy tobie. Wyliż mi jaja psie.

    Drugi ruchał go w dupę. Jedną ręką trzymał biodro a drugą dawał mu klapsy w pupę, było widać na niej czerwony ślad ręki.

    – Ten szczyl jest wciąż ciasny. Co za nieziemskie dupsko.

    Ruchacz rytmicznie posuwał, jego pała już ładnie wchodziła. Dziura była rozjechana. Panowie wymienili się wzrokiem i zapewne przyszedł czas na coś, co wcześniej planowali.

    – Spróbujemy dzisiaj czegoś nowego.

    Zabawa na chwilę ustała. Jeden położył się na łóżku, na plecach. Jacek chciał coś powiedzieć, ale nie zdążył, bo szybkim szarpnięciem smyczy został pociągnięty przez drugiego. Podniósł chłopaka do góry i usadowił dziurą wprost na wystającego kutasa tego, co leżał na łóżku. Miał w sobie fiuta, plecami przylegał do brzucha kolesia na wyrku. Drugi podniósł nogi chłopaka, tak że jego dziura i kutas w niej były idealnie na widoku. Zbliżył swoją pałę, aby włożyć ją do tej w środku.

    – Co wy robicie?! Ała! Przestań, wolniej! Chłopak zacisnął zęby. Miał w sobie dwa duże kutasy, które powoli przyspieszały tempo.

    Leżący gość przycisnął jego klatkę do siebie, a by się nie wiercił, a ten u góry szerzej rozłożył mu nogi.

    – Daj spokój. Bądź dobrym chłopcem. Damy ci spory napiwek później.

    – I co nie jest wspaniale? Zobacz jaki twardy staje się twój kutas. Pała Jacka stała na baczność. Posuwali go mocno.

    Widok z perspektywy obserwatora byłby niesamowity. Dwóch dojrzałych mężczyzn pieprzy równocześnie młodego, szczupłego chłopaka. Wszyscy byli za bardzo podjarani, aby trwało to długo. Młody dostał podwójną porcję w dupę, sam też nie pierwszy raz dzisiaj zlał się strzelając sporymi pociskami. Po wszystkim dostał tyle pieniędzy ile mu obiecano plus spory napiwek. Gdy wrócił do domu, wrzucił do szuflady 3 paczki dopiero co kupionych fajek, wykąpał się, zjadł kolację i usiadł do komputera. Chciał sprawdzić nową pocztę. Jego portfel już na długo miał nie być pusty.

    Koniec.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Elio Perlman
  • Wujek z bratankiem

    Był ciepły lipcowy weekend. Wybraliśmy się z rodzicami nad jezioro, z początku nie chciałem jechać, miałem już plany ze swoją dziewczyną, ale dałem się namówić po tym jak ojciec postawił mi ultimatum – albo weekend z rodziną, albo szlaban na wizyty u dziewczyny do końca wakacji.

    Z Anią poznaliśmy się na koloniach na pierwszym roku, od tamtej pory byliśmy nierozłączni. Siedziałem przy brzegu wielkiego jeziora na Mazurach i pisaliśmy ze sobą sms-y, podczas gdy moja rodzina pichciła mięso i kiełbaski na grillu. W pewnym momencie podeszła do mnie mama wyraźnie uśmiechnięta z tacką w ręku – ewidentnie odpoczynek i ładna pogoda były jej potrzebne.

    – Sebuś, może zjesz trochę karkówki?

    – Dzięki mamo, ale nie jestem teraz głodny (w myślach miałem teraz tylko Anię).

    – Dlaczego nie przyjdziesz usiąść z nami?

    – Zostanę tutaj, daj mi to, tu zjem (musiałem, bo by nalegała)

    – W porządku. Gdybyś jednak chciał więcej, to przyjdź i bierz, póki jeszcze ciepłe.

    Gdy tylko mama poszła. Wróciłem do sms-owania.

    – “Czemu nie siedzisz z rodziną?”

    – “Wolę pobyć chwilę sam”

    – “Nie masz tam kuzyna, czy kogoś w twoim wieku?”

    – “Nie ma tu nikogo poniżej 20 roku życia. chciałbym już wrócić do domu, tęsknie za tobą.”

    – “Ja też, jak tylko wrócisz to się spotkamy”.

    Już miałem kończyć, gdy ktoś zaszedł mnie z tyłu. Dosłownie podskoczyłem.

    – To ile ty masz teraz lat? Pewnie nieźle się tutaj nudzisz?

    – yyyyyy taaak. (Kim był ten facet? To mógł być starszy brat taty, którego lata nie widziałem. Miał podjechać, ale nic nie było pewne).

    – Ostatnio cię widziałem jak miałeś 5 może 6 lat. Bardzo wyrosłeś. Jestem twoim wujkiem, starszym bratem tego urwisa, twojego taty.

    – Chodzę już do liceum.

    – Liceum? To pewnie masz 18 lat? Pewnie masz już dziewczynę?

    – Coś w tym rodzaju…Kiedy przyjechałeś?

    – Niedawno, podjechałem na parking 100 metrów stąd. Dzieciaki w dzisiejszych czasach tak szybko dorastają.

    Nagle usłyszałem wołający głos.

    – Sebastian!

    – Tak mamo? Nie zastanawiałem się dwa razy, tylko wstałem i ruszyłem w jej kierunku (Świetne wyczucie czasu mamo!) ( Facet jest denerwujący, odpierdziel się od moich spraw!)

    – Nie będzie ci przeszkadzać, jak się położysz na tyłach naszego namiotu?

    – Coo?! Wolę spać w tym pojedynczym, niedawno sam go rozkładałem!

    – Wiem, ale plany się zmieniły. Musimy gdzieś położyć twojego wujka.

    Podszedł do nas wujek. W ogóle go nie usłyszałem. Tak jakby podsłuchiwał nas cały czas z bliska.

    – Nie ma sprawy. Mam duże auto, prześpię się na siedzeniu. Nawet nie dyskutujmy, niech chłopak się prześpi w namiocie. Nie róbmy z tego problemu Małgosiu. Naprawdę

    – Ale naprawdę nie musisz.

    – Już postanowione ( mówiąc to, uśmiechnął się do mnie).

    Może nie jest w cale taki zły – Pomyślałem.

    Zapadła noc. Byłem już sam w swoim namiocie. Leżałem w luźnych bokserkach i przewiewnej podkoszulce. Najwyraźniej wszyscy poszli spać, bo rozmowy ucichły już jakiś czas temu. Pożegnałem się ostatnim sms-em z Anią i poszedłem spać.

    2-3 godziny później.

    Obudziłem się nagle w środku nocy czując na twarzy uścisk ciężkiej dłoni. Ktoś kneblował mi usta swoją ręką. Czułem że ta osoba jest wtulona we mnie, czułem jej brzuch na plecach i cichy oddech na szyi, a w bokserki od strony tyłka coś mnie uwierało, coś twardego.

    – Ciszeej, bo twoi rodzice już śpią.

    – Wujek! co ty do…….

    Nie dokończyłem, jego ręka bardziej ścisnęła moje usta. Był dużym facetem, potężniejszym ode mnie. Trzymał mnie tak że nie mogłem się poruszyć, a szarpanie nie dawało efektów.

    – Nie bądź tak głośno, wszystkich obudzisz, są zmęczeni, dajmy im odpocząć.

    Puścił moje usta i zaczął masować moją klatkę, bawić się i szczypać moje sutki.

    – No nie bądź taki, pobawimy się tylko troszkę.

    – Nie chcę! Co ty robisz? Puść mnie!

    – Wyrosłeś na fajnego młodego chłopca. Szczupły, delikatny z boskim odstającym tyłeczkiem. Lubię takich. Chcę cię odrobinkę poczuć.

    – Nie dotykaj mnie!

    – Może dam ci trochę forsy? Nie będziesz żałował.

    – Nie w tym rzecz, po prostu nie chcę. Zawołam tatę!.

    Co raz bardziej czułem na tyłku jego męskość. Jego twardy kutas jeździł po moich pośladkach. Czułem jego mokry łepek na swoich bokserkach.

    – Daj spokój. Co powiesz na 5 stów?

    Nie wierzyłem w to co robię, nie chciałem tego, ale takich pieniędzy potrzebowałem. Mieliśmy z Anią wspólne plany na wakacje, a 5 stów to kupa forsy. Zgodzę się tylko na dotykanie, a potem i tak wydam tego obrzydliwego zboczeńca.

    – Ale tylko dotykanie? I nikt się nie dowie?

    – Słowo!

    Ścisnął moje sutki, szczypał je, podczas gdy jego fiut wbijał się przez majtki w mój przedziałek.

    – Nie ocieraj się o mój tyłek!

    – Co mam poradzić? Strasznie mnie podniecasz.

    – Dlaczego w ogóle go wyciągnąłeś? Dopiero teraz zorientowałem się, że tylko ja byłem z bieliźnie. Byłem przerażony.

    – Jest w porząsiu. Uspokój się.

    – Błagam! Przestać go ocierać.

    To wszystko było nierealne. Kutas dorosłego faceta ocierał się o moje gacie!

    – Twoja dupcia jest taka podniecająca. Mało jaki chłopiec w twoim wieku ma taki duży tyłeczek, będąc szczupłym.

    Ocierał się coraz mocniej. Czułem go na całej długości przedziałka. Coś jak w pornosach kutas jest między cyckami. Położył mnie na brzuchu, miałem złączone obie nogi. Jego kutas wciąż był między moimi pośladami, przylegał do bokserek. Ścisnął rękoma moje pośladki jak dwa cycki i przyspieszył tempo.

    – Miałeś tylko dotykać!

    – Co? Nic takiego nie mówiłem.

    Zaczął głośniej jęczeć.

    Momentalnie wsunął kutasa między moje nogi tuż przy kroczu i jeszcze bardziej przyspieszył

    – Już nie mogę dłużej wytrzymać, dochodzę! złapał go w rękę i spuścił się mega wytryskiem. Jego sperma zalała mi całą podkoszulkę z tyłu, na moich majtkach też była jego sperma.

    – Co?! Co do diabła?!

    Patrzył na mnie z góry, na mój duży tyłek i jego spermę na nim.

    – Masz zajebistą dupę.

    – Oszukałeś mnie!

    Szukał coś w spodniach. Wyciągnął jakąś małą lampeczkę. Zapalił ją po czym widzieliśmy się wzajemnie. Wciąż będąc na kolanach podsunął się do mojej głowy. Moim oczom ukazała się jego pałka. Była na wpół we wzwodzie, nawet teraz wydawała się zajebiście duża. Sam wujek nie był za bardzo przystojny. Normalny nierzucający się w oczy wysoki, potężny facet z brzuszkiem koło 40-tki. Nie był grubasem, ale miał sporą masę, musiał kiedyś gdzieś trenować. Jego pała była ze dwa razy grubsza od mojej, żyły jej wyłaziły z podniecenia.

    Od razu uderzył mnie odór dawno niemytego krocza. Zapach spermy połączony z potem. Z kutasa kapały resztki spermy.

    – Wyczyścisz to? Weź go do tej ślicznej buźki i zacznij lizać.

    – Co?! Jesteś jakiś niedorozwinięty czy co?! Miałeś mnie tylko dotykać! Nie chce robić takich ohydnych rzeczy!

    – Jak w takim razie wyjaśnisz to? Wyciągnął swój telefon i pokazał mi fotki. Na zdjęciach byłem ze swoją dziewczyną, leżałem na łóżku, a ona robiła mi laskę.

    – Zrób to tak jak twoja dziewczyna tobie.

    Nie mogłem w to uwierzyć. Jak do cholery te zdjęcia znalazły się w jego telefonie. Musiał się wkraść wcześniej jak spałem i przeglądać mój telefon. Dlaczego nie skasowałem tych zdjęć?!!

    – To twój kutas prawda? Śmiał się mówiąc to. – Masz całkiem ciekawą kolekcję w telefonie. Pożyczyłem te najpikantniejsze.

    Jak mogłem tego nie poczuć, miałem telefon przy sobie. Musiałem mocno spać.

    – Ja czekam – Bawił się swoim ptaszkiem tuż przy mojej buzi.

    – A może chcesz, żebym opublikował te zdjęcia w internecie? Jak odmówisz to prześlę je też jej rodzicom. Niech zobaczą jaką mają małą kurewkę za córkę.

    – To co poliżesz? To nic trudnego, udawaj swoją małą kurewkę hahaha.

    – To posunęło się za daleko ty wstrętny ohydny zboczeńcu. Jesteś wstrętną świnią. Nic dziwnego że ojciec nie chciał cię widzieć tyle lat!!

    – Nie warto się tak złościć. Zwiększę ci kaskę, dam ci 7 stówek.

    Nie miałem wyjścia. Miał mnie w garści. Ania była dobrą, szanowaną dziewczyną. Nie chciałem żeby ten gnój zepsuł jej reputację, to co robiliśmy w łóżku to była nasza prywatna sprawa i tylko nasza! Musiałem sie poświęcić, i przy okazji dostanę 7 stów o ile ten śmieć nie kłamie, a po wszystkim i tak tego pożałuje.

    Wziąłem go niemrawo do ust. To był mój pierwszy raz, był cały wilgotny. Nie wiedziałem jak się za to zabrać. Dopiero co się spuścił. Zbierało mnie na wymioty od resztek jego nasienia.

    – Tak to w ogóle nic nie poczuję! Ułożył mnie na plecach, podsunął się bliżej. Sam mi go włożył w usta i zaczął poruszać biodrami.

    Czułem jak jego kutas na nowo twardnieje. Musiał dłuższy czas się nie spuszczać. Szybko się znowu podniecił. Podczas gdy jego fiut delikatnie posuwał mnie w usta on ręką podwinął moją podkoszulkę pod samą szyje i znowu dotykał moich sutków.

    – Jesteś taki sexy! Już miało mnie tu nie być, ale nie żałuję teraz że przyjechałem.

    Jego z ręka zjechała do mojego krocza. Przez majtki zaczął ściskać mojego fiuta.

    – Jak sprawy mają się tutaj? Taki malutki? Nie podnieciłeś się?

    – Żartujesz? Nie dotykaj mnie tam. Nie jestem takim zboczeńcem.

    – Czyżby? liż, ja to naprawię hihi.

    Z powrotem miałem jego twardego, wilgotnego kutasa w ustach, a on wsunął mi rękę w bokserki i zaczął bawić się moim małym, ściskał go razem z jądrami, poruszał skórką i jeździł palcem po moim żołędziu.

    – I co? Coś mówiłeś że ci nie stanie? twój kutas już twardnieje, a z główki zaczynają lecieć soki. Jesteś tak samo zboczony jak twoja mała lafirynda.

    Nie odezwałem się. Gotowało się we mnie. Jak mógł mnie podniecić taki ohydny gość? po chwili mój kutas stał już na baczność. Nie był tak duży jak wujka, miał nieco różowy łepek a na jajkach zaledwie kilka włosków. Im bardziej go ściskał, tym więcej leciało z niego soków.

    – Normalnie nie mam szans dotykać i pieścić młodziutkiego kutaska.

    – Błagam, skończmy to już.

    – Zamknij ryja i ssij.

    Znowu położył mnie na plecach. Szybko położył się na mnie brzuchem. Tak że jego kutas był przy mojej twarzy a głowa przy moim fiucie. Wepchnął go z impetem w moje gardło, poczułem na nosie jego worek. Nie mogłem oddychać. Trzymał tak kilka sekund po czym wyciągnął i znowu włożył. Nie chciałem odlecieć, oddychałem przez nos, z oczu pociekły mi łzy. On w tym czasie zaczął lizać moja pałkę.

    – Mniam mniam same delicje. Lizał go jak lizaka od góry do dołu. Kręcił kółeczka językiem po mojej główce. Rękoma bawił się moimi pośladami, ugniatał je.

    Podczas gdy on się dobrze bawił, ja dławiłem się jego fiutem. Miałem na sobie jego ciężar plus całe wypełnione gardło co kilka sekund dawał mi złapać powietrza po czym znów go ładował i gwałcił moje usta.

    – Twoje dziury i kutas należą do mnie. Zazdroszczę twojej dziewczynie. Ciągnąć takiego słodkiego ptaszka codziennie. Pewnie musi to bardzo lubić, nie zdziwiłbym się. Twoje usta są takie słodkie. Dopychał mnie tak, że aż wydałem z siebie niewymuszone dźwięki wymiotne.

    Ścisnął mnie mocno i przyspieszył gwałcenie mojej buzi. Oczy wychodziły mi na wierzch. Czułem że zaraz się zrzygam. Miałem całą mokrą twarz od łez.

    – Aaa dochodzę! Znowuuu.

    Jego sperma, której o dziwo było bardzo dużo, wypełniła wnętrze moich ust. Wciąż trzymał w niej kutasa, pulsując tryskał w moje gardło. Próbowałem go zrzucić z siebie, dusiłem się. Sperma powoli ciekła z ust, nie mieściła się. W końcu go wyjął. Zacząłem kasłać. Część wyplułem, część ciekła mi już po brodzie. Znałem zapach spermy, ale ten wydawał się nieznośny, bardzo słony. To nie koniec! Zaczął walić mi konia, nie minęło kilka sekund i wystrzeliłem spermą prawie pod samo zadaszenie namiotu, część z podniecenia, część z tego co zbierałem na spotkanie ze swoją dziewczyną. Byłem zły na siebie, że dałem mu satysfakcję z tego że doszedłem.

    – Ty idioto! Mogłeś mnie udusić!

    – Jesteś w tym mega dobry. Robisz to lepiej od swojej dziewczyny hihi. Wyglądasz prześlicznie. Po tych słowach wziął go znowu do ust i zlizał całe nasienie. Wszystko połknął.

    Wyglądałem okropnie. Sperma ciekła mi po brodzie, do tego cała twarz we łzach. Wyglądałem jak kobieta z rozmazanym makijażem. Cały spocony i upokorzony. Spuszczając się było mi nawet dobrze, ale nie chciałem dać tego po sobie poznać.

    – Skończyłeś! Teraz daj mi wyjść.

    – Poczekaj. Noc się jeszcze nie skończyła. Potowarzysz mi do rana. Nie pożałujesz.

    Żałowałem. Leżeliśmy tak obok siebie. Smyrał mnie po plecach. Leżałem tak z resztkami jego spermy na twarzy rozmyślając jak mogłem do tego dopuścić. Minęło może 20 minut. Nie miałem pojęcia która jest godzina. Po głowie chodziły mi różne scenariusze, co ten zwyrodnialec może jeszcze ode mnie chcieć. W końcu poruszył się, złapał moją rękę i położył na swoim fiucie. Szybko ją odsunąłem. Ponownie złapał i położył na swoim wacku.

    – Poruszaj trochę skórką. Pamiętasz o naszej umowie? Pamiętasz fotki?

    Nie chciałem, ale szantażowany zacząłem nią lekko poruszać. Czułem jak powoli twardnieje. Co to za facet? Pomyślałem. Ile razy może mu jeszcze stawać tej nocy? Był znowu twardy. W ręku czułem różnicę. Rzeczywiście był dłuższy i grubszy od mojego. Nawet przez sekundę poczułem zazdrość.

    – spróbujemy teraz z drugą dziurką.

    – Cooo? Nawet się nie waż!

    Ściągnął mi boksy. Splunął na rękę, ślinę wtarł w mój rowek i już zaczął go penetrować. Chciałem uciec, ale zdążył mnie opleść nogą i trzymał mnie rękoma. Moja dziura stawiała opór, znowu ją poślinił i tym razem wsadził mi palca, aż krzyknąłem, szybko zatkał mi usta ręką. Zaczął świdrować mi dziurę, potem miałem już dwa palce. Zaczął coraz śmielej wchodzić, robić mi palcówkę. W ogóle nie zwracał uwagi na to, że wiję się z bólu. W końcu znowu splunął na rękę, wtarł część w mój odbyt, resztą wysmarował sobie fiuta. Podejście numer dwa. Natarł na mój tyłek. Wszedł jego łepek, poczułem duży ból, udało mi się odsunąć, złapał mnie i wadził go na nowo, był już w połowie drogi.

    – Zrelaksuj się. Zaraz cię wyrobie. Kiedyś będziesz się prosił o to żeby ktoś cię zerżnął w dupe.

    Ponownie użył śliny, tym razem nieco się cofnął i splunął wprost na moją dziurę. Wszedł z impetem i był już cały. Powoli i rytmicznie poruszał nim.

    – Boli? Wytrzymaj jeszcze chwilę. Ból przejdzie i będzie nam obydwu przyjemnie. Staraj się ciszej jęczeć, bo zbudzisz rodziców. Szkoda że nie mieszkamy razem. Ruchał bym cię codziennie.

    Im dłużej mnie posuwał, tym bardziej moja dziura stawała się luźniejsza, mój tyłek mu ulegał. Ból rzeczywiście przechodził. Sam poczuł mniejszy opór i pozwalał sobie na coraz to szybsze posunięcia. Po dłuższej chwili byłem już na tyle luźny, że ładował go po same jaja, czułem jego ciało na swoich przepoconych pośladkach, jego sapanie.

    – Widzisz jaki jesteś rozjechany? Po tym twoja dupa będzie się prosić o kutasa.

    Milczałem. To był dla mnie niepojęte. Jak mógł rozluźnić moją dziewiczą dziurę tym wielkim gnatem? Bólu już prawie nie czułem. Czułem jak coś długiego wchodzi i wychodzi penetrując moje wnętrze. Miałem wrażenie prze chwilę, że czuję go nawet w brzuchu. Obawiałem się jego spustu.

    – Nawet się nie waż spuszczać w środku!

    – Mówisz tak teraz, a tak naprawdę pragniesz żebym zalał ci dupę. A co to jest? twój mały stoi na baczność

    – Nie chcę! Jeszcze mnie czymś zarazisz!

    – Praktycznie sam mnie zaprosiłeś. Mówiłeś że nie chcesz spać sam.

    – Co ty wygadujesz? jesteś chory!

    – To silniejsze ode mnie. Dochodzę!

    – Nie!!!

    W ogóle go to nie ruszało. Już spuszczał się we mnie. Głośno dyszał i dopychał mocno kutasa. Ja również doszedłem, niespodziewanie mój kutas wystrzelił, nawet go nie dotykałem, musiał naruszyć mój słaby punkt, nie wiedziałem że Anal może tak podniecić. Powoli stawałem mu się całkowicie uległy, nie miałem już siły walczyć. Leżeliśmy tak dysząc, on wciąż trzymał go w moim odbycie. Czułem jak się kurczy. Myślałem że to koniec, ale byłem w błędzie, ten facet był niezniszczalny. Po kilkunastu minutach znów był twardy.

    – Znowu ci stoi?

    – Normalnie nie mógłbym sobie na to pozwolić, to tylko dowód na to jak bardzo jesteś sexy i mnie podniecasz, to wszystko twoja wina, musisz mi za to zapłacić swoją pupą, mój kutas nie powiedział jeszcze dosyć. Tym razem położył mnie na brzuchu i kazał wypiąć dupę do góry, wszedł bez problemu, wysmarował mnie swoją własną spermą, która ciekła z mojej dziury, było ślisko, w miarę jak mnie ruchał, słychać było mokre stuknięcia naszych ciał. On mnie wyrobił jak dziwkę i ruchał mocno w jeszcze niedawno rozdziewiczony tyłek podczas gdy tuż obok spali moi niczego niepodejrzewający rodzice.

    Wstał nie wychodząc ze mnie i ruchał mnie jak pies sukę. Czułem go całego w sobie. Nie mogłem przestać jęczeć, nic nie mogłem na to poradzić. Mój kutas też długo nie wytrzymał i w końcu się poddał, stawał na baczność. Ten świr robił ze mnie kobietę. Mimo wszytko chciałem żeby doszedł, nie wiem czy po to żeby to wszystko się już skończyło, czy po to żeby wlał to we mnie, bo było to przyjemne. Stawałem się jego suką. Sam już nie wiedziałem co myśleć. Czułem tylko jego fiuta i nie mogłem pozwolić dać po sobie poznać że zaczyna mi się to podobać, Odczuwać z tego przyjemność.

    – Zbliża się kolejny strzał. Nie mogę, nie mogę. Wbił go całego z wielką mocą, złapał mnie za usta, bo zacząłem wyć. Moje jęki były niewymuszone. Dociskał i dociskał. Skąd on brał tyle spermy? Złapał mnie wokół talii i przewrócił razem z sobą na jego plecy, będąc jeszcze we mnie zaczął mnie brandzlować. Ponownie doszedłem sporym wytryskiem. Nie mogłem nic poradzić, celowo poruszał nim w moim wnętrzu. Już mnie miał, ta noc należała do niego, ja nie miałem nic do gadania, byłem jego prywatną kurwą do ruchania.

    – Założę się że bardziej to polubisz niż ruchanie twojej dziewczyny. Po tym jak jęczysz i wystawiasz dupe, sądzę że jesteś stworzony do tego.

    Wyszedł ze mnie, z dupy wylała się spora dawka spermy na karimatę, nie miałem siły się poruszyć. Odchylił nieco wejście namiotu, zaczęło świtać. Wyszedł, po chwili wrócił i rzucił na mnie kilka banknotów plus jakąś kartkę.

    – Na szczęście jeszcze śpią. Masz tu siedem stówek, jak ci obiecywałem, nie było tak źle co? masz też mój numer, napisz sms-a jak będziesz chciał trochę zarobić. Wierzę, że napiszesz, dostaniesz więcej niż te marne grosze i pamiętaj, twoje sekretne fotki pozostaną u mnie, będą bezpieczne, chyba że mnie zmusisz. Spadam, zostawiłem kartkę twoim rodzicom, jak wstaną mnie tu już nie będzie, trzymaj się i zetrzyj tą spermę haha.

    Po Wakacjach.

    Wciąż nie mogłem zapomnieć tego co wydarzyło się w wakacje, często leżąc w swoim łóżku myślałem o tym i ocierałem się kutasem w materac łóżka, spuszczając się gorącymi strumieniami spermy. Kilka razy nawet sam robiłem sobie palcówkę. Wujek doprowadził mnie do szaleństwa, upokorzył ale też nauczył nowych doznań. Najgorsze miałem już za sobą, jeśli miałbym się tak bawić i dostawać za to kasę, to tylko z nim, nie chciałem głębiej wchodzić w ten świat. Pieniądze które mi dał już dawno wydałem razem z Anią. To miał być mój mały sekret, potrzebowałem pieniędzy, w sumie to nic wielkiego, póki będzie to sekret i on będzie płacił. Zaryzykowałem i wysłałem sms-a.

    Przedstawiłem mu swoje warunki. Wcale nie zdziwił się, że napisałem. Już wcześniej mnie rozszyfrował. Moimi warunkami była całkowita dyskrecja, i pieniądze przed każdym spotkaniem – 1000zł. Zgodził się i po chwili podał adres. Umówiliśmy termin. Jego jedynym warunkiem było to, żebym całkowicie mu się oddał, był uległy wobec niego. Musiałem całkowicie wyrzucić z głowy to, że był moim wujkiem, rodzonym bratem mojego taty, nie chciałem i nie powinienem o tym myśleć, to był tylko biznes. Jakiś czas później gdzieś na obrzeżach miasta byłem już u niego w domu, po wcześniejszym odświeżeniu się siedziałem już na nim, był we mnie, ujeżdżałem go, a przynajmniej starałem się, to był mój debiut. Leżał i trzymał moje biodra rytmicznie poruszając nimi. Czułem się trochę nieswojo w tej sytuacji, myślałem tylko o Ani, i o tym co mogę jej kupić po tych spotkaniach, nie myślałem o tym jak bolała mnie dupa kiedy mnie rozluźniał, w zasadzie już nic nie czułem, ból przeszedł, mógł ze mną robić co tylko chciał.

    – Uwielbiam patrzeć jak twój fiut podskakuje, bardziej mnie to wtedy jara

    – Jak możesz mieć cokolwiek wspólnego z moim tatą ty zboku?

    Te słowa najwyraźniej go bardziej pobudzały i może nawet podniecały bo uśmiechał się tylko.

    – Masz dupę extra klasa, z taką praktyką będziesz miał branie. Wciąż nie mogę uwierzyć że tak łatwo mi się oddałeś. Rucham nastolatka. Jesteś teraz moją suką. Wiem, że to lubisz, nie zaprzeczaj.

    Było mi rzeczywiście dobrze, przyzwyczaiłem się już do tego, co raz bardziej to lubiłem. Czułem że zbliża się do końca. Zaraz się spuści. Przyspieszył, trzymał mnie za ręce i mimo że ja byłem na górze to on przejął inicjatywę. Razem stękaliśmy. Wystrzelił, i ruchał tak jeszcze chwilę. Jestem chłopakiem, a pompuje mnie starzy facet swoją gorącą spermą. Miałem już wszystko gdzieś, nawet to że ponownie zlał mi się w tyłek.

    – Wciąż się spuszczam, trochę się tego zebrało.

    – Czuję, zaczyna mnie brzuch boleć. Skończ już, i daj mi zejść.

    – Było by niesprawiedliwe, gdyby tylko jeden z nas czuł się dobrze, pomyślałem, że ci się odwdzięczę. Przybliżył się do mnie i złapał mnie za fiuta, zaczął nim poruszać.

    – W porządku, o mnie się nie martw. Nie słuchał mnie, oparł mnie o poduszkę.

    – Jesteś twardy jak skała, nie mów, że nie chcesz się spuścić?

    – To tylko dlatego, że dotykasz mnie w ten sposób.

    – Mogę cię pocałować? Masz dziewczynę, na pewno już to robiłeś. Proszę, bardzo tego pragnę.

    – Tak, całowałem się, ale nie z facetem do tego starszym od mojego ojca! Nie chcę, zabieraj ode mnie głowę i tak na dużo ci pozwalam.

    Zignorował to, jedną ręką trzymał mnie za głowę i wepchnął swój język w moje gardło, nasze usta były całkowicie złączone, czułem jego jeżdżący język na moim, nasze śliny połączyły się. Drugą ręką wciąż poruszał moim kutasem. było dużo śliny, zaczęło nam cieknąć po brodach. Ciągle się poruszał w moich ustach, to on dominował. Mój fiut zaczął się ślinić, zauważył to. Przejechał palcem po łebku i bawił się tymi sokami, rozprowadzając je po całym chuju.

    – Stajesz się perwersyjną suką. Jak ślinisz się po całowaniu, to co będzie później, jak już rozwalę ci dziurę że każdy kutas ci wejdzie. Twoje soki doprowadzają mnie do szaleństwa.

    Zaczął robić mi laskę. Zlizał wszystkie soki. Lizał go, obciągał, robił co chciał, a potem wsadził mi palec do dziurki, i robił obie rzeczy na raz. W tyłku miałem wciąż jego spermę, która wyciekła jak tylko rozszerzył otwór dwoma już palcami. Ciągnął jak oszalały, próbował nawet połknąć go całego razem z jajkami. Tego było już za wiele, odruchowo złapałem go za głowę i przycisnąłem. Wystrzeliłem jak z armatniej kuli. Było mi nieziemsko dobrze, czułem jak mój kutas strzela kilkukrotnie. Ten facet jest szalony, połknął wszystko, co do ostatniej kropli. Ciężko oddychałem, byłem mega podjarany. Chyba nigdy wcześniej tak dużo nie wyprodukowałem nasienia.

    Tego wieczoru kiedy byłem w domu, myśląc o tym co mi robił, ponownie zwaliłem sobie konia. Coś się ze mną działo. Moja dziewczyna nic nie podejrzewała. Zanim dochodziłem ,przechodziły mnie dreszcze. Przyjąłem do świadomości to, że sprzedaję dupę za kasę, ale w ogóle mnie to już nie obchodziło. Oprócz kasy, czerpałem z tego przyjemność, i chciałem tego już bardzo i często.

    Kilka tygodni później.

    Omówiliśmy się ponownie. Spotkaliśmy się w godzinach popołudniowych. Wstydziłem się powiedzieć, że nie mogłem się doczekać, zmyśliłem gadkę typu póki mi płacisz, rób co chcesz. Myślę, że nie był głupi i mnie wyczuł, może i lepiej. Zdjął mi koszulkę i zaczął od ugniatania i szczypania moich sutków, były twarde. Zaczynałem lubić ten rodzaj fetyszu, sprawiał przyjemność mimo lekkiego bólu. Moje spodnie wypełnił sterczący twardy już kutas. Zdjąłem spodnie, przez moje majtki było widać plamy po cieknącym soku, miałem to gdzieś. Sam mi je ściągnął.

    – O wow! stoi ci na baczność, do tego ten sok. Pewnie cię trochę boli. Cieszę się że tak mocno cię to podnieciło. Mam ochotę pobawić się twoją dziurką. Poślinił palec, i wsunął go pod jajka wprost do szparki, lekko go wkładał i poruszał nim w środku. Podobało mi się to. Rozluźnił mi dziurę. Podniósł mnie i nie zmieniając pozycji, usadowił mnie na nim, był lekki opór, ale dałem trochę śliny, i ładnie wszedł. Byliśmy w odwróconej pozycji na jeźdźca. Moja chłopięca cipka była już wyrobiona, podczas gdy ja go ujeżdżałem, on starał się sięgać i lizać mój sutek.

    – Jest o wiele przyjemniej niż wcześniej. Jesteś taki wilgotny i ciepły w środku. Masz teraz niezłą cipeczkę. Twoje sutki są takie słodkie.

    Nie mogłem wytrzymać, wręcz wyginałem się jak kotka, żeby tylko złapał mnie za fiuta. Nie dał się prosić. Walił mi konia, a ja przyspieszyłem go ujeżdżać. Obydwaj spuściliśmy się równocześnie. Miałem w sobie sporą dawkę spermy, sam obspermiłem sobie cały brzuch, sporo spłynęło po chuju na dół na jego chuja w moim tyłku, nasze spermy połączyły się i wspólnie spłynęły na prześcieradło. Było mi mało, mój tyłek aż się prosił o dobre przetrzepanie. Spuściłem się tak dużo, tego mi było trzeba.

    – Robisz się zboczony, eksplodowałeś jak cię ruchałem. Rżniesz się lepiej niż niejedna laska. Trzeba to kiedyś wykorzystać.

    Kolejne spotkanie.

    Na kolejne spotkanie ubrałem się nieco zwiewniej. Założyłem obcisłą podkoszulkę uwydatniającą moją klatkę, i obcisłe granatowe jeansy.

    – Wyglądasz dzisiaj nieco inaczej. Super sexy. Podoba mi się taki styl. Ubrałeś się specjalnie dla mnie, wiesz chyba przyjąłeś sobie do serca, kiedy ci mówiłem, że pieprzysz się lepiej niż dziewczyna haha

    – Nie, po prostu lubię te ciuchy.

    – Na pewno?

    – Tak.

    – Ok.

    – Pokażesz swoją klatkę?

    Podwinąłem koszulkę w dół, były teraz ładnie widoczne moje suty, tak jakbym pokazywał mu cycki. Uciskał je, szczypał, podgryzał, ssał je jak prawdziwe piersi swojej matki. Poczułem na nodze jego sterczącą już męskość. Wciągał je jak smoczek od butelki. Moje suty były czerwone i obolałe, nie protestowałem. Zmienił pozycję, Usiadł na fotelu i kazał mi usiąść na nim, wsadził mi go w tyłek, było zaskakująco bezproblemowo, po jednej porcji śliny wlazł idealnie. Przybliżył mnie do siebie i posuwając mnie, znowu zaczął ssać mi suty. To musiał być jego największy fetysz. Robił to bosko. Dosiadałem go. On mnie lizał, ja mu się odwdzięczałem poruszając się na wacku. Po kilku minutach przenieśliśmy się na łóżko. Byłem na brzuchu, on mnie ruchał, a ja sobie trzepałem. Głośno stękałem.

    – Czy ja słyszę jęki dziewczyny?

    – Co?

    – Wydajesz głosy, jak młoda ciasna dziewczyna. Aż tak ci się to podoba? (Co się dzieje z tym chłopakiem?)

    Puściłem resztę mimo uszu. Znowu doszliśmy razem. On we mnie, a ja ręką , zlałem się na łóżko. Byliśmy mokrzy, lepiliśmy się od spermy.

    – Może dałbyś się namówić na Crossdressing na następnym spotkaniu?

    – Na co?

    – Na dziewczęce ubrania na tobie. Poszlibyśmy razem na zakupy. Kupię ci same ładne rzeczy. Wierzę, że wszystko będzie na tobie idealnie leżeć. Daj się namówić. Dostaniesz większą kasę, nie pożałujesz, czy do tej pory ci nie płaciłem.

    Zgodziłem się. Sama myśl o tym, że włożę babskie ciuszki mnie podjarała.

    Kolejne spotkanie.

    Pojechaliśmy do innego miasta, do dużej galerii handlowej. Byliśmy w dużym sklepie z wieloma przebieralniami. Weszliśmy do jednej. Miałem na sobie luźną czerwoną sukieneczkę, on stał za mną i podziwiał. Przy tym dotykał mnie tak jak lubił.

    – Wyglądasz teraz jak laska. Extra.

    – Czy tak się czuje dziewczyna? Czułem się trochę nieswojo, ale też coś we mnie się budziło, jakaś ekscytacja. Później przymierzyłem strój pokojówki, ale nie podobało się nam. Wyglądałem jak ubrany cosplay czy coś. Bawiliśmy się przy tym świetnie, obaj byliśmy już twardzi. Podwinął nieco moją “pokojówkową” spódniczkę i wystawił przed lustro mojego fiuta. Bałem się że ktoś nas nakryje.

    – Ależ bym cię teraz zerżnął tu i teraz w stroju laseczki. Jesteś prawdziwą dupą. Nie chcesz mieć w tym stroju kutasa w dupie?

    – Zwariowałeś? Nie tutaj! Przebieram się.

    – Spokojnie. Masz teraz włóż to.

    Stałem teraz w stroju kąpielowym. Mój kutas wypełniał ciasne majteczki. Czułem się dziwnie. On znowu mnie tam obmacywał, nie przeszkadzało mu, że za nami kręciło się mnóstwo ludzi. Wyjął mi go majtek, żeby był widoczny, on lizał mi szyję. Sprowokował mnie. Mój kutas już się podnosił.

    – Przepraszam, czy rozmiar pasuje?

    Aż podskoczyłem. Podszedł do nas sprzedawca. Wzięliśmy kilka ubrań, i nawet nie zauważył że weszło dwóch facetów. Nie miał kiedy przyjść?! Musiałem improwizować i udawać dziewczęcy głos.

    – Tak rozmiar jest dobry. Dziękuję.

    Facet nie chciał odejść. Wychyliłem się za parawan, ale tylko górną połowę, moje piersi wyszły z biustonosza, dolną część ciała i wujka miałem schowanych za parawanem. Facet przyglądał się chwile podejrzliwie.

    – Przepraszam, że przeszkadzam. Czy rozmiar pasuje, może potrzeba innych kolorów?

    Gość ewidentnie gapił się na moją klatkę. Nie zdziwiłbym się jak mu się podoba. Miałem delikatną twarz, zero zarostu, do tego w tamtym czasie dłuższe włosy.W tych ciuchach przypominałem fajną dupeczkę.

    – W porządku. To co mam, mi starczy. Z tyłu poczułem jakieś ruchy. Wujek coś kombinował. Co on tam odpierdala? Do tego facet od frontu patrzył na mnie jak na obiekt pożądania. Wciąż wałkował jedno i to samo pytanie.

    – Zauważyłem, że długo się przebierasz, pomyślałem, że pomogę.

    Co ten pajac tam robi? ściągnął mi majtki i bawi się moją dziurką. Oszalał? Przez niego wpadniemy!

    – Może dasz się namówić na przymierzenie innych kolorów?

    – Naprawdę dziękuję. Błagam niech on się już odczepi.

    – Ok w takim razie, jak będzie potrzebna moja pomoc. Proszę mnie zawołać.

    Odchodząc wciąż gapił się na mnie.

    – Hej! Seba co ty tu robisz?

    Wpadłem z deszczu pod rynnę. Niespodziewanie pojawił się mój kolega ze szkoły. Co on tu robi? Dobrze, że ten zbok z tyłu pomyślał też o biustonoszu i go mi ściągnął. Zza parawanu wciąż wystawała mi tylko klatka piersiowa i głowa.

    – Co?! yyy a co ty tu robisz?

    – Pracuje w tej galerii, zarabiam parę groszy w weekendy w budce z grami do konsoli. Mam chwilkę, chciałem poszukać jakichś fajnych spodni. Co ty tam robisz? Masz randkę z dziewczyną?

    – aaaaaaa (ten świr liże mi rowek, właśnie teraz?!)

    – Coś nie tak Seba?

    – Nieeee, w porządku, zbierało mi się na kichnięcie.

    – No dawaj, pokaż co tam przymierzasz. Zawsze fajnie się ubierałeś. Pewnie masz tam jakieś markowe ciuchy.

    – To niespodzianka. Zobaczysz jak się spotkamy w szkole.

    – No dawaj, nie krępuj się.

    – Błagam, nie nalegaj. Zobaczysz później.

    Robiłem się cały czerwony. Z tyłu wujek rozchylał mi pośladki i świdrował otwór językiem, wbijał się nim w dziurkę. Po chwili poczułem coś innego, o nie! nie to! Zaczął wchodzić swoim fiutem, nacierał a po kilku sekundach wjebał się z impetem, aż jęknąłem. Wjebał mi go po same jaja.

    – Wszystko w porządku? Rzeczywiście czujesz się niedobrze.

    Miałem kutasa w dupie. Teraz! z moim kolegą, który gapił się na mnie i lada moment mógł odkryć co dzieje się z tyłu.

    – Nie wyglądasz za dobrze.

    – To nic, jest ok. (Wcale nie było. Moja twarz mówiła wiele, wykrzywiałem się na różne strony. Starałem się utrzymać powagę.

    – Nie ma tam nikogo z tobą?

    – Co, gdzie, tam? Nie, przecież to przebieralnia. Jestem prawie, że goły.

    – Po prostu zdawało mi się że słyszę dziwne głosy.

    Wujek trzymał mnie za biodra, i wolno posuwał. Za każdym razem dopychał go do samego końca. Robiłem co w mojej mocy, żeby tylko już czasem nie jęknąć. Mój kolega, coś podejrzewał, dziwnie wyglądał. Gapił się, i zastanawiał się co się dzieje.

    – Wiesz. Wyglądasz trochę inaczej. Nawet twoja klata, twarz. Jesteś jakiś inny.

    – Ja? Przesadzasz? to uroki długiego lata, i sporej dawki słońca.

    Wujek nie przestawał mnie posuwać. Ledwo stałem, dobrze że nie nacierał na mnie, tylko trzymał mocno biodra. Zaczął pulsować we mnie. Ten zbok złapał mnie za pałkę. Ruchał i walił mi gruchę. Nie wytrzymam, on też nie. Wystrzeliłem wprost na zasłonkę, poczułem w tyłku jakieś ciepło, on tez musiał dojść. Moich jęków nie mogłem kontrolować.

    – Czemu tak jęczysz? Jesteś jakiś dziwny dzisiaj. Twój głos wydaje dziwny ton, jak głos dziewczęcy. Serio stary.

    Boże jaki wstyd. On mnie widział jak doszedłem, do tego przyjąłem dawkę spermy w tyłek. Widział to, widział…

    – Przepraszam cię. Naprawdę czuje się źle, to jakaś infekcja.

    Jakiś czas później.

    – Ty idioto! Co my byśmy zrobili jakby nas złapali?! On był zaraz przy mojej twarzy! Nie jest głupi, wiedział , że coś się dzieje za moimi plecami!

    – Mówiłem już że przepraszam. Nikt nas w końcu nie nakrył. Prawda? Poza tym spójrz na siebie teraz. Masz na sobie sukienkę i jesteśmy w samym centrum gdzie pełno ludzi.

    – To prawdą, miałem na sobie sukienkę. Szliśmy obok siebie. Trzymałem go za rękę. Dałem się namówić. Powiedział, że nikt się nie zorientuje, że wyglądam jak prawdziwa laska. Obiecał fajny podniecający dreszczyk emocji.

    – Już nie bądź taki zły. W końcu sporo się spuściłeś. Wiedziałem, że spodoba ci się kutas w dziurce za parawanem.

    – Dobra starczy tego! Zapomnijmy o całej sytuacji w przebieralni, mam teraz inne zmartwienie. Jestem na ulicy pełnej ludzi w dziewczęcej przewiewnej sukieneczce.

    – Crossdressing dobrze ci robi. Tylko spójrz na siebie, cały lśnisz. Wyglądasz prześlicznie, do tego te małe błyszczące buciki. Gdy na ciebie patrzę widzę dziewczynę.

    – Naprawdę? Przez chwilę, miałem wrażenie, że mężczyźni gapią się na mnie. Głównie starsi kolesie. Ciekawe czy wiedzą?

    – Nie pękaj. Mówię poważnie. Wyglądasz jak laska, nikt się nie skapnie. Po drugie, jesteś słodszy niż niejedna dupa, które tu chodzą.

    – Serio? Zaczynam ci wierzyć.

    – Powiem więcej. Ci faceci patrzą się na ten boski odstający tyłeczek. Mówiłem ci już że pupa ci odstaje, mimo że jesteś szczupły. Nie zdziwiłbym się, gdyby gapili się na ciebie i fantazjowali o tym, żeby cię wyruchać.

    – Tak, tak oczywiście.

    – Mówię ci. Fantazjują jakby tu cie ruchać cały dzień, i wypełnić brzuch do pełna ich spermą. Pewnie zastanawiają się jak cię zgwałcić. Jesteś takie ciacho, że nie przestaliby nawet, gdyby odkryli, że jesteś chłopakiem. Sex każdego dnia. Kutasy na prawo i lewo.

    Miałbym być gwałcony przez kilku mężczyzn?

    – Ciekawe co byś zrobił, gdybym teraz zniknął? Może rzeczywiście cie wyruchają?

    – Specjalnie to mówisz. Chcesz mnie teraz zostawić? (Porwany i gwałcony? Naprawdę chce mnie zostawić?)

    Gdzieś głęboko w mojej wybujałej wyobraźni.

    – Błagam, puśćcie mnie! Kim do cholery jesteście?! Było ich trzech. Trzech dorosłych facetów. Elegancko ubrani, każdy miał obrączkę na palcu.

    – Wow stary, ta laska jest mega. Założę się że nas pragnęła. Zobacz jak jej oczka błyszczą, a jaka ma seksowna kieckę na sobie.

    – Serio to zrobimy? porwaliśmy ją, więc…

    – Zostawcie mnie. Jestem chłopcem!

    – Co ty kurwa mówisz?! co za głupia kłamczucha. Zaraz cię rozbierzemy. Z drugiej strony, jeśli jesteś chłopakiem ubranym w takie ciuchy, musisz być strasznym zboczeńcem.

    – Mmmm masz taką miękką, delikatną skórę. Super sexy. A te cycki! Zajebiste! i twierdzisz że to cycki chłopaka?!

    – Zobaczcie, jaka niesamowita skóra, jak u laleczki.

    Co oni wyprawiali? Cała trójka dotykała mnie. Podziwiali mnie. W końcu musiało do tego dojść. Jeden z nich ściągnął mi majtki. Nastała chwilowa cisza.

    – Kurwa! Czy to kutas?

    – Serio? To możliwe? Chłopak z taką buźką?! Jego ciało jest lepsze od dziewczęcego. Nie wierzę!

    – I co robimy panowie?

    – Dla mnie to nie problem. Dajcie spokój. Spójrzcie na niego, jest taki uroczy. Jego ciało jest zajebiste.

    – Chuj z tym. Wyruchajmy go!

    – To gdzie będziemy go ruchać?

    – tu jest ok, nikt tu nie przyjdzie. Poza tym moja cierpliwość się skończyła.

    Byłem już wygięty w pół, a on rozchylał mi rękoma pośladki i zaglądał w rowek.

    – Kontroluj się. Powiedział jeden z tych, który mnie trzymał za ręce z jednej strony. Drugi z drugiej.

    – Przestańcie! Pomocy!

    – Tylko spójrzcie na tę dziurę. Piękna różowa dziura. Rozciągał mi poślady. Palcami rozszerzał rowek na różne strony.

    – Wygląda jak stworzona do ruchania. Boże jaka jest seksowna ta szpara.

    – Czy to na pewno dziura chłopaka? Wyruchamy taką słodką dupę!

    Zaczął wkładać palec.

    – Jest super ciasno. Wnętrze tego chłopaka jest niesamowite. Gwarantuje wam chłopaki, będzie bosko!

    – Nie proszę! Nie tak nagle!

    – Zamknij gębę. Wsadzimy ci penisa. Będziesz piszczeć!

    – Czekaj! zobaczcie, z jego tyłka wyciekła sperma, gdy tylko wsadziłem dwa palce. To nie może byc prawda! Ten dzieciak ma spory ładunek spermy w swojej dupie. Nie za dużo tego? Co za szmata! Musiał się pieprzyć niedawno. Chodził tak ulicą w sukience ze spermą w dupie. W życiu nie spotkałem bardziej zboczonego małolata.

    – Sporo tej spermy, mam w niej całą rękę.

    – Teraz nie ma się co martwić. Jego dziura była już rżnięta. Nie wycofamy się.

    – Tak, a trochę sie martwiłem. Spokojnie można go zerżnąć.

    – Będę go ruchał tak mocno jak tylko zechcę!

    – Jestem trochę zmieszany. Chłopak w wieku wieku z zerżnięta dupą?

    – Wy nie żartujecie? Proszę nie!

    Jego pała już we mnie weszła. Pomogła sperma wujka, bo wszedł od razu, bez żadnych delikatnych ruchów. Zabolało mnie, miał nieduża ale grubą fujarę. Czułem na tyłku jego bujne włosy łonowe.

    – O stary! i jak przyjemnie?

    – Kurwa! Nie mam słów. Niebo. To dupsko jest niebezpiecznie dobre. Uciska mi kutasa w środku.

    Co oni robią? Nie ma szans na ucieczkę. Dwóch mnie trzyma. Zaraz rozerwie mi dupę.

    – Mówię wam, to lepsze od ruchania pizdy.

    – Aż tak dobrze? Pospiesz się, i daj się zmienić.

    – Chwila. Daj mi się spuścić, to nie potrwa długo. Zobaczcie jak ta suka piszczy. Boże jak tu wilgotno.

    Ruchał z całej siły. Nie mogłem opanować krzyków. Moja widoczność się zamazywała.

    – Zaraz dojdę!

    – Co? planujesz mu się zlać w tyłek? My też chcemy go wyruchać!

    – Wyluzuj. On ma w sobie już hektolitry spermy przypadkowych kolesi. Nie pierdol teraz głupot, daj mi skończyć w środku.

    – Zaraz dostaniesz porcję. Lubisz być pompowany spermą przez facetów co?

    – Dam ci niezła dawkę, spermę którą tak kochasz. Dochodzę!

    To był gigantyczny wytrysk. Pompował mi dupsko długo. Gdy go wyciągnął on wciąż wylewał spermę z siebie. Zalał mi całą dupę.

    – Ale mi dobrze, spokojnie mogę zaliczyć druga rundę z tą dupą.

    – Ale mu zalałeś dziurę. Zobacz, aż się nie mieści, część wycieka na ziemie. Co za dupsko!

    – Przez chwile myślałem, że go zapłodniłeś, a przecież to gnojek hahaha.

    Położyli mnie teraz na jakimś pudle. Miałem drugiego kutasa w sobie, a dwa kolejne miałem tuż przy twarzy po obu stronach.

    – A więc tak smakuje twoja dupa, on jest wciąż ciasny. Wow!

    – Taka pozycja jest super, czyż nie?

    Założył sobie moje nogi na barki, i zaczął śmiało posuwać. Czułem się niepewnie, nie z nimi, nie z nimi. Tylko wujek mógł to robić, to była nasza tajemnica.

    – Jestem cały w środku. Zająłem bazę hihi. Jest zajebiście

    – No nie? On jest najlepszy. Co za chłopak!

    – Taki młody i taki zbok. Pewnie się cieszysz będąc otoczonym przez trzy żylaste fiuty.

    – Czekaj? Czy właśnie mu stanął? To jest lepsze niż u jednej zdziry! Teraz już nie wyrucham ani jednej piczki. haha.

    Ocierali swoje mokre kutasy o moje sutki.

    – Jakie mięciutkie suteczki. On nie potrzebuje tych szmat, bez nich wygląda jak suka. Jest perfekcyjny do tego nie zajdzie w ciąże. Możemy się spuszczać w niego ile tylko chcemy.

    – aaaa zaciska się na mnie, gdy tylko chce go wyjąć. Zajebiozaaa.

    – Czemu tak jęczysz? chyba nie powiesz, że chcesz żebyśmy przestali, teraz jak ci stoi tak twardo? No dalej, przecież jest ci dobrze.

    – Ha! zobacz jak tylko stukam ptakiem w jego sutek, jego pałka się porusza. Lubisz to suczko

    – Cudowne cycki, ale masz też ładną buźkę, jest taka mała, że wpakuje tylko do żołędzi.

    Jeden z nich władował mi mokrego fiuta do ust. Mówił prawdę, nie chciał wejść. Był duży. Pchał go mocno, posuwał na tyle ile mógł. Czułem śmierdzący zapach jego brudnego żołędzia.

    – Ja pierdole. Biorę wolne od robot, żeby móc go rznąć codziennie.

    – Słyszałeś to? wytrenujemy cie tak, że będzie w stanie rozpoznać indywidualnie spermę każdego z nas.

    – 2 czy 3 razy to zmarnowanie nasienia. Będziemy cię jebać całą noc.

    – Zaraz dojdę. Zleję się w dupeczkę.

    – Ja też. Nie wytrzymam, zapełnię mu buźkę. Spijesz wszystko prawda? Będziesz grzeczny?

    Wszyscy doszli razem, wyglądałem jak szmata. Oczy załzawione, z ust spływała mi sperma, nie wspominając o dupie, w którą dzisiejszego dnia trysnęło trzech facetów. Trzeci dołożył porcje na twarz. Nie mogłem otworzyć oczu, włosy kleiły się od spermy.

    – Chodźcie zabierzmy go w jakieś cieplejsze miejsce. Mamy sporo czasu na zabawę z nim.

    – Mój mały nie chce opaść, cały czas myślę o jebaniu go non stop.

    Porwali go do dziwnego miejsca i zamknęli. Rżnęli go od rana do nocy bez czasu na spanie. Nawet kiedy jadł brał kutasa w dupę. Nawet po umyciu się, kilka sekund później był już brudny. Nawet kiedy był nieprzytomny, nigdy nie przestawali go pieprzyć. Mając tylko dwie dziury, usta i dupę, nie był w stanie zaspokoić ich wszystkich. W końcu zaczęli ładować mu po dwa kutasy na raz w jego maleńką dupkę.

    Rzeczywistość

    – I co o tym myślisz? O tym jak cię zgwałcą? Staje mi, kiedy o tym myślę. Ale coś ci powiem, dopóki jesteś mój, nie pozwolę żadnemu innego facetowi cię wykorzystać. Słuchasz mnie w ogóle?!

    – Hmmm? Co? Tak. Wybacz. Zamyśliłem się. (Boże, co mi po głowie chodzi) (A byłem zwykłym chłopakiem, w dodatku mam dziewczynę)

    Zamknęli by mnie i ruchali ciągle i ciągle. Muszę to wyrzucić z głowy jak najprędzej.

    – Chodź tu skręcimy, jest tu fajna boczna alejka.

    Zabrał mnie w boczną alejkę. Oparł o ścianę, i podwinął sukienkę do góry, nie miałem na sobie majtek, na nogach pięknie się prezentowały eleganckie podkolanówki.

    – Co to? Całego kutasa masz mokrego od soków, moje palce aż się lepią. Czy to przez to, jak ci opowiadałem że wyruchają cię zbiorowo? Aż tak cię to wzięło?

    – Nie możemy znaleźć jakiegoś dyskretniejszego miejsca? Jakiegoś motelu czy coś? Jeśli naprawdę nas ktoś nakryje? to tylko kilkanaście metrów od głównej ulicy!

    – Może masz rację. Zrobić to tutaj? Dobry pomysł haha.

    – Jesteś nienormalny!

    – Podnieciłeś się. Serio chcesz z twardym kutasem iść teraz do motelu, w tej kusej sukieneczce? Fantazjowałeś o gwałcie w bocznej alejce, mogę to spełnić.

    Wyciągnął fiuta ze spodni i już trzymał go w ręku. Co on ze mną zrobił? Mam wielką chęć, tu i teraz. Nie wytrzymam. Niech we mnie wjedzie. Chcę ostrego rżnięcia

    – Ok. Zróbmy to.

    – Cieszę się, że nadszedł ten czas, kiedy prosisz się o ruchańsko. Dam ci nagrodę, za to że prosisz mnie o to czego chcesz.

    – Pospiesz się i wsadzaj.

    Wszedł za pierwszym razem. Jego kutas był mokry od jego soku, a moja dupa była juz otwarta z podniecenia. Jęknąłem z rozkoszy. Oparłem się o jakiś stary parapet zabitego dechami okna. Podniósł mi jedną nogę i zaczął posuwać. Nasze kutasy i mój rowek były świetnie teraz uwidocznione. Idealny kadr dla kamery, które można by było wykorzystać w pornosie.

    Boże jak mi dobrze, czuje jakieś dziwne napięcie, jakby mnie prąd przeszedł. Wsadź go głębiej. Wbijaj go.

    – Ciężko uwierzyć, że tak szybko się zmieniłeś, jesteś bardzo niegrzeczny. Bierzesz fiuta w dupę w miejscu publicznym.

    Przyspieszył. Ruchał mnie mocno i szybko. Nasze jęki wypełniły ściany alejki. Wujek zalał mi dziurę. Zaraz po nim ja doszedłem. Ależ przyjemność, było mi bardzo dobrze. Moje ciało zdrętwiało, moja dziura wciąż wypluwa spermę. Myśląc o gangu, moje ciało stało się bardziej podatne na przyjemność. Wystarczyło, że spuszczał mi się w dupę, a ja mogłem dojść bez trzepania sobie.

    Kilka dni później.

    Przyjechałem do niego. Do spotkań podchodziłem teraz inaczej, oczywiście wciąż brałem pieniądze za sex. Z Anią byliśmy cały czas razem, dla wujka stałem się prywatną suką, a dla Ani wciąż byłem normalnym nierzucającym się w oczy chłopakiem.

    – Ależ bałagan, nie miałem czasu posprzątać. Może pójdziemy do hotelu?

    – Do hotelu? Czyżbyś miał za dużo kasy? Nie jęcz. Wygląda ok

    – Co tak nagle chcesz zostać w moim mieszkaniu?

    Jakoś wcale mnie nie zdziwiło że chciał iść do hotelu. Wtargnąłem do jego pokoju, a tam porozrzucane chusteczki, jakieś puste butelki, na biurku gejowskie czasopismo. Cały pokój śmierdział spermą.

    Dość tych podchodów. Położył się na tym zasyfionym łóżku, a ja zabrałem się za robienie mu laski.

    – Stanął ci? Nawet w majtkach jest duży.

    Nauczyłem się lubić ten zapach. Zapach męskiego kutasa. Delektowałem się tym zapachem. Pocałowałem główkę, lizałem ją. Włożyłem całego, dociskałem, kaszlałem, z oczu naszły łzy. Podobało mi się to, co jakiś czas dławiłem się nim. Wujek stękał.

    – Robisz to dobrze. Zwolnij bo zaraz doję.

    Celowo przyspieszyłem, góra dół, góra dół. Połykałem go całego. Doprowadziłem go do orgazmu. Trysnął mi w gardło. Wyciągnąłem go i wycelowałem na twarz. Zalał mi ją, Spływała po twarzy, włosy też dostały porcję. Zlizałem resztę .

    Rozmyslałem później długo w samotności, jak wyglądać będzie moje męskie, dorosle życie…

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Elio Perlman
  • W niewoli umyslu | Rozdzial I

    Przełom w leczeniu schizofrenii łącznej 


    Grupa psychiatrów z Waszyngtonu dokonała przełomowego odkrycia. Naukowcy dowiedli, że za schizofrenię łączną odpowiadają genetycznie uwarunkowane defekty w płacie skroniowym i potylicznym. Wieloletnie badania wykazały zwiększoną aktywność mikroskopijnego obszaru w płatach mózgowych.

    Trwają intensywne prace nad wdrożeniem do powszechnego obiegu nowego leku o prototypowej nazwie „Shocix”. Dotychczasowe testy wykazał, że lek jest stuprocentowo skuteczny przy leczeniu schizofrenii łącznej. Do końca tego roku ma powstać oficjalny raport WHO.

    ~ Artykuł z czasopisma „Science Journal”

    ROZDZIAŁ I

    Patrzyłem na listę dzisiejszych pacjentów. Zapowiadało się na kolejny, nudny dzień, bo większość nazwisk kojarzyłem. Chorzy odwiedzali mnie regularnie, bym przepisał im kolejną dawkę leków. Moja rola w takich przypadkach ograniczała się do zapytania o stan zdrowia i wypisania recepty. Na szczęście było tez kilka nowych pozycji.

    Upiłem łyk aromatycznej kawy i wcisnąłem przycisk automatycznej sekretarki.

    – Polly, proszę wpuścić pierwszego pacjenta – powiedziałem do mikrofonu.

    Po chwili drzwi się uchyliły, a mym oczom ukazał się mężczyzna w sędziwym wieku. Jedną rękę miał amputowaną do wysokości łokcia.

    – Dzień dobry, doktorze Owen – przywitał mnie zachrypniętym głosem.

    – Witam, panie Tallen. Proszę sobie usiąść. – Skinąłem głowa na krzesło naprzeciwko biurka.

    Otworzyłem kartę pacjenta, by przejrzeć szybko dotychczasowy przebieg terapii. Frank Tallen był weteranem wojennym, który stracił lewe przedramię podczas wojny w Afganistanie. Większość jego kolegów zginęła w zamachu bombowym, a on został kaleką i nabawił się PTSD (zespołu stresu pourazowego). No i oczywiście schizofrenii łącznej, która ostatnimi czasy stała się wręcz plagą.

    – Panie Tallen, jak się pan czuje? Są jakieś postępy?

    – A gdzie tam, panie doktorze. Nie pamiętam już kiedy ostatnio przespałem chociaż kilka godzin z rzędu. Każdy huk na ulicy sprawia, że wracają wspomnienia z Afganistanu.

    – Proszę o więcej cierpliwości i wiary w terapię. Leczenie wymaga czasu oraz przede wszystkim pańskiego zaangażowania – wygłosiłem standardową formułkę. – A schizofrenia? Nie było objawów?

    – Nie. – Pokręcił głową przecząco. – Szkoda, że nie macie takiego cudownego leku na PTSD – dodał zawiedzionym tonem.

    – Spokojnie. Medycyna idzie do przodu. Proszę nie tracić nadziei. – Pocieszyłem go. – Póki co, musi pan dalej brać tabletki, które panu przepisałem. W razie potrzeby można nieznacznie zwiększyć dawkę – wyjaśniłem, wypisując receptę.

    – Jasne, panie doktorze. Do następnego razu. – Wziął ode mnie świstek papieru i wyszedł z gabinetu.

    – Polly, następny proszę – rzuciłem, wciskając przycisk.

    Drzwi uchyliły się po raz kolejny. Przede mną stanęła młoda dziewczyna. Przestępowała z nogi na nogę niespokojnie, bawiąc się nerwowo długimi, czerwonymi włosami. Co jakiś czas rzucała mi krótkie spojrzenia, za każdym razem  spuszczając po chwili wzrok w podłogę.

    Otworzyłem kartę pacjentki. W rubryce personalnej wyczytałem, że dziewczyna miała siedemnaście lat. Oboje z rodziców zginęli w wypadku samochodowym, gdy była jeszcze małym dzieckiem. Od tamtej pory wychowywała ją babcia. Moja asystentka odręcznie dopisała jeszcze na samym dole karty: Skierowana na badania przez dyrektora szkoły. Przyłapana na seksie z trzema kolegami w męskiej toalecie. Z poprzedniego liceum wydalona za oralne zadowalanie kolegi podczas apelu.

    – Usiądź sobie wygodnie. – Uśmiechnąłem się do niej, wskazując palcem na fotel. – Jak ci na imię?

    – Elena.

    – Nie bój się. Jestem tutaj, żeby ci pomóc. Powiedz, co ci leży na sercu – zachęciłem ją łagodnym, kojącym nerwy tonem.

    Dziewczyna usiadła na fotelu, kładąc na podłokietniku czarną torebkę. Poprawiła krótką spódniczkę, nie odrywając wzroku od swoich kolan. Zaciskała i rozluźniała mimowolnie pięści. Co jakiś czas jej dłoń wędrowała w kierunku włosów, by znowu powrócić do poprzedniej pozycji.

    – Ja… – Zawahała się, po czym wyrzuciła z siebie najszybciej jak potrafiła: – Ja widzę postać, której nie ma.

    – Czy ta postać jest tu teraz z nami? – spytałem, oznaczając schizofrenię łączną w rubryce Diagnoza.

    – Tak.

    – Spójrz na nią i opisz mi jej wygląd.

    Skierowała wzrok na fotel, znajdujący się w kącie przestronnego gabinetu.

    – Jest bardzo podobna do mnie, tylko jakieś dziesięć lata starsza. Ma niesamowicie zgrabne ciało, które ciasno opina fioletowa sukienka z cienkiego materiału.

    Opis, zgodnie z moimi domysłami, wskazywał na nimfomanię, ale musiałem zadać jeszcze kilka pytań kontrolnych dla dopełnienia formalności.

    – Mówi do ciebie?

    Skinęła głową w odpowiedzi.

    – Co konkretnie?

    Elena wbiła wzrok w kolana, a na jej policzkach pojawiły się rumieńce.

    – Nie wypada mi o tym mówić, panie doktorze. – Zacisnęła mocno pięści. – To jest silniejsze ode mnie. Ona mi bezustannie mąci w głowie.

    – Eleno, uwierz mi, że w swojej karierze zawodowej widziałem już wiele. Naprawdę trudno mnie zgorszyć. – Uśmiechnąłem się przyjaźnie. – Mów śmiało. Nie wstydź się.

    Dziewczyna spojrzała mi na krótką chwilę w oczy. Dosłownie na ułamek sekundy. Spuściła wzrok speszona, ale zdążyłem zobaczyć w jej oczach odrobinę zaufania. Czekałem więc cierpliwie.

    – Miley, to znaczy ta postać, powtarza mi… – Zacięła się na chwilę. – Powtarza mi, że pragnę mieć pańskiego członka w ustach – wydusiła z siebie w końcu.

    Oznaczyłem nimfomania. Elena nie odważyła się na mnie spojrzeć. Nie byłem pewien co nią kieruje. Poczucie wstydu czy może usilne hamowanie pożądania.

    – Nie ma powodów do wstydu. Dobrze, że się otworzyłaś. To pierwszy krok do wyleczenia. Nie jesteś moją pierwszą pacjentką z tego typu problemem. Naprawdę trudno mnie zgorszyć.

    Uniosła delikatnie głowę, by spojrzeć mi w oczy, ale zamiast tego zatrzymała się na moim kroczu.

    Zawstydzenie toczyło walkę z pożądaniem. Co rusz odwracała wzrok, by za chwilę znowu zerknąć. W pewnym momencie coś innego przykuło jej uwagę. Zawiesiła się na chwilę. Z otwartymi ustami wpatrywała się w pusty fotel.

    – Coś się stało? – zaniepokoiłem się.

    – Nie. Sama nie wiem… Po prostu pierwszy raz widzę, żeby ona z kimś rozmawiała.

    – Z kim? Możesz go opisać?

    – Nie widzę nikogo poza nią. Słyszę tylko jak szepce do niego.

    –  O czym rozmawiają?

    – Już przestali. Zrozumiałam tylko słowa „Syria” i „wywiad”.

    Poczułem się dziwnie. Jakby odległe, zapomniane wspomnienie przypomniało nagle o sobie. Wytężyłem umysł, ale nic nie przyszło mi do głowy.

    – Nieważne. To tylko halucynacje. Nie przejmuj się. – Spojrzałem na kartę pacjentki. – No dobrze. Wiesz, że cierpisz na zaburzenie zwane nimfomanią, prawda?

    – Wiem, że bardzo lubię seks i trudno jest mi zapanować na pożądaniem.

    – Mam pomysł. Sztuka bywa miodem na serce. – Podszedłem do biblioteczki w poszukiwaniu książki. – Miałem tu gdzieś powieść, która mogłaby przypaść ci do gustu.

    Przeglądałem tytuł za tytułem, gdy niespodziewanie poczułem palce delikatnie przesuwające się po kroczu. Naparły mocniej, gdy w końcu odnalazły podłużny, wypukły kształt męskości. Poczułem, że twardnieje pod dotykiem smukłych palców.

    – Eleno, tak nie można – powiedziałem, lecz nie wykonałem żadnego ruchu.

    – Panie doktorze – dobiegł mnie uwodzicielski szept tuż przy uchu – nie wyleczy mnie pan, bo ja nie chcę się wyleczyć. Ona mnie przeraża, ale seks… Nie wyobrażam sobie bez tego życia. – Zacisnęła palce na twardym już członku.

    – To nieetyczne. – Czułem, że moje argumenty są mało przekonywujące. Wbrew temu, co mówiłem, była moją pierwszą pacjentką nimfomanką. Mało która decydowała się to zaburzenie leczyć. Elena była bardzo bezpośrednia, a ja dawno nie miałem kobiety.

    – Nieetyczne? Jest pan zbyt inteligentny, by traktować poważnie ten twór zwany etyką zawodową. – Wsadziła mi rękę pod bokserki. – Czy człowiekowi w depresji nie podałby pan doraźnie benzodiazepiny, by ulżyć mu w cierpieniu? Bez pańskiego leku – zacisnęła dłoń na męskości – nie będę w stanie skupić się na terapii.

    Przełknąłem głośno ślinę i oparłem się o biblioteczkę. W jej przeszklonych drzwiczkach zobaczyłem odbicie oczu dziewczyny. Miała martwe spojrzenie, tak jakby nie była do końca świadoma swoich działań.

    “Co ja wyprawiam” – pomyślałem.

    – Przestań. – Złapałem ją mocno za nadgarstki.

    Pochyliła się i ugryzła mnie mocno w przedramię. Syknąłem z bólu, poluźniając uścisk. Wykorzystała okazję, ponownie łapiąc mnie za członka. Obróciłem ją i cisnąłem mocno o biblioteczkę. Dziewczyna nie dawała za wygraną. Złapała mnie za biodra, przycisnęła do siebie i oplotła nogami.

    – Uwielbiam na ostro, doktorze.

    Tego było już za wiele. Przycisnąłem ją jedną ręką do ściany, zwiększając dystans, a drugą trzasnąłem otwartą dłonią w twarz. Nastolatka zawyła z bólu, a po chwili spojrzała na mnie szeroko otwartymi oczami. Zobaczyłem, że znowu są żywe, jakby odzyskała nad sobą kontrolę. Po krótkiej chwili wróciły do poprzedniego stanu, a usta wykrzywiły się w szaleńczym uśmiechu.

    – Panie doktorze, jestem zaskoczona. Myślałam, że jest pan potulnym barankiem, a tu się okazuje, że skrywa pan w sobie prawdziwego lwa.

    Odchyliłem się mocno, by zadać kolejny cios. Elena wykorzystała chwilę swobody, odpychając się z całych sił nogami od ściany. Zrobiłem kilka kroków w tył, by nie upaść na podłogę, lecz na mojej drodze stał fotel. Zachwiałem się i straciłem równowagę. Czekałem już tylko aż moje plecy grzmotną boleśnie o posadzkę, gdy niespodziewanie mocno uderzyłem tyłem głowy o blat biurka. W tej samej chwili zrobiło mi się ciemno przed oczami. Jak przez mgłę widziałem tylko nastolatkę sięgającą do leżącej na fotelu torebki. Złapała za nadgarstki i przypięła kajdankami do nogi masywnego biurka. Położyła się na brzuchu, głową pomiędzy moimi udami i zsunęła ze mnie bieliznę. Zacząłem żałować, że ostatnio wyciszyłem ściany gabinetu. Wołanie o pomoc było bezcelowe.

    – Eleno, opamiętaj się – wymamrotałem.

    – Panie doktorze, myślałam, że jest pan zawodowcem. Proszę się skupić na terapii  i przygotować lek dla pacjentki. – Liznęła oklapniętego członka.

    Szybko doprowadziła mnie ustami do wzwodu. Ściągnęła majtki i usiadła na mnie okrakiem. Z jej ust wyrwał się głośny jęk rozkoszy. Oparła dłonie o biurko i zaczęła mnie ujeżdżać. Z czasem początkowe, powolne ruchy przerodziły się w szaleńcy taniec. Jej westchnienia przeszły w coraz głośniejsze jęki. W końcu poczułem ścisk wokół męskości, a z ust Eleny wyrwał się dziki skowyt. Wirowała na mnie pośladkami, przedłużając przyjemne uczucie. Nie byłem w stanie już dłużej wstrzymywać orgazmu. Przez moje ciało przeszły spazmy rozkoszy, gdy pompowałem w nią nasienie.

    Dziewczyna oddychała ciężko. Jej oczy znów stały się żywe. Zerwała się ze mnie nagle przerażona.

    – Przepraszam – powiedziała. – Boże, co ja zrobiłam…

    Drżącymi rękami przeszukiwała zawartość torebki. W końcu wyjęła mały kluczyk i ściągnęła z moich nadgarstków kajdanki. Wstałem z podłogi, podciągnąłem spodnie i usiadłem na fotelu, próbując zebrać myśli.  

    – Ja naprawdę nie chciałam. – Dziewczyna łkała cicho na podłodze. – To silniejsze ode mnie. Nie chcę iść do więzienia…

    Byłem skłonny w to uwierzyć. Elena pod wpływem pożądania wpadała w amok. Wyglądało to tak, jakby nie do końca była świadoma swoich czynów.  

    – Nie bój się. Nie pójdziesz do żadnego więzienia – uspokoiłem ją.

    – Przecież ja pana zgwałciłam – ukryła twarz w dłoniach. – Ja pana zgwałciłam…

    Usiadłem obok niej i przytuliłem do piersi.

    – No już… Spokojnie. Oddychaj powoli i głęboko. – Pogłaskałem ją po włosach. – Nie martw się. Nigdzie tego nie zgłoszę. To będzie nasza tajemnica, dobrze?

    Spojrzała na mnie przeszklonymi oczami.  

    – Naprawdę?

    – Tak. Pod jednym warunkiem…

    – Zrobię wszystko, co tylko pan będzie chciał. Wszystko…

    – Będziesz przychodzić regularnie na terapię.  

    – Będę. Kiedy tylko pan będzie chciał. – Przytuliła się do mnie mocno. – Dziękuję. Naprawdę panu dziękuję.  

    – No już, już. – Odsunąłem ją od siebie delikatnie. – Zadam ci jeszcze kilka pytań, dobrze?

    – Dobrze. – Skinęła głową.

    – Bierzesz tabletki antykoncepcyjne?

    – Tak. Proszę się tym nie martwić.

    – Masz jakieś choroby weneryczne? Badasz się regularnie?

    – Nie mam. Co dwa tygodnie robię badania. Ostatnie były cztery dni temu.

    – Z iloma mężczyznami spałaś od tamtej pory?

    Dziewczyna zawahała się na chwilę.  

    – Nie pamiętam dokładnie. Około… dwudziestoma. – Opuściła głowę zawstydzona.

    – Używałaś prezerwatyw?

    – Tak. Zawsze używam.

    – Eleno, wolę, żebyś powiedziała mi nawet najgorszą prawdę. Tu chodzi o nasze zdrowie. Teraz nie używałaś. Ile jeszcze było takich sytuacji?

    – Proszę mi uwierzyć. Z reguły nie doprowadzam się do takiego stanu jak dziś. Po ostatnim razie miałam dosyć i postanowiłam się wstrzymać jak najdłużej. To był błąd. Z reguły uprawiam seks systematycznie, gdy jestem jeszcze w pełni świadoma tego, co robię.

    – Jak długo trwa zaspokojenie?

    – Kilka godzin. Potem pojawiają się coraz bardziej natrętne myśli, a ona coraz nachalniej mnie namawia. Po całym dniu nie jestem już w stanie nad sobą panować. – Głos jej się załamał.

    – Mówi coś teraz?

    – Nie. – Zerknęła na fotel w rogu. – Uśmiecha się tylko głupio.

    Wstałem z podłogi, podszedłem do biurka i wypisałem receptę.

    – Dzięki tym lekom ona zniknie. – Podałem jej kartkę. – Nie pozbędziesz się jednak pożądania. Musisz zacząć chodzić na terapię. Twoja nimfomania jest niebezpieczna. Ktoś w końcu może ci zrobić krzywdę.

    – Wiem…

    – Znajdź sobie póki co jakiegoś stałego partnera. Kogoś, kto zawsze będzie dostępny. Dla własnego bezpieczeństwa.

    – Nie mam nikogo takiego… Uprawiam seks z przypadkowymi ludźmi, bo znajomi nie chcą już ze mną rozmawiać. Zresztą, przy moim libido jeden facet raczej nie da sobie rady…

    – Masturbacja nie pomaga?

    Pokiwała przecząco głową. Nagle jej oczy otworzyły się szeroko i wypaliła:

    – A może pan by mi pomógł? Przy panu czuję się bezpiecznie.

    Nie powiem, żeby ten pomysł mi się nie spodobał. Bariera pacjent – terapeuta i tak została już przełamana, a ja od dawna żyłem tylko pracą. Nie miałem czasu, żeby umawiać się z kobietami. Bałem się tylko reakcji znajomego grona psychiatrów, gdy dowiedzą się, że sypiam z pacjentką.

    – Nie, Eleno. Ten incydent nie może się powtórzyć.

    Jej policzki się zaczerwieniły i spuściła głowę zmieszana.

    – Przepraszam, ma pan rację. Nie powinnam w ogóle pytać.

    – Nic nie szkodzi. To było na tyle. Widzimy się za tydzień.

    Skinęła mi głową na pożegnanie i wyszła z gabinetu. Podszedłem do biurka, wcisnąłem przycisk automatycznej sekretarki i powiedziałem:

    – Na dzisiaj wystarczy, Polly. Proszę przeprosić pacjentów i przełożyć wizyty na jutro. Jeżeli będzie trzeba, to zostanę po godzinach.

    Siedziałem zamyślony na fotelu, gdy nagle dobiegł mnie odgłos pukania. Po chwili drzwi się uchyliły i zobaczyłem moją sekretarkę.

    – Panie doktorze, jeden z pacjentów nalega na spotkanie. Twierdzi, że do jutra może nie wytrzymać.

    – Dobrze. Wpuść go.

    Do gabinetu wszedł postawny mężczyzna. Jego podkrążone oczy wskazywały, że dawno nie zaznał snu. Podszedł bez słowa do fotela przy ścianie i usiadł na nim ciężko.

    – Co pa…

    – Depresja dwubiegunowa i schizofrenia łączna – przerwał mi w pół słowa. – Już miałem stawianą diagnozę, doktorze. Niejeden raz – dodał, widząc moje zdumione spojrzenie.

    – Rozumiem, że depresja to trudna sprawa, ale schizofrenii można się pozbyć bez wysiłku. Dlaczego nie bierze pan tabletek?

    – Doktorze, ja je łykam garściami. Tylko, że to niewiele daje. Postać robi się na jakiś czas mniej wyraźna, a potem wszystko wraca do normy.

    Słowa mężczyzny mnie zdumiały. Pierwszy raz spotkałem się z takim przypadkiem.

    – Wie pan co jest najgorsze? – kontynuował. – Że on jest coraz bardziej wkurwiony. Nie daje mi spać od tygodnia.

    – Klapki na oczy, stopery do uszu i problem z głowy – doradziłem.

    – Pan nie rozumie. On nie daje mi spać. Dosłownie. Za każdym razem, gdy zmrużę oczy, on podchodzi i mnie szturcha albo wylewa na mnie szklankę wody.

    Większość moich pacjentów to ludzie normalni, którzy pogubili się w życiu i wpadli w różne zaburzenia. Tym razem jednak trafiłem na prawdziwego wariata. Z naukowego punktu widzenia ingerencja postaci w fizyczność chorego jest niemożliwa.

    Wziąłem do ręki długopis i patrzyłem chwilę w pusty blankiet recepty, zastanawiając się co przepisać.

    – Wie pan co? Jedyne, co mógłbym zasugerować, to pobyt w szpitalu psychiatrycznym. Proszę się nie obawiać… – dodałem szybko, widząc jego spojrzenie. – Wyłącznie w celu bardziej szczegółowego zbadania pana niecodziennego przypadku.  

    – Pan mi nie wierzy – stwierdził. – Nikt mi nie wierzy. – Wstał z fotela i ruszył w kierunku drzwi.

    – Poczekaj pan. – Zatrzymałem go. – Moja wiara nie ma tu znaczenia. Skoro pan do mnie przyszedł, to zrobię, co w mojej mocy, by pomóc.

    Mężczyzna zawahał się na chwilę, ale w końcu cofnął i ponownie usiadł.

    – Słyszałem o panu dobre opinie – powiedział, świdrując mnie oczami – Podobno stosuje pan niekonwencjonalne metody leczenia. – Wstrzymał się na chwilę, czekając na moja reakcję.

    –  Proszę kontynuować – zachęciłem.

    – Moi znajomi twierdzą, że jest pan godny zaufania oraz dba o dobro pacjenta. Chociaż, moim zdaniem, przymknięcie oka na gwałt, nawet przez najładniejszą pacjentkę, podchodzi pod zaburzenie psychiczne. Ale jak to mówią: szewc bez butów chodzi. – Mrugnął do mnie okiem.

    Na chwilę odebrało mi mowę. Nie mogłem uwierzyć, że Elena się wygadała.

    – Komu jeszcze powiedziała – spytałem.

    – Słucham?

    – Elena. Komu w poczekalni powiedziała?

    – Nikomu. Wyszła na zewnątrz bez słowa.

    Jego słowa kompletnie zbiły mnie z tropu.

    – No to skąd…

    – Od niego – przerwał mi. – Postać Eleny mu powiedziała – dodał, widząc mój wyraz twarzy.

    Nic z tego nie rozumiałem. Wyjaśnienia tego człowieka nie miały żadnego sensu. Albo kłamał i Elena się wygadała, albo… Albo no właśnie co?

    – Proszę przyjść do mnie w piątek. – Podałem mu wizytówkę. – To adres mojego laboratorium.

    Mężczyzna skinął głową z podziękowaniem. Wyjąłem z górnej szuflady tabletki.

    – To silne środki usypiające. Po jednej dawce będzie pan spał jak zabity.

    – Dziękuje, doktorze. Jestem panu naprawdę wdzięczny.

    – Do zobaczenia w piątek.

    Odprowadziłem go do drzwi, po czym wyjąłem z szuflady kartę pacjenta. Wykręciłem podany numer kontaktowy.

    – Słucham? – Delikatny głos odezwał się w słuchawce.

    – Elena? Z tej strony doktor Percy. Nie bierz na razie leków, które ci przepisałem. Dasz radę przyjść w piątek na wizytę? Tylko nie do gabinetu. Wyślę ci smsem adres mojego laboratorium.

                                                   XXX

    Środa, 25.04.2024r.                    Konferencja naukowa w Nowym Jorku

    Konferencja była monotonna i przewidywalna. W tym roku nie odkryto żadnych nowatorskich metod. Ucieszyłem się, że w końcu nadszedł jej koniec i mogłem spotkać się z cenionymi przeze mnie kolegami i koleżankami po fachu. Siedzieliśmy w pokoju hotelowym, dyskutując przy alkoholu o naszych doświadczeniach. Ciemnowłosa, szczupła doktor Kathie Granger opowiadała historię.

    – Trafiłam kilka miesięcy temu na przypadek kobiety, która ubzdurała sobie, że jest damskim mesjaszem, a droga do zbawienia prowadzi przez jej krocze. Wyobraźcie sobie, że każdego wieczoru, przez sześć dni w tygodniu, po dwie godziny dziennie rozstawiała przed domem namiot. Na ścianie domu powiesiła wielki napis „Wejdź do świątyni i odnajdź we mnie zbawienie”.

    Wszyscy prychnęliśmy głośno rozbawieni.

    – No wariatka totalna – pokręciła głową Kathie.

    – Tez miałem niedawno ciekawy przypadek – wtrącił się młody doktor Isaac Jones. – Czterdziestoletnia kobieta z syndromem stresu pourazowego. Gdy była młoda, została porwana i sprzedana jakiemuś arabskiemu szejkowi. Przez jakieś dwa lata była zabawką w jego prywatnym haremie. Miała trochę szczęścia, bo szejk miał jakieś powiązania z terroryzmem i do jego pałacu wpadły amerykańskie siły specjalne. Dziewczyna po uwolnieniu nie wiedziała, co ze sobą zrobić. Po takich przeżyciach nie potrafiła już normalnie żyć. Każdy mężczyzna o śniadej skórze, każde zbliżenie przypominało jej o traumie, którą przeżyła.

    – No dobra, ale co w tym właściwie takiego szczególnego. Jak dla mnie brzmi jak typowy przypadek PTSD – odezwał się stary, brodaty doktor Steven Card.

    – No to słuchaj dalej. Kobieta przez wiele lat próbowała różnych terapii i zjadła kilogramy najróżniejszych leków. Bezskutecznie. W końcu dowiedziała się z internetu o jakimś psychodeliku, który kasuje wspomnienia. Wykupiła jakąś wycieczkę, której główną atrakcją było spożycie tej substancji i przeprowadzenie terapii przez szamana. Przed wyjazdem wymagana była zmiana imienia i nazwiska.  Szaman zastrzegł, że wspomnienia mogą wrócić, jeżeli ktoś lub coś je przypomni, więc sugerował też zmianę miejsca zamieszkania i odcięcie się od rodziny i znajomych. Dziewczyna pojechała i już nigdy nie wróciła do rodzinnego miasta. Była zdrowa. Całkowicie zdrowa.

    Znowu poczułem się dziwnie. Tak jakby jakaś odległa myśl próbowała przebić się przez niewidzialną barierę w mojej głowie.

    – Coś mi tu nie pasuje. – Doktor Susan Cole zmrużyła oczy. – Jak w takim razie ta kobieta znalazła się u ciebie? I skąd ty w ogóle o tym wszystkim wiesz?

    – Przez jakieś piętnaście lat wiodła nowe, szczęśliwe życie. Miała męża, dzieci, dobrą pracę. Normalnie jak w bajce. Pewnego dnia przeczytała artykuł o jakimś arabskim szejku, który skupował młode dziewczyny z całego świata. Coś jej zaświtało w głowie, więc zaczęła drążyć temat. Tożsamość niewolnic była ściśle tajna, ale po dłuższym czasie znalazła w internecie filmik nagrany w haremie szejka. Zobaczyła tam siebie, uprawiającą seks z arabskimi książętami. W tym momencie wszystkie wspomnienia wróciły, a wraz z nią PTSD.

    – A co ona właściwie robiła u ciebie? Nie mogła jeszcze raz zażyć tego psychodeliku? – zapytałem.

    – Nie. Z tego co mówiła, to podobno ta substancja działa tylko jeden raz. Potem tolerancja wzrasta i już do końca życia człowiek się uodparnia. Zresztą, zmiana tożsamości tym razem nie byłaby taka prosta. Tutaj w końcu ma rodzinę.

    – Ciekawe, ciekawe – odezwał się Steven. – Słyszałem coś kiedyś o tym psychodeliku. Nazywa się Memoris czy jakoś tak. Do tej pory myślałem, że to bujda na resorach.

    – Podobno swego czasu był często nieoficjalnie używany na weteranach z PTSD, którzy kiepsko reagowali na zwyczajną terapię. Podobno nawet całe rodziny zaczynały nowe życie, z zastrzeżeniem oczywiście, że nigdy nie mogą wspomnieć o traumie chorego.

    – Mi też ostatnio trafił się ciekawy przypadek – zmieniłem temat. – Pacjent z depresją i schizofrenią łączną. Wyobraźcie sobie, że gość nie reaguje na Shocix. Twierdzi, że po prostu na niego nie działa. Ale to jeszcze nie wszystko. – Uniosłem palec wskazujący. – Pacjent jest przekonany, że postać ingeruje w jego fizyczność.

    – W jaki niby sposób? – odezwał się Cole.

    – Gdy zasypia, polewa go wodą, szturcha.

    – Kojarzę gościa – wtrąciła się Susan. – Był u mnie jakiś czas temu. Nazywał się Collins czy jakoś tak. Cały czas był przekonany, że postać jest prawdziwa. Nic do niego nie trafiało. Jeżeli chodzi o Shocix, to albo jest na niego odporny, albo po prostu go nie zażywa. Biorąc pod uwagę fakt, że nie stwierdzono do tej pory ani jednego przypadku  odporności na Shocix, raczej obstawiam drugą opcję. Ten koleś to jakiś wariat. Dałam sobie z nim spokój po jakimś czasie, bo koleś w ogóle nie przyjmował do wiadomości, że jest chory. Zasugerowałam mu pobyt w oddziale psychiatrycznym i odesłałam do domu.

    – Ja zrobiłem tak samo – skłamałem.

    XXX
          

    27.04.2014 Laboratorium

    Praca psychiatry jest żmudna i monotonna. Właściwie sprowadza się tylko do postawienia diagnozy, wypisania recepty i skierowania na terapię. Dalszy los pacjenta jest już w rękach terapeuty, a ja mogę tylko obserwować co jakiś czas postępy, albo ich brak, gdy pacjent odwiedza mnie w celu przepisania kolejnej dawki leków. Dlatego lubiłem niestandardowe przypadki i często zajmowałem się nimi po godzinach pracy. Nie miałem rodziny, a moich bliższych znajomych, samych psychiatrów, można by policzyć na palcach jednej ręki. Być może moi koledzy mieli rację, że Collins jest zwyczajnym wariatem. Ba, sam tak uważałem, ale intuicja podpowiadała mi, że warto na dłużej pochylić się nad jego przypadkiem. W końcu nic nie miałem do stracenia.

    Siedziałem więc we własnym, prywatnym laboratorium, czekając na pacjentów. To nie był duży kompleks, ale za to świetnie wyposażony. Niezła pensja i kilka dobrze ulokowanych inwestycji pozwoliło mi dokonać zakupu nowoczesnego sprzętu diagnostycznego. Byłem zamożnym człowiekiem bez rodziny. To laboratorium  było właściwie całym moim życiem i jedynym, z czego byłem dumny.

    Z rozmyślań wyrwało mnie pukanie do drzwi.

    – Proszę – zawołałem.

    Do gabinetu weszła Elena. Tym razem ubrana nieco skromniej. W obcisłe, czarne legginsy i białą bluzkę z lekkim tylko dekoltem. Wyglądałaby jak zwyczajna skromna dziewczyna, gdyby przez cienki materiał nie przebijały się sterczące sutki. Tym razem wydawała się dużo pewniejsza siebie. Spojrzała mi w oczy i powiedziała:

    – Dobry wieczór, doktorze Percy. Cały ten czas zastanawiałam się, skąd ten nagły telefon? Czyżby jednak przemyślał pan moją propozycję? – Uśmiechnęła się, kładąc dłoń na piersiach.

    – Nic z tych rzeczy, Eleno. Spotkaliśmy się tutaj wyłącznie w celach zawodowych.

    – Szkoda. – Zrobiła smutną minę. – Gdyby coś się zmieniło, to proszę pamiętać, że oferta nadal jest aktualna. – Mrugnęła do mnie okiem.

    – Na pewno nie zapomnę. Widzę, że dzisiaj jesteś w dużo lepszej formie. Zastosowałaś się do moich rad? Znalazłaś sobie stałego partnera?

    – Nie do końca. – Pokręciła głową. – O tym drugim może pan w ogóle zapomnieć, ale uprawiam regularnie seks, żeby nad sobą panować. Fama o moich szkolnych ekscesach się rozniosła. Może nie jestem lubiana, ale, że tak powiem, rozchwytywana.

    – Wcale się nie dziwię. Wiele bym dał, żeby trafić na ciebie w czasach mojej młodości.  

    Dziewczyna parsknęła śmiechem mimowolnie, lecz przez jej twarz przebiegł grymas złości.

    – Przepraszam. Ten żart był nie na miejscu – powiedziałem.

    – Nie o to chodzi. Po prostu ona powiedziała coś, co mi się nie spodobało.

    – To znaczy?

    Elena zmieszała się i zaczerwieniła.

    – Może lepiej zachowam to dla siebie. – Spojrzała na moje krocze.

    – Może faktycznie tak będzie lepiej. – Uśmiechnąłem się.

    Rozmowę przerwało kolejne pukanie do drzwi.

    – Zapraszam!

    Próg przekroczył Collins, słaniając się na nogach. Wyglądał jeszcze gorzej niż ostatnim razem. Twarz miał trupio-bladą, a górną część ubrań całą we krwi.

    – Co się stało? – Uniosłem koszulkę i zobaczyłem rany cięte na szerokości klatki piersiowej.

    – To… To on. – Każde słowo sprawiało mu wysiłek. – Stracił cierpliwość, gdy łyknąłem te tabletki nasenne. Obudziłem się w zakrwawionej pościeli.

    Elena patrzyła przerażona na postawnego mężczyznę w kałuży krwi.

    – Ona mówi, że twój koniec jest bliski – wydusiła z siebie w końcu.

    – Niech mi powie coś, czego nie wiem – warknął Collins.

    Wyjąłem z szuflady wodę utlenioną oraz bandaże. Wylałem całą zawartość butelki na klatkę rannego. Ten syknął głośno z bólu.

    – Nie pierdolisz się w tańcu, doktorku.

    Zignorowałem jego słowa, po czym dokładnie obandażowałem.

    – Dzięki.

    – Nie ma za co. Straciłeś mnóstwo krwi. Zaraz przyniosę ci jakąś czekoladę. Usiądź sobie gdzieś i odpoczywaj. Pracą zajmiemy się, gdy chociaż trochę dojdziesz do siebie.

    Gdy wróciłem z kuchni, Collins siedział na fotelu z przymkniętymi oczami, a Elena siedziała po turecku na podłodze. Z lekko otwartymi ustami, wpatrywała się w jego umięśnione ciało jak w obrazek.

    – Trzymaj. – Podałem mu tabliczkę czekolady. – Jak się czujesz?

    – Tak samo jak przez ostatnie dziesięć lat. Chujowo, ale stabilnie – mruknął.

    Rozpakowując opakowanie, zauważył, że Elena wpatruje się w niego bezustannie.

    – Chcesz kawałek? – zapytał.

    Pokręciła przecząco głową w odpowiedzi, wciąż nie odrywając wzroku.

    – Trudno, zjem sam. Tak się wpatrujesz, że pomyślałem, że głodna jesteś.

    – Idę przygotować rezonans. Eleno, możesz iść ze mną. Collins niech jeszcze chwilę odpocznie, a w tym czasie zrobię ci badania.

    Dziewczyna wstała z podłogi i podeszła do Collinsa. Nachyliła się nad nim, opierając rękami o podłokietniki. Mężczyzna zastygnął w bezruchu z kostką czekolady w dłoni. Elena złapała ustami kostkę, cały czas patrząc mu w oczy. Uśmiechnęła się i poszła za mną, kręcąc przy tym zalotnie tyłkiem.

    Odpaliłem rezonans magnetyczny i w tej samej chwili zaczęły pracować jego mechanizmy.

    – Eleno, połóż się, proszę. – Wskazałem dłonią na siedzisko.

    Dziewczyna posłusznie wykonała polecenie.

    – Nie ruszaj się. To zajmie tylko chwilę.

    Kliknąłem odpowiedni przycisk i maszyna zaczęła skanować głowę nastolatki. W międzyczasie pojawił się Collins. Rezonans zapikał trzykrotnie i przestał pracować.

    – Gotowe, Eleno. – powiedziałem. – Teraz twoja kolej – zwróciłem się do mężczyzny.

    Minęła kolejna minuta i wyniki badań były już gotowe.

    – Ciekawe – mruknąłem. – Oba skany wykazują zwiększoną aktywność w płacie skroniowym i potylicznym. Ciemieniowy akurat u ciebie, Eleno, jest w porządku. Natomiast u Collinsa jest nad-aktywny.

    – Możesz po ludzku, doktorku? – zapytał poirytowanym głosem.

    – Wybaczcie. Już tłumaczę. Płat skroniowy odpowiada za bodźce głosowe. Jego zwiększona aktywność jest pierwszym objawem schizofrenii łącznej. Płat potyliczny odpowiada za bodźce wzrokowe. To drugi etap schizofrenii. To właśnie ten defekt mózgowy sprawia, że widzicie i słyszycie postaci, które w rzeczywistości nie istnieją.

    Collins prychnął głośno, ale powstrzymał się od komentarza.

    – Zwiększoną aktywność zbija lek o nazwie „Shocix”. Ten sam, który na ciebie nie działa – zwróciłem się do Collinsa. – Pierwszy raz się jednak spotykam z nad-aktywnością płatu ciemieniowego. Być może to jest przyczyna odczuwania przez ciebie bodźca dotyku.

    – I w czym ma mi to niby pomóc? – Collins patrzył na mnie spod byka.

    – No tak w sumie… Przyznam, że niewiele nam to daje. Znamy przyczynę, ale jedynym rozwiązaniem problemu, które mi przychodzi do głowy, jest Shocix.

    – Dzięki, kamień z serca – mruknął sarkastycznie.

    – Ty jednak – zwróciłem się do dziewczyny, podając jej tabletkę – możesz to połknąć. Postać zniknie w ciągu kilku minut.

    Nastolatka połknęła pigułkę bez zastanowienia.

    – Zaraz będę zdrowa, tak?

    – No powiedzmy… – zmieszałem się – powiedzmy, że zdrowsza.

    –  Zaraz się przekonamy. – Westchnął Collins. – Eleno, daj znać, gdy ta suka już wyparuje. Doktorku, nie odnosisz czasem wrażenia, że błądzicie po omacku?

    – Co masz na myśli?

    – Zaraz zobaczysz.

    Nastolatka rozejrzała się dookoła, a w jej oczach pojawiły się iskierki radości.

    – Nie ma jej! Suka zniknęła! – Uśmiechnęła się szeroko.

    Collins patrzył na nią ze współczuciem. Rozpiął pasek i ściągnął spodnie wraz z bokserkami, wyciągając na wierzch sporych rozmiarów członka.

    – Eleno, spójrz.

    Dziewczyna zerknęła tylko na jego męskość i niemal w tej samej chwili rzuciła się łapczywie na kolana. Collins odsunął się zręcznie, podciągając spodnie. Nastolatka otrząsnęła się z szału. Zastanawiała się, co się wydarzyło i spuściła posępnie głowę między kolana.

    – To mam na myśli – warknął Collins do mnie. – Wy niczego, kurwa, nie leczycie. Sprawiacie jedynie, że postacie przestają być widoczne, ale one, kurwa, dalej tutaj są!

    Mówił jak kompletny wariat. Stało się jasne, co zrobił, a właściwie, czego nie zrobił.

    – Nie jadłeś tych tabletek, prawda – spytałem.

    – Nie. Już od dawna nie. One wcale nie pomagają. Wręcz przeciwnie, bez nich mam lepszą kontrolę nad tym czubkiem tam. – Skinął głową w stronę gołej ściany.

    – Collins… Posłuchaj sam siebie. Przecież to brzmi jak totalne wariactwo. Musisz zacząć się leczyć. Shocix to dopiero pierwszy etap terapii.

    – Chcę się leczyć, ale nie w ten sposób. Wymyśl coś innego, doktorku.

    – No dobrze. – Westchnąłem zrezygnowany. – Pokażę twój skan moim kolegom po fachu. Razem coś wymyślimy. Możesz iść do domu. Zadzwonię, gdy na coś wpadniemy.

    – O nie. Nie ma takiej opcji. Kolejnej wizyty mogę nie dożyć. Zamknij mnie tutaj i włącz kamery, żeby ten kutas nic nie kombinował. – Spojrzał złowrogo na ścianę.

    – Mogę go popilnować. Tak będzie bezpieczniej – odezwała się Elena. – O ile pan Collins się zgodzi.

    – Myślę, że się zgodzi. Prawda, panie Collins? – Wykrzywiłem twarz w sarkastycznym uśmiechu.

    Spojrzał na mnie, a potem na dziewczynę. Ta oblizała się lubieżnie po wydatnych wargach i znacząco przejechała dłonią po piersiach. Mężczyzna przełknął głośno ślinę i skinął twierdząco głową.

    Dziewczyna podniosła się momentalnie i poszła z uśmiechem na ustach do izolatki. Odwróciłem głowę w stronę Collinsa.

    – No co? – Zauważył moje spojrzenie. – Ona ma rację. Tak będzie bezpieczniej.

    – Collins, proszę cię… – prychnąłem.

    Mężczyzna wodził wzrokiem za kołyszącym się, zgrabnym tyłkiem nastolatki.

    – Doktorku – zerknął na mnie – mam tylko jedną prośbę. – Odwrócił ponownie wzrok na pośladki. – Masz może jakieś gumki?

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Piotr r
  • Przyjaciolka z liceum cz.2

    Siedzieliśmy tak w milczeniu godzinę. Wtedy drzwi się otworzyły i wyszła z nich lekarka. Wręczyła mi dokumenty i złożyła kondolencje. Aż do samochodu wciąż nie zmieniłem z Patrycją słowa. Dopiero gdy spytałem czy ją gdzieś odwieść przytuliła mnie i znowu zaczęła płakać. Było jej przykro z mojego powodu. Powiedziała że gdybym coś potrzebował to jest do mojej dyspozycji. Dalszą drogę znowu przemilczeliśmy. Pod jej domem usłyszałem tylko „zadzwoń jak będziesz chciał pogadać”. Wróciłem do domu i zabrałem się za organizacje pogrzebu. Jeszcze tego samego dnia przyjechał znajomy rodziców w firmy i zostawił mi dokumenty z przekazania firmy. Wtedy już nie wytrzymałem i zadzwoniłem do Pati. Umówiliśmy się w barze obok naszego starego liceum. Przyszła sama, co mnie w duszy ucieszyło. Przywitaliśmy się i zaczęliśmy wspominać dawne czasy. Potem spytała co u mnie ciekawego, na co ja wolałem nie odpowiadać i szybko odwróciłem pytanie. Opowiedziała mi o swojej córeczce i co u Arka. Mówiła, że to już nie jest to samo co kiedyś. Trzyma ich razem tylko Samanta (córka). Nie chciała dalej ciągnąć tematu. Obiecała mi że odwiedzi mnie wraz małą. Gdy się żegnaliśmy powiedziałem jej, że ona też może na mnie liczyć w każdej sytuacji.

    I tak minął miesiąc. Ja przez ten czas zająłem się firmą. Nie wracałem do Sochaczewa, cały czas spędzałem w pracy. Nigdy nie chciałem być pracoholikiem, ale tylko to sprawiało że moje myśli nie krążyły wokół moich rodziców. Pewnego dnia podczas ważnej konferencji ktoś próbował się do mnie dodzwonić. W pierwszej wolnej chwili oddzwoniłem. Była to Patrycja. W jej głosie wyczułem rozpacz. Prosiła mnie bym przyjechał pod jej dom. Wybiegłem z firmy i czym kredek pojechałem motocyklem w stronę Sochaczewa. Po ok. godzinie byłem pod jej domem. Była tam. Siedziała zapłakana na krawężniku. Gdy podszedłem bliżej ona wybełkotała: „zabrał mi ją”. Z tego co mi powiedziała później dowiedziałem się , że Arek wniósł dokumenty o odebranie ograniczanie władzy rodzicielskiej. I wyrzucił ją z domu. Pozwalając zabrać kosmetyczkę i ubrania , które miała na sobie. Więcej jej nie pozwolił bo mówił, że on jej to kupił. Nie wiedziałam jak jej mogę pomóc. Robiło się coraz później i chłodniej. Spytałem czy ma gdzie pójść. Może do rodziców. Lecz wyjaśniła mi że rodzice mają swoje problemy i nie chce ich tym obarczać. Zaproponowałem, że może jechać ze mną do Warszawy, gdyż stary dom rodziców był w remoncie. Niestety nie miałem drugiego kasku dla niej, więc zamówiłem taxi pod mój stary dom i tam znalazłem jakiś mój dawniejszy kask. Po około 1,5 godzinki byliśmy na parkingu podziemnym na moim osiedlu. W między czasie gdy szliśmy do windy zadzwoniłem do kolegi, którym przyjaźniłem się w gimnazjum, dzisiejszym adwokatem wyspecjalizowanym w sprawach rodzinnych. Umówiłem nas kolejnych dzień wieczorem po godzinach pracy. Gdy weszliśmy do mojego mieszkania pozwoliłem Pati spędzić noc na moim łóżku w sypialni a sam miałem sobie rozłożyć kanapę, która okazała się być nierozkładalna, a przy moim 198 cm może być ciasno. Ale cóż, życie. Pati szybko zasnęła kładąc się w tym w czym przyjechała. Ja niestety musiałem odpracować swoją nieobecność w firmie więc zarwałem nockę.

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Amadeusz

    Oto kolejna część. Starałem się pisać dłuższą część.

  • Bezbronna w rekach sadysty cz.5

     

    Piąta część opowiadania zainspirowanego prawdziwymi wydarzeniami.

     

    Resztki rozgrzanego wosku wylał na moje obnażone ciało. Skupił się na miejscach intymnych, szczególnie obficie polewając cipkę. Czując jak moje krocze płonie, coraz trudniej było mi wmawiać sobie, że to przyjemne uczucie. Mimowolnie zacisnęłam uda, lecz niemal natychmiast rozchylił mi je ponownie, i karząc za brak posłuszeństwa wlał strumień wosku pomiędzy wargi sromowe. Odczucie było niesamowicie wręcz intensywne, lecz jakimś sposobem udało mi się zachować spokój.

    Dyszałam ciężko czekając, aż wosk zastygnie. Na szczęście szybko wytracił temperaturę, zgęstniał, aby po chwili zamienić się w twardą skorupę. Gdy to się stało, kazał mi podnieść się z podłogi i podążyć za sobą. Oznajmił mi, że zanim znów się za mnie “zabierze”, zamierza mnie “nieco wyczyścić”. A choć powinnam się w zasadzie ucieszyć – wosk kleił się do mnie niemiłosiernie, drażnił ciało, drapał, to czułam się zawiedziona. Mimo wszystko wolałabym aby “zabrał się za mnie” od razu, dokończył wreszcie to co zaczął. 

    Łazienka do której mnie zabrał zrobiła na mnie spore wrażenie. Nowocześnie urządzona, wyłożona granitem, niemal tak duża jak wynajmowana przeze mnie kawalerka. Na jednej ze ścian wisiało olbrzymie lustro, ciągnące się niemal przez całą długość pomieszczenia. Gdy dostrzegłam w nim swe odbicie, ledwie rozpoznałam samą siebie. Zmierzwione włosy, rozmazany, spływający z twarzy makijaż, oblepione woskiem, poznaczone czerwonymi pręgami ciało. Mój pożałowania godny wygląd w pierwszej chwili mnie zawstydził. Zaraz jednak doszłam do wniosku, że skoro jemu wciąż się podobam, to nie było powodu do zmartwień. 

    Weszłam pod natrysk – odgrodzoną szklanymi ściankami część pomieszczenia, i sięgnęłam po słuchawkę prysznicową. Zanim zdążyłam włączyć wodę, niespodziewanie odebrał mi słuchawkę. Z szelmowskim uśmiechem na ustach oznajmił, że to on mnie umyje. Od razu przyszło mi do głowy, że pewnie znów coś dla mnie planuje, lecz trudno mi było sobie wyobrazić co. Wszystko stało się jasne chwilę później, gdy mocno skondensowany strumień wody wystrzelił w moim kierunku. 

    Skuliłam się pod ścianą, rozpaczliwie próbując zasłonić przed bijącym we mnie biczem wodnym. Dopiero teraz zdałam sobie sprawę skąd takie właśnie określenie – doznania towarzyszące polewaniu mocno skondensowanym strumieniem wody, były porównywalne z biczowaniem skórzanym pejczem. Nie byłam w stanie ochroniać całego ciała jednocześnie, co skrzętnie wykorzystywał polewając mnie tam, gdzie akurat się nie zasłaniałam. Przez jakiś czas “bawił się” ze mną w ten sposób, lecz w końcu najwyraźniej mu się to znudziło. 

    Kazał mi się podnieść, odwrócić, oprzeć rękoma o ścianę, wypiąć ku niemu pośladki. Doskonale wiedziałam jak to się dla mnie skończy, lecz nie byłam w stanie protestować. W zaledwie jeden wieczór udało mu się mnie złamać, dać mi rozkosz jakiej nigdy wcześniej nie doświadczyłam. Wiedział tak dobrze jak i ja, że ma mnie w garści, i może ode mnie żądać wszystkiego, a ja posłusznie wykonałam jego polecenie. Tak jak wykonałam teraz. 

    Strumień smagał mnie boleśnie po plecach, pośladkach, udach, łydkach. Musiał ręcznie regulować temperaturę, bo woda zmieniała się od lodowato zimnej po gorącą, co dodatkowo jeszcze intensyfikowało moje doznania. Gdy już mnie z grubsza opłukał, kazał mi złapać się za pośladki i maksymalnie je rozchylić. Gdy tylko to zrobiłam, strumień, który wcześniej skrupulatnie omijał miejsca intymne, nagle uderzył prosto w moje wypięte krocze. 

    Woda dosłownie się we mnie wlała, zaczęła rozpychać mnie od środka. Wzdrygnęłam się gwałtownie, lecz udało mi się utrzymać pozycję w jakiej mnie ustawił. Nie było to zresztą szczególnie trudne, gdyż początkowy ból szybko zaczął ustępować przyjemności. Przyjemność zamieniła się w prawdziwą rozkosz, gdy przesunął strumień na moją drugą dziurkę. Nachyliłam się mimowolnie, mocniej wbiłam palce w pośladki, jeszcze bardziej eksponując odbyt. 

    Gdy usłyszał moje ciche pojękiwanie kazał zacząć mi się pieścić. Tym razem wykonałam jego polecenie z największą przyjemnością, bez ociągania. Jedną dłonią objęłam pierś i ugniatałam ją mocno, miętosząc pomiędzy palcami sutka. Drugą wsadziłam między nogi, gorączkowo masowałam się po cipce. Gdy to robiłam, odbyt smagał mi strumień wody – na zmianę zimny i gorący, mniej lub bardziej intensywny. 

    Dyszałam coraz ciężej, ciało przeszywały mi spazmy. Powoli zatracałam się w doznaniach płynących z mojego ciała. Nawet nie wiem kiedy wyłączył wodę i do mnie podszedł. Wcisnął mi coś pomiędzy pośladki, i gdy poczułam w sobie wibracje, przemknęło mi przez myśl, że musiał to być wibrator, którego używał na mnie wcześniej. Nie miałam jednak czasu aby się nad tym zastanowić, bo w kolejnej chwili miałam już w cipce jego penisa. Podobnie jak wibrator wszedł we mnie gładko, praktycznie bez jakiegokolwiek oporu. Chwilę go we mnie przytrzymał, wyszeptał mi do ucha, że “pora na moją ostatnią dziurkę”, po czym zaczął mnie pieprzyć. 

    Miałam wrażenie jakby posuwał mnie w obie dziury jednocześnie. Było w tym zresztą sporo prawdy, bo napierając na mnie kutasem jednocześnie wsuwał też głębiej wibrator. Uderzał go podbrzuszem i wciskał mi w odbyt, a gdy się cofał ten nieznacznie ze mnie wychodził. Ponownie na mnie napierał, brutalnie, głęboko, po czym gwałtownie się wycofywał. I tak raz za razem, w niemal idealnie równym, ekstatycznym rytmie. 

    Choć wiele się wówczas działo, nie zwracałam na to większej uwagi. Szarpał mnie za włosy, ściskał za gardło, miętosił pierś, szczypał sutek. Sapał głośno, szeptał mi coś do ucha, ale w właściwie nie wiem co. Wszystko to było dla mnie tylko tłem, nieistotnym szumem na granicy percepcji. Zupełnie pochłonęły mnie doznania płynące z obu moich pieprzonych właśnie dziurek. Bo choć jeszcze przed momentem trudno byłoby mi wyobrazić sobie rozkosz większą niż tą, jaką dał mi analnie, to jednak udało mu się ją przebić. I to wielokrotnie. 

    Nie ma słów, którymi mogłabym opisać to co czułam. Doznania wykraczały poza jakąkolwiek skalę porównawczą i z każdą upływającą chwilą się nasilały. Moje ciało zalewały fale gorąca, niosące ze sobą niewyobrażalną wręcz rozkosz. Jęczałam, prosiłam o jeszcze, dziękowałam mu. Drapałam paznokciami o ścianę, zlizywałam własną ślinę z kafli, do których przyciskał mi twarz. 

    Nie wiem ile mogło to wszystko trwać, bo czas nagle jakby zmienił swój bieg, lecz w końcu nadszedł moment krytyczny. Czując jak w moich lędźwiach wzbiera eksplozja, zaczęłam krzyczeć, a raczej drzeć się na całe gardło. Zakneblował mi usta dłonią, i jeszcze mocniej naparł na moją cipkę. Wcisnął Go we mnie jeszcze głębiej, aż do oporu. Pamiętam, że gdy ogarnął mnie orgazm zaczęłam się prężyć, przed oczami pojawiły mi się mroczki. A potem zapanowała ciemność. Odpłynęłam w nicość. 

    Ocknęłam się leżąc naga na zimnych, mokrych kafelkach. Próbowałam się podnieść, lecz ciało miałam zmęczone jak po wyjątkowo intensywnym treningu, i jedyne co zdołałam osiągnąć to przekręcić się na bok. Dopiero wtedy poczułam nacisk na odbyt oraz towarzyszące temu wibracje. Wyciągnęłam z siebie wibrator, przesunęłam dłonią po wciąż jeszcze rozpalonej cipce. Przyszło mi do głowy żeby się trochę popieścić, lecz wówczas dostrzegłam na palcach mleczno białą wydzielinę. Gdy tylko zdałam sobie sprawę z tego, że to jego sperma, zaczęłam z zapałem oblizywać dłoń. 

    Wciąż go pragnęłam. Byłam wyczerpana, obolała, niewyspana i zziębnięta, a mimo to wciąż nie miałam dość. I gdyby stanął teraz w progu łazienki i choćby skinieniem dał mi znać, natychmiast znów byłabym w pełni gotowa. Gotowa ssać, lizać, pieścić każdy kawałek jego ciała. Gotowa przyjąć jego kutasa w każdy otwór, lub gdyby sobie tylko tego zażyczył – we wszystkie otwory naraz. Mogłabym tak jeszcze i jeszcze, aż do zupełnej utraty sił…

     

    Koniec?


     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Algos

    Piąta część opowiadania zainspirowanego prawdziwymi wydarzeniami.

  • Uleglem starszemu

    Był gorący letni dzień. Wracałem pociągiem z pozalekcyjnych warsztatów malarskich. Byłem w trzeciej klasie gimnazjum na kierunku artystycznym. Razem z rodzicami uzgodniłem, że swoje kieszonkowe będę przeznaczał na dodatkowe płatne zajęcia. Bardzo mi zależało, żeby jak najlepiej zdać końcowe egzaminy i mieć szerszą furtkę przed sobą po zakończeniu szkoły.
    W pociągu było strasznie ciasno. Ludzie wręcz ocierali się o siebie. Udało mi się stanąć tuż przed wyjściem lub wejściem, jak kto woli do pociągu.

    Poczułem przez sekundę na sobie obcą rękę. Przez chwilę myślałem, że to przypadek. W Przedziale było strasznie ciasno, ktoś mógł mnie dotknąć niechcący, ale owa ręka z okolic pleców zjechała na mój pośladek.

    – Przepraszam.
    – Nic się nie stało-Odpowiedziałem. Chciałem dać mu szansę. Wciąż wierzyłem w przypadek.
    Gdy nagle poczułem jego drugą rękę na moim przyrodzeniu. Wiedziałem, że coś jest nie tak.
    – Niech pan przestanie!
    – To nie ja. Sam się na mnie pchasz!
    – Nie prawda! Proszę przestać!

    Rozejrzałem się po przedziale. Było mnóstwo ludzi, ale każdy żył teraz w swoim świecie. To był jakiś starszy facet, stał tuż za mną, czułem jego oddech na szyi.
    – Czułem jak jego uścisk na moich pośladkach i przyrodzeniu zmienia się w coś rodzaju obmacywania, otwartymi dłońmi macał je. Nigdy wcześniej nie doświadczyłem czegoś podobnego. Ciężko było mi to ubrać w słowa.

    – Uwalasz się na mnie i pchasz w moją stronę swój tyłek. To musi coś znaczyć, poza tym masz fajną dupę. Zaczyna mi się to podobać.
    – Niech pan przestanie, bo zacznę krzyczeć! – Nie mogłem uwierzyć, że nikt nie reagował. Ludzie zachowywali się tak, jakby ich nie było. Nikt nic nie widział albo nie chcieli widzieć. Próbowałem się szarpań, ale gość był ode mnie potężniejszy.

    Byłem wtedy drobnym nastolatkiem. Nie miałem ani siły fizycznej, ani psychicznej, żeby mu się przeciwstawić. Czułem się jak w jakimś gorzkim filmie. Musicie mnie zrozumieć. Nigdy nie przepadałem za sportem, nie byłem wysportowany, nie miałem grama mięśni. Ten zboczeniec wiedział, że ma nade mną władzę fizyczną.
    – Co ci jest chłopcze? Jesteś jakiś spięty. Może poluzujemy nieco twój pasek od spodni i go ściągniemy?
    – Tutaj? Pan oszalał.

    On mnie w ogóle nie słuchał. Rozpiął pasek, odpiął guzik i rozsunął suwak. W szybie od drzwi widziałem odbicie swoich widocznych majtek.
    – Nie wierzę. Puść mnie! Będę krzyczeć!!
    Jeszcze bardziej zbliżył się do mnie. Złapał mnie za jaja i mocno ścisnął.
    – Jesteś strasznie głośno. Pocisz się. Chyba się nie podnieciłeś?
    – Jest gorąco, to normalne, że się spoci…

    Nie zdążyłem dokończyć zdania, kiedy zsunął moje spodnie do kolan. Po raz kolejny obejrzałem się za siebie i po bokach. Widziałem tylko jego twarz. Był koło trzydziestki. Reszta jakby udawała, że mnie nie widzi.
    – Czy to mi się śni?! Co z wami ludzie?!
    Usłyszałem jego szept przy uchu.
    – Przestań się drzeć albo ludzie dowiedzą się jakim typem zboczeńca jesteś. Masz tu na serio świetny tyłek.

    Palcem wskazującym jeździł po okolicy rowka.
    – Nie dotykaj mnie tam!
    Poczułem piekący ból w całym kroczu. Złapał mnie za bieliznę i mocno szarpnął do góry. Moje stopy prawie oderwały się od podłogi.
    – Stul pysk!
    – To boli!
    – Po prostu rób, co mówię, a nie skrzywdzę cię.
    – okay, rozumiem. Proszę puść mnie.
    – Cieszę się, że rozumiesz. Ulżyło mi.

    Puścił mnie. Po czym Złapał jedną ręką wokół klatki a drugą wędrował po moim kutasie.
    – Tak. Bądź cichutko jak teraz. Aż tak się pocisz? Zimny pot? W sumie to normalne, kiedy obcy człowiek nagle zaczyna bawić się twoim ciałem. To obrzydliwe, nie lubisz tego, co?
    Miałem już tego wszystkiego po uszy. Poddałem mu się. Nie odczułem żadnej pomocy, chociażby wzrokowego zrozumienia od kogokolwiek. Bolało mnie ciało. Był dwa razy większy ode mnie, a moje delikatne ciało było wrażliwe na mocniejszy dotyk.

    – Co, nie lubisz tego młody?
    – Po prostu się zamknij! Pomyślałem.
    – Jesteśmy w mało komfortowym miejscu, a mimo to stanął ci.
    – To przez to, że mnie tam dotykasz!
    – Tak? Zobacz, jaki masz namiot.  To dlatego, że ktoś kogo nie znasz, dotyka cię tam? Zobacz, widać jak się ślini.
    Bałem się najgorszego. Mój oddech stawał się coraz szybszy. On nie przestawał. Naprawdę chciał to zrobić. Chciał, żebym szczytował w miejscu publicznym.

    – To pierwszy raz, kiedy ktoś cię maca w pociągu? Widzę, że lekko się rozkraczasz. A może ty chcesz tego?
    Wsunął dłoń pod bieliznę.
    Coraz mocniej dyszałem.

    – Hey! Jesteś za głośny. Musisz uważać albo dostrzegą cię inni pasażerowie. To nie ja jestem na wpół nagi. Wyglądasz na takiego, co to chętnie się masturbuję przy obcych ludziach. Jesteś twardy. Masz cały mokry łepek.
    – Przestań. Jestem tam wrażliwy.
    – Myślałeś, że skończy się tylko na trzymaniu cię za tyłek? Co za sprośna świnia. Poruszajmy trochę skórką.
    – Nie!

    To musiało się tak skończyć. Wystrzeliłem. Czułem, że strzelam kilkukrotnie. Żaden młody chłopak w moim wieku nie wytrzymałby tak intensywnego dotykania naszego wrażliwego miejsca. Eksperymentowałem ze sobą, ale bardzo rzadko. Pewnie dlatego tak szybko i dużo się spuściłem.
    – Czy ty właśnie zlałeś się w pociągu? W pociągu?! Co za zboczeniec. Nawet mocno się o to nie postarałem. Aż tak podnieciła cię sytuacja, że jesteś w miejscu pełnym ludzi?
    – To nie tak. Zrobiłeś to celowo.
    – Tak? To co ty na to?
    – Dopiero doszedłem. Nie dotykaj tam.

    Wyciągnął rękę i pokazał mi ją. Była cała w mojej spermie. Palce kleiły się do siebie. Nie chciało mi się wierzyć, że to ja się aż tyle spuściłem.
    – Tyle spermy? To nie może być przypadek.
    – To przez ciebie. To przez to, że zrobiłeś to, co chciałeś.
    – Twoje majtki są całe w twojej spermie. Nawet spodniom się oberwało. Nie możesz się tak pokazać w domu, tym bardziej w twojej okolicy. Wysiądź ze mną na najbliższej stacji. Wynagrodzę ci to.
    – Ja nie…
    Nie mogłem nawet dokończyć. On zrobił to za mnie.
    – W takim razie zgoda.

    Wciąż byłem w szoku. Nie wiem jaki diabeł mnie do tego zmusił. Wysiadłem z nim i udaliśmy się do najbliższego hotelu. Idąc ulicą zażenowany starałem się nie patrzeć w jego stronę. Chcąc nie chcąc przyglądałem mu się. Wyglądał dość młodo ale na pewno był ze dwa razy starszy ode mnie. Wysoki, przypakowany w białej podkoszulce, i niebieskich jeansach. Lekki zarost określał jego męski wygląd na ogolonej na jeża czaszce.

    Zaprowadził mnie do jakiegoś skromnego hotelu. Młoda dziewczyna żująca gumę w recepcji tylko spojrzała się podejrzliwie, ale szybko wróciła do swojej namiętnej noweli.
    W pokoju stało tylko łóżko, wielkie lustro i biurko z krzesłem. Usiadł wygodnie, a mnie usadowił tuż przed sobą plecami do siebie.
    – nie martw się młody. Wynagrodzę ci to. Zapłacę ci.
    – To mój pierwszy raz w takim miejscu. Jesteś teraz jakiś delikatniejszy.
    – Serio? Ręce do góry. Ściągniemy ci koszule. Czekałem na ciebie już długo. Obiecuje, że będę delikatny.

    Czekał na mnie długo? Pomyślałem.
    – Ale i tak mam obawy.
    – Nie bój się. Nie skrzywdzę cię. Podnieś stopy. Zdejmę ci spodnie. Daje słowo jeszcze raz. Poza tym sam się zgodziłeś tu ze mną przyjść. Nie przyprowadziłem cię tu na smyczy, chociaż jak o tym pomyślę, to aż mi staję. Żart.
    To prawda. Sam się na to zgodziłem. Nawet go nie znam. Skusiło mnie to, że mi to wynagrodzi. Wszystkie swoje oszczędności wydawałem na zajęcia. Jakim musiałem być człowiekiem, żeby dać się na takie coś się namówić? A może się bałem odmówić? Albo chciałem tego, tylko jeszcze wtedy o tym nie wiedziałem, że już wkrótce będę od tego uzależniony.

    – Dobra. Teraz majtki-Poczekaj jeszcze nie. Nie czuje się jeszcze zbyt komfortowo.
    – No ok, ale i tak będzie trzeba je zdjąć. Wiesz o tym?
    – No tak.
    – Ale jesteś uparty. To zdejmę ci podkoszulkę.
    Zostałem w samych bokserkach.
    – Masz twarde sutki. Masz super ciało. Nie wyglądasz na takiego, co lubi sport, a mimo to masz super ciało, chyba nie jesz za dużo mięsa, nie?

    Położył mnie na plecach i zaczął je lizać i podszczypywać lekko.
    – Wiem, że ci dobrze, kiedy to robię. Bawisz się nimi czasem.
    To wszystko działo się po raz pierwszy w moim życiu. Wolałem nic nie mówić. Byłem zażenowany i onieśmielony całą tą sytuacją.
    Oderwał się od sutków i podniósł moje nogi do góry. Oplótł je sobie wokół szyi. Moje krocze było tuż, przed jego ustami. Zaczął je obwąchiwać, jak pies który wypatrzył sobie niezły kąsek. Zębami złapał za materiał i mój ptak momentalnie z nich wyfrunął.
    – Jest brudny, chyba nie chcesz?
    – Ależ chce. Brudny czy nie. Trochę ci obciągnę.
    – Do buzi?
    – Jasne, że tak, a co to twój pierwszy raz.
    – Oczywiście, że tak!

    Wsadził go do ust. Musiał to robić wcześniej. Zlizywał resztki zaschniętej wcześniej spermy. Nie mogłem wytrzymać, kiedy zaczął robić kółeczka wokół mojej główki. Czułem powoli to samo uczucie co wcześniej w pociągu. Teraz było intensywniejsze. Po raz pierwszy w życiu ktoś mi robił laskę.
    – Jak ci jest?
    Nic nie odpowiedziałem, ale było mi dobrze, nawet bardzo dobrze. Pomyślałem teraz o swoich kolegach, którzy często chwalili się przy mnie o tym, z jakimi laskami to robili. Bóg jeden wie, jaka byłaby ich reakcja na mój widok w tej chwili.

    Obciągał. Już nie lizał, tylko poruszał rytmicznie w górę i na dół. To była tylko kwestia sekund. Trysnąłem dzisiaj już po raz drugi. Tym razem w jego gardło. Ku mojemu zdziwieniu i lekkiemu obrzydzeniu połknął cały ładunek. Wiłem się i wierciłem na boki, kiedy wysysał mnie do ostatniej kropli.
    Puścił mnie. Bolały mnie nogi od niewygodnej pozycji. Położył się obok i obaj wpatrywaliśmy się w sufit, nie odezwał się słowem, gdy nagle po prawie dziesięciu minutach i rzucił się na mnie i jednym ruchem obrócił na brzuch. Uniósł mój tyłek tak, żebym wylądował na kolanach.
    – Czas na gatki.
    – Ale…

    To go nie ruszyło. Bylem już całkowicie goły. On też zdążył się rozebrać, ale nie chciałem się na niego spojrzeć. Wstydziłem się.
    Ten facet naprawdę miał coś z głową. Zaczął wąchać mój rowek. Czułem jego oddech na pośladkach.
    – Uwielbiam ten zapach. To bardzo ważne, żeby cię przygotować. Nie bądź zły. Dużo oczekuję, ale też staram się być cierpliwy.
    Od samego początku, kiedy tylko przekroczyłem próg tego pokoju wiedziałem, co mnie czeka. Widziałem to wcześniej tylko na filmach. Jeszcze wtedy nie wiedziałem jak to boli, kiedy ktoś cię po raz pierwszy rozdziewicza.

    – Mam ochotę cię wylizać całego. Jesteś taki słodki.
    Położył się na mnie. Czułem jego mokrego fiuta ocierającego się o moje pośladki. To coś, co mnie dotykało, musiało być co najmniej grubości nadgarstka dorosłego mężczyzny. Spontanicznie odwróciłem się na chwilę do tyłu. Coś we mnie drgnęło, jakaś nuta podniecenia i zazdrości, kiedy go zobaczyłem. Miał zarys kaloryfera na brzuchu, twarda uwydatnioną klatę, do tego, tego wielkiego żylastego kutasa. Wyeksponowany gruby żołądź. Jaja miał wielkości tych kurzych.
    Byłem przerażony. Najlepiej byłoby wyjść stąd, uciec, ale nie miałem tej odwagi. Jedyne co mi pozostało to wierzyć mu na słowo, że mnie nie skrzywdzi.

    – Podoba ci się? Włożę ci go głęboko w tyłek, ale wpierw cię przygotujemy. Wiedziałeś o tym. Oczekujesz tego, nie?
    – To nie… To jest grubości nadgarstka!
    – Damy radę. Wypnij się do góry. Wstydzisz się? Jak mówiłem, muszę cię przygotować, nie chcę ci zrobić krzywdy.
    – Wielkie dzięki, że mnie oświeciłeś. Nawet nie wiesz, jak mi ulżyło.
    – Po co ten sarkazm? Więc tak to wygląda.
    Rozciągał na boki moje pośladki, przez chwile przyglądał się mojej dziurce, chwile później wjechał w nią językiem.

    On to naprawdę robił. Lizał mnie w miejscu tak intymnym.
    – Nie martw się o mnie. Smak jest nieco słonawy i spocony masz rowek. Powiem więcej czuć ściekami.
    – Hey! Nie musisz mówić tych okropnych rzeczy.
    – Żarcik.
    – Co robisz z moją dziurą? Jesteś bardzo głęboko. Jak twój język mógł się tak wsunąć?
    Lizał i nadziewał jęzorem na mój dziewiczy jeszcze odbyt.
    – Trochę ci go rozluźniłem śliną i językiem. Myślę, że mogę ci wsadzić palce. Chyba dwa wejdą, teraz, tak myślę.
    – Nie za wcześnie? Co, dwa? Oszalałeś?
    – Zobaczymy.

    Oblizał oba palce. Jeszcze raz splunął na dziurę i wcisnął mi je z impetem.
    Doszedłem. Spuściłem się po raz trzeci i wcale nie było tego mniej niż przy dwóch pierwszych spustach. Nigdy wcześniej nie doszedłem trzy razy w tak krótkim odstępie czasu.
    – Ja ci tylko wsadziłem palce. Taki spust a ja nawet nie tknąłem twojego Wacka. Co za mały świntuszek mi się trafił.
    – To przez to, że robisz, co chcesz i dotykasz moich wrażliwych miejsc.
    – Super młody. Spuścić się z powodu palców w pupie.
    Byłem wyczerpany. Wiedziałem, że to dopiero początek. Usiadł na łóżku oparty o ścianę. Usiadłem na nim, wtulając się do jego piersi.
    – Odpocznij chwilę.
    Złapał mnie głowę.
    – Wytknij język. Poliżemy się.
    – Chwila…

    Po raz kolejny mu uległem. Lizaliśmy się. Jego język kręcił piruety wokół mojego. Czułem jego wielkiego fiuta między nogami.
    – Zaczynam cię lubić. Stajesz się bardzo posłuszny, kiedy sprawiam, że jest ci dobrze. Jest ok tak jak teraz, nie musisz nic mówić jeśli nie chcesz. Skup się na moich ustach. Podniecasz mnie. Nie mogę uwierzyć, że masz taki tyłeczek.
    Aż podskoczyłem, kiedy dostałem bolesnego klapsa w tyłek. Mocniej się wtuliłem w niego. Piekło, musiałem mieć niezły odcisk jego dłoni.
    Jego ręka przesunęła się w stronę rowka. Uciskał mój wilgotny rowek. Uwolnił mnie z pocałunku i kazał otworzyć usta. Wsadził mi palce do ust, które przed chwilą jeździły po dziurce.
    – Pośliń je.

    Zrobiłem to. Sekundę później miałem znowu dwa palce w sobie. Tym razem weszły o dziwo łatwo. Nie pytając się o zgodę, wróciłem do pocałunku. To mnie bardziej stymulowało i pozwalało chociaż trochę zapomnieć o bólu. Swoją ręką rozciągał mi pośladek na bok, a drugą wpychał palce. Wchodziły już całe. Co jakiś czas dodawał śliny.
    Zmieniliśmy pozycje. On wciąż leżał oparty o ścianę a ja byłem teraz plecami do jego brzucha, frontem do pokoju, z rozkraczonymi, wiszącymi w górze nogami. W tej pozycji cały czas posuwał mnie palcami, opór zelżał, ból też.

    – Widzę, że mogę już pozwolić sobie na więcej niż dwa palce? Spuściłeś się już trzy razy, a twoje jaja są wciąż pełne, i znowu zaczynasz się ślinić. Dobrze ci? Ruszasz biodrami.
    Złapał mnie obiema rękoma za tyłek i powoli opuszczał na swojego twardego wilgotnego kutasa.
    – Jeszcze troszeczkę. Główka już prawie jest w środku.
    – Jest strasznie gruby. Nie wejdzie.
    – Wejdzie.
    – Powoli. Proszę cię, powoli.
    – Spokojnie.

    Nagle opuścił mnie i wszedł we mnie. Poczułem straszny ból. Szarpałem się i próbowałem uciec, ale trzymał mnie i nie chciał ze mnie wyjść.
    – Wszedł, to najważniejsze. Musisz to wytrzymać. Ból przejdzie, zobaczysz.
    Zacisnąłem zęby i postanowiłem to przetrwać. Miał nade mną przewagę. Zaczął nim poruszać, myślałem, że mnie rozerwie od środka. Krzyczałem, próbował mnie uciszać. Za każdym razem, gdy go dopychał, jęczałem głośno na cały pokój. Krzyk rozpaczy powoli zmieniał się w jęk rozkoszy. Palce były niczym w porównaniu z tą pała rozrywająca mi dupę.
    – Widzisz, jaki się luźny robisz.

    Myślałem, że zemdleje, kiedy złapał mnie za nogi, podciągnął je do siebie, i nadziewał się raz po raz w mój coraz bardziej otwarty otwór. Wreszcie wyszedł, aby po chwili znowu się wbić i tak kilka razy. Udało mi się na tyle to wytrzymać, że już nie czułem tak okropnego bólu. Jakiś czas później przeczytałem domu, że odbyt to miejsce, które można mocno rozciągnąć.
    Zerwał się z łóżka nie wypuszczając mnie z objęć. Podszedł ze mną do lustra. Widziałem siebie w odbiciu nadzianego na jego maczugę. Twarz miałem zalaną łzami. Widziałem gruby obwód tego czegoś, co mnie penetrowało, a pod spodem zwisały jego wielkie jaja.
    – Nie chce patrzeć na siebie, kiedy jesteś we mnie. Jest tak głęboko. Jak to możliwe. Widząc mnie takiego, to strasznie żenujące.

    – To mnie podnieca. Spójrz tylko, jak super wyglądamy.
    Swoją dłoń zacisnął na moim fiucie. Gdy tylko to zrobił moje wnętrze się zacisnęło. Ścisnąłem jego pale w środku.
    – Dobrze ci? Chyba nie chcesz przestać? Zobacz, jak luźny jesteś. Wyjął go i moim oczom ukazała się dziura szerokości denka od szklanki, szybko ją znowu zatkała, aż zapiszczałem.
    Wróciliśmy na łóżku. Położył mnie na plecach i stanął pomiędzy nogami.
    – Tylko zrób to teraz powoli. Proszę cię.
    – Wiem.

    Leżałem tak rozkraczony, jakbym szykował się do porodu.
    Patrzył na mnie i masował go sobie w ręku. Splunął na niego i chwilę polerował zanim zbliżył się do mojej rozjebanej dziury.

    Wszedł bez problemu. Zacisnąłem zęby i tłumiłem jęki. Polubiłem to i miałem ochotę na więcej. Lubiłem patrzeć na jego umięśnioną klatę i zarys sześciopaka, gdy mnie posuwał. Jego ruchy stały się rytmiczne i luźno wchodził i wychodził. W pokoju unosił się zapach potu.
    Jak jest? Wiem, że ci się to podoba. Nie każdy ma okazję być ruchanym przez takie mięso. Zapamiętasz mnie do końca życia. Jeszcze godzinę temu miałeś dziewiczy rowek. Teraz zmienia się w luźną dziewczęcą pizdę. Czuję, jak mnie nim połykasz.

    – Powiedz, że ci się to podoba! Tam w środku, masz specjalne miejsce, w które walę. Młodzi chłopcy, szczególną uwagę zwracają zawsze na to miejsce, kiedy chętnie wystawiają dupska do wyruchania. Powiedz, że to lubisz, powiedz, że ci dobrze.

    Czułem się nieziemsko dobrze. Uległem mu, uległem jego sztuczkom. Wiedział jak mi dogadzać.
    – Coś mówiłeś? To nie w porządku młody. Widzę to w twoich oczach, ale chce to usłyszeć na głos.
    – Czuje…
    – Czuje się dobrze! Słyszysz. Jest mi zajebiście dobrze. Mój tyłek. W środku. Nie mogę uwierzyć, że jest mi tak dobre.

    – To będzie twój nawyk. Zapamiętaj to.
    – Dalej. Zaciśnij mocniej tyłek jak cię wale. Nie bądź taki nieobecny.
    Czułem, że coś się zbliża.
    – Pokochasz to. Będziesz kochał się spuszczać, będąc ruchanym w dupę codziennie.
    – Gdzie? Gdzie chcesz, bo nie dosłyszałem? Gdzie mam sprawić ci dobrze?
    – W środku!!

    Przyspieszył i zaczął mnie tankować do pełna. Nie będąc mu dłużnym, również doszedłem po raz czwarty już dzisiaj. To, co czułem to najlepsze uczucie, jakie kiedykolwiek odczułem. Spuściłem się na klatę. A on zalał mnie całego od środka. Ruchał i tryskał we mnie. Czułem to w brzuchu. Byłem pełny. Głośno dyszał, czekał na to długo. Wyciągnął go, robią trochę miejsca, bo sperma nie mieściła się we mnie. Na łóżko wypłynęło sporo gorącego nasienia. Dziura była dojebana, znowu wszedł i ruchał przez chwilę robiąc głośny hałas mokrej dziury. Wyglądało to takm jakby ktoś stał obok nas i mocno zaczął klaskać w ręce. Przynajmniej tak mi się to wtedy skojarzyło. Odpływałem. Dałem dupy, i było mi z tym dobrze. Pozwoliłem na to obcemu mężczyźnie.

    – Oj młody. Spuściłem się i to sporo.
    – Wyjmij go już. Ile razy będziesz mnie jeszcze posuwał? Przed chwilą doszedłeś.
    Te słowa musiały na niego zareagować. Bo wjebał go z całej siły po same jaja. Odchyliłem się do tyłu, wygiąłem jak kotka i prawie odpłynąłem.
    – Już nie mogę. Jestem wyczerpany.
    – Co mówisz? Tylko że twój kutas mówi co innego. Znowu ci stoi.
    – Nie ruszaj nim. Już nie mogę.
    Ścisnął mojego wilgotnego fiuta.
    – Nie główkę. Spuściłem się dopiero. Poczekaj…
    – Oh. Twoja dupa staje się ciasna jak cię tak pieszczę.
    Ten facet był z kosmosu, nawet nie odpoczął. Wciąż mnie ruchał w dziurę pełną spermy. Czułem jej zapach i mlaskanie dupy, kiedy w nią ładował.
    – Niemożliwe! Zaraz dojdę. Znowu dojdę!
    – O tak! Zaciskaj się dupą na nim.
    – Dochodzę.
    – Ja też!

    Deja vu sprzed chwili. Spuściłem się już nawet nie wiek który raz. On także doszedł ze mną. Jeszcze bardziej mnie wypełnił. Gdy wreszcie wyszedł, zadziałało to tak jakby wyjął korek a sperma po prostu strzeliła, jak z butelki szampana. Poczułem ulgę, gdy wypuściłem z siebie hektolitry gorącej samczej spermy.
    – Jestem zmęczony. Podobało mi się. Naprawdę.
    – Ciesze się młody, że ci się podobało. Mnie również.
    – Powtórzymy to?
    – w sensie teraz? Jesteś jakimś robo kopem czy co?
    – Mam sporo energii, mógłbym tak jeszcze kilka razy.
    – Starczy.
    Jednak tego dnia wyruchał mnie jeszcze dwa razy. Potem razem wskoczyliśmy pod prysznic.
    – Sorki, że tyle razy cię przepychałem. Chyba nie jesteś zły.
    – Dupa mnie boli trochę, ale jest ok.
    – To może jeszcze raz? Żarcik. Pewnie w u ciebie w domu się martwią.
    – Napiszę SMS z wyjaśnieniem.
    – To może wrócimy do pociągu i…
    – Co? Nie Wrócimy do pociągu, nie ma takiej mowy!
    Miesiąc później.
    – Tu jesteś! Wreszcie cię znalazłem. Jesteś chyba niższy? To możliwe?
    – Nie dotykaj mojej głowy?
    – Jesteś zły?
    – Nie. Jesteśmy na przystanku, jakbyś nie widział.

    Ostatnio mało jeżdżę pociągiem, a ty nie zostawiłeś mi nr tel.
    – Okay. Przepraszam. Co mogę zrobić, żeby cię zadowolić? Przecież ostatnio ci zapłaciłem.
    – Co ty płaczesz? Zapytałem. Rzeczywiście, nie zostawiłem mu ostatnio numeru i szybko się zwinąłem, gdy tylko dał mi kasę. Potem tego żałowałem. Od czasu naszego spotkania dużo myślałem. Gdy wreszcie odważyłem się wrócić do jazdy pociągiem, nie mogłem go spotkać, aż do dzisiejszego dnia.
    – Spójrz. Masz tu mój numer telefonu. Wymieńmy się numerami.
    – Teraz, gdy pomyślę o naszym ostatnim spotkaniu, jestem pewien, że coś ze mną zdecydowanie nie tak.

    Zachowałem się jak zboczeniec. Jak prześladowca. Jak kryminalista.
    – Tak. Jesteś okropnym kryminalistą. Jest już w porządku i przestań marudzić.
    – Myslę, że jak razem wejdziemy do pociągu, to dopiero mi przejdzie. Ciesze się, że cię tu dzisiaj spotkałem.
    – Przestań się tak podniecać.
    – Oj to zabolało młody.
    Pociąg nadjechał. Złapałem go za ramię i razem weszliśmy do wagonu.

    Koniec.

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Elio Perlman
  • Spoliczkowa

    Każdy z nas zna ten typ dziewczyny. Przesadnie pewna siebie dziunia, co to myśli, że jest gwiazdą, bo starzy mają hajs. Więc taka właśnie była Renata z mojej klasy w jednym z prestiżowych liceów ogólnokształcących. Każdy chciał się wkręcić na imprezy u niej w willi, gdzie lał się szampan a seks w jacuzzi był normą. Sama Renia ponoć zawsze kończyła imprezę co najmniej z kutasem w buzi, czasem z dwoma w dwóch dziurach. Mimo to zgrywała taką ĄĘ grzeczną uczennicę. 

    Pewnego wiosennego dnia, krótko przed skończeniem ostatniej klasy miałem jej już dosyć. Siedzieliśmy w klasie czekając na fakultety: ona, jej wielbicielki i ja. Jak zwykle się przechwalała co to nie ona. Nie wytrzymałem. Podszedłem do niej, zdjąłem spodnie (nie miałem bokserek) i spoliczkowałem ją swoim ponad dwudziestocentymetrowym penisem. Pierwsze uderzenia wyszło mi idealne. Nie całkiem stojący ale dość twardy kutas trawił ją w policzek z dużym impetem. Prawie spadła z krzesłami. Poprawiłem od drugiej strony. Ubrałem spodnie i wyszedłem.

    Zgłosiła mnie do dyrektora ale sprawa ucichła jak wspomniałem o zdjęciu ze szkolnego parkingu, gdzie w samochodzie dyrektora Renia nurkuje do skrzyni biegów 😉

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Zxc
  • Wakacje w Egipcie cz. 2

    Położyłam się na łóżku i rozchyliłam nogi, poczułam jak mokra jest moja cipka, jej ścianki delikatnie otworzyły się. Kamal z pełni stojącym penisem wgramolił się na łóżko i klęknął nade mną okrakiem, następnie pochylił się i zaczął mnie głęboko całować, po paru chwilach poczułam jego dotyk, najpierw na udzie, a później na cipce, nie przestając mnie całować zaczął jeździć palcami po muszelce, było mi tak dobrze, że nie byłam w stanie odpowiadać na jego pocałunki. Po chwili Kamal od pocierania przeszedł do powolnego wkładania palca w cipkę, ponownie wręcz sparaliżowało mnie z podniecenia, aż złapałam go za ramię, ale on nie przestawał wkładać palca, co zresztą bardzo mi odpowiadało. Minęło kolejnych parę chwil, palec posuwał moją cipkę, a ja odrobinę tylko mniej podniecona odpowiadałam z pożądaniem na pocałunki, w końcu Kamal wyjął palec i odsunął swoją twarz od mojej.

    – bardziej mokra już nie będziesz – powiedział i dodał – zaraz przejdziemy do rzeczy, momencik – wtedy ponownie klęknął nade mną okrakiem, spojrzałam na jego penisa, nadal był bardzo duży, ale nie stał w pełni, Kamal podszedł wyżej i delikatnie klepnął mnie dłonią w buzię, zrozumiałam co mam zrobić. Otworzyłam usta i kutas od razu w nich zanurkował, wystarczyło kilka posunięć i znowu stał sztywny, Kamal wyjął penisa z mojej buzi, na chwilę oparł główkę o moje usta, a następnie zszedł ze mnie i położył się na plecach na łóżku. Zrozumiałam co mam robić, wstałam i stanęłam nad nim, jego członek stał jak rakieta, zniżyłam się, w końcu poczułam jego dotyk na mojej szparce, pisnęłam, podniosłam się, ale po chwili znowu zeszłam niżej, zanurzyłam się może na 1/3 długość penisa i jęknęłam z rozkoszy, ponownie wysunęłam cipkę i poczułam, jak główka penisa ociera się o nią. Próbowałam w pełni dosiąść penisa przez dłuższą chwilę, rozkosz mieszała się z bólem, ale w końcu dosiadłam kutasa, dopiero wówczas spojrzałam na Kamala, na jego twarzy rysowała się błogość – ciasna jesteś – powiedział i delikatnie uniósł moje uda, w mig zrozumiałam, czego ode mnie oczekuje i zaczęłam, najpierw powoli, a później coraz szybciej ujeżdżać egipskiego pracownika hotelu. W końcu przestałam odczuwać jakikolwiek ból, odczuwałam za to wyłącznie olbrzymią przyjemność, skakałam jak oszalała, jęcząc przy tym głośno, moje piersi obijały się o siebie. Wtedy poczułam, jak Kamal kładzie dłoń na moim ramieniu, spojrzałam na niego, przymykał oczy i wyszeptał – poczekaj, poczekaj – usiadłam na nim i przestałam unosić się na kutasie, ale zaczęłam delikatnie wiercić pupą.

    – Maja, przestań, zaraz strzelę – powiedział, a ja wciąż z rozgrzanymi policzkami spojrzałam na niego poważnie – Twoi rodzice nie mogą niczego znaleźć – dodał, a ja zrozumiałam o co mu chodzi i dodałam – dobrze – wstałam, ostatni raz poczułam, jak kutas przesuwa się po ściankach mojej cipki, zeszłam z łóżka i klęknęłam na podłodze. Kamal podszedł po sekundzie i stojąc przede mną zaczął szybko się masturbować, nie potrzebował wiele czasu, usłyszałam jak jęczy, natychmiast otworzyłam buzię, a on włożył do środka penisa, najpierw poczułam na ustach pulsujące żyły członka, a po chwili zalał mnie potok ciepłej, pachnącej spermy. Strzelił tak, że prawie wszystko leciało mi prosto do gardła, w końcu wyjął członka, a ja czując, że coś mam na ustach oblizałam się i spojrzałam na Kamala, patrzył na mnie z satysfakcją. Wstałam i przytuliłam się do niego, jego wciąż całkiem duży członek wbił mi się na wysokości brzucha.

    – chciałabyś też sprawdzić, jak to jest w drugą dziurkę? 

    – tak – odpowiedziałam po chwili

    – posprzątaj tu i umyj się, powiedz rodzicom, że problem kilmatyzacji zostanie rozwiązany najpóźniej jutro, przeproś ich za niedogodności, ja teraz muszę iść

    Położyłam się na łóżku i patrzyłam, jak Kamal się ubiera, w końcu wyszedł z pokoju, a ja zrobiła to, o co mnie prosił. Rodzice faktycznie wrócili późno, przekazałam im, jak wygląda sytuacja z klimatyzacją, nie byli zadowoleni. Następnego dnia cały ranek i popołudnie byliśmy na wycieczce, poza kompleksem hotelowym, wróciliśmy wieczorem. Gdy weszliśmy do hotelowego lobby zawołała nas Pani z recepcji. Okazało się, że klimatyzacji nie da się naprawić od ręki, w ramach rekompensaty hotel zaproponował nam dwa osobne pokoje, niestety, ale wszystkie pokoje trzyosobowe, które pomieściłyby mnie i rodziców były zajęte, znajdujące się w dwóch zupełnie różnych skrzydłach budynku. Rodzice spojrzeli na mnie, a ja powiedziałam, że nie mam nic przeciwko, oni zresztą też nie mieli, w tym gorącu naprawdę było ciężko wytrzymać. Miła pani z recepcji poiformowała nas jeszcze, że nasze nowe pokoje są znacznie większe, niż standardowe. Dała nam klucze, poszliśmy do siebie, zaczęłam się pakować, podobnie jak rodzice. Było już późno, byliśmy zmęczeni po całodniowym zwiedzaniu, po obejrzeniu naszych pokoi pożegnałam się z rodzicami i poszłam do siebie, z ulgą zamknęłam drzwi i poszłam pod prysznic, przez cały dzień nie mogłam zapomnieć o wczorajszym wieczorze, pod prysznicem pieściłam krótko cipkę, ale po chwili zakręciłam wodę, wytarłam się i poszłam do swojego pokoju, byłam naprawdę wyczerpana, założyłam jedynie długi t-shirt, skoro mieszkam sama i tylko ja mam kartę, to darowałam sobie majtki. Zwinęłam się w kłębek i zasnęłam.

    Obudziłam się nagle, w ułamku sekund wystraszona odnotowałam, że światło w pokoju jest zapalone, odwróciłam się w drugą stronę i spostrzegłam Kamala, obok niego stał drugi mężczyzna

    – podziwialiśmy jak śpisz – powiedział Kamal i kontynuował – podoba Ci się nowy pokój? Duże łóżko, zmieścimy się w trójkę

    mruknęłam tylko, a on dalej mówił – tym razem mamy całą noc tylko dla siebie, zaprosiłem przyjaciela, nazywa się Husni – mężczyzna uśmiechnął się obleśnie, wyglądem bardzo przypominał Kamala, wiekiem chyba również – co Ty na to?

    – ja… jestem trochę zmęczona – odparłam i dopiero teraz zorientowałam się, że koszula zawinęła się i cały czas odsłaniała cipkę, natychmiast ją przykryłam

    – daj spokój, zdejmij to – usłyszałam i zrzuciłam z siebie t-shirt – odwróć się i wypnij, chcę pokazać koledze, że faktycznie nie kłamałem opowiadając o słodkiej blondynce – odwróciłam się i wypięłam pupę jak najwyżej, poczułam na cipce i pupie podmuch powietrza od klimatyzacji i przeszedł mnie dreszcz podniecenia, wypięta spędziłam tak 20 sekund, wtedy usłyszałam, że mam się odwrócić. Kamal i Husni stali ze spodniami opuszczonymi i bawili się swoimi sprzętami.

    – wiesz co robić, zanim weźmiemy się za Twoje szparki musisz rozruszać nam sprzęt – powiedział Kamal, a ja przeczłapałam na łóżku do brzegu, zeszłam z niego i klęknęłam mając oba członki obok siebie. W prawą dłoń chwyciłam członek Kamala, a w moich ustach zagościł penis Husniego, był dla mnie nowy, chciałam poczuć jak smakuje, pachnie, jak wygląda, gdy urośnie. Usłyszała westchnienie Egipcjanina i znowu przeszedł mnie dreszcz podniecenia…

     

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    kaja04
  • Piec dni szkolenia – Dzien 1

    Klęczałem nagi, obok siedzącej Pani. Patrzyłem w dół, na fotel, na którym siedzi i widziałem jej buty.

    Minęło około 3 godzin. Bolały mnie plecy i kolana. Pani pracował od rana i nie zwracała na mnie uwagi. Ja pamiętałem, że muszę być gotowy na Pani rozkaz. Miałem klęczeć obok niej i czekać. Miałem dotykać penisa, żeby był twardy, Pani powiedziała, że muszę być gotowy w każdym momencie.

    – 3 sekundy psie – powiedziała.

    Ja zrozumiałem, że w ciągu 3 sekund mam być gotowy, tzn. mój penis ma być maksymalnie twardy. Ja klęczę wyprostowany, ręce trzymam z tyłu za plecami.

    Czekałem tak na Panią.

    Ona wstała, spojrzała na mnie i powiedziała:

    – Na plecy psie.

    Nad moimi udami ustawiła mały podest z dziurą. Przez dziurę przełożyła mojego penisa i jądra. Jądra związała gumką. Stanęła na podeście obok mojego penisa. Miała na sobie sukienkę, jasne pończochy i szpilki z metalowym obcasem.

    – Widziałeś wystarczająco psie – powiedziała.

    Do ust włożyła mi jakąś szmatę i zakleiła je grubą taśmą. Na głowę założyła mi czarny worek. Na klatce piersiowej poczułem jakąś deskę, która mnie przygniata. Nie mogłem się ruszyć. Po chwili usłyszałem muzykę, ale dość cicho. Pani krzyczała:

    – Lubię słuchać Dub-stepów do tego.

    Zrozumiałem, że Pani ma słuchawki. Nie widzi mnie, nie chce mnie słyszeć. Jestem pod jej władaniem.

    Po chwili poczułem pierwsze uderzenie. To był metalowy obcas, którym naciskała na środek główki penisa. Drugi włożyła między jądra i stanęła na piętach.

    Nie mogłem krzyczeć.

    Po chwili zaczęła maszerować w miejscu, kopiąc i zgniatając mojego penisa i moje jaja. Uderzenia były trochę chaotyczne, ale bardzo bolesne. Nagle Pani zaczęła skakać. Już przy drugim podskoku, trafiła prosto w moje jądro metalowym obcasem. Z bólu nie wiedziałem jakie jądro. Zacząłem krzyczeć, próbowałem  się uwolnić, jednak nic nie mogłem zrobić.

    Pani nadal skakała.

    Czuła jak zgniata mi jądra pod butem. Czuła śliską krew, która zaczęła się wydobywać z penisa po tym jak metalowym obcasem rozerwała mi wędzidełko.

    Krzyczałem z całej siły. Ciało miałem całe spocone. Pani zaczęła dosłownie uderzać z całej siły raz jednym,  później drugim butem. Wydawało mi się, że to trwa wieczność. Już nie miałem siły krzyczeć, chciałem, żeby to się skończyło.  Czułem ogromny ból, było mi słabo. Zemdlałem.

    Obudziłem się na swoim łóżku tzn. na kocu na ziemi, przy łóżku Pani. Ból promieniował, aż do brzucha. Odchyliłem koc pod jakim spałem i zobaczyłem opatrunek, zasnąłem.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Ten Który