Blog

  • Poczatek Czesc 4

    Wyszedłem z mieszkania z wrzącą głową. Chciałbym wówczas wykrzyczeć swój ból, żal. Gdybym zobaczył gdzieś wówczas jego samochód pewnie bym się wyładował. Rozwalił mu szyby, zmasakrował maskę. No ale na szczęści się na niego nie natknąłem. No bo jak by to wyglądało? Ja rozwalam mu kamieniem przednia szybę a on wsuwa kutasa w jej słodkie usta, ja masakruje mu tapicerkę a on w tym czasie rozchyla jej cipkę. Ja pastwie się nad blachami a on nad jej tyłkiem…To by było po prostu żałosne i teraz jestem tego świadom. Wtedy jednak nie wiem jak bym się zachował. Inaczej by to wyglądało, gdybym zareagował od razu, gdy zaczął ją pieścić, gdy wsunął jej język w usta .Miało by to inny wyraz. Gdybym walnął go wówczas w mordę, złapał za ramion i go wywalił z domu, może nawet razem z Moniką, teraz czułbym się inaczej. Wychodząc z mieszkania poddałem się, pozwoliłem mu ją ruchać, oddałem mu ją. Jeszcze raz wybaczcie za słownictwa, ale „kochać”, to się ja z nią kochałem, „pieściłem,”, „współżyłem”,  a on ją „ruchał”, „pieprzył”, „jebał” . To najbardziej oddaje te relacje, bo to on tam był panem, właścicielem. Facetem którego się zaspakaja, dba o jego frajdę, przyjemność. Widziałem to w jej ruchach, głoście, gestach i spojrzeniu. Gdy on był przy niej ja przestawałem istnieć. Dlatego wyszedłem. Nie mogłem na to patrzeć, ale i nie mogłem przerwać. Nic by to bowiem nie zmieniło, a tylko ostatecznie bym ją stracił. Wtedy uświadomiłem sobie jak bardzo ja kocham, jak bardzo mi na niej zależy, na tym by była, by się do mnie przytulała, nawet chwile po tym jak inny ja wyruchał. By to u mnie poszukiwała wsparcia gdy jej źle, by ze mną się dzieliła problemami i rozterkami,…nawet jeśli ten problem polegałby na tym ze tęskni za jego kutasem, a jego nie ma, że jest zazdrosna bo zainteresował się inna kobieta, czy że boli ja tyłek bo nie czekał aż się rozluźni, przygotuje. To chyba wówczas zostałem faktycznie rogaczem. Choć nie wiedziałem wówczas nic na ten temat. Nie miałem pojęcia o tych klimatach i odczuciach. Dopiero później zacząłem czytać, przeglądać, analizować swoje emocje. Pamiętam iż wtedy byłem zniesmaczony swoja postawa, ale i podniecony tym iż znalazłem wyjście…

         Krążyłem po osiedlu z dwie godziny. Nie pamiętam gdzie konkretnie, czy kogoś spotkałem, rozmawiałem. To był amok. Pamiętam tylko, iż w pewnym momencie podszedłem nawet pod drzwi mieszkania i nasłuchiwałem odgłosów. Szczeniackie? Pewnie że tak. Zastanawiałem się czy ten glos to jej jęk, czy ten odgłos to dźwięk wkładanego kutasa, czy podniesiony glos to wyraz szybszego oddechu, tego że dochodzi? Zastanawiałem się czy bierze ja na czworaka, czy rozchyla przed nim pośladki, czy sama trzyma jego kutasa wkładając do cipki. Czy leży rozchylając uda a on delektuje się widokiem swojego penisa znikającego w jej słodkiej dziurce. Dopiero widok wychodzącego sąsiada mnie oprzytomnił i umknąłem na schody, a później ponownie na długi spacer. Przemykające pary, faceci wychodzący z psami na spacer i facet z obłędem w oczach i…..twardym kutasem. Tak, byłem podniecony, bardzo, cholernie. Ale sam wtedy nie chciałem się do tego przyznać, do tego że mnie to kreci, ze czuje frajdę z tego, że tam jakiś facet rżnie moją żonę. Wstydziłem się tego.

     

          Po kolejnym okrążeniu osiedla postanowiłem wrócić, trudno. Musze jakoś to przetrawić, musze stawić temu czoła, jakoś przetrwać. Będzie co ma być. Wziąłem wiec głęboki oddech i skręciłem w kierunku bloku. Jednak nawet trzymając rękę na klamce się wahałem. Wszedłem. Krótkie spojrzenie na mieszkanie i …ulga. Nie ma go. Już `sobie poszedł. Czyli przynajmniej jemu nie musze stawiać czoła. Ona zaś siedziała w salonie z drinkiem. Rozleniwiona, ale chyba lekko poddenerwowana, zestresowana. Czyżby obawiała się ciągle mojej reakcji? Ubrana była w koszulkę do połowy bioder,. Jej sutki ślicznie odznaczały się pod nią. Cudne, delikatne cycuszki, miętoszone niedawno jeszcze jego łapami. Gołe opalone nogi, założone teraz jedna na drugą. Jakby jeszcze chwile temu nie rozchylały się przed nim eksponując cipke. Trudno mi było dostrzec czy ma majtki.

    – Jak się czujesz kochanie?-troskliwie pyta, ale czuć ten niepokój w jej głoście, niepokój o moja reakcje.

    Milcze przechodząc obok. Jeszcze nie wiem jak zareagować, co powiedzieć. Staje przy oknie. Katem oka widzę, iż gapi się zdenerwowana na stolik, nerwowo przekłada szklankę z ręki do ręki. Alkohol niewiele w takich sytuacjach pomaga.

    – Jak długo to trwa?.-Chciałbym by mój głos teraz był władczy, pewny, zdecydowany. Pełen powagi. Mojego ciała oszukać się jednak nie da. Z mojego gardła wydobywa się wiec jakiś ochrypły skowyt niż normalne pytanie.

    – Od lutego kochanie- kurczę jak ona teraz często nazywa mnie „kochanie”- zaprosił mnie na kolacje, kino. Długo rozmawialiśmy. On jest też żonaty i….no wiesz.

    Tak wiedziałem. Nie tylko wiedziałem ale i „widziałem”. Może nie wszystko ale i sporo.

     

    – Przepraszam iż w taki sposób tak się dowiedziałeś, ale….

          Dalej opowiedziała mi o tym jak ja powolutku oswajał, przyzwyczajał, jak zaprosił do siebie, jak się całowali, jak pieścili, jak …W miarę opowiadania widziałem jak się rozluźnia, jak mówi coraz swobodniej, dokładniej, pewniejszym głosem. Widać było iż sprawia jej to frajdę, że samym opowiadaniem o tym się podnieca. Jej relacja staje się bogatsza, bardziej szczegółowa. W pewnym momencie zaczęła nawet dotykać swojego uda, delikatnie, mimowolnie poruszać po nim ręką. Usiadłem obok niej i słuchałem w ciszy, ze spuszczoną głową. Widziałem przed oczami te obrazy, jego, ją, jak się rozbierają, jak poznają swoje ciała, jak ściąga jej pierwszy raz majtki, jak jest zawstydzona a on zdecydowany i stanowczy. Jak zakłada mu gumkę ustami. Właśnie ten widok mnie przełamał i gdy wypowiadała te słowa wyciągnąłem rękę i dotknąłem jej uda. Jej reakcja była cudowna, taka naturalna. Radość ogromna bo tym gestem jej wszystko przebaczyłem, uspokoiłem, zaakceptowałem to wszystko. Kładzie na mojej dłoni swoja dłoń i pociąga wyżej w górę uda, jego wewnętrzną stroną. Opowiada dalej o tym jak ma dużego penisa, jak go się bała, jak podłożył jej pod pupę poduszkę i powiedział by sama go wprowadziła w cipkę, jak sobie ją rozchylała a on ja nawilżał żelem by było łatwiej, przyjemniej, jak wprowadziła do środka sam jego czubeczek a on na niej się ułożył, jak ja całował delikatnie posuwając biodra, jak czuła jak ja rozpycha, zniewala. Opowiadając to dociskała moja dłoń do cipki. Była bez majtek, wilgotna, rozpalona. Nie wiem czy opowiadaniem, moja dłonią, czy jeszcze jego kutasem który niedawno tu gościł. Moje palce nie mogły być obojętne na taka relacje, wtargnęły w nią gwałtownie, brutalnie. Czuła już że mi się to podoba, że jestem już jej, że nie potrafię się uwolnić. Rozchyla wiec uda i opada na kanapę pociągając mnie za sobą, szybko rozpina mi rozporek i wyciąga twardego kutasa. Tak jak w jej relacji jego główką pociera o swoja szparkę, delikatnie ja rozpycha a następnie przyciąga mój tyłek do ciebie. Mam tylko rozpięty rozporek i lekko spuszczone spodnie a ona podciągniętą do góry koszulkę, Wbijam się w nią zastanawiając się czy ta wilgoć w jej cipce to tylko jej soki czy też i jego sperma, czy dzisiaj brał ją w takiej pozycji, czy dobrał się też do dupci. Pieprze ja gwałtownie, mocno wulgarnie. Właśnie „pieprze”, a nie „kocham się z nią”. Chce się wyładować, rozładować swoje napięcie, podniecenie. Po raz pierwszy nie myślę o jej satysfakcji tylko o tym by się w niej szybko spuścić, zalać jej cipkę tak jak zapewne niedawno on ją zalał. Nie całuje jej, nawet nie patrzę w oczy. Ona też ucieka zresztą z głową, jakby się tego bała. Dopiero gdy czuje jak z mojego kutasa wylewa się to gromadzone napięcie, jak przyjmuje moją spermę, spogląda mi w oczy i szepcze.

    – W kolejny weekend jadę z nim do Krakowa na 2 dni.,,…..

    Ciąg dalszy nastąpi – o ile w komentarzach uznacie, iż warto. Jeśli nie, też to napiszcie. Mam jeszcze kilka części – jeśli jednak nie wzbudza ta opowieść zainteresowania nie będę Was nią zadręczał.

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Adam Krak

    Jak zwykle proszę o komentarze. Od nich zależy czy warto zamieszczać tu kolejne części tej historii, czy jest dobrze przyjęta.

  • Male kuzyneczki i ich kolezanki – Poczatek

    To już ostatni egzamin i Wojtek czuł się studentem trzeciego roku. Wyciągnął książki i rozłożył je na swoim tapczanie. Uwielbiał tak się uczyć. Skakał z jednego podręcznika do drugiego i wyszukiwał odpowiedzi na przekazane przez profesora pięćdziesiąt pytań. Notował je na wolnych kartkach, które zamierzał wnieść na egzamin ustny.

    Zapadał zmierzch a że był to koniec czerwca to zapewne dochodziła dziesiąta. Nagle usłyszał cichutkie pukanie do drzwi…

    Zacznijmy jednak od początku.

    Dwa lata temu Wojtek rozpoczął studia na Chemii Politechniki Warszawskiej Filii w Płocku. Pochodził z małego miasteczka oddalonego od miasta petrochemii ponad sto kilometrów i dlatego musiał poszukać sobie stancji albo zamieszkać w akademiku. Wtedy pomógł mu ojciec.

    – Przecież w Płocku mieszka twój młodszy brat – zwrócił się do mamy.

    – Rzeczywiście, mają duży dom na Radziwiu – żachnęła się mama – W sumie jest ich piątka ale przecież śmiało Wojtek też się zmieści.

    Chłopak słuchał ich rozmowy z dużym zaciekawienie. W końcu to jego losy decydowały się w tym momencie. Pamiętał jak przez mgłę jak był z rodzicami u wujka Mirka pięć lat temu. Rzeczywiście dom był bardzo duży, chyba ponad dwieście pięćdziesiąt metrów kwadratowych. Mieszkało w nim pięć osób: wujek Mirek, ciotka Krystyna i ich trzy córeczki – wtedy dziesięcioletnia Monika oraz młodsze od niej o trzy lata bliźniaczki: Ola i Madzia. W tamtym okresie nie zwracał na nie zupełnie uwagi. Były dla niego gówniarami nie wartymi jakiegokolwiek zainteresowania. Zupełnie nie zdawał sobie z tego sprawy, że starsza od bliźniaczek Monika, zerkała na niego i coraz bardziej jej się ten kuzyn podobał. Była przecież w wieku kiedy dziewczynki marzą o „maniu” swojego chłopaka, najczęściej znacznie starszego, który wprowadziłby je w okres dojrzewania. Jej koleżanka z ławki „chodziła” z Łukaszem, który był w gimnazjum i nawet chwaliła się, że już się z nim całowała. Monika zazdrościła jej bardzo i często szukała takich filmów, na których się dużo całowali i nieraz robili to co dla niej było jeszcze całkowicie niezrozumiałe. Facet coś wkładał kobiecie między nogi. Jedyne czego nie mogła znaleźć, to żeby dziewczyna była taka młoda jak ona. Później jak sparzyła się na Sławku, starszym chłopaku, który naopowiadał, że jest puszczalska, na jakiś czas wywietrzały jej romanse z głowy.

    – Dzień dobry ciociu – Wojtek stał przed drzwiami obszernej willy a z drugiej strony stała Krystyna żona mamy brata Mirka.

    – Ja ci dam ciociu. Nie jestem taka stara na jaką wyglądam – ofuknęła go ta naprawdę piękna i niezwykle zgrabna 36-letnia kobieta.

    – Oj już dobrze. Przecież pamiętam, że kazałaś mi mówić zawsze sobie po imieniu. Zresztą tak samo jak Mirek – Wojtek uśmiechnął się do tego niesamowicie pięknego zjawiska i na samą myśl co by z ciotką wyczyniał, aż ciasno zrobiło mu się w spodniach.

    – Widzę, że jesteś punktualny jak w zegarku. Chodź pokażę ci jaki pokój przygotowałam. A właściwie to będziesz miał samodzielne wejście i nim teraz pójdziemy – Krystyna cofnęła się do domu i po chwili wróciła trzymając w garści klucz patentowy.

    Zaszli z boku domu koło garażu i wtedy zobaczył metalowe schodki wiodące na obszerny taras nad pomieszczeniem dla samochodów. Krystyna podeszła do balkonowych drzwi i odkluczyła zamek. Wojtek szedł za nią posłusznie. Ledwo przekroczył próg a jego oczom ukazał się skromnie aczkolwiek z wszystkimi potrzebnymi rzeczami pokoik. Była tam duża szafa z poczwórnymi rozsuwanymi drzwiami, biurko, dwa fotele i stolik oraz szerokie na 160 łóżko. Na podłodze leżał niewielki, włochaty dywanik a na ścianie nad łóżkiem wisiał duży obraz przedstawiający gołą kobietę.

    – Jeśli coś ci się nie podoba, to możemy dokonać zmiany.

    – No może jedynie to malowidło – jęknął zerkając na obfite kształty namalowanej kobiety.

    – Wynajmowaliśmy ten pokój pewnemu starszemu panu, który okazał się być malarzem. Twierdził, że kobieta na obrazie była jego wielką miłością – Krystyna opowiadając mi tą historię wyraźnie patrzyła na moją reakcję.

    – Mimo wszystko jeśli pozwolisz to zdejmę to malowidło – chłopak uśmiechnął się i przeniósł wzrok na niemal idealne kształty Krystyny.

    – Oj nie musisz mnie do niej porównywać – trzydziestopięciolatka zauważyła, że się jej przygląda i tak by się mogło wydawać, że bardzo jej się to podobało.

    – Gdzież bym śmiał ciociu – zaśmiał się i odskoczył przed kuksańcem wymierzonym w jego ramię.

    – To chodź pokażę ci resztę domu – przeszła lekko do długiego holu, z którego wychodziło pięcioro drzwi – Ten pokój jest wolny, tu jest wejście do obszernej łazienki z dużą wanną, prysznicem i ubikacją. Podobna łazienka jest na parterze i w piwnicy. Te drzwi prowadzą do pokoju bliźniaczek Oli i Madzi a ostatnie do sypialni ich starszej siostry Moniki. Ja z Mirkiem okupujemy parter gdzie jest salon, nasza sypialnia i dwa pokoje gościnne.

    – Macie naprawdę piękny i duży dom – pochwalił – I myślę, że to dla mnie doskonałe miejsce.

    – Cieszę się, że ci się podoba. Czy chcesz się stołować z nami? – spytała.

    – Bardzo chętnie, aczkolwiek nie codziennie.

    – To proszę uprzedź mnie gdy będzie inaczej – Krystyna doszła do schodów wiodących na parter – Chodź, teraz pokażę ci dół domu.

    Szła przodem a on patrząc w dół podziwiał jej długie blond włosy, szczupłe plecy i niezwykle kształtną pupę, dokładnie opiętą ciasnymi jeansami. Miał wtedy 19 lat i już doskonale wiedział do czego służy męski narząd oprócz sikania. Pierwszy raz ruchał trzy lata temu, na obozie harcerskim.

    Ten dzień pamięta jakby to było wczoraj. Był to czwarty dzień obozu. Już na wstępie zwrócił uwagę na ślicznego rudzielca, mającego na oko metr pięćdziesiąt pięć wzrostu, bardzo szczupłą ale z wyraźnie odznaczającymi się cycuszkami i kształtną pupcią. Drugiego dnia dowiedział się, że ma na imię Wiktoria i chodzi do gimnazjum a zdała do trzeciej klasy. Namiot w którym spała był rozbity może z 20 metrów od jego. Wyglądało, że była najmłodsza w swoim zastępie. Na zbiórkach zawsze stała na samym końcu. Miał w jej namiocie szpiega. Była to Marta. Wysoka i tęga dziewczyna, z którą chodził trzy lata do tej samej klasy w gimnazjum. Przez trzy dni dowiedział się, że Wiktoria nie ma chłopaka, że jest cnotką ale że z uwagą przysłuchuje się jak dziewczyny opowiadają o swoich seksualnych przygodach. To go zainteresowało najbardziej. Przecież jego kutas też nigdy nie gościł w ciasnej pizdeczce dziewczyny. Owszem całował się już z kilkoma i nawet wpychał im palce ale gdy miało dojść do jego pierwszego razu zawsze coś stawało na przeszkodzie. Zresztą był w tym czasie i znacznie niższy i nie tak ładnie umięśniony jak obecnie. Co też ważne jego przyrodzenie wtedy, w momencie wzwodu, mogło mieć jakieś piętnaście centymetrów i raczej należało do szczuplutkich, chociaż uzyskiwało dużą sztywność i musiał sobie przynajmniej dwadzieścia minut walić konia żeby uzyskać wytrysk a wynik był jeszcze lepszy jak to robił drugi albo trzeci raz.

    Od rana jak zwykle zwalił sobie konia, pierwszy raz używając do podniety wizerunku Wiktorii. Zrobił sobie jej zdjęcie komórką w samym tylko bikini i rano wyświetlił je z galerii. Kutas szybko zesztywniał i pod kocem zaczął go ostro trzepać. Nie zwracał uwagi na to, że mogli go podglądać inni chłopacy. Zresztą na co drugim łóżku koc podskakiwał miarowo. Wytrysk przyjął na brzuch i zasłonił go majtkami. Szybko założył laczki oraz krótkie spodenki i poszedł do wspólnej latryny wziąć prysznic.

    Po obiedzie mieli dwugodzinny czas wolny. Wychodząc ze stołówki natknął się na Wiktorię. Mocno przejęty, dukając zaproponował jej spacer. Ku jego zdziwieniu zgodziła się natychmiast. Szli leśną drogą obok siebie. Rozmowa w żaden sposób się im nie kleiła. Wreszcie gdy tylko obozowisko zniknęło im z oczu, poczuł jak wsuwa w jego rękę swoją małą dziewczęcą dłoń. To jeszcze bardziej go speszyło. Jednak szli dalej w kierunku wydmy i zejścia na plażę. Nagle nie wiedzieć czemu skręcił w las. Nie protestowała i posłusznie poszła za nim. Przeszli w głąb kilkadziesiąt metrów. Tak trafili na polankę porośniętą kępami wysokiej trawy, między którymi były duże place miękkiego mchu. Niemal na środku kucnął a następnie usiadł. Zrobiła to samo. Byli blisko siebie, tak że niemal czuli jak biją ich serca. Objął ją ramieniem i przyciągnął jeszcze bliżej siebie. Obróciła twarz w jego kierunku i lekko rozchyliła wargi. Nie zważał już na nic i dopadł do jej ust swoimi. Oddawała mu pocałunki a gdy wsunął do jej buzi język, ssała go i wciągała do gardła aż do lekkiego bólu. Druga ręka, jakby bez jego udziału, powędrowała do guziczka flanelowej koszuli, którą miała na sobie. Po chwili wszystkie guziki były rozpięte a koszula przy jej pomocy znalazła się na mchu. Przez staniczek zaczął uciskać jej cycuszki. Takie dopiero kształtujące się i nabierające cudownych, zaokrąglonych, kobiecych kształtów. W czasie pocałunku jęknęła cicho, gdy jego dłoń wdarła się pod ciasny stanik a palce zaczęły figlować po bardzo już twardych sutkach. Rozpięła go z tyłu i po chwili znalazł się obok koszuli. Całowali się łapczywie, cały czas penetrując wnętrza buzi językami i widać było, że obydwoje mieli już w tym wprawę. Po koszuli i staniku na mchu znalazła się jego koszulka. Jeszcze zdążył rozpiąć guzik przytrzymujący jej koszulkę a wiedziona siłą jego ramienia układała się na miękkim z mchu materacu, osłoniętym leżącą na nim garderobą. Układał się obok, cały czas w pocałunku. Zaczął całować jej szyję, oczy, pierś. Trochę się speszył jak ścisnął wargami twardy sutek a ona cicho jęknęła. Szybko jednak przełożył usta na drugi a ten mokry zaczął ściskać między palcami dłoni. Cała się wyprężyła i aż uniosła leciutko do góry swoje bioderka. Zaczął całować coraz niżej. Po płaski brzuszku, wpychając język w cudownie zawiązany pępuszek i znacząc go mokrym śladem śliny. Wiktoria wplotła palce w jego włosy i w chwilach mocnego podniecenia jeszcze mocniej dociskała wargi chłopaka do swojego łona. Całował płaski brzuszek i zaczął ściągać jej spódnicę. Wsunął dłoń pod gumkę białych w serduszka majtek i wyczul rzadkie i mięciutkie owłosienie jej twardego wzgórka.. Uniosła do góry pupcię, ułatwiając mu ściągnięcie majtek i spódniczki. Skorzystał z tego skwapliwie i po chwili jej gołe pośladki leżały na rozpostartej flanelowej koszuli. Uniosła wyżej kolana i szerzej rozkraczyła nogi. Gdy dopadł do jej norki językiem ciało dziewczyny przeszył niezbadany dreszcz a z ust wyrwał się cudowny jęk chęci oddania się. Lizał jej szparkę i wsuwał język do środka. Całkowicie zapomniał się w tej czynności. Ona też zamknęła oczy i sapaniem oraz jękami dawała wyraz ogromnego podniecenia.

    – Ale ja jeszcze nigdy. To mój pierwszy raz – szepnęła gdy jego język w miarę możliwości figlował głęboko w jej pizdeczce a palcami ugniatał wysuwającą się ze swojej kryjówki malutką żołądź łechtaczki.

    – Mój też – przerwał na chwilę lizanie jej cipki ale zaraz wrócił do tej czynności ze zdwojoną siłą.

    Po tych wyznaniach znów całował jej twardy wzgórek łonowy, płaski brzuszek, pępek. Gdy dotarł do cycków rozpiął swoje spodnie i razem z majtkami zaczął je ściągać aż do kostek. Całował jej szyję, usta, oczy ciągle przesuwając swoje ciało coraz wyżej. Wreszcie jego worek z nabrzmiałymi jądrami dotarł do twardego wzgórka a wyprężony i sztywny kutas znalazł się na jej brzuszku.

    – Czy mogę teraz wejść w ciebie? – spytał szeptem.

    – Taaak mój kochany. Baaardzooo tego pragnę… – odpowiedziała przeciągając końcówki i jeszcze szerzej rozwierając swoje nogi.

    Uniósł pupę do góry opierając się na kolanach i jednym ramieniu. Drugą ręką chwycił swojego twardego kutasa i zaczął jeździć jego czubkiem po rozwierającej się coraz bardziej szparce. Gdy był w najszerszym jej miejscu naciskał za każdym razem, aż wreszcie grubszy od reszty łeb jego kutasa wniknął do środka. Jęknęła głośniej a jej dłonie przesunęły się z łopatek na jego napięte pośladki. Pchnął następny raz znacznie mocniej i wtedy jego chuj wszedł w nią do końca, przebijając po drodze firanki cienkiej błonki cnoty. Jakby lekko zacisnęła nogi ale zaraz je znowu rozwarła a z jej ust wydobył się cichy jęk bólu. Jednocześnie poczuł jak jej drobne dłonie zaczęły wędrować z łopatek na jego naprężone pośladki. Pozostał chwilę w tej pozycji a ciasne ścianki jej pizdeczki szczelnie obejmowały jego sztywnego chuja. Uniósł pupę do góry, tak, że kutas prawie się z niej wysunął i znowu opadł całym ciężarem. Wiktoria jęknęła głośno, dając tym wyraz, że jednak ją to boli. Dlatego kilkanaście razy teraz leciutko z niej wychodził by znów być całym orężem. Przestała jęczeć a ich oddechy zamieniły się w głośne sapanie. Teraz znowu wysoko unosił dupę i opadał gwałtownie, cały czas przyspieszając swoje ruchy. Stali się jednym. Oderwała stopy od ziemi i zawisły nad jego pupą, trącając ją lekko gdy unosił do góry. Czuł jak jej dziewczęca pochwa zaczęła pulsować, jak przyjmuje jego chuja coraz gościnniej, jak się rozciąga i robi coraz cieplejsza. Wreszcie jego chuj też zaczął pulsować i czuł zbliżanie się tej chwili, której doświadczał podczas walenia konia. Wyrwał kutasa i opadł na jej płaski brzuszek. Salwy spermy strzelały i wciskały między ich ciała. Czerwona pizdeczka Wiktorii też pulsowała swoim orgastycznym uniesieniem i stróżką wypływały z niej dziewczęce soczki podniecenia zmieszane z krwią z defloracji.

    – To było niesamowite. Nie myślałem, że to aż tak… – sapał Wojtek leżąc już obok Wiki na plecach – Jesteś cudowna.

    – Jejku ja też to kocham – westchnęła obracając się w jego kierunku i przyciskając falujące jeszcze łono do jego biodra i boku.

    Spojrzała w kierunku jego krocza i zobaczyła lekko okrwawionego, znacznie mniejszego niż był przed chwilą i miękkiego siusiola. Zastanawiała się, jak to jest, że przed chwilą ta pałka chłopaka tak przyjemnie sztywna rozrabiała w jej wnętrzu a teraz jest taka miękka ale szybko zapomniała o swoich rozterkach. Ubrali się i wrócili do obozu. Teraz codziennie po obiedzie i często w nocy wymykali się na swoją polankę lub plażę i tam przeżywali coraz mocniejsze uniesienia. Tak było do przedostatniego dnia obozu. Wojtek przechodził wtedy koło obozowych pryszniców i usłyszał głośne, dziewczęce jęki. Zajrzał i zobaczył jak Wiktoria wypina swoją dupkę w pozycji na pieska a dwudziestoparo letni instruktor, opiekun jego zastępu ostro rżnie ją od tyłu, dużo większym kutasem niż w tym czasie miał Wojtek. Niezauważenie wyszedł i już więcej Wiktorii nie widział.

    Zaraz po powrocie z obozu był znacznie odważniejszy do dziewczyn i już na drugi dzień ostro wyruchał rok starszą siostrę swojego kumpla, oczywiście za jego przyzwoleniem. Potem młodą sąsiadkę i tak mi się to spodobało, że jak tylko dziewczyna pozwoliła to ją ruchałem.

    Przez te trzy lata mój kutas urósł i stał się znacznie grubszy. Częste odwiedziny w różnych pizdach zarówno w tych młodziutkich jak i starszych, spowodowały, że znacznie się też wydłużył czas erekcji.

    Tak trafiłem do willi wujostwa i teraz zwiedzałem ją z Krystyną, cały czas zafascynowany jej urodą i śliczną figurką.

    C.d.n.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Albastor

    To nowy cykl przygód seksualnych.

  • Firmowy regulamin, cz. 1.

    Część 1.

    – Drogi panie, ja nie pytam o opinię. Ja nakazuję wykonać moje polecenie – zawiesiła głos i spojrzała badawczo na podwładnego. – Zrozumiał pan?

    – Yyyy, tak oczywiście, pani kierownik. Chciałem tylko dodać…

    – Proszę pana! A właśnie, jak pan ma na imię?

    – Darek.  

    – Właściwie to nieważne – Maria nieznacznie machnęła dłonią. – Niech pan bez zwłoki wykonuje moje polecenia. Proszę ich nie kwestionować! – spojrzała gniewnie. – Procesy myślowe są przywilejem starszych pracowników. Dla niesfornych jest kolejka w urzędzie pracy… – dodała z mściwą ironią, ruchem głowy wskazując okna.

    Zaskoczony chłopak gorliwie pokiwał głową. Potakiwał i milczał. Chociaż nie miał złych intencji, za późno zdał sobie sprawę, że nie powinien publicznie zwracać uwagi na błędy w dokumencie. I tak wyszłyby przy drugiej weryfikacji. Inni wlepili wzrok w ekrany komputerów i udawali, że nie słyszą rozmowy.

    Kobieta triumfowała. Nieco nachyliła się ku niemu, więc siłą rzeczy zobaczył sporą część biustu w rozpiętej bluzce. Spojrzał zaskoczony. Dostrzegła to i półgłosem ironicznie dodała z niby słodkim wyrazem twarzy:

    – Już za takie łapczywe spojrzenie mogłabym narobić panu kłopotów…

    Darek przełknął ślinę i nerwowo przestąpił z nogi na nogę. Wszyscy słyszeli jej uwagę. Cofnął się pół kroku, położył dłoń na sercu i ze zdenerwowania zapewnił podniesionym głosem:

    – Pani kierownik wybaczy, to nieporozumienie! – patrzył na nią przestraszony. Wszyscy dość nasłuchali się na szkoleniu o molestowaniu w pracy. – Proszę mi wierzyć! Nic nieprzyzwoitego nie przychodzi mi do głowy wobec osoby w pani wieku. Naprawdę! – zapewnił gorliwie.

    W kobietę jakby piorun strzelił. Uśmiech momentalnie zgasł, gwałtownie wyprostowała się i patrzyła na chłopaka wściekłym wzrokiem. Po chwili opanowała się, zmrużyła oczy i wycedziła: 

    – Ja kieruję tym działem i nie życzę sobie impertynenckich uwag. A ty jesteś tylko na okresie próbnym, chłopcze…

    Kiedy oddalała się, Darek w milczeniu patrzył na jej pupę. Wyczuwał problemy. Odniósł ważenie, że nie dokończy stażu w tej firmie. Według niego kierowniczka prowokacyjnie kręciła pupą. Aż do przesady. Gdy zniknęła za drzwiami sekretariatu, pokiwał głową: 

    – Jestem tylko na okres próbny. Na szczęście.   

    @

    Kobieta bez słowa minęła sekretarkę, weszła do swojego gabinetu i delikatnie zamknęła drzwi oddzielające ją od sekretarki. Dokumenty z impetem rzuciła na fotel. Sięgnęła po paczkę, wyjęła papierosa, paczkę rzuciła na fotel, zapaliła, zaciągnęła się i wydmuchała dym w kierunku uchylonego okna.

    – W-dupie-mam-prze-pisy! – wściekła wyraźnie wyartykułowała w sufit swoją opinię o zakazie palenia w budynku, jednak szerzej otworzyła okno. Już wiedziała, jaką opinię wystawi temu Darkowi. Cofnęła nieco ramiona, wypięła biust. Uśmiechnęła się. Miała dość dowodów na to, że jeszcze podoba się mężczyznom. I to w różnym wieku. A mimo to zdenerwował ją ten impertynencki gnojek. Mąż już dawno przestał się nią interesować. Ona również straciła ochotę na seks ze swoim wieloletnim partnerem. Nawet spali w oddzielnych pokojach.

    Kiedy kierowniczka tylko zamknęła za sobą drzwi, w hali kilka osób oderwało wzrok od monitora, spojrzało na Darka i zaczęło cicho klaskać, trzymając dłonie nad głową. Chłopak uśmiechnął się smutno, palcami pokazał wszystkim znak „V”, wzbudzając głośniejszy aplauz, machnął ręką i usiadł przy swoim komputerze.

    – Byłeś wspaniały! Chcesz, dzisiaj będę cały twój, mój drogi… – Oliwier uroczo zamrugał do kolegi, wychylając się ze swojego boksu i prowokacyjnie zwilżył wargi językiem. Uśmiechał się lubieżnie.

    – Wal się! Ty jesteś hojny tylko wówczas, gdy wiesz, czego nie chcę – Darek wściekle stukał w klawiaturę.

    – A czego chcesz, najdroższy?

    – Jak cię piz… – Darek nie dokończył zdania. Przerwał pracę, wyprostował się, głośno westchnął i wrócił do klawiatury. Nie odwracając się, pokręcił głową i spojrzał na odbicie w ekranie: – Dalej tak mów, dalej! Powiem Iwonie o twoich propozycjach to w końcu zacznie szukać normalnego faceta… I znajdzie! – podniósł wskazujący palec dla zaznaczenia wagi swoich słów: – A ja jej pomogę!

    Oliwier już siedział przy klawiaturze. Do końca dnia nie prowokował kolegi.

    – Lepiej nie kusić złego… – mruknął do siebie.

    @

    Każdy projekt kończył się skromną imprezą. Szampan, wino, kanapki, ciastka, słodkie napoje, mineralna. Każdy projekt zakończony sukcesem, o którym informował zleceniodawca, kończył się imprezą, na ogół przeradzającą się w alkoholowe szaleństwo. Impreza odbywała się z reguły w piątkowy wieczór, więc wszyscy chętnie bawili się, bo koniec projektu oznaczał początek kolejnego. Sobota i niedziela były na leczenie kaca. Warto było, bo sukces ogłoszony przez zleceniodawcę oznaczał premię dla każdego uczestnika projektu, zależną od pozycji w hierarchii firmy.

    Teraz trzeba było, koniecznie, odreagować wielotygodniowy stres i niepewność, oczekiwanie na finalną ocenę. Którąś z dziewczyn nakłoniono do striptizu, któryś z facetów sam chętnie się rozbierał, urządzano jakieś zwariowane zawody, z reguły kończące się interwencją osoby potrafiącej udzielać pierwszej pomocy. Jakaś dziewczyna ulegała kilku kolegom pod wpływem alkoholu, podchmielony facet godził się na seks z niezbyt atrakcyjną koleżanką. Wiadomo było, że im bliżej końca imprezy, tym więcej będzie seksualnych albo alkoholowych ekscesów. Dlatego niektórzy śpieszyli się z piciem i nakłanianiem dziewczyn do picia. Nie lubili długo czekać. Ci najbardziej roztropni po szybkim piciu równie szybko wracali do domu. Tak zawsze postępowała cała ‘góra’ firmy.  

    Tym razem było nieco inaczej. Na imprezie zostało kilka osób z owej ‘góry’, w tym nasza starsza i ważna w hierarchii firmy koleżanka, Maria. Była pod pięćdziesiątkę, „przy kości”, zawsze zadbana, z blond fryzurą, elegancko ubrana. Niestety, cechowało ją wyniosłe i sztywne podejście wobec podwładnych, więc atuty urody nie ułatwiały jej nawiązywania kontaktów i każdy z kim popijała, szybko opuszczał ją. Dlaczego pojawiła się na firmowej imprezie? Może chciała odreagować scysję ze stażystą? Zresztą, Darek też był na naszej popijawie.

    @

    Podczas jednej z tych rzadkich imprez pozwoliła sobie na dwa albo trzy drinki. W każdym razie o jednego za dużo. Darek spoglądał na nią z drugiego końca sali. Kilku mężczyzn stanęło wraz z nim. Szybko zwietrzyli okazję.

    – Panowie, nasz „Firmowy regulamin” właśnie kończy kolejnego drinka… – znacząco mruknął Patryk. Informatyk, blondyn z gęstą czupryną, po trzydziestce, żonaty, chodził do siłowni i ciągle rozglądał się za dziewczynami. Oliwier sugerował, że się szprycuje, bo ciągle jest niezadowolony ze swojej muskulatury.

    – No i…? – Jacek, też żonaty, ale szczupły, z lekkim brzuszkiem łysiejący szatyn, rówieśnik Patryka, nie lubił niedomówień.

    Patryk przewrócił oczyma i pokręcił głową: 

    – Mam ci narysować?

    – O tak, chętnie! – przesadnie uradowany Jacek zaklaskał. – Ale masz kredki? – w jego głosie brzmiała prawie szczera nadzieja.

    – Bo jak…

    – Koledzy! Czas nagli – Oliwier uspokoił wszystkich. – Jakieś propozycje? Realne!

    – Można „Firmowy regulamin” trochę poobracać w tańcu, a potem w jakimś pokoju… – mruknął Patryk.

    Spojrzeli na niego zdumieni.

    – No co? Mam swoje potrzeby!

    – Nie o to chodzi. Ale ją?! – Darek musiał zabrać głos.

    – A co w tym złego?! – Patryk nie rozumiał kolegi stażysty.

    – Niby nic… – Darek wydął usta. Chwilę zastanawiał się. – Dobra! Pomogę wam, ale potem będę się tylko przyglądał!

    – My się raczej zastanawiamy, jak chcesz się do niej dobrać? To góra lodowa. Kamień wyraża więcej emocji niż ona… – wyjaśnił milczący dotąd Maciek. Otyły okularnik nigdy się nie śpieszył z żadną inicjatywą. Teraz też czekał do ostatniej chwili. Tylko w windzie był pierwszy.

    – Słuchajcie, więc tak… – Patryk nie chciał dłużej czekać.

    @

    – Pani Mario, pozwoli pani? – Jacek w zapiętej marynarce wyglądał całkiem do rzeczy. Dress code obowiązywał! Zgodziła się. Nakłonił ją do drugiego tańca. Potem musiała odsapnąć. Jacek zaproponował drinka. I po krótkim wahaniu nie odmówiła. Stali pod ścianą, sączyli drinki i rozmawiali na temat wystroju sali, muzyki… W końcu zaczęli obgadywać znajomych. Coraz więcej par tańczyło, a przynajmniej próbowało albo ściskało się. Hol robił się za mały. Światła przygasły, jednak nikt nie protestował…

    Maria dała się namówić na kolejnego drinka i na kolejny taniec. Pojawił się Patryk i teraz on tańczył z panią kierownik. W trakcie tańca patrzył jak skacze biust pani Marii i sznur pereł zdobiący jej obszerny dekolt. Obszerny, bo drinki i rosnąca temperatura otoczenia zmusiły ją do odważniejszego rozpięcia bluzki. Kobieta chyba nie zwracała uwagi na jego wzrok. Była zadowolona z zainteresowania. Alkohol pozwolił jej rozluźnić się. Czerpała sporą przyjemność z tańca, rozpierała ją radość. Miała ochotę śpiewać.

    – Jeszcze jeden taki taniec i sam będę wpychał ten biust w stanik – pomyślał rozbawiony Patryk.

    W tańcu Maria przywarła całym ciałem do partnera. Właśnie rozbrzmiały pierwsze takty kolejnego latynoskiego hitu. Wszyscy tańczący zaczęli się żwawiej poruszać. Z uśmiechem spojrzała mu w oczy:

    – Może nieco przyśpieszymy?

    Właśnie przypatrywał się dwóm głośnym laskom, więc opacznie zrozumiał pytanie i jego ręka płynnie zjechała na pośladek kobiety.

    – Ej, ko-le-go! – zaprotestowała z uśmiechem, jakby rozbawiona jego śmiałością. Tylko alkohol spowodował, że nie zareagowała głośno i stanowczo. Ale chyba w głębi cieszyła się z tak nachalnej i prymitywnej adoracji.

    Spojrzał na nią i zrozumiał swoją pomyłkę. Powoli cofnął rękę.

    – Przepraszam – burknął. Dyskretnie rozglądał się po sali. Męczyło go takie polowanie. Inne, młodsze wyraźnie prowokowały swoim zachowaniem. – A ta zachowuje się, jakby mnie testowała – jego irytacja rosła.

    Po kolejnych dwóch żywszych kawałkach musieli usiąść. Patryk przyniósł drinki.

    – Musimy ugasić pragnienie – wyjaśnił. Nie oponowała. Fajnie się bawiła. Zasapana i zaczerwieniona z przyjemnością sączyła drinka. Jej oczy błyszczały. Jedna z oznak nadmiaru wypitego alkoholu.

    @

    Maria odstawiła szklankę i wachlowała się bluzką. Przy okazji coraz odważniej prezentowała biust. Opalony dekolt, białe pery i szarość bluzki ładnie kontrastowały, a piersi wydawały się coraz bardziej przystępne i apetyczne. Grafitowa spódniczka wyszczuplała sylwetkę, a szare pończochy ze srebrną nitką kusząco połyskiwały w świetle przygaszonych lamp. Jej dyskretna elegancja przyciągała uwagę innych mężczyzn.

    – Kurde, babka ma czym oddychać, ale po takiej reklamie, to jeszcze inni się zlecą! – nie był zadowolony z jej zachowania.

    – Co tak przycichłeś, chłopczyku? – nachyliła się ku niemu, nie przestając wachlować się bluzką. Ruchy stawały się coraz bardziej obszerne i niezborne. Szarpnęła połę bluzki, pochyliła się zbyt mocno, tracąc równowagę i Patryk zobaczył sutek wystający z białego stanika.

    – Może odpoczniemy chwilę w twoim gabinecie? Tutaj jest tak duszno… – patrzył w jej oczy. Widok sutka zaskoczył go, ale i zmotywował do działania. Teraz z kamienną twarzą czekał na jej reakcję. W środku gotował się.

    – Yyyy, wiesz… – rozglądała się, jakby kogoś szukała. – Doobra, chodź! – mocno chwyciła go za ramię i przywarła ustami do ucha. – Mam tam coś do picia, ale ciiii… – wyznała pijackim szeptem i mrugnęła porozumiewawczo.

    – Jasne, będę milczał! – obiecał konspiracyjnym tonem. – Ugór. Normalnie, ugór! Ona w ogóle nie chwyta aluzji – był zdegustowany reakcją kierowniczki. – Ale może potem nic nie będzie pamiętać. Tyle dobrego – pocieszał się.

    @

    – Chodź, chodź, chodź… – ponaglała go, kiedy zamknął drzwi gabinetu za nimi. Wołała go takim słodkim głosikiem, jakim babcia woła kilkuletniego wnuka. Przynajmniej tak kojarzył ten wysoki dźwięk.

    – Podchmielona to jeszcze pół biedy, nawet zaleta, ale infantylna? – westchnął w duchu.

    Nie zapalili światła. Księżyc nieco oświetlał pokój. Patryk pewnym krokiem powoli podszedł do kobiety. W jego ruchach było widać napięcie. Podchmielona kobieta nie była w stanie dostrzec takich niuansów. Oparła się o ścianę, przymknęła oczy, cofnęła ramiona, nieświadomie wypięła biust i westchnęła. Ściana przyjemnie chłodziła jej plecy.

    – Chcesz jednego… – zaczęła pytanie, odwracając głowę do mężczyzny.

    – Nie chcę wódki – szepnął stanowczym tonem. – Chcę ciebie! – objął ją i szarpnięciem przycisnął do siebie.

    – Ale przecież…

    Zdecydowanym gestem chwycił ją za kark i lekko odchylił głowę. Zaczął ją namiętnie całować. Wpakował język w usta. Czuł alkohol. Zaskoczona kobieta nie opierała się. Jej ręce zwisały wzdłuż tułowia. Druga dłoń Patryka miętosiła pośladek. Gniótł materiał spódniczki i podciągał go. W końcu poczuł ciało pod palcami. Macał goły pośladek. Czuł koronkę pończochy, zahaczył palcami o majtki. Przycisnął jej biodra do swoich. 

    – Musiała poczuć, jak mi stoi – pomyślał. Docisnął biodra, lekko ugiął kolana i wyprostował się. Kilka razy powtórzył ten ruch. Już był gotowy.

    Kobieta oderwała się od jego ust. Szarpnęła głową, potrząsając włosami. Patrykowi ruch wydał się lubieżny. Maria głośno nabrała powietrza i z ulgą wypuściła je, patrząc w sufit. Dłonie oparła o jego piersi, nacisnęła. Napiął mięśnie, nie puścił jej.

    @

    – Co ty wyprawiasz?! – zaprotestowała głośno. Brzmiała znacznie bardziej trzeźwo. – Jesteśmy w pracy! W ogóle nie mam ochoty na takie głupoty! – dodała szybko, zdając sobie sprawę jak dwuznacznie zabrzmiało poprzednie zdanie. Szybko trzeźwiała.

    – Cicho! Potem podziękujesz! – rzucił zdecydowanym tonem i znowu zaczął ją zachłannie całować.

    Teraz zdenerwowana, protestowała bardziej aktywnie, ale nadal bez skutku. Nie chciała się z nim całować, w ogóle nie miała ochoty na igraszki w pracy! Chciała stąd jak najszybciej wyjść.

    – Gdyby ktoś nas zobaczył! – myślała z przerażeniem. Bała się ośmieszenia i poniżenia. Przyłapana w takiej sytuacji, nawet podczas alkoholowej imprezy, skompromitowałaby się przed przełożonymi! Musiała dbać o opinię. Nerwowo szamotała się i czuła, że przegrywa. Patryk był trzeźwy, szybszy i silniejszy, więc jedną ręką trzymał jej dłonie za plecami, a drugą obmacywał biust. W końcu rozpiął guzik bluzki i całą dłonią wyjmował pierś ze stanika.

    Była bliska paniki. Alkohol osłabiał siłę jej reakcji, ale wciąż chciała wyjść! Chociaż była zdeterminowana, bała się krzyczeć. Gdyby zbiegli się pracownicy i zobaczyli ich… Ta, która dyscyplinuje innych, piętnuje przejawy flirtów w pracy, na co dzień taka zasadnicza, przyłapana obnażona w jednoznacznej sytuacji z młodszym pracownikiem. Nie mogła krzyczeć. Odwróciła głowę w bok i pojękiwała z wysiłku, mocując się z mężczyzną.

    Być może był również inny powód jej jęków. Napięty penis pocierał jej łechtaczkę osłoniętą już tylko materiałem majtek. Nawet nie zdawała sobie sprawy, że stoi z podciągniętą spódnicą, która zakrywa jedynie jej brzuch.

    Patryk wyszarpnął drugą pierś ze stanika. Z satysfakcją spojrzał na nagi biust kierowniczki.

    – Nooo, w końcu je zobaczyłem. Fajne są…

    Popatrzył jeszcze chwilę, ścisnął brodawkę, polizał drugą. Dłoń zsunęła się ku pośladkom. Bezradna Maria szarpała się, sapiąc coraz głośniej. Przestępowała z nogi na nogę. Mężczyzna w ogóle nie przejmował się jej protestami. Przycisnął kobietę i całował po szyi, kąsał ją, ściskał pośladek. Druga dłoń uwolniła jej ręce, wróciła na kark, wsunęła się we włosy. Chwycił je i powolnym ruchem odchylił głowę do tyłu. Maria jęknęła z bólu. Palec Patryka zsuwał się ku odbytnicy. Minął ją i po chwili zagłębiał się w pochwie. Powoli, bez pośpiechu…

    @

    – Nie… Nieee… Nie! Nie! – z każdym wypowiedzianym zaprzeczeniem protestowała coraz głośniej.

    Przyciśnięta do ściany, próbowała odepchnąć jego rękę. Bezskutecznie. Wbijał się coraz głębiej. Był zbyt silny. Szamotała się i słabła. Znowu przycisnął ją całym ciałem. Czuła twardy członek. 

    – Muszę do toalety. Muszę się wysikać! – skłamała, ale zabrzmiała błagalnie.

    – Żartujesz? Nigdzie cię nie puszczę! – prawie zaśmiał się. – Lej pod siebie!

    – Przestań…

    – Mówię poważnie! Mnie to nie przeszkadza! – zaśmiał się rubasznie. – Potem wyliżesz mi palce! – ja tak nie chcę!

    – A ja mam coraz większą ochotę – sapnął przyciszonym głosem. – I ty również! – po tych słowach szybko poruszał palcem w pochwie. Od chwili, gdy wetknął w nią palec, była wilgotna. Mokry palec poruszał się w niej bez oporu. Patrzył na jej twarz i rozkoszował się widokiem grymasów. To była zupełnie inna kobieta niż ta, którą znał z pracy. Namiętna, głodna seksu, podchmielona, obnażona i zdana na jego łaskę. Wiedział, że taka okazja nie powtórzy się. Zmienił rytm ruchów palca w pochwie. Kciukiem dotykał łechtaczki. Przesuwał w prawo, w lewo, z góry na dół i do góry. I patrzył na nią. 

    Kobieta stęknęła. Odwróciła głowę w kierunku okna. Miała przymknięte powieki. Lekko rozchylone wargi zwilżyła językiem. Trudno było oprzeć się pieszczotom. Kolejne bodźce osłabiały jej opór. Mężczyzna przywarł do niej całym ciałem. Już nie próbowała go odepchnąć. Zanim zorientowała się, wolną dłonią rozpiął rozporek. Z wysiłkiem wyszarpnął penisa. Naprężony uderzył w jej brzuch tuż nad majtkami. Poczuła wilgoć i zadrżała. To, czego starała się uniknąć, stawało się coraz bardziej realne.

    – Nie… Proszę! Nie! – prawie krzyknęła.

    – Cicho! Nie rób hałasu! Przecież chcesz… – wysapał, szybciej poruszając kciukiem.  

    @

    Zaskoczył ją. Cofał palec tkwiący w pochwie. Maria była czujna. Bała się, że teraz zechce wepchnąć go do odbytu. W momencie, kiedy z niej wysunął palec, mężczyzna złapał za majteczki dwiema dłońmi i szarpnięciem ściągnął je z pośladków. Ugiął nogi w kolanach i trzymając wyprostowane ręce dociągnął majteczki aż do kolan.

    – No, mam cię… – wysapał zadowolony. Znowu stał wyprostowany. W kroczu kobiety zamiast majtek tkwił twardy, wilgotny członek. Patryk poruszał biodrami, trzymając kobietę za dłonie. Bawił się jej strachem. Oglądał jej piersi. Jeszcze chwilę napawał się swoim sukcesem.

    Już nie chciała ściskać nóg. Wręcz odwrotnie! Teraz rozsunęła nogi, żeby nie czuć penisa, który obijał się o wewnętrzną stronę jej ud.

    – On się mną bawi! – uświadomiła sobie. Dominował mężczyzna, który, tak czy inaczej, był jej podwładnym. Nie w rozmowie, nie w dyskusji o projekcie czy regulaminie, ale w seksie! Dominował w seksie! Naruszył jej intymność! W takiej chwili próbowała wyobrazić sobie kolejny dzień w pracy. Jednak nie potrafiła. Może nie chciała? Otrzeźwiło ją szarpnięcie piersi.

    – Maryśka, potruchtaj w miejscu!

    – Co? – zaskoczyło ją polecenie.

    – Biegaj w miejscu!

    Zdumiona niezdarnie wykonała polecenie.

    – Ładnie skaczą… – mruknął, obserwując jej obnażony biust. – Ale tramwaju to ty nigdy nie dogonisz – dodał rozbawiony. – Podaj mi majtki!

    Spojrzała w dół. Zsunęły się na podłogę. Zrozumiała sens dziwnego polecenia. Wyszła z nich. Patryk trzymał ją za rękę. Kucnęła i znalazła majtki. Odsunęła głowę jak najdalej od twardego, kołyszącego się penisa.

    – Nie poliżesz? – pytanie zadał ironicznym tonem.

    – Nie… – szepnęła.

    Ku jej zaskoczeniu nie nalegał. Nawet nie skomentował jej odmowy. Pociągnął ją za rękę. Wstała. Wilgotny penis przesunął się po jej dekolcie i brzuchu. Zacisnęła wargi, nie odezwała się ani słowem. Patryk wziął od niej majteczki, wcisnął do kieszeni spodni. Poprawił kobiecie spódnicę, wtykając ją głębiej za pas. Uśmiechnął się nieznacznie, widząc wystający brzuszek.

    – Szybko by go zgubiła, zażywając więcej ruchu. Jakiegokolwiek ruchu. – pomyślał i wykrzywił usta w uśmiechu. – Jeszcze nic straconego…

    Poruszył biodrami. Członek zakołysał się i znowu uderzył o jej uda. Próbowała przybliżyć nogi, ale to już było niewykonalne. On stał w rozkroku, trzymając stopy między jej nogami. Czuła się jak w potrzasku. Objął ją jedną ręką, drugą chwycił penisa i przycisnął do łechtaczki. Ugryzł kobietę w uchu, całował po szyi, muskał wargami. kiedy nieco odprężyła się, znieruchomiał, nacisnął członkiem na łechtaczkę, powoli przesuwając nim ku wejściu do pochwy i szepnął do ucha: 

    – Masz jakieś specjalne życzenia?

    @

    Dokończenie nastąpi.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Tomnick
  • MW-Ibiza Rozdzial 52 W brokat ubrane

    I oto jesteśmy. Choć pogoda dopisuje, sezon jeszcze się nie zaczął, bez trudu znajdujemy miejsce. W pełni sezonu bez wcześniejszej rezerwacji w Cap-d’Agde nie ma się co pokazywać. Na parkingu Tidżeje zrzucają szorty, już wszyscy nadzy ruszamy w miasto (naturystów). W Cap-d’Agde Naturist Village obowiązuje jeden strój – Ewy. Jedyne, co ze sobą mamy to kluczyki do kampera i karta kredytowa. Najpierw jemy lekką kolację w plażowym barze, nagim kelnerkom dużo brakuje do świeżości i urody dziewczyny spotkanej przy obiedzie, Antonio będzie zadowolony. Teraz idziemy na plażę, jest piękna, złocisty piasek i ta przestrzeń. I nawet zbyt wielkiego tłumu nie ma, sezon dopiero się zacznie. Po kąpieli mamy w planach dyskotekę, można się bawić nago, można się ubrać, tyle, że te ubiory niewiele lub nic nie zasłaniają, trochę to przypomina nasz pokaz mody. Tania z koleżankami nie mają wyboru – będą się bawić nago, sklepy już zamknięte. Pozostałe dziewczęta w geście solidarności też wybierają nagość.

    W ostatniej chwili Ala wyciąga skądś pojemnik z brokatem w sprayu. Potrząsa nim mocno i… odstawia.

    – Albo nie…

    – Co?

    – Nic, myślę… Dajcie oliwkę.

    Z tą oliwką i brokatem wychodzi na zewnątrz.

    – No chodźcie, tu jest za ciasno.

    Na środku parkingu każda z dziewcząt dostaje w nadstawioną dłoń trochę oliwki.

    – Trzyjcie, dziewczyny. Nie macie ociekać oliwką, macie błyszczeć!

    – A ja?

    – A my? – Popierają mnie Tidżeje.

    – Też chcecie błyszczeć?

    Dziewczęta chichoczą.

    – Ależ z was podśmiechujki! Chcemy nacierać!

    Dostajemy i my po parę kropli oliwki. Zabieramy się za nacieranie, głównie tyłeczków – dziewczęta twierdzą, że z frontem poradzą sobie same. Chichot się wzmaga.

    – A plecy?

    – Z plecami poradzicie sobie nawzajem. My się skupiamy na pośladkach.

    – Na pośladkach! – gromi mnie Febe, Zaglądam z przodu, widzę swoją dłoń, faktycznie za daleko się między te pośladki zapędziłem.

    – Ale zobacz, jak się ładnie błyszczy – chwalę, cofnąwszy dłoń z gładko ogolonej cipy dziewczyny.

    – No już, już… Za chwilę będzie się błyszczeć od czego innego, niż oliwka!

    Ala traci cierpliwość.

    – Ogarnijcie się, dziewczyny, bo nigdy nie dotrzemy na tę dyskotekę! Która skończyła, niech podejdzie.

    Febe idzie na pierwszy ogień. Obraca się w chmurce brokatu, ten osiada na jej nagim ciele. No, bajka!

    – Na cipkę więcej! I na cycki.

    – Nie zapomnijcie o tyłeczku, tak pracowicie go nacierałem… Stop!

    – Co znowu?

    Zamiast odpowiedzieć, podchodzę do Febe. Ostrożnie, by nie zetrzeć brokatu z wycelowanych we mnie cycuszków, sięgam do pośladków. Kładę na nich dłonie.

    – Teraz pryśnij!

    – Dobre! Tylko daj szerzej palce.

    Nie ma sprawy, dzięki temu ogarniam więcej tego jędrnego tyłeczka.

    – No już, zabieraj łapy!

    – I tak ktoś je tam na dyskotece położy.

    – Ale zanim to zrobi, niech Febe trochę pokręci tak ładnie przyozdobionym tyłeczkiem.

    Do Jo się spóźniam, jeden z Tidżejów pierwszy kładzie na niej łapę. Na dupie kładzie. Ma ją teraz całą w brokacie, te łapę. A Jo ślad po tej łapie oraz pięknie przypudrowaną fryzurkę. Brokat trzyma się mocno, Zoé wtarła oliwkę w jej blond futerko, a ona wzajemnie w ładnie przystrzyżony trawniczek na łonie Francuzki. I tak to idzie. Żeby nie było nudno, kolejnym dziewczynom przykładamy dłonie do innych części ciała.

    – Znowu cycek?

    – Niech ci będzie brzuszek – zsuwam dłoń niżej. Ale co sobie potrzymałem, to moje. W przypadku Nadii jest co potrzymać.

    Maleńką zostawiam sobie na koniec.

    – Zostało coś brokatu?

    Potrząsa pojemnikiem – coś tam zostało.

    – No to nie zepsujmy tego. Gotowa?

    Wsuwam rękę między jej uda. Od tyłu. Wnętrzem dłoni zakrywam cipkę, rozczapierzam palce na łonie.

    – Pryśnij sobie!

    – Ale ja chciałam…

    – Na cipkę, wiem. To jadalny brokat?

    – Nie, raczej nie.

    – To jak bym ci ją później wylizał?

    Ten argument przemawia do Ali. Biorę od niej pojemnik. Resztą brokatu traktuję resztę jej ciała. Jesteśmy gotowi.

    – To gdzie właściwie idziemy?

    – Znam takie jedno miejsce…

    *

    To w zasadzie zamknięta impreza, lecz niczym (prócz brokatu) nie przysłonięta uroda kilkunastu dziewcząt w towarzystwie zaledwie trzech facetów sprawia, że zostajemy wpuszczeni do środka bez problemu.

    – Wow! Jeśli wszystkie dyskoteki w Cap-d’Agde tak wyglądają, to…

    Ala jest pod wrażeniem. Ja zresztą też. Słyszałem o tym klubie i organizowanych tu imprezach, ale nigdy tu nie byłem. Ilość latających w takt szybkiej muzy cycków robi wrażenie. Na Ali oczywiście wrażenie robi co innego, podskakujący rytmicznie faceci też są goli…

    – To… specyficzne miejsce, tutejsze dyskoteki są całkiem zwyczajne. No idź poskakać, widzę, że aż się rwiesz.

    Dałbym jej klapsa na zachętę, ale ten brokat…

    – Ty nie idziesz?

    – Trochę sobie popatrzę, dołączę za chwilę.

    – Dom latających cycków, co?

    – I spójrz na te podrygujące tyłeczki!

    Ala i jej koleżanki wyróżniają się nawet w masie półnagich i całkiem nagich dziewcząt wijących się na parkiecie w stroboskopowym świetle reflektorów. To przez ten pokrywający ich gołe ciała brokat.

    – Nie znam cię.

    Odwracam się, nagi facet stojący za mną z równie nagą dziewczyną u boku musiał prawie krzyknąć, bym go usłyszał.

    – I nawzajem – odkrzykuję z uśmiechem. – Wbiliśmy na prywatną imprezę?

    – Tak jakby. To wszystko twoje dziewczyny? Te ubrane w brokat?

    – Tak jakby. Jesteśmy razem, ale moja dziewczyna, to ta najmniejsza i najzwinniejsza. O, ta, co do nas macha.

    – Wszystkie do nas machają…

    – Cyckami. A ona, z braku cycków, ręką.

    – No nie przesadzajmy, malutkie, ale ma.

    – Lubisz dziewczyny z małymi piersiami? – Wtrąca jego towarzyszka. Pytanie jest podchwytliwe z racji jej, wycelowanych we mnie ogromnych piersi.

    – Lubię każde, byle jędrne.

    – Co sądzisz o moich?

    – Sądzę, że spełniają najwyższe standardy jędrności.

    – Hahaha… Przekonaj się. Śmiało!

    Zerkam na faceta u jej boku, ten tylko się śmieje.

    – Jestem Pierre. A to Nathalie. Poznasz mnie ze swoją dziewczyną?

    – Też lubicie odmianę?

    I wszystko jasne. To będzie udany wieczór.

    *

    – Ala, poznaj Nathalie i Pierra.

    – Rozumiem, że Pierra mogę poznać bliżej?

    Ali wyraźnie wpada w oko wysportowany Francuz z…

    Nim zdążę dokończyć myśl, Maleńka chwyta go za to, o czym nie zdążyłem pomyśleć.

    – Tak się witamy – wyjaśniam zaskoczonemu facetowi, chwytając jego dziewczynę za cipę. Natalie już podryguje w tańcu, więc wrażenia mam sympatyczne. Również wzrokowe – to przez te jej latające cycki. Wyciągam ku nim drugą dłoń. Ależ są jędrne! Co znaczy młodość! Oglądam się na Alę i Pierra, wyglądają na bardzo zajętych sobą. Cóż, pozostaje mi zająć się Nathalie.

    – Sobie też nie żałowałeś  brokatu – śmieje się Natalie zerkając na swoje cycki. A właściwie na moje dłonie, których od tych piersi prawie nie odrywam.

    – To efekt uboczny. Spójrz na ten tyłeczek. Albo na te cycki. Albo tamten brzuszek.

    Już trochę zatarte, ale wciąż widoczne są ślady moich dłoni na ciałach.

    – Ech, umiesz się bawić, co?

    Natalie, odchylona w tył, bym nie tracił z oczu jej bliźniaczych argumentów, przyciska się do mnie spoconym brzuszkiem. Właściwie, to mnie nim masturbuje.

    – Chcesz?

    Chwytam ją za pośladki, przyciskam do siebie mocniej, rucham w ten brzuszek.

    – Chodź, tam będzie lepiej.

    Prowadzi mnie ku schowanym w półcieniu ławeczkom pod ścianą sali. Niektóre już są zajęte przez kopulujące pary. Nawet dostrzegam znajomą buzię, teraz wykrzywioną w ekstazie. Febe mnie nie dostrzega, skupiona na swych doznaniach.

    Natalie pcha mnie na ławkę, okracza udami. Wprawnym ruchem dłoni wprowadza w siebie. Osiada zagryzając wargę. Ciasna, dobrze zwilżona cipa wchłania mnie powoli. Uwielbiam ten moment, a Natalie robi to dobrze. Teraz się unosi… i opada. Wirtuozeria i precyzja.

    – Masz tam jakiś czujnik?

    Nathalie zagląda pod siebie. Jest w fazie wzniosu, spomiędzy różowych warg wyłania się czubek kutasa i… zastyga w chwilowym bezruchu, przytrzymywany przez te lepkie skrzydełka.

    – Mam łechtaczkę, to mój czujnik – śmieje się dziewczyna opadając powoli.

    – Widzisz? Teraz też zadziałała – mówi, znów się zatrzymując.

    Widzę. Widzę jej łechtaczkę rozpłaszczoną „u stóp chuja”. Długo tak nie wytrzymam, choć muszę przyznać, że Natalie robie wiele, by przedłużyć te rozkosze.

    – Gdzie chcesz? – Pyta w końcu, widząc, że na mnie już czas.

    – W tym względzie spuszczam się na ciebie.

    Natalie bierze to dosłownie i pozwala, bym spuścił się na nią. Choć w tym przypadku „spuścił się” jest sporym niedopowiedzeniem –  to naprawdę daleki strzał. Dobrze zwilżone cycki nabierają dodatkowego blasku, temu, co trafiło na brzuszek, Natalie pozwala spłynąć niżej.

    Wracamy na parkiet. Niby dalej tańczymy ze sobą, ale dziewczyna jest taka jakaś rozkojarzona. Rzuca spojrzeniami wokół. Szuka następnej ofiary?

    – Nie krepuj się, ty nienasycona!

    – Aż tak to widać?

    Zamiast odpowiedzieć, ciągnę ją przez parkiet.

    – Przedstawię ci kogoś.

    Mam szczęście. Tom (lub Jerry) jest dostępny i niewyprztykany. Przedstawiam mu Natalie.

    – Jest świetna. I nienasycona. Zróbmy jej niespodziankę. Widziałeś gdzieś brata?

    Tidżej łapie takie sprawy w lot. Pozostaje mi znaleźć tego drugiego, nim… Na szczęście też jeszcze nie zamoczył, a jego brat jest w trakcie zamaczania.

    – O tam, widzisz ich?

    Tom (lub Jerry) potwierdza. Natalie zdaje się lubi tę pozycję. Albo po prostu lub się popisywać. Ponownie obficie spryskana, wraca z Tidżejem na parkiet. Teraz moja kolej, odwracam jej uwagę.

    – Dobrze się bawisz?

    – Jak rzadko!

    Natalie nie zauważa podmiany i jest zdziwiona, gdy jej partner ciągnie ją powrotem na dopiero co opuszczoną ławeczkę.

    – Chcę jeszcze!

    – Ale…

    Argument w postaci nienagannie wyprężonego kutasa ją przekonuje. Może nie do końca, ale nie zaszkodzi spróbować. A efekt przechodzi jej najśmielsze oczekiwania.

    *

    Tymczasem „moje” dziewczęta też raczej krótko bawią się we własnym gronie, ich pokreślona jeszcze oliwką i brokatem uroda szybko przyciąga męskie towarzystwo. Miejscowi z czasem poczynają sobie coraz śmielej, już tańczą przytuleni, coraz to któraś ręka „niechcący” osuwa się na pośladek. Dziewczęta są w swoim żywiole, jak się którejś chłopak podoba, nie stroni od pieszczot. Coraz więcej brokatu przenosi się z ciała na ciało. Tylko Jo i Febe, „wybaczywszy” mi incydent z Nathalie, trzymają się mnie kurczowo, nikomu nie udaje się wyrwać żadnej z nich, choć zwłaszcza uroda Jo, blond Wenus z mieniącym się od brokatu futerkiem, robi piorunujące wrażenie. Pochlebia mi, że tak się mnie trzymają, tańczymy właśnie wolny kawałek przytuleni we troje. We troje idziemy też późną nocą, nad ranem właściwie, na romantyczny spacer wzdłuż bezkresnej, teraz z nielicznymi wyjątkami pustej plaży. Wreszcie klękają na skraju przyboju. Fale liżą im stopy, gdy mi wspólnie liżą. Nie pozostaję dłużny, zanurzam język na przemian w obu pizdach, księżyc świeci, czarne fale liżą nam stopy, bardzo romantycznie. Spuszczam się obficie i sprawiedliwie, na obie buzie, w końcu sprawa z Nathalie miała miejsce parę godzin temu. Zaspokojeni i nagle senni, wracamy do kampera, całe wielkie łoże jest dla nas, wszystkie dziewczęta wywiało, także moi kuzyni gdzieś wybyli. Dopiero rano stopniowo pojawiają się dziewczęta i pakują nam do łóżka. Od razu zasypiają. Nie wnikam, gdzie i z kim, ważne, że do dziesiątej wszystkie wróciły.

            Siadam na łóżku wydostawszy się z plątaniny ciał, obok mnie coś się porusza, to Jo podąża moim tropem, siada, jej cycki wdzięcznie się kołyszą. Sięgam między jej uda, bawię się jej włosami łonowymi z nędznymi resztami brokatu. Jo chichocze.

    – Lubisz taki widok, co? – Pyta, podziwiając plątaninę dziewczęcych głów, cycuszków, cipek i tyłeczków przeplecionych bezładnie rozrzuconymi kończynami.

    – Krajobraz po bitwie.

    – Tym razem to były raczej indywidualne potyczki – śmieje się Jo – niech śpią, pójdziesz ze mną?

    – Pewnie! A gdzie?

    – Kupić jakiś ciuszek, nie mam co na cipkę włożyć – i pokazuje mi tę cipkę, stając przede mną.

    To już prędzej Febe nie ma co na cipkę włożyć, ty masz ją ubraną w piękne futerko.

    – Dlatego kupię sobie coś luźnego i przewiewnego.

    I znów chichocze.

    – No co?

    Zaciąga mnie przed lustro. Obok łóżka mamy na ścianie wielkie lustro, rzecz nieodzowna przy tylu dziewczętach. No i fajnie się je pieprzy przed tym lustrem.

    No tak, całą gębę mam w brokacie, łącznie z językiem. Ciekawe ile go zlizałem i połknąłem liżąc Jo i Febe.

    – Dziękuję.

    – Nie dziękuj, gdybym mogła powstrzymać śmiech, zobaczyłbyś się dopiero w lustrze w przymierzalni!

    *

    W galerii Jo rzeczywiście wybiera luźne, składające się z samych prześwitujących falbanek majteczki i do kompletu lekką sukienkę wykończoną falbankami, tak krótką, że kończy się równo z majteczkami. Efekt jest powalający – te szczupłe, nieskończenie długie uda wyłaniające się z masy seledynowych falbanek wywołują we mnie falę pożądania.

    – Zerżnąłbyś mnie w tej sukience, co?  – Jo dostrzega mój wzrok i wzwód.

    -Tu i teraz!

    Jo ciągnie mnie do przymierzalni, poprawia ten wzwód ręką. Błądzę chujem w gęstwinie falbanek, aż zniecierpliwiona dziewczyna bierze sprawy w swoje ręce. Biorę ją na stojąco. Wsuwam dłonie pod te falbanki, gładzę szczupłe pośladki. Pieszczę jej piersi przez cienki materiał sukienki, stwardniałe sutki niemal go przebijają.

    – Takie luźne majteczki mają swoje zalety – stwierdzam, gdy już się spuszczam.

    – Wiesz, właściwie to nie pamiętam, kiedy pieprzyłem się z kompletnie ubraną dziewczyną. Jednak wyglądasz tak seksownie…

    – To dla nas, dziewcząt łatwizna, by ubraną wyglądać ponętniej niż rozebraną. I cipka ma przewiew.

    – O właśnie, cipka! – Klękam teraz przed Jo, szybko rozsuwam falbanki i kędziorki, zanurzam w niej język, nie chcę, by poplamiła nowe majteczki. Potem nasienie przechodzi z ust do ust. Myślę, że na tym koniec i chcę wyjść z kabiny.

    – Poczekaj, tak nie pójdziesz – mówi Jo, pokazując na mojego mokrego, członka. Teraz ona klęka przede mną i doprowadza mnie językiem do porządku.

    Ostatecznie Jo kupuje cztery pary tych majteczek w różnych kolorach.

    – Za bardzo ci się podobają, by miały szanse dłużej pozostać suche i czyste, muszę mieć na zmianę.

    Jo zdejmuje sukienkę i majteczki, podaje sprzedawcy do zapakowania, ze sklepu wychodzimy tak, jak weszliśmy – nago.

    Skręcam do jeszcze jednego sklepu, zauważyłem na wystawie gitarę, kupuje ją dla Nadii. Wracamy do kampera,  dziewczęta już są na nogach.

    – Gdzie byliście? Głodne jesteśmy i chcemy na zakupy. Nadia zauważa mój zakup:

    – Ojejku! Gitara.

    – To dla ciebie, proszę, pięknie grasz a jeszcze niejedna plaża przed nami.

    Jo prezentuje swoje nowe majteczki i sukienkę.

    – Bomba!

    – Ależ to wyuzdane! I pociągające!

    – Żebyście wiedziały dziewczyny, jak mnie taką zobaczył, to od razu przeleciał. A we mnie znów się gotuje.

    – I jeszcze raz cię przelecę, jak tu stoisz!

    I znów pcham się między te słodkie uda, rozgarniam kutasem falbanki i wsuwam się do jeszcze mokrej cipki. Znów pieprzymy się z Jo na stojąco, ku  uciesze dziewcząt. Tym razem trwa to dłużej i nie obywa się bez pomocnej dłoni Maleńkiej na moich jądrach. Jo też dochodzi, w efekcie pierwsza para majteczek nadaje się do prania. Wyruchana Jo rozbiera się do wyjścia i idziemy wszyscy coś zjeść do baru na plaży. Tu się rozdzielamy, zabieram Tanię i jej koleżanki na zakupy, reszta dziewcząt zostaje na plaży pod opieką Tidżejów. Ukrainki są dość wstrzemięźliwe w zakupach, nie chcą nadużywać mojej dobrej woli. Kupują po sukience, namawiam je na drugą, jeszcze krótszą.

    – To już nam będzie cipki widać, nie będziemy mogły bez majtek chodzić.

    – Weźcie do kompletu takie z falbanek.

    – Ta cię Jo podnieciła w swoich majteczkach?

    – Przecież same widziałyście, przy was ją przeleciałem, a pierwszy raz jeszcze w sklepie.

    Dziewczęta kupują więc te przewiewne majteczki. I grube getry, Maleńka musiała im coś o nich wspomnieć. W końcu dziewczęta z pewnym żalem zrzucają z siebie te sukienki i majteczki, zostawiają zakupy w kamperze, dołączamy do reszty ekipy na plaży. Dziewczęta rozkładają się plackiem na piasku, wysterczając cipki ku słońcu, przyciągają wzrok bawiąc się piłką na plaży czy baraszkując w płytkiej wodzie. Na plaży są naturyści płci obojga w wieku od lat dwu do stu, od chudzielców do grubasów, zgrabnych, młodych dziewczyny też nie brakuje, lecz są tu jak rodzynki w cieście. Siłą rzeczy taka koncentracja… „bakalii”  budzi zainteresowanie. Ot, choćby ten chłopak.

    – Zobacz, już kolejny raz tu przechodzi. Nie sądzisz, że mu nabrzmiał?

    – Mam się rozglądać za facetami?

    – Nie, no skąd! Tak tylko mówię.

    Uwaga Ali sprawia, że podążam za nim wzrokiem. A potem ponownie, gdy ledwo się oddaliwszy, zawraca. I nagle przystaje. O dziwo przy Tidżejach rozprawiających o czymś z Jo.

    – To państwo z Polski?

    Musiał usłyszeć mowę ojczystą.

    – Częściowo. A bo co?

    – Eee… Ładna dziś pogoda.

    – Hahahha…

    Podchodzę.

    – Facet! Musisz być bardziej kreatywny. Ta odzywka…

    Na widok jego miny nie wytrzymuję i też parskam śmiechem.

    – Okay, okay… Już dobrze. Skąd jesteś?

    – Z Polski.

    Tym razem salwa śmiechu rozchodzi się szeroko.

    – Zabawny jesteś. A dokładniej to skąd?

    To Ala włącza się do rozmowy. Facetowi włącza się tryb słowotoku.

    – Z Białegostoku. Przywiozłem wycieczkę, jestem kierowcą. I, cholera, odpocząć nie dadzą, myślałem, że posiedzę tu z nimi te parę dni i zabiorę z powrotem. Ale dostałem telefon z centrali, mam wracać już jutro. Z samego rana. Na pusto! Wyobrażacie sobie?

    – Niezbadane są myśli szefów…

    – I ścieżki, którymi podążają.

    – Wracasz przez Warszawę? Tak tylko pytam.

    W odpowiedzi dostaję szczegółowy opis trasy: Włochy, Austria, Czechy… I tak, okazuje się, że przez Warszawę. Zresztą popatrzywszy na mapę trudno byłoby inaczej.

    – A mógłbyś kogoś zabrać do tej Warszawy?

    – A kogo?

    – O, te tam dziewczęta.

    – O ja cię! Jasny gwint! Jasne!

    – Nie ciesz się tak, nago nie pojadą Ale jak je zobaczysz w tych sukienkach…

    *

    Pozostaje porozmawiać z zainteresowanymi.

    – Wiem, że nie możecie się doczekać powrotu, a my tu przedłużamy sobie wakacje. Ale pojawiła się alternatywa…

    Okazuje się, że największy problem jest z Alą. Bez Ali nie pojadą. Boją się.

    – Maleńka, zlituj się!

    – Mnie odsyłasz, a sam… Widziałam wczoraj.

    – Nawet brałaś udział.

    – Skromny udział.

    – Pomyśl o Warszawie, o kolumnie Zygmunta…

    – Proponujesz mi spacer po placu Zamkowym?

    – Przecież wiesz, o jaką kolumnę mi chodzi. I zajęłabyś się Grzesiem.

    Ala marszczy nosek w udawanym fochu. Przecież widzę, że udaje.

    – No ewentualnie…

    – Kocham cię!

    – Ja ciebie też. A jak już wrócisz, to…

    – Aż wióry polecą. Masz to, jak w banku!

    *

    – Macie transport, dziewczyny. Tylko nie zdradźcie się przed… No właśnie, jak mu właściwie na imię? Przed kierowcą, że nie macie paszportów. Jeszcze spanikuje.

    – W razie czego go udobruchamy! – Tania puszcza do mnie oko.

    – Lepiej nie, potem będzie senny, poważnie mówię.

    – Skoro mamy jechać dopiero jutro, mogę udobruchać go teraz…

    *

    Leszkowi, bo jak się okazuje tak ma na imię, podnosi się ostatecznie w dłoni Tani.

    – Chciałam się przywitać. I podziękować.

    – Dziewczęta, podejdźcie, przywitajcie się z naszym wybawcą.

    Efekt jest do przewidzenia, chłopak eksploduje w kolejnej z dłoni.

    – Tak szybko? – Nadia, kolejna w kolejce do przywitania, jest niepocieszona. – No nic, wieczorem poznamy się bliżej. Gdzie masz ten autobus?

    – Tylko dajcie mu się później wyspać – mówię do obu, bo i Tania się tam wybiera. – Przed wami daleka droga.

    *

    Wieczorem pojawiamy się w klubie w mocno osłabionym składzie. Z Alą u boku, Tidżejami, Febe, Jo i kompletem Francuzek witam się z Pierrem.

    – Jestem rozczarowany.

    – A gdzie Nathalie?

    – Dziś jej nie będzie.

    – Jestem rozczarowany.

    Dostaję sójkę w bok.

    – Znalazł się transport dla Ukrainek. Tania i Nadia właśnie wyrażają wdzięczność kierowcy, reszta poszła spać. Ala też z nimi jutro jedzie…

    – Ach, to tłumaczy jej reakcję – Pierre ma na myśli tę sójkę w bok. – Bawcie się dobrze.

    Dziś nie ma imprezy. Przynajmniej takiej, jak wczorajsza. Klub otwarty dla wszystkich, nagich, półnagich i całkowicie ubranych. Ci ostatni są w większości.

    – Jestem rozczarowana. Maciek tak barwnie opowiadał o Cap-d’Agde…

    – To dotyczy głownie plaży i najbliższej okolicy tłumaczy Maleńkiej Pierre. – Takie plażowe bary…

    – To może zmieńmy lokal? Tam będę się czuła swobodnie.

    Fajnie mieć dziewczynę, która najswobodniej czuję się goła.

    *

    W barze przy plaży wpadamy wprost na Nathalie. Nagą, jak i my. I jak wszyscy wokół. Dziewczyna zamiera z otwartymi ustami. Co do…

    Aha, Tidżeje!

    – Więc was jest dwóch! A ja głupia myślałam…

    – Osobno też dają radę. Ale gdy się tak niepostrzeżenie zmieniają… Nie ciebie pierwszą nabrali.

    – Na tyle dobrze, że wolę o nich myśleć, jako o jednym.

    – To tak jak ja. Choć w innym kontekście – poprawiam się szybko. – Są nie do odróżnienia, więc wołam na nich tak samo.

    – I przybiegają?

    – Tak, reagują instynktownie.

    – Hahaha… Spójrz, jakie mają kwaśne miny. Identyczne miny.

    Wieczór spędzamy wspólnie, choć pewnym rozrywkom oddajemy się w podgrupach. Ja całkowicie poświęcam się Ali. Nathalie nie odpuszcza Tidżejom, a Pierre… Cóż, Pierre dzwoni po wsparcie. Febe, Jo i Francuzki też się dobrze bawią. Do kampera wracamy nad ranem.  A rano…

    – Puk puk!

    To Nadia i Tania w towarzystwie Leszka. Poganiają nas niemiłosiernie.

    – Leszek się niecierpliwi, musimy już jechać!

    Może to i dobrze. Nie będzie łzawych pożegnań. Reszta wyspanych jak nigdy Ukrainek ubiera się szybko. Leszek jest pod wrażeniem.

    – Mówiłeś, że będą  całkiem ubrane.

    – A nie są?

    – Dyskutowałbym.

    Ala tylko mamrocze coś w półśnie, nie jestem w stanie jej dobudzić.

    – Coś ty jej zrobił?

    – Wszystko to, co lubi najbardziej.

    – Ech… To teraz ją zanieś.

    Na szczęście Tidżeje pomagają, do autobusu jest kawałek. Układam Alę na siedzeniach i przykrywam kocem, ubrania kładę obok, jak się obudzi, to się ubierze. Albo i nie. Jeszcze buziak i wysiadam. Autobus rusza. Szerokiej drogi! Uff!

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Maciej Wijejski
  • Mieszkanie pelne seksu

    Pokręcone mam życie. Wzloty, upadki, okresy świetności jak i życie na marginesie. Wychowałem się w normalnej rodzinie, no może nie do końca. Rodzice mieli pierd……ca na punkcie kościoła i całej tej chorej otoczki. Nie dałem się urobić na ich modłę bo w bajki przestałem dawno wierzyć i w końcu nie mogąc dłużej tego znosić, wyprowadziłem. Nim doszło do moich zawirowań życiowych  zdążyłem ukończyć politologię na UW i nawet chwilę pracowałem, na……kasie w markecie. No bo co można po takiej szkole robić. Nigdy mi do głowy nawet nie przyszło żeby coś ukraść ale jakaś menda wsadziła mi do torby telefon z ekspozycji i ochrona u mnie znalazła. Komu aż tak się naraziłem, nie wiem ale oczywiście wylali mnie. Wtedy nie mieszkałem już z moimi zdewociałymi rodzicami tylko w wynajętej klitce. Zrobiło się na tyle słabo że nawet tę norę musiałem opuścić. Wylądowałem na dworcu, potem w jakimś pustostanie ale i  stamtąd musiałem się wynieść bo groził zawaleniem. W końcu poznałem takiego kolesia który był w miarę kontaktowy i zaproponował mieszkanie na strychu ale przystosowanym do zamieszkania. Miał powierzchnię 40 m2 i mieszkało tam pięcioro lokatorów a ja byłbym szósty. Jedna laska i pięciu facetów. Miałem już 33 lata i byłem najstarszy z wszystkich. Dali mi kojo w rogu za przepierzeniem. Laska spała pod oknem a inni w pozostałych częściach pokoju. Mieszkanie wynajmowaliśmy i wspólnie było przez nas opłacane. Ponieważ składał się tylko z jednego pokoju to aby każdy miał odrobinę intymności za swoim przepierzeniem. Były dwa niewielkie okna dające świeże powietrze, kuchenka z 4 palnikami i łazienka. Porządki wokół siebie to był obowiązek a ogólne sprzątanie odbywało się w soboty i uczestniczyli wszyscy.  To że tam zamieszkałem to nie zależało tylko od Michała, tj. kolesia, który mnie tam wprowadził ale też od pozostałych. Zwolniło się miejsce po takim jednym który wyniósł się nad morze. Normalnie to był prawie casting po którym zyskałem akceptację reszty domowników. Na razie mieszkałem za friko ale musiałem znaleźć sobie jakieś płatne zajęcie. Alkohol był akceptowalny ale dragi już nie. W końcu znalazłem robotę w restauracji na zmywaku. Potem awansowałem na barmana a czasami też kelnerowałem. Kasy nie było z tego za dużo ale dało się żyć. Natura obdarzyła mnie niezłą aparycją i to że miałem 185 wzrostu, uznawany byłem przez laski za niezłe ciacho. Nawijkę zawsze miałem niezłą i często jakąś udawało się zaciągnąć do łóżka. Czasami przyprowadzałem, podciętą laskę i robiliśmy bara bara za przepierzeniem ale wszystko było słychać. Laska jak była podpita to jej zwisało czy jest ktoś obok czy nie. Pierwszy raz użyczyłem taką jedną koledze z pokoju. Najpierw sam ją wyobracałem a potem odsuwając kotarę kiwnąłem na niego żeby podszedł i szeptem spytałem czy chce ją poruchać. Kiwnął głową, ubrał gumkę i poczekał na stosowny moment. Powiedziałem jej żeby uklękła tyłem do mnie i wtedy kolega się do niej podłączył. Cipa nawet się nie zorientowała że ktoś inny ją dyma. Jak skończył to ja kontynuowałem swój numerek. Po wszystkim położyła się na plecach z zamkniętymi oczami, dalej leżała, goła i odkryta. Wstałem i zawołałem jeszcze jednego kumpla, Marka. Ten oczywiście też był chętny. Założył gumkę i rozsuwając dziewczynie nogi wszedł w nią. Laska już przysypiała i cały czas oczy miała zamknięte tak że nie widziała  właściciela już trzeciego kutasa. Na to wszystko z boku patrzyła Kinga nasza jedyna lokatorka która podeszła do mojego łóżka i kiwając głową nie mogła się nadziwić upadku tej laski. Marek skończył i się wycofał. Dziewczyna nawet nie otworzyła oczu i teraz po prostu spała. Rano, wstała i poszła wziąć prysznic. Jak już się trochę ogarnęła, ubrała, to nawet nie jedząc śniadania poszła do domu. Takie sytuacje zaczęły się powtarzać. Następna, którą przyprowadziłem nie była nawet jakoś specjalnie pijana ale była za to bardzo chętna. Wcale jej nie przeszkadzało że obok są inni i chętnie rozłożyła nóżki. W trakcie, na łóżko  wgramolił się Marek i w czasie kiedy ją dymałem od tyłu jemu zaczęła robić dobrze ręką. Jak skończyłem Marek już przygotowany zajął moje miejsce. Po nim był Michał. Dziewczyna robiła to najwyraźniej z przyjemnością. Był jeszcze jeden, Henio, 16 latek i temu też dała bez problemów. Po wszystkim poszła się ochlapać i po chwili, odświeżona, zawinięta tylko ręcznikiem usiadła przy stole i poprosiła o herbatę i kanapkę. Henio zadeklarował się szybko i obsłużył naszą wspólną kochankę a w nagrodę dostał buziaka. Pewnie liczył że jeszcze raz mu da. Posiedziała jeszcze chwilę i poprosiła żeby ją odprowadzić do domu. Była 2 w nocy kiedy wróciłem i poszedłem spać. Tydzień później przyprowadziłem Zośkę. Laska miała chyba 25 lat i to że się zgodziła już było sukcesem. Przy mnie wypiła tylko jedno piwo i na sto procent była trzeźwa. Kiedy weszła do naszego domu a właściwie pokoju nie kryła rozczarowania. To że obok byli inni, zupełnie ją zniechęciło i nawet chciała wyjść. Powiedziałem jej że nic jej nie zrobię a już na pewno jeśli nie będzie tego chciała. Jesteś tutaj bezpieczna. Ciągle nieufnie, usiadła przy stole, Podałem jej schłodzone piwo i słone orzeszki. Usiadłem obok i przytuliłem ją słodząc komplementy. Zaczęła się nawet uśmiechać. Przysiadł się do nas Michał i zrobiło się naprawdę miło kiedy na zmianę ją przytulaliśmy i lekko obmacywali. Miała na sobie krótką sukieneczkę i jak siedziała kusiła swoimi szczupłymi udami żeby je głaskać. Kiedy ją całowałem, Michał głaskał po nogach i sięgał coraz wyżej a ja obmacywałem ją po piersiach. Wreszcie wstałem i zaprowadziłem ją do mojego kącika a z nami przyszedł Michał. Zośka nie miała nic przeciw nawet kiedy pomogłem zdjąć jej sukienkę. Położyła się na plecach a my po jej bokach. Dość szybko udało się ją zupełnie rozebrać Leżałem na  plecach a ona dosiadła mnie a Michał w tym czasie głaskał ją po tyłku wkładając palec do brązowej dziurki. Wiedziała co od niej chcemy i na to się godziła. Przyniósł z łazienki żel KY i posmarował jej tylną dziurkę i swojego kutasa. Już po chwili dwa nasze tłoki równomiernie zagłębiały się w  ciało dziewczyny. Głośne westchnienia Zośki informowały że jej dobrze. Do naszej trójki doszedł młody Henio i wsadził jej kutasa do buzi.  Ku naszemu zaskoczeniu zaczęła mu robić całkiem fajnego lodzika. Michał doszedł najszybciej i jego miejsce zajął Młody wpasowując się w anus dziewczyny. Henio jak to młody szybko doszedł i napełniając jej brązową dziurkę swym nasieniem wycofał się. Całkiem niespodziewanie pojawił się  Marek i też nabrał ochoty na bzykanie. Dziewczyna chyba już miała dość i zaczęła się buntować ale Marek nie czekał na zaproszenie i zdecydowanie się do niej wpasował. Po wszystkim, Zośka wstała i nago poszła do łazienki. Chwilę jej nie było ale kiedy wróciła ciągle na golasa siadła przy stole i zaczęła zmywać z siebie makijaż. Dosiadł się do niej nasz młodzian i zaczął z nią gadać i ją obmacywać. Henio jak mówiłem to najmłodszy lokator, chodził jeszcze do szkoły. Szczupły, cherubinek z długimi blond włosami najbardziej napalony na seks. Zawsze chętny. Teraz widząc gołą dziewczynę w zasięgu ręki czuł że znowu ma szansę zamoczyć.

    -OK, młody dam ci jeszcze raz ale mnie odprowadzisz do domu bo nie chcę tutaj spać. Mówmy otwarcie, nie byłoby spania wcale tylko byście mnie ruchali do rana a ja już mam dość.

    Henio biegiem poleciał do szafki i wrócił z gumką którą szybko nałożył sobie i przyciągając dziewczynę posadził na swoich kolanach, przodem do niego i przy wszystkich na środku pokoju. Nadziała się na niego, podskakując w miłosnym uścisku. Młody nigdy nie był maratończykiem toteż szybko skończył wyciągając kutasa z kondomem z jej cipki. OK, to teraz odprowadź mnie do domu. Kiedy wrócił, wszyscy spali. Kiedyś wróciłem z pracy, zmordowany i w domu było jakoś cicho. Myślałem że jestem sam ale usłyszałem jakieś szuranie. Zaglądam za kotarę a tam, nasza Kinga na czworakach dymana jest przez Młodego. Jak on ją do tego namówił to nie wiem. Młody spojrzał w moja stronę i mrugnął do mnie jakby pytał czy też chcę. Chociaż byłem zmęczony, pomyślałem  że dla Kingi  zawsze znajdę siły. Migiem ubrałem gumkę i kiedy młodzian się wysunął ja włożyłem swojego. Kinga wyczuła różnicę i nawet była zła że nikt jej nie zapytał czy można. Potraktowana została jak dziewczyny które dotąd widziała i to ją wkurzyło. Ja natomiast zawsze chciałem ją posunąć. Jeszcze jej nie przedstawiałem ale naprawdę  to całkiem fajna dziewczyna, 28 lat szczupła, Ruda prawie czerwona i to prawdziwa, bardzo ładna ale potwornie piegowata. Piegi miała wszędzie nawet na uszach. Ciało gładziutkie, alabastrowe, bardzo jasne by nie powiedzieć białe. Skończyła ekonomię na Akademii Ekonomicznej i pracowała w magistracie za grosze. Zawsze chciałem się z nią kochać ale była taka nieprzystępna by nie powiedzieć oschła. Kiedy już mnie zaakceptowała poprosiłem żeby się położyła na plecach bo chciałem ją trochę pooglądać z bliska. Leżała z nogami złączonymi, piersi spore trochę się rozjechały na boki , brzuszek płaski a nogi szczupłe kształtne uwieńczone rudą cipką. Włoski łonowe były golone ale w chwili obecnej zdążyły odrosnąć. Przywarłem do niej całym ciałem, kutasa wsunąłem między nogi ale jeszcze nie do cipki bo najpierw chciałem się z nią trochę popieścić. Pocałunki z nią naprawdę były przyjemne. Kolanem rozsunąłem jej nogi i kiedy dłonią poprowadziła mnie do swojej kobiecości delikatnie wszedłem. To było naprawdę urocze i rozkoszne. Czułem że dochodzę i przyspieszyłem a ona zaplatając nogi na mojej talii głośnym westchnieniem  dała znak że tez właśnie doszła. Trwaliśmy tak jeszcze chwilę, jak się wysunąłem.

    Obok nas młody siedział i nas obserwował. Kutas mu stał niczym gromnica i błagalnie zapytał czy może liczyć na dogrywkę. Trochę wymęczona Kinga, uśmiechnęła się i powiedziała, ubieraj się mały i chodź, tobie nie mogę odmówić. W sekundę był z powrotem i już się mościł w jej cipce. Tym razem trwało to nieco dłużej bo kiedy wróciłem już umyty i ubrany to oni właśnie finiszowali. Kinga, rozczochrana, cała czerwona z wysiłku ale uśmiechnięta od ucha do ucha, bezwstydnie rozsiadła się na łóżku po turecku i zaczęliśmy rozmawiać. Przyznała że zawsze miała ochotę pokochać się z Młodym i ze mną.

    -Trochę zazdrościłam tym dziewczynom ale nie miałam śmiałości. Dzisiaj pierwszy raz zbajerował mnie Młody i pomyślałam, dlaczego nie. To nie znaczy że od dzisiaj macie dostępną dupę na zawołanie. Ja będę decydować kiedy i z kim i jeszcze raz powtórzę tylko ja decyduję.

    Taka dygresja mi się nasunęła po seksie z Kingą bo była trochę podobna do mojej mamy w młodości. Jak miałem 8 może 9 lat o seksie za dużo to nie wiedziałem ale kuśka mi stawała jak myślałem o kobietach zwłaszcza nagich. Trochę się już dotykałem ale jeszcze nie miałem czym się spuszczać. Pojechaliśmy z rodzicami, moim stryjem i jego kolegą nad morze. Spaliśmy w namiotach. Gdzieś na trzeci dzień ojciec dostał informację że musi wracać bo jakaś pilna sprawa w firmie. To było jeszcze, nim moich starych wzięło na punkcie kościoła i nie stali się takimi dewotami. W nocy nad naszym kampingiem przeszła ogromna ulewa i przez nasz namiot przelała się woda niczym strumień. Wszystko było mokre. Cudem w ostatniej chwili mama wyjęła śpiwory. Mokre rzeczy powiesiliśmy na sznurkach a noc spędziliśmy w namiocie stryja. Gdzieś nad ranem, już świtało, obudziło mnie jakieś szuranie, szepty. Popatrzyłem z pod przymkniętych oczu i zobaczyłem jak na mamie leży nagi stryjek i ją dyma. Matka, też goła z rozchylonymi nogami przyjmowała jego ruchy współpracując biodrami. Kiedy skończył na mamę wszedł kolega stryjka i chociaż mama nie chciała to żeby nie robić hałasu też mu dała. Żaliła się że ma za dużego i ją trochę boli. Ten tylko się śmiał i powiedział żeby się przyzwyczaiła bo jeszcze nie raz to zrobią. Jak skończył to wrócił na swoje legowisko a mama się czymś podtarła, przykryła kocem i usnęła. Bardzo mnie to zdarzenie poruszyło bo widziałem pierwszy raz seks na żywo. O spaniu nie było już mowy i nawet dobrze bo kiedy już słońce świeciło,  stryjek dobrał się do mamy drugi raz. Tym razem miałem gorszy widok bo ruchał ją na boku z tyłu. Jak skończył to zaczął kolega stryja. Tym razem matka już nie narzekała i spokojnie przyjmowała jego posunięcia bez skargi. W trakcie dnia kiedy byłem zajęty zabawą z kolegami widziałem jak matka wchodzi do ich namiotu razem z stryjem a jakiś czas później, jak stryj wyszedł to wszedł jego kolega. Po koledze znowu stryjek. Po południu znowu była podobna akcja i takie się powtarzały do końca naszego pobytu. Tak oto moja świętojebliwa mamuśka pokazała że taka święta to ona nie jest. Później chodziła uśmiechnięta i cała w skowronkach. Mnie dostarczyła lekcji poglądowej i jakiegoś wzorca postępowania z kobietami. Można je dymać jeden po drugim i nic im nie będzie. Wówczas na tym wyjeździe była jeszcze jedna trochę seksualna historia. Sąsiedzi obok, mieli 16 letnia córkę z która często gadałem. Wieczorem, za zgoda mamy chodziłem z nią na spacery nad morze. Aśka wykorzystywała mnie do pilnowania ubrania kiedy się kąpała. Specjalnie chodziliśmy w takie miejsce gdzie było mało ludzi i ona tam kąpała się nago. Udawałem że mnie to nie rusza ale tak naprawdę to żałowałem że jest ciemno bo chciałbym ją lepiej widzieć. Wiem że cycki nie miała za dużych ale cipkę już obrośnięta ciemnym zarostem. Jak  popływała to jeszcze przy mnie się suszyła siedząc nago a nawet w drodze powrotnej tak szła aż w oddali pojawiali się ludzie. Spytała mnie czy już się brandzluję. Powiedziałem zgodnie z prawdą że tak i że chciałbym ją pooglądać jak będzie jaśniej. Jak byliśmy sami to zdjęła majtki i pokazała mi cipę a nawet dała ją dotknąć. Dawne dzieje. A dzisiaj, w trakcie  rozmowy z Kingą, przyszedł Michał i bardzo się zdziwił kiedy zobaczył Kingę nagą siedzącą po turecku, gołego młodego i mnie ale już ubranego.

    -Fajna Kinia jesteś, czyżby Młody dostąpił zaszczytu i cię przeleciał pierwszy w tym lokalu.

    -Zgadza się, zrobił to.

    -Brawo Heniu i przybił z nim  piątkę.

    -A ty też, zapytał mnie.

    -Ja nie, skłamałem.

    Kinga się uśmiechnęła z aprobatą na to moje kłamstewko. Widziałem jeszcze kiedyś jak Młody bzykał się z Kingą ale już im nie przeszkadzałem. Jak mi kiedyś Heniu powiedział robił to z nią kilka razy. Chyba się w niej podkochiwał. Dla niej taki młodzik, 12 lat różnicy było miłym odprężeniem po pracy.

    Kiedyś, po imprezie gdzieś na domówce przyprowadziłem Marię. Bardzo ładną, z mięsistymi ustami ale takim że jak je zobaczysz to od razu chciałbyś żeby zrobiła ci loda. Brunetka, z koczkiem na głowie i dużymi kółkami, kolczykami w uszach. Była trochę puszysta ale w takich fajnych proporcjach. Piersi może nie miała za dużych, na szczęście,  ale tyłek to naprawdę miała wielki. Była lekko podpita na wesoło i na seks ochotę . Najpierw zrobiła mi super lodzika ,ja  trochę ją popieściłem po cycuszkach i kiedy już była golutka wjechałem w nią. Tego się nie spodziewałem. Kobieta z takimi rozmiarami miała najciaśniejszą cipkę jaką miałem w życiu. Przy tym fantastyczne smarowanie soczkami miłości. Gdybym mógł to zrobić bez gumki byłoby jeszcze przyjemniej ale lepiej nie kusić losu dla dobra swojego i jej. Kiedy jej o tym powiedziałem, wiedziała że to zauważę. Każdy suw to była ogromna przyjemność i dlatego szybko doszedłem. Maria niestety jeszcze nie więc zaproponowałem że kolega chętnie się dołączy na co się zgodziła. Marek od razu się pojawił i szybciutko z gumą na kutasie zagościł w jej obfitych kształtach. Tym razem zmieniali pozycję za pozycją i kiedy dosiadła go na “jeźdźca” słyszałem że doszła. Zadowolona, podłożyła poduszki i prawie siedząc, gawędziła z nami. Cały czas w swych obfitościach, naga, rozgadana leżała prezentując swe krągłości bez cienia skrępowania. Młody też przyszedł i go przedstawiliśmy. Patrzył na Marię z pożądaniem i zachwytem co nie uszło uwadze kobiety. Wyciągnęła rękę mówiąc ,chodź to do mnie słodziutki. Heniowi nie trzeba było powtarzać od razu się przy niej położył i na dzień dobry się z nią pocałował. Spodobało się to Marii i spytała czy już kiedyś był z kobietą. Zdarzyło się, odpowiedział. Chcesz ze mną się kochać? Bardzo chętnie. Wyjął z kieszonki szortów gumkę, sprawnie założył i usadowił swoje szczupłe ciało centralnie po środku jej obfitego ciała.

    -Znasz się na robocie kochanie. 

    Powiedziała, całując go w usta.

     Jakże drobne i szczuplutkie wydawało się jego ciałko na tle jej dorodnych krągłości. Radził sobie między jej udami na tyle dobrze że Maria zaczęła dochodzić i w chwili spełnienia objęła go w pasie zaplecionymi nogami ściskając. Młody czuł że teraz może się spuścić i zrobił to. Wyciągnął kutasa i wstał żeby wyrzucić zużytą prezerwatywę. Maria też się podniosła i swej całej okazałości bez wstydu przedefilowała przez cały pokój do łazienki. Tam zrobiła siku i podmyła sobie cipkę. Kiedy wyszła, z łazienki, wracając zobaczyła że na swoim łóżku leży i czyta książkę Kinga. Podeszła do niej i powiedziała.

    -hej.

     Kinga przerwała czytanie i popatrzyła na nagą kobietę o tęgiej posturze.

    -Tak, mogę ci w czymś pomóc?

    Zapytała Kinia.

    -Nie, chciałam cię tylko poznać.

    Kinga wstała i podając jej rękę, przedstawiła się.

    -Ciebie też posuwają?

    -Nie ale z tym młodym czasami to robię. A ty co książkę piszesz?

    -Nie obrażaj się po prostu jesteś fajna laska i chciałam cię poznać, spoko, to nara.

    Wróciła do nas i się ubrała a potem odprowadziłem ją do domu gdzie zostałem do południa jeszcze dwa razy jej dogadzając. Jedną z ostatnich jakie tam mieliśmy to 17 latka Marika, którą przyprowadził Młody. Ta to dopiero była aparatka. Malutka, szczuplutka, nóżki chudziutkie, płaska jak deska. Włosy jasne blond uczesane w dwa kucyki. Miała na sobie dzinsowe szorty ogrodniczki, biały t-shirt , i czarne półtrampki. Była bardzo wesoła, bezpośrednia i strasznie przeklinała. Normalnie uszy więdły. Wypiła jedno piwo i już była gotowa na balety. Kiedy Henio ją rozebrał to sam się zdziwił jaka z niej chudzina. Cipkę za to miała tak wygoloną że się później zastanawialiśmy czy tam kiedyś w ogóle miała włosy. Najpierw Młody wygodził sobie a potem zawołał mnie i ja ją dosiadłem. Była tak drobna że musiałem podłożyć poduszkę pod pupę żebym mógł jej włożyć. Jeszcze się nie kochałem z tak mała dziewczyną. Nie miała najmniejszych oporów również przed następnym w kolejce Markiem a kiedy przyszedł Michał, to ten się położył i jego dosiadła “na jeźdźca ” Młody zdołał już się na tyle zregenerować że wsadził jej od tyłu i nie do wiary ten mały kurczaczek miał w sobie dwa kutasy jednocześnie. Od razu widać było że dziewczyna lubi ten sport. Kiedy dochodziła to cała drgała i wibrowała wydając z siebie jęki zachwytu i rozkoszy. Po wszystkim poszła na golasa do łazienki a później do kuchni zrobić sobie kanapkę i herbatę. Siedziała później taka golutka dziewuszka między nami bez cienia skrępowania i jak to ona cały czas trajkotała. Henio słodko się do niej uśmiechał i głaskał po chudych pleckach i pośladkach. Wreszcie nie wytrzymał i biorąc dziewczynę za rękę zaprowadził do swojego łóżka i zaczął się do niej dobierać. Chwile później już był w niej i co chwilę zmieniał pozycje. Jak skończył Młody, to Marek nawet się nie pytając powiedział żeby klękła i wsadził jej do tyłka. Poruchał sobie aż doszedł nie przejmując się dziewczyną. Obróciła się i z uśmiechem na ustach zapytała, jeszcze ktoś? Pomyślałem że jeszcze nikomu nie robiła loda i zapytałem czy na taką pieszczotę można liczyć. Chodź, Seba jeszcze takiego loda jak ja ci zrobię nie miałeś.  Zabrzmiało to buńczucznie ale już po chwili czułem że dziewczyna nie mówiła tego bezpodstawnie. Pobawiła się fantastycznie moim kutasem i spytałem czy mogę do buzi się spuścić, z kutasem w ustach, kiwnęła głową że tak i zrobiłem to z dużym westchnieniem rozkoszy. Laska nie dość że wszystko połknęła to jeszcze mi kutasa wylizała do czysta. To było naprawdę fantastyczne. Ale jesteś super ssawka powiedziałem, całując ją. Mieszkałem tam jeszcze jakiś czas a potem poznałem kobietę z mieszkaniem i do niej się przeniosłem i jestem z nią do dzisiaj.      

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Tiba 40
  • Skarpetki Daniela

    Hej, jestem Szymon i od niedawna chodzę do liceum. Jeszcze kilka lat temu nie miałem pojęcia o tym czym jest fetysz skarpet. Świat jednak mimo wszystko sprawił, że dowiedziałem się co to jest. Będzie to temat na inną historię. Teraz chciałbym wam opowiedzieć coś innego. A więc…

     

    Przyszedł wrzesień i wakacje dobiegły już końca. Za chwilę miał rozpocząć się nowy etap w moim życiu. Mianowicie miałem rozpocząć naukę w szkole średniej.

    Idąc na rozpoczęcie roku, miałem straszne nerwy, a to że trafię na patologiczną klasę, a to że nie poradzę sobie, itp. Jak się później okazało te nerwy były niesłuszne. Moja klasa okazała się wspaniała, a sama szkoła nie taka zła jak sądziłem. Dziewczyny w mojej klasie były piękne i miały cudowne nogi. Chłopcy z resztą też. A najbardziej pociągały mnie ich skarpety. 

    Szczególnie moją uwagę przykuły buty mojego nowego kolegi Daniela. Cały czas nosił on na nogach moje ulubione Nike Air, a do tego moje jeszcze bardziej ulubione czarne skarpetki też z Nike. Gdy dostaliśmy wszyscy plan lekcji naszej klasy, od razu zauważyłem, że w jeden dzień mamy dwie godziny wf-u pod rząd. Ucieszyłem się, bo wiedziałem co będę robił na tej drugiej godzinie. Nie wiedziałem jednak, że jedna z tych godzin odmieni moje życie. 

    Jak już wspomniałem, stopy Daniela nieźle mnie podniecały. Moim marzeniem stało się to by móc zabawić się jego skarpetami i butami. Wiadomość o tym, że moja szkoła mocno przestrzega zasad higieny, przez co wszyscy uczniowie na wf-ie musieli mieć obowiązkowo białe skarpety, ucieszyła mnie. Właśnie to mogło mi pomóc w realizacji mojego marzenia. I pomogło. Daniel na szczęście przestrzegał tej zasady i przed każdym wf-em zmieniał skarpetki na białe. Praktycznie od razu chciałem przejść do realizacji marzenia, ale spokojnie Szymon, poczekaj jeszcze z zabawą. -cały czas podpowiadał mi mózg. Przez dwa tygodnie “badałem grunt”, tzn. Sprawdzałem czy w ciągu tej drugiej godziny będę mógł spokojnie się zabawić. Na moje szczęście żaden z chłopaków nigdy nie wychodził na lekcji nawet do toalety. Wiedziałem więc, że będę miał spokój w szatni. 

    W końcu nadszedł dzień zabawy. Wszystko miałem zaplanowane. Na drugiej godzinie wf-u pod pretekstem wyjścia do toalety opuściłem salę gimnastyczną i skierowałem się do szatni. Serce mi w tym czasie biło ogromnie. W końcu zaraz miało się spełnić moje marzenie. Wszedłem do szatni i zamknąłem za sobą drzwi. Pratycznie zaraz potem podszedłem do szafki Daniela i wyciągnąłem z niej jego buty, w których były jego czarne skarpetki. Bez zbędnego zastanawiania się przeszedłem do akcji. Wyciągnąłem z butów jego skarpetki i zacząłem je wąchać. Matko jak cudownie pachną. -pomyślałem. W istocie ich intensywny zapach spoconego nastolatka wzbudzał we mnie podniecenie, przez co mój kolega ze spodni zaznaczył swoją obecność. Postanowiłem nie marnować tej okazji i szybko zdjąłem spodnie. Usiadłem na ławce koło szafki Daniela i zacząłem sobie walić konia jednocześnie wąchając jego cudowne skarpetki. Nie musiało minąć wiele czasu abym doszedł. Miałem niesamowity orgazm i fala mojej białej, gorącej i lepkiej spermy zalała jego czarne i pachnące skarpetki. To było coś. -pomyślałem. Po wszystkim wytarłem moją spermę z jego skarpetki i wróciłem na salę gimnastyczną. Gdy po zajęciach wszyscy wracali do szatni, modliłem się, żeby Daniel nic nie zauważył. Na moje szczęście nie zwrócił uwagi na lekką białą plamę od strony podeszw jego skarpetek. 

    Minął tydzień od tego co zrobiłem na ostatnim wf-ie ze skarpetkami mojego kolegi. W międzyczasie w szkole było kilka sprawdzianów i kartkówek. Zbliżał się dzień kiedy to mam podwójny wf. Postanowiłem, że i tym razem zabawię się skarpetami Daniela. Na drugiej godzinie powtórzyłem numer z wyjściem do toalety i udałem się do szatni. Dotarłem, zamknąłem drzwi i podszedłem do jego szafki. Ponownie wyciągnąłem cudowne buty, a z nich skarpetki. Chciałem jednak tym razem poświęcić więcej uwagi butom. Były one trochę zniszczone, co podniecało mnie jeszcze bardziej. Wydobywał się z nich mocny zapach skarpet i stóp Daniela. Pachniały one nieziemsko. Mój penis w jednym momencie stanął na baczność. Pomyślałem, że znowu zacznę się masturbować. Wziąłem więc jego skarpetki i zacząłem nimi walić konia, jednocześnie co jakiś czas wąchając jego cudowne, spocone buty. Chciałem tym razem dłużej się zabawić, więc powstrzymywałem orgazm jak najdłużej. Po około minucie nie wytrzymałem i doszedłem. Jeszcze większa niż poprzednio fala ciepłej spermy znowu zalała czarne skarpetki mojego kolegi. Po ostatnim strzale upadłem na ziemię i przez kilka sekund leżałem ciężko oddychając. Podniecenie nie zeszło ze mnie całkowicie, więc tym razem postanowiłem nie zetrzeć, a zlizać nasienie z jego skarpetek. Moja sperma smakowała całkiem dobrze, a uczucie, że zlizuję ją ze skarpet Daniela tylko dodawało smaczku. Gdy już wylizałem jego skarpety, odłożyłem je do butów i udałem się z powrotem na salę gimnastyczną. 

    Zadzwonił dzwonek. Wszyscy chłopcy razem ze mną wrócili do szatni. Daniel zaczął coś przeglądać w telefonie. Zdziwiło mnie to, bo zazwyczaj nie zwlekał z przebieraniem się i wychodził szybko do domu. W sumie nie zwróciłem aż tak bardzo na to uwagi. Pewnie musiał komuś odpisać na coś pilnego. Po jakimś czasie wszyscy oprócz mnie i Daniela opuścili już szatnie. Ja też zaraz miałem wychodzić gdy nagle Daniel zatrzymał mnie i powiedział, że chce mi pokazać na telefonie filmik, który gdzieś tam znalazł. Powiedziałem ok i podszedłem do niego. W tym momencie moim oczom ukazało się nagranie jak dochodzę i spuszczam się na jego skarpetki, a później zlizuję z nich spermę. Więc tak lubisz moje skarpetki? -zapytał Daniel. Spojrzeliśmy na siebie i ja ze zmieszaniem odpowiedziałem: mogę ci to wytłumaczyć…

     

    Cdn.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Czarne skarpetki

    Cześć, jestem młodym fetyszystą skarpet, szczególnie czarnych 😉 Jeśli spodobało Ci się moje opowiadanie, możesz zostawić komentarz. Chętnie poznam Twoją opinię. 🙂

  • Przyjaciolka z liceum cz.3

    Rano obudziłem się na kanapie. Pewnie zasnąłem gdy pracowałem. Wstałem i zajrzałem do sypialni. Łóżko było puste a  z kuchni dochodził zapach smażonych jajek. Czekała mnie miła niespodzianka. Pati w podziękowaniu zrobiła mi śniadanie. Podczas jedzenia spoglądałem na nią czasami. Miała na sobie tylko majtki oraz dużą koszulkę którą wzięła z mojej szafy. Gdy zauważyła mój wzrok, przeprosiła że grzebała w moich rzeczach, ale było jej nie wygodnie w jeansach i topie. Po śniadaniu zaproponowałem zakupy. Oznajmiłem że zapłacę gdyż Arek zostawił ją tylko z tym co miała na sobie. Godzinę później jechaliśmy do sklepu. Mieliśmy listę zakupów więc poszło szybko. Parę spodni, koszulek, jakieś skarpetki, podstawowe artykuły higieniczne, zestaw do makijażu, no i bielizna. Zaproponowałem by poszła sama a ja będę stał przy kasie i czekał by zapłacić. Uśmiechnęła się i wciągnęła mnie w głąb sklepu. Co chwila wybierała nowy zestaw i pytała mnie o zdanie. Za każdym razem odpowiadałem, że będzie wyglądać świetnie. Nie mogła się zdecydować. Zaproponowałem żebyśmy wzięli kilka. Nie zgodziła się. W końcu wybrała jeden, czerwony koronkowy zestaw. Po kryjomu kupiłem pozostałe dwa nad którymi się zastanawiała. Różowy i czarny. W drodze do domu odebrałem telefon od adwokata. Miał informacje w sprawie córki Patrycji. Umówiłem nas na 15. Było 15 po 14 więc skoczyliśmy na szybki obiad do Subwaya. Równo o 15 weszliśmy do gabinetu adwokata. Miał dobre wieści. Jeżeli Pati wykaże warunki mieszkaniowe będzie mogła walczyć o małą. Przy czym według adwokata miała 80% szans na objęcie pełnej opieki nad małą z ograniczeniem ze strony ojca. Po powrocie do mojego mieszkania Pati usiadła przy komputerze i rozpoczęła szukanie pracy. Nie było jej stać i obecnie na mieszkanie. Niestety brak studiów utrudniał znalezienie pracy z godnym wynagrodzeniem. Zadzwoniłem więc do działu kadr w moje firmie. Chciałem po znajomości ja zatrudnić. Niestety nie mogłem znaleźć nic co było by w jej preferencjach. Niestety kolejny dzień nieobecności w firmie dał o sobie znać. Szereg maili czekał na mnie. Nie chciałem przeszkadzać Pati, która zasnęła w moim pokoju, więc rozpocząłem pracę w kuchni. Po paru godzinach skoczyłem, była 3 nad ranem. Idąc do pokoju potknąłem się o torby z zakupami Pati. Postanowiłem coś z nimi zrobić. Moja sypialnia była syntetyczna. Po prawej stronie łóżka była moja garderoba, po przeciwnej była kolejna. Ta stała pusta. Wisiały w niej puste wieszaki, które zapełniłem nowymi ubraniami. Wszytko ułożyłem. Nawet bieliznę. Co mnie delikatnie podnieciło. Kutas budził się do życia. Widok leżącej na łóżku Patrycji w majtkach i mojej koszulce wzmacniał efekt. Nie mogłem wytrzymać. Podszedłem do łóżka i zapytałem ją czy śpi. Nic nie usłyszałem. Nachyliłem się więc i odrzuciłem delikatnie kołdrę. Fiut stal mi już na baczność. Dotknąłem lekko jej ud. Przesuwałem palce wzdłuż nogi coraz bliżej pośladków. Były idealne. Następnie złapałem za koszulkę i delikatnie próbowałem odsłonić piersi. Wtedy ona się przekręciła na drugi bok zaciągając koszulkę ponad biust. Miała wielkie cyce. Miałem ochotę je possać. Odważyłem się jedynie na delikatne pogłaskanie. Czułem, że może się obudzić więc pobiegłem ulżyć sobie w łazience i wziąć prysznic. Rano musiałem wyjść wcześnie do pracy zanieść parę dokumentów. Napisałem jej sms, gdzie jestem i o której wrócę. W firmie na spotkanie nie mogłem się skupić na pracy. Ciągle myślałem o sytuacji Pati i jej córki. Miałem pewien pomysł, ale bałem się go przedstawić Pati. Po pracy wróciłem do domu gdzie zastałem ją w kuchni. Robiła tortillę. Podczas obiadu powiedziałem że musimy porozmawiać. Widziałem strach w jej oczach. Od razu zaczęła temat ,że odda mi pieniądze jak będzie miała i że wyprowadzi się w końcu miesiąca. Ja wytłumaczyłem jej, że nie oto mi chodzi. Zaproponowałem by podała w dokumentach mój adres jako swój. I że zamieszka u mnie na stałe. Przedstawi w sądzie że meszka teraz z nowym chłopakiem, który pracuje i jest w stanie zapewnić im byt. Powiedziałem też, że od dawna zastanawiam się nad kupnem nowego większego mieszkania i teraz mam okazję. A jak ona znajdzie pracę to rozstanie się ze mną i  wynajmie mieszkanie. Plan idealny. Pati milczała. Nie wiedziałem co sądzi o moim pomyślę. Nagle pojawił się u niej uśmiech a ona rzuciła się w moje ramiona. Śmiejąc się spytała czy teraz jestem jej chłopakiem. Oczywiście wiedziała że to tylko na potrzeby sprawy. Następnego dnia udaliśmy się obejrzeć mieszkanie. Zaraz po wyjściu z samochodu złapała mnie za rękę i szliśmy tak aż pod drzwi mieszkania, byliśmy tam umówieni z pośrednikiem. Mieszanie było ogromne. Duża sypialnia z łazienką i garderobą, kuchnia, salon, pralnia, kolejna sypialnia i łazienka oraz pokój stylizowany na gabinet. Wszystko urządzone nowocześnie. I do tego w samym centrum. Odrazu się nam spodobało. Podpisałem umowę oraz wtedy stało się coś dla mnie niespodziewanego. Pati wskoczyła mi w ramiona i pocałowała, widziałem że to na pozór przed pośrednikiem, ale i tak zrobiło to na mnie wrażenie.

     

    CDN

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Amadeusz
  • Kara od siostry

    Cześć. Jestem Patryk. I od zawsze moim największym problemem jest mój wygląd. Moja postura mogła by należeć do nie jednej kobiety. Mam 17 lat i zero masy mięśniowej. Nic. Gdy miałem dłuższe włosy brano mnie za dziewczynę. Mieszkam wraz z mamą i 16 letnią siostrą Kamilą w Warszawie. Mama ma własną firmę i często jej nie ma w domu. Na brak pieniędzy nie możemy narzekać, ale za opiekunkę dla siostry robiłem ja. Choć ona i tak robiła co chciała. Jak na swój wiek wyglądała dojrzale. Duże piersi, wielka pupa . Nie była gruba ani chuda. Była idealna, 170 cm wzrostu , błękitne oczy i blond włosy. Po prostu ideał. Nieraz masturbowałem się do jej zdjęć lub wyciągniętych z prania majtek. Tak było i tym razem. Leżałem sam w pokoju z myślą że, jestem w domu sam. W dłoni miałem jej majtki i się bawiłem. Po pewnym czasie ujrzałem w drzwiach moją siostrę z telefonem w dłoni. Nagrywała mnie. Podskoczyłem i założyłem szybko dresy. Błagałem by to usunęła. Obiecywałem wszystko. Zgodziła się pod jednym warunkiem. Do końca tygodnia robię ci jej każe. Była środa, więc trochę tego zostało. Kazała mi iść do swojego pokoju przebrać się i zabrać portfel. Przeczuwałem zakupy. Miałem rację. Chodziliśmy po sklepach w pobliskim centrum handlowym. Nie zwracałem uwagi co kupuję. Tylko płaciłem. Przy jednym ze sklepów kazała mi zostać przed wejściem. Był to sklep z śmiesznymi rzeczami. Tak mówiła nazwa. Wychodząc z galerii ukazał nam się plakat salonu kosmetycznego. Od razu tam poszliśmy. Nie czułem jeszcze co mnie czeka. W środku ona podeszła do recepcji, a ja chciałem znaleźć sobie miejsce na następne kilka godzin gdy ona za moje pieniądze będzie się ślicznić. Jak się okazało zamówiła depilację woskiem. Gdy miałem siadać w poczekalni zostałem przywołany. Kazała mi wejść do gabinetu, położyć się na leżąco i wydepilować nogi. Czyli chodziło jej o ból. Chciała jak najbardziej mnie ukarać. Tak przynajmniej myślałem. Po powrocie do domu spotkaliśmy mamę która pakowała się na wyjazd służbowy. Miało jej nie być 2 tygodnie. Następnego dnia z rana zostałem zawołany do salonu. Czekała tam na mnie Kama z wczorajszymi zakupami. W dłoni trzymała maszynkę do golenia. Kazała mi ściągać spodnie i ogolić penisa oraz jądra. Nie miałem wyjścia. Zrobiłem co kazała, cały czas stała obok mnie. Następnie kazała mi się dalej rozebrać do naga. Nałożyła mi opaskę na oczy i kazała podnieść ręce. Czułem jak przyciska mi do kroku coś plastikowego. Następnie powoli złożyła mi majtki. Nie były to moje majtki, były zbyt obcisłe i skąpe. Dalej zaczęła mi zakładać stanik. Czułem co robiła. Gdy już jej się udało, włożyła coś w miejsce piersi. Gdy skończyła kazała otworzyć oczy. Na głowie miałem rudą perukę. Wyglądałem jak nastolatka. I nie powiem ale nawet jak laska. Spodobało mi się nawet. Powiedziała, że czas na makijaż. Najpierw twarz, a potem starała się jak najbardziej urealistycznić moje piersi. Udało jej się. Wyglądały jak prawdziwe. Wtedy otworzyła torby z zakupami. Wyjęła najpierw ciemne pończochy. Miałem je ubrać. Wtedy zauważyłem w moich majtkach kawałem plastiku który imitował waginę. Penis był schowany pod nim. Dalej założyłem czarną krótką sukienkę z głębokim dekoltem oraz odkrytymi plecami. Czekały na mnie jeszcze czerwone szpilki. Okazało się że chodzenie w nich to nic trudnego. No i byłem gotowy. Od ten pory byłem Patrycją. Kama teraz sama zaczęła się przebierać, przy mnie. Gdy chciałem odejść to powiedziała, że nie się nie wstydzi siostry. Stałem jak wryty. Moja siostrą stała przede mną w samej bieliźnie i przebierała sukienki w szafie. Wybrała błyszczącą czerwoną. Do tego czarne pończochy i szpilki. Wyglądała świetnie, lecz wciąż nie wiedziałem po co tak się ubraliśmy. Koło 20 wyszliśmy z domu, idąc ulicą czułem spojrzenia mijających nas mężczyzn. Przechodząc przed sklepem przejrzałem się w witrynie ponownie. Wyglądałem naprawdę jak niezła laska. Po paru minutach doszliśmy do klubu nocnego. Ochroniarz to brat koleżanki Kamy i wpuścił nas bez problemu. Wchodząc oddałem kurteczkę do szatni. W klubie było mnóstwo osób. Strasznie się bałem. Podeszliśmy do baru gdzie zamówiliśmy drinki. Kama pokazała fałszywy dowód który kiedyś kupiłem jej na 16 urodziny w intrenecie. Za drinki oczywiście płaciłem ja. Po skończeniu drinka wyciągnęła mnie na parkiet. Umiałem tańczyć nie powiem, ale nie jak kobieta. Obserwowałem ruchy mojej siostry i nabrałem wprawy. Bawiłem się nawet fajnie. Wypijane kolejne drinki sprawiały, że coraz bardziej czułem się kobietą. Po pewnym czasie z głośników poleciała ulubiona piosenka mojej siostry. Obie ruszyliśmy na środek parkietu. Po chwili weszliśmy na lekkie podwyższenie. Tańczyliśmy tam we dwie zwracając uwagę wszystkich facetów wokół. Wtedy ktoś podszedł i poprosił Kame do tańca. Nagle mnie również ktoś złapał w pasie i zdjął z podestu. Był to wysoki umięśniony facet. Przedstawił się jako Norbert i spytał czy zatańczę. Pod wpływem krążącego we mnie alkoholu zgodziłem się. Czułem się przez chwilę trochę dziwnie, ale to ustało. Po czasie poczułem jego ręce schodziły coraz niżej. Trzymał mnie za pośladki wciąż tańcząc. Gdy piosenka dobiegła końca chciałem podziękować i znaleźć Kame ale ona siedziała przy stoliku z jakimś facetem, więc poszedłem z Norbertem na drinka. Jak się okazało nie jednego. Gdy spił mnie na tyle, że ledwo trzymałem pion. Wziął mnie za rękę zaciągnął na parkiet. Pozwalał sobie na wszytko. Ja nie byłem w stanie go powstrzymać. Jego ręce dotykały mojego tyłka a czasami nawet sztucznego biustu. O dziwo nie rozpoznał podróbki. Wtedy zauważyła nas moja siostra. Widziała w jaki jestem stanie. Odepchnęła go i powiedziała że idziemy do  domu. A on że to on bierze mnie do domu. Wtedy Kama zrobiła coś co mnie mocno zaskoczyło. Powiedziała mu że jesteśmy lesbijkami i pocałowała mnie. Facet stracił cierpliwość i odszedł, lecz ona wciąż mnie całowała. Również była mocno pijana. Gdy wyszliśmy przed klub się przewietrzyć poprosiła ochroniarza by zadzwonił bo taxi. Czekaliśmy na nią max 10 minut. Gdy podjechała weszliśmy do środka. W samochodzie atmosfera była dość luźna. Kama siedział blisko mnie trzymając mnie za rękę i co chwila na mnie spoglądając. Gdy staliśmy na światłach spytała czy podobał mi się pocałunek. Ja odpowiedziałem, że oczywiście i podziękowałem jej za pomoc z tym typem. Nie skoczyłem mówić a ona znów mnie zaczęła całować. Tym razem bardziej zmysłowo. Jedną ręką trzymała mnie za udo, drugą zaś za biust. Nie wiem czemu ale również moja dłoń powędrowała na jej biust. Miała całkiem duże piersi jak na swój wiek. Gdy dojechaliśmy do domu zapłaciłem kierowcy i chwiejnym krokiem ruszyliśmy do drzwi co chwila robiąc postój na pocałunek. Po wejściu do domu od razu pobiegliśmy do mojej sypialni. Tam dowiedziałem się że mam dostać w przebraniu tylko zdjąć imitacje waginy.

    CDN

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Amadeusz
  • Szczyt kariery

    Cześć jestem Kamil i opowiem wam historię jak doszedłem na szczyt kariery. Był to maj. Czas matur. Mój czas. Siedziałem na korytarzu oczekując wyników z ustnego języka angielskiego. Czas mijał a podeszła do mnie szkolna sekretarka Malwina. Była rok starsza ode mnie. Sama kończyła to samo liceum a teraz studiuje zaocznie a w tygodniu pracuje w szkole. Powiedziała mi żebym się uspokoił i nie martwił. W tym samym momencie z sali wyszła egzaminatorka i wywiesiła wyniki. Zdałem. Malwina mi pogratulowała i wróciła do swoich zajęć. Minęły dwa miesiące. Pracowałem w firmie znajomego rodziców w Krakowie. Nie narzekałem. Dobre zarobki, praca przyjemna. Do moich obowiązków należała obsługa klientów. Weekendowo studiowałem zarządzanie. W czwartek rano odebrałem telefon. Znajomy głos. Była to Malwina. Spytała czy mogę przyjechać, pani dyrektor ma do mnie sprawę. Po przyjechaniu na miejsce udałem się do sekretariatu gdzie przywitałem się z Malwiną i zostawiłem telefon u niej na ładowarce gdyż miałem mało baterii. Następne zapukałem do gabinetu i załatwiłem sprawę z panią dyrektor. Chodziło o zakup nowego sprzętu komputerowego i chciała bym jej coś polecił. Po wszystkim udałem się do Malwiny gdzie czekała na mnie gorąca herbata. W miłym otoczeniu rozmawialiśmy o tym co u nas itd. wtedy zadzwonił mój telefon. Był to mój nowy klient. Dzwonił po to by spytać czy pamiętam o weselu jego córki na które mnie zaprosił. Był to bardzo ważny klient. Właściciel dużej firmy. Szef kazał za wszelką cenę mi się z nim dogadać. A ja zupełnie zapomniałem o uroczystości. Odpowiedziałem że jak bym mógł zapomnieć. I szybko zakończyłem rozmowę. Pijąc herbatę myślałem o przyjęciu. Co dać, w co się ubrać, czy jechać samochodem no i z kim iść. Przez głowę przeleciała mi szybko jednak myśl -Malwina. Obszedłem biurko i padłem na kolana błagając by poszła dziś ze mną na wesele. Była mocno zaskoczona , powiedziała, że chętnie ale nie ma się w co ubrać itd. Obiecałem że wszytko załatwię tylko niech cię zgodzi. Udało się. Do wesela pozostało 6 godzin. Mało czasu. Zapukałem do pani dyrektor i spytałem czy mogę porwać Malwinę do końca dnia. Zgodziła się. Z braku czasu powiedziałem Malwinir byśmy od razu pojechali moim samochodem do Warszawy. Tam wszytko załatwię. Jeszcze po drodze umówiłem ją włosy paznokcie i makijaż do znajomej. Od razu spytałem o dobry sklep z sukniami. Od tej imprezy zależała moja kariera. Sklep znajdował się w centrum handlowym. Gdy weszliśmy Malwinie od razu zaświeciły się oczy. Wtedy podeszła do nas sprzedawczyni. Po krótkiej rozmowie zaczęły się przymiarki. We wszystkich sukniach wyglądała bardzo ładnie, ale to nie było to. Po 12 sukience pani zaproponowała coś innego, nowego. Niestety drugiego. Ale to już była inna sprawa. Przyniosła długą czarną suknie z odkrytymi plecami i bez ramiączek. Od pasa w dół ciągnęło się rozcięcie. Gdy Malwina wyszła z przebieralni coś mnie uderzyło. Wyglądała zjawiskowo. Idealnie. Aż tak mnie to trawiło że musiałem ukrywać pokaźną erekcję w moich spodniach. Od razu powiedziałem bierzemy. Podczas płacenia pani doradziła by dokupić specjalny biustonosz z efektem push up. Poleciła sklep obok. Oczywiście po płatności tam się udaliśmy. Kupiliśmy stanik i udaliśmy się do auta. Do wesela pozostały 3 godziny.

    CDN

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Amadeusz
  • Wiejski seks mlodej zony

    Olena była typową wiejską dziewczyną, mieszkała w małej wiosce liczącej ledwie 500 osób. Ktoś postronny mógłby pomyśleć, że prowadzi typowo sielskie życie w otoczeniu pól i lasów, ale Olena wiedziała, że tak nie jest, znała rzeczywistość. Praca w gospodarstwie była ciężka, szczególnie teraz, gdy w raz z zawarciem małżeństwa stała się współwłaścicielką kilku hektarów ziemi rolnej i dodatkowej trzody chlewnej. Mimo tak krótkiego stażu małżeństwa młodej dziewczyny, czuła się zaniedbywana. Męża wybrali jej rodzice przekonani, że to najlepsza partia we wsi, nie miało znaczenia, że był 30 lat starszy od niej, liczył się jego majątek. Olena narzekała na swoje życie seksualne, które praktycznie nie istniało, raz na miesiąc zdarzał się szybki, niesatysfakcjonujący seks z mężem, mający na celu tylko jej zajście w ciążę.

    Dni mijały swoim stałym rytmem, Olena wstała skoro świt, tym razem z większą niż zwykle niechęcią do pracy. Po porannym oporządzeniu zwierząt wzięła się za porządki w stodole. Ze stanu zamyślenia wyrwał ją niespodziewany głos.

    – dzień dobry, zastałem gospodarza? – zapytał nieznajomy mężczyzna, ubrany w elegancki garnitur.

    Dziewczyna chwilę na niego patrzyła bez słowa, spodobał się jej, dawno nie widziała tak zadbanego faceta.

    – mąż wrócił za jakąś godzinę, to coś ważnego? – po chwili Olena się odezwała.

    – przyjechałem w sprawie omówienia z pani mężem planów rozwoju gospodarstwa. Widocznie dojechałem za wcześnie, zaczekam na niego. – powiedział sympatycznym głosem nieznajomy.

    Uśmiech mężczyzny wywołał u Oleny falę pożądania, pragnienie seksu silnie dało o sobie znać. Dziewczyna nie myślała teraz logicznie, uwolniła się ze swojej brudnej sukienki, która upadła u jej stóp, okrywała ją jedynie prosta, czarna bielizna. Nieznajomy nie odrywał od niej wzroku, w wyrazie jego twarzy dało się odczytać zdziwienie pomieszane z żądzą seksu. Jego penis wyraźnie naparł na rozporek garniturowych spodni.

    – zabawię pana do czasu powrotu męża. – oznajmiła mężczyźnie Olena i zamknęła jego usta namiętnym pocałunkiem.

    Nieznajomy szybko zrzucił swoje drogie ubrania i pozbawił dziewczynę bielizny. Zbliżył się na tyle, że opierał się swoim nabrzmiałym prąciem o pępek Oleny. Dłońmi wędrował wokół jej sutków, które momentalnie stwardniały. Olena nie miała ochoty grę wstępną, jej mokra cipka pragnęła natychmiastowego wypełnienia twardym kutasem, łechtaczka pulsowała co raz to szybszym rytmem, chciała się pieprzyć, w tym momencie. Dziewczyna popchnęła nieznajomego, który opadł lekko na kopę siana, usiadła nad jego penisem okrakiem i zanurzyła go w ściankach swojej pochwy. Skakała po nim bez opamiętania głośno jęcząc. Słychać było też jak jego kutas topi się w sokach Oleny, które wypływały z jej warg sromowych i zatrzymywały się na jądrach mężczyzny. Po kilku chwilach dziewczyna poczuła mocne wibracje w pochwie, nieznajomy finiszował w środku niej, Olena też była u szczytu, fala gorąca przeszła przez jej ciało, a skurcz rozkoszy objął jej pochwę, dając silny orgazm. Po wszystkim oboje zmęczeni opadli na siano, zostawiając po sobie ślady spermy.

    – cudowna kobieta z ciebie, u nas takich nie ma. – odezwał się z uśmiechem nieznajomy.

    Olena tylko odwzajemniła uśmiech, umysł już miała jasny, zostało 10 minut do powrotu męża. Sama ubrała starannie swoją sukienkę i pomogła otrzepać z garnituru mężczyzny siano. Wszystko wyglądało jak przed godziną. Do stodoły wkroczył podstarzały mąż dziewczyny.

    – o to i gospodarz! Przyjechałem w idealnym momencie, bierzmy się do interesów. – mężczyźni uścisneli sobie ręce, a Olena wróciła do swoich zajęć.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Marek Sarnecki