– O, dzisiaj pełnia – pomyślała spoglądając w niebo na ogromny, srebrny księżyc. Wracała właśnie z firmowej imprezy. Trochę się bała idąc przez zagajnik w stronę jeziorka, ścieżką prowadzącą do jej domu. Na ogół jest tu bardzo ciemno, ale dziś księżyc oświetlał wszystko, było to trochę pocieszające dla dziewczyny. >> Na chwilę się zatrzymała, by spojrzeć na taflę wody, w której odbijała się ogromna tarcza księżyca. Z zamyślenia wyrwał ją szelest dobiegający z krzaków za nią. Odwróciła się wstrzymując oddech. Dwoje przyjaciół siedziało właśnie nad jeziorkiem popijając piwko, gdy nagle zobaczyli wyłaniającą się zza drzew postać. – Dawaj, schowamy się w krzakach, to chyba jakaś babka to może ją wystraszymy. Będzie zabawa. – powiedział 25 letni, lekko już podpity blondyn. Jego równolatek przytaknął i już po chwili obaj obserwowali postać. Ich oczom ukazała się młoda dziewczyna, była tak piękna, że obaj aż otworzyli usta z zachwytu. Takiego widoku dawno nie mieli. Dziewczyna miała na sobie czerwoną, rozkloszowaną sukienkę, która ledwo zakrywała jej pupę. Miała dość duży dekolt z których aż wylewały się jej młode, jędrne piersi. Czarne szpilki tylko podkreślały jej długie nogi. Na jej blond włosach blask księżyca tworzył srebrną poświatę. Wyglądała niesamowicie. Koledzy popatrzyli na siebie porozumiewawczo, wiedzieli, że nie odpuszczą jej tej nocy. Nagle dziewczyna zatrzymała się tuż przed ich kryjówką. O tak, to był ten moment. Poruszyli się. -Piękny dziś mamy wieczór, prawda ? – powiedział wyłaniając się z krzaków wysoki blondyn. Widać, że nie był trzeźwy, jednak mimo to nadal twardo stał na nogach. -Tak, pełnia – powiedziała dziewczyna robiąc krok do tyłu. – Boisz się nas ? – zapytał ciemnowłosy chłopak, wychodząc zza pleców kolegi. – Trochę. Ale już idę, spieszę się do domu. Miłego wieczoru – powiedziała z myślą, że pozwolą jej odejść. Oni jednak nie chcieli wypuścić swojej dzisiejszej zdobyczy. Blondyn poruszył się chcąc zastawić dziewczynie drogę, ta jednak zaczęła uciekać. W szpilkach nie jest było to jednak tak łatwe. Brunet szybko ją dogonił i mocno złapał dociskając do siebie. Z kieszeni wyjął scyzoryk, który przyłożył jej do gardła. — Nie krzycz, dasz się nam tylko zabawić i nic Ci się nie stanie. Inaczej będziemy musieli pociąć tą Twoją ładną buźkę – wycedził przez zęby. –Proszę, nie! Weźcie pieniądze, telefon, co chcecie. Tylko nie róbcie mi krzywdy. – zapłakanym głosem powiedziała. -No widzisz mała, my właśnie chcemy Ciebie – odpowiedział brunet wkładając swoją dłoń pod jej sukienkę. Jednym ruchem zdarł z niej majtki. Dziewczyna krzyknęła, próbując wyrwać się chłopakowi. Nagle poczuła na twarzy uderzenie. – Cicho suko! Bo będziemy naprawdę niemili! – krzyknął do niej ten wyższy. Dziewczyna załkała. – Położyli ją na trawie, brunet złapał jej ręce nad głową, zdjął spodnie. Oczom dziewczyny ukazał się naprawdę duży kutas tuż obok twarzy. -Bierz go ! – nie czekając na odpowiedź zaczął wsadzać kutasa w jej usta. W tym czasie drugi zdjął spodnie, jego pała stała na baczność. Tak bardzo podniecała go bezbronna dziewczyna. Podszedł do niej powoli, pociągnął sukienkę w górę odsłaniając jej piersi ze sterczącymi brodawkami. Wyglądała tak pociągająco w tym świetle księżyca. Zaczął lizać jej cipkę, ugniatać piersi. Robiła się coraz bardziej mokra. Posuwana w usta, i z językiem drugiego miedzy nogami. Brunet zaczął coraz szybciej ruszać biodrami, w końcu spuścił się w jej usta. Dziewczyna zaczęła się krztusić, połknęła wszystko i dopiero złapała oddech. Wtedy drugi podniósł głowę, wziął w usta jej sutek, zaczął ssać, pocierając jednocześnie kutasem jej mokrą już cipkę. Nagle niespodziewanie wszedł w nią aż po same jaja. Dziewczyna krzyknęła. – Lubisz to suko, dobrze Ci?! Przecież wiem, że Ci się to podoba, jesteś cała mokra! – powiedział jej blondyn ostro ją posuwając. Dziewczyna głośno jęczała, ale nikt już nie zamykał jej ust. Sama czuła też, że to będzie niezapomniany seks, zaczęło jej się to podobać. Niespodziewanie obaj mężczyźni podnieśli ją, i kazali jej klęknąć. Jeden położył się pod nią i nabił ją sobie na sterczącego kutasa. Drugi splunął na rękę, rozprowadził ślinę po jej drugiej dziurce i wszedł w nią jednym szybkim pchnięciem. Teraz obaj ruchali ją rytmicznie, dziewczyna krzyczała coraz głośniej. Nagle uderzyło ją gorąco, jej ciało się wygięło. Doszła. Niemal jednocześnie z nią doszli jej oprawcy. Jeden zdążył wyjąć penisa i spuścił się na jej piersi, drugi spuścił się jej w dupę. Głęboko oddychała, leżąc na ziemi i patrząc na ubierających się spokojnie mężczyzn. – Dzięki za zabawę mała. – rzucił blondyn – Noo, byłaś naprawdę niezła. Mam nadzieję, że będziesz częściej tędy przechodzić. – dodał jego kolega, puszczając oszołomionej dziewczynie oczko. Odeszli, a ona myślała tylko o tym, żeby wziąć prysznic i może któregoś dnia znów wracać do domu tą samą trasą.
Blog
-
Pelnia
Zuza -
Przypadek Michała cz.XVIII
****
Jeszcze chyba nie umarłem, pomyślałem, wynurzając się z otchłani.
Nie kojarzyłem żadnych tuneli, świateł ani nobliwego starca z kluczami. Z drugiej strony skąd we mnie przeświadczenie, że trafię na piętro, a nie do piwnicy? Paranoja jakaś!
Do tego czułem bolesne pulsowanie pod czaszką. Równie mocno co zapach pościeli i miękkość poduszki. Spod uchylonych powiek docierał do mnie blask światła. Skoro zmysły działały to ich właściciel raczej nie był trupem?Po chwili dotarł do mnie kobiecy głos. Sandra Novak prowadziła z kimś ożywioną rozmowę w języku angielskim. Zamknąłem oczy na wypadek, gdyby chciała do mnie zajrzeć i zacząłem nasłuchiwać.
-… zupełnie się nie spodziewałam. To było przerażające. Myślałam, że mi zejdzie.
Amerykanka zamilkła, słuchając swojego rozmówcy.
– Harvey, nie nalegaj! Proszę cię, zostawmy chłopaka w spokoju, bo to się źle skończy. – Głos zdradzał, że była autentycznie wystraszona. – Jego dar jest inny. Silniejszy. Mózg Michała próbuje się bronić. Wiesz, ile antidotum musiałam użyć, żeby go z tego wydobyć? Istne szaleństwo, a i tak nie wiadomo czy mu nie szkodzimy trwale!
Znów zamilkła, a ja domyśliłem się, że rozmawia z szefem, profesorem Otisem, choć po zasłyszanym fragmencie zasadne byłoby nazwanie go doktorem Frankensteinem. Bez dwóch zdań ich konwersacja kręciła się wokół mojej skromnej osoby.
– Nie, nie i jeszcze raz nie! – Sandra była wyraźnie poirytowana. – Proszę cię! Żadnych takich, że tylko trzy, cztery zabiegi! To niebezpieczne!
Rozmowa amerykańskich naukowców coraz mniej mi się podobała. Gdybym nie był ciekaw dalszego ciągu, poderwałbym się z wyrka i wykrzyczał, żeby mnie w dupę pocałowali ze swoją terapią.
– Zbyt długo pracowałam na swoją pozycję, rozumiesz?! – Domyśliłem się, że Otis zaczął używać ostatecznych argumentów.
-…
– Tak wiem, że to od ciebie zależy, ale…
-…
– Jeśli tak stawiasz sprawę to nie mam wyjścia. – Sandra uległa szefowi. – Chcę jednak więcej kontroli nad projektem, pełnego dostępu do akt oraz możliwości korzystania z antidotum i próbek skondensowanych bez potrzeby uzyskania twojej zgody. Tylko pod takimi warunkami będę to kontynuować.
Nastał moment ciszy. Słyszałem ciche, miękkie stąpanie panny Novak po dywanie. Wyglądało na to, że nerwowo przechadzała się podczas rozmowy z przełożonym.
– Ok. To wciąż masz asystentkę, ale chcę, żeby to było jasne. To zadanie nie podoba mi się wcale.
Znów przyszła pora na przemowę Otisa. Sandra wykorzystała moment, by zerknąć przez drzwi w moją stronę. Widok ją chyba usatysfakcjonował, bo głowa Amerykanki szybko zniknęła za ścianą.
– Nowe dane na temat materiału skondensowanego? Jakie? – Panna Novak wydawała się zaskoczona. – No proszę, jak widzę też nie próżnujesz. Dobrze, wyślij mi to zaraz!
Zaraz potem rozległ się sygnał rozłączonej rozmowy.
– I pomyśleć, że kiedyś byłam nim zachwycona. – Usłyszałem ciche mrukniecie Sandry, skierowane w próżnię. Ciekawe, że w języku polskim. – Kutas!
Z trudem powstrzymałem śmiech.
Dźwięk przesuwanego krzesła i delikatnie klikanie w klawisze klawiatury podpowiedziały mi, że Amerykanka zasiadła przy laptopie.
Korciło mnie, żeby podnieść się, wykrzyczeć jej w twarz, że podsłuchałem ich rozmowę, ale uruchomiony kombinator w moim durnym łbie podpowiadał, żebym się wstrzymał. Leżałem więc jak kłoda, udając nieprzytomnego i czekając na rozwój wypadków.Kiedy już pomyślałem, że to bez sensu usłyszałem, że się podnosi i zaczyna krzątać. Podeszła w końcu do mojego łóżka, obserwując przez dłuższy moment. Skupiłem całą siłę woli, żeby wyglądać na nieprzytomnego. Gdy się napatrzyła i upewniła co do mojego stanu, zajrzała jeszcze raz do gabinetu. Przez chwilę myślała nad czymś, a potem pokręciła głową i wzruszyła rękami. Po chwili zniknęła w dalszej części mieszkania. Po dźwięku lejącego się strumienia wody poznałem, że bierze prysznic.
Uniosłem się cicho z łóżka. Starając się nie oddychać i nie wydawać żadnych odgłosów zajrzałem do pokoju z biurkiem. Nie wiem na co liczyłem, ale instynkt mnie nie zawiódł. Sandra, choć była cywilną pracownicą armii amerykańskiej, znającą zapewne klauzule tajności zachowała się nierozważnie. Laptop asystentki Otisa stał otwarty na biurku, z materiałami które ostatnio przeglądała. Zerknąłem pospiesznie na monitor. Było tam coś o próbkach skondensowanych. Zdjęcie w rogu przedstawiało jak wyglądają. Od razu skojarzyłem, że widziałem coś takiego tuż przed tym, zanim dostałem igłą w łeb. Nie dałbym rady tego przeczytać, bo Otis wysłał kilka dobrych stron. Wpadłem jednak na pewien pomysł. Wróciłem w pobliże łóżka równie bezszelestnie jak wcześniej. Odnalazłem swój telefon i znów pokonałem ostrożnie trasę do biurka. Przewijając sprawnie cały przesłany przez Otisa materiał, dokładnie zrobiłem zdjęcia każdej stronie. Skończywszy, wrzuciłem na monitor stronę, na której go zastałem. Po raz ostatni przemierzyłem cicho odcinek do wyrka. Odłożyłem telefon, a potem ułożyłem się, przyjmując identyczną do wcześniejszej pozycję.
Doskonale to zgrałem w czasie, bo dosłownie trzy minuty później z łazienki wyszła panna Novak. Nieźle sobie chyba poradziłem, bo nic nie wzbudziło podejrzeń Amerykanki. Stwierdziwszy, że nic więcej nie osiągnę, poruszyłem się, dając do zrozumienia, że odzyskuje świadomość. W jednej chwili przy łóżku zmaterializowała się asystentka Otisa.
– Michał! No nareszcie, strasznie mnie wystraszyłeś – Wiedziała, że ma wspaniały uśmiech i użyła go, by mnie zdezorientować. – Na szczęście wszystko już dobrze.
– Dobrze!? – Żachnąłem się nerwowo, podrywając się i siadając na brzegu łóżka. – Myślałem, że odwijam kitę, a ty mówisz, że już jest dobrze?! Na szczęście?!
– Posłuchaj mnie…
– Nie! Masz cudowny uśmiech numer pięć, jesteś świetna i zgrabna… – Nie wiem po co o tym wspominałem, ale wykąpana panna Novak prezentowała się rewelacyjnie. -… ale, wszystkie te walory bledną wobec tego co przeżyłem. Nie chcę tego po raz drugi! Nie dam się więcej kłuć i tyle!
– Musisz Michał, musisz – odparła Sandra, z satysfakcją przyjmując moje uwagi odnośnie jej urody. – Jeśli się temu nie poddasz, konsekwencję są nie do przewidzenia, ale raczej na pewno zakończysz przedwcześnie swoje życie. Dużo przedwcześnie.
– Mam wrażenie, że nie jesteście tego pewni – oznajmiłem. – Jakoś coraz mniej wam wierzę.
– Po takim ataku masz prawo mieć wątpliwości. – Łagodnie przekonywała mnie rozmówczyni. – Rozumiem to, ale nie ma innej drogi.
– Hmm, ciekawe – westchnąłem sceptycznie.
– Przyznaję, że zaskoczyło mnie to co się stało. – Sandra zdobyła się na odrobinę szczerości. – Jednak następnym razem będzie inaczej. Wiem już co trzeba zrobić. Naprawdę.
– Sandra, mam dość tego eksperymentu – Twardo stałem na swoim stanowisku. Kryła się za tym zasłyszana przypadkiem rozmowa.
– Michał to jest mózg, więc dużo jest niewiadomych. Wiele jeszcze zostaje do jego poznania – Rozpoczęła wykład Amerykanka. – Zgadza się, że nie wiemy wszystkiego, ale jednak coraz więcej i naprawdę dajemy radę. Twój dar jest zaskakująco silny i inny, stąd ta niespodzianka. Jednak zauważ, że poradziłam sobie z kryzysem. I będę sobie radzić za każdym razem. Obiecuję.
– No nie wiem…
– Jeśli się temu nie poddasz nastąpi katastrofa – Piękne oczy Sandry sondowały moją twarz. – Proszę cię, współpracuj.
– Na pewno, na dziś mi wystarczy! – stwierdziłem zgodnie z prawdą. – Jeśli nie ma przeciwwskazań, żebym wrócił do domu, to teraz chcę właśnie tego. Chwilowo mam dość mózgów, igieł, darów i tego typu spraw…
– Ok, rozumiem, ale co dalej?
– Daj mi ochłonąć Sandra! – stwierdziłem podnosząc się do wyjścia. – Istnieje coś takiego jak telefony. Zdzwonimy się i… tyle mogę ci na dziś obiecać.
– Cóż, muszę to przyjąć, ale nie czekaj z tym zbyt długo.
– Jasne. Przecież czeka mnie apokalipsa i armageddon – Wywróciłem oczami, robiąc przy tym nieszczęśliwą minę. – Ewentualnie odwrotnie.
– Dobrze, że wraca ci humor, ale nie lekceważ problemu – Blado uśmiechnęła się panna Novak, gdy staliśmy przy drzwiach. – Przepraszam cię, za tą sytuację, ale w twojej głowie dzieje się coś wyjątkowego i…. ok, miało nie być tematu.
Asystentka Otisa poznała po mojej minie, że mam dość takich rozmów. Zreflektowała się, a zaraz potem mocno zrehabilitowała, składając na moim policzku pocałunek. Więcej niż pożegnalny i oficjalny. Zaryzykowałbym stwierdzenie, że bardziej niż serdeczny. Nie przeżyłem takiego szoku jak wtedy, gdy wbiła mi igłę z tyłu głowy, ale było całkiem przyjemnie.
– To co mi zafundowałaś było straszne, więc może powtórzyłabyś tą terapię, skupiając się bardziej na moich ustach? – Zaproponowałem, uśmiechając się pod nosem. Szczerze powiem, że nie liczyłem na zbyt wiele.
Los bywa jednak przewrotny, a kobiety są wielką zagadką. Sandra nie rzuciła się na mnie, ale z błyskiem w oczach spełniła moje życzenie. Nie był to łapczywy, szalony pocałunek. Po prostu przytuliła się do moich ust wargami, trwając tak dobrą chwilę. Przestała, gdy podjąłem próbę włączenia do zabawy języka.
– Zadowolony? – Pogroziła mi palcem, uśmiechając się jednocześnie.
– Jakżeby nie! – oznajmiłem zauroczony, otwierając drzwi. – Na razie Sandra.
Na korytarzu dopadły mnie dylematy. Młoda Amerykanka była świetną młodą kobietą. Miała wszystko, abym chciał zastosować na niej swój dar. Ten medal miał jednak dwie strony, jak każdy inny zresztą. To cudowne stworzenie jednocześnie było asystentem doktora Otisa i traktowało mnie jak królika doświadczalnego. Ta rola mi nie odpowiadała, a przeżyty atak, czymkolwiek był wprowadził mnie w stan paniki.
Nienawidzę się bać! Nie chcę się bać!
Dlatego, muszę coś wymyślić. Zareagować na zaistniałą sytuację. Zdobyć przewagę nad Amerykanami.****
Przez kilka kolejnych dni utwierdzałem się w przekonaniu, że po ingerencji Sandry mój dar się zmienił. Nie bardzo umiałem to ubrać w słowa, ale zintensyfikował się. Nabrał wyrazistości. Gdy go używałem, pojawiały się żywe, niemal namacalne projekcje. Taki, organiczny komiks. Prawie każdej nocy śniłem niegrzeczne, kosmate sny z moimi kochankami w rolach głównych. Budziłem się nakręcony, ze śladami erekcji na kroczu. To nie było coś, co mnie niepokoiło i było nie do zniesienia, ale chwilowo postanowiłem się ograniczać w używaniu swojej niespotykanej zdolności. Uznałem, że zanim się ogarnę z tymi nowościami, mogę trochę sfolgować.
Pod koniec tygodnia nowe sprawy wynikły w szkole.
Pierwszym co rzuciło mi się w oczy było to, że wróciła Anita Grześkowiak. Historia z Banasiem odcisnęła jednak na niej piętno. Wciąż była atrakcyjna, cudowna, jedyna w swoim rodzaju, ale przygasła. Wcześniej brylowała na szkolnym korytarzu niczym modelka na wybiegu. Roztaczała aurę wyjątkowości. Patrząc na nią miało się świadomość, że to piękna, pewna siebie i swoich atutów kobieta. Teraz, gdzieś to zanikło. Bolała mnie ta sytuacja, bo znałem prawdę. Jeszcze mocniej się zawziąłem. Za nic nie daruję Banasiowi tego co zrobił! Skurwiel musi odpokutować! Boleśnie, kurewsko boleśnie!
Na drugiej lekcji wypadał mojej klasie angielski, więc skorzystałem z okazji. Byłem pewien, że nie spotka się to ze zrozumieniem oraz entuzjazmem anglistki, ale korciło mnie i nie potrafiłem tego opanować. Po dzwonku kończącym lekcję, zapytałem nauczycielkę.
– Czy mogę chwilę z panią porozmawiać o poprawie ostatniej oceny?
Przygaszone spojrzenie Anity rozbłysło. Chciałbym powiedzieć, że feerią gorących, ciepłych tonów, ale tak nie było. Jedyne co udało mi się wypatrzeć, to było rozdrażnienie i złość. Niemniej jednak, na tak postawione pytanie nie mogła odpowiedzieć w zgodzie ze swoim obecnym stanem uczuć.
– Wolałabym kiedy indziej – oznajmiła belferka.
– Bardzo panią proszę. – Uzbroiłem głos w najbardziej miłe tony.
– Skoro musisz. – Nauczycielka poddała niechętnie.
Podszedłem do biurka i zacząłem rozmawiać na temat oceny z angielskiego. Rzeczywiście, przez ostatnie przygody nieco się opuściłem, ale czwórka z minusem nie była złą oceną. Zresztą, gówno mnie to obchodziło. Chodziło o stworzenie pozorów. Odczekałem, aż minęła dobra chwila po tym jak wyszedł ostatni uczeń z klasy i zmieniłem temat.
– Tak naprawdę chciałem zapytać czy u pani wszystko w porządku? – zapytałem z troską.
Ciemne cienie złości w oczach belferki jeszcze się pogłębiły.
– Prosiłam żebyś zapomniałam o tamtej sprawie! – odpowiedziała poirytowana. – Nie wracaj do niej, nie pytaj jak się mam, nie udawaj, że zależy ci na moim losie!
– Ale mi…
– Nie! Naprawdę to jesteś zły, że to Banaś zrobił to co zrobił! – Głos Anity pełen był tłumionego wzburzenia i emocji. – Wolałbyś ty być na jego miejscu, prawda?! Dobrze ci było w tej szafie, gdy patrzyłeś sobie na całą akcję?!
– To nie tak.
– A jak?! Może w tym chorym łbie planujesz mały szantażyk?! – Belferka starając się nie przesadzać z mocą głosu, strzelała we mnie słowami. – Zrobi pani to i to, bo jak nie to powiem co widziałem, podoba cię to?
– Przymknie się pani czy nie?! – Wypaliłem. Szkoda mi jej było, ale wkurzyła mnie tym zachowaniem. – Co z panią?! Nie jestem aniołem, ale staram się nie być ostatnią świnią!
– Jasne…
– W dupie mam co tam sobie pani myśli! – Postanowiłem sobie nie żałować. – Martwiłem się szczerze i owszem, mam fantazje na pani temat, ale nigdy nie przyszedł mi do głowy gwałt! A tym było to co widziałem z szafy! I za żadną cholerę nie podobało mi się to wcale!
Anita spojrzała na mnie uważnie. Groźne, marsowe czoło nauczycielki wygładziło zaciekawienie.
– Ok, przesadziłam, ale nie będę cię przepraszać. – Poddała się belferka, zaskoczona gwałtownością mojej reakcji. – Miło mi, że się martwisz, ale to dla mnie mało komfortowa sytuacja sama w sobie, a to, że widziałeś tamto tym bardziej. Cała jestem wstydem, złością i bezsilnością, więc bardzo proszę wyjdź i zostaw mnie w spokoju.
– Jeśli jednak…
– Daj spokój z “jeśli”! Po prostu wyjdź!
Zrozumiałem przekaz. Cieszyło, że przynajmniej pozbyła się jadu w głosie. Odwinąłem się na pięcie, wychodząc szybko z klasy.
Na początku kolejnej przerwy dostałem sms-a od Bogny.
“Przyjdź do mojego gabinetu. Jak najszybciej.”
Cóż, nie powiem, żeby mnie trochę nie zaskoczyła. Staraliśmy się unikać niedwuznacznych sytuacji w szkole, a tu takie wezwanie. Treść była jednak na tyle jasna, że posłusznie się dostosowałem. W drodze do gabinetu dyrektorki kombinowałem co powiedzieć sekretarce, ale okazało się to niepotrzebne, bo nie było jej przy swoim biurku. Zapukałem do drzwi szefowej szkoły.
– Co się stało? – Zaciekawiony zapytałem już w środku, czując, że Bogna niemal pożera mnie wzrokiem.
– Nie wiem co ty wyprawiasz mój drogi, ale to mnie trochę martwi – zaczęła dyrektora z figlarną miną.
– O czym ty mówisz? – Nie rozumiałem, o co jej chodzi.
– To, że łączy nas specyficzna więź to już fakt nieodwracalny – stwierdziła Bogna, poprawiając bluzkę przy dekolcie. – Nie powiem zresztą, żeby mi się to nie podobało. Nigdy nie robiłam tego z uczniem swojej szkoły. Nie myślałam nawet, że kiedykolwiek zrobię. Stało się. To było ode mnie silniejsze i, wybacz mi etyko nauczycielska, bawię się doskonale. Jednak to co dzieje się w ostatnich dniach, to już mnie lekko niepokoi, bo dostałam istnego szału na twoim punkcie. Organicznie ciebie potrzebuję i pragnę…, to jakieś chore. Czyste wariactwo!
– Bogna, ale ja nie robię nic takiego, żebyś miała się tak czuć. – Usprawiedliwiłem się, choć wiedziałem, że to nieprawda. Przypomniałem sobie co się działo z darem po zabiegu Sandry.
– Jeśli tak, to masz jakąś ukrytą moc, skarbie – oznajmiła dyrektorka. – Nawet teraz korci mnie, żeby oddać ci się w gabinecie, pomimo, że to by było głupie i ryzykowne. Najbezpieczniej będzie jak zaraz sobie pójdziesz.
– To po co tu przyszedłem?
– Chciałam tylko się upomnieć o swoje prawa. Musimy jak najszybciej się spotkać, bo eksploduję z żądzy, którą niestety tylko ty możesz ugasić – Znałem Bognę na tyle dobrze, że zaskoczył mnie rumieniec zawstydzenia na jej policzkach.
– Ok.. To się stanie szybciej niż podejrzewasz – odparłem, w duchu dziękując Chrobremu za klucz do mieszkania.
– Cieszę się, a teraz zmykaj, bo zaraz koniec przerwy, a poza tym mam urwanie głowy z nową pracownicą – Dyrektorka mrugnęła do mnie okiem.
– Jaką? – wyrwało mi się mimowolnie.
– Wyobraź sobie, że urząd miejski wynalazł mi nową panią psycholog. – Bogna zrobiła cierpiętniczą minę. – To jakaś protegowana radnego Banasia, ojca naszej gwiazdy Laury. Narzucili mi ją i teraz mam twardy orzech do zgryzienia. Papiery niby ma, ale czy to odpowiednia osoba nie wiem. Obawiam się, że przychodzi, żeby patrzeć mi na ręce. Banaś już od dłuższego czasu jakoś mocniej interesuje się działalnością szkoły.
– Ciekawa akcja. – Mruknąłem. Zaintrygowała mnie ta nowina. Czyżby miała coś wspólnego z relacjami radnego z nauczycielką angielskiego?
– Dla mnie mało to fajne, ale nie z takimi sprawami sobie radziłam. Zresztą ta paniusia pojawi się dopiero po świętach Bożego Narodzenia – stwierdziła dyrektorka i przesłała mi pocałunek na odległość. – Idź już, bo dostaję kręćka przy tobie.
Posłuchałem, choć przypomniał mi się nasz pierwszy raz. W tym gabinecie, na tym samym biurku przy którym teraz siedziała Bogna.
Zanim skończyły się lekcje mój telefon rozgrzał się od wiadomości, przysłanych od niemal wszystkich moich kochanek. Każda przypominała o sobie, alarmując, że wariuję beze mnie. Zacząłem się martwić, bo przyjemności przyjemnościami, ale nie jestem cyborgiem. Mam swoje ograniczenia, a także tylko jedno zdrowie. Chwilowo odpowiedziałem dziewczynom cokolwiek, ale coraz mocniej zdawałem sobie sprawę, że będę potrzebował grafiku. Ewentualnie okiełznać dar, ale nie byłem pewny czy to akurat jest możliwe.
W drodze do domu natknąłem się na Spację. Stała pod drzewem, ewidentnie na mnie czekając.
– Cześć Enter. – Rzuciła na powitanie. Ciekaw byłem, czy zamierzała tak mówić do mnie już zawsze. – Mam coś dla ciebie.
– Cześć. Co takiego?
Odsunęła suwak małej kieszonki w kurtce i wyciągnęła pendrive’a. Podała go z łobuzerską miną.
– Prezent na samotne wieczory – oznajmiła. – Drobna sugestia. Do oglądania w samotności, a już na pewno nie przy rodzicach.
– Co tam jest?
– Mam ci zepsuć niespodziankę? – prychnęła Spacja. – Ok, jak chcesz. Powiem tylko, że główni, a zarazem jedyni zresztą bohaterowie tego filmu to pani Renatka oraz radny Banaś.
– Oni tam niby… ten teges? Poważnie?!
– Jeszcze jak “ten teges”. – Zaśmiała się dziewczyna, ruszając spod drzewa. – Miłego oglądania.
– Spacja, a nie moglibyśmy razem obejrzeć tych cudów? – zapytałem.
– Ja już je widziałam – odparła dziewczyna, akcentując mocno każde słowo i patrząc na mnie z poirytowaniem. – Poza tym nie podoba mi się, że proponujesz mi wspólne oglądanie takiego syfu.
– Dlaczego?
– Wiem, że zabrzmi to głupio. Sama nie wierzę, w to co to zaraz powiem, ale jednak to zrobię, bo coś jest cholernie nie tak – Wyznała cicho, ale dobitnie. – Dziwnie się przy tobie czuję, a ostatnio to się jeszcze nasiliło. Zbyt wiele myślę na twój temat i totalnie mnie to wkurza.
– Ale w jaki sposób myślisz o mnie? I co w tym złego?
– To, że myślę o tobie w kategoriach… “ten teges”, jak to miło określiłeś – Twarz Spacji pokryła się potężnym rumieńcem. Mówiła coraz szybciej. – Nie wiem skąd się to bierze, ale to nie czas na facetów w moim życiu, a do tego chodzi o ciebie. Ciężko cię nazwać mężczyzną. Wciąż chodzisz do liceum. a to… co ja sobie myślę! Jesteś kosmicznie odległy od moich preferencji, a jednak czuję to co czuję. To jest gigantyczne nieporozumienie! Jedna, wielka pomyłka! Pomimo tego, że wierzę w technologię i jestem raczej umysłem ścisłym, poproszę cię o coś co wydaje mi się nieracjonalne do wytłumaczenia, ale nie darowałabym sobie jakbym tego nie zrobiła. Michał, jeśli masz w jakikolwiek sposób wpływ na to co się kotłuje w mojej głowie, to odpuść, bardzo proszę.
– Jak mógłbym mieć? – odpowiedziałem, przytłoczony słowami dziewczyny. Nie zamierzałem zdradzać się ze swoim darem.
– Wiem, że to głupie, ale musiałam to powiedzieć. – Spacja uciekała wzrokiem. – Mam wrażenie, że siedzisz mi w głowie, sterując moimi pragnieniami. Boże, nie wierzę, że mówię z tobą o tym. Ja pierdzielę, jaka ja porąbana jestem!
Nie dała mi powiedzieć czegokolwiek więcej. Wyminęła mnie, puszczając się biegiem w głąb ulicy i zostawiając mnie samego. Sumienie podpowiadało, daj dziewczynie spokój, ale pożądanie było silniejsze. Przez to byłem daleki od spełnienia prośby Spacji.
Koniecznie musiałem zapytać Chrobrego o jego relację z techno-czarodziejką. Na razie czekało mnie zapoznanie się z prezentem od niej. Uznałem, że najfajniej będzie obejrzeć go z Wiką w gniazdku udostępnionym mi przez Marcina. Zerkniemy, nakręcimy się trochę, a potem…
****
W mieszkaniu od Chrobrego zrobiło się gorąco zaraz po tym, gdy tylko zamknęły się drzwi za mną i Wiktorią.
Ledwie zrzuciliśmy z siebie wierzchnie ciuchy, blogerka przylgnęła do mnie, całując i szukając dłonią mojego krocza jednocześnie. Nie protestowałem, wiedząc, że mój dar ostatnio oszalał. Mój skromny harem był tykającą bombą. Jedynie zamiast prochu, w środku było całe mnóstwo szalonej żądzy.
Nasza niecierpliwość była ograniczeniem, ale uporaliśmy się z resztą ubrania jeszcze w przedpokoju. Atmosfera zgęstniała jeszcze bardziej. Wikę odwróconą do mnie tyłem oparłem o drzwi wejściowe, sięgając dłonią do krocza dziewczyny. Było ciepłe i wilgotne. Zlokalizowałem miękkie wargi sromowe i zacząłem pocierać po nich palcami. Blogerka jęknęła zachwycona.
– Michał, to istne wariactwo, ale jeszcze trochę, a przyszła bym do twojego domu i dała się zerżnąć na oczach domowników – wyznała cicho.
– Wiem, ale nic już nie mów – odparłem, zaciskając dwa palce na małym guziczku łechtaczki.
Poskutkowało. Wika zagryzła wargi i mocniej rozpłaszczyła się na drzwiach. Dałem trwać tej chwili, pieszcząc cipkę rękami. Blogerka wiła się, chłostana bezlitośnie dotykiem moich palców. W końcu nie wytrzymała, odwracając się do mnie przodem. Nie była to wygodna opcja, ale ugiąłem nogi w kolanach, zbliżając twarz do krocza partnerki. Udało mi się znaleźć optymalną pozycję. Językiem odszukałem cipkę, by móc potraktować ją porcją nowych pieszczot.
Dociskany do krocza przez Wiktorię skupiłem całą uwagę się na wilgotnej szparce. Pomimo niedogodności trwaliśmy w tej miłosnej figurze.Nakręcony tak dynamicznym początkiem randki, czułem, że podniecenie szybko wzbiera. W przebłysku świadomości przypomniała sobie o mnie blogerka. Pomimo erotycznego zamroczenia przerwała naszą grę, szukając wzrokiem odpowiedniego miejsca na dalszy ciąg igraszek.
Pod ścianą stał spory taboret z miękką tapicerką służący zapewne przy zakładaniu butów. My znaleźliśmy dla niego nowe zastosowanie. Usiadłem na nim rozchylając nogi. Wika ułożyła się między nimi, chwytając w dłoń fiuta.Dotyk dłoni dziewczyny na moim wiernym towarzyszu sprawił, że niewielki wszechświat przedpokoju zawirował. Pulsująca żądza wybuchła z większą mocą. Poddałem się temu, rozkoszując przyjemnością.
Wika szybko doprowadziła mnie do stanu maksymalnej twardości. Odsłoniła żołądź i włączyła do zabawy usta. Przesuwając miękkimi wargami po twardym trzonie poprowadziła mnie znajomym szlakiem niemal na sam szczyt. Próbowałem się bronić, by zakończyć sprawę inaczej, ale w głowie partnerki wyraźnie tkwił jakiś plan. Nie pozwoliła mi się uwolnić, a ja nie byłem na tyle zdeterminowany, by bardziej się starać.
Już po chwili kutas przytrzymywany pewnie przez Wiktorię wystrzelił salwą nasienia. Miłosne pociski uleciały w stronę twarzy dziewczyny, pokrywając ją perlistymi strużkami. Jęknąłem głucho z zadowolenia, patrząc mało przytomnie na kochankę.– Mam wielką ochotę przejść dalej do rzeczy, ale może jednak najpierw obejrzyjmy tego pornosa – zaproponowała blogerka.
– Nie ma sprawy – westchnąłem. Potrzebowałem czasu, by dojść do stanu ponownej gotowości.
Na miękkich nogach, oboje opuściliśmy przedpokój i objęliśmy w posiadanie salon. Rolety w oknach były opuszczone, darowaliśmy więc sobie ubieranie.
Spacja rzeczywiście znała się na rzeczy. Film, który mi dostarczyła był świetnej jakości. Zarówno pod względem obrazu, jak i dźwięku. Nadzy, rozleniwieni akcją w przedpokoju, wtuliliśmy się w siebie na kanapie, z zaciekawieniem zerkając na ekran telewizora.
– Chcesz popcorn? – “Puściłem oczko” do towarzyszki.
– To jeszcze go nie masz?! Wyskocz na reklamach! – odpowiedziała z humorem, przytulając się do mnie.
Umilkliśmy jednak szybko, bo nakręcony materiał właśnie się rozpoczął.
Do gabinetu w którym samotnie siedziała Renata Nowaczek wszedł jej szef. Radny, kurwa jego mać, za przeproszeniem, stary zbok. Chwilę rozmawiali we dwoje o pierdołach, aż przeszli do spraw służbowych.Banaś z wielkopańską miną rozwalił się na fotelu i zawzięcie tłumaczył swojej współpracownicy, dlaczego nie może zejść z ceny w przypadku mieszkań na jednym z jego osiedli. Pani Renata nieśmiało próbowała dotrzeć do szefa ze swoim przekazem. Trochę opuścimy, ale szybciej sprzedamy i wyrównamy sobie straty w innych opłatach. Banaś był jednak nieugięty i coraz bardziej nerwowy.
– Nie pieprz mi tu Reniu, jak mam sprzedawać! – żachnął się zniecierpliwiony uporem pracownicy. – Moje rybki, moje akwarium, więc ja decyduję, jasne?
– Jak słońce, szefie, ale…
– Żadnych “ale”, bo się wkurwię i przestanę wierzyć w twoją lojalność. – Radny pogroził palcem kobiecie. – A takich pracowników się nie nagradza, prawda skarbie?
– Czy to by znaczyło, że znów zasłużyłam na pana hojność? – odpowiedziała pytaniem pani Nowaczek. Widząc minę szefa, zgadła, że trafiła w sedno. W jednej chwili zapomniała o niewygodnej rozmowie. Stopniała pod wpływem niedwuznacznego spojrzenia Banasia niczym sopel na plus trzydziestu stopniach Celsjusza
– A jakże – Przytaknął radny, wyciągając za pazuchy niedużo pudełko. W środku krył się elegancki i na moje oko dość drogi zegarek. Zaiste, wierną i lojalną musiała być pracownicą pani Renata. – I skończ z tym panem, gdy jesteśmy sam na sam!
– Jak sobie życzysz. – Zgodziła się pani Nowaczek, więżąc rozmówcę w dziękczynnych objęciach. Ewidentnie dążyła do pocałunku, ale radny przytomnie zachował rozsądek.
– Opanuj się! Jeszcze kto wejdzie i będzie sensacja! – Odsunął wylewną współpracownicę. Trzeba jednak przyznać, że niechętnie, a i tak przy tym poklepał ją po tyłku. – Podziękujesz za chwilkę – dodał, wskazując głową drugie drzwi.
Pani Renata w lot złapała o co chodzi szefowi. Z perspektywy widza, wyglądało na to, że był to pewien znany im schemat. Oboje wyszli z gabinetu i przez chwilę ekran był szary. Zaraz jednak ożył na nowo ukazując inne pomieszczenie, które jak łatwo się było domyślić, też mieściło się w tym samym budynku.
Gdy para znalazła się już w środku, pani Nowaczek przekręciła klucz w drzwiach, odwracając się do szefa. Banaś nie był fanem subtelnych gier wstępnych. Zrzucił z siebie płaszcz i marynarkę, poluźnił krawat pod szyją, po czym rozsiadł się na kanapie.
– Czeka mnie dzisiaj jeszcze trochę trudnych rozmów, więc dołóż starań, żebym wyszedł stąd z odpowiednim nastawieniem – Wymruczał. Nie ma to jak szef, który potrafi dodatkowo zmobilizować podwładnego.
Ta konkretna pracownica była idealnie zaprogramowana do potrzeb Banasia. Radny spod przymrużonych powiek obserwował co dla niego przygotowała na początek. A było na co popatrzeć! Pani Renata okazała się wdzięczną tancerką. Bujając biodrami, ściągnęła z siebie służbowy zestaw ciuchów, pozostając w samej bieliźnie. Biustonosz, który pozwalał piersiom cudownie wylewać się z koronek, kuse figi i seksowne pończochy tworzyły zabójczy zestaw.
Wróciło podniecenie. Wlepiając ślepia w ekran poczułem, że mój fiut budzi się do życia. Nie dziwiłem się, że okupujący kanapę Banaś nie mógł oderwać wzroku od zbliżającej się do niego podwładnej.W chwili, gdy ponętną Renatę miał już na wyciągnięcie ręki, przyciągnął ją do siebie. Gładził i uciskał pośladki kobiety, aż przeszedł do soczystych klapsów. Skóra na tyłku pani Nowaczek zaczerwieniła się, ale jego właścicielce najwyraźniej nie przeszkadzała taka forma gry miłosnej.
Nakręcony Banaś chwycił brzeg fig i energicznie opuścił je w dół, odsłaniając pokryte ciemnym runem łono pani Reanty. Zaraz potem gwałtownie szarpnął stanikiem partnerki, rozrywając go na pół. Ta pozorowana brutalność sprawiała mu dużo przyjemności. Podniósł się wreszcie, rozpinając rozporek oraz pasek od spodni. Gdy się z tym uporał złapał pracownicę za szyję, pochylając ją do przodu. Obfite piersi zwisły ciężko, co pokusiło Banasia do tego by kilkakrotnie uderzyć w nie otwartą dłonią. Gdy już znudziło mu się podkreślanie swojej dominacji w ten sposób, pchnął podwładną w stronę niedużego stolika, pozwalając jej się o niego oprzeć. Wyeksponowany, duży zadek pani Nowaczek wypełnił na chwilę niemal cały ekran.Banaś niecierpliwie, a przez to nieporadnie ściągnął slipy i ujął pewnie w dłoń kutasa. Poprowadził go ku zwieńczeniu ud, po czym pchnął potężnie. Jęk Renaty oznajmił, że trafił doskonale, a sztych był głęboki. Radny uczepił się bioder partnerki, zaczynając rżnąć ją w szybkim tempie. Sapał przy tym i charczał, ale wyraźnie było mu coraz lepiej. Współpracownica wtórowała mu piskliwym pojękiwaniem. Trwało to dobry moment, aż do czasu, gdy radnemu zachciało się odmiany. Chciał zakończyć zabawę w inny sposób.
– Kucnij! – warknął rozkazująco, a jego partnerka wykonała polecenie bez szemrania.
Pani Renata równie ochoczo przyjęła kutasa między wybujałe wargi. Zacisnęła jedną z dłoni na jajach szefa i pozwoliła mu pieprzyć się w usta. Banasiowi nie trzeba było wiele. Po kilku pchnięciach, znieruchomiał, wygiął plecy w łuk, pokonując ostatnie centymetry dzielące go od szczytu. W przebłysku inwencji uwolnił usta pani Renaty od członka, przytrzymując go nad cyckami kobiety. Spolegliwa podwładna zagarnęła grona swoich piersi i przycisnęła je do siebie. Uwolnione w tej samej chwili strużki nasienia wylały się na dorodne półkule, wypełniając szczelinę między nimi.
Na więcej pani Nowaczek liczyć nie mogła. Banaś nie był zainteresowany jej przyjemnością. Poklepał ją z zadowoleniem po tyłku.
– Drugiej takiej pracownicy już mieć nie będę – wydyszał komplement.
Renata przyjęła słowa szefa z uśmiechem, wyraźnie nimi zachwycona.
– Masz tu tego cudaka, co to go kazałem kupić dla ciebie? – zapytał radny, wciągając majtki i spodnie na dupsko.
– Oczywiście, przecież kazałeś mi mieć go zawsze pod ręką – odpowiedziała Renata Nowaczek, sięgając do małej szufladki w stoliku. Ku zaskoczeniu mojemu i Wiki wyciągnęła z niej złoty, stożkowaty korek analny i wręczyła go szefowi. Niewątpliwie Banaś lubił mieć władzę nad innymi i karmił się nią niczym ambrozją.
– Wypnij się, skarbie! – zarządził.
Podwładna po raz kolejny dała wyraz swojemu posłuszeństwu wobec szefa. Znów pochyliła się, rozchylając nieco nogi. Radny z błyskiem w oczach, chwycił uchwyt gadżetu i wsunął go między pośladki pani Renaty. Nie bawił się w subtelności tylko jednym ruchem wbił złotą zabawkę w tylną norkę pracownicy. Jeszcze raz klepnął ją w tyłek i zadowolony z siebie pozwolił się jej wyprostować.
– Jadę na ważne spotkanie, ale wrócę najdalej za półtorej godziny – oznajmił. – Dopiero wtedy wyjmę to z ciebie. Co ty na to, Reniu?
– Wiesz, że nie potrafię ci niczego odmówić – odparła zarumieniona od miłosnych zmagań pani Nowaczek.
– Wiem. I to mnie kurewsko pociąga w tobie – mruknął zadowolony Banaś. – Ogarnij się moja droga, a ja muszę już lecieć.
Zniknął po chwili za drzwiami, a pani Renata została sama. Ciekaw byłem, czy zapowiadany powrót radnego doszedł do skutku i czy spełnił swoją obietnicę, ale nie dane mi było przekonać się o tym.
Film zniknął nagle z ekranu telewizora. Dopiero teraz dostrzegłem, że Wika ściska w ręku pilota.
– Nie jesteś ciekawa czy jest jakiś ciąg dalszy? – zapytałem, choć odpowiedź miałem wypisaną na twarzy dziewczyny.
– Teraz nie. Teraz jest nasz czas – oznajmiła blogerka, podnosząc się z kanapy. – Masz ochotę na coś nowego?
Przyznaję, że zaintrygowało mnie jej pytanie. Wiktoria zdecydowanie przyszła dziś na schadzkę z planem w głowie.
– Jest tu jakaś sypialnia? – spytała.
Nie odpowiedziałem tylko poprowadziłem ją do pokoju, w którym kilka dni temu odebrałem dziewictwo jej kuzynce.
– Jak miło – mruknęła pod nosem Wika i pchnęła mnie na łóżko. – Poczekaj chwilkę, skarbie!
Wyszła z sypialni, a ja byłem ciekaw co też wymyśliła. Nie kazała mi długo czekać. Szybko się przekonałem.
W dłoniach dziewczyny zmaterializowało się parę rzeczy, których widok sprawił, że zrobiło mi się gorąco. Kiwnąłem głową z uznaniem, więc Wika darowała sobie próżne gadanie.Nie znam się zbyt dobrze na erotycznych gadżetach i kajdanki kojarzą mi się zawsze z metalowymi obręczami, ewentualnie przystrojonymi pretensjonalnymi ozdobami. Te, które teraz miała przy sobie Wiktoria były inne. Skórzane, z metalowymi ozdobnymi guzami i łańcuszkiem.
Szczęśliwie dla naszych nadchodzących chwil wezgłowie łóżka miało metalowe ozdoby, do których dało się przymocować kajdanki. Dałem się spętać partnerce, ale to nie było wszystko co dla mnie przygotowała. Gdy już oswoiłem się z więzami, sprawdzając ich wytrzymałość, skorzystała z jeszcze jednego materiału pomocniczego. Szeroki pasek jedwabiu otulił moją głowę, zasłaniając mi całkowicie oczy. Uwięziony i ślepy zdałem się na łaskę Wiktorii.
Nic nie widziałem, ale pozostałe zmysły pracowały. Czułem, że dzieje się coś nietypowego. Nie umiałem jeszcze tego nazwać, ale byłem coraz bliższy by to zrobić. Zanim jednak wykazałem się bystrością, dosięgła mnie przewrotność planu blogerki.
Poczułem poruszenie, a po chwili obecność partnerki na łóżku. Zaraz potem miękkie ciało dziewczyny otarło się o mnie, by ulokować się w okolicy mojego krocza. Coś mi się jednak nie zgadzało. Tylko co to mogło być?
Odpowiedź nadeszła w chwili, gdy na moim fiucie zacisnęła się kobieca dłoń. Miałem za sobą wiele miłosnych zabaw z Wiktorią, by od razu rozpoznać, że to nie była ona. Po wpływem pieszczoty ciężko było mi się skupić na myśleniu, którą z dziewczyn przyprowadziła blogerka. Nie pasowało mi to do żadnej.Dopiero, gdy niespodziewana kochanka objęła kutasa ustami doznałem olśnienia.
– Paulina! – jęknąłem zachwycony i zaskoczony. Nie powinno jej być w Warszawie.
– Jesteś pewien? – usłyszałem szept Wiki koło ucha.
– Tak, jestem – odparłem z przekonaniem.
Na tym skończyła się cała konwersacja. Nie interesowało mnie w tej chwili, dlaczego Paulina nie jest pod Wrocławiem. Ważne, że była przy moim członku. Liżąc go i ssąc potęgowała moje podniecenie.
W sukurs przyszła jej kuzynka. Wiktoria usiadła obok mnie, całując namiętnie. Nasze języki poruszały się, odnajdując się co chwila. Jednocześnie opuszkami palców blogerka pocierała moje brodawki i sutki. Zupełnie odleciałem. Dwie cudowne dziewczyny pieściły mnie bez żadnych zahamowań, doprowadzając do euforii. Szarpnąłem rękami gotów coś z nimi zrobić, ale kajdanki doskonale spełniały swoją rolę. Nie mogłem odwzajemnić się dziewczynom, ale skoro tak sobie to wymyśliły. Nie pozostało mi nic innego jak pozwolić zaspokoić im moją żądzę.Nagle pieszczoty ustały. Słyszałem jedynie ciche dźwięki, których nie mogłem pomylić z niczym innym. Westchnięcia i pojękiwania zdradziły mi, że partnerki zabawiają się razem. Pozostawiony sam sobie, z przysłoniętymi oczami czułem jednak dziwne podniecenie tą grą.
– Chcesz na nas popatrzeć? – usłyszałem pytanie Wiktorii.
Kurwa, chciałem jak cholera, ale może powinienem kontynuować tą grę.
– Chcę bardzo – Poddałem się szybko.
Opaska opadła z moich oczu. W pierwszej chwili musiałem przyzwyczaić wzrok do nowej sytuacji, ale na szczęście w pokoju panował półmrok. Dziewczyny zostawiły włączoną jedynie małą lampkę, którą ciepłym światłem lekko rozpraszała ciemność.
Gdy zerknąłem na drugą z partnerek, przekonałem się, że zmysły mnie nie zawiodły. Na łóżku, przy moich stopach siedziała Paulina, uśmiechając się promiennie.
– Witaj – szepnęła.
– Cześć, ale jak…
– Ciii… to potem, teraz to…
Wciąż skrępowany patrzyłem jak kontynuują swoje igraszki, włączając w nie moją osobę. Zmieniły pozycję, przysuwając się do mnie bliżej. Wikę miałem z lewej strony, a Paulinę z drugiej. Po dawnych animozjach nie było śladu. Dziewczyny zgodnie dzieliły się moim ciałem. Trwając ponad nim w pocałunku, jednocześnie pieściły dłońmi kutasa i jądra, uzupełniając się nawzajem. Ten widok rozgrzał mnie jeszcze bardziej. Żar palił mnie od środka i gdyby nie kajdanki rzuciłbym się natychmiast na kochanki. One nie miały chyba jednak w planach zbyt szybkiego uwolnienia mnie z więzów. Mogłem tylko płonąć od wewnątrz i obserwować, jak pieszczą siebie i mnie. Będąc, nie do końca biernym, ale jednak obserwatorem mogłem podziwiać ich nagie ciała prężące się podczas miłosnych zmagań. Widziałem jak ulegały coraz silniejszej gorączce uniesienia. Zaczerwienione policzki, rozchylone usta i zamglony wzrok wskazywały na to, że jest im cudownie.
Wika pierwsza uległa podnieceniu i skierowała na mnie więcej swojej uwagi. W pewnym momencie przytrzymała mocniej fiuta i sprawnie dosiadła mnie, nabijając się na niego. Zwrócona twarzą do mnie, poruszała biodrami, ujeżdżając mnie powoli.
Odpowiedziałem tym samym, doskonale odnajdując się we wnętrzu kochanki. W tym samym momencie za placami Wiki przysiadła na moich nogach Paulina. Objęła rękami kuzynkę, przykrywając jej piersi swoimi dłońmi. Emocje rozsadzały mnie od środka. Cudowny obrazek przed oczami, którego byłem częścią podziałał piorunująco. Znów szarpnąłem kajdankami, pragnąc dopaść do wspaniałych ciał partnerek.Nic z tego. Pozostały niewzruszone.
Po dłuższej chwili kochanki zamieniły się rolami. Paulina radziła sobie w miłosnym tańcu równie dobrze, a Wiktoria nie żałowała jej pieszczot. Razem doprowadziliśmy niedawną świętoszkę na szczyt. Dziewczyna spod Wrocławia coraz przyspieszyła, jej ruchy stały się gwałtowniejsze, aż w końcu wygięta do tyłu wykonała ostatni ruch biodrami. Jęcząc głośno, przyjęła uderzenie orgazmu. Daliśmy jej chwilę na to szczęście, a potem ponownie na mojego fiuta nadziała się Wiktoria. Paulina chwilowo odpadła z gry, kontemplując wciąż rozkosz. Bez niej też poszło nam świetnie. Wiktorię, kilka chwil po kuzynce, spotkała ta sama przyjemność. Ekstaza szarpnęła ciałem blogerki, rozlewając się po nim z wielką mocą. Dziewczyna drżała w uniesieniu.
Nie mogłem pozostać nieczuły na takie harce.
Byłem naprawdę blisko kolejnego dziś orgazmu. Kochanki przemogły radosną niemoc i zległy tuż obok mnie. Chcąc, abym czym prędzej poczuł się wspaniale jak one, podały mojemu członkowi usta. Na przemian ssały go, kąsały i lizały. Nie byłem w stanie dłużej się powstrzymywać, choć chciałem by ta chwila trwała jak najdłużej. Niestety przebudzona bestia nie uznawała półśrodków. Sperma wylała się wątłym strumieniem, akurat w chwili, gdy pieściła mnie Paulina.
Powiem szczerze, że nie spodziewałbym się tego po tej dziewczynie, ale, gdy już erupcja ustała, podała usta do pocałunku kuzynce. Wiktoria bez oporów przyjęła od niej dar.Ochłonąwszy lekko po przeżytej rozkoszy, zapytałem Paulinę z ciekawości.
– A ty czemu nie wróciłaś zgodnie z planem do domu?
– Przyczyny były dwie – wyjaśniła dziewczyna. – Po pierwsze, na tyle dobrze zaczęło nam być ze sobą z Wiką, że postanowiłyśmy dać sobie kilka dni więcej. A to sprzyjało drugiemu powodowi, dla którego wciąż jestem tutaj. Skoro zostałam dłużej to chciałam chociaż jeszcze raz być z tobą. Nie mogłam zapomnieć naszej pierwszej zabawy. Wika okazała się wyrozumiałą kuzynką i chętną do podzielenia się tobą. Jak widać nie brakuje też jej inwencji. Cudownie to wszystko obmyśliła, gdy tylko dałeś znać, że chcesz się z nią spotkać.
– Cudownie, bez dwóch zdań. – Zgodziłem się bez protestów. – Jednak mam małe pytanko. Jak szybko musicie wracać na chatę?
– Niezbyt szybko – odpowiedziała Wiktoria.
– W takim razie ta zabawa się jeszcze nie kończy – oznajmiłem. – Zgłodniałem, więc zamówimy jakieś żarełko, a potem postaramy się, aby wspomnienia Pauliny były jeszcze bogatsze i gorętsze.
– Ok.. – Ucieszyły się moje kochanki.
– Na co macie ochotę, poza mną oczywiście? – Błysnąłem dowcipem.
Wiktoria chciała chińszczyznę, a Paulina po prostu pizzę. Zamówiłem jedno i drugie w ilościach takich, żebyśmy mogli się ewentualnie dzielić. Do tego jakieś napoje i czipsy na przekąskę. Za trzy kwadranse miał się pojawić dostawca.
Gdy skończyłem rozmowę przez telefon, usłyszałem radosne głosy dziewczyn dobiegające z łazienki. Zważywszy na naszą bliskość, bez oporów wszedłem do środka. Duża kabina prysznicowa pozwalała na fajne akcje. Wiktoria z Pauliną, chichocząc myły siebie nawzajem. Patrząc na to jak to robią, uznałem to za wczesną fazę gry wstępnej przed zapowiedzianą przeze mnie kolejną rundą miłosnych zmagań.
– Pozwolicie, że sobie popatrzę? – Pytając, przysiadłem na zamkniętym sedesie.
– Jest jeszcze miejsce, może dołączysz? – Wika mrugnęła do mnie łobuzersko.
Przyznam, że było to kuszące. Jednak odmówiłem. Nabrałem ochoty na patrzenie. Dziewczyny prezentowały się super razem. Poza tym, ktoś musiał pilnować czasu, gdy przyjedzie facet z jedzeniem.
Tymczasem syciłem wzrok widokiem nagich nimf wodnych. Nie było tu wprawdzie jeziora czy rzeki, ale prysznic też dawał radę. Skupiłem się na obserwacji.Magiczna chwila wciąż trwała.
C.d.n….
Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!
Iks -
Przypadek Michała cz.XIX
****
Dwa dni poświęciłem, żeby zrozumieć naukowy bełkot ze zdjęć, które zrobiłem w mieszkaniu Sandry Novak. Poszło mi średnio. Wiedziałem trochę więcej, ale wciąż była to dla mnie magia. W końcu oderwałem się od tego, bo lekcje, nauka plus abrakadabra Otisa to było zbyt wiele. Miałem zresztą doskonały powód.
Minął niemal miesiąc od wypadku Zuzy. Tyle się działo, że nie zwróciłem uwagi jak szybko przeleciał ten czas. Tymczasem dziewczyna wydobrzała na tyle, że wypuszczono ją do domu. Niezwykle mnie to ucieszyło, ponieważ czułem się pośrednio odpowiedzialny za to nieszczęście.
Na drugi dzień po powrocie Zuzki w domowe pielesze postanowiłem ją odwiedzić, korzystając z okazji, że była sama. Towarzyszyła mi Kamila, która – w przeciwieństwie do mnie – odwiedzała przyjaciółkę w szpitalu bardzo regularnie.
Po wylewnych powitaniach, rozsiedliśmy się w salonie małego mieszkania Kownackich, otaczając kanapę na której leżała Zuza. Niby była w piżamie, ale zwinięta pod kocem bardziej wyglądała na leniucha niż rekonwalescentkę po ciężkim wypadku.
– Nie powinnaś zakopać się w wyrku? – spytałem z troską.
– Słodki jesteś Michałku i kochany, ale odpuść. – odparła młoda gospodyni, strojąc przy tym śmieszne miny. – Tyłek zrobił mi się płaski od leżenia. Muszę trochę się poruszać, bo oszaleję. Zresztą lekarze mówili, że naprawdę jest już dobrze, mam się tylko nie forsować.
– Ok., ja tylko się martwię o ciebie. – Poddałem się szybko.
– Wiem. Opowiadajcie, co tam nowego!
– Przecież Kama jeździła do ciebie przynajmniej raz w tygodniu. – Wzruszyłem ramionami. – Jesteś raczej na bieżąco.
– Naprawdę nic ciekawego nie zdarzyło się przez tydzień?
W myślach przyznałem się przed sobą, że dzieje się mnóstwo, ale to były sprawy, którymi nie chciałem się dzielić akurat z nimi. Zrobiłem więc niewinną minę i pokręciłem przecząco głową.
– Skoro jesteśmy w takim gronie, to mogę zdradzić świeżego newsa – Odezwała się milcząca do tej pory Kamila. – Emilka naraiła belferce dwie nowe dziewczyny, które mają uzupełnić brak Zuzki. Nie wiem skąd je zna, ale są już po debiucie i zachwyciły naszych klientów.
– No proszę – westchnąłem. – Nie miałbym nic przeciwko, żeby teraz wam odpuścili.
– Zuzie może tak, ale nie mnie – stwierdziła Kamila. – Ciekawe, że do tej pory Banaś i jego kumple pilnowali tego, żebyśmy były po osiemnastych urodzinach, a przy tych siksach zupełnie odpłynęli. Jedna z nich będzie miała osiemnastkę dopiero w maju, a druga za trzynaście miesięcy. Rozbrykali się totalnie i czują się bezkarni.
– Sorry, ale dla mnie to dobra wiadomość – przyznała Zuza, spoglądając niepewnie na przyjaciółkę. – Rzeczywiście jest szansa, że mnie skreślą z listy.
– No tak, a ja muszę dać się przejechać. żeby móc mieć szanse na to samo – uśmiechnęła się blado Kama.
– No co ty…! – Gwałtownie zareagowała Zuzka.
– Puknij się w czoło! Najlepiej czymś twardym – oznajmiłem oburzony, w duchu myśląc, że czas bezkarności przejrzałych amantów dobiega końca.
– Skończmy już z tym burdelem – zarządziła panna Kownacka. – Głodna jestem, może zorganizujecie jakieś kanapki, a ja korzystając, że was mam i czuję się bezpieczniej, wskoczę pod prysznic, bo mam wrażenie, że pachnę niezbyt ciekawie.
– Przesadzasz – pocałowałem Zuzę w usta, chłonąc zapach jej skóry. Na potwierdzenie swoich słów.
– Niemniej jednak tak zrobię – Dziewczyna z żalem oderwał się od moich ust.
Jak sobie umyśliła, tak zrobiła. Nie pozostało nam z Kamilą nic innego, jak zastosować się do słów młodej gospodyni. Do pewnego momentu szło nam sprawnie, ale pod koniec Kamie włączyły się pretensje. Gdybyście mieli wątpliwości, wiadomo o co.
– Kiedy zamierzasz łaskawym okiem spojrzeć na mnie i dogodzić mi jak tylko ty potrafisz? – zapytała nagle, gdy po raz kolejny otarliśmy się o siebie.
– Kami, mam ostatnio sporo do ogarnięcia. – Uderzyłem w żałosne tony. – Staram się i pamiętam o tobie, ale…
– Nie wpadaj w panikę. Czuję się teraz jak nawiedzona narzeczona. – Prychnęła wesoło Kamila. – Zdaję sobie sprawę, że masz własne życie i nie jesteś maszyną. A skoro kochanek u ciebie więcej, na co się oczywiście godzę, to masz prawo być… znużony. Jednak ostatnia przerwa doskwiera mi wyjątkowo.
W myślach przekląłem doktora Otisa i jego asystentkę. Narobili mi zamieszania z tymi swoimi eksperymentami. Aczkolwiek nie była to najlepsza chwila na złorzeczenie ich w duchu. Po pierwsze należało jakoś zareagować na słowa dziewczyny, a po drugie….
No właśnie, zwłaszcza drugi aspekt sytuacji nie sprzyjał rozmyślaniom. Stęskniona bliskości ze mną Kamila, bez skrępowania sięgnęła do mojego krocza, by po chwili zacząć pocierać je dłonią.
Od razu poczułem uderzenie podniecenia. Wzdrygnąłem się jednak, myśląc o Zuzce za ścianą, pod prysznicem.
– Kami, nie teraz! – jęknąłem cicho.
– Tylko troszeczkę, proszę – poprosiła dziewczyna, wtulając się w moje plecy. – Naprawdę, brakowało mi ciebie strasznie. Nie bądź taki!
– Jaki!? Przecież Zuza jest…
– Daj spokój! Wiele we dwie razem przeszłyśmy – Ofuknęła mnie panna Jarosz, rozpinając mi spodnie i rozporek. Fala ciepła wypełniła mnie od środka. – Nie jesteśmy o siebie zazdrosne, a do tego, gdy Zuzka leżała w szpitalu często prosiła mnie, żebym opowiadała jej jak się bzykamy.
– Poważnie!? I robiłaś to?
– Nie odmawia się przyjaciółce. Tym bardziej w takim stanie – Mrugnęła figlarnie Kamila, dobierając się do ukrytego w slipach kutasa, który stwardniał w jednej chwili.
– Ale, Kami… – Westchnąłem cicho, gdy dziewczyna obróciła mnie przodem do siebie, uwalniając fiuta z niewoli spodni i bielizny. Zapierając się o kuchenny blat zdałem sobie sprawę, że stoję na straconej pozycji. Przegrywałem z żądzą i samczym instynktem.
– Ciii…, pozwól mi proszę. – Zdążyła powiedzieć Kamila, nim otuliła wargami penisa. Wywróciłem zrezygnowany oczami, poddając się niemal bez walki.
Dziewczyna nie próżnowała. Jej usta i dłonie stały się jednością. Wspaniałym narzędziem zaspokajania żądzy. Patrząc na kiwającą się głowę Kamy, nie potrafiłem powstrzymać rosnącego podniecenia. Nie umiałem z nim walczyć. Mogłem tylko go czuć, chłonąc kolejne doznania. Subtelną grę miękkości i stanowczości w wykonaniu ciepłych warg i sprawnych palców. Im dłużej to trwało, tym bardziej zatracałem poczucie rzeczywistości. Zapomniałem gdzie jestem.
Nie zdałem się jednak całkiem na partnerkę, wśród kolejnych porcji przyjemności, zdobywając się na inicjatywę. Przerwałem na chwilę cudowne zabiegi Kamili i – niczym książę z bajki – wziąłem ją na ręce, by przenieść do salonu. W połowie dystansu przyszło mi do głowy, że w bajkach bohaterowie rzadko w takich sytuacjach potykają się o własne portki. Do tego świecą gołą dupą i sterczącym fiutem. Rozbawiło mnie to strasznie, ale powstrzymałem wybuch śmiechu.
Na kanapie w dużym pokoju mieszkania Kownackich nastąpił dalszy ciąg rozpoczętej w kuchni akcji. Oboje z Kamą pozbyliśmy się dolnej warstwy ciuchów, kontynuując grę zmysłów. Oparty na kanapie, półleżąc dopuściłem ponownie dziewczynę do swojego członka. Tym razem panna Jarosz leżała jednak wygodnie, wyciągnięta niczym struna z głową przy moim kroczu. Uniosła i podkuliła jedną z nóg, bym mógł swobodnie dostać się do ukrytego w czeluściach jej ud skarbu. Skorzystałem skrzętnie z tej dogodności, zatapiając palce we wnętrzu cipki.
Nie wiem co sobie w tym momencie myśleliśmy. Pewnie niewiele, zważywszy na emocje, ale stało się to, co musiało się stać. Podnosząc w pewnym momencie głowę ujrzałem stojącą nad nami niezadowoloną Zuzkę, owiniętą jedynie w kąpielowy ręcznik.
W odruchu obronnym odsunąłem od siebie Kamilę i ze skruchą zacząłem się tłumaczyć.
– O kurwa, Zuza przepraszam… nie powinniśmy, ale… to jakoś tak samo wyszło – wybełkotałem mało składnie.
– Nabrałam cię, co? – Mina młodej gospodyni zmieniła się w jednej chwili. Dziewczyna uśmiechała się szeroko. – Jedyne co mnie lekko wkurza, to, że nie poczekaliście na mnie. Teraz będę musiała was doganiać.
– O nie! Nie ma mowy o żadnych wspólnych zabawach! – Zaprotestowałem gwałtownie. – Jesteś świeżo po wyjściu ze szpitala. Cholera wie, jak by ci to zrobiło!
– Wyluzuj Michałku! Będzie dobrze – stwierdziła Zuza z przekonaniem, odwijając ręcznik. – Nie mów, że nie tęskniłeś za tym ciałem.
Po prawdzie to miałem tyle partnerek, że nie miałem czasu na tęsknoty, ale prawda nie zawsze wyzwala to co powinna. Czasem może to być burza z piorunami. Zaprzeczyłem więc, starając się unikać wzrokiem blizn na ciele Zuzki. Sam miałem jedną taką podobną, ale nie była tak świeża i ładnie się zrosła.
– Zuzka, głupio zrobiliśmy, proszę odpuść – podjąłem ostatnią próbę.
– Zwariowałeś!? Po tym co zobaczyłam – prychnęła młoda gospodyni. – Teraz wy dogońcie mnie w rozbieraniu i zabieramy się do figli!
Mówiąc to, dopadła moją koszulę i zaczęła ją rozpinać. Ubawiona setnie całą sytuacją Kamila ściągnęła z siebie bluzkę oraz biustonosz. Po chwili cały nasz tercet był niczym Adam i dwie Ewy w raju. Z pominięciem, oczywiście liści figowych. Po co komu zielsko, gdy zanosi się na świetne pieprzenie?
– Zuza, ale bzykanko sobie daruj, dobrze? – zaproponowałem polubownie.
– Ok., ale strasznie dziś marudzisz – zgodziła się panna Kownacka. – Idziemy do mojego pokoju. Na łóżku będzie nam wygodniej.
Zadowolony z częściowego zwycięstwa posłusznie ruszyłem za dziewczynami, z przyjemnością patrząc na ich gołe tyłki. Po chwili siedzieliśmy na łóżku. ty Przedstawicielki płci piękniejszej trochę się pieściły, ale szło im nieporadnie. Wyraźnie każdy z nas pragnął jak najszybciej przejść do bardziej konkretnych doznań.
– Moja myszka tęskniła za tobą – wyznała Zuza, odrywając się od przyjaciółki i kładąc na środku wyrka.
Przekaz był prosty i jasny. Na takie zaproszenie nie wypada marudzić czy zbytnio się ociągać. Nie zamierzałem tego robić. Bez słowa rozchyliłem nogi dziewczyny, by sięgnąć palcami do jej krocza. Gdy ja pieściłem różowe płatki, Kamila przycupnęła z boku, ssąc i obściskując piersi przyjaciółki.
Zuza była mocno wyposzczona po długim leżeniu w szpitalu. Tyle przyjemności naraz sprawiło, że niemal wybuchła podnieceniem. Drżąca, wiła się między nami, pojękując coraz głośniej.Po tym krótkim wstępie, zaatakowałem cipkę Zuzki ustami. Przyssałem się do niej, językiem odnajdując guzek łechtaczki.
– Kurczę, jak dobrze – usłyszałem jęk zadowolenia właścicielki łóżka.
Skupiony na swoim zadaniu, zerkałem jednak co pewien czas ponad łono Zuzy. Kama wciąż pieściła piersi przyjaciółki, przykładając się do tego wyjątkowo. Musiała myśleć podobnie jak ja. Oboje chcieliśmy chociaż częściowo zrekompensować Zuzce cierpienia i rozłąkę.
Wspólna gra naszej trójki była tak ekscytująca, że moje podniecenie zaczęło się upominać się o swoją daninę. Dziewczyny były na tyle doświadczone, to wyczuły ten moment.
Nie chcąc mi się narażać Zuza zastosowała się do moich słów. Nie próbowała wbijać się na siłę na mojego fiuta. Po prostu, w pewnym momencie zostałem odstawiony od krocza partnerki. Zastąpiła mnie Kamila, wypinając wdzięcznie tyłek w moją stronę. Przez chwilę zdezorientowany, ale i zauroczony gapiłem się na ten widok.– Potrzebujesz większej zachęty? – Cicho zapytała Zuzka, między jednym, a drugim głębszym oddechem. Miała rację. Aż prosiło się, żeby wsunąć się od tyłu w miękkość skarbu Kamy.
Zrobiłem to bez zbytniej zwłoki. Przytrzymując u nasady twardego kutasa, osadziłem go w wilgotnym gnieździe pieszczącej przyjaciółkę dziewczyny. Kamila zadrżała, jęknęła, ale nie przerwała swoich zabiegów. Ponad jej plecami mierzyliśmy się zamglonymi spojrzeniami z Zuzką, delektując głębokimi doznaniami. Parłem coraz mocniej w głąb szparki Kamy, czując, że wrze we mnie podniecenie. Przekroczyłem granicę, za którą jakiekolwiek znaczenie ma otaczająca rzeczywistość. Przebudzone raz demony nie chciały wrócić do leży bez zaspokojenia swoich apetytów. Żądza napędzała mnie, powodując, że coraz gwałtowniej wbijałem się w cipkę Kamili.
Zacisnąłem szczęki, starając się powstrzymać zbyt wczesne zakończenie. To Kama miała pierwsza odpalić fajerwerki. Jej ciało wysyłało sygnały, że jest tego bliska. Wreszcie, nastąpił ten moment. Nie mogąc sprostać sile ekstazy, opadła na łono przyjaciółki, poddając się mocy moich sztychów. Przed samym orgazmem zastygła, wyginając plecy w łuk, a Zuzka mocniej przytuliła ją do siebie. Rozpalone żądzą, drżące ciało Kamili poddało się w końcu sile orgazmu.
Zadowolony z siebie, spojrzałem z miną zwycięzcy w stronę Zuzy. Stan dziewczyny zdradzał, że była potwornie rozpalona. Fascynacja w jej oczach, ledwie przebijała się przez mglistą zasłonę podniecenia.
– Proszę, zrób mi to – wyszeptała błagalnie.
To nie było mądre, ale kto w takim momencie bywa rozsądny. Jedynym przejawem moich skąpych przemyśleń, było to, że obawiając się o stan Zuzki, postanowiłem, że będzie na wierzchu.
Oderwałem się od zaspokojonej Kamy, która bezwolnie opadła na łóżko, wciąż kontemplując przeżyty orgazm. Pomogłem unieść się Zuzce i położyłem obok jej przyjaciółki. Sterczący kutas był odpowiednią zachętą dla wyposzczonej i napalonej dziewczyny. Nadziała się na niego, by rozpocząć lubieżny taniec.– Nie szalej – poprosiłem cicho, czując, że moja podrażniona żądza nie pozwoli nam na zbyt długą zabawę.
Na szczęście miłosna gorączka Zuzy była równie silna. Po kilku gwałtownych ruchach bioder zsunęła się za mnie i znieruchomiała. Jęcząc głucho, przyjęła uderzenie orgazmu. Niemal równo z nią dopadła mnie własna bestia. Przytrzymywany za kutasa przez Zuzkę, szarpnąłem ostatni raz biodrami, pozwalając popłynąć strumieniowi spełnienia. Uwolniłem strugi nasienia, które poszybowały w przestrzeń. Po krótkim locie, pokryły perlistymi śladami nasze ciała. Dopiero wtedy panna Kownacka opadła na mnie, nie mogąc znaleźć miejsca dla siebie na zbyt małym łóżku.
– Świetnie, że wpadliście. Jeszcze lepiej, że zaczęliście tą zabawę – wymruczała zadowolona Zuza, gdy minęła już największa ekscytacja. – Taka terapia czyni cuda.
Nie byłem o tym przekonany, czy akurat w jej przypadku, takie wygibasy są wskazane, ale nie chciałem psuć nastroju. Zresztą, dwie świetne dziewczyny obok mnie były zaspokojone i szczęśliwie. Ja też czułem się wspaniale. Rachunek wydawał się łatwy do ogarnięcia.
W myślach przywołałem ankietę i z satysfakcją, odhaczyłem przy każdym z nas krzyżyk w polu “świetny seks i spełnienie”.
****
Kolejny dzień przyniósł nowe doświadczenia.
Jeszcze w szkole, przed ostatnią lekcją dostałem wiadomość na telefon od panny Novak.
” Koniecznie musimy się spotkać. Zapraszam na 18.00.”Sandra, chcąc uzmysłowić mi ważność tego spotkania, wyraz “koniecznie” i godzinę napisała drukowanymi literami, grubą czcionką, dodatkowo je podkreślając. Ok., Amerykanko, rozumiem przekaz. Będę, bo też ciekawi mi co cię tak nakręciło.
Kilka minut po osiemnastej byłem na Białołęce, pod znanym już sobie adresem. Przyznam szczerze, że celowo niezbyt się spieszyłem i stąd mały poślizg czasowy. Asystentka Otisa zasługiwała jednak na choćby szczątkową formę kary. Jej konszachty z szefem budziły mój niepokój, a tego co przeżyłem niedawno właśnie tutaj, na pierwszym piętrze prędko nie zapomnę. Niemniej byłem przygotowany na różne scenariusze, bo też usilnie skoncentrowałem kilka razy swój dar wobec osoby Sandry. Biorąc pod uwagę co robiła ze mną w ramach terapii Otisa, miałem gdzieś jej amerykańskiego narzeczonego i status naukowy, wojskowy czy jaki tam jeszcze. Panna Novak była atrakcyjną młodą kobietą, a ja miałem na nią ochotę i plan, by ją ukarać w ten sposób.
Gdy tylko przekroczyłem próg mieszkania Amerykanka nie omieszkała mi wypomnieć spóźnienia.
– Autobus mi uciekł – wytłumaczyłem, częściowo zgodnie z prawdą, pomijając fakt, że wyszedłem z domu zbyt późno i nawet przez chwilę nie przyspieszyłem kroku.
– Ok., nie będę sobie zawracać głowy pierdołami, skoro są ważniejsze sprawy do omówienia. – Machnęła ręką Sandra w geście rezygnacji. – Przejdźmy do salonu, to porozmawiamy!
Ruszyłem więc za nią, gapiąc się w jej zgrabny tyłek. Mijając niewielki pokój, który służył za sypialnię, zerknąłem w bok, wiedziony ciekawością. Tak jak reszta apartamentu (oprócz części robiącej za gabinet lekarski) było tam elegancko. Sporo łóżko przykryte było lekko skotłowaną, elegancką narzutą z nowojorskim motywem. Między fałdami nakrycia rzucił mi się w oczy zaskakujący przedmiot. Przejście obok tego pomieszczenia trwało moment, stąd przez chwilę mózg przetrawiał to co zarejestrowały moje oczy, ale charakterystyczny kształt i kolor nie pozostawiały wątpliwości, co leżało na łóżku. Realistyczny sztuczny penis. Uśmiechnąłem się pod nosem, wyobrażając sobie, że chwilę przed moim przyjściem gospodyni mogła się zabawiać w taki sposób.
– Siadaj! – Sandra wskazała mi pierwsze z brzegu krzesło. – Jestem mega wkurzona, więc nie będę bawiła się we wstępy. Zapytam i chcę szczerej odpowiedzi. Zaglądałeś do mojego laptopa, prawda?
Coś musiało się wydarzyć, że Amerykanka doszła do takich wniosków. A skoro tak się stało, nie było sensu się wypierać jak żaba błota.
– Owszem.
W odpowiedzi dostałem w twarz. Zaraz potem panna Novak zreflektowała się, że być może nieco przesadziła, ale nie najwyraźniej nie zamierzała przepraszać. Nadrabiała miną, a poza tym rzeczywiście była wzburzona.
– Gnoju śmierdzący czy ty wiesz w ogóle co robisz!? – Naskoczyła na mnie. – Wiesz, co to własność prywatna!? I kto za mną stoi!?
– Trzy razy tak – odpowiedziałem spokojnie, bo miałem swoje powody, żeby nie ulegać asystentce Otisa.
– Trzy razy gówno – warknęła Amerykanka. – Jak to sprytnie sobie pan Wanat wymyślił. Niby nieprzytomny, a tu zaraz zwiad w laptopie, gdy tylko zniknęłam w łazience. Nie poznałabym się, bo zostawiłeś go na tej stronie, na której był, gdy podszedłeś, ale…
– No właśnie, ale…?
– Przymknij się! – Sandra była nakręcona złością. – Po czasie dotarło do mnie, że, odeszłam od niego zaznaczając bardzo specyficzny akapit tekstu. Gdy wyszedłeś z mieszkania nie wpadłam na to od razu, ale ostatecznie odkryłam twoje szpiegowanie. Co ty na to!?
– Co ja na to? Otóż, moja droga pani naukowiec… – Na moich oczach rosło jej wzburzenie, gdy spokojnie, ze zjadliwym uśmieszkiem zacząłem swoje tłumaczenie. -… byłbym zapewne wystraszony i ze skruchą przepraszał za swoje złe zachowanie, ale jest mały szkopuł.
– Więc nie zamierzasz nawet się pokajać!?
– No właśnie nie, bo jak zaraz ci wykażę obydwoje jesteśmy siebie warci – stwierdziłem z przekonaniem. – Tyle, że ja nie igram z ludzkim życiem. Pamiętnego dnia mojej pierwszej wizyty u ciebie zrobiłaś ze mną coś strasznego i…
– Przeprosiłam. Sama byłam zaskoczona, to nie była moja wina – Moje wyrzuty lekko ostudziły wściekłość gospodyni.
– Ok., nie wnikam, nie znam się, ale nie było to przyjemne. – Podsumowałem. – Chodzi o moment późniejszy. Przebudziłem się wcześniej niż myślisz i usłyszałem twoją rozmowę z Otisem. Byłem zły na was i stąd decyzja, by zerknąć do twojego laptopa. Normalnie takich rzeczy nie robię. Swoją drogą, dlaczego go zostawiłaś włączonego? Możesz tak robić?
– To był błąd, ale nie jestem przecież Jamesem Bondem – żachnęła się Sandra. – Dobrze udawałeś, więc pomyślałam, że zafunduję sobie szybki prysznic i wrócę do czuwania, aż się przebudzisz.
– To szczegóły, olejmy je – Machnąłem ręką na jej tłumaczenie. – Chciałbym natomiast wiedzieć, co knujecie względem mojej osoby, bo to co usłyszałem nie napawało mnie optymizmem. Delikatnie mówiąc.
Asystentka Otisa przez dłuższą chwilę nie odpowiadała, przetrawiając to co usłyszała. To patrzyła mi prosto w oczy, to unikała mojego spojrzenia. Zdecydowanie była zaskoczona moim atakiem i dopadły ją dylematy.
– Dobrze. Miałeś prawo być zły. – Zaczęła niepewnie. – Niemniej źle się stało, że zajrzałeś do mojego laptopa. Widziałam, że przeleciałeś kilka stron. Niewiele pewnie z tego zrozumiałeś, ale to był błąd.
– A ty znowu swoje – stwierdziłem lekko poirytowany. – Skończ już z tym laptopem, a zacznij mi tłumaczyć się z twoich i Otisa planów wobec mnie!
– Michał, to nie jest takie proste…
– Pomiń banały, skup się na konkretach! – Teraz ja robiłem się napastliwy. Wkurzało mnie to kluczenie.
– Ok., masz rację. – Sandra wzruszyła ramionami zrezygnowana. – Nie będę cię zanudzać naukowymi teoriami i hasłami. Trochę ci już przekazałam między wierszami. Twój dar jest bardzo silny. Jeszcze o takim nie słyszałam. Zabieg, który zastosowaliśmy działał w poprzednich wypadkach, ale u ciebie przebiegło to zupełnie niewyobrażalnie. Mało się nie posikałam ze strachu, że stanie ci się krzywda. Uwierz proszę, że zależy mi na twoim dobru.
– Muszę przyznać, że może być trochę ciężko – przyznałem.
– Wiem i rozumiem cię, ale postaram się odzyskać twoje zaufanie – oznajmiła panna Novak. – Otis to inna sprawa. On jest ukierunkowany na sukces za wszelką cenę, a mi to się nie podoba. Skoro mówisz, że nas podsłuchałeś, to zapewne nie uszło to twojej uwadze. Mamy różne zdania i wciąż nie jestem pewna, czy powinnam mu ulegać. Długo jednak pracowałam na swój status, chcąc dorównać ojcu. Zmarł kilka lat temu, wiele lat był kolegą Otisa i uznanym naukowcem. Zależy mi na karierze, a on odgraża się, że mi ją skomplikuje, więc… jest jak jest.
– To uznajmy, że sobie wyjaśniliśmy pewne kwestię i zacznijmy od początku – oświadczyłem polubownie. – To oczywiście nie oznacza, że zgadzam się na rolę królika doświadczalnego, ale chodzi mi o nasze relacje.
– Niech tak będzie – Uśmiechnęła się blado Amerykanka. – Będziesz jednak musiał coś zdecydować. Otis nie odpuści.
– Wiem, ale na razie przeciągajmy sprawę. – Zgodziłem się z rozmówczynią. – Powiedz mu, że zły jestem za nieprzewidziane skutki zabiegu i zwlekam z decyzją.
– Ok.. Tak zrobię.
– Chciałbym jednak jeszcze usłyszeć od ciebie dwa wyjaśniania – wyznałem. – Co to jest “materiał skondensowany” i jak działa antidotum?
– Coś jednak jak widzę zostało ci w głowie – westchnęła Sandra. – Antidotum to mówiąc najprościej lekarstwo na nieprzewidziane stany wywołane przez dar taki jak twój. Prawie go nie używany, bo coraz lepiej poznajemy tę przypadłość. Ja użyłam go osobiście pierwszy raz na tobie. Jednak z opowiadań Otisa poprzednie razy przebiegały łagodnie i antidotum radziło sobie bez problemów. U ciebie stało się inaczej i musiałam zużyć kilka dawek środka.
– Ciekawe. A co z tym materiałem skondensowanym?
– To znowu są specjalne próbki pobrane od dawców, osób z podobnym do twojego darem na przestrzeni wielu lat – wyjaśniła panna Novak. – Wzbogacone specjalnymi substancjami są przydatne do naszych badań, ale też niebezpieczne w nieodpowiednich rękach.
– Czemu?
– Podane bezpośrednio do krwi potrafią wywołać u zupełnie przypadkowej osoby określone stany. – Asystentka Otisa dobrze się czuła w roli wykładowcy. – Wystarczy osoba z darem, która właściwie bez uaktywniania zdolności może dowolnie wpływać na człowieka będącego pod wpływem tego środka. Jednym słowem robisz zastrzyk i przez pewien czas masz wykonawcę swoich poleceń. Próbki są silniejsze i słabsze. Oznaczamy je odpowiednio kolorami. Fiolki z żółtą nalepką są najsłabsze, czerwone najmocniejsze, a pomarańczowe średnie.
– No to już wiem o co chodzi – odparłem zadowolony.
– Świetnie, ale ja też mam pytanie, które dręczy mnie od dawna. Bardzo zasadnicze. – przyznała Sandra. – Jak działa twój dar? Jak wpływasz na ludzi?
– Przyznam szczerze, że nie do końca wiem i dlatego dziwi mnie wasz entuzjazm wobec mojej osoby. – Starałem się brzmieć wiarygodnie. – Chyba nie odkryłem jeszcze swoich możliwości, bo nie zauważam żadnych rewolucji w swoim życiu. No może czasem w szkole, nauczyciele są mi bardziej przychylni, ale raczej bym się przy tym nie upierał.
Dziwiłem się sobie, jak gładko przyszło mi kłamanie w tej sprawie. Naprawdę byłem z siebie dumny. Zabrzmiałem mocno wiarygodnie, co potwierdziły słowa Amerykanki.
– Może tak być. Jedna z osób, o której opowiadał mi Otis odkryła swój dar po pięćdziesiątce – podsumowała Sandra. – Może ja ci pomogę poznać twój?
Przyjemne obrazy natychmiast wypełniły mój zaśmiecony łeb. Tak, zdecydowanie mogłabyś pomóc mi z moim darem, panno Novak. Nie miałbym nic przeciwko temu.
– Może, bo jeśli nie to do pięćdziesiątki trochę mi jeszcze zostało. – Zażartowałem, odganiając lubieżne projekcje. – O ile jej doczekam i nie dam wykończyć dwojgu szalonych naukowców.
– Michał, to nie tak, ale fajnie, że potrafisz z tego żartować – oświadczyła Sandra.
– Co mi pozostało – stwierdziłem filozoficznie.
– Nie bądź pesymistą – Gospodyni podniosła się, zerkając na zegarek. – Jestem umówiona w uczelni na spotkanie, więc muszę cię przeprosić.
– Rozumiem.
– Wkurzyłam się na ciebie strasznie, ale masz rację, byłam bardziej nie w porządku niż ty – przyznała, odprowadzając mnie do wyjścia.
Chciałem ponownie zerknąć na erotyczny gadżet w sypialni, ale idąca przede mną Sandra chyba sobie o nim przypomniała, bo przymknęła drzwi do pokoju.
– Buziak na zgodę?
Nie miałem nic przeciwko i nie żałowałem tego. Pocałunek był jeszcze bardziej namiętny niż poprzedni. Jeszcze jedne przeprosiny, a skończy się tak, że zastąpię sztucznego członka.
****
Kolejny dzień przyniósł przełom w sprawie Banasia i jego kumpli. Ale po kolei…
Chrobry zgarnął mnie z ulicy, gdy wracałem ze szkoły. Wsiadłem do jego auta i pojechaliśmy do niemal pustego w środku tygodnia. o tej godzinie klubu. Marcin przekazał cicho kilka poleceń dwóm osiłkom siedzącym przy barze i zaprowadził do kanciapy, robiącej za prowizoryczne biuro.
– Na początek Młody, pytanie mam – Chrobry zajął miejsce za biurkiem. – Co nabroiłeś, że Spacja nie chciała ci nakreślić sytuacji osobiście tylko ja musiałem fatygować swoje drogocenne dupsko?
– Marcin, chcesz wierzyć czy nie, zupełnie nic jej nie zrobiłem. Nie powiedziałem ani nie spojrzałem nawet krzywo – wyznałem z rozbrajającą miną. Zasadniczo była to prawda, ale…. Ten gość pomimo mojej sympatii, nie musiał poznawać zawartości czerepu Michała Wanata.
– Poważnie nic a nic? Dziwne, bo to dziewczyna, która bez powodu nie stroi fochów… – Ni to stwierdził, ni zapytał Chrobry.
– Ok., Marcin ostatnio wspominała coś, że dziwnie się przy mnie czuje – wyznałem młodemu gangsterowi. – Podobam jej się czy co?
– Ty!? Podobasz!? – parsknął śmiechem Chrobry, raniąc moje męskie ego. – Sorry Młody, za ten wybuch śmiechu, ale to było ode mnie silniejsze. Fajny z ciebie koleżka i naprawdę niczego ci nie brakuje, ale – po pierwsze – szczyl jesteś według niej, a – po drugie – ta dziewczyna ma naprawdę poukładane w głowie. Trzyma się swoich zasad i planów. Miała podobno jakiegoś faceta, za którym szalała, ale, że stał okoniem wobec jej życiowego master planu to zrezygnowała z niego. Więc jakim sposobem miałaby zainteresować się tobą?
– Na pewne sprawy nie mamy wpływu. Czujemy je, są i tyle – stwierdziłem przemądrzale.
– Taaa, i zaraz mi zacznij pieprzyć o motylach w bebechach, przeznaczeniu i innych bzdetach – prychnął lekceważąco Chrobry. – Daj spokój Młody z głupotami i ogarnij się z lekka. Chcesz wiedzieć coś o wzniosłości i potędze uczuć. Dam ci bardzo bieżący przykład. Banaś ma młodą, drugą żonkę, za którą powinien świata nie widzieć, jego kumple mają swoje połówki, nad którymi pieją przy różnych okazjach. Jednym słowem idealne środowiska dla miłości, a mimo to dmuchają młode uczennice ze szkoły. Rżną je na wiele sposobów, mając w dupach miłość, rodziny i przyzwoitość. Tak więc Michał podsumowując, bo mnie gęba świerzbi od zbyt długiego gadania, weź dużą poprawkę na ten cały syf zwany kochaniem.
– Nie wierzysz w miłość? – spytałem, choć odpowiedź narzucała się sama.
– Wierzę w to, że jest mała garstka ludzi na świecie zdolnych do niej, takiej, jaką chcielibyśmy aby była – Chrobry pacnął ręką w blat biurka. – I na tym poprzestańmy, a skupmy się na celu naszej wizyty.
– Mianowicie…
– Znamy termin i miejsce najbliższej schadzki naszych milusińskich – oświadczył Chrobry. – Trwają przygotowania, by uwiecznić ją dla naszych celów. To nie potrwa już długo, Michał.
– Świetnie.
– A pewnie, że tak. Dojebiemy zbokom, a zwłaszcza Banasiowi! – Uśmiechnął się szeroko mój rozmówca. – Ty będziesz miał zaliczoną swoją misję ratowania świata, mój szef będzie zadowolony, że ma skurwieli w garści, a ja będę się delektował zemstą. Wspominałeś, że chciałbyś jeszcze dodatkowo przywalić Banasiowi. Zdradzisz jak?
– Myślałem o jego córce, która działa wszystkim w szkole na nerwy, ale na razie to tylko pomysł. – odparłem. – A propos zaś twojego delektowania, bylebyś się tylko nie zachłysnął. – Zażartowałem.
– W tym wypadku mogę się nawet udławić, Młody – wyznał radośnie Marcin. – Rozumiesz, wreszcie dam skurwysynowi popalić! Pomysł z córką niezły, daj znać jak się zdecydujesz.
– Czaję. Jesteś cały happy – skwitowałem jego nastrój. – A wracając do naszego wcześniejszego tematu, powiedz mi, czy ciebie, Cara albo któregoś z twoich kumpli łączy coś ze Spacją?
– A co ciebie tak wzięło na nią?
– Podoba mi się. Jestem jej ciekawy, to zabronione? – wyznałem.
– Nie, ale posłuchaj starszego kumpla, ona i ty to jest niemożliwe – stwierdził Chrobry. – Skoro jednak tak cię pyli, to zdradzę ci, że żadne uczuciowe sprawy między nią a moim otoczeniem nie mają miejsca. Chcesz to startuj do niej, ale musisz wiedzieć, że szanuję tą dziewczynę i jeśli odwiniesz jakiś paskudny numer, to zapomnę o dawnych długach.
– Doskonale zrozumiałem przekaz. – Potwierdziłem. – Dziwi mnie jednak jak bronisz tej dziewczyny.
– Posłuchaj Młody, szanuję ją podobnie jak ciebie – cicho oznajmił młody gangster. – Ją nawet bardziej. Do twojej wiadomości i gębą na kłodkę. Ojciec naszej czarodziejki technologii był pracownikiem Cara, bandziorem jak ja. Kiedy zmarła ich matka osiem lat temu nie mógł sobie poradzić z wychowaniem dwóch córek, bo jest jeszcze młodsza siostra Spacji. Dziewczyna gardziła jego robotą i z trudem go tolerowała. Gdy tylko skończyła osiemnaści lat usamodzielniła się, zajmując siostrą, na co stary gangster przystał bez wahania. Gdy trochę później znaleziono go z kulką w czole, córki nie rozpaczały po nim. Spacja ma jasny plan. Chce zarobić tyle, żeby móc wysłać młodszą siostrę na studia i żyć potem na odpowiednim poziomie.
– Niezła historia – mruknąłem z podziwem. – Tylko dlaczego związała się na powrót z wami, skoro nie cierpiała ojca gangstera?
– Tylko my gwarantujemy jej dużą ale zarazem szybką kasę – stwierdził Chrobry. – Trzyma siostrę na dystans od wszelkiego brudu, bo jak twierdzi, wystarczy, że ona we nim siedzi. Jestem jednak przekonany, że, gdy tylko na koncie pojawi się zadowalająca ją suma, zrezygnuje w jednej chwili.
– Łał! Jestem pod wrażeniem – skwitowałem krótko opowieść Marcina. – A ona ma jakieś imię?
– Ma. Jak każdy – roześmiał się Chrobry.
– Co cię tak bawi? – spytałem.
– Chcesz znać jej imię, to jasne – mało odkrywczo oświadczył gangster. – Mnie nie pytaj, bo ci nie powiem bez jej zgody. Mnie też nigdy go nie wyjawiła, a dowiedziałem się w inny sposób. Dlatego nie używam go ani przy niej, ani mówiąc o niej. Chcesz poznać imię Spacji to jej zapytaj.
– Już to zrobiłem – odparłem markotny.
– Widzę po minie, że dostałeś kopa w dupę. – Zaśmiał się Chrobry. – Wyluzuj Młody! Spacja to świetna dziewczyna, ale nie będzie miedzy wami nic więcej. Ciesz się jak się z tobą zakoleguje, bo przeważnie ucina takie znajomości chwilę po zakończeniu sprawy.
– Ok.. Rozumiem, że dasz znać jak pojawi się rezultat podglądania trzech erotomanów? – powiedziałem niezbyt ucieszony jego słowami.
– Jasne. Masz to jak w banku.
– To ja będę leciał.
– Trzymaj się młody i nie wierz za mocno w miłość – mrugnął łobuzersko do mnie Chrobry na pożegnanie.
To nie była jednak kwestia wiary, ale siły mojej przypadłości. Byłem ciekaw czy opór Spacji przed wiązaniem się z facetami jest na tyle duży, że da sobie radę z moim darem. Teraz, gdy wiedziałem, że Spacja nie ma za sobą związanego z nią niebezpiecznego mężczyzny, zamierzałem to sprawdzić.
C.d.n….
Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!
Iks -
Weronika (cz. 2, jestem dupkiem)
Po powrocie z Berlina nie mogłem się otrząsnąć. Moja ukochana, piękna Weronika została ostro zerżnięta przez murzyna, a ja na to wszystko patrzyłem. Upokorzenie i poniżenie najwyższego poziomu. Nie umiałem spojrzeć jej w oczy, czułem, że nie jestem już dla niej takim mężczyzną jak kiedyś. Jednocześnie na samo wspomnienie tamtej sytuacji czułem podniecenie i leciałem do kibla zwalić konia.
Weronika dla odmiany zachowywała się, jakby nic się nie stało. Szczebiotała jak dawniej, po wspólnym śniadaniu wychodziliśmy razem do pracy jak dawniej, nawet wieczorami przymilała się i próbowała mnie kokietować jak dawniej. Ale za każdym razem jak robiła słodkie minki przypominałem sobie jak się namiętnie z nim całowała. Za każdym razem jak sugerowała igraszki przypominałem sobie jej spazmatyczne jęki jak ją posuwał. Wyszukiwałem ciągle jakieś wymówki, że mnie głowa boli, że się źle czuję, że mam jeszcze pracę do zrobienia na kolejny dzień… Po prostu nie umiałem się przełamać, a do tego po ciągłej masturbacji pewnie mój fred byłby za miękki.
Trwało to dwa tygodnie. W końcu nadszedł weekend. W sobotę wieczorem Weronika przygotowała kolację, z winem i świecami. No i oczywiście zaczęła mnie kokietować w wiadomym celu. Gdy znowu zacząłem marudzić, Weronika zaczęła krzyczeć, że ma już dość moich fochów i dąsów, że się zgodziłem na tamten wyjazd do Berlina, że nawet sam ją zawiozłem. Kłótnia była krótka, ale intensywna, jednak to napięcie musiało jakoś z nas zejść. W końcu ona się rozpłakała, a ja wyszedłem się przejść. Zahaczyłem jeszcze o bar, wypiłem dwa piwka na uspokojenie, siedząc tam zastanawiałem się jak wyjść z tej sytuacji: czy ją przeprosić, czy może raczej nie dać się znowu poniżać.
Gdy po 1,5h wróciłem do domu, Weroniki nie było. Szybko sprawdziłem w szafce, kluczyków od auta też nie było. Od razu domyśliłem się, że jedzie do Berlina. Aż mi w głowie zawirowało od wściekłości, zazdrości, poniżenia, nie wiem czego jeszcze. Serce mi waliło jak głupie, nie wiedziałem co robić: wziąć auto z wypożyczalni? Jechać tam, pewnie i tak nie zdążę. Samolot? Bez sensu. Taksówka? To będzie kosztować fortunę. Zacząłem wydzwaniać do niej, ale nie odbierała. Chodziłem po całym mieszkaniu, nie mogłem usiąść z tych nerwów. I wtedy przyszła od niej nagrana wiadomość na Whatsappie:
Marcin. Pewnie się domyślasz do kogo jadę. Uważam, że nie zachowujesz się fair w stosunku do mnie. Ja nic nie zrobiłam wbrew tobie, nie oszukałam cię, niczego nie ukrywałam. Jeszcze raz, zgodziłeś się na to i sam mnie tam zawiozłeś. A teraz się boczysz, robisz mi wyrzuty, awantury, fochy, odmawiasz mi czułości i seksu. Sorry, ja potrzebuję czułości, romantyzmu. I zasługuję na dobry seks. Nie zamierzam żyć w celibacie tylko dlatego, że mój mąż nie radzi sobie ze swoją chorą zazdrością i odreagowuje to na mnie. Wrócę jutro to pogadamy. Dzisiaj do mnie już nie dzwoń, mam ochotę na miły wieczór. Ty lepiej sobie to dobrze przemyśl.
No i wszystko jasne. Pojechała się dupczyć znowu z tym murzynem. Łzy cisnęły mi się do oczu, język zatkał gardło. Nie wiedziałem co ze sobą zrobić. W końcu siadłem, otworzyłem flaszkę whisky i colę. Zacząłem pić drink za drinkiem, co chwilę puszczając sobie tą wiadomość od niej. W końcu jak to bywa po alkoholu, zacząłem pisać do niej sms-y. Że jej nienawidzę, że jest dziwką, szmatą, że wypieprzę jej wszystkie rzeczy na ulicę, że jutro składam pozew o rozwód, że powiem wszystkim znajomym i rodzinie, że puszcza się z murzynem… W końcu się uchlałem i zasnąłem. Obudziłem się rano na potwornym kacu. Na początku zobaczyłem dwie wiadomości na Whatsappie, a konkretnie dwa filmiki. To był szok.
Na pierwszym ona trzyma telefon przed sobą, a on ją mocno pieprzy od tyłu na pieska. Ona zagryza poduszkę i jęczy, wszystko się trzęsie, tak ją mocno dupczy. Po dwóch minutach dochodzą, ona z głośnym, spazmatycznym jękiem rozkoszy. Na drugim filmiku leży już pod kołdrą, włosy potargane, widać że świeżo po tym seksie, i mówi: no cześć, widziałeś teraz jak wygląda prawdziwy seks. Chcesz rozwodu? Proszę bardzo! Nawet lepiej. Ty na pewno nie umiałbyś mnie tak przelecieć, swoim małym, miękkim kutaskiem. Już chyba wiem skąd masz te kompleksy, hahahaha! Powiesz wszystkim, że puszczam się z murzynem? To ja im powiem, że to dlatego, że ty masz małego pindora i po prostu nie umiałeś mnie bzykać, hahaha!
Wtedy przeczytałem swoje sms-y do niej z wieczora i teraz dotarło do mnie, że ją naprawdę tracę. Zrobiłem z siebie ostatniego dupka, w momencie gdy należało o nią walczyć, konkurować z tamtym, a nie się użalać nad sobą i wypisywać takie hejterskie wiadomości.
Ogarnąłem się jakoś, ubrałem, i poszedłem go Galerii. Kupiłem naszyjnik z diamentem i pięć wielkich bukietów róż. Poszły na to wszystkie moje oszczędności, ponad 5 tysięcy. Wróciłem do domu i czekałem na Weronikę zastanawiając się jak ją przeprosić. Chwilę po 13-stej przyjechała. Weszła do mieszkania i widać było jej zaskoczenie na widok tych róż. Podszedłem do niej z futeralikiem w ręku. Głos mi się łamał, ale miałem to wszystko przećwiczone, i zacząłem ją przepraszać:
– Kochanie. Chcę Cię przeprosić. Zachowywałem się jak skończony dupek. Teraz to do mnie dotarło. Przepraszam, byłem zazdrosny i małostkowy. Przepraszam za te wczorajsze sms-y…
W tym momencie Weronika przywaliła mi z plaskacza w twarz.
– wiem, zasłużyłem. Zasłużyłem nawet na gorszą karę. Ale proszę Cię, wybacz mi, daj mi jeszcze jedną szansę.
Weronika rozpłakała się. Udało się. Powiedziała mi, że jestem skończonym dupkiem, ale mnie kocha i daje mi ostatnią szansę.
Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!
Marcin B. -
Wielka dupa wakacyjnej sasiadki
To były wakacje zaraz po maturze, gorące, nudne wakacje, w trakcie których bałem się o swoją przyszłość, myślałem o studiach i o tym, że nigdzie się nie dostanę. Nie chciałem ciągle zaprzątać sobie tym głowy, potrzebowałem odpocząć od tej całej nauki i negatywnych myśli. Był lipiec, więc postanowiłem wyjechać do dziadków nad jezioro, zawsze do nich jeździłem, już od małego spędzałem tam po kilka dni. Zadzwoniłem do nich, a oni jak zwykle ucieszyli się na wiadomość o tym, że przyjadę. Spakowałem się i pojechałem pociągiem. Na miejscu byłem wieczorem.
Usiedliśmy przy piwku i zaczęliśmy gadać. Dziadek lubił opowiadać i tylko czasami w żartach opowiadał mi o ich sąsiadce, o tym jaka to jest gorąca mamuśka, prawdziwa “matka-polka” mawiał. Do tego chodziły słuchy, że w tych sprawach, nigdy nie była zbyt konserwatywna…
Dopiero kiedy po raz pierwszy ją zobaczyłem, zrozumiałem, że mam do czynienia z wyjątkową kobietą.
Pływałem w jeziorze już od jakiejś godziny, kiedy to spostrzegłem jak na plaże idzie jakaś dojrzała kobieta. Szła w samym tylko stroju kąpielowym i zatrzymała się obok mojego ręcznika, kładąc na piasku swój. Zaczęła się chyba opalać. Podpłynąłem, żeby jej się lepiej przyjrzeć.
– Dzień dobry – krzyknęła do mnie, kiedy znalazłem się odpowiednio blisko.
– Dzień dobry.
Wyszedłem z wody i zacząłem iść do swojego ręcznika. Przez ten cały czas przyglądałem jej się. Było w niej coś dziwnego i podniecającego, nie miała figury modelki, raczej konkretnej mamuśki, nie grubej, ale seksownie zbudowanej, pełnej i solidnej. Cała opalona, brązowa wręcz od słońca, potężne uda i duże łydki, wyraźny brzuszek oraz wielkie piersi. Twarz miała miłą, ładną, a włosy ciemne i długie. Stałem tak i gapiłem się na nią. Odezwała się w końcu.
– Co tak na mnie patrzysz?
– Nie, nic takiego.
Zamierzałem wziąć swój ręcznik i pójść sobie, speszyła mnie ta sytuacja. Ja i półnaga kobieta…
– Idziesz już? – zapytała zaskoczona.
– Chyba.
– Może byś mnie posmarował, co?
Popatrzyłem na nią. Krem z filtrem leżał tuż obok jej piersi.
– To jak? – powiedziała i obróciła się na brzuch. Miała również wielkie, okrągłe i opalone pośladki, tak duże, że materiał cały się w nich schował. Nic, tylko te wielkie, cudowne półkule.
– No dobrze.
Klęknąłem przy niej, wziąłem krem i polałem jej plecy.
– Poczekaj chwilę – rzuciła i szybkim ruchem odpięła stanik. – Teraz smaruj.
Popryskałem jeszcze tym białym kremem jej brązową skórę i zacząłem powoli go wsmarowywać. Od słońca miała bardzo gorące plecy. Masowałem ją tak kilka minut, bojąc się zjechać niżej, chociaż cały czas obserwowałem jej wielką dupę. Miałem ochotę dotknąć tych pośladków, miałem ochotę sprawdzić jak miękkie mogą być. I ona jakby o tym wiedziała.
– Nogi i tyłek też chcę sobie opalić, wiesz?
Zacząłem teraz smarować jej wielkie łydki i uda, nie był tłuste, konkretne, fakt, ale silne i zdrowe. Jeździłem z góry na dół, lekko zahaczając tylko o pupę. Nagle stanęło mi serce. Ona uniosła się lekko i zaczęła ściągać swoje majtki, tak, że przez chwilę widziałem kawałek jej ogolonej cipki. Wielka, okrągła dupa, a w środku niej kawałek pulchnej cipki. Mój penis od razu zareagował.
– Wymasuj mi pupę – rozkazała.
Złapałem za krem i nerwowo go nacisnąłem. Na tej brązowe pośladki strzeliła masa białego kremu, a część wpadła nawet do rowka, być może zalepiając brązowe oczko. Myśl o tym sprawiła, że mój kutas zaczął pulsować – nigdy tak wcześniej nie miałem.
Położyłem prawą, potem lewą, dłoń na jej dupie i zacząłem masaż. To było coś cudownego, to uczucie jakie miałem teraz pod palcami. Jej pośladki były tak samo gorące jak plecy, ale miękkie i takie delikatne. Masowałem je i zacząłem poczyniać coraz śmielej, wykonując pewniejsze ruchy. Moje palce jeździły bliżej jej pusi. Musiała to wyczuć, bo nieznacznie wykonała ruch, podnosząc się tak, żebym miał lepszy dostęp. Wstrzymałem oddech i dotknąłem jej pulchnych warg. Miałem pod palcami raj.
Zacząłem powolutku masować jej cipkę, aż w końcu moje palce znalazły drogę do dziurki. Poczułem wilgoć i zaraz zrozumiałem. Jej pizda była cholernie mokra. Skierowałem tam teraz swoje wysiłki i zacząłem robić jej palcówkę, instynktownie, nigdy przecież wcześniej tego nie robiłem. Ona znów lekko uniosła pośladki. Teraz miałem całkowity dostęp do jej skarbu. Wkładałem i wykładałem palec, potem dołączyłem drugi, ale czułem, że to za mało. Miałem ochotę pocałować jej mokrą cipę. I ona znów wyszła naprzeciw moim myślom.
– Na co czekasz? – Usłyszałem. – Wyliż ją!
Nie czekając ani chwili zatopiłem usta w jej rozgrzanej piździe, a mój nos wylądował w jej kakaowym oczku. Zacząłem całować jej dziurkę, potem zacząłem po prostu ją lizać, pieścić, kochać. Całowałem się z jej cipką. Połykałem litry dojrzałych soków, które i tak uciekały, płynęły mi po brodzie. Chwyciłem zaraz za dwa wielkie półdupki, ścisnąłem je i wbiłem usta z językiem najgłębiej jak tylko mogłem. Jadłem i piłem z tej misy obfitości, kiedy nagle poczułem jak napiera na mnie z większą siłą.
– O kurwa! – wykrzyczała. – Kurwa dochodzę!
Całe jej ciało przeszedł nagły dreszcz, wierzgnęła kilka razy, jej kolana ugieły się i opadła ciężko na ręcznik. Przez chwilę trwaliśmy w ciszy.
– Lizałeś już kiedyś cipkę? – spytała bez ogródek.
– Nie – odparłem. Mówiłem prawdę.
– A z kobietą byłeś?
– Też nie.
– Czyli jesteś prawiczkiem?
– No…
Obróciła się i podniosła. Patrzyła mi w oczy. Miała duże, zielone oczy. Potem spojrzała na mój wzwód w kąpielówkach i uśmiechnęła się.
– Przyjdź jutro o tej samej godzinie – oznajmiła i zaczęła wkładać majtki.
– Po co?
– Przekonasz się. A teraz idź. Chcę się trochę poopalać.
Wziąłem swój ręcznik i ruszyłem plażą w kierunku domku dziadków. Serce mi waliło, cały czas myślałem o tej kobiecie i o tym co jutro może się wydarzyć. Byłem prawiczkiem, ale czułem, że nie na długo.
Jutrzejszego dnia wybrałem się tam o tej samej godzinie. Usiadłem na plaży i czekałem. Długo czekałem. Pomyślałem już, że nie przyjdzie. Zrobiła sobie ze mnie żart, wykorzystała mnie wczoraj i tyle, młody zrobił dobrą robotę, a teraz pewnie wróciła do męża. Zdziwiłem się, kiedy ujrzałem jak idzie w moim kierunku. Tak samo ponętną jak wczoraj.
Stanęła nade mną. Zacząłem podziwiać jej na swój sposób boskie ciało. Pragnąłem tego dojrzałego ciała, pragnąłem kochać się z tą kobietą jak nigdy niczego wcześniej.
– Przyszedłeś – stwierdziła z uśmiechem.
– Oczywiście.
– Nadal tak strasznie napalony?
Nie musiałem odpowiadać. Mój wzwód schowany w kąpielówkach był zacznie lepszą odpowiedzią.
– No dobrze – zaczęła. – Zobaczymy co ty tam masz.
Rzuciła swój ręcznik na bok i klęknęła przy mnie. Chwyciła mnie za kutasa przez majtki i zaczęła go powoli masować.
– Uuu – jęknęła. – Widzę, że tutaj już trzeba brać się do roboty.
Chwyciła za moje kąpielówki i szybkim ruchem je ściągnęła. Mój młody, dziewiczy kutas wyskoczył z nich jak sprężyna. Lgnął do niej jak opętany.
– No, no – powiedziała. – Chyba będę miała z ciebie pożytek.
Nagle chwyciła mnie z wyczuciem za penisa i zaczęła delikatnie zsuwać z niego skórę, jeździła góra-dół, góra-dół, chowając i odkrywając bordową od podniecenia żołądź. Siedziałem jak zahipnotyzowany, patrząc na jej pracującą dłoń. Nie mogłem, nie chciałem przecież, się ruszyć, było mi dobrze, tak dobrze, czułem przyjemne ciepło rozchodzące się w całym kutasie. Miałem potężny wzwód, chyba najpotężniejszy w swoim życiu, grzyb wyglądał jakby miał zaraz pęknąć. Chyba to zauważyła, na pewno widziała w moich oczach jak mi dobrze, bo zaczęła przyspieszać. Bałem się, że zaraz dojdę, chciałem dojść, ale nie chciałem, żeby to wszystko skończyło się tylko w taki sposób. Ale ona jakby o tym wiedziała.
– Chcesz już skończyć? – spytała, przerywając na moment trzepanie.
– Jeszcze nie – odparłem, lekko dysząc.
– To dobrze.
Spojrzałem jak kładzie się na plecach, tuż obok mnie. Poderwałem się, nie wierząc w swoje szczęście, czując tam na dole ogromne ciśnienie. Miałem przed sobą prawdziwą kobietę, prawdziwego milfa i za chwilę miałem w nią wejść, wejść w jej gorące wnętrze, zrobić to po raz pierwszy.
– Zacznij trochę wolniej, dobrze?
– Dobrze.
Położyłem się na niej i łapczywie zacząłem ssać różowy sutek ogromnej piersi. Potem drugi. Mój kutas lekko ocierał się o jej cipkę. Czułem jaka była mokra i rozgrzana. Sąsiadka położyła dłoń na moim pośladku, jakby mnie do siebie dociskając, tym samym wiedziałem już, że mam pozwolenie. Spojrzałem jej głęboko w oczy i powoli wszedłem. To było coś niesamowitego, nie do opisania. Mój penis leniwie wdzierał się w jej dojrzałą cipę, czułem każdy centymetr i to było jak raj. Byłem w raju. Wycofałem się i ponownie pchnąłem, teraz szybciej, mocniej. Była mokra, śliska i ciepła. Zacząłem wchodzić i wychodzić z jej przytulnego gniazdka. Wpadłem w cug. Zacząłem ją zwyczajnie pieprzyć. Jej pizda przyjmowała z wdzięcznością każde moje pchnięcie. Po chwili całowałem szyję mojej kochanki, a ona odpowiedziała mi jak prawdziwa kocica. Zaczęła mruczeć, a po chwili postękiwać. To pobudziło mnie jeszcze bardziej, zacząłem jebać ją jak prawdziwy wariat, a im szybciej i mocniej ją brałem, ona odpowiadał coraz głośniej. Nagle poczułem uda na mojej tali, objęła mnie silnie nogami, a ja wszedłem w nią jeszcze głębiej. Tego było za wiele. Oderwałem usta od jej opalonej szyi i pocałowałem ją. Odpowiedziała mi. Włożyłem język i zacząłem wiercić nim jak szalony, czułem jej język, to był istny taniec pożądania. Choć trwało to zaledwie dwie, trzy minuty, nie mogłem dłużej wytrzymać, poczułem nadchodzący orgazm. Pomyślałem, żeby wyjść, ale trzymała mnie nogami, przycisnęła nagle jeszcze bardziej do siebie. Gorąco wypełniło mojego kutasa i to musiało się stać. Wystrzeliłem, wykonując kilka potężnych pchnięć, jakby chcąc wedrzeć się, spuścić w niej jak najgłębiej. Zlałem się kilkoma salwami prosto w jej gorącą cipę, a ona, trzymając mnie za pośladki, przyciskała raz za razem, jakby chcąc pochłonąć to wszystko. Wykonałem jeszcze kilka silnych, nerwowych ruchów, oderwałem swoje wargi od jej warg i wyślizgnąłem się z pochwy. Spojrzałem na jej cipkę. Biała, gęsta maź wylała się z dziurki i ściekała strużką w kierunku odbytu.
– Szybko ci poszło – stwierdziła, nie podnosząc głowy.
Nie wiedziałem czy jest na mnie zła. W końcu zajęło to tylko chwilę, a na dodatek tego spuściłem się w niej.
– Za to też doszłam – powiedziała i podniosła się. Spojrzała na swoją pizdę i dotknęła się tam, włożyła palec, wyjęła go i zaczęła powoli rozcierać spermę. Posłała mi krótki uśmiech. – Zdrowy z ciebie ogier widzę.
Przypatrywałem jej się chwilę, nagiej, leżącej w rozkroku, z cipką pełną mojego nasienia. Nagle poczułem, że mój penis ponownie zaczyna twardnieć.
– Och… – rzuciła przeciągle i podniosła się, potem pochyliła nad nim i patrząc mi w oczy wysunęła język. Po chwili zaczęła delikatnie drażnić nim moją żołądź, na której były resztki spermy. Starła palcem pozostałe krople nasienia, a potem przestała się nim bawić i otworzyła usta, delikatnie obejmując cały grzybek. Czułem jak zaczyna go nieśpiesznie ssać i czułem jak mój kutas momentalnie rośnie w jej ustach. Puściła go nagle i powiedziała władczym tonem.
– Kładź się.
Zrobiłem to natychmiast. Usiadła na mnie okrakiem i złapała mnie za kutasa, by wcelować nim w swoją cipkę. Poczułem jak powoli zaczyna na mnie siadać, jak mój drąg ponownie wsuwa się do jej wnętrza. Zaczęła nieśpiesznie, lekko ruszając biodrami. Przyspieszała z pchnięcia na pchnięcie. Opadała na mnie coraz mocniej i pewniej, a jej wielkie cycki zaczęły bujać się do rytmu. Złapałem za jednego z nich, a drugą ręką chwyciłem za wielki pośladek i ścisnąłem go. I dopiero teraz zaczęła mnie ujeżdżać. Robiła to z dzikością i furią, a ja czułem jak mi coraz lepiej, jak znów zaczynam dochodzić. Galopowała na mnie, ale to było za mało. Nagle puściłem jej pierś, chwyciłem porządnie za dupę i zacząłem ją walić. Aż jęknęła.
– Tak jak teraz, tak jak teraz, nie przestawaj kurwa! – Wykrzyczała.
Robiłem co mogłem, ruchałem ją z całych sił unosząc biodra, aż poczułem jak płoną mięśnie moich nóg. To był wyścig, ona albo ja. Ona, albo ja…
W końcu krzyknęła jeszcze raz, przeciągle.
– Taaak!
Opadła na mnie zmęczona, mokra, ciężko dysząc. Pocałowałem ją, raz, drugi. W końcu otworzyła oczy.
– To było to – powiedziała.
– Yhmh – mruknąłem tylko.
– Nie mam już siły. Chodź, położę się, a ty znów we mnie wejdziesz, tylko teraz musisz wyjść. Mam dopiero czterdzieści lat…
Zeszła ze mnie i położyła się znowu na plecach, ale ja miałem lepszy pomysł, pomysł, który był moim marzeniem od młodziaka. Uwielbiałem wielkie, dojrzałe dupy i cały czas masturbowałem się oglądając filmiki z perspektywy kolesia, który wali od tyłu takie właśnie dojrzałe dupsko.
– Możesz się dla mnie wypiąć? – spytałem.
– Chyba wiem o co ci chodzi – odparła i zaśmiała się. – Tylko się nie przeraź. Jestem tam trochę za gruba…
Podniosła się nieśpiesznie na czworaka, ugięła jedno, a potem drugie kolano i wypięła w moją stronę. Miałem przed sobą najwspanialszy widok na świecie. Prawdziwy widok. Ogromne dwa pośladki uśmiechały się do mnie, brązowe pośladki, z bledszym paskiem w miejscu noszonych majtek. Nie mogłem dłużej czekać. Musiałem ją mieć, już, teraz, zaraz!
Klęknąłem za nią i chwyciłem za kutasa. Delikatnie wycelowałem główką w jej otworek i zacząłem powoli wsuwać. Po chwili wszedłem w nią cały, jej wielka dupa przyjęła mnie ciepło. Wyszedłem trochę i znowu naparłem. Była mokra i śliska. Mogłem robić swoje.
Moje biodra zaczęły taniec. Pchałem i odbijałem się od tych wielkich pośladków, które zaczęły cudownie odpowiadać na moje ruchy; wysokie fale zaczęły przepływać przez całą ich długość, powracając zaraz i znowu sunąc do góry. Patrzyłem na to i przyspieszałem i rżnąłem ją już na tyle szybko, że do moich uszu zaczęło dochodzić to słodkie klaskanie jej tyłka o moje podbrzusze. Fale i ten słodki dźwięk jebanej tłustej dupy. Jej dupsko wręcz tańczyło, robiło to do czego zostało stworzone. A ja tonąłem w raju.
Złapałem ją mocno za biodra i po prostu oddałem się cały. Była w tym momencie moja, tylko moja, moja prywatna wielka, dojrzała dupa. A ona zaczęła jęczeć i wiedziałem jak bardzo jej się to podoba, jak bardzo podoba jej się bycie braną przez takiego młodzieńca. Była dojrzałą suką, a ja młodym niewyżytym psem. Starszą klaczą, braną przez jurnego ogiera. Oboje o tym wiedzieliśmy. I to właśnie sprawiało, że byliśmy tak bardzo napaleni.
Nagle poczułem jak w moim kutasie zbiera się gorąco i nie miałem zamiaru wychodzić, nie chciałem wychodzić, chciałem spuścić się w jej gościnnym wnętrzu, oznaczyć jako swoją własność, wykorzystać jak zwykły zbiornik na moje młodzieńcze nasienie. Zacząłem dochodzić.
Krzyknąłem z rozkoszy. Zlałem się chyba jeszcze potężniejszą salwą niż wcześniej, wbiłem mocno, wpychając najgłębiej jak tylko się dało, wbiłem ostro między te opalone, szerokie pośladki, a sperma zalewała strumieniem jej łono. Była moja. Należała do mnie.
– Mówiłam przecież, że masz wyjść… – zaczęła, ale ja nie miałem zamiaru jej słuchać. Ani kończyć zabawy. Spuściłem się, ale mój kutas był nadal twardy jak stal. Zamierzałem wziąć ją w ten sposób jeszcze raz. Nie wyszedłem z niej, dalej ją posuwałem.
Wymierzyłem jej solidnego klapsa i chwyciłem za włosy. Jęknęła. Ale nie z bólu. Podobało jej się to. Podobało bo była moją suką.
Nie wiem jak szybko mężczyzna może ponownie dojść po spuście, ale ja w tej pozycji i trzymając ją za włosy i raz za razem wymierzając solidnego klapsa, nie potrzebowałem długo. Boska miękkość tych pięknych, falujących pośladków sprawiła, że doszedłem trzeci, ostatni raz.
– Znowu dochodzę! – ryknąłem.
– Wyjdź… – Zdołała tylko wystękać.
Ani myślałem ją słuchać. Wbiłem się w nią, zalewając po raz ostatni swoim gorącym nasieniem, a ona krzyczała, bo miała najmocniejszy orgazm jaki kiedykolwiek mogła mieć. Potem zszedłem z niej, a sperma pociekła z jej pizdy jak z kranu.
– Miałeś we mnie nie dochodzić – rzuciła, kiedy w końcu odzyskała głos.
– Żałujesz? – spytałem.
– Nie. Nie żałuję.
Patrzyłem na nią, a ona na mnie. Uśmiechaliśmy się do siebie.
– Chcesz to jutro powtórzyć? – zapytałem.
– Chcę – odparła.
– Pragniesz tego?
– Pragnę.
Pocałowałem ją. Robiliśmy to długo, namiętnie. Potem się odezwałem.
– A co na to twój mąż?
– Nic. Moja cipka jest już tylko twoja – powiedziała. To była prawda, była moja, tylko moja. Ona, jej cipka, dojne cycki i potężna pupa. Były już tylko moją własnością. Na zawsze.
Następnego dnia znów brałem ją jak swoją sukę na plaży, dwa dni później rżnąłem ją w ich małżeńskiej sypialni, na trzeci dzień zmusiłem, aby po raz pierwszy połknęła męską spermę, co spodobało się do tego stopnia, że co jakiś czas musiałem kończyć w jej ustach. Zerżnąłem też jej kakaowe oczko, co polubiła równie mocno jak ja. Później powiedziała mi, że chciałaby zostać w końcu matką, a z mężem jej nie wychodziło…
Kochaliśmy się więc codziennie, codziennie składałem wizytę tym boskim pośladkom i codziennie zalewałem jej łono ogromną ilością spermy. Trwało to cały miesiąc, przez cały miesiąc uprawiałem jej gościnny ogródek, pokrywałem ją jak jakieś hodowlane zwierzę, byłem jak ogier rozpłodowy i podobało mi się to. Bywały nawet dni, kiedy mąż był w domu i wpadałem tylko na kilka minut zerżnąć moją sąsiadkę od tyłu, nawet przy zmywaniu czy w trakcie sprzątania, zostawiałem w spragnionej pusi swoje płodne nasienie i wracałem, wcale nie przejmując się jej orgazmem i przyjemnością.
A potem dostałem wiadomość, że przyjęli mnie na wybrane studia i musiałem wyjechać od dziadków, wrócić do domu. To była ciężka rozłąka.
Po dwóch tygodniach dostałem od niej telefon. Powiedziała mi, że jest w ciąży i to na pewno moje dziecko, bo z mężem kochała się tylko raz czy dwa. Mąż ucieszył się na wieść o nowym potomku, nie miała zamiaru się przyznawać, oboje uznaliśmy, że tak będzie lepiej, w końcu tego chciała. Wyznała mi, że cieszy się, że nasze spotkania tak zaowocowały, bo będzie miała po mniej najwspanialszą pamiątkę w życiu i patrząc na to dziecko, będzie wspominać wszystkie słodkie chwile jakie razem spędziliśmy. Obiecałem odwiedzić ją jeszcze i ponownie wziąć to co moje. Też wyraziła taką nadzieję, bo była tylko moją suką, moją własnością, pierwszą kobietą, którą miałem. A miałem ich później całą masę, ale o tym napiszę innym razem…
Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!
Marcel -
Pierwszy raz z alkoholem
Nie lubię opowiadać o tym innym, ponieważ reakcje są naprawdę różne. Mój pierwszy raz nei był z ukochanym czy ukochaną. Zdarzyło się to na imprezie chłopaka, w którym się podkochiwałam. Miałam wtedy 16 lat, mimo że zawsze unikałam alkoholu, narkotyków czy prowokujących ubrań, tym razem zrobiłam inaczej. Na imprezę, która miała być w piątek wieczorem, ubrałam dość krótką spódniczkę, croptop, pod spód nie założyłam nic, jeszcze przed domówką napiłam się trochę wódki u przyjaciółki, miałam nadzieję, na coś więcej z Michałem (bo tak się nazywał ten chłopak). Około 20 byłam już pod jego drzwiami, zadzwoniłam dzwonkiem, otworzył on, okazało się, że byłyśmy pierwsze. Nie wiem ile czasu rozmawialiśmy w ogrodzie, szybko to minęło i już ludzi było znacznie więcej. Czułam wzrok na sobie, nie tylko Michała. Siedząc w kuchni powoli piłam z jakimś chłopakiem, nie myśląc już jedynie o Michale a ogólnie o zabawie. Po chyba czwartym drinku urwał mi się film, pamiętam jedynie, że Michał zaciągnął mnie do pokoju i zostawił. Kiedy się obudziłam leżałam naga, cała mokra i obolała w ogrodzie. Były porozrzucane moje rzeczy wszędzie, widziałam na niektórych białe plamy, dość duże. Nie miałam siły wstać, leżałam tak nie wiem ile, ale widziałam jeszcze wychodzących gości, również moją byłą przyjaciółkę robiącą loda Michałowi. Leżałam tak długo, kiedy w końcu jakoś wstałam, przyszedł Michał.
Oj Oliwka, byłaś niezła.. – podszedł do mnie i złapał mnie za tyłek.
Dziękuje.. – cicho odpowiedziałam, nawet nie pamiętając co się stało. Ręką ruszył do mojego krocza, zaczął masować moją cipkę. Poczułam, że robię się mokra.A może chciałabyś być moja? – zapytał wkładając jeden palec do środka. Zdziwiłam się.
Jak to twoja? – cicho zapytałam
No, wiesz, tak jakby moją dziewczyną, na każde zawołanie, czasami byś nocowała tu u mnie. – odpowiedział.
Pomyślę, okej? – odparłam.
Okej, ale teraz i tak się ładnie wypnij – powiedział lekko popychając mnie w stronę stolika, który miał w ogrodzie. Grzecznie się wypięłam, wszedł we mnie dość mocno. Jęknęłam. Mimo tego, że byłam obolała podobało mi się to, bardzo mi się podobało. Szybko zaczęłam pojękiwać. Doszłam po około 5 minutach, a on ciągle mnie ruchał, po jakoś 10 minutach zmienił dziurkę i wszedł w mój tyłek, o dziwo byłam rozepchana, już wiem tyle, że dałam się mu zabawić albo i wszystkim na imprezie. Ruchał mocno, doszłam drugi raz. A on po tych kilku minutach ruchania znowu wszedł w moją cipkę, dość szybko w niej doszedł.
Grzeczna dziewczynka – powiedział i dał mi mocnego klapsa. – Napiszę do Ciebie później przypomnieć o mojej propozycji. – odszedł w swoją stronę, powoli się ubrałam, moje wszystkie ubrania były mokre, brudne. Również torebkę mi pobrudzili, dość długo szukałam kluczy, tamponów i reszty rzeczy. Kiedy znalazłam zapytałam go czy mogę jeszcze zostać, zezwolił. Chciałam wyjść wieczorem, jednak przed tym chciał bym zrobiła mu loda, zgodziłam się. Trochę się krztusiłam, doszedł w mojej buzi, połknęłam. Pochwalił mnie i pocałował. Kilka minut się całowaliśmy, az w końcu oderwałam się i wyszłam, już w domu, po wykąpaniu się, odświeżeniu przejrzałam telefon. Znalazłam tam dużo filmików, od filmiku w sypialni do filmiku w ogrodzie, zostałam spenetrowana przez każdego na imprezie, nawet przez moją byłą przyjaciółkę, za którą nie przepadałam. Nie wiedziałam co myśleć, niby było przyjemnie, ale jednak zostałam spenetrowana przez każdego, a to był jeszcze mój pierwszy raz. Przed położeniem się spać napisałam mu, że dziękuję za tą imprezę. Następnego ranka zgodziłam się zostać jego.Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!
Oliwka Trzecie opowiadanie, mam nadzieję, że się dobrze przyjmie.
-
Brat chlopaka
Wydarzyło się to w wakacje, przyjechałam wtedy do chłopaka na jakieś dwa tygodnie albo więcej. Miałam 15 lat a on 17, miał brata, który miał 20 lat, uważałam zawsze, że był ładny. Czasami masturbowałam się do zdjęć jego brata, a nie jego samego. Starałam się jakoś pokazać Adrianowi (tak miał na imię brat mojego chłopaka – Karola.), że jest ładny, a ja napalona. Przez pierwsze kilka dni nic nie okazywał, jednak pewnego ranka, jak obudził się jako drugi, zauważył mnie w kuchni, w samej bieliźnie zaniemówił.
O, hej Adrianku – powiedziałam zauważając go, bardziej się wypięłam w jego stronę.
Cześć Oliwka – odpowiedział, zauważyłam na jego spodniach namiot. Powoli zaczęłam zsuwać swoje majtki, a po majtkach zdjęłam stanik. Kiedy podszedł do mnie zaczął się ocierać kroczem, podnieciło mnie to, odwróciłam się i klęknęłam. Wyjęłam go i wzięłam do buzi, kilka minut trwało zanim doszedł we mnie, wszystko połknęłam. Wstawałam i usiadłam na blat, rozkładając nogi, podszedł i zaczął mnie całować, ręką masowałam jego penisa, żeby znowu stanął. Czułam jak jego przyrodzenie twardnieje, strasznie mi się to spodobało, w końcu we mnie wszedł, ruchał mnie dość mocno, na początku strasznie mnie to bolało, jednak zmieniło się w przyjemność. Po kilku minutach wyszedł ze mnie, kazał mi się wypiąć. Znowu we mnie wszedł i ruchał mnie coraz głębiej, miałam całego penisa w sobie, a miał nie wiem, z 20 centymetrów może. Na pewno był strasznie długi i gruby. Dochodząc wyszedł ze mnie, bez żadnego słowa wszedł w mój tyłek, krzyknęłabym z bólu, gdyby nei zasłonił mi ust. Chwile powoli się ruszał w mojej dupie, w końcu przyśpieszył, zaczęłam pojękiwać, dość głośno. Po jakoś 15 minutach doszedł w nim, pocałował mnie w usta i wyszedł.
Cudowna jesteś – powiedział cicho.
Dziękuję, ty też jesteś cudowny – uśmiechnęłam się. – powtórzymy to kiedyś? – kontynuowałam.
Oczywiście – odpowiedział. – A teraz idę się wyszykować do pracy, miłego dnia maluchu – pocałował mnie jeszcze raz i odszedł w kierunku swojego pokoju. Ja byłam zmuszona posprzątać, ponieważ zauważyłam swoją krew oraz jego spermę, wzięłam prysznic i tak się skończył ten ranek. Jeszcze wiele razy powtórzyłam to z Adrianem, a z Karolem po jakimś czasie też to zrobiłam.Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!
Oliwka To moje czwarte opowiadanie, mam nadzieję, że się przyjmie dobrze 😀 (fikcja)
-
Praca za granica
Był taki okres, że postanowiliśmy z żoną jechać za granicę żeby zarobić trochę więcej pieniędzy. Wyjechaliśmy do Holandii na szklarnie w listopadzie. Pracowaliśmy na te same zmiany, więc widzieliśmy się dziennie normalnie tak jak w Polsce.
Pewnego dnia wpadł do nas kolega z hotelu do pokoju o graliśmy w monopoly i piliśmy piwko, Kasia trochę się upiła, ale normalnie kontaktowała co się dzieje, powiedziała mi po cichu, że jest podniecona i wspomniała, że pamięta jak mówiłem że fajnie byłoby zobaczyć jak jej dobrze z kimś innym.
Była godzina 23 00 i nasz kolega się upił, ale też kontaktował,
Musiałem iść się wysikać do ubikacji która była na dole więc poszedłem zostawiając ich, zajęło mi to około 10 minut, gdy wracałem stanąłem przed drzwiami i usłyszałem mlaskanie..
Gdy wszedłem zobaczyłem coś co mnie z jednej strony zdenerwowało, a z drugiej podnieciło, kolega leżał z zamkniętymi oczami mrucząc, a moja Kasia obciągała, gdy mnie zobaczyła to na chwilę przestała wtedy powiedziałem, że ma dokończyć i połknąć wszystko co jej wpadnie do buzi, więc zaczęła ssać jajka jednocześnie waląc konia i mrucząc widać było, że jest zadowolona. Później powiedziałem, że ma lizać główkę powoli dookoła razem z dziurką po 5 minutach kolega zaczął dochodzić, Kasia połknęła spermę na 2 razy podeszła do mnie i powiedziała, że jeśli pozwolę to może częściej komuś zrobić loda nawet jeśli nie będzie mnie obok, pozwoliłem jej i do dzisiaj czasami bierze do buzi inne zawsze z połykiem. Przez ten czas zdarzyło jej się jeszcze w aucie po zmianie popołudniowej, gdy wracała rozpięła komuś rozporek, następnie powiedziała, że zdjęła swoje spocone majtki wsadziła mu w buzie i spuściła kolejnemu nasienie.
Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!
Znajomy -
Male kuzynki i ich kolezanki cz.2
Małe kuzynki i ich koleżanki cz.2 Rzeczywiście powiedział prawdę. Swingująca impreza bardzo przypadła mu do gustu. Ciekaw był tylko czy jeszcze inni goście uczestniczą w nich w domu Krystyny i Mirka, i jak się zachowują jego kuzyneczki. Był koniec sierpnia i właśnie tego dnia miały wrócić dwie nastoletnie bliźniaczki Ola i Madzia a na następny trochę młodsza od jebanej przez niego poprzedniego wieczora i potem jeszcze w nocy i nad ranem dziewczyna, kuzynka Monika. Był ciekaw czy i ona bierze udział w tych mocno seksualnych imprezach. Dziewczynki miały przyjechać dopiero wieczorem i postanowił koło południa wyskoczyć sobie na Płock. Był bardzo ciepły sierpniowy dzień. Szedł deptakiem na Tumskiej w kierunku schodów, po których schodziło się do plaży miejskiej nad Wisłą. Miał ze sobą duży ręcznik i kąpielówki a więc mógł nawet pokusić się o kąpiel. Tak doszedł do Sobótki i nagle zdębiał. Na dwóch kocach zobaczył towarzystwo złożone z trzech lasek i dwóch facetów, w którym prym wiodła Mariola, nastolatka która tak dobrze ugościła jego kutasa wczorajszego wieczoru i kilka razy w nocy. Dziewczyny wyglądały jak dwie siostry, z których jedna mogła być w wieku znanej mu już laski a druga może o rok od niej młodsza. Faceci zaś wyraźnie byli starsi nawet od niego. – Cześć piękna… – rzucił w kierunku Mariolki, która wyraźnie ucieszyła się gdy go zobaczyła. – O Wojtek… Fajnie, że jesteś… Właśnie opowiadałam dziewczynom i panom o wczorajszym cudownym wieczorze i nocy – dziewczyna wyraźnie na wspomnienie tego co się działo potarła swoje krocze, ukryte jedynie pod skąpymi figami, zawiązywanymi z boku na tasiemki. – To jeśli można przysiądę się do was – powiedział stanowczo. – Oj tak… Zapraszamy – Mariola swoją radość z tego tytułu okazała promiennym uśmiechem – Pozwólcie: to jest Wojtek a to moja koleżanka z klasy Majka i jej młodsza siostra Kinga. A panowie to Krystian i Tomek. Poznałam ich na GG i tu się spotkaliśmy. Rozłożył ręcznik obok koca dziewczyn i teraz mógł przyjrzeć się dokładniej świeżo poznanym siostrzyczkom. Starsza Majka, podobnie jak Mariola, miała już dosyć ładne cycuchy, cudownie sterczące swoją młodością i rozłożyste biodra, co powodowało ładną, krągłą pupcię. Młodsza Kinga, wchodząca wyraźnie dopiero w okres dojrzewania, pomimo że miała staniczek, to nie był on jeszcze wypełniony tak jak u starszych dziewczyn. Obydwie siostry były dosyć wysokie, ponieważ miały powyżej metra siedemdziesiąt. Kinga jednak była znacznie szczuplejsza od siostry a jej ładne uda, po złączeniu kolan tworzyły wąską, podłużną szczelinę. Obydwie siostry podobnie jak Mariolka były blondynkami i tak jak ona niezwykle urokliwe na buzi. – To co może wskoczymy popływać, jeśli to oczywiście możliwe – zaproponował spoglądając na kąpielisko, w którym było gęsto od ludzi. Dziewczyny zerwały się i całą szóstką po chwili byliśmy w wodzie. Gdy wróciliśmy, utworzyły się pary. Starszy Krystian wyraźnie przyssał się do Mariolki, Tomek do starszej z sióstr a dla mnie pozostała Kinia. Nagle nad Wisłą pojawiła się ciemna chmura, która zbliżała się dosyć szybko. – Mieszkam tu dosyć blisko, to może schowamy się przed burzą do mnie – zaproponował Krystian. Ku mojemu zdziwieniu dziewczyny zgodziły się natychmiast i po kwadransie wchodziliśmy w podwórze kamienicy. Mieszkanie Krystiana było dosyć przestronne. Składało się z trzech pokojów: salonu, sypialni i jakby pracowni. Do tego na wprost z korytarza była przestronna łazienka z wanną i prysznicem oraz oddzielny kibelek. Rozsiedli się w salonie i gospodarz zaproponował alkohol. Tylko Kinia miała obiekcje ale i ona zgodziła się na kieliszek szampana. Rozmowa na początku się nie kleiła ale po wypiciu sporych porcji alkoholu, wszystko zaczęło być o wiele bardziej kolorowe. – A może pobawimy się w rozkazy? – zaproponowała rozochocona już mocno Mariola. Wszyscy przystaliśmy na jej propozycję a młodszej siostrze, która nie jarzyła na czym to polega wyjaśniła zasady Majka. Siedliśmy w kółku i pierwszy pustą butelką zakręcił gospodarz. Wypadło na Mariolę i za polecenie dostała wypić duszkiem szklankę wina. Wykonała bez słowa i zakręciła butelką. Wypadło na Wojtka. Spojrzała przeciągle i rozkazała mu zatańczyć taniec brzucha. Śmiechu było co niemiara i teraz on zakręcił flaszką. Tym razem Majka miała wejść na stolik i też zatańczyć. Następnie Tomek musiał zdjąć koszulkę, ukazując swój dosyć mocno umięśniony i owłosiony tors. Żeby było ciekawiej to pierwsza na pomysł rozbieranek wpadła najmłodsza, siedząca koło mnie, Kinia. Nie minęło pół godziny a cała szóstka była całkowicie goła i wypadło jemu dać rozkaz dla Majki. Chwilę pomyślał ale chyba bardziej dla zbudowania napięcia i rozkazał jej zrobienie mostka. Po chwili wszyscy mogli podziwiać jej dokładnie wygoloną pizdeczkę, która w tej pozycji lekko otwierała się jak kielich kwiatu, ukazując różowiutkie ścianki jej nastoletniej szparki. Potem prezentacji swojej cipki dokonała Mariolka a za nią w podobnej pozycji zaprezentowali swoje kutasy wszyscy trzej panowie. Chuj Wojtka, chociaż osiemnasto-centymetrowy był z prezentowanych najmniejszy. Całkiem dużym, największym, bo około dwudziesto-pięcio centymetrowym do tego najgrubszym chujem dysponował gospodarz Krystian i gdy wyeksponował go robiąc mostek, jego pała całkiem już twarda i sztywna, sterczała jak krzywa wieża w Pizie. Na koniec swoją niegoloną jeszcze, małą, z krótką szparką pizdeczkę zaprezentowała Kinia. Dalsze rozkazy miały charakter bardziej ręko i języko dzieła. I tak Majka miała branzlować i lizać kutasa Tomka, Mariolka zająć się chujem Krystiana i mała Kinia miała zrobić loda Wojtkowi. W międzyczasie Wojtek wylizał kuciapkę starszej z sióstr, Krystian niemal profesjonalnie walił minetę młodszej a Tomek rozgrzewał cipę Marioli. Wreszcie doszło do ostatniej fazy. Krystian wylosował chyba najbardziej doświadczoną Mariolkę i po chwili dziewczyna klęczała jak suczka na dywanie a on wbijał się w jej cipę swoim potężnym kutasem. Obok na fotelu siedział Tomek a oparta o siedzisko kolanami Majka nabijała się na jego sztywnego chuja. – Ale ja jeszcze nigdy… – szepnęła cicho, przerażona Kinia, gdy mościł się między jej szeroko rozrzuconymi, szczupłymi nogami. – To nic… Będę delikatny… – dyszał podniecony Wojtek i oparł głowicę swego chuja o jej ciasną szparkę. Obok dochodziły jęki, piski ruchanych nastolatek i sapania mężczyzn. Wzięła jego sztywnego kutasa w swoją drobną rączkę i przytrzymała przy najszerszym miejscu otwierającej się cipeczki. Pchnął biodrami dosyć mocno. – Aaaaa… To booooliiii… To taaakieee… dużeeee… – wśród jęków rozkoszy rozległy się krzyki wystraszonej Kini. Jednak nie zwracał już na nie uwagi. Był strasznie najarany i wędrował swoim kutasem coraz dalej w głąb małolatki, czując po drodze jak rozciągają się cudownie ścianki jej szparki i dalej dziewiczej pochwy, która jeszcze nigdy nie gościła w sobie kutasa. Nie była to jego pierwsza dziewica. Ruchał już i młodsze laseczki. Dlatego niszcząc po drodze błonkę wdzierał się coraz głębiej. Kinga zaciskała zęby na dolnej wardze i głośno krzyczała, próbując chwilami odepchnąć go, zrzucić z siebie. Nie zwracał na to uwagi. Parł coraz głębiej wykorzystując poślizg na ogromnej ilości dziewczęcych soczków podniecenia. Wreszcie cały jego oręż był w niej w środku a porośnięty pierwszymi włoskami wzgórek łonowy dziewczęcia zwarł się z jego podbrzuszem. Chwilę przytrzymał chuja w bezruchu i gdy przestała krzyczeć a jedynie sapała, zaczął ją jebać. Najpierw pomału delikatnie, bez pośpiechu. Jednak coraz szybciej i gwałtowniej, dopychając kutasa do końca, do dna jej pizdeczki. Obok ruchane dziewczyny szczytowały wielokrotnie. On wiedział, że ten pierwszy raz może się to Kini nie udać. Dlatego ruchał ją jak szalony, chcąc dopełnić tego pierwszego razu. Nagle poczuł, że jego chuj zaczął pulsować, że zbliża się koniec. Szybko go wyszarpnął i zalał pierwszą salwą jej brzuszek, tak, że cała mokre były i drobne, dopiero kształtujące się cycuszki i aż do brody. Szybko klęknął koło jej buzi i następna salwa zalała jej cudną twarzyczkę. Otworzyła buzię i wpakował głęboko pulsującego chuja, zalewając aż się krztusiła jej gardło. Kutas kurczył się i miękł. Był spełniony. Położył się na plecach a Kinia przywarła do niego całą sobą, zarzucając mu swoją szczupłą nóżkę na owłosione udo, tak, ze czuł na nim zimne, mokre włoski a właściwie dopiero puszek, porastające jej twardy wzgórek łonowy. – Czy to zawsze będzie tak bolało? – spytała szeptem. – Nie kochanie. Tylko ten pierwszy raz. Czy nadal cię boli? – spytał czule gładząc ją po boku i sięgając aż do gładkiej pupy. – Tak. Teraz już mniej ale bolało bardzo – westchnęła. – Ale teraz jesteś już małą kobietką – pocieszył ją i pocałował w jedno i drugie oczko, wyczuwając słone łezki, które jeszcze w nich stały. – Dziękuję – szepnęła cichutko. – To raczej ja tobie dziękuję, że oddałaś mi swoje dziewictwo – szepnął i tym razem pocałował ją w śliczne usteczka. Leżeli chwilę w bezruchu wsłuchując się w odgłosy ostrego jebania pozostałych dwóch par. – Chodź do łazienki – szepnął znowu – Musimy zmyć krew z mojego chuja i twojego krocza. Szła za nim posłusznie a w łazience dała obmywać się prysznicem. Gdy wrócili pozostałe pary też już skończyły i leżeli teraz wtuleni przeżywając ostatnie chwile. Tego wieczoru Wojtek wyruchał jeszcze ostro Majkę i Mariolę. Mała Kinia nie gościła już w sobie więcej kutasów a jedynie ostrymi lodami doprowadziła do orgazmów pozostałych dwóch panów. Na Radziwie wrócił po północy. Wszyscy już spali i po cichu wśliznął się do swojego pokoju. C.d.n.
Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!
Albastor -
Sauna z nieznajoma przyjaciolka (Czesc I: “GRA WSTEPNA”) – opowiadanie dla kobiet.
Parę miesięcy temu na jednym z portali społecznościowym poznałem Aleksandrę. Nasza znajomość zaczęła się nietypowo, ponieważ to ona napisała do mnie jako pierwsza. Na początku nie byłem zbyt zainteresowany, ponieważ nie wdawałem się w rozmowy z osobami, które nie miały swojego zdjęcia w profilu, ale jednak pojawiła się jakaś nić porozumienia, dzięki której chciałem poznać ją bliżej.
Nasza rozmowa zaczęła się całkiem niewinnie I zupełnie różniła się od pozostałych rozmów, które prowadziłem dotychczas na tym portalu. Jak dotąd spotykałem tam bezpruderyjne kobiety, które otwarcie potrafiły wysłać zdjęcie swojego biustu- z nią było inaczej, powoli, z rosnącym napięciem. W miarę jak się poznawaliśmy, Ola stawała się coraz bardziej otwarta. Ona opowiadała mi, że chciałaby przeżyć seks z facetem, który będzie umieć ją zdominować. Ja opowiadałem jej o tym, że chciałbym zrobić to w miejscu publicznym takim jak przedział pociągu PKP.
Po kilku dniach rozmowy, kiedy już nabraliśmy do siebie zaufania, postanowiliśmy wymienić się zdjęciami. I wiecie co? To, co zobaczyłem, przerosło moje, najśmielsze oczekiwania. Ta dziewczyna była bardzo urodziwa i jednocześnie jej uroda była niezwykle naturalna. Ola miała długie, połyskujące jasno-brązowe włosy oraz ogromne piwne oczy. Jej twarz miała delikatne, słowiańskie rysy i niezwykłe, namiętne, pełne usta, które przyprawiały moją wyobraźnię o bardzo grzeszne sceny. Z twarzy wyglądała jak istny anioł. Poza tym jej sylwetka działała na mnie równie mocno- zgrabne nogi, seksowny tyłeczek i duże, pełne piersi to tylko niektóre z jej atutów. Spodobaliśmy się sobie oboje i wcale tego nie ukrywaliśmy. Nasze rozmowy stawały się coraz bardziej pikantne.
Nasza znajomość trwała dobrych parę miesięcy, planowaliśmy nawet spotkanie, ale okazało się, że ona w międzyczasie poznała chłopaka. Namawiałem ją na spotkanie, ale pomimo tego, że oboje byliśmy na siebie napaleni, a ona nie chciała zdradzać chłopaka. W końcu udało mi się zaprosić ją na kolacje, z takim zastrzeżeniem, że do niczego nie dojdzie i że będzie to czysto “kumpelskie spotkanie”. Zgodziła się, ale ona taka jak ja uwielbiała ryzyko. Umówiliśmy się, że spotkamy się w jednym hoteli, leżącym w połowie drogi między naszymi miastami. Ustaliliśmy, że będziemy udawać nieznajomych, ale będziemy kontaktować się przez SMS-y. Uwielbialiśmy się kokietować i mieliśmy do tego idealne warunki.
Po przyjeździe umówiliśmy się, że spotkamy się na basenie. Leże na leżaku i czekam na nią.
[SMS]
– Gdzie jesteś? Mam nadzieję, że wzięłaś strój kąpielowy na basen.
– Właśnie w niego wskakuje. Już możesz położyć się na brzuchu, bo jak mnie zobaczysz to mogą Ci napęcznieć bokserki.
Ola uwielbiała kokietować. Wreszcie moja długo wyczekiwana piękność weszła na basen. Była ubrana w biały, jednoczęściowy strój. Wyglądała nieziemsko, zerknęła na mnie, uśmiechnęła się lekko i zaraz odwróciła głowę, idąc w kierunku basenu. Jej tyłeczek wyglądał tak niesamowicie, że odprowadziłem ją do samego końca. Zresztą, kiedy weszła na basenie, skupiła nie tylko moją uwagę. Nie tylko ja musiałem leżeć na brzuchu.
[SMS]
-Ale Ty jesteś cholernie seksowna. Od pół godziny oglądałem pośladki innych dziewczyn, ale Ty wprowadziłaś tu nową jakość. Chciałbym dać Ci takiego klapsa…
-Chodź na saunie, kochanie. Chcę zobaczyć co Ty tam…
Co jakiś czas zerkaliśmy na siebie spod telefonu i czułem jak rośnie miedzy nami, te seksualne napięcie. Sauny były koedukacyjne. W środku już były ostatnie dwie osoby. Zabrałem swój ręcznik i poszedłem nagi pod prysznic. Kiedy wychodziłem spod prysznica, akurat weszła Ola- zerknęła na mojego penisa, który jeszcze wisiał i lekko się uśmiechnęła. To mnie trochę zawstydziło, ale raz się żyje. Wskakuje do sauny. W środku nie było nikogo. Usiadłem na ręcznik, a mój fiut zwisał swobodnie.
-Dzień dobry- przywitała się Ola, a ja nie mogłem oderwać wzroku od jej ust.
-Dzień dobry- uśmiechnąłem się.
Ola usiadła naprzeciwko mnie i zaczęła wpatrywać się na mnie wzrokiem, takim jakby miała zaraz na mnie się rzucić. Poczułem w brzuchu, jak motylki zaczynają poruszać skrzydełkami. Ona siedziała jeszcze szczelnie owinięta ręcznikiem.
-Nie będzie Panu przeszkadzało?- zapytała dziewczyna o buzi anioła i zaczęła rozplątywać swój ręcznik powoli.
-Nie absolutnie, niech się Pani nie krępuje- już czułem jak krew z mojego ciała zaczyna spływać w jedno miejsce.
Ola zaczęła powoli zdejmować z siebie ręcznik, odsłaniając swoje delikatne ramiona oraz jędrne i krągłe piersi. Mój penis momentalnie stanął na baczność. I widziałem w jej oczach, że niezwykle ją to usatysfakcjonowało. Chyba podobało jej się, że podnieca tak faceta.
-Jest Pani piękną kobietą, Pani chłopak ma wielkie szczęście- powiedziałem, odgrywając rolę nieznajomego.
Ola spojrzała się na mnie, uśmiechnęła się, a następnie skierowała wzrok na mojego sterczącego fiuta.
-Pana dziewczyna też ma się z czego cieszyć- uśmiechnęła się.
Ola wtedy wstała, zrzucając z siebie ręcznik na ziemie. Ze szła z drewnianego siedziska i schylając się wypięła w moim kierunku swój tyłeczek. Muszę przyznać, że jej tak kurewsko seksownego dupska nie widziałem w swoim życiu nigdy. Mój fiut nabrzmiał jakby miał zaraz eksplodować. A ona dalej tańczyła swój kokieteryjny taniec. Rozłożyła ręcznik na drewnianym siedzisku, a następnie usiadła na nim, odchyliła swoją głowę do tyłu i rozłożyła przede mną nogi. Wyglądała bosko- na jej ciele połyskiwały strużki potu. Jej rozpalone ciało oraz wypieki na twarzy wywoływały we mnie dzikie pożądanie. Jej cipka wyglądała cudownie. Była gładka i przypominała świeżo zerwaną brzoskwinie. Nie mogłem się powstrzymać i zacząłem masować swojego kutasa, dyskretnie patrząc na jej ciało. Ona dostrzegła to kątem oka, uśmiechnęła się lekko i jej dłoń już zmierzała powoli w kierunku jej cipki, by zacząć ja pieścić kiedy…
Kolejna część niebawem.
Jeśli chcesz pomóc w powstaniu kolejnej części- napisz do mnie na GG (numer w BIO na profilu)
Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!
Wiktor Gawajew Pisze głównie opowiadania dla kobiet. Największą przyjemnością jest dla mnie myśl, że jakaś kobieta czytając moje słowa dostaje wypieków na twarzy.