Blog

  • Obcy na naszej plazy (sidestory historii o Oliwce)

    Tytułem wstępu – znasz już Anię i Oliwkę z mojej wcześniejszej opowieści? Dwie najbardziej pojebane dziewczyny z jakimi można wylądować na wspólnych wakacjach? Tak właśnie znalazłem się w tym towarzystwie. Wspólne wakacje w krainie pięciu jezior, imho najpiękniejszym miejscu w Polsce. Wybrałem się tam z Anką żeby celebrować nasze wspólne uczucie do natury i pierwsze w życiu kilkutygodniowe odcięcie się od kontroli rodziców. Szybko zmieniły się w maraton zmysłowych wydarzeń przerastających wyobraźnię większości dwudziestolatków. W otoczeniu starych, dębowych lasów nad zapuszczonym brzegiem jeziora, wśród pachnących ziół i sitowia zaliczyłem swój pierwszy raz na łonie natury. Z posągiem kuszących kształtów o kasztanowych włosach i oczach. Osiemnastolatką powabną i drapieżną jak polująca kotka. Tak pewną, czego chce, że onieśmieliłaby zawodowego uwodziciela. Pieściłem jej obfite pośladki kiedy kąpaliśmy się nago w Siecinie. Czciłem jej pełne i kuszące piersi gdy podskakiwały na wykrotach kiedy przez zapomniane leśne dukty uciekaliśmy do domu w strugach orzeźwiającego deszczu. Podziwiałem je nawet wtedy, gdy spędzaliśmy wspólne wieczory wczesnego lipca z lokalsem, absolutnym przeciwieństwem Ani. Kiedy ona była na co dzień jak kocica, powabna, tajemnicza i niedostępna jak godna uwielbienia bogini, Oliwka była jej absolutnym przeciwieństwem. Wychowana w tych stronach była pełna spontanicznej, nieskrępowanej radości. Była szczeniakiem, który zachwyca się dziewiczym światem, hasa dziko pośród chaszczy brudny i sponiewierany nie przejmując się niewygodami. Ilekroć patrzyłem na nią całą i każdą jej piękną część z osobna – czy to drobne jędrne piersi, chudy prawie chłopięcy tyłek czy mocne uda i łydki jak u napoleońskiej markietanki zaprawionej w dalekich wyprawach – z każdej części jej ciała promieniowały uśmiech i ekscytacja. Każda jej cząstka tworzyła razem przekorne blond wcielenie chaosu o smukłym, gibkim, drobnym ciałku nieustannie zadowolone z siebie i sianego rozgardiaszu. Była rusałką żwycem wyjętą ze starych baśni, niepokonaną w harcach na zarośniętych brzegach pradawnych jezior. Utopijne towarzystwo, powiesz? Bajeczne? Twierdzisz, że w rzeczywistości nie ma prawa wydarzyć się coś takiego? Po tym, co przeżyłem i czego miałem okazję doświadczyć wiem, że się zdarza. Choć może miałem także sporo szczęścia.

    Opowiadając wcześniej o tym co nas połączyło jak urzędnik reżimowej cenzury wycinałem co bardziej pikantne kawałki. Może z ostrożności, a może jeszcze się nie przyzwyczaiłem do mówienia o tym. Jednak TĄ historię zamierzam opowiedzieć Ci bardzo dokładnie. Jest dla mnie szczególna i zasługuje na wierny opis. Zupełnie mnie nie obchodzi, czy jesteś jednym z tych paladynów poprawności, co to lesby i pedałów piętnowaliby jak bydło przeznaczone w najlepszym wypadku na rzeź. Czy może wręcz odwrotnie. Wisi mi, że za opinię o uprawiających miłość dwóch dziewczynach lub energicznie ssących swoje pały chłopakach jako niegodnym opisu literackiego widowisku Twoje liberalne poglądy skazałyby mnie na wiekuiste potępienie w szufladzie radykała-hipokryty. Nie dbam o to. Najwyżej na chwilę zamkniesz oczy. Zdarzyło się coś wspaniałego i opowiem całość w każdym detalu.

    Był pewien piękny i bezdeszczowy dzień, co tego lata nie było wcale częste. Pogoda zmieniała się jak chciała. Była dzika plaża, delikatny wiatr i nagie opalanie z dwoma skrajnie różnymi i najpiękniejszymi na świecie dziewczynami. Potem “seks” z zaskoczenia, kiedy blond amazonka zrobiła sobie mną dobrze jak dżokejka galopująca w Wielkiej Pardubickiej. Wyjeździła i pozostawiła pełnego wątpliwości co się stało, czy to było normalne i czy ktoś będzie w stanie pobić ten rekord. Wystaw sobie, chwilę później rekord został pobity.
    Nie zrozum mnie źle. Mam internet. Moje oczy widziały wiele, ale kiedy twoja dziewczyna flirtuje z “dżokejką” na którą masz ogromną ochotę, potem włącza Cię w seks w trójkącie żeby rano brutalnie zgwałcić ręką obiekt twojej udręczonej sumieniem pasji, to postradanie zmysłów jest realnym zagrożeniem. Te fizyczne zmysły miały się świetnie. W głowie za to działo się bardzo wiele i niedobrze. Czy tak wolno? Czy to normalne? O co tu chodzi?

    Mijały kolejne dni i jakoś sobie z tym poradziłem. Zaakceptowałem ten układ. Przestałem o tym myśleć i wszystko stało się prostsze. Niestety okazało się, że to tylko początek. Wyobraź sobie, że budzisz się rano przez jakiś czas w czymś co do złudzenia przypomina raj. Jedno łóżko, dwie dziewczyny i ty. Nagle, kiedy po długiej podróży przez najcudowniejszy seks w twoim życiu wszystko w końcu zaczyna być znajome i kiedy oswajasz te dzikie stepy docierasz do drzewa które kusi czymś więcej. Wybierasz rozkoszny, bluźnierczy, prastary rytuał odrzucając skrępowanie. Skazujesz się na potępienie nawet w swoich własnych oczach. Ale wybór zawsze byłby ten sam. Zjadłem wszystko. Wszystkie zakazane owoce.

    Po raz kolejny w piękny dzień początku lipca, obdarty z kory dąb który niemiłosiernie kłuł kurwa stopy mieszczucha zeszłorocznymi żołędziami, stał się naszym stojakiem na rowery. Rzuciliśmy koc na mocno już ugniecione miniaturowe poletko dzikich naturalnych rozkoszy, potem ubrania i mniej lub bardziej skąpą bieliznę. Bardziej skąpą, od kiedy mnie też przestał męczyć dogmat zakładania czegokolwiek pod tak zwany “spód” i codzienny ubiór ograniczał się do spodni na dupę. Skarpertki? Majtki? Po co się tym przejmować. Obchodziły mnie tylko jędrne, dzikie cycki blond diablicy Oliwki i pełna, wzywająca do namiętnych pieszczot pupa mojej dziewczyny Ani. Chwilę potem nurkowaliśmy we trójkę. Przytulaliśmy się, podtapialiśmy i droczyliśmy ochlapując się zimną wodą jeziora. Złapałem Oliwkę za głowę i wepchnąłem pod wodę. Poczułem jak pod taflą wody bierze w usta mojego porządnie skurczonego nagłym zimnem fiuta. Zassała się na nim na kilka sekund po czym wystrzeliła nad powierzchnię i rzuciła się w moje ramiona. Objęła nogami. Zawisła na mnie jak kolba na kłączu tataraku. Uwielbiałem tą bliskość, kiedy lgnęła do mnie dosłownie każdą cząstką ciała. Czułem na swoich udach jej nogi i zimne, przywarte stopy. Na podbrzuszu jej zawsze gorącą cipkę. Moje sutki stykały się z jej sutkami wieńczącymi niewielkie, nierealnie jędrne jak w drogiej seks lalce cycki. Jej ramiona, smukłe ale silnie, chwytały mnie za szyję. Dłonie wczepiały się jak zawsze łakomie w moje włosy. Nigdy nie puszczała. Nie, zanim okupiłem wolność dzielną walką z jej ustami i płonącym od pożądania językiem. Spletliśmy się, stojąc w wodzie niewiele powyżej moich kolan, wczepieni w siebie. Spragnieni swoich dusz. Nasze wargi trwały w pojedynku. Języki dokonywały bezceremonialnych inwazji. Zdobywaliśmy swoje podniebienia. Dziąsła. Prawie gardła. A kiedy zrzuciłem ją z siebie w wodę i zaatakowałem językiem jej cipkę kasztanowa wyniosła nimfa jak Pani z Jeziora wróciła zza granic uwagi i podtrzymała ją z drugiej strony. Tam skradła i złożyła namiętne pocałunki w moim zastępstwie. Ich wargi muskały się jednocześnie z pasją i delikatnością która powstaje tylko między dziewczynami. I unosząc się na krawędzi wody wzajemnie diablica i bogini pieściły swoje piersi. Tak ja to widziałem.

    Po uszy zakochany w przyjemności którą wzajemnie sobie dawaliśmy. Ssałem delikatnie kąsając jej nabrzmiałe między udami wargi. Klęknąłem w grubym piasku trzymając diablicę za tyłek. Utrzymała się na powierzchni jeziora. Z drugiej strony za szyję podtrzymywała ją bogini. Wisząc nad nią całowała teraz jej pępek i brzuszek a ich wilgotne piersi połączone w orgii refleksów słońca przepychały się wzajem z boku na bok. Chwyciłbym je wszystkie. Brakło mi tylko rąk. Wyszarpnąłem filigranowe ciałko spod wiecznie nienasyconej Anki. Znowu objęła mnie silnymi nogami w pasie i unieśliśmy się do pionu. Mój twardy, sterczący pal był stworzony żeby ją męczyć. Zawsze wchodził w nią bez litości. Zwłaszcza, kiedy obezwładniona i kompletnie poddana wisiała nad nim z okrakiem rozpostartymi nogami. Puściłem lekko chwyt kiedy jedną ręką nakierowała mnie w swoją cipkę. Opadła na mnie i objęła szybko za kark. Usiedliśmy na dnie zanurzając się po pachy. Delikatne fale dzikiej zatoki chlupotały na na nas kiedy ruchaliśmy się złączeni. Jeździła po mnie ruszając talią w przód i w tył. Złączyliśmy się jak jednocześnie poruszające się w nurcie grążele, magicznie utrzymujące się blisko siebie na powierzchni wody a zupełnie niemagicznie złączone w jedno pod nią. Ania podpłynęła do nas pokonując półtora metra ruchem rusałki która tylko kołysze się w wodzie. Wspięła się Oliwce na plecy i wpiła za zasłonę mokrych blond włosów. Zobaczyłem ją po swojej stronie. Jej oczy szeroko otwarte, wyzywające i agresywne. Brązowe jak kwaśny żytni chleb. Kiedy wbijała zęby w ciało była jak rekin, tylko właśnie jej oczy zamiast w próżną biel zmieniały się z tajemniczych i mglistych w skupione i ostre. Niczym wiązka lasera brązowym promieniem przecinające mnie na pół. Drążyły i zawsze niemo krzyczały “więcej”! Tak samo wyglądały kiedy chwilę później na brzegu jak oszalały ruchałem ją w ciasną i nienasyconą cipę.

    Wygramoliliśmy się z wody i właśnie wtedy od razu wszedłem w nią i zacząłem rżnąć. Oli wgniotła jej głowę w kłosy trawy szarpiąc ku ziemi za włosy i siadając okrakiem na ustach. Momentalnie wypięła się w tył. Język Anki jak opętany zaczął penetrować każdy zakamarek podnieconego ciała i widziałem jak to wbija się w różową cipkę, to ślizga po nabrzmiałych wargach sromowych. Dojrzałe piersi, rozmiar ‘rozkosz’, poruszały się między mną a przykrywającym głowę chudym tyłkiem. Jebałem jebałem moją dziewczynę jak oszalały podtrzymując jej miękką pupę. Oliwka pchnęła talię w przód i nadstawiła dupkę a po chwili widziałem jak język zniewolonej sięga i ślizga się po jej drugiej dziurce. Oli odchyliła się jeszcze mocniej się w tył. Anka zawyła brutalnie szarpnięta za włosy. Dźgnąłem z całych sił. Język bogini wbił się w ciasną dupkę. Blond włosy opadły w tył prawie na mnie. Dźgnąłem jeszcze raz. Woda bryzgnęła między nami. Język Anki wciskał się dalej. Dojebałem jeszcze raz. Woda ściekała po plecach Oliwki. Wyskoczyłem z Anki. Osiadłem gwałtem na jej miękkich piersiach. Porwałem garścią pukiel blond włosów i pchnąłem w przód aż w moją stronę wypiął się wylizany tyłek. Drugą ręką złapałem kutasa i wyznaczyłem cel. Wcisnąłem go całym sobą w ciasną wylizaną dziurkę. Wszedł. Pchnąłem. Chlupot wody. Cisnąłem głowę Oliwki w przód. Pchnąłem. Wgniotłem ją w trawy. Pchnąłem. I koniczyny. Pchnąłem i eksplodowałem w jej dupie. Szybkimi drobnymi ruchami. Spuszczałem się. Raz za razem. Opierała się. Zacisnęła na mnie. Piszczała. Anka też piszczała ciągnięta za włosy. Ugryzła Oli w podbrzusze. Pchnąłem strzelając ostatnim ładunkiem.

    Wysunąłem się z ciasnej dupy Oliwki. To pobiło mój rekord intensywności wrażeń o cały kosmos. Astronautę za to zdecydowanie trzeba było opłukać. Wlazłem po pas w Siecino i odwróciłem się żeby podziwiać jak wyjebana Oli mści się na mojej dziewczynie robiąc sobie dobrze jej głową, plując na nią i okładając czasem z liścia duże cycki sterczące za jej plecami. ‘Mała dzika suka’ pomyślałem czochrając się pod wodą dla higieny. Oderwałem stopy od dna i uniosłem się zanurzony po brodę. Oli wykonała sprawny obrót w stronę jeziora i znowu wbiła w trawy głowę Anki wciskając jej nosek pomiędzy swoje pośladki, zmuszając do zajęcia się łechtaczką. Siedziała na niej teraz gotowa zająć się jej wygoloną, opuchniętą żądzą szparką. Pochyliła się i strzeliła w nią solidnego liścia. Wbiła palce w jej środek. Zemściła się za gwałt pod prysznicem. Poruszała dłonią szybko i agresywnie. Jej biodra falowały z rozkoszy. Wciskała palce, żeby zabić przyjemnością. Zemściła się z całą stanowczością. Do końca.

    Opłukałem się w ciepłej i czystej wodzie. Skoczyłem w przód i wypłynąłem w kierunku sporej wyspy porośniętej od tej strony wierzbami i brzozami pięknie i jasno lśniącymi w południowym słońcu. Przepłynąłem kilkadziesiąt metrów i zawróciłem. W tej odległości od brzegu woda kłuła chłodem. Przewróciłem się na plecy i płynąc tylko nogami jak Anka patrzyłem w niebo i nieduże, pierzaste chmury. Myślałem o tym, jak cudowny jest świat. Czułem się wolny i spełniony. Od strony brzegu dochodziły dzikie jęki. Po chwili zamilkły. Po kilkudziesięciu sekundach pod plecami poczułem cieplejszy prąd brzegowy i stając odnalazłem stopami dno. Patrzyłem w kierunku naszej plaży. Anka leżała już na kocu. Oliwka stała naga i patrzyła w moją stronę.

    Uśmiechała się. Zawsze się tak uśmiechała. Czasem nawet wtedy, kiedy dochodziła. Za nią las zaczął chować się w cieniu. Było wyjątkowo późno ale ciągle jasno i gorąco. Wiatr od jeziora niósł ze sobą ekscytację. I nagle, gdzieś pomiędzy kołyszącym się tatarakiem coś błysnęło. Kilkanaście metrów na lewo dostrzegłem to kątem oka. Z plaży nie mogło być widoczne. Wyrośnięty piołun, pokrzywy i trawy oddzielały nas od tego miejsca na wysokość powyżej pasa. Może gdybyśmy czasem wstali zamiast ciągle szturchać się bez opamiętania na kocu…

    Przyzwyczailiśmy się do samotności. Poczułem nagły pstryk i wszystko we mnie się spięło. Zagrożenie? Dziewczyny dalej niczego nie zauważając łapały oddech po brutalnym seksie. Popłynąłem kraulem do brzegu.

    “Widziałaś coś tam po lewej” zapytałem stojącą beztrosko nad linią wody Oliwkę.

    “Nie. A co, kotek?”

    “Coś tam widziałem” odpowiedziałem ciszej. Wychodziłem z wody i byłem już blisko niej. Oliwka zesztywniała.

    “Co widziałeś?”

    “Ktoś tam jest.”

    “Jesteś pewny?”

    “Tak. Gdybyście tak nie jęczały pewnie słyszelibyśmy jak przyjechał.”

    “Skąd wiesz, że to facet” zapytała nagle zaniepokojona.

    “Nie wiem, zgaduję. Kto inny by się tu wjebał przez te chaszcze?”

    To było głupie pytanie. Laska którą rucham w dupę była do tego zdolna więc czemu lokalne wypizdowia nie miałyby zrodzić jeszcze jednej, podobnej? Nagle zaczął mi stawać. Perspektywa trzeciej samotnej laski zadziałała na mnie jak czerwona płachta ba młodego byczka i w sekundę byłem gotowy bóść. Oli zauważyła to bez trudu. Zemściło się na mnie znieczulenie odruchu wstydu. Teraz kiedy mi stawał ukrywanie wzwodu wydawało się niedorzeczne.

    “No to ja nie wiem kto jest w większych opałach” zakpiła.

    “Zaraz zobaczymy.”

    “Bierz ją, tygrysie.”

    Rzuciłem jej pogardliwe spojrzenie.

    Anka leżała na kocu półprzytomna i nieświadoma okoliczności.

    “Może załóż coś na siebie na wszelki” zasugerowałem Oliwce.

    “Po co?”

    “A jak to ktoś obcy?”

    “Poważnie? Ilu tu masz znajomych?”

    “To tym bardziej.”

    “Kotek, to jest naga plaża. Oficjalna. Jak ktoś tu dotarł, to pewnie po to żeby samemu wystawić pitola.”
    Miała rację.

    “Chyba, że to jakiś zbol wyczaił, że przyjeżdżają tu dziewczynki się ruchać” powiedziałem celowo żeby ją podkręcić.

    “Sam jesteś dziewczynka. Może jestem mała, ale umiem wyruchać i się obronić” wystawiła język.
    Jakie to było urocze. Wystawiła język! Już miałem na końcu mojego własnego języka powiedzonko z początków podstawówki, ale się powstrzymałem. Ktoś tu musiał być dorosły. Wypiąłem z pochwy u pasa przy spodniach stary myśliwski kozik który dostałem od ojca. Nie, żeby to miało kogokolwiek wystraszyć.

    “Daj mu spokój. Może też chce sobie leżeć w spokoju.”

    “Wątpię.”

    “Dlaczego? Ludzie tak robią na nagich plażach.”

    “Nie sądzę.”

    “To ilu ich spotkałeś dotychczas? Aha” wyszydziła.

    Miała rację. W sumie to nikogo jeszcze nie spotkałem w takim miejscu. Zdałem sobie sprawę, że nie mam pojęcia czy tu obowiązuje jakiś kodeks, zwyczaj, czy coś. Jak na górskim szlaku kiedy pozdrawia się każdego innego wędrowca albo kiedy dwóch myśliwych spotyka się w lesie. Właściwie jak miało by to wyglądać? Podejdę, zobaczę jak stary zbol wali konia za kępą bylicy i powiem ‘darz bór”? To raczej nie wchodziło w grę. Kozik, nawet jeśli się nie przyda, to na pewno nie zaszkodzi.
    Powoli ruszyłem wzdłuż brzegu przedzierając się przez trzciny i glony.

    Zauważyłem ich po przejściu ledwie kilkunastu kroków. Skradałem się możliwie mało chlupiąc wodą. Wydeptali sobie ścieżkę od drugiej strony przybrzeżnej polany. Nie było szans, żebyśmy ich wcześniej zobaczyli. Oddzielał nas jakiś stary wykrot, wysoka trawa i szum wody bijącej o brzeg cicho, ale wystarczająco, żeby zagłuszyć wszystko oprócz krzyku.
    Podobnie jak nasz koc tak ich stał się lądowiskiem w gąszczu chaszczy. Z wody jednak byli całkiem dobrze widoczni choć ich brzeg nie był tak wydeptany, jak nasz. Najwyraźniej po prostu się nie kąpali. Czy to dlatego, żeby nie zdradzić obecności? “Sprytne zjeby” pomyślałem.
    Zauważyłem ewidentnie męską dupę poruszającą się nieco powyżej linii traw. Kurwa, ewidentnie się ruchali! Co za chore skurwysyny! Przyczaiłem się, żeby sprawdzić z kim mam do czynienia.
    Na kocu, pod poruszającą się dupą jakiegoś typa nie znajdował się jednak drugi typ, a czupryna ombre nieomylnie należąca do jakiejś laski. Leżeli na sobie, on wbity w jej usta. Stąd słyszałem, jak ssała i cmokała. Najciszej jak umiałem przeszedłem jeszcze kilka metrów wzdłuż brzegu. Najwyraźniej na nic już nie zwracali uwagi. Zobaczyłem jego głowę pomiędzy jej udami. Miała całkiem niezłe nogi. On też był dosyć dobrze zbudowany. Na pewno lepiej niż ja, nie żebym był jakiś cherlawy. Na ile można ocenić nie widząc twarzy byli raczej po trzydziestce.
    Ona złapała go za włosy i docisnęła do swojej talii. Wbiła mu pazury w plecy i oddychała co raz szybciej. Unosiła się, tak jakby ruchała jego usta. On wciskał kutasa w jej gardło aż jaja opadały na jej zgrabny nosek. Zastanawiałem się, jakiego ma długiego. Ewidentnie szturchał ją aż do gardła. Moje dziewczyny by tego nie wytrzymały. Wysuwał się trochę, ona łapała oddech a potem pchał znowu. Robili to co raz szybciej.
    Nagle ona objęła nogami jego głowę i docisnęła do siebie. Momentalnie zrobiła się czerwona. On wbił się w jej usta i już tak został. Wyraźnie dochodzili razem. Spuszczał się jej prosto do przełyku a ona dusiła go jak pyton i drapała plecy. Po kilku sekundach opadł na koc obok niej. Ona złapała potężny haust powietrza. Była piękna. Zaokrąglona gdzie trzeba. Jej piersi, prawie tak duże jak u Anki, nie rozlewały się na boki. Trzymały się jędrnie ku górze.
    Typowi dalej stał. No, musiałem przyznać, kawał chuja. Jeszcze go nie znałem, ale już osądziłem. Prawie ją tym zadusił! Leżał ba plecach na kocu a słońce świeciło mu na trochę zapuszczony sześciopak. Nie był typem atlety. To nie była rzeźba bloggera fitnessu. Może pracował fizycznie. Miał zdecydowanie silniejsze od moich ręce.
    Postanowiłem, że jednak nie będę ich witał z ostrzem w ręce. Wyglądali względnie niegroźnie. Schowałem kozik w dłoni i zrobiłem kilka kroków ku nim.

    “Cześć!”
    Zdecydowałem się na coś neutralnego.

    “Kurwa!”
    Krzyknęli oboje! Poderwali się! On na nogi z wymierzoną we mnie włócznią, którą słynny Jerzy mógł był zajebać smoka. Ona zakryła ręką cycki ale siedziała w rozkroku kompletnie mijając się z priorytetami wstydu.

    “Nie chciałem was wystraszyć” powiedziałem pojednawczo unosząc ręce.

    “Kurwa debilu nie skradaj się tak!” wypiszczała ombre. Zacisnęła nogi kryjąc wilgotną, wygoloną cipkę.

    “Nie skradałem się” skłamałem. “Nie bardziej niż wy.”

    “Znaczy my się skradamy?” zapytał ziom z dzidą.

    “No musieliście nasz słyszeć. My was nie…”

    “No dobra dobra. O chuj ci chodzi?”

    “O nic mi nie chodzi. Podglądaliście nas?”

    “Nie.”

    “Odpuść sobie. Mogliście zejść na brzeg sporo dalej” włączyła mi się pobudzona adrenaliną dedukcja.

    “Znaczy, spierdalaj” odpowiedział.

    “Ja się nie czepiam” dodałem pojednawczo. “Tylko skasujcie zdjęcia czy co tam.”

    “Ona nas ma za zboczeńców!” wyrwała się ombre.

    “Ej młody, nie wiem o chuj ci chodzi ale my nic złego tu nie robimy.”

    “Poważnie?” zrobiłem ten specjalny wyraz twarzy absolutnie nie akceptujący bullshitu.

    “Znaczy ok, widzieliśmy was i jak się tam pierdolicie ciągle”

    “Jak CIĄGLE?!” przerwałem.

    “No wpadamy tu od tygodnia czy coś.”

    Dotarło do mnie. Musieli widzieć nas już wcześniej. Byliśmy bardzo nieostrożni.
    “Jeśli zrobiliście jakieś zdjęcia albo coś…”

    “Nie!” zaprzeczył szybko.

    “Nie! Nie! Tylko się nakręcaliśmy! Słowo!”
    Powiedział to bardzo wiarygodnie. Ona patrzyła mi w oczy. Stałem może cztery metry od nich. Miała niesamowicie szare oczy. Z wielkimi źrenicami. Nie wyglądała już na przestraszoną. Raczej zwyczajnie speszoną.

    “Czyli nas podglądaliście?”

    “Ty byś nie podglądał?”

    Poczułem gdzieś głęboko przebudzenie męskiej dumy. Jerzy może i mógłby zajebać smoka, ale zazdrościł. Był bardziej napakowany ode mnie ale urosłem i staliśmy jak równy z równym. Przez myśl przebiegła mi obawa, że mogą znać Oliwkę. Ale zagrałem va banque.

    “Ok, kumam. W sumie to nie nasza plaża. Tylko nie wiem co dziewczyny na to powiedzą.”

    “To nas przedstaw” ombre znowu wyrwała się widocznie bardziej ochoczo niż chciała by okazać, bo szybko odwróciła wzrok.

    “Na prawdę nic nie kręciliśmy.”

    “Ok, to chodźcie…” Nie zdążyłem dokończyć.

    “Co jest?” zapytała Anka wychodząc zza kępy tataraku, po pas w wodzie.

    Zwróciłem się do niej speszony jakbym to nagle ja naruszył jej prywatność.

    “Cześć!” rzucił szybko Jerzy. “Jestem Piotrek.”

    “A ja Sylwia” dodała ombre unosząc jedną rękę w geście powitania i wypuszczając jeden z jędrnych cycków.

    “Znaczy, chyba jesteśmy tu sąsiadami.”

    “Oni nas podglądali. Ale podobno się tylko ruchali. Nie nagrali nic.”

    “Aha.” Anka podeszła do brzegu. Za nią zza tataraku wyszła Oli. Też kompletnie naga i podobnie jak Ania niczego nie ukrywająca. Mrużyła oczy i miała TEN uśmiech.

    Nie chciałem wierzyć co może się stać za chwilę. Znałem ten uśmiech. Nosiła go często jak coś planowała spsocić. Właściwie głównie wtedy, kiedy chciała się ruchać.
    Zauważyłem, jak Piotrek i Sylwia zawieszają oczy na naszym maleństwie. Jak na smakowitej, bogatej, swieżej pizzy. Przyznałem w duchu, że Oli miała w sobie coś takiego, że chciało się ją rżnąć. Diaboliczną obietnicę rozkoszy pod cieniutką zasłoną niewinności.

    “Jestem Ania. A to jest Oliwka. Mogliście się chociaż przywitać” powiedziała uprzejmie. “Możemy się dosiąść?”

    “Tak, jasne” potwierdziła Sylwia. Przysunęła się do Piotrka vel Jerzego. On chociaż chwilę wcześniej doszedł to na widok Anki i Oliwki, dwóch nagich, bardzo młodych i bardzo seksownych dziewczyn błyskawicznie się podniecił. Nie ukrywał tego.

    “Siadajcie.”

    “Chcecie piwo?”

    “Czemu nie” przyjąłem takie zaproszenie. Darmowy browar to zawsze darmowy browar.
    Dziewczyny też wzięły po puszce i po chwili siedzieliśmy wszyscy na ich niedużym kocu. Jakby odwróceni od siebie.

    “Długo nas podglądacie?” zapytała Anka zupełnie naturalnie, jakby pytała nieznajomego o godzinę.

    “Trzeci dzień” odpowiedziała z wyczuwalną szczerością i wstydem ombre. “Jesteście zajebiście sexy. Przypomniały nam się imprezy ze studiów.”

    “No raczej.” Moja dziewczyna najwyraźniej nie czuła się ani trochę zawstydzona. “Też takie lubię.”

    “Tak się domyśliłam. Chociaż ty wyglądasz na spiętego” powiedziała a nasze spojrzenia się spotkały.

    “Daj mu spokój. Chciał bronić dziewczyn. Facet nie powinien zrobić mniej” Piotrek uciął jej przytyk. “Znaczy, nóż to możesz już schować. Nie robimy nic złego.”

    “Poza tym, że podglądacie.” Zdążyłem pomyśleć, że Ania zwyczajnie chce ich pomęczyć. Złapać w sidła sumienia, skoro jest okazja. Poznęcać się. Byłem w błędzie. “To teraz my popatrzymy na was” dodała. “Zrób mu loda.”

    “Młoda, chyba przesadzasz…” Sylwia popełniła ten sam błąd co Oli niedawno. Nie doceniła okrutnej dojrzałości i doświadczenia Anki. Rzuciła jej wyzywające spojrzenie, ale spotkała równie wyzywającą odpowiedź.

    “Zrób mu loda. To może pozwolimy wam patrzeć z bliska.”
    Oli jak na rozkaz przysunęła się i zaczęła całować mnie po szyi.
    Sylwia wytrzymała jeszcze kilka sekund w bezruchu, szybko zmierzyła wzrokiem Oliwkę i sięgnęła ręką między nogi Piotrka. Złapała go za tę godną angażu w porno pałę i pochyliła się zdecydowanie. Wzięła ją w usta. Zassała. Wypuściła po czym oblizała przez całą długość znowu patrząc Ance w oczy. Ta już w trybie kotki dręczącej ofiarę ścisnęła swój sutek palcami. Był duży, ale stwardniał z radości. Krótkie do ramion ombre przeszkadzało jej podziwiać zabawę ust Sylwii na kutasie Piotrka. Delikatnym, starannym ruchem odgarnęła jej włosy na kark i ujęła w garść żeby nie opadały.

    “No ssij go. Podoba mu się.”

    Wywołany do tablicy Piotrek spojrzał na nią przelotnie i znowu patrzył na Oli, liżącą mnie super powolnym ruchem od karku aż za ucho. Wsadziłem rękę między jej nogi. Wcisnąłem palec w jej ociekającą
    cipkę. Zagryzła dolną wargę i poczułem zew krwi. Przyciągnąłem ją do siebie. Wbiłem język w jej ciepłe i miękkie usta. Przylgnęła do mnie drobnym ciałkiem.
    Piotrek leżał na w pół na trawie i na kocu. Sylwia wciągała w siebie jego kutasa. Ssała go patrząc Ance w oczy. Wyzywała ją pieszcząc go. Odpływaliśmy. Ktoś cicho jęknął.

    Pobudzone sutki mojej dziewczyny sterczały bezczelnie wymierzone w nową rywalkę. Kiedy ona obrabiała Piotrka, Anka usiadła mu na jedną nogę. Ociekającą cipką przylgnęła do jego piszczeli. Siedziała tak, niemalże w bezruchu miętosząc jego ogolone jajka. Zgrabny nosek Sylwii uderzył w jej dłoń. Ombre połknęła Piotrka w całości. Była w tym niezła. To był kawał chuja a wzięła go w gardło.

    Zamarzyło mi się, żeby i mnie ktoś tak obciągnął. Z pasją. W tym momencie Oli spłynęła po mnie językiem. Po drodze delikatnie ugryzła mnie w sutek. Jej głowa nie poprzestała na tym i mgnienie oka później poczułem jak bierze w usta mojego fiuta. Spiąłem się. Przeniosłem wzrok na Ankę i nasze spojrzenia spotkały się. Wyglądała drapieżnie. Gdyby była rekinem jej oczy pewnie wywróciłyby się teraz białkami do przodu. Miała swoją zdobycz. Sapała ekstatycznie, krótkimi i szybkimi oddechami. Zaczęła się ocierać o nogę Piotrka. Przydusiła głowę Sylwii wciskając jego kutasa głęboko w jej gardło.

    Sylwia oderwała się agresywnie. Jej jędrne, bardzo jebalne cycki podskoczyły razem z gwałtownym ruchem tułowia. Wyprężyła się i skoczyła. Jedną ręką złapała Ankę za włosy i przewaliła ją na plecy. Zawisła nad nią.

    “Teraz masz wpierdol” powiedziała dysząc i splunęła jej prosto w twarz.

    Anka tylko się zaśmiała. Dalej trzymając ombre w garści palcami drugiej dłoni zebrała ślinę ze swojego nosa i policzka i nieśpiesznym ruchem wsadziła je między nogi Sylwii. Ta się nawet nie poruszyła. Za to Piotrek, poderwawszy się przed chwilą wyglądał jakby chciał interweniować. Rozdzielić te dwie wariatki. W tej chwili był zdolny tylko klęknąć za Sylwią. Bezceremonialnie wszedł w nią i zaczął jebać. Anka dalej uśmiechała się pod nimi.

    “Jednak w to wchodzicie” wyszydziła.

    “Spierdalaj” jęknęła Sylwia.

    “Po co były te opory?”

    “Spier… Da… Laj…”
    Podciągnęła się na karku Sylwii i zaczęły się całować.

    Oliwka odpuściła na chwilę. Byłem już mega twardy. O krok od tego żeby się spuścić prosto w jej usta. Mała chyba była trochę zazdrosna bo dołączyła do dziewczyn. Całowały się na zmianę. Z tyłu Piotrek dalej ostro rżną swoją dziewczynę zapatrzony w to, co rozgrywa się zaraz przed nim jak w hollywoodzki thriller.

    Nie oparłem się. Nie było innej opcji. Klęknąłem z drugiej strony i wetknąłem swojego kutasa pomiędzy dziewczyny. Zobaczyłem jak Anka wpija się we mnie pod jajkami. Poczułem jak usta Oliwki łaskoczą mnie w bok miednicy. A Sylwia podążając za stadem wzięła mnie w usta. Od czubka. Powoli. Usłyszałem jak siorbie. Ssała. Cudownie, bez zębów. Aż wszedłem jej w gardło. Było cudownie ciasne. Sztywne. Niesamowite uczucie. Zamknąłem oczy. Oddałem się temu. Jej usta jeździły po moim kutasie tam i z powrotem. Piotrek zaczął rzęzić przez gardło a Sylwią przestały trząść jego mocne pchnięcia. Opadłem na plecy. Oczy miałem zamknięte. Poczułem jak dwie z nich dalej mnie obrabiają. Silna, drobna dłoń zaczęła gnieść mi jajka na granicy przyjemności i bólu!
    Zawyłem!
    Wystrzeliłem wszystkim co miałem!

    Oliwka położyła się obok mnie. Ugryzła mnie w ucho zaczepnie. Obróciłem głowę, otworzyłem oczy i spojrzałem z bliska w jej piękne, zielone źrenice. Uśmiechała się zajebiście zadowolona. Spojrzałem w dół. Anka z Sylwią leżały obok mnie jeszcze się całując i pieszcząc. Piotrek wisiał nad moim ciągle sterczącym dumnie kutasem oblizując usta.

    “Co jest kurwa?!” zerwałem się i spróbowałem odczołgać.

    “Co do?! Kurwa?! Ejże!”

    “No daj spokój, nic się nie stało” powiedziała Oliwka z lekkim rozbawieniem obserwując moją reakcję.

    “Jak to nic?!”

    “Spoko, mordo” wtrącił się Piotrek. “Ruchasz dwie laski i nagle z ciebie taki sztywniak?”

    “Ale nie pedał”

    “Ej…” Anka mruknęła ostrzegawczo.

    “Daj spokój młody. To tylko seks.”

    Już to gdzieś słyszałem. Wydało mi się, że jestem bardzo do tyłu z rzeczywistością skoro nawet na totalnym zadupiu można trafić na kogoś tak podobnego do mojej dziewczyny.

    “Jak one się pieprzą to ci nagle nie przeszkadza? Nie bądź hipokrytą.”

    “Ok, zapomnijmy o tym” rzuciłem niechętnie. Jakiś rodzaj obrzydzenia walczył we mnie ze wspomnieniem dochodzenia w czyjeś usta. Kurwa, jakież to było zajebiste. Szkoda, że to nie była Sylwia. No ale trudno. Może przynajmniej jeszcze nie wszystko stracone. O ile tego nie spierdolę małostkowością. Przed oczami stanął mi obraz kutasa wchodzącego w usta tej laski aż do jajek. W gardło. Tak bardzo chciałbym się jej spuścić prosto w przełyk.
    Znowu zaczął mi stawać.

    “Ale umówmy się na rewanż i tym razem ty mi zrobisz laskę” powiedziałem już spokojny do Sylwii.

    “Ej!” Chyba zaskoczyłem Ankę. “Co ty nagle taki do przodu?”

    “Ok. Mi to pasuje. Wpadnijcie do nas w któreś popołudnie”. Tym razem ewidentnie zaskoczony był Piotrek. “Ok, Misiu?”

    “No raczej, że ok.” potwierdził powoli się uśmiechając.

    Pogadaliśmy jeszcze chwilę.

    Spakowaliśmy koce.

    I pojechaliśmy do domu całą trójką nie mogąc się doczekać piątkowego wieczoru.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    shortstorylong
  • Dyskretny Hotel

    Obecnie jestem 35-letnim żonatym facetem. Fantazje o zabawach z facetami mam od zawsze jak tylko sięgam pamięcią. Nigdy jednak żadne z nich nie zrealizowałem. Faceci szczególnie doceniają moje duże jadra i sporego kutaska, jak na dość szczupłą i wysportowaną sylwetkę. Wiem o tym, ponieważ czasami pokazuję się nago na sex kamerkach.

    Moja przygoda zaczyna się od czatowania z nieznajomym na kanale BiSex. Okazuje się, że nieznajomy podobnie jak ja bardzo chce spróbować i także nie miał wcześniej dobrej okazji. Głównie ze względu na obawy o ujawnienie swojej tożsamości. On przedstawia się jako Marek, ma 40 lat więc troszkę starszy ode mnie. Zgadzamy się, że spotkania w plenerze czy w samochodzie nie są atrakcyjne i namawia mnie na wyszukane spotkanie w hotelu, co mi się bardzo podoba.

    Po przeanalizowaniu oferty hoteli, w których nie jest konieczne podawanie danych, doszliśmy wspólnie do wniosku, że ciekawszym pomysłem jest spotkanie anonimowe w dużym hotelu.

    Jak to zrobić? Wymienialiśmy się pomysłami i wymyśliliśmy, że moglibyśmy wynająć osobno pokoje gdzieś w nieznanym nam mieście. Oczywiście pokoje w tym samym hotelu. Cała sztuczka polega na tym, że mógłbym go odebrać gdzieś z korytarza i doprowadzić do swojego pokoju z zasłoniętymi oczami — w takim scenariuszu miałbym pewność, że nawet jeżeli trafiłby się jakiś rozkochany maniak, to nie dotarłby do informacji, które pozwoliłyby mnie namierzyć. Nie znając numeru pokoju, w którym byłoby spotkanie, pozostalibyśmy zupełnie anonimowi. Moglibyśmy po całym spotkaniu wrócić do swoich żon, pozostawiając spotkanie w naszych wspomnieniach.

    Był poniedziałek, dojechałem do Warszawy w ciągu niecałych dwóch godzin. Wybrany hotel to duży kilkupiętrowy kolos, a pokój z tych bardziej luksusowych. Po zameldowaniu rzuciło mi się w oczy, że jest dość pusty, ale to pewnie ze względu na sytuację z koronawirusem. Plan wydawał się coraz bardziej trafiony. Nie brałem żadnych bagaży, wszystko zostało w samochodzie. Po zameldowaniu i odebraniu karty do pokoju od razu zalogowałem się na czat i sprawdzam, czy Marek też już jest dostępny — okazało się, że już jest. Podniecenie wzrosło. Czułem, że czeka mnie niesamowita przygoda.

    Napisałem do niego, z propozycją, aby zacząć od spotkania w moim pokoju, czyli ja go odbieram na dole. Pisząc, ustaliliśmy szczegóły, czyli gdzie się spotkamy i plan na pierwszą sesję. Pierwsza planowana interakcja to sprawdzanie, czy nadaję się do obciągania kutaska (oczywiście ja niedoświadczony, ale wyszkolony wcześniej na setkach pornosków).

    Zjeżdżam windą na dół, podchodzę do wyznaczonego miejsca, mocno poddenerwowany, ale podniecony. Podaję mu rękę i przedstawiam się z uśmiechem. To będzie jedyne zdanie, jakie wypowiedziałem do niego. Ustaliliśmy wcześniej, że będzie nam łatwiej, jeżeli nie będziemy zbyt dużo rozmawiać. Wszystko po to, aby było mniej krępująco.

    Podchodzimy razem do windy. Marek jest w samym szlafroku hotelowym. Zgodnie z ustaleniami zakładam mu opaskę na oczy, a on zakłada kaptur szlafroku. Podaję mu dłoń, wchodzimy do windy i wybieram piętro. Wchodzimy na korytarz mojego pokoju, prowadzę go ostrożnie do mojego pokoju. Każdy z nas jest mocno podniecony, wiemy dokładnie, co będzie się zaraz działo. Przecież, omawialiśmy to już kilka razy, fantazjując o tym na czacie.

    Marek ściąga szlafrok i opaskę. Następnie kładzie się na jednej stronie mojego dużego łóżka. Ja ściągam w tym czasie spodenki, bokserki oraz koszulkę i także kładę się obok. Jesteśmy blisko, naprzeciw siebie twarzami. Jednak już wcześniej zerknąłem na jego kutaska. Jest dokładnie taki jak na zdjęciach przesyłanych podczas pisania na czacie. Podobny do mojego, w podobnym rozmiarze, przyjemny, średnio widać na nim żyłki, skórka kutaska delikatna, główka delikatnie wystaje przy zsuniętej skórce, jest nabrzmiały, ale jeszcze nie w pełni sztywny. Całość wydepilowana u mnie i u niego — takie były ustalenia.

    Zaczęliśmy od całowania się delikatnie, leżąc bokiem do siebie, nasze dłonie zaczęły się dotykać, po sutkach, klatach, następnie zjechały na brzuch. W momencie, gdy dłonie zeszły na kutaski, to byliśmy już bardzo sztywni, całując się bez przerywania z języczkiem. Jego kutasek miał delikatną skórę, był ciepły w dotyku, a skórka zsuwała się do końca, gdy ja przesuwałem. Idealne uczucie dotykać innego penisa.

    Przestaliśmy się całować, Marek odwrócił się na plecy, a ja zacząłem lizać mu kutaska. Na początku delikatnie pochłaniałem czubek kutasa ustami, jednocześnie masując jądra dłońmi. Był słony, a ja podniecony, nie mogłem dłużej czekać, musiałem wejść nim go głębiej. Okazało się, że przeceniłem swoje możliwości. Był taki gruby, że ciężko było mi włożyć go głęboko, tak jak kobietki robią to na filmach. Zajęło mi 5 minut płytkiego obciągania i w końcu udało mi się opanować tę sztukę, wtedy zaczął mi wchodzić dużo głębiej, aż do gardła. Marek delikatnie pomrukiwał, a ja tak obciągałem bez przerywania, obejmując go ustami daleko za połowę długości jego penisa. Jak już miał dość to delikatnie położył swoją dłoń na moim ramieniu i ścisnął mnie mocno. Poczułem nagle, jak jego gorąca sperma tryska mi w ustach. Zdecydowanie zsunąłem usta na grzybek, aby zrobić miejsce w ustach na spermę. On mi ją wtryskiwał wraz z pulsowaniem penisa, a ja starałem się przełykać, bo wytrysk był obfity. Było nam bardzo przyjemnie, ale tak jak się pewnie domyślacie, był to dla nas taki wysiłek emocjonalny, że przerwaliśmy zabawę. Ubrał swój szlafrok oraz opaskę, a ja zaprowadziłem go na dół do lobby i wróciłem windą do siebie. Moja twarz była delikatnie mokra od spermy, która się nie zmieściła, a w ustach czułem intensywny smak nasienia Marka.

    Chwilkę potem on odezwał się do mnie na czacie. Napisał, że super się spisałem i jak bardzo było mu przyjemnie. Zaproponowałem mu, że po dwóch godzinach odpoczynku możemy zacząć kolejną sesję, w której wypnę dla niego moją dupeczkę. Spodobał mu się bardzo ten nowy scenariusz, napisał, że nie może się doczekać, a ja poszedłem pod prysznic.

    W ten sam sposób co poprzednio sprowadziłem go do swojego pokoju. Było już po zmroku, ale zaświecone światła pozwalały zobaczyć wszystko ze szczegółami. On został przy drzwiach, a ja zgodnie z umową wszedłem na skraj łóżka, wypiąłem tyłeczek do góry i oparłem głowę o poduszkę. Marek podszedł do mnie i zaczął od delikatnego dotykania moich pośladków. Miałem dreszcze wszędzie. Moja dziurka była bardzo widoczna dla niego, ze względu na mocno wypięta pozycję. Jednak Marek wytrzymał i nie dotykał mojej dziurki, skupił się na masowaniu wiszących jader od dołu oraz delikatnego macania penisa wiszącego, a raczej sterczącego między moimi udami. Nie czułem niczego oprócz jego dłoni, ale wiedziałem, że stoi tam z tyłu nago z twardym już kutaskiem. Nagle strzelił mi mocnego klapsa, jędrna moja dupka zamortyzowała uderzenie. Widział, że mnie to podnieca, więc powtórzył kilka razy, aż moja dupka zrobiła się bardzo gorąca i na pewno była czerwona. Zarówno moja dupka, jak i kutasek były całkiem bez włosków, był tym zachwycony i powiedział kilka razy bardziej sam do siebie niż do mnie, że jest „kurewsko piękna”. Nagle złapał mnie za biodra i stojącym penisem przysunął się w taki sposób, że jego kutasek dotykał wewnętrznej strony moich ud. Przejeżdżał nim z dołu ud do góry, na końcu ucierając się o moje jądra. Wtedy podniósł kutaska wyżej i położył go na mojej dziurce. To był pierwszy moment, jak coś poczułem na swoim odbycie podczas tej zabawy — niesamowite wrażenia. Pocierał nim o moja delikatną skórę w pobliżu mojego odbytu. Nie wiem, czy to jego penis, czy moja dziurka tak pulsowała z podniecenia. Wziął sprawnie żel przygotowany na szafce obok łóżka i nasmarował bardzo obficie swojego kutaska.

    Położył mi go ponownie na dziurce, ale tym razem dokładnie czubkiem. Delikatnie napierał, a ja nie uciekałem dupką. Penis jego wsunął się w mój wąski odbyt na niewielką głębokość. Mnie bolało, miał grubego, więc wiadomo, musiałem się przyzwyczaić. Wyczuł to, chwilkę poczekał, nie wyciągając go, ale też nie wsuwając głębiej. Wytrzymaliśmy tak z 30 sekund, aż mój odbyt się delikatnie rozluźnił. Po czym dałem mu znak, napierając dupką na niego, wtedy on zaczął go wsuwać głębiej. Czułem go bardzo głęboko i miałem z tego powodu uderzenia gorąca i ostrej podniety. Zacząłem intensywnie sapać. Trzymając mnie mocno za biodra, posuwał mnie zdecydowanie całą długością penisa. Czułem jego duże jądra obijające się ode mnie. Po 5 minutach takiego posuwania jego penis wsuwał się idealnie — gładko i głęboko, a mój odbyt wyczuwał każde załamanie i żyłkę na jego twardej pałce. Posuwanie mnie zajęło mu dodatkowe 10 minut, po czym już nie miał sił się opierać i podkręcił tempo i siłę na maksa, wtedy wytrysnął mi do dupki kolejnym zapasem spermy. W momencie jak wysunął kutaska, to ja wyczerpany położyłem się na boku. On poklepał mnie po dupce. Czułem się spełniony i byłem zadowolony z siebie.

    Po 1-2 minutach odpoczynku ubrałem także szlafrok i odprowadziłem go na dół. Zjeżdżając windą, poczułem nagle, jak sperma mi wycieka z dziurki i spływa po jadrach. Obiecałem sobie, że nie będę jej wycierał przez całą noc. Wróciłem do siebie i zaczęliśmy znowu pisać na czacie. Napisał mi, że było idealnie, ja byłem szczęśliwy, że utrzymaliśmy dyskrecję na najwyższym poziomie.

    Mimo tak dobrej realizacji ustaliliśmy, że już wystarczy przygód tej nocy. On musiał wstać wcześnie rano i wracać do domu.

    Siedząc już sam w pokoju, zacząłem się zastanawiać, czy nie byłoby ciekawiej mieć więcej takich wirtualnych znajomych nocujących w tym dniu w tym hotelu. Zalogowałem się na sex kamerki i czat poszukując innych chętnych…..

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Nago Zabawy

    Pierwsze opowiadanie, więc proszę o komentarze i wyrozumiałość.

  • Wzieta przez dwoch kolegow syna

    Nie powinnam się na to cholera godzić, na pewno znalazłabym inne wyjście z całej chorej sytuacji. A tak? Dwa młode kutasy dojeżdżały mnie jak burą sukę. Na własne życzenie.

    Poczułam jak mocnym szarpnięciem za włosy, odchyla mi głowę. To było tak szybkie, takie nerwowe, że prawie wypuściłam z ust penisa Jurka. Dobrze, że pomagałam sobie rączką. Poczułam i usłyszałam za sobą trzask. Kuba już po raz któryś klepnął siarczyście mój pośladek. Do cholery! Oderwałam się od obciągania i gniewnie spojrzałam za siebie. Chłopak jak urzeczony gapił się na mój tyłek. Tyłek, który z rozkoszą obrabiał.

    – Nie tak mocno! – rzuciłam w złości.

    – Dobrze – odparł zbywająco i dalej pierdolił mnie na pieska.

    Jednostajne, silne rżnięcie. Pchał tak już dobrych kilka minut, jebał mnie od tyłu jak zwykłą klacz. Nie żeby było to nudne, lubiłam być brana na pieska. Trochę bolały mnie już kolana…

    Jurek złapał za moją twarz i wsadził mi penisa w usta. No tak. Jeszcze ten gamoń…

    Jurek i Kuba byli kolegami mojego syna. Nie chcę się tutaj zagłębiać w szczegóły, ale wyszło tak, że jakimś cudem znaleźli moje konto na seks-kamerce – musiałam dorabiać. Potem wiadomo, szantaż emocjonalny, ich żądanie seksu – mam trójkę dzieci, męża – no i moja zgoda. Umówili się, że dam i dupy w zamian za milczenie. Jednemu i drugiemu na raz. No i tak wylądowałam, w moim małżeńskim łożu, z dwoma młokosami z liceum, którzy dopiero co skończyli osiemnaście lat.

    – Dobra! – rzucił Jurek. – Zamiana!

    Kuba wyszedł ze mnie – oczywiście nie poskąpił sobie ostatniego klapsa – i przeszedł do przodu. Obrócili mnie na plecy. Jurek wszedł we mnie bez ceregieli. Dojeżdżał mnie teraz na misjonarza, ale zaraz podniósł, odchylił się trochę, tak żeby na mnie patrzeć. Rozchylił moje nogi, złapał za uda i zaczął wjeżdzać. Jęknęłam cicho. Było to lepsze niż jednostajne walenie przez Kubę, który właśnie wpychał mi chuja w usta. Wzięłam go i poczęłam ssać strasznie dużą główkę – penis Kuby wyglądał jak jakiś leśny grzyb z ogromnym kapeluszem. Dziwnie się go obciągało, ledwo mieściłam go w ustach.

    Długo mnie tak walił, ale o orgazmie nie było mowy. Ci chłopcy raczej nie znali się na rzeczy. A może po prostu moja przyjemność nic dla nich nie znaczyła – byłam przecież tylko jednorazowym ruchadłem, naczyniem przyjemności, który chcieli wykorzystać na maksa. Jeszcze nie doszli. Nie mieli na sobie gumek – mam uczulenie na lateks, a tamte gumki tak samo powodują u mnie pieczenie. Kuba jedną ręką macał moją pierś. Trochę to irytowało, a nie podniecało.

    Nagle Jurek wychrypiał.

    – O kurwa, dochodzę!

    Wyciągnęłam kutasa z ust i spojrzałam na niego. Oczy miał mętne, zapatrzone na mnie. Twarz całą czerwoną. Z pewnością był bliski finału.

    – Masz wyjść – rozkazałam.

    Posłuchał mnie. Po chwili wyskoczył ze mnie, a jego sperma poczęła tryskać jak z działa. Pierwsza, najmocniejsza salwa, trafiła najwyżej, na włosy, bo tuż obok mojej twarzy – na szczęście nie trafił na moją buzię! Kolejne doleciały na pierś i na brzuszek. Najwięcej białka wylądowało właśnie na brzuszku. Sporo tego było cholera, gęstej, białej mazi. Poczęłam zgarniać palcami nasienie i wycierać w prześcieradło.

    – Nie spróbujesz spermy? – spytał nieśmiało Jurek.

    Zaśmiałam się. On naprawdę myślał, że będę spijać jego śmietankę? Żaden to rarytas…

    – To nie porno kochany – powiedziałam czule.

    Kuba usiadł obok Jurka i złapał mnie za nogę.

    – Teraz moja kolej – oznajmił Kuba. – Połóż się na brzuch.

    Posłuchałam go. No nic. Jeszcze jeden wytrysk i będę mieć to z głowy. Oby szybko poszło.

    – Unieś biodra – rozkazał.

    Zrobiłam to, a on wsunął mi poduszkę. No proszę. Cóż za profesjonalista.

    Po chwili poczułam jak wbija się we mnie i przygniata swoim ciężarem. Dokleił się do mnie i począł nieśpiesznie dymać. Pakował we mnie swojego nawet dużego chuja. Wsparł się na rękach i począł młócić. Odgłos nagiego ciała klepiącego o nagie ciało, rozchodził się chyba po całym domu. Przyjemne to nawet było, słuchać jak moje pośladki mlaskają o jego rozgrzane podbrzusze. Po chwili przylgnął bliżej moich pleców, położył na mnie i zaczął dyszeć do ucha. Cały czas heblował od tyłu, nogi rozłożył po bokach i walił, opadał potężnie. Wyglądało to jak parzenie u lwów. Kuba pocałował mnie nagle w kark. Po chwili spytał.

    – Pocałujesz mnie?

    Nie wiedziałam co mu odpowiedzieć. Nie miałam ochoty się z nim całować. Całowanie jest czasami bardziej intymne od seksu.

    – Pocałuj mnie proszę.

    Odwróciłam głowę na bok. Jego wargi dokleiły się do moich. Wsunął mi język. Przez chwilę się opierałam, ale w końcu uległam. Całowaliśmy się teraz i muszę przyznać, że miał wprawę. Jego język wił się jak szalony. To było przyjemne jak diabli, bardzo intymne. Zawsze lubiłam romantycznie…

    Nawet nie wiem, kiedy to się zaczęło dziać. To wszystko – uczucie bycia braną przez jurnego samca, jego dominacja nad moim ciałem, miłosne odgłosy, czy też nasze pocałunki. Było już za późno. Poczułam nadchodzący orgazm, więc jeszcze bardziej wpiłam się w jego usta. Przyszedł! Cholera! TAK! TAK! TAK!

    I poczułam też jednocześnie jego orgazm, poczułam jak wbija się kutasem najgłębiej jak tylko może, i poczułam jego gorące nasienie zalewające moje wnętrze. Jakby wulkan eksplodował w mojej cipce. Jego wytrysk lawy tylko spotęgował mój orgazm. O JEZU!!! TAK! TAK! TAK!

    Całowaliśmy się, on długimi pchnięciami spuszczał do środka, a ja odczuwałam jeden z lepszych orgazmów w życiu. Sama nie pozwoliłabym mu skończyć w środku, ale ten fakt, że to zrobił, że zrobił to bez pytania, był szalenie podniecający. Świadomość, że zalano moją dojrzałą muszelkę jurnym, młodzieńczym, silnym nasieniem. Poczułam się jak rasowa klacz, pokryta przez klasowego ogiera. Pomyślałam o wyniku tego krycia – dziwne, ale fakt, że mógł zrobić mi dziecko, szalenie mnie jarała. Oczywiście zabiłabym go gdyby mi je zrobił.

    Kiedy moje ciało przestało drżeć, on też przestał. Wykonał jeszcze jeden czy dwa słabe ruchy i zastygł. Leżał na mnie teraz, ciężko oddychając, z kutasem w mojej pochwie. Pochwie pełnej jego młodzieńczego nasienia.

    – Kocham panią – wyszeptał mi do ucha.

    Zaśmiałam się tylko, ale dziwnie mnie to podnieciło. Dobrze jest jeszcze budzić pożądanie u takich młokosów, dobijając czterdziestki. Pocałował mnie znowu.

    – Ja naprawdę panią kocham – wyznał.

    Spojrzałam na niego. Miał coś w oczach, coś mówiącego, że nie kłamie.

    – Nie przesadzaj. To tylko seks…

    – Jest Pani moją pierwszą i kocham Panią.

    Zachichotałam i kazałam mu ze mnie zejść. Podniosłam się, a chłopcy patrzeli na moje nagie, seksowne ciało. Zabawiłam sie z nimi, z przyjemnością oglądałam jak wpatrują się w mój tyłeczek, kiedy wychodziłam z sypialni. Poszłam do łazienki i powiedziałam im, że jak wrócę ma ich już tutaj nie być. Zamknęłam drzwi i zerknęłam do swojej myszki. Kropla spermy skapnęła na kafelki. Cholera. A gdyby tak?

    Włożyłam palce do cipki, które momentalnie oblepiły się nasieniem. Nie. A może?

    Raz kozie śmierć, pomyślałam i wzięłam te palce do ust, oblizałam je. Spróbowałam spermy. Po raz pierwszy w życiu… I nie po raz ostatni.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Marcel
  • Wizyta starego znajomego

    Roberta znałam praktycznie od zawsze, w dzieciństwie razem się wychowywaliśmy, chodziliśmy do jednej klasy w podstawówce, później w ogólniaku. Robert mieszkał w sąsiednim bloku. Byliśmy praktycznie nierozłączni, łączyła nas przyjaźń i wspólne pasje. Wszyscy mówili, że  to mój przyszły mąż.
    I w prawdzie trochę się w nim podkochiwałam. Robert był przystojnym młodzieńcem, miał duże powodzenie u dziewczyn, a mnie traktował jak koleżankę. Gdy skończyliśmy szkołę średnią Robert z rodzicami wyjechał do Nowego Jorku, tam skończył studia prawnicze i ożenił się z jakąś cycatą Jolą.
    Ja z kolei poznałam Eryka i wyjechała z miasta.
    Z Robertem nie miałam za bardzo kontaktu od tamtej pory, byliśmy W prawdzie znajomymi na Fejsbuku, jednak nie pisywaliśmy do siebie od dawna.
    Byłam bardzo zdziwiona, kiedy do mnie napisał, okazuje się że będzie w moim mieście prowadził jakąś rozprawę sądową i chciałby się ze mną spotkać powspominać dawne czasy… 
    Opowiedziałam wszystko Erykowi, a on stwierdził, że chętnie Pozna mojego przyjaciela  i żebym zaprosiła go do nas na kolacje, dziwne Eryk wydawał się nie być zazdrosny… 
    Umówiliśmy się z Robertem na 18-nastą, byłam tak zaoferowana spotkaniem, że całkowicie zapomniałam przygotować coś do jedzenia, zamówiłam więc chińszczyznę, a sama skupiłam  się na zrobieniem siebie na bóstwo, wyzywający makijaż, seksowną sukienka podkreślająca moje kształty i eksponują  mój wydajny biust, czułam się piękna i seksowną, chciałam zrobić wrażenie na Robercie, przez chwilę poczułam się jakbym chciała z nim zdradzić Eryka…
    Ale przecież to wspólna kolacja.
    Robert przyszedł przed czasem, niestety Eryk musiał dłużej zostać w pracy.
    Zaprosiłam gościa do środka.
    Robert wyglądał świetnie, wyprostowany, w eleganckim garniturze…
    Postanowiliśmy poczekać z kolacją na Eryka. Robert otworzył wino, sączyliśmy sobie powoli wspominając dawne czasy…
    Robert opowiedział mi o swoim rozwodzie, stwierdził że żałuję że musiał wyjechać, zaczął mnie komplementować, stwierdził że jestem seksowną laską i że zazdrości Erykowi i że zawsze mu się podobałam, te słowa sprawiły że poczułam motyle w brzuchu, a moja cipką zrobiła się wilgotna.
    Kurczę, zaczęłam mieć ochotę na Roberta…
    Ten nie przestawał  mnie komplementować i flirtować  że mną…
    Robert usiadł obok mnie i zaczął gładzić mnie po kolanie, czułam się trochę zmieszana,   jednak coraz bardziej mnie to podniecał, moje majtki były już mokre od soków, a sutki stwardniałe. Zauważyłam, że  w spodniach Roberta też zaczyna coś twardnieć, miałam ochotę uwolnić jego pałę i zacząć ją ssać… o tak zdecydowanie potrzebowałam ostrego ruchania..
    Ale Eryk, przecież nie mogę go zdradzić…
    No właśnie gdzie on jest do cholery, pomyślałam i wyszłam do łazienki ostudzić emocję…
    Będąc w łazience usłyszałam dźwięk otwierających się drzwi do mieszkania. Nareszcie przyszedł Eryk, szybko doprowadziłam się do porządku, zdjęłam majtki i umyłam cipkę żeby chodź trochę ukryć ślady podniecenia. W całym tym roztargnieniu zapomniałam założyć świeżych majtek. Gdy wróciłam do salonu Panowie siedzieli na sofie, popijali whisky i ku mojemu zdziwieniu byli tak zajęci rozmową, że nawet nie zauważyli mojego wejścia. Podeszłam do Eryka i zaczęłam go namiętnie całować w usta, po czym usiadłam między chłopakami. Panowie byli tak zajęci rozmową i drinkami, że czułam się praktycznie niezauważalna… No z małym wyjątkiem, Eryk podczas rozmowy gładził moje udo, po czym wsunął rękę pod sukienkę i zaczął dotykać moją rozpaloną cipkę, uśmiechnął się do mnie gdy zauważył, że nie mam majtek. Pieścił moją łechtaczkę, a ja starałam się ze wszystkich sił nie dać poznać po sobie co się dzieje. Robert patrzył na mnie z pożądaniem.
    Gdy Eryk wsunął mi palec w cipkę cichutko jęknęłam i przeciągnęłam się na sofie, tak, że sukienka odsłoniła moją cipkę, szybko ją zasłoniłam, ale nie umknęło to uwadze Roberta, w tym czasie Eryk nie przestawał penetrować palcami mojej cipki. Byłam już naprawdę blisko orgazmu, z trudem powstrzymywałam jęki. Eryk chyba zorientował się w sytuacji, wyjął palce i je oblizał, wziął łyka whisky i zaproponował Robertowi wyjście na balkon na papierosa. Robert podziękował, powiedział, że jest niepalący, zatem Eryk wyszedł zostawiając nas samych. Robert spojrzał na mnie, powiedział bez ogródek, że widział co robiliśmy i że chciałby szybko spróbować jak smakuje, strasznie mnie to kręciło, bez słów rozchyliłam uda, a Robert uklęknął przede mną i zaczął zachłannie lizać moją mokrą napaloną cipkę. Było mi wspaniale, przez moment zapomniałam o Eryku stojącym na balkonie, Robert w tym czasie nie przestawał mnie lizać, czułam jak fala rozkoszy przebiega przez całe moje ciało, które zaczęło wić się w konwulsjach , ogromne skurcze orgazmu miotały mną na wszystkie strony, Robert trzymał mnie mocno za uda i nie przestawał lizać, aż opadłam bezsilna. Robert pocałował mnie na koniec w usta, a ja zlizałam z niego wszystkie moje soki. Po czym usiadł obok mnie na sofie, jak gdyby nigdy nic, a w tym momencie wrócił Eryk z balkonu. W głowie kłębiło mi się tysiąc myśli, czy ja przed chwilą zdradziłam mojego ukochanego??. Jednak moje podniecenie wzięło górę, szybko wyparłam te myśli z głowy, a fakt że obok siedzi dwóch napalonych na mnie facetów bardzo mnie podniecał. Jednak wcześniejsze wydarzenia sprawiły, że poczułam zmęczenie i senność, spojrzałam na zegarek, było już grubo po północy, zatem oświadczyłam, że idę się wykąpać i będę szła spać. Szybko wzięłam zimny prysznic, założyłam białą, prześwitująca, króciutką koszulkę nocną, spod której było widać moją nagą pupę oraz sterczące od zimnej wody sutki i w takim stroju wróciłam do salonu pożegnać się z chłopakami. Panowie pili kolejnego drinka i głośno rozmawiali, byli już dobrze wstawienie. Na mój widok jednak zamilkli i pożarami mnie wzrokiem, znów poczułam ogromne podniecenie, dwóch napalonych na mnie samców to najlepsze co może spotkać kobietę. Z trudem opanowałam emocję, powiedziałam że jest późno i trzeba iść spać, zaproponowała też żeby Robert nie wracał po nocy do hotelu, tylko został u nas na noc, na co bez oporu zgodził się Eryk.
    Leżałem sama w sypialni już dłuży czas, jednak moją mokra napalona cipka nie dawała mi zasnąć. Zaczęłam się dotykać, ściskać nabrzmiałe piersi, potem sięgnęłam do muszelki, włożyłam w nią palec żeby sprawdzić jak bardzo jest mokra, po czym go oblizałam z moich słodkich soków. Zaczęłam pieścić łechtaczkę wyobrażają sobie jak Panowie biorą mnie we dwóch. Chyba jeszcze nigdy tak szybko nie doszłam.
    Jednak orgazm nie dał mi ukojenia, wręcz nabrałam jeszcze większej ochoty.
    Tak, zdecydowanie potrzebowałam kutasa w sobie, a najlepiej dwa…
    Naszła mnie myśl żeby pójść do salonu i powiedzieć: „Panowie wyruchajcie mnie porządnie”, jednak bałam się reakcji Eryka, co jeśli się domyśli co robiłam z Robertem…
    A może Robert mu o wszystkim powiedział, strach, podniecenie i niepewność nie dawały mi zasnąć.
    Gdy nagle Panowie weszli do sypialni udawała, że śpię.
    Chłopcy rozebrali  się do nagą i położyli. Eryk po mojej prawej stronie, a Robert po lewej za mną.
    Przytuliłam się do Eryka, który niestety szybko zasnął, pupę miałam wypiętą w stronę Roberta, który przytulił się do moich pleców na łyżeczkę. 
    Czułam pomiędzy pośladkami twardniejącego Fiuta Roberta.
    Robert zaczął mnie dotykać i pieścić ręką moją muszelkę. Nagle zasłonił mi ręką usta i wszedł we mnie brutalnie. Byłam w szoku, próbowałam się wyrywać, Robert powiedział żebym leżała cicho, bo powie Erykowi co wcześniej z nim robiłam…
    Leżałem więc przytulona do śpiącego ukochanego, a w tym czasie posuwał mnie gruby kutas kolegi, ogromnie mnie to podniecało, Robert posuwał mnie coraz mocniej, było mi nieziemsko dobrze, szczytowaliśmy jednocześnie, czułam jak jego wielki penis pulsuje w mojej cipie i jak potężny wytrysk odbija się o jej ściany.
    Kiedy Robert skończył, położył się na plecach, a ja spełniona z wyrzutami sumienia i ze łzami w oczach wtuliłam się jeszcze mocniej w Eryka i wyczerpana zasnęłam…
    Chyba wyrzuty sumienia nie dały mi długo spać, za chwilę się obudziłam, nadal bardzo podniecona… wsunęłam rękę pod kołdrę i zaczęłam pieścić Eryka, zdziwiłam się gdy chwyciła go za fiuta- miał pełną erekcję… Czyżby nie spał podczas  gdy pieprzył mnie Robert, niemożliwe pomyślałem,  pewnie mu się  coś śniło- pomyślałam i weszłam pod kołdrę by possać mu kutasa, lubię czasem robić mu takie niespodzianki kiedy śpi nago…
    Ta pieszczoty strasznie mnie nakręcił, dosiadłam więc Eryka moją wypełnioną jeszcze spermą Roberta, bezwstydną cipką.  Eryk się obudził, spojrzał na mnie ze zdziwieniem, ale widać było też w jego oczach zachwyt. Obok na plecach leżał Robert ze sterczącym fiutem A ja ujeżdżałam Eryka jak szalona. Eryk spojrzał na mnie i wyszeptał: „chciałaś spróbować z dwoma, to masz okazję, weź mu do buzi A ja będę Cię pieprzył od tyłu”
    Udałam zniesmaczoną i bardzo zdziwioną, chodź w duszy pragnęłam tego, nie wiem czy Eryk zauważył mój  błysk w oku…
    Niby niechętnie zaczęłam ssać pałę Robertowi, smakował jeszcze moimi sokami, ale poczułam też podniecający smak resztek jego spermy, byłam mega podniecona, tymczasem Eryk wszedł we mnie bez ostrzeżenia, tak jęknęłam, że  prawie ugryzłam Roberta w członek. Gdy już w troje byliśmy blisko stwierdziłam, że chcę to skończyć inaczej.
    Dosiadłam Roberta, a Erykowi kazała wejść w moją pupę, poczułam się maksymalnie wypełnioną, każdy ruch Eryka w pupie  dopychał moją pochwę do Fiuta Roberta, było mi nieziemsko,  krzyczałam jak jakąś wariatka, wielki skurcz przeszedł przez moje ciało, ogromny orgazm, jakiego jeszcze nigdy nie przeżyłam w tej samej chwili doszli też Panowie pakując jednocześnie swój ładunek w moje dwa wyuzdane, bezwstydnie otwory. Opadłam nieprzytomna, spełniona na łóżko i zasnęłam…

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Malina
  • Szybki z nieznajoma mamuska w przymierzalni

    Bycie przystojnym ma swoje ogromne plusy i to – cholera – jest mój największy atut, bo poza tym jestem całkowitym zerem. Na szczęście o tym wiem tylko ja i mała grupa osób. Lubię wykorzystywać moje dobrze zbudowane ciało i przyjemną facjatę. Najbardziej przydaje się to oczywiście do podbojów seksualnych.

    Kręciłem się po galerii handlowej, kiedy to spostrzegłem stuprocentowego milfa, cholernie gorącą mamuśkę. Miała wszystko na swoim miejscu, a nawet dużo więcej – cyc ogromy, wylewający się w dekolcie, duże dupsko, pięknie odznaczające się pod sukienką, a do tego zgrabne nogi i ładną twarz. Chodziłem długo za tą blond kobietą. Wybierała, przebierała w tych sklepach, widać było, że ma hajs. I najlepsze było to, że mnie spostrzegła. Strzelała oczami w moją stronę co chwilę. Uśmiechałem się do niej. Ona do mnie. I tak chyba przez godzinę.

    Cały czas wodziłem za nią wzrokiem i chodziłem po tych lokalach co ona. Nagle zobaczyłem jak daje mi znak żebym poszedł za nią do przymierzalni. To był kameralny sklep, mało ludzi, za to dużo przymierzalni. Widziałem jak wybiera ostatnią. Poszedłem za nią i stanąłem pod szarą zasłoną. Poczekałem chwilę. W końcu wszedłem.

    – Przystojny jesteś – powiedziała mi. Głos miała dojrzały, trochę zachrypnięty, mniej seksowny niż można by było pomyśleć. No ale nikt nie jest idealny.

    – A Pani jest piękna – oznajmiłem szczerze.

    Zaśmiała się. Dobrałem się do niej, chciałem dopaść jej usta, ale odepchnęła mnie.

    – Bez całowania. Tylko dymanie.

    Zdziwiłem się, ale przytaknąłem. Cholera co miałem narzekać, nie?!

    – Masz gumki? – spytała, dobierając się już do mojego rozporka. Chwyciła za pasek i zaczęła go zręcznie ściągać.

    – Nie mam – powiedziałem. Naprawdę nie miałem.

    – Dobra to wyjdziesz wcześniej – oznajmiła, wypuszczając mojego chuja na wolność. – Tylko za szybko nie skończ.

    Opadła na kolana i zaczęła obrabiać mi druta. Wywaliła te swoje wielkie cyce na wierzch – matko co to były za cycki! Wielkie balony z ogromnymi brodawkami i aureolami wkoło nich. Obciągała nawet nieźle – ssała główkę i pomagała sobie rączką. Kiedy uznała, że już czas podniosła się i rozkazała.

    – Dobra. Weź mnie od tyłu, na stojaka.

    Dwa razy nie trzeba było mi mówić.

    Obróciła się do mnie plecami i oparła rękami o ścianę, wypinając trochę w moją stronę. Uniosłem jej sukienkę nad tyłek i ściągnąłem majtki, które zjechały na kolana. Muszę przyznać, że dupsko miała kolosalne, dwa wielkie poślady jak jakieś arbuzy. Opalony miała ten zadek, ale z bladym paskiem w miejscu, gdzie nosi się majtki. Nakierowałem kutasa na cipkę i bez ociągania pchnąłem. Troszkę była ciasna, stawiała opór, ale zaraz nad tym popracowałem i po chwili wchodziłem w nią jak w masło. Zacząłem pierdolić ją mocno i szybko, jej wielkie poślady odbijały się od mojego podbrzusza, a miękkie były jak poduszki. Oczywiście mieliśmy tutaj w przymierzalni lustro. Widziałem więc, jak pod wpływem mojego walenia, jej wielkie bimbały fruwają na wszystkie strony. Oczy miała zamknięte, a twarz z całą pewnością mówiła o tym, że jej dobrze. Tyłek też prezentował się seksownie w tym odbiciu, trząsł jak galareta.

    Złapałem ją za biodra i jeszcze mocniej dojeżdżałem. Czułem się świetnie, dawno nie miałem takiego bzykania. Zwykle kobiety chcą coś jeszcze od faceta, a tutaj nie. Chodziło tylko o rżnięcie. I dobrze. Potrzebowałem spuścić trochę z wora. Dymałem ją więc od tylca, posuwałem, młóciłem jak pies sukę. Dobrze mi było. Za dobrze. Poczułem, że finał jest tuż, tuż.

    – Jeszcze chwila i dojdę – oznajmiłem jej.

    – Wyjdź – powiedziała.

    Dymałem jeszcze, przycisnąłem do jej miękkiego tyłka – o Boże jakie to było cudne! – i poczułem to. Cholera! Spóźniłem się!

    Pierwsza salwa na pewno wylądowała w jej wnętrzu, dobrze to poczułem. Druga częściowo też strzeliła w środku. Wyciągnąłem go w końcu. Teraz trzepiąc energicznie, spuszczałem się na jej ogromne dupsko. Większość spermy wylądowała w rowku, ale trochę miała też na tych opalonych pośladkach. Otarłem jeszcze grzybkiem o ten miły rowek i wycisnąłem z penisa resztę białeczka.

    – Nie zdążyłeś – stwierdziła.

    – No nie – rzuciłem.

    – Spuściłeś się we mnie – powtórzyła ze złością.

    – Trochę.

    Chwilę było cicho. Nagle się odezwała.

    – Dobra. Spierdalaj, ja się tutaj ogarnę.

    Nachyliła się do torebki, jej dupsko zrobiło się jakby jeszcze większe i zaczęła grzebać w torebce. Wyciągnęła mokre chusteczki i zaczęła wycierać sobie tyłek. Znowu się nachyliła, chcąc chyba to wszystko schować. Przyłożyłem na wpół twardego kutasa do jej szparki i znowu w nią wszedłem, powoli, powolutku. Poczułem miły prąd, kiedy schował się cały.

    – Co ty? – wyrwała zaskoczona.

    – Nie doszłaś. Pomogę ci.

    Pozycja była teraz troszeczkę inna, ona była jakby niżej. Znów waliłem ją od tyłu. Tym razem jednak postawiłem sobie za cel jej orgazm. Wiedziałem co takie lubią. Złapałem ją lekko za włosy i pociągnąłem. Syknęła.

    – Nie lubię tak – wyznała.

    – Polubisz.

    Nie puściłem jej, tylko dalej waliłem od tyłu, teraz trzymając jeszcze za włosy. Powoli zaczynało jej się podobać, bo poczęła cicho stękać. Z prawie każdą to wychodzi. A z każdą warto spróbować.

    Piękny to był widok w lustrze – ja dojeżdżający gorącą blond mamuśkę jak swoją kurwę. Jebałem ją więc jeszcze, dawałem maksa, aż w końcu poczułem jak orgazm zaczyna nią targać. Nogi jej się ugięły, a ciało przeszedł prąd. Doszła.

    – O kurwa – wystękała.

    Uśmiechnąłem się, ale ani na chwilę nie przestałem pracować. Czułem, że dojdę drugi raz. Trzaskałem więc o jej dupsko, jebałem ją w swoim tempie. Brałem tę kobietę jak na jakimś pornolu, zero uczuć, tylko rżnięcie. Świetne to było. Poczułem w końcu, że znowu trysnę.

    Wyszedłem teraz wcześniej i stanąłem nad nią tak, że miała kutasa na wysokości twarzy. Nie wiem, czy wiedziała o co mi chodzi, ale zareagowała. Chyba automatycznie. Objęła chuja wargami i pomogła mi, samemu zaczęła trzepać, chcąc abym skończył w jej usteczkach. Nie trwało to długo. Spuściłem się prosto do gardła, brutalnie wpychając go jak najgłębiej. Wszystko grzecznie połknęła. Znała się na rzeczy.

    – Dobra. Teraz na serio musisz spadać. – powiedziała. – Mąż ma mnie odebrać za kilka minut.

    Ogarnęliśmy się i wymieniliśmy się jeszcze numerami – tak na zaś. Życie bywa długie, nudne i monotonne. Czasami trzeba je sobie jakoś urozmaicić. Wyszedłem z tej przymierzalni i pomyślałem, że mogę do niej kiedyś napisać. Na przykład jutro.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Marcel
  • Pokretny romans – Prolog

     Wiem, że historia którą wam opisze może wydawać się cholernie głupia i naiwna, ale nie to jest jej celem. Po prostu sytuacje w życiu nie raz bywają tak zaskakujące, że coś co wydaje się dziwaczne i niemożliwe, powstaje i tak oto, moje dotąd spokojne i raczej nudnawe życie wywróciło się do góry nogami. Ale do rzeczy.

    Zacznijmy od początku i wprowadźmy jakąś logikę do tego mojego krzywego wywodu, a jednocześnie zarysuję tło całej sytuacji. Mam 19 lat, kończę właśnie technikum, powoli szykując się do matury, testu zawodowego i ogólnie martwię się wszystkim tylko nie tym co trzeba. Jakoś mocno popularny w szkole nie jestem, ani też nie popadam w drugą skrajność, czyli w trakcie przerw nie latam od ściany do ściany będąc popychadłem. Miejscowość w której sobie żyje jest raczej urokliwa, z dala od wszelkich afer i niepotrzebnych dramatów wielkich miast, ale też zdarzają się historie nie z tej ziemi. W tym momencie pewnie masz mnie za totalnego grafomana który piszę aby tylko klepać literki, ale nie o to chodzi. A więc, jeszcze raz, zaczęło się to tak….

    Do mojej szkoły miał zawitać nowy uczeń, mało w sumie było o nim wiadomo, jedynie wzbudzała poruszenie wśród dziewczyn jego narodowość. Niezbyt często trafiał się nam w okolicy Włoch z prawdziwego zdarzenia. Przyszedł do szkoły w styczniu, jak się okazało był ode mnie rok młodszy, nie miałem za bardzo okazji z nim pogadać, ani nawet się zaznajomić. Za to szkoła była poruszona. Sylvio – bo tak miał na imię – rozkochał w sobie lwią część dziewcząt ze szkoły, sporo z nich zachowywało się irracjonalnie, łażąc za nim, krzycząc z drugiego końca korytarza mu cześć, jak i kilka odważniejszych chciało się z nim umówić. Trudno im się dziwić, chłopak wyjątkowo przystojny, wyćwiczony, z ciałem greckiego boga, a w dodatku wyjątkowo przyjazny i miły. Jednak dziwnym trafem jakoś żadnej z lokalnych piękności nie udało się go usidlić. Budziło to trochę nasze zastanowienie, jak ktoś taki nie korzysta ze swoich atutów? Wiadomo jakie chodziły nam myśli po głowie. Każdy się do niego przyzwyczaił, jako tako nadal wzbudzał zainteresowania, ale czas sobie mijał. Ja szykowałem się do matur i nie bardzo miałem czas na gdybanie o jakimś tam Włochu który wydaje się nieco dziwny. Tylko po w takim razie poświęcam mu aż tyle uwagi? A no właśnie, gdy skończyłem rok w kwietniu, spędzałem całkiem sporo czasu w domu. Wiadomo, przygotowanie do matur, jakieś dodatkowe zajęcia które sobie organizowaliśmy z nauczycielami, tylko po to, żeby mieć wszystko lepiej powtórzone i nauczone.

    W tym momencie na scenę wkracza moja mama, Agnieszka. Jest uroczą blondynką o włosach sięgających ramion, niebieskich oczach, zgrabnym ciele i całkiem nieźle się trzymającą babką jak na swoje 40 wiosen na karku. Jej praca pozwala na siedzenie w domu i załatwianie spraw przez laptopa bez konieczności wychodzenia z domu, przez co jest obecna prawie non stop. W odróżnieniu od mojego ojca, który prawie cały czas jest w rozjazdach, czasem nawet i w niedzielę. Obraz dość nędzny i właśnie taki jest. Jedno i drugie to obce osoby które sobie żyją w jednym domu bo tak jest wygodniej i właściwie to tyle. Czas sobie mijał, ja jedynie zauważyłem, że mama jakoś tak się bardziej wesoła zrobiła, często przesiadywała z laptopem po pracy i śmiała się dość głośno. W pierwszych chwilach myślałem, że odkrywał strony z memami i po prostu ma radochę z tych głupot które tam są, ale gdy chciałem zobaczyć co ogląda, stwierdziła, że nie powinienem się tym interesować. Cóż, trochę racji miała. Jednak nic mnie nie przygotowało do tego co odkryłem kilka tygodni później.

    Było to już po maturach, okolice środka czerwca. Miałem iść do znajomego, co ciekawe mama upewniała się kilka razy czy na pewno idę i o której wrócę. Nasze wypady raczej trwały długo, bo wiadomo, grało się całą noc i ciężko było się oderwać. Pech chciał, że tym razem kolega musiał się zebrać i lecieć do drugiego miasta. Nie miałem co siedzieć samemu więc po prostu zebrałem manele i wróciłem do domu. Był późny wieczór, koło godziny 23, cicho otworzyłem drzwi i wszedłem do środka. Z pokoju usłyszałem cichy śmiech mojej mamy i kogoś jeszcze. Nie miałem pojęcia co zastanę tam za chwilę. Wszedłem jak do siebie, w końcu to tylko nasz główny pokój i stanąłem jak wryty. Moja mama była w objęciach jakiegoś chłopaka, całując się z nim dość namiętnie. Oboje odwrócili się w moją stronę, w szoku i dość wystraszeni. Wtedy poznałem kto był tym chłopakiem. Jak się pewnie domyślasz, był to Sylvio, ten Włoch. Radośnie całował się z moją mamą, obściskując ją, a jego ręka była na jej tyłku. W tym momencie to on się odezwał pierwszy.

    -Cześć, jestem Sylvio, chyba się nie znamy jeszcze!

    To było dość bezczelne, ale jakoś mnie to nie ruszyło tak bardzo. Raczej trochę rozbawiło. Moja mama zaś, chciała trochę sprawę uspokoić, w obawie co może się stać dalej.

    -Skarbie, co ty tu robisz? Miałeś być u kolegi i już wróciłeś, co się stało? Ja… ja ci wytłumaczę, to nie jest tak… Och… właściwie to tylko… ja…

    Usiadłem na fotelu, widząc jak moja mama mota się w tym co chce powiedzieć. Trudno się dziwić bo i jak wytłumaczyć swojemu synowi, że spotyka się z jego kolegą ze szkoły? No właśnie, nie da się tego ot tak wyjaśnić. Co innego jednak gdy ten kolega jest wyjątkowo wyzwolonym gościem.

    -Jesteś Kamil prawda? Twoja mama często o tobie wspomina, jak dobrym chłopakiem jesteś. Trochę do dziwne, że ukrywała taką sprawę przed tobą. Z tego co mówiła to raczej byś zrozumiał jej potrzeby i to, że się ze mną bzyka!

    Uniosłem wzrok i spojrzałem na nich. Mama zdzieliła Sylvio w ramię, starając się zabić go wzrokiem, z wyjątkowo złowrogim spojrzeniem.

    -Bzykasz moją mamę? – Spytałem lekko nie dowierzając jak swobodnie o tym mówi, mimo że kryli się jakiś czas z tym. – I co ja mam na to powiedzieć?
    -Sylvio! – Wrzasnęła w końcu moja mama, on się lekko wycofał i to ona przejęła inicjatywę. – Kochanie. Ja wiem jak to wygląda. Ale nie chciałam żebyś się dowiedział w taki sposób. Po prostu potrzebowałam bliskości. I trafił się właśnie on, a ja… cóż lekko się poddałam jego urokowi.
    -Muszę to jakoś przetrawić. Idę do siebie, proszę daj mi chwilę. – Odpowiedziałem w momencie w którym naprawdę nie wiedziałem co zrobić. – Tylko chwilę.

    Odchodząc widziałem smutny wzrok mojej mamy, jakby się zawiodła, że wszystko co dobre właśnie się skończyło z tym moim odkryciem. Wpadłem do siebie do pokoju i usiadłem na łóżku. Cała ta sytuacja była dla mnie wyjątkowo dziwna, ale też podniecająca. Kurczę, w końcu moja mama ma swoje lata, ale nadal trzyma się nieźle. Z resztą dla niejednego mojego kolegi pewnie była mocno atrakcyjna. W takim momencie rozumiałem Sylvio i jego chęć bycia z nią. Z drugiej strony było to wyjaśnienie dlaczego żadna dziewczyna w szkole go nie interesowała. Zabawne, że te wszystkie młode laski przegrały wyścig o cudnego Włocha z moją mamą. Sprzeczne uczucia miotały mną mocno, nie dając się zagłuszyć czymkolwiek.

    W pokoju obok, moja mama nadal przeżywała to moje wielkie odkrycie. Sylvio znowu nie był tym przejęty nawet w najmniejszym stopniu. Dla niego nie było to nic nadzwyczajnego, po prostu mały wybój na drodze ich wspólnych zabaw. Podszedł do niej i zaczął masować jej ramiona, całując delikatnie szyję.

    -Sylvio, przestań! Nie czas na takie rzeczy, nie widzisz co się właśnie stało? Mój syn nas nakrył. Wszystko się posypało. Och, jaka ja byłam głupia, tak się dać omotać młodzikowi!

    Zrozpaczona usiadła na sofie i oparła twarz na dłoniach, zastanawiając się co będzie dalej. Jednak Sylvio się tym nie zraził w zupełności.

    -Aguś, sama mówiłaś, że twój syn to fajny chłopak. Jestem pewien, że zrozumie naszą wzajemną sympatię. Zobacz, przecież się jakoś bardzo nie zdenerwował. A jeśli jest choć trochę jak ty, to wszystko będzie dobrze, zobaczysz.

    -Sylvio, ja nie wiem czy do ciebie dociera to, że właśnie przyłapał nas całujących się i jeszcze żeby było mało, powiedział mu wprost, że bzykasz jego matkę. Jesteś w jego wieku, a ja powinnam być bardziej odpowiedzialna, a nie dać się wplątać w takie coś!

    -Głupoty gadasz. Będzie dobrze. Z resztą brakowało by ci mnie. No przyznaj, że marzyłabyś o tym by znowu mnie dosiąść. Nie martw się piękna, jeszcze będziemy się bzykać jak króliki! Idę z nim pogadać.

    Agnieszka próbowała go zatrzymać, cofnąć go, ale Sylvio był zdecydowany, gotowy na poważną rozmowę ze mną. Usłyszałem pukanie do drzwi i gdy powiedziałem „Wejdź” spodziewałem się raczej mamy, a nie jego. Jednak w tej chwili nie robiło mi to różnicy. Wszedł i usiadł naprzeciwko mnie, na moim fotelu przy biurku. Popatrzył chwilę i pokiwał głową.

    -O co ci chodzi? – spytałem lekko zirytowany tym zachowaniem – Jakiś problem?

    On zaczął mówić i było to dosyć niespodziewane w tym momencie. A przynajmniej ton jego wypowiedzi.

    -Pewnie masz mi to za złe, ale nie o to chodziło. Mam dość specyficzne podejście do życia, ale to zawsze uważałem za mój atut. Z życia trzeba korzystać bo jest jedno i relatywnie krótkie. Dlatego nie wiem czemu tak się burzysz. Twoja mama, Agnieszka, to bardzo interesująca kobieta, nie tylko pod względem ciała ale i umysłu. Spotkałem ją kilka razy na mieście, ale dopiero w bibliotece odważyłem się do niej zagadać. Nawet ja miewam takie płonne strachy jak ty, martwiąc się o to, czy nie zostanę źle zrozumiany. Odrzucenie to naturalna rzecz. Ale jak widzisz, z twoją mamą dogaduje się świetnie. Słuchaj, ja nie chcę dla niej źle. Nie chcę jej skrzywdzić, po prostu dotrzymuję jej towarzystwa. Wiem, że ma męża. Co więcej ma też syna, ciebie. Nie chcę psuć waszych relacji, ale nawet sobie nie wyobrażasz jak otwartą kobietą ona jest. Brakuje jej bliskości, czułości, trochę wariacji i rozrywki. Siedzenie w domu to jedno, spełnianie się jako matka i żona to drugie. Jednak w głębi jest też kobietą która ma potrzeby. Ukryte to prawda, ale rany, jak je wydobędziesz, to staje się dziką kotką która chce się zabawiać i to bardzo, bardzo dziko!

    Słuchałem go bez słowa. Taki sposób wypowiedzi działał na mnie faktycznie uspokajająco. Miał rację, mama siedziała sama, nudziła się pewnie, a w końcu nie była jakąś starą babą która nie ma potrzeb! Taki młody kochanek to był właśnie trafiony w punkt. W dodatku obcokrajowiec, młody i napalony na nią jak nikt inny.

    -Po co mi to mówisz? W ogóle po co przyszedłeś teraz do mnie? Raczej powinienem z nią porozmawiać a nie z tobą.

    -Bo nadal chcę widywać się z twoją mamą. Chcę nadal ją pierdolić i nadal zabawiać się z nią na różne sposoby. Oczywiście wszystko w ramach wspólnie ustalonych. Nie jestem chamem, szanuję ją wyjątkowo tak samo i ciebie. Dlatego z tobą rozmawiam. Zgodzisz się na to?

    Zwiesiłem głowę, słuchając jak on potrafi dosadnie to wszystko ujmować. Ale z drugiej strony, podobało mi się to. Ten jego wulgarny ale też uroczy sposób ujmowania spraw. On chyba wyczuł to, że na mnie to działa, że podatny grunt który sprawdził może obrodzić i to znacząco.

    -Okej. Powiedzmy, że jest ziarno prawdy w tym co mówisz. Mojej mamie należy się coś od życia. Jednak to ma być nadal tajemnica. Nikt, ale to nikt rozumiesz, ma się o tym nie dowiedzieć. Tylko nasza trójka o tym wie. Będziesz mi o wszystkim mówił, informował mnie co i jak. Jeśli zobaczę, że moja mama jest nieszczęśliwa, to dosłownie urwę ci jaja i wepchnę w dupsko! Zapamiętaj to.

    Sylvio się uśmiechnął i odpowiedział nachylając się do przodu:

    -Rozumiem cię doskonale! Tylko wiesz, twoja mama lubi ostrzejsze zabawy, nie tylko fizycznie ale też psychicznie. Lubi wulgarność. Dosadność. Ty chyba też prawda?

    -Jeśli ona się zgadza to jest okej. Chyba, że to jest wbrew jej woli jasne?

    Pokiwał głową i wstał. Wychodząc rzucił tylko krótko:

    -Idę z nią pogadać. Poczekaj tu.

    Nie zamierzałem wychodzić, wolałem przeczekać. Cała sytuacja mnie podniecała choć nie wiedziałem za bardzo co mnie czeka i ile frajdy mi to sprawi. On wszedł do pokoju mojej mamy i zagadnął ją.

    -Wszystko w porządku. Nie musisz się martwić, twój syn zrozumiał jak mówiłem i pobłogosławił naszą małą tajemnicę.
    -Jak to zrozumiał? – spytała mama
    -Tak to. Nie ma nic przeciwko, że będę się z tobą pieprzył. Tylko wszystko ma być z nim jawne. Chce wiedzieć co robimy i kiedy. Pewnie chciałby też patrzeć jak się kochamy. Co ty na to kochana?

    Na twarzy Agnieszki znów namalował się dziwny wyraz twarzy. Z jednej strony było to niepokojące, ale z drugiej, dodatkowa dawka adrenaliny. Kochać się na oczach swojego syna, zabawiając się dziko i namiętnie z Sylvio tak jak zawsze, za przyzwoleniem i aprobatą.

    -Czekaj czy ja to dobrze zrozumiałam. Kamil chce żebyśmy kochali się na jego oczach, a on będzie trzymał to w tajemnicy? Tak? I wszystko będzie okej? Zrozumiał, że chce twojego dobra, żebyś była szczęśliwa nawet jeśli to znaczy, że jego mama będzie się kochać ze sporo młodszym chłopakiem. Miałaś rację, twój syn to dobry chłopak, myślę, że się zakolegujemy i to dobrze. A teraz rozbieraj się, szkoda czasu a ja mam ochotę wbić się w ciebie dogłębnie!

    Ja siedziałem kilkanaście minut u siebie, rozważając co i jak. Z jednej strony, wiedząc, że mama ma taki układ dawał mi sporą przewagę. Mogłem to wykorzystać i mieć przody w każdym aspekcie. Z drugiej byłoby to podłe. Nie chciałem wyjść na chama który szantażuje swoją matkę tylko dlatego, że ta ma romans za plecami wszystkich. Postanowiłem pójść tą drogą, dotrzymać słowa i kryć ich oboje, tak żeby mama miała frajdę, a ja wolałem uniknąć wszelkich śmiechów w szkole, że taka sytuacja wyszła na jaw akurat w mojej rodzinie. Chwilę później usłyszałem jak z pokoju mojej mamy, docierają jęki i westchnięcia. Coraz bardziej intensywne i głośniejsze. Od razu poczułem jak serce bije mi mocniej. Wygląda na to, że Sylvio właśnie zaczął pieprzyć moją mamę obok w pokoju. Niektóre słowa, dość niewyraźne inne raczej głośne i mocne. Słyszałem jak krzyczy, mocniej, głębiej, jak chcę więcej. To było tak podniecające, że nie potrafiłem się powstrzymać i słuchałem z rozkoszą tych jęków. W końcu dostał moje przyzwolenie. Kilkanaście minut później, wszedł do mnie do pokoju z uśmiechem, usiadł na fotelu i tak siedział. Ja spytałem pierwszy:

    -Czy ja dobrze rozumiem? Właśnie przeleciałeś moją mamę tak?

    On jedynie kiwnął głową i założył ręce za głowę.

    -Dokładnie. Spuściłem się w jej cudowną pizdę, głęboko i mocno. Jest cudowna. Wiesz, twoja mama ma cipkę jak nastolatka. Ciasną i wilgotną, przyjmuje mnie jak króla.

    Przełknąłem ślinę i nie powiedziałem nic.

    -Wiesz, rozmawiałem z nią. Jej to też nie przeszkadza.
    -Ale co nie przeszkadza?
    -To, że chciałbyś patrzeć jak się kochamy. Powiedziała, że to dodatkowy dreszczyk emocji. Więc następnym razem będziesz mógł być obok gdy twoja mama dosiądzie mnie jak królowa. Tylko pamiętaj, wszystko w przyjacielskich warunkach. A i jeszcze jedno. Od dzisiaj jesteśmy najlepszymi kumplami. Zobaczysz, nie będziesz żałował swojej decyzji. Jesteś w końcu synem mojej kochanki która jest wspaniałą kobietą. Dlatego należy Ci się szacunek. A widzę, że lubisz słuchać o tym co robimy więc na pewno się dogadamy.
    -Nie uważasz, że to zboczone?
    -Zboczone? Daj spokój. Czerp przyjemność z życia! O to w nim chodzi. Tak jak twoja mama. Cudowne ciało, cudowny umysł i jeszcze bardziej zboczona dusza! Zobaczysz, jakie rzeczy potrafi wyrabiać, a nawet byś ją o to nie podejrzewał.

    Dalsza część wieczoru przebiegała w dość zwyczajny sposób. Sylvio wyszedł kilka minut później, a ja siedziałem sam. Dopiero w nocy odważyłem się wyjść i traf chciał, że spotkałem mamę, w szlafroku przy kuchennym blacie, popijającą herbatę.

    -Skarbie, ja…
    -Spokojnie. – przerwałem jej od razu, nie chcą żeby zaczęła pierwsza – Nic nie powiem ojcu. Powiedzmy, że uważam, że należy ci się odrobina przyjemności. Tak? Rozumiem, że seks to normalna rzecz, dlatego hej, baw się dobrze. Ale jeśli coś będzie nie tak, powiedz. Wtedy rozszarpię go na strzępy.
    -To.. bardzo miłe z twojej strony. Kamilu to dla mnie dużo znaczy. Ja chcę żebyś wiedział, że jestem wdzięczna. Wiedz też, że nie będzie mi dziwnie, jak będziesz na nas patrzył. Jeśli sprawia ci to przyjemność, niech tak będzie.

    Mama pomasowała moje ramię, patrząc na mnie i idąc do siebie do pokoju. Ja natomiast byłem zaskoczony. Myślałem, że to jej pomysł z tym patrzeniem, a to się okazuje, że niby mój. Sylvio tutaj zadziałał, choć przyznaję, że to patrzenie mi się podobało. Na samą myśl, widoku mojej mamy uprawiającej z nim seks robiło mi się ciepło. A to był dopiero początek świetnej relacji.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    intensive killer

    Napisane we współpracy z kimś sieci, prawdopodobnie napiszę jeszcze dwie części, wszystko zależy jak się spodoba.

  • Wakacyjna zamiana cz.2

    Po ostatnim wieczorze pełnym wrażeń, Szymon musiał odpocząć. I tak też się stało. Wyspał się porządnie, zresztą co się dziwić, wstał o dziesiątej. Przeciągnął się, ziewającym przy tym głośno. Wsunął klapki i w samych bokserkach i koszulce poszedł do kuchni. Idąc przez dom spostrzegł, że chyba nikogo nie ma. Cisza i spokój. To było coś czego w swoim domu znaleźć nie mógł. Nawet jak nikogo nie było, to i tak słychać było szum samochodów z ulicy i typowy, miejski hałas.
     
    Gdy dotarł do pomieszczenia kuchennego ujrzał jednak Weronikę stojącą przy lodówce, prawdopodobnie robiącą śniadanie. Widać było po niej, że również przed chwilą wstała. Miała na sobie błękitną koszulkę i bardzo krótkie, różowe spodenki od piżamy. Były tak krótkie, że spod nich było widać nawet fragmenty pięknych pośladków.
     
    – Hej… – przywitał się Szymon, obserwując przy tym swoją kuzynkę, która była w tym momencie odwrócona
    – O, cześć. Też już się obudziłeś? – zapytała odwracając się, jak zawsze miała na nosie swoje czarne okulary
    – Taaa… Gdzie w ogóle jest reszta? – zapytał, będąc zdziwionym, że nikogo prócz Werki nie ma w domu
    – Mama z tatą pojechali do miasta. Co Ci zrobić na śniadanie? – wyjaśniła krótko, po czym dopytała kuzyna, czuła się teraz gospodynią i chciała obsłużyć swego gościa
    – Co? A niee… nie musisz się trudzić… Sam sobie coś zrobię
    – Daj spokój. I tak sobie robię to i tobie mogę…
    – Hmm… To co sobie robisz? – zastanowił się Szymon, nie chcąc jednak robić kłopotu, po prostu chciał wziąć to co Weronika
    – Jajecznicę, też chcesz?
    – Chętnie. To może chociaż herbatę zrobię…
    – Okej, herbata jest w tamtej szafce, a cukier, jeśli słodzisz, w tej na dole. – wskazała dłonią na poszczególne szafki i zabrała się za robienie jajecznicy
     
    W trakcie robienia śniadania Szymon podglądał co jakiś czas na Werkę. To kiedy schylała się po olej, to wtedy jak zwinnie roztrzepywała jajka… Ona sama też spoglądała co jakiś czas na Szymka. Jak na ten wiek miał już trochę umięśnione ramiona, do dorosłego mu jeszcze brakowało, nie mniej jednak dla kuzynki wystarczało, by co jakiś czas zerknąć.
     
    Po śniadaniu Szymon pozmywał, nie było tego wiele, więc szybko mu poszło.
    – Wspominałaś coś wczoraj o jeziorze… Może byśmy tam skoczyli poopalać się, ochłodzić w wodzie? – zagaił temat Szymek
    – Hmm właściwie to można. Znam jedno takie miejsce gdzie nikt nas nie będzie niepokoił. Nie lubię opalać się przy ludziach…
    – A dlaczego, jeśli mogę spytać?
    – Noo… Tak wiem, że mnie pewnie wyśmiejesz ale… wstydzę się… – odpowiedziała trochę ciszej
    – Spokojnie. Nie wyśmieję. Moim zdaniem nie masz się czego wstydzić, masz fajną figurę… i w ogóle… Poza tym skoro faktycznie masz jakąś spokojną miejscówkę, to tam możemy się wybrać.
    – Okej, dzięki że rozumiesz… – uśmiechnęła się delikatnie, milej się poczuła kiedy Szymon wspomniał o jej figurze mimo iż sama niezbyt ją lubiła – To kiedy chciałbyś iść?
    – Myślę, że im szybciej, tym lepiej.
    – Okej, w takim razie wezmę kostium kąpielowy i jakieś ręczniki. Po drodze możemy wpaść do sklepu to kupimy coś do picia.
     
    I tak rozeszli się do swoich pokojów. Szymon wyciągnął kąpielówki, Weronika natomiast spakowała ręczniki, kostium kąpielowy i koce, o których zapomniała powiedzieć kuzynowi, do torby podróżnej.
    Szymek zapukał do pokoju kuzynki.
    – Nie teraz, przebieram się, w piżamie iść nie będę… – odpowiedziała mu przez wspólne drzwi.
    – Chciałem ci tylko podrzucić kąpielówki do torby… – powiedział już przebrany w białą koszulkę i jasne, piaszczyste spodenki
    – Okej, sekunda… – rzuciła szybko, Szymek zaś widział jedynie poświatę jej ciała na mlecznobiałych szybach w drzwiach, jak ta zdejmuje koszulkę i szybko zakłada inną. Widać było jak piersi lekko się zatrzęsły przy zdejmowaniu. Dół widać musiała już przebrać wcześniej, gdyż chwilę potem otworzyła mu drzwi.
    – Dobra, możesz wejść. – zezwoliła, wszedł więc i podał jej kąpielówki, obserwując jej tyłeczek ciasno opięty w jeansowych spodenkach
    – To już idziemy? – zapytał chłopak
    – Chodźmy.
    I wyszli. Kawałek szli drogą, zachodząc do sklepu po napoje. Po drodze zaczepili ich rodzice Weroniki wracający z miasta. Szymon zrobił trochę złą minę, gdyż on to wszystko taszczył w torbie i jeszcze musieli przystanąć.
    – A gdzie to się wybieracie? – zapytał wujo Marek ze śmiechem
    – A nad jezioro. – odpowiedziała krótko Werka
    – To tylko uważajcie tam na siebie… – dodała zmartwiona ciotka
    – Spokojnie, nic się nam nie stanie ciociu – uśmiechnął się lekko Szymon, po czym rodzice odjechali
    Wkrótce i kuzyni dotarli nad jezioro, idąc od strony łąk, gdyż ta droga prowadziła do zacisznego miejsca wśród drzew. Ten mały lasek oddzielał łąkę od jeziora.
    Szymon wreszcie mógł rzucić torbę. Otworzył ją i zaczął rozkładać koce. W tym czasie Weronika wyciągnęła swój kostium.
    – Mógłbyś przez chwilę nie patrzeć? – zapytała Werka, kiedy Szymon dalej walczył z równym ułożeniem kocy
    – Luz. I tak jak widzisz jestem zajęty.
    – No dobra… – odpowiedziała Weronika po czym odwróciła się i zdjęła koszulkę i okulary. Szymon jednak udawał, że pracuje nad kocami, gdyż wszystko już ułożył. Zamiast tego kątem oka podglądał na kuzynkę. O ile przodu nie widział, o tyle tył już tak. Widział, że nie założyła stanika pod koszulkę, zresztą nie ma się co dziwić. I tak musiałaby teraz zdjąć.
    Zaraz po koszulce, ściągnęla spodenki opuszczając je powoli do kostek, wypinając przy tym swoje pośladki w stronę kuzyna. Wyszła z nich, po czym powtórzyła ruch z majtkami, wypinając swój nagi tyłek. Szymek dojrzał nagą cipkę, która w dodatku była całkowicie wygolona, a przynajmniej na taką wyglądała. Z tej perspektywy nie mógł dobrze ocenić.
    Dziewczyna sięgnęła po dół stroju kąpielowego. Były to majtki o kroju na wzór brazylian, przez co odkrywały dużo, ale nie tak dużo jak stringi. Były w biało-żółte paski. Zaraz potem wzięła się za stanik. W tym momencie Szymon odwrócił wzrok, wiele więcej już zobaczyć nie mógł, a gdyby tak ciągle się gapił, kuzynka mogłaby go przyłapać o czym doskonale wiedział. Zamiast tego wstał i sam zaczął się rozbierać. Ściągnął szybko koszulkę i spodenki. Werka odwracając się zobaczyła go w samych bokserkach. Zawiesiła na nim wzrok na dłużej. Na tyle, że gdy zdjął bokserki i odwrócił się nagi w jej stronę, sama nie zdążyła się odwrócić. Widziała jedynie dość jego dość dużą jak na ten wiek męskość. Był dość długi, w lekkim wzwodzie od obrazów, które chwilę wcześniej widział Szymek. Widząc to, chłopak szybko się zakrył, ona zaś odwróciła wzrok. Ten widok zrobił na niej wrażenie, gdyż sama miała dość mizerne doświadczenia z chłopakami jak dotychczas.
    – Tobie też nie wolno podglądać – zaśmiał się, trochę zawstydzony, a z drugiej strony podjarany, nie wiedział czemu, ale podobało mu się, że go zobaczyła. Wsunął kąpielówki i z lekkim śmiechem pozwolił kuzynce patrzeć.
    – Przepraszam… To przez przypadek… – zaczęła się tłumaczyć znów zwracając wzrok na kuzyna
    – Okej luz… Nie wiedziałem, że jesteś tak zboczona… – podpuszczał ją dalej, bawiło go to, że sam jej się dokładnie przyjrzał, podczas gdy jej ledwo mignął swoim obrazem, a teraz to ona wyszła na winną
    – Ja wcale nie jestem zboczona… – odpowiedziała z lekkim wyrzutem, nie mogła jednak sobie odmówić wrażenia, że podobało jej się to co przed chwilą zobaczyła
    – Dobra już, dobra… Chodź popływać… – powiedział po czym z rozbiegu wskoczył do wody
    – Achh… tego było mi trzeba – krzyknął, czując jak zimny prąd przeszywa jego ciało i chłodzi go, gdy jest w wodzie
    Weronika poszła za nim, wchodząc do wody stopniowo, nigdy bowiem nie lubiła uczucia pierwszego wejścia do wody, zaraz cała drżała, dlatego powoli się z nią oswajała. Szymek jednak chciał ją najwyraźniej oswoić szybciej, gdyż podpłynął i zaczął ochlapywać ją wodą.
    – Ejj… Przestań… Hahah proszę… – zaczęła się śmiać, zapominając na moment o sytuacji sprzed chwili
    – Hahaha nie przestanę póki nie wejdziesz głębiej! – śmiał się z nią chlapiąc dalej, kiedy w końcu i ona odpowiedziała ochlapując jego
    W końcu dała się namówić, by trochę popływać. Długo to jednak nie trwało i zaraz potem wyszli z wody. Szymon obserwował teraz ciało Weroniki, całe mokre z posklejanymi włosami i bikini przylegającym do ciała. Ona zaś robiła to samo, spoglądając na ciało kuzyna, na jego mięśnie, które bardziej uwydatniły się, gdy błyszczały od wody.
    Wzięła ręczniki i zaczęła się wycierać. On za to wyjął z torby jakiś napój i zaczął pić.
    – Chcesz też? – zaproponował picie Werce. Rzuciła ręcznik i wzięła od niego butelkę, przechylając i pijąc. Szymek sam zaczął się wycierać swoim ręcznikiem.
    – Nieźle pływasz… – rzucił Szymon, kładąc się na kocu bokiem do niej, gdy ta odkładała picie i zakładała okulary
    – Dzięki. Ty też całkiem dobrze mając tak wielkiego… – wypaliła zamyślona, po czym znów się zawstydziła, ale ciągnęła dalej
    – Przepraszam, ale no jak tu dobrze pływać z tak wielkim…
    – …kutasem? – dodał z uśmieszkiem Szymon
    – N-no właśnie. Musi być ci niezbyt wygodnie… – gdy usłyszała jak Szymek określił swojego penisa tak wulgarnie, lekko ją to podnieciło, sama bowiem nie używała takich słów
    – Wiesz… to wcale nie jest takie złe… poza tym to samo mogę powiedzieć o twoich dużych piersiach czy tym seksownym tyłeczku… Tak samo jak może być ci wygodnie z okularami na plaży… Przydałyby ci się słoneczne
    – Wolę wszystko widzieć wyraźnie…
    – A właśnie… Ty już mnie tam widziałaś nago, a ja ciebie nie. Czy to niesprawiedliwe? – skłamał domyślając się, że prawdopodobnie Werka go nie widziała jak podglądał
    – Hmm… No niezbyt… Mogę ci coś pokazać… a co byś chciał? – zapytała zachęcona jego komplementami
    – Zdejmij stanik… – powiedział to spokojnie, chciał zobaczyć jej nagie piersi, ich jedynie nie widział nagich
    Zawahała się przez chwilę, jednak sięgnęła sznureczka z tyłu i rozwiązała górę kostiumu kąpielowego, odkładając na koc. Stała teraz przed nim z nagimi cyckami. Miała różowe sutki o średnich obwódkach. Piersi były jędrne, krągłe, niczym kule, może nie takie jak Magdy, ale też duże.
    Szymon poczuł przyjemne swędzenie w kroczu. Uwielbiał patrzeć na nagie kobiety. Teraz zaś, mając jedną na żywo, jeszcze bardziej go to jarało.
    – To teraz jeszcze zdejmij majtki…
    – Co? Już zdjęłam stanik… Teraz ty mi pokaż swojego… kutasa. – gdy to powiedziała, brzmiało to strasznie słodko, podobało jej się to
    – Pokażę… jak zdejmiesz majtki. – Szymon postawił sprawę jasno i czekał na reakcję.
    Weronika sięgnęła więc do majtek, mając w głowie, że znowu zobaczy “kutasa” kuzyna. Zsunęła dół bikini i wyprostowała się ukazując wygolony wzgórek łonowy. Teraz chłopak miał pewność, że jest ogolona.
    – No to teraz chyba moja kolej… – wstał leniwie i zdjął kąpielówki ukazując znów swojego penisa, trochę sztywniejszego niż wcześniej, lecz nadal nie był w pełni swoich możliwości.
    Weronika wlepiła swoje szare oczy w męskość Szymona. Miał krótkie włoski, ale widać było, że jest strzyżony.
    Szymuś podszedł do niej bliżej. Dzieliło ich bardzo niewiele, mniej więcej dwa razy taka długość penisa Szymka.
    – Mogę cię dotknąć? Oczywiście ty też będziesz mogła mnie dotykać. – zapytał, a Werka tylko pokiwała głową. Widać było po niej jak bardzo jest podniecona, jak bardzo zesztywniały jej sutki. Czuła jak serce waliło jej jak młot. Czuła jak jest jej gorąco, ale to było przyjemne, nie od upału. Nim chłopak zdążył ją tknąć, ona złapała lekko za jego penisa swoją małą dłonią i zaczęła go powoli masować. Widziała wiele filmów w Internecie jednak sama nigdy tego jeszcze nie robiła. On z kolei złapał ją za pierś i powoli ją miętosił, ściskał, brał między palce sutek, drugą ręką sunął niżej, do cipki. Rozsunął jej wargi palcami i masował ją. Czuł jak mokra już jest. Znalazł w końcu jej łechtaczkę i zaczął dotykać ją, lekko drażnić wcześniej nawilżonym przez jej soki palcem.
    On sam też zrobił się sztywny. Dziewczyna odciągnęła mu napletek pojękując lekko od pieszczot kuzyna. Dalej powoli go masowała, czując jak robi się coraz twardszy, widząc jego bordowy łeb.
    – Połóż się… – wystękała Weronika, on zaś nie protestował, położył się jak kazała. Ona zaś klęknęła między jego nogami i znów ujęła penisa w dłoń. Splunęła na niego i zaczęła szybciej poruszać patrząc jak zaczarowana w błyszczącego, dużego penisa. Splunęła raz jeszcze po czym ujęła go i oblizała z dołu ku górze przez całą długość i z powrotem w dół. Wylizała tak kilka razy z każdej strony. Chłopak czuł się niesamowicie. Jednak najlepsze było przed nim kiedy to Wera wsunęła główkę do ust i zaczęła posysać miarowo. Wyjęła go potem z ust z cmoknięciem, kiedy ten głośno jęknął.
    – Jeśli robię coś źle, to powiedz. Robię to pierwszy raz. – powiedziała po czym znów zabrała się do ssania główki. Nie miała z tym specjalnego problemu. Obawiała się smaku, jednakże kutas Szymona był praktycznie bez smaku, a widząc ile przyjemności mu to sprawia, sama się cieszyła.
    Wsunęła go głębiej, masując trzon penisa dłonią. Próbowała go wsadzić najmocniej jak mogła jednak przy niespełna połowie dusiła się, krztusząc się i śliniąc twardą knagę kuzyna. On sam jednak nie mógł długo wytrzymać. Zresztą nie ma co się dziwić. Szymon praktycznie nie masturbuje się. Kilka razy mu się zdarzyło, jednak znacznie bardziej wolał patrzeć na dziewczyny niż do nich robić sobie dobrze. Co innego jednak kiedy to ktoś mu robił dobrze. I to jeszcze tak jak teraz. Wyposzczony chłopak nie mógł dłużej wytrzymać.
    – Werka, uważaj bo ja zaraz… – wystękał Szymek. Weronika wiedziała dokładnie o co chodzi, więc wysunęła penisa na tyle by mieć nadal główkę w ustach. Masowała szybko trzon, ssąc główkę. Chciała poczuć smak spermy. I poczuła. Szymon strzelał w usta Weroniki salwami, jedna za drugą, wypełniając jamę ustną nasieniem, trochę pociekło jej z kącika ust i spłynęło po brodzie. Połknęła biały płyn, zwłaszcza, że również nie miała co do niego żadnych obiekcji. Tyle się naczytała w Internecie jakie to niedobre, tymczasem to po prostu kleisty, trochę kiślowaty płyn, lekko słodkawy. Skojarzyło jej się z czymś co czasami pijała, z wywarem z siemienia lnianego.
    – Ochh kurwa… Dzięki Wercia… To było… Niesamowite… – westchnął głęboko Szymon, widząc jej słodką buźkę w okularach ze spermę spływającą po brodzie, którą zebrała palcem i wsunęła go sobie do ust. Szymon jednak wiedział, że nie może jej tak zostawić.
    – Dobrze. Teraz ty rozłóż nogi. – powiedział, po czym zamienili się miejscami. Ona leżała rozsuwając swoje uda na boki. On za to klęknął przed nią i pochylił się. Rozsunął palcami wargi sromowe i począł je lizać, to jedną to drugą. Potem splunął na cipkę i zaczął ją masować palcami.
    – Ohh… Tylko uważaj… Jestem… mmmhm… dziewicą i na razie nie chciałabym tego…oohh… zmieniać… – wyjęczała, jednak on nic się nie odezwał, za to zaczął dotykać językiem łechtaczki. Masował palcem dziurkę u wejścia, jednocześnie tańcząc językiem pod jej czerwonym kapturkiem. Drugą ręką dodatkowo masował jej pierś, jeszcze bardziej zwiększając doznania.
    Werka wiła się z przyjemności masując głowę Szymka pieszczącego jej kwiat. Gdy wsunął jednak jeden palec, ona tylko zawyła głośno, unosząc biodra i drżąc jak osika, po czym padła na koc i jeszcze dygotała z przyjemności. Przeżyła swój pierwszy orgazm. Po chwili spojrzała z rozanieloną miną na swojego rycerza. Położył się obok niej i ją pocałował. Całowali się tak chwilę, po czym ubrali się w normalne ciuchy, zebrali rzeczy i wrócili do domu.
     
     
     
    I jak się podobało? Mam nadzieję, że nie zanudziłam Was zbytnio… Dowiem się jednak o tym tylko wtedy kiedy napiszecie mi to niżej w komentarzu. Piszcie wszystko co sądzicie o tym, swoje przemyślenia, fantazje etc. Wszystko chętnie przeczytam. A tymczasem do następnego 😉

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Magdalena

    Witajcie. Na początek chciałabym Wam podziękować za tak duży odzew, jak na tą stronę. Co prawda dwie wypowiedzi zamieszczone pod ostatnim opowiadaniem zostały zdublowane, ale i tak jest to jakaś opinia, za którą szczerze dziękuję. Piszę to 22.08.2020, zatem opinie wyrażone przez Was w komentarzach po tym dniu mogą być nieodzwierciedlone w historii, którą dziś piszę. Co do Waszego zdania, wszyscy są zgodni, by kotynuować wątek Szymona, zatem tak zrobię. Szczególnie upodobaliście sobie Weronikę, więc postaram się skupić trochę więcej uwagi na niej (choć i Magdę też chcecie co wyrażał użytkownik: Radek). Zapraszam w takim razie na kolejną część opowiadania. Mam nadzieję, że również przypadnie Wam do gustu. Liczę nadal na wasze komentarze 😉

  • Kolonie2

    Kolonie 2 Ola wróciła do domu. Zaczerwieniona cipka trochę ją bolała ale z drugiej strony była szczęśliwa, że tak łatwo pozbyła się błonki. Mama szła na dyżur do szpitala a tata piwkował z jakimiś swoimi kumplami i razem oglądali mecz. Ola musiała przejść przez salon żeby dostać się do kuchni. Z jej ojcem było ich trzech. Jeden był starszy od taty i mógł mieć trochę ponad czterdziestkę a drugi młodszy i zapewne nie sięgnął jeszcze trzydziestu lat. Szczególnie ten młodszy wpadł Oli w oko. Był wysoki i atletycznie zbudowany. Starszy z daleko posuniętą łysiną, był natomiast niskim grubaskiem. Ola zrobiła sobie kanapki oraz herbatę i z nimi wróciła do swojego pokoiku. Włączyła komputer i w przeglądarce wpisała hasło „Teenporn”. Wybrała jedną z witryn i pokazały się strony z filmami dla dorosłych, których główną rolę pełniły nastolatki. Wybrała tam gdzie podpis był „daughter” i pokazały się filmiki z młodymi dziewczynami i starszymi panami. Wybrała jeden z filmików trwający powyżej 20 minut i rozsiadła się na obrotowym krześle z szeroko rozrzuconymi nogami. Na ekranie monitora, młoda, z podobną do jej figurką schodziła po schodach do salonu, w którym byli dwaj starsi panowie. Dosyć szybko została rozebrana przez jednego z nich, do którego zwracała się tatusiu a i oni też zdjęli swoje ubrania. Dziewczyna klęknęła na oba kolana a panowie ze sztywnymi kutasami podeszli do niej. Szybko sterczące chuje objęła dłońmi i ściągnęła skórkę z żołądzi, obydwóch w kształcie łebka grzyba. Obróciła głowę w kierunku pały ojca i natychmiast grzyb zniknął w jej ustach a mężczyzna zadowolony aż odchylił głowę do tyłu. Potem possała chwilę drugiego kutasa i ten co nazywała go tatusiem uniósł ją do góry i pchnął lekko w kierunku kanapy. Dziewczyna posłusznie położyła się na niej, z szeroko rozrzuconymi nogami i teraz ten drugi szybko zanurkował i zaczął ostro lizać jej krocze. Dziewczyna natomiast coraz głębiej połykała sztywnego chuja ojca. Ola szybko odchyliła mokre już majteczki i zaczęła palcami jeździć po fałdkach delikatnie wysuwających się z jej szparki. Poczuła znowu ten cudowny błogostan, który zawsze jej towarzyszył gdy oglądała takie filmiki i zabawiała się swoją pizdeczką. Spoglądała na ekran i wsunęła głęboko dwa palce. Trochę ją zdziwiło, że tym razem weszły całkowicie bezboleśnie i od razu sprawiały jej przyjemność. Zdziwiło ją, że nawet dołożony trzeci palec nie sprawiał dyskomfortu a wsuwanie i wyciąganie ich sprawiało jej tak ogromną przyjemność, że aż zaczęła cicho pojękiwać. Zerknęła na ekran i zobaczyła jak ojciec posuwa ostro dziewczynę a drugiego kutasa ssie głęboko wbitego w jej buzię. Znowu przymknęła oczy i zaczęła się palcować ostro aż do uzyskania orgazmu. Na ekranie pozostała ostatnia scena a Ola postanowiła iść p[od prysznic. Szybko przebrała się w bardzo krótką czarną koszulkę, taką, że właściwie wszystko było przez nią widać i fioletowe figi. Do łazienki musiała przejść obok otwartych drzwi od salonu. Panom musiało skończyć się piwo, bo widziała jak ojciec polewa kolegom wódkę. Zdążyła, też zauważyć spojrzenie w jej kierunku najmłodszego z mężczyzn. Zamknęła się w łazience i po chwili ciepła woda z dużym ciśnieniem uderzała w jej coraz bardziej ochotne na wizytę kutasów krocze. Obmyła się cała i zawinięta jedynie w ręcznik, z koszulką i majtkami w garści wróciła do swojego pokoiku, w którym wytarła się i założyła koszulkę. Stała tyłem do drzwi i bardziej poczuła niż usłyszała, że te otworzyły się z impetem. – Ach tu się ukrywa nasza piękność – usłyszała dosyć niski głos męski. – Ale co pan… co pan… tu robi…? – wystraszona spytała, obracając się w jego kierunku. Jego też jakby zamurowało. Widziała tylko, że jego wzrok wcale nie pada na jej twarz tylko znacznie niżej. Tam gdzie pachwinki układały się w śliczny trójkącik, porośnięty dopiero co ciemniejącymi włoskami. Prześwitywał on przez tiulową koszulkę a jeszcze nie zasłonięty majteczkami, które Ola trzymała w ręce i dopiero miała zamiar założyć. Jego wzrok pobiegł też w kierunku ekranu monitora, na którym było szereg zdjęć gołych lasek w towarzystwie starszych, też często bez odzienia, panów. Wyraźnie wypity alkohol spowodował, że odważył się podejść bliżej i chwycił lekko wystraszoną dziewczynę za ramiona. – Szukałem cię i znalazłem – wybełkotał. Próbowała się wyrwać ale był znacznie silniejszy. Pchnął ją na tapczanik i upadła na plecy w jego poprzek, boleśnie uderzając głową w ścianę. – Ałłłaaa… – stęknęła i zaczęła masować głowę. Wtedy jej napastnik szybko zdjął koszulkę i spodnie razem z majtkami. Ola zobaczyła sterczącego do góry, lekko wygiętego w pałąk, sztywnego, może osiemnasto centymetrowego kutasa. Pierwszy raz widziała chuja na żywo ale uznała, że ogórek, który w nią wpychały koleżanki był chyba nawet nieco grubszy. – Ssij suko – klęknął obok jej twarzy i nagle poczuła jak wpycha drągala do jej buzi. Na początku wydawało jej się to nieprzyjemne ale po chwili zaczęła wodzić językiem dookoła odartej ze skórki główki a właściwie potężnego łba, który ledwo mieścił się w otwartych ustach dziewczynki. Instynktownie też w jedną dłoń chwyciła jego trzon a drugą zaczęła miętosić jajka. – O tak… Dobrze dziwko … – sapał podpity nieznajomy wpychając chuja głęboko w jej gardło. Zaczęła się krztusić i charczeć, wtedy wyciągnął pałę z jej buzi i po chwili zaczął jakby jebać do boku, co chwila wypychając jej policzek. Była mocno wystraszona ale i bardzo ciekawa. Czuła jak nadmiar soczków spływa jej po rowku dupki na materiał tapczanu. Nagle poczuła jak sięgnął do jej cipki ręką i zaczął ją posuwać środkowym palcem a potem dwoma. Jej pupa była na skraju materaca i bezwiednie uniosła nogi szeroko je rozrzucając a stopy oparła daleko od siebie o brzeg tapczanu. Natychmiast klęknął i zaczął lizać jej szparkę a potem wepchnął w nią język, dłonie podkładając pod ugięte kolanka Oleńki. Czuła jak wszystko w niej faluje, jak mocno drażni jej perełkę jego język, jak coraz bardziej pragnie poczuć jego chuja w sobie. – Teraz cię wyrucham jak kurwę – usłyszała i poczuła, że oparł o jej szparkę swojego twardego kutasa. – Tak, chcę tego. Pierdol mnie jak dziwkę – jęczała ogarnięta niesamowitym podnieceniem. Pchnął bardzo mocno i niemal cały kutas znalazł się w jej wnętrzu a od kilku cm czując jak mocno naciąga się jej dziewczęca pochwa. Cofnął pupę i znowu atak i uda zwarły się z jędrnymi pośladkami. Czuła go znacznie dalej w sobie niż poprzednio obrany do połowy ogórek. Trochę ją bolało ale dalsze wędrówki penisa w jedną i drugą stronę powodowały coraz większe pragnienie pozostania tej pały w jej wnętrzu. Uniosła całkiem nogi do góry a on podłożył przedramiona pod jej kolanka i uniósł się nad nią, wbijając kutasa jeszcze głębiej. Unosił teraz pupę i opadał gwałtownie jak jastrząb na z góry zaplanowaną ofiarę. – Aaaa… taaaa… Uuuu… Yyyy… Aaaa… – jęczała coraz głośniej nastolatka. A on sapał i jebał ją coraz szybciej i gwałtowniej. Czuła jak wszystko w niej zaczyna drgać, jak pochwa, w której wędruje ten niestrudzony rumak zaczyna pulsować a ocierający się o nią kutas powoduje coraz większą euforyczną ekstazę. Uniosła się do góry chwytając swoimi drobnymi rączkami za mięsiste i wielkie jak bochny chleba pośladki. Wreszcie wszystko zawirowało jej przed oczyma, które nie wiedzieć czemu wywróciły się i widać było tylko białka. Nic nie było ważne a pragnęła tylko jednego, żeby ten sztywny chuj wędrował w niej bezustannie, żeby ta chwila trwała wiecznie. Czuła jak po całym jej drobnym ciałku przelatuje potężny dreszcz rozkoszy. Począwszy od dużego palca po końcówki włosów. Ola miała swój pierwszy, olbrzymi orgazm wynikający ze współżycia z mężczyzną. A ten jebał ją coraz ostrzej, ciągle zmieniając tempo, kąt penetracji jej cipki i wnętrza, czy co chwila wyciągając świecącą się od jej soczków pałę by znowu zagłębiać ją do końca. Po pierwszym orgazmie przyszły następne aż do ciągłego. Ola krzyczała wtedy głośno, wołając o więcej. Aż wreszcie z głośnym okrzykiem „Taaak…” wyrwał z niej chuja i zalał śliczny brzuszek potężnymi salwami spermy. Położył się obok na plecach a ona z pulsującą cipką pozostała dalej w tej pozycji. Zapewne zwabiony krzykami dziewczynki, nagle do pokoiku wtargnął drugi mężczyzna. Z miejsca zorientował się co jest grane. Jego koszula, spodnie i majtki błyskawicznie znalazły się na ziemi a on już klękał przy rozwartym jeszcze kroczu Oli. Poczuła, że to czym dotyka jej szparki jest znacznie większe niż kutas, który wcześniej w niej grasował. Rzeczywiście w garści drugiego faceta znalazła się prawie dwa razy większa pała. Jego sztywny chuj miał ponad 25 cm długości i był nieziemsko gruby. Długo atakował nim ciasną szparkę dziewczynki aż wreszcie ta rozciągnęła się na tyle, że ogromny łeb wtargnął do środka. Potem po centymetrze wchodził coraz dalej ale był zaledwie w połowie a już rozciągał dno dziewczęcej pochwy. Cofał lekko i znów atakował i tak po kilkudziesięciu ruchach znalazł się w niej cały. Położyła dłonie na brzuszku i wyraźnie czuła gdzie znajduje się łeb tego monstrum. Zresztą było to widoczne po wybrzuszeniu jakie na nim powstawało. Oli, która przecież robiła to drugi raz w życiu, ten ogromny kutas zadawał dosyć duży ból ale coraz bardziej pragnęła go w sobie dobrze ugościć. A ten poczynał sobie w niej coraz śmielej i ostrzej. Wreszcie facet, który ją wcześniej wyruchał, klęknął koło jej buzi i takiego oślizłego i jeszcze miękkiego dał jej do wylizania. Ola, która coraz bardziej odczuwała rozkosz z ostrego jebania potężnym chujem, wzięła do buzi tego jej podstawionego. Znowu przed oczami pojawiła się mgiełka. Miała teraz potężnego chuja w pizdeczce a drugi jebał ją w buzie, to głęboko atakując jej gardło lub na zmianę policzki. Znowu jęczała głośno i w pewnym momencie była na pograniczu utraty świadomości. Właściciel ogromnego kutasa sapał głośno i atakował jej rozciągniętą do granic możliwości pizdę z potężną siłą. Znowu miała orgazm jeden za drugim aż wreszcie weszła w stan ekstazy ciągłej. Teraz tylko pragnęła żeby to się nigdy nie skończyło. Jednak była nadal bardzo ciasna i po kilkunastu minutach jebania ogromny kutas w niej zaczął pulsować i po chwili został wyciągnięty a niewyobrażalna ilość spermy zalała jej brzuch. Salwy były tak mocne, że lekko żółtawy gęsty płyn, z ogromną mocą uderzał jeszcze we wbitego w jej gardło kutasa drugiego kochanka, który widząc, że jego towarzysz skończył, też zalał jej gardło potężnymi salwami spermy, którą ledwo nadążyła połykać. Leżała ciężko dysząc po tym ostrym jebaniu. Miała zamknięte oczy i szeroko rozrzucone nogi. Euforia pomału ustępowała i teraz lekko bolała ją pizdeczka. Była cała w spermie. – Dobrze, ze jej stary zasnął. Ale tam mała tak się rozciągnęła, że ruchało mi się ją wspaniale. Myślałem, że nie zmieści całego mojego kutasa – powiedział ten starszy z ogromnym chujem, wycierając go w jej koszulkę. – No jebała się jak stara kurwa. Tylko ta cudowna ciasnota jej cipki – westchnął drugi i już ubrani opuścili jej pokoik. Ola otworzyła oczy. Spojrzała w kierunku mocno zaczerwienionej cipki, która jeszcze nie całkiem się zamknęła, po ogromnym chuju w niej goszczącym. Była totalnie zmęczona. Z szafki sięgnęła inną koszulkę i bez kąpieli nałożyła na ospermione ciało. Ledwo przyłożyła głowę do poduszki a zasnęła. Śniło jej się, że była na dyskotece, gdzie wszyscy byli nago i co chwila podchodzili do niej dorośli mężczyźni i ostro ją pierdolili. Rano gdy przejechała tam rączką, to jej pizdeczka była mokra i śliska. Pomyślała, że może teraz jej nie szczędzić. C.D.N.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Albastor
  • Nastolatek z klasy maturalnej cz.2

    Jestem Kuba. Już kiedyś się tu odzywałem. Być może pamiętacie moją historię, która nosiła tytuł Nastolatek z klasy maturalnej”. Minęło trochę czasu, a ja niestety straciłem możliwość dodawania opowiadań z tamtego konta. Teraz jednak wracam i mam nadzieję, że spodoba się wam moja historia.

    Ostatnie opowiadanie było dosyć historyczne. Teraz zajmę się niedaleką przeszłością. Jestem już po maturze. Wyszło całkiem nieźle. Mam nadzieję, że uda mi się dostać na wymarzoną uczelnię. Ten ostatni rok był dla mnie i dla moich pośladków niezwykle trudnym wyzwaniem. Wszystko zaczęło się tak naprawdę jeszcze w sierpniu. Wtedy to wybrałem się na wakacje do cioci. Do końca zostały tak naprawdę dwa tygodnie, a ja powoli zaczynałem wchodzić w rytm roku szkolnego. Moja korepetytorka od fizyki zadała mi kilka testów, to samo zrobiła pani od chemii. Mama miała pewne awersje, co do wyjazdu ze względu na natłok obowiązków. Jak sama powiedziała, wolałaby osobiście czuwać nad tym, bym sumiennie wykonywał zlecone zadania.

    Wyszło jednak inaczej. Przed wyjazdem odbyła jednak ona sensowną rozmowę z ciocią, w której poprosiła, by ta mnie sprawdzała i w razie potrzeby, korzystała z pomocy naukowych. Nie było to dla niej zresztą nic nowego. Stosowała je również wobec moich kuzynów.

    A więc nadszedł dzień wyjazdu. Wstałem stosunkowo wcześnie, ponieważ mieliśmy wyjechać z samego rana. Zjadłem śniadanie i tata odwiózł mnie na miejsce. Dotarliśmy tam po około czterech godzinach. Ciocia wspólnie z kuzynami bardzo miło mnie przywitali. Zrobiła moja ulubione ciasto. Wieczór spędziliśmy natomiast na pobliskim boisku, grając z tutejszą młodzieżą w piłkę nożną.

    Wieczorem, kiedy miałem już iść spać, zawołała mnie do siebie ciocia.

    – Kuba, jak pewnie wiesz, rozmawiałem z Twoją mamą na temat matury. Wiem doskonale, jak ważny jest to dla was egzamin. Dostanie się na medycynę, graniczy z cudem, dlatego też liczymy, że dasz z siebie wszystko i przez ten rok przyłożysz się do nauki.

    Co miałem powiedzieć. Przytaknąłem i powiedziałem, że dam z siebie wszystko. Przecież nie mogłem nikogo zawieść. Myślałem, że to tyle i ruszyłem w stronę drzwi. Zostałem jednak zatrzymany.

    – Zaraz, zaraz kochany. Ja jeszcze nie skończyłam. Twoja mama powiedziała, że najlepszym sposobem na to, byś skoncentrował się na celu, jest kara. No już, pochyl się, słońce.

    Zrobiłem, co mi kazała i usłyszałem charakterystyczny brzęk klamry od pasa. Odwróciłem się na chwilę, by zobaczyć, czym dostanę. Był to czarny, dość wąski pas skórzany. Pamiętałem go z ostatnich świąt. Była w nim na wigilii. Nie będę ukrywał, że po cichu fantazjowałem wtedy o tym, jak nim dostaję. Teraz stałem w jego obliczu.

    Ciocia ostrzegła mnie, że dostanę dziś tylko profilaktycznie i zapobiegawczo, więc też nie jakoś szczególnie dotkliwie. Wymierzała mi pasy jeden, po drugim. Doliczyłem do dwudziestu. Pupa mocno mi pulsowała. Do tego kilka razy trafiła też w uda, co bolało jeszcze bardziej.

    Po tym wszystkim dodała, że wita mnie u siebie i ma nadzieję, że będę się czuł tu, jak u siebie, a żeby tak było to, zaopiekuje się moją pupą. Dodała też, że takie profilaktyczne lania są w jej domu na porządku dziennym, więc nie powinienem się dziwić, jeśli wyrywkowo zostanę przez nią wezwany któregoś dnia na odbycie kary.

    – W moim domu panują jeszcze dwie ważne zasady poza posłuszeństwem. Pierwsza z nich to podziękowanie za karę, a druga to ucałowanie pasa po jej odbyciu. Zrozumiano?

    – Tak ciociu.

    – Ślicznie. Szybko się uczysz. Dziś jeszcze Ci odpuszczę, ale następnym razem nie będzie już dla Ciebie taryfy ulgowej. Jeśli zapomnisz, to ja szybko o tym przypomnę. A teraz do snu. Dobrej nocy.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Arek W

    Uczeń

  • Mloda nauczycielka Taliyah

           Zamknij ryj. Nie, nie mów już, nie odzywaj się. Mam w dupie pokemony. Naruto też mam w dupie. Nie, naprawdę, wolę skupić się na lekcji, geologia jest dużo ciekawsza niż twoje pierdolone anime. Albo przynajmniej mogę się napatrzeć na profesor Taliyah, aby mieć materiał na wieczorną pamięciówkę. Była dzisiaj ubrana w niebieską sukienkę we wzór jakichś czerwonych kwiatów, oraz w żółte trampki. No i okulary, chyba miała jakąś wadę, chociaż wadą na pewno nie były okulary. Włosy brązowe, miejscami złotawe, były związane żółtą wstążką. Była przez większość chłopaków w szkole uznawana za najładniejszą nauczycielkę, chociaż pewnie dlatego, że była bardzo młoda. Wielu szalało też za jej ciemnym odcieniem skóry, naraz odległym od białego i typowo czarnego.
           Usłyszałem swoje imię. Po chwili dotarło do mnie, że to Taliyah domaga się ode mnie odpowiedzi na pytanie.
    – J-jakie było pytanie?
    – Jak możesz go nie pamiętać, skoro cały czas się na mnie patrzysz i chyba uważasz na lekcji?
    – Nie no, przypomniałem sobie. Odpowiedź to: Azerbejdżan. – odpowiedziałem, a po wyrazie twarzy pani profesor już wiedziałem, że była to błędna odpowiedź. No cóż, zwykle działało.
    – Nie. Pytanie brzmiało “który lądolód obecnie jest największy”.
    Kurwa. Nie wiedziałem nawet, co to jest lądolodów.
    – Umm… Azerbejdżański?

           – Proszę pani, no przepraszam, że nie uważałem. Kolega mnie zagadywał, nie chciałem go uciszać, aby lekcji nie przerwać.
    – Naprawdę mnie to nie obchodzi. Jak ktoś nie uważa na moich lekcjach, to zostaje posprzątać klasę. Masz szczęście, że już koniec zajęć na dziś i masz więcej czasu niż inni. – odpowiedziała, pewnie uznając to za bardzo zabawne.
           Taliyah była nową nauczycielką. Miała może dwadzieścia lat, co jest dość imponującym wiekiem jak na nauczycielkę w liceum. Pewnie przez brak doświadczenia nie wiedziała, że po pierwsze jej forma karania lenistwa jest legalnie wątpliwa, a po drugie, że karanie licealistów nie daje nigdy żadnych rezultatów.
    – No ale wie pani, że zawsze uważam na lekcjach i zawsze wszystko notuję. Nie mogła pani zrobić wyjątku?
    – No… może to prawda. No ale czy naprawdę tak żałujesz, że musisz mi pomagać? Czy jestem aż tak złą nauczycielką?
    – W sumie to nie… i tak nie miałem planów na weekend, więc czemu by nie posprzątać całej szkoły?
    – Hoho, twoje słynne poczucie humoru. Weź nie narzekaj, to tylko parę minut. Zrobisz to dla mnie? – spytała, patrząc mi głęboko w oczy. Chyba musiałem się zgodzić.
          Na początku miałem zamieść podłogę. Zrobiłem to, oczywiście ignorując połowę powierzchni. Potem podlałem kwiatki. Jeszcze tylko wytrzeć tablicę i mogę spierrrdalać, aby użyć tego pięknego, słonecznego dnia.
    – To do widzenia, do zobaczenia w poniedziałek! – szybko powiedziałem, starając się wyjść, zanim poprosi mnie o coś kolejnego.
           – Weź, słuchaj, pomożesz mi jeszcze z jednym. No, chodź tu. – powiedziała, wskazując mi wejście do pomieszczenia za salą. W środku panował półmrok, obie ściany były zasłonięte szafami z niezliczoną ilością książek, map i obrazów. Światło wpadało przez pojedyncze okno, zakryte starą firanką, która dawno zapomniała swój pierwotny kolor. Taliyah wskazała jedną z szaf, na której stał globus.
    – Mam go zdjąć?
    – Nie dasz rady. Jest za wysoko. Nawet jak podstawisz to krzesło – złapała krzesło, które stało przy stole i podsunęła pod szafę – to nie dosięgniesz.
    – Na pewno dosięgnę – powiedziałem dziarsko i spróbowałem dosięgnąć. Oczywiście nie sięgałem, brakowało mi parunastu centymetrów, a bałem się wspinać po szafie, w końcu kto wie, czy jej nie zniszczę.
    – No to jak go zdejmiemy, pani profesor?
    – Weź mnie na plecy, jak wejdziesz na krzesło, to sięgnę. I możesz mówić do mnie na “ty”, gdy jesteśmy sami. Jestem od ciebie tylko trzy lata starsza.
    – Nie wejdę z tobą na krzesło, spadniesz i coś sobie zrobisz.
    – Ehh… no dobra, pewnie bez krzesła też dosięgniesz.
           Uklęknąłem, a ona wdrapała się na moje ramiona. Podniosłem ją szybko, aż krzyknęła z przerażenia i zacisnęła uda na mojej głowie. Coś mówiła, ale nie słyszałem przez całą grubość jej ud. Prawie się przewróciłem, próbując wyciągnąć się jak najwyżej, złapałem ją za uda. W końcu postanowiła wychylić się najwyżej jak tylko może, więc oparła się całym brzuchem o tył mojej głowy i nogami zaczęła rozpaczliwie jeździć po moim brzuchu i klacie, poszukując oparcia. Nie jestem stópkarzem, ale dotyk jej trampek na moim brzuchu był dość podniecający i dostałem lekkiego wzwodu. Zacząłem się bać, że to zauważy, więc ucieszyłem się, gdy w końcu powiedziała “mam!” i zeskoczyła z globusem na ziemię. Położyła go na stole.
    – Dzięki! – powiedziała, po czym mnie przytuliła. Nie spodziewałem się tego, ale nie miałem powodu, aby protestować.
    – Nie ma za co, Talia – powiedziałem, po czym odwzajemniłem przytulenie, głaszcząc ją po pleckach. Przez materiał sukienki mogłem wyczuć stanik, a bliskość i ciepło bijące od Talii sprawiło, że jeszcze bardziej stwardniałem. Chyba nawet za bardzo.
    – Uhh. – poczuła wzwód przez spodnie. Świetnie.
    – Oj, przepraszam, nie chciałem, ja po prostu… – uciszyła mnie, kładąc mi delikatny palec na ustach.
    – Nic nie szkodzi, to normalne dla mężczyzn w twoim wieku. – zabrała palec z moich ust i położyła dłoń na mojej piersi. Spojrzała mi się w oczy, uśmiechając się. – podobam ci się?
           Byłem zaskoczony pytaniem. Oczywiście właściwa odpowiedź brzmiała “tak, błagam, dotknij mnie jeszcze raz”, ale moja pizdowatość kazała mi odpowiedzieć inaczej.
    – Trochę. A czemu pytasz? – świetnie, równie dobrze mogłem spytać, czy często tu przychodzi.
    – A tak się zastanawiałam. Najczęściej łapię właśnie twój wzrok w klasie i zawsze od razu go odwracasz. – popchnęła mnie w stronę szafki tak, że uderzyłem w nią plecami. Nie było drogi ucieczki, musiałem wrócić z tarczą lub na tarczy. – To jak? Podobam ci się tylko trochę, czy jednak bardziej? – powiedziała, głaszcząc mnie po brzuszku. Nie jestem brzuszkarzem, ale było to bardzo przyjemne.
    – Zdecydowanie bardziej. A ja ci się podobam, czy zachowujesz się tak przy każdym uczniu?
    – Nie przy każdym. A gdybym ci powiedziała, że mam ochotę na seks z moim ulubionym uczniem w klasowym składziku? – powiedziała, ciągnąć moją koszulkę i zbliżając swoją twarz do mojej. – co byś zrobił?
    – Co tylko byś chciała. – odpowiedziałem dyplomatycznie. Od razu po tym pocałowała mnie, najpierw lekko w sam koniuszek ust, a po chwili drugi raz, dużo mocniej i głębiej. Zarzuciła mi rękę za głowę, podciągając się, aby zrównać się z moim wzrostem. Wdrapywała się na mnie nawet nogami, więc pomogłem jej – złapałem ją za  pośladki, mocno je ściskając i podciągnąłem ją w górę. Zaczerwieniła się, przerwała pocałunek i jęknęła.
    – Co, nie lubisz tak?
    – Lubię, po prostu… – przerwałem jej wypowiedź pocałunkiem. Spodobało jej się, wepchnęła mi język do ust i ciągnęła moje włosy. Jako że ja podtrzymywałem cały jej ciężar, wykorzystała wolną rękę do masowania mojego penisa przez dżinsy. Przerwała pocałunek po raz kolejny, by spojrzeć na mój rozporek – chciała go wyjąć. Znowu się na mnie spojrzała, przygryzając dolną wargę. Wyjęła go i zaczęła mi walić, patrząc się na niego, aby nie przyciąć go rozporkiem. Po chwili znowu mnie pocałowała, a ja nie mogłem uwierzyć, że aż tak bardzo mnie chce.
           – Podoba ci się? – spytała, a ja tylko pocałowałem ją w czoło i ścisnąłem oba pośladki.
    – Tak, ale już dosyć.
    Położyłem ją na ziemi i zdjąłem swoje buty i dżinsy. Taliyah zdjęła tylko bokserki spod kwiecistej sukienki i rozpuściła włosy. Ledwo zdjąłem majtki, a ona złapała moją dłoń i wcisnęła sobie między nogi. Gdy ja robiłem jej dobrze, ona zdjęła mi koszulkę. Kciuk wolnej ręki wsadziłem jej do ust, a ona zaczęła go lizać i ssać, jakby myślała już tylko o jednym. Podniosłem ją i położyłem plecami na stole. Klęknąłem przed nią, kładąc sobie jej nogi na moich plecach i zacząłem lizać jej cipkę. Jeździłem językiem w górę i w dół, jednocześnie lekko wpychając palce do pochwy. Na początku nie reagowała żywiołowo, ale po krótkiej chwili zaczęła jęczeć i głęboko oddychać. W pewnym momencie złapała moje włosy i krzyczała moje imię, błagając, abym wsadzał jej palce głębiej. Parę razy kopnęła mnie prawą nogą w plecy, za każdym razem przepraszając. Po krótkiej chwili takich pieszczot odsunęła mnie i opadła na stół, głośno dysząc.
           – No… jesteś naprawdę niezły, jak na dzieciaka.
    – Jestem tylko trzy lata młodszy od ciebie. – powiedziałem, zdejmując jej nogi z moich pleców i wstając, prostując moje plecy.
    – Ehh, ale widać, że nie jesteś zbyt doświadczony. Dlatego nazwałam cię dzieciakiem.
    – No to może ty mi pokażesz, co umiesz? – powiedziałem i podałem jej rękę. Z uśmiechem ją złapała i zsunęła się ze stołu. Z jednej z szaf wyjęła małą, twardą poduszkę i uklękła na niej przede mną.
    Zaczęła od ssania moich jaj, jednocześnie waląc mi konia. Najpierw ssała jedno, a potem drugie, jednocześnie liżąc je delikatnie w czasie ssania.
    – Lubisz to? – spytała, chcąc dogodzić mi jak najlepiej.
    – Tak, weź oba do ust, wal mi dwoma rękoma, tak lubię najbardziej.
    – Jak sobie pan życzy – powiedziała i spróbowała zmieścić obie kule w swoich usteczkach. Ledwie dała radę, byłem w siódmym niebie. W dodatku zaczęła walić mi konia obiema dłońmi, doprowadzając mnie na granicę wytrzymałości. Odsunąłem się od niej.
    – Co jest?
    – Nic, po prostu jestem już blisko, a chcę jeszcze do buzi.
    – Chcesz? – złapała mnie za jaja i pociągnęła je w dół. – Co się mówi?
    – Ała, Taliyah… Poproszę, possij go.
    Wzięła. Na początku tylko czubek, zassała go i pieściła mi jaja palcami jednej ręki. Drugą położyła na moim fiucie i razem z ustami suwała po nim coraz dalej i głębiej. Głaskałem jej włosy, lekko dopychając ją do krocza. Usta dokładnie przycisnęła do członka, z każdym posunięciem używała też języka, w dodatku patrzyła mi się w oczy swoimi pięknymi, brązowymi oczami… nie mogłem wytrzymać długo.
    – Zaraz dojdę… mogę w środku?
    – Mhmph…
    Złapałem tył jej głowy i dopchnąłem ją jeszcze głębiej. Udało mi się wsadzić całego, po same kule, do gardła Taliyah. Jedną z rąk zaczęła się masturbować, a ja coraz mocniej waliłem ją w gardło, aż się spuściłem. Krztusiła się i wstrząsało nią, ale większość spermy połknęła. Część wyciekła z jej ust i zmieszała się ze śliną na jej sukience. Wyjąłem z niej kutasa, po chwili kaszlu uśmiechnęła się i jeszcze raz go pocałowała.
           – Mam nadzieję, że masz siły na rundę drugą?
    – Z tobą mogę chyba bez końca. – powiedziałem jej szczerze, a ona się zarumieniła. Wstała i chyba znowu chciała się całować, ale ja jej na to nie pozwoliłem. Złapałem jej włosy i pociągnąłem je do tyłu, całując jej jasnobrązową szyję. Spytałem, czy to lubi, a ona tylko jęczała i mocniej się masturbowała, przy okazji obejmując mnie drugą ręką. Chyba jej się podobało.
    – Zdejmę ci sukienkę, okej?
    – Okej, ale błagam, nie rozerwij jej. Nie mam nic na zmianę. – powiedziała i przestała się masturbować. Zdjąłem ramiączka, rozwiązałem sznurek na wysokości pasa i pociągnąłem sukienkę w dół. Taliyah w całej okazałości, zostały na niej tylko żółte trampki i stanik. Umięśnione, chociaż raczej chude nogi i delikatne ręce. Małe piersi i płaski brzuch, chyba ideał piękna dla wielu mężczyzn. Widok tej kobiety, mojej bogini, drobnej, o jasnobrązowym odcieniu skóry, od razu dodał mi energii. Złapałem ją na wysokości bioder i przycisnąłem do siebie, mocno całując i liżąc wnętrze jej ust. Po chwili się oderwałem i spytałem grzecznie:
    – Chcesz tego? Chcesz, abym cię wyruchał, jak cię platforma nie wyruchała?
    – Tak, idioto, ile mam czekać? – odpowiedziała, łapiąc mnie za kutasa i przyciągając mnie do siebie. Uśmiechała się tak pięknie, że nie wiedziałem, czy to pożądanie, czy też szczęście.
           Nie trzeba było mnie prosić dwa razy. Odwróciłem ją i wypiąłem ją tak, że przodem ciała opierała się o szafkę z książkami, a ja miałem dostęp do dupy. Wsunąłem się do środka i trzymałem ją za biodra. Na początku lekko tylko posuwałem, bojąc się o drobniutką dziewczynę.
    – Podoba ci się?
    – Tak, ale możesz mocniej… Możesz złapać moje włosy – powiedziała, po czym przygryzła swoją dłoń, aby nie krzyczeć. Sama zaczęła wpychać się na mojego członka. Zacząłem mocniej ruchać, aż zaczęła jęczeć i wzdychać.
    – Kurwa… Mocniej, proszę… – powiedziała, a ja złapałem ją za cycki.
    – Słyszałeś? Powiedzia… – nie skończyła, bo zatkałem jaj usta dłonią. Wkurwiała mnie. Czułem się jakby ktoś mnie pingował pytajnikiem. Drugą dłonią złapałem jaj brązowozłote włosy i szarpnąłem ją do tyłu tak, że odczepiła się od ściany. Wyciągnęła ręce do tyłu, próbując mnie złapać. Złapałem jej dłonie obiema rękoma, puszczając naraz włosy i usta dziewczyny. Jęczała coraz głośniej, krzyczała moje imię i błagała o więcej. Przycisnąłem ją do szafy tak, że wisiała w powietrzu, oparta o moją klatę i szafkę z książkami. Bezlitośnie ją ruchałem, co chwilę klepiąc ją w dupę i szarpiąc jej włosy. Odwróciła głowę do mnie i pocałowała mnie.
    – Jeszcze chwila a dojdę, nie przestawaj!
    – Też dochodzę, powiedz czy mogę w środku.
    – Tak, dzisiaj możesz.
    Odwróciła całe ciało i zawiesiła się na mnie, krzyżując nogi za moimi plecami. Ja objąłem ją za plecami lewą dłonią, a prawą macałem jej cycek. Wszedłem w nią jeszcze parę razy i wytrysnąłem. Cała zadrżała i wgryzła się w mój obojczyk, mocniej zacisnęła nogi na moich plecach. Mocno ją trzymałem.
           – Możesz już puścić. – powiedziała po chwili przytulania. Schyliła się i jeszcze raz wzięła fiuta do ust, oblizując go ze spermy. Założyłem koszulkę i spodnie, ona jeszcze się nie ubrała, tylko czesała włosy. Miałem wyjść, ale mnie zatrzymała.
    – Chodź tutaj jeszcze. Nie chcesz całusa na wynos? – spytała. Chciałem. Nie ma sytuacji na świecie, w której nie chciałbym całusa od Taliyah. Nie spodziewałem się, że mnie przy tym przytuli.
    – Powtórzymy to kiedyś? – spytałem.
    – Możemy, ale musisz się umyć wcześniej.
    – Jestem po całym dniu szkoły, wybacz.
    – Ja też, wyobraź sobie. Kiedy proponujesz?
    – Może za tydzień w środę?
    – Niech będzie. Chcesz w klasie czy u mnie?
    – Skoro zapraszasz, to skorzystam. – odpowiedziałem, a ona się uśmiechnęła. Pomogłem jej z sukienką i wyszedłem z klasy. Dzisiaj będę miał naprawdę niezły materiał na pamięciówkę.

    League of Legends należy do Riot Games, a nie do mnie (wiele ludzi tak pisze za granicą i chyba też muszę, poza tym fajne jako tag)

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Paweł Więcek

    Możesz napisać swoją propozycję na postać z ligi (albo overwatcha), jak uznam jakąś za fajną, to może napiszę, więc jak podoba ci się moje pisowanie to warto spróbować.