Blog

  • Wakacje na Krecie

    Historia ta wydarzyła się naprawdę. Podczas tygodniowych wakacji na krecie, widywałem dużo osób opalających się na tamtejszych plażach topless lub całkiem nago. Od zawsze podniecała mnie myśl o takiej formie opalania, lecz nigdy się na to nie odważyłem. Pewnego dnia razem z dziewczyną postanowiliśmy przejść się wzdłuż plaży położonej nieopodal wynajmowanego mieszkania. Kawałek od głównego zejścia wzdłuż plaży rozpoczynały się wysokie klify i właśnie w tym kierunku ruszyliśmy. Niektóre odcinki wymagały przejścia wodą która sięgała powyżej pasa, ale jak się później okazało, było warto. Po około 30 minutowym „spacerze” dotarliśmy do piaszczystej plaży. Od strony z której przyszliśmy plaża zasłonięta była przez wystający klif, drugi koniec uniemożliwiał całkowicie w jakikolwiek sposób przejście, dlatego postanowiliśmy tu się zatrzymać. Widząc, że raczej nikt nie powinien  zakłócać spokoju, postanowiłem spełnić swoje marzenie i rozbierając się do naga wbiegłem w morze. Dziewczyna widząc mnie tylko się uśmiechnęła po czym ściągnęła górną część stroju. I dołączyła do mnie. Podczas kąpieli nie obyło się bez pieszczenia – ona dość często łapała mnie za sztywnego penisa – nigdy nie mogłem się opanować widząc ją półnagą na łonie natury – ładna brunetka, o wzroście około 1,65, piesiach rozmiar 70B kształtnym tyłeczku i pełnych ustach, które nie raz doprowadzały mnie do spełnienia. Oczywiście nie pozostawałem dłużny, często się do niej przytulałem, całowałem i pieściłem jej piersi. Po wyjściu na brzeg wyjąłem butelkę wina (całe szczęście zabrałem przed wyjściem) i uczciliśmy tą przyjemną chwilę. Po wypiciu lampki, postanowiła również opalać się w stroju „Ewy” i ściągnęła przede mną ostatni element jaki na sobie miała. Widząc ją taką, podszedłem, zacząłem całować jej po szyi, uszach aż dotarłem do ust i nasze języki rozpoczęły taniec. Następnie zszedłem niżej do piersi, ale moja dziewczyna nie jest na tyle szalona co ja i przez chwilę miała wątpliwości dlatego wychyliłem się zza skał potwierdzając, że w oddali nikogo nie widać, oddała się w moje ręce. Położyłem ją na kocu a następnie wróciłem do pieszczenia piersi – językiem kręciłem kółeczka wokół jej twardniejących sutków, po czym brałem je cały w usta i zasysałem –uwielbia ten rodzaj pieszczenia. Po takich zabawach wiedziałem, że jej cipka jest już wilgotna, dlatego prawą ręką zjechałem do jej krocza muskając uda w okolicach cipki a następnie masowałem delikatnie jej wargi. Gdy nie mogła się już doczekać, złapała mnie za całkowicie twardego już kutasa ruszając w górę i w dół. Wiedziałem że to oznacza, iż mam również się wziąć do „pracy” – zawsze w taki sposób to oznajmiała, do niedawno podczas seksu komunikowaliśmy się tylko gestami. Pieściłem jej cipkę krążąc palcami wokół jej łechtaczki, tak jak lubi. Nie musiałem długo czekać aż jej plecy wygięły się w łuk, a ona krzycząc doszła po raz pierwszy. Czekając aż ochłonie, poszedłem sprawdzić czy nikogo w pobliżu nie ma. W taki sam sposób pomogłem jej osiągnąć spełnienie jeszcze dwa razy, podczas których cały czas ruszała ręką po moim penisie. Po trzecim orgazmie, popatrzyła mi się w oczy z iskierkami – już wiedziałem że wszystkie jej granice się przesunęły i teraz możemy się kochać. Położyłem się na niej naprowadziłem penisa na jej dziurkę i delikatnie wchodziłem w nią. Po chwili, gdy przyzwyczaiła się do mojego rozmiaru sama nadawała tempo coraz to szybsze łapiąc mnie za pośladki i pchając w swoim kierunku. Po chwili takiej zabawy zmieniliśmy pozycję, wskoczyła na mnie nadziewając się i oparła piersi o moją klatkę. Złapałem ją za pośladki (długo nie umiała się do tego przyznać, ale bardzo ją to podnieca, dopiero niedawno pozwoliła na krok dalej w tym kierunku 🙂 ) i zacząłem ostro ją pieprzyć – zawsze podczas takiego galopu głośno krzyczy i prosi o coraz mocniejsze pchnięcia. Uwielbiam w takiej pozycji patrzeć jej w nieobecne oczy i kołyszące się piersi które co raz staram się łapać ustami. Zmieniliśmy pozycję na pieska – dla mnie znacznie wygodniejsza a jej daje to dużo przyjemności . Kazałem wypiąć jej słodki tyłeczek, a ona patrząc w kierunku morza czekała na mnie. Wszedłem gwałtownie i głęboko. Widok wchodzącego penisa w jej wypięty zgrabny tyłeczek sprawił, że doszedłem po kilku chwilach (niestety nie umiem doprowadzić jej do orgazmu podczas stosunku aczkolwiek „trenujemy” i jest coraz lepiej). Gdy z niej wyszedłem wybuchła płaczem, tłumacząc że było jej wspaniale i do tego w tak cudownym miejscu. Przytuliłem ją do siebie, podając kieliszek wina. Po stosunku popływaliśmy jeszcze, skończyliśmy wino i przed zachodem słońca wróciliśmy do mieszkania. Tą plażę odwiedziliśmy jeszcze dwukrotnie – raz skończyło się na masażu penisa, nie mogłem się powstrzymać i pomogła mi 🙂 drugim razem również plażowanie skończyło się seksem z podobnym finałem. Na jedno z wyjść wzięliśmy aparat i całe szczęście pozwoliła mi zrobić kilka nagich zdjęć. Do dzisiaj często wracamy do tych wspomnień, chociaż do tego czasu mieliśmy kilka podobnych historii nie tylko nad morzem  – być może opowiem o tym w innych opowiadaniach

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Nudysta

    Mam nadzieję że się spodobało, liczę na szczere opinie 🙂

  • Pokretny romans – Osmielenie

    Minęło kilka dni odkąd dowiedziałem się o wszystkim. Codzienne życie raczej jakoś mocno się dla mnie nie zmieniło, wciąż miałem w sumie przed sobą testy techniczne które zbliżały się nieubłaganie. Co prawda byłem już przygotowany na tyle, że pozostały mi jedynie powtórki, dlatego też nie przejmowałem się każdym dniem który zbliżał mnie to strefy zero. Tym bardziej, że obsunęły się z winy szkoły, a nie mojej jak to zwykle bywało. Oświata zadziwia każdego kto kiedykolwiek miał z nią do czynienia, a już na pewno kiedy okazuje się, że większość sprzętów które są potrzebne do przeprowadzenia egzaminów zostały źle zainstalowane. W taki oto sposób, czas gonił, nauczyciele rozkładali ręce, a ja starałem się opanować, przecież studia nie uciekną, matura jest dla nich ważna nie techniczny. Sylvio wpadał do nas częściej, bardziej śmiało i bez ogródek rozmawiał i ze mną i z moją mamą. Obojgu widać ulżyło, że wiem, przez co nie krępowali się dzielić swoimi przeżyciami jak i nowymi pomysłami. Chyba tylko ja miałem delikatny dystans to całej sytuacji. On rozmawiał ze mną jak z kolegą którego zna od lat, natomiast moja mama, bez krępowania zachowywała się jak jego dziewczyna, całując się z nim, siadając mu na kolanach. Może to dziwne, ale byłem zawstydzony tym, że mnie to kręci. Im natomiast nie przeszkadzała moja obecność.

    W tym miejscu warto nadmienić w jakim domu mieszkamy. Jak wspominałem, miasteczko jest nieduże, ale są w nim bloki i osiedla domków jednorodzinnych. My mieszkamy właśnie w takim domku, z żywopłotem, małym podjazdem, a z tyłu jest niewielkich rozmiarów ogródek. Prywatność jest od lat konikiem mojego ojca który gdy się tu wprowadzał, zadbał o najwyższe możliwe rośliny i żywopłot, który oddziela nas on wścibskich oczu jak i niepotrzebnego jazgotu sąsiadów. Cisza i spokój, bez potrzeby wyjeżdżania na wieś, bądź szukania sobie zacisznego miejsca na weekend. Brzmi jak idealne miejsce na takie schadzki prawda? Cóż, dokładnie tak jest.

    Z mamą nie miałem ponownej okazji porozmawiać na temat o którym wszyscy nagle zamilkli, nie byłem też świadkiem ich ponownego seksu, chociaż wydawało mi się, że do niego doszło, ale gdy byłem poza domem. Czy chciałem wiedzieć? Owszem. Jednak zabrakło mi chyba odwagi żeby zapytać wprost. Podobało mi się to jak mama się rozpromieniła. Uśmiech na jej twarzy nie gościł od dawna, nie wiem czy to przez ojca, czy może brakowało jej takiego dobrego seksu od lat? A może to tylko fantazja której spełnienie przywiodło więcej emocji niż jakakolwiek inna? Wiedziałem jedno. Chcę utrzymać tą radość u niej jak najdłużej się da. W końcu kocham ją i nawet jeśli jest to spowodowane romansem z moim nowym kolegą, to niech tak będzie.

    Akurat była sobota, nudna i spokojna, aczkolwiek dopiero się zaczynała. Ocknąłem się u siebie w pokoju, zerkając na zegarek. Była 8 rano. Mimo wszystko przyzwyczajenie nie dawało mi pospać dłużej, i mimo wolnych dni nadal bez potrzeby budziłem się o podobnych porach gdy jeszcze chodziłem do szkoły. Ubrałem się i wyszedłem do kuchni żeby coś od razu zjeść, planów na cały dzień nie miałem poza szybkim wypadem na miasto po drobne zakupy i trochę pustych kalorii żeby mieć czym się opychać przed telewizorem. Kiedy wstawiłem patelnię na ogień, wydawało mi się, że ktoś otwiera drzwi. Pierwsza myśl, pewnie mama wróciła ze sklepu. Powtórzyło się to kilkukrotnie. Czyżby jednak ktoś pomalutku acz skutecznie wynosił mi pół domu? Musiałem to sprawdzić. Ku mojemu ponownemu zaskoczeniu ujrzałem właśnie ją, stojącą w uchylonych drzwiach, tylko, że kompletnie nagą. Nie usłyszała mnie jak podchodziłem. Bez ukrywania, jestem dziwny, ale ciało mojej mamy było ekstra. Zgrabne i zadbane, choć jak to wiadomo, wiek swoje zrobił i daleko jej było do typowej dwudziestolatki która ma jędrną i piękną cerę. Widać było piegi na jej ramionach, kiedy się wychylała na jej boku robiła się fałdka, jej pośladki już nie tak jędrne jak kiedyś, z widocznym celulliem. Patrząc tak na nią widziałem atrakcyjną babkę, ale zupełnie nie taką jak opisywał ją Sylvio. W jego ustach była niczym anioł, zrodzony z fal niebiańskich pian, które wykuły jej ciało jak rzeźbiarz ze starożytnych czasów, oddając każdy aspekt jej kształtów, podkreślając przy tym kobiecość i naturalność jej ciała. Rozumiałem go, był zauroczony. I szczerze mówiąc, nie dziwię się. Znam o wiele młodsze kobiety które wyglądają gorzej. Pewnie wpływa też na to fakt, że patrzę na nią przez pryzmat rozczulającej więzi którą z nią mam.

    Stałem tak chwilę za nią, przyglądając się, widząc jak stoi na palcach i wygląda. Wiedziałem na kogo czeka, ojciec w dłuższym wyjeździe, ja już nie jestem przeszkodą to sobota będzie udana. Zaczepiłem ją, starając się utrzymywać w miarę normalny ton głosu. A to wcale nie było łatwe, zważywszy na jej strój.

    -Mamo, robię sobie śniadanie, chcesz też coś? Kawy, herbaty?

    Odwróciła się lekko wystraszona, zupełnie jakbym wyrwał ją z dłuższej zadumy. Widziałem jak w jej oczach niknie zaskoczenie i pojawia się typowa dla niej radość.

    -Och, nie słyszałam, że już wstałeś. Nie, dziękuje ja już jestem po. Nawet troszkę się rozbudziłam z rana w zupełnie inny sposób.

    Uśmiechnąłem się i kiwnąłem głową.

    -Czyżby Sylvio się zapowiedział? Widzę, że przygotowałaś się odpowiednio

    Wtedy zauważyłem jak się zarumieniła, lekko przysłaniając swoje piersi, jakby się mnie zawstydziła. Było to dziwne, tym bardziej, że od naszej rozmowy była zupełnie frywolna, nie przeszkadzało jej to, że widzę ją nagą czy choćby to, jak oglądałem jej smsy z nim. Sama się nimi chwaliła. Teraz nie było inaczej.

    -No a na kogo miałabym czekać. Zobacz co mi napisał dziś rano.

    Podała mi swój telefon który leżał na komodzie obok drzwi. Odblokowała i pokazała ostatnią wiadomość. Przeczytałem ją na głos.

    “Cześć moja laleczko! Wpadnę dzisiaj do Ciebie z rana. Przygotuj się, chcę żebyś stała w drzwiach, czekając na mnie, nago! Gdy tylko wejdę, chcę podziwiać Twoje cudne ciało. Mam nadzieję, że Kamil nie będzie spał, bo chcę żeby zobaczył Cię dziś na kolanach przede mną!”

    Spojrzałem na nią i nadal była zarumieniona i lekko wydawała się zawstydzona. To było urocze. Dlatego stała goła przed drzwiami. Gdy rozmawialiśmy, z zewnątrz było słychać otwieranie furtki i to, że ktoś szedł do środka. To był on. Wszedł do środka i od progu był zadowolony. Widząc moją mamę tak jak sobie życzył i mnie obok.

    -No witam, witam! Dobrze cię widzieć Aguś w takim stanie! Cześć Kamilu, jak tam? Wyspałeś się? Bo dzisiaj to sobie chłopie nie pośpisz. Mam zamiar młócić twoją mamę całą noc.

    Moja mama już oplotła go swoimi rękoma i nogą też, dłonią lekko chwytając go za krocze. Była jak napalona nastolatka której brakuje porządnego seksu. On to doskonale wiedział, ja dopiero zauważałem.

    -Dobra, dobra. Zobaczymy. Już tak nie kozacz. Idę coś zjeść a wy się bawcie dobrze.

    Poszedłem do kuchni, zostawiając ich samych, ale nie na długo. Chwile później po krótkiej rozmowie, oboje przyszli do mnie. Siedziałem przy stole pałaszując odsmażoną rybę, zerkając na nich. Sylvio stanął przy blacie, obok czajnika w którym gotowałem sobie wodę. Ściągnął koszulkę i spodnie, dając klapsa mojej mamie.

    -No, Aguś, na kolana i obsłuż mnie. Tak, tego mi trzeba z rana.

    Trochę mnie to speszyło. Tutaj sobie spokojnie chciałem zjeść, a oni ot tak przyszli. Nie żebym narzekał, całkiem fajny widok tylko wiadomo, nie przy jedzeniu. Widziałem jak mama bierze do ust jego fiuta, jak klęczy przed nim posłusznie, a on trzyma ją za głowę, dociskając do swojego krocza. Gdy zagotowała się woda, zalał mi herbatę i zrobił też sobie, cały czas mają moją mamę miedzy nogami, obciągającą mu dość głośno i raczej bez nieśmiałości.

    -To co tam słychać u ciebie? Jakieś plany na dziś? Wychodzisz, zostajesz z nami?

    Spytał Sylvio, pociągając łyka herbaty, głaszcząc po głowie moją mamę, co rusz wtrącając jakiś komentarz pod jej adresem.

    -Wiesz, miałem iść po zakupy, obkupić się trochę, kilka pierdół nic specjalnego.
    -O widzisz! Mógłbyś wziąć parę rzeczy dla mnie? Dam ci kasę, może też pizzę kupisz jak będziesz wracał co? Byłby fajny obiad. Agnieszka… nie tak łapczywie, masz mnie na cały dzień, grzeczniej suczko!

    Kończyłem właśnie swoje śniadanie i miałem wyjść. Serio nie byłem gotowy na taki widok, choć był podniecający. Wstawiłem talerz do zmywarki obok nich, zerkając lekko jak jego fiut znika w ustach mamy, ona z zamkniętymi oczami obciągała zadowolona, zaśliniona.

    -Spoko, mogę złapać jakąś pizzę. W sumie nie dziwi mnie to, włosi pewnie non stop wsuwają placki co?

    Zażartowałem z niego lekko, ale oczywiście trafił mi się ktoś, kto musi się odgryźć choćby nie wiem co.

    -Jasne, zaraz po tym jak pobzykamy sobie fajną mamuśkę. Nie Aguś?

    Zerknął na nią i pogłaskał po policzku. Wtedy ona spojrzała na mnie, przechylając głowę, a jej policzek wypełnił jego kutas, robiąc z niej wiewiórkę która nawpychała sobie za dużo orzeszków do ust. Nawet nie powiem jak uroczo to wyglądało. Wtedy ona przestała na chwilę, ale ręką nadal robiła mu dobrze.

    -Sylvio, ale pamiętasz, że ja dzisiaj mam spotkanie firmowe? Miałeś ze mną iść.

    No tak. Co jakiś czas w firmie mojej mamy, mimo tego, że spora część pracowników jest oddelegowana do pracy zdalnie, są spotkania firmowe. Nazwa robi raczej za przykrywkę, bo są to najzwyczajniejsze w świecie nieco bardziej eleganckie popijawy. Wiele osób przychodzi ze znajomymi, kolegami, czy nawet była sytuacja, że byłem na takim spotkaniu i ja. Fajna sprawa, bo można się najeść i popić za darmo, firma stawia, a często i muzyka jest niczego sobie. Są i większe wtopy gdy zapraszają jakichś totalnych amatorów w celach ich promocji, ale to zupełnie inna sprawa.

    -Zabierasz Sylvio? Myślisz, że to dobry pomysł? Trochę może wzbudzać podejrzenia.
    -Nie marudź, damy radę. Twoja mama wszystko ogarnęła. No Agusia, na stół już.

    Mama usiadła na krawędzi stołu, unosząc nogi nieco w górę, a Sylvio uklęknął między nimi, wkradając się do jej cipki, liżąc ją gdy ona splotła nogi na jego głowie, przeczesując włosy, w dodatku delikatnie mrucząc gdy on zajmował się jej szparką.

    -Skarbie, dobrze wiesz jak to wygląda. Mało kto nas zna osobiście, a jeszcze mniej osób mieszka w okolicy. Sporo pań ma osoby towarzyszące zupełnie inne za każdym razem. Nie będzie z tym problemu uwierz mi.

    Widziałem jak na jej twarzy malowała się rozkosz, jak jej ciało zaczynało powoli się trząść w przypływie zadowolenia. Jak zerkała to na mnie, to na niego i jak bardzo jej już nie przeszkadzała moja obecność. I cieszyło mnie to niezmiernie bo widok mamy w takiej sytuacji był cudowny.

    -Jak chcesz, tylko pilnujcie się. Lepiej żeby nikt was tam nie nakrył razem. Lecę będę za jakiś czas.

    Sylvio oderwał się od cipki mamy na moment i rzucił “cześć” na moje odchodne. Dobrze wiedziałem, że nim wrócę, to oni zdążą się porządnie pobawić. Trochę było mi szkoda, że nie popatrzę, ale czasami powinienem dać im moment na zaspokojenie się bez gapiów. Faktycznie miałem kilka miejsc do zahaczenia.

    -Och, Sylvio dzieciaku, gdzieś ty się tego nauczył!? Nikt mnie tak nie przelizał w całym moim życiu! Aż mnie ciarki przechodzą.
    -To mało w życiu doświadczyłaś. Nie dziwota, że tak chętnie mi się oddajesz.

    Sylvio rozchylił jej nogi i zaczął ssać jej guziczek, a palcami wdarł się do środka, masując ją mocno i szybko. Przyssał się do niej i nie oddawał nawet milimetra żeby się ostał bez pieszczot. Doprowadzając moją mamę do skraju orgazmu w kilka minut. Każda jego akcja była dokładnie zaplanowana, przemyślana i cel miała jeden. Sprawić by ta znudzona kura domowa odleciała w przypływach rozkoszy jak najwięcej razy. Sylvio wstał, pochylił ją bardziej na stół, tak, że teraz opierała się plecami o niego mocniej. Podciągnął jej pośladki do siebie, trzymając je w powietrzu, kazał jej wcelować jego kutasa do środka. Zadowolona zrobiła to, a on oplótł sobie jej nogi w okół swoich bioder. Dłońmi dotykała jego klatki piersiowej zbudowanej nieźle, umięśnionej ale nie jak typowy byk z siłowni, z umiarem ale wyglądał jak model. Pewnie dlatego tak bardzo jej się podobał.

    -Przyjęłaś mnie jak zwykle iście po królewsku. Wilgotna i ciasna. Aż trudno uwierzyć, że masz dzieci. O tak, powiedz mi jak bardzo lubisz gdy cię bzykam.

    Agnieszka zaśmiała się, cała zaczerwieniona. Lubiła jego pewność siebie, to jak wyciągał z niej wszelkie brzydkie słowa, jak drażnił jej zmysły swoim dotykiem w coraz to dzikszych miejscach, a jej podniecenie rosło.

    -Tego chyba nie muszę ci mówić co? Dobrze o tym wiesz!
    -Nie, moja droga tak łatwo się nie wywiniesz! Chcę usłyszeć od ciebie, że uwielbiasz jak mój młody kutas rozjeżdża twoją starą pizdę! Tak masz powiedzieć, albo przynajmniej podobnie. Inaczej przestaję.

    To był moment w którym robiła się czerwona na twarzy jak burak. Peszyło ją to, ale doskonale wiedziała, że Sylvio lubi słuchać jej zboczonych tekstów tak samo jak i ja lubiłem ich słuchać. Co jemu przychodziło z łatwością, jej nieco trudniej. On natomiast przyspieszył, waląc ją mocno i dogłębnie, budując jej pewność siebie, w końcu słysząc to czego oczekiwał.

    -O tak, uwielbiam jak mnie dymasz! Jak pierdolisz moją starą, łapczywą cipę swoim młodym fiutem! Jak mnie zalewasz i zostawiasz w środku swoje nasienie!

    -Haha, wiedziałem, że to potrafisz Aga! Świetnie, teraz zerżnę cię jeszcze lepiej! Możesz być sobie za to wdzięczna!

    Sylvio dopadł do niej, całując ją, ich języki splotły się w namiętnym tańcu, a ciała wyklepywały rytm coraz szybciej i szybciej. Przesuwając przy okazji stół pod okno, rysując płytki na podłodze. Jednak w tym momencie mojej mamie to nie przeszkadzało. Posuwał ją tak dobrych kilkadziesiąt minut nim skończył w niej. Przyjmowała go bez żadnych oporów, lubiła gdy kończył w niej. Obawy o ciążę nie miały tu znaczenia, przynajmniej tak mi powiedziała gdy o to spytałem. A jeśli tak powiedziała, to mnie to też nie zaprzątało głowy.

    Łażąc po sklepie, skreślając kolejne punkty z kartki, ciągle myślałem o tym co się dzieje, że oni się tam wesoło zabawiają. Dopiero teraz chciałem rzucić wszystko i wrócić, żeby widzieć jak to robią. Jak moja mama daje mu się posuwać. Zdwoiłem swoje wysiłki i wyleciałem ze sklepu. Kupiłem też trochę czipsów i napoi dla nich, po drodze wpadając do pizzerii. To tam też dostałem od Sylvio telefon. W klimatach ich zabawy oczywiście.

    -Hej Kamilu, wiesz co robi twoja mama teraz? Tańczy dla mnie. Cała naga, a po jej nodze uroczo spływa moje nasienie, które zostawiłem w jej cipce. Szkoda, że tego nie widzisz. Ale jest gorąca. O tak skarbie, pokręć dupką dla mnie o tak.

    Siedziałem w pizzerii, więc nie bardzo mogłem rozmawiać otwarcie, ale czułem jak same jego słowa na mnie działają.

    -To widzę, zabawa na całego co? Będę z pizzą niedługo.
    -Świetnie! Dam twojej mamie moją pałę do dzioba, niech sobie zrobi trochę sosu co? Chodź Agnieszka, klęknij. Musisz wydoić ze mnie trochę sosiku, a potem dostaniesz pizzę co ty na to?

    Słyszałem jak woła ją do siebie i coś mówi. Ona lekko oponowała, ale w końcu wzięła od niego telefon i chyba z jego fiutem w ustach mi powiedziała:

    -Kochanie, nie bierz mi sosu, ja sobie sama zrobię. Wprost z kutasa Sylvio, wprost do mojego brzucha. Potem poprawię pizzą

    Skąd wiem, że robiła mu loda? Bo jej głos był zniekształcony, tak jakby miała coś w ustach. A w takiej chwili to mogło być tylko jedno. Odebrałem pizzę i lekko zakłopotany wyszedłem do auta. Kierując się od razu do domu. Ciekaw byłem co zastanę na miejscu. Ku mojemu zdziwieniu, pochodząc do domu nie słyszałem żadnych jęków. Ani stęknięcia. Zaskoczyło mnie to. Czyżby już skończyli? Wszedłem do środka, do kuchni, nie ma nikogo. Tylko stół w zupełnie innym miejscu i sporo mokrych plam na podłodze i na stole. Grubo było widać, ale co tam. Skierowałem się do sypialni rodziców. Tam też zastałem mamę, leżącą pod prześcieradłem, bo reszta posłania była na podłodze, pościągane i po wywracane w każdą możliwą stronę. Spojrzałem na nią, wyglądało bosko. Lekko rozczochrana, ale zadowolona i nieco dysząca.

    -Trudno oderwać od niej wzrok co? – zaszedł mnie od tyłu Sylvio i spytał tak od niechcenia, nie licząc w sumie na odpowiedź. Dobrze wiedział, że jest cudowna i jak boskie ma ciało. – Musieliśmy zrobić przerwę. Nie chcę zajeździć twojej mamy, szkoda by było takiej klaczy!
    -Klaczy?! – krzyknęła nieco oburzona – No wiesz co?
    -Dokładnie! I to komplement moja droga! Skoro ja jestem twoim ogierem to ty jesteś moją klaczą! Masz pizzę? Super, czas zjeść. Aga, na brzuch i zdzieraj tą szmatę z siebie. Kamil, podaj ją tutaj.

    Sylvio wszedł za moją mamę i rozchylił jej pośladki nieco. Splunął i wsunął twarz między nie. Ona zaś poderwała głowę wysoko, gdy ja wyjmowałem kawałek pizzy, jęknęła i odwróciła się do niego z szeroko otwartymi ustami i oczami. Jak się okazało, Sylvio nie lizał jej cipki, ale drugą dziurkę. Świdrując jej oczko jak profesjonalista. Jego język potrafił dać jej mnóstwo rozkoszy.

    -No wiesz? Tam nawet mnie liżesz?
    -A to złe miejsce? Podoba ci się co? Widzę to w twoich oczach. Zobacz też na Kamila, jemu się podoba. Powiedz to kolego, wiem, że lubisz to tak samo jak mama. Tylko ona jest bardziej nieśmiała.

    Nie wahałem się. Powiedziałem to co myślałem.

    -O tak Sylvio, uwielbiam patrzeć jak liżesz dupę mojej mamy.

    On dał jej klapsa i zanurkował w jej pośladkach jeszcze raz. Mama zaś schowała twarz w dłoniach, zaczerwieniona i lekko onieśmielona. Jakby się tego wstydziła. Ale pizza była dobra. Złapałem kawałek i dałem mamie, drugi wziąłem sam, a Sylvio? On miał całe dwa pośladki do zabawy.

    -Sosu nie brałem, bo mówiłaś, że Sylvio ci zrobi. I co udało się?

    Spytałem z uśmiechem szelmy żeby trochę przykręcić śrubę. Sylvio oczywiście podłapał temat i musiał ją zawstydzić nieco bardziej.

    -Jak mistrzyni! Słuchaj, wzięła go do ust i spijała łapczywie, każdą kropelkę. Twoja mama to rasowa obciągara. I to jest komplement Aguś! Mało która dojrzała pani potrafi mnie tak wydoić jak ty! Możesz być dumny z mamy!

    -Przestańcie obaj! Bardziej się nie mogę zawstydzić.

    Zaśmialiśmy się wszyscy razem. W końcu nikt tu nie był złośliwy, bynajmniej, chcieliśmy mieć frajdę z tego co się dzieje razem. Tak też było. Sylvio podciągnął się na nią wyżej i jednym ruchem, bez uprzedzenia wjechał w jej tyłek, tak do połowy swojego sterczącego fiuta. Mama jęknęła przeciągliwe, upuszczając pizzę na łóżko.

    -Ale ciasna! Normalnie czuję jak zaciska mi się na kutasie! Oj Aga, Aga, straszna dziwka z ciebie wiesz?

    Ruszył się w niej kilka razy, dość łatwo mu to poszło. W końcu obślinił jej tyłek wystarczająco, a jego kutas nadal był wilgotny. Mama zawyła przez zaciśnięte zęby i z dłoni zrobiła pięści. Widziałem, że jej ciężko, ale starała się oddychać miarowo.

    -Wolniej Sylvio, nie tak ostro! Od razu bez litości, przesadzasz!

    Wrzasnęła zerkając na niego. On natomiast złapał jej włosy w kucyk i trzymając tak, uniósł jej głowę, ukazując piersi, poprzez łuk który z niej zrobił.

    -Patrz jaka zdolna! Nie chce żebym wyjął, tylko zwolnił. Twoja mama, Agnieszka, lubi być ruchana w dupę przez młodzików. Teraz o tym wiesz. Więc teraz, żeby nie było jej smutno, będę walił ją w dupsko aż się spuszczę co ty na to?
    -Nie mam nic przeciwko. – pokiwałem głową i usiadłem widząc jak na mojej mamy twarzy malują się coraz to nowe emocje. – Tylko może faktycznie zwolnij, bo potem będzie dziwnie chodziła na imprezie firmowej.
    -Co racja – Sylvio klepnął jej tyłek znowu – To racja!

    Zwolnił swoje ruchy, a jęki bólu i rozkoszy szybko zmieszały się ze sobą. Siedziałem obok wcinając pizzę, co i rusz podrzucają kawałek to Sylvio, to mamie, nabijając się z nich od czasu od czasu.

    -W ten sposób od razu spalacie wszelkie kalorie które macie z tej pizzy! Przyjemnie z pożytecznym.

    Sylvio podłapał to od razu, wychodząc z tyłka mojej mamy i kładąc się obok, z obowiązkowym klapsem w jej kształtny tyłek.

    -I to jest syn! Dba o zdrowie mamy! Ja w tym pomogę. Agnieszka, słuchaj, czas na trochę przysiadów. Zrobi ci to dobrze. Okracz mnie, postaw nogę tu i tu, ręce za głowę i głośno licz ile kutasoprzysiadów zrobisz nim dojdę w twoją gorącą pizdę.

    Siedziałem i patrzyłem na to z niedowierzaniem. Moja mama bez problemu to zrobiła, siadając na jego kutasie, i posłusznie zaczęła podskakiwać. Unosząc się najwyżej jak mogła i opadając dość mocno na niego, klapią aż cały pokój odbijał to echem. Powoli przyspieszała, wiedząc, że teraz może sobie pozwolić na więcej pewności, choć i tak kilka razy jego fiut wypadał z jej cipki.

    -Jak wypadnie, to od nowa! Nie ma lekko, jeszcze mi podziękujesz.
    -Będę miała ciało lepsze od nastolatek ha! Wtedy to będę miała wzięcie. I nie będziesz mi do niczego potrzebny Sylvio! Tego chcesz? Jeden…dwa…trzy…

    Zażartowała moja mama zaczynając liczenie od nowa. Nic chyba nie było w stanie zbić Sylvio i jego dobrego humoru. Chociaż gdybym to ja miał taką fajną, dojrzałą panią do zabawy to też pewnie miałbym cudowny humor.

    -Mów co chcesz Aguś, ale nie potrafisz mi się oprzeć. Po prostu nie umiesz. W pewnym sensie cię drażnię, ale co z tego skoro daje ci tyle radości?

    Powoli zbliżał się czas wyjścia na imprezę, a moja mama nadal ćwiczyła na jego kutasie. Doliczyła do 246 wtedy Sylvio spuścił się w nią ogłaszając to jakby wybrał nowego wodza inter galaktycznej rady nadzorczej. Oboje byli już nieźle zmęczeni, a noc przed nimi. Liczyłem się z tym, że będzie wesoło choć mnie tam nie będzie. Mama podniosła się pierwsza, idąc do łazienki pod prysznic. Musiała się doprowadzić do porządku. Sylvio oczywiście zakomunikował, że zaraz do niej dołączy.

    -I jak?
    -Co jak?
    -Podoba ci się? Jak się bawimy? Masz frajdę?
    -Nie ukrywam, że mam. I widzę, że ona też się doskonale bawi.
    -I o to chodzi. Zobacz, twoja mama to super kobieta tylko trochę się jej nudziło. A ja lubię dogadzać starszym paniom. Trochę mi ciebie szkoda bo nic sobie z tego nie poużywasz.
    -Luz, nie chcę jej przelecieć. W pokrętny sposób wolę widzieć jak to ty ją bierzesz.
    -Ale lubisz jak o niej tak mówię nie? Że lachociąg, że dziwka. Podnieca cię to.
    -No… tak

    Trochę mi było wstyd. Szczególnie jak mnie tak podpytywał. Mimo, że rozumiałem, że nie ma nic złego na myśli, bo dla niego to co robiliśmy było zwykłą zabawą i nic nie stało nam na przeszkodzie żeby to kontynuować. Dlatego czułem, że będzie nawet lepiej.

    -Nie stresuj się. Ze mną wszelkie tajemnice są bezpieczne. Nikt się nie dowie, mówię ci. A jak będziemy na imprezie to będę zdawał ci raporty. Może nawet podeśle jakieś foty.
    -Spoko i tak się dobrze bawię. Serio, serio.

    W tym momencie Sylvio wyszedł i wpadł do mojej mamy pod prysznic. Nie popuścił jej nawet tam. Po chwili znowu słyszałem jej uroczę pojękiwania, dość szybko stłumione. Pewnie się całowali jak zwykle. No, ale trudno się dziwić. Gdy wyszli, Sylvio wyszedł do siebie do domu, bo zapomniał o odpowiednim stroju. Dogadaliśmy się, że zgarnę go po drodze, a sam zostałem w domu z mamą. Szczęśliwą i wybierającą strój. Warto dodać, że robiła to wciąż naga. A ja, nie ukrywam, zerkałem sobie na jej ciało co i rusz.

    -Nie wiem którą sukienkę założyć. Tą bordową, dłuższą, ale za to łatwiejszą na szybkie numerki czy tą zieloną, nieco bardziej opiętą, ale chyba ją wolę bardziej wiesz.

    Pokiwałem głową i stwierdziłem wprost.

    -Wiesz mamo, bordowa pozwoli na szybkie numerki, ale na takiej imprezie to chyba lepiej mieć więcej czasu niż tak kilka sekund co?
    -Poczekaj, przymierzę ją.

    Po chwili wyszła, nawet założyła kolię na szyję, dodającą jej uroku. Wyglądała zjawiskowo, sukienka zakrywała jej nogi, choć wcięcia nadawały seksowności i tajemnicy. Odsłaniając jedynie kawałek uda. Piersi skryte choć nadal budziły ciekawość.

    -O i widzisz, robię tak i już jestem dostępna.

    Jednym ruchem dłoni odkryła dolną część ciała, pokazują mi swoją chciwą cipkę. Bawiło mnie jak swobodnie już się zachowuje w moim towarzystwie.

    -Tak, ale jak ktoś ci tak poderwie kieckę to co? Sylvio może być zazdrosny. Weź jednak tą zieloną.

    Tym razem to ona pokiwała głową i zgodziła się. Wskakując w zieloną sukienkę, zadowolona czekała na czas wyjazdu. Oboje wyszliśmy do auta i pojechaliśmy po Sylvio. On czekał w garniturze, pod muchą, wsiadł z tyłu, od razu komenderując moją mamą.

    -Agnieszka, chodź tu do tyłu. Po drodze zrobisz mi loda. No jak to tak, będziesz tam z przodu siedziała i co? Daj spokój, nie myślisz coś dobrze moja droga, oj nie myślisz.

    Przesiadła się dodając żartobliwie:

    -Cały czas myślę o tobie, to ciężko w dodatku myśleć logicznie!

    Sylvio chwycił jej głowę i sprowadził w swoje krocze, wyciągając sterczącą pałę. Moja mama oczywiście zaczęła mu robić dobrze ustami, gdy jechaliśmy na miejsce.

    -Ustaw sobie tylne lusterko tak, żebyś widział mamę w akcji. Nie można przegapić jak pieści, bo to prawdziwe show. Tylko nie za często zerkaj, bo musimy dojechać cali.

    Faktycznie tak zrobiłem. Co jakiś czas, na równej drodze bez zakrętów, pozwalałem sobie na popatrzenie jak jego fiut znika w jej czerwonych ustach, jak wypycha jej policzek. Kilka minut przed dojazdem, Sylvio spuścił się jej do ust, dając mojej mamie całkiem sporą ilość do przełknięcia. Jak zwykle bez marudzenia zniknęło w jej ustach od razu.

    -Dobra, to ja przyjadę po was jak zadzwonicie. Bawcie się dobrze i dyskretnie okej? Mówię to do was obojga.

    Wtedy moja mama podeszła bliżej i z uśmiechem pogłaskała mnie po twarzy.

    -Mój mężczyzna dorasta. Martwi się o mamę, to uroczę. Nie martw się poradzimy sobie, jesteśmy już duzi. Do później.

    Wróciłem do domu, odpocząć. To był dość intensywny dzień. Wiadomo, jeszcze jedna runda mnie czekała po ich odbiór, ale to pewnie nad ranem. Usiadłem przed telewizorem, złapałem pada w łapę i zacząłem grać. Jakieś dwie godziny później dostałem pierwszego smsa. A raczej obrazek od Sylvio. Pierwszy był normalny. Z podpisem:

    -Stół zastawiony jest suto. Niczego nie brakuje.

    Tylko chwilę później dostałem drugiego, już tylko kawałek stołu było widać, za to sporo było widać pod stołem. Mianowicie moją mamę z jego fiutem w ustach patrzącą w obiektyw. Z podpisem:

    -Mnie nie brakuje. Bo twojej mamie brakowało mojego chuja w ustach

    Jak im się to udało, że nikt nie zauważył? Tego nie wiem. Chociaż jeśli to spotkanie wyglądało jak ostatnie, to wszyscy byli pijani już kilkanaście minut po rozpoczęciu. Mało kto chyba tam pije, bo kładli się dość szybko. Kilka kolejnych fotek obejmowało moją mamę w różnych miejscach świecącą dupskiem, albo cyckami. Budziło to trochę moją zazdrość. Gnojek w moim wieku dał jej tyle frajdy. Cholera, kto by pomyślał. I jeszcze w pewien sposób sprawia frajdę mi. Jednak chyba najbardziej ruszyło mnie niedługo nad ranem gdy dostałem kolejne dwie fotki. Na jednej był Sylvio z podpisem:

    -Dobrze się bawię, ale gdzie jest Agnieszka?

    Zaciekawiony czekałem na drugą fotkę która miała mi zdradzić jej położenie. Jednak nie nadchodziła. Trwało to dość długo, ale w końcu dostałem drugą. Pokazywała Sylvio trzymającego telefon w górze, kierującego go na siebie tak, że było widać też to co za nim. Widziałem tam kawałek twarzy mojej mamy, która najwyraźniej odwdzięczała się za wcześniej i to ona teraz jemu lizała tyłek. Podpis:

    -Wybacz, nie mogłem jej znaleźć tak dobrze się schowała.

    Zaskoczyło mnie to mocno. Jednocześnie podnieciło. Teraz wiedziałem, że moja mama jest otwartą kobietą i lubi się zabawić. Wtedy też dostałem ostatniego smsa. Tym razem bez fotek.

    -Przyjedź po nas.

    Pół godziny później byłem na miejscu, oboje uśmiechnięci wpadli do samochodu. Mama wydawała się o wiele bardziej zmęczona niż Sylvio. Dlatego ona usiadła do tyłu, on zaś obok mnie.

    -I jak podobało się?
    -O i to jak! Nikt was nie nakrył?
    -Coś ty. Mało kto się nawet interesował kim ja jestem. Każdy pieprzył o trafficach, celach, kej pi ajach i innych targetach. Widziałem jak nudziło to Agnieszkę.
    -Dlatego kazałeś jej wylizać sobie tyłek?

    Wtedy wtrąciła się mama.

    -O nie! To ja powiedziałam Sylvio, że chyba wolę pocałować kogoś w dupę niż gadać z Markiem z księgowości. A on po prostu użyczył mi dupy

    Zarechotała potem i już wiedziałem, że trochę się upiła. Spojrzałem na Sylvio i on od razu zaczął mi tłumaczyć.

    -Spokojnie, pilnowałem jej. Nic nie chlapnęła, ja też nie. Było spokojnie. Wszystko pod kontrolą. Potańczyliśmy, pobawiliśmy się, było fajnie. I tyle.

    Do domu wróciliśmy jakoś tak koło piątej rano. Moja mama była ledwo przytomna, położyła się na łóżku w sukience i nawet nie martwiła się tym, że ją sobie pogniecie. Jedynie narzekała, że jest mocno zmęczona.

    -Jak mnie bolą nogi! I po co ja tyle tańczyłam, przecież ja mam swoje lata… Jutro nie wstanę z łóżka.

    Sylvio spojrzał na mnie i kiwnął głową żebym podszedł. Cicho zapytał:

    -Masz coś przeciwko sprawieniu mamie przyjemności? Tańczyła sporo może zrobimy jej masaż stóp co?

    Nie miałem nic przeciwko. Jeszcze kilka minut masowaliśmy jej stopy, rozmawiając cicho. Gdy zauważyliśmy, że usnęła, cichaczem się wycofaliśmy. Usiedliśmy w kuchni, wyjąłem z lodówki sok pomarańczowy i wlałem nam obu do szklanek. Spojrzałem na Sylvio. Siedział zadowolony, ale też już mocno zmęczony.

    -Idź się też połóż. Długi dzień za nami.
    -Tak zrobię. Jutro obadamy to co dogadaliśmy z Agą. Dobra, to idę kimać. Do juta
    -Tak… do jutra.

    Znowu coś wymyślili. Aż się boję tego co usłyszę jutro. Ale to zupełnie inna historia.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    intensive killer

    Drugi epizodzik. Pewnie powstanie jeszcze jeden, chociaż ciężko mi powiedzieć kiedy dokładnie.

  • MW-W drodze Rozdzial 54 Ale dupa!

    – Ale dupa!

    Jestem sam. Wszyscy wybrali się na plażę, ja – na małe zakupy. Mam właśnie zostawić je w hotelu i dołączyć, gdy…

    – Ale cham!

    …Gdy dziewczyna, której boski tyłek sprowokował mnie do takiej reakcji okazuje się być Polką. Studentka? Dziewczyna obróciła się ku mnie, by obdarzyć mnie powyższym komplementem i okazuje się, że ma nie tylko boską dupę i generalnie boskie ciało, ale jest przy tym całkiem ładniutka. A ja od rana nie ciupciałem… Tylko jak by tu zagadać? A prawda, już zagadałem. Przeprosić, czy brnąć dalej? Wybieram to drugie, jak się nie uda z nią, to pociupciam na plaży.

    – Zaraz tam – cham! Ja tylko wyraziłem na głos to, co każdemu facetowi przychodzi na myśl na widok twojego tyłeczka. Masz naprawdę boską dupę i… Daj mi dokończyć! …I doskonale o tym wiesz.

    – A niby skąd? Rozmawiamy. Jest dobrze. Więc dalej w ten deseń.

    – Inaczej nie naciągnęłabyś na nią czegoś, co wygląda jak druga skóra. Równie dobrze mogłabyś chodzić z gołą dupą. Chociaż nie – oczojebny róż tych spodenek naprawdę przyciąga wzrok.

    – Twierdzi pan, że go prowokuję?

    – Twierdzę, że golisz cipkę. Wystarczy spojrzeć – i gapię się na jej krocze równie ciasno opięte cienkim, elastycznym materiałem, jak tyłeczek.

    – A ja twierdzę, że panu stoi. Kawał kutasa, swoją drogą.

    Zerkam w dół – faktycznie, namiot jest spory. To po równi wina konwersacji i przedmiotu tej konwersacji.

    – Pokazać?

    – Tutaj? – dziewczyna rozgląda się dookoła. Tłoku nie ma, ale wciąż ktoś koło nas przechodzi.

    – Tam – pokazuję na odległe o kilkadziesiąt kroków wejście do hotelu . Panie przodem.

    – Mogę panu zaufać?

    – Wierz mi, jeszcze nigdy mnie nie zawiódł.

    – Hahaha… Nie do końca to miałam na myśli.

    – Mam w tej chwili tylko jedno na myśli i sądziłem, że ty też.

    – Ja też? Skąd ta pewność.

    – To przez te spodenki. Albo szłaś na randkę z facetem, na którym naprawdę ci zależy, albo…

    – Albo?

    – Albo szukasz erotycznej przygody. Daleko od domu moralne hamulce zwykle puszczają.

    – To ja mam jakieś hamulce?

    Dziewczyna podchodzi tak blisko, że czuję jej oddech na twarzy. Przez moment czuję też jej dłoń na członku.

    – Kontrola podstawą zaufania – stwierdza tylko, odwraca się i maszeruje w kierunku hotelu, kręcąc tym boskim tyłeczkiem.

    – Och przestań, bo dojdę, nim dojdziemy!

    Zamiast opowiedzieć, prowokuje mnie bardziej. Nie mogę oderwać wzroku. Udaje mi się przy samych schodkach – wyprzedzam ją, otwieram drzwi i pomagam wejść.

    – Gentelman podałby mi dłoń.

    – Jestem napalonym gentelmanem, dlatego podpieram ci tyłeczek.

    Gapię się przez chwilę, jak ten uroczo wypięty tyłeczek znika w mrocznym foyer i wchodzę za dziewczyną. Prowadzę do pokoju i niezwłocznie odnawiam kontakt. Czyli chwytam ją za tyłek.

    – Z taką dupą możesz mieć wszystkich w dupie!

    – Seks analny na pierwszej randce? Czy to aby nie za szybko?

    – To była tylko taka przenośnia. Ale jeśli ta randka ma być zarazem ostatnią…

    – Zobaczymy…

    Uwalniam kutasa ze spodenek.

    – Tak od razu?

    – Przecież chciałaś go zobaczyć.

    – Powiedziałam – zobaczymy. I dotyczyło to seksu analnego, bądź kolejnej randki. Nie byłam pewna. Ale teraz zobaczyłam i sądzę, że chodziło o kolejną randkę.

    – Sądzisz, że się nie zmieści w twojej dupci?

    Dziewczyna bierze go do ręki, tym razem na dłużej.

    – Ja to wiem,  niech mi pan zaufa.

    Nie naciskam. Będzie mi z nią przyjemnie na wiele innych sposobów. Już jest przyjemnie…

    – Ależ ufam ci, dziewczyno. I zaraz to udowodnię. Oddam w twoje ręce mój największy skarb.

    – Największy skarb?

    – A tak! Nie wyobrażam sobie życia bez niego.

    Sięgam do kieszeni i podaję jej małe zawiniątko. Zaintrygowana, zagląda do środka. Wyraz jej twarzy, gdy odkrywa zawartość, jest bezcenny.

    – To ma być ten skarb, bez którego żyć pan nie może? Pyta kpiąco, podsuwając mi pod nos jednorazową maszynkę w komplecie z pianką do golenia.

    – Och, miałem na myśli moje jaja.

    – Jaja? Ach, mam panu ogolić jaja? Serio?

    – Mój największy skarb, owszem.

    Wybucha niepowstrzymanym śmiechem.

    – Ale dopiero jak się uspokoisz, teraz trzęsą ci się ręce.

    Chyba znów powiedziałem coś śmiesznego, przynajmniej dla niej. Długo nie może się uspokoić.

    – A co ja będę z tego miała? – Pyta w końcu rzeczowym tonem.

    – Satysfakcję.

    – Satysfakcję?

    – Jak dotąd wszystkie dziewczyny, które dokładnie ogoliły mi jaja, odczuwały głęboką satysfakcję. Z tobą nie będzie inaczej.

    – Zaraz, zaraz. Twierdzi pan, że ogolenie pańskich jaj da mi głęboką satysfakcję?

    – Och, wszystkie dziewczęta odczuwały tę satysfakcję liżąc mi te świeżo ogolone jaja. Głębokie zadowolenie z dobrze wykonanej pracy.

    Dziewczyna długo nie może się uspokoić.

    – No dobra – mówi w końcu, potrząsając pojemnikiem z pianką. – Miejmy to już za sobą.

    Pomagam jej ze spodenkami. Z majteczkami nie muszę, bo ich nie ma.

    – Liczył pan na jakieś?

    – Co najwyżej na stringi. Lubię stringi. Chłodne pośladki i sznureczek w ciepłym rowku… Ale masz rację, gdybyś miała na sobie majtki, nie byłoby ci widać łechtaczki przez spodenki.

    – A było widać?

    – No, można się było domyślić. Mała nie jest…

    – Ciągle mi wyłazi, jak się podniecę. Razem z wargami.

    – Kalafiorek.

    – Co?

    – Nazywam to kalafiorkiem – trącam palcem wystający ze szparki różowy przedmiot pożądania. Ale to potem, najpierw golimy.

    Dziewczynie chyba spieszno do tego „potem”, bo niezwłocznie dobiera się do moich jaj. Goli je sprawnie a ja odwdzięczam jej się tym samym. Nie, żeby było co golić, jakieś pojedyncze opuszczone włoski w okolicach odbytu, to tyle.

    – Mówiłam, ze nic tam pan nie znajdzie.

    – Oprócz paru rozkosznych fałdek, zwłaszcza kalafiorka – śmieję się, przebierając palcami między tymi fałdkami. W drugiej ręce trzymam maszynkę, ale używam jej sporadycznie. Chodzi głównie o to, by sobie pomacać. Nawet kremu do golenia nie używam – ta cipka jest, hmmm… naturalnie śliska.

    Dziewczyna za to kremu nie żałuje, zarosłem trochę w podróży.

    – Nawet fajnie się goli te pańskie jaja.

    Jaja mam nabrzmiałe, mosznę obkurczoną, najlepszy moment na golenie. Po paru, mam nadzieję, stosunkach byłoby trudniej. A i zaciąć łatwo.

    – Dlatego nalegałem, by od tego zacząć. W ramach gry wstępnej.

    – Bardzo występnej gry wstępnej – śmieje się dziewczyna, zabierając się za okolice odbytu.

    – Nie do końca tego się spodziewałam, zakładając te różowe spodenki – mówi, rozchylając mi pośladki.

    – A czego? – pytam nieco drżącym głosem. Powodem drżącego głosu są zwinne paluszki zwilżające rowek pianką. Jeden z nich zahacza o dziurkę w mojej dupie i tak jakoś niechcący wślizguje się do środka.

    – Hmmm… To dłuższa historia.

    – Chętnie posłucham. Tylko nie wyjmuj tego palca.

    – Hihihi… W skrócie – przyjechałam tu , by odreagować rozstanie z chłopakiem.

    – Rzucił cię?

    – Nieee… To ja jego, był strasznym dupkiem. Ale świetnie ruchał. A seksu trzeba mi, jak powietrza. Więc rozumiesz, mam swoje potrzeby, a nie chciałam się tak od razu z kimś wiązać.

    – Tak trudno byłoby zrealizować te potrzeby w twoim  mieście? Z taką dupą i w takich spodenkach?

    – W życiu bym ich nie założyła w moim miasteczku!

    – A, wszystko jasne. Im dalej od domu, tym śmielej sobie poczynamy. Tylko dlaczego przyjechałaś akurat tutaj?

    – Mam tu kumpelę, wprosiłam się.

    – I pierwszego dnia po przyjeździe naciągnęłaś na tyłek te swoje fikuśne spodenki.

    – Pierwszego dnia poszłyśmy na dyskotekę. Facet był niesamowicie przystojny, prawdziwe ciacho. Tylko co z tego, skoro był impotentem. No, prawie. Rano obudziłam się tak strasznie niedojebana… I wtedy naciągnęłam te spodenki.

    – I tym razem ci się poszczęściło.

    – A to się jeszcze okaże…

    Coś czuję, że muszę się wykazać. Z tą laską nie ma żartów.

    *

    – Sama sobie się dziwię, to mówiąc – stwierdza unosząc głowę – ale rzeczywiście odczuwam tę satysfakcję. Nie wyczułam pod językiem ani jednego opuszczonego włoska! A pan?

    – Czuję niemal to samo – odpowiadam, również unosząc głowę.

    – Niemal?

    – Odczuwam satysfakcję, ale bez zdziwienia. Mam dużą wyprawę w goleniu cipek.

    – No, chyba, że tak. O tak! – Dodaje, bo zasysam do ust całego kalafiorka. Traktuję go językiem i sporą ilością śliny. A ona wraca do wylizywania moich jąder. Nabrzmiałego ochotą członka póki co tylko delikatnie masuje.

    – Nawet go nie poliżesz?

    – Po pierwsze – nie jego goliłam. Po drugie – mam co do niego inne plany. Lizanie jąder musi panu wystarczyć.

    – To może chociaż trochę niżej?

    – Byle się pan nie spuścił!

    Jej języczek w tym czułym miejscu u podnóża moszny. Jej języczek wwiercający się w odbyt… Moje oślinione jaja ślizgające się po tej ślicznej buzi… Dobrze, że odpuściła sobie masowanie członka, to byłoby zbyt wiele.

    *

    – To było satysfakcjonujące lizanko, proszę pana! Mocno akcentuje to „proszę pana”.

    No tak… Byłbym zapomniał.

    – Sądzę, że w tych okolicznościach powinniśmy przejść na ty.

    – No właśnie mówię.

    – Zauważyłem, załapałem ironię. Maciek jestem – przedstawiam się, ściskając jej cipkę. – Tak się witamy we własnym gronie – udzielam jej instrukcji półgłosem. – W zamian powinnaś uściskać mi kutasa.

    – Lena, miło mi – odpowiada, aż przechodzi mnie rozkoszny dreszczyk, bo ściska mi tego kutasa. – To skoro grę wstępną i inne formalności mamy już za sobą, przejdziemy do konkretów? – Pyta, przyciągając kutasa do śliskiej od lizania szpary.

    – Odczuwasz różnicę?

    Dziewczyna zerka na mnie szybko i wraca wzrokiem do miejsca kontaktu. Coraz szybciej wodzi czubkiem mojego chuja wzdłuż pizdy. Kalafiorek rozkwita.  Mówiąc wprost – robi sobie nim dobrze.

    – Między twoim językiem, a penisem?

    – Między byciem pieszczoną przez faceta, a pieszczeniem się samej.

    – Hahaha, przecież to kawałek ciebie, ponoć ten najcenniejszy.

    – Czyli nie czujesz… W takim razie pozwól, że przejmę pałeczkę.

    – Pałę chyba – śmieje się, zabierając rękę. Po chwili już nie jest jej do śmiechu.

    – Oj, oj, oooooj… Próbuje uciec z cipą, ale jej nie pozwalam, póki nie zajęczy naprawdę głośno.

    – Poczułam tę różnicę – wzdycha. – Jak ty to robisz?

    Lata praktyki. Ale pozwól, że wejdę, nie będę tak stał, gdy drzwi tak zachęcająco uchylone.

    Wślizguję się w nią powolnym ruchem, tak jak lubię. Mokra, pobudzona cipa wychodzi mi na przeciw.

    – Jak u ciebie cieplutko!

    – Sprawiłeś, że grzeję się, jak suka. Nadmiar wilgoci ci nie przeszkadza?

    – Wręcz przeciwnie. Uwielbiam, jak dziewczynie chlupocze w piździe, gdy ją dymam.

    – Lubisz takie sprośne gadki, co?

    – Ty zdaje się też.

    – No to pogadajmy.

    – I zaruchajmy!

    *

    – Sześćset sześćdziesiąt cztery…

    – Że co?

    – Mój numer telefonu, zapisz sobie.

    – A prosiłam! Czuję się tak cudownie zerżnięta, a ty to wszystko psujesz. Seks bez zobowiązań, pamiętasz?

    – Dlatego daję ci swój numer telefonu, a nie proszę o twój.

    – Bez zobowiązań po obu stronach. Typowy macho! Pewnie myślisz, że już jutro zadzwonię i będę błagała o więcej. Bo tak wyjątkowo mi dogodziłeś.

    – A nie?

    – A tobie udało się wyrwać laskę, i teraz chciałbyś sobie na niej używać, kiedy tylko przyjdzie ci ochota – odpowiada, puszczając mimo uszu moje słowa.

    – Hmm… Tak uważasz? To ubierz się i chodźmy na plażę. Bez zobowiązań, przedstawię ci kogoś. Albo po prostu chodźmy nago, to plaża nudystów.

    – Chyba żartujesz!

    – W kwestii pójścia na plażę, czy pójścia na nią nago?

    – To drugie.

    – Przecież zakazu nie ma. Ubędzie ci, jak się ludzie trochę pogapią? Ładna, zgrabna, z zadbaną cipką…

    – Hmm… Przekonałeś mnie tą zadbaną… Faktycznie dobrze o nią zadbałeś – dziewczyna wykonuje kilka szybkich ruchów biodrami, by zaznaczyć, jaki rodzaj zadbania ma na myśli.

    – Ale najpierw chodźmy pod prysznic, trzeba zlikwidować te zacieki.

    Poprosiłem, by pozwoliła swobodnie ściekać spermie, Nie odmówiła i ma ją teraz po wewnętrznej stronie obu ud.

    – Skoro cię to podnieca…

    Sięgam między te śliskie uda, rozprowadzam spermę po brzuszku, zwilżam nią pośladki, umieszczam między tymi pośladkami członka i drobnymi kroczkami prowadzę do łazienki.

    – Ty nigdy nie masz dość?

    – Nigdy!

    Każę dziewczynie zgiąć się wpół, oprzeć o umywalkę i masować mnie przez chwilę tą śliską dupą.

    – Dojść, już nie dojdę, ale i tak jest rozkosznie.

    – Dużo ćwiczyłam. Choć do tej pory używałam lubrykantu, pierwszy raz jadę na spermie.

    Podoba mi się taka szczerość. Prawie dochodzę. Pod natryskiem dziewczyna bierze sprawy w swoje ręce i wtedy dochodzę. Wszystko przełyka, choć prawdę mówiąc niewiele tego.

    – Niewiele tego…

    – To był deser, jesteś po dobrym obiedzie.

    – Tylko po zupie. Drugie danie…

    – No tak… – Przypominam sobie tę całą spermę spływającą jej po udach, wtartą w brzuszek i pośladki. Właśnie ją zmywam.

    *

    Z kluczem do pokoju w ręce i niczym więcej schodzę do foyer. Recepcjonista, któremu oddaję ten klucz, nawet nie zauważa, że jestem goły. Jego uwagę absorbuje moja, równie goła towarzyszka.

    -Wiedziałam, że tak będzie – mówi do mnie półgłosem w drzwiach hotelu. – Wiesz, jakie to uczucie, gdy ktoś wręcz wwierca się wzrokiem w twoją dupę?

    Odwracam się i puszczam oko do faceta za ladą, chyba nie zauważył.

    – A gdyby to była recepcjonistka?

    – A gdyby recepcjonistka była lesbą?

    – Ale tam stoi recepcjonista i z pewnością nie jest gejem.

    – I z pewnością mu stoi. Mnie by stanął na twój widok.

    – Tak, jak teraz?

    Wyraźnie sobie kpi. Spoglądam na swoje smętnie zwisające przyrodzenie.

    – A co, za krótko stał?

    – Och długo, długo, zadowolony?

    – Teraz jestem zadowolony, te wszystkie spojrzenia…

    Nie do wiary, dziewczyna dała się zagadać. Teraz rozgląda się ukradkiem i…

    – A już myślałem że nie da się ciebie niczym zawstydzić. A tu takie rumieńce…

    Moja towarzyszka chowa te rumieńce za rozpuszczonymi włosami. Przyspiesza kroku.  Rozglądam się z dumą, Faceci faktycznie wwiercają się wzrokiem w tyłek dziewczyny, ale i mnie zaszczycają spojrzeniem. Zazdrosnym spojrzeniem. Obejmuję ją w pasie, ale szybko zsuwaniu dłoń, na pośladek, niech zazdroszczą bardziej.

    Z hotelu, w którym się pieprzyliśmy, na plażę jest parę kroków, ścigani spojrzeniami przechodniów przemierzyliśmy je błyskawicznie. Tyle, że to plaża dla tekstylnych.

    – A gdzie ta dla naturystów?

    – Do wody i w lewo.

    – Bardzo śmieszne. A daleko?

    – Będzie z kilometr.

    Biorę ją za rękę, idziemy wzdłuż brzegu, to brodząc w płytkiej wodzie, to zapadając się w piasku, wciąż kogoś wymijając, trzymanie jej za tyłek jest zwyczajnie niewygodne. Dziewczyna oswaja się z sytuacją, rozgląda wokół i wytrzymuje liczne spojrzenia nie rumieniąc się więcej.

    – Spójrz na ich cycki – mam na myśli te wszystkie babki w samych majtkach – naprawdę nie masz się czego wstydzić.

    Dziewczyna u mego boku, już zupełnie odprężona, podaje pierś do przodu.

    – Aż tak ci się podobają?

    Przystaję i dotykam ich obu.

    – Lubię takie nie za duże i sprężyste. Fajnie drżą przy każdym kroku.

    – Albo przy każdym pchnięciu, gdy mnie posuwasz.

    – Dokładnie.

    Na plaży robi się jakby luźniej, nie widać już staników, a laski w majtkach ustępują tym bez.

    – Najwyraźniej dotarliśmy na miejsce. No i gdzie ten twój ktoś?

    – Kilkoro ktosiów. Jeszcze kawałek, oni nie lubią tłoku.

    – Przecież tu nie ma tłoku – dziewczyna pokazuje na luźno rozrzucone grupki golasów, najczęściej parki.

    Zatrzymuję się, by ją pocałować, zamykam w dłoniach te małe cycuszki, później pośladki.

    – Pragnę cię. Chcę cię tu i teraz!

    Dziewczyna wzdycha, po części dlatego, że ściskam jej cipkę. Odsuwa delikatnie moją rękę.

    – Też bym chciała… Ale za duży tu tłok. Jakoś tak…

    – Mam cię!

    – Że co?

    – Mam cię. Przed chwilą twierdziłaś, że nie ma tłoku.

    – Oj tam. Jest tłok i tłok.

    – I tłok – dodaję, pokazując jej częściowo wzwiedzionego członka.

    – Hihihi… To ma być tłok? – Bierze go do ręki. – To flak jakiś…

    – Wystarczy nad nim trochę popracować. Albo dać mu odpocząć, może znajdę ci coś w zastępstwie.

    – Może?

    – Zaraz poznasz moich kuzynów. Ale nie są sami i nie wiem jak tam sprawy stoją.

    – Aha, sprawy… To może chodźmy, przekonajmy się.

    Po minucie jesteśmy na miejscu, Towarzystwo zajęte leniwymi pieszczotami zauważa nas w ostatniej chwili.

    – Poznajcie Lenę – unoszę wysoko jej dłoń, dziewczyna obraca się w piruecie, daje się poznać z każdej godnej podziwu strony. Tidżeje, prawdziwi koneserzy, nie wytrzymują.

    – Ale dupa!

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Maciej Wijejski
  • Wakacyjna zamiana cz.3

    Witajcie wszyscy. Dziś kolejna część przygód Szymona. Nadal proszę o komentarze oraz opinie. Możecie też pisać na mojego maila w sprawach opowiadań: [email protected]. Poza tym nawet lepiej by było gdybyście pisali na mojego discorda, jednakże rozumiem, że nie każdy może mieć. Mimo to zachęcam. Mój nick na discordzie: Konstancja#5407

    No dobrze w takim razie życzę miłego czytania. Mam nadzieję, że nie zawiedziecie się 🙂

    Po przygodach nad jeziorem, Szymon i Weronika nie rozmawiali o tym, starając zachować się to w tajemnicy. Choć oczywiście nie mogli spojrzeć na siebie tak, jak wcześniej. Minęła jednak reszta poniedziałku. Kolejnego dnia Werka była umówiona z koleżankami i praktycznie od rana nie było jej w domu. Miały bawić się do samego wieczora. Szymon przez pierwsze pół dnia nie robił nic konkretnego. Rano wstał i błąkał się po domu, to przebywając trochę u siebie, to w salonie. Rozmyślał nad tym co stało się poprzedniego dnia. Nie wiedział, że jego kuzynka będzie tak chętna, mimo oporów. Wyglądała na dość normalną… Choć co można określić jako normę w takim wieku? Być może te przeżycia dopiero sprawiły, że mogła żyć jak inne dziewczyny…

    Nadeszła pora obiadu. Szymon przyszedł do kuchni ubrany w dresy i koszulkę. Dziś było chłodniej niż dotychczas. Nie ma więc co się dziwić, że wujek Marek narzekał przy stole, szykował się bowiem do żniw, a tu potrzeba było słońca.

    – Może chciałbyś się przejechać kombajnem? – zapytał z uśmiechem Marek bratanka swojej żony

    – Nie chcę sprawiać kłopotu… – odpowiedział grzecznie Szymon, wcale nie chciało mu się jeździć gdziekolwiek, zwłaszcza że miało to się dziać gdy będzie cieplej, w upał. Być zamkniętym w kabinie z co najwyżej małym luftem, z którego się tylko kurzy, nie widziało mu się jako dobre spędzanie wakacji.

    – To żaden kłopot… Kiedyś to był kłopot! Żąć zboże kosą, układać w snopy, młócić cepem… To były czasy… – westchnął wujek, wspominając swoją młodość

    W tym czasie ciocia Magda nakrywała do stołu i podawała obiad. I ten widok cioci sprawnie skaczącej wokół stołu znacznie bardziej spodobał się Szymonowi. Jej długie nogi były podkreślone przez wąskie jeansy, a duże piersi opierały się na obcisłej, ciemnozielonej bluzce, uwydatniając jeszcze bardziej ich kształt i wielkość. Nie miała dekoltu, jednak taki widok również był w stanie nagrzać niejednego faceta.

    W końcu sama usiadła do stołu i patrząc swoimi dużymi, lekko skośnawymi oczkami powiedziała…

    – Smacznego chłopaki!

    Po czym “chłopaki” zabrali się do nakładania sobie jedzenia. W trakcie obiadu rozmowy ciągle krążyły wokół żniw. Próby ściągnięcia rozmowy na inne tematy uskuteczeniane przez ciotkę i tak spełzły na niczym. Po wszystkim Magda wstała zbierając naczynia.

    – Trzeba będzie pozmywać… – westchnęła

    – Ja pozmywam ciociu, ty sobie odpocznij. – odpowiedział ochoczo Szymon

    – No coś ty… Ty tu jesteś na wakacjach.

    – Oj tam… Tobie też przydadzą się choć na chwilę wakacje, ciociu. – odpowiedział i wstał od stołu

    – To może mi też pomożesz przy zwalaniu zboża? – zaśmiał się wujek

    – Jeśli będzie trzeba… – odpowiedział zdawkowo Szymek

    – Daj już spokój… Nawet zmywać nie powinien. – dodała do wszystkiego Magda, zbierając przynajmniej naczynia do zlewu, by Szymek mógł się zająć tylko zmywaniem.

    I tak to zleciało. Szymon pozmywał naczynia. W tym czasie Marek odpoczął trochę i znów wybył z domu pracować w polu. Co prawda pogoda niezbyt dopisywała, jednak nadal nie padało, więc dla niego to był znak, że na pewno można coś jeszcze zrobić. Ciocia Magda w tym czasie leżała na kanapie w salonie.

    Po zmywaniu i ogarnięciu siebie, Szymek poszedł do salonu by trochę samemu odpocząć. Usiadł w fotelu obok kanapy przy ławie, widząc jak jego ciocia leży, jednak na jego widok wstała z kanapy i usiadła.

    – Już pozmywałeś? Dziękuję…

    – Drobiazg. To ja powinienem podziękować za taki dobry obiad. Moja mama niezbyt dobrze gotuje… – zaśmiał się

    – Oj tam to co zwykle ugotowałam…

    – Zawsze podziwiałem cioci zdolności do gotowania. Pamiętam jak na czternaste urodziny zrobiłaś mi taki dobry tort ciociu…

    – Naprawdę pamiętasz takie szczegóły? – zapytała zdziwiona Magda

    – Ciężko takie arcydzieło nazwać szczegółem, ale tak. Pamiętam doskonale. – powiedział z lekkim uśmiechem, cioci wyraźnie zrobiło się miło

    – Ja za to pamiętam, jak od zawsze byłeś taki samodzielny… Mój Kuba dopiero się nauczył zmywać i gotować, gdy poszedł na studia.

    – Oj to tylko zwykłe czynności… każdy facet powinien umieć zrobić sobie choćby jajecznicę… – gdy to mówił, poczuł się nieco dumnie, Kuba był bowiem dla niego autorytetem ale i trochę rywalem, a widząc jak jego mama porównuje ich na korzyść kuzyna, ten starał się sprawiać wrażenie, że to coś normalnego

    – No właśnie… facet, mężczyzna… Twoja dziewczyna pewnie tęskni, skoro wyjechałeś z miasta?

    – Nie mam dziewczyny. Mam dopiero 16 lat – zaśmiał się, naturalnym było że chciałby mieć dziewczynę, jednak niespecjalnie szukał konkretnej

    – Hahah no tak… Sprawiasz jednak wrażenie bardzo dojrzałego jak na ten wiek…

    – Lepiej niech ciocia powie co u wujka… Wyglądacie jakbyście się pokłócili… Oczywiście to nie moja sprawa, tak tylko mówię… – spojrzał na Magdę, ta wyraźnie posmutniała

    – Ach wiesz… Takie sprawy dorosłych… Nie przejmuj się…

    – Oj ciociu… Przed chwilą mówiłaś, że jestem taki “dojrzały”… Powiedz mi o co chodzi. Nie masz się czego wstydzić. Nikomu nie powiem. – starał się stworzyć atmosferę zrozumienia

    – Bo widzisz… Z wujkiem to jest długa historia…

    – Nie szkodzi. Mamy czas, wujka i tak raczej długo nie będzie.

    – No właśnie. Generalnie on jest zawsze zarobiony. Jednak zawsze znajdzie czas dla jakichś innych… Ale nie dla mnie… Generalnie musisz wiedzieć, że wujek od dawna jest taki dość… oziębły. Jeśli rozumiesz o co mi chodzi.

    – Rozumiem w pełni. Mimo iż mam tylko tyle lat, ile mam, wiem wiele. Chodzi o to, że nie śpicie ze sobą?

    – Nie tylko to. Zresztą spanie… Śpimy w osobnych łóżkach praktycznie od narodzin Weroniki. Nie mówiąc już o “tych sprawach”. Dziwnie się czuję mówiąc to tobie, swojemu bratankowi.

    – Spokojnie ciociu. Nie przejmuj się tym tylko mów ci ci leży na sercu. – powiedział spokojnie wstająć z fotela i siadając obok ciotki

    – Po prostu… Podejrzewam, że on mnie zdradza… Wiem, że ma swoje lata, jednak znam też go na tyle, że mogę się domyślać, że byłby do tego zdolny… – mówi coraz bardziej dobita

    – Hmm… a nie próbowałaś zwrócić jego uwagi w jakiś sposób? Bądź też sama nie próbowałaś czegoś z kimś innym?

    – Próbowałam, wierz mi. Choć generalnie nie jestem zbyt doświadczona, robiłam to tylko z nim, to chciałam go czymś zaskoczyć. Raz przykładowo przywitałam go będąc ubrana w samą czarną bieliznę i pończochy ale on tylko udając zmęczonego powiedział, że chce spać. Jeśli to go nie pobudziło, to co mogłabym zrobić? – powiedziała to wszystko, podczas gdy Szymon wyobrażając sobie ciocię w takim ubraniu poczuł w bokserkach to co każdy facet powinien poczuć… Choć Marek chyba tego nie poczuł

    – Dlaczego zatem nie próbowałaś ciociu zrobić tego z kimś innym? To ze strachu?

    – Jak mogłabym zdradzić swojego męża?? – zapytała donośniejszym tonem – Jestem wierzącą katoliczką…

    – Rozumiem. Jednak w wierze chyba chodzi o miłość… A czy ty ciociu kochasz nadal wujka?

    – Szczerze? Po takim czasie… ciężko mi powiedzieć… Ja chyba… Po prostu już nic do niego nie czuję… Ani miłości… Ani nienawiści – wyznała ciężko wzdychając

    – W takim razie moim zdaniem nie ma przecwiwwskazań byś mogła poczuć choć trochę szczęścia z kimś innym.

    – Tak sądzisz? Ale proszę cię… Tyle czasu tego nie robiłam…

    – Chyba ciocia nie zapomniała takich rzeczy… Swoją drogą jak ciocia się zapatruje na seks z perspektywy wierzącej? – dopytał z ciekawości, sam niezbyt wierzył, był ochrzczony jak chyba każdy w Polsce, jednak nie praktykował za bardzo, tyle co w święta

    – Noo… A co masz na myśli przez zapatrywanie się?

    – Po prostu jestem ciekaw czy ciocia respektuje seks oralny czy analny jako coś normalnego? – dopytał wprost, czując jak rozgrzewa go rozmowa o tym z własną chrzestną

    – Oczywiście nie wolno takich rzeczy robić… To chyba oczywiste?

    – Nigdy ciocia nie miała wujka w ustach? – zapytał jeszcze bardziej  wprost

    – Nie… Zazwyczaj robiłam mu ręką, a potem wiadomo…

    – W takim razie zaproponowałbym cioci by spróbować innych rzeczy, przede wszystkim seksu oralnego. Choć jeśli ciocia nie robiła z nim takich rzeczy tyle lat to nie wiem co by zrobić by go przekonać.

    – I tak nie potrafiłabym…

    – To, wybacz ciociu ale… Może naucz się na innych?

    – Ale to by była zdrada… – odpowiedziała zafrasowana Magda, sama nie wiedziała co o tym myśleć

    – Jaka tam zdrada, skoro to wszystko w celu poprawy waszego małżeństwa. – uśmiechnął się Szymek

    – No nie wiem… I tak nie wiem jak robić to dobrze.

    – Zawsze możesz nauczyć się z internetu. Tam jest pełno takich filmików… – wskazał jawnie na porno

    – Mam oglądać pornografię? Raz kiedyś tylko obejrzałam jakąś scenkę… Ale to dawne dzieje.

    – Możemy nawet teraz obejrzeć. Pokażę cioci co i jak. – zaproponował otwarcie. Widział jak jego ciotka jest chętna zdobywać wiedzę, wystarczyło tylko dobrze to uargumentować.

    – No dobrze…

    Szymon wstał i podał dłoń cioci. Zaraz poszli do jego pokoju, gdzie Szymek włączył komputer Kuby i wpisał najpopularniejszą stronkę z filmami porno. Tam też wyszukał kilka filmów, które pokazywały spokojne jak i mocniejsze sceny z obciągania, z różnych perspektyw.

    Magda w momencie poczerwieniała widząc te filmiki, jednak poczuła coś czego dawno nie czuła, swego rodzaju ukłucie w podbrzuszu. Poczuła też w ustach jakby więcej śłiny niż zwykle, choć nie zwróciła na to uwagi.

    – Widzisz ciociu? Musiałabyś trochę poćwiczyć jednak na pewno byłabyś w stanie im dorównać. Spójrz na to. – włączył pewien filmik, na którym kobieta w średnim wieku używała dodatkowo swoich dużych piersi, biorąc mięzy nie penisa.

    – Widzę… – spojrzała na te sceny, a chwilę po tym Szymon wstał, spuszczając swoje spodnie w dół. Obok jej twarzy ukazał się penis nie będący jeszcze w stanie wzwodu, jednak już był dość długi.

    – Co ty robisz??

    – Pomyślałem, że ciocia może chciałaby poćwiczyć…

    – Co? Nie! Dość tego. Wyłącz te filmy.

    – Ale…

    Magda wstała i wyszła. Poczuła się dziwnie. W końcu oglądała porno ze swoim synem chrzestnym, a potem on pokazał jej swojego penisa. Mimo to, sceny które widziała, a potem nagi, obfity zwis Szymka zostały jej w pamięci.

    – Kurwa. Co też mi strzeliło do łba… Teraz sobie pomyśli, że jestem jakimś napaleńcem… – chłopak powiedział sam do siebie, wsuwając dresy i wyłączając porno. Czuł się na tyle zawstydzony, że nie chciał wyjść z pokoju.

    Przez resztę dnia Szymon siedział u siebie. Nawet nie zjadł kolacji. Magda tymczasem po prostu zajmowała się domowymi obowiązkami. Nadal jednak w jej głowie widniał przede wszytkim ten długi penis. Nie był tak gruby jak Marka, jednak z pewnością dłuższy i to o wiele. Poza tym obrazy obciągających kobiet, dziewczyn, wręcz rozbudziły myśli Magdaleny. Te dwa impulsy powoli łączyły się w jeden. “A może tak spróbować jednak na Szymonie? Poćwiczyć nie zaszkodzi, a sam nikomu nie powie…”. Takie myśli kołatały jej się w głowie.

    Nadeszła godzina 22. Wszyscy już byli w łóżkach. Wtem zapukała do drzwi pokoju Szymka jego ciocia. Uciekła jednak zaraz do sypialni, wsuwając kartkę pod drzwiami. Spała sama w sypialni, jej mąż natomiast w pokoju gościnnym, praktycznie po drugiej stronie domu. Był tak zmęczony, że jak walnął się na łóżko, tak zasnął.

    Szymon tymczasem spojrzał na liścik pod drzwiami, podchodząc do nich, gdy usłyszał pokoju.

    “Czekam w sypialni” – taki napis widniał na kartce papieru. Chłopak zgniótł ją i rzucił do kosza. Był ciekaw o co chodzi. Domyślał się, że to ciotka. Poszedł. Zapukał do drzwi. Ciocia podeszła do drzwi i cicho je otworzyła.

    Jego oczom ukazał się widok jego ciotki zupełnie innej niż dotychczas. Ubrała się bowiem tak, jak wtedy gdy wspominała próby zachęcania swojego męża. Ubrana w czarny, koronkowy stanik i stringi tego samego koloru, stała przed nim z lekkim uśmiechem. Na nogach miała czarne pończochy wydłużające i tak długie nogi, opinające jej kształtne uda. Miała też szpilki przez co była parę centymetrów wyższa od chłopaka. Miała też mocniejszy makijaż, zwłaszcza oczu.

    – Wchodź szybko… – wciągnęła go do pokoju zamykając drzwi na klucz

    – Widzisz Szymuś… przemyślałam wszystko. Oglądałam jeszcze sama te filmiki i chciałabym je na tobie przetestować. – Szymek zrobił oczy jak pięć złoty, widząć swoją cycatą ciotkę ubraną jak aktorka porno i do tego samą oferującą seks oralny. Nie zdążył nic powiedzieć, gdy dodała

    – Miałabym też jedną prośbę… Chciałabym byś nagrał wszystko. Potem zobaczyłabym sobie co i jak i usunąłbyś nagranie. Chciałabym zobaczyć jak sama wyglądam w takiej sytuacji. Tylko powtarzam. Usuwasz zaraz po usunięciu.

    – O-oczywiście ciociu… – tylko tyle zdołał z siebie wydobyć – To ja pójdę po telefon.

    Powiedział po czym znów otworzył drzwi z klucza i wyskoczył. Szybko wrócił z telefonem zamykając znów drzwi, kiedy dojrzał swoją ciocię leżącą tyłem do niego. Spojrzał na jej jędrne, niezbyt duże pośladki. Podszedł i dotknął ich. Ciocia lekko podskoczyła na łóżku.

    – Och! Już jesteś? No dobrze… W takim razie ty tu rozkazuj. Zdaje się, że widziałeś więcej filmów. – powiedziała spokojnie

    – Wolisz bym nagrał wszystko od początku? To znaczy włącznie z tym jak go “odkrywasz” zdejmując mi bokserki? Czy też zaczynamy od późniejszego etapu?

    – Może po prostu rozbierz się i gdy będziesz leżeć, od tego zaczniemy?

    – Okej

    Jak ustalili, tak zrobili. Po chwili Szymek już leżał na łóżku, a jego ciocia przed nim. Spojrzała jedynie na leżącego “węża” będąc między nogami chłopaka.

    – Uwaga… Akcja. – powiedział Szymon niczym reżyser, zaczynając nagrywanie.

    Magdalena lekko uśmiechając się do kamery wzięła w dłoń penisa. Nieznacznie masowała go, głascząc palcami drugiej dłoni. Patrzyła teraz na niego. Wydawało się, jakby aktorami tej sceny nie byli “Szymon i Magda”, a “Penis Szymona i Magda”. Opiekowała się nim bowiem, jakby to nie był tylko kolejny członek ciała. Pocałowała go w czubek po czym bawiła się napletkiem. Odsłaniała główkę by znów ją zakryć i tak kilkukrotnie. W końcu splunęła na penisa. Gdy zaczynała się zabawa ustami, robiła się bardziej niezdarna, widać było brak jej doświadczenia. W końcu spluwając, wcale nie splunęła na niego, a na podbrzusze. Zrobiła lekko speszoną minę jednak zaraz znów się uśmiechnęła, zebrała palcami ślinę masując nią trzon i splunęła raz jeszcze. Tym razem trafiła. Ujęła go w dwie dłonie. Zaczęła masować go powoli by robić to coraz szybciej… I znów zwolniła. Ciągle patrzyła się przy tym w oko obiektywu z uśmieszkiem, jakiego jeszcze właściciel przedmiotu rozkoszy nie widział.

    Po chwili zabawy wsunęła główkę do ust. Posysała ją miarowo, coraz mocniej to robiąc. Z każdym kolejnym razem ssała ją coraz to silniej, Szymek nie wiedział co robić. Lubił to, jednak przyjemność była tak duża, że nie wiedział co ma zrobić z rękami. Jedną nadal trzymał smartfona, a drugą… Pogłaskał ciotkę po głowie i policzku. Tamta miała jeszcze bardziej uśmiechniętą minę. Było to widać pomimo tego, iż trzymała w ustach penisa. W końcu puściła. Wysunęła główkę, oblizując ją niezdarnie. Wsunęła ją z powrotem, tym razem głębiej, biorąc nawet fragment trzonu. Zaraz jednak odezwał się jej odruch wymiotny. Zakrztusiła się mimo tego, że nie nawet nie miała go w gardle. Nie poddawała się jednak i wsunęła go ponownie. Starała się utrzymać. Wsunęła go na tyle głęboko by nie dotykać gardła i w ten też sposób wsuwała go i wysuwała. Kiwała głową coraz szybciej, jedną dłonią nadal masując. Nieźle jej to wychodziło jak na pierwszy raz i do tego przed kamerą. Jednak koniec tego dobrego, bowiem znów wsunęła za daleko, aż do przełyku. Łzy naszły jej do oczy, wysunęła szybko penisa, całego w ślinie, z którego ciągnęły się nitki śliny i śluzu z przełyku łącząc fiuta z ustami.

    Nadal się nie poddawała. Wsunęła go znów do ust. Tym razem jednak Szymon położył dłoń na jej głowie, kontrolując jej ruchy. Chwilę pobawił się z nią jak dotychczas, gdy nagle dobił ją, wbijając całego kutasa w jej gardło. Krztusiła się, łzy ściekały wraz z makijażem po policzkach, jednak on trzymał, a potem używał jej głowy ciągle nabijając ją na fiuta. Pozwolił jej chwilę poodychać, po czym znów szturmował jej wrażliwy przełyk. Magdalena ledwo dawała radę, jednak wiedziała, że to Szymek teraz rządzi i zdawała się na jego doświadczenie, mimo iż mało co by nie zwymiotowała.

    Odpuścił jej po chwili. Puścił jej głowę, ona za to wstała. Chłopak już się bał, że znowu się zdenerwowała, tymczasem ona zdjęła stanik uwalniając swoje dwie, potężne, jędrne kule. Blondyn wszystko nagrywał. Usiadł na skraju łóżka. Magda uklękła przed nim i wzięła między piersi sztywnego, mokrego od śliny kutasa, otulając go swoimi puszystymi poduchami. Szymek pierwszy raz w życiu przeżywał tyle co dzisiejszego wieczora. Widział w ciotce naturalny talent, również do grania przed kamerą. Ona tym czasem robiąc słodką minę, patrzyła się w obiektyw, ugniatając sztywniaka między cyckami. Chował się i zaraz dumnie wychodził. Znów splunęła na niego i oblizywała główkę, gdy był akurat na wierzchu. Powoli przyspieszała ruchy, by w końcu podskakiwać na klęczkach, trzymając w swoich ciepłych, czułych piersiach gorącego do granic możliwości młodzieńczego penisa.

    Szymon nie mógł już jednak długo wytrzymać. Strzelił. Pierwszy strzał uderzył ciotkę w brodę, drugi trafił wprost w usta, gdy ta zdziwiona rozchyliła je, spoglądając w dół na niego. Kolejny strzelił na klatkę piersiową, spływając po cyckach, a jeszcze jeden wypłynął spomiędzy nich, gdy rozżarzony kutas był między nimi ukryty.

    Błękitnooki wstał wyciskając z penisa resztki spermy, które rozmazywał na twarzy ciotki. Wszystko dokładnie nagrywał. Ona oblizała go tylko, wzięła do ust wysysając resztki i uśmiechnęła się do kamery zbierając spermę z brody i wsuwając ją do ust. Przy okazji de facto pierwszy raz jej smakowała, przy czym zdziwiła się z powodu jej zaskakująco dobrego smaku. Spodziewała się raczej obrzydliwego płynu. Szymek zatrzymał nagrywanie.

    – O matko, to było wspaniałe. – wypowiedział tylko tyle chłopak, siadając ponownie na łóżku. Ciocia wyciągnęła papierowy ręcznik, by wytrzeć spermę z piersi

    – Aż tak dobrze? Super! Ale pokaż jak to wyglądało. – ucieszyła się, że chrześniakowi się podobało. On zaś zaraz jej pokazał filmik. Oglądali komentując konkretne momenty.

    – Ooo, ciociu to było najlepsze – wskazał na scenę, w której pakował jej praktycznie całego penisa – I to też, Twoje piersi są niesamowite – powiedział o scenie, w której to Magda robiła hiszpana Szymkowi

    – O właśnie, nie założyłam stanika – spostrzegła ciotka

    – Spokojnie ciociu. Zostań tak. Wyglądają obłędnie.

    – Dziękuję… Obłędnie wygląda też ta scena, kiedy złapałeś mnie za głowę… Nie było to przyjemne doświadczenie, jednak wybaczam ci, bo wygląda to znakomicie. Poza tym chyba dobrze się przy tym bawiłeś…

    – Było zaje…! Fajnie… – w porę przyhamował kuzyn – A mógłbym ci ciociu jakoś to… wynagrodzić?

    – Mógłbyś… Ale nie dziś. Takie filmiki kosztuję wiele pracy – zaśmiała się zmęczona

    – Dobrze. To mimo tej pracy… usunąć?

    – Ech… No usuń. Szkoda tego, ale lepiej nie ryzykować. – westchnęła smutno, po czym chłopak usunął na jej oczach filmik. Nie wiedziała jednak, że to co usuwa Szymek, trafia do kosza, nagranie więc nie zostało utracone. Cały czas po tym jak doszedł, miał to w planach. Widocznie ciocia nie wiedziała o tym.

    – No dobrze… W takim razie chyba będę już szedł do siebie.

    – Dobrze Szymuś. Dobranoc i kolorowych snów. – dała mu buziaka w policzek

    – Dobranoc, ciociu Madziu…

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Magdalena

    Witajcie wszyscy. Dziś kolejna część przygód Szymona. Nadal proszę o komentarze oraz opinie.

  • Trening

    Połykała jego twardą pałę, tak jak robiła co mniej więcej drugi weekend. Kochała jego teksturę na swoim języku, jego soki które w miarę zabaw coraz intensywniej wylewały się z jego penisa i jego męski zapach, który uderzał jej do głowy i nogi same się otwierały. Musiała się zapytać, co to za perfumy. Mogłaby kupić butelkę dla męża.
    Mężczyzna zaczął postękiwać, co dodało jej motywacji. Obrabiała jego penisa całym swoim językiem. Wypełniał jej gardło, rozciągał je. Była cała w swojej ślinie, a jej makijaż się rozmazał, bo łezki zaczęły wychodzić z kącików jej ocząt, gdy dociskał jej głowę do swojego umięśnionego podbrzusza. Kochała jak tak ją traktował. Stanowczo, męsko, ale dało się wyczuć w jego ruchach ułamek ciepła i życzliwości.
    Wyciągnęła jego chuja z ust i zaczęła walić mu konia, patrząc mu w oczy. Jeździła ręką po całej długości jego grubego chuja, podniecając się coraz bardziej jego widokiem. Lizała jego żołądź, dopomagając sobie ręką, a potem zsunęła język na jego jajka. Ssała je i pieściła swoimi ustami tak dobrze jak umiała, cały czas trzymając małą rączkę na jego chuju.
    To był jego słaby punkt. Mężczyzna odrzucił głowę do tyłu, coraz bardziej postękiwał, zaczął głaskać jej włosy. Przycisnął jej twarz do jego nabrzmiałych jąder, a ona wzięła wszystko do ust i ssała jak posłuszna suczka. Soczki zaczęły lać się po miękkiej i gładkiej skórze jej ud, a cipka zaczęła ją swędzieć. Bez pomyślunku zaczęła się dotykać pomiędzy nogami, czując gorąco swojej cipki na własnych palcach. Bawiła się sama ze sobą, gładziła swoją muszelkę i powolutku wsadzała tam swoje palce, nie przestawiając zadowalać swojego pana. Nie mogła się wprost doczekać, aż ją wypełni, rozciągnie jej cipkę tak jak lubił.
    – Przestań – rozkazał jednym słowem
    Wyjęła jądra z ust i teraz tylko delikatnie gładziła jego penisa, oblizując swoje palce, które przed chwilą miała w cipce. Chwilka przerwy. Nie chciał dochodzić tak szybko, a ona też chciała się pobawić.

    Wstał i chwycił ją za rękę, pociągnął ją do siebie. Teraz stali obok siebie i w mgnieniu oka zaczęli namiętny pocałunek swoich języków. Czuła jego zarost na swoich policzkach i szyi, gdy ją całował, co łaskotało ją troszkę. Uśmiechnęła się, kochała czuć jego usta na sobie, a jego ręce na swojej kształtnej pupie. Bawili się namiętnie swoimi dłońmi i ustami, a potem on chwycił ją w talii i szybko obrócił, po czym przycisnął ją do stołu, trzymając za szyję.
    Kochał brać ją od tyłu.

    Podszedł do niej bliżej, przycisnął swojego penisa do jej cipki, a jej serce zaczęło wariować. Wcisnął go całego na raz, już była przyzwyczajona do jego rozmiaru. Od razu chwycił je pośladki i dał dwa poważne klapsy – tak jak lubiła –  i zaczął ją mocno pierdolić. Jest jego suką, chce tylko jego penisa, jego chuja, który wypełnia ją całą. Walił stanowczo, raz po raz, jego podbrzusze uderzało o jej pośladki, chowając jego dużego chuja w jej muszelce. Zaczęła stękać, syczeć, pot pokrywał jej ciało, a ona pierdolił ją jak zwierzę, oglądając jej smukłe plecy. Przeniósł swoją dłoń na włosy i pociągnął, a ona wygięła się tak jak tylko umiała, czując jego język na swoich ustach, a potem na uchu i ramieniu. Ugryzł ją w każde z tych trzech miejsc. Wydawał z siebie odgłosy męskości, dyszał ciężko, pracując biodrami i dając jej klapsy. Jej tyłek był coraz bardziej zaczerwieniony, tak samo jak cipka. Chwyciła jego przedramię, które ciągnęło za włosy. Chciała poczuć jego mięśnie, jego ramiona i duże, twarde dłonie. Po czym zacisnęła swoją dłoń i pokierowała jego ramię na swoją szyję. Nie protestował. Zacisnął jedną, a potem drugą rękę na jej szyi, przyciskał lekko. To było idealne. Wiedział, jak to robić. Zaczęło się jej kręcić w głowie, ale nadal miała pełną przytomność. Jego ręce obejmowały całą szyję, a ona oparta o stół dawała się jebać jak mała dziwka. Uśmiechnęła się. Żaden mężczyzna nie dawał jej takiego zwierzęcego jebania.
    Kilka minut potem, poczuła te niesamowite uczucie. Krok po kroku coraz bliżej.

    – Nie przestawaj – wyszeptała pod naciskiem jego dłoni

    On jebał ją dokładnie w tym samym tempie, teraz tylko puścił jej szyję i przycisnął jej głowę do stołu, nie dając jej żadnej szansy na ruch. Czuła jak szczytuje, jak mięśnie jej nóg odmawiają jej posłuszeństwa i zaciskają się, czyniąc jej cipkę jeszcze ciaśniejszą.
    On też zaczął dyszeć coraz szybciej, po czym zatrzymał swoje ruchy, gdy jego penis był najgłębiej jak się da. Poczuła ciepło wypełniające jej wnętrze, salwa za salwą, czuła ciśnienie jego spermy wypełniającej jej cipkę. Zawsze spuszcza się tak dużo, tak intensywnie.
    Wyszedł z niej, a soki zaczęły wylewać się z jej dziurki. Dał jej klapsa, bo była jego dziwką.
    Ona jeszcze kilkanaście sekund odpoczywała na stole, a gdy usłyszała prysznic, poszła się z nim wykąpać, gdzie mogła umyć jego całe ciało, które górowało nad nią.

    Po kąpieli wyciągnęła telefon i wysłała smsa:
    „Hej kochanie, ja już skończyłam trening, odbierzesz mnie?
     Czuję się dziś strasznie rozgrzana :*”

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Adrian

    Witam, to moje pierwsze opowiadanie. Starałem się. Proszę o opinie. 

  • Sasiad i jego syn

    Kuba to chłopak w moim wieku, a o naszym pierwszym wspólnym seksie możecie przeczytać w poprzednim opowiadaniu ” koleżeński sex”. Co jakiś czas spotykaliśmy się na wspólną zabawę u niego w domu. Mieszka sam z ojcem, więc zawsze mieliśmy cała chatę dla siebie, kiedy on był w pracy.
    Przyszedłem do niego po pracy, Kuba jak zawsze otworzył mi drzwi w samych bokserkach. Usiadł na kanapie a ja klęknąłem przed nim. Jego kutas od razu stanął na baczność. Zdarłem z niego majtki i zacząłem ssać jego jaja, waląc mu przy tym konia. Po chwili jeździłem już językiem po jego kutasie. Jak zawsze był dokładnie ogolony. Kilka ruchów głową i jego dorodny penis był cały w mojej buzi. Powoli połykałem jego kutasa, kiedy on nagle docisnął moją głowę go swoich jaj i mocno zaczął wpychać mi pałę do buzi. Nagle szybko wyciągnął i ciepłe nasienie wylądowało na mojej twarzy.
    – Sorry chyba dzisiaj w formie nie jestem. – powiedział
    No cóż liczyłem na więcej, ale już było za późno. Dokładnie wyczyściłem jego kutasa z resztek nasienia. Wstałem z kolan i chciałem iść się umyć. Jednak gdy się obróciłem, zamarłem. W drzwiach od pokoju stał jego tata – sąsiad , który wcześniej wrócił z pracy. Stałem nago że spermą na twarzy. Nastała cisza.
    – Ja ci to wyjaśnię. – powiedział Kuba.
    – Jesteście bi? – odpowiedział sąsiad.
    – tak jakoś wyszło, to ja już może pójdę – wyjąkałem.
    Wziąłem ubrania i chciałem już wyjść. Jednak on zatrzymał mnie w drzwiach. Zmierzył moje delikatne ciało i powiedział.
    – a może chcesz ulżyć samotnemu sąsiadowi? – Zapytał
    Spojrzałem na jego krocze. Widziałem wypukłość w jego spodniach, moją ręka powędrowała na jego rozporek. Bez słowa uklęknąłem w drzwiach i zacząłem odpinać jego pasek. Wyciągnąłem kutasa na wierzch. Był wielki i gruby. Delikatnie zacząłem go pieścić. Po chwili osiągnął swój prawdziwy rozmiar. Miał ok.25 cm. Wziąłem jego główkę do buzi. Był tak gruby że miałem problem aby go zmieścić. Powoli połykałem wielką pałę. Widziałem że mu się podoba.
    – Chodźmy na łóżko. – powiedziałem
    Wstałem i zacząłem iść w stronę łóżka. Nagle poczułem wielką męska rękę na mojej pupie. Dał mi soczystego klapsa.
    – Ale dobra z ciebie suką, lubisz na ostro? – Zapytał.
    Przytaknąłem. Wtedy on przejął inicjatywę. Kazał położyć się na łóżku tak, aby głową zwisała mi poza wersalkę. Stanął rozkrokiem, a jego kutas wisiał nad moją głową. Przykucnął i włożył mi kutasa, bardzo ostro. Zaczął ostro ruchać moje gardło. Dławiłem się, a jego wielkie jaja obijały się o moje oczy. Wsunął go do końca i trzymał. Byłem cały zalany śliną. Krztusiłem się.
    – podoba się? – zapytał
    Podniosłem rękę i pokazałem mu kciuk w górze. Wtedy co dopiero wyciągnął swojego bydlaka ze mnie. To był moment na złapanie oddechu , bo po chwili znów miałem go w buzi. Ruchał moje gardło, a wszystkiemu przyglądał się Kuba. Zmienił pozycję. Klęczałem przed nim a on siedział na kanapie. Chwycił moją głowę i nadziewał ją kutasa. Robił to bardzo ostro i szybko.
    – Co synek podoba się? Pomóż mi z tą suką. – powiedział.
    Odstawił moją głowę i kazał teraz opierdalać pałę swojemu synowi. Myślałem że teraz odpocznę jednak się myliłem. Stanął obok gdy robiłem loda Kubie i wziął mnie za włosy i i poruszał moją głową. Znowu się krztusiłem. Po chwili mnie puścił i zajął się moim tyłkiem. Kilka ostrych klapsów. A zaraz jego język wylądował w mojej dziurce. Robił to super. Zacząłem jęczeć, mając kutasa w buzi.
    – kurwa dawno nie ruchałem tak dobrej suki. – Powiedział.

    Po tych słowach jego kutas wylądował we mnie. Zawyłem z bólu. On się tym nie przejął i coraz szybciej ruchał moją dziurę, dając mi co chwilę klapsy. Teraz robiłem loda Kubie a jego tata ruchał moją dziurkę. Robił to ostro, ale bardzo dobrze. Jego ruchy dawały mi wielką przyjemność, mimo że czasem czułem ból. Zarządził zmianę. Jego kutas, który przed chwilą był w mojej dupie, już był w mojej buzi. Przez ten czas moją dziurka trochę odpoczęła, bo Kuba ruchał mnie wolniej, ale za to moje gardło dostawało karę. Po 30 minutach zmieniliśmy pozycję. Kuba usiadł na łóżku, a ja wskoczyłem na jego konia w pozycji na jeźdźca. Zacząłem skakać i czekałem aż sąsiad stanie obok, abym mógł poczuć jego kutasa w ustach. Jednak on miał inne plany. Gdy nabijałem swoją dupę na gnata Kuby, on chwycił mnie w tali. Nagle poczułem jak jego członek też chcę się wepchnąć do mojej dziurki. Wszedł, zawyłem z bólu. Teraz w mojej małej i ciasnej dziurce były dwa dorodne kutasy. Zaczęli powoli nimi poruszać. Jęczałem tak głośno jak tylko mogłem. Chodź moją dziura była rozszerzana do granic możliwości, sprawiało mi to wielką przyjemność. Po 20 minutach podwójnej penetracji, Kuba osiągnął swój szczyt. Zepchnął mnie z siebie i zapakował kutasa do buzi. Po kilkunastu sekundach moją buzię zapełniła spora dawka spermy. Z trudem przełknąłem wszystko. Sąsiad jednak nie miał jeszcze dosyć. Chwycił mnie do góry. Zawisłem na jego barkach rękoma a on trzymał mnie za dupę. Włożył kutasa i zaczął mną podrzucać. Czułem, że jego koniec też jest już bliski, bo zaczął cicho jęczeć. Zrzucił mnie na łóżko, chwycił moje noga i przysunął do siebie. Znowu jebał mnie ostro. Jego ruchy były tak silne i mocne, że całe łóżko przesuwał. Po kilkunastu minutach wziął mnie w pozycji na jeźdźca. Powoli skakałem po jego penisie. Ujeżdżałem jego kutasa, aż w końcu zrzucił mnie i zalał moją twarz. Widać było że dawno się nie ruchał bo miał bardzo dużo spermy. Przełknąłem tyle ile mogłem jednak kącikami ust wypłynęła na podłogę.

    – zlizuje to! – rozkazał.

    Posłusznie położyłem się na podłodze i zbliżałem wszystko. Dostałem jeszcze parę klapsów na moją już bardzo czerwoną pupę. Usiedliśmy na kanapę. Sąsiad przytulił mnie i powiedział:

    – Jesteś zajebisty, wpadaj częściej.

    Oczywiście zgodziłem się bo dawno nie miałem tak zajebistego sexu.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Kamil Malarz
  • Ona i on

                Michał i Paulina było to przykładne małżeństwo jednak przyglądając się im bliżej można było dostrzec pewne anomalie. Anomalia ta dotyczyła łóżka. Minęły już czasy kiedy Paulina była niezadowolona ze swojego wyglądu. Obecnie była to 37 letnia kobieta, której niczego nie brakowało. Wzrost 165 cm biust jak u nastolatki, a pupa jak u wenezuelki sprawiało, że budziła duże zainteresowanie męskiej części. Michał z kolei był początkującym przedsiębiorcą. Mimo swoich 40+ wiosen niczego mu nie brakowało sportowa sylwetka ubiór zawsze nienaganny jak i też zarost. Michał z Paulinom posiadali dwójkę synów. Byli oni oczkami w głowie rodziców jak i dziadków.

                Wielkimi krokami zbliżało się zakończenie roku szkolnego. Wysłanie dzieciaków na obóz nie wchodziło w grę byli jeszcze za mali. Jedyną opcją było wysłanie dzieci do rodziców Michała na kilka dni. Rozmawiając ze swoją Mamą Michałowi udało się wcisnąć dzieci na cały tydzień. Bardzo się z tego ucieszył !!! Wieczorem poinformował żonę, że następnego dnia zawozi dzieci do swoich rodziców. Żona na wieść o tym, że spędzą kilka dni sami bardzo się ucieszył. W jej głowie zaczął pojawiać się plan jak ten czas sam na sam najlepiej wykorzystać.

                Rano po zjedzeniu śniadania i spakowania maluchów Michał pojechał do Koziegłów.

    Nie budził Pauliny. Rano jak Paulina się przebudziła zobaczyła na kartce informację:

    – W łazience czeka na Ciebie strój załóż go !! Będę o 15. Twój Pan !!!!

    Czytając to Paulina poczuła dreszcze przeciągnęła się jak zwinna kotka i wstała z łóżka. Idąc do łazienki rozmyślała co to może być. Wchodząc do łazienki zobaczyła pudełko zapakowane w czarny papier przewiązany czerwoną wstążką. Podniosła pudełko i zobaczyła strój był to strój uczennicy nie wulgarny spódniczka lekko przed kolana do tego biała koszulka i obowiązkowo podkolanówki. Wzięła go do ręki i stając przed lustrem przymierzyła go. Na jej buzi pojawił się uśmiech zadowolenia. Jednak nasza Paulinka miała swój plan jak zaskoczyć swojego męża….

    Wzięła odprężającą kąpiel w wannie. Następnie zeszła do kuchni w szlafroku zrobiła sobie kawę i rozmyślała o dzisiejszym dniu….

                Po wypiciu kawy zaczęła zajmować się domowymi obowiązkami. Przed godziną 14 usłyszała dzwonek telefonu patrząc na ekran telefonu zauważyła zdjęcie swojego męża. Uśmiechnęła się.

    – Słucham kochanie co tam …

    – Powoli się zbieram od rodziców. Koło 15 będę w domu.

    – Tak wiem przeczytałam rano kartkę.

    – Bardzo mnie to cieszy. Jeśli chcesz mogę wejść przez garaż ??

    – Nie spokojnie możesz wejść głównymi drzwiami.

    – Dobrze. To do zobaczenia za godzinkę.

    – Buziaki Pa.

                Paulina spojrzała na zegarek i zdała sobie sprawę, że powoli musi się zacząć szykować. Pomysł na strój jaki siedział jej w głowie to był strój panny na telefon krótka czarna sukienka wydekoltowana szpilki +15 cm i pończochy. Kilka tyg wcześniej szukając w zakamarkach internetu sukienki na wesele kuzynki wyświetliła jej się czarna sukienka lekko zakrywającą pupę trzymającą się na biuście. Cena nie była wygórowana więc zamówiła ją. Idąc po schodach do garderoby czuła dreszcze jak zareaguję Michał czy nie będzie zły….

                Nie było już czasu aby brać kąpiel. Paulinka szybko zdjęła piżamę szlafrok i wskoczyła pod prysznic. Uśmiechnęła się sama do siebie nie raz pod tym prysznicem zabawiała się ze swoim Panem. Ciepła woda spływała po jej jędrnych piersiach krągłym tyłeczku…Tak dawno go w sobie nie miała, ale dziś to się zmieni. Przed te kilka dni codziennie będzie go chciała w sobie poczuć. Czy to rano czy w południe….

    Wychodząc spod prysznica owinęła się ręcznikiem i poszła do garderoby. To właśnie tam schowała tą sukienkę i bieliznę do niej. Wyciągnęła karton i poszła szykować się do sypialni….

                Powoli zakładała pończoszki potem pasek do nich i stringi. Przejrzała się w lustrze zamruczała wyglądała jak 100mln dolarów. Wróciła z powrotem do sypialni po sukienkę. Sukienka miała zapięcie z boku. Tak więc nie potrzebowała nikogo do pomocy. Zakładając ją faktycznie zdała sobie sprawę jak obcisła ona jest. Łapiąc powietrze tu i tam bez problemu udało się ją założyć. Podeszła jeszcze raz do lustra szybki lekki makijaż i była gotowa. Zeszła do dużego pokoju nalała sobie szampana i czekała na klienta 😉

                Kończąc powoli pierwszy kieliszek usłyszała warkot silnika przez jej ciało przeszedł przyjemny dreszcz. Drzwi się otworzyły:

    – Dzień dobry kochanie. Gdzie jesteś ??

    Padło pytanie.

    – Tutaj w salonie.

    Padła odpowiedź.

                Michał całą drogę jadąc do domu wyobrażał sobie Paulinkę z warkoczykami w stroju uczennicy. Jednak gdy zobaczył swoją żonę siedząca na kanapie w czarnej sukience oniemiał. W ogóle mu nie przeszkadzało to, że tym razem przerobią scenariusz Pan suka.

                Podszedł do swojej żony mierzył ją od stóp po głowę zatrzymując swój wzrok na moment tych cudownych piersiach…

    – Wyglądasz oszałamiająco kochanie …

    – Dziękuję skarbie

    Padła odpowiedź.

    Michał podszedł do butelki z szampanem wyciągnął kieliszek i nalał sobie. Odwrócił się do żony i powiedział:

    – Chętnie bym zobaczył jak ta sukienka się na Tobie prezentuję .

    Dodał do tego swój diabelski uśmieszek….

    – Ależ oczywiście

                Padła odpowiedź. Paulina powoli wstała poprawiła to co się podwinęło. Powoli idąc w stronę męża patrzyła w jego oczy on patrzył na nią i nie mógł uwierzyć w to co widzi…Duma go rozpierała wiedział, że przez ten tydzień to nie będą wychodzić z mieszkania !!!

    Paulina powoli podeszła do męża podała mu rękę on ją ucałował, a następnie Paulinka zrobiła mały obrót mówiąc:

    – Czy Pan jest zadowolony ze swojego wyboru.

                Michał szybko myślał w co chce grać jego żona. Jaki scenariusz wybrała na dzisiejsze popołudnie. W końcu przypomniało mu się, że raz wspominała o tym, że chciała być panną na telefon a on jej klientem. Oblizując usta odpowiada.

    – Tak. Właśnie o taką dziewczynę prosiłem z agencji.

                Paulina robiąc delikatny obrót stanęła do Michała tyłem on to wykorzystał. Objął ją delikatnie zaglądając jej przez ramię na te cudowny cycuszki….Delikatnie dmuchnął wiedział że jego kobieta jest strasznie wrażliwa… Po chwili przysunął swoje biodra do jej pośladków na jej buzi pojawił się uśmiech dawno nie czuła tej sterczącej pały…Kierując się w stronę kanapy. Paulina słyszy słowa:

    – Miałem mieć Panią na 2h, ale chyba poproszę aby została Pani na całą noc. Czy ma Pani jakiegoś klienta po mnie….

    – Spokojnie dziś zarezerwowałam dla Pana cały wieczór i noc. Słyszałem, że jest Pan wymagającym klientem, a za dobrze wykonaną pracę daje Pan sowite napiwki.

    – Tak. Zgadza się. Bardzo sowite napiwki daję.

    – Czy nalejesz mi jeszcze trochę szampana. Jak go piję wprawia on mnie w bardzo miły nastrój…

    – Oczywiście. Nie ma problemu.

                W powietrzu można było wyczuć atmosferę pożądania oboje bacznie się obserwowali i rozbierali wzrokiem. Michał miał na sobie spodnie od garnituru i biała koszulę, która opinała jego umięśnione ciało. Kierując się w stronę kanapy Michał podszedł do gramofonu i włączył spokojną balladę…

    – Czy mogę prosić Panią do tańca ??

    Zapytał.

    – Oczywiście. Uwielbiam ten utwór.

                Obioł ją tak jak tańczą zakochane pary ona czuła nie tylko jego oddech czuła również jak na jej podbrzusze napiera sztywna i twarda pała. Kołysali się powoli w rytmie muzyki w milczeniu. Napawali się tą ciszą bo każdy kto ma dwójkę mały dzieci wie, że to deficytowy towar. Po tym jak piosenka się skończyła Michał odprowadził Paulinę do stolika w kuchni aby uzupełnić kieliszki z szampanem.

    – Mmm ten szampan jest taki smaczny…

    – Miło mi słyszeć.

                Po nalaniu kieliszków Michał z Paulina skierowali się w stronę kanapy. Dłużej już nie mogę czekać muszę ją mieć takie myśli jak bumerang krążyły w głowie Michała. Usiedli obok razem kieliszki odłożyli na stolik przed sobą. Po raz kolejny ich wzrok się spotkał.            Michał przysunął się do Pauliny spoglądał raz w jej oczy raz na jej usta były takie apetyczne. Powoli zbliżał swoje usta do jej twarzy. W tym momencie słowa były zbędne po chwili jego ręka spoczęła na udzie Pauliny zaczął ja gładzić nie odwracając wzroku twarzy. Jej policzki stawały się co raz bardziej czerwone. Michał już miał dość tej gry wstępnej obioł Paulinę i usadowił ją na swoich kolanach…Zaczęli się namiętnie całować. Sukienka się podwinęła tak że odkryła pośladki Pauliny nie było trzeba dużo czasu aby Michał za nie złapał….Całowało się jak nastolatkowie pod nieobecność rodziców. Michał miał jeszcze jedną niespodziankę dla Pauliny w mieszkaniu rozlokował kilka kamer…Chciał nagrać te dzisiejsze igraszki aby jutro je wspólnie obejrzeć !!!! Między pocałunkami obsypywał Paulinę komplementami ona nie pozostawała dłużna…w końcu oderwali od siebie usta spojrzał na nią na jej rozmazane usta marzył teraz o tym aby znalazła się między jego udami i zaczęła mu obciągać. Michał porozumiewawczo spojrzał na swoje kroczę Paulina od razu zrozumiała o co mu chodzi zsunęła się na podłogę uklęknęła i zaczęła powoli masować jego penisa przez spodnie. Rozpinając rozporek wyciągnęła go na światło dzienne…Bardzo się za nim stęskniła pocałowała go w sam czubek. Ręce Michała buszowały we włosach Pauliny spojrzał przed siebie gdzie była ustawiona kamera szelmowsko się uśmiechnął mmmm moja suczka ooo tak pomyślał. Spojrzał z powrotem w oczy Pauliny jego penis znikał w jej ustach raz cały rad do połowy…

    – Napiwek będzie sowity

    powiedział, Paulina się tylko uśmiechnęła…

                Biorąc do buzi pałe swojego klienta jedną rączką Paulina bawiła się swoją muszelką z każdą chwilą stawała się co raz bardziej wyzwolona no i ten szampan powoli się pozbywała jakichkolwiek zachamowań…Michał nie chciał dochodzić w ustach Pauliny chciał skończyć w jej ciasnej muszelce uwielbiał ją brać pod prysznicem od tyłu to była jego ulubiona pozycja…Odciągnął Paulinę od fiuta wstał zsunął spodnie ona z kolei zaopiekowała się jego koszulą zrywając ją z niego. Stał przed nią ze sterczącym penisem przytulił ją czuła jak twardy jest….Po omacku szukał rozpięcia sukienki Paulina naprowadziła jego dłoń złapał za zamek sukienka powoli zaczęła się zsuwać…materiał drażnił sterczące sutki powoli czuł jak Paulina wbija w niego paznokcie z rozkoszy jakiej jej zadaje….stała przed nim topless widok który za każdym razem powodował u niego dumę !!! Położył ją kanapie sam za to zajął miejsce między udami. Zaczął lizać muszelkę przez majteczki rękoma masował cycki mmmm uwielbiał to !!!! Drażnił co raz bardziej muszelkę Paulinki przez majteczki chciał jednak aby poczuła ten jego języczek w sobie. Jednym ruchem zerwał majtki i zaczął koniuszkiem języka pieścić łechtaczkę Paulinki wiła się cała na łóżku sutki sterczały a te jęki były muzyką dla jego uszu. Po około 15 min język Michała stawał się powoli drętwy unosząc głowę z nad muszelki widział przymknięte oczy Pauliny…. Miał już dosyć tej gry wstępnej. Ukucnął obok niej wziął ją na ręce i skierował się w stronę sypialni…całą drogę znów całowali się jak nastolatkowie….W sypialni położył ją delikatnie podszedł do żaluzji nie chciał podziwiać jej ciała w półmroku ale w świetle dnia….Delikatnie podnosił żaluzję Paulinka leżąc na łóżku swoje dłonie skierowała między swoje uda wiedziała że zaraz ta twarda maczuga wbije się w jej ciasną muszelkę….Kiedy już promienie słońca rozjaśniły sypialnie Michał przesunął Paulinę na skraj łóżka pod jej słodką pupcię położył poduszkę nogi miała obydwie uniesione….powoli zaczął wsuwać swojego fiuta w nią cm po cm cudownie wyglądała burza włosów usta rozmazane mmmm prawdziwa panna na telefon w końcu wszedł w nią cały mmmm co za uczucie co za żar z tej cipki buchał mmm. Posuwał ja rytmicznie patrząc jak zaczarowany w ten cudowny falujący biust…

                Powoli przyspieszał tempo w końcu była jego dziwką !!! Mógł z nią robić co chce !!!

    Co raz głośniejsze jęki Paulinki powodowały u Michała chęć mocniejszego posuwania jej … w końcu mi zapłacisz suczko tak sobie pod nosem mówił Michał. Tyle czasu cierpliwie musiałem czekać na Ciebie !!! Paulina czuła jak ta maczuga wchodzi cała w nią po same jaja. Tak bardzo jej brakowało tych dreszczy !!! Oboje byli co raz bliżej orgazmu chciał się w końcu w niej spuścić marzył o tym od dobrych kilkunastu dni !!! Czuł te dreszcze oboje je czuli one zwiastowały to na co tak długo czekali …. ORGAZM !!!! Michał Co raz głośniej jęczał zaczął pod nosem mówić co raz głośniej

    – Zaraz dojdę

    W odpowiedzi usłyszał

    – Tak skończ we mnie Panie. Zalej moją cipkę swoim mleczkiem !!!

                Nie było mu trzeba dwa razy tego mówić dwa mocniejsze ruchy biodra i to co trzymał przez te kilkanaście dni w swoich jądrach znalazło się w muszelce Paulinki. Oboje poczuli to błogie uczucie jak by jakiś ciężar z ich barków spadł…Widząc spoconą i zaspokojoną (do pewnego momentu) żonę przez głowę przebiegały myśli że myślałem o innej. Żadna nie zrobiła by dla nie go tyle co ona !!! Powoli wysuwał fiuta z jej muszelki mmm co za widok zaczął całować delikatnie i gładzić łydki uda Pauliny

    – Rozumiem, że punkt G osiągnęliśmy …. ??

    – Ależ oczywiście. Nie ukrywam że mam apetyt na więcej

    – Pora na mały relaks masaż lampka szampana i kontynuujemy igraszki

                Michał podał chusteczki Paulinie sam skierował się do kuchni po szampana i kieliszki. Paulina leżąc na łóżku rozmyślała, że lepszego męża, kochanka i ojca by nie znalazła. Z rozmyślań wyrwało krople szampana, które spadały na jej rozgrzane ciało. Kieliszek szampana pochłonęła w moment była bardzo spragniona…Leżąc obok siebie dochodząc po tak przyjemnych doznaniach…Paulinka wpadła na przebiegły plan. Czemu nie przebrać się teraz w strój uczennicy uśmiechnęła się sama do siebie. Michał patrząc na nie wiedział o co chodzi a jego pytające spojrzenie spotkało się ze słowną odpowiedzią:

    – Domyśl się

                Leżąc tak sam w łóżku Michał co raz bardziej się zastanawiał co te dziewczyny w tych łazienkach robią poszła 10 min temu i dalej jej nie ma a pała zaczyna opadać….

    W końcu z burzy myśli jakie krążyły w jego głowie wyrwało go stukot obcasów i głos..

    – Dzień dobry Panie Profesorze tu Paulina byliśmy umówieni na korepetycję

                Znów nie wiedział co powiedzieć ten strój leżał na niej idealnie kurwa pomyślał jaka ona jest zajebiście zgrabna !!!

    – Tak, tak właśnie miałem do Twoich rodziców dzwonić czy dzisiejsze korepetycje są aktualne.

                Wciąż nie mógł w to uwierzyć jak młodo się prezentuję. Może nie była 100% uczennicą ale jak by ktoś jej nie znał a ona by chciała w kogoś kręcić że jest studentką to na pewno by się chłop nie połamał.

    – To może ja poczekam na dole, a Pan Profesor się ogarnie

    Powiedziała:

    – W sumie to dzisiejszą lekcję możemy tu przeprowadzić.

                Jego penis powoli budził się do życia. Wiedział, że w tej fantazji będzie Paulinka stawiała opór ale tylko dla zasady 🙂 Podszedł do niej zauważył że nie ma biustonosza może też i majteczek nie ma pomyślał … najchętniej by tą koszulę rozerwał i wziął ją jak dziwkę, ale nie … nie tak szybko chciał się delektować jej czerwonymi policzkami !!

    – Mam nadzieję że mój ubiór a raczej jego brak nie będzie przeszkadzał w lekcji ??

    Zapytał Michał

    – Nie, nie będzie Panie Profesorze

                Mówiąc to spojrzała na sterczącego penisa. To proszę usiądź obok mnie i opowiedz mi o zadaniu domowym. Jako że i w zestawie był i tornister a w nim zeszyty to Paulinka otworzyła tornister i wyciągnęła zeszyt jednak z tego zdenerwowania zeszyt jej wypadł a sięgając po niego cudownie wypięła swoją pupę…i faktycznie brak majteczek był 😉 Michał widząc to nie wytrzymał i łapiąc za biodra Paulinkę posadził ją na swoich kolanach…ta dla zasady zaczęła się wyrywać oczywiście nie miała żadnych szans ale oboje potraktowali to jako grę wstępną on ją łapał za cycuszki i muszelkę, a jej sprawiało dużą przyjemność ocieranie się o fiuta Pana Profesora….Co chwilę było słychać słowa:

    – Panie Profesorze to nie wypada…

    W odpowiedzi padała riposta

    – Spokojnie nikt się o tym nie dowie

                Opór uczennicy z każdą chwilą niknął. Jak tylko dłonie Profesora zanurzyły się w muszelce Paulina odleciała i pozwoliła na bezwstydne macanko !!! Po chwili koszula Pauliny poszła w strzępy…Uwielbiał miętosić te cycuszki były one nagrodą tak samo jak jej pupa za jego cierpliwość…

    – Zaraz zobaczysz maleńka jak to jest być brana na pieska

    – Panie Profesorze niech mi Pan go wsadzi głęboko jestem bardzo niegrzeczną uczennicą

    – Masz rację powinienem Cię skarcić !!!

                To mówiąc wziął ją na łóżko kazał się wypiąć stanął za nią owinął sobie jej włosy wokół ręki przytulił ją do siebie a ona na pośladkach poczuła tą 20 cm pałę. W końcu posłusznie się wypięła a pała Profesora zaczęła cm po cm w nią się wbijać mmm to było co na co znów oboje czekali ono uwielbiała być uległa a on uwielbiał być dominujący. Po chwili poczuła jak na jej kubański tyłeczek spadają klapsy…

    – Oooo tak była bardzo niegrzeczna potrzebuję lania !!!

    – Ta pupa sama się prosi o lanie !!!

             Nie protestowała wiedziała, że dziś to ona jest maksymalnie uległa a jej Pan zrobi z nią to na co ma ochotę. Żadne marudzenie nie wchodzi w grę. Michał zaczynał co raz bardziej przyspieszać słychać było obijające się jaja. Mruczył pod nosem

    – Oooo tak. Tego mi brakowało !!!

                W końcu puścił uczennice, teraz ona sama miała wykonywać ruchu aby jego penis z muszelki nie wypadł za każde wypadnięcie czekał ją sowity klaps. Kilka razy odwróciła się do swojego Pana rzucając spojrzenie. Jestem tylko TWOJA !!!!! Wiedział jak się jej odwdzięczyć łapał ja za biodra i przyspieszał….w takich momentach zaciskała dłonie na prześcieradle i powtarzała sobie o takkk nie przestawaj proszę !!!!! W końcu oboje poczuli nadchodzące dreszcze tym razem Paulinka powiedziała że zaraz dojdzie to był znak sygnał Michał jeszcze bardziej mocniej zaczął ją brać chcieli oboje razem dojść…..

    – Oooo tak zaraz dojdę zaraz znów się w Tobie spuszczę moja niewolnico !!!!!

    – Tak proszę skończ we mnie !!!

                Twoje życzenie jest dla mnie rozkazem. Po chwili Paulina poczuła jak sperma Michała zalewa jej muszelkę te kilka mocniejszych ruchów biodrami dało jej niezapomniany orgazm dobrze, że szyby w oknach były pozamykane bo jej krzyk mogli usłyszeć sąsiedzi. I znów Michał powoli wysuwał fiuta ze szparki Paulinki z której kilka kropelek spermy na dywan skapło. Paulina położyła się na brzuchu Michał położył się na niej chciał poocierać się swoją pałą o jej jędrny tyłeczek….Oboje leżąc tak wtuleni w siebie zasnęli moc atrakcji jaką sobie zaoferowali była za duża….Potrzebowali chwili wytchnienia w końcu przed nimi jeszcze kilka dni gdzie będą mogli się sobą znów nacieszyć 🙂 ……

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Maksymilian Paradys

    Stawiający pierwsze kroki ….

  • Bezwstydny Miesiac – Poczatek

    BEZWSTYDNY MIESIĄC – POCZĄTEK

    Mam na imię Maja. Za miesiąc skończę 29 lat. Pracuję jako księgowa w małej firmie transportowej. Jestem tu jedyną kobietą, poza mną są jeszcze kierowcy Maciek, Arek, Michał i Adam, spedytor Paweł oraz mój szef Tomek.
    Pracuję tu od kilku lat, beze mnie ta firma nie działała by tak sprawnie. Bardzo sobie chwalę tę posadę.

    Mieszkam na wsi. Mam dom i mały ogródek. Jestem sama. Nie znalazłam jeszcze nikogo, kto by był mnie wart. Z sąsiadami żyję dobrze, z kolegami w pracy zresztą też. W sobotę wieczorem zawsze oglądam wiadomości w telewizji. Co miesiąc na końcu programu zawsze losują jakieś imię męskie i imię żeńskie. Osoby o tych imionach muszą potem wykonywać dziwne polecenia wysyłane w mailach. Przez cały najbliższy miesiąc. Jest to kaprys aktualnie rządzącej partii. Nic na to nie można poradzić. I lepiej wykonywać te zadania, bo inaczej kara jest bardzo surowa.
    Dziś jest ta sobota. Zawsze z nutą ekscytacji, ale też i obaw, że dziś to mogę być ja oglądam TV. Jeszcze nigdy nie zostałam wylosowana, ale czasem widziałam “wybrańców” na ulicy. Raczej im nie zazdrościłam.

    – A teraz wylosujemy imiona szczęśliwców, które będą świecić przykładem przez najbliższy miesiąc czerwiec. Koło ruszyło i… pierwsze imię to… Karol! Drugie imię zaś… to Maja! Jeśli macie w rodzinie lub znajomych jakiegoś Karola lub Maję, to pogratulujcie im i trzymajcie za nich kciuki. Na dzisiaj to już wszystko…

    Zatkało mnie!

    Zostałam wylosowana!

    Co teraz?

    Muszę odpalić maila. To mnie nie ominie na pewno. Mają przecież rejestr danych osobowych, znajdą mnie i mój adres. Nawet nie wiem jak się przygotować, co muszę zrobić, czy gdzieś się odezwać… mail był pusty.
    Odpowiedź przyjechała dopiero w niedzielę rano. W postaci furgonetki. Wyszło z niej dwóch przystojniaków w szarych uniformach i zabrzęczał dzwonek. Wyszłam otworzyć furtkę.
    – Dzień dobry, Pani Maju? – znają moje imię, a więc zaczyna się.
    – Oglądała pani wczorajsze wiadomości?
    – Tak… zostałam wylosowana.
    – W rzeczy samej. – otworzyłam furtkę i wpuściłam ich na posesję. – Jesteśmy tu, żeby rozpocząć procedurę.
    – To może zapraszam do domu. – pokiwali z uśmiechem głowami i ruszyliśmy.
    – Kawy? Herbaty? – zapytałam.
    – Nie, nie mamy na to czasu. – weszliśmy do przedpokoju. – Proszę usiąść, ja pani powiem, co i jak, a kolega już zacznie sprzątać. – kolega rzeczywiście ruszył w głąb domu, wyciągając czarny foliowy worek z kieszeni.
    – Sprzątać?
    – Proszę się nie obawiać. Kolega zabierze pani wszystkie ubrania, kosmetyki i przybory do pielęgnacji ciała.
    – To konieczne?!
    – Ależ oczywiście. Takie mamy wytyczne.
    – Każdy wylosowany tak ma?
    – Tak. Każdy. Proszę mi już nie przerywać. Sprawa wygląda tak. Dzisiaj otrzyma pani nadajnik, który będzie pani nosiła przez cały miesiąc. Jest wyposażony w specjalne urządzenia, które będą rejestrowały panią i pani otoczenie. – w tej chwili wyjął coś w rodzaju metalicznej obroży. – Jest połączony z pani mailem, który przez najbliższy miesiąc będzie zablokowany w taki sposób, żeby odbierać tylko wiadomości rządowe. Codziennie o godz. 19:00 będzie pani dostawać zadanie, które trzeba zaakceptować przyciskiem “enter”. To spowoduje zestrojenie zadania z nadajnikiem. Potem trzeba będzie tylko wykonać instrukcje zawarte w wiadomości. Nadajnik ma system alarmowy, w razie jakby pani zapomniała kliknąć “akceptuj”, albo na przykład przysnęło by się pani. Polecam wykonywać zadania jak najlepiej, są one potem oceniane w różnych kryteriach, a to z kolei ma wpływ na pani życie po zrobieniu wszystkich 30 zadań. Ode mnie to już wszystko… aha, oczywiście dalej ma pani obowiązki względem swojej pracy. Nie ma pani żadnego zwolnienia.
    Nie wiedziałam co o tym myśleć. Siedziałam i słuchałam, ale docierało do mnie piąte przez dziesiąte. Byłam zwyczajnie zestresowana.

    – Teraz założę pani nadajnik.

    – Yyy… dobrze.
    Facet podszedł do mnie i zapiął mi na szyi tę dziwną rzecz. Była ciężkawa i trochę ciasna. Każde przełknięcie śliny powodowało, że czułam metalową twardą obręcz. Nie miałam żadnych szans, żeby zdjąć to cholerstwo. Zresztą nawet nie próbowałam. W międzyczasie przyszedł kolega od “sprzątania”, miał pełen wór moich rzeczy.

    – Dobra, zebrałem wszystko z łazienki, sypialni i garderoby.

    – Super, przejdziemy się jeszcze po całym domu. A i sprawdź na dworze.

    – Ok.

    – Biżuteria wzięta?

    – Wzięta.

    Po chwili przeszperali cały mój dom. Na koniec podeszli do mnie.
    – Procedura jest taka, że musi się pani pozbyć wszystkich rzeczy, także tych, które ma pani na sobie.

    – Jak to? Mam się rozebrać?

    – Tak. I to całkowicie.

    – Ale jak… jak ja będę funkcjonować? Zabraliście mi wszystko. Jak ja mam iść jutro do pracy?

    – Niech się pani nie martwi. Od tej chwili jest pani zależna od maila. No już, nie mamy całego dnia.

    Miałam na sobie prostą zwiewną białą sukienkę w czarne grochy, biały stanik oraz białe figi. I miałam japonki. Wszystko to wylądowało w czarnym foliowym worku. Musiałam też zdjąć pierścionki, a nawet spinki i gumkę do włosów.

    Próbowałam niezdarnie zakrywać swoje miejsca intymne rękoma. Stałam zupełnie naga przy dwóch obcych facetach.

    – Mam nadzieję, że nie muszę tłumaczyć, że nie może pani sobie kupić tego wszystkiego, co zostało zabrane z pani domu? – Rzucił na odchodne ten, który ze mną rozmawiał wcześniej. – Życzę pani szalonego miesiąca. Proszę się tak nie zamartwiać, to tylko miesiąc. Do widzenia.

    Furgonetka odjechała. Zostałam sama we własnym domu. I czułam się dziwnie. Byłam zupełnie naga, bez możliwości zmiany tego stanu. Jedynie dioda pulsowała niebieskim światłem spod mojego podbródka. Miałam tylko ten przeklęty nadajnik i nic poza nim.

    Oczywiście od razu sprawdziłam, czy czegoś nie przeoczyli.

    Zabrali wszystkie moje płaszcze, wszystkie buty. Nie miałam bielizny, spodni, bluzek. Wyjrzałam przez okno. Zobaczyłam puste linki do wywieszania wypranych rzeczy. A robiłam wczoraj pranie.

    Łazienka była pusta. Nie było szamponu, odżywki do włosów, nawet mydła nie było. Były tylko preparaty do mycia podłóg, kibla i okien. Zabrali ręczniki! Co ja mam się suszyć po kąpieli? Zaraz! Suszarka, prostownica, grzebień, szczotka do włosów, kosmetyczka… papier toaletowy?! Podpaski? Nawet tego nie mogę mieć?

    Torebki też mi zabrali. I portfel. Ale bez zawartości. Zawartość leżała na stoliku: kilka banknotów, drobniaki, wizytówki i karta płatnicza, dowód osobisty, prawo jazdy.

    Zrezygnowana usiadłam na łóżku. Złapałam się za głowę. Próbowałam jakoś dojść do siebie, uspokoić się. Było to bardzo trudne. Jutro przecież muszę iść do pracy. Nie mam ubrań. Nie mam jak zabrać moich dokumentów. Będę musiała je zostawić w samochodzie. Albo trzymać w rękach, no nie wiem no…

    I do tego będę jutro w pracy rozczochrana i nie pachnąca. Nie mam kosmetyków i przyborów do stylizacji fryzury. To jest jakaś masakra.

    Postanowiłam się czymś zająć w oczekiwaniu na godzinę 19:00…

    Nagle rozdzwonił się jakiś potworny pisk, głośny, przerywany, jakieś pikanie. I nadajnik zaczął wibrować na mojej szyi. Byłam zaskoczona, próbowałam jakoś uspokoić urządzenie, znaleźć jakiś przycisk, cokolwiek. W końcu się domyśliłam, że muszę zaakceptować zadanie. Szybko weszłam na maila i z marszu wcisnęłam “akceptuj”. Nawet nie przeczytałam zadania! Na szczęście cały ten jazgot się skończył i w końcu była błoga cisza…

    Uspokajałam się dłuższą chwilę. Przetarłam oczy dłońmi i zaczęłam czytać moje pierwsze zadanie:

    “Pani Maja %^&(*#$ska,

    Uprzedza się, iż z dniem 31.maj kategorycznie zakazuje się masturbacji przez najbliższy miesiąc.

    Zadanie nr 1:

    A. Noc (31.maj-01.czerwiec):

    Kolacja: wedle woli Pani Mai.
    Sen: godzina: wedle woli Pani Mai. Warunek: na wycieraczce w korytarzu przy drzwiach wyjściowych.

    B. Dzień (01.czerwiec):
    Treść zadania głównego:  

    W ciągu całego dnia nie wolno założyć żadnego ubrania. Nie wolno zakrywać miejsc intymnych. Odebrać paczkę w najbliższej poczcie. Po godzinach pracy należy udać się na rynek miasta, stanąć przed ratuszem z szeroko rozstawionymi nogami i rękoma założonymi za plecami. Prezentować się w tej pozycji aż do zasygnalizowania przez nadajnik zakończonej procedury. Podczas prezentacji nie wolno odzywać się do widzów oraz nakazuje się pozwalać chętnym na dotykanie ciała.

    Procedury nocne należy wykonać zgodnie z informacją przekazaną w przesyłce pocztowej.

    Z poważaniem.”

    W sypialni zaległa ciężka cisza. Aha. Przełknęłam głośno ślinę. Czyli mam być ekshibicjonistką. Mam biegać z gołą cipą po mieście i jeszcze ją szeroko pokazywać na rynku. Podbiegłam do lustra. Miałam takie duże w drzwiach szafy. Ciało miałam nawet niezłe, przydałoby się je trochę opalić. Długie nogi, miseczka C. Długie do ramion czarne kręcone włosy. Paznokcie dłoni i stóp pomalowane na czerwono. Zrobiłam sobie próbę generalną przed jutrzejszym dniem na rynku. Stanęłam w rozkroku, ręce z tyłu pleców. Kępa włosów na cipce nie wyglądała zbyt estetycznie. Cóż, gdyby nie zabrali mi wszystkiego, to może bym to jakoś ogarnęła. Westchnęłam. Ale będę jutro płonąć ze wstydu. Nie wiem, czego się boję bardziej: świecenia gołą dupą na rynku czy machania cyckami przed szefem i kolegami z pracy.

    Podczas robienia kolacji nagle zdałam sobie sprawę, jak łatwo mi przychodzi myślenie o jutrzejszym dniu. Jasne, będzie to trudne. Nie wiem jak się zachowam. Mam nadzieję, że nie spanikuję i nie ucieknę z przed drzwi do biura. Może będzie interesująco? A może będzie zwyczajnie? Za dużo rozmyślam. I tak muszę to zrobić. Nie mam wyboru. Postanowiłam sobie, że nie będę się niepotrzebnie umartwiać i wbiję sobie do głowy, że to już jest fakt dokonany.

    Wieczorem poszłam się jeszcze chociaż opłukać wodą w łazience, skoro nie mogłam zrobić przyzwoitego prysznicu. Byłam cała mokra, poczekałam więc, aż wyschnę spacerując z korytarza do pokoju i z powrotem. Szykowałam się już do spania…. ach, no tak. Dzisiaj śpię w drzwiach. Podeszłam do łóżka, żeby wyjąć swoją pościel.

    I znów się zdziwiłam.

    Pościel też mi zabrali.

    Super. Skuliłam się przy drzwiach wyjściowych zupełnie nago, bez żadnego przykrycia. Noce są w miarę ciepłe, ale i tak było mi chłodno. Wycieraczkę ułożyłam tak, żeby mi nie piździło przez szczelinę u dołu drzwi i po dłuższym czasie zasnęłam.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    LoliPan

    Cześć. To moje pierwsze opowiadanie. Dajcie znać czy się podoba. Jakby co, akcja się dopiero rozkręca… 😉

    Pozdro.

  • Kontraktor Bi przygoda

    Budowa domu szła całkiem nieźle. A i O byli bardzo zadowoleni z postępów i z kontraktora którego zatrudnili. R był inteligentny, pracowity, dokładny i bardzo sympatyczny. A do tego był niezwykle przystojny. A i O zdążyli się z nim zaprzyjaźnić podczas wizyt na budowie. R był w ich wieku i kiedy jeździli tam sprawdzać jak idzie budowa, często spędzali razem wieczory w wynajętym dla R domku. Kilka razy zdarzało im się popić i przypalić a wtedy rozmowy schodziły na luźniejsze tematy. Z tych rozmów dowiedzieli się że R jest biseksualnym singlem. Dużo jeździ po kraju w ramach pracy i nigdy nie udało mu się związać na dłużej z żadną płcią. Nie narzekał generalnie na taki stan rzeczy ale mówił że czasem brakuje mu porządnego seksu. A widział parę razy jak oczy R zawieszały się na obfitym biuście jego żony ubranej w luźne letnie koszulki. O natomiast widziała jak kilka razy zawieszal się patrząc na pośladki A schylajacego się akurat po narzędzia. Sami też nie byli obojętni na wdzięki R, szczególnie gdy pracował w pełnym słońcu bez koszulki i w krótkich spodenkach. Byli niemal pewni że kilka razy widzieli zarys jego fiuta pod luźnymi spodenkami. Oboje czuli wtedy mrowienie w odpowiednich okolicach. Zdarzało im się obojgu fantazjować nawet o R ale nigdy nie skonfrontowali tego z nim z obawy przed utrata dobrego pracownika.
    Któregoś dnia R zadzwonił i powiedział że będzie potrzebował pomocy w piątek i sobotę. O miała weekend zawalony planami więc A stwierdził że pojedzie sam i przenocuje w piątek w wynajętym domku. W piątek A spakował narzędzia, ciuchy robocze i trochę zioła na poprawienie wieczoru. W piątek popołudniu stawił się na budowie i zaczęli pracować. Był upalny letni dzień i oboje pracowali bez koszulek. Widok spoconego R kręcił A nieziemsko. W pewnym momencie R poprosił żeby przytrzymać mu drabinę. A chwycił drabinę a R się na nią wspiął. Trzymając drabinę A nie mógł się powstrzymac i spojrzał w górę na tyłek R. Był naprawdę niezły, pomyślał jak bardzo chciałby wbic się w niego ustami i językiem. R wszedł kilka stopni wyżej. A spojrzał wtedy w nogawkę jego luźnych spodenek. Slina naciekla mu do ust a kutas lekko się poruszył. Pod spodenkami R nie miał na sobie żadnej bielizny. W szerokiej nogawce A widział czubek jego zwisającego fiuta. Wygladal na naprawdę sporego. A zamyślił się marząc jak by to było go dotknąć. Stal tak chwilę z lekko otwartymi ustami i nie zorientował się że R mówi do niego żeby podał mu młotek. Dopiero gdy R machnął na niego noga ocknął się i podał mu narzedzie. R odebrał je od niego lekko się uśmiechając. Resztę dnia przepracowali normalnie ale co jakiś czas jeden i drugi odwracali się żeby spojrzeć czy nawzajem oglądają się za sobą. A wiedział że R przyłapał go na podglądaniu. Po robocie poszli do domku i wzięli prysznic.
    – Ognisko i blancik na zakończenie dnia? – zaproponował A.
    – Brzmi zajebiście! – odpowiedział.
    Rozpalili ognisko, usiedli przy nim na trawie i odpalili blanta. Dość szybko zioło zadziałało i rozmowa zeszła oczywiście na bardziej pikantne tematy. Gadali o tyłkach, cyckach i przeszłych partnerach.
    – A Ty kiedyś byłeś z facetem? – zapytał R
    – Nie, zorientowałem się że jestem Bi będąc już z O więc nie było okazji. – odpowiedział A.
    – Ale chciałbyś co? – dopytywał R.
    – Skąd taki wniosek? – zapytał A.
    – Widziałem jak się dzisiaj na mnie zapatrzyłes. I sorry ale nie lubię nosić bielizny, szczególnie w taki upał.
    A trochę się speszył ale po chwili dodał – Sorry, ciężko było nie spojrzeć.
    – Spoko, fajnie było widzieć jak stoisz zawieszony z oczami wbitymi w mojego fiuta. I co podoba Ci się? – odpowiedział
    – Widziałem tylko trochę
    – To może chcesz zobaczyć całego? – zapytał R i nie czekając na odpowiedź zsunął spodenki do kolan. Jego kutas był naprawdę ladny. Jeszcze nie stał ale już było widać że jest duży, proporcjonalny i ładnie ogolony.
    -Uffff, ładny jest. – rzucił A.
    – Dzięki. Kurwa czasem to Ci zazdroszczę takiej fajnej żony. Przydałaby mi się teraz taka, wróciłbym po dniu ciężkiej pracy do domu i dał jej obciągnąć. – powiedział R i spojrzał prosto w oczy A. W głowie A było już kompletne szaleństwo. Cały dzień miał zboczone myśli a teraz zioło i widok tego ładnego fiuta tylko pogorszaly sprawy. Na trzeźwo pewnie nie był by tak bezpośredni ale teraz stanowczo nie był trzeźwy.
    – A może ja Ci obciągnę? – zapytał.
    – A umiesz? – R odparł zadziornie
    – Spróbować nie zaszkodzi nie? – odpowiedział A po czym uklęknął i zsunął całkiem spodenki R.
    – Rozłóż nogi. – rzucił. R rozłożył nogi szeroko a A uklęknął między nimi. Palcami przesunął po kutasie R. Fiut delikatnie drgnął. A chwycił go dłonią u nasady i skierował do góry a potem schylił się i wziął jego główkę do ust. Uczucie było niesamowite. Był ciepły i zaczynał rosnąć i twardnieć. A przejechał językiem po główce zakrytej jeszcze napletkiem po czym pociągnął dłonią w dół ściągając ja z fiuta. Kutas momentalnie urosl i stwardniał kompletnie. R jęknął. A przejechał językiem po nagiej główce i wyjął ja z ust. Teraz mógł podziwiać kutasa w całej okazałości.
    – O kurwa, jest boski. Mogę zrobić zdjęcie?
    – Możesz tylko po co? – zapytał R.
    – Na wszelki wypadek – powiedział zalotnie A po czym wyjął telefon i ciągle trzymając fiuta u nasady zrobił fotkę.
    – To co próbujesz dalej czy nie dasz rady? – zabrzmiało to jak wyzwanie co potwierdzał złośliwy uśmiech na twarzy R.
    – Zamknij się i rozłóż te nogi szerzej – powiedział A po czym odłożył telefon i położył się płasko na trawie. Jego twarz była teraz dokładnie na przeciwko fiuta. Złapał go lewa ręką i odciągnął trochę żeby móc pocałować pachwinę R. Delikatnie ją pocałował i przejechał językiem koło jego jaj i fiuta. Potem pocałował jedno jądro i delikatnie wziął je do ust lekko ssajac. R zamruczał wyraźnie zaskoczony faktem że A zajął się też jego jajami. A zaczął całować i lizać jego fiuta na całej długości śliniąc go porządnie. Następnie przesunął usta na górę fiuta i zaczął ssać sam jego koniuszek obejmując go ustami. Poczuł że R kładzie mu rękę na głowie. Zrozumiał o co chodzi i powoli zaczął wkładać go sobie do ust. Robił to powoli wsuwając i wysuwając z ust nieduża część twardego kutasa. Z każdym ruchem próbował wepchnąć go sobie coraz głębiej ale i tak ¾ fiuta wciąż pozostawało poza jego ustami. Jedną ręką zaczął masować i ugniatać jaja R a on jęczał coraz intensywniej. W pewnym momencie R docisnął ręką jego głowę i zaczął wpychać kutasa w gardło A. A nie był na to gotowy, zaczął dławić się i krztusić i mimowolnie wyrywać. Po kilku pchnieciach w gardło odepchnął R i dysząc i kaszląc wykrztusił – Hey, ostrożnie, to mój pierwszy raz z prawdziwym fiutem!
    – Sorry zapędziłem się. Zaraz… A to próbowałeś że sztucznym?
    – Kilka razy, próbowałem jak to jest, poczytałem trochę wskazówek.
    – No to otwórz usta i stosuj się do wskazówek a ja postaram się być delikatny.
    A wypluł na kutasa ślinę która nazbierała się w jego ustach i rozprowadził dłonią po całej długości. Pochylił się znowu i wziął go w usta. Szło łatwiej, kutas był porządnie nawilżony a jego usta i gardło już trochę rozgrzane. Wchodził coraz głębiej i już połowa wielkiego fiuta spokojnie znikała w jego ustach. Ssał i lizał go próbując wpychać go jak najgłębiej. Co jakiś czas odrywał się od niego by złapać tchu i polizać jaja ktore też ociekały już ślina. Ręka masująca jaja też była już dobrze nasliniona więc powoli zaczął przesuwać ja w stronę dupki R.
    – O tak! Pomasuj mnie tam – wyjeczal R.
    A zaczął masować jednym palcem jego dupkę. Kręcił nim kółka delikatnie naciskając na odbyt. R ewidentnie to pasowało. Znowu zaczął delikatnie ruszać biodrami. A czuł jak jego kutas wpycha się w jego gardło. Starał się go połykać najlepiej jak umiał śliniąc się przy tym i co jakiś czas delikatnie dławiąc wydając przy tym seksowne dźwięki głośnego przełykania. Co chwila wyciągał kutasa z ust żeby wypluć na niego nadmiar śliny i znów rozprowadzać ja po jego fiucie jajach i dupce. Zaczął mocniej napierać palcem na rozluźniający się odbyt R i w końcu wsunął go delikatnie do środka a R złapał go ponownie za włosy i skierował ustami na fiuta. Trzymal jego włosy delikatnie unieruchamiając głowę w miejscu i sam zaczął pracować intensywniej biodrami. W głowie A pojawiła się bardzo zboczona myśl – O kurwa on sobie po prostu używa moich ust jak cipki. Jego kutas też był już twardy od całego tego obciągania. Pomyślał o żonie, z jednej strony zaczal się zastanawiać co powie kiedy dowie się co zaszło a z drugiej okropnie go ta myśl kręciła. Wymacał ręką telefon i próbowal włączyć kamerę. R poczuł że A stracił skupienie.
    – Co robisz? – wydyszał.
    A odsunął się od kutasa – Chce to nagrać. O na pewno będzie chciała zobaczyć jak już się o tym dowie.
    – Daj telefon i wracaj tam. Ja nagram. – R wziął do ręki telefon i znów chwyciwszy włosy A zaczął posuwać jego usta. Nagrywał wszystko z różnych kątów. A w tym czasie próbował skupić się na wyczytanych na internecie wskazówkach co do obciągania ale skupianie się w takiej sytuacji nie było latwe. Stwierdził że odda się kontroli R i zacznie bardziej bawić się jego dupka. Wepchnął w nią szybko dwa palce i zagłębił je w niej całe ruszając nimi w poszukiwaniu prostaty. R jęczał coraz bardziej i coraz szybciej ale ciągle ostrożnie pieprzył jego usta. Palce A wreszcie trafiły na gładką i twarda powierzchnie prostaty. Zaczął ją masować i naciskać.
    – O kurwa! Tak! Właśnie tak rób to zaraz dojdę! – krzyknął R. A masował i naciskał na proste co jakiś czas wysuwając i wsuwając palce w dupkę R. Tego było już dla R za dużo. Stracił panowanie nad sobą i zapomniał o byciu ostrożnym. Mocno wsuwał i wysuwał swojego fiuta z gardła A nie zważając na odgłosy dlawienia się. Ręką mocno trzymał jego głowę. A robił co mógł, połykał jego fiuta i ślinił się na nim. Rozgrzane gardło radziło sobie już lepiej z tym ogromnym kutasem ale ciągle nie był w stanie połknąć go całego. Choć R stanowczo starał się wepchnąć w niego w całości. Na szczęście dla A R zaczął krzyczeć że dochodzi. Jeszcze mocniej pieprzył jego gardło a A mocniej masował jego prostatę. Kilka pchnięć później R wysunął kutasa z gardła A zostawiając główkę w jego ustach i jęcząc zaczął się spuszczać. A czuł jak ciepły płyn wypełnia jego usta. Był przyzwyczajony do smaku spermy gdyż niejednokrotnie zlizywał swoją z ciała O ale to było zupełnie inne uczucie. Kutas pulsował wlewając w niego kolejne porcje spermy. Część łykał ale było jej tak dużo że sporo wypływało spomiędzy jego ust i spływało po kutasie. Po chwili R przestał dochodzić i powoli wysunął fiuta z ust A. Wyleciało z nich jeszcze trochę spermy i spłynęło na jaja R. Obaj dyszeli. A spojrzał na pulsującego jeszcze kutasa całego w slinie i spermie. Zaczął pocierać go rękami i zlizywać spermę skąd się dało. R wydyszał – O kurwa, nieźle jak na pierwsze obciąganie. Daj mi chwilę odetchnąć to się odwdziecze jak tylko będziesz chciał.
    A głęboko przemyślał propozycje, ale było już późno, był mocno spizgany i prawdę powiedziawszy trochę zmęczony ssaniem R.
    – Może następnym razem? Rano muszę wracać do domu. Ale na pewno to powtórzymy. Jak tylko O pozwoli po tym jak jej wszystko opowiem i pokaze.
    – Kurwa serio zazdroszczę Ci tej żony.
    – Trafiła mi się. Ty też nieźle nam się trafiłeś – powiedział A ostatni raz całując czubek fiuta i podnosząc się z trawy. – Idę się trochę ogarnąć i spać. Do jutra.
    – Ja tu jeszcze chwilkę poleżę, ciężko mi się będzie pozbierać po takiej zabawie. Ale też się zaraz zawine. Dobranoc!

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Adam Addams
  • Bezwstydny Miesiac – Dzien 1: Ekshibicja

    BEZWSTYDNY MIESIĄC – DZIEŃ 1: EKSHIBICJA

    Obudził mnie alarm w telefonie. Było mi zimno. Leżałam na podłodze w korytarzu, a na mojej szyi zaciskała się metalowa obroża. Jednak nie był to sen. To się działo naprawdę. Miałam wykonać swoje pierwsze zadanie. Upublicznić się ze swoją nagością. Pokazać ją w całej okazałości.
    W ciągu godziny byłam gotowa do wyjścia. Umyłam twarz. Zębów nie umyłam, bo nie miałam czym. Zjadłam lekkie śniadanie i na koniec jeszcze skorzystałam z toalety. Musiałam zacząć się przyzwyczajać do każdorazowego podmywania się po skończonej potrzebie. Czułam się strasznie dziwnie, jakbym cofnęła się w rozwoju. Nawet nie miałam się czym wytrzeć.
    Zabrałam dokumenty, telefon, kluczyki do auta i z mokrym jeszcze tyłkiem podeszłam do drzwi wyjściowych. Otworzyłam je lekko. Aż się zatrzęsłam z zimna. Poranna rześkość opatuliła moje nagie ciało. Otworzyłam drzwi szerzej i rozejrzałam się nieśmiało. Na dworze rozciągała się mgła. Nic w tym dziwnego, przecież była 06:00 rano. Samochód stał na podjeździe. Przede mną rozciągał się mój ogródek, z mgły wyłaniały się kanciaste kształty jabłoni oraz proste linie bramy wjazdowej.
    Raz kozie śmierć.
    Mokra, pokryta rosą nawierzchnia lepiła się do moich bosych stóp, momentalnie je brudząc.
    Sama nie wiedziałam, czy trzęsę się z zimna, ze strachu czy z ekscytacji. Robię rzeczy mocno na przekór sobie. Cały kalejdoskop emocji przelewał się przez moją głowę. Chyba traciłam rozum, bo zaczęłam sobie wyobrażać dziwne erotyczne sytuacje, które mogły mnie tamtego dnia zastać. I podniecałam się samym tym myśleniem.
    Wsiadłam do zimnego auta i ruszyłam w stronę miasta. Jazda bez butów, w brudnych stopach. Pas przylepiał się do moich nagich piersi i podbrzusza. Czułam się zbyt lekko i zbyt pusto bez ubrań. Ależ dziwne uczucie…
    Miałam wrażenie, że każdy kierowca, podczas mijania na drodze, widział moją nagość. Mgła dość szybko opadła, a ja zbliżałam się już do celu.
    Wreszcie zaparkowałam na moim stałym miejscu, wzięłam swoje drobiazgi i… szybka burza myśli w głowie. Dawaj, Maja, jesteś tylko na golasa. W końcu się zmusiłam. Wysiadłam z auta, zakluczyłam je i weszłam do budynku firmy. W środku było cicho i spokojnie. Pewnie znów byłam pierwsza w pracy. Otworzyłam drzwi od swojego biura i nagle stanęłam jak wryta.

    W moim biurze stali Arek, Michał – kierowcy, Paweł – spedytor oraz mój szef – Tomek. Wszyscy patrzyli się na mnie, a Arek nawet zagwizdał. Od razu, nie myśląc za wiele zasłoniłam swoje łono i piersi rękoma.
    – Cześć Maja. – odezwał się z uśmiechem Michał. – Świeci Ci się teraz na pomarańczowo. – Dodał wskazując na swoją szyję.
    Od razu zrozumiałam. Spojrzałam w bok, nawet w sumie nie wiem dlaczego, chyba chciałam jak najmniej epatować wstydem. Niechętnie, ale odsunęłam ręce. Teraz widzieli mnie w pełnej okazałości. Moje dyndające piersi i czarna kępa między nogami – prosto przed ich oczami.
    – Widziałem w sobotę wiadomości. – odezwał się Tomek. – Aż się nie mogłem doczekać tego spotkania.

    Spuściłam głowę, nie wiedziałam jak się zachować. Czułam, że za chwilę uduszę się własnym wstydem.
    – Ale to musi być dziwne, takie publiczne chodzenie na golasa… – rzekł Paweł.
    – Czy ja wiem? Szybko się przyzwyczajasz. – dodał Tomek. – No co? Też miałem taki miesiąc.
    Wszyscy wybałuszyli oczy na szefa, nawet ja.
    – Rozchmurz się, bejbe, chodź zrobię Ci kawy. – zaproponował szef. – Proponuję Ci podejść do sprawy bardziej otwarcie. To co Cię czeka, może być całkiem przyjemne, a na pewno ciekawe. I pewnie nigdy poza tym miesiącem nie będziesz miała okazji doświadczyć czegoś takiego…

    Zupełnie się tego nie spodziewałam. Myślałam, że będę pośmiewiskiem albo że będę obiektem seksistowskich żartów. Ale nic z tych rzeczy. Mam wspaniałych kolegów z pracy. Szef nie mógł nic opowiedzieć o swoim miesiącu, bo to tajemnica. Jest ogólny zakaz informowania o szczegółach zadań i ogólnie o całej koncepcji miesiąca.
    Pół dnia strzeliło jak z palca. Rozchmurzyłam się trochę. Przestałam myśleć o zadaniu, tylko skupiłam się na swoich obowiązkach. Ciągle dziwnie się czułam chodząc po budynku nago. Chłopaki od razu dali znać, że wykorzystają ten fakt i będą się na mnie bezpardonowo gapić przy każdej możliwej okazji. Tym bardziej, że, jak zgodnie twierdzili, ładna i zgrabna ze mnie dziewucha. Mówili, że nie mam się czego wstydzić i powinnam dumnie z wypiętą piersią chodzić po mieście. Padało też dużo pytań: a co to za zadanie? Będziesz goła cały miesiąc? Co wolno Ci robić, a czego nie? Ogólnie rozmowy kręciły się głównie wokół mnie.

    W przerwie w pracy przeszłam się jeszcze na pocztę odebrać paczkę. I nie było tak źle. Ni to szłam, ni to biegłam chodnikiem, a ludzie się na mnie gapili. I w sumie tyle. To nie było takie straszne. Nawet trochę mi się podobało. Byłam ciekawa, jak będzie dziś na rynku i ile będę musiała tam warować. Paczka okazała się dosyć duża, zajmowała jedno siedzenie w aucie. Kusiło mnie, żeby chociaż zajrzeć, ale powstrzymałam się od tego. Zobaczę w domu.

    Po pracy wsiadłam do auta. Chciałam podjechać nim na rynek, ale zobaczyłam w tylnym lusterku pomarańczowe światełko mojej obroży. Ok. Jak ekshibicjonizm, to na całego. Zostawiłam swoje rzeczy w aucie, wzięłam tylko kluczyki, zamknęłam auto i ruszyłam na miasto w kierunku ratusza.
    Mijało mnie mnóstwo osób. Niektórzy robili mi zdjęcia telefonem, niektórzy nawet filmowali mój spacer ulicami. A ja szłam sobie spokojnie kołysząc leniwie biodrami, nie zwracając uwagi na przechodniów. Starałam się nie patrzeć na ludzi. Czułam potężnego buraka na twarzy. Ale szłam odważnie, prosto do ratusza.

    W końcu dotarłam. Czas wykonać zadanie. Nie wyglądało na zbyt trudne. Stanęłam się naprzeciwko drzwi frontowych ratusza, twarzą w kierunku rynku. Rozkraczyłam nogi, założyłam ręce za plecami – zupełnie tak jak w domu przed lustrem. Teraz tylko nie odzywać się i nie oglądać się zbytnio na lewo i prawo. To ja mam być dzisiaj oglądana. Patrz prosto, Maja. Znajdź sobie jakiś punkt przed sobą i zawieś na nim oko. Robisz coś w rodzaju ulicznego performance’u.

    Obroża zawibrowała, wydała z siebie dwa piski. Dobra, zaczęło się.
    – Uwaga, uwaga! – nagle z obroży wydobył się głos. Nie wiedziałam, że jest w niej zamontowany głośniczek! I do tego tak donośny! – Zapraszamy na widowisko! Można oglądać i dotykać. 28-letnia Maja jest do Państwa dyspozycji przez najbliższy czas. Gorąco zachęcamy!

    Komunikat odzywał się co kilkanaście minut. Ludzie podchodzili. Niektórzy trzymali dystans i strzelali mi foty. Ci bardziej śmiali dotykali moich piersi i pośladków. Robili sobie ze mną selfie. Zainteresowani byli i mężczyźni i kobiety. Nawet małe dziecko przebiegło mi między nogami łapiąc się rączkami moich ud.
    Jakiś facet podszedł do mnie od tyłu, złapał mnie za cycki, ułożył głowę na moim ramieniu i kazał robić sobie fotę. Inny trzymał dłoń na moim wzgórku łonowym, leniwie bawił się włoskami z niego wyrastającymi i też chciał foty. Całe rodziny ustawiały się wokół mnie chcąc sesji zdjęciowej. Do albumu rodzinnego. Coś niepojętego. Będę znana, kurwa, wszędzie, każdy będzie znał moje intymne zakamarki, bo foty i filmiki będą wędrować w internecie.
    No nic, musiałam stać i to wszystko znosić. Nie wolno mi było zaprotestować ani się ruszyć. Ludzie widzieli, że nie reaguję, więc próbowali coraz odważniejszych eksperymentów. Wokół zgromadziła się spora grupa ludzi, byli bardzo blisko. Słyszałam żywe komentarze, śmiechy, chichoty. Było dużo zdjęć i filmików. Czułam na sobie mnóstwo obcych rąk. Dotykali mnie po całym ciele. Szczypali moje sutki, masowali moją cipkę, szarpali za włosy z mojej kępki. Stawali buciorami na moich bosych stopach. Ktoś wsadził mi dwa palce do pochwy. Myślałam, że nie wytrzymam. Byłam tak bardzo napalona, moja cipka ociekała wilgocią. Po chwili penetracji ludzie wycierali swoje dłonie o moje ciało, albo nawet twarz i włosy. Majstrowali też w mojej buzi, siłą mi ją otworzyli i jeździli palcami po uzębieniu i języku. Zostałam potraktowana nawet analnie. Nigdy nie miałam niczego w odbycie, aż do tego dnia. Zaliczyłam kilka palców i patyczek po lodach. Poczułam też siarczyste klapsy w tyłek i piersi. Co za zwierzęta… Faktycznie, wystarczy ludziom pozwolić na coś, a nie powstrzymają się przed niczym.
    Byłam spocona i ufajdana własnymi sokami oraz trochę swoim kałem. Najgorsze było grzebanie paluchami w cipie, a potem w mojej buzi. Czułam się obrzydliwie.
    Ludzie traktowali mnie jak ciekawostkę. Trochę się zabawiali, a potem szli dalej robić swoje rzeczy. Czasem ludzi było trochę więcej, czasem mniej. Trochę później rozluźniło się już zupełnie. Nie doszłam ani razu. Byłam podniecona, ale nie spełniona. I choć czułam też upokorzenie, to marzyłam tylko o tym, żeby ktoś mi zagwarantował orgazm.
    W pewnym momencie grupa gówniarzy postanowiła oblać mnie colą. Po mojej twarzy pociekła mieszanina brudu i śliny, kiedy jeden z chłopców postanowił mnie opluć. Podchwycili to jego koledzy. Ludzie już woleli się nie zbliżać za bardzo, byłam cała upaprana i na pewno cuchnęłam. Nadal robiono mi okazjonalne zdjęcia. Kiedy to się wreszcie skończy?
    Nadajnik przestał już nadawać komunikat reklamowy. Ale nie było sygnału kończącego zadanie. Stałam więc dalej. Nogi mnie już bolały. Miałam nadzieję, że dam radę dojść w miarę szybko do samochodu. Odechciało mi się ruchańska. Teraz chciałam się tylko umyć.
    Słońce zachodziło, robiło się już szarawo. Włączyły się lampy uliczne, ale ludzie wciąż spacerowali sobie po rynku. Nie zbliżali się jednak do mnie. Już się mnie naoglądali.
    Zamiast tego jakiś kundel zakręcił się przy mnie i… obsikał mi nogę. Pieprzony kundel! Aż mi łza pociekła po policzku, żłobiąc ścieżkę w zlepku coli i zaschniętej śliny. Miałam już dość. Na koniec jeszcze stałam się atrakcją dla lokalnego pijaczka. Menel śmierdział tak, że czułam go zanim go zobaczyłam. Pewnie pomyślał, że nadarzyła mu się okazja życia. Zwalił przy mnie konia i oczywiście spuścił się na mnie. Obleśna sperma wylądowała akurat na biodrze i udzie. Jeszcze namiętny pocałunek na odchodne. Myślałam, że zrzygam mu się do gardła. Z jego japy kurwiło winiaczem i próchnicą…
    W końcu zawibrował nadajnik i zapiszczał kilka razy. To był mój upragniony sygnał. Spróbowałam się ruszyć. Nogi miałam zdrętwiałe, ale natychmiast podążyłam, najpierw powoli, w stronę ulicy. Jak tylko odzyskałam w miarę sprawność w nogach, po prostu pobiegłam.
    Wskoczyłam do auta i zwyczajnie się poryczałam. To było dla mnie za wiele. Miałam się prezentować, a nie być pośmiewiskiem.
    Długo dochodziłam do siebie. Nagle rozdzwonił się alarm z nadajnika. Spojrzałam na zegarek, była 20:30. Nowe zadanie. No tak. Już dawno minęła 19:00. Odpaliłam maila w telefonie i zaakceptowałam nawet nie czytając.
    Wróciłam do domu i pierwsze co zrobiłam to spłukałam z siebie ten cały syf, który zebrałam na rynku. Czułam się potwornie. Dotarło do mnie, że ten miesiąc to będzie najtrudniejszy okres w moim życiu. A to był dopiero początek. Mokra zaczęłam najpierw sprawdzać paczkę w sypialni. W środku kartonu znajdowały się dwa mniejsze kartony, ale na nich leżał list. Na kopercie było moje imię i nazwisko. Otworzyłam i przeczytałam:

    Instrukcja co do nocy 01-02.czerwiec.

    1.    W kartonie nr 1 znajduje się pojemnik z napisem “X” na wieczku. Zawartość należy na mokro rozprowadzić po całym ciele od szyi w dół. KATEGORYCZNIE ZABRANIA SIĘ NAKŁADANIA PREPARATU NA GŁOWĘ I TWARZ. Odczekać 15 minut i dokładnie spłukać.
    2.    Opróżnić karton nr 1. Ułożyć z włosów dwa kicki po bokach głowy i zawiązać kokardkami. Pomalować paznokcie u stóp i dłoni lakierem. Zrobić makijaż dołączonymi przyborami. Założyć kokardy na piersi, ramiona, nadgarstki, uda oraz kostki u nóg. Założyć kolczyki na uszy. 
    3.    Wyjąć karton nr 2 i odłożyć w bezpieczne miejsce. NIE OTWIERAĆ.
    4.    Opróżnić karton nr 3. 
    5.    Kolacja: należy się po zakończeniu powyższych wytycznych. Posiłek znajduje się w kartonie nr 3 w opakowaniu z napisem “żyw-noc”. Nakazuje się wsypać go do umywalki w łazience, zalać wodą i odczekać 5 minut aż spęcznieje. Zakazuje się używania sztućców.
    6.    Sen: należy wyjąć posłanie z kartonu nr 3 i ułożyć je w kuchni pod stołem. Tam należy przespać noc. Dobrej nocy.

    Najpierw zabrałam się za nakładanie tego dziwnego preparatu. Z początku czułam tylko chłód, ale po chwili całe moje ciało zaczęło lekko parzyć. Okazało się, że jak to spłukałam, to zeszły ze mnie wszystkie włosy. Moja cipka stała się taka gładka, jak u dziewczynki. Jak wyschłam ułożyłam fryzurę, pomalowałam paznokcie, zrobiłam makijaż i ubrałam kolczyki i te dziwne kokardy. Kokardki na włosy były różowe. Lakier do paznokci również. Kolczyki były złote, ale zakończone… różowymi, puchatymi fiutkami. A kokardy na moje kończyny i piersi, były takimi falbankami na gumkach. Oczywiście, że były różowe. Tak jak cień do powiek i szminka. Szykuje mi się jutro różowy dzień barbie. Na szczęście, nie muszę się przefarbowywać na blondie szmatę…
    Miałam na sobie te dziwne ubranko, a i tak czułam się naga. Bo w sumie byłam. Naga udekorowana kobieta. I te dziewczęce kicki… znów będę jadła wstyd.
    Jedząc kolacje, wykonałam wszystko zgodnie z instrukcją. Najpierw wymyłam i wyczyściłam dokładnie umywalkę. Potem wsypałam jakiś zmielony proszek z kawałkami, chyba owoców i orzechów, a następnie otworzyłam kran od umywalki.
    Żarcie nie było takie złe, ale miałam ufajdane ręce. Te same ręce, które próbowały zmyć z siebie świństwo “zdobyte” na rynku.
    W kartonie nr 3 znajdowało się legowisko dla psa, smycz oraz miska. Zmroziło mnie to. Domyślałam się, co mnie czeka. Nie jestem wcale głupia. Na tym legowisku będę dziś spała, a z miski będę jadła. A smycz pewnie dla ozdoby… odłożyłam to wszystko w kuchni pod stołem.

    Na koniec dnia zabrałam się wreszcie za czytanie maila.

    “ Pani Maja %^&(*#$ska,

    Zadanie nr 2:
    Dzień (02.czerwiec):
    Treść zadania głównego:
    Rano: nie wolno zmyć makijażu. Jeżeli jest taka potrzeba, to go poprawić. Śniadanie: Posiłek znajduje się w kartonie nr 3 w opakowaniu z napisem “żyw-rano”. Zastosować się do instrukcji zawartej w kartonie.
    W ciągu całego dnia nie wolno założyć żadnego ubrania. Nie wolno zakrywać miejsc intymnych. W skrzynce pocztowej Pani domu znajduje się list, który należy przekazać swojemu przełożonemu w miejscu pracy. Po godzinach pracy należy udać się pod niżej podany adres. W miejscu docelowym nakazuje się stosować do znajdujących się tam instrukcji.

    [TU ZNAJDOWAŁ SIĘ ADRES]
    Noc: jak poprzednio.
    Z poważaniem.”

    CDN.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    LoliPan

    Cześć. Jedziemy dalej z historią. Jedna część, to jeden dzień i jedno zadanie. Ciekawe, czy uda się tak wypełnić 30 dni? 😀 Na razie mam sporo pomysłów, ale jak będzie kryzys, to może wesprzecie mnie w swoimi pomysłami? Co Wy na to, żeby zaangażować Was, czytelników? Gdzieś kiedyś? 😀
    Oczywiście, jeśli przygody Pani Mai będą się Wam podobać :).
    Anyway, zapraszam do czytania ;).