Blog

  • Masturbacja w pierwszych ciuszkach…

    Oto ciąg dalszy mojej historii. Co prawda wcześniejsze opowiadania były na innym portalu… ale może je kiedyś tutaj przekopiuję. Teraz skupię się na dalszej historii.

    To był czas, gdy skończyłem studia i zacząłem nową pracę. Pozostając w większym mieście wynająłem małe mieszkanko. Było dwupokojowe. Przy czym drugi pokoik był malutki. Zmieściła się tam szafa i łóżko. Upchnąłem jeszcze z boku komodę. Przeniosłem moje ciuszki do nowego mieszkania. Przy okazji wspominając sobie związane z nimi historie.

    Tak też natrafiłem na jedne z pierwszych moich zdobyczy. Postanowiłem się w nie ubrać. Ale… nie tak od razu. Najpierw dokładnie się ogolę. Chcę być prawdziwą seksowną damą. Wygoliłem dokładnie całe ciało. Potem zabrałem się za miejsca intymne. Najpierw odbyt, potem jądra i na końcu penisa… Tylko czy wygolić na łyso? Nie, nie tym razem. Przyciąłem króciutko i zostawiłem szerszy pasek. Tak, teraz idealnie. Następnie wziąłem prysznic, potem balsam i rześki wyszedłem na golasa z łazienki. Poczułem się jak młody chłopak, który odkrywał w sobie kobiecość.

    Rozłożyłem na łóżku moje pierwszą czarną bieliznę i ubrania. Hmmm… założę koronkowe majteczki i biustonosz. Ale… tym razem mam już sztuczne piersi, będą wyglądać naprawdę seksi. Potem pończochy samonośne, lekka siateczka. A następnie… co by tu wybrać do tego stroju. Spódniczka przed kolana i bluzeczka do kompletu. Przechadzałem się po mieszkaniu. Drzwi szafy były prawie całe lustrami. To mi się podoba – pomyślałem.

    Uruchomiłem laptopa i odszukałem moje stare zdjęcia. Położyłem się na łóżku, na brzuchu i delektowałem swoimi zdjęciami z młodości. Moja pałka powoli się prężyła. Piękne uczucie. Wspominałem dawne czasy. Miło było, ale teraz jest znacznie lepiej. Nie muszę się ukrywać, mam więcej ubranek i gadżetów. Taaak, to jest myśl. Otwarłem szufladę i zastanowiłem się…. już wiem. Na początek dwustronne dildo. Pewnie je znacie, z jednej strony cieńsze, z drugiej grubsze. Takie dla początkujących. Usadowiłem się w pozycji półleżącej i włożyłem rękę pod spódniczkę. Moja pała pulsowała i gładziłem dildem po jego grzbiecie. Po paru chwilach wyprostowałem go i ładnie nabrzmiewał w majteczkach. Przytuliłem dildo wzdłuż stojącego penisa. Druga końcówka muskała w okolicy odbytu. Lekko włożyłem ją pod majteczki i gładziłem. Moja dziurka lekko się spociła.

    Sprawnym ruchem zdjąłem spódniczkę i bluzkę. Teraz byłem w bieliźnie. Zapomniałem o moich piersiach. Jedną ręką pocierałem o pupę dildem, drugą ściskałem “moje” piersi. Szkoda, że nie mam prawdziwych. Moje są malutkie jak na kobietę, ale przynajmniej sutki mam szerokie i mocno prężnieją w czasie podniecenia. Ściągnąłem sztuczne piersi pozostając w staniku. Tak, teraz lepiej. Delikatnie drażniłem sutki. Majteczki zrobiły się wilgotne na czubku. Czas je ściągnąć. Teraz lepiej, sam stanik i pończochy. Zerknąłem w lustro, ach tak, zmieniłem pozycję na łóżku. Teraz w poprzek i będę patrzył na lustro. Sięgnąłem po lubrykant. Delikatnie nawilżyłem pupcię i dildo. Lekko włożyłem. Przeszył mnie dreszczyk emocji. Delikatnie masowałem. Penis co chwilę opadał i się prężył. Bardzo wilgotniał od preejakulatu. Taaak, czuję masaż prostaty. Nie dotknę penisa, chcę czerpać przyjemność.

    Ale to mi nie dawało jej do końca. Muszę to zrobić, muszę. Chcę przeżyć orgazm bez dotykania członka. Wyciągnąłem dildo z przyssawką. Hmmmm. Gdzie by tutaj go umiejscowić. Tak, bok łóżka to kawał deski. Do tego będę naprzeciw lustra i to blisko. Przygotowałem odpowiednią wysokość, przyssałem i nawilżyłem. Tyłem nachodziłem na niego. Błogie uczucie. Poruszałem powoli. Moja pałka prężniała mocniej i ściekało z niej. Popatrzyłem w przód, tak, to ja podczas przyjemności. Lubię patrzeć na siebie, to tak jakbym kogoś podglądał i on dla mnie się masturbował, a jednocześnie doznaję przyjemności. Podniosłem się, chcę widzieć penisa… może będzie wytrysk. Całe szczęście łóżko na pod spodę lukę, wchodzę nogami, jestem pół klęcząco. Nawilżam jeszcze bardziej i posuwam delikatnie, ale rytmiczniej. Czuje przypływy ciepła. Czasem tak robię i nie dochodzę, ale dziś czuję, że będzie pięknie. Przyśpieszam, naciskam mocniej na prostatę.

    Co będzie przyjemniejsze? Albo prostata, albo blisko ujścia odbytu. Czuję ciepło, tak, końcówka odbytu daje dziś lepsze doznania. Posuwam delikatnie, ale coraz szybciej. Mały prężnieje, podryguje. Chwytam jedną ręką za sutek, ściskam pierś. Czuję, że zaraz trysnę. Mój penis mocno nabrzmiał jak prawie nigdy. Czuję taką przyjemność, ścisk a pupa gorąca. Wchodzę jednak głębiej, dildo masuje moją prostatę przez odbyt. Czuję ta skurcz. Taaaaak, posuwam dalej. Nagle tryskam mocno, chwilkę zastygłem, ale nie rezygnuję. Przypływają kolejne fale skurczów i przyjemności.

    Patrzyłem na siebie jak osiągam orgazm. Było przepięknie. Odrywam dildo, chcę je jeszcze czuć w sobie. Kładę się na łóżku. Dildo dalej napiera, dotykam penisa, jest sztywny, masuję nim dalej. Za chwilę bez wytrysku, ale jeszcze pulsuje. To było piękne. Wyciągam dildo, pupa obolała, ale szczęśliwa. To było błogie, w takim nastroju leżę sobie i odpływam. Oddycham coraz wolniej.

    Taaak, tego trzeba mi było. Ubieram resztę ciuszków. Dziś do wieczora tak będę, może jeszcze się przydadzą … 😉

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Kasia TV

    Moje życie… 

  • Inicjacja u Sadysty cz.1

    Nie tak to sobie wszystko wyobrażałam. Od chwili gdy zostałam przyjęta na służbę minęły już ponad dwa tygodnie, a On nawet mnie nie dotknął. Nigdy nie odwiedzał mnie w moim pokoiku, ani razu nie przywołał mnie też do siebie. Spotykaliśmy się jedynie przypadkiem, lecz nawet wówczas nie okazywał mi zainteresowania. Mijał mnie po prostu w milczeniu, najczęściej nie zaszczycając przelotnym nawet spojrzeniem.

    Sama nie mogłam Go zagadnąć, czy choćby patrzeć na Niego bez pozwolenia. Bardzo pragnęłam Jego pieszczot, dotyku, uwagi, lecz nie ważyłam się o nie upomnieć. W Jego obecności spuszczałam pokornie wzrok, przyjmowałam ustaloną pozycję i czekałam, aż wyda mi polecenie lub się oddali. Takie były Zasady, a ja zobowiązałam się ich przestrzegać. A musiałam przestrzegać Zasad, jeśli chciałam pozostać w Domu, jeśli chciałam przejść inicjację i zostać Jego pełnoprawną suką

    Zasad była nieco ponad setka, a każda z nich w jakiś sposób regulowała moją obecność w Domu. Począwszy od ubioru, przez zachowanie w określonych sytuacjach, na codziennych obowiązkach kończąc. Szczegółowa lista została mi przekazana już pierwszego dnia służby, i od tej pory musiałam nauczyć się żyć według Jego Zasad. Dla kogoś, kto tak jak ja był w przeszłości na bakier z wszelkiego rodzaju normami społecznymi, nie było wcale takie proste. On miał jednak swoje sposoby, aby przekonać mnie do posłuszeństwa.

    Za naruszenie lub łamanie Zasad Domu byłam karana. Kary różniły się intensywnością oraz formą w zależności od rodzaju przewinienia. Najczęściej byłam chłostana, przypinano mi klamerki na sutki, lub rozpychano odbyt nieproporcjonalnie dużą zatyczką analną. Po czasie odkryłam, że ból jakiego wówczas doświadczałam, sprawiał mi swego rodzaju perwersyjną przyjemność. Zdarzało mi się jednak doświadczać tu bardziej wyrafinowanych tortur, tak bolesnych i upokarzających, że wolałabym nie wracać do nich pamięcią.

    Wymierzaniem kar zajmowała się zawsze Brunetka – ta sama, która “przywitała mnie” gdy przybyłam do Domu. Zasady określały ją jako moją Przełożoną i tak właśnie miałam się do niej zwracać. To On zobligował mnie do pełnego posłuszeństwa wobec niej, oraz bezwarunkowego i natychmiastowego wykonywania wszelkich jej poleceń. Brunetka zajmowała się także moją edukacją, organizowała mi codzienne zajęcia oraz czas wolny. Byłam od niej w pełni zależna, co wykorzystywała uprzykrzają mi życie niemal na każdym kroku.

    Brunetka nie kryła się ze swoją niechęcią do mnie. Wciąż zachowywała się tak, jakby obcowanie ze mną było dla niej przykrym obowiązkiem – i tak zapewne było. Traktowała mnie z wyższością, mówiła jak do przygłupa, patrzyła na mnie z nierozłączną pogardą. Karała pod byle pretekstem, niezmiennie surowo i brutalnie. A mimo to nigdy nie odważyłam się jej w żaden sposób sprzeciwić, czy choćby okazać niezadowolenie z jej postawy. Posłusznie wykonywałam wszelkie, nawet najbardziej absurdalne polecenia, z pokorą znosiłam otrzymywane od niej razy.

    Bruneta w pewien sposób mnie fascynowała. Kobiety nigdy mnie szczególnie nie pociągały, lecz już sama obecność brunetki wystarczyła, abym zrobiła się mokra. Jej wyniosłe a jednocześnie kuszące ruchy, nienaganna prezencja oraz perfekcyjnie wyrzeźbione ciało, działały na mnie niczym czerwona płachta na byka. Szybko przekonałam się, że bycie wobec niej uległą sprawia mi niemal tyle samo satysfakcji co służba Jemu. A ona, wbrew swemu zachowaniu, także musiała czuć do mnie jakiś pociąg.

    Czasami zdarzało się, że Przełożona używała mnie do zaspokajania swoich potrzeb. Bo określenie “używała mnie” najlepiej chyba oddawało naturę naszych intymnych relacji. Nigdy nie dbała o moją satysfakcję, nigdy nie odwzajemniała moich pieszczot, a jedynie wymagała, wskazywała i nakazywała. I to chyba właśnie ten egoizm jeszcze bardziej mnie na nią nakręcał. Byłam zabawką w jej rękach, bezwolną sex lalą zdaną na jej łaskę i niełaskę, i muszę przyznać, że w pełni mi to odpowiadało.

    Godziłam się na wszystko, byle tylko zaspokoić jej zachcianki. Przełamywałam opory przed najbardziej nawet obrzydliwymi, perwersyjnymi zabawami, jeśli tylko tego ode mnie zażądała. A im bardziej jej ulegałam, tym bardziej wykorzystywała moją uległość. I w końcu, na kilka dni przed moją inicjacją zgotowała mi prawdziwy koszmar na jawie. Koszmar, którego nigdy już chyba nie zapomnę. Koszmar, który na zawsze pozbawił mnie niewinności.

    ***

    Tego pamiętnego dnia rano brunetka oznajmiła mi, że jedzie na zakupy, a ja w tym czasie miałam zająć się sprzątaniem Domu. Nie zdziwiło mnie to jakoś szczególnie, gdyż wcześniej już zdarzały się tego typu sytuacje. Zdziwił mnie natomiast ubiór, jaki przygotowała dla mnie moja Przełożona. Krótka lateksowa sukienka z odsłoniętymi plecami i dużym dekoltem, skąpe stringi, obroża z napisem “szmata” i buty na wysokim, niemal piętnasto centymetrowym obcasie. Do tego miałam natrzeć ciało wonnym balsamem, nałożyć ostry makijaż, a w odbyt wcisnąć sobie elegancką zatyczkę analną.

    Wedle obowiązujących mnie Zasad, tak wyzywająca prezencja zarezerwowana była wyłącznie dla Niego. Z tego co było mi jednak wiadomo, Pan Domu wyjechał w interesach i miał wrócić dopiero za kilka dni. Pomimo wątpliwości wykonałam jednak polecenie, gdyż z doświadczenia wiedziałam, że przeciwstawianie się Brunetce wiązało się z surową karą. Na pośladkach czułam jeszcze pręgi po ostatniej chłoście i wolałam nie ryzykować jej gniewu. Wykonałam więc codzienne poranne ćwiczenia fizyczne, wykąpałam się, pomalowałam, ubrałam, i z zatyczką w odbycie czekałam pokornie na dalsze instrukcje.

    Brunetka zjawiła się w moim pokoiku niespełna pół godziny później. Jak zwykle prezentowała się zjawiskowo – czerwona suknia za kolana z sięgającym biodra wycięciem z boku odsłania długie, zgrabne nogi, a opięty materiał podkreślał jej perfekcyjnie wyrzeźbioną figurę oraz duże, kształtne piersi. Soczyste, pomalowane na czerwono usta wykrzywiał uśmieszek, a z kusząco zielonych oczu zdawało się promieniować samozadowolenie. Jak zwykle byłam nieco onieśmielona wyglądem Brunetki i jej wyjątkowo dobry nastrój nie wzbudził moich podejrzeń.

    Przełożona obejrzała mnie z każdej strony, obmacała niczym towar w sklepi, powąchała, i w końcu wyraziła skromną aprobatę dla moich przygotowań. Wytłumaczyła mi, że podczas jej wizyty w mieście ja zajmę się wycieraniem kurzów w salonie. Na zakończenie swego wywodu dodała, że abym “nie miała za łatwo” będę sprzątać ze związanymi rękoma. Nie wyjaśniając nic więcej wyciągnęła z torebki linę i sprawnie unieruchomiła mi dłonie za plecami. W usta wcisnęła mi kneblującą, silikonową kulkę, po czym przypięła do niej miotełkę do kurzu. Na odchodne klepnęła mnie w tyłek i śmiejąc się w głos kazała zaraz zabierać do roboty.

    Stałam w progu gapiąc się z niedowierzaniem na odchodzącą Brunetkę, która jak zwykle przy tego typu okazjach kręciła ostentacyjnie swym zgrabnym tyłeczkiem. Dopiero chwilę po tym, jak zniknęła za najbliższym rogiem, wzięłam się w garść i ruszyłam z miejsca. Chodzenie na wysokim obcasie ze skrępowanymi z tyłu rękami i z dyndającym przed twarzą puchowym wyciorem, nie należało do prostych, więc dotarcie do salonu zajęło mi znacznie więcej czasu niż zazwyczaj. Czułam się idiotycznie, lecz nie mając w zasadzie innego wyjścia, zabrałam się do pracy.

    Początkowo sprzątanie szło mi wyjątkowo topornie. Potykałam się o własne nogi, zataczałam niezgrabnie nie mogąc utrzymać równowagi. Kichałam przy tym raz za razem, gdy w powietrze wzbijały się tumany poruszonego miotełką kurzu. Dotarcie do wielu trudno dostępnych miejsc wymagało ode mnie sporych akrobacji. Na zmianę nachylałam się, wypinałam, prężyłam, wyciągałam ku górze szyję. Pomimo tych trudności starałam się możliwie jak najlepiej wykonywać moje obowiązki. Wiedziałam bowiem, że od tego jak się dziś sprawdzę, może zależeć moja przyszłość w Domu.

    Podczas pracy rozmyślałam o czekającej mnie wkrótce inicjacji. Za kilka dni zakończy się mój trzytygodniowy “okres próbny”, w trakcie którego miałam zapoznać się z panującymi w domu Zasadami, przyszłymi obowiązkami, oraz domownikami. Był to także czas dla mnie na podjęcie ostatecznej decyzji co do tego, czy chcę w Domu pozostać na dłużej. A choć ze względu na sposób, w jaki mnie tu traktowano nie była to łatwa decyzja, to niesamowite orgazmy osiągane podczas co nocnych masturbacji sprawiały, że bardzo trudno byłoby mi stąd odejść. Wiedziałam, że chcę zostać pełnoetatową suką już od pierwszego spotkania z Nim. A im bliżej inicjacji byłam, tym bardziej utwierdzam się w tym przekonaniu.

    Nie mogłam się wręcz doczekać chwili, gdy stanę się pełnoprawną lokatorką Domu. Sama myśl o tym że wreszcie będę mogła Mu służyć swym suczym ciałem jak należy wystarczyła, abym zrobiła się mokra. Śluz szybko przesiąkł przez moje skąpe majteczki i zaczął spływać po wewnętrznej stronie uda. Cipka paliła mnie swym wewnętrznym żarem, jakby prosząc się o pieszczoty. A choć masturbacja bez pozwolenia była w Domu surowo zakazana, to gdyby nie unieruchomione za plecami dłonie bez wątpienia wykorzystałabym taką okazję. W końcu zrobiłam się tak napalona, że zaczęłam ocierać się podbrzuszem o wystające elementy mebli, lecz nie dało mi to spełnienia, a jedynie wzmogło jeszcze i tak już ogromne podniecenie.

    Nieudolne próby zaspokojenia moich nadmiernie rozbudzonych żądzy tak bardzo mnie zaabsorbowały, że nawet nie zauważyła kiedy do salonu ktoś wszedł. Gdy go wreszcie zobaczyłam wzdrygnęłam się i wyprostowałam tak gwałtownie, że omal nie wywróciłam pobliskiego regału z książkami. Stojący w wejściu mężczyzna uśmiechnął się szeroko na ten widok i drapiąc się po obfitym brzuszysku ruszył w moją stronę. Zastygłam w bezruchu i patrzyłam na niego, nie wiedząc co robić i czego się właściwie spodziewać.

    Ten na oko pieciesiecioparoletni, niechlujny, łysiejący typek, zdawał się zupełnie nie pasować do wytwornego salonu, i w pierwszej chwili zupełnie go nie skojarzyłam. Zaraz jednak rozpoznałam charakterystyczny znoszony t-shirt z grafiką przedstawiającą trupią czaszkę i wiedziałam już z kim mam do czynienia. Pan Stasiu pełnił w Domu funkcję nadzorcy, złotej rączki oraz ogrodnika w jednym – tak przynajmniej utrzymywała Brunetka, wyjaśniając mi jakiś czas temu kim był szwendający się po ogrodzie mężczyzna.

    Stachu mieszkał w pobliskiej wiosce i zjawiał się w Domu zawsze, gdy zaszła taka potrzeba. Do tej pory widziałam go kilka razy, nigdy z tak bliska, zawsze jednak z nierozłączną skórzaną torbą na narzędzia, w wytartych jeansach, klapkach “kroksach”, oraz w koszulce z trupią czaszką. Był wysoki, szeroki w barach i jak na swój wiek całkiem krzepki, lecz ze względu na liczne zaniedbania – otyłość, tłuste włosy oraz umazane smarem dłonie, wzbudzał we mnie raczej niechęć. Nigdy nie zaprzątał mi jednak zbytnio głowy, bo wedle panujących w Domu zasad, nie powinnam mieć z nim do czynienia.

    “Czarna wezwała mnie, żeby naprawić klimatyzację.” – rzucił nadzorca, zatrzymując się na wyciągnięcie ręki ode mnie. Potem dodał jeszcze coś w stylu, “że takiego widoku się nie spodziewał”, ale ja już go nie słuchałam. Obróciłam się do niego plecami i nie za bardzo wiedząc jak się zachować wróciłam do przerwanej pracy. Kontynuowałam wycieranie kurzu z nadzieją, że Stachu zajmie się swoją robotą i da mi spokój. Czułam co prawda na sobie jego pożądliwy wzrok, ale łudziłam się, że na nic się nie odważy. Lecz gdy poczułam dłoń na swym obnażonym pośladku, wiedziałam już, że bardzo pomyliłam się w ocenie sytuacji.

    Obróciłam się krzycząc, aby “zabrał ode mnie swoje brudne łapy”, ale knebel zagłuszył moje słowa czyniąc z nich nieartykułowany, żałosny bełkot. W odpowiedzi Stachu głośno zarechotał, a w śmiechu tym było coś takiego, że aż przeszedł mi po plecach dreszcz. Instynktownie spróbowałam się wycofać, lecz Stach złapał za dyndającą mi przed twarzą miotełkę i szarpnięciem przyciągnął mnie za nią do siebie. Gdy trzymając za wycior nachylił się do mnie, poczułam ostry zapach jego potu zmieszany z równie odrzucającą wonią taniej wody po goleniu. “Bądź grzeczną dziewczynką, albo pożałujesz…” – wyszeptał mi złowieszczo do ucha.

    W pierwszym odruchu chciałam zacząć się wyrywać, lecz wówczas powróciło do mnie to, co jeszcze powiedziała mi Brunetka na temat stojącego przede mną mężczyzny. Wspomniała, że swego czasu Pan Domu w ramach kary “udostępniał” swoje suki Stachowi. Dziewczyny wracały jednak z tych spotkań w tak tragicznym stanie, że szybko porzucił ten pomysł. Po kilku poważniejszych wypadkach, Stach otrzymał wręcz zakaz zbliżania się do lokatorek Domu pod groźbą wyrzucenia z pracy. Najwyraźniej jednak dozorca niezbyt przejmował się tego typu zakazami.

    Stachu zapytał mnie czy będę grzeczną dziewczynką, lecz ja – sparaliżowana strachem, tylko stałam i gapiłam się na niego tępo. A że nie należał do ludzi zbyt cierpliwych, po krótkiej chwili bezowocnego oczekiwania na odpowiedź, wziął szeroki zamach i grzmotnął mnie otwartą dłonią w twarz. Wcześniej zdarzało mi się już zostać spoliczkowaną, nawet Pan Domu przy okazji naszego pierwszego spotkania musiał mi w ten sposób pokazać “kto tu rządzi”. Nigdy jednak nie oberwałam jeszcze tak mocno jak od Stacha – jego szorstka, twarda dłoń grzmotnęła mnie z siłą ciosu bokserskiego. Nogi momentalnie zrobiły mi się miękkie jak z gumy, osunęłam się na kolana.

    Musiałam na moment stracić przytomność, bo gdy się ocknęłam nie miałam już w ustach knebla. Dozorca stał przy mnie w jednej dłoni ściskając moją miotełkę do kurzu, a drugą przytrzymywał mnie za włosy. Przypuszczam że gdyby nie ten asekuracyjny uchwyt, to zapewne runęła bym znokautowana na podłogę. Mocno odczuwałam skutki niedawnego uderzenia – przed oczami wirowały mi mroczki, z kącika ust wyciekała krwawa plwocina, kręciło mi się w głowie. Nie byłam w stanie zebrać myśli i chyba nie do końca rozumiałam, co się tak właśnie wydarzyło.

    Stach sprawiał wrażenie zadowolonego z siebie – uśmiechał się szeroko, gestykulując żwawo trzymaną w dłoni miotełką. Coś do mnie mówił, lecz wciąż jeszcze nieco zamroczona ciosem nie byłam w stanie zrozumieć co. Jego intencje stały się dla mnie jasne w chwili, gdy rozpiął rozporek i wydobył ze spodni kutasa. Muszę przyznać, że widok zrobił na mnie spore wrażenie – jego penis, choć wciąż jeszcze miękki, był większy niż niejeden jaki widziałam w pełnym wzwodzie. Najwyraźniej musiał dostrzec w moich oczach ekscytację, bo bezceremonialnie przycisnął mi główkę kutasa do ust, a ja – jakby wbrew sobie, natychmiast go połknęłam.

    Pomimo swych ogromnych rozmiarów miękki kutas wcisnął się we mnie bez większego oporu. A Stachu, przytrzymując mnie stanowczo za włosy i dociskając mi biodra do twarzy, zadbał o to, aby się nie wysunął. Czułam w nozdrzach ostry zapach potu, a w ustach słonawy posmak niemytego penisa, lecz podniecenie brało we mnie górę nad obrzydzeniem. On także musiał się na mnie nakręcać, bo z każdą upływającą chwilą jego masywne przyrodzenie robiło się coraz twardszy. W końcu zabrakło mi na niego miejsca w ustach i chcąc nie chcąc musiałam wpuścić go głębiej.

    W takcie pobytu w Domu wytrenowałam głębokie gardło do perfekcji. Nigdy nie miałam z tym zresztą większego problemu, a po trzy tygodniowym treningu potrafiłam wcisnąć w siebie ogromne, wzorowane na murzyńskim penisie dildo. A mimo to nie byłam gotowa na to, co mnie właśnie czekało. Kutas Stacha w zwodzie musiał mieć średnicę przynajmniej przedramienia, bo moje gardło nigdy jeszcze nie było tak szczelnie wypełnione. Miałam wrażenie, że wciska mi się aż po sam przełyk i najpewniej nie była to tylko moja imaginacja.

    Z największym trudem powstrzymywałam odruch wymiotny. Gdyby nie godziny spędzone na treningu z czarnym dildem, kutas Stacha po prostu by mnie udusił. Zresztą, zapewne i tak by się to w ten sposób dla mnie wkrótce skończyło, gdyby nie to, że dozorca doszedł zaskakująco szybko. Byłam zbyt podniecona, zbyt zaabsorbowana tym co ze mną robił, aby oszacować ile to wszystko mogło trwać, lecz skończyło się równie nagle jak się zaczęło. Nagle Stachu wyprężył się niczym struna, jęknął przeciągle, jego kutas zadrżał, a usta zalała mi gorzka i wyjątkowo rzadka sperma.

    Stachu wysunął się ze mnie gwałtownie, a ja, nie mogąc się dłużej powstrzymać, zwymiotowałam. Zawartość jąder Stacha wyleciała ze mnie i z chlustem wylądowała na podłodze. Dopiero wówczas zdałam sobie sprawę ile tego tak naprawdę było – a było naprawdę sporo. Nigdy wcześniej nikt mnie tak obficie nie zalał – gdyby zebrać nasienie dozorcy do kupy to idę o zakład, że uzbierałaby się sporych rozmiarów kubek. A choć sperma smakowała wyjątkowo ohydnie, to nie po trzy tygodniowym poście po prostu nie mogłam się jej oprzeć. Nie myśląc za wiele pochyliłam się i zaczęłam łapczywie zlizywać soki Stacha z podłogi.

    Przez moment czułam zażenowanie własną postawą, lecz sucza natura zaraz wzięła we mnie górę. Zaczęłam czerpać satysfakcję z tego co robiłam, być dumna z tego kim się stałam. Oto nieznajomy oblech napadł na mnie, brutalnie pobił, po czym zgwałcił w usta, a ja zamiast czuć z tego powodu smutek, rozkoszowałam się jego spermą. A jedyne czego tak naprawdę w tym momencie żałowałam, to że nie mogłam się przy tym pieścić, gdyż ręce wciąż miałam unieruchomione za plecami. W tej właśnie chwili w pełni zaakceptowałam fakt, że napis na mojej obroży – “szmata”, idealnie oddawał to kim tak naprawdę byłam.

    Podniosłam wzrok dopiero wtedy, gdy ostatnia kropla spermy zniknęła z podłogi. Stacha nie było już w pobliżu – siedział na fotelu w głębi pomieszczenia i paląc papierosa przyglądał mi się uważnie. Musiało mu się spodobać to co robiłam, bo gdy nasze spojrzenia się skrzyżowały, skinął mi z aprobatą głową. Wstyd i strach ponownie musiały wziąć we mnie górę nad podnieceniem, bo nagle przyszło mi do głowy, że będzie dla mnie lepiej jeśli natychmiast zejdę mu z oczu. Jak pomyślałam tak zrobiłam – dźwignęłam się z trudem na równe nogi i ze spuszczonym wzrokiem ruszyłam w stronę wyjścia z salonu.

    Nie zdążyłam zrobić nawet trzech kroków, gdy w miejscu zatrzymał mnie stanowczy głos Stacha. Kazał mi czym prędzej wracać, bo jak mi oznajmił “zabawa się dopiero zaczęła”. Teraz już wiem, że powinnam wówczas czym prędzej od niego uciec, zaszyć się w swym pokoju i nie wychylać aż do powrotu Brunetki. A jednak z jakiegoś powodu nie zrobiłam tego. Obróciłam się do szczerżącego się w złowieszczym uśmieszku Stacha i w odpowiedzi na jego pytanie “czy będę jego grzeczną szmatą?”, pokornie pokiwałam twierdząco głową.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Algos
  • Inicjacja u Sadysty cz.2

    Stachu zażyczył sobie masaż stóp. Po tym jak przywołał mnie do siebie, rozwiązał mi ręce i skinieniem głowy wskazał miejsce na podłodze przy fotelu, na którym siedział. Sięgnął po stojącą na pobliskim stoliku whiskey i nie zaprzątając sobie nawet głowy nalewaniem do szklanki, zaczerpnął głęboki haust prosto z butli. Zapalił kolejnego papierosa, wyciągnął nogi przed siebie, po czym oznajmił mi, że zanim “przejdziemy do rzeczy” pomogę mu się zrelaksować. “Zaczniesz szmato od masażu stóp.” – stwierdził, rozsiadając się wygodnie w fotelu.

    Wiedziałam już z kim miałam do czynienia, dlatego nie ociągałam się z wykonaniem polecenia. Obity policzek piekł mnie żywym ogniem, a wyrwane włosy opadały na podłogę przy każdym gwałtowniejszym ruchu głowy. Z kimś takim jak Stach nie było żartów, i jeśli chciałam przetrwać to spotkanie bez większego uszczerbku na zdrowiu, musiałam być mu  bezwzględnie posłuszna. Dlatego gdy podsunął mi pod nos swoje brudne, śmierdzące potem stopy, bezzwłocznie objęłam je dłońmi i zaczęłam masować.

    Bardzo mi zależało, aby nie okazywać Stachowi targającego mną obrzydzenia. Przez cały czas uśmiechałam się do niego zalotnie i starałam się utrzymywać kontakt wzrokowy. Trudno mi było jednak skupiać się na twarzy dozorcy, gdy pomiędzy jego nogami leżała taka “bestia”. Ogromny penis był teraz co prawda sflaczały i nie prezentował się tak okazale jak we wzwodzie, lecz mimo to wciąż robił na mnie wielkie wrażenie. Na tyle duże, że co chwila zerkałam na obnażone krocze dozorcy, aż w końcu – nie mogąc się oprzeć, skupiłam na nim całą swą uwagę.

    Przyrodzenie Stacha w stanie spoczynku miało dobre trzydzieści centymetrów długości oraz główkę wielkości mojej zaciśniętej pięści. Do tej pory kutasy takie jak ten widywałam jedynie na filmach pornograficznych i możliwość obcowania z jednym z nich na żywo, mimo wszystko sprawiała mi sporą przyjemność. Już samo patrzenie na niego wystarczyło, abym znów zrobiła się mokra. A gdy jeszcze powróciło do mnie wspomnienie tego, jak kutas Stacha penetrował mi gardło, moja cipka eksplodowała sokami. Zapragnęłam znów mieć go w sobie i to niezależnie od ceny, jaką przyjdzie mi za to zapłacić.

    Stachu, jakby czytając mi w myślach zapytał nagle czy chcę żeby “wyruchał mnie swoją maczugą”. W odpowiedzi tak energicznie pokiwałam głową, że aż parsknął śmiechem. Rozochocona dobrym nastrojem dozorcy, sięgnęłam dłonią do jego kutasa. Wzięłam go w garść i zaczęłam delikatnie masować, co, biorąc pod uwagę jego wielkość, przypominało nieco głaskanie uśpionego pytona. Podobnie jak wąż, kutas Stacha reagował na moje pieszczoty. Podrygiwał delikatnie w rytm moich ruchów, a ze zwieńczenia główki sączył się przezroczysty śluz.

    Nachyliłam się, aby móc lepiej mu się przyjrzeć. A widok był tak cudny, że momentalnie się w nim zatraciłam. Gnana jakimś nieuświadomionym, perwersyjnym podszeptem, przylgnęłam twarzą do penisa i zaczęłam się o niego ocierać. Czułam promieniujące z niego ciepło, ostry zapach oblepiających mnie soków, słony posmak na rozchylonych wargach i wszystko to doprowadzało mnie do szaleństwa. Nie wiedząc nawet kiedy sięgnęłam do cipki i wyobrażając sobie, że to on, penetrowałam ją głęboko palcami. Skomlałam przy tym żałośnie, prosiłam, a po chwili już wręcz błagałam go to, aby mnie wreszcie zerżnął.

    Ta chwilowa utrata kontroli kosztowała mnie kolejnego siniaka. Stach odsunął mnie od kutasa szarpnięciem za włosy, po czym wymierzył mi na otrzeźwienie policzek. Przypuszczam, iż uderzenie nie miało być mocne, ale i tak poczułam jakbym dostała w twarz skrzydłem zamykających się drzwi. W gruncie rzeczy wiedziałam jednak, że zasłużyłam sobie na takie potraktowanie. Suka nie powinna sobie tak folgować bez pozwolenia Pana, a w tym momencie to Stachu był moim Panem. Pozostało mi więc podziękować mu za przywołanie mnie do porządku, co uczyniłam zaraz po tym, jak przeprosiłam za moje niedopuszczalne zachowanie.

    Stachu skinął głową na znak, że akceptuje moje przeprosimy, po czym oznajmił, że “na takie przyjemności będę musiała sobie zasłużyć”. A gdy po przeciągającej się niemiłosiernie chwili milczenia zapytałam, co miał na myśli, odparł mi, że mam dla niego zatańczyć. Przemknęło mi przez myśl, że może sobie że mnie kpi, lecz w jego spojrzeniu nie było wesołości. A gdy sięgnął do torby po smartfona i odpalił z niego jakąś ckliwą, disco polową balladę, nabrałam pewności, że nie żartował. “Jeśli twój taniec postawi go do pionu, to potraktuję cię łagodniej niż na to zasługujesz.” – oznajmił mi, gestem dłoni wskazując na zwisającego pomiędzy nogami kutasa.

    Wstałam z klęczek i odsunąwszy się od fotela na kilka kroków, zaczęłam podrygiwać niezdarnie w rytm melodii. Nigdy nie trenowałam tańca, a już tym bardziej erotycznego, więc musiałam prezentować się komicznie. Czułam się jak totalna idiotka, lecz zniecierpliwione spojrzenie Stacha przekonało mnie, że powinnam kontynuować. Zamknęłam więc oczy i ignorując płynące ze smartfona dzięki, które trudno było nazwać muzyką, powoli wyczuwałam się w nową rolę. Rozpaczliwie szukałam w pamięci jakiejś inspiracji, lecz jedyne co przyszło mi do głowy, to wspomnienie obejrzanego wieki temu teledysku.

    Próbując naśladować wyobrażą wokalistkę uniosłam ręce wysoko nad głowę, wyprężyłam się i z wolna zaczęłam kołysać biodrami. Przemknęło mi zaraz przez myśl, że może za mało w tym wszystkim erotyki, dlatego postanowiłam dołożyć trochę od siebie. Opuściłam ręce i zaczęłam błądzić dłońmi po ciele w taki sposób, w jaki mógłby to robić wyjątkowo namiętny kochanek. Dotykałam się po szyi, piersiach, brzuchu, udach oraz kroczu, wijąc się przy tym i obracając wokół własnej osi. To co robiłam musiało przypominać bardziej połączenie nieudolnego tańca brzucha i masturbacji niż prawdziwy erotyczny taniec, ale jak się okazało odniosłam pożądany skutek.

    Gdy po jakimś czasie otworzyłam oczy, pała Stacha stała wyprężona niczym włócznia. Widok jego kutasa w pełnej klasie dosłownie zaparł mi dech w piersiach. Zastygłam w bezruchu i nie mogąc oderwać spojrzenia gapiłam się na niego z otwartymi ustami. Do porządku przywołał mnie dopiero grymas niezadowolenia, jaki nagle wykrzywił oblicze dozorcy. “Kazałem przestać?” – zapytał marszcząc brwi. A choć zreflektowałam się niemal natychmiast i powróciłam do przerwanego tańca, to było już za późno aby zdusić w nim gniew.

    Stachu zerwał się z fotela, ruszył w moją stronę. Jak na kogoś o takiej masie poruszał się zaskakująco szybko i zanim zdążyłam zareagować trzymał w garści moje włosy. Dosłownie zawlókł mnie za nie przez pokój, przycisnął brzuchem do ściany, kopnięciem rozstawił nogi na boki, po czym naparł na mnie swym ogromnym kutasem. Wrażenie było takie, jakby ktoś próbował nadziać mnie cipką na pal. Byłam już wtedy bardzo mokra, śluz wręcz ze mnie wyciekał, lecz to nie wystarczało, aby zapewnić penisowi dozorcy wystarczający poślizg.

    Naprawdę próbowałam wytrzymać, lecz ból był obezwładniający. Główka kutasa rozpychała wargi sromowe do granic możliwości, a nawet jeszcze nie zanurzyła się we mnie do połowy. Czułam, że jeszcze chwila, a rozerwie mnie niczym dziecko przy porodzie. Na początku tylko krzyczałam, prosiłam go aby mnie zostawił, lecz gdy nie zrezygnował spróbowałam mu się wyszarpnąć. Gdzieś w głębi duszy wiedziałam, że to co robię jest niewłaściwe, że dla własnego dobra nie powinnam mu się przeciwstawiać, ale po prostu nie mogłam już dłużej wytrzymać.

    Stachu odstąpił, lecz nie oznaczało to bynajmniej końca moich kłopotów. Szarpnięciem za włosy zwalił mnie z nóg, stopą przycisnął do podłogi. Krzyczał na mnie, wyzywał od najgorszych, bezwartościowych kurew, lecz ja słyszałam już tylko brzęk rozpinanej sprzączki. Dozorca wyciągał ze spodni pasek, a ja wiedziałam, że może to oznaczać tylko jedno. “Będzie mnie bił.” – przemknęło mi przez myśl na moment przed tym, nim spadło na mnie pierwsze uderzenie.

    Skórzany pas bezlitośnie smagał moje półnagie ciało. Stachu nie próbował nawet celować, brał potężny zamach za zamachem i po prostu walił mnie na odlew. A lał mnie tak mocno, tak brutalnie i zapamiętale, że moja obnażona skóra pękała pod kolejnymi razami. Każde kolejne uderzenie wiązało się z ostrym, przeszywającym bólem, który wkrótce zlał mi się w jedno, zdające się ciągnąć w nieskończoność cierpienie. Jedyne co mogłam w takiej sytuacji zrobić, to zwinąć się kłębek i próbować przeczekać, aż minie mu gniew.

    W końcu dozorca przestał mnie bić, lecz wcale nie dlatego, że minęła mu złość. Gdy odważyłam się na niego spojrzeć dyszał ciężko, ręką trzymająca pas trzęsła mu się spazmatycznie, a z czoła obficie spływał pot. W oczach Stacha wciąż jednak tliła się dzika furia, a twarz wykrzywiał wściekły grymas. Najwyraźniej więc tylko się zmęczył i postanowił zrobić sobie krótką przerwę na podziwianie swego makabrycznego dzieła. Wszystko to bez wątpienia oznaczało, że jeśli natychmiast czegoś nie zrobię, to wkrótce znów zacznie mnie bić.

    Postanowiłam wykorzystać podniecenie mojego oprawcy, które – sądząc po jego wyprężonym do granic możliwości kutasie, było równie silne co targająca nim złość. Podniosłam się z trudem na kolana i ignorując towarzyszący każdemu ruchowi ból, ruszyłam na czworaka w stronę Stacha. Rzuciłam mu się do stóp i zaczęłam zasypywać je pocałunkami. Skomlałam przy tym o litość, na zmianę przepraszałam go i dziękowałam za udzieloną mi lekcję pokory. Początkowo tylko mnie wyzywał, ganił i odsuwał od siebie nogą niczym niesfornego psa. W końcu jednak nieco złagodniał, a ja zaczęłam prosić go o kolejną szansę.

    Zdawałam sobie sprawę, że tylko doprowadzając go do spełnienia uniknę kolejnych bolesnych razów. Poza tym wciąż pragnęłam jego ogromnego penisa, a lanie które otrzymałam, paradoksalnie tylko jeszcze bardziej mnie na niego nakręciło. Wiedziałam, że sobie na to wszystko zasłużyłam – na każdy jeden cios pasem, na każde wyzwisko. Dobra suka nigdy nie powinna odtrącić kutasa swego Pana, nawet jeśli ten miałby rozerwać jej cipę na strzępy. Chciałam się teraz zrehabilitować i dogodzić Stachowi tak, aby zatrzeć złe wrażenie. Dlatego autentycznie się ucieszyłam, gdy dozorca wreszcie spuścił nieco z tonu.

    Po dłuższej chwili marudzenia Stachu oznajmił mi, że w drodze wyjątku może jednak da mi kolejną szansę. Przypuszczam, że na jego decyzję mogła mieć wpływ moja bezgraniczna uległość, która najwyraźniej podniecała go na równi z cierpieniem jakie mi zadawał. Zaraz jednak zaznaczył, że jeśli tym razem znów “spieprzę sprawę”, to będę tego żałować do końca życia. Doskonale zdawałam sobie sprawę, że wcale nie blefował, dlatego postanowiłam zrobić wszystko, aby tym razem nie sprawić mu zawodu. Aby go zadowolić i jednocześnie uniknąć “pęknięcia”, musiałam jednak zmienić nieco podejście.

    Poprosiłam Stacha aby się rozluźnił i pozwolił mi się sobą zająć “po mojemu”. Początkowo pomysł niezbyt mu się chyba spodobał, ale przekonałam go mizdrząc się do niego niczym kotka w rui i obiecując rozkosze, jakiej “nawet sobie nie wyobrażał”. Zgodnie z moją sugestią rozebrał się i położył się na plecach na podłodze, a wtedy ja zabrałam się do roboty. Bez zbędnych ceregieli zrzuciłam z siebie resztki odzienia, wsadziłam sobie dłoń do ust i zaczęłam penetrować nią własne gardło. Ślinę z pobudzonych w ten sposób ślinianek wypluwałam wprost na nabrzmiałego penisa Stacha.

    Na efekty nie trzeba było długo czekać – kutas lśnił wkrótce od mojej śliny od główki aż po jaja. Uznałam w końcu, że jest wystarczająco nawilżony, aby we mnie wejść. Nauczona doświadczeniem, nie miałam jednak zamiaru wsadzać go sobie do cipki. Tym razem postanowiłam spróbować z drugą, bardziej nadającą się do tego dziurą. Dobrze wytrenowany odbyt był w stanie naprawdę sporo w sobie pomieścić, a ja przecież intensywnie go trenowałam przez ostatnie dwa tygodnie. Kolejne, coraz większe zatyczki analne wchodziły we mnie jak w masło, a choć żadna nie była tak wielka jak kutas Stacha, to miałam nadzieję, że w tym przypadku także sobie poradzę.

    Usadowiłam się na Stachu jak do pozycji “na odwróconego jeźdźca”, nakierowałam główkę na odbyt i zaczęłam delikatnie na nią napierać. Początkowo pojawił się opór, lecz byłam na to gotowa. Pomimo bólu rozluźniłam zwieracze i wpuściłam go do środka. A gdy już się we mnie wsunął, wyprostowałam się i naparłam na niego ciężarem całego ciała. Ogromny kutas wchodził we mnie centymetr po centymetrze, sprawiając mi w ten sposób niewyobrażalną wręcz przyjemność. Zawsze byłam wrażliwa na pieszczoty analne, lecz wrażenia jakich dostarczała mi pała dozorcy przerosły moje najśmielsze oczekiwania.

    Zaczęłam ujeżdżać ogromnego kutasa Stacha. Początkowo ostrożnie, bez pośpiechu, lecz czując, że najgorsze już za mną, nabrałam nieco pewności siebie. Wypuszczałam go z siebie do połowy, aby po chwili opaść na niego gwałtownie i wepchnąć niemalże całego. Stachu, początkowo nieco niezdarnie wypinający ku mnie biodra, w końcu złapał rytm i zaczął pieprzyć mnie jak należy. Wbijał się we mnie raz za razem z intensywnościom młota pneumatycznego. Jedną dłoń wsadził mi między nogi, wciskał paluchy w nabrzmiałą z podniecenia cipkę, a drugą złapał mnie za szyję – ścisnął mocno, poddusił jak rasową kurwę.

    Towarzyszący “pieszczotom” Stacha ból idealnie uzupełniał się z rozkoszą, jaką dawała mi penetracja odbytu. Nie mogąc się opanować jęczałam głośno, ugniatałam w palcach sterczące brodawki. Instynktownie wyczuwałam, że jeszcze chwila, jeszcze kilka, kilkanaście pchnięć kutasa i zacznę szczytować. Potężny orgazm wzbierał we mnie niczym sztormowa fala na oceania, ale jak się okazało, musiałam jeszcze poczekać na spełnienie. Stachu wyprzedził mnie dosłownie o parę sekund – nagle wyprężył się i spuścił we mnie z donośnym, przeciągłym sapnięciem.

    Próbowałam jeszcze ujeżdżać wiedzącego kutasa, lecz dozorca zepchnął mnie z siebie brutalnie. Polecił mi przynieść sobie papierosy, a ja, nie chcąc go nieumyślnie rozzłościć, szybko wykonałam polecenie. Pełznąc na czworaka do stolika, na którym zostawił paczkę, poczułam powodowane niezaspokojeniem rozgoryczenie. Zaraz jednak zganiłam się w duchu za taką postawę. Byłam przecież suką – narzędziem do zaspokajania zachcianek mężczyzny, który brał mnie w posiadanie. Nie powinnam oczekiwać satysfakcji, a moją nagrodą była służba sama w sobie. Z tą myślą wróciłam do Stacha, lecz ten po raz kolejny mnie zaskoczył.

    “Dobrze się sprawiłaś kurewko, więc będzie nagroda” – oznajmił mi, zapalając papierosa. Dźwignął się na równe nogi i zachęcającym gestem wskazał na penisa, zwisającego teraz luźno wzdłuż uda. W pierwszym momencie przyszło mi do głowy, że może dozorca wciąż nie ma jeszcze dość pieprzenia. Rzuciłam się na jego kutasa, wsadziłam w usta i zaczęłam ssać z zamiarem możliwie jak najszybszego przywrócenia go do pełnej sprawności. Zaraz jednak Stachu zgasił mój entuzjazm, oznajmiając mi, że mam tylko “trzymać go w pysku”. Po czym dodał coś, czego na początku w ogóle nie zrozumiałam: “Tylko nie uroń ani kropli, bo będę zły.”

    Dotarło do mnie co Stachu miał na myśli, gdy w kolejnej chwili puścił mi do ust strumień ciepłego moczu. Byłam tak zaskoczona, tak zniesmaczona tym co zrobił, że odruchowo spróbowałam mu się wyrwać. On jednak trzymał mnie mocno za włosy i przyciskał do krocza, blokując możliwość jakiegokolwiek ruchu głową. Aby się nie udławić, chcą nie chcąc musiałam połykać spływające mi do gardła siki. “Wy szmaty lubicie, jak wam się po wszystkim zlać do pyska.” – oznajmił mi, wyraźnie zadowolony z siebie Stachu. A choć nigdy nie byłam wcześniej w taki sposób przez nikogo potraktowana, to muszę przyznać, że w pewien sposób mnie to nawet kręciło.

    Zanim zdążyłam się zastanowić dlaczego właściwie podnieca mnie coś tak obrzydliwego, Stachu skończył i wyszedł ze mnie. Otrzepał kutasa z ostatnich kropel moczu i bez słowa zaczął zbierać swoje rzeczy. Ubrał się, podniósł leżącą przy fotelu torbę, zwrócił się w stronę wyjścia z salonu. Na odchodne rzucił mi jeszcze ostanie, pogardliwe spojrzenie, po czym ruszył do wyjścia. Odprowadzałam do wzrokiem licząc na to, że być może zmieni jeszcze zdanie. Niczego nie pragnęłam wówczas bardziej niż żeby zawrócił i znów nabił mnie na swego ogromnego kutasa, lecz on nawet nie obejrzał się za siebie. Wyszedł z salonu zostawiając mnie samą, poniżoną, pobitą, a co najgorsze – niezaspokojoną.

    Miałam zamiar się pieścić, dokończyć to co zaczął Strachu, lecz spojrzenie na wiszący w salonie zegar skutecznie ostudziło mój zapał. Od chwili gdy Brunetka wyruszyła na zakupy minęły już prawie dwie godziny, a to oznaczało, że lada moment powinna wrócić. A jeśli po powrocie zastanie mnie w takim stanie – nagą, z rozmazanym makijażem, oblepioną spermą i zaschniętym moczem, czekała mnie kara, przy której bicie dozorcy będzie wydawało się dziecinną igraszką. Gnana myślą o czekających mnie konsekwencjach zerwałam się na równe nogi, lecz było już dla mnie za późno.

    W wejściu do salonu stała Brunetka i patrzyła na mnie ze wściekłym wyrazem twarzy. Nie wiedząc co powinnam zrobić – skłamać coś, przeprosić, uciekać czy może kajać się przed nią, zrezygnowana opadłam ciężko na kolana. Wiedziałam już, że nie uniknę kary, że w najlepszym wypadku zanam dziś jeszcze sporo bólu, a w najgorszym – zostanę wyrzucona z Domu. Złamałam dziś przecież tyle Zasad, że każda, nawet najbardziej surowa kara wydawała mi się realna. Kolejny raz okazało się jednak, że żyjąc w Domu nie mogę brać niczego za pewnik.

    “Pan Domu przesyła wyrazy uznania z okazji pomyślnie zakończonej inicjacji.” – rzuciła zmierzająca w moją stronę Brunetka. Następnie wyjaśniła mi, że spotkanie ze Stachem zostało zorganizowane z polecenia Pana Domu, i miało na celu “zainicjować” moją suczą służbę. Później mówiła coś jeszcze o systemie zainstalowanych w salonie mikrokamer i transmisji na żywo, zawczasu napisanym scenariuszu, oraz innych, równie nieprawdopodobnych sprawach, lecz ja już jej właściwie nie słuchałam. Byłam tak bardzo zaskoczona, że aż oniemiałam z wrażenia. I dopiero ostatnie zdanie Brunetki, przywróciło mnie do rzeczywistości: “A teraz idź i się ogarnij wywłoko, bo Pan Domu chce cię dziś wieczorem u siebie widzieć.”

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Algos
  • Kolezanki na studiach

    To było dawno temu…

    W czasie studiów pojechaliśmy w góry. Była sesja zimowa, akurat większość osób już pozdawała i zebraliśmy paczkę na wyjazd. Kolega miał znajomego w górach z kilkoma domkami letniskowymi, a że pogoda kiepska i odludzie to mało kto w zimie przyjeżdzał. Kompleks składał się z budynku głównego, w którym była: sala kominkowa, większa kuchnio-jadalnia i kilka pokoi. Do tego kilka małych domków letniskowych pośród drzew. Ja byłem w jednym z pokoi w głównych budynku. Wyruszyliśmy w środę, zaraz po zaliczeniach, dotarliśmy popołudniem, więc był tylko czas na rozpakowanie i zrobienie kolacji. Potem zebraliśmy się przy kominku na pogawędkach, grze w bilarda i śpiewaniu.

    Następnego ranka wstaliśmy szybciej, ponieważ postanowiliśmy pochodzić po górach. Szlak nie był specjalnie trudny, ale częściowo w śniegu. Sceneria była piękna. Las, cisza, skałki. Niestety w środku trasy pogoda się popsuła. Zaciągnęliśmy kurtki, kaptury i brnęliśmy dalej. Nie było sensu wracać, dalsza część szlaku była drogą leśną, więc mieliśmy nadzieję, że uda nam się szybciej dotrzeć do domu. Miejscami mocno wiało i było ślisko. Ktoś krzyknął z przodu “chwyćcie się za ręce, bo jest grząsko”. Nie wiedziałem kto dokładnie szedł obok mnie, więc tylko wyciągnąłem ręce.

    Poczułem ciepłe damskie dłonie w cienkich rękawiczkach. “Oho” pomyślałem. Trafiłem na koleżanki z innego kierunku. Zastanawiałem się chwilę, które to były, część znałem bardziej, część mniej. Ale gdy wieje i sypie w oczy to nie było jak rozpoznać (a grupę mieliśmy liczną). Czułem jak ściskają moje dłonie. Po chwili ostrego zejścia stanęliśmy na drodze. Czekaliśmy na resztę. Dziewczyny obróciły się w moją stronę i przytuliły zasłaniając od mocnego wiatru. Poznałem, że to Aga i Magda. Cały czas ściskały moje ręce. Dalszą drogę szliśmy dalej trzymając się za ręce. Niby dla pewności i żartowały sobie, że trzymają się aby wiatr je nie zdmuchnął.

    Po powrocie wszyscy przemarznięci wpadli do swoich pokoi. Gospodarz zadbał aby na nasz powrót zagrzać w piecu i było przytulnie. Dzieliłem pokój z Markiem, ale on jak zwykle lubił imprezować, tylko się przebrał i zniknął. Nagle ktoś zapukał do drzwi, myślałem, że to Marek i puka aby upewnić się czy nie jestem rozebrany. A to był moje nowe koleżanki. Miały problem – w ich pokoju jest zimno, a Adam (organizator) pojechał po prowiant. Zaprosiłem je do siebie, aby się ogrzały a skoczyłem na górę do gospodarza. Był zdziwiony, ale zaproponował jeden z wolnych domków, tylko mamy dać pół godziny to tam zagrzeje i przygotuje pościel. I to byłoby na tyle, ale…. po wieczornej imprezie część osób rozeszła się do pokoi bo jutro kolejna trasa.

    Dziewczyny szły ze mną po swoje rzeczy. Poprosiły, czy mogę im pomóc przenieść torby, bo domek jest trochę dalej. Zgodziłem się. Domki były malutkie, ale ciekawe. Na dole mała kuchenka, kominek, kanapa, łazienka, na antresoli duże łóżko. Już miałem je pożegnać, gdy nagle z obu stron się do mnie przytuliły. “Trochę się boimy spać tutaj same”. Czułem ich piersi i obejmujące nogi. Specjalnie to zrobiły. Postanowiłem pójść za ciosem i zaproponowałem, że mogę spać u nich, w końcu i tak sam jestem w pokoju. Wróciłem z Agą, gdyż zostawiła jeszcze plecak. Szybko wróciliśmy do domku. Całe szczęście, bo zaczęła się kolejna wichura.

    Tymczasem Magda przygotowała podgrzewacze, wino, trochę przekąsek. W tym czasie zdążyła się odświeżyć i ubrać w… no właśnie w koszulkę nocną na ramiączkach oraz kusy dół piżamki. “No co, wpadłeś na damską imprezkę, to też musisz się przebrać”. “Nie wiem co miałbym się ubrać, ja takowych ubranek nie posiadam”. Aga bąknęła – “coś wymyślimy, wykąp się pierwszy, ja muszę się rozpakować”. Całe szczęście, że przed wyjazdem się ładnie wygoliłem. Wychodząc w ręczniku dziewczyny stały przede mną i spytałem, czy coś się stało lub nie tak. Odpowiedziały speszone, że… skoro to damska piżama party, to musisz ubrać coś od nas. Widząc Magdę w seksownym stroju, a Agę rozebraną do bielizny odrzekłem, że dla nich to mogę zrobić jeśli pozostanie to między nami. Podały mi ubrania, Aga poszła do łazienki, a Magda wróciła na górę. Hmmm. Świetnie, koleżanki dają mi swoje ciuszki. Może być cudownie. Dostałem czarne lekko koronkowe majteczki oraz top na szerokich ramiączkach. Ledno co powiedziałem “Dziewczyny jak wyglądam” a one już za mną stały. Aga w czerwonym komplecie, Magda w białym. Coś czułem, że one też nie są sobie obojętne. “Sexy” powiedziały razem. “No to brakuje jeszcze pończoch” budując napięcie. “Też tak myślę, ale nie chciałam Cię speszyć” powiedziała Aga i zaraz wyjęła spod poduszki 3 pary, dla każdego. Pozwólcie, że je wam założę. Po kolei ubierałem je w pończochy samonośne.

    Usiedliśmy na kanapie i popijaliśmy wino. Przytulały się do mnie i rozmawialiśmy o dzisiejszym dniu. Ich ręce gładziły moje nogi, brzuszek, ale i splatały je między sobą. Odchyliłem ramiona do tyłu, objąłem je, lekko schodząc na pupcie. Delikatnie masowałem. One pieściły przez koszulkę mój tors i muskały szyję. Podciągnąłem ich pupy aby się zbliżyły do siebie. Prawidłowo to odczytały. Zaczęły delikatnie całować się przed moją twarzą. Ja zająłem się ich szyjami, raz jednej, raz drugiej. Cały czas masując ich pupcie. Paluszkami lekko wchodząc pod majteczki. Rozchyliłem uda, każda usiadła na jednej nodze okrakiem. Pocierały się kroczem o moje uda. Ich piersi choć nieduże ładnie wyglądały falując. Całowały mnie w szyję i twarz. Raz jedna, raz druga w usta i języczkiem. Moje rączki powędrowały na przód majteczek. Wyczułem wygolone wzgórki łonowe. Odchyliłem majteczki, teraz soczki zwilżały moje pończochy. “Chodźcie na górę” zaproponowałem.

    Przygasiliśmy światło i udaliśmy się na antesolę. Tam usiadły na łóżku i ściągnęły górę bielizny. Ujrzałem ich malutkie, ale jędrne piersi. “Nie za małe?” zapytała Magda z zażenowaniem. “Nie, uwielbiam małe. Pięknie sterczą wam sutki, chciałbym je possać”. Położyły się i zaprosiły. Moje kolana był przy ich kroczach. Całowałem i ssałem ich piersi. One masowały się ręką. Odsunąłem się powoli niżej całując aż do pępka. Potem języczkiem lizałem do majtek i w dół. Delikatnie zrolowałem majteczki. Teraz pozostały tylko w pończochach. Całowałem jedną i drugą w ich łono. Aga przewróciła się na Magdę. Całowały się i przyciskały piersiami. Piękny widok. Ich dziurki starannie wygolone. Rozsunęły nogi, próbowałem je possać. Ale postanowiłem włożyć paluszki. Nie przestawały się całować i pocierać. Ich dziurki zrobiły się bardzo wilgotne. “Chcemy Cię czuć w sobie” rzuciły. Szybko wziąłem gumkę i wszedłem od tyłu w Agę. Westchnęła. Nie musiałem się ruszać, ona szamotała się na Magdzie. Pocierały łechtaczkami. Teraz zmiana i jestem już w Magdzie.

    Aga zmieniła pozycję, teraz była przodem do mnie, siedziała nad twarzą Magdy która ssała jej dziurkę. Ja posuwałem Magdę, a całowałem z Agą i masowałem jej pierś. Aga dotykała ręką łechtaczki Magdy, która coraz mocniej przyśpieszała z jęczeniem. Po kilku minutach krzyczała i sapała przeżywając długi orgazm. Wyszedłem z niej, teraz Aga się położyła. Czas na nią. Podniosłem jej nogi głęboko w nią wchodząc. Z boku Magda pieściła to jej piersi, to łechtaczkę. Przyszedł czas na jej orgazm. “Nie przestawaj” jęknęła do Magdy, gdy była u szczytowania. Natomiast sięgnęła ręką po mojego członka i wysunęła ściągając gumkę. “Wypełnij moją pupę, tylko delikatnie proszę”. Od preejakulatu mój penis był cały śliski, jej pupa także. Byłem wniebowzięty. Lekko naparłem jej pupę, delikatnie aż wskoczyła główka. Syknęła ale skinęła głową. Nie chodziłem za daleko, lekko koncentrując się na delikatnych ruchach kolisto-posuwistych. Magda mocno pocierała jej łechtaczkę. Poczułem mocny ucisk jej odbytu. Szczytowała. To na mnie zadziałało, wytrysnąłem mocno. Każdy jej skurcz wywołał reakcję u mnie.

    Po wszystkim zawisłem na niej, przytuliła mnie do siebie. “Było cudownie” szepnęła…. Tej nocy spaliśmy razem. Czasem się masując. Rano musieliśmy wstać do dalszej wędrówki, ale… potem znów jest wieczór i kolejna przygoda…

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Kasia TV

    kolejna historia z mojego życia…

  • Wieczor z chlopakiem / cz 1

    Ostatnio dużo rozmawialiśmy o swoich fantazjach, ale moment, w którym dowiedziałem się, że moja dziewczyna ma ochotę na trójkąt z dwoma chłopakami był przełomowy.

    -tak, chciałabym żeby przeleciało mnie dwóch na raz.

    Przez całą tę rozmowę byłem raczej spokojny i podchodziłem do tego na luzie. Ale fakt, ze moja dziewczyna ma ochotę pieprzyć dwóch kolesi na raz bardzo mnie zdenerwował.

    -naprawdę? chciałabyś mieć dwóch na raz?
    – i to jak!

    Mnie to wystarczyło, zagotowałem się cały w środku. Szybkim krokiem podszedłem do niej, złapałem mocno za włosy i nadgarstki. Podniosłem ją do góry i przycisnął przodem do ściany, sam stając za nią. Uderzyłem 3 szybkie, mocne klapsy w tyłek. A potem dalej trzymając za nadgarstki jedna ręką, druga rozpiąłem sobie spodnie. W tym momencie byłem wkurwiony i zajebiście podniecony. W momencie kiedy poczuła mojego penisa na swoich spodniach nacisnąłem jej głowę w dół.

    Włożyłem penisa od razu do ust, gdyby się broniła zrobiłbym to na siłę. Kiedy mój penis był w jej ustach po same jądra, ostrzegłem ją żeby nic nie kombinowała. Wysunąłem go powoli, by znowu wejść w jej słodkie usta do samego końca. Powtarzałem to kilkanaście razy. Gdy zbliżyłem się do orgazmu (a pieprzenie w usta kręci mnie jak nic na świecie), wysunąłem penisa i dawałem jądra do lizania.

    Po kilkunastu sekundach wsunąłem penisa znowu w usta. Poczułem żeby na swoim penisie, szarpnąłem ją mocno za włosy do góry, popchnąłem barki do przodu, i z pięknie wypiętym tyłkiem dałem kolejnych kilka mocnych klapsów.
    Nie tracę czasu, rzuciłem ją znowu na kolana, uderzyłem penisem po twarzy, w czoło, policzki, nos, do momentu aż otworzyła szeroko usta i mogłem wsadzić do środka penisa. Złapałem ją mocno za głowę i poruszałem biodrami do tyłu i przodu, co chwile słysząc odgłosy świadczące o tym, ze byłem bardzo głęboko i się krztusiła.

    W końcu złapałem mocno za włosy i z całej siły wepchnąłem penisa do jej gardła. Czekałem.
    Po kilkunastu sekundach zaczęła się odpychać a w końcu uderzyła mnie w udo. Puściłem ją żeby mogła złapać oddech. Zszedłem wtedy do niej nisko i pocałowałem mocno w usta.
    Nie było w tym nic romantycznego, od razu włożyłem język do jej ust i zacząłem mocno całować.
    Uwielbiam czuć smak swojego penisa w jej ustach.
    Całując ją włożyłem rękę pod koszulkę i mocno ścisnąłem za sutek.

    Drugą ręką trzymałem ją za brodę. Pociągnąłem ją do góry, kiedy była na stojąco, odwróciłem ją do siebie plecami.
    Chwyciłem mocno za szyję lewą ręką i zacząłem lekko przyduszać a drugą rękę włożyłem prosto w majtki, bez rozpinania spodni, żeby sprawdzić czy ją to podnieca.

    Jej cipka była zajebiście mokra. Z perspektywy czasu myślę, że moja dziewczyna nigdy nie była taka podniecona jak tego wieczoru.
    Przycisnąłem ją mocno do ściany i mając usta zaraz obok jej karku powiedziałem:

    -nie dziwi mnie fakt, ze podnieca Cię jak używam Cię jak zabawkę, skoro moja suka chce pieprzyć się z dwoma penisami na raz.

    Odkleiłem się wtedy od niej i popchnąłem w stronę sypialni, co chwilę pośpieszając ją klapsem w tyłek.

    Kiedy minęliśmy drzwi sypialni, kazałem jej się rozebrać. Ja zrobiłem to szybciej, więc zerwałem z niej majtki i popchnąłem na łóżko.
    Wylądowała na brzuchu, od razu trzymając biodra wyżej, doskonale wiedziała co ją czeka, i nie mogła się tego doczekać. Klęknąłem
    obok niej sięgając prawą ręką do jej pośladków a lewą do jej szyi. Pocałowałem ją równie mocno jak wcześniej. Dalej czułem
    smak swojego penisa.

    Włożyłem jej palce w usta, a drugą ręką mocno uderzyłem w tyłek.
    Powtórzyłem to kilka razy. Jej tyłek był już czerwony. Przejechałem delikatnie palcami po jej cipce. Nadal była zajebiście mokra, nawet jej uda
    były mokre. Bawię się przez chwilę jej cipką, po czym przerywam, robię jej przerwę i daje kolejnego klapsa. Powtarzam to kilkukrotnie. Nie wie,
    czy zaraz ją czeka piekący klaps czy chwila rozkoszy z moimi palcami.
    Kiedy znudziło mi się robienie jej dobrze na przemian z dawaniem klapsów, przeszedłem za nią. Leżała na brzuchu, z tyłkiem mocno wygiętym do góry. Wyglądała genialnie.
    -wyglądasz jak seks zabawka, moja prywatna seks zabawka.

    Chciała coś odpowiedzieć, ale nie udało się jej bo poczuła mój język na swojej łechtaczce. Obie ręce trzymałem na jej pośladkach z twarzą wciśniętą w jej cipkę.
    Co jakiś czas dawałem jej klapsy, po których była wyjątkowo głośna. Mój język mocno pracował na zmianę liżąc energicznie łechtaczkę i próbując wejść jak najgłębiej.

    Po dłuższej chwili zacząłem lizać ją długimi ruchami od łechtaczki, w stronę odbytu posuwając się coraz dalej.

     
    CDN

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Let Me
  • Moja coreczka

    Tego dnia wracałem z pracy wyjątkowo padnięty. Cały dzień spotkania z klientami, konferencje, prezentacje, konsultacje… Jedyne, o czym marzyłem, to żeby paść w fotel ze szklanką whisky z dłoni. Zwłaszcza że już czekała tam na mnie Eliza, moja żywa seks-lalka.

    Dojechałem szybko, w zasadzie nie zdejmując nogi z gazu. Później po schodach na górę, przekręciłem zamek i byłem u siebie. Od razu przybiegła pod drzwi, żeby się przywitać. Zupełnie jak kot. Zresztą, Eliza ma w sobie wiele z kotki.

    Urocza, drobna dziewczyna z dobrego domu. Zgrabny, drobny tyłek pod krótką spódniczką, kolorowe zakolanówki naciągnięte na szczuplutkie nóżki. Kolorowe włosy, często upięte w kucyk, pod oczami różowe cienie. Kolorowa dziewczyna, która stylizuje się na słodką i uroczą, ale w istocie marzy o prawdziwym facecie, który ją porządnie zerżnie. Do tego ta wrodzona słodycz, którą widać w każdym jej ruchu, sposobie mówienia, czy w tym, jak staje na palcach, gdy całuje mnie w policzek na powitanie, zawsze gdy wracam zmęczony z pracy. Do tego te wielkie oczy i szczuplutka buźka, z bardzo japońskimi rysami. Wierzcie mi, że gdy patrzy na człowieka, to nie da się jej odmówić. Nigdy nie byłem na nią zły. Ideał córeczki. No może raczej córeczki do rżnięcia.

    Mieszka ze mną od kilku miesięcy. Mi to odpowiada, jej również. Moja Eliza, która może dla mnie zrobić wszystko.

    Lubi przebieranki, kolorowe stroje, odgrywanie ról. Cóż, jednym słowem mój ideał.

    Jak wspomniałem, tego dnia również przybiegła do drzwi, niemal rzucając mi się na szyję.

    – Upiekłam dla ciebie ciasteczka z czekoladą! – zawołała.

    – Możesz nałożyć. Nalej mi proszę szklankę, jestem dzisiaj padnięty – odpowiedziałem, całując ją w czoło.

    Zabrała moją teczkę i zniknęła w kuchni. Gdy odchodziła, zmierzyłem ją wzrokiem. Była ubrana w biały sweterek, szkolną spódniczkę i długie, białe zakolanówki sięgające do połowy uda. Poczułem dreszcz na myśl, co dziś z nią zrobię.

    Poszedłem do gabinetu, który jest moją świątynią. Tu pracuję, ale też odpoczywam, najczęściej swoim stałym rytuałem: siedząc w głębokim fotelu ze szklanką whisky, odprężając się przy muzyce puszczanej z winyli. Tego dnia odpaliłem sobie jeden z albumów Rolling Stonesów. Po chwili usłyszałem pukanie.

    – Wejdź, kotek – powiedziałem.

    Najpierw wsunęła głowę do środka.

    – Nie przeszkadzam? – zapytała retorycznie, swoim słodkim głosikiem.

    Kiwnąłem głową, żeby podeszła. Zapaliłem papierosa. Długo wypuszczałem dym, patrząc, jak powoli, kocimi krokami zbliża się do mnie.

    Postawiła przede mną szklankę. Później oparła się o moje ciężkie, drewniane biurko, dłonią podpierając brodę.

    – Będziesz pracował? – zapytała uroczo, wpatrując się we mnie wielkimi, maślanymi oczami.

    – Nie, kotek. Potrzebuję chwili wyciszenia. Ciężki dzień w pracy.

    – Przynieść ci coś?

    Kiwnąłem tylko głową. Zamknąłem oczy, delektując się smakiem papierosa. W uszach dudnili mu ukochani Stonesi. Byłem w pieprzonym niebie. To moja ulubiona chwila w ciągu dnia. Absolutne wyciszenie.

    Po chwili otworzyłem oczy. Eliza patrzyła na mnie, obiema dłońmi podpierając brodę. Wiedziałem, czego chce. Wspominałem, że uwielbia role-playing? Jej ulubioną rolą było wcielanie się w córeczkę tatusia.

    – Dobrze, przynieś mi te ciastka – powiedziałam.

    Szybkim ruchem przysunęła się do mnie, pocałowała w policzek i pobiegła do kuchni. Miałem chwilę dla siebie. Pociągnąłem łyk whisky i zgasiłem papierosa w popielniczce. Po chwili była z powrotem. W dłoniach trzymała wielki talerz ciastek, jeszcze ciepłych. Zjadłem jedno na spróbowanie. Rzeczywiście dobre. Cholera, uwielbiam tę dziewczynę. To najlepsze, co przytrafiło mi się w życiu.

    Widziała, że mi smakuje. Odłożyła talerz na biurko.

    – A ty masz coś dla mnie, tatusiu? Byłam grzeczna? – zapytała niewinnie.

    Kiwnąłem głową, dając do zrozumienia, co ma zrobić.

    Najpierw stanęła przede mną, obracając się niewinnie. Wiedziałem, że pod białym sweterkiem kryją się drobne piersi. Dokładnie zmierzyłem ją z góry do dołu. Uwielbiałem patrzeć na jej szczuplutkie nogi, kryjące się pod materiałem białych zakolanówek. Do tego gładziutkie, cudowne uda, zwieńczone kształtną dupcią.

    Uklęknęła przede mną posłusznie. Patrzyłem z góry na jej słodką buzię, przysuwającą się powoli do mojego wybrzuszenia na spodniach. Pokręciła głową, żeby rozhuśtać kucyk włosów. Uśmiechnęła się do mnie szeroko. Rozpięła mój pasek, później rozporek. Momentalnie wyrósł przed nią mój nabrzmiały kutas. Na tle jej uroczej, delikatnej buźki wyglądał na jeszcze większego.

    Chwyciła go obie dłonie. Tylko tak mogła go objąć.

    Gdy z gramofonu rozległy się pierwsze riffy Brown Suggar, jej słodkie, drobne i delikatne usta znalazły się na moim kutasie. Najpierw pieściła go delikatnie, ale już po chwili przeszła do tego, co uwielbia najbardziej: powoli wsunęła go głęboko w usta, a później równie powoli go wysunęła. Później jeszcze raz i znowu. Robiła to coraz szybciej, cichutko pojękując. Siedziałem wygodnie, obserwując jej ruchy. Uwielbiała, gdy dokładnie na nią patrzyłem. Specjalnie zadarła dla mnie spódniczkę, odsłaniając wypięty tyłeczek w białych stringach. Nie przestawała przy tym ssać mojego kutasa. Była w to cholernie zaangażowana. Jak zawsze.

    Poprawiłem jej włosy. Spojrzała na mnie swoimi wielkimi oczami, trzymając nabrzmiałego kutasa w obu dłoniach. Położyłem dłoń na jej głowie, oplatając sobie wokół palców jej kucyka. Teraz to ja regulowałem tempo. Musiałem zamknąć oczy, bo niemal odpływałem, wsuwając w jej usta kutasa. Podkręcała mnie tylko, swoim cichym pojękiwaniem.

    Wreszcie wstałem i odwróciłem ją do siebie tyłem. Jej lewą nogę zadarłem na biurko. Podniosłem też spódniczkę i zacząłem pieścić jej pośladki językiem, przygryzając go co chwila. Rozchyliłem stringi i wsunąłem język głęboko w nią. Znów pojękiwała, wypinając się do mnie jeszcze mocniej.

    – Wejdź we mnie, tatusiu – szepnęła.

    Odsunąłem się nieco. Wciąż stała do mnie tyłem, tym razem na palcach, więc jej nogi były jeszcze smuklejsze i seksowniejsze. Patrzyłem przez chwilę, jak wyciąga się do góry, jak wypina przede mną tyłek gotowa przyjąć grubego kutasa. Wiedziałem dobrze, czego chce i co lubi najbardziej. Odsunąłem pasek stringów, żeby zrobić miejsce dla swojego nabrzmiałego chuja. Wsunąłem go w nią powoli. Była wilgotna i cholernie ciaśniutka. Nigdy nie posuwałem tak ciasnej dziewczyny. Przy każdym ruchu myślałem, że eksploduję. Od dawna nie byłem jednak nastolatkiem, wiedziałem, jak się powstrzymać.

    Posuwałem ją rytmicznie, dając mocne klapsy. Jęczała naprawdę głośno swoim cieniutkim głosikiem, co jeszcze bardziej mnie podkręcało:

    – Pieprz mnie tatusiu, proszę…Tak, pieprz mnie…Daj mi klapsa… Jestem twoją grzeczną córeczką, tatusiu…

    Pieprzyłem ją od tyłu coraz mocniej, prawą rękę trzymając na jej biodrze. Drugą dłoń wsunąłem pod jej sweterek. Szybko znalazłem piersi. Ściskałem sutki.

    Czułem, jak zaciska się moim kutasie coraz mocniej. Wtedy z niej wyszedłem. Od razu przede mną uklęknęła, znów biorąc mnie w usta. Obciągała szybko i mocno, delikatnie rozmazując makijaż.

    Poszliśmy do sypialni. Od razu wspięła się na wysokie łóżko, wypinając się do pozycji na pieska. Stanąłem za nią, chwyciłem kutasa w dłoń i powoli go w nią wsunąłem. Wciąż była w swoim sweterku, szkolnej spódnicy, stringach i zakolanówkach. Lubiłem, gdy zostawała w swoich strojach. Niesamowicie mnie podkręcały.

    Pieprzyłem ją znowu, dając coraz mocniejsze klapsy. Zostawiały na jej tyłku czerwone, wyraźne ślady. Nie szczędziłem siły. Gdy przystawałem na moment, sama zaczynała pracować. Rozkoszowałem się wtedy widokiem kształtnego, nastoletniego tyłka, który poruszał się rytmicznie na moim kutasie. Nie znosiła nudy. W łóżku była niewyżyta.

    Wyszedłem z niej.

    – Wypnij się mocniej, suko – rozkazałem.

    Od razu się wypięła. Przez chwilę podziwiałem jej tyłek. Klepnąłem go jeszcze dwa razy, a później wsunąłem nabrzmiałego kutasa w tyłek. Uwielbiała anal.

    Tam była jeszcze ciaśniejsza. Zacząłem powoli, ale bardzo szybko się nakręciła, jęcząc:

    – Mocniej tatusiu, mocniej…

    Więc po chwili waliłem ją w dupę, ręką dociskając jej twarz do poduszki. Wyginała się i wdzięczyła, jak kotka, żeby utrzymać tyłek wysoko w górze. Co chwila wychodziłem z niej tylko po to, żeby spojrzeć jeszcze raz na cudowną dupkę, klepnąć ją mocno i wejść znów w ciaśniutki do granic możliwości tyłek.

     

    Leżała wyczerpana na łóżku. Przyniosłem jej szklankę wody. Wypiła duszkiem, patrząc na mnie wielkimi oczami.

    – Chcesz jeszcze poujeżdżać tatusia? – zapytałem.

    Kiwała głową z takim zapałem, jakbym zaproponował jej wyjazd do wesołego miasteczka.

    Usiadłem wygodnie w fotelu. Mój kutas już czekał twardy i napięty. Nogi miałem szeroko.

    Odwróciła się do mnie. Nogi trzymała razem, żeby było jeszcze ciaśniej. Powoli się na mnie nadziała. Tym razem to ona decydowała o tempie i głębokości. Raz po raz prężyła się, nadziewając na grubego kutasa. Uwielbiała to. Zwalniała tempo tylko po to, żeby zaraz przyśpieszyć, a ja siedziałem spokojne, rozkoszując się bolcowaniem mojej córeczki. Teraz miałem czas, żeby dopić szklankę whisky.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Oliwka W.

    Cześć, nazywam się Oliwka. To mój pierwszy, ale na pewno nie ostatni tekst na tę stronę. Dajcie znać, jak Wam się podobał! 🙂

  • Zostalam wykorzystana przez szefa swojego meza

    Tego dnia byłam umówiona na rocznicową kolację z moim narzeczonym. Mieliśmy się spotkać w restauracji ok. 21.00, czyli zaraz po tym, jak skończy pracę. Ostatnio przybyło nam sporo problemów, więc cieszyłam się na to wyjście szczególnie mocno.

    Zaczęły się drobne problemy finansowe, które dodatkowo zaogniał fakt, że narzeczony mógł w najbliższym czasie stracić pracę. Wpadł bowiem w niemały konflikt ze swoim przełożonym, który kazał mu zostawać po godzinach i to do późnych godzin nocnych. Praca w agencji reklamowej nigdy nie była łatwa, ale mój narzeczony, Patryk, zawsze dawał radę, przekonując do siebie wszystkich kreatywnością i nieszablonowymi pomysłami. Wielu klientów go uwielbiało, wielu nie, ale zawsze wychodził na swoje. Jednak teraz to nie wystarczyło.

    Czara goryczy przelała się w momencie, w którym jeden z największych klientów całkowicie odrzucił pomysł na telewizyjną kampanię reklamową. Sprawa mogłaby się rozejść po kościach, gdyby nie gigantyczny kontrakt. Chodziło o jedną z najbardziej znanych marek piwa w naszym kraju.

    Pierwsze lata w Warszawie były fantastycznie, zwłaszcza że z Patrykiem ogromnie się kochaliśmy. Ale ostatnie tygodnie całkowicie wywróciły nasze życie do góry nogami. Coraz częściej kłóciliśmy się z byle powodu. Nie chciałam się rozstawać. Nie było nawet takiego tematu. Ale trzeba było coś z tym zrobić.

    Choćby dlatego cieszyłam się na rocznicową kolację. Jakieś trzy godziny wcześniej zaczęłam się szykować. Wzięłam długi prysznic. Po nim puściłam ulubioną muzykę i zaczęłam przymierzać kolejne sukienki, a po nich… seksowne zestawy bielizny. Chciałam, żeby ten wieczór był naprawdę wyjątkowy.

    Pewnie chcecie wiedzieć, jak wyglądam… Cóż, wszyscy powtarzają mi, że mam włoski typ urody. Długie, kręcone, mocno napuszone, czarne włosy. Do tego śliczna buzia, szczupła talia, długie nogi i opalona cera.

    Ostatecznie zdecydowałam się na krótką, czerwoną sukienkę i czarne szpilki. Pod to założyłam zestaw czarnej bielizny: koronkowy stanik, wysokie stringi, dłuuugie pończochy zakończone seksownym pasem. Na koniec zrobiłam sobie nieco mocniejszy, seksowny makijaż.

    Podciągnęłam pończochy na długie nogi, uważnie przyglądając się sobie w lustrze. Nieco się obróciłam, żeby ocenić, jak tyłek prezentuje się w nowych, czarnych stringach. Muszę przyznać, że jędrny tyłek jest moim atutem. Szczupły, kształtny, aż chce się klepnąć. Stringi tylko to podkreślały. Zadowolona z siebie spojrzałam na zegarek. Było dopiero przed 19!

    Usiadłam, żeby pomyśleć, co ze sobą zrobić. Nie wiem, co strzeliło mi do głowy, ale wypiłam kieliszek wina na odwagę (a później drugi) i postanowiłam zadzwonić do tego nieszczęsnego klienta…

    Od razu poznał mnie po głosie. Jakiś czas wcześniej Patryk zabrał mnie do jego domu na biznesowe spotkanie z żonami. Ubrana w piękną sukienkę podkreślającą moją szczupłą, wysportowaną figurę, siedziałam cały wieczór, czując na sobie jego wzrok. Jego żona była całkiem ładna i elegancka, ale muszę nieskromnie przyznać, że nie była… powiedzmy, że tak młoda i apetyczna, jak ja.

    Zdziwiło mnie, jak bardzo wyrozumiały okazał się przy tym nieco zbyt prywatnym telefonie.

    Postarałam się wyłożyć mu, jak wygląda sytuacja. W trakcie rozmowy poczułam się, jak totalna idiotka, ale mężczyzna przekonał mnie, że powinniśmy się spotkać, żeby obgadać to na spokojnie. Zaznaczył, że nie ma wielu wolnych terminów. W stresie zaproponowałam mu spotkanie na gorąco, a on się zgodził. Mieliśmy spotkać się w jego biurze. Na szczęście było w pobliżu.

    Wsiadłam do samochodu i w kilka minut byłam na miejscu. Postanowiłam, że prosto ze spotkania pojadę do restauracji. Żeby wyrobić się w czasie, nawet się nie przebrałam. Pojechałam w czerwonej sukience i specjalnie kupionej na tę okazję, seksownej bieliźnie…

    Gdy weszłam do wysokiego biurowca, jego sekretarka od razu poprowadziła mnie do gabinetu. Czekał tam na mnie. Przywitał mnie, jak prawdziwy gentleman, całując w dłoń.

    – Proszę usiąść – zaproponował, wskazując mi dłonią wygodny, skórzany fotel.

    Teraz na spokojnie wyjaśniłam mu wszystko jeszcze raz, od samego początku. Zaznaczyłam, że jesteśmy z Patrykiem tuż przed ślubem i utrata pracy byłaby dla niego koszmarem. Wysłuchał mnie, nalewając sobie odrobinę whisky do szklanki. Zaproponował mi to samo, ale odmówiłam.

    – Pani Oliwio, proszę się nie martwić. Na pewno dojdziemy do porozumienia.

    Jego słowa mnie uspokoiły. Zdecydowanie się rozluźniłam. Jakby tona problemów spadła mi z głowy w jednym momencie.

    – Ta rozmowa… może zostać między nami? Nie chciałabym kłopotać narzeczonego – powiedziałam nieśmiało.

    – Absolutnie. Może Pani liczyć na moją dyskrecję, pani Oliwio – odpowiedział stanowczo.

    Podziękowałam, wstałam i udałam się do drzwi gabinetu. Gdy chciałam przekręcić klamkę, okazało się, że są zamknięte. W pierwszej chwili zgłupiałam.

    – Chyba nie myśli kochanie, że pomogę ci za darmo.

    Powiedział to zupełnie innym tonem, zbijając mnie z tropu. Odwróciłam się do niego. Stał oparty o swoje ciężkie biurko, z rękami założonymi na piersi. Wyglądał władczo, cholernie władczo.

    – Nie musisz się bać, przecież nie zrobię ci krzywdy.

    Nie bałam się. Czułam się po prostu zbita z tropu. Ja: seksowna i pewna siebie, nagle stałam się ofiarą zapędzoną w kozi róg. Nie chciałam krzyczeć. Chciałam się dogadać.

    Skinieniem głowy pokazał mi, żeby podeszła. Zrobiłam to jakby zahipnotyzowana. Wiedziałam, że odmowa, czy jakaś awantura, mogłaby nas doszczętnie pogrążyć. Mnie i Patryka.

    Po chwili stałam przed nim. Teraz, gdy myślę o tym na spokojnie, wiem, że już wtedy czułam mieszankę odrobiny strachu, skrępowania, ale też… podniecenia. Miał nade mną przewagę. Prawdziwą, nie taką, jaką miał Patryk, gdy zabawialiśmy się w łóżku w odgrywanie ról. Ten facet miał wszystko: klasę, urodę, garnitur warty więcej niż mój samochód, ale przede wszystkim władze. Władzę nad innymi, ale przede wszystkim nade mną.

    – Zrobisz, co ci każę, dobrze? – powiedział ze spokojem. Z cholernie władczym spokojem.

    Stałam przed nim. Prawą ręką dotknął mojego biodra. Powoli zjechał niżej. Gdy był wystarczająco nisko, podciągnął moją czerwoną sukienkę odrobinę wyżej. Przez chwilę przyglądał się koronkowemu wykończeniu moich pończoch. Później równie powoli rozpiął swój rozporek, wyciągając ze spodni największego kutasa, jakiego w życiu widziałam. Był długi, ale przede wszystkim gruby, jak moja ręka. Do tego cały wyżyłowany i napięty. Poczułam ogromne podniecenie. Wiedziałam też, że muszę to zrobić. Że to zdejmie z nas tyle problemów naraz…

    Najpierw chwyciłam go w obie dłonie. Boże, był taki ogromny…Nie było możliwości, żebym objęła go jedną ręką. Powoli przesuwałam więc w górę i w dół, jednocześnie patrząc w jego oczy. Widziałam w nich pewność siebie. Wiedział, że może zrobić ze mną, co chce.

    Po chwili uklęknęłam. Tuż przed nosem miałam wielkiego, nabrzmiałego kutasa. Zabrałam się za niego ostrożnie, liżąc go z góry do dołu. Wreszcie zdecydowałam się wziąć go delikatnie w usta. Moje wargi znalazły się na jego potężnej żołędzi. Ledwo mieściła mi się w ustach. Powoli i nieśmiało zaczęłam go ssać. Z każdą chwilą znajdował się coraz głębiej w moich ustach. Wsuwając go, czułam pod wargami jego napęczniałe żyły. Zostawiałam na nich ślady czerwonej szminki.

    W międzyczasie podciągnęłam sukienkę wyżej i wypięłam się, wciąż trzymając go w ustach. Chciałam, żeby w trakcie obciągania mógł podziwiać mój wypięty, kształtny tyłek, opięty na czarnych stringach. Spoglądałam mu w oczy i widziałam, że mu dobrze. Że chce mnie wziąć.

    Na chwilę wyciągnęłam go z ust i powiedziałam prowokacyjnie:

    – Robię to dla mojego narzeczonego.

    – Dobrze, kotku. – odpowiedział mi ze spokojem, patrząc głęboko w oczy.

    Podnieciło mnie to jeszcze mocniej. Nie wiem, co wtedy we mnie wstąpiło. Byłam cholernie podniecona tym, że mam w ustach wielkiego chuja prawdziwego samca, który gotowy jest zerżnąć mnie w każdej chwili. Nie mogłam się tego doczekać.

    Intensywnie pracowałam językiem. Poruszałam rytmicznie głową w górę i w dół. Czułam, jak całkowicie wypełnia moje usta. Musiałam sobie pomagać obiema dłońmi. Jednak, gdy poczułam się pewniej, opuściłam ręce na podłogę i zaczęłam ciągnąć bez trzymanki.

    – W życiu nie miałam w ustach tak wielkiego chuja – powiedziałam seksownym tonem głosu. Spojrzałam mu w oczy i zamruczałam, biorąc go głębiej.

    – Więc ciągnij go mocno, suko – odpowiedział, chwytając mnie za głowę.

    Górował nade mną. Patrzyłam mu głęboko w oczy, obciągając, ile sił. W życiu nie pomyślałam, że mogłabym pozwolić obcemu mężczyźnie tak się sponiewierać. Może nawet nie pozwoliłabym na to Patrykowi… Ale wtedy miałam przed sobą prawdziwego mężczyznę. Tacy biorą to, co chcą.

    Podniósł mnie z podłogi jednym ruchem. Odwrócił tyłem i mocno przycisnął do siebie. Czułam, jak całuje mnie po szyi. Całował władczo, mocno i pewnie. Ale już po chwili czułam też, jak delikatnie podnosi moją sukienkę i rozchyla stringi. Czekałam na ten moment długie minuty. Czułam całą sobą, jak jego gruby, nabrzmiały kutas wsuwa się do mojej cipki.

    Najpierw wchodził powoli, a ja cała się na nim zaciskałam. Czułam, jak dogłębnie mnie wypełnia. Przechodziły mnie dreszcze podniecenia. A on wchodził we mnie coraz szybciej, rękami trzymając mnie za biodra.

    W kluczowym momencie przestał. Wyszedł ze mnie, patrząc, jak szaleję z podniecenia. Zdjął marynarkę, rozpiął koszulę, zsunął spodnie i usiadł na skórzanym fotelu. Wiedziałam, co mam robić. Szybkim ruchem zdjęłam sukienkę, pozując w samej bieliźnie i pończochach. Widziałam, jego rosnące podniecenie. Chciał mnie zerżnąć, a ja byłam gotowa pozwolić mu na wszystko.

    Zsunęłam się na kolana. Powoli zbliżałam się do niego kocimi ruchami. Gdy byłam przed nim, dłońmi przejechałam po jego brzuchu, a później znów wpakowałam sobie jego wielkiego kutasa do ust. Ciągnęłam szybko i mocno, delektując się każdą sekundą. Czułam się jak dziwka i było mi z tym cholernie dobrze.

    Wspięłam mu się na kolana, dosiadając kutasa. Trzymając dłonie na jego piersi, zaczęłam go ujeżdżać. Najpierw powoli, żeby poczuć go dokładnie w sobie. Później coraz szybciej. Jego mocne klapsy nakręcały mnie jeszcze mocniej.

    – Zerżnij mnie, proszę – wysapałam.

    Wstał, unosząc mnie do góry. Dłonie trzymał na moich udach, trzymając mocno, wysoko i pewnie. Wciąż miałam jego kutasa w cipce. Zaczął brać mnie w powietrzu, jak zwierzę.

    Wreszcie posadził mnie z powrotem na fotelu. Wypięłam się tyłem do niego. Już po chwili znów czułam potężne bolcowanie. Brał mnie, jak sukę, trzymając dłonie na pośladkach. Musiałam przygryzać swoje dłonie, żeby nie krzyczeć na całe biuro.

    Po chwili wyszedł ze mnie. Uklęknął i zaczął robić mi minetkę. Byłam wciąż wypięta. Powoli się rozluźniałam, czując, jak zaczyna wylizywać mój tyłek. Wiedziałam, czego chce i nie mogłam się tego doczekać.

    Wreszcie wsadził mi go w dupę. Czułam, jak wielka żołędzi powoli we mnie wchodzi, rozpychając się. Wypięłam się jeszcze mocniej, trzymając tyłek wysoko w górze. Czułam się cholernie seksownie.

    A on bolcował mnie coraz mocniej, dając naprawdę silne klapsy. Dosłownie wyłam z rozkoszy.

    – Teraz wyliżesz mnie do czysta – rozkazał.

    Natychmiast się odwróciłam. Obciągałam, ile sił, czując, że zaraz zdrętwieją mi usta. Ale on sapał coraz mocniej, więc wiedziałam, że zaraz eksploduje.

    W jednym momencie poczułam w ustach falę ciepłego nasienia. Tak, jak mi rozkazał, wylizałam go do ostatniej kropli. Gdy skończyłam, ubrał się i usiadł z powrotem przy swoim biurku. Spokojnie patrzył, jak doprowadzam się do porządku. Zostałam jego dziwką.

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Oliwka W.

    Cześć, nazywam się Oliwka i tak możecie do mnie pisać. Koniecznie dajcie znać, co myślicie o moim kolejnym tekście. Jestem ciekawa Waszych opinii. 🙂

  • Citybreak z Gosia

    Gosia to atrakcyjna dziewczyna, która uwielbia podróżować. Jest średniego wzrostu, ma długie proste włosy, szczupłą figurę i genialny tyłek. Znamy się od dawna, ale w związku z tym, że Gosię ciężko złapać w Polsce, nasza znajomość opiera się głównie na komunikatorach. Nie widzieliśmy się około roku, ale wpadliśmy na pomysł, żeby razem pojechać na city break do Stambułu. Jest fanką Turcji, dlatego liczyłem na poznanie tego kraju z innej strony. Na miejsce doleciałem RyanAirem, z koleżanką spotkałem się na lotnisku (ona leciała z Londynu). Znalazłem ją na ławce w głównej hali lotniska.
    Wiem, że ostatnio spędza trochę czasu na siłowni, ale byłem zaskoczony jak seksownie wyglądała czytając jakąś książkę w zwiewnej sukience z ogromnym plecakiem obok.

    Dzień zleciał nam na chodzeniu po jej ulubionych miejscach w Stambule. Przy każdej możliwej okazji puszczałem ją przodem, żeby móc spojrzeć na jej genialne i odsłonięte łydki.
    Cały dzień zleciał nam w ten sposób. Myślę, że zauważyła kilka razy jak gapię się na jej tyłek lub dekolt. Myślę, że ona już wtedy wysyłała mi sygnały zainteresowania. Były to raczej subtelne gesty, jak niby niechcący dotknięcie mojej nogi swoją pod stołem w trakcie lunchu.

    Gdy w końcu wylądowaliśmy w wynajętym mieszkaniu, okazało się, że na miejscu jest jedno ogromne łóżko, a nie dwa pojedyncze zgodne z rezerwacją.

    Z Gosią poznaliśmy się pracując w apartamentach w Polsce, więc doskonale wiedzieliśmy co robić.
    Już po 25 minutach do drzwi zapukał pracownik firmy, wręczając nam wino na przeprosiny.
    Więc na dzisiaj mieliśmy trzy, zamiast dwóch butelek wina.
    Wieczór mijał nam spokojnie. Rozpakowaliśmy się, rozmawialiśmy o planach na następny dzień, o tym co działo się dzisiaj. W międzyczasie pijąc kolejne kieliszki wina.
    Poszedłem pod prysznic jako pierwszy, wiedząc, że Gosi zejdzie zdecydowanie dłużej.
    Po 10 minutach łazienka była wolna. Gdy wyszedłem Gosia już czekała w samym ręczniku i kieliszkiem w ręce. Minęliśmy się w drzwiach.

    Położyłem się na łóżku i przeglądałam atrakcje na tripadvisorze. Gosi zeszło szybciej niż myślałem. Kiedy wyszła z mokrymi włosami, w luźnej bluzce, na której mocno odbijały się sutki oraz spodenkach do kompletu, które były dość luźne, jednocześnie nie zasłaniały zbyt dużo. Poczułem jak krew zaczęła mi spływać do penisa. Gosia podeszła do biurka, na którym miała rozłożone kosmetyki. Stała do mnie tyłem, a ja nie mogłem oderwać wzroku od jej tyłka.

    -strasznie mam dzisiaj pospinane mięśnie po dzisiaj, przydałby mi się masaż – rzuciła,
    -szkoda, że ja nie umiem robić masażu – odezwałem się, chociaż oczywiście miałem ogromną ochotę dotykać jej nóg,
    -daj spokój, wystarczy jak trochę pognieciesz mi łydki,
    -nie mam oliwki.
    -ja mam! krzyknęła i wybiegła do łazienki.

    W ułamku sekundy była z powrotem z butelką w dłoni. Rzuciła mi ją na kolana, a po chwili sama już leżała obok mnie na brzuchu z głową w poduszce.
    -no dawaj, to zajmie Ci maks 10 minut,
    Całe szczęście nie widziała jaki mam wzwód. Podniosłem się i usiadłem zaraz za nią. Robiłem to niby niezadowolony i bez chęci. Ale w głębi siebie miałem na to ogromną ochotę. Nabrałem dużo oliwki na dłoń, potarłem kilka razy o drugą rękę aby ją delikatnie ogrzać i zacząłem masować.

    Najpierw delikatnie nawilżyłem obie łydki. Potem skupiłem się na prawej, wykonując delikatne ruchy do góry i mocno ugniatając. Powtarzałem tą czynność kilkunastokrotnie. W końcu przeniosłem się na drugą łydkę.

    -faktycznie jesteś strasznie pospinana, ten masaż może zająć dłużej niż 15 minut.
    -mhmmm,

    Brzmiała na zadowoloną, a mnie ten fakt bardzo schlebiał.
    Powoli przenosiłem się wyżej. Potrzebna była kolejna porcja oliwki. Zacząłem masować uda. Jej nogi były twarde, w myślach wyraziłem zachwyt faktem, że ostatnio Gosia spędzała dużo czasu na siłowni.

    W trakcie masowania ud, nie byłem w stanie przestać patrzeć się na jej tyłek. Wyglądał fenomenalnie w jej krótkich i luźnych spodenkach do spania. Moje dłonie coraz bardziej zbliżały się do jej pośladków. Zacząłem niby przypadkiem zahaczać palcami za materiał dołu jej piżamy, żeby chodź na chwilę zobaczyć kawałek jej cipki. Niestety, bezskutecznie.
    Miałem ogromną ochotę złapać ją za tyłek lub dać klapsa, przed czym udało mi się powstrzymać.

    Przeniosłem się wyżej. Usiadłem okrakiem na jej udach. Podwinąłem górę jej piżamy pod samą szyję.

    -wiesz, tak będzie Ci wygodniej – powiedziałem w momencie, kiedy przekładałem (z jej pomocą) bluzkę przez głowę.
    Wymruczała coś, ale nie dosłyszałem.

    Wziąłem trochę oliwki na dłonie i zacząłem masować jej plecy. Miałem pod sobą genialny widok. Poza spodenkami ledwo zasłaniającymi jej tyłek, była kompletnie naga.

    Byłem bardzo podniecony. Od samego początku mój penis stał na baczność ledwo mieszcząc się w moich bokserkach. Jestem pewien, że Gosia czuła go na swoich pośladkach.
    Plecy masowałem w bardzo schematyczny sposób. Ugniatałem mocno kręgosłup, kręg po kręgu zaczynając od dołu kończąc przy samej linii włosów na karku, a wracałem spokojnie gładząc skórę jej pleców po bokach.
    Powtarzałem czynność przez dłuższą chwilę, wracając dłońmi do dołu coraz dalej od kręgosłupa. W końcu zamiast gładzić plecy, gładziłem jej boki, a potem żebra.
    Zbliżałem się dłońmi coraz bliżej jej cycków, nie mogąc się doczekać każdego kolejnego kroku. Jej skóra była delikatna i napięta. Udało mi się dotknąć jej piersi, niestety sutki były przygniecione jej ciałem. Musiałem coś zmienić.

    Wracając dłońmi do dołu, robiłem to coraz niżej. W końcu wkładając palce pod jej spodenki na biodrach, z każdym kolejnym cyklem zsuwając je coraz niżej.
    W końcu zobaczyłem jej tyłek w całej okazałości. Uwielbiałem ten widok.
    Przestałem masować plecy, a skupiłem się wyłącznie na pośladkach. Ugniatałem go w podobny sposób co plecy. Wodziłem dłońmi do góry, żeby wrócić do dołu szerokim łukiem mocno obejmując cały tyłek.

    W końcu nie wytrzymałem i sięgnąłem palcami do jej cipki. Była bardzo wilgotna i ciepła.
    Usłyszałem cichy pomruk Gosi, podobało się jej. Zacząłem poruszać palcami w możliwie dużym zakresie, od łechtaczki do samej góry. Miałem ochotę na więcej. Podciągnąłem jej spodenki na tyłek, dałem klapsa w tyłek. Pociągnąłem ją za biodro, mówiąc;

    -przewróć się na plecy, teraz czas na masaż z przodu.

    Bez słowa zrobiła to, o co prosiłem biorąc koszulkę i kładąc ją sobie na piersi. Nie byłem fanem tego pomysłu, ale skupiłem się teraz na czymś innym. Złapałem ją za obie nogi i mocno je rozłożyłem. Pocałowałem jej udo zaraz nad kolanem, i powoli schodziłem w dół zostawiając buziaka na każdym centymetrze przebytej drogi.
    Gosia oddychała coraz głębiej. Gdy zbliżyłem się do jej spodenek poczułem ciepło i zapach jej cipki. Bardzo mnie to nakręciło. Przyspieszyłem ruchy, delikatnie odchylając materiał jej piżamy. Ukazała mi się przepiękna cipka z rozłożonymi wargami sromowymi. Gosia była równie podniecona co ja. Delikatnie polizałem jej lewą pachwinę.

    -mhmmmm, uwielbiam Twój zapach.

    Gosia znowu próbowała coś odpowiedzieć, ale kiedy tylko zaczęła, mój język zdecydowanym ruchem polizał jej łechtaczkę. Zamiast słów usłyszałem tylko głośne westchnięcie. Gosia mocno wygięła się w łuk, mocno ściskając prześcieradło w obu dłoniach.

    Powtórzyłem czynność znowu, przesuwając językiem od samego dołu, do szczytu wzgórka łonowego. Robiłem tak przez dobrych kilka minut, wykonując każdy kolejny ruch możliwie tak samo jak poprzedni.

    W końcu, zacząłem pomagać sobie palcem. Kiedy moje usta całowały łechtaczkę, palcem wskazującym zacząłem zataczać delikatnie kręgi wokół wejścia do jej cipki stopniowo zbliżając się do jej środka.

    Gdy dotknąłem wejścia, powoli zacząłem wsuwać palec do środka. Moje usta cały czas rytmicznie całowały jej łechtaczkę.
    W końcu wsunąłem cały palec. Zacząłem nim poruszać do przodu i do tyłu, stopniowo zwiększając szybkość. Moja partnerka była coraz głośniejsza. Gdy poczułem, że jeden palec to dla niej za mało, powoli dołożyłem drugi.

    Teraz tempo zwiększyłem dość szybko. Cały czas lizałem na przemian z całowaniem jej łechtaczki. Moja prawa dłoń pieprzyła ją dwoma palcami.

    Czułem jak to w niej rosło, aż w końcu Gosia zdecydowanym ruchem złapała mnie za włosy i zatrzymała moje ruchy. Jej ciało przeszedł dreszcz, wygięła się mocno w łuk a udami mocno przygniotła moją głowę.
    Trwało to dosłownie chwilę, po czym wycofała biodra a rękami mocno pociągnęła mnie do góry. Prosto na swoje usta.

    Od razu zaczęła mnie mocno całować, czułem lekką tremę, wiedząc, że cała moja twarz jest mokra od soków z jej cipki.

    Pomyślałem, że to całkiem zabawne, że najpierw całowałem jej cipkę a dopiero teraz usta.
    Po dłuższej chwili Gosia przestała mnie mocno całować i puściła moją głowę. Leżeliśmy teraz obok siebie i łapaliśmy oddech.

    Ja doszedłem do siebie pierwszy, więc przekręciłem się na bok i zacząłem delikatnie wodzić palcami po jej klatce piersiowej, brzuchu i w końcu cyckach.
    Robiłem duże okręgi wokół nich, powoli zbliżając się do sutków. NIe trwa to jednak długo, i biorę jej całą pierś w dłoń, patrząc jak łapie oddech. W momencie w którym ścisnąłem jej sutek między dwoma palcami ona się podnosi, pcha mnie w ten sposób, że teraz ja leżę na plecach.
    Po krótkim pocałunku, schodzi powoli niżej, po mojej brodzie na tors, przez linię brzucha do moich bokserek.
    Nie drażni się ze mną tak jak ja to jej robiłem. Od razu ściąga materiał majtek z mojego naprężonego penisa i wkłada całą główkę w swoje usta. Chwile go ssie w ten sposób, żeby  wyjąć go z ust i przejechać językiem od jąder po samą żołądź.

    To było tak intensywne, że odruchowo podniosłem się, jednak Gosia szybko mnie cofnęła naciskając ręką na moją klatkę piersiową. Zwolniła. Objęła mojego penisa ręką, powoli ruszając nią do góry i w dół lizała główkę. Zaraz potem mocno pracowała ręką na moim kutasie, językiem liżąc moje jądra.

    Nie trwało to długo, nie potrafiłem wytrzymać długo z takimi pieszczotami. Przerwałem jej dosłownie kilka sekund przed orgazmem. Złapałem ją za ramiona i pociągnąłem do siebie, po krótkim pocałunku przeniosłem jej biodra na swoją twarz.

    Gosia usiadła na mojej twarzy i pozwoliła mi robić jej dobrze ustami. Moje dłonie od razu powędrowały na jej pośladki. W czasie kiedy ją lizałem, moje dłonie były zajęte ugniataniem jej pośladków. Co jakiś czas robiłem przerwę na klapsa. Jej cipka była tak smaczna i wilgotna, nie mogłem się doczekać kiedy w nią wejdę.

    Kiedy lekko wróciłem do siebie, podniosłem ją za biodra i przeniosłem niżej. Leżała teraz na mnie okrakiem a mój kutas wbijał się jej w brzuch. Pocałowała mnie zdecydowanie, a ręką powędrowała niżej, prosto do mojego penisa. Objęła go całą dłonią i zaczęła poruszać.
    Po kilku chwilach podniosła się. W końcu mogłem w pełni podziwiać jej genialne cycki. Nie mogłem się powstrzymać od złapania ich w obie dłonie.
    W tym czasie Gosia kierowała mojego penisa na swoją dziurkę, delikatnie się opuszczając na mnie.
    Jej cipka była ciepła i bardzo mokra. Chwilę bawiła się moim kutasem przejeżdżając nim po całej długości swojej cipki. W końcu włożyła jego koniec do środka, i zaczęła się bardzo powoli opuszczać. Trwało to w nieskończoność. Czułem jak milimetr po milimetrze jej ciepłe wnętrze otula mojego penisa. Wypełniałem ją dokładnie, była bardzo ciasna. 
    Gdy w końcu poczułem jej pośladki na swoich jądrach, przeszedł mnie dreszcz. W końcu czekałem na ten moment od dłuższego czasu.

    Zaczęła powoli wracać na górę i znowu się opuszczać. Z każdym razem robiła to bardziej zdecydowanie i szybciej. Jej łechtaczka coraz mocniej zderzała się z moim podbrzuszem.
    Jej cycki fenomenalnie podskakiwały w rytm jej ruchów. Nie byłem już w stanie ich ugniatać, tylko co jakiś czas udawało mi się złapać któryś z sutków, żeby go na moment ścisnąć między palcami.
    W końcu Gosia opadła ze zmęczenia. Poprosiłem ją, aby się odwróciła do mnie plecami i usiadła na mnie. Gdy znowu nabiła się na mojego kutasa, pociągnąłem ją za biodra na siebie. Leżała teraz na mnie plecami z penisem w środku. Ja będąc pod nią miałem obie ręce wolne. Jedną złapałem mocno jej pierś, druga powędrowała prosto do łechtaczki.

    Kiedy mój penis ją wypełniał, ręką zacząłem dotykać jej łechtaczki. Gosia delikatnie ruszała biodrami a ja szukałem pieszczot, które się jej najbardziej podobają.
    Zauważyłem, że najszybciej zaczyna oddychać kiedy energicznie poruszam palcem po jej łechtaczce, więc zacząłem robić tylko to.

    Czułem, jak Gosia zbliża się coraz bardziej do orgazmu. Do ruchów ręki dołożyłem delikatne podnoszenie swoich bioder w ten sposób, że mój penis będący w całości w niej, wysuwał się o kilka centymetrów by znowu wejść w nią do samego końca.
    Starałem się robić to możliwie miarowo, ale stawało się to coraz trudniejsze, więc stopniowo przyspieszyłem ruchy.

    Wstrząsnął nią mocny orgazm. Czułem jak wszystkie mięśnie w jej ciele napinają się i rozluźniają. Opadła obok mnie na plecy. Podniosłem się, rozszerzyłem jej nogi i wszedłem w nią w pozycji misjonarskiej.
    Czułem jak jeszcze nie doszła do siebie, nie mogła uspokoić swojego oddechu. Z pewnością mój język, który natychmiast wepchnąłem jej w usta, jej nie pomagał. Byłem bardzo bliski orgazmu. Od razu zacząłem ją mocno pieprzyć. W pokoju słychać było odgłosy obijających się ciał. Moje pełne spermy jądra obijały się o jej tyłek.
    Objąłem ją dłońmi mocno za głowę, żeby się przesuwała do góry i posuwałem z dużą prędkością.

    Nie potrzebowaliśmy długo czekać. W ułamku sekundy skończyłem ją pieprzyć, wycofałem biodra i trzymając się za penisa wytrysnąłem na jej brzuch.
    Druga fala trafiła wyżej, na jej piersi i brodę. Chyba nigdy nie miałem tak obfitego wytrysku.

    Opadłem bez sił obok niej. Przez kilka minut tylko leżeliśmy i wyrównywaliśmy oddech.
    W końcu pierwsza się odezwała:
    -chyba musimy znowu wziąć prysznic,
    -niestety się zgadzam, chociaż kompletnie nie mam ani ochoty, ani siły – rzuciłem,
    Gosia sięgnęła po butelkę wody, napiła się i poszła w stronę łazienki.
    -jutro też mi zrobisz masaż?

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Sex is fun
  • Obudzic sie w ciele kobiety…

    Tej nocy źle mi się spało, budziłem się co jakiś czas. Gdy słońce zaczęło przeświecać przez roletę rozbudziło mnie całkowicie. Nie miałem jednak jeszcze sił wstać. Czułem się taki zaspany. Ale… nie dawało mi to spokoju. Coś mnie bolało, uwierało.

    Po chwili namysłu stwierdziłem, że coś jest nie tak. Przesunąłem rękę na pierś. I podskoczyłem. Ja mam piersi. Usiadłem, dotykałem oburącz przez pidżamę. Ja mam piersi! Moment, pidżama też nie jest moja. Taka na ramiączkach. Poczułem kosmyk włosów na ramieniu. Sprawdzam. To moje włosy. Patrząc na ramiona zerknąłem pod bluzeczkę. Moje piersi, odciągnąłem koszulkę by je zobaczyć. Skoro mam długie włosy, łagodne rysy twarzy, dłonie, piersi, to…. co mam na dole? Podciągnąłem koszulkę. Ukazały się białe majteczki. Rozchyliłem nogi. Powoli zsunąłem rękę. Nie mam penisa. Schodzę niżej, coś czuję. Masuję się i to mnie podnieca. Wkładam paluszek pod majtki. Ręką wyczuwam łechtaczkę i wargi sromowe, a w głowie pojawia się przyjemność.

    Wyskakuję z łóżka i idę do przedpokoju. Przeglądam się w lustrze. Podoba mi się a zarazem jestem zszokowany. Stoję przodem, rozstawiam lekko nogi. Moje ręce wędrują na piersi. Dotykam ich. Raz kozie śmierć. Ściągam bluzkę. Ach, jakie cudne, co prawda nieduże, ale cudne. Patrzę w lustro i je delikatnie muskam. Taak, to moje. Spuszczam wzrok. Teraz widzę je dokładnie. Usiądę na kanapie. Piersi są jędrne, a sutki sterczące. Czuję jak majteczki robią się wilgotne. O tak, tam jeszcze nie sprawdzałem. A może sprawdzałam? Jestem teraz w ciele kobiety, to może powinnam mówić jako one? Spróbuję. Delikatnie głaszczę się przez majteczki. Nie wytrzymam, muszę je ściągnąć.

    Jestem naga. Mój wzgórek łonowy jest mocno wygolony. Jedynie szeroki pasek, mocno przystrzyżony. Gładzę po włoskach, delikatnie rozchylam nogi. Oj, łechtaczka wygląda jak mikroskopijny penis z tej pozycji. Masuję się. Krążę dłonią i robi się przyjemnie. Po paru chwilach odważyłam się włożyć paluszek w dziurkę. Mmmmm. Mokra, aż mi sutki stwardniały. Jedną ręką masuję pierś, drugą wkładam paluszek i poruszam starając się pocierać o łechtaczkę. Odchylam głowę do tyłu, zamykam oczy. Masuję dalej. Ściskam ze sobą piersi starając złączyć sutki, ściskam je między palcami. Druga ręka powędrowała na łechtaczkę. Kolistymi ruchami, coraz mocniej. Czuję pierwszy przypływ gorąca i przyjemności. Zmieniam rączkę na łechtaczce, druga ją dociska. Tracę oddech, ale masuję dalej. Przychodzi ciepło i jakbym odpływała. Ściskam uda… Nie pamiętam następnej minuty. Odzyskuję oddech i świadomość. Było bosko.

    Ale… czuję na brzuchu ciepło i dużo spermy. Między nogami jeszcze sterczącego penisa. Sprawdzam, to znowu ja. Czy to był sen, czy jawa? Chciałbym aby kiedyś to się powtórzyło.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Kasia TV

    Tym razem to fikcja, moje marzenia erotyczne.

  • Mamuska Sybilla

    Korzystając z tego, że zacząłem urlop, postanowiłem odwiedzić dawno już niewidzianą Tati. Wsiadłem w samochód, nastawiłem nawigację i po 3 godzinach dojechałem do rodzinnego miasteczka, w którym uczęszczałem razem z Tati do jednej klasy w liceum. Niestety, los tak zadecydował, ze zaraz po zakończeniu szkoły razem z rodzicami przeprowadziliśmy się do większego miasta, gdzie perspektywy dalszego, lepszego życia były o wiele bardziej realne. Dostałem się na wymarzone studia, które ukończyłem z wyróżnieniem, a kontakt z Tati się urwał.

    Jako, że była jeszcze wczesna godzina postanowiłem pokręcić się i rozejrzeć co pozmieniało się w miasteczku. Nic szczególnie nie zaciekawiło mnie, więc powoli udałem się pod dobrze mi znany adres. Dom był stary, trochę zaniedbany, a po ogrodzie chodziła gromadka czarnych kotków. Otworzyłem bramkę i wszedłem na posesje, zapukałem do drzwi i moim oczom ukazała się matka Tati – Sybilla. Zapytałem czy zastałem Tati, ale niestety okazało się, że wyszła do koleżanki i wróci za około dwie godziny. Sybilla zaprosiła mnie do środka i zaproponowała kawę. Długo nie myśląc, przyjąłem propozycję i wszedłem do środka. Przecież 2 godziny to nie aż tak długo. Usiadłem na krześle i obserwowałem co robi Sybilla.

    Sybilla miała około 60-tki. Była zadbaną kobietą, o niebieskich oczach i kruczoczarnych włosach. W przeszłości zajmowała się wróżeniem z kart, które przejęła po babce i swojej matce. Z tego, co pamiętam ojciec Tati zmarł, jak ta miała 2 latka, więc ciężko im było wiązać koniec z końcem, a budżet ciągle malał.

    Sybilla podała mi kawę i usiadła obok mnie, wypytując o zawód, pracę, wykształcenie i oczywiście czy znalazłem tą jedyną, z którą spędzę resztę życia. Zdziwiła się, że taki chłopak jak ja jeszcze nikogo nie ma. Poplotkowaliśmy o wspólnych znajomych i tak minęło nam pół godziny, po których nastała niezręczna cisza. Już miałem dopytywać się czy nadal zajmuje się wróżeniem, ale nie zdążyłem. Sybilla położyła mi rękę na udzie i zaczęła przesuwać ją w górę, ku mojemu przyrodzeniu. Lekko zszokowany, poczerwieniałem na twarzy i odsunąłem nogę. Na moje nieszczęście, to jeszcze bardziej rozochociło Sybillę do dalszych pieszczot. Nie patyczkując się już, od razu położyła rękę na moim kutasie, i przez spodnie zaczęła go ugniatać. Na rezultat długo czekać nie musiała, ponieważ od ostatniego mojego seksu minęły już prawie trzy miesiące. Sterczący, nabrzmiały kutas uciskał mi spodnie, a Sybilla ani na chwilę nie przestała go ugniatać. Po chwili wstała i machnęła ręką, dając mi znak, że mam iść za nią.

    Przeszliśmy do małego pokoju, w którym było tylko łóżko i jedna mała szafka nocna. Nic innego się tu już nie zmieściło. Stanąłem na środku i nie wiedziałem co mam teraz właściwie zrobić. Sybilla zamknęła drzwi, a ja nadal stałem zakłopotany. Podeszła do mnie, przeciągnęła ręką moje ramię, po czym uklękła przede mną. Rozpięła rozporek i opuściła mi spodnie razem z bokserkami, aż do kostek. Oblizała usta, uśmiechnęła się, wzięła moje przyrodzenie do ręki, dwa razy naciągnęła główkę i zaczęła mi obciągać. Jęknąłem z rozkoszy, a swoje ręce położyłem na jej głowie, coraz to bardziej dociskając i przyspieszając. Mój dwudziestoocentymetrowy, gruby kutas wchodził cały w jej wąskie gardło. Sybilla nawet się nie zadławiła. Wiedziałem, że jej się to podoba, więc korzystając z okazji zrobiłem tak jak najbardziej lubię. Wyciągnąłem prawie całego kutasa, zostawiając w jej ustach tylko mały kawałek główki, natarłem na nią gwałtownie i znieruchomiałem. Przydusiłem ją przez chwilkę swoim rozmiarem, po czym powtórzyłem czynność. Głębokie, wąskie gardło Sybilli dawało mi niesamowitą rozkosz, która trwałą zbyt krótko. Czułem już zbliżający się wystrzał, więc przyspieszyłem tempo, zrobiłem jeszcze może cztery ruch, docisnąłem jej głowę do mojego kutasa i zalałem jej gardło gorąco spermą. Z kącików ust Sybilli pociekła sperma, wyjąłem kutasa, a mamuśka oblizała kąciki i dokładnie wylizała resztkę spermy z fiuta. Wstała z kolan i udała się na łóżko, na którym się położyła, szeroko rozchylając nogi.

    Jak na jej wiek, jej cipka wyglądała bardzo atrakcyjnie, a spływające po udach soczki, aż zachęcały do zlizania ich. Długo nie myśląc włożyłem głowę pomiędzy jej nogi. Najpierw zlizałem starannie wszystko z ud, po czy powoli udawałem się ku wystającej i nabrzmiałej łechtaczce. Szturchnąłem ją raz językiem, a Sybilla wydała z siebie głuchy jęk rozkoszy. Zachęcony natarłem na nią, a mój język miotał się jak szalony. Po chwili postanowiłem, że przecież mogę ją jeszcze bardziej zaspokoić, więc wsadziłem jej od razu dwa palce w cipkę. Była wąska, co mnie zdziwiło, ale spływające z niej soczki dały poślizg, więc po chwili, by rozszerzyć jej szparkę, włożyłem kolejnego palca. Sybilla głośno jęczała z rozkoszy, a jej cipka rytmicznie zaciskała się na mojej ręce. Czułem, że zaraz dojdzie, więc przyspieszyłem ruchy ręką. Wygięła się w łuk, wypchnęła mięśniami moją rękę ze swojej cipki i doszła, zalewając mi twarz wytryskiem. Zaskoczony, odskoczyłem od niej, bo nie do końca wiedziałem co się stało. Pierwszy raz doprowadziłem kobietę, w dodatku prawie 60-cioletnią, do wytrysku. Sybilla ciężko dysząc opadła na materac.

    Mój nabrzmiały kutas dawał o sobie znak lekko podrygując. Obróciłem mamuśkę na brzuch, wypiąłem jej dupę, nastawiłem kutasa na cipkę i wszedłem bez jakiegokolwiek uprzedzenia. Sybilla krzyknęła, a jej wąska szparka zacisnęła się, utrudniając mi penetrację. Przestałem napierać, polizałem palca, i by trochę zmniejszyć jej napięcie, zacząłem pocierać jej łechtaczkę. Po kilku ruchach cipka się obkurczyła, więc nie czekając długo ponownie zacząłem wciskać w nią całą długość kutasa. Obiłem się o jej dupę i zastygłem, dając czas na przyzwyczajenie się do wielkości. Sybilla zaczęła błagać o więcej, więc zacząłem ją posuwać z całych moich sił. Nadałem szybkie tempo. Jedną ręką owinąłem sobie jej długie włosy wokół nadgarstka, i pociągnąłem za głowę, tak by mamuśka opierała się jedynie na kolanach, a drugą ręką klepałem ją po tyłku.

    Sybilla doszła już trzy razy, a ja nadal nie miałem dość. Rżnąłem jej szparkę, myśląc tylko o tym, by i mojej spełnienie w końcu nadeszło. Oddech mamuśki stawał się coraz cięższy i by nie dopuścić do jej zawału, postanowiłem, że puszczę jej włosy. Złapałem ją mocno za biodra, bardziej wypiąłem dupkę, trochę jeszcze przyspieszyłem tempo i już wiedziałem, że tego mi brakowało. Poczułem jak mój kutas jeszcze bardziej nabrzmiewa, jak mięśnie jej cipki się na nim zaciskają. Sybilla doszła po raz chyba już czwarty, a ja tuż za nią, zalewając jej aż nadto mokrą cipę. Drgnąłem jeszcze kilka razy, po czym wyciągnąłem z niej kutasa. Mamuśka opadła wymęczona na łóżko, a ja pełny nowych sił witalnych, ubrałem się i wyszedłem przed dom poczekać na Tati.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    eveline