Blog

  • „Wrocmy na jeziora” – 2

    Poszliśmy na plażę i od razu rozebraliśmy się do naga. Marta nigdy się tak nie opalała, ale w ubiegłym roku ją do tego przekonaliśmy. Rozmawialiśmy o różnych rzeczach. Wracałam jeszcze do moich szkiców. Poprosiłam Martę i Sebę, żeby ustawili się w pozycji, w której pieprzyli się pod koniec poprzedniego wieczoru. Usiadłam za nimi i szkicowałam. Obeszłam ich jeszcze raz dookoła i wtedy zobaczyłam, że Seba nie wytrzymał, jego kutas sterczy i wchodzi między nogi Marty. Ona też się tym podnieciła, ale była speszona, że jesteśmy na dworze, na plaży.

    Usiadłam na kolanach Krystiana. Długo nie czekałam, kiedy i on zaczął sztywnym kutasem atakować moją cipkę. Tak więc siedziałam tyłem do niego, a on przodem do Marty. Oni klęczeli wyprostowani przed nami. Obie miałyśmy kutasy w cipkach. Marta ośmieliła się i odważniej pozwalała sobie na przeżywanie rozkoszy. Trzymałam dłonie męża na moich piersiach, ruszałam biodrami i czułam wsuwanie i wysuwanie się kutasa. Tę najmilszą pieszczotę. Przez chwilę było to wolne i delikatne, ale wkrótce zamieniło się w ostre rżnięcie. Obie wyginałyśmy się i jęczałyśmy jebane przez naszych panów od tyłu. Moje ciało ogarnęły cudowne, znajome dreszcze. Drżenie mięśni zwiastowało nadchodzący orgazm. Poczułam jeszcze jak pizda mi pulsuje i zalewa się sokami i odleciałam. Ścisnęłam kutasa Krystiana całym moim wnętrzem. Napięłam ciało i poddałam się rozkoszy. Utraciłam kontakt z rzeczywistością. Wiłam się na nim i czułam jego rozkosz, wlewającą się we mnie. Kiedy nieco oprzytomniałam, wciąż słyszałam odgłosy orgazmu Marty i Seby. To było takie wspaniałe.

    Potem położyliśmy się na kocu i odpoczywaliśmy. Słońce pieściło nasze ciała, ogrzewało nas i pozwalało na relaks. Chyba zasnęłam. Nie wiem, czy inni zasnęli, ale kiedy się obudziłam, była już pora na obiad. Zebraliśmy się szybko, śmiejąc z siebie nawzajem.

    Po obiedzie usiedliśmy z Ewą, Robertem, ich córką i wnuczką. Piliśmy kawę i rozmawialiśmy. Postanowiliśmy pójść na kajaki. Tak mało gości było w ośrodku, że bez problemu wynajęliśmy cztery i podzieliliśmy się kto z kim płynie. Czas do kolacji upłynął nam przyjemnie.

    Po kolacji Marta nagle osłabła. Było widać, że jest zmęczona. Wobec tego usiedliśmy wszyscy w domku, żeby obejrzeć film, a potem nakłoniłam ją, żeby się umyła i położyła. My siedzieliśmy we trójkę i piliśmy piwo. Tym razem zasłoniłam okna, nie mówiąc jednak panom, że poprzedniej nocy Ewa nas widziała nago. Kiedy przechodziłam obok Krystiana, pociągnął mnie na swoje kolana, więc usiadłam okrakiem. Całowaliśmy się, rozmawiając z Sebą. Zaczęłam ocierać się cipką o spodnie męża i zagryzałam wargę, patrząc na Sebę. Zaczęłam się podniecać.

    Seba wstał i podszedł do nas, wyjął kutasa ze spodni i dał mi go do ust. Złapałam go ręką i zaczęłam łapczywie ssać. Krystian w tym czasie rozpiął mi sukienkę, dobrał się do moich cycków, a potem złapał mnie za tyłek. Przygryzał mi dekolt i piersi, a palce wpychał coraz głębiej między moje pośladki. Powiedział zdyszanym głosem – „Zdejmij majtki.” Wstałam szybko i ściągnęłam majtki z jego pomocą. Seba podciągał mi sukienkę, więc kiedy usiadłam z powrotem na Krystianie, byłam goła. Sięgnęłam ręką między nas i wyjęłam jego kutasa ze spodni. Zajęczałam – „Daj mi go, proszę.” Napięłam kręgosłup, odginając głowę do tyłu. Krystian szarpnął kutasem, żeby go mocniej postawić, a potem nakierował go na wejście do pizdy i drugą ręką nasadził mnie na siebie. Seba patrzył na nas z góry. Widział jak kutas męża wchodzi we mnie i przeciągał ręką po swoim kutasie. Cofnął się, ściągnął spodnie i ukucnął za mną. Za chwilę poczułam, że zbliża się do mojego odbytu.

    „Nie” – krzyknęłam zduszonym głosem. Nie chciałam być zbyt głośno, ale bałam się, że jego wielki kutas mnie rozerwie. Nie byłam nawilżona. Powiedziałam – „W łazience pod lustrem jest krem.” Poszedł szybko i jeszcze szybciej wrócił. Był podniecony i bardzo chciał mi zerżnąć dupę. Ja też tego chciałam, mimo moich obaw. Dawno nie miałam dwóch kutasów w sobie. Unosiłam się na kutasie Krystiana, który zdążył zdjąć spodnie. Oboje oczekiwaliśmy na wypełnienie mojej dupy kutasem Seby. Wiem, że dla mojego męża pieprzenie mojej cipy, podczas gdy dupę rżnie mi drugi kutas, też jest bardzo podniecające. Nawet jeśli lubi mnie dla samej przyjemności pieprzenia się ze mną. Tak jak i ja lubię. Odmiana zawsze dodaje smaku.

    Wreszcie poczułam nakremowane palce Seby na moim tyłku. Pogłaskał mnie tam, a potem jeden zanurzył. Jęknęłam z podniecenia i niecierpliwości. Kiedy dotknął otworu czubkiem kutasa, cipka zadrżała i puściła soki. Rozluźniłam dupę i pozwoliłam mu wejść. Początkowy, znajomy ból zwiastował nadejście większej przyjemności. Seba wepchnął pomału kutasa do końca i zatrzymał się na chwilę. Całe ciało mi mrowiło, ruszyłam biodrami, co dało facetom sygnał do poruszenia się. Krystian trzymał mnie oburącz w talii i obserwował moją twarz. Spojrzałam na niego półprzytomnie i wpiłam się ustami w jego usta. Nasz języki owinęły się wokół siebie. Kiwałam się na nim i czułam ruch bioder Seby za moim tyłkiem. Złapał moje piersi i zaczął się przyciągać do mojej dupy, ruchając mnie szybciej i głębiej. Odgięłam głowę, położyłam ją na ramieniu Seby i trzymałam się dłońmi mocno ramion Krystiana. Krzesło pod nami trzeszczało złowieszczo, ale nie przejmowaliśmy się. Liczyła się tylko nasza rozkosz.

    Po kilku minutach rżnęliśmy się bez opamiętania. Jęczeliśmy wszyscy, a ja skomliłam, drżałam, gryzłam swoje wargi i ich skórę – co złapałam w zęby. Kiedy myślałam, że już nie może być lepiej, moja dupa jakby się otworzyła. Czułam jej pulsowanie i gorąco. Soki z pizdy zalewały nie tylko brzuch Krystiana, ale również jądra obu pierdolących mnie mężczyzn i moje nogi. Całkowicie straciłam kontrolę nad ciałem, otoczeniem i świadomość. Nie wiem jak długo to trwało. Było mi jak w niebie i nie chciałam, żeby się skończyło. Kiedy zaczęłam odzyskiwać świadomość, jeszcze mnie rżnęli. Seba chwycił wargami mój kark, a Krystian moją szyję przy dekolcie. Czułam, że płynął mi łzy. Język mi zdrętwiał i wargi mrowiły, jakby były sparaliżowane. Nie mogłam utrzymać rąk ani nóg. Wisiałam między ich gorącymi, silnymi, ruszającymi się rytmicznie ciałami. Szczytowałam raz za razem. A potem jeszcze raz i jeszcze.

    Nie poczułam, kiedy się spuścili. Wszyscy zamarliśmy stopniowo i trwaliśmy tak kilka dobrych chwil. Potem zaczęliśmy się gładzić, uspokajać, pieścić, zapewniając dotykiem, że jesteśmy razem. Seba odsunął się pierwszy. Dopiero wtedy pomyślałam, że mógł być w niewygodnej pozycji. Ja nie miałam siły zejść z kolan Krystiana. Zaczęłam się zsuwać na podłogę, ale mi nie pozwolili. Seba złapał mnie pod pachy, a Krystian rzucił się do podnoszenia mnie od przodu. Ostatecznie to mąż wziął mnie na ręce i zaniósł na górę do łóżka. Marta spała twardo, kiedy położyłam się obok niej i szepnęłam do Krystiana – „Dziękuję.”

    Dałam mu całusa i zapadłam w sen.

    Kiedy w niedzielę rano otworzyłam oczy, Marta już nie spała. Patrzyła na mnie i jej wargi ułożyły się w bezgłośne „Cześć”, a potem „Jestem głodna”. Uśmiechnęłam się i skinęłam głową w stronę drzwi, kładąc palec na ustach. Ranek był chłodniejszy niż poprzednie dni, więc wzięłyśmy po drodze T-shirty i zeszłyśmy cicho na dół. Usiadłyśmy z ciastkami i herbatą i rozmawiałyśmy.

    Zaczęli się zbierać do domu. Kiedy weszliśmy na górę, żeby sprawdzić, czy niczego nie zapomnieli, położyłam się na łóżku i zaczęłam zaczepiać Krystiana. Seba żartobliwie zapytał – „Już cię dupa nie boli? Chcesz znowu?”

    Uśmiechnęłam się do niego i powiedziałam – „Po pierwsze, mój drogi, ja zawsze chcę. A po drugie to, że boli, nie przeszkadza. Trochę bólu dodaje smaku.”

    Marta, oczywiście, chciała wiedzieć o czym mówimy, więc musieliśmy jej opowiedzieć o wczorajszym seksie we trójkę. Jeśli chodzi o ból? Chyba ona się ze mną zgadzała – mając Sebę za męża. Chichotaliśmy, zaczęliśmy się dotykać i wszyscy wkrótce wylądowaliśmy w łóżku. Daliśmy sobie wzajemnie jeszcze kilka chwil przyjemności z seksu, zanim trzeba było się rozstać. Pożegnaliśmy się, całując i obiecując sobie spotkanie latem u nich.

    Podczas obiadu siedzieliśmy w szóstkę i dowiedzieliśmy się, że również córka Ewy i Roberta wyjeżdża do domu. Zaczął padać deszcz, więc nawet nie została do wieczora. Zaprosiliśmy Ewę i Roberta na piwo do nas.

    Wieczorem prawie od razu, kiedy weszli, Ewa wypaliła – „Tak czułam, że też lubicie swinging.”

    Spojrzałam na nią zdziwiona. Nie wiedziałam, o co jej chodzi.

    „No, nie udawaj. Widziałam was, zresztą było was słychać, zwłaszcza w nocy.” – Robert kiwał głową i uśmiechał się.

    „Och, o to chodzi. Myślałam, że to zdrada kontrolowana.” – powiedziałam wreszcie. Zauważyłam zdziwienie Krystiana, więc wyjaśniłam mu – „Nie miałam kiedy ci powiedzieć, że Ewa widziała mnie i Martę.”

    „Hmmm, więc ty jesteś dominujący?” – spytała na to Ewa Krystiana.

    Trochę się zmieszałam – „Tak.” – ale Krystian w tym samym czasie powiedział – „Nie. Jesteśmy partnerami.”

    Ewa popatrzyła na nas z uśmiechem. Wyjaśniła nam, że oni są partnerami, ale to ona częściej przyjmuje rolę dominującej. Robert lubi, jak ona go upokarza. Wciągnęłam gwałtownie powietrze. Nie chciałabym nigdy widzieć, jak ktoś poniża Krystiana. Spojrzałam na niego i zobaczyłam jakiś błysk w jego oczach. Czy on…?

    Ewa była faktycznie dominująca i okazała to prawie natychmiast. Podeszła do mnie i rozkazała – „Rozbieraj się.” Zatrzęsłam się z podniecenia. Nawet, jeśli padło to z ust kobiety, nadal mi się podobało. Wstałam i powoli zaczęłam zdejmować z siebie ubranie drżącymi rękoma. Spojrzałam na Krystiana i oblizałam wargi. Zobaczyłam, jak jego oczy się rozszerzają i oddycha ciężko przez usta. Kiedy byłam całkiem naga, Ewa kazała mi uklęknąć i zdjąć spodnie dresowe Roberta. Potem miałam lizać kutasa. Był zapięty w klatce! Jeszcze czegoś takiego nie widziałam. Metalowe pręciki ułożone były wzdłuż członka i zamknięte kłódeczką do kółka obejmującego jądra. Penis nie stał, więc nie wypełniał tej klatki, ale nie wyobrażałam sobie, jak się zachowa podczas wzwodu.

    Kiedy ja się zajmowałam kutasem Roberta, Ewa podeszła do Krystiana i zaczęła go rozbierać. Ocierała się o niego i zdejmowała mu kolejne części ubrania, cały czas patrząc w stronę mnie i Roberta. Kiedy mój mąż był nagi, sama się rozebrała do bielizny. Kazała Krystianowi usiąść, a sama stanęła tyłem do niego i kiwając biodrami, rozkazała sobie zdjąć majtki zębami. Patrzyłam jak usta mojego męża suną po tyłku Ewy i robiłam się coraz bardziej mokra. Robert stęknął. Spojrzałam na niego, a właściwie na jego kutasa, którego miałam koło twarzy. Zaczął rosnąć. Ewa usiadła na kolanach Krystiana i położyła jego ręce na swoich piersiach. Powiedziała, żeby zdjął jej stanik. Kiedy była całkiem naga zwróciła się do swojego męża – „Pozwalam ci się rozebrać.”

    Sięgnęła w tym czasie do swojej kieszeni w spodniach, które leżały na podłodze. Podeszła do Roberta i pokazała, trzymany w dłoni kluczyk. Powiedziała mi, że dzisiaj w drodze wyjątku, bo jest to nasz pierwszy raz, pozwoli mu mieć kutasa na wolności. Byłam trochę zszokowana. Jego członek był już taki duży, że jego fałdki wypychały się po bokach klatki. Musiało go to boleć!

    Kiedy wreszcie Ewa go uwolniła, zobaczyłam go w pełni. Był gruby. Nie bardzo długi i nie sztywny, ale naprawdę gruby. I siny. Wyglądał trochę jak butelka – rozszerzony w środku, a na obu końcach zwężony. I jakby brakowało mu skórki. Później dowiedziałam się, że był obrzezany. Nadal klęczałam na podłodze. Widziałam go doskonale i miałam ochotę go pocałować. Było mi go żal. Ewa chyba wyczuła mój nastrój, bo powiedziała, żeby go ssała. Zrobiłam to chętnie. Najpierw lizałam go na całej długości, otaczałam językiem żołądź, przygryzałam szewek, a potem wzięłam go całego do buzi. Był taki miękki, że bez trudu wepchnęłam go sobie prawie do gardła, nawet, jeśli wypychał mi policzki. Wysunęłam go powoli, oblizując wargami, a potem znowu wepchnęłam sobie całego. Powtórzyłam to kilka razy i nie przestawałam, kiedy obejrzałam się, co robią Ewa i Krystian. Mój mąż nadal siedział na krześle. Ewa usiadła na jego kolanach, przodem do niego i włożyła sobie twardego kutasa do cipki. Ujeżdżała go wolno, trzymając się krzesła za nim. Widziałam jego ręce na jej biodrach i zazdrościłam jej. Bardziej niż Marcie. Ssałam kutasa Roberta i dłonią dotykałam swojej cipki. Była mokra i pusta. Spragniona.

    Ewa wstała z kolan Krystiana i podeszła do mnie. Wzięła mnie za rękę i zapytała łagodnie – „Idziemy na górę?” O, tak! Skinęłam nieśmiało głową. Czułam, że mam nieszczęśliwą minę i nic nie mogłam na to poradzić. Czułam się dziwnie nieswojo. Usłyszałam zaniepokojony głos Krystiana – „Aga!”, więc spojrzałam na niego i postarałam się uśmiechnąć. Zapewnić go, że będzie dobrze.

    Weszliśmy wszyscy po schodach. Ewa położyła mnie na łóżku i weszła na nie. Uklękłyśmy. Panowie usiedli po bokach i patrzyli na nas, a my zaczęłyśmy się pieścić. Pocałowałyśmy się w usta. Najpierw było to zwykłe dotkniecie, ale potem wargi zaczęły mnie mrowić i poczułam naglącą potrzebę posmakowania jej. Musnęłam językiem jej dolną wargę, schwyciłam ją ustami, a ona wsunęła mi do buzi język. Nie wiem co przeważyło, ale obie wpiłyśmy się w siebie, jakbyśmy były spragnione. Całowałyśmy się przez chwilę zachłannie. Odsunęłam się i spojrzałam jej w oczy, a potem na piersi. Zsunęłam rękę z jej ramienia na cycuszek. Mały i sterczący.  Ujęłam kciukiem i palcem wskazującym twardy sutek. Dużo dłuższy niż mój. Schyliłam się i wzięłam go do ust. Zacisnęłam między wargami. Odchyliła się i jęknęła. Zassałam mocniej i przygryzłam. Złapała mnie oburącz za głowę i pchnęła na prześcieradło. Głaskała mnie i ja ją gładziłam. Po ramionach i plecach, po cyckach i brzuchu. Lizała moje piersi i szyję.

    Potem przekręciła się tak, aby leżeć głową w stronę moich nóg. Miałam przed oczami jej cipkę. Nad nią miała bliznę po cesarce. Wyglądała jak uśmiech. Pomyślałam z czułością „To tędy urodziła się jej córka.” Oparła się na jednej ręce i pięcie jednej nogi. Kolano zgięła, więc widziałam jej szparkę rozchyloną. Czułam jej palce na mojej cipce. Rozłożyłam nogi, aby miała lepszy dostęp. Objęłam jej biodro, wsuwając jedną rękę między jej nogi. Drugą dłonią rozchyliłam jej wargi. Wysunęła się spomiędzy nich lśniąca, okrągła łechtaczka. Zbliżyłam do niej usta i poczułam ostry zapach jej kobiecości. Oszołomił mnie. Wysunęłam język i, nie myśląc wiele, zaczęłam ją trącać. Jęknęła nisko i zadrżała. W rewanżu dotykała językiem do mojej łechtaczki, co spowodowało mój jęk rozkoszy i wygięcie kręgosłupa. Wypchnęłam biodra w jej stronę. Wpiła się ustami w moją pizdę tak mocno i gwałtownie, że krzyknęłam.

    O, tak! To niespodziewane uczucie mojej rozkoszy, świadomość przyglądających się nam panów i to, że czułam podniecenie Ewy, doprowadziło mnie na skraj ekstazy bardzo szybko. Chciałam dać jej to samo, więc pochyliłam głowę i całowałam jej cipkę mocno i głęboko. Wpijałam w nią język, wierciłam wargami i mruczałam z rozkoszy. A ona zabrała usta tylko po to, żeby wbić mi w pizdę palce. Pieściła mnie palcami w środku i językiem na zewnątrz. Ruszałam tyłkiem i ona ruszała ręką, więc to było regularne rżnięcie. Wbiłam palce w jej pośladek, żeby opierać się mocniej na łokciu za jej nogą. Jęczałam coraz głośniej w jej pizdę, a ona pieprzyła coraz bardziej moją. Aż obie prawie jednocześnie doszłyśmy. Poczułam jak jej mięśnie sztywnieją, wylewają się z niej soki, że moja cipka pulsuje wokół jej palców i zaciska się, a potem oderwałyśmy się od siebie, zaczęłyśmy krzyczeć i wić się w orgazmie. Poczułam jeszcze, że obejmują mnie ramiona Krystiana, a jego kutas wchodzi we mnie, drga i zalewa mnie spermą. Odleciałam na krótko.

    Leżeliśmy później obok siebie. Krystian obejmował mnie ciasno i szeptał do mojego ucha. Opowiadał mi co czuł i jak się podniecił tym, co widział. Nie spodziewałam się tego, ale byłam szczęśliwa, że mu to dałam, biorąc również coś dla siebie. Było fantastycznie. Nie sądziłam, że mogę to tak czuć. Półprzytomnie widziałam, że Ewa daje Robertowi swoją cipkę do lizania, a potem bierze jego kutasa w rękę i kieruje strumień spermy na swój brzuch. Wezwała mnie gestem i pokazała, żebym go wylizała. Podczołgałam się i to zrobiłam. Podobało mi się.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    monia_be_be
  • Lusi

    #Fetysz #Futro

     

    Kocham Lusi. Kim jest Lusi? To moja opiekunka. Ma długie, czarne włosy, ciemne oczy i piękne, duże piersi. Pracuje u mnie od kilku lat, od kiedy skończyłem 14 lat.

    Po co prawie dorosłemu nastolatkowi opiekunka? Moi rodzice często wyjeżdżają i nie mają dla mnie zbyt dużo czasu. A w młodości stwierdzono u mnie autyzm. Nie lubię spotykać ludzi, więc uczę się w domu sam. Potrzebuję przyjaciółki, opiekunki i nauczycielki w jednym. I dlatego to Lusi zajmuje się mną i moimi potrzebami. Wie też co mnie najbardziej podnieca. Dlatego ją kocham.

               Bardzo szybko odkryła, że ją pożądam. I odwzajemniła uczucie. Pozwoliła oglądać swoje nagie ciało, ubierała dla mnie erotyczną bieliznę. Nie oponowała, gdy chciałem się z nią kochać, więcej, nauczyła mnie wszystkiego co powinienem wiedzieć o seksie. A gdy wreszcie przyznałem się jej, że marzę by dla mnie nosiła futra mamy to razem poszliśmy je oglądać. Wspólnie wybraliśmy najlepsze, srebrne lisy, i potem ujeżdżała mnie w nim do utraty tchu. I od tamtej pory, gdy jesteśmy razem, to zawsze ma na sobie futerko. 

               Jak mam jej nie kochać? 

     

    Od razu gdy poczuję podniecenie, to biegnę do Lusi. Jak dzisiaj. Przy myciu czuje, że penis powoli powiększa się i twardnieje. Wychodzę z łazienki i idę do mej ukochanej. Siedzi na dużym fotelu i czyta książkę. Ma ubrane jedno z futer mamy, krótkie, szafirowe norki z wielkimi, wywijanymi mankietami. Na widok mojego podniesionego penisa uśmiecha się.

    – Chcesz bym cię possała? Tryśniesz mi do buzi? – pyta, lecz ja kręcę głową. – To może wystrzelisz mi między cycuszkami? Dawno tego nie robiłeś… – skarży się.

    Tego właśnie chcę. Siadam na niej, a ona rozpina futro i rozsuwa jego poły. Pod spodem ma tylko czarny, koronkowy stanik, ledwo zasłaniający jej skarby. Jeden ruch i spod materiału natychmiast wyskakują pełne piersi, których duże, brązowe sutki momentalnie sztywnieją. Uwielbiam te piersi. Od razu je łapie, ugniatam i mierzę ciężar. Chyba powiększyły się od ostatniego razu, ale może to podniecenie zacienia mi umysł.

    Lusi uśmiecha się i zaczyna delikatnie masować mi penisa. Czuję dotyk futrzanych mankietów, co jeszcze bardziej mnie podnieca. Uwielbiam jej zręczne dłonie, poruszają się w idealnym tempie, sprawiające, że niesamowita przyjemność rozlewa się po moim ciele. A dłonie otulone milutkim futerkiem…

    Widząc, że mój ptaszek już się moczy, przerywa masaż.

    – Chodź między moje bambolki. Pamiętaj, masz spuścić mi się na dekolt. Potrzebuję maseczki z twojego płynu…

    Podsuwam się i siadam na niej, a ona przysuwa swój biust pod mojego stalowego zawodnika. Delikatnie otula go swoimi skarbami, a śluz z penisa momentalnie moczy jej rowek.

    – Mrrr…  – mruczy i zaczyna poruszać piersiami. – Co cię tak podnieciło?

    Nie odpowiadam, zapatrzony w cudowną scenę. Nieśmiało wyglądający spod norek biust Lusi pracuje rytmicznie, a główka penisa co chwilę pojawia się i chowa. Jest mu dobrze, ciepłe i śliskie piersi są wprost stworzone dla niego.

    Łapię Lusi na okryte futrem ramiona i przyciskam do siebie. Czuje, że nie wytrzymam i za chwilę będę pryskać. Lusi też to czuje, wie co oznacza, że zaczynam dyszeć i sam poruszać biodrami. Jeszcze bardziej przyspiesza i po kilku ruchach pierwsza struga białego płynu ląduje na jej szyi. Po chwili druga, trzecia, czwarta… Jęczę z rozkoszy, a ona rytmiczne pracuje do momentu aż ostatnia kropelka spadnie na jej dekolt.

               Mimo, że już nie strzelam to wciąż poruszam się między piersiami mojej opiekunki, a penis wcale nie maleje. 

    – Ty wciąż masz chętkę na seks? – pyta zaskoczona. – Co cię tak podnieciło? – ponawia pytanie. 

    – Mama kupiła nowe futra… – odpowiadam nieśmiało. – Czarne norki z kołnierzem i mankietami z lisa. Oraz białe karakuły, też z lisem. I rano powiedziała mi, że możemy je wypróbować, kiedy tylko będę miał na to ochotę… 

    – Masz kochaną mamę. Jak chcesz to od razu je sprawdźmy. Wolisz norki czy karakuły? 

    – Najpierw norki. 

    – To poczekaj tu chwilę, zaraz wrócę. 

               Tak jak mówi, wraca po chwili. Piersi i dekolt ma już czyste, a szafirowe norki i rozpięty stanik zniknęły. Zamiast nich ma na sobie nowiutkie, czarne norki mamy. Lisie mankiety są ogromne, w sam raz do długiej masturbacji. Ale tym razem chcę trysnąć w Lusi, nie na nią.

    – Piękne futro. – mówi mój anioł. – Nic dziwnego, że tak ci się podoba. Na co masz ochotę? Klasyka, jeździec czy piesek? – Lusi pyta o pozycję. 

               Od razu wie, że tym razem nie chcę żadnej terapii zastępczej, tylko prawdziwy seks. Rozumiemy się bez słów.

    – Czy możesz usiąść jak wcześniej, a ja klęknę? 

    – Oczywiście, kochanie. 

               Siada z powrotem na fotelu i lekko się zsuwa. Dopiero teraz zauważam, że na nogach ma koronkowe pończochy, takie jakie lubię. Za to szparkę otacza istna dżungla ciemnych, kręconych włosów, już dawno ustaliliśmy, że nie będzie golić myszki. Lusi to ideał kochanki. 

    – No chodź do środeczka. – zaprasza. 

       Dla zachęty dwoma palcami rozszerza wejście. Nie mogę się powstrzymać i po kilku szybkich ruchach cały jestem w niej. 

    – Ale masz sztywnego. – chwali mnie Lusi. – Mama musi częściej kupować nowe futra… 

               Nie słucham jej, tylko pracuję. Jej norka jest ciasna i wilgotna, a futro na niej piękne. Muszę strzelić i to jak najszybciej. Dlatego wtulam głowę w piersi Lusi i ssię twarde sutki, jednocześnie głaszcząc futro. Opiekunka też mnie głaszczę, a lisie mankiety doprowadzają mnie do szału. 

               To nie może trwać długo. Czuję ciężkość w podbrzuszu i z jękiem spuszczam się w moją kochankę. Ta tuli się do mnie i również jęczy, czując jak tryskam w nią silnymi strzałami. 

               Powoli wysuwam się z niej, a ona uśmiecha się do mnie. 

    – Ale jesteś dziś podkręcony. – mówi. – Dziś po lekcjach musisz mieć jeszcze minimum dwa wytryski. Wypróbujemy nowe karakuły. A jeśli dostaniesz piątkę to będziesz mieć do wyboru każdy mój otworek. I każde futro twojej mamy… 

    – Będę mógł ci strzelić w pupie jak będziesz nosić srebrne lisy? – kocham srebrne lisy na Lusi. 

    – Jak mówię każdy, to pupę też do tego zaliczam. A twoje ulubione lisy ubiór, nawet jak nie dostaniesz piątki… – uśmiecha się i daje soczystego buziaka.

    Biegnę do łazienki zmyć ślady, myśląc, że raczej nie uda mi się doczekać do końca zajęć. Chyba sprawdzimy karakuły na dużej przerwie. Lusi odprowadza mnie wzrokiem i wraca do czytania książki.

     

    Jakiś hałas przeszkodził mi w marzeniu o Lusi, mojej opiekunce. Od chwili gdy nią została, to regularnie masturbuje się, marząc o niej i o futrach matki. Masowała mi penisa w karakułach, strzelałem w jej czerwone usta, gdy nosiła rysie, zalewałem jej dekolt i brudziłem wielkie kołnierze wszystkich maminych lisów, tryskałem w jej cipkę i pupę, tuląc się do norek, wiewiórek i szopów… Robiłem z nią wszystko. Ale tylko w myślach, masując sobie.

    Teraz też już dochodziłem, marząc jak strzelam między jej ciężkimi piersiami, gdy ma na sobie czarne norki, nowe futro mamy. Byłem już blisko, jeszcze tylko jedno spojrzenie na zdjęcie Lusi w niebieskich lisach, jakie dostała w prezencie od mamy. Zrobiłem je z ukrycia i cały czas je wykorzystywałem.

    Ponownie ruszyłem do orgazmu. Minąłem już granicę i zacisnąłem mięśnie, by powstrzymać choć na chwilę wytrysk. I wtedy drzwi się otworzyły. Stanęła w nich Lusi w swoim pięknym futerku z niebieskich lisów.

    Było już za późno. Oboje patrzyliśmy jak z mego penisa strzela struga spermy, tworząc łuk w powietrzu i spadając na podłogę. Z zasady tryskałem do woreczka lub w ręczniczek, ale teraz zapomniałem o tym.

    Oboje patrzyliśmy na moją ejakulację. Ja z przerażeniem, ona z lekkim zdziwieniem. Po chwili dojrzała co pomogło mi dojść, jej zdjęcie.

    To już był koniec. Zaraz krzyknie i wezwie resztę służby. Zrobi awanturę i zwolni się, a ja nigdy więcej jej nie ujrzę. Ale ona nie zrobiła żadnej z tych rzeczy. Weszła do środka i zamknęła pokój na klucz.

    – Widzę, że jesteś już dorosły. – stwierdziła. – Czy jednak nie byłoby lepiej gdybyś strzelał w żywy obiekt swoich marzeń, a nie na podłogę?

    Podeszła bliżej i rozpięła futro. A potem sweterek i biustonosz. Ciężkie piersi wyskoczyły na wolność, takie same jak w moich marzeniach. Lusi klęknęła przede mną i otuliła nimi mego wciąż sztywnego penisa. Zaczęła rytmicznie pracować… 

    To już nie były moje marzenia, ale rzeczywistość. O wiele przyjemniejsza. Prawie nie czułem, że chwilkę temu miałem wytrysk, piersi Lusi były tak cudowne…

    Z chwilą gdy pogłaskałem jej puszyste lisy to chlusnąłem fontanną spermy na jej białą szyję. Zachichotała, widząc ile mam w sobie ładunku, a ja zapytałem:

    – Czy ubierzesz dla mnie inne futra mamy?

    – Oczywiście, skoro sobie tego życzysz… Twoja mama od dawna wie, że ci się podobam. Wie też o futrach i już się zgodziła…

    Utwierdziłem się w przekonaniu. Kocham Lusi. I moją mamę też.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Martin Kigalison
  • Sposob na nude

    Kilka lat małżeństwa wprowadza jednak w związek jakąś rutynę i nutkę nudy. Nie mieliśmy dzieci, które by nas absorbowały, bo nie mogliśmy mieć i musieliśmy się z tym pogodzić. Na początku wpadliśmy w nurt naszych zajęć, pracy, byliśmy nią niemal opętani, nie zwracaliśmy uwagi na to, co dzieje się wokół nas; dopiero dużo później opamiętaliśmy się i zaczęliśmy poświęcać więcej czasu sobie. W łóżku było nam wspaniale, ale też zaobserwowaliśmy i tu wkradającą się rutynę. Czy myślałam zdradzie mego męża? Nie, absolutnie nie. Nie miała bym żadnego problemu ze znalezieniem sobie kochanka, wielu mężczyzn chętnie poszło by do łóżka z wysoką, szczupłą, niesamowicie zgrabną kobietą po trzydziestce. Właśnie taka jestem. 175 cm wzrostu, średniej wielkości, jędrny biust, zgrabna, zaokrąglona pupa bez rozstępów, długie, bardzo zgrabne nogi, burza czarnych, kręconych włosów. Miałam w rodzinie wśród swych przodków mężczyznę z Włoch i kobietę z Hiszpanii, to moi dziadkowie, którzy z nieznanych mi, niestety, powodów przenieśli się do Polski, tutaj urodziła się moja mama, a po ślubie z niezwykle przystojnym blondynem – moim tatą – ja przyszłam na świat. Po dziadkach odziedziczyłam troszkę ciemniejszą karnację skóry i południowy temperament, co bardzo spodobało się Tomkowi, memu chłopakowi i po roku znajomości zostaliśmy małżeństwem. Kilka lat później, po długich rozmowach postanowiliśmy wszystko zmienić, dodać trochę pieprzu i soli do naszego związku.

    Zaczęliśmy wymyślać różne scenariusze, staraliśmy się, żeby nie powielać schematów. Raz byłam pokojówką, którą on zatrudnił u siebie w domu i po za sprzątaniem musiałam spełniać jego erotyczne zachcianki, to z kolei Tomek był hydraulikiem, który przetykał nie tylko zlew, ale i inne dziurki, niekoniecznie kanalizacyjne. Potem wyszliśmy na zewnątrz. Byłam kurwą, którą zamówił sobie do hotelu, on był kierowcą, mającym mnie gdzieś tam zawozić. Spotykaliśmy się w różnych klubach, „podrywaliśmy” się, udając nieznajomych i wyczyniając na parkiecie różne cuda, niekiedy na pograniczu seksu, czym wzbudzaliśmy raczej niekłamany zachwyt widzów. Spotykaliśmy się też w parku, udając skłóconą parę, a im więcej było widzów, tym robiliśmy większą awanturę; wszystko to tylko po to, żeby potem w domu oddać się namiętnościom i gorącemu seksowi.

    Teraz też jestem w parku, ubrana jak tania dziwka, mam na sobie miniówkę prawie nie zakrywającą pośladków, na nogach pończochy na pasku, na który założyłam koronkowe figi. Koronkowy był też biustonosz, eksponujący mój biust, na nim króciutka bluzeczka, nie nakrywająca pępka, postronny widz mógł podziwiać moje wytrenowane mięśnie płaskiego brzucha. Była prawie północ… Znam ten park doskonale, projektował go przecież mój tata, a ja jeszcze będąc dzieciakiem często przychodziłam tutaj i patrzyłam na pracujących ogrodników i robotników. Sama też posadziłam kilka drzew! Teraz przechodziłam wolnym krokiem obok kępy gęstych zarośli, kiedy zobaczyłam jakiś cień człowieka, który znalazł się za mną. Nie zdążyłam krzyknąć, zasłonił mi usta dłonią ubraną w rękawiczkę i pociągnął w stronę ławki stojącej w tych krzakach. Nie odwracałam głowy, czekając, co będzie dalej. Cały czas był za mną, teraz wsunął rękę pod spódniczkę i energicznym ruchem zdarł ze mnie figi; między nogami poczułam coś twardego i ciepłego. Sterczący penis wsunął się pomalutku w mą mokrą już cipeczkę, czułam niesamowitą przyjemność, kiedy rozpychał jej ścianki; dreszcz podniecenia i rozkoszy przebiegł przez całe ciało. Napastnik zaczął mnie rżnąć, dymał moją pipkę z dużą prędkością, nawet puścił usta. Trzymał w dłoniach me biodra i dopychał je do siebie. Po chwili zaczął ugniatać biust, który zręcznie wyłuskał ze stanika. Masował piersi, szczypał sutki, lekko, delikatnie je naciągał. Przechyliłam się przez oparcie ławki, żeby mógł jeszcze głębiej mnie spenetrować, dłonie oparłam na siedzisku. Czułam narastające podniecenie, zaczęłam pojękiwać, mój oddech stawał się coraz szybszy i głębszy, w końcu poczułam nadchodzący orgazm. Zakryłam buzię rękoma, żeby nie wrzeszczeć w noc ciemnego parku, Osiągnęłam już szczyt podniecenia, kiedy człowiek z krzaków niestety opuścił gościnną pipkę. Zaczęłam żałować, że to już koniec, ale nagle, niespodzianie, z całą mocą wdarł się w wypiętą pupę. Matko, jakie to było wspaniałe uczucie! Co się stało, że Tomek zdecydował się na to? Do tej pory uważał, że to niehigieniczne i trąca lekkim zboczeniem; nigdy nie był w mej zgrabnej pupci; dobrze, że teraz się zdecydował. Kolejny orgazm przyszedł prawie natychmiast, wstrząsał mną, cała drżałam, nogi uginały mi się z niemocy, czułam, że odlatuję w kosmos. Na domiar wszystkiego salwy spermy wystrzelone w kakaowe oczko spotęgowały odczucia, prawie traciłam świadomość. Mój niespodziewany kochanek zniknął w zaroślach tak samo nagle, jak się pojawił. Mimo, że go wypatrywałam, w ciemności nie mogłam nic dostrzec. Poprawiłam ciuszki, nie zwracałam uwagi na spermę płynącą cieniutką strużką z wychędożonej dupki; wiedziałam, że mój nocny napastnik w domu wyliże wszystko i jeszcze poprawi. Pomalutku poszłam dalej, ciągle podniecona i oczekująca gorącego powitania w sypialni.

    Tego, co stało się teraz jednak się nie spodziewałam! Jakiś zboczeniec złapał mnie od tyłu, na szczęście wyrwałam się, odwróciłam i walnęłam kolanem w przyrodzenie. Nie dam się jakiemuś napaleńcowi, na pewno nie. Popatrzyłam chwilkę na zamaskowanego faceta, leżącego na piasku alejki i wijącego się z bólu. Dobrze trafiłam! Patrzyłam na niego dłuższą chwilę i już chciałam odejść, gdy usłyszałam ledwo wystękane i przeszyte bólem słowa:

    – Marlena, zwariowałaś? Co ty wyprawiasz!

    Matko boska, to głos Tomka! Pochyliłam się nad osobnikiem i zdjęłam kominiarkę, którą zasłonięta była jego twarz. To naprawdę był Tomek… Jeśli on jest tutaj, to kto wyruchał mnie chwilę temu? Co tu dużo gadać, zaskoczenie pokrywało się z doznaną wcześniej przyjemnością i ciekawością, kto okazał się tym nocnym gwałcicielem.

    Dlaczego tak się stało? Bo umówiłam się z moim Tomaszem, że napadnie mnie w parku i zgwałci, a skończymy w domu. Niestety (czy na pewno „niestety”?) ktoś go ubiegł i wykorzystał mnie, a mój biedny mąż został potraktowany, jak rzeczywisty gwałciciel! Dotarliśmy pomału do domu, biedak położył się i nie w głowie były mu jakiekolwiek igraszki. Przyrodzenie trochę spuchło, ale moje delikatne zabiegi i okład z lodu zrobił swoje i rano było wszystko OK. Oczywiście nie przyznałam się do nocnej przygody, po co chłopaka stresować? Widząc, że tego wieczoru już jest po seksie, poszłam do łazienki doprowadzić się do prządku. Zdejmując spódniczkę poczułam pod palcami jakiś kartonik, tkwiący w kieszonce. Wizytówka? Tak, była to wizytówka, ale bez żadnych danych, był tylko numer telefonu i imię. Marek. Co za Marek? Czyżby Marek, to ten nocny marek? Na wspomnienie o przygodzie zrobiło mi się mokro, musiałam sobie ulżyć, mój sztuczny pocieszyciel, prezent od Tomka, był zawsze na swoim miejscu. Po gorącej kąpieli położyłam się obok obolałego męża i z uśmiechem na ustach usnęłam.

    Ranek był piękny, pogoda dopisała, słonko świeciło, ptaszki świergoliły, wszystko zazielenione; żyć, nie umierać. Tomek oglądał swoje klejnoty, kiwał przy tym głową.

    – Ale mnie urządziłaś, jasny gwint, jak bolało. Dlaczego to zrobiłaś? Przecież się umawialiśmy…

    – Co mam ci powiedzieć… Zamyśliłam się, ty nagle wyskoczyłeś, to był odruch!

    – No tak, teraz mam pewność, że nawet sama jesteś w stanie się obronić. Ale masz kopa, podziwiam siłę i celność.

    – Jeszcze raz cię przepraszam, naprawdę to był odruch.

    – Już dobrze, ubieram się i jadę do roboty.

    – A ja nie. Mam dzisiaj wolne i mam zamiar połazić po sklepach.

    – Tylko żeby środków na karcie wystarczyło – roześmiał się mój małżonek. – Nie czekaj na mnie z kolacją, będę późnym wieczorem. A jak wrócę… – i wyszedł.

    Po godzinie bezczynności wyciągnęłam z torebki tajemniczą wizytówkę. Co to za Marek, nie znałam żadnego faceta o tym imieniu. Znowu na wspomnienie o parku zrobiłam się mokra. Facet był naprawdę dobrym kochankiem, ruchał mnie jak automat, ale wyczułam jakąś dozę namiętności, no i ten seks analny! Jak wspominałam, nie umiałam namówić na to mojego Tomasza, a anal dawał mi wiele rozkoszy i liczne orgazmy. Tak, przed mężem miałam partnera, kochaliśmy się analnie bardzo często, on pobawił mnie dziewictwa, a wcześniej ładował mnie w pupę, co naprawdę bardzo mi się podobało, do tego, nie ukrywam, teraz było to bardzo miłe wspomnienie, pobudzone przez wczorajszą przygodę.

    Marek… Co za Marek? Obracałam kartonik wizytówki w dłoni, zastanawiałam się, zadzwonić, czy nie? A jeśli zadzwonię, to co dalej? A jak nie zadzwonię, może będę później żałowała? Po długim namyśle jednak ciekawość zwyciężyła. Wybrałam numer, po chwili usłyszałam piękny, męski głos.

    – Słucham.

    – Eeeee, dzień dobry, mówi… – zaczęłam coś dukać.

    – Wiem, kto mówi – przerwał bezceremonialnie – za godzinę w tym samym miejscu.

    Rozłączył się! Ale cwaniak! Czy ten facet zwariował? Myśli, że rzuci jedno zdanie, a ja będę za nim biegała? Ale ten głos… Siedziałam przy stole, w głowie kłębiły się myśli. Iść, czy nie iść? Cholera, znowu ciekawość wygrała. Tylko dlaczego znalazłam się pod prysznicem, przecież miało to być jakieś krótkie spotkanie w parku, a nie randka… Wykąpana, odświeżona, ubierałam się… jak na randkę. Popatrzyłam w lustro, widziałam tam ładną, zgrabną kobietę odzianą w seksi ciuszki, choć nie wyzywająco. Jeszcze tylko „zrobiłam oko”, uczesałam włosy i byłam gotowa. Gotowa na co? Nie miałam pojęcia.

    Do parku nie było daleko, kilka minut później siedziałam na ławce, o którą dwanaście godzin temu opierałam się, kiedy nieznajomy dymał moją pupę. Nie czekałam długo.

    – Dzień dobry, Marleno – znowu ten głos!

    – Dzień dobry… To ty byłeś wczoraj, tak?

    – To ja.

    Przede mną stał wysoki, niezwykle przystojny blondyn z zajebiście niebieskimi oczami. Długie włosy zaczesał do tyłu, trzydniowy zarost dodawał jego twarzy niesamowitej męskości. No, nie powiem, prawdziwy okaz mężczyzny około czterdziestki.

    – Co to miało znaczyć, to wczorajsze zajście? Przecież to był normalny gwałt! – trochę podniosłam głos, żeby sobie nie myślał!

    – Zapraszam do mnie, to tutaj, niedaleko, w tamtej kamienicy, widzisz? – wyciągnął rękę, chcąc pomóc mi wstać.

    – Chyba zwariowałeś, nie pójdę do mieszkania obcego mężczyzny.

    – Ale ja bardzo proszę, wszystko ci wyjaśnię. A w lodówce czeka twój ulubiony szampan.

    – Mój ulubiony szampan? Skąd możesz wiedzieć, co lubię?

    – Marleno, wiem o tobie naprawdę dużo, nawet nie wiesz, jak wiele… Chodź, idziemy.

    Znowu ta cholerna ciekawość! Oczywiście, że z nim poszłam! Mieszkanie było na piętrze, dość duże, bardzo ładnie urządzone, widziałam dbałość o każdy szczegół. Usiedliśmy przy stole w salonie, przed nami leżał otwarty laptop. Mężczyzna przyniósł dwa wysokie kieliszki i otwartą butelkę szampana. Rzeczywiście, to był mój ulubiony! Zaczął Marek.

    – No cóż, należy ci się kilka słów wyjaśnień. Pewnie zastanawiasz się, skąd się wziąłem w parku, prawda? Otóż wiedz, że obserwuję cię od dłuższego czasu. Jesteś piękną, atrakcyjną kobietą, od momentu, kiedy zobaczyłem cię pierwszy raz wymyśliłem sobie, że będę się z tobą kiedyś kochać…

    – Ale…

    – Nie przerywaj, proszę. Obserwowałem ciebie i twego męża, jak się umawiacie na różne randki, widziałem cię jako tanią dziwkę w klubie, widziałem, jak jechałaś do hotelu, gdzie na ciebie czekał. Słyszałem i widziałem wasze niby awantury w parku, aż do momentu, kiedy podsłyszałem, jak na spacerze omawiacie nocny „gwałt”. To była moja szansa. Przypuszczałem, że Tomek będzie miał ciemne ciuchy i zasłoni twarz, więc zrobiłem to samo. Widziałem, gdzie się schował, czekałem w miejscu, obok którego musiałaś przejść. No i stało się! Wreszcie mogłem poznać szczegóły twego ciała, mogłem zanurzyć się w twej pipce i pupie, wiedziałem, że nie będziesz protestowała, myśląc, że to mąż. Ale go potem potraktowałaś! – roześmiał się na całe gardło.

    – Jesteś nienormalny? Po co ten cały cyrk?

    – Gdybym próbował cię poderwać, gdybym zaproponował seks dostał bym kosza, wiem o tym, jesteś wierna małżonkowi. 

    – Tak, to prawda.

    – Ale to nie wszystko, co chcę ci powiedzieć. Jeszcze coś ci pokażę – włączył leżącego na stole laptopa – Na drzewie obok ławki zamontowałem foto – pułapkę i popatrz, co się nagrało.

    Odwrócił komputer w moją stronę. Patrzyłam w ekran jak urzeczona. Zobaczyłam siebie idącą aleją, po chwili od tyłu zaatakował mnie zamaskowany typ, potem zaczął mnie… gwałcić? Posuwać? Nie, on mnie normalnie wyruchał! I wiecie co? Podobało mi się to, co widziałam. Upiłam kilka łyków pysznego trunku, Marek dolał. Wpatrywałam się w monitor, czułam narastające podniecenie. Patrzyłam, jak oparta o ławkę sama nabijam się pupą na posuwającego mnie kutasa. Bezwiednie położyłam dłoń na biuście. Mężczyzna zamknął komputer, stanął za mną, odgarnął włosy na bok, pochylił się i zaczął pieścić ustami mój karczek, szyję i uszy. Jedną rękę wsunął pod stanik, drugą pod spódniczkę. Czułam jego dłonie, masujące i szczypiące twarde już sutki, wsuwające się palce w coraz bardziej mokrą pipkę i… chciałam tego!

    Tak, chciałam, żeby ten obcy mi mężczyzna zerżnął mnie jak dziwkę, chciałam poczuć go w pipie i w dupie. Wstałam, a on popchnął mnie na stół, kopnięciem odrzucił krzesełko, zadarł spódniczkę, odsunął na pośladek sznureczek od stringów i zbliżył swego obnażonego już kutasa do mego ciemniejszego oczka. Splunął na szparkę i pomalutku zaczął wsuwać się w oczekujące, gorące wnętrze. Matko, jak ja takie coś lubię. To niesamowite, kiedy sterczący penis jednym gwałtownym ruchem wchodzi w moje szparki, ale też uwielbiam czuć, jak twardy drągal pomału, bez pośpiechu zanurza się czy to w cipce, czy w pupie, uwielbiam czuć jego twardość rozpychającą śliskie ścianki, jak wchodzi głębiej i głębiej… Tak, jak teraz… Przed Tomkiem kochałam się ze swym ówczesnym facetem właśnie w ten sposób, pierwszy mój mężczyzna był we mnie w pupie, w cipkę dawałam dużo później. Seks analny zawsze dostarczał mi sporo podniecenia, prawie zawsze doprowadzał do orgazmu. Teraz też nie brakowało mi wiele, Marek wiedział, jak sprawić mi niebywałą rozkosz. Oparta rękoma o stół poddawałam się rytmowi jego bioder, sama też współpracowałam zwiększając tempo. Teraz ruchał mnie bardzo szybko, wrażenia narastały, byłam podniecona do granic; jeszcze dłonią masowałam sobie mokrą pipkę. Doszłam kilka sekund później, orgazm był tak silny, że upadłam na blat, nie było możliwości ustać na nogach. Całe ciało mi drżało, obie dziurki pulsowały, po jakimś czasie wreszcie wróciłam na ziemię. Marek cały czas stał za mnę, nawet nie wyjął kutasa z mej pupy, tylko ciągle ją pompował. Wyprostowałam się, odepchnęłam od siebie i już byłam na kolanach, polerując językiem twardą pałę. Zaskoczyło mnie to, że był on bliźniaczo podobny do kutasa mego męża! Obaj mieli penisy dość duże, nie tak wielkie, jak bohaterowie pornoli, ale też mieli się czym pochwalić. Gdybym miała zawiązane oczy nie była bym w stanie stwierdzić, którego z nich trzymam w ustach; pewnie dlatego nic mnie nie zaskoczyło wczoraj w nocy. Ssałam tego ładnego penisa, głaskałam go, bawiłam się zwisającymi jądrami. Podobało mi się też to, że był dokładnie wydepilowany, nie miał w kroczu ani jednego włoska; chyba muszę skłonić do tego swego Tomasza, który co prawda skraca sobie włosy łonowe, ale nie goli ich do końca, a taki łysolek bardzo mi się podoba. Kolana mi ścierpły, a Marek ciągle nie miał dość. Wstałam, trzymając pałę w dłoni rozejrzałam się po mieszkaniu.

    – Gdzie masz sypialnię? – spytałam i w tym momencie trochę się strapiłam. Przecież ciągle dążę do totalnej zdrady swego kochanego męża!

    Tak, od naszych zaręczyn jeszcze nigdy żaden obcy kutas nie gościł w mym powabnym ciele! Chętnych było wielu, odrzucałam jednak wszelkie propozycje, choć niektóre były bardzo intratne, łącznie ze spędzeniem tygodnia w Meksyku! Poradziłam wtedy swemu hojnemu potencjalnemu kochankowi, żeby pieniądze przeznaczone na mój wyjazd wpłacił na jakiś zbożny cel jednej z licznych organizacji pomocowych. Obraził się! Ten mężczyzna, w którego mieszkaniu teraz byłam nie powiedział słowa, a ja chętnie dam mu dupy jak tylko będzie chciał. Podniecało mnie to wszystko, z tego podniecania straciłam instynkt samozachowawczy, czy co? Znaleźliśmy się koło rozścielonego łóżka. Wiedział, że przyjdę? Chyba tak, już sam fakt, że zadzwoniłam, dawał Markowi tę pewność. Popchnęłam go na łóżko, zrobiłam krok w tył i zaczęłam robić normalny striptiz. Pomału, zmysłowo pozbywałam się kolejnych ciuszków, a kiedy zostałam w staniczku i stringach zbliżyłam się do leżącego na boku mężczyzny.

    – Resztę zdejmij sam. Ale nie rozrywaj już…

    Podniósł się, wyciągnął w moją stronę dłonie, ale odtrąciłam je.

    – Nie tak, zrób to zębami – nakazałam.

    Stringi poddały się błyskawicznie i po krótkiej chwili leżały na podłodze; dłużej walczył z zapięciem biustonosza. Kiedy i on znalazł się obok stringów znowu popchnęłam Marka na łóżko, zdjęłam z niego spodnie, pod nimi nie miał bielizny; koszulę sam zrzucił z grzbietu. Leżał przede mną okaz mężczyzny, dojrzałego, ale jeszcze młodego. Ciało miał wytrenowane, widziałam, że dba o siebie, o sylwetkę. Sześciopak na brzuchu rysował się bardzo wyraźnie, do tego szerokie barki i silne, umięśnione ramiona. Między mocnymi udami dumnie prężył się dorodny penis spoglądający w moją stronę swą jedną dziureczką. Nie czekałam już dłużej. Siadłam na Marku, wsunęłam sama w pipkę twardego kutasa i zacząłem go ujeżdżać jak doświadczona amazonka. Ruszałam biodrami do przodu i do tyłu, podnosiłam się i opadałam z całą mocą, żeby poczuć jak najgłębiej penetrującego mnie drągala. Opierałam się na piersi mężczyzny, który w tym czasie zajmował się moim biustem. Patrzyłam w oczy pomalutku zachodzące mgiełką rozkoszy, obserwowałam tę męską twarz wykrzywiającą się w oczekiwaniu na nadchodzący wytrysk; sama też czułam, że moja biedna pipeczka już zaczyna mną rządzić. Nagłe, wyczuwalne skurcze w jej wnętrzu był jasnym sygnałem, że Marek zaraz wystrzeli, zeskoczyłam z niego i nadstawiłam spragnione usta. Czy to moja wina, że lubię smak spermy, a tym bardziej, jeśli jest jej dużo? Wyrzucił jej z siebie naprawdę wiele, nie byłam w stanie wszystkiego połykać, pociekła mi po brodzie na szyję i biust. Oblizałam się i położyłam obok kochanka.

    – Masz fajnego przyjaciela – głaskałam opadającego penisa – muszę przyznać, że dobrze mnie napoiłeś…

    – Twoje ciało i umiejętności dają mężczyźnie tyle podniety, że nie mogło być inaczej. Masz słodką pipkę, odnosiłem wrażenie, że nawet kutasem czułem jej smak! – przesunął się do mego krocza – a teraz zobaczę, jak naprawdę smakujesz…

    Sekundę później niezwykle zwinny język uwijał się na mojej cipce. Mamo, jak on to doskonale robił! Lizał, ssał, kąsał, drażnił, wpychał się w szparkę pipki, drażnił i ssał sterczącą łechtaczkę, którą mam dość dużą! Jęczałam głośno, dociskałam głowę kochanka do łona, chcąc odczuwać jak największą rozkosz, poczułam w pipce i w pupie penetrujące je palce. Marek z wielką wprawą i dużą szybkością palcował obie dziurki, znowu doprowadzając mnie do mega orgazmu. Jęczałam i piszczałam z uciechy, zakrywałam dłońmi twarz, żeby stłumić wrzaski. Całym ciałem wstrząsały skurcze, drżałam i trzęsłam się znowu, jak galareta. Nie zdążyłam jeszcze na dobre ochłonąć, kiedy niezmordowany mężczyzna wjechał mi swym rumakiem w dupkę.

    – Tak, tak, ruchaj… moją pupę, tak, rozpierdol ją… swym twardym kutasem, daj mi odlecieć… Tak, nie przestawaj! Szybciej i głębiej! Tak…. Tak… – ledwo rzęziłam z twarzą w poduszce, kiedy kutas przeorywał mi tyłek.

    – Już, już, ruszaj tą zgrabną dupą, nabijaj się, chcę cię zerżnąć jak starą dziwkę, zarucham cię dzisiaj – dał mi silnego klapsa.

    – Tak, zrób to, jeszcze raz zrób to – kolejny klaps rozległ się wśród moich jęków i westchnień. I jeszcze jeden…

    Tym razem odleciałam po kilku ruchach; nie mam pojęcia, jak on to robił, ale wzlatywałam nad szczyty prawie natychmiast, kiedy tylko poczułam go w sobie. Po chwili odpoczynku zajęłam się klejnotami Marka. Kazał mężczyźnie uklęknąć i wypiąć się w moją stronę. Trochę się zdziwił, ale zrobił to. Teraz lizałam go, ssałam, drażniłam jądra, onanizowałam dłońmi i buzią. Nie mam problemów z robieniem dobrego loda, wszak trening czyni mistrza, wsuwałam w gardło twardego kutasa do samego końca, na tyle głęboko, że mogłam lizać zwisające jajka. Brandzlowałam dłonią lekko zwisającego kutasa, jednocześnie wessałam do buzi nabrzmiałe znowu jądra. Chyba spodobało się to facetowi, bo w chwili, kiedy to robiłam, wzdychał głęboko i pojękiwał. Lizałam gładkie krocze, doszłam do pupy. Rozchylone pośladki ukazały kolejny obszar do pieszczot. Kakaowa dziurka spoglądała na mnie zachęcająco, splunęłam w nią i zajęłam jej obrabianiem.

    – Co ty chcesz zro… – dobiegł mnie głos zdziwionego Marka.

    – Nic, kurwa, zamknij się – niemal odwarknęłam, bo bardzo nie lubię, kiedy ktoś mi przerywa – odwdzięczam się tobie – i znowu jęzorek był na odbycie.

    Wiem, niektórym może wydawać się to co najmniej dziwne, ale taki mam fetysz. Lubię, kiedy ktoś zajmuje się moją pupcią i ja lubię zajmować się jego. Lizałam głęboko, na szczęście mój partner był zwolennikiem higieny. Naśliniłam mocno dwa palce i błyskawicznie wsunęłam je w lizaną dziurkę. Facet odskoczył, ale natychmiast jego dupa była znowu w tym samym miejscu.

    – Zwariowałaś? Co ty wyprawiasz?

    – Nic, uspokój się. Nikt nie masował ci jeszcze prostaty?

    – Masował?… Prostatę? Co ty wygadujesz?

    – Nic, to taki fajny zabieg, nie oponuj, daj się ponieść chwili – i znowu gmerałam w ciasnej dupie. – Rozluźnij się, zaraz będzie przyjemnie, zobaczysz!

    O dziwo, usłuchał mnie. Co prawda zauważyłam, że zacisnął dłonie na poduszce, ale mogłam spokojnie kontynuować zabieg. Namacałam gruczoł prostaty (mam w tym wprawę, wiele razy robiłam to Tomkowi!) i delikatnie zabrałam się za niego. Efekt przyszedł bardzo szybko, Marek zerwał się z pościeli i wybiegł do łazienki. Wrócił odświeżony, uśmiechnięty i chyba zadowolony; zbliżając się do łóżka cały czas masował powstającego kutasa.

    – Teraz ja ciebie wymasuję, kładź się na plecach – nakazał.

    Posłusznie wykonałam polecenie, podniosłam wysoko nogi i rozchyliłam je szeroko. Podszedł, uklęknął między nimi, chwycił mnie za kostki i jeszcze bardziej rozchylił, jednocześnie odpychając od siebie, przez co moja oczekująca na akcję dupeczka podniosła się dość mocno, eksponując rozwartą dziurkę. Wszedł w nią bez ceregieli, wepchnął się do końca i zaczął. Kurwa, jak on wtedy wyruchał moją biedną pupcię! Myślałam, że nigdy nie skończy, pchał i pchał swego chuja w dziurkę; doszłam do granicy, kiedy zaczęło przestawać mi się to podobać, wręcz zaczął zbliżać się wolnymi kroczkami nieprzyjemny ból! Wtedy wystrzelił! Wlał we mnie tyle spermy, że jeszcze długo wyciekała ze zmaltretowanej dupki. Ciągle zastanawiam się, skąd u niego tyle tego nasienia, przecież nie ma w jajach magazynu. Przyznam, że zaczęłam się niecierpliwić obecnością w jego mieszkaniu; pomału miałam dość seksu z Markiem. Fakt, kochaliśmy się prawie trzy godziny! Co ja mówię „kochaliśmy się”, przecież tam nie było mowy o miłości, kochaniu, to był najnormalniejszy seks w czystej formie; lepiej będzie powiedzieć, że ruchaliśmy się tyle czasu, choć brzmi to nieco wulgarnie. Ale tak było… Wyszłam od Marka na miękkich nogach. Jeszcze niemal w drzwiach zrobiłam mu loda z połykiem i znalazłam się na ulicy. Idąc przez park do domu zastanawiałam się, co ja zrobiłam. Zachowałam się jak suka, jak kierowana chuciami wredna suka! Nie dość, że dałam się zgwałcić obcemu mężczyźnie, nie zgłosiłam tego nigdzie, choć miałam niezbite dowody tego gwałtu, to jeszcze znalazłem się w jego łóżku niemal na gwizdek! Dawałam Markowi dupy, nadstawiałam pizdeczkę, obciągałam jego kształtnego chuja…

    I wiecie co? Podobało mi się to, co przeżyłam!

     

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Jan Sadurek

    Jak zwykle czekam na Wasze opinie. Ma być ciąg dalszy?

  • Jestem Klara z Galerii.

    Rozglądałam się leniwie po Galerii, szukałam swego kolejnego klienta. Mijały mnie znikome i bardzo nieliczne grupki ludzi, ale nikt nie przyciągnął mojej uwagi. Z doświadczenia wiem, jakiego mężczyznę „wyrwać”, oni mają wiele cech wspólnych. Początkowo nie zwracają uwagi na jakąś nastolatkę, fakt, że nieco inaczej ubraną, ale nie wyzywająco. Miałam na sobie dopasowaną, odkrywającą pępek i brzuch bluzkę, spod której leciutko wystawał koronkowy stanik opinający mój fajny biust, biodra opasałam spódniczką długą nawet nie do połowy uda, na stopach czółenka na obcasiku. Włosy spięłam tak, że jedną stronę karku miałam prawie odsłoniętą, całość uzupełniał naprawdę delikatny makijaż. Kiedy już mnie zauważą wśród klientów butików mieszczących się w Galerii, zaczynają się dyskretnie przyglądać, oczywiście w taki sposób, żeby nie dostrzegli tego inni. Ja jednak widzę doskonale te spojrzenia samców, gotowych zerżnąć moje młode, ponętne ciało. Sama wtedy też strzelam oczkiem w ich stronę, leciutko przygryzam ząbkami dolną wargę; w końcu patrzę długo w oczy mężczyźnie, nie odwracając od niego oczu. Na koniec uśmiecham się i puszczam do niego „oczko”, wskazując dyskretnym ruchem głowy miejsce, gdzie będę na niego czekała. Oczywiście, są tacy, którzy podchodzą sami i pytają o cenę mych usług, ale większość trzeba jakoś sprowokować. W czasie rozmowy z kumpelkami z galerii padło określenie „bojek”, bo niby boi się o opinię i tak już zostało.

    Teraz czekałam na swego klienta patrząc w twarze i na ubiór mijających mnie, nielicznych mężczyzn. Interesował mnie facet do czterdziestki, dobrze ubrany, raczej szczupły; włosy i wzrost mnie nie interesowały. Przyglądałam się uważnie, bo zamożnego frajera można też wypatrzeć na podstawie jego chodu, jego ruchów i sylwetki. Ludzi wyjątkowo było dzisiaj bardzo niewielu, aż byłam zdziwiona tą skromną liczba klientów w wielkiej galerii…

    Wreszcie zobaczyłam go! Gość rozglądał się bezradnie wokół siebie, pocierał dłonią brodę, czochrał długi, gęste włosy, jakby czegoś, lub kogoś szukał. Bojek ubrany był bardzo elegancko, w ciemny garnitur i błękitną koszulę z dobranym krawatem, której mankiety wystawały regulaminowo z rękawów marynarki. Z najbardziej czarującym uśmiechem na ustach podeszłam do niego.

    – Dzień dobry, szuka pan kogoś, czy tylko tak mi się wydaje? – tym razem uśmiechałam się uwodzicielsko, jak zwykle przygryzając dolną wargę.

    – Dzień dobry, tak, szukam… – nagle przerwał – A ty jesteś przewodnikiem po galerii?

    – Nie, nie jestem przewodnikiem, ale bywam tutaj codziennie i dobrze orientuję się, gdzie jest jaki sklep.

    – Aaaa! Bywasz codziennie… Szukam takiego butiku z damską bielizną, żona napisała tutaj, co mam kupić i jaki rozmiar. – wyciągnął w moją stronę dłoń z poskładana kartką.

    – O, wiem, gdzie to jest! Proszę za mną, zaprowadzę tam pana – skierowałam się do ruchomych schodów, żeby zjechać piętro niżej, facet poszedł za mną.

    Chwilę później stanęliśmy przed wejściem do bardzo ekskluzywnego i bardzo drogiego butiku.

    – To tutaj. Żona ma duże wymagania, ten sklep to najwyższa liga!

    – Dziękuję za pomoc. Tak, masz rację, ona nie nosi innych fatałaszków. Ale wiesz co? Pomożesz mi jeszcze trochę? – uśmiechnął się pytająco.

    – Oczywiście, a w czym rzecz?

    – Pomożesz mi wybrać ciuchy, bo jednak co kobiecy gust, to kobiecy gust; ja nie bardzo znam się na tym. No i masz delikatną, szczupłą figurę jak ona, może więc popatrzę, jak to wygląda na kobiecie! – wypalił.

    Zaskoczył mnie, ale pozytywnie. To, co proponował dawało większą gwarancję na wyciągnięcie od niego kasy. A taki zaangażowany bojek to naprawdę wielka gratka! Weszliśmy do środka, podał kartkę dziewczynie za ladą. Znałam ją z widzenia, to była Kaśka, wiedziałam, że też niezłe z niej ziółko; niekiedy udało jej się poderwać którąś z bogatych klientek, bo wolała jednak kobiety, a lesbijek przychodziło tutaj dość dużo. Kacha popatrzyła na faceta, puściła do mnie porozumiewawcze oczko i czując duży napiwek zaczęła nas ochoczo obsługiwać.

    – Wejdź do przymierzalni i załóż to na siebie, jestem ciekaw, jak na tobie leży – mężczyzna podał jakiś ciuszek.

    – Nie wiem, czy można to zakładać, niektórych rzeczy nie przymierza się – patrzyłam na fantastyczny komplecik bielizny.

    – Staniczek można – Kaśka włączyła się do rozmowy podając kolejne rzeczy. – Niech państwo sprawdzą, jak to leży i ewentualnie zapraszam do kasy, majteczek proszę nie zakładać – i odeszła.

    = Miałem rację, masz figurę, jak moja żona, nawet biust macie podobny – popatrzył w mój dekolt – mogę?

    Wszedł do kabiny, zaciągnął zasłonę, wyciągnął rękę i położył na mej lewej piersi, ścisnął ją lekko i pomasował mrucząc przy tym coś pod nosem.

    – Nie, wielkość taka sama, ale twój jest jędrniejszy… A właściwie jak masz na imię?

    – Ramona – wypaliłam.

    – Ha, ha! A tak naprawdę?

    – Naprawdę mam na imię Klara.

    – Klara? Co za zbieg okoliczności, moja żona to też Klara. Przynajmniej mi się nie pomyli. Jestem Jeremi – podał mi rękę którą lekko potrząsnęłam.

    – Miło mi pana poznać, ale co się panu nie pomyli?- zdejmowałam przez głowę bluzeczkę

    – Jestem Jeremi, nie „pan”, zapamiętasz? Nie pomylą mi się imiona, kiedy będę w domu wspominał przeżyte z tobą piękne chwile.

    – Przepraszam, co pan… co masz na myśli?

    – Jak to, co? – odwrócił mnie w stronę lustra – Popatrz, co ja widzę. Podchodzi do mnie piękna, młoda kobieta ofiarowując swą pomoc. Jesteśmy w galerii, więc kim jesteś? Jak was nazywają? Acha, galerianki. Jesteś naprawdę piękną dziewczyną, masz śliczną twarz młodej kobiety, ale pełną jeszcze dziecięcego uroku, pełne usta stworzone do całowania i robienia mężczyźnie nieziemskiego fellatio; wiesz, co to takiego, prawda? Szczuplutka pupcia, pośladki jak połówki orzeszka, bardzo zgrabne nogi z mocnymi udami – podniósł rąbek spódniczki, ukazały się figi, które jednym ruchem zsunął odkrywając pipkę – pięknie wygolona wąziutka, różowa cipeczka… Co więcej może pragnąć mężczyzna w dojrzałym wieku, znający erotykę, seks, wiedzący, jak dać maksimum rozkoszy każdej kobiecie, bo po to mnie zaczepiłaś, prawda? Po to, żebym mógł cię bzyknąć, albo żebyś zrobiła mi loda, a ja ci dam za to jakiś prezent, prawda? Bo przecież pieniędzy nie bierzecie, tak?

    – Rozszyfrowałeś mnie – czułam, że się rumienię – taki miałam zamiar, bo podobają mi się tacy mężczyźni, jak ty. Przystojni, męscy, bogaci i hojni! – spuściłam głowę. – Ale z poznanymi facetami nie kochałam się, nie pozwoliłam się wydymać gdzieś w aucie, najchętniej robiłam im loda…

    – No tośmy się dogadali. Teraz zdejmuj stanik, chcę zobaczyć, jak leży na tobie ta koronka – podał mi ciuszek.

    – Masz zajebisty biuścik – dodał po chwili, obejmując mnie od tyłu za piersi. Puścił mnie, zerknął zza kotary na sklep, dokładnie ją zaciągnął, nacisnął mnie na ramiona, powodując, że pochyliłam się i po chwili już klęczałam; przed sobą miałam krocze swego bojka z wyraźnie rysującym się wzniesieniem w spodniach.

    – Na co czekasz? Bierz się za niego!

    – Ale…

    – Nie trać czasu, póki sklep jest pusty – rozpiął pasek od spodni, zsunął suwak zamka rozporka – wyjmuj mego przyjaciela i działaj.

    Trochę niezdarnie wyłuskałam sterczący organ z bokserków i uważnie go obejrzałam. Był naprawdę okazały! Twardy trzon pokryty siateczką żyłek, różowy, duży żołądź, luźna skórka napletka. Pokonując pierwsze wrażenie zwykle niezbyt czystego penisa szybko wsadziłam go w usta i… zdziwiłam się. Nie czułam smaku resztek moczu, czy innych wydzielin; ten kutas niemal pachniał męskością, co tu dużo mówić, podnieciłam się! Zaczęłam poruszać głową, wchłaniałam go coraz głębiej, ale nie było mowy o zassaniu całości, ten chuj był naprawdę wielki – długi i gruby, jeszcze takiego nie widziałam. Pomagałam sobie lewą ręką, prawą wsunęłam pod figi i masowałam mokrą już pipkę, drażniłam łechtaczkę. Zaczęłam ssać wielkie jaja, lizać je, lizałam pachwiny. Jeremi chwycił mą głowę i mocno przycisnął do krocza; zaczęłam się dusić i krztusić, ale nie puszczał. Poczułam w ustach, że jego pała twardnieje, wiedziałam, że za moment wytryśnie wprost do mego biednego gardła, tym bardziej, że gwałcący mą buzię chuj zaczął do tego pulsować. Jakoś udało mi się uwolnić od tej wielkiej pały, złapałam go w obie dłonie, brandzlowałam kilka sekund, otworzyłem usta i przyjęłam w nie potężną porcję spermy. Dobrze, że byłam do połowy rozebrana, bo wielka jej ilość wyciekła mi na brodę i biust. Jeremi stał z zamkniętymi oczami oparty o ściankę kabiny, trzymał się za gębę, żeby nie wrzeszczeć, drżał cały i trząsł się, jak w febrze. Po chwili uspokoił się, popatrzył na mnie z uśmiechem.

    – Miałem jednak rację – oznajmił.

    – Z czym miałeś rację?

    – A z tym, że jesteś mistrzynią fellatio, czyli po mistrzowsku robisz loda! W ramach odwdzięczenia się za to, co mnie przed chwilką spotkało zatrzymaj sobie ten komplecik, bardzo ładnie na tobie leży. Żona niech sobie sama przyjedzie tutaj i kupi, ja nie umiem robić takich śmiesznych zakupów. Ubieraj się, idziemy do auta.

    Po wyjściu z kabiny mężczyzna położył ciuchy na ladzie, Kaśka je ładnie zapakowała, dostała duży napiwek, znowu mrugnęła do mnie; posłusznie, bez obaw poszłam za mężczyzną, zjechaliśmy do garażu pod Galerią. Autem Jeremiego był wielki SUV, bardzo ładny i bardzo drogi, auto, w którym było bardzo dużo miejsca do uprawiania seksu…

    Wyjechaliśmy z podziemnego garażu, bojek nawet nie popatrzył na mnie, skoncentrował się na prowadzeniu samochodu. Kilka minut później zatrzymał się przed jakimś budynkiem.

    – Poczekaj w aucie – powiedział i zniknął w dużym domu.

    Czekałam, nie miałam pojęcia, co będzie dalej; w ogóle zaczęłam zastanawiać się, co robię, wsiadam do samochodu absolutnie nieznanego faceta, jadę z nim nie wiem gdzie, nie mam pojęcia, co mnie czeka… Może to jakiś bogaty zbok? Może handluje laskami do burdeli? A ja głupia idę z nim jak w dym, licząc nie wiem na co… Rozmyślając o swej sytuacji rozglądałam się wokół. Dom był przy małej, ale dość ruchliwej uliczce, mogłam wyjść z SUVa i pójść gdziekolwiek; spróbowałam otworzyć drzwi, udało się. Już chciałam uciekać, ale coś mnie powstrzymało, miałam jakieś dziwne zaufanie do mężczyzny, rozsiadłam się wygodnie w fotelu. Chwilkę później Jeremi prowadził mnie na tyły posesji, dom okazał się pensjonatem z ładnymi, przytulnymi pokojami. Właścicielem był przyjaciel mego bojka, miły i sympatyczny facet. Zajęliśmy pokój na parterze, usiadłam na brzegu łóżka, nie wiedziałam, co dalej; nigdy nie byłam w takiej sytuacji, nie miałam pojęcia, jak się zachować… Jeremi wybawił mnie z kłopotu.

    – Klaro, chcesz się kochać? Normalnie, jak kobieta z mężczyzną?

    – Ja jeszcze nigdy… To dla mnie nowość, do tej pory zrobiłam loda w aucie, pozwoliłam wylizać pipkę i tyle…

    -Chcesz powiedzieć, że jesteś dziewicą? – mężczyzna był naprawdę zaskoczony.

    – Nie – teraz roześmiałam się, – straciłam dziewictwo mając trzynaście lat!

    – Miałaś trzynaście lat i już dawałaś dupy? – cały czas był zdziwiony.

    – Nie, no coś ty! Pewnego wieczoru podglądałam swoich staruszków, jak się bzykali i tak mnie to podnieciło, że zaczęłam masturbować się taką długą, cienką świeczką i za głęboko ją w emocjach wepchnęłam w pipkę. Zabolało jak cholera, ale ból nie trwał długo, na świecy było troszeczkę krwi; potem w szkole dowiedziałam się, że sama sobie odebrałam cnotkę. Pierwszy raz byłam z chłopakiem tuż po piętnastych urodzinach, ale ten pierwszy raz nie był zbyt przyjemny…

    – No to pokażę tobie, że seks jest źródłem rozkoszy, radości i samych przyjemnych odczuć, chcesz?

    – Mam jednak pytanie, bo zabrałeś mnie z galerii, a ja tam przecież…

    – Pracowałaś tam, to chcesz powiedzieć?

    – Tak…

    – Nie obawiaj się, wynagrodzę ci to z nawiązką. A jak nam się spodoba, to będę miał dla ciebie propozycję; ale to potem… – rozglądał się po pokoiku, wskazał na jakieś drzwi – idź do łazienki, weź prysznic i wracaj do mnie. Oczywiście nie zmuszam cię do niczego, jeśli nie chcesz to powiedz, odwiozę do galerii i na tym zakończymy znajomość.

    Przyglądałam się facetowi, chciałam znaleźć jakieś minusy w jego postaci, ale nic z tego. Wysoki, przystojny, szczupły, ładna cera, fajne włosy, no i ten jego kutas! Takiego chuja naprawdę nie widziałam na żywo nigdy, choć wiele już zdążyłam obciągnąć… Do tego chciałam poznać, jak to jest kochać się tak normalnie, w łóżku, z mężczyzną doświadczonym i dojrzałym, nie z pętakiem w moim wieku. No i ten kutas… jak to jest czuć w sobie takiego drągala? Wstałam z łóżka.

    – Są tam ręczniki? – wskazałam na łazienkę – A ty nie będziesz się kąpał?

    – Będę, idź pierwsza. Ręczniki są na szafce.

    Rozebrałam się w łazience, ciuchy ułożyłam pod ścianą, goła weszłam pod prysznic. Gorąca woda sprawiała mi wielką przyjemność, przymknęłam oczy. Strumyki spływały po piersiach, brzuchu, pieściły pipkę, z pleców spływały w rowek w na pupie. Nie usłyszałam, kiedy wszedł do kabiny. Poczułam na biuście delikatne dłonie, między nogami coś twardego i długiego. Jeremi stał za mną, namydloną dłonią masował mi cycuszki, pipkę, czułam jego palce na pupie. Sięgnęłam za siebie, ujęłam coraz twardszego kutasa, poruszałam skórką, pomasowałam trzon. Podniecałam się z każdą sekundą, coraz bardziej chciałam, żeby ten człowiek mnie zerżnął, mocno wyruchał, a potem możemy się kochać…

    Znaleźliśmy się wreszcie w łóżku. Leżałam na plecach z rozłożonymi szeroko nogami i przyciskałam do krocza głowę swego kochanka liżącego mą spragnioną jego wielkiego chuja pipkę. Takiej minety jeszcze nie zaznałam; to co wyrabiał językiem w mojej cipuni to arcymistrzostwo, choćby dla tego wrażenia nie żałowałam, że zostałam. Lizał mnie, ssał wargi, łechtaczkę, lizał wewnątrz ścianki szparki, zlizywał i spijał wypływające wielką falą soki, doprowadzał mnie do szaleństwa. Poczułam, jak odlatuję, zbliżało się coś, czego jeszcze do tej pory nie przeżywałam. Żeby jeszcze bardziej wczuć się w tę chwilę przymknęłam oczy, wolnymi ruchami ręki głaskałam gęstą czuprynę liżącego mnie mężczyzny, poczułam ciepło rozchodzące się od pipki na całe ciało. Organy wewnętrzne zaczęły drżeć, podrygiwać, po chwili cała trzęsłam się i wyginałam; moim pieszczonym ciałem wstrząsały spazmy orgazmu, czułam, jak tracę świadomość. Znalazłam się w stanie, którego nie chciałam opuścić, pragnęłam, aby ta chwila trwała wiecznie; znalazłam się w nirwanie, Ziemia stała się bardzo odległą planetą, nie chciałam na nią wracać. Zaczął dobiegać mnie jakiś dziwny hałas, ktoś strasznie głośno krzyczał; sekundę później zrozumiałam, że to mój wrzask, na szczęście Jeremi zdążył stłumić go poduszką.

    Otworzyłam oczy. Pierwsze, co zobaczyłam, to kołyszący się nad moją twarzą wielki, żylasty kutas, który kierował swój lśniący łeb prosto w rozwarte jeszcze po krzyku usta. Przyjęłam go ochoczo, chciałam w każdy sposób odwdzięczyć się mężczyźnie, który doprowadził mnie do takiego stanu, jednak nie zdążyłam go dobrze possać, kiedy opuścił gościnną buzię. Patrzyłam zdziwiona dokąd zmierza i… przestraszyłam się trochę. Jeremi przystawił go do mej szparki i zaczął pomalutku wciskać w pipkę!

    – Bardzo cię proszę, zrób to delikatnie, ja jeszcze nigdy… – przerwałam, bo poczułam kutasa coraz głębiej.

    – Przecież mówiłaś, że już się kochałaś z chłopakami – zaskoczony zatrzymał się.

    – Tak, z chłopcami, a nie z mężczyznami i to mającymi takie chuje, jak twój! Boję się go – ciągle czułam drągala poruszającego się w mej biednej szparce.

    – Niepotrzebnie się obawiasz, on dostosuje się do każdej pipki, a każda pipka dostosuje się do mego przyjaciela – pochylił się nade mną – wsuń rękę, sama się przekonasz.

    O kurwa! Miał rację! Jego wielki palant cały siedział w cipce, a ja nawet nie wiedziałam, kiedy tak głęboko wszedł. Najważniejsze, że nie bolało, a powolne ruchy do przodu i do tyłu, które wykonywał w mym wnętrzu podniecały mnie już bardzo mocno. Co tu dużo gadać, takiego bojka jeszcze nie miałam; co ja plotę, żadnego nie miałam w cipie, a to, co wyprawiałam z kumplami polegało bardziej na zabawie i zaspokojeniu ciekawości, jak to jest bzykać się z tym, czy tamtym kolesiem. Oni też bardzo chętnie „zaliczali” kolejne koleżanki, żeby potem przy piwie chwalić się, kto którą i ile razy bzyknął. W większości były to czcze przechwałki, bo wystarczyło im kilka ruchów w gorącej pipeczce i już się spuszczali, najczęściej na brzuch, czy cycki, na szczęście nie spuszczali się do środka…

    Jeremi poruszał się bardzo wolno, a ja jeszcze podnosiłam biodra, żeby wszedł jeszcze głębiej. Chciałam czuć jego drągala jak najgłębiej w sobie, a jedynym sposobem, żeby był naprawdę głęboko była zmiana pozycji.

    – Zamienimy się? – zaproponowałam.

    – Zamienimy? Na co? – popatrzył z uśmiechem.

    – No, teraz ty na dole, a ja na górze, chcesz tak?

    – Bardzo chętnie – wsunął ręce pod moje łopatki, przycisnął do siebie i przekulał się na plecy, a jego twardziel cały czas tkwił we mnie.

    – O tak, tak chciałam.

    Podparłam się dłońmi na szerokiej klacie i poczęłam ruszać biodrami w górę i w dół, do przodu i do tyłu, ciągle zwiększałam tempo. W końcu czułam się jak kowboj na koniu, ujeżdżałam faceta w tempie błyskawicy, nawet nie spodziewałam się, że kolejny orgazm nadejdzie tak szybko. Ponownie zatraciłam się w tym orgazmie, cała drżąca padłam na swego kochanka, który znowu mnie objął i sekundę później on był górą, a ja na plecach. Ruchał mnie cały czas, ciągle czułam napływające kolejne fale rozkoszy, czułam szybkie tempo ruchów pompującego pipkę kochanka, poczułam też coś innego. Jego twardy kutas zrobił się teraz jeszcze twardszy, miałam wrażenie, że rucha mnie kawałkiem drewna w tempie ekspresowym. Zarzuciłam nogi na jego biodra, oplotłam swymi udami i przycisnęłam go do siebie najmocniej, jak tylko mogłam…

    Usłyszałam jeszcze głośny jęk, poczułam, jak jakiś gorący strumień uderza we wnętrzu pipki i… ocknęłam się dużo później, niż za pierwszym razem!

    Leżeliśmy obok siebie, Jeremi patrzył mi w oczy, bawił się lokiem moich włosów, drugą ręką głaskał mnie po twarzy, długą chwilę nie odzywaliśmy się do siebie.

    – Maleńka, jesteś niesamowita, nie spodziewałem się, że potrafisz dać mężczyźnie tyle rozkoszy… – uśmiechnął się lekko.

    – To ty jesteś niemożliwy… Wiesz, nigdy, w najśmielszych snach nie przypuszczałam, że seks może być taki… taki… jak z tobą teraz… – wyszeptałam, ciągle próbując wyregulować oddech.

    – To jeszcze nie wszystko, czeka cię dużo więcej. Aha, bierzesz pigułki?

    – Pigułki? Jakie?

    – Jak to, jakie? Antykoncepcyjne.

    – Nie, nie mam takiej potrzeby! – uniosłam się na łokciu – a dlaczego pytasz?

    Sekundę później wiedziałam. Sięgnęłam dłonią do zmaltretowanej wielkim chujem szparki i poczułam wypływający z niej gęsty, ciepły strumyk… Kurwa, gość spuścił się do środka, a ja nie mam pojęcia, jak to jest, nie zwracałam uwagi na to, kiedy kończy mi się okres. Szybko policzyłam, wyszło, że chyba powinno być wszystko OK, ale pewności nie miałam.

    – Co zrobiłeś, spuściłeś mi się w pipkę, zwariowałeś? Nic nie biorę przecież…

    – To przez ciebie!

    – Jak to, przeze mnie?

    – Tak, tak mnie podjarało to twoje młode, piękne ciało, że w pewnym momencie przestałem się kontrolować i ruchałem do końca… Jakoś temu zaradzimy, nie martw się.

    – Ciekawe jak – byłam trochę zła, ale tylko trochę.

    – Dowiesz się później. Odpoczniemy chwilkę, a potem… – zamilkł z tajemniczym uśmieszkiem.

    – Co potem?

    -Zobaczysz. I poczujesz. Tam, gdzie się spuszczę następnym razem nie będzie problemu ciąży. I nie będą to twoje usta!

    – Nie będą moje… CO??? Chcesz mnie wydymać w tyłek?

    – Wszystko przed nami…

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Jan Sadurek

    Ciąg dalszy prawie gotowy, dajcie znać, czy chcecie poznać dalsze losy Klary.

  • Orgia ze wspollokatorami

    Jestem Onufry i obecnie mam 20 lat. Chłopaki nie są moją mocną stroną. Zawsze wolałem kumplować z dziewczynami. Często widziałem przebierających się w szatni przed W-Fem kolegów, w samych majtkach i nie robiło to na mnie mocnego wrażenia, ale czasami chciałem jednak żeby któryś ściągnął je choćby przez przypadek, bo byłem ciekawy jak wyglądają ich penisy. Sam nie wyobrażałem sobie być przy którymkolwiek z nich nago. Mój sprzęcior ma bardzo dużą głowę, wygląda trochę jak trzecie jądro. No jak by to było, gdybym wystawił go któremuś z kumpli? To nie do pomyślenia. Z dziewczynami jeszcze gorzej. Pozostaje tylko Internet. Online jest trochę lepiej. Już parę lat wcześniej sieci nie traktowałem zbyt poważnie, więc na sexchacie chętnie ściągałem majtki, filmując swoje krocze. Uważałem jednak żeby pokazać jak najmniej i na to, ile osób mnie ogląda. Przy ponad dwóch pękałem. Raz zdarzyła się sytuacja, w której zagadałem się z jednym widzem. Ja jak zwykle filmowałem swoje gołe nogi, on twarz. Wyglądał na trochę młodszego i całkiem fajnego. On do mnie mówił, ja pisałem. Rozmowa była przyjemna. Mówił coś o spermie. W pewnym momencie powiedział mi “o, widzę że wreszcie się budzi”. Ja zapytałem “co?” i rzeczywiście dotychczas spokojnie leżący między moimi nogami penis, którego w sumie nie było spoza tych nóg widać w kamerce, zaczął się podnosić. Głowa wystawała całkiem wyraźnie. Rozmówca bardzo się ucieszył. Gdy spojrzałem na listę pozostałych widzów, natychmiast się zawstydziłem i wyłączyłem kamerkę. Oglądało mnie ogółem 5 osób, z czego trzy wyraziły ogromny zachwyt. Nie wiem, kto to był, w jakim wieku i jak wygląda, ale przeraziłem się. Jeden z widzów napisał, że moje ciało wygląda bardzo ładnie i nie mam powodów do bycia nieśmiałym, drugi że znacznie korzystniej wyglądam ze stojącym, trzeci w zamian pokazywał mi w kamerce, jak się masturbuje. Wyobraziłem sobie wiele różnych rzeczy. Wyłączyłem cały czat i na skutek silnych seksualnych emocji, spuściłem się mimowolnie. Sama rozmowa z kolesiem przypominała mi real z tą różnicą, że dzięki odpowiednim ustawieniom kamerki (kąt i światłocień) nie filmowałem uwidaczniająco swojej intymności. To, że byłem swobodnie goły i jednocześnie mogłem z nim rozmawiać, dawało mi mnóstwo radości. Nie spodziewałem się jednak wpadki. Dobrze, że to tylko Internet, choć przeżywany tamtego dnia wstyd nie był wyłącznie wirtualny. Przyznam też, że… to było dosyć podniecające doświadczenie.

    Dzisiaj, jako student, mieszkam na stancji z chłopakami i dziewczyną. Widzę różne rzeczy. Chłopaki wcale się zbyt mocno nie krępują. Staram się im dorównać żeby nie wyjść na mięczaka. Obaj mieszkają ze mną w jednym pokoju, zatem większość życia spędzamy razem w różnych sytuacjach. Czasami, gdy jesteśmy w samych majtkach, mam ochotę któregoś obnażyć żeby zobaczyć, jak to jest. Wydaje się, że obaj są gejami, bo interesują się raczej sobą wzajemnie i mną, niż tą fajną współlokatorką. Przyznam się, że pewnego razu, po imprezie, gdy obaj byli pijani i leżeli w samych gaciach, zsunąłem je na chwilę jednemu z nich i zobaczyłem u niego podobną do mojej parówkę. Lubię widok swojej i lubię jej dotykać, więc z dotykaniem jego parówy nie miałem problemu. Na samym początku to taki rozkosznie malutki i gumowaty paluszek, leżący sobie niewinnie, ale po kilku dotykach zamienia się w potwora. Bardzo fajnie wyglądała erekcja, zupełnie jak u mnie. Przyjemnie ogląda się stającego bolca i równie fajnie dotyka. Twardy, cieplutki, szkoda tylko, że za chwilę zrobił się śliski. Właściwie to czułem jakbym robił to sam ze sobą tylko z innej perspektywy. Do drugiego nie miałem śmiałości podejść. Może innym razem… Gdy wróciłem do swojej części pokoju, zsunąłem majty sobie i pobawiłem się własnym. Na serio było niemal identycznie. Jednak mój ma znacznie większy łepek. Dobrze, że wszyscy byli mocno pijani. Nie musiałem się krępować.

    Czekałem na dobry moment do odważniejszej zabawy. Po jednej z imprez taki właśnie nadszedł. Było późno. Byliśmy mocno wstawieni. Wszyscy goście już wyszli i w pokoju została tylko nasza czwórka (ja i dwóch moich współlokatorów oraz współlokatorka). Koledzy migdalili się do mnie. Wszyscy byliśmy w samych majtkach. Zupełnie nie zwracaliśmy uwagi na koleżankę. Myśleliśmy nawet, że sobie poszła, ale jednak nas obserwowała. Zaczęliśmy się zachowywać trochę jak zwierzęta. Jeden z kolegów wyraźnie pragnął żebym go masował. Uległem mu, bo chciałem znowu dotykać jego pałki. Siedział na łóżku, a ja leżałem przy nim na podłodze. Dotykałem jego spoconego torsu, różnych części ciała, aż w końcu ściągnąłem mu majtki. Duży, twardy bolec zakończony opływową, szpiczastą główką z której po chwili wesoło trysnęła sperma. Mogłem go pieścić dłońmi i ustami tak namiętnie, jak sam chciałbym pieścić swojego gdybym mógł. Wydawało mi się, że na ten widok wszystkie głosy osób będących w pomieszczeniu wzdychały jednocześnie z rozkoszy. Wspaniały narząd. Taki ostry, namiętny i niebezpieczny. Źródło męskości.

    Bawiłem się nim rozkosznie, zapominając o całym świecie. Było mi dobrze, jak nigdy. W górę i w dół, w górę i w dół uważając, gdy ta rozkoszna dziurka na czubku jego penisa robiła się wilgotna, żeby spust nie był skierowany we mnie. Nie chciałem oberwać strugą spermy. Cieszyłem się jak dziecko i w tej radości zatraciłem rzeczywistość. Tymczasem drugi kolega podszedł mnie od tyłu. Poczułem dotyk na plecach, na pupie, a po chwili ściągnięcie ze mnie majtek. Ułożył mnie troszkę inaczej, rozkładając moje nogi, a następnie zostałem “ugodzony” penisem w odbyt. Ze względu na upojenie, nie czułem wstydu, lęku, zahamowań. Nie mogłem się już nawet swobodnie ruszać. Jedynie dyszałem od płomiennej podniety, gdy tylko nie miałem zapchanych ust. Moja świadomość stawała się nikła. Byłem zdziwiony, co się ze mną właściwie dzieje. Czułem się, jak w raju, ale nie rozumiałem sytuacji. Dwóch gołych kolesi, ja też całkiem nago, mój stojący penis, seks analny, dziewczyna patrząca na to wszystko z rumieńcem na twarzy. Patrzyłem bezrozumnie. Poza skupianiem się na niesamowitej ekstazie, traciłem władzę w ciele i zdolność koncentracji. Wodziłem wzrokiem raz na któregoś z chłopaków, raz na tą dziewczynę, raz na moją stojącą pałę, trzęsącą się w rytm posuwania. Pierwszy spuścił się kolega, któremu robiłem loda, następnie ten, który robił mi seks analny. Gdy ich poczułem, sam także się spuściłem. Gościo od loda zaczął robić loda mnie. Czułem, że już nie kontaktuję ze światem rzeczywistym. Przyjemność była tak wielka, że nie panowałem nad odruchami ale nie przyjmowałem już żadnych pozostałych zewnętrznych bodźców. Odpływałem w seksualnej rozkoszy, aż do całkowitego zaśnięcia.

    Rano budzimy się nago, leżący na podłodze obok siebie. Dziewczyna śpi na jednym z łóżek. Rzeczywiście ich penisy są bardziej szpiczaste a mój ma wielką głowę. Po woli zaczyna do mnie dochodzić, co się działo. Dwaj goli kolesie obok mnie, dziewczyna, a ja bez skrępowania również leżę goły na plecach, eksponując wszystko co posiadam. Dosłownie daliśmy ciała. Zrobiło mi się wstyd. Gdy zobaczyłem, że wszyscy zaczynają się budzić, eksplodowałem z emocji. Będzie dużo sprzątania. Moja intymność przestała istnieć. W panice, nie chcąc robić obciachu przy koleżance znalazłem jakieś szmaty i ponakrywałem najpierw kolegów, a następnie uciekłem do łazienki po ubranie. Wiedziałem jednak, że to wczorajsze wydarzenie zostanie zapamiętane przez nas wszystkich i będzie nam z tym źle.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Karl Cr
  • 1000 km w przyszlosc

    Jakbyś teraz przyjechał to nie powiedziałabym nic. Nie zważając na swoje uprzedzenia i mętlik w głowie na temat naszej znajomości, złapałabym Cię za rękę i zaprowadziła do swojego pokoju. Położylibyśmy się na łóżku, a ja od razu ułożyłabym głowę na Twoim ramieniu, tuż pod Twoją brodą. Lewą ręką objęłabym Cię w pasie i zastygła z twarzą przy Twojej szyi. Trwalibyśmy tak tyle ile trzeba. Na pewno wtedy byś przyciągnął mnie do siebie i zaczął całować. Poddałabym się wówczas procesowi rozpuszczania pod wpływem Twoich wilgotnych ust i silnych ramion. Z chęcią położyłbym rękę na Twoim brzuchu i muskała go delikatnie i z czułością opuszkami palców. Dałabym się przyciągać za sprawą Twojej niezaprzeczalnej, magicznej mocy, która obecnie nie pozwala mi ani na chwilę o Tobie zapomnieć.

    Z przyjemnością pozwoliłabym uwolnić swoje stęsknione za Twoim dotykiem, delikatne piersi. Zanim ponownie byś ich skosztował z pewnością położyłabym palce na Twoim policzku i gładziłabym go, patrząc w Twoje niemożliwe wręcz do odczytania oczy w kolorze brązu i zieleni. Bylibyśmy bardzo poważni. Głośnym szeptem usłyszałbyś, że Cię kocham jak nikogo na tym świecie. Jesteś moją miłością. Ty byś mnie pocałował inaczej niż zwykle i patrząc na mnie zawstydzony całowałbyś moją szyję, obojczyki i dekolt. Moja ręka w tym czasie spoczywałaby na Twoim karku, gładząc delikatną skórę. Gdy miałbyś już w ustach moje twarde sutki ja zaczęłabym odpływać. Wciąż jednak pozostając na ziemi, bo byłby to moment, który śnił mi się po nocach przez ostatnie długie miesiące.

    Chcę być przy Tobie. By przyjąć inicjatywę, rozebrałabym Cię powoli do naga, odkrywając Twoje cudowne ciało na nowo. Podziwiałabym każdy mięsień pod skórą, każde ścięgno, każdą fałdkę i wystającą kość. Zaczynałabym sprawdzać ponownie zapach, dotyk, a w końcu smak. Kładłabym Cię powoli na swoją najwygodniejszą poduszkę ciągle trzymając kontakt wzrokowy. Smakowałabym znowu skóry na Twoich ustach, podbródku, szyi, obojczykach, mostku i brzuchu. Słyszałabym Twój oddech, widziałabym bardzo szybko podnoszącą się i opadającą klatkę piersiową. Lizałabym powoli brzuch idąc coraz niżej. Zatrzymałabym wzrok na Twoim penisie i wzięła go tak głęboko jak tylko się da. Jest duży, ale bardzo bym się starała zmieścić jak najwięcej. Później zrobiłabym to jeszcze raz. Teraz wolniej. Następnie spojrzałbym Ci prosto w oczy i zaczęła go lizać. Pieściłabym językiem główkę i wędzidełko, cały czas pomagając sobie dłonią, wędrująca po całej długości penisa. Obserwowałabym jak oddajesz się tej chwili, jak bardzo jest Ci dobrze. Przyspieszyłabym tempo, patrząc jak cały się napinasz. W pewnym momencie wystrzeliłbyś gorącą spermą w moich ustach. Jest pyszna, zawsze była.

    Teraz ty obróciłbyś mnie na poduszkę. Nachyliłbyś się nade mną, by mnie pocałować. Przetrzymałabym pocałunek wplatając palce w Twoje włosy. Są bardzo miękkie i delikatne. Opadałyby na moje policzki, lekko je łaskocząc. Dawałabym zjadać kolejno swoje skronie, żuchwę i szyję. Dawałabym z największą rozkoszą lizać sutki i obejmować dłońmi całe piersi. Mój brzuch poczułby dotyk Twoich ust i czubka języka. Ja gładziłabym Twój kark, dając jasno do zrozumienia, że chcę więcej. Ściągnąłbyś ze mnie spódniczkę i majtki, a ja zaciskając powieki z podniecenia czekałabym na ciąg dalszy, dając Ci pełne pole do popisu.

    Odchyliłabym głowę do tyłu i zamknęła oczy, by za chwilę poczuć Twój oddech na podbrzuszu. Moje podniecenie rosłoby wraz z wzrastającym napięciem, sekundy zamieniłyby się w godziny, bym mogła w końcu poczuć Twój wilgotny i ciepły język na mojej łechtaczce. W tym momencie wyłączyłyby się wszystkie niepotrzebne mi zmysły, wczuwałabym się tylko w każdy ruch Twojego języka, co chwilę zerkając na Twoje zamknięte oczy nad moim wzgórkiem łonowym. Odgarnęłabym Ci grzywkę, by widzieć Cię lepiej, a Ty podniósłbyś wzrok, by spojrzeć na mnie płonącym wzrokiem. Przyjemność rozchodziłaby się powolnymi falami po całym moim ciele, a usta podejmowałyby usilne próby nie zakłócania miru domowego mniej szczęśliwym obecnie ludzi zarówno z dołu, jak i z góry. Zgrabnie podniósłbyś się i wziął mnie w swoje objęcia, całując czule czoło, a następnie podkładając mi poduszkę pod lędźwia ułożyłbyś mnie w wygodnej dla siebie pozycji. Powoli położyłbyś się na mnie, bardzo powoli wsuwając we mnie penisa. Nie byłoby to trudne, bo byłabym mokra do granic możliwości.

    Odchylając głowę do tyłu próbowałabym panować nad grymasem przyjemności na mojej zarumienionej twarzy. Następnie podparłbyś się nade mną rękoma, by doskonale widzieć moje reakcje i zaczął powoli mnie penetrować z zamkniętymi powiekami, z każdym ruchem słysząc delikatne westchnięcie z mojej strony. Moje biodra już po chwili dawałyby Ci znać, że możesz robić to szybciej, więc co chwila na mnie spoglądając zacząłbyś przyspieszać tempo. Już po chwili rżnąłbyś mnie szybko, rytmicznie i wkładając penisa do samego końca, a ja głośno jęcząc, odgarniałabym tylko kosmyki Twoich włosów, które zaczepiają skórę na moich policzkach. Czując przypływ coraz większej przyjemności, wszystko dookoła z każdą minutą zaczynałoby mieć coraz mniejsze znaczenie i w końcu zaciskając mocno palce na Twoich ramionach zastygłabym bez ruchu czując potężną przyjemność przeszywającą w ekstremalnym tempie całe moje ciało, by nastąpiły bardzo szybkie i intensywne skurcze, które doprowadziłyby do podobnych odczuć także Ciebie. Ja na deser poczułabym tylko rozpływające się wewnątrz mnie nasienie i Twoje zmęczone ciało opadające na moje.

    Ponownie kładę dłonie na Twoich plecach, dotykam ich czule i leżymy w ten sposób, bez słowa, widząc tylko jeszcze przez moment swoje zamglone twarze, jeszcze na chwilę przed zaśnięciem słyszę tylko ciche i nieśmiałe “ja ciebie też”, zwracając uwagę na Twój wyraźny akcent, który tak mnie zauroczył. Zasypiam z przekonaniem, że to najszczęśliwszy dzień w moim życiu od bardzo dawna.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Sasza Puszkin

    Zbieżność osób i podobieństw okolicznośći nie jest przypadkowa.

  • A miało byc milo… (1)

    Miałem 19 lat, czasami leżał w domu i myślałem wyłącznie o seksie, jednak walenie konia nie zawsze pomagało. Chciałem, aby ktoś znów wszedł w moją dziurkę. Stąd pojawił się pomysł na stworzenie konta na portalu randkowym. Kilka fotek i opis. Na odzew nie musiałem długo czekać. Napisał do mnie Tomek z propozycją spotkania. Opisał co lubi, wysłał jak wygląda oraz swoją pałkę. Spodobał mi się więc zgodziłem się na spotkanie.

    Po godzinie byłem już na miejscu. Otworzył mi drzwi i zaprosił do środka. Poszliśmy od razu do sypialni.( To miał być tylko sex bez zbędnych opowiadań i wgl ). Był starszy ode mnie. Miał 43 lata chodź wyglądał trochę młodziej. Lubię relacje tata- syn, jakoś zawsze mnie to kręciło.

    Po chwili obaj byliśmy nadzy. Uklęknąłem przed nim i szybko wziąłem kutasa do buzi. Wtedy zdarzyło się coś dziwnego. Pisał że lubi delikatnie oraz z wyczuciem. Jednak teraz trzymał mnie za głowę i ostro wpychał swojego wielkiego kutasa do buzi. Głęboko oraz bardzo szybko ruchał moje gardło. Dławiłem się jednak on nie przestawał. Jego wielkie i owłosione jaja odbijały się od mojej gładziutkiej twarzy. W końcu przestał. Opuściłem głowę, aby odpocząć, jednak wtedy dostałem w twarz.

    – Ktoś ci kazał odpocząć szmato! – powiedział zdecydowanie.

    Wziąłem jego kutasa z powrotem do ust i zacząłem ssać. Byłem przerażony i chciałem jak najszybciej uciec. Jednak on był większy i silniejszy.

    Jednak to nie był koniec moich kłopotów. Nagle rozległ się dzwonek do drzwi.

    – Chodźcie tu! -krzyknął Tomek.

    Po chwili do pokoju weszło 3 mężczyzn. Znowu dostałem w twarz.

    – Widzisz szmato, już masz 4 pały do ojebania. Więc bierz się do roboty. – powiedział szyderczo Tomasz.

    Wtedy jego koledzy rozebrali się i podeszli do mnie. Klęczałem teraz nad 4 wielkimi pałami.

    Przekazywali sobie moją głowę po kolei, ruchają ją bardzo mocno. Nie dawali mi ani chwilę na odpoczynek. Byłem cały zalany śliną. Kiedy już każdy po 3 razy zruchał moje gardło, zaczęli po kolei dochodzić we mnie. Każdy opróżnił swoje jaja w moje delikatnej buzi. Połknąłem wszystko, nie dali mi innego wyjścia, nie odstawiając kutasa, tak długo dopóki nie połknę. Byli zadowoleni z siebie, śmiejąc się i rzucając sprośne teksty wyszli z sypialni.

    Ufff.. nareszcie pomyślałem. Pozbierał swoje rzeczy i ubrałem się. Chciałem jak najszybciej wyjść. Otworzyłem drzwi od sypialni.

    – A ty dokąd? – rzucił jeden.

    – Przecież się świetnie bawimy. – odparł drugi.

    – Idź się rozbierz zaraz ciąg dalszy. – rzekł trzeci.

    I zaczęli się śmiać. Wiedziałem że nie wygrał, więc posłusznie cofnąłem się do sypialni i rozebrałem. Uklęknąłem i czekałem za nimi. Choć bardzo się bałem, byłem mega podniecony. Zawsze chciałem spróbować ostrego sexu.

    Weszli do pokoju że sterczącymi pałami, znowu mnie otoczyli.

    – Dobra szmato lubimy takie suki i ostro je jebać. Masz wybór zostajesz i cię jebiemy albo idź – Powiedział Tomasz.

    Normalnie bym wstał i uciekł, jednak w tamtej chwili nie byłem pewny. To było jedno z moich skrytych marzeń i mogło się to więcej nie powtórzyć.

    – Wyjebcie mnie tak mocno jak tylko umiecie. – odparłem

    …..

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Kamil Malarz
  • Chlopak kuzynki (1)

    Cała rodzina dostała zaproszenie na wesele, które odbyło się w górach. Z racji tego, że mamy tam daleko dla gości był zarezerwowany hotel. Tylko ja spałem i kuzynki – Moniki i jej chłopaka, bo miałem z nią świetny kontakt. Wiedzieliśmy o sobie wszystko. Wiedziała, że jestem bi.

    Dwa dni po weselu zapytała mnie czy nie chce zostać do końca tygodnia. Zgodziłem się. Niestety ona w tym czasie chodziła już do pracy na popołudnie, więc większość dnia spędzałem z jej chłopakiem. Nie przeszkadzało mi to, ponieważ bardzo się dogadywaliśmy i nie ukrywam, że miał coś w sobie.

    Paweł, bo tak miał na imię, to szczupły, wysoki i przystojny chłopak, o niebieskich oczach i włosach zaczesanych do tyłu.

    To był pierwszy wieczór, gdy mojej kuzynki nie było w domu, siedzieliśmy przed telewizorem i piliśmy piwo, a potem wódkę. Po kilku głębszych zaczęliśmy rozmawiać o seksie. Zaczął mi opowiadać, w jakich pozycjach to lubi robić i jak moja kuzynka jest dobra w tym. Nagle zapytał:

    – A jak to jest z chłopakami?

    Trochę zdziwiony odpowiedziałem:

    – Ale o co ci chodzi?

    Myślałem, ze nie wie, ze uprawiam sex tez z mężczyznami.

    – No Monika mi kiedyś powiedziała, że jesteś bi. – odpowiedział.

    Czułem się trochę niezręcznie, ale opowiedziałem mu jak to jest uprawiać sex z tą samą płcią.

    – Nie wiem. Mnie, jakość nigdy nie pociągały męskie dupy. – podsumował Paweł.

    Po chwili namysłu powiedziałem:

    – Chcesz się przekonać.

    Chyba był zaskoczony tą propozycją. Ja w sumie też, pomyślałem nad tymi słowami, co dopiero jak je wypowiedziałem. Jednak alkohol zrobił swoje i dodał mi odwagi.

    – Możesz spróbować, ale i tak nie dasz rady. – odparł.

    To brzmiało jak wyzwanie, więc wstałem z kanapy, stanąłem przed nim i zacząłem powoli się rozbierać. Stałem już nago, więc zacząłem poruszać swoją zgrabną pupą przed jego twarzą. Wyginałem się najlepiej jak umiałem. Chciałem wygrać zakład, ale też udowodnić mu, że się podnieci. Parę klapsów i twerku, a w jego spodenkach zaczęło coś rosnąć. Usiadłem mu na kolanach i zacząłem, jeździć po jego udach. Po chwili jego kutas już stanął na baczność. Wstałem i usiadłem obok niego.

    – O kurwa. To było zajebiste. Aż mi stanął. – powiedział

    Siedziałem dumny i szczęśliwi, że wygrałem.

    – Możesz dla mnie jeszcze raz tak zatańczyć? – zapytał

    Bez słowa wstałem i znów zacząłem kręcić przed nim tyłkiem. Stałem do niego tyłem, gdy się obróciłem, bylem w szoku. Paweł siedział bez majtek i bawił się swoim kutasem. Po tym, co zobaczyłem, starałem się jeszcze bardziej, po 5 minutach widziałem że już dochodzić więc uklęknąłem przed nim i zapytałem:

    – Mogę spić twoją spermę?

    Nie miał nawet czasu odpowiedzieć. Wstał i zalał do pełna moją twarz. On poszedł się umyć i tak skończył się ten dzień.

    Nastał kolejny dzień. Obudziłem się pełen nadziei po wczorajszym wieczorze. Zjedliśmy śniadanie, pogadaliśmy, poszliśmy pospacerować po górach i wróciliśmy do domu. On przez cały czas nie zwracał na mnie uwagi, unikał mnie.

    Monika pojechała do pracy. I to był moment kluczowy. Gdy tylko zamknęły się drzwi od domu i zostaliśmy sami, usłyszałem:

    – Zostaliśmy sami. Może chętny na wspólne walenie.

    Z chęcią się zgodziłem. Usiedliśmy na kanapie, on włączył pornola i zaczęliśmy bawić się swoimi ptakami. Dość szybko spuścił się na swoją klatę. Powiedział, że też mogę mu się spuścić ale muszę wszystko dokładnie wylizać. Po paru minutach mój spust również wylądował na jego brzuchu. Usiadłem mu na kolanach i zacząłem zlizywać dokładnie spermę. Wyczyściłem jego 6- pak do sucha. Następnie wstałem i podniosłem swoje rzeczy aby się ubrać.

    – Może zostaniemy nago? – zaproponował.

    Mi to odpowiadało, bo mogłem podziwiać jego ciało i kutasa. Siedzieliśmy i oglądaliśmy serial. Jego pała znów zaczynała wstawać.

    – Oj widzę, że ktoś tu znowu ma ochotę. – rzekłem.

    – No wiesz…. Od kiedy tu jesteś, Monika mi nie daję. – odparł

    – Może ci to jakoś wynagrodzę. – powiedziałem to u uklęknąłem przed nim.

    To był ten moment aby zbliżyć się do niego jeszcze bardziej. Nie zdążył nic powiedzieć, kiedy jego kutas, był już w mojej buzi. Zacząłem do ssać i powoli połykać. Delikatnie masowałem jego jaja. Droczyłem się z nim, raz połykając go po same jądra, aby chwilę później delikatnie dotykać jego główkę językiem. Zaczął cicho jęczeć, więc wiedziałem, że zbliża się koniec. Zacząłem szybciej ruszać głową, krztusząc się. W końcu chwycił moją głowę, gdy byłem przy samych kulach i zalał moją buźkę nasieniem. W ten dzień zrobiłem mu loda jeszcze 3 razy, a za nim poszliśmy spać dostałem od niego w prezencie, wielkiego czarnego sztucznego kutasa. Powiedział, abym jutro przed śniadanie włożył go sobie.

    Kolejnego dnia tak jak mnie prosił włożyłem sobie dildo do dupy. Było bardzo trudno je włożył, ale ostatecznie się udało. Założyłem majtki i spodenki i pewnym krokiem poszedłem w stronę kuchni. Czułem go w sobie, czułem jak z każdym krokiem on wierci się po mojej dupie. Z trudem usiadłem na krześle, bo wtedy on wszedł do końca. Siedziałem, kiedy nagle dildo zaczęło się poruszać. To była ta niespodzianka. Był to wielki wibrator, do którego pilota miał Paweł. Jedliśmy śniadanie a on bawił się moją dupą. Wierciłem, gdy wibrator penetrował moja dziurę. Miałem ochotę jęczeć z podniecenia, jednak nie mogłem, bo przy stole siedziała moją kuzynka, która o niczym nie widziała. Bawił się mną, dopóki kuzynka nie pojechała do pracy. Mój kutas był już tak podniecony, że gdy tylko zamknęły się drzwi, ściągnąłem gacie i spuściłem się na podłogę, którą potem musiałem zlizać.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Kamil Malarz
  • Facet z Apki

    Wszystko zaczęło się bardzo niewinnie. Mam na imię Ola, niedawno przeprowadziłam się do Wawki i nikogo tam nie znałam. Postanowiłam założyć sobie konto na jakimś randomowym portalu, aby kogoś poznać. Przez pierwsze dni poznawałam tylko świrów, którzy nawet tego nie próbowali ukryć. Uważam się raczej za atrakcyjną kobietę, ale szanujmy się, to że dziewczyna jest ładna, nie oznacza, że szuka jedynie seksu. Zwłaszcza, że chcesz kogoś poznać, a on w jednej z pierwszych wiadomości wysyła Ci zdjęcia swojego średniej okazałości fiuta…

     Po paru dniach w końcu trafiłam na chłopaka, który wydawał się normalnym facetem. Miał na imię Dawid i był ode mnie 2 lata starszy. Na początku po prostu pisaliśmy, opisałam mu swoją obecną sytuację:

    -Przeprowadziłam się właśnie do Wawki i nie znam tu nikogo, więc postanowiłam założyć sobie konto w tej aplikacji. Szukam ludzi, którzy mogli by mnie oprowadzić trochę po mieście, iść na imprezę lub po prostu na luzie się spotkać i pogadać. -napisałam.

    -Ooo, super. Mam w weekend sporo czasu, więc możemy się spotkać i Cię oprowadzę, a potem pójdziemy do najlepszego clubu w mieście, co Ty na to?-napisał Dawid.

     Zgodziłam się od razu, później pisaliśmy o głupotach, pogoda, jakieś sprawy erotyczne i dość przypadkowe tematy, które przyszły nam po prostu do głowy.

     Gdy nadszedł weekend umówiliśmy się i spotkaliśmy na starym mieście. Wystroiłam się jakbym szła bynajmniej na randkę. W sumie też tak się czułam, bo facet wydawał się naprawdę konkretny i był bardzo przystojny. Założyłam obcisłą czarną mini, rozpuściłam włosy i założyłam wygodne szpileczki. Gdy pojawiłam się w umówionym miejscu, on już czekał. Nie myliłam się co do niego. Wyglądał świetnie. Miał na sobie koszul, które uwielbiam i on doskonale o tym wiedział, bo wspominałam mu o tym.

    -Hej, wyglądasz sexy. -powiedział i uśmiechnął się do mnie.

    -Cześć. Ty również świetnie wyglądasz. -odpowiedziałam.

     Poszliśmy w miasto. Rozmawiało nam się świetnie. Czułam się przy nim swobodnie, ale nie powiem w brzuchu miałam delikatne motyle. Zresztą Dawid też dawał mi do zrozumienia, że chyba mu się spodobałam, bo przez przypadek ręką dotykał mojego tyłka, a to musnął mnie po nodze. Po zwiedzaniu poszliśmy coś zjeść, a następnie zabrał mnie do clubu, jak twierdził najlepszego w Warszawie. Bawiliśmy się świetnie, wręcz powiedziałabym, że z kolejnymi drinkami rozluźnialiśmy się coraz bardziej.  Trzeba przyznać, że koleś wiedział co powiedzieć i co zrobić, aby kobieta czuła się dobrze w jego towarzystwie. Koleś po prostu wpadł mi w oko i nie będę ukrywać, ale marzyłam, aby skończył się ten wieczór w jeden sposób- kolacja ze śniadaniem. Tańczyliśmy ze sobą dosyć namiętnie i blisko siebie. W pewnym momencie on zaczął całować mnie po szyi, a ja zupełnie nie protestowałam. Potem złapał mnie za rękę i skinął głową abym poszła za nim. Byłam tak nakręcona i mocno pod wpływem promili, że było mi zupełnie wszystko jedno gdzie mnie zaprowadzi. Poszliśmy do łazienki. Doskonale wiedziałam po co tu trafiliśmy. Nie robiłam tego nigdy w clubie, ale raczej mi to nie przeszkadzało. Lubiłam nowe doświadczenia. Zamknął drzwi i popchnął mnie w stronę ściany.

    -Na ostro?- zapytał i rzucił pobieżnym uśmieszkiem.

     Skinęłam tylko głową i uśmiechnęłam się do niego. Posadził mnie na umywalce i rozszerzył mi nogi. Odsunął moje majtki na bok, a wręcz powiedziałabym, że praktycznie jak by chciał je rozerwać.

    -Zerżnę Cię suko! Będziesz dziś moją suką!- powiedział i w tym samym wepchnął mi swoje palce głęboko do pochwy.

    -Ooo, tak!- krzyknęłam. Tego właśnie potrzebowałam.

     Dawid, po chwilowej palcówce dołączył do zabawy również swój język i energicznie zaczął lizać moją łechtaczkę. Widać, że miał doświadczenie i wiedział jak szybko doprowadzić do orgazmu kobietę. Zaczęłam wręcz krzyczeć i jęczeć w ciągu jednej chwili. Nie mogłam się powstrzymać. 

    -Zamknij się moja suko!- krzyknął i zatkał mi usta swoją dłonią.- Skończyła się zabawa.

     Złapał mnie za włosy i ściągnął z umywalki.

    -Klękaj przede mną!-krzyknął.

     Ja nie protestowałam i posłusznie zrobiłam to co mi kazał. Rozpiął rozporek i wyciągnął swojego przyjaciela ze spodni. Robił wrażenie. Stał na baczność. Był długi i gruby. Wepchnął mi go do ust, bez jakiegokolwiek zastanowienia. Był na tyle duży, że automatycznie zaczęłam się dusić. Dawid cały czas trzymając mnie za włosy, poruszał coraz to szybciej moją głową. Wyjmował i wkładał swojego fiuta z chwilowymi przerwami, co sprawiało mu ogromną przyjemność. Po dłuższej chwili zabawy, wepchnął mi go tak głęboko, że nie mogłam złapać tchu, a on w tym samym czasie spuścił mi się prosto do gardła. Gdy go wyciągał reszty spermy wytarł o moją buzie.

    -O, tak lubisz to! Lubisz to robić, będziesz mi teraz obciągać przy każdej wolnej okazji.-powiedział.

     Nie odezwałam się, sprawiało mi to przyjemność jak mnie poniża podczas seksu, cały czas chciałam więcej, a on doskonale o tym wiedział. Nie musiałam nawet nic mówić, gdy on złapał mnie za rękę, podniósł i przysunął do ściany. Złapał mnie za tyłek i opartą o ścianę uniósł do góry. Przysunął się na tyle, abym mogła się nadziać na jego fiuta. Automatycznie krzyknęłam z rozkoszy. Jego wielkość dawała o sobie znać. Rżnął mnie tak, przez dobre parę minut, rzucając co chwilę obraźliwe i wulgarne słowa w moją stronę. Widział, że nakręca mnie to tylko coraz bardziej. Po chwili posadził mnie na umywalce i posuwał mnie coraz to mocniej. Umywalka tylko drżała. Nie trzeba było długo czekać, aż oboje dojdziemy. Skończyliśmy praktycznie w tym samym momencie. Po chwili odpoczynku, on rzucił, że to wcale nie jest koniec i że idziemy do niego. Nie protestowałam nawet chwili. Złapaliśmy taxi, aby było szybciej. Już w samochodzie, Dawid wkładał mi ręce pod sukienkę i robił cudowną palcówkę. Gdy byliśmy już pod jego domem, praktycznie ubrania zostawiliśmy w samym wejściu. Pierwszym miejscem do jakiego trafiliśmy była kuchnia. Tam było najbliżej. Oparł mnie o blat i zaczął od razu brać od tyłu. Im szybciej mnie ruchał, tym bardziej ciągnął mnie za włosy. Następnie posadził mnie na blacie i zaczął robić minetkę, nie trwało to długo, bo zaraz wepchał mi swojego przyjaciela, tym razem od przodu. Jednocześnie lizał mnie po piersiach, co sprawiało, że po całym ciele przechodziły mi dreszcze. Seks był wspaniały, facet wiedział co robi i jak to robi. Odepchnęłam go od siebie i ja postanowiłam przejąć inicjatywę. Usiadł na krześle, a ja uklęknęłam przed nim i zaczęłam mu robić soczystego loda. Po chwili usiadłam na nim i zaczęłam go ujeżdżać. Jęczałam przy tym głośno, wymawiając przy tym sporo wulgaryzmów. On nie był mi również dłużny. Po dłuższym ujeżdżaniu oboje doszliśmy. Tym razem spuścił mi się na biust. Postanowiliśmy chwile odpocząć po tym co się wydarzyło.

    -Jesteś zajebista, wiesz o tym?-zapytał Dawid.

     Bez dłuższego zastanowienia odpowiedziałam-Wiem, Ty też nie jesteś najgorszy.-I się roześmiałam. 

     Ta noc była jeszcze długa, powtórzyliśmy to jeszcze kilka razy, zmieniając tylko miejsce, w których to robiliśmy. Rano umówiliśmy się na kolejne spotkanie.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Zimna Suka
  • Oddana

    Piątkowy wieczór przeznaczyliśmy na zabawę, która była nieco ryzykowna, ale rozmawialiśmy o niej tak często, że oboje podniecaliśmy się na myśl o możliwościach, jakie niosła. Miałam być dziwką – niewolnicą mojego mężczyzny, przeznaczoną do zerżnięcia przez obcych facetów.

    Późnym wieczorem polecił mi założyć pończochy przypięte do gorsetu, kozaki i skórzaną kurtkę. Taką długą, zakrywającą biodra. I nic poza tym. Na szyi zapiął mi obrożę. Kazał mi nałożyć mocny makijaż, co robiłam dla niego czasem, ale nigdy poza domem. Kiedy przejrzałam się w lustrze, zadrżałam z podniecenia. Wyglądałam jak dziwka. Spod kurtki przy każdym ruchu było widać skraj pończoch.

    Wyszliśmy z bloku w stronę terenów zielonych, którymi ścieżka prowadziła do ogródków działkowych. Na pobliskich ulicach świeciły się latarnie. W jednej z grup krzaków były ruiny jakiegoś budynku. O dziwo, dosyć czyste, o ile mogłam dostrzec w ciemnościach. Bez szkła i odchodów. Mąż wprowadził mnie tam, oparł plecami o resztkę ściany i zaczął całować. Poczułam jego język wsuwający się do mojej buzi, dłonie błądzące po ciele, a potem rozpinające kurtkę. Podobała mi się ta zabawa. Po krótkiej chwili stałam oszołomiona pod ścianą, z nagą, mokrą cipką i dłońmi męża na skórze bioder. Kazał mi ukucnąć i ssać kutasa. Wyjęłam go ze spodni i lizałam. Podnieciło mnie to bardzo. Podjęłam grę, do końca się w nią wczuwając. Byłam dziwką. Potem wsunęłam go sobie do ust i ssałam coraz mocniej i namiętniej, chociaż nigdy tego nie robiłam. Bałam się, że ktoś nas zobaczy, ale to mnie dodatkowo podniecało. Tak bardzo, że zajęczałam. Na ten sygnał mój mężczyzna podniósł mnie do pozycji stojącej i wepchnął mi kutasa do mokrej cipki. Och, jaka była gotowa i otwarta. Bardzo. Uniosłam jedną nogę na jego biodro i rżnęłam się z nim. Czułam twardego kutasa, uderzającego mnie wewnątrz pizdy i wysuwałam biodra, żeby czuć go mocniej.

    Byłam tak podniecona, że nie widziałam i nie słyszałam, że obok, pojawiło się nagle dwóch facetów. Właściwie młodych chłopaków. Każdy miał niewiele ponad 20 lat. Byli niewiele wyżsi ode mnie, a na pewno mniej umięśnieni od mojego męża.

    Pomimo odurzenia ekstazą, krzyknęłam ze strachu, kiedy jeden z nich odezwał się – „Fajną masz kurwę. Podzielisz się?”

    Boże święty! Nakryli nas! I co teraz?

    A mąż spokojnie wyjął ze mnie kutasa, odsunął się i powiedział trochę zdyszanym głosem – „Okej, możecie się nią zabawić, ale w gumkach, każdy spuści się raz i odejdziecie.”

    Tamci wyszczerzyli się w obleśnych uśmiechach i zaczęli rozpinać spodnie.

    Usłyszałam, jak mówią – „Nie mamy gumek.”

    A Krystian stwierdza – „Ja mam kilka.”

    Stałam obnażona i dysząca z podniecenia pod ścianą, a przede mną stało trzech mężczyzn, z których jeden był moim mężem, oddającym mnie obcym facetom do zerżnięcia.  

    Jeden z nich podszedł bliżej i powiedział – „No, dziwko, klękaj i ssij.”

    I wskazał brodą kutasa, trzymanego garścią tak, że wysuwał się w stronę mojej cipki. Ukucnęłam i wzięłam go do ust. Poczułam ostry zapach potu i spermy. Jakby spuszczał się niedawno i wytarł go byle jak. Objęłam go wargami i delikatnie zaczęłam pieścić, nie chcąc ssać zbyt mocno. Tamten nie czekał, aż się zdecyduję. Pchnął biodrami, przytrzymując oburącz moją głowę. Kutas wsunął mi się wprost do gardła. Nigdy wcześniej nikt tak brutalnie nie potraktował moich ust. A tamten jebał chwilę moje gardło, nie przejmując się moimi protestami i tym, że odpychałam się od niego rękoma.

    Potem podniósł mnie za ramiona i podał mi prezerwatywę. Kazał mi ją sobie założyć na kutasa, a kiedy to zrobiłam, gwałtownie odwrócił mnie plecami do siebie. Ściągnął mi kurtkę i przyciągnął do siebie moje biodra, a potem wbił mi kutasa do pizdy. Stałam z wypiętą dupą i dygotałam.

    Strach i podniecenie mieszały się we mnie. Podniecenie – głównie dlatego, że wcześniej mąż doprowadził mnie na skraj orgazmu. Kręciło mi się w głowie, nogi mi drżały i z oddaniem przyjmowałam tamtego kutasa, walącego we mnie raz za razem. Cipka się otwierała na rozkosz. Zalewała się sokami i pulsowała. To był młody chłopak, który nie czuł chyba dotąd orgazmu kobiety, bo spuścił się natychmiast, kiedy zaczęłam jęczeć i zaciskać mięśnie pochwy. Jego kutas był spory, chociaż nie bardzo wielki, więc dokładnie czułam każde jego drgnienie. Kiedy zaczął szczytować, dopchnął się biodrami do mojego tyłka i trzymał mnie oburącz. Nie mogłam tego przegapić.

    Nie miałam jeszcze dosyć. Stałam, oparta głową o ścianę i wypięta tyłkiem w ich stronę i dyszałam. Chciałam więcej, ale czekałam w strachu, co zrobią dalej. Poczułam dłonie drugiego na biodrach. Odwrócił mnie przodem do siebie i podał prezerwatywę. Założyłam ją, pieszcząc kutasa po całej długości.

    Chwycił mnie za tyłek i wepchnął kutasa do mojej pizdy tak gwałtownie, że otworzyłam usta do krzyku. Był bardzo twardy. Stałam na obu nogach, a chciałam poczuć go głębiej w sobie, więc podniosłam jedną nogę i owinęłam ją wokół jego biodra. Złapał mnie za pośladek i wsunął mi palce do tyłka. O, tak! Trzymałam się jego ramion i nadziewałam się na kutasa. Zamknęłam oczy, wyobraziłam sobie stojącego obok męża i oddałam się rżnięciu. Ten kutas wypełniał moją cipkę bardzo mocno. Nie widziałam go zbyt dobrze, kiedy zakładałam mu gumkę, ale teraz czułam, że jest szeroki. Wchodził we mnie gwałtownymi i głębokimi ruchami, jebiąc mnie szybko i mocno.  Ruchał mnie jak maszyna przez jakiś czas, stękał z rozkoszy i wbijał palec do mojej dupy.  Drugą ręką sięgnął do moich piersi i wyciągnął jeden z cycków z gorsetu. Ścisnął dłonią sutek i wpił usta w moją szyję. Opierałam się o ścianę tylko ramionami, bo naciągał mnie na siebie mocno i gwałtownie. Odchyliłam głowę, zaczęłam jęczeć i kwilić, a potem szczytowałam. Mocno. Wyginając się i zalewając sokami. Wijąc się w jego objęciach i rozpadając się. Kiedy skończyłam, on się już spuścił. Wyjął kutasa, odsunął się i patrzył na mnie, dysząc.

    „Kurwa, mała, ale odleciałaś.” – powiedział jakby z podziwem.

    Drugi patrzył z otwartymi ustami i stwierdził – „Ja pierdolę, aż mi na nowo stanął.”

    W tym momencie mój facet wtrącił się, mówiąc zdecydowanie – „Dobra, po zabawie. Spadajcie.”

    Przestraszyłam się, że nie posłuchają i zechcą to ciągnąć. Może podniecili się na nowo i będę musiała ich ponownie zaspokajać?

    Na szczęście, chłopaki jakby się wystraszyli lub zastanowili i powiedzieli – „Okej, staruszku. Spoko. Zostawimy ci twoją dziwkę. I tak musimy spadać.”

    Odetchnęłam z ulgą. Odeszli. Rozejrzałam się i ruszyłam po kurtkę.

    Mąż zawołał za mną – „Dokąd to. Nie skończyłem.”

    Obejrzałam się zdziwiona.  Myślałam, że ma dosyć.  Chłopaków już nie było. Byliśmy sami. Podjęłam wcześniejszą zabawę.

    Schyliłam głowę i powiedziałam cicho – „Przepraszam, panie.”

    A on podszedł do mnie, chwycił za obrożę i pociągnął moją głowę do swoich spodni.

    Powiedział – „Zajmij się, suko, kutasem swojego pana.”

    Przykucnęłam z rozłożonymi kolanami i wzięłam kutasa do ust. Czułam, jak z cipki wylewa mi się śluz. Dosłownie kapało ze mnie na ziemię. Kutas był nabrzmiały i drgający niecierpliwie. Nie widziałam, żeby się spuścił, ale widać było, że jest podniecony. Zaczęłam go oblizywać, otaczać językiem. On jednak chciał czegoś więcej. Złapał moją głowę z obu stron i wepchnął mi kutasa do ust. Nigdy tak nie robił. Pozwoliłam, żeby wszedł głęboko, chociaż oparł się na podniebieniu i boleśnie po nim przeszorował, bo jest tak wygięty, że w tej pozycji nie może wejść do gardła. Ruszył się kilka razy, a potem wyjął go i kazał mi wstać. Odwrócił mnie tyłem do siebie i wbił kutasa do mojej pizdy. Ostro i gwałtownie. Jebał mnie brutalnie, jak nigdy dotąd. Zaczęłam się na nowo podniecać i ruszałam dupą, a on złapał mnie za włosy i dobijał się do mnie biodrami. Ponownie tego wieczoru poczułam przypływ rozkoszy, więc wygięłam kręgosłup, podając mu cipkę do rżnięcia. Trzymał drugą rękę na moim biodrze i jebał mnie bez przystanków, jak napalony samiec.

    Byłam jego dziwką do pierdolenia na ulicy.  To uczucie i wszystko, co przeżyłam tego wieczoru, spowodowały, że mój orgazm znowu był obezwładniający. Nie obchodziło mnie już to, czy ktoś nas usłyszy. Szarpnęłam się, zawyłam, ugięły mi się nogi, zaczęłam drgać i rzucać całym ciałem w niekontrolowany sposób. Cipka mi się zaciskała i zalewała sokami. Poczułam, że mój mąż również drga i spuszcza się we mnie. Usłyszałam, jak jęczy z rozkoszy i spełnienia. Potem przytulił mnie i trzymał mocno w objęciach, aż oboje się uspokoiliśmy. Powiedział mi, że się podniecił, patrząc na jebiących mnie chłopaków i słuchając moich jęków.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    monia_be_be