Blog

  • Nie moja studniowka cz 11

    Nadszedł dzień, przez który to wszystko się wydarzyło. Mój dobry humor Magda błędnie myliła z ekscytacją, bo tak naprawdę cieszyłem się, że wreszcie wróci Paweł a Lena zniknie w odmętach zapomnienia. Pomimo że studniówka zaczynała się dopiero wczesnym wieczorem moje przygotowania ruszyły już w południe. Najwcześniej moja mama zajęła się peruką. Miodowy kolor dostał teraz ciemniejsze końcówki a front włosów został mocno pofalowany wraz z grzywką. Ważne było również wyprasowanie sukni i wyczyszczenie butów, które trochę ucierpiały od ostatniej wycieczki. Około godziny 17 zaczęliśmy składać wszystko w całość. Na moją kobiecość powędrowały czerwone stringi z siateczki. Tym razem bez korka, według mamy był zbędny. Zawsze jędrne piersi przykrył tego samego koloru wymyślny stanik bez połączenia na środku. Ostatnie z bielizny były cieliste pończochy samonośne na porządnych silikonowych paskach z czerwoną szeroką koronką oraz podwiązka. Całość przykryła opinająca biust, biodra oraz pośladki suknia z charakterystycznym szerokim siateczkowym dekoltem sięgającym pępka, który formował literę “V”. Od razu rozcięcie od kostek do biodra ukazało całą pończochę, która i tak była wysoko podciągnięta. Buty, o których ciężko zapomnieć oraz makijaż, którego najmocniejszym elementem były oczy. Czerwone złoto grubą połyskującą warstwą przykryło moje powieki, które były zaakcentowane czarnym eyelinerem. O punkt uwagi walczyły z czerwonymi ustami, agresywny matowy kolor nadawał się na okładkę playboya.
    Na imprezę jechałem wraz z Magdą oraz Krystyną. Zadeklarowały się jako pomoc w ogarnianiu ludzi, żeby nauczyciele meli mniej na głowie. Na miejsce dotarliśmy chwilę przed 18 czekał już tam Krystian, by razem ze mną wejść na salę. Sama restauracja była podzielona na dwie części. Studniówka była zorganizowana na jednej a d**ga była wyłączona, światła były zgaszone i nikt tam się nie kręcił. Połówka, na której miała być impreza również miała standardowe sektory. Miejsce ze stołami i kateringiem oraz miejsce tańczenia / parkiet. Wraz z moim partnerem usiadłem przy jednym z okrągłych stołów. Nic nadzwyczajnego, biały obrus, zastawa i miejsce, na którym zaraz znajdą się ciepłe potrawy.
    Polonez otworzył wydarzenie potem walc, robiłem wszystko by było tak jak zaplanowały to Krystyna z Magdaleną. Nie rozmawiałem z nikim raczej robiłem to na co akurat miał ochotę Krystian. Po godzinie zabawy siedząc przy stole i nieuważnie przysłuchując się rozmowie znajomych z jego klasy chłopak położył rękę na moim odsłoniętym kolanem. Jak by nigdy nic śmiejąc się zaczął iść w górę by na pończochowej koronce zatrzymać się i masować. Zrobiło mi się ciepło jednak nie reagowałem. Chwilę później zwrócił się do mnie na ucho:
    – Zrobisz mi laskę, przerucham tobie tak gardło, że nie będziesz mogła nikomu nic powiedzieć. – wystraszyłem się, ponieważ zabrzmiał bardzo groźno – No choć cipcia, nakarmię Cię.
    Mój horrendalny popęd pociągnął mnie za nim. Poprowadził na salę wyłączoną z użytku, było ciemno więc dałem się ciągnąć za rękę. Weszliśmy do toalety, zapalił światło i zaryglował drzwi. Podłoga pomieszczenia oraz dolna połówka ściany były wyłożone białymi płytkami. Naprzeciw drzwi było stare okno, pod którym znajdował się grzejnik. Po lewej od wejścia była umywalka z lustrem a po prawej sedes. Krystian mocno mnie złapał i zaczął całować, jego agresywny język zaczął bardzo głęboko wchodzić i dominować mnie w pocałunku. Lewa ręka ściskała moją talie a prawa przez rozcięcie zaczęła masować pośladki. Czując wigoć na swoich palcach wsunął dłoń w siateczkowe majtki by podrażnić moją kobiecość. Nie przestając całować wymamrotał:
    – Pokaż ją
    – Hymm?
    – Pokazuj dupe szmato – warknął
    Odwróciłem się oparłem o kaloryfer i podciągnąłem suknie na głowę. Stojąc tak jak mnie uczyła Aneta na wyprostowanych nogach wypiąłem się na niego pokazując dziurkę przez czerwoną siateczkę. Całość potęgowały szpilki które jeszcze bardziej kształtowały pośladki. W tym czasie chłopak chaotycznie rozpinał spodnie brzęcząc metalowym zapięciem od paska.
    – Mmmm ale dupcia – strzelił klapsa wywołując u mnie jęk i pusty dźwięk w pomieszczeniu.
    Szybkim ruchem opuścił moje stringi i zaczął mnie całować. Nie musiał długo czekać by jego ślina zaczęła się mieszać z moimi sokami miłości. Chłopak wydawał się doświadczony, szorstki język drażnił okolice mojej dziurki, by co jakiś czas ją dotknąć. Powodowało to dreszcze całego ciała oraz widoczne uginanie nóg.
    – Wejdź we mnie proszę – nieśmiało jęknąłem
    – Co mówisz suczko?
    – Zruchaj mnie! Błagam, nie męcz mnie dłużej, moja dziurka pragnie twojego kutasa.
    Chłopak z cichym śmiechem zlitował się nade mna i zaczął mnie zaspokajać. Robił to wolno i dokładnie, cały się wsuwał i wysuwał.
    -Ahhh ale ciasna.
    – Szybciej! Szybciej – jęczałem
    – Nie!
    – Proszę! Zalej mnie!
    W tym momencie poczułem coś na ręce. Odsłaniając suknie by zobaczyć co to moim oczom ukazały się kajdanki które łączyły mnie z rurką od kaloryfera.
    – Chwila! Co jest?
    Chłopak mnie obrócił i nie dając dojść do słowa wsadził kutasa w usta. Z tyłu nie było czuć jego rozmiaru, który okazał się spory. Rękoma nacisnął mi na ramiona tak bym przybrał pozycje na kolanach. Po włożeniu go do mojego gardła nie wysuwał go wcale. Jedyny ruch to było bardzo szybkie jedno centymetrowe w przód i tył. Po kilku sekundach zaczęło mi się robić źle i zacząłem go odpychać jedną ręką, gdyż d**gą miałem unieruchomioną. Bezskutecznie, dominował pozycyjne i siłowo a ja zaczynałem się krztusić. O to mu najbardziej chodziło, odruch połykania i zasysania powietrza najbardziej stymulował mu penisa. Napierał ciałem i ręką dociskał głowę, walczyłem o każdy gram powietrza, gdy on w tle sapał:
    – Dław się! Oooo tak.. ciągnij go! On jest teraz twoim życiem, powietrzem, sensem istnienia! Ahhhhh dawajjjjj
    Oczy zaszły mi łzami, otumaniony, ale wciąż przytomny. Makijaż zaczął mi się rozmazywać i generować czarne zacieki na policzkach. Ten widok oraz moje charczenie jarało go jeszcze bardziej. Gdy zbliżał się koniec puścił mi rękę osłabioną od walki i zatkał nos. Cały ładunek spermy został niczym odkurzać wciągnięty przez moją krtań. Wraz z ostatnim jego krzykiem rozkoszy puścił mnie upadającego na podłogę. Kaszląc zacząłem głęboko i chaotycznie oddychać. Starałem się uspokoić, gdy on zapinał spodnie z uśmiechem. Umył ręce, spojrzał w lustro i powiedział:
    – Fają sukę ogarnęła mi mamuśka. Ale wiesz.. czas iść się trochę nawalić. Trzymaj się kurewko – wyszedł zamykając drzwi i gasząc światło.
    Siedziałem samemu po ciemku próbując wołać o pomoc. Jednakże muzyka z sali obok skutecznie zagłuszała jakiekolwiek dźwięki z tą dochodzące. Zaczęło być mi zimno, grzejnik, do którego byłem przykuty był zimniejszy od płytek na których leżałem. Zrezygnowany nagle usłyszałem odgłosy głośniejsze od muzyki i tańców. Oślepiające światło, zgrzyt klamki i … widze Joasie w granatowej krótkiej sukience wchodzącej wraz z chłopakiem. Stanęli naprzeciw mnie i jak by nigdy nic zaczęli się obściskiwać.
    – Hej Lena, teraz tobie pokaże jak pieprzą się prawdziwe kobiety a nie pojemniki na spermę hahaha – głośno się zaśmiała odpinając spodnie swojego chłopaka.
    Wyjęła go na wpół sztywnego i zaczęła stymulować ręką oraz pocałunkami. Głośne siorbanie śliny rozbrzmiało po łazience, on gładząc jej głowę po cichu sobie sapał, ona bezdźwięcznie pracowała nad jego wytryskiem. Po kilku minutach wstała z kolan i usiadła na sedesie. Ściągnęła szpilki i zsuwała rajstopy.
    – Teraz gwóźdź programu, a ty tutaj masz dodatek modowy żałosna kurwo. – skomentowała mój bardzo rozmazany makijaż.
    Ostrymi niebieskimi paznokciami rozdarła trochę rajstopy by zrobić otwór na widok a następnie założyła mi część majteczkową swoich mokrych od swojego śluzu cielistych rajstop na głowę. Patrząc na mnie uniosła jedną nogę by zgiąć w kolanie i oprzeć ją na jego ramieniu. Na d**giej stała stabilnie i zaczęli uprawiać sex. Ich trzęsące się jęki nawzajem się przeplatały w pomieszczeniu. Całość nie zajęła długo może dwie, trzy minuty, by skończyć się finałem w jej cipce. Chłopak niewzruszony uciekł z łazienki tak szybko jak do niej wszedł. Zostaliśmy sami.
    – I co teraz? Będziesz tak sobie siedziała? Jak rajstopki? Podobają się? Z twojej firmy kochana. – powiedziała szukając nowej pary w torebce. – Chyba nie mogę Cię tak zostawić
    – Hę – zabrzmiało strasznie dziwnie
    – No nie… pewnie jesteś głodna. Spokojnie mam coś dla Ciebie.
    Blondynka podeszła do mnie podciągając sukienkę. Stanęła nade mną i przystawiła swoją dziurkę do mojej twarzy.
    – Zjeżdżaj! – wkurzyłem się
    – Wiem wiem, może nie mam kutasa, które tak bardzo lubisz pakować sobie w gardło, ale mam pyszne nadzienie, które pewnie też kochasz. No dalej, bo stygnie.
    Dziewczyna jak Krystian złapała moją wolną rękę oburącz i przystawiła waginę do moich ust tak. Wyczuła, że po ostatniej walce jestem osłabiony więc do trzymania mnie wystarczyła jedna ręka a d**gą zatkała mi nos. Po skończeniu się zapasu tlenu z automatu zacząłem ssać jej cipkę.
    – MMmm ale ciągniesz, przyjemnie – skomentowała zaskoczona
    Wraz z urywkami tlenu do mojego gardła zaczął spływać śluz oraz jeszcze ciepła sperma jej chłopaka. Białe części powoli rozpływały się na moim języku potęgując doznania oraz wydłużając czas. Cała sytuacja zaczęła oddziaływać na Joasię, która zamiast mieć mniej śluzu produkowała go coraz więcej. Spijałem słodki płyn przemieszany ze spermą, głośnymi łykami walcząc o tlen. Trwało to długo, za długo, gdy w końcu ścierpnięta dziewczyna postanowiła odpuścić, ubrać nowe rajstopy i się ogarnąć przed lustrem.
    – Wiesz.. szkoda, że taka jesteś. Mogłybyśmy razem kogoś gnębić, rozdawać karty no ale cóż… nie będę tobie przeszkadzać jako szczęśliwej miłośniczce spermy. A bym zapomniała.
    Dziewczyna podeszła i złapała mnie jedną ręką za twarz ściskając policzki.
    – To w nagrodę – splunęła mi w usta gasząc za sobą światło.
    *
    Czas leciał a ja bez sensu życia siedziałem bez skrawka honoru. Postanowiłem rzucić to wszystko, bo nie było już miejsca na przemyślenia, płacz czy gniew i po prostu uciec. Po ciemku wymacałem najdłuższą poziomą rurę, złapałem za kajdanki i się uwiesiłem na ręce bez większych efektów. Nie poddając się i żyjąc tylko z wyślą o wyjściu zacząłem się bujać, napierać aż w niespodziewanym, momencie głośny trzask wraz z oblaniem mnie śmierdzącą zimną wodą zasygnalizował pęknięcie rury. Zdjąłem te cholerne buty i przez nikogo niezauważony wyszedłem z restauracji w takim stanie, jakim mnie zostawili Krystian z Joanną. Kilka kroków przez mokrą ulicę i znalazłem się na skraju lasu, w który wszedłem.
    KONIEC
    = = =
    A ja tam nie była
    Miodu i Wina nie piłam
    hahahha
    No hej, to ja K0oma wybaczcie tę małą prywatę, ale chcę podziękować każdemu czytelnikowi za cierpliwość, wiadomości i towarzyszenie w tej przygodzie, jaką było pisanie tego opowiadania.
    I pamiętajcie:
    To nie była jego studniówka 😉

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    K0oma
  • Dworek. Czesc pierwsza

    Całą moją niezwykłą opowieść zacznę nad wyraz banalnie.

           Nazywam się Tomasz, mam 35 lat i  od dziesięciu lat jestem menagerem w jednym z pięknie położonych  hoteli w małej miejscowości w województwie łódzkim.

           Moja praca opiera się w głównej mierze na zarządzaniu personelem hotelowym. Od dwóch lat po zwolnieniu drugiego menagera przejąłem również funkcję administracyjne, w tym związane z zaopatrzeniem i logistyką. Jestem również na pierwszej linii w kontaktach z kluczowymi gośćmi hotelowymi.

    Jednak zacznijmy od początku…

           Pracę zacząłem już w trakcie studiów, będąc na kierunku fizykoterapii  w jednej z łódzkich uczelni. Jako jeden z nielicznych osób na roku udało mi się znaleźć taką pracę, którą mogłem pogodzić z moimi zajęciami w tygodniu. Dodatkowo dawała mi ona perspektywy na to, aby po pięciu latach nauki wszystkie nabyte umiejętności móc swobodnie realizować.

          Jako młody chłopak do czasu uzyskania dyplomu początkowo musiałem zadowolić się  pracą na pół etatu w charakterze portiera-recepcjonisty w niewielkim dworku zaadoptowanym na mały hotel.

           Posiadłość została  wybudowana w 1864 roku jako kompleks dworsko – pałacowy, podczas wojny została jednak doszczętnie zniszczona. Po oficynie zostało jedynie gruzowisko, a sam budynek i przynależne do niego tereny od lat niszczały pod wpływem nieubłaganego czasu. Dopiero ingerencja lokalnych władz i oddanie zabytku w prywatne ręce tchnęło nowego ducha w to urokliwe miejsce.    

            Dworek położony jest na niewielkim wzniesieniu  otacza go park wokół którego znajduje się XVI-wieczna fosa. Obok zabudowań dworskich znajduje się gorzelnia z 1880 roku jak również budynki gospodarcze oraz staw rybny.

           Przez dłuższy czas sami inwestorzy nie mieli pomysłu na jego zagospodarowanie. Liczne przeszkody prawne stawiane przez konserwatora zabytków skutecznie niwelowały zakres możliwości samego obiektu.

          Lokalne muzeum, prestiżowa galeria, czy  dom aukcyjny nie wpisywały się natomiast w koncepcję biznesu samych właścicieli. Na kanwie licznych rozmów doszło do porozumienia, na którym stary obiekt miał zostać zmodernizowany na niewielki hotel utrzymując przy tym neoklasyczny charakter miejsca.

           Weekendowa praca w dworku  pomimo, że nie związana z moją nauką była świetną alternatywą dla podreperowania budżetu, ale również niosła za sobą inne korzyści. Pierwszym, który bardzo mocno mnie przekonał była możliwość praktycznej nauki języków obcych. Do grona gości hotelowych należeli głownie obcokrajowcy, z którymi kontakt możliwy był jednie w języku angielskim. Mając smykałkę do języków bardzo szybko opanowałem również niemiecki, francuski oraz rosyjski. „Darmowe lekcje” okazały się strzałem w dziesiątkę To one w bardzo dużym stopniu spowodowały mój szybki awans w strukturach hotelu…

    …ale o tym później.

                 Kolejnym elementem, na który bardzo mocno zwróciłem uwagę byli sami ludzie. Różnorodność z jaka się spotkałem wymykała się z jakiejkolwiek skali. Nie miałem dużo czasu na poznawanie obyczajów czy kultur jednak sama obserwacja ludzi była dla mnie niesamowitym doświadczeniem.

               Z tygodnia na tydzień nabywałem coraz to nowych umiejętności. Nauczyłem się też wielu rzeczy dotyczących hotelarstwa głównie zarządzania czy logistyki. Szybko stałem się ważnym ogniwem personelu, do którego o pomoc przychodzili  nie tylko goście hotelowi, ale również podwykonawcy czy obsługa kuchni.

               Pewnego dnia podczas mojej zmiany  zadzwonił do mnie ówczesny menager hotelu Władek.

    -Tomek mam sprawę przyjdź do mnie jak obrobisz się z rezerwacjami.-  powiedział spokojnie choć w jego głosie słychać było podenerwowanie.

    -Jasne szefie będę.– odpowiedziałem nieco zaskoczony.

                Władek był osobą w podeszłym wieku. Po jego przetartej tweedowej marynarce oraz po zmęczonym i ciągle zamyślonym wyrazie twarzy  dało się poznać, że lata świetności ma dawno za sobą. Błyskotliwość z jaką zarządzał pracownikami będąc naczelnikiem Wydziału Kultury w gminie dawno już odeszła w zapomnienie. Również jego metody niegdyś efektywne w dobie rozwoju internetu i nowoczesnych rozwiązań nie nadążały za postępem. W związku z cięciem etatów została mu zaproponowana rola kustosza  w lokalnym dworku. Jednocześnie pełnił funkcję łącznika z ramienia gminy z potencjalnymi kupcami. Z racji prowadzonych negocjacji z nowymi właścicielami pozostał na stanowisku i od tego czasu pełnił rolę nadzorcy obiektu.

                  Sytuacja zmieniła się po przekształceniu kompleksu na hotel. Coraz częściej musiał korzystać z pomocy i sam dochodził do wniosku, że to już ostatnie chwile przed zasłużoną emeryturą.

    – Tomku mam do ciebie prośbę.- zaczął niepewnie- W najbliższy weekend pojawią się goście z Niemiec. Przyjadą na weekend, aby zrobić rozeznanie, szukają jakiś gruntów pod inwestycje i dla naszego burmistrza są kluczowi. Chciałbym. abyś podczas ich wizyty w pełnił się nimi zajął. Będziesz pełnił rolę osobistego concierga i tłumacza bo wiem jak dobrze radzisz sobie z niemieckim.

    – Szefie nie wiem czy ja się do tego nadaje, nie wiem czy jestem na tyle kompetentny, aby sobie z tym poradzić. – odpowiedziałem bo naprawdę nie czułem się na siłach

    – Dasz radę. Tomek wspominałem już im o tobie. Potraktuj to jako szansę, wyzwanie , a  zobaczysz że się opłaci.- mrugnął do mnie rozbawiony-  Są to bogaci ekscentrycy z  majętnej rodziny wiec maja swoje potrzeby, ale wierzę, że sobie poradzisz.

    Z jednej strony to „kolejni” goście hotelowi, może o trochę większym znaczeniu i statusie jednak ich obsługa nie powinna być aż tak trudna – pomyślałem

    – Zgoda.- kiwnąłem pewnie głową  nie ukrywając ciekawości.

    ***

          Tydzień później pod dworek zajechało duże, perłowe Volvo. Całkiem normalne. Nie rzucający się w oczy samochód na niemieckich tablicach, nie wzbudzał większej sensacji.  Więcej spodziewałem się po bogatych inwestorach z za zachodniej granicy. Wypatrywałem bardziej czerwonego Ferrari czy jakiegoś wielkiego  SUVa ze stajni Porsche.

    Może nie chcą tak rzucać się oczy – pomyślałem.-kto wie.

              Ku mojemu zaskoczeniu oprócz samego kierowcy wsiadła jeszcze jedna osoba. Była to starsza kobieta po sześćdziesiątce. Miała na sobie wielkie ciemne okulary oraz sporych rozmiarów biały kapelusz, który od razu przykuwał wzrok. Ubrana dostojnie, elegancko, ale nie jakoś bardzo przesadnie. Stonowane jasne kolory i niewielki dodatek złotej biżuterii komponował się z całością. Jej szyku dodawała za to przełożona przez ramię pięknie zdobiona materiałowa chusta. Nie była wysoka choć czarne szpilki dodawały jej centymetrów.

              Kobieta minęła kierowcę nawet na niego nie spoglądając. Z podjazdu udała się  przez drewniany pomost prosto w naszą stronę.  

    Jak przystało na dobrego gospodarza pierwszy odezwał się Władek.

    -Dzień dobry jestem Włodzimierz. Jestem kierownikiem. Miło mi Panią poznać- wydukał ze sztucznym niemieckim akcentem.

    Widziałem jak go to męczy wiec od razu pospieszyłem z pomocą

    – Dzień dobry ja nazywam się Tomasz i  będę Pani osobistym consierge podczas całego pobytu w naszym hotelu – powiedziałem płynnym niemieckim.- Jeśli cokolwiek będzie Pani potrzebne jestem do dyspozycji – dodałem z już mniejszym przekonaniem do swojego języka  widząc surową twarz dojrzałej kobiety

    – Nazywam się Sofii nie zabawię tu długo,  jedna noc, wystarczy mi jedynie kąpiel i masaż po ciężkiej podróży, za kolację dziękuje- odpowiedziała i odwróciła wzrok w kierunku oddalonych zabudowań.

    – Tak. Oczywiście- zdążyłem  odpowiedzieć

    Nie spoglądając się za siebie obeszła cały dworek, skupiając wzrok na zdobioną fasadę budynku. Oglądała wgłębny portyk poprzedzony schodami dźwigającymi  balkon po czym minęła zdobione kolumny i weszła do środka.

    Poprowadziłem ją schodami na piętro do pokoju nr osiem. zostawiając jej niewielki bagaż podróżny w przedsionku pomieszczenia.

    – Czy mogę w czymś jeszcze pomóc ? – zapytałem kierując się do wyjścia.

    – Na 19 proszę zorganizować to o co prosiłam, dziękuje- ucięła po czym zamknęła drzwi.

    Jej sposób bycia był  surowy. a jednocześnie stanowczy. Jej dominacja psychiczna była elektryzująca. Po opuszczeniu z pokoju chwile zajęło mi  poukładanie wszystkiego w głowie. I nagle oblał mnie zimny pot. Uświadomiłem sobie, że zgodziłem się na coś czego nie będę w stanie zorganizować na poziomie takiej kobiety.

    Masażystka Karolina, fajna filigranowa blondynka, która była jedyną masażystką w okolicy dziś akurat przebywa w Warszawie.– to był pierwszy problem Telefon do Waldka też nic nie da.

    Drugi to nasze SPA, a w zasadzie jego namiastka. Niewielki basen, nie jest jeszcze w pełni gotowy dla gości. Uszkodzone plastikowe uchwyty w jacuzzi, nie do końca zmodernizowana sauna fińska czy małe pomieszczenie adoptowane na mały gabinet odnowy biologicznej pozostawiają wiele do życzenia. Na pewno nie jest to tym czym prawdziwe salony dla bogatych kobiet. Niestety organizacja hotelu do pięciu gwiazdek to długi i skomplikowany proces.

    „Dobra Tomek Masz mało czasu! rusz głową  masaż, kąpiel, masaż„

    Szalony pomysł pojawił się jak grom z jasnego nieba, jak flash migawki pokazujący zarys uchwyconego obraz.

    -Ryzykowny – powiedziałem do siebie przez zaciśnięte zęby, ale nie było innego wyjścia

    Kto nie ryzykuj ten nie pije szampana – uśmiechnąłem się do siebie.

    Chwyciłem za słuchawkę

    -Pani Sofii?

    -Tak. Słucham?-  lekko zirytowany  głos odezwał się w telefonie

    – Tomasz z recepcji z tej strony. W związku z Pani oczekiwaniami o godzinie 18:50 zapraszam na poziom -1. Jest dla Pani przygotowana wyjątkowa sesja zawierająca kąpiel z masażem, o który Pani prosiła – dostępna jedynie dla wyjątkowych  gości- koloryzowałem – Szlafrok i ręczniki będą dostępne przed wejściem. Mam nadzieję że będzie Pani zadowolona z naszych usług. Do zobaczenia. –szybko odłożyłem słuchawkę

    Mam dwie godziny na organizację, mało – pomyślałem.

    Czas zleciał szybko jednak z małą pomocą udało się zdążyć na czas. sSame przygotowania były intuicyjne, bazowały na kreatywności i odrobinie szaleństwa… w  większości z szaleństwa.

    Niemka pojawiła się punktualnie nie zostawiając pola do improwizacji.

    -Pani Sofii zw. na tym, iż stawiamy na innowacyjność i pełną satysfakcję naszych gości w dniu dzisiejszym chciałbym Panią zaprosić na wyjątkową sesję.. „rytuał orientu” – rzuciłem wymyślone na poczekaniu nazwy nie dając po sobie poznać rosnącego zdenerwowania.

    -Proszę się przebrać w szlafrok -kontynuowałem-w lewej z kieszeni znajdzie Pani satynową przepaskę proszę ja nałożyć na oczy, resztą pokieruje obsługa.  Zasłonięte oczy mają zapewnić naszym gościom pełną dyskrecję, a i ostatnia rzecz – dodałem już bardziej swobodniej –  w trosce o pełen relaks  podczas całego zabiegu nie będzie możliwości swobodnej rozmowy. – powiedziałem jakby była to dla mnie wyświechtana formułka

    Czekałem z zaciśniętymi zębami na ostrą reakcję i ciętą ripostę, ale ku mojemu zaskoczeniu mój gość  kiwnął jedynie głową w geście aprobaty.

    Już w samym przedsionku panował półmrok. Tajemnicza aura miejsca to nie żadne wyrafinowane zabiegi, a jedynie wykręcona żarówka w holu, która zakrywała trochę mankamenty i niedoskonałości tej części obiektu.

                  Wspominanie, że gościem zajmie się obsługa  było oczywiście kłamstwem o całej sytuacji wiedziała jedynie moja siostra Anka, którą na biegu poprosiłem o pomoc. Ankę wkręciłem do pracy w hotelu jakiś rok temu. Była zatrudniona w serwisie sprzątającym również w ramach pracy weekendowej. Była jedyną zaufaną osobą, której mogłem opowiedzieć o moich zamiarach.

                 Jej jedynym zadaniem było nie dopuścić nikogo z personelu do  tej części hotelu. Potrzebowałem ciszy i spokoju. Poznając mój plan  była zachwycona , sama podsunęła mi również sporo pomysłów. Nie spodziewałem się, że jej bujna wyobraźnia jest aż tak rozkręcona.

                 Czekałem chwilę, aż nasz gość zrzuci ubranie. Kątem oka widziałem ją przez szybkę  jak stoi  odwróconą plecami w białym szlafroku, naprzeciwko  drzwi do kompleksu. Wszystko zgodnie z zaleceniami. Ku mojemu zdumieniu bez zbędnej zwłoki nałożyła też satynową opaskę

    „Raz kozie śmierć”- pomyślałem i wszedłem do holu.

    Dotknąłem ją nie mówiąc słowa i pchnąłem drzwi prowadzące do środka.

               W głębi  również panował półmrok rozstawione wcześniej kadzidła i świece o słodkawym zapachu działały na zmysły. Gorąca woda w jacuzzi  przyjemnie szumiała w rogu. Ciepłe powietrze  z uchylonej sauny działało kojąco wprowadzając dobry nastrój.

               Podszedłem do niej i delikatnie odwiązałem miękki pasek podtrzymujący szlafrok. Ku mojemu zaskoczeniu nawet nie drgnęła, gdy ciepły biały materiał opadał na chłodne płytki. Zobaczyłem ją w całej okazałości mogąc bez krępacji nacieszyć wzrok. Wyglądała zjawiskowo pomimo upływu czasu i swojego wieku była bardzo zadbaną kobietą. Długie nogi i smukłe uda oraz naprężone i kształtne pośladki świadczyły o wielogodzinnych zajęciach fitness. Miała wciętą  talia i delikatne boczki opadające w równomiernym szyku. Dla wprawnego oka było można dostrzec pewne poprawki medycyny estetycznej jednak nie zaburzały one pewnej naturalności płynącej z istoty jej kobiecości. Do tego  odcień jej aksamitnej skóry i ten zapach z pewnością wyszukanych i drogich perfum działał hipnotyzująco.

             Cała sytuacja również i na mnie działała pobudzająco. Pomimo obcisłych spodni nie dało się ukryć  działania uroku kobiety, która stała przede mną nago.

              Zaprowadziłem ją do gorącego jacuzzi . Po raz pierwszy spojrzałem też na wielkie kształtne piersi z dużymi brodawkami oraz już lekko wyciągnięte wargi sromowe nad którymi widniał wąski paseczek równomiernie przystrzyżony  włosów.

              Jak fajnie byłoby spróbować tego soczystego nektaru prosto z jej cipki – pomyślałem po czym szybko wróciłem na ziemię.

             Sama kąpiel nie trwała zbyt długo. Moja rola też był drugoplanowa , ograniczała się głównie  do polewania gorącą wodą pleców i karku z drewnianej chochli. Gorąca woda miała dodatkowo rozluźnić i dać uczucie ukojenia spiętym mięśniom.

    Wytarłem ręcznikiem całe jej ciało i zaprowadziłem do drugiego pomieszczenia.

            Tu również wszystko było przygotowane.  Mały  gabinet był idealnym miejscem. Co prawda rzadko używany ze względu  na słabą dostępność naszej jedynej masażystki. Jej  zabiegi odbywały się  najczęściej w prywatnych pokojach hotelowych.

           Oczywiście i tu panował półmrok Zostawiłem sobie jedynie niewielką lampkę ,aby bez przeszkód poruszać się po pomieszczeniu. Dla wyostrzenia zmysłów  paliły się kadzidła a z małego głośnika leciała cicha melodia odgłosów przyrody idealna do kontemplacji.

    Położyłem  ją bez słowa na stole.  Leżała nago na brzuchu układając ręce wzdłuż tułowia.

    „Jak na zajęciach” – pomyślałem choć nie zdawałem sobie sprawy, że system edukacji nie przygotowywał mnie na to co niebawem miało nastąpić.

    Anka zatroszczyła się o gorące olejki, które zacząłem rozcierać na ręce a potem skórze. Kolistymi ruchami wcierałem je miarowo w szyje, kark, ramiona. Pracowałem  nad górnymi partiami rozbijając spięte mięśnie.

                    Masaż z początku nie różnił się niczym od tradycyjnej formy z wyjątkiem tego, że moja „klientka” leżała przede mną  naga. Jej wyeksponowane pośladki działały uzależniająco a mi jak na złość dawała się we znaki moja bujna wyobraźnia.

                   Rękami schodziłem niżej masowałem kręgosłup do odcinka lędźwiowego, następnie przeszedłem na łydki  i uda. Parę minut poświęciłem na stopy dociskając  i poprawiając ukrwienie. Masowałem dłońmi na przemian co raz wyżej, raz po raz dotykając pośladków. Spodziewałem się jakiejś reakcji, ale taka nie nastąpiła.

    Coraz śmielej, masowałem dalej.

                  Skupiłem się głównie na pośladkach, ściskałem i ugniatałem rozchylając szeroko do zewnątrz w rytm kolistych ruchów. Widziałem pięknie wydepilowany rowek wraz z otworem dupki, która lśniła od aromatycznych olejków.

                  Podczas masowania dołożyłem kciuki z naciskiem miejscowym. Moje palce niebezpiecznie milimetr po milimetrze zbliżały się do ciaśniejszej z dziurek. Nadal nie byłem pewien na ile mogę sobie pozwolić, zależało mi na tej pracy, a takie zabawy to jak chodzenie po cienkim lodzie.

                 Odpowiedź jednak przyszła momentalnie. Mój gość jakby czytał w moich myślach. Kobieta bezwarunkowo rozchyliła  szerzej uda i delikatnie wypięła pośladki w moim kierunku. Niewidoczny gest był jak zaproszeniem do dalszego tańca.

                   Kciuki zaczynały raz po raz dociskać okolice ciaśniejszej dziurki. Roztarte olejki umożliwiały  swobodniejszy i płynniejszy poślizg. Śmielej również zagłębiałem się pomiędzy jej uda. Rozchyliłem szerzej, aby mieć lepszy dostęp do wnętrza. Masowałem dalej  skupiając się na w miejscu gdzie nogi były najbliżej siebie. Silne dłonie jednocześnie naciągały pośladki do góry, gdy w tym samym czasie kciuki jeździły wzdłuż zewnętrznej części zwisających płatków. Zwolniłem tępo. Opuszkami palców chwyciłem wyciągnięte wargi i zacząłem je masować. Co jakiś czas rozchylałem szerzej. Cudowny widok dojrzałej różowej cipki  pojawiał mi się przed oczami.

    Usłyszałem ciche jękniecie i jeszcze bardziej dwuznaczny ruch wypiętego tyłka.

                    Przeszedłem do sedna, skupiając się wyłącznie na mokrych i śliskich szczelinkach. Były bardzo nabrzmiałe i wrażliwe. Poczułem również ten znany mi naturalny lepki śluz, który nie był wynikiem nałożonego olejku. Pojawiło się również trochę białej spienionej wydzieliny oznaczającej mocne podniecenie.

                        Masowałem dalej słysząc już przyspieszony oddech. Wiedziałem, że koniec jest bliski. Kciukiem  dociskałem  ciaśniejszą dziurkę wokół wejścia.  Po chwili odważyłem się wejść w nią na centymetr. Parę głębszych ruchów sprawiło, że opór ustąpił. Mogłem z większą swobodą wejść głębiej. Widziałem, że sprawia jej to przyjemność gdy sama zaczęła wykonywać ruchy pupą głębiej nadziewając się na sztywny palec. Wyjąłem kciuk i włożyłem dwa sąsiednie palce. Znów lekki opór który momentalnie ustąpił. Pomimo, że jej tyłek był ciasny idealnie dostosowywał się do moich dłoni.

    Byłem niesamowicie nakręcony widokiem. Na chwilę zamknąłem oczy,  wyobrażając sobie jak ciasny pierścień oplata mojego  kutasa, który pod wpływem tarcia pręży się do granic możliwości. Jakie to cudowne uczucie móc posuwać tak wypiętą i ciasną niemiecką dupę, Rozchylać pośladki wchodząc po same jaja. Chwilo trwaj…

     Druga ręka też nie próżnowała, jej palce podchwyciły rytm i i rozcierały śluz na całej długości pochwy.

    Niemka mimowolnie podciągnęła rozchylone nogi pod siebie opierając się na kolanach. Teraz tyłek wypięty był do granic możliwości jak u rasowej dziwki.

                       Miałem lepsze podejście i doskonały widok na dwie szparki jednocześnie. Palce prawej ręki zaczęły bardzo szybko ślizgać się po opadających wargach, jednocześnie środkowy palec dociskał twardy od podniecenia guziczek. Mocny docisk i tarcie spowodowało że moja ręka była cała mokra. Zwiększyłem obroty czując narastające pulsowanie. Prawa ręka szalała na łechtaczce, Usłyszałem westchnienie i wstrzymywany oddech. Aby spotęgować doznanie znów włożyłem wyciągnięte i sztywne   palce do wypiętego tyłka. Nie zdążyłem na żaden ruch. W momencie ,gdy docisnąłem dłoń do końca  kobietę ogarnęły spazmy. Jeden potem drugi. Czułem na moich palcach pulsujące i zaciskające się mięśnie. Fala dreszczy  napięła ciało  się jak struna. Widziałem jej  ściśnięte dłonie oraz kątem oka zaciśnięte zęby. Intensywnie przeżywała orgazm. Lekkie drgawki i ostatni skurcz. Ciało opadło bezwiednie na stół i nastała cisza. Dało się jedynie wyczuć przyspieszone bicie serca i z trudem łapane powietrze od długo wstrzymywanego oddechu.

                      Sam widok był obłędny. Przede mną była naga, bezwiednie leżąca kobieta. Spocona od wysiłku po przeżytym orgazmie. Bez sił, bezbronna  z zaróżowioną cipką od głębokiej penetracji.

                      Ja jak gdyby nigdy nic wróciłem do dalszego masowania jej pleców i karku zachowując pełny profesjonalizm. Nie muszę mówić jak  sytuacja, z całą  otoczką, świecami, zapachem oraz  możliwością penetracji najgłębszych zakamarków  wpływała na moje ciało Walczyłem sam ze sobą,

                     Marzyłem aby dać upust emocjom. Dwa szybkie ruchy. Spuścić się tu i teraz. Zalać gorącą spermą tą wypiętą i seksowną pupę. Ulżyć sobie i wystudzić emocje.

    Czułem między nogami pulsowanie. Pomimo mroku zauważyłem, że na  białych spodniach widać już ślady długiego podniecenia. Bezbarwny ejakulat wciera ł się od wewnętrznej strony zostawiając delikatne plamy. Ostatkiem sił musiałem zachować spokój.

                         Kiedy kładłem ręcznik dociskając go do nasmarowanych olejem pleców, masaż miał zbliżać się ku końcowi. Jakże byłem zdumiony gdy myjąc już ręce w chłodnej wodzie mój „gość” odwrócił się na plecy i powiedział cicho ale stanowczo „andere seite”

    – Jeszcze druga strona. – dokonałem szybkiego tłumaczenia w głowie.

             Niemka sama przekręciła się na plecy. Znów zaskoczyła mnie tym, że jej nogi nie leżały wzdłuż stołu jak do profesjonalnego masażu, a od razu były  zgięte w kolanach i.. szeroko rozchylone.

                      To były prawdziwe tortury dla mojego organizmu,  widok wypiętej w moją stronę rozwartej  cipki nie pozostawał wyboru.  „Klient nasz Pan”- pomyślałem z lekkim uśmiechem na ustach.

                   Wylałem ciepły olejek na ręce i zabrałem się za smarowanie. Zacząłem od szyi i ramion po czym skupiłem się na cyckach. Zacząłem je miarowo ugniatać i ściskać, drażniłem sutki, lekko podszczypując, Wyciągałem je i gładziłem aż stały się bardzo twarde i sterczące.

    Po paru minutach takiej zabawy, przechodząc po kolejną porcję olejku  znów widziałem między szeroko rozchylonymi udami wilgotną cipkę. Lepki, bezbarwny śluz mienił się na całej jej szerokości.

    „Moje magiczne ręce robią  cuda” – pomyślałem i zabrałem się do dalszej części masażu.

    Zszedłem poniżej piersi na brzuch i  boczki.  Masowałem je  uciskając na wszystkie strony jak ciasto. Góra dół – jeździłem silnymi nadgarstkami.

                      Później skierowałem się na dalsze fragmenty ciała. Masowałem stopy oraz palce każdemu poświęcając odrobinę przyjemności. Łydki i wewnętrzna storna ud. Powolnym ruchem dociskałem mięśnie. Potęgowałem tym doznania. Czułem, że Niemka co raz szerzej rozchyla nogi zapraszając mnie do środka. Ja jednak chciałem podroczyć się z moim gościem tak jak on przez cały czas droczył się z moim ciałem. Małymi krokami zbliżałem się do centrum. Gładziłem i rozchylałem wydęte i nabrzmiałe wargi. Muskałem ich zewnętrzna część, jednak ani razu nie dotknąłem  wrażliwego guziczka, który aż prosił się o uwagę.

                      Kątem oka dostrzegłem  grymas na jej twarzy. Nie widziałem oczu, ale mógłbym się założyć, że miały one błagalny wyraz.  Miło było poczuć tą wyższość.  W tym momencie to ja  byłem panem sytuacji.

                     Pokusa jednak była silniejsza. Kiedy uznałem. że starczy już  tortur zbliżyłem dłonie bliżej wnętrza rozgrzanej cipki. Palce  zaczęły rozsmarowywać wydostający się w śluz po całej długości.  Jednocześnie zagłębiając się  do gorącego wnętrza. Najpierw płytko  potem  głębiej,  coraz mocniej naciskałem na brzegi zapewniając większe tarcie.. Palec wszedł powoli dołączył i dugi. Delikatne ruchy podziałały odprężająco. Gdy je wyciągnąłem poczułem, że całe pokryte są gęstą wydzieliną.

                       Pragnienie wzięło górę. Przysunąłem je na chwile do swojej twarzy czując ten nieziemski zapach, Mimowolnie wystawiłem język i oblizałem czubki. Kobiecy smak ogarnął moje zmysły. Tego było za wiele. Włożyłem palce z powrotem już bez subtelnego dotyku.  Moje ruchy przybrały  bardziej zdecydowany charakter. Była to teraz ostra i bezpruderyjna palcówka.  Wchodziłem mocno i głęboko do samego końca. Naprężone palce znikały w środku szybko,  co raz szybciej. Trzepałem szybko zaginając palce w środku. Widziałem, że orgazm to tylko kwestia czasu.

                     Na efekt nie było trzeba długo czekać, drugie szczytowanie tego dnia przyszło bardzo szybko. Tym razem ciało naprężyło się i wygięło do tyłu.  Dało się słyszeć przeciągły jęk rozkoszy,  oznaczający  pełną satysfakcję. Uda zacisnęły się. Jej ręce szybko  odepchnęły moje dłonie dając do zrozumienia  że teraz wilgotna cipka stała się oazą wrażliwości. Patrzyłem na to jak zaczarowany.  Dałem jej w pokoju cieszyć się przeżytym uniesieniem.

                    Kiedy oddech wrócił do normy wytarłem ręcznikiem nasmarowane ciało. Dałem odetchnąć chwilę, po czym  podałem biały szlafrok.

                   Sam miałem huragan myśli. Marzyłem o chwili samotności, aby dać upust swoim emocjom. O niczym innym nie myślałem. Wyobrażałem sobie jak dużą erekcję miałem w  spodniach i jak mało mi brakuje aby spuścić się w spodnie. Byłem na skraju podniecenia jednak do końca trzymałem fason.

                   Po paru minutach czekając cierpliwie aż organizm wróci do normalności  bez słowa zaprowadziłem Sofii do przedsionka poza naszą strefę SPA.

                 Tam nie zdejmując mokrej opaski od spoconego czoła  posadziłem ją  na wygodnej leżance.  Włożyłem w dłoń kieliszek zmrożonego Prosseco, który Anka cichaczem zwędziła z hotelowego baru. Po czym zostawiłem ja na samotną chwilę relaksu, ciszy i odprężenia.

                   Gdy wróciłem miała już zdjęty materiał i kończyła właśnie dopijać kieliszek. Zobaczyłem znów na sobie zimny i surowy wzrok jak gdyby cała sytuacja była jedynie odrealnioną wizją. Była  przebrana i widać, że czekała na moje przyjście.

    -Jak podobał się Pani nasz orientalny program?- zapytałem udając obojętność.

    -Jestem zadowolona. – po czym spojrzała na mnie zatrzymując się na moim kroczu.

    Moje  ciało było już co prawda  w stanie spoczynku,  jednak ciągłe podniecenie spowodowało, że niewielka mokra plama pojawiła się na moich spodniach.

    Jej kąciki ust  po raz pierwszy się podniosły. Poczułem zażenowanie  jednak nie zwracała na to uwagi. Odwróciła się  i bez słów udała się w stronę swojego pokoju.

    Poczułem natłok myśli i zakłopotanie, z którego szybko wyrwał mnie głos Anki

    -No i jak? no i jak?  jak było? Opowiadaj! – zasypała mnie pytaniami

    -Wszystko Ci opowiem. Obiecuję. Popilnuj jeszcze przez chwilę wejścia,  aby nikt nie wchodził ja ogarnę cały ten bałagan, aby nie było śladu.

                    Tak na prawdę marzyłem o chwili dla siebie. Udałem się prosto do gabinetu. Pogasiłem kadzidła lecz unoszący się zapach drogich perfum pomieszany ze słodką wonią otoczenia pobudził moją wyobraźnię. Instynkt wziął górę.

                    Położyłem się na stole, na którym przed chwilą masowałem naszego gościa z Niemiec. Sięgnąłem po olejek po czym wylałem na mojego kutasa. Momentalnie zrobił się sztywny. Ściągnąłem skórkę do samego końca. Był bardzo nabrzmiały. Ścisnąłem mocniej. W blasku świec  zauważyłem pojawiające się kropelki na samym czubku  świadczące o sporym już podnieceniu. Te same, które tak ładnie ozdobiły mi spodnie.

    Zamknąłem oczy.

                     Powoli zacząłem  jeździć ręką w górę i dół naciągając napletek. Pojawiły mi się przed oczami obrazy rozchylonej i mokrej szpary starszej Niemki, moje palce tańczące w jej tyłku oraz ten surowy wzrok. Wyobraziłem sobie jak wkładam jej kutasa do ust, jak nadziewam ją po same gardło i  dociskam mocniej głowę. W ustach poczułem  smak jej cipki. Jej soków i naturalnego nektaru. Miałem przed oczami to jak spijam je podczas, gdy ona szczytuje w rytm uniesień. Wystawiłem język wyobrażając sobie, że  kosztuje wszystko co daje mi jej ciało, jak dotykam ją sztywnym językiem i chłonę jej zapach.  Jej tyłek i kształty. Jak cudownie mieć je głowie. Mocniej zacząłem obciągać swojego kutasa. Trzymam ją za włosy i posuwam od tyłu. Odgłos  pośladków uderza  o moje uda. Twardy niemiecki język i słowa odbijające się echem od pustych ścian „schneller”, „schwerer” , „tiefer”.

                    Obrazy migają mi jak oszalałe, czuję falę gorąca rozpływającą się po moim ciele, Kumulacja doznań ewoluuje miedzy moimi nogami, kręci mi się głowie. Dłoń co raz mocniej ściska i naciąga skórę na członku. Straciłem kontrolę.  Mocne szarpnięcie. Salwa białej spermy strzela do góry.

                   Druga i kolejna  zalewa mi brzuch i klatkę. Orgazm jest tak intensywny, że krople spermy  lądują na brodzie i szyi.  Dawno nie miałem takiego obfitego wytrysku. Czułem jak każda pojedyncza  fala targa moim ciałem, trzęsą mi się uda i ręce. Ciśnienie uderza do głowy. Chwilowy stan odrętwienia po czym następuje  uczucie błogości.  Dreszcze. Przyspieszony oddech. Jęk rozkoszy.

                   Otępiały nie wiedziałem co się ze mną dzieje. Intensywny orgazm był jak burza, po której następuje głucha cisza. I ten wszechobecny zapach jej perfum. Odchyliłem głowę otworzyłem usta  i na sekundę zamknąłem oczy.

    -Kurwa jakie to było dobre  – wydusiłem.

    Parę chwil zajęło mi dojście do jako takiej dyspozycji. Pozbierałem się sprawnie. Dopiero później zdałem sobie sprawę, że resztki spermy wytarłem w szlafrok Niemki, który wziąłem od niej w holu. Ot takie zrządzenie losu – pomyślałem

    Posprzątałem po sobie, pogasiłem świece, wyłączyłem jacuzzi  i zamknąłem cały gabinet.

    Na zewnątrz stała już zniecierpliwiona Anka nie mogąc doczekać się opowieści..

    – Nie tu. – powiedziałem zanim otworzyła usta – w drodze do domu wszystko Ci opowiem. Choć na górę – rzuciłem chowając rozpaloną twarz w mroku pomieszczenia.

    Jako, że  kończyliśmy zmianę o tej samej porze  opowiedziałem Ance cała historie ze szczegółami  pomijając jedynie  epizod, gdy sam zostałem w gabinecie.

    O kurwa – usłyszałem, gdy skończyłem opowiadać – Ty to jednak pojebany  jesteś. Jestem w szoku, ale mnie nakręciłeś. W domu i ja będę musiała się pomasować, aż cipka mi się spociła. A swoją drogą nie mów, że nie miałaś ochoty jej zerżnąć a przynajmniej sobie ulżyć?

    – N i e   o d p o w i a d a m   n a   z a c z e p k i – powiedziałem cedząc każde słowo –choć ostatnie pytanie wprawiło mnie w jeszcze lepszy nastrój – uśmiechnąłem się i szybko zmieniłem temat.

                 Dalsza droga do domu upłynęła w luźnej atmosferze z bardziej  już przyziemnymi tematami. Choć po wypiekach siostry dało się zauważyć jej nieobecność. Wyobraźnia musiała pracować na najwyższych obrotach. Byłem zadowolony. że tego dnia nie dałem się już więcej sprowokować.

                 Następnego dnia rano, nie widziałem już  na podjeździe perłowego Volvo na niemieckich blachach..

                Tuż po wejściu, dziewczyny z recepcji zdały pełną relację  ze swojej zmiany. Opowiedziały o wszystkich nietypowych sytuacjach i nowych rezerwacjach.  Wspomniały, że Pani Sofii dostała pilny telefon i niezwłocznie musiała wracać do Monachium. Odetchnąłem z ulgą, gdyż moja rola osobistego Consierga, tak stresująca, dobiegła właśnie końca.

    Otrzymałem również wiadomość, że jak tylko pojawię się  w pracy mam pilnie udać się an rozmowę  do Waldka

    Drzwi do biura były uchylone

    – Dzień dobry szefie.- pchnąłem drzwi i wszedłem nieśmiało.

    -Siadaj Tomasz – jego ton, choć spokojny nie napawał mnie optymizmem – wczoraj rozmawiałem z inwestorami i podjąłem decyzje.  Pracuje  tu do końca września, później zamierzam iść na upragnioną emeryturę. Dogadałem się z Niemcami. Dostanę dobrą odprawę, będę też  dorywczo pełnić rolę ich konsultanta w regionie przez co będę Was odwiedzał co jakiś czas . Nie będę ukrywał, że  jestem zmęczony i najwyższa pora odpocząć pojechać na ryby, zająć się sobą.- odparł wpatrując się w olbrzymi park za oknem.

    Obecnie właściciele – podjął temat –   będą szukać osoby na moje miejsce. Chcą kogoś stąd. Chciałem z Tobą pomówić bo zastanawia mnie jedna rzecz.- powiedział marszcząc czoło – dlaczego wskazali Ciebie jako  odpowiednią osobę na to stanowisko ?!?

    -Mnie ? szefie nie. To jakieś nieporozumienie. Skąd ja ?  nie mam kwalifikacji. – odpowiedziałem rozbawiony. – mój jedyny kontakt z poważnymi osobami to wczorajsza pomoc w obsłudze naszego gościa z Niemiec, o które tak Pan zabiegał i na tym koniec. – rzuciłem

    -Gościa?

    – No ta kobieta z tego  Volvo co ją poznaliśmy przed wejściem.

    -A tak, tak… zapomniałem Ci powiedzieć? – spojrzał mi  prosto w oczy – Pani Sofii to żona właściciela naszego Dworku…

    Cdn..

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Seqquel

    Jesli się podobało zostaw łapkę w górę, komentarz też mile widziany.

    Druga częśc w planach.

    S.

  • W oparach absurdu cz.1

    Część pierwsza

                   Przychodzę do ciebie do domu. Witasz mnie, patrząc mi w oczy próbując zakryć pojawiające się objawy wstydu. Jest to twoje  pierwsze spotkanie z nieznajomym facetem poznanym w internecie. Wirtualna rozmowa na jednym z portali towarzyskich, szybko zmieniła się w dwuznaczną wymianę gorącej korespondencji. Zaproszenie na kawę przyszło spontanicznie. Dla żartu, zabawy, nie całkiem serio. Po pewnym  jednak czasie, realne spotkanie mocno rozbudzało wyobraźnię każdego z nas.

                   Pewnie zapytacie dlaczego normalna, cicha kobieta z dobrą pracą, dwójką dzieci i kochającym mężem szuka odskoczni od szarej rzeczywistości?  Monotonia, marazm, szarość życia oraz codzienność przeplata się z jej z drugim obliczem. Jej płomienną wyuzdaną  naturą. Potrzebą  perwersyjnych doznań. Skrywanym ekshibicjoniźmie, którego jej poukładane życie, nie jest w stanie zaspokoić.

                   Schematyczny i rzadki seks z mężem, nudne koleżanki,  praca bez ambicji i wszechobecna rutyna  sprawiają ,że jej instynkty  zamknięte są jak w złotej klatce. A ona potrzebuje  wyzwań, impulsu, bezpruderyjnego szaleństwa.

    Twoje duże, brązowe oczy patrzą na mnie  dłużej niż się spodziewałem. Widzę natłok myśli i  mieszane uczucia. Przerażenie i ciekawość, pokusa  i nieśmiałość.

     Wirtualna pewność siebie, która emanowała w naszej korespondencji  zostaje gdzieś zaburzona. Pojawiają się wątpliwości.

    Podchodzę i całuję cię w usta zanim zdążysz cokolwiek powiedzieć. Pocałunek jest intensywny, czuły jakbyśmy znali się od lat.

    – Cześć, miło cię w końcu zobaczyć- uśmiecham się i podekscytowany i oglądam cię od góry do dołu. – nie mogłem się Ciebie doczekać. – dodaje z przekąsem.

                 Masz na sobie jasną luźną sukienkę  do kolan,  z cienkiego materiału oraz gołe stopy na widok, których mimowolnie się uśmiecham. Rude gęste włosy spięte czarną gumką oraz delikatne kolczyki dodają ci kobiecości. Wykreowany obraz nie różni się od tego, który przedstawiłaś w internecie. Jesteś kobietą o pełnych kształtach. Pod zwiewną sukienką dostrzegam szerokie biodra i wielkie masywne pośladki. Dostrzegam brak cienkiego materiału, który odznaczałby się na wysokości bioder. Nie nosisz bielizny o czym tak często wspominałaś  w naszych rozmowach. Duże soczyste piersi sztywno trzymane są w białym koronkowym staniku. Pełne usta i uwydatnione policzki. Puszysta kobieta o rubensowskich kształtach. Dokładnie  tak jak sobie wyobrażałem, masturbując się, rozbierając cie w wyobraźni.

                Rozmawiamy o przyziemnych rzeczach choć wiem, że oboje myślami jesteśmy zupełnie w innym miejscu. Gorąca kawa i kawałek ciasta, który postawiłaś przede mną jest iluzją przyzwoitości, złudzeniem  zakrywającym nasze pragnienia i fantazje.

                 Nawiązujemy do naszych rozmów coraz bardziej wchodząc w ich intymny przebieg. Podłapujesz temat łapiąc się szczegółów. Nerwy powoli opadają, pojawia się naturalność i większa swoboda. Widzę ją również po sobie. Wstyd pęka jak mur z cegieł kiedy dla żartu wyjmujesz z szafki swojego czarnego gumowego  przyjaciela. Ile razy po naszych nocnych pogawędkach  wchodził w ciebie śliski  do samego końca.

     Zaciskasz uda na samą myśl.

              Pojawia się żart i co raz większa wzajemna ciekawość. Jesteś mocno pobudzona. Spod delikatnego materiału wybrzuszają się dwa sterczące sutki. Nie kryjesz tego nakręcając się w głowie jeszcze bardziej. Nieśmiałość powoduje, że nie chcesz się w pełni otworzyć. Marzysz by wykrzyczeć swoje pragnienia, jednak wewnętrzna blokada powoduje, że trudno Ci zrobić pierwszy krok. Śmiały krok, od którego nie będzie już odwrotu.

               Przypatrujesz mi się przy każdej okazji. Kiedy wstaję po telefon, podchodzę do okna. Kiedy podnoszę się z fotela zaciekawiony wystrojem twojego mieszkania. Patrzysz na moje pośladki uda i plecy. Oglądasz mnie skupiając wzrok na poszczególnych fragmentach ciała. Wyobrażasz sobie, że stoję przed tobą nago, z lśniącym i sterczącym kutasem podrygującym od fali podniecenia. Twardym gotowym do penetracji twojej pulsującej cipki.

    -Nie dam rady się przełamać.

                 Los nie po raz pierwszy się do ciebie uśmiecha. Jesteś tak rozkojarzona, że trącasz szklankę z kawą stojącą na stole. Dźwięk uderzenia filiżanki o porcelanowy talerzyk jest dla ciebie jak zimny prysznic. Podświadomy pocałunek diabła.

     Chwila konsternacji.

    Moja koszula oraz spodnie  są całe mokre. Śmieję się z tego odganiając uśmiechem złe fatum, które mogłoby rzucić cień na nasze spotkanie.

    Szybko przejmujesz inicjatywę.

    -Zdejmuj. Musimy zaprać i wysuszyć.- rzucasz zdecydowanie od razu kierując ręce na czarny pasek.

              Siłując się z moimi spodniami co rusz trącasz i naciskasz na moje przyrodzenie wywołując miłe mrowienie w okolicach lędźwi.

               Zrezygnowany choć nico rozbawiony komizmem sytuacji poddaje się rozkazom zostając w samych bokserkach.  Są obcisłe. Mocno przylegają do skóry ukazując wszystko to co zakazane. Widać pod nimi  zarys grubego i sztywnego kutasa. Wyobraźnia bez problemu dojrzy granicę miedzy przysadzistym trzonkiem a nabrzmiałą główka.    

               Do tego wyeksponowane zgrabne  i napięte pośladki, ukryte pod szarym materiałem przypominają wspaniałe rzeźby dłuta Michała Anioła.

     Nie tylko ja jestem podniecony – obraz miga mi przed oczami

     Odchodząc  z ubraniami w stronę łazienki dostrzegam ciemną, mokrą  plamę między twoimi udami.

    – Czas zdjąć kurtynę przyzwoitości.- przeszło mi przez głowę.

    Wracasz nieco zrezygnowana, że przez swoją niezdarność popsułaś plany.

     Stoję patrząc ci w oczy widząc gasnące kurwiki w twoich oczach. Nie odrywając wzroku jednym ruchem zsuwam bokserki w dół. Patrzysz zahipnotyzowana, kiedy

    kutas wyskakuje jak z procy, prężąc się i unosząc ku górze.

                Nie jest jeszcze w pełni pobudzony. Unosi się i kołysze, lekko opadając. Włosy łonowe delikatnie przycięte dodają mu majestatu. Jednym ruchem obciągam napletek stawiając go do pionu. Mocne ściągnięcie skóry przynosi zamierzony efekt. Tarcie powoduje, że uwypuklone żyły pod wpływem podniecenia pompują krew do czubka z każdej możliwej strony. Ściskam go mocniej. Co raz bardziej rośnie w oczach,  jest nabrzmiały i gotowy do działania.

               Na ten widok oblizujesz wargi. Marzysz, aby zatopić na nim usta i poczuć językiem jego słonawy smak. Smak wyciekającej spermy w twoim przełyku, która tak kochasz. Bez słów klękasz na kolanach łapiąc mnie rękami za pośladki. Cudowny widok. Wystawiasz język dotykając małej dziurki na główce, która już wypuściła bezbarwny ejakulat.  Nie wytrzymujesz i wkładasz go powoli do ust czując każdą pulsujące żyłę. Jest duży, za duży aby zmieścić go do końca. Choć uwielbiasz obciągać nigdy nie miałaś tak dużego sprzętu w buzi.

                Na eksperymenty i głębokie gardło będzie jeszcze czas – pomyślałaś, połykając  go na tyle ile mogłaś.

                Usta ślizgają się na członku w rytm jednostajnych posunięć. Delektujesz się chwilą i smakiem.  Ręce w tym samym czasie zaczynają się dobierać do mojego tyłeczka. Ściskasz go i ugniatasz.  Co jakiś czas mocniej dociskasz, aby mój kutas głębiej wbijał się w twoje usta. Twarde jaja zahaczają o wysunięty podbródek. One też domagają się pieszczot. Jedna ręka wędruje na pełne nasienia klejnoty, ugniatając je, aż do bólu. Przyjemnego bólu.

    Cicho pojękuje mając odchylona głowę i zamknięte oczy.

    Potrzebujesz tego. Twoje ciało tego potrzebuje.

                 Prawa dłoń wędruje pod mokrą i poplamioną już sukienkę. Parę ruchów. Jesteś wniebowzięta przeżywając swój pierwszy orgazm. Jest delikatny i powierzchowny.  Masz tą zdolność, że szczytowanie przychodzi ci z łatwością. Wielokrotny orgazm jest dla ciebie czymś oczywistym i naturalnym. Twoje ciało, wiecznie niezaspokojone  stworzone jest do nieustannych doznań.

                Wracasz do masowania cipki, w tym samym czasie dalej obrabiając mi kutasa. Łapię cię za włosy nabijając i wchodząc głębiej w twoje usta.

     Nie chce tak kończyć zabawę.

     Chwytam za ramiona i jednym ruchem stawiam na nogi odwracając tyłem. Sukienka bezwiednie opada przysłaniając twoje skarby.

    Zarzucam poplamiony materiał na plecy.

                 W tym  samym czasie pochylasz się i wypinasz swoją ponętną dupę do ostrej penetracji. Kakaowe oczko fantazyjnie zaciska się tworząc zamknięty pierścień. Kieruje sztywnego kutasa niżej. Dociskam samą główką. Czuje jednak, że jesteś mocno rozwarta. Jednym  płynnym ruchem wchodzę do samego końca.  Moje jaja dociskają się do górnych fałd warg sromowych. Cichy jęk i fala ciepła rozchodzi się po ciele. Zaczynam cię mocniej posuwać. Dociskam do końca.  Jęczysz i fala kolejnego orgazmu targa twoim ciałem.

     Jest ci ciągle mało.

     Odwracasz głowę. Widzę w twoich oczach płomienie-  dzika rządzę.

    -Pierdol mnie –mówisz zaciskając zęby.

                Słowa działają na mnie pobudzająco. Uwielbiam taki stan gdzie orgazm jest na wyciągniecie ręki. Przedłużanie wytrysku wprowadza ciało w błogi stan. Nie chce kończyć w ten sposób choć jedynie parę pchnięć dzieli mnie od upragnionego celu.

    -Kładź się –  zdyszany rzucam nie przyjmując odmowy.

    Kładziesz się na plechach. Proszę, abyś przysunęła się do krawędzi łóżka tak aby głowa wystawała poza jego obręb.

    -Włóż sobie palce w szparę.- proszę-  Głęboko. Pobaw się  abym mógł to widzieć.

               Zaczynasz się masturbować przygryzając wargi. Staje nad tobą  tak aby twoja głowa była między moimi nogami. Widzisz nad sobą dwa napięte jaja i wielkiego ociekającego śluzem kutasa. Pochylam się,  abyś miała przed oczami widok mojej ciemnej dziurki. Napawam się tym jak ładnie się onanizujesz, jak zręczne i szybkie masz palce. Marzę, by  już się spuścić.

    -Pobaw się mną jak lubisz- mówię zamykając oczy i  wolnymi ruchami chwytając za twardego członka.

    Na reakcję nie muszę długo czekać.

               Otwierasz usta i wyciągasz mieniący się śliski język. Czuje pod sobą napięty mięsień sięgający czubkiem do mojej dziurki.  Drażnisz mnie. Uginam lekko kolana nabijając się przyjemnie. Lekkie ruchy bioder i wchodzisz językiem głębiej. Przyjemna stymulacja. Samą końcówką  robisz koliste ruchy wokół,  co jakiś czas wchodząc do wnętrza ciasnej grotki.

    Doprowadzasz mnie na skraj obłędu.

     Przyspieszam ruchy ręką zaciśniętą na moim kutasie, lewą chwytam cię za sutka. Przyjemnie jeżdżę ocierając się wzdłuż całej długości członka.

                 Analne doznanie połączone z widokiem twoich znikających paluszków powoduje eksplozje. W chwili szczytu dociskam tyłek do twojej twarzy, aby język wszedł głęboko. Fala spermy tryska wyrzucając z siebie białą substancję.  Czujesz moje skurcze i napięte mieśnie.

    To dla ciebie zbyt wiele.

     Puszczają hamulce. Jesteś wyswobodzona ze wstydu i tryskasz pod wpływem impulsu.  

    Raz, drugi trzeci.

    Dawno nie miałaś mokrego orgazmu.  Strużki strzelają z twojej cipki  w rytm ogarniających skurczy. Chwytasz ręką za moje biodra  jeszcze mocniej przyciskając do twarzy.

    Język wchodzi prawie do końca swej długości. Ogrania cię ekstaza.

     Zwalniasz ruchy.

    Głowa bezwiednie opada do tyłu a ręka zatrzymują się bez ruchu na pulsującej cipce.

    Schodzę z ciebie.

    Rozsmarowywuję nasienie  na twoich cyckach.  Patrzę ci w oczy z delikatnym uśmiechem. Biorę mokre palce i dotykam  twoich ust zostawiając na nich grudki gęstej spermy.

    Mimowolnie rozchylasz wargi.

    Wkładam ci dwa palce głęboko do buzi i patrzę wyzywająco.

    -cudowna wyuzdana kurewka – dodaje

              Niespodziewany gest, słowa i tęsknota za smakiem spermy powodują u ciebie kolejny orgazm. Dreszcz nie tak intensywny jednak dostrzegalny elektryzuje twoje ciało po czym zastygasz bez ruchu. Chwila oddechu i powolne wyjście z chaosu

    Zdejmujesz rozciągniętą i pobrudzoną sukienkę. Przykładasz do twarzy zaciągając się zapachem seksu. Po cym patrzysz na mnie przenikliwym wzrokiem.

    -Teraz i ja muszę wysuszyć ubranie. Chodź ze mną. – chwytasz mnie za wiotkiego kutasa po czym ściskając poprowadzisz mnie w kierunku łazienki.

    Koniec części pierwszej.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Seqquel

    Jeśli Ci się podobało zostaw łapkę w górę lub wrzuć  komentarz. Opinie mile widziane.  druga część już niebawem;)  
    PS. podziękowania dla A. za dobry materiał twórczy.

  • Klara z Galerii cz.3

    Prawie cała noc przebiegła nam podobnie, choć panowie zaczynali opadać z sił; tyle orgazmów, wytrysków i wypity alkohol osłabiły ich trochę, a i mnie pobolewała pipka i pupa, przerwa była bardzo wskazana.

    Usnęłam między dwoma mężczyznami, trzymając w dłoniach ich opadłe kutasy… Obudziłam się nad ranem, w już dość jasnym świetle przyglądałam się obu mężczyznom. Podobali mi się, choć fizycznie różnili się jednak. Gdybym miała wybierać, nie wiem, którego bym wolała… Cezary miał ranny wzwód, jego kogut sterczał jak dzida, zachęcał do tego, by się nim zająć, co zaraz zrobiłam. Pomalutku podniosłam się z pościeli, zeszłam z łóżka, posmarowałam żelem dupcię i cipkę, przedtem sprawdziłam palcami, czy już odpoczęły. Stanęłam okrakiem nad Cezarym, przysiadłam, pomagając sobie dłonią wprowadziłam twardego penisa w pipkę i nabiłam się na niego. Mężczyzna otworzył oczy, chciał coś powiedzieć, ale tylko uśmiechnął się i pokiwał głową. Jechałam na nim, jak na koniu, moje biodra wirowały na nim, poruszałam nimi rytmicznie w przód i w tył, kołysałam się na boki. Podniecenie ciągle narastało, było mi wspaniale! Pochyliłam się, objęłam go za szyję, mocno wtuliłam w silne ramiona, cały czas ruszając dupką, czułam, że jeszcze trochę i znowu odlecę. Czarek też posapywał i pojękiwał z rozkoszy, kiedy poczułam w pupie wsuwające się chyba palce. Odwróciłam głowę; to Jeremi obudzony naszym seksem wsunął dłoń między moje podskakujące pośladki i zaczął drażnić dziurkę pupy. Pokiwał głową, uśmiechnął się i ukucnął za mymi plecami. Dobrze, że profilaktycznie posmarowałam żelem obie szparki, bo kutas Jeremiego wdarł się w wypiętą pupę. Tego było już za wiele, taka ilość bodźców była ponad moje siły. Poczułam, że drżę cała, poczułam dłoń zakrywającą mi usta, żeby stłumić mój wrzask, poczułam… że już nic nie czuję, bo odleciałam!

    Znowu kilkanaście sekund trwało, nim wróciłam do pełnej świadomości, ale w tym czasie moi kochankowie, znając już reakcję na orgazm nie przestawali, ruchali mnie tak długo, aż każdy spuścił się w penetrowaną przez siebie szparkę. Zmęczona przeżyciami usnęłam chwilkę po tym, jak już oni sami ułożyli się do spania. Tym razem obudziłam się po moich mężczyznach, na stoliku stała kawa i śniadanie.

    – No, mała, posil się, bo zaraz będzie druga runda – Jeremi pomógł mi pościelić łóżko – Cezary nie może się doczekać!

    Wtedy mnie olśniło!

    – Wpadłam na genialny pomysł, jestem pewna, że spodoba się wam obu

    – O, zaciekawiasz mnie. Co to za pomysł – na dzień dobry Czarek cmoknął mnie w obie piersi – Tylko żeby nie przyszło ci do głowy ubierać się.

    – Nie, coś ty. Pomyślałam, że może ściągnę tutaj swoją koleżankę… – przerwałam, obserwując ich miny.

    – Mów dalej, brzmi interesująco – Jeremi usiadł obok, położył dłoń na mym kolanie – jaka ona jest?

    – Super! Szczuplutka, śliczna blondi. Zadzwonię do niej, może jest wolna.

    Po chwili rozmawiałam z Nelą.

    – Hej, laska, co teraz robisz?

    – Musisz mnie wkurwiać? – słyszałam wściekłość w jej głosie.

    – Co się stało, mam dla ciebie…

    – A to się stało, – przerwała mi – że ten dupek schlał się jak świnia i nawet raz mnie nie przeleciał. Spotkał się wcześniej z kumplami i ostro dali w palnik, ledwo przywlókł się do stancji.

    – No to mam ciekawą propozycję.

    – Jaką? – wyraźnie zainteresowała się mymi słowami.

    – Hmmm… Powiedzmy biznesowo – seksualną.

    – A coś więcej?

    – Pamiętasz mój komplecik?

    – No pewnie, zajebisty jest!

    – Możesz mieć taki sam.

    – Za co?

    – Też pytanie. Za swą dupę! – wypaliłam.

    – Klarysa, mów jaśniej.

    – W skrócie. Jest dwóch panów, ja sama, chętnie poznają moją przyjaciółkę, żeby zabawić się we czworo. Pomyślałam o tobie.

    – W zasadzie… Przecież ciągle jestem u ciebie! To gdzie przyjechać?

    – Nie kombinuj z tramwajem, ani autobusem. Bierz taryfę, jak będziesz… – podałam adres – to odezwij się, ktoś wyjdzie i zapłaci. Nie musisz zakładać niczego specjalnego, bo i tak będziesz cały czas na golasa.

    – Nie mam nic, jestem tak, jak jestem. OK, będę w ciągu pół godziny.

    Nie minęło nawet dwadzieścia minut, a Nela stała przed gołymi mężczyznami i wielkimi oczami przyglądała się ich przyrodzeniu.

    – O kurwa, Klarysa, gdzie ty mnie ściągnęłaś – wyszeptała z zachwytem – dawno nie widziałam takich dorodnych… penisów.

    – No to masz okazję. A jak dobrze pójdzie, to poza penisami zobaczysz też trochę grosza. Chyba nie muszę ci mówić, za co, prawda?

    – Mhm – więcej nie dosłyszałam, bo już opadła na kolana i miała w buzi kutasa Cezarego, wchłaniała go w siebie

    Ale ona miała ssanie! Ja nie mogłam wziąć więcej, niż tak trzy czwarte, ona brała całego! Jeremi patrzył z podziwem na poczynania mej koleżanki, sam przysunął się bliżej niej, ujął jej dłoń i położył na swym rumaku. Nela ssała jednego, brandzlowała dłonią drugiego, a ja siedziałam na wyrze, jak ta głupia! Co oni sobie myślą? Świerzy towar się pojawił, to ja w odstawkę? O, co to, to nie, niedoczekanie.

    Złapałam laskę za te jej blond kudły, niemal podniosłam ją na nogi. Wrzasnęła, a panowie zdziwieni patrzyli na mnie z głupimi minami.

    – Przedstawiam wam Nelę, moją przyjaciółkę, Nelo, to Jeremi i Cezary.

    – Miło mi panów poznać – oderwała się od penisa, ale tylko na chwilkę.

    – Co jest, Nela? A podstawowe zasady higieny? Jazda pod prysznic! – popchnęłam ją w stronę uchylonych drzwi.

    – Dobrze, dobrze. Czy któryś z panów mi pomorze?

    – Pokażę ci, gdzie są ręczniki – Cezary prowadził dziewczynę do łazienki.

    – Śliczna ta twoja koleżanka, naprawdę ładna dziewczyna – Jeremi patrzył za wychodzącą parą.

    – No tak, to ja już przestałam się tobie podobać, tak? – złapałam ręką za opadającego kutasa, zaczęłam go delikatnie masować, patrzyłam mężczyźnie w oczy.

    – Zwariowałaś? Podobasz mi się, a ją widzę pierwszy raz i też jest ładna – ujął moją twarz w dłonie i pocałował w usta – po za tym dajesz mi naprawdę wiele rozkoszy… Jeremi przerwał, z łazienki dobiegły nas jakieś głośne jęki i postękiwania, po chwili usłyszeliśmy stłumiony krzyk. Popatrzyliśmy na siebie.

    – No tak, Cezary nie próżnuje. Pochyl się proszę, chciałbym zobaczyć, czy coś zmieniło się w tej słodkiej dupce – klepnął mnie lekko w pośladek.

    – Momencik, tylko posmaruję się żelem.

    – Nie, ja to zrobię…

    Nie zdążył jednak niczego zrobić, bo drzwi od łazienki otworzyły się i stanęli w nich Cezary z Nelą, całowali się namiętnie. To znaczy on stanął, bo moja psiapsiółka rękoma obejmowała mocny kark faceta, udami oplotła jego biodra, a sama nabijała się całą mocą na tkwiącego w jej cipce kutasa. Popchnęłam Jeremiego w ich stronę.

    – Zerżnijcie ją, tak jak mnie, niech czuje was w obu szparkach.

    – Co? Chcesz, żeby mnie wydymali w pupę? – oderwała się od mężczyzny

    – Tak, a co w tym złego? – udałam pierwszą naiwną.

    – Klarysa, tobie chyba odjebało coś w główce od tego seksu! Jeszcze nigdy nie dawałam w dupę, tym bardziej widząc takie wielkie pały!

    – A chwaliłaś się, że już niejeden cię tak zerżnął – roześmiałam się

    – Tak, chwaliłam się tylko – spuściła głowę – przecież wszystkie dziewczyny z Galerii dają, więc mówiłam, że ja też…

    – Nie przejmuj się, nadrobimy straty, panowie pomogą, prawda?

    Obaj zapewnili, że tak, oczywiście, że są gotowi i takie tam. Złapałam Nelę za rękę, pociągnęłam w stronę łóżka, popchnęłam ją na nie, ale tak, że leżała na brzuchu. Siadłam obok, poklepałam zajebiste pośladki.

    – Który z panów ma ochotę rozdziewiczyć tę piękną, zgrabną i dziewiczą pupę? No, śmiało, kto da więcej?

    – Co ty.. – patrzyła na mnie wystraszonym wzrokiem.

    – Zamknij się, licytuję twoje dupsko. Pamiętaj, połowa dla mnie!

    – Jeszcze nikt tam nie był? Na pewno? – Cezary chciał mieć pewność.

    – Nie, słowo…

    – No to pięćset!

    – A ja sto więcej! – przebił go Jeremi.

    – Osiemset, ostatnie słowo!

    – Dupa sprzedana za osiem stówek! Przybite! – i walnęłam dłonią plaskacza w ten tyłeczek.

    Co tu dużo mówić, dziewczyna zawsze mi się podobała, chętnie bym się przekonała, jak to jest kochać się z taką laseczką, jak Nela… Czaruś uklęknął za przyjaciółką, głaskał pupę Neli, próbował wsunąć w nią palec, ale syczała i zaciskała pośladki. Sięgnęłam po żel, podałam, Jeremi usiadł obok mnie i oboje kibicowaliśmy tej, w sumie bardzo atrakcyjnej, parze.

    – Nela, nie zaciskaj pupy, to strach przed czymś nieznanym, ale zobaczysz, jakie to fajne. Ja do wczoraj reż jeszcze nigdy, a dzisiaj…

    – Na pewno nie boli?

    – Może troszeczkę na początku, ale tylko troszeczkę, później jest już tylko przyjemnie. Daj się przekonać – pogłaskałam śliczną buzię.

    – Cezary, bądź delikatny, to moja przyjaciółka. A ty laska, nie bój się, popatrz, jakie to proste!

    Przez cały czas trwania tej rozmowy masowałam pałę Jeremiego, która osiągnęła już swoje „bojowe” rozmiary. Nachyliłam się, namoczyłam ją swoją śliną, znowu posmarowałam pupę żelem i odwróciłam się tyłem do mężczyzny.

    – Pokażemy Neli?

    Nie potrzebował zachęty. Załadował sterczącego kutasa w moją dupcię i zaczął powolnymi ruchami pompować. Obie leżałyśmy obok siebie z wypiętymi tyłeczkami, za nami klęczeli panowie; jeden już ruchał, drugi się sposobił. Złapałam dziewczynę za rękę i uścisnęłam, uśmiechając się pogodnie. Widziałam w jej oczach obawę, ale też ciekawość. W końcu ta druga zwyciężyła i nastolatka rzuciła biodrami do tyłu, sama nabiła się na twardą pytę. Krzyknęła, mocno zacisnęła dłoń na mojej, schowała twarz w poduszkę, ale po chwili podniosła głowę, popatrzyła do tyłu.

    – Wszedł cały? – nie dowierzała, cały czas pracując pupcią.

    – Jak widzisz. Fajnie, co?

    Mężczyźni ruchali nasze dupki bez pośpiechu, niekiedy rozlegał się odgłos klapsów na podskakujące pośladki, obie sapałyśmy i stękałyśmy; patrzyłyśmy sobie z uśmiechem w oczy. Nela nagle zesztywniała, zacisnęła palce na prześcieradle

    – Kurwa, pierdol mnie tak, mocniej… Ja pierdolę, ale to zajebiste, tak… tak…. mocniej, ruchaj mnie mocniej, chcę czuć twego chuja w gardle, tak… tak… Szybciej, zaraz dojdę, szybciej, słyszysz, zaraz doooooooo…..

    Jej głos zniknął pod poduszką, chwilę później to ja miałam znowu zajebisty odlot, nawet nie wiem, kiedy spuszczali się pierdolący nas faceci. Leżałyśmy obok siebie na brzuchu, głaskałam znowu tę śliczną buzię aniołka, kiedy zadzwonił czyjś telefon.

    – To mój – Cezary wstał, odebrał.

    – Słucham… Tak, to ja. Tak… tak… Dobrze, będę za pół godziny – rozłączył się. – Kurwa mać! – zaklął siarczyście – znowu mój braciszek nawywijał, muszę was opuścić. Jeremi, czuj się gospodarzem, gdybyście wyszli przed moim powrotem, to tylko zamknijcie drzwi, a klucz zostawcie w zamku.

    – Acha! – sięgnął do spodni, wyjął zwitek banknotów, podał kilka Neli.

    – Wylicytowałem twoją dupkę, oto forsa. A to dla ciebie, z podziękowaniem.

    Z zadowoleniem zobaczyłam, że mój rulonik był grubszy; co się jednak dziwić, rżnął mnie przez prawie całą noc! Drzwi za Cezarym zamknęły się, położyliśmy się w trójkę, Jeremi między nami. Troszeczkę się krępowałam obecnością kumpelki, ale tylko troszeczkę. Mężczyzna położył dłonie na naszych biustach, zaczął je lekko ugniatać. To był dla nas jakiś sygnał, zmieniłyśmy pozycję i zajęłyśmy się powstającym kogutem. Lizałyśmy twardą pałę, ssałyśmy na zmianę, drażniłyśmy wielkie jądra. Były momenty, kiedy nasze języczki obsługujące tego wielkiego kutasa spotykały się, patrzyłyśmy wtedy na siebie z jakimś dziwnym odczuciem… Nasze wspólne działania przyniosły dość szybko spodziewany efekt, bo po kilku minutach Jeremi trysnął nam na twarze i piersi. W jakimś odruchu zbliżyłam się do Neli i zaczęłam zlizywać z niej ciepłą, gęstą spermę. Mężczyzna patrzył na nas zaskoczony, ale i rozbawiony.

    – Dobrze, panienki, zajmijcie się chwilkę sobą, bo i tak muszę trochę odsapnąć – z uśmiechem poklepał nas po tyłeczkach.

    Nela nie została mi dłużna, wylizała mnie z nasienia, po chwili nasze usta spotkały się w ognistym pocałunku. Pierwszy raz całowałam się z kobietą, w ogóle pierwszy raz miałam okazję pieścić i być pieszczona przez kobietę. Sięgnęłam dłonią do cipki Neli, poczułam pod palcami paseczek mięciutkich włosków, tak jasnych, że wcześniej ich nie zauważyłam. Mój palec wśliznął się w mokrą szparkę, pobudzałam drugim łechtaczkę. Chwilę później leżałyśmy i pieściłyśmy się wzajemnie w pięknej pozycji 69. Lizałam słodką pipeczkę, wkładałam w nią języczek, spijałam wypływające soczki. To samo czułam na swojej pisi, przyjaciółka bardzo dobrze wiedziała, jak sprawić najwięcej przyjemności drugiej kobiecie. Palcowałyśmy sobie nasze szparki, to samo z dupkami. Ale ona ma śliczną i zgrabną tę dupcię, naprawdę nie dziwię się facetom, że oglądają się za nią. Podniosłam się i odwróciłam, znowu nasze języczki plątały się w obłędnym tańcu. Przyssałam się do niezbyt dużego, ale bardzo kształtnego i jędrnego biustu, lizałam rowek między piersiami, szarpałam ustami sterczące sutki, ugniatałam te fantastyczne cycorki dłońmi. Siadłyśmy naprzeciw siebie, zbliżyłyśmy się tak, że nasze pipki dotykały się. Nagle, obie jak na komendę zaczęłyśmy ruszać biodrami, ocierając się o siebie. Nie mam pojęcia, skąd, ale wpadło mi do głowy, że takie coś nazywa się… trybadyzm! Co za głupie określenie, aż roześmiałam się w duchu.

    Nasze ruchy stały się coraz szybsze, czułam nadchodzący znowu orgazm, ale jakże inny od tych przeżywanych do tej pory… Chciałam, żeby ta śliczna dziewczyna pobudzała mnie jak najdłużej; to, co robiłyśmy podobało mi się niesamowicie, dawało mi masę rozkoszy. W końcu ogarnęła mnie kolejna fala ciepła i znowu odpłynęłam. Otworzyłam oczy, bo usłyszałam pojękiwanie. Okazało się, że Jeremi wykorzystał moment „nieuwagi” Neli i wziąwszy ją na ręce, usiadł z nią na krześle, posadził sobie na kolanach, załadował kutasa w dupkę i pomału ruchał dziewczynę.

    Klęknęłam przed nim, podziwiając, jak wielki kutas niknie między szczupłymi pośladkami, żeby po chwili ukazać się w całej okazałości. Zbliżyłam twarz do ruchanej dupeczki, całowałam ją, lizałam ukazującą się co chwila pałę, ssałam zwisające jądra. Mężczyzna odwrócił dziewczynę tyłem do siebie, ale cały czas penetrował pupę. Teraz miałam do dyspozycji pipkę Neli, zajęłam się jej łechtaczką i wargami, ssałam je, drażniłam językiem, choć raz po raz uciekały mi z ust. Nela jęczała i stękała, położyła mi ręce na głowie i dociskała mą twarz do pipki. Nie trwało to długo, kiedy usłyszałam cichy krzyk stłumiony dłonią Jeremiego, Nela wpadła w dygot, trzęsła się i drżała, po chwili niemal zsunęła się z kolan kochanka, który w porę ją uchwycił i położył na łóżku.

    – Musisz zastąpić koleżankę, jeszcze nie skończyłem – facet wskazał na kutasa – możesz zrobić to buzią, masz takie zmysłowe usta. – wstał, przyciągnął mnie do siebie.

    – Postaraj się wziąć go jak najgłębiej, może uda ci się tak, jak jej – popatrzył na leżącą ciągle Nelę.

    – Postaram się, ale nie wiem, czy jej dorównam – już klęczałam między jego udami i pochylona nasuwałam się na kutasa.

    Przymknęłam oczy, nie śpieszyłam się, naprawdę chciałam wziąć go całego. Po kilku próbach, kiedy wchodził głębiej i głębiej, poczułam na ustach podbrzusze Jeremiego, jeszcze bardziej przesunęłam głowę do przodu, ale zakrztusiłam się.

    – Brawo mała, udało ci się – usłyszałam jego głos – a teraz wydymam cię w usta, nie musisz brać całego, rozumiesz?

    – Glu… glu… glu… glu… – tyle mogłam wydobyć z siebie, kiedy twardy kołek jebał mnie w buzię.

    Trzymałam się bioder mężczyzny, żeby nie polecieć do tyłu, poczułam jakiś ruch między swymi udami. Zerknęłam w dół, zobaczyłem, jak wsuwa się pode mnie głowa Neli; sekundę później czułam jej języczek na pipce i w niej. Później, już w szkole przyznała się, że zawsze chciał zrobić to ze mną, chciała poznać, jak to jest kochać się z kobietą, a ja według niej najbardziej się do tego nadawałam, bo, jak mówiła, byłam w jej typie.

    Teraz pieściliśmy się i doprowadzaliśmy do kolejnych orgazmów. Jeremi chyba łykał jakieś piguły, bo jebał nas do późnego popołudnia, a kutas ciągle sterczał, jakby dopiero zaczynał zabawę. Ruchał leżącą Nelę, a ja siedziałam na jej twarzy; zaczynałam kochać ten jej zwinny języczek, umiejętnie penetrujący moją pipkę i pupę. Obejmowaliśmy się z Jeremim i całowaliśmy jak małolaty, on nie wychodził z gorącej cipki, ja ciągle czułam zwinny język. Po chwili była zmiana, to ja leżałam, a Nela podstawiała swą pipkę do mej dyspozycji. Kiedy facet zmęczył się, zajmowałyśmy się sobą, praktycznie cały czas byłam w stanie najwyższego podniecenia, nie mam pojęcia, ile orgazmów przeżyłam.

    Jeremi leżał na łóżku, kutas dumnie sterczał, Nela drzemała chyba, bo nie ruszała się, a oczy miała zamknięte. Patrzyłam na tę pałę i miałam mieszane uczucia. Chciał bym znowu poczuć go w sobie, ale obie szparki najnormalniej mnie bolały, sprawdziłam sama. Kiedy wsunęłam tu, czy tam palec, czułam ból, jakby obie dziurki były suche, doszłam do wniosku, że za dużo było tego seksu i jestem poobcierana. Ale mam przecież jeszcze usta. Podkradałam się do mego kochanka, jak kocica, kiedy usłyszałam jego słaby głos.

    – Dotknij go chociaż, to chyba cię uduszę…

    – Co się stało – wystraszyłam się trochę.

    – Ty pytasz, co się stało? Po takiej dobie? Czy ty masz pizdę ze stali, a dupę z betonu? Jestem obtarty, obolały, zmęczony do granic! Kobieto, jak ty to wytrzymujesz?

    – Widziałeś, że chciałam ci tylko obciągnąć, bo pipka i dupcia są już nieczynne na dłuższy czas.

    – Tylko obciągnąć… Dobre sobie. Koniec zabawy na dzisiaj!

    – Konieeeec? – Nela była wyraźnie zawiedziona, słyszała naszą rozmowę.

    – Koniec, zaraz się rozliczymy i do domu!

    – Pewnie będziesz jeszcze musiał bzyknąć dzisiaj swą domową Klarę, co? – roześmiałam się widząc jego minę.

    – Na szczęście wyjechała, wraca we wtorek, to jakoś dojdę do siebie. A ty na tydzień zapomnij o mnie, nie dzwoń, nie odzywaj się, mam na kilka dni dosyć małolat, seksu, bab w ogóle.

    Rzeczywiście, ten pełen seksu i uniesień pobyt w pensjonacie Czarka dobiegł końca. Jeremi okazał się hojnym sponsorem, w życiu nie przypuszczałam, że da mi tyle kasy! Łącznie z tym, co zostawił Cezary było więcej, niż średnia krajowa! To ile oni, kurwa, zarabiają? Ale to nie był mój problem. Teraz ciekawostka. Otóż moja psiapsiółka tak się spodobała Cezaremu, że sponsorował ją potem jeszcze dwa lata! Razem jeździli na wczasy latem, na narty zimą, bywali na imprezach. Jej starzy nie interesowali się zbytnio swą córką (mieli w sumie 7 dzieci!), wystarczyło, że dobrze się uczyła, a co robiła poza szkołą, to już jej sprawa. To był między innymi powód, dla którego zaczęła pokazywać się w Galerii. Przebywała tam do poznania Czarka, potem była tylko dla niego, nie pozwalał robić tam nawet zakupów, jeździli na drugi koniec miasta…

    Dowlokłam się do domu, weszłam pod prysznic i padłam na łóżko. Matka patrzyła na mnie dziwnie, ale nie mówiła nic, co mnie zaskoczyło.

    – Co jest, mamo?

    – Nic, jakoś dziwnie wyglądasz, taka…wymęczona jakby.

    – Grałyśmy z Nelą do trzeciej w nocy, potem rano jej brat darł się, nie można było pospać.

    – Nie piłaś nic?

    – Mamo! Pewnie, że nic, no, wypiłyśmy po piwie wieczorem. Żadnych prochów też nie brałam, jestem po prostu zmęczona.

    – Odpoczywaj, córuchna, odpoczywaj, jutro rano do szkoły. Lekcje masz odrobione?

    – Przecież wiesz, że zawsze odrabiam po przyjściu do domu; pewnie, że mam. Poczytam sobie trochę i chyba położę się…

    W szkole wpadłam na Nelę i Jolkę.

    – Cześć laski, jak leci?

    – Cześć, jak się czujesz? – Nela wyglądała na zmęczoną.

    – Zupełnie dobrze, a ty?

    – Jak wypluta, nie mogę się pozbierać.

    – Ej, dupeczki, co wyście wczoraj robiły? – Jola patrzyła na nas podejrzliwie.

    – Nic, grałyśmy u mnie do późnej nocy – taką wersję ustaliłyśmy – potem brat nie dał nam pospać. Ona mogła wrócić do domu, a ja musiałam słuchać jego wrzasków…

    – Ty, czego ściemniasz? Byłam przed południem u ciebie, matka powiedziała, że jesteś u Klarysy, dzwoniłam do obu, żadna nie odbierała. Na Galerii też was nie było.

    – Daj spokój, nie wnikaj… – nie miałam zamiaru tłumaczyć się.

    – No ładnie, o koleżance nie pamiętacie.

    Poszłyśmy do klasy. Zajęłam miejsce w ławce, Nela obok mnie, Jola w ławce za nami. Nelka oparła głowę na moim ramieniu i przymknęła oczy.

    – Matko, jaka jestem zajechana – wyszeptała.

    – O, co my tu mamy, jesteście lesbami? – to był nasz klasowy cwaniak, który lubił chwalić się swymi podbojami miłosnymi – a cały czas sądziłem, że ja tobie, Klara, wystarczę?

    Popatrzyłam z uśmiechem na tego bezczelnego typa i wypaliłam.

    – Myślałam o tobie, ale masz tak małego, że już wolę z Nelką; ona co prawda nie ma kutasa, ale ma słodką pisię!

    – Ty też, kochana – niespodziewanie kumpelka objęła mnie i przycisnęła twarz do mojej, wpychając w usta języczek.

    Całowałyśmy się kilka sekund na oczach całej klasy. Koledzy wyli i gwizdali, dziewczyny piszczały i biły brawo. A cwaniaczek? Uciekł z sali, w tym dniu nie było go w szkole…

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Jan Sadurek
  • Zrobilam loda na dyskotece

     Jesteśmy na dyskotece, takiej zwykłej, nie związanej ze swingiem. Kompletnie się nie znamy, widzimy się pierwszy raz. Dostrzegasz mnie w tłumie bujających się do muzyki ludzi, jestem dokładnie na środku parkietu. Nie możesz oderwać ode mnie wzroku, odcinasz swoje myśli od swojego kolegi, który pyta się Ciebie ‘co chcesz do picia’, Twój wzrok “utknął” na moich biodrach. Dostrzegasz jak bardzo obcisłe mam spodnie, skórzany materiał idealnie leży na moich wyćwiczonych na siłowni pośladkach. Zmysłowo kręcę nimi w towarzystwie dwóch dziewczyn. Podnosisz pomału wzrok i dostrzegasz, że moje plecy i ramiona skrywa tylko cieniutka siateczka, transparentny, czarny materiał, który najprawdopodobniej zdradza więcej tajemnic nagości mojego ciała, i wyobrażasz sobie, że ten materiał pozwala podglądnąć jak wygląda mój biust. Czekasz, aż zwrócę się w Twoją stronę. Twoja wyobraźnia zaczyna intensywnie przetwarzać obrazy, a ja ocierając się ręką o brzuch, nieświadoma, że jestem przez Ciebie obserwowana, zwracam się ku Tobie prezentując to, co wcześniej było tylko pragnieniem. Widzisz zarys moich dużych, jędrnych piersi, z odznaczającymi się sterczącymi sutkami. Moje piersi skrywa tylko czarne body, w bardzo tajemniczy i zmysłowy sposób ten cienki materiał stanowi jedyną osłonę nagiej skóry. Jesteś oszołomiony widząc jak w tańcu zaczyna się o mnie ocierać dziewczyna, która. Jesteś pewny, że to moja koleżanka, bo przecież przyjaciółki tak się bawią. Nie wiesz jeszcze, że jest to całkiem obca dziewczyna, która czuje się zaproszona moim tańcem i sposobem jakim sama siebie dotykam bujając biodrami, by się do mnie zbliżyć. Moje biodra ocierają się o Jej uda i brzuch, nasz taniec przyciąga co raz większą widownie, zwłaszcza męską część. To nas nakręca i zatracamy się w zmysłowości naszych ruchów. Dociera do Ciebie, że jesteś co raz bliżej mnie, nieświadomie przychodząc na parkiet.

     Nasz wzrok się spotyka wywołując u mnie elektryzujący dreszcz. Wypuszczam powietrze, które wstrzymywałam dłuższą chwilę. Jestem oszołomiona tym, jak Twój wzrok mną zawładną. Ja nie tracę kontroli nad sobą w taki sposób. Jesteś już bardzo blisko, nie zauważam Twoich ruchów, więc ta malejąca odległość między Nami dodatkowo mnie zaskakuje, przyprawiając o kolejne dreszcze. Nasze oczy nawet na chwile się nie oderwały od siebie. Twoje wyraźne pożądanie działa na mnie jak magnes, czuję się sparaliżowana, ale resztkami kobiecego instynktu oblizuje swoje usta, powoli i zmysłowo, i widzę jak ten gest przyprawia Cię o westchnienie. Jestem kokietką, wiem jak zaczarować sobą mężczyznę. Jestem pewna, że jesteś już omotany moim urokiem. Zbliżasz się do mnie w bardzo wolnym krokiem, więc to ja pokonuję dystans, który nas dzieli, kilkoma pewnymi krokami. Czas pokazać pazurki Kotki Łowcy.

     Swoimi na wprost siebie, stykając się prawie każdą częścią ciała, nasze oddechy łączą się. Tkwimy w bezruchu, czekając na wzajemny ruch. Ja się bawię tą chwilą, chcę przedłużyć to buzujące podniecenie. Obydwoje chcemy tylko się na siebie rzucić, zatopić usta w namiętnym, dzikim pocałunku. Ale jeszcze nie teraz. Wszystko wokół nas przestaje dla nas istnieć, jakbyśmy zostali sami na parkiecie. Nie dociera do nas jak wielkie wzbudzamy zainteresowanie. Czuję Twoje ciepło, żar i w duchu cieszę się na myśl, że to z mojego powodu tak płoniesz. Potęguje to moje podniecenie. Uwielbiam wiedzieć jak bardzo działam na mężczyzn. Moje biodra znowu zaczynają się kołysać. W duchu cieszę się, że nie mam na sobie bielizny (jeszcze nie wiesz, że pod spodniami nie mam majtek), i że tak bardzo postarałam się podczas makijażu. Czułam się pewnie i kobieco. Wiem, że ta moja zadziorność dodaje mi tylko uroku.

     Moje rozkosze podbijał świadomość, że jestem, a właściwie jesteśmy obserwowani przez mojego Męża, i tylko ja i on wiedzieliśmy o tym, że jestem tutaj by uwieźć mężczyznę, który wpadnie mi w oko. Spełniałam właśnie naszą fantazje, która od jakiegoś czasu towarzyszyła naszym łóżkowym rozkoszą. Odwracam się zmysłowo plecami do Ciebie, w nadziei, że Twoje biodra przycisną się do mojego tyłeczka. Kręcę nim najbardziej zmysłowo jak umiem, staram się zrobić widowisko przed Tobą, dbam o każdy ruch i gest, i tylko ja wiem, że w tym samym czasie uwodzę swojego Męża. Przeczesuje palcami włosy, dotykam swojego ramienia i oczekuje Twojego ruchu. Twoja wyraźna twardość mnie zaskakuje, wzdycham, gdy Twój penis układa się między moimi pośladkami. Nie spodziewałam się aż takiej bliskości już w pierwszym kontakcie. Rękę kładziesz na moją kość biodrową. Twój dotyk jest stanowczy, blokujesz mi szanse odsunięcia się od siebie, i zaczynasz bujać się razem ze mną, przejmując prowadzenie naszych ciał w rytm muzyki. Nowy utwór przyjemnie zwalnia tempo, a Twoje usta toną w moich długich, włosach. Czuję, że bierzesz głęboki oddech. Pragniesz poznać mój zapach, nie umyka Ci moje drżenie i westchnienie. Wciąż myślę o tym, że obserwuje nas mój Mąż, chcę mu dać niezłe widowisko, wiem jak bardzo musi być podniecony. Wypinam swoje biodra w Twoją stronę ocierając się o wybrzuszenie w Twoim kroczu. To mnie zachęca, wręcz prowokuje by być odważniejszą, by pozbyć się skrępowania. Kładę swoją rękę na Twojej i pomału przesuwam ją po swoim brzuchu. Cieniutki materiał nie stanowi praktycznie żadnej bariery, dzięki temu czujesz pod palcami gładką skórę, po której szaleją dreszcze wywołane Twoim dotykiem. Wiem, że chcesz mnie zerżnąć choćby na parkiecie. A ja sama o niczym innym nie myślę.  W duchu błagasz los, byśmy gdzieś poszli, i kiedy zaczynam iść przed siebie, Ty nie przejmujesz prowadzenia, tylko czekasz i pozwalasz się prowadzić. Każdy, kto zwrócił na nas uwagę, dostrzega ogromne wybrzuszenie w twoich spodniach. Wpadamy do łazienki ledwo łapiąc oddech. W pierwszej kolejności kierujemy się ku damskiej części, ale tam oczywiście wszystkie kabiny zajęte. W męskiej jest jedna wolna, i właściwie przed nosem wpychamy się chłopakowi, który jest tak zdziwiony, że nic nie mówi. Dopadasz do mnie, łapczywie przywierasz do moich ust. Po chwili dopiero przekręcasz zamek, gdy już chyba trzecia osoba otwiera naszą kabinę. Wydaje mi się, że jednym z mężczyzn był mój Mąż, który chciał mi dać znać o swojej obecność. Tak dokładnie wyglądała nasza fantazja. Wzdycham i jęczę głośniej niż powinnam, by dostarczyć jak najwięcej wrażeń Mężowi nasłuchującemu moich poczynań. Odpycham Cię od siebie, to ja tutaj rządzę, to ja uwiodłam Ciebie. Rozpinam Ci spodnie, z których wyskakuje nabrzmiały penis, i od razu padam na kolana. Zaczynam ssać Twój czubek, ściągając dłonią z główki napletek, a językiem przeciągając po dziurce. Wyraźnie spływa z niej nektar podniecenia. Twój smak i zapach nie jest intensywny, ale jednak wyraźny. Wdychasz z rozkoszy, na którą tak długo czekałeś. Droczę się z Tobą, doprowadzam do szału i granic wytrzymałości, nie biorę Cię jeszcze całego do ust. Próbujesz mi go wepchnąć, ale ja dzięki swojej dłoni zaciśniętej u nasady Twojego penisa nie dopuszczam do tego. Czuję, że kipisz z rozkoszy, że zbliżasz się do bram spełnienia. Patrzę na Twoją twarz, głowę masz odchyloną, usta rozchylone.

     Jesteś w innym świecie, pochłonięty rozkoszą. Gwałtownie i niespodziewanie przechodzę do prawdziwego, dzikiego seksu oralnego. Jesteś tym bardzo zaskoczony. Spoglądasz na mnie półprzytomnie, gdy ja trzymając Twoje jądra w dłoni, pochłaniam całą Twoją pałę w swoich ustach. Wypełniasz mnie i zaczynasz penetrować moje gardło. Odchylam głowę, bym mogła wziąć Cię głębiej, jednocześnie pieszcząc Cię językiem. Jesteś wyraźnie zaskoczony moim doświadczeniem i techniką. Obiema dłońmi chwytasz mnie mocno za włosy, zaczynasz mnie pieprzyć w usta. Krztuszę się, moje oczy zachodzą łzami, ale ku Twojemu zdziwieniu nie cofam głowy, wręcz przeciwnie, sama mocno Cię przytrzymuje. Po mojej brodzie spływa ślina i Twoje soki. Brak mi tchu, więc wypuszczam Cię, ale wraz z wdechem znowu biorę Cię najgłębiej jak mogę. Wykonujesz kilka szybkich, płytkich pchnięć, wywołując u mnie odruch wymiotny, ale nie odpuszczasz. Zaczynasz intensywnie pulsować, wzdychasz głośno, charczysz, a ja wiem, że mój mąż na pewno to słyszy i dokładnie wie, co z Tobą wyprawiam. Zastanawiam się, czy udało mu się skryć w kabinie obok, by równocześnie z Nami pieścić swojego penisa. Jeszcze kilka takich mocnych ruchów i zaczynasz szczytować. Pierwsze porcje spermy zalewają moje włosy, resztę kieruje na dłonie, które później ochoczo wylizuje. Masz nieobecny wzrok, nie możesz wrócić ze świata rozkoszy. Wciąż przeżywasz orgazm, Twoim ciałem targają dreszcze, a ja już marże tylko by być z Mężem, by czym prędzej wrócić z Nim do domu. Wiem, że czekają nas godziny ostrego pieprzenia, oparte na przeżyciach z klubowej toalety. Otwieram drzwi, ale chwytasz mnie za rękę, i pytasz ‚teraz moja kolej, by dać rozkosz Tobie’. Wzdycham, bo nie spodziewałam się chęci odwdzięczenia. Gonitwa myśli, eksplodujące wręcz podniecenie, i pomysł wywołany chwilą, by wykorzystać Cię do spełnienia Naszej Małżeńskiej kolejnej fantazji. Marzymy o trójkącie MMK, najlepiej, z mężczyzną biseksualnym. Podniecenie kabiny, tuż, za którymi widzę mojego Męża, a nasz wzrok spotyka się, już nie potrzebuję słów, by wiedzieć, że myśli dokładnie o tym samym. Wierzę, że łączy nas nadprzyrodzona komunikacja. Wykorzystuję Twoje oszołomienie, i ciągnąć Cię za dłoń, podążam za swoim Mężem w kierunku wyjścia. Nadal brak mi tchu. Pomimo nierozumienia sytuacji, idziesz za Nami, czekając na jakiekolwiek wytłumaczenie, które dostaniesz zaraz po wyjściu na zewnątrz klubu. Uderza nas rześkość nocy. Tak naprawdę Nasza noc się zaczyna, ale Ty dopiero się o tym masz dowiedzieć….

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    PetitDelice
  • Krawiec cz.2

    — O której wraca twoja narzeczona? — Zapytał Hubert, powoli wstając z podłogi.
    — Mamy jeszcze czas.
    Stałem kompletnie nagi, wymęczony i drżący. Powoli zaczynało do mnie docierać, co właśnie się stało. Obcy facet zrobił mi loda w moim własnym domu! Poprawka, obcy facet zrobił mi najlepszego loda na świecie! To było cudowne i odrażające zarazem. Teraz, kiedy emocje nieco już opadły, nadeszły wyrzuty sumienia. Zdradziłem Karolinę, moją Karolinę. I to z facetem! Przecież nie jestem gejem. A przynajmniej zawsze tak myślałem. Teraz jednak nie mogłem pozbyć się ochoty, by krzyknąć do faceta w garniturze, żeby znów wsadził sobie mojego kutasa głęboko w usta.
    — O siedemnastej mam kolejne spotkanie — powiedział powoli. Mimowolnie poczułem ukłucie zazdrości. Czy na tym kolejnym spotkaniu też będzie brał do ust?
    Najwyraźniej moja twarz przybrała wyraz głębokiego zawodu, bo krawiec podszedł do mnie, położył rękę na barku i uśmiechnął się ciepło.
    — Podobało ci się?
    Nie chciałem się do tego przyznać na głos, ale tak, cholernie mi się podobało. I on o tym wiedział.
    — Zwykle klienci po wszystkim czują wstręt do siebie. No i do mnie, oczywiście.
    Klienci. Zawsze mówi o nich w liczbie mnogiej. Zastanawiałem się ile razy już zaproponował mężczyznom loda za zniżkę. I ile razy ci się na to godzili.
    To głupie, ale nagle poczułem dziwną więź do Huberta, faceta, którego poznałem kwadrans temu. Nie chciałem się nim z nikim dzielić. To, co mi zrobił, wywróciło mój świat do góry nogami. Gdyby ktoś powiedział mi, że dam sobie obciągnąć facetowi, uznałbym go za wariata i pewnie profilaktycznie dałbym mu w mordę, ale teraz, kiedy stałem na środku salonu kompletnie nagi, nie mogłem ukryć, że mój penis znów zaczynał podrygiwać na samą myśl o tym, co się przed chwilą wydarzyło. To szaleństwo!
    — Muszę przyznać, że dawno nie widziałem takiego wytrysku — szepnął mi prosto do ucha. — Narzeczona chyba zbyt często tego z tobą nie robi, co?
    — Nie.
    — No i ten sprzęt — powiedział spoglądając na mojego fiuta. W jego oczach pojawiły się iskierki niekłamanego podziwu. — Nie masz się czego wstydzić!
    Kolejna fala podniecenia przeszyła moje ciało. Świadomość, że mój kutas robi na nim wrażenie była bardzo miła.
    — Często to robisz? — Wypaliłem, nie mogąc się powstrzymać.
    Hubert sprawiał wrażenie zaskoczonego tym pytaniem.
    — Czy to ma znaczenie? Już więcej się przecież nie spotkamy.
    Ta myśl przeraziła mnie dogłębnie, ale taka była prawda. Hubert niedługo miał na zawsze zniknąć z mojego życia. Sam nie wiem dlaczego, ale zasmuciło mnie to. Nie chciałem tego kończyć. Nie w taki sposób. Nie teraz. Krawiec obudził we mnie coś, z czego nie zdawałem sobie do tej pory sprawy. Obudził we mnie głęboko ukryte pragnienie. Pragnienie męskiego ciała.
    Nie tracąc czasu na myślenie, szybkim susem doskoczyłem do Huberta, złapałem go za ramiona i przycisnąłem do siebie. Kiedy nasze języki połączyły się, poczułem jego smak. Cierpki smak pełen goryczy. Najcudowniejszy smak na świecie!
    Mężczyzna wyrwał się z uścisku.
    — Jeśli liczysz, że naprawdę dam ci jeszcze jakąś zniżkę to…
    — Mam to w dupie — wszedłem mu w słowo i znów wepchnąłem swój język w jego usta.
    Czułem na twarzy szorstki dotyk jego niedokładnie ogolonej skóry. Czułem jego zapach. Czułem jego oddech. I w tamtym momencie nie pragnąłem niczego więcej.
    Staliśmy tak w gorącym uścisku dobrych kilka minut, ale w tamtej chwili czas nie miał żadnego znaczenia. Przestałem walczyć z samym sobą. Chciałem po prostu jego.
    Mój mokry jeszcze od ostatniego wytrysku fiut ocierał się o nogawki jego garnituru, tworząc na szarym materiale spore plamy. Hubert wzdychał i sapał ciężko. On również pozbył się wszelkich hamulców.
    Jego ręce wędrowały po całym moim ciele. Bawił się moimi włosami, głaskał szyję, szczypał naprężone sutki. Ściskał pośladki i jaja, w których znów zbierała się kolejna porcja świeżej, ciepłej spermy.
    Pchnął mnie na kanapę. Zwaliliśmy się na nią nie wypuszczając się z miłosnego uścisku. Byliśmy jak splątane węże. Nasze ręce łapczywie podróżowały po naszych ciałach, badając najskrytsze zakamarki.
    Znów to on oderwał się ode mnie. Tym razem, żeby pozbyć się marynarki. Hubert cisnął ją w kąt, a po chwili na marynarce wylądował krawat i koszula.
    Krawiec usiadł na mnie okrakiem, tak, że mogłem podziwiać jego klatkę piersiową, którą porastał gęsty, splątany busz czarnych włosów. Moje ręce momentalnie zatopiły się w tej istnej dżungli, wyszukując w plątaninę parę różowych sutków. Ścisnąłem je między palcami, a Hubert wygiął się w pół z rozkoszy.
    Mężczyzna siłował się z paskiem od spodni, a kiedy w końcu udało mu się to rozpiąć, wyszarpał go zdecydowanym ruchem i cisnął obok marynarki. Wstał i stanął przede mną, jakby chciał mi się w pełni zaprezentować. Rozsiadłem się wygodnie, w szerokim rozkroku, a mój sterczący już fiut podrygiwał radośnie.
    Hubert odpiął rozporek i zsunął spodnie. Miał na sobie czarne, ciasne bokserki. W lewej nogawce jego gaci widać było spore wybrzuszenie. Na nogach miał długie garniturowe skarpety.
    Gdy pozbył się bielizny, jego chuj wystrzelił, niczym już nie powstrzymywany. Był mniejszy od mojego, ale grubszy i jędrny. Jaja Huberta zwisały swobodnie, porośnięte takim samym czarnym gąszczem jak jego klata.
    Przeszły mnie ciarki. Widok nagłego mężczyzny podniecił mnie jeszcze bardziej. O ile w ogóle to było możliwe.
    Cały buzowałem od narastającego pragnienia. Krawiec ścisnął mocno swojego fiuta i potrząsnął nim energicznie, strząsając gęste krople przezroczystego płynu.
    — Domyślam się — powiedział niespodziewanie. — Że nie miałeś nigdy w ustach kutasa?
    Nie odpowiedziałem. Nie musiałem, to było oczywiste.
    — Chcesz próbować? — Zapytał i nie czekając na odpowiedź podszedł bliżej.
    Przysunąłem twarz do jego krocza i poczułem ostry zapach spermy. Zaciągnąłem się głęboko. W tamtej chwili to był najcudowniejszy zapach jaki w życiu czułem.
    Niepewnie wyciągnąłem rękę i dotknąłem go. To było dziwne uczucie. Między palcami czułem, jak gorąca skóra chuja krawca pulsuje, tłocząc krew do różowej, soczystej żołędzi. Przytknąłem ją sobie do ust, powoli wysunąłem język i dotknąłem mokrej główki.
    W tym samym momencie Hubert drgnął. Mój język wędrował po jego penisie coraz pewniej i coraz szybciej. To było cudowne uczucie. Prawie tak samo dobre, jak kiedy to on robił loda mnie. Z każdą chwilą czułem się coraz pewniej i kiedy już otwierałem usta, by zatopić w nich fiuta, stało się najgorsze.
    Z początku nie wiedziałem, co się dzieje. Chrzęst zamka zdawał mi się zupełnie nieistotny, ale kiedy usłyszałem głos na korytarzu, mimowolnie odepchnąłem od siebie Huberta.
    To była ona. Karolina.
    — Wróciłam wcześniej! — Krzyczała z korytarza.
    Hubert posłał mi przerażone spojrzenie. Kurwa mać, jak mogłem być tak nieostrożny! Nie wiedziałem, co zrobić. Wstałem z kanapy i w panice doskoczyłem do leżących w plamach spermy bokserek. Gdy próbowałem je nałożyć, do salonu weszła Karolina.
    Jej oczy sprawiały wrażenie, jakby za chwilę miały wypaść z orbit. Otworzyła szeroko usta i wypuściła z rąk torebkę, która z głośnym trzaskiem wylądowała na podłodze. Nie potrafię sobie wyobrazić co wtedy czuła. Weszła do własnego salonu, w którym stało dwóch nagich facetów ze sterczącymi na baczność chujami. Nie było tu nie miejsca na wyjaśnienia. Nie było czego wyjaśniać.
    Zanim ktokolwiek zdążył zareagować, dziewczyna odwróciła się na pięcie i wybiegła, głośno szlochając. W tamtym momencie nienawidziłem sam siebie. Nie za to, że ją zdradziłem, ale za to, co wtedy poczułem.
    Zamiast rozpaczy, poczułem ulgę.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Pika Chuks
  • Facet mojej matki

    Gdy tylko otwieram drzwi wejściowe, uderza mnie silny zapach piwa i odgrzewanej pizzy. No tak, Damian zapewne znów relaksuje się po pracy. Wzdycham ciężko i wchodzę do salonu. Damian leży rozpostarty na kanapie, jak zwykle w tym swoim białym t-shircie i obcisłych, poliestrowych dresach. Pochrapuje cicho. 

    Damian to facet mojej matki o aparycji i zachowaniu typowego dresa spod bloku. Jest postawny, szeroki w barach i obowiązkowo zupełnie łysy. Większość czasu spędza w pracy w warsztacie samochodowych, a gdy już wraca do domu albo żłopie piwo przed telewizorem, albo katuje się w piwnicy, gdzie urządził sobie prowizoryczną siłownię. Mimo mojej całkowitej niechęci do niego, nie mogę nie przyznać, że ma coś w sobie. Jego wielkie, ciemne oczy na wąskiej, jakby zdjętej spod dłuta twarzy robią wrażenie, a nieco ciemniejsza karnacja nadaje mu charakteru hiszpańskiego amanta. W gruncie rzeczy, Damian jest całkiem przystojnym facetem.

    Stoję nad kanapą w bezruchu i, dziwiąc się sam sobie, przyglądam się śpiącemu facetowi mojej matki. Rękę ma założoną za głowę, dlatego mogę przyjrzeć się wyrzeźbionemu bicepsowi. Jego klata z wolna unosi się i opada, a cienki materiał koszulki podwija się przy tym, odsłaniając pokryty czarnym futrem brzuch, na którym majaczy cień zaniedbanego sześciopaka. No i jest też to, co poniżej brzucha. 

    Ogromne wybrzuszenie w kroku, opięte lśniącym elastycznym materiałem dresów sprawia, że nie mogę oderwać wzroku. Jestem jak zahipnotyzowany. Czuję, jak mój penis drga coraz mocniej i pęcznieje w bokserkach na ten widok, a ja, niech mnie szlag, nie marzę teraz o niczym innym, jak tylko o dotknięciu tego skarbu, który Damian ukrywa w spodniach. 

    Powoli zbliżam się do niego. Wiem, że ma głęboki sen, a taka okazja może się już nie powtórzyć. Serce wali mi jak młotem, kiedy ostrożnie klękam przed śpiącym facetem. Czuję teraz wyraźnie jego zapach, pociągającą mieszankę potu i piwa. Na chwilę wstrzymuję oddech i wyciągam rękę. Moje palce muskają śliski materiał spodni. Czuję maksymalne podniecenie, mój fiut sterczy już w podnieceniu, a ja mam wrażenie, że za chwilę zwariuję.

    Zaciskam dłoń nieco mocniej na jego kutasie i czuję między palcami, jak pulsuje. Za chwilę będzie twardy, a ja będę miał niepowtarzalną okazję, żeby pomacać sterczącą pałę mojego ojczyma. A kto wie, przy odrobinie szczęścia może doprowadzę go do wytrysku? 

    Moje bokserki są już prawie zupełnie przemoczone,  a penis wyślizguje się z nich do nogawki spodni, gdzie niemal natychmiast pojawia się ciemna plama od moich soków. Moja ręka zaczyna powoli masować rosnące wybrzuszenie w spodniach Damiana. Góra, dół, góra, dół. Jego fiut staje się coraz większy i twardszy… Damian wydaje z siebie głuche stęknięcie. Wiem, że jest mu dobrze. 

    I wtedy dzieje się najgorsze.

    Nie widzę, jak Damian otwiera oczy, ale gdy jego szeroka łapa chwyta mnie za przegub, ciemnieje mi przed oczami, a serce podskakuje do gardła. 

    — C-co do chuja? — Pyta zachrypniętym głosem. Jeszcze nie do końca rozumie co właśnie się dzieje, ale nie ma nadziei na wyjście z tego z twarzą. 

    Patrzę tępo prosto w jego oczy, jakbym chciał samym spojrzeniem wszystko wytłumaczyć. Nie wiem nawet, co miałbym powiedzieć. 

    — Wiedziałem, że jesteś jebanym cwelem! 

    Odpycha mnie od siebie, upadam na podłogę. Wtedy jego wzrok zatrzymuje się na moim kroczu. Mój fiut niemal rozsadza mi spodnie. Nie miałbym szans ukryć takiego wzwodu, nie mówiąc już o coraz to większej planie przy lewej kieszeni. 

    — Podoba ci się to? — Pyta ostro, a ja nie odpowiadam. Jestem zbyt przerażony. — No, kurwa, pytam o coś, celu?!

    Kiwam głową, bo i tak nic więcej nie mogę zrobić. 

    Damian chwyta się za krocze i ściska je mocno, unosząc głowę i jęcząc przeciągle. Z początku nie wiem co się dzieje, ale gdy podchodzi do mnie, chwyta mnie za włosy i ciągnie w górę, tak, żebym znalazł się na wysokości jego fiuta, zaczynam przeczuwać co będzie dalej. I nie mylę się.

    Mężczyzna jednym zdecydowanym ruchem pozbywa się spodni i bokserek, a jego sterczącym kutas wystrzeliwuje w powietrze, uderzając mnie w twarz. Jest naprawdę wielki, ma może ze dwadzieścia centymetrów. Tuż pod fiutem wesoło podrygują ogromne, obsiłe jaja, pokryte gąszczem czarnych kręconych włosków. 

    — W takim razie dokończ, pedale! 

    Nie musi mnie do tego namawiać, sam mam wielką ochotę wziąć to cudo natury głęboko w usta.

    Bez zbędnych ceregieli, połykam jego mokrą od gęstego preejakulatu żołądź i wpycham ją głęboko w gardło. Nigdy wcześniej nie ssałem fiuta i, cholera, to najcudowniejsze uczucie na świecie! Gdy jego szeroka pała penetruje moje usta, wdzierając się coraz głębiej i głębiej i brocząc ciepłymi, słonymi sokami,  mam wrażenie, że cały świat rozpada się na kawałki i jedyne co ma jakiekolwiek znaczenie, to Damian i jego penis.

    Ojczym wygina się do tyłu, wzdycha z rozkoszy i chwyta mnie za głowę. Przyciska mnie mocno do siebie, tak, że połykam całego jego fiuta, aż po nasadę. Jego sztywne włosy wchodzą mi do nosa i oczu, a gardło rozpycha mi monstrualna pała, ale w tej chwili nie marzę o niczym innym. Zamykam oczy i robię wszystko, by tylko zadowolić Damiana. 

    Po kilku chwilach coś w moich ustach wybucha. Czuję napływającą falę gorącej spermy, jedną, drugą i następną. Jest tego tyle, że nie jestem w stanie wszystkiego przełknąć. Krztuszę się i wypluwam z ust jego pałę oraz sporą ilość spermy, która spada na spodnie Damiana. 

    Niepewnie podnoszę wzrok i widzę, jak Damian, cały czerwony, szeroko się uśmiecha.

    — Kurwa, kto cię nauczył tak ciągnąć? Nawet twoja matka nie robi tego tak dobrze!

    Doceniam te słowa uznania i również uśmiecham się z radości. Nie mogę uwierz w to, co właśnie się stało! 

    Damian, z jeszcze sterczącym penisem, nachyla się, nasuwa na siebie białe bokserki, a spodnie zdejmuje z kostek i rzuca w moją stronę. Lepki od jego spermy materiał zostawia plamy na mojej koszulce.

    — Masz, zabaw się wieczorem.

    Puszcza do mnie oczko.

    — Aha — przypomina sobie coś. — I jakbyś kiedyś, pedale, chciał ze mną potrenować, to pytaj śmiało.

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Pika Chuks
  • Kapiel we troje

    — Darek wpadnij do mnie wieczorem. Będzie u mnie Kamila — napisała Sandra.
    — Pewnie. O której godzinie?” — odpisał.
    — Dziewiętnasta będzie ok? — zaproponowała.
    — Jasne. Kupię wino — napisał.
    — Super, masz dobrą rękę do wybierania win. Nie mogę się doczekać ?? Wieczorem się widzimy.
    — Tak, do wieczora. Pa — pożegnał się.
    — Pa — zakończyła.

    Pojawił się na miejscu chwilę po godzinie dziewiętnastej. Było słonecznie, promienie przebijały się przez intensywnie zielone korony drzew. Czuł ich rozgrzany zapach. Lubił tę okolicę i z przyjemnością bywał u Sandry. Mieszkała na siódmym, ostatnim piętrze. Z jej tarasu, pełnego roślin, rozpościerał się kojący widok na zielony dywan drzew i zachodnie niebo.

    — Cześć, Darek — powitała go w drzwiach.
    — Cześć, Sandra. Wyglądasz bosko w tej sukience, jakaś nowa? — zapytał z szerokim uśmiechem, mierząc Sandrę wzrokiem.

    Miała na sobie zwiewną niebieską sukienkę w czarne ażurowe motyle. Była kusząco krótka. Wspaniale pasowała do jej opalonej skóry i kasztanowych włosów opadających na ponętnie sterczące piersi. Jej duże brązowe oczy błyszczały żywo. Wyglądała wspaniale. Jak zwykle.

    — A ty jak zawsze, niczego nie przeoczysz.
    — Nie dajesz mi żadnej szansy, żeby przeoczyć — dodał jeszcze bardziej rozbawiony.
    — Kamili jeszcze nie ma. Napisała, że się spóźni.
    — Naleję nam wina — powiedział, szukając korkociągu.

    Czuł się w mieszkaniu Sandry bardzo swobodnie. Bywał u niej co kilka tygodni. Rozmawiali o tym, co u nich słychać, co najczęściej sprowadzało się do ich doświadczeń damsko-męskich. Wymieniali się swoimi przeżyciami. I tym razem było podobnie.

    — Dawno się nie widzieliśmy, jak ci się układa z Markiem? Nic o nim ostatnio nie pisałaś — zapytał Darek.
    — Jesteś ciekawy? — odparła zalotnie Sandra.
    — Przyjaźnimy się, interesuje mnie, czy jest ci dobrze — odpowiedział, uśmiechając się.
    — Cóż, z Markiem koniec. Głupi egocentryk.
    — Co się stało?
    — Na początku wydawał się wspaniałym troskliwym facetem, ale później zauważyłam, że jest skoncentrowany na sobie. Chciałam wyjść na koncert, który wybrałam. Zaproponowałam, żebyśmy poszli razem, ale nie, bo on nie cierpi tego zespołu. Powiedziałam, że okej, rozumiem. Pójdę sama. Wyobraź sobie, że mu się to nie spodobało. Kolejna sytuacja: byliśmy na imprezie. Bardzo dobrze się bawiłam, w przeciwieństwie do Marka. Zaczął mnie wyciągać do domu niezadowolony. Później wypytywał, z kim i o czym rozmawiałam. Kiedy on się dobrze bawił na innej imprezie, a ja na drugi dzień rano miałam w pracy ważną telekonferencję, nie widział powodu do wcześniejszego powrotu.
    — Próbowałaś z nim o tym porozmawiać? — dopytywał.
    — No jasne, że tak. Próbowałam wiele razy. O moich potrzebach. O tym, że chcę mieć swoją przestrzeń. Że nie musi ze mną chodzić w miejsca, które go nie interesują, ale to nie znaczy, że ja z nich zrezygnuję. Co nie oznacza, że nie będziemy mimo to tworzyć udanej pary.
    — Znam cię już długo, jesteś bardzo świadomą kobietą i doskonale artykułujesz swoje potrzeby. Jak zareagował na to Marek?
    — Czułam, że rozmowy na takie tematy są dla niego niekomfortowe. Unikał ich. Szybko kończył jakimiś zdawkowymi deklaracjami i wracał do wcześniejszego zachowania — powiedziała, po czym przeciągle westchnęła.
    — Cóż, nie każdy facet jest w stanie sprostać wymagającej kobiecie takiej jak ty — skomplementował Sandrę. – W takim razie dobrze, że ten związek jest już za tobą.

    Rozmowę przerwał dzwoniący domofon.

    — To Kamila, pójdę otworzyć — rzuciła.

    Delektował się zielenią roślin wypełniającą mieszkanie Sandry i zachodem słońca za oknem. W tle snuła się muzyka Tanerélle.

    — Cześć, Darek — rzuciła z przedpokoju Kamila.
    — Cześć, Kamila!

    Kamila była wysoką blondynką. Miała na sobie jasną dżinsową mini i zieloną bluzkę z dekoltem w serek, na który opadały długie proste włosy. Miała piękne pełne usta pomalowane hipnotyzującą czerwoną pomadką.

    — Naleję ci wina — zaproponował Darek.
    — Bardzo chętnie, poproszę. Miałam intensywny dzień. Wino dobrze mi zrobi — stwierdziła i uśmiechnęła się porozumiewawczo.
    — Co u ciebie słychać? — zapytał Kamilę, nalewając wino.
    — Nie mam na nic czasu. Kończę ważny projekt i brakuje mi doby na wszystko. Dosłownie.
    — Wiedziałam, że tak masz. Dlatego wyciągnęłam cię do mnie — odpowiedziała Sandra.
    — Cieszę się, że o mnie pomyślałaś, kochana. Wiesz, jak o mnie zadbać lepiej niż ja — powiedziała, po czym pogodnie się roześmiała.

    Rozmawiali o rozstaniu Sandry. Kamila dzieliła się swoimi przemyśleniami i doświadczeniami, a Darek opowiadał o swoich spostrzeżeniach z perspektywy mężczyzny. Lubił te emocjonujące rozmowy o relacjach. Każde z nich miało inne zdanie, ale zawsze kończyło się mnóstwem śmiechu i wspaniałym nastrojem. Nie wiedząc kiedy, kończyli drugą butelkę wina.

    — Zróbmy sobie wspólną kąpiel przy świecach — rzuciła rozbawiona Sandra. — Kamila mówiła, że jest zmęczona. Taki relaks dobrze zrobi nam wszystkim.
    — Sandra, jesteś szalona! — odparła Kamila. — Ale podoba mi się pomysł.
    — Dziewczyny, obie jesteście wariatki! Ale… mi też podoba się ten pomysł.
    — Przygotujemy się w łazience, a ty tutaj. Zawołamy cię, jak będziemy gotowe — kontynuowała Sandra, chwytając za rękę Kamilę i kierując się w stronę łazienki.

    Czuł przyjemne napięcie, zaczął się rozbierać, czekając na sygnał od dziewczyn.

    — Zapraszamy — usłyszał wołanie z łazienki.

    Podążał nagi spokojnym krokiem w kierunku głosu Sandry i Kamili. Łazienka była duża i również pełna roślin. Na środku stała ogromna wanna, której nie powstydziłoby się jakieś luksusowe spa. Było już późno, więc w łazience panował lekki mrok, ale dziewczyny zapaliły świece. W powietrzu unosił się zapach cedru i pomarańczy, a w tle sączyła się delikatna muzyka. Dziewczyny trzymały w dłoniach kieliszki z winem.

    Stanął przed wanną. Sandra i Kamila mierzyły go wzrokiem. Jego nogi, brzuch, tors i… penisa, który, pobudzony ekscytującą sytuacją, nieco nabrzmiał.

    — Wskakuj, woda jest cieplutka. Wrzuciłam do wody kulę musującą. Jest cudowna — zachęcała Sandra.

    Usiadł naprzeciwko kobiet. Wędrował wzrokiem po ich twarzach, dekoltach i piersiach. Teraz mógł nasycić wzrok ich kształtami. Piersi Kamili miały dziewczęcą urodę. Były mocno sterczące z dużymi sutkami i małymi obwódkami. Cudownie delikatne. Otulał je swoim wzrokiem. Kamila to widziała i prężyła je do przodu. Zalotnie i bez skrępowania. W tym czasie Sandra obserwowała Darka, snuła się wzrokiem po jego ciele. Ocierała się swoją nogą o jego, a lewą ręką muskała udo Kamili.

    — Umyjesz nasze ciała — zakomenderowała Sandra.
    — Bardzo chętnie — odparł Darek.

    Zaczął od wyciągniętej w jego kierunku stopy Sandry. Masował ją, podążając powoli w kierunku jej ud. Masował, aż całe pokryły się pianą.

    — Teraz umyjesz moje pośladki — stwierdziła.

    Odwróciła się pupą w kierunku Darka i wypięła się w jego stronę. Jej pośladki były wspaniale okrągłe, pełne. Zaczął je masować okrężnymi ruchami. Tak, że rozchylał je na boki. Wsuwał dłoń. Masował jej ciepłe krocze.

    — Kamila, a ty umyj moje piersi — powiedziała to, zwrócona piersiami w kierunku Kamili.

    Jej krągłości kołysały się zachęcająco przed oczami towarzyszki kąpieli. Kamila objęła je i nacierała pianą. Czuła w dłoniach twarde sutki Kamili. Ścisnęła je palcami z podnieceniem. Usłyszała ciche westchnienie przyjaciółki. Darek w tym czasie podążał dłońmi po biodrach i plecach w górę i dół. Mijały kolejne zmysłowe minuty.

    — Teraz wy mnie umyjcie — rzuciła Kamila.

    Klęknęła, zwrócona piersiami w kierunku Darka. Wzięła jego dłoń i położyła na piersi.

    — Zacznij tutaj.

    Rozpoczął z zapałem swoje zadanie. Rozcierał pianę na piersiach Kamili, mocno je ściskając. Wymykały się z jego dłoni, by po chwili znów w nich się otulać. Masował jej dekolt i schodził w kierunku brzucha. Patrzyła się na niego bez skrępowania. Jej oczy błyszczały. Czuła wzbierające podniecenie i dłonie na swoim tyłku. Sandra głaskała jej pośladki delikatnie, by za chwilę je ściskać. Wsuwała dłoń między uda Kamili i czuła nabrzmiałe wargi cipki. Darek dołączył do dłoni Sandry. Dotykał palcami nabrzmiałych płatków i ściskał je delikatnie. Rozchylał. Wsuwał do jej wnętrza. Czuł jej gorący środek i słyszał głęboki, nierówny oddech Kamili.

    — Darek, widzę, że twój kutas jest gotowy do mycia. Czas na zmianę. Teraz my zajmiemy się tobą — zaproponowała Sandra.
    — Niczego nie przeoczysz — odpowiedział.
    — Cóż, czasem nie da się przeoczyć. — Uśmiechnęła się.

    Darek oparł się o wannę i rozchylił szerzej nogi. Sandra śmiało rozpoczęła mycie od nabrzmiałego penisa. Chwyciła go mocno i zaczęła przesuwać, pomału w górę i dół, odsłaniając i zasłaniając głowę lingama. Drugą dłonią głaskała jego brzuch. Kamila w tym czasie delikatnie objęła rozluźnione jądra. Pieściła je czule, przesuwając dłonią w lewo i prawo. Po chwili położyła swoją dłoń na dłoni Sandry i wspólnie ściskały jeszcze twardszego fallusa. Kiedy skończyły, oblewały go ciepłą wodą.

    — Usiądź na oparciu wanny — niespodziewanie zaproponowała Kamila.

    Darek bez sprzeciwu uniósł się i usiadł na brzegu wanny. Kamila spojrzała w jego oczy, a później na prężącego się penisa. Zbliżyła wargi do jego twardej i nabrzmiałej głowy i zanurzyła go w swoich ustach. Ssała go mocno. Sandra głaskała jej plecy i piersi. Obserwowała z zaciekawieniem, jak jej przyjaciółka obciąga kutasa. Darek stanął w wannie. Patrzył w dół i obserwował, jak jego fallus zanurza się głęboko w gardle Kamili. Sandra znalazła miejsce dla siebie i językiem zaczęła pieścić wydepilowane jądra. Lizała je i ssała z wyczuciem.

    — Weź mnie — wyszeptała Sandra do Darka. — A ty usiądź na brzegu wanny i rozchyl szeroko nogi — powiedziała do Kamili z zalotnym uśmiechem.

    Kamila usiadła na wannie i szeroko rozchyliła uda, odsłaniając całą swoją joni. Ta była nabrzmiała i purpurowa. Sandra niemal natychmiast zaczęła całować gorącą kobiecość Kamili. Lizała ją całą powierzchnią języka, by za chwilę końcówką języka bawić się łechtaczką przyjaciółki. Kamila chwyciła włosy Sandry i przycisnęła ją do joni.

    — Teraz, dobrze, nie przestawaj, o tak! — szeptała, wzdychając głęboko.

    Darek uderzył delikatnie penisem pośladki Sandry, po czym zdecydowanie chwycił jej biodra i wbił się w jej rozluźnioną i gotową kobiecość. Jego ruchy były rytmiczne i głębokie.W tempie uderzeń poruszała się głowa jego partnerki między udami Kamili. Wzbierało w nich wszystkich intensywne pożądanie.

    Patrzył na pulsującą w ekstazie Kamilę, jej drżące piersi i napięte uda. Widok jej orgazmu doprowadzał go do szaleństwa. Wydawała głośne okrzyki i jęki. To była dla niego cudowna muzyka.

    Zwolnił rytm uderzeń, chciał przeciągać przyjemność i delektować się skurczami wnętrza Sandry. Czuł je wyraźnie. Chciała go wypchnąć ze swojego nabrzmiałego, gorącego wnętrza, a on napierał mocniej i mocniej. Jęczała. Wzdychała.

    Wiedział, że niedługo będzie płonąć, a on będzie delektował się falami jej ciepła. Przestała panować nad swoimi ruchami. Przyśpieszał pchnięcia fallusa. Czuł fale gorących soków. Słuchał cichych jęków Sandry. Płynęły ekstatyczne chwile uniesienia.

    — O boże, jak cudownie! Tego mi brakowało — szeptała wyczerpana z głową na udzie Kamili.

    Wstał i z pulsującym penisem w dłoni spojrzał w oczy Kamili. Błyskawicznie zrozumiała, o co chodzi. Schyliła głowę w kierunku penisa i otworzyła usta. W chwili, kiedy Darek zanurzył fallusa, poczuła gorący i energiczny wytrysk. Usłyszała ekstazę przyjaciela Sandry. Wspaniale. Krople orgazmu Darka spływały po jej czerwonych wargach.

    Wyczerpani kontynuowali ciepłą kąpiel, otoczeni delikatnym blaskiem świec.

    — Dziewczyny, zmieniłem zdanie — rzucił Darek.
    — Na jaki temat? — zapytała Kamila.
    — Jesteście czarownicami! — Śmiał się, a one zaczęły chlapać go wodą.
    — Chyba z Eastwick — dodała Sandra.
    — Tak — przytaknął.
    — W takim razie brakuje nam jeszcze jednej — dodała zawadiacko Kamila.
    Roześmiali się wszyscy razem.
    — Jest późno, zostańcie u mnie na noc — zaproponowała Sandra.
    — Mnie nie musisz przekonywać — odparła natychmiast Kamila.
    — I mnie też — zakończył Darek z szerokim uśmiechem.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Darek Lust
  • Z pamietnika Mikolaja #1

    W końcu zebrałem się w sobie, żeby zacząć pisać. Mam mnóstwo historii, które chodzą mi po głowie. Zdecydowałem więc, że z większą lub mniejszą regularnością będę Wam opisywał moje łóżkowe (dosłownie i w przenośni) przeżycia. A trochę ich już było. Nie będę ukrywał, że dosyć rozpustna ze mnie istota. Chyba nie pomylę się bardzo, gdy stwierdzę, że moim największym hobby jest obciąganie. Cóż, każdy jakieś ma. Ja ze swojego jestem dumny 🙂

    Mam na imię Mikołaj, mam 22 lata. Jestem wysokim (187 cm) brunetem, z nieco przydługimi, ciemnymi włosami. Większość osób mówi mi, że już dawno powinienem pogodzić się z fryzjerem, ale mi szczerze mówiąc odpowiadała taka długość. Świetnie się ruszają, gdy ujeżdżam partnerów ;).

    Na tą chwilą tyle informacji wystarczy. Gdy się ewentualnie bardziej polubimy zdradzę coś więcej. A teraz do rzeczy…

    Od dłuższego czasu byłem niesamowicie napalony. Pech chciał, że nie miałem ostatnio okazji do bliższych spotkań, natłok pracy i obowiązków na uczelni sprawiał, że nie miałem możliwości szukać partnerów. Jedyną odskocznią była siłownia, na której późnym wieczorem mogłem zrzucić z siebie wszystkie myśli i po prostu się porządnie spocić. Od razu zaznaczę, nie jestem typem “pakera”, który poza siłownią świata nie widzi. Ale lubię dbać o swoje ciało. Przecież to sama przyjemność, gdy rozbierasz się przed kimś i widzisz zadowolenie na twarzy.

    Biegłem właśnie kolejny kilometr na bieżni, w słuchawkach głośno grała muzyka. Byłem już konkretnie spocony. Bieżnia, na której ćwiczyłem stała tuż przy długich na całą ścianę oknach, tak więc przed sobą miałem tylko widok z zewnątrz. Mogłem, od czasu do czasu, spoglądać jedynie na odbicia ćwiczących za mną ludzi. W taki właśnie sposób go zauważyłem. Wszedł na bieżnię dwa rzędy za mną. Wydawało mi się, że nasze spojrzenia spotkały się w odbiciu szyby.

    Był wysoki, mniej więcej mojego wzrostu. Bardzo umięśniony, jego koszulka opinała mięśnie. Ciemne blond włosy idealnie zgrywały się z delikatnym zarostem. Bardzo przystojny mężczyzna. Był co najmniej dziesięć lat starszy ode mnie. Mój typ.

    Nasze spojrzenia wciąż się krzyżowały. W pewnym momencie, przez moje napalenie, poczułem drganie w kroczu. To był znak, że może muszę zadziałać. Wyłączyłem bieżnię, przerzuciłem ręcznik przez bark i ruszyłem w kierunku szatni. Wychodząc, rzuciłem mężczyźnie przeciągnięte spojrzenie. Teraz byłem pewny, że jest zainteresowany. Pozostawało czekać, czy pójdzie za mną.

    Cholera, nie zdążyłem nawet się rozebrać, a on już stał w drzwiach szatni. Poszedłem więc, nago, pod prysznic. Nie wstydziłem się swojego ciała, zresztą w szatni było niewiele osób. Późna pora robiła swoje. Wszedłem do kabiny. Słyszałem szum wody z kilku kabin, ale wybrałem tą najbardziej ustronną. Nie zdążyłem włączyć wody gdy usłyszałem delikatne pukanie do drzwi. Uśmiechnąłem się lekko. Uchyliłem drzwi.

    -Czerwone audi A6, stoi na samym końcu – mężczyzna rzucił spojrzenie na moje, już twardniejące przyrodzenie po czym chwycił mnie za chuja. Zrobił kilka szybkich ruchów i zanim odszedł, dodał – za 10 minut.

    Musiałem się naprawdę bardzo powstrzymywać, żeby od razu nie zwalić konia. Byłem tak podekscytowany, że stał mi przez cały czas. Wziąłem szybki prysznic i pobiegłem wręcz się przebrać. Nigdzie go nie widziałem. Miałem nadzieję, że naprawdę będzie na mnie czekał. Ubrałem obcisły czarny dres i bluzę z kapturem. Szybkim krokiem wyszedłem z budynku i rozejrzałem się. Rzeczywiście na parkingu było niewiele samochodów, ale to czerwone audi dostrzegłem od razu. Stało, tak jak mówił, na samym końcu, tuż pod latarnią.

    Podszedłem bliżej. Siedział już za kierownicą. Otworzyłem tylne drzwi i wrzuciłem swoją torbę, po czym usiadłem na przodzie na miejscu dla pasażera.

    -Jestem Mikołaj – zacząłem.

    -Wiktor.

    Przez kilka sekund siedzieliśmy w milczeniu. Postanowiłem przejąć pałeczkę, ale w tym samym momencie Wiktor zabrał głos:

    -Mam niewiele czasu, ale tak kurewsko mnie podniecasz, że nie zasnę jeśli cię dziś nie przelecę. Co ty na to?

    Ponieważ byłem bardzo śmiałym chłopcem pochyliłem się i od razu zacząłem dobierać się do jego majtek. Kilkoma szybkimi ruchami wydostałem jego fiuta na zewnątrz. Był naprawdę gruby, ogolony, twardy. Nie przesadzę jeśli powiem, że do ust napłynęła mi ślina.

    Pochyliłem się i wziąłem go do ust. Smakował świeżością. Zdecydowanie zdążył wziąć prysznic. Mężczyzna zaczął posapywać. Brałem go praktycznie całego. Był niesamowity. Kilka razy się zakrztusiłem. Ssałem od trzonu do samej główki. Gdy przygryzałem żołądź pomagałem sobie ręką i trzepałem mu konia. Facet sapał coraz głośniej.

    -O stary, jak tak dalej pójdzie to nie dam rady cię wyruchać – wysapał – ciągniesz tak dobrze, że zaraz wystrzelę.

    -O nie, tego byśmy nie chcieli – powiedziałem niewyraźnie, z jego chujem w ustach.

    Possałem jeszcze chwilę, po czym zacząłem zsuwać mu spodnie. Odsunął siedzenie możliwie najdalej do tyłu, dzięki czemu spokojnie mogłem na niego usiąść.

    -Masz gumki? – zapytałem, pozbywając się swoich spodni.

    -Schowek przed tobą – wysapał.

    Gdy już udało mi się rozerwać foliową paczuszkę, założyłem zgrabnym ruchem prezerwatywę na jego pałę. 

    -Ktoś tu ma wprawę – zażartował, uśmiechając się zawadiacko.

    -Poczekaj aż zobaczysz jaką wprawę mam w jeździectwie – odpowiedziałem.

    Rozejrzałem się tylko dookoła, czy nikogo nie ma w pobliżu, ale nie oszukujmy się – byłem na niego tak napalony, że nie przerwałbym, gdyby ktoś nas widział.

    Usiadłem na niego, twarzą do jego twarzy i powolnym ruchem wsunąłem jego wielkiego fiuta w swoje ciało.

    -O kurwa – sapnąłem – jesteś ogromny.

    W odpowiedzi mężczyzna pchnął swoimi biodrami, wchodząc we mnie cały.

    Chwilowy ból zaczynał ustępować miejsca rozkoszy. Zacząłem skakać na nim, początkowo wolniej, z każdą sekundą jednak przyspieszałem tempa. Oboje jęczeliśmy głośno. Szyby auta zaczynały parować, zapewniając nam niewidzialną kurtynę.

    -Ja pierdole, jesteś cudowny – słyszałem pomiędzy jękami.

    Pochyliłem się i pocałowałem go w usta. Po chwili odwzajemnił pocałunek, a nasze języki splątywały się w jedno. Oprócz naszych jęków słychać było głośne mlaśnięcia.

    Facet niespodziewanie uderzył mnie w pośladek. Klaps sprawił, że nakręciłem się jeszcze bardziej. Całując go i jednocześnie ujeżdżając zacząłem zdejmować mu koszulkę. Chciałem wpatrywać się w to piękne ciało. Z bliska jego klata wydawała się jeszcze bardziej umięśniona. Zacząłem pieścić mu sutki.

    Po plecach zaczęły spływać mi kropelki potu. Ujeżdżałem go jak rasowa kurwa. Mówiłem, że mam w tym wprawę. Skakałem na jego kutasie w coraz szybszym tempie. Jestem pewny, że samochód kiwał się na boki.

    -O tak skarbie, jeszcze trochę i wystrzelę – wysyczał.

    -Spuść się we mnie, proszę – jęczałem.

    Po kilku, a może kilkunastu minutach intensywnego ujeżdżania poczułem, że jego ciało zaczyna przechodzić dreszcze. Wiedziałem, że zbliża się finał. Stwierdziłem jednak, że nie chcę marnować tej fali. Zeskoczyłem z niego jak oparzony ponownie na miejsce pasażera. Szybkim ruchem zsunąłem gumkę i rzuciłem na bok. Zacząłem walić mu konia, pochylając się tuż nad jego kutasem.

    -Spuść mi się na twarz – jęknąłem.

    Mężczyzna trochę zaskoczony, szybko jednak stwierdził, ze chce to zrobić. Kilka szybkich ruchów później Wiktor krzyknął, a na moje usta i policzki wylała się fala gorącej spermy. Część trafiła nawet do buzi, od razu jednak połknąłem białą ciecz.

    Po chwili, gdy mężczyzna doszedł do siebie, pochylił się tym razem nad moim fiutem i wsadził go sobie do ust. Byłem tak napalony, że nie trwało to długo. Spuściłem się mu prosto do gardła.

    Po wszystkim odwiózł mnie do domu, zapisując wcześniej mój numer. Byłem pewny, że to nie było nasze ostatnie spotkanie. Chcę jeszcze nie raz czuć tego chuja w sobie.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    YOURSandMINE
  • Kobieta w potrzebie

    – Tak dobrze, kochanie?

    – Tak, tak jest wspaniale – potwierdziłam.

    – Ale na pewno?

    – Oczywiście.

    Chwilkę poruszał się we mnie, znowu znieruchomiał.

    – Ale na pewno jest ci dobrze?

    – Oczywiście kochanie – wykrzywiałam twarz w grymasie rozkoszy – jesteś niesamowitym kochankiem!

    – Nie robię ci krzywdy, prawda?

    – Nie, kochanie, wspaniale to robisz!

    I tak, kurwa od pięciu lat! Tak mniej więcej wygląda mój seks małżeński. Jeremi jest świetnym facetem, troszczy się o mnie, dba, ale w łóżku to absolutny melepeta! Wszystko musi być aseptyczne, higieniczne; każdy stosunek ustalony wcześniej. Nigdy, dosłownie nigdy nie było żadnego spontanu, radosnego seksu, fantazji. Nie. Zawsze ten sam scenariusz.

    – Kochanie, ja wiem, że to takie prymitywne i samcze, ale mam niewyobrażalną ochotę na współżycie, co ty na to? Może też masz ochotę, Klaro?

    – Kochany, chyba czytasz w moich myślach, bo właśnie przed chwilką przemknął mi przez głowę taki pomysł, że dobrze by było dać tobie porcję przyjemności.

    – Ale to ja ciebie chciałem zadowolić! – ma zwykle zatroskaną minę.

    – No to obdarzymy się wzajemnie.

    – Już cieszę się na nasze spotkanie w sypialni.

    – óż powiedzieć, masz fantastyczne ciało i wspaniale reagujesz na me pieszczoty.

    – A ty jesteś niesamowitym kochankiem…

    No i spotykamy się w sypialni, ale zawsze wtedy, kiedy jest zupełnie ciemno, światło przytłumione i w łóżku OK, mój mąż i opiekun, dawca rozkoszy. To naprawdę fajny facet, wysoki, przystojny, elegancki, no i co tu dużo mówić, obficie obdarzony przez naturę. Ma fajnego, dużego kutasa, ale nie umie zrobić z niego pożytku. Kiedy wchodzi we mnie, zaczynam czuć, jak mnie rozpycha; robi mi się ciepło na myśl o super seksie, ale to tylko marzenia… Nigdy nie pozwolił, żebym zrobiła mu loda, a mi brakuje smaku spermy, sam też nigdy nie polizał mej pipki, o seksie analnym nie wspomnę, chyba by zemdlał, gdybym go o to poprosiła! Wejdzie we mnie, porusza się bez pośpiechu trzy razy i pyta, czy wszystko OK. Żeby to było raz, może dwa, w czasie nocy, ale to za każdym razem po kilku ruchach nieruchomieje i pyta o wrażenia. I tak ciągle. A ja co? A ja udaję, że mam seksmaszynę w łóżku, stroję głupie miny w oczekiwaniu, kiedy ten cyrk się wreszcie skończy, na koniec udaję niesamowity orgazm, Jeremi spuszcza się uszczęśliwiony, wstaje, idzie pod prysznic, potem całuje mnie w czoło i usypia.

    Zastanawiacie się, dlaczego tak robię? Powodów jest kilka. Pierwsze to to, że kocham tego faceta, bo to dobry człowiek. Po drugie nie ma prawie wad (może tylko ten łóżkowy felerek). Po trzecie uratował moją firmę, połączyliśmy się i teraz żyjemy na naprawdę wysokim poziomie, nasze przedsiębiorstwo przynosi rewelacyjne zyski. No i pokochałam jego córkę, która traktuje mnie jak matkę i nawet zwraca się do mnie „mamo”. Sama nie mogę mieć dzieci, dlatego obdarzyłam matczyną miłością tę dziewczynę. Jej matka zmarła dawno temu, nie pamięta jej nawet, nie wspomina słowem swej biologicznej mamy. Wyrasta na piękną kobietę, ma siedemnaście lat, ale fizycznie wygląda na znacznie więcej; to śliczne i mądre dziecko. Jest wysoką brunetką, bardzo ładną, ma niesamowicie zgrabne, długie nogi, włosy obcięła na „chłopczycę”, a największe wrażenie robi jej niesamowity biust – stosunkowo duży i niesamowicie jędrny; wiem, bo kilka razy byłyśmy razem w saunie, a tam wchodzi się na golasa. Czy Jola stała, siedziała, czy leżała – jej zajebisty biust wyglądał dokładnie tak samo! A ja? Tyle, co przekroczyłam cztery dychy, jestem w doskonałej formie, mam szczupłe ciało, fajny biust, zgrabną, jędrną pupę, nie wyglądam na swoje lata, absolutnie. Mam prawie wszystko, czego potrzebuje kobieta, jeszcze na tyle młoda, żeby chcieć od życia jak najwięcej. Mam tylko jedno marzenie… Jakie? Marzę o tym, żeby Jeremi wreszcie przestał się cackać, żeby złapał mnie za kudły, przewrócił na łóżko, wyciągnął swego wielkiego palanta i wsadził mi go do buzi… Potem, żeby zerżnął mnie wreszcie, jak jakiś macho, jak spragniony seksu mężczyzna. Miałam wcześniej to szczęście, że mój pierwszy facet miał pierdolca na punkcie seksu i rżnęliśmy się dosłownie wszędzie, nie było dla nas miejsca, w którym nie można było uprawiać seksu… No, nigdy nie zrobiliśmy tego w żadnym kościele… Co tu dużo mówić, brakowało mi tego; chciałam znowu poczuć, że mężczyzna pragnie mego ciała, mnie pragnie, a nie tylko odstawia małżeńską chałturę… A Jeremi tylko łazienka, dokładna kąpiel, a potem „dobrze tak, kochanie?”, „nie boli, kochanie?” i inne takie pierdoły! Trudno to sobie wyobrazić, prawda? A ja to muszę znosić.

    Bardzo długo wytrzymywałam, nie dałam się uwieść żadnemu mężczyźnie, choć kilku dorównuje mojemu Jeremiemu, a wielu z nich naprawdę mi się podoba! Trwało to wszystko do tego dnia, kiedy zobaczyłam to, co zobaczyłam… A zobaczyłam coś, co zapragnęłam mieć w sobie!

    Pojechałam do Galerii, zrobiłam zakupy i chciałam odnieść je do samochodu, kiedy ujrzałam Gwidona, znajomego, który rozmawia z jakąś bezdomną kobietą. Zaskoczyło mnie to, wiedziałam jednak, że dość długo jest sam, to już ładnych kilka lat, kiedy żona zostawiła go dla innego i wyjechała. Ale dlaczego wdał się w dyskusję z jakąś bezdomną? Mało tego, zobaczyłam, że wsiadają razem do jego auta! Czy ten Gwidon zwariował? Przecież ta brudaska zasyfi całą tapicerkę, a kto wyłapie te wszystkie pchły i inne robactwo, które w cieple samochodu z niej zejdzie? Ale to jego sprawa. Tak sobie rozmyślając skierowałam się do miejsca, gdzie zostawiłam swój samochód, przechodziłam obok takiego ażurowego ogrodzenia, za którym dostrzegłam jakiegoś mężczyznę, który… oddawał mocz! Teren, który ktoś opłotował był dokładnie oświetlony, widocznie obawiano się, że chętni na zgromadzony tam materiał budowlany bardzo szybko by go wynieśli, przedsięwzięli więc odpowiednie środki ostrożności. Teraz patrzyłam jak urzeczona na to, co wystawało z rozporka sikającego mężczyzny. On miał naprawdę dużego kutasa, większego nawet, niż mój Jeremi, większego, niż jego przyjaciel Cezary, którego kiedyś zobaczyłam przypadkiem, kiedy wychodził nagi spod natrysku… Dostrzegłam też twarz mężczyzny i przeżyłam wielkie zaskoczenie, widząc faceta, jak z dawnej reklamy Marlboro. Męski, twarde rysy, jakby ciosane toporkiem, kwadratowa szczęka znamionująca siłę i pewność siebie, długie, przetłuszczone, zaczesane do tyłu włosy… Był wysoki, postawny i bardzo biednie, jak na te warunki atmosferyczne ubrany.

    Matko, co się we mnie działo! Cipeczka momentalnie zrobiła się wilgotna, wyobraźnia zaczęła intensywnie pracować, podsuwając coraz to inne scenariusze. Jakie? To proste! Wyobrażałam sobie siebie z tamtym facetem. Nawet nie potraficie sobie wyobrazić, jak bardzo zapragnęłam pierwotnego seksu z tym ogierem, miałam ochotę na taki dziki, samczy seks… Otrząsnęłam się i wsiadłam do samochodu, kilkanaście minut później byłam w domu i grałam z Jolką w Scrable. Niby wszystko było OK, ale wciąż widziałam tego wielkiego kutasa odlewającego się przy płocie, mało tego, zauważyłam ze zdziwieniem, że ten zapamiętany obraz wywołuje we mnie wielkie podniecenie.

    Minęły dwa tygodnie, a ja ciągle chciałam poczuć w sobie tamtego mężczyznę. Znajdując jakiś głupi powód pojechałam do Galerii, chciałam odszukać mój obiekt pożądania. Nawet nie wiecie, jak się ucieszyłam, kiedy dostrzegłam go w grupce jemu podobnych meneli. Odważnie podeszłam do nich i wskazując palcem na mego wybranka powiedziałam tylko

    – Ty! – i machnęłam ręką

    – Co ja? – spytał zainteresowany.

    – Chodź na stronę, mam dla ciebie propozycję – odeszłam w kierunku samochodu.

    Zauważyłam kątem oka, że wstał i idzie za mną. To już coś! Stanęłam przy aucie, poczekałam chwilkę, aż podejdzie, w tym czasie uważnie taksowałam go wzrokiem. Hmmmm… Oględziny wypadły nad wyraz pozytywnie!

    – Cześć – wyciągnęłam rękę, kiedy podszedł.

    – Adam – delikatnie uścisnął podaną dłoń – co chcesz ode mnie?

    – Potrzebuję cię do wykonania małej, fajnej, dobrze płatnej roboty – wypaliłam.

    – Co to za robota? – spytał burkliwie, patrząc spode łba na mnie.

    – Bardzo przyjemna. Chcę, żebyś mnie ruchał przez najbliższy weekend!

    Żebyście widzieli jego minę! Nie byłby tak zaskoczony, gdyby stanął przed nim Marsjanin!

    – Że co?

    – To, co słyszałeś. Potrzebuję ciebie i twego kutasa, oczywiście nic za darmo!

    – I ile proponujesz?

    – A ile chciałbyś zarobić? Widzisz, zajmuję się biznesem i lubię się targować – cały czas uśmiechałam się do Adama. – Oczywiście dojazd, hotel i żarcie masz zapewnione – dodałam pospiesznie.

    – Za cały weekend… No to może… No, te pięć stówek to musi być! – wypalił szybko.

    – Adamie, jeśli dobrze się spiszesz, to dostaniesz te pięć stów i na dodatek drugie tyle, jeśli BARDZO dobrze się spiszesz.

    – A jak masz na imię?

    – Skoro ty jesteś Adam, to ja Ewa, pasuje?

    – Czemu nie, pasuje! I co, mam cię ruchać przez noc?

    – Nie tylko noc, dzień też jest ważny.

    – Ale zobacz, jak wyglądam, czy ty…

    – Tak, chcę robić to z tobą. – przerwałam pytanie.

    – A kiedy?

    – Dzisiaj jest czwartek, proponuję jutro pod wieczór, w tym samym miejscu. Masz chyba wolny ten weekend, prawda?

    – Mam wszystkie wolne… Dobrze, będę tutaj na ciebie czekał. Ala zapamiętaj sobie, jeśli to jakieś pierdolone audiotele, albo inne mamy cię, to zdrowa nie pożyjesz długo!

    – Przestań, chcę się świetnie bawić, a nie robić kogoś w chuja! Do zobaczenia jutro wieczorem.

    W czasie rozmowy przyglądałam się Adamowi i znowu byłam zaskoczona. Miał bardzo męskie rysy twarzy, był znacznie młodszy, niż wyglądał, sądziłam, że miał około trzydziestki; później dowiedziałam się, że ma 34 lata. Miałam niesamowitą ochotę na dziki seks z tym prymitywnym facetem, chciałam, żeby zerżnął mnie jak kundel burą sukę!

    Nie mogłam doczekać się wieczoru. Rano uzgodniłam z przyjaciółką, że zaprosi mnie na weekend do siebie, a znając Jeremiego, nie będzie miał nic przeciw temu; pewnie znowu usiądzie z kumplami przy stole i będą cały ten czas rżnąć w karty! Ale, jak lubi, to niech ma… Wreszcie nadszedł tak oczekiwany wieczór.

    Wzięłam długi, rozgrzewający prysznic, starannie wydepilowałam się, usuwając najmniejszy włosek, natarłam olejkami i kremami ujędrniającymi, uczesałam włosy, założyłam naprawdę seksowną bieliznę, którą sama sobie kupiłam w Galerii, bo choć wysłałam po niż Jeremiego – wrócił z pustymi rękoma. Spódniczka mini, ale nie za krótka, dopasowana bluzeczka ze średnim dekoltem, na to luźny sweterek, na stopach wysokie szpilki.. Popatrzyłam w lustro, ucieszyło mnie to, co zobaczyłam. Widziałam seksowną kobietę w odpowiednim wieku, długowłosą brunetkę, bardzo ładną, zgrabną i szczupłą z długimi nogami w niebotycznych szpileczkach, „wychodzącymi” z jędrnej, małej dupci. Spodobał mi się ten widok, miałam nadzieję, że mój kochaś też to zaaprobuje.

    Zatrzymałam się przed głównym wejściem, ale zaraz przejechałam tam, gdzie spotkałam Adama, Ale miejsce było puste. Rozglądałam się dookoła, ale znowu zobaczyłam tylko tego znajomego, Gwidona, jak prowadza się z jakąś super dupeczką. Może wreszcie znalazł tę, którą szukał? Zaczynałam się niecierpliwić, była napalona, jak nastolatka, a mojego kochasia nie było! Dwie minuty później podszedł do auta jakiś facet i zapukał w szybę. Czego, on, kurwa chce! Jestem wściekła, nie, nie jestem wściekła, jestem wkurwiona, a ten mi stuka w boczną szybę. W końcu popatrzyła w jego stronę i serce aż mi podskoczyło. No, może nie serce, ono jest trochę wyżej, nie między nogami; a właśnie tam odczułam niesamowite poruszenie! Czyżby pipka zadrżała z radości? Wpuścisz mnie? – to był Adam!

    – Proszę, wchodź.

    – Dobry wieczór, kasa z góry, albo nici z naszej umowy.

    – Adasiu, dostaniesz teraz dwie stówki, bo jak dam ci wszystko, to mi zaraz znikniesz., a tak mam pewność, że wytrzymasz do końca. – sięgnęłam do portmonetki.

    – Ale reszta zaraz po wszystkim, tak? Bo jak nie, to wiesz…

    – Wiem, wiem. Dobrze się spiszesz, to będzie jeszcze premia, obiecałam przecież, prawda?

    – Pamiętam – wsiadł, zapiął pas. – To gdzie jedziemy?

    Patrzyłam na faceta, który wyglądał trochę inaczej, niż wcześniej, Był uczesany, jakiś taki ogarnięty, nie przypominał siebie. Owszem, wyglądał ubogo, ale tak jakoś… schludnie.

    – Jedziemy do stancji mojej przyjaciółki, zarezerwowałam tam pokój z wyżywieniem. Mam nadzieję, ze umiesz zrobić użytek z tego, co masz w spodniach? – położyłam dłoń na krocze mężczyzny.

    – Możesz nawet zaraz się przekonać!

    – Poczekajmy jeszcze chwilkę, potem będziemy wojować.

    Prowadziłam auto bardzo wolno, starałam skupić się na drodze, ale bardzo trudno mi to wychodziło; cały czas miałam w głowie i w oczach Adama i jego kutasa. Wreszcie wjechałam na dziedziniec stancji, wprowadziłam auto do garażu, tak się umówiłam z Anną. Pokój okazał się bardzo przytulny i miły, był telewizor, radio i magnetowid. Wielkie małżeńskie łoże zachęcało do igraszek, w łazience wanna i prysznic. Adam nie miał żadnego bagażu, ale przewidziałam to. Dzień wcześniej kupiłam chłopakowi bieliznę, skarpety, dużą kosmetyczkę z przyborami do mycia i golenia, dwa ręczniki i torbę, do której mógł to wszystko schować. Miałam nadzieję, że to nie będzie tylko jedno spotkanie, więc cały ten zakup jeszcze może się na przyszłość przydać. Adam rozglądał się po pokoju, zaglądał w jego zakamarki.

    – Ładnie tutaj – skwitował oględziny – podoba mi się.

    – Lepiej, niż tam, gdzie nocujesz? – palnęłam.

    – Przestań, próbujesz mi ubliżyć? – patrzył na mnie smutnym wzrokiem.

    – Przepraszam, nie chciałam… – Podeszłam do mężczyzny, objęłam go i przytuliłam mocno – naprawdę nie chciałam, jeszcze raz przepraszam.

    – OK, nie gniewam się. Można tutaj skorzystać z łazienki, z prysznica? – rozglądał się niepewnie.

    – Tamte drzwi, to drzwi od łazienki, a tutaj proszę, mały prezent – podałam torbę – znajdziesz tam chyba wszystko, co potrzebuje mężczyzna. Aha! Woda po goleniu nie musi się tobie podobać, wystarczy że robi wrażenie na mnie – popchnęłam chłopaka do toalety.

    Po chwili usłyszałam szum wody, uchyliłam drzwi na tyle, żeby widzieć kabinę, przez zamgloną szybę obserwowałam sylwetkę mężczyzny. Niezbyt dokładnie, ale widziałam szczupłego, jednak całkiem nieźle umięśnionego faceta, jego długie, mocne nogi i dość szerokie plecy. Nie chciałam dłużej podglądać, zajęłam się przygotowaniem do tego, co mnie czeka. Otworzyłam butelkę wina, polałam do kieliszków, ale wszystko robiłam jakoś mechanicznie. W wyobraźni widziałam jego męskość penetrującą moją pipkę coraz głębiej i głębiej, prawie fizycznie czułam go w sobie.

    Rozebrałam się do naga i… niemal wbiegłam do łazienki. Chwilkę później byłam pod natryskiem, wtulona w plecy Adama. Ujęłam w dłonie zwisający członek, zaczęłam wolno masować twardniejącego drągala. Chłopak westchnął, sięgnął ręką do tyłu, wsunął ją między moje uda, położył dłoń na wzgórku łonowym. Nieśmiało zaczął przesuwać się w stronę pipki, jakby zawstydzony wsunął w nią palec, potem drugi. Odwrócił się do mnie, nasz pocałunek był bardzo długi i bardzo namiętny. Nie zważając na wodę lecącą cały czas z deszczowni uklęknęłam przed wielkim kutasem, objęłam ustami różową głowicę, nasunęłam się na niego tyle, ile byłam w stanie. Adam wplątał palce w moje mokre włosy, przytrzymał mocno głowę i zaczął mnie najnormalniej ruchać w buzię! Matko, jak ja takiego czegoś potrzebowałam! Miałam dość tych karesów Jeremiego, jego ciągłych pytań, jego ostrożności, chciałam mieć s łóżku typowego macho ogiera, który zerżnął by mnie tak, jak to kiedyś bywało…

    – Przejdziemy do pokoju? – głos dobiegający z góry sprowadził mnie na ziemię.

    – Oczywiście, też wolę poharcować w łóżku, choć nie tylko – uśmiechnęłam się zalotnie.

    Wytarliśmy się w wielkie, włochate ręczniki i owinięci nimi usiedliśmy we fotelach przy ławie. Stuknęliśmy się kieliszkami, upiłam łyk wina.

    – Powiesz mi coś o sobie? – zapytałam – oczywiście tyle, ile zechcesz… Nie wiem o tobie nic, a wydajesz się interesującym mężczyzną.

    – No cóż, moja historia jest nad wyraz banalna… – patrzył gdzieś w odległy punkt – Skończyłem dobre liceum, na studiach też nie miałem problemów, ojciec wciągnął mnie w swą firmę, szło nam naprawdę rewelacyjnie. Potem oboje zginęli w wypadku, a ja wpadłem w alkohol, potem doszedł hazard… Przepiłem i przegrałem wszystko, firmę, dom, swoje życie, zostawiła mnie dziewczyna, z któą planowaliśmy założenie rodziny… Od prawie dwóch lat pałętam się po kraju, szukam… sam nie wiem, czego szukam. Na szczęście ciągi alkoholowe mam za sobą, o hazardzie nawet nie myślę. Może kiedyś stanę na nogi? Liczę na to.

    – A ty? Dlaczego mnie zaczepiłaś i przywiozłaś tutaj?

    – To proste! Zobaczyłam, czym sikasz, wtedy, wieczorem i aż mi się wilgotno zrobiło w majtkach. Mój mąż spełnia swoje obowiązki małżeńskie według niego wzorowo, ale ja nie chcę kochać się w sterylnym laboratorium, wiesz, co mam na myśli? Marzy mi seks z mężczyzną tak obdarzonym, jak ty, który wreszcie porządnie mnie zerżnie; to cała tajemnica. Ale nie gadajmy już, chcę bliżej poznać twego przyjaciela – zsunęłam się na kolana i zbliżyłam twarz do krocza Adama.

    Rozchylił nogi, ułatwiając mi dostęp do swego koguta, ale było to zbędne, wystawał tyle, że spokojnie obrabiałam go ustami i dłońmi. Mężczyzna schylił się, wziął mnie na ręce i delikatnie położył na łóżku, teraz on pochylał się nade mną, lizał i ssał pipkę, wsuwał w nią język, drażnił palcami. Nie mogłam się dłużej opanować, złapałam za długie włosy i mocno pociągnęłam, dzięki czemu znalazł się na mnie i między mymi nogami, któe natychmiast wysoko zadarłam w górę; przyciągnęłam do siebie jego biodra, powodując, że penis troszeczkę wszedł w cipkę. A ja myślałam, że zsikam się z radości rozkosznej myśli, co mnie zaraz czeka.

    – Adasiu, mam prośbę, wielką prośbę – wyszeptałam.

    – Tak? Jaka to prośba? – aż się podniósł na rękach.

    – Proszę, nie kochaj się ze mną, tylko mnie najnormalniej w świecie wyruchaj! Błagam, zrób to – i nabiłam się na kutasa do końca. – I nie oszczędzaj się, chcę czuć twą gorącą spermę w cipce.

    = Bardzo chętnie, dawno nie byłem z kobietą, a taką jak ty to chyba nigdy – zaczął mnie pompować w takim tempie, że aż kwiczałam.

    No i zaczęło się! Zaczęło się to, o czym marzyłam ostatnie lata, zaczęło się to, czego bardzo chciałam. Ruchał mnie dużo młodszy, przystojny kochanek z wielkim kutasem, a robił to rewelacyjnie/ Raz szybciej, raz wolniej; raz wchodził do końca, raz do połowy długości penisa. Trzymał mnie za stopy, które rozszerzył od siebie tak, że zrobiłam prawie szpagat. Chwyciłam nogi, ujęłam pod kolanami, przyciągnęłam do siebie tak, że moje biodra powędrowały mocno w górę poddając się jeszcze silniejszej penetracji. Pierwszy orgazm przyszedł kilkanaście sekund później, odleciałam na dłuższą chwilę, ale Adam był jeszcze daleko. Patrzył mi w oczy, uśmiechał się i rżnął moją cipeczkę, aż jego wielkie jaja klaskały o mą dupcię. Wkrótce przyszedł orgazm numer dwa, zaraz potem trzeci; na czwarty musiałam chwilkę poczekać, ale też był. Byłam wykończona, chyba jeszcze nigdy nikt mnie tak nie zerżnął, a to był dopiero początek! Adam cały czas eksplorował moją biedną szparkę, kiedy nagle znieruchomiał, zatrząsł się, jakby skulił się w sobie i z krzykiem wystrzelił. Doskonale czułam skurcze penisa, czułam, jak wyrzucana z niego sperma rozpycha się w pipce; mężczyzna upadł obok mnie na pościel, oczy miał zamknięte, a na twarzy błogi uśmiech. Popatrzyłam na swe krocze, widziałam ciągle wypływającą z cipy strużkę jego nasienia i moich soków, była zszokowana wielkością tego wytrysku. Wstałam, nalałam wino do kieliszków, jeden podałam Adamowi.

    – Na to czekałam, wreszcie przypomniałam sobie, co to seks! Dziękuję ci, Adasiu.

    – To ja tobie dziękuję. Mam okazję kochać się z piękną kobietą, mogę się wykąpać, przebrać w nowe ciuchy… Już dawno tak nie miałem. Teraz jeszcze bardziej jaskrawo widzę, jak przeputałem swoje życie…

    – Będzie dobrze, staniesz jeszcze na nogach, zobaczysz. Może będę mogła jakoś ci pomóc, pomyślimy o tym, ale to nie w ten weekend. Teraz masz mnie znowu wydymać – znowu ssałam podnoszącą łeb pałę.

    Adam odwrócił mnie na brzuch, podniósł moją zgrabną pupkę tak, że klęczałam jak na pieska, nacisnął mi kark i po chwili leżałam z głową w poduszce i wypiętym zadkiem, którym mężczyzna zajął się z wielką ochotą. Całował pośladki, lizał je, całował ciemną dziurkę, wsuwał w nią swój zwinny język. Sięgnęłam ręką do tyłu, udało mi się złapać twardniejącego kutasa, zaczęłam go masować. Pięć sekund później nie było co masować, bo cały zniknął w ciasnej, bardzo dawno nie używanej pupie. Trzymał mocno moje biodra i nabijał pupę jeszcze energiczniej, niż przed chwilką robił to z pipką. Czułam go prawie pod żołądkiem, ale cieszyło mnie to i doprowadzało do kolejnych orgazmów; na dobrą sprawę przestałam się orientować, ile razy szczytowałam, ale kiedy poczułam, że znowu pulsuje we mnie ten potężny kutas, wyrwałam się z silnych dłoni, odwróciłam i objęłam ustami tryskającego penisa. Wyrzucał spermę jak gejzer w Yellowstone, nie było mowy, abym zdążyła połykać to, co zalewało mi buzię, twarz i biust. Przyznam, że nie spotkałam się jeszcze z takim wytryskiem, tym bardziej, że to był już drugi w ciągu niecałej godziny! Roztarłam po sobie całą porcję, dokładnie wyssałam i wylizałam opadający członek, pomasowałam wielkie jądra. Popchnęłam chłopaka tak, że upadł na brzuch, jak wcześniej on mi podnosił biodra, tak teraz ja jego, klęczałam za nim. Złapałam zwisającego penisa, pociągnęłam go w swoją stronę, znowu masowałam i ssałam wielką pytę. Lizałam wielki worek wsysałam jądra do buzi, gdzie drażniłam je językiem. Zajęłam się tyłkiem Adama, tak jak on, teraz ja lizałam twarde pośladki, wsuwałam język w ciemną dziurkę, wreszcie cisnęłam w nią dwa palce.

    – Co robisz? – odskoczył ode mnie, patrzył zaskoczony.

    – Jak to co? Ty możesz wpychać swojego palanta w moją dupeczkę, a ja nie mogę paluszka w twoją – roześmiałam się.

    – Hmmmm, nie spodziewałem się tego.. Mam ochotę na małe rodeo, co ty na to?

    – Rodeo? To znaczy?

    – To znaczy, że doprowadzisz mnie do potężnego wzwodu, potem usiądziesz na mnie z moim kumplem w cipce, albo w pupie, a ja będę starał się zrzucić cię z siebie. Masz utrzymać się na mnie jak najdłużej. Każda sekunda poniżej trzydziestu będzie karana klapsem na gołą pupę.

    – A sekunda dłużej? – roześmiałam się.

    – Sekunda dłużej, to kara dla mnie, sama wymyślisz, choć nie sądzę, żeby ci się udało.

    – Jesteś pewien? Zobaczymy – w czasie tej śmiesznej rozmowy pracowałam nad kogutem Adama, skutek moich działań był bardzo widoczny, chwilę później siedziałam na mężczyźnie z jego penisem w pipce.

    Zaczęło się. Najpierw wolno, leniwie poruszał się pode mną, doprowadzając mnie do silnego podniecenia, by po chwili podrzucać biodrami jak szalony. Udawało mi się utrzymać, bawiła mnie taka zabawa, ale jednocześnie chciałam siedzieć na nim jak najdłużej nie w obawie przed klapsami, tylko żeby wymyślić karę dla niego. Trwało to jakąś chwilę, byłam pewna, że pół minuty już dawno minęło, a ja nic nie wymyśliłam. Wreszcie wpadłam na iście szatański pomysł. Teraz skupiłam się na doznaniach, przecież ja ciągle potrzebowałam kolejnego orgazmu!

    Wygrałam! Siedziałam na Adamie ponad minutę, zeskoczyłam z niego i siadłam obok.

    – Wymyśliłam karę dla ciebie – oznajmiłam triumfalnie.

    – Ciekawe, jaką?

    – Dasz mi teraz trzy, nie, cztery orgazmy, ale nie wolno ci samemu wytrysnąć w żaden sposób. Stymuluj mnie językiem, palcami, troszeczkę tym swoim grzmotem, ale nie możesz się spuścić!

    – Jesteś okrutna! – roześmiała się.

    – A ty sadysta! Chciałeś bić moją kształtną pupę, łobuzie. No to do dzieła, panie Adamie…

    Położył się, przytulił mnie mocno i zaczął całować. Czułam gorące usta na szyi, za uchem, na brodzie, po chwili nasze języki splątały się w zwariowanym tańcu. Zsunął się niżej, lizał rowek między piersiami, lizał i ssał sutki, masował obie piersi. Teraz był w pępku, za moment już czułam go na cipce. Matko, co on tam wyprawiał! Lizał, ssał, podgryzał, palcował, wciskał jęzor do środka, spijał wypływające ze mnie cieniutką stróżką soki. Wtedy był pierwszy orgazm. Napięłam się cała, zadrżałam, wrzasnęłam… Kolejne orgazmy osiągałam, kiedy czułam jego wielkiego kutasa w pipce i w dupce, pompował obie dziurki, ale nie pozwoliłam, żeby sam doszedł. Nawet nie wiem, kiedy usnęliśmy…

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Jan Sadurek

    Ciąg dalszy tej historii jest bardzo zaskakujący, chcesz go poznać?