Blog

  • Uwiedziona przez nianie

    Na imię mi Ania i jestem 39 letnią rozwódką, która ma na wychowaniu 4 letniego synka. Mąż odszedł ode mnie do młodszej kobiety tuż po urodzeniu syna. Dość mocno to odczułam, lecz nie na tyle by popadać w depresję, w końcu czułam się zawsze kobietą wyzwoloną będącą bizneswoman na wysokim stanowisku w korporacji handlowej. Nie brakowało adoracji w moim kierunku w pracy i poza nią, co mnie zbytnio nie dziwiło, gdyż nie chwaląc się jestem atrakcyjną kobietą średniego wzrostu o smukłej sylwetce i niezbyt dużym biuście, lecz za to ze zgrabnymi nogami, którymi lubię prowokować. Mimo wieku trzymam się dobrze a moja figura idealnie podkreślona jest długimi kasztanowymi włosami i cerą utrzymaną w niezłym stanie, po prostu dbam o siebie po urodzeniu. Byłam jednak bierna na jakiekolwiek podrywy, gdyż po tym co zafundował mi mąż nie zamierzałam się pchać w jakiekolwiek przygodne numerki a tym bardziej w związki.

    Najważniejszy był dla mnie w tym momencie mój synek. Jedynym moim problem była opieka nad nim, którego jakoś wychowywałam na urlopie macierzyńskim, lecz urlop się skończył i musiałam kombinować, a to brać go do pracy gdy tylko mogłam, a to zostawiać u koleżanek itp. ponieważ pracowałam od rana do późnych godzin popołudniowych lub nawet wieczora, a moi rodzice mieszkali niestety daleko. Tuż przed drugimi urodzinami syna postanowiłam zatrudnić nianię. Wystawiłam ogłoszenie w Internecie i dosyć szybko otrzymałam odpowiedź zwrotną umawiając się natychmiast na rozmowę na kolejny dzień. Był piątek, godzina 16 i wtedy usłyszałam dzwonek do drzwi, które poszłam otworzyć. W progu stała młoda, niska dziewczyna o seksownej urodzie. Przedstawiła się:
    – Dzień dobry jestem Dominika! Ja w sprawie opieki do dziecka.
    – Witam, Anna! Zapraszam do środka – odpowiedziałam i udałyśmy się obie do salonu siadając przy stole i rozpoczęłam rozmowę – Tak, więc Dominika, opowiedz trochę o sobie.
    – Jak już mówiłam na imię mi Dominika i mam 21 lat. Mieszkam po drugiej stronie miasta. Aktualnie staram się zarobić ,gdyż chcę się przenieść na studia zaoczne robiąc to co lubię. W wolnym czasie zajmuję się sama nauką lub spotykam się z przyjaciółmi.
    – No dobrze, a jakie posiadasz doświadczenie w opiece nad dziećmi?
    – Dosyć spore. Mam troje młodszego rodzeństwa, którym wielokrotnie się zajmowałam gdy rodziców nie było w domu. W okresie gimnazjum podejmowałam opiekę nad dziećmi znajomych rodziców a od czasu liceum dorabiam jako opiekunka głównie na krótkie okresy tzw. zastępstwa czy jednorazowa potrzeba zajęcia się czyimś maleństwem, choć raz zdarzyła mi się dłuższa „posada”, lecz córka pewnego małżeństwa dorosła, znaczy się poszła do szkoły i odbierali ją ze świetlicy i się skończyło. A poza tym lubię dzieci.
    – Wydajesz się kompetentną osobną a masz jakieś referencje? – zadałam trochę dziwne pytanie, ale wolałam mieć jasność
    – Owszem – sięgnęła do torebki wyciągając z niej teczkę i wyjęła parę wypełnionych drukiem kartek i dała je mnie. Byłam zaskoczona, że ktoś w ogóle daje referencje opiekunkom, ale nieważne. Oddałam się chwilowej lekturze. Poprzednie pary pochlebnie opisały kompetencje Dominiki, więc uznałam że warto dać dziewczynie szansę wykazania. Spodobała mi się i wydawala się być osobą szczerą.
    – Wygląda to obiecująco, ale wiedz że mój Julek jest ciężki do okiełznania.
    – Nie ma sprawy, jakoś sobie poradzimy. – chwilę się jeszcze zastanowiłam i jej odpowiedziałam
    – No to nie będziemy przedłużać. Od kiedy możesz zaczynać?
    – A choćby od teraz. – odparła z uśmiechem
    – Spokojnie! Dzisiaj jeszcze masz wolne, ale od poniedziałku możesz zaczynać.
    – W porządku. Dziękuję za możliwość szansy.
    – Nie ma za co. Po prostu dobrze rokujesz. Zapoznam Cię teraz z Julkiem – wstałyśmy od stołu i poszłyśmy do pokoju mojego syna, który bawił się właśnie swoją ulubioną ciuchcią. – To jest mój Julek – oznajmiłam. Dominika przysiadła przed Julkiem i zaczęła się z nim bawić co sprawiło mojemu synkowi radość co mnie jeszcze bardziej przekonywało, że wybrałam właściwie. Złapała z nim dobry kontakt.
    – Cześć Julek, jestem Dominika, będziemy się teraz razem bawić. Cieszysz się? – Dominika zagadała do Julka, który odpowiedział „Tak”. Jeszcze chwilę się z nim pobawiła i powoli zbierała się do wyjścia.
    – Muszę iść Julek. Zobaczymy się niedługo. Pa – przybijając mu jeszcze piątkę.
    – Widzę, że sobie radzisz. No to widzimy się w poniedziałek – odprowadziłam ją do drzwi i pożegnałam – Do widzenia. Miłego weekendu
    – Dziękuję i wzajemnie. Miłego wieczoru.

    Dominika zgodnie z planem rozpoczęła opiekę nad Julkiem. Przez pierwsze dwa tygodnie wykonywała swoje obowiązki wzorowo i bez zarzutu. Byłam zadowolona, że trafiła mi się tak kompetentna niania. Gdy wracałam z pracy zawsze była zajęta czymś razem z Julkiem a następnie mi pomagała w porządkach domowych. Jednakże Dominika po jakimś miesiącu zaczęła się dziwnie zachowywać względem mnie. W sytuacjach, gdy znajdowałyśmy się sam na sam to często starała się szukać kontaktu fizycznego, a to ocierając się o mnie albo „przypadkiem” dotykała o moją skórę, zdarzały się  również wyzywające uśmiechy. Wprawiało mnie o w lekkie zmieszanie. Zakładałam, że próbuje mnie poderwać, ale ja byłam tym niewzruszona uznając, że jej przejdzie, więc wolałam zajmować się swoim sprawami nie przejmując się tym. Pomimo obojętności ciekawiło mnie jak rozwinie się ta sytuacja i jej zachowanie względem mnie.
    W kolejnym tygodniu naszej współpracy, w piątek miałam mieć konferencje i zebrania z prezentacjami w firmie, które niestety miały trwać od rana do późnego wieczora. W związku z tym z samego rana wyszykowałam się biorąc prysznic i robiąc sobie odpowiedni makijaż oraz ubierając się w czarną koszulę z długim rękawem wraz z czarną, cienką wełnianą mini spódniczką z koronkowym obszyciem zakrywającą tylko górną część ud i byłam gotowa. Zjadłam jeszcze tylko szybki śniadanie, w międzyczasie przyszła Dominika, z którą szybko się przywitałam i poszłam do wyjścia zakładając na nogi czarne wysokie szpilki jak miałam w zwyczaju, wzięłam odpowiednie materiały, które przygotowywałam i udałam się do firmy. Po wyjściu z pracy po konferencji byłam strasznie zmęczona i myślałam tylko o tym by wrócić jak najszybciej do domu. W drodze powrotnej jeszcze kupiłam obiad na wynos, bo nic nie jadłam od rana i dotarłam do domu po 20. Weszłam do domu i skierowałam się od razu do salonu zapominając ze zmęczenia nawet zdjąć szpilki. W pokoju zastałam zamyśloną Dominikę nad jakąś książką, miałam wrażenia że nie zauważyła mnie jak weszłam, więc odezwałam się wyrywając ją ze swojego świata:
    – Hej!
    – Dobry wieczór! Widzę, że ciężki dzień?
    – Prawda, tak zmęczona jeszcze nie byłam. A gdzie Julek?
    – Śpi, trochę go wymęczyłam dzisiaj i zasnął jakoś pół godziny temu.
    – To dobrze, że się nim tak zajmujesz. Dziękuję!
    – To dla mnie przyjemność
    – Zjesz ze mną obiad, bo akurat kupiłam.
    – Z miłą chęcią, ale to już raczej bardziej kolację

    – Fakt, zmęczona jestem i nie wiem co mówię

    – Nic nie szkodzi – Dominika uśmiechnęła się i od razu poszła do kuchni po talerze i sztućce, które w następnej kolejności rozłożyła na stole, a ja zaś zajrzałam do syna zobaczyć jak mu się śpi. Gdy weszłam do pokoju i podeszłam do jego łóżeczka, leżał w swoim łóżeczku grzecznie na pleckach z zamkniętymi oczkami, spokojnie oddychając. Pogłaskałam go i chwilę się zamyśliłam, jak mocno go kochałam. Przymknęłam drzwi i wróciłam do salonu biorąc butelkę czerwonego wina z barku oraz kieliszki do obiadu.
    – Napijesz się? – zapytałam
    – W zasadzie nie pijam, ale dla towarzystwa czemu nie – nalałam, więc nam po lampce. Obiad jadłyśmy w milczeniu co jakiś czas spoglądając na siebie wymieniając się uśmiechami. Gdy skończyłyśmy zaproponowałam aby się zrelaksować się na kanapie na co Dominika przystała. Byłam trochę zaskoczona, było późno i myślałam, że będzie musiała iść do domu, ale tak się nie stało, ale było mi miło, że jednak zostaje. Przeniosłyśmy się na kanapę, która nie była spora dolewając sobie kolejnej lampki wina. Usiadłam bokiem z podwiniętymi nogami na jednym końcu kanapy podobnie jak Dominika na drugim końcu co ułatwiało kontakt wzrokowy. Wino przepływające przez moje żyły dało mi lekkie odprężenie a zarazem chęć do szczerszej i luźniejszej rozmowy.
    – Trochę dziwnie. Siedzę wieczorem po pracy z nianią pijąc z nią alkohol – stwierdziłam
    – Czemu? Należy się pani chwila relaksu po ciężkim dniu, a skoro mam trochę czasu to można wspólnie umilić sobie czas.
    – Może masz racje. No dobrze jak tam się układa w Twoim młodym życiu?
    – Nie za wiele, w zasadzie tyle co wspominałam pierwszego dnia.
    – A jak tam Twoje relacje osobiste. Masz chłopaka?
    – Nie.
    – Dlaczego? – spytałam lekko zdziwiona, była przecież bardzo urodziwą dziewczyną o ciemnych kręconych włosach, o delikatnej cerze ze szczupłym seksownym ciałem, które akurat w dniu dzisiejszym było podkreślone cynamonową króciutką sukienką z pod której wylewał się obfity biust oraz krągłe uda,
    – Yy, jakby to powiedzieć, jestem lesbijką – zamurowało mnie i nie wiedziałam co odpowiedzieć, choć teraz rozumiałam te ocierania i uśmieszki w moją stronę swego czasu i potwierdzały się moje przypuszczenia. Żeby głupio nie milczeć odezwałam się jeszcze głupiej
    – Łał…! Interesująca z Ciebie dziewczyna, nie powiem. A to u Ciebie wrodzone czy nabyte?
    – Po części to i to. Od zawsze podobały mi się dziewczyny, zwłaszcza KOBIETY… – wyczułam ten nacisk w jej głosie, że chodzi jej o mnie i przeszedł mnie podniecający dreszcz, ale wsłuchiwałam się w dalej to co mówiła –  …lecz utwierdziłam się w tym gdy swój pierwszy raz przeżyłam z przyjaciółką mojej mamy.
    – A obecnie masz dziewczynę?
    – Obecnie nie. Za dużo zajęć, z resztą zależy mi na czymś więcej niż krótkie związki

    – A romanse? – Dominika nie jednoznacznie wzruszyła ramionami. Wino zaczęło mocniej działać i zaczęłam się przed nią otwierać w tej rozmowie – Rozumiem. Wiesz, dla mnie to nietypowa sprawa, bo ja w zasadzie nigdy nie byłam z żadną kobietą, choć nie ukrywam, że niejedna mi się podobała to jakoś nie miałam okazji poznać jak to jest. Później wyszłam za mąż a po rozwodzie nie zamierzałam się wdawać w jakiekolwiek stosunki – odpowiedziałam opowiadając historię swojego życia
    – Nawet z kobietą? – zapytała z delikatnie prowokującym uśmiechem
    – Nawet…
    – I nigdy nie myślała Pani aby to zmienić?
    – To prawda… – odparłam z cichszą tonacją i wzięłam łyk wina. Nastała chwila ciszy, opuściłam lekko głowę spoglądając ukradkiem na Dominikę, która patrzyła na mnie ponętnym wzrokiem zasłaniając co chwila usta kieliszkiem. Wiedziałam, że próbuje mnie uwodzić co było dla mnie nowym doznaniem, intrygującym i podniecającym co sprawiało u mnie chęć przeżycia tego, lecz nie dawałam tego po sobie poznać.

    Dominika wypiła całą zawartość swojego kieliszka i odstawiła go na ławę ustawioną przed kanapą i zaczęła się przysuwać w moim kierunku, aż otarła się kolanem o moje nogi. Poczułam przyjemny dreszcz przechodzącym po moim ciele. Napięcie emocjonalne wyraźnie rosło. Wyciągnęła rękę odgarniając włosy z mojej opuszczonej twarzy czekającej na rozwój wypadków, następnie przybliżyła do niej swoje usta i lekko muskając moje usta pocałowała. Poczułam jej mięciutkie wargi nasączone winem, które na chwilę oderwała jakby czekała na potwierdzenie, że tego chcę, więc odpowiedziałam szeptem:

    – Przyjemnie… – i w tym momencie śmielej kontynuowała całowanie wdzierając się językiem w poszukiwaniu mojego, którym natychmiast odwzajemniłam ten słodki, pełen delikatności pocałunek, którego takiego jeszcze nie zaznałam w życiu. Poczułam w wewnątrz przypływ ciepła, które rozprzestrzeniało się po moim ciele a zarazem refleksja „Co ja robię?! Przecież to niania Twojego dziecka! A jak się Julek obudzi?!” rozważałam zaprzestanie, ale zmysłowość jaka była w całujących się naszych tańczących wspólnie językach i ustach powodowała, że nie chciałam tego przerywać. „Raz się żyje!” przeszło mi przez głowę, podniecenie wzięło jednak górę nade mną. Dominika odstawiła mój kieliszek na ladę, który trzymałam oparty na udzie po czym złapała mnie prawą ręką za głowę wsuwając ją we włosy a lewą jeździła po moim udzie. W odpowiedzi położyłam swoją dłoń na jej szyi. Całowałyśmy się coraz intensywniej i namiętniej. Dominika mocniej na mnie napierała, aż brakowało mi tchu. Widząc to przerwała na chwilę i zaczęła całować moją szyję dając mi przyjemny odlot. Wróciła do moich ust, nasze dłonie rozpoczęły mimowolną wędrówkę po sobie. Ten splot pocałunku był tak rozkoszny, tak przyjemny, że nie chciałam go kończyć. Chwyciłam ją za pierś przez materiał sukienki delikatnie ją masując. Po chwili oderwałam się od Dominiki i biorąc ją za rękę zaprowadziłam nas do sypialni. Będąc już w mojej komnacie zapaliłam lampkę na stoliku nocnym i położyłam Dominikę na łóżku sama się na niej kładąc i całując we wspólnych objęciach. Po chwili Dominika nagle mnie przewróciła na plecy co było znakiem, że zamierza dominować, usiadła na mnie rozwartymi nogami i przytrzymywała za nadgarstki całując po szyi, mostku co róż wracając na usta. Czułam na sobie jej oddech i ciepło ciała, które było coraz bardziej napalone. Całowała mnie jak prawdziwa kochanka a moje dłonie zaczęły błądzić po jej ciele docierając do pośladków, które zaczęłam masować i ściskać podciągając sukienkę. Działania Dominiki nabierały na chaotyczności i zapętleniu pierw się wyprostowując i cofając do tyłu, podwinęła moją koszulę i lizała mój płaski i gładki brzuch wsadzając rękę pod spódniczkę drażniąc przez majtki moją kobiecość, która była już dawno wilgotna. Zaczęłam rozpinać guziki, lecz nie dałam rady do końca, bo młoda wprowadziła mnie w tak błogi stan, że odchylałam się coraz bardziej. Dominika przywarła ponownie ustami do moich ust falując kroczem na moim łonie po czym ponownie cofnęła się dając nura pomiędzy lekko rozwarte nogi. Polizała wewnętrzną stronę uda pocierając otwartą dłonią moją muszelkę przez materiał majtek, które po chwili odchyliła i lizała łechtaczkę. Mój oddech był coraz szybszy, oddałam się młodej całkowicie, która robiła ze mną co chciała. Jej język operował cudownie w moim kroczu. Nie przerywając tej błogiej przyjemności rozpinała resztę moich guzików. Spauzowała na chwilę lizanie unosząc mnie aby zdjąć koszulę, składając krótki pocałunek. Gdy ją zdjęła położyła mnie z powrotem i całowała moje ciało dobierając się do moich piersi wyswobadzając je z panterkowego stanika, które następnie ściskała i to na przemian lizała lub ssała, a w rekcji głaskałam jej włosy. Po czym mnie pocałowała, leżąc na mnie przywarta kroczem do krocza pomiędzy nogami, które podciągnęłam i ocierała się przez materiał ubrania. Robiła to coraz szybciej, aż oderwała się od moich ust i oparła głowę na ramieniu, którą przytrzymywałam mocno do siebie. Dostałam mały przedwczesny orgazm, ale Dominika kontynuowała jeszcze przez chwilę do momentu, aż sama doszła do kolejnej fazy. Podniosła się zdejmując z siebie sukienkę pozostając w samej czarnej bieliźnie. Po czym wsadziła od razu dwa paluszki do mojej pochwy, która była cała gorąca i poruszała nimi  delikatnie do przodu i do tyłu stopniowo powoli robiąc to szybciej i sprawnie. Skierowałam rękę do krocza pocierając swój guziczek. Szybko zaczęłam szczytować jęcząc z rozkoszy, aż obawiałam się czy nie obudzę małego, więc zatykałam usta drugą ręką. Działania moje i Dominiki doprowadziły, że dostałam kolejnego orgazmu, tym razem potężnego orgazmu, opadając ciałem na chwilę z sił, prze które przechodziły dreszcze i drgawki jedna za drugą. Zapomniałam o odczuciu zmęczenia mając przed sobą widok napalonej Dominiki, który dodawał siły, i która właśnie usiadła odzianym kroczem w stringi na moim udzie ocierając się na nim. Byłam rozpalona i chciałam aby ten wieczór trwał jak najdłużej. Zdjęła stanik odrzucając go daleko w głąb pokoju i chwyciła drugą nogę, którą unosiłam. Lizała ją jednocześnie ocierając się na udzie patrząc cały czas na mnie z płomienną namiętnością, z wzajemnością do chwili gdy zmieniła pozycję. Następnie zeszła ze mnie i wypięła pośladkami abym się nią zajęła. Jednak woląc inną pozycję obróciłam ją na plecy i całowałam jej brzuszek przytrzymując ją za jej obfitą pierś. Jej delikatna skóra będąca jednocześnie gorąca od podniecenia była cudowna. Podciągnęłam się do góry podpierając rękoma nad Dominiką, która złapała mnie za pośladki masując je, a ja przywarłam ustami do jej słodkich ust. Po chwili obsunęłam się na dół i rozchyliłam szeroko nogi Dominiki aby następnie odchylając materiał majtek dobrać się do jej szparki. Rozwarłam jej delikatne wargi i zaczęłam lizać jej gniazdko rozkoszy, które było całe mokre i gorące. Smakowała nowym doznaniem, którym chciałam aby trwało jak najdłużej. Mocno i sprawnie operowałam językiem co wnioskowałam po wierceniu się Dominiki i powtarzanym co chwila sformułowaniem

    – Nie przestawaj…! – Dominika gładziła moje włosy i twarz a ja do pracy językiem dołączyłam rękę, którą pocierałam jej guziczek. Osiągnęła bardzo szybko orgazm wywracając się ciałem po łóżku. Gdy doszła do siebie wzięła moją dłoń, którą lizała bez opamiętania. Zaprzestając patrzyłyśmy sobie głęboko w oczy i wiedziałyśmy, że to jeszcze nie koniec. Pochyliłam się nad jej twarzą, mocno mnie objęła rękoma i nogami ponownie całując się długo we wspólnym splocie szalejących języków. Po chwili zeszłam ustami na jej szyję w międzyczasie, gdy Dominika zdejmowała stopami moje czarne i mokre stringi czego następstwem było że oderwałam się od niej do tyłu zdejmując jednocześnie szybkim ruchem jej majteczki. Położyłam się znowu na plecach rozchylając uda. Dominika dopadła do mojego krocza i trzymając za udo wylizywała mnie dokładnie i niesamowicie.

    Nagle przerwała i nawilżyła śliną moją muszelkę i odchylając się lekko do tyłu i przełożyła swoje nogi między moje, krzyżując je aby się nasze szparki wzajemnie stykały, tak że tworzyłyśmy teraz „nożyczki”( z tego co wiedziałam o seksie lesbijskim). Byłyśmy splecione jak węże, które się o siebie tarły. Ocierałyśmy się powoli stopniowo nadając szybszą rytmikę naszym ruchom. Trzymałam Dominikę mocno za stopy podobnie jak ona mnie pod kolano. Równocześnie obie zaczęłyśmy przyśpieszać i mocniej poruszać. Długo szczytując dostałyśmy orgazmu, który sprawił, że nasze ciała wygięły się w łuk i opadły na łóżko. Jako pierwsza się uniosłam podnosząc Dominikę składając pocałunek, po czym pchnęłam ją na poduszki i zdjęłam z siebie pozwijaną spódniczkę, ostatnią rzecz mającą na sobie i rozchylając nogi Dominiki położyłam się przodem wyprostowana na niej przywierając sromem do jej sromu kręcąc się na nim biodrami oraz ją całując. Poruszałam się tak dopóki obie nie doszłyśmy. Gdy to nastąpiło utonęłyśmy w długim namiętnym, pieszczącym pocałunku. Gdy skończyłyśmy, uśmiechnięte patrzyłyśmy sobie głęboko w oczy i zapytałam:

    – Zostaniesz z nami na noc? – chociaż miałam na myśl bardziej, że „ze mną”. Dominika dała mi buziaka i odpowiedziała
    – Tak! -na co jeszcze bardziej się uśmiechnęłam.
    – No dobrze. To chodźmy spać, tylko jeszcze zajrzę do Julka – wstałam z łóżka podchodząc do szafy, z której wzięłam jedwabny, biały szlafrok, który następnie na siebie nałożyłam i poszłam do pokoju syna, który dalej smacznie spał w innej pozycji, gdy weszłam. Ucałowałam go w czoło i wróciłam do sypialni, gdzie pod kołdrą czekała już na mnie Dominika. Zdjęłam szlafrok i dołączyłam do niej wskakując pod kołdrę kładąc się na plecach. Dominika się wtuliła we mnie jak dziecko na co ja oparłam się podbródkiem o jej głowę i obejmując ją głaskałam jej włosy. Dominika szybko usnęła a ja jeszcze chwilę myślałam, o tym co się wydarzyło i jaką wspaniałą przygodę przeżyłam z młodą nianią. Dopięła swego, wychodziła aż wychodziła, nie żałowałam tego co się wydarzyło. Dopiero teraz zrozumiałam jak kobieta potrafi zaspokoić kobietę i tak błądząc we własnych myślach zasnęłam. Obudziłyśmy się przed Julkiem, wstałyśmy i ubrałyśmy się. Zjadłyśmy szybkie śniadanie i Dominika wróciła do domu na weekend. Żegnając się dałyśmy sobie krótkiego buziaka w usta, choć pokusa była na więcej… Później udałam się do syna, z którym przebawiłam cały dzień jednocześnie myśląc o mojej niani. Od tego momentu Dominika nocowała u nas częściej, czy to żeby wzajemnie zaspokoić swoje pragnienia, czy to żeby po prostu usnąć we wspólnych objęciach. Oczywiście rzecz jasna działo się to tak aby Julek się nie dowiedział czasami mu tłumacząc, że Dominika zostaje, żeby nie musiała wracać zmęczona i mogła od samego rana się nim opiekować co też było prawdą. Po dłuższych przemyśleniach i wątpliwościach jakie nas nurtowały, zdecydowałyśmy się na związek będący naszą słodką tajemnicą.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Iva Lions
  • Macocha

    Mam na imię Laura i ta historia wydarzyła się kiedy miałam 17 lat, czyli ze trzy lata temu. Byłam dojrzałą nastolatką, której świat zawalił się na głowę 5 lat wcześniej przed ową historią. Byłam wtedy poukładaną dziewczyną, córką szczęśliwie kochających się rodziców dbających o swoje jedyne potomstwo uczuciowo i materialnie. Niestety tę piękną sielankę udanej rodziny przerwała nagle śmierć mamy, którą bardzo kochałam i byłam z nią mocno zżyta.
    Po żałobie jaką przeżyłam nastąpiła przemiana osobowościowa, która wyglądała następująca że stałam się agresywna, niemiła, niechętna bliższym kontaktom osobowym. Stopniowo opuszczałam wyniki w nauce, lecz zawsze zaliczałam przedmioty gdyż mimo wszystko nie miałam z nią problemu. Chodziłam na imprezy i odbywałam jednorazowe stosunki, w których nie odczuwałam większych satysfakcji, lecz nie miałam kłopotu z powodzeniem, gdyż natura obdarzyła mnie niebywałą urodą w okresie dojrzewania stając się zielonooką brunetką (te walory od dziecka wiadomo) z włosami do ramion przy wzroście 1,57 z gładką twarzą, jędrnym i szczupłym ciałem od stóp po ramiona i kształtnym biustem.
    Ze strony ojca nigdy niczego mi nie brakowało, ale po utracie mamy pogrążył się w pracy tłumacząc to chęcią lepszej przyszłości, lecz wiedziałam, że jest to działanie nacechowane potrzebą zapomnienia. Często wyjeżdżał w służbowe podróże, z których miał spory zarobek, zostawiając mnie pod opieką babci do 15 roku życia, potem sobie sama radziłam. Wraz z pójściem do szkoły średniej ojciec oznajmił mi, że poznał kobietę na jednym z wyjazdów, z którą był niecały rok i chce się z nią ożenić. Nie byłam z tego faktu zadowolona, że tak szybko się pocieszył, ale nie miałam za dużo do gadania, z resztą nie zamierzałam ograniczać go, w końcu mnie też dawał wolną rękę co do swoich poczynań trochę nadużywając jego tolerancję. Wybrankę taty poznałam miesiąc po rozpoczęciu roku szkolnego na wspólnej kolacji. Karolina bo tak miała na imię moja przyszła macocha była wysoką rudowłosą i atrakcyjną kobietą o błękitnych oczach w wieku 30 lat, gdy ją pierwszy raz ujrzałam nie byłam zaskoczona, że ojciec uległ jej wdziękowi. Pomimo pierwszego wrażenia traktowałam ją z dużym dystansem. W czasie kolacji rozmawialiśmy o wspólnej przyszłości, wspólnym mieszkaniu, ślubie weselu i innych pierdołach, których nie miałam ochoty zbytnio wysłuchiwać. Po wieczornym posiłku Karolina wróciła do domu, ojciec poszedł wcześniej spać a ja posprzątałam po kolacji i poszłam się umyć. Po kąpieli wycierałam się i pielęgnowałam jakimiś kremami itp. następnie udając się spać.
    Po dwóch tygodniach Karolina się do nas wprowadziła, a w grudniu wyszła za mąż za mojego ojca. Mimo małżeństwa i mieszkania pod wspólnym dachem nie potrafiłam zaakceptować macochy, która miała do mnie dziwny stosunek. Z jednej strony próbowała być moją matką proponując mi nawet abym się do nie zwracała „mamo”, lecz obstałam przy imiennym zwracaniu się, gdyż wiele jej brakowało aby zastąpić mi mamę. Z drugiej strony lekko olewatorskie podejście w naszych relacjach.
    Po ślubie ojciec wyjeżdżał często na wyjazdy służbowe, delegacje i szkolenie, więc w domu nie było go częściej niż w nim był. Nawet przeszła mnie myśl, że pobrał się z Karoliną abym miała opiekę ze strony kobiety a on mógł bez problemu pracować. Po niecałym roku moje relacje z macochą były mniej więcej podobne, choć z czasem się polepszały mimo tego, że potrafiłam pyskować, ale się nie poddawała i stopniowo ingerowała w moje życie. Pewnego razu w listopadzie kiedy byłam w 2 klasie liceum, ojciec był ponownie w rozjazdach, a w szkole miało się odbyć spotkanie rodzicielskie po dwóch miesiącach, na które poszła Karolina. Akurat miałam najsłabszy okres, jeżeli chodzi o oceny, lecz uznałam, że Karolina się nie przejmie zbytnio tym. Gdy wróciła z zebrania, pakowałam się w swoim pokoju na weekendową wycieczkę będąca w samej turkusowej bieliźnie, ponieważ byłam po kąpieli. W chwili jak usłyszałam, że wchodzi do domu natychmiastowo się ubrałam zakładając na siebie jeansowe rurki i bordową top i kontynuowałam pakowanie. Odnotowałam uchem, że Karolina poszła do sypialni, w której się zamknęła a przez ścianę było słychać niewyraźnie jak rozmawia z kimś przez telefon. Gdy skończyła zawołała mnie miłym głosem:
    – Laura! Pozwól proszę na chwilkę. – skierowałam się do sypialni następnie wchodząc do niej i podeszłam do siedzącej w fioletowej sukieneczce na chabrowej pościeli, na bocznym krańcu łóżka.
    – Tak? – zapytałam. Poklepała miejsce przed sobą na znak abym usiadła co zrobiłam.
    – Dzwonił Twój tata – stwierdziła z radością na twarzy i dominacją w głosie
    – No i ? – odparłam z opryskliwą obojętnością
    – Znów wyjeżdża na tydzień.
    – Jakoś mnie to nie dziwi. I co z tego?
    – A to, że dał mi upoważnienie o decydowaniu w Twoje sprawy zwłaszcza dowiedziawszy się o Twoich słabych ocenach. I z tego co wiem to w ten weekend masz wycieczkę ze znajomymi. Prawda?
    – Tak, ale co w związku z tym?
    – Twój ojciec upoważniając mnie prosił abym podjęła decyzję czy Cię puścić na ten wyjazd w związku z tymi ocenami.
    – A dlaczego Ty masz to zrobić? – zapytałam z niezadowoleniem w głosie
    – Z tego powodu, że jestem cały czas na miejscu, widzę Twoje poczynania i mogę dopilnować czy zasłużyłaś na tę wycieczkę itd.
    – I jaka będzie Twoja decyzja?
    – Mogłabym Cię puścić, ale nie tak od razu. – popatrzyła na mnie z wyzywającym uśmiechem
    – Czego chcesz Karolina?! – zapytałam z oburzeniem
    – Wiele rzeczy. Jeżeli chcesz pojechać to potrzebujesz pieniędzy… – urwała na chwilę swój wywód i sięgnęła po coś do szafki przy łóżku. Była to karta kredytowa, którą pomachała mi przed twarz kontynuując następnie swoją wypowiedź – To jest karta płatnicza Twojego taty, który zostawił ją dla Ciebie na takie przypadki jak ta wycieczka. Chcesz ją? – Nie wiem dlaczego, ale odruchowo próbowałam ją chwycić, ale Karolina cofnęła rękę i odłożyła kartę mówiąc:
    – Nie ma tak dobrze. Twój ojciec dał parę rad co zrobić z Tobą, ale ja podjęłam decyzję, że Cię puszczę wraz z kieszonkowym, ale chciałabym otrzymać coś w zamian…
    – Jak co?
    – Jak Twoja cipka! – byłam w szoku słysząc to i widząc zadowolenie z tego pomysłu z podkurczonym nosem i uśmiechem na twarzy Karoliny, ale moja reakcja skupiła się tylko do odniesienia słowami:
    -WTF?!
    – To znaczy, że nie jesteśmy spokrewnione i różnica weku nie jest spora, a Ty jesteś bardzo atrakcyjna i mam dużą ochotę na Ciebie od pewnego czasu…
    – Karolina! To jest w ogóle nie do pomyślenia, żebym ja z Tobą… – uniosłam się lekko gestykulując rękami
    – Oj, przecież wiem, że już to robiłaś z dziewczyną, która tydzień temu tu nocowała. – faktycznie tak było. No cóż w okresie dojrzewania lubiłam poeksperymentować i odkryłam w sobie orientacje biseksualną, i ostatnio bardziej interesowałam się dziewczynami, ale do rzeczy.
    – Niby skąd? – dopytywałam Karolinę
    – Słyszałam
    – Nie wiesz, że się nie podsłuchuje – odpowiedziałam wytykając jej z zamiarem lekkiego droczenia się
    – Nie musiałam, gdyż dość głośno sobie dogadzałyście, aż na dole słyszałam. – To by tłumaczyło dlaczego na dzień następny kierowała do mnie zalotne uśmieszki… Jednakże nie zamierzałam ulegać szantażowi, więc postanowiłam w tym momencie zagrozić jej
    – Myślisz, że mój ojciec się o tym nie dowie?
    – A po co miałby się dowiadywać o czymkolwiek… – patrzyła na mnie w tym momencie z wyższością dając mi do zrozumienia, że ona też może ujawnić moje sekrety osobiste po czym dodała machając ponownie kartą – Masz do wyboru oglądać telewizje w domu przez cały weekend, zabawiać się sama ze sobą lub teraz ze mną dostając w zamian kartę i pozwolenie na wyjazd. Nie dawaj się przekonywać na zabawę mamusi z córeczką – i przejechała mi dłonią po moim dekolcie strzelając koszulką. Odczuwałam wielkie niezadowolenie z tej sytuacji
    – To jest najgorsza chwila w moim życiu! – odrzekłam zażenowana
    – Ale może być najlepsza. No! To będzie nasz mały sekret, po którym nie będziesz musiała prosić więcej o zgody na nic, w końcu potrafię wpływać na Twojego tatę… – Przechyliłam głowę lekko do tyłu i myślałam patrząc w sufit nad rozwiązaniem tej sytuacji, która trochę mnie zaintrygowała. Chciałam bardzo pojechać na tę wycieczkę, a także pojawiła się okazja na przyszłościowe profity, więc się zgodziłam…
    – Dobrze! – przechyliłam z powrotem głowę patrząc ponownie na Karolinę
    – Naprawdę? – Karolina dopytała lekko zaskoczona choć na jej twarzy nie było tego widać tylko ogromną pewność siebie z dużą nutą pożądania
    – Ale nikt się o tym nie dowie i zrobimy to szybko! – stwierdziłam z cichą stanowczością
    – Ok. Może być szybko – położyła ręce na moich ramionach po czym uśmiechnęła się tylko i oburącz chwyciła mnie za poliki przykładając swoje usta do moich i zaczęła je całować. W pierwszej chwili nie odwzajemniłam pocałunku dlatego też Karolina przerwała i spytała:
    – Nie podoba się?
    – Wybacz, ale dziwnie jakoś…
    – No to będziemy robić tak długo, aż dziwność przerodzi się w prawdziwą frajdę. Zgoda? – przewróciłam tylko oczami i wykonałam ironiczny uśmieszek odpowiadając
    – Zgoda!
    – Mam piękną i mądrą córeczkę – dodała jeszcze Karolina i złapała mnie za głowę i ponownie zaczęła całować. Tym razem odwzajemniłam pocałunek, który pomimo mojej niechęci był słodki. Cmokałyśmy się wargami, ale po chwili Karolina wsunęła koniuszek języka do środka moich ust a ja nie pozostałam jej dłużna i wyszłam jej na spotkanie. Nasze języki się splotły w namiętnym i soczystym pocałunku.
    “Całuję się z własną macochą” myślałam, która jak wcześniej wspomniałam była bardzo atrakcyjna, i to mnie powoli zaczęło kręcić. Huczało mi w głowię, lecz mimo wszystko starałam się zachować kontrolę. Poczułam jak Karolina wzięła moje ręce i położyła na swoim biuście i zaczęła go nimi ugniatać przez gładki materiał sukienki, pod którym nie miała stanika co można było wyczuć. Po chwili przerwała całowanie mnie i zaczęła bawić się moimi piersiami przez koszulkę komentując:
    – Młode, jędrne cycuszki! – popatrzyłam z lekkim zdziwieniem słysząc te słowa.
    Zdjęła ze mnie top oraz stanik, który już sama rozpięłam i delikatnie objęła moje piersi następnie je masując by w kolejnym kroku przystąpić do ich dokładnego wylizywania zaczynając od zataczania kręgów językiem do ssania brodawek. Sprawiało mi to niemałą przyjemność, lecz nie zamierzałam tego po sobie poznać i na twarzy miałam wyrysowaną obojętną powagę pozwalając sobie tylko od czasu do czasu na chwilowy uśmiech.
     Gdy przestała ssać moje sutki, zdjęła z siebie sukienkę i moim oczom ukazały się dwie piękne piłeczki.
    – Ładne – stwierdziłam
    – Dziękuję. Chcesz ich spróbować? – nie odpowiadając pochyliłam się nad nimi i przyssałam się do nich jak niemowlę oraz gładziłam je dłonią.
     Smakowały wybornie, aż nie chciałam się od nich odrywać. Operowałam językiem liżąc naprzemiennie ssając co róż spoglądając na reakcję Karoliny, która przymykała oczy i szybciej zaczęła oddychać. Wiedziałam, że sprawiałam jej rozkosz, która mnie jarała i zaczęła podniecać. Karolina uniosła moją głowę i dała soczystego buziaka w usta i zawędrowała rękoma do moich spodni, które rozpięła i zdejmowała z moją pomocą odrzucając na bok. Przykucnęłam przed nią z podwiniętymi nogami, złapała mnie za uda kładąc na nich dłonie i ponownie mnie całowała. Następnie popchnęła mnie delikatnym ruchem w głąb łóżka.
    – Masz piękne ciało skarbie – stwierdziła i wolnym tempem przejechała dłonią po nim, a sekundę później pochyliła się nade mną i je całowała docierając do mojej myszki odzianą w majtki, którą oswobodziła zdejmując je, które zaczęła wąchać. Naszła mnie chwila refleksji
    – Nie wiem czy powinniśmy to robić?
    – Wybacz, ale jesteś teraz całkowicie naga i nie ma odwrotu. Chcesz pojechać na wycieczkę? – zapytała sympatycznie. Pokiwałam twierdząco głową i pocałowała mnie po czym zanurkowała pomiędzy moje nogi, gdzie potarła lekko moją myszkę, którą następnie pieściła językiem.
    Uniosłam się lekko do góry podpierając się łokciami o pościel aby móc lepiej obserwować poczynania macochy. Robiła to delikatnie i zmysłowo aż podniecenie zaczęło we zdecydowanie mnie narastać, lecz jak najdłużej starałam się zachować kontrolę choć operowanie językiem prze macochę sprawiało mi dużą rozkosz, że odchylałam co chwilę głowę do tyłu i zagniłam kostki w dłoniach. Dostrzegawszy moje reakcje zapytała nie przerywając swej czynności
    – Dobrze Ci? – wtrąciła Karolina
    – O taak mamusiu, wspaniale! – odpowiedziałam lekko zgrywając się
    – Lubię jak nazywasz mnie mamusią
    – Yhmm, mamo! – Karolina żwawiej kontynuowała wylizywanie szparki. Język przeniosła na moją łechtaczkę i wirowała nim uwalniając całkowicie moje emocje jednocześnie wsadzając sobie rękę w stringi. Podniecenia narastało i przestało być dziwnie, lecz podobała mnie się ta zabawa coraz bardziej, nasze spojrzenia spotykały się co róż, które analizowały działania partnerki. Chwyciłam się za piersi i dla podbudowania napięcia zdyszanym głosem rzuciłam tekstem.
    – Smakuje Ci cipka córeczki?
    – Yhy – Karolina nie przerywała. Każdy kolejny ruch macochy sprawiał u mnie jęki oraz większą korelacje z mojej strony energiczniej poruszającymi się biodrami i głaskaniem włosów Karoliny, która po dłuższej chwili doprowadziła mnie do orgazmu. Karolina podciągnęła się wyżej i pocałowała namiętnie co spowodowało od razu powrót sił.
    – Podobał się występ mamusi?
    – Tak, a mogę skosztować Ciebie mamusiu?
    – Tak córeczko! – odparła dając mi buziaka i odchyliła się do tyłu kładąc się na ogromnej ozdobnej, szarej poduszce i zdejmując od razu fioletowe stringi. Rozchyliła nogi ukazując swoje ciemno różowe płatki kwiata, nad którym było owłosione podwzgórze choć zadbane. Obróciłam się przodem do Karoliny nad jej pusią, którą zaczęłam całować rozchylając jej płatki. Wylizywałam jej szparkę dokładnie ze wszystkich soków będąc trzymana za włosy. Patrząc kątem oka widziałam, że Karolinie jest dobrze, delektowałam się jej cipką chcąc zrobić jej dobrze. W rytm moich poczynań wiła się biodrami i szeroko otwierała usta. Zaczynała szczytować pojękując i co chwila wypowiadając
    – Ooh tak… Właśnie taaak!…Taaak có-eczko… – napierałam, więc bardziej ssąc jej guziczek, wierciła się i unosiła wyżej biodra aż doszła wyginając się w łuk. Chwilę leżała po czym się podniosła się i ujęła moją za twarz całując łapczywie.
    – Próbowałaś ocierania się cipkami?
    – Nie – odpowiedziałam
    – A masz ochotę spróbować? – kiwnęłam twierdząco głową – To połóż się na plecach – co też zrobiłam
    – Tak zabawiasz się z tatą – zapytałam złośliwie.
    – Ha ha! Bardzo zabawne. Zobaczymy jak będziesz się śmiać za chwilę! – lekko zachichotałam, a Karolina wpakowała się kroczem na moją myszkę krzyżując nogi. Siedząc na mnie oparła moją prawą nogę o swoje ramię i falującym ruchem zaczęła ocierać się. Poruszała się zwinnie i sprawnie, rytmicznie przyśpieszając. Jęczałam i stękałam z poczucia rozkoszy trzymając macochę za biodra dociskając ją do myszki. Karolina również oddawała błogie odgłosy i teraz obie krzyczałyśmy.
    – Ta-aak, mamoo! Taak – wołałam
    – Właśnie taaak… córeczko! Oooh taaak…
    Szczytowałyśmy razem odwlekając punkt kulminacyjny, który nastał lada moment. Nie miałyśmy jednak dosyć i zmieniłyśmy tylko pozycje. Karolina położyła się na plecach a ja znalazłam się na górze siedząc na jej kwiatuszku przepleciona z podwiniętym nogami między jej nogi oparta kolanem o jej biust. Podobnie jak Karolina parę chwil wcześniej zaczęłam ocierać się sromem o srom w przód i w tył. Byłyśmy mocno napalone na siebie, wszelkie hamulce puściły, ruchy naszych bioder były coraz szybsze i energiczne. Trzymałam ją mocną za uniesioną do góry nogę i nacierałam mocniej. Sprawiało to nam rozkosz, która była wypisana na naszych twarzach oraz szybszy oddech świadczący o tym. Dochodziłyśmy bardzo długo chcą wydłużyć uczucie przyjemności w tej czynności. Po czasie obie dostałyśmy orgazmu i nasze ruchy natychmiastowo osłabły. Zakręciłam powoli jeszcze biodrami na kroczu Karoliny a kolejno zeszłam z niej i na koniec znowu wylizywałam jej słodką szparkę.
     Godzinę przed tym, nie byłam zainteresowana zalotami macochy a teraz sama pragnęłam jej kwiatu, który w tym momencie penetrowałam językiem na zmianę ssąc jej koralik. Karolina uniosła nogi do góry aby ułatwić mi pracę. Złapałam ją za nie i dawałam z siebie wszystko. Po paru minutach intensywnej pracy językiem Karolina zmachanym głosem rzekła:
    – Chyba zasłużyłaś na nagrodę! – przerwała
    – Tak?
    – Tylko jeszcze raz mnie wyliż! – wywróciłam oczami i wzięłam się do roboty ,z której mimo wszystko byłam zadowolona, gdyż sprawiała mi jednak przyjemność. Karolina zmieniła pozycję wypinając się do mnie pośladkami, więc odwróciłam się na plecy i wsunęłam się pod nią i lizałam jej cipkę. W międzyczasie zadzwonił telefon
    – Pewnie Twój tata dzwoni, ale jesteśmy zbyt zajęte aby rozmawiać. Racja? – odezwała się nagle
    – Tak mamusiu… – odpowiedziałam i kontynuowałam.
    – Nie przeszkadzaj sobie córeńko, kontynuuj…
    Karolina tym razem bardzo szybko doszła i cofając położyła się na mnie składając soczysty i długi pocałunek. Odrywając się ode mnie patrzyłyśmy sobie głęboko w oczy, w których widziałam ogromne uradowanie z tego co się stało i sympatię, która w krótkim odstępie czasu zaczynała narastać we mnie do macochy. Sięgnęła do szafki i dała mi kartę płatniczą mówiąc:
    – Oto Twoja nagroda! Dziękuję Ci za tę wspaniałą chwilę rozkoszy. Baw się dobrze na wycieczce.
    Nic nie odpowiedziałam tylko pocałowałam ją wtulając się w nią. Ta przygoda rozpoczęła się romansem z własną macochą, z którą uprawiam seks, gdy tylko obie mamy ochotę i taty nie ma w domu. Daję nam obu to dużą rozkosz i satysfakcję seksualną a przede wszystkim frajdę, a nasze relacje się polepszyły stając się sobie bliskie.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Iva Lions
  • Spotkanie w księgarni

    Kolejny deszczowy dzień, jest szaro zimno, wieje zimny porywisty wiatr który wzmaga poczucie zima. W końcu znalazłem chwilę na kawę po ciężkim dniu. Wchodzę do kawiarni kilka stolików jest zajęte ale widzę jeden wolny na uboczu. Zostawiam tam swoją torbę i idę po dobra kawę i kawałek czekoladowego ciastka. Piję kawę i przeglądam coś w telefonie, nic szczególnego, przewijam po prostu newsy. Spoglądam w kierunku kasy widzę kobietę w płaszczu do pasa, poniżej ma spódnice oraz ciemne czarne rajstopy które okalają bardzo zgrabne i długie nogi. Odwraca się w moją stronę, ze zdziwieniem stwierdzam że to ona, po

     Po jej reakcji widzę że i ona mnie poznała. Badamy się spojrzeniami, serce zaczyna mocniej bić, delikatnie się uśmiecham. Kami oddaje uśmiech i kokieteryjnie poprawia włosy. Powoli wychodzi z kawiarni nie zamieniając ze mną słowa, jedynie badawcze spojrzenie i uśmiech. Po chwili i ja wychodzę. Przez oszklone drzwi widzę że czeka na mnie. Wychodzę z kawiarni, mocny wiatr daje we znaki do tego siąpi zimna mżawka. Podchodzę do Kami.

    Cześć Miło Cię w końcu poznać dość nieoczekiwane spotkanie

    Też się Ciebie tutaj nie spodziewałam.

    Przerwa na małą czarną?

    Coś w tym stylu

    Zimno dzisiaj i pogoda paskudna może masz ochotę dokończyć kawę w cieplejszym miejscu mieszkam niedaleko?

     

    Nie odrywając wzroku spoglądasz na mnie badawczo, widać że przechodzą przez Ciebie kłęby myśli, ciekawe czy takich samych jak i moje.

    Idziemy spacerem do mojego mieszkania wymieniamy jedynie zdawkowe zdania. Można wyczuć między nami to przyjemne napięcie między dwojgiem ludzi którzy są na siebie napaleni.

    Po 15 minutach jesteśmy na miejscu. Pomagam Ci zdjąć płaszcz, poprawiasz sweter który prawie się zsunął, jestem pewien że pod bluzką nie masz stanika. Wchodzisz do pokoju ja w tym czasie robię w kuchni coś ciepłego do picia.

    Wracając widzę jak siedzisz przy regale z książkami i przeglądasz co tam się znajduję. Widząc mnie wstajesz podchodzisz i bierzesz gorący kubek. Upijasz odrobinę, patrzysz na mnie.

    Dziwnie smakuje ta twoja kawa

    Bo to grzane wino, lepiej rozgrzewa

    Co chcesz mnie upić i wykorzystać

    Oczywiście że tak. Dokładnie taki mam plan.

    Zaśmiałaś się.

    Przenosimy się na dwa fotele stojące naprzeciwko siebie, idziesz pierwsza dzięki czemu mogę podziwiać jak kręcisz swoją pupą. Siadamy w fotelach, wyciągasz swoje nogi w moją stronę dzięki czemu widzę je dokładnie, każdy centymetr aż po samą sukienkę. Lustruję Cię od stópek po czubek głowy. Wiem że to widzisz, nie mam zamiaru się z tym kryć. Chce żebyś wiedziała że mam na Ciebie ochotę.

    Uśmiechasz się, moje spojrzenie sprawia Ci radość. Twoje podniecenie związane z cała sytuacją powoli rośnie. Podczas rozmowy która jest o wszystkim i niczym przegryzasz zalotnie wargę, poprawiasz bluzkę przez którą widzę już twój sterczący sutek. Działa to na mnie bardzo pobudzająco.

    Musze zmienić pozycję żeby wygodniej mi się siedziało. Ty tez zmieniasz pozycje, Twoja spódnica podchodzi do góry odsłaniając miejsce gdzie kończą się rajstopy. Wiem ze zrobiłaś to specjalnie, napawasz się widokiem mojego rosnącego podniecenia. Wstaje bo skończyło się wino idę do kuchni po kolejną porcji.

    Jak nic chcesz mnie upić i wykorzystać

    Oczywiście o niczym innym nie myślę

    Wstajesz mówisz że idziesz do łazienki. Po chwili wracasz stajesz obok mnie zaczynasz drapać mnie pazurkami po szyii. Moja ręką wędruje na Twoją nogę zaczynam ją masować kieruję się do góry, mijam zakończenie pończoch,. Dotykam skóry, jest bardzo przyjemna w dotyku, jestem na zewnętrznej stronie Twojego uda, zbliżam się do pośladków. Ty w tym czasie wbijasz pazurki w moją szyję. Przyciągam Cię do siebie, wpadasz na moje kolana, jedna ręką podtrzymuje Cię za biodra druga natomiast wędruje wzdłuż Twoich nóg jestem już pod spódnica, pieszczę Twoje uda, masuje dotykam chwilami drapię.

    Cieszę się każdym centymetrem Twojej skóry. Mocno ja drapię. Ty w tym czasie pojękujesz, Twój oddech przyśpiesza, zaczynasz poruszać bioderkami. Ja dostosowuje swoje pieszczoty do Twoich ruchów. Spoglądasz mi w oczy, uśmiechasz się, przegryzasz wargę. To jest ten moment gdy moja ręka dotyka Twoich koronkowych majteczek. Twój jęk rozchodzi się po całym pokoju. To dopiero Twoje podbrzusze skryte pod majteczkami jeszcze nie dam Ci tej przyjemności i nie dotknę Twojej cipeczki. Jeszcze się podroczę. Druga ręka wędruje na Twoją pupę mocno ją ściskam, drugą natomiast przejeżdżam wzdłuż majteczek tak na styku materiału i Twojej skóry. Okalam je dookoła, dotykając Twoich pachwin brzucha.

    Ponownie mruczysz jak moją ręka dotyka Twojej skóry pod majteczkami, ale to jeszcze nie jest ona, to fajne pośladki, które ściskam i drapię. Widzę w Twoich oczach. Przestań, chcę żebyś pieścił moją myszkę.

    Jak ja lubię się droczyć, wiem że Cię to jeszcze bardziej podnieca. Każe Ci wstać, klękasz na fotelu tyłem do mnie, ja staje za Tobą przejeżdżam ręką wzdłuż wewnętrznej strony Twojego uda, dotykam pupy. Moja ręka znika pod materiałem majteczek, odchylam je, są bardzo mokre, musisz być niesamowicie podniecona. Puszczam je i zaczynam pieścić przez majteczki, przejeżdżam od jednej dziurki aż po guziczek. Daje Ci dwa mocne wręcz soczyste klapsy. Pomimo że masz majteczki na sobie to moje palce są mokro. Biorę je do ust, mmm cudownie smakujesz. Podwijam wyżej spódnice żeby widzieć Twoją wypiętą seksowną pupę, nieprzestająca Cię pieścić.

    Z każda sekundą Twoje jęki są głośniejsze, odwracasz głowę patrzysz na mnie, Twoje oczy są zamglone od podniecenia. Wejdź we mnie chce Cię poczuć. Daje Ci klapsa łapię za majteczki i wręcz zdzieram je z Ciebie, kolejny klaps ląduje na Twojej pupci, ten już mocniejszy. Pochylasz się by bardziej wypiąć pupę, z zachwytem spoglądam na mokre od soczków obie dziurki. Przejeżdżam wzdłuż palcami po guziczek, Twoje płatki są otwarte gotowe by przyjąć mojego nabrzmiałego kutasa. Na co czekasz? Chcę Ciebie.

    Wiesz że jeszcze się podroczę.

    Jesteś okropny, ja już nie mogę wytrzymać chcę Cię poczuć w sobie.

    Wiem o tym dlatego jeszcze się podroczę.

    Łapię oburącz za Twoje bioderka ściskam mocno, przechodzę na pośladki i je rozchylam. Przybliżam się, Czuje jaka jesteś gorąca, jak cudownie pachniesz ociekasz soczkami. Przybliżam języczek do Twojej spragnionej cipeczki, dotykam jej. Przeszedł Cię dreszcz dostałaś gęsiej skórki. Ja zaczynam wędrówkę języczkiem po szparce, zlizuje wszystkie soczki, smakuje każdy zakamarek. Biorę w usta wargi i delikatnie zaczynam je ssać. Zatapiam języczek w Twoim wnętrzu, moje usta zalewa duża ilość soczków które wybornie smakują. Głośnio jęczysz, kolejne dreszcze pojawiają się na Twoim ciele. Po chwili takich pieszczot przestaje. Ty w tym czasie mruczysz i zalotnie poruszasz biodrami. Rękę delikatnie kładę na pupie, powoli przejeżdżam w kierunku Twojego skarbu. Zatapiam w nim dwa palce. Wchodzą bez problemu, zaczynam nimi poruszać. Czuje jak cipeczka zaciska się na nich, z każdą sekundą coraz intensywniej. Coraz głośniej pojękujesz, stękasz, mruczysz. Przyśpieszam swoje pieszczoty, wiedzę że jesteś już bardzo blisko. Wyciągam palce, łapię za biodra, przykładam sztywnego nabrzmiałego kutasa na wejściu do Twojej cipeczki. Tym razem już się nie droczę tylko wchodzę bez ostrzeżenia, mocno stanowczo, szybko, do samego końca. Ręką łapie Cię za biodro mocno ściskając, nadaje tempo ruchów, drugą rozdaje kilka klapsów które ochoczo przyjmują twoje pośladki. Jęczysz coraz głośniej wiem że jesteś już na skraju rozkoszy, zaraz osiągniesz szczy, podobnie jak ja. Ja też jęczę, oboje jesteśmy już blisko, słyszę Twoje tak, tak, tak. Łapię Cię za pierś mocno wchodzę w Ciebie i to jest ten moment gdy zalewa Cię fala rozkoszy, dreszczy jęków, zaciskasz się mocno na moim kutasa a ja po chwili również dochodzę. Opadasz na fotel dysząc, a ja soję za Tobą trzymając Twoją pupę i również dysze.

    Dysząc opadasz na fotel, odwracasz głowę w moją stronę patrzysz zamglonymi oczami co robię. Ja w tym czasie ściągam spodnie i bokserki. Uśmiechasz się wstajesz z fotela podchodzisz do mnie, czule mnie obejmujesz. Zaczynamy się całować, nasze języki toczą namiętny bój. Mocno łapie Cię za tyłeczek, w tej chwili z Twoich ust wydobywa się cichy jęk. Moje usta wędrują na Twoja szyję, pieszczę ja pocałunkami. Dociera do mnie mieszanka Twoich perfum i pożądanie. Kąsam Twoje ucho, przegryzam płatek. Językiem przejeżdżam wzdłuż szyii wracając ponownie do ucha.

    Szepcze wtedy, na kolana. Patrzysz z pożądaniem w moje oczy i posłusznie klękasz. Na wprost Ciebie znajduje się mój nabrzmiały kutas, dokładnie go oglądasz, przybliżają się do niego. Łapiesz go dłonią, zaczynasz masować nie spuszczając z niego wzroku. Poruszasz dłonią odsłaniając co chwilę mokra lśniąca od soczków główkę.

    Czuje jak Twoje usta czule go obejmują. Cała główka znika w nich, pieścisz ja języczkiem, jest mi bardzo przyjemnie. Kawałek po kawałku cały znika w Twoich ustach, czuje przyjemne ciepło. Patrząc mi w oczy wyciągasz go i się uśmiechasz, zaczynasz się nim bawić lizać go po całej długości. Przy główce językiem kręcisz kółeczka, drażniąc czubkiem języka. Kończysz pieszczoty pocałunkiem i zaczynasz od początku. Liżesz go od samych jąder, które w międzyczasie masujesz drugą ręką. Tym razem czubek łapiesz między zęby próbując go przegryźć. Czuje lekki ból ale jest on bardzo przyjemny. Nie mogę oderwać oczy z jakim wyczuciem pieścisz mojego penisa. Ten widok bardzo mnie podnieca dobrze wiem że masz tego świadomość i to że Tobie też sprawia to przyjemność. Jeszcze chwilę się tak nim bawisz drażniąc go zębami po całej długości. Gdy znajduje się w Twoich ustach łapie Cię za głowę i zaczynam poruszać biodrami, robię to z początku powoli delektując się widokiem znikającego kutasa w Twoich ustach.

    Dociskamy go do samego końca chwilę przytrzymuje, po chwili puszczam Cię. Wyciągasz go szybko łapiąc oddech. W oczach widzę że chcesz jeszcze. Ponownie łapie Cię za głowę poruszam biodrami ale robię to już szybciej bardziej zdecydowanie, przytrzymuje chwilę i puszczam. Ponownie łapiesz oddech. Cały kutas lśni od Twoje śliny.

    Pomagam Ci wstać, ponownie zaczynamy się całować. Ręką sięgam do Twojej myszki, wręcz tonie w mieszaninie naszych soczków, które to ciekną ci już po nodze. Odrywam usta od Twoich i pomagam Ci ściągnąć majtki które lądują gdzieś w kącie. Prowadzę Cię w stronę łóżka. Daje klapsa na nagi pośladek, ponownie słyszę Twoje jęki. Zdzieram resztę Twoich ubrań. Napawam się widokiem Twojego pięknego nagiego ciała. Kładziemy się na łóżku, ponownie toniemy w pocałunkach. Odrywam swoje usta od Twoich i pocałunkami schodzę niżej, przez szyję aż do piersi. Wyglądają wspaniale, bawię się nabrzmiałym sterczącym sutkiem. Delikatnie go drażnię ustami, zaczynam go ssać by po chwili zacząć go przegryzać. Co chwilę zaczynam taką zabawę od początku. Kąsam Cię coraz mocniej do moich uszu dociera coraz więcej Twoich jęków. Nie przestaje się bawić Twoim biustem, dostajesz w międzyczasie mocnego klapsa który na ułamek sekundy odbiera cię dech w piersiach. Mocno go ściskam drapie, bawię się jeden tyłeczkiem. Obejmujesz mnie noga dzięki czemu mam dostęp do dwóch Twoich skarbów. Przejeżdżam palcem wzdłuż. Jesteś bardzo mokra. Obie Twoje dziurki toną w soczkach.

    Bawię się nią, rozcieramy soczki dookoła i zatapiam w jej wnętrzu palca, po chwili już drugiego. Ty w tym czasie z podniecenia wbijasz mi paznokcie w plecy drapiąc mnie mocno, gryząc dodatkowo moja szyję.

    Po chwili takiej zabawy przestaje. Odpuszczam, kładziesz się wygodnie na plecach. Szeroko w zapraszającym geście rozkładasz nogi. Przegryzasz wargę bawisz się sutkiem a ja spoglądam na spragniona dalszych pieszczot mokra myszkę. Myślę tylko o tym by zatopić w jej wnętrzu swojego kutasa. Łapie Cię za nogi przyciągam do siebie. Podnoszę Twoje lista trochę do góry i podkładam poduszkę dla wygody. Nogi opieram o swoje ramiona, trzymam go w ręce i zaczynam pocierać myszkę uderzając ja kilkakrotnie. Za każdym takiemu uderzeniem masz dreszcze.

    Nakierowują go powoli wchodzę ale to dopiero początek, wtedy kąsam twoja nogę, kolejny centymetr, ponownie Cię gryzę. Wtedy jednym płynnym ruchem wdzierania się w Twoje wnętrze, drapiąc Cię dodatkowo po udach. Nabierasz powietrza zastygasz w bezruchu. Mina to dopiero w chwili gdy cofam biodra.

    Zaczynam nimi poruszać wsłuchując się w Twoje jęki. Moje ruchy nabierają tempa, są bardzo płynne. Czuje jak wydobywają się z Ciebie duże ilości soczków. Przy każdym moim pchnięciu słychać ich słodki chlupot. Z każdą chwilą przyspieszam. Coraz głośniej męczysz. Twój wzrok gdzieś gubi się za mgła rozkoszy. Słychać jedynie jęki, uderzenia moich bioder o Twoje ciało i to jak łóżko pracuje zgodnie z tempem moich ruchów. Oboje jesteśmy już na skraju. Juz tak niewiele brakuje. Moje uderzenia się coraz mocniejsze, głośniejsze. Twoje jęki już się urywają, aż w pewnym momencie wbijasz mocno pazury w moje plecy szybsze jedno długie tak. Zamierasz w bezruchu a ja po kilku pchnięciach również eksploduje w ekstazie.

     

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Innym razem
  • Agroturystyka

    Wyjechaliśmy na wieś, wynająłem domek w gospodarstwie agroturystycznym na
    Kaszubach.
    Gospodarz – starszy, sympatyczny pan przywitał nas z uśmiechem opowiadając i
    pokazując swoją posiadłość rolną.
    Wieczorem gdy byłem uregulować resztę należności, pan Mieczysław gratulował i
    wychwalał moją jak stwierdził niesamowicie uroczą małżonkę.
    Zaczęliśmy żartować na trochę sprośne tematy, pan gospodarz co chwilę zaznaczał że
    jeszcze może a i chęci są duże.
    Spytałem czy miałby ochotę zobaczyć moją żonę w pełnej krasie.
    – Nie tylko wielką ochotę ale byłbym bardzo wdzięczny – odpowiedział z błyskiem w oku.
    Ja z zadowoleniem wyjąłem smartfona i rozpocząłem pokaz aktów żony.

    Wracając do pokoju opowiedziałem Ali o fascynacji nią pana gospodarza.
    – Nie pokazywałeś mu chyba moich gołych zdjęć ?!?
    (…) pokazałem, chyba nie żałujesz tej namiastki uciechy starszemu panu.
    – Nie jestem pewna czy to moralne …
    – Gdybyś widziała jego rozpromienioną twarz, to nic złego, to było miłe.
    – To tak jak dać głodnemu powąchać jedzenia – skwitowała
    – Nic straconego, możemy głodnego nakarmić – uśmiechnąłem się.

    Następnego dnia powiedziałem panu Mietkowi, że będziemy z żoną oglądać jego piękny
    ogród i porobimy jakieś zdjęcia.
    – Ja chętnie wam zrobię takie jak wczoraj oglądaliśmy – odrzekł staruszek
    – Nie ma sprawy, tylko z żoną trzeba bardzo delikatnie i z wyczuciem to wszystko jest
    możliwe – to mówiąc uśmiechnąłem się i puściłem oczko dziadkowi.

    Przechadzając się podziwialiśmy liczne skalniaki i różnorodność nasadzonych drzewek.
    Widziałem ,że pan Mieciu z daleka nas obserwuje ale nie podchodzi.
    Zaczęliśmy się całować a ja podnosiłem Alicji sukienkę i ściskałem pośladki. W pewnym
    momencie tuż przy nas pojawił się gospodarz i ciepło powiedział:
    – Cóż za wspaniały widok, proszę nie przeszkadzajcie sobie, ja tak lubię patrzeć
    – No co pan – odpowiedziała zmieszana Ala
    – Spokojnie, wszystko jest ok – uspokajałem żonę – nie robimy nic złego.
    Ponownie rozpocząłem namiętne całowanie aby ona nie mogła już nic mówić. Odwróciłem
    ją tyłem do staruszka i ponownie podciągnąłem sukienkę. On zaczął delikatnie gładzić jej
    pośladki, potem widziałem jak dotyka piersi i łono żony. Po dłuższej chwili takiego
    obmacywania powiedziałem:
    – Zróbmy to teraz
    – Co ?!?
    – Wypnij mi pupę i pokażemy panu Mieciowi jak to robimy.
    Nie czekając na odpowiedź odwróciłem Alę i zdjąłem jej majtki. Ona po chwili grymasu
    posłusznie wypięła się. Od razu włożyłem twardego penisa w jej wilgotną cipkę.
    Pan Mietek zaczął się masturbować a drugą ręką ponownie obmacywał różne części jej
    ciała.
    – Może pomożesz panu? – spytałem wskazując na męczącego się dziadka.

    Żona trochę z niepewnością zaczęła wyciągać rękę w kierunku wskazanego penisa.
    Staruszek się przysunął a ona uchwyciła jego członka rozpoczynając powolne ruchy.
    Ten widok tak mnie podniecił, że przyspieszyłem własną kopulację i po chwili wytrysnąłem
    w środku jej pochwy.
    Wyjmując powoli kutasa zacząłem ponownie całować usta żony. Widziałem że też jest
    bardzo podniecona ale nie doszła.
    – Dokończę palcami, będę drażnić twoją łechtaczkę jak lubisz a pan Mieciu niech trochę
    posmyra cię penisem po pupce.

    Spoglądałem porozumiewawczo raz na nią, raz na niego.
    On nie czekając zaczął biczować ją kutasem po pośladkach. Ala po chwili patrzenia na to,
    odwróciła głowę patrząc na mnie z oczekiwaniem. Kucnąłem i rozpocząłem przesuwanie
    palcami po jej wargach. Zacząłem je lizać a rękami rozszerzałem pośladki w ten sposób
    aby muskający ją staruszek miał dokładny widok na tylną dziurkę. Wstałem, ona oparła się
    o murek a ja mając teraz dokładny widok jeszcze bardziej rozszerzałem dupcie żony.
    Dziadek zaczął teraz muskać i przykładać penisa wprost do otwierającej się różowej
    dziurki. Cipkę Ala sama zaczęła sobie masturbować i jakby palcami kontrolowała aby
    starszy pan tam przypadkiem nie wepchnął kutasa. Wziąłem na dłoń spływającą po jej
    udzie moją spermę i wsmarowałem w jej odbytnicę pokazując dziadkowi że teraz ma
    lepszy poślizg. On zaczął główką penisa ślizgać się po jej otworku, przytykał i odsuwał…
    aż nagle główka wskoczyła do środka.
    Alicja pisnęła – on mi go włożył!
    – Tylko główkę, pozwól starszemu panu trochę tak ciebie poruchać w tą gładziutką i ciasną
    dupkę.
    Oczywiście dziadek nie czekając zaczął wykonywać delikatne, trochę niemrawe ruchy. Po
    chwili stęknął głośniej i znieruchomiał. Ala odskoczyła i zdegustowana pokazała mi jak
    jego sperma wypływa z jej tyłka.
    – Niczym się nie przejmuj, idziemy do pokoju, załatwisz się, weźmiemy gorącą kąpiel i
    będziemy jak nowo narodzeni 🙂

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    J23

    Pozdrawiam czytajacych, wkrótce Kowersada od kuchni


  • Zdzira cz. 4

    Tańczyliśmy prawie cały czas, a w przerwach piłam drinka za drinkiem. To nie było zbyt mądre, bo alkohol zrobił swoje. Na obcasach ledwo utrzymywałam równowagę, Marcin musiał mnie przytrzymywać, a język już strasznie mi się plątał. Wiedziałam, że przesadziłam, poprosiłam Kaśkę by zamówiła taksówkę. Marcin kręcił nosem, że chcę już wracać do domu, ale obiecałam, że dam mu telefon, i jeszcze się spotkamy.
    – Choć zatańczymy jeszcze – ciągnął mnie na parkiet.
    – Nie, nie, już nie – wybełkotałam – muszę szybko siku.
    Nie czekając na reakcje Marcina skierowałam swój chwiejny krok w stronę toalet. Oczywiście Marcin musiał mnie asekurować, bo obcasy wcale nie chciały współpracować. Jak na złość przed toaletą była kolejka.
    – Zaraz będę sikać w majtki – starałam się szepnąć Marcinowi do ucha, wieszając się na nim.
    – Chodź – pociągnął mnie za rękę w kierunku męskiego kibla.
    – Nie no co… – chciałam zaprotestować.
    – Chodź, nie rób scen – szepnął mi do ucha – tam jest pusto.
    Faktycznie nikogo nie było, poza jednym facetem, który minął nas w drzwiach.
    – Mówiłem, że nikogo nie ma, możesz spokojnie sikać – puścił oko.
    Zamknęłam się w kabinie. Ależ ulga, od razu lepiej. Wyszłam, i korzystając z okazji, że nikogo nie ma, stanęłam przed lustrem by trochę się poprawić. Marcin patrzył na mnie chwilę, potem objął i mocno pocałował. Nie przerywając pocałunku zrobiliśmy dwa kroki w bok, i kątem oka zobaczyłam jak zamyka drzwi od kabiny.
    – Co ty robisz? – spytałam nie przestając go obejmować.
    – Wiesz co – przycisnął mnie do ściany swoim ciałem, i jednym ruchem podciągnął mi sukienkę aż pod cycki.
    – Nie, nie chcę tu – zaprotestowałam, starając się poprawić sukienkę.
    W odpowiedzi zaśmiał się tylko, i podciągną mi znowu kieckę. Dociskając do ściany, zaczął całować mnie w szyję. Poczułam jego dłoń między moimi nogami, i palce wciskające się we mnie przez majtki. Odruchowo zacisnęłam uda. Cofnął rękę i próbował ściągnąć mi rajstopy, drugą ręką ściskając mi cycki.
    – Ściągaj rajtki – szepnął.
    – Nie no, nie chcę – wybełkotałam.
    – Ściągaj, bo Ci je podrę – szeptał mi do ucha – no już.
    Ta sytuacja, to co się działo, totalnie mnie oszołomiło. Strach mieszał się z podnieceniem. Byłam rozdarta, chciałam tego, jednocześnie wstydząc się, zarówno jego jak i siebie. Miałam straszną ochotę poddać się, i jednocześnie uciec. To miejsce, brudny kibel, jednocześnie napawał mnie wstrętem, i wyzwalał we mnie dzikie podniecenie.
    – No już – ponaglał.
    Przegrałam walką z samą sobą. Podniecenie w połączeniu z alkoholem sprawiły, że poddałam się całkiem. Powoli, trochę niezdarnie zsunęłam rajstopy. Marcin odsuną się i położył dłoń na moim gardle. Nie dusił mnie, trzymał tak, lekko dociskając mnie do ściany. Stałam tak, wyprostowana, znieruchomiałam. To było dla mnie coś zupełnie nowego. Oddychałam swobodnie, ale czułam jego siłę. Patrzył na mnie, uśmiechając się, a mój oddech przyspieszał w wyczekiwaniu. Drugą dłonią ściągnął mi majtki, szybko, jednym ruchem.
    – Szerzej nogi – chociaż szeptał, w jego ton sugerował, że nie znosi sprzeciwu.
    Stanęłam w rozkroku, na tyle szeroko, na ile pozwalały mi obcasy i rajstopy opuszczone do kolan. Szybko włożył mi dwa palce do ust, i po chwili równie szybko i niespodziewanie wepchnął je we mnie. Byłam mokra, ale mimo to trochę zabolało. Syknęłam cicho, a on nie przestając poruszać we mnie palcami, przyłożył palec do ust, pokazując, że mam być cicho.
    CDA…

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Magda z biura
  • Wspomnienie upojnej nocy

    Pewnego letniego dnia, przed dwoma laty jadąc samochodem wracałam wieczorem do domu ze zjazdu starej paczki szóstki przyjaciół, która chowała się razem od podwórka w Ostrowie Wielkopolskim. Lata jednak lecą, większość z nas pozakładała rodziny, robi karierę, zmieniło miejsce zamieszkania i taki wspólny wyjazd raz na jakiś czas jest dla nas miłą odskocznią od codziennego życia. Wybraliśmy się w Karkonosze, w których spędziliśmy pięć dni na wędrówkach po górach i wspólnie spędzonych wieczorach, przegadanych nocach.

    Po udanym wyjeździe przyszedł czas na powrót do domu znajdującego się pod Kaliszem, w którym czekał na mnie mąż z dziesięcioletnim wówczas synem. Muszę przyznać, że jestem zadowolona jak w życiu mi się poukładało. Miałam wszystko czego potrzebowałam do szczęścia, rodzinę, urodę, pracę z nieoszołamiającym zarobkami, ale satysfakcjonującą. O sobie mogę powiedzieć, że jestem osobą pewną nie gryzącą się w język i lubiącą często mówić innym co mają robić, dlatego też często na mnie spoczywa odpowiedzialność za organizowanie różnych wydarzeń, ale też nie jestem lubiana za to w różnych środowiskach. U ludzi cenię sobie inteligencję i pewną nutkę wariactwa dlatego, że sama czasem działam pod wpływem fantazji . Jeżeli chodzi o urodę przeze mnie już wspomnianą to jestem kobietą w wieku 36 lat, moje walory utrzymują się bardzo dobrze a nawet powiem nieskromnie, że czuje się jakbym była winem, które z upływającym czasem staję się atrakcyjniejsze. Ogólnie mówiąc nie należę do wysokich, wzrost 1,63, jestem brunetką z półdługimi włosami o smukłym i jędrnym ciele, z utrzymaną gładką cerą. Pielęgnacja w moje zewnętrzne piękno jest jednak nie bez małego wysiłku, staram się o siebie dbać, pielęgnować i trzymać formę i urodę. Jednym z wyróżniających mnie walorów kobiecości to obfity i miękki biust jakim natura mnie obdarzyła. Znam doskonale swoją wartość zarówno tę mentalną i tę fizyczną, ta druga będąca często obiektem westchnień męskich spojrzeń i prób zdobycia tego ciała, ale nic z tych rzeczy. Od kiedy jestem zamężna dochowywałam wierności mojemu małżonkowi, gdyż jest dla mnie bardzo ważną osobą w moim życiu, a w kwestiach intymnych niczego mu nie brakowało. Po za tym kocham swoją rodzinę i pomimo tego jak wspomniałam na początku, nie traktuję wspólnych wyjazdów z przyjaciółmi jako ucieczkę od niej, tylko miły dodatek w moim życiu towarzyskim. Jednakże życie płata różne figle i raz zdradziłam męża, i tego się tyczy opisywana przeze mnie historia, gdyż utkwiła nie tylko w mojej pamięci, ale w każdej komórce mego organizmu ze względu na wyjątkowość i namiętność tego zdarzenia powracającego wciąż do mnie w umyśle.

    Wracałam do domu po przyjacielskim wypadzie bardzo późno, ponieważ jak najdłużej się chcieliśmy ze sobą pobyć z wiedzą, że długo się nie zobaczymy. Niektórzy mieli bliżej do domu inni dalej, ja łapałam się niestety do tej drugiej grupy. Dochodził mrok i znajdowałam się w okolicy Bolkowa, czułam, że późna pora powrotu to nie był jednak dobry pomysł przeceniając swoje siły, gdyż zbyt wczesna potrzeba snu, bo nie po dużej liczbie przebytych km zaczęła dawać się we znaki. Miało to swoje skutki po ledwo przespanych nocach, więc uznałam, że najwyżej alternatywnym wyjściem będzie przenocowanie we Wrocławiu w jakimś motelu i kontynuowanie drogi rano. Coś za coś. Mijając Bolków zobaczyłam przy trasie, przy zjeździe w polną drogę młodą dziewczynę ze sporym plecakiem machającą abym się zatrzymała. Nie zastanawiając się zbytnio zatrzymałam się i otworzyłam szybę pasażera, do której podeszła oparła się na niej owa autostopowiczka. Szybko mój wzrok ją zlustrował i poczułam coś dziwnego w swoim wnętrzu. Jej uroda mocno mnie uderzyła, twarz miała piękną i subtelną, włosy szatynki z lekką grzywką opadały na jej ramiona. Ubrana była dosyć skromnie, w jeansy i rozpinaną bluzę, pod którą miała rozpiętą koszulę w kratę i podkoszulek. Jej małe usta wydawały z siebie uśmiech, ale w zielono-piwnych oczach zauważałam skryty smutek i krzywdę. Pomimo pierwszego ogromnego fizycznego wrażenia jaki na mnie zrobiła zachowałam jednak trzeźwy ogląd i chcąc się dowiedzieć o co chodzi, z sarkastyczną tonacją zadałam pytanie zanim ona się odezwała:
    – Zgubiłaś się czy uciekłaś z domu skarbie?
    – Nie mamo, wszystko gra. – choć wyraz jej twarzy zdawał się mówić co innego, byłam również trochę zaskoczona jej bezpośrednią i ironiczną odpowiedzią. Najwyraźniej to dostrzegła i dodała sympatyczne brzmiącym, chrypliwym głosem. – Przepraszam nie powinnam. Czy jedzie Pani w kierunku Wrocławia?
    – Tak – odpowiedziałam szczerze
    – Czy mogę się z Panią zabrać? – sekundę się zastanowiłam i zdecydowałam
    – Wskakuj
    Wsiadła do samochodu i pojechałyśmy dalej. Od razu rozpoczęłam rozmowę biorąc ją trochę na spytki chcąc poznać osobę, którą podwożę, poza tym byłam jej samej ciekawa
    – Jak długo wędrujesz?
    – Trzy dni – ciekawa dziewczyna uznałam i zastanawiałam się jak siebie przez ten czas poradziła o ile nie zmyśla, bo na aż taką zmęczoną wędrówką nie wyglądała, ale dopytywałam dalej
    – Czemu tak długo i dlaczego w ogóle?
    – Długa historia… – spuściła wzrok
    – Mam czas
    – Proszę wybaczyć, ale nie chcę na razie o tym dyskutować… – widząc jej tajemniczość i niechęć do dyskusji, które o czymś o niej mówiły, zadałam jej jeszcze pytanie, po którym dalej jej nie naciskałam
    – Dobrze…, tylko powiedz chociaż ile masz lat i jak masz na imię? To chyba możesz powiedzieć?
    – Jestem Gosia i mam 18 lat
    – Miło mi, Ewa jestem
    Po tym dalsza rozmowa się urwała i jechałyśmy w ciszy. Z czasem moja autostopowiczka usnęła z opartą głową do szyby. Czasami na nią zerkałam i trochę wyrabiałam sobie dodatkową opinię, ciekawiła mnie jej osoba i to raptem po paru zamienionych zdaniach, a jej względy fizyczne były one dla mnie pociągające. Pomimo skromnego ubioru jej wygląd olśniewał i mnie hipnotyzował, czułam się trochę jak przy pierwszym zauroczeniu i tym razem nie wiedziałam co myśleć, może dlatego że nigdy nie miałam takich wizji w stosunku do kobiety. Starałam się skupiać jednak na drodze pamiętając przy okazji o tym, że mam rodzinę. Czułam większe zmęczenie i odzywający się sen, coraz częściej ziewałam, więc zdecydowałam się na postój wcześniej niż planowałam. Zatrzymałam się w motelu za Strzegomiem, obudziłam dziewczynę, która zapytała:
    – Gdzie jesteśmy?
    – W motelu. Czuję się trochę zmęczona, więc zatrzymamy się na noc.
    – Jeżeli to nie kłopot to prześpię się w samochodzie? – nie chciałam jej zostawiać zbytnio w samochodzie raz, że jej nie znałam i miałam ograniczone zaufanie, dwa nie wiadomo gdzie była przez te trzy dni, więc niech skorzysta z „luksusu”
    – Nie gadaj głupot. Idziesz ze mną – dziewczyna się uśmiechnęła i podziękowała
    – Dziękuję
    – Chodź – wezwałam ją i wyszłyśmy z samochodu.
    Udałyśmy się do motelu i wynajęłam w recepcji wolny pokój z jednym łóżkiem. Jakoś trzeba było poradzić sobie w tej sytuacji. Weszłyśmy do pokoju, który na pierwszy rzut oka oazą nie był, ale znośnie warunki. Łóżko z kolorową pościelą, telewizor i dwa krzesła, firany zasłonięte, spod których tliły się światła z parkingu. Dziewczyna usiadła na łóżku zdejmując tenisówki a ja poszłam do łazienki się przemyć. Omyłam twarz i zdjęłam z siebie ubranie zostając w samej czerwonej, koronkowej bieliźnie i wtedy sobie przypominałam, że zostawiłam piżamę w samochodzie, ale uznałam, że przy dziewczynie mogę i bez piżamy iść spać. Wyszłam z łazienki a na podłodze leżała młoda autostopowiczka w podkoszulku i jeansach okryta bluzą.
    – Poważnie? – zadałam zaskoczona pytanie
    – No co? – lekko się śmiejąc odpowiedziała pytaniem
    – Nie wygłupiaj się, wskakuj do łóżka, a nie na ziemi będziesz leżeć – nakazałam jej wręcz
    Dziewczyna wstała ociągając się i położyła się, a ja obok niej okrywając nas częściowo kołdrą. Wyraziła się do mnie przed tym
    – Jeżeli mogę pozwolić sobie na uwagę, to jest Pani piękną kobietą
    Uśmiechnęłam się, lecz byłam tym też zdziwiona, ale zapewne będąc w samej bieliźnie mogło prowadzić do tego typu uwag. Leżała na plecach i patrzyła się w sufit milcząc jakby myślała. Podobnie jak ona też leżałam na plecach tyle, że głowę miałam lekko przekręconą w jej kierunku i się w nią wpatrywałam. Podziwiałam to dziewczęce ciało, do którego przylegał biały podkoszulek spod którego dostrzegałam jej piersi i sutki, aż zapomniałam o swoim zmęczeniu i zaczęłam się skupiać na podziwianiu jej. Nagle młoda odezwała się:
    – Świat bywa dziwny.
    – To prawda – pozwoliłam jej jednak się rozwinąć z myślą
    – Jeszcze trzy dni temu byłam ze znajomymi i chłopakiem w domku spędzając razem wakacje, a teraz jestem sama. Znajduje się obecnie w motelu w jednym łóżku z obcą kobietą… – urwała tutaj swoją wypowiedź
    Zrozumiałam, że prawdopodobnie została skrzywdzona, przez bliskie wspomniane jej osobę/osoby i zapewne podjęła radykalną decyzję o samotnej powrotnej wędrówce, a może po prostu wciskała kit, lecz jej zachowanie nie wskazywało na to, ale może też trochę tego i tego. Widziałam w jej oczach pewną konsternację, więc pomyślałam, że choć banalnie wesprę ją na duchu.
    – W życiu tak bywa. Pewnie nie raz jeszcze otrzymasz zawód od osób, w których pokładałaś pewne nadzieje. Jednakże w takich chwilach trzeba czasem chwytać dzień i niekoniecznie nie musi nic z tego złego wyniknąć a wręcz przeciwnie.
    Moment milczała bawiąc się palcami patrząc zamyślona.
    – Czy mogę oprzeć głowę o Pani ramię. – zdziwiło mnie to pytanie, ale nie widziałam przeciwskazań pomimo tego, że cieleśnie podniecała mnie to pozwoliłam jej
    – Jesteś słodka. Nie ma sprawy
    Przyłożyła głowę do mojego ramienia i zamknęła oczy, poczułam jak dotyk jej ciała wzbudza delikatne ciepło w moim wnętrzu i mrowienie w brzuchu. Ta sytuacja zaczynała mnie intrygować i podniecać, ale trzymałam emocje na wodzy. Delikatnie objęłam jej ramię wyciągając rękę przed siebie. Nie wiedząc czemu czy kierowałam się podnieceniem czy sympatią, a może współczuciem pocałowałam ją w czoło. Zauważyłam, że się wtedy uśmiechnęła i otworzyła oczy i pocałowała mnie w policzek oparty o poduszkę. Jej twarz znalazła się naprzeciw mojej, drugą ręka głaskała moją dłoń obejmującą jej ramię. Patrzyłyśmy sobie głęboko w oczy nic nie mówiąc. Czułam jak teraz po skórze przechodziły prze ze mnie elektryzujące dreszcze i moje emocje się uwolniały. Nie wiem nawet, w którym momencie ale pocałowałam ją, dziewczyna odwzajemniła pocałunek otwierając usta, które były delikatne, dotknęła moich swoim językiem delikatnie go wysuwając. Odpowiedziałam wychodząc naprzeciw moim plecąc go z jej. Nasze języki i usta rozpoczęły wirowanie we wzajemnym, delikatnym i pasjonującym tańcu rozkoszy pobudzającym zmysły i resztę ciała. Całowała słodko i czule, dłoń położyła na mojej szyi delikatnie głaszcząc moje włosy opadające na nią. Chwyciłam ją za dłoń i przeniosłam na jej ciało, sunęłam swoją po jej ramieniu obsuwając ramiączko podkoszulka, przeniosłam rękę pod kołdrę chwytając dół jej podkoszulka i podciągając go powoli w górę zdjęłam go z niej odsłaniają górną część jej pięknego, zgrabnego ciała. Wtedy wszelkie bariery w moim umyśle puściły i w owym momencie pragnęłam tylko jej. Położyła się na plecach jak bezbronna istota pozwalająca na wyzwolenie namiętności przez pieszczoty drugiej. Intuicyjnie oddała mi kontrolę. Nachyliłam głowę nad jej mały, ale w pełni zbudowany biust i przyssałam się do jej sterczących sutków i nabrzmiałych brodawek. Drażniłam i pieściłam je językiem, nasze ręce co róż się spotykały, które z każdym kolejnym mocniej elektryzowały. Było to dla mnie nowe i wspaniałe doświadczenie, w które chciałam się zagłębić jeszcze mocniej. Zajmując się biustem dziewczyny, która w tym czasie bawiła się moimi włosami i dotykała mego ciała. Sunęłam wolno dłonią po jej gładkim i jędrnym brzuchu docierając do zapięcia od jeansów, które żwawo odpięłam i wsunęłam dłoń dotykając i masując jej dolinę rozkoszy będąca już wilgotna. Mocno westchnęła, uniosła głowę w łaknieniu pocałunków, całowałyśmy się namiętnie z coraz większą pasją, której wiedziałyśmy że nikt nam jej nie odbierze. Pieściłam jej jedwabistą kobiecość, ręka jej znalazła się z tyłu mojej głowy i dociskała mnie do swojej twarzy, wtedy moje ruchy w jej dolinie były bardziej intensywne. Zniżyłam usta całując jej szyje będąc dociskana, moje działania nie ustępowały. Czułam jej podniecenie oraz coraz większą wilgoć w jej kroczu, słodko mruczała. Wślizgnęłam palec w jej szparkę i pieściłam jej wnętrze. Z każdą sekundą moich ruchów palcem dyszała szybciej i nie regularniej do ucha. Jej podniecenie jeszcze bardziej mnie pobudzało i rozpalało. Świdrowałam ją dynamicznie nie odrywając ust od szyi. Czułam jej rozpalone wnętrze i ciało, które domagało się tych pieszczot. W niedługim czasie dałam jej rozkosz. Wyjęłam dłoń z jej spodni i błądziłam po jej ciele. Ona zaś sięgnęła rękoma za plecy i rozpięła mój stanik porzucając go następnie na boku. Odkryłam nas i chwyciłam zdecydowanie za jej udo zarzucając na siebie jej nogę, ona mnie mocniej objęła i wtuliła się. Nie przerywając pocałunków czułam na sobie ciepło jej półnagiego ciała ocierającego się o moje, wyczuwałam jej bicie serca, które narastało oraz przyśpieszało podobnie jak moje. Przewierciłyśmy się, że ja znalazłam się na plecach a dziewczyna na mnie. Ujęła oburącz moje piersi delikatnie je ugniatając, wciąż przywarta była swoim ustami do moich wpijając się coraz łapczywiej. Moje dłonie wędrowały po jej plecach ku pośladkom, które mocno ściskałam. Odstąpiła od moich ust i uniosła się na klęczkach, chwilę na mnie patrzyła z iskierkami i płonącą namiętnością w oczach. Zdjęła z siebie nagle jeansy i majtki i ponownie położyła się na mnie wpadając w moje objęcia. Całowała moją szyję powodując tym odchył głowy. Przesuwała się powoli ku dołowi co róż wracając z pocałunkami. Złapała ręką jedną pierś, drugą pieściła ustami i językiem. Bez żadnych instrukcji robiła to zmysłowo, namiętnie, po prostu doskonale rozbudzając moje pożądanie jeszcze mocniej aż głośno wzdychałam co raczej mi się nie zdarzało zbyt często przy pieszczotach moich gruszek. Przerwała tę błogą czynność siadając na mnie w rozkroku masując moje piersi. Pochylała się nad mną ocierając swoim ciałem, przybliżyła swój biust do moich ust, który całowałam i lizałam. Kiedy poczuła wystarczającą satysfakcję zeszła ze mnie na chwilę aby zdjąć ze mnie figi. Szła ku górze całując każdy skrawek mojego rozpalonego ciała zatrzymując się na dłuższe momenty przy pępku, na piersiach i szyi aż jej usta zatrzymały się na moich i ponownie się całowałyśmy. Następnie usiadła wyprostowana okrakiem na mnie tak, że nasze skarby się ze sobą stykały. Zaczęła poruszać biodrami ocierając się ślizgiem, pochyliła się nade mną obejmując mnie pod głową, i rytmicznie zwiększała prędkość. Nasze sromy się o siebie ocierały, Gosia robiła to coraz mocniej aż łóżko zaczęło skrzypieć a my obie stękałyśmy intensywnie. Ruchy jej nagle zwolniły w momencie równomiernego dojścia ze mną. Pocałowałyśmy się tym razem krótko, gdyż młoda od razu zeszła ze mnie zanurkowała pomiędzy moje nogi i rozpoczęła pieszczoty z moim skarbem. Przybliżyła swoje usta i ciepły język do mojej cieknącej i rozpalonej brzoskwinki. Pierw delikatnie ze zmysłem zatoczyła językiem wokół całego narządu powodując u mnie cichy jęk. Skierowałam dłoń na swój skarb rozszerzając płatki i spojrzałam na nią wymownie, oczy jej zrozumiały przekaz. Przymknęłam oczy i oddałam się jej w całości. Robiła to ze wspaniałą pasją, sprawnie i umiejętnie z największym namiętnym doznaniem w moim życiu. Intensywnie wylizywała mój rowek czasami przy tym chlipiąc, wyzwalała ze mnie emocje i pragnienia jakich do tej pory nie zaznałam. Później jej cudowny język zajmował się najczulszymi miejscami zataczając kręgi na łechtaczce. Działo to na moje zmysły i ciało, które się wiło i przeżywało wulkaniczną rozkosz. Moje biodra z każdym jej zagłębieniem języka unosiły się, jedną ręką przytrzymywałam ją za włosy a drugą zapierałam z tyłu głowy zaciskając kurczowo palcami na pościeli. Dostałam silnego orgazmu wyginającego mnie w łuk i opadłam pośladkami na łóżko a przeze mnie przechodziła seria drgawek. Przybliżyła się do mnie odczekując chwilę dodając napięcia i sekundy odpoczynku i pocałowała mnie. Całowałyśmy się wywracając po łóżku zatrzymując się w pozycji pół bocznej, w której znajdowałam się nad nią. Nasze ciała były splecione i tak jak ust nie odrywałyśmy ich długi czas od siebie. Jej dłoń wplątywała się w moje włosy a moja jeździła po jej ciele. Jednak w końcu przerwałam to zniżając się w jej dolne rejony chcąc się zrewanżować delektując się nią. Młoda szeroko rozchyliła nogi otwierając przede mną swoją niewielką i ładną muszelkę, przejechałam językiem po wewnętrznej stronie uda zbliżając się stopniowo do jej skarbu. Wsadziłam ręce pod uda i rozpoczęłam pieszczoty jej muszelki językiem. Delikatnie westchnęła i złapała moje dłonie na jej udach splatając je palcami. Obserwowałam bacznie jej reakcję. Rozsmakowując się i nie mogąca się nasycić jej szparką, w rytm mojej operacji jej ciało falowało. Przenosząc język w okolice koralika, czułam jak jej palce mocniej się zaciskały na moich, usta szerzej otwierały, z których wydobywały głębsze oddechy i głośniejsze jęki. Zaczynała z czasem zagryzać wargi, biodra żwawiej się poruszały, palce zacisnęły się jak najmocniej i po chwili mnie puściły. Dałam jej orgazm, który wywracał ją po łóżku. Podniosłam się i ocierając się o jej mokrawe ciało złączyłam jej usta ze swoimi w namiętnym i gorącym pocałunku. Całowałam później jej szyje nie mogąc się nasycić, wsadziłam ręce pod jej plecy i uniosłam ją do pozycji siedzącej. Oparłam się o ścianę przy łóżku, siedziałyśmy naprzeciw siebie, dziewczyna przybliżyła się do mnie w rozkroku oplatając mnie z obu stron nogami. Uchwyciłam ją pod pośladki aby nasze sromy się o siebie stykały. Ocierała się swoją muszelką o moją brzoskwinkę suwając się jak winda zapierając ręką z tyłu. Obie dyszałyśmy i stękałyśmy w ostrym poczuciu przyjemności. Nie trwało to długo, kiedy prawie równocześnie dostałyśmy orgazmu. Dziewczyna wtedy mocno się we mnie wtuliła obejmując z całej siły. Nasze mokre i zgrzane ciała ocierały się, usta ponownie spotykały i całowałyśmy nieubłaganie długo pieszcząc przy tym błądzącymi dłońmi. Opadłyśmy bokiem kontynuując pieszczoty aż zmorzył nas sen. Ułożyłam się na plecach a dziewczyna położyła na mnie przytulona głową do mojej piersi.

    Rankiem wstałyśmy budząc się pocałunkiem. Potem wzięłyśmy wspólny i gorący prysznic… Po wszystkim opuściłyśmy motel i ruszyłyśmy dalej w drogę. Odwiozłam ją do miejsca, które wskazała znajdujące się przy blokowiskach na obrzeżach Wrocławia. Pożegnałyśmy się kilkuminutowym pocałunkiem, która żadna nie chciała przerywać, lecz jednak nastąpił koniec naszej upojnej przygody, Gosia wyszła z samochodu w kierunku bloku jeszcze się oglądając ciepło a ja po chwili odjechałam. Po tym wydarzeniu wróciłam do codziennej prozy życia starając się tego nie rozpamiętywać. Ta upojna noc i dziewczyna, której tak naprawdę nie poznałam zbytnio, wracają jednak w moich wspomnieniach, snach, nawet podczas stosunków z moim mężem, tak mocno wpłynęła na moją, seksualność…

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Iva Lions
  • Przygoda w gimnazjum

    Cześć! Mam na imię Kinga i mam 21 lat. Chciałabym opowiedzieć swoją przygodę z przed pięciu lat czyli kiedy byłam w drugiej klasie gimnazjum i miałam 16 lat, problemy zdrowotne za dziecka sprawiły, że rodzice posłali mnie rok później do szkoły. Na wstępie opiszę swój wygląd i trochę o sobie w chwili wydarzeń z przed lat. Byłam i wciąż jestem ładną ciemnowłosą blondynką o ciemnych oczach, zgrabnej figurze, atrakcyjnych nogach i średnim, jędrnym biuście przy wzroście 1, 60. Byłam uczennicą gimnazjum, nie o wybitnej renomie, ale nienajgorszym poziomie, w jednym z południowych miast. Z nauką nie mam i nie miałam problemu za wyjątkiem jednego przedmiotu, którego tyczy się ta historia. Słabo radziłam sobie z j. francuskiego, którego uczyła pani Joanna Ixińska, w której zakochałam się na początku drugiej klasy, gdy zastąpiła nauczycielkę, która poszła na emeryturę. Pani Joasia była zgrabną, ładną i atrakcyjną brunetką mającą 35 lat. Jak na swój dojrzały wiek miała figurę, której mogłaby pozazdrościć niejedna dwudziestolatka, ubierała się wyzywająco, lecz zarazem elegancko z etyką. Osobowościowo była bardzo wymagającą nauczycielką, ale będącą w porządku wobec uczniów. Miałam w pierwszym semestrze z nią bardzo dobry kontakt, bardzo ją polubiłam i podobała mi się jako kobieta. Ona też darzyła mnie sympatią, co dawała odczuć. Złapałyśmy bliższy kontakt, rozmawiałyśmy na przerwach, po zajęciach czy po szkole. Relacje między nami były ciepłe, których nie miałam z inną nauczycielką czy nauczycielem. Sprawiała swego rodzaju przyjaciółki. Pomimo mojej oporność w nauce francuskiego, była wobec mnie cierpliwa, ciągnąć niekiedy za uszy i jakoś sobie porodziłam z nie najgorszą oceną. W drugim semestrze podupadłam z ocenami, nie potrafiłam się skupić, gdyż sympatia do mojej nauczycielki francuskiego przerodziła się w fizyczną fascynację, zauroczenie a nawet w zakochanie. Często o niej myślałam nie tylko w erotyczny sposób, ale po prostu marzyłam jako swojej partnerce. Na zajęciach popadałam w zapomnienie patrząc na nią maślanymi oczami. Wtedy też zaczęłam jej unikać i nie rozmawiałyśmy ze sobą tak często jak wcześniej. Próbowała mnie zaczepić na jakąś dyskusję na korytarzu, ale zawsze „musiałam się gdzieś śpieszyć” Wzdychałam do niej w tajemnicy, z dala i w wyobrażeniach.
    Sytuacja, o której mowa miała miejsce wiosną, byłam wówczas w drugiej klasie. Na lekcji francuskiego pani Joasia rozdała sprawdziany, z którego dostałam kolejną jedynkę co stawiało mnie w niekomfortowej sytuacji, gdyż mogłam nie zdać przedmiotu mimo tego, że do wystawienia ocen był jeszcze ponad miesiąc, lecz nie ważne tak to jest gdy się nie jest orłem z danego przedmiotu i buja się w obłokach. Pani Joasia wpisując oceny do dziennika wyczytywała kolejno osoby, mnie wyczytała na końcu i powiedziała, żebym została u niej po lekcjach. Z lekkim wstydem i zasmuceniem dałam do zrozumienia głową, że zostanę.
    Gdy zadzwonił dzwonek wszyscy hurtem wyszli na korytarz a ja zostałam. Podeszłam do biurka, przy którym siedziała. Pani Joasia ubrana była w opinającą czarną sukienkę zakrywającą połowę uda, miała założoną nogę na nogę, na których miała srebrne szpilki w formie sandałków, swoje długie włosy miała upięte w kokardę a w jej wyrazie twarzy było coś uwodzicielskiego co spowodowało, że zrobiło mnie się gorąco i wilgotno, spowodowało to, że lekko się podnieciłam. Rzadko miałam okazję do znajdowania się w sytuacjach intymnych w przeciwieństwie do moich znajomych, lecz ciężko ją nazwać aby była intymną, ale wystarczająca aby być onieśmielona. Wpatrując się w panią Joannę lekko się rozmarzyłam. Z tej mgły marzeń wyrwało mnie nagle pytanie:
    -Co się z Tobą dzieje Kinga? Masz talent, którego nie szlifujesz. Wiem co mówię, widziałam w poprzednim semestrze. A teraz?
    -Nie wiem – wykrztusiłam nie mając pojęcia co mogę odpowiedzieć, myśląc o niej
    -Ale wiesz, że jak nie poprawisz ocen i poziomu to możesz nie zdać do następnej klasy?
    -Wiem pani profesor. . .
    -To dlaczego nic z tym nie robisz?
    -Mam teraz trudny okres i nie potrafię skupić myśli, zwłaszcza na przedmiocie, z którego nie jestem orłem
    Na te słowa nauczycielka przechyliła na prawy bok i chwilę na mnie patrząc powiedziała – Rozumiem. Mam propozycję przyjdź do mnie jutro na konsultacje to pomogę Tobie jakoś pozbierać – uśmiechając się zapytała – Pamiętasz, o której mam konsultacje?
    -Nie pamiętam – odpowiedziałam
    -O godzinie 18
    Tak późno pomyślałam. Nie chciało mi się przychodzić tak późno do szkoły, ale uznałam, że może być miło spędzając czas z panią Joanną, której od pewnego czasu unikałam
    -To widzimy się jutro-potwierdziła- A teraz idź, bo spóźnisz się na kolejną lekcję
    Wychodząc z sali obejrzałam się jeszcze za panią Joasią, która też na mnie spoglądała Tym razem w jej oczach było coś co widziałam po raz pierwszy, jakby zainteresowanie mną poza relacją uczennica-nauczycielka. Ale miałam wrażenie, że chyba źle zdekodowałam i było to tylko subiektywne odczucie. Powiedziałam na odchodne:
    -Do widzenia!
    -Do widzenia Kinga – i zamknęłam drzwi.
    Skończyłam lekcję i poszłam bezpośrednio do domu myśląc przez ten czas kolejny raz o pani Joannie. Pomimo, że był piękny i słoneczny dzień nie miałam ochoty na wyjścia, wolałam porobić coś ciekawego w domu, w tym przysiąść porządnie do francuskiego. Nie chciałam zawieść siebie i zdać do następnej klasy, ale też nie chciałam sprawiać zawodu pani Joannie co mnie mocno motywowało. Gdy skończyłam swoje robótki, zjadłam kolację, wzięłam prysznic i poszłam do swojego pokoju, który nie jest duży, w końcu mieszkanie w bloku z wielkiej płyty. Postanowiłam, że przed snem przejrzeć Internet. Z ciekawości zajrzałam na strony pornograficzne i zobaczyłam filmik lesbijski z udziałem uczennicy i nauczycielki, który mnie zafascynował. Pod wpływem filmu coraz bardziej zaczęłam myśleć o mojej nauczycielce w kwestiach pożądania. Chodź nie łudziłam się, że moje fantazje mogą się spełnić, więc pozostałam na razie przy wyobrażeniach i zabawie z samą sobą. Zaczęłam się masturbować myśląc o pani Joasi. Robiłam to bardzo powoli, masując łechtaczkę i wyobrażając sobie dotyk, pocałunki mojej nauczycielki. Byłam coraz bardziej napalona fantazja wskakiwała na wyższe obroty, paluszkami zaczęłam szybciej pocierać łechtaczkę, była cała mokra. Zaczynałam szczytować…Doszłam, miałam cały mokry dół od piżamy a ja ze zmęczenia i spełniona opadłam na poduszkę i zasnęłam.
    Następnego dnia pełna podniet, lecz mimo wszystko z zachowaniem koncentracji na nauce udałam się do szkoły. Dzień podobnie jak poprzedni był piękny, ciepły i słoneczny, w końcu środek wiosny. Po sześciu godzinach lekcji wróciłam do domu co zjeść i się przebrać. Mimo tego, że był piątek i w zasadzie reszta dnia wolna, to zamierzałam pójść na konsultację do pani Joanny. Uznałam, że może być ciekawiej niż bezczynne siedzenie w domu czy też pójście na imprezę, która organizowali znajomi, na których się gorzej czułam od kiedy pojawiły się pierwsze uczucia do mojej nauczycielki. Z drugiej strony chciałam zdać ten przedmiot. Przed wyjściem z domu ubrałam się w mini-jeansową spódniczkę, która podkreślała wyraźnie , moje gładkie, krągłe i jędrne uda oraz białą bez rękawów koszulkę. Zrobiłam delikatny makijaż (nie chwaląc się, moja cera nie potrzebowała tapety), upięłam włosy na prawy bok, założyłam duży czarny okrągły kolczyk na lewe ucho i uznałam, że jestem gotowa do wyjścia. Nałożyłam tylko na siebie kozaki na 10-io cm szpilce zakrywające 2/3 mojej łydki, które dostałam od mamy na imprezy oraz skórzaną kurtkę. Patrząc w lustro uznałam niezła ze mnie laska. Niby idę tylko na konsultację, ale lubię strojem robić z siebie seksy dziewczynę, nawet gdy wiąże się to z niezbyt obyczajowym odzieniem. W naszym gimnazjum była dość duża tolerancja na kroje uczniów. Do szkoły poszłam pieszo, to tylko 20 min przez park. Idąc zauważyłam wiele spojrzeń w moim kierunku zarówno męskich jak o dziwo damskich, choć tych na palcach jednej ręki. W reakcji na to uśmiechałam się wewnątrz. Dotarłam do szkoły ok. 18, weszłam, na portierni starsza pani ochroniarz/woźną (ok. 60 lat) popatrzyła na mnie z podejrzliwością oraz zażenowaniem widząc mnie w takim stroju i zapytała:
    -Pani do kogo? – nie poznała mnie najwyraźniej w tej kreacji
    -Do pani Ixińskiej na konsultacje z j. francuskiego – odpowiedziałam grzecznie
    -Aha, to proszę! – odpowiedziała z lekkim niezadowoleniem.
    Rozejrzałam się jeszcze chwilę po korytarzach, na których były pusto, o tej porze to zrozumiałe, brak lekcji, ale słychać było głosy z klas, na w których były konsultacje lub eskaesy w przypadku sali gimnastycznej. Udałam się na pierwsze piętro, ponieważ tam znajdowała się nasza sala językowa. Zapukałam do drzwi i usłyszałam:
    -Proszę! – to był głos pani Joasi
    Otworzyłam drzwi i powiedziałam:
    -Dzień dobry! – nauczycielka siedziała za biurkiem i odpowiedziała
    -Ach to Ty Kinga! Witaj. Jak widzisz jesteśmy tylko same, więc będziemy musiały popracować we dwie, może i korzystniej. Lepiej się będzie nam pracowało – mówiąc te słowa pani Joanna zmierzyła mnie ponętnym spojrzeniem od stóp do głów i dodała – Widzę, że ładnie się ubrałaś, zapewne jesteś obiektem wielu westchnień
    Na te słowa zrobiło mi się ciepło i miło i zdołałam wykrztusić:
    -Pani również wygląda ładnie -to prawda, dzisiaj wyglądała bajecznie. Włosy miła upięte w splątanego kucyka, ubrana była w czarną, opinającą jej doskonałe kształty spódniczkę i białą koszulę, która była rozpięta do 3 guzika, tak że można było zobaczyć czarny staniczek a pod nim małe, lecz kształtne piersi, do tego miała na sobie czarne pończochy i czarne szpilki z paskiem wokół kostki, które dobitnie podkreślały jej piękne nogi. Wyglądała jak pewna „zakręcona” piosenkarka z teledysku o „ostatnim razie”
    W reakcji na moje stwierdzenie uśmiechnęła się. Wskazując ręką na ławkę powiedziała:
    -Usiądź proszę!
    -Dziękuję – odparłam
    -Jeszcze nie masz za co. . . – odrzekła ponętnie, co odebrałam dziwnie – Dobrze, więc przejdźmy do rzeczy! Zadam Ci trzy rozbudowane zadania, które zrobisz sama z zakresu ostatnich trzech klasówek, lecz wcześniej wyjaśnię Ci na tablicy co masz zrobić, następnie od razu sprawdzę i zobaczymy. – kiwnęłam głową na znak zrozumienia. Pani Joasia wstała i podeszła do tablicy i:
    -To ja teraz Ci wytłumaczę co masz zrobić, w razie wątpliwości pytaj – ponownie kiwnęłam głową. Pani Joanna pisała coś na tablicy, ja miałam problem z utrzymaniem koncentracji, gdyż przed sobą miałam widok pięknych tylnych kształtów mojej nauczycielki – te rzucające się w oczy uda, odpowiedniej krągłości pośladki. Wizerunek ten sprawił, że znowu się rozmarzyłam Miałam ochotę się z nią kochać, lecz wiedziałam, że mogło się to skończyć nieprzychylnymi konsekwencjami. Przygryzłam wargę, zrobiło mi się strasznie gorąco. Nagle uznałam, że muszę otrzeźwieć aby jednak coś ugrać na tych konsultacjach. Zresztą pani Joanna zauważyła, że lekko odpływam. Słuchałam jej, więc dalej do końca ze skupieniem. Po wytłumaczeniu pani Joanna dała mi zadania, a ja przystąpiłam do ich wykonania. Dochodziła 18:30 na zewnątrz był już zachód Słońca i zaczynał się lekki półmrok. Pani Joanna przysłoniła okna do 1/4 widoczności i zapaliła światło. Usiadła na swoim biurku na przeciwko mojej ławki zakładając nogę na nogę, wzięła swój zeszyt A4 i zaczęła w nim coś notować. W takiej pozycji mogłam dostrzec koronkę jej pończoch spod spódniczki. Widok ten bardzo mnie podniecił, że znowu przestałam się koncentrować na zadaniu tylko myśleć o niej, lecz nie, musiałam się skupić i dalej kontynuowałam to co miałam robić. Zauważyłam, że pani Joanna skończyła swoje notatki i jedną ręką gładziła swoje kolano co sprawiło, że ślinka mi ciekła. Spojrzała na zegarek na ścianie Po czym zapytała:
    -Koniec? – Nie będąc pewna prawidłowości wykonania swojego zadania, zawahałam się swojej odpowiedzi, lecz odparłam – Tak
    -To dobrze ja teraz sprawdzę od razu jak sobie poradziłaś. Podaj mi proszę kartkę a Ty powiadom rodziców, że wrócisz później – faktycznie, robiło się późno, dochodziła bowiem 19, było już oficjalnie po konsultacjach. Napisałam wiadomość mamie, że zostaje na noc u koleżanki, na wszelki wypadek. Rodzice nie ingerowali zbytnio w moje życie osobiste, pozwalali mi na samorozwój, byleby mi się nie stała krzywda. Mama odpisała mi: „ok, tylko daj znać przed pójściem spać czy wszystko w porządku”. W międzyczasie pani Joanna sprawdziła moje bazgroły:
    -Kingo! Nie jest to praca szóstkowa, ale. . . – popatrzyła pokerową twarzą. . . – na 4 z minusem -poprawiło mi to samopoczucie względem przedmiotu. Pani Joanna dodała:
    -Bardzo ładnie! Kinga dlaczego tak słabo szło Ci do tej pory?
    Odpowiedziałam podobnie jak wczoraj, bo nie wiedziałam co jej powiedzieć. Nie zamierzałam jej wyznawać, że się w niej zakochałam – Mam trudny okres. . .
    -W porządku. Czy w ramach konsultacji miałabyś ochotę na przyjacielską rozmowę? – zapytała. Zgodziłam się na tę propozycję z przyjemnością kiwając głową. Nagle do drzwi zapukała woźna, żeby sprawdzić czy wszystko jest w porządku. Pani Joasia się wtedy odezwała:
    -Pani Grażyno! My mamy tutaj poważny projekt do zrobienia na olimpiadę – Na olimpiadę?!Pomyślałam, ja?! „Co tu się dzieje”? Nie rozumiałam całkowicie celu tej wypowiedzi. Po czym pani Joasia dodała, że – prawdopodobnie będziemy musiały zostać do późna, a może i do rana – mówiąc to spojrzała na mnie ukradkiem i puściła oczko co spowodowało u mnie uśmiech i promienie na twarzy odpowiednio stłumione przed ochroniarką. Nauczycielka dodała – proszę się o nas nie martwić, rodzice Kingi wiedzą o wszystkim.
    Ochroniarka wyszła i zamknęła drzwi poproszona przez panią Joannę. Pani Joasia wstała i obeszła moją ławkę i usiadła na niej jedną nogą a drugą się podpierała o podłogę. Wyglądało to dosyć ponętnie. Gdy tak myślałam pani Joanna zapytała się mnie jak wygląda moje życie osobiste. Czy się zakochałam i czy już to robiłam. Byłam oszołomiona i zdezorientowana w tej całej sytuacji, ale pozwoliłam sobie na szczerszą replikę. Odpowiedziałam, że nie i nie doznałam większej relacji jak parę skromnych pocałunków i trzymanie się za ręce z jedną osobą i wyznałam jej, że obecnie fizycznie bardziej interesowały mnie kobiety. Po czym spuściłam głowę. Na to pani Joanna stwierdziła, że to nic złego i opowiedziała mi swoją historię, że jest od siedmiu lat rozwódką po 10 latach małżeństwa, w którym nie odczuwała satysfakcji ani fizycznej, ani uczuciowej. Błądząc w swoich myślach nie do końca zwracałam uwagi na to co mówi zapytałam:
    -Jest pani piękną kobietą dlaczego mąż pozwolił Pani odejść?
    Chwilę się zastanawiała nad odpowiedzią, aż w końcu stwierdziła:
    -Przyłapał mnie na stosunku z jego siostrą – słysząc te słowa oniemiałam – pani Joasia kontynuowała jednak dalej swoją wypowiedź, w której przyznała, że jest biseksualna i lubi spełniać swoje fantazje erotyczne, lecz również podkreśliła, że częściej umawia się tylko z mężczyznami i tylko dla seksu, z kobietami także lecz rzadziej. Przedstawiła mi również zalety stosunku, relacji z kobietą. Czułam zdumienie dlaczego tak szczerze ze mną rozmawia o takich sprawach, przecież mogłabym to wykorzystać przeciwko niej. Postanowiłam dopytać ją jeszcze o dwie kwestie uprzedzając inną:
    – Dlaczego Pani się ze mną dzieli takimi szczegółami z życia? Nie boi się Pani wykorzystania przeciwko niej?
    – Nie, nie boje. Powiedziałam szczera rozmowa, wiem że jesteś przyzwoitą dziewczyną i że tego nie zrobisz. Jako nauczycielka widzę dużo i to że jesteś naprawdę dobrą osobą.
    – Dziękuję, że Pani tak myśli. Mogę wywołać jedną kwestię?
    – Oczywiście, rozmawiamy szczerze
    -Czy wierzy Pani w miłość od pierwszego wejrzenia?
    Odpowiedziała – Tak
    -A czy myślała pani o ponownym byciu z kobietą, związaniu się stale? – Popatrzyła na mnie chwilę z zaintrygowaną miną i odparła, że – Nie – Spuściłam ponownie, więc głowę. Pani Joanna jednak wstała i podeszła do drzwi. Myślałam, że chce zakończyć nasze spotkanie, jednakże przekręciła klucz w zamku tak aby były zamknięte. Zdumiało mnie to, pani Joasia przygasiła światła i podeszła do mnie kocim krokiem. Odsunęła mnie od ławki i usiadła bokiem na moich udach zakładając nogę na nogę i objęła mnie, patrząc enigmatycznie. We mnie krew się gotowała z podniecenia a zarazem z niepewności. Pani Joanna w tej jak bardzo podniosłej chwili rzekła:
    -Wiem, że Ci się podobam i że to ja jestem Twoim problemem… Widzę jak na mnie patrzysz. Jesteś moją uczennicą, ale za to jako seksowną i mamy prawo ponieść się fantazji i marzeniom a co będzie, przyszłość pokaże…
    Spoglądałam na nią, na jej dekolt i nogi, czekałam na jej ruch. Obejmując mnie przybliżyła swoją twarz do mojej i swoje usta do moich i pocałowała. Zaczęłyśmy się całować, najpierw delikatnie, badawczo oblizując i cmokając wargi, po czym Pani Joanna otworzyła mi subtelnie usta, jej język powędrował do mojego, bez zastanowienia odpowiedziałam. Nasze języki spotkały się i splotły w delikatnym tańcu rozkoszy. Prawą ręką gładziłam jej nogi zaś drugą jeździłam z góry na dół po plecach, zaś ona gładziła moją szyje. Nie wierzyłam, że dzieje się to naprawdę, czułam jak motylki w moim brzuchy latały. Boże!!!To było cudowne! Całowałyśmy się tak z parę/paręnaście minut, czas nie miał wtedy znaczenia. Po tej cudownej chwili oderwała swoje usta od moich , wstała i zdjęła mi kurtkę a następnie usiadła okrakiem, ujęła moją twarz i zaczęła ponownie całować, złapałam za pośladki i przyciągnęłam bliżej swojego krocza. Moje ręce powędrowały w okolice jej pasa, wyjęłam jej koszulę ze spódniczki. Joanna ocierała się o mnie i zajmowała się moim biustem, wsadziła swoją dłoń pod bluzkę i zaczęła ugniatać przez biustonosz, drugą rączkę włożyła pod moją miniówkę i zaczęła delikatnie masować przez moje wilgotne majteczki, stające się coraz bardziej mokre z podniecenia. Zaczęłam mruczeć, Asia przeszła ustami z ust na szyję, to było wspaniałe uczucie. Na chwilę przerwała patrzyłyśmy na siebie z ognistym pożądaniem. Aśka wzięła moje paluszki i oblizała, po czym zabrałam się za jej guziczki przy koszuli i staniczek bez ramiączek, który po chwili opadł na ziemię jednak koszula na jej ciele pozostała rozpięta w seksowny sposób powodując u mnie większe podniecenie. Zaczęłam bawić się jej piersiami, ugniatać masować po czym je wzięłam i ssałam jak dziecko a językiem kręciłam wokół brodawek. Asia bawiła się moim włosami. Dociskała mnie mocnie do siebie podczas moich przyjemnych poczynań z jej biustem językiem oraz lewą ręka. Prawą, wolną włożyłam w jej spódniczkę, wyczułam że nie ma na sobie majteczek co mnie bardziej napędziło do zabawy. W tym momencie złapała moją rękę i uśmiechając się do mnie powiedziała;
    -Poczekaj! – Po czym ze mnie wstała, zgasiła oświetlenie i wzięła mnie za rękę zaprowadzając mnie do wewnętrznej sali, w której odbywały się zwykle zajęcia grup słabszych z danego języka. Z sali tej widać było przepiękne widoki na oświetlony latarnianymi uliczkami, wieczorny park. Joanna zamknęła drzwi na wypadek uniesienia seksualnego. Podeszła i zaczęłyśmy się całować. Objęłam ją w pasie zaś ona gładziła moją twarz swoimi delikatnymi dłońmi. Po wymianie ustnej oparła się o biurko i gestem wskazała abym się obniżyła co też uczyniłam po drodze liżąc jej pępek. Podwinęłam jej spódniczkę, Asia rozchyliła uda i zaczęłam całować jej a następnie lizać jej łono, wolną ręką ugniatałam jej piersi a drugą skierowałam na swoje krocze. Asia zaczęła lekko pojękiwać, ale wiedziałam, że nie daje jej jeszcze czego chce. W celu ułatwienia sobie pozycji chwyciłam ją oburącz za pośladki, rozpięłam jej spódniczkę, która następnie zsunęła się jej po jej pięknie gładkich nogach i została teraz w samych pończochach, szpilkach i koszuli. Wzięłam się jednak do pracy, lizałam i ssałam jej krocze, jej soki smakowały najwspanialszą słodyczą. Asia dawała mi wskazówki jak ją pieścić. Masowała swój biust a ja coraz głębiej wkładałam do jej pochwy język. Zaczęła jęczeć już całkowicie, wołając:
    -Taaa-ak! Kingaa-a. Nie przestawaj!! – obawiałam się, ze ktoś nas usłyszy
    Włożyłam palec, potem kolejny i zaczęłam wpychać głębiej. Zaczęła krzyczeć;
    -Aaa-aa! -doszła i wygięła się do przodu w łuk wypowiadając – Boże!!!
    Czułam jak jej nogi się dygotały, chwilę ją trzymałam nie za nie, byłam usatysfakcjonowana, że zrobiłam jej „dobrze”. Wstałam zdjęłam jej koszulę i ponownie oddałyśmy się chwili pocałunku, Asia wsadziła rękę pod moją miniówkę, delikatnie drażniąc moje krocze przez majteczki. Zdjęła ze mnie spódniczkę, wzięła krzesło, na którym usiadłam i zaczęła pieszczoty z moją muszelką. Początkowo zaczęła powolnie ssać moje soczki przez majteczki, przenosząc się potem trochę wyże, robiła okręgi językiem nad moim kroczem, sprawiło to że głośno stęknęłam, dłonie Joanny błądziły pod moją koszuleczką, którą nadal miałam na sobie, zębami złapała za górną część moich majteczek i powoli je zdejmowała. Uniosłam nogi opierając kozaczkami o plecy Asi, która drażniła mnie językiem wokół łechtaczki po czym przyssała się jak pijawka do mego niej i ssała. To co robiła z moją cipką sprawiało, że miałam ochotę krzyczeć z uniesienia, lecz wiedziałam , że muszę uważać, gdyż pani ochroniarz jest w szkole i nie tylko. Pierwszy raz w życiu doznawałam tak czegoś przyjemnego. Jedną dłonią przyciskałam swoją kochaną nauczycielkę do mojego łona rozkoszy a drugą pomagałam jej w przyjemności, którą mi dawała. Wierciłam się czując błogość. Jej język działał cuda, odpływałam w totalnym uniesieniu. Zaczęłam dochodzić, jeszcze tylko kilka ruchów paluszkami mojej bogini i doszłam wypinając się do przodu krzycząc:
    -Ooo taaak!
    Joasia pouczyła mnie przykładając palec do ust o ciszy. Dałam jej do zrozumienia uśmiechem, że wiem – Jesteś boska! Kocham Cię! – na te słowa Asia zareagowała pocałunkiem. Tym razem moje ręce powędrowały w kierunku jej krocza, a Joasia zaczęła podwijać moją koszuleczkę do góry zdejmując mi ją w raz z moim czarnym staniczkiem. Byłam teraz zupełnie naga przed moją nauczycielką w samych kozaczkach a ona w samych pończochach i szpilkach. Bawiła się teraz moimi piersiami ugniatając je jak ciasto, przybliżyła swoją twarz do mojego biustu i zaczęła lizać moje dwa średnie jabłuszka. Sutki miałam kosteczki do gry, które Asia dokładnie ssała sprawiając mi tym kolejną przyjemność. Oderwała się ode mnie i podeszła do szafy, otwierając górną półkę wyciągnęła z nich trzy koce, które nie wiem po co znajdowały się w szkolnej szafie, złączyła dwie ławki z biurkiem i rozłożyła koc. Zrozumiałam, że będziemy spać tutaj i szykujemy się do snu, jednak Joanna zapytała:
    -Zmęczona czy masz jeszcze ochotę na zabawę?
    Bez wahania odpowiedziałam – Zabawa!
    -W takim razie połóż się na kocyku – zgodnie z sugestią tak też uczyniłam -Kochanie rozszerz troszeczkę nogi! – tak też się stało – Joanna ułożyła się względem mnie w pozycji nożycowej przekładając swoje nogi między nogi, tak aby nasze cipki się stykały. Byłyśmy mocno napalone i nagrzane na siebie, patrzyłyśmy z takim pożądaniem jakby ziemia miała się pod naszymi ciałami zapaść. Zaczęłyśmy rytmicznie w rytm naszego pożądania pocierać się swoimi cipkami. Gorąc naszego uniesienia był coraz większy, z każdym kolejnym ruchem przyspieszałyśmy nasze tarcia, zaczęłyśmy obie cicho stękać, Steki przeradzały się w jęki rozkoszy, która przenikała przez nasza ciała. Ocierałyśmy się coraz dynamiczniej potęgując falę kolejnej rozkoszy. W końcu doszłyśmy, ja pierwsza opadając na plecy a parę sekund później moja ukochana, moja nauczycielka. Fala orgazmu była tak potężna, że obie upadłyśmy mokre od soków i potu. Joasie leżała na mnie wtulając się we mnie. Leżałyśmy tak przez parę minut, wpatrując się w siebie i pieszcząc dłońmi. Asia pocałowała mnie delikatnie muskając mój języczek, całowałyśmy się tak dłuższą chwilę, gładząc swoje mokre i zmęczone ciała. Po zakończeniu tego wspaniałego pocałunku, Joasia rozpuściła swoje włosy położyła się obok mnie zakładając swoją nogę na moje ciało, ja wsadziłam swoją pomiędzy jej i patrzyłyśmy na siebie uradowane, usatysfakcjonowane i zaspokojone jeżdżąc paluszkami po naszych ciałach. Jako pierwsza się odezwałam mówiąc;
    -Kocham Cię Asiu, może to tylko zwykła nastoletnie uczucie, ale chcę być tylko z Tobą! – na to pocałowała mnie w nos
    -Ja Ciebie też, jesteś wspaniała tylko musimy zachować naszą relację w dyskrecji – wiadomo pomyślałam, sytuacje prawne i obyczajowe. Joanna dalej kontynuowała – ale musisz się podciągnąć, choć z naszej dzisiejszej relacji zasługujesz na 6 z plusem to jednak liczby się muszą zgadzać – uśmiechnęła się
    -Postaram się Ciebie nie zawieść
    -No!Mam nadzieję – odparła puszczając oko
    Poruszyłam jeszcze kwestie tej nocy:
    – A co z nami tej nocy? Nie obawiasz się donosu ze strony woźnej? Możesz mieć przeze mnie kłopoty? Mogłaś zabrać mnie do domu
    – Jesteś urocza, że się o mnie martwisz. Jestem nauczycielką i nie popełniam szkolnych błędów, mam kilka ruchów do przodu przewidziane. Spokojnie wszystko załatwiłam…
    Już nie dociekałam jak. Leżąc na biurku, przykryłyśmy się dwoma pozostałymi kocami i wtuliłyśmy się czule i mocno w siebie po czym zasnęłyśmy ok. północy. Wstałyśmy niemal równocześnie w objęciach.
    -Dzień dobry! – przywitałam się z moją królową w ten sobotni poranek
    -Witaj kochanie! – odpowiedziała Joasia – Dobrze spałaś?
    -Owszem – uśmiechnęłam się. Joasia na samym początku mnie pocałowała po francusku – w końcu nauczycielka francuskiego. Po dłuższej chwili naszego całowania stwierdziła, że musimy się zbierać. Przyznałam jej rację, ale myśl że zrobiłam to z moją ukochaną, nauczycielką w szkole w godzinach nocnych przyprawia mnie o podniecający dreszczyk emocji. Ogarnęłyśmy się, ubrałyśmy i posprzątałyśmy salę. Joanna wzięła tubę, która leżała w koncie sali, która miała służyć za „nasz projekt na olimpiadę”. Udałyśmy w kierunku wyjścia, po drodze pani ochroniarz zapytała:
    – Jak projekt?
    – Owocnie
    – Dobrze – odpowiedziałyśmy równocześnie
    Poszłyśmy do jej samochodu, w którym zaczęłyśmy się całować. Po wszystkim Joanna odwiozła mnie pod blok i umówiłyśmy się na kolejne spotkanie, tym razem poza szkołą. Udałam się w kierunku własnej bramy zadowolona i szczęśliwa, przygodę którą przeżyłam uważam za początek mojej fizycznej i dojrzałości kobiecej. Swój pierwszy raz odbyłam z kobietą, w której się zakochałam i zapragnęłam z nią być, a to że jest moją nauczycielką dodaję tylko pikanterii w naszej relacji. Od tej pory jesteśmy ze sobą razem i jest mi z nią dobrze, spełniamy swoje marzenia seksualne i uczuciowe. I co ważne wzięłam się do pracy z językiem francuskim, skutecznie otrzymując na koniec roku ocenę dobrą.
    Wydarzenia te spowodowały, że odnalazłam siebie, miłość, namiętność, pozbierałam się w sferze edukacyjnej i to dzięki mojej kochanej nauczycielce. A przynajmniej tak czułam i myślałam, wszak byłam tylko nastolatką

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Iva Lions
  • Mlodsza kuzynka Gosia (cz. III)

    Czuć było, że robi to po raz pierwszy, choć może pomyślała o mnie to samo. Całowaliśmy się delikatnie i nieśmiało, a ja przymknąłem oczy, by całkowicie oddać się temu odczuciu. Gosia położyła mi rękę na klatce piersiowej, a potem przesuwając ją wzdłuż szyi, zaczęła gładzić mój policzek. Wiatr zawiał mocniej, a ja poczułem jak pasma jej włosów, w ślad za dłonią muskają mi twarz. Tak jak ona, zdjąłem rękę z jej talii i przesuwając po szyi zacząłem gładzić ją po policzku, z premedytacją ominąłem jednak pierś kuzynki. Wciąż słyszałem jak gdzieś z tyłu głowy poczucie winy dobija się do drzwi, które usilnie próbowałem przed nim zatrzasnąć. Jak gdyby czytając mi w myślach położyła swą drugą dłoń na mojej, a następnie delikatnie zaczęła zsuwać ją w kierunku swojej prawej piersi. Poczułem ją wyraźnie. Była jędrna i miękka, o idealnym kształcie, jak gdyby stworzona specjalnie po to, by kiedyś znaleźć się pod moimi palcami. Gdy tylko moja ręka na nią trafiła, wręcz automatycznie zacisnęła się i zaczęła lekko ugniatać. Ta krągłość i przyjemna miękkość była cudowna, nawet pomimo stanika i koszulki, które musiały przecież zmniejszać odczucia. Jaka byłaby bez nich? Staliśmy tak kilkanaście sekund, aż postanowiliśmy nabrać tchu. Otworzyłem oczy dostrzegając, że zrobiła to już przede mną. Zerwała jednak kontakt wzrokowy, przenosząc spojrzenie w kierunku mojej wciąż znajdującej się na jej plecach ręki. Odkrywając mój policzek, jej dłoń powędrowała do tyłu, wyciągając moją zza swych lędźwi, kładąc ją na drugiej piersi. Teraz trzymałem już cały biust dziewczyny. ,,Czy powinno było do tego dojść?” – myśl przelotnie pojawiła się w mojej głowie. ,,Czy na dłuższą metę nie robię jej tym krzywdy?” zaczynałem wątpić… Wciąż nieśmiało pieściłem zdobycz, gdy Gosia znów spojrzała w górę i uśmiechnęła się do mnie. Zrobiła to jednak w taki sposób, że ponownie przeszedł mnie dreszcz. Wciąż nic nie mówiąc patrzyła na mnie bowiem jak małe dziecko, które świadome naszego problemu stara się nas pocieszyć pokazując, że rozumie, że jest obok, i że co by się nie działo jest po naszej stronie. ,,Nie martw się, jestem tu. Siedzimy w tym razem” mówiły jej oczy. Dziewczyna zachwiała się nagle lekko, pocierając o siebie swoimi udami, jakby coś ją tam nimi załaskotało. Spuściła wzrok, spoglądając na swoje piersi, które wciąż trzymałem. A potem ponownie uśmiechnęła się, tym razem pod nosem, bardziej do siebie niż do mnie, jakby podejmując jakąś decyzję. Trwało to kilka sekund. Wtedy powoli przymykając powieki, zadarła swoją małą główkę, stanęła na palcach i nasze usta spotkały się po raz kolejny. Samemu zamykając oczy, widziałem już tylko jej uśmiech, znacznie jednak mniej nieśmiały niż za pierwszym razem. Czuć było, że jest szczęśliwa, tak jak człowiek po latach przełamujący strach, robiąc w końcu coś, czego od dawna pragnął. Łagodny, dziewczęcy pocałunek zniknął bezpowrotnie, zamieniając się w coraz bardziej namiętne tango naszych warg. Czułem, jak moje ciało rozpala się coraz mocniej i choć jego fizjologiczna reakcja na bliskość kobiecego ciała, już dawno zamanifestowała swą obecność, teraz wciąż wzmagające się napięcie zaczynało robić się nieznośne. Wszystko przyspieszyło. Zacząłem z coraz większą pasją odwzajemniać to, co kuzynka z coraz większą śmiałością wyprawiała z moimi ustami. Lekki taniec naszych warg przeradzał się w brutalne tango języków, które chciały zagarnąć jak największą powierzchnię ust partnera, wciąż wijąc się i splatając ze sobą jak walczące węże. Gwałtowność pocałunku przekładała się z całą siłą na tempo moich rąk, obmacujących jej piersi. Czułem w sobie coś, o co nigdy bym się nie posądził, coś zwierzęcego i pierwotnego. Po równinach mojego tak zwykle spokojnego, stoickiego umysłu zaczął krążyć wygłodniały wilk, który zataczał coraz węższe kręgi, by w końcu rzucić się na dziewczynę i pożreć ją w całości. Manifestacja mojej rządzy warczała wściekle i śliniła się na myśl o młodej, podniecającej ofierze. ,,Głód…”. W tym momencie moim dłoniom przestały już wystarczać piersi kuzynki, a ja  zacząłem namiętnie i coraz szybciej przesuwać nimi po całym jej ciele. Z każdym dotykiem nagiej skóry jej rąk, ud, szyi czy twarzy, bestia we mnie tylko rosła i rosła, powarkując z lubieżnym zachwytem. To również mi jednak nie wystarczało. Moje dłonie raz po raz, coraz częściej zaczęły wsuwać się pod koszulkę dziewczyny dotykając jej miękkiego brzucha i gładkich pleców. Były cudowne w dotyku, a ja raz po raz czułem jej pępek, żebra, plecy, biodra… Gosia, pocierając swoimi udami coraz mocniej, wierciła się w moich objęciach i jednocześnie nie przerywając pocałunku zaczęła rozpinać guziki mojej granatowej koszuli. Nie było to łatwe zadanie w targającej nami namiętności. Idąc w ślad za nią rozpiąłem jedyne dwa guziki jej różowej koszulki, by chwilę później móc się na dobre jej pozbyć. Kuzynka, w końcu rozpieczętowała moje górne odzienie i teraz podjęła niecierpliwe próby jej zdjęcia, choć gdyby mogła, po prostu by ją zdarła. ,,W granatowej koszuli każdemu jest do twarzy, miej choć jedną” przeszły mi przez myśli słowa, które przeczytałem kiedyś na jakimś forum. Ciężko było znaleźć niedrogą, jednolicie granatową koszulę, z dobrego materiału, więc po znalezieniu traktowałem ją z dużym pietyzmem, zakładając tylko w najważniejsze dla mnie dni. Teraz jednak, jak gdyby przekreślając to wszystko, pofrunęła tylko niedbale na ziemię, gdy wspólnymi siłami udało nam się jej pozbyć. Już się nie całowaliśmy, dyszeliśmy tylko ciężko po tych kilkunastu sekundach bez dostępu do powietrza. Teraz ona była moim tlenem, moim natchnieniem. Zdjąłem jej top z krótkim rękawkiem, a ona to samo uczyniła z moim co było już łatwiejsze. Patrząc sobie z żądzą w oczy, znów przylgnęliśmy do siebie, wzajemnie się obmacując. Poczułem jej nagość. Zaczęła naciskać na moje ramiona, przyciągając mnie do powierzchni kamienia, na którym staliśmy. Ten pocałunek nie trwał już tak długo, Gosia bowiem odessała się ode mnie z głośnym, mokrym cmoknięciem i zaczęła z jeszcze większym pośpiechem rozpinać mi spodnie. Zaśmiała się. Była podniecona, ale ja byłem głodny, głodny jej ciała i duszy, które chciałem brutalnie pożreć… ,,Jeszcze tylko chwila” zawyło z pasją moje freudowskie id, które po raz pierwszy od kiedy pamiętam, grało pierwsze skrzypce, całkowicie przejmując kontrolę nad moim ciałem. Skończyła zdejmować mi spodnie, a sam wcześniej pozbywając się butów, już tylko jeden krok od nagości, zacząłem dobierać się do jej spodenek, które jako że na gumkę, nie stanowiły żadnego wyzwania. Zajęły miejsce niedaleko mojej koszuli, gdy odrzuciłem je w tył. Klęczeliśmy teraz naprzeciwko siebie na kamieniu. Na środku łąki. Na jakimś odludziu. Prawie nadzy. Gosia patrzyła na mnie swoimi wielkimi szeroko rozwartymi oczyma dysząc lekko. Przełknęła ślinę i wypuściła powietrze cicho się śmiejąc. Również cicho się zaśmiałem, pożerając ją wygłodniałym spojrzeniem. Była w samej bieliźnie. Miała szczupłą, ale nie kościstą figurę. Nie przypominała wychudzonej, wysokiej modelki, desperacko starającej się dogonić dawno już wypaczone pojęcie kobiecego piękna. Nie, ona miała swoje kobiece krągłości, co podniecało mnie jeszcze bardziej. Nie chciałbym  by była idealna. Perfekcyjna niedoskonałość… cała moja. Jej ciało zdobiły już tylko białe, na wpół koronkowe majtki z małą kokardką z przodu, a jej piersi okalał stanik w tym samym kolorze. ,,Co teraz? Kto powinien wykonać pierwszy ruch? Czy w tej grze obowiązują w ogóle jakieś zasady?” Pytania już zaczynały kłębić mi się w głowie, gdy nagle poczułem całkowitą pustkę. Wszystkie myśli nagle rozpierzchły się, tak samo jak znikł świat wokół nas. Byłem tylko ja… i ona. Wulgarny, zwierzęcy impuls przeszedł przez moje ciało, a ja rzuciłem się na moją młodszą kuzynkę, nie jak człowiek, lecz jak targana pierwotnym instynktem wygłodniała bestia. Gwałtownie przewróciłem Gosię, przygważdżając ją do podłoża i zacząłem namiętnie całować, lecz już nie usta, a każdy cal jej nieokrytego miękkiego ciała. Była mięciutka, przyjemna w dotyku, młoda, jędrna, piękna… Jęknęła cicho, gdy moje usta przeskakując pępek, znalazły się na smukłym podbrzuszu. Leżała na plecach, a ja trzymałem jej nadgarstki, nie pozwalając jej się podnieść, w razie, gdyby nagle zmieniła zdanie. Nie wyrywała się jednak, a tylko przymknęła oczy, pojękując od czasu do czasu i z trudem łapiąc powietrze. Jej uda znów nagle ścisnęły się w dziwnym spazmie. Potarła nimi. Wzięła głęboki, drżący oddech i otworzyła oczy. Pocałowałem ją mocno w usta i zwolniłem nadgarstki, tylko po to, by pociągnąć za jej ręce i przyciągnąć do siedzącej pozycji. Już się nie uśmiechała, miała zdeterminowany, pożądliwy wyraz twarzy, jakby mówiąc ,,Dalej, dalej!”. Chciała całkowicie mi się oddać. Ufała mi od kiedy się poznaliśmy i tak też było w tym momencie. Uniosła ręce do góry i nachyliła się lekko w moim kierunku. Zawsze byłem wobec niej delikatny i czuły, wiedziała że nie zrobię jej krzywdy. Ja jednak nie byłem już tego taki pewny. Gwałtownie sięgnąłem rękoma za jej plecy, z zamiarem odpięcia kolejnej, dzielącej nasze ciała bariery. ,,A gdzie się podziały moje bariery… moje granice? Co ja właściwie teraz robiłem? I z kim…?” mój umysł znów nawiedziła kaskada zwątpienia. Mimo to zacisnąłem palce po obu stronach zapięcia jej stanika. ,,O tak… to słynne zapięcie, z którym zawsze mają problem na filmach” pomyślałem, wciąż gmerając w pobliżu jej kręgosłupa. Już prawie to miałem… W tym momencie usłyszałem ciche kliknięcie za jej plecami i nagle przed moimi oczami pojawiło się zaskakująco wręcz wyraźne wspomnienie. Zobaczyłem, jak trzy lata wcześniej siedzieliśmy z Gosią na kanapie i śmialiśmy się z jakiejś komedii. Siedziała wtedy tuż obok mnie, jak to miała w zwyczaju, w końcu czuliśmy się ze sobą swobodnie jak z nikim innym. Byłem jej bliski. Ufała mi. W tamtym filmie była pewna scena, pokazująca życie  pewnej nastolatki, która niemal nigdy nie mogła zrobić nic dla siebie, gdyż cały jej czas był zajęty przez…

    – Weź… – Gosia popatrzyła na mnie, odrywając oczy od telewizora – nie chciałabym mieć dziecka.

    – Myślę, że dzieci nie są złe – odparłem – oczywiście planowane.

    – No tak, chodziło mi właśnie, że tak jak tu, ona ma ledwo osiemnaście lat i już dziecko. Na pewno nie planowane.

    – Kocha je – stwierdziłem.

    – Ale nic już w życiu nie zrobi, najlepsze lata właśnie jej mijają – popatrzyła na mnie pustym spojrzeniem – nie wyobrażam sobie tak przekreślić życia.

    – Dziwne, że się nie zabez… – urwałem, ale domyśliła się.

    – Dziwne… – przytaknęła, ponownie wlepiając wzrok w ekran.

    Gosia miała piętnaście lat, żadne z nas nie miało prezerwatyw i byliśmy kuzynostwem. Konsekwencje chwilowej przyjemności przekreśliłyby życie dziewczyny grubą kreską. Nie mogłem jej tego zrobić. Zbyt mocno ją kochałem, a ona w swej dziecięcej naiwności ufała mi bezgranicznie, wierząc że po prostu jakoś to będzie. Zresztą moje życie też nie byłoby usłane różami.

    Dziewczyna, czując że poradziłem sobie z zapięciem jej stanika, patrzyła na mnie wyczekująco. Jej oczy błyszczały, nie pomagając mi bynajmniej w podjęciu właściwej decyzji. Toczyłem wewnętrzną walkę ze swoim pożądaniem. ,,Zrób to!” warknął wściekle wilk. Chwilowa przyjemność, przyćmiewająca dosłownie wszystko, czego doświadczyłem przez całe dwadzieścia lat mojego życia była na wyciągnięcie ręki. ,,No dalej! Wrrr… zerwij to z niej!”. Ale co potem? Dziecko? W dodatku z dość prawdopodobną dewiacją genetyczną, jako że byliśmy kuzynostwem dość bliskim. Trzymałem tak zapięcie jej stanika, a sekundy mijały. Ona patrzyła na mnie próbując się uśmiechać, ale czuć było, że traci pewność siebie, nie wiedząc co się dzieje. Nastrój zaczął ulatywać, ale ja czułem, że jeśli zerwę z niej stanik i ujrzę to co pod nim skrywała, nie będę już w stanie się powstrzymać. Mój zwierzęcy instynkt był zbyt silny, a ja byłem tego świadom. Poczułem obrzydzenie. Odwróciłem wzrok od Gosi i gmerając chwilę za jej plecami, zapiąłem to, co jeszcze ostatkiem sił dzieliło nas od… kto wie, tragedii?

    – Co się stało? – patrzyła na mnie niczego nie rozumiejącym spojrzeniem, na w które miarowo wkradał się smutek – Dlaczego prze…

    – Nie mamy prezerwatyw – odparłem zimno, choć w środku palił mnie ogień. Czułem gniew, żal i irytację. Zaciskając zęby, czułem jak napięcie, które zbierało się we mnie przez cały ten czas, katuje mnie bezlitośnie, wciąż nie dając za wygraną, jakby próbując nakłonić mnie do zmiany decyzji. A potem coraz mniej… i mniej… i mniej…

    Odwróciłem się do niej plecami szukając porozrzucanych po ziemi ubrań. Wciąż omijając jej spojrzenie, rzuciłem koszulkę i spodenki w jej kierunku.

    – Ubieraj się – rzuciłem lodowato.

    Patrzyła na mnie przez chwilę z lekko uchylonymi ustami, które przecież jeszcze przed chwilą tańczyły na moich wargach radosny taniec. Powoli zebrała się, zeskoczyła z kamienia i apatycznymi ruchami zaczęła wykonywać polecenie. Nie odzywała się. Co ja zrobiłem? Jak wielką psychiczną szkodę wyrządziłem tej dziewczynie… Nie. Gdybym się nie powstrzymał, śmiałaby się jeszcze przez tydzień, a później być może płakała przez wiele lat. Postąpiłem słusznie.

    – Już? – spytałem.

    – …tak… – odparła cichutko, a ja odwróciłem się i spojrzałem na nią.

    Jej twarz nie miała absolutnie żadnego wyrazu. Dziewczyna, wcześniej czerwona od tętniącej szybciej niż zwykle krwi, stała tam teraz całkiem blada, ze wzrokiem wbitym w ziemię. Co za chora sytuacja…

    – Prze… – język ugrzązł mi w gardle, ale wiedziałem, że muszę się otrząsnąć – Przepraszam cię. To wszystko moja wina, nie powinienem był w ogóle…

    W tym momencie podniosła wzrok z ziemi i utkwiła swoje już nie tak wielkie oczka w moich. Zaczęła drżeć jej warga. Wiedziałem co to znaczy, i że już nie odwrócę biegu wydarzeń. Łzy poleciały stróżkami z jej oczu, a ona zaczęła łkać. Z sekundy na sekundę dźwięk żalu i bólu przybierał na sile, a ona z coraz większym trudem nabierała powietrze. Próbowała zacisnąć zęby, ale kolejne wybuchy raz po raz udaremniały jej plany. Zaciskała oczy, próbując otrzeć łzy, ale to też nie przynosiło oczekiwanego rezultatu. Próbowała to powstrzymać, ale nie mogła. Nie pozostała w niej nawet krzta namiętności, jakiej świadkiem przed chwilą byłem. Znów była tylko małą, dziewczynką, która być może w swej naiwności zaufała złej osobie. Była taka mała i delikatna, a ja rzuciłem się na nią jak zwierzę. Jak cholerne, wygłodniałe zwierzę, na cholerną zwierzynę. Znów poczułem obrzydzenie.

    – Gosiu, wybacz mi, ja…

    – Nieee! – zawyła, a krzywda jaka wybrzmiała w jej głosie trafiła mnie niczym nóż.

    Podszedłem do niej szybkim krokiem i objąłem, nie namiętnie jak wcześniej, a czule i z troską. Na szczęście nie odrzuciła mnie, choć nie odwzajemniła uścisku. Płakała coraz bardziej, a mi pękało serce. ,,Co za chora sytuacja” pomyślałem ponownie. Zakochałem się w dziewczynie, najwyraźniej z wzajemnością, ale gdy w końcu stanęliśmy przed możliwością dokonania największego aktu miłości, jaki może zaistnieć między dwojgiem ludzi, właśnie z powodu tej samej miłości odrzuciłem tę możliwość, tym samym raniąc osobę którą tą miłością darzyłem.

    – Tto nnic… – wydusiła, gdy w końcu udało jej się nabrać nieco oddechu. Zbiło mnie to nieco z tropu, ale… właściwe dlaczego płakała? Czy to co się stało było aż takie straszne? Wyznaliśmy sobie co mieliśmy, poprzytulaliśmy się trochę, po czym wstrzymałem się od ostatecznego kroku, uzasadniając to brakiem zabezpieczenia. ,,Nie brzmiało to źle, więc co właściwie ją zabolało?” pomyślałem. Przytuliłem ją mocniej i zacząłem gładzić z tyłu jej małą główkę wtuloną w moją pierś. W końcu delikatnie mnie objęła, jednak nie przestając łkać. Wciąż głaszcząc jej włosy, zacząłem lekko kiwać się na boki, jak to się robi z płaczącym dzieckiem, które chce się przekazać, że jest bezpieczne. Może i nie stało się nic na tyle okropnego by płakać, ale to była moja perspektywa. Ona miała piętnaście lat i choć w gruncie rzeczy nie była już dzieckiem, co ja mogę wiedzieć o psychice młodej dziewczyny. Być może dziewczyny z problemami? Być może dziewczyny nazbyt wrażliwej? Skoro płakała, to znaczy, że z jej perspektywy, stało się coś ważnego. ,,Wielkość problemu należy mierzyć skalą osoby, której on dotyczy” przypomniałem sobie. Z pewnością było wiele takich rzeczy, które sam uznałbym za potworne i nie do wytrzymania, podczas gdy inni machnęliby na nie tylko ręką. Ją to zabolało. Nie ważne z jakiego powodu. Miałem tylko nadzieję, że przeze mnie na jej psychice nie pozostanie nieuleczalny czarny ślad, tylko dla tego, że nie umiałem się powstrzymać.

    Trzymałem ją tak w objęciach, czekając aż się wypłacze. Rytmicznie kołysaliśmy się to w prawo to w lewo. Miałem przymknięte oczy, rozmyślając o tym co się stało. Czas mijał, a ona miarowo uspokajała się w moich objęciach, coraz ciszej i ciszej… W końcu głośny płacz przeszedł w łagodne, ledwo słyszalne pochlipywanie.

    – To nic… – Powtórzyła cicho wcześniejsze słowa.

    Spojrzałem na nią. Ulżyło mi, gdy nie odwróciła wzroku. Znów mogliśmy patrzeć sobie w oczy. Znów było tak jak wcześniej, choć może się myliłem.

    – Przepraszam cię Gosiu, nie wiedziałem, że tak cię to zrani – powiedziałem łagodnym tonem – nie zasłużyłaś na to.

    Uśmiechnęła się lekko i przymykając oczy pokręciła głową na boki. Jej twarz była czerwona, a nazwanie oczu po prostu spuchniętymi, byłoby małym nieporozumieniem. Popatrzyła na mnie znowu, wciąż słabo się uśmiechając.

    – To nie twoja wina. Ja… – przygryzła lekko wargę, a jej oczy wykonały kilka ruchów, jakby próbowały odszukać coś w pamięci – …Ja nie wiem, czemu płakałam. To głupie – roześmiała się skonsternowana – ale nie wiem.

    Zrobiłem zdziwiony wyraz twarzy, i popatrzyłem na nią przenikliwie. Po chwili jednak uśmiechnąłem się do niej i powiedziałem tylko:

    – Rozumiem – nie było sensu tego roztrząsać. Psychika to nigdy nie są otwarte kary, a już na pewno nie psychika młodej, targanej silnymi uczuciami dziewczyny.

    – To ja cię przepraszam Kami… – przytuliła mnie mocniej – chyba jestem nienormalna – powiedziała i ręką zaczesała niesforny kosmyk za ucho.

    – Niee, takie rzeczy zdarzają. Bałem się, że mnie znienawidzisz, czy coś, ale przede wszystkim… – spojrzałem w bok i dodałem ciszej – że zrobiłem ci coś strasznego.

    – Ach nie, nie! – zaprotestowała – Kamil, było cudownie, ja… – zarumieniła się i już chciała spuścić wzrok, ale powstrzymała się i wciąż patrząc mi w oczy, ze zdecydowaniem dodała – ja nigdy tego nie robiłam. To było… wspaniałe.

    – Było – przyznałem – ale gdybym się nie powstrzymał… mogło być bardzo źle.

    – Wiem – pokiwała głową z powagą – mądrze zrobiłeś. Patrzyliśmy chwilę na siebie, trawiąc słowa i myśli.

    – Co teraz? – spytałem.

    – Nic się nie zmieniło. Kocham cię i to nawet jeszcze bardziej niż wcześniej. Wiem, że mogę ci zaufać. Wiem też, że ja też ci się podobam, więc już się nie wykręcisz.

    – Gosiu – zacząłem – ale jak ty to widzisz? Ok, przyznaję, że cię lubię… nie, bardziej niż lubię. Jest więc uczucie,  co więcej najwyraźniej odwzajemnione, ale co dalej? Naprawdę chcesz zrobić to po raz pierwszy z kuzynem? Zresztą, co ja gadam!? Czy ty chcesz to w  o g ó l e robić z kuzynem? To nie zabawa. Nawet jeśli się kochamy, nie ważne jak mocno, nie możemy być razem. Zmarnujemy na siebie tylko czas, nawet zabezpieczając się jak trzeba i robiąc to póki możemy, ale ostatecznie i tak nie będziemy mogli tego kontynuować. Rodzina wyrzuci nas z domu, wyprą się nas. Będzie niezręcznie i w ogóle, nikt tego nie zaakceptuje! – język mi się plątał, wciąż targały mną emocje, a ona stała tylko wciąż lekko się uśmiechając.

    – I co z tego? – zapytała przekrzywiając lekko główkę.

    – Jak to co z tego?! Rodzina się nas wyprze, zostaniemy sami, ślubu nikt nam nie da, a dzieci… nigdy będziemy mogli mieć własnych, gdybyśmy nawet chcieli! – dwudziestka na karku, ale poczułem jak rumieniec smagnął mi twarz. O czym ja w ogóle mówiłem?

    – Nie przeszkadza mi to – odparła uśmiechając się, a ja uniosłem brwi z niedowierzaniem. Jej lekkoduszność i pewność z jaką to powtarzała wprawiały mnie w oniemienie. Stałem jak słup nie wiedząc co powiedzieć.

    – O miłość trzeba walczyć, czyż nie? Jeśli im się nie spodoba, ja mogę uciec z tobą nawet na drugi koniec świata. Nie-prze-szka-dza-mi-to! – przesylabizowała, a lewy kącik jej ust uniósł się.

    – Ale… – znów zacząłem, lecz położyła palec na moich ustach. Uśmiechnęła się kokieteryjnie, wspięła się znów na palce i pocałowała mnie.

    – Chcę to zrobić z tobą. Z nikim innym, rozumiesz? – powiedziała gdy nasze usta rozeszły się.

    – Mhm – odparłem. Miałem pustkę w głowie. Kochałem ją, ale wiązało się to z byborem. Ona albo rodzina. Nie było dla nas miłości bez ostracyzmu.

    – Kochasz mnie czy nie?– zapytała stanowczo.

    – Ta – powiedziałem spoglądając w bok.

    – Powiedz to jak trzeba! – złapała mnie za podbródek i ponownie zwróciła moją głowę ku sobie – Noo?

    Raz jeszcze spojrzałem w jej wielkie czarne oczy, które z tym stanowczym spojrzeniem świdrowały mnie na wylot. W głowie nie pojawiała się żadna sensowna myśl, żadna właściwa odpowiedź, aż w końcu poczułem… że trudno. Nie wiem, czy to dobre, czy złe, ale kochałem ją. I w głębi serca wiedziałem, że nie chcę z tego uczucia rezygnować. A jak się komuś miało nie spodobać? Trudno. Gdzieś mam ludzi… gdzieś mam cały ten cholerny świat! Liczy tylko ona. A w dodatku, skoro sama tego chce…

    Przechyliłem głowę i uśmiechnąłem się czule. Przez ułamek sekundy zobaczyłem w jej oczach niepewność, ta szybko jednak znikła ustępując równie czułemu spojrzeniu. Jej oczy aż zabłysły. Już wiedziała, co powiem…

    – Kocham cię – powiedziałem i przyciskając do siebie jej małe ciałko pocałowałem, wlewając w to całą miłość, jaka zgromadziła się we mnie przez wszystkie te lata wspólnego śmiechu, droczenia się, nieco zbyt długich spojrzeń, nieco zbyt częstych dotyków, długich rozmów i… po prostu bycia razem i pewnego transcendentnego zrozumienia, jakie za każdym razem widziałem w jej oczach gdy na mnie patrzyła. To samo pewnie widziała w moich…

    Staliśmy tak w uścisku, a nasze wargi tańczyły ze sobą, wprost nie mogąc się od siebie oderwać. Nie było to już nie śmiałe, ale nie było też namiętne. Było romantyczne, pełne miłości i zaufania, a ponadto… cóż… całkiem mokre.

    Gdy oderwaliśmy od siebie nasze wargi, ale nie ramiona, Gosia powiedziała:

    – Wciąż chcę to zrobić. Co ty na to… jutro? – wyszczerzyła zęby w szerokim uśmiechu.

    Pokręciłem głową z niedowierzaniem, w całą tę sytuację, ale nie miałem tu już chyba nic do gadania.

    – Jutro. – zgodziłem się – Tylko kupimy gumki.

    Zapiszczała radośnie i już po raz ostatni tego wieczoru przylgnęła do mnie. A potem zeszliśmy z łąki i ruszyliśmy w drogę powrotną do domu, trzymając się za ręce i śmiejąc się co jakiś czas. Było tak jak dawniej, ale… zupełnie inaczej. Znacznie lepiej.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Kamil Heck

    🙂

  • Czesc dziewiata: Wiktoria odcinek pierwszy

    I ponownie lekko zboczę z kursu głównego wątku…

    Przyznam Wam się (zresztą już o tym wspominałem), zdarzyło mi się korzystać z płatnej miłości.

    Bynajmniej nie dlatego, że potrzebuję, czy czegoś mi brakuje. Nie narzekam na swoje pożycie seksualne, wręcz przeciwnie!

    Ot po prostu czasem mam ochotę zwyczajnie skorzystać z ciała jakiejś laski, która wie co robi, robi to świetnie i lubi to robić. Nie zadaje pytań, nie wnika, po prostu daje mi przyjemność bez żadnych zobowiązań, czy ryzyka, że coś się przyklei…

    No i ten dreszczyk emocji… – bezcenny.

    Tym razem opis pierwszego (aczkolwiek nie jedynego) spotkania z Wiktorią.

    Co jakiś czas ze względu na piastowane stanowisko wyjeżdżam służbowo, najczęściej do stolicy naszego pięknego kraju.

    Kiedyś nawet przyszło mi do głowy, żeby zabrać ze sobą Iwonę, ale jednak jak? Nie znalazłaby wytłumaczenia po co gdzieś jedzie, w końcu pracuje ze swoim facetem. Jak pisałem – głupi układ taka praca z partnerem. Choć jak się z czasem okaże – niekoniecznie…

    Zapytacie pewnie – dlaczego nie zabierasz Małgośki ze sobą? Z kilku prostych powodów – nie ma takiej potrzeby i jakbym ją zabrał to Beata mogłaby coś podejrzewać; nie zabiera się drewna do lasu; no i po prostu wolę mieć Gosię na inny układ. No i nie byłoby dreszczyku.

    Od w zasadzie pierwszego wyjazdu zaprzyjaźniłem się z portalem z ogłoszeniami div. Pierwsza wycieczka to była totalna wtopa, panna nie ze zdjęcia i totalne drewno. Drugi wypad – znacznie lepiej, ale to też nie to.

    Aż trafiłem na forum na którym wystawia się oceny divom. No, to było to. Od razu można odsiać plewy od ziaren, poziom usług uległ poprawie. Aż w końcu trafiłem na pannę z dopiskiem High Class, powiedzmy, że Wiktoria, wiadomo, ze każda ma pseudonim, bardziej lub mniej wydumany. Zdjęcia bardzo obiecujące, twarz zasłonięta maską wenecką. Poszukałem jej recenzji – wow, zdjęcia faktycznie jej, wg opinii tych co ją odwiedzili – randka z gwiazdą porno. Ceni się panna porządnie, ale może warto? Zakres usług BARDZO bogaty.

    Po porannym służbowym spotkaniu w centrum Warszawy powrót do hotelu, prysznic i telefon. Na takie okazje mam dodatkową kartę SIM, nie proszę się o kłopoty.

    W słuchawce miły głos, szybkie ustalenie warunków, co można, czego nie (lista “czego nie można” była w zasadzie jednopunktowa), wstępny adres. OK, poprosiłem ją o konkretny ubiór na spotkaniu, nie ma problemu, jadę.

    Po drodze spora ekscytacja, zdjęcia naprawdę obiecywało sporo. Nie narzekam w życiu na brak partnerek seksualnych, ale nie zdarzyła się prywatnie taka rasowa porno suka, a taka właśnie laska była na zdjęciach. Uczucie lekkiego zdenerwowania i zażenowania jakie towarzyszyło przy pierwszych tego typu wycieczkach absolutnie już nie występowało, jedyne co czułem to ucisk w spodniach i podniecającą ciekawość. Opisy panny na forum obiecywały naprawdę wiele.

    Dojechałem na miejsce, piękny wysoki apartamentowiec, no – skoro stać ją na takie coś, to widać jest warta.

    Dla dokładnego adresu ponownie zadzwoniłem do panny

    – Dom numer 7, mieszkanie  54 kociaku – od razu usłyszałem w słuchawce, głos dodatkowo zachęcał, miała ciepłą barwę.

    Zostawiłem wszystko co miałem przy sobie w samochodzie, poza odliczoną gotówką i pilotem do samochodu. Lepiej dmuchać na zimne.

    W windzie poprawiłem członka, wyobrażenie Wiktorii, że jest “jeszcze lepsza niż na zdjęciach” jak ją opisywano powodowało mocny napływ krwi do niego. Numer 54 – wysoko, ostatnie piętro. Wysiadłem z windy i w tym samym momencie uchyliły się lekko jedne z drzwi. Na szczęście to był numer 54 a nie jakaś wścibska sąsiadka. A jeśli nawet to byłaby wścibska sąsiadka to miałbym to w dupie, kto mnie tu może znać?

    Pchnąłem lekko drzwi, panna stała za nimi unikając jednak wścibskich oczu z korytarza, wszedłem. I oniemiałem.

    Przede mną stała najbardziej rasowa dupa, jaką miałem przyjemność widzieć na żywo nago. Nie zależało mi na typowej słowiańskiej piękności, chciałem spotkać się z rasową porno kurwą, zrobioną tak, aby cieszyć wyuzdane męskie oczy. I właśnie taka postać stała przede mną. Po prostu mega gwiazda porno. I do tego piękna, z południowymi rysami twarzy.

    Wysoka, w ciemnoniebieskich szpilkach lekko wyższa ode mnie, pięknie opalona. Taki rodzaj butów nazywa się chyba sandały na szpilce. I te były na bardzo wysokiej szpilce. Zgrabne długie nogi ze sporym tatuażem na prawym udzie. Majteczki w takim samym kolorze co buty, z wysoko podniesionymi bokami na przezgrabnych biodrach. Płaski brzuszek, wąska talia, duże okrągłe zrobione piersi opięte obłędnym koronkowym stanikiem, choć pewien jestem, że jakby go zdjęła, nie opadłyby ani o centymetr. Uroda – nieprzeciętna, nie mogę jej tego odmówić, ciemne oczy podkreślone fachowym makijażem i świetnie wyregulowanymi brwiami. Maska na zdjęciach skrywała bardzo piękną kobietę, usta wprawdzie lekko przesadzone, ale krwistoczerwona mokra szminka (na moje specjalne życzenie) rekompensowała tę niedogodność. Uśmiech odsłaniał śnieżnobiałe, równe zęby. Nosek wąski i chyba zrobiony, ale pasujący do twarzy, chirurg się spisał. Długaśne czarne włosy dopełniały całości. Po prostu rasowa dupa, stworzona do tego, żeby ją rżnąć na różne sposoby. Prywatnie nie widziałbym się u jej boku. Albo na odwrót – nie widziałbym jej u swojego boku na dłuższą metę. Ale nie przyjechałem tu się oświadczać, czyż nie? Choć jak pokazało życie, spędziłem z nią wiele miłych chwil, bo okazała się nie tylko piękna i seksowna ale i mądra. Ale o tym w innej części.

    – Zostajesz? – padło zwyczajowe pytanie i przysunęła się do mnie zamykając drzwi na klucz nie czekając na odpowiedź. Widać nikt jeszcze nie zrezygnował do tej pory. Poczułem słodki zapach dobrych perfum.

    – Tu masz odpowiedź – objąłem ją w biodrach, okręciłem o sto osiemdziesiąt stopni i lekko pchnąłem w głąb holu. Tyłek też miała obłędny, zastanawiałem się czy zrobiony. Złapała mnie za rękę i ciągnąc za sobą kołyszącym zmysłowym krokiem podążyła do jednego z pokojów. Na wysokich szpilkach (jak teraz zauważyłem z czerwonymi podeszwami i obcasami, mrrraaałłł) jej nogi były mega zgrabne, opalona cienka skóra opinała wyraźne mięśnie łydek. Obcasy pomału stukały z każdym wolnym krokiem. Bardzo podobnie jak Iwona, ale obraz jaki miałem przed sobą zupełnie nie kojarzył się z kochanką z sąsiedztwa. Iwona – dobra, świetna kochanka, ale jednak taka trochę GFE. Wiktoria – porno petarda, samym wyglądem powodująca szybsze krążenie krwi i stwardnienie penisa, który już od jakiegoś czasu dopraszał się wizyty w jej ciele.

    Pokój do którego zostałem zaprowadzony nie okazał się typową “kopulatornią” jakie zastawałem u poprzednich div. Tam było jak najprościej, wyruchaj mnie, kasa i do widzenia. Niekoniecznie w tej kolejności.

    Tutaj pokój uciech okazał się elegancją, nowoczesną sypialną ze sporym łożem, fotelem, stolikiem i małą komodą. Na komodzie stały pudełka, bibeloty, paczka serwetek oraz koszyczek z lubrykantami i prezerwatywami. Markowe, dobrej jakości, to się ceni. Całości dopełniało ogromne okno, od sufitu do podłogi. Próbowałem coś za nim zobaczyć, ale nic nie dojrzałem, chyba za wysoko. Dobrze, przynajmniej nikt nas nie podejrzy. A może szkoda?

    Wiktoria pchnęła mnie lekko na ten właśnie fotel, miękko zapadłem w niego nie zdążywszy nawet zareagować.

    – Siadaj. Napijesz się czegoś?

    – Jasne, jakiś sok, jeśli możesz.

    – Jasne, że mogę – wskazała palcem drzwi, na które nie zwróciłem wcześniej uwagi – możesz się odświeżyć.

    Byłem dopiero co po prysznicu, ale dla psychicznego komfortu divy posłusznie udałem się do wskazanych drzwi.

    Łazienka okazała się trzymać ten sam poziom co Wiktoria i jej apartament. Czyściutko, do wyboru wanna lub kabina prysznicowa. Czyste ręczniki ułożone w stertę na szafce, duży wybór żeli. Uczcie się koleżanki po fachu od niej, wzorowe podejście!

    Wziąłem szybki prysznic, zostawiłem ciuchy w łazience i wróciłem nagi do sypialni. Gdy pierwszy raz tak robiłem zupełnie nie wiedziałem jak to zrobić, wyjść w ubraniu, w majtkach, nago, w ręczniku? Potem się wyzbyłem niepewności i wychodziłem nago bez żadnej pruderii. Teraz tym bardziej mi to pasowało, bo pierwszy wzwód minął, ale krew nie odpłynęła całkowicie, między nogami dyndał mi się całkiem pokaźny sprzęt.

    Wiktoria siedziała w eleganckiej pozie na fotelu z nogą założoną na nogę, lekko bujała stopą, skórę miała gładziutką i błyszczącą. Na stoliku obok stały dwie szklaneczki z sokiem, chyba pomarańczowym.

    – O, widzę kociaku, że jesteś gotowy – co ona z tym “kociakiem”.

    – Jeszcze nie jak widać. Nie “kociaku”, Michał jestem. I to naprawdę moje imię, Wiktorio – położyłem nacisk na jej imię i podszedłem bliżej.

    – Przecież wiesz, że to moje “służbowe” imię – stałem przed nią całkiem nagi, z rosnącą fujarą. Dotknęła wnętrzem swojej łydki mojej nogi i powoli powiodła w górę.

    – Jasne, że wiem, nawet do Ciebie pasuje.

    – To czego oczekujesz, kocia… Michale?

    – O matko, jak to oficjalnie brzmi, niech zostanie ten kociak…

    – Jasne – podniosła się na fotelu, przesunęła się na jego krawędź i chwyciła delikatnie mojego stojącego już członka. Teraz zauważyłem paznokcie – w 100 procentach pasujące do reszty, długie, ciemne, bardzo seksowne – to co byś chciał? – zaczęła pomału masować mi kutasa, bardzo pomału.

    – Hmmm – miała ciepłą i delikatną dłoń, już w tym momencie patrząc jej z góry w oczy, widząc ładną twarz i krągłość jej cycków nie miałbym problemu z dojściem w 30 sekund.

    – Nie mam zaplanowanego scenariusza, wiem jedno.

    – Co takiego? – jej ręka chwilowo zatrzymała się nieruchomo u nasady członka, odsłaniając błyszczącą żołądź.

    – Zostajesz w bieliźnie dopóki ja Ci jej nie zdejmę. Buty też zostają. I szminka, dopóki jeszcze będzie.

    – Jesteście tacy sami, wszyscy chcą żeby im laskę robić ze szminką. – oblizała odruchowo usta i ruch ręką powrócił.

    – Ano jesteśmy, nie będę cię przecież okłamywał. A ty masz jakieś preferencje?

    Wyglądała na zdziwioną, że ktoś ją pyta o JEJ preferencje.

    – Podoba mi się, że nie ściemniasz, nie silisz się na sztuczność. Mam preferencje, ale nie powiem jakie. Możesz robić wszystko, poza biciem. Klaps w tyłek OK, ale nic mocniejszego. Poza biciem, rób co lubisz.

    Nooo, potrafiła podnieść ciśnienie i wyraźnie objętość członka w jej dłoni jeszcze się zwiększyła. Rozłożyła szerzej nogi, tak abym stanął między nimi. Przysunąłem się bliżej, tak, że mój kutas znajdował się ledwie ze trzydzieści centymetrów od jej twarzy.

    – Domyślam się, że nie masz nic przeciwko oralowi – spytałem retorycznie.

    – Oczywiście, że nie. Powiem więcej, lubię, jesteś wydepilowany a mnie to kręci, masz zadbaną i ładną pałę – miły komplement, nie wiem czy faktycznie tak myślała, ale na potwierdzenie zbliżyła twarz i przesunęła pomału językiem po jądrach, nasadzie członka, wzdłuż niego aż do samego błyszczącego końca, cały czas patrząc mi w oczy. Westchnąłem głośno, jakbym miał ciśnienie, to bym jej się spuścił na twarz w mgnieniu oka. Opanowałem się jednak.

    – Co jeszcze lubisz? – spytałem gładząc ją po policzku.

    – Zaraz, kto tu jest u kogo – oderwała się ode mnie, odepchnęła mnie i wstała.

    Przytuliła się, szorstki materiał jej stanika ocierał się o moją pierś, jej ręka mocno ściskała kutasa masując go intensywnie, wtuliła się we mnie pocałowała w szyję.

    Poczułem ładny, słodki zapach i wilgoć jej szminki na skórze. Muszę pamiętać aby ja dokładnie zmyć, niepotrzebne mi ślady na kołnierzyku.

    – Siadaj – szepnęła.

    Posłusznie opadłem w miękki fotel i rozparłem się wygodnie.

    Diva odeszła zmysłowym krokiem na półtora metra. Mogłem podziwiać perfekcję jej ciała, wyglądała obłędnie. Zaczęła się poruszać, coś na kształt tańca erotycznego. Odruchowo sięgnąłem do gorącego kutasa i lekko go musnąłem.

    – O, tak chcesz się bawić? Zostaw, ja tu jestem od tego – mruknęła zmysłowo.

    Posłusznie zabrałem rękę, sięgnąłem po sok. Jednak ananas.

    Wiktoria płynnymi ruchami podnosiła mi ciśnienie, była stworzona do tego. Odstawiłem szklaneczkę.

    – Chodź tutaj – chciałem, aby to zabrzmiało władczo, ale niespecjalnie mi to wyszło.

    Opadła na czworaka, odrzuciła włosy na jedną stronę i posłusznie kawałek po kawałku zbliżyła się do mojego krocza.

    Polizała ponownie jądra, zareagowały na taką pieszczotę jak zwykle – skurczyły się i stwardniały.

    Chwyciła delikatnie dłonią członka i oplotła go palcami.

    – To na co masz ochotę? – wyszeptała zmysłowo przesuwając dłonią po kutasie.

    – Jak ci powiem, że najpierw oral, to pewnie nie będziesz zaskoczona?

    Większość spotkań tego typu tak się właśnie odbywa. Najpierw oral, potem seks i do domu. Nie byłem w tej materii oryginalny.

    – Absolutnie – odrzekła i czubek kutasa zniknął jej w ustach. Poczułem ciepło i wilgoć.

    Okrążyła językiem żołądź nie poruszając głową, miałem nieprzepartą ochotę wepchnąć jej przyrodzenie po same jądra do gardła.

    Wypuściła członka z ust pozostawiając na nim wyraźny ślad szminki. Celowo.

    – Tak dobrze? – spytała

    – Dobrze, ale jestem przekonany, że umiesz dużo lepiej.

    – Oj, umiem – zamruczała i lekko ugryzła mnie w jakże teraz czułą żołądź. Przeszedł mnie dreszcz, lekkiego bólu ale też strachu co ta diablica chce zrobić.

    – Oj, tak nie? – wyczuła drgnięcie i natychmiast przestała – przepraszam…

    – Nic nie szkodzi – wyszeptałem, ale dla pewności sięgnąłem po jej włosy, zebrałem w garść. Chciałem dyrygować a ona tylko się uśmiechnęła.

    – O, tak lubię – wymruczała.

    – Możemy zrobić to tak jak lubisz – powiedziałem – tylko pokaż co lubisz.

    – A ty? – patrzyła mi w oczy a jej ręka miarowo masowała mi członka.

    – Spokojnie, jak tobie będzie się podobało to na pewno i mi.

    – No dobra, zagrajmy tak, chociaż to ty płacisz – poprawiła się na kolanach, przysunęła bliżej – trzymaj mnie mocno za włosy i steruj. Lubię czuć że facet prowadzi.

    Dwa razy nie trzeba było mi powtarzać, takie teksty działają na mnie jak płachta na byka. Złapałem mocniej pęk włosów, zsunąłem się niżej w fotelu i pokierowałem jej usta na swojego kutasa.

    Na początku poruszałem delikatnie jej głową tak, aby ssała tylko końcówkę, potem pozwoliłem złapać oddech. Spojrzała na mnie. Szminki prawie nie ubyło, pięknie kontrastowała z opaloną skórą i ciemnymi oczami. Odgięła kutasa w dół i z jej ust pociekła na niego obfita strużka śliny.

    – Lubisz na mokro? – spytała.

    – Jasne, mokro i ślisko to jest to – odpowiedziałem zgodnie z prawdą.

    – No to będzie – rozsmarowała ślinę na całym kutasie włącznie z jądrami, świeciłem się tam na dole jak Las Vegas.

    Skierowała kutasa w pion i pochłonęła go całego. Poczułem jej gardło na żołędzi, przez chwilę ruszała intensywnie głową ale po chwili przestała trzymając calutkiego członka w ustach.

    Zrozumiałem jaj intencje i zacząłem ciągnąc ją lekko za włosy dogadzać sobie jej głową. Nie protestowała, więc ruchy stały się mocniejsze. Dalej nie było protestów, więc zwiększyłem siłę, co przywitała cichym “yhym” aprobującym takie tempo. Robiłem sobie dobrze w ten sposób przez jakiś czas, jej dłonie błądziły po moich udach, brzuchu, czasem zapędzały się na jej piersi ciągle w staniku. Sięgnąłem wolną ręką i wprawnym ruchem odpiąłem zapięcie stanika, zrzuciła go błyskawicznie. W tej pozycji widziałem cudownie wypięty tyłeczek z nitką stringów znikających między kształtnymi opalonymi pośladkami. Jej ręce zajmowały się teraz piersiami i miałem też wrażenie, że zabawiała się też własną cipką. Wyobraziłem sobie jak może wyglądać, w końcu jeszcze jej nie widziałem.

    Wiktoria podniecająco mruczała, albo jest dobrą aktorką, albo po prostu to lubi, zresztą – później się to wyjaśniło.

    Język kochanki ocierał się o spód kutasa i jądra, żołądź rytmicznie wpychała się do jej gardła, mokre usta pokrywały kutasa obficie śliną zmieszaną ze szminką, byłem w siódmym niebie.

    Mlask, mlask, mlask – ten dźwięk podkręcał mnie okrutnie.

    Czułem zbliżający się finisz, odciągnąłem za włosy jej głowę, wstałem i podniosłem Wiktorię stanowczym ruchem z czworaków na klęczki. Na stojąco ponownie wsadziłem członka w jej usta, tym razem nie poruszałem jednak jej głowy tylko trzymając ją mocno oburącz po prostu posuwałem ją w usta, wydawało mi się, że może być za mocno, ale nie protestowała, więc nie zwalniałem bo koniec był blisko. Z góry dwie półkule jej cycków wyglądały niesamowicie, sprawiały wrażenie twardych. Sięgnąłem ręką w dół, faktycznie były ale jednocześnie fajne w dotyku. Sutki sterczały twarde i żądne pieszczot. Poczułem drżenie nóg i wstrząsnął mną orgazm. Przytrzymałem jej głowę, nie wyrywała się, wystrzeliłem prosto w jej usta, nie zaprotestowała. Poczekałem chwilę aż fala orgazmu odejdzie i pozwoliłem zabrać głowę.

    Głośno wciągnęła powietrze wypluwając jednocześnie na piersi i podłogę całą spermę.

    – Ale jazda – wychrypiała ocierając usta.

    – Przepraszam, nie za mocno?

    – Ty jakiś dziwny jesteś, podobało mi się a ty się pytasz czy nie za mocno? – podniosła się z kolan.

    – Podobało ci się? – znów wątpliwość, dobra aktorka, czy faktycznie się podobało.

    – Sam zobacz – złapała moją rękę i bezceremonialnie wsadziła sobie w majteczki. Poczułem krótko przycięte włoski i totalną wilgoć.

    – Ja tak lubię – zabrała moją rękę – a zazwyczaj odwiedzają mnie dupki albo gawędziarze. Ty wiesz czego chcesz.

    – Czy ja wiem… – w sumie nie wiedziałem co powiedzieć.

    – Wiesz wiesz. Idź się odświeżyć, ja tu posprzątam.

    No tak, na podłodze błyszczał kleks spermy, kutas żałośnie ociekał nasieniem wymieszanym z jej śliną, a i chwila przerwy się przyda.

    – Dobra, ale nie zmieniaj nic w ubiorze, dobrze w tym wyglądasz – palnąłem i dopiero wtedy pomyślałem, że bez ciuchów też wygląda świetnie.

    Poszedłem do łazienki i wziąłem prysznic. Kutas opadł, ale nie do końca, wciąż pozostawała w nim energia i lekki wzwód, choć wiedziałem, że potrzebuję chwilę przerwy.

    Wyszedłem do sypialni, Wiktorii nie było. Podszedłem ostrożnie do okna, ale okazało się, że nie ma się czego obawiać. Wysokie piętro i brak budynków naprzeciwko eliminowało ryzyko, że ktoś mnie mógł zobaczyć. Położyłem się na łóżku, w tym momencie weszła uśmiechnięta, ciągle w szpilkach i majteczkach. Na piersiach jakże teraz pięknie widocznych, okrągłych i kuszących nie pozostał nawet ślad spermy.

    – Teraz ja, daj mi chwilę – otworzyła drzwi do łazienki.

    – Ale nie za długo, zegar tyka – wypaliłem, trochę może niegrzecznie.

    – A śpieszysz się gdzieś? Bo ja nie…

    No takie podejście mi się podoba, zazwyczaj divy mają inną czasoprzestrzeń, to co dla normalnego człowieka jest godziną im mija w 45 minut.

    – W sumie nie…

    – To leż i czekaj… – i zniknęła w łazience i po chwili usłyszałem dźwięk prysznica.

    Po chwili szum wody ustał, następną chwilę później Wiktoria wyszła z łazienki, w szpilkach i stringach, tak jak prosiłem. Makijaż też poprawiła, na ustach zagościła świeża porcja szminki.

    – Ty chyba jesteś fetyszystą bielizny co? – zagaiła.

    – Bielizny umiarkowanym, ale butów totalnym. Oczywiście nie każdych, jest bielizna i bielizna. Są buty i są buty. Są zwykłe i są takie jak twoje. Zresztą bez nich też wyglądałabyś doskonale – przykokietowałem lekko, ale z prawdą się nie minąłem, ubrać się potrafiła, rozebrać też.

    Wyraźnie sprawiło jej to przyjemność, podeszła do wielkiego okna, uchyliła je nieco, oparła się o framugę i postawiła nogę na łóżku. Pięknie opalona długa łydka wyglądała niesamowicie.

    – Czaruś. I co, mam tak zostać, czy zdjąć?

    – Żaden czaruś, doskonale wiesz jak wyglądasz. W butach zostań, to mój ulubiony rodzaj. Ale majteczki ci zdejmę, ty nie ruszaj.

    – OK, wedle życzenia. Mogę zapalić?

    No tu nie ukrywam trochę zjebała, nie przepadam za dymem papierosowym.

    – Jasne – skrzętnie ukryłem niechęć, żeby nie złapać “minusa”.

    – Też chcesz? – sięgnęła do szafki przy łóżku, wyjęła paczkę papierosów i wyciągnęła ją w moim kierunku.

    – Nie, dzięki. Ja z używek tylko seks – zażartowałem.

    – Ja niestety próbuję odstawić, ale po dobrym seksie lubię…

    – Był jakiś seks? Nie zauważyłem…

    – Nie, ale bardzo mnie podnieciłeś, wiesz co robić i jak się zachować.

    – Nie mi to oceniać, ale dziękuję.

    Przez chwilę pozostaliśmy w milczeniu, delektowałem się widokiem jej wysportowanego ciała, gładkością nogi postawionej na krawędzi łóżka, teraz mogłem się dokładnie przyjrzeć paznokciom – zadbane, równo przycięte, trochę szkoda, że pomalowane ciemnym lakierem, od czasu spotkania z Małgośką białe końcówki paznokci to mój top class.

    Wiktoria wydmuchiwała dym z papierosa prosto w otwarte okno, nie czułem prawie dymu. Trzeba jej było przyznać, nawet papierosa paliła z gracją, trzymała go zmysłowo między palcami, gdy się zaciągała, usta układała w jakiś taki nieopisany sposób, zostawiając na ustniku odrobinę czerwonej szminki.

    – W ogóle jesteś nietypowy – przerwała ciszę.

    – Dlaczego?

    – W zasadzie każdy zaczyna wizytę od pytania, czy cycki prawdziwe, czy usta zrobione itd.

    – Przecież to od razu widać, po co pytać?

    – No właśnie, widać, ale każdy cymbał musi zapytać – lekko się zdenerwowała.

    – A masz z tym problem?

    – Z tym, że zrobione, czy z tym, że pytają?

    – Z tym że zrobione.

    Nie odpowiedziała, zgasiła do połowy wypalonego papierosa i bez słowa zniknęła w łazience.

    Nie minęła minuta a pojawiła się z powrotem.

    – Gotowy na ciąg dalszy?

    – Musisz sama sprawdzić – członka miałem ciągle wiotkiego, ale czułem, że wystarczy jej dotyk a będzie gotowy.

    Jednak Wiktoria inaczej to zaplanowała. Podeszła do okna, stanęła tyłem do mnie i zaczęła delikatny erotyczny taniec, podobny jak na początku spotkania.

    Na lekko ugiętych nogach kołysała krągłymi biodrami, jej włosy omiatały plecy to w jedną to w drugą stronę. Członek bez dotykania zaczął rosnąć.

    Jej ręce rozłożone szeroko opierały się o ramę okna, ruchy bioder były płynne i zmysłowe. Jeśli ktoś z zewnątrz ją podglądał to miał teraz przedstawienie na całego. Była widoczna w całej okazałości w wielkim oknie.

    Wstałem i przytuliłem się do niej, pięknie pachniała. Odgarnęła włosy i przerzuciła je na przód odsłaniając plecy. Mój kutas w efekcie dotyku skóry jej tyłeczka stanął totalnie na baczność i znalazł się w rowku między jej pośladkami. Pocałowałem ją w kark, delikatne włoski na nim natychmiast stanęły a jej skóra pokryła się gęsią skórką.

    – Och – westchnęła – jeszcze…

    Nie ma problemu panienko, zrobiłem jak chciała. Moje pocałunki przemierzały jej ramiona i kark powodując dreszcze. Moje biodra wpadły w ten sam kołyszący rytm co jej, dłonie trafiły na piersi. Twarde, niesamowicie twarde, ale jednocześnie gładkie, ze sterczącymi wzgórkami sutków.

    Wiktoria zaczęła ciężej oddychać, pochyliła głowę odsłaniając mi panoramę za oknem. No, brakowało tylko, żeby ktoś nam zdjęcia robił.

    Ręce błądziły po jej piersiach, karku, biodrach, członek lekko ocierał się o szorstką koronkę stringów między pośladkami. Co i rusz dłonie pląsały w okolicy jej cipki, to na majteczkach a to pod ich materiałem, jednak do samej cipki nie docierając. Ruchy jej bioder dawały wyraźnie do zrozumienia, że chce poczuć mnie tam, ale nie ulegałem.

    – Weź mnie w końcu – wyszeptała.

    Zebrałem wszystkie jej włosy w jeden pęk, ściągnąłem mocno i odgiąłem jej głowę do tyłu, jęknęła cicho. Przycisnąłem jej ciało do szyby, rozsunąłem szeroko jej nogi swoimi stopami.

    – Jak chcesz? – spytałem

    – Jakkolwiek, tylko szybko – wychrypiała – weź mnie.

    Dwa razy nie trzeba mi powtarzać, ja też chciałem zaznać jej cipki. Bardzo chciałem wciąż ją tak jak teraz, ale w obawie przed wytrzymałością szyby zrezygnowałem z tego pomysłu, objąłem ją ramieniem, podniosłem, obróciłem się i rzuciłem ją na łóżko. Sięgnąłem do koszyczka na komodzie, wybrałem prezerwatywę i podałem Wiktorii.

    – Poproszę.

    Uśmiechnęła się, odebrała ode mnie prezerwatywę. Ale zanim ją otworzyła stanęła przede mną na czworaka i wzięła członka do ust, znajdował się dokładnie na wysokości jej głowy. Pieściła go chwilę, po czym się podniosła, rozerwała ostrożnie opakowanie i wydobyła kondoma. Zbliżyłem się i dotknąłem jej piersi. Była podniecona, sutki pięknie sterczały, moje oczy nie mogły nacieszyć się jej widokiem.

    Wprawnie nałożyła prezerwatywę na członka, spojrzała na mnie i spytała:

    – Od przodu, czy od tyłu?

    – Jeśli nie masz nic przeciwko to od tyłu.

    – Nie mam, nawet wolę. Ale trzymaj mnie za włosy, nie za mocno.

    Kiedyś jak pierwszy raz usłyszałem od panny “złap mnie za włosy” to ogarnęło mnie przerażenie. Ale jak to, przecież to ją zaboli, włosy jej powyrywam, o rany. Teraz już wiem, one to lubią. Nie wszystkie oczywiście, ale większość owszem.

    Obszedłem łózko (nie chciałem aby ewentualny podglądacz oglądał moją dupę), złapałem Wiktorię za kostki i pociągnąłem do siebie. Pisnęła lekko wystraszona i padła na płasko na miękki materiał narzuty na łóżko. W tej pozycji wyglądała na jeszcze wyższą a nogi w butach z długaśnym obcasem sprawiały wrażenie się nie kończyć.

    Kucnąłem nad nią, pocałowałem w pośladek i powiodłem ustami wzdłuż jej uda, w dół, przez prężącą się łydkę aż do kostki. I z powrotem, do tyłeczka. Palce wplotły się w materiał jej majteczek, uniosła domyślnie biodra wypinając ponętnie dupkę i stringi zaczęły się zsuwać. Zostawiłem je na kostkach, powiodłem dłońmi po skórze jej ciała. Znów pocałowałem pośladek, tym razem drugi. Moje usta przesuwające się teraz w górę wzdłuż jej kręgosłupa wraz z ciepłym oddechem poskutkowały gęsią skórką i meszkiem jej mikroskopijnych włosków wyczuwalnym na wargach. Oddech miała wyraźnie cięższy, podobało jej się to.

    – Unieś tyłeczek – wyprostowałem się i zakomenderowałem.

    Posłusznie wykonała polecenie a ja sięgnąłem po poduszki, które upchnąłem pod jej biodrami. Teraz jej wypięta dupka wyglądała obłędnie, wypielęgnowany odbyt zachęcał do penetracji, ale mimo, że miała w ofercie to wiedziałem, że nie tym razem, chciałem odwiedzić jej cipkę, którą teraz miałem pięknie wyeksponowaną. Błyszcząca i mokra, okolona króciutkimi włoskami. Zadbana, brązowa na zewnątrz i przebłyskująca różem pośrodku.

    Przysunąłem się wyżej, skierowałem w nią kutasa i pomału ale bez przestanku wszedłem do samego końca.

    – O Jezuuuu – wyjęczała

    Była ciasna, wilgotna i wyraźnie czułem sklepienie jej cipki dzięki temu, że była wygięta na poduszkach, nawet prezerwatywa nie ograniczała tych doznań.

    Posuwałem ją pomału, na początku tylko cicho pojękiwała, ale z czasem zaczęła odpowiadać na moje wejścia pchnięciami swoich bioder. Wyczułem intencje i pamiętając jej “trzymaj mnie za włosy” opuściłem jej mokrą grotę, podniosłem ją na czworaka i wszedłem ponownie, do samego końca. Sięgnąłem do jej głowy, zebrałem wszystkie włosy starając się równomiernie rozłożyć siłę i odciągnąłem jej głowę do tyłu.

    – Oooo taaakkk – wyjęczała, uwielbiam jak kobieta tak reaguje. Wcześniej się zastanawiałem, czy przypadkiem nie aktorzy, ale teraz byłem już pewien, że nie – dojedź mnie, proszę.

    Cóż, pani każe, to skoro i ja to lubię to dlaczego nie. Zacząłem ją posuwać, jej głowa wygięta do tyłu skakała rytmicznie, cipka wydawała z siebie wilgotne odgłosy, kutas raz za razem miarowo w tym samym tempie znikał w jej różowej cipce uderzając o sklepienie pochwy. Wiktoria mocno odpowiadała na pchnięcia, czuć było, że sprawia jej to przyjemność.

    – Mocniej, możesz mocniej – wychrypiała. Nie bardzo było za co się zaprzeć, więc wyszedłem z niej, stanąłem na łóżku w rozkroku nad jej biodrami, kucnąłem i wbiłem się mocno pod ostrym kątem w jej rozgrzane wnętrze. Jej soki pokrywały mojego kutasa ale i jej odbyt, błyszczący teraz kusząco jakby zapraszająco do środka. Raz jeszcze przemknęła mi chęć wbicia się w tę dupkę, ale rozkosz, jaką sygnalizowała Wiktoria nie pozwoliła mi przestać.

    Mocniej ściągnąłem jej włosy, drugą ręką mocno złapałem ją za szyję aby jeszcze wzmocnić siłę z jaką w nią wchodziłem.

    – O tak, nie przestawaj, o tak, o kurwa, o tak, dobrze, jeszcze – chrypiała i to na pewno nie było udawane.

    Uda zaczynały piec, ale starałem się aby mnie to nie rozproszyło. Waliłem ile sił, starając się nie zmniejszać energii wkładanej w pchnięcia, Wiktoria cicho pojękiwała, patrzyłem w dół i widok jej pośladków falujących po każdym uderzeniu był obłędny. Czułem, że długo tak nie pociągnę, podniecenie sięgało zenitu ale i ból mięśni zaczął dawać się we znaki.

    – O kurwa, nie przestawaj, o kurwa, zaraz, o kurwa, o tak, już, już, juuuuuż! – ostatnie słowa wykrzyczała niemalże.

    Pchnąłem jeszcze mocniej niż do tej pory, głośne “ała” wyrwało jej się z ust, puściłem jej włosy odruchowo i zmniejszyłem siłę pchnięć, ale dosłownie dwie sekundy później poczułem, że dochodzę.

    – Zaraz dojdę – wysapałem i w tym momencie Wiktoria wyskoczyła spode mnie, obróciła się, wprawnym ruchem ściągnęła w ułamku sekundy prezerwatywę i zaczęła mocno targać kutasem, niemal boleśnie. Gorąca sperma trysnęła na jej okrągłe cycki, aż żałowałem, że nie byłem abstynentem przez ostatni czas i nie zmagazynowałem większej ilości ładunku.

    Wiktoria z wprawą zwalniała ruchy, spojrzałem na nią, uśmiechała się.

    – Fajnie – zaśmiała się.

    – Przepraszam, zabolało cię.

    – Tylko przez chwilę, ale to nic. Było super. Dziękuję.

    No tego jeszcze nie grali, kurwa dziękuje mi za wyruchanie.

    – To ja dziękuję.

    – OK, obopólna przyjemność.

    Opadłem na łóżko obok niej jeszcze dysząc i ciesząc się, że nogi mi nie spłonęły, jeszcze czułem ból mięśni.

    Wiktoria ruchem jak z filmu porno roztarła sobie spermę na piersiach, powodując, że wyglądały jeszcze ponętniej, teraz mało tego, że były duże i okrąglutkie to jeszcze pokryte moim nasieniem i błyszczące. Leżeliśmy tak przez chwilę pozwalając oddechom wrócić do normalności.

    – Idę pod prysznic, idziesz ze mną? – spytała tak naturalnym tonem jakby to było coś normalnego.

    – W sumie dlaczego nie?

    Dźwignęliśmy się z łóżka, Wiktoria dyskretnym ruchem podniosła prezerwatywę i wyrzuciła do śmietnika. Ku mojemu żalowi zdjęła buty, co jednak nie umniejszyło jej figurze absolutnie.

    Ciepła woda omywała nasze ciała, Wiktoria postarała się, abym wyszedł od niej czysty jak tylko się da. Próbowała jeszcze mi postawić pod prysznicem i nie byłoby z tym problemu, ale dopiero za kilka, może kilkanaście minut. A czas płynął nieubłaganie, więc ją powstrzymałem wykręcając się umówionym spotkaniem. Wyszła spod prysznica, owinęła ręcznikiem i wyszła z łazienki.

    Minutę po niej wyszedłem z łazienki prawie ubrany, jedynie koszulę miałem w ręku. Wiktoria już zdążyła pozbyć się ręcznika i wskoczyć w świeżą bieliznę, równie elegancją co poprzednia.

    Zarzuciłem koszulę na siebie i chciałem zapiąć guziki.

    – Daj, ja – podeszła do mnie i pomału zmysłowo zaczęła zapinać mi guzik za guzikiem.

    – Nie odpowiedziałaś mi na pytanie – uśmiechnąłem się i poprawiłem jej niesforne pasma włosów, poplątane jeszcze.

    – Jakie?

    – Czy masz problem z tym, że masz zrobione to i owo – celowo użyłem takiego zwrotu bo nie wiedziałem co jeszcze ma zrobione poza cyckami i ustami.

    – Nie mam. Dzięki nim mam taki poziom życia jaki mam.

    – Nie tylko dzięki nim.

    – A niby dzięki czemu jeszcze? – była wyraźnie zdziwiona.

    – Dzięki temu, że jesteś naturalna i wydajesz się mądra. I wiesz czego chcesz a faceci to kręci. Dlatego wrócę do ciebie jak znów tu przyjadę. Dla samych cycków bym nie wrócił – skłamałem, jak to ja mam w zwyczaju.

    Speszyła się, ale ewidentnie zrobiło się jej przyjemnie.

    – To zarezerwuj sobie więcej czasu.

    – Nie stać mnie – w tym momencie zorientowałem się, że jeszcze jej nie zapłaciłem.

    – A ktoś cię pyta o pieniądze? Bądź taki jak dziś a stawka będzie taka sama nawet jak zostaniesz dłużej – powiedziała cicho patrząc w dół.

    Osłupiałem lekko, ale nie patrzyła w moją stronę, więc nie zauważyła.

    – Na pewno?

    – Na pewno, dobrze mi było – gdyby nie opalenizna przysiągłbym, że poczerwieniała.

    Sięgnąłem do kieszeni po przygotowane banknoty. Położyłem na komodzie tak aby widziała. Spora sumka, ale zapracowała na każdą złotówkę.

    – To dla ciebie. A na przyszłość czas pokaże – dopiłem resztę soku – ale mam warunki.

    – Jakie – spojrzała na mnie wielkimi oczami jakby spodziewając się czegoś strasznego.

    – Po pierwsze – chcę być pierwszym klientem dnia. Po drugie – podobają mi się te buty, noś je proszę dla mnie. Po trzecie – dowiedz się jaką wytrzymałość mają te szyby, chcę cię wziąć na stojąco w oknie.

    – Co? Szyby? – spojrzała zdziwiona.

    – Żartowałem z tym sprawdzaniem. Ale na stojąco cię wezmę. Reszta warunków pasuje?

    – Nie jesteś zbyt wymagający…

    – Jestem. Dlatego wrócę – najwyraźniej zrozumiała komplement bo się uśmiechnęła.

    Na pożegnanie pocałowała mnie delikatnie w policzek, usta miała zmysłowe nawet bez szminki i zatrzasnęła miękko za mną drzwi.

    Winda po drodze zatrzymała się piętro niżej. Wszedł facet odrobinę starszy ode mnie. Od razu było widać, że wie skąd jadę.

    Obdarzyłem kolesia najszerszym uśmiechem na jaki było mnie stać, odwrócił się zażenowany.

    W samochodzie wyjąłem ze schowka telefon. O matko, zeszło mi niemal dwie godziny, a ona nawet się nie zająknęła, że przekroczyłem czas.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Michal Story

    Spis treści (poprzednie części):

    Część 1: https://www.sexopowiadania.pl/article.php?id=4556

    Część 2: https://www.sexopowiadania.pl/article.php?id=4581

    Część 3: https://www.sexopowiadania.pl/article.php?id=4635

    Część 4: https://www.sexopowiadania.pl/article.php?id=4651

    Część 5: https://www.sexopowiadania.pl/article.php?id=4660

    Część 6: https://www.sexopowiadania.pl/article.php?id=4678

    Część 7: https://www.sexopowiadania.pl/article.php?id=4687

    Część 8: https://www.sexopowiadania.pl/article.php?id=4715

  • Wizyta kuzynki cz. 1

    Niedawno odwiedziła nas kuzynka mojej żony, Moniki. Wiktoria ma 19 lat i pochodzi z małej miejscowości pod Poznaniem. Ma proste czarne włosy i bardzo ładną twarz, ale jej problemem zawsze była waga. W ostatnim czasie jednak dzięki ostrej diecie udało jej się znacznie schudnąć i kiedy weszła do naszego domu, dopiero w ostatniej chwili powstrzymałem gwizdnięcie aprobaty. Zrzuciła zbędne kilogramy nic jednocześnie nie tracąc z biustu i tyłka, dzięki czemu zachowała piękną, kobiecą figurę. Moja 38-letnia małżonka zajęła się od razu młodszą kuzynką, otworzyła wino i poprosiła żebym zamówił sushi do jedzenia. Dziewczyny po wypiciu butelki zrobiły się rozgadane i zaczęły swobodnie plotkować o wszystkim, zostawiłem je więc i poszedłem na górę.

    Gdy po jakichś dwóch godzinach zszedłem po wodę do kuchni, zauważyłem że panie przeniosły się na kanapę do salonu i całkiem już roześmiane gadają jak najęte. Kiedy mnie zobaczyły, Monika wstała, podeszła do mnie i zakomunikowała, że Wiki będzie u nas nocować, bo robi się coraz później i nie ma sensu żeby łapała ostatni autobus do Krosna po ciemku. Poszła do pokoju gościnnego przygotować pościel, a ja zostałem z jej kuzynką i porozmawialiśmy trochę. Bardzo już rozluźniona Wiki siedziała swobodnie na kanapie w obcisłej koszulce i powydzieranych spodniach przez które prześwitywały jej zgrabne nogi. Popatrywała na mnie dość zalotnie i niby przypadkiem zsunęła ramiączko koszulki co, nie ukrywam, w kombinacji z jej urodą i swobodnym zachowaniem wywarło na mnie spory efekt.

    Kiedy Monika przyszła z pokoju gościnnego dziewczyny jak gdyby nigdy nic wróciły do przerwanej  rozmowy, jak się okazało, o treści mocno erotycznej. Wiki opowiadała o swoich ostatnich doświadczeniach seksualnych, które nabrały znacznie na sile od kiedy poprawiła swój wygląd. Jak, że wyraźnie moja obecność im nie przeszkadzała przysłuchiwałem się rozmowie, coraz bardziej podniecony, gdyż kuzyneczka nie pomijała szczegółów takich jak opis robienia laski obcemu facetowi w klubie. Popatrzyłem na Monię i nasze spojrzenia spotkały się – widziałem, że również jest podekscytowana i oczy jej błyszczą jak szalone. Pomyślałem, że wezmę ją na moment pod byle pretekstem na szybki numerek na górę, ale rzeczywistość wyprzedziła moje plany.

    Ku naszemu zdumieniu Wiki zaczęła opowiadać o tym, jak ostatnio pierwszy raz całowała się z dziewczyną i jak bardzo jej się to podobało. Moja żona oblizała wargi i z wyczuwalnym napięciem zapytała kuzynkę czy próbowała pójść dalej i uprawiać seks z kobietą. Wiki po chwili wahania odpowiedziała, że nie, ale w zasadzie miałaby ochotę na taki eksperyment. Dziewczyny popatrzyły na siebie długo a potem przeniosły spojrzenie na mnie. Monika spojrzała na Wiki i powiedziała:

     – Kochana, czy nie uważasz że przydałaby się nam kąpiel? Mamy duże jacuzzi, w którym spokojnie zmieszczą się dwie, a nawet trzy osoby…

    Wiktoria oddychając coraz szybciej odwzajemniła spojrzenie i odpowiedziała:

    – Z przyjemnością… Może najpierw pójdziemy we dwie, a twój mąż dołączy do nas za chwilę?

    – Tak, to dobry pomysł – uśmiechnęła się Monika. – Kochanie, przyjdź do nas za jakieś 10 minut, najpierw popracujemy trochę same nad zacieśnieniem rodzinnych więzi.

    Wiki roześmiała się, wstała i wzięła za rękę moją żonę, która poprowadziła ją szybkim krokiem do dużej łazienki. Jeszcze przed wejściem zatrzymała kuzynkę i przyciskając ją do ściany pocałowała namiętnie, tak żebym widział je w oddali. Potem zniknęły za drzwiami.

    Przyrzeczone dziesięć minut dłużyło mi się nieprawdopodobnie. Podszedłem pod drzwi nasłuchując i poprzez szum wody dosłyszałem ciche pojękiwania, odgłosy pocałunków i ocierających się o siebie nagich ciał. Nie wytrzymałem – wkroczyłem do zaparowanej łazienki i moim oczom ukazał się następujący widok.

    Dziewczyny siedziały na środku wanny w taki sposób, że woda tryskająca z dysz umieszczonych na jej spodzie masowała im cipki. Splotły się z namiętnym pocałunku, Monika rękami głaskała pupę kuzynki, a Wiki pieściła w tym czasie jej nagie piersi. Patrzyłem jak urzeczony czując jednocześnie jak mój kutas pręży się w spodniach na baczność. Młodsza z kuzynek przerwała pocałunek i zeszła ustami niżej, pieszcząc szyję mojej żony a potem biorąc między wargi jej nabrzmiały sutek. Monika wplotła palce we włosy Wiktorii i ciężko dyszała z przymkniętymi z rozkoszy oczami. Zajęte sobą panie dopiero po chwili zauważyły mnie stojącego w drzwiach. Monika na przerywanym oddechu powiedziała do mnie:

    – Kochanie, daj nam jeszcze chwilę, ale rozbierz się i popatrz jak się bawimy. Zaraz się tobą zajmiemy, nie pożałujesz – ostatnie słowa wyjęczała już prawie, gdyż Wiki zjechała dłonią niżej i zaczęła pieścić jej cipkę.

    – Aaaach, aaaaaaaaach, taaaak, kochana, taaaak, zrób mi dobrze kuzyneczko, ooooooooooch – krzyknęła dochodząc gwałtownie po chwili pieszczot. Przyciągnęła Wiki do pocałunku, a potem poleciła jej przyklęknąć na skraju wanny. Kuzynka posłuchała jej bez wahania, a moja żona wynagrodziła jej to zaczynając lizać od tyłu jej tyłek i cipkę. Patrzyłem na piękną buzię Wiktorii, zaróżowioną z podniecenia i nasze spojrzenia spotkały się. Uśmiechnęła się i spojrzała znacząco na mojego stojącego już w pełni fiuta. Uznałem to za dobry moment na porzucenie roli biernego obserwatora.

    Podszedłem do Wiki i bezceremonialnie włożyłem jej do ust kutasa. Zassała go natychmiastowo i zaczęła mi robić doskonałego loda. Zza jej wypiętej pupy zobaczyłem szeroki uśmiech Moni, która mrugnęła do mnie porozumiewawczo jednocześnie wsuwając wyprężony język w kakaowe oczko młodej kuzyneczki. Erotyzm całej sytuacji spowodował, że po kilku minutach poczułem zbliżający się wytrysk, więc wysunąłem się z ust Wiki, żeby nie zakończyć przedwcześnie zabawy. W tym samym momencie jej ciało naprężyło się i zaraz potem zwiotczało w mocnym orgazmie pod wpływem języczka mojej żony.

    Uśmiechnięta od ucha do ucha Monika wciągnęła nas oboje do wanny. Stanąłem pomiędzy nimi obiema. Tym razem moja żona zajęła się obciąganiem mi fiuta, podczas gdy Wiki najpierw ssała mi jaja, a potem za wskazówkami partnerki wysunęła język i zaczęła lizać mi dupę. Było cudownie. Po paru minutach tej zabawy poczułem, że opuszczają mnie wszystkie siły i trysnąłem potężnie w usta żony. Monika połknęła część, po czym jak w najlepszym pornolu przysunęła się do Wiki i pocałowała ją ustami pełnymi spermy.

    Jako, że żadne z nas nie miało jeszcze dość wrażeń na ten wieczór na kolejną rundę przenieśliśmy do sypialni. Nagle okazało się, że Monika przygotowywała pokój gościnny kompletnie niepotrzebnie. We troje weszliśmy do naszego małżeńskiego łóżka. Moja żona stwierdziła, że teraz Wiki powinna wyuczyć się lizania drugiej kobiety i położyła się na wznak rozkładając nogi, pomiędzy którymi szybko znalazła się jej młoda kuzynka. Patrzyłem jak pierwszy raz smakuje kobiecej cipki, szybko rozpoznając miejsca, którym powinna poświęcić szczególną uwagę. Po twarzy Moni łatwo było wywnioskować, że młoda ma naturalny talent, uwidaczniany głośnymi okrzykami rozkoszy wydawanymi przez moją małżonkę. Mój kutas szybko zaczął ponownie budzić się do życia, więc pobudziłem go kilkoma ruchami ręki, po czym podszedłem do łóżka i łapiąc Wiktorię za tyłek wszedłem w nią mocno, powodując u niej gwałtowny spazm ekstazy. Pieprzyliśmy się w ten sposób przez jakiś czas, po czym ku mojemu zdziwieniu Monika przerwała nam zmierzającą ku wspólnemu orgazmowi zabawę i oświadczyła, że ma inne plany. Naga podeszła do szafy i wyjęła z niej strapon, który od razu zapięła sobie na biodrach. Podeszła od tyłu do Wiki i zdecydowanym ruchem obróciła sobie jej twarz do ust, całując ją namiętnie.

    – A teraz kochana kuzynko – wyszeptała. – Wyrucham twoją cipkę.

    Wiktoria tylko jęknęła i nadstawiła swój krągły tyłek, który Monika złapała i weszła w nią płynnym, zdecydowanym ruchem. To było niesamowite. Moja żona w szalonym rytmie posuwała sztucznym kutasem o połowę młodszą dziewczynę, która w dodatku była jej bliską kuzynką. Podszedłem i wbiłem się bezceremonialnie od tyłu w cipkę Moni, na co ona zareagowała stęknięciem i zamruczała „nareszcie”. Wykonywała teraz większą część roboty, jednocześnie posuwając swoją kuzyneczkę wyjącą już z rozkoszy i nadziewając się na mojego sterczącego fiuta. Po kilku minutach tej zabawy po kolei doszliśmy, ja spuszczając się w gorącą cipkę żony, a Wiki omdlewając prawie, będąc ruchaną gumowym dildo. We trójkę opadliśmy na łóżko, zasypiając w oczekiwaniu na kolejny interesujący dzień.

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Falco