Blog

  • Wyjatkowa Lekcja cz.2

    Stałem jeszcze chwilę pod lejącą się wodą, opłukując ciało i z drżącymi nogami wciąż zastanawiając co właściwie się wydarzyło. Cała sytuacja wydawała się być przecież równie prawdopodobna co erotyczne wizje snute przez mnie w trakcie wczorajszego prysznica. A jednak, wydarzyła się i co więcej, to nie był koniec. Musiałem osuszyć się, coś założyć i odstawić do swojego pokoju niepotrzebne rzeczy. Ostatnie zadanie wymagało ode mnie szczególnej ostrożności, dobrze byłoby nie obudzić moich współlokatorów, aby uniknąć pytań. Z całą pewnością wymyśliłbym jakąś trzymającą się kupy historię, ale im mnie świadków tym lepiej. Już ubrany, wracając postanowiłem nie zapalać nigdzie światła, poświaty z okien pozwalały poruszać się bezpiecznie, a dzięki temu zmniejszałem ryzyko obudzenia kogokolwiek. Otworzywszy pokój tylko tyle, aby zmieścić się w drzwiach, wślizgałem się i odczekałem kilka sekund nasłuchując reakcję. Usłyszawszy tylko równe, głębokie oddechy śpiących kolegów, ostrożnie odłożyłem niepotrzebne rzeczy, które mogłyby wzbudzić podejrzenia w razie nakrycia i ruszyłem na parter. Płytki, którymi wyłożona była posadzka miały nakrapianą, antypoślizgową fakturę, ale mimo to klapki klaskały w kontakcie z nimi. Postanowiłem je zdjąć i wziąć do ręki, aby w samych skarpetkach, bezszelestnie przemknąć korytarzem niczym duch. Zatrzymałem się chwile przed drzwiami TEGO pokoju, a moja ręka zawisła w połowie drogi do klamki. Znów poczułem lekki stres, ale i wzbierające podniecenie. Sam nie do końca wiedziałem czego się spodziewać, ale w końcu nacisnąłem ją. W środku paliła się spora lampka nocna dając dużo lekko pomarańczowego światła. Wszystkie zasłony były szczelnie zamknięte. Ania stała na środku i układała w rękach jakieś podkoszulki. Miała na sobie luźny t-shirt, który sięgał niemal do połowy ud. Ujrzawszy mnie skończyła składać jedno z ubrań i położyła je na fotelu. Spojrzała w moją stronę i przykładając wskazujący palec do ust pokazała gest uciszania

    -Musimy rozmawiać szeptem.

    Nie odpowiadając skinąłem jedynie głową i najdelikatniej jak to możliwe przymknąłem drzwi.

    Po prawej stronie od wejścia znajdowało się duże dwuosobowe łóżko z nieco zmierzwioną pościelą. Podeszła do niego i stojąc tyłem do mnie uklękła na krawędzi i pochyliła się aby poprawić prześcieradło. Spod podkoszulka wyłoniła się wypięta pupa o wspaniałych kształtach odziana w czarne koronkowe figi. Chwile potrzęsła nią wciąż pracując nad wygładzaniem posłania. Gdy wszystko było gotowe położyła się na boku podpierając głowę ręką i spojrzała na mnie z uśmiechem. Chwile jeszcze stałem wpatrzony w tę scenę, gdy w końcu drugą ręką klepiąc w wolne miejsce koło niej zachęciła mnie do zajęcia go. Powoli wgramoliłem się na łóżko i przysiadłem na kolanach naprzeciwko.

    -Zaczęliśmy trochę nie od tego co trzeba – zaczęła – sam przecież wspominałeś, że jeszcze się nawet nie całowałeś. Pocałunek tak naprawdę jest dużo ważniejszy niż to co następuje po nim, może wyrażać dużo więcej skomplikowanych emocji, a o nie w tym wszystkim chodzi. Pamiętaj, że to co dzieje się w sypialni to powinien być wyraz czegoś zdecydowanie głębszego, ukoronowanie relacji, a ze swoją partnerką powinniście przede wszystkim darzyć się wzajemnym szacunkiem. Nie słuchaj wulgarnych przechwałek swoich kolegów i nie patrz na to przez pryzmat porno w Internecie. To nie o to w tym chodzi Kubuś. Tak nie sprawisz, że dziewczyna będzie szczęśliwa, a przecież chyba o wzajemne szczęście chodzi, nie? Zresztą, ja widzę po tobie, że Ty dobry chłopak jesteś i uszczęśliwisz kiedyś jakąś dziewczynę, tylko musisz pozbyć się kompleksów. – Jej słowa miały utkwić mi w głowie na wiele lat i zakorzenić, jak się później okazało, całkiem zdrowe podejście do tego tematu. – Połóż się wygodnie naprzeciwko mnie – posłusznie ułożyłem się na boku z ciekawością wpatrując się w jej oczy, przysunęła się do mnie bardzo blisko kładąc rękę na moim biodrze.

    – Czujesz jak przyjemna atmosfera robi się, gdy dwoje ludzi zbliża się do siebie? Tak to właśnie powinno się zaczynać – mówiąc to patrzyła mi w oczy i głodziła po boku. – Dotyk też jest bardzo ważny. Na początku powinien być delikatny, nigdy gwałtowny. Nie krępuj się, zapomnij, że jestem nauczycielką, wyobraź sobie, że jesteśmy u mnie w domu i rób to co robiłbyś w tej sytuacji.

    Moja dłoń sięgnęła jej ramienia, zacząłem gładzić ją z taką samą delikatnością z jaką ona traktowała mnie. Po chwili moje ruchu zrobiły się bardziej naturalne i sam z siebie nachyliłem się w jej kierunku dokładnie przyglądając się ciału które dotykam. Im bliżej siebie byliśmy tym mniej skrępowania czułem. Powoli zaczynałem rozumieć o co w tym wszystkim chodzi. Jej noga powędrowała na moje zaplatając się na nich i lekko przyciągając w swoją stronę. W tym momencie znów spojrzałem jej w twarz, nasze spojrzenia spotkały się i uśmiechnęliśmy się do siebie. Ta intymność sprawiła, że poczułem, że to odpowiedni moment. Zbliżyłem twarz do jej twarzy i zamknąłem oczy. Ona zrobiła to samo i nasze usta zetknęły się. Początkowo tylko powierzchownie, badawczo, by z każdą chwilą poczynać sobie coraz śmielej. – Pamiętaj, powoli, bez pośpiechu – wyszeptała nauczycielka i nadała tempo całej grze, jej język wskazywał mi co robić i coraz intensywniej zakradał się do moich ust, sam odpowiedziałem tym samym. Nasze ciała już bez żadnych wahań przywarły do siebie. Te intymne pieszczoty sprawiły, że uderzyła mnie fala niesamowitego podniecenia. Poczułem się jak w transie i zupełnie zatraciłem poczucie czasu, sam nie wiem ile tak trwaliśmy. Moja ręka wędrowała coraz śmielej pieszcząc uda, plecy i bok mojej partnerki. Gdy i po niej widać było, że emocje przejmują kontrolę, na chwile oderwała się – Z ustami idzie ci nieźle, ale kobiety lubią być całowane chyba wszędzie, także do dzieła kowboju – mówiąc to uśmiechała się zawadiacko, mrużąc oczy zagryzła wargę i odsłoniła swoją szyję. Nie czekając długo zabrałem się i za nią. Delikatnie, najpierw z boku przy uchu, co skwitowała cichym mruczeniem, potem powoli w dół, w kierunku obojczyków. Ręką, przez materiał koszulki masowałem brzuch, ale już po chwili, niemal mimowolnie powędrowała ona w górę aby znów poczuć tę wspaniałą miękkość jej piersi. Pod spodem nie było stanika. Całując szyję coraz niżej, odsłoniłem nieco kołnierzyk, by w końcu niemal zatrzymać się nieco bojąc wykonać kolejny ruch.

    -Widzę, że coś ci przeszkadza – Ania zaśmiała się – na twoim miejscu bym ją zdjęła.

    Sugestywnie uniosła biodra, aby umożliwić mi zdjęcie koszulki co niezwłocznie zacząłem robić

    -Wiesz, strasznie lubię, gdy facet rozbierając jednocześnie całuje moje ciało.

    Tutaj również nie potrzebowałem więcej wskazówek. Podnosząc materiał ku górze kolejno całowałem skórę tuż nad łonem, pępek i brzuch, odrywając się chwilami, aby móc podziwiać odsłaniające się, już lekko nabrzmiałe piersi, które również obdarzyłem czułymi pieszczotami. W końcu górna część garderoby wylądowała na podłodze – No, to teraz z ciebie też trzeba trochę ściągnąć – Mówiąc to przewróciła mnie na plecy i ściągając koszulę również pieściła brzuch i tors. Następne w kolejności były spodnie. Schodząc na kolanach w dół powoli ściągała je odsłaniając materiał majtek, które pozostawiła na swoim miejscu. Widząc niewielkie wybrzuszenie pod nimi, uśmiechnęła się do mnie, trąciła je nosem i pomasowała ręką przez materiał. Penis momentalnie osiągnął pełną erekcję, ale póki co musiał jeszcze poczekać. Spodnie wraz ze skarpetkami wylądowały na ziemi, a nauczycielka szybkim susem usiadła na mnie okrakiem. Spoglądając mi w oczy powoli pochylała się w moją stronę zadziornie potrząsając piersiami. W końcu nasze ciała przywarły do siebie, a ona zaczęła mnie całować falując swoimi biodrami, tak, że przez materiał naszej bielizny czułem jak jej gorąca cipka ociera się o mojego kutasa. Jej włosy na mojej twarzy, jej zapach, usta, całe ciało ocierające się o moje, te wszystkie doznania sprawiły, że dosłownie odleciałem. To była najwspanialsza chwila w całym moim dotychczasowym życiu. W pewnym momencie przerwała i uniosła się na dłoniach.

    -No dobra, myślę, że możemy wrócić do poprzedniego punktu – uśmiechnęła się i zszedłszy ze mnie ułożyła się na poprzednim miejscu, tym razem bardziej na plechach i spojrzeniem zachęciła mnie do przejęcia inicjatywy.

    Wciąż odrobinę oszołomionemu chwilę zajęło mi oderwanie wzroku od ciała mojej partnerki. Po chwili odrobinę niezgrabnie ułożyłem się obok natychmiast kładąc dłoń na jej ciele i sunąc po nim z uczuciem. Odruchowo od razu chciałem przyssać się do piersi, co pewnie można było wyczytać z moich oczu, jednak zamiast tego najpierw skierowałem się w stronę ust, co zostało przyjęte przez Anię z aprobatą i dużym zadowoleniem. Znów złączyliśmy się w namiętnym pocałunku, ona również objęła mnie i gładziła moje ciało. Moja ręka wędrowała po niej całej, chyba po raz pierwszy odważyłem się zbadać jej pośladki. Były niesamowicie miękkie i jędrne, tak jak tylko zadbana pupa młodej dziewczyny być może. Gdy nacieszyłem się tym nowym wrażeniem powróciłem do pieszczenia piersi, usta w tym samym momencie ponownie rozpoczęły drogę przez policzek, ucho i szyję. Powoli delektowałem się smakiem i zapachem jej skóry, nie spieszyło mi się. Chciałem aby ta chwila trwała jak najdłużej. Chłonąłem miękkość jej piersi, gładkość i zapach skóry. Jej dotyk na moim ciele również powodował wrażenia jakich nigdy dotąd nie doświadczyłem. Nasze nogi splotły  się, a moje usta wędrowały coraz niżej, aż w końcu dotarły do biustu, który obdarzyły niezliczonymi pocałunkami. W końcu twarde z podniecenia sutki znalazły się w moich wargach. Ssałem je i lizałem na zmianę z ręką pieszcząc je dokładnie. Nauczycielka zamknęła oczy i odchyliła głowę. Jej płytki głośny oddech stawał się coraz szybszy. Zamruczała gdy dłonią ponownie chwyciłem za pośladek i coraz bardziej łapczywie zacząłem go miętosić. Jej ręka powolnym tempem zaczęła kierować się w kierunku mojego krocza. Otwarta dłoń z dużą delikatnością zaczęła masować mojego wacka przez materiał bielizny. Jej ruchy były jakby w zwolnionym tempie, do tego delikatne jak smaganie wiatru. Mimo to przyjemność jaką mi dawała była dla mnie czymś niesamowitym. Zachęcony tym gestem postanowiłem odwdzięczyć się tym samym. Nie odrywając języka od brodawek położyłem dłoń na jej cipce. Najpierw badawczo zacząłem masować jej powierzchnię z równą delikatnością. Mimo to poczułem olbrzymie ciepło bijące spod koronkowego materiału. Gdy przycisnąłem trochę mocniej, usłyszałem krótkie jęknięcie, a przez tkaninę wyczułem przesączającą się wilgoć. Była niesłychanie mokra. Gdy kontynuowałem intensywniejsze okazywanie czułości jej biodra zaczęły falować. Ręka, która dotychczas ledwo muskała materiał moich bokserek, teraz chwyciła przez niego mojego penisa i zaczęła masować go w górę i w dół. Moje podniecenie zaczęło gwałtownie rosnąć i w momencie w którym sądziłem, że lada moment nastąpi koniec, moja partnerka jakby przeczuwając to odsunęła rękę. Dała mi chwilę wytchnienia. Chwyciła mój podbródek i zwróciła moje usta z powrotem w kierunku swoich. Po chwili znów skierowała się w dół, tym razem jej palce wsunęły się zgrabnie pod materiał i objęła sztywnego penisa oraz jądra masując z niesamowitym wyczuciem. Poszedłem jej śladami. Moja dłoń również wślizgnęła się w gorące i wilgotne zakamarki pod jej podniecającą bielizną. Palcami delikatnie masowałem całą powierzchnie jej szparki, rozsmarowując śliskie soki po całej powierzchni. Zatrzymywałem się na dłuższą chwilę na tajemniczym guziczku, którego pieszczoty wywoływały gwałtowne reakcje nauczycielki. Jej biodra wykonywały gwałtowniejsze ruchy, a z ust wydobywały się urywane ciche jęki. Dzięki Internetowi wiedziałem czym on jest, ale pierwszy raz miałem okazję ujrzeć na żywo efekty jego działania. Gdy za którymś razem, w uniesieniu, obszedłem się z nim zbyt mocno, ciało Ani wygięło się w łuk, a jej dłoń chwyciła mocno moją.

    -Mmm, nie za mocno, ona jest bardzo delikatna – wskazówka, którą otrzymałem nie nosiła znamion pretensji, na jej twarzy gościł uśmiech. Korzystając z tej przerwy błyskawicznie pozbyła się ostatniej części swojej garderoby, spojrzeniem zasugerowała, abym zrobił to samo, co niezwłocznie uczyniłem.

    Już po chwili wróciliśmy do swoich pieszczot zupełnie nadzy. Leżeliśmy wtuleni w siebie, całując się namiętnie. Nasze nogi były splecione, a dłońmi pieściliśmy się nawzajem. Biodra mojej partnerki wciąż falowały wzmacniając moje wrażenia. Sunąłem powoli po jej śliskim skarbie zataczając także leniwe kręgi na łechtaczce. Jej masaż był subtelny, jakby przeczuwając, że jestem bliski wystrzału, celowo chciała przedłużyć tę magiczną chwilę. Bawiła się jądrami, wodziła opuszkami po spodzie sterczącego kutasa. Głaskała i masowała główkę oraz wędzidełko. Wszystko z niesamowitym wyczuciem, które utrzymywało mnie twardym jak skała przez ten cały, jak zdawało mi się dość długi czas. Gdy nasze języki wzajemnie się badały, ochoczo penetrując usta, uświadomiłem sobie, że każdy kolejny etap tych lekcji przynosi coraz intensywniejsze i wspaniałe wrażenia. Nie wiedziałem jeszcze co mnie czeka dalej, ale jednocześnie chciałem doświadczyć jak najwięcej i chciałem, aby obecna chwila trwała wiecznie. I trwała dość długo doprowadzając mnie niemal do wrzenia. W swoim zapamiętaniu niemal zatraciłem kontakt z rzeczywistością. Dopiero, gdy usta Ani oderwały się od moich to rozchyliłem powieki. Patrzyła mi prosto w oczy z tajemniczym uśmiechem. Poczułem, że jej dłoń zacisnęła się na moim kutasie. Najpierw nieruchoma, spowodowała skurcz moich mięśni, potem zaczęła powoli wodzić w górę i w dół. Nie przerywając kontaktu wzrokowego niemal znieruchomiałem, a moje oczy zaszły mgłą. Po zaledwie kliku intensywniejszych ruchach z moich otwartych ust wydobył się niemal niemy jęk, a ciałem wstrząsnął orgazm. Nauczycielka nie przerywała swojej pieszczoty wciąż głęboko spoglądając w moje oczy z niemałą satysfakcją. Niewielki ładunek wystrzelił na pościel i jej dłoń. Palcami wpiłem się w jej pośladek, a ciało opadło na jej ciało drżąc. Moja twarz wylądowała na szyi dziewczyny, ale po chwili uniosłem się, aby kontynuować pocałunek, który z chęcią podjęła, wciąż jeszcze lekko masując w cale nie wiotczejącego penisa i jądra. W ten sposób po chwili wróciłem do jako takiej świadomości.

    -I jak, podobają ci się takie lekcje? – Zapytała odrywając się od moich ust i podpierając głowę na ręce.

    -Bardzo. Gdyby takie zajęcia były w szkole, to nie chciałbym z niej wychodzić – Odpowiedziałem wesoło wciąż rozedrgany.

    -Haha, miło mi to słyszeć. Mam nadzieję, że twoja pewność siebie trochę wzrośnie. Właściwie to nie musiałam cię nawet zbytnio instruować. Wystarczyły drobne gesty, żebyś załapał te najważniejsze rzeczy. Widać, że intuicyjnie potrafisz wyczuć co sprawia dziewczynie przyjemność. Twoja partnerka będzie miała z tobą kiedyś bardzo dobrze.

    -Tak pani myśli?

    -Jestem tego pewna Kubuś, inteligentny z ciebie chłopak i do tego zająłeś się mną tak, że jestem cała mokra, sam zobacz.- Mówiąc to chwyciła moją dłoń i skierowała do swojej wciąż niezaspokojonej muszelki z której wyciekał śliski sok – Ja nie wiem czy cię wypuszczę stąd teraz jak nie dokończysz – Zaśmiała się w szczery i pogodny sposób, ale ja już od dłuższej chwili wiedziałem, że nie chce stąd wychodzić, dopóki nie sprawię, że i ona dojdzie dzięki mnie. Chciałem zobaczyć to na własne oczy, chciałem skosztować tych zakamarków do których jeszcze nie dotarłem.

    -No właśnie… bo ja już dwa razy, a jeśli czegoś chciałbym się nauczyć to przecież właśnie…

    -Właśnie jak dogodzić dziewczynie?

    -Właśnie tak…

    -Kochany jesteś Kubuś – dłonią pogładziła mnie po głowie – Ty naprawdę kiedyś dasz jakiejś dziewczynie sporo radości. A teraz rób co czujesz, jeśli coś będzie nie tak, to dam Ci znać – puściła mi oko i opadła na poduszkę wciąż patrząc w moje oczy. Nie czekając dłużej nachyliłem się nad nią i zacząłem całować jednocześnie pieszcząc jej ciało. Ten już całkiem nieźle przerobiony na tej lekcji materiał wciąż dawał mi niesamowitą frajdę. Nie mogłem się oderwać i szedłem znaną ścieżką całując kolejno te punkty, które z moich wcześniejszych obserwacji były najbardziej czułe i wywoływały najintensywniejsze reakcje. Palcami badałem każdy centymetr gładkiej skóry, uda, brzuch, ramiona, piersi. Wślizgiwałem się niepostrzeżenie do jej skarbu, aby zwiększyć wrażenia i móc napawać się cudowną gorącą wilgocią, którą tak polubiłem. Po długim i intensywnym przystanku na piersi, a szczególnie ich sterczące brodawki, moje wargi schodziły coraz niżej w rejony, które były dla nich ledwo znane. Brzuchem delektowałem się ugniatając jej biust jednocześnie obiema rękami i drażniąc sutki. Jej biodra znów zaczęły falować, a głowa odchyliła się. Jej dłonie wplotły się w moje włosy, oddech znów stał się słyszalny. Pokochałem to, pokochałem uczucie dawania kobiecie ekstatycznej przyjemności, i choć nie mogłem się doczekać wrażeń jakie dostarczy sam finał to przeciągałem każdy ruch, aby móc dokładnie zbadać i zapamiętać każdy detal jej ciała, każdy dźwięk, zapach i reakcję. To niespieszne badawcze tempo wyraźnie podobało się Ani. Delikatnie masowała moją głowę i cicho pomrukując, lekko wiła się pod moim dotykiem. Wędrując od pępka w dół powoli zbliżałem się do tak upragnionego celu. Nie odrywając brody od jej skóry, coraz niżej składałem delikatne, powolne pocałunki. W końcu poczułem na swej twarzy delikatne miękkie włoski jej paseczka, których również nie omieszkałem obdarzyć dotykiem swoich warg. W końcu obniżywszy się jeszcze trochę znalazłem się tuż naprzeciwko jej muszelki. Była drobna i delikatna, niewielkie wargi miały ciemnoróżowy kolor i były nabrzmiałe z podniecenia. Łechtaczka, również wyraźnie pobudzona, bezwstydnie wyłaniała się spod swojego kapturka jakby domagając się pieszczot. U doły lśniła cienka stróżka śluzu spływającego na prześcieradło. Jej ciepło i cudowny zapach zupełnie mnie oszołomiły. Powoli rozchyliłem wargi lustrując wzrokiem wszystkie zakamarki. Po chwili palcami badałem dokładnie ją całą rozmazując błyszczący, lepki sok. Nie wytrzymałem długo, najpierw trącając ją lekko nosem, w końcu zbliżyłem się i językiem skosztowałem. Było to coś o czym marzyłem od dawna i nie zawiodłem się ani trochę. Uczucie było wspaniałe, a moja partnerka wydała zachęcający jęk. Nie czekając dłużej zacząłem lizać, najpierw w górę i w dół, potem lekko wsuwając język do jej szparki, by w końcu skupiwszy się na łechtaczce zacząć dość intensywnie machać językiem, tak jak widziałem to na jakimś filmie pornograficznym. Nie wywołało to, aż tak intensywnej reakcji jakiej się spodziewałem, więc zwiększyłem moc i tempo pieszczot. Po chwili zamiast jęków rozkoszy usłyszałem cichy chichot.

    – Powoli, powoli, Kubuś, poczekaj moment – nauczycielka uniosła głowę i spojrzała na mnie – Idzie ci naprawdę świetnie, ale z tym językiem to musisz trochę delikatniej – mówiąc to uniosła się lekko na łokciach – Ale chyba prawie wszyscy źle to robicie – zaśmiała się.

    – Nie wiem co wy macie z tym szturchaniem na siłę, byle szybciej. Na pewno są dziewczyny które to lubią, ale zapewniam cię, że niewiele. Zamiast machać jak opętany, spróbuj delikatnie, jak z cukierkiem – poliż, possij… albo wiesz co, mam pomysł! Właściwie to pomimo różnic w budowie, odczucia kobiet i mężczyzn nie różnią się tak bardzo! Połóż się, pokażę Ci o co chodzi na tobie!

    – Ale jak to? Przecież… – Nie zdążyłem nawet dokończyć zdania, gdy leżałem zwrócony twarzą do sufitu, a Ania całując kolejne fragmenty mojego ciała schodziła niżej, w kierunku ciągle starczącego wacka.

    Jej dłonie spoczęły na moich udach, a usta okrążały najczulsze punkty, niebywale mnie pobudzając.

    Wysyłając mi porozumiewawcze spojrzenie zabrała się za dalszą część prezentacji – jej język delikatnie musnął moje jądra, po chwili z taką samą delikatnością przejechał po spodzie nabrzmiałego penisa, od nasady aż po samą główkę i z powrotem. Pochłonąwszy w całości moje klejnoty zaczęła je ssać, masując kulki językiem.  W tym samym czasie jej nos trącał sterczącą kuśkę. Po chwili tych mega przyjemnych doznań, pocałunki znów skierowały się w stronę żołędzia.  Zatrzymawszy się na wysokości bardzo czułego wędzidełka ujęła je w swoje wargi i z największą delikatnością zaczęła ssać. Pieszczota tego miejsca była wyjątkowo intensywna, ale wyczucie z jakim to robiła było niesłychane. Z wprawą utrzymywała mnie w ekstazie nieco łagodząc, gdy niebezpiecznie zbliżałem się do szczytu, lub podkręcając temperaturę i dołączając masaż językiem, gdy nieco oddalałem się od orgazmu. Po chwili uczyniła kolejny krok i cała główka zniknęła otulona jej miękkimi wargami. Tym razem nie wzięła do ust całości, a jedynie delikatnie droczyła się z nabrzmiałą żołędzia. Ssała ją i masowała jak landrynkę. Byłem w niebie. Po chwili zacząłem nieco odpływać, ale nauczycielka cały czas wprawnie kontrolowała, aby nie doprowadzić mnie za szybko do drugiego szczytu.

    Trwało to chwilę, aż nagle przerwała i uniosła głowę – To co, teraz już rozumiesz? – Błysk w jej oku zdradzał, że dobrze wiedziała, że zrozumiałem. Zrozumiałem dużo lepiej, niż gdyby próbowała mi to wytłumaczyć słowami. Przytaknąłem tylko głową i z werwą zerwałem się z miejsca ustępując go mojej mentorce. Gdy zająłem pozycję, bez zwłoki zabrałem się do roboty. Tym razem zupełnie inaczej, z uczuciem i pasją. Zamiast szybkości i agresji postawiłem na jakość. Ruchy mojego języka były szybkie tylko wtedy, kiedy trzeba. Całymi ustami pochłaniałem jej skarb, masowałem wszystkie zakamarki. Gdy jej guziczek w całości zniknął w moich ustach to praktycznie całą brodą i nosem wtopiłem się w jej ciało, masując je. Ssałem mocno, ale z wyczuciem, używałem języka. Ciche pojękiwania i mimowolnie rzucane półsłówka utwierdzały mnie w przekonaniu, że robię to jak trzeba. Już po kilku minutach ruchy mojej mentorki zrobiły się nieco sztywniejsze, a oddech płytki. Zintensyfikowałem swoją pracę, by w końcu doczekać tego o czym marzyłem. Przed moimi oczami jej ciało wygięło się w łuk, a z ust wydobył się pojedynczy, być może za głośny jak na te okoliczności jęk. Fale orgazmu wstrząsały moją partnerką, a ja nie przestając pieścić podziwiałem ten cudowny widok.

    W końcu drżąc opadła na pościel, wplotła palce w moje włosy – Było idealnie Kubuś… naprawdę… uff – otrząsnęła się jakby z zimna – brakowało mi tego trochę. Naprawdę pojętny z ciebie uczeń, masz talent!

    – Dziękuję – odpowiedziałem z dumą – to najlepsze lekcje jakie kiedykolwiek miałem. Właściwie to tak mi się spodobało… że chyba chciałbym jeszcze potrenować – popatrzyłem na nauczycielkę maślanymi oczami, ona tylko zaśmiała się i opuściła głowę na poduszkę – Skoro tak, to nie krępuj się. Zamknęła oczy i położyła drugą dłoń na mojej głowie. Nie czekając dłużej na nowo zabrałem się do pracy. Zajęcie spodobało mi się na tyle, że naprawdę wkładałem w to serce, ponownie badałem wszystkie zakamarki i sprawdzałem reakcje na różne moje ruchy, sprawiało mi to olbrzymią frajdę. Moje zaangażowanie dość szybko przynosiło efekty, Ania błyskawicznie zaczynała odlatywać. To dodawało kolejnej motywacji. Do całego arsenału postanowiłem dołożyć jeszcze jeden. Moje dwa palce zaczęły masować wejście do jej niebywale mokrej szparki. W końcu powoli wślizgnąłem się do środka, była ciasna, mokra i ciepła. Chwilę badałem jej wnętrze napawając się nowym doświadczeniem, by w końcu nieco instynktownie zacząć wkładać i wyciągać, imitując penetrację.

    -Misiuuu… – Usłyszałem z góry rozanielony głos – palce to świetne narzędzie, ale lepsze od wpychania jest masowanie, tak jak robiłeś to z początku… Ja i pewnie sporo innych dziewczyn najbardziej czuła jestem tam gdzie jest mój guziczek… tylko od drugiej strony… spróbuj masować w miejscu, gdzie… – Nie zdążyła dokończyć zdania, gdy moje palce powędrowały dokładnie tam gdzie chciała, zacząłem masować tak jakbym chciał połaskotać łechtaczkę od środka –Taaak!! – jęknęła – właśnie tam!

    Ta reakcja dodała mi jeszcze więcej motywacji. Przyssałem się z werwą do jej skarbu, intensywnie pieszcząc punkt G. Pamiętając niedawną lekcję, tym razem starałem się lepiej obserwować reakcje i dawkować pieszczoty tak, aby utrzymywać partnerkę jak najdłużej w niemal szczytowej ekstazie. Gdy czułem, że ciało zaczyna zbyt mocno drgać od ruchu moich palców, to łagodziłem nacisk, jednocześnie mocniej lizałem jej guziczek. Gdy z kolei on powoli zwiastował eksplozję, to język wędrował nieco niżej, masując mniej wrażliwe zakamarki jej cipki, a palce przypuszczały mocniejszy szturm na jej wnętrze. Kilka minut takich pieszczot zamieniło Anię w wijącą się w niemym jęku nimfę. Zupełnie utraciła kontakt z rzeczywistością, falując całym ciałem kurczowo chwytała i masowała to swoje piesi, to moją głowę czy pościel. Jej cipka zalała się sokami tak bardzo, że niemal strumieniem ściekały z mojej brody i ręki na prześcieradło. Była cudowna, jej smak, dotyk i zapach zupełnie zawróciły mi w głowie. Czułem, że mógłbym tak trwać godzinami, ale z drugiej strony coraz bardziej pragnąłem zobaczyć jak przeżywa kolejny orgazm. Po kilku chwilach, wyczuwszy odpowiedni moment, stopniowo zacząłem jednocześnie pobudzać wszystkie najczulsze punkty. Robiłem to z jak największą namiętnością. Nauczycielka dosłownie zesztywniała, ciało napięło się i ponownie wygięło w łuk. Obie ręce mocno przycisnęły moją głowę do jej muszelki, a uda zacisnęły się po bokach. Nogi skrzyżowała na moich plechach. Byłem w niebie. Kontynuowałem pieszczoty z coraz większą mocą, aż w końcu poczułem jak jej skarb zaczyna pulsować zaciskając się na moich palcach. Kolejna, olbrzymia fala wilgoci wydobyła się z niej, a płytki i szybki oddech zamienił się w ciche, miarowe urywane jęki. Ania dochodziła bardzo długo i bardzo intensywnie, drżąc przy tym. Cały ten czas trzymała mnie w mocnym uchwycie. W końcu ostatni raz odchyliła głowę do tyłu, wpiła palce w moją czuprynę i wydała jedno dłuższe westchnięcie. Jej cipka mocno zacisnęła się, a soczki aż trysnęły mi na twarz.

    – Oooo, Mój, Bożeee… – wyjęknęła rozluźniając się i opadając na pościel. – Chryste, przecież to jest niemożliwe… – Po kolejnych słowach jej ciało zaczęło się trząść. – Niektórzy faceci przez lata nie są w stanie pojąć jak to się robi… a Ty… to było coś… Boże…

    Uniosłem głowę, aby spojrzeć Ani w oczy, były zamglone, ale zobaczyłem w nich jakiś niesamowity ogień, wyglądała, jakbym obudził w niej demona. Uśmiechnęła się zawadiacko wciąż bawiąc się moimi włosami, by po chwili, zupełnie bez ostrzeżenia zerwać się i obróciwszy mnie na plecy wskoczyć na mnie i przyszpilić do łóżka. Najpierw nachyliła się piersiami nad moją twarzą i zaczęła mnie nimi masować. Odruchowo wziąłem jeden sutek do ust. Kolejną pierś zacząłem miętosić ręką, podczas gdy, druga powędrowała na sprężysty pośladek. Delektowałem się tym stanem, a mój malutki penis stał twardy tak, jak chyba nigdy wcześniej. Już chwilę potem doczekał się tego czego pragnął. Nauczycielka powolnymi ruchami zeszła w dół i po małym całusie na ponowne powitanie, pochłonęła go całego i zaczęła ssać bardzo, bardzo powoli i namiętnie. W pewnym momencie zmieściła go w ustach razem z jądrami. Ssała i drażniła językiem. Robiąc to, cały czas patrzyła mi w oczy i obserwowała jak bardzo odlatuję. Gdy robiło się zbyt blisko, trochę odpuszczała. Ta cudowna pieszczota trwała chyba kilkanaście minut, gdy w końcu moja mentorka postanowiła zintensyfikować doznania. Zatopiwszy całą jego długość w swoich gorących i miękkich wargach, zassała go tak mocno, jakby bardzo chciała wydobyć ze środka jakiś słodki przysmak. Tym razem to moje ciało zesztywniało w orgazmie, a w jej usta istotnie wystrzelił kolejny niewielki ładunek, który natychmiast połknęła nie wysuwając choćby małego skrawka mojego wacka z buzi. Gdy moje spazmy w końcu ustały, podniosła się, uśmiechnęła z troską i położyła obok.

    – I jak, podobało się?

    – Podobało? To było najlepsze co mnie spotkało do tej pory! – Westchnąłem wciąż oszołomiony

    – Bardzo się cieszę, powiem Ci, że na pewno nie powinieneś mieć żadnych kompleksów wobec swoich kolegów. Powoli zaczynasz dojrzewać i niedługo fizycznie będziesz jak inne chłopaki, ale oni na pewno nie mają takiego talentu jak Ty. Naprawdę czujesz co masz robić.

    – Dziękuję, teraz rzeczywiście czuję się dużo lepiej… bardziej gotowy.

    – I właśnie o to między innymi chodziło. – mówiąc to Ania uśmiechnęła się i poczochrała po włosach.

    Leżeliśmy jeszcze przez chwilę, zupełnie nadzy, rozmawiając o tym co się wydarzyło, oraz generalnie o seksie i relacjach. Nauczycielka uspokoiła wiele moich niepokojów, oraz wytłumaczyła masę przydatnych rzeczy. Istotnie, tej nocy wyzbyłem się kompleksów i poczułem się gotowy na kolejne przygody. Wiedziałem też, że nie chcę aby mój pierwszy raz miał być przypadkowy i niedbały. Nauczyłem się wielu rzeczy i zmieniłem postrzeganie na seks, co wielokrotnie popłaciło w dalszym życiu. To była najwspanialsza i wyjątkowo wartościowa lekcja.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Radzimir Dębski
  • Czesc dziesiata: Malgosia, odcinek drugi.

    Tak z biegiem czasu okazało się, że wybór Małgośki na sekretarkę to był strzał w dziesiątkę. Pisząc “sekretarka” w sumie ją obrażam, jest bardziej asystentką. Po pierwszym spotkaniu i zgodzie na podwójną stawkę naszły mnie wątpliwości czy nie będzie po prostu seksowną dziunią z zerową wiedzą. Nie była. Obowiązki służbowe wypełniała sumiennie, często uprzedzając to, czego było akurat potrzeba.

    Dodatkowym bonusem póki co była jej prezencja. Moja firma składa się w dziewięćdziesięciu procentach z mężczyzn, taki profil działalności. Pozostałe dziesięć procent nie licząc Moniki z księgowości i “mojej” Małgosi to szare myszki, bez jakiejkolwiek siły przebicia, a właśnie taka zaleta mnie w kobietach kręci. Gośka emanowała takim właśnie blaskiem, co podkreślała świetnym ubiorem. “Wiem po co tu jestem, czego chcę i nie jest pytaniem czy to dostanę tylko kiedy”. Zresztą – dała mi to dobitnie odczuć (i mojemu portfelowi na moje nieszczęście) przy rekrutacji.
    Męska część załogi patrzyła na nią śliniąc się, żeńska najchętniej by ją zakatrupiła na miejscu. Tylko wyżej wspomniana Monika miała ją totalnie w dupie, ot kolejna pusta lala, kręcąca dupą i świecąca cyckami, takie miała o niej zdanie. Monika w ogóle jest niezbadanym umysłem jak dla mnie – ładna i zgrabna, niegłupia, ale nosząca się z zerowym sex appealem – jakieś jeansy za duże, dziwne swetry, tragiczne buty, zero makijażu. Ale łeb do cyferek musiał mi to rekompensować.
    Co do kręcenia dupą i świecenia cyckami przez Gośkę to się zgodzę, często przesadzała ku uciesze załogi i mojemu utrapieniu, ale absolutnie nie mogę zgodzić się z poglądem, że jest pustą lalą. Jak pisałem – służbowo właściwa osoba na właściwym miejscu.

    Jak już zahaczyłem o świecenie cyckami czy innymi częściami ciała… Gosia miała chyba własną fabrykę ubrań, albo jakieś układy u jakiegoś projektanta. Codziennie ubrana zupełnie inaczej, czasem mnie to doprowadzało do szewskiej pasji, bo umówione spotkanie z kontrahentem w firmie a ta ubrana jak jakieś żeńskie wydanie hipstera. Innym razem kreacja a’la Julia Roberts w pierwszych scenach w Pretty Woman i ewidentnie ją to bawiło. Na szczęście zazwyczaj hołdowała ubiorowi “na sekretarkę”, ciągle innym ale jednak w akceptowalnych dress codem granicach.

    Przyłapałem się pewnego dnia, że zależnie od tego jak jest ubrana wymyślam jej pracę. Dzisiaj niefajny ubiór – siedź w sekretariacie i się nie wychylaj. Masz fajne i seksowne ciuchy – ależ zapraszam do siebie, trzeba zrobić porządek w dokumentach, leżą u mnie na stole konferencyjnym, do boju laseczko.

    Tego dnia obudziłem się i poczułem, że Beata się do mnie przytula. Spojrzałem na nią i okazało się, że nie śpi.
    – A ty co? Dlaczego nie śpisz?
    – Jakoś nie mogę – zorientowałem się, że mój członek jest w jej dłoni – nie tylko ja nie śpię.
    No tak, mój członek jak co rano budził się do życia a jej dotyk spowodował przyśpieszony wzwód. Spojrzałem na zegarek. Miałem w planie szybciej wyjść do pracy ale nawet biorąc pod uwagę ten plan czasu na baraszkowanie było aż nadto.
    Sięgnąłem dłonią do jej wygolonej cipki, posłusznie rozchyliła uda i poczułem, że jest wilgotna.
    – A tu co się wydarzyło?
    – Jak sobie go trzymałam to sobie pofantazjowałam no i tak to się skończyło.
    – Nic się jeszcze nie skończyło, a o czym fantazjowałaś?
    – A o Grześku z pracy – wiedziałem, że nie ma u niej w pracy żadnego Grześka, mogła sobie pozwolić na taki żart.
    – O tym leszczu? Ale masz fantazje… – udałem wzgardę. Ścisnęła mi członka tak jak lubię.
    – O nim w moich ustach i cipce fantazjowałam głupolu.
    – A po co fantazjować – pocałowałem ją i podniosłem się w łóżku tak, że teraz klęczałem przy jej głowie. Mój członek momentalnie znalazł się w jej ustach.
    – Mmmmmm – mruczała pochłaniając raz za razem moje przyrodzenie. Jedną ręką objąłem jej głowę, aby jej ułatwić zadanie a drugą pieściłem mocno piersi. Ona tak lubi, delikatne pieszczoty owszem też, ale mocne ściskanie to jest to co ją podkręca. Po chwili moja dłoń wzdłuż ciała podążyła do jej cipki, rozchyliłem palcami płatki warg sromowych i środkowym lekko muskałem łechtaczkę. Beata ma problem z synchronizacją robienia mi laski i przyjmowania pieszczot, więc po chwili wyszeptała “chodź”, przyjęła pozycję na czworaka i wypięła dupkę. Pochyliłem się nisko i przywarłem ustami do jej mokrej cipki, nawilżając ją jeszcze bardziej. Na zmianę lizałem jej cipkę, trącałem koniuszkiem języka łechtaczkę i zatapiałem go jak najgłębiej dałem radę. Po chwili zbliżyłem swoje biodra do jej tyłeczka, wycelowałem członka w cipkę i wolnym ruchem wszedłem w wilgotną i śliską grotę. Z ust Beaty wydobył się cichy jęk a ja zacząłem ją systematycznie, bez pośpiechu posuwać. Taki powolny poranny seks, bez szaleństwa, dla relaksu. Trzymałem ją za pośladki, widziałem swojego prostego twardego kutasa pokrytego jej śluzem znikającego w jej gorącej cipce raz za razem.
    Beata oparła się jedną ręką o zagłówek łóżka, głowę oparła na prześcieradle a wolną ręką zaczęła pieścić łechtaczkę. Wiedziałem, że to u niej oznaka zbliżającego się orgazmu więc nie zmieniając tempa skupiłem się na sobie. Przywołałem w głowie obraz kasjerki Izy. Ostatnio fantazjuję o niej, choć nie pamiętam jak dokładnie wygląda, ale kręci mnie jej niewinny wygląd i to, że potrafiła przemóc swoje zażenowanie. Tuż przed finałem moje ruchy w głąb stały się mocniejsze i Bea doszła jęcząc w prześcieradło i zaciskając dłoń w pięść. Poczułem napływ wilgoci na dole i chwilę później błyskawicznym ruchem wyszedłem z niej tylko po to aby skończyć jej na plecy białą długą strużką. Beata od razu opadła dysząc na brzuch.
    – O jaka ciepła – wysapała.
    – No, ciepła – mocny klaps wylądował na jej pośladku natychmiast załagodzony pocałunkiem w bolące miejsce.
    – Ała, a to za co?
    – A za to, że cię kocham. Muszę spadać. – odgarnąłem jej włosy i pocałowałem w policzek.
    – I co, tak zostawisz – odgięła rękę i palec wskazujący wycelowała w swoje mokre plecy.
    – Poradzisz sobie – udałem brutala i poszedłem pod prysznic, po chwili dołączyła do mnie Beata.

    Jak planowałem, przyjechałem do pracy wcześniej, miałem po południu spotkanie z klientem i musiałem jednak trochę tematów ogarnąć, nie dopuszczałem myśli, że mogę się spotkać biznesowo nie przygotowanym w stu procentach. Zatopiłem się w pierwszej kolejności w zapoznaniu się z treścią nowych e-maili. Odhaczałem jako przeczytane jeden po drugim. Od jakiegoś czasu nie było wśród nich nic od Iwony. Po ostatnim e-mailu, który niemal doprowadził do katastrofy ustawiłem sobie maile od niej jako spam. Niestety – zakładka “spam” również była pusta. Sam nie chciałem do niej pisać, czułem, że ma jakąś tajemnicę, której nie chce mi ujawniać więc dałem jej szansę pociągnięcia tematu. Ale nie ukrywam, że tęskniłem. Również stukanie obcasów rzadziej było słyszalne w domu… Na swój dziwny, pokrętny, może zły sposób, ale tęskniłem.

    Zostało mi kilka wiadomości do przeczytania, gdy dało się słyszeć pojedyncze stuknięcie w drzwi, które następnie lekko się uchyliły i ukazała się głowa Gośki.
    – Cześć szefie, kawa na dzień dobry? – uśmiechnęła się szeroko, jedyne co dostrzegłem to włosy zaplecione w długi czarny warkocz i białą koszulę.
    – Cześć, poproszę – rzuciłem zdając sobie sprawę, jak bardzo mam ochotę na kawę.

    Dwie minuty później drzwi się otworzyły, tym razem bez pukania i weszła Gośka niosąc kawę. Teraz mogłem zobaczyć ją w całej krasie – koszula była śnieżnobiała, obszerna, wręcz sprawiała wrażenie męskiej. Nie wiem jak Wam ale mi podoba się widok kobiety w męskiej koszuli, zwłaszcza jeśli akcja dzieje się rano i jest to moja koszula…
    Niemniej całości ubioru dopełniała czarna wąska spódnica za kolana, oraz szpilki na wysokim obcasie. Przemknęło mi przez myśl, że to musi być katorga dla kobiet chodzić tak osiem godzin w pracy. Koszula kontrastowała ostro z czernią jej włosów. Lekka opalenizna dopełniała całości elegancji, której nie złamały nawet odpięte trzy górne guziki koszuli odsłaniające piękny dekolt podkreślony złotym łańcuszkiem z  wisiorkiem w kształcie, jak mi się w pierwszej chwili wydawało, głowy słonia.
    – Zrób sobie też, mamy sporo pracy, zapraszam tutaj.
    – Już zrobiłam, przyniosę. Coś jeszcze wziąć? Dokumenty klienta mam przygotowane.
    No jak pisałem – zawsze przygotowana.
    – Też przynieś – rzuciłem krótko i Gośka odwróciła się na pięcie i skierowała do drzwi. Miałem moment na lubieżne przyjrzenie się jej od tyłu, piękne nogi znikały w spódnicy z długaśnym rozcięciem z tyłu, wąska talia podkreślona szeroką koszulą wyglądała na jeszcze węższą. Gośka odwróciła się, wiedząc, że się gapię.
    – I co? – spytała
    – Co co? – zapytałem głupio, ale wiedziałem, że nie wybrnę.
    – Napatrzyłeś się?
    – Nie. – odpowiedziałem bezczelnie – majtki chociaż masz?
    To było ciut chamskie, ale ona nawet okiem nie mrugnęła, uśmiechnęła się lekko.
    – A co to za różnica? – po czym wyszła zostawiając mnie z rozkminką – ma te majtki czy nie ma?

    Wróciła kilka minut później. W jednym ręku kubek z kawą, pod pachą segregator z dokumentami. To były kopie dokumentów, które miałem w tej chwili przed sobą na ekranie laptopa.
    – Rzuć to na stół, mam małe wątpliwości co do treści warunków – wskazałem palcem w ekran.
    Sekretarka posłusznie położyła segregator na stole konferencyjnym i okrążyła moje biurko ciągle z kawą w ręku i popatrzyła w ekran.
    – Jakie?
    – Trochę się podkładamy z gwarancją, nie uważasz?
    Oparła się o krawędź biurka i popatrzyła w okno. Kątem oka widziałem jej zgrabny profil i długie, wyprostowane teraz nogi. Ma te majtki czy nie? Materiał spódnicy nijak nie zdradzał tej tajemnicy.
    – Może trochę, ale wystarczy, że dopiszemy klauzulę o wygaśnięciu gwarancji jeśli nie dokona  przeglądu i pozamiatane. Kto za pięć lat będzie pamiętał aby zrobić przegląd? Zresztą za pięć lat jego firma legnie w gruzach, słabo mu idzie.
    “Dopiszemy”. My. Śmiało sobie poczyna, szelma. Ale co do reszty miała rację. Nasze zlecenie miało uratować mu dupę, ale słabemu biznesmenowi nawet tona złota nie pomoże.
    – No niegłupie – pochyliłem się nad klawiaturą a Gosia pochyliła się w moją stronę patrząc co piszę. Poczułem zapach perfum, nie znam się na nich, ale mam wrażenie, że używała codzienne innych.
    W pół zdania poczułem, że mam jej rękę na udzie. A po chwili wyżej. I wyżej. I wyżej. Członek jak z automatu zareagował i zaczął rosnąć.
    Złapałem ją za nadgarstek i zabrałem jej rękę. Obróciłem się w fotelu w jej stronę, co w sumie było manewrem pozwalającym ułożyć się wygodniej penisowi w bokserkach.
    – Hola hola, tu się pracuje.
    – No właśnie tak się zastanawiam kiedy będę miała okazję zapracować na swoją pensję – przybrała minę niewiniątka, brakowało tylko, żeby włożyła sobie palec do ust.
    – Pracujesz uczciwie na swoją wypłatę – to była najszczersza prawda.
    Nawet nie zauważyłem kiedy pozbyła się buta ze stopy, ale właśnie poczułem miękki ucisk na swoim kroczu. Siedziała teraz bokiem na biurku z jedną nogą na podłodze a drugą na moim kroczu. Wąska spódnica dzięki rozcięciu z tyłu pozwalała unieść tak nogę, jednocześnie dzięki swojemu wąskiemu krojowi broniła dostępu przed moim wzrokiem. Ma majtki czy nie ma, no do cholery!
    – Umowa była inna a ja dotrzymuję umów – mruknęła a palce jej stopy zaczęły tańczyć na moim rozporku. Spojrzałem w nadziei na białe pazurki. Niestety, dzisiaj mogłem zapomnieć – jej paznokcie były tak czarne jak jej buty, spódnica, włosy i dusza.
    Złapałem delikatnie jej stopę, skórę miała delikatną jak jedwab. Przycisnąłem do niej krocze, kutas pionowo sygnalizował, że jest w siódmym niebie.
    – To się chwali, ale teraz nie pora na takie wybryki – rzuciłem niby oschle ale z wielkim żalem. Zdawałem sobie sprawę, że jeśli teraz ktoś wszedłby do mojego gabinetu sytuacja byłaby jednoznaczna. A na to pozwolić sobie nie mogłem. Lekko ale stanowczo odepchnąłem jej stopę, która zniknęła w bucie. Gosia zrobiła nadąsaną minę, ale przytrzymałem jej łydkę i patrząc jej w oczy zacząłem sunąć dłonią w górę. Dotarłem do brzegu spódnicy, kolana i brnąłem dalej, ale po kolejnych kilkunastu centymetrach Gośka patrząc mi wyzywająco w oczy wyswobodziła się z mojej ręki. No i ciągle nie wiem co z tymi majtkami!
    – No właśnie, nie czas. Pisz dalej, czas nagli.
    Spojrzałem na zegarek – co prawda mieliśmy jeszcze sporo czasu, ale fakt – trzeba zejść na ziemię.
    Poprawiłem co trzeba, rzuciłem zmienione strony na drukarkę i kazałem je Gośce wymienić w dokumentacji.
    – Przejrzyj to jeszcze swoim okiem, wydrukuj i zbinduj dwie kopie i przejrzymy budżet projektu.

    Godzinę później Gosia skończyła przeglądać papiery, wyszła na chwilę i wróciła z dwoma segregatorami z dokumentacją.
    – Przeglądamy budżet – rzuciła siadając przy stole.
    – Jasne.
    Usiadłem koło niej, ponownie poczułem ciepły zapach jej perfum, mocniejszy niż poprzednio, widać “uzupełniła braki”.
    Tabelki z Excela to nigdy nie był mój konik, ot – konieczna sprawa. Za to Gośka poruszała się w nich jak ryba w wodzie.
    Pochłaniała wiersz za wierszem zaznaczając istotne pozycje markerem.
    Nie mogłem się powstrzymać i moja dłoń trafiła na jej plecy delikatnie się po nich przesuwając. Nawet nie drgnęła, ale zauważyłem, że lekko się uśmiechnęła.
    Kilka wierszy w tabelce dalej przełożyła marker do lewej dłoni, a jej prawa sięgnęła do mojego krocza. Przez moment nieporadnie próbowała sobie poradzić z zamkiem po czym spojrzała z wyrzutem.
    – Może byś pomógł?
    Poczułem się zbesztany, odchyliłem się do tyłu i nie namyślając się za długo rozpiąłem rozporek. Co ona planuje?
    Stół stał tak, że rozpięty rozporek nie zostałby zauważony przez kogoś kto by wszedł, więc ryzyko było żadne. Ale już robienie mi loda nie umknęłoby niczyjej uwadze. Gosia póki co nie planowała loda, zręcznie długimi palcami wyłuskała z bokserek sterczącego już penisa.
    – No, i to rozumiem – skomentowała.
    Pochyliłem się do stołu aby w razie co ukryć co nieco.
    Gosia masowała mi członka nie przerywając analizy tabelek. Zapragnąłem wziąć ją na tym stole, ale wiedziałem, że szanse na wpadkę są za duże. Próbowałem nie myśleć o tym co się dzieje pod stołem, skupić się na tabelkach, ale nie było sposobu. Ciepła dłoń Gosi zręcznie obracała się na członku. W pewnym momencie przestała i zabrała rękę, myślałem, że to koniec. Ale nie – Gośka ostentacyjnie napluła na otwartą dłoń i wróciła do masturbowania mnie. Teraz oprócz ciepła dłoni czułem wilgoć jej śliny. Próbowałem sięgnąć do jej ud, ale na darmo. Obcisła spódnica skutecznie broniła dostępu. Czułem, że podniecenie rośnie, może jeszcze ze dwie minuty i byłby finał.
    Gośka chyba też to wyczuła, bo bezczelnie spojrzała mi w oczy i zabrała rękę.
    – No no no, nie zapędzaj się zanadto. Czas na nas.
    Spojrzałem na zegarek – no faktycznie, trzeba jechać do klienta, ale come on – dwie minuty by cię nie zbawiły, laska…
    Niezręcznie upchałem kutasa w spodnie starając się nie dać po sobie, że żal miesza się z wkurwieniem. Tak podniecić i zostawić?

    Godzinę później stawiliśmy się na spotkaniu z klientem. Znów okazało się, że moja sekretarka to skarb. Mogliśmy wpisać w umowę, że gość przekazuje nam cały majątek włącznie z dziećmi i żoną a by się nie zorientował. Gosia włączyła od razu na wejściu tryb “patrz jaka jestem petarda” i od tego momentu gość nie mógł oderwać od niej wzroku. Ja w sumie też, ale on mógł tylko patrzeć. Ja patrzyłem i już wiedziałem, jak ten dzień się skończy.
    Gosia bawiła się włosami, kokietowała wzrokiem, bawiła się seksownie rąbkiem kołnierzyka albo spódnicy, przeciągała rękoma po łydkach jakby poprawiając niewidzialne rajstopy, bawiła się butem dyndającym na czubku stopy, wychodziła “przypudrować nosek” defilując wzdłuż lokalu z gracją modelki, robiła wszystko, żeby podnieść ciśnienie. I zdecydowanie jej się to udało. Gdy gość patrzył to mizdrzyła się pod niego. Ale kiedy nie patrzył posyłała mi wyuzdane sygnały. Ja byłem napalony, klient też nie sprawiał wrażenia obojętnego.

    Zbliżał się wieczór, spotkanie skończyło się później niż zaplanowałem. Klient wyszedł zadowolony, dobre jedzenie, kilka drogich drinków i Małgosia zmiękczyły tego palanta elegancko. Małgosia też się zmiękczyła kilkoma kieliszkami wina. Ale nie miałem jej tego za złe, spisała się.
    Musieliśmy jeszcze wrócić do firmy, zostawiliśmy tam swoje rzeczy.
    Po drodze Gosia nie mogła się powstrzymać aby mnie nie poszczuć. Rozpięła jeden guzik koszuli więcej, odsłaniając rąbek czarnego staniczka i ostentacyjnie wodząc dłonią po skórze dekoltu. Potem podciągnęła lekko spódnicę odsłaniając smukłe uda. No teraz powinno udać się sprawdzić czy ma te majtki czy nie. Wsadziłem dłoń między jej uda, w duchu chwaląc wynalazcę automatycznej skrzyni biegów. Rozchyliła uda, spojrzała na mnie a jej palec powędrował do ust. Spojrzałem i ujrzałem jak bawi się wargami i językiem. Kutas momentalnie zameldował się w pozycji bojowej. Gosia jednak sama z siebie nie planowała nic w moją stronę. Wiedziałem jednak, że Rubikon został przekroczony i jak nie odda mi się dzisiaj to będzie cud.

    Dojeżdżaliśmy do firmy, Gosia się ogarnęła momentalnie aby nie wzbudzać podejrzeń wartownika.
    Nikogo już w firmie nie było, otworzyłem drzwi wejściowe i skierowaliśmy się do mojego biura.
    Ledwie tylko zniknęliśmy za rogiem korytarza i staliśmy się niewidoczni z zewnątrz budynku, pchnąłem Gośkę stanowczym ruchem na ścianę i przywarłem do niej ciałem. Nie protestowała.
    – Spisałaś się dzisiaj, wiesz? Przytuliłem się do niej a moje usta znalazły się o milimetry od jej szyi.
    – To może byś mi podziękował?
    – Płacę ci pensję, niewystarczające podziękowanie?
    – To daj mi premię – mocno ścisnęła moje krocze dając do zrozumienia jaką premię ma na myśli.
    – Marzę o tym od rana – odwróciłem ją twarzą do ściany, opuściła ręce pozwalając płaszczykowi opaść na ziemię. Odrzuciłem go nogą, jednocześnie zrzucając w kąt marynarkę.
    Sięgnąłem do guzików jej koszuli i rozpiąłem dwa z nich. Gosia oparła się o ścianę jakby sygnalizując czego chce i rozchyliła lekko nogi, na tyle, na ile pozwalała spódnica. Sięgnąłem w dół i moja ręka zniknęła w rozcięciu tej części garderoby, skóra dłoni poczuła gładkość wnętrza jej uda. Jednak rozcięcie nie było na tyle wysokie, aby dotrzeć do celu, więc złapałem końce jej spódnicy i materiał po gładkich udach powędrował do góry. Wypięte pośladki stawiły lekki opór, ale mocniejsze pociągnięcie i moim oczom ukazał się zgrabny tyłeczek. Po majtkach ani śladu.
    – A gdzie masz majtki – spytałem oskarżycielskim tonem.
    – W torebce – zachichotała – od rana tam są.
    – A ty niegrzeczna… – sięgnąłem do spodki i szybko rozpiąłem pasek i rozporek. Zsunąłem lekko spodnie na uda i dotknąłem członkiem rowka między jej pośladkami. Zazwyczaj lubię grę wstępną, może oral, ale teraz zwyczajnie chciałem ją posiąść jak najszybciej, bez ceregieli, nawet tak jak teraz – ze spuszczonymi spodniami.
    – Ale gorący, wsadź go – zaskakująco stanowczo rozkazała Gosia.
    – A zabezpieczasz się? – zapytałem czysto kurtuazyjnie. W temacie ciąży nie mam obaw bo jestem po wazektomii. Jedyne w temacie chorób się zabezpieczam ale Gosia absolutnie nie pasuje do wizerunku osoby, która się stuka na prawo i lewo.
    – Jasne, weź mnie! – to już był ton prawie rozkazujący. No dobra, na dziecko i tak mnie nie złapiesz, więc twoja wola.
    Nogą rozstawiłem jej uda szerzej, w szpilkach była wysoka, teraz jej cipka znalazła się na wysokości mojego kutasa, wycelowałem więc i wszedłem w nią, nie poczułem oporu, więc pchałem dopóty, dopóki nie musiała się unieść na czubkach palców.
    Wycofałem się i znów pchnąłem. I tak raz za razem. Gośka przyklejona głową i piersiami do ściany dyszała ciężko, nogi jej drżały. Wysupłałem jej koszulę ze spódnicy, złapałem ją dłońmi w pasie, pod palcami czułem wysportowane mięśnie talii.
    – Gosia, chodź do biura, chcę na ciebie patrzeć. – nie przestawałem jej posuwać, bo nie wiedziałem czy przystanie na ten scenariusz.
    – Chodź, tylko szybko – zgodziła się, zanim zmieniliśmy miejsce jeszcze chwilę pozostałem w niej, ręce z talii uciekły na tyłeczek. W świetle korytarza widziałem dokładnie jej pośladki, rowek między nimi wyglądał obłędnie a niezbadany jeszcze przeze mnie drugi otworek wyglądał bardzo kusząco. Może kiedyś?
    Jeszcze ruszając się delikatnie w cipce Gosi podciągnąłem spodnie do ich normalnego położenia. Dopiero wtedy opuściłem jej ciało. Obróciła się do mnie, pocałowała niespodziewanie w usta. Głęboko, z językiem, rzekłbym nawet, że czule. Jej palce objęły mokrego członka, przeszło mi przez myśl, że będę miał spodnie w kleksach.
    – To wszytko moje? – spytała Gosia patrząc mi niewinnie w oczy. Nie wiem co miała na myśli – kutasa czy śluz na nim, ale nie dała mi pomyśleć, bo kucnęła i oblizała mi członka po czym wzięła go do ust.
    – Twoje, twoje – szybko wyrzuciłem z siebie i podciągnąłem Gosię do pionu – chodź.
    Szybko znaleźliśmy się w moim gabinecie, odsunąłem dwa krzesła i Gosia znalazła się na stole.
    Przywarłem członkiem do jej cipki, w końcu mogłem ją zobaczyć – gładko wygolona, spore wargi sromowe, jedna może trochę większa od drugiej, ale jakie drapieżne, zresztą – kto by wnikał w takie szczegóły?
    Moja sekretarka leżąc na stole podciągnęła spódnicę na biodra, uniosła nogi wysoko i sięgnęła do krocza kierując kutasa prosto do swojej cipki.
    – Premię poproszę, do samego końca – wyszeptała.
    – Jesteś pewna, że to ty tę premię dostajesz?
    – Nie, ale chcę cię, pociągasz mnie, zwłaszcza jak jesteś skupiony na pracy – spoważniała.
    – Teraz to przyjemność, żadna praca. – wślizgnąłem się w nią pomalutku do samego końca aż lekko się spięła.
    – Nie za głęboko? – udałem zatroskanie.
    – Nie, jest dobrze, nie przestawaj.
    Jak najbardziej nie zamierzałem przestawać, wchodziłem w jej gorące ciało raz za razem, moje dłonie błądziły po udach, łydkach. Rozpiąłem jej koszulę do końca odsłaniając brzuch, aż żal, że ciągle mam zwiniętą spódnicę w pasie, zakłócającą ogląd całej sytuacji.
    Czarny stanik okazał się mieć zapięcie z przodu, sięgnąłem do niego i po krótkiej acz wygranej walce oczom moim ukazały się jej duże opalone piersi. Opięte stanikiem czy na stojąco (bo ta łobuziara czasem “zapominała” stanika) były duże i okrągłe. Teraz straciły trochę uroku opadając pod własnym ciężarem na boki, ale ich falowanie pod wpływem moich pchnięć i sterczące sutki wynagrodziły wszelkie braki w jędrności. Dodatkowych bodźców dostarczyła sama Gosia gdy zaczęła się bawić swoimi cyckami nie wykazując przy okazji absolutnie żadnego zawstydzenia.
    Panna zarzuciła mi jedną nogę na ramię, dając możliwość całowania wnętrza jej łydki, penetrowałem jej cipkę coraz szybciej, obserwowałem uważnie reakcje dziewczyny leżącej przede mną na stole i starałem się do nich dopasować.
    Gosia pieściła swoje piersi od czasu do czasu przymykając oczy. Normalnie patrzyła mi prosto w oczy, chyba ją taki kontakt wzrokowy kręcił. Sięgnęła jedną ręką do krocza, oderwałem wzrok od jej oczu i spojrzałem w dół. Zrobiła coś, co spowodowało u mnie jeszcze większe podniecenie. Mianowicie rozstawiła palce wskazujący i środkowy, mój kutas znalazł się między nimi po czym je mocno próbowała ścisnąć, ten ucisk spowodował kumulację podniecenia i jeszcze większą twardość. Wiedziała co robi.
    – Zaraz dojdę, nie zmieniaj tempa – wyszeptała.
    Podniosła biodra odrobinę wyżej, ścisnęła pierś mocniej, wygięła się w pałąk, plecy oderwały od stołu, po czym opadły z powrotem z cichym westchnieniem.
    – Już, już… – wyszeptała. Poczułem wyraźnie większą wilgoć i większy luz tam na dole. Wyszedłem niemal do końca z niej i szybkimi ruchami drażniłem żołądź o wejście do jej cipki, w ten sposób szybko “na zawołanie” dochodzę. I tak było tym razem, kilkadziesiąt sekund później poczułem napływającą falę rozkoszy, ciało zaczęło drżeć, co zostało wychwycone przez Gosię.
    – Skończ na mnie.
    Nie widziałem problemu, dwie laski na które kończę tego samego dnia – dlaczego nie?
    Cofnąłem biodra o kilka centymetrów uwalniając końcówkę kutasa z jej ciała i strużka gorącej spermy strzeliła na jej podbrzusze i udo.
    Sięgnęła ręką do członka ale ją powstrzymałem.
    – Nie jesteś przedstawicielką tych co to mają wyraźny orgazm, co? – wyprostowałem się.
    – No nie, u mnie to przebiega leciutko – jakby się usprawiedliwiała.
    Opadłem na krzesło a Gosia się podniosła na stole. Sięgnąłem do biurka po chusteczki i podałem jej.
    – Nabrudziłeś to posprzątaj – spojrzała na mnie wyzywająco. Poprzednio to ona mnie wycierała, teraz grała inne tony.
    Wszedłem w tę tonację, wyciągnąłem kilka chusteczek i najpierw skrupulatnie wytarłem spermę z jej ciała a potem wysuszyłem swojego kutasa z jej soków. Zapiąłem spodnie z satysfakcją stwierdzając, że nie ma na nich śladu przestępstwa.
    Gosia zapięła stanik i wzięła się za koszulę. Pomogłem jej, wykorzystałem sytuację i pocałowałem mocno w usta.
    – Wszystko OK? – zapytałem w sumie nie wiedząc jakiej odpowiedzi oczekuję.
    – Jasne, premia zawsze jest OK.
    Zmusiłem ją aby popatrzyła mi w oczy.
    – Jeśli kiedykolwiek zechcesz innej premii daj mi znać. Nie krępuj się.
    – A jaka premia wchodzi w grę? – przesunęła mi grzbietem dłoni po policzku.
    – Każda poza stałym związkiem, musiałabyś ustawić się w kolejce – palnąłem zanim pomyślałem, po orgazmie ciężko się czasem myśli.
    – Co znaczy “w kolejce”? – w jej oczach zagrały złe ogniki.
    – Źle mnie zrozumiałaś, chodzi mi o to, że możesz chcieć ode mnie wszystkiego poza stałym związkiem. Mam partnerkę – próbowałem wybrnąć.
    – Wszystkiego? Taki jesteś kozak? Zobaczymy…
    – To groźba czy obietnica? – próbowałem ciągle rozmowę przekuć w żart, bo widziałem, że zmierza w złym kierunku.
    – Groźba – uśmiechnęła się dając do zrozumienia, że żartuje i pocałowała mnie w policzek – kończymy na dzisiaj, do domu.
    Już byliśmy przy drzwiach wyjściowych gdy rzuciła:
    – Zapomniałam torebki, zaczekaj – i pobiegła na tych swoich obcasach w głąb korytarza, zniknęła za zakrętem. 20 sekund później wróciła z torebką. Ma te majtki dalej w torebce, czy założyła?

    Po drodze do samochodu zebraliśmy okrycia z podłogi korytarza. Zajrzałem do telefonu, który został w marynarce – 3 nieodebrane od Beaty, fuck! Podwiozłem Gosię do domu, to prawie po drodze do mojego. Po drodze niemal nie zamieniliśmy słowa. Ciągle w głowie kołatały mi się moje słowa “poza stałym związkiem”. Czy aby na pewno? Gośka mimo swojego profesjonalizmu i wyniosłości była ciepła i pomyślałem, że mógłbym z nią spędzić część życia.

    W domu Beata od razu skoczyła mi do oczu.
    – Dzwoniłam do ciebie, nie odbierałeś!
    – Kochanie, wiesz, że zapinałem kontrakt?
    Celowo użyłem takich słów, zapiąłem nie tylko kontrakt.
    – No wiem, i co? – jej złość jakby opadła.
    Rzuciłem spięte kartki kontraktu na stół.
    – A to, że to ci da co najmniej rok wygodnego życia.
    – No wiem, wiem, przepraszam – złagodniała, a to ja powinienem ją przepraszać.
    Ale nagła zmiana jej podejścia gdy pojawiły się pieniądze dała mi do myślenia.
    Wziąłem prysznic, nie śpieszyłem się z wyjściem spod niego, musiałem się zregenerować, wiedziałem, że Bea będzie chciała odkupić swoje “winy” zazdrości w łóżku.
    Kochaliśmy się godzinę później. Przed oczami miałem Gosię, ale czułem, że to nie to. Ciało Beaty jakkolwiek dobre nie dźwigało same z siebie tematu, wizja sekretarki z rozłożonymi nogami też nie dawała dodatkowych bodźców, zapewne dlatego, że dziś miałem więcej niż fantazję. W pewnym momencie powtórzyłem manewr z poranka – pod powiekami zmaterializował się obraz Izy, tej niezbadanej jeszcze młodej dziewczyny. Podziałało jak najlepszy afrodyzjak, orgazm przyszedł szybko.
    Przed zaśnięciem postanowiłem sprawdzić w końcu Izę, co ma być to będzie.

    Następnego dnia rano przyszedłem do pracy, otworzyłem swój gabinet. Podszedłem do biurka i oniemiałem. Centralnie na blacie leżały rozpostarte czarne stringi.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Michal Story

    Część 1: https://www.sexopowiadania.pl/article.php?id=4556

    Część 2: https://www.sexopowiadania.pl/article.php?id=4581

    Część 3: https://www.sexopowiadania.pl/article.php?id=4635

    Część 4: https://www.sexopowiadania.pl/article.php?id=4651

    Część 5: https://www.sexopowiadania.pl/article.php?id=4660

    Część 6: https://www.sexopowiadania.pl/article.php?id=4678

    Część 7: https://www.sexopowiadania.pl/article.php?id=4687

    Część 8: https://www.sexopowiadania.pl/article.php?id=4715

    Część 9: https://www.sexopowiadania.pl/article.php?id=4767

  • Pragnienie (Ciocia Dorota) cz. I

    Skąd to się bierze w człowieku. Mam szesnaście lat. Na imię Jacek. Kiedy tylko zacząłem interesować się kobietami, to najbardziej uwielbiałem nogi. To one zazwyczaj były podkładem do masturbacji. Pamiętam jak pewnego razu, przyjechała kuzynka mojej mamy Dorota. Fajna dojrzała milfa. Siedziała w pokoju na fotelu, noga na nogę założona i . I nie mogłem oderwać wzroku. W pewnym momencie chwyciła moją młodszą siostrę pod pachy i wciągając ja na kolana, podciągnęła spódniczkę tak wysoko, że zobaczyłem udo, nagi kawałek uda nad pończochą, spinkę do pończochy, pończochę i jej zakończenie. Po takim widoku doznałem szoku, poczerwieniałem na twarzy. Szybko ruszyłem do łazienki, i walonko przy zamkniętych oczach. W wyobraźni nogi mojej cioci. Gościła u nas kilka dni i to były piękne dni dla moich oczu. Kolejne upływały na wypatrywaniu, dosłownie wszędzie zadowalających mnie widoków. Nadeszły wakacje, wakacje w mieście nuda taka, że różne głupoty przychodziły do głowy. Siedząc w domu gapiłem się w telewizor. W telewizji jakiś film w którym jedna z postaci, kobieta była w mini, co czyniło film ciekawym. W ogóle wakacje były do dupy bo miałem egzamin poprawkowy z fizyki pod koniec sierpnia. I z tego tytułu starzy załatwili mi korepetycje. Ale korepetycji udzielał mi kuzyn Piotrek. Na dodatek syn wyżej wspomnianej cioci. Mama zdecydowała, że pojadę na dwa tygodnie do ciotki Doroty. Mojej radości nie było końca. Dwa tygodnie u cioci i możliwość co dziennego widywania cioteczki w spódniczkach. Najlepiej krótkich. No i nauka. Jechałem po to, żeby Piotrek podciągnął mnie z fizyki. Siedzieliśmy na balkonie, Piotrek coś mi tam tłumaczył a ja nie mogłem oderwać wzroku od obrazu który fundowała mi nieświadoma niczego ciocia. Rozwieszała pranie i jej krótka sukienka co chwile była podrywana przez wiatr. Cudny widok. Momentami widziałem majteczki cioci. Szkoda, że nie miała na sobie pończoch, ale i tak min stanął. Piotrek wyrwał mnie ze stanu upojenia. -słuchasz mnie? Zapytał. -tak tak, słucham, ale ciężko mi to zrozumieć. Powiedziałem. -zróbcie sobie przerwę, wrócicie do tego w niedziele albo poniedziałek. Powiedziała ciocia. -Dlaczego dopiero w poniedziałek? Zapytał Piotrek. -Zapomniałeś jutro po południu jedziemy do wuja Adama na urodziny. – O rzeczywiście, zapomniałem, ale dlaczego po południu ? – Oj Piotruś, przecież to prawie 200km trzeba wyjechać wcześniej żeby być na wieczorną imprezę. Powiedziała ciocia. W sobotę od rana po szybkim śniadaniu zaczęły się przygotowania do wyjazdu. Ciocia oznajmiła że zajmuje łazienkę pierwsza a potem my wszyscy po kolei. Zanim ja wyszedłem jako ostatni, ciocia wujek wszyscy byli gotowi. Ale ciocia wyglądała Bosko, aż mnie zamurowało. Pierwsza myśl to nie przegapić momentu jak będzie wsiadała do samochodu. A ubrana była jak marzenie. Czarna mini na ramiączkach, połyskujące jak się później okazało pończochy i szpile, czarne do tego. Sukienka podkreślała jej figurę. Wcięcie w tali tyłek i jej nogi bo sukienka nie sięgała nawet do pół uda. Każdy jej krok to Gracja szyk seksapil. W najlepszym wydaniu. -No wychodzimy. Powiedział wujo . Wybiegłem pierwszy żeby otworzyć cioci drzwi. – Och dziękuje Jacku. Powiedziała ciocia wsiadając. A wsiadając przekonałem się ze to pończochy, ma na sobie z piękną koronką. Musiała zadrzeć mogę żeby wsiąść a potem się poprawić. Pobiegłem z drugiej strony auta żeby usiąść za wujkiem. Tym sposobem miałem na widelcu cioteczki nóżki. Samochód ruszył, ciocia i wujek rozmawiali, w sumie trochę się sprzeczali. Wujek miał pretensje do cioci, że ubrała się zbyt prowokująco. Był zazdrosny, bo jest od niej sporo straszy. Z tego co mi, wiadomo to jakieś 18 lat. Ciocia ma teraz 38 to wujas 54. Całą drogę gapiłem się na nogi a właściwie na nogę cioteczki. Która co i rusz zmieniała pozycje. A to spowodowało, że jej i tak krótka kiecka podciągała się tak wysoko, że widziałem momentami koronkę pończoch. Próbowała uspokoić wujka mówiąc mu różne rzeczy. – Kochanie, o co ci chodzi, ubrałam się tak bo mogę, bo jestem zgrabna i znam swoją wartość a to nie ty powinieneś być zazdrosny tylko tobie będą zazdrościć takiej żony. – Tak ja to rozumiem. Powiedział i po chwili dodał. Ale uważam, że sukienka jest zbyt krótka. Wystarczy ze się nachylasz i widać będzie całą … I tu nie dokończył. Ciocia przekręciła się nie co na siedzeniu kierując kolana w kierunku dźwigni biegów. Wujek w końcu się rozchmurzył i za każdym razem jak zmieniał bieg, smyrał ciocie po kalanie. Pomyślałem, chętnie bym się zamienił. Kutas mi sterczał tak bardzo, że pierwsza rzecz jaką zrobię po przyjeździe to będzie walonko. Dojechaliśmy. Zaczęły się przywitania uściski wyjaśnianie kim jestem od kogo i takie tam. Rozejrzałem się w koło gdzie jest toaleta, musiałem zwalić. Impreza była dość przyjemna, rozkręcają się bardzo szybko. Było kilka fajnych młodych dup. Ale ja skupiłem się na obserwacji cioci. Wujo rozmawiał z innymi facetami o interesach. A ciocia? Ciocia szalała, była w centrum zainteresowania. Tańczyła to z jednym to z drugim, albo z dwoma na raz. Boże jak ona to robiła, kręciła biodrami w rozkroku, albo unosiła ręce do góry opuszczając przesuwała po piesiach na biodrach kończąc. Impreza trwa jest już późno i ciemno, przynajmniej w ogrodzie, było prawie żadne oświetlenie. Poszedłem coś zjeść z kimś pogadałem i straciłem z oczu ciocie. Spokojnie ale uważnie jej szukałem. W domu jej nie było. Tego byłem pewien. Ruszyłem w stronę ogrodu, po cichu i bez pośpiechu. Wtem usłyszałem. – No przesssstańńń, ktoś może zobaczyć, i będzie afera. Słyszałem głos cioci. – Nic nie będzie, nikogo tu nie ma. Mówił półszeptem facet. Nikogo po za mną, pomyślałem. Ciocia stała przodem do niego ten trzymał ją w pasie i mocno przyciągał do siebie, całował po szyi, ramionach. A jego jedna ręka mieszała w cioci kroku. Przez co ciocia wykonywała dziwne ruchy, biodrami. I pojękiwała słodko. Mój kutas już był nabrzmiały i aż siny z podniecenia. Zacząłem sobie walić powoli patrząc z za krzaka na ciotunię. Która co chwile mówiła. -przestań proszę no co robisz, ajj. Ale on nie przestawał w jednej chwili obrócił ciocie tyłem do siebie dał solidnego klapsa, zadarł sukienkę i błyskawicznie wyjął swojego kutasa i z impetem załadował cioci w cipę. – Aaaaaał kurwa nie tak mocnooo. Zawołała ciotka. Zasłaniając usta ręką, bo słodko jęczała i mówiła do niego. – Tak, Tak, Tak oooo jak dobrze, mocniej tak tak teraz mocniej. Mówiąc to stała koło drzewa w pochylonej pozycji. Wypięta na rozstawionych nogach z zadartą sukienką. – ychy ychy ychy jeeesstteeś super. Powiedziała przerywanymi słowami ciocia. – Ty jesteś najlepszą dupą na tym przyjęciu. Facet mówiąc to nie przerywał posuwania ciotki, przyspieszył dyszał aż w końcu. Jednym ruchem złapał ciotkę za włosy i sprowadził do parteru. Chciał wcisnąć jej chuja w usta. – Nie co robisz, nie tak ! Protestowała ciocia – Bierz kurwa do pyska suko. I dostała w policzek. – no otwórz usta zdziro. Nie przebierał w słowach. W końcu wcisną jej palę w usta i po kilku sekundach rozluźniony przytrzymując głowę cioci zlał jej się w usta. – Twuuu łeee twuuu. Ciocia wypluwała spermę kolesia. – coś ty sobie myślał, że tego chciałam, że połknę? Mogłeś się zlać na trawę. Głupku. Zwymyślała go ciocia. – myślałem że chcesz. Powiedział i poprawiał garderobę. – zapamiętaj sobie chłopcze. Zaczęła ciocia. – To nie ty mnie miałeś a Ja miałam ciebie bo chciałam. Zostałeś wybrany, synku i dostałeś bo chciałam ci dać dupy. Może nie tak obcesowo, trochę się broniłam, dla podgrzania atmosfery. A teraz podziękuj i spierdalaj, żebym cię więcej nie widziała. To powiedziała i poprawiając ubranie poszła w głąb ogrodu. Postanowiłem wyjść jej naprzeciw. – O Jacek, a co ty tu robisz. Zapytała zmieszana. -Nic, ciociu spaceruje sobie, chciałem się przewietrzyć. Mówiąc to patrzyłem na nią. Wyglądała jak by chciała o coś zapytać. – No a jak długo spacerujesz? Zapytała z uśmiechem. – nie długo, dopiero co wyszedłem. I tu zauważyłem jak by, odetchnęła z ulgą. – No wracajmy, wujek się pewnie niepokoi, a i późna pora, czas wracać do domu. Wujek i Piotrek już żegnali się z innymi. – Kochanie? Zagadnął wujek. – Pozwolisz że podwieziemy Ryśka? Po za tym mam z nim do omówienia interesy. – Oczywiście, nie mam nic przeciwko temu. Powiedziała ciocia. – siadaj z przodu Rysiek, jesteś duży, Dorotko siądziesz z tyłu z chłopakami? – Jasssne kochanie ale jedźmy już, bo słabnę. Ależ mnie szczęście spotkało, będę siedział koło cioci. To znaczy najpierw musiałem się o to postarać. Cioteczka usiadła za wujkiem , ja wskoczyłem w środek a Piotrek na końcu. Ciocia była wstawiona, Wierciła się na wszystkie strony. Najważniejsze było to, że moje udo stykało się z udem cioci. Puki jechaliśmy przez miasto nic nie mogłem zrobić bo w samochodzie było jasno. Wujek z tym gościem prowadzili rozmowę i mowa była o cenie, za coś. Wujek mówił że jest stanowczo za wysoka i nie przeczył, że intratne zyski. Że musi porozmawiać z Dorotą i takie tam. Wyjechaliśmy za miasto. Cały czas czułem gorące udo cioci. Myślałem tylko o jednym. Dotknąć go, dotknąć tej połyskującej pończochy. Piotrek zasnął, wujek cały czas rozmawiał z tym facetem. Ciocia chyba spała. Nie byłem pewien. Ale zaryzykowałem i wsunąłem rękę między swoje a cioci udo. Po zewnętrznej stronie mojej dłoni czułem, wreszcie czułem pończoszkę i udo cioteczki. Druga próba była taka. Odwróciłem rękę i teraz wewnętrzna cześć dłoni dotykała uda. Kutas tak się naprężył, że bałem się że spuszczę się w majtki, tak byłem podniecony. Rozejrzałem się w koło i jest ok. Ci z przodu rozmawiają, Piotrek śpi, ciocia też. Zapragnąłem dotknąć kolana cioci i przeciągnąć dłonią po udzie. Delikatnie położyłem dłoń na kolanie, i równie delikatnie i długo przeciągnąłem po udzie do krańca sukienki. I z powrotem. Mój kutas znowu sterczał. Było mi obojętne czy się zleje w spodnie. Najgorsze było to, że nikt mi nie uwierzy. Nikt z moich kupli. Dojechaliśmy, nas pasażer wysiadł wcześniej. Ciocia była mocno wstawiona. Wujek prowadził ja do sypialni a ona wyraźnie dawała znaki że ma ochotę na sex. Tylko wujek ją uciszał i wyraźnie nie miał ochoty na igraszki. Ciotka na koniec powiedział mu tylko coś w stylu. Z tobą to zawsze tak. Niedziela późnym rankiem, wujek przy komputerze, Piotrek się kąpał a ja przyglądałem się cioci w krótkim szlafroczku, Piła kawę i leczyła kaca. I nic kompletnie jej się nie chciało. – Ubrała byś się, Dorota, nie jesteśmy sami. Ostro powiedział wujek. – A co? Obcy są w domu. Powiedziała ciocia, tonem lekceważącym. – Nie o to chodzi, świecisz tyłkiem przy młodzieży, a to i mnie trochę deprymuje. Wyjaśniał wujek. Ciocia wstała, odstawiła energicznie kawę i powiedziała. – Wyjdźcie chłopcy. Wyszliśmy na taras bez słowa. – ja ich deprymuje?! Zaczęła ciocia. – ich czy ciebie, czy już w tobie nie wzbudzam zainteresowania? I czujesz się zdeprymowany ? – Ależ kochaaaa… Chciał wujek coś wtrącić. – Nie przerywaj mi, jeszcze nie skończyłam. Krzyknęła ciocia. – Zarzucasz mi że niestosownie się ubieram, może habit mam nosić?! Wrzeszczała, i była tak wściekła, że nie kontrolowała tego, że szlafrok się rozwiązał i jej bujne piersi wylewały się z nocnej koszulki. – Dorota, nie przesadzaj, nie mówię o habicie ale sukienkę miałaś zbyt krótką, wyglądałaś tak, że każdy mógł cię mieć. Skończył wujek. – Coooo!!! Mnie mieć??!! Otóż zapamiętaj sobie raz na całe życie. To ja mogę mieć każdego. Ale nigdy każdy nie będzie miał mnie. Powiedziała ciocia i energicznie wstała. Idę na zakupy, kupie coś seksy i niech mnie bierze kto chce. Skoro tak uważasz. – nie spokojnie Dorotko. Zaczął wujek. – spadaj, wychodzę i nie wiem o której wrócę. Wrzasnęła i wyszła z kuchni. Po dłużej chwili wróciła, odstawiona jak nie na zakupy, a na dobrą imprezę. Wujek tylko spojrzał i nic nie powiedział. Wiedząc, że teraz zrobiła mu na złość. A ubrana była w mini spódniczkę , nie była przylegająca do ud. Szpileczki czarne i bluzeczka na ramiączkach. Nie miała pończoch ani rajstop.w końcu lato. Pomyślałem, żeby się wybrać z nią, ale jest tak wściekła , że boje się zapytać. Chciałem z nią porozmawiać, – Ciociu? Czy mogę iść z tobą na zakupy? – spojrzała zdziwiona, z niedowierzaniem. A ja dalej. – chciałem z tobą porozmawiać. – Nnnooo dobrze, chodźmy może mi coś doradzisz. Wsiedliśmy do samochodu, oczywiście nie muszę mówić gdzie skierowałem swój wzrok. – To oczym chciałeś, rozmawiać? Zagadnęła ciocia. Wziąłem głęboki oddech, sam nie wiedziałem czemu chce jej o tym powiedzieć. To nie wytłumaczalne zjawisko. – Ciciu, wiesz kiedy spotkaliśmy się w parku. Mówiłem z suchym gardłem. – Tak ? – Ja tam byłem długo, dłużej niż ci się wydaje. Nastała cisza, rzuciła tylko wzrokiem w moją stronę, nic nie mówiła. W pewnym momencie skręciła w polną drogę i z impetem zahamowała. – Co widziałeś ?! Zapytała stanowczo. Przełknąłem ślinę, trzasłem się z nerwów, myśląc sobie po co ja zaczynałem ten temat. Jaki ja głupi jestem. – Wszystko widziałem, ciociu, od początku do końca. Wydusiłem z siebie. – co zamierzasz zrobić z tą, wiedzą? – zachować dla siebie, najlepiej zapomnieć. – Co myślałeś patrząc jak się pieprzyłam? – nic, tylko, obserwowałem i onanizowałem się. -Aż tak bardzo podnieciła cię sytuacja? Znowu przełknąłem ślinę. W gardle prawie sucho. Ale zebrałem w sobie wszystkie siły, musiałem to z siebie wyrzucić. – Nie ! Nie sytuacja a ty! Ty ciociu mnie podniecasz! W każdej chwili i momencie, jesteś ideałem chodzącym seksownym ideałem. Podniecają mnie twoje gesty, jak mówisz jak jesz, jak chodzisz, siadasz wszystko. Nie mogę przestać myśleć o tobie i zrobił bym wszystko, dla ciebie . Przyłożyła mi palec do ust. – Ciiiii skarbie, już dobrze nie denerwuj się. Jest mi bardzo miło, że tak młody mężczyzna, zwraca uwagę na starsza kobietę. – Ty jesteś dojrzałą kobietą nie starszą. Powiedziałem stwierdzając. – I zrobił byś dla mnie wszystko? Jak ma to rozumieć. Jacku. – ciociu, wszystko to znaczy wszystko, w zamian za możliwość widzenia, podziwiania ciebie. -Hmmm, a co ci się najbardziej we mnie podoba? – wszystko ciociu, ale najbardziej to nogi, są obłędnie zgrabne. A potem cała ty. Dobrze Jacku , dziś zakupów nie będzie. Wracamy do domu. Cześć II w trakcie pisania. A będzie się działo

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Jarekx69
  • Wspollokatorka

           Po wielu nieudanych relacjach w końcu się załamałam. Nieustannie szukałam kogoś kto zrozumie jak ważna jest dla mnie osoba, która czego potrzebuje tylko patrząc mi w oczy, która powali mnie na kolana wzrokiem i nie będę musiała nawet mówić czego oczekuje.

    – Przepraszam Panią ale już zamykamy.

    Powiedział zniecierpliwiony barman.

    Zabrałam swoje rzeczy, chwiejnym ruchem obróciłam się i skierowałam ku mieszkaniu. Całe szczęście, że kompletnie pijana wróciłam w jednym kawałku.

    Budzę się rano i kompletnie nie wiem jak znalazłam się w łóżku. Mam okropnego kaca, mam nadzieję że dam radę się ogarnąć. Od niedawna mam nową współlokatorkę i nie chcę zrobić na niej złego wrażenia, w końcu bardzo mi się podoba ale nie ma co brać tego pod uwagę. Pewnie nie lubi kobiet, poza tym jestem już zmęczona i chyba do nikogo się nie przywiąże.

    *puk* *puk*

    – Proszę!

    Zawołałam.

    Do pokoju weszła ona, moja nowa współlokatorka, Laura.

    – Majka, co ci się stało? Chyba ostro popiłaś wczoraj. Przyniosę ci wody i zdecydowanie powinnaś coś zjeść.

    Zaskoczyła mnie jej opiekuńczość, ale odparłam zupełnie przepitym tonem:

    – Dobrze… Dziękuję… Tak, wypiłam trochę. Chyba mam słabą głowę.

    Laura to 30-sto letnia i bardzo zagadkowa dla mnie osoba. Potrafi porozmawiać na każdy temat, jest wykształcona, niezwykle piękna i elegancka. Dziwi mnie dlaczego postanowiła wpakować się w mieszkanie z kompletnie nieogarniętą, pracującą w sklepie 20-stką. Co ciekawe jest menadżerką sprzedaży w jednej z zagranicznych korporacji więc teoretycznie mogłaby mieszkać sama, ale jak twierdzi „Nie lubi czuć się samotnie”. Jak dla mnie bomba,  w końcu mieszkam z seksowną ale trochę tajemniczą kobietą, która budzi respekt. Jest całkiem wysoka, bo ma około 175 cm wzrostu, długie włosy w kolorze ciemnego blondu oraz przenikliwe niebieskie oczy, które przeszywają mnie do szpiku kości.

    – Trzymaj słonko, jedz bo zacznę się martwić.

    Powiedziała po czym zajęła się ogarnianiem jakiś statystyk, które dla mnie wyglądają jak czarna magia. Tak chyba wygląda jej każdy sobotni poranek.

    Zadziwia mnie z lekka matczyne podejście do mnie. Nikt po mojej wyprowadzce od rodziców tak bardzo nie przykładał się do tego aby mi dogodzić, a moich byłych relacji poważnymi nazwać nie można.

    Zakradłam się więc w pobliże jej pokoju i postanowiłam rzucić okiem co robi, skoro już tak swobodna atmosfera u nas panuje. Zanim jednak zapukałam to przez uchylone drzwi zauważyłam ją jak spokojnie przegląda kolejne slajdy prezentacji. Miała na sobie cholernie piękne kimono, spod którego wyłaniały się opalone, gładkie nogi i eleganckie, zadbane stopy o bardzo wyraźnym łukowatym kształcie i pięknych, pomalowanych na czarno paznokciach.

    Dawno nie byłam tak podniecona, szybko przerodziło się to w strach bo podglądałam ją nie zdając sobie sprawy z tego, że mój obiekt westchnień cały czas widzi mnie w odbiciu swojego smartfona.

    – Wejdź.

    O mało mnie nie sparaliżowało. Jak marionetka, słuchając się weszłam grzecznie do pokoju.

    – Dlaczego mnie podglądasz? Jak byś się czuła gdyby obdarto cię z prywatności? A może to ci się właśnie podoba?

    – Nie Laura, po prostu ja…

    – Po prostu co? A gdybym była nago?
    – Ja… Nie wiem, Laura… Naprawdę.

    – Dobra, dobra. Nie musisz mi się tłumaczyć, widzę jak się do mnie ślinisz od pierwszego dnia, robisz te swoje maślane oczy i w ogóle nie możesz się skupić.

    W tym momencie nie wiedziałam dlaczego ale odebrało mi mowę. Z osoby, która zwykle potrafiła przynajmniej w najmniejszym stopniu odpyskować zamieniłam się w cichą myszkę. W przerażaniu całą sytuacją wybiegłam z pokoju, zabrałam ze sobą paczkę papierosów, ogień i telefon. W kompletnym roztargnieniu zbiegłam przed klatkę by przemyśleć całą tą sytuację i zapalić papierosa.

    Wciąż nie wierzę, przyłapała mnie w tak durnej sytuacji. Ale wstyd… Wszystkiego się domyśliła, jej wzrok, mowa, wygląd paraliżują mnie do tego stopnia, że nie wiem co mam robić. Jak ja wytrzymam w jednym mieszkaniu z taką boginią w dodatku nie widać było by ta sytuacja jakoś bardzo ją zaniepokoiła. Wręcz zauważyłam sadystyczny uśmieszek. Chyba powinnam wrócić i wyjaśnić na spokojnie całą tą sytuacje.

    W drodze do góry miałam w głowie kompletny bałagan, który jednocześnie mnie przerażał a z drugiej strony podniecał. Nie spodziewałam się jaką niespodziankę przygotuje Laura.

    – Cholera, przecież zostawiłam otwarte drzwi… Czy ona postanowiła zrobić mi żart? Zemścić się?

    Wyciągnęłam telefon by zadzwonić do Laury, ale w tym samym momencie dostałam od niej wiadomość.

    „Kiedy będziesz stać przed drzwiami zdejmij szlafrok, uklęknij i czekaj.”

    W sumie czytając to kolana ugięły mi się same… Byłam przecież w samych czarnych, koronkowych figach. Jak to uklęknąć? Całe szczęście, że sąsiedzi z naprzeciwka są zwykle poza mieszkaniem a tym bardziej weekendami.

    Pomyślałam sobie, że scenariusz moich erotycznych snów chyba się właśnie spełnia więc chrzanić to. Zdjęłam nie tylko szlafrok ale i figi, uklęknęłam cała naga czekając aż Laura zadecyduje co dalej.

    *Wiadomość*

    „Zacznij się dotykać, tak jak robisz to zwykle będąc w łazience i myśląc naiwnie że niczego nie słyszę. Tym razem chcę słyszeć twój ciężki oddech przez drzwi. No zrób to dla mnie, przecież tak bardzo ci zależy by znów na mnie popatrzeć. 🙂 „

    Kurwa mać! Tak na klatce? Telefon prawie wypadł mi z rąk kiedy to przeczytałam, choć w tym samym czasie było mi potwornie mokro.

    Zaczęłam więc ocierać palcami  brzegi swojej cipki, delikatnie ją ściskając podczas gdy moje ciało drżało z podniecenia.

    *wiadomość*

    „Przypomnij sobie jak podglądałaś mnie dziś z za drzwi. Chyba jedyne co mogłaś zobaczyć to moje nogi i stopy. To do nich tak się ślinisz? A może lubisz kiedy trzeba się o ciebie zatroszczyć? Lubisz kiedy traktuje cię jak moją?”

    W tym samym momencie, okrężnymi ruchami masowałam swoją łechtaczkę, nie zwracałam uwagi na to czy bolą mnie kolana… Chciałam tylko być już przy niej.

    Moje palce zjechały niżej, zatopiłam w sobie powoli jeden palec, powoli wyciągnęłam go i przesuwałam środkiem aż do samej łechtaczki, którą oszczędnie i okrężnymi ruchami pieściłam z nadzieją że wydłużę swoją przyjemność nie zważając na to, że jestem na jebanej klatce schodowej.

    Opieram głowę o drzwi, jedną ręką obejmuje swoją pierś a druga ręka znów wędruje niżej tylko po ty bym mogła włożyć dwa palce. Dociskam je ręką a w tym samym czasie gładzę ręką moje sztywne i niesamowicie wrażliwe sutki.

    Teraz pragnę już tylko by ta jedna osoba przyszła, chwyciła mnie za szyję i patrząc mi się prosto w oczy czekała aż dosięgnę szczytu, który zbliża się co raz większymi krokami. Napięcie rośnie, zgodnie z poleceniem mój oddech staje się wyraźnie ciężki podczas gdy…

    *wiadomość*

    „Słyszę twój oddech. Ciekawe co tak cię podnieca? Lubisz robić to co mówię? To słuchaj… Otworzę drzwi, będę się na ciebie patrzeć. Chcę byś doszła na moich oczach i nie próbuj spoglądać do góry. Po orgazmie podam ci do pocałowania jedną stópkę po czym położysz się pod nią.”

    Nie przestawałam robić sobie dobrze, było już tak mokro, wszystko spływało mi po ręce i udach. Po chwili otworzyły się drzwi. Zobaczyłam piękne, opalone nogi, te same które rano ściągnęły na mnie kłopoty. Stopy były ubrane w czarne klapki z futerkiem, które odsłaniały jej piękne palce i czarne, błyszczące się wręcz paznokcie.
    Laura chwyciła mnie za włosy, pochyliła się nade mną i głaskała mnie czule po twarzy i szyi, podczas gdy ja patrząc się w stronę jej stóp co raz szybciej pracowałam ręką, drugą natomiast pieściłam jeszcze łechtaczkę. Napięcie rosło, soki spływały co raz mocniej.

    – Kochanie, zrób to dla mnie. Chcę byś skręcała się z rozkoszy przy swojej Pani.

    Tak też się stało, moje stopy były mocno obciągnięte, podniecenie paraliżowało mnie, skręcało mnie ale nie przestawałam aż nagle doszłam, przy niej. Oddałam się kompletnej ekstazie klęcząc i squirtując przed kobietą, która jeszcze rano była tylko moją współlokatorką. Teraz objęła mnie, głaskała po głowie i mówiła czule:

    – Już dobrze Kochanie, jestem z ciebie dumna. Byłaś naprawdę grzeczna.

    Odsunęła się a ja automatycznie padłam jej do stóp. Laura podłożyła mi jedną pod twarz. Pocałowałam ją po czym oparłam na niej głowę, objęłam ją rękoma i leżałam przez krótką chwilę w tym co spłynęło ze mnie po całej tej zabawie.

    -Wejdź do środka, przyda ci się prysznic. Jesteś cała mokra. Trzeba też tu trochę powycierać.

    Powiedziała, po czym podała mi rękę i pocałowała mnie czule w usta.

    Chyba poznałam ciekawą osobę…

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    KathyMorgan

    Dajcie znac czy chcecie drugą część.

  • Czesc jedenasta: Iza, odcinek pierwszy.

    A wydarzenia opisane poprzednim razem uświadomiły mi, że często fantazjuję o Izie. Dziwne, bo szczerze powiedziawszy po takim czasie zatarł się prawie widok jej twarzy. Zapamiętałem ją jako ładną i zgrabną, ubraną na sportowo, nic więcej. Jakby ktoś mnie spytał o kolor oczu, kształt nosa – no nie pamiętam. Ale jakbym ją zobaczył to bym poznał.

     

    Od jakiegoś czasu nosiłem się z zamiarem odwiedzenia jej, nawet (jak pamiętacie zapewne) podjąłem raz próbę, niestety lub na szczęście nieudaną. W końcu przyszedł czas gdy naszła mnie ochota coś sobie kupić. Nawet nie potrzeba, ot – po wkurwiającym dniu w pracy kupno sobie czegoś nowego zawsze koi moje nerwy. Albo przebiegnięcie kilkunastu kilometrów, ale tego dnia akurat na jakikolwiek wysiłek nie miałem ochoty.

    Nie mając zbytnio nadziei na spotkanie Izy od razu z firmy pojechałem do galerii. Błąkałem się między regałami w jej sklepie zerkając na obsługę, niestety Izy nie zauważyłem. Podszedłem do jednej z dziewczyn z obsługi.

    – Dzień dobry, przepraszam, czy Iza dzisiaj pracuje?

    Znudzone dziewczę żując gumę otaksowało mnie wzrokiem, zanim udzieliło odpowiedzi mlasnęło dwa razy.

    – Powinna być na dole.

    No tak, Ty debilu, przecież ten sklep ma na dole dział damski!

    Jeszcze chwilę pokręciłem się między wieszakami próbując zbudować w głowie jakikolwiek schemat spotkania.

     

    Zjechałem na dół ruchomymi schodami, zauważyłem ją od razu mimo, że stała tyłem. Mogłem się mylić, nie tylko ona ma zgrabną figurę, ale jednak miałem rację – to była ona.

    Udałem się na pobliskie stoisko z bielizną, starałem się stać tak, aby wcześniej czy później mnie zauważyła. Tylko czy mnie pamięta?

    Pamiętała.

    – W czymś mogę Panu pomóc? – usłyszałem miękkie pytanie z naciskiem na “panu” i od razu przypomniałem sobie ten głos, wtedy zduszony i skrępowany, teraz swobodny. Odwróciłem się w jej stronę. I od razu przypomniałem sobie jej twarz, wyglądała dokładnie jak wtedy, ładne regularne rysy twarzy, włosy teraz może trochę dłuższe, ale nie byłem pewien. Obcisłe jeansy podkreślające szczupłe nogi i okrągłe biodra pasowały do t-shirta, niby luźnego ale podkreślającego to i owo. Na ustach błąkał się miły uśmiech. W pierwszej chwili pomyślałem, że mnie nie kojarzy ale rozwiała moje wątpliwości.

    – Jak koszula? – w jej oczach zatańczyły wesołe ogniki.

    – A dziękuję, całkiem całkiem – nic mądrzejszego do głowy mi nie przyszło.

    – Czego Pan szuka tym razem? Bo to damski dział. – zaczęła poprawiać wiszące na wieszaku staniczki.

    – Serio? A to nie są męskie rzeczy? – palcem wskazałem na staniki wiszące przed nami.

    – No dobra, a tak serio?

    – Chciałem kupić spodnie dla siebie i jakiś seksowny komplet bielizny?

    – Dla kogo? – skupiła się na kolejnym rządku.

    – Dla ciebie – zaryzykowałem a ona niespodziewanie podjęła temat.

    – Miło, a w którym by mnie Pan widział?

    – “Pan” to ja jestem dla tych kobiet, które tego chcą, dla ciebie Michał póki co, OK?

    Spojrzała zaskoczona i lekko zażenowana.

    – A dla tamtej jesteś Michał czy “Pan”?

    – Zależy od chwili i potrzeby.

    – Czyli jesteście razem? – zasmuciła się albo mi się zdawało, na ułamek sekundy zatrzymała się z tym przekładaniem wieszaków ale po chwili wróciła do tej czynności.

    – Nie, nie jesteśmy – urwałem krótko, nie zamierzałem opowiadać jej całej historii – a który wzór ci się podoba?

    Wskazałem szerokim gestem cały regał ze stanikami, majteczkami itd.

    – Hmmm, a do jakiej kwoty? – wyskoczyła z głupim pytaniem.

    – Nie patrz na metkę tylko na wzór. – pewnie i tak orientowała się w cenach, chociaż orientacyjnie.

    – Ale w sumie dlaczego miałbyś mi kupić bieliznę?

    – Bo podobają mi się piękne kobiety w pięknej bieliźnie. I kręci mnie możliwość zdejmowania jej – i komplement i brutalna prawda naraz.

    – Żadnego zdejmowania, co sobie myślisz? – zaprotestowała, ale nie było w tym przekonania.

    – To cię przelecę bez zdejmowania – zaryzykowałem.

    – No jasne, teraz to przegiąłeś – poczerwieniała i walnęła dąsa, ciągle przebierając w kolejnym już rządku staników.

    – Daj spokój, prze… – chciałem ułagodzić sytuację, ale mi przerwała.

    – Ten poproszę, bez zobowiązań – i wręczyła mi wieszak ze stanikiem i majtkami, po czym odwróciła się i wyraźnie zadowolona poszła w stronę kas. Bielizna to była koronka, ciemna zieleń, podoba mi się. Rzuciłem okiem na metkę – 70C, podoba mi się taka kombinacja…

    Przy kasie już na mnie czekała, odprawiła widać poprzednią kasjerkę. Przesunęła metki pod skanerem, wskazała terminal nawet nie podając mi kwoty. Cóż, powiedziałem A, to trzeba powiedzieć B. Nie odrywając wzroku od jej oczu i nie patrząc na cenę widniejącą na ekraniku posłusznie przesunąłem na oślep kartą przed czytnikiem, wbiłem pin a komplet bielizny zniknął pod blatem.

    – A teraz możesz iść na górę przymierzać spodnie. – żadnego “dziękuję” ani nic w tym stylu, ot takie oziębłe “idź już sobie”.

    Poczułem się wykorzystany, nie ukrywam. Cóż, mówi się trudno, strzeliłem nie trafiłem.

    – To na razie – rzuciłem i odwróciłem się w stronę schodów.

    – Na razie – usłyszałem za plecami.

     

    Zły na siebie, że mogło to pójść trochę inaczej nawet nie siliłem się na grzebanie w stojakach ze spodniami, złapałem trzy pary z moim rozmiarem, ale innym krojem i udałem się do przebieralni. Z rozmysłem, trochę masochistycznie wybrałem tę samą, którą rozdziewiczyłem z Iwoną. Zdjąłem spodnie i przymierzyłem pierwszą parę. Za wąskie nogawki, pedalarz w rurkach. W trakcie zmiany na drugą parę zza kotarki dobiegł głos.

    – Wszystko w porządku, coś pomóc? – widać Iza nie zamierzała skończyć tego spotkania tak po prostu.

    – Nie, dziękuję, daję radę – wykrztusiłem po chwili wahania.

    Kotarka się odsunęła i Iza wtarabaniła się do kabinki zasuwając kotarkę za sobą.

    – Tu jesteś. Daj, jednak pomogę – wyszeptała i mocno przyssała się do moich ust. Przycisnęła się do mnie mocno i wepchnęła mi język głęboko, nie pozostałem jej dłużny. Stałem tak przed nią wpół nagi, z rosnącym przyrodzeniem w bokserkach. Iza wyczuła co się tam dzieje i wsadziła w nie rękę.

    – Och, jaki gorący – wyszeptała ściskając go mocno.

    Wyszarpałem jej koszulkę ze spodni, dotknąłem skóry na jej plecach, drgnęła lekko. Całowaliśmy się jak szaleni, jej dłoń masowała mi kutasa mocno, może nawet za mocno, kompulsywnie. Z drugiej strony takie nieczęste traktowanie mojego członka dawało dodatkową podnietę. Powiodłem rękoma po jej ciele aż zatrzymały się na piersiach. Spore i ciężkie, nie pasowały do jej szczupłego ciała. Pieściłem je przez materiał, teraz pod palcami wyczułem miękką strukturę sportowego stanika. Iza westchnęła cicho, ciepłą dłoń położyła mi na karku i przycisnęła mnie do siebie. Pocałowałem ją w szyję, pachniała delikatnie, niemal niezauważenie. Kabinka pod naszym naporem zaskrzypiała w znajomy mi sposób. Zapragnąłem wziąć ją od razu.

    Sięgnąłem do guzika jej spodni, ale odepchnęła mnie od siebie, przestała masować członka, upchnęła go bokiem w bokserkach.

    – Nie tutaj. Kończę o piątej, czekaj przed sklepem, jak mnie zobaczysz to idź na parking, pójdę za tobą. – seria poleceń wydobyła się z jej ust, policzki miała zaczerwienione.

    I wyszła z kabiny nawet nie zwracając uwagi, czy ktoś tam nie czeka.

    Ochłonąłem lekko i miałem wielką ochotę skończyć samodzielnie, byłem naładowany na maksa. Ale jednak odpędziłem tę chęć od siebie.

    Przymierzyłem drugie spodnie, okazały się w sam raz, trzecich już nie sprawdzałem.

    Zapłaciłem innej kasjerce, Iza chyba wróciła na dział damski. Popędziłem do domu, wziąłem porządny długi prysznic.

     

    Tuż przed siedemnastą odwiedziłem aptekę i karnie zameldowałem się przed sklepem Izy, udając, że oglądam witrynę sklepu naprzeciwko. Punkt siedemnasta Iza ukazała się w drzwiach sklepu. Zupełnie inaczej ubrana niż wcześniej. Białe adidasy zostały, ale cała reszta została zmieniona. Teraz jej biodra opinała biała jeansowa spódniczka odsłaniająca wysportowane opalone nogi. Piersi skrywały się pod krótką obcisłą koszulką, na ramionach zarzucony miała błękitny luźny i rozpięty sweterek, służący bardziej za ozdobę niż za ciepłe okrycie. Mała sportowa torebka dopełniała całości “sporty girl look”. Zobaczyła mnie ale nie podeszła, udała, że też ogląda witrynę własnego sklepu. Przypomniałem sobie jej polecenie i słusznie poszedłem do windy. Iza trzy kroki za mną, tak aby to nie wyglądało, że idziemy razem. W oczekiwaniu na windę nie udało się jednak uniknąć kontaktu.

    – Niezła konspira – wcisnąłem guzik przywołania windy i zagadałem cicho.

    – Tak musi być. Mógł przyjść po mnie mój chłopak.

    – To ty masz chłopaka – odruchowo spojrzałem na nią. Winda podjechała, rozległo się “bing, bong”, drzwi się otworzyły i wsiedliśmy.

    Jedno piętro przejechaliśmy w milczeniu, winda nie przyjechała pusta. Na zerowym poziomie “bing, bong” i wszyscy poza nami wysiedli.

    – No mam, i co z tego?

    – Niby nic, ale nie spodziewałem się.

    – No tak, ładna zgrabna niegłupia dziewczyna ma chłopaka, co to się wyprawia – zakpiła.

    – Nie to miałem na myśli…

    Winda dojechała na parking pod ziemią, kończąc swoją drogę radosnym “bing, bong”. Tutaj już Iza szła równo ze mną.

    – Nie boisz się nakrycia?

    – On nie ma samochodu.

    – OK – wcisnąłem w kieszeni guzik pilota i w oddali błysnęły kierunkowskazy.

    – To jaki masz plan, może coś zjemy? – zaproponowałem.

    – Nie jestem głodna. No, na pewno nie jedzenia – zupełnie nie przypominała siebie z naszego pierwszego “spotkania”.

    Otworzyłem przed nią drzwi pasażera, widać było, że wnętrze samochodu pokryte jasną skórą zrobiło na niej wrażenie.

    – Fiu fiu…

    Obszedłem auto i wsiadłem za kierownicę.

    – Co fiu fiu? Samochód? Urządzenie do przemieszczania się z punktu A do punktu G.

    Chciałem powiedzieć “B” ale wyszło jak wyszło. Iza chyba nie wyłapała.

    – Całkiem wygodne te urządzenie.

    – Dużo podróżuję, więc takie być musi.

    Fakt – podróżuję sporo, ale aż takiego dużego auta nie potrzebowałem. Ale robi wrażenie na klientach. I laskach. Ale oficjalna wersja jest taka, że to dla klientów, żeby widzieli, że nie byle leszcz przyjeżdża. I to zdaje się działać.

    – To gdzie jedziemy? – lawirowałem w wąskich przejazdach parkingu zdążając do wyjazdu z podziemi.

    – Zawieź mnie do domu, ale nie tak od razu – i podała mi adres.

    – Kawałek drogi do domu masz, nie męczy cię dojeżdżanie?

    – Nie, przyzwyczaiłam się.

    Wyjechaliśmy z podziemi, zmierzchało powoli, latarnie uliczne już się paliły. W ich świetle z przyjemnością obserwowałem jej szczupłe opalone nogi ładnie odcinające się od skóry siedzenia. Iza zapadła głęboko w fotel, chyba unikając spojrzeń z zewnątrz. Spojrzałem na ekran licznika – siedemnaście stopni na zewnątrz, mimo pory roku jeszcze było dość ciepło. Prowadziłem auto powoli, nieśpieszno mi było ją odwozić za szybko. Minęliśmy centrum i moja pasażerka wyraźnie się odprężyła. Podciągnęła się na siedzeniu, rozejrzała po aucie, bacznie przyglądając się tylnej kanapie.

    – No no no… Całkiem sporo miejsca.

    – Z tyłu? No sporo, tylko nikt tam nie jeździ w zasadzie.

    – Nikt, żona, dzieci, pies?

    – Nikt. Żony nie mam, dzieci to nie moja bajka, na psa nie mam czasu. – połowicznie skłamałem, żony nie mam ale jest przecież Bea.

    Poczułem jej dłoń na udzie, niebezpiecznie blisko krocza.

    – Ojej, jakiś ty samotny.

    – Nie taki znów samotny, na to akurat nie narzekam – odparłem bez namysłu.

    – Aha, no to w porządku – udała nadąsaną, zabrała rękę i położyła ją sobie na udzie wyżej niż pozwalała jej na to spódnica, materiał zmarszczył się odsłaniając jeszcze bardziej opalone nogi. Myślałem i miałem cichą nadzieję, że coś z tą ręką zrobi, ale się przeliczyłem. Zastygła w bezruchu, więc przejąłem inicjatywę. Złapałem ją za rękę i położyłem ją sobie na udzie. Moja dłoń z kolei powędrowała na jej udo, delikatne w dotyku. Palce musnęły wewnętrzną stronę jej nogi. Odstęp pomiędzy jej kolanami powiększył się nieznacznie, jakby sygnalizując mi brak sprzeciwu. Jej zgrabna dłoń (choć niestety ciągle z krótkimi paznokciami bez zauważalnego śladu lakieru) podążyła w górę mojego uda docierając do pachwiny. Jak na złość  członek ulokował się po drugiej stronie, czułem teraz jego powolny acz systematyczny wzrost. Iza rozchyliła szerzej sweterek, klimatyzacja w aucie była ustawiona optymalnie i nie miało prawa być jej gorąco, widocznie rozgrzewała się od środka. Sweter opadł odsłaniając jej ramiona i ramiączka od stanika, wydawało mi się, że widzę zieleń. Czyżby miała na sobie mój prezent?

    – A ta laska z wtedy? Kto to? – dociekała moja pasażerka.

    – Mówiłem ci, czysty sport, sypiamy ze sobą, nic więcej – mówiąc to poczułem delikatne ukłucie. Tęskniłem do Iwony choć zazwyczaj nie zdawałem sobie z tego sprawy. I w tym momencie poczułem się jakbym ją zdradzał. Nie Beatę. Iwonę!

    – Jaka jest? – pasażerka drążyła temat.

    – Hmmm, miła, mądra…

    – Nie o to pytam – przerwała mi ten stek ogólników. – wiesz o co mi chodzi.

    – O łóżko? – spytałem udając, że nie wiem o co.

    – Łóżko i inne miejsca gdzie się kochaliście – nie owijała w bawełnę.

    – Cóż, jest… – szukałem adekwatnego słowa – …jest mocna.

    Byliśmy już w zasadzie na wylocie z miasta, gdy Iza szybkim ruchem zrzuciła prawy but i postawiła stopę na desce rozdzielczej. W półmroku zauważyłem jedynie, że ma małe stópki.

    – To niebezpieczne, wiesz? – powiedziałem zgodnie z prawdą.

    – To patrz na drogę i na niej się skup.

    – To trudne… – moja ręka powiodła wyżej pod materiał jej spódnicy. Przekręciła się lekko aby mi ułatwić dostęp.

    Zabrałem jednak na chwilę rękę, aby poprawić sterczącego już na bok członka.

    – Daj, ja – zabrała moją rękę i wsunęła dłoń w moje spodnie. Wciągnąłem brzuch aby jej to ułatwić, pas bezpieczeństwa sprawy nie ułatwiał.

    Odnalazła ściśniętego wzwodem i ułożeniem członka, zręcznie ustawiła go w pionowej pozycji, co przyjąłem z ulgą.

    – Nie mogę się doczekać, żeby go zobaczyć – powiedziała głośno. No tak, w przymierzalni nie spojrzała nawet.

    – Ale co stoi na przeszkodzie? – puściłem na moment kierownicę i zapraszającym gestem wskazałem rozporek.

    Iza posłusznie zajęła się guzikiem moich spodni, chwilę jej zeszło zanim poradziła sobie lewą ręką. Zamek już nie stanowił żadnej przeszkody, rozporek się rozchylił i z bokserek wyjrzał sterczący członek.

    Iza pozbyła się drugiego buta i teraz obie nogi miała wysoko uniesione i oparte na desce. W razie wystrzału poduszki będzie dłubała kolanami w nosie.

    – Mówię ci, że to niebezpieczne – postarałem się, aby było słychać reprymendę.

    – A ja ci mówię, że masz uważać. Albo zjedź gdzieś. – złapała moją rękę i wsadziła sobie między nogi. Przez szorstki materiał poczułem ciepło. Jej palce objęły sterczącego kutasa i zaczęły się na nim przesuwać z góry na dół jednocześnie pokręcając lekko to w jedną to w drugą stronę.

    – To jaka jest? Mocna? Co to znaczy? – wróciła do tematu.

    – Że nie ma tabu, potrafi się kochać, bzykać, rżnąć i pierdolić, cały wachlarz – zaryzykowałem wulgaryzm.

    – A wtedy w kabinie to była jej inicjatywa czy jej? – nie zraziłem jej wyraźnie ani o jotę.

    – Jej, nie miałem za wiele do gadania.

    – Daliście niezły popis, długo o nim myślałam. I byłam pewna, że przylecisz na drugi dzień.

    – A to niespodzianka, co?

    Podjąłem udaną próbę wsunięcia palców pod materiał jej majtek. Rozłożyła nogi jeszcze bardziej, poczułem lepką wilgoć. Na tyle na ile mogłem w tej niewygodnej pozycji (niech żyje wynalazca automatycznej skrzyni biegów!) delikatnie opuszkami palców muskałem wejście do jej cipki, czułem jedynie śliską skórę i  żar bijący z jej wnętrza, nie wyczułem nawet śladu owłosienia, gładko jakby świeżo wydepilowana. Poczułem, że mocniej ścisnęła mojego członka i jej ruchy stały się szybsze. Spojrzałem na nią, głowę oparła o zagłówek i zamknęła oczy.

    – Ej, mała, zwolnij bo się rozbijemy. I zdejmij te nogi z deski, to naprawdę niebezpieczne.

    Wyobraziłem sobie obraz po wypadku, ja z pindlem na wierzchu a obok laska z połamanymi nogami, no świetny obrazek.

    – Dobra, już dobra – zdjęła posłusznie nogi. Byliśmy już za miastem, zostało nam niewiele drogi, może z 10 kilometrów. Zacząłem się zastanawiać nad jakąś boczną drogą, w którą mógłbym zjechać nie narażając się na ciekawskie oczy. Przyszło mi takie jedno miejsce do głowy i w tym momencie Iza odpięła pas bezpieczeństwa. Zanim zdążyłem zapytać co robi, wspięła się na swoje siedzenie, uklękła na nim pochyliła się w moją stronę i wzięła mojego członka do ust.

    O bogowie, jakbym na to czekał. Przyznam się Wam, że robienie laski w czasie jazdy zdarzyło mi się raz w życiu i to dawno.

    Musiałem mocno skupiać się na drodze, zwolniłem jak najbardziej się da, na szczęście podmiejska droga świeciła pustkami.

    Iza ostro wzięła się za moje przyrodzenie, nawet jakby trochę za ostro. Położyłem dłoń na jej głowie lekkim naciskiem sugerując zmianę tempa. Zrozumiała i dostosowała się do sugestii. Zostawiłem jej głowę w spokoju, już teraz sama sobie radziła wyśmienicie. Moja ręka powiodła wzdłuż jej ciała, oswobodziłem ją ze sweterka, był luźny więc jego eliminacja z tej układanki była bardzo łatwa. Przez chwilę gładziłem ją po plecach, po czym podciągnąłem jej króciutką koszulkę do góry, moja ręka powędrowała pod nią i poczułem ciężar piersi spoczywający teraz w miseczkach stanika. Iza pracowała wytrwale głową głośno oddychając przez nos, dałbym głowę uciąć, że w wentylowanym wnętrzu pojazdu jest aż gęsto od zapachu seksu.

    Zagapiłem się i ominąłem zjazd w boczną drogę, o której wcześniej myślałem. Próbowałem wymyślić inne miejsce, ale to co się działo na dole skutecznie zabierało mi zdolność logicznego myślenia.

    Podciągnąłem spódniczkę do góry odsłaniając pośladki i trójkąt majteczek układający się między nimi. W mroku nie widziałem dobrze koloru, ale byłem już pewien, że miała na sobie bieliznę ode mnie. Wzór był charakterystyczny, zresztą nawet szorstkość koronki mówiła, że majteczki są nowiutkie. Widziałem za to zarys tyłeczka, w tej pozycji pośladki miała mocno rozchylone, aż prosiły się o wizytę między nimi. Ścisnąłem krągły pośladek, idealnie pasował do dłoni, palec powędrował pod koronkę majteczek w ich górnej części, po czym powoli zsunął się w dół. Powoli wzdłuż rowka, wypiętego przecudnie i jakże kuszącego, w dół o dwa centymetry i z powrotem do góry. I znów w dół, trochę niżej niż poprzednio i do góry. I znów w dół, natrafiając na ściśnięty zwieracz. Sięgnąłem do ust i nawilżyłem palec śliną. Ręka wróciła na poprzednie miejsce.

    Iza poczuła wilgotny palec na swoim drugim otworku i zastygła. Delikatnym pchnięciem bioder dałem do zrozumienia, że ma kontynuować. Posłusznie wykonała polecenie a mój palec tańczył wokół jej odbytu, po czym powędrował dalej natrafiając na mokrą cipkę. Pocierałem ją przez chwilę otwartą dłonią, po chwili była cała mokra. Mokry był też mój kutas, Iza lizała go intensywnie pomrukując cicho przy tym.

     

    Chociaż jechałem najwolniej jak się dało nie wzbudzając sensacji wśród mijanych domów wkrótce dojeżdżaliśmy do jej posesji.

    – Iza, zaraz twój dom – wysapałem.

    Podniosła głowę gwałtownie i się rozejrzała. Ręka uciekła mi z jej cipki.

    – Jedź dalej, dwa kilometry i po lewej będziesz miał skręt w polną drogę. Poznasz, obok jest przewrócony betonowy słup.

    Zakomenderowała krótko i wróciła do robienia mi laski. Położyłem na jej plecach jeszcze lepką rękę, ale sięgnęła po nią i położyła sobie na tyłku. OK, mi tam pasuje, wróciłem do pieszczot jej cipki. Mokry palec zanurzyłem w jej gorącym wnętrzu, drugi krążył wokół drugiego otworka. Oderwała usta od mojego przyrodzenia i wydyszała:

    – Wsadź.

    Krótka komenda mnie zaskoczyła, zupełnie się tego nie spodziewałem, ale spełniłem jej polecenie.

    Do pierwszego palca w cipce na moment dołączył drugi, po czym dobrze nawilżony jej śluzem znów pojawił się u wejścia do jej tyłeczka. Wycelowałem w sam środek i leciutko naparłem na wlot. Iza widać znała się na rzeczy i pchnęła biodrami do tyłu, jednocześnie lekko luzując zwieracz. Mój palec wpadł do środka, nacisk wokół niego był w sam raz, posuwałem ją teraz dłonią w obie dziurki, do palca w cipce dołączył drugi, Iza mruknęła z aprobatą.

     

    Chwilę potem pojawiło się skrzyżowanie o którym mówiła Iza, faktycznie kilkanaście metrów dalej sterczał zapomniany przez ludzkość stary złamany betonowy słup energetyczny. Skręciłem w polną drogę i kilkanaście metrów dalej zatrzymałem samochód, droga okazała się donikąd.

    Rozejrzałem się dookoła, można było dostrzec moje auto tylko jeżeli ktoś w ciemnościach przejeżdżając spojrzałby w tę stronę. Jeśli patrzył tylko przed siebie na drogę – nie było opcji, żeby cokolwiek zobaczył.

    Zgasiłem silnik i mając w końcu obie ręce wolne wykorzystałem lewą, aby sterować głową Izy. Wplotłem pace w jej włosy i posuwałem ją w usta w stylu jaki lubię. Moja prawa ręka tańczyła w jej cipce i tyłeczku, teraz już byłem pewien, że seksem w aucie pachnie mocno.

    Nie chciałem tak kończyć, pociągnąłem jej głowę do góry, puściła kutasa z głośnym wciągnięciem powietrza.

    – Chodź do tyłu – zakomenderowałem.

    Nie trudziła się wysiadaniem z auta, zręcznie między fotelami przedostała się na tylne siedzenie.

    Wysiadłem z samochodu, z przyjemnością stwierdziłem, że jest jeszcze całkiem ciepło. Otworzyłem tylne drzwi samochodu i w ciemności udało mi się dostrzec Izę leżącą na wznak z szeroko rozrzuconymi nogami, jedną na zagłówku przedniego siedzenia, drugą na tylnego.

    – Chodź do mnie – powiedziała.

    Dwa razy mi nie trzeba powtarzać, zanurkowałem do wnętrza, wsunąłem się na nią i pocałowałem. Miała miękkie wargi i język, pod ręką błądzącą po jej ciele poczułem, że ciągle jest w majteczkach, spódnicę podciągnęła wysoko i pozbyła się koszulki. Kiedy ona zdążyła to zrobić? Całowałem ją przez chwilę, po czym uciekłem do piersi, ciężkich i ładnie opiętych w nowym staniku. Podążyłem dalej, chwilę poświęciłem na składanie pocałunków na jej brzuchu, po czym przeskoczyłem nad fałdami spódnicy i poczułem ciepły zapach jakże miły dla każdego faceta. Objęła moją głowę, jakby mówiąc “no dalej, na co czekasz”.

    Pocałowałem wnętrze jej uda, delikatnie, jakby się drocząc, przeszedłem do drugiego uda. Mój palec powędrował pod materiał majtek, jego wierzchem delikatnie wodziłem po płatkach jej cipki, delektując się wilgocią, jaką na nim zostawiała.

    W końcu odwiodłem koronkę na bok i pocałowałem jej gorący kwiatek. Wysunąłem język i jego koniuszkiem przejechałem od samego dołu aż do łechtaczki, zadrżała i westchnęła.

    – Tak w majtkach? – wyszeptała.

    – Przecież mówiłem, że przelecę cię w majtkach – odparłem, po czym wbiłem język głęboko w jej cipkę.

    Wyprężyła się, wsunąłem ręce pod jej pośladki ułatwiając sobie dostęp do niej. Pół klęczałem, pół leżałem na siedzeniu, pozycja nie była wygodna, ale reakcje Izy wynagradzały wszelkie niedogodności. Lizałem jej wilgotniejącą coraz bardziej cipkę, czasem koniuszkiem języka, czasem całą jego powierzchnią. Iza wiła się pode mną jak szalona, głośno sygnalizowała, że sprawiam jej przyjemność, zaparła się mocno nogami o zagłówki, rzucała gwałtownie biodrami. Wyjąłem dłoń spod pośladka i wpakowałem bez ostrzeżenia dwa palce w jej cipkę. Jakby nawet nie poczuła, ruchy jej bioder nie zwolniły nawet odrobinę, przyciskała moją głowę mocno do swojego krocza, zaczynała boleć mnie szczęka, ale reakcje kochanki kazały mi wytrzymać jeszcze trochę. I było warto. Iza w pewnym momencie wyrzuciła z siebie:

    – Wsadź mi palec w tyłek!

    Zaskakujące, ale jakże miłe dla ucha. Spełniłem prośbę nie zmieniając tempa ani stylu pieszczot, wbiłem palec w jej dupkę, wszedł jak w masło. Iza krzyknęła cicho, przyszło mi do głowy, że na szczęście najbliższe zabudowania są jakieś półtora kilometra dalej. Posuwałem ją regularnie ręką jednocześnie liżąc jej cipkę, moja broda była cała mokra od jej soków, przemknęło mi przez myśl, że tapicerce też się oberwało. Nie miałem jednak świadomości tego co się miało wydarzyć. Nie minęło mianowicie nawet minuta gdy Iza wydała z siebie przeciągły pisk, przycisnęła moją głowę z całej siły, mięśnie wyraźnie się spięły i zaczęła cała drżeć.

    – Nie przestawaj, nie przestawaj – wypiszczała.

    Nie przestałem, a nawet zwiększyłem jej doznania. Do jednego palce w tyłku dołączył drugi, też wszedł bez oporu.

    Kilka mocnych pchnięć później Iza krzyknęła głośno i moją twarz zalała fala wilgoci. Nie, nie wilgoci, ona miała po prostu kobiecy wytrysk. Teraz już byłem pewien, że tapicerka do czyszczenia.

    Kilka spazmów później Iza bezwładnie opadła na siedzenie.

    – Nie mówiłam ci, że mam bardzo mokre orgazmy, przepraszam… – wysapała ciężko dysząc.

    – Nie ma za co, fajnie było…

    – Daj mi chwilę i będzie jeszcze fajniej.

    W sumie dobrze, bo mój kutas pomału zaczynał opadać zostawiony tak samotnie bo głowa skupiła się na robieniu dobrze Izie.

    – OK, jasne…

    Wygramoliłem się tyłem z samochodu i okazało się, że wcale nie muszę długo czekać. Panna szybko podniosła się z siedzenia, usiadła na nim wystawiając nogi na zewnątrz. Sięgnęła łapiąc mnie za pasek i przyciągnęła do siebie.

    – Dawaj go tutaj, trzeba go postawić z powrotem.

    Widziałem zarys jej ciała i to, że masując kutasa patrzy na niego, choć w ciemnościach wiele nie mogła zobaczyć.

     

    Chwilę później członek odzyskał formę i znalazł się w jej ciepłych ustach. Jedną ręką oparłem się o samochód, drugą objąłem Izę za głowę i delikatnie zacząłem ją posuwać w i mokre usta. Czułem się błogo i wiedziałem, że zaraz będę mógł finiszować.

    Jednak chwilę potem Iza mnie odepchnęła i wyszła z samochodu, stanęła do mnie tyłem, jedną ręką przytrzymała spódnicę a drugą oparła się o samochód kusząco wypinając tyłeczek i stając na palcach.

    – Poczekaj – powiedziałem i otworzyłem przednie drzwi – ubiorę się.

    Zdążyłem sięgnąć do podłokietnika, ale Iza mnie powstrzymała.

    – Jeśli nie chcesz to nie musisz. Chcę cię w tyłku.

    Zaskoczyła mnie tym bardziej, że chciałem posiąść ją klasycznie.

    – Dlaczego tak? Bo cipka jest dla chłopaka. I lubię w dupę a on nie – roześmiała się szczerze bez żadnej pruderii, jakby mówiła o pogodzie.

    “Jakiś kurwa debil, w dupę nie lubi” pomyślałem. Jego strata, na pohybel frajerom.

    Wróciłem do Izy, przylgnąłem na chwilę do niej całując jej kark, poczułem gęsią skórkę, raczej nie z podniecenia, dopiero teraz zwróciłem uwagę, że wyraźnie się ochłodziło.

    Odgiąłem się do tyłu, odchyliłem materiał jej majtek, wycelowałem z pomocą Izy i wszedłem w jej anusa.

    – Powoli – wyszeptała.

    Zgodnie z prośbą najpierw delikatnie poruszałem się w jej dupce zanurzywszy tylko żołądź, potem sukcesywnie zagłębiałem się centymetr po centymetrze coraz dalej. Gdy już byłem dość głęboko Iza wyraźnie się rozluźniła co po chwili znalazło potwierdzenie.

    – Teraz już możesz mocno.

    No skoro mogę to proszę bardzo. Zacząłem ją regularnie posuwać, złapałem się za reling na dachu auta aby mieć lepsze podparcie. Iza pokazywała mi jak lubi bo jej biodra mocno odpowiadały na moje pchnięcia. Spróbowałem sięgnąć do jej cipki, ale natrafiłem tam na jej dłoń, zabawiała się sama – nie przeszkodziłem jej i ręka powędrowała na bark. Złapałem mocno i przyciągałem do siebie jej ciało za każdym pchnięciem. Kutas pulsował w jej tyłku, poczułem, że po początkowym rozluźnieniu nie ma śladu i teraz mocno mnie ściska. Iza po pierwszym spotkaniu wydawała się być speszoną myszką a okazała się demonem analu, widać szukała kogoś kto wpisze się w jej preferencje. I oto jestem. Trochę szkoda, bo marzyła mi się jej niewinność, jak fantazjowałem o niej to była grzeczna i uległa, posiadałem ją na miękko, a tu proszę – walić jak w bęben i jeszcze jej mało.

    Chciałem już skończyć ale powstrzymywałem się w nadziei na jej ponowny orgazm. Materiał majteczek ocierający się o bok kutasa dodatkowo drażnił i pobudzał. Jej na szczęście wiele trzeba nie było bo ruchy jej bioder stały się szybsze i gwałtowniejsze a oddech krótszy, pochyliła się bardzo do przodu i musiałem puścić reling, już go nie sięgałem. Spojrzałem w dół i oczy przyzwyczajone już do mroku dostrzegły moją pałę znikającą raz za razem w jej pięknej dupce, to mnie wkręciło do maksimum i poczułem, że zaraz skończę.

    – Zaraz dojdę – poinformowałem profilaktycznie Izę.

    – Nie, jeszcze trochę, wytrzymaj – wydyszała kręcąc dupą na wszystkie strony.

    Nie pozostawiła mi wyboru, dzieliły mnie tylko sekundy od kulminacji, spróbowałem przyspieszyć jej orgazm wbijając się w jej tyłek tak mocno jak tylko mogłem, nieomal ją unosząc w powietrze. Trzy pchnięcia później uciekła do przodu targnięta spazmem, oparła się całym ciałem na samochodzie a mój kutas wystrzelił fontanną spermy w bliżej nieokreślonym kierunku. Iza opadła na kucki, nogi jej się ewidentnie trzęsły.

    – Ała, mocno było – wyjęczała

    – Mocno czy za mocno? – dotknąłem przepraszająco jej głowy.

    – Mocno. I chyba ospermiłeś mi nogi – próbowała się zaśmiać.

    – Przepraszam, mogłem skończyć w tobie, ale uciekłaś.

    – Mocny orgazm, co poradzę.

    Kucnąłem obok uprzednio schowawszy członka w spodnie i pocałowałem Izę.

    – Wszystko OK?

    – Tak, było super, aż się nie spodziewałam, jesteś otwarty.

    Uuuu, dzieciaku, ty nawet nie wiesz jak jestem otwarty…

    – Ty tu rządziłaś – to było zgodne z prawdą.

    – A porządzisz ty kiedyś? Tak naprawdę.

    – Jesteś pewna, co mówisz? O co prosisz?

    Podniosła się, poprawiła majtki i obciągnęła spódnicę.

    – Zrobisz co zechcesz. Tylko warunki lepsze skombinuj.

    – Zobaczymy.

    – Co masz patrzeć jak ci się podobało – sięgnęła do auta i znalazła sweterek, zarzuciła go na siebie i się nim okręciła.

    – Podobało. Wsiadaj, marzniesz.

    – Mi też. Mój chłopak mi wiele nie daje. A ja to lubię.

    Wsiadła posłusznie do auta i założyła buty na stopy.

    – Lubisz anal, co? – zapytałem uruchamiając silnik. Światła automatycznie się wypoziomowały tańcząc na ścianie drzew.

    – Lubię i to mocny – odpowiedziała bez skrępowania. Po tej zaczerwienionej speszonej dziewczynie ze sklepu nie zostało za wiele. Nie wiem, czy mi się to podobało, nie to widziałem przed oczami.

    – Ogólnie lubię mocno – ciągnęła temat – a to co słyszałam w przymierzalni było mocne, nie spodziewałam się czegoś takiego w miejscu publicznym. Na ogół takie rzeczy to w domu…

    – W domu też. I w pracy. I w hotelu. I gdzie się da – nie mogła nawet się domyślać, że te miejsca są “rozdziewiczone”. I jeszcze parę innych. – wróciłem na drogę.

    – Wysadź mnie tak z dwieście metrów za moim domem, nie możesz tak po prostu podjechać. Tak to pomyślą, że autobusem przyjechałam, jak zwykle.

    – Dlaczego, kolega cię nie mógł podwieźć?

    – Jasne, bo mam masę kolegów z taką bryką.

    No punkt dla niej.

    – Zaprosisz mnie do siebie – wyskoczyła nagle. Takim pośrednim tonem między pytaniem a stwierdzeniem.

    – Może kiedyś, na razie nie ma możliwości.

    – OK, rozumiem.

    Ale nie rozumiała, po pierwsze przecież nie mieszkam sam, o czym nie wie, po drugie mam podobny przypadek za sobą – młoda dupa zachłysnęła się tym, że starszy od niej, dobrze ustawiony facet ją przeleciał i ma nadzieje na ciepły stały związek. No nie, ja tak nie gram. Żadnych wizyt w moim domu, adresów, telefonów.

    Minęliśmy jej dom chwilę później, rzuciłem okiem – fajna nowoczesna konstrukcja.

    – Tak mieszkasz? Ładnie.

    – To dom rodziców, nie mój przecież.

    – No więc trochę twój.

    Zatrzymałem auto na poboczu w ustronnym miejscu.

    – To na razie.

    Wysiadła z samochodu, zabrała torebkę, chwilę w niej grzebała, coś wyjęła i po chwili ponownie wsiadła nie zamykając drzwi i podała mi skrawek papieru. Jej imię i numer telefonu.

    – Jak będziesz miał ochotę mocno mnie przelecieć to zadzwoń – odważnie zabrzmiało.

    – Jak mocno?

    – Mocniej niż dzisiaj. Mógłbyś mnie sponiewierać, ale bez śladów.

    – Naoglądałaś się Greya maleńka.

    – Owszem, ale jednak chcę mocno i brutalnie. Nie zaznałam tego nigdy a chciałabym, dzisiaj byłeś dalej niż ktokolwiek. Najdalej. I chcę być jak ta twoja dupa z przymierzalni. Mam taką fantazję i mógłbyś ją spełnić.

    Najdalej w sensie że co? Najgłębiej wszedłem, czy ma to inne znaczenie?

    – Hamuj się, “dupa” o niej mogę mówić tylko ja.

    – Zastanów się i zadzwoń. Jak chcesz – pochyliła się, pocałowała mnie oblizując mi usta i wysiadła zatrzaskując za sobą drzwi. Poczekałem aż zniknie w mroku i przełożyłem stopę z pedału hamulca na gaz.

     

    Na wjeździe do miasta zatrzymałem się na myjni, gdzie wyczyściłem tylne siedzenie, przemoczyła je mocno.

    Dyskretnie też pozbyłem się zakupionych w aptece prezerwatyw. Jakby Bea je znalazła nie wytłumaczyłbym powodu ich obecności w aucie.

     

    W domu w świetle łazienki obejrzałem spodnie – zacieki były widoczne gołym okiem. Mam nadzieję, że Bea wstawiając pranie nie będzie oglądać ich zbyt wnikliwie… Wziąłem porządny prysznic, wolałem nie zostawiać na sobie zapachu Izy, a miałem wrażenie, że czuć ode mnie jej soki na metry. Pod prysznicem próbowałem wyobrazić sobie ostry i wyuzdany seks z Izą, ale nie kleiło mi się to. Spodziewałem się po niej zupełnie innych doznań i to trochę zepsuła, nie kręciła mnie tak jak jeszcze dzisiaj rano. Odsunąłem myśli o niej na bok i przywołałem widok wypiętego w wannie tyłeczka Iwony. I tego jak reagowała na swój analny pierwszy raz, zapragnąłem przeżyć to jeszcze raz. Iza po prostu przyjęła mnie jakby robiła to codziennie, bez tego “czegoś”.  Doprowadziłem się do porządnego podniecenia i skończyłem prysznic.

     

    Beata wróciła z pracy, wzięła szybki prysznic. Wskoczyła do łóżka a wtedy wziąłem ją, myśląc o Iwonie…

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Michal Story

    Spis treści:

    Część 1: https://www.sexopowiadania.pl/article.php?id=4556

    Część 2: https://www.sexopowiadania.pl/article.php?id=4581

    Część 3: https://www.sexopowiadania.pl/article.php?id=4635

    Część 4: https://www.sexopowiadania.pl/article.php?id=4651

    Część 5: https://www.sexopowiadania.pl/article.php?id=4660

    Część 6: https://www.sexopowiadania.pl/article.php?id=4678

    Część 7: https://www.sexopowiadania.pl/article.php?id=4687

    Część 8: https://www.sexopowiadania.pl/article.php?id=4715

    Część 9: https://www.sexopowiadania.pl/article.php?id=4767

    Część 10: https://www.sexopowiadania.pl/article.php?id=4798

  • Wakacyjna przygoda 1

    Wakacje w Hiszpanii. Jedno z najlepszych moich wspomnień. Piękna pogoda, plaże, miejsca i …. Niezapomniana przygoda. Miałem 18 lat, moje ostatnie wakacje z rodzicami. Zatrzymaliśmy się w hotelu, dostaliśmy karty do pokoi i udaliśmy się do nich. Każdy z nas dostał osobny pokój – ja swój i rodzice swój. Cieszyłem się z tego powodu, bo nie ukrywam, niewytrzymałym bez walenia konia albo zabawy z moją dziurką. Specjalnie na ten wyjazd kupiłem sobie nowego sztucznego kutasa. Chodź po cichu liczyłem na zabawę z ojcem, jednak wiedziałem, że raczej nic z tego.

    Minął tydzień. Jak co rano poszliśmy na plażę. Położyliśmy się na leżakach i odpaliliśmy się. Kiedy mama poszła do wody zaczął tata:

    – Jak tam synek podoba ci się?

    – Nawet bardzo super miejsce.

    – To fakt a wyrwałeś tam kogoś? Jakaś laskę? A może chłopa? – zaczął się śmiać.

    – Nieeeee.

    – To jak wytrzymujesz bez mojego kutasa? Haha. Pewnie sam się zabawiasz.

    Był to okres, w którym razem z tatą bawiłem się dość często.

    – Daję sobie radę. – odpowiedziałem

    Na tym temat się skończył.

    – zaraz przyjdę idę to toalety.

    Tak jak wszystko było ekstra tak toalety publiczne psuły wszystko. Dziury w ścianach i jeden wielki syf. Byłem już w środku zamknąłem kabinę, wysikałem się, a potem zacząłem walić sobie konia. Kiedy już dochodziłem, w jednej z dziur pojawił się wielki czarny kutas. Był naprawdę ogromny. To tylko jeszcze bardziej mnie podniecało i szybko spuściłem się. Cały czas podziwiałem wielkiego ptaka, wystającego ze ściany. Chciałem go skosztować ale się bałem. Po dłuższej chwili zastanowienia, wziąłem go do ręki. Był bardzo gruby i żylasty. Zacząłem bawić się nim ręką. W końcu zdecydowałem się wziąć go do buzi. Był tak wielki że nie mieścił się cały. Zacząłem powoli ssać jego napletek. Połykałem go coraz więcej jednak dalej niż pół nie wszedł. Obciągałem nieznajomemu najlepiej jak umiałem. Po 5 minutach usłyszałem westchnienie, a z nim wielki spust na moją twarz. Miałem cała twarz w spermie. Wytarłem ja dokładnie i wyszedłem. On czekał za mną przy drzwiach.

      – Hi, my name is Maikel.

    – Hi, I am Kamil.

    – Polska?

    – Yes.

    – Oooo, ja też umiem mówić po Polsku. Dzięki za świetnego lodzika. Byłeś ekstra. Ale patrząc na ciebie, chętnie bym się zabawił. – mówiąc to dał mi soczystego klapsa w dupę.

    Majkel był Afroamerykaninem i obchodził z Boliwii. Był o wiele wyższy ode mnie i zdecydowanie bardziej postawny.

    Chwilę przemyślałem jego propozycję. Zawsze marzyłem o czarnym penisie i to w dodatku tak wielkim, ale trochę się bałem.

    – To jak? Bo na samą myśl o twojej dupce znowu mi staję.

    – A wiesz co… Chętnie.

    – Super. Bądź tu o 20 to pójdziemy do mnie.

    I każdy odszedł w swoją stronę. Cały dzień myślałem o tym spotkaniu, nie mogłem się już doczekać.

    Chwilę przed 20 wyruszyłem w umówione miejsce. Czekałem ponad 30 minut, a go nie było. Już miałem wracać do domu, kiedy na moim ramieniu pojawiła się silną i ciężka ręką.

    – Część Kamil. Idziemy?

    – No jasne. A to kto?

    – Poznaj Emanuela i Luiza.

    – Miło mi. Ale oni też idą?

    – Jeśli się zgodzisz żeby popatrzyli. Mamy razem mieszkanie.

    Zgodziłem się, nie przeszkadzało mi jak ktoś się patrzy jak się rucham.

    Po kilku minutach byliśmy już u nich w mieszkaniu. Zaprowadzili mnie do sypialni. Majkel stanął przede mną, a jego koledzy usiedli obok. Szybko padłem na kolana i zdarłem z niego spodnie i bokserki. Moim oczom ukazał się Wielki zwisający kutas. Wziąłem go do buzi i powoli zacząłem lizać. Kiedy już miałem go w buzi, on chwycił mnie za głowę. Spojrzałem mu w oczy a on powiedział:

    – Lubisz trochę ostrzej.

    Kiwnąłem tylko głową, zgadzając się na to. Wtedy on mocno wszedł kutasem w moją twarz. Wtedy niemożliwe stało się możliwe. Moje usta były przy jego jajach – tak zmieścił go całego w mojej małej buźce. Jego członek czułem aż za migdałami. Krztusiłem się mocno ale on nie przestawał. Ruchał moją twarz coraz szybciej i szybciej, a ja nic nie mogłem zrobić. Po 15 minutach przestał. Rozebrałem się i położyłem na łóżku. Wtedy on dobrał się do mojej dziurki. Dokładnie ja wylizał a następnie powoli dokładał palce. Jęczałem z podniecenia. W tym samym czasie jego koledzy wyciągnęli swoje gnaty i zaczęli sobie walić na nasz widok. W końcu nastał ten moment wypiąłem się na pieska, Majkel splunął na moją dupę i wsadził swojego kutasa. Moje głośne AAAAA usłyszała chyba cała Hiszpania. Jego wielki członek był co dopiero w połowie, a ja już wyłem z bólu. Wolny ruch do tyłu i z całej siły do przodu. W tym momencie poczułem tylko jaja na swojej malutkiej pupie. Czułem jakby jego penis był już w moim brzuchu. Moja delikatna dziurka była teraz bardzo rozwarta. Odczuwałem wielki ból, ale Majkel nic sobie z tego nie robił. Cały czas przyspieszał swoje ruchy, penetrując moją dupę.

    W tym samym czasie jeden z jego – Luis – nie wytrzymał. Wstał i zapytał czy może mnie zalać. Majkel na chwilę przestał, a jego kolega zapakował we mnie swoją armatę. Była trochę krótsza, ale za to o wiele grubsza. Wpakował kutasa do końca i się spuścił, po czym wyszedł i usiadł z powrotem. Majkel położył się a ja miałem usiąść na jego kutasie. Z trudem usiadłem aż do końca, jednak tak bardzo mnie bolało że nie mogłem skakać po nim. Jednak to nie przeszkadzało mu, podniósł mnie trochę i zaczął ponowną penetrację. Jego kutas ubijał spermę swojego kolegi. Po 15 minutach ujeżdżanie mnie, w końcu doszedł i zalał moją dziurkę. Zszedłem z jego kutasa i dokładnie go wypolerowałem. W tym czasie doszedł też Emanuel i spuścił mi się do buzi. Byłem strasznie obolały i zmęczony więc udałem się do siebie. Wymieniliśmy się numerami i umówiliśmy na jutro.

    Byłem już u siebie w pokoju. Leżałem na łóżku, kiedy ktoś zapukał do drzwi. Był to tata.

    – Gdzie byłeś? Telefon się odbiera.

    – Sorki rozładował mi się.

    – Dobra nie ważne. Jak już się wyrwałem to może szybki lodzik.

    – No pewnie.

    Zgodziłem się choć byłem już bardzo zmęczony. Po lodziku szybko poszedłem się wykąpać i do spania.

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Kamil Malarz
  • Wizyta kuzynki cz. 2

    Przy śniadaniu zadecydowaliśmy że Wiki zostanie na kilka dni u nas, jeśli tylko zgodę wyrazi jej mama. Siedzieliśmy w kuchni, niezbyt kompletnie ubrani, ja w samych bokserkach, kobiety tylko w koszulkach i majtkach. Dziewczyna wzięła do ręki telefon, wybrała numer i rozpoczęła rozmowę.

    – Cześć mamo… Ciocia zaproponowała, żebym została u nich na krótkie wakacje. Ile? Nie wiem, pięć albo sześć dni… – mówiąc to Wiktoria z szelmowskim uśmiechem pochyliła się w moją stronę, wkładając mi rękę w majtki. Złapała mojego kutasa i zaczęła pocierać go intensywnie, cały czas rozmawiając z matką.

    – No tak, sprawdzę te uczelnie przy okazji… Ubrania? Nie trzeba, ciocia mi coś pożyczy – to mówiąc zdjęła z siebie koszulkę odsłaniając nagie ciało. Cały czas waliła mi konia, a Monika po cichu podeszła do niej i zaczęła delikatnie lizać jej sutki.

    –  Tak, będę się dobrze zachowywać mamo, nie mam już 10 lat, nie musisz się o mnie martwić – to mówiąc popatrzyła głęboko w oczy liżącej ją Moni, która ręką pocierała już jej cipkę przez majtki.

     – Co, chcesz jeszcze porozmawiać z ciocią? Tak, jest niedaleko, już ją poproszę do telefonu…- Monia oderwała się od jej młodej piersi i odchrząknęła lekko, podniecona niesamowicie całą sytuacją. Mnie fiut stał jak wieżowiec, pieszczony cały czas drobną rączką Wiktorii.

    – Dzień dobry, tak oczywiście, wszystko z pani córką uzgodniłyśmy.- Wiki cichutko klęknęła i wzięła mi kutasa do ust, zwolnioną ręką ściągając z kolei majtki Moniki i wkładając jej w cipkę palec.

    – Nie, skądże, mąż nie ma nic przeciwko – Monia uśmiechając się popatrzyła na moją rozanieloną minę i na śliczną buzię Wiktorii przesuwającą się miarowo po moim sprzęcie.

     – Tak, dopilnuję żeby regularnie dzwoniła. Damy znać kiedy będzie wracać. Dziękujemy bardzo, na pewno będziemy się świetnie bawić w towarzystwie pani córki – przygryzła wargę, tłumiąc jęk rozkoszy wywołany poruszającym się w jej cipce paluszkiem Wiki. – Do widzenia!

    Monika odrzuciła telefon i jednym ruchem podniosła ciągnąc za włosy głowę kuzynki, aż ta wstała. Zrzuciliśmy z siebie resztę ubrań, po czym Wiktoria pochyliła się oparta o wyspę kuchenną, a moja żona przyklęknęła za nią i zaczęła ją lizać. Ja podszedłem z drugiej strony i całowałem jej ciało, piersi, na koniec usta. Wiki jedną ręką złapała mnie i ponownie zaczęła mi trzepać. Po chwili Monia zwolniła mi miejsce i zamieniliśmy się, z tym że ja przechyliłem dziewczynę jeszcze bardziej i zacząłem posuwać ją od tyłu. Całowaliśmy się namiętnie z Moniką, która obiema dłońmi pieściła drżące ciało kuzynki. W kuchni było zupełnie cicho poza odgłosami rżnięcia i jękami Wiki. W końcu poczułem zbliżający się wystrzał więc przyspieszyłem tempo i spuściłem się w cipce Wiktorii, która w tym samym momencie również osiągnęła orgazm. Uwolniłem ją szybko, tak aby mogła klęknąć przed Monią i wylizać ją aż do gwałtownego, mokrego finału.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Falco
  • Wizyta kuzynki cz. 3

    Po południu usłyszałem w ogrodzie jakieś głosy. Wyszedłem i zobaczyłem Monikę rozmawiającą z naszą sąsiadką Anią, z którą łączyły nas od dłuższego czasu relacje znacznie bliższe niż pożyczanie sobie cukru. Nie musiałem specjalnie wysilać domyślności, żeby połapać się że opisuje jej nasze przygody z kuzynką. Podszedłem i nie mogłem nie zauważyć, że Ania dziś świetnie wygląda, wysoka, blondwłosa, z biustem i nogami fajnie wyeksponowanymi przez cienką, letnią sukienkę.

    Przywitałem się i poopowiadaliśmy jej trochę szczegółów wywołując u niej zauważalne podniecenie. Ania spytała czy mogłaby poznać Wiki, na co Monika uśmiechając się domyślnie powiedziała, że nie ma sprawy. Zaproponowała, że pod wieczór wpadną we dwie do sąsiadki. Zaprotestowałem żartobliwie, że nie bardzo podoba mi się bycie pominiętym w zabawach, na co Ania powiedziała, że uruchomi kamerkę online dla mnie i dla jej męża Darka, który przebywał w podróży służbowej. Dzięki temu zobaczymy sobie ich igraszki. A potem zaprasza mnie również żebym wpadł, a pewno nie będę tego żałował.

    Muszę powiedzieć że pomysł podglądania takiego spotkania bardzo przypadł mi do gustu i powiedziałem ok.

    W domu Monika zaproponowała Wiktorii wspólną wizytę sąsiedzką, nie ukrywając od razu natury naszych swingerskich relacji z Darkiem i Anią. Zgodnie z przewidywaniami Wiki bardzo podnieciła perspektywa lesbijskiego trójkąta i poleciała od razu do łazienki szykować się do wyjścia. Kiedy obie dziewczyny były gotowe kuzynka popatrzyła jeszcze na Monię i spytała:

    – Wiesz Ola, od pewnego czasu chodziło mi po głowie poddanie się lekkiej dominacji… Myślisz, że możecie mi to zrobić?

    – Z wielką przyjemnością – Monika oblizała wargi. – Ania ma w tym trochę wprawy i trzyma w domu sporo ciekawych sprzętów, jeśli tylko chcesz, to zostaniesz wyruchana jak najgorsza szmata – uśmiechnęła się perwersyjnie mówiąc to do kuzynki.

    Wiki podekscytowana pokiwała tylko szybko głową. Pocałowały mnie na pożegnanie i wyszły, a ja udałem się przed monitor gdzie podłączyłem się do kamery z domu sąsiadów. Od razu zauważyłem, że Ania podłączyła aż trzy kamery w sypialni, tak że z każdej z nich był idealny widok na wielkie łóżko oraz mikrofon do podsłuchiwania. Dodatkowo po jednej kamerce umieściła w salonie i łazience. Na pierwszej z nich zauważyłem po chwili wchodzące dziewczyny. Wiki ubrała się w strój uczennicy, z podkolanówkami i krótką spódniczką, co zrobiło na Ani łatwo zauważalne wrażenie. Ona sama miała czarny strój ze skórzanymi spodniami, dużym dekoltem i mocny makijaż, a Monika lekką sukienkę podkreślającą jej piękny biust i zgrabne nogi.  Panie napiły się wina i Monika pokrótce opowiedziała o życzeniu Wiki, co wywołało u sąsiadki spory entuzjazm. Uścisnęła ją mocno i popytała trochę jak daleko może się posunąć oraz ustaliła słówko, które Wiki ma wypowiedzieć jeśli będzie się czuła niekomfortowo. Porozmawiały jeszcze chwilę o różnych rzeczach, ale niedługo potem Ania stwierdziła, że nie wytrzyma już oczekiwania i zaprosiła panie do sypialni.

    Tam od razu weszła w rolę na wieczór.

    – Rozbieraj się gówniaro! – krzyknęła na Wiki i wymierzyła jej soczysty policzek. – Będziesz dzisiaj naszą dziwką, na każde skinienie masz nadstawiać dupy i wylizywać nasze dziury, rozumiesz to, ty kurwo?!

    – Tak, proszę pani – odparła potulnie kuzyneczka, drżącymi rękami rozpinając bluzkę i zdejmując spódnicę. Kiedy stanęła naga, Ania podniosła z szafki dwie szpicruty. Jedną z nich wręczyła Monice, a drugą wskazała na łóżko.

    – Najpierw musimy upewnić się, że jesteś dobrą szmatą i przygotować na ostre ruchanie. Oprzyj się i wypnij dupę w moją stronę! – Wiki posłusznie nadstawiła tyłek chwytając się rękami krawędzi łóżka. Ania podeszła i wrzasnęła:

    – Źle! Masz pojęcie co robisz, suko? Ręce niżej, tyłek wyżej, rozchyl się! –

    Po czym strzeliła ją kilka razy dłonią w pośladki i przywiązała ręce nastolatki do wystających z łóżka uchwytów. Potarła mokrą cipkę Wiki przez chwilę, a potem wsadziła jej do ust mokrą od własnych soków dłoń, prawie ją dławiąc.

    – Teraz lepiej. Jesteś na naszej łasce szmato i nie myśl że posłuchamy twoich błagań o litość, zaraz spierzemy ci dupsko tak, że przez miesiąc siadając będziesz pamiętać kim są twoje panie! – krzyknęła i strzeliła mocno Wiktorię w pupę szpicrutą. Ta zawyła krótko, ale zacisnęła zęby, kiedy po pierwszym razie posypały się kolejne. Obie kobiety lały ją bez litości po gołym tyłku, od czasu do czasu jeżdżąc końcówką po nabrzmiałej cipce, co wywoływało u dziewczyny spazmy rozkoszy. Monika z Anią rozebrały się do bielizny, w międzyczasie całując się intensywnie na oczach związanej Wiktorii, której pośladki nabrały już jaskrawoczerwonego koloru.

    – No! Myślę że jej dupsko jest już gotowe – stwierdziła Monika oceniając fachowym wzrokiem czerwone pręgi. – Co, szmato? Jesteś gotowa na rżnięcie dupska?

    – Tak, moja pani.

    – To się dopiero okaże – stwierdziła Ania i z szafki wyjęła tym razem dwa duże strapony. Kobiety zapięły je sobie nawzajem rozbierając się przy tym do naga i podeszły do Wiki. Ania odwiązała ją, strzelając ją jeszcze raz dla pewności w twarz, po czym szarpnęła za piersi i ustawiła na klęczkach.

    – Ssij dziwko! – z tymi słowami wpakowała strapon w usta Wiktorii, która zaczęła posłusznie obciągać gumowe dildo. Monika w tym czasie ustawiła się za nią i wpakowała jej swojego sztucznego kutasa w cipkę, naciskając na obolałe pośladki co wywołało u kuzynki jednocześnie spazm bólu i rozkoszy. Ruchały ją tak chwilę, po czym podniecona potężnie Ania odpięła dildo i nadstawiła się młodej do wylizania.

    – Dobrzeeee, wyliż swoją panią, ooooooch, taaaak, ooooch – stękała, a po chwili przewróciła Wiki na plecy i usiadła jej pupą na twarzy. Do ręki wzięła obrotowy wibrator, który włączony przytknęła sobie do cipki. Ruchająca cały czas Wiktorię Monia pochyliła się do przodu i kobiety pocałowały się mocno. Ania z językiem Wiki w dupie doszła bardzo szybko i zaraz po tym usadziła jej na twarzy Monikę , której z kolei kuzynka lizała cipkę. Moja żona pieszczona w ten sposób również nie potrzebowała wiele czasu na dojście do finału. Ania popatrzyła na gołą, dyszącą i czerwoną na twarzy Wiktorię i powiedziała:

    – A teraz nadstaw dupę dziwko, należy ci się ostre pierdolenie. –

    Nie wiedzieliśmy czy Wiki ma już za sobą jakiekolwiek analne doświadczenia, ale naszej sąsiadki kompletnie do nie interesowało. Przypięła sobie z powrotem strapon, niedbale wylała na niego trochę żelu, po czym mocnymi ruchami ułożyła młodą na plecach i zadarła jej nogi. Monika w przypływie opiekuńczości w ostatniej chwili podłożyła poduszkę pod jej czerwony od uderzeń tyłek, po czym Ania wjechała w niego bez litości. Wiki zawyła rozdzierająco, co spotkało się jednak z kompletnym brakiem reakcji u blond dominy. Zaczęła pierdolić dupę młodej kochanki z potężną siłą, a moja żona położyła się obok i przytknęła jej wibrator do cipki. To prawie momentalnie wywołało u Wiki całkowity odlot. Zaczęła trząść się i spazmować miotana po łóżku gigantycznym orgazmem. Kobiety trzymały ją, aż przestała się rzucać i osunęła się na pościel kompletnie wyczerpana, po czym Monika pochyliła się nad nią i długo, namiętnie pocałowała. Ania uśmiechnęła się i wyszła z roli dominy pytając troskliwie Wiktorię, czy dobrze się czuję i czy nie przesadziły w żadnym momencie, ale Wiki westchnęła tylko z rozkoszą i wymruczała, że dokładnie o czymś takim marzyła.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Falco
  • Spotkania z kuzynka, odc. 1

    To były czasy, kiedy byłem młody. Mój penis był cieniutki, choć długi i jeszcze bez włosków. W sąsiedniej klatce mieszkała babcia, po jej śmierci przyprowadziła się tam starsza kuzynka. Było ono nieduże. Salono-kuchnia, łazienka i mały pokoik do spania. Były wakacje, więc kuzynka poprosiła mnie o pomoc w odnowieniu mieszkania. Obiecała sypnąć trochę groszem. Nie był to ciężkie prace. Głównie odmalowanie ścian, trochę porządków i drobnych napraw. Zjawiłem się u niej popołudniem, jak wróciła z pracy. Sprawnie omówiliśmy plan działania. Odsunęliśmy szafki i łóżko. Ja nazajutrz miałem skoczyć po folie, gąbki i wałki. Farba była przygotowana. Wpadłem rano, była jeszcze w bieliźnie. Jak to kuzynka, nie zmieszała się. Na jej widok drgnęło w moich spodenkach. Zauważyła to i stwierdziła, że jestem młodzieniaszek. Odparłem, że jej dupcia jest podniecająca. Uśmiechnęła się, zakręciła nią i poszła się ubrać. Po jej wyjściu zabrałem się do pracy. Najpierw zabezpieczenie, potem umycie ścian. Zakrywając komodę folią, coś mnie tknęło. Wysunąłem szuflady, by zobaczyć, co w nich trzyma. Z przodu była zwykła bielizna, głębiej koronkowa. Przeglądałem powoli, starając się odkładać na swoje miejsce. Mój kutas już stał. Postanowiłem sobie zwalić. Wchodząc do łazienki, potrąciłem kosz na pranie. Przewracając się wypadły z niego dwie pary majtek. Ooo, używane. Powąchałem je. Czuć cipką. Ściągnąłem gacie i usiadłem. Jedne majteczki na kutasa, drugie przy nosie. Długo waliłem. Całe szczęście, że wtedy jeszcze nie miałem spermy. Po orgazmie zabrałem się do pracy. Taka motywacja to skarb. W międzyczasie skoczyłem do domu na obiad. Po nim wróciłem i zajrzałem do kosza na pranie. Niestety nic ciekawszego tam nie było. Tylko te majteczki. Teraz zwaliłem w drugie. W tym dniu umyłem cały pokój z farby, ale było trochę poprawek w ścianach. Po powrocie kuzynka chciała wziąć prysznic, ale jeśli ma trochę się spocić to stwierdziła, że nie ma sensu. Przebrała się w domowe ciuchy. Po chwili zauważyłem, że nie ma stanika. Pogadaliśmy trochę i pokazała mi jak zaszpachlować nierówności w ścianie. Byłem pod jej wrażeniem, że zna się na takich rzeczach. Jak wujek jest budowlańcem, to trochę liznęła prac. Popatrywałem jej wybijające się sutki. Nie uszło to jej uwadze. Tym bardziej że znów miałem twardo w spodenkach. Stanęła przede mną i zapytała wprost: “Co cię bardziej podnieca. Moje sutki czy dupcia?”. Oniemiałem. Popatrzyłem na nią i stwierdziłem, że bardziej dupcia. “Jak chcesz” rzekła i ściągnęła spodenki. Była w majteczkach. Dosyć wykrojonych na pupie. “Teraz twoja kolej” powiedziała i ściągnąłem spodenki. Moje bokserki się naprężyły. Podeszła do mnie i naciągnęła w pasie gumkę. Zerknęła. “Milutki” stwierdziła. “Pokażesz go?”. Byłem zakłopotany, ale jak, ale co. Kusiła mnie, że też się rozbierze. Zachęcająco ściągnęła koszulkę i ukazała swoje małe, ale ładne piersi. Nie protestowałem. Już byłem nagi, ona powtórzyła działanie za mną i jak gdyby nigdy nic, zabrała się dalej do pracy. Mój mały cały czas stał, gdy skakałem z kubeczkiem i szpachelką, by zagipsować dziurki w ścianach. “Ładnie zapełniasz dziurki” uśmiechnęła się. “Taki mały a jaki dobry. Masz doświadczenie?” Odrzekłem, że nie, ale jest dobrą nauczycielką. Poszła do łazienki, przyniosła duży ręcznik i rozłożyła go na kanapie w salonie. Na chwilkę znów do sypialni i przyniosła tubkę kremu. Chwyciła mnie za rękę i poprowadziła w stronę kanapy. Wycisnęła trochę przezroczystego kremu na rękę i nasmarowała mi kutasa. Potem uklękła na ręczniku i nałożyła krem w okolice pupy, nawet lekko wciskając paluszkiem. “To jest twoja dziurka. Zapchaj mi ją delikatnie.” rozkazała. Rozchyliła uda, moim oczom ukazała się piękny odbyt. Dziureczka nieduża, ciemno-różowa. Przybliżyłem się i nieśmiało skierowałem kutasa w tym kierunku. Delikatnie naciskałem. “Nie bój się, delikatnie spróbuj wejść”. Po chwili udało mi się. “Teraz lekko do przodu i do tyłu lub kołysz nim. Nie lubię wyciągania i wkładania” powiedziała. Starałem się zastosować do jej słów. Na początku stres przewyższał, ale po paru chwilach i dołożeniu kremu szło całkiem dobrze. Stękała, a ja cieszyłem się, że mój kutas jest naprężony. Po dwóch minutach przyciągnęła moją pupę do siebie. Wszedłem w nią głębiej. Poruszałem rytmicznie, ale spokojnie. Chwyciła moją jedną dłoń i objęła nią swoją pierś. Czułem jej twardy sutek. Ścisnąłem go i lekko pociągałem, tak jak mi kazała. Drugą ręką dogadzała sobie w łechtaczkę. W tym czasie potrafiłem długo walić konia, ale przy włożeniu w dupkę i jej postękiwaniach mój kutas wytrzymał tylko kilka minut i długo pulsował. Poczuła to, przyśpieszyła ruchy i kiedy byłem już po, ona dostała orgazmu. Czułem, jak odbyt ściska mojego kutasa. Po wszystkim stwierdziła, że byłem dobry, ale coś krócej niż obiecywałem. Przyznałem się, że to przez jej majteczki i opowiedziałem, co dzisiaj zrobiłem. Uśmiechnęła się i zapowiedziała karę. Na ten dzień skończyliśmy, kolejny dzień to kolejne prace i być może też i przygoda…

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Kasia TV
  • Bieganie

    Poznałem Ją podczas zawodów dla amatorów biegaczy. Po ponad 40km przełajowego biegania po lasach, górach i łąkach byliśmy na mecie. Ja 15 z mężczyzn, Ona druga wśród kobiet. Już na trasie, biegnąc i wypluwając płuca znaleźliśmy chwilę by rzucić kąśliwą uwagę i szelmoski uśmiech. 

    Była niska, może 155cm do tego szczupła z krągłym tyłkiem, wyrzeźbionym kaloryferem, małymi lecz sterczącymi cyckami. Miała ogromny tatuaż na nodze, i jak się później okazało na piersi i nad cipką. Jak je odkryłem? 

    Po zawodach podszedłem do Niej. 

    Hej, niezły wycisk co? Zapytałem 

    Oj tak, ale ja to  uwielbiam. Odpowiedziała i jednocześnie zdjęła chustkę z głowy, wylała się kaskada rudych prawie czerwonych włosów. 

    Jak wracasz? Zapytałem i poczułem lekkie napięcie w ciasnych spodenkach, gdy zauważyłem że jej sutki mocno prześwitują przez jej bluzkę. 

    Chyba pieszo do najbliższego przystanku, potem pociągiem. Odpowiedziała z lekkim zrezygnowaniem w głosie. 

    Jestem Tomek, powiedziałem wyciągając rękę. Kasia, odpowiedziała i mocno uścisnęła moją dłoń. 

    Skoro już się znamy może Cię podrzucę? Jestem tu autem… Zaproponowałem i ukradkiem spoglądałem na jej sutki. 

    Chętnie! Odpowiedziała entuzjastycznie.

    W samochodzie śmierdziało okrutnie. Oboje byliśmy brudni i spoceni. Droga zajęła nam ponad godzinę, Kasia nadawała jak najęta a ja spoglądałem od czasu do czasu na jej uda i nadal widoczne sutki. 

    Mieszkałem bliżej, Kasia miała jeszcze ok 15 km do domu gdy zaproponowałem żeby weszła i jak się ogarniemy odwiozę ją dalej, albo od razu albo rano jak wypoczyniemy. 

    Zgodziła się. Kątem oka dojrzałem jak spogląda na mnie i lekko przygryza wargę. 

    Zajechaliśmy pod moje mieszkanie. Kasia wzięła plecak i poszła za mną do windy. Jadąc windą śmialiśmy się i gadaliśmy bez przerwy. W mieszkaniu zaproponowałem jej czysty ręcznik i prysznic. 

    Gdy skończyła się kąpać, ja zrobiłem to samo. Wyszedłem owinięty tylko w ręcznik. Kasia siedziała na kanapie w samych kusych bokserkach i … Mojej bluzie. Dużo za dużej na jej szczupłe ciało. 

    Usiadłem obok i spojrzałem na nią. 

    Hej… Powiedziała i zbliżyła się lekko . Pożyczyłam bluzę… Dodała i położyła swoją drobną dłoń na moim kolanie..

    Widzę. Odpowiedziałem i przesunąłem ręką po jej udzie. 

    Dwie sekundy później, Kasia klęczała na kanapie wypinając swój kształtny tyłek w stronę okna i wsadzała sobie mojego kutasa w usta. Dłonią spierała się o moje udo drugą zaś waliła mi kutasa, jednocześnie ssąc go i liżąc. 

    Chwyciłem ją, położyłem się na plecach i pociągnąłem za krągłe biodra, miałem jej cipkę ubraną w bokserki tuż nad twarzą. Spojrzałem w dół i widziałem tylko rude mokre włosy unoszące się i opadające, gdy z zapałem godnym aktorki porno, obrabiała mi kutasa. Zdjąłem jej bieliznę i zacząłem od razu lizać jej już i tak mokrą cipkę. 

    Smakowała idealnie. Młoda, różowa mokra cipka. Ogolona na gładko. Kasia jęczała z moim kutasem w ustach, w pewnej chwili wyjęła go i usiadła odchylając się do tyłu i ruszając biodrami rytmiczne, zaczęła dochodzić. Po kilku ruchach języka krzyknęła głośno i opadła niżej siadając na mojej Twarzy swoim tyłeczkiem. Wtedy mój język trafił na jej drugą dziurkę. 

    Nie wiedziałem, czy to lubi czy nie ale zacząłem ją lizać i lekko wpychać język do środka. Kasia zastygła w bezruchu dysząc i lekko piszcząc.

    Oh zerznij mnie w końcu. Wyjęczała. 

    Chwyciłem ją za biodra i położyłem obok, wstałem i ze stojącym kutasem który ma dumne 21cm, spojrzałem na drobną rudą dziewczynę. Prężyła się na kanapie, oparta plecami o oparcie, z szeroko rozchylonymi nogami, jej Cipka błyszczała i czekała na kutasa. 

    Schyliłem się i podniosłem ją jak piórko, objęła mnie nogami ręce zarzuciła na szyję. Nakierowałem kutasa na jej cipkę i wsunął się powoli do połowy. 

    Była bardzo ciasna ale idealnie mokra więc wśliznąłem się cały po kilku lekkich pchnięciach. 

    Gdy już po same jaja byłem w tej drobnej rudej suce, szeptałem jej sprośne teksty do ucha a z każdym kolejnym,  jej ciało drżało i paznokcie drapały moje plecy. 

    Kasia zaczęła ruszać biodrami oczekując rżnięcia. Ja postanowiłem zrobić to w sypialni. Nadal będąc w niej przeniosłem ją z salonu , czując przyjemne ocieranie za każdym razem gdy stawiałem krok. 

    W sypialni położyłem ją na plecach na dużym łóżku. Chwyciłem za kostki i zacząłem powoli ją posuwać, przyspieszając miarowo, patrzyłem jak jej niewielki biust faluje, tatuaże przykuwały moją uwagę podniecając mnie dodatkowo. 

    Odwróciłem ją na pozycję pieska, była uległa, mogłem z nią robić co chciałem byle czuła kutasa w cipce. 

    Wypięty idealny tyłek, małe zagłębienia w dole pleców, twarz na łóżku i dłonie rozchylające pośladki bym wszedł jak najgłębiej. Zacząłem czuć że zbliżą się mój wytrysk ale nie chciałem jeszcze kończyć zabawy. 

    Kasia doszła przy intensywnym zapinaniu, i wtedy zrobiłem chwilę przerwy. 

    Nadal wypięta leżała i dyszała lekko . Podszedłem do szafki i wyjąłem lubrykant.

    Nie wiem czy był potrzebny, była mokra i napalona. 

    Nasmarowałem dłoń i wysunąłem w nią trzy palce. Później cztery, zacząłem energicznie ruszać nimi w dół i w górę aż zaczęła krzyczeć że mam przestać, nie przestałem. Chwilę później z jej cipki trysnął jej pierwszy wytrysk.. wtedy popchnąłem ją na łóżko. 

    Chyba lubi w tyłek pomyślałem, i skierowałem swojego kutasa prosto w jej dupkę. Była cholernie ciasna ale udało się wcisnąć żołądź. Potem kolejne centymetry wsuwały się i znikały ciasno opięte. Kasia milczała zagrażając pościel. 

    Chwilę później już była rozciągnięta i nadawała się do ruchania, posuwałem ja tak od góry i wysapałem, że dochodzę. W tym momencie Kasia wyśliznęła się i z zadziwiająca siłą rzuciła mnie na łóżko. 

    Wsadziła sobie mojego kutasa do ust potem do gardła aż połknęła całego. 

    Wtedy się spuściłem. Czułem ze kilkudniowy zapas spermy strzela głęboko a ta ruda wariatka wszystko połyka. Jęczała i krztusiła się połykając każdą krople spermy. Mocno ssała go gdy wyjmowała z ust tak ze był lekko tylko wilgotny. 

     

    Dzięki, wydyszała i poszła pod prysznic. 

    Gdy poszedłem za chwilę po niej zauważyłem że skierowała strumień prysznica na swoją cipkę i masturbuje się w najlepsze. 

    Kasia nie wiedziała, że w całym mieszkaniu mam ukryte kamerki. 

    Cdn. 

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Tom7