Blog

  • Osiemnastka siostry cz.1

    Było lato, rodzice wyjechali na wakacje, zostawiając mnie samego z siostrą, w naszym wielkim domu z basenem.

    Jestem Adam mam 20 lat,  jestem niskiej postury, raczej wstydliwym i unikającym ludzi chłopakiem.

    Za to moja 18 letnia siostra Kasia to moje przeciwieństwo, szalona imprezowiczka z mnóstwem znajomych. Kasia była wysoką dziewczyną, ze śliczną twarzą, podobała się chłopakom, lubiła to, dlatego najczęściej pokazywała dekolt, a było co pokazywać, wiem że miała miseczkę D, wiem to stąd, że nieraz przeglądałem jej bieliznę masturbując się przy tym. 

    Bardzo często wyobrażam sobie jak rucham siostrę, zdarzało mi się ją podglądać, jest po prostu boska, ale wiem że niestety nie mogę z nią spełnić moich fantazji.

    W trzeci dzień wakacji Kasia przyszła do mnie do pokoju:

    -Mogę zrobić 18 urodziny w domu, a Ty nie powiesz o tym rodzicom? Wszystko posprzątam i zaproszę samych spokojnych znajomych.

    Było mi to całkiem obojętne, stwierdziłem że zamknę się w pokoju w czasie imprezy i będę jak zwykle grał, więc odpowiedziałem:

    -Zrób tylko wszystko ma być tak jak było przed imprezą.

    -Dziękuję -odpowiedziała siostra przytulając się do mnie.

    Od razu mi stanął, na szczęście tego nie zauważyła.

    Nadszedł wieczór, do siostry zaczęli schodzić się goście, z mojego pokoju znajdującego się na piętrze, nasłuchiwałem ile przyszło osób. Co chwilę było słychać drzwi, ale na szczęście nikt nie wchodził na piętro, więc mogłem w spokoju grać.

    Słyszałem z góry że impreza trwa w najlepsze, a że od momentu przytulenia siostry cały czas o niej myślałem, stwierdziłem że sobie ulżę. Włączyłem bez głosu pornosa i zacząłem sobie powoli robić dobrze. Nagle bez ostrzeżenia do pokoju wparowała moja siostra:

    -Skończył nam się alko… -nie zdążyła dokończyć zdając sobie sprawę że właśnie przerwała mi masturbację

    Zamurowało mnie, nie wiedziałem co robić, schowałem tylko penisa do majtek, nic się nie odzywając.

    Siostra zamknęła drzwi i do mnie podeszła chwiejnym, pijanym krokiem mówiąc:

    -Nie wstydź się braciszku, wiem co robiłeś, jak pojedziesz do sklepu kupić nam alkohol to pomogę Ci dokończyć.

    Jeszcze bardziej mnie zamurowało, nie wiedziałem jak zareagować, to w końcu moja siostra.

    -Dobrze pojadę -odpowiedziałem niepewnym głosem.

    Kasia podeszła uklęknęła i wyjęła mojego nadal sterczącego penisa z majtek, chyba nigdy nie stał aż tak mocno. Zaczęła poruszać powoli na nim ręką, cały czas uśmiechając się do mnie, zaczęła robić to szybciej i szybciej, widziała że już długo nie wytrzymam, więc nagle przestała.

    -Obiecujesz że pojedziesz i kupisz nam dużo alkoholu? Chcę żeby tą osiemnastkę zapamiętał mój każdy znajomy… i Ty również braciszku.

    -Obiecuję, pojadę -odpowiedziałem szybko, z pragnieniem żeby dokończyła dzieła swoją rączką.

    Gdy tylko usłyszała złożoną obietnicę, wzięła sterczącego 17cm kutasa do ust, najpierw kawałek, zaczęła jeździć języczkiem po końcówce, aż nagle wzięła go do ust całego, zaczęła wręcz nabijać usta na mojego penisa, po kilku takich ruchach wystrzeliłem klejącą ciepłą spermą prosto do ust siostry, spermy było tak dużo że Kasia nie utrzymała wszystkiego w ustach, plamiąc sobie urodzinową czarną sukienkę, resztę wypluła na chusteczkę z mojego biurka.

    -W co ja się teraz przebiorę głuptasie -powiedziała uśmiechając się.

    -… -nie potrafiłem odpowiedzieć, zamurowany tym co się właśnie wydarzyło.

    -Dobra, jedź do sklepu jak obiecałeś, coś wymyślę.

    Kasia poszła do swojego pokoju się przebrać, ja odczekałem kilka minut, aż ochłonę, zabrałem kluczyki i pojechałem do sklepu.

    Po tym co się wydarzyło czuję, że tą imprezę zapamiętam na zawsze, a to pewnie jeszcze nie koniec atrakcji…

    CDN.

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Adam Bliski
  • Spotkania z kuzynka, odc. 3

    W sobotę szybko zjawiłem się u kuzynki. Dzisiaj malowanie, więc trochę roboty będzie. Od rana byłem tak podniecony, że mój kutas ciągle podrygiwał. Zabrałem ze sobą plecak, trzymając go przed sobą, po to, aby zasłonić moje odstające spodenki. Kuzynka już na mnie czekała. Była w samej bieliźnie. Ledwo wszedłem do środka, a kazała mi rozebrać się do naga. Mój kutas wyskoczył z majtek i mocno stwardniał. Zaśmiała się, że pędzelek już gotowy do pracy. Uklęknęła przede mną, ściągnęła mój napletek i włożyła go do buzi. Oblizała językiem. Profesjonalnie zabrała się do tego. Nie potrzebowałem długo by dojść do orgazmu. Po wszystkim zabraliśmy się do pracy. Szybko uwinęliśmy się z pierwszą warstwą farby na suficie i ścianach. Teraz poczekamy ze 2 godziny i nałożymy drugą. Od tej farby i naszego potu było bardzo wilgotno. Kuzynka ściągnęła biustonosz. Jej nieduże, ale jędrne piersi znów mnie pobudziły. Nie uszło to jej uwadze. Znów klęczała przede mną, ale tym razem mój penis znajdował się pomiędzy jej piersiami. Zapytała mnie, ile razy w ciągu dnia jestem w stanie się masturbować. Kiedyś zrobiłem to ze 4 razy i tyle powiedziałem. Ten drugi raz był dłuższy. Delikatnie falowała piersiami, ściskała je. Było mi błogo i przyjemnie. Jednak nie doprowadziła mnie do orgazmu. Zabrała mnie do salonu, położyła się na plecach i rozchyliła nogi. Kazała masować członkiem jej łechtaczkę. Chętnie bym wsadził go do jej dziurki, ale to było zabronione. Rozchylała wargi sromowe, a ja jeździłem od wędzidełka po jądra po jej nabrzmiałej łechtaczce. Wkrótce dostałem orgazmu. Uśmiechnęła i kazała mi patrzeć, jak paluszkami doprowadza się do szczytowania. Dużo czasu nam to zajęło i wzięliśmy się do dalszej pracy. Tym razem trwało to trochę krócej. Zapytała się mnie jak tam mój kutas. Powiedziałem, że w miarę w porządku. Z szafki wyciągnęła lubrykant. Nasmarowała wpierw mojego swoją pupcię, a następnie mojego kutasa. Uklękła na łóżku i wypięła tyłeczek. Wiesz co masz robić, mój piesku zakomenderowała. Mój mały nie był w pełni sztywny. Delikatnie gładząc jej odbyt, był na tyle sztywny, by próbować w nią wejść. Poszło łatwo i głęboko. Syknęła z radości. Teraz powoli tak jak przedtem posuwałem ją w pupcię. W międzyczasie robiła sobie palcówkę. Była tak podniecona i spocona, że nie potrzebowaliśmy więcej lubrykatnu. Jej pośladki pięknie falowały. Sapała i syczała co chwilę mocniej, głębiej, taaaak“. Będąc bliżej orgazmu, pochyliłem się nad nią, rękoma obejmując jej piersi. Chwyciłem paluszkami jej sterczące sutki. Były takie twarde i duże, że po minucie ścisnęło mi jądra i doszedłem do trzeciego orgazmu. Nie dałem rady dłużej, co jej się nie spodobało. Umyliśmy się i odgrzaliśmy obiad i zabraliśmy do sprzątania po malowaniu. Cały czas się dziwnie czułem, będąc nago w jej mieszkaniu. Późnym popołudniem, gdy wszystko było skończone, wzięliśmy szybki prysznic. Oznajmiła mi, że teraz czas na drugą karę. Tym razem to ja byłem na klęczkach. Nasmarowała mi pupę i wyjęła małe dildo. Wkładała mi do pupy. Bardzo dziwnie się czułem, ale trafiła w punkt, który sprawiał mi przyjemność przy dociskaniu. Mój kutas raz twardniał, raz odpadał. Myślałem, że dojdę do orgazmu a tu znowu nic. Czasem pomagała mu ręką. Sterczał mocno, ściągnięty napletek i przyjemność w środku a tutaj dalej nic. Mocno już mnie on bolał i jądra ściskały. Zemsta jednak była słodka. Przyśpieszyła ruchy w pupie – na bardziej okrężne, a mojego penisa masowała. Nie wiem jak, ale w pewnym momencie zrobił się nieco grubszy, wyciekł jakiś przezroczysty płyn. Rozsmarowała mi go na żołędzi. Objęła dłonią kutasa i mocniej posuwała. W pewnym momencie ścisnęło mi mocno jądra. Kuzynka odsunęła rękę i poruszała tylko dildem. Mój kutas wygiął się na maksa i zaczął pulsować. Wraz z pulsowaniem pociekł przezroczysty płyn. Niedużo, ale czułem, jak przepływa przez moją pałę. Wyciągnęła didlo, odwróciła mnie na plecy i ręką masowała penisa. Tym razem zapulsowałem bez wytrysku. Dopełniła całości. Czy to była kara, czy nagroda?…

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Kasia TV
  • Osiemnastka siostry cz. 2

    Dojechałem do sklepu, kupiłem alkohol za całą gotówkę którą rodzice zostawili nam na przeżycie gdy ich nie będzie, za to co zrobiła dla mnie siostra, chciałem żeby miała najlepsze urodziny.

    Gdy wróciłem do domu dopiero zdałem sobie sprawę, że jest aż tylu gości i każdy pijany. W basenie pływało pięć dziewczyn, z czego dwie z nich były bez staników, jedna miała małe piersi, z małymi sutkami, ale bardzo kształtne, druga za to miała cycki chyba większe od mojej siostry, boski widok.

    Stałem tak wgapiony aż w pewnej chwili trącił mnie kolega Kasi:

    -Siemka, Michał jestem, Ty pewnie brat Kasi? -zagadał

    -Tak -odpowiedziałem wyrwany z mojej chwili podziwiania wdzięków koleżanek.

    -Dobra impreza stary, dzięki że pozwoliłeś ją zorganizować, chcesz kreskę?

    -Co jaką kreskę? Gdzie Kasia? -spytałem oburzony, ponieważ na narkotyki się nie zgadzałem.

    -W łazience na górze -odpowiedział zmieszany

    Zostawiając cały alkohol na trawniku, pobiegłem do góry, wbiegłem do łazienki i zobaczyłem że Kasia i jej koleżanka właśnie wciągają dragi.

    -Tego już za wiele, nie pozwolę na narkotyki w naszym domu! -krzyknąłem

    -Braciszku proszę Cię to moje urodziny, daj nam się bawić -powiedziała Kasia, było widać że jest już naćpana. Przebrała się po naszej akcji z wcześniej w czarne spodnie opinające jej pupę i body które podkreślało jej cycki.

    Nagle wtrąciła się jej koleżanka:

    -Cześć, jestem Sandra, nie rób scen, daj mi wciągnąć, a potem coś Ci pokażę. -koleżanka mojej siostry była drobną dziewczyną, o dziewczęcej twarzy.

    -Cześć, Adam jestem -zdziwiony bezpośredniością koleżanki nic więcej nie udało mi się odpowiedzieć.

    Sandra wciągnęła kreskę, po chwili podeszła do drzwi i przekręciła zamek.

    -Jak pozwolisz nam dalej się bawić, to również pokażemy Ci co to zabawa.

    Chciałem coś odpowiedzieć, ale na reakcję nie miałem czasu, Sandra chwyciła mnie przez spodnie za kutasa, wyczuła że w sekundę mi stanął, uśmiechnęła się, po czym rozpięła mi pasek, zdjęła spodnie i majtki.

    -O Twój braciszek ma całkiem fajny sprzęt -powiedziała do Kasi.

    Kasia się uśmiechnęła i kiwnęła głową na potwierdzenie.

    Siostra razem z koleżanką uklęknęły przede mną, w tym samym momencie jakby już wcześniej miały to zaplanowane. Kasia wzięła mojego sterczącego penisa do ręki, a Sandra zaczęła go lizać.

    Czułem się jak w niebie, myślałem że ten wieczór spędzę grając w pokoju, a właśnie dwie dziewczyny dobierają się do mojego sprzętu. Jestem szczęściarzem -pomyślałem.

    Kasia zaczęła lekko ruszać na moim penisie rączką, a Sandra brała go do połowy do ust. Nagle przestały, zaczęły się całować, Sandra zdjęła Kasi spodnie, rozpięła jej body i je również zdjęła, ukazały mi się jej cycki oraz cipka, była śliczna i widać że już mokra z podniecenia.

    -Chcesz jej cipki? -zapytała Sandra z lekkim uśmiechem.

    Pragnąłem jej, ale nie umiałem wydusić słowa.

    -Wejdź we mnie braciszku -powiedziała moja naćpana i mocno podniecona siostra.

    Kasia położyła się w łazience na podłodze, Sandra zaczęła lizać jej cipkę i zawołała mnie pokazując paluszkiem. Ten widok zadziałał na mnie tak że bez chwili zastanowienia, oparłem się na rękach nad Kasią i wszedłem w nią penisem, od razu całym, nie umiałem tego opanować, siostra jęknęła, ale widać było że jej się to podoba. Sandra lizała raz cycuszki siostry, a raz jej mokrą cipkę. Wchodziłem coraz szybciej i mocniej, Kasia jęczała coraz głośniej.

    -Spuść mi się do buźki -nagle powiedziała Sandra, wystawiając języczek, widząc że pewnie długo nie wytrzymam.

    Posuwałem moją siostrzyczkę jeszcze szybciej i mocniej, nagle poczułem jak wygina jej ciało i przechodzi przez nią mocny orgazm. Ja już dłużej też nie wytrzymałem, wyjąłem penisa z Kasi i włożyłem go do ust jej koleżanki, wystrzeliłem potężną dawką ciepłej spermy. Sandra przyjęła do buzi wszystko i od razu połknęła.

    Leżałem tak chwilę zmęczony na podłodze, patrząc się jak moja siostra i jej koleżanka robią sobie kolejne kreski.

    -Chyba opłaca się nam pozwolić na dalszy melanż co nie braciszku? -zapytała Kasia

    -Róbcie co chcecie -odpowiedziałem myśląc o tym co właśnie się wydarzyło.

    Siostra i koleżanka wstały i wyszły z toalety, ale Sandra nagle wróciła, podeszła do mnie i na ucho szepnęła:

    -Potem też chce poczuć tego twardziela w cipce -po czym wyszła.

    To chyba najlepszy dzień w moim życiu -pomyślałem,  po czym wróciłem do swojego pokoju…

    CDN.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Adam Bliski
  • Milosc na pustej plazy

    Można powiedzieć, że po niezwykle przyjemnym wieczorze w akademiku, zapragnąłem, żeby szybko powtórzyć naszą przygodę. Co więcej, zdawało mi się, ze zakochałem się z Martynie. Była nie tylko seksowna, ale też inteligentna. Miała miły charakter, byłem więc przekonany, że będziemy się dobrze dogadywać. Chętnie pomógłbym jej w aklimatyzacji w nowym mieście i na nowej uczelni.

    Niestety (lub stety) Martyna nie była taka łatwa. Najpierw przez kilka dni unikała mnie na uczelni i nie chciała się umówić, twierdząc, że nie ma czasu na spotkania. Gdy w końcu wyprosiłem ją, by poszła ze mną na kawę, poinformowała mnie, że nie jest gotowa na stały związek. Zaproponowała oczywiście przyjaźń – typowe.

    Od tego czasu nasze kontakty były niewielkie. Martyna znalazła koleżanki i z nimi spędzała czas wolny. Wspólne projekty niestety nam się nie trafiały, inne okazje do spotkania też nie. Kilka razy zapraszałem ją na kawę, ale mi odmawiała. Zastanawiałem się, czym ją wystraszyłem. Wydawało mi się, że nasz seks był satysfakcjonujący także dla niej. Jednak wraz z upływem kolejnych miesięcy, zacząłem godzić się z tym, że nie mam u niej szans. Gdy na wiosnę dowiedziałem się, że randkuje z innymi, ostatecznie sobie odpuściłem.

    Zdziwiłem się, gdy już po letniej sesji otrzymałem wiadomość na Martyny, że chciałaby spotkać się na piwo przed wyjazdem z akademika do rodzinnej miejscowości na wakacje. Błyskawicznie uświadomiłem się, że moja rezygnacja nie była ostateczna. Umówiliśmy się na przedpołudnie w przeddzień jej wyjazdu. Byłem bardzo podekscytowany, ale nie miałem pojęcia, czego się spodziewać. Skąd ta odmiana?

    Spotkaliśmy się przed uczelnią. Jeszcze nigdy nie widziałem Martyny w tak wyzywającym stroju. Zawsze ubierała się schludnie i skromnie, jak to kujonka. Teraz miała na sobie obcisły, czarny top, krótkie szorty ledwo zakrywające tyłek oraz białe espadryle. Pragnąłem tylko ją zerżnąć, ale nie chciałem dać tego po sobie poznać.

    Przytuliliśmy się na powitanie. Gdy poczułem na sobie jej sutki, byłem już pewny, że nie ma żadnego stanika. Kiedy zaproponowałem pobliską knajpkę, dziewczyna odparła, że wolałaby kupić piwko w sklepie i pójść w plener, nad rzekę. Poprowadziła mnie jednak nie na miejską plażę, lecz, co to dużo mówić – w krzaki na skraju miasta. Nie było tam żadnych ludzi. Wyjęła z torebki cienki koc na którym usiedliśmy.

    Początkowo rozmowa toczyła się o studiach, minionej sesji, znajomych z roku. W końcu jednak zapytałem, dlaczego zerwała ze mną kontakt. Zarumieniła się lekko i opowiedziała w rozwlekły sposób motywy swojej decyzji, które można streścić krótko: bała się, że wszystko zbyt dobrze się układa i może wszystko stracić. Nie rozumiałem tego – przecież straciła to na własne życzenie. Oczywiście tego nie powiedziałem, zamiast tego delikatnie ją przytuliłem.

    I wtedy Martyna zaskoczyła mnie po raz kolejny. Usiadła na mnie i zaczęła mnie namiętnie całować. Jednak gdy odwzajemniłem pocałunek i chciał zdjąć z niej top, powstrzymała mnie. “Ty jesteś moją zdobyczą, a nie ja twoją, więc nie przyspieszaj”. Oczywiście nie miałem nic przeciw jej dominacji. Całowała mnie po szyi, a po zdjęciu koszulki też po klatce piersiowej i brzuchu. Gdy zsunęła mi szorty, włożyła od razu całego penisa do ust. Był to chyba najbardziej zwariowany lód, jakiego kiedykolwiek ktokolwiek mi zrobił.

    Gdy Martyna wstała, chciałem zrobić to samo, ale przytrzymała mnie stopą, wciąż ukrytą w espadrylu. Uśmiechnęła się i zapytała, na co mam najbardziej ochotę. “Usiądz mi na twarzy i zrób dobrze stopami, proszę…”. Zaśmiała się i powoli rozebrała, została w samych palcetkach. Przybliżyła swoją całkowicie wygoloną cipkę do moich ust. Oczywiście od razu wysunąłem język i zacząłem ją czule lizać. Delikatnie się rozsiadła, wyciągnęła nogi i objęła penisa stopami w ukrytymi Ikrótkich, lekko spoconych, białych skarpetkach.

    Było cudownie, ale pozycja ta nie była zbyt wygodna dla Martyny. “Teraz zrobimy to, na co ja mam największą ochotę”. Zsunęła palcetki i włożyła mi je do ust, a następnie nabiła się na penisa w silnej elekcji i zaczęła mnie ujeżdzać. Wydawała przy tym urocze odgłosy. Byłem zaskoczony tym, jak szybko doszła. Musiała być naprawdę napalona.

    Gdy ze mnie zeszła, uśmiechnęła się szeroko i pocałowała mnie w usta z czułością. Usiadła między moimi nogami, objęła penisa bosymi stopami (wciąż miałem jej słone palcetki w ustach) i szybko poruszała paluszkami. Pomagała sobie też dłońmi, robiła to z niezwykłym wyczuciem. Gdy dodała do tego pieszczoty oralne, byłem z siódmym niebie. Kiedy już byłem bliski wytrysku, wzięła całego penisa do ust. Doszedłem jej prosto do gardła, patrząc na śliczne podeszwy, które specjalnie mi pokazała.

    “Dziewczyno, to było niesamowite, gdzie się tego nauczyłaś?!”. Mogłem nie zadawać tego pytania, bo nie chciałem znać odpowiedzi. “Wiesz, nie zmarnowałam tego roku. Byłam na tylu randkach z tindera, że chyba umiem już wszystko”. Byłem wściekły z zazdrości. Ubrałem się i odszedłem szybkim krokiem. Nie reagowałem na wołanie, przez całe wakacje nie odpowiadałem na wiadomości na fejsie, a w końcu zablokowałem ją na wszystkich portalach. Nie chciałem jej znać.

    W końcu jednak musieliśmy się spotkać, przecież wciąż razem studiowaliśmy…

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    PanJowak

    /kontynuacja opowiadania “Miłość w akademiku”/
    Jeśli chcecie więcej, piszcie. 

  • Badanie

    Klinika mieściła się w centrum miasta. Nowoczesny budynek skrywał swoje tajemnice za nieprzejrzystymi taflami szkła. Gabinet ginekologiczny mieścił się na pierwszym piętrze. Składał się z poczekalni, toalety oraz właściwego gabinetu. Poczekalnia urządzona standardowo – jasne ściany, kafelki na podłodze, kilka foteli pod ścianą. Po przeciwległej stronie znajdowała się lada z recepcją oraz wejścia do toalety i gabinetu. Anna czekała na wizytę wpatrując się w dyplomy na ścianie.19-letnia nieco przy kości szatynka. To była jej pierwsza wizyta u ginekologa. Wybrała tą przychodnię ze względu na najlepszą opinię. Wszystkie koleżanki zachwalały doktora Michała. Żadna z nich nie zdradzała szczegółów wizyty ale twierdziły, że nie będzie żałować. Recepcjonistka miała nie więcej niż 25 lat. Wysoka, wysportowana blondynka, ubrana w oliwkową bluzę medyczną i takie same spodnie przeglądała ankietę wypełnioną przez Anię. Równo o godzinie 14:00 z gabinetu wyszła poprzednia pacjentka. Rozbiegany wzrok, rumieńce na policzkach oraz trzesące się nogi świadczyły o niezapomnianych przeżyciach. Lekko potargane włosy oraz ślady łez na policzkach wskazywały na ciekawe obyczaje panujące w tym gabinecie. Na wizytę przeznaczono dwie godziny – Ania nie bardzo rozumiała dlaczego – przecież wizyta u ginekologa trwa kilkadziesiąt minut, ale nie dwie godziny.

    – Zapraszam do gabinetu – recepcjonistka zaprosiła Anię.Za biurkiem siedział lekarz – dobrze zbudowany wysoki 40-latek z lekko siwiejącymi włosami.

    – doktor Michał S. – przedstawił się lekarz podając Ani dłoń.

    – Co panią do mnie sprowadza?

    – Pierwsza wizyta. – odpowiedziała Ania.

    – Ile ma pani lat?- 19.

    – Trochę późno na pierwszą wizytę.

    – lekarz nie ukrywał swojego zaskoczenia.

    – Czy zna Pani przebieg badania? – raczej tak.

    – Dobrze, zatem proszę się przygotować w pomieszczeniu obok.

    Ania weszła do łazienki. W pomieszczeniu znajdowała się toaleta, bidet oraz kabina prysznicowa. Skorzystała z bidetu myjąc dokładnie krocze. Przed wizytą brała prysznic, ale odświeżenie nie zaszkodzi. Ubrania zostawiła na szafce w łazience a na siebie założyła zielony fartuszek z rozcięciem z przodu. Czuła się prawie naga. Weszła z powrotem do gabinetu. 

    – Proszę usiąść przy biurku, zadam Pani kilka pytań. Mogą być krępujące.-ostrzegł lekarz

    – Kiedy miała Pani ostatni okres?- skończył się tydzień temu. 

    – ile czasu trwał?

    – 5 dni.

    – czy krwawienie było obfite?

    – nie.

    – czy współżyła już pani z mężczyzną?

    – tak.

    – czy uprawia pani seks regularnie?

    – nie. Nie mam stałego partnera. – pytania zaczynały stawać się bardzo osobiste.

    – czy partnerzy doprowadzali panią do orgazmu?

    – nie.- jak często zdarza się pani uprawiać seks analny?

    – nie robiłam tego.

    – Ile ma pani wzrostu?

    – 170cm.

    – Ile pani waży?

    – nie wiem. 

    – zapraszam w takim razie na wagę- jest to niezbędne do dobrania ewentualnych dawek leków oraz oceny wyników badań hormonalnych.

    – 78kg. – odczyt wagi był bezlitosny. 

    – proszę zdjąć fartuszek i usiąść na kozetce- zbadamy piersi.

    – proszę unieść lewą rękę do góry, zgiąć w łokciu i założyć za głowę. Teraz dłonią wykonam okrężne ruchy wokół pani piersi. Poszukujemy twardych przesuwających się zgrubień i guzków w obrębie piersi. 

    Ani biust kołysał się wraz z kolejnymi ruchami dłoni lekarza. Ucisk i dotyk powodował twardnienie sutków. Lekarz kontynuował badanie piersi uciskając i masując kolejne fragmenty piersi. Piersi Ani były obfite. Duże D ze sterczącymi sutkami robiło wrażenie na chłopakach. 

    – teraz zbadamy sutki. – lekarz palcami zaczął wodzić wokół brodawki lekko ściskając sutka. To było tak przyjemne. Sutki w pełnej erekcji stały wyprostowane czekając na dalsze pieszczoty. Lekarz ściskał je na wszystkie strony, leciutko pociągał i przekręcał.

    – bardzo dobrze – żadnych niepokojących zmian. Ma pani bardzo ładne piersi i duże gruczoły mleczne. Nie będzie problemu z karmieniem dziecka. Sutki są wystarczająco duże aby niemowlak mógł je ssać.

    – proszę się położyć. Zbadamy teraz narządy wewnętrzne. Ania położyła się na kozetce. Lekarz zaczął dotykać jej brzuch lekko uciskając w niektórych punktach.

    – czy ma pani problem z zaparciami? Brzuch jest bardzo twardy.

    – tak. Często miewam zaparcia. 

    – W takim razie przed dalszym badaniem zrobimy lewatywę. Ten zabieg nie należy do najprzyjemniejszych ale pozwoli przeprowadzić dalsze badanie. Czy wyraża pani zgodę?

    – tak. odpowiedziała drżącym głosem. – proszę się nie bać, to nie jest bolesny zabieg. Pani Zosiu, proszę przygotować lewatywę 1l powinien wystarczyć. 

    – prosze położyć się na lewym boku oraz podkurczyć prawą nogę. 

    – Bardzo dobrze. Wprowadzę teraz końcówkę wlewki do odbytu. Proszę oddychać głęboko. Już. 

    Wlewka wsunęła się w odbyt Ani na około 20 cm. Uczucie było dziwne. Niby rozpierania, niby ocierania. W sumie nie było tak źle. Ciepło zaczęło rozlewać się w jej brzuchu. Nawet przyjemne uczucie. Takie rozpieranie połączone z rozlewającym się ciepłem. Lekarz obserwował twarz pacjentki. Wiedział, że to tylko początek. Po kilkunastu minutach worek opróżnił się w całości. 

    – teraz wykonam delikatny masaż brzucha aby rozpuścić zalegające złogi. Lekarz delikatnymi okrężnymi ruchami rozprowadzał ciepło w jej brzuchu. Uczucie parcia początkowo delikatne stawało się coraz silniejsze. Po kilku minutach Ania miała problem z utrzymaniem zawartości jelit. Doktor widząc grymas na twarzy pacjentki delikatnie wsunął zatyczkę w postaci niewielkiego stalowego korka analnego w odbyt pacjentki. 

    – to pozwoli pani utrzymać płukankę wystarczająco długo. Obce ciało w odbycie sprawiało niewielki dyskomfort.

    – Co to za dziwne zwyczaje pomyślała Ania.  

    – proszę iśc do toalety i delikatnie wyciągnąć zatyczkę. Proszę dobrze się wypróżnić. Zaparcie powinno ustąpić.

    Droga do toalety stanowiła ogromne wyzwanie. Jelita pełne wody powodowały dyskomfort przy każdym kroku. Parcie było ogromne. Tylko korek utrzymywał zawartość w środku. Wyjęcie korka w toalecie spowodowało szybkie opróżnienie odbytnicy wraz z jelitem grubym. Uczucie pustki i jednocześnie czystości było niesamowite. Nasza bohaterka bezwiednie skierowała swoje palce na łechtaczkę. Ta lekkość… 

    – Czy już? – głos lekarza otrzeźwił nieco naszą pacjentkę. 

    – Tak, chwileczkę. – Ania doprowadziła się szybko do porządku.

    – Co ja wyprawiam? zapytała się w myślach.

    – Umyta weszła z powrotem do gabinetu.

    – Proszę położyć się na kozetce – będziemy kontynuować badanie. Lekarz powrócił do przerwanego badania.

    – zdecydowanie lepiej. Napięcie ustąpiło. Nie wyczuwam niczego niepokojącego. Jeżeli zaparcia często występują proszę wzbogacić dietę o produkty bogate w błonnik. Regularne wypróżnianie jest bardzo ważne dla zdrowia. Jeżeli problemy będą się powtarzać proszę się zaopatrzyć w domowy zestaw do lewatywy – pomoże w początkowym okresie pozbyć się zaparć. Proszę zająć pozycję kolankową – zbadamy odbyt oraz tylną ścianę pochwy.

    – lekarz wziął z półki przyrząd przypominający wibrator.

    – przed badaniem wprowadzę w odbyt rozszerzacze w następujących po sobie rozmiarach. Spowoduje to rozciągnięcie mięśni. Może być nieprzyjemne ale ułatwi badanie. 

    Lekarz nasmarował końcówkę metalowego rozszerzacza. Stalowy przedmiot miał średnicę 1 cm i obłą końcówkę. Bez problemu wszedł w odbyt pacjentki na głębokość 20 cm. Lekarz wykonał kilka ruchów w przód i tył a następnie wprowadził kolejny 2cm rozszerzacz. Uczucie stawało się trochę jak przy seksie. Ruchy posuwisto-zwrotne powodowały przyjemne mrowienie wzdłuż kręgosłupa. Po kilkunastu ruchach lekarz przygotował trzeci rozszerzacz.3cm zimnej stali chirurgicznej weszły w odbyt pacjentki powodując wyrwanie się cichego sapnięcia.

    – Och!

    Lekarz kontynuował procedurę wprowadzając przedmiot coraz głębiej. Rozwieracz powodował mimowolne skurcze mięśni odbytu. Pacjentka czuła jak przyjemność rozlewa się po jej brzuchu.

    – Ach! – jęknęła gdy przedmiot penetrował jej odbyt rozpychając ścianki. Czuła narastające podniecenie.

    – Teraz wprowadzę w pani odbyt największy rozszerzacz – może zaboleć. Ostrzegł lekarz biorąc z półki 4 cm walec. 

    – Aaaaaaaaaach! – w pierwszej chwili ból, później znane już uczucie rozpychania i penetrowania. Czyli anal też może być przyjemny. Już wiem czemu dziewczyny tak zachwalały tego doktora. Jak on to przyjemnie robi. Chyba będę musiała poćwiczyć anala. To jest tak przyjemne.

    – Ach!- Wszystko w porządku? Boli? – lekarz wyrwał ją po raz kolejny z objęć ekstazy.

    – Nie, nie wszystko w porządku. 

    – Teraz wprowadzę dwa palce w odbyt i zbadam ścianki odbytnicy. Uczucie może być nieprzyjemne. Dwa nawilżone palce weszły w odbyt pacjentki. Penetracja była niezbyt głęboka ale pobudzała. Place dotykały wszystkich punktów wewnątrz, zagłębiały się do środka i wracały do punktu wyjścia by po chwili zagłębić się znowu wewnątrz. Prawie jakby ktoś posuwał ją palcami w odbyt. Zaczęła lekko kołysać biodrami i wykonywać ruchy w przód i tył. 

    – Wprowadzę dwa palce do pochwy aby zbadać ściankę dzielącą pochwę i odbyt. Uczucie wypełnienia mieszało się z ekstazą. Ścianka oddzielająca pochwę od odbytu była cieniutka. Czuła wypełniającą ją dłoń lekarza. Doktor wykonywał powolne ruchy do przodu i tyłu zmieniając co chwilę ułożenie palców. 

    – Dziękuję – wszystko w porządku. Nie wyczuwam żadnych zmian w obrębie odbytu i tylnej ściany pochwy. – Zmierzymy teraz głębokość pochwy. Wprowadzę teraz ten metalowy walec do pochwy i odczytam pomiar w pozycji leżącej. Proszę wziąć głęboki oddech. Metalowe dildo zagłębiło się w pochwie dziewczyny na 12cm. 

    – Wykonam teraz kilka ruchów w tą i z powrotem aby rozciągnąć pochwę przed kolejnym badaniem.- ACH! – podniecenie rosło z każdym pchnięciem. 

    – Proszę zmierzyć głębokość na stojąco.- powiedział lekarz podając bohaterce metalowe dildo.

    – proszę wsunąć je na maksymalną głębokość nie powodującą bólu. Ania wstała z kozetki. Oparła nogę o stopień fotela i wsunęła na maksymalną głębokość dildo. 13,5cm.

    – Dziękuję. Proszę wejść na fotel. Przystępujemy do badania. Ania wspięła się na fotel i usiadła na jego brzegu. W tej pozycji będzie cała wyeksponowana – pomyślała. Czy dobrze ogoliłam cipkę? zapytała samą siebie.

    – Proszę umieścić nogi na podpórkach. Pozycja na fotelu była wygodna. Miękkie oparcie, wygodne ułożenie z lekko uniesionym tułowiem i głową. Widziała w lustrze naprzeciw swoje odbicie. Hmm całkiem ładna ta cipka – gładziutka, z niewielkimi wargami wewnętrznymi zadziornie sterczącymi spomiędzy warg większych. Widok był podniecający. 

    – teraz przystąpimy do badania fizykalnego – będę dotykał pani narządów rodnych. Może to powodować pewien dyskomfort.- lekarz delikatnie rozchylił wargi większe eksponując wejście do pochwy oraz łechtaczkę. Przebierając palcami i przesuwając rękę w górę i dół odsłaniał kolejne fragmenty ciała Anny. Ujął w dwa palce łechtaczkę i delikatnie ściskał powodując coraz większe podniecenie. delikatnie przejechał palcami w kierunku wejścia do pochwy. Delikatnie wsunął dwa palce na kilka centymetrów i rozchylił wejście do pochwy oraz ujście cewki moczowej. 

    – nie ma śladów stanów zapalnych – zawyrokował.

    – teraz włożę wziernik i obejrzymy wnętrze pochwy oraz szyjkę macicy.

    – lekarz wziął z półki obok fotela metalowy przedmiot. Kształtem przypominał kaczy dziób. Nasmarował jego część lubrykantem i wsunął do pochwy pacjentki. Uczucie było nieprzyjemne. Jakby duże dildo rozpierało ją od wewnątrz, jednocześnie chłód metalu powodował dyskomfort. 

    – rozchylę teraz łopatki wziernika aby odsłonić szyjkę macicy. – lekarz mówiąc te słowa ścisnął rękojeść wziernika rozchylając maksymalnie pochwę Anny. Uczucie było nieprzyjemne. – pobierzemy teraz wymaz szyjki macicy oraz cewki moczowej.

    – lekarz wziął patyczek przypominający patyczek do uszu tylko dłuższy i zaczął delikatnie zbierać śluz i wydzielinę z szyjki. To było nawet przyjemne. A więc to ten kawałek mojego ciała odpowiada za to uczucie podczas seksu. Anna uwielbiała gdy partner głęboko penetrował jej pochwę obijając penisem o szyjkę. Zawsze doprowadzało ją to do szybkiego orgazmu. Tutaj uczucie było o wiele delikatniejsze, ale równie przyjemne.

    – będę musiała poszukać dłuższego wibratora. – pomyślała. Tymczasem lekarz zebrał już wystarczającą ilość materiału do badań. 

    – teraz pobierzemy wymaz z cewki moczowej. To może być bardzo nieprzyjemne. – ostrzegł lekarz. Drugi patyczek powędrował do cewki moczowej. Uczucie parcia na mocz połączone z lekkim szczypaniem. Faktycznie nie było to przyjemne. 

    – wszystko w porządku. Nie widać zmian w strukturze szyjki ani w pochwie. 

    – przejdziemy teraz do badania USG. Wprowadzę do pani pochwy tę głowicę. Badanie jest bezbolesne ale nieco nieprzyjemne.

    Głowica miała kształt niezbyt dużego dildo zakończonego kulką o średnicy 5 cm. Lekarz wsunął głowicę w pochwę pacjentki i zaczął wykonywać koliste ruchy wpatrując się w monitor. Dziwne kształty i odgłosy nic Annie nie mówiły.- jajniki czyste, jajowody drożne, macica w prawidłowym kształcie, brak zmian w obszarze miednicy mniejszej. – mówił lekarz przesuwając głowicą w różne strony. Anna zaczynała ponownie odczuwać podniecenie. Te ruchy głowicą przypominały zabawę wibratorem.

    – Zanim przejdziemy do dalszego badania muszę zadać pani pytanie.

    – czy wyraża pani zgodę na dalsze badanie związane z reakcjami seksualnymi? Badanie nie jest obowiązkowe ale pozwoli pani lepiej poznać swoje reakcje oraz odruchy.- zapytał lekarz.

    – tak. – odpowiedziała niepewnie Anna. 

    – proszę się rozluźnić. Wykonam teraz masaż łechtaczki połączony z penetracją dildem z kamerą na końcu. Umożliwi to poznanie reakcji pani szyjki na podniecenie i orgazm.

    Lekarz rozpoczął delikatny masaż łechtaczki. Początkowo przejeżdżał tylko palcami po ukrytej łechtaczce. Po kilku próbach odsunął kapturek łechtaczki i rozpoczął stymulację małym wibratorem. Po dłuższej chwili pacjentka zaczęła wydawać niekontrolowane jęki. Nie przerywając pieszczot lekarz uruchomił monitor na którym pokazał się obraz z leżącego na półce wibratora.- wprowadzę teraz wibrator z kamerą do pochwy. Obraz pokazywał wnętrze pochwy oraz szyjkę macicy. Każdego jego wsunięcie powodowało wzrost podniecenia i kolejne jęki. Wibrator na łechtaczce i drugi w pochwie powodował ogromne podniecenie. Anna napinała bezwiednie mięśnie wraz z każdą falą rosnącego podniecenia. Spazmy stawały się coraz dłuższe i częstsze

    -Jeszcze dwie minuty takich pieszczot i dojdę – pomyślała.

    – Proszę się nie krępować – jęki są naturalną oznaką rozkoszy.

    – Głos lekarza stał się jakby cieplejszy. 

    – Ciekawe czy ma dużego? – pomyślała.

    – On mnie posuwa wibratorem na fotelu ginekologicznym. To jest chore. Ale przyjemne. Tak przyjemne. Chcę go do buzi. Anna wsunęła palec do ust i zaczęła go ssać. Ach jakbym chciała teraz penisa w ustach.

    Lekarz z uśmiechem obserwował pacjentkę. Zdecydowanie to badanie jest ciekawe. Uwielbiał obserwować kobiety wijące się  rozkoszy na jego fotelu. Tymczasem nasza bohaterka zbliżała się do orgazmu. Podrygiwała rytmicznie wraz z penetrującym ją wibratorem. Ruchy stawały się szybsze i głębsze. Również wibrator na łechtaczce jakby zwiększył swoją częstotliwość. Była na granicy orgazmu gdy lekarz chwycił w dwa palce jej łechtaczkę i przycisnął wibrator do jej główki.

    -AAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAA!!!!!!!!!!!!!! 

    Orgazm wstrząsnął ciałem Anny. W tym momencie lekarz dopchnął wibrator z kamerą do samej szyjki. Rytmiczne skurcze pochwy oraz dna macicy jakby chciały zassać wibrator do wnętrza.

    – Ach! Ach! Ach! AAAAAAAAA!!! – kolejna fala orgazmu wstrząsała ciałem młodej pacjentki. Lekarz powoli zmniejszał częstotliwość drgań wibratora. Kolejne fale były coraz słabsze. W końcu wibrator wysunął się z pochwy pacjentki pozwalając jej uspokoić oddech.

    – Bardzo ładna reakcja. Klasyczny orgazm łechtaczkowy. Zdecydowanie jest pani z tego rodzaju kobiet które osiągają orgazm poprzez stymulację łechtaczki.- Pani szyjka bardzo ładnie współpracuje z mięśniami pochwy podczas orgazmu. Proszę regularnie ćwiczyć mięśnie dna miednicy. Pomagają przy porodzie i trzymaniu moczu.

    Ania dopiero teraz zdała sobie sprawę, że podczas orgazmu lekko popuściła mocz. Czasami jej się to zdarzało podczas seksu. Jej chłopak miał o to do niej duże pretensje.

    – Proszę się nie martwić – to naturalna reakcja na silne podniecenie – lekarz zauważył wyraźne zakłopotanie pacjentki. 

    – Niektóre kobiety potrafią mieć wytrysk podczas orgazmu. U pani było tylko lekkie popuszczenie zwieracza. Przy następnym badaniu muszę zwrócić na to uwagę.

    – Proszę się odświeżyć i ubrać. Wyniki badań będą za 3 tygodnie. Proszę umówić się w recepcji na wizytę kontrolną.

    – Dziękuję panie doktorze. – głoś Anny drżał jeszcze z podniecenia i emocji. Na miękkich nogach zeszła z fotela i skierowała się do łazienki. W lustrze zobaczyła swoją twarz. Rozanielony wyraz, błądzące oczy, wypieki na policzkach świadczyły o przeżyciach ostatnich – spojrzała na zegarek – 2-óch godzin. Ależ ten czas leci. Dawno mnie nikt tak nie zaspokoił.

    Wychodząc do recepcji zobaczyła kolejną dziewczynę siedzącą w poczekalni – ciekawe czy ja wyglądam tak samo jak ta która wychodziła przede mną? Wyraz twarzy oczekującej pacjentki wskazywał na lekkie szok i niedowierzanie. 

    – Oj będziesz miała ciekawe następne 2 godziny kochana. – pomyślała Anna i puściła oczko do recepcjonistki. 

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Johny White
  • Czesc trzynasta: Iwona, odcinek szosty.

    Ech, dni dłużyły się niemiłosiernie, wspomnienie pytania od Iwony wywiercało w głowie coraz głębszą dziurę. Prezent? Jaki prezent?

    Każde plumknięcie powiadomienia o nowej poczcie w laptopie powodowało przypływ adrenaliny, a że wiadomości dostaję sporo to i chodziłem ciągle nabuzowany. Co i rusz otwierałem w pracy szufladę biurka i obracałem w palcach karteczkę z jej adresem e-mail. Napisać do niej? Nie napisać?

    Nie, no skoro ma jakiś plan, to o co mam pytać, i tak nie powie. Nic tylko czekać.

    Przez te napięcie kusiło mnie skorzystać z drugiej karteczki, która schowana była w szufladzie. Z biegiem czasu zaproszenie od Izy na ostre rżnięcie stawało się coraz bardziej kuszące, choć na początku byłem pewien, że nie skorzystam.

    W końcu “plum” – jest! Nadawca: Iwona.perra.

    Albo nie lubi się rozpisywać, albo nie może, bo wiadomość była zdawkowa jak zwykle.

    “Za tydzień ma drugą?”

    I nic więcej. Oczywiście pytała o zmianę, na której będzie pracować Beata.

    “Tak. Co planujesz, umieram z ciekawości” – wysłałem w odpowiedzi.

    Miałem nadzieję, że odpowiedź przyjdzie od ręki. Nie przyszła, choć wpatrywałem się w ekran laptopa jak jakiś fakir.

    Skasowałem otrzymaną wiadomość jak i tę wysłaną, wróciłem do tabelki Excela, ale myślenie nad cyferkami zupełnie mi nie szło.

    Podszedłem do drzwi i uchyliłem je lekko.

    – Gosia, zrobisz mi kawę? I potrzebuję twojej pomocy, nie mogę się skupić na cyferkach.

    – Jasne. Zaraz będę.

    Kilka minut później pojawiła się z kawą. Jak zwykle nienagannie ubrana, choć nie tak ponętnie jak czasem się to jej udawało. Miała na sobie miks stroju eleganckiego ze luźnym. Z żalem dziś patrzyłem na dość obszerne spodnie i jeszcze luźniejszy sweter.

    Obie te części garderoby skrzętnie maskowały jej zgrabne ciało.

    Postawiła dwie filiżanki na stole, odsunęła krzesło i wdzięcznie na nim usiadła.

    – To co potrzeba?

    – Ciągle nie mogę zrozumieć, dlaczego jesteś singielką – wypaliłem bez ostrzeżenia.

    – Już ci mówiłam, dobrze mi tak jak jest. Niepotrzebna mi kotwica – moje pytanie nie zrobiło na niej najmniejszego wrażenia.

    – No niby tak, ale to miłe jest wrócić do domu, w którym ktoś czeka.

    – Yhym, czeka, żeby mu obiad zrobić.

    – Masz chujowe doświadczenia z facetami.

    – Ano mam. Nie zawsze byłam sama. Choć w sumie jak na to patrzę teraz to jednak byłam.

    Na jej twarzy pojawił się przykry grymas smutku.

    – Ale dobrze jest jak jest. W domu czeka na mnie filiżanka gotowa aby napełnić ją kawą, książka, film. Czego chcieć więcej? – ciągnęła dalej, już trochę weselej.

    – Ale zimna ryba…

    – Sam jesteś zimna ryba, pokazać ci jaka jestem gorąca? – uśmiechnęła się drapieżnie.

    – W tych workach pokutnych? Weź przestań…

    – Co ci się nie podoba? Wiesz ile to kosztowało?

    – W dupie mam ile kosztowało, to ma wyglądać a nie kosztować. Teraz wyglądasz jak beza – lekko wyolbrzymiłem, było w końcu znośnie.

    Przetrawiła to co powiedziałem.

    – Tak wiem, nieraz mi tłumaczyłeś swoje fetysze.

    – Co poradzę, jestem wzrokowcem.

    – Jak każdy facet.

    – To idź do innego, przecież jestem jak każdy facet.

    Speszyła się lekko, ale zaraz odzyskała animusz.

    – Jutro przyjdę ubrana jak Harley Quinn i co mi zrobisz?

    Kiedyś wypaplałem jej w przypływie szczerości, że kręci mnie postać Harley Quinn. No i mam za swoje, nabija się z tego przy każdej okazji.

    – Nie chcesz wiedzieć co ci zrobię.

    – No niech ci będzie – nie jesteś jak każdy facet. Mogę być z tobą szczera?

    – Absolutnie nie, kłam ile wlezie – złośliwie odpowiedziałem na takie głupie pytanie.

    – Dobrze mi u ciebie.

    – Dlaczego?

    – Jak zgodziłeś się na moje warunki myślałam, że będziesz chciał mnie mieć w każdym możliwym momencie, jak seksualną niewolnicę. Ale okazałeś się być całkiem normalny. Wiesz jak się zachować i kiedy. I nie wykorzystujesz naszej umowy zanadto – powiedziała to nad wyraz poważnie.

    – Nie mam takiej potrzeby, nie narzekam na brak seksu i jego jakość. I nie planuję go z tobą z wyprzedzeniem, jak się trafi to fajnie. Już by cię tu zresztą nie było, żeby nie jakość twojej pracy, znasz się na tym. No dobra, oko też cieszysz, ale jednak jakość pracy ma znaczenie.

    Uśmiechnęła się szeroko.

    – A nie masz wyrzutów sumienia? W końcu zdradzasz tę swoją.

    – Ma na imię Beata, nie przejdzie ci jej imię przez gardło? I tak, mam wyrzuty sumienia.

    W sumie przemknęło mi przez głowę, że owszem mam wyrzuty, ale niespecjalnie wielkie.

    – A jak ci jest w łóżku z tą twoją Beatą?

    – Pasujemy do siebie i mamy podobne upodobania. – uciąłem krótko.

    – Czyli jakie? – nie odpuszczała.

    W rozmowach między nami, na osobności, dobrnęliśmy do poziomu, który był luźny i dość sprośny, ale nie przekraczał pewnej granicy i obojgu nam było z tym dobrze.

    – Hmmm, lubimy zawsze i wszędzie, w każdej pozycji…

    – Co znaczy “wszędzie”?

    – No wiesz, sypialnia, salon, kuchnia, plaża… – zacząłem wymieniać.

    – Nie nie, nie pytam o przestrzeń, pytam o ciało. – nie jestem pewien ale chyba lekko poczerwieniała a mi się zrobiło przyjemnie, poziom podniecenia zaczął się podnosić.

    – Nie za dużo chcesz wiedzieć?

    – Powiedz, to i ja ci powiem – no umiała zachęcić.

    – Nie mamy problemu z żadną dziurką. Mam te szczęście, że ja uwielbiam orala a ona się podnieca robiąc mi laskę, lubi to.

    – A w drugą stronę?

    – Też, ale tylko jako gra wstępna, woli dochodzić z czymś więcej w sobie niż język – poprawiłem się na fotelu, krew napływała do członka, rozmowa zdryfowała na podniecające wody.

    – To zrozumiałe – odparła – też tak wolę. A anal?

    – Jasne, ale nie za często, żeby nie spowszedniał, to taki powiedzmy bonus – samo pytanie o anal spowodowało, że zrobiło mi się cieplej.

    – To tak jak u mnie. Lubię od czasu do czasu. W sumie to jedynie nie lubię 69, nie umiem skupić się jednocześnie na dwóch rzeczach.

    – W sumie skoro mieszkasz solo to jak u ciebie z seksem?

    – Nie narzekam, wiesz jak wyglądam. Potrzebuję to mam.

    – No wiem. A jak już jest po to urywasz głowę kochankowi, modliszko?

    – Mój drugi lubił jak mu robiłam ręką tak, że prawie mu tę główkę urwałam. Brrr – wzdrygnęła się.

    – Aż tak źle?

    – No słabo, młodzi byliśmy, siano w głowie. Jak teraz pomyślę o ówczesnych sprawach łóżkowych to jaka to była porażka…

    – Opowiadaj!

    – Nie ma o czym, dopiero po latach dowiedziałam się czego chce kobieta – ciasnota w moich majtkach wzrosła bardzo mocno.

    – A czego chce taka kobieta jak ty?

    – Szacunku. Siły, ale delikatności. Pieszczot ale też władczości. Jak druga osoba wie, który guzik wcisnąć.

    – No ja nie wiem, wciskam guziki rzucając w nie kamieniami, jak trafię to trafię.

    – Akurat – zaśmiała się i włożyła sobie rękę w spodnie. Po sekundzie wyciągnęła ją, wstała i podeszła do mnie. Podsunęła mi palce pod nos.

    – Zobacz jakie guziki powciskałeś – na jej palcach mieniła się cienka warstewka śluzu. Ująłem jej dłoń i wpakowałem sobie jej palce do ust, choć próbowała wyrwać rękę. Trzymałem jednak mocno, spodziewałem się tego protestu.

    – Co robisz?

    – Jesteś pyszna – wypuściłem palce z ust i oblizałem się. Odruchowo wytarła rękę o spodnie i się zreflektowała.

    – Wariat, ktoś wejdzie – chciała odejść, ale ją powstrzymałem.

    – Ty też wciskasz guziki w odpowiedniej kolejności – zawiesiłem głos.

    Zrozumiała sugestię, pochyliła się i dotknęła przez spodnie mojego członka.

    – Fiu fiu, aż żal, że nie mam spódnicy… – jej ręka przesuwała się po rozporku mocno dociskając moją męskość.

    – Nie obiecuj, nie obiecuj – zabrałem jej rękę i poprawiłem się w fotelu.

    – Znajdź tu nam jakieś ustronne miejsce i nie skończy się na obietnicach – wróciła do stołu i zajęła przy nim miejsce. Zarzuciła nogę na nogę naśladując Sharon Stone w sławnym filmie.

    – Nie ma mowy, wcześniej czy później ktoś zacznie coś podejrzewać, coś zobaczy, zaczną się plotki, rozniesie się. Nie potrzebuję tego i ty pewnie też nie.

    – No nie. Jasne – widać było, że jej to pasuje – poradzimy sobie.

    – No dobra, przejdźmy do ciebie – twój najlepszy seks?

    Zastanowiła się.

    – Licząc ciebie?

    – Weź, seks ze mną na pewno nie był nawet w pierwszej pięćdziesiątce – palnąłem i dotarło do mnie co powiedziałem.

    – Ale teraz to pojechałeś, jak myślisz ilu miałam facetów? – trochę się zachmurzyła.

    – Nie mam pojęcia, ale na pewno nie latasz na prawo i lewo – próbowałem wybrnąć, ale atmosfera zrobiła się ciężkawa.

    Chwilę myślała nad odpowiedzią.

    – Nie stronię od mężczyzn. Ale najczęściej zabawa jest solo.

    Przełknąłem ślinę, nie spodziewałem się takiej odpowiedzi. Każdy z nas zabawia się solo, sam robię to dość często, ale żeby o tym opowiadać?

    – Opowiadaj, zaciekawiłaś mnie.

    – Co ci mam mówić, wpadnij kiedyś to ci pokażę.

    Pała pulsowała mi w bokserkach, najchętniej wziąłbym ją tu i teraz. Pech chciał, że nie mogłem zostać po pracy dłużej, bo bym z nią zabalował…

    – Czy to zaproszenie?

    – A muszę cię zapraszać?

    – No wypadałoby, nie pakuję się bez zaproszenia.

    – A do cipki to mi się wpakowałeś – pokazała mi język.

    – Wiesz gdzie możesz sobie ten język wsadzić?

    – Gdzie? – oparła się wygodniej na krześle i rozstawiła nogi. Położyła rękę luźno na kroczu.

    – Przestań, wiesz, że jestem podniecony, nie znęcaj się.

    – No i? Ja też, ale sobie radzę, o… – wsunęła dłoń za pasek spodni i zanurzyła ją głęboko. Siedziała tyłem do drzwi, jeśli ktokolwiek by wszedł, szansa na zobaczenie co robi była w zasadzie żadna. Mnie od pasa w dół też nie było widać, przez myśl mi przeszło aby rozpiąć rozporek, wyjąć fallusa i zwyczajnie pod biurkiem zwalić sobie konia patrząc na nią. Powstrzymałem się jednak. Ale rękę położyłem na twardym kutasie.

    Zobaczyłem, że Gośka porusza powoli ale rytmicznie ręką, zrobiłem to samo.

    – Tego jeszcze nie grali – powiedziała cicho – zostań po pracy, pragnę cię – ręka przyspieszyła.

    – Nie mogę, jestem umówiony – pocierałem kutasa intensywnie, ten pokrętny rodzaj seksu podniecał mnie. Dodatkowych bodźców dostarczał materiał jeansów ocierający się o żołądź, która wydostała się z bokserek.

    – To przyjedź do mnie później – kusiła dalej lekko już dysząc.

    – Też nie da rady, ale zrób sobie dobrze myśląc o mnie, pozwalam.

    – Nie potrzebuję pozwolenia – zwolniła ruchy ale ja nie przestawałem, napięcie rosło w szybkim tempie.

    – Wiesz jak na mnie działasz, nie?

    – Wiem. I mam w domu wibrator praktycznie takich rozmiarów jak twoje przyrodzenie. Zostawię sobie tę przyjemność na wieczór.

    Wyjęła dłoń ze spodni, nawet z tej odległości widziałem, że ma mokre palce. Uspokoiła oddech.

    – Ale ty sobie nie przeszkadzaj – i lubieżnie zaczęła je lizać, jeden po drugim, metodycznie – lubię widzieć jak dochodzisz.

    Pocierałem kutasa i chwilę później poczułem zbliżający się finał. Wolną ręką szybko sięgnąłem po garść chusteczek z pudełka w szufladzie. Zdążyłem je wpakować w spodnie i moim ciałem wstrząsnął lekki spazm orgazmu. Gosia uśmiechała się szeroko.

    – A co to tam się odbyło?

    – Wiesz co, świnia jesteś. Żebym sobie dobrze zrobił w obecności kobiety tego jeszcze nie było – skłamałem, ale w dobrym celu.

    – Nie waliłeś sobie konia przy swojej lasce? – zdziwiła się.

    W sumie miała rację. Waliłem. I to wiele razy. Kiedyś klęcząc na wznak nad Beatą zrobiłem sobie dobrze, gdy ona bawiła się piersiami i pieściła cipkę a ja waliłem konia. Ona to zaproponowała. Spuściłem się jej na twarz i cycki, powtarzaliśmy to czasem, gdy nie miała ochoty na seks albo nie mogła. Przed oczami pojawiło się wspomnienie Beaty zlizującej z siebie spermę.

    – No dobra, zdarzyło się, ale nie w spodniach – odpowiedziałem wymijająco. Wycisnąłem kutasa ile się dało w chusteczki i wyjąłem mokrą kulę papieru. Zawinąłem ją w dodatkową warstwę chusteczek i powędrowała do kosza.

    – To co – do roboty? – sprowadziła mnie na ziemię.

    – Teraz to już mi się nie chce.

    – Ja chcesz. To sobie idę. Kawa ci wystygła – podniosła swoją filiżankę, upiła łyk i otworzyła drzwi – zaschło mi w gardle. A jakbyś zmienił zdanie to znasz mój numer, wiesz gdzie mieszkam – rzuciła wychodząc. Podać mi kawy już nie raczyła.

    Nie powiem, że mnie nie korciła ta opcja, gdy Bea miałaby drugą zmianę, mogliśmy się w zakątku Małgosi oddawać cielesnym uciechom, ciekawy też byłem jak mieszka. Wiem tylko, że mieszkanie ma nieduże, ale w ładnej dzielnicy. Większe jej zbędne, “mniej do sprzątania” jak mówiła.

    Ochłonąłem, wybudziłem laptopa i wszedłem na Facebooka. Od dawna miałem założone nieprawdziwe konto, własne mnie nie kręciło, zaproszenia do znajomych od ludzi, których nie widziałem od lat i mam ich w dupie skutecznie mnie zniechęcają.

    Gośka za to nie miała najmniejszych widać problemów z tym i chętnie dzieliła się swoim życiem wrzucając fotki.

    Gosia w lesie, Gosia w windzie, Gosia w kawiarni… Najbardziej lubiłem te nad wodą, nie miała czego się wstydzić i skrzętnie z tego korzystała. Moim ulubionym było zdjęcie z plaży na Majorce. Pięknie i mocno opalona, otulona promieniami słońca, w śnieżnobiałym dwuczęściowym kostiumie kąpielowym, uroku dodawały wąskie paski stroju przecinające jej brzuch na krzyż. Podkreślały jej zgrabną talię i spore piersi, które delikatnymi wzgórkami na tkaninie sygnalizowały położenie sutków. Poczułem powracające podniecenie i szybko wyłączyłem przeglądarkę. Do końca dnia już nie czekałem na e-mail od Iwony.

    Do weekendu nie przyszła żadna wiadomość od mojej sąsiadki. Od sobotniego poranka wykorzystywałem każdy moment nieobecności Beaty, aby sprawdzić pocztę. Zaczynałem tracić nadzieję, gdy w końcu w niedzielę wśród nowych wiadomości dostrzegłem tę upragnioną.

    “Jaki dzień ci pasuje” – no kurwa mać, pasuje na co? Dobra, olać.

    “Każdy poza środą, dostosuję się. Co to za prezent???”. Poszło, trzy znaki zapytania miały sugerować, że nie odpowiedziała dotychczas na te palące pytanie.

    W niedzielę nie doczekałem się już odpowiedzi. Przyszła dopiero następnego dnia, z samego rana.

    “Czyli w czwartek o siedemnastej u mnie”.

    No w końcu! I widać znaki zapytania nie zrobiły na niej wrażenia, moje pytanie o prezent pozostało niezaspokojone.

    Dni wlokły się niemiłosiernie, bardzo się cieszyłem na spotkanie z Iwoną.

    W czwartek w biurze siedziałem jak na szpilkach, nawet Gosia zauważyła, że coś jest na rzeczy.

    – Coś ty taki dzisiaj nabuzowany szefie?

    – Chomik mi zachorował – zatrzasnąłem drzwi może trochę za mocno pozostawiając ją z otwartym pytaniem czy faktycznie mam chomika czy nie.

    Punkt piąta zadzwoniłem do drzwi sąsiadujących z moim mieszkaniem.

    Stuk stuk stuk, o Jezusicku, jaki miły dźwięk.

    Drzwi uchyliły się nieznacznie, za nimi stała Iwona. Wyglądała przepięknie. Beżowe szpilki współgrały kolorystycznie ze spódnicą i szykowną garsonką. Duże koła kolczyków podkreślały kształt jej twarzy, wyraźnie krótsze niż zazwyczaj włosy, niesymetrycznie obcięte prostymi pasmami opadały częściowo przysłaniając lewą stronę jej twarzy.

    Wszedłem do środka a Iwona zatrzasnęła drzwi i pocałowała mnie namiętnie.

    – No w końcu, trochę to trwało – rzuciłem z wyrzutem. Tekst o tym, że się stęskniłem zostawiłem dla siebie.

    – Wiem, ale sporo się działo i czekałam na okazję. Musiałam zgrać parę rzeczy – skierowała się w głąb mieszkania.

    – Okazję żeby co? Co zgrać? – Byliśmy już w salonie, zignorowała pytanie.

    – Soku? – stuk stuk stuk – oddalała się w stronę kuchni nie czekając na odpowiedź.

    – Jasne. Gdzie masz Focusa? – rozsiadłem się wygodnie na sofie i pogładziłem dłonią obicie mebla.

    – Sprzedaliśmy, więcej kłopotu niż pożytku, stał i rdzewiał.

    – Szkoda, liczyłem na przejażdżkę, fajny mocny bolid. Dowiem się w końcu jaki masz prezent? Ja dla ciebie nic nie mam.

    – Masz i nawet o tym nie wiesz, że masz – to było zaskakujące.

    Wróciła ze szklanką soku.

    – Weźmiemy szybki prysznic? Dopiero wróciłam do domu, muszę się odświeżyć.

    Ja wprawdzie ledwie pół godziny temu wyszedłem spod niego, ale cóż, takich propozycji się nie odrzuca.

    – Jasne, wspólna kąpiel brzmi świetnie.

    – Nie będziemy się kąpać, nie mamy czasu, szybki prysznic w wannie – zarządziła zrzucając garsonkę. Nie mamy czasu? Na co? Pod nią miała bielutką koszulkę, prawie jak t-shirt, ale w eleganckim wydaniu. Przez materiał koszulki próbowała przebić się koronka stanika.

    Iwona bez skrępowania podciągnęła koszulkę do góry ukazując tatuaż na plecach przecięty ramiączkiem. Wierzgnęła raz jedną nogą raz drugą i oba buty poleciały w kąt salonu z głośnym stukiem. Mimo, że teraz miała ponad centymetrów mniej wciąż wyglądała zgrabnie, dodatkowego smaczku dodawała jej nagość od pasa w górę.

    – Co za ulga… – wyraziła swoje zadowolenie z pozbycia się obuwia.

    – Mogę się tylko domyślać, ale fajnie by było jakbym to ja je zdjął z ciebie.

    – Nie pomyślałam, sorry – usiadła obok, zarzuciła na moje kolana swoje nogi i przytuliła się. Odpięła jeden guzik koszuli i wsunęła dłoń w powstały otwór. Poczułem chłodne palce na torsie. Objąłem ją i poczułem zapach włosów.

    – Musimy pogadać – powiedziała cicho i poważnie. Wyjęła mi z dłoni szklankę, pociągnęła łyk i oddała mi ją.

    To zabrzmiało poważnie, wyprostowałem się więc kładąc przy okazji dłoń na jej kolanie. Na pewno nie była w ciąży a jeśli już to nie ze mną, nie mój problem.

    – Nie strasz – upiłem łyk soku, zauważyłem, że usta mam suche.

    Popatrzyła mi w oczy.

    – To… to nasze ostatnie spotkanie – wydusiła z siebie.

    – Dlaczego, coś się stało, dowiedział się? – wydusiłem zaskoczony. To miał być ten “prezent”?

    – Nie, nic z tych rzeczy, spokojnie – wzięła głęboki oddech – wyprowadzamy się na stałe do Hiszpanii.

    Jakby mi ktoś kijem baseballowym w łeb zajechał.

    – Żartujesz?

    – Nie, serio. Tu jest coraz słabiej z klientami, cenimy się a lokalnych biznesmenów cebulaków na nas nie stać.

    Przemilczałem fakt, że znam stawki dobrych prawników i cóż – mnie by nie było na nią pewnie stać. No dobra – jestem cebulakiem.

    – Radek nałowił trochę klientów na południu, głównie w Hiszpanii. On już zresztą wyjechał. I mieszkając tam będzie prościej – posmutniała.

    No tak, te jego wyjazdy do Hiszpanii, “Perra”, sprzedane auto, opalenizna – wszystko ułożyło się w logiczną całość.

    – Przepraszam, że tak nagle i bez ostrzeżenia, choć wiedziałam o tym od dawna – pocałowała mnie w policzek – chciałam szybko zerwać plaster. Zakochałam się w tobie i ciężko mi wyjeżdżać, ale ty nie jesteś sam.

    – A jakbym był?

    – Nawet tak nie myśl, niech ci nic głupiego nie strzeli do głowy. Masz kobietę i się jej trzymaj.

    – A skąd wiesz, że jej ze mną dobrze, albo mi z nią?

    – Wiem, słyszałam wiele razy zza ściany jak ci z nią dobrze. W sumie jak jej dobrze – uśmiechnęła się – idziemy pod prysznic? Prezent niespodzianka czeka.

    – Powiesz mi wreszcie?

    – Jak powiem to nie będzie niespodzianki – wstała i sięgnęła do zamka spódnicy.

    – Daj, ja chcę – wyciągnąłem ręce.

    Stanęła posłusznie w zasięgu moich dłoni, zręcznie rozsunąłem zamek i zsunąłem spódnicę w dół. Opadła na kostki, Iwona wyszła z ich kręgu i odepchnęła nogą na bok. Przylgnąłem do jej brzucha policzkiem jakby chcąc prosić aby nie wyjeżdżała. Objęła rękoma moją głowę, moje dłonie sięgnęły do jej kostek, poczułem gładką skórę i pomału powiodłem w górę, coraz wyżej i wyżej. Członek rozpoczął pochłanianie krwi z organizmu. Wsunąłem prawą rękę pod jej kolano i stanowczym ruchem podniosłem jej nogę tak, aby postawiła stopę na brzegu kanapy. Straciła równowagę, ale ją przytrzymałem. Zanim zdążyła zaprotestować pocałowałem w podbrzusze przez materiał majteczek. Nabrałem ochoty aby zerwać z niej te majtki i zerżnąć z całej siły, jakby za karę, że wyjeżdża.

    – Przestań, choć się umyć – rozwiała moje plany odsuwając się stanowczo ode mnie.

    Posłusznie wstałem i poszedłem za nią do łazienki.

    Iwona przestawiła baterię na prysznic i podniosła dźwignię zwalniającą wodę. Z cichym szumem krople wody spadały do wanny.

    Podeszła do mnie, przytuliła się i zaczęła całować. Odpinała guziki koszuli jeden po drugim, pyk, pyk, pyk. Potem sięgnęła do rękawa, z tym guzikiem chwilę walczyła, ale drugi już nie sprawił jej problemu. Zsunęła koszulę z ramion, więżąc lekko moje ręce, przycisnęła do mnie swoje biodra i falującym ruchem zaczęła się ocierać o moje krocze. Stojący kutas z przyjemnością przyjmował te pieszczoty, spojrzałem w dół i zobaczyłem lśniącą główkę wystającą zza paska. Ona też spojrzała.

    – Uuuu, a co my tu mamy – musnęła opuszkiem palca błyszczącą nabrzmiałą główkę.

    – Nic takiego – sięgnąłem jedną ręką za jej plecy i pyk pyk – haftki jedna po drugiej przestały łączyć się ze sobą. Zrzuciła stanik i przywarła piersiami do mnie. Wsunęła rękę między nas i całując mnie mocno w usta rozpięła pasek, potem główny guzik rozporka a po nim pozostałe. Wsunęła rękę w bokserki i z westchnięciem zadowolenia rozpoczęła masaż sterczącego kutasa. Chciałem chwycić ją za piersi, ale odkleiła się ode mnie, szybkim ruchem zrzuciła majteczki i weszła do wanny zostawiając mnie spętanego koszulą, z kutasem sterczącym z rozpiętych spodni.

    Rozbierając się do końca przyjrzałem się jej z przyjemnością. Opalone ciało bez jasnych śladów po stroju kąpielowym, cipka tym razem gładko wygolona, kształtne piersi – czego chcieć więcej?

    Dołączyłem do Iwony w wannie, od razu kutas wylądował w jej dłoni.

    – Zajebiście masz twardego – wydała werdykt.

    – Kutasa, chuja, penisa, członka. Dasz radę powiedzieć? – droczyłem się z nią.

    – Pewnie. Zajebiście masz twardego kutasa. Lepiej ci?

    – Bardzo dobrze. Ale wiesz, że zanim przyszedłem to już wziąłem prysznic? – nie czekając na odpowiedź nabrałem żelu do mycia na gąbkę i systematycznie zacząłem ją myć w strugach wody. Wanna była na tyle duża, że niewiele kropel spadało poza nią. Iwona nabrała żelu na dłoń, zdjęła słuchawkę z wieszaka i zaczęła pieścić mi przyrodzenie co chwilę spłukując je wodą. Nie pozostałem dłużny, nałożyłem na palce odrobinę śliskiego płynu i sięgnąłem do jej cipki. Posłusznie podniosła nogę i postawiła na półce wanny. Przez moment nawet ją myłem, ale gdy zauważyłem, że jej ruchy na członku straciły rytm wiedziałem, że pod palcami czuję śliskość nie tylko żelu. Obficie spłukałem jej cipkę i swoją dłoń. Wsunąłem dwa palce w sam środek gorącego kwiatu, uwiesiła się na mnie aby nie stracić równowagi. Pomału posuwałem ją ręką polewając jej łechtaczkę co i rusz strużkami z prysznica, potęgując dodatkowo jej doznania.

    – Umyj mi plecy – wydyszała Iwona.

    Posłusznie zabrałem rękę jednocześnie spłukując z twardego przyrodzenia resztki piany. Iwona odwróciła się i oparła o ścianę. Ponownie nałożyłem na gąbkę żel i kolistymi ruchami rozprowadziłem go po plecach. Odgiąłem członka w dół, ugiąłem lekko kolana i wsunąłem go między nogi Iwony, spodziewałem się, że je rozsunie, ale zrobiła zupełnie coś przeciwnego – ścisnęła je, byłem uwięziony między jej nogami i byłem pewien, że wystaję z jej przodu. To musiał być głupi widok – laska z wystającym spomiędzy nóg penisem.

    – Plecy miałeś myć – odwróciła głowę ile mogła i spojrzała z wyrzutem. Pocałowałem ją delikatnie w kark.

    – No przecież myję – prawda byłą taka, że teraz gąbka tańczyła w duecie z moją dłonią po jej pośladkach. Piana wyciskana z gąbki spływała białą strużką po rowku omywając odbyt. Przeciągnąłem tam delikatnie gąbką i dotknąłem palcem otworka.

    – O nie nie nie, tak się dziś nie bawimy – wyprostowała się, odwróciła do mnie i uklękła. Oooo, no niech będzie i tak.

    – A jak? – stanąłem wygodnie pewien, że zaraz zacznie robić mi laskę.

    – W sumie… dokładnie jeszcze nie wiem. Zobaczymy – nie wyglądało na to aby miała zamiar wziąć mnie do ust. Zamiast tego delikatnie przesuwała palcami po nim, niemal jak flecistka, ledwie czułem jej palce na skórze. Jej twarz była zaledwie kilkanaście centymetrów od mojego członka, lekko rozchylone usta prowokowały aby je wypełnić jego twardością, oczy uważnie lustrowały każdy centymetr wzwiedzionego przyrodzenia.

    – Takim go chcę zapamiętać – powiedziała smutno.

    – Możesz go zapamiętać w inny sposób.

    Nie odpowiedziawszy wstała, zwiększyła lekko ciśnienie wody.

    – Starczy tego dobrego, zmieniamy pomieszczenie – zakomenderowała spłukując z nas resztki piany.

    Wyszła z wanny, podała mi ręcznik i zarzuciła na siebie kusy beżowy szlafroczek, ledwie sięgający za pośladki.

    Wyszedłem z żalem z wanny, ewidentnie unikała fizycznego kontaktu, uczucie niepewności było dość niekomfortowe.

    – Chodź – czas na prezent.

    Przytuliła się mocno, objęła mnie i pocałowała czule, teraz już byłem mocno zaniepokojony.

    – To może coś na siebie założę – nieporadnie zagadałem.

    – A po co? Chodź – wzięła mnie za rękę i poprowadziła w głąb mieszkania, sterczący członek kołysał się w rytm kroków.

    Stanęła przed drzwiami od sypialni i teatralnie wykonując zamaszysty ruch ręką, z szerokim uśmiechem i ukłonem wskazała je.

    – Zapraszam.

    Nacisnąłem klamkę i wszedłem.

    Pierwsze co zobaczyłem po przekroczeniu progu to fotel. Nie dało się go nie zauważyć, wielki, solidny wygodny mebel cały obity miękkim materiałem. Poprzednio jak odwiedziłem tę sypialnię to stał w rogu pomieszczenia, koło stolika. Teraz stał centralnie pośrodku, na wprost łoża. Ledwie skonstatowałem obecność fotela, gdy tylko skrzydło drzwi uchyliło się szerzej – zdębiałem. Moje ręce automatycznie poleciały do krocza usiłując zasłonić członka. Odruchowo próbowałem zrobić krok w tył, ale poczułem stanowczy napór dłoni Iwony na plecach.

    Na łóżku opierając się o poduszki zagłówka siedziała jakaś szatynka ubrana w granatowy szlafrok.

    – No już już – usłyszałem z tyłu i pchnięty stanowczo zrobiłem krok w przód – poznajcie się.

    Iwona weszła za mną i zamknęła drzwi. Stałem nagi, ciągle zakrywając przyrodzenie, malejące teraz w szybkim tempie. Myśli w głowie galopowały jak stado mustangów, co tu się kurwa odbywa właśnie???

    – Cześć – kobieta na łóżku miała ciepły kojący głos, ale dało się wyczuć lekką nutkę napięcia – Ewa jestem.

    Nie wykonała jednak żadnego ruchu aby podać mi dłoń czy cokolwiek w tym stylu, ale uśmiechnęła się lekko, jakby zachęcająco.

    – Eeee, Michał – mózg ciężko pracował aby ogarnąć sytuację, widać jednak potrzebowałem dłuższej chwili.

    – No dobra – Iwona przejęła pałeczkę – to jest Ewa, moja przyjaciółka o której ci opowiadałam, to jest Michał, którego chciałaś POZNAĆ.

    Wyraźnie i głośno wyartykułowała ostatnie słowo.

    – Siadaj – wskazała mi fotel, posłusznie wykonałem polecenie a gospodyni usiadła na rogu łoża. Zaskoczenie pierwszych sekund zmalało i dopiero teraz mogłem przyjrzeć się półsiedzącej półleżącej teraz na wprost mnie Ewie.

    Kiedyś Iwona powiedziała, że są do siebie podobne. Miałem teraz nadzieję, że chodziło o umysł, bo fizycznie absolutnie nie widziałem podobieństw.

    Przede wszystkim figura. Ewa nie była szczupła. Ale absolutnie też nie była otyła. Nic z tych rzeczy. Z tego co mogłem na chwilę obecną dostrzec to jej figurę mogłem porównać do bo ja wiem? Może Joanny Liszowskiej? Tak, coś w ten deseń. Większa, ale wciąż coś w sobie mająca. W pozycji jaką zajmowała trudno było ocenić wzrost. Jedyny makijaż, jaki z fotela mogłem zauważyć, to beżowa szminka na ustach i długaśne rzęsy, zapewne przedłużone. Zgrabną twarz okalała burza ciemnych lekko podgiętych na końcach włosów. Spojrzałem na dłonie, które teraz swobodnie opierała na udach zakrytych grubym granatowym materiałem szlafroka. Paznokcie ładne, choć w cielistym kolorze. Ale dzięki temu jej palce zdawały się być bardzo długie. Nogi wystające spod okrycia były lekko zgięte w kolanach.

    – To jest ten prezent. Wczoraj przyjechał i nocuje u mnie do jutra – odezwała się Iwona przerywając niezręczną ciszę – podoba się?

    – Jeszcze do końca nie wiem, na chwilę obecną tylko wizualnie mogę ocenić, z tej strony jest wszystko w jak najlepszym porządku – w końcu mogłem zebrać myśli – ale klaps ci się należy.

    – To może później.

    – Iwcia mi o tobie sporo opowiadała, na tyle dużo, że nie mogłam cię nie poznać. – Ewa miała naprawdę atrakcyjny miękki głos.

    – “Iwcia” ma za długi jęzor – odparowałem z lekką złością.

    – Oj ma, dosłownie – zaśmiała się Ewa, zupełnie już rozluźniła atmosferę.

    Odprężyłem się i wskoczyłem do nurtu jej myśli.

    – A co, miałaś okazję się przekonać? – patrzyłem jej prosto w oczy, nie dostrzegłem ani grama zażenowania.

    – Jak zechce to ci sama opowie – odparła. Spojrzałem na Iwonę, również nie była onieśmielona, wręcz przeciwnie. Jej oczy błyszczały, zarzuciła nogę na nogę, kołysała swobodnie stopą. Oparła się na rękach za plecami, góra szlafroczka lekko się rozchyliła.

    – Mówiłam ci, że nie raz spałam z Ewą.

    – Ale nie mówiłaś, że aż tak – odparłem.

    – No właśnie tak – wtrąciła się Ewa – kiedyś byłyśmy nierozłączne, jak mąż i żona, ale potem mnie zostawiła.

    – Wcale nie zostawiłam, widujemy się czasem – zaprotestowała Iwona.

    – Ta, raz na rok – zgryźliwie mruknęła przyjaciółka – wielkie mi halo. A ty co się tak zakrywasz? – to było do mnie. Siedziałem na fotelu zakrywając się ciągle dłońmi.

    – Nie ma się czym chwalić – odpowiedziałem zgodnie z prawdą ale odsłoniłem członka i położyłem ręce na oparciach – w co wy gracie tak w ogóle.

    – W nic. To po prostu ostatni raz, kiedy mogłam cię poznać, a bardzo chciałam, Iwcia opowiadała mi niestworzone rzeczy.

    – Niby co? – wgapiłem się w Iwonę, wyraźnie ją ta sytuacja bawiła.

    – Niby wszystko, Ewa umie słychać i umie trzymać język za zębami – zaśmiała się.

    – Chociaż ona jedna… – postarałem się aby w moim głosie słychać było złośliwość.

    Rozmawialiśmy jeszcze chwilę o pierdołach, atmosfera pomału się rozluźniała coraz bardziej. Kim jest Ewa, skąd się znają, co robi itd. O mnie ani słowa, nie byłem pewien, czy Ewy to nie interesuje czy może po prostu już ją przyjaciółka poinformowała?

    Dziwne też było co innego – siedziałem nagi przed dwiema ledwie ubranymi dziewczynami a kutas ani myślał się podnieść. Z jednej strony trochę słabo, z drugiej – może by to dziwnie wyglądało?

    – W zasadzie to dlaczego ja jestem nagi a wy nie? To ciut niesprawiedliwe, nie? – postanowiłem chociaż tak zachęcić je do odsłonięcia ciał. Ciekawość jak wygląda Ewa pod szlafrokiem była coraz większa. Co skrywają jego poły? Trudno było ocenić, ale to co widziałem już teraz było obiecujące. Nie mam absolutnie nic przeciw kobietom mającym te kilka kilogramów więcej, jeśli emanują pewnością siebie i dbają o wygląd. A ona właśnie takie sprawiała wrażenie a brak zażenowania z jej strony dawał poczucie komfortu.

    – Możemy trochę wyrównać szanse – padło ust Iwony. Wstała i zrobiła krok w moją stronę stając na linii wzroku Ewy, na szczęście mogłem widzieć osobę na łóżku w odbiciu w lustrzanych drzwiach szafy.

    – Iwcia, zasłaniasz – rzuciła Ewa i w odbiciu zobaczyłem, że lekko rozchyliła szlafrok na piersi, jednak na tyle mało, że nic nie mogłem dojrzeć.

    Iwona nie zareagowała w żaden sposób, stanęła między moimi nogami i zaczęła delikatnie się kołysać przesuwając dłońmi po satynie szlafroczka. Poczułem krew napływającą do członka, zaczynał swoją powolną wędrówkę w górę. Sięgnąłem ręką do jej uda ale odsunęła się.

    – Zostaw – mruknęła rozwiązując kokardę paska. Spadł na podłogę bezgłośnie. Iwona ujęła w palce poły szlafroka i powolnym ruchem rozchyliła najpierw jedną stronę potem drugą, kołysząc przede mną biodrami zupełnie naga jednocześnie niewidoczna dla Ewy.

    Członek dotarł już na sam szczyt, jego główka niemal dotykała pępka. Żołądź w całości wysunęła się spod napletka.

    Iwona przeniosła ciężar ciała na lewą nogę a prawa powędrowała do mojego krocza. Spód jej stopy dotknął naprężonego kutasa, ten rzadki kares poskutkował napływem dodatkowej porcji krwi do niego, stał się jeszcze większy, żołądź zrobiła się błyszcząca i purpurowa.

    W odbiciu w szafie widziałem Ewę, przyglądała się nodze Iwony tańczącej na moim kutasie, jedną dłonią wodziła po szyi a drugą po udzie. Kąt patrzenia uniemożliwiał dokładniejszą obserwację ale musiała widzieć pod krawędzią szlafroka Iwony co się dzieje bo rzuciła:

    – Nie kłamałaś, konkretny.

    Spojrzałem z wyrzutem w górę, Iwona wywróciła oczami. Zabrała nogę, odwróciła się przodem do Ewy i szlafrok poleciał w kąt. Oparła się rękoma na oparciach fotela i pomału przysiadła lekko muskając mojego kutasa ciałem. Świadomość, że Ewa widzi ją teraz zupełnie nagą śrubowała moje podniecenie. Jakby tego było mało Iwona sięgnęła między nogi, pomyślałem, że mnie dosiądzie, ale tylko odgięła mocno mojego członka w dół, wpakowała go sobie między nogi i zaczęła się o niego ocierać wilgotną cipką. Złapałem ją za biodra, ale dostawszy po łapach cofnąłem dłonie na fotel.

    – Puść go do mnie – doleciało z głębi łoża.

    Iwona posłusznie wstała ze mnie, pochyliła się do mnie wypinając tyłeczek w stronę przyjaciółki i pocałowała namiętnie wpychając język głęboko w moje usta.

    – Bierz ją, nie krępuj się – wyszeptała prosto do ucha omiatając je ciepłym oddechem.

    Już wyzbyłem się niepewności i postanowiłem iść na żywioł, jedyne co mnie deprymowało to świadomość, że mogą mnie zajeździć.

    Odsunęła się na bok i zobaczyłem Ewę klęczącą przodem do mnie na łóżku. Ciągle była opatulona szlafrokiem, ale mogłem zobaczyć jej ciężkie piersi ciążące teraz na materiale. Włosy przerzuciła na jedną stronę, teraz w lepszym odrobinę świetle mogłem stwierdzić, że jest naprawdę ładna. Zęby w lekko rozchylonych pożądliwych ustach były równe i białe.

    Iwona przysiadła na krawędzi łóżka, pochyliła się do przyjaciółki i pocałowała ją namiętnie, a ta nie spuściła ze mnie wzroku. O bogowie!!!

    – Chodź – Ewa oderwała usta od Iwony. Wstałem z fotela a moje miejsce natychmiast zajęła moja sąsiadka.

    – Ej, a ty co? Chodź! – wyciągnąłem do niej rękę.

    – Idź idź, ona czeka – machnęła ręką odpędzając moją – ja tu sobie zostanę.

    Napięcie seksualne odbierało zdolność logicznego myślenia. Pochyliłem się do Ewy i nieśmiało pocałowałem. Jakby na to czekała – wpiła się w moje usta plądrując je gwałtownie i zalewając miętowym posmakiem.

    Wspiąłem się na łóżko a ona wyprostowała, klęczeliśmy teraz naprzeciwko siebie, była praktycznie równa ze mną. Miała duże jasnozielone oczy, okolone wianuszkiem długich rzęs, teraz widziałem wyraźnie, że sztucznych ale dobrze zrobionych.

    Przysunęła się do mnie i wznowiła pocałunek, na penisie poczułem jej dotyk. Ale nie objęła go palcami ale przesunęła po jego spodzie wierzchem dłoni.

    Sięgnąłem do puchatego sznura wiążącego jej szlafrok. Jedno pociągnięcie wystarczyło aby móc ocenić jej ciało, które w końcu ukazało się moim oczom. W tej pozycji nie miałem całego oglądu, duże i ciężkie piersi zasłaniały mi większość tego co było poniżej. Na pewno miała te kilka kilo więcej, ale absolutnie akceptowalnie. Wsunąłem rękę pod materiał i objąłem ją w pasie przyciskając do siebie. Spojrzałem na fotel – Iwona siedziała wygodnie z jedną nogą przerzuconą przez podłokietnik, rękoma gładziła wnętrze ud u zbiegu których pożądliwie błyszczał róż. Rozognione oczy patrzyły na nas z pożądaniem. Nie odrywając wzroku pochyliłem się, podniosłem ciężką pierś do góry i koniuszkiem języka trąciłem sutek. Ewa zadrżała i położyła mi rękę na karku jakby prosząc, abym nie przestawał. Pieściłem jej sutki na przemian, delektując się ich twardnieniem. Dłońmi przesuwałem po ciele, biodrach, plecach, pośladkach celowo nie zapędzając się do cipki, niech się trochę pomęczy. Usłyszałem ruch, w nadziei, że to Iwona dołącza do nas spojrzałem odruchowo. Ta jednak podeszła do szafy, odsunęła lustrzane skrzydło w bok, sięgnęła głębiej i wyciągnęła czarne pudełko. Otworzyła je i wyjęła ze środka… wibrator. Sporych rozmiarów, w naturalnym cielistym kolorze. Zauważyła moje zaskoczone spojrzenie.

    – No co, mówiłam ci, że mam pomocnika.

    – Yhym – Ewa w końcu chwyciła mojego kutasa, może trochę za mocno – musisz wiedzieć, że my dorosłe dziewczynki mamy takie zabawki.

    Iwona wróciła do fotela i przybrała poprzednią pozycję z tym, że teraz obie nogi rozłożyła szeroko przerzucając przez oparcia po bokach. Sztuczny członek tkwił w jej dłoni, póki co nie włączyła go do zabawy.

    Milczeniem pominąłem fakt, że w mojej sypialni pudełko z naszymi zabawkami jest większe. Dużo większe.

    Ewa poruszając moim członkiem pocałowała mnie w szyję, potem zaczęła schodzić niżej i niżej. Przez moment zatrzymała się muskając ustami moje sutki, potem podążyła dalej. Przesunąłem się nieco tak, aby Iwona miała ogląd całej sytuacji. Zmrużyła oczy udając gniew gdy Ewa zamknęła usta na końcu członka. Uwielbiam ten moment, gdy kobiece usta mokrym dotykiem otaczają suchego jeszcze kutasa i systematycznie centymetr po centymetrze zostawiają na nim warstwę śliny. I tak właśnie robiła Ewa – powolnymi ruchami pochłaniała mnie coraz głębiej, poczułem podniebienie na żołędzi, coraz dalej i dalej. Sięgnąłem do jej pleców, złapałem tkaninę szlafroka w palce i przebierając nimi podciągałem go coraz wyżej i wyżej aż w końcu ujrzałem obłość pośladków i stwierdziłem, że nie trudziła się zakładaniem jakiejkolwiek bielizny. Jeszcze kawałek i odsłoniłem całą jej dupkę. Chociaż “dupkę” to ma Małgosia u mnie w pracy, ta tutaj miała spore okrągłe dupsko, na szczęście bez śladu cellulitu. Pomiędzy pośladkami widać było charakterystycznie biały rowek, nieopalony po wizycie w solarium.

    Ewa nie wypuszczając z ust kutasa podniosła lewą rękę i wyswobodziła się z rękawa, potem to samo zrobiła z drugą ręką i teraz miałem ją przed sobą zupełnie nagą. Faktycznie, miała niewielkie fałdki tu i ówdzie, ale nawet jakby miała większe – teraz i tak nie miało to znaczenia. Kołysała ciałem wpychając sobie mojego członka do ust, mogłem sobie tylko wyobrazić jak teraz bujają się jej ciężkie cycki.

    Ująłem w garść jej włosy, odciągnąłem tak aby Iwona doskonale widziała co się dzieje. Zablokowałem trzymając mocno ruchy głowy Ewy, wysunąłem się z niej całkowicie. Członek błyszczał pokryty warstwą lepkiej śliny, Ewa leciutko dyszała zbliżyłem lędźwie do jej głowy, w ręku poczułem, że chce się wyrwać do kutasa, ale nie pozwoliłem. Mruknęła niezadowolona, a Iwona zachichotała. Podniosłem kutasa do góry i zbliżyłem go do twarzy kochanki, posłusznie wysunęła język i polizała mnie. Najpierw delikatnie, potem przycisnąłem jej głowę do członka i rozcierałem jej własną ślinę po twarzy.

    – Uuuu, kochana, teraz to błyszczysz – rozległo się z fotela. Spojrzałem na Iwonę, bawiła się wyłączonym wibratorem pocierając jego czubkiem po cipce. Nie spuszczając z niej wzroku wycelowałem niemal na ślepo kutasa i wpakowałem Ewie do gardła. Tak po prostu. Iwona wytrzymała moje spojrzenie i patrząc wyzywająco wsunęła sobie wibrator do samego końca. Podjąłem tę zabawę, posuwałem Ewę w usta nie zwracając uwagi na jej mruknięcia, raz powoli raz szybko, raz do końca raz tylko kawałek. Iwona wykonywała dokładnie te same ruchy co ja, wczuwała się w rolę. Pozwoliłem Ewie złapać oddech, wąska nitka gęstej śliny zawisła niczym most wiszący między moim kutasem a jej ustami. Sięgnęła odruchowo i roztarła dłonią ślinę na powierzchni kutasa. Widać było, że wie w którym kościele dzwonią.

    – Pamiętasz jak mi kiedyś obiecałeś w wannie, że mnie zerżniesz w usta? – rzuciła Iwona – Ewa bardzo o to prosi.

    – Serio? Nie słyszę aby o cokolwiek prosiła – rzuciłem rękawicę.

    – Proszę. Bardzo proszę – wydobyło się z Ewy naprawdę proszącym tonem. Popatrzyłem jej w oczy i ruchem głowy wskazałem na fotel.

    – Pamiętam też jak jej obiecałem, że zrobię to kiedy będzie leżeć na plecach z głową zwisającą z łóżka.

    – Nie widzę problemu – rzuciła Ewa odważnie chwilę potem jak wyobraziła to sobie w głowie.

    Zszedłem z łóżka i stanąłem wyczekująco obok. Ewa podniosła się i przewróciła na plecy. Teraz widziałem ją w całej okazałości, cipka w całości pokryta króciutkimi włoskami, masywne ale długie nogi. Piersi pod własnym ciężarem uciekły na boki. Wokół uda miała tatuaż imitujący koronkę, fajny. Zaparła się o łóżko i odepchnęła przesuwając ciało tak, aby głowa opadła poza krawędź pościeli.

    – Tak dobrze?

    – Wyśmienicie – przysunąłem się i w tym momencie Iwona opadła na czworaki i jej twarz znalazła się koło twarzy Ewy.

    – Poczekaj – rzuciła do mnie.

    – Powodzenia kochanie – to z kolei było do Ewy.

    – Czy ty jesteś bi? – zadałem retoryczne pytanie.

    – Wychodzi na to, że jestem – odparła i pocałowała namiętnie Ewę podtrzymując jej głowę.

    – To może położysz się obok? – zaproponowałem już widząc ten obrazek w głowie.

    – Nie, jesteś tu dla niej, skup na niej wszystkie siły – odsunęła się lekko na bok – może tylko to…

    Po czym szybkim ruchem przysunęła się do mnie i mój członek znalazł się w jej ustach. Ssała go chwilę wysyłając mnie w kosmos rozkoszy, przerwanej głośnym plaśnięciem. To Ewa pacnęła przyjaciółkę w ramię.

    – Dobra już dobra – Iwona wypuściła mnie z ust, podniosła się, pocałowała mnie w usta przelotnie i wróciła na fotel.

    Zbliżyłem kutasa do ust Ewy, otworzyła je szeroko, wsunąłem się w nią na kilka centymetrów. Usta ciasno zamknęły się wokół fallusa, poczułem język trącający żołądź. Pomału nieśpiesznie posuwałem ją w usta, jedną ręką podparłem się na łóżku, drugą pieściłem jej piersi. Były nieporównywalnie większe od cycków Iwony, tamte mogłem spokojnie ogarnąć ręką, te tutaj zwyczajnie się wymykały. Jednak robiłem co mogłem i chyba się to Ewie podobało, sądząc po jej pomrukach.

    – Coś zdaje się mówiłeś o rżnięciu, a ty tu lawendowo ledwo posuwasz – z fotela dał się słyszeć głos z wyrzutem.

    Wyjąłem członka z ust Ewy, wciągnęła powietrze. Kucnąłem, objąłem jej głowę dłońmi i popatrzyłem jej uważnie w oczy.

    – Chcesz mocno? – upewniłem się. Mrugnęła długimi rzęsami potwierdzająco i poprawiła włosy, teraz wszystkie zwisały aż do podłogi.

    – Pewnie, że chce. Kochanie, klepnij go w udo gdy będziesz chciała odetchnąć – zakomenderowała Iwona.

    Ewa nie zdążyła odpowiedzieć bo wpakowałem jej do ust bez ostrzeżenia kutasa po same jaja. Objęła go ustami a jej dłonie spoczęły na moich udach, nie wiem czy dla wygody czy w razie jakby miała “odklepać”. Przytrzymałem go w środku przez chwilę całego a potem pomału, coraz szybciej i szybciej zacząłem ją rżnąć w gardło, dzielnie to znosiła. Pochyliłem się mocno do przodu i moja ręka trafiła w sam środek rozgrzanej gorącej cipy. Ewa jakby przyzwalając rozszerzyła nogi i lekko uniosła biodra. Wpakowałem w nią dwa palce, nie było czasu na konwenanse.

    W ciszy przeplatanej naszymi przyśpieszonymi oddechami i chlupotaniem kutasa w ustach rozległo się ciche bzzzuuuum, bzzzzuuuum. Spojrzałem w lewo – kociak na fotelu włączył wibrator i pieścił się nim po zewnętrznej stronie cipki. Gdy spojrzałem, złapała mój wzrok, podniosła wyżej nogi – stopy miała już na wysokości twarzy – i pomału wsunęła sobie silikonowy gadżet głęboko w głąb. Dźwięk silniczka był teraz ledwo słyszalny, Iwona wcisnęła kilkukrotnie guzik na obudowie zmieniając tryb wibracji. Teraz rozkoszowała się na kilkoma krótkimi wibracjami i jedną długą na przemian. Mokry na całej długości wibrator znikał w cipce Iwony w takim tempie i z taką siłą z jaką ja rżnąłem Ewę w usta. Podniecenie sięgnęło zenitu.

    – Zostaw to i chodź tutaj – wysapałem.

    – Nie, spuść się jej do gardła, zalej jej usta gorącą spermą, zrób to dla mnie, zrób to dla niej, dla siebie. O tak, dobrze jej, rżnij ją mocno tak jak teraz, ale masz twardego kutasa, ale pasuje do jej ust, tryśnij w nią – lubieżne i wulgarne słowa podkręcały mnie na pewno. Dziewczyny też wykazywały oznaki coraz większej ekstazy, bo jedna dyszała coraz szybciej a druga mruczała coraz głośniej i podrzucała coraz mocniej biodra nacierając na moją rękę z coraz większą siłą.

    – Nie wytrzymam, zaraz dojdę, nie dam rady, ooooooo, taaaaaakkkk – Iwona w fotelu wyciągnęła wibrator z cipki i przycisnęła jego czubek do łechtaczki. Doskonale teraz widziałem jej rozłożone wargi sromowe i róż wewnątrz nich. Ciałem Iwony wstrząsnął spazm, skurczyła się w sobie a na twarzy zagościł bliżej nieokreślony grymas. Ledwie to się wydarzyło poczułem, że ciało Ewy też się spina, zagiąłem palce i wpakowałem w nią trzy naraz tak głęboko jak byłem w stanie i posuwałem w rytm jej konwulsyjnych ruchów bioder.

    Mój kutas szalał w jej gardle, czułem jednocześnie delikatność jego miękkość jak i twardość ząbków. Oczyma wyobraźni mogłem tylko zobaczyć ślinę spływającą jej po twarzy, znosiła dzielnie wszelkie niewygody.

    Z głębi jej gardła zaczął być słyszalny coraz donośniejszy jęk, biodra zaczęły trząść się zapowiadając rychły orgazm. Już nie zwracałem uwagi na Iwonę, dopchnąłem mocniej kutasa nie przerywając penetracji palcami, chwilę przetrzymałem swój orgazm i tuz po tym jak skończyła szczytować uwolniłem swoje emocje. Zostawiłem jej zdewastowaną cipkę w spokoju, wyprostowałem się i ściskając oburącz jej piersi spuściłem się wprost do ust. Tuż po wytrysku wymierzyłem w jej cipkę lekkiego klapsa ryzykując odgryzienie przyrodzenia. Na szczęście tylko podskoczyła i złączyła kolana, nic mi się nie stało. Wycofałem się w samą porę, Ewa w tej pozycji nie miała jak sobie poradzić ze spermą i śliną nagromadzoną w ustach. Podniosła się, usiadła na łóżku i przełknęła całą zawartość.

    Opadła z powrotem na łóżko, a ja obok niej. Jej twarz pokryta była śliną i spermą.

    – O cholera – wysapała puszczając bąbelki. Otarła dłonią twarz ściągając z niej pajęczynę płynów ustrojowych.

    – Co się stało kochanie? – miękko spytała Iwona podając jej pudełko chusteczek i tuląc się do jej ciała. Teraz mieliśmy Ewę między sobą.

    – To było… coś. Nikt mnie tak jeszcze nie wziął, nie było odważnych.

    – To możesz odhaczyć na swojej liście do zrobienia – Iwona poklepała ją po udzie.

    – Oj mogę – Ewa zaczęła się histerycznie śmiać, chyba opadło z niej napięcie i musiała odreagować.

    Po chwili się uspokoiła.

    – O matko, muszę umyć twarz. I nie tylko twarz – podniosła się na łóżku – ale wy tak zostańcie, ale nie bawcie się beze mnie.

    – Jeszcze chcesz się bawić? – udałem zaskoczonego. Ewa prychnęła i wyszła wpuszczając z głębi mieszkania powiew świeżego powietrza. Dopiero teraz poczułem jak pachnie w sypialni seksem.

    Iwona spojrzała na stojący na stoliku zegarek.

    – Masz jeszcze czas, wyrobisz się – orzekła.

    Spojrzałem odruchowo razem z nią, dochodziła dwudziesta. Miałem więc jeszcze jakąś godzinę.

    Iwona wysupłała z pudełka kilka chusteczek i dokładnie mnie wytarła.

    – Się dziecko upaćkało… – skomentowała.

    – Ona tak długo może? – usiadłem na łóżku.

    – Ewa? Oj chłopie, nie zajeździłbyś przez całą noc.

    – A my razem?

    – Nooo, razem to może byśmy ją zmęczyli – zaśmiała się.

    Po chwili w drzwiach ponownie stanęła Ewa. Nie trudziła się w ubieranie czegokolwiek.

    Stanęła wyprostowana, byłem pewien, że jest mojego wzrostu, może nawet trochę wyższa.

    Figurę choć okrągłą miała atrakcyjną. Jak już wam pisałem – była z gatunku tych większych ale ciągle spoko. Dodatkowego smaczku dodawał tatuaż wokół uda. Iwona poklepała łóżko pomiędzy nami.

    – Wskakuj.

    Ewa znów znalazła się między nami, tym razem leżąc na brzuchu. Wypięła lekko w górę tyłek, ręce moja i Iwony odruchowo powędrowały na pośladki.

    – Mmmm, i tak mogę leżeć – wymruczała pieszczona kobieta. Iwona zbliżyła twarz do tyłka Ewy i patrząc mi w oczy przesunęła po jego krzywiźnie językiem. Poczułem, że lada chwila członek zacznie znów być gotowy do akcji.

    – Czyli chcesz kontynuować zabawę? – zagaiłem.

    – Jasne, dopiero się rozgrzewam – zagroziła.

    – No niestety, nie mam już za wiele czasu – powiedziałem zgodnie z prawdą, ale nawet jakbym miał, to nie dałbym im rady zbyt długo.

    – Wiem wiem, Iwcia mi mówiła.

    – Ciekawe co ci jeszcze mówiła?

    – Chyba wszystko. O wazektomii też.

    – To też??? – spojrzałem nad plecami Ewy na Iwonę z wyrzutem.

    – To też. I cieszę się, to znaczy, że jesteś odpowiedzialny i wiesz czego nie chcesz a co chcesz. I cieszę się, że mnie posiądziesz bez gumki, nie cierpię tego a bez nie ryzykuję wpadki. Ale w tym wypadku nie ma ryzyka.

    Pomyślałem, że ryzyko jest, innego rodzaju, ale jest. Zostawiłem jednak swoje przemyślenia dla siebie. I te “cieszę się, że mnie posiądziesz bez gumki”, jaka pewna siebie. Podoba mi się.

    – A jaki lubisz seks? – muskałem dłonią jej plecy powodując lekkie ciarki. Iwona bawiła się jej włosami. I to ona odpowiedziała za Ewę.

    – Nie lubi anala, więc nawet nie próbuj.

    – Ty też nie lubiłaś – skontrowałem celnie a Ewa zachichotała. Iwona lekko poczerwieniała, moja dłoń tymczasem wzdłuż jej kręgosłupa powędrowała w dół do przedziałka między pośladkami, ścisnęły się odruchowo. Powędrowałem więc dalej do mokrej wciąż cipki, Ewa zgięła jedną nogę jakby przyzwalając na pieszczoty.

    – Oj tam oj tam – bąknęła tylko Iwona na wspomnienie seksu analnego i wsunęła rękę pod uniesione biodra Ewy.

    – Ona ma rację. Nie i jeszcze raz nie. Nie próbuj bo zepsujesz… oooooo – wyraźnie palce moje i Iwony na cipce jej się spodobały. Nagle rozległo się ciche bzzz bzzz, bzzz.

    Iwona rzuciła okiem za zegarek – dwudziesta. No tak, tradycyjnie dzwoni o tej godzinie jej Radek. Podniosła z szafki telefon, wróciła dłonią do śliskiego wnętrza Ewy i jak gdyby nigdy nic – odebrała. Kilka zdawkowych zdań “tak, jest u mnie, plotkujemy”, rzucone “cześć Radek!” ze strony przyjaciółki walczącej aby jej głos brzmiał naturalnie i rozmowa się zakończyła.

    – Czasem dzwoni, czasem nie, nie ma reguły. Ostatnio rzadziej – wyszeptała przepraszająco.

    Pieściliśmy Ewę patrząc sobie w oczy nad jej plecami. Nasze palce tańczyły w śliskich zakamarkach jej warg sromowych w zmysłowym tańcu, splatały się i rozdzielały dając Ewie nieodgadnione uczucie niepewności – gdzie zaraz one zawędrują, może w dół, a może w górę, który palec jest czyj. Czy ten głęboko to może jej kciuk a może mój? Jak na zawołanie pochyliliśmy się z Iwoną do siebie i gorąco się pocałowaliśmy. Mój członek wracał do formy, krew zaczynała do niego dopływać. Poczułem te motyle w brzuchu, jakie facet czuje ledwie kilka razy w życiu. Połowicznie radość, że ona tu jest, połowicznie bezgraniczny żal, że już jej nie zobaczę i mogę liczyć minuty do rozstania. Odsunęła się ode mnie i bezgłośnie coś powiedziała. Dałbym rękę, że było to “prz

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Michal Story

    Spis treści:

    Część 1: https://www.sexopowiadania.pl/article.php?id=4556

    Część 2: https://www.sexopowiadania.pl/article.php?id=4581

    Część 3: https://www.sexopowiadania.pl/article.php?id=4635

    Część 4: https://www.sexopowiadania.pl/article.php?id=4651

    Część 5: https://www.sexopowiadania.pl/article.php?id=4660

    Część 6: https://www.sexopowiadania.pl/article.php?id=4678

    Część 7: https://www.sexopowiadania.pl/article.php?id=4687

    Część 8: https://www.sexopowiadania.pl/article.php?id=4715

    Część 9: https://www.sexopowiadania.pl/article.php?id=4767

    Część 10: https://www.sexopowiadania.pl/article.php?id=4798

    Część 11: https://www.sexopowiadania.pl/article.php?id=4803

    Część 12: https://www.sexopowiadania.pl/article.php?id=4828

  • Wizyta kuzynki cz. 5

    Następnego dnia po igraszkach u sąsiadki przyszedł poniedziałek i musieliśmy oboje z Moniką wziąć się do pracy. Wiki wysłaliśmy na spacer po Poznaniu. Po południu nasze zajęcia zostały przerwane przez telefon od kuzynki.

    – Cześć Monika, słuchaj, nie uwierzysz! Poznałam się z dziewczyną z Belgii, to znaczy jest Chinką, ale mieszka w Belgii i zaczęłyśmy gadać i kiedy spytałam po co przyjechała to powiedziała, że przeżyć przygodę. No to ja jej, że właśnie przeżywam największą przygodę mojego życia, a ona spytała o co chodzi. To ja jej powiedziałam! Wszystko o nas, o całym weekendzie i tak dalej – opowiadała Wiktoria na jednym oddechu. – I ona chce wpaść do was ze mną! Wiesz chyba po co – roześmiała się przez telefon.

    Monika w pierwszej chwili nie była przekonana do wpuszczenia całkowicie obcej dziewczyny do naszego domu (i łóżka). Natomiast mnie od razu podnieciła wizja posuwania Azjatki oraz oczywiście kolejnego dnia z grupowym seksem. Powiedziałem więc przez telefon Wiki, żeby natychmiast brały taksówkę i przyjeżdżały, a protestującej Moni, że mamy przecież alarm w domu, z pilotem schowanym przy łóżku, a też nie trzymamy w domu nic na tyle cennego żeby nie zaryzykować tego dla dobrej zabawy.

    Moja żona, trochę już przekonana, poszła do łazienki się odświeżyć, a ja ruszyłem za nią w tym samym celu. Weszliśmy razem pod prysznic i, podnieceni mocno całą sytuacją, nie potrzebowaliśmy długiej chwili, żeby zacząć się całować i pieścić. Monia uklęknęła i zaczęła mi ssać jaja, drugą ręką waląc konia. W tym momencie drzwi się otworzyły.

    – No tak – zaśmiała się Wiki. – Widzę, że mogę od razu przedstawić was w całej okazałości. To jest Mei – i odsunęła się ukazując prześliczną skośnooką dziewczynę. Mogła mieć koło dwudziestu kilku lat, miała kruczoczarne długie włosy, jasną, prawie porcelanową skórę, była szczuplutka i miała idealną figurę. Jej buzia na widok mojego stojącego fiuta i klęczącej przede mną nagiej Moniki najpierw zmarszczyła się w niedowierzaniu, a potem rozciągnęła w uśmiechu.

    – Cześć – powiedziała po angielsku z lekkim akcentem. – Wiktoria opowiadała mi o was tyle, że stwierdziłam, że moja podróż do Polski nie będzie kompletna, jeśli was nie poznam.

    – Witaj – stwierdziłem uśmiechając się również. – Myślę, że po całodniowym spacerze wam obu też przyda się prysznic, zapraszamy. –

    Mei roześmiała się głośno, po czym pokiwała głową i zaczęła zdejmować bluzkę. Przerwała jej to jednak Wiki, która podeszła i pocałowała ją gwałtownie dociskając do ściany łazienki. Nogą zamknęła drzwi i zaczęła sama rozbierać naszego gościa. Patrzyliśmy z Moniką jak jej kuzynka odsłania przepiękne ciało wschodniej bogini. Miała małe, ale niezwykle kształtne piersi, długie nogi i delikatnie zaokrąglony tyłek. Wiki przerwała na moment dotyk, aby samemu się rozebrać i w tym czasie do Mei podeszła Monia, która zapytała delikatnie czy robiła to już z kobietą. Azjatka przytaknęła jedynie głową i sama zbliżyła się do mojej żony, całując ją i obejmując jej nagie ciało. Podszedłem z drugiej strony obracając ku sobie głowę Mei i również przywitałem ją pocałunkiem. Miała pyszne, świeże wargi. Monia lizała już piersi naszej nowej kochanki, a z drugiej strony podeszła goła Wiktoria i zaczęła sunąć językiem po plecach Chinki. Schodząc stopniowo w dół przesunęła nim po pośladkach, rozchyliła je i zaczęła lizać drobną dziurkę Mei. Zupełnie tego nie uzgadniając wszyscy troje zaczęliśmy zajmować się wyłącznie jej pięknym ciałem, tak jakby naszym obowiązkiem jako gospodarzy było w pierwszej kolejności zadowolenie gościa.

    Po kilku minutach pieszczot usiadłem na podłodze prysznica i zaprosiłem Mei do nadziania się na mojego kutasa. Wiki wysunęła język z jej pupy, pocałowała ją i łapiąc za biodra nakierowała na mnie, aż poczułem rozszerzającą się cipkę obejmującą mnie we wspaniały sposób. Była ciasna i bardzo wilgotna, rozgrzana już naszymi zabiegami. Mei dosiadła mnie plecami do tyłu i ręką pokazała dziewczynom, żeby stanęły nad nami. Jednocześnie unosząc się i opadając na mojego fiuta zaczęła dogadzać im obiema rękami, okazjonalnie liżąc je po cipkach. Monia i Wiki nachyliły się ku sobie i zaczęły pieścić sobie piersi i lizać twarze i szyje. Obserwowałem z samego dołu tę fascynującą układankę, trzymając dłonie na biodrach Azjatki, która coraz szybciej poruszała się na moim sprzęcie, dysząc z rozkoszy. Najpierw sama wspaniale doprowadziła obie kobiety do orgazmu, a potem obróciła się przodem do mnie, nachylając się tak, że jej piękne włosy dotknęły mi twarzy. Położyłem ręce na jej piersiach i poddałem się jej miarowym ruchom, które chwile później doprowadziły mnie na skraj wystrzału. Ostatkiem sił spytałem ją tylko czy mogę strzelić jej w cipkę, na co jako odpowiedź otrzymałem gwałtowny skurcz, który i we mnie wyzwolił gigantyczny orgazm.

    Spłukując się i myjąc porozmawialiśmy z Mei. Była Chinką, której rodzice kiedy miała 10 lat wyjechali do Belgii i tam osiedli na stałe. Ona sama była w trakcie studiów na wydziale psychologii w Brugii i co lato spędzała przynajmniej miesiąc podróżując po Europie i poznając świat. Była całkiem doświadczona seksualnie jak na swoje 22 lata, ale z uśmiechem powiedziała nam, że przygoda taka jak z nami trafia jej się po raz pierwszy. Wiki spytała szczerząc się, czy ma zostały jej jeszcze jakieś przeżycia do zrealizowania, a w których moglibyśmy jej pomóc. Mei zamyśliła się autentycznie, po czym popatrzyła na nas i powiedziała:

    – Wiecie, zawsze marzyło mi się porządne zerżnięcie kogoś straponem. –

    – Ekstra! – ucieszyła się Wiktoria – Mamy tutaj kilka gadżetów i obie z Moniką chętnie ci się w ten sposób oddamy, prawda kuzynko? – spojrzała na moją żonę, która pokiwała głową z uśmiechem. –

    – Dziękuję wam kochane – uśmiechnęła się z kolei Mei. – Ale mnie akurat marzy się zerżnięcie męskiego tyłka – to mówiąc popatrzyła na mnie.

    Dziewczynom opadły szczęki, mnie w zasadzie też, chociaż zacząłem odczuwać niejakie podniecenie. Zawsze lubiłem kiedy kobiety lizały mnie po dupie, a Monia kilka razy wsadzała mi tam palec i było to ciekawe urozmaicenie. Nigdy nie odczuwałem pociągu do facetów, ale myśl o pięknej Azjatce ruchającej moją dupę nagle zabrzmiała bardzo kusząco. Popatrzyłem jeszcze na Monikę, która wyraźnie podniecona powiedziała, że jeśli tylko mam ochotę to ona chętnie na coś takiego popatrzy.

    – Cudownie! – ucieszyła się Mei, która chyba zdenerwowała się, że jej propozycja zostanie źle odebrana. – Gdzie moglibyśmy to zrobić?

    – Chodźmy do naszej sypialni – zadecydowałem i pociągnąłem ją za sobą. –

    W sypialni położyłem się na plecach na łóżku podkładając sobie pod tyłek poduszkę. Mei zwróciła się do dziewczyn z prośbą, żeby pomogły mnie przygotować. Podniecona Monika momentalnie rozchyliła mi pośladki i zaczęła lizać moje kakaowe oko, a Wiki w tym czasie grzebała po szufladach w poszukiwaniu sprzętu. Wyjęła żel oraz średnich rozmiarów strapon do zabaw analnych i podała go naszej towarzyszce zabaw, która zapięła go sobie od razu na szczupłych biodrach. Monika wzięła rękę Wiki i nakierowała ją na mój tyłek, po czym jej kuzynka zaczęła go delikatnie palcować. Drugą ręką nakładała żel. Monia zbliżyła się do Mei, pocałowała ją namiętnie, po czym nachyliła się i zaczęła ssać gumowego kutasa.

    Obserwowałem to spod przymkniętych powiek, pieszczony drobną rączką Wiki, która drugą ręką pocierała mojego fiuta. W końcu Mei łagodnie odsunęła Monikę, weszła na łóżko i powiedziała, że już czas. Nachyliła się nade mną całując mnie mocno, po czym rękami i biodrami nakierowała dildo na moją dupę. Nażelowany i rozluźniony, przyjąłem ją w zasadzie bez bólu, poczułem jedynie rosnącą przyjemność kiedy centymetr po centymetrze wsuwała się w moje wnętrze. Potem zatrzymała sioę i zaczęła mnie wolno lecz miarowo posuwać. Drżałem pod jej mocnymi pchnięciami ale każde z nich dostarczało mi olbrzymiej rozkoszy.

    Obok kuzynki splotły się w uścisku i pieściły sobie cipki obserwując jak Azjatka pieprzy mnie sztucznym kutasem. Nie wychodząc ze mnie Mei nachyliła się i wzięła mojego chuja do ust, doprowadzając mnie już do absolutnego błogostanu. Po jakimś czasie poczułem, że zbliżam się do końca i wydyszałem, że chcę wytrysnąć w usta mojej żony. Monika uśmiechnięta zbliżyła swoją piękną buzię do mojego fiuta i powiedziała do Mei, żeby teraz posuwała mnie z całych sił, co ta wykonała z pełną sumiennością. Wiktoria do tego pocałowała mnie i podała mi do ssania swoje piersi. Obsługiwany w ten sposób doszedłem po chwili nieprawdopodobnie mocno, spuszczając się potężnie w gardło Moniki.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Falco
  • Ciocia Zuzia cz.1

     Boże, co za paskudna pogoda. – pomyślałem, idąc spowitą w zimowej aurze ulicą. Na chodniku zalegał niedbale uprzątnięty śnieg, który wymieszany z piaskiem i ogrzany promieniami styczniowego słońca tworzył mokrą, lepiącą się do butów breję. Pomimo lekko dodatniej temperatury, mroźny, porywisty wiatr nie pozwalał cieszyć się spacerem, toteż bez zbędnego ociągania się przebierałem nogami, by jak najszybciej dotrzeć do celu. Gdy wreszcie udało mi się dojść do bloku, w którym mieszka ciocia Zuza, momentalnie poczułem jak ciepłe powietrze uderza mnie  w twarz. Co prawda na klatce schodowej było tylko o kilka stopni więcej niż na zewnątrz, ale i tak różnica była wyczuwalna. Siostra mojej mamy mieszka na drugi piętrze, więc już po niespełna minucie stałem przed drzwiami jej mieszkania. Zgrabiałymi palcami nacisnąłem przycisk dzwonka. Nie minęło więcej niż kilkanaście sekund, gdy zamek przekręcił się z lekkim zgrzytem, a w otwierających się drzwiach stanęła właścicielka mieszkania.

    – Cześć Mikołaj, wchodź. – objęła mnie na powitanie, po czym przeszła do kuchennej części obszernego pokoju, łączącego w sobie kuchnię i salon. W tym czasie odłożyłem na wieszak ciepłą, zimową kurtkę i zabrałem się za rozsznurowywanie butów.

    – Zostaw te buty, nie zdejmuj. – usłyszałem z głębi pomieszczenia.

    – Nie no, na dworze taka chlapa, że zabrudziłbym ci całą podłogę.

    – Jak uważasz. Napijemy się kawy?

    – Chętnie.

    Wizyty u cioci Zuzi od kilku lat można uznać za stały punkt mojego tygodnia. Na ogół widujemy się po objedzie, tak żebym wieczorem miał czas dla znajomych. Jednak tego dnia, sam już nie pamiętam dlaczego, moje plany zmieniły się na tyle, że spotkanie z ciocią przesunęło się na bardzo późne popołudnie. Pomimo znacznej różnicy wieku odkąd pamiętam zawsze perfekcyjnie się z nią dogadywałem. Zarówno, kiedy byłem małym dzieckiem, jak i teraz, gdy za kilka miesięcy miałem przekroczę barierę siedemnastu lat życia, niezmiennie łączyła nas szczególna więź. Zuza, nieco ponad trzydziestoletnia kobieta o pięknych, długich blond włosach i nienagannej sylwetce jest najmłodszą siostrą mojej mamy. Gdy przyszedłem na świat, była mniej więcej w takim wieku, jak ja obecnie. Już od samego początku byłem jej oczkiem w głowie, do tego stopnia, że reszta rodziny żartowała, że Zuźka gdyby tylko mogła, to karmiłaby mnie własną piersią.

    Gdy usiadłem za stołem, ciocia kończyła zalewać kawę.

    – Nie, nie, dzisiaj bez mleka! – zawołałem, widząc jak sięga po nie do lodówki.

     – A to dlaczego?

    – Muszę ograniczyć tłuszcze i w ogóle postanowiłem, że będę się zdrowiej odżywiał.

    – No to mamy problem, bo rano zrobiłam twój ulubiony sernik.

     Nie czekając na moją odpowiedź wyjęła z lodówki talerzyk, na którym poukładane były równo pokrojone kawałki ciasta.

    – Zaczniesz od jutra – stwierdziła czule, uśmiechając się w niepowtarzalny, charakterystyczny dla niej sposób. Była tak urocza, że nie byłem w stanie jej odmówić. W chwilach takich jak ta zawsze zastanawiałem się, jak to możliwe, że nadal jest sama. Pamiętam z czasów mojego dzieciństwa, że mniej więcej dekadę temu miała chłopaka, nawet kilkukrotnie pojawiła się z nim na rodzinnych spotkaniach, widać jednak ich relacja nie przetrwała i ostatnimi laty ciocia nie utrzymywała romantycznych kontaktów z płcią przeciwną,  a przynajmniej nigdy nie chwaliła się tym przed bliskimi.

    Początkowo spotkanie przebiegało zupełnie zwyczajnie. Opowiedzieliśmy sobie co ciekawsze wydarzenia, które spotkały nas w minionym tygodniu, trochę poplotkowaliśmy. Tak, wiem, jest to rozrywka, która według norm społecznych nie przystoi facetowi, a i oddawanie się niej przez przedstawicielkę płci pięknej nie świadczy o niej zbyt dobrze, jednakże w swoim towarzystwie czuliśmy się tak swobodnie, że nie musieliśmy się przejmować  takimi drobnostkami. Cała rutyna spotkanie przepadła jednak w chwili, gdy zadałem jedno, zdawałoby się nie mogące wykreować żadnej niezwykłej sytuacji pytanie.

    – Ciociu, a ty masz może jakieś rodzinne zdjęcia?

    Od kilku miesięcy miesięcy miałem istnego hopla na punkcie poznawania historii moich przodków. Zdążyłem już pospisywać historie opowiadane przez moich dziadków, zeskanować wszystkie napotkane zdjęcia, a teraz gdy główne źródła wiedzy zostały wyczerpane, pozostało mi poszukiwanie smaczków, tak by dopełnić całość mojego archiwum.

    – Będziesz robił drzewo genealogiczne?

    – Powiedzmy. Bardziej coś na zasadzie zbioru rodzinnych pamiątek.

    – Mam jakieś zdjęcia, ale nie wiem czy znajdziesz tam coś ciekawego. W większości to fotki z mojego dzieciństwa, trochę ze szkolnych lat. Raczej mało staroci. Chociaż wiesz co, chyba mam tam gdzieś zdjęcia pradziadków z czasów, gdy jeszcze mieszkali na wsi. Tylko, że wszystkie są wymieszane.

    – Nic nie szkodzi- odparłem – Z resztą, może pooglądamy je przy kawce, co?

    – Jeżeli cię to ciekawi, to czemu nie. Powspominamy sobie stare czasy.

    Po chwili ciocia przyniosła koszulkę na dokumenty, po brzegi wypełnioną zdjęciami. Bez szczególnej delikatności przechyliła ją rozsypując na blacie stołu liczne fotografie, które wymieszane, tworzyły swoisty, powyrywany z kontekstu i chronologii zapis życia Zuzanny. Siedząc naprzeciw siebie, zatopiliśmy się we wspomnieniach. Przeglądanie zdjęć odbywało się w następujący sposób. Najpierw sięgałem po fotografię, oglądałem ją, po czym przekazywałem ją cioci, a ta odpowiadała na moje ewentualne pytania. Na ogół znałem ludzi ze zdjęć. Prawdę powiedziawszy, nie było na nich nic nadzwyczajnego. Większość to odbitki tych, które znajdowały się w albumie babci. Wyjątek stanowiły sceny, przedstawiające ciocię i jej znajomych z czasów liceum i studiów. Nastoletnia, zawsze uśmiechnięta blondynka, często w otoczeniu innych, równie atrakcyjnych dziewczyn. Gdybym tylko był trochę starszy, a ona nie byłą moją ciotką… – rozmarzyłem się.

    Tym sposobem, sam nie wiem kiedy, minęła godzina. Sterta zdjęć stawała się coraz mniejsza, a resztka kawy niemal zupełnie zimna. I właśnie wtedy, sięgając po kolejną fotkę omal nie zakrztusiłem się  jej ostatnimi kroplami. Wyraz mojej twarzy musiał być niesamowity. Połączenie zaskoczenia, niedowierzania, fascynacji i pożądania z pewnością stanowiły niesamowity mix.

    – Co tam zobaczyłeś? – Zapytała ciocia, jeszcze na tym etapie rozbawiona moją reakcją.

    Zaskoczony i speszony odstękałem coś niezrozumiałego pod nosem.

    Na jej twarzy zaczęło rysować  się zaintrygowanie, uzupełnione nieco zaniepokojonym spojrzeniem. Wstała z krzesła, podeszła do mnie i zerknęła przez ramię. Odwróciłem głowę, tak, że momentalnie uchwyciłem z nią kontakt wzrokowy. Po raz pierwszy w życiu, dostrzegłem w jej oczach prawdziwe przerażenie.

    – Oddaj mi to! Mikoś proszę cię, schowaj to natychmiast! – zareagowała łamiącym się, spanikowanym głosem.

    – Nie znałem cię od tej strony… – ciągnąłem rozmowę  z fascynacją w głosie, ani myśląc odkładać zdjęcie.

    Fotografia przedstawiała ciocię, ucharakteryzowaną na damę z obrazu “Dziewczyna z perłą”. Jej piękne włosy pozostawały skryte pod niebiesko-kremową chustą, dokładnie opinającą głowę. Siedząc bokiem do obiektywu, odwracała ją w stronę widza,  przeszywając go spojrzeniem, jakby zaskoczona nagłym wtargnięciem do pokoju, w którym się znajdowała. Jej ucho naturalnie zdobił perłowy kolczyk. Na tym podobieństwa się kończyły. Ciocia, w przeciwieństwie do modelki z oryginalnego obrazu nie miała na sobie brązowej sukni. Zamiast tego, uwagę odbiorcy przykuwał nagi, dziewczęcy biust młodej kobiety. Ukazanie piersi w ten sposób okazało się strzałem w dziesiątkę. Odpowiednio dobrane światło podkreślało perfekcyjną linię drobnego biustu, natomiast duże, nabrzmiałe od krwi, sterczące sutki zdawały się być wykończeniem dzieła perfekcji. Nie mogłem oderwać wzroku. Patrząc na to, co zakazane, to co dotychczas było poza moim zasięgiem, co od czasu do czasu tylko kłębiło się w mojej wyobraźni, poczułem jak mimowolnie dostaję erekcji. I chociaż patrzyłem na zdjęcie maksymalnie przez kilkanaście sekund, czułem jakby czas nagle się zatrzymał. Byłem ja i była Zuzia. Tak, Zuzia, nie ciocia, po prostu Zuza, młoda, może dwudziestoletnia dziewczyna obdarta ze wstydu, z jakichkolwiek zahamowań, z wdziękiem prezentująca swoje ciało. Ze swoistego letargu, wyrwało mnie dopiero kolejne, przepełnione paniką zdanie.

    – Mikołaj, proszę cię żeby nikt poza tobą się o tym nie dowiedział, ok?

    Wtedy do głowy przyszedł mi szatański pomysł.

    – Ciociu, przecież mnie znasz, wiesz że nikomu nie powiem. Ale…

    – Co “ale”? – wtrąciła się.

    – Może usiądziesz koło mnie i na spokojnie przejrzymy resztę zdjęć? – Mówiąc to spojrzałem na stół, na którym dostrzegłem kolejny akt z nią w roli głównej, tym razem ukazujący ją w całej okazałości. Moja twarz musiała nabrać przy tym wyjątkowo perfidny wyraz. I to był błąd. Gdybym wykazał się wyrozumieniem i podszedł do sprawy bardziej delikatnie, być może zyskałbym aprobatę cioci. Tymczasem jej nastrój zmienił się momentalnie. Po niedawnym szoku nie było już ani śladu, a jego miejsce zajął najprawdziwszy gniew.  

    – Mikołaj, czy ciebie do reszty pojebało?! Chcesz, żebyśmy wspólnie oglądali moje nagie zdjęcia!? Może jeszcze pokomentujemy sobie moje cycki?! Nie za małe?! – krzycząc ironicznie, patrzyła na mnie, wciąż trzymającego w dłoni “Dziewczynę z perłą”.

    – W sam raz. Najlepsze jakie dotychczas widziałem. – Wypaliłem.

    – Jesteś bezczelny!

    – Czy ja wiem? Raczej nie bardziej od kogoś, kto ukrywa przed najbliższymi swoją przygodę z branżą erotyczną. O przepraszam, przejęzyczyłem się, artystyczną.  

    Po tych słowach coś w niej pękło. Przestała krzyczeć. Jej twarz przybrała obraz wyjątkowego rozczarowania.

    -Czyli co, jeśli nie zabawię się z tobą w tę chorą grę, to rozpowiesz wszystkim, że się nie szanuję? Że latałam z gołym tyłkiem przed aparatem? Nie spodziewałam się tego po tobie…

    Wtedy po raz pierwszy w życiu dostrzegłem w jej oczach łzy. Dwa bursztyny, osadzone w bezdennej bieli momentalnie stały się mokre, a po rumianym policzku pociekła pojedyncza łza, mówiąca więcej, niż cała nasza dyskusja. Nagle poczułem się, jakbym oberwał obuchem w głowę. Widok jej cierpienia sprawił, że wzwód momentalnie ustąpił. Dopiero w tej chwili zrozumiałem, co ja właściwie narobiłem. Przez własną głupotę, chwilowe myślenie penisem zamiast mózgiem, zniszczyłem doskonałą relację z jedną z najbliższych mi osób.

    – Spokojnie, naprawdę nikomu nie rozpowiem, tak tylko pomyślałem… – odpowiedziałem, choć czułem, że z każdym słowem tylko się pogrążam. – To ja już chyba będę się zbierał.

    Wstałem od stołu. Nie wiedząc gdzie podziać oczy, po prostu spuściłem je w podłogę i bez słowa przeszedłem pod drzwi, gdzie zacząłem się ubierać. Ciocia nie mówiła nic. Nie musiała. I bez tego czułem na plecach jej palące spojrzenie. Mimo to zebrałem się w sobie i przed samym wyjściem obejrzałem się w jej stronę.

    – Przepraszam. – to jedyne słowo, które w tamtej chwili udało mi się wycisnąć z gardła.

    – Idź już. – powiedziała spuszczając mokre od łez oczy. – I uważaj na siebie. – dorzuciła przepełnionym smutkiem, a jednocześnie troskliwym tonem.

    Tej nocy nie mogłem zasnąć. Obracałem się z boku na bok, myśląc o sytuacji, która miała miejsce kilka godzin wcześniej. Co we mnie wstąpiło? – w myślach pytałem sam siebie. Pomijając już moralny aspekt całego zajścia, to na co ja właściwie liczyłem? Teraz, gdy byłem sam na sam ze swoim sumieniem, nie mogłem znaleźć odpowiedzieć. Zakładałem, że gdy wrócę do domu, pójdę pod prysznic i porządnie zwalę sobie konia, myśląc o cyckach mojej ciotki. Jednak nieoczekiwany kierunek, jaki obrała nasza rozmowa sprawił, że absolutnie nie miałem ochoty na nic z tych rzeczy. Mówiąc wprost, czułem się paskudnie. Sięgnąłem moralnego dna. Zastanawiałem się, jak ją przeprosić. Wpadłem na pomysł zakupu róż, jednak wyglądałoby to bardzo podejrzanie, gdybym od tak pomaszerował do niej z bukietem. Pomyślałem, że zamówię róże z dostawą do domu i to w nie polecę wpiąć karteczkę z krótką, nie zdradzającą szczegółów, ale zrozumiałą dla cioci wiadomością. Mimo to, byłem w pełni świadom, że nawet najpiękniejsze kwiaty z zapewnieniami najszczerszych przeprosin, w połączeniu z moim dzisiejszym pokazem hipokryzji, będą jedynie pustym podarunkiem. I właśnie wtedy, gdy przeglądałem oferty internetowych kwiaciarni, mój telefon zabrzęczał. Na wyświetlaczu pojawiła się wiadomość od cioci. Widząc, że jest naprawdę długa, oczyma wyobraźni zacząłem dostrzegać zarys kolejnych spięć, związanych z feralnym zdarzeniem z dzisiejszego popołudnia.

    “Cześć Mikoś. Wybacz, że piszę tak późną porą, ale sam rozumiesz. Odkąd wyszedłeś z mieszkania, cały czas myślałam o tym, co zobaczyłeś. Teraz, gdy emocje trochę opadły, muszę przyznać, że czuję się nieco winna tej żenującej sytuacji. Powinnam trzymać osobno takie zdjęcia. Ale nie ma tego złego, dostałam nauczkę. W końcu mógł na nie trafić ktoś inny, prawda? Myślę, że mogę liczyć na dyskrecję z Twojej strony, więc w zamian za milczenie zapraszam Cię jutro na oglądanie reszty moich zdjęć, z czasów gdy pozowałam. Jestem pewna, że niektóre przykują Twoją uwagę 😉 Ale się rozpisałam. Dobra, już kończę. Śpij słodko mój skarbie :* “

    W trakcie, gdy czytałem, dotarła do mnie kolejna wiadomość.

    “Jeszcze jedno. Jak już przeczytasz, to usuń proszę tę rozmowę, żeby nikt jej przypadkiem nie zobaczył. Widzimy się jutro 😉 “.

    KONIEC CZĘŚCI PIERWSZEJ.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Percival L

    Część druga.

    https://www.sexopowiadania.pl/4886/ciocia-zuzia-cz2/

    Część trzecia.

    https://www.sexopowiadania.pl/article.php?id=4988

  • Czesc trzynasta: Iwona, odcinek szosty – ciąg dalszy.

    Ciąg dalszy “Czesc trzynasta: Iwona, odcinek szosty.”:

     

    Dałbym rękę, że było to “przepraszam, kocham cię”.

    – Ej, co tam się z tyłu dzieje? – przerwała nasze czułości Ewa, wyswobodziła się i podniosła – o, tu też się coś zadziało.

    Chwyciła delikatnie jeszcze nie do końca twardego kutasa. Jej ciepły dotyk przyspieszył erekcję. Przysunęła się i masturbując mnie wsadziła mi język do ust zamykając je w pocałunku. Smakowała miętowym płynem do ust. Sięgnąłem do Iwony i przyciągnąłem ją.

    – Posmakuj – wskazałem na Ewę.

    Zaczęły się pieścić i całować siedząc naprzeciw siebie, ze mną pośrodku. Iwona wplotła palce w dłoń Ewy i teraz pieściły mojego członka razem. Choć było bosko, po chwili przerwałem to i wstałem. Ująłem ich głowy w dłonie i pokierowałem tak, że teraz ich wargi pieściły mojego członka a ich dłonie spoczęły na moich udach. Przytrzymałem je i zacząłem delikatnie je posuwać a one patrzyły sobie w oczy. Byłem w siódmym niebie, akcja jak z dobrego filmu porno. Żal, że nikomu nie można się pochwalić! Zabrałem kutasa z ich ciepłych i mokrych ust.

    Przestały się całować i spojrzały wyczekująco. Zszedłem z łóżka i rozparłem się w fotelu wyjmując z jego zakamarka pozostawiony tam wibrator. Konkretny sprzęt jeśli chodzi o rozmiar, ale nie tak twardy jak męski kutas.

    Ewa grzecznie opadła na kolana bez słowa sprzeciwu i chciała zabrać się za robienie loda, ale ją powstrzymałem.

    – O nie nie nie, to już było. Teraz coś innego.

    Przyciągnąłem jej tułów do swojego krocza, Iwona już wiedziała o co mi chodzi. Stanęła za Ewą, sięgnęła nad jej ramionami do wielkich piersi i ścisnęła je lekko. Ewa już też wiedziała, chwyciła mojego ponownie twardego kutasa i wsunęła sobie między okazałe cycki. Zniknął w nich od dołu aby po chwili wystawić główkę u góry. Pochylała się i prostowała masując kutasa, lewą ręką pieściła jądra, bawiła się nimi, lekko pociągała i ściskała. Druga ręka wylądowała w jej kroczu, nie zamierzała zostawiać siebie samopas. Pochyliła głowę nie przestając masażu i z jej ust kapnęła w bruzdę między piersiami pokaźna porcja śliny, rozprowadziła ją szybko i zrobiło się ślisko. Na tyle ślisko, że musiałem przerwać tę zabawę, żeby za szybko nie skończyć.

    – Siadaj – wstałem i rozkazałem Iwonie wskazując jej fotel, ta posłusznie wykonała polecenie – nogi wysoko, chcę cię widzieć.

    – A ty sprawdź jak smakuje – wskazałem Ewie cipkę Iwony. Głowa szatynki zanurkowała między nogi gospodyni, na której twarzy odmalowało się podniecenie, jednak to nie była dla nich pierwszyzna.

    Ustawiłem się za Ewą, profilaktycznie sięgnąłem do jej cipki i przekonałem się, że jest jak najbardziej gotowa.

    Nie marnując uciekających minut kucnąłem i wbiłem się w gorącą cipę, po same jądra, jej pośladki zafalowały, o tak – było za co trzymać. Posuwałem ją więc rytmicznie, lubię seks w tej pozycji w jasnym świetle – przyjemnie się wówczas patrzy na znikającego w cipie kutasa, na wargi sromowe obejmujące mnie i pokrywające śluzem. Ewa była bardzo wypielęgnowana i widoczki były niesamowite. Spoglądałem to w dół, to przed siebie na delektującą się rozkoszą języka Ewy Iwonę.

    – I jak, smaczna? – wysapałem.

    – Bardzo – dobiegło z dołu.

    Iwona otworzyła oczy.

    – Choć spróbuj.

    Dwa razy nie trzeba powtarzać, opuściłem Ewę, która lekko ustąpiła mi miejsca. Opadłem na kolana i wpiłem się w różowe mokre i pachnące pożądaniem gniazdko mojej sąsiadki. Owionął mnie słodki aromat, chłonąłem go ile mogłem liżąc jej łechtaczkę. Ewa wykorzystała moment na całowanie się z Iwoną i ocieranie piersiami. Oderwałem się z żalem od cipki.

    – Ej dziewczyny, zmiana kombinacji – spojrzały na mnie wyczekująco z zaciekawieniem – teraz siada Ewa.

    Posłusznie wykonały polecenie zmieniając się miejscami.

    Wszedłem w Iwonę choć lekko protestowała.

    – Nie, kochanie, to nie tak miało być, och… nie, ochhhh, o tak – błyskawicznie z protestu przeszła do akceptacji. Docisnąłem jej głowę do łona Ewy aby ta nie czuła się zaniedbana. Blond włosy falowały na skórze Ewy, gospodyni musiała spisywać się dobrze, bo jej przyjaciółka prężyła się ściskając swoje piersi. Posuwałem Iwonę nieśpiesznie aby za szybko nie dojść.

    Po jakimś czasie wyszedłem z głośnym plaśnięciem z ciała Iwony, podniosłem ją i gestem nakazałem Ewie wstać.

    Delikatnie skierowałem Iwonę na fotel, po chwili moich sugestii klęczała na nim okrakiem z szeroko rozstawionymi nogami i rękami opartymi o zagłówek. Wypięta dupka aż się prosiła o penetrację. Zamiast tego zmusiłem Ewę do uklęknięcia i wszedłem w cipkę Iwony, co przyjęła głośnym jękiem rozkoszy. Przyciągnąłem głowę Ewy do siebie i teraz raz wchodziłem w jej usta a raz w cipkę jej przyjaciółki.

    Nie żeby to było jakoś specjalnie stymulujące, ale te uczucie, że przyjmuje do ust kutasa dopiero co wyjętego z cipki przyjaciółki było zniewalające. Po chwili zakończyłem tę zabawę, ustawiłem ją przodem do Iwony, zgiąłem tak aby oparła się na zgrabnym tyłeczku blondynki. Wręczyłem jej wibrator i oczami wskazałem ociekająca sokami cipkę przed nią. Sam stanąłem na końcu tego pociągu i pomału wszedłem w Ewę. Trzymałem mocno za biodra i posuwałem ją mocno, głowa podskakiwała raz za razem powodując omiatanie włosami pośladków Iwony. Posuwana panna w końcu wycelowała i wsunęła sztucznego członka do cipki klęczącej na fotelu Iwony

    – O Jezuuuu, tak, głębiej, jeszcze, o tak – sterowała ruchami Ewy Iwona – włącz go, proszę.

    Ewa posłuchała i pokój znów wypełnił się bzzz bzzz bzzzuuuum.

    Iwonie puściły już wszelkie hamulce.

    – O tak kochana, posuwaj mnie nim, o tak, jeszcze trochę, Michał, rżnij ją, daj jej…

    Dalej starałem się nie słuchać bo wiedziałem, jak to na mnie działa.

    Chwilę potem Iwona sięgnęła do krocza i doszła dopieszczając się dłonią. Pieściła intensywnie łechtaczkę aż nadszedł orgazm, już drugi tego wieczora, wepchnęła się mocniej na wibrator i drżała na całym ciele.

    – O tak, o tak, o tak… – powtarzała coraz ciszej. Chwilę potem uciekła sprzed Ewy, zabrała jej wibrator, wyłączyła go i rzuciła na łóżko.

    – Zmiana – teraz to ona wydawała polecenia. Wyszedłem z żalem z Ewy, którą Iwona prawie że rzuciła tyłem na łóżko.

    – Podnieś tę dupę wysoko – rozkazała wulgarnie.

    Ewa posłuchała i podniosła biodra na tyle wysoko na ile mogła eksponując swoją różową cipkę.

    Iwona położyła się tuż obok.

    – Bierz ją ogierze, chcę widzieć jak kończycie.

    Widok był zgoła fantastyczny, dwie nagie kobiety czekające na mnie w łóżku, na co więc czekać?

    Wszedłem na łóżko, klęknąłem między nogami szatynki, palcami rozszerzyłem jej gładkie wargi sromowe i wpiłem się w róż jej cipki. Lizałem i ssałem, wciskałem język jak najgłębiej byłem w stanie, jej biodra rozpoczęły taniec na mojej twarzy. W końcu wyprostowałem się, wycelowałem w nią i wszedłem. Przez chwilę błądziłem dłońmi po jej udach, ale w końcu jedna z nich uciekła między nogi Iwony. Nie protestowała, zmrużyła oczy, rozłożyła nogi i wyszeptała:

    – Teraz delikatnie…

    Posuwałem więc mocno Ewę, lubieżnie patrzącą mi w oczy, a jednocześnie delikatnie pieściłem Iwonę, trudne do zgrania ale możliwe.

    Obie poruszały biodrami, jedna mocno w kontrze do moich pchnięć, druga lekko kręcąc kółka wokół moich palców. Iwona w końcu przekręciła się na bok przytulając do ciała przyjaciółki ale tak, abym wciąż mógł ją pieścić. Iwona sięgnęła do piersi Ewy i zaczęła je ściskać, poświęcając szczególną uwagę sutkom, sterczącym jak dwie twarde piramidki.

    Poczułem na palcach, że Iwonie jeszcze nie jest dość, wyraz jej twarzy, przymknięte oczy i usta wygięte w znanym mi już grymasie mówiły mi, że wiele od ponownego orgazmu jej nie dzieli.

    Ewa sięgnęła za głowę, poszukała i znalazła w końcu wibrator. Ale jedyne co z nim zrobiła to wsunęła między piersi, które objęła dłońmi tak, aby sztuczny członek był ledwo widoczny. Wystawiła lubieżnie język i lizała koniec silikonowej zabaweczki, podkręcając mnie jeszcze bardziej. W tym momencie poczułem lekki skurcz u Iwony, krótko pisnęła i otworzyła oczy. Na palcach poczułem falę śluzu.

    – Taki malutki – wyszeptała jakby przepraszająco. Uśmiechnąłem się tylko, zabrałem rękę i oblizałem. Widząc to Ewa wyraźnie się ożywiła.

    – Zerżnij ją teraz, mocno – wyszeptała Iwona i pochyliła się do ucha przyjaciółki.

    – Teraz cię zerżnie i nie mów, że nie chciałaś. Bo lubisz tak. Ja byłam już jego suką, dzisiaj ty nią jesteś…

    – Tak, rżnij mnie, jest super – wtórowała jej Ewa.

    To było zaskakujące i podniecające zarazem, podniosłem nogi Ewy i zarzuciłem je sobie na zgięcia łokci. Dzięki temu jej cipka była jeszcze bardziej dostępna. Zacząłem ją posuwać krótkimi mocnymi pchnięciami, każde z nich kończyło się głośnym plaśnięciem mojego ciała o cipę.

    – O tak – Iwona sączyła podnietę do ucha przyjaciółki – jego kutas właśnie dewastuje ci cipę, kochana.

    Słowo “dewastuje” niekoniecznie uważam za podniecające, ale widać Ewa tak, bo zaczęła jęczeć i drżeć z podniecenia. Nie przestawałem więc a wręcz przeciwnie – robiłem to jeszcze mocniej wyciskając z każdym uderzeniem jęk rozkoszy.

    Uwolniłem jej jedną nogę i objąłem ją ręką za szyję aby spotęgować siłę uderzeń i rżnąłem jeszcze mocniej mając nadzieję, że zaraz dojdzie, bo czułem, że ja długo nie wytrzymam. Na szczęście Ewa nagle zawyła krótko, wygięła się i opadła z powrotem próbując spode mnie uciec.

    – Już, już, już… – wyjęczała, ale nie zamierzałem zwolnić ani osłabić uderzeń.

    – Ciiii, ciii – Iwona głaskała ją po twarzy. Gdy kilka sekund później z Ewy opadły emocje orgazmu i jej ciało wstrząsane było tylko moimi potężnymi uderzeniami Iwona wyszeptała:

    – Spuść się nam na piersi…

    Skończyłem dosłownie 10 sekund później, jej słowa podziałały jak zapalnik.

    Poczułem nieuniknione i wyszedłem szybko z Ewy. Iwona odsunęła biodra od przyjaciółki robiąc mi miejsce i złapała mojego śliskiego kutasa intensywnie nim poruszając.

    – O tak, dojdź, dojdź, spuść się na nas. Zrób to kochanie… – gospodyni ciągle podkręcała atmosferę aż w końcu trysnąłem.

    Wsunąłem się tam klęcząc między nie i strużki ciepłej spermy poleciały najpierw na pierś jednej a potem drugiej kochanki.

    Opadłem na czworaka i najpierw pocałowałem przelotnie Ewę a potem Iwonę, o wiele dłużej i z większym uczuciem.

    Popatrzyła mi w oczy, pogłaskała po policzku.

    – Chyba musisz już iść – wyszeptała smutno.

    Spojrzałem nad jej głową na stolik. Fakt, pora na mnie, zaraz Bea może wrócić z pracy.

    – A może nie muszę? – wiedziałem, że to nieprawda – Albo muszę ale nie chcę? Tu akurat z prawdą się nie minąłem.

    – A nie musisz? Nie chcesz? – odniosłem wrażenie, że usłyszałem nadzieję. Ewa podniosła się na łokciach i oglądała białe kreski na swoim ciele.

    – Znasz odpowiedź – podniosłem się zły na siebie. Miałem ochotę wrócić teraz do domu i po powrocie Beaty powiedzieć jej, że z nami koniec po czym wrócić i kochać się z Iwoną do białego rana.

    Pochyliłem się nad Ewą.

    – Dobra jesteś, tak trzymaj – może krzywy komplement ale “dziękuję” w tej sytuacji uznałem za trochę głupie.

    – Czaruś, ale dobry – objęła moją głowę i pocałowała namiętnie – miło było poznać, naprawdę.

    – Choć już – Iwona podniosła swój szlafroczek, wyciągnęła do mnie rękę i pociągnęła w kierunku drzwi. Strużki spermy spływały jej po brzuchu, ale zupełnie nie zwracała na nie uwagi.

    Wychodząc uśmiechnąłem się tylko do Ewy, nie miałem pomysłu jak miałbym się jeszcze pożegnać.

    W holu poczułem przyjemny chłód, naprawdę nagrzaliśmy w sypialni.

    W łazience doprowadziliśmy się do porządku, prawie bez słowa. Każde z nad trawił wewnętrzny ogień żalu, że to już koniec.

    – Jeszcze żaden facet się na nią nie spuścił, trafiała na same sieroty – wyznała konspiracyjnym tonem.

    – Ma jeszcze czas, spotka niejednego takiego.

    – Czas pokaże. Spojrzała w lustro i oparła się o szafkę.

    – Idź już, nie chcę cię odprowadzać. Za dużo emocji.

    Przytuliłem ją i pocałowałem w tył głowy. W odbiciu w lustrze widziałem, że walczy z płaczem. Nie chcąc się tego doczekać, uśmiechnąłem się smutno.

    – Żegnaj i dziękuję za prezent.

    – Nie dziękuj, wszyscy dziś dostaliśmy prezent.

    Odwróciłem się i wyszedłem z łazienki.

    Już byłem przy drzwiach, gdy usłyszałem za sobą bose stopy.

    Odwróciłem się a Iwona wtuliła się we mnie z całej siły.

    – To ja dziękuję. Zakochałam się w tobie, kiedy trzeba jesteś czuły, kiedy trzeba jesteś szorstki.

    Puściła mnie, po raz ostatni nasze języki splotły się ze sobą w głębokim, głębszym niż zwykle pocałunku.

    – A tak serio… – zawiesiła głos na moment – Jak kiedyś będziesz singlem to daj znać, wrócę.

    Tego wieczora nie mogłem zasnąć. Beata spała obok cicho oddychając a ja marzyłem aby wrócić do mieszkania obok i tam pozostać.

    I tylko od czasu do czasu miałem wrażenie, że słyszę zza ściany okrzyki rozkoszy. Albo wyobraźnia płatała mi figle.

    Kilka dni później z parkingu zniknął Bentley i już nigdy się nie pojawił.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Michal Story

    Spis treści:

    Część 1: https://www.sexopowiadania.pl/article.php?id=4556

    Część 2: https://www.sexopowiadania.pl/article.php?id=4581

    Część 3: https://www.sexopowiadania.pl/article.php?id=4635

    Część 4: https://www.sexopowiadania.pl/article.php?id=4651

    Część 5: https://www.sexopowiadania.pl/article.php?id=4660

    Część 6: https://www.sexopowiadania.pl/article.php?id=4678

    Część 7: https://www.sexopowiadania.pl/article.php?id=4687

    Część 8: https://www.sexopowiadania.pl/article.php?id=4715

    Część 9: https://www.sexopowiadania.pl/article.php?id=4767

    Część 10: https://www.sexopowiadania.pl/article.php?id=4798

    Część 11: https://www.sexopowiadania.pl/article.php?id=4803

    Część 12: https://www.sexopowiadania.pl/article.php?id=4828

  • Kolonijna przygoda cz. 1

    Miałem wtedy 17 lat, były wakacje i jak co roku udałem się na kolonie nad morze. Tym razem jednak nikt z moich znajomych nie mógł pojechać, więc udałem się sam. Po wejściu do autokaru usiadłem z pewnym chłopakiem, jak się okazało ma na imię Kacper, bardzo dobrze nam się rozmawiało, całą drogę przegadaliśmy. Na miejscu okazało się, że będziemy mieszkać w dwuosobowych domkach. Przydzielono nas razem, z czego bardzo się cieszyłem. Rozpakowaliśmy się  i poszliśmy na zbiórkę. Wieczorem ustaliliśmy, kto gdzie śpi i resztę głupot, które nakazano nam na zbiórce. Poszedłem się myć, jako pierwszy. Rozebrałem się do naga i zacząłem brać prysznic. Umyłem się dokładnie i wyszedłem z łazienki, po mnie wszedł Kacper. W tym czasie zajrzałem do walizki, i zauważyłem, że nie ma w niej moich stringów, które wziąłem na wszelki wypadek. Zaskoczyło mnie to. Kacper wyszedł z łazienki i zaczęliśmy rozmawiać, zapomniałem nawet o zgubie.

    – Jak ci się podoba? – zapytałem

    – Jest spoczko- odrzekł Kacper. – Mam pytanie do ciebie.

    – Dawaj śmiało.

    – Dawid czy ty jesteś gejem?

    To pytanie zszokowało mnie. W głowie miałem tysiąc myśli, jak się dowiedział, skąd wie?

    – Yyy….tak- wybełkotałem 

    – nie krępuj się ja też jestem gejem, domyśliłem się że ty tak samo, a te majteczki wszystko mi powiedziały.

     

    Zdjął spodenki i stał przede mną w moich czerwonych stringach.

    Było mu w nich do twarzy. Nie chciałem by się źle czuł, więc ja też zdjąłem spodenki. 

    Obaj byliśmy tylko w majteczkach, moja klata była dobrze wyrzeźbiona, ale jego była jeszcze cudowniejsza, a opalenizna dodawała mu tylko uroku.

    -Mega masz ciało, stopy też są cudowne- powiedziałem 

    – podobają ci się? Lubisz te klimaty co nie?

    – Oj tak i to bardzo 

    – chcesz ich spróbować?

    – pewnie że tak, ale czy powinniśmy?

    – przestań obaj tego chcemy, będzie fajnie 

     

    Po tych słowach natychmiast klękłem do jego stóp i zacząłem je wąchać, delikatnie pisałem końcówką języka. On delikatnie pojękiwał. Zacząłem coraz łapczywiej się do nich dobierać, pisałem każdy paluszek osobno, przygryzałem, brałem całą stopędo ust, aż się krztusiłem. On jęczał bardzo głośno. Potem wstałem i zdjąłem bokserki, mój kutas był na wolności, miał wtedy 18 centymetrów, stał w pełni. Klęknąłem z powrotem na podłogę, teraz lizałem jego nogi i języczkiem gotowałem drogę do moich stringów. Zdjąłem mu je , a wtedy moim oczom ukazał się 20 centymetrowy kutas, grubszy od mojego, idealnie wygolony, zresztą ja też goliłem swojego. 

    – zajmij się nim 

    Gdy tylko to powiedział zacząłem miętolić ręką jego jaja, a języczkiem jeździłem po główce. Potem zeszłym do jąder, lizałem je, przygryzałem i wsysałem. Kacper jęczał bardzo głośno. 

    Przestałem na chwilę, spojrzałem w jego oczy i wiedziałem, że chce więcej. Zabrałem się do robienia loda, jego penis był jednak zbyt duży i mieścił się tylko do połowy, co mu się nie podobało. Złapał mnie za włosy i narzucił własne tępo, dociskał tak mocno, że nie mogłem oddychać, włożył całego, wtedy przestał dociskać, ale ruszał biodrami. Teraz ruchał mnie jak rasową sukę w usta. Po 10 minutach doszedł mi w ustach, a ja połknąłem całą spermę, było jej dużo. Po wszystkim wstałem i namiętnie pocałowałem Kacpra. 

    – Byłeś cudowny muszę się odpłacić.

    Po tych słowach klęknął przede mną i obrobił mi pałę, on także połkną wszystko.

    Położyliśmy się na jego łóżko i wtuleni w siebie zasnęliśmy.

     

    Ciąg dalszy nastąpi…..

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Dawid Xxx

    Opowiadanie jest w pełni fikcyjne.