Blog

  • Czesc osiemnasta: Malgosia, odcinek trzeci, czesc I

    W poniedziałek odwlekałem przyjazd do firmy jak długo mogłem. Nie wiedziałem czego się spodziewać ze strony Gosi po tym co stało się poprzednio.

    Gdy dotarłem do swojego gabinetu stała tyłem wkładając akurat segregator na wysoką półkę. Wspięta na palce z uniesioną wysoko ręką wydawała się nie mieć końca.

    Odwróciła się i spojrzała na mnie, z jej twarzy nie wyczytałem absolutnie nic, zero jakichkolwiek emocji. Ale na nosie miała okulary, które mi się tak podobały.

    – Cześć – rzuciłem niepewnie.

    – Cześć. Zaraz ci kawę przyniosę – rzuciła sucho i poszła do kuchni.

    Mogło być gorzej, mogła mnie spoliczkować, zignorować, cokolwiek. I nie miałbym nic do powiedzenia. Ton tego co powiedziała smagnął mnie jednak boleśnie. Patrzyłem za nią, miałem nadzieję, że się odwróci, ale nie zrobiła tego. Dzięki temu mogłem przez krótką chwilę ocenić jej dzisiejszy ubiór. Widać było, że się postarała, nie wiem czy to efekt tego co stało się w sobotę czy po prostu przypadek.

    Gosia dzisiaj założyła obcisłe spodnie kończące się tuż nad kostkami. W spodnie wpuszczona była elegancka bieluteńka koszula, na to zarzucona kobieca marynarka. Całości dopełniały piękne cieliste szpilki i okulary, nie korekcyjne – ich jedynym zadaniem było podkreślenie urody właścicielki. Proste zadbane włosy opadały na plecy.

     

    Potulnie czmychnąłem do swojego gabinetu, kilka minut później weszła z tacą i postawiła pachnącą kawę na biurku.

    – Dziękuję – mruknąłem i myślałem, że wyjdzie.

    Zamiast tego wzięła krzesło, postawiła na wprost mojego biurka i usiadła ostentacyjnie zarzucając nogę na nogę, jak ona to robi w takich obcisłych spodniach?

    Spojrzałem na nią i wiedziałem, że rozmowa będzie poważna, na jej twarzy nie gościł najmniejszy ślad uśmiechu.

    – Co to miało być? – rzuciła.

    – Przepraszam, coś mi kazało.

    – “Coś mi kazało”, ja pieprzę, czy ty się słyszysz?

    – Przepraszam, naprawdę.

    – Wyjeżdżasz na dziwki, wracasz, przyjeżdżasz, całujesz jak nigdy i znikasz, co mam sobie myśleć?

    – Nie byłem na dziwkach – skłamałem i natychmiast poczułem się jak ostatnia szuja. Nie raz okłamywałem niejedną kobietę, ale tym razem coś zgrzytnęło. Pomyślałem, że już nigdy jej nie okłamię.

    – I sobie postanowiłeś przyjechać, pocałować i pojechać? A jakby mnie nie było? Albo nie byłabym sama?

    – To trudno. Czułem, że muszę to zrobić.

    – No to zrobiłeś. Lepiej ci teraz?

    – Dużo lepiej. Rozstałem się z Beatą. Definitywnie.

    Zaskoczyłem ją tym i chwilę musiała trawić informację. Poprawiła się na krześle wyraźnie wybita z rytmu.

    – Acha, czyli zostawiła cię i z braku laku przyleciałeś do mnie się pocieszyć?

    – Nie. Najpierw byłem u ciebie a potem ja rozstałem się z nią. Dokładnie w tej kolejności. Nie ona mnie zostawiła tylko ja ją. Już u mnie nie mieszka, wczoraj wieczorem się wyprowadziła, w tygodniu przyjedzie po swoje rzeczy.

    Gosia wciągnęła głośno powietrze.

    – No to grubo – w jej głosie słychać było zaskoczenie.

    – Od jakiegoś czasu nie było nam po drodze – gdy to mówiłem nawet nie miałem nawet cienia świadomości jak bardzo nie po drodze.

    – Bywa – wyraźnie się odprężyła – i co teraz poczniesz biedaku?

    – Mam taką jedną na oku, mądra i piekielnie bystra. A przy okazji fajna dupa, taki bonus.

    – Co za koleś – Gosia wywróciła oczami, wstała i odstawiła krzesło – wracam do pracy, jakby co to wiesz gdzie mnie szukać.

    – Gośka – rzuciłem krótko, zatrzymała się bez ruchu.

    – Serio przepraszam za tę wizytę, wygłupiłem się. Postawiłem cię w dziwnej sytuacji.

    Zostawiła to bez słowa, wzruszyła ramionami i wyszła zostawiając mnie samego pogrążonego w myślach.

     

    Dzień minął dość szybko, poniedziałki w mojej firmie często są napięte. Pozwoliłem sobie skrócić lekko czas pracy i wyjść wcześniej. Tym bardziej, że po deszczowym i dość zimnym maju mieliśmy piękny czerwiec, temperatura za oknem i słońce zachęcało do odetchnięcia świeżym powietrzem.

    – Na razie, znikam na dzisiaj – rzuciłem mijając Małgośkę.

    – Michał, zaczekaj – zatrzymała mnie.

    Zazwyczaj mówiła do mnie szefie, szefuniu, bosie, a w towarzystwie klientów jeszcze oficjalniej, imię słyszałem od niej bardzo rzadko.

    Spojrzałem pytająco.

    – Przyjedź dzisiaj do mnie. Zamówimy coś do jedzenia, pogadamy. Może chcesz się wygadać z kimś zaufanym?

    Przyszło mi do głowy, że faktycznie ona jest dobrą strażniczką wiadomości, nigdy nie słyszałem aby kogoś obgadywała albo plotkowała.

    – Na pewno? Zanudzę cię i co wtedy?

    – Na pewno – w końcu zobaczyłem uśmiech na jej ustach, po raz pierwszy dzisiaj – jeśli się namyślisz to będę w domu. Złośliwie dodam, że znasz adres.

     

    Nie musiałem się namyślać, choć próbowałem znaleźć cokolwiek przeciw to wiedziałem, że pojadę. Choćby z ciekawości.

    Co prawda rozstałem się ledwie wczoraj, ale trochę jakby związek z Beatą kończył się od jakiegoś czasu. Coś jakby świeczka, która spala się i jak już zostało niewiele knota to przychodzi ktoś i ją gasi. Mimo, że jest pewne, że sama zgaśnie lada chwila.

    Niezaprzeczalny fakt, że powrót do pustego mieszkania ze świadomością, że nie ma na kogo czekać była przytłaczająca.

    Nawet stuk stuk stuk zza ściany od dawna już nie dobiegało.

    Włączyłem jakiś kanał muzyczny i poszedłem pod prysznic. Wodę ustawiałem na przemian ciepłą i zimną. Ta ostatnia działała dziwnie kojąco, niemal nie czułem lodowatych kropel uderzających w moje ciało.

     

    Wieczorem zajechałem do sklepu, kwiaciarni i okolicznego warzywniaka. Pojawiły się już truskawki, nasze polskie, najlepsze na świecie.

    Niedługo potem stałem pod drzwiami Gosi.

     

    Nawet nie udawała zdziwionej, wiedziała, że przyjdę. Służbowe spodnie i koszula zamieniły się w rozkloszowaną spódniczkę i luźny sweterek. Włosy upięła wysoko i ciasno w koński ogon.

    – Chodź – wskazała wnętrze mieszkania. Wręczyłem jej niezgrabnie kwiaty i postawiłem torbę na stole.

    – Ostatnio jak mi otwierałaś te drzwi miałaś na sobie zabawniejsze wdzianko.

    – Weź, rozciągnięta piżama… Dziękuję, są piękne – kwiaty błyskawicznie znalazły swoje miejsce w wazonie.

    – Ta, rozciągnięta, jasne, przecież była jak z pudełka. Teraz wyglądasz super, wystrojona.

    – Nie jestem wystrojona – zaśmiała się odstawiając w torbę na kuchenny blat.

    Doskonale wiedziałem, że jednak się wystroiła, ani jeden włosek na jej upiętej fryzurze nie odstawał nie w tę stronę co trzeba.

    Rozejrzałem się dookoła, oglądając mieszkanie. Miała rację mówiąc, że jest przytulne, wyraźnie widać było kobiecą rękę, ale przesadziła z tym, że małe. Spodziewałem się kawalerki, może czegoś trochę większego a te mieszkanie wyglądało na całkiem spore, dałoby się z niego z pewnością wydzielić co najmniej dwie duże kawalerki. Od przytulnego i ciepłego salonu mocno odcinał się surowy i nowoczesny aneks kuchenny z pięknym drewnianym stołem.

    Gosia z zaciekawieniem zajrzała do torby.

    – Fiuru fiuru, truskaweczki, lubię – ucieszyła się i wyjęła z torby butelkę wina, bitą śmietanę w sprayu i rzeczone owoce.

    – Kupiłem śmietanę, bo nie wiem czy masz.

    – Nie mam, udało ci się.

    – Ile ty masz tych ubrań? – zmieniłem temat.

    – Ale o co ci chodzi?

    – Ciągle przychodzisz do pracy w innych ubraniach, zawsze byłem ciekaw ile ty tego masz.

    – Trzeba było spytać, chodź, pokażę ci.

    Wzięła mnie za rękę i poprowadziła do drzwi w głębi mieszkania. Otworzyła je, weszła do środka i włączyła światło i oniemiałem.

    Stałem w progu ogromnej garderoby. Ściany zakryte były regałami z ubraniami, stojącymi równo w rządkach butami i torebkami. Buty ku mojej nieskrywanej radości w większości na wysokim obcasie. Całości dopełniało wielkie lustro, w którym było nas teraz widać. W nozdrza lekko uderzał zapach świeżego prania.

    – O cię kręcę… – tylko tyle wymyśliłem.

    – Ale to proste – kupuję, ponoszę raz czy dwa i sprzedaję niewiele taniej. A czasem i drożej jak to jakiś wzięty i trudny do kupienia ciuch. Da się? Da się. Ale fakt – nazbierało się trochę…

    – Trochę? To jak… – chciałem coś powiedzieć, ale zamknęła mi usta pocałunkiem. Przyjąłem to z radością, nie byłem pewien jak mnie potraktuje aż do teraz. Smakowała obłędnie. Oderwałem się od niej, choć zupełnie tego nie chciałem.

    – Poczekaj…

    – Nie chcę już czekać – wymruczała cicho i przytuliła się – tęskniłam do ciebie. Od dwóch dni chodzę jak na rozżarzonych węglach, namieszałeś i to mocno. Chodź.

    Pociągnęła mnie za sobą, zostawiliśmy garderobę za sobą, Gosia nacisnęła klamkę kolejnych drzwi i znaleźliśmy się w sypialni.

    Tu też było widać fachową rękę. Całe pomieszczenie utrzymane było w ciemnej grafitowej barwie. Piękne nowoczesne i wielkie łóżko miało u wezgłowia ułożone poduszki, na szafkach i toaletce panował nienaganny porządek. Ascetycznie ale jednak jakoś tak przytulnie.

    Gospodyni zarzuciła mi ręce na szyję, nasze języki spotkały się w sposób jakiego nie zaznały dotychczas. Pachniała i smakowała doskonale, bił od niej nieopisany żar i namiętność.

    Moje ręce odruchowo powędrowały w dół, uniosły lekko fałdy spódnicy i spotkały się z gładkimi udami. Oczywiście członek nie omieszkał zrobić tego co mam nadzieję będzie robił jeszcze długie lata czyli stanął.

    – Poczekaj – powstrzymała mnie i odsunęła się. Szybko rozpięła mi koszulę, pocałowała w tors i pchnęła na łóżko – rozgość się i daj mi chwilę.

    Przyciemniła lekko światło i wymknęła się z sypialni zanim zdążyłem zaprotestować.

     

    Wróciła po dłuższej chwili, w czasie której pozbyłem się koszuli i skarpetek zostając tylko w spodniach – już Wam kiedyś pisałem – nagi facet w skarpetkach to zło, a planowałem być nagi.

    Zobaczyłem przed sobą uosobienie erotyzmu.

    Stała w drzwiach w wyzywającej pozycji. Cała na czarno, jedynie krwistoczerwona szminka przełamywała tę czerń.

    Lakierowane na czarny połysk szpilki podkreślały zgrabność jej nóg odzianych teraz w pończochy. Czarny stanik widoczny zza lekko rozchylonego jedwabnego szlafroczka podkreślał rozmiar jej pełnych piersi. Całości obrazu dopinały włosy upięte wysoko w koński ogon, czerwona mokra szminka i koronkowa opaska na oczach.

    Kutas w spodniach pulsował jak opętany.

     

    Podniosłem się z łóżka, dotknąłem jej policzka a ona wsunęła kolano między moje nogi i popatrzyła zza koronki prosto w oczy.

    – Czy ty wiesz jak wyglądasz? – spytałem retorycznie, nie mogła nie wiedzieć.

    – Wiem. I nie zawaham się tego użyć – wyszeptała kładąc mi czule dłoń na policzku.

    Ciepło jej dłoni i jakaś nieopisana obietnica w głosie spowodowała eksplozję motyli w brzuchu.

    Gosia zamknęła za sobą drzwi jakby bojąc się, że ktoś może nadejść i zrobiła dwa kroki do łóżka.

    Stanąłem za nią w samych spodniach, wtuliłem twarz w jej kark delektując się zapachem, jej dłonie znalazły się na moich udach.

    Chwilę później rozsupłałem pasek jej szlafroczka i wsunąłem dłonie pod jego materiał. Gładki i wysportowany brzuch był przyjemny w dotyku, mocno kontrastował z szorstkością koronki stanika i gładkością materiału majteczek. Gosia przylgnęła do mnie delikatnie tyłeczkiem i niemal niewyczuwalnie nim poruszała, nie było możliwości, żeby nie czuła twardego członka.

    Szlafroczek pomału wzdłuż jej ramion zsunął się w dół, wsunąłem dłoń głębiej między jej lekko rozstawione nogi, delikatnymi pocałunkami pokrywałem jej szyję. Nie przerywając zsunąłem z jej ramienia jedno ramiączko stanika, potem drugie. Wprawnie wyczułem haftki i szybkim ruchem rozpiąłem stanik. Wyciągnęła ręce do przodu i pozbyła się go, poleciał w bliżej nieznanym mi kierunku.

    Nie było innej możliwości jak objąć jej piersi dłońmi. Mimo jej wieku brak dzieci owocował jędrnością jakiej mogłaby pozazdrościć niejedna dwudziestolatka. Gosia westchnęła czując ciepły dotyk, podniosła ręce wysoko nad głowę powodując, że piersi podniosły się jeszcze bardziej. Sięgnęła do tyłu, objęła moją głowę, odwróciła się i pocałowała. Mokra szminka smakowała owocami, byłem pewien, że zostawia na moich ustach ślady.

    Posadziłem ją na łóżku i delikatnym gestem pokazałem, że ma się oprzeć. Opadła wyczekująco na łokcie. W tej pozycji jej napięty wysportowany brzuch i duże pełne piersi dawały oczom niesamowitą radość. Rozłożyła szeroko nogi, wspaniale podkreślone wysokimi obcasami jak i koronką pończoch wysoką na jedną trzecią uda. Majteczki ledwie co zasłaniały. Zachęcony przybraną przez nią pozą uklęknąłem celowo robiąc to jak najdłużej.

    – No dalej, nie bój się – wyszeptała i wyzywająco przejechała rozłożonymi palcami po materiale majteczek.

    Nie jestem z tych bojaźliwych, moja głowa znalazła się między jej nogami, zacząłem je systematycznie całować począwszy od kostek, coraz wyżej aż skończył się delikatny materiał pończoch, ominąłem koronkę i przez krótki fragment nagiego ciała dotarłem ustami do majtek. Nawet przez materiał czułem zapach jej cipki. Gosia pogłaskała mnie z aprobatą po głowie i zachęcająco lekko przyciągnęła do siebie.

    Odchyliłem czarny materiał i zobaczyłem mokrą skórę. Króciuteńko przystrzyżone włoski okalały jej cipkę równiutkim trójkątem. Pomału zatopiłem język między wargami, była lepka i gorąca. Wodziłem z góry na dół, delikatnie, muskałem językiem jej łechtaczkę, kręciłem kółka, ssałem. Była przepyszna, jej włoski delikatnie drapały mnie w twarz, po brodzie pomału ściekała strużka śluzu. Objąłem jej uda i przycisnąłem mocniej do siebie i wepchnąłem język najgłębiej jak mogłem. Poczułem ruch i nie odrywając ust od jej cipki spojrzałem w górę. Gośka leżała na plecach, jedyne co widziałem to jej falujący brzuch i piersi, które właśnie teraz sobie pieściła, szelma.

    Do języka pomału dołączyłem palec, początkowo błądził po zakamarkach fałdek jej cipki aby ostatecznie zatopić cię całkowicie.

    Pieściłem ją nieśpiesznie, nie zależało mi na szybkim końcu, było niesamowicie, mogłem lizać jej kwiatek w nieskończoność. Gosia ruszała powoli biodrami lekko sterując doznaniami, w końcu sięgnęła do moich rąk i lekko pociągnęła ku sobie.

    – Chodź do mnie…

    Wsunąłem palce pod paseczki materiału łączące przód jej majtek z tyłem, okręciłem je sobie wokół nich i powoli zsunąłem jedwabne stringi. Złączyła i podniosła nogi aby umożliwić pozbycie się części garderoby, teraz leżała przede mną naga, nie licząc pończoch, butów i  koronkowej przepaski na oczach. Czerwona szminka wyglądała na jeszcze czerwieńszą, choć przecież musiało to być złudzenie.

    Wdrapałem się na łóżko, a ona sięgnęła do klamry paska. Powstrzymałem ją kręcąc w milczeniu głową. Podałem jej dłoń i delikatnymi gestami pokazałem, że ma uklęknąć na łóżku i położyć dłonie na swoich udach. Zanim usiadła na własnych piętach zdjęła buty, w nich byłoby jej skrajnie niewygodnie, pogodziłem się z tym. Gdy przyjęła wybraną przeze mnie pozycję sięgnąłem po pasek jej szlafroka, kilkukrotnie końcem jedwabnego materiału musnąłem jej ciało poświęcając specjalną uwagę sutkom i obojczykom wywołując na jej skórze gęsią skórkę, w końcu opasałem jej nadgarstki i zawiązałem kokardę. Było to bardziej na pokaz niż po to aby ją unieruchomić, wystarczyłoby jej kilka ruchów nadgarstkami i pozbyłaby się więzów. Ale poddała się bez cienia dezaprobaty.

    Pochyliłem się do przodu i pieściłem ustami jej piersi. Nie mogła w tej pozycji nic zrobić z rękoma i przyjmowała pieszczoty bez dotykania mnie. W końcu położyłem rękę na jej barku i lekkim naciskiem nakazałem pochylić się do przodu i oprzeć na łokciach.

    To co się teraz działo było absolutnie czymś odwrotnym od tego o co prosiła mnie jakiś czas temu Iza. Tak czule jak teraz dawno z kobietą nie współżyłem.

     

    Gosia klęczała teraz przede mną podparta na łokciach. Pomału, bardzo pomału rozpiąłem rozporek i wydobyłem na wierzch członka. Oblizała się odruchowo na jego widok. I nieskromnie powiem, że się nie dziwię. Stał tak ja dawno nie stał, nabrzmiała żołądź błyszczała w przytłumionym świetle. Z pozycji z jaką teraz na nią patrzyłem moja kochanka wyglądała jak marzenie. Szeroko rozstawione nogi eksponujące pończochy i szerokie biodra, wąska talia a na koniec zmysłowa koronka z gorejącymi za nią oczami i otwarte usta kuszące szminką, gotowe na przyjęcie mnie w swoim ciepłym wnętrzu.

    Przysunęła się do krawędzi łóżka i szerzej otworzyła usta jakby zapraszając.

    Nie dałem się prosić i zbliżyłem kutasa do jej ust. Stał pionowo nie ułatwiając jej zadania. Wysunęła język błyskając białymi równymi zębami, Boże, jaka ona jest zadbana, przeciągnęła nim wzdłuż kutasa zostawiając wilgotną ścieżkę. Drgnąłem czując jej ciepły oddech na jądrach. Przekręciła głowę i objęła bokiem członka, przesunęła po nim ustami od czubka do nasady zostawiając czerwony ślad szminki. “Co tu się dzieje, jakiś obłęd…” – przeszło mi przez głowę.

    Gosia lizała i całowała nie śpiesząc się z wzięciem członka do ust jakby celowo przeciągając zabawę. Rozpiąłem nieśpiesznie pasek i guzik spodni i zsunąłem je do połowy ud razem z bielizną. Gosia na moment podniosła się wysoko na rękach, zamknęła usta na czubku kutasa, trzymając go mocno opadła z powrotem na łokcie. Teraz bez użycia rąk miała członka w ustach, wycelowanego prosto w siebie, zmyślna bestyjka.

    Patrząc mi zza koronki w oczy pomału pochłonęła niemal całego kutasa. Wyglądał groteskowo i podniecająco lśniąc czerwienią szminki. Nie mogłem się powstrzymać i stać nieruchomo, moje biodra zaczęły się poruszać wprzód i w tył wsuwając i wysuwając przyrodzenie z jej ust.

     

    Nie mogłem pozwolić na taką zabawę zbyt długo – wrażenia, widoki i jej wzrok wbity w moje oczy spowodowałyby szybki orgazm, a nie tego chciałem. Odsunąłem się od niej, spojrzała pytająco i podniosła się z łokci. Zrzuciłem spodnie chwaląc się w duchu za wcześniejsze pozbycie się skarpetek.

     

    Położyła się na plecach i wyciągnęła spętane ręce wysoko nad głowę. Teraz wyglądała jeszcze smuklej, naprężone piersi podniosły się do góry, jej ciało odcinało się od jasnoszarej narzuty na łóżko. Znów moje usta zaczęły wędrówkę po jej ciele od stóp, przy okazji znów wsuwając jej buty z powrotem na stopy. W górę, centymetr po centymetrze podążałem aż do ust.

    Wsunąłem kolano między jej nogi i delikatnie odsunąłem najpierw jedną nogę na bok, potem drugą. Poczułem na skórze członka wilgoć jej krocza i szorstkość ostrych włosków. Podniosłem się na kolana a ona zarzuciła mi nogi na biodra i przyciągnęła do siebie. Poczułem chłód lakieru butów na plecach. Skierowałem członka w róż jej cipki i bez ogródek zagłębiłem się w nią. Gosia jęknęła cicho i wyprężyła w łuk. Skorzystałem z okazji, chwyciłem ją w pasie i podniosłem jej biodra trochę wyżej aby ułatwić sobie penetrację. Kochaliśmy się tak delektując oczy własnym widokiem, jej piersi obłędnie się kołysały w rytm ruchów bioder, palce jej dłoni ściskały róg poduszki, daleko nad głową. Położyłem ją z powrotem na łóżku, wsunąłem dłonie pod zgięcia jaj kolan i docisnąłem je lekko w górę tak, że kolanami prawie dotykała własnych barków. Okazała się całkiem rozciągnięta.

    Podniosła głowę aby zrekompensować napięcie ciała i oparła zimne podeszwy butów na mojej klatce piersiowej. Musiały być na tę okazję, bo podeszwy nie miały jakichkolwiek śladów zużycia. Obcasy boleśnie wbiły mi się w skórę blisko sutków, ale zignorowałem to, ona działała jak najlepszy środek przeciwbólowy.

    Jej opuszczone teraz w dół ramiona zostały uwięzione między nogami a ciągle związane dłonie siłą rzeczy znalazły się między udami.

    Zrobiła palcami twarde kółko wokół penisa, miałem wrażenie, że dodatkowa podnieta jeszcze powiększyła mi członka.

    – Ooo, jaki twardy – jakby na potwierdzenie wyszeptała Gosia.

    W rewanżu wsunąłem dłoń pod jej rękę i kciukiem delikatnie pieściłem mokrą łechtaczkę. Moja kochanka przygryzła wargę zostawiając na zębach ślad szminki.

    – Weź mnie od tyłu – wyszeptała.

    Nie trzeba nie dwa razy prosić, wszak to moja ulubiona pozycja.

    Puściłem ją a ona zręcznie uciekła spode mnie, odwróciła się i wypięła tyłeczek. Nie dawała mi wyboru, coś tak pięknego musiało otrzymać mojego całusa, moje usta wylądowały na moment na jednym pośladku a potem na drugim. Nie miałem okazji widzieć do tej pory jej tyłeczka z tak bliska, przeszedł moje najśmielsze oczekiwania. Musiała chodzić na jakieś zabiegi, bo zarówno tyłeczek jak i rowek między pośladkami były absolutnie bez zarzutu.

    Wypięła wyżej dupkę i pochyliła głowę najbardziej jak mogła, koronkowa opaska zsunęła się jej z głowy. Odwróciła się, spojrzała na mnie i mrugnęła okiem.

    Wspiąłem się trochę wyżej aż członek otarł się o jej cipkę. Chwilę ocierałem się o jej zewnętrzne partie, po czym się cofnąłem, napiąłem lekko mięśnie podbrzusza powodując uniesienie członka i wszedłem pomału w jej gorące wnętrze.

    – Oooo, tak – jej głowa znów opadła na pościel. Ręce nad głową poruszyły się jakby chcąc się oswobodzić, sięgnąłem i pociągnąłem za koniec jedwabnego paska. Oswobodziła dłonie i jedna od razu powędrowała do piersi, zaczęła je delikatnie pieścić. Tymczasem moje dłonie zwiedzały delikatnymi muśnięciami każdy zakamarek jej ciała do którego zdołały dotrzeć. Wchodziłem w nią nieśpiesznie, w ciszy sypialni dało się słyszeć nasze przyśpieszone oddechy i ciche wilgotne mlaśnięcia członka ślizgającego się w jej wnętrzu.

    Sięgnąłem ręką do przodu, złapałem ją oburącz za barki i podniosłem do siebie. Teraz oboje klęczeliśmy, penetracja w tej pozycji nie była najgłębsza ale to nam w zupełności wystarczyło. Objąłem dłońmi jej piersi a ona sięgnęła do tyłu, do mojego karku i mocno się na nim wsparła zapobiegając utracie równowagi. Całowałem jej szyję i kark, w pewnym momencie poczułem lekkie drapnięcie paznokciem w członka.

    – Czy ty się tam zabawiasz?

    – Przepraszam – odparła i jej ręka szybko wylądowała na moim udzie. Złapałem ją i skierowałem znów do jej krocza.

    – Nie wygłupiaj się, kręci mnie to…

    Po chwili znów chciałem być cały w niej i delektować się widokiem jej tyłeczka, pchnąłem ją lekko aż opadła na czworaka.

    Złapałem za biodra i rytmicznie wchodziłem w jej cipkę, trochę mocniej i szybciej niż do tej pory, czułem, że długo nie dam rady.

    Gosia po chwili jednak uciekła spode mnie położyła się na boku, wyprostowała jedną nogę a druga zgięła dociągając niemal kolano do piersi. Ręką sięgnęła w górę i zaparła się o zagłówek.

    – Tak chcę skończyć.

    Wszedłem w nią w takiej pozycji, widać to jej ulubiona, plus był taki, że widziałem wszytko co mogłem – cipkę, tyłeczek, piersi, twarz, nogi, pełen zestaw.

    – O tak, ale cię czuję, gdzie ty uderzasz, super, nie przestawaj, ale cię czuję, ale… – chwyciła mocno wolną ręką narzutę na łóżko i przyciągnęła do sienie, nagle urwała słowotok i się spięła, palce dłoni na zagłówku ścisnęły się w pięść a jej oczy lekko uciekły do tyłu, ale szybko wróciły na swoje miejsce. Nawet jeśli ktokolwiek stałby za drzwiami to nie zorientowałby się, że właśnie doszła, zrobiła to niemal bezgłośnie.

    Ja potrzebowałem jeszcze chwili, skupiłem się na jej piersiach kołyszących się w rytm moich pchnięć i pięknych sutkach. Dodatkowo Gosia spojrzała na mnie wyzywająco i szepnęła:

    – Chcę poczuć twoją spermę na ciele…

    No i masz babo placek, podziałało jak zapalnik. Wyszedłem z niej szybko tuż przed wytryskiem i ciepła sperma pokryła białymi kroplami jej udo i brzuch.

    – Chciałam zobaczyć jak tryskasz, lubię doprowadzać cię do orgazmu – wyszeptała i odwróciła się na plecy – chodź do mnie.

    Przytuliłem się do niej nie zwracając uwagi, że rozmazuję nasienie po naszych ciałach.

    – Musisz mi dawać jakieś oznaki gdy będziesz dochodzić – powiedziałem z uśmiechem i pocałowałem.

    – Przecież wiesz, że mam ciche orgazmy.

    – Wiem, ale mogę nie zauważyć i zamiast przerwać to będę cię młócił dalej.

    – A po co przerywać? – zaśmiała się – mi nie przeszkadza. Nie sprawia już tak przyjemności jak przed, ale spokojnie…

    Przewróciłem się na plecy wciągając ją na siebie. Pochylona nade mną ocierała się piersiami o moje ciało, całowała szyję i kletkę piersiową. Już pomyślałem, że podąży dalej w dół, ale ostudziła moje zapędy.

    – Chodź pod prysznic.

    Gdy szła przez hol stukot obcasów odbijał się cichym echem. Dotarło do mnie, że jest o klasę bardziej zmysłowy niż pamiętny stukot Iwony. Jak mogłem tego wcześniej nie zauważyć? Albo to może umysł płatał mi figla?

     

    Ewidentnie była przygotowana bo w łazience paliło się kilka małych świeczek rozsiewając ciężki cytrusowy zapach.

    Łazienka również robiła wrażenie – te pomieszczenie z kolei utrzymane było w ciepłych barwach w różnych odcieniach brązu.

    Gosia rzuciła szlafrok na szafkę, zdjęła buty i pończochy. Przekręciła gałkę wewnątrz kabiny i z góry, z dużej deszczownicy poleciały rzęsiste krople.

    Weszliśmy za szklany parawan, spokojnie zmieściłyby się tu ze cztery osoby.

    Uwielbiam przesuwać namydlonymi dłońmi po ciele kobiety więc nie namyślając się wiele zabrałem się za tę właśnie czynność.

    Obłość jej ciężkich piersi spowodował napływ krwi do członka. Zauważyła to oczywiście i pacnęła mnie lekko w niego, co oczywiście spowodowało reakcję wręcz przeciwną do spodziewanej i kutas urósł jeszcze bardziej.

    – A co to się dzieje? – zaśmiała się – nie podkręcaj się, czas coś zjeść.

    Przekręciła dźwignię i z panelu prysznica trysnęły bolesne strużki masaży wodnych.

    – To cię ostudzi – przekręciła dodatkowo kurek i poczułem, że temperatura wody spada drastycznie.

    Wytrzymałem i poczekałem aż  woda zmyje ze mnie całą pianę. Gosi zajęło to mniej czasu i uciekła spod zimnego prysznica.

    Zarzuciła na siebie szlafrok nie trudząc się zawiązywaniem go, podała mi świeży ręcznik i poprawiała makijaż przed lustrem.

    – Idę po ciuchy – wytarłem się i rzuciłem.

    – Poczekaj – zniknęła za drzwiami, po chwili wróciła z pakunkiem w ręku – otwórz.

    Rozerwałem papier na miękkiej paczce. Wewnątrz były spodenki i koszulka.

    – Dzięki, fajne. Oj, bo się tu zadomowię… – mruknąłem – Przygotowana profesjonalistka nawet prywatnie, co?

    Nie skomentowała tego, odwróciła się i wyszła. 

     

    Ciąg dalszy w drugiej części.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Michal Story

    Spis treści:

    Część 1: https://www.sexopowiadania.pl/article.php?id=4556

    Część 2: https://www.sexopowiadania.pl/article.php?id=4581

    Część 3: https://www.sexopowiadania.pl/article.php?id=4635

    Część 4: https://www.sexopowiadania.pl/article.php?id=4651

    Część 5: https://www.sexopowiadania.pl/article.php?id=4660

    Część 6: https://www.sexopowiadania.pl/article.php?id=4678

    Część 7: https://www.sexopowiadania.pl/article.php?id=4687

    Część 8: https://www.sexopowiadania.pl/article.php?id=4715

    Część 9: https://www.sexopowiadania.pl/article.php?id=4767

    Część 10: https://www.sexopowiadania.pl/article.php?id=4798

    Część 11: https://www.sexopowiadania.pl/article.php?id=4803

    Część 12: https://www.sexopowiadania.pl/article.php?id=4828

    Część 13A: https://www.sexopowiadania.pl/article.php?id=4838

    Część 13B: https://www.sexopowiadania.pl/article.php?id=4841

    Część 14A: https://www.sexopowiadania.pl/article.php?id=4880

    Część 14B: https://www.sexopowiadania.pl/article.php?id=4881

    Część 15A: https://www.sexopowiadania.pl/article.php?id=4948

    Część 15B: https://www.sexopowiadania.pl/article.php?id=4949

    Czesc 16A: https://www.sexopowiadania.pl/article.php?id=5000

    Część 16B: https://www.sexopowiadania.pl/article.php?id=5001

    Część 17A: https://www.sexopowiadania.pl/article.php?id=5051

    Część 17B: https://www.sexopowiadania.pl/article.php?id=5052

  • Czesc osiemnasta: Malgosia, odcinek trzeci, czesc II

    Ciąg dalszy części pierwszej:

    Kilkadziesiąt minut później pochylaliśmy się na chińskimi daniami właśnie dowiezionymi przez kuriera. W tle cicho grała muzyka, okazało się, że Gośka ma całkiem szerokie spektrum tego czego słucha. Nie była wierna konkretnemu gatunkowi, słuchała tego co jej w ucho wpadło.

    Na jej kieliszku z winem widniał delikatny ślad szminki.

    – Wybacz, że pytam, ale jak cię na to wszystko stać? Wiem ile ci płacę, niemało, ale też nie jakieś kosmiczne pieniądze.

    – To daj mi podwyżkę – jej śmiech był szczery – nie muszę u Ciebie pracować, już ci mówiłam, że szukałam pracy, żeby coś robić, nie znoszę nic nie robienia. No i teraz to jestem tam dla ciebie. Mam majętnych rodziców, którzy nie widzą problemu aby chronić i hołubić swoją dziewczynkę. I na przykład kupić jej mieszkanie.

    – A to takie buty…

    – Ano takie – ucięła jakby temat pomagania jej przez rodziców był drażliwy.

    Gosia siedziała w samym szlafroczku i świadomość tego, że nie ma nic pod spodem strasznie mnie kręciła. Gdy odchylała się do tyłu na jedwabiu wyraźnie odznaczały się sutki jej piersi.

    Skończyła swoje danie, wytarła usta serwetką, zorientowała się, że roztarła szminkę, spojrzała przepraszająco zasłaniając usta i wyszła do łazienki. Dolałem wina a ona wróciła po chwili z poprawionym makijażem, już nie tak mocnym jak poprzednio.

    – Najadłam się, co teraz?

    Usiadła na mnie okrakiem zarzucając nogę tak jak usiadła gdy pierwszy raz zawitała do mojej firmy. Szeroko rozchylone teraz poły szlafroka nie skrywały absolutnie niczego.

    – Nie wstydzisz się tak chodzić po domu? – wsunąłem rękę za jej plecy a drugą wymownie wskazałem okno. Widać było przez nie światła budynku naprzeciwko, otwarte żaluzje niczego nie zasłaniały.

    Spojrzała we wskazanym kierunku i wzruszyła ramionami.

    – No i co? Jak ktoś chce popatrzeć to jego problem – i na poparcie swoich słów wystawiła język w stronę okna. Jednak wstała i zasłoniła żaluzje – Lepiej?

    – Dla mnie bez różnicy – rzuciłem i w sumie przyłapałem się, że faktycznie miałem to gdzieś. Jak jakiś niespełniony onanista (lub onanistka) lepiej się czuje podglądając innych to luz…

    Gosia wróciła na moje kolana i pocałowała mnie.

    – Masz miejsce na deser?

    – Jasne, zapomniałem o truskawkach!

    – No właśnie – wstała znów, usiadła na drugim krześle, zarzuciła nogę na nogę i podparła brodę – no to czekam…

    Nie miałem wyjścia, trzeba było ogarnąć temat.

    – A czekoladę masz?

    – Mam. W lodówce.

    – A tarkę?

    – Masz wymagania… Tam – wskazała ruchem głowy jedną z szafek.

    Szybko znalazłem to czego potrzebowałem, o miseczki nie pytałem bo stały w przeszklonej szafce. Przygotowywałem deser czując niemal na sobie wzrok Gosi, nagle usłyszałem ruch i sekundę później jej ciało za plecami.

    – Facet w mojej kuchni, niebywałe – wyszeptała prosto do ucha.

    – No oczywiście, jestem tu oczywiście pierwszy – postarałem się aby sarkazm w głosie nie brzmiał złośliwie.

    – A żebyś wiedział…

    Nie wiem czy to była prawda, ale zrobiło mi się po prostu miło. Najpierw z powodu jej słów, a potem z powodu jej dłoni, które wsunęły się w spodenki i dotarły do członka. Dołożyła do tego jeszcze ciepły delikatny pocałunek w kark.

    – Ej, ja tu gotuję…

    Parsknęła śmiechem i przytuliła się bardziej. Członek już zaczął się podnosić wypełniając jej dłoń.

    – Makłowicz się znalazł – skomentowała.

    – Żeby było jasne, Makłowicz to nie do końca kucharz tylko bardziej podróżnik i smakosz – prostowałem dzielnie jej rozeznanie w temacie – i serio, uważaj bo mam nóż.

    Co zresztą było prawdą, bo właśnie kroiłem truskawki na połówki.

    – No oczywiście panie smakoszu – ręka na moim kutasie zwolniła trochę, Gośka znad ramienia obserwowała co robię. Jak tylko skończyłem i wrzuciłem równe porcje truskawek do miseczek znów przyśpieszyła ruchy.

    Wziąłem puszkę sprayu z bitą śmietaną i zacząłem intensywnie potrząsać.

    – Uuuu, trzepanko – mówiąc to, Gosia zgrała ruchy swojej ręki z moją i teraz onanizowała mnie szybo i intensywnie.

    Skończyłem ze śmietaną, zdjąłem korek i kolistymi ruchami pokryłem truskawki warstwą bitej śmietany. Następnie znienacka skierowałem dyszę sprayu w tył i biała smuga bitej śmietany poleciała w stronę twarzy Gośki. Krzyknęła głośno i zrobiła unik wypuszczając mnie z ręki. Biała piana poleciała na podłogę.

    – O żesz ty… – próbowała mi zabrać puszkę, ale bez rezultatu. Walczyła, ale zza pleców niewiele mogła zdziałać.

    – Spokój mi tu, nie skończyłem – odstawiłem spray a moich dłoniach pojawiła się czekolada i tarka. Szybkimi ruchami pokryłem miseczki wiórkami startej gorzkiej czekolady a ręka Gosi lekko zsunęła mi spodenki, do połowy odsłaniając pośladki.

    – Ej, jestem bezbronny… – obróciłem się lekko ciągle mając zajęte dłonie.

    – O jaki ty bezbronny… – mówiąc to szybko klęknęła, odciągnęła przód spodenek w dół uwalniając stojącego kutasa i zamknęła na nim usta.

    – Poczekaj – sięgnąłem po spray i ku uciesze panny u moich stóp na czubku mojego członka pojawiła się kulka zimnej śmietany. Pochłonęła go błyskawicznie, wylizała do czystości i spojrzała wyczekująco jakby czekając na więcej.

    Odstawiłem puszkę, podałem dłoń Gosi i pociągnąłem do góry, posłusznie wstała. Oparłem ją o krawędź stołu, pocałowałem i położyłem na blacie. Wyglądała na pięknym meblu zmysłowo, czarny szlafrok spłynął na boki i teraz jej ciało odcinało się od czerni materiału.

    Wziąłem jedną miseczkę, zanurzyłem palce w śmietanie i naniosłem jej spore porcje na sutki Gosi. Wzdrygnęła się od zimnej masy i westchnęła. Zsunąłem do końca spodenki, zrzuciłem koszulkę i wszedłem w jej mokrą już cipkę, przyjęła mnie z cichym “ooooo….”. Poruszałem się w niej nieśpiesznie, pochyliłem się i zlizałem powoli śmietanę z jej sutków. Były już twarde, nie mi oceniać czy z podniecenia czy od chłodu białej piany. Kochałem się z nią powoli, bez pośpiechu ale dociskając członka do końca i mocno. Żałowałem trochę, że zasłoniła okno…

    Gosia podniosła nogi do góry i złapała się pod udami aby ułatwić sobie tę pozycję.

    Wyszedłem pomału z niej delektując się widokiem mokrego kutasa lśniącego w świetle kuchennych halogenów.

    Kolejna porcja śmietany trafiła na jej ciało, małymi kropkami wyznaczyłem zygzakowaty szlak od jej szyi do cipki. Zbierałem pocałunkami te kropki, jedną po drugiej, minąłem przełęcz między piersiami, dotarłem do doliny jej pępka omijając płaskowyż brzucha i w końcu osiągnąłem cel – gorące źródło, czyli oczywiście jej cipkę.

    Zlizałem wszystko dokładnie, nie pozwoliłem aby choć atom śmietany pozostał niezlizany.

    Nie przerywając delektowania się smakiem jej cipki sięgnąłem po miseczkę, wydobyłem z niej truskawkę, rozgniotłem w dłoni i otrzymaną masę roztarłem na płatkach jej róży.

    – O ja pierdolę – wyrwało jej się z ust.

    Spojrzałem znad jej cipki w górę i zobaczyłem, że Gosia podnosi jak najwyżej głowę i próbuje zobaczyć co się dzieje. Wcierałem truskawkę w jej cipkę, pod palcami czułem twarde ziarenka owocu, ona też musiała to czuć. Dotknęła mojej głowy i lekko przyciągnęła sugerując czego chce.  Zatopiłem język w jej gorącym wnętrzu najgłębiej jak mogłem, to musiały być dla niej skrajne doznania – zimna truskawka kontra mój gorący język.

    Zlizałem wszystko najdokładniej jak mogłem podniosłem się i znów byłem w niej. Nabrałem na dwa palce trochę śmietany pokrytej czekoladą i wsadziłem jej do ust. Zassała wszystko na koniec kręcąc językiem kółka wokół palców. Znów sięgnąłem do miseczki, tym razem poczęstowałem ją truskawkami, nie przestając się z nią kochać.

    – Ummmm, bardzo dobre – oceniła – spróbujmy inaczej.

    Podniosła się, przytuliła się i pocałowała. Lekkim naciskiem dłoni zasugerowała abym się odsunął, mój kutas nie bez żalu opuścił jej cipkę.

    Tym razem Gośka nabrała truskawki i śmietanę w garść, rozgniotła je tworząc bladoczerwoną masę i zacisnęła dłoń na moim kutasie. Chłód był przyjemny, wręcz kojący. Dopiero gdy ręka zaczęła masować mi członka poczułem co robią te truskawkowe ziarenka. Ooooo, to było coś nowego. Ekscytujące i dziwne zarazem. Na szczęście moja kochanka nie planowała długiej pieszczoty w ten sposób, tylko sięgnęła po puszkę, potrząsnęła i zrobiła mi na ciele śmietanowy zygzak, od jednego sutka do drugiego a potem w dół do członka. Powtórzyła to co ja robiłem, może nie tak dokładnie, ale po krótkiej podróży w dół jej język w komitywie z ustami pozbawił mnie ostrych ziarenek ze skóry kutasa. Trzymałem ją teraz za głowę zostawiając na włosach resztki owocu i śmietany i pomału delikatnie posuwałem ją w usta, zacisnęła je mocno potęgując doznania.

    W końcu oderwała się ode mnie łapiąc oddech, podniosłem ją z kolan, oparłem o drzwi zabudowanej lodówki, ująłem pod uda, podniosłem i wszedłem w nią z powrotem. Objęła mnie i wtuliła twarz w moją szuję. Czułem jej gorący przyśpieszony oddech, coś cicho wyszeptała ale nie zrozumiałem. Podrzucałem delikatnie jej ciało, czułem resztki lepkiej masy między nami.

    – Nie przerywaj – tym razem usłyszałem co szeptała. Posłusznie nie zmieniłem ani o jotę sposobu w jaki w nią wchodziłem, tym bardziej, że i mi się to podobało, czubek członka ocierał się w jej wnętrzu o miejsce, które przyjemnie łaskotało i z każdym ruchem przybliżało do orgazmu.

    – O tak, jeszcze chwilę, nie przestawaj, o tak – chwilę później wytrysnąłem w jej wnętrzu, nie udało się opóźnić nieuniknionego. Zanim jednak mój członek zdążył opaść nie pozwoliłem sobie zwolnić, zależało mi na jej satysfakcji. I doczekałem się chwilę później.

    – O tak, tak, zaraz – poczułem na plecach jej paznokcie i naprężające się ciało. Gdy naprężenie ustało, zwolniłem powoli aż mokry od spermy członek nie wysunął się z niej i nie opadł.

    Pomału postawiłem Gosię na podłodze.

    – Poczekaj – wydyszała opierając się o mnie.

    – Wszystko OK?

    – Tak, to że mam ciche orgazmy nie znaczy, że słabe.

    Chwilę później całowaliśmy się omywani ciepłą wodą prysznica. Jej włosy opadały mokrymi prostymi liniami w dół.

    – Może coś obejrzymy? – zaproponowała Gosia.

    – Jasne, noc jeszcze młoda, mamy masę czasu, nikt na mnie w domu nie czeka – wypaliłem bez namysłu.

    Przemknęło mi przez myśl, że do pracy pójdziemy rano jak zombie, ale trudno.

    – Nie żałujesz?

    – Czego?

    – Rozstania z Beatą.

    – Nie. To była kwestia czasu, rozjechały nam się trochę potrzeby.

    – A jakie ty masz potrzeby?

    – Olbrzymie – zaśmiałem się – a tak serio to czasem sam nie wiem.

    – A ona małe? – Gosia nie dawała za wygraną.

    – Też duże, tyle że finansowe…

    Zrobiło mi się trochę przykro, bo uświadomiłem sobie, że mimo poczucia, że mam wszystko tak naprawdę nie miałem nic. Nawet psa o którym zawsze marzyłem, ale nie miałem bo Beata była mocną alergiczką.

    – Choć, obejrzymy coś – popatrzyła mi w oczy i chyba widziałem zrozumienie.

    Usiadłem w salonie na sofie na wprost wielkiego telewizora, Gosia podała mi kieliszek z winem, przytuliła się, podniosła nogi na sofę i zarzuciła na nas koc. Dawno tak nie siedziałem z kobietą. Włączyła wyszukiwarkę VOD i powoli przewijała tytuły. W końcu trafiła na coś czego oboje nie widzieliśmy i na dwie godziny zniknęliśmy w filmowo-winnym świecie.

    Film się skończył, fabuła była mało wciągająca, ale bliskość i ciepło Małgosi wynagrodziło mi to w zupełności. Dawno się tak dobrze nie czułem.

    – To co, zadzwonię po taksówkę i jadę.

    – Chyba żartujesz, jeśli myślisz, że cię teraz wypuszczę – powiedziała miękko.

    – To co proponujesz?

    – Idziemy spać, oczy mi się kleją – nie wyglądała na senną, ale nie wnikałem, jak się miało zaraz okazać to nie był koniec nocy.

    – To ja na kanapie – rzuciłem choć wiedziałem, że nie pozwoli.

    – Jasne, masz coś z głową. Ale uprzedzam, że śpię nago.

    – Nie wyobrażam sobie inaczej – zaśmiałem się. Już nie pamiętam, kiedy spałem w ubraniu.

    – To chodź zęby umyć, dam ci szczoteczkę.

    Zdziwiłbym się, jakby nie miała przygotowanej.

    Mniej więcej cztery minuty później byliśmy już w sypialni.

    – Poczekaj mam coś specjalnego dla ciebie. Chyba taki crème de la crème.

    Wyszła z sypialni a ja zastanawiałem się co takiego może to być.

    Leżałem cierpliwie na łóżku, tym razem nie było jej dość długo, zacząłem się niecierpliwić, ale usłyszałem za drzwiami stukot obcasów. Co jest?

    Gdy pojawiła się w drzwiach, oniemiałem. Kiedyś w żartach powiedziałem, jaka postać fikcyjna mnie kręci i teraz właśnie ta postać stała przede mną!

    Dopiero po chwili do mnie dotarło, że Gosia jest szalenie podobna do Margott Robbie! Jedynie kolor włosów się nie zgadzał, Gosia miała czarne. W głowie wyretuszowałem postać, która stała przede mną i podmieniłem jej włosy na blond.

    W 100% Harley Quinn. Kija baseballowego na szczęście nie miała. Jak nie kojarzycie laski to sobie wyguglajcie.

    Jedynie buty były trochę inne, reszta identyczna jak w filmach o Legionie Samobójców.

    W skrócie – kozaczki, pończochy kabaretki z dużymi oczkami, króciuteńkie spodenki ledwie co zakrywające tyłek z paskiem gęsto usianym ćwiekami, biała niby pocięta koszulka w czerwono-niebieskie mazańce, nabijana ćwiekami obroża, skórzane bransolety i rękawiczki bez palców. Całości dopełniał rozmazany mocny makijaż i dwa kucyki po bokach głowy.

    – I jak? – spytała choć po mojej minie musiała wiedzieć “jak”. Stanęła w drzwiach przenosząc ciężar ciała na jedną nogę i odstawiając w bok drugą, ręce opierała na framudze na wysokości głowy.

    – Co to ma być?

    – Spełnienie twojej fantazji. Kiedyś przecież rozmawialiśmy o tym i wypaplałeś, że ona ci się podoba.

    – Ty mi się podobasz. Ale skąd wiedziałaś, że tu dziś będę?

    – Nie wiedziałam. Strój mam już od jakiegoś czasu, w razie co mógł być na Halloween. Ale skoro już jesteś, może byś tak przeleciał swoją Harley?

    Wiedziała doskonale, że mam na nią ponownie chęć, nie dało się tego ukryć, wzwód był bardzo dobrze widoczny, dodatkowo słowo “swoją” wylało miód na moje serce.

    – Nie musisz mnie wcale namawiać, chodź do mnie – wyciągnąłem rękę a ona posłusznie, powoli, seksownie i drapieżnie wdrapała się na łóżko i na czworakach zawisła nade mną. Poczułem miętowy oddech i chłód stalowych ćwieków pasa na kutasie. Twardość metalu podnieciła mnie jeszcze bardziej. Ciężkie piersi wypchnęły mocno materiał koszulki.

    – Nie masz ochoty na trochę ostrzejszą zabawę? – zapytała ostrożnie Gosia.

    – Z tobą co zechcesz…

    – Taki jesteś kozak?

    W głowie pojawił się obraz ostro rżniętej Izy, zapłakanej i obolałej lecz spełnionej, ale jestem pewien, że Gosia by tego nie dźwignęła.

    – Czy ty mnie straszysz? – spytałem wymijająco.

    – Nie bój się, nie zrobię ci krzywdy.

    Na potwierdzenie swoich słów zsunęła się w dół i zamknęła ciepłe usta na członku, nawet nie dotykając go dłońmi. Jej szminka od razu zostawiła czerwone smugi na skórze, kucyki wyglądały kusząco, aż prosiło się aby za nie złapać i zerżnąć Gośkę w usta. Położyłem dłoń na jej głowie, lekko przytrzymałem i zacząłem poruszać biodrami. Nie zaprotestowała gdy pogłębiłem penetrację, zmieniła tylko lekko ustawienie głowy. Zaryzykowałem i spróbowałem wsadzić jej w usta całego. Mruknięciem zaprotestowała, więc się wycofałem.

    – Tak nie, złaź z łóżka – wydała polecenie i wskazała palcem miejsce.

    Posłusznie zszedłem i stanąłem w nogach łoża, tam gdzie celował jej palec. Gosia ciągle na czworakach zajęła pozycję na wprost mnie. Ostentacyjnie odsłoniła śnieżnobiałe zęby i delikatnie przygryzła mi kutasa. Specyficzna pieszczota poskutkowała drgnięciem członka, zęby od razu zostały zastąpione miękkimi ustami.

    Gosia spojrzała niewinnie w górę, prosto w moje oczy, wypuściła kutasa z ust, wyszeptała “przepraszam” i powiodła całą powierzchnią języka od jąder w górę, powoli, ciągle patrząc mi w oczy.

    – Nic się nie stało, taki odruch – uspokoiłem ją.

    – Wsadź mi do końca, nie przerywaj, tak wejdzie – znów mój członek znalazł się w jej ustach, oczekując na moją inicjatywę zatrzepotała rzęsami zachęcająco.

    Nie miałem wyboru, złapałem delikatnie ją za głowę obiema rękami i centymetr po centymetrze wsunąłem członka w jej gardło. Tym razem wszedł cały, choć widziałem na jej twarzy wysiłek. Już nie była w stanie patrzeć w górę, kutas pchający się w gardło wymusił lekkie pochylenie głowy. Utrzymałem ją tak przez chwilę, ale gdy poczułem, że się napina to puściłem. Wycofała głowę i głośno złapała oddech.

    – Ale głęboko – sapnęła.

    – Za głęboko?

    – Nie, jeszcze trochę, ale nie trzymaj tylko ruszaj – znów wydała komendę i przeniosła dłonie z łóżka na moje uda.

    No skoro pani sobie życzy, to proszę bardzo. Zacząłem po prostu posuwać jej usta i gardło, nie dając zbyt często odetchnąć. W pewnym momencie poczułem, że dłońmi przyciąga mnie do siebie z każdym wejściem jakby dając sygnał abym zrobił to głębiej. Poddałem się temu i dopychałem jak najdalej mogłem. W końcu odepchnęła mnie, mokry członek wyślizgnął się z jej ust z głośnym chlupnięciem. Gosia ciężko łapała powietrze, zobaczyłem, że po policzkach ciekną jej czarne kreski łez i tuszu do rzęs. Mimo to uśmiechnęła się szeroko.

    – Wariat, chce mnie udusić – broda błyszczała jej od śliny ale mimo tego i łez wyglądała podniecająco.

    – Kładź się, zakomenderowałem, pochyliłem się i zanim wykonała polecenie pocałowałem ją w usta, głęboko, z językiem, pokazując, że nie gęsta ślina cieknąca jej po twarzy nie robi na mnie wrażenia.

    Podciągnąłem ją do góry, złapałem w pasie nie bacząc na ćwieki wbijające mi się w brzuch i rzuciłem na plecy na łóżko.

    Podskoczyła na miękkim materacu i wsadziła zalotnie palec do szeroko uśmiechniętych ust oczekując na rozwój wypadków.

    Złapałem ją za nogę i powoli rozpiąłem zamek z boku jej botka. Podeszwa była nietknięta, te buty też były nowiuśkie.

    Moim oczom ukazała się piękna i zadbana stopa poprzecinana cienkimi nitkami kabaretek. Palce poprzechodziły przez duże oczka pończoch, co mnie ucieszyło, bo Gosia naprawdę stopy ma wzorowe i teraz mogłem się nimi nacieszyć.

    Pocałowałem delikatnie spód jej stopy, zadrżała.

    – Mam łaskotki, uprzedzam – dłonią sięgnęła do zamka drugiego botka, zręcznie go rozpięła, ściągnęła but i odrzuciła w bok, upadł z cichym stuknięciem. W ślad za nim posłałem drugi.

    Nie wiem, jak ona to robiła, ale zakochałem się w jej stopach od pierwszego wejrzenia. Miękka skóra mimo przecież nie najmłodszego wieku, brak oznak ciągłego noszenia wysokich obcasów no i paznokcie – idealnie przycięte, żadnych mankamentów, dziś pomalowane cielistym lakierem. Pieściłem jej stopy, delikatne dotknięcia wywoływały w niej walkę z łaskotkami. Złapałem jej stopy i pomału zacząłem zsuwać je od ust w dół ciała. Zrozumiała do czego zmierzam, sama pokierowała nogami i po chwili na członku znalazły się palce jej stóp. Siateczka kabaretek dodatkowo drażniła skórę napiętego członka a Gośka tylko dolewała oliwy do ognia, kręcąc biodrami i wsuwając ręce pod swoją koszulkę. Nie mogłem pozwolić na coś takiego, zresztą coś czułem, że podnieca mnie tak bardzo, że nasze igraszki długo nie potrwają.

    Wsunąłem palce za jej skórzany pasek i przyciągnąłem do siebie. Teraz jej nogi były bardzo rozszerzone, wąski postrzępiony pasek jeansu między jej nogami prawie nic nie zasłaniał. Wsunąłem pod niego palce i poczułem wilgotną skórę. Masowałem wierzchem palca wierzch jej cipki jednocześnie próbując rozpiąć klamrę pasa. Niestety nie udało mi się rozwikłać zagadki jego zapięcia. Pasek materiału między jej nogami nie wyglądał na najsolidniejszy, wsunąłem pod niego jeszcze dwa palce, chwyciłem i mocno szarpnąłem. Puścił za drugim razem odsłaniając cipkę Gosi, ewidentnie gotową i chętną.

    – Zszyjesz mi to – powiedziała z wyrzutem, ale widać było, że jej się podobało.

    – Już pędzę, oho, uważaj… – sięgnąłem do kutasa, wycelowałem i wszedłem w nią od razu do końca. Nawet nie musiałem kombinować z pończochami, miały tak duże oczka, że mój kutas przemknął przez nie ledwie lekko muskając nitki materiału.

    – Zszyjesz i znów rozerwiesz. I tak w kółko…

    Kochałem się z nią intensywnie stojąc przy krawędzi łóżka, którego rama boleśnie wbijała mi się w piszczele, ale dzielnie znosiłem tę niewygodę. W końcu jednak się poddałem i nie wychodząc z Gosi ruchami ciała zasugerowałem aby wsunęła się głębiej na łóżko, pochyliłem się i wchodząc w jej cipkę ocierałem jednocześnie skórą u nasady kutasa jej łechtaczkę. Teraz za to w skórę wbijały mi się dla odmiany ćwieki. Smak jej ust i żar cipki były jednak wystarczającymi powodami aby znieść tę torturę. Wsunąłem rękę pod jej koszulkę, wyszukałem jedno z rozcięć, chwyciłem i powolnym ruchem rozdarłem koszulkę odsłaniając jej piersi. Cichy dźwięk prutej bawełny splatał się z naszymi oddechami.

    – No tego już nie zszyjesz – Gosia mnie odepchnęła i wydęła dolną wargę.

    – No nie – z lekką ulgą powitałem te odepchnięcie, podniosłem się na kolana a ona zarzuciła mi nogi na ramiona. Jej koszulka była rozdarta niemal zupełnie.

    Chwyciłem ją za pośladki i wchodziłem w nią krótkimi urywanymi ruchami okraszonymi plaśnięciami naszych ciał o siebie.

    Nagle moja kochanka rozłożyła szeroko nogi mając je ciągle wyprostowane, doszła niemal do szpagatu. Rozciągnięte wargi sromowe odsłaniały jej różowe wnętrze, w które wślizgiwał się raz za razem mój kutas. Piękny widok i jakby było tego mało Gosia sięgnęła do krocza i rozchyliła palcami jednej ręki cipkę jeszcze bardziej a drugą ręką zaczęła drażnić łechtaczkę.

    – Mam dojść? – zapytała retorycznie głośno oddychając.

    – Oczywiście mała, dojdź proszę – moja cicha odpowiedź ledwo się przebiła przez jej oddech.

    Nie zmieniałem nic w sposobie jej penetracji, wiedziałem, że jeśli by tego chciała to dałaby mi znać. Za to jej ręka przyspieszyła gwałtownie, ciało się spięło na moment a następnie wyprężyło w pałąk i przyciągnęła nogi do siebie, z ust wydostał się głośny krzyk, jej ręka automatycznie wylądowała na ustach. Opadła na łóżko a ja zwolniłem.

    – Czemu przestajesz? – spytała z wyrzutem.

    – A jednak nie masz takich wcale słabych tych orgazmów – wymijająco rzuciłem i dałem lekkiego klapsa w tyłek – odwracaj się.

    Zrozumiała bez tłumaczenia, odwróciła się i grzecznie wypięła dupkę. Podniosłem ją z czworaków, sięgnąłem do przodu i dokończyłem destrukcję koszulki. Podarty materiał poleciał w kąt. Wszedłem w nią i jednocześnie pieściłem zza pleców jej piersi. Nie była to jednak najwygodniejsza pozycja i pchnąłem ją z powrotem głową na pościel. Wsunąłem palce za pasek z ćwiekami i mocnymi pociągnięciami nabijałem jej ciało na swojego kutasa, sam nawet nie wykonywałem biodrami żadnego ruchu.

    – Złap mnie za ramiona – poprosiła.

    Zostawiłem rękę tam gdzie była nie przerywając penetracji a druga ręka wylądowała na jej barku. Teraz dociągałem ją do siebie siłą obu rąk, nasze ciała zderzały się z głośnymi plaśnięciami.

    Czułem, że koniec jest już bliski, wpadłem na jeszcze jeden pomysł, choć nie miałem pewności czy ona go zaaprobuje.

    Jej obroża spięta była z tyłu szyi węższym paskiem z klamrą. Wsunąłem dwa palce za ten pasek i lekko przyciągnąłem do siebie.

    Nie zaprotestowała, odgięła tylko głowę w tył. Spróbowałem ciągnąć mocniej, ciągle nie protestowała a mnie taki sposób podkręcał. W końcu ciągnąłem na tyle mocno, że oderwała ręce od łóżka opierając cały ciężar ciała na szerokim pasie obroży.

    Sięgnęła do tyłu obiema rękami, położyła ręce na pośladkach i lekko je rozciągnęła.

    To co się teraz rozpościerało przede mną było kwintesencją erotyzmu. Piękna okrągła dupka uwydatniona mocnym chwytem jej dłoni i opleciona siatką oczek kabaretek, mokra cipka ze znikającym w niej kutasem, wąska talia, pięknie podkreślony wygięciem rąk kręgosłup i głowa mocno odciągnięta w tył wraz z czarnymi kucykami wstrząsanymi gwałtownymi pchnięciami moich bioder błyskawicznie doprowadziły mnie do orgazmu.

    – O tak, kochanie, zaraz dojdę – ostrzegłem w razie czego.

    – Tak, dojdź we mnie, skończ w środku – jej głos był ledwie słyszalny, ucisk obroży odbierał dech.

    Wepchnąłem członka do samego końca, puściłem ją i przygniotłem ciałem. Opadła ciężko na łóżko chwytając oddech.

    Doszedłem tak jak chciała – wewnątrz niej zalewając jej słodką cipkę tego co udało mi się uzbierać od poprzedniego razu.

    Poruszałem się w niej jeszcze delikatnie jeszcze chwilę, aż wzwód zaczął przemijać. Zsunąłem się z niej na łóżko, pocałowałem w ramię i pogłaskałem po głowie, ściągając od razu gumki z jej kucyków.

    Leżeliśmy przez chwilę bez słowa czekając aż nasze oddechy się uspokoją.

    – Muszę iść do łazienki, bo będzie trzeba prać pościel – powiedziała znienacka przepraszająco i wstała.

    – Jasne, też idę – podniosłem się, złapałem ją w pasie i pocałowałem – dziękuję.

    – Za co? – była wyraźnie zaskoczona.

    – Za prezent, ten cosplay. Zrobiłaś mi tym dzień, w zasadzie to noc.

    – Nie ma za co. Całą przyjemność po mojej stronie – pogładziła mnie po policzku – następnym razem ty się przebierzesz.

    – A za co byś chciała?

    – Za Jasia Fasolę – parsknęła śmiechem – chodź pod prysznic.

    Niedługo potem leżeliśmy już w łóżku rozmawiając o wszystkim jak starzy znajomi.

    Za oknem już świtało, tuż przed zaśnięciem popatrzyła mi w oczy spod przymkniętych powiek.

    – A co z tą laską, o której mówiłeś wczoraj rano, w biurze? – spytała cicho.

    – Właśnie do mnie mówi – odrzekłem i byłem pewien, że takiej odpowiedzi się spodziewała.

    – Kocham cię wariacie, od dawna cię kocham – wyszeptała cicho, delikatnie dotknęła wargami mojej piersi i dosłownie kilka sekund później poczułem, że zasnęła. Spojrzałem na zegarek – dam jej dzisiaj wolne, bo zostały jej trzy godziny snu.

    EPILOG

    Od tamtej nocy moje życie się zmieniło diametralnie.

    Czasem tylko z czystej ciekawości zaglądam na portale społecznościowe, odszukując profile kobiet, z którymi coś mnie wiązało.

    Z tych, które wspomniane były w moich opowiadaniach:

    Beata z obecnym partnerem wygląda na szczęśliwą. Ich dziecko też. Przyszło na świat niecałe 8 miesięcy po naszym rozstaniu. Resztę sobie dopowiedzcie. Ojciec dziecka, wygląda na mniej szczęśliwego.

    Iwonę znalazłem przypadkiem, raz na dłuższy czas wrzuci zdjęcie. A to na jachcie, a to w jakaś modnej wakacyjnej lokalizacji. Na zdjęciach zawsze sama. Zazwyczaj w kostiumie kąpielowym albo elegancko, w szpilkach, a jakże.

    Ela – Nie zdecydowała się na odejście od męża choć zdawało się, że tego pragnie. Dorobili się w międzyczasie dwójki dzieci i podobno są szczęśliwi. Nie widzieliśmy się już od kilku lat.

    Wiktoria zniknęła z portali z divami, już nigdy jej nie odnalazłem. Może dlatego, że nie szukałem.

    Nigdy nie natrafiłem na jakikolwiek profil Izy, a do jej sklepu nie chodzę.

    Zośki nawet nie szukałem.

    Magda chyba od spotkania w hotelu nie przyjeżdżała już do Polski. A nazwa jej firmy jakoś wyleciała mi z głowy.

    A Małgosia? Cóż… Gosia jest już moją żoną.

    Odkąd jesteśmy razem jej konto na portalu społecznościowym eksplodowało. Jakby wszyscy czekali aż kogoś pozna. I poznała. Mnie. Jestem całym jej życiem, wygląda na to że ze stuprocentową wzajemnością.  I nic nie zapowiada aby miała zajść jakakolwiek zmiana w tym temacie. Mieszkamy razem, sprzedaliśmy mieszkania i kupiliśmy dom. I psa, do którego szybko dołączył drugi.

    Uzupełniamy się wzajemnie, chcę się z nią zestarzeć. Ciągle mamy jakieś “pierwsze razy”, są jeszcze rzeczy, których nigdy nie robiliśmy i staramy się ciągle dawać sobie nowe radości. Patrzę na nią, gdy czyta książkę i kocham jej mądre oczy śledzące wyraz za wyrazem.

    Podoba mi się gdy w rękawicach z zacięciem odcina z kwiatów przy domu niepotrzebne łodygi, sprawiając, że jest trochę piękniej, choć i tak już było wzorowo.

    Lubię stać w wejściu do domu z kawą i uważać aby jej nie rozlać gdy psiaki wybiegają na dźwięk jej samochodu wjeżdżającego na podjazd. I patrzeć jak z gracją wysiada z samochodu.

    Sprawia mi nieopisaną przyjemność, gdy nad ranem w firmie wnosi filiżanki do mojego biura i zostaje tam aż obie staną się puste.

    Cieszę się na każde jej wyjście do pedicurzystki, wiem, że noc wówczas będzie długa. Mimo, że nie mamy po dwadzieścia lat zarówno seks jak i codzienne życie ciągle przynosi nam niespodzianki i rzeczy, które robimy po raz pierwszy w życiu.

    Nigdy nie wnikała, co działo się w moim życiu przed pamiętną nocą z “Margot Robbie”. I vice versa – ja również nie wnikałem, jakimi ścieżkami chadzała.

    Piszę te ostatnie słowa a znad ekranu laptopa widzę Ją leżącą na sofie z książką w dłoni i głaszczącą pomalutku kark szczęśliwego psa.

    Każda z tych kobiet i jeszcze kilka innych dała mi małą cząstkę czegoś czym teraz jestem. Dziękuję im za każdą chwilę wzlotów i upadków.

    Jestem szczęśliwy… Dopłynąłem do swojego portu…

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Michal Story

    Spis treści:

    Część 1: https://www.sexopowiadania.pl/article.php?id=4556

    Część 2: https://www.sexopowiadania.pl/article.php?id=4581

    Część 3: https://www.sexopowiadania.pl/article.php?id=4635

    Część 4: https://www.sexopowiadania.pl/article.php?id=4651

    Część 5: https://www.sexopowiadania.pl/article.php?id=4660

    Część 6: https://www.sexopowiadania.pl/article.php?id=4678

    Część 7: https://www.sexopowiadania.pl/article.php?id=4687

    Część 8: https://www.sexopowiadania.pl/article.php?id=4715

    Część 9: https://www.sexopowiadania.pl/article.php?id=4767

    Część 10: https://www.sexopowiadania.pl/article.php?id=4798

    Część 11: https://www.sexopowiadania.pl/article.php?id=4803

    Część 12: https://www.sexopowiadania.pl/article.php?id=4828

    Część 13A: https://www.sexopowiadania.pl/article.php?id=4838

    Część 13B: https://www.sexopowiadania.pl/article.php?id=4841

    Część 14A: https://www.sexopowiadania.pl/article.php?id=4880

    Część 14B: https://www.sexopowiadania.pl/article.php?id=4881

    Część 15A: https://www.sexopowiadania.pl/article.php?id=4948

    Część 15B: https://www.sexopowiadania.pl/article.php?id=4949

    Czesc 16A: https://www.sexopowiadania.pl/article.php?id=5000

    Część 16B: https://www.sexopowiadania.pl/article.php?id=5001

    Część 17A: https://www.sexopowiadania.pl/article.php?id=5051

    Część 17B: https://www.sexopowiadania.pl/article.php?id=5052

     

    Kopiowanie, rozpowszechnianie, przedruk i publikacja w jakiejkolwiek formie (również elektronicznej) do celów komercyjnych i prywatnych, bez zgody autora jest zabronione.

    Jeśli chcesz zamieścić tego e-booka na jakiejkolwiek stronie, forum itp. – zwróć się do mnie o zgodę.

  • Pani Malwina, sasiadka z ktora przezylem pierwszy raz

    Z okna mojego pokoju widać było sypialnię Pani Malwiny. Właściwie sypialnię państwa Kowalskich, ale Pan Kowalski zostawił ją kilka lat temu dla innej kobiety, kiedy chodziłem jeszcze do gimnazjum. Potem zostało już to okno na samą Panią Malwinę i tak je też postrzegałem. Nie wiem czy nasza sąsiadka miała pojęcie o tym, że widziałem wszystko co się u niej działo, że ją podglądałem, kiedy tylko widziałem zapalone światło wieczorem. Sądzę, że pewnie tak.

    Przyznam szczerze, że jako kobieta Pani Malwina podobała mi się już od małego szczyla. Była taką typową mamuśką z sąsiedztwa, żadna gwiazdka filmowa, ale prawdziwa, realna, ładna kobieta. Ani chuda, ani gruba. Przeciętnego wzrostu. Po domu chodziła raczej zwyczajnie, często widywałem ją w dresach i bez makijażu, ale kiedy szła do ludzi zawsze była zadbana. Głównie kiedy uczęszczała na niedzielne msze do kościoła. Zwykle miała buty na wysokim obcasie, ładną kieckę zgrabnie podkreślającą jej kształty i pończochy, sprawiające, że jej nogi wydawały się najseksowniejszą rzeczą pod słońcem. Siedząc w ławce na mszy często dostawałem wzwodu, patrząc na te ponętne nogi Pani Malwiny, kiedy zakładała jedną na drugą. Sądzę, że sam ksiądz również miał sztywno, patrząc tak na nią, siedzącą w pierwszym rzędzie. Ja byłem ministrantem do jakiegoś czasu. Potem mi przeszło. Oczywiście kościół, nie ona.

    Kontakt z Panią Malwiną – na moje wielkie szczęście – miałem dosyć dobry, ponieważ od odejścia męża pomagałem jej kosić trawnik, przekopywałem ogródek, kiedy mnie o to prosiła i wykonywałem dla niej mniejsze przysługi. Trwało to naprawdę dobrych parę lat. Lubiłem jej pomagać, lubiłem z nią przebywać, patrzeć na nią. Sporo o mnie wiedziała, dużo jej o sobie mówiłem. Ona też zwierzyła mi się z kilku rzeczy. Miałem ją trochę za ciotkę, ale nigdy jej tego nie powiedziałem. Do ciotek nie czuje się tego, co ja czułem w stosunku do Pani Malwiny. Była starsza ode mnie o dwadzieścia dwa lata. Ja niedawno skończyłem osiemnaście lat.

    To co podobało mi się w tej kobiecie – poza oczywiście pełnymi, kobiecymi kształtami – to cudowne, ciemne oczy. Nigdy nie widziałem takich oczu u żadnej kobiety. Były jak małe błyszczące węgle, pochłaniające swoim mrokiem tego, kto w nie patrzył. Hipnotyzowały mnie, przyciągały. Właściwie bałem się ich. Tego, że któregoś razu po prostu w nich utonę.

    Był to letni, gorący dzień. Pani Malwina zadzwoniła do mnie, że przydałoby się skosić trawnik przed domem. Nic nadzwyczajnego, więc oczywiście się zgodziłem. Miało zająć mi to maksymalnie godzinę. Kiedy przyszedłem do jej domu, siedziała na zewnątrz. Zobaczyłem, że leży na leżaku przed basenem, tyłem do mnie. Z pewnością się opalała. Fakt ten mnie trochę skrępował. Odchrząknąłem i przywitałem się głośno.

    – Dobrze, że jesteś Karolu i przepraszam, że znów zawracam ci głowę – odezwała się z leżaka. – Chodź, podejdź tu. Nie stój tam tak.

    Podszedłem ostrożnie i zatrzymałem się obok niej. Momentalnie ścisnęło mnie w gardle, spłynęła na mnie fala gorąca. Pani Malwina leżała w dwuczęściowym kostiumie o wzorze palm. Jej obfite piersi ledwo chowały się pod materiałem biustonosza, głęboki pępek w zgrabnym brzuszku wyglądał uroczo, a opalone uda wyglądały apetycznie jak diabli. Zaniemówiłem. Pani Malwina spojrzała na mnie spod okularów i momentalnie chwyciła za ręcznik, okrywając się.

    – Przepraszam za to – powiedziała. – Zapomniałam, że masz już osiemnaście lat i taki widok może cię krępować.

    – Nic się nie stało – wydukałem.

    Potem po prostu wziąłem się do roboty i zacząłem kosić. Zajęło mi to więcej niż godzinę i podczas pracy, cały czas myślałem o Pani Malwinie, o jej ciele. O tym jak ta kobieta może wyglądać nago. To był na pewno ósmy cud świata. Poczułem ucisk w spodniach. Musiałem się opanować.

    Kiedy skończyłem Pani Malwina siedziała skryta w cieniu altany. Miała ze sobą butelkę wina, które zdążyła już napocząć. Podszedłem do niej. Była ubrana w jasną koszulkę i krótkie, dresowe spodenki. Założyła nogę na nogę, a na stopach – jedną z nich machała – miała sandałki. Swoje proste blond włosy, spięła w kucyk. Nie miała już okularów, więc mogłem zobaczyć czerń jej oczu.

    – Proszę – oznajmiła. – Masz tutaj zimne piwo. Zasłużyłeś.

    Usiadłem naprzeciwko niej i pociągnąłem łyka z butelki, którą wcześniej wprawnie otworzyłem. Zaczęliśmy rozmawiać o moich planach na studia. Pani Malwina wyraziła głęboki żal, że po tych wakacjach nie będę mógł już jej pomagać w domowych pracach. Potem przeszliśmy na inne, lżejsze tematy.

    – Wiesz co, może zostaniesz dziś u mnie dłużej i zrobimy sobie ognisko, co? Dawno nie siedziałam nocą przy ogniu. Napijemy się czegoś dobrego, pogadamy jeszcze – oznajmiła z uśmiechem. – No chyba, że cię nudzę i że nie masz czasu. W sumie zrozumiem, jeżeli nie będziesz miał ochoty.

    – Chętnie zostanę – przyznałem. Ale szczerze to chciałbym się wykąpać. Cały się spociłem po tej pracy.

    – Od czego jest basen! – wyrzuciła z rozbawieniem. – Chcesz to wskakuj!

    Pomyślałem sobie, że właściwie co mi szkodziło. Miałem na sobie ciemne bokserki, więc zrobiłem tak jak powiedziała. Pani Malwina w tym czasie miała zająć się przygotowaniami do ogniska w kuchni. Poszła do domu, a ja rozebrałem się do samych gaci i wskoczyłem do wody. Była przyjemnie chłodna. Popływałem chwilę, myśląc o tym, że właściwie jestem szczęściarzem, że taka kobieta jak Pani Malwina chciała ze mną rozmawiać. Uważała mnie zawsze za inteligentnego, zabawnego chłopaka. Chyba mnie lubiła. Ja też ją lubiłem. A szczerze to po prostu się w niej podkochiwałem. Pewnie dlatego nie miałem dziewczyny, żadne inne mnie nie interesowały. Wciąż byłem – w wieku osiemnastu lat – prawiczkiem. A nie uchodziłem za stulejarza, nic z tych rzeczy. Pewnie gdybym chciał już dawno przespałbym się z jakąś laską.

    Zanurkowałem w wodzie, wstrzymując oddech. Nagle usłyszałem obok siebie plusk. Wynurzyłem się, odgarnąłem wodę z twarzy i z włosów. To była Pani Malwina. Znalazłem się z nią sam na sam w basenie.

    – Zrobiłam już co miałam zrobić, ale jest taki upał, że musiałam się schłodzić – oznajmiła. – Chyba ci to nie przeszkadza?

    Pokiwałem głową na nie. A potem – czego się nie spodziewałem – Pani Malwina zaczęła oblewać mnie wodą. Uciekłem pod wodę, chcąc się schronić przed jej atakiem. Wypłynąłem na powierzchnię, ale ona znów mnie zaatakowała. Zacząłem krzyczeć, że się poddaję. Uznała moją porażkę. Pani Malwina wdrapała się na pływający w basenie dmuchany materac. Przez moment podziwiałem jej nogi, uda i pośladki. Kiedy położyła się na brzuchu, zerknęła na mnie, a ja uciekłem wzrokiem. Zaczęliśmy znów rozmawiać. Tym razem o jej hobby, czyli fotografii. Widziałem kilka zdjęć Pani Malwiny i muszę przyznać, że były dobre. W końcu wyszliśmy z wody. Kiedy moja sąsiadka zaczęła wspinać się po drabince, mój wzrok przykuł jej śliczny, duży tyłek. Nieświadomie wyeksponowała mi swoje krągłości, przez co mój penis momentalnie stwardniał. Ogarnęła mnie panika. Nie mogłem przecież wyjść teraz z basenu.

    – No dalej, chodź – zachęciła mnie Pani Malwina, okrywając się szczelnie ręcznikiem i tym samym chowając swoje seksowne ciało. – Musisz mi pomóc przy ognisku. Zaczyna się robić ciemno.

    Naprawdę nie chciałem wyłazić i pokazywać jej swojego wzwodu, ale nie miałem wymówki. Modliłem się, żeby nie było po prostu tego tak widać, żeby nie zauważyła. Ociągałem się nieziemsko, grając na czas. Penis i tak stał mi jak skała. Zacisnąłem ze wstydu zęby i wylazłem tą samą drogą z basenu. Pani Malwina momentalnie wyłapała potężne wybrzuszenie w moim kroczu. Nie odezwała się jednak, wyglądała przez chwilę jakby ją zamurowało. Nagle odwróciła się na pięcie i powiedziała, że kiedy się wytrę, mam już zacząć rozpalać ognisko z tyłu domu. Zrobiłem tak, ubrałem się i wziąłem do roboty. Ogień rozpalił się raz dwa. Pani Malwina przyniosła jakieś kiełbaski, a także kolejną butelkę wina oraz kilka piw dla mnie.

    – Tylko mam nadzieję, że się nie upijesz – powiedziała mi.

    – Chyba mam mocną głowę – odparłem.

    Potem siedzieliśmy już, piekąc kiełbaski i popijając alkohol. Ja trzymałem się dobrze, ale Pani Malwina zaczynała sprawiać wrażenie coraz bardziej pijanej. Siedzieliśmy obok siebie. Sam nie wiem kiedy nasze gadki zeszły na bardziej koleżeński tok, damsko-męskie sprawy. Piwo na pewno też mi w tym nie pomogło.

    – A ty w ogóle masz jakąś dziewczynę Karolu? – wypaliła nagle, a jej pytanie sprawiło, że wyszły mi rumieńce.

    – Nie – odpowiedziałem tylko.

    – Głupie dziewuchy. Nie potrafią poznać się na dobrych chłopakach – odparła lekko wkurzona. – Wiem, bo sama taka byłam. Nie zawsze chodziłam do kościoła, nie byłam zawsze święta. Mogę cię zapewnić.

    Uśmiechnęła się do mnie. Odwzajemniłem jej uśmiech.

    – A pierwszy raz masz już za sobą? – zapytała znienacka.

    Myślałem, że się przesłyszałem, ale nie. Patrzyła na mnie tym mrokiem w swoich oczach, pochłaniała mnie niczym czarna dziura. Za długo w nie patrzyłem. Za długo.

    Po prostu nachyliłem się i pocałowałem Panią Malwinę. Nie myślałem wtedy, to alkohol, hormony, cała ta otoczka. Pani Malwina w pierwszej chwili poruszyła wargami, wysunęła lekko język, ale szybko się cofnęła. Zakryła usta dłonią i przez kilka sekund siedziała cicho. Poczułem się jak ostatni frajer, jak debil.

    – Pani Malwino, przepraszam… – zdołałem wybełkotać.

    – Nie to ja cię przepraszam – odparła zdecydowanie. – Być może źle mnie zrozumiałeś, może zbyt bardzo…

    Nie dokończyła, tylko podniosła się z miejsca. Gula wstydu i żałości wyrosła mi w gardle. Poczułem się podle. Jak ostatni bandyta, jak najgorszy człowiek świata.

    – Chyba… – zaczęła słabo, a potem odchrząknęła i powtórzyła – Chyba powinieneś iść już do domu. Jest późno. Twoi rodzice mogą się martwić…

    Również wstałem. Pani Malwina postanowiła wykonać ruch, ale zachwiała się i w ostatniej chwili złapałem ją. Wiedziałem, że za dużo wypiła. Ja też za dużo wypiłem. Nie myślałem trzeźwo.

    – Pomogę, chociaż Pani trafić do domu – zaoferowałem.

    Zgodziła się ze mną, kiwając głową, ale nie wydawała się szczęśliwa z tego faktu. Pewnie zrobiło jej się wstyd.

    Wsparła się o mnie, na moim ramieniu i zaprowadziłem ją do środka. Potem pomogłem jej wejść do sypialni. Zapaliłem światło i położyłem ją do łóżka. Odwróciłem się plecami i ruszyłem do wyjścia. Chciałem już uciec. Nagle usłyszałem jej głos.

    – Podglądasz mnie w oknie, prawda?

    Poczułem się, jakby ktoś dał mi w twarz.

    – Nie… – wyparłem się.

    – Nie kłam – rzuciła. – Podglądasz mnie, prawda? Od dawna.

    Przyznałem się jak zbity pies.

    – Co widziałeś? – zapytała, ale bardziej z ciekawością w głosie, niż złością.

    – Nic.

    – Co widziałeś?

    – Niewiele.

    Przez chwilę panowała cisza. Potem znów się odezwała. Głos jej się łamał.

    – Widziałeś mnie nago?

    – Nie, nigdy…

    Poruszyła się w łóżku. Patrzyła na mnie, przeszywając mnie wzrokiem.

    – Dziś w basenie, widziałam jak zareagowałeś – zaczęła ostrożnie. – To przeze mnie? To ja cię tak podnieciłam?

    – Tak – odpowiedziałem szerze, wierząc, że tylko prawda mnie ocali.

    Pani Malwina opadła na łóżko i westchnęła ciężko. Patrzyłem na nią, na jej ciało i gładkie nogi w tych krótkich spodenkach. Kobieta schowała twarz w dłoniach i oznajmiła głucho:

    – Boże Karol co my robimy! Jestem pijana, a ty położyłeś mnie do mojego łóżka. Teraz stoisz i patrzysz na mnie w tym stanie. Rozmawiamy o rzeczach, o których nie przystoi rozmawiać kobiecie w moim wieku. Musisz już iść, naprawdę. Cała ta sytuacja jest absurdalna. Idź już. Proszę…

    Chociaż jej słowa mnie bolały, czułem, że nie są prawdziwe. Wiedziałem, że wcale nie chce żebym sobie szedł. Broniła się. Nie przede mną. Przed samą sobą. Zbliżyłem się ostrożnie. Zdjęła dłonie z twarzy i spojrzała na mnie. Jej oczy ciemne oczy drżały w oczekiwaniu.

    – Pani Malwino… – zacząłem, ale nie mogąc znaleźć w głowie nic sensownego, po prostu pochyliłem się nad nią.

    Pocałowałem ją. Całowałem Panią Malwinę. A ona, zamiast mnie odepchnąć, odpowiedziała pozytywnie, wbijając mi język głęboko do gardła. Po chwili wszedłem już na łóżko. Znalazłem się między jej nogami i objąłem ją. Kiedy się całowaliśmy, mieliśmy zamknięte oczy, ja miałem. Bałem się, że kiedy je otworze wszystko się skończy, że Pani Malwina odtrąci mnie. Niewiele myśląc, zacząłem jeździć dłonią po jej piersiach, po brzuchu i udach. W końcu trafiłem do tamtego miejsca. Dwie cienkie warstwy materiału dzieliły mnie od jej kobiecości. Nie pamiętam nawet jak to się stało, że zdjąłem swoją bieliznę. Moment i byłem nagi na dole i ona też była naga. Nie spojrzałem tam na nią, działałem instynktownie, mój penis sam znalazł drogę wejścia. Po prostu wszedłem w nią gładko, czując każdy centymetr. Jej pusia pochłonęła mnie całego, kiedy dobiłem do brzegu. Zacząłem poruszać się niespiesznie w środku, ani na moment nie przerywając naszych pocałunków. Wydawało mi się to boskie. Jej dziurka obejmowała mnie idealnie. To był mój pierwszy raz z kobietą. Nie wiedziałem co i jak, ale jednak wiedziałem. Wchodziłem w nią i wychodziłem z delikatnością, będąc jednocześnie stanowczym w swoich ruchach. Powoli przyspieszałem, wywołując u Pani Malwiny oszczędne westchnięcia. Miałem nadzieję, że jej też podoba się tak jak mnie.

    Nagle złapałem odpowiedni rytm, zaparłem się stopą o jakiś stały punkt i zacząłem posuwać Panią Malwinę z naturalną wprawą. Oderwałem swoje usta od jej ust, wyzwalając z niej rozkoszny jęk. Kobieta jęczała cichutko w rytm mych uderzeń. Odchyliłem się i popatrzyłem teraz na jej twarz, ani na moment nie przestając jej ruchać. Czułem się jak zwierz, potężny samiec, biorący swoją nagrodę, swoją zdobycz. Moje ruchy stały się jeszcze mocniejsze, wbijałem się po same jądra w Panią Malwinę i za każdym razem, kiedy to się działo, ona wyła z rozkoszy. Nie myślałem, że jestem w to taki dobry. Chyba byłem. A może to jest po prostu takie proste, kiedy dwoje ludzi jest spragnionych siebie.

    Zaczęliśmy robić to tak intensywnie i mocno, że sturlaliśmy się z łóżka. Wypadłem z niej na moment, a Pani Malwina obrócona do mnie tyłem, chciała ponownie wdrapać się na górę, wypinając nieświadomie w moją stronę swoje obfite pośladki. Dopadłem ją jednak w połowie drogi i przyszpiliłem do krawędzi łóżka. Stanąłem nad nią na ugiętych nogach, wbiłem się w jej wyeksponowaną, lśniącą od śluzu pochwę, opadłem na nią i zacząłem pieprzyć ją od tyłu. Miałem ją w garści. Uderzając dziko o cudne pośladki Pani Malwiny, sprawiłem, że poczęły klaskać niczym radosny aplauz. A kobieta wyła, stękała i jęczała pode mną. Wyglądało to teraz tak jakby pieprzyły się dwa psy. Samiec pokrywający sukę mającą cieczkę. I tego było za wiele jak dla mnie. Czułem, że zbliżam się do eksplozji. Nie myślałem za wiele. Po prostu stało się.

    Z dzikim rykiem zacząłem spuszczać się do wnętrza Pani Malwiny. Orgazm odebrał mi wszystkie siły i jedynie na co mogłem sobie pozwolić, to przylgnięcie do pleców kobiety i bezwiedne pompowanie swojego nasienia do jej pochwy. Czułem, że zalewam ją po brzegi. Kiedy skończyłem, miałem się jak mistrz świata, jak władca kosmosu. Zostałem mężczyzną. Prawdziwym mężczyzną.

    A potem wyszedłem z Pani Malwiny, uwalniając spermę z jej dziurki. Perłowo-biała, gęsta maź praktycznie wytrysnęła pod jej nogi, spadając na dywan. Kobieta wstała, usiadła na łóżku i zaczęła nerwowo ubierać spodenki. Kiedy skończyła, odezwała się, nie patrząc na mnie wcale:

    – Karolu chyba naprawdę powinieneś iść już do domu…

    – Pani Malwino, ja…

    – Nie Karolu. Nic nie mów. Idź już. Tutaj przed chwilą, między nami, nic się nie wydarzyło. Nic.

    – Ale…

    – Idź. Proszę…

    Nie wiem dlaczego, ale chyba zachowałem się jak tchórz, bo posłuchałem jej. Podciągnąłem swoje spodni i gacie i wyszedłem z jej sypialni, wyszedłem z domu. Udałem się na dłuższy spacer nocą. Księżyc wisiał wysoko, pełny i jasny. Szedłem chodnikiem, minąłem grupkę moich ziomków na rowerach. Wołali coś do mnie, ale ja odszedłem bez słowa. Prawie wpadłem pod auto na pasach. Wciąż myślałem o tym, co przed chwilą się wydarzyło między mną a Panią Malwiną…

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Marcel

    Zapraszam wszystkich do zaglądania na moje konto. Można tam przeczytać wiele innych, ciekawych tekstów.

    Zapraszam także do odwiedzania mojej strony, poswieconej trochę innemu, ambitniejszemu pisaniu. Link do BLOGA jest na moim profilu tutaj. Cieszę, że lubicie to co piszę. Mam nadzieję, że zachęce Was także do czytania czegoś innego.

    Także zachęcam gorąco na wbijanie na tego mojego nowego bloga i czytanie. Liczy się klikalność – liczę nas was!

  • Sasiadka w potrzebie XVI (Ex na Sex)

    Sobota, to jak zwykle dzień pełen pracy, duży ruch w knajpie. Na szczęście znów miałem pierwszą zmianę, więc teoretycznie sobotni wieczór miałem luźny. Marzyłem o spokojnym wieczorze, prysznic, drink i w końcu chciałem położyć się wcześniej spać i odpocząć. Żadnych planów, zwykły nudny wieczór. Taki był plan. Żadna z dziewczyn się nie odzywała, Magda wieczory spędzała z córką, bo tak jej się dyżury ułożyły. Pomyślałem więc, że tym razem się uda spędzić końcówkę dnia bez emocji. W pracy pomimo dużego ruchu, czas mijał przyjemnie. W pewnym momencie podeszła do mnie Ala, jedna z kelnerek, która u nas pracowała mówiąc:

    „uuuu, ktoś tu ma branko dziś, jakieś dwie dziewczyny Cię mocno obgadują i cały czas Cię obserwują” – zaśmiała się

    „Gdzie?” – zapytałem

    „Między siódemką a ósemką, po prawej od wejścia do loży” – poinformowała.

    Spojrzałem tam dyskretnie, niestety układ sali był taki, że tam panował półmrok, ja natomiast stałem w dobrze oświetlonym barze, więc byłem widoczny, sam nie do końca widząc kto siedzi na sali. Minęła 17, do końca mojej zmiany pozostała niespełna godzina, ciekawość mnie zżerała, więc zostawiłem bar pod opieką Tomka – drugiego barmana, wziąłem w rękę pusty keg po piwie, który i tak miałem wynieść na zaplecze, udałem się do magazynu specjalnie wybierając mniej wygodną, dłuższą trasę, zupełnie pozbawioną logistycznego sensu, jednak przechodzącą centralnie obok stolika, który mnie interesował. Kiedy dochodziłem do celu, spojrzałem na dziewczyny, których twarze były już dobrze widoczne. W sekundzie oniemiałem. Byłem w totalnym szoku. Jedna z dziewczyn natychmiast uśmiechnęła się, wstała robiąc pewny krok w moją stronę rozkładając ręce w geście przytulenia, tak jak robią to zwykli przyjaciele:

    „Jezu, Adam, kopę lat, co Ty tu robisz” – usłyszałem radosny głos. To była Monika. Moja była dziewczyna, którą kochałem i nienawidziłem jednocześnie. Spotykałem się z nią 2,5 roku, dwie ostatnie klasy liceum i pół roku studiów. Wspólna studniówka, wyjazdy, pierwsze poważne stosunki. Była moją rówieśniczką, chodziła do równoległej klasy w liceum w naszej rodzinnej miejscowości. Była to ambitna, mądra dziewczyna z dobrego domu. Zawsze świadectwo z paskiem, ułożona z planem na siebie i swoje życie. Po dobrze zdanej maturze poszła do Krakowa na studia z biotechnologii, to ją interesowało. Chciała zmieniać świat, robić doktorat. W szkole średniej niemal każdy kolega mi jej zazdrościł. Wysoka na 1,70 cm, zgrabna, idealnie kształty biust 75C, wysportowana, długie lśniące włosy ciemny blond niemalże do pasa, zaczesane na dwie strony. Z twarzy była bardzo podobna do tej młodzieżowej piosenkarki Avril Lavigne. No strzał w dziesiątkę. Niestety pół roku ponad 100 kilometrowej miłości na odległość, widywania się w co drugi weekend sprawiło, że to ona zostawiła mnie, bez tłumaczenia. Pół roku się zbierałem po tej młodzieńczej miłości. Od rozstania minęło 3,5 pół roku, a ja nie miałem na jej temat żadnych wieści. Zupełnie Nic, a teraz stoi tu przede mną chcąc się po przyjacielsku przywitać. Szybko opanowałem emocje, odłożyłem pustą beczkę, witając się z nią po kumpelsku, całus w policzek, zupełnie jak z siostrą. Z tym, że dziś wyglądała jeszcze lepiej niż w liceum. Ubrana w krótką do połowy ud, obcisłą sukienkę w panterkę, przepasaną czarnym paskiem ze złotą klamrą Dolce Gabbana, do tego wysokie, czarne zamszowe kozaczki za kolano. Pełen seksapil. Nigdy wcześniej nie widziałem jej w takim wydaniu.

    „To jest Julka, moja współlokatorka i koleżanka z pracy” – wskazała na swoją towarzyszkę. Była to atrakcyjna dziewczyna, jak się okazało 22 letnia. Około 160 cm wzrostu, jasne blond włosy lekko kręcone, do ramion, smukła twarz, szeroki uśmiech z charakterystyczną przerwą między zębami, jak u Tomasza Karolaka, ale to akurat dodawało jej uroku. Zielone oczy, dość oryginalna uroda, gdyby nie wzrost, mogłaby gdzieś się zaczepić w modelingu. Piersi miała mniejsze, ale ciało równie zgrabne, ubrana w srebrzystą miniówkę i czarny top, odsłaniający płaski brzuszek ozdobiony kolczykiem w pępku. Obie dziewczyny były wystrojone na dyskotekę, która zaczynała się o 20. Widać, że ubrały się tak, aby kogoś wyrwać.

    „Dobrze Cię widzieć, czas działa na Twoją korzyść. Od dawna tu pracujesz? – zagadała

    „Od przeszło dwóch lat. Takie studenckie zajęcie, ale lubię tą robotę, ale lepiej powiedz co u Ciebie, wieki Cię nie widziałem” – odbiłem piłeczkę

    „Szkoda gadać, nocy by nie starczyło, żeby o wszystkim powiedzieć. Ale mieszkam tu od stycznia, więc ponad pół roku, musiałam zmienić otoczenie. Ale musimy się spotkać kiedyś na spokojnie, to pogadamy co i jak, zostaw swój numer jak to nie problem”

    „Jasne” – wręczyłem jej wizytówkę na której figurowałem jako manager.

     „widzę, że wpadłyście na imprezę, no ja na szczęście kończę za chwilę pracę i spadam do domu, nie będę przeszkadzał, ale napisz w wolnej chwili”

    „Jesteśmy umówione tutaj na 19, jest jeszcze trochę czasu, skoro za chwile kończysz to może się przysiądziesz na szybkie piwko?” – zaproponowała.

    „Czemu nie? Dobra, zaniosę tą beczkę, ogarnę się i przyjdę do was za chwilę” jak powiedziałem, tak też uczyniłem, po chwili dosiadając się z kuflem zimnego trunku.

    Rozmowa przebiegała w miłej atmosferze, jak za starych dobrych lat, koleżanka Julka też okazała się bardzo otwarta i szybko złapaliśmy wspólny język. Czas minął bardzo szybko. Kiedy dochodziła 19, czyli godzina, na która były umówione, postanowiłem się grzecznie oddalić, pożegnałem się i poszedłem jeszcze do baru, ale już w charakterze klienta. Zakupiłem drugie piwko i gawędziłem z ochroniarzem oraz barmanem, stwierdziłem, że posiedzę trochę i ok. 21 zawinę się do domu. Od czasu do czasu zerkałem na stolik dziewczyn, dosiadło się tam dwóch wyżelowanych lalusiów, taki typ podmiejskiego Alvaro, kolczyk w brwi, białe jeansy, szybko poruszająca się od amfetaminy szczęka. Typowy sobotni klubowiec. Z tego co mówiły dziewczyny, to ustawiły się a randkę w ciemno, ale same zdołały się zorientować, że są w ciemnej dupie, a zamiast dwóch książąt przyjechało dwóch pajaców. Dziewczyny trochę tańczyły na parkiecie, ale widać, że miny miały nietęgie. W pewnym monecie podeszły do mnie zziajane, oznajmiając, że kawalerowie zupełnie nie są w ich typie, no i czy mam jakiś pomysł, żeby ich spławić. Nie bardzo wiedziałem jak mam im pomóc, więc poradziłem, żeby zwyczajnie, prosto z mostu powiedziały, że chłopcy nie spełniają ich oczekiwań i grzecznie się pożegnały. Dziewczyny jednak postanowiły zupełnie olać kolesi, dosiadając się do mnie do baru. No cóż to też jakieś rozwiązanie. Chłopaki szybko się zorientowali, że dostali kosza, znajdując sobie inne obiekty zainteresowania. Siedzieliśmy przy barze, śmiejąc się i gadając o wszystkim, sącząc piwko. Czas mijał bardzo szybko, kiedy spojrzałem na zegarek, zobaczyłem, że dochodzi północ. Dziewczyny też już były lekko zmęczone i dość mocno wcięte, więc nadszedł czas, aby się zbierać do domu. Sądziłem, że pożegnamy się grzecznie i każdy pójdzie w swoją stronę, jednak jak się okazało, przewrotny los zadecydował zupełnie inaczej. Monika w pewnym momencie zaproponowała:

    „Będziemy się zbierać powoli do domu, może nas odprowadzisz, wypijemy po piwku w bardziej kameralnym miejscu niż to, już mnie głowa boli od tej muzyki” – dodała z uśmiechem.

    „Masz na myśli u was na mieszkaniu?” – zapytałem

    „A co? Boisz się, że coś złego Ci się stanie?” – zażartowała

    Nic nie odpowiedziałem, może dlatego, że byłem dość mocno zaskoczony całą sytuacją. Tak czy inaczej zebraliśmy się we trójkę i ruszyliśmy na najbliższy przystanek w poszukiwaniu nocnego autobusu. Dziewczyny razem wynajmowały kawalerkę na osiedlu po przeciwnej stronie miasta. Była to kiepska dzielnica, jednak mieszkania były tam w atrakcyjnych cenach jeśli o wynajem chodzi. Po 30 minutach dotarliśmy do celu. Mieszkanie okazało się schludną, prosto urządzoną kawalerką, w zasadzie był to jeden duży pokój przedzielony dwoma szafami pełniącymi role ścianki działowej, tak aby każde z dwóch łóżek były odseparowane od siebie, jednak łatwo sobie wyobrazić, że dwie szafy nie zapewnią w pełni intymności. Dziewczynom jednak to nie przeszkadzało. Usiedliśmy w małej kuchni, Julka poszła pod prysznic a Monika wyciągnęła z lodówki dwie puszki piwa częstując mnie jednym z nich.

    „Oj Adam, cieszę się, że Cię spotkałam, nie znam w tym mieście nikogo oprócz Julki. Dobrze jest spotkać starego znajomego. Szkoda, że nam się nie ułożyło, widząc ile błędów popełniłam, żałuje, że Cię zraniłam.” – dodała jakby ze smutkiem

    „Daj spokój, nie ma co rozdrapywać, widocznie tak musiało być” odparłem. Dopiliśmy piwka rozmawiając o głupotach i śmiejąc się. W międzyczasie do kuchni wpadła Julka szybko rzucając :

    „Łazienka wolna, Kładę się spać, do jutra” obróciła się wolno, znikając ubrana w króciutkie, białe, obcisłe spodenki od pidżamy, bardziej przypominające damskie bokserki, oraz luźną górę na ramiączkach pod którą widać było sterczące sutki.

    „Przeleciałbyś ją, prawda?” uśmiechnęła się pod nosem Monika

    „Chcesz skoczyć pod prysznic? Mam chyba jakąś koszulkę większą, za chwilę Ci dam” – powiedziała nie pozwalając mi odpowiedzieć na wcześniej rzucone retorycznie pytanie.

    „Mam zostać na noc?” zapytałem zdziwiony

     „A gdzie będziesz lazł po nocy, rano wrócisz na spokojnie, łóżko nie jest duże ale jakoś we dwójkę damy radę”

    Po chwili wróciła z ręcznikiem i błękitną męską koszulką polo.

    „z męskiej garderoby mam tylko to” – uśmiechnęła się prowadząc mnie do łazienki. Wskoczyłem pod szybki prysznic, ogarnąłem się na szybko i sam nie wiedząc co robić udałem się do pokoju. Monika jeszcze coś tam szeptała z Julką chichocząc przy tym, ale rozmowy natychmiast ucichły gdy pojawiłem się w pokoju.

    „Dobra to ja też lecę, kładź się u mnie” – Monika wskazała niewielkie rozkładane łóżko w czarną pościelą w białe króliczki playboya. Położyłem się zamknąłem na chwilę oczy i odpłynąłem. Nie wiem ile czasu spałem, ale jak na mój gust jakieś 15-20 minut. Ze snu wyrwało mnie przyjemne, aczkolwiek niespodziewane uczucie. Otworzyłem oczy i zobaczyłem jak w ciemności na wysokości mojego członka unosi się rytmicznie w górę i w dół kołdra. Mój sterczący penis był dokładnie pieszczony ustami, coraz mocniej i szybciej. Domyślałem się, że to Monika, ale po niej nie spodziewałem się takiego obrotu sprawy, wciąż pamiętałem ja jako spokojną i ułożoną dziewczynę, która nie była skora do takich spontanicznych akcji. Tak czy inaczej odczuwałem ogromną przyjemność. Owszem Monika w czasach gdy się spotykaliśmy zawsze przed seksem robiła mi loda, były to jednak nieporadne próby, dość słaba technika i raczej mocno amatorsko robiona robota. Teraz jednak jej umiejętności zbiły mnie mocno z tropu. Stosowała technikę zmiennych prędkości, na przemian wkładała go całego do ust, mocno wciskając do samego gardła i przytrzymując chwilę, a to znów wkładała sobie jego samą końcówkę, do ust resztę członka mocno pobudzając ręką. Po kilku chwilach takich zabaw wyłoniła się spod kołdry, gramoląc się na mnie siadła okrakiem, spojrzała mi prosto w oczy, po czym odchyliła na bok białe stringi i nadziała się na sterczącego fiuta, delikatnie opadając do samego końca uśmiechnęła się zalotnie. Nie przestając mnie ujeżdżać, zdjęła swoją białą koszulkę eksponując sterczące zgrabne cycki, które zaczęła ugniatać własnymi dłońmi opadając się i podnosząc na moim fiucie. Co za widok, wyglądała obłędnie. Po krótkiej chwili nieco przyśpieszyła wchodząc w delikatny galop, zbliżyła swoje usta do moich, składając głęboki i namiętny pocałunek. Oderwała się po chwili szepcząc:

    „tylko nie kończ we mnie, wyskocz jak będziesz dochodził”…

    Uświadomiłem sobie, że znów ryzykuje. Nie byłem w stanie jednak nic z tym zrobić. Marzyłem, żeby móc w niej skończyć, jednak resztki rozsądku zostały zachowane. Próbowałem się powstrzymać kilka razy przed dojściem, ale myśl, że na łóżku obok, tuż za kawałkiem dykty leży Julka, która być może już się obudziła pod wpływem naszych zabaw podniecała mnie dodatkowo. Monika nabiła się jeszcze 3-4 razy do końca, na chwilę zastygając w miejscu z przymkniętymi oczami, po minie dało się wyczytać, że właśnie udało jej się dojść. Świadczyła też o tym zwiększona ilość wilgoci w jej przyjemnej cipce. Zeskoczyła ze mnie, znów zsunęła się do kutasa, oblizując go ze swoich soków i wkładając do buzi mocno pracując jerzykiem. Kiedy się znów robiła mi loda usłyszeliśmy stłumiony, jednak słyszalny dźwięk dochodzący za prowizorycznej ściany wykonanej z szaf, które oddzielały łóżko śpiącej obok Julki. Dźwięk przypominał wibracje telefonu komórkowego, który zaginął gdzieś na łóżku. Monika spojrzała się na mnie cicho chichocząc wskazała porozumiewawczo głową w kierunku współlokatorki, dając mi do zrozumienia, że tamta podniecona naszymi poczynaniami postanowiła sama sobie dogodzić przy użyciu elektrycznego przyjaciela. Zaśmiałem się cicho, Monika zrobiła jeszcze kilka głębokich ruchów głową, a następnie wypuściła kutasa z ust, odwracając się tyłem do mnie, wypinając swój zgrabny tyłek w pozycji na pieska, zsunęła bieliznę do połowy ud, sama własną ręka nakierowała penisa na swoją cipkę, ochoczo się nabijając. Kiedy penetrowałem jej szparkę, mocno dobijając do końca, poczułem jak zaciska swoje mięśnie na moim wariującym tłoku, co w znacznym stopniu potęgowało doznania. Niestety teraz wystarczyło dosłownie kilkanaście pchnięć, po których musiałem opuścić jej mokrą i gorącą cipkę. Monika szybko zorientowała się, że dochodzę, znów odwróciła się do mnie przodem, otworzyła usta, przyłożyła żołądź do języka i szybkimi ruchami zgrabną dłonią opróżniła moje jądra wprost do swojej buźki, patrząc mi prosto w oczy. Było to niesamowite odczucie, cały ładunek został przez nią połknięty, a kutas doprowadzony do czystości przy pomocy pracowitego języczka. Byłem w szoku, nigdy wcześniej tego nie robiła. Nie pozwalała na finał w ustach. Znów mnie zaskoczyła. Kiedy po tym wszystkim opadliśmy bez sił na łóżko, gdy już zapadła cisza, po sąsiedniej stronie pokoju, usłyszeliśmy szelest pościeli ciche wibracje i stłumione jęki Julki. Widocznie też udało jej się dojść chwilkę po nas. Monika wtuliła się we mnie mocno. Ja pomimo tego, że chwilę temu doszedłem, poczułem, że znów jestem gotów na drugą rundę. Pocałowałem ją namiętnie w usta, długo pracując językiem w jej buzi, po czym bez słowa zsunąłem się na dół, mając ochotę na zrobienie jej minetki. Monika ochoczo rozłożyła nogi, a ja ściągnąłem z niej białe stringi, mając przed sobą cudowną, całkiem wydepilowaną cipkę ozdobioną ślicznym intymnym pierścionkiem. Tego było za dużo, pierwszy raz miałem do czynienia z piercingiem w miejscu intymnym. Zacząłem to cudo oblizywać, bawić się i delikatnie drażnić językiem, mając nadzieję, że znajdę sposób, by przy jego użyciu sprawić jej maksymalną przyjemność. Lizałem jej pachnącą cipkę wzdłuż i na boki, wkładałem język, mocno nim wachlując, omiatając górną cześć cipki. W pewnym momencie, złapała mnie za głowę, mocno dociskając twarz do swoich wilgotnych od śluzu warg. Wiedziałem, że w końcu znalazłem punkt, który sprawi, że znów dam jej satysfakcję. Jej nogi zaczęły nerwowo drżeć, całe ciało kręciło się na boki, po paru chwilach kilka spazmatycznych nerwowych ruchów, wypuściła moją głowę w dłoni i opadła zupełnie bez sił, a ja masując palcem jej łechtaczkę zadowoleniem oglądałem strużkę śluzu ciągnącą się z cipki do mojej brody. Mój penis był już w pełni gotowy do działań, więc podciągnąłem się tylko do góry i w pozycji na misjonarza bez trudu zanurzyłem się niej po raz kolejny. Początkowo wolne, ale stanowcze ruchy, szybko przerodziły się w dynamiczne, mocne i szybkie ruchy. Oboje przestaliśmy zważać na obecność Julki tuż obok. Monika nie tłumiła pojękiwania, oddała się całkiem przyjemności mocno wbijając paznokcie m moje plecy, znów przymknęła oczy wykrzywiając twarz w grymasie dającym znać o orgazmie. Kiedy pierwsza fala minęła, rozluźniła się, mocno mnie całując w usta szepnęła:

    „Ja już dostałam to co chciałam, sięgnij na półkę do różowego pudełka, weź z niego gumkę i idź do niej” – kiwnęła głową w kierunku koleżanki.

    „tylko kończ szybko i wracaj do mnie” – dodała

    Nie chciałem z niej wychodzić, chciałem się nadal z nią kochać aż do finału, jednak nie sposób było mi odmówić takiej propozycji. Wyciągnąłem kutasa ociekającego jej sokami, sięgnąłem po prezerwatywę i poszedłem do Julki. Nie wiem czy one się jakoś na to umawiały, ale dałbym sobie penisa uciąć, że tak. Zobaczyłem jej współlokatorkę, leżącą na plecach na łóżku, kołdra niedbale odsunięta na bok, obok niej leżał biały niewielki wibrator, a ona jedną ręką masowała swoją cipkę, drugą podszczypywała sterczącego sutka. Spodenki miała opuszczone do kolan, koszulkę podciągniętą do góry. Niewielkie, ale kształtne piersi wyglądały cudnie. Gdy mnie zobaczyła uśmiechnęła się tylko szepcząc:

    „baterie mi padły” następnie nieco podniesionym szeptem dodała jakby kierując te słowa do koleżanki obok:

    „dzięki Monia! Kochana jesteś”

    Nie zdążyłem nawet zareagować na to co ujrzałem, stałem tak trzymając nieotwartą gumkę w ręce, kiedy Julka zebrała się siadając na skraju wersalki, wzięła prezerwatywę z mojej dłoni, drugą ręką objęła moje jądra i zadowoleniem wsunęła kutasa do swoich ust, oblizując go tak łapczywie, jakby od tego zależało jej życie. Wprawdzie nie była w stanie włożyć go całego do ust, widocznie nie miała doświadczenia z głębokim gardłem, jednak jej przyśpieszone ruchy głową w przód i tył, jednoczesne masowanie jajek, oblizywanie co chwilę językiem żołędzia dawało nie gorsze zadowolenie. Nie byłem pewien kto ma z tego większą satysfakcję, ona czy ja. Po dłuższej chwili, wypuściła penisa z ust, wzięła go za trzon do góry, wypieściła ustami najpierw jedno, później drugie jądro, splunęła na czubek fiuta, spojrzała na mnie z uśmiechem, rozrywając opakowanie z kondomem. Założyła go bardzo wprawnym ruchem na sprzęt, błyskawicznie położyła się na brzuchu i mając wciąż opuszczone do kolan spodenki. Splunęła raz jeszcze, tym razem na swoje trzy palce, przejechała nimi po cipce, jakby dając sygnał, żebym tam wszedł. Nie zamierzałem z tym czekać, natychmiast się na niej położyłem, wsuwając kutasa wprost w jej cipkę. Była nieco ciaśniejsza niż Moniki, za to tak samo mokra, widać zdążyła ją rozgrzać zabawiając się wibratorem. Pierwsze włożenie i dojechanie do końca cipki zakończyło się głośnym, krótkim jęknięciem.

    „Oj tak, nareszcie” – sapnęła a jej stopy aż się wyprostowały

    Ponieważ byłem po pierwszym strzale, moje szybkie ruchy pomimo ciasnoty piczy oraz ogólnie podniecającej atmosfery nie zwiastowały super szybkiego finału. Zmieniałem tempo, wchodziłem raz mocno i do końca, raz droczyłem się wyskakując z niej całkiem, poklepując penisem po wejściu do szparki. W końcu dopadłem do niej z całych sił rżnąc ją jednakowym, jak najszybszym tempem oczekując, że za chwilę dojdzie. Po kilkunastu solidnych razach, przy każdym dopchnięciu do końca waginy, wymierzałem w jej zgrabny tyłek soczystego klapsa. Ostatnie cztery pchnięcia wspomagane razami z otwartej ręki sprawiły, że Julka całkiem straciła panowanie i zaczęła wić się na moim kutasie, kręcą dupą, jakby chcąc się oswobodzić. Po chwili przestała się ruszać, jęcząc przeciągle zamarła, a ja wykonując ostanie dobijanie, czując jak jej cipka pulsuje nie wytrzymałem strzelając w gumę, kontrolnie wykonując jeszcze kilka wsadów aby opróżnić jajka do końca. Wyskoczyłem z niej ostrożnie podtrzymując kutas, usłyszałem krótkie:

    „dziękuje” – po czym ze swoim charakterystycznym uśmiechem sięgnęła na stolik nocny, podając mi chusteczki nawilżane. Poszedłem do łazienki pozbyć się prezerwatywy i obmyć penisa. Wróciłem do Moniki i usnęliśmy wtuleni w siebie…cdn

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Adam

    Sytuacja jak zwykle komplikuje się w weekend, a miało być spokojnie…

  • Z siostra nad morzem

    – Nie jesteście jeszcze głodni? – Głos mamy wyrwał mnie nagle z zapatrzenia.
    – Trochę jesteśmy – odparł ojciec, ziewając.
    – To może się już zbierajmy? – zaproponowała mama.
    Leżałem na kocu brzuchem do dołu i już od jakiegoś czasu patrzyłem sobie na dupę Doroty, która leżała obok na swoim dużym ręczniku. Zrobi się problem, jeśli będę musiał teraz wstać z takim namiotem w gaciach. Zamknąłem oczy i udawałem że śpię, próbując na szybko przywoływać w głowie jakieś niepodniecające myśli, żeby wzwód choć trochę odpuścił.
    – A gdzie pójdziemy? – ziewnęła Dorota.
    – Jak chcecie, mi obojętnie – odpowiedziała mama.
    – No to na piccę – zdecydowała Dorota.
    – Dobra, to wstawajcie.
    – Wstajemy, wstajemy! – ponaglił ojciec, potrząsając mną.
    – Za chwilkę – przeciągnąłem się, udając zaspanego.
    Wszyscy oprócz mnie zaczęli się ubierać. Kiedy Dorota zakładała koszulkę, chwyciłem spodenki, które na szczęście leżały koło mnie, usiadłem i szybko je naciągnąłem. Rodzice akurat byli za moimi plecami, więc chyba nic nie zauważyli. Poskładaliśmy koce i ręczniki, spakowaliśmy wszystko i ruszyliśmy do zejścia z plaży.

    Gdy po obiedzie wróciliśmy do domu, walnąłem się od razu na kanapę. Byłem objedzony piccą i zmęczony upałem.
    – Baśka do mnie dzwoniła siedem razy jak nas nie było – oznajmiła mama, wziąwszy do ręki swoją komórkę. – Ciekawe co ona chciała.
    – Oddzwoń, Może coś ważnego – odparł ojciec.
    – Nie chce mi się teraz z nią gadać, zmęczona jestem – westchnęła. – Ale dobra, oddzwonię.
    Mama poszła z telefonem do pokoju, Tata otworzył sobie piwo, a Dorota grzebała w swojej komórce. Przysnąłem. Po jakimś czasie zbudził mnie głos ojca:
    – Co masz taką minę? Co się stało? – pytał mamę, która już wróciła.
    – Tata się przewrócił na rowerze – odparła.
    – Coś mu się stało? – zaniepokoił się ojciec.
    Również zmartwiłem się o dziadka, ale się nie odzywałem.
    – Połamał się, ale spokojnie, Baśka mówi że z tego wyjdzie. Był w szpitalu i już go wypuścili, ale przez jakiś czas trzeba będzie się nim ciągle zajmować. Ona nie może z nim cały czas siedzieć i chce, żebym przyjechała jej pomóc. Jutro musi gdzieś jechać z pracy na cały dzień i nie wie co zrobić.
    Nikt się nie odzywał, więc po chwili milczenia mama dodała:
    – Powiedziałam jej że jutro przyjadę.
    – Czyli musimy wracać? – spytał ojciec, niezbyt zadowolony.
    – No chyba tak. Przepraszam was. – Mamie było smutno, że zepsuł się rodzinny wyjazd. – Szkoda tylko że już musiałeś się nażłopać piwska – zwróciła się do ojca. – Dzisiaj już nie pojedziemy, będziemy musieli jechać jutro z rana.
    – A skąd miałem wiedzieć? – obruszył się ojciec, przyglądając się swojej butelce i oceniając poziom płynu. – Ale nawet połowy jeszcze nie wypiłem – dodał. – Mogę jechać dzisiaj wieczorem jeśli wolisz.
    – No wolałabym zobaczyć się jeszcze z Baśką zanim wyjedzie.

    Ja tam wcale nie żałowałem, bo i tak już mnie nudził ten pobyt z rodzicami nad morzem. Dorota natomiast była niepocieszona. W tym roku zdała pierwszą klasę liceum z bardzo dobrym świadectwem i ten wspólny wyjazd miał być dla niej czymś w rodzaju nagrody za wyniki w nauce. Inna sprawa, że była kujonką i zawsze miała same dobre oceny, więc nie było to żadnym zaskoczeniem. Ja zaś tego roku miałem maturę, która poszła mi raczej kiepsko, ale rodzice i tak się cieszyli że w ogóle ją zdałem, więc mimo iż nie paliłem się do tego wyjazdu, to mówili że to nagroda dla nas obojga. Tak naprawdę sami chyba bardzo chcieli gdzieś razem z nami pojechać na wakacje i prawdopodobnie znaleźlibyśmy się tu niezależnie od szkolnych ocen.

    Dorocie podobało się nad morzem – lubiła się opalać, pływać i zwiedzać, dlatego na wieść, iż już musimy wracać, naburmuszyła się.
    – Super, naprawdę – powiedziała ironicznie. – To się nabyliśmy.
    – Przestańcie, dziadek jest chory – skarcił nas oboje ojciec, tak jakbym ja również w czymś zawinił. – Jak chcecie to możecie sobie tu zostać, a za tydzień wrócicie pociągiem.
    Chyba nie mówił tego na poważnie, ale Dorota od razu podłapała:
    – No to zostajemy.
    – Ja wracam – wtrąciłem się.
    – No nie, masz zostać! – oburzyła się marszcząc brwi. – Przecież nie zostanę sama.
    – No dobra – zgodziłem się obojętnie, skoro i tak nie miałem nic do gadania.
    W sumie bez rodziców mogło tu być nawet fajnie. Mógłbym od rana pić sobie piwo a wieczorami chodzić na plażowe dyskoteki pod namiotem. Po rodzinnej naradzie ustaliliśmy więc, że ojciec wraca z matką samochodem do domu, a my z siostrą zostajemy.

    Wieczorem, kiedy tylko rodzice wyjechali, poszedłem do sklepu i za część pieniędzy, które nam zostawili, nakupiłem sobie browarów. Na szczęście zostawili sporo. Rozsiadłem się przed telewizorem i od razu zacząłem korzystać z wolności, czyli popijając piwo oglądałem filmy. Dorota pooglądała trochę ze mną, wypiła jednego browara, a potem poszła się kąpać i spać. Ja zaś alkoholizowałem się jeszcze do późna przed telewizorem.

    Niestety myliłem się myśląc, że nazajutrz dane mi będzie dłużej sobie pospać. Dorota postanowiła przejąć po ojcu rolę organizatora czasu i już koło dziesiątej przyszła mnie zbudzić.
    – Wstajesz? – spytała.
    – Nie.
    – No wstawaj bo nie ma co robić, pójdziemy sobie gdzieś.
    – Potem, jeszcze śpię. Idź się czymś zajmij.
    Niezadowolona zamknęła głośno drzwi i zajęła się hałaśliwym zmywaniem naczyń oraz sprzątaniem, celowo dzwoniąc talerzami i czymś stukając. Za jakieś pół godziny wstałem, bo wiedziałem, że już nie zasnę.
    – Musisz tak tarabanić? – skarciłem siostrę wychodząc z pokoju.
    – O, wreszcie wstałeś – ucieszyła się, tak jakby nie miała z tym nic wspólnego. – Zrobiłam ci śniadanie, jedz i idziemy.
    – Ja nigdzie nie idę, teraz jest za gorąco na plażę.
    – To pójdziemy na miasto. A na plażę po południu.
    – Po co?
    – A tak se połazić i pozwiedzać. Nie przyjechaliśmy tu żeby siedzieć w domu.
    Zjadłem śniadanie i uznałem, że w sumie i tak będę się nudził, więc zgodziłem się z nią pójść.

    Nasze zwiedzanie wyglądało tak, że szliśmy ulicą wzdłuż której stały stragany z różnymi rzeczami, Dorota przy większości z nich się zatrzymywała i coś oglądała, a ja co chwilę ją popędzałem. Interesowały ją głównie budy z łachami, ale czasami też jakieś inne pierdoły. Było koło południa, największy upał, zrobiłem się zmęczony i chciało mi się tylko usiąść gdzieś w cieniu. Kiedy Dorota wypatrzyła jakiś większy sklep odzieżowy, zgodziłem się tam z nią wejść, bo przynajmniej w środku było chłodno. Przycupnąłem sobie na krzesełku w dziale obuwniczym, gdzie Dorota przymierzała różne buty których chyba i tak wcale nie zamierzała kupować i pytała mnie o zdanie na ich temat. Potem przyszła pora na bluzki i sukienki, a wszystko to trwało strasznie długo, bo wiele razy chodziła do przymierzalni i się przebierała. W końcu natknęła się na kosze z kostiumami kąpielowymi. Zaczęła przerzucać ich zawartość i wyciągnęła kusy, różowy staniczek związany sznurkiem z równie kusymi majtkami tego samego koloru.
    – O, ten jest fajny – oznajmiła. – Jak myślisz?
    Przyłożyła sobie stanik do biustu i spojrzała na mnie pytająco.
    – No – zgodziłem się.
    Odłożyła go na bok i dalej przeszukiwała kosze. Wybrała jeszcze z pięć kolejnych kostiumów i poszła z nimi do przymierzalni. Cały ten stracony czas został mi wynagrodzony, kiedy odsunęła kotarę by mi się zaprezentować. Silnie zabuzowało mi w jajach na widok siostry w różowym stroju, tym który wybrała jako pierwszy.
    – I jak? – spytała.
    – No ładnie, ładnie – odparłem, pożerając ją wzrokiem i siląc się na obojętny ton.
    Małe, materiałowe trójkąciki połączone cienkim paseczkiem osłaniały drobne piersi Doroty.
    – To biorę. Będę miała do opalania. Jeszcze jakiś do pływania muszę wybrać.
    Zasłoniła kotarę. Przy rodzicach pewnie nie odważyłaby się nawet przymierzyć tak skąpego stroju, no ale teraz miała luz. A ja przynajmniej mogłem sobie popatrzeć na fajne ciałko. Od jakiegoś już czasu zacząłem dostrzegać w swojej siostrze kobietę, a na tych wspólnych wakacjach jeszcze się to nasiliło, chyba przez to że często przebierała się na moich oczach, no i przez te długie godziny wylegiwania się na plaży, kiedy to spała koło mnie w samym kostiumie kąpielowym i mogłem niepostrzeżenie do woli się jej przyglądać. Zawsze miałem wtedy ochotę złapać ją za pupę lub piersi i trochę popieścić. Była szczupła i dość wysoka w porównaniu do swoich rówieśniczek, ja zaś byłem napalonym prawiczkiem który nigdy nie widział nagiej kobiety poza ekranem komputera.

    Przymierzyła wszystkie wybrane przez siebie kostiumy i w każdym mi się pokazała. Były tak kuse, że aż miałem ochotę wejść do sąsiedniej przymierzalni i na miejscu sobie zwalić, ale postanawiając, że zrobię to później w dogodniejszych warunkach, jakoś się powstrzymałem, co potem przysporzyło mi problemów. Wspólnie wybraliśmy jeszcze błękitny kostium i pod moim naciskiem udaliśmy się już do kasy. Zrobiliśmy się głodni, więc przed powrotem do domu postanowiliśmy jeszcze pójść na obiad.

    Po południu, jak co dzień, udaliśmy się na plażę. Odeszliśmy kawałek dalej, żeby nie gnieździć się w największym tłumie przy samym zejściu. Rozścieliliśmy koc i zrzuciliśmy ciuchy, Dorota miała już na sobie swój nowy, błękitny strój kąpielowy. Jak zwykle przed opalaniem poszliśmy trochę popływać. Po wyjściu z wody starałem się jak najmniej na nią patrzeć, żeby zbyt szybko nie zrobił mi się namiot na bokserkach. Dopiero jak położę się bezpiecznie na brzuchu to będę mógł się naoglądać do woli. Nie udało się jednak.
    – Przytrzymasz mi ręcznik? – poprosiła Dorota.
    Po wyjściu z wody zawsze owijała się ręcznikiem, by pod jego osłoną przebrać się z mokrego stroju, i ktoś musiał jej ten ręcznik trzymać. Zwykle była to mama, no ale teraz zostałem tylko ja. Stanąłem więc za siostrą i złapałem ręcznik. Jeszcze nawet nic nie zobaczyłem, ale już sama świadomość, że właśnie zdejmuje przy mnie kostium, sprawiła że zacząłem puchnąć w kroku. Nie mogłem się powstrzymać, by nie zajrzeć pod ręcznik – tyle na ile pozwalał luz spowodowany jego wielkością. Ujrzałem tylko nagie plecy siostry, ale zrobiłem się zupełnie sztywny. Szamotała się przez chwilę, po czym rzekła:
    – Dobra, dzięki.
    Puściłem ręcznik i ujrzałem Dorotę w nowo nabytym, różowym kostiumie. Poprawiła sobie jeszcze majtki, po czym przytrzymała ręcznik mi, abym także mógł zmienić mokre gacie. Położyła się na kocu. Umościła się, przeciągnęła i zamknęła oczy. Usiadłem obok niej i bezwstydnie przyglądałem się jej dupie. Głowę miała odwróconą w drugą stronę, więc nie musiałem się przejmować swoim wzwodem. Zawsze to wygodniej oglądać siostrę w takiej pozycji, patrząc bezpośrednio na interesujące mnie miejsca, niż zezować na leżąco i widzieć tylko od boku. Najchętniej pomasowałbym się trochę po fiucie żeby rozładować nieco napięcie, ale wokół byli ludzie. Nagle Dorota odwróciła głowę w moją stronę, a ja szybko podniosłem wzrok z jej tyłka.
    – O, nie śpisz jeszcze? – spytała.
    – No jeszcze nie – bąknąłem speszony.
    – To weź mi nasmaruj plecy filtrem. Jest w torbie.
    Musiałem wstać. Podszedłem do torby, nieudolnie próbując ukryć swój wzwód. Wygrzebałem krem z filtrem do opalania i kucnąłem koło siostry. Na całych jej plecach porobiłem kropki z kremu i zacząłem rozsmarowywać po delikatnej skórze. Najpierw ramiona, potem zjechałem niżej. Zauważyłem, że patrzy się na namiot między moimi nogami, więc postanowiłem się przenieść. Usiadłem okrakiem na jej udach i kontynuowałem macanie. Dokładnie nasmarowałem całe plecy, także tam gdzie był sznureczek od biustonosza, wsuwając pod niego rękę. Dorota zamknęła oczy i wyglądała jakby zasnęła. Mój sterczący kutas znajdował się tuż przy jej pupie, chciało mi się wyjąć go na wierzch, złapać i po prostu trysnąć na jej pośladek.
    – Nogi też? – spytałem mimo faktu, że nogi mogła nasmarować sobie sama.
    – No jakbyś mógł… Nie chce mi się już wstawać.
    Nie sądziłem że się zgodzi, ale bardzo mnie to ucieszyło. Zawsze marzyłem, żeby podotykać sobie gładkich, kobiecych ud. Przesunąłem się niżej i nalałem kremu na jej nogi. Wcierałem pieczołowicie od zgięć w kolanach do samej pupy, od góry, od zewnętrznej oraz od wewnętrznej strony uda, łącznie z pachwinami. Nie byłem pewny, czy powinienem to robić ale nie mogłem się powstrzymać i kapnąłem kremem na każdy z pośladków i nieśmiało położyłem na nich dłonie. Majtki Doroty były tak skąpe, że większość tyłka była na wierzchu.
    – No gdzie, tu nie musisz… – zaoponowała.
    – Aha, przepraszam. Nie chciałem żeby ci się dupa spiekła – usprawiedliwiłem się nieśmiało.
    – A dobra tam, nasmaruj.
    Chwilę popieściłem pośladki i zszedłem z siostry.
    – Dobra, już – oznajmiłem. – Chyba że jeszcze z przodu mam cię nasmarować?
    – Skoro jesteś taki uczynny – uśmiechnęła się, obracając się brzuchem do góry.
    Ponownie usiadłem okrakiem na jej podbrzuszu, bo jakoś w takiej pozycji było mi wygodniej. Nasmarowałem dokładnie cały brzuch i klatkę piersiową, pomijając jedynie miejsca osłonięte biustonoszem. Dorota podłożyła sobie ręce pod głowę i obserwowała jak z zaangażowaniem wcieram w nią krem. Często spoglądała z zaciekawieniem na moje bokserki. Byłem trochę zażenowany, ale przez to podniecenie nie za bardzo się tym przejmowałem. Do tego nie mogłem opanować oddechu i dyszałem ciężko jakbym był czymś zmęczony. Jeszcze nigdy nie macałem tak kobiety. Przesunąłem się niżej i zacząłem smarować przednią część ud.
    – Nie ciesz się tak, i tak będziesz musiała wstać, mi też ktoś musi nasmarować plecy – powiedziałem wesoło, próbując ukryć swoje podniecenie zmieszane ze skrępowaniem.
    – Ech – westchnęła, uśmiechając się. – Tak myślałam. No dobrze, dobrze, nasmaruję.
    Po natarciu kremem całych nóg siostry, położyłem się obok na brzuchu, a ona usiadła na mnie tak, jak wcześniej ja na niej. Nasmarowała mi plecy i nogi, co było dla mnie całkiem przyjemne.
    – Dobra, obracaj się – zarządziła.
    Nie spodziewałem się, że również zechce nasmarować mnie od przodu, ale bez słowa wykonałem polecenie. Zorientowałem się, że główka penisa wysunęła mi się spod gumki majtek, więc czym prędzej podciągnąłem je wysoko by to ukryć. Dorota siadła na moim kroczu, jej łono zetknęło się z moimi jajami. Nalała mi sporo kremu na klatę i zaczęła wcierać. Nie wiedząc, co zrobić z rękami, położyłem je na jej rozłożonych udach. Przyszło mi do głowy, że jeśli ktoś patrzy na nas teraz z boku, to może sobie pomyśleć, że robimy tu coś nieprzyzwoitego. Na szczęście Dorota szybko uporała się z moją klatą i zsunęła się tyłkiem z mojego krocza, bo przez to ocieranie niewiele zabrakło, bym się spuścił. Nasmarowała mi brzuch, po czym przeniosła się na uda. Masowała mnie wolno od góry do dołu i z powrotem, aż czułem od tego mrowienie w penisie, które stawało się coraz przyjemniejsze. Patrzyłem na przemian na różowy stanik, na płaski brzuch i ładną twarzyczkę siostry. Długie, jasne włosy z lekkimi, naturalnymi loczkami opadały na jej nagie ramiona. Nawet nie wiedziałem, że można dostać orgazmu bez dotykania się. Bokserki przyjemnie uciskały mojego penisa, a ręce Doroty wcierały we mnie krem w okolicach pachwin. Kiedy nagle poczułem, że to zaraz się stanie, nie miałem już czasu by zastanowić się, jak to rozegrać. Przemknęło mi tylko przez głowę by zepchnąć siostrę i szybko obrócić się brzuchem do dołu, co jednak wydało mi się niezręczne, lub chociaż zasłonić sobie krocze dłońmi, ale to także byłoby dziwne. Przeszyła mnie fala orgazmu i postanowiłem po prostu leżeć bez ruchu i nie dać po sobie nic poznać, może Dorota nawet nie zauważy. Zamknąłem oczy i rozkoszowałem się doznaniami. Mimo że skupiałem się tylko na tym, by się nie poruszyć, moje ciało kilka razy bezwiednie drgnęło. Po wszystkim podniosłem wolno głowę, by ukradkiem spojrzeć na swoje krocze i ocenić sytuację. Byłem naiwny myśląc, że nie będzie nic widać. Na bokserkach miałem dużą, świeżą, białą plamę, a część nasienia wyciekła spod gumki na brzuch. Już od dwóch dni się nie onanizowałem, więc spermy było sporo. Pożałowałem, że nie wytrzepałem się wtedy w przymierzalni. Speszona Dorota próbowała udawać, że nic nie zauważyła i nacierała mnie dalej nerwowo, co rusz zerkając bezwiednie na moje gacie. Skończyła i usiadła obok.
    – Już – oznajmiła cicho.
    – Dzięki – odparłem, nie mając pojęcia, jak się teraz zachować.
    Przetarłem ręką brzuch i obróciłem się na bok, tyłem do Doroty.
    – Możesz iść do morza się umyć – zaproponowała po chwili nieśmiało.
    – Nie mam już gaci na zmianę.
    Położyła się do dalszego opalania i nic więcej nie mówiła.
    – Za gorąco mi, idę do domu – oznajmiłem po jakiejś minucie.
    – Okej – burknęła.
    Wciągnąłem spodenki na ospermione majtki, założyłem koszulkę, wziąłem do ręki swoje buty i odszedłem zażenowany w stronę zejścia.

    Leżałem jakiś czas na kanapie i próbowałem się zdrzemnąć, żeby chociaż przez chwilę nie myśleć o tym zajściu. Nie mogłem jednak zasnąć. Bałem się zobaczyć z Dorotą i uznałem, że najlepiej będzie jak sobie gdzieś pójdę nim wróci z plaży. I tak planowałem pójść dzisiaj na dyskotekę pod namiotem, żeby się upić i pooglądać sobie dupy w miniówkach. Powoli zbliżał się wieczór, więc poszedłem do pokoju już się przebrać. Nie zdążyłem, Dorota wróciła.
    – Jestem – krzyknęła. – Chcesz coś jeść?
    – Nie – odkrzyknąłem. – Zaraz wychodzę.
    – Gdzie?
    – Do namiotu.
    – Jakiego namiotu?
    – No na tą dyskotekę pod namiotem.
    Wymknąłem się z pokoju i spróbowałem opuścić dom bez wdawania się w dyskusję. Dorota stała przy blacie kuchennym i robiła kanapki.
    – Ale beze mnie idziesz? – spytała zdziwionym głosem, odwracając się do mnie.
    – No… – odparłem, zatrzymując się niechętnie. – Nie wiedziałem kiedy wrócisz, i czy będziesz też chciała iść – usprawiedliwiłem się.
    – A co, mam siedzieć w domu? Pójdę z tobą, tylko coś zjem. Poczekaj chwilę, przecież jest wcześnie.
    – No dobra – zgodziłem się, siadając przy stole. – Jak tak to zrób mi też kanapki.
    – Okej.
    W sumie nie było tak źle. Najwidoczniej nie zamierzała wracać do kompromitującego dla mnie tematu, śmiać się ze mnie, ani nie była zła. Dla niej też musiało być to krępujące. Od razu mi ulżyło. Kiedy się posililiśmy, Dorota poszła się przebrać. Założyła jasną koszulkę i czarną spódniczkę przed kolano, którą dziś nabyła.
    – Mogę tak iść? – spytała.
    – Ehe – bąknąłem zawstydzony, krępując się na nią zbyt długo patrzeć.
    – To chodźmy.

    W namiocie nic się jeszcze nie działo, było za wcześnie. Przeszliśmy się więc kawałek miastem, kupiliśmy sobie po piwie w puszce i wróciliśmy na plażę. Usiedliśmy na piasku i wypiliśmy powoli, gadając o różnych pierdołach, tak jakby wszystko było normalnie. W międzyczasie w imprezowym namiocie puścili jakąś muzykę i otworzyli bar. Powoli zaczęli schodzić się tam ludzie. Także weszliśmy, zamówiliśmy po kolejnym piwie i usiedliśmy przy stoliku. Nim wypiliśmy, dyskoteka się rozkręciła, na parkiecie tańczyło coraz więcej ludzi. Rozochocona alkoholem Dorota także zechciała potańczyć. Próbowała wyciągnąć mnie na parkiet, ale ja tańczyć nie lubiłem ani nie umiałem, więc siedzieliśmy dalej przy stoliku. Przyszedłem tu pogapić się na dziewczyny, a nie robić z siebie pajaca. Po czwartym piwie jednak rozluźniłem się na tyle, że udało jej się mnie namówić i poszliśmy na chwilę potańczyć, jeśli moje nieporadne kiwanie się można w ogóle było nazwać tańczeniem. Szybko wróciłem do stolika i przyciągnąłem za sobą Dorotę, żeby przypadkiem nikt nie zaczął sie do niej przystawiać. Wypiłem kolejne piwo, Dorotę znudziło to siedzenie i nalegała, byśmy już wracali. Wyszliśmy więc z namiotu.
    – Idziemy plażą? – zaproponowała.
    – Jak chcesz.
    Zdjęliśmy buty i ruszyliśmy brzegiem morza w stronę domu. Było już po zachodzie i trochę się ściemniło, ale mimo tego widoczność była dobra, bo księżyc oświetlał plażę. Gadaliśmy wesoło i śmialiśmy się pijacko z różnych głupot. Po jakichś dziesięciu minutach Dorota zatrzymała mnie, wskazała na morze i spytała wesoło:
    – Wskakujemy?
    – Co ty, o tej porze?
    – No co, przecież jest ciepło.
    – Ale ciemno.
    – No to właśnie fajnie, dawaj, nocna kąpiel.
    – No dobra, jak chcesz – zgodziłem się bez entuzjazmu.
    Zostawiliśmy ciuchy na brzegu i weszliśmy do wody. Nie chciało nam się pływać, więc tylko się wzajemnie ochlapywaliśmy, przewracaliśmy i tarzaliśmy.

    – No i ciekawe w co się teraz wytrzemy – westchnąłem po wyjściu z wody.
    – Sami wyschniemy – machnęła ręką Dorota.
    Przez parę minut łaziliśmy w tą i z powrotem i rzeczywiście szybko obeschliśmy. Tylko gacie wciąż były mokre i jako że nie miałem żadnych na zmianę, to zastanawiałem się, czy jeśli założę spodenki na mokre majtki, to spodenki mi od nich nie zamokną. Dorota nie miała problemu, bo po prostu wciągnęła spódniczkę na mokre majtki, a potem zwyczajnie je ściągnęła pod osłoną spódnicy.
    – Potrzymaj chwilę – poprosiła, podając mi swoje majtki.
    Wziąłem je ostrożnie, czując coraz większe podniecenie. Mój kutas był już w połowicznym wzwodzie po tych podwodnych przepychankach z prawie nagą siostrą, a teraz sztywniał jeszcze bardziej. Dorota jak gdyby nigdy nic zdjęła mokry stanik i również mi go podała. Wziąłem go z rozdziawionymi ustami i jak urzeczony gapiłem się w jej klatkę piersiową. Było już dość ciemno, ale przez chwilę dobrze ją widziałem. Sutki miała sterczące i całkiem duże w porównaniu z malutkimi piersiami. Schyliła się szybko po koszulkę i ją założyła.
    – Daj – wyciągnęła rękę i wzięła ode mnie swoją bieliznę, po czym ponagliła: – No przebieraj się i idziemy.
    Żeby nie zmoczyć spodenek, zdecydowałem się wykorzystać pomysł siostry i zdjąć mokre gacie, po czym założyć spodenki na gołą dupę. Po tym jak Dorota błysnęła mi swoimi cyckami jakoś nie czułem skrępowania i na jej oczach ściągnąłem majtki. Wzięła je ode mnie, żebym mógł spokojnie założyć spodenki. Widziałem, że patrzy mi się na sterczącego chuja.
    – Czemu on ci ciągle stoi? – spytała zaciekawiona, podnosząc rękę i przelotnie muskając go czubkiem palca, niby od niechcenia, jakby chciała niepostrzeżenie sprawdzić, jaki jest w dotyku.
    Aż drgnąłem od ciarek, które się po mnie rozeszły.
    – Trudno żeby nie stał, jak taka ładna dziewczyna się przy mnie przebiera – odparłem, wciągając spodenki na dupę i starając się nie okazywać zmieszania.
    – Dzięki – zawstydziła się Dorota.
    Ruszyliśmy w drogę i po chwili postanowiła powrócić do rozmowy:
    – A mogę o coś spytać? – Zaczęła nieśmiało.
    – Możesz.
    – Wtedy wcześniej na plaży… Jak się smarowaliśmy do opalania i też ci stał… – dukała, chyba nie wiedząc jak zadać pytanie. – To… miałeś orgazm wtedy?
    – No.
    Szliśmy przez chwilę w milczeniu, a ja znowu poczułem tamto zażenowanie. W końcu jednak, ośmielony wypitymi piwami, postanowiłem się jakoś wytłumaczyć.
    – Przepraszam, nie chciałem. – powiedziałem, obejmując siostrę. – Ale byłaś taka śliczna w tym swoim stroju… I tak fajnie mnie masowałaś… Że to się samo stało.
    – No okej, nie ma sprawy. I dzięki za komplement – odparła kładąc głowę na moim ramieniu.
    – Fajnie że się nie gniewasz.
    Szliśmy dalej i nie wracaliśmy już do tematu.

    W domu Dorota poszła się wykąpać, a ja siadłem na kanapie i bezmyślnie masowałem się po kroczu. Zamierzałem pójść pod prysznic kiedy siostra wyjdzie i porządnie sobie zwalić. Po chwili usłyszałem jej głos:
    – Zapomniałam ręcznika a już się rozebrałam – krzyknęła z łazienki. – Podasz mi?
    – No – odkrzyknąłem i wstałem wziąć jej ręcznik z suszarki.
    Stanąłem niepewnie z ręcznikiem pod drzwiami łazienki i spytałem:
    – Mam wejść?
    – No wchodź, przecież i tak już mnie widziałeś na golasa.
    Tak zupełnie nagiej to jeszcze jej nie widziałem, ale ochoczo wszedłem. Stała golusieńka pod prysznicem, przodem do mnie i przy rozsuniętej kabinie, w ogóle nie próbując się zakryć, jakby specjalnie chciała mi się pokazać. Przez chwilę pożerałem ją łapczywie wzrokiem.
    – Dzięki – powiedziała śmiejąc się, chyba z tej mojej fascynacji. – Powieś na wieszaku.
    Podszedłem i powiesiłem.
    – Jak już jesteś to namydliłbyś mi plecy? – spytała.
    – Jasne – zgodziłem się z entuzjazmem.
    – O, to fajnie, bo samej to mi zawsze trudno.
    Stanąłem przy prysznicu i czekałem na dalsze dyspozycje. Dorota popatrzyła mi się na spodenki, pod którymi ciągle nie miałem majtek przez co uwypuklał się na nich zarys sterczącego penisa. Ja również gapiłem się w jej krocze. Podała mi butelkę z żelem do kąpieli i słuchawkę od prysznica, po czym obróciła się do mnie plecami.
    – Najpierw namocz – poprosiła.
    Żeby było mi wygodniej, także wszedłem do prysznica. Odkręciłem wodę i oblałem siostrę. Chichrała się przy tym, nie wiadomo z czego. Następnie wycisnąłem żel do kąpieli na jej ramiona i zacząłem rozcierać. Po namydleniu pleców uklęknąłem i jak gdyby nigdy nic, zacząłem pieścić pośladki.
    – Jak chcesz to też cię potem namydlę – zaproponowała.
    – Chcę – wydyszałem.
    – To rozbieraj się, wykąpiemy się razem, będzie nam wygodniej… – zarządziła z podnieceniem w głosie.
    Odwróciła się przodem, chwyciła za boki moją koszulkę i pociągnęła ją do góry. Podniosłem ręce, żeby pozwolić się rozebrać. Rzuciła koszulkę na podłogę poza kabinę. Wstałem i zdjąłem spodenki, które zaraz wylądowały obok koszulki. Zasunąłem kabinę. Zbliżyliśmy się do siebie, mój kutas dotknął żołędzią jej pępka. Zaczęliśmy pieścić swoje ciała, dysząc sobie nawzajem w twarze. Dorota dostała ślicznych wypieków na policzkach, ja również czułem się rozpalony. Ręce trzęsły mi się z podniecenia. Położyłem je na piersiach siostry i delikatnie ugniatałem. Oblała obficie mnie i siebie żelem, który rozsmarowywaliśmy po całych swoich ciałach. Lekko cmoknąłem usta siostry, co odwzajemniła. Nie umieliśmy całować się z języczkiem, więc obdarowywaliśmy się tylko lekkimi cmoknięciami, cały czas pieszcząc się namiętnie. Położyłem rękę na łonie siostry i zacząłem masować. W odpowiedzi złapała mnie za penisa i lekko ściskała. Wtuliłem twarz w jej szyję i całowałem, czując zbliżający się orgazm. Trysnąłem jej na brzuch, ściskając dłońmi cipkę i pośladek. Dalej masowała mnie po prąciu, które zrobiło się trochę obolałe po orgazmie, więc złapałem jej dłoń i zdjąłem ją ze swojego kutasa.
    – Czekaj – powiedziała, odsuwając się o krok i siadając w brodziku. – Usiądźmy sobie.
    Wziąłem żel, rozłożyłem jej nogi i uklękłem pomiędzy nimi.
    – Namydlę ci nóżki – oznajmiłem i zabrałem się do roboty.
    Macałem uda i łydki, namydliłem całe nogi od stóp do pachwin, po czym ponownie zabrałem się za cipkę. Usiadłem koło siostry i gładziłem palcem jej szczelinkę, co chwilę naciskając na łechtaczkę. Wzdychała słodko co jakiś czas. Kutas szybko znowu mi zdrętwiał, co zobaczywszy Dorota ponownie go chwyciła. Masowaliśmy się wzajemnie, aż poprosiła:
    – Włóż trochę palec do środka…
    Zacząłem ją wolno penetrować, z czasem coraz szybciej i głębiej. Położyła swoją rękę na mojej i kciukiem pocierała sobie łechtaczkę. Miała zamknięte oczy i dyszała głośno. Niebawem poznałem, że ma orgazm, bo wygięła się i cała naprężyła, podkurczając palce u stóp i zaciskając mocno dłoń na moim penisie. Jęczała przy tym cichutko. Tak mnie podniecił ten widok, że znowu doszedłem. Niedobitki plemników wyciekły na jej rękę. Nic nie mówiąc wstaliśmy i opłukaliśmy się z mydła i spermy. Zawstydzona Dorota spuszczała wzrok, kiedy próbowałem popatrzeć jej w oczy. Wytarłem się jej ręcznikiem, wyszedłem z łazienki i rzuciłem się goły na kanapę.

    Po chwili Dorota wyszła również naga i usiadła koło mnie.
    – Fajnie było? – zagadnąłem, żeby przerwać milczenie.
    – Mhm – przytaknęła wstydliwie.
    – Mi też. Dzięki.
    Zacząłem smyrać ją palcem po udzie, czując jak znowu krew napływa mi do kutasa. Przeżyłem już trzy orgazmy tego dnia, ale przez siostrę ciągle czułem się jakiś nienasycony. Głaskałem ją po nogach i brzuchu, co chyba jej się podobało. Znowu zacząłem namiętnie pieścić całe jej ciało, całując uda, a następnie przenosząc się na pępek, piersi i ramiona. Kutas znowu sterczał mi jak sosna. Położyłem siostrę na kanapie i sam ułożyłem się na niej. Rozchyliła nogi, wpuszczając mnie między nie. Złapałem się za chuja, namierzyłem palcem siostrzaną dziurkę i naprowadziłem na nią główkę fiuta.
    – Nie – wyszeptała. – Co ty, chcesz żebym zaszła w ciąże?
    – Dobrze – odparłem również szeptem i jakoś powstrzymałem się przed wejściem w nią.
    Poocierałem się chwilę o jej łono, pieszcząc ciałko i całując twarz, po czym kolejny raz doszedłem i podniosłem się z siostry. Poszliśmy jeszcze coś zjeść, bo byliśmy już głodni, po czym rozeszliśmy się spać do swoich pokoi.

    Następnego dnia obydwoje byliśmy skacowani i skrępowani wobec siebie. Od samego wspominania tamtych wydarzeń byłem podniecony i znowu miałem ochotę dobrać się do siostry, ale ona zdawała się nie być zainteresowana, więc uznałem, że to niestety był tylko jednorazowy pijacki eksces.

    Po śniadaniu byliśmy na zakupach i stojąc już przy kasie Dorota wzięła nieśmiało do ręki paczkę prezerwatyw.
    – Kupujemy? – spytała, patrząc na mnie porozumiewawczo.
    – No a jak.
    Położyła gumki na ladzie razem z innymi zakupami, a ja z radością w sercu pomyślałem sobie, że te wakacje będą wspaniałe.

    Gdy wróciliśmy, poszła do pokoju, by po chwili wyłonić się w swoim różowym bikini.
    – Chodź – zawołała mnie z uśmiechem. – Zrobię ci masaż.
    Poszedłem z buzującymi jajami do jej pokoju. Rozebrała mnie do naga.
    – Połóż się na plecach – poprosiła.
    Położyłem się na jej łóżku. Usiadła na mnie okrakiem, wymasowała mi klatę i uda, po czym rozpakowała prezerwatywę. Nie wiedzieliśmy, jak ją poprawnie założyć, więc pierwsza poszła na zmarnowanie. Dorota najpierw ją rozwinęła, po czym naciągając mi ją dość długo na penisa sprawiła, że się w nią spuściłem. Szybko jednak przywróciła kutasa do pionu i z drugą prezerwatywą poszło już lepiej, bo ustaliliśmy razem, że trzeba ją rozwijać już na fiucie przy nakładaniu. Gdy byłem zabezpieczony, włożyła palce pod gumkę od swoich majtek by je ściągnąć, lecz ją powstrzymałem.
    – Nie, zostaw – poprosiłem. – Przesuń paseczek w bok. A stanik zdejmę ci w trakcie.
    – No dobrze – zgodziła się, głaszcząc mnie po twarzy.
    Odsunęła na bok pasek majtek tak jak prosiłem i przykucnęła nad moim prąciem. Chwyciła je i nakierowała na swoją mokrą szparkę. Wsunęła odrobinkę i wyjęła. Powtórzyła to parę razy, po czym wzięła mnie trochę głębiej do siebie. Kiedy byłem już cały w środku, poruszała tylko lekko miednicą w przód i w tył. Jęczała cicho i wykrzywiała się z przyjemności. Szybko dostała orgazmu, co czułem swoim penisem. Pochyliła się, wtuliła we mnie i zamarła, tylko wnętrze jej pochwy pulsowało wokół mojego członka. Przez chwilę się całowaliśmy i pieściliśmy, po czym Dorota uniosła biodra i z powrotem opadła. Zaczęła mnie ujeżdżać, coraz mocniej i mocniej. Zsunąłem jej stanik i ściskałem nagie piersi. O dziwo całkiem długo wytrzymałem, chyba dzięki temu niedawnemu spustowi podczas zakładania gumy. Gdy jednak Dorota doszła kolejny raz, to w końcu nie wytrzymałem i szczytowałem razem z nią. Mocno przytuleni, wspólnie przeżywaliśmy niebywałą rozkosz. Dopiero po paru minutach zeszła ze mnie i położyła się obok, byśmy oboje mogli nabrać sił na wykorzystanie ostatniej prezerwatywy.
    – Dobrze, że jednak nie wróciliśmy z rodzicami – stwierdziłem.
    – No widzisz, trzeba się słuchać siostry – zaśmiała się.

    Do końca pobytu już prawie nie wychodziliśmy z domu, jedynie do sklepu po jedzenie, alkohol i gumki. To były naprawdę cudowne wakacje.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Pistasio
  • Anka

    Anka, lat 36, wzrostu 172cm, 52kg, cycki 75c, czarne włosy do ramion. To taka sobie ja. Na co dzień, singielka, nieznosząca związków, oprócz tych łóżkowych, na szczęście bezdzietna i na własne życzenie bezpłodna. Sama tak zadecydowałam bo nie znoszę gum, chociaż Wy faceci i tak czasami jebiecie mnie w gumach. Zawodowo nauczycielka, ale po pracy nie hamuje się i nie ograniczam co do kutasów i cipek. Mam naturę bi, do tego uległą. Mimo, iż się nie hamuje w swych stosunkach międzyludzkich to już zwykłe dawanie dupy po robocie mnie nudzi. Uczę w zawodówce i przyznam szczerze, że często palcuje się myśląc o chłopakach ze szkoły. Wiem zboczone to jest, ale cóż, im owoc bardziej zakazany tym bardziej kusi. Staram się być miła i uprzejma nawet dla tych najgorszych z patologii co często przeklinają i wyzywają mnie, a ja nie reaguję, bo może któryś z nich się domyśli, że lubię nie tylko ostre słowa w swym kierunku. Tylko niestety nie wiem jak zacząć swą przygodę z dużym ryzykiem i dawka adrenaliny. Znudziło mnie myślenie o konsekwencjach. Już nawet przestałam zakładać majtki do pracy. Ubieram się zależnie od pogody, ale mój ubiór to zazwyczaj obcisła spódnica przed kolana, do tego jakieś pończochy samonośne, aby dostęp był łatwiejszy, zawsze jakieś niewysokie szpileczki, bluzeczka stanik i marynarka no i bez majtek. Nakręcam się sama, jak chodzę tak po szkole wśród tylu młodych kutasów. Wpadłam na pomysł, trochę szalony i ryzykowny, ale cóż raz się żyje. W piątek przed lekcjami, rzuciłam karteczkę na parapet, w kiblu, gdzie zbiera się najwięcej paląco ćpających gówniarzy, z adresem mailowym, który założyłam na wieczór i dopiskiem, chcesz poczuć jak to jest z nauczycielką to napisz. Poszłam na lekcje i dzień spokojnie mijał. Na okienku między lekcjami, siedząc w pokoju nauczycielskim, wzięłam telefon do ręki, włączyłam neta i zalogowałam się na pocztę. Było kilka reklam i jeden mail bez tematu. Weszłam, w treści maila napisane było, co suko chcesz poczuć kutasa uczniaka w sobie i było dołączone zdjęcie, stojącego kutasa w tle pisuar. Momentalnie ma cipka zaśliniła się. Pomyślałam, jak się mówi A to trzeba powiedzieć i B, nie zastanawiając się odpisałam, że tak i to po same jaja, wybierz tylko dziurę, dołączyłam tez fotkę ze zdjęciem dziurek na dole i twarzy na wysokość ust, specjalnie ją przygotowałam dzień wcześniej na wieczór. Patrzyłam na zdjęcie kutasa w telefonie i nawet nie wiem kiedy zaczęłam się masować pod ławką. Nie dane mi było się długo nacieszyć tą chwilą, bo otworzyły się drzwi i weszła koleżanka. Ochotę miałam nadal, wiec szybko wyszłam biorąc tylko swój telefon, weszłam do kibelka dla nauczycieli, zamknęłam na klucz oparłam się o ścianę, jedna noga na parapet i tak rozkraczona palcowałam się przy oknie. Szyby zaklejone, wiec nic mnie i tak nie widać. Masowałam się ostro patrząc na zdjęcie młodego chuja. Nagle przyszedł mail. Przestałam się masować, otworzyłam wiadomość, a jego treść – o widzę że nie ściema, ładne z Ciebie nauczycielskie ścierwo. Dziś jest dyskoteka w szkole, więc się staw. Uśmiechnęłam się odpisałam szybko, – będę bo jestem wychowawczynią jednej z klas i znów zaczęłam się szybko masować. Było mi cudownie znów patrzyłam na zdjęcie młodego chuja i znów przyszła odpowiedź, tym razem krótka – OK. Jak ją zobaczyłam to doszłam, stękając przez zęby. Taaak ty głupia suko, zaczyna się pomyślałam. Wróciłam do pokoju nauczycielskiego. Ostatnia lekcja mi się dłużyła i nie mogłam się skupić, ale w końcu zadzwonił dzwonek. Wracając do domu zakupiłam kilka butelek wódki, bo akurat napić się lubię i lubię mieć zapas w domu. Zaraz po wejściu do domu, wyjęłam zimną wódkę z lodówki, zrobiłam sobie mocnego drinka, poszłam do pokoju z telefonem w ręku. Włączyłam znów zdjęcie młodego kutasa, rozejrzałam się za swym ulubionym sztucznym chujem, który leżał na stole. Przykleiłam go do stołu, i od razu na sucho siadłam na 20cm cipką, wyjąc. Zaczęłam się sama rżnąc, stękając i patrząc na zdjęcie. Już się nie mogłam doczekać co się dziś wydarzy. Skakałam jak szalona, cipka szybko zrobiła się mokra i po chwili znów soki ze mnie ciekły a ja miałam kolejny cudowny orgazm, do zdjęcia, które tak naprawdę mogło być z neta. No, ale moja chcica i chęć ostrej nieznanej przygody górowały nad zdrowym rozsądkiem. Dopiłam drinka do końca, rozebrałam się do naga i poszłam pod prysznic. Wymyłam się dokładnie robiąc sobie głęboką półgodzinną lewatywkę, aby być całkiem czysta. Szybki makijaż, pończochy samonośne cieliste błyszczące się, spódnica przed kolana, świeża bluzeczka i półstanik aby moje suteczki lekko się odbijały na bluzce, usta i makijaż na różowo. W między czasie, wypite dwa drinki, więc lekko mi szumiało w głowie. Popatrzyłam na zegarek, za chwile trzeba wychodzić, zerknęłam na siebie w lustrze uśmiechnęłam się, puściłam oczko i wyszłam. Szkołę mam niedaleko, więc spacer w ten ciepły wiosenny dzień minął szybko. W telefonie, Internet non stop włączony, ale nie było żadnej wiadomości. Weszłam do szkoły i poszłam w kierunku muzyki. Dyskoteki odbywają się w podziemnych szatniach. Oczywiście ścisk, tłok zaduch i zabawa. Stanęłam pod ścianą i obserwowałam co się dzieje. Obcinałam zarówno chłopaków i dziewczyny, a niektóre z nich ubrane tak, że sam ich widok połączony z mą wyobraźnią sprawiał, że miałam już mokro w kroku. Nagle zawibrował telefon. Otworzyłam pocztę, uśmiech się pojawił na mej twarzy, wiadomość była krótka – stara kotłownia. Normalnie chciałam tam biec, ale wyszłam powoli, pomieszczenie to znajdowało się też w podziemiach, ale na drugim końcu budynku. Doszłam ta, stukając obcasami, drzwi która zawsze były zamknięte tym razem były uchylone. Chciałam tam wejść, ale poczułam jak ktoś mnie pcha od tyłu na ścianę obok drzwi, przygniata swym ciałem, podciąga mi spódnice i jego kutas sprawnym ruchem ładuje się w moją cipę. Taak stęknęłam, miałam odruch obronny, ale od razu zrezygnowałam. Usłyszałam – jakbyś miała majtki, to bym się wkurwił. I młody kutas zaczął mnie jebać szybkimi ruchami. Rozkraczyłam się i mocniej wypięłam dupkę i zacisnęłam cipke na kutasie. Taaak czułam każde pchnięcie, a on przyciskał moją głowę do ściany, i rżnął mocno. – Co nauczycielska suko – pragniesz się kurwić z uczniami, taaak – wystękałam. Dobijał mocno do samego końca. Ja stękałam i sapałam, z cipki ciekły soki i nagle poczułam jak się zlewa we mnie. Mmmm uwielbiam to uczucie wystękałam. Odsunął się ode mnie, – właź do środka. Weszłam nie odwracając głowy, a on za mną. Zamknął drzwi na klucz i zapalił światło. Byliśmy w brudnym pomieszczeniu, gdzie pachniało stęchlizną. Pchnął mnie mocno, na środek pomieszczenia gdzie stało krzesło. Usłyszałam jak siada na nim – no kurwo klękaj do chuja. Odwróciłam się, zobaczyłam młodego chłopaka, któremu zwisłam kutas. Puściłam oczko do niego – myślałam że te maile od Ciebie to blef, ale na szczęście się myliłam. Klęknęłam na brudnej podłodze, on wyjął telefon – przedstaw się ładnie. Ja dłuższą chwilę wpatrywałam się w telefon, widocznie była to za długa chwila gdyż poczułam mocne uderzenie z plaskacza w twarz. – Co jebana szmato wymiękasz? Czułam jak mnie piecze policzek – Anka Nowak, nauczycielka i wychowawczyni w tej szkole. – No i tak ma być, a teraz opierdalaj kutasa szmato jebana. Od razu łyknęłam kutasa całego patrząc w stronę telefonu. Poczułam smak spermy, swoich soków i to że kutas był całodniowy. Wyplułam kutasa na chwilę, – pysznie smakujesz, powiedziałam i zaczęłam mu ssać mocno kutasa. Widziałam uśmiech na jego twarzy i ciągnęłam mu chuja patrząc w kamerkę. Kutas znów mu stał, złapał mnie za włosy odciągnął od chuja, splunął mi w twarz i powiedział, – rżnij się nim analnie. Wstałam z kolan, odwróciłam się złapałam go za chuja, naprowadziłam na zwieracz, wsadziłam tylko główkę, a on jednym ruchem od razu dociągnął mnie do siebie i poczułam całego jego chuja w swej dupie. Taaak, znów zastękałam. Zwieracz był suchy, więc czułam dokładnie jego chuja w sobie. Zaczął mnie bić po dupie, no skacz kurwo. I zaczęłam go ujeżdżać. Nabijałam się mocno na tego młodego chuja, a od czasu do czasu kręciłam dupskiem na boki.-Szybciej-padła komenda, a ja przyśpieszyłam na maxa zaciskając zwieracz. Cipka puszczała soki mimo iż nieruchana, a zwieracz szczelnie oplatał się na jego chuju. Taak cudownie, uwielbiam to. Wyłam i stękałam, nie hamowałam swych odgłosów. Cała sytuacja mnie nakręcała. I znów poczułam jak jego kutas strzela spermą we mnie, poskakałam jeszcze chwilę po czym znów uklęknęłam i zaczęłam ssać i polerować mu chuja. – No przynajmniej masz doświadczenie i wiesz co trzeba robić – powiedział i pochylił się nade mną i splunął kolejny raz na twarz. On cały czas wszystko nagrywał. Jego kutas oklapł. Nagle wstał, klęknął na krześle wypinając dupę, widziałam młode męskie dupsko, całkiem zgrabne. – No poleruj mnie kurwo-usłyszałam. Kucnęłam i zaczęłam mu lizać rów. Czułam spocony rów na swym języku. -Poleruj kurwo i wal chuja. Mój język lizał mu zwieracz, a ręką mocno waliłam mu chuja. Trzymał telefon z boku tak że nagrywał jak 36 letnia nauczycielka, poleruje dupsko. Poczułam, że jego kutas znów staje się twardy. – Nie przerywaj, wali mi mocno chuja i wwiercaj się jęzorem w me dupsko, słyszysz dziwko. Nie musiał powtarzać. Przyśpieszyłam walenie chuja, a mój język wwiercał się w jego dupsko. Ma cipka była cały czas mokra, zabawa nakręcała mnie mocno mimo iż czułam gorzki smak na języku. Jego kutas znów stał na baczność. – Kładź ten swój głupi łeb na krześle. Oparłam głowę o siedzisko krzesła a on wsadził mi chuja do ust, jedną ręką złapał mnie za włosy i zaczął sobie walić kutasa moimi ustami, ruszając mocno i gwałtownie moją głową. W drugiej ręce cały czas telefon nagrywał wszystko. Ślina mi lekko ciekła z ust, szminka rozmazała się na chuju, a on używał mojej głowy do walenia chuja. Nagle się cofnął, wziął chuja do ręki zaczął mocno walić i zlał się resztkami spermy na podłogę.-Na co czekasz, zlizuj, sperma nie może się marnować. Podeszłam na czworaka, pochyliłam się i zaczęłam zlizywać spermę z brudnej podłogi, a on z uśmiechem wszystko nagrywał. Zlizałam całą spermę z dodatkami brudu z podłogi i pokazałam do kamerki otwarte usta. -Uwielbiam waszą spermę powiedziałam z uśmiechem do kamerki. -Będzie z Ciebie dobra rzecz do używania. -Słuchaj dziwko, chce mi się lać. Na te słowa klęknęłam przed nim i wzięłam samą główkę klapniętego chuja do ust. -Nie tak i znów Plaskacz na ryj. -Otwórz ryj szeroko wysuń język. Uczyniłam jak chciał. On położył główkę chuja na języku i po chwili poczułam jak jego mocz spływa mi do gardła. -Nic nie może się zmarnować, rozumiesz szmato. Tylko przytaknęłam łykając jego mocz. Chyba długo nie lał, bo sikał i sikał. W końcu skończył. Uśmiechnął się do mnie i znów dostałam Plaskacza w ryj i kolejny raz napluł mi na twarz. Wziął moje włosy w dłoń, wytarł o nie swego chuja.-No kurwo, mów adres i numer telefonu do kamerki. Podałam mu dane. Skończył kręcić. – No to kurwo Twoje życie ulegnie zmianie, a czy Ci się będzie podobać, mam to w dupie. I wyszedł. Wstałam poprawiłam ciuchy i wróciłam na wciąż trwającą dyskotekę. Po drodze zaliczyłam kibelek zmywając rozmazany makijaż. Stałam oparta o ścianę i czekałam na koniec dyskoteki. Stałam tak jeszcze z godzinę, aż w końcu poszłam do domu. Zaraz po wejściu zaczęłam się palcować. Stękałam i sapałam i dyszałam. Doprowadziłam się do kolejnych dwóch orgazmów i nie myjąc się poszłam spać wypijając kilka drinków.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    m
  • Wylewanie spermy cz. 6 druga Anka

    Parę lat walenia konia i zabawy na różne sposoby, nawet sprawdziłem, czy jestem w stanie się spuścić od samego ujeżdżania dilda. Tak, mogę, zresztą Monika i Teresa już nie raz pokazały, że mogą mnie zajechać tak, że mój tyłek będzie prawie rozrywany i spuszczę się…

    W końcu całkiem przypadkowo, z Internetu, trafia się dziewczyna co dość daleko mieszka. Pierwszy raz jak się spotkaliśmy było dużo gadania. Oczywiście alkoholu było dość dużo. Nawet nie wiedziałem kiedy i nagle moje spodnie i gatki były ściągnięte do kostek a mój kutas był ssany przez jej głodne ruchania usta. W krótkiej chwili po tym ja palcami wywierciłem w jej cipie, ona stawała się coraz bardziej mokra, a po krótkim czasie zabaw po prostu wjechałem twardym fiutem w jej cipę.

    Za parę tygodni, kiedy znów przyjechałem standardowo było rżnięcie na ostro, oraz zafundowałem jej także wjazd kutasem w dupę. Nie dość że nic i nie za stękała z bólu, to sama rozciągnęła poślady i nadstawiła dziurę do wyjebania. Bez żadnego marudzenia brała kolejne strzały spermy w każdy możliwy sposób: łapczywie połykała, kiedy kutas skończył w jej ustach, bardzo chętnie przyjmowała głęboko w cipie, oraz nie przeszkadzało, kiedy wylewałem spermę w jej ciasnej kształtnej dupie.

    Nie dość, że nie hamowała się przed niczym, co bym chciał spróbować, to sama zachęcała bym ją złapał za szyję i przyduszał w trakcie, jak jebałem ją, jak uległą sukę. Jednak duszenie to nie moja zabawa.

    Oczywiście miała także swoją własną zabawkę, którą także spożytkowaliśmy, gdyby był zjazd na dwie dziury, ale dildo było w cipie, a mój kutas rozrywał jej dupę.
     

    jeden z kolejnych przyjazdów standardowo leżymy na kanapie i oglądamy film, co bardzo szybko zamienia się ostre pieszczoty a po chwili ostre ruchanie. Tym razem zaskoczyła mnie dość mocno gdy była dużo bardziej aktywna, niż standardowo się to zdarzało. leżałem więc na plecach ze stojącym w górę kutasem chętnym do obrobienia oraz z ugiętymi w kolanach nogami. Dla niej wylizywanie całej pały i wyssanie jaj nie było żadnym problemem, bardzo lubiła też zjechać w dół i intensywnie wylizywała mi rowa tak samo zresztą, jak i ja czasami jej odrobiłem zanim wsadziłem kutasa kakaowy otwór. Tym razem zaskoczyła mnie dużo większą zabawą przy mojej dupie i nagle poczułem jak coś się wdziera w mój zwieracz. W tym samym czasie moja twarda pała wierzgała w jej ustach, przez co nie za bardzo chciałem przerywać jej pieszczoty, które były naprawdę zawodowy poziom. Wiercenie w mojej dupie od środka było coraz mocniejsze więc przypuszczałem że pewnie zaczęła mnie ujeżdżać swoim dildem, którym wcześniej bawiliśmy się przy jej cipie. Jednak było to zbyt podejrzane ponieważ czasami odczuwałem i jakby lekko rwący ból w mojej dupie. Nie zdążyłem wjechać w żaden z jej otworów za wyjątkiem gardła, ponieważ się spuściłem, a ona ssała mojego kutasa jednocześnie ugniatając mi jaja. Gdy wydoiła mnie już z całego wytrysku podniosła się znad mojego kutasa, wypuściła go z ust, żeby miękki i oślizły opadł na moje udo, puściła moje jaja z ręki, którą zaczęła je chwilę przed wytryskiem dość mocno ugniatać, oraz poczułem dziwne uczucie jakby szarpnięcia od środka z mojej dupy. Wtedy zrozumiałem że to nie było dildo, ona ujeżdżała moją prostatę trzema palcami drugiej ręki. Gdy już mnie wydoiła i znów miała wolne ręce, a wspięła się na mnie, i okrakiem usiadła na moją twarzą, a ja zacząłem lizać i ostro palcować i jej wygoloną cipę i dupę. W krótkim czasie zaczęła głośno jęczeć i wierzgać nad moją twarzą. Kiedy doszła i zwiotczała zeszła znad mojej twarzy i zaczęła się ze mną całować. Kolejny raz w moim życiu dostałem w pocałunku własną spermę do spróbowania.

    Biorę prysznic a ona po prostu wchodzi do łazienki i siada na sedesie. nie ma żadnych zahamowań żeby w mojej obecności się wysikać, a kiedy kończy podchodzi do mnie i zaczyna mi ssać kutasa. kiedy już stoi twardy i sztywny bierze do ręki trochę mydła w płynie i zaczyna mi go jakby walić oraz po prostu myć. Wydaje się to trochę zboczone, ale po prostu ona nie uznaje żadnych tajemnic i też lubi sobie po prostu porobić coś zboczonego co niekoniecznie musi od razu wiązać się z ruchaniem. W czasie kiedy jestem w łazience żeby wymyć zęby, ona często też wchodzi i kiedy ja się pochylam żeby wymyślić twarz albo opłukać usta często czuję jak od tyłu łapie mnie za jaja i zaczyna je ugniatać przez to oczywiście za chwilę kutas jest twardy. Ona się wypina stając mocno oparta o wannę i jest gotowa żeby ją wyruchać na stojąco. Nie ma żadnych problemów i nawet nie boi się infekcji żeby wsadzać jej kutasa na zmianę w cipę i w dupę oraz oczywiście zlać się w którąkolwiek z tych dziur. Tak samo jak sika przy mnie i się tego nie wstydzi tak też potrafi czasami wejść do łazienki zaraz jak tylko ja wchodzę i gdy chcę się wysikać to sama chwyta mojego kutasa i trzyma w czasie kiedy ja sikam. Co dziwne w chwili gdy już skończę ona się pochyla i zaczyna mi go ssać. Nie przeszkadza jej że może się załapać jeszcze na parę kropelek tego co nie jest spermą co a zresztą niedługo udowadnia że nie jest dla niej żadnym tabu. I jednego dnia kiedy kąpiemy się razem mówi do mnie żebym położył się w wannie. Ona staje w lekkim rozkroku nad moją głową rozchyla kolana lekko przykuca i zaczyna na mnie sikać, strumień uderza w klatkę piersiową i trochę na kutasa, a w czasie, gdy już prawie kończy sika mi na twarz. Potem gdy skończyła opuszcza cipę do wyliczania. Takiej zabawy to się po niej mógłbym nigdy nie spodziewać. Chwilę później bierze prysznic i wszystko ze mnie spłukuje, sama mnie namydla i czyści tak, aby nie było żadnych śladów i zapachów. Jak wyjdziemy z wanny i łazienki, to ona wspina się na łóżko, staje na czworakach, wypina mocno dupę, rozchyla rękoma mocno poślady i mówi do mnie “teraz za to, że byłam w wannie niegrzeczna, wypierdol mnie ostro w każdą dziurę, którą lubisz”. Bez większego zastanawiania chwytam odstającego kutasa i wjeżdżam w jej śliską cipę, a po paru ruchach wysuwam kutasa i gdy jest już cały w śluzie przykładam go do jej ciasnego zwieracza i zaczynam standardowo rozjeżdżać głęboko dupsko. Bez żadnego przerywania i zamieniania dziur, po prostu rucham ją w dupę ostro, aż się spuszczam, ale tym razem nie za głęboko. Po zlaniu się wyciągam kutasa sam wspinam się na łóżko i daję jej wylizania, co ona robi bardzo chętnie i łapczywie. oczywiście zaraz po tym muszę iść do łazienki się wysikać ona idzie ze mną. Anka staje okrakiem nad sedesem. Ponownie rozchyla pośladki i widzę jak z jej ostro przeruchanej dupy wypływa moja sperma.

    Po kilku miesiącach takich ostrych weekendów zrywamy ze sobą, chodź po następnych kilku miesiącach znów się ze sobą spotkaliśmy parę razy. Oczywiście za każdym razem było ostre ruchanie we wszystkie jej dziury, a i ona nie przestaje i za każdym razem bolcuję moją dupę palcami. Jednego razu powiedziała że usunęła mi cztery palce w dupę, czym mnie mocno wystraszyła i powiedziałem, że nie chcę, by mi zrobiła fisting w moim tyłku. Ona odpowiedziała, że na takie zabawy nie jest jeszcze gotowa, po czym położyła się na plecach rozkleiła nogi i powiedziała żebym jej zrobił taką samą palcówę jak ona mi wierciła dupę. w tym momencie pomyślałem że sprawdzę czy jej cipa rzeczywiście jest taka pojemna i usunąłem dwa a za chwilę trzy palce. Po krótkim wierceniu dodałem czwarty ona w tym momencie zsunęła rękę i dołożyła mój kciuk do wnętrza dłoni tak żebym wsunął jak najgłębiej. Całej dłoni nie dałem rady wcisnąć ale i tak początek fistingu już własnoręcznie zacząłem. Potem standardowo stanęła na czworakach i była gotowa do brania kutasa w dupę, co oczywiście chętnie zrobiłem z finalnym zlewanie się w jej ustach. To był ostatni przejazd do niej ponieważ znów się pokłóciliśmy a ja znalazłem bardzo grzeczną dziewczynę…

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Max79
  • Sen, na ktory czekalas.

    Jesteś nago i leżysz na brzuszku. Udajesz, że śpisz, ale tak nie jest. Czekasz na mój dotyk…
    I ja to wiem 🙂
    Podchodzę do Ciebie i zaczynam opuszkami palców gładzić Twoje łydki. Palce obu moich rąk wędrują w górę Ciebie, łydki, uda, pośladki. Gdy docieram do pleców lekko unosisz pupę, jest Ci miło.
    Opuszkami palców masuję Twoją szyję, gładzę policzki.
    Nachylam się i całuję Twoje plecy. Raz w lewą łopatkę, raz w prawą.
    Wysuwam język i lizę Cię od góry wzdłuż całego kręgosłupa. Od szyi aż do pupy.
    I jeszcze raz w górę. Masz delikatnie mokre plecy od mojej śliny.
    Rękoma gładzę Cię po bokach, między plecami, a brzuchem na którym leżysz.
    Słyszę pierwsze pomrukiwania 🙂
    Całuję Twoje plecy, łopatka, środek, koniec.
    Widzę pupę i całuję Twoje pośladki. A później lekko gryzę jeden, potem drugi.
    Z zadowolenia unosisz pupę i pokazujesz mi swoje obie dziurki.
    Palcami gładzę pośladki, a językiem schodzę niżej i…liże magiczne miejsce czyli tam, gdzie zginają się kolana. Tego nie znałaś ale jest Ci dobrze.
    Idę wyżej.
    Widzę, że Twoja cipka jest już mokra i bardzo mnie podnieca ten widok.
    Kładę ręce na Twoich pośladkach, rozwieram je, Ty unosisz pupę i wypinasz się tak, że cały język wkładam w Twoją cipkę. Mruczysz głośniej…
    Przechodzę wyżej i delikatnie liżę Twój tyłeczek, a do cipki wkładam palec i wiercę nim najpierw powoli, a później coraz intensywniej. Oddychasz coraz głośniej a ja wkładam drugi palec do cipki.
    Jest mokra i czuję, że za chwilę będziesz dochodzić więc zwalniam.
    Idę do góry, daję Ci buzi.
    Wracam na dół. Do cipki wkładam dwa palce, tyłeczek liżę, a później wkładam najmniejszy palec i teraz masuję Cię od środka w obie dziurki.
    Ruszasz całym ciałem tak, że to Ty napierasz na moje palce, robisz to coraz szybciej i jesteś coraz głośniejsza 🙂
    Drugą ręką gładzę Twoje plecy aż pojawia się na nich gęsia skórka.
    I wtedy eksplodujesz. Wijesz się w orgazmie, ale moja ręka nie przestaje Cię masować od środka.
    Po dłużej chwili Twoje ruchy zwalniają, moje też.
    Nic nie mówisz, a ja biorę ten Twój lisi ogonek i wkładam go w pupę.
    By przygotować Cię do dalszej zabawy 🙂

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    marcin81
  • Sasiadka w potrzebie XVII (Wyjasnienia cz.1)

    Następnego dnia, miałem wolną niedzielę. Obudziłem się obok Moniki, która jeszcze spała. Julka natomiast gdzieś nerwowo krzątała się po kuchni w czarnych dopasowanych dresach i czarnej bluzie z długim rękawem. Minąłem ja w przedpokoju, spojrzałem na zegarek, była 10:30. Rzuciła do mnie krótkim

    „hejka? Wyspany?” również badawczo rzuciła okiem na zegarek krzycząc jakby do siebie:

    „cholera, znów się spóźnię, pa!” Po czym założyła granatową czapkę z daszkiem i w pośpiechu wyszła z mieszkania.

    Kiedy wróciłem z łazienki do pokoju, Monika już zdążyła się obudzić, siedziała na łóżku przechylając łapczywie butelkę mineralnej.

    „Jula wyszła do pracy?” – zapytała

    „gdzieś wyszła w pośpiechu, mówiłaś, że pracujecie razem” dodałem lekko zdziwiony

    ‘tak pracujemy, ale ona co drugą niedziele sobie dorabia, sprząta w hotelu, wiesz jak jest zawsze to parę groszy wpadnie, też bym tak chciała dorabiać, ale na razie nie szukają nikogo” – dodała

    „Monia, wczoraj było cudownie, gadaliśmy pół wieczoru o głupotach a ja nadal nie wiem co u Ciebie, co się z Tobą działo przez ten czas, może pogadamy?”

    „Jestem Ci to winna, siadaj. Po tym jak wyjechałam na studia do Krakowa, jak wiesz zamieszkałam w akademikach. Z resztą przecież pamiętasz jak przez pierwszy semestr byliśmy jeszcze razem to mnie tam odwiedzałeś. Fajni ludzie, fajna ekipa, ale bardzo szybko spodobało mi się imprezowe studenckie życie. Ciągłe imprezy, kiedy do mnie dzwoniłeś na tygodniu, to wcale nie siedziałam w książkach tylko spławiałam Cię, żeby wyskoczyć na miasto. Tak się złożyło, że już po 1 miesiącu, będąc jeszcze w związku z Tobą, poznałam Jose, dwa lata starszego studenta chemii, Hiszpana z wymiany, bardzo mi się spodobał i zauroczyłam się nim. Niestety ale przez pięć miesięcy zanim Cię zostawiłam dla niego, spotykałam się z też nim. Jest mi głupio na samą myśl, ale zdradzałam Cię notorycznie i oszukiwałam. Kiedyś nawet do tego stopnia, że rozbawiona alkoholem i zjarana trawą, gadałam z Tobą przez telefon jednocześnie waląc mu konia i robiąc loda. Bawiło go to, a ja byłam głupia, żeby mieć swój rozum. Bardzo Cię skrzywdziłam i wiem, że już tego nie naprawię. Ale mam nauczkę, zmarnowałam cały okres studiów. Pierwszy semestr cudem zaliczyłam, jak się rozstaliśmy jeszcze bardziej poszłam w alko i dragi. Zielsko, później feta, kryształki, szkoda gadać. Drugiego semestru już nie dałam rady ukończyć. Oczywiście dumnym rodzicom powiedziałam, że wszystko świetnie zaliczyłam, do tego stopnia, że jadę do Barcelony na wymianę studencką. W rzeczywistości, Jose również został wyrzucony ze studiów i zaproponował, abym z nim wyjechała do jego rodziców w okolice Malagi. Wyjazd do Hiszpanii z ukochanym? Ucieszyłam się, zawsze to jakaś odmiana, poznam trochę świata. Podniecona pojechałam z nim. Niestety, bajkowe życie nie nastało. Jego rodzice mieli mały sklepik i kawałek pola. Okazało się również, że Jose ma w swojej rodzinnej miejscowości 2 letniego syna, o którym nigdy mnie nie poinformował. Nawet go nie utrzymywał, rodzice dawali jego byłej alimenty. Szybko czar prysł, ja się poczułam oszukana, pokłóciliśmy się i zostawił mnie samą, bez pieniędzy z plecakiem i małą walizką. Za resztę pieniędzy pojechałam do Malagi szukając pracy. Były wakacje więc znając angielski chciałam się gdzieś zaczepić na chwilę. Udało mi się szybko znaleźć pracę w hostelu, sprzątanie, trochę ogarnianie na recepcji. Właściciel dał mi pokój z drugą dziewczyną i jakieś marne grosze. Ale gwarantował też jeden posiłek dziennie w jego restauracji. Taka wegetacja. Ale traktował nas dobrze. Po miesiącu udało i się znaleźć lepszą pracę w portowej restauracji, już takiej ekskluzywnej. Kasa lepsza plus spore napiwki, ale mieszkania drogie, więc znów zamieszkałam w tanim robotniczym i obskurnym hostelu z jakimiś 2 Ukrainkami, we trójkę na 25 metrach. Zaciskałam zęby i robiłam swoje. Pewnego dnia do stolika usiadł przystojny, wysoki Hiszpan, zadbany, świetnie ubrany, koło 50 lat. Był ze swoją żoną taką tuż po 40-stce. Pełne kształty, piersi zrobione, usta z botoksu, kobiece uda, bardzo atrakcyjna kobieta o kruczoczarnych włosach, opalona, odziana w zwiewną, elegancką białą sukienkę za kolano, która kontrastowała z jej mocną opalenizną. Facet nie zważając na nią bardzo mi się przyglądał. Fakt z swoim polskim wyglądem wyróżniałam się na tle pozostałych, rodowitych dziewcząt. W pewnym momencie machnął do managera, który sprintem pojawił się przy nim. Pogadali chwilę i manager zawołał mnie na zaplecze, mówiąc:

    „Pan Samuel chciałby Cię poznać. To właściciel restauracji, bardzo wpływowa osoba z klasą. Dosiądziesz się do niego i jego żony Pani Eleny. Zdejmij fartuch, Francesca Cię zastąpi”

    Zabrzmiało to jakbym nie miała wyboru. Poszłam do nich dosiadając się wystraszona. Samuel okazał się bardzo miłym, pełnym kultury człowiekiem. Porozmawialiśmy przy winie we trójkę. Okazało się, że ta restauracja to tylko jeden z wielu biznesów. Miał wypożyczalnie ekskluzywnych jachtów, hotel, dyskotekę i jeszcze kilka innych interesów. Powiedział, że to nie jest dobre miejsce dla takiej księżniczki jak ja. Pogładził mnie po policzku, wręczył czarną wizytówkę z napisanym srebrnymi literami adresem i jego numerem telefonu, mówiąc:

    „Masz czas do jutra do 12. Możesz tu nadal być kelnerką, albo zamieszkać z nami i opiekować się domem, ogrodem i nami. Przede wszystkim mam na myśli siebie. Będziesz moją drugą żoną, tyle, że bez ślubu. Za to za prawdziwe pieniądze. Decyzję pozostawiam Tobie. Ale uwierz mi, nikomu nie daje takiej szansy. Doceń to, a teraz wracaj do pracy.”

    Byłam w ciężkim szoku. Jego żona nie wyglądała na wzruszoną, nie odezwała się słowem, patrzyła w stronę morza w swych dużych, ciemnych okularach wartych tyle co moja miesięczna pensja, pociągając zimne Prosecco.

    Spojrzałam na niego i zupełnie nie mam pojęcia dlaczego ale od razu podjęłam decyzję.

    „Zgadzam się” – odparłam. Czułam, że nie mam nic do stracenia, byłam tu sama w obym państwie, znając hiszpański na poziomie średnim. Niby potrafiłam się porozumieć, wszystko też rozumiałam, ale rok czasu nauki to jednak za mało na jakąś swobodę w komunikacji. Potrzebowałam stabilizacji i pieniędzy. Powrót do Polski nie wchodził w grę. Po co miałam tam wracać?

    Dał mi swój telefon mówiąc: Wpisz mi swój bieżący adres. Spakuj się, juto punktualnie o 12 w południe przyjedzie po Ciebie mój zaufany kierowca Marco. Czy na pewno zrozumiałaś konwencję w którą wchodzisz? – dopytał, a ja skłamałam, że tak, bo wcale nie wiedziałam co mnie czeka i na co się właśnie godzę. Elena uśmiechnęła się tylko pod nosem, wyciągając truskawkę z kieliszka i mrucząc pod nosem „Veremos” co oznaczało coś w rodzaju pożyjemy – zobaczymy. Tak czy inaczej wstałam od stolika, dziękując za gościnę i w ciężkim szoku udałam się na zaplecze. Manager wrócił do mnie po chwili mówiąc, że dziś mam już wolne, wręczył mi plik pieniędzy za przepracowane godziny, plus to, czego jeszcze nie zdążyłam wypracować do końca miesiąca. Wróciłam do hostelu, po drodze kupując wino. Spakowałam się, poszłam do recepcji oznajmić, że już tu nie będę mieszkać. Rozliczyłam się, spakowałam swoje rzeczy, wypiłam pół butelki wina i zasnęłam po raz ostatni na swojej hostelowej pryczy.

    Od rana byłam mocno zdenerwowana, wstałam o 7, nie wiedziałam o ze sobą zrobić, prysznic, śniadanie, kawa. Nie wiedziałam jak mam się ubrać, więc założyłam zwykłą białą sukienkę do kolan, prosta letnia kiecka na ramiączkach i białe tenisówki. Zupełnie tak jak ubiera się tutejsza młodzież. Kwadrans do 12 w południe już czekałam przed hostelem. Tuż przed południem podjechał czarny Range Rover, ładny, ekskluzywny SUV, ale nie rzucał się w oczy. Z resztą nie miało to dla mnie znaczenia. Marco był fajnym, zabawnym facetem, bardzo serdeczny i pomocny. Miał ok 40 lat, przystojny, fajny facet, taka gaduła. Dzięki temu nieco rozładował napięcie. Po 40 minutach podjechaliśmy do willi Samuela. Obłęd. Ogromna posiadłość w widokiem na Morze Śródziemne. Duży ogród, gaj oliwny, garaż na 7 aut. No totalny szał. Na ogromnym tarasie siedziała Elena i Samuel, który przywitał mnie mówiąc:

    „Wyglądasz ślicznie. Elena pomoże Ci ze wszystkim. Pojedziecie dziś na zakupy. Czuj się jak u siebie, jak masz jakieś pytania, nie wstydź się, pytaj. Elena – zwrócił się do niej – traktuj dziewczynę z szacunkiem” – dobitnie podkreślił. Ja jadę na spotkanie, będę o 20, zorganizujcie kolację. Pocałował mnie w czoło, jak ojciec i wsiadł do swojego białego, klasycznego Porsche z lat 80 tych i odjechał.

    Elena wyglądała jak zwykle pięknie. Czarna długa sukienka, ciemne okulary, które zdjęła i wtedy pierwszy raz zobaczyłam jej duże brązowe oczy i rzęsy tak długie, że nie mogłam od nich oderwać wzroku.

    „Marco zaniesie Twoje rzeczy do pokoju, chodź mamy mało czasu”.

    Szłam za nią po willi, ona krótko opowiadała mi co gdzie jest. Kiedy doszliśmy do na piętro, idąc dużym jasnym korytarzem doszliśmy do sypialni. Po lewej stronie znajdowała się ogromna część sypialniana, łoże z bajecznym baldachimem miało chyba ze 4 metry szerokości, nigdy takiego nie widziałam zrobione z jakiegoś starego drewna, chyba zaadoptowanego z jakichś łodzi. Piękne. Po przeciwnej stronie, vis-a-vis sypialni był mój pokój. Skromnie, schludnie urządzony, przestronny utrzymany w kolorystyce bieli i pudrowego różu. Było w nim wszystko co potrzeba, spore 2 osobowe łóżko, również z baldachimem, biurko z laptopem, bardzo ładna biała toaletka. Naprzeciw łóżka po całej ścianie rozciągały się lustra, co optycznie powiększało pokój. W tym pokoju przywitała mnie obsługa. Alberto lokaj, około 60 letni, elegancki i miły facet, Pani Sofia około 50 letnia kucharka oraz Anetee – młodziutka, śliczna dziewczyna, miała 18 lat, ciemne, długie włosy upięte do tyłu w tradycyjny kok, ubrana w klasyczny czarny fartuch z białymi koronkowymi wykończeniami i białą kieszenią na przodzie, tak trochę strój francuskiej pokojówki, z tym, że pozbawiony podtekstów erotycznych, schludny, elegancki sięgający do kolan. Bardzo mi się podobała, była taka naturalna, opalona, typowo hiszpańska uroda, wysoka, ok. 170 cm, zgrabna, z krągłą pupą i średnimi piersiami. W sam raz.

    Elena po przedstawieniu mnie całej ekipie zarządziła, że musimy jechać na umówione wizyty i zakupy, Nie wiedziałam o co jej chodzi i gdzie mnie zabiera, ale zwyczajnie w świecie posłusznie oddałam się w jej ręce. Do miasta pojechałyśmy jej czerwonym kabrioletem, było to jakieś BMW, ale nie znam się na autach. Na pewno bardzo szybkie i eleganckie. Po drodze usłyszałam dość wymowny komunikat z jej strony:

    „Samuel powiedział Ci wczoraj, że będziesz jak jego druga żona. Wiesz, że tak nie będzie? Dwadzieścia lat temu wyszłam za niego, żonę ma jedną i tak pozostanie, ty będziesz tylko miłym dodatkiem, ale nie nastawiaj się na nic. Nie jedna próbowała coś ugrać – bez skutku.”

    W pierwszej kolejności podjechaliśmy do prywatnej kliniki medycznej. Tam pobrano mi krew do badań, następnie ogólne badania i wizyta u ginekologa, który po zbadaniu mnie zapytał jaką formę antykoncepcji wolę. Nie zdążyłam odpowiedzieć, Elena zadecydowała za mnie wybierając tabletki antykoncepcyjne. Tutaj też pierwszy raz miałam robiona lewatywę. Następnie salon piękności, gdzie przeszłam Pedicure, Manicure, cały kompleks zabiegów, łącznie z laserową depilacją i Spa. Elena też równolegle skorzystała z zabiegów. Następnie pojechałyśmy do nowoczesnego salonu tatuażu i piercingu. Młody, przystojny Hiszpan widząc Elenę uśmiechnął się witając ją po przyjacielsku, jak starzy znajomi.

    „Cześć Elena, co tam dobrego? Widzę, że zakuwamy nową koleżankę” – dodał spoglądając na mnie. Bez słowa wskazał mi leżankę, mówiąc:

    Witam Cię, rozbieraj się i kładź się na plecach, chcesz coś do picia?

    Nie chciałam, nie wiedziałam o co chodzi, wstydziłam się i bałam tego co mnie czeka. Ale posłusznie rozebrałam się wykonując polecenie. Hiszpan założył niebieskie, gumowe rękawiczki i zniknął na zapleczu wracając po chwili ze srebrną tacą. Na niej ułożone były 4 pierścionki do piercingu waginalnego, dwa z żółtego 24-karatowego złota, jeden z jasnym diamencikiem n końcu, drugi wykończony zielonym szmaragdem. Dwa pozostałe były identyczne, tyle, że z białego złota. Elena wybrała dla mnie białe złoto i szmaragd, facet, natychmiast przeszedł do konkretów, odkaził i znieczulił moją cipkę, po czym dokonał profesjonalnego nakłucia po którym moją cipkę zdobiły dwie charakterystyczne kuleczki. Pomimo znieczulenia, ból był odczuwalny. Dostałam maści na gojenie się, instrukcję co mam rozbić i komplet wyspecjalizowanych kosmetyków. P wszystkim pojechałyśmy na zakupowy szał. Elena wybierała za mnie wszystko, od bielizny po dodatki. Tylko najlepsze i najdroższe sklepy. Najwyższa jakość. Zostawiła tak kilka tysięcy euro. Byłam w szoku, że można tyle kasy wydać na ciuchy i akcesoria. Dochodziła 19 czasu było mało, o 20 miał wrócić Samuel. Pojechałyśmy do domu, Elena poszła ze mną do łazienki, kazała się rozebrać aby poinstruować mnie co do smarowania przekłucia w moim nowym intymnym pierścionku. Spojrzała na niego z dumą mówiąc, że jest piękny, sama też podciągnęła sukienkę, odchylając czarne stringi, pokazując mi swój kolczyk, zakończony jakimś bordowym kamieniem szlachetnym. Spojrzałam na jej niewypielęgnowaną cipkę z podziwem.

    „Jesteś Bi? Masz jakieś doświadczenia z kobietą” – zapytała niespodziewanie

    „Nie wiem proszę pani czy to nazwać BI, dwa razy całowałam się z dziewczyną, trochę macani piersi ale to tak bardziej spontanicznie pod wpływem chwili. Nie mam więcej doświadczeń, ale jestem raczej otwarta.”

    „To dobrze, dużo nauki przed Tobą. Ile miałaś partnerów? Jakie masz doświadczenie w seksie?

    „Dotychczas tylko dwóch partnerów, seks klasyczny i oralny, chociaż z tym drugim nie jestem jakąś specjalistką, nie umiem robić loda z połykiem. Nie uprawiałam też seksu analnego i raczej nie chciałabym próbować.”

    Elena spojrzała na mnie z niedowierzaniem, mówiąc:

    „Ty jesteś zupełnie zielona, niczego nie wiesz o seksie” – zastanowiła się chwilę po czym wybuchła śmiechem mówiąc sama do siebie”

    „Ten mój mąż całkiem zwariował, przecież to niedorzeczne, dziwka, która niczego nie umie, a kosztuje krocie, szaleństwo” – dodała.

    „Juro się wszystkiego nauczysz, dziś tylko kolacja i kładź się spać, nie zapomnij wziąć tabletki. O 9:30 śniadanie na tarasie.”

    Kolacja minęła w miłej atmosferze, owoce morza, sałatka, dobre hiszpański wino, sery, świeże pieczywo, fantastyczna atmosfera. Po 21 udałam się do siebie, Samuel i Elena poszli do sypialni. Z mojego pokoju było wyście do prywatnej łazienki, takiej tylko dla mnie. Pierwsza noc minęła spokojnie, szybko usnęłam po pełnym emocji dniu. Rano punktualnie stawiłam się na śniadaniu. Kiedy zjedliśmy pyszny posiłek, Samuel pocałował żonę w usta, mnie w policzek, pożegnał się i odjechał bez słowa. Elena powiedziała mi, że za godzinę mam być gotowa do wyjścia. Wróciłam do pokoju, zrobiłam poranną toaletę, kiedy wyszła z łazienki owinięta ręcznikiem, przy łóżku czekała młodziutka pokojówka Anette, która uśmiechnęła się wskazując mi leżący na łóżku, starannie przygotowany komplet ubrań.

    „Pomogę Ci się ubrać, Pani Elena będzie czekać na tarasie. Zrzuciłam ręcznik stając przed nią całkiem nago. Anette spojrzała na mnie, zwracając szczególną uwagę na kolczyk, mówiąc:

    „Zielony? Masz szczęście, to oznacza, że bardzo się Panu spodobałaś. Ja jeszcze nie mam swojego, ale być może za rok dostanę szansę” – odpowiedziała ze smutkiem.

    Nie rozumiałam, Anette była naprawdę śliczną, zgrabną osiemnastolatką. Podejrzewam, że Samuel mógł ją mieć gdyby tylko chciał.

    Nie drążyłam jednak tematu, założyłam przygotowany dla mnie stój. Białe stringi Victoria Secret, do tego stanik z tego kompletu. Do tego skromną, przewiewną białą sukienkę do połowy ud, było to typowe ubranie w tej strefie klimatycznej. Na stopy trafiły najzwyklejsze cieliste baleriny. Anette szybko rozczesała i ułożyła mi włosy, klasycznie rozpuszczone.

    Psiknęłam się perfumami, oczywiście wybranymi wczoraj przez Elenę, zeszłam na dół. Pani dopijała espresso, jak mnie zobaczyła, wstała wydając krótką komendę:

    „Jedziemy, chodź” – wsiadłyśmy do jej czerwonego cabrio i pojechałyśmy na obrzeża miasta do jednej z ekskluzywnych dzielnic apartamentowców.

    „Dziś pierwsza lekcja, słuchaj mnie uważnie, wykonuj polecenia dokładnie. Nie lubię się powtarzać, Samuel jest w pewnych kwestiach wymagający. Jeśli chcesz się utrzymać, musisz się trochę poświęcić.”

    Szybka podróż windą na ostatnie piętro 10 kondygnacyjnego nowoczesnego bloku trwała szybko. Drzwi otworzyła nam atrakcyjna na oko 30-letnia blondynka, włosy ścięte do ramion raczej wschodnioeuropejska uroda, cała pokryta tatuażami. Ubrana w czerwoną wyzywającą, obcisłą sukienkę, sięgającą tuż za tyłek, w taki sposób, że kiedy siadała na sofie widać było jej czerwone stringi i piękne, pełne uda pokryte kolorowymi dziarami. Usta i piersi były po interwencji chirurgicznej. Jak się okazało to była Maria, dziewczyna pochodziła z Rosji, ale nie wiem czym się zajmowała w Hiszpanii. Nie chciałam wiedzieć. W salonie ogromnego 200 metrowego penthouse’a siedziało dwóch przystojnych facetów, jeden około 20 letni Hiszpan, świetnie zbudowany, elegancko przystrzyżony zarost, czarne włosy, biała, luźna koszula, materiałowe spodnie w ciemnym kolorze. Jak model z okładki. Drugi około 40 letni ciemnoskóry umięśniony facet, łysy, również przystojny no i ten kolor skóry, taki egzotyczny. Dwóch bardzo atrakcyjnych facetów mogących spokojnie pracować w modelingu, być może pracowali w ten sposób. Poczułam ciepło przechodzące przez całe moje ciało. Domyślałam się co nastąpi.

    Maria zaprowadziła mnie do sypialni, kazała zdjąć ubranie położyć się na środku dużego łóżka pozostając w samej bieliźnie. W rogu pokoju na statywie ustawiła jedną kamerę, po obu stronach również stanęły dwa sprzęty do nagrywania. Denerwowałam się, nie chciałam być nagrywana w intymnej sytuacji.

    Maria uśmiechnęła się do mnie próbując rozładować atmosferę, stwierdziła, że jestem śliczna i nie powinnam się niczym przejmować, wszystko będzie dobrze i nic mi nie grozi. Zapewniła, że dyskrecja jest najważniejsza i co się dzieje w tym mieszkaniu, pozostaje w mieszkaniu. Podała mi szklankę wody i kieliszek białego schłodzonego wina na rozluźnienie.

    „Wypij to wino jednych tchem, doleję Ci kolejny kieliszek” – kiedy to uczyniłam, jeszcze czterokrotnie uzupełniała mi szkliwo. Poczułam jak delikatnie alkohol daje o sobie znać. Nie byłam pijana, ale delikatnie rozluźniona, tak w sam raz. Do pokoju weszła Elena, ubrana w czarny komplet erotycznej bielizny, czarne pończochy z dedykowanym pasem do nich, podwiązki, czarna szpilka, rozpuszczone, lśniące włosy. Wyglądała jak milion dolarów. Ja ze swoim zgrabnym, ale bladym ciałem, zwykłym białym komplecie bielizny wyglądałam żałośnie. Usiadła na fotelu obok łóżka, założyła nogę na nogę w oczekiwaniu. Tuż za nią weszło dwóch facetów z którymi widziałam się chwilę temu w salonie. Byli w samych bokserkach. Ich muskulatura imponowała, sześciopaki na brzuchach, mega apetyczny widok. Oczywiście najbardziej ciekawił mnie czarnoskóry gentleman. Taka zupełna nowość no i byłam ciekawa krążącej opinii na temat wielkości ich sprzętu. Obaj panowie zdjęli bokserki i położyli się obok mnie, jeden po mojej prawej drugi po mojej lewej stronie.

    Maria upewniła się, że kamery działają, po czy siadła na drugim fotelu, tuż obok Eleny. Obaj panowie mieli ogromne penisy, chociaż ten czarny wydawał się gigantyczny. Przyglądałam się z zaciekawieniem kiedy usłyszałam polecenie od Eleny:

    „Bierz się do roboty, pokaż jak obciągasz.”

    Ciemnoskóry facet miał na imię Eryk i to od niego zaczęłam. Delikatnie jeździłam językiem p jego ogromnym kutasie. Nie wyobrażam sobie zmieścić go całego w ustach, tego chyba nikt by nie dokonał. Miał chyba ze 24 cm, do tego był gruby. Jego hiszpański kolega Javier miał niewiele mniejszy sprzęt, a grubością niczym mu nie ustępował. Jak tylko musnęłam czarne przyrodzenie, natychmiast stanęło na baczność, a Eryk złapał mnie za włosy i włożył go do ust. Nie miałam doświadczenia, robiłam loda Tobie i Jose, więc moja technika nie była dopracowana. Krztusiłam się co chwilę, z oczu leciały mi łzy. Po kilkunastu ruchach w moje usta, zmieniłam kochanka. To znaczy, nie wiem jak to się działo, ale przekazał moją głowę koledze, który zaczął nabijać moje usta na swoje prącie. Nawet nie wiem kto i kiedy pozbawił mnie bielizny, leżałam nago pośrodku łóżka robiąc na zmianę loda dwóm obcym facetom. Czułam jak tam na dole robię się mokra. Robiłam co mogłam, ale chyba niezbyt dobrze, bo po chwili Elena wstała i podeszła do Eryka.

    „Spójrz jak to się robi” – rzuciła do mnie krótko. Złapała jedną dłonią nasadę ogromnego kutasa, końcówkę grzyba włożyła w usta i bardzo brutalnymi, dynamicznymi ruchami zaczęła poruszać dłonią w górę i w gół, jednocześnie cały czas pracując głową. Jej pełne, duże usta mocno przylegały do ogromnego członka. Kutas cały pokryty był śliną. Pozazdrościłam jej takiej techniki. Po chwili wypuściła go z ust dając sygnał abym spróbowała raz jeszcze. Tym razem szło mi znacznie lepiej, zaczęłam odtwarzać jej ruchy i po kilku chwilach wcale nie odbiegałam od niej. Wtedy złapała mnie za włosy i nakierowała na Javiera. Sama w tym czasie sięgnęła po prezerwatywę, założyła na czarnego kutasa różową gumkę w rozmiarze XXL i dosiadła go w pozycji na jeźdźca. Powoli wieki kutas zniknął w jej cipce, a kiedy opadła do końca dało się usłyszeć głośne jęknięcie. Wtedy Maria podeszła do niej trzymając telefon komórkowy, filmując falujący na fiucie krągły tyłek Eleny, później przechodząc od frontu dokładnie uwieczniając twarz, cycki i sam akt bzykania. Elena uśmiechnęła się do kamery, posyłając buziaka. Jak się okazało filmik ten kręciła dla swojego męża. Byłam dziwnie podniecona całą tą sytuacją. Marzyłam żeby ten czarny, wielki kutas wypełnił też mnie. Jednak nie wiedziałam czy mnie to czeka. Kucnęłam przed Javierem ćwicząc robienie loda. Pomagał mi instruując abym nie omijała jąder i każde z nich po kolei pieściła ustami. W pewnym momencie mój kochanek sięgnął po leżącą na półce prezerwatywę, którą otworzył zębami. Ssałam jego jądra kiedy zakładał zabezpieczenie płynnym ruchem. Kiedy to uczynił, skacząca na kutasie obok Elena zeskoczyła z ciemnoskórego mężczyzny, przeszła na stronę hiszpańskiego chłopaka, dosiadając go w podobny sposób jak poprzednika. Wciąż lizałam jego jajka mając przed twarzą jej duży i zgrabny tyłek. Eryk ustawił się tuż za mną przykładając ogromny członek do mojej ciasnej i niedoświadczonej cipki. Wiedziałam, że to poważne wyzwanie i będę mogła odczuwać początkowo ból związany z tak ogromnym sprzętem. Na szczęście okazał wyrozumiałość, będąc delikatnym w forsowaniu mojego otworu. Czułam jak wolno wchodzi we mnie każdy centymetr jego męskości powolutku torując sobie drogę do końca. Kiedy wszedł cały poczułam przeszywający ból połączony z ogromną falą przyjemności. Niesamowite uczucie. Kiedy ścianki mojej waginy dały radę się przyzwyczaić do jego rozmiaru, zaczął miarowo i rytmicznie posuwać mnie zwiększając tempo. Nie wytrzymałam zbyt długo i udało mi się szybko odpłynąć. Po kilkunastu ruchach ciasnota i moje pojękiwania sprawiły, że nadchodziła fala jego orgazmu. Zamknęłam oczy sądząc, że strzeli w prezerwatywę, jednak Eryk wyszedł ze mnie, pociągnął mnie mocno za włosy, tak, że automatycznie położyłam się na plecach, a on jednym ruchem zdjął zabezpieczenie i strzelił w moje mimowolnie otwarte usta. Gęsta sperma w niebotycznych wręcz ilościach szczelnie wypełniła całe moje usta, część nektaru trafiło na twarz. Elena odwróciła się do tyłu patrząc na mnie zarządziła:

    „połykaj, za chwilę dostaniesz drugą porcję” w tym momencie zacisnęła mocno pośladki, przyśpieszyła ruchy na kutasie Javiera instruując go aby kończył. Chłopak wszedł w nią jeszcze trzykrotnie, następnie klepnął ją w tyłek dając sygnał, że jest gotowy. Elena zeskoczyła z niego, zdjęła prezerwatywę, nakierowała jego kutasa celując w usta, kolejny, nieco mniejszy ładunek nasienia trafił ponownie w moje otwarte usta. Całość znów pokornie połknęłam. Był to mój pierwszy raz kiedy ktoś spuścił się w moje usta. Bardzo mnie to podniecało i czułam się spełniona. Elena uklęknęła na podłodze, a chłopaki natychmiast zbliżyli swoje wciąż sterczące kutasy, które moja pani starannie wyczyściła z resztek spermy.

    „Szybko się uczysz, na dziś wystarczy wrażeń, umyj twarz i ubieraj się. Będziemy wracać do domu.” Poszłam pokornie do łazienki obyć całą umazaną twarz…

    Kiedy wsiadłyśmy do auta Elena spojrzała na mnie mówiąc:

    „Masz potencjał. Dziś była pierwsza lekcja. Zdajesz sobie sprawę, że najtrudniejsze przed Tobą?”

    „Czyli co takiego?” dopytywałam

    „Nie miałaś nigdy kutasa w dupie, prawda? – zapytała bez ogródek

    „Nie, nigdy tego seksu nie próbowałam, słyszałam, że to bolesne przeżycie”

    „Bolesne, przynajmniej na początku. Niestety od czasu do czasu będziesz posuwana w tyłek. Wcześniej Anette pomoże Ci zrobić lewatywę. W Twojej łazience w szafce z lustrem masz sprzęt. Nie rób tego sama, poproś Anette, ona jest obeznana w temacie, wprowadzi Cię we wszystko”

    Po wszystkim Wróciłyśmy do domu w całkowitej ciszy.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Adam
  • Szczesliwy podgladacz 1/2

    Wizyta na plaży nudystów chodziła nam po głowie od jakiegoś czasu. Ostateczną decyzję pomogła podjąć najlepsza przyjaciółka mojej dziewczyny – Gabriela. Gaba i Natalia, bo tak na imię ma moja druga połówka, znają się praktycznie od dzieciństwa i przez prawie całe swoje życie są ze sobą blisko. Niezależnie od statusu swoich związków zawsze znajdowały dla siebie czas i wiedziały  o swoich problemach więcej niż ktokolwiek inny. Natalia wyznała mi kiedyś po pijaku, że kilka razy zdarzył im się nawet epizod łóżkowy, ale obie zgodnie twierdzą, że bez mężczyzny to nie to samo i traktowały to tylko jako ciekawe urozmaicenie.

    Obecnie Gabriela nie miała faceta, skutkiem tego spędzała z nami dość sporo czasu. Często urządzaliśmy wypady w różne miejsca, czasami we trójkę, czasami w większym gronie. Nigdy nie miałem nic przeciwko jej obecności, ponieważ jest po prostu fajną i bezproblemową, normalną osobą.

    Nie mieliśmy również problemu z nagością. Zdarzało nam się już kilkukrotnie we trójkę odwiedzać sauny, gdzie mieliśmy okazję zobaczyć się bez ubrań. Natalia nie była zazdrosna o koleżankę, obydwie dziewczyny wyglądały świetnie i nie miały się czego wstydzić. Były podobnego, średniego wzrostu brunetkami o dość ciemnej karnacji. Miały po dwadzieścia dwa lata i młode zadbane ciała. Gaba o nieco szczuplejszej budowie, miała niebieskie oczy, południowe rysy i długie, proste, kruczoczarne włosy. Jej atutem były duże, jędrne i bajecznie okrągłe piersi, jeszcze bardziej uwydatnione przez zupełnie płaski brzuch i drobną figurę bez zbyt dużej ilości tłuszczu. Natka miała bardzo delikatne, dziewczęce rysy i lekko zadarty nosek. Była absolutnie śliczna, co podkreślały ciemne, brązowe oczy i równie ciemne, choć nie czarne, naturalne, długie, gęste i faliste włosy. Gdy mówimy wyłącznie o wyglądzie, była wszystkim czego szukałem w kobiecie. Jej również dość drobna i wysportowana sylwetka była jednak nieco bardziej zaokrąglona i miękka. Piersi były mniejsze, ale za to posiadała najwspanialszy tyłek jaki kiedykolwiek widziałem. Wraz z szerokimi biodrami wyraźnie odznaczał się swoją krągłością i jędrnością, był bardzo latynoski, dość duży i o wspaniałym kształcie. Choć miałem dwadzieścia pięć lat, i młodzieńcza, niekontrolowana chuć nie panowała już w takim stopniu nad moimi odruchami, to wystarczyło, że wypięła się w negliżu, a krew momentalnie spływała z mojej głowy w kierunku krocza. Lubiła to wykorzystywać, gdy sama była pobudzona. Oboje mieliśmy spore libido, więc często ubierała się w koronkową bieliznę i prowokacyjnie paradowała w niej, dopóki nie rzuciłem się na nią jak nieokrzesany dzikus.

    Obydwoje lubiliśmy eksperymentować w różnych dziwnych miejscach, ale dzisiejsza wyprawa miała być spokojna. Szliśmy we trójkę, a raczej nie mieliśmy w zwyczaju psocić przy Gabrysi, przynajmniej nie tak, żeby mogła to łatwo zauważyć. Wbrew temu co działo się między nami, na zewnątrz byliśmy raczej spokojni i powściągliwi. Lubiliśmy ryzyko, ale nie dawaliśmy tego po sobie poznać. Nasza koleżanka była nieco inna, bardziej ekstrawertyczna i żywiołowa, lubiła eksperymentować dość otwarcie, choć w granicach dobrego smaku. Żadne z nas nigdy nie miało okazji doświadczyć przygód w większym niż dwuosobowe gronie.

    Pomysł padł dość dawno temu, właśnie na saunie, gdy zastanawialiśmy się nad ciekawymi miejscami w okolicy. Wielokrotnie słyszeliśmy o nagiej plaży znajdującej się nad pobliskim zalewem, ale zawsze przewijała się w formie ciekawostki albo legend o tym co tam właściwie się dzieje. Z tego też powodu, z początku traktowaliśmy tę ideę w formie żartu, ziarno jednak zostało zasiane i kiełkowało w umysłach, aż w końcu najbardziej entuzjastycznie nastawiona Gabrysia przekonała nas, że musimy w końcu spróbować.

    Wybór padł na jedną z niedziel, rano niebo było lekko zachmurzone co wzięliśmy za dobry znak, liczyliśmy, że nieco gorsza aura poskutkuje mniejszą ilością ludzi. Choć nigdy tam nie byliśmy i nie mieliśmy pojęcia jak to miejsce wygląda, to na pierwszy raz woleliśmy uniknąć tłumów.

    Plaża znajdowała się w miejscu bardzo oddalonym od zwykłej, w dużej odległości od wszelkiej cywilizacji. Skryta była za lasem, i ciągnęła się dłużej niż się spodziewaliśmy. Pierwsza, bardziej dzika część porośnięta była trawą, miejscami dość wysoką, a gdzieniegdzie ubitą.

    Istotnie, było raczej pusto, pomimo doświadczeń z sauny z początku czuliśmy się trochę dziwnie mijając leżących tu i tam zupełnie nagich ludzi. Pierwsze wrażenie było dość rozczarowujące. Zauważyliśmy dwie starsze pary, jedną w okolicach trzydziestki, oraz rozstrzelonych tu i tam singli, zazwyczaj też po trzydziestce, którzy dość łapczywie odprowadzali wciąż ubranych nas wzrokiem. Po kilkudziesięciu metrach weszliśmy na nieco odseparowaną część piaszczystą. Od razu zdecydowaliśmy, że to gdzieś tutaj się rozbijemy. Było niemal pusto, dwie pary w okolicach czterdziestki rozłożone były po przeciwległych krańcach zostawiając pustą przestrzeń o rozpiętości może pięćdziesięciu metrów. Zdecydowaliśmy ulokować się po środku, gdy spostrzegliśmy, że wyżej, w cieniu niemal pod lasem leży jeden pusty ręcznik.

    – Ktoś zostawił rzeczy – zwróciła uwagę Natalia – możemy mieć towarzystwo, jak na tej trawiastej części.

    – Na moje oko te rzeczy wyglądają jakby należały do jakiegoś licealisty – oceniła Gabriela podchodząc nieco bliżej i zerkając na ręcznik i resztę rozrzuconych fantów – ty, jest chyba nawet jakiś podręcznik! – Popatrz tam – wskazała palcem książkę w rzeczy samej będącą podręcznikiem – ktoś wpadł się pouczyć w spokoju do klasówki, nie będzie nam przeszkadzał – zaśmiała się – poza tym lepszego miejsca nie znajdziemy.

    – Też mi się tak wydaje – oceniłem rozglądając się dookoła – te dwie pary są w sumie dość daleko, my się rozłożymy tutaj – wskazałem palcem ładne płaskie miejsce około dziesięć metrów przed porzuconym ręcznikiem w kierunku wody.

     – Będzie idealnie, rozkładajcie koc, a ja rozbiję parawan – zaordynowałem.

    Postanowiliśmy wziąć ze sobą niewielki parawan, aby w razie czego móc się lekko odizolować od reszty. Ustawiłem go od strony dzikiej części plaży, aby nie zwracać zbytniej uwagi niektórych tam obecnych. Byliśmy widoczni właściwie tylko dla pary znajdującej się po naszej prawej i oczywiście naszego nieznanego potencjalnego sąsiada.

    Dziewczyny również uporały się ze swoją częścią zadania i układały swoje rzeczy, gdy z lasu wyłonił się nasz tajemniczy nieznajomy.

    – Ty, Natka, idzie chyba! – powiedziała stłumionym głosem Gaba – tylko nie patrz się za bardzo – Jezuuu, jaki słodziak! – uśmiechęła się pod nosem.

    Rzeczywiście, z lasu wyszedł młody chłopak, na oko miał osiemnaście, góra dwadzieścia lat. Był dość wysoki, ale jego szczupłe ciało i dość jasna, mało owłosiona skóra nadawała mu łagodny wygląd. Z daleka ciężko było to dostrzec, ale miał raczej łagodne rysy twarzy i bujne, dość długie, ciemne, kręcone włosy. Całokształt w pełni zasługiwał na pieszczotliwe określenie, którym został obdarzony. Był zupełnie nagi, a jego reakcja, gdy nas zobaczył spotęgowała pierwsze wrażenie. Początkowe zaskoczenie malujące się na jego twarzy szybko ustąpiło miejsca zwyczajnemu speszeniu. Chłopak w niezręczny sposób kiwnął głową, tak jakby sam nie wiedział, czy powinien się jakoś przywitać i jednak postanowił zrezygnować w połowie drogi, po czym wbił wzrok w swoje rzeczy i zaczął udawać, że czegoś szuka.

    To dziwne, pomyślałem, wydawało mi się, że ludzie uczęszczający na plażę nudystów są przyzwyczajeni do nagości i tego typu sytuacji.

    Być może decydującym czynnikiem był fakt, że pojawiły się przed nim dwie, bardzo atrakcyjne dziewczyny, które pomimo starań, dały delikatnie odczuć, że został zauważony i przyjęty w dość ciepły, ale zabawny sposób.

    – No rzeczywiście słodziak – szepnęła Natalia ironicznym tonem odwracając się w drugą stronę  i udając, że mówi o czymś innym – biedny nie wie co ze sobą zrobić, nie wiedziałam, że podobają ci się takie chucherka.

    – Rzeczywiście, wolę trochę inny typ, ale on jest taki uroczy. Do tego ta jego reakcja, mam ochotę go przytulić – zaśmiała się pod nosem koleżanka.

    Młodzieniec z ręcznika wciąż grzebał w swojej torbie próbując nie zwracać uwagi na to co dzieje się przed nim.

    Sam też unikałem zerkania w jego kierunku, dobijając paliki parawanu i podsypując go piaskiem.

    – Wiesz co, tak sobie myślę, że może trochę słabo z naszej strony, że tak mu się wryliśmy przed nos? Co? Może przeniesiemy się bardziej w bok? Gość jest zestresowany, a my nawet się jeszcze nie rozebrałyśmy.

    – No co Ty, Natka, pogrzało Cię? Myślę, że nie będzie miał nic przeciwko, tym bardziej jak się rozbierzemy. Zresztą… zapytam go – Gabrysia odwróciła się i zawołała do zdezorientowanego gościa

    – Ej, przepraszam, bo my tu tak bez pytania się wbiliśmy, nie będziemy ci kolego przeszkadzać?

    Zaskoczony chłopak podniósł głowę znad torby i utkwił wytrzeszczone oczy w dziewczynie. Otworzył usta, ale nie wypowiedział słowa a jedynie pokiwał głową na znak, że nie ma z tym problemu i pokrył się rumieńcem

    – To świetnie! Dzięki! – głośno odpowiedziała i odwracając się zaczęła ściągać bluzkę.

    Wzrok nieznajomego jeszcze chwilę tępo tkwił w odsłanianych plecach, ale w momencie opamiętał się i szybko spuścił go w dół w końcu chwytając podręcznik i zatapiając się w nim.

    – To co? Wyskakujemy z ciuchów! – zaordynowała – a my bez pośpiechu zaczęliśmy zdejmować kolejne części garderoby.

    O ile ja i moja kobieta rozebraliśmy się całkiem normalnie, to miałem nieodparte wrażenie, że nasza koleżanka stara się dodać tej prostej czynności nieco pikanterii. Wciąż stojąc przodem do nas rzuciła bluzkę nonszalanckim ruchem, a za zapięcie stanika zabrała się powoli, kołysząc przy tym biodrami i pogwizdując pod nosem. Gdy tylko się z nim uporała to pod pretekstem wrzucenia go do torby obróciła się bokiem prezentując profil swoich okazałych piersi naszemu nowemu koledze.

    Jakby tego było mało, przeciągnęła się przy tym jak kotka. Prawdziwą wisienkę zostawiła jednak na koniec – ponownie odwracając  się w naszą stronę zaczęła zdejmować szorty. Prezentując swoją gibkość, zsunęła je do kostek na niemal wyprostowanych nogach, kołysząc przy tym bezwstydnie wypiętym w kierunki nieznajomego, odzianym w skąpą bieliznę tyłkiem. W dokładnie ten sam sposób, jako ostatnia część, w dół powędrowały skromne, czarne figi.

    Cóż to musiał być za widok dla zupełnie nieznajomego, młodego człowieka, mogę się jedynie domyślać. Zerkałem w jego stronę najdyskretniej jak mogłem, aby go nie spłoszyć i choć cały czas dzielnie udawał, że czyta, to wyłapałem kilka ukradkowych spojrzeń oraz to, że jego twarz ponownie oblała się czerwienią.

    Natalia, która szybciej zdążyła zrzucić z siebie odzienie, patrzyła na to przedstawienie z uśmiechem politowania.

    – Może puszczę Ci jakąś muzykę, to jeszcze tu zatańczysz?

    – Ale, że o co chodzi? Dobry humor mam to sobie pogwizduje – odpowiedziała z nieświadomą, ale szczerą miną niewiniątka.

    – Nie chodzi o pogwizdywanie, raczej o to, że igrasz z ciśnieniem naszego kolegi.

    – A co, gapi się? – Gabrysia konspiracyjnie ściszyła głos, choć i tak nikt nie miał szans słyszeć naszej rozmowy.

    – Może nie gapi, ale z pewnością ma problemy z utrzymaniem koncentracji na książce. Stawiam dychę, że nie zda z tego czego się uczy – odpowiedziałem.

    – No popatrz, cicha woda – na twarzy Gabi pojawił się szelmowski uśmiech.

    – No nie wiem, chyba każdy zdrowy facet by zerkał – rzuciłem od niechcenia.

    – Ty też? Na obcą dupę? Przy mnie? – Natalia skrzyżowała ręce i zmrużyła oczy w geście oburzenia

    – Nie no, co Ty, miałem na myśli, że każdy wolny face… – próbowałem wybrnąć, ale w tym samym momencie moja dziewczyna zaśmiała się.

     – No żartuję przecież, sama bym pewnie nie mogła oczu oderwać. Nie opanowałabym się i dałabym jej klapsa.

    – Serio? – pobudziła się Gaba – jak chcesz, to się nie krępuj! – mówiąc to niemal w podskoku obróciła się i wypięła w stronę koleżanki. Pierwszy raz miałem okazję zobaczyć ją w takiej pozie. Tyłek, choć nie tak perfekcyjny jak mojej partnerki, to również prezentował się dobrze. Jako, że pochyliła się dość mocno i rozstawiła nogi, to naszym oczom ukazała się wyeksponowana, gładka i różowa cipka z zadziornie wystającym małym języczkiem. Wtedy i ja miałem problem, aby nie gapić się przesadnie na tę scenę. Natka będąc równie zaskoczona, sama też zawiesiła się na chwilę, by dopiero po chwili sprzedać swojej koleżance głośnego i soczystego klapsa. Nasz nieco zdziwiony odgłosem kolega na chwilę rzucił okiem na całą sytuację, rozdziewając przy tym usta.

    – Jeszcze w drugi pośladek poproszę – mówiąc to zakołysała biodrami, a kolejny mocny klaps Natalii poniósł się echem w głąb plaży.

    – Noo, i tak to ja lubię. Klapsy na goły tyłek strasznie mnie jarają. No dobra, teraz Ty, wypinaj dupsko kochana!

    – Nie ma takiej opcji – odparowała moja dziewczyna.

    – No weź, już nie graj takiej cnotki, sama mi mówiłaś, że lubisz dostać po tyłku.

    – Eh, do dobra – odpowiedziała jakby lekko zawstydzona tym wyznaniem Natalia. Po chwili obróciła się i wypięła w nieco mniej ostentacyjny niż koleżanka sposób.

    – Boże, ale ty to masz to dupsko zajebiste. Jak jakaś Brazylijka z pornosa, bez kitu – Gabrysia mocno zdzieliła koleżankę raz w jeden i raz w drugi pośladek, po czym mocno chwyciła i ścisnęła jedną ręką, tak, że Natalia aż podskoczyła.

    – Ej, to bolało!

    – Nic nie poradzę, taki tyłek, że poza klapsami to bym go mogła z godzinę miętosić, a potem się na nim zdrzemnąć mała.

    Po tej krótkiej wymianie zdań ułożyliśmy się obok siebie. Dziewczyny położyły się na plecach, a ja przysiadłem obok.

    Nasz podglądacz już od kilku chwil znów dziarsko udawał, że czyta, ale zdążyłem wyłapać wiele, wiele ukradkowych, mimowolnych spojrzeń. Książka skrzętnie zakrywała zapewne rosnący problem.

    Nie dziwiłem się zupełnie. Po tym małym przedstawieniu sam poczułem, że krew zaczęła krążyć nieco szybciej, a jej część powędrowała w wiadome miejsce.

    Sytuacja na szczęście, przynajmniej na chwilę, uspokoiła się. Temat rozmów zszedł na pierwsze wrażenia związane z wypadem. Byliśmy dość zgodni w rozczarowaniu jakie póki co sprawił. Oczywiście zdawaliśmy sobie sprawę, że na plaże nudystów uczęszczają różni ludzie, zaskoczyła nas jednak ilość podejrzanie wyglądających obleśnych facetów w średnim wieku i mocno już starszych par. Ze świecą można tu szukać ludzi takich jak my.

    – Mówcie co chcecie, ale przynajmniej fajnie jest poleżeć na waleta na słońcu – stwierdziłem w odpowiedzi na jeden z komentarzy dotyczących przekroju wiekowego plażowiczów.

    – Niby tak – wycedziła Gaba podnosząc głowę i przyciskając brodę do mostka – ale mogłoby być trochę więcej słońca, ledwo co się przebija, a chciałabym opalić cycki – mówiąc to podniosła się na łokciach, ścisnęła swoje piersi i pogładziła blade trójkątne plamy wokół sutków, pamiątki po wcześniejszym plażowaniu w bikini.

    – Ja tak samo – dołączyła się Natalia – też chciałabym się opalić bez tych śladów na cyckach i tyłku.

    – Tylko nie zapomnijcie się dobrze posmarować, blade plamy chwycą tak, że nie usiądziecie przez tydzień – zaśmiałem się, a niemal w tym samym momencie usłyszeliśmy dzwonek telefonu dobiegający z rzeczy Gabrysi.

    Sięgnęła ręką do torebki i po krótkim rzucie okiem na ekran westchnęła ciężko.

    – O Bosz, muszę odebrać, matka dzwoni, miałam z nią pogadać o czymś, ale zapomniałam. To może potrwać.

    – Dobra, słuchaj, to Ty sobie odbierz na spokojnie, a my sprawdzimy jak woda, co? – rzuciłem pytające spojrzenie w kierunku swojej drugiej połówki.

    – No, chodźmy, może nie jest za zimna.

    Istotnie, temperatura wody była zaskakująco przyjemna. Odeszliśmy kawałek od brzegu zanurzając się po pas.

    – I jak ci się podoba jak na razie? – Natalia odwróciła się w moim kierunku i zbliżyła. Jej oczy miały figlarny wyraz.

    – Jak na razie bez szału, żadnych ciekawych widoków, słońca też niewiele.

    – No ja się nie zgodzę, widoki były i to niezłe, ta wariatka dała niezły pokaz – skinęła głową w stronę leżącej na kocu koleżanki.

    – Widać, że raczej nie wstydzi się przed obcymi, to fakt – również popatrzyłem w tamtym kierunku.

    – Powiem ci, że jak wypięła przede mną dupsko, to miałam ochotę na coś więcej niż tylko klapsa – mówiąc to przybliżyła się jeszcze bardziej i przytuliła przyciskając piersi do mojej klatki. Przygryzła wargi chwytając mnie za zanurzone pod wodą pośladki. Jej oczy wpatrywały się prosto w moje.

    – Ona chyba też liczyła na więcej sądząc po tym jak się wypięła. Widać, że jest dziś w niezłym humorze – puściłem oko.

    – Też mi się tak wydaje, a przez te jej prowokacje mi też się poprawił – Zamknąwszy oczy Natka pocałowała mnie, a jedna dłoń z pośladków powędrowała do przodu i ujęła mojego twardniejącego penisa. Nie pozostając dłużnym, moja ręką powędrowała w kierunku jej skarbu. Zacząłem go masować nie przerywając pocałunku.

    Choć staliśmy zanurzeni na tyle, że nic nie było widać, to nietrudno pewnie było się domyślić co robimy. Miejsce w którym staliśmy było na tyle oddalone od plaży, że ludzie z pozostałych jej części mieli na nas doskonały widok.

    – Poczekaj, może nie róbmy od razu przedstawienia, zejdą się jakieś zboki, popsują cały klimat i będziemy musieli się zawinąć – powiedziałem, psując nastrój, ale jak się okazało całkiem słusznie, ponieważ dało się już zauważyć pewne zainteresowanie.

    – Masz rację, wracamy powoli?

    – Czekaj, teraz na pewno z wody nie wyjdę – uśmiechnąłem się, a Natalia parsknęła.

    – Racja, zresztą z tego co widzę to Gaba dalej gada.

    Rzeczywiście, koleżanka teraz już siedząc wciąż intensywnie gestykulowała trajkocząc coś do komórki.

    Widać było, że rozmowa jest ożywiona. Dziewczyna w pewnym momencie wstała, zrobiła kółko, otrzepała się i nachylając się szukała czegoś w torbie. Dopiero po chwili znów usiadła i zobaczywszy, że na nią spoglądamy przywołała nas ręką.

    Gdy ruszyliśmy w jej stronę jeszcze chwilę rozmawiała, aż w końcu odłożyła smartfona.

    – No, dobra, załatwione. Musiałyśmy obgadać parę rzeczy w kwestii mojego brata. Gówniarz zaczyna studia, też chce przyjechać do miasta i myślą, że będę go niańczyć, ale nieważne. Jak woda?

    – Całkiem ciepła, myślałem, że będzie gorzej.

    – Że będzie gorzej? No dobra, to ja może poczekam, aż wyjdzie słońce. Chociaż przez moment chyba było wam dość gorąco.

    Natalia momentalnie oblała się rumieńcem.

    – Ej, a w ogóle chodźcie tu bliżej – Gaba konspiracyjnie ściszyła głos, a my zbliżyliśmy się.

    – Ten mały zbok co siedzi za nami ciągle się gapił! Udaje, że czyta, ale skurwiel zerka co chwila i wiecie co?

    – Co? – odpowiedzieliśmy jednocześnie.

    – Chyba mu się podoba – zaśmiała się, a my wspólnie parsknęliśmy śmiechem.

    – Sami zobaczycie. Obserwujcie dyskretnie, a ja zrobię za przynętę – puściła oko.

    – Powiem ci, że ja wierzę na słowo, sama czasem nie mogę oderwać wzroku od twoich cycków .

    – Tak mówisz? Jak chcesz możesz się im przyjrzeć z bliska, nie ma problemu – Gabrysia w tym momencie popchnęła koleżankę, a ta śmiejąc się wylądowała na plecach. Następnie Gaba, na czworaka, mocno się wypinając, nachyliła się nad Natalią, jej piersi zwisały tuż nad jej twarzą. Nachyliwszy się jeszcze bardziej potrząsnęła nimi tak, że moja dziewczyna dusząc się ze śmiechu była dosłownie smagana nimi po twarzy. W akcie obrony mocno chwyciła koleżankę za pośladki i zaczęła zadawać dość mocne klapsy.

    – Dobra, już, poddaję się! Przestań, zaraz się uduszę wariatko! – Natka wciąż zanosiła się śmiechem.

    – No dobra, myślałam, że tego chciałaś – Gaba podniosła się i puściła oko do nas obojga. Znów zmieniając ton na bardziej konspiracyjny skinęła głową w lewo, gdzie znajdował się ręcznik naszego nieznajomego.

    – I co, widziałeś? Na pewno się popatrzył!

    – Niestety, ale dałaś takie przedstawienie, że w ogóle nie zwróciłem na niego uwagi.

    – Nic nie szkodzi, powiem wam, że nawet mnie to odrobinę jara. Chyba podrażnię się z nim jeszcze trochę.

    – Zauważyliśmy to już wcześniej szczerze mówiąc – rzuciła Natalia żartobliwie złośliwym tonem.

    – Akurat, nic takiego przecież nie robiłam – równie żartobliwie żachnęła się Gaba jednocześnie odwracając się w wiadomą stronę i mocno wypinając biust. Dodatkowo zaczęła go masować pod pretekstem pozbycia się piasku. Jej ruchy były jednak bardzo teatralne. Potrząsała nimi i gładziła w sposób, który ewidentnie sprawiał jej przyjemność.

    Młody podglądacz, choć robił co mógł aby się skupić, to co rusz rzucał ukradkowe spojrzenie w kierunku tego wspaniałego widoku. Wciąż siedział po turecku, książką zasłaniając swoje intymne części.

    Gabriela, gdy tylko skończyła eksponować piersi, postanowiła z kolei udać, że poprawia krawędzie koca. W tym celu znów znalazła się na czworaka, wypinając swoje nagie pośladki i gładką cipkę w kierunku naszego kolegi. Robiła to na tyle długo i leniwie, że udało nam się zarejestrować jak na chwilę chyba nieco zamyślił się wpatrując  w ten skarb.

    Gaba nie przerywając rzuciła pytające spojrzenie mojej dziewczynie, ta doskonale zrozumiała i wyłącznie skinieniem głowy potwierdziła. Jej wzrok mówił „tak, jesteś obserwowana”

    Ta odpowiedź wywołała niemałą radość na twarzy dziewczyny. W jej oczach błysnął jakiś chochlik. Jedna z rąk powędrowała do tyłu i zaczęła strzepywać z uda i pośladków piasek, którego tam tak naprawdę nie było. Robiła to delikatnie i niewinnie, ale dokładnie gładząc kolejne zakamarki. Na sam koniec przedstawienia, jej dłoń od brzucha powędrowała wprost między nogi, zmiatając wyimaginowany piasek z jej nieco już zaczerwienionej cipki. Nie ograniczyła się do jednego szybkiego ruchu. Jej palce zaczęły wodzić w górę i w dół wypiętego skarbu, w pewnym momencie rozchylając płatki i ukazując różowe wnętrze, które lśniło już od wilgoci.

    Nie tylko nieznajomy, ale i my mieliśmy poważny problem, aby zachować skupienie.

    – No misiaczki, teraz to pewnie zapamięta ten wypad na jakiś czas, co? – Gaba była wyraźnie dumna z przedstawienia jakie zrobiła.

    – No zdecydowanie, chyba cię trochę mała poniosło, aż mi się ciepło zrobiło.

    – To może przez słońce, powoli zaczyna się przebijać – uśmiechnęła się – dobra, starczy tych podchodów. Idę na chwilę do wody, a potem będę leżeć – powiedziała, po czym podniosła się i skierowała w stronę brzegu. Odprowadziliśmy ją wzrokiem i sami położyliśmy, oddając się błogiemu relaksowi. Nasza koleżanka spędziła w jeziorze dobre kilka minut zanim wróciła i dołączyła do nas.

    Mocno podkręcona atmosfera zaczęła lekko stygnąć, gdy rozmawialiśmy o różnych, dość przyziemnych rzeczach, w końcu nieco odcinając się od pozostałych ludzi.

    Chmury z minuty na minutę coraz bardziej się przerzedzały, gonione lekkim, ciepłym wiatrem z południa. Szum drzew pomagał w odpoczynku zagłuszając rozmowy dobiegające z sąsiedniej strony plaży. Upragniona błogość dopadła nas, niemal kładąc do drzemki.

    Świat zewnętrzny postanowił jednak w końcu o sobie przypomnieć. Chłopaka wylegujący się koło nas najwyraźniej znudził podręcznik i zdecydował się na kąpiel. Zauważyliśmy to dopiero, gdy już wstał i ruszył w stronę wody. Oczywiście musiał przejść obok nas, co dla Gabrieli było doskonałym pretekstem, aby nieco lepiej mu się przyjrzeć.

    – Uroczy jest – powiedziała, rzucając za obserwowanym ukradkowe, niedostrzegalne spojrzenia – i taki nieśmiały. Widać, że bardzo chciałby rzucić okiem, ale boi się. Jakbym co najmniej miała coś przeciwko. Biedaczek. Szczerze mówiąc to nawet miłe.

    – Traktujesz to jako komplement?  – zapytałem półserio.

    – No raczej. Poza tym wygląda tak niewinnie, że jeśli podoba mu się moje ciało, to jakoś nie miałabym serca zabraniać mu się oglądać  – w tym momencie podniosła się na łokciach z zafrasowaną miną – W sumie może by mu dać jakiś znak, żeby się nie krępował… Chyba mam pomysł – na jej twarzy znów zagościł figlarny uśmiech.

    My również unieśliśmy się, aby obserwować kolejny szalony pomysł. Chłopak dopiero co się zanurzył, więc nie było pośpiechu, ale jego droga powrotna była doskonałą okazją, aby zadeklarować swoją otwartość na spojrzenia.

    Taktyka okazała się dość radykalna. Gaba usiadła opierając się na wyprostowanych rękach i mocno wypięła klatkę, eksponując biust. Było to jednak zaledwie niewinne wobec skrajnie wyzywającego rozłożenia ugiętych w kolanach nóg. Ta poza nie mówiła tylko „patrz na mnie!” ona wręcz krzyczała „jestem napalona, zajmij się nią!”. Gładko wygolona, różowa cipka została wystawiona jak na tacy, wprost w kierunku ofiary. Ta z kolei jak na razie nie była świadoma co ją czeka. Nieznajomy beztrosko pływał to w jedną, to w drugą stronę, wykazując się niezłą kondycją, ale niespecjalnie zerkając w kierunku brzegu.

    – No dalej, chodź no tu piękny chłopcze – niecierpliwiła się Gaba kołysząc rozłożonymi bezwstydnie nogami – trochę mi niewygodnie w tej pozycji.

    Młodzieniec, ani jednak myślał spieszyć się. Wykonał jeszcze kilka rundek, chwilę odpoczął unosząc się na tafli wody i dopiero po chwili zdecydował się na powrót.

    Scena rozgrywająca się na naszym kocu dość szybko została przez niego zauważona. Zbliżał się powoli i po pierwszym spojrzeniu spuścił wzrok w kierunku piasku.

    Gabrysia natarczywie wpatrywała się w niego, chcąc wymusić kontakt wzrokowy. Udało jej się w końcu, gdy nieznajomy był w odległości jakichś dziesięciu metrów.

    Podniósł głowę wyczuwszy, że jest obserwowany. Jego spojrzenie najpierw spotkało się ze wzrokiem Gaby, ta momentalnie posłała mu najprzyjaźniejszy uśmiech jaki potrafiła. Chłopak oblał się rumieńcem, ale odwzajemnił gest. Po tej krótkiej interakcji nasza koleżanka znów zakołysała nogami, a także biustem, jakby chciała powiedzieć „Tutaj patrz ty ośle! Zobacz jakie mam ciało!” Skutek był natychmiastowy, nieznajomy zmierzył spojrzeniem pięknie wypięte, kształtne piersi i apetycznie wyeksponowane łono. Sytuacja wydarzyła się na tyle szybko, a jego tempo było na tyle powolne, że mieliśmy okazję zobaczyć jak zalewa się jeszcze intensywniejszym rumieńcem, a jego przystrzyżony penis z każdym krokiem powiększa się w zaskakującym tempie i podnosi. Przechodząc koło nas już nie wlepiał wzroku w nagą dziewczynę, ale jego sprzęt  był niemal w stanie erekcji.

    – Ha! Widzieliście?! – rozemocjonowana dziewczyna odwróciła się do nas mówiąc przyciszonym głosem, gdy tylko oddalił się na swój ręcznik – stanął mu! Stanął mu od samego patrzenia na mnie! – roześmiała się – to było świetne! Będę musiała zrobić jeszcze coś podobnego.

    – No gość jest teraz pewnie nieźle napalony i faktycznie chyba mniej się krępuję – powiedziałem obserwując jak podglądacz z nieco większą swobodą rzuca teraz spojrzenia w naszym kierunku.

    – Ale to za chwilę, widzę, że słońce w końcu wychodzi, czas opalić dupsko!

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Radzimir Dębski