Blog

  • Rocznica Slubu Rodzicow: Bratowa

    Przygoda, która mi się przytrafiła nastąpiła niecałe 7 lat temu, czyli kiedy przeżywałam 22 rok życia i w zależności od okazji trwa ona można stwierdzić, że do dziś. Na początku zaprezentuję swoją postać w chwili gdy to się wydarzyło, choć w kwestii fizycznej za wiele się nie zmieniło, oczywiście na moją korzyść, z której nie jestem niezadowolona, to w pozostałych kwestiach nastąpiła ewolucja chociażby, że chodziłam wtedy na studia mieszkając z rodzicami, a teraz pracuję mam własne mieszkanie etc. ale do rzeczy. Byłam ładną blondynką z włosami prawie, że do pasa, ze zgrabnym opalonym ciałem przy wzroście ledwo 1,6 m i niebieskich oczach, która miała już pewne doświadczenia seksualne, ale nie równały się z tym czego doświadczyłam podczas rocznicy ślubu moich i mojego brata rodziców.

    Rodzice byli wtedy 30 lat po złożeniu przysięgi, sądzę że na swój sposób byli szczęśliwi. Mieli dużo pracy robiąc w interesach z czego mieli sporo pieniędzy, ale zawsze przy tym natłoku obowiązków potrafili znaleźć czas dla siebie, dla mnie i mojego starszego o 6 lat brata nie rozpieszczając nas przy tym forsą. Z bratem, Kamilem nie byłam za bardzo zżyta, ale jako siostra kochałam go i że nie trzymaliśmy się blisko siebie, to w ważnych momentach jedno z nas zawsze stawało murem za drugim, bądź sobie pomagało, nic w tym dziwnego w końcu to były kwestie ewolucyjne. Cieszyłam się, że trafiła mi się taka rodzina, chociaż miała pewien defekt w postaci nadużywania alkoholu podczas imprez familijnych i balowania do samego rana. Nie inaczej miało być tym razem, co mnie w jakiś sposób odpychało, ale muszę też być ze sobą szczera, że zawsze tego typu wydarzenia choć zakropione alkoholem i muzyką disco polo, która nie jest codziennym repertuarem moich rodziców, to odbywały się z dużą kulturą i głośną zabawą. Zapewne sytuacja społeczna nie pozwalała na nic więcej, ale też rozumiałam potrzebę oderwania się raz na jakiś czas od biznesowego życia. Mnie jednak po prostu takie ewenty nie rajcowały, lecz na wszystkich się pojawiałam.

    Nastał dzień obchodzenia rocznicy, weekend majowy, pogoda dopisała i wszystko było przygotowane na tip top. Rodzice wynajęli pałac sto kilometrów od domu, za który sporo zapłacili, ale kto bogatemu zabroni. Na uroczystość została zaproszona cała najbliższa rodzina i znajomi, dziadkowie, wujkowie, ciocie, kuzynowie i kuzynki etc., którzy również lubili sobie popić na takich wydarzeniach. Mnie pozostało tylko uszykowanie się, lecz nie zamierzałam jakoś wystawnie się prezentować, więc ubrałam się “skromnie” z podkreślaniem moich walorów w beżową koszulową sukienkę z pasem odsłaniającą moje powabne uda, na nogi włożyłam eleganckie kowbojki, a na wierzch do tego narzuciłam na siebie jeansową marynarkę. Założyłam także biżuterie w postaci szerokiej złotej bransolety na lewy nadgarstek i złoty naszyjnik z ptakiem opadającym na rozpięte guziki przy dekolcie. Czekałam już tylko na brata, który miał po mnie przyjechać wraz ze swoją żoną, bo rodzice byli wcześniej na miejscu, żeby wszystkiego dopilnować. Ok. godziny 16 otrzymałam telefon od niego, że wyczekuję na mnie pod blokiem, więc szybko się zebrałam i zeszłam do samochodu. Usiadłam z tyłu, bo z przodu siedziała jego małżonka, której za bardzo osobiście nie znałam, ponieważ brat się wyprowadził gdy się ożenił i zjawiał się w domu tylko na święta. Tyle co o niej wiedziałam, że była dwa lata młodsza od mojego brata czyli o cztery starsza ode mnie, pracowała dobrze zarabiając w marketingu i że była atrakcyjną, młodą kobietą i na tym kończyła się moja znajomość. Podróż trwała długo przez weekendowe korki, aż poczułam potrzebę przekimania się, więc też tak zrobiłam. Obudziłam się akurat jak dojechaliśmy na miejsce. Zerknęłam na prawy nadgarstek, na którym był zegarek, który dostałam na komunię i droga zajęła nam ponad dwie godziny, ale nie zajmując się tym bardziej skupiłam się na widoku pałacu, który wyglądał przepięknie. Z frontalnej strony był żwirowy podjazd i idealnie przystrzyżona trawa z rzadkimi okazami roślin, a z tyłu był park z gruntowymi, ubitymi ścieżkami prowadzącymi do niewielkiego stawiku, ledwo widoczny z parkingu przez zasłaniające bujne drzewa, rzec można że to miejsce wyglądało poetycko. Kończąc rozglądanie i analizy terenu udałam się do przydzielonego mi pokoju. Dostałam dość sporą kwaterę łączoną z jeszcze większą sypialnią brata i jego żony co jakoś nie wprawiało mnie w zadowolenie, ponieważ wolałam dzielić pokój sama ze sobą, ale trudno darowanemu koniowi nie zagląda się w zęby. Rozpakowałam się, zajęłam się sobą słysząc przy tym przez zamknięte drzwi jak brat z żoną sobie dogadzali, pokiwałam tylko kpiąco głową i wróciłam do swoich zajęć, później wyszykowałam się poprawiając makijaż i uczesanie i gdy dochodziła godzina 20 udałam się na uroczystość.

    Impreza rozpoczęła się od toastu, po którym wszyscy zasiadli do wykwintnej kolacji. Po spożyciu posiłku zaczęła się popijawa i tańce w rytmie disco polo, które trwały do samego rana. Po jakiś dwóch, trzech godzinach większość była wstawiona lub pijana poza niepijącymi prawie paroma nieznanymi mi osobami pewnie z pracy, mną i bratową, która ciągle spoglądała wyzywająco się uśmiechając i puszczając oko co pewien czas co mnie trochę dziwiło i krępowało, ale zdarzały się też porozumiewawcze spojrzenia, że męczy ją przebywanie w tej atmosferze co już mniej dziwiło. Zdecydowałam się opuścić sale, gdy dwóch pijanych wujków po kolei zaczęło się do mnie dobierać choć z pewnym umiarem, że nie wzbudzało to niczyich podejrzeń, ale nie podobało mi się to mimo tego że jeden i drugi wujek byli przystojni, lecz nie lubiłam igraszek po pijaku, po paru rozluźniających kieliszkach w porządku, ale nie po czymś takim. Stanowczo to ucinałam zabierając łapy z moich ud i wyszłam na zewnątrz chcąc odetchnąć świeżym powietrzem. Usiadłam na kamiennym stopniu przed wejściem do pałacu obserwując gwiaździste przejrzyste niebo rozświetlone księżycem, noc była rześka ale wystarczająco ciepła by nie zmarznąć. Siedziałam sama z pięć, dziesięć minut i spostrzegłam, że przy kolumnie przy drugim końcu schodów stanęła żona brata, która wyciągnęła papierosa następnie go zapalając. Ukradkiem przyglądałam się jej, patrzyła przed siebie jakby zamyślona. Wpatrując się w nią uznałam, że mój brat to ma szczęścia, ponieważ Emilia, bo tak miała na imię druga połowa mojego brata była bardzo seksowną i atrakcyjną kobietą, niższą ode mnie pomimo, iż na nogach miała wysokie srebrne sandałkowe szpilki, które idealnie pasowały do jej zgrabnych nóg i ubioru. Nigdy nie przyglądałam się bratowej, ale baczniej się przypatrując w owym momencie dostrzegłam doskonałość jej budowy. Wszystko miała w jak największej normie, piękna twarz z zielonymi oczami, ładne brązowe włosy sięgające za ramiona, ogromny biust, szczupła sylwetka, biodra i pośladki jak dla mnie doskonałe. Do tego w tym dniu była kusząco i elegancko ubrana w skórzaną spódniczkę i błękitną koszulę z białymi paskami. Przyglądając się jej poczułam jak robię się mokrawa , pierwszy raz zdarzyła mi się taka reakcja na widok i myśl o kobiecie, nawet nie myślałam o nich w ten sposób aż do tej chwili. Nagle Emilia odwróciła głowę w moim kierunku i widząc moje niewielkie zmieszanie przyjacielsko się uśmiechnęła i podeszła siadając obok mnie zagadując:
    – Czemu siedzisz tutaj sama?
    – Potrzebowałam świeżego powietrza
    – Naprawdę? A myślałam się, że masz dosyć tego nastroju panującego na imprezie i namolnych wujaszków? – wyraz twarzy jej zmienił się jej na nieco przeszywający moje wnętrze z nutą ponętności, ale skupiając się na odpowiedzi:
    – Też
    – Nie martw się! Mnie też się takie imprezy nie leżą -i szturchnęła mnie barkiem o bark i popatrzyłam z lekkim niezrozumieniem. Dodała po chwili – ładna noc, masz ochotę się przejść? – Czemu nie pomyślałam, więc odparłam:
    – Chętnie
    Obie wstałyśmy, Emilia dopaliła papierosa i poszłyśmy za pałac idąc parkowymi ścieżkami oświetlanymi przez blask księżyca. Kroczyłyśmy w milczeniu co jakiś czas wymieniając spojrzenia, które były tajemnicze i uwodzicielskie, które wzbudzały u mnie nieodkryte dotąd pragnienia. Zatrzymałyśmy się przy drzewie nad stawem skąd nie było widać pałacu tylko światła wydobywające się z okien, od tafli wody odbijał się księżyc, wokół nas było cicho i ani żywej duszy. Oparłyśmy się o dojrzałego dęba, nasze ręce od styku dzieliły milimetry. Odezwałam się nagle przerywając tę ciszę:
    – Trochę smutno, że tak się impreza potoczyła a my tutaj same we dwie…
    – Nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło, we dwójkę też można miło spędzić czas… – zerknęłam na nią i widziałam jej ponętny wzrok mierzący mnie i przygryzającą seksownie wargę, wiedziałam, że oznaczało to adorację, zaczynałam się podniecać patrząc jej w oczy, więc odwróciłam głowę
    – To prawda, a co masz dokładnie na myśli? – próbowałam dociekając wymusić dokładniejszą odpowiedź i nagle prosto z mostu zapytała
    – Czy robiłaś to kiedyś z kobietą? – spojrzałam na nią z powrotem nie ukazując zaskoczenia, które w rzeczywistości było duże i zaczęłam podejrzewać ją o nimfomanię, gdyż nie tak dawno bzykała się z Kamilem, ale odpowiedziałam szczerze niepewnym głosem, że nie
    – Nie…
    – Ja też nie, a od dłuższego tego pragnę spróbować jak to jest, a Ty jesteś taka ładna. Masz ochotę ze mną sprawdzić tę fantazję? – wtedy poczułam jak nie czekając na moja odpowiedź muskała palcami dłoń i miałam wrażenie jakby przepłynął przeze mnie prąd w postaci przyjemnego dreszczu. Zaczęła się do mnie przysuwać i obracać przybliżając swoją twarz do mojej, czułam w brzuchu motylki i podniecenie, lecz na chwilę otrzeźwiałam reflektując się i kładąc rękę na jej wargach.
    – A mój brat?
    – Woli się bawić tam niż zajmować się żoną, a my możemy przyjemniej wykorzystać ten czas – też fakt, nie wiedział co traci nie zajmując się nią w tym momencie
    Uśmiechnęłam się a Emilia mnie pocałowała wsuwając rękę we włosy, drugą kładąc na tali. Robiła to delikatnie rozsuwając usta, powoli pobudzając zmysły i rozpalając żądze w moim ciele, które robiło się wilgotne zwłaszcza w dolnych partiach. Nie byłam bierna, złapałam ją za pośladki masując je, wsuwałam język w jej usta, od razu odpowiedziała, nasze języki się spotkały co podziało mocno na mój rozgrzewający się organizm. Całowałyśmy się tak paręnaście minut tracąc poczucie czasu aż świat przestawał dla nas istnieć. Byłam mocno pobudzona, że przestałam się frasować w tym momencie, że całowałam się ze swoją bratową. Emilia przejmowała coraz bardziej inicjatywę przypierając mnie bardziej do drzewa, wsunęła się obejmując udami moją nogę, o którą się delikatnie i powolnie ocierała, była naprawdę podniecona. Uniosłam rękę nad głowę, za którą złapała mnie w nadgarstku dociskając do kory drugą skierowała na moją kobiecość masując ją. Pocałunki stały się coraz bardziej łapczywe, wolną ręką trzymałam ją za włosy nie chcąc odrywać od niej ust. Fala rozkoszy napełniała moje ciało będące coraz bardziej spragnione jej. Emilia odstąpiła od mych ust przechodząc do całowania szyi, która mimowolnie się wyciągała ku górze dając jej więcej miejsca, robiła to zmysłowo i obsuwała się coraz niżej całując każdy skrawek mojego rozgrzanego ciała, i rozpinając guziczki od mojej koszulowej sukienki powodując tym u mnie ciche jęki. Przez głowę przeszła mnie obawa, że ktoś może nas zobaczyć wchodząc na podobny spacer jak my, ale myśl o tym jeszcze bardziej mnie podniecała. Emilia rozpieła całą moją sukienkę, odsłaniając biust bez stanika. zatrzymała się na dłuższą chwilę przy moim biuście pieszcząc go. Językiem zataczała kręgi wokół piersi, przez chwilę drażniła i całowała każdy z sutków. Zakończyła wizytę na górzystym przystanku i sunęła dalej językiem po brzuchu rozpinając dalej guziki i pas otwierając całkowicie mnie przed sobą. Chwyciła za dolny komplet bielizny powoli ją obsuwając. Przysunęła twarz do mojego kwiatuszka i językiem wodziła po moich wargach sromowych. Chwyciłam się za piersi spoglądając na nią w dół, czułam wypieki na swoich policzkach. Przygryzłam wargę, pragnęłam jej ust i chwytając ją pociągnęłam do góry. Całowałyśmy się namiętnie, Emilia zdejmowała ze mnie marynarkę pozostawiając jednak na mnie rozpiętą sukienkę. Nie próżnując rozpinałam jej koszulę, którą obsunęłam z ramion, moim dłoniom ukazał się piękny ogromny biust wprawiający w zdumienie. Dotknęłam ręką jej piersi i opuszkami palców pieściłam sutki, na co przerwała pocałunki słodko się uśmiechając. Ponownie jednak przyklękła przed moim kwiatem, rozchyliłam nogi a ona przywarła ustami do warg sromowych całując je i wsuwając język w moje wnętrze. Zaczęłam mruczeć i wodzić biodrami na boki. Pieściła mnie z prawdziwą fascynacja, której do tej pory nie zaznałam wprawiającą w zawrót głowy, więc sprawiało mi to ogromną przyjemność i zadowolenie z tego co się wyprawiało. Każde kolejne zagłębienie języka w mój kwiat doprowadziło mnie do sporego orgazmu. Nogi mi się chwiały, byłam cała mokra a po ciele przechodziły dreszcze. Natychmiastowo Emilia podniosła się i pocałowała, krótko ale przyjemnie. Sięgnęła po rzeczy i złapała mnie za rękę prowadząc na ławkę z 10 metrów za drzewem. Z ubrań zrobiła podgłówek i ułożyła się na plecach zdejmując spódniczkę, odchyliła nogi i gestownym ruchem ręki zaprosiła mnie do rewanżu. Nie odwlekałam i położyłam się na niej kontynuując pocałunek. Wsunęła dłonie pod materiał rozpiętej sukienki, wodziła palcami po plecach. Nasze ciała się o siebie ocierały, jedną rękę obsunęła na mój kwiat masując ją ponownie go pobudzając, ale nie tym razem, teraz to ja chciałam kosztować jej. Przyszła kolej na mój marsz ku dołowi. Schodziłam niżej pocałunkami delektują się jej jędrną i gładką skórą. Przesuwając się dalej złapałam oburącz jej ogromne i pełne piersi, byłe miękkie i wspaniałe w dotyku, lecz moje niewielkie rączki nie obejmowały ich w całości. Widziałam jak Emilia przechodziła powoli w fazę odpływania a mimo tego zadałam jej pytanie:
    – Jaka to miseczka?
    – E – odpowiedziała na głębokim wydechu
    – Masz piękne piersi
    – Dziękuję
    Pieściłam je dłońmi i ustami ssąc jej ładne i nabrzmiałe brodawki. Zjeżdżałam niżej językiem docierając do jej myszki w podkulonej i trochę niewygodnej pozycji wypinając pośladki, spojrzałam na nią i widząc jej spragniony tej pieszczoty wzrok, rozpoczęłam ją. Sunęłam językiem wzdłuż rowku drażniąc jej wargi rozpalając moją bratową nie odrywając się od niej pomimo niedogodnej pozycji. Zaczęłam lizać jej łechtaczkę zagłębiając jednocześnie palce w jej gorące wnętrze. Posuwałam nimi rytmicznie, nadawałam im odpowiednią prędkość, jej oddech stał się szybki i głęboki. Pracowałam może z minutę dwie dając jej orgazm. Na jej ciele pojawiła się seria drgawek, położyłam się na niej ponownie i oddałyśmy się chwili pocałunku. Po oderwaniu od siebie ust, leżałyśmy jeszcze pewien okres czasu wpatrując się wzajemnie w siebie wodząc palcami po naszych ciałach. Robiło się chłodno i po zerknięciu na zegarek dochodziła pierwsza w nocy. Wstałyśmy i ubrałyśmy się.
    Wracałyśmy do pałacu nie rozmawiając o tym co się wydarzyło. Wchodząc do środka i będąc w nim natknęłyśmy się na mojego brata i jednego z pijanych wujków wcześniej się do mnie przystawiających przy wejściu od sali. Po Kamilu też było widać, że nie wylewał za kołnierz, który widząc nas zaczął gadkę z bełkocącym akcentem, choć poza tym to po alkoholu miał zawsze weselszy humor:
    – Oo, dziewczyny! Jak się cieszę, że Was widzę. Gdzie Was poniosło? – spojrzałyśmy po sobie i Emilia odpowiedziała za nas obie
    – A pochodzić
    – A gdzie? – dopytywał
    – Gdzie tu można chodzić? Po parku – odpowiadała dalej Emilia.
    – A co Ty je tak przesłuchujesz? Przecież raczej nie poszły się pukać – odezwał się nagle dowcipnie wujek, co spowodowało, że zamarłam, ale poczułam jak ręką gdzieś dyskretnie dotyka mnie abym zachowała spokój, ale również postanowiła być bardziej dowcipna
    – A nawet jeśli, to jakiś problem? – rzuciła pewnie a ja myślałam, że się zapadnę pod ziemię przed bratem
    – Łohoho, widzę Kamilku, że masz rozrywkowa żonę – brat jednak nie wtrącał się do rozmowy obserwując przenikliwie nas, ale wujek dalej kontynuował – To może coś zainscenizujecie nam?
    – O takich widokach możesz sobie wujku pomarzyć – odparła Emilia
    Wujek trochę jakby zgaszony jeszcze popatrzył i dodał
    – Dobra, ja wracam do zabawy – i poszedł, Emilia popatrzyła na mnie i brata rzucając żartowanie
    – Ehh, wesoły wujek – w tym momencie chciałam się śmiać, ale się powstrzymałam tylko symulowanego kichnięcia. Kamil podszedł do nas i położył ręce na naszych barkach, czuć od niego było alkohol i tak po prosu stwierdził jakby nie słuchał co było mówione
    – Kocham Was wiecie? – oparł głowę na naszych ramionach a ja pomyślałam wtedy o tym co się chwilę wcześniej stało i trochę mina mi zrzedła
    – Wiemy, wiemy. My Ciebie te, ale chyba przydałby Ci już sen – Emilia odpowiedziała poklepując go po włosach
    – Masz rację kochanie, wracajmy do pokoju
    Objął nas obie i poszliśmy chociaż to wyglądało jakbyśmy go niosły, znaleźliśmy się w pokoju i położyliśmy brata w łóżku, który lada moment zasnął. Spojrzałam na Emilię robiąc butem kółko po podłodze i nie wiedząc jak się zachować powiedziałam po prostu:
    – Dobranoc
    – Dobranoc i dziękuję Ci za miły wieczór
    – Nie ma za co – uśmiechnęłam się i pośpiesznie wyszłam z ich sypialni zamykając za sobą drzwi.
    Po tym wszystkim poszłam wziąć zimny prysznic aby spłukując swoje ciało ochłonąć. Zastanawiałam się nad słusznością tego co zrobiłam z bratową, ale nie potrafiłam siebie oszukiwać, że było zniewalająco przyjemne i pragnęłam jej, jej dotyku, ust i namiętności i tego aby ponownie stało, ale się wahałam się ze względu na brata. Wyszłam z pod prysznica i nałożyłam na siebie niebieski szlafrok frotte i poszłam do łóżka. Położyłam się i próbowałam zasnąć, ale nie mogłam, przewracałam się z boku na bok zanurzona w swoich myślach, spojrzałam na zegarek i było pięć po drugiej. Wstałam z łóżka podchodząc do okna przez które wpadało światło księżyca, ciągle myślałam o tym co zaszło między mną a bratową. Było to dla mnie wspaniałe doznanie, którego ciało domagało się powtórki, ale wiedziałam że w jakiś sposób była to zdrada mojego brata. Układając sobie to wszystko w głowie, usłyszałam jak drzwi się od sypialni się otwierają. Zobaczyłam, że to Emilia ubrana w krótki czarny prześwitujący peniuar , zmierzała w kierunku łazienki, ale widząc mnie zapytała:
    – Nie śpisz?
    – Nie mogę zasnąć – zmieniła kierunek i podeszła do mnie obejmując od tyłu na wysokości pasa dając buziaka w szyję wyciągając się na palcach.
    – Wszystko ok? -dopytywała
    – Myślę o nas…
    – To znaczy ? – czułam w tym momencie jak całowała mnie po szyi a ręce rozwiązywały szlafrok. Pobudziłam się szybko
    – Nie powinnyśmy…
    – Dlaczego? Nie dobrze Ci było? – nie przerywała pocałunków i rozbierania
    – Nawet nie wiesz jak dobrze, ale mój brat…
    – Do rana w tym stanie będzie spał – obsunęła szlafrok z ramion całując mnie po nich
    – Ale… – próbowałam walczyć z podnieceniem
    – Co ale?
    – Czuje się jakbyśmy go krzywdziły.
    – Dopóki się o tym nie dowie, to tak jakby tego nie było. Poza tym wszystko zostanie w rodzinie. Wiem, że tego pragniesz
    – Ale… – próbowałam coś jeszcze negocjować, ale odwróciła mnie przodem do siebie i pocałowała gwałtownie, zniechęcając do dalszej dyskusji i osłabiając obawy, tylko sprawiając chęć do podążania za pragnieniem. Nie opierając się więcej zarzuciłam ręce na jej szyję i oddałam się jej bez pamięci. Zdjęła ze mnie całkowicie szlafrok zsuwając go na ziemię i wodziła palcami po całym moim ciele. Dotknęła mojej piersi i wsunęła dłoń na mój kwiat. Rozpalała moją kobiecość powolnymi i rytmicznymi ruchami nie przerywając gorącego pocałunku i pieszczot. Sama także pozbawiłam jej peniuaru, przybliżyłam się bardziej napierając na łóżko, na które obie padłyśmy we wspólnych objęciach. Całowałyśmy się namiętnie i zmysłowo ocierając się o siebie ciałami, czułam jak moje sutki i jej sztywnieją. Pocałunkami schodziłam niżej z wyciągniętym językiem po szyi, krążąc następnie nim po piersiach Emilii. Uruchomiłam ręce ściskając je i gładząc. Kierowałam się jednak do jej myszki nie opuszczając po drodze ani milimetra jej ciała oraz kontaktu wzrokowego. Zanurzyłam swe usta w jej myszce którą pieściłam chwytając pod uda z zamiarem powtórzenia doprowadzenia jej do orgazmu jak na ławce. Kręciłam i wiłam językiem najróżniejsze wiry, powolne i szybkie w rytm podniecenia Emilii. Otwierała szeroko usta, z których wydobywały się stęki. Chciałam przerwać, ale wtedy zagryzła wargi i docisnęła moją głowę do siebie, wylizywałam jej szparkę dynamiczniej, udało mi się dołączyć dłoń pocierając jej łechtaczkę. Momentalnie dostała orgazmu, jej ciało się wyginało, oddychała głęboko, wyglądała pięknie i niewinnie w momencie uniesienia. Pozbierała się szybko i ujęła moją twarz łaknąć pocałunków, które były łapczywe. Obróciła mnie na plecy kładąc się na nich. Całowała mnie po karku i szyi, szła powolnie pocałunkami ku dołowi, długo wodziła językiem wzdłuż kręgosłupa. Palcami delikatnie drapała mnie po skórze jak kotka, zamruczałam. Zahaczyła o pośladki ściskając i pieszcząc dotykiem, znów wracała w górę by ocierać się naga o moje nagie ciało. Sięgnęła ręką pod mój brzuch docierając do łechtaczki, pieściła ją powolnie i rytmicznie. Znów schodząc w dół całowała mnie parku i ramionach, po plecach aż moje wnętrze robiło się coraz bardziej wilgotne. Docierając do pośladów zataczała na nich delikatne kręgi, wyciągnęła rękę spod brzucha i przejechała nimi po pośladkach dotykając rowka na co automatycznie uniosłam lekko biodra. Palcami wdarła się w moje wnętrze, które było rozpalone i wilgotne. Weszła głęboko trzymają je moment w środku składają pocałunki na pośladkach. Zaczynała się nimi poruszać we mnie pierw powoli, następnie dynamicznie. Wierciłam się z rozkoszy jaką mi dawała, zagryzałam wargi aby nie jęczeć. Jej ruchy zaniosły mnie na szczyt całkowicie tracąc kontrolę nad własnym ciałem. Powracała pocałunkami w górę, wyszeptując do ucha:
    – Żałujesz? – odpowiedziałam na wydechu,
    – Absolutnie nie! – choć zastanawiałam się jakby zareagował mój brat gdyby to zobaczył
    Odchyliłam głowę i pocałowałam ją. Zapominając o bożym świecie, jednak czujne ucho wprawiło, że zamarłam szybko odrywając usta od niej mówiąc:
    – Cii – spojrzałyśmy obie w kierunku sypialni skąd dobiegały dźwięki przemieszczania się. No nie! Brat się obudził! – Chowaj się pod kołdrę! – nakazałam.
    Tak też zrobiła, a ja się, nas okryłam kołdrą pod samą szyję i zobaczyłam jak klamka się otwiera i wszedł mój brat. Trochę się rozglądał i wtedy mi serce mocniej zabiło w obawie, że zobaczy nasze rzeczy przy oknie, ale udał się w kierunku łazienki, więc były już poza zasięgiem wzroku. Zobaczył za to, że mam otwarte oczy i wtedy pomyślałam „Koniec! Wpadłyśmy!”, zatrzymał się i odezwał:
    – Czemu nie śpisz?
    – Jakoś nie mogę zasnąć – ta sama odpowiedź co do Emilii…
    – Aha. A nie widziałaś Emilii, bo nie ma jej w pokoju? – robiło się coraz bardziej stresowo
    – Nie, byłam niedawno pod prysznicem. Może poszła na papierosa…
    – No może tak być. Dobra trzeba się odlać i spać dalej
    Poszedł do łazienki i byłam w szoku, że tak łatwo poszło. W tym czasie Emilia znalazła sobie pozycję i lizała mnie po moim rowku natychmiastowo pobudzając. Miałam ją opieprzać, ale z łazienki wyszedł brat.
    – Dobranoc – powiedział
    – Dobranoc siostra – odpowiedziałam i trzasnął drzwiami.
    Spod kołdry wynurzyła się uśmiechnięta Emilia. Od razu na nią naskoczyłam mówiąc oczywiście szeptem:
    – Zgłupiałaś?
    – Wybacz, nie mogłam się powstrzymać
    – Och Ty – i sama zaczęłam się uśmiechać
    – Mówiłaś, że miał spać do rana
    – Zapomniałam, że zdarza mu się przebudzenie w środku nocy po imprezie….
    – Mogłaś uprzedzić wcześniej!
    – Ale sobie poradziłaś
    Przeraziła mnie ta sytuacja ,ale jednocześnie jeszcze bardziej podnieciła i chciałam kontynuować nasze igraszki.
    – Teraz już będzie spał? – upewniałam się
    – Na pewno, jak chcesz mogę sprawdzić?
    – Nie musisz
    – Ale zrobię to dla Ciebie – dała mi buziaka i poszła do sypialni.
    Już po otwarciu drzwi było słychać głośne chrapnie brata co mnie uspokoiło, zamknęła z powrotem drzwi i wróciła do łóżka.
    – Widzisz? – mówiła wciąż szeptem
    – Tak widzę, a raczej słyszę
    Położyłam dłonie na jej włosach i pocałowałam. Całowałyśmy się namiętnym tańcu naszych języków i bez większego pośpiechu pieszcząc się wzajemnie. Nasze ciała były wystarczająco mokre i nawilżone, czułam jak przeze mnie przechodzi kolejny gorąc podniecenia i wylewający się ze mnie, Emilia odsunęła się ode mnie krzyżując ze mną nogi. Czułam wilgoć jej myszki między swoimi nogami, zaczęła się ocierać o mnie, jej seksowne ciało poruszało się niesamowicie giętko co jeszcze bardziej mnie rozpalało, jak ona samą siebie. Nie spuszczałam z niej wzroku, niebiańska rozkosz przechodziła przez nasze ciała. Napierała coraz mocniej, zagryzałam dolną wargę podobnie jak bratowa aby nie krzyczeć. Równocześnie dostałyśmy orgazmu. Padłyśmy sobie w objęcia, wtulała się we mnie mocno. Pocałowała mnie czule i rozkosznie, pieściłyśmy już tylko dotykiem nasze splątane wspólnie ciała. Wiedziałyśmy obie, że dobiega koniec naszych igraszek, które były jeszcze bardziej zmysłowe i podniecające niż za pierwszym razem. Uniosłam jej głowę patrząc w jej oczy, przerzedziłam jej włosy za uszy i tym razem ja zebrałam się na podziękowania:
    – Dziękuję za tę wspaniała rozkosz
    – Mnie też było dobrze – odparła
    Zerknęłam na zegarek i była za pięć wpół do czwartej.
    – Jest po trzeciej
    – Muszę się zbierać
    Posmutniałam w tym momencie, ale wiedziałam, że tak trzeba. Widząc moje zasmucenie Emilia rzekła:
    – Jutro też jest dzień…
    Dała mi gorącego buziaka w usta i poszła zabierając swój peniuar i zniknęła za drzwiami sypialni. Okryłam się kołdrą i jeszcze chwile myślałam o tym jak było mi z nią dobrze tej nocy, że nikt do tej pory nie rozpalił mnie jak ona, a muszę przyznać, że raczej moje stosunki z reguły były namiętne, ale bez porównania z tym, co zdecydowanie przekonało mnie do seksu z kobietą. Byłam radosna z tego, że tak potoczyła się dla mnie rocznica rodziców pomimo pewnych rozterek moralnych, i w takim stanie zasnęłam…

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Iva Lions
  • Romans z nastoletnia sasiadka

    Witam! Jestem 38 letnią i zamężną kobietą, która wraz z mężem zamieszkała 12 lat temu w pięknej podwrocławskiej wsi. Sama miejscowość krajobrazowo jest dla mnie wspaniała, gdzie jest cisza i spokój od tego miejskiego zgiełku, zaś gorzej bywa z otoczeniem, które jest dość zgorzkniałe i mocno konserwatywne dlatego cieszyłam się, że nasz dom usytuowany był daleko od centrum w nowo powstałej uliczce na końcu wsi. Z mężem nie było nam źle chociaż z kolejnymi latami pojawiały się problemy a ja bywałam sama w domu, gdyż znalazł lepsza posadę wiążącą się z ciągłymi wyjazdami. Największe apogeum nastąpiło sześć lat później, gdy musiał wyjechać na rok. Odwiedzał mnie co prawda na święta i inne weekendy, ale to nie było to samo i nawet się o to pokłóciłyśmy i od tego momentu mąż zabrał swoje rzeczy i byliśmy i jesteśmy w separacji do dnia dzisiejszego. Mieszkam od tego czasu całkowicie sama, w międzyczasie na naszej ulicy wybudowało się kilka domów z rodzinami. Czułam się lekko zaniedbana choć mimo wszystko byłam pewną siebie kobietą z dobrą pracą, w której liczył się intelekt i kreatywne pomysły oraz pozwalająca się utrzymać. O urodę póki co też nie musiałam co się martwić, gdyż moja gładka i opalona, i w miarę szczupła figura wiolonczeli trzymała się dobrze, a wyrazista cera nie posiadała zmarszczek. Jak każda kobieta miałam swoje potrzeby, ale rozładowywałam je jedynie masturbacją. Po czasie zmieniłam trochę styl z typowej „biurowej pracownicy” na mieszankę łączącą młodzieżowe kreacje z elegancją wraz z nowym makijażem oraz rozpuściłam przy tym swoje zawsze upięte w kok kruczo czarne włosy sięgające ramion. Od razu popłynęły na mnie spojrzenia wprawiające mnie w zadowolenie. Potrzebowałam tego może nie dlatego, że chciałam zaliczyć przygodny numerek tylko dla wiedzy, że znów się podobam. Mijały kolejne dni i czułam się z każdym lepiej i zapominałam powoli o swoich problemach. Po pracy spędzałam czas głównie w domu i ogrodzie od czasu do czasu orientując co się dzieje w sąsiedztwie i świecie.

    Pewnego niedzielnego razu będąc w domu usłyszałam dzwonek do drzwi. Podniosłam się z kanapy i poszłam aby otworzyć drzwi, w których stała młoda, nastoletnia dziewczyna z brązowymi falistymi włosami mniej więcej mojego wzrostu. Na oko mogła chodzić do szkoły średniej. Była to córka sąsiadów, którzy wybudowali się naprzeciwko z jakieś trzy lata temu. Często ją widywałam na naszej ulicy z koleżankami, z którymi spędzała czas dosyć energicznie i nietypowo jak na jeżdżeniu na deskorolce czy graniu w piłkę, która wpadała nie raz na moje podwórko. Poprosiła mnie tym razem o cukier, gdyż wiejski sklep był zamknięty. Oczywiście z sąsiedzką przysługą pożyczyłam. Dziewczyna podziękowała i poszła. Patrzyłam przez chwilę jak zmierzała do domu i jak w połowie drogi się obracając się w moim kierunku uśmiechała się wdzięcznie. Obróciła się z powrotem i powędrowała dalej znikając w drzwiach od swojego domu. Zamknęłam drzwi i poszłam do kuchni po kieliszek i butelkę białego wina. Udając się do salonu usiadłam skulona na kanapie przed kominkiem i pochłonęłam się rozmyślaniu. Przez głowę przewinęła mi się ta nastolatka z sąsiedztwa, której kaukaska uroda, smukła postura oraz dziewczęca, ładna twarz z długimi rzęsami szczerze mówiąc trochę mnie fascynowała a także jej przebojowy charakter znany z ulicy. Po ostatnich posuchach i braku jakiekolwiek bliskości z kimkolwiek mimo tego że nie czułam się lesbijką to miałam ochotę jak to jest i ją schrupać jednocześnie się jej oddając i nie miałabym nic przeciwko gdyby tak się stało, ale nie było ku temu okazji, nawet jej nie znałam. Dlatego też skończyłam fantazjować nim w ogóle zaczęłam i resztę dnia spędziłam w nadganianiu pracy.

    Mijały tygodnie i nastała jesień, i nie była to niestety polska złota jesień. Pogoda była szara lub deszczowa typowo depresyjna, ale starałam się nie ulegać takim nastrojom. Pewnego mocno ulewnego dnia wracałam wcześniej z pracy do domu i gdy znalazłam się na odcinku pomiędzy miastem a wsią zauważyłam idącą dziewczynę w kierunku wsi, więc zatrzymałam się aby zaproponować podwózkę uznając, że to w końcu po drodze i można zachować się jak człowiek. Uchyliłam okno i zobaczyłam, że to dziewczyna od cukru, która była cała przemoczona i powiedziałam jej, żeby wskakiwała do samochodu. Z poczuciem ulgi, że nie musi iść dalej wsiadła do samochodu dziękując i pojechałyśmy dalej. Postanowiłam rozruszać trochę milczącą atmosferę
    – Ze szkoły?
    – Tak
    – Czemu wędrujesz w taką ulewę? – zapytałam spoglądając na nią
    – Autobus mi uciekł – odpowiedziała patrząc przed siebie
    – A kolejny?
    – Dopiero za 1,5 godziny i nie chciałam czekać.
    – To dobrze, że chociaż trafiłaś na mnie – stwierdziłam przyjacielsko się śmiejąc
    – To prawda. Jeszcze raz dziękuję Pani. – dostrzegając w głowie kuszący plan wiedząc że jej rodzice pracują do późna odpowiedziałam następująco, że
    – Nie ma za co, ale w zamian za tę przysługę i jeszcze nieoddany cukier – uśmiechnęłam się – zapraszam na gorącą herbatę i miskę zupy – spojrzałam i widziałam, że nie wie co odpowiedzieć, więc dodałam
    – Nie przyjmuję odmowy
    – Widzę, że nie mam wyboru – wypowiedziała się jakby niepewnie i jakby podjęła grę
    – Owszem – miała, ale innej opcji nie dopuszczałam
    – No, dobrze – odpowiedziała
    Po 5 minutach dojechałyśmy na naszą ulicę parkując samochód na moim podjeździe. Weszłyśmy do domu otrzepując buty i zdejmując kurtki. Nastawiłam szybko wodę na herbatę i dałam na gaz zupę. Nastolatka stała dalej w przedpokoju trzymając się za ramiona i rozglądając się badawczo po domu. Popatrzyłam na nią i zaproponowałam jej zdjęcie mokrych ubrań i danie suchych.
    – Zdejmij ubranie! Dam je do suszarki oraz przyniosę Ci suche rzeczy i ręcznik.
    -Nie chcę robić kłopotu
    – Żaden kłopot – wykonałam gest ręką, aby się rozebrała zalotnie się uśmiechając.
    Widać, że robiła to niechętnie, ale zaczęła zdejmować z siebie przemoczoną odzież. Obserwowałam to bacznie czując się jakbym oglądała striptiz. Od tego widoku od razu się rozgrzałam. Zsunęła na podłogę swoją ciemną kraciastą spódniczkę, rozpięła granatową koszulę zdejmując ją zostając w samych ciemnych rajstopkach i bieliźnie, których też się pozbyła. Wzrokiem napawałam się jej nastoletnim, jędrnym i trzęsącym się z zimna ciałem. Jej spory biust wylewający się ze stanika jak na tak młodą dziewczynę wywoływał u mnie chęć w nim zatopienia, aż lekko się oblizałam co zauważyła dziewczyna i popatrzyła na mnie z niepokojącym zdziwieniem pytając przy tym
    – Czemu mi się Pani tak przygląda
    – Wybacz, ale wyglądasz doskonale – na polikach dziewczyny pojawiły się rumienie. Zdjęłam z siebie czerwony, długi i rozpinany od przodu sweterek i dałam go jej aby się nim okryła. Podała mi rzeczy, które zaniosłam do suszarki. Wróciłam przynosząc dziewczynie suche rzeczy i ręcznik. Wzięła je ode mnie i wycierała się ręcznikiem, a następnie ubrała na siebie zielone spodenki i różową koszulkę, które były ciut przyduże, w końcu była szczuplejsza i zgrabniejsza ode mnie. Dalej jednak się trzęsła, więc nałożyła z powrotem mój sweterek a ja nie zwlekając udałam się do kuchni szykując obiecaną zupę i herbatę, które były gotowe po chwili. Zaniosłam je do salonu, gdzie dziewczyna siedziała już przy stole będąc zapięta po szyję. Rozstawiłam napełnione naczynia i usiadłam naprzeciwko niej. Widząc jak się zajada trochę ją wypytywałam o podstawowe sprawy.
    – Widujemy się w miarę często na ulicy a w ogóle się nie znamy. Jak masz w ogóle na imię?
    – Agnieszka
    – A mnie Magda i możesz się tak też do mnie zwracać.
    – Nie wiem czy będę potrafiła.
    – Nie musisz się krępować – odpowiedziałam posyłając jej wyzywające spojrzenie
    – Dobrze…, Magdo… – wycisnęła z siebie przez zaciśnięte zęby
    – Ile masz lat?
    – 17 – dostrzegając u niej dyskomfort pozwoliłam jej kontynuować konsumpcję . Zjadła i pila powoli herbatę.
    – I jak? Cieplej? – odezwałam się
    – Tak, dziękuje – pełna kultura pomyślałam, ale widziałam że jest wciąż spięta. Z resztą nie dziwiłam się jej. Obca kobieta zaprasza ją, karmi, poi i rozbiera, bo mogła to wszystko zrobić sama u siebie w domu naprzeciwko, ale żebym nie była z tego faktu niezadowolona, że stało tak a nie inaczej. Zaproponowałam jej masaż
    – Wyglądasz na spiętą. Zrobię Ci masaż – Agnieszka od razu się ożywiła i wypowiedziała z siebie, że
    – Nie trzeba proszę Pani.
    – Magdo! – poprawiłam ją
    – No tak…
    – Jesteś moim gościem i chcę abyś czuła się jak u siebie – przekonywałam ją
    – Ale wzorowo mnie pani… znaczy, ugościłaś… i nie musisz – mając przed sobą lekki opór wstałam i podeszłam stukocąc o podłogę skórzanymi kozakami na szpilkach za jej plecy i wyciągnęłam ręce dotykając jej ramion co sprawiło, że podskoczyła na krześle.
    – Nie denerwuj się, będzie przyjemnie. Zrelaksuj się
    Przychodziło jej to z trudem, więc chwyciłam jeszcze raz i sama podjęłam się tego. Masowałam jej ramiona i kark. Mięśnie miała mocno napięte, ale z czasem moich poczynań czułam jak robią się luźniejsze aż uczucie sztywności przeminęło.
    – Przyjemnie? – zapytałam
    – Tak, bardzo – w jej głosie usłyszałam weselszą barwę. Odchyliłam kawałek swetra odsłaniając barki i szyję, które powoli gładziłam wpatrując się zarazem przez ramię w jej półnagie nogi i nie mogłam jej się oprzeć a nawet nie chciałam. Mając ją zamierzałam pójść na całość i wykorzystać nadarzającą się okazję. Nachyliłam się ustami na wysokości jej ucha i wyszeptałam:
    – Masz ochotę na więcej przyjemności – przesunęłam dłonie w kierunku biustu i głowę na bok do odwracającej się Agnieszki, w której spojrzeniu była aprobata z domysłem co zamierzam. Trzymając ją delikatnie za piersi wyraźniej wyczuwałam przyśpieszone bicie serca. Pozwalając jednak na oddanie się żądzom przystąpiłam, więc do działania. Wzięłam jej rękę wsadzając sobie we włosy, drugą ogarnęłam jej włosy i zbliżając usta do jej szyi zaczęłam ją delikatnie i powoli całować. Czułam jak drży, obawiałam się, że się spłoszy i odsunie mnie od siebie, ale nie przerywała mi. Dałam jej długiego buziaka w policzek i przykucnęłam bokiem do niej i patrzyłam na nią przerzedzając jej grzywkę z czoła aby widzieć jej ładną buźkę i oczekując na właściwą reakcję. Błądziła oczami w zakłopotaniu, aż spojrzała nimi na mnie i stopniowo pogodniała i przybliżała swoją twarz, aż oparła się czołem o moje czoło a jej usta dzieliły milimetry od moich. Przyłożyłam dłoń do jej delikatnego i ciepłego polika a ona popatrzyła jeszcze chwilę i pierwsza wykonała większy krok muskając moje wargi. Przerwałam na chwilę kładąc obie ręce na jej rumianych polikach i usiadłam na jej udach okrakiem szepcząc
    – Kręcisz mnie od jakiegoś czasu i chcę to z Tobą zrobić zaprowadzając nas na szczyt –
    I nie dopuszczając jej do głosu zaczęłam ją całować z odwzajemnieniem. Całowałyśmy się ciepło i namiętnie z udziałem języków, które wirowały w naszych wnętrzach. Jej mięciutkie usta były cudowne jak brzoskwinka a język, aż chciało się ssać. Czułam jak z każdą chwilą, każdą sekundą narasta pożądanie, którego żadna z nas nie chciała zatrzymywać. W gorącym pocałunku nasze dłonie wodziły po sobie aby następnie zająć się odzieżą. Nie przerywając pocałunków zdejmowałam z mojej nastoletniej sąsiadki ubranie, które przecież niedawno jej dałam, aż ponownie została w samym staniku i spodenkach. Wsadziłam dłoń w jej spodenki i masowałam jej łono a ona oderwała się ode mnie odchylając lekko głowę do tyłu i lekko wzdychając. Zaczęłam, więc również powoli schodzić niżej całując jej szyję i dekolt dając w międzyczasie gorące buziaki na ustach. Zawędrowałam rękoma na plecy aby rozpiąć jej granatowy stanik, który w mgnieniu oka poleciał i zaczęłam ściskać jej spore piersi. Przesunęłam się lekko do tyłu i przybliżyłam twarz do nich, na których zataczałam językiem delikatne kręgi wokół nabrzmiałych i twardych brodawek, które po chwili ssałam i śliniłam. Agnieszka czochrała moje włosy a jej gorący oddech czułam na sobie, więc wiedziałam że jest jak należy. Jeszcze chwilę bawiłam się jej biustem na przemian liżąc i ściskając. Po chwili sama dorwała się do moich wrażliwych piersi opuszczając w dół materiał mojej gorsetowej czarnej, koronkowej bluzki aż cicho jęknęłam. Z łapczywością połykała moje cycki co jak było widać sprawiało jej ogromną frajdę a mnie ogromną przyjemność powodującej intensywniejszy przepływ krwi i wilgoć w kroczu. W chwili, gdy się nasyciła popatrzyłam na nią wymownym spojrzeniem i zeszłam z niej przyklękając pomiędzy jej nogami, z których zdjęłam spodenki i opierając się łokciami o jej udo pochyliłam się nad jej cudeńkiem zakrytym wilgotnym materiałem od majtek. Otwartą dłonią masowałam jej krocze czekając aż Agnieszka będzie gotowa na kolejny krok. W momencie gdy dostrzegłam na jej twarzy gotowość to dłużej nie zwlekając odchyliłam na bok materiał majtek dostrzegając jej młodą, mokrą i wydepilowaną małą myszkę, która była piękna w różanych barwach. Nie czekając przystąpiłam do wylizywania jej. Pieściłam językiem wodząc po bokach jej warg sromowych, lecz po chwili zajęłam się tym co mnie bardziej interesowało czyli jej śliniącą łechtaczką, którą wyglądała jakby mnie prosiła abym się nią zajęła. Obsunęłam majtki w dół aby mieć łatwiejszy dostęp i chwyciłam pod uda. Powoli się rozkręcając lizałam jej łechtaczkę co od razu zadziało na Agnieszkę, która się wierciła pojękując. Wylizywałam ją intensywnie rozsmakowując się jej kwiatuszkiem, od którego nie chciałam się odrywać. Ciało Agnieszki jak i ona sama drgało oraz unosiło się i opadało. Widok ten podniecał mnie jeszcze bardziej. Agnieszka doszła wypinając się do przodu, lecz ja nie przestawałam i dalej mój język pracował. Przerwała mi jednak nachylając się do mnie na co ja się uniosłam i pocałowałyśmy się. Zdjęłam z niej opuszczone majtki i wstałam biorąc ją za ręce. Stojąc naprzeciwko siebie wymieniałyśmy się krótkimi pocałunkami a ja prowadziłam ją do przodu kręcąc tanecznie rękoma. Usadziłam ją na kozetce, która znajdowała się na trasie i oparłam się wyprostowana przed nią kolanami w rozkroku. Objęłam ją w szyi i spoglądałam w jej źrenice. Zapytała mnie ze zgrywem, który był wynikiem śmiałości z dogadzania:
    – Zawsze uwodzisz w ten sposób nastolatki – mając ochotę się śmiać odparłam
    – Tylko Ciebie skarbie! I nikogo innego
    – Miło mi słyszeć, że jestem wyjątkowa – ciągnęła dalej ten dialog
    – No, zaraz zobaczymy jak bardzo – uśmiechnęłam się i pochylając się zatopiłam swoje usta w jej ustach delektując się wzajemnie językami. Podciągała do góry moją koszulkę i oderwała się na chwilę ode mnie zdejmując ją ze mnie i kontynuowała pocałunek kładąc dłonie na moim napalonym ciele, które pieściła dotykiem. Był to dotyk, który rozumiał moje ciało i potrzeby, którego mi brakowało przez tyle lat w aktywności małżeńskiej i po jej braku. Jej małe i delikatne palce jeżdżące po mojej skórze powodowały, że przechodziły przeze mnie przyjemne dreszcze. Ręce jej znalazły się na moim biuście, który masowała. Odsunęła się od ust i wyciągając się całowała mnie po szyi. Schodziła niżej zajmując się ponownie lizaniem znajdujących się na wysokości jej twarzy moich piersi, które i sterczących od dłuższego czasu sutki, które przygryzała i ssała co powodowało, że stękałam przymykając oczy. Tak dawno nie odczuwałam takiej przyjemności, choć było to nieporównywalne z moimi doświadczeniami gdyż było bardziej zmysłowe i namiętne aż dostałam przedwcześnie mały orgazm. Wtedy Agnieszka dobrała się do moje czarnej sztruksowej spódniczki, rozpinając pasek i rozporek obsuwając ją w dół i wsadziła mi rękę w czerwono-czarne figowe stringi i rozchylała moje płatki pieszcząc palcami moją szparkę. Coraz mocniej wzdychałam, ale młoda nie próżnowała tylko szła za ciosem. Wsadziła palec w moją nagrzaną cieknącą pochwę i penetrowała moje wnętrze. Jęknęłam głośno z rozkoszy a Agnieszka pocałowała mój dekolt i wsuwała i wysuwała głębiej swój palec świdrując nim. Miałam wrażenie, że nie robiła tego po raz pierwszy. Nastolatka dała mi kolejny orgazm, aż wygięłam się do to tyłu. Straciłam na chwilę kontrolę i potrzebowałam momentu aby dojść do siebie, na co jednak nie czekała Agnieszka, która lizała moje ciało. Ogarniając się dałam jej, krótkiego buziaka i pchnęłam aby się położyła a ja wstałam zdejmując z siebie opuszczoną spódniczkę i stringi zostając w samych pończochach i kozakach. Postanowiłam się odwdzięczyć mojej młodej sąsiadce, która leżała opierając się głową o podgłówek i przykładała dłoń do ust patrząc na mnie z pożądaniem i oczekiwaniem. Przełożyłam kolana pomiędzy nogi i pochyliłam się nad nią całując jej gładkie ciało od dołu do góry. Dostrzegając jej śnieżny uśmiech działałam dalej wkładając palec wskazujący do jej ciepłej muszelki i poruszałam nim energicznie. Agnieszka jęczała coraz głośniej i wzdychała coraz bardziej nieregularnie. Jej podniecenie podniecało mnie i jeszcze bardziej nakręcało. Zamknęłam jej usta pocałunkiem rozkoszując się jej ustami i sytuacją. Momentalnie doszła a z jej kwiatuszka wypłynęły soki, które roztarłam sobie po ciele i zlizywałam z palców. Przemieściłam się wyżej na klęczkach rozszerzonymi nogami nad Agnieszką tak, że moja muszelka znajdowała się nad jej twarzą. Złapała mnie za biodra i wsunęła swój wilgotny język w moją szparkę rozchylając nim płatki. Kolejna fala rozkoszy mnie wypełniała. Zagłębiała się dalece nieustannie namiętnie mnie liżąc. W głowie mi wirowało, traciłam jakąkolwiek kontrole. Czując, że odpływam Agnieszka mocniej mnie trzymała. Jej zmysłowość doprowadziła mnie do eksplozji. Opadłam na chwilę z sił plecami na jej brzuch i nogi, ale nie chciałam jeszcze kończyć z resztą podobnie jak ona. Zsunęłam się kroczem na jej krocze krzyżując wspólnie nogi. Przyciągnęłyśmy się do siebie oddając chwili krótkiego pocałunku. Przerywając go odchyliłyśmy się obie do tyłu tak, że nasze myszki się o siebie ścierały. Podpierając się rękoma o kozetkę i wpatrując się cały czas w siebie zaczęłyśmy się o siebie ocierać. Nasze ruchy były powolne lecz z każdą sekundą coraz szybsze i dynamiczne. Zaczynałam odczuwać przyjazne mi skurcze. Trwało to bardzo długą chwilę aż szczytując doszłam o dziwo przed Agnieszką, która jeszcze chwilę kręciła biodrami. Ja opadłam całkowicie z sił odczuwając całkowite zaspokojenie w przeciwieństwie do Agnieszki, która usiadła mi na piersiach i chciała abym zajęła się raz jeszcze jej kwiatuszkiem. Nie miałam już siły mimo tego, że przed chwilą jeszcze ich było, ale zamierzałam dać z siebie wszystko. Wylizywałam jej słodki rowek, którym suwała się falując na mojej twarzy i do tego jedną ręką pocierała ostro swoją łechtaczkę a drugą ugniatała piersi. Po długim okresie wylizywania dostała orgazmu, po którym jej ruchy zdecydowanie zwolniły i opadła wtulając się bokiem do mnie. Leżałyśmy tak dłuższy czas pieszcząc rękoma swoje ciała i całując. Przyłożyła swoją dłoń do mojej dłoni rozszerzając palce i odezwała:
    – Wiesz co Magda?
    – Hmm?
    – Cieszę się, że nie zdążyłam na autobus mogąc dzisiaj trafić na Ciebie – na jej ustach pojawiał się uśmiech
    – I ja też, bo jesteś wyjątkowa – odpowiedziałam uradowana
    Pocałowałyśmy się wieńcząc stosunek. Agnieszka splotła nasze dłonie i obróciła się na bok tyłem do mnie przyciągając do siebie po czym usnęłyśmy. Obudziłam się dopiero wieczorem. Agnieszki już nie było za to wiadomość zapisana na kartce z podziękowaniami za „podwózkę” i sugestią na powtórkę.

    To co się wydarzyło było dla mnie nowym doznaniem i przygodą, która pokazała jak wspaniały i zmysłowy może być seks z kobietą, w tym wypadku z dziewczyną. A z moją nastoletnią sąsiadką od tego czasu regularnie się spotykamy.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Iva Lions
  • Cioteczny romans

    Te wakacje były wyjątkowe. Zaczęły się kiepsko, gdyż od informacji, że rodzice wylatują na tydzień do Bułgarii i niestety nie chcą mnie wziąć ze sobą. Byłem w takim wieku, że na spokojnie mogłem zostać sam w domu, ale rodzice bez mojej wiedzy postanowili, że mam wyjechać na ten czas na wieś – do wujka. Początkowo byłem podirytowany, gdyż planowałem już imprezę na nieobecność rodziców, ale szybko przyswoiłem się z myślą, że pomieszkam trochę na wsi. Największym plusem wakacji u wujka, była jego córka. Z Moniką widziałem się raczej rzadziej niż częściej, ale znałem ją nawet dobrze. Była rok młodsza ode mnie, niższa, miała blond kręcone włosy, sylwetkę klepsydry, duże piersi i pupę, ale przede wszystkim mocno zwariowany charakter. Zawsze mnie pociągała. Kiedyś, jak byliśmy dziećmi, nie mogłem za nią nadążyć w zabawach, teraz fantazjowałem o niej nocami. Pomimo, że obecnie nie widywałem się z nią często, a jej zdjęcia na Instagramie nie zawsze były w dobrej jakości, to chyba była osobą, o której najczęściej myślałem podczas masturbacji. Dlatego też myśl o spędzeniu wspólnie tygodnia bardzo mnie ucieszyła. Ostatnio widzieliśmy się rok temu. Od tamtego czasu trochę się zmieniłem i miałem nadzieję, że jeśli ona też, to tylko na lepsze.

    Jadąc pociągiem na wieś myślałem tylko o Monice. Nie mogłem się doczekać jej wyglądu i luźnego podejścia do życia. Przypominałem sobie nasze najlepsze momenty: gdy pływaliśmy w rzece i mogłem ją choć trochę podotykać w pretekście wyrzucania z wody. lub gdy zdarzało się nam wspólnie spać na stogach siana. Jednak najlepszym wspomnieniem było te sprzed roku. Byłem wtedy na weekend u niej i jej ojca w domu. Jednego wieczoru poszedłem tylko z nią po krowy na łąkę. Rozmawialiśmy o szkole, o życiu towarzyskim, aż w końcu rozmowa przeszła na temat partnerek. Osobiście miałem w życiu jedną dziewczynę. Raz po pijaku uprawialiśmy seks, lecz nie wspominałem tego dobrze. Monika już wtedy miała o wiele więcej chłopaków i kochanków łóżkowych. Jak to ona, bardzo się otworzyła i wspominała mi swoje ekscesy łóżkowe z wieloma mężczyznami. Nie tylko mnie podniecała. W pewnym momencie spojrzała na moje spodnie i księżycowym świetle zobaczyła, że jestem mocno podniecony. Faktycznie wyobrażanie sobie jej w łóżkowych sytuacjach zmusiło mojego penisa do przyjęcia pozycji na baczność. Wiedziałem, że Monika ze swym wylewnym charakterem będzie musiała to skomentować.

    – Podniecam cię? – zaśmiała się głośno jak szczekające w tle psy. Monika ustawiła się przede mną z rozradowaną miną i nagle uklękła. Zaraz, zaraz, zrobisz mi loda, dziewczyno? – myślałem. Nie mogłem uwierzyć, że taka dupa jak ona zaraz mi obciągnie. – Naprawdę nieźle sterczy …

    Monika chwilę patrzyła się na mój namiot. Miałem wtedy małe, lecz dobrze rozciągliwe spodnie, nie miałem majtek, przez co kształt penisa był dobrze widoczny i odstający. Ma siostra cioteczna nagle wzięła mojego fiuta do ust. Gdyby zdjęła spodnie, może dałaby radę wziąć do ust więcej, ale na start to też było przyjemne. Zaczęła z całej siły ssać. Było mi przyjemne, ale wiedziałem, że gdybym nie miał teraz na sobie dresów, byłoby jeszcze lepiej. Stałem wyprostowany, delektowałem się jej ssaniem i nie mogłem się doczekać, aż me spodnie spadną na ziemię. Nagle jednak Monika oderwała się od chuja i wstała na równe nogi. Od razu zdjąłem spodnie. Moja wybranka spojrzała na moje przyrodzenie i skomentowała:

    – No no no. Duży i ładny…

    Nagle wybuchła śmiechem i odwróciła się do mnie tyłem i kontynuowała drogę. Szybko założyłem spodnie.

    – Monika, czekaj, skończmy, proszę!

    – Chcesz się ze mną ruchać? – rechotała. – Nie, no co ty, jestem twoją siostrą.

    Podbiegłem do niej i zaszedłem jej drogę.

    – Tylko cioteczną.

    – Ślubu byśmy wziąć nie mogli.

    – Nie musimy od razu brać ślubu. Po prostu sprawimy sobie trochę przyjemności – powiedziałem.

    – Nie. Nie, nie tym razem.

    – Chcę cię. Zróbmy to teraz.

    – Może za rok… – wymamrotała pod nosem.

    – Naprawdę?!

    Monika już nie odpowiedziała, tylko wybuchła śmiechem. Jeszcze na tamtym wyjeździe prowokowała mnie parę razy. Na przykład gdy kąpaliśmy się raz w rzece, nagle podpłynęła do mnie i ściągnęła w wodzie moje kąpielówki. Wiedziałem wtedy, że do niczego nie dojdzie, gdyż byliśmy otoczeni rodziną, ale nie mogła powstrzymać się od uszczypnięcia mnie w jaja. Oczywiście potem odpłynęła roześmiana.

    Teraz mijał rok od tamtego wydarzenia. Liczyłem na bardzo wiele, tym bardziej, że dwa miesiące po tamtym wydarzeniu w środku nocy dostałem od niej wiadomość. Była to głosówka na Messengerze, w której Monika wyznała, że marzy o seksie, a raczej jak ona to wtedy ujęła w słowa – pierdoleniu się ze mną. Nie był to koniec nagrania, gdyż później było słychać charakterystyczne mokre odgłosy masturbacji i jej pojękiwania. Na koniec nagrania powiedziała „Chcę cię” Było słychać po jej głosie, że jest pijana i następnego dnia od razu to sprostowała i usunęła nagranie. Ja jednak je zapisałem i słuchałem całą drogę.

    Wujek odebrał mnie z peronu i przywiózł do domu, gdzie mieszkał z córką.

    Przyjechaliśmy na miejsce. Monika stała przed domem i czekała na nas. Nie wyglądała jak wiejska dziewczyna – miała krótkie spodenki leginsowe, uwydatniające jej kształtną pupę i bluzkę odkrywającą piękny pępek. Od razu poczułem mrowienie w spodniach.

    – Cześć tato – powiedziała. Gdy ojciec z bagażami ją minął i wszedł do domu, podbiegła do mnie i przytuliła się. – Hej, Dawid!

    Odwzajemniłem uścisk. Była bardzo delikatna. Spodziewałem się, że może być lekko speszona, pamiętając filmik, który mi wysłała, jednak zupełnie się to nie sprawdziło.

    – Cześć – powiedziałem cały czas w uścisku. Miała na tyle krótką bluzkę, że przytulając ją, głaskałem ją po plecach. Chyba jej się to podobało, gdyż nie chciała tego przerywać. Ja też nie chciałem przerywać, więc staliśmy przytuleni już jakieś pół minuty. Jej ciało było bardzo delikatne. Moja prawa dłoń zjechała niżej. Złapałem ją za pośladek.. Był miękki jak pluszowy miś. Monika się zaśmiała. Mój penis od razu stanął. Byliśmy mocno przytuleni, więc siostra cioteczna to poczuła. Mimo wszystko dalej mnie przytulała. Właśnie zrozumiałem, że w tym roku mogę sobie pozwolić na więcej. Moja lewa dłoń od razu powędrowała na drugi pośladek. Ten także był bardzo przyjemny w dotyku. Zacząłem delektować się dotykiem jej tyłka. Ściskałem, ugniatałem i podrzucałem jej pośladki. Chciałem więcej. Nie liczyłem się, czy jej ojciec nie patrzy teraz na nas przez okno i wsadziłem prawą dłoń w jej leginsy. Udało się ominąć jej majtki i dłoń stykała się teraz z samym pośladkiem. Był ciepły i aksamitny. Monika nadal nie protestowała. Zacząłem wkładać drugą dłoń, aż nagle zostałem odepchnięty.

    – Zabawny jesteś, wiesz? Chodź, pokażę ci twój pokój – powiedziała. Widziałem, że jest czerwona na twarzy. Oj, możesz mówić, że nie chcesz, ale twój organizm aż błaga o seks ze mną.

    Poszliśmy do domu. Musieliśmy wejść schodami na górne piętro. Monika pognała podskakując szybciej ode mnie. Mogłem przez to podziwiać jej trzęsącą się dupę. Była jeszcze lepsza niż rok temu. Siostra, gdy weszła na szczyt, spojrzała na mnie, uśmiechnęła się, klepnęła w pupę i ruszyła dalej. Takie prowokowania działały na mnie mobilizująco.

    Monika weszła przede mną do mojego pokoju i usiadła na łóżku. Wyglądała bardzo wyzywająco. Będę cię tu ruchał, myślałem. Była tak apetyczna, że w myślach przeleciałem ją już z dziesięć razy.

    – Tutaj będziesz mieszkał. Ja mieszkam za ścianą, tata zaś na dole.

    Usiadłem obok niej na łóżku i złapałem ją za udo.

    – Jesteśmy sami na górze? – nie mogłem uwierzyć.

    Monika wybuchła śmiechem.

    – Ach, zbereźny jesteś.

    – Nic nie powiedziałem jeszcze.

    – Ale pomyślałeś.

    – Ty też.

    Zaczerwieniła się. Wstała z łóżka i skierowała się ku wyjściu.

    – Nie tym razem, phah. Miłego mieszkania.

    Nie tym razem? Wiem, że mnie chcesz, kochana, myślałem.

    Monika była w swoim pokoju przez resztę dnia. Ja się rozpakowywałem i pomagałem wujkowi w wiejskich pracach.

    W końcu przyszedł wieczór.

    – Dawid, pójdziesz może po krowy? Jestem już zmęczony – powiedział ojciec dziewczyny, o której właśnie fantazjowałem.

    Ucieszyła mnie ta propozycja.

    – Jasne, skoczę po Monikę.

    Poszedłem do jej pokoju. Zapukałem i gdy usłyszałem zezwolenie, wszedłem. Leżała na łóżku i przeglądała internet na telefonie.

    – Idziemy po krowy.

    – Okej – odparła i wręcz zeskoczyła z łóżka. Wyjęła bluzę z szafy i narzuciła na siebie. – Wyprzystojniałeś od poprzedniego roku. Nie wiem, czy nie powinnam zmienić majtek, są całe mokre.

    – Zdejmiesz je, gdy wrócimy. Teraz chodźmy, zanim nie będzie za ciemno.

    Domyślałem się, że dałbym radę ją teraz przelecieć, ale byłem na tyle pewny siebie, że przełożyłem nasz seks na później.

    Poszliśmy we dwójkę po krowy. Tym razem nie rozmawialiśmy o niczym. Monika cały czas była przede mną, a ja podziwiałem jej pośladki. Myślałem jednak nadal o jednej rzeczy…

    Gdy doszliśmy do miejsca, gdzie Monika trzymała rok temu mojego chuja w ustach, nie powstrzymałem się postanowiłem zacząć działać.

    – Monika?! – zawołałem.

    Od razu się odwróciła.

    Byłem blisko niej. Raz się żyje, pomyślałem. Złapałem ją za głowę i pocałowałem. Odwzajemniła pocałunek. Całowaliśmy się namiętnie przez kilka długich sekund. Złapałem ją za piersi. W życiu nie dotykałem niczego tak przyjemnego. Gdy przestaliśmy się lizać, Monika spojrzała w dół i zobaczyła mój zwód.

    – Pamiętasz, co było rok temu – powiedziałem.

    – Pamiętam.

    – Trzeba kończyć, co się zaczęło.

    – Nie, jesteśmy rodzeństwem. To był żart.

    – Jesteśmy rodzeństwem chcącym się ruchać. To nie był żart. Chcesz mi obciągnąć, a ja chce cię wylizać.

    Milczała.

    Zdjąłem koszulkę.

    – Nie możemy.

    Złapałem ją za głowę.

    – A chcesz tego?

    Zawahała się. Patrzyła mi prosto w oczy.

    – Bardzo.

    Użyłem trochę siły, kierując ją w dół. Monika nie stawiała oporu i sama uklękła. Zdjąłem spodnie. Mój twardy penis sterczał jej przed twarzą, obijając jej nosek.

    – W takim razie powtórz to, co zrobiłaś mi rok temu. Tylko tym razem do końca.

    Monika już nic nie odpowiedziała, tylko wzięła mojego chuja do ust. Miała połowę w ustach.

    – Ssij – powiedziałem. Wykonała polecenie. – Zajebiście…

    Rozluźniłem się i delektowałem dobrym obciąganiem.

    Monika dobrze wiedziała, jak sprawić mi największą przyjemność. Złapała mnie za pośladki i do ssania dołączyła ruchy do przodu i do tyłu. Ciężko mi było w to uwierzyć. Oj wujku, jak twoja córka świetnie obciąga mi chuja… Niedługo będę pierdolił ją w jej młodą cipkę, myślałem. Monika była delikatna, ale i szybka w swych ruchach. Nie zagłębiała głęboko chuja, lecz wystarczająco, bym czuł rozkosz przez cały czas. Gdy brakowało jej tchu, wyjmowała go z ust i poprawiała piękną dłonią. Co jakiś czas też przejeżdżała językiem po całej długości fiuta. Nawet raz possała moje jaja. W pewnym momencie zaczęła uciskać palcem prawej ręki w miejscu pomiędzy odbytem a jajami. Było to wspaniałe. Podczas brania powietrza i walenia mi ręką, powiedziała.

    – Kończ już. Nie może nie być nas za długo.

    – Ach, kurwa. Jesteś wspaniała.

    – Wiem. Ty też – powiedziała i znowu wzięła mnie do ust.

    Stwierdziłem, że Monika ma rację, co do czasu, więc złapałem ją za głowę i narzuciłem jej własny rytm. Może nie było to głębokie gardło, ale zdecydowanie ciężej jej było. Fantastyczne było czucie języka cały czas odwijającego i zawijającego skórki.

    Zacząłem dochodzić. Nie uzgodniliśmy gdzie mam się wyładować, więc samolubnie postanowiłem dać jej trochę spermy. Gdy zacząłem strzelać, wbiłem jej głowę najgłębiej dzisiaj. Niesamowite było ładowanie kolejnych dawek spermy wprost w gardło najlepszej dziewczyny, którą znałem.

    Gdy skończyłem, oderwałem się od niej. Lekko pokasłała.

    – Ja pizgam, jesteś niesamowita.

    – Dziękuję. Chodźmy po te krowy.

    Odwróciła się i poszła w stronę zwierząt. Nie protestowałem, gdyż wiedziałem, że w nocy będzie się jeszcze działo.

    Doszliśmy do domu w ciszy. Także w tej ciszy poszliśmy do swoich pokoi. Wujek już spał, więc czułem się swobodnie.

    Dobra, czas na świetny seks, myślałem. Była godzina dwudziesta czwarta. Rozebrałem się do naga, wyjąłem z torby prezerwatywy i spryskany perfumami wyszedłem z pokoju. Stałem goły przed drzwiami Moniki. Stresowałem się, ale byłem też bardzo gotowy i napalony. Bardzo chciałem jej cipkę. Na samą myśl o niej, stawał mi na baczność.

    Pomyślałem, że tym razem nie zapukam. Wszedłem do środka. Monika siedziała przed biurkiem. Była w swojej krótkiej koszulce, tym razem bez stanika, zaś na dole miała same majtki. Trzymała w nich dłoń.

    – Masturbujesz się – powiedziałem.

    Wiedziałem, że na pewno myślała teraz o mnie.

    – No wow? A ty co odpierdalasz? Też zaraz będziesz jechał na ręcznym, wyjdź i się ubierz.

    Zamknąłem drzwi za sobą i podszedłem do niej.

    – Chcę cię.

    – Zrobisz mi minetkę?

    – Mogę. Ale wolę się z tobą kochać – Podszedłem do niej. – Namiętnie – Schyliłem się do niej i złapałem ją za policzki. – Bardzo namiętnie, moja kochana.

    Pocałowałem ją. Odwzajemniła pocałunek. Był namiętny jak seks, który zaraz mieliśmy uprawiać. Jej język był tym, czego potrzebowałem do szczęścia. Złapałem dłonią za jej kroczę. Poczułem, że jej majtki są całe mokre i cieplutkie. Zacząłem pocierać tamto miejsce, sprawiając jej przyjemność. Nawet wygięła się lekko do tyłu. Sama złapała mnie za sterczącego chuja i zaczęła powoli mi walić. Gdy trochę przyśpieszyła, zdjąłem jej bluzkę, odsłaniając jej piersi.

    Gdy już miałem zdejmować jej majtki, nagle odepchnęła mnie.

    – Nie. Stop, nie możemy.

    Zdziwiłem się.

    – Co?

    – Nie będziemy się ruchać. Zabawy ustami mogą być, ale nie będziemy uprawiać normalnego seksu. Jesteś moim rodzeństwem.

    – Monika… – uklęknąłem przed nią. – już to przerabialiśmy. Będziemy tylko sobie sprawiać przyjemność. Mam prezerwatywy, wszystko będzie bezpieczne.

    – Nie o to chodzi…

    Przesłodko wyglądała z odsłoniętymi cyckami.

    Wziąłem w usta jej majtki i zacząłem je zdejmować. Mój nos zahaczył o jej cipkę. Poczułem jej zapach. Był intensywny. Pierwszy raz zobaczyłem jej cipkę. Była piękna i mokra. Pocałowałem ją. Smakowała słonawo.

    – Dlaczego mamy się ograniczać. Monika, wiem że chcesz spędzić ze mną cały tydzień, nie schodząc z góry i kochając się całymi godzinami.

    Wstałem i podniosłem ją z krzesła. Położyłem ją na łóżku i ustawiłem się nad nią. Miałem jej twarz przed sobą, zaś penis smyrał ją lekko po cipce. Złapałem ją jedną ręką za pierś. Była niesamowita.

    – Znasz smak mojej spermy. Ja znam smak twojego sromu. Nie jesteśmy normalnym rodzeństwem. I nigdy już nie będziemy. Monika, zapytam cię jeszcze raz. Czy chcesz tego?

    Chwilę się zastanawiała.

    – Chcę.

    Gdy tylko ją usłyszałem, wbiłem chuja w jej cipkę. Jęknęła. Wyjąłem go.

    – Powtórz – poprosiłem.

    – Chcę.

    Znowu go włożyłem całego i wyłożyłem.

    – Tak? –pytałem.

    – Tak.

    Ponownie w nią wbiłem i wyjąłem.

    – Niedosłyszałem.

    – Chcę – włożyłem i wyłożyłem. – Chcę – włożyłem i wyłożyłem. – Chcę! – zrozumiała grę. – Chcę! Chcę! Chcę! Chcę! Chcę! – Zaczęła szybko powtarzać, więc seks nabrał szybkiego tempa. – Chcę! Kurwa! Bracie! Kurwa! Tak!

    Jako, że był to nasz pierwszy raz, trochę się zapomnieliśmy. Uderzałem w nią ciałem często i głośno, łóżko cały czas skrzypiało, a Monika coraz głośniej wołała. Wiedziałem, że powinna zamilczeć, lecz podobał mi się jej krzyk. Kochaliśmy się na misjonarza, lecz był to chyba najlepszy seks w tej pozycji na całym świecie. Za każdym razem wyjmowałem całego chuja i z całej siły wbijałem się w nią, okropnie przy tym hałasując. W końcu zaczęliśmy dochodzić. Fartownie w tym samym czasie osiągnęliśmy szczyt. Zacząłem strzelać, a Monika krzyczała najgłośniej dzisiaj.

    Po skończonej zabawie leżeliśmy na łóżku. Mój penis już opadał, a nasze oddechy się uspokajały.

    – Było wspaniale – powiedziała.

    – Rozumiem, że to powtórzymy.

    – Napisz od razu do mamy, że nie wrócisz w wyznaczonym terminie, bo musisz ruchać siostrę. Może zrozumie?

    – Nie wiem, czy wujek się zgodzi.

    – Dla niego to możesz nawet cały rok tu siedzieć.

    – Ile czasu zostało do końca wakacji?

    – Prawie cały sierpień.

    – Wspaniale… O Boże.

    – Co się stało?

    – Nie założyłem prezerwatywy.

    – Wiem. Ale cieszy mnie to. Łykam tabletki, a fakt, że pływa we mnie twoja sperma jest wspaniały.

    – Pamiętasz jak bawiliśmy się razem w dom?

    – Będziemy się w niego bawić tak długo, jak tu będziesz. Ja jestem twoją żoną, a ty moim mężem.

    Przytuliła się do mnie. Zasnęliśmy.

    Gdy otworzyłem rano oczy, ujrzałem Monikę ssącą mojego kutasa. Pogłaskałem ją po twarzy. Gdy zobaczyła, że się obudziłem, przestała robić loda. Wstała, po czym usiadła na moim chuju.

    – Może wezmę cię ze sobą do domu. Z takim budzikiem życie stałoby się lepsze.

    Monika buchnęła śmiechem. Położyła ręce na mojej klatce piersiowej. Zaczęła wykonywać ruchy podobne do jazdy na koniu. Przyjemność, którą właśnie odczuwałem, nie mogłem do niczego porównać. Nigdy się jeszcze nie czułem tak dobrze, jak kochając się z Moniką. Była cała gorąca. Jej cycki pięknie się kołysały. Czy ja właśnie rucham swoją siostrę? – uświadomiłem sobie to dopiero teraz. O kurwa, rucham właśnie swoją siostrę. Złapałem ją za piersi. Były mistrzowskie. Widziałem, że jest jej równie dobrze, co mi. Spojrzałem na miejsce łączenia naszych ciał. Jej biodra poruszały się tak majestatycznie i rytmicznie. Wiedziałem, że Monika potrafi jeździć konno i teraz świetnie to udowadniała. Póki co jej ruchy były powolne i dokładne, ale po dwóch minutach zaczęła przyśpieszać. Wsadziłem jej palca do ust. Zaczęła go ssać. Skąd się biorą takie cuda jak ona? – myślałem.

    Monika cały czas przyśpieszała, aż nagle zaczął dzwonić jej telefon leżący na półce przy łóżku. Sięgnęła do niego, nie schodząc ze mnie nawet na sekundę. Złapała moją rękę, wyjęła ją z ust i położyła na swojej piersi. Siostra nie przestawała mnie ujeżdżać. Cały czas była rytmiczna i dokładna. Jej ruchy były boskie, każdy pojedynczy dawał mi mnóstwo rozkoszy.

    – Tata do mnie dzwoni – powiedziała.

    – Odrzuć.

    – Nie. Nic nie mów przez chwilę, włączę na głośno-mówiący – odebrała telefon, po czym położyła go na mojej klatce piersiowej. – Halo?

    – Cześć, córcia.

    – Cześć, tato.

    – Co słychać u ciebie?

    – A bardzo dobrze. Ćwiczę trochę teraz.

    Ku mojemu zdziwieniu, Monika w ogóle nie zwolniła ruchów, a wręcz przyśpieszyła.

    – Ach, córcia, wakacje masz, odpuść może?

    – Nie, tato, sprawia mi to baardzo dużo przyjemności.

    Ta, mi też, pomyślałem. Uśmiechnęła się do mnie.

    – No dobrze… A noc dobrze minęła? Słyszałem huki jakieś.

    Monika cały czas ujeżdżała swojego brata, rozmawiając z ojcem. Podniecała mnie sytuacja, w której się znalazłem. Zrozumiałem, że chcę doprowadzić siostrę do orgazmu w trakcie rozmowy z ojcem. Złapałem ją za biodra i nadałem jeszcze szybszy rytm.

    – Długopis wpadł mi za szafkę. Musiałam ją odsunąć.

    Spojrzała na mnie. Otworzyła usta w szoku.

    – Lepiej nie pisz w nocy, oczy sobie popsujesz, córcia.

    – Dobrze, tato.

    – Zejdziesz na dół mi pomóc?

    Widziałem, że jest jej dobrze. Bardzo. Nie potrafiła otworzyć ust, by odpowiedzieć.

    – Oh – jęknęła. – Zejdę niedługo.

    – Wszystko dobrze?

    Wujek usłyszał jęk swej córki.

    – Tak, ooch, muszę kończyć.

    Teraz jęknęła jeszcze dłużej. Nie potrafiła zapanować nad uczuciami. Zaczęła kiwać głową na boki. Chciała dać mi do zrozumienia, że zaraz dojdzie.

    – Na pewno?

    – Tak! Ciężkie ćwiczenie teraz. Kończę! – krzyknęła. Zamknęła mocno oczy i wygięła się. Powiedziała tacie prawdę, zaczęła przechodzić orgazm. Otworzyła szeroko oczy. Ja jeszcze bardziej przyśpieszyłem. Miałem wrażenie, że ojciec może usłyszeć dźwięki seksu.

    – No dobrze, to nie przeszkadzam. – Poczułem orgazm. Zacząłem strzelać spermą we własną siostrę. – Kocham cię, cześć.

    – KOCHAM CIĘ! – wykrzyczała wręcz. Złapała za telefon, rozłączyła się i rzuciła nim w głąb pokoju.

    – Ja pierdole – powiedziałem.

    – No, pierdolisz, pierdolisz, braciszku. – zeszła ze mnie i położyła się obok. Złapała mnie jeszcze za chuja i lekko mi waliła. – Kurwa, nigdy więcej nie odbiorę telefonu w trakcie seksu.

    Wstała z łóżka. Była piękna naga, ale musiała się ubrać. Założyła spodenki na mokrą w spermie cipkę.

    – Szkoda, że jesteś tylko cioteczną siostrą. Chciałbym cię mieć na co dzień.

    – Możesz mieć. Może wyjedziemy na studia. A może przeniosę się do jakiegoś liceum u ciebie w mieście i zamieszkam z wami?

    – Świetny pomysł – powiedziałem.

    Monika założyła koszulkę. Podeszła do mnie, schyliła się i wyssała resztkę spermy z penisa.

    – Idę do taty. Jak wrócę, jeszcze się pobawimy.

    Wyszła. Nie powiedziałem, że na jej spodenkach w miejscu krocza utworzyła się mokra plama.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Gierczinio
  • Moj sasiad III

    Arek zaprowadził mnie do sypialni i pchnął mnie na łóżko. Rozebrał się i położył na środku łóżka.

    – Na co czekasz suko?

    Zbliżyłem usta do jego krocza i zacząłem masować ustami jego grubą pałę, czułem jak rośnie pod moim dotykiem, włożyłem czubek penisa do buzi. Wtedy poczułem dłonie mojego sąsiada na głowie docisnął ją tak mocno, że jego pała znalazła się głęboko w moim gardle. Zacząłem się krztusić i nie moglem złapać oddechu. Złapałem go za ręce. Arek nawet nie zwrócił uwagi, że próbuję go powstrzymać. Ruszał moją głową w górę i w dół kilkanaście razy. Czułem, że się duszę i za chwilę zwymiotuje. Z moich oczu zaczęły cieknąć łzy. Arek nagle puścił moja głowę a ja oderwałem się od jego kutasa kaszląc i próbując złapać oddech.

    – Wracaj tu suko. – powiedział Arek po chwili gdy złapałem już oddech.

    Jego pała była cała mokra od mojej śliny. Czułem, że korek w moim tyłku zaczyna się wysuwać. Schyliłem się a on znowu złapał mnie za włosy, ale tym razem przycisnął moją twarz do swojej pachwiny. Zacząłem lizać skórę obok jego jąder. Arek sięgnął do mojej dziurki i wcisnął korek analny z powrotem do środka. Sięgnął po coś za siebie a moją głowę docisnął niżej, lizałem i ssałem jego skórę poniżej jąder. Zobaczyłem że sąsiad ma w ręce aparat fotograficzny i robi mi zdjęcie. Próbowałem zasłonić twarz i lekko się odsunąłem ale Arek złapał mnie za nadgarstek i uderzył mnie dłonią w twarz.

    – Co ty sobie myślisz suko! – wrzasnął na mnie.

    – Jesteś mój i masz mi kurwo się nie stawiać! Wracaj do ssania mi kutasa i patrz na mnie!

    Bałem się, że coś mi zrobi więc zacząłem ssać jego pałę i patrzyłem jak robi mi zdjęcia. Po jakimś czasie odłożył aparat i podciągnął mnie za szyję wyżej na łóżku. Położył mniej obok siebie na łóżku, brzuchem do dołu. Usiadł na moich nogach, złapał za korek i powoli go wyciągnął. Poczułem zimny żel na swojej dziurce i pośladkach a po chwil jednego, dwa a potem trzy palce rozciągające mój tyłek. Bawił się mną przez chwilę. Czułem jego wielkiego, twardego kutasa na moim udzie. Arek przesunął się wyżej i czułem jak jego żołądź wciska się we mnie. Nie bolało tak bardzo jak myślałem, z początku czułem jak jego gruby penis rozpycha się we mnie ale gdy zaczął poruszać i poczułem jak sąsiad kładzie się na mnie coraz bardziej, przez moje ciało przechodziły fale gorąca. Arek dyszał nade mną, po jakimś czasie przygryzał mi ucho i całował po szyi. Pierwszy raz ktoś całował mnie w tym miejscu i nie wiedziałem, że jest to aż tak przyjemne. Objął ręką moja szyje, która opierała się o wewnętrzną stronę jego łokcia i czułem, że lekko mnie przydusza. Im bardziej mój sąsiad przyspieszał tym mocniej naciskał i robił się jeszcze twardszy. Czułem jak z mojego małego cieknie i mimo, że był miękki miałem wrażenie, że za chwilę będę miał orgazm. Arek wyszedł ze mnie obrócił mnie na plecy i wszedł we mnie ponownie. Moje nogi oparł o swoje ramiona. Dzięki temu widziałem jego umięśniona klatkę, całe ciało i to jak śluz z mojego małego ścieka mi na brzuch. Moje nogi zaczęły się trząść, oparłem stopy o jego ramiona. Arek zsunął moje stopy ze swoich ramion i położył się na mnie. Wsunął swoje palce w moje włosy i pocałował. To był mój pierwszy pocałunek w życiu. Druga ręka złapał mnie za szczękę, rozchyliłem usta i poczułem jak jego język wchodzi pomiędzy moje wargi. Arek dyszał coraz mocniej i przyspieszał. Położył się na mnie całkowicie, przed twarzą miałem jego szyję i obojczyk, z własnej inicjatywy zacząłem go lizać i całować. Moje nogi obejmowały go w pasie, jego brzuch ocierał się o mojego penisa, czułem jak po moim ciele przechodzą fale gorąca, jedna za drugą. Arek stęknął głośno, jego gruby penis pulsował we mnie i wypełniał mnie spermą. Czułem ciężar jego ciała na moim, leżał tak na mnie dysząc dłuższy czas a jego pała powoli wysuwała się ze mnie. Poczułem, że wypływa ze mnie jego sperma. Arek pocałował mnie znowu, lekko uderzył w policzek ale było to bardziej czule a potem powiedział.

    – Dobra z Ciebie suka. – wstał i poszedł do łazienki a ja zostałem na łóżku dochodząc do siebie.

    CDN ~ jeśli chcecie?

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    PP

    Piszcie czy wam się podoba i czy chcecie więcej 

  • Pragnienie. Ciocia Dorota czesc druga.

    Do domu wracaliśmy w milczeniu. Tym razem mój wzrok był skierowany na wprost. Żałowałem, że powiedziałem to wszystko. Jak tylko weszliśmy do domu, pobiegłem do pokoju się pakować. Po kilku minutach zszedłem na dół, z torbą. Ciocia rozmawiała przez telefon, z wujkiem, tyle się zorientowałem. Okazało się, że wujek musiał nagle wyjechać. W jednej z jego firm był wypadek. Miał wrócić za kilka dni. Piotrek pojechał z nim. W końcu miał przejąć firmę za jakiś czas. Miło skończyli rozmowę, wiec się pogodzili. Ciocia odwróciła się do mnie. – A co to ma być? Zapytała patrząc na torbę. – Chyba czas, na mnie ciociu. – Mowy nie ma! Musimy dokończyć ten temat. Zresztą, zostaniesz jeszcze kilka dni rozmawiałam z twoją mamą. Przyjadą po ciebie we środę. – Jest mi tak niezręcznie tu przebywać. Powiedziałem ze skruchą. – w niczym nie zawiniłeś, to że widziałeś mnie w takiej sytuacji to przypadek. Jesteś już Prawie dorosły i pewne sprawy możesz zrozumieć. Tylko muszę wiedzieć. Czy mogę ci w stu procentach zaufać. Powiedziała to z bardzo poważną miną. – Ciociu, oczywiście, że możesz mi zaufać. Wszystko co będzie tu powiedziane, zostanie między nami. Ja też potrzebuje się zwierzyć. Ciocia popatrzyła na mnie z litością. – z czego chciałbyś się zwierzyć, masz jakieś problemy? Zapytała. Chociaż wiesz co, zrobię po drinku, i pogadamy. Tak, wiem nie masz 18 lat ale zrobimy wyjątek. – Dziękuje ciociu. Usiedliśmy w salonie ciocia w głębokim fotelu ja naprzeciw na sofie. Znowu mam widok na jej piękne nogi. – A więc przyłapałeś mnie w intymnej, delikatnie mówiąc sytuacji. Zaczęła mówić, zaskakując mnie. – Jak ci wiadomo wujek jest wiele starszy ode mnie. Dużo pracuje, dobrze zarabia, i ma mało czasu dla mnie. Głównie mam na myśli łóżko. Brakuje mi spontaniczności w seksie, kiedyś potrafił mnie zaskakiwać w kuchni, aucie, nawet sklepowe przymierzalnie były. Teraz jest bardzo źle z tymi sprawami tak od 2-3 lat. A krew nie woda dlatego, czasem po prostu muszę skoczyć w bok. Skończyła patrząc na mnie i czekając na moją odpowiedź. – ja to wiem, ciociu. Powiedziałem krótko. – skąd to wiesz? Ja się nikomu nie chwale a ty jesteś pierwszy któremu o tym mówię. Wziąłem głęboki oddech. – Wszyscy o tym mówią, wszystkie ciotki ci obrabiają tyłek. Ciocia zastanowiła się chwile. – tak a co te prukwy cnotliwe mówią? – nie raz ciociu słyszałem nawet moja matka, gada o tobie z innymi. A to, że się prowokacyjnie ubierasz, a to, że na każdej imprezie jest w koło ciebie pełno chłopów. I że wujek ma rogi jak stad na księżyc. Skończyłem mówiąc jednym tchem. Ciocia wstała, dość energiczne. – chcesz drinka jeszcze? – nnnn nie….. – zrobię ci daj. Podeszła do barku, nalała pół szklanki wódki i walnęła to jednym łykiem. Nalała kolejne pół, dla mnie również , dolała soku i znowu siedzieliśmy naprzeciw siebie. – a to suki. Powiedziała to i milczała dłuższą chwile. Z tej ciszy wyrwał nas dzwonek do bramy. Podeszliśmy do okna, a tam stało auto z firmy wujka a przy bramie facet ubrany na roboczo, ale kombinezon był czysty. Ciocia otworzyła okno. – a pan do kogo? Męża nie ma! – tak, tak ja wiem. Przysłał mnie po dwie rzeczy. Podobno są w garażu. – zaraz do pana idę. Krzyknęła. – zaczekaj na mnie Jacku. Powiedziała i poszła. Przez okno widziałem jak poszli do garażu, ciocia przodem, a facet z tyłu, szedł i gapił się na ciocie w mini spódniczce. Zauważyłem, że poprawił spodnie w kroku. Stanął mu, pomyślałem i zauważyłem, ze mi też. Jakaś siła pchnęła mnie żeby iść tam też, oni weszli od podwórza a ja od domu wąskim ciemnym korytarzykiem, który łączył mieszkanie z garażem. Drzwi były otwarte do połowy. Słyszałem jak rozmawiali, co mieli szukać. – o proszę to jest ta większa walizka z narzędziami, ale ta druga pojęcia nie mam gdzie może być. Powiedziała ciocia. – szef mówił coś o regale przy drzwiach na górze ma leżeć. Ciocia rozłożyła drabinkę, weszła na nią z niespodziewaną gracją. Kiedy się wyciągała żeby zajrzeć wyżej podgięła nogę w kolanie. Facet znowu poprawił spodnie w kroku. A ciocia wpięła się na palce wypinając przy tym swoją zgrabną dupcie. – proszę uważać bo, spadnie pani. Ciocia spojrzała przez ramie. – to niech mnie pan trzyma. Powiedziała to jeszcze bardziej wypięta. Nie musiała drugi raz powtarzać. Facet podszedł bliżej, położył ręce na udach, przesunął w górę, i uciskał pośladki. – aj, co pan robi? Proszę przestać. Mówiła ciocia i próbowała się wykręcić , co powodowało, jeszcze większe podniecenie. Podszedł bliżej i wbił swoją twarz między pośladki cioci. – aaach. Jęknęła i odchylił głowę do tyłu. On odchylił pasek stringów i lizał cioci pisie i odbycik. Ciotka zatraciła się w rozkoszy i wyszeptała z trudem. – rżnij mnie teraz mocno. Po tych słowach zgrabnie zdjął ją z drabinki. Ciocia wypięła się i gotowa czekała aż jej wsadzi. – Aaaaaaaaajjj kuuurwa ja-ki wie-lki. Sylabizowała cioteczka w rytm pchnięć tego pana. – tak, tak, tak mocniej szy-bciej. Taaaa ychy ychy ooooo ja pie-rdo-le nie , nie wy- trzy- mam dluuugo. Facet ją jebal jak kotkę z taką prędkością że ciotka zapomniała o bożym świecie. Zalany potem, zdyszany, zapytał. – gdzieee mmmmam skończyć? – zalej mi pizde! Zalej mi tą dziurę !! Ciotka wykrzyczała to spazmatyczne . Po chwili faceta wygięło w luk, docisną ciotunię do siebie i wpompował cały ładunek w ciotuni pizdeczkę. – Haaaaaa aaaaaaa je je jezu hmmm yhmmm. Dyszała oparta o stół facet jeszcze z niej nie wyszedł. W końcu wyjął załapał za włosy ciotkę i wsadził je w usta jeszcze sterczącą pałę. Ciotunia ssała z zapałem w końcu zassała mocno i wyciągnęła kutasa z ust dość energiczne. Facet aż syknął. Wstała, zaczęli się namiętnie całować, cioci uwiesiła się na nim, pogięła nogę w kolanie, pieściła go we włosach, potem przylgnęła do jego torsu i czule powiedziała. – nie źle ruchasz, mały. Dawno mi nikt tak nie dogodził. – to twoja zasługa. Powiedział. – moja? – tak, tak mnie podjarałaś że sam zapomniałem kim jesteś. – a kim jestem, zapytała ciocia całując jego tors. – żoną szefa. Czy jeszcze …. – co? Czy jeszcze? Zapytała. – czy spotkamy się jeszcze? Było cudownie. Ciocia wyprostowała się odeszła krok dalej. – jak będę potrzebowała rżnięcia to, znajdę cię. Chciało mi się ruchać, wiec cię wykorzystałam. – ale, ja. Zaczął coś mówić. – nie przerywaj mi chłopcze. Ostro zareagowała ciocia. – chciałam dać dupy, to dałam, jak już mówiłam będę chciała znowu to cię znajdę. Ty mnie nie szukaj i nie kombinuj bo źle się skończy to dla ciebie. – zrobię co zechcesz byle mieć ciebie drugi raz. Powiedział przygaszony. – jeśli dojdzie do mnie, że rozpowiadają plotki o tym co zaszło, stracisz prace. Pomyśl kto ci uwierzy, że ruchałeś żonę szefa? – ja nikomu nic nie powiem, ale skiń tylko palcem a będę twój. Podszedł do niej przyciągnął do siebie, chciał pocałować. Ale ciocia wybiła mu to z głowy. – bierz te walizki i spadaj. Podniosła majtki z podłogi. Wytarła spermę spływającą po udzie. I ruszyła do domu. Ja byłem szybszy. Mimo, że waliłem patrząc na to. Nie czułem osłabienia, czułem pragnienie. Pragnąłem ciotki tak jak ten facet. Wpadłem do salonu, i siedziałem jak gdyby nigdy nic. Ciocia wróciła po chwili była w łazience. Postanowiliśmy wrócić do naszej rozmowy. Ale za nim to się stało, usłyszałem pytanie. – widziałeś? – tak ciociu, wszystko, widziałem. – hmmm a co robiłeś? Waliłeś tak? – kilka razy, to było podniecające. Bardzo podniecające, zwłaszcza twoja twarz ciociu w trakcie stosunku. -Dobrze mały wróćmy to plotek o mnie. Coś jeszcze słyszałeś? – wiele razy słyszałem jak mój ojciec ze swoim bratem na jednej takiej imprezie, mówili że nie zeszli by z ciebie przez tydzień. – ha ha ha ha mmhaaa jakie ogiery. No nie mogę. Długo rozmawialiśmy. Popijając co chwile drinki. Ciocia miała już nie źle w czubie. Ja też ale ona zdecydowanie bardziej. Zapadła chwila milczenia. Siedziałem w wpatrzony w jej nogi, które przekładała co chwile, z jednej na drugą. Czasem nawet dostrzegałem jej koronkowe majteczki. – Nooo chyba czas się po-ło-żyć. Powiedziała ciocia ziewając, i ruszyła do łazienki. Po chwili wyszła w swojej kusej koszulce która ledwo zakrywała pośladki. Obserwowałem ją jak szła. Opadła na łóżko. Jej koszulka podfrunęła wyżej i całe pośladki cioteczki miałem przed oczami. Po między był czerwony pasek stringów. Stanął mi, miałem kłąb w głowie. Myślałem najpierw, pijana jest wsadzę jej. Albo jej wyliże. Wtedy zauważyłem, że jedna stopa cioci zwisa lekko z łóżka. Niemal położyłem się na podłodze, tuż przed ustami miałem cioci paluszki wymalowane na ciemnoczerwony kolor. Czułem zapach jej boskiej stopy, to był najpiękniejszy zapach jaki do tej pory czułem. Koniuszkiem języka muskałem każdy paluszek z osobna. Całowałem i delikatnie brałem do ust. Ciocia anie drgnęła. Spała mocno. Zabawiałem się w ten sposób bardzo długo. Waliłem sobie przy tym. Nie za szybko, chciałem jak najdłużej czuć podniecenie. W jednej chwili ciocia się przekręciła i w ten sposób jej pośladki znalazły się z brzegu łóżka. Nie całkiem ale wystarczająco blisko. Chciałem, musiałem je, chociaż musnąć wargami może językiem. Robiłem to, dotykałem ustami i językiem boskich pośladków cioteczki. Zlałem się obficie, we własne majtki. Żeby nie było śladów. Po cichutku poszedłem do swojego łóżka. Ale nie opuszczała mnie myśl, co by było gdybym próbował ciocie zerżnąć. Cały czas w głowie miałem tylko jedno. Idź sprobuj, no idź i zrób to. Jednak postanowiłem rozegrać to inaczej. CDN

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Jarekx69
  • Oczami rajstop

    Hejcia! Tutaj ja, K0oma i wracam do was z kolejnym opowiadaniem. Nie ukrywam pomysł, rdzeń jest inspiracją ale reszta jak zwykle moja :D. Co do reszty… Nie jest to opowiadanie ociekające sexem. W moim stylu, jest dużo opisówki itp. Dlatego czytelniku przygotuj się na historie o bardzo mocnym nacechowaniu fetyszem rajstop a nie tyle pustym sexem.
    Miłego czytania
    K0oma

    * * *

    – Naprawdę tobie tak powiedział?
    – i i i dodał, że jestem… nudna, nie mam żadnego hobby – dodała szlochając
    – To świnia! Nie martw się Aniu, to tylko oznaka, że nie jest złamasem i nie nadaje się do związku.
    Dziewczyna lekko się uśmiechnęła automatycznie poprawiając nastrój podczas babskiego wieczoru. Był on dosyć spontaniczny, spowodowany nieprzyjemną sytuacją z Tomkiem, chłopakiem, który bardzo spodobał się Ani jednak bardzo chamsko odrzucił jej otwartość. Kamila po dowiedzeniu się o całej sytuacji od razu wprosiła się do domu zapłakanej dziewczyny. Była ona stałym bywalcem, dlatego rodzicom czy starszej siostrze Anny nie przeszkadzała jej obecność.
    – Musisz się jakoś zemścić! Ukradniemy mu buty podczas wfu albo wrzucimy bezdomnego kota do plecaka.
    – Niee – powiedziała zamyślona półgłosem – wiem co zrobimy.
    – Woo! I to mi się podoba, żądza zemsty. Opowiadaj
    – Yyy… ale.. nie będziesz się śmiać?
    – Co ty! Przecież jesteśmy przyjaciółkami! – otworzyła szerzej oczy uśmiechając się szczerze.
    – Boo.. widzisz. jak są te wszystkie bajki o wróżkach i tak dalej. Powiedzmy, że one nie są wyssane z palca.
    – No i co?
    – W każdej legendzie jest ziarno prawdy.
    – No dobra ale powiedz – wtrącała się podekscytowana Kamila
    – Moja babcia znała kilka zaklęć i mam dostęp do różdżki.
    Dziewczyna zmarszczyła brwi z niedowierzaniem.
    – Ohh wiedziałam, że mi nie uwierzysz. – podkreśliła zrezygnowana.
    – Nie no… ale wiesz. Za dużo Pottera czytasz.
    – Spadaj!
    – No co? Jestem twoją przyjaciółką, ale ciężko mi w takie coś uwierzyć.
    – Ale… ja się na tym do końca nie znam.
    – Pokaż
    – Ehh no dobra.
    Anna wstała i wysunęła ostatnią szufladę, w której znajdowały się rajstopy, majtki i inne bieliźniane akcesoria. Szperając w nich chwilę wyciągnęła sztywne kartonowe pudełko i usiadła na łóżku. Kamila z zaciekawieniem dołączyła przyglądając się w półmroku ruchom swojej przyjaciółki. W po odsunięciu pokrywki ukazały się małe, wielkości pół dłoni stare, wyblakłe karteczki. Zainteresowana dziewczyna wzięła kilka luźnych przybliżając się do źródła światła, którym była lampa na stoliku nocnym.
    – To są zaklęcia. Wiele z nich jest pozacieranych i nie do odczytania dlatego babcia zabroniła mi zgadywać słów, bo może się to dla nas źle skończyć.
    – Faktycznie, niektóre ledwo widoczne. To pismo, takie po wywijane.
    Po usunięciu karteczek Ania delikatnie powoli wyjęła różdżkę. Wbrew pozorom nie była drewniana, lecz metalowa. Wielkością nie odbiegała od długopisu, jej lśniący metalicznym połyskiem rdzeń był grawerowany oraz otoczony jakimiś odstającymi zdobieniami, przez które nie można było jej wygodnie złapać. U rękojeści widniał żółty kamień w kształcie rąbu, który po chwyceniu różdżki lekko się zaświecił.
    – No… dalej… poczaruj coś – szepnęła podekscytowana Kamila.
    – Yyy… no nie wiem. Dobra czekaj. – zaczęła szybko przeglądać kartki w świadomym celu – mam.
    Trzymając sztywno metalową pałkę wydukała słowa z kartki
    – Opium amaro!
    – No i? – zapytała pretensjonalnym tonem dziewczyna – gdzie czary. Czekaj czekaj. Czujesz? – Ania lekko się uśmiechnęła, gdy jej przyjaciółka zaczęła się rozglądać w storę okna. – Ktoś o tej porze kosi trawę?
    – To nie ta…
    – No nie czujesz? Stara no jak bym na kosiarce siedziała. – przerwała jej.
    – To zaklęcie sprawia, że w otoczeniu czujesz swój ulubiony zapach. Świetnie to działa, jak wycelujesz w ubrania, bo każdemu się spodoba… noo chyba że ktoś lubi zapach paliwa to śmierdzisz dla niego stacją benzynową.
    – Wooo! To na prawdę działa! – pociągnęła nosem dla pewności – prawdziwe czary!
    – No… ale babcia ostrzegała by lepiej nie używać w cale. To niebezpieczne.
    – Masz idealny moment na zemstę i nie chcesz go wykorzystać?
    – Czy ja wiem…
    – Ale ja wiem! Dawaj te kartki i szukajmy czegoś użytecznego.
    Pod naporem Kamili zaczęły przeglądać zaklęcia na podstawie których miały stworzyć plan. Problem polegał na tym, że każda z nich miała różne podejścia.
    – Wyczarowanie mu wąsów?
    – Łee.. słabe. Zamiana w żabę?
    – Oszalałaś!
    – No co? – oburzyła się – chce tylko pomóc. To to może to “Animus maxim – powiększa zwierzę.” Wyczarujemy jakiegoś dużego szczura i wpuścimy do toalety jak tam będzie.
    – I skąd ty weźmiesz szczura w szkole – upadła na łóżko – nic z tego nie będzie. Ja chcę tylko żeby poczuł wstyd taki jak ja.
    – To może to: “Secundus spiritus”
    – Taa.. upijmy go
    – Nie nie, czekaj. Jest to zaklęcie, które powoduje zamianę duszy.
    – Hym? – zaciekawiła się.
    – Noo tak, zamienicie się duszami. Ty w jego ciele zrobisz mu totalnego przypału a on w twoim… ymm… zwiążemy go na te parę godzin. Będziesz miała totalną kontrolę nad tym co robisz więc moralniak Cię nie zje.
    – No powiedzmy, że jestem za ale czy damy radę go związać?
    – Będzie w szoku, ja poczekam na dole w kuchni, a gdy przyjdzie rzucę się na twoje ciało.
    – Czekaj ty chcesz to teraz zrobić?
    – No tak, a kiedy.
    – Sama nie wiem… może poczekajmy.
    – Co ty gadasz. Jutro żądza zemsty ostygnie i ujdzie mu to na sucho. Trzeba go jakoś zwabić… tylko jak.
    – Umm no powiedzmy, że jest możliwość. – zaciekawiła Kamilę – Przypadkiem zabrałam jego podręcznik z ławki zamiast swojego i mam teraz dwa.
    – Stara! Widzisz wszystko mówi, że masz to zrobić. Dawaj rób zdjęcie i mu wysyłaj.
    Plan dziewczyn wszedł w życie. Ania uważnie przeczytała karteczkę, w której było napisane, że należy wypowiedzieć słowa zaklęcia a następnie dotknąć różdżką dwie rzeczy które mają zamienić się duszą. Niewielki czas później do drzwi zapukał spodziewany gość. Pomimo przygarbienia był wysoki, na głowie lekko kręcona czupryna oraz twarz widocznie zmęczona po całym dniu. Na zewnątrz było już ciemno od paru godzin, dlatego miał na sobie bluzę z kapturem oraz kieszenią w stylu kangura.
    – Yyy… cześć ja po książkę – oznajmił w progu.
    – Yyy… tak tak wejdź. – odpowiedziała spanikowana. – Chodź za mną do pokoju. – poprowadziła go po schodach piętro wyżej.
    Po wejściu do pomieszczenia atmosfera była sztywna i jej dziwność potęgowało zachowanie dziewczyny, która dygotała ze stresu.
    – Wszystko ok?
    – Tak tak… książka! Tak książka! Gdzie ona? – zaczęła nieudacznie odgrywać swoją rolę – Chyba została przy drzwiach, bo chciałam ją tobie oddać, przy drzwiach a no. pójdę po nią.
    Spanikowana jąkająca się dziewczyna omal się nie zabijając zbiegła do Kamili, w kuchni która czekała z różdżką.
    – Pamiętasz zaklęcie?
    – Tak
    – Uspokój się, rachu ciachu i zemsta się spełni.
    W tym czasie Tomek został sam. Automatycznie włączył się u niego fetysz do kobiecych ubrań. Już nie raz będąc u jakiejś dziewczyny czy kobiety zabierał ze sobą jakąś “pamiątkę” która potęgowała jego samotne doznania. Wiedział, że czasu ma mało, dlatego z doświadczenia spojrzał na szuflady z których ostania była otwarta. Liczne rajstopy, majtki i skarpetki jak na zaproszenie wylewały się wręcz od ilości. Przykucnął i zaczął szukać czegoś sexownego jednak szybkie kroki powracającej Ani sprawiły, że capnął pierwszą rzecz jaką miał pod ręką. Wchodząca do pokoju dziewczyna wymamrotała pod nosem zaklęcie i chowając w spoconej ręce różdżkę spojrzała na chłopaka. Plan był prosty, podczas podawania mu książki chciała dotknąć go a następnie szybko siebie końcówką. Nagle drzwi wejściowe do domu otworzyły się z impetem.
    – Czy ktoś pomoże nieść zakupy do jasnej cholery?! – rozległ się głos mężczyzny po całym domu.
    Po korytarzu szybkim tempem mignęła starsza siostra Ani na pomoc rodzicom. Sama dziewczyna zestresowana sytuacją z chłopakiem oraz uniesieniem ojca spanikowała. Odłożyła pod lampę na stolik nocny książkę wraz z różdżką.
    – Wybacz muszę pomóc tacie, zaraz przyjdę
    W ten bezmyślny sposób, pod wpływem strachu i dużych emocji wręcz uciekła ze swojego pokoju by wnieść produkty z samochodu do domu. W między czasie dobrze oświetlona metalowa pałka rozjaśniła się przykuwając uwagę chłopaka. Nie mógł sobie odmówić i delikatnie ją podniósł w celu objerzenia. Na swoje nieszczęście nie wiedział, że jest w trakcie aktywnego zaklęcia. Nagły wiatr przez otwarte drzwi wejściowe wleciał do domu uderzając we wszystkie drzwi oraz okna. To w pokoju Ani jako miejsce magicznego wydarzenia nie wytrzymało i się otworzyło. W pomieszczeniu rozbłysło światło, które po sekundzie zniknęło razem z chłopakiem.
    Zbiegającą po schodach zatrzymała Kamila.
    – Stój!
    – Co ty oszalałaś? To ja!
    – To co ty tutaj robisz?
    – Tata mnie wołał
    – Cholera no, już Sylwia im pomogła. Dawaj idziemy to zrobić – zaczęła wpychać przyjaciółkę po schodach.
    Obie wparowały odważnie do pokoju jednak tak jak szybko weszły tak szybko stanęły w miejscu. W środku nie było żywej duszy. Ania ruszyła do otwartego okna by je zamknąć a Kamila zmarszczyła brwi rozglądając się.
    – Musiał uciec przez okno.
    – Cholera, książki ze sobą nie zabrał. Pewnie się wystraszył… właśnie. Miałaś schowaną różdżkę? Gdzie ona jest?
    – No tak, chowałam za plecami i chciałam w ostatniej chwili go zaczarować. Oo tutaj leży – niższa dziewczyna podniosła metalową pałkę. – Chyba obejdę się zemstą.
    – Na to wychodzi. Chodź pomożemy rozpakować zakupy.
    Nie wiedziały jednak, że Tomek był z nimi cały czas. Powoli z wracającą świadomością poczuł… nic. Tak lekko, bez żadnej presji porównywalnie do swobodnego nurkowania na basenie. Coś jednak zaczęło mu nie grać, ponieważ pomimo leżenia, na ziemi które rozważał to wszystko wydawało się większe niż na co dzień zwłaszcza dla wysokiej osoby którą był. Stwierdzenie był nie jest tutaj przypadkowe, ponieważ jego słabość do kobiecych ubrań oraz lśniących rzeczy zgubiła go jak nigdy przedtem. Zachowując świadomość oraz zmysł wzroku stał się parą rajstop które chwilę wcześniej znajdowały się w kieszeni jego bluzy. Leżał bezwładnie niezauważony w ciemnym pokoju przez dziewczyny i nie mógł się ruszyć ani nic powiedzieć.
    Piętro niżej cała rodzina wraz z Kamilą zajmowała się kupionymi produktami.
    – Kupiłaś mi mamo rajstopy? – zapytała Sylwia
    – No masz Ci los! Zapomniałam. – klepnęła się w głowę matka.
    – Ughhh, prosiłam przecież!
    – No dobra, weź jakieś moje. I jak rzadko noszę, moja strata. – rozwiązała szykującą się awanturę Ania.
    Do pokoju dziewczyny zapalając duże światło weszła młoda kobieta. Nieco wyższa od swojej siostry Sylwia. Miała ciemne oczy oraz proste, głęboko czarne włosy które długością zakrywały kark dochodząc do łopatek. Z postury szczupła co zauważył Tomek, gdy stanęła nad nim. Rozejrzała się po pokoju i kucnęła nad szufladą. Jej pośladki zawisnęły nad Tomkiem podczas gdy ta uporczliwie szukała idealnej pary. Będąc już prawie zrezygnowaną kątem oka ujrzała leżącą parę która okazała się tym czego szukała. Toffie czy karmel na pewno nie był to brązowy jednakowo ciemniejszy niż jej naturalna skóra. Cel był jeden, ma być widać, że ma coś na nogach, ale bez przesady. Chłopak w swoim mniemaniu zaczął krzyczeć jednak nie różnił się niczym od najzwyklejszej pary, z którą spotyka się na co dzień większość kobiet. Podniosła go z ziemi i wróciła do swojego pokoju. Już po samym wystroju było widać, że jest ona starsza od swojej siostry. Standardowe meble, stonowane kolory czy wszechobecny porządek. Po wejściu odłożyła go bezwładnie na poskładane ubrania, które przygotowała sobie na następny dzień sama siadając przy biurku do zajęcia, od którego została oderwana parę minut temu. Tomek rozglądał się, starał ruszyć czy dać jakiś znak, że jest ofiarą czegoś czego sam nie jest w stanie zrozumieć. Nawet gdyby jego starania pozwoliły by przesunąć chociaż o centymetr to nikt nie zwrócił by uwagi uznając, że to jakieś przewidzenie czy wytwór wyobraźni. Maksymalnie po godzinie kobieta wstała od biurka szybki ruchem zdejmując koszulkę. Oczom chłopaka ukazały się podskakujące jędrne piersi, których widok na parę chwil odciągnął go od rozpaczania. Przyjemny moment jednak został ukrócony założeniem innej, prawdopodobnie piżamy, ponieważ minutę potem zgasły wszystkie światła a dziewczyna zniknęła pod kołdrą.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    K0oma
  • Oczami rajstop 2

    Zamieniony w część kobiecej garderoby nie spał. Można to nazwać odpoczynkiem psychicznym, ponieważ w ostatnie parę godzin wytrzymał więcej stresu niż całe ówczesne życie. Jego czuwanie przerwało światło, które zapaliła wcześnie wstająca kobieta. Z grymasem na twarzy i rozgarniętymi czarnymi włosami podeszła do biurka, gdzie ładował się telefon. Za oknem szarówka tylko potwierdzała, że był wczesny poranek. Sylwia okryła się błękitnawym, porozciąganym już szlafrokiem i wyszła rozpoczynając dzień. Jak to miała w zwyczaju długo siedziała pod prysznicem wydając się jak by w trakcie natrysku ucinała drzemkę. Ciągle ospała zeszła na parter, gdzie w towarzystwie również wcześnie wstających rodziców zaczęła robić sobie śniadanie.
    – Sysiu – zwróciła się do córki zdrobniale matka – Jesteś dziś zajęta po południu?
    – A jaki dziś dzień? – zapytała na głos sama siebie – Środa. Pewnie, a co jest?
    – No mamy już początek listopada, przydało by się jakieś buty zimowe kupić.
    – W sumie racja, nie wiadomo czy jutro tata nie będzie musiał odśnieżać – uszczypliwie zachichotała.
    – No ta, jak tego białego gówna napada to potem człowiek wyjechać nie może.
    – To po co masz taki niski samochód? – zapytała retorycznie wychodząc z kuchni.
    – Bo mnie stać! – odpowiedział lekko zirytowanie.
    Lekko rozbawiona wróciła do siebie do pokoju przełykając ostatnie kawałki śniadania. Bezpardonowo rozwiązała szlafrok i przewiesiła go przez oparcie krzesła. Tym razem w pełnej okazałości chłopak zobaczył 26latkę. Kontury ciała płynnie przechodziły z szerszych bioder na węższą talię. Lekko zarysowany brzuch oznaczał dobrą dietę niż jakieś ćwiczenia. Piersi po raz kolejny swoim okrągłym kształtem zawiesiły go na chwilę jednak najbardziej wstydliwe na niego okazało się jej łono. Włosy niczym kilkudniowy męski zarost przylegały do jej wzgórka nie odbierając jej seksapilu a nadając naturalną piękność. Obserwując każdy jej krok został widzem zakładania bielizny. Czarna, ala stringi, ale przez przesady. Stanik oczywiście był dopasowany i odciążył tors kobiety unosząc nieznacznie biust. Podążając rutyną jej dłoń powędrowała po rajstopy które bez jej wiedzy były jedyne w swoim rodzaju. Tomek spanikował, bo nie zrozumiał czemu ten przyjemny pokaz został przerwany w taki sposób. Jeszcze kilka sekund mu zajęło by zrozumiał, że zaraz stanie się częścią jej dzisiejszej garderoby. Usiadła na skraju łóżka wsuwając rękę w jedną z nogawek.
    – Mmmm jakie delikatne. – zdziwiła się, ponieważ jest to pierwsza taka para spośród setek, które miała na sobie.
    Chłopak czuł jej rękę jak wchodzi z niego. Było to dziwne uczucie jak by ktoś drapał go plecach w jego ludzi wcieleniu. Nie tracąc jednak czasu zwinęła go i gwałtownie wsunęła swoją stopę ruszając palcami. Następnie naciągniecie na piętę by skończyć powyżej kolana. Złapała za drugą nogawkę by powtórzyć całość. Tomek poczuł nieprzyjemny ból w sobie. Każde pociągnięcie powodowało pieczenie jednak największy dyskomfort nadszedł, gdy Sylwia podciągnęła go wysoko pod pępek, testując wręcz wytrzymałość materiału. Wiedział, że jeżeli potrwa to jeszcze parę sekund to rozerwie go. Na jego szczęście zadowolona kobieta przestała się gimnastykować i przeszła dalej. Do pełni stroju dodała koszulę oraz spódniczkę, która była z ołówkowa jednak z kształtu dosyć szeroka. Każdy jej ruch sprawiał dziwne uczucie jednak fakt bliskości kobiety, czucia jej ciepła oraz zapachu zaczęło intrygować go. Wszak jego słabość do damskich ubrań była spowodowana chęcią czucia tej bliskości, która w drugą stronę, ale została spełniona. Butami okazały się czarne czółenka a chudym 8cm obcasie. Po włożeniu stopy natychmiast poczuł zapach oraz smak lekko już używanej wkładki. Ciekawe doznanie, które spotęgowało jego chęć przebywania na jej nogach. Sylwia zabrała dużą torebkę oraz torbę na laptopa i wyszła z domu. Na dworze było zimno jednak grzali siebie na wzajem co nikomu nie przeszkadzało. Młoda kobieta szybko wsiadła do swojego małego, 3dzwiowego samochodu i powoli ruszyła w poranne korki. Świat z pozycji rajstop nie był ciekawy. To co widział zależało od jego właścicielki… Ta myśl, że jest czyjąś własnością go zmieszała. Jednak poza pozycją nóg dziewczyny był wstanie czuć zapach i smak jak i stop tak i jej cipki. Widział miał cały czas pogląd na jej bieliznę jak i świat ich otaczający. Jego zamiana była kompletna, nie czuł głodu ani pragnienia została mu tylko świadomość oraz zmysły.
    Po paru minutach oglądania kierownicy oraz czucia ruszających się łydek przy pracy pedałami dotarli na miejsce. Wtedy okazało się, że miejscem pracy nie jest żadne biuro jak na początku sądził tylko szkoła. Oczywiście nie była to placówka, do której on chodził, gdy jeszcze był człowiekiem, ale zdawał sobie sprawę, że było to liceum. Pogoda nie była przyjemna, dlatego żwawym krokiem z parkingu dla nauczycieli weszła do budynku. Wewnętrzny gwar uderzył w uszy, zatłoczone korytarze utrudniały przejście a gdzieniegdzie usłyszeć można było “dzień dobry Pani”. Na pierwszym piętrze znajdował się pokój nauczycielski do którego przez duże drzwi weszła młoda kobieta. Nie tracąc czasu zajęła małe biurko, które wydawało się być jej, ponieważ rozstawiła tam laptopa oraz przewiesiła płaszcz przez oparcie krzesła.
    – Witaj Sylwio – usłyszała zajęta przygotowaniem do zajęć młoda nauczycielka.
    – Tak tak, witam panią dyrektor
    – Tutaj mam te dokumenty odnoście konkursu kuratoryjnego o które Pani prosiła.
    – Ooo! Bardzo dziękuje, uczniowie na nie czekają.
    – Jestem niezmiernie mile zaskoczona jak bardzo Pani nauczenia wpływa na ucznia. Jak mam być szczera pracując tutaj zaledwie dwa miesiące a wyniki są lepsze niż pani poprzednik, który uczył ponad 15 lat.
    – Miło mi to słyszeć. Postaram się utrzymać poziom. – ich rozmowę przerwał dzwonek.
    – Muszę iść, Pani wybaczy.
    – Tak tak, naturalnie. Swoją drogą świetny kolor rajstop.
    – Ohh, też tak uważam.
    Tomek nie był zadowolony z tego, że znalazł się w szkole. Uznał to za nudne, ale nic nie mógł z tym zrobić. Siostra Anny otworzyła salę i wpuściła uczniów do środka. Stali równo i bezszelestnie rozeszli się po ławkach.
    – Dzień dobry uczniowie.
    – Dzień dobry Pani! – odpowiedzieli chórem po czym usiedli.
    – Dziś zapowiedziany sprawdzian, na który oczywiście macie 45 minut. Jak ktoś skończy to czeka do końca a następnie wychodząc składacie kartki na moje biurko. Jakieś pytania? Świetnie.
    Po rozdaniu kartek ciszę w sali zakłócało tylko stukanie obcasów nauczycielki. Nie ukrywała się z tym, można było odnieść wrażenie jak by specjalnie głośno mąciła skupienie. Tomek w tym czasie czuł przyjemny nacisk przenoszony z nogi na nogę. Oczywiście jej praca nie polegała na strofowaniu piszących, dlatego po jakiś 15 minutach “obchodu” usiadła do biurka. Chłopak już myślał, że resztę lekcji spędzi pod ciemnym blatem jednak nie. Albowiem zasiadając położyła nogę na nogę kręcąc przy tym uniesioną stopą by co któryś ruch wysunąć piętę, pobujać butem na palcach i ponownie schować stopę i nią kręcić. Patrzył na siedzących, męczących się, jak że trudnym sprawdzianem młodzieńców. Na ławkach nie było żadnej książki czy piórnika. Tylko kartka i jeden długopis w ręce.
    – “Co to za przedmiot?” – pomyślał widząc spocone czoła.
    Obserwując ich zauważył, że co jakiś czas, któreś z 30 siedzących spogląda na niego. Problem polegał w tym, że był on rajstopami, dlatego te wszystkie szybkie spojrzenia wielkimi oczami kierowały się na wysuniętą, drażniącą przestrzeń nogę. Jego rozmyślania przerwała Sylwia, która zaczęła głaskać się bezwładnie po kolanie. Przyjemny dotyk swojej właścicielki rozmarzył chłopaka, gdy ta klikała coś w dzienniku elektronicznym.
    Gdy zabrzmiał dzwonek klasa w popłochu złożyła sprawdziany na krańcu biurka. Każdy bez chwili zwłoki wychodził mówiąc głośne “Do widzenia Pani”. Ta jak by niewzruszona wstała, chwyciła kartki i powolnym krokiem wyszła zamykając za sobą drzwi na klucz. Do pokoju nauczycielskiego weszła tylko na chwilę by odłożyć kartki by z wolnymi rękoma udać się na potrzebą. Znaleźli się w małej nauczycielskiej toalecie. Kobieta podciągając spódniczkę zsunęła rajstopy razem z majtkami i usiadła na chwilkę. Było to strasznie krępujące dla chłopaka, ponieważ nigdy nie miał potrzeby widzieć sikającej kobiety. Chwilkę potem wróciła do swojego poprzedniego stanu i wyruszyła w drogę powrotną do pokoju. Tomek poczuł nagle małą wilgoć. To jakaś zagubiona kropelka moczu przebiła się przez cieniutkie majtki i dotknęła również rajstop. Lekko obrzydzony tym powąchał oraz posmakował czując lekko szczypiący smak. Nie wiedział czemu to zrobił, ale tym sposobem mokra plamka zniknęła nim właścicielka się zorientowała.
    Kolejne przeglądanie papierów na biurku i kolejny dzwonek. Tym razem nie przejęta tym, ale niewiele spóźniona weszła na 2 piętro by stanąć na pewien widok. Przed salą, w której teraz maiły odbyć się zajęcia stała jedna osoba. Blond dziewczyna z ciemniejszymi pasemkami trzymała szelki granatowego plecaka. Sylwia lekko nonszalanckim krokiem, gniotąc klucze w ręce powoli podeszła do drzwi. Uczennica wyglądała na wystraszoną jednak starając się opanować stała w niewidzialnym szeregu. Zgrzyt zamka i obie weszły do sali. Już od samego wejścia było widać, że jest to sama geograficzna. Liczne mapy, globusy, skamieliny zalegały na ścianach, parapetach oraz szafkach. Tak jak lekcje temu dziewczyna stanęła w swojej ławce czekając na nauczycielkę.
    – Dzień dobry.
    – Dzień doby Pani! – odpowiedziała jedyna głośno i wyraźnie.
    Młoda nauczycielka rzuciła stertą papierów na biurko i popatrzyła na siadającą podopieczną.
    – Kogoś tutaj brakuje. Czy może wiesz kogo? – zadała ironicznie pytanie opierając biodro o mebel.
    Dziewczyna wstała by udzielić odpowiedź.
    – Nie wiem, gdzie są wszyscy, rozeszli się po domach. Dziś środa, nasza klasa ma zaledwie trzy lekcje.
    – Czyli chcesz mi powiedzieć, że te 11 osób, które zapisało się na zajęcia przygotowawcze do kuratora z geografii ma mnie dziś w dupie?! – uniosła się.
    – “Co? Geografia” – zdał sobie sprawę – “Myślałem, że to jakaś matematyka albo fizyka a to zwykła geografia? Przecież nikogo ten przedmiot nie ciągnie. Ona musi coś z nimi robić” – zaczął rozmyślać Tomek patrząc na lekko dygocącą dziewczynę.
    – Dobrze, jakoś się z nimi rozprawię, ale tobie nie popuszczę. – podkreśliła zaglądając w kartki na swoim biurku. – Ery na Ziemi za nami, ukształtowanie planety również… Aaa no tak, podział polityczny świata. Oczywiście Europę olejemy, bo to już dawno powinnaś umieć. Zacznijmy od Ameryki południowej. Powiedz mi stolice Urugwaju.
    – Montewideo
    – Argentyny
    – Buenos Aires
    – Gujana Francuska
    – Umm – w pomieszczeniu nastała chwila ciszy. Dziewczyna zamknęła oczy intensywnie myśląc.
    – Kjena – odpowiedziała niepewnie
    – Kajenna! – zaakcentowała pierwszą literę “A” nauczycielka.
    – To może Afryka.
    Uczennica powoli brnęła przez kolejne stolice. Jednak stres bycia sam na sam oraz ewidentny wyrzut całej złej energii na nią zaczął robić swoje.
    – Sudan
    – Dżuba
    – Nie! Pytałam o Sudan… a nie południowy
    – Madagaskar
    – Umm Anan na… Atna ryna?
    – Dziewucho! Antananarywa. Ty musisz takie rzeczy wiedzieć inaczej przyniesiesz tylko wstyd a nie wynik.
    – RPA
    – Johannesburg – odpowiedź padła szybko, bez zastanowienia
    Sylwia trzasnęła kartkami o podłogę na znak rozczarowania złą odpowiedzią. W Tomku aż się zagotowało z powodu zachowania kobiety. Instynktownie szukał czegoś by ogarnąć tę kobietę jednak na jej szczupłych, kształtnych nogach nawet nie powstała zmarszczka na materiale.
    – Pozbieraj to – rozkazała wskazując na białe papiery. Dziewczyna wystraszona wstała i podeszła przed oblicze Pani od geografii. Była od niej wyższa o głowę i spoglądała na nią spode łba. Przykucnęła i starannie tworzyła plik dokumentów które przed chwilą rozbryznęły się pomiędzy pierwszymi ławkami. W momencie, gdy ta już kończyła Sylwia usiadła na swoim biurku.
    – Twoja klasa bardzo mnie dziś rozczarowała. Twoje odpowiedzi również… mamy początek listopada a ty nie umiecie podstaw. Musisz mnie przeprosić i uzyskać karę, dobrze wiesz co robić.
    Blondwłosa przełknęła ciężko ślinę.
    – No dalej dalej.
    Klęcząc na kolanach przysunęła się do zwisających nóg kobiety i pocałowała delikatnie czubek buta. Powtórzyła to kilka razy aż do momentu, gdy obcasy wylądowały na ziemi.
    – Teraz się postaraj.
    Chłopak był w szoku. Nigdy nie spotkał się z taką edukacją, ale jak było widać nie był to pierwszy raz. Sekundę później poczuł, jak jest między podeszwą stopy a mokrym językiem, który powoli wędrował przez całą stopę. Ręce liżącej znajdowały się na podłodze niczym w rygorze, że boskie ciało nauczycielki można dotykać tylko językiem. Nie spieszyła się, zadanie musiało być wykonane porządnie. Każdy czerwony paznokieć, każdy centymetr rajstopy był wilgotny od śliny. Przedstawienie to pomimo moralnej blokady bardzo rozkręciło Tomka. Od strony Sylwii nie było czuć żadnej poważnej reakcji w postaci rozgrzania czy podniecenia, robiła to w celach relaksacyjnych oraz mentalnych. Przyjemne doznania pieściły zmysły zaczarowanego. Kontakt dwóch płci przeciwnych i to w takiej sytuacji zmierzał tylko w jednym kierunku. Orgazm, który przeszedł był inny niż wszystkie. Bodźce z dwóch źródeł spotęgowały przyjemność jaką otrzymał. W efekcie kobiecie zrobiło się nieco ciepło w nogi. Wytłumaczyła sobie to oczywiście kaloryferami tak samo jak drugą oznakę dojścia jej rajstop. Na karmelowym materiale pojawiła się plamka nie większa niż kostka czekolady. Była biała i szybko wyschła, wobec czego została uznana za ślad od kredy, której w szkole jest pełno.
    – Już starczy. – rozkazała niewiele później po orgazmie Tomka
    – Dziękuje Pani – korząc się stała z kolan widocznie zgnębiona.
    – Możesz iść do domu. Pamiętaj by się uczyć i przekaż reszcie, że… heh… porozmawiam z nimi.
    Obie wyszły z klasy po głośnym “Do widzenia Pani” akcentując na ostatnie słowo. Dla trzeciej pary uszu było to niezrozumiałe jak mogła doprowadzić tę młodzież do takiego stanu.
    Kolejne dwie lekcje obyły się bez krzyków oraz całowania butów jednak było czuć w powietrzu rygor i dziwne napięcie, któremu nie jest w stanie nikt się przeciwstawić. U pani geografistki albo dostawało się 5 albo 1. Brzmi staromodnie, ale przez te parę lekcji nie padła żadna inna ocena.
    Po skończonej pracy udała się do samochodu by pojechać na umówione spotkanie z mamą. Znów Tomasz mógł podziwiać tylko kierownice i potrwało to trochę, ponieważ o tej porze były znaczące korki. Miejscem docelowym było średniej wielkości centrum handlowe a dokładniej sklep obuwniczy z wyższej półki, przywitały się serdecznym uściskiem i weszły do środka. Pomimo aktualnej godziny nie było wiele klientów, dlatego obsługa szybko zajęła nimi zajęła.
    – I co widzisz coś dla siebie? – zapytała starsza kobieta.
    – Tak tak mamo. Rano już rozmyślałam i postanowiłam. – zwróciła twarz do ekspedientki – Czy otrzymam kozaki do kolana albo lekko powyżej które nie są sztywne? Wie Pani jak by połączyć legginsy z butem.
    – Oczywiście, proszę regał obok.
    Faktycznie były tam buty zgodne z opisem. Sylwia myślała, że znajdzie coś na obcasie albo jakimś podwyższeniu jednak z uwagi na to, że w zimie raczej trzeba mieć oparcie pełnej stopy wybrała te które pasowały do opisu. Czarne, obcisłe, wsuwane od góry. Nawet Tomkowi się spodobał wybór, więc nie popełniła modowej wpadki. Gorzej było z jej mamą, ponieważ jak typowa kobieta nie wiedziała co wybrać. Widząc to 26latka postanowiła zostawić ją na chwilę i weszła do sklepu obok.
    – Dzień dobry, poszukuje takich rajstop. – przywitała się w wypełnionym bielą światła pomieszczeniu.
    – Witam, takich, czyli jakich? – spojrzała na nią sprzedawczyni.
    – Takich – powtórzyła wystawiając nogę przed siebie
    – Aaa, Pani wybaczy, nie zrozumiałam. – spojrzała na zaczarowanego chłopaka – Jakieś informacje? Co to za firma?
    – Niestety, otrzymałam je bez pudełka.
    – Mogę dotknąć?
    – Proszę – pozwoliła lekko zirytowanym głosem.
    Młoda kobieta lekko przejechała po udzie kobiety w celu zbadania materiału.
    – Wie Pani co? Dziwne, ale ten materiał jaki przyjemny, w ogóle nie sztuczny. Takie właściwości ma jedwab, ale. one nie są z jedwabiu.
    – A kolor chociaż?
    – Proszę tutaj mamy katalog z numerami kolorystyki.
    Chwilę przeglądania i kolejna irytacja. Wszystkie firmy albo miały za jasny cielisty albo zbyt brązowy. Tomek jak by nie patrząc był unikatem, którego obie nie mogły znaleźć.
    – No cóż. Będę musiała siostrę o to zapytać. Dziękuje
    – Do widzenia. Jak Pani znajdzie firmę to proszę mi powiedzieć przy okazji. Bo są bardzo ładne i świetnie wykonane.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    K0oma
  • Przyjaciolka mojej mamy

    Tego wieczora do mojej mamy miała przyjść koleżanka, Pani Ania. Właściwie latało mi to koło chuja, ale moja rodzicielka powiedziała mi, że muszę zająć się Panią Anią przez dobrą godzinę, gdyż ona będzie musiała zostać dłużej w pracy. Przygotowała wszystko i zostawiła to w lodówce – miało być wino i jakieś przekąski. Zapewniłem matkę, że jakoś ją przyjmę, dotrwam z jej koleżanką do momentu, kiedy nie wróci.

    Panią Anię kojarzyłem, ale nie jakoś bardzo. Kilka razy po prostu ją widziałem, rozmawialiśmy może dwa czy trzy razy. Nic ciekawego. Pamiętam jednak, że była interesująca jako kobieta – jej ciało było niezłe, ponętne. W tamtym momencie jednak wcale o tym nie myślałem. Grałem w LOL-a kiedy zadzwoniła do drzwi. Lekko wkurwiony wstałem z fotela i poszedłem do drzwi. To była ona. Pani Ania. Otworzyłem jej.

    – Dzień dobry. Marek, prawda? – zaczęła na powitanie kobieta. Uśmiechnęła się przy tym szeroko.

    Muszę przyznać, że koleżanka mamy wyglądała naprawdę atrakcyjnie. Widać było, że ma czym oddychać, że jest kobietą z krwi i kości. Miała na sobie białą bluzkę z niedużym, koronkowym dekoltem – jej piersi ukryte pod tym cienkim materiałem zdawały się być ogromne. Na nogach miała czarne nylony i niebieską, jeansową spódniczkę. Nie przyglądałem się jej jednak zbyt długo. Mogłaby to źle odebrać.

    – Dzień dobry. Proszę wejść – odpowiedziałem lekko zmieszany.

    Weszła do środka. Zaprowadziłem ją do salonu, idąc przodem. Miałem się dziwnie, czując na sobie jej wzrok. Nie wiem czemu, ale przeszły mnie ciarki na myśl o byciu sam na sam z tą obcą kobietą. O czym miałem z nią niby gadać przez godzinę? Ona usiadła na kanapie, ja jakiś metr od niej. Denerwowałem się. Cholera jasna. Czym?

    – Mama będzie gdzieś za godzinę – wypaliłem nagle.

    – Tak, wiem, wiem – przyznała i spojrzała na mnie, uśmiechając się.

    Miała jasnobrązowe oczy i blond włosy, ale widać było w nich ciemniejsze odrosty. Spięła je w luźny kok i kilka z kosmyków uciekało na czoło. Na prawym policzku miała ciemny pieprzyk – chyba podkreślony kredką. Usta wymalowała bordową szminką. Z twarzy wydawała się niezła jak na czterdziestoparolatkę.

    – Także będziemy musieli trochę posiedzieć – zacząłem. – Możemy sobie siedzieć i milczeć, jeżeli Pani chce.

    Zaśmiała się delikatnie i nie wiem czy po prostu z musu.

    – Chodzi mi o to, że nie jestem najlepszym mówcą. Nie mam gadane.

    – Nie przejmuj się. Jakoś sobie poradzimy. Możemy włączyć coś na TV.

    Podniosłem się z miejsca. Sięgnąłem po pilot i włączyłem jakieś kanały. Dziwne było to, że czułem się pożerany przez nią wzrokiem, kiedy na nią nie patrzyłem – pewnie mi się tylko wydawało. Odwróciłem się do niej. Założyła nogę na nogę, tak że jej spódniczka podjechała znacznie wyżej niż za kolana. Odsłoniła tym samym kawał niezłych, opalonych ud — okazało się więc, że miała pończochy. Od razu uciekłem wzrokiem i zapytałem:

    – Chce Pani wina? Jest w lodówce.

    – Poproszę.

    Przeszedłem do kuchni i szybko uporałem się z butelką.

    – Tylko nie każ pić mi samej – rzuciła z drugiego pokoju.

    Wyciągnąłem dwa kieliszki i nalałem nam sporo tego wina. Przyniosłem je do salonu i usiadłem teraz trochę bliżej Pani Ani. Napiliśmy się. Ona wypiła znacznie więcej za pierwszym łykiem niż ja. Widząc coś na mojej twarzy, odstawiła kieliszek i zaśmiała się.

    – Przepraszam, ale miałam okropne popołudnie – wyznała z westchnięciem.

    – Yhmh – mruknąłem. – Co się stało?

    – Nie wypaliły mi pewne plany, to tyle.

    Nie sądziłem, że powinienem ciągnąć ją za język, wiec nie spytałem o co chodzi. Patrzeliśmy teraz na telewizor. Leciało jakieś głupie show z półnagimi panienkami i facetami. Jakaś para całowała się na wizji. Odchrząknąłem zmieszany.

    – Może przełączyć? – zapytałem.

    – Dlaczego?

    – Takie to jakieś. Dziwne.

    – Dziwne?

    – Tak myślę.

    Pani Ani napiła się wina, osuszając całą lampkę. Po chwili poprosiła mnie o jeszcze. Spełniłem jej prośbę. Poszedłem i wróciłem z pełnym szkłem. Znów uniosła kieliszek do ust, wypijając znaczną część. Potem oznajmiła, jakby się tłumacząc:

    – Dobre to winko, naprawdę. A ja miałam okropny dzień.

    W końcu zapytałem ją, o co chodzi. Zaczęła mi opowiadać o byłym mężu i dzieciach, które jej nie rozumieją, głównie o córce. Z jej historii wynikało, że jest to mała, wredna sucz.

    – No i zrobiłam coś bardzo głupiego – wyznała.

    – Co takiego?

    – Nie powinnam o tym mówić. To głupie i chore.

    Znów sięgnęła po kieliszek.

    – Może mi Pani powiedzieć. Co tam. Dobrze jest się wygadać, prawda?

    Pociągnęła ze szkła. Widać było, że alkohol zaczyna na nią powoli działać. Jęknęła ze złości i wyrzuciła to z siebie.

    – Umówiłam się na spotkanie przez internet. Takie bardzo intymne spotkanie. Z młodym chłopakiem. To był mój pierwszy raz. No i spanikowałam, więc po prostu napisałam mu, że to nie dla mnie…

    Nie wiedziałem co mam powiedzieć. Domyślałem się, że chodziło po prostu o seks. Dużo słyszałem o takich mamuśkach szukających bolca na raz. Nie sądziłem jednak, że koleżanka mamy może coś takiego robić. Przyjrzałem się jej ponownie. Wyglądała naprawdę atrakcyjnie. Czy takim kobietą naprawdę brakuje seksu?

    Pani Ania nagle wstała i wyszła do łazienki. Nie było jej jakiś czas. Kiedy wróciła wydawała się spokojniejsza, ale poprosiła o więcej wina. Nie miałem serca jej odmawiać. Sam dokończyłem swój kieliszek, kiedy siedziała w łazience. Rozlałem nam butelkę do końca. Wróciłem i usiadłem bliżej niej. Długo wahałem się z pytaniem, zanim zebrałem się na odwagę:

    – Chodziło o seks, tak?

    Pani Ani spojrzała na mnie osobliwie. Potem pokiwała głową na tak.

    – Każdy ma swoje potrzeby – powiedziałem na jej obronę.

    – Ja po prostu tak dawno tego nie robiłam…

    – Myślę, że jest Pani na tyle atrakcyjna, że jeszcze znajdzie się godny facet. Naprawdę.

    Uśmiechnęła się blado i spojrzała mi w oczy.

    A potem po prostu nachyliła się i pocałowała mnie w usta. Byłem zaskoczony takim obrotem spraw, ale nie broniłem się. Trwało to dosyć krótko. Potem oderwała się ode mnie i wyjąkała:

    – Przepraszam, ja…

    – To nic…

    I nie bardzo myśląc przejąłem inicjatywę. Teraz to ja zacząłem ją całować. Nie oponowała. Wsadziłem jej język w usta i zaczęliśmy nimi tańczyć. To było świetne. Te kilka chwil pieszczot i przyjemności. Nagle poczułem jak mój kutas zaczyna rosnąć. Całowałem się z nią jednak dalej. Potem oderwałem się od jej miękkich warg i zacząłem całować ją po szyi. Chciałem więcej.

    – Marek, chyba nie powinniśmy… – wyznała cicho, ale objęła moje plecy.

    Nie odpowiedziałem. Nagle zjechałem na dekolt i zacząłem składać na jej miękkich piersiach pocałunki. Prawą dłonią ścisnąłem jedną z nich. Wydawała się ogromna pod moją dłonią. Zacząłem ją ugniatać i miętosić. Drugą ręką powędrowałem między jej uda, nurkując pod jeansowym materiałem. Przez moment się wzbraniała, ale krótko to trwało. Rozłożyła szerzej nogi tak, żebym miał większy dostęp do jej muszelki. Dotknąłem ją tam i zacząłem gładzić po cienkim materiale majteczek. Gorączka od niej bijąca, prawie mnie oparzyła.

    – Naprawdę nie możemy… – zaczęła mówić.

    – Możemy – odparłem pewnie i wyciągnąłem trochę jej piersi z koszuli, tak, że ukazał się kawałek różowego sutka. Zanurkowałem językiem w głąb i zacząłem po chwili ssać te jej słodkości.

    – Twoja matka może zaraz wrócić. Pomyśl o tym… – wyszeptała słabo.

    – Zobacz co o tym myślę – powiedziałem, chwyciłem jej dłoń i położyłem sobie na kroczu.

    Po chwili to poczuła. Twardość mojego naprężonego kutasa. Podniosłem głowę i zobaczyłem w jej oczach przerażenie, ale i ekscytacje nieznanym. Znowu zaczęliśmy się całować, a dłoń Pani Ani pieszczotliwie gładziła mojego małego przez spodnie. Teraz już wiedziała, z czym ma do czynienia i wszystko było teraz w jej rękach.

    Cała ta sytuacja wydawała mi się cholernie nierealna jak cudowny sen. Była to jednak prawda. Pani Ania, seksowna koleżanka mamy, naprawdę macała mnie po fiucie. Chciałem jednak przejść dalej, chciałem wsadzić jej swoje pulsujące mięcho w dojrzałą szparkę tej suczki. Oderwałem się od jej ust i zgrabnym ruchem obaliłem na plecy. Kiedy zacząłem ściągać z niej spódniczkę, usłyszałem dzwonek do drzwi. Wróciła matka.

    – Cholera jasna! – rzuciła Pani Ania i momentalnie zerwała się z miejsca.

    Oczy miała rozognione, policzki zaróżowione rumieniem – może również ze wstydu. Ja byłem załamany. Kurwa mać, pomyślałem. Taka okazja przechodzi mi koło nosa! Niech to chuj strzeli!

    Pani Ania poprawiła swoje ubrania i posłała mi przepraszające spojrzenie. Po chwili w jej zachowaniu nie było śladu po całym zamieszaniu. Jakby kompletnie przed chwilą nic się nie działo. Otworzyliśmy mamie i kobiety dały sobie po buziaku na powitanie. Zaczęły chichotać i gadać jakieś pierdoły. Usiadły na kanapie i kazały sobie przynieść wina. Spojrzałem na Panią Anię. Unikała mojego wzroku, ignorowała mnie. Totalna klapa.

    Cały wieczór przesiedziałem w swoim pokoju. Kiedy wybiła północ poszedłem się myć. Dwie siedzące przy TV kobiety wyglądały na kompletnie porobione – mama sprawiała wrażenie śpiącej. Pani Ania zerknęła na mnie przelotnie kiedy wychodziłem już z łazienki. Siedziała z założoną nogą na nogę, wyglądając dzięki temu niezwykle seksownie. Uśmiechnęła się do mnie – co odczytałem jako dobry znak – ale w głębi wiedziałem, że moja szansa minęła. Gdyby matka wróciła wtedy później, pewnie dopiąłbym swego. A tak… Pozostało mi wrócić do pokoju i zwalić konia.

    Wróciłem do łóżka i zapaliłem nocną lampkę, tak że cały pokój skąpany był teraz w półmroku. Głosy z salonu już kompletnie ucichły. Pomyślałem, że Pani Ania pewnie wyszła z mieszkania. Byłem zły, że się ze mną nie pożegnała. Co jednak miałem zrobić? Pewnie uznała cała wcześniejsze zajście za ogromny błąd. Trudno było się dziwić – przecież byłem synem jej najlepszej przyjaciółki.

    Nagle jednak drzwi od mojego pokoju zaskrzypiały, a w drzwiach stanęła ona. Pani Ania.

    – Twoja matka już zasnęła, a ja przyszłam się pożegnać… – zaczęła nieśmiało.

    – Dobrze – odpowiedziałem obojętnie.

    Pani Ania zamknęła za sobą drzwi i podeszła do mojego łóżka. Leżałem w samych bokserkach. Usiadła na skraju łóżka i wyznała:

    – Wiesz, chyba powinniśmy pogadać o tym co stało się wcześniej…

    Nie odzywałem się. Widziałem, że jest nieźle porobiona. Oczy jej błądziły, ruchy były niezgrabne. Czekałem na to, co miała do powiedzenia.

    – Przepraszam cię za to – powiedziała. – Za to, że cię wykorzystałam. Pewnie jesteś na mnie zły.

    – Dlaczego niby?

    – Dlatego, że taka stara prukwa się do ciebie dobierała…

    Uniosłem się na rękach i przybliżyłem do niej.

    – Przez chwilę byłem najszczęśliwszym facetem na ziemi – wyznałem jej.

    Zerknęła na mnie z nadzieją. Coś czaiło się w jej brązowych oczach.

    – Wiesz, tak sobie pomyślałam…

    – Co pomyślałaś?

    – Że twoja matka zasnęła i…

    Uderzyła mnie fala gorąca. Nie musiała nic więcej mówić. Wiedziałem o co jej chodzi. Chciała to zrobić. Ze mną. W moim pokoju. Pod osłoną nocy, pod śpiącym nosem matki…

    Zbliżyłem się do niej i pocałowałem ją. Jej usta smakowały kwaśnym winem, mimo to było mi przyjemnie. Zamknęła oczy, kiedy mnie całowała. Czułem jak mój sprzęt rośnie raz dwa. Nie miałem teraz zamiaru tyle grać. Chciałem dobrać się do niej jak najszybciej. Ona chyba też nie miała zamiaru zwlekać, bo od razu przeszła do ściągania swojej koszulki. Po chwili była już tylko w samym jasnym staniku. Jej wielkie biłbały zrobiły na mnie piorunujące wrażenie. Co za kobieta, pomyślałem. Dojrzała mamuśka. Kutas stał mi już boleśnie. Pani Ania zauważyła to i położyła rękę na moim małym.

    – Mogę? – spytała cicho, jakby nie chcąc, by usłyszała nas matka.

    Pokiwałem głową na tak i położyłem się. Pani Ania sprawnym ruchem pozbyła się moich bokserek, uwalniając mojego kutasa. Szybko pochyliła się nad nim i bez ociągania wzięła go w usta. To było cholernie przyjemnie, to jak z oddaniem ssała główkę, jak brała penisa do połowy. Robiła to z wprawą. Patrzyłem na to jak urzeczony, na to, jak pochłania mój sprzęt. Bałem się, że spuszczę się przed czasem. Dlatego powiedziałem jej żebyśmy przeszli do sedna. Zgodziła się ze mną.

    – Musimy być bardzo cicho – powiedziała. – Zróbmy to raz, dwa. Twoja mama może obudzić się w każdej chwili.

    Ponownie się z nią zgodziłem. Szybka akcja bardzo mnie rajcowała, tym bardziej że czułem, iż długa jazda nie była dziś możliwa – za bardzo się podnieciłem. Zaproponowałem by Pani Ania położyła się na brzuchu. Zdjąłem z niej jeansową spódniczkę, która wylądowała na dywanie. Po chwili miałem przed sobą cudowny widok – jej zgrabny, opalony tyłek w ciemnych figach, a później, na zgrabnych udach, ciemne pończochy. Nachyliłem się nad jej pośladkami i zacząłem je całować, gryźć, pieścić. Masowałem jej tyłeczek i oddawałem mu cześć. Był okrągły i pełny. Wciąż nie wierzyłem w swoje szczęście. W końcu zdjąłem z niej majteczki, a moim oczom ukazała się jej słodka pusia. Pani Ania rozszerzyła trochę swoje nogi, tak abym miał większy dostęp do jej łona. Zbliżyłem twarz i wyciągnąłem język. Od razu uderzył mnie zapach napalonej, dojrzałem samicy. Po chwili lizałem już jej muszelkę, czując jej smak. Pani Ania zaczęła cichutko pojękiwać pod moimi pieszczotami. Położyłem dłonie na jej pośladkach i rozszerzyłem jeszcze bardziej ją tam na dole, chcąc mieć większy dostęp. Zanurkowałem językiem w jej otworku – ona syknęła z rozkoszy.

    – Proszę, wejdź już we mnie – wybłagała cichutko.

    Wlazłem na nią, rozkraczając się i przystawiając swojego kutasa do jej pusi. Złapałem za penisa i nakierowałem nim na jej otworek rozkoszy. Wsunąłem go delikatnie i czułem każdy centymetr przyjemności, kiedy tak rozpychałem jej pochwę.

    – Tylko wyjdź, zanim dojdziesz – poprosiła mnie. – Lepiej, żebyś nie spuścił mi się w środku…

    Kiedy to mówiła, wbiłem się w jej cipkę po same jądra. Dobiłem do brzegu i cofnąłem się niczym morski odpływ. Po chwili wróciłem, jak fale uderzające o plażę. Kilka pchnięć później zapinałem już Panią Anię jak doświadczony jeździec. Patrzyłem na jej drgające pode mną ciało i jechałem z nią równo. Jej pośladki cicho klaskały, odbijając się od mojego podbrzusza. Czułem się jak w raju, ruchając ją w ten sposób. Wiedziałem, że mam przyzwolenie na wykorzystanie jej po całości. Robiłem więc swoje. Jechałem i jechałem, wsparty na rękach, jak pies biorący suczkę w rui. Pani Ania leżała zdana na moją łaskę. Mój kutas świdrował ją niczym wiertło, kuł jak młot pneumatyczny. To było takie dobre.

    Nachyliłem się do niej. Odwróciła głowę w moją stronę i pocałowała mnie. To było piękne. Była mi oddana, poddana mojej woli, kiedy tak penetrowałem jej muszelkę. Należała do mnie. Wsadziłem jej język głęboko do gardła. Lizaliśmy się w pełnej namiętności i wchodziłem w nią głęboko i mocno, robiąc sieczkę w jej pochwie. Nagle poczułem, że zaraz się spuszczę. Naprawdę szybki numerek…

    – Zaraz dojdę – wyznałem, dysząc.

    – Wyjdź… – wyrzuciła słabo.

    Miałem inny plan. I postanowiłem ją o tym poinformować, bo jarało mnie to nieziemsko – jeszcze żadna kobieta nie pozwoliła mi dojść w środku, tak naprawdę nie wiedziałem, jak to jest skończyć w kobiecie. To była moja chwila.

    – Skończę w środku, dobrze? – zapytałem podniecony.

    – Nie. Proszę…

    – Spuszczę się w tobie, dobrze?

    — Och nie…

    — Dochodzę!

    – Oooooo….!

    Pani Ania zawyła. Z początku nie wiedziałem co się dzieje, ale po chwili załapałem, że doprowadziłem ją do orgazmu. Moja postawa, moje słowa, musiały doprowadzić do tego, że doszła. Po chwili doszedłem i ja, dosłownie sekundę po niej. Ryknąłem i zacząłem pompować swoje nasienie do jej gościnnego łona. Wykonywałem długie, silne pchnięcia raz po raz zalewając pochwę Pani Ani swoją gorącą spermą. To było zajebiste, czułem to, wiedziałem o tym. Przeżywałem najlepszy orgazm w życiu. Kiedy skończyłem, wysunąłem się z niej i przetoczyłem na bok. Spojrzałem na swoja kochankę. Wciąż leżała na brzuchu, była wykończona. Podniosłem się i zerknąłem z zaciekawieniem na jej pusię. Moja sperma wyciekała gęsto z jej otworka, spływała po cipce w kierunku pościeli. Patrzyłem na ten ósmy cud świata jakąś chwilę.

    – Mam nadzieję, że nie zrobiłeś mi dziecka – wyznała Pani Ania, wzdychając.

    W końcu podniosła się z mojego łóżka i zaczęła powoli ubierać.

    – To było niesamowite – powiedziałem jej.

    – Tak było przyjemnie – wyznała, ale po chwili poprawiła się. – Dobrze będzie, jeżeli to się nie powtórzy. To niestosowne.

    – Jest Pani cudowna.

    Zaśmiała się tylko i wstała. Obejrzałem ją sobie raz jeszcze. Nie mogłem nadal uwierzyć, że przed chwila zerżnąłem taką laskę. Była gorąca jak diabli. Te piersi, te biodra, tyłeczek. Jebliwy, dojrzały materiał.

    – Powinnam już iść – oznajmiła Pani Ania i nachyliła się, dając mi buziaka. – Mam nadzieję, że nie zbudziliśmy twojej matki…

    Teraz ja się zaśmiałem. Kiedy Pani Ania wychodziła, obejrzała się jeszcze w drzwiach. Nasze spojrzenia spotkały się. Miałem ochotę ją zatrzymać, ale wiedziałem, że i tak dziś mi się poszczęściło. Innym razem, pomyślałem. Innym razem. Miałem nadzieję, że ona myślała podobnie.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Marcel

    Mam nadzieję, że się podoba.

    Dawajcie komentarze o czym teraz miałbym napisać.

  • Tomek i pupa Nati

    Panowie umówili się przez Internet. Byli młodzi i napaleni. Żeby nie podpadło umówili się na wypad na weekend nad jezioro. Każdy miał ok. 80km do swojego domu. Okolica była spokojna i wielu turystów przyjeżdzało. Plan był prosty. Spotykają się i udają kuzynów. Mają jeden pokój, dwie noce. W razie czego udają się na pobliski festiwal muzyczny. Wieczorem zaczynają się harce. Natan przybiera wcielenie Natalii. Jest transem. Ma długie włosy, nieco dziewczęcą twarz oraz malutkie piersi. Ciało całe wygolone, penis od urodzenia malutki. W trakcie terapii hormonalnej.  przebiera się w damskie ciuszki. Najpierw stanik i majtki. Potem samonośne pończochy. . Tomek natomiast jest dobrze zbudowanym gościem, który prócz wiedzy posiada wysportowane ciało. Nie ćwiczy na siłowni, chyba, że czasem wpadnie na taką pod chmurką. On czeka już w łóżku w samych bokserkach.

    Nati wychodzi z łazienki. Zbliża się powolnymi ruchami do łóżka. W półmroku widać jego małe prześwitujące cycuszki. Ruchy prawie kobiece. Wchodzi na łóżko i klęczy przed Tomkiem. Całuje go i liże po szyi. Odwraca się i nieco oddala on swojego pana. Wypina pupę. Tomek uwielbia pończochy i krągłe tyłeczki. Po dwóch minutach Nati zbliża się do niego. On obejmuje jej tyłeczek i gładzi po nim oraz udach. Jego penis zaczyna się podnosić. Odsuwają koc. Nati ociera się pupą o jego napięte bokserki. On chwyta jej piersi, wyczuwa twardniejące sutki. Gładzi je i zjeżdza rękoma w dół na uda. Nati naciąga stanik w dół. Jej malutkie piersi ukazują się na światło dzienne.

    Znów zmiana pozycji. Tym razem od przodu. Tomek podziwia jego piersi i zbliża do nich usta. Pocałunek, polizanie i ssanie. Sutki robią się większe i twarde. Pierś też nabrzmiała. Nieduże, miseczka A, ale piękne. Ssie je i całuje przed dłuższy czas. Bierze całe w usta i zasysa. Potem liże po całych piersiach. Nati ściąga jego bokserki. Tomek bez wąchania się poddaje i jest cały nagi. Jego penis stoi sztywni. Nati znów na nim siada i oddaje mu swoje piersi. Penis Tomka pociera się między jego udami. Rozszerza je i ściska nimi. Tomek odciąga materiał stringów na bok. Teraz główka jego penisa pociera o odbyt. Jest już nawilżony. Zakłada gumkę i smaruje lubrykantem. Nati ostrożnie na nim siada, nakierowuje na dziurkę. Powolutku naciska aż wskoczył do środka.

    Penis Tomka jest ściśnięty i bardzo podniecony. Gdyby teraz mocno poruszał, na pewno by wytrysnął. Natli woli powoli i delikatnie. Właściwie delektuje się rozepchaną dziurką. Odchyla się nieco aby dalej poczuć pieszczoty swoich piersi. Tomek nie przepuszcza takiej okazji. Ssie i przygryza sutki Nati. W jej majteczkach robi się wilgotno. Jego mały penisek z pobudzoną prostatą wydalają przezroczysty płyn. Penis próbuje stwardnieć. W stringach ma mało miejsca. Na szczęście jest malutki, a Nati podnosi go do góry. Po paru sekundach już mocno stoi. Ma tylko 7cm długości, ale napręża materiał majteczek.

    Nati wie, jak Tomka podnieca widok tyłeczka i rajstop. Wychodzi z niego. Dodaje lubrykantu i odwraca się tyłem. Teraz wszedł w niego głębiej. Tomek pieści piersi Nati. Ona powoli porusza się w górę i w dół. Po czym opada w dół. Teraz czas na pośladki i uda. Zaczyna mocniej poruszać, może nie mocno, ale szybciej. Tomek jedną dłonią próbuje chwycić pierś Nati, drażnić jej sutki, drugą przyciąga do siebie lub gładzi uda po pończochach.

    Nati wciska się głębiej i lubi czuć nacisk na prostatę. Jej penis jest mocno naprężony, odchyla majteczki by nie dojść przed Tomkiem. Po kilku minutach Tomek daje znać, że zaraz wystrzeli. Nati przyśpiesza, gdy czuje pulsowanie, zakłada majteczki by samej wystrzelić. Nati się wyprostowuje. Tomek przyciska go od siebie. Obejmuje piersi i gładzi ręką po zaspermionych stringach. Nati jeszcze raz pulsuje dostając małych drgawek.

    To było cudowne przeżycie dla obojga.

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Kasia TV
  • Pamiatki po zonie, nastepny raz

    Rafał wziął się w wir pracy i uprawiania sportu. Najbardziej przypadła mu do gustu jazda na rowerze górskim. Lubił wyzwania, a im bardziej w las i niedostępne miejsca, tym mniej pamiętał o żonie. Jednak ona ciągle była w jego głowie. Chciał zawsze czuć jej bliskość. Po treningu wracał do domu, brał kąpiel i padał na łóżko, obejmując poduszkę. Zasypiał, myśląc o swojej zmarłej żonie. Tego dnia nie było pogody na rower, ciągle padało, wszędzie szaro, wietrznie. Energia go rozpierała a tu trudno nawet uchylić okno. Smętnie przechodził się po mieszkaniu, a testosteron w nim buzował. Otwarł szufladę komody. Dalej trzymał część ciuszków żony. Od razu zauważył jej sportową bieliznę. Ubrał bezszwowe spodenki i top. Brakowało mu “piersi”, więc wypchał je zwiniętymi podkoszulkami. Położył dużą poduszkę na łóżku, usiadł na niej. Pochylił się, ręce oparł na wysokiej krawędzi łóżka. Prawie jak pozycja kolarska. Ścisnął lekko uda i zaczął delikatnie pocierać o poduszkę. Jego penis nabrzmiewał, ale nie potrafił się wyprostować przez okalającą bieliznę i przytłoczenie do poduszki. Zamknął oczy i pojawiały się dwa obrazy naprzemiennie. Jeden z jazdą rowerem po lesie, drugi jak posuwa swoją żonę. Jedną ręką chwycił za swoją sztuczną pierś. Zaczął ją ściskać. Obrazy żony przybierały na sile. Wyciągnął jeden z jej podkoszulków i nabrał powietrza. Wciąż czuć jej zapach. Wyprostował penisa, teraz mocno sterczał w tych spodenkach. Pochylił się mocniej i dalej ocierał. Następnie położył się na plecach. Na twarz nałożył podkoszulek. Każdy oddech był oddechem jej ciała. Ściągnął spodenki, owinął wokół sterczącej pały i masował ją dalej. Cały czas pilnował, by nie zwilżyć jej majteczek, chciał zachować tylko jej soczki na nich. Jego jądra mocno ściskały, to znak, że jest blisko orgazmu. Teraz wąchał krocze jej majteczek. Było żółtawe od soczków z jednej z ostatniego seksu. To sprawiło, że jego penis stał sztywno, nie potrafił już się powstrzymać. Ręka poruszała się coraz szybciej, doprowadzając do mocnego wytrysku. Po wszystkim jądra były obolałe, napletek czerwony, a on wciąż wąchał jej majteczki, przywodząc w pamięci jej uśmiech po ostatnim udanym seksie.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Kasia TV