Blog

  • Jak zostalam dziwka.

      Zawsze kiedy się masturbowałam wyobrażałam sobie duże żylaste kutasy, dłonie błądzące po moim ciele, uległość, czasami agresję… W wielu przypadkach także kilkoro mężczyzn, a czasami i kobiet. Sex z moim poprzednim stałym partnerem był monotonny i delikatny. Szybko zrozumiałam że potrzebuję czegoś więcej. Jestem uzależniona od lizania, ssania i brania głęboko wszystkich kutasów. Uświadomiłam to sobie na pewnej imprezie o której właśnie Wam opowiem.

      W lato będąc jeszcze ze swoim byłym chłopakiem wybrałam się z koleżankami na imprezę, od samego wejścia spodobał mi się wysoki brunet z zarostem i szerokimi ramionami. Po kilku drinkach nie miałam oporu tańczyć coraz bliżej niego aż w końcu kręciłam tyłkiem w krótkiej czerwonej sukience zaraz przy jego pasie. Niestety zawsze była ze mnie niezdara więc rozlałam drinka na jego czarną koszulę. A on tylko się pochylił i wyszeptał mi do ucha “to było niegrzeczne, zapłacisz mi za to”. Nie muszę chyba mówić że mój chłopak już dawno wyleciał mi z głowy, a ja marzyłam tylko o tym żeby posmakować jego kutasa.

      Nie pytajcie mnie nawet jak znalazłam się z nim u niego w domu. Podniecenie było tak duże że aż wyczuwalne w powietrzu. Moje czarne koronkowe stringi były mokre kiedy zaczęliśmy całować się przed drzwiami. Cudem dostaliśmy się do mieszkania, a mój Bóg Sexu wprowadził mnie do sypialni. Stanął przede mną, złapał za włosy i odchylił głowę do tyłu, stanowczo ale nie do bólu. Spojrzał na mnie od góry do dołu, oblizał różowe wargi i wychrypiał ” w tej sypialni jest tylko jeden Pan i jestem nim ja, a Ty byłaś dzisiaj niegrzeczna i będziesz musiała mnie ładnie przeprosić. Będziesz uległą suką która błaga o wybaczenie “. Byłam tak podniecona faktem spełniania się moich fantazji że zapomniałam jak się oddycha, mogłam tylko kiwnąć głową.

    – Na kolana, skarbie. – w jednej sekundzie byłam na kolanach i czekałam co będzie dalej. Półbóg obszedł mnie, przejechał ręką po pośladkach, następnie odsunął się i usiadł na wprost na kanapie. Rozsiadł się wygodnie , rozpiął spodnie a wtedy pod majtkami ujrzałam sporego, grubego kutasa pulsującego z podniecenia które ogarnęło także jego. Nie mogłam wytrzymać i wsadziłam sobie rękę między nogi, żeby choć trochę sobie ulżyć.

    – Nie pozwoliłem Ci się dotykać. Najpierw podejdź do mnie ,na kolanach. – pomaszerowałam najseksowniej jak potrafiłam. Coraz bardziej podobała mi się ta gra ,a jednocześnie coraz bardziej się w nią zatracałam. Wiedziałam że on chce żebym wzięła go do buzi, widziałam to w jego oczach. Kucnęłam przed nim i przejechałam ręką po członku, odchylił do tyłu głowę, a kiedy znowu spojrzał na mnie widziałam w jego oczach ogień. Stanowczo wyciągnęłam kutasa z białych bokserek ,zaczęłam masować i ciągle patrząc mu w oczy obficie lizałam i zdałam jego duże ,twarde jądra. Były ciepłe i przyjemne w smaku, chciałam je ssać i wciągać ale on złapał mnie za włosy i naprowadził moją twarz na swojego kutasa. Szybko wzięłam go do ust jednocześnie pracując ręką. A on poruszał biodrami coraz szybciej. Zapach jego kutasa i myśl że mam go w ustach tak potęgowała wszystkie uczucia że prawie doznałam orgazmu. Mój kochanek jednak to wyczuł ,położył mnie na kanapie. Złapał za pierś w obcisłej sukience w której nie potrzebowałam stanika. Puścił ją a potem szybkim ruchem dostałam w nią klapsa. Doznanie nieziemskie. Byłam bliska błagania o pieszczotę. On jednak postanowiłam się zlitować, złapał mnie za kolano i nakazał rozszerzyć nogi, następnie gładził moją skórę coraz wyżej aż zatrzymał się przy końcu sukienki. Jego wymowne spojrzenie dało mi znać że mam ją podciągnąć. Kiedy tak się stało bez chwili wahania klaps wylądował na mojej cipce, w miejscu w którym koronkowe stringi były okropnie mokre. W momencie kiedy klaps zetknął się ze skórą wyrwał mi się seksowny jęk.

    – Jeszcze będziesz dla mnie jęczeć mała. Jesteś taka mokra, taka na mnie gotowa. – ślizgał się palcem po mokrych wargach, zbierał moje soki ,coraz szybciej przy tym oddychał. Widziałam że jest tak samo podniecony jak ja, stał z boku, rozpinał koszulę z tym swoim sterczącym do góry kutasem. A potem podszedł do mnie i bez żadnych zahamowani. Wsunął we mnie dwa palce, zaczął mnie jebać ręką, drugą gniótł moją pierś. Nachylił się , zaczął lizać sutek, podgryzać i na zmianę ssać. Byłam już na krawędzi, aż nagle przestał. Te słodkie tortury nie miały końca.

    – Teraz rozłożysz dla mnie nogi, a ja będę Cię jebał jak zwykłą szmatę, rozumiesz? Będę Cię posuwał aż będziesz krzyczeć a potem połkniesz całą spermę.

    O matko! Mów mi tak więcej, już po pierwszym słowie z jego boskich ust rozłożyłam nogi i masowałam swoją cipkę. Teraz kiedy on się układał między moimi nogami wsadziłam sobie tą samą rękę do ust i poczułam swój smak. Parę klapsów na mokrą cipkę, a potem załadował we mnie swoją wielką pałę ,tak twardą że tylko po niej skakać. Wchodził we mnie i wychodził , ślizgał się po całej długości jedną ręką masując łechtaczkę. Napluł na mnie chociaż nie było to potrzebne bo byłam tak mokra. Złapał mnie za szyję i posuwał coraz mocniej ,a ja mogłam tylko krzyczeć.

    – Tak, szmato! Krzycz! Będziesz moja prywatną dziwką, krzycz.

    W jednej chwili wyszedł ze mnie, kazał mi klęknąć i zaczął sobie walić centymetry przed moją twarzą, drugą ręką trzymał mnie za brodę. Od czasu do czasu wytarł chuja o mój język aż w końcu przyszła biała fala ,a mój kochanek doznał orgazmu. Kosmiczne ilości spermy spadły na moją twarz.

    – Ty będziesz zbierać moja spermę do buzi, a ja pozwolę Ci dojść. Byłaś dzisiaj dobrą dziwką więc zasłużyłaś.

    I zaczął jebać moją cipkę trzema palcami jednocześnie ściskając mi nadal brodę i patrząc prosto w oczy. Wystarczyło parę pchnięć żebym doszła tak potężnym orgazmem jakiego jeszcze nigdy nie miałam.

      To był mój pierwszy raz kiedy stałam się dziwką, ale na pewno wiedziałam że nie ostatni. Bądźcie podnieceni.

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Mokra suczka
  • Pierwszy raz z pania Kasia (Seks z nauczycielka)

     Poprzez szkołę niosła się nienaturalna cisza. Dla uczniowskich zmysłów, przyzwyczajonych do gwaru i ruchu zawsze stanowiło to mistyczne przeżycie. Potężny budynek, przez mury którego przewinęło się morze roczników, o których po latach przypominają jedynie stare tablo dekorujące ściany mojego ogólniaka, gdyby tylko mógł mówić, zapewne opowiedziałby tysiące historii. Wielkich miłości, bolesnych zdrad, niecnych knowań. Ale nie może. To nawet lepiej, bo pewne sytuacje nie powinny wychodzić poza krąg zaufanych osób. Ale czy dwie osoby, to już krąg? Bardziej odcinek. Ale odcinek zaufania nie brzmi dobrze, prawda? Nieważne. Pomiędzy salami lekcyjnymi cicho przemknęła pani sprzątaczka. Skinieniem głowy odpowiedziała na moje powitanie, by chwile potem zniknąć za rogiem.

    Normalnie o tej godzinie powinienem być na sali gimnastycznej, gdzie reszta chłopaków z mojej klasy zapewne kończyła rozgrzewkę i szykowała się do gry w siatkówkę. Jednak dzisiaj moja polonistka miała wobec mnie inny plan. Wobec tego, że w najbliższym czasie miał się odbyć finał konkursu w którym sprawdzano znajomość “Wesela” Stanisława Wyspiańskiego, a ja okazałem się najlepszy w moim województwie, przyszło mi reprezentować Mazowieckie w ogólnopolskich zmaganiach. Do Warszawy miały zjechać najbardziej oczytane głowy, a wśród nich miałem być ja. Dlatego pani Katarzyna dogadała się z WF-istą, żeby ten zwolnił mnie z dzisiejszych zajęć, tak abym po raz ostatni pod jej okiem mógł przypomnieć sobie najdrobniejsze detale tego dramatu.

    Ciszę przerwał odgłos obcasów, miarowo uderzających w podłogę. Niewiele później, na końcu korytarza zobaczyłem postać mojej nauczycielki. Jak zwykle nienagannie elegancka, w butach na wysokim obcasie, bluzce i dopasowanej spódnicy prezentowała się zjawiskowo. Pomimo tego, że miała już trzydzieści sześć lat, urodą przewyższała nie jedną z moich koleżanek. Ehh, nawet nie jestem w stanie sobie wyobrazić, jak zniewalająco piękna musiała być, gdy podobnie jak ja miała siedemnaście lat.

    – Witaj ponownie Krystian – posłała mi lekki uśmiech – Trzymaj klucz. Przygotuj się, a ja skoczę jeszcze porobić kserówki i zaraz do ciebie dołączę

    Otworzyłem drzwi. W sali panował niezmącony spokój, który i mi zaczął się udzielać. Atmosfera panująca wewnątrz była zupełnie inna od tej, która towarzyszyła temu miejscu na co dzień. Promienie popołudniowego, zimowego słońca wpadały do klasy, tworząc z unoszących się w powietrzu drobinek kurzu świetlne smugi, wyraźnie odcinające się na tle starych masywnych mebli, stanowiących wyposażenie pomieszczenia. Nie zrozumcie mnie źle, na lekcjach nie panował jakiś terror, jednak pani Kasia wymagała żelaznej dyscypliny i nie tolerowała żadnych przejawów niesubordynacji.

    Odłożyłem klucz na biurko i zająłem miejsce w ławce przed nim.

    Jednak moja osoba była wyjątkiem od tej reguły. Jako fascynat książek już od pierwszej klasy miałem u mojej polonistki znaczne fory. Odnoszę wrażenie, że widziała we mnie jedyną osobę w klasie, która nieprzymuszona sięga po klasyki literatury. Dzięki temu już po kilku miesiącach stałem się jej pupilkiem. Wstyd się przyznać, ale czasami zdarzało mi się wykorzystywać ten przywilej, zajmując ją głębokimi dyskusjami, odsuwając tym samym kartkówki czy ustne odpytywanie, ku z resztą nieskrywanej radości moich klasowych koleżanek i kolegów.

    Do moich uszu znów zaczął dobiegać coraz głośniejszy dźwięk szpilek dzwoniących o podłogę.

    – Już jestem. Niestety, ale dzisiaj musimy sobie poradzić bez odbitek. Uwierzysz, że od kilku minut w całym budynku nie ma prądu? – Niejako na potwierdzenie swoich słów nacisnęła włącznik światła, który pstryknął jedynie, nie powodując włączenia lamp – Akurat w chwili, gdy chciałam skserować książkę. Najlepsze jest to, że wcześniej przez godzinę siedziałam bezczynnie, czekając aż skończysz lekcje z panem Materą i wtedy wszystko było okay. No ale nic, jakoś sobie poradzimy.

    Pani Kasia usiadła za biurkiem i wyjęła z torebki starą, nieco już zniszczoną książkę, którą wypożyczyła z archiwum jednej z Warszawskich uczelni. Specjalnie dla mnie uruchomiła swoje kontakty z czasów studenckich, żebym jak najlepiej przygotował się do konkursu. Podała mi ją i tym razem stanowczym, zdecydowanie już lekcyjnym głosem powiedziała.

    – Zapoznaj się z trzecim akapitem.

    Przyjąłem otwartą przez nią książkę i zabrałem się za czytanie. W tym czasie moja nauczycielka siedziała spokojnie za biurkiem i chyba zajmowała się sporządzaniem jakiś notatek. Zajęty pochłanianiem wiadomości nieszczególnie zwracałem uwagę na to co robi. Gdy czas potrzebny na przeczytanie tekstu zaczął w jej opinii  dobiegać końca, kątem oka dostrzegłem jak wstaje, klęka na krześle i wyciąga się nad biurkiem, tak by łokciami podeprzeć się na jego krawędzi i w takiej niecodziennej pozycji móc zerkać do opracowania.

    Gdy tylko skończyłem uniosłem głowę, żeby zgłosić gotowość. Jednak to co zobaczyłem sprawiło, że poczułem się, jakby uderzył we mnie piorun. Niepozorna luźna bluzka, dotychczas odkrywająca jedynie maleńką część dekoltu, teraz na skutek niezwykle intensywnego pochylenia się pani Kasi zupełnie przestała spełniać swoją funkcję. Ułożenie się materiału sprawiło, że jej piersi przestały kryć się pod materiałem. I nie, nie mam na myśli zwykłego, głębokiego dekoltu. Patrząc przed siebie miałem przed oczami cały obszar od szyi, aż po dolne partie płaskiego brzuszka, gdzie bluzka chowała się w spódnicy. Jej piersi ukryte w białym, koronkowym staniku układały się w dwie perfekcyjne krągłości, zaburzone jedynie przez sutki, wyraźnie odkształcające się w miękkim materiale. Nie wiem jakim cudem udało mi się odpowiadać na zadawane przez nią pytania. Mój mózg musiał przełączyć się na tryb autopilota, ponieważ cała świadomość skupiona była na podziwianiu tego, co zakazane. Tego dnia słońce było moim sprzymierzeńcem. Wpadając ponad moim ramieniem delikatnie raziło panią Kasię w oczy, przez co mogłem niemal bezkarnie badać wzrokiem jej nagość, jednocześnie rozświetlając ciało mojej polonistki, naturalnie w nieświadomości wyeksponowane niczym przed kochankiem.

    Nie wiem ile minęło minut, w zasadzie zatraciłem poczucie upływu czasu. Pracując nad omawianym tekstem co chwila dyskretnie zerkałem na wyeksponowany biust mojej ulubionej nauczycielki, która widać zmęczona trwaniem w takiej pozycji poprawiła się, ustawiając łokcie jeszcze bliżej siebie. Jej piersi oczywiście nie pozostały bierne. Mlecznobiałe, niewiele tylko ciemniejsze od obejmującego je cieniutkiego biustonosza zakołysały się w rytm ruchu całego ciała, by następnie ściśnięte rękami utworzyć rozdzieloną wąskim przedziałkiem, perfekcyjnie uwydatnioną całość.

    Tego było już dla mnie za wiele. Wyobraźnia zaczęła podsuwać mi wizje jak cudownie byłoby zanurzyć się pomiędzy nie swoim kutasem, który ukryty pod blatem ławki sterczał w najlepsze.

    Zerkałem tak raz po raz, powoli zaczynając traktować ten widok, jak coś co absolutnie mi się należy. Jakież było moje zdziwienie, gdy przy którymś razie, wpatrywanie się w ten cudowny widok przerwała mi ręka, nerwowym gestem przyciągająca bluzkę do ciała. Odruchowo spojrzałem w górę. Dokładnie na tyle, by zajrzeć prosto w oczy pani Kasi. Biło z nich wyraźne zaskoczenie, które w połączeniu z rozbawionym wyrazem twarzy zdawało się mówić, nie, nie mówić, raczej szeptać “Krystian, następnym razem przyjdę w golfie”. Momentalnie opuściłem głowę. Czułem jak palę się ze wstydu. Nie wiedziałem jak wybrnąć z tej sytuacji. Chciałem przeprosić, jednak nie byłem w stanie wydobyć z siebie słowa. Jednocześnie miałem ochotę zapaść się pod ziemię.

    Nieznośną ciszę przerwały dopiero jej słowa.

    – Krystian, może otworzysz okno? Strasznie tu gorąco, aż cały poczerwieniałeś.

    Mówiąc to przybrała taki ton głosu, jakby cała sytuacja nie tyle ją skrępowała, co rozbawiła. Mnie za to do śmiechu nie było ani trochę. Zwłaszcza, że jej prośba stawiała mnie w kolejnej, jeszcze bardziej krępującej sytuacji.

    Incydent sam w sobie można by obrócić w żart, gdyby nie fakt, że mój penis na przekór sytuacji ani myślał opaść.

    – Nie, myślę że nie ma takiej potrzeby.

    – Na pewno? Wiesz, martwię się o ciebie. Nagle zrobiłeś się na twarzy cały purpurowy, do tego tak drżą ci dłonie, ledwie trzymasz długopis.

    – To nic takiego. Ostatnio często mi się to zdarza. Po prostu muszę lepiej się odżywiać, więcej owoców, te sprawy…

    – Często? – złapała mnie za słowo – U innych nauczycielek też zdarzają ci się takie sytuacje?

    Ewidentnie brała mnie pod włos. Sam nie wiem, czy sprawiało jej to przyjemność, czy chciała dać mi nauczkę, domyślając się co zapewne ma miejsce w moich spodniach. W każdym razie postanowiłem przełamać impas w jakim się znalazłem.

    – To może jednak otworzę to okno.

    Odpowiedź ewidentnie usatysfakcjonowała panią Kasię. Nie zamierzałem jednak tak łatwo dać za wygraną. Dyskretnie wziąłem w rękę plecak i wstając ułożyłem go tak, że zupełnie zasłaniał wybrzuszenie na moich spodniach. Zadowolony, że udało mi się wybrnąć z tej sytuacji szedłem, udając że szukam czegoś w środku. Gdy byłem już przy oknie odłożyłem go na ławkę i zabrałem się za otwieranie starego, podwójnego okna. I właśnie wtedy, usłyszałem, jak w absolutnym milczeniu przerywanym stukotem obcasów, zbliża się do mnie. Zamarłem. Nie wiedziałem co dalej zrobić. Co ciekawe, mój penis zamiast opaść ,pod wpływem stresu jeszcze bardziej zesztywniał. Po prostu stałem plecami do niej, czekając jak na egzekucję.

    – Co się z tobą dzieje? – zapytała troskliwym głosem, kładąc mi ręce na ramiona i niemal przywierając do mnie swoim ciałem. Poczułem jak uderza mnie zapach jej perfum. Delikatny, zmysłowy zapach jaśminu wdarł się do moich nozdrzy, momentalnie mnie zniewalając. Wiedziony jej dłońmi, bez żadnego oporu odwróciłem się, jakby zapominając o moim wzwodzie. Byliśmy tak blisko, że niemal stykaliśmy się nosami. W butach na wysokim obcasie była ode mnie tylko nieznacznie niższa.

    – Krystian nie wstydź się, powiedz mi co cię dręczy?

    Milczałem. Jej wzrok cały czas był wbity w moje oczy. Czułem jak przeszywa mnie na wylot, jak czyta we mnie niczym w otwartej księdze. Po kilku sekundach miałem wrażenie, że zna już wszystkie moje najskrytsze tajemnice. Oniemiały intymnością chwili zupełnie zapomniałem o erekcji. Przypomniała mi o niej dopiero sama pani Kasia, która zmniejszyła dzielący nas dystans o kolejne kilka centymetrów, sprawiając że stojący penis nacisnął na jej podbrzusze.

    – Przepraszam, nie powinienem…

    – Nie Krystian, to ja przepraszam. Powinnam pomyśleć dwa razy, zanim założę bluzkę z takim dekoltem. W końcu nie mam już do czynienia z dzieckiem, a z młodym mężczyzną. Krystian – znów przybliżyła się odrobinę, przybierając zupełnie inny, o wiele bardziej kobiecy  ton – tylko szczerze. Spodobały ci się moje piersi?

    – Ja yyy… no…

    – Spokojnie Krystian. Pytam cię jako mężczyznę. Wiesz, w pewnym czasie przychodzi taka chwila, że kobieta zaczyna niepokoić się o swoją urodę. Lata lecą…

    – Pani Kasiu, nie jedna uczennica chciałaby wyglądać tak jak pani.

    Moc komplementu wyraźnie przewyższyła to, co spodziewała się usłyszeć.

    – Naprawdę tak uważasz?

    – Nie śmiałbym pani okłamać…

    – Krystian?

    – Tak?

    – Proszę, pocałuj mnie. Nie, nie zastanawiaj się, po prostu to zrób.

    Oboje, niemal jednocześnie lekko przechyliliśmy głowy. Nie zastanawiałem się. Usta mojej polonistki smakowały szminką, która delikatnie rozcierała się na moich wargach. Jednocześnie odważyłem się i chwyciłem ją za biodra, kusząco poszerzające się względem perfekcyjnie wąskiej talii. Trwało to zapewne kilkanaście sekund, jednak dla mnie czas stanął w miejscu.

    – Wiesz co jest główną nagrodą w jutrzejszym konkursie?

    – Jakaś wycieczka, prawda?

    – Dwudniowy wyjazd do Krakowa razem z opiekunem. Krystian, proszę, wygraj dla nas ten wyjazd. Pani dyrektor na pewno nie odmówi mi przydzielenia opieki, jeśli tylko ją o to poproszę – położyła dłoń na wybrzuszeniu moich spodni, tworząc efektowny moment ciszy – Mam ci jeszcze tyle do pokazania – dodała.

    – Pani Kasiu, dla pani wszystko.

    Po tych słowach odwróciła się i poszła w stronę biurka. Schowała do torebki wypożyczoną książkę, po czym zerkając w małe lustereczko poprawiła rozmazaną nieco szminkę.

    Ja tymczasem stałem jak wryty, nie dowierzając w to co właśnie miało miejsce. Chciałem coś powiedzieć, jednak nauczycielka uciszyła mnie gestem.

    – Zostawiam ci klucze. Gdy już się uspokoisz, odnieś je panu portierowi. A i pamiętaj – jej głos stał się o wiele bardziej niepewny – Nigdy w życiu nikomu nie zaufałam tak, jak tobie podczas dzisiejszej lekcji. Mam nadzieję, że rozumiesz, że to wszystko musi pozostać naszą tajemnicą.

    Znów chciałem się odezwać, jednak ponownie zostałem uciszony, tym razem w o wiele czulszy sposób.

    – Nic nie mówi. Poznałam cię wystarczająco dobrze i dlatego wierzę, że mnie nie skrzywdzisz…

     Następnego dnia od rana miałem wyjątkowo dobry humor. Przekonany, że przygotowałem się najlepiej jak tylko potrafię.

    – Co ty Krystian dzisiaj taki wystrojony? – zwrócił uwagę pan Paweł, woźny z mojej szkoły, przy którego dyżurce oczekiwałem na wyjście.

    Miał rację. Tego dnia wyjątkowo zadbałem o swój wygląd. Nie ograniczyłem się do założenia garnituru, obowiązkowego na tak ważnym wydarzeniu, któremu z tego co pamiętam patronowała nawet jedna z najważniejszych głów w państwie. Która? A czy to ważne? Nie bawmy się w politykę. A co takiego wyjątkowego zrobiłem? Otóż wykorzystując znajomości z czasów podstawówki, z samego rana odwiedziłem koleżankę, która w przyszłości planuje otworzyć własny salon fryzjerski. Może i jeszcze musi się sporo nauczyć, ale czesanie włosów zdążyła już opanować do perfekcji. Tak więc ze starannie ułożoną fryzurą, pachnący perfumami taty, na które jeszcze długo nie będzie mnie stać, oczekiwałem przybycia pani Kasi.

    – Dzisiaj jest finał konkursu i jedziemy z panią od polskiego na wielki finał.

    – Aaa, no tak, rzeczywiście. Wczoraj jak miała dyżur przy szatni, to opowiadała, że jedziecie. Faktycznie, zapomniałem. A przygotowałeś się? Mówiła, że bardzo na ciebie liczy.

    Mimowolnie uśmiechnąłem się. Ciekawe co konkretnie miała na myśli, mówiąc że na mnie liczy. Samcza natura korciła mnie, żeby pochwalić się jakimi względami jestem przez nią darzony, jednak ostatecznie zdrowy rozsądek wziął górę.

    – Przygotowałem się najlepiej jak potrafię…

    Rozmowę przerwał nam zgrzyt otwierających się drzwi. Do wnętrza wpadł tuman śniegu, szarpany przez wiatr, wiejący wyjątkowo silnie jak na tę porę roku.

    – Dzień dobry panie Pawle, cześć Krystian – przywitała się pani Kasia opatulona w ciepły płaszcz z wysoko postawionym kołnierzem – Oszalała nam dziś ta pogoda. O, widzę Krystian, że już jesteś gotowy. Skoczę tylko do pokoju nauczycielskiego i zaraz jedziemy.

    Kobieta ruszyła szybkim krokiem w głąb budynku, ku wyraźnemu zresztą niezadowoleniu woźnego, który widząc płaty śniegu odpadające od podeszw jej trzewiczków wstał zza lady dyżurki i demonstracyjnie wzdychając sięgnął po mopa, by pościerać tworzące się mokre plamy.

    W czasie gdy nasz konserwator wycierał podłogę, ja korzystając z chwili zawiesiłem wzrok na mojej nauczycielce, której biodra delikatnie kołysały się w rytm wykonywanych kroków. Efekt potęgował jeszcze długi, rozcięty od pasa płaszcz, podkreślając ruchy i sprawiając wrażenie, jakby płynęła pomiędzy murami korytarza.

    Oczyma wyobraźni widziałem jak po zwycięstwie odbieram nagrodę i kilka tygodni później triumfalnie zabieram ją na weekend do Krakowa. A tam… a tam badam wszystkie najskrytsze zakamarki jej ciała.

    Nie kłamała. Pobyt w pokoju nauczycielskim zajął jej dosłownie kilkanaście sekund. Ani się obejrzałem, a już była z powrotem.

    – Dobrze, już jestem gotowa. Możemy jechać Krystian.

    Wyszliśmy na pokryty śniegiem dziedziniec szkoły. Wiatr wył niemiłosiernie, porywając ze sobą płatki ciężkiego, mokrego śniegu.

    Dopiąłem pod szyją ostatni guzik płaszcza i razem ruszyliśmy w kierunku przystanku autobusowego.

    – Krystian! – usłyszałem tłumiony przez wichurę głos – Gdzie tam idziesz?

    – Na przystanek!

    – Chodź pojedziemy moim autem!

    Bez zbędnych dyskusji zmieniłem kierunek. Co prawda jadąc autobusem cała wyprawa zajęłaby o wiele więcej czasu, co dla mnie jako ucznia oznaczało urwanie się z większej ilości lekcji, ale zważając na okoliczności nie zamierzałem protestować.

    Samochód pani Kasi stał na skraju niemal pustego dzisiaj parkingu. Szliśmy chodnikiem milcząc. Pogoda naprawdę nie zachęcała do spacerów, toteż z tym większą przyjemnością wsiedliśmy do auta.

    – Nie powinniśmy jechać moim autem, ale dziś kompletnie nie mam ochoty tłuc się komunikacją miejską.

    Silnik przyjemnie zamruczał, a wycieraczki z chrobotem zrzuciły z przedniej szyby warstewkę śniegu. Ruszyliśmy. Wewnątrz niedawno zgaszonego auta wciąż panowała miła temperatura, a po chwili z nadmuchów buchnęło jeszcze przyjemniejsze, ciepłe powietrze.

    – Ma pani tutaj podgrzewane fotele?

    – Mam, a co? Włączyć ci?

    – Jeśli by pani mogła.

    Kobieta uśmiechnęła się i spełniła moją prośbę.

    – Nie boisz się? – zapytała.

    – Niby czego?

    – Podobno siedzenie na podgrzewanych fotelach nie wpływa dobrze na waszą sprawność łóżkową.

    – Nie sądzę, żeby kilka chwil z ciepełkiem pod tyłkiem mogło wpłynąć na całokształt mojej jurności.

    – Tak tylko mówię, żeby nie było, że nie ostrzegałam. Później okaże się, że za dwadzieścia lat nie będziesz w stanie zaspokoić żony i będzie na mnie. Chociaż… – w jej głosie słychać było, że waha się czy podjąć ten temat. Szybko jednak przełamała wewnętrzne opory – Chociaż wczoraj pokazałeś, że ostry z ciebie gracz. Dostać takiego drąga od samego patrzenia w dekolt. Nic tylko gratulować.

    Poczułem że moja twarz zmienia kolor na czerwony. Niby to co usłyszałem było absolutną prawdą, a zarazem niczym wobec tego, co wczoraj wydarzyło się w pracowni do polskiego, jednak mimo wszystko, słowa padające z ust nauczycielki, kobiety starszej ode mnie o blisko dwadzieścia lat wprawiły mnie w zawstydzenie.

    – No już się tak nie rumień, tylko się droczę – odparła z uśmiechem – A powiedz mi jeszcze jedną rzecz. Tylko szczerze. Myślisz czasem o mnie, gdy to robisz?

    Jeżeli wcześniej byłem zawstydzony, to teraz czułem się absolutnie zszokowany. Nie wiedziałem co mam odpowiedzieć. Czy wyznać jej prawdę?

    – Nie wstydź się – zachęciła mnie, jakby czytając w moich myślach, dodatkowo niejako dla pokusy podciągając swoją długą, rozkloszowaną spódnicę w taki sposób, że ta odsłoniła zgrabne nogi okryte czarnymi kabaretkami o drobnych oczkach  – przecież wiesz, że wszystko to zostanie między nami.

    – No więc – nie wiedziałem jak zacząć – Tak, zdarza mi się podczas masturbacji myśleć o pani.

    – Często ci się to zdarza?

    – Myślenie o pani podczas, czy sama mast…?

    – Myślenie.

    – Szczerze? Ostatnimi czasy bardzo często. Właściwie to niemal zawsze gdy robię sobie dobrze, to myślę o pani.

    – A oprócz mnie o kim jeszcze myślisz? Któraś z koleżanek z klasy też zwróciła twoją uwagę? Wiesz, ja muszę wszystko wiedzieć. Kręcą mnie takie tematy. Ale nie martw się, będzie szczerość za szczerość. Ja też ci coś opowiem.

    – No więc – zacząłem – właściwie to zwaliłem sobie już do wszystkich koleżanek z klasy, chociaż najchętniej wracam do Natalii.

    – Natalia? Mmm… masz dobry gust. Śliczna dziewczyna. Duży biust, ładna figura, inteligentne spojrzenie…

    – Kiedyś nawet śniło mi się, że po lekcjach poszliśmy do szatni i pozwoliła mi wymasować piersi. Ależ to było cudowne.

    – A mnie w jakich okolicznościach najczęściej sobie wyobrażasz?

    – Panią? Panią w klasie do polskiego. Siedzi pani na krawędzi biurka z podwiniętą sukienką i bez majtek, a ja… – na moment przystanąłem, żeby zebrać się na odwagę – a ja ze spodniami opuszczonymi do kostek penetruję pani ciasną dziurkę.

    – Krystian, ty świntuchu! Żeby tak ładować się z kutasem we własną wychowawczynię. Jesteś niewyżyty. – zażartowała – W takim razie ja też podzielę się z tobą małym sekretem. Wczoraj, późnym już wieczorem odpoczywałam sobie z mężem w łóżku i no co tu kryć, naszła mnie ochota na seks. Ale patrzę, a on słuchawki w uszach, leży obrócony plecami do mnie i śpi. Myślę sobie, “a nie będę budzić starego, jeszcze sobie porucha”. I sięgnęłam do szuflady po mojego małego przyjaciela. Trochę pogmerałam sobie paluszkiem przy dziurce i gdy było już naprawdę mokro, to wpakowałam go w siebie aż do same plastikowe jajka.

    Słuchałem zafascynowany. To wydawało się tak nierealne. Przez długie miesiące moja relacja z panią Kasią niezbyt różniła się od milionów innych kontaktów jakie panują na linii uczeń – nauczyciel. Aż tu nagle wczoraj całuję się z moją polonistką, a dzisiaj jak gdyby nigdy nic opowiadamy sobie szczegóły naszych erotycznych pragnień.

    – A najciekawsze dopiero przed nami. W pewnym memencie zamknęłam oczy i wyobraziłam sobie, że właśnie ty leżysz na mnie i bolcując mnie swoim sprzętem dociskasz moje ciało do materaca. I wszystko to w obecności męża, który błogo śni nie wiedząc, że tuż obok jego żona oddaje się swojemu uczniowi. Powiem ci tylko, że dawno nie miałam takiego orgazmu! Sama nie wiem jakim cudem nie wydałam z siebie żadnego dźwięku. Ale my tu gadu gadu o przyjemnościach, a zaraz będziemy na miejscu.

    Prawdę mówiąc wcale nie miałem ochoty wysiadać. Mógłbym tak jeździć cały dzień i na przemian słuchać i opowiadać pikantne historie.

    Samochód zostawiliśmy na parkingu nieopodal auli uniwersytetu, którego władze były organizatorem dzisiejszego wydarzenia i bez ociągania ruszyliśmy ku głównemu wejściu. Wnętrze budynku było mi dobrze znane. Wielokrotnie wraz z moją klasą uczestniczyłem w odbywających się tu wydarzeniach związanych z zajęciami dla uczniów szkół średnich. Trzeba przyznać, że pani Kasia była jednym z tych nauczycieli, którzy nie ograniczali się do realizacji programu i z całym sercem oddawała się swojej pracy, a raczej powołaniu jakim było dla niej obcowanie z kulturą języka polskiego.

    – Dobrze że już jesteście – powitał nas mężczyzna w garniturze, który sądząc po swobodnym sposobie bycia musiał być znajomym mojej polonistki. – Jak to jest, że ten kto ma najbliżej zawsze zjawia się na samym końcu? – retorycznie zapytał, żartobliwie komentując nasz przyjazd na ostatnią chwilę.

    – Możemy jeszcze chwilę poczekać. Podobno w dobrym tonie jest spóźnić się kilka minut, wtedy każdy zwraca na ciebie uwagę i łatwiej wybić się z tłumu. – odpowiedziała pani Kasia odwzajemniając powitalny uścisk.

    – No ale może nie dzisiaj. Zostawcie płaszcze i idźcie na aulę. Zaraz zaczynamy oficjalną część, a chwilę później startujemy z testem.

    Tak też zrobiliśmy. Zajęliśmy miejsca gdzieś w połowie sali. Chwilę później w pomieszczeniu zapanowała cisza, a głos zabrała jakaś kobieta, zapewne jedna z osób zasiadających w zarządzie uczelni. Zapewne było to z mojej strony przejawem ignorancji, ale niezbyt interesowałem się tym co ma do powiedzenia. O wiele bardziej zajmowało mnie lustrowanie sali w poszukiwaniu innych atrakcyjnych nauczycielek. I ku mojemu zadowoleniu nie wypatrzyłem żadnej, która urodą mogłaby konkurować z moją wychowawczynią.

    Nie będę zanudzał was dalszym, szczegółowym opisem przebiegu konkursu. Zaznaczę tylko, że poszło mi znakomicie. Jedynie jedno pytanie sprawiło, że w mojej głowie pojawiła się niepewność. Co do reszty, byłem absolutnie pewny prawidłowości moich odpowiedzi.

    Po zakończonym teście poszedłem do pomieszczenia, gdzie na uczestników i ich opiekunów oczekujących na wyniki czekał drobny, słodki poczęstunek.

    – No i jak? – zapytała mnie pani Kasia. Siedząc  przy małym, okrągłym stoliczku, w nowocześnie zaprojektowanym wnętrzu, popijając kawę i kusząc przeszywającym spojrzeniem prezentowała się niczym modelka z okładki modowego czasopisma.

    – Czarująco jak zawsze – niemal wyszeptałem dosiadając się do niej.

    Niespodziewany komplement sprawił, że jej policzki pokryły się różowymi wykwitami, a twarz przybrała wyraz miłego zaskoczenia.

    – Wiesz, że nie o to pytam – odpowiedziała głosem pasującym bardziej do nastolatki, która pierwszy raz usłyszała od chłopaka, że ten ją kocha – Zabierasz mnie na weekend do Krakowa?

    – Niemal na pewno.

    – To cudownie. Nawet nie wiesz jaka jestem z ciebie dumna. Jesteś pierwszym moim wychowankiem, którego zaprowadziłam na tak wysoko.

    Następna godzina upłynęła nam na przyjemnej pogawędce, w której granica między uczniem a nauczycielką zacierała się oraz bardziej. Odnosiłem wrażenie, że taka szczera, ciepła rozmowa była wielokroć bardziej zbliżająca i nasycona emocjami od tej, którą toczyliśmy w samochodzie. Mógłbym tak siedzieć z nią do późnej nocy. Dlatego z żalem przyjąłem wiadomość, którą przyniósł mężczyzna zapraszający wszystkich zainteresowanych na ogłoszenie wyników i rozdanie nagród.

    Udaliśmy się na aulę. Nadeszła chwila, na którą tak naprawdę czekałem cały dzień. Rozpoczęło się ogłaszanie wyników. Do umocowanego na statywie mikrofonu podeszła ta sama kobieta, która witała wszystkich zebranych podczas powitalnej ceremonii.

    – Proszę państwa, na wstępie chciałabym pogratulować wszystkim bez wyjątku uczestnikom dzisiejszego finału. Już samo wywalczenie zaproszenia na finał trzynastej edycji konkursu…

    “Kończ już to ględzenie” pomyślałem. Odkryłem też, że mimowolnie zaczynają udzielać mi się nerwy.

    – Drodzy państwo, teraz poproszę wszystkich laureatów naszego konkursu, którzy otrzymają nagrody za udział w ogólnopolskim finale.

    Serce zaczęło podchodzić mi do gardła, gdy prowadząca rozpoczęła zapraszać wszystkich, którzy mieli otrzymać wyróżnienia za udział.

    – Prosimy panią Martę Tkacz.

    – Prosimy pana Pawła Hawełę.

    – Prosimy panią Elizę Kotec.

    Z każdym zaproszeniem czułem jak naprzemiennie kurczy mi się żołądek, a zaraz później następuje rozluźnienie, że tym razem to jeszcze nie ja. Co prawda wiedziałem, że poszło mi świetnie, jednak z oczywistych przyczyn nie mogłem wiedzieć jak poszło innym.

    Tym sposobem, po kilku minutach drogą eliminacji odpadło trzynaście osób, wśród których nie było mojego nazwiska.

    – Tym sposobem dotarliśmy do kluczowej chwili. Na podium dzisiejszych zmagań uplasowali się pani Natalia Chrabąszcz, pani Sylwia Fryńska i pan Krystian Klimicki. Serdecznie zapraszam.

    Wstałem, zapiąłem marynarkę i energicznym krokiem ruszyłem ku przodowi sali. Czułem jak podczas marszu drąż mi nogi. Nic dziwnego, w końcu niemal na pewno nikt z zebranych nie grał o tak wysoką stawkę jak ja. No chyba że któraś z dziewczyn zamierzała w podobny sposób wzmocnić relację ze swoim nauczycielem. Nie. Niedoczekanie ich. Nawet jeśli miały taki plan, to po moim trupie. To ja zabieram panią Kasię na wyjazd. Nie ma innej opcji. Musze wygrać.

    – Szanowni finaliści, czuję się zaszczycona mogąc wręczyć wam nagrody za zdobycie miejsc na podium. Zwłaszcza, że podczas tegorocznej edycji poziom wiedzy uczestników był tak wysoki, jak nigdy wcześniej. Co więcej, doszło do niespotykanej dotychczas sytuacji, kiedy wywołani do nagrodzenia państwo uzyskali identyczną ilość punktów.

    “Dogrywka”, pomyślałem. Niedobrze, nigdy nie miałem szczęścia w takich konfrontacjach…

    – A z racji, że wszyscy państwo zdobyli komplet punktów, po szybkiej, telefonicznej konsultacji z naszym sponsorem podjęliśmy decyzję, że wszyscy państwo w nagrodę otrzymacie możliwość wspólnej wycieczki do stolicy małopolski. Proszę o brawa na cześć zwycięzców.

    W sali rozległy się gromkie oklaski. Jakiś mężczyzna wraz z mistrzynią ceremonii wręczyli nam pamiątkowe dyplomy i nagrody książkowe. Na twarzach zebranych rysowały się promienne uśmiechy. W końcu każdy miał powód do radości. Oprócz mnie. Pod maską zadowolenia skrywałem z trudem tłumioną złość. Zerknąłem na salę. Wśród zebranych szybko wyłowiłem moją opiekunkę. Uśmiechała się. Jednak pomimo dzielącej nas odległości wiedziałem, że czuje to samo co ja.

    Wracaliśmy w niemal absolutnym milczeniu. Szary obraz miasta widziany przez szybę samochodu przesuwał się monotonnie, potęgując tylko moje przygnębienie. Wycieczka do Krakowa miała być przełomowym momentem w moim życiu. Pomimo tego, że jakieś pół roku temu zakończyłem blisko dwuletni związek, to wciąż  byłem prawiczkiem. Miałem nadzieję, że podczas nadchodzącego wyjazdu fakt ten ulegnie zmianie. Ale teraz nie miało to najmniejszego znaczenia. Wszystko przepadło. Jedyne pocieszenie odnajdywałem w fakcie, że ze swojej strony zrobiłem wszystko, aby osiągnąć cel.

    – Pierwszy raz w życiu wiozę w swoim aucie mistrza polski, w dodatku takiego, który wyszedł spod mojej ręki – zażartowała moja nauczycielka, choć w jej głosie nie było ani krzty radości. Zapewne chciała rozładować atmosferę, ale tylko pogłębiła depresyjny nastrój.

    Dojechaliśmy do skrzyżowania. Stojąc na czerwonym świetle oboje wpatrywaliśmy się w sygnalizator. W czasie, gdy pani Kasia rytmicznie stukała po kierownicy swoimi długimi, zadbanymi paznokciami, ja siedziałem podpierając głowę na ręce i myśląc o tym, jakie atrakcje właśnie przeszły mi koło nosa.

    Gdy ruszyliśmy, omal nie uderzyłem głową w szybę.  Brutalnie wyrwany ze świata swoich rozmyślań, skierowałem na moją wychowawczynię zaskoczone spojrzenie.

    – Nie po to wczoraj postawiłam wszystko na jedną kartę, żeby teraz jakieś dwie głupie suki zniszczyły mi cały plan – niemal wysyczała przez zaciśnięte zęby.

    Nie poznawałem jej. Pierwszy raz w życiu widziałem panią Kasię w takim stanie. Po przejechaniu skrzyżowania dynamicznie skręciła w prawo, nie używając nawet kierunkowskazu, nieomal wpadając przy tym w poślizg.

    – Wracamy inną trasą?

    – Nie jedziemy do szkoły.

    – To gdzie?

    – Zobaczysz.

    Jej słowa zabrzmiały niepokojąco, a w oczach błysnęły ogniki. W życiu nie podejrzewałbym jej o umiejętność tak zręcznego prowadzenia samochodu. I o zamiłowanie do tak szybkiej jazdy. Dosłownie po paru chwilach byliśmy już na wylotówce  z miasta.

    Zabudowa z miejskiej, coraz bardziej zmieniała się w jednorodzinne domki, charakterystyczne dla przedmieść.

    – Rozepnij płaszcz, bo się upieczesz – zasugerowała mi, wyciągając dłoń w kierunku regulatora ogrzewania i ustawiając go na maksymalną moc.

    Z dmuchaw buchnął strumień ciepłego powietrza. Wewnątrz auta zaczęło robić się naprawdę gorąco.

    – Zdradzi mi pani w końcu, co pani kombinuje? – zapytałem zupełnie już zbity z tropu.

    – Z przyjemnością. Pamiętasz jak wczoraj obiecałeś mi, że wygrasz dla nas ten pieprzony konkurs i pojedziemy razem na wycieczkę?

    – No.

    – A ja obiecałam, że zagwarantuję ci niezapomniane doznania. I teraz wychodzi na to, że pomimo twojego zwycięstwa te dupki z komisji zmieniły zasady i intymny charakter wyjazdu trafił szlag. Ale to nic. Ty dotrzymałeś słowa, więc i ja wywiążę się z umowy…

    – Zaraz, zaraz – przerwałem jej – czy my jedziemy…?

    – Dokładnie tak – odwdzięczyła mi się tym samym – Tutaj niedaleko jest taki fajny kawałek lasu na zupełnym odludziu. Można wjechać w taką dróżkę, na której można bez problemu ukryć auto, tak że nie widać go z drogi.  Przed ślubem razem z moim facetem jeździliśmy tu, żeby pobzykać się bez ryzyka przyłapania przez rodziców.

    Poczułem jak włosy stają mi dęba. Z wrażenia nie mogłem wydobyć z siebie żadnego składnego zdania.

    – To tutaj – mówiąc to skręciła na polną drogę – Tutaj chyba tak mocno nie sypało, bo nawet da się przejechać. Ej, co ty taki wystraszony jakbyś miał to robić pierwszy raz?

    – No, bo ja ten, no…

    – Mmm, Kacper, ty jeszcze nic ten tego?

    – Ja miałem dziewczynę i w ogóle… – sam nie wiem dlaczego, ale zacząłem się tłumaczyć, jakbym coś przeskrobał.

    – Spokojnie skarbie, nie tłumacz się – wyciągnęła dłoń, gładząc mnie po twarzy – W końcu jestem twoją wychowawczynią, więc oprócz uczenia cię mojego przedmiotu, muszę też zadbać o to, żebyś wyrósł na prawdziwego mężczyznę. A że ciebie lubię najbardziej, to i najmocniej przyłożę się do twojego rozwoju. Za chwilę zrobię ci taką lekcję, o jakiej inni uczniowie mogą tylko pomarzyć.

    Jej głos znów brzmiał czule, co w połączeniu z delikatnym dotykiem, w kojący sposób podziałało na moje nerwy. Momentalnie odzyskałem pewność siebie. Jednocześnie w pełni świadomy tego, co zaraz będzie miało miejsce, poczułem jak zaczynam osiągać erekcję. Jednak tym razem, w przeciwieństwie do sytuacji z wczorajszego dnia, nie czułem w związku z tym żadnego skrępowania.

    Gdy dojechaliśmy na miejsce, okazało się, że pani Kasia absolutnie nie przesadzała. W młodym, iglastym lesie nie było żywej duszy. Dodatkowo, dzięki warstwie śniegu, z łatwością można było odczytać, że co najmniej od wczoraj nikt się tutaj nie kręcił.

    – Dobra Krystian. Nadeszła wiekopomna chwila i tak dalej – zażartowała, zdejmując płaszcz – Opuszczaj spodnie.

    Drżącymi z podniecenia dłońmi sięgnąłem do paska. Pomimo towarzyszących mi emocji sprawnie uporałem się zarówno z nim jak i z guzikiem, po czym płynnym ruchem zsunąłem je, razem z bokserkami. Uwolniony penis błyskawicznie osiągnął pełnię swoich rozmiarów, prezentując silnie ukrwioną główkę, która odsłonięta z napletka sterczała zachęcająco.

    – Jaki piękny okaz – powiedziała głosem, który automatycznie nabrał kuszącego, lekko mruczącego brzmienia – Niech no się z nim przywitam.

    Delikatnym ruchem ujęła w dłoń moje nabrzmiałe jądra, lekko je ściskając, jednocześnie pochylając się, żeby złożyć gorący pocałunek prosto na samym czubku mojego kutasa. Zaczęła od delikatnego cmoknięcia, żeby chwilę potem wziąć do buzi całą główkę, którą zaczęła ssać z wyczuciem.

    Było to doznanie nieporównywalne nawet z najlepszą masturbacją. Wplotwszy palce we włosy pani Kasi, wygodnie wyciągnięty na fotelu chłonąłem pełnię przyjemność z pierwszego seksualnego kontaktu z kobietą.

    – Dobra, wystarczy.

    Powiedziawszy to, wróciła do pozycji za kierownicą.

    – Już kończymy? – zapytałem rozczarowany.

    – Chyba żartujesz. Dopiero zaczynamy.

    Moja partnerka zaczęła szybko podwijać spódnicę. Sekundę później zobaczyłem, jak wzdłuż okrytych kabaretkowymi pończochami nóg, zsuwa coraz niżej swoje czerwone majteczki. Gdy całkowicie opadły na podłogę, wzięła je w dłoń i płynnym ruchem wsunęła do wewnętrznej kieszeni mojej marynarki.

    – Proszę, to dla ciebie. Twoje trofeum.

    – Dziękuję – wyszeptałem i niejako w podziękowaniu zacząłem całować ją z językiem. To był właśnie ten moment, gdy żywioł namiętności wziął górę nad wyrachowaną zmysłowością. Pani Kasia wygramoliła się zza kierownicy i usiadła mi okrakiem na kolanach. Nie odrywając ust uniosła spódnicę i zupełnie nagim, rozgrzanym ciałem przywarła do mojego kutasa. Czułem jak jej gładko ogolone łono ociera się o mojego sztywnego penisa, z każdym ruchem rozmazując na nim coraz więcej wilgotnego, gęstego śluzu. Objąłem ją jedną ręką chwytając za nagi pośladek, drugą zaś wsuwając pod bluzkę, gładząc jej plecy. Miłosne uniesienie odbywało się w sposób tak naturalny, że w pewnym momencie, właściwie bez intencjonalnego działania którejś ze stron pochwa mojej nauczycielki zaczęła wchłaniać mojego członka. Początkowo samą główkę, żeby z każdym ruchem zagłębiać się coraz niżej i niżej, aż do pełnego umieszczenia go w jej wnętrzu. Pani Kasia siedziała w pełni nabita na mojego kutasa,  sprawiając, że nasze ciała połączyły się w jeden organizm. Tempo stało się tak szybkie, że zmuszony byłem przenieść pocałunki na miękką szyję mojej kochanki. Ta chwyciła mnie za głowę i dysząc do ucha przycisnęła ją do siebie. Może to zabawne, ale właśnie w tamtej chwili przypomniało mi się, jak na lekcji polskiego, podczas omawiania greckiego antyku, pani Kasia wspomniała, że starożytni Grecy wierzyli, że człowiek początkowo składał się z mężczyzny i kobiety, jednak zazdrośni bogowie rozdzielili ich, sprawiając że rzeczywiste szczęście mogli odnaleźć tylko gdy łączyli się na kilka chwil w miłosnym akcie.

    – Pamięta pani jak starożytni pojmowali stosunek?

    Kobieta pochłonięta rozkoszą seksu lekko zwolniła, początkowo nie rozumiejąc mojego pytania, czego dowodem była jej ewidentnie zaskoczona mina. Szybko jednak połapała się o czym mówię. Jej oczy rozbłysły przepełnioną uznaniem radością.

    – Krystianku, powiedz mi, jak ja mam cię nie kochać – odpowiedziała śmiejąc się.

    – Też panią kocham – palnąłem niewiele myśląc.

    Nasze usta znów złączyły się w gorącym pocałunku. Języki ocierały się w przepełnionym namiętnością tańcu. Jednocześnie czułem, jak ręce mojej wychowawczyni mocno obejmują mój tors, sprawiając że nasze ciała niemal zlewają się w jedność.

    Właśnie wtedy po raz pierwszy poczułem jak jej pochwa zaczyna pulsować wokół mojego kutasa. Moją nauczycielką szarpnął lekki skurcz. Był on tak nagły, że w ostatniej chwili cofnęła głowę, ratując mój język przed przygryzieniem. Na jej twarzy pojawił się grymas rozkoszy. Szybko domyślałem się co to oznacza.

    – Mmmm, skarbie, wytrzymasz jeszcze chwilę?

    – Wytrzymam – odpowiedziałem – ale też czuję, że niedługo będzie finał.

    – Daj mi pół minutki – wysapała.

    Jej pupa z coraz większą siłą i częstotliwością opadała na moje uda. Przytulony do okrytych ubraniem piersi z całych sił starałem się powstrzymać nadciągający orgazm. “Jeszcze kilka chwil” pomyślałem “Daj jej tylko dojść”.

    Pani Kasia nagle zamarła. Głośno wzięła głęboki wdech i przyciskając sobie moją głowę do biustu cichutko pojękiwała. Ruchy jej bioder ograniczyły się do absolutnego minimum.

    Po krótkiej chwili poczułem jak na nowo wstępuje w nią życie. Powolutku, bez zbędnego pośpiechu dochodziła do siebie po wspaniałym orgazmie.

    – Dziękuję – wyszeptała mi do ucha w najsłodszy sposób jaki tylko mogłem sobie wyobrazić.

    – Przyjemność po mojej stronie.

    – Przyjemność dopiero nadejdzie. Daj mi sekundkę, niech tylko dojdę do siebie a zafunduję ci taki orgazm, jakiego nie zapomnisz do końca życia.

    Chwilę siedziała tak, tuląc się do mnie. Nie poganiałem jej, chciałem żeby spokojnie ochłonęła. Zaczynałem czuć, że zależy mi na jej szczęściu, cholera naprawdę zaczynałem to czuć.

    Po paru minutach jej biodra ponownie zaczęły pływać do przodu i w tył. Najpierw powoli, delikatnie, jakby chciała rozruszać je z zastoju, stopniowo przyśpieszając. Samochód na nowo rozkołysał się w rytm jej ruchów, a ciszę przerwał odgłos zderzających się nagich ciał. Pomimo krótkiej przerwy moje napięcie wcale nie osłabło. Penis ślizgając się w rozgrzanej, wypełnionej śluzem pochwie, był na pograniczu wytrzymałości. Czułem, że jeszcze kilka ruchów, jeszcze jedno wbicie się w ciasną dziurkę i zaleję panią Kasię morzem spermy.

    – Krystian – mówiła właściwie wyrzucając z siebie pojedyncze sylaby – Powiedz mi jeszcze raz, że mnie kochasz.

    – Koch…

    Nie dałem rady dokończyć. Z kutasa wytrysną potężny strzał nasienia. Jeden. Drugi. Trzeci. Czułem jak skurcze niemal rozrywają moją męskość. W życiu nie doznałem tak silnego wytrysku. Przyjemność szybko rozlała się na resztę ciała. Wzdłuż kręgosłupa przeniosła się dreszczem, wywołującym mimowolny skurcz mięśni twarzy.

    – Nic nie mów, ja wszystko wiem. Twoje oczy mówią wszystko.

    Siedzieliśmy z całych sił tuląc się do siebie. W absolutnym milczeniu wsłuchiwaliśmy się wzajemnie w odgłosy naszych oddechów. Spokojne, głębokie, równe. Wciąż złączeni najintymniejszymi częściami ciała dochodziliśmy do siebie. Dopiero teraz zwróciłem uwagę na to, że spódnica mojej wychowawczyni zupełnie okrywała naszą nagość. Tkwiliśmy tak, niczym otuleni kocem. Za oknem rozpościerał się widok zimowego lasu, a my, w nagrzanym samochodzie w wygodnym fotelu chłonęliśmy siebie pełnymi garściami. Brakowało tylko lampki dobrego, wytrawnego wina.

    Tego dnia nie wróciliśmy już do szkoły. Spędziliśmy w samochodzie jeszcze około godzinę, poświęcając ten czas na namiętne pocałunki, przeplatane rozmowami o wspólnej przyszłości. Tak, chwile spędzone sam na sam zaowocowały czymś więcej, niż jednorazowym numerkiem. Przez następne kilkanaście miesięcy byliśmy oddanymi kochankami, wykorzystującymi każdą nadarzającą się okazję do spędzenia razem choćby najkrótszej chwili.

    Niestety, wraz ze zdaniem przeze mnie matury utraciliśmy jakiekolwiek preteksty do spotkań, to też dla wspólnego dobra zdecydowaliśmy się zakończyć nasz krótki, ale bardzo intensywny związek.

    Jak potoczyło się moje dalsze życie miłosne? Wydaje mi się, że całkiem dobrze. Po ustaniu pierwszego okresu tęsknoty za ukochaną, ucząc się już w wyższej szkole, na jednej z imprez poznałem uroczą studentkę, w której zakochałem się bez opamiętania. Długo zastanawiałem się, czy to jej miłość pozwoliła mi zapomnieć o przeszłości, czy może fakty że była uderzająco podobna do Kasi sprawiał, że czułem się z nią, jak z moją kochanką z licealnych czasów. Myśli te trapiły mnie do czasu, aż poznałem matkę mojej dziewczyny. Tak, to była Kasia. Okazało się, że po ślubie pozostała przy panieńskim nazwisku, a jej córka dostała nazwisko swojego ojca.

    Nie przeczę. Początkowo czułem się dość niezręcznie, gdy podczas niedzielnych obiadów na które byłem zapraszany, zasiadałem do stołu z dziewczyną, byłą kochanką i jej niczego nieświadomym mężem.

    Pomimo pokus, zdecydowaliśmy się nie odnawiać zawieszonej relacji. Dzięki temu teraz, blisko dziesięć lat od opisanych wydarzeń jestem posiadaczem najwspanialszej żony, najcudowniejszej teściowej i teścia rogacza, który po dziś dzień, wraz ze swoją córką nie jest świadom tego, co łączyło mnie z ich żoną i matką.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Percival L
  • Nietypowy seans filmowy.

    Ewę poznałam w liceum, chodziłyśmy do jednej klasy i szybko zostałyśmy przyjaciółkami. Zawsze zazdrościłam jej sylwetki – była bardzo wysoka, mierzyła ponad 180 cm, miała ładnie zarysowane uda, płaski brzuch i duży biust. Poza tym miała kruczoczarne włosy i jasne, zielone oczy, czyli bardzo atrakcyjną kombinację. Starszy brat Ewy, Rafał, był do niej bardzo podobny – prawie 2 metry wzrostu, tzw. kaloryfer, równie ciemne włosy i jasne, ale niebieskie, oczy. Nic dziwnego, że mi się podobał. I choć musiałam go poznać podczas jednej z wizyt u Ewki, to kilka dobrych lat nie łączyło nas nic bliższego, ale już na studiach spotkałam go przypadkiem na jakiejś imprezie i zaiskrzyło.

    Tamtego lata byliśmy parą już jakiś czas, ale mieliśmy wciąż mnóstwo energii jaka tkwi w nowych związkach. Rafał od niedawna mieszkał na swoim, więc mimo braku oficjalnej przeprowadzki, pomieszkiwałam większość czasu u niego. Ewa natomiast wciąż mieszkała z rodzicami, jej związki nie trwały długo. Może dlatego, że większość czasu przeznaczała na naukę lub pracę, a w czasie wolnym na sport.

    To właśnie sport sprawił, że wylądowała w łóżku z nogą w gipsie do połowy uda. Na szczęście jej rodzice byli na miejscu, bo miała problemy by poruszać się nawet po pokoju. Niemniej jednak, gdy oznajmili, że jadą na weekend na wesele znajomych, ustaliliśmy z Rafałem, że wpadniemy po opiekować się biedną Ewką. Dodatkowo mieliśmy nadrobić zaległości filmowe i zrobić sobie nocny maraton, przy okazji jedząc niezdrowo i pijąc dobre wino.

    Leżeliśmy owinięci kocami obok siebie na rozłożonym łóżku, przekąski i wino już powoli się kończyły, a na ekranie leciała jakaś durna amerykańska komedia. Przytulona do Rafała położyłam mu rękę na brzuchu, by potem bezwiednie zacząć zjeżdżać niżej. On chyba szybciej niż ja uświadomił sobie, co robię, bo jego dłoń powoli zawędrowała do wewnętrznej strony mego uda. Nasze palce zaczęły wolne, dyskretne wędrówki, wzbudzając w nas coraz większe podniecenie. Dbaliśmy, aby ruch pod kocem nie był zbyt wielki, bo przecież obok, pod swoim kocem, leżała Ewa. Na szczęście była zbyt wpatrzona w ekran, by zauważyć. Moja dłoń powoli przedzierała się przez kępkę włosów, aby pogłaskać całkiem już rozbudzony sprzęt Rafała, on zaś jednym palcem dotarł już do moich warg i sunął po nich delikatnie, prawie bez ruchu, jakby od niechcenia. Coraz ciężej było mi się powstrzymać, by choćby nie westchnąć głębiej. Rzucaliśmy sobie z Rafałem znaczące spojrzenia, byłam pewna, że jak tylko film się skończy życzymy Ewie dobranoc i uciekniemy na piętro na mniej dyskretne zabawy. Od czasu do czasu rzucaliśmy też spojrzenia Ewie – tym razem po to, by sprawdzić, czy jest świadoma sytuacji, jaka tu się rozwija. Chyba nie była, a może była, ale nie chciała nas krępować, bo w pewnym momencie spytała nas:

    – No dobra, gołąbki, które mi pomoże dojść do toalety.

    Rafał podniósł się by odprowadzić siostrę, a ja tylko szybko sprawdziłam, czy jego wzwód zanadto nie rzuca się w oczy. Na szczęście spodenki jakoś dawały radę. Zostawił Ewę w łazience, a sam czym prędzej wrócił i zaczął mnie całować.

    – Nie mogę się doczekać, kiedy ten film się skończy! – powiedziałam.

    – Ja też, ile jeszcze? – Rafał był równie napalony.

    – Około 40 minut, matko!

    – Może jakoś się wymigamy?

    – Oj, przecież jesteśmy tu po to, by dotrzymać towarzystwa twojej siostrze, wytrzymamy – odparłam, choć część mnie chciała wykręcić się od filmu, a po chwili dodałam – Zresztą, nie podnieca cię taka zabawa po kryjomu?

    – Przyznam, że bardzo. Tylko wiesz, to moja siostra, co będzie, jeśli zauważy?

    – To przestaniemy, zresztą nie wiem, pewnie będziemy wtedy myśleć

    – To może trochę odważniej?

    – Ha, czyli wizja przyłapania jednak cię tak nie przeraża. Niegrzeczny jesteś!

    – Skoro ciebie nie robi, to mnie też nie.

    Pocałowaliśmy się ponownie, nasze ręce już zaczęły wędrować w dół, gdy Ewa krzyknęła, czy ktoś pomoże jej przyjść z powrotem. Spytałam szybko Rafała:

    – To co robimy? Mogę trochę odważniej, a jeśli Ewa coś zauważy to…

    – To wtedy zdecydujemy – odpowiedział wychodząc z pokoju.

    Pierwsze kilka minut po przerwie staraliśmy się trzymać nasze ciała na wodzy, chcieliśmy, by Ewa wciągnęła się ponownie w film, ale widać było narastające w nas napięcie. Wszelkie uwagi do filmu wypowiadaliśmy zdawkowo. Uznałam, że dość mam czekania i moja ręka powoli, ale stanowczo zaczęła rozwiązywać sznurowane spodenki Rafała. W końcu po kilku długich minutach uwolniłam jego penisa i zaczęłam powolutku go walić. Wszystko oczywiście pod osłoną koca. Moje ruchy były wolne, wręcz minimalne, ale to jakoś sprawiało, że wszystko było bardziej intensywne. Rafał nie pozostał dłużny i po kolejnych długich minutach jego palec zaczął zataczać kółka na mojej łechtaczce. Zrobiło mi się błogo. Zbyt błogo, bo chyba się zapomniałam i lekko jęknęłam. Rafał zmroził mnie wzrokiem, puściłam go ze stresu. Ewa chyba znowu nic nie zauważyła? Uf, było blisko. Wróciłam dłonią do jego kutasa i trochę śmielej zaczęłam posuwiste ruchy. Sekunda po sekundzie, minuta po minucie.

    – Ej, co wy robicie? – głos Ewy wyrwał mnie z transu – Już wcześniej mi się wydawało. – Ewa zatrzymała film.

    – Yyy no wiesz co, nic nie robimy – powiedziałam.

    – No jasne, jasne. Niby nic? – Ewa mówiła to wszystko ze złośliwym uśmiechem.

    – No dobra, Patrycja wali mi konia. Proste? – Rafał odpowiedział rozbrajająco szczerze.

    – Cooo? – Ewa chyba jednak tego się nie spodziewała, ja szczerze mówiąc też nie oczekiwałam takiej szczerości, ale byłam ciekawa rozwoju wypadków.

    – No wali mi konia, pytałaś co robimy – Rafał uśmiechał się mocno.

    – Co? Jak? Co? – Ewa była zdezorientowana. – Nieeeee, bez jaj, wkręcasz mnie.

    – No nie wkręcam, serio. Czego się spodziewałaś?

    – Mhm, pewnie. Wkręcacie mnie.

    – Jak chcesz możesz zobaczyć – wtrąciłam się, nie myśląc nawet co mówię.

    Zapadła chwilowa cisza. Wszyscy spojrzeliśmy po sobie.

    – No dobra, dawaj – powiedziała w końcu Ewa. Nie wiem, czy sądziła, że blefujemy, czy jednak liczyła, że się nie odważymy?

    Spojrzałam na Rafała znacząco, w końcu to jego siostra, niech on zdecyduje, a on tylko popatrzył na mnie tymi swoimi niebieskimi oczami. Uniosłam kawałek koca, zawahałam się, a potem odkryłam nas.

    – Ja pierdole! – powiedziała Ewa. Rafał leżał teraz między nami z odkrytym penisem w pełnym wzwodzie. Widać było, że był bardzo twardy.

    – No i co? – spytał Rafał.

    – Ja, yyy, no wiesz… nie myślałam – Ewa zaczęła się plątać. Ja wykorzystałam sytuację i wróciłam do zabawy – objęłam jego fiuta i powoli zaczęłam jeździć dłonią w górę i w dół.

    – Kurwa, znaczy wiesz… – Ewa chyba nigdy nie była tak wulgarna jak wtedy.

    – Ale co, zły jest? – Zapytałam półżartem, aby rozładować atmosferę.

    – Nie no, spoko, niezły…

    – Ewka pewnie widziała większe – Rafał zażartował razem ze mną.

    – Nie no brat, twój jest duży, nawet większy niż myślałam.

    – Aaach – Rafał jęknął, bo moja ręka waliła mu już szybko i mocno. Następnie nie czekając nachyliłam się i wzięłam go do buzi. Ale kontakt wzrokowy utrzymywałam cały czas z Ewą. Chciałam widzieć jej reakcję. Chyba to na nią działało, bo też nie odrywała oczu. To dodało mi odwagi i położyłam rękę na jej udzie. Zaczęłam wędrować wyżej. Ewa patrzyła na mnie z pożądaniem. Dotykałam jej cipki przez majtki jej piżamy przez chwilę, jednocześnie kręcąc językiem po członku Rafała, ale nie było mi wygodnie. Puściłam ich więc, wstałam i uklękłam na czworaka przy udach Ewy, wypinając się jednocześnie.

    – Włóż go. – powiedziałam Rafałowi. – a ty się rozbierz – nakazałam Ewie.

    Ani jedno, ani drugie nie odezwało się słowem. Jednak posłuchali, chyba z podniecenia. Z majtkami musiałam Ewie pomóc. Pierwszy raz widziałam ją całkiem nago, miała cudowne pełne piersi z dużymi jasnymi aureolami. Biust, którego zawsze zazdrościłam. Mój był niewielki, a przy niej czułam się zupełnie płaska. Cipka Ewy miała piękne różowe wargi, dużą łechtaczkę i była zwieńczona kępką czarnych włosów. Rafał chyba też nie widział siostry gołej, bo jego wzrok nie wiedział na czym się zatrzymać. Stanął za mną i wycelował i wszedł we mnie powoli. Ja zajęłam się cipką Ewy.

    Ewa dyszała, gdy ją lizałam, od czasu do czasu jęcząc. Nie wiedziałam czego się spodziewać, ale smakowała cudownie. Rafał wypełniał mnie zabierając mi oddech. Bardzo szybko skończył w środku. Na szczęście byłam na pigułkach. Ja natomiast rozkręcałam się i do mojego języka kreślącego ósemki na łechtaczce Ewy dołożyłam palec, a potem kolejny, które zaczęły się w nią zagłębiać. Ścisnęła moją głowę udami, potem mocniej, w końcu wygięła się (na tyle, na ile pozwalał jej gips), jęknęła głośno i odepchnęła moją głowę.

    Spojrzałam na Rafała, który przez te ledwie kilka szybkich minut znowu był twardy, siedział obok i trzepał sobie patrząc na nas. Usiadłam na łóżku, sama nie miałam jeszcze orgazmu.

    – Włóż jej do buzi. – powiedziałam.

    – Ale… – Rafał chciał coś powiedzieć, jednak przerwałam mu.

    – Włóż, zrobię sobie dobrze patrząc na was.

    Uklęknął przy niej, Ewa jeszcze oddychała mocno po orgazmie, który jej zapewniłam. Spojrzała na mnie i na niego. Pokiwałam jej głową na tak. Pamiętam, że ich wzrok spotkał się, Rafał spytał:

    – Chcesz?

    Ewa nie odpowiedziała. Najpierw musnęła czubek jego żołędzi językiem, by po chwili wziąć go całego. Robiła mu loda mocno i stanowczo.

    Mi wystarczyło niewiele, by dojść, zaczęłam masować łechtaczkę i po chwili byłam spełniona. Nie pamiętam, bym miała taki mocny orgazm kiedykolwiek.

    Gdy odzyskałam świadomość Rafał wpychał swojego kutasa Ewce w posuwistych ruchach.

    – Rodzice byliby z was dumni – rzuciłam trochę złośliwie.

    Spojrzeli na mnie nie przerywając.  Kilkanaście sekund później Rafał przytrzymał Ewkę za włosy, wchodząc głęboko w jej gardło. Gdy puścił, z ust wypłynęły jej kropelki spermy.

    Byliśmy spełnieni.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Patrycja

    Cześć, to moje pierwsze i zarazem ostatnie z opowiadań. Ostatnie, bo pisane na faktach. Zdarzyło się to już ponad dekadę temu, ale opisałam wszystko najlepiej, jak tylko zapamiętałam i umiałam bez wdawania się w szczegóły dotyczące tożsamości bohaterów. Było to zdecydowanie najintensywniejsze przeżycie seksualne w moim życiu.

  • Nastoletnia sasiadka

    Hejka! Nazywam się Kacper. Postanowiłem się pochwalić swoimi rozkosznymi przygodami z nastoletnią sąsiadką, Justyną. Miłej lektury!

    Jestem chłopakiem wysokim na 175 cm o krótkich, ciemnych blond włosach i zielonych oczach oraz normalnej postury (ani chuderlak, ani napakowany koksiarz). Z charakteru jestem spokojnym i sympatycznym gościem, a przy tym wystarczająco otwartym, by nie mieć problemów w relacjach z rówieśnikami i nie być przysłowiowym „przegrywem”. Nie piję i nie palę, a prywatnie jestem wielkim fanem anime, którym się stałem już w dzieciństwie. Swoje dziewictwo straciłem podczas osiemnastki, o co zadbała 22-letnia wówczas sąsiadka, Magda. Odtąd w moim życiu było kilka dziewczyn, ale z żadną nie wyniknęło nic poważnego. Z ostatnią partnerką, Tamarą, rozstałem się na 4 roku studiów (mieliśmy wtedy po 23 lata). Moim obiektem fantazji erotycznych były rówieśniczki i MILF-y. Do czasu.

    Wszystko się zmieniło, gdy do nas na klatkę wprowadzili się nowi sąsiedzi – małżeństwo w średnim wieku wraz z 16-letnią córką, Justyną. Miałem wtedy 24 lata i kończyłem studia, szykując się do obrony magisterki. Z nowymi sąsiadami od razu chciałem załapać dobre relacje, szczególnie z ich córką, gdyż w sąsiedztwie byłem jedynym młodzieńcem i cieszyłem się, że będę mógł z kimś znaleźć wspólne tematy. Justyna szybko mnie zafascynowała, gdyż z charakteru diametralnie się ode mnie różniła – była żywiołową imprezowiczką i wielce uwielbiała dobrą zabawę, nawet jak swój wiek. W nauce jednak radziła sobie słabo – choć nie miała większych kłopotów ze zdawaniem do kolejnych klas, to ślizgała się głównie na dwójkach, trójki i czwórki zdarzały jej się rzadko. Jej imprezowy styl życia bardzo nie podobał się jej rodzicom (tym bardziej, że na imprezach nierzadko sięgała po alkohol, ale po papierosy i narkotyki na szczęście już nie). Z tego powodu próbowali ograniczać oni hulanki córki, a ona w odpowiedzi mocno się buntowała. Ja to wykorzystałem, by zaprzyjaźnić się z Justyną – jej rodzice w pełni to popierali, gdyż uchodziłem za porządnego chłopaka i uważali, iż moja osoba pozytywnie wpłynie na ich zbuntowaną córkę. Udało się – choć Justyna uważała mnie za sztywnego nudziarza nieumiejącego się bawić, to poza tym okazała się fajną kumpelą i bardzo mnie polubiła, a wystarczyło tylko wyrażać zrozumienie wobec jej osoby i stylu życia. Pod wpływem znajomości z Justyną poczułem tęsknotę za czasami, gdy byłem w jej wieku i dzięki niej miałem okazję przeżyć ten okres raz jeszcze. W tej przyjaźni odniosłem pewien sukces – udało mi się zarazić Justynę moją fascynacją anime i podczas naszych spotkań gadaliśmy głównie o japońskiej animacji.

    Znajomość z Justyną wywołała u mnie jeszcze jedną, istotną zmianę – w erotycznych gustach. Do tej pory sporadycznie zdarzało mi się fantazjować o nastolatkach, ale tyczyło się to wyłącznie fikcyjnych postaci z anime – w realu dziewczyny poniżej 20 lat wydawały mi się za młode i trochę mi to podpadało pod pedofilię. Jednak opowieści Justyny o tym, jak się zabawiała z chłopakami na całego, o jej dzikim rżnięciu, sprawiały że pożądanie zaczynało u mnie przeważać, aż w końcu uznałem, że skoro wiek zgody został przekroczony to przecież nie ma problemu. Tym samym to nastoletnie dziewczyny stały się moim głównym obiektem zainteresowań. Główna zasługa należała tu do seksapilu Justyny – miała ona 170 cm wzrostu (czyli niewiele niższa ode mnie) i była dziewczyną o brązowych włosach i błękitnych oczach. Miała niebywale piękną twarz, którą można by całować bez końca, płaski brzuch czy zgrabne nogi. Jednak jej największym atutem były piersi – mimo zaledwie 16 lat miała większe balony niż jakakolwiek moja koleżanka ze studiów i bodaj największe, jakie w życiu widziałem. Ogólnie rzecz biorąc, z Justyny była istna żyleta i nie dziwiłem się, że była taka puszczalska – z takiego ciałka to aż grzech było nie korzystać. Jej opowieści o tym, jak to się ruchała na całego sprawiały, iż później w nocy musiałem sobie nawet po kilka razy ulżyć własną ręką, wyobrażając sobie, że to ja wyczyniam te wszystkie rzeczy z Justyną. W końcu sobie postanowiłem – zaciągnę tę seksowną nastolatkę do łóżka, choćby nie wiem co.

    Jednak bałem się wprost zaproponować seks, gdyż wiedziałem, iż Justyna uważa mnie za sztywnego nudziarza i obawiałem się wyśmiania. Zamierzałem więc wykombinować to sposobem – postawić ją w takiej sytuacji, by albo pozwoliła mi się przelecieć albo musiała obejść się smakiem. Sytuacja była dogodna – zbliżała mi się obrona magisterki, po której zamierzałem wyjechać odpocząć nad morze. I na ten właśnie wyjazd zamierzałem wyciągnąć Justynkę. Dorosłym oczywiście walnąłem ściemę, że nie ma wolnych pokoi jednoosobowych, więc muszę kogoś ze sobą zabrać, jeśli nie chcę dostać jakiegoś przypadkowego współlokatora i chciałbym, aby Justyna trochę zwiedziła i liznęła wiedzy. Jej rodzice się zgodzili licząc, że to ją trochę odciągnie od ciągłego imprezowania. Nikt oczywiście nie zdawał sobie sprawy, po co tak naprawdę chcę zabrać ze sobą Justynę, nawet ona sama, gdyż chciałem jej zrobić niespodziankę. Nastał czerwiec, udało mi się obronić pracę magisterską i zrobiłem przyjęcie ze znajomymi, by to uczcić, a potem zaczął się lipiec i mój upragniony wyjazd. Justyna początkowo ostro się opierała, nie chcąc jechać na jakieś nudne zwiedzanie, ale rodzice ją przycisnęli, a ja obiecałem, że będzie świetna zabawa (oczywiście nie wiedziała, co naprawdę się kryło pod tymi słowami) i ostatecznie dała za wygraną.

    Zarezerwowałem luksusowy dwuosobowy pokój w przytulnym pensjonacie z wielkim łóżkiem na dwie osoby (choć innym wmawiałem, że są tam dwa pojedyncze, wszystko dla zachowania pozorów). Kasę miałem dzięki oszczędzaniu i sezonowym pracom, jakich się podejmowałem na studiach. Nastał w końcu dzień upragnionego wyjazdu – ja byłem mega podjarany, ale Justyna ciągle się dąsała. Przez całą podróż musiałem walczyć z niebezpiecznie wysokim podnieceniem, gdyż moja kumpela założyła zwiewną spódniczkę ledwo zakrywającą dupeczkę – wystarczył podmuch wiatru lub szybki rzut kątem oka w odpowiedniej sytuacji i znałoby się kolor jej majtek, a to skutecznie pobudzało moje zmysły. Dojechaliśmy wreszcie na miejsce, a je ledwo dawałem radę zakrywać sterczący stan mojego penisa. Kiedy weszliśmy do pokoju, Justyna mocno się zdumiała widząc podwójne łóżko zamiast dwóch pojedynczych. Planowałem odczekać do wieczora i zaproponować jej seks, gdy będziemy się kładli spać, ale już nie mogłem wytrzymać z tej podniety – musiałem sobie ulżyć, by jakoś w miarę normalnie dotrwać do wieczora. Postanowiłem więc pójść pod prysznic i tam strzepać sobie gruchę. Zamykam drzwiczki od kabiny, odkręcam wodę i w najlepsze zaczynam jazdę na ręcznym. Zenit nawet nie zaczął się zbliżać, gdy stało się coś nieoczekiwanego – Justyna także weszła do łazienki. Lecz nie zszokowało mnie to tak, jak fakt, że ona również była goła. Festiwal zaskoczeń na tym się nie zakończył – Justynka uchyliła szklane drzwiczki, bezceremonialnie wlazła mi do kabiny i namiętnie pocałowała moje usta. Ja z tego wszystkiego omal nie trysnąłem. Kiedy skończyła pocałunek, rzekła:

    – Najpierw zastaję jedno wielkie łóżko, a teraz znalazłam kondomy w twojej walizce. Już rozumiem. No przyznaj się, zabrałeś mnie tu po to, żeby mnie przeruchać.

    – Masz mnie, nie będę zaprzeczał. Już od dawna chcę cię zerżnąć. – przyznałem wiedząc, iż nie ma sensu tego przeciągać

    – Jak fajnie! Dlaczego od razu mi o tym nie powiedziałeś?

    – Przecież uważasz mnie za sztywniaka i nudziarza. Myślałem, że z kimś takim nie zechcesz się zabawiać.

    – Co ty chrzanisz? Mimo wszystko fajny z ciebie chłopak i komuś takiemu na pewno nie odmówiłabym bzykanka. A poza tym pokazałbyś, że stać cię na coś szalonego. Jestem z ciebie dumna Kacperku. W końcu będę się mogła wyszaleć na całego, nie mając na głowie rodziców.

    – Racja Justynko. To będą najlepsze wakacje naszego życia, zobaczysz.

    Wznowiliśmy całowanie się. Byłem mega szczęśliwy – w końcu mogłem się ponapawać tą seksowną nastolatką i spełnić największe fantazje. Justyna była taka słodka, to była najlepsza dziewczyna, jaką dane mi było całować. Rękoma objąłem jej cycki. Mogłem się nią napawać w nieskończoność, byłem po prostu w raju! Justyna nagle przestała mnie całować, uklękła i zaczęła mi robić loda. Oparty o ścianę czułem jak ta małolata coraz mocniej ssie moją pałę – od razu było czuć, iż nie jest nowicjuszką. Nieubłaganie prowadziła mnie na szczyt, aż w końcu nastał moment upragnionej ulgi. Dopadł mnie tak silny orgazm, że ledwo się utrzymałem na nogach. Justyna wyssała całą spermę, jaką w sobie nagromadziłem przez kilka ostatnich dni. Było tego sporo, ale ona nie wypuściła z ust mojej fujary dopóki nie przestałem tryskać, a następnie wszystko połknęła. Podziękowałem jej mówiąc, że jest najfajniejszą dziewczyną jaką mogłem sobie wymarzyć, a ta znowu zaczęła mnie całować. Skoro już byliśmy pod prysznicem to się umyliśmy. Najpierw Justyna umyła mnie, a potem ja ją. Pieszcząc jej cudowne ciałko pomyślałem, że nie mogę być dłużny za doznane rozkosze, więc w ramach podzięki zrobiłem jej minetkę – uklękłem i językiem drażniłem jej łechtaczkę, wsłuchując się w rozkoszne pojękiwania zwieńczone cudownym orgazmem. Gdy się podniosłem, ona natychmiast mnie pocałowała. Zaspokojeni i zadowoleni wytarliśmy się, ubraliśmy i poszliśmy na miasto pozwiedzać, trzymając się za ręce. Przez resztę dnia nie mogłem przestać myśleć o tym, że będą ją ruchał przez kolejne 10 dni, a fakt, iż 24-latek będzie to robił z zaledwie 16-latką tylko mnie bardziej podniecał. Widząc jej umalowane usta zapragnąłem mieć po nich ślady na swojej twarzy, więc co rusz prosiłem ją o całusa, co ona robiła w zamian za drobne przysługi – kiedy mnie pocałowała, przez moment przyglądałem się śladowi po szmince i go wycierałem, nie chcąc tak paradować publicznie do czasu aż znowu nie nabrałem ochoty na całusa od tej super laseczki. Kiedy wieczorem wróciliśmy do pokoju, byliśmy tak napaleni jak przed akcją pod prysznicem i nie było sensu tego przeciągać. Zaczęliśmy się rozbierać – Justyna wpierw zadarła spódnicę i zrzuciła majtki, a jak wyskoczyłem z koszulki i spodenek. Widząc mojego sterczącego przyjaciela, zboczenie się zaśmiała. Zdjąłem bokserki, a Justyna zdjęła bluzeczkę i spódnicę i wlazła pod kołdrę, gdzie pozbyła się stanika, rzucając mi nim w głowę. Chciałem sięgnąć do walizki po gumki, ale Justyna się oburzyła:

    – Chyba zwariowałeś! Żadnych mi tu kondomów!

    – Powaliło cię, czy jak? Zajdziesz mi tu w ciążę.

    – Spoko, nie bój nic. Biorę pigułki w sekrecie przed starymi, więc możesz się we mnie spuszczać ile chcesz i niczym nie martwić.

    Seks z zarąbistą nastoletnią laską i to z wytryskiem do wnętrza – chciałem, aby ten sen nigdy się nie skończył. Również wskoczyłem do wyra. Zaczęliśmy się całować i obmacywać, aż w końcu wskoczyłem na Justynkę, a ona rzekła:

    – No Kacperku, czas przelecieć małoletnią koleżankę.

    Nie trzeba mi było dwa razy powtarzać – od razu wpakowałem kutasa do jej pochwy. Wszedł bez większego problemu – od razu było czuć, że dyma się non stop. Napawałem się jej wnętrzem, a ona mnie wtedy objęła rękoma i namiętnie pocałowała. Po chwili zacząłem ją posuwać – z początku powoli i łagodnie, stopniowo podkręcając tempo i dostarczając małoletniej kochance coraz większej rozkoszy. To były najlepsze chwile mojego życia – to seksowne ciałko nastoletniej laluni było tylko moje. Wciskana w materac Justyna obcałowywała mnie po całej twarzy i dodatkowo zachęcała do akcji wołając: „Tak! Ruchaj mnie! Zruchaj swoją puszczalską koleżankę jak zwykłą dziwkę!” W końcu rozkosz osiągnęła apogeum – ścianki pochwy Justyny się zacisnęły i odleciała ona z głośnym jękiem. Ja też nie wytrzymałem i zacząłem się spuszczać. Zapełniłem jej wnętrze solidnym zapasem spermy. Ciężko oddychaliśmy, zmęczeni orgazmem, ale nadal byłem zbyt podniecony, by kutas mi opadł. Nadal ją posuwałem, ale delikatnie. Patrząc na przepiękną, 16-letnią twarz, przyssałem się do ust Justyny na kilka dobrych minut. Niebawem mój penis wrócił do pełni formy i moje pchnięcia znów stały się ostrzejsze. Kochaliśmy się ponad godzinę – ja doszedłem łącznie trzy razy, a Justyna o jeden więcej. Byłem zmęczony, ale i wniebowzięty, w końcu bzykałem się z najgorętsza laską mojego życia, która miała tylko 16 lat. Teraz nie miałem wątpliwości, że nastolatka to najlepsza dziewczyna do zaliczania dla chłopaka po dwudziestce. Justyna z dziwnym uśmieszkiem na mnie patrzyła, a kiedy podała mi lusterko, zobaczyłem całą twarz w jej szmince, co bardzo mnie ucieszyło.

    Objęliśmy się i resztę wieczoru spędziliśmy na oglądaniu telewizji i rozmowie, zarówno na codzienne tematy, jaki zboczone. Widok jej cudownego ciałka sprawił, że penis znowu mi stanął. Więc jeszcze raz przeleciałem Justynę, a po wszystkim poszliśmy spać. W nocy przebudziłem się, gdy poczułem, jak ona dobiera się do mojej fujary. Nie otwierając oczu, zaspany powiedziałem:

    – No nie, tylko mi nie mów, że jeszcze masz ochotę.

    – Chyba ktoś mnie tu nie docenia. Nawet nie masz pojęcia, jakie teraz mam libido. – odparła Justyna, a kiedy jej dłonie doprowadziły mnie do erekcji, dodała:

    – O, widzę, że też masz jeszcze trochę sił. No to jak, będziesz się ze mną kochał, czy nie?

    – Zgoda, ale to ty na górze, bo jestem zbyt zaspany, by się ruszyć.

    – Nie ma sprawy – rzekła Justyna i dosiadła mnie na jeźdźca

    Zaczęła się na mnie gibać, rozkosznie pojękując. Po omacku znalazłem jej biodra i chwyciłem. Justynka podskakiwała coraz szybciej i szybciej, aż w końcu jej ciało przeszył orgazm. Nie przestała, bym i ja doszedł, co nie było łatwe, gdyż byłem zmęczony poprzednimi razami. Justynka zdążyła dojść jeszcze raz, nim i ja końcu się spuściłem.

    Kiedy rano się zbudziłem i otworzyłem oczy, pierwsze co ujrzałem, to leżącą obok Justynę. Widok zaspanej ślicznotki sprawił, że postanowiłem ją obudzić namiętnym całusem. I tak zrobiłem. Oderwałem się od jej ust, gdy otworzyła oczy. Uśmiechnęliśmy się do siebie, a Justyna złapała moją głowę i wznowiliśmy całowanie. Spędziliśmy dobre kilka minut na soczystych pocałunkach. Zaproponowałem jej, byśmy pooglądali pornole. Zgodziła się, więc wziąłem z walizki mój laptop, odpaliłem ulubioną stronę +18 i objąłem Justynę. Oglądaliśmy pornosy z jakąś godzinę. Kiedy moja sąsiadka dostrzegła, że mi stanął, zaczęła się do niego dobierać z łapami. Długo to nie trwało, gdy odłożyłem laptopa i wziąłem się do rzeczy. Tym razem miałem fantazję wziąć ją od tyłu. Leżąc na boku, obróciłem Justynę plecami do siebie i z małą jej pomocą odnalazłem drogę do jej wnętrza, gładko wsadzając jej fiuta. Zacząłem posuwać seksowną małolatę, wysuwając i wsadzając znowu moją pałę w jej dziurę. Bardzo mnie jarało, że dzięki mnie Justynka wije się jak ryba na haku. By jeszcze zwiększyć podniecenie, złapałem jej cycki i bawiłem się nimi. Minęło kilka minut, gdy doszliśmy – Justyna głośno zawyła, a kiedy jej ścianki zacisnęły się na moim kutasie, także doszedłem. Wlewałem w nią spermę stękając i z całej siły ściskając jej balony. Po wszystkim sam nie wiedziałem, skąd wziąłem na to siły po doznaniach ostatniej nocy, na co Justyna powiedziała, że tak właśnie działa jej seksapil. Po południu zaplanowaliśmy wypad na plażę – upał jak cholera, więc trzeba się było trochę schłodzić. Ja raz-dwa wyskoczyłem z ciuchów i założyłem spodenki kąpielowe. Kiedy Justyna wyszła z łazienki, omal nie padłem z wrażenia – stanik idealnie uwydatniający jej balony i do tego dopełniająca seksapilu spódniczka kąpielowa. Kiedy szykowaliśmy się do wyjścia, ledwo mogłem się na tym skupić, gdyż myślałem tylko o tym, co skrywa się pod jej strojem. Moje zmysły się pobudzały, a podniecenie rosło, rosło i rosło, aż w końcu nie wytrzymałem, złapałem Justynę za rękę i zaciągnąłem na łóżko. Wręcz zerwałem z nas obu stroje kąpielowe i dziko ją zerżnąłem, ku jej wyraźnemu zadowoleniu. Gdy poczułem spełnienie, mogliśmy w końcu pójść na plażę. Kąpaliśmy się do wieczora, co jakiś czas wzajemnie się prowokując inicjowaniem zboczonych momentów i skrytego obmacywania po miejscach intymnych. Dzięki temu ostro się na siebie napaliliśmy i spędziliśmy kolejną upojną noc, przeżywając po trzy orgazmy.

    Trzeciego dnia nadszedł upragniony moment Justyny – zabrałem ją na dyskotekę. Z tej okazji, specjalnie dla mnie odpicowała się na istną seksbombę – bluzeczka z głębokim dekoltem i odsłaniająca brzuch, zwiewna, plisowana, bardzo krótka spódniczka (żywcem z japońskiego mundurka szkolnego) i do tego kozaki sięgające niemal do kolan. Wszystkiego dopełnił jeszcze wyzywający makijaż. Przedtem jeszcze wzięliśmy prysznic. Gdy się tak myliśmy wzajemnie i obmacywaliśmy, wiele nie trzeba było, żeby erotyczny szał znów nas poniósł – przycisnąłem Justynę do ściany i namiętnie ucałowałem jej słodkie usta, jednocześnie bez wahania pakując moją spragnioną męskość wprost do jej gorącej pochwy. Rżnąłem ją jak pospolitą sukę, nieustannie prowadząc nas do upragnionego orgazmu, który dopadł nas w tym samym czasie. Darliśmy się wniebogłosy z tej niewypowiedzianej rozkoszy, a następnie pocałowaliśmy się. Około 22:00 udaliśmy się na disco. I to nie do byle jakiej knajpy, ale eleganckiego klubu. Justyna od razu wzbudziła zainteresowanie męskiej klienteli – choć nie brakowało tam świetnych lasek, w różnym wieku, to moja nastoletnia kochanka była z nich wszystkich najlepsza. Na sam początek chciałem jej postawić drinka, ale Justyna powiedziała:

    – To później. Najpierw musisz się nauczyć, co to znaczy dobra zabawa.

    I porwała mnie do tańca. Wiedziałem, że będzie szalona, ale jej szaleństwo przerosło moje największe spodziewania. Sam również szybko załapałem, o co biega i niebawem bawiliśmy się na całego. Moja studniówka przy tym się chowała, Justyna już wiedziała, jak to zrobić, to była najbardziej szalona noc mojego życia. Ja i moja 16-letnia sąsiadka zrobiliśmy w tym klubie prawdziwą furorę.

    Podczas zabawy poznaliśmy inną parę – Marcela i Natalię, oboje po 23 lata. Początkowo myśleli, że ja i Justyna też jesteśmy parą, ale od razu im wyjaśniłem, iż po prostu wybraliśmy się na seks-wycieczkę i zabraliśmy się tutaj, by się bzykać. Kiedy dowiedzieli się, ile Justyna ma lat, trochę się skonsternowali. Mówili, że ona jest dla mnie jak dziecko i powinienem się rozglądać za dziewczynami w moim wieku, a nie wykorzystywać nastoletnią naiwność. Tu w naszej obronie stanęła Justyna mówiąc, że w „tych sprawach” jest najbardziej doświadczona z nas wszystkich i wprost uwielbia się ruchać bez zobowiązań, bo skoro natura nie poskąpiła jej seksownego ciała to trzeba z tego korzystać, a młodość jest po to, żeby szaleć, zaś dorastająca dziewczyna musi jakoś rozładować buzujące hormony. Ja dokończyłem że kiedyś podobnie myślałem do czasu aż poznałem Justynę i ostatecznie uznałem, iż skoro wiek zgody został osiągnięty to wszystko jest w porządku. Marcel z Natalią w końcu zaakceptowali naszą relację i kontynuowali zabawę razem z nami, a kiedy wspólnie opuszczaliśmy klub, życzyli nam udanej nocy. Ja i Justyna wróciliśmy do pensjonatu, by już w łóżku kontynuować nasze nocne szaleństwo.

    Tak oto upłynął nam cały ten wyjazd: jedna wielka seks-przygoda. Ruchałem Justynę zawsze, gdy tylko nadarzała się okazja – nie tylko w łóżku czy pod prysznicem. A to podczas kąpieli w morzu odpływaliśmy daleko od reszty i sobie dogadzaliśmy, a to plażując rozkładaliśmy koc na wydmach, w odosobnionym miejscu, by nikt nas nie nakrył na bzykaniu, a to na dyskotece opuszczaliśmy na moment klub, bym w zacisznym miejscu mógł zaliczyć moją 16-letnią kumpelę. To były wakacje jak ze snu – dzięki tej napalonej, puszczalskiej małolacie naruchałem się jak nigdy w życiu, a Justyna podniosła moje libido na poziom, którego nie potrafiłem sobie nawet wyobrazić. Wróciłem z tej wycieczki całkowicie zaspokojony. Dzięki młodocianej sąsiadce, moje życie erotyczne wyraźnie rozkwitło – Justyna pozostała moją seks-przyjaciółką i zawsze, gdy oboje mamy wolne chaty, jedno wpada z wizytą do drugiego na spotkanie polegające wyłącznie na nieskrępowanym seksie bez zobowiązań i by się zdrowo naruchać. A że młodzieńczy wigor robi swoje, jesteśmy na siebie ostro napaleni i nasze seks-spotkania zawsze długo schodzą. Nasza ulubiona pozycja to „na jeźdźca” – najbardziej jesteśmy podnieceni, gdy ona ponętnie się na mnie gibie, a ja trzymam ręce na jej cyckach, ściskając je, ugniatając i masując. Odkąd scementowaliśmy seksem naszą przyjaźń, Justyna wyraźnie ograniczyła imprezy i hulanki z rówieśnikami, co (oczywiście nieświadomych prawdy) rodziców mojej 16-letniej kochanki mocno cieszyło – uważali, że wywieram naprawdę dobry wpływ na ich córkę. Choć oczywiście prawda jest taka, że Justyna już nie musi kombinować jak tu się wyrwać na spotkanie z rówieśnikami, skoro pod nosem ma 24-letniego chłopaka, który jest nie mniej napalony niż dojrzewający, buzujący hormonami nastolatek.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Tonawsky
  • Wspomnienia o bylej dziewczynie

    Jestem Szymon i mam już po trzydziestce. To co tutaj napiszę to moje seksualne wspomnienia odnośnie pierwszej dziewczyny z którą byłem. Trwało to kilka lat. Nie wiem czy moje gadanie będzie podniecające czy nie, nie o to tu chodzi. Chcę się tym po prostu podzielić – tym swoim dorastaniem w sferze seksualnej. Chyba każdy z nas przechodził coś podobnego, ma własne wspomnienia.

    Zacznę od tego, że moja dziewczyna była “pawgiem” (wtedy jeszcze takie słowo chyba nie bardzo istniało) – od zawsze miała konkretną dupę i piersi, była też bardzo wysoka, przy czym do połowy studiów nie była wcale gruba; roztyła się bardziej dopiero później, ale też jeszcze w granicach rozsądku. Od samego początku rajcowały mnie milfy i ich dorodne, dojrzałe ciała, więc chyba podświadomie się z nią związałem. Była dziewczyną w moim wieku, ale z ciałem jak mamuśka – świetny kompromis, przynajmniej dla mnie wtedy.

    Zaczęliśmy robić coś związanego z seksem dopiero w liceum – chodziliśmy ze sobą od gimnazjum, ale wiecie jako to jest chodzenie. Któregoś dnia po szkole, jak zwykle siedzieliśmy w jej pokoju i całowaliśmy się namiętnie. Te pocałunki pochłaniały połowę naszego czasu. Dziewczyna usiadła na mnie okrakiem i wciąż mnie całując, zaczęła ocierać się kroczem o moje. Oczywiście byliśmy w spodniach, więc nie było to jakieś super rajcujące, mimo to mój penis od razu stanął. Długo się tak o siebie ocieraliśmy. Potem stało się to rutyną i nawykiem. Mieliśmy po szesnaście lat. Kolejnym etapem było to, że jeansy zamieniliśmy na dresy, albo spodnie z cieńszego materiału – czuliśmy wtedy więcej. Ale cały czas to ona jeździła po mnie. Któregoś dnia się przemogłem i wlazłem na nią całując ją. Zacząłem ocierać się kutasem o jej schowaną muszelkę. To było świetne.

    W tym samym czasie jakoś dobrałem się do jej cycków. Tak wyszło, że po prostu wyciągnąłem spod koszulki z dużym dekoltem jej pierś. Miała małe, różowe brodawki i duże, miękkie piersi, które ledwo mieściły mi się w dłoni. Wyrosły na miseczkę D, to górne D. Lubiłem ssać i bawić się jej cycuszkami przez cały nasz związek. Ona też to lubiła. Zamykała wtedy oczy i cichutko jęczała. Potem już bez ogródek ściągała koszulkę i dawała mi bawić się jej cyckami, kiedy ja ocierałem się między jej nogami.

    Raz czy dwa wziąłem ją w ten sposób na pieska, znaczy na sucho. Odwróciłem ją do siebie tyłem i zacząłem symulować w ten sposób stosunek. Miała dużą i szeroką, ale naprawdę zgrabną i jędrną dupę. Takie mnie podniecały. Jestem typem gościa, który po prostu lubi dorodne kobiece kształty. Jakoś to do mnie przemawia, nie wiem. To ma coś wspólnego z jaskiniowymi czasami, płodność i te sprawy. Dziewczyna z dużymi pośladkami jest dla mnie synonimem piękna, pożądam ich. Niektórzy faceci wolą chude szkapy i to jest w porządku, ale nie wydaje mi się zbytnio rajcowne kiedy dobierasz się do twardych kości. Każdy lubi co innego. W każdym razie średnio jej się to chyba podobało, kiedy w ten sposób ocierałem się o nią. Nie wiedziała chyba wtedy, na pewno nie miała pojęcia, że będzie musiała się przyzwyczaić do takiej pozycji…

    Potem przeszliśmy dalej. Pewnego wieczora dziewczyna sama pokierowała dłoń na swoją muszelkę – wcześniej już też ją gładziłem dłonią, ale tylko przez spodenki – i kazała mi do niej zajrzeć. To był pierwszy raz, kiedy na żywo zobaczyłem cipkę. Była ciemniejsza od reszty skóry, ale wydawał się śliczna. Nad nia rosły krótkie włoski. Pochyliłem się i zacząłem ja całować. Poczułem od razu ten charakterystyczny zapach. Kiedy cipka bardziej się otworzyła, zanurkowałem tam. Jej soki smakowały słodko, ale nie jakoś wybornie. Pomogłem sobie palcem, wsadziłem go do środka i lizałem łechtaczkę. Raczej wtedy nie doszła. Jednak od tamtej pory zaczęłą się moja edukacja w sprawie minety – teraz podobno jestem w niej mistrzem.

    Minęły dwa albo trzy miesiące, kiedy ona zdecydowała mi się odwzajmnić. Najpierw spróbowała mi zwalić i chyba za pierwszym razem też nie doszedłem. Potem wpadliśmy na pomysł z olejkiem. Kupiłem ten olejek Bambino dla dzieci. Dziewczyna natłuszczała go nim i wtedy robiła mi dobrze rączką. Kiedy się spuszczałem, brała mały ręczniczek i to w niego kończyłem. Ten mały, brązowy ręczniczek towarzyszył nam dobry rok – woziłem go ze sobą w plecaku, razem z olejkiem. Potem odważyła się zrobić mi loda. Nie pamiętam dokładnie jak wyglądał pierwszy raz. Zwykle leżałem, a ona pochylała się obok mnie na rozłożonej kanapie i obciągała go. To było coś zupełne lepszego, chociaż z czasem przekonałem się, że nie jestem wielkim fanem loda. Wolałem dymać. Tak więc kiedy byłem bliski finału ostrzegałem ją, a ona szybko sięgała po ręczniczek, żebym strzelił do niego. Lubiłem to. Miałem wtedy dopiero szesnaście lat…

    Później wpadłem na genialny pomysł. Chciałem jakoś dobrać się do jej tyłka, od zawsze mnie rajcował. Wymyśliłem, że będę naoliwionym kutasem jeździł między jej pośladkami. O dziwo zgodziła się na to. Kładła się na brzuchu, ja siadałem na jej pośladkach, a ręcznik kładłem na jej plecach. Smarowałem olejkiem dla dzieci kutasa i wkładałem go między rowek jej dupy. I tak nim jeździłem, symulując tym samym stosunek. Jej pośladki były wystarczająco grube i miękkie, żeby sprawiało to ogromną przyjemność. Zajmowało mi to zwykle kilka minut i tryskałem w ręczniczek. Udało mi się po czasie zmodyfikować tę pozycję – dziewczyna klękała na rogu łóżka jak do pozycji na pieska i wystawiała swoje dorodne dupsko niczym chętna klacz. Ja ocierałem penisa między jej pośladkami. Tak było przyjemniej. Tryskałem w ręczniczek aż miło.

    Jeszcze przed wyjazdem na studia – zdecydowaliśmy, że oczywiście jedziemy razem – dziewczyna zrobiła mi loda z połykiem. Byłem zaszokowany, ale pozytywnie zaszokowany. Wytrysnąłem z sykiem głęboko do jej gardła, patrząc na czubek jej głowy. Połknęła wszystko. Później spijała ze mnie aż miło, opróżniała moje jaja do sucha, chociaż mistrzynią obciągania jakoś nie była. Niewiele dziewczyn tak ma – ona w tym się lubowała i w pewnym sensie był to skarb, a nie zwykła dziewczyna.

    Swojego, czyli tym samym naszego, pierwszego razu prawie w ogóle nie pamiętam. Wiem, że było to już jak wyjechaliśmy razem na studia, jakieś dwa miesiące po przyjeździe – wynajmowaliśmy mieszkanie w bloku. Jej nie bardzo się z początku kwapiło do tego kroku, ja mocno nie nalegałem, żeby to zrobić. Ale w końcu stało się i zrobiliśmy to w gumie, chyba tylko na misjonarza. Trwało to kilkanaście minut z tym, że ani ona, ani ja nie doszedłem.

    Pamiętam natomiast dobrze ten pierwszy raz kiedy dała mi wziąć się od tyłu. Od zawsze miałem fiksację na temat tej pozycji, 90% porno do którego sobie waliłem, to był gość walący babkę na pieska. Oglądaliśmy film na laptopie, Pulp Fiction. Mieliśmy dwa pokoje – ten był jakby mój – i siedzieliśmy na zielonej, wysłużonej sofie. Po prostu oglądaliśmy film i jakoś tak wyszło, że ona zaczęła pieścić mnie ręką, potem przez chwilę bawiła się nim przy pomocy ust. W końcu założyłem gumkę i weszła na mnie. Tylko w ten sposób dochodziła, siedząc na mnie z zamkniętymi oczyma i ujeżdżając w swoim tempie, kiedy ja ssałem jej naprawdę dorodne piersi. Minęło kilka minut i doszła. Teraz przyszła moja kolej. Nie pamiętam bym pytał czy mówił coś specjalnego. Po prostu odwróciła się do mnie plecami, ugięła na kolanach i wypięła. Byłem straszliwie podniecony w tamtej chwili. Myślałem sobie – o cholera to naprawdę się dzieje, wypięła dla mnie swoje dupsko i chce żebym ją tak wziął. Wszedłem w nią od razu, złapałem za biodra i zacząłem zapinać. Patrzyłem na ten jej wielki, blady tyłek jak zahipnotyzowany. Ruchałem ją na pieska, w pozycji, która przecież była moją ulubioną. Niezbyt mocno i niezbyt długo ją tak dymałem, bo spuściłem się po chwili. W tle przez cały ten czas leciało dosyć głośno Pulp Fiction…

    Kolejny raz jaki mi zapadł w pamięć, to kiedy rżnąłem swoją dziewczynę na posesji mojego domu. Mamy dużą działkę, a niedaleko jest jezioro. To było lato, wakacje, wróciliśmy z miasta do domu. Rozłożyliśmy sobie kocyk i opalaliśmy się. Oczywiście jakoś przeszliśmy do rzeczy, chociaż ona bała się, że ktoś nas zobaczy. Lizałem jej cipkę do momentu kiedy powiedziała, że mam się położyć. Ubrałem gumkę – zawsze miałem jakąś w portfelu. Znów na mnie weszła i skakała po mnie jakiś czas. Potem nadeszła moja kolej. Dziewczyna całkowicie naga, na jej błyszczącej, opalonej skórze kropelki potu, od letniego skwaru. Krągłe pośladki wypinały się w oczekiwaniu. Dobrałem się do jej tyłka i ruchałem ją, starając się wytrzymać jak najdłużej. Pieprzona jednostajnie dupa wydawała słodkie, głośne klaśnięcia. Zrobiłem nawet tak, że podniosłem się z kolan, pochyliłem nad jej dupskiem i wszedłem w nią na uchylonych nogach. Wszystko po to by móc walić ją jeszcze pełniej. To było jak rżnięcie suki przez psa. Po kilku minutach doszedłem z dzikim rykiem.

    Po jakimś czasie naszych igraszek – już w połowie studiów – poprosiła mnie, żebym dawał jej klapsy. Od tamtej pory klepałem ją po dupie, kiedy mnie ujeżdżała, albo kiedy sam waliłem ją od tyłu. Raz stłukłem jej pośladek tak mocno, że był cały czerwony. O łapaniu za włosy nigdy nie było mowy. Nienawidziła tego.

    Pamiętam, że raz sprawiła, że doszedłem trzy razy jednej nocy i to był mój rekord. Wszystko przy pomocy swoich kochanych ust. Obciągnęła mi trzy razy w przeciągu dwóch godzin, gdzie przez całe te dwie godziny bawiła się nim, pieściła, dotykała, głaskała i łaskotała. Było kompletnie ciemno, leżeliśmy w całkowitych ciemnościach kiedy to się działo. Trzy razy doprowadziła mnie do wytrysku i trzy razy moja sperma wylądowała w jej ustach. Wszystko połykała, a mnie to niezwykle rajcowało. Powiedziała mi kiedyś, że lubi ten gorzki smak, lubi sam fakt, że łyka moje nasienie. Najwidoczniej była jedną z tych nielicznych kobiet, które naprawdę lubią spermę.

    Często też wieczorami piliśmy i dopiero później braliśmy się do zabawy. Nasz seks stawał się wtedy bardziej dziki i mniej monotonny. Raz tylko dziewczyna poprosiła mnie, żebym spuścił jej się na twarz. Zaskoczyło mnie to całkowicie, ale oczywiście się zgodziłem – każdy facet chyba by się zgodził na taką propozycję. Klęczała przede mną uległa, spragniona, a jej twarz oświetlała ciepła łuna z nocnej lampki. Obciągała mi i tarmosiła penisa chyba przez pół godziny na tych klęczkach, zasuwała i harowała jak mrówka, żeby spełnić moją, ale głównie swoją fantazję – musiała bardzo chcieć, żebym skończył. Cały czas czułem, że jestem blisko, penis płonął mi w środku tą przyjemnością, wiecie jaką. Jakoś jednak nie potrafiłem tego zrobić, nie wiem. Miałem blokadę. No i nie skończyłem na jej twarzy. Chyba w ogóle tamtej nocy nie doszedłem. Później. leżąc już w ciszy, czułem się podle i nie mogłem zasnąć.

    Dochodziłem więc tylko w dwóch pozycjach, albo kiedy ona mi obciągała. Nigdy nie było jednak mowy o seksie bez zabezpieczenia. O ile robiąc mi loda połykała wszystko co do ostatniej kropli, o tyle myśl o tym, że mógłbym skończyć w jej cipce nie mogła przejść. Za bardzo bała się ciąży, tak mi tłumaczyła. Nigdy nie nalegałem zbytnio, może gdybym był bardziej stanowczy, był prawdziwym mężczyzną, to skończyłbym w jej wnętrzu któregoś razu. Ale tak się nie stało. Często mnie to denerwowało, podświadomie wyniszczało, może nawet było jedną z przyczyn naszego rozstania. No cóż. Po prostu ktoś inny zaleje spermą po raz pierwszy cipkę kobiety z którą byłem kilka lat i pewnie nawet nie spyta o zgodę…

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Marcel
  • Ania Shemale z internetu

    Nudziło mi się w domu. Wskoczyłem na czata erotycznego. Wśród różnych osób moją uwagę przykuła pewna Ania. Miała 25 lat i była shemale. Dowiedziałem się, że jest po terapii hormonalnej, operacjach i procesie sądowym. Jedynie co jej pozostało to operacja zmiany penisa w pochwę. Niestety taka operacja kosztuje i to dużo. Klikaliśmy dobre trzy godziny. Na koniec poprosiłem ją o namiary. Użyłem drugiego numeru i pisaliśmy przez komunikator. Z każdym dniem rozmowy stawały były bardziej poznawcze, jak też i śmielsze. Ponieważ mieszkała niedaleko, postanowiliśmy się spotkać. Na początek w neutralnym miejscu – restauracji. W razie czego udawaliśmy znajomych, którzy dawno się nie widzieli. Było miło. Spotykaliśmy się kilkukrotnie. Po paru tygodniach knajpka, w której byliśmy, miała awarię. Niestety niedane nam było spędzić tam czasu, więc zaproponowała, żebym wpadło do niej. Po drodze kupimy coś słodkiego, szybko ugotujemy obiad i spędzimy miło sobotę. W parę minut byliśmy u niej. Okazało się, że miło spędzam nam się czas wspólnie. Mamy wiele wspólnych tematów i zainteresowań. Po obiedzie wybraliśmy się na spacer. W trakcie pogoda się popsuła i dopadła nas ulewa. Cali mokrzy i zziębnięci wpadliśmy do domu. Ania mogła się szybko wysuszyć i przebrać, ja natomiast nie miałem nic na zmianę. Nieśmiało zaproponowała, że może mi pożyczyć jakieś ubrania. Nie miałem wyboru. Dała mi wygodne majtki, bluzę i spodnie dresowe. Ona, bym nie czuł się nieswojo, ubrała się podobnie. Zaparzyła ciepłą herbatkę i usiedliśmy na kanapie. Niestety było nam dalej zimno. Otuliłem nas kocem. Wtuliła się we mnie. W pewnym momencie zaczęliśmy się całować. Potem włożyła rękę pod moją bluzę i szybko ją zrzuciła ze mnie. Nie byłem dłużny. Jej nieduże piersi zakrywał stanik, szybko odciągnąłem go w dół i ssałem jej sutki. Przenieśliśmy się do sypialni na łóżko. Pozbyliśmy się spodni. Zostaliśmy tylko w majteczkach. Całowałem i lizałem jej piersi i pieściłem pupę. Delikatnie zjeżdżałem w dół. Do pępka. Podobało jej się. Kątem oka widziałem, jaj jej majteczki lekko się naprężają. Schodziłem niżej, odsuwałem zębami majteczki. Była wygolona. Popatrzyłem na nią. Odpowiedziała: “jeśli masz ochotę i się nie boisz, jestem twoja”. Delikatnie zrolowałem jej majteczki. Moim oczom ukazał się niecodzienny widok. Piękna młoda dziewczyna z długimi włosami, nieduże, ale kształtne piersi z seksownymi brodawkami. Piękny brzuszek i zaokrąglone uda, małe stópki. Krocze natomiast całkowicie bez włosków z niedużym penisem i znikomymi jądrami. Penis był już delikatnie pogrubiały. Dotknąłem go ustani. Westchnęła. Szybko wyprężył się i zeszła skóra z żołędzi. Był malutki. We wzwodzie jakieś 7cm i cieniutki. Taki jak ja miałem w wieku 12 lat. Ale mnie to nie przestraszyło, wręcz przeciwnie, cieszyłem się, że jest taki malutki zamiast dużego i szerokiego. Wróciłem do góry. Całowaliśmy się mocno. Pieściłem jej piersi. Była na dole, penisem pocierałem jej odbyt. Po chwili wysunęła ze stolika nocnego lubrykant i gumkę. “Chcę tego.” I nałożyła ją na mojego sterczącego penisa. Dużo lubrykantu na gumkę i już wilgotną dupkę. Byłem ostrożny i delikatny. Wiedziałem, że po wejściu nie czuje się dość komfortowo, ale uspokajała “spokojnie, daje mi to przyjemność.” Nie poruszałem się, to ona delikatnie ruszała biodrami. Była bardzo podniecona, jej penis mokry od preejakulatu. Po kilku minutach takiego kochania pokiwała znacząco głową. Zacząłem posuwać ją delikatnie. Ona chwyciła swojego małego penisa i ruszała w górę i w dół. Odchyliła głowę do tyłu, wiedziałem, że za chwilę będzie szczytować. Wysunąłem nieco penisa, był u brzegu odbytu. Tam, gdzie jest najwięcej zakończeń nerwowych. To ją podnieciło. Czułem ściskający odbyt i wypływającą przezroczystą ciecz z jej penisa. Od tego sam dostałem orgazmu. Wytrysnąłem mocno. Wyszedłem z niej. Przytuliliśmy się. Byliśmy chwilę w ciszy. Później zaczęła rozmowę. Okazało się, że jestem pierwszą osobą, z która się kochała. Dotychczas tylko sama się masturbowała. Czy to normalnie, czy analnie. Jej penis był malutki i potrzebował dużo podniety. Praktycznie w większości dochodziła po stymulacji analnej. Od tego czasu zaczęliśmy być razem, aż do dzisiaj. A o naszej słodkiej tajemnicy nie wie nikt. Zbieramy na operację za granicą. Niestety jeszcze trochę nam brakuje.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Kasia TV
  • Zmiana w prostytutke

    Siedziałem sobie w klubie. Na parkiecie tańczyło mnóstwo ludzi. Tam po lewej był typ, który obmacywał jakaś laskę. Po prawej laska wbijała się tyłkiem w kroczę jakiegoś typa. Ja zaś siedziałem w loży. Zdaniem większość przeciętniak nie mający nic do zaoferowania dla płci przeciwnej. Podbija do mnie koleś z jakąś laska. Mówię, im że pomylili stoliki. Niestety są mega pijani i chyba nie kontaktują. Pytają się mnie o moje relacje z płcią przeciwną. Odpowiadam, że słabo i lekko zaczynam się dołować. Pociągam łyk, ze swojej szklanki.

     

    Budzę się na łóżku. Jestem przywiązany do niego. Podchodzi do mnie typ z klubu.

    – Patrzyłeś na tyłek mojej laski w klubie. Więc teraz zostaniesz moją laską. Z tego co mówiłeś to nie masz nikogo z bliższej rodziny, więc nikt nie zauważy twojego zniknięcia. Za szybko. Doktorze!!! Może pan zaczynać.

    Do sali wszedł doktor i przyłożył strzykawkę do mojej ręki. Zasnąłem.

    Obudziłem się. Nie byłem przywiązany do łóżka, ale miałem skute z tyłu ręce i knebel w buzi. W pokoju oprócz łóżka było lustro, szafa, szafka nocna i tyle. Wstałem podszedłem do lustra i moim oczom ukazała się kobieta. Miała nieco bardziej kobiece rysy twarzy, moje włosy, mój wzrost, moje oczy, mój kolor skóry i duże piersi. Miałem na sobie biustonosz i krótką białą spódniczkę. Biustonosz uwierał mnie w piersi, które były zwyczajnie ciężkie. Na biustonoszu miałem napis Anita duże cycki.

    Otworzyły się drzwi i wyszedł z nich typ z baru. Całkowicie nago.

    – Od dziś nazywasz się Anita i jesteś kurwą. Nikt nie będzie Cię szukał, w zasadzie to nikt nie wie że jesteś kobietą. Dla rządu nie istniejesz. Tak więc będziesz pracowała w moim burdelu. Tylko najpierw trzeba Cię przeszkolić. Chłop miał z 190 metrów wzrostu, miał blond fryzurę w stylu zadbanego pompadura i lekki zarost. Widać było, że pakował ma siłowni. Zerknąłem w dół. Jego penis prężył się i miał w wzwodzie z 19 centymetrów. Gdy ja byłem facetem miałem z 12 pomyślałem. Rzucił mnie na łóżku, poślinił palec i włożył mi go powoli do Cipy. Poczułem nieziemskie uczycie, dziwnie, ale przyjemnie.

    – Moi klienci lubią dziewice. Dają za to kupę kasy, więc dziś się tak nie pobawimy.

    Podszedł do szafy, wziął z niej obroże, smycz, pilot i zatrzaski. Nałożył mi obroże, zapiął smycz.

    – Jeśli będziesz grzeczna obejdzie się bez zatrzasków. Jeśli spróbujesz cokolwiek mi zrobić to wystarczy, że kliknę na pilocie, a porazi Cię prąd. Rozumiesz to? Będą trzy poziomy. Pierwszy to lekki i przyjemny dreszcz. Potem założę ci klamry i będę raził twoje cycki. I tak na zmianę, aż będziesz grzeczna. Rozumiesz to?

    Pokiwałem głową. Zdjął mi knebel i gdy tylko otworzyłem usta wepchnął mi kutas.

    – liż.

    Jego kutas wypełnił mi usta i mimo, że jestem hetero to musiałem dotknąć go językiem.

    – Nie starasz się, ale ok. Nauczymy Cię. Zacznijmy od tego jak być pojemnikiem na spermę.

    I zaczął ruchać swoim chujem moje usta, co chwila przykładając lub odpychając moją głowę. Fatalne uczucie, aż w końcu przytrzymał mnie na tyle długo, że zaczęło brakować mi powierza i w tym momencie z jego penisa wyleciała sperma, która poleciała mi również nosem. I skapała na moje cycki.

    – kozacko wyglądasz. A teraz zlizuj spermę z moich jaj.

    Chcąc nie chcąc zacząłem lizać i ssać jego jajka. Jego sperma miała słodki smak. Bardzo słodki.

    – Zuch dziewczynka. Smakowało?

    Pokiwałem głową, że nie.

    – Przyzwyczaisz się. Mamy sporo spermy i innych różnych soków. Jeśli będziesz chciała jeść to będziesz musiała robić loda. Im lepszy tym lepsze jedzenie. Gdy uznamy, że będziesz gotowa przyjdzie klient i Cię rozdziewiczy. Polubisz to. A teraz powiedz jak grzeczna dziewczynka jak było? Jak masz na imię?

    – D… Anita, mam na imię Anita. Jestem dziewczyną i było wspaniale.

    Spojrzałem na jego kutasa i lekko dotknąłem go ustami.

    – No, proszę. Czyli jednak lubisz penisy.

    – Obróć. Rozkuje Cię. W szafie masz ubrania. W obroży zostaniesz. Wybierz sobie coś w czym będziesz robiła loda za kolację.

    Obróciłem się, rozkul mnie i wyszedł. Po chwili pod drzwiami pojawił się ryż z białym sosem. Szybko podbiegłem i zacząłem go jeść. To nie był sos, a sperma. Ech… Gdy skończyłam posiłek. Otworzyłam szafę. Było w niej kilka kostiumów bdsm, bielizna. Jakieś krótkie sukienki, body i przebrania. Zdecydowałam się na czarny komplet bielizny, czarny koronkowy stanik i czarne koronkowe majtki. Do tego czarna bluzka do majtek, no i szpilki.

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Gender c

    Gender swap

  • Skutki i efekty zdrady czesc 2

     Leżałam goluteńka na plecach, nogi miałam szeroko rozłożone, obie dłonie położyłam na głowie Dari liżącej mą pipkę. Co ja mówię, liżącej, dziewczyna wyczyniała cuda z mym kroczem. Lizała, ssała, całowała, wpychała język w ociekającą sokami szparkę, brandzlowała mnie palcami.

    – Tak chcesz, lubisz tak? – docierał do mnie jej zmysłowy szept.

    – Ttttaak, ttaaaaaak, nie… nie… przerywaj, mocn… niej, jeszcze – ledwo wystękałam te kilka słów.

    – Masz ładną i słodziutką cipkę, muszę cię… – nie usłyszałam, co musi, bo znowu poczułam na łechtaczce zwinny języczek i gorące usta.

    Czułam niesamowitą rozkosz, wprost rozpływałam się w zachwycie nad umiejętnościami mej niespodziewanej kochanki. Kątem oka zerkałam na Kamila, który, goły tak jak my, siedział na krześle i bawił się swym przyjacielem. A miał czym się bawić.

    Podziwiałam jego penisa w momencie, kiedy wyszedł z łazienki i zdjął z bioder okrywający je ręcznik. Zobaczyłam okazałego kutasa, który był znacznie dłuższy jak tego gnojka Marcina, no i był od niego znacznie grubszy. To znaczy, był grubszy od Marcina fiuta, nie od chłopaka. Podziwiałam tęgość tego drąga, patrzyłam na całą siatkę nabrzmiałych żyłek oplatających podnoszącego głowę penisa. Odkryty łeb odbijał światło lampki, podrygiwał w rytm kroków Kamila. Chłopak nic nie powiedział, tylko uśmiechnął się jakby przepraszająco i usiadł sobie z boku, ciągle powolnymi ruchami masując swego ogromnego, budzącego podziw, ale i grozę przyjaciela.

    To było przed chwilą, zanim Daria dobrała się do mej cipki. Trochę wcześniej dziewczyna, która tuż po mnie wzięła prysznic podeszła do mnie i ujmując mą twarz w dłonie przyciągnęła do siebie, jednocześnie rozchylając usta i wysuwając swój zwinny języczek. Przejechała nim delikatnie po mej górnej wardze, musnęła czubek nosa. Nasze usta to zbliżały się do siebie, dotykały, to przesuwały po twarzy partnerki. Patrzyłam na Darię, na jej kolczyki w uszach, zobaczyłem też kolczyk w języku. Też taki mam, ponoć bardzo podnieca to facetów, kiedy robi im się loda. Ładny kamyk błyszczał w policzku, zsunęłam rękę do cipki dziewczyny, tam też były kolczyki i to trzy, po jednym na wargi mniejsze i trzeci nad łechtaczką. W końcu nie wytrzymałam, objęłam laseczkę w pół i przyciągnęłam do siebie, wpiłam się ustami w jej buzię.

    Pocałunek był bardzo długi i namiętny, słyszałam, jak nasze kolczyki w językach stukają o siebie, pomału poznawałyśmy dłońmi swoje ciała; wreszcie popchnęła mnie na łóżko i zanurkowała między mymi udami. Teraz leżałam i głęboko przeżywałam jej pieszczoty. Kamil ciągle siedział z boku. Podniosłam się na łokciach, złapałam długie włosy Darii i niemal wciągnęłam ją na siebie. Teraz ja złapałam tę śliczną buzię i zaczęłam całować, zlizywałam swoje soki, którymi była solidnie nasmarowana. Przewróciłam się tak, żeby teraz Daria udostępniła mi swą muszelkę. Rozchyliłam mocno te zgrabne, długie nogi i przyglądałam się niesamowitej cipce. Nie widziałam nigdy takiej, jaka miała Daria, a naoglądałam się ich naprawdę wiele; raz, że z tytułu swej pracy codziennie oglądałam gołe dziewczyny w szatni, a po drugie lubiliśmy z Marcinem rajcować się oglądaniem pornosów, lubię to do tej pory. Daria miała zupełnie inną cipeczkę.

    Wyglądało to tak, jakby ktoś w aksamitnie gładkiej skórze naciął w kroku wąziutką szparkę, z której ledwo wystawały wargi mniejsze, wyglądające jak lekko pomarszczone płatki róży. Ale mi się zebrało, ale tak wyglądała. Moja przypomina raczej bułeczkę z plasterkami szynki, a tutaj… Rozchyliłam delikatnie te płatki, leciutko pociągnęłam ustami za maleńkie kolczyki, zobaczyłam różowiutką, mokrą od wypływających z nie soczków pipeczkę. Jak cukiereczek! Wsunęłam w nią język, zlizywałam to, co z niej wypływało, wsłuchiwałam się w pojękiwania dziewczyny. Mając wolną jedną rękę sięgnęłam do pięknych, sterczących piersi dziewczyny, lekko szczypałam i ściskałam twardniejące pod mymi palcami sutki. Przyglądałam się wcześniej przez moment, ale nie zauważyłam żadnych śladów ingerencji chirurga (a mam dobry wzrok i natychmiast umiem wskazać, gdzie nacinał, wszak to było powszechne wśród modelek z mojej agencji), ale te były idealne i naturalne, aż przez sekundę pozazdrościłam jej takich klejnotów.

    Zaczęłam ssać maleńką łechtaczkę, palcowałam pipkę z największą ostrożnością, bałam się, że zrobię jej krzywdę, taka była mała i delikatna, no i musiałam zwracać uwagę na kolczyki. W głowie zabrzmiały mi słowa Darii, kiedy przypominała Kamilowi, że ją przecież kilka razy dymał. Aż podniosłam głowę, patrząc uważnie, gdzie on się zmieścił tym swoim palantem, przecież to nie było możliwe! Znowu ssałam lizałam i całowałam tę szpareczkę; nagle podniosłam się, szybkim ruchem odwróciłam laseczkę na brzuch, pociągnęłam w górę za biodra, tak, że teraz klęczała na czworakach z wypiętą w mym kierunku pupą. Znowu chwilkę przyglądałam się tej dupce; nie często mam możliwość oglądać na własne oczy takie cudo! Przejechałam językiem po cipce, przesuwałam się wyżej, aż wcisnęłam się w ciemniejszą dziurkę. Daria drgnęła, westchnęła głęboko, ale nie ruszała się, jakby w oczekiwaniu na dalszy ciąg. Rozchyliłam jędrne pośladki, lizałam kakaowe oczko, wsuwałam się w nie językiem najgłębiej, jak mogłam, w końcu spróbowałam „na dzięcioła”, to znaczy wysuniętym i usztywnionym językiem dziobałam dupkę jak dzięcioł; za każdym razem, kiedy byłam w środku słyszałam cichutki jęk rozkoszy. Teraz podgryzałam lekko delikatną skórę zgrabnej dupci, jednocześnie palcowałam najszybciej jak umiałam obie ciasne szparki jednocześnie. Poczułam drżenie dziewczyny, która teraz głośno i szybko oddychała, w końcu odwróciła głowę w moją stronę.

    – Jeśli odważysz się teraz zwolnić, albo…. przer… wać… to cię…. zabi… zabiję – wysyczała niemal, patrząc mi w oczy.

    Wypłaciłam wolną ręką siarczystego klapsa w wypięty pośladek.

    – Nie gadaj, tylko przeżywaj – teraz ja szeptałam, zwiększając, jeśli to było możliwe szybkość moich ruchów.

    Dziewczyna opadła na brzuch, schowała twarz w poduszkę, żeby stłumić jęki rozkoszy, drżała na całym ciele, podrzucały nią jakieś spazmy. Zwolniłam ruchy, nachyliłam się zlizywałam soki płynące wąską strużką z palcowanej cipki. Stałam wypięta przy łóżku, trzymałam szczupłe biodra, cały czas lizałam pipkę i pupę, kiedy poczułam ciepły oddech na własnej cipce. To Kamil wreszcie wstał z krzesła, klęknął za mną, ujął w dłonie moje biodra i zaczął mnie pieścić. Czułam jego język na szparce, czułam, jak ją liże, jak wsuwa się głęboko w ciasną norkę. Mocno naślinił swego drągala, wstał i gwałtownym ruchem wszedł we mnie. Choć z wrażenia wrzasnęłam, to jednak było to niesamowite! Poczułam przez sekundę ból w momencie, kiedy rozpychał ścianki pochwy, ale natychmiast jego miejsce zajęła rozkosz.

    Nareszcie! Nareszcie jest we mnie okazały penis, na którego drugim końcu stał przystojny, wspaniale umięśniony mężczyzna i wpychał się we mnie po jądra. Robiło mi się coraz cieplej, zalewała mnie coraz większa fala podniecenia, zaczęłam pojękiwać i postękiwać w rytm ruchów penisa, oparłam się rękoma na łóżku, na moment zapomniałam o Darii. Kamil nadusił me biodra, popchnął lekko, tak, że teraz leżałam na brzuchu, on siedział mi na udach i równomiernie, dość szybko ruchał mą spragnioną kutasa muszelkę. Czułem ogarniające mnie ciepło, rozkosz narastała ciągle, nie zwracałam uwagi na nic, chciałam tylko orgazmu, chciałam, żeby zerżnął mnie jak dziwkę, wyruchał porządnie i spuścił się we mnie, potrzebowałam tego. Byłam już bliziutko szczytu, kiedy znowu poczułem ciepły oddech, tym razem na pupie. Odwróciłam głowę, popatrzyłam za siebie. To Daria klęczała obok chłopaka i uważnie przyglądała się mej ciemniejszej dziurce. Po chwili rozchyliła moje szczupłe pośladki i pomału wsuwała między nie swój długi języczek z kolczykiem. To było wspaniałe uczucie mieć w cipce takiego wielkiego kutasa, a w dupci zwinny jęzorek. Patrzyłam cały czas za siebie, widziałam, jak dziewczyna złapała w dłoń wysuwającego się drągala i błyskawicznie wsadziła sobie do buzi. Poruszyła kilka razy dłonią, potem znowu wepchnęła lśniącą moimi sokami i jej śliną maczugę w oczekującą go cipkę. Jęknęłam głośno, bo w tej samej chwili poczułam paluszki Darii poruszające się delikatnie we wcześniej lizanej pupie. Oddałam się całkowicie pieszczotom, opadłam na pościel głośno jęcząc i stękając. Nie trwało to długo, bo kilkanaście sekund później odleciałam…

    Tak, to był odlot, jeszcze nigdy nie doznałam takiej rozkoszy, nie przeżyłam takiego orgazmu. Nie wiem, co się ze mną działo, bo na dłuższą chwilę straciłam świadomość; nie było niczego, tylko dojmująca rozkosz! Wreszcie ocknęłam się i z uśmiechem na ustach popatrzyłam na ściskającą się parę. Teraz ja klęczałam przed Kamilem i zaczęłam robić delikatnego loda, nie pomijając zwisających, wielkich jąder kołyszących się przed twarzą. Próbowałam wessać je do buzi, ale były za duże, pomieściłam tylko jedno, ale drugim też się zajęłam. Lizałam i ssałam zapamiętale ciągle twardą pałę, nie mogąc nadziwić się, że taki gigant nie rozerwał mi cipki! Jednak to prawda, co kiedyś mówił mój serdeczny przyjaciel, że „każdy chuj pasuje do każdej pipy”. Z zainteresowaniem obrabiałam buzią i ręką twardą pytę, a drugą dłonią zajęłam się dupką Darii. Znowu wsuwałam palce i tę maleńką pipkę i ciasny odbyt, ruszałam nimi w środku. Ciągle zastanawiałam się, jak to możliwe, że ten wielki palant mieścił się w tak maleńkiej norce, wreszcie nie wytrzymałam. Chwyciłam mocno penisa, pociągnęłam za niego w stronę dziewczyny, a Darię popchnęłam na łóżko. Upadła na plecy i domyślając się o co mi chodzi, szeroko rozłożyła nogi. Chłopak nie zastanawiał się tylko pomału zaczął wciskać się w wyeksponowaną cipkę. Jego wielki przyjaciel zanurzył się wpierw do połowy, potem troszkę głębiej, żeby w końcu cały zniknąć w rozpychanej pipce. Daria stękała, popiskiwała cicho, ruszała biodrami w rytm pchnięć Kamila. Pochyliłam się nad jej kroczem i w momencie, kiedy prawie cały wysuwał się ze szparki lizałam go, spijając śluz i soki. Podobnie, jak wcześniej Daria – teraz ja wyjęłam kutasa i objęłam ustami, by po chwili znowu wrócił do dziurki. Bawiliśmy się tak dłuższy czas, a mnie dziwiło, że Kamil jeszcze nie doszedł, tym bardziej, że ruchana przez niego dziewczyna miał już dwa orgazmy!

    Usiedliśmy na łóżku obok siebie, każde z nas trzymało kieliszek z winem.

    – Jesteś niezły ogier, nie ma co! – patrzyłam na tylko troszeczkę opadłego penisa – Ten twój kumpel mógłby grać w najlepszych pornolach – pogłaskałam delikatną, poznaczoną oplotem żył skórkę.

    – Miałem taką propozycję, ale nie skorzystałem, nie lubię się chwalić – roześmiał się głośno – Na dodatek mój przyjaciel mógłby być zazdrosny.

    – A o kobiety nie jest? – zdziwiłam się.

    – Nie, bo wie, że jednak wolę jego, choć muszę przyznać, że takie dupeczki, jak wy też dają dużo rozkoszy – poklepał nas po tyłeczkach. – Kochamy się z Danielem, kiedy tylko możemy, a on też jest dobrze zaopatrzony – wskazał na swe krocze.

    Porozmawialiśmy jeszcze chwilkę, odstawiliśmy kieliszki. Klęczałyśmy z Darią przed chłopakiem i tym razem obie obrabiałyśmy twardniejącą pałę. Nagle przyszła mi do głowy świetna – moim zdaniem – myśl. Szybko wstałam, dopadłam do szafki, wyciągnęłam z niej mego nocnego kumpla, posmarowałam żelem i wróciłam na podłogę, tym razem za Kamilem. Daria cały czas go obciągała, a ja wsunęłam błyskawicznie dildo w tyłek chłopaka. Zaskoczył mnie, bo tylko odwrócił głowę i uśmiechnął się lekko, kiwnął przy tym głową. Tym razem akcja nabrała tempa. Przystojniak wpychał się w usta Darii, a dildo opuszczało jego pupę; kiedy cofał się wysuwając z ust dziewczyny – nadziewał się na dildo. Po chwili zobaczyłyśmy, że jego ruch stały się energiczniejsze, zaczął sapać i postękiwać. Złapał głowę Darii, trzymał mocno i wcisnął swego palanta w gardło krztuszącej się dziewczyny. Chcą jakoś jej pomóc wepchnęłam dildo w dupę chłopaka do samego końca. Szarpnął się, na szczęście wyszedł z buzi biednej laseczki i zaczął stękać, po chwili ryknął i zobaczyłam strugi spermy spływające z twarzy Darii. Szybko przesunęłam się do przodu, bo też chciałam posmakować tego „miodu”, ale nie musiałam działać szybko. To jęcząc, to rycząc jak bawół Kamil wyrzucał z siebie kolejne porcje lepkiej mazi. Trzymałam sterczącą pałę i kierowałam następne strzały to na siebie, to na klęczącą obok dziewczynę. Patrzyłam z podziwem, ile tego miał w swych wielkich jajach, bo obie byłyśmy dosłownie oblane spermą.

    Kamil opadł na łóżko ciężko dysząc, a ja rzuciłam się na Darię, zlizywałam z niej nasienie, całowałyśmy się, wymieniając między sobą to, co każda z nas miała w buzi. Całowałam piękną twarz, rozmazywałam lepką substancję na jędrnym biuście, sama czuła to samo. Przestałyśmy się pieścić, odsunęłyśmy się od siebie. Patrzyłam na zamglone rozkoszą oczy, na piękną buzię, do której przykleiły się zmoczone spermą włosy, zatrzymałam wzrok na rozchylonych ustach, którymi „łapała” powietrze… Wyglądała obłędnie!

    Znowu siedzieliśmy na łóżku, ale już po szybkim zmyciu z siebie oznak niedawnych rozkoszy. Zastanawiało mnie, czy Kamil łyka jakieś wspomagacze, bo jego ogier jeszcze sterczał między nogami. Może nie był tak sztywny i wielki, jak kilka minut temu, ale ciągle budził mój podziw.

    – Co stosujesz, że ci ciągle stoi? – pogłaskałam imponujące przyrodzenie. – To chyba niemożliwe, żeby tak długo był w gotowości, tym bardziej po takim wytrysku…

    – Nic nie biorę, to jest tak, że jak mam ochotę na seks, to mi stoi i już! – roześmiał się i objął mnie serdecznie. – Tym bardziej, jak mam obok siebie takie kochanki… – drugim ramieniem przyciągnął do siebie Darię.

    – Polu, on tak ma, naprawdę – potwierdziła dziewczyna – Kiedyś ruchał mnie pół nocy i ciągle był twardy – też głaskała twardniejącą pytę.

    – Muszę coś spróbować – uklęknęłam przed chłopakiem, ujęłam kutasa w obie dłonie i otoczyłam wielki łeb ustami.

    Wsuwałam go w buzię pomalutku, bez pośpiechu, byłam ciekawa, ile będę w stanie przyjąć to wielkie coś. Czułam, że zaraz się udławię, ale nie przestawałam. W końcu nie mogłam złapać oddechu, objęłam trzon jedną dłonią w miejscu, gdzie miałam usta i z głośnym cmoknięciem wycofałam się. Patrzyłam z uznaniem dla samej siebie, bo wessałam trochę więcej niż połowę. Daria popatrzyła na nas, uśmiechnięta też zsunęła się na kolana obok mnie.

    – Teraz ja, zobaczymy, która będzie lepsza.

    Łeb zniknął w otwartej buzi, nasuwała się na kutasa szybciej ode mnie, ale dotarła dokładnie w to samo miejsce co ja i wycofała się.

    – Głębiej nie mogłam – wyszeptała.

    – Całkiem niezły wynik osiągnęłyście. Daniel nie ma tak pojemnego gardła. No, panienki, czas na jakiś seksik, prawda? – popchnął nas na siebie.

    Całowałam zapamiętale biust Darii, wsuwałam palce w pipkę i dupkę, jej paluszki też poczułam w sobie. Ale tylko przez chwilkę, bo pociągnęła mnie w poprzek na łóżko, położyła na brzuchu i uniosła me biodra. Poczułam na odbycie jej zwinny języczek, w w cipce delikatne palce; ale i to trwało tylko chwilkę. Wtuliłam twarz w poduszkę, żeby za głośno nie wrzeszczeć w razie niespodziewanego orgazmu, ale on nie nadchodził. Zamiast tego poczułam silne dłonie na biodrach i wpychającego się do mej pupy twardego jak drewniany kołek kutasa! Kamil zaczął ruchać mnie tym swoim olbrzymem w dupę! Na szczęście nie wdarł się gwałtownie, tylko bez pośpiechu wsuwał się we mnie, miałam też wrażenie, że jest czymś posmarowany. Czułam, jak rozchylają się pod jego naciskiem ścianki pupy, wrażenie było niesamowite. Podniecenie graniczyło z lekkim bólem i obawą, co dalej, bo jednak nic tak wielkiego nie zagościło jeszcze w tej dziurce… Chłopak przyśpieszył, a ja pomacałam ręką do tyłu i zdziwiłam się, bo czułam na palcach jego podbrzusze, to znaczy, że wchodził we mnie całą długością! Teraz już nie było żadnego bólu, tylko narastające podniecenie. Do tego Daria siadła przede mną, rozchyliła mocno nogi, złapała mnie za włosy, pociągnęła w górę, wsunęła się pod moją twarz, tak, że miałam przed nosem jej maleńką pipeczkę, z tym, że teraz po poprzednich wyczynach była już lekko spuchnięta i zaróżowiona. Językiem zgłębiała, tę szparkę, lizałam łechtaczkę, nawet wsunęłam w pipkę dwa palce, ale musiałam przerwać, bo zaczęła mnie ogarniać błogość nadchodzącego orgazmu.

    Odleciałam prawie tak samo, jak za pierwszym razem, kiedy znowu wróciłam na ziemię zobaczyłam wypięty tyłek Dari i ruchającego go kutasa Kamila. Nie pozostało mi nic innego, jak znowu wcisnąć w umięśnioną dupę chłopaka moje kochane dildo; poprzednio odniosłam wrażenie, że w ten sposób szybciej dochodzi do orgazmu. Rzeczywiście, moje działanie przyniosło bardzo szybko oczekiwany skutek, po już po kilkunastu ruchach wystrzelił w Darię sporą porcję nasienia. Patrzyłam, jak strumyk spermy wypływa z rozciągniętej pupy, spływa po kroczu na uda, jak kapie na pościel. Kamil leżał dłuższą chwilę ciężko oddychając, a jego dzielny rumak zaczął wreszcie opadać.

    -Dość seksu na dzisiaj, zaraz mi odpadnie – wysapał.

    – Ja też mam dość, a ty? – popatrzyłam na Darię.

    – Dajcie spokój, wszystkie dziurki mnie bolą – wystękała, wycierając w prześcieradło ciągle wypływającą spermę.

    – No to do łazienki i idziemy na piwo – zaproponowałam.

    – Super pomysł, Jakoś trzeba ten dzień zakończyć, prawda? – oboje byli zgodni.

    Chcecie wiedzieć, co było później?

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Jan Sadurek
  • Hejka, jestem ulegla szmata

    Hejka, mam na imię Oliwia, mam 18 lat i jestem bardzo uległa. Jestem niską(160cm) blondynką o niebieskich oczach, cycuszkach rozmiaru B i jędrnej, wyćwiczonej pupie. Uwielbiam mężczyzn w podeszłym wieku mniej więcej 50-70 lat. Już od paru lat czuję w sobie, że jestem dziwka, która uwielbia być dominowana przez tak zwanych tatusiów. Opowiem wam historię sprzed paru miesięcy. Ogólnie lubię się mocno malować i wyzywająco ubierać, więc można powiedzieć, że naturę dziwki mam w sobie. Gdy ukończyłam 18 lat stwierdziłam, że czemu by nie zarobić paru złotych pracując jako prostytutka. Wystawiłam ogłoszenie w Internecie, że młodziutka 18-letnia suczka szuka Pana lubiącego ostra zabawę (musi być powyżej 50 lat). I tak zaczęła się moja kariera jako kurwy. Zadzwonił pierwszy klient. 53 letni Marek, bo tak miał na imię, zaproponował spotkanie u niego w apartamencie. Płacił 500zł za godzinę, co dla tak młodej osoby jak ja wydawało się bardzo dużą sumą. Jednak jego warunkiem było to, że zrobię wszystko co będzie mi kazał. Zgodziłam się oczywiście. Marek dał mi również dane jak mam być ubrana i pomalowana. Ubrałam się w prześwitujący, biały i bardzo obcisły i krótki top; króciutką, czarną miniówkę; białe podkolanówki i czerwone, bardzo długie szpilki. Bielizny nie założyłam żadnej, gdyż Marek stanowczo zabronił mi jej ubierać. Pomalowałam się bardzo mocno (pierwszy raz chyba zrobiłam aż tak mocny makijaż). I tak poszłam na spotkanie z moim pierwszym klientem. Gdy doszłam na miejsce i zapukałam. drzwi otworzył dość przystojny, starszy mężczyzna-Marek. Popatrzył się na mnie, złapał agresywnie za włosy i wciągnął mnie do swojego mieszkania. Lekko się przestraszyłam, bo nie spodziewałam się tego. Marek powiedział: „Na kolana, moja mała suko!”. Natychmiast uklęknęłam. W tym czasie Marek przedstawił mi swój plan na dzisiaj: „Od dzisiaj jesteś moją własnością, moją kurwą, moją prywatną, młodą dziwką, mogę z tobą zrobić co zechce, kiedy zechce i gdzie zechce, a także udostępniać cię komu zechce. Jesteś tylko jebaną zabawką do rżnięcia, która ma być posłuszna tylko mi, swojemu Panu. Tak się masz do mnie zwracać- Panie. Zrozumiano szmato?”. Byłam bardzo zdziwiona, ale podnieciło mnie to. Dlatego odpowiedziałam: „Zrozumiano, Panie”. „Dobrze”- rzekł Marek- „a więc czas cię przetestować laleczko.” Rozpiął rozporek, spod którego wypadł na oko 20cm potwór. „Otwórz usta kurwo!”. Gdy wykonałam polecenie w moje usta wszedł ogromny penis Marka. Zaczął nim poruszać bardzo szybko i dynamicznie co powodowało, że krztusiłam się. Moje gardło było rżnięte przez jakieś 10 minut- ostro i głęboko. Wtedy Marek wyciągnął kutasa z mojej buzi i powiedział: „Hmm, całkiem dobrze… a teraz ściągaj top i miniówę i wypinaj swoje dupsko!” Zrobiłam co kazał. Dostałam pięć siarczystych strzałów w pośladki, aż zasyczałam z bólu. Wtedy Marek powiedział: „Pamiętaj, jesteś tylko suką, a suki jebane są tylko w dupę chyba, że zasłużą wtedy można je wyruchać w cipkę. Ale ty jeszcze nie zasłużyłaś więc wypinaj dupę!” Trochę się bałam bo nigdy wcześniej nie uprawiałam seksu analnego. Jednak Marek się nad tym nie zastanawiał. Wsadził od razu swojego nabrzmiałego kutasa w mój odbyt jednym silnym ruchem. Jęknęłam z bólu. Marek ruchał mnie w tyłek bez opamiętania. „O tak szmato, jesteś stworzona do ruchania cię w dupsko.” Gdy to powiedział poczułam pewną satysfakcję, że spełniam się w roli głupiej dziwki. Po dobrej godzinie pieprzenia mojej analnej dziurki Marek krzyknął: „Dochodzę KURWO, szykuj się na zalew dupy!”. I w tym momencie poczułam jak mój obolały tyłek zalewa cały potok ciepłej, lepkiej spermy. Marek wyszedł ze mnie i powiedział: „Jak na pierwszy raz było dobrze. Tylko moja sperma ma zostać w twojej dupie, ma tam kurwa zostać na zawsze. A ty tu zostajesz, dzwoń do rodziców, że zmieniasz miejsce zamieszkania.” Koniec części pierwszej…

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Oliwia Paczek

    Jeśli się spodoba napiszę kolejne części 🙂

  • Sasiadka w potrzebie XXV (Z Alicja w Krainie rozczarowan)

    Po powrocie do domu szybko się ogarnąłem. Do pracy szedłem na 19 więc miałem trochę czasu. Około godziny 16 wróciła z warsztatów moja współlokatorka – kuzynka. Przyszła wraz z koleżanką.

    “O, już wróciłeś?” – zapytała zdziwiona. “To jest Iza, moja nowa koleżanka z grupy. Razem robimy projekt na warsztatach z chemii, posiedzimy u mnie ze dwie godzinki, ale nie będziemy przeszkadzać” – dodała.

    Przywitałem się z Izą. Była to bardzo zadbana, modnie ubrana i uczesana nastolatka. Nie wyglądała na 16 lat, raczej dałbym jej 18. Widać było, że pochodzi z bogatego domu. Była jakieś 5 cm wyższa od Natalki, co dawało ok. 175 cm, ciemnobrązowe, długie niemal do pasa, lekko falowane włosy, buzia modelki, choć jak miałbym ją porównać do kogoś sławnego to z twarzy podobna do popularnej dziś piosenkarki Sanah.  Ewidentnie zwracała na siebie uwagę facetów. Moją na pewno. Iza przywitała mnie swoim idealnym hollywoodzkim  uśmiechem, bacznie mi się przyglądając. Obie dziewczyny mi się podobały, ale zupełnie na rożne sposoby. kuzynka jako drobna, wysportowana, seksowna kujonka w wielkich okularach i oryginalną ale pasującą do niej fryzurą na chłopaka, oraz jej koleżanka, z nico bardziej kobiecymi już kształtami i stylem bycia nawiązującym do młodzieży z amerykańskich filmów o nastolatkach. Po chwili obie zniknęły w pokoju obok. Ok. 18 postanowiłem zbierać się do pracy w knajpie. Kiedy dotarłem na miejsce zobaczyłem jakieś drobne zamieszanie przed wejściem. To pracownicy pogotowia energetycznego. 

    „Pan tu pracuje?” – zapytał jeden z nich

    „Tak o co chodzi?” – zaniepokoiłem się

    „Niestety dziś raczej nie otworzycie. W całej kamienicy padł prąd i raczej szybko się z tym nie uwiniemy. Musimysię dostać do was do środka, dla bezpieczeństwa odepniemy instalacje. Później możecie zamknąć.”

    „Na pewno dziś tego nie naprawicie?” – dopytałem 

    „Cała komora trafo spalona, czekamy na wóz techniczny, może nad ranem uruchomimy, ale gwarancji nie daje”.

    Poinformowałem telefonicznie szefa, ekipę puściłem do domu mówiąc, że ma ze mną zostać jedna osoba, żeby ręcznie zliczyć kasę i ogarnąć burdel zrobiony przez robotników. Zgłosiła się jedna z kelnerek Alicja.

    Była to zgrabna, 20 letnia, szczupła dziewczyna, ok. 160 cm wzrostu, średniej wielkości piersi jakieś 75 B, niebieskie oczy, włosy mysi ciemny blond do ramion, zawsze spięte w kucyk. Z twarzy była przeciętna, ani brzydka, ani ładna, miała charakterystyczny lekko zakrzywiony tzw. „orli nos”. Nie była to jakaś tragedia, raczej dodawało jej uroku, ale na ulicy bym się za nią nie obejrzał. Z resztą nigdy nie była w kręgu moich zainteresowań, chociaż sam wiedziałem, że jej wpadłem w oko, często mi się przyglądała. To ona podsunęła mi swoją ciężarną kuzynkę Kaśkę. Kiedy zostaliśmy sami, rozświetliliśmy zupełnie ciemne pomieszczenie ledowymi lampionami, które zostały na zapleczu po jednej z imprez tematycznych. Delikatne światło nadawało nieco romantyczny ton. Po jakiejś godzinie kiedy już się ze wszystkim uporaliśmy, tak zupełnie od niechcenia zaproponowałem:

    „może wypijemy po drinku, w końcu jako jedyni zostaliśmy na posterunku” – zaśmiałem się

    „pewnie, skoro firma stawia, to czemu nie” – uśmiechnęła się nieśmiało.

    Zrobiłem dwa „czarne ruski” i siedliśmy w jednej z loży na wygodnej kanapie. Rozmowa się kleiła całkiem dobrze, miło spędzaliśmy czas, więc zrobiłem jeszcze po jednym, nieco mocniejszym drinku. Czułem się jak z kumpelą ze szkolnej ławki. Tego było mi trzeba, żadnego podtekstu erotycznego, zwykła gadka. Myślałem, że tak właśnie się to skończy. W pewnej chwili Ala spojrzała na mnie pytając:

    „jak Ci idzie współpraca z moją kuzynką?” kończąc pytanie zaśmiała się wymownie

    „Bardzo dobrze, to pracowita dziewczyna, szybko ogarnia projekty, dzięki czemu mogę brać więcej zleceń, już całkiem nauczyła się redagowania i składania prac” – odpowiedziałem

    „Wiesz dobrze, że nie to miałam na myśli” – znów się uśmiechała

    „wiem, że masz powodzenie u kobiet i lubisz je bardziej niż przeciętny facet, zastanawiam się czy kiedyś będziesz miał dziewczynę na stałe” – kontynuowała

    „Kto by mnie tam chciał” – zażartowałem

    Alicja przysunęła się do mnie bardzo blisko, tak, że dotykaliśmy swoimi kolanami. Byłem trochę zaskoczony, bo należała raczej do nieśmiałych dziewczyn ale widocznie drugi drink dodał jej odwagi.  

    „wiem, że uprawiałeś seks z naszą kelnerką Anką. Ale nie dziwie jej się, też bym Ci nie odmówiła gdybyś chciał to zrobić ze mną…” – szepnęła półgłosem

    „rozmawiacie o takich rzeczach?” – próbowałem udawać zdziwienie, bo dobrze wiedziałem, że plotkują między sobą.

    Nie wiem dlaczego znów uległem, ale poczułem podniecenie na tyle duże, że zadziałał impuls. Złapałem ją delikatnie za tył głowy i zbliżyłem głowę składając bardzo długi i namiętny pocałunek z językiem. Jej oddech szybko przyśpieszył a ona sama chętnie go odwzajemniła, nakręcając się jeszcze bardziej. Długo się tak całowaliśmy, moje dłonie mimowolnie wędrowały po jej niewielkich ale przyjemnie twardych piersiach. Ubrana była w strój roboczy tak jak wszystkie kelnerki. Czarne leginsy i obcisła czarna koszulka z niewielkim logiem naszej dyskoteki. Wskoczyła na mnie okrakiem nie przestając się całować. To był istny wir namiętności, nasze języki wariowały coraz szybciej. Lewą rękę wsunąłem jej pod koszulkę, prawą przez materiał leginsów masowałem jej cipkę. Jęczała coraz bardziej. Wstałem unosząc ją, Ala oplotła mnie w pasie swymi zgrabnymi nogami. Położyłem ją na plecach na stoliku w loży, zwolniła uścisk swych ud. Obiema dłońmi złapałem za leginsy, ściągając je razem z jasnobłękitnymi stringami. Zwykła codzienna bielizna Dolna część garderoby wylądowała na podłodze. Górę sama zdjęła w pośpiechu, zostając w samym, białym staniku. Moim oczom ukazała się młoda, wąska cipka z delikatnym 2 dniowym zarostem.

    „nie przygotowałam się, przepraszam” – wyszeptała ze smutkiem w głosie.

    Jednak mnie to zupełnie nie przeszkadzało i natychmiast rzuciłem się do robienia minetki. Kiedy zamoczyłem swój język w jej wargach, zaczęła mocno wierzgać nogami, do tego stopnia, że sama złapała się za piszczele, podciągając uda do płaskiego brzucha, aby nieco mi ułatwić sprawę. Mój szorstki język pracował bardzo dynamicznie, delikatnie co jakiś czas przygryzałem jej wargi sromowe. Za każdym razem jak próbowałem wcisnąć w nią swój usztywniony język, odczuwałem wyraźny opór. Była cholernie wąska i ciasna. Obydwoma kciukami delikatnie rozchyliłem jej różowe płatki, delikatnie wkładając samą końcówkę języka. Popieściłem ją dłuższą chwilę, aż zobaczyłem jak jej całe ciało przeszywa dreszcz, któremu towarzyszyły szybkie i krótkie oddechy oraz przeciągnięte, głośne jęknięcie. Opuściła wciąż drżące nogi spojrzała na mnie próbując wyrównać oddech. Wyglądała trochę tak jakby dopiero odzyskała przytomność. Kiedy kilkusekundowe zamroczenie minęło, usiadła na krawędzi stołu, złapała mnie za skórzany pasek, rozpinając moje czarne jeansy w pośpiechu. Uwolniła z moich bokserek już całkiem sterczącego kutasa, który wyprężył się przed jej twarzą niczym struna. Spojrzała mi prosto w oczy chudą dłonią pobudzając mnie dość szybkimi ale nieporadnymi ruchami. Czułem, że nie jest doświadczona. Tasowała mnie tak przez chwilę, patrząc mi w oczy i jakby czekając na polecenie. Ale ja nie miałem zamiaru się narzucać ani niczego sugerować. W końcu delikatnie włożyła samą końcówkę penisa w swoje usta, rozpoczynając nieporadny i raczej kiepski w wykonaniu oral. Nie wiem czy to był pierwszy lód jakiego robiła w życiu, ale z pewnością odstawał poziomem do poprzednich zabaw, których miałem okazje doświadczyć wcześniej. Ruszała delikatnie głową w przód i w tył zajmując się samą główką. Byłem jednak na tyle pobudzony, że i tak sprawiało mi to satysfakcję, a jej brak profesjonalizmu zaczął mi się podobać. Po kilku ruchach w jej buzi postanowiłem wejść w jej ciasną cipkę, myśląc, że tu będę mógł nadrobić. Wysunąłem kutasa z jej ust, dając znak, aby położyła się na plecach. Uczyniła to momentalnie szepcząc:

    „tylko, ja nie wiem czy dam radę…musisz delikatnie to zrobić…” dodała łamanym głosem

    „Jak to? Jesteś dziewicą?” zdziwiłem się

    „tak jakby, to znaczy, nie jestem fizycznie dziewicą, ale nie robiłam tego z facetem, jedyny partner z którym dotychczas byłam jedynie wkładał mi palce, nie miałam okazji mieć penisa w sobie” – dodała zatroskanym głosem

    Tego się nie spodziewałem i w zasadzie nie bardzo miałem pomysł co dalej mam robić. Poleciałem szybko do baru, gdzie znajdowały się zapasy prezerwatyw. Sprzedawaliśmy je spod lady, w okresach dyskotek studenckich rozchodziły się jak świeże bułeczki. Wróciłem do Ali, zakładając w pośpiechu gumkę na swój sterczący sprzęt. Kucnąłem jeszcze na chwilkę, aby ją zwilżyć, następnie zarzuciłem jej nogi na swoje ramiona i delikatnie z wyczuciem przyłożyłem członka do jej cipki. Spojrzała na mnie w wystraszoną miną, a ja zacząłem powoli napierać chcąc pokonać przyjemny opór. Jej twarz wykrzywiła się w grymasie bólu.

    „Ała, bardzo boli, jesteś za duży” – krzyknęła nagle, po czym przyłożyła swoją dłoń do ust, przygryzając ją aby lepiej znieść dyskomfort. Po kilku nieudanych próbach sforsowania cipki, udało mi się włożyć sam żołądź, co znów zakończyło się głośnym jęknięciem:

    „Przepraszam, chyba nie dam rady, jestem za mało rozciągnięta” – w jej oczach pojawiły się łzy. Postanowiłem, że nie ma sensu dalsze próbowanie na siłę. Pocałowałem ją w usta mówiąc:

    „Nic się nie stało, następnym razem będzie lepiej” – dodałem chcąc ją pocieszyć. Powoli się ogarnęliśmy, ubraliśmy się jeszcze na koniec przytuliłem ją słysząc:

    „Naprawdę przepraszam, to może przez stres. Obiecaj mi, że nikomu nie powiesz co tu zaszło”.

    „możesz być pewna, nie zamartwiaj się już, to nie Twoja wina” – dodałem

    „Myślisz, że jeszcze kiedyś będziesz miał ochotę zrobić drugie podejście? Ja naprawdę bardzo chciałam, ale nie dałam rady” – wciąż się tłumaczyła. 

    „spokojnie, jak tylko będziesz miała chęć – wrócimy do tematu, obiecuje.

    Po wszystkim zamknąłem knajpę i rozeszliśmy się do domów. Dochodziła godzina 21 kiedy dotarłem do mieszkania. Postanowiłem wejść po cichu, zakładając, że Natalka może już spać, miała dość intensywny dzień. Postanowiłem, że nie usnę tak łatwo jeśli nie dam upustu nierozładowanemu napięciu. Alicja mnie nakręciła, ale nie było sposobności aby skończyć temat. Jedyne co mogłem zdziałać to robótki ręczne pod prysznicem. O dziwo kiedy otworzyłem drzwi ujrzałem Natalkę, która w moim pokoju prze telewizorem znów ćwiczyła rozciąganie, prężąc młode ciało na macie. 

    „Jeszcze tego brakowało, żeby ona mnie nakręcała” – pomyślałem.

    Natalka nieco wystraszona i mocno zdziwiona przywitała mnie słowami:

    „co tak wcześnie? Myślałem, że wrócisz jak zwykle koło północy, więc pozwoliłam sobie skorzystać z TV, mam nadzieje, że się nie gniewasz, zresztą za chwilę kończę” – rzuciła celowo wypinając w moją stronę swój zgrabny tyłek. Ubrana była w swój różowo-biały komplet do gimnastyki, obcisłe krótkie różowe spodenki i biała przylegająca do ciała koszulka. 

    „Spoko, nie przeszkadzaj sobie” – odparłem siadając na łóżku, sięgając po butelkę wody stojącą obok. 

    „Iza się o Ciebie pytała, mówiła, że niezłe z Ciebie ciacho, zastanawiała się czy masz kogoś na stałe. Ja nie wiem co te dziewczyny tak za Tobą szaleją” – dodała uśmiechając się.

    „ile Ty tych dziewczyn bzykasz, przyznaj się” – parsknęła spoglądając na mnie.

    „wiesz co jest zabawne? – kontynuowała wywód –  powiedziałam Izie, że ze mną też sypiasz, nie chciałam, żeby się kręciła koło Ciebie, tym bardziej, że ma chłopaka – oznajmiła zadowolona 

    „zwariowałaś? Nie możesz gadać ludziom takich pierdół!” – wrzasnąłem wkurwiony
    Spojrzała na mnie z politowaniem:

    „Nie rozśmieszaj mnie, bo się zajadów nabawię” – po czym podeszła wolnym krokiem, niczym wyrachowana kocica, nachyliła się nade mną zbliżając swoją twarz do mojej, wolno cedząc półgłosem:

    „Jestem przekonana, że gdybym Ci dała, to byś mi nie odmówił, nawet powieka by Ci nie drgnęła. Myślisz, że nie widziałam jak na mnie patrzysz jak ćwiczę, albo przechadzam się po mieszkaniu w spodenkach? Adam, nie oszukuj się, zerżnąłbyś mnie bez wahania i jeszcze prosiłbyś o dokładkę, to , że noszę okulary nie oznacza, że jestem ślepa” – warknęła łapiąc mnie jednocześnie za dłoń położyć ją na swoim kroczu:

    „czujesz jak z niej bije energia i ciepło? I co? Powiesz mi teraz, że byś się nie skusił?”

    Na co dzień byłem pewnym siebie facetem, ale w tej sytuacji naprawdę nie wiedziałem co mam zrobić. Byłem w szoku. Sprawy nie ułatwiało mi to, że byłem nakręcony akcją z Alicją, z którą niestety nie doszło do finału. Nie zdążyłem się jednak nad tym wszystkim zastanowić. Natalka odsunęła moją dłoń, płynnym ruchem ściągnęła koszulkę, ukazując swoje niewielkie, ale kształtne piersi z mocno sterczącymi sutkami. Szybko pozbyła się różowych spodenek, zostając w szarych , zwykłych majtkach z białym napisem Calvin Klein na czarnym szerokim pasku gumki. Na sam ten widok niemal wystrzeliłem. Natalka wlazła na mnie okrakiem, ja mimowolnie położyłem się na plecach. Zupełnie nie wiedziałem co się dzieje. Kuzynka jednym zgrabnym ruchem rozpięła mi spodnie, uwalniając naprężonego do granic możliwości kutasa. Złapała go w chudą dłoń i spojrzała na niego z uznaniem mówiąc:

    „No chyba zaczynam je wszystkie rozumieć, niezły sprzęt” – uśmiechnęła się pod nosem. 

    Nagle drugą dłonią uchyliła prawą „nogawkę” swojej bielizny wsuwając mojego członka pomiędzy materiał majtek, a swoją gładką cipkę, tak, że jego końcówka wystawała za ich górną krawędź. Wewnętrzną częścią dłoni zaczęła masować mojego kutasa poprzez materiał swoich majteczek, wykonując szybkie, posuwiste ruchy. Nie trwało to długo, widok jej podnieconej twarzy i rozkosznych piersi w połączeniu z intensywnym pocieraniem kutasa sprawiło, że wystrzeliłem ogromną, skumulowaną salwą spermy. Strzał był na tyle intensywny, że pierwsza, największa stróżka wylądowała na jej brodzie, druga ozdobiła cycki, a trzecia znalazła się na płaskim wysportowanym brzuchu. Resztę nasienia wytarła o szare majtki już po zewnętrznej stronie. Po wszystkim zeskoczyła ze mnie, spojrzała na wciąż sterczącego kutasa:

    „niezły strzał, zajmuje pierwsza łazienkę” – po tych słowach zniknęła za jej drzwiami.

    Chociaż nie był to seks sam w sobie, to jednak przeżyłem ogromy orgazm. Tylko znów miałem świadomość tego, że komplikuje sobie życie. W dodatku zacząłem mieć wyrzuty sumienia, że nawiązałem intymną relację z kuzynką. Daleka, ale jednak rodzina. Czułem, że powinienem odpocząć od wszystkich kobiet. 

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Adam

    Jeśli chcesz więcej opowiadań, napisz komentarz, zawsze mnie motywują dodaleszego pisania, dzięki!