Blog

  • Jola i jej historia cz.1

    Cześć, jestem Jola. Muszę opowiedzieć o sobie, żeby przestrzec inne dziewczyny. Przed czym? Przed nimi samymi…

     Od samego początku nic nie zapowiadało, że moje życie tak się zmieni, że tak się potoczy. Hmmm… Nikt nie jest w stanie do końca przewidzieć swą przyszłość, mi nawet kiedyś przez myśl nie przemknęło, jak można się stoczyć.

     Wydawać by się mogło, że moje życie będzie niemal usłane różami, ale tak nie było. Jestem już pełnoletnia, zaczęłam studia, finansowo nie mam powodów do narzekań, rodzice wspomagają mnie w tej kwestii, mogę żyć na wysokim poziomie. Wynajęli mi przytulne, komfortowe mieszkanko niedaleko uczelni, do dyspozycji mam swe ukochane autko. Żyć, nie umierać, prawda?

     Swojej matki biologicznej niemal nie pamiętam, zginęła w wypadku samochodowym, kiedy miałam sześć lat. Był to dla mnie taki cios i szok, że nim uspokoiłam się emocjonalnie, musiałam o cały rok później pójść do szkoły, tym bardziej, że kilka miesięcy spędziłam w szpitalu. Ojciec otoczył mnie najlepszą opieką, na jaką było go stać. Chyba rekompensował mi stratę mamy, bo to on prowadził auto, choć to nie on spowodował katastrofę. Sam też musiał poradzić sobie z traumą utraty ukochanej kobiety…

     Smutne to wszystko, ale na szczęście skończyło się „wyjściem na prostą”. Tata poznał fantastyczną babeczkę, pomógł uratować jej firmę, połączyli siły, niespodziewanie wzięli ślub i po kilku latach byliśmy bardzo majętną rodziną. Klara jest kochaną osobą, do tego stopnia mi imponowała, że po weselu spytałam, czy mogę mówić do niej „mamo”. Rozpłakała się, przytuliła mocno i ucałowała. Oczywiście zgodziła się i od tamtej pory stała się moją mamą, a ja jej córką. Później dowiedziałam się, że nie może mieć własnych dzieci, dlatego tak wzruszyła ją moja prośba.

     Kiedy zaczęłam dojrzewać, dostrzegłam kilka rzeczy, na które wcześniej nie zwracałam uwagi. Nagle mama wydala mi się piękną kobietą, nie tylko mamą. Wysoka, szczupła, ma bardzo ładną buzię, fajne nogi, szczuplutki, zgrabny tyłeczek i rewelacyjny biust, absolutnie nie wygląda na swoje lata. Klara zawsze wychodzi z domu w szpileczkach, co jeszcze dodaje jej wzrostu i podkreśla kształt nóg. Na ulicy nie było faceta, który nie zwrócił by na nią uwagi, tym bardziej, że zawsze była modnie ubrana i zwykle jej ciuszki nie zakrywały wszystkiego…

     Ojciec, Jeremi, jest bardzo przystojnym mężczyzną. Wysoki, bardzo męski, zawsze elegancki, zwykle ma kilkudniowy zarost i długie włosy, bardzo dba o siebie. Zajmuje się firmą, niekiedy ugotuje w domu coś pysznego, dużo biega, często jest na siłowni. Jestem przekonana, że są szczęśliwi ze sobą, przecież widzę, jak Klara patrzy na niego, albo on na nią; aż się ciepło robi na sercu.

     Od kiedy poszłam do gimnazjum moje życie uległo zmianie. Nie, żebym zaniedbała naukę, absolutnie nie. Lubię się uczyć, nauka daje mi dużo radości i satysfakcji. Zmiana nastąpiła przez środowisko, w które weszłam. Z powodu straty roku życia, byłam najstarsza w klasie i nie będąc skromną muszę powiedzieć, że jedną z najładniejszych dziewcząt. Obserwowałam zmiany, jakie zachodzą we mnie, jak zmienia się moje ciało, ze zdziwieniem zauważyłam, że coraz częściej oglądają się za mną mężczyźni, nie tylko młodzi chłopcy!

     Czas mijał. A ja robiłam się z dnia na dzień bardziej… nie wiem? Kobieca? Chyba tak. W ostatniej klasie gimnazjum urosłam, obserwowałam z radością ciągle powiększający się biust, delikatnie głaskałam coraz gęściejsze włoski nad cipką. Wzorując się na Klarze depilowałam się, najpierw tak jak ona zostawiałam mały kosmyk, ale w końcu zlikwidowałam wszystkie, moja pipeczka była aksamitnie gładziutka, praktycznie nie miałam na sobie żadnego włoska, oczywiście tylko to, co na głowie – brwi, rzęsy i gęste, czarne włosy, które i tak obcięłam bardzo krótko.

     W budzie zaprzyjaźniłam się z dwoma dziewczynami, z Nelą i Klarą, na którą mówiłyśmy Klarysa, żeby odróżnić ją od mojej matki. Laseczki bardzo piękne, zgrabne, obie pokazały mi inny świat. I to właśnie powód moich zmartwień, ale dopiero późniejszych. Teraz łapałam pełnymi garściami to, co dawał los, a dawał wiele…

     Życie przebiegało mi bardzo spokojnie, choć od pewnego czasu zauważyłam, że staruszków coraz częściej i coraz dłużej nie ma w domu. Z pozoru nic się nie zmieniło, co jakiś wieczór dobiegał mnie głos Klary, kiedy bzykali się z ojcem, ale było to coraz rzadziej i krócej. Po seksie nie przesiadywali już w kuchni ubrani tylko w podomki, teraz nie pokazywali się wcale. Kiedy pytałam, dlaczego tyle nie ma ich w domu, tłumaczyli się oboje nawałem pracy, realizacją nowych planów i tworzeniem nowych oddziałów firmy. Trwało to już bardzo długo, zaczynałam się trochę nudzić sama w domu, coraz częściej włączałam komputer i szukałam różnych erotycznych stron, bo seks zaczął mnie coraz bardziej interesować. Różnice płci wyraźniejsze z wiekiem budziły moje zainteresowanie; zastanawiałam się, jak to jest, kiedy w kobietę wchodzi taki penis, jak te na filmach, czy to daje tyle rozkoszy, co tamtym kobietom, czy też mocno boli. O seksie w pupę nawet nie pomyślałam, takie wielkie członki moją pupcię na bank by rozerwały. Tak wtedy myślałam…

     Chyba w drugiej klasie zainteresowało mnie, skąd dziewczyny mają takie zajebiste ciuszki, przecież nie pochodziły z zamożnych rodzin, a to, co na siebie zakładały było warte kupę kasy. Wiem coś o tym, bo często w Galerii robię zakupy z mamą i wiem, co i ile kosztuje. Kiedyś nawet, kiedy pojechałam do Empiku po potrzebną mi książkę, widziałam tam Klarysę, ale szła z kimś, nie mogłam z daleka poznać, kto to, więc nie zawracałam jej głowy. Wreszcie jednego dnia, na dużej przerwie nie wytrzymałam.

    – Ej, laski, skąd macie takie świetne łaszki? – siedziałyśmy na murku i zajadałyśmy swoje śniadania. – przecież nie są tanie.

     Obie popatrzyły na siebie, potem na mnie, znowu na siebie. Klarysa kiwnęła głową, Nela uśmiechnęła się i zbliżyła się do mnie.

    – Możesz się dowiedzieć, ale to naprawdę nasz sekret, nikt nie może się o tym dowiedzieć.

    – No dobrze, przecież nie będę latała z tym po korytarzu…

    – Nie! – przerwała mi – Musisz dać słowo honoru, że nikomu nie powiesz.

    – No dobrze, – byłam trochę urażona – słowo, nikomu nie powiem.

    – Ale naprawdę nikomu, bo pożałujesz!

    – Zwariowałyście obie? Jak mówię, że nie powiem, to nie powiem i koniec tematu.

    – No to wyobraź sobie, że zarobiłyśmy na te ciuszki! – uśmiechnęła się triumfalnie.

    – Szacun! A gdzie pracujecie?

    – No i to właśnie ten sekret – Klarysa ściszyła głos niemal do szeptu – W Galerii.

    – W galerii? Jakiej? Wystawy jakieś? – byłam bardzo zdziwiona.

    – Tak, wystawy. Sklepowe. – Nela roześmiała się – Nie słyszałaś o centrum handlowym Galeria?

    – Aaaaa! O tej Galerii mówicie. I co? Jakiś butik?

    – Jaka ty naiwna jesteś! Jolka, otwórz oczy!

    – Nie rozumiem…

    – Obsługujemy bojków za ciuchy, teraz rozumiesz?

    – Obsługujecie… O kurwa, dajecie dupy?

    – Nie do końca dajemy. Może też tak się zdarzyć, ale ja miałam tylko jeden taki przypadek – Klarysa zarumieniła się lekko.

    – Dziewczyny mówcie po kolei co i jak, bo się gubię. Nela, ty mów.

    – Bo to jest tak. Spacerujemy sobie, rozglądamy się i najczęściej jest tak, że podchodzi facet, proponuje jakieś ciuchy, za które chce, żeby zrobić mu loda. Jeśli nie jest jakiś paskudny, to czemu nie, schodzimy do garażu i najczęściej w aucie dostaje to, co chciał, a my mamy fajne ciuszki, a niekiedy nawet kasę.

     Nie mogłam uwierzyć w to, co słyszę. Jak to? Moje najlepsze przyjaciółki uprawiały seks za ciuchy i pieniądze? Przecież aż tak ubogie nie są!

    -Laseczki, nie obraźcie się, ale wy się normalnie kurwicie! – wypaliłam.

    – No wiesz! Jak tak możesz mówić? Za kogo nas uważasz? – przekrzykiwały się wzajemnie – Ale się cnotka znalazła!

    – Dobra, dobra, nie chciałam was urazić, przepraszam.

    – No, tym razem zapomnimy, ale to ostatni raz! – Klarysa poprawiła włosy. – ale poza kasą jest jeszcze coś! Nie wiem, jak Nela, bo ja…

    – Co ty? – Nela zdziwiona popatrzyła na kumpelkę.

    – No wiesz… Ciuchy ciuchami, ale to jest też takie… podniecające, ekscytujące…

    – Masz rację, za każdym razem, kiedy idę do Galerii czuję naprawdę silne podniecenie, do tego stopnia, że robię się wilgotna…

    – To wy ten „pierwszy raz” macie już za sobą? – seks nie był dla mnie aż taką niewiadomą, ale wyznania dziewczyn zaskoczyły mnie.

    – Ja już bzykałam się z Robertem z trzeciej c – szczerze wyznała Klarysa.

    – Niesamowite, mnie też przeleciał, ale w tyłek! – Nela aż wstała z murka – to kutas, mówił, że jestem jego laską!

    – Nie wierzę w to, co słyszę! – próbowałam im przerwać – ja się tylko z tym skurwielem całowałam, macał mi cycki i to wszystko, ale też mówił, że tylko ja…

    – To ci mały chujek! Nie wiem jak wy, ale ja czuję potrzebę zemsty! – Nela ciskała oczami gromy.

    – Nikt nie może bezkarnie zabawiać się naszym kosztem – byłyśmy z Klarysą zgodne.

    – No dobrze, zajmiemy się tym palantem, ale powiedzcie, jak wy to robicie…

    – Nie ma co opowiadać, musisz tam pójść i zobaczyć. Na wszelki wypadek kup prezerwatywy, żeby nie ciągnąć gołego kutasa. Tylko musisz ubrać się odpowiednio. – Klarysa podniosła w górę wskazujący palec.

    – Raczej rozebrać – Nela roześmiała się – żeby szybko pozbyć się niepotrzebnych ciuszków, bo kiedy… – dalsze wywody przerwał dzwonek na lekcję.

     Siedziałam w klasie i nie myślałam o niczym innym, jak o Galerii. Byłam tam dziesiątki razy, widywałam młode, skąpo ubrane laski, ale nie myślałam, że… Nagle przypomniało mi się, że widziałam przecież Klarysę, jak szła z jakimś facetem w kierunku wejścia do garażu, a następnego dnia chwaliła się zajebistym kompletem bielizny! Później dowiedziałam się, że tym facetem był… mój ojciec! Tak, mój staruszek ruchał młode dupeczki z Galerii! Ale to wyszło dużo później, teraz, na lekcji kombinowałam, jak się tam urwać z domu.

     Okazało się, że nic nie musiałam kombinować; jak zwykle od wielu dni byłam sama, na stole odczytałam kartkę, że oboje będą bardzo późno, mają ważne spotkania biznesowe, mam nie czekać na nich.

     Lekcje na poniedziałek odrobiłam w godzinę, wskoczyłam pod natrysk, po kąpieli wybrałam najbardziej seksowną moim zdaniem bieliznę, na to kusa „mała czarna”, krótki top, delikatny makijaż i była gotowa. Do maleńkiej torebki włożyłam jakiś krem, chusteczki higieniczne i paczkę prezerwatyw, które jeszcze wczoraj sprzedał mi młody pan magister, uważnie przy tym wpatrując się w moje cycuszki. Co prawda umówiłam się z dziewczynami dopiero za grubo ponad godzinę, ale nie mogłam wysiedzieć w domu i już po kilkunastu minutach jazdy autobusem spacerowałam po korytarzach Galerii.

     Bardzo mocno zaciekawiło mnie to, że teraz, kiedy byłam tutaj w innym celu, niż zakupy – zupełnie inaczej postrzegałam otoczenie. Nie wpatrywałam się we wystawy butików, nie interesowały mnie stoiska na środku alejki; patrzyłam na ludzi, wyławiałam ich spojrzenia, zastanawiałam się, co myślą, patrząc na młodą, ładną i w sumie dość skąpo i wyzywająco ubraną dziewczynę. Przystanęłam przy wystawie jednego z najdroższych butików; ceny były tutaj takie, że nawet mama niezbyt często robiła w nim zakupy. Przyglądałam się ślicznej bluzeczce, kiedy usłyszałam za sobą miło brzmiący głos.

    – Ładnie na tobie by wyglądała, słoneczko, nie uważasz?

     Nie odwróciłam się, patrzyłam na odbicie w szybie. Za mną stał jakiś facet w średnim wieku, niezbyt wysoki, raczej grubawy, ale dobrze ubrany.

    – Możesz ją mieć za drobną przysługę – kontynuował mężczyzna – zajmie ci to najwyżej kilka minut.

    – Co pan ma na myśli? – uśmiechnęłam się nieśmiało do odbicia.

    – Cóż… Nie lubię podchodów, więc powiem wprost. Pójdziemy do mego auta, zrobisz mi loda, ja wyliżę ci pipkę i bluzeczka jest twoja. Jeśli zrobisz to dobrze, to jeszcze czeka cię premia, słoneczko.

    – No wie pan! – odwróciłam się oburzona – za kogo pan mnie bierze?

    – Za fajną dziewczynę, która pewnie chce bluzeczkę za prawie sześć stówek, w której będzie wyglądała rewelacyjnie. Mam rację?

     Patrzyłam na faceta, przez głowę w ułamku sekundy przeleciało mi milion myśli. Co ja tu robię? Jak to, co? Puszczam się, mam obciągnąć kutasa obcemu mężczyźnie! Najlepiej będzie, jak wrócę do domu, ale… No właśnie, to „ale”… Podnieciłam się! Nie tak, jak wtedy, kiedy całowałam się z Robertem, nie tak, jak wtedy, kiedy obmacywał mnie, nie tak, jak wtedy, kiedy pobudzałam się niekiedy paluszkami, wsłuchując się w jęki ruchanej przez ojca matki… Nie, to był zupełnie inny rodzaj podniecenia, podobnego jeszcze nie przeżyłam. Do tego coś pchało mnie w stronę nieznajomego, już widziałam jego organ przed sobą, jednocześnie miałam obawy, czy mój absolutny brak takich umiejętności nie wywoła u niego salwy śmiechu… Zdecydowałam się wreszcie.

    – To gdzie pan parkuje? – tym razem pytałam z ujmującym uśmiechem poprawiając sobie biust.

    – Chodź kochanie za mną – i poszedł.

     Weszliśmy do butiku, na szczęście tak, jak wspomniałam, był bardzo drogi, więc nie byłam tutaj więcej niż jeden raz i nikt nie mógł mnie rozpoznać. Nieznajomy poprosił sprzedawczynię o bluzeczkę dla wnuczki, kazał mi ją w kabinie przymierzyć, sam czekał cierpliwie na zewnątrz. Leżała i wyglądała fantastycznie. Jeszcze upewnił się, że jeśli zmienię zdanie, to będzie mógł ją zwrócić i poszliśmy do podziemnego parkingu. Chwilę później wsiadaliśmy do dużego Mercedesa na tylne siedzenie.

     Mój nieznajomy chciał mnie pocałować w usta, ale odwróciłam twarz, cmoknął mnie w policzek. Próbował też złapać mnie za biust, ale lekko odepchnęłam natrętne dłonie. W końcu rozpiął pasek, rozporek, zsunął spodnie i bokserki do kolan, wystawiając… fiutka! Mało brakowało, a wybuchnęła bym śmiechem, bo to, co zobaczyłam było małe, mizerne, miękkie i obwisłe. Pochyliłam się w jego stronę, wyciągnęłam prezerwatywę, ale nie było możliwości, żeby ją założyć.

     Chwyciłam kutasika w dłoń i zaczęłam go masować, tak, jak widziałam na pornolach. Muszę przyznać, że to był pierwszy żywy penis, którego widziałam tak blisko i którego trzymałam. Ze zdziwieniem zobaczyłam, że z każdym ruchem ręki ten niemal martwy do tej pory organ zaczyna ładnie rosnąć, po chwili był już na tyle duży, że mogłam założyć na niego kondoma. Facet złapał mnie za głowę i siłą zmusił, żebym nachyliła się nad jego kroczem i wzięła kutasa do buzi. Otoczyłam ustami pęczniejący łebek, wsunęłam jeszcze głębiej i zaczęłam poruszać głową w dół i w górę, jednocześnie pomagając sobie dłonią. Uklękłam między nogami mężczyzny, ssałam go, masowałam, bawiłam się zwisającymi jądrami. Słyszałam nad sobą jęki i westchnienia przerywane jakimś mamrotaniem. Penis jeszcze urósł, osiągnął taki przeciętny moim zdaniem rozmiar, nie był już tak śmiesznie mały; zrobił się gruby i twardy. Przerwałam na chwilkę, podniosłam głowę, popatrzyłam na mężczyznę, otarłam wierzchem dłoni usta.

    – Nie przerywaj, słoneczko, wspaniale to robisz, widać, że masz wprawę i doświadczenie – facet znowu przydusił mi twarz do kutasa – ssij go, ciągnij, wujek chce mieć mega orgazm

    – Ale…

    – Nie ma żadnego „ale”, słoneczko – gwałtownym ruchem bioder wdarł się cały, czułam go w gardle.

     Zakrztusiłam się, mocno odepchnęłam od zwisającego brzucha i złapałam w końcu powietrze. Masturbowała go teraz dłonią, ale już znowu miałam w ustach twardego ogóra. Chwilkę później poczułam, że pręży się jeszcze bardziej, a mój kochanek mocniej próbuje przycisnąć mą głowę. Udało mi się obronić przed tym na tyle, że nie zakrztusiłam się już, gdy nagle usłyszałam nad sobą głośne stękanie, jęczenie, a w ustach pęczniejącą prezerwatywę. Gościu doszedł! Pomasowałam jeszcze dłońmi pulsującego ciągle penisa, patrzyłam zaskoczona na ilość spermy, która zgromadziła się w gumce, którą ostrożnie zdjęłam z opadającego i kurczącego się organu. Facet dyszał ciężko i sapał zapinając spodnie.

    – Jeszcze jak dasz wujkowi wylizać cipkę, to będzie premia, słoneczko – wystękał, kładąc rękę na mym udzie – dostaniesz tyle, ile kosztowała bluzka – uśmiechnął się lubieżnie.

    – Ale ja jeszcze nikomu nie pozwoliłam na to – wyznałam szczerze.

    – No to wujek będzie pierwszy – wsunął dłoń pod figi.

     Kurwa, to będą pierwsze pieniądze zarobione dupą! Lizać może, przecież mnie językiem nie zgwałci, poza tym byłam ciekawa, jak to jest, jak ktoś robi ci minetę.

    – Ale tylko językiem, dłonie masz trzymać przy sobie, – nie zwracałam uwagi, że mówię na „ty” – inaczej nic z tego, rozumiesz?

    – Oczywiście, wyliżę cię starannie, nie dotknę nawet palcem – obiecał.

     Znowu ciekawość zwyciężyła. Usadowiłam się wygodniej, rozłożyłam nogi i odsunęłam na bok figi.

    – O matko, jaka śliczna muszelka – facet oblizał usta – nie mogę się doczekać smaku tego cukiereczka.

    – Tylko tak, jak mówiłam!

    – Tak, pamiętam…

     Pochylił się nad pipką, dłońmi ujął moje biodra i zaczął lizać. W pierwszej chwili byłam zażenowana, zawstydzona, ale szybko ustąpiło to miejsca wielkiemu podnieceniu. Czułam, że z pipki płynie niemal strumyczek mych soków, które gość starannie wylizywał. Kiedy doszedł do łechtaczki byłam wniebowzięta! Narastające podniecenie, rozkosz ogarniająca całe moje ciało były niesamowite! Nie wiem dlaczego, ale zaczęłam drżeć, całym ciałem targały jakieś spazmy, z ust wydobył mi się jakiś charkot i… straciłam na kilka zekund świadomość. Kiedy ją odzyskałam zobaczyłam nad sobą wystraszonego mężczyznę, poczułam, że klepie mnie po policzku.

    – Słoneczko, co jest? Wszystko w porządku?

    – Tak, chyba straciłam na chwilkę przytomność – wyszeptałam – ale umiesz dogodzić dziewczynie!

    – Starałem się! – był dumny, jak paw – Ale już w porządku, tak? – facet wyjął z kieszeni gruby plik banknotów, wsunął mi je w dekolt – a to premia, słoneczko, zasłużyłaś. A teraz uciekaj, wujek musi jechać, mam nadzieję, że jeszcze damy sobie dużo rozkoszy, jesteś rewelacyjna! Nie zapomnij bluzeczki, słoneczko.

     Wyszłam z auta, zamknęłam drzwi, facet siadł na siedzenie kierowcy i zaraz odjechał. Stałam jeszcze chwilę, zastanawiałam się, co ja takiego zrobiłam. Przecież zachowałam się jak rasowa dziwka! Obciągałam obcemu facetowi kutasa, dałam sobie wylizać pipkę i to wszystko za bluzeczkę i kasę! Kurwa! Naprawdę, jak dziwka… I na co mi ta bluzeczka, mam podobnych kilkanaście. Wtedy wpadłam na świetny pomysł!

     Pobiegłam do tego butiku, pomyślałam, że zwrócę ją i wezmę kasę, to pokaźna kwota.

    – Dzień dobry, kwadrans temu dziadek kupił mi tę bluzeczkę. Nie podoba mi się, ale nie chciałam robić dziadkowi przykrości, dlatego zdecydowała się ją wziąć. Przyjmie pani z powrotem?

    – Hmmm… Ten dziadek ma wiele wnuczek, widzę, ale bluzeczka… Spytam wprost. Ile dla mnie? – uśmiechnęła się uroczo.

    – Stówa!

    – Proszę bardzo, oto reszta pieniędzy za zwrot bluzki. Dobrze, że… dziadek płacił gotówką, to nie ma problemu z rozliczeniem- powiesiła bluzeczkę na wieszaku.

     Podziękowałam, wyszłam na korytarz i popatrzyłam na zegarek. Do umówionego spotkania z przyjaciółkami zostało pięć minut, więc bez pośpiechu poszłam tam, gdzie się umówiłyśmy. Przyszły prawie punktualnie, bo tylko kwadrans po czasie.

    – Cześć, i co? Zdecydowałaś się? – Nela nie certoliła się – wyrywasz bojka?

    – Kogo?

    – No, frajera, który da ci jakiś prezent, albo kasę.

    – Zdecydowałam się.

    – Dzielna dziewczynka – Klarysa uściskała mnie mocno – przynajmniej we trzy będziemy miały wspólny sekret.

    – Słuchajcie, a co zrobić, jak przejdzie ktoś znajomy i spyta, co tu robię?

    – Jolu, to proste. Jesteś na zakupach, no nie?

    – Ale w takim stroju? Jak to wytłumaczyć?

    – Przecież jest prawie lato, więc nie musisz chodzić w kurtce. To co? Wyrywamy bojka dla Jolki? – Klarysa napaliła się na nową sytuację.

    – A tak na marginesie, to wyglądasz zajebiście suczo! Już kilku frajerów cię namierzyło, nie będziesz długo czekać. O, patrz na Klarysę!

     Było na co patrzeć. Śliczna, zgrabna, szczupła laseczka podchodziła do mężczyzny, który albo udawał, albo faktycznie czuł się zagubiony. Chyba jednak to pierwsze, bo kiedy dziewczyna podeszła do niego rozpromienił się, objął ją i poszli w kierunku parkingu.

    – No to pierwsza z głowy – zawyrokowała.

    – Druga – poprawiłam ją.0

    -Jak to, dru… Druga?!?! Joluś, czyżbyś też miała ten pierwszy raz za sobą? – była naprawdę zaskoczona.

    – Tak, mam inicjację za sobą! Zobacz, jaką kasę zgarnęłam – wyciągnęłam z torebki rulonik banknotów.

    – Kurwa, ile tego jest?

    – Ponad klocek! – byłam dumna z siebie.

    – Ale jak…?

     Usiadłyśmy przy stoliku cukierni, zamówiłam kawę i ciacha. Opowiedziałam ze szczegółami, jak było i co było, łącznie z pozbyciem się bluzki.

    – No jak ty mnie teraz zaimponowałaś, Jolka! Nela nie kryła zachwytu – będziesz miała…

     Nie dokończyła, bo pochylił się nad nią jakiś młody mężczyzna i coś szeptał jej do uszka. Dziewczyna kiwała tylko głową, potem popatrzyła na mnie, wzięła torebkę i kiwnęła mi dłonią.

    – To do jutra, spotkałam znajomego – i tyle ją widziałam.

     Nie czekałam dłużej, zapłaciłam kelnerce i pojechałam taksówką do domu. Przeliczyłam pieniądze, po zapłaceniu w cukierni i za taryfę zostało mi tysiąc trzysta złotych! Jak na jedno popołudnie, pierwsze takie poważne obciąganie i pierwszy orgazm, to chyba nieźle…

     Leżałam w łóżku i zastanawiałam się, czy dobrze robię. Przecież kasy mi nie brakowało, ciuszków miałam aż za dużo, jeśli coś potrzebowałam, to dostawałam A jednak podobało mi się to, co robiłam w Galerii; ten dreszcz emocji, rozkoszy i satysfakcji, kiedy facet wytrysnął mi w ustach. Nie wiedziałam, czy będę tam chodzić w tym samym celu, co dzisiaj, ale chyba jednak tak…

     Ciągle czułam się podniecona, tkwiło we mnie jakieś nieznane do tej pory uczucie. Zatopiona w tych rozmyślaniach usłyszałam jakiś hałas. Zbiegłam szybko na dół, do salonu.

     Moja mama, nawalona jak stodoła, ledwo trzymając się na nogach próbowała nalać sobie soku. Przewróciła szklankę, upuściła karton ze sokiem, trzymała się blatu w kuchni.

    – O! Moa córeńka koana – wybełkotała – po… – czknęła głośno – pomo… żesz mamusi? – i uśmiechnęła się radośnie – Chyba za dużo… wypiam!

     Przyglądałam jej się chwilkę i mało nie parsknęłam śmiechem. Zmierzwione włosy, ciuchy w nieładzie, spódniczka okręcona wokół pasa tak, że to co ma być z tyłu było po przeciwnej stronie, pończochy zjechały z zajebistych nóg, bluzka miała źle zapięte guziki Czyżby moja mamuśka… Ojciec mówił, że nie będą razem wracali, ale żeby aż tak się urżnąć?

     Podeszłam do Klary i objęłam ją w pół. Zarzuciła mi rękę na ramię i tak dotarłyśmy do łazienki. Rozebrałam ją, wsadziłam pod prysznic, bo bałam się, że w wannie się utopi. Rozbierając mamę patrzyłam na jej ciało i podziwiałam. Sama chciała bym tak wyglądać w jej wieku, przecież jest po czterdziestce, a figurę ma dwudziestolatki, nie przesadzam.

     Rozebrałam się też do naga i razem znalazłyśmy się w przestronnej kabinie. Sama musiałam zmyć z siebie dzisiejsze popołudnie i wieczór. Mama dosłownie zjechała po płytkach na podłogę, ale to nie przeszkadzało mi, żeby puścić na nią strumień zimnej wody. Wrzasnęła, zaczęła nieporadnie zasłaniać się rękoma, ale nic to nie dało. Teraz poszła ciepła, znowu zimna i tak na zmianę. Po kilku minutach wreszcie stanęła na swych nieziemskich nogach. Patrzyła na mnie jakimś dziwnym wzrokiem, oddychała głęboko, ale nic nie mówiła. Nabrałam żelu do kąpieli na gąbkę i zaczęłam myć siebie i Klarę. Nie protestowała.

     Wraz z upływem czasu widziałam po jej oczach, że pomalutku zaczyna łapać kontakt ze światem. Umyłam jej plecy, brzuch i biust (ale ma jędrny, choć widać minimalną interwencję lekarza, jednak trzeba się dobrze przyjrzeć), ręka zawędrowała na pośladki a druga na krocze. Czułam pod palcami kosmyk włosków nad cipką, nie mogłam się opanować i wsunęłam w nią paluszek. Klara tylko drgnęła, nie powiedziała ani słowa, nawet na mnie nie spojrzała. Nie posunęłam się dalej, skończyłam mycie, spłukałam, natarłam nasze ciała balsamem i wyszłyśmy z łazienki. Stałyśmy całkowicie gołe patrząc sobie w oczy. W końcu Klara uśmiechnęła się leciutko

    – Przyniesiesz mi coś do picia? – spytała niemal trzeźwym głosem.

    – Oczywiście, mamo, idź do swojej sypialni, zaraz tam przyjdę.

     Nalałam w kuchni dwie szklanki soku i wróciłam na górę. Cały czas byłam goluteńka, nie ubierałam się, bo nie wstydziłam się Klary, ani ona mnie; przecież nie raz siedziałyśmy gołe w saunie! Weszłam do sypialni rodziców. Klara leżała pościeli, też nie ubrała się jeszcze, piżama leżała obok. Przysiadłam na brzegu łóżka, podałam sok. Upiła kilka łyków, westchnęła głęboko, odstawiła szklankę na stolik

    – Jesteś cudowną córeczką – wyszeptała.

    – Dzięki, mamo…

     Nie zdążyłam powiedzieć nic więcej, bo przyciągnęła mnie do siebie i zamknęła usta namiętnym pocałunkiem. Jej zwinny języczek wyprawiał istne cuda w mojej buzi, tak jeszcze nie całowałam się z nikim, tym bardziej z kobietą! Czułam na sobie jej ciepłe dłonie, lekko wystraszona czekałam, co będzie dalej. Miałam zamknięte oczy, leżałam na wznak, Klara zsuwała się coraz niżej, całowała moje piersi, ugniatała je delikatnie, po chwili poczułam ciepły oddech na brzuchu, wreszcie dotarła ustami do mego krocza. Trzymałam nogi obok siebie, byłam po części sparaliżowana tym co się teraz działo, ale delikatne dłonie rozchylały je pomału na boki. Teraz drgnęłam i westchnęłam mocno, poczułam zwinny języczek na cipce.

    – Masz wspaniałą bułeczkę, zaraz chyba ją schrupię – dobiegł mnie szept Klary, a na pipce poczułam lekkie, powolne lizanie łechtaczki.

    – Mamo, co my robimy – nie wytrzymałam, musiałam to powiedzieć, ale nie poruszyłam się nawet.

    – Nic zdrożnego, córeczko, dajemy sobie rozkosz – ciągle lizała wargi, teraz zaczęła pieścić mą pupę.

     Nie miałam pojęcia, jak zareagować. Czułam jeszcze podniecenie minionego wieczoru, teraz macocha zajmowała się mą pipeczką… Najgorzej, że podniecało mnie to jeszcze bardziej, chciałam więcej i więcej jej pieszczot, nie chciałam, żeby przerywała. Co ja gadam, to nie było najgorsze, to było fantastyczne! Nigdy żadna kobieta nie lizała mej cipeczki, w ogóle pierwszy raz zrobił to nieznajomy dzisiejszego wieczoru, poza tym raz, czy dwa zdarzyło się, że jakiś chłopak próbował dobrać się do niej ręką, ale nie pozwoliłam. A teraz byłam pieszczona przez jedną z najładniejszych kobiet, jakie znałam i była to dzisiaj druga minetka…

     Leżałam rozchylając coraz szerzej nogi, pragnęłam czuć języczek w całej cipce, moja norka była spragniona pieszczot, jednak nie doczekała się. Język Klary zawędrował na drugą dziurkę i aż wzdrygnęłam się, kiedy niespodzianie poczułam go w pupie. Nie zdawałam sobie sprawy, że takie działanie też może być bardzo przyjemne. Język liżący pupę, palec drażniący łechtaczkę wystarczyły, abym znalazła się w innym świecie. Znowu odleciałam, straciłam świadomość miejsca i czasu. Kiedy otworzyłam oczy dostrzegłam uśmiechniętą twarz mamy.

    – Cieszę się, że tak przeżywasz orgazm, to świadczy niezbicie o twej namiętności – pocałowała mnie w czoło.

    – Mamo, mogę…

    – Co, kochanie?

    – Czy mogę też cię tak pieścić, jak ty mnie?

    – Oczywiście, po cichu liczyłam na to…

     Teraz ja leżałam między nogami Klary i zajmowałam się jej pipką. Nie tylko lizałam, ale wsuwałam najgłębiej, jak mogłam palce i posuwałam nimi tę zaskakująco ciasną szparkę. Myślałam, że będzie bardziej rozciągnięta, widziałam przecież penisa taty, a tu taka miła niespodzianka. Drażniłam łechtaczkę, wsunęłam jeden palec w pupę kobiety i teraz palcowałam jednocześnie obie dziurki, nie przestając zajmować się małym guziczkiem łechtaczki. Nie trwało to długo, macocha jęknęła, zadygotała, ścisnęła udami głowę, której nie zdążyłam podnieść i aby nie wrzeszczeć nakryła sobie twarz poduszką. Targały nią jakieś dreszcze i skurcze; po chwili leżała głęboko oddychając i wpatrując się wielkimi oczami w sufit.

    – Jolciu, dziękuję – przytuliła się do mnie.

    – To ja tobie, mamo, dziękuję. -objęłyśmy się ramionami i wyczerpane niemal natychmiast usnęłyśmy.

     Obudziłam się nad ranem, chciało mi się siku, po wyjściu z łazienki poszłam do swojego pokoju, nie chciałam, żeby ojciec po powrocie zastał nas obie nagie w jednym łóżku. No i okazało się, że miałam nosa; kiedy rano wstałam, słyszałam, jak rozmawiali leżąc jeszcze w pościeli. Posłuchałam chwilkę pod drzwiami, ale zaraz odeszłam, bo oni… bzykali się! Nie wiem dlaczego tata co chwilę o coś pytał Klarę, ale ewidentnie bzykali się; łózko trzeszczało, kobieta stękała, ojciec posapywał.

     Ubrałam się w dresy, dzisiaj sobota, nie ma przecież szkoły, mogę być na luzie. Zadzwoniła moja komórka, odebrałam, to Nela.

    – Cześć Jolka, jak tam dzisiaj samopoczucie? – zaszczebiotała do telefonu.

    – Moje OK, a twoje?

    – Też wspaniałe! Widzimy się dzisiaj na Galerii? Opowiem ci co i jak…

    – Nie wiem, zastanawiam się – choć byłam już od chwili przebudzenia pewna, że tam pojadę.

    – No coś ty, nie daj się prosić będzie fajnie, zobaczysz! – usłyszała nutkę żalu w głosie przyjaciółki.

    – No dobrze, namówiłaś mnie – usłyszałam odgłos kroków schodzących do kuchni rodziców. – To o której się widzimy?

    – Super, bądź koło piątej, cześć!

    – Jeszcze tylko spytam rodziców i dam ci znać, czekaj na sygnał – rozłączyłam się.

    – Kto dzwonił? – ojciec stał przy stole ze szklanką soku w dłoni.

    – Nela. Pytała, czy nie poszła bym z nią dzisiaj do kina.

    – Oczywiście, że możesz – to Klara – tylko żeby nie było alkoholu! – z uśmiechem pogroziła mi palcem.

    – No co ty, mamo! Wiesz, że nie lubię.

    – Wiem, córeczko, wiem – podeszła, objęła mnie i uściskała, a ja poczułam wilgoć w cipce.

    – Mam nadzieję, że stówka ci wystarczy – ojciec wyciągał w moją stronę dłoń z banknotem.

    – Tak, tato, w zupełności wystarczy.

     Dyskretnie przyglądałam się im obojgu. Ojciec zachowywał się tak, jak zwykle, ale Klara co chwilę zerkała w moją stronę, a kiedy nasz wzrok spotykał się – opuszczała głowę z dziwną miną. Bałam się, że ojciec zobaczy jej niecodzienne zachowanie, więc wzięłam kubek z kawą, którą sobie przed chwilką zaparzyłam, szybko wyszłam z kuchni i poszłam na spacer do ogrodu. Posesja jest wielka, więc było gdzie pochodzić.

     Nie wiedziałam, co myśleć o minionej nocy. Pieściłam się z własną matką! Co z tego, że nie rodzona? Kocham ją tak, jakby to ona mnie urodziła, więc jak do tego doszło? Fakt, była pijana, a ja podjarana zajściem w Galerii, ale czy to mnie tłumaczy? Usiadłam na ławeczce w altanie, co chwilę wypijałam łyk kawy, bez sensu gapiłam się przed siebie. Kurwa mać! Szesnastolatka musi sama rozwiązywać takie problemy? Fakt, nikt mnie do niczego nie zmuszał, nawet tamten… jak Nela mówi… „bojek” był delikatny, też mnie do niczego nie zmuszał. Obciągałam z radosnym podnieceniem twardniejącego kutasa, podobało mi się to, potem on mnie wylizał, co mi się jeszcze bardziej spodobało! Kulminacją były pieszczoty z Klarą, moją macochą. Nawet nie wiecie, jak bardzo chciałam to jeszcze raz przeżyć. Tak, będę w Galerii tak często, jak tylko możliwe!

    – Tutaj jesteś – aż podskoczyłam, tak mnie ojciec wystraszył!

    – Tato, no co ty, chcesz, żebym odjechała na serce?

    – Nie, przepraszam… Ale muszę zadać ci jedno pytanie.

    – Tak? – zaczęłam być czujna.

    – Nie wiesz, co się dzieje z Klarą?

    – A co ma się dziać?

    – No, jakoś dziwnie się dzisiaj zachowuje, tak jakoś patrzy na ciebie…

    – Aaaaaa! O to pytasz! Chyba trochę się wstydzi, bo przyjechała wczoraj wieczorem w stanie wskazującym na nadużycie napojów wyskokowych, aż musiałam zaprowadzić ją do waszej sypialni. Ale rano wyraźnie słyszałam, że wszystko między wami jest OK, prawda? – uśmiechnęłam się.

    – No.. Tak, wszystko jest w porządku, więc o to chodzi…

    – A ty myślałeś, że o co?

    – Nic, nic nie myślałem, tak spytałem. Chodźmy do domu, śniadanie chyba na stole.

     Po śniadaniu nie rozmawiałam już z Klarą, raczej unikałam jej, choć starałem się, żeby wyglądało to naturalnie. Nagle ogarnął mnie zapał do nauki, miałam zaległą lekturę, więc prawie nie wychodziłam z pokoju. Cały dzień czekałam, aż wreszcie doczekałam się. Po obiedzie staruszkowie poszli do swojej sypialni, bo znowu szykowali się na jakąś imprezę, tym razem mieli wrócić razem, ale dopiero jutro koło południa, miałam więc do dyspozycji masę czasu dla siebie. Pomachałam, kiedy taksówka znikała za rogiem uwożąc rodziców, wyciągnęłam z szafy wcześniej przygotowane ciuchy, przebrałam się, siadłam przed lustrem i zrobiłam sobie taki dość „ostry” makijaż. Kiedy stwierdziłam, że jestem gotowa – stanęłam przed lustrem. Widząc swoje odbicie uśmiechnęłam się do siebie No, Jolka, wyglądasz jak prawdziwa cichodajka! Do torebki prezerwatywy, żel i o umówionej porze byłam w Galerii.

     Klarysa i Nela już czekały, siedziały przy tym samym stoliku, co poprzednio, popijały sobie kawę. Widząc mnie aż zagwizdały z zachwytu.

    – Jolanta! Ale zajebiście wyglądasz! No szał! Ale się wystroiłaś – trajkotały jedna przez drugą.

    – A wy, laski, to co? Ubogie krewne? Wystroiły się jak na rozbieraną dyskotekę, a ze mnie się śmieją! – uściskałyśmy się radośnie.

     Nie czekałyśmy długo na zainteresowanie ze strony panów w różnym wieku. Po kwadransie obserwacji podszedł do nas pierwszy i z uśmiechem zwrócił się do Neli, proponując jej rolę przewodnika po Galerii. „Chyba ze szczególnym uwzględnieniem parkingu” pomyślałam, kiedy kolejny amator młodych ciał stał przed Klarysą. Wydawało mi się, że skądś go znam, ale nie potrafiłam określić skąd. Nie posiedziałam długo, podszedł mój bojek, ten sam, którego „obsługiwałam” tydzień temu. Wymieniliśmy po dwa słowa i już rozkładałam nogi na tylnym siedzeniu jego fury, bo tym razem miał zamiar odwrócić kolejność. Nie kupił mi żadnych łachów, powiedziałam wprost, że może dać mi kasę, nie podawałam konkretnej kwoty. Kiedy skończyłam obciągać zastanawiająco rosnącą pałę i zdejmowałam napełnioną ciepłą spermą prezerwatywę, zauważyłam, że coś wkłada do mojej torebki. Udałam, że nie widzę, ubrałam się, a on jak poprzednio wsunął mi za staniczek zwitek banknotów.

     Po wszystkim siadłam już przy stoliku i poprosiłam o kawę, zajrzałam do torebki. Jakież było moje zdziwienie, kiedy zobaczyła tę bransoletkę! Była zjawiskowo piękna, musiała kosztować majątek!. Wyciągnęłam z dekoltu pieniądze, policzyłam, był to okrąglutki tysiączek! Przecież za taką kasę mógł mieć najlepsze panienki w mieście i to na całą noc. Poczułam się dumna, bo jednak wybrał mnie! Zaraz jedna mina mi zrzedła, bo uświadomiłam sobie, że sama porównuję się do prostytutek i cieszę się z tego…

     Nie chciałam już rozmawiać z kumpelkami, ale ciągle czułam silne podniecenie, które chciałam w jakikolwiek sposób rozładować. Po chwili namysłu postanowiłam sama sobie pomóc; w Galerii był przecież sex shop! Kilka chwil później oglądałam kolekcję sztucznych penisów, różnych lubrykantów, ciuszków i innych, o których zastosowaniu nie miałam pojęcia. Wybrałam z półki wibrator w kształcie penisa zbliżonego wielkością do tego, czym dysponował mój bojek. Trochę się bałam, że sprzedawca poprosi mnie o dowód osobisty, ale na szczęście to był facet, a nie kobieta. Gość z obleśnym uśmiechem otaksował mnie wzrokiem, dłużej przyglądając się biustowi, skasował za gadżet i wsadził go do neutralnej torby.

    – Będzie z niego dzisiaj użytek, co? – cały czas uśmiech nie schodził z pyska tego oblecha.

    – Gówno cię to obchodzi! – odszczeknąłem i wyszłam z tego przybytku.

     Jak mogą w takich sklepach zatrudniać tych beznadziejnych kretynów? Nie miałam pojęcia, w moim przekonaniu taki typek tylko odstrasza klientelę. Taksówkarz zawiózł mnie do domu, szybko pobiegłam niemal do swego pokoju, rozebrała się do naga i wskoczyłam pod natrysk. Starannie umyłam też swój nowy zakup jeszcze raz obejrzałam go uważnie, ochrzciłam go imieniem Adam, no bo pierwszy w mojej cipuni i wróciłam do siebie. Posmarowałam wibrator żelem, zgasiłam światło, włączyłam płytę z cyklu smooth jazz, położyłam się na łóżku.

     Nastrojowa muzyka, ciemność i wspomnienie dzisiejszego wieczoru rozmarzyły mnie. Zaczęłam delikatnie dotykać biustu, masowałam sutki, potem zabrałam się za cipkę. Nawet bez żelu była dość wilgotna, wsuwałam w nią wpierw jeden palec, potem drugi. Bawiłam się guziczkiem łechtaczki, ugniatałam ją, masowałam, pocierałam o nią palcami, sięgnęłam po swój nowy nabytek. Włączyłam na najwolniejsze drgania, zbliżyłam do pipki, przyłożyłam do szparki. Delikatne wibracje Adama dawały niesamowite uczucie, czułam się wspaniale. Odważnie wsunęłam trochę głębiej w cipkę ten drgający, elastyczny i miły w dotyku sprzęcik. Podniecenie narastało, wsuwałam wibrator coraz głębiej, wciągałam i znowu wsuwałam…

     Zwiększyłam częstotliwość drgań, sama też coraz szybciej ruszałam dłonią, czułam falę ciepła rozchodzącą się od brzucha po całym ciele. Nawet nie wiem kiedy zaczęłam poruszać biodrami, tak, jakbym chciała mocniej nabijać się na tkwiącego w cipce nowego przyjaciela. Zwiększyłam obroty do maksimum, doznanie było nie do opisania. Jęcząc i stękając wpychałam swój nowy sprzęcik coraz głębiej i szybciej, pomału zaczynałam tracić kontrolę nad tym, co robię. Czułam nadchodzący orgazm, moje ruchy stały się gwałtowniejsze, jeszcze szybsze; biodra podrzucałam niemal do góry… I wtedy stało się!

     Poczułam w cipce ostry ból, wibrator wszedł w nią prawie cały, a mi do oczu napłynęły łzy. Matko, co ja zrobiłam? Ból pomalutku mijał, szczypało mnie w środku, patrzyłam na Adama, na którym spływały kropelki mego śluzu pomieszane z krwią… Kurwa, sama sobie odebrałam dziewictwo, ja pierdolę! Leżałam ciągle na łóżku, nie chciało mi się nawet drgnąć, byłam szczerze poruszona tym, co się przed chwilką wydarzyło. Ból pomału mijał, nie był też taki znowu strasznie silny, jak ostrzegały laski, które miały za sobą ten „pierwszy raz”, ale sama świadomość tego, co się stało…

     Nie umiałam sobie tego racjonalnie wytłumaczyć, jedyne co, to moje podniecenie sprawiło brak kontroli nad tym, co robię. Musiałam mocniej popchnąć Adama w cipkę, do tego ruch biodrami i stało się. W łazience umyłam się starannie, nawet strzykawką z wodą utlenioną wypłukałam sobie cipkę, krwawienia nie było. Założyłam na siebie piżamę, pora była już dość późna, chciałam wreszcie odpocząć po emocjach wieczoru. Umyty Adam zniknął w szufladce nocnej szafki, położyłam się na boku i… prawie natychmiast usnęłam.

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Jan Sadurek
  • Jola i jej historia cz.2

     Obudziłam się nad ranem, było jeszcze szaro na dworze, ale tak mi się chciało siku, że musiałam wstać. Po wszystkim podcierałam sobie cipkę i znowu poczułam znajome podniecenie. Co jest, kurwa, jestem jakąś nimfomanką, czy co? Czy może zakazany do tej pory owoc tak mi smakuje? Drżąc i to nie z zimna wyciągnęłam wibrator z szuflady, posmarowałam pipkę żelem i znowu zaczęłam się masturbować. Zaskoczona byłam tym, że mimo iż tym razem wciskałam Adama niemal całego w szparkę, to praktycznie nie czułam żadnego bólu; przeciwnie, zalewała mnie fala rozkoszy, nie musiałam długo czekać na zajebisty orgazm…

     Pozbierałam się i pomyślałam, że trzeba spróbować, jak to jest czuć kutasa w tyłku. Znowu porcja żelu na Adama, tyle samo na dupkę i pomału zaczęłam go tam wciskać. Początkowo szło opornie, nawet lekko bolało, ale zrobiłam jeden szybszy ruch ręką i wskoczył dość głęboko. Znowu poruszałam do przodu i do tyłu; zaskoczyło mnie to, że byłam znowu bardzo podniecona! Teraz też, podobnie, jak chwilkę wcześniej, orgazm przyszedł niespodziewanie i był naprawdę silny. Od tej pory masturbowałam się nie tylko w cipkę, ale i w dupeczkę.

     Muszę przyznać, że był to weekend, który bardzo wiele zmienił w moim życiu. Po utracie dziewictwa stałam się odważniejsza, bardziej wyluzowana w stosunku do mężczyzn. No i odkryłam, że jednak wolę dojrzałych panów, niż rówieśników, czy też chłopaków trochę starszych od nas… Dlaczego tak mówię? To proste, wynika to z mego dotychczasowego doświadczenia. Ponieważ zakładałam, że będę częściej uprawiać seks, nie tylko z bojkami, ale może poznam wreszcie kogoś dla siebie, poprosiłam mamę, żeby załatwiła mi pigułki antykoncepcyjne. Trochę się zdziwiła, ale załatwiła.

     Spotykałam się ze Stefanem, chłopakiem z liceum. Fajny, miły, nawet przystojny. Spędzaliśmy ze sobą dość dużo czasu, po miesiącu pozwoliłam chłopakowi na pierwszy pocałunek, mógł też przekonać się, że mój biust jest zajebisty! Po jakimś czasie pomacał przez figi pipkę, a ja przez spodnie pomasowałam jego kogucika, tydzień później pieściliśmy się prawie nadzy, petting w jego wykonaniu był całkiem, całkiem, wylizał mi pipkę do orgazmu, a w podzięce dostał zajebistego loda. Jednak różnica między młodzieńcem, a starszym mężczyzną jest bardzo duża; zarówno w wielkości sprzętu, jakim dysponują (choć nie wszyscy!),i jakość erotyzmu. Jednak wolę starszych.

     A ze Stefanem rozstałam się, kiedy zaczął się chwalić, jakiego to loda dostał i jak mnie wylizał; opowiadał wszystko z detalami, czym wzbudzał zazdrość innych chłopaków. Nie mogłam zrobić nic innego, jak tylko przy wielu kumplach dać mu w pysk i kopnąć w jaja.

     Starzy interesowali się mną coraz mniej, mieli te swoje interesy, biznesy, ogólnie tłukli niezłą kasę. Firma rozwijała się, pączkowała na jakieś filie, matka zainteresowała się kosmetykami. Pracowała nad otwarciem produkcji gdzieś pod Wrocławiem, często musiała wyjechać, ojciec też ciągle gdzieś musiał być. Zostawałam w domu sama, nudziłam się, dlatego bywała częstym gościem Galerii. Do tego zaczynałam podejrzewać, że starzy zdradzają się wzajemnie, bo mama ostatnio chodzi jakaś rozradowana, uśmiechnięta, ojciec też znika na całe weekendy. Doszły mnie nawet słuchy, może plotki, że mój staruszek dyma którąś z dziewczyn z Galerii; dobrze, że mnie tam nie spotkał. Ciekawe, która mu daje? Potem znowu wyszło, że tak, jak kiedyś Klarysę, teraz ruchał przynajmniej dwa razy w tygodniu taką małą Aśkę, rok młodszą ode mnie… Jednak kiedy byliśmy razem w domu nic nie wskazywało na to, żeby coś się między nimi psuło.

     Z dziewczynami też nie gadałyśmy zbyt często. Nela chwaliła się co chwilkę zdjęciami z różnych miejsc, często jeździła z Cezarym ze Stokrotki, była jego „zabawką”; spotykali się często i ruchali gdzie i kiedy tylko mogli, na Galerii nie przebywała prawie wcale, nie pozwalał jej na spotkania z komkolwiek. Klarysa też poznała chyba kogoś, bo ją również trudno było spotkać „w pracy”. Jeden z moich bojków, całkiem sympatyczny pan w średnim wieku, zafundował mi kolczyk w… cipce, w łechtaczce. Bolało jak jasna cholera, ale warto było; wyglądają – pipka i kolczyk – bardzo ładnie!

     Bywało, że spotykałam się z mężczyznami w motelach, których właścicielem był Cezary, a o ile wiem moja mama była współwłaścicielką jednego z nich. Najlepsza była jednak Stokrotka, było tam miło, czysto, przytulnie i dyskretnie. Zdawałam sobie sprawę z tego, że jestm już nie galerianką, a cichodajką, prostytutką do tego młodocianą… Chciałam tego!

     Jednego dnia Nela odwołała mnie na stronę, miała bardzo tajemniczą minę.

    – Jolka, jest kasa do zarobienia – niemal wyszeptała.

    – Jaka kasa, za co?

    – Dobra kasa, za dupę.

    – Możesz jaśniej? – nie miałam pojęcia, o czym mówi.

    – Adam, menadżer Cezarego robi w Stokrotce jakąś małą imprezkę, mamy zaproszenie na cały weekend!

    – Chcesz, żeby Cezary pozbył się ciebie? Skończą się wyjazdy i bibki!

    – Coś ty! Jedzie jutro na tydzień z kumplami na jakieś wyspy, nie będzie go, mam luzik. No to jak? Idziesz?

    – A co powiesz w domu? – propozycja była ciekawa, na samą myśl o przygodzie poczułam przyjemne swędzenie w cipce.

    – No chyba tak, jak zwykle, nie? Dajemy sobie wzajemne alibi.

    – Ok, wchodzę w to – zdecydowałam.

     Sobotnie popołudnie, jedziemy z Nelą na imprezę, wyszykowane, jak młode kurewki, aż młody taksiarz przyglądał się nam w lusterku i uśmiechał głupkowato. Nela nie wytrzymała.

    – Co tak się gapisz? Patrz przed siebie, na drogę, bo dwie laski wieziesz.

    – Widzę, a co to za okazja, że się tak… wystroiłyście?

    – A chuj cię to obchodzi! – skończyła konwersację we właściwy sobie sposób.

     Na miejscu czekali już panowie. Jeden młody, po trzydziestce, drugi znacznie starszy, mógłby być ojcem tego pierwszego. Adam (nie ten z szuflady, tylko żywy!) i Gwidon, co to za imię? Zaprosili do pokoju, zaproponowali drinka i wskazali łazienkę. Szybki prysznic i owinięte tylko ręcznikami znalazłyśmy się w objęciach panów. Mną zajął się Gwidon. Facet w wieku… zaawansowanym, mimo to był przystojnym mężczyzną.

     Siadłam mu na kolanach, zaczął pieścić i zachwycać się mym biustem, a ja sięgnęłam do jego krocza i zdębiałam wewnętrznie. Co ja trzymam w dłoni? Już klęczałam między nogami Gwidona i podziwiałam jego organ. Widziałam już trochę kutasów, ale takiego jeszcze nie. On nie był duży, on był wielki i do tego ciągle jeszcze pęczniał. Delikatna, niemal aksamitna skórka poprzecinana całą siecią żył i żyłek; długi i tak gruby, że bałam się o swą cipkę. Nie spotkałam jeszcze takiego ogóra.

     Zaczęłam go pieścić ustami, masowałam dłońmi, bawiłam się jądrami. Wziął mnie na ręce i położył na łóżku. Zdążyłam dostrzec, że Adam wali Neli super minetkę, bo dziewczyna aż zaciskała dłonie na prześcieradle z rozkoszy. Rozchyliłam nogi, wyeksponowałam pipkę. Gwidon pochylił się nad nią, zaczął ją lizać, ssać wargi, wsunął w szparkę palec. Zdziwiona poczułam ciepły oddech na pupie, a szorstki język wśrodku mej dupci.

    – Co robisz? – odwróciłam głowę.

    – Liżę twój tyłeczek, nie czujesz?

    – Chyba nie chcesz…

    – Tak, chcę – przerwał mi.

    – Ale ja… Masz wielkiego penisa, boję się, że…

    – Nie musisz się niczego obawiać, – znowu mi przerwał – będę delikatny i ostrożny.

    – Ale ja jeszcze nigdy… Nigdy nie dawałam w tyłek, w Galerii robiłam loda, lizałam jajka i to wszystko.

    – No to musisz spróbować, jak to jest. – był nieustępliwy.

     Byłam naprawdę wystraszona. Co prawda wpychałam sobie w dupcię mego szufladowego Adama, ale gdzie mojemu wibratorowi do pały Gwidona! Na szczęście zaczął od cipki. Wchodził w nią pomalutku, czułam, jak rozpycha mnie wewnątrz. Było to rewelacyjne uczucie, byłam wypełniona do końca wielką pałą, zaczęłam wzdychać, coś tam wygadywałam, ale było to poza mną. Odleciałam.

     Kiedy wracała mi znowu świadomość zobaczyłam przed sobą pulsującą dzidę wciskającą się w usta. Przyjęłam go tyle, ile mogłam w sobie zmieścić, poczułam, że twardnieje jak klocek drewna i wyrzuca z siebie spermę. Matko, ile tego było! Zakrztusiłam się, nie mogłam złapać oddechu, większość poszła na twarz i biust. Kiedy przestałam kaszleć, roześmiałam się.

    – Co ci tak wesoło? – Gwidon też się uśmiechał.

    – Wyobrażasz sobie nekrolog, gdzie napisali by, że utopiłam się w spermie? Dużo tego naprodukowałeś, masakra! Ale ruchać, to naprawdę umiesz, jeszcze nikt mnie tak nie zerżnął… I fajnie smakujesz, lubię to.

     Ostatnie zdanie było kłamstwem, nigdy nie czułam smaku spermy, zawsze zakładałam na kutasy prezerwatywę, ale niech tam, niech się Gwidon cieszy. Facet wstał, przeprosił i poszedł do łazienki wysikać się. Wtedy naszła mnie szalona myśl. Jak już próbować, to wszystkiego! Poszłam tam, gdzie Gwidon, stanęłam tuż za nim, złapałam za sikającego penisa.

    – Chodź do kabiny, proszę – pociągnęłam go w stronę prysznica.

    – Ale muszę się odlać…

    – No właśnie dlatego chodź…

    – Mam lać na ciebie?

    – Tak, muszę tego spróbować… – usiadłam w brodziku. Zaczął sikać na biust, potem skierował strumień moczu na mą twarz. Otworzyłam usta, podstawiłam język pod ciepły strumyczek, lał mi do buzi. Wyplułam, ale nie wszystko. Kurwa! Napiłam się szczochów, to już chyba jakieś zboczenie. Gwidon cały czas sikał na mnie, na cycki, włosy, na twarz. Ja pierdolę, jestem chyba naprawdę zboczona, bo podniecało mnie to!

     Gwidon podniósł mnie, odwrócił tyłem i załadował swego palanta prosto w mą biedną dupkę. Chciałam wrzeszczeć, ale zakrył mi twarz dłonią. Trzymał mnie mocno, nie mogłam się wyrwać, kiedy rozpychał mi pupę. Rżnął mnie tak kilka chwil, a ja zaczęłam odczuwać przyjemność. Mamo, jak on mi wtedy wyruchał tę moją dupinkę! Wrzeszczałam i wyłam z rozkoszy, facet też chyba zawył, bo czułam, jak jelita zaczynają wypełniać się kolejną porcją spermy. Nie wytrzymałam, zatrzęsłam się i opadłam bezsilna na kolana, mój amant za mną.

    – Dziewczyno, ale ty się ruchasz! Ile masz lat?

    – Siedemnaście, bo co? – dodsałam sobie trochę.

    – Nic, ruchasz się jak profesjonalistka i to jest komplement!

    – Co poradzę na to, że lubię seks? Zawsze interesowała mnie druga płeć, starałam się poznać meżczyzn jak najlepiej. Siedzę w domu, starzy się mną nie zajmują, mama zginęła w wypadku, robią swoje biznesy, ja dobrze się uczę, więc nie interesuje ich to, co robię – popatrzyłam na minę Gwidona – i tak się znalazłam tutaj!

     Po kąpieli wróciliśmy do pokoju, gdzie musieliśmy wytłumaczyć się z naszych wrzasków, a panowie doszli do wniosku, że muszą chwilkę odsapnąć, a my mamy z Nelą pokazać im, jak kochają się kobiety. Trochę było mi głupio, bo z kumpelką, ale ona nic sobie z tego nie robiła, rozłożyła nogi, złapała mnie za włosy i przyciągnęła do swej pipki. Po chwili słyszałam jej westchnienia i popiskiwania, palcowałam cipkę i dupkę dziewczyny, w końcu nie wytrzymałam, odwróciłam się i lizałyśmy się nawzajem. Kiedy podniecenie zaczynało dochodzić do szczytu przypomniało mi się, co widziałam niedawno w taki lesbijskim pornusie. Złapałam Nelę, usiadłyśmy naprzeciw siebie, zbliżyłyśmy się kroczami i pocierałyśmy nasze cipeczki o siebie. Znowu odleciałam, kumpelka zaraz po mnie.

     Siedzieliśmy sobie na łóżkach z drinkami w rękach i gadaliśmy o pierdołach. Nela opowiadała, jak była tutaj z Klarą.

    – Z jaką Klarą? – Gwidon okazał zainteresowanie.

    – No nie z matką Joli, tylko kumpelką z klasy – roześmiała się dziewczyna.

    – Zaraz, zaraz, wpierw mówiłaś, że starzy się tobą nie interesują, potem, że mama zginęła w wypadku, a teraz …

    – Bo Klara to moja macocha- tłumaczyłam – od dziecka mówię na nią mama.

    – A co za biznesy robią twoi starzy? – dopytywał Gwidon.

     Kiedy wytłumaczyłam facetowi co i jak, zobaczyłam, że jakoś dziwnie uśmiecha się pod nosem. Czyżby znał moich starych? Później zaczęła się „rzeźba”! To, co wyprawialiśmy przechodzi ludzkie pojęcie. Ruchaliśmy się każdy z każdym, to z Adamem, to z Gwidonem; były chwile, kiedy miałam w dupie jednego kutasa, w cipce drugiego, a w ustach pipkę Neli.

     Skończyliśmy wreszcie, przytuliłam się do Gwidona, pomyślałam, skąd facet w tym wieku ma taką kondycję i usnęłam. Gratyfikacja za weekend była naprawdę sowita, opłaciło się…

     Znowu jestem na posterunku w Galerii. Po pieszczotach z Nelą zaczęłam uważniej przyglądać się kobietom! Fakt, że miałam też epizod ze swą macochą Klarą też nie pozostał bez wpływu na postrzeganie mej płci…

     Zobaczyłam ją wpatrującą się w którąś z wystaw. Stała bokiem do mnie, oglądała jakieś buty chyba, a patrzyłam na nią jak na obrazek. Była kobietą z typu tych, które każdy, dosłownie każdy chciałby przytulić, kochać się z nią… Tak samo, jak z Nelą! Przyglądałam się kobiecie z zainteresowaniem, tym bardziej, ze nie wiem dlaczego, ale czułam dziwne mrowienie w kroku, miałam wielką ochotę ją poznać. Nie namyślając się długo podeszłam do tej samej wystawy, zerknęłam na śliczną twarz.

    – Dzień dobry – zagadnęłam – może pomogę coś wybrać?

    – Dzień… – wreszcie spojrzała na mnie – Dzień dobry! A jak możesz mi pomóc? – miała ujmujący uśmiech.

    – Może coś pani doradzę, pomogę w wyborze?

    – A co? Masz jakiś cichy etat w tym sklepie? Procent od sprzedaży? – roześmiała się głośno – oczywiście żartuję.

    – Nie, ale… Tak w ogóle jestem Jola – wyciągnęłam rękę przed siebie.

    – Majka, bardzo miło mi cię poznać. Tym bardziej, że jesteś bardzo atrakcyjną, śliczną dziewczyną! – uścisnęłyśmy sobie dłonie

    – O pani też muszę tak powiedzieć…

    – Majka, nie pani. Zapraszam na ciacho, co ty na to?

    – Bardzo chętnie. Tam chyba jest duży wybór przepysznych słodyczy – wskazałam stoliki cukierni.

    – No to chodźmy – ujęła mnie po rękę Podziałało to na mnie jak dotknięcie przewodu z prądem, zdałam sobie sprawę, że muszę posmakować cipeczkę tej kobiety, muszę ją uwieść. Tylko jak to zrobić…

     Usiadłyśmy przy stoliku. Niespodziewanie Majka położyła dłoń na mojej.

    – Jolu, zawsze mówię to, co myślę… – przerwała na chwilkę, jakby zastanawiała się, co powiedzieć – obserwuję cię od pewnego czasu i…

    – I co? – byłam ciekawa, co chce mi powiedzieć.

    – I zastanawiam się cały czas, teraz też, co zrobić, żeby się z tobą kochać, pieścić…

    – O mój Boże! – niemal krzyknęłam.

    – Wiem, to głupie, ale tak na mnie działasz. Nigdy tego nie robiłam z kobietą, ale kiedy ciebie zobaczyłam…

    – To nie jest głupie, przestań. Ja też myślałam, jak zaciągnąć cię do łóżka – musiałam ściszyć głos, ludzie zaczęli patrzeć na nas dziwnym wzrokiem.

    – No to co my tu jeszcze robimy?

    – Mieszkasz sama? Bo ja z mężem.

    – Nie, z rodzicami, ale znam fajny pensjonat, miły, przytulny i dyskretny, czyli taki, jakiego potrzebujemy.

    – Poprowadzisz, bo nie mam pojęcia, gdzie to jest.

     Chwilę później jechałyśmy do Stokrotki, ale zanim zajęłyśmy miejsca w aucie musiałyśmy sprawdzić, jak smakują nasze usta. Dojazd zajął nam kilkanaście minut, wzięłam klucz od pokoju, rozebrane wskoczyłyśmy do wanny. Kąpiel urozmaicona wzajemnymi pieszczotami nie trwała długo. Stałyśmy naprzeciw siebie na środku pokoju, Majka dotykała mnie obiema dłońmi, jakby chciała zapamiętać kształty mego ciała. Sama wyglądała rewelacyjnie. Niższa trochę ode mnie, idealnie zaokrąglone biodra, rewelacyjny biust, zgrabne nogi, no i śliczna, niemal dziecięca buzia z dużymi oczami.

     Przyciągnąłem dziewczynę, objęłam mocno i przewróciłyśmy się na łóżko. Zsunęłam się między nogi Majki, rozchyliłam je i wdarłam się językiem w jej zaskakująco małą pipkę. Lizałam, ssałam, wpychałam palce w gorącą szparkę, drugi naśliniłam i wcisnęłam w pupę. Palcowałam chwilę obie dziurki, przesunęłam się językiem na pupę. W momencie, kiedy liznęłam ciemną dziurkę, moja kochanka aż podskoczyła.

    – Co robisz? – była bardzo zaskoczona.

    – No jak to, co? Liżę ci pupę.

    – Ale jeszcze nigdy… nikt…

    – Chcesz powiedzieć, że mąż nie wylizał ci jeszcze dupci?

    – No… nie…

    – Ale palec w środku nie przeszkadzał?

    – Nie, lubię anal jako urozmaicenie seksu.

    – No to leż, nie ruszaj się i przeżywaj – wróciłam do przerwanej czynności.

     Obie dochodziłyśmy po dwa razy, miałyśmy zajebiste orgazmy, ale w końcu trzeba było się pożegnać. Wymiana numerów telefonów, buziak „na dowidzenia” i umówiłyśmy się na przyszły tydzień.

     Spotkałyśmy się chyba jeszcze cztery razy, za każdym dostawałam jakiś interesujący prezent, ale ta sympatyczna i seksowna kobieta tak mi się podobała, że to obdarowywanie było sprawą drugorzędną. Było to piąte spotkanie, kiedy na odchodnym Maja złożyła mi ciekawą propozycję. Chciała, żebym przyjechała do nich do domu, bo obiecała mężowi, że pozna go z dziewczyną, z którą się zabawiała. Nie ukrywam, zaciekawiła mnie tym zaproszeniem, jeszcze nigdy nie bzykałam się z małżeństwem, nie miałam pojęcia, jak zachowa się współmałżonek w chwili namiętnego seksu.

     Wyszykowałam się jak nigdy, chciałam zrobić wrażenie na mężu Majki. Lekko drżąc z ciekawości i podniecenia wchodziłam do uroczego domku na uboczu. Powitali mnie… w podomkach, czekali, kiedy sama się wykąpię. Stojąc pod natryskiem przypomniałam sobie, że jej męża znam z widzenia, widziałam go kilka razy w Galerii, jak wychodził z jakimiś dupeczkami. Teraz mogłam poznać go z bardzo bliska, tym bardziej, że wyraźnie widziałam, jakie na nim zrobiłam wrażenie.

     Po kąpieli krótka wymiana uprzejmości, łyczek Martini i… już leżałam z rozłożonymi nogami i Majką między nimi. Lizała mi pipkę, pieściła, zmieniłyśmy pozycję, teraz podniecałyśmy się wzajemnie. Wylizałam dupkę dziewczyny, ona moją, siadłyśmy przed sobą, szybko pocierałyśmy się cipkami, do orgazmu. Wyczerpane padłyśmy obok siebie, ale nie czekałam długo, zaczęłam lizać Majkę. Klęczałam przed nią z wypiętym tyłeczkiem, kiedy poczułam, że wchodzi we mnie twardy, gruby kutas. Troszkę zabolało, ale tylko troszkę i tylko chwilkę. Paweł ruchał jak automat, a miał czym! Jego kutas nie dość, że był długi to jeszcze bardzo gruby; przyjemnie rozpychał mi pupę w czasie, kiedy z rozkoszą lizałam pipkę jego żony. Majka zwinnie wsunęła się pod nas, lizała mi cipkę, raz po raz wyciągała kutasa z mej dupki, polizała, possała chwilkę i znowu wciskała w tyłek. Paweł ochoczo zmieniał szparki, równie zapamiętale ruchał mą pupę, jak i cipkę. Po chwili siedziałam na jego twarzy, wszędzie czułam jego język, całowałam się z Majką, po to, by już leżeć ba brzuchu obok niej i wypinać zadek, który ruchał znowu na zmianę z tyłkiem żony. Wreszcie eksplodował. Wywalił z siebie tyle spermy, że mogłyśmy sobie „wymieniać” ją z Majką kilka razy, to całując się, to zlizując ją z biustu, czy twarzy przyjaciółki.

     Po połknięciu ostatnich kropli ucałowałyśmy się serdecznie i zmęczone, przytulone do Pawła – usnęłyśmy.

     Potem poznałam Jarka…

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Jan Sadurek
  • Przygody Maga cz. 2 – Nowa towarzyszka

    Trafiliśmy wraz z Ralfem do jaskini, stojąc na środku znaku podobnego do pentagramu. Podeszły do nas zupełnie nagie ludzkie kobiety, które szły powabnym krokiem. Wzięły Ralfa na bok, a mnie odziały w delikatne ubrania koloru fioletu i bieli.

    – Witaj nasz Wodzu wśród swych sług. Cieszymy się, że przybyłeś na nasze wezwanie. – kobiety się skłoniły.

    – Co się dzieje? – spojrzałem na swoje nowe ubranie w tych ohydnych kolorach, a potem na wszystkich, którzy byli. Każdy, kto był, człowiek czy nie, skłonił się mi. Szybko wyczarowałem swe białe, jak biały kruk, śnieżnobiałe skrzydła, które wyrastały mi z pleców – standard magów niebios, niektórzy wędrowni czarodzieje już potrafią je wyczarować, jednak w pełni opanować je mogą już magistrowie – poleciałem szybko po swego ucznia i wyleciałem z jamy, a następnie wzbiłem się w górę. Zauważyłem pobliską wioskę wraz z Ralfem i polecieliśmy tam ile sił w skrzydłach. Zwierzoludzie jednak byli równie szybcy co my i wskazywali reszcie drogę. Wylądowałem wyczerpany na pobliskich skałach nieopodal wioski. Słychać było krzyki z tamtego miejsca, kilku strażników zdezerterowało na sam widok tak licznej grupy.

    – Jesteś niesamowity Mistrzu. Dopiero co przybyłeś i już, dzięki Tobie, podbijemy pierwsze miasto. – powiedział jeden ze zwierzoludzi obok mnie.

    Chwilę się zastanowiłem, skupiłem swe moce i ujrzałem magiczne przedmioty, które były mi bardzo dobrze znane. Szybko wpadłem na pomysł – Tam jest mój wybraniec! Wyślijcie jednego z naszych i niech każe im powiedzieć, że jeśli nie chcą zagłady, to mają wydać mego wybrańca! – wysłali jakiegoś mężczyznę, jednak w połowie drogi został zestrzelony z łuku. O jednego kultystę mniej. Jednak wysyłać tak reszty nie mogę, w końcu się zbuntują. Szybko. Co robić?

    Tak się zastanawiając widzę jak brama się otwiera i wychodzi mój przyjaciel cyrulik. Pokazałem mu, by podszedł, a jak dołączył do nas, kazałem wracać, wiwatując, że jest nasz wybraniec. Kazałem, by wszyscy trzymali się kilka kroków dalej od nas.

    – Co się stało? O co chodzi? – powiedział.

    – Długo by mówić. Uznają mnie za swojego pana, a Ty jesteś wybrańcem. Musimy ich jakoś wyrżnąć w pień. Wszyscy to kultyści Slaanesha. Pomożesz?

    – Wiesz, że zawsze! W końcu poćwiczę swój nowy styl bojowy! – zauważyłem błysk w jego oku i jak położył dłoń na rękojeści Ansy, a ta lekko ukazała czerwoną łunę. Dusza zemsty, krwi i nienawiści nie śpi i chętnie spije ich krew. Tym bardziej ludzi, którymi gardzi.

    Szybkie informacje odnośnie Ansy: Jest to dusza kobiety zaklęta w mieczu. Były dwie legendy, jednak wspomnę tą, w którą najbardziej wierzę i wydaje się najbardziej realna. Były dwie siostry Ansa i Salana – siostry bliźniaczki. Obie bardzo się kochały i były nierozłączne. Pewnego dnia jednak Ansa została uprowadzona, Salana żyła w rozpaczy, ciągle szukała swej siostry, błagała o pomoc, płakała po nocach. Kiedy jednak dowiedziała się, że Ansa nie żyje, to wykuła miecz, w który weszła sama Ansa. Tak Salana kroczyła, wraz ze swoją siostrą u boku, mordując każdego, kto stanie tej dwójce na drodze i dążąc do zemsty.

    Plan obmyśliliśmy prosty – podzieliliśmy pierw cały kult na połowę, pierwsza połowa udała się na łowy w celu zdobycia pożywienia, druga została w celu zabawienia nas. Tak wybieraliśmy po kilka osób, które wchodziły głębiej i były mordowane, a ciała ukrywaliśmy gdzieś w cieniu. Wszystko szło idealnie, do momentu.

    – To chyba wszyscy. Nie sądziłem, że to będzie takie proste. – zaśmiałem się, odwróciłem się w stronę Ragena. Szybko straciłem radość na swej twarzy. Zobaczyłem piękną kobietę o bladej cerze, szerokie biodra, jędrne i krągłe pośladki. Jak na jej niski (160 cm) wzrost to miała długie i smukłe nogi. Piersi spore, bo miseczka D. Włosy popielate i długie, aż do pośladków. Krótko mówiąc – ideał, jeśli chodzi o wygląd.

    – Ta dziewczyna jest jedyną, która przeżyła i darowałem Jej życie. Kazałem się ukryć, jak tylko był moment.

    – Jesteś tego pewny? – odkiwnął mi głową. Wzdychnąłem. – W porządku. Jednak… – podszedłem do niej, poczułem zapach kadzidełek i jakieś perfumy, co pobudziło delikatnie mą drugą naturę. – Skoro masz żyć, musisz mi coś obiecać. Aktualnie będziesz z nami kroczyć, byśmy wiedzieli, że nie stworzysz od nowa kultu. Zobaczymy też, co będzie dalej z Tobą. Jeśli będziesz na powrót normalna, to zagwarantujemy Ci nowy start, dzięki któremu będziesz mogła żyć wśród ludzi. Tak samo zapewnimy Ci nocleg u nas. Jeśli jednak będziesz praktykować to, co było tutaj i jego magię… Zginiesz… Oczywiście, możesz się nie zgodzić i najwyżej umrzesz wśród będącej tu, dzikiej zwierzyny.

    Spojrzała na mnie swoimi pięknymi oczami. – Niech będzie, w takim razie. – powiedziała delikatnie i podała mi rękę.

    – W takim razie… Nic tu po nas, ruszajmy. – Spojrzałem chwilę na Ragena, a potem na dziewczynę. Kiwnęli głową. – A tak w ogóle, jak masz na imię?

    – Dominique.

    – RiannEnLis, w Waszym języku mówią mi Ryk Burzy. – lekko się uśmiechnęła, patrząc do góry, by móc spojrzeć mi w oczy. Również lekko się uśmiechnąłem i poszedłem w kierunku wyjścia. – Ruszamy.

    Udaliśmy się dalej, pierw pieszo do miasta, a tam czas na przebranie się. Kupiliśmy ubrania, w które mogłem się przebrać i wyglądać, w końcu normalnie. Niestety ubrania bliżej chłopskie albo delikatnie miastowe, a nie Magistra Rewizora, ale przynajmniej pozbyłem się tego ohydztwa. Zaszliśmy też do karczmy, gdzie spędziliśmy noc. Na następny dzień ujrzałem wszystkich, poza nią, w karczmie na śniadaniu. “Pewnie uciekła” pomyślałem, udałem się do Jej pokoju, by sprawdzić, czy mam rację. Wszedłem na piętro, a następnie do skrzydła, gdzie mieliśmy wynajęte pokoje. Zapukałem do drzwi, a po chwili sprawdziłem, czy są otwarte. Były zamknięte. Poszedłem, więc do karczmarza.

    – Przepraszam, czy wychodziła wcześniej kobieta o nieprzeciętnej urodzie? Popielate włosy, bardzo niska, ubrania wyglądają na dosyć drogie.

    – Hmm… Tak, była tu na chwilę, uregulowała Państwa śniadanie i pokoje.

    – Słucham? I dokąd wyszła?

    – Za drzwiami od razu w prawo. Kazała przekazać, że czeka na Was nieopodal podwózka. – Spojrzałem na drzwi, udałem się za nie i zobaczyłem tylko sporawy ruch kupców oraz karocę w pobliżu, a na miejscu woźnicy jakiś średniego wieku mężczyzna. Spojrzał na mnie, a ja pokazałem, że jeszcze chwila. Wróciłem do środka i zasiadłem do stołu. – Uwierzysz, Ragen? Zapłaciła za śniadanie, pokoje i udała się gdzieś. Podwózka na nas czeka.

    – Już wolałbym gdyby uciekła.

    Zjedliśmy śniadanie, wzięliśmy swoje rzeczy i pojechaliśmy.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    lele
  • Zerznieta przez kolege syna

    Tomek był nastoletnim chłopakiem w wieku swojego kolegi Jacka – obaj mieli po 15 lat. Matka Jacka miała 38 lat, urodziła go jeszcze na studiach. Była bardzo atrakcyjną kobietą o opalonej cerze, niebieskich oczach i długich blond włosach. Jej niski wzrost kontrastował z ciałem o apetycznych, zaokrąglonych kształtach, dużym, okazałym biustem oraz jędrnym tyłeczkiem. Zawsze zadbana, stylowo ubrana, pachnąca perfumami, przyciągała spojrzenia wielu mężczyzn. Wszyscy koledzy z klasy zazdrościli Jackowi tak pięknej i w sumie jeszcze wciąż młodej mamy… wśród nich był także Tomek.

    Pewnego razu postanowił pójść odwiedzić Jacka. Tak naprawdę dobrze wiedział, że nie będzie go w domu w piątkowe popołudnie, bo pojechał ze swoim ojcem do Warszawy po towar. Mieli wrócić w niedzielę wieczorem. Tomek już od dawna nie mógł przestać fantazjować o seksownej mamuśce kolegi i jej wspaniałym ciele. Wielokrotnie masturbował się oglądając filmiki, na których młodzi chłopcy rżnęli dojrzałe milfy, wyobrażając sobie, że to on i pani Kasia (bo tak właśnie miała na imię mama Jacka). W nocy śnił o seksie z nią, jak ona posłusznie ssie jego penisa, jak on liże jej cipkę, jak ona jęczy z rozkoszy… był na nią tak mocny napalony, iż poprzysiągł sobie, że wreszcie musi ją zerżnąć. Postanowił przystąpić do działania.

    Niczego nieświadoma Kasia, usłyszawszy dzwonek do drzwi, otworzyła je i ujrzała Tomka. Powiedział, że przyszedł do Jacka w sprawie zeszytu, który mu pożyczył i chciałby go zabrać. Ponieważ Kasia nie wiedziała, gdzie jej syn ma zeszyt, a nigdy nie grzebała w jego rzeczach, pozwoliła Tomkowi, by sam go poszukał. To był jej błąd – Tomek podniecił się jeszcze bardziej. Kobieta nawet tego nie zauważyła i poszła zająć się swoimi obowiązkami. Dokończyła sprzątanie i postanowiła wziąć szybką kąpiel, o której poinformowała Tomka, mówiąc że jak znajdzie zeszyt, to może iść. Chłopak tylko czekał, aż pójdzie do łazienki i odkręci wodę. Wiedział, że łazienka nie zamyka się od środka, bo był częstym gościem w domu Jacka. Kasia też go dobrze znała i, niestety dla niej, nazbyt mu ufała. Chłopak przez chwilę siedział w pokoju, udając że szuka zeszytu, po czym zszedł cicho na dół, zbliżając się do łazienki, w której myła się Kasia.

    Stanął cicho pod drzwiami, ostrożnie uchylił drzwi… i zobaczył wspaniały widok. Kasia stała do niego tyłem w lekkim rozkroku. Widział jak jeździła dłońmi po swoim apetycznym ciele, dokładnie namydlając każdy jego skrawek. Ku swej uciesze chłopak dojrzał, że kobieta nie myła się normalnie. Ona się dotykała. Kątem oka ujrzał, jak porusza dłońmi w okolicach klatki piersiowej, prawdopodobnie masując swoje cycki. Podniecony, lekko masturbował wyprężonego penisa przez spodnie. Wreszcie kobieta skierowała dłoń w kierunku cipki. Widział, jak wsuwała palce w swą szparkę, jak poruszała nimi cicho pojękując. “Ale ta suka jest napalona” – pomyślał – “Już nie wytrzymam, zaraz się spuszczę. Muszę ją mieć, muszę ją zerżnąć teraz.”

    Tomek szybko otworzył drzwi, biegnąc do kabiny prysznicem. Kasia poczuła, że coś jest nie tak, obróciła się i zamarła zszokowana. Oto kolega jej syna mógł podziwiać ją całą, wielki biust z wyprężonymi po masturbacji sutkami oraz delikatnie owłosioną cipkę, z której wypływały teraz jej soki rozkoszy.
    – Tomek, co ty…?! – wrzasnęła, ale jej usta szybko zostały zatkane dłonią chłopaka.
    Chłopak jednym krokiem doskoczył do niej, obezwładniając ją. Jedną ręką mocno ją do siebie przyciskał, a drugą ugniatał jej dorodne cycuszki. Nareszcie ją miał! Lizał mocno sterczące sutki, ocierał się agresywnie o jej krocze. Kasia próbowała krzyczeć i się wyrwać, uciec od niego, ale nastolatek trzymał ją mocno. Jak na swój wiek był bardzo wysportowany i silny, znacznie przewyższał ją wzrostem. Błagała go, żeby ją puścił, oczywiście na nic. Zdawała sobie sprawę z tego, że ich dom znajdował się na samym końcu ulicy, na uboczu od innych domostw. Nikt by jej nie usłyszał. Kasia przeczuwała, co ją czeka. W głowie miała tysiąc myśli i tą jedną główną: “Zaraz mnie zerżnie, nie mogę do tego dopuścić, to kolega mojego syna, ma tylko piętnaście lat!”
    W dalszym ciągu próbowała się wyswobodzić, zaś Tomek obmacywał ją coraz zachłanniej. Nie miała szans w starciu z młodym mężczyzną. W pewnym momencie udało jej się wyrwać, ale nawet nie wyszła z kabiny, bo chłopak od razu przywołał ją do porządku ciosem w twarz. Zagroził, że jeśli nie będzie mu uległa, to gorzko pożałuje. Przerażona Kasia nie wiedziała co robić. Nie chciała przecież współżyć z kolegą syna, ale wiedziała, że jeśli nie zrobi, tego co mu karze, to może ją nawet pobić. Ze łzami w oczach poddała się. Nie miała innego wyjścia.
    Zgodnie z poleceniem chłopca uniosła ręce do góry i oparła je o parawan kabiny z tyłu. Jej ciało jeszcze bardziej zachęcało teraz Tomka.
    – Powiedz, że mam cię wypieprzyć jak szmatę – rozkazał.
    – Ale…
    – POWIEDZ!
    – Proszę, chcę żebyś mnie wypieprzył jak szmatę…
    – Dobra dziwka – chłopak szybko rozebrał się do naga, a następnie przylgnął do swej ofiary całym ciałem. Całował i wędrował językiem po jej szyi. Ugniatał jej dojrzałe piersi, ssał i przygryzał sutki, lizał obwódki brodawek. Kasia poczuła coś dziwnego. Mimowolnie pieszczoty Tomka zaczęły sprawiać jej przyjemność. Poczuła wilgoć w swoim kroczu, jak jej cipka delikatnie pulsuje. Została zdradzona przez własne ciało.
    Język chłopaka zaczął schodzić co raz niżej, aż wreszcie dotarł do norki Kasi. “Nie, nie tam!” – usłyszał jej jęk, który jednak jeszcze bardziej go podniecił. Najpierw delikatnie drażnił językiem łechtaczkę i wzgórek łonowy, by następnie zacząć ją po prostu ssać. Lizał całą szparkę, wsuwając swój język do środka, czym jeszcze bardziej sprowadził Kasię na skraj jej wytrzymałości. Kobieta stała z zamkniętymi oczami, głośno dysząc i jęcząc. Drżała. Wiedziała, że to złe, wiedziała, że to niemoralne, ale ten piętnastoletni chłopiec rozpalił ją jak jeszcze nikt inny w jej życiu. Wydobył z jej umysłu głęboko skrywane żądze, do których nie chciała przyznać się nawet sama przed sobą. Tak naprawdę te okoliczności, to że był kolegą jej syna, to że brał ją siłą… to wszystko niesamowicie ją podniecało.
    – Co, kurwo, podoba ci się? Chcesz żebym zatopił w tobie swojego wielkiego kutasa? – odezwał się do niej chłopak.
    – Tak! – krzyknęła, przestając nad sobą panować. Teraz nie była już Kasią, była wyuzdaną dziwką, pragnącą ostrego i zwierzęcego seksu. – Bierz mnie, zerżnij mnie!
    Nie musiała go dłużej prosić. Jego członek sterczał już prawie pionowo. Miał większego penisa niż jej mąż. Wyjęczała błagalne “Ruchaj mnie!” w nadziei na seks, jednak nastolatek postanowił najpierw jeszcze bardziej podrażnić i pobudzić i tak już rozpaloną do czerwoności kobietę. Włożył do jej cipeczki najpierw dwa, a potem trzy palce i tak ją właśnie nimi posuwał. Kasia krzyknęła: “Błagam, weź mnie! Pragnę cię! Pragnę seksu!”
    Tomek najpierw główką kutasa otarł się o jej wrażliwą myszkę, aż westchnęła cicho, a następnie wprowadził członka w jej otwór. Zaczął ją posuwać, z początku wolno, a potem szybko i brutalnie. Oszalała z rozkoszy Kasia wrzeszczała już na cały głos, chcąc jeszcze bardziej ostrego rżnięcia. Czuła się wspaniale, jak jeszcze nigdy w życiu. Z mężem nigdy tak nie przeżywała seksu.
    Wreszcie chłopak poczuł skurcze jej cipki na swym fallusie. Wiedział, że Kasia będzie zaraz szczytować, więc chciał dojść razem z nią. Przyspieszył swoje ruchy. Jebał ją co raz silniej. Ona co raz mocniej podskakiwała oparta o ścianę. Ściany jej norki co raz bardziej zaciskały się na nim… aż w końcu wygięła się w łuk, głośno jęcząc. Poczuła dobrze, jak penis kolegi syna drga rytmicznie w jej cipce, zalewając ją spermą. Nawet tak dojrzała cipka jak jej nie mogła pomieścić tak dużego ładunku, więc po jej nodze popłynęła struga nasienia. Oboje mieli orgazm w tym samym momencie. To był wspaniały punkt kulminacyjny.
    Kasia była już wyczerpana po tym szaleńczym seksie. Chciała odejść, ale nie doceniła młodzieńczej energii i sprawności nastolatka. Tomek obrócił ją jednym mocnym ruchem, po czym z przerażeniem poczuła, jak rozwiera i nawilża za pomocą wypływających z cipki soków jej odbyt.
    – Nie! Tomek, nie! Wszędzie tylko nie tam! – krzyknęła spanikowana. Nigdy jeszcze nie uprawiała seksu analnego.
    – Zamknij ryj szmato, zrobię z tobą co tylko zechcę – skwitował chłopak.
    – Błagam nie, nie chcę!!! – wrzasnęła, na co dostała z pięści w twarz. Nastolatek chwycił ją mocno, tak żeby nie mogła uciec, a następnie jednym ruchem wszedł w nią. Zawyła. Poczuła ból rozrywający ją od środka. Tomek posuwał ją szybko i mocno, rozpychając jej ciasne kakaowe oczko, aż po chwili ból ustąpił przyjemności. Prężyła się z rozkoszy jak kotka, a chłopak wsunął palec do jej cipki, posuwając ją nim dodatkowo. Kolejny orgazm przyszedł szybko, ogromna fala gorąca ogarnęła jej ciało. Tym razem Tomek postanowił spuścić jej się na tyłek, rozmasowując spermę na jej pośladkach.
    – Ooo tak… – szepnęła.
    – Wiedziałem! Wiedziałem, że naprawdę niezła z ciebie suka! – wykrzyknął dumny z siebie Tomek, dając obolałej, acz szczęśliwej Kasi mocnego klapsa w tyłek, na co ona tylko stęknęła. Oboje nawzajem się umyli (oczywiście głównie okolice intymne), po czym chłopak wrócił uradowany do domu.

    O tamtej sytuacji nikt się nie dowiedział, a Kasia została na najbliższe lata prywatną dziwką Tomka. Bez słowa sprzeciwu wykonywała każde wszystkie te jego polecenia, nawet te najbardziej trudne i kosztujące ją dużo wstydu. Podniecała ją bardzo bycie uległą. Nastał wspaniały czas w życiu erotycznym Tomka, jak i Kasi, którzy zaczęli często się potajemnie spotykać. Byłe jeszcze tyle pozycji do wypróbowania…

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    suka gotowa do rznięcia

    Opowiadanie napisane na podstawie innego, które kiedyś przeczytałam w Internecie. Opisane wydarzenia są fikcyjne, nie popieram ich i nie zachęcam do powtarzania, to tylko fantazje będące fikcją literacka.

  • Uzalezniony od zabaw cz. 8

    Z Patrycją poznałem przez Internet. Był to dość burzliwy czas w moim życiu, utrata pracy oraz samotne życie zrobiły dużo i nie miałem za bardzo czasu ani ochoty na poszukiwanie innych dziewczyn. Nagle pojawia się dziewczyna, która mieszka daleko, ale jest zainteresowana tym, żebym do niej przyjechał. Spotkaliśmy się najpierw na neutralnym terenie, A po tym zostałem zaproszony na spotkanie do niej do domu. Zostałem na noc, ale nocowałem w pokoju gościnnym. Moja kolejna wizyta już była kolejną z noclegiem, a także pierwszą, podczas której nocowałem w sypialni Patrycji i oczywiście zakończyło się to u nas wtedy seksem.
    Warto tu wspomnieć, że był to konkretny związek, ale i kolejny, w którym bawiłem się w związek na odległość. Pati mieszkała dobre 4 godziny jazdy samochodem ode mnie. Był to oczywiście bardzo dobry pomysł, żeby mieć fajną dziewczynę, ale też bardzo dobre wytłumaczenie dla mnie samego, że trzeba sobie jakoś dogodzić i zabawić się ze swoim kutasem co jakiś czas. Tyle że w moim przypadku nie było to “co jakiś czas”, ale były to regularne masturbacje które odbywały się właściwie codziennie. Dochodziło czasami do tego, że siedziałem przy komputerze całkiem nagi ze sztywnym kutasem w ręce, na ekranie komputera miałem odpalony film porno, który miał wyciszony dźwięk lub też bardzo cichy, a w drugiej ręce trzymałem telefon, przez który rozmawiałem z dziewczyną. Raczej chyba nigdy nie miała możliwości zorientować się, że w tym czasie, kiedy mieliśmy miłosną rozmowę, to ja patrzyłem jak inne kobiety są różnie rżnięte w każdy swój otwór i podniecały mnie tym widokiem. Także wtedy, zaraz na początku, jeszcze zanim się przed sobą rozebraliśmy, zacząłem golić włosy z kutasa, jajek, kroku i rowka. Jakoś nie przepadałem za spermą sklejającą moje włosy łonowe, a czasami zabawy miałem dosyć intensywne i bez możliwości natychmiastowego wymycia się. Mieszkałem wtedy na wynajętym pokoju, właścicielka była starszą kobietą w wieku przedemerytalnym i, co może wydawać sie trochę dziwne, mieliśmy sypialnie przez ścianę, ale “tych” tematów nigdy nie ruszaliśmy. Co jednak dziwiło mnie, nigdy nie zachowała sie w jakiś dziwny sposób. Nawet raz, czego jestem pewny, po zabawie ze samym sobą zostawiłem pod kołdrą zabawkę, a jak byłem u Pati, właścicielka weszła po moją pościel do prania. Gdy wróciłem, zabawka była w szafie w pewnym drewnianym pudełku, do którego chowałem wszystkie erotyczne sprzęty. Nigdy nie było żadnego komentarza, czy też dziwnego spojrzenia…
    Gdy tak po wielu latach sobie przypominam to, co wtedy robiłem, muszę sam sobie powiedzieć, że było to na swój sposób chore i zboczone. Choć nie mogę zaprzeczyć, że była to super sprawa, ale z drugiej strony wiele eksperymentów, które wtedy przeprowadziłem z samym sobą, dały mi możliwość różnych zabaw z kobietami w późniejszym czasie.
    A jak to wszystko miało do związku z Pati?
    Raczej bardzo szybko okazywało się, że moje upodobania i nawyki Co do filmów porno zaczęły mieć wpływ na moje związki i życie erotyczne. Pati miała trochę retuszowane cycki, to znaczy z dużego A na średnie C. Już same jej piersi były całkiem fajne i podniecające, bardzo często lubiłem wjeżdżać “na Hiszpana”, a Pati to jakoś nie przeszkadzało. Również też lubiłem na sam koniec wyciągnąć kutasa z jej dziurki wspiąć się nad jej cycki i spuścić na balony. Zawsze mówiłem, że “bo bardzo fajnie wygląda”, bo nie mogłem jej przecież wprost powiedzieć, że mam już tak psychikę i kutasa przyzwyczajone do intensywnej masturbacji, że zwykłe dojście do szczytu i spuszczenie się w cipce było niemalże niemożliwe w niektórych momentach.

    Jak kiedyś wspominałem, Pati na początku, choć brała kutasa do ust, to jednak nie połykała, nawet nie brała strzału na język. Gdy się w końcu przekonała i przyjęła ładunek w usta, później już było to normalne, że na koniec wyciągałem kutasa z innych jej otworów i albo kończyłem masturbując sie i patrząc jak Pati przyjmowała w swoje otwarte usta z wyciągniętym lekko językiem kolejne salwy spermy wypływające z mojego kutasa, albo pozwalałem, żeby chwyciła kutasa w usta i zaczęła go intensywnie ssać i obrabiać językiem aż zacząłem strzelać nasieniem i wbijać sterczącego penisa coraz głębiej w jej usta.

     Dla mnie był to miks różnych odczuć. Była ulga, że nie ma problemu z wytryskiem, co często tłumaczyłem sobie zmęczeniem długą jazdą autem. Było wręcz lawinowo narastające podniecenie widokiem spermy wlewanej w usta dziewczyny. Z jednej strony przypominało mi to filmiki z wytryskami w usta aktorek, czy też amatorek, z drugiej starałem sie tak kontrolować wytrysk, aby trafiało wszystko tylko w obrębie ust. W ten sposób mogłem podziwiać jak moje nasienie pokrywało wargi zęby i język Patrycji. Może się to czasem wydawać dziwne, że choć spuszczałem się jej na cycki albo na tyłek, to jednak twarzy nie chciałem jej za bardzo umazać spermą, wydawało mi się to trochę poniżające. Wiem że może się to wydawać dość dziwne, że martwiłem się o takie rzeczy w czasie, kiedy potrafiłem ją rznąć jak zwierzę w pozycji na pieska w czasie tego trzymając także palec w jej tyłku oraz chwytając drugą ręką za kark i dociskając do powierzchni, na której się zabawialiśmy.

    W ten sposób zaczęło to trwać przez wiele tygodni: w czasie weekendu, w którym widziałem się z Pati mój kutas buszował w jej wszystkich dziurach, a pozostałe dni kiedy byłem sam, penis był maltretowany moimi rękoma, A coraz liczniejsze zabawki erotyczne zaczynały szturmować mój tyłek. Najczęściej oczywiście przy różnych filmach porno oglądanych na internecie. Ta zabawa w końcu musiała mieć swój jakiś niezbyt dobry finał i nastąpiło to przez moją całkowitą nieuwagę. Za każdym razem, zanim Patrycja przyjechała do mnie, Czyściłem historię w moim komputerze i byłem wtedy tak zwanym grzecznym chłopcem. Zdarzył się jednak jeden weekend, kiedy zapomniałem wyczyścić zawartości historii przeglądarki, a potem Pati już do mnie przyjechała i spędzaliśmy czas ze sobą. Nie do końca calutki weekend tak spędzaliśmy, ponieważ ja od rana musiałem jechać na jakieś 2 może 3 godzinki do pracy, więc w tym czasie Pati była sama w domu. Ten rozdział można by nazwać: „Patrycja i moje perwersyjne Sekrety spotykają się razem w samotności”. Tydzień albo dwa tygodnie po tamtym weekendzie jak zwykle rozmawiałem z dziewczyną przez telefon, ale ona zaczęła zadawać mnie dziwne pytania, na przykład czy ją dalej kocham, czy ją bym kiedykolwiek zdradził, czy nie myślę czasem o innych dziewczynach. Ja nie wpadłem ani razu na pomysł, że przez własną nieuwagę rozwaliłem sobie właśnie związek. Nie malże każda rozmowa kończyła się krzykami i awanturą, a po zakończeniu tej rozmowy szedłem do swojego pokoju (jeśli oczywiście mnie już w nim nie było), wyciągałem z ” magicznego pudełka” którąś z wybranych zabawek, kutas w rękę, porno na ekranie i zaczynałem dogadać sobie tak, aby rozładować jajka oraz stres. W tamtym czasie zacząłem być też aktywny na jednym z portali randkowych, ale nigdy nie byłem na tyle odważny, żeby samemu zagadać i zaproponować komuś spotkanie. Ten portal odkryła wtedy Pati i sama zaczęła się podszywać pod zabawę z potencjalnym jebaką, którym tak naprawdę nigdy nie byłem. Opowiadanie w internecie, co to by się nie zrobiło i jak to by się nie nadziało na swojego kutasa niby nowej chętnej dziewczyny, a także jej koleżanki to nie był super wyczyn. Chociaż się już czasami człowiek niesamowicie nakręcił i podniecił, to jednak podświadomie wiedziałem, że raczej nigdzie nie pojadę i nie będę ruchał jakieś laski z internetu, która wysyła mi zdjęcia swoich cycków. Swoją drogą zdjęcia, które mi wysyłała wtedy Pati, nie były jej, ale ściągała jakieś losowe z Internetu. Zabawa trwała w najlepsze i zachęcany przez Pati, choć nie wiedziałem że to ona, zacząłem jej wysyłać różne swoje zdjęcia. Zdjęcie całe nagie – żaden problem, zdjęcie kutasa z bliska oczywiście nie stanowiło żadnego problemu. Zacząłem być przez nią zachęcany, żebym wysłał jej dużo ostrzejsze zdjęcia, więc w tym samym czasie zacząłem niemalże spełniać jej życzenia. Ponieważ pochwaliłem się, że mam też jakieś zabawki erotyczne to potrafiłem wysłać jej zdjęcie swojego tyłka nabitego na jedną z zabawek, kutasa w trakcie masturbacji, czy też kutasa kipiącego spermą spływającą przez trzon aż do jajek i niżej.
    Chociaż zaczęło być już coraz gorzej, to jednak jeszcze tydzień przed zawaleniem się tego związku Pati przyjechała do mnie i mieliśmy całkiem ostry i dziki seks. Ja już od długiego czasu w trakcie ruchania Pati w pozycji na pieska miałem taki odruch, że aby dojść do wytrysku musiałem sobie wsunąć coś we własny zwieracz. W trakcie tego ostatniego weekendu wpadłem na pomysł, że w czasie kiedy będę ruchać Pati, mogę jej oczywiście też zapodać na dwie dziurki. Powiedziałem jej, że mam dla niej pewną niespodziankę i wyszedłem z niej, podszedłem do szafy i wyciągnąłem dildo, które bardzo dobrze już znała, bo widziała je na zdjęciach które jej wysłałem. Całkiem fajnie rozmiarów dildo wepchnąłem jej w cipkę, a kutasem wróciłem do rżnięcia jej kształtnej dupki. Na chwilę przed tym jak zacząłem ją ponownie ruchać, wykorzystałem moment jej nieuwagi i w czasie, kiedy klęczała na łóżku wypinając się do mnie, ja wsunąłem sobie w tyłek mały koreczek, który pomógł mi w miarę szybko skończyć. Pati na chwilę przed moim finałem odwróciła się i pozwoliła kolejny, a raczej ostatni raz, żebym załadował pulsującego kutasa w jej usta i zakończył wytryskiem na jej język. Ponieważ wcześniej już kiedyś mieliśmy maraton seksu, w trakcie którego doświadczyłem w wielu obciągnięć, robótek ręcznych i seksu analnego z tą dziewczyną, nie było dla mnie aż tak duże zaskoczeniem, że tym razem na sam koniec seksu podzieliła się ze mną kawałkiem ładunku, który tyle co metodą „z dupy do ust” załadowałem jej na język. Byłem trochę zdziwiony, że było jakby więcej. Zaraz po tym oczywiście Pati poszła się wymyć w łazience, a ja korzystając z jej nieobecności szybko wyciągnąłem sobie koreczek z tyłka i schowałem do szafy. Tydzień później jak przyjechałem do Pati i krótko po przyjściu do jej pokoju dowiedziałem się tego, że ona wszystko wie o moich na swój sposób chorych zabawach. Nie chciała uwierzyć w, że nie spotkałem się nigdy z żadną inną dziewczyną w czasie, kiedy byłem z nią w związku. Obrzydzenie, którym mnie darzyła spowodowało, że powiedziała mi, że w trakcie ostatniego seksu na sam koniec nie podzieliła się ze mną moim ładunkiem, ale oddała mi całkowicie wszystko, po czym poszła do łazienki i wypłukiwał a sobie usta, żeby nie czuć smaku spermy, ani mojego kutasa w swoich ustach. Ja po wszystkim, czyli po może 10 albo i 15 minutowej rozmowie wsiadłem do samochodu i wróciłem do siebie. Oczywiście nie obyło się bez dziwnej rozmowy z moją wynajmującą mi pokój starszą panią, która powiedziała mi, że czekała aż się związek rozpadnie, bo doskonale widziała i wiedziała, że wylewam dosłownie potoki spermy z siebie zamiast zachować ją na zabawę z dziewczyną. Wtedy poczułem się strasznie zażenowany, bo nie myślałem, że ona cokolwiek z moich zabaw mogła kiedykolwiek i widzieć. Jednak okazało się, że bardzo często podglądała mnie jak bawiłem się w swojej sypialni, czy też w łazience, bo sama czasami potrzebowała skorzystać, a łazienka była kolejny raz zajęta. Ja czasami myśląc, że nikogo nie było w domu, nie byłem zbyt uważny i nie domykałem drzwi do swojej sypialni, więc właścicielka podchodziła cicho i przez szparę w uchylonych drzwiach widziała jak prężny kutas był ostro używany przez moje ręce.

    -Swoją drogą- dodała- dzięki tobie zakupiłam sobie też zabaweczkę i kilka razy w czasie oglądania twoich zabaw sama sobie dogadzałam. Muszę przyznać, że seks analny jest bardzo przyjemny…

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Max79
  • Jak chlopcy ujezdzali mi zone…

    Była niezwykle pobudzona w ten dzień. Dziwnie się zachowywała i jej mąż nie rozumiał dlaczego. Wyjaśniło się to dopiero później i to w okolicznościach zupełnie dla niego niespodziewanych.

    Ale od początku. Krystyna, bo tak ma na imię nasza bohaterka, ma czterdzieści dwa lata. I trzeba przyznać jest atrakcyjną kobietą, wciąż potrafi ściągnąć na siebie męskie spojrzenia. A wie jak to robić. Krótkie minispódniczki, obcisłe bluzeczki i duży dekolt. Jej mąż często bywał o nią zazdrosny, ale zarazem dumny. W końcu należała do niego i tylko niego. Tak było zawsze i tak już będzie. Tak biedny mężczyzna myślał. Okazało się, że bardzo naiwnie.

    Krysia pracuje w szkole. Konkretnie w gimnazjum. Tego dnia miała się wybrać na szkolne ognisko. Pożegnanie roku. Pomyślał, czemu nie, niech idzie. Z tej strony nie spodziewał się żadnego zagrożenia. Błąd. Tam miał największą konkurencję. Patrzył długo jak się ubiera. Widział jak wkłada czarne rajstopy, widział czarne koronkowe majteczki. I tylko się uśmiechał. Była piękna w tym stroju. Zapytał: “chyba nie zamierzasz tak iść?”. I wtedy zadzwonił telefon. Pech chciał, że musiał odebrać. Zostawił ją samą, a to był błąd. Największy jaki kiedykolwiek zrobił.

    Jej ręce długo wodziły po ciele, przyglądała się sobie w lustrze i w końcu stwierdziła, że może być. Mąż jeszcze zajrzał na chwilkę do pokoju i rzucił do Krysi: “wzywają mnie, muszę jechać na dyżur”. Skinęła głową. Było w tym coś dziwnego, coś niepokojącego ale nie miał zbyt wiele czasu. Wyszedł. Z korytarza jeszcze rzucił: “Tylko nie idź tak na to ognisko”. Cóż, nie posłuchała. Poszła.

    A oto przyczyna jej podniecenia. Kilka godzin wcześniej ktoś włożył kartkę do jej torebki. Kilka zaledwie słów, a jednak była cała zdenerwowana. I podniecona chyba. Wiedziała, że napisali ją chłopcy.

    “To ognisko zapamiętasz do końca życia” – taka była treść liściku. Co to ma znaczyć? Jakiś głos mówił jej nie idź. Ale ciekawość znów była górą. Ciekawość i chyba coś jeszcze…

    …tylko co? Trochę podniecenie, trochę spojrzenia chłopców, trochę ich wzrok. Często go czuła. A dzisiaj te spojrzenia były tak natarczywe, nawet bezczelne. Chłopcy wodzili wzrokiem po piersiach, po pupie i uśmiechali się do niej. Lekko się zarumieniła. Zauważyli to.

    – A więc jest nasza – tak sobie pomyślał Marek – dzisiaj ją w końcu zerżniemy.

    Jego koledzy najwidoczniej doszli do tego samego wniosku.

    Ale wróćmy do Krysi. Kobieta właśnie przed chwilą dotarła na miejsce. I co się okazało? Od razu szok. Sami chłopcy. Zadrżała lekko. Nie chciała dać poznać po sobie, że jest zmieszana. Nie powinni widzieć jej zakłopotania. Starała się przemóc w sobie. Daremnie. Wszystko malowało się na jej twarzy. Chłopcy postanowili to wykorzystać.

    – Niech pani usiądzie – wskazali jej miejsce. Tak, dobrze – jej głos był jednak jakiś drewniany. Czuła jak język staje w jej gardle.

    – Coś ci obiecaliśmy i możesz być pewna, że dotrzymamy słowa – Jacek spojrzał bezczelnie na swoją nauczycielkę.

    To ją zamurowało. Nie wiedziała co ma powiedzieć. A 15-latek wciąż na nią patrzył. I to jak patrzył. Krystyna chciała odwrócić głowę, ale wtedy spotkała inne spojrzenia, równie natarczywe. Coś musi powiedzieć – ta myśl kotłowała się w głowie.

    – Chłopcy… – zająknęła się, ale próbowała się podnieść. Wtedy poczuła rękę na swoim ramieniu.

    – Spokojnie, nie bój się, nic ci się nie stanie.

    – Tak, ale… – Krystyna coraz bardziej żałowała, że się zgodziła tu przyjść. Zbliżyli się do niej. Poczuła jakieś ręce na swoim ciele.

    – Co wy robicie? – wykrzyknęła.

    – Zamknij się kurwo! – usłyszała odpowiedź Marka. – Dobrze wiesz co robimy. Dobrze wiesz po co przyszłaś.

    Ten ton wypowiedzi sparaliżował ją. 15-letni chłopiec, jej uczeń. To było niewyobrażalne. Taki młody. Jak on śmie. Ale on nie zastanawiał się nad tym. Nie miał żadnych dylematów.

    Przysunął się do niej. Poczuła jak kładzie dłoń na jej udzie.

    – Proszę, co ty robisz, przestań…

    Ale on jakby na przekór posuwał się dalej.

    – Podoba ci się?

    – Nie… nie rób tego, Marek – spojrzała na niego błagalnie. Chłopak uśmiechnął się do niej.

    – Będziesz jęczała pode mną.

    – Nie, mój mąż… chłopcy, ja jestem mężatką!

    – Tym lepiej, zerżniemy cię zatem na maksa, tak jak jeszcze cie nigdy nie wyruchal. Przecież ci obiecaliśmy.

    I zaśmiał się w twarz kobiety. Teraz nie było już żartów. Nauczycielka próbowała się wyrwać. Ale szczelnie ją otoczyli. Było ich sześciu. Całkiem już wyrośnięci. I nie udało się. Złapali ją w pół. Przycisnęli do siebie. I wzięli się do roboty.

    – O boże – westchnęła zrozpaczona. Wtedy czyjeś ręce podciągnęły w górę spódnicę. Oparła się na jej biodrach.

    I cóż, widok który się teraz ukazał podniecił każdego z nich. Przeźroczyste majteczki, a pod nimi jej cipa. Chciała zasłonić rękoma swój wygolony wzgórek. Ale daremnie. Chłopcy odciągnęli jej ręce. Czuła, że jest w stalowym uścisku. Na łasce ich losu. Jedyne co mogła zrobić to błagać. Ale oni nie zważali już na nic. Rozpinali jej bluzkę, gładzili jej ciało. Poczuła dłoń na majteczkach. Poczuła mnóstwo niecierpliwych palców. A w końcu ktoś przylgnął do nagiej skóry. Pocałunek. Jeden, potem drugi. I ręce zaczęły ugniatać jej ciało. Jej wielkie piersi i pośladki, jej brzuch. Macali ją.

    Kobieta podjęła ostatnią próbę: “Zostawcie mnie, co wam zrobiłam?!”

    – Dopiero zrobisz – usłyszała basowy głos Marka. Widziała chuć w jego oczach, czuła gorący oddech na swojej twarzy. I już wiedziała: stanie się. Chłopcy ją wypierdolą.

    Marek spojrzał w jej oczy: “Dopiero zrobisz, będziesz obciągać lachę ty cipo. Będziesz łykać spermę, a potem nadstawisz dupy.”

    Słuchała z zapartym tchem. I rosło jej podniecenie. Wilgoć stopniowo wypełniła jej wnętrze.

    – Marek… – tylko jęknęła.

    – Chcesz tego? Już jesteś mokra? Mów.

    – Marek… – tylko tyle zdołała.

    On zerwał z niej majtki jednym ruchem. Spojrzał na krocze kobiety.

    – Ta pizda jest nasza – oznajmił triumfalnie.

    Przybliżył się do jej twarzy i pocałował. Krystyna czuła jak jego język wsuwa się w jej gardło. A jego koledzy również nie próżnowali. Jęknęła. Ugięły się pod nią nogi. Podrażnione sutki naprężyły się dumnie. A oni wciąż je pieścili. Zęby zacisnęły się na niej. Krocze poruszało się coraz gwałtowniej. Wsadzali tam ręce i drażnili jej cipkę.

    Teraz przyszła kolej na Marka. Wcisnął w nią palec. Nauczycielka drgnęła. Ugięły się pod nią nogi. Słyszała zasapane głosy chłopaków, słyszała ich uwagi, i rosło w niej pożądanie. A Marek wciąż w nią się wbijał. Jego paluchy zagłębiały się coraz bardziej. Coraz mocniej drażnił jej cipę. Wsuwał się w nią szybko, gwałtownie, mocno. Zaczęła ciężko dyszeć.

    Chłopak przestał ją teraz całować. Przyglądał się. Widział jej oczy zamglone, widział grymas na twarzy. I ruchał ją coraz mocniej. Robił palcówę tej suce. Nareszcie. Tak dawno już pragnął ją mieć. A teraz należy do niego. Jęczy zadowolona.

    – Spójrzcie na nią – usłyszała – jak się wygina.

    – Podoba ci się co? – Jacek przysunął się do niej.

    – Taaaak… zdołała już tylko wyjęczeć.

    – To dopiero początek. – I znowu uśmiech. Ale jakiś lubieżny. Przez jej ciało aż przeszły ciarki.

    Palce w cipie nie próżnowały. Inny wsunął się w odbyt. Na krągłej dupie poczuła wypchane rozporki. Nabrzmiały penis był gotowy do wejścia. Nie jeden. Sześć. Sześć sztywnych kutasów czekało tylko by wtargnąć w jej cipę i w dupsko. Za chwilę tam wejdą. Za chwilę wypełnią jej gardło.

    Sześciu chłopców, sześciu młodych byczków obrabiało ją coraz mocniej. Ściągnęli z siebie ubrania. Przysłuchiwali się głośnym jękom.

    – Taaaak… – Krystyna już dłużej nie mogła. To było silniejsze od niej. Teraz już tylko żądza kierowała jej zachowaniem. Była w tej chwili jak klacz gotowa aby ją pokryć. Sześciu ogierów. Sześciu jej uczniów. I ona sama. Będą ją teraz ujeżdżać.

    Jeszcze kilka pchnięć i eksplodowała. Ogromny orgazm targnął jej ciałem. Prawie upadła. Nie dali jej chwili wytchnienia.

    – Na kolana! – usłyszała rozkaz.

    Uklękła. Pierwszy kutas podjechał do buzi kobiety.

    – Bierz go!

    Zawahała się, ale tylko na moment. Poczuła dłonie Marka na swojej głowie.

    – Otwórz usta!

    Posłusznie wykonała ten rozkaz. Chłopak zapakował jej energicznie.

    – A teraz ciągnij!

    Krystyna nie oponowała. Jej usta zaciskały się na młodym żołędziu, ten sztywny chuj czekał na dawkę pieszczot. Lizała. Ssała. A potem przyjęła jego wystrzał go gardła. Połknęła całą spermę.

    – Podobało ci się?

    Kiwnęła głową. Teraz drugi podszedł do niej.

    – Teraz posmakuj mojego.

    Przysunęła głowę. I znowu głęboko. Po same jajka. Drugi chłopiec także skończył w jej ustach. I znowu połknęła wszystko.

    – Smakowało ci?

    Kiwnięcie głową.

    Trzeci penis. Potem czwarty i piąty. Szósty. Nauczycielka nie mogła oczekiwać takiego obrotu sprawy. Ale była już całkiem mokra. Zapomniała o mężu. Była tylko ona i oni. Jej uczniowie. To ich sztywne pały wbiją się teraz do cipy, to ich młode chuje będą walić ją z całych sił. Bez opamiętania, bez litości, bez żadnej taryfy ulgowej. Wiedzieli to oni, wiedziała ona. Ale to oni byli górą, to oni dominowali a ona musiała być im posuszna.

    – Na czworaka szmato! – kolejny stanowczy rozkaz – wypnij dupę.

    Poczuła się teraz jak kurwa. I wystawiła im zad. Był biały, piękny i krągły. Był spragniony jebania. Mąż nie dawał jej satysfakcji. Nie zadowalał jej w pełni chociaż nigdy mu tego nie powiedziała. Nie skarżyła się. Przyjmowała życie takim jakie było. Ale koniec z tym. Ten wieczór wszystko odmieni. Ci chłopcy nareszcie potraktują ją tak jak należy. Stanowczo, ostro i bez ceregieli.

    Poczuła to wreszcie. Zwierzęce porządnie. Dziką chuć. Pragnienie. Właśnie teraz, kiedy dłonie gimnazjalisty wylądowały na niej. Jego sztywny drąg wtargnął niespodziewanie. Bez przygotowania.

    Jęknęła. Wygięła się mocno. A on zaczął heblować. Koledzy jego dopingowali. I patrzyli. Tak, czuła się teraz jak dziwka. Czuła się jak kobieta. Prawdziwa stuprocentowa samica. Chuj coraz dalej wciskał się w pochwę Krystyny. Ona stękała raz za razem. Podbrzusze nastolatka uderzało o jej pośladki. Walił ją mocno. Jego jaja latały w szalonym rytmie.

    – Dawaj jej, grzmoć ją! – zachęty kolegów nie były wcale potrzebne. Za to ona podnieciła się jeszcze mocniej. Patrzyli na nią, patrzyli jak ich kolega pierdoli Krystynę a ona sapie niczym maciora.

    – Taaak…! – nie mogła się opanować. Z jej ust wydobyły się słowa: “proszę….dalej….aaaaa”. A potem już tylko przeciągły głos. I krzyk. Strumienie potu pokryły szybko jej ciało.

    – Podoba ci się, dziwko?

    – Taaak… chłopcy…

    Jacek już nie mógł wytrzymać. Uklęknął przed twarzą Krystyny. Wiedziała o co mu chodzi. Otworzyła usta a on wepchnął tam sterczącego penisa. W tym czasie pozostali przyglądali się całej scenie i trzepali swe kapucyny.

    Marek stukał ją teraz od tyłu a Jacek posuwał jej buzię. Takiego walenia nigdy jeszcze nie miała. Wiła się. Kręciła. Lecz była w stalowym uścisku. Jeden pchał ją do przodu, a drugi przesuwał ją w tył. Z jej cipy coraz obficiej sączył się płyn rozkoszy. Cyce falowały jak oszalałe. Stwardniałe sutki były bliskie eksplozji. A ona dyszała. I brała ich obu w siebie a właściwie to oni ją brali.

    Oczy zaszły już mgłą, purpura wystąpiła na twarz. Dupa stała się twarda jak stal. I wtedy pojawił się orgazm. Chłopcy wystrzelili w nią swoje ładunki. Nigdy jeszcze tyle spermy nie powędrowało do jej żołądka. A dzisiaj już siódmy raz.

    Osunęła się na ziemię. Była zmęczona.

    – Podnieście ją – usłyszała. Błagalny wzrok nic tu nie pomógł. Ich ręce chwyciły ją i uniosły do góry. – Następny!

    Wtedy kolejny członek zniknął w jej pochwie. Inny powędrował do gardła. I znów zaczęła się ta sama szalona jazda. Prawdziwy galop. Krystyna przesuwała się teraz na drągu Wojtka. Ten był większy niż poprzedni i rozpychał jej cipę do granic możliwości. Nauczycielka wierciła się na nim i przesuwała ale on wciąż pchał się i wbijał. Coraz głębiej i głębiej.

    – Rozjebiemy cię! – te słowa padły na bardzo podatny grunt.

    – Niech to zrobią, niech mnie rozjebią – pomyślała. Jej ciało stawało się coraz bardziej bezwolne. Jej umysł wypełniała jedna już tylko myśl: rozkosz.

    Kolejny chłopak napełnił ją swoim nasieniem. Potem ten z tyłu. Zmiana! Trzeci podjechał do rozciągniętej cipy. Trzeci zapakował w nią swój instrument. A potem kolejny i znowu kolejny. Sześciu ją tak przeleciało. Sześciu wsadziło jej swój instrument. A potem następna kolejka. I jeszcze jedna i jeszcze.

    Ta noc była bardzo długa. Chłopcy nie oszczędzili Krystyny. Tak jak to obiecali. Wyruchali jej pizdę, wyruchali jej kakaowe oczko, i usta. Oblali ją kilka razy spermą. Włosy miała poklejone i pełny brzuszek. Kiedy było po wszystkim nie mogła wstać. Nogi miała jak z waty.

    Do domu wróciła z obolałą cipą i ze spuchniętą dupą. Nie wspominając oczywiście o pogryzionych piersiach i wszystkich śladach po zębach. Miała je na całym ciele ale zupełnie się tym nie przejmowała. Nawet nie pomyślała, że mąż może coś u niej zobaczyć. Upadła na łóżko i uśmiechnęła się. Była spełniona. Tak chłopcy dali jej to czego chciała. A teraz pójdą do szkoły średniej. Jak bardzo zazdrościła tym nauczycielkom. Nie wiedziała, jednak co dla niej szykują.

    To nie był koniec, ale dopiero początek. Przekonała się kilka dni później. Zadzwonił telefon. W słuchawce usłyszała młody głos: “masz przyjść do mnie do domu, natychmiast, koledzy już czekają”. Potem podał jej adres. To był głos Marka. Ale Krystyna nie posłuchała. Nie mogła. Jej mąż był cały czas w domu. I jakoś dziwnie na nią spoglądał. Nie wiedziała czemu ale nie chciała przeginać. Być może coś podejrzewa. I nie poszła.

    Minęły dwa dni. I wtedy szok. Jej mąż zawołał ją do pokoju. Miał dziwny głos. Wyczuła w nim drżenie.

    – Co?…się stało? – zapytała niepewnie.

    Nic nie powiedział. Wskazał na leżącą na stole kopertę. Krystyna podeszła i zajrzała do środka. Kaseta wideo. Spojrzała na męża, ale ten nic nie powiedział. Jego twarz była w tym momencie kamienna. Śmiertelnie poważna. Przestraszona kobieta podeszła do magnetowidu i włożyła kasetę. Cios był potężny. Bo oto zobaczyła siebie. Na czworakach. I chłopcy… ujeżdżają ją.

    Nic nie powiedziała. On też ciągle milczał. Wyłączyła. Wtedy wskazał znów na kopertę.

    – Jeszcze coś? – Nie miała już siły, była sparaliżowana.

    List. Sięgnęła po niego i przeczytała. Zdrętwiała już całkowicie.

    “Masz przyjść z tą dziwką na rżnięcie”, niżej był adres. W przeciwnym razie zagrozili, że rozpowszechnią kasetę.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    suka gotowa do rznięcia

    Opowiadanie znalezione w internecie, nie mojego autorstwa. Jedynie poprawilam w nim błędy. Opisane wydarzenia są fikcyjne, nie popieram ich i nie zachęcam do powtarzania, to tylko fantazje będące fikcją literacka.

  • Rozdziewiczyli mnie znajomi ojca

    Cześć mam na imię Monika i mam 15 lat, chodzę do III klasy gimnazjum i jestem raczej nieśmiała, nigdy nie miałam chłopaka, ani nawet się nie całowałam! Wszystkie koleżanki mówią, że jestem głupia bo z moim wyglądam mogłabym mieć każdego faceta. Mam 174cm, ważę… ile ważę, Mam długie blond włosy i niebieskie oczy. Rzadko chodzę w spódnicach mimo iż podobno mam rewelacyjne nogi. Spódniczkę noszę tylko w domu, bo nie lubię ciasnych jeansów. Opowiem wam historię, która przytrafiła mi się kilka tygodni temu i na zawsze zmieniła moje życie.
    Jest sobotni wieczór, siedzę w domu nad książkami, próbując zrobić zadanie z matmy. Niestety nic mi nie przychodzi do głowy rozglądam się po ścianach gryząc w zębach ołówek Siedzę na obrotowym fotelu z nogami wystawionymi na biurko i słucham odgłosów dobiegających z salonu. Mój tata z kolegami z pracy oglądają mecz przy piwku, a mama pojechała do jakiejś koleżanki za miasto. To chyba pierwszy taki męski wieczór u nas w domu. Przeważnie w weekendy jesteśmy w domu w trójkę. Po chwili słychać otwierane drzwi i z salonu wychodzi jeden z kolegów taty lekko wstawiony wchodzi do łazienki, która jest na wprost mojego pokoju. Patrzę na drzwi, w których zniknął nie zmieniając pozycji, po kilku minutach wychodzi i patrzy w moją stronę. Nigdy wcześniej go nie widziałam dobrze zbudowany wysoki brunet z kilkudniowym zarostem mniej więcej wieku mojego taty czyli koło czterdziestki.
    – Dzień dobry – Mówię przerywając dziwną ciszę
    – Witam – Odpowiada i wchodzi do mojego pokoju – Ty jesteś Monika?
    – Tak – odpowiadam z uśmiechem
    – Twój tata mówił, że ma śliczną córkę, ale nie wiedziałem, że aż tak.
    – Dziękuje – odpowiedziałam z rumieńcem na twarzy. Mężczyzna podszedł bliżej i zaczął się gapić na moje piersi i na nogi cały czas spoczywające na biurku. Zdziwiona jego zachowaniem, zawstydzona szybko zdjęłam nogi z biurka.
    – Masz całkiem zgrabne nóżki – Odparł z uśmiechem
    – Dziękuje – Odpowiedziałam i nagle poczułam jego rękę na moim udzie. Przerażona nie wiedziałam co zrobić, bałam się i chciałam go odepchnąć, ale nie mogłam zebrać w sobie na tyle siły więc tylko siedziałam, a on gładził mnie swoją ciężką dłonią po skórze. Zrobiło mi się gorąco. Jego palce powędrowały na wewnętrzną część uda i głaskały mnie delikatnie w miejscu gdzie kończyła się moja spódniczka. – Mmm… – Zamruczałam cichutko po czym poczułam drugą rękę na mojej twarzy. Mężczyzna położył ją na moim policzku i pokierował moją głowę tak, żebym spojrzała mu w oczy. Gdy to zrobiłam uśmiechnął się zbliżył swoją zarośniętą twarz do mojej na odległość kilkunastu centymetrów i powiedział.
    – Niezłe z Ciebie ciasteczko, może dołączysz do nas przed telewizorem? Chłopcy by się ucieszyli – Wyczułam od niego alkohol. – Zastanów się – Dokończył z ohydnym uśmiechem i lekko pocałował mnie w usta. Po czym zabrał rękę z mojego uda i wyszedł z pokoju. Przez chwilę tak siedziałam i nie mogłam zrozumieć co właściwie zaszło.
    – Co mam zrobić? – pomyślałam, nie powiem o tym tacie bo to jego kolega, a zresztą był pijany to wszystko stało się przez alkohol. Jutro na trzeźwo i tak nie będzie tego pamiętać, a poza tym to jego prywatny wieczór nie chce go psuć. Stwierdziłam więc, ze nic się nie stało i postanowiłam iść pod prysznic. Rozebrałam się w pokoju gdyż do łazienki mam niedaleko i poszłam tam tylko w bieliźnie. W środku nalałam wody do wanny, rozpięłam biustonosz i zdjęłam majteczki po czym weszłam do wanny. Leżałam w wannie jakieś 15 min po czym usłyszałam dźwięk otwieranych drzwi. Zdążyłam tylko pociągnąć zasłonę, która przesunęła się po rurce i zakryła wannę i mnie. Ktoś wszedł do łazienki nie byłam pewna kto więc nie odzywałam się. Mężczyzna chwilę stał bez ruchu po czym usłyszałam jak się po coś schyla i wącha ten przedmiot, chwilę po tym drzwi znów się otwarły i mężczyzna wyszedł.
    Nie wiedziałam co się przed chwilą stało, ale postanowiłam zakończyć już kąpiel i jak najszybciej iść do swojego pokoju. Po wyjściu z wanny i wysuszeniu się zauważyłam, że nie ma mojej koszuli nocnej, ani bielizny, z której przed chwilą się rozbierałam. Dopiero teraz skojarzyłam, że majtki i biustonosz rzuciłam na ziemię koło wanny.
    – A więc po to się schylał – Mężczyzna, który tu był podniósł moją bieliznę i zabrał mi koszulę nocną!
    Lekko zdezorientowana szybko owinęłam się ręcznikiem i postanowiłam pobiec do pokoju i powiedzieć o wszystkim tacie. Gdyż to uznałam już za przesadę. Cicho otwarłam drzwi i wychyliłam się, aby zobaczyć czy nikogo nie ma w przedpokoju. Teren był czysty więc trzymając ręką, trochę za krótki ręcznik, który zakrywając moje piersi odsłaniał połowę tyłka, szybko przebiegłam do mojego pokoju. Było ciemno jak cholera nic nie widziałam szybko znalazłam włącznik i zapaliłam światło. Gdy zrobił się jasno o mało nie padłam. W moim pokoju siedziało dwóch facetów i wyraźnie czekali na mnie! Jeden miał w ręku moją koszulę nocną, a drugi trzymał przy twarzy moje majtki i wąchał je namiętnie.
    – Co wy tu robicie? Wynocha! – Wykrzyknęłam ze łzami w oczach. Popatrzyli na siebie i zaczęli się śmiać – Wynoście się albo zawołam tatę!
    – Spokojnie mała Robert mówił, ze niezłe z ciebie ciasteczko i chcieliśmy też zobaczyć. – Odpowiedział spokojnie jeden z nich. Był grubym łysawym kolesiem ok. 50lat, dosyć wstawiony, powąchał jeszcze raz moje majtki po czym rozwinął je i polizał w miejscu gdzie dotykały mojej cipki.
    – Smakujesz wspaniale słoneczko – Powiedział i wstał z krzesła.
    – A jak apetycznie wygląda – Dodał drugi był wysokim, ale za to chudym facetem z ciemnymi włosami i gęstymi wąsami. Stałam w szoku jedną ręką trzymając ręcznik, a drugą próbując obciągnąć go niżej, aby zasłonił mój wystający tyłek. Grubas podszedł do mnie i powąchał delikatnie moją szyję.
    – Aaaa pachniesz tak apetycznie, ze mógłbym Cię zjeść. W tym czasie drugi facet wyglądający na dużo młodszego mniej więcej na 30 lat stanął za mną i zamknął drzwi do pokoju. Grubas podszedł bliżej, a ja cofnęłam się i oparłam o chudego gościa. Poczułam nad pośladkami jego krocze, które było już dosyć uwidocznione.
    – Zostawcie mnie albo zawołam tatę! – Próbowałam się bronić.
    – Nie martw się nie zrobimy Ci nic złego, chcemy tylko się zabawić. – Powiedział młodszy facet i nagle poczułam jak jego ręka od tyłu gładzi mnie po udach i pupie. Już chciałam krzyknąć gdy usta grubasa znalazły się przy moich. Pocałował mnie, jedną ręką trzymając mnie za głowę, a drugą gładząc mnie po odsłoniętej części pleców. Cały czas kurczowo ściskając ręcznik byłam całkowicie bezbronna. Ciemnowłosy mężczyzna złapał mnie nagle za prawy półdupek, ściskając go delikatnie, otworzyłam usta, żeby coś powiedzieć i nagle poczułam jak do ich środka wsuwa się masywny jęzor grubasa, który tylko na to czekał. Jego język zaczął penetrować moje usta, ocierając się cały czas o mój. Próbowałam uciec ale był tak masywny, że z łatwością znalazł mój i zaczął się o niego ocierać. Nie wiedząc co zrobić bezwładnie zaczęłam odwzajemniać pocałunek. Nie mogłam się oprzeć był to mój pierwszy poważny pocałunek i moje ciało zareagowało samo. Nasze języki zaczęły się plątać goniąc się po moich ustach. Czułam się nadzwyczaj dobrze, jakby to wszystko było naturalne, a nie wynik napaści dwóch dorosłych facetów. Grubasowi chyba się spodobało, że odwzajemniam pocałunek bo jego język zaczął wirować jeszcze bardziej i w pewnym momencie nawet opuścił moje usta, a mój język pogonił za nim i znalazł się we wnętrzu ust starszego mężczyzny. W tym czasie młodszy cały czas dotykał i głaskał moje uda i pośladki, nie posuwając się dalej. Ale to było dla mnie i tak wystarczającym podnieceniem bo poczułam jak między nogami robi mi się mokro. Oderwałam usta od pocałunku i zaczęłam delikatnie wzdychać.
    – Co spodobało się? Mówiliśmy Ci, że nie zarobimy nic złego. – Powiedział zadowolony grubas i jedną ręką ściągnął ze mnie ręcznik. Stałam nago między dwoma facetami, ale mimo to nie mogłam się bronić. Ciepło jakie odczuwałam między nogami było zbyt silne i nie byłam w stanie tego przerwać. Grubas złapał mnie jedną ręką w pasie i podniósł do góry przyciskając swój brzuch do moich piersi.
    – Połóż się! Rozgrzejemy ją trochę – z szyderczym uśmiechem powiedział do młodszego z nich. Ten również się uśmiechnął i położył na plecach na moim łóżku. Starszy mężczyzna przeniósł mnie na łóżko i posadził na twarzy wąsatego faceta, który oplątał mnie swoimi rękami za nogi dociskając mnie do swojej twarzy i zaczął swymi gęstymi włosami drażnić moje wargi sromowe.
    – Aaaahhh…. – Poczułam prąd przechodzący po moim ciele gdy tylko jego ostre włosy dotknęły mojej cipki. Drugi mężczyzna przysiadł na boku łóżka, złapał mnie dwoma palcami za lewy sutek i pociągnął go w swoją stronę.
    – Aaaahhh!! – Znów wydobyło się z moich ust tym razem głośniej
    – Ha ha. Widzę, że Ci się podoba – powiedział po czym złapał swoją grubą ręką za moją lewą pierś, i delikatnie pocałował mnie w prawy sutek. W tym czasie jego kolega docisnął mnie do swojej twarzy i delikatnie pocałował moją cipkę. Byłam strasznie podniecona gdy pierwszy z nich delikatnie krążył językiem wokół mojego sutka co jakiś czas go delikatnie przygryzając, a drugi lizał moje wargi sromowe i łechtaczkę
    – Ahhhh!…. Ohhhhh!.. Mmmmm!….– Jęczałam coraz głośniej nie zwracając uwagi na to, że w drugim pokoju jest mój ojciec i może to usłyszeć. –Ahhh! Wykrzyknęłam w końcu gdy wąsacz przygryzł moją łechtaczkę, byłam cała spocona, a z mojej cipki wylewały się soki, które on zlizywał. Grubszy mężczyzna co jakiś czas znów pakował mi w usta język i całowaliśmy się namiętnie.
    Po kilku minutach poczułam olbrzymią falę gorąca i próbowałam odciągnąć głowę młodszego z nich od mojej cipki, on jednak jeszcze mocniej mnie złapał i przyśpieszył ruchy języka. Poczułam olbrzymie dreszcze i jakby prąd przechodzący po moim ciele. Straciłam całkowitą kontrolę nad rzeczywistością, a moim ciałem wstrząsnął potężny orgazm soki z mojej cipki wystrzeliły na twarz mężczyzny, na którym siedziałam, a ja bezwładnie opadłam do tyłu oddychając ciężko.
    – Monika wszystko w porządku ? – Usłyszałam nagle przez drzwi głos mojego ojca, ale nie byłam w stanie odpowiedzieć byłam wyczerpana. Młodszy z nich wyczołgał się spode mnie i położył się na mnie całując mnie namiętnie tak jak wcześniej robił to grubszy. Na jego ustach i języku czułam swoje soki.
    – Wszystko w porządku – odpowiedział starszy – Pomagamy jej zrobić zadanie z matmy – Uśmiechnął się do mnie i położył rękę na moim brzuchu.
    – Ok. jak skończycie to przyjdźcie do nas. Zaczęła się druga połowa. – Po chwili słyszałam oddalające się kroki mojego ojca.
    – Dobra idziemy – Powiedział młodszy odrywając ode mnie swoje wargi. – Ubierz się i przyjdź do nas my zrobiliśmy coś dla Ciebie, teraz ty zrób coś dla nas.
    – Właśnie, nie powiesz mi, że Ci się nie podobało? – Cały czas leżałam na łóżku oddychając ciężko po moim pierwszym orgazmie. Nie byłam w stanie im odpowiedzieć. Grubszy pochylił się nade mną i polizał mnie po policzku i jeszcze raz złapał mnie za pierś ściskając ją.
    – Po meczu możemy to powtórzyć, jak będziesz grzeczna i przyjdziesz. – Obaj wyszli z pokoju i udali się do salonu.
    Leżałam tak jeszcze kilkanaście minut, gdy doszłam do siebie. Byłam strasznie zmęczona, a jednocześnie szczęśliwa, przeżyłam swój pierwszy orgazm czułam się tak cudownie. Mimo iż stało się to bez mojej woli cieszyłam się, ze Ci faceci czekali na mnie w pokoju. Stwierdziłam, ze skoro chcą to powtórzyć to nie mam nic przeciwko, więc postanowiłam dołączyć do nich przed telewizorem.
    Podniosłam z ziemi moje wilgotne od śliny grubasa majtki i powąchałam je. Pachniały cudownie nigdy nie wąchałam swoich majtek, ale muszę przyznać, że ten zapach mnie podniecał. Podeszłam do szafy i wyjęłam z niej czarne stringi i koronkowy biustonosz, oraz krótką czarną spódniczkę i białą bluzeczkę z dekoltem. Nie lubię wyzywająco się ubierać, ale dziś czułam, ze nie mogę ubrać niczego innego. Uczesałam się przed lustrem i ubrałam jeszcze czarne kozaki, aby dopełnić efekt.
    Po zrobieniu makijażu wyszłam z pokoju obciągnęłam spódniczkę niżej, gdyż stwierdziłam, że jest za wysoko i odsłania zbyt duży fragment ud. Udałam się w kierunku salonu, z którego cały czas było słychać okrzyki. Zdenerwowana otworzyłam drzwi i stanęłam jak wryta w pokoju było z piętnaście osób! Mój tata, trzech mężczyzn, których zdążyłam już poznać i jedenastu innych w wieku 30–50 lat. Poczułam jak robi mi się gorąco, myślałam, że jest ich tu około pięciu. Stałam tak w progu, a w pokoju zapanowała cisza wszyscy patrzyli na mnie. Już chciałam się wycofać gdy mój tata podszedł do mnie i powiedział
    – Moniczko, kochanie co się stało ?
    – …przyszłam pooglądać mecz z wami – Zaczęłam nieśmiało – Jeśli to wam nie przeszkadza..
    – Nie, nie, ale skąd, chodź do środka – Odpowiedziało mi kilka głosów. Mój ojciec się uśmiechnął i pokazał mi wolne miejsce na kanapie koło mojego znajomego grubaska. Patrzył na mnie z uśmiechem gdy szłam w jego stronę i w końcu usiadłam przy nim.
    – Cieszę się, że przyszłaś – Szepnął mi do ucha. Ja jednak byłam cały czas zdezorientowana i rozglądałam się po twarzach mężczyzn obecnych w pokoju. Przez jakiś czas jeszcze mnie obserwowali, ale stopniowo atmosfera zaczęła wracać do normy i chłopcy zaczęli zachowywać się normalnie.
    Siedzieliśmy tak wspólnie przez parę minut co jakiś czas, przyłapywałam, któregoś z kolegów taty jak gapił się na mój biust lub na moje nogi. Jeden z siedzących na podłodze mężczyzn około pięćdziesiątki może nawet starszy cały czas obracał się w moją stronę próbując zajrzeć mi pod spódniczkę. Wyglądał jakby strasznie cierpiał, że nic nie udaje mu się zobaczyć więc rozszerzyłam trochę nogi pozwalając mu na lepszą obserwację. Sama nie wiedziałam dlaczego to zrobiłam, zwykle jestem nieśmiała i w życiu by mi nie przyszło do głowy żeby tak się zachowywać. Ale dziś nie mogłam się powstrzymać. Siedzący koło mnie mężczyzna widząc co robię uśmiechnął się i powiedział
    – Lubisz kusić mężczyzn?
    – Zaczyna mi się to podobać. – Odpowiedziałam z uśmiechem i nagle poczułam jego rękę na moim udzie. Nie zareagowałam tylko z uśmiechem dalej oglądałam mecz. Wszyscy skupieni na telewizorze nie zauważyli tego, co robi mi ten facet. Mi natomiast jego pieszczoty zaczęły się podobać i całkowicie odprężona pozwoliłam mu działać. On jednak nie posunął się dalej gdyż w każdej chwili mój ojciec mógłby coś zobaczyć dlatego cały czas delikatnie gładził moje nogi opuszkami palców co jakiś czas poprawiając swojego nabrzmiałego penisa.
    Po kilku minutach druga połowa zakończyła się remisem i wszyscy oczekiwali na rozpoczęcie się dogrywki. Jednak wtedy stało się coś co zmieniło plany wszystkich uczestników wieczornej popijawy przed telewizorem. Zadzwonił telefon, mój ojciec poszedł odebrać i po chwili wrócił i oznajmił wszystkim obecnym:
    – Moja żona wracała od koleżanki i złapała gumę. W samochodzie nie ma zapasowego koła więc będę musiał po nią jechać. – Wszyscy słuchali go w skupieniu. – Niestety też piłem więc muszę jechać taksówką. Najgorsze jest to, że złapała gumę pod Warszawą. Pojadę tam i prześpimy się w jakimś hotelu, a jutro rano z holujemy samochód – Trochę się zaniepokoiłam, dlatego, że mieszkamy w okolicy Krakowa więc dojazd zajmie tacie kilka godzin, ale to znaczy, ze będę w domu sama całą noc. Perspektywa pustego domu jednak też mnie cieszyła. Za około trzydzieści minut tata był gotowy, a taksówka podjechała pod dom. Postanowił, że koledzy zostaną do końca meczu, a potem, któryś z nich pomoże mi posprzątać. Na ochotnika zgłosił się mój dobry znajomy siedzący obok na kanapie. Więc ojciec pożegnał się z nami i wyszedł. W domu znów zapanowała atmosfera kibicowania.
    Mecz skończył się dopiero w rzutach karnych, wygrał drużyna której wszyscy kibicowaliśmy więc przez jakiś czas po meczu w domu słychać było okrzyki, toasty i przyśpiewki. Zmęczona całą sytuacją cieszyłam się, że już po wreszcie pójdą do domów i będę mogła spokojnie położyć się spać. Niestety porządnie już ubzdryngoleni mężczyźni wcale nie mieli zamiaru opuszczać mieszkania. Coraz częściej w moją stronę sypały się komentarze jaka to jestem ładniutka i zgrabniutka i jakie mam piękne nogi i piersi. Powoli zaczynało mnie już to drażnić, ale nie mogłam nic zrobić. Co może poradzić jedna szesnastolatka czternastu dorosłym facetom? Czekałam na rozwój wydarzeń. Jeden z nich sięgnął do półki pod telewizorem i wyciągnął kilka filmów dla dorosłych. Byłam w szoku, nie wiedziałam, że mój ojciec ma takie filmy. Panowie postanowili obejrzeć sobie pornosa, co mi w sumie nie przeszkadzało stwierdziłam, że może być ciekawie. Chwilę potem na ekranie dwóch murzynów pieprzyło młodą laskę. Nie mogłam uwierzyć w rozmiary ich penisów. Nigdy nie widziałam penisa na żywo, ale kilka, które widziałam w Internecie lub w gazetach były o połowę mniejsze. Patrzyłam z uwagą jak jeden z nich posuwa ją ostro, a drugi trzyma ją za włosy i wpycha jej penisa do gardła. Znowu poczułam to uczucie ciepła między nogami patrzyłam w ekran z otwartymi ustami i nawet nie zauważyłam, co się dzieje wokół mnie. Większość mężczyzn nie patrzyła na ekran tylko na mnie szepcząc coś między sobą i podśmiewając się.
    W reszcie, jeden z nich się odważył przysiadł się do mnie i zaczął mnie głaskać po policzku, popatrzyłam na niego gdy nagle wróciłam do rzeczywistości. Złapał mnie za pierś i zaczął ją ugniatać.
    – Puść mnie! – Krzyknęłam, ale nikt nie mógł mi pomóc kilku gości zbliżyło się do mnie a reszta obserwowała całą sytuacje gdzieś z boku. Próbowałam jeszcze raz krzyknąć, ale moje usta ktoś zasłonił ręką na nogach czułam kilka rąk gładzących całą ich powierzchnię, jedna z nich posunęła się wyżej w kierunku mojej szparki i zaczęła ją głaskać. Jednym palcem jeżdżąc dookoła mojego otworu. Jeden z mężczyzn pociągnął moją bluzkę i rozdarł ją pokazując wszystkim mój biustonosz. Chwilę potem dwie ręce ugniatały moje piersi przez materiał. Poczułam coś ciepłego i lepkiego na moim brzuchu popatrzyłam w dół i zobaczyłam jak jeden z nich liże mój pępek i całuje mnie po klatce. Byłam przerażona. Ktoś pociągnął mnie za rękę i za chwilę poczułam w niej jakiś długi przedmiot, był to penis. Jego właściciel trzymał mnie za rękę i gładził nią swojego penisa. Po chwili w drugiej ręce miałam następnego penisa. Jeden z mężczyzn przyłożył swoje usta do moich i zaczął mnie całować głaszcząc po twarzy. Chwilę potem poczułam pocałunki na moich nogach i brzuchu, ktoś ściągnął mi prawego buta i lizał moją stopę równocześnie ją masując. Jęczałam głośno. Ktoś podniósł mnie do góry i ściągnął moją spódniczkę. Czułam olbrzymie, pomarszczone ręce na całym ciele dotykały mnie masowały, podszczypywały. Jedna para odsunęła moje stringi na bok i poczułam czyjeś usta na cipce. Rozejrzałam się po pokoju ze łzami w oczach widziałam sześciu facetów zajmujących się mną pozostali stali wokoło obserwując to co się dzieje z penisami w rękach. Mężczyzna, który mnie całował oderwał swoje usta od moich między nimi powstał jakby most ze śliny łączący nasze wargi. Cofnął się opuścił spodnie i zobaczyłam ok. 20cm penisa twardego jak skała
    – No to teraz possiesz – Powiedział patrząc na mnie i nim zdążyłam się zorientować wepchnął mi go do gardła. Zakrztusiłam się, ale nikt się tym nie przejął właściciel penisa stał nade mną jak kat uginając nogi w kolanach i wpychając go coraz głębiej w moje gardło. Zrozumiałam, że jeśli nie będę ssać udusi mnie, więc z obrzydzeniem, ale bez innego wyjścia powoli zaczęłam mu obciągać. W tym czasie mój biustonosz był już obniżony i dwie piersi z jędrnymi sutkami swobodnie zwisały. Jednak nie nacieszyły się długo wolnością. Jeden już po chwili był ssany przez jakiegoś faceta, a nad drugim stał mój znajomy wąsacz i drażnił moją brodawkę swoim penisem.
    – Aaaahhhh!… – Wyrwało się nagle ze mnie na tyle ile mogło z penisem w buzi, gdy we wnętrzu mojej cipki poczułam palec powoli ruszający się w górę i w dół, za chwilę było już ich tam kilka. Czułam olbrzymi ból i zarazem przyjemność płynącą z mojego podbrzusza. Czułam jak wylewają się ze mnie soki co jakiś czas, ktoś je zlizywał. Podszedł do mnie grubas i popatrzył jak kilku mężczyzn się ze mną zabawia miałam nadzieję, ze mi pomoże jednak on klęknął pode mną poślinił swojego najdłuższego palca i z całej siły wpakował mi go w tyłek. Z bólu aż zawyłam, a przed oczami zrobiło mi się ciemno. Kilka minut później penis którego masturbowałam lewą ręką naprężył się i wystrzelił w moją stronę olbrzymią ilość nasienia. Część zatrzymała się na mojej ręce, a reszta poleciała dalej na mój brzuch. Kilka chwil później poczułam to samo z penisem w moich ustach. Przerażona próbowałam go wypluć, ale nie dałam rady olbrzymia ilość białego płynu wlała mi się do gardła. Gdy penis trochę oklapł i jego właściciel go wyciągnął zdążyłam złapać tylko dwa razy powietrze i następny już był w moich ustach. W tym samym czasie jeden z mężczyzn zaczynał się przymierzać do ataku na moją cipkę. Szybko wbił się w nią całym swoim penisem przebijając moją błonę. Z cipki poleciało trochę krwi jednak nie bolało mnie aż tak jak sobie wyobrażałam mężczyzna złapał mnie za biodra i zaczął szybko posuwać. Moja cipka nie przystosowała się jeszcze do jego wielkości i stawiała opór on jednak na to nie zważał i posuwał mnie równo. Czułam olbrzymie podniecenie mimo iż byłam brana tak brutalnie. W moim tyłku cały czas poruszał się palec starszego faceta, w ustach miałam penisa, drugiego trzymałam w ręku i masturbowałam, a trzeci wbijał się w moją cipkę. Poczułam, że znowu ogarnia mnie uczucie gorąca wiedziałam, że zaraz będę miała orgazm, instynktownie przyśpieszyłam ruchy warg, aby penis w moich ustach jak najszybciej eksplodował. Jednocześnie poczułam skurcze na całym ciele i jak wnętrze mojej macicy się kurczy. Wbijający się w nią penis nie wytrzymał takiego naporu i wystrzelił, w tym samym czasie fala spermy po raz drugi wlała się do mojego gardła. Doszliśmy jednocześnie. Głośno pojękując i przełykając ostatnie krople spermy opadłam całkowicie z sił. Ale to nawet nie był jeszcze początek tego co się ze mną działo. Mężczyźni nie pozwolili mi odpocząć dwóch, którzy szczytowali razem ze mną odeszło na bok, ale czekała na mnie już następna kolejka. Podszedł do mnie jakiś łysiejący blondyn podniósł mnie do góry dał soczystego buziaka i posadził na leżącym mężczyźnie w pozycji zwanej „na jeźdźca”. Jego penis był jeszcze większy niż te, które miałam okazje zobaczyć do tej pory. Wbił się we mnie tak mocno, że aż jego jądra uderzyły w mój tyłek. Zaczęła się jazda. Podnosząc się i opadając nabijałam się na stojący członek. W tym czasie ktoś od tyłu zabawiał się moim tyłkiem masując go i delikatnie posuwając palcem, myślałam, że będzie bolało, ale było to całkiem przyjemne. Oczywiście moim ustom też nie było dane odpocząć i dwóch mężczyzn ustawiło się przy nich łapiąc mnie za głowę na zmianę zanurzali swoje członki w moich wargach. Piersi już mnie bolały od ugniatania i przygryzania. Byłam wyczerpana, ale nie byłam w stanie opanować tego olbrzymiego podniecenia. Kilka minut później moja cipka znów napełniła się gorącym płynem. Jeden z mężczyzn widząc, że nie mam już sił podniósł mnie, położył na stole na plecach i poszedł do kuchni po sznurek. Przywiązali moje ręce i nogi do stołu tak, że nie mogłam się ruszać, tylko z rozstawionymi nogami pokazywałam moją zaczerwienioną od obijania się o nią jąder cipkę. W takim stanie, nie miałam już żadnych szans na obronę pierwszy podszedł do mnie wąsacz, którego już wcześniej spotkałam i bez słowa wbił się w moje wnętrze. Jego penisowi moja cipka nie stawiała już żadnego oporu. Była rozciągnięta po poprzednich dwóch stosunkach. Powoli ale pewnie zaczął poruszać się w przód i tył dając mi olbrzymią rozkosz. Po tym jak skończył w tej samej pozycji wzięło mnie jeszcze pięciu mężczyzn przeżywałam potężne orgazmy, a z mojego wnętrza wylewała się już sperma która nie miała się gdzie pomieścić. Panowie postanowili zrobić przerwę i dać mi trochę czasu na dojście do siebie.
    Leżałam cała obolała, czułam jak sperma wylewa się z mojej szparki i kapie na podłogę. W pokoju zostałam sama część osób poszło do łazienki, a część do kuchni, dali mi chwilę na odsapnięcie. Popatrzyłam na zegarek była dopiero 23, a zdawało mi się jakby za chwilę miało zacząć świtać. Po trzydziestu minutach w pokoju zaczęli się zbierać koledzy mojego ojca. Wszyscy byli już rozebrani do naga ze sterczącymi pałami ustawiali się w kolejce przy stole. Byłam dla nich tylko przedmiotem, który wykorzystywali jak szmatę. W ich oczach widziałam tylko chęć spuszczenia się w młodą cipkę. Mi było to już obojętne wiedziałam, że nie skończymy dopóki wszyscy z nich nie padną z wyczerpania, co oznaczało długą noc przed nami. Pierwszy podszedł do mnie facet, który obmacywał mnie w pokoju zaraz na początku tego wieczora. Uśmiechnął się powiedział, że jestem naprawdę za****stą laską, poślinił swojego penisa i wbił się we mnie. Był wypoczęty i pełen sił więc ruchał mnie z ogromną prędkością i pasją. Moje głośne jęki martwiły mężczyzn. Bali się, że może ktoś wezwać policję, albo jakiś sąsiad przyjdzie zobaczyć co się dzieje. Więc postanowili mnie zakneblować. Posłużyły im do tego moje własne majtki. Zwinęli je w kulkę i wpakowali mi w usta. Po kilku kolejnych orgazmach i kochankach, nadeszła kolej starszego grubaska i stało się to czego się najbardziej obawiałam. Mianowicie mimo swojej postury był największy w całym tym męskim gronie jego prawie trzydziesto-centymetrowy kutas był porównywalny z penisami murzynów na filmie, który oglądaliśmy. Ale on wcale nie miał ochoty penetrować mojej cipki. Miał smak na moją drugą dziurkę. Ze łzami w oczach, nie mogąca wydobyć z siebie żadnego głosu czułam jak centymetr po centymetrze wsuwa się coraz głębiej i głębiej w mój tyłek. Ból był okropny, mężczyzna jednak nie zwracał na mnie uwagi i dążył tylko do zaspokojenia swoich pragnień. W końcu wbił się do końca, a ja czująca jego masywne narzędzie w tyłku czułam zbliżający się orgazm. W chwili gdy jego jądra oparły się o stół z mojej cipki wystrzeliły soki a całe moje ciało wykręcił dreszcz.
    – Widzę, że ci się podoba – Stwierdził i zaczął się poruszać w moim wnętrzu było jednak ono tak ciasne, że eksplodował po kilku ruchach. Niestety większość obecnych postanowiła iść w jego ślady i również spróbować jak smakuje moja dupcia. Cała ta orgia trwałą jeszcze ze cztery godziny dopóki wszyscy obecni nie spuścili się we mnie przynajmniej po 3–4 razy. Na koniec jednak postanowili urządzić mi prysznic i stojąc wokoło stołu walili sobie patrząc na moje ciało. Ze wszystkich stron zaczęła lecieć w moim kierunku sperma na całe moje ciało. Jednak ja nie byłam w stanie już reagować byłam ledwo przytomna. Wyczerpana i obolała leżałam na stole. Mężczyźni ubrali się, pozmywali naczynia po sobie posprzątali dom, a mnie wrzucili do wanny i starannie umyli. Po czym jeden z nich zaniósł mnie do sypialni i położył do łóżka. Podchodzili do mnie, całowali i dziękowali mi za taki cudowny wieczór.
    Była około piąta rano gdy zostałam sama. Mimo wszystko byłam szczęśliwa, stałam się kobietą nie sądzę, aby zostanie kobietą w taki sposób kogoś interesowało, ale dla mnie była to najpiękniejsza noc w moim życiu. Oczywiście postanowiłam o niczym nie mówić rodzicom.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    suka gotowa do rznięcia

    Opowiadanie znalezione w internecie, nie mojego autorstwa. Opisane wydarzenia są fikcyjne, nie popieram ich i nie zachęcam do powtarzania, to tylko fantazje będące fikcją literacka.

  • Grupowe ruchanie mojej zony na greckim promie

    Prom miał wypłynąć tuż przed północą. Podczas gdy czekaliśmy, żeby wjechać naszym wynajętym samochodem na statek, moja żona i ja siedzieliśmy w tawernie pijąc Metaxę i grecką brandy. Gdy schowaliśmy już samochód zauważyłem, że moja kochana – piękna, ale bezmyślna żona – pochłonęła już na tyle dużo greckiej brandy, by czuć się ostro napalona. Poleciła mi, żebym kupił jeszcze trochę drinków a potem znalazł nam ustronne i ciche miejsce do pieprzenia się. Jechałem samochodem cały dzień więc potrzebowałem kilku godzin snu. Powiedziałem jej więc, żeby dopiła swojego ostatniego drinka i tak jak ja położyła się na siedzeniu w samochodzie i spróbowała się zdrzemnąć. Ostatnie co pamiętam to to, jak zamawiała kolejną brandy w barze i rozmawiała z pięcioma młodymi grekami, którzy grali w karty.

    Musiałem się zdrzemnąć na około 20 minut, a potem obudziłem się i chciałem znaleźć moją żonę. Jednak ona i trzech graczy w karty zniknęło, zostawiając tylko dwóch towarzyszy. Powiedzieli mi, że ich przyjaciele poszli pokazać mojej żonie statek i wyjaśnili, że byli członkami zespołu i wybierali się na zawody. Byłem już głęboko zaniepokojony, bo wiedziałem, jaka jest moja żona, zwłaszcza jak wypije drinka a obok niej jest trzech świetnie wyglądających piłkarzy.

    Szukałem wszędzie ale bez żadnego sukcesu, kiedy nagle usłyszałem śmiech dochodzący z obszaru, który był poza zasięgiem pasażerów. Wspiąłem się po drabinie i znalazłem się w ciemnym miejscu i z góry patrzyłem na moją żonę i jej trzech młodych wielbicieli.

    Siedziała na tratwie ratunkowej i była otoczona przez morze wędrujących rąk. Rąk, które rozpinały jej koszulę i pozbywały się jej i tak krótkiej już spódniczki. Śmiech ustał, gdy kazała im przestać, ale jej głos brzmiał tak, jakby to była ostatnia rzecz, której teraz tak naprawdę chciała.

    Moja żona to świetnie wyglądająca kobieta, mężczyźni odwracają się za nią, gdziekolwiek się nie zjawi. To z powodu jej długich rudych włosów, długich nóg i dużych naturalnych piersi. Mimo jej protestów, mężczyźni  kontynuowali rozbieranie jej. Napastnicy ściągnęli z niej stanik, a gdy próbowała je zakryć wykorzystali jej stan i zerwali z niej jej koronkowe seksowne stringi. Położyli ją z powrotem na tratę ratunkową, jeden facet trzymał ją za ramiona i głowę podczas gdy pozostali szeroko rozkładali jej nogi. Mimo, że wciąż mówiła „nie” to palce, które trafiły do jej cipki, czuły jak bardzo jest mokra. Nawet z daleka nie dało się tego przeoczyć.

    Myślę, że zdawała sobie sprawę z tego, że zamierzają ją przelecieć. Słychać było jęki, gdy Grecy na zmianę ssali jej piersi i wsadzali jej palce do cipki. Wiem, że powinienem był to zatrzymać. Ale nie mogłem. Stałem tam napalony jak cholera i pozwoliłem wydarzeniom się rozwijać.

    Bez żadnego ostrzeżenia, jednej z Greków wstał, zbliżył się do niej i włożył w nią swojego ogromnego kutasa. Ona zaczęła wydawać z siebie ciche jęki, za każdym razem gdy wpychał w nią swojego fiuta. Jej zdolność wydawania jęków ustała, gdy kolejny z mężczyzn stanął przed jej twarzą i zatkał jej nos dopóki nie otworzyła ust. Następnie wepchnął w nie swoją nabrzmiałą pałkę. Teraz miała kutasy na obu swoich końcach. Po około dziesięciu minutach, pieprzący ją ostro facet doszedł w jej cipce, a następnie jego przyjaciel, który właśnie otrzymał najlepiej zrobionego loda w swoim życiu.

    Ostatni piłkarz leżał na plecach ze swoim wyprostowanym penisem skierowanym ku niebu. Moja żona została opuszczona tak, ze jej nogi leżały na nim okrakiem, a jego fiut został pochłonięty przez jej gorącą cipkę. Było oczywiste, że nikt jej do tego nie zmusił, bo postanowiła go ostro ujeżdżać.

    Pierwszy facet, który skorzystał z uroków mojej żony, poszedł i wrócił z dwoma pozostałymi piłkarzami, z którymi miałem okazję wcześniej rozmawiać. Jeden z nich ukląkł za nią i po nasmarowaniu jej  tyłka jej soczkami z cipki, złapał ją za talię i pogrążył swojego kutasa w jej dupie.

    Chociaż moja żona nie była zadowolona z tego podwójnego ataku, musze powiedzieć, że to nie był pierwszy raz kiedy jej tyłek pochłaniał jakiegoś penisa. Oba fiuty tłoczyły się z nią zgodnie, jak jakaś potężna maszyna. W końcu obaj faceci wytrysnęli spermą głęboko w nią i jedyny facet, który jeszcze jej nie przeleciał wystąpił do przodu.

    Wziął ją i położył na jej rękach i kolanach. Inni mężczyźni się śmiali, ponieważ był obdarzony naprawdę niesamowicie gigantycznym kutasem. Był nie tylko ogromny ale miał także mnóstwo siły i wydawało się że zajmuje mu wieczność dojście do orgazmu. Rozciągał moją żonę do granic możliwości. Wpychał w nią kutasa energicznie i bardzo głęboko.

    Wiem, że to straszne, ale muszę się przyznać, że oglądanie jak zabawiają się z moją żoną i jak ostro ją pieprzą doprowadziło do tego, że mój fiut wybuchnął w rekordowym czasie i z rekordową siłą. To było coś niesamowitego!

    Piłkarze gdy skończyli, zobaczyli w oddali światła wyspy do której zmierzaliśmy statkiem. Oddali ubrania mojej żonie z wyjątkiem jej skąpych majtek – które najwyraźniej zaginęły. Po ich odejściu moja żona zaczęła się ubierać. Szybko opuściłem swoją kryjówkę i punkt obserwacyjny i wróciłem udawać, ze dalej śpię i nic nie wiem o przygodzie mojej żony. Zajęło jej ponad 20 minut oczyszczenie się i doprowadzenie do porządku po całej tej sytuacji. A potem do mnie wróciła.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    suka gotowa do rznięcia

    Opowiadanie znalezione w internecie, nie mojego autorstwa. Opisane wydarzenia są fikcyjne, nie popieram ich i nie zachęcam do powtarzania, to tylko fantazje będące fikcją literacka.

  • Oczy.

     

    Biegać zacząłem nie z powodu braku kondycji czy rosnącej wagi. O te sprawy dbałem na siłowni.

    Ale albo przy biurku albo za kółkiem a potem siłownia trochę mnie zaczęły męczyć. Chciałem przestrzeni, wolności, powietrza…

    No i zacząłem biegać. Dobra, z bieganiem nie miało to wiele wspólnego, raczej takie tam przebieżki z oglądaniem się na biegające laseczki.

    I tak mi samotnie schodziły popołudnia na połykaniu leśnych kilometrów. Aż w końcu poznałem pozytywnie zakręconych świrów hasających po leśnych ścieżkach i dołączyłem. Zaraz powiecie, o – wyhaczył jakąś laseczkę. A nie, guzik, żadna mi nie przypadła do gustu, choć nie powiem, wśród truchtających dziewczyn z nadwagą zdarzały się sprężyste lachony. Ale jakoś nie zaiskrzyło na żadnej platformie. Ot – spotkać się, pobiegać, pogadać o pierdołach, ponarzekać na służbę zdrowia, bo tego coś boli w nodze, a to ja ma jakieś takie coś jak biega.

    Z nadejściem lata namówili mnie na bieganie zorganizowane, wiecie – bieg z pomiarem czasu, medalem na mecie za uczestnictwo, poczęstunkiem i takie tam pierdoły. Grono znajomych się z każdą imprezą poszerzało.

     

    Wraz z nadejściem jesiennych deszczy aktywność większości grupy malała, aż w końcu spadł śnieg i zostali tylko zapaleńcy. Ja sam muszę przyznać, że częstokroć ciepło mieszkania lub drink przemawiały do mnie bardziej niż perspektywa przemoczonych butów.

    Zimę przebiegałem rzekłbym incydentalnie jak już mnie naprawdę nosiło.

    Aż w końcu przyszedł luty i tradycyjny bieg walentynkowy. No halo, ja, pies na kobiety miałbym opuścić takie wydarzenie? Zapisałem się.

     

    Niedzielny poranek to nie były wprawdzie walentynki, ale takiego biegu nie organizuje się przecież w środku tygodnia.

    W grupie przybyłych mogłem wypatrzeć sporo znajomych jak i zupełnie nieznanych osób.

    I jakieś pół godziny do startu pojawiła się ona. Spojrzelibyście i powiedzielibyście – no przeciętna. Ale mnie ścięło.

    Nie, nie była w grupie biegaczy, jak się później okazało była niestety żoną jednego z organizatorów imprezy.

    Mniej więcej metr siedemdziesiąt wzrostu, okutana w grubą kurtkę z kapturem obszytym potężnym futerkiem. Futerko tak szczelnie owijało jej twarz, że widać było tylko oczy i nos, nic poza tym. Kobieca czapka z wełny dopełniała wizerunku, ogólnie cały strój był kompletny i wszystko do siebie pasowało. Było w niej coś tajemniczego a zarazem niesamowitego. Hypnotyzujące niebieskie oczy i równiutki wąski nos nie pozwalały określić urody, ale pozwalało utrwalić sobie ją w pamięci. Zwłaszcza oczy – symetryczne, podkreślone piękną linią brwi. Nie wiem czy nie najpiękniejsze oczy jakie widziałem na żywo.

    Po biegu już jej nie widziałem, ale postanowiłem sobie, że będę próbował ją spotkać ponownie. Nie mogłem wymazać z głowy jej oczu.

     

    W marcu wraz z nastaniem wiosny nastąpiła eksplozja imprez biegowych. Zapisywałem się jak głupi na biegi organizowane przez tego organizatora co wcześniej i z każdym biegiem wracałem z niczym.

    Aż przyszedł lipiec.

    Start i meta biegu wyznaczone były na stadionie miejskim. Mała część trybuny wydzielona dla gości na tę okazję zapełniała się powoli, wypatrywałem znajomych twarzy i nagle… Jest. Te oczy nie mogły należeć do nikogo innego. Mogłem się mylić, ale było to mało prawdopodobne, mam pamięć do twarzy. Niby mimochodem zacząłem się błąkać wśród zbierających się gapiów.

    – Cześć, czy my się już nie spotkaliśmy? – nic mądrzejszego mi nie przyszło do głowy.

    Spojrzała w górę i oślepiona słońcem skrzywiła się i zakryła przed słońcem oczy.

    – Nie przypominam sobie – odrzekła ciepłym ale zachowawczym tonem.

    Usiadłem obok.

    – Niech pomyślę – udałem chwilę namysłu po czym ciągnąłem – bieg w lutym, różowa czapka i rękawiczki, botki i kurtka z potężnym misiem. Jak się mylę to już sobie idę.

    – Nie myli się pan, gratuluję pamięci.

    – Oj, tylko nie pan, proszę. Wiem, że to kobieta powinna pierwsza zaproponować, ale lubię iść pod prąd. Michał.

    Mówiąc to wyciągnąłem dłoń jakby na przywitanie. Nie zaprotestowała, wyciągnęła drobną i szczupłą dłoń, zniknęła prawie cała w mojej wielkiej łapie.

    – Jasne. Kamila.

    Celowo nie wypuściłem od razu jej ręki, była bardzo kobieca. Drobna, delikatna, palce zakończone ładnie pomalowanymi paznokciami w cielistym kolorze, nie przepadam, ale niech będzie. Nie przepadam też za obrączkami. A ta niestety błyszczała na jej serdecznym palcu.

    Zmieszała się widząc, że przyglądam się jej dłoni więc ją puściłem.

    – Jakim cudem nie pan, przepraszam, poznałeś? Przecież wtedy była cała jak cebulka…

    Faktycznie, co miałem jej powiedzieć? Że jej oczy są nieziemskie i niepowtarzalne i nie da się ich zapomnieć. Głupio by to zabrzmiało.

    – Bo masz niepowtarzalne i nieziemskie oczy. I nie da rady ich zapomnieć – chyba faktycznie zabrzmiało to głupio bo wytrzeszczyła oczy i po chwili poczerwieniała.

    – Dzięki, to zaskoczenie – zrobiła wyraz twarzy w stylu “ale idiota” i wstała – muszę już iść, przepraszam.

    – Jasne. Kamila?

    Odwróciła się pytająco.

    – Nos też zapamiętałem, fajny jest. Ładny. Pasuje do reszty.

    Chyba nie wiedząc co powiedzieć odwróciła się i poszła. Patrzyłem za nią starając się zapamiętać więcej niż oczy i nos. Długie blond włosy upięte wysoko w koński ogon, t-shirt, spodenki, sandałki. Typowo sportowa sylwetka, choć jak się okazało później – biega ale tylko duże dystanse, małe imprezy jej nie interesowały. Po kilkunastu krokach obejrzała się.

    – Obejrzała się – usłyszałem z rzędu za mną. Obejrzałem się i zobaczyłem uśmiechniętego od ucha do ucha kolesia.

    – No – rzuciłem grzecznościowo i poszedłem się rozgrzać.

     

    Dwa miesiące później dostałem zaproszenie na bal biegaczy. Biegacz ze mnie żaden, ale jak jest bal to ja pierwszy, lubię się bawić, tańczyć i poznawać ludzi.

    Tego wieczora wysiadłem z taksówki przed restauracją, w której organizowano imprezę. Przed wejściem gromadziły się grupki ludzi, w większości jak to sportowcy – szczupli, wysportowani. To mi się podoba w takich imprezach. Na co dzień oglądasz sportowców ich naturalnym wydaniu – koszulki techniczne, spodenki, buty sportowe itd. a tu szpilki, sukienki jak na sylwestra, makijaż szyk i elegancja.

    – Siema Michu – kumpel Pazur wychynął z tłumu i z głośnym plaśnięciem podał mi rękę – dawaj, mamy siedemnasty stolik.

    – Siema, kto z nami siedzi?

    Pazur zaczął wymieniać pozostałą czwórkę, dwóch osób nie kojarzyłem.

    Ale ja jestem z tych co zaczynają bal przy stole a na koniec nie ma stołu przy którym nie siedziałem, więc było mi obojętne kto jeszcze będzie dzielił ze mną miejsce.

    Mijała druga godzina balu gdy ją zobaczyłem. Stała w gronie kilku osób, błyszczała. Dosłownie i w przenośni. Ciemna bordowa sukienka mieniła się w świetle, długie rozcięcie sięgające aż do biodra pozwalało zobaczyć piękną opaleniznę nóg. Była wyraźnie wyższa niż ją zapamiętałem a to dzięki sandałkom na wysokiej szpilce i włosom upiętym finezyjnie wysoko w warkocz. Jestem fanem stóp i w tym momencie żałowałem, że światło jest przytłumione a ja stoję tak daleko, bo zapragnąłem zobaczyć jakie ma stopy. Z tej odległości zobaczyłem wyrazisty choć nie mocny makijaż. Idę, w mordę mi nie da, nie?

    – Cześć – rzuciłem zupełnie nie zwracając uwagi na resztę jej rozmówców.

    Spojrzała na mnie tymi swoimi pięknymi oczami, teraz dodatkowo podkreślonymi pięknym makijażem.

    – Cześć – padło z jasnoczerwonych ust.

    – Nie pamiętasz?

    – Koleś ze stadionu, fan oczu i nosa.

    – Brawo – i tak mnie zaskoczyła, że skończyły mi się tematy – co u ciebie.

    – Jakoś leci, a u ciebie?

    – Fantastycznie. Zagaduję dziewczyny z pięknymi oczami.

    – I co, ile zagadałeś? – pociągnęła łyk chyba drinka trzymanego w ręce.

    – Dwie – opuściła pustą już szklaneczkę zaskoczona.

    – Dwie?

    – Tak. Pierwszą i ostatnią – nawet nie wiecie jak dumny byłem z tego tekstu. Podziałał.

    – Ach tak, jesteś pewien? – jej uśmiech, który za wszelką cenę próbowała ukryć, mówił wszystko.

    – Jestem – wskazałem jej szklankę – Może drinka?

    – Dziękuję, na razie wystarczy. Ale… jak będę chciała to cię znajdę.

    – Stolik siedemnaście. Na razie, bo potem nie wiadomo.

    – Znajdę. Jeśli będę chciała.

    – To na razie, miło było spotkać – machnąłem niezgrabie ręką na pożegnanie i pożeglowałem do stolika.

     

    Nie minęło nawet 15 minut gdy kątem oka zobaczyłem, że ktoś koło mnie staje.

    – Wolne?

    Spojrzałem w górę i zobaczyłem Kamilę stojącą nade mną. Krzesło obok mnie było ogólnie zajęte, ale teraz dziewczyna z tego miejsca gdzieś wybyła.

    – Wolne, zapraszam.

    Kamila usiadła i zaczęła się rozmowa na różne tematy. Ale bal nie jest od gadania.

    – Chodź, zatańczymy – wyciągnąłem rękę, podała dłoń i wstaliśmy. Dopiero teraz zauważyłem brak obrączki.

    Taniec był dość szybki i nie dał nam okazji do rozmowy. Miejsce przy stoliku okazało się znów zajęte, więc powędrowaliśmy do baru.

    Jej alkoholowy gust okazał się wyśmienity, bez zająknięcia zamówiła Paradise Bay.

    – Brawo, to mój popisowy drink – rzuciłem.

    – A przed kim się tak popisujesz? – tego nie przemyślałem, miała trzeźwy umysł.

    – Z taką urodą jak moja dziewczyny na drinka do mnie walą drzwiami i oknami, na szczęście mieszkam wysoko i trudno się do okna dostać.

    – Niech ci będzie – parsknęła śmiechem – a co znaczy wysoko?

    Barman postawił przed nią drinka. Piękne kolory od razu zniszczyła mieszając w naczyniu słomką.

    – Wystarczająco wysoko aby nie musieć zasłaniać okien, brak wścibskich oczu.

    – Fajnie. Ja na parterze, ludzie łażą za oknem – mówiąc to obróciła się na stołku w stronę sali, dla równowagi oparła dłoń na moim udzie. Po chwili odwróciła się do mnie. Dłoń została gdzie była.

    – Mogę cię o coś zapytać? – rzuciłem.

    – Jasne, ale nie gwarantuję, że odpowiem, nie znam pytania.

    – Gdzie twoja obrączka?

    – Obrączka?

    – Miałaś ją ostatnio.

    – Ło matko, ostatnio. Dawno to było a rozwódki nie noszą obrączek.

    O jaka poezja wylana na moje serduszko, podlana czekoladką i posypana kruszonymi orzeszkami.

    – Rozwódka? A co się stało?

    – Nie chcę o tym gadać. Teraz ja mogę zadać pytanie?

    – Dajesz.

    – Sam tu jesteś?

    – Sam.

    – A poza balem sam?

    – Sam, a co?

    – Nic, tak pytam – pociągnęła spory łyk ze słomki.

    Rozmowa wróciła na tory “o wszystkim i o niczym”. W końcu DJ puścił dla odpoczynku wolne kawałki.

    – Choć, pobujamy się.

    Nie wiem czy to alkohol, czy to, że oboje jesteśmy singlami, ale wolny taniec pobudzał zmysły, oj, pobudzał.

    Kamila była teraz równa wzrostem ze mną. Objęła mnie ramionami wokół szyi, moje dłonie spoczęły na jej biodrach. Czasem przesuwałem dłonie wyżej, czasem trochę niżej, nie na tyle jednak aby wywołać protest. I byłem niemal pewien, że sukienka to jedyne co ma na sobie, albo mi skóra na dłoniach tak stwardniała, że nie mam czucia. Kamila pachniała pięknie, nie znam się na damskich perfumach, ale na pewno nie był to tani kosmetyk.

    Kamila w rytm Take My Breath Away ruszała biodrami jednocześnie delikatnie muskając mi kark palcami. Co chwila patrzyła mi w oczy bezgłośnie powtarzając refren piosenki. Nagle poczułem, że to co robi niesie ze sobą moje podniecenie. Byliśmy do siebie przyklejeni, nie mogła nie poczuć narastającego wzwodu. Na dowód tego uśmiechnęła się znacząco i napór jej bioder się zwiększył. Rozejrzałem się wokół – nikt nie zwracał na nas uwagi.

    – Chodźmy stąd – szepnąłem jej do ucha.

    – Chodźmy – jej ciepły oddech owiał moje ucho i poczułem delikatnego całusa na policzku.

    Wziąłem ją za rękę nie mając planu co dalej. Powiodłem przez parkiet w kierunku wyjścia, ale mnie powstrzymała.

    – Mam torebkę w szatni.

    Musiałem improwizować. Zaraz za rogiem były wejścia do toalet. Wciągnąłem ją do damskiej, te są zawsze czystsze od męskich.

    Kamila nawet nie protestowała. Na szczęście nikt teraz z niej nie korzystał, wszystkie 3 kabiny miały uchylone drzwi.

    Ledwie drzwi kabiny się za nami zamknęły Kamila przywarła do mnie ustami.

    – Kochaj się ze mną, przeleć mnie, rób co chcesz – wyszeptała.

    – Tu cię przelecę, nie ma miejsca na kochanie – wyszeptałem podciągając jej sukienkę do góry.

    – Nie, poczekaj – znów zaczęła się ze mną całować, w tym czasie gwałtownie szarpała się z moim paskiem w spodniach, uporała się z nim i rozpięła rozporek.

    Wydostała członka, w pełni już gotowego, przez chwilę masturbowała mnie nie delikatnie po czym bez słowa kucnęła i zaczęła robić mi laskę. Postawiłem lewą nogę na desce dając nam trochę więcej miejsca. Patrzyłem z góry, kręciły mnie te jej warkoczyki, ciasno uplecione przy samej skórze głowy. Położyłem dłoń na nich, dziwne uczucie. Kamila zaspokajała mnie z wprawą, jej głowa nie wykonywała żadnych gwałtownych ruchów, wszystko odbywało się w ciszy, płynnie i delikatnie. Ciszę przecinały tylko sporadyczne mlaśnięcia i głośny oddech rzez nos.

    – Choć tu, chcę cię – złapałem ją pod pachy i dźwignąłem do góry. Choć dźwignąłem to za dużo powiedziane, była lekka.

    Pocałowałem ją namiętnie w usta i wprawnym ruchem odwróciłem tyłem do mnie. Bez sprzeciwu oparła się o ścianę kabiny. Podciągnąłem sukienkę do góry, stopniowo odsłaniała opalone łydki, potem uda aż na końcu wysportowany wypięty tyłeczek. Tak jak myślałem, nie miała bielizny.

    – A gdzie masz majtki? –

    – A po co mi one?

    Moje palce krótki moment spędziły na skórze jej pośladków, po czym powędrowały w dół, między uda. Miękkie wargi sromowe były już wilgotne, pod palcami czułem ciepło i wydepilowaną skórę cipki. Ale wydepilowaną na pewno nie tego dnia, czuć już było wyraźną szorstkość odrastających włosków. Kamila rozstawiła szerzej nogi, nie pozostało mi nic innego jak skorzystać z zaproszenia.

    Skierowałem członka w miejsce, które na niego czekało, poczułem na nim ciepło i wilgoć i pomału w nią wszedłem.

    – Tylko uważaj – rzuciła cicho.

    – OK – na tę chwilę nie uznałem za stosowne wyjaśniać, że jestem po wazektomii i dzieci z tego nie będzie.

    Na początku powoli wchodziłem w nią raz za razem, pochylała się z każdym pchnięciem coraz niżej powodując, że jej tyłeczek tylko zyskiwał wizualnie.

    – Trzymaj mnie za biodra – poprosiła.

    Spełniłem jej prośbę, poprawiłem tylko sukienkę aby mi nie zasłaniała widoku tyłeczka i kutasa znikającego w różowej cipce. Na szczęście kabina była dość spora. Moje ruchy stały się szybsze, czułem, że ona chce takiego tempa, jej biodra odpowiadały na moje pchnięcia aż w końcu nasze ruchy idealnie się zgrały. Nagle rozległ się dźwięk otwieranych drzwi i ktoś wszedł do toalety. Postarałem się być tak cicho jak to tylko możliwe, ale chyba ten ktoś się zorientował w sytuacji.

    – Nosz kurwa – padło siarczyście zza drzwi kabiny i właścicielka głosu wyszła.

    – Jeszcze chwilę, nie przestawaj – poprosiła Kamila.

    Nie zostało mi nic innego jak ciągnąć temat, choć wizyta mnie trochę zdeprymowała.

    Trzymałem ją mocno za biodra i wchodziłem w nią prawie do końca. Nie chciałem do końca aby nie powodować głośnych dźwięków spotykających się naszych ciał.

    Chwilę później usłyszałem ciche:

    – Jeszcze chwila, tak, tak, już…..przestań, ja już.

    Nie byłem pewien czy ona już, ale gdy się odwróciła to prawie nabrałem pewności. Jej twarz była spowita rumieńcem a oczy błyszczały.

    – Przepraszam, teraz ty.

    Nawet nie dała mi się dowiedzieć za co przeprasza, bo nie poprawiając sobie sukienki kucnęła i mój członek ponownie znalazł się w moich ustach. Robiła to naprawdę dobrze, nie wyzywająco, nie wulgarnie ani mechanicznie. Można powiedzieć, że robiła to z pasją. Jej głowa nie poruszała się tylko wprzód i w tył, ale też wykonywała płynne ruchy, jakby potakiwała. Dzięki temu kutas zwiedzał wszystkie zakamarki jej ust. W pewnym momencie wypuściła go z ust przytuliła policzek do mojego biodra i zaczęła robić mi dobrze ręką. Wiedziała co robi, widok jej zadbanych pazurków na drobnych palcach działał stymulująco.

    – Powiedz kiedy – to dodatkowo podziałało jak płachta na byka i po chwili czułem, ze zbliża się orgazm.

    – Uważaj – wyrzuciłem z siebie i nogi zaczęły mi drżeć, zaparłem się mocniej o ściany kabiny.

    Kamila od razu wzięła z powrotem członka do ust, nie ruszała już głową, tylko dwa palce intensywnie masowały mojego członka.

    Wytrysnąłem patrząc z góry na jej twarz. Te piękne oczy właśnie się we mnie wpatrywały jakby obserwując jak wyglądam w czasie orgazmu. Zassała członka, jakby chciała wyssać każdą kropelkę gorącej spermy. Orgazm był niesamowity. Kamila się oblizała ewidentnie pokazując, że przełknęła wszystko. Wstała i poprawiła sukienkę. Pocałowałem ją, w pierwszym odruchu się odsunęła, ale jak wiecie – mi nie przeszkadza pocałunek po oralu. Więc przemogłem jej niechęć i splotłem język z jej. Smakowała słodko.

    Poprawiła sukienkę, ja zapiąłem spodnie i opuściliśmy bez słowa kabinę.

    Stała przed lustrem sprawdzając czy wszystko OK. Poprawiała sukienkę kręcąc biodrami, nawet nie miała pojęcia jakie to zmysłowe.

    Aż dziw bierze, że tylko jedna osoba weszła do ubikacji w tym czasie.

    Wyszliśmy rozglądając się czy napotkamy na jakieś złe spojrzenia. Nie napotkaliśmy.

    Wróciliśmy do stolika, pustego teraz, wszyscy się rozeszli. Przysunęła blisko krzesło i położyła pod obrusem dłoń na moim kolanie.

    – I co teraz? – spytała

    – A co ma być? Jedziemy do mnie, wieczór się jeszcze nie skończył.

     

    Niespełna pół godziny później wysiadaliśmy z taksówki pod moim domem.

    Już w windzie przykleiliśmy się do siebie, łapczywe pocałunki gotowały krew w żyłach.

    Ledwie przekroczyliśmy próg i drzwi się za nami zamknęły rzuciliśmy się na siebie, marynarka poleciała w kąt.

    Odwróciłem Kamilę przodem do ściany, gwałtownie podciągając jej sukienkę, ale mnie powstrzymała.

    – Poczekaj, pójdę się odświeżyć a ty zrób drinki.

    – Jasne – nie chciałem przerywać, ale z drugiej strony chciałem aby czuła się komfortowo – łazienka jest tam.

    Wskazałem palcem kierunek a sam skierowałem się do barku. Na szybko zmieszałem gin z sokiem cytrynowym, wodą gazowaną i syropem cukrowym, zasypałem to lodem i spróbowałem. Jest OK.

    Ledwie zdążyłem postawić na stoliku w salonie szklaneczki z alkoholem, drzwi łazienki się otworzyły i pojawiła się Kamila. Nagusieńka.

    W końcu mogłem ocenić jej całe ciało. Widać było, że sport nie jest jej obcy. Szczupła sylwetka z wyraźnie zarysowanymi mięśniami nie pozostawiała złudzeń. Piersi miała małe, ale jędrne.

    – Zmarzniesz – rzuciłem z uśmiechem, choć wiedziałem, że to bzdura, było ciepło.

    – Bez sensu było ją zakładać z powrotem.

    – A mogę mieć prośbę – objąłem ją w pasie i pocałowałem.

    – A jaką?

    – Załóż z powrotem buty.

    – Fetyszysta?

    – Wysoki sądzie, przyznaję się i proszę o łagodny wyraz kary.

    – No dobra – pochyliła się po szklaneczkę i upiła łyk nie czekając na mnie – gin, lubię.

    Odwróciła się na pięcie i poszła z powrotem do łazienki.

    – Ale ty chyba nie będziesz w ubraniu – rzuciła nie odwracając się.

    Pozostawiłem to bez odpowiedzi.

    Gdy po chwili wróciła siedziałem wygodnie rozpostarty na sofie. Jedyne co ubyło z mojego stroju to skarpetki.

    Za to ona zyskała kolosalnie – kilka centymetrów szpilek dodało kobiecości do wysportowanego ciała. Na dodatek wysoki obcas wywołał delikatne aczkolwiek zauważalne zmiany w chodzie, teraz był bardzo zmysłowy, biodra kołysały się miękko.

    – Dalej ubrany? – była zawiedziona.

    – Ty mnie rozbierzesz – uśmiech na pewno ją do tego przekonał.

    Podeszła do okna i wyjrzała w ciemność.

    – Faktycznie, anonimowo.

    Nie podeszła do drugiego okna, zasłoniętego teraz roletą. Jakby ją odsłoniła to zobaczyłaby, że gdyby nie ta zasłona to sąsiedzi widzieliby wszystko.

    Podeszła do mnie i bez ogródek usiadła na moich nogach okrakiem.

    – I co będzie – spytała.

    – A co ma być? Z czym?

    – Będziemy się kochać?

    – Pewnie. Tam cię przeleciałem, tu mogę się z tobą kochać.

    – To się kochaj…

    Pochyliła się i pocałowała miękko. Poczułem jej palce na koszuli, z wprawą wyciągnęła ją ze spodni po czym rozpięła.

    Moje dłonie spoczęły na jej pośladkach, aż żal, że nie były pełniejsze. Za to trzeba jej przyznać, że skórę miała bardzo delikatną.

    Nasze języki właśnie dziko a zarazem miękko tańczyły ze sobą, smakowała ginem.

    Nie przerywając pocałunku podniosła się lekko do góry, sięgnęła w dół i rozpięła mi spodnie. Wydobyła twardniejącego członka na światło dzienne i masowała go delikatnie. Ogólnie Kamila wydawała się delikatna, ale jaka była naprawdę? Tego nie wiem, bo była też tajemnicza.

    Po chwili gdy już osiągnąłem pełnię twardości przestała mnie całować, podniosła się jeszcze wyżej, przysunęła się, skierowała członka w swoje wnętrze i opadła powoli z cichym westchnięciem. Odchyliła się do tyłu na ile mogła, jej ręce spoczywały na moim karku. Biodra zaczęły swój przepiękny taniec, początkowo w górę i w dół, ale po chwili pochłaniając mnie na tyle na ile mogła zaczęła ruszać się w przód i w tył. Jej biodra falowały, sport dawał jej niebywałą grację i płynność ruchów. Z przyjemnością się na nią patrzyło. Piękne oczy wpatrywały się we mnie jakby chcąc odgadnąć czy mi się podoba. A mi się podobało… Jej lekko rozchylone mokre wargi aż się prosiły aby znów wsadzić w nie członka, ale to musiało poczekać. Jej jędrne piersi aż się prosiły o pieszczotę i się doczekały. Moja prawa dłoń zwiedzała na przemian i jedną i drugą, delikatnie muskając twarde jak skała sutki.

    – Tylko uważaj, proszę – wyszeptała.

    Zwolniłem trochę, naciskiem dłoni na jej biodro dałem do zrozumienia, że musi posłuchać.

    – Mała, nie martw się, nie zajdziesz. Wazektomia, mówi ci to coś?

    Znieruchomiała na moment.

    – No nie mów, serio?

    – Serio, nie mam powodu cię okłamywać a dzieci to nie moja bajka.

    Uśmiechnęła się, wyglądało na to, że jej to pasuje. Wróciła do rytmu, jej ciało znów pięknie falowało.

    – No to skończ we mnie – wyszeptała lubieżnie patrząc mi w oczy bez mrugnięcia okiem.

    Wiedziałem, że w tej pozycji i w takim tempie będzie musiała uzbroić się w cierpliwość zanim dojdę.

    Ale okazało się, że ta pozycja na nią z kolei działa bardzo dobrze. Jej ruchy w pewnym momencie stały się szybsze, oczy większe a oddech znacznie przyspieszył. Moja dłoń skupiła się na sutku, muskałem go delikatnie, palce błądziły wokół brodawki.

    – Tak, nie przestawaj – nie musiała nic mówić, czułem, że sprawia jej to przyjemność.

    Jej biodra porzuciły płynny ruch, teraz przesuwały się w przód i tył krótkimi urywanymi rzutami, Kamila zaparła się o moje ramię, jej usta wygięły się w grymasie ekstazy, oczy nie przestawały się we mnie wpatrywać. Poczułem delikatny dreszcz jej ciała. Pochyliła się i przytuliła.

    – Już – usłyszałem cichy szept.

    Przytuliłem ją do siebie i pogładziłem po plecach.

    – Cichutka jesteś – wyszeptałem.

    – Wiem, przepraszam – usłyszałem w odpowiedzi.

    – Nie przepraszaj, nie masz za co, jesteś świetna.

    Nie skomentowała tego, podniosła się uwalniając członka. Zeszła ze mnie i zobaczyłem lśniącego kutasa z nabrzmiałą główką. Mnie to naprawdę kręciło.

    Kamila zsunęła się na podłogę i złapała pasek spodni. Zrozumiałem jej intencje i podniosłem biodra lekko do góry. Gdy tylko ściągnęła spodnie poniże tyłka opadłem z powrotem i podniosłem nogi. Wprawnie ściągnęła ze mnie spodnie a potem tak samo bokserki. Siedziałem teraz przed nią w samej koszuli. Mocnym pociągnięciem mnie za biodra zasugerowała abym się zsunął niżej, moje pośladki znalazły się na krawędzi sofy. Rozchyliła moje uda i wsunęła się między nie. Objęła dłonią członka ale nie wzięła go do ust tak jak się spodziewałem. Bawiła się nim, całowała, lizała. Wszystko tylko nie wzięcie do ust.

    – Ej, weź go w końcu – poprosiłem będąc na krawędzi.

    – O tak? – zapytała od razu obejmując go miękko wargami.

    – Tak – ale dla porządku położyłem rękę na jej głowie lekkim naciskiem sugerując, że wolę głębiej.

    Pracowała miękkimi ustami, bawiła się tym, brała mnie całego do ust, po czym zupełnie wypuszczała. Przyciskała lekko otwartą dłonią do ust, lizała, delikatnie przygryzała.

    – Podnieca mnie to – wyszeptała.

    – Co?

    – Widok jak ci jest dobrze, twoja twarz się zmienia.

    Rany boskie, nigdy nie patrzyłem na siebie w czasie seksu. No dobra, patrzyłem, ale nie była to twarz.

    – Chcę cię jeszcze raz – zakomunikowałem stanowczo, ale bez szorstkości.

    A jak? – wyprostowała się.

    – Zamieńmy się miejscami to się dowiesz.

    Posłusznie wstała a ja wraz z nią. Zajęła moją pozycję. Teraz mój język zajął się jej cipką, króciuteńkie włoski przyjemnie drapały. Czułem na sobie jej uda, wysportowane i bez zbędnego nadmiaru tłuszczu. Powiodłem ręką w górę, po udzie, brzuchu, aż do piersi. Spojrzałem w górę, tym razem oczy miała zamknięte, ale wyraz twarzy zdradzał, że sprawia jej to przyjemność. Kontynuowałem więc, tym bardziej, że miała bardzo ładną cipkę. I smaczną, czego chcieć więcej.

    Czułem po pewnym czasie, że pora znów odwiedzić jej wnętrze. Dałem głośnego całusa w jej cipkę podkreślając, że koniec takiej zabawy. Otworzyła oczy i spojrzała wyczekująco. Przysunąłem się i zacząłem ocierać członkiem o skórę wokół cipki. Przyjemnie drapała.

    Kamila podniosła nogi wysoko i sięgnęła między nie. Złapała kutasa jedną ręką, palcami drugiej rozchyliła wargi sromowe. Jej mokre i różowe wnętrze zachęcało do penetracji. Skierowała członka w siebie i mruknęła.

    – Na co czekasz?

    Złapałem w kostkach jej nogi o podniosłem jeszcze wyżej. Jej zgrabne nogi prezentowały się wybornie w tych szpilkach.

    Ciągle celowała w swoją cipkę więc pchnąłem mocno, wiedziałem, że jej soki i moja ślina zwilżyły ją na tyle, że mogę sobie na to pozwolić.

    – Och – wydostało się z jej ust.

    Odchyliła głowę do tyłu, dłonie powędrowały pod uda ułatwiając sobie trzymanie nóg wysoko jak chciałem.

    Kochałem się z nią w tej pozycji mogąc podziwiać wszystko co najlepsze – nogi w pięknych butach, piersi, cipkę ze znikającym w niej kutasem, twarz. Z pchnięcia na pchnięcie moje ruchy stawały się mocniejsze, nie brutalne, ale też już nie delikatne.

    Na twarzy Kamili pojawił się grymas, znałem taki. Oznaczał lekki ból połączony z rozkoszą. Taki ból, którego nie można przerwać. Ból, który błyskawicznie prowadzi do spełnienia.

    Na mnie to też działa, czułem, że orgazm przyjdzie niebawem, dostosowałem tempo tak, aby chociaż spróbować doprowadzić ją do orgazmu jednocześnie nie rezygnując z mojego. Początkowo wydawało się, że się uda, ale nagle poczułem nadchodzącą falę orgazmu. Wytrysnąłem wewnątrz Kamili, bezwiednie mocniej ścisnąłem kostki jej nóg.

    – Nie przerywaj! – głośna prośba poskutkowała jak bat.

    Oprzytomniałem od razu, Kamila patrzyła na mnie szeroko otwartymi oczami ciężko oddychając.

    – Nie przerywaj, wytrzymaj!

    Puściła swoje uda i złapała za krawędź siedziska. Walczyłem z całych sił aby z niej nie wyjść, ona z kolei siłą palców zaciśniętych na obiciu przyciągała swoje ciało do mojego.

    – O tak, jeszcze, jeszcze, już, już, już, puść…

    Znów poczułem dreszcze jej ciała, dodatkowo kątem oka zauważyłem spazmowo wyginające się palce jej stóp.

    Puściłem ją, a jej nogi opadły ze stuknięciem obcasów na podłogę. Opadła bezwładnie na sofę i zamknęła oczy.

    Przytuliłem ją i pocałowałem jak dawno nikogo nie całowałem.

    – Masz naprawdę piękne oczy. I nos…

    – Jesteś zdrowo stuknięty – zaśmiała się cicho nie otwierając oczu.

     

    Pół godziny później dopijaliśmy drinka, ciągle nadzy.

    – Muszę już lecieć – spojrzała przepraszająco.

    – Koniecznie?

    – Koniecznie, dzieci nie są przyzwyczajone, że mamy nie ma całą noc w domu.

    – Dzieci?

    – Tak, mam dzieci. To że jestem rozwódką nie powoduje, że dzieci rozpływają się w powietrzu… Są już duże ale to ciągle dzieci.

    Kilkanaście minut później podjechała taksówka. Otworzyłem drzwi i wręczyłem kierowcy należność z nawiązką.

    – Miło było cię poznać, Kamila.

     Odwróciła się będąc już wewnątrz taksówki. Zanim zatrzasnęła drzwi spojrzała raz jeszcze prosto w oczy i uśmiechnęła się:

    – Miło. Pa.

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Michal Story
  • Biuro 5 ( Edycja poprawiona)

    Rozdział 5

    – To dla mnie – Zapytałam, patrząc na pudełka.

    Daniel, który mi je dał przytaknął.

    – Te różowe jest ode mnie na przeprosiny, a te niebieskie jest od Fiołek. – Powiedział.

    Z zaciekawieniem otworzyłam pudełko od Daniela. Pudełko belgijskich czekoladek kupiło moje przeprosiny. Następnie otworzyłam paczkę od Fiołek i zobaczyłam pudełko czekoladowych kulek.

     – Ciekawie wygląda – Powiedział Daniel.

    Nie widząc lepszego sposobu na sprawdzenie ich smaku zjadłam jedną czekoladkę. Najpierw poczułam przyjemne szczypanie na języku, a zaraz potem.

    – Wody! – Krzyknęłam, biegnąc do automatu z napojami.

    Niewiedzący co właściwie się stało Daniel wziął do ręki rzucone przeze mnie do kosza zawiniątko i odczytał napisany po angielsku napis : – Cukierki Chilli. W sam raz, by żartować z przebierańców w czasie Halloween – odczytał na głos.

    Miesiąc później

    Wykorzystując okazję zerknęłam na Agatę. Nowe, czerwone, koronkowe body z seksownym rozcięciem od dekoltu do pępka oraz nylonowe rękawiczki pięknie wyglądało na jej, jak i na moim. Potem zerknęłam za jej ramienia na twarz Iwony, Daniela i dwóch innych pracowników wychylających się za dębowych drzwi

    – Dzięki za Body – Powiedziałam do Iwony, wchodząc do biura Maksa.

    Maks siedział za biurkiem. Jego ręce spoczywały na karku, a oczy były zamknięte. Poza tym było słychać ciche i nawet słodkie u takiego faceta jak on chrapanie.

    – He he – Chrząknęłam, gdy Aga zamknęła za sobą drzwi.

    Maksymilian otworzył oczy, spojrzał na nas i uśmiechnął się szeroko.

    Znowu zerknęłam na Cyrkę, a gdy ta mi przytaknęła skierowałyśmy się w jego stronę. Aga usiadła na jego lewym kolanie, a ja na prawym. Nawet nie wiecie jak podnieciła mnie jego ręką na pośladku

    – Nowe? – Zapytał, patrząc na body.

    Przytaknęłam i zaczęłam rozpinać mu koszule, a Agata rozporek. Po chwili obie masowałyśmy jego, grubego kutasa.

    – Hmm to, co języczkiem? – Spytałam.

    Gdy Maks mi przytaknął uklęknęłam na podłodze razem z Cyrkom. Ja wzięłam się za lizanie prawego boku, a Aga wzięła się za lewy. Nasze języczki lizały żołądź i trzon kutasa stykają się co chwila ze sobą, a czasem całowałam się z Agatą przez krótkie chwilę, by dać kutasowi tę parę sekund odpoczynku.

    Nagle Aga wzięła penisa Maksymiliana do ust i zaczęła go ssać. Najpierw główkę, a potem pierwszy, drugi, trzeci centymetr, aż do końca.

    Ja w tym czasie uśmiechnęłam się i zaczęłam masować Maksowi jądra. Robiłam to powoli i bez pośpiechu, patrząc na dławiącą się kutasem Cyrkę. Potem z przyjemnością rzaczełam ssać jądra Maksia

    Maks cicho mruczał z przyjemności. Nagle zabrał rękę z karku i zaczął masować oraz ściskać moją pierś. Najpierw przez materiał body, a potem już nagi cyc.

    Przestałam ssać i zachichotałam. Bez wahania wyjęłam mój biust z body i pozwoliłam się mu nim bawić. Uderzał, ściskał, szczypał.

    Po chwili wymieniłam spojrzenie z Cyrkom. Agata wypluła kutasa i zrobiła mi miejsce. Z uśmiechem włożyłam kutasa Maksa między piersi i zaczęłam Hiszpana. Kutas pięknie znikał w moich piersiach, by po chwili z nich wyjść. Nagle poczułam piersi Agaty na plecach, a potem jej ręce na moich dłoniach. Zaczęłam się z nią namiętnie całować.

    Po czterech, pięciu minutach takiej zabawy spojrzałam na Maksa. Jęczał cicho mimo tego, że był czerwony na twarzy. Czując, że zaraz dojdzie przestałam masować.

    Wstałam z klęczek razem z Cyrkom. Najpierw pocałowałam ją parę razy po szyi, a potem wyjęłam jej piersi ze stanika body. Zaczęłam ssać, gryźdź i lizać jej sutek

    – Hmmm tak szybko? – Zapytała Aga.

    Maks przestał dyszeć i wstał z krzesła. Obie wypięłyśmy do niego tyłek, opierając się o biurko.

    – Hmm z wami łatwo o szybie dojście – Powiedział, dając Cyrce klapsa.

    Agata pisnęła seksownie i przyjęła drugiego, a za nim trzeciego, czwartego, piątego…

    – Hmmm też dostanę taką karę? Byłam niegrzeczna? – Powiedziałam, gdy poczułam rękę Maksia na mojej pupie

    – Hmm tobie należy się o wiele większa – Powiedział, dając mi klapsa.

    Po małej serii klapsów miałam czerwony tyłek.

    Maks chwycił nagle swojego kutasa i zaczął ocierać go o moją cipkę. Ja, wiedząc co mu chodzi po głowie położyłam się na biurku i rozłożyłam nogi na M.

    Maksymilian najpierw przejechał ręką po moim udzie. Potem ustawił się w wygodnej pozycji, a na koniec wbił się w moją cipkę. Rżnął mnie szybko i mocno. Był tak dziki i napalony, że moje dojście było już tylko kwestią czasu. Nagle poczułam skurcze i doszłam.

    Mimo tego Maks nie przestawał mnie pieprzyć. Był tak napalony i podniecony, że zwyczajnie musiał dość w mojej cipce. Po chwili ciepła sperma zalała moją norkę.

    Dysząc zeszłam z biurka i pocałowałam się z Maksem.

    – Hmmm chyba o kimś zapomnieliście – Powiedziała siedząca na fotelu Maksia Aga.

    Uśmiechnęłam się do niej i usiadłam z powrotem na biurku. Znowu rozłożyłam nagi i zaczęłam masować sobie muszelkę, z której wylewała się sperma.

    Agata bez wahania uklęknęłam między moimi nogami i zaczęła lizać. Wystarczyło jej parę sekund, by wylizać całą spermę z mojej cipki i zająć się łechtaczką.

    Podczas gdy ja jęczałam od minetki, a Cyrka delektowała się smakiem mojej cipki Maks wsadził dwa palce w norkę Agi. Masując sobie kutasa zabawiał placówką mokrą i ciasną cipkę Agaty

    – Aahhhmmm szybciej – Wycedziłam przez zaciśnięte zęby.

    Aga puściła mi oczko i wbiła się języczkiem do wnętrza mojej norki.

    Nagle zobaczyłam jak Maks łapie Cyrkę za pośladki i wbija się w jej analną dziurkę.

    Z coraz większym podnieceniem patrzyłam jak Maks wbija się głębiej w tyłek Agi i…

    Drrrryynnn

    Zaciekawiona tym nagłym dzwonkiem w telefonie spojrzałam na Maksa, który wyszedł z pupci Agi i trysnął jej prosto na tyłek

    – Dobra, gdzie tym razem zamknęłyście Darie? – Spytał.

    Wymieniłem się spojrzeniami z Cyrkom

    – Pamiętasz, jak oszukałaś Darie, że winda się zepsuła, przez co musiała iść po schodach? – Spytał Maksymilian.

    Przytaknęłam, pamiętając, że było to pięć dni temu

    – Od tego czasu włączam dzwonek, gdy Dari przy mnie nie ma. Mija godzina i dzwonek dzwoni

    – I wtedy wiesz, że Tercja zrobiła Dari numer? – Zapytała Cyrka, a Maks przytaknął

    – Błagam, tylko nie mów, że bawisz się w jej niańkę – Załamałam ręce

    – Sama mnie o to prosiła. Czasem twoje dowcipy bywają dość wkurzające.

    Uciekłam wzrokiem w kąt pokoju. W sumie czasem przesądzałam z dowcipami

    – Zamknęłyśmy ją w WC na parterze – Powiedziała Cyrka

    – OK. No to teraz dziewczyny zróbcie coś dla mnie. Idzie do ubikacji obok, doprowadzić się do porządku i nie wchodzie Dari w drogę.

    – Ostatnia kłótnia była, aż tak głośna? – Zapytałam, podnosząc body z podłogi

    – Na niższym piętrze podobno chcieli wzywać policję – Westchnął Maks.

    W WC zdążyłam poprawić makijaż i założyć bieliznę. Miałam już zapinać pierwszy guziczek koszuli, gdy poczułam, że Agata łapie mnie od tyłu za piersi.

    – Masz teraz ochotę? – Spytałam.

    Cyrka wyjęła moje piersi z miseczek stanika. Zaczęła szczypać i masować moje sutki. Potem poczułam jej język na mojej szyi.

    – Tak mam – Wyszeptała mi do ucha.

    Dałam jej się jeszcze polizać parę razy i złapałam ją za rękę. Powoli skierowałam ją z piersi do brzucha, a z brzucha na łono.

    Aga uśmiechnęła się i zaczęła masować moją brzoskwinkę. Najpierw przez materiał majtek, a gdy poczuła na materiale mokrą plamę włożyła rękę pod moje majtki i włożyła dwa paluszki do norki.

    Zamruczałam, czując, jak jej palce wchodzę w moje wnętrze

    – Hmmm Chodź do kabiny – Powiedziałam.

    Cyrka złapała mnie za rękę i zaprowadziła do kabiny. Tam uklęknęłam i zaczęłam lizać jej mokrą, wilgotną cipkę. Smak jej soczków oraz jęki Agaty strasznie mnie podniecały

    – Aaahhmm dalej aa uuu – Jęczała Cyrka.

    Bez wahania skupiłam się na jej łechtace, a do cipki wbiłam dwa palce. Wystarczyło parę ruchów i liźnięć, by Agata doszła.

    – Wracajmy do pracy – Powiedziałam, całując jej łono – Za chwilę każdy z naszych chłopców będzie chciał nas zerżnąć.

    Agata tylko się uśmiechnęła i przytaknęła.

    Siedząc za biurkiem usłyszałam nagły huk, a potem zobaczyłam Fiołek, która wkurzona uciekła do windy.

    – Hmm to koniec dowcipów na dziś czy jeszcze kopniesz ją poniżej pasa? – Zapytała stojąca obok Iwona

    – No pewnie, że tak. Sama zaczęła

    – Kurewsko duże z ciebie dziecko wiesz. I dlatego cię tak bardzo kurwa lubię– Powiedziała Kier, odchodząc.

    +

    Daniel lizał spokojnie moją cipkę. Jego język powoli i bez pośpiechu zlizywał moje soczki, a ja delektowałam się widokiem i uczuciem. Jego pomysł by w ramach przeprosin był codziennie moim niewolnikiem przez godzinę pracy naprawdę mi się spodobał.

    Nagle poczułam jak wbija się językiem w moje wnętrze. Najpierw pozwoliłam mu się nieco zabawić, a potem szybko się odsunęłam i zasłoniłam cipkę ręką.

    – Kundelku, a pozwoliłam ci na to? – Zapytałam, powstrzymując się od śmiechu.

    Daniel najpierw ugryzł się w wargę, a potem potrząsnął głową na boki

    – W takim razie leć po kawę dla pani.

    Daniel poszedł w stronę pokoju dla kobiet na czworaka. W sumie miło było patrzeć jak powstrzymuje się od uderzania śmiejących się z niego znajomych. Nagle jego drogę zagrodziła Iwona.

    Kier najpierw pogłaskała go po głowie, a potem patrząc na zegarek powiedziała :

    – Jesteś już wolny. I tak miałaś dwadzieścia minut nadgodzin.

    Daniel wstał z klęczek i nie patrząc na mnie ani kolegów poszedł do ubikacji by tam wypalić papierosa na uspokojenie.

    – No wiesz. To tylko parę minut dodatkowej zabawy – Powiedziałam do podchodzącej Iwony

    – Wiesz, że lubię wkurwiać ludzi – Odpowiedziała Kier – A tak serio to też mam ochotę na kawę. To co przerwa na pierdolenie o niczym? .

    Przytaknęłam i razem z Iwoną skierowałam się do pokoju dla kobiet. Tam co ciekawe zastałyśmy Yuuko

    – bił-eo merg-eul changnyeo nega han jigs-eul bwass-eo! – Krzyczała

    – Yuuko spokojnie nie znam chińskiego — Odpowiedziałam.

    Dziewczyna najpierw zamilkł na chwilę, by się uspokoić, a potem zaczęłam mówić

    – Kazuko bylic chrola. Przęśl twole szarty ma Prochorem z szołondjem.

    – Kazi ma problemy z żołądkiem.

    Spojrzałam na Iwonę, a ta w ruszyła ramionami

    – Jak się uchleje, to zaczynam podobnie pierdolić – Wyjaśniła.

    Spojrzałam na Yuuko

    – W herblacjjeh byljo cosl doszjipanje

    – W herbacie było coś dosypane

    – I o nja terjaś rzyglac w kibel

    – I Kazuko teraz rzyga do kibla.

    Po godzinie cała sprawa była dla mnie jasna. Ktoś dosypał jakieś świństwo do kubka Kazuko

    – Teresa wiesz, że to już przegięcie – Powiedziała Agata

    – Ale ja tego nie zrobiłam! – Krzyknęłam na całe piętro.

    Wszyscy pracownicy na piętrze spojrzeli się na nas

    – Ach hmm tak na pewno nie ty – Burknął stojący niedaleko Leszek

    – A po co miałabym truć Kazu!

    – Po, to by zwalić winne na Fiołek – Powiedziała Cyrka

    – I ty Brutusie przeciwko mnie!?… Hmm, a może to Fiołek chce zwalić winne na mnie?

    – To się jeszcze okaże.

    Obróciłam się i zobaczyłam stojącego za mną Maksa

    – A teraz proszę przestań robić te kawały, bo za chwilę ucierpi całe biuro.

    – Ale…

    – Nie ma, Ale! Kazuko co prawda nie stało się nic poważnego ale i tak będe się teraz wkurwiał z sanepidem.

    +

        Daria Fiołek.

    Maksymiliana zaczął ssać moje palce u stóp. Jego wargi wspaniale się zaciskały na palcach, a zwinny język z ochotą lizał wszędzie, gdzie się tylko da.

    Z uśmiechem podniosłam spódniczkę do góry, osłaniając mokrą, wilgotną pochwę

    – do góry – Powiedziałam.

    Maksymilian zaczął całować mnie po ubranej w czarną rajstop nodze, kierując się powoli w górę. W końcu znalazł się na wysokości mojej kobiecość.

    Najpierw dmuchnął na moją pochwę, a następnie zaczął ja całować, zahaczając czasem o łono

    – Hmm może dziś wyjdziemy z pracy wcześniej? – Zaproponowałam

    – Jak sobie życzysz Pani.

    Bez słowa wstała z krzesła i zakryłam swoją pochwę spódniczką.

    – W takim razie się oszczędzaj psino. Za godzinkę będziemy w domu, a tam przetestujemy nowy zestaw krępacyjny.

    Jęczałam głośno oparta o zachodnią ścianę biura. Przyrodzenie Adama wchodziło głęboko w moją pochwę, dostarczając mi mnóstwo przyjemności.

    – Hmmm mogę coś pani powiedzieć? – Zapytał Adam

    – Oczywiście

    – Ma pani najlepszą dupę w firmie – Wyszeptał i dał mi klapsa.

    Czując satysfakcje pozwoliła Adamowi wejść w mój odbyt by zainicjował seks analny. Jego fallus z niewielkim oporem wszedł do środka, a po paru ruchach wytrysnęło z niego świeże nasienie.

    – Hmm dziękuję pani.

    Z uśmiechem zaczęłam doprowadzać się do porządku za pomocą chusteczek higienicznych.

    – Nie ma za co. Jest to moja praca i obowiązek.

    Nagle zauważyłam, że Maksymilian stoi przy windzie, patrząc na mnie.

    Przeprosiłam Adama i truchtem pobiegłam do windy. Weszłam do niej i zjechałam na parter. Następnie udałam się z Maksymilianem do auta

    – Hmm cholera nie pamiętam, kiedy byłem tak podniecony – Powiedział Maksymilian, obracając kluczyki w stacyjce.

    Niestety auto okazało się uszkodzone.

          Teresa Różykowska .

    Spojrzałam na Agatę, która wpatrzona w telewizor zajadała się popcornem.

    Chcąc trochę rozkręcić imprezę usiadłam okrakiem na jej kolanach. Ona tylko się uśmiechnęła i polizała mnie po sutku.

    – Lubisz je co – Mruknęłam

    – Uwielbiam – Odpowiedziała mi Agata i przysłała się do mojej piersi.

    Zamruczałam cicho, czując wargi Agi na aureoli lewego sutka.

    – Hmmm masz jakieś plany na wieczór.

    Cyrka oderwała się od mojej piersi i polizała mnie po sutku.

    – Nie, a czemu pytasz?

    – Hmm może pójdziemy do klubu? Poderwiemy jakiegoś fajnego chłopaka

    – Hehehe, a może same się zabawimy.

    Agata położyła mnie na plecy i zaczęła całować po twarzy. Potem zeszła na szyję, biust, brzuch i zatrzymała się na łonie. Zerknęła na mnie.

    – Hmm wiesz, co lubię – Zamruczałam.

    Agata zaczęła mnie lizać po łechtaczce pionowo, a następnie poziomo. Jej języczek szalał, dając mi mnóstwo przyjemności. Nagle poczułam, jak jej język wbija się w moją norkę.

    – Cholera – Jęknęłam, wyginając się w łuk.

    Cyrka uśmiechnęła się i wyjęła język z mojej cipki. Następnie zlizała soczki z mojej pochwy i położyła się obok mnie. Zaczęła mnie całować, a jej ręka zawędrowała do mojej cipki.

    Czując, że Agata robi mi właśnie placówkę położyłam rękę na jej plecach, a następnie zjechał w dół. Wsadziłam dwa palce do jej ciasnego anusa i zaczęła szaleć.

    Nagle obie spadłyśmy z kanapy, a ja, wykorzystując to, że znalazłam się na górze usiadłam Agacie na twarzy.

    Znowu poczułam jak jej język wbij się w moją cipkę, a następnie z niej wychodzi mi zająć się chwilę łechtaczką. Proces zaczął się powtarzać, dając mi coraz więcej i więcej przyjemności.

    Niewiele, myśląc obróciłam się w 69. Najpierw masowałam delikatnie brzoskwinkę Cyrki. Potem jednak zaczęłam przyspieszać i w końcu wylizała jej łechtaczkę.

    Z naszych cipkek zaczęły spływać soki, sutki stwardniały, a serca zabiły coraz szybciej.

    Nagle poczułam pierwsze skurcze i dostał, czego chciałam.

    Ucieszona z orgazmu spojrzałam na Agatę. Która położyła się na kanapie i rozłożyła nogi. Wiedząc, czego chce pobiegłam po strapon i masując dildo rozkazałam :

    – Wypnij tyłek.

    Cyrka bez słowa wypięłam się do mnie na pieska, a ja najpierw dałam jej parę mocnych klapsów, a następnie wbiłam się w jej dziurkę analną.

    Agata zajęczała, a ja przycisnęłam ją do kanapy. Rżnęłam jej anus, jak szalona, wiedząc, że anal, to ulubiony rodzaj seksu Agi.

    Wbiłam się jeszcze głębiej, całując Agatę po szyi

    – Aaahhuu tak mocniej proszę uuhhhmm – Zajęczała.

    Uśmiechnęłam się i zmieniłam pozycje. Dałam Cyrce parę klapsów i zaczęłam ją pieprzyć na pieska, aż wreszcie doszła.

    Położyłyśmy się obok siebie.

    – O matko… Coraz bardziej lubię seks lesbijski – Mruknęłam

    – A nie mówiłam… Chyba muszę częściej do ciebie wpadać

    – Ty już tu praktycznie mieszkasz!

    Obie się zaśmiałyśmy.

    „Ciągle pada. Asfalt ulic jest dziś śliski…”

    – Hallo – Odebrała Cyrka – Tak… Jest obok… A co się stało?… Hmm ok.

    Agata odłożył telefon i spojrzała na mnie

    – Już mi wybaczyłaś za to, że cię oskarżyłam o otrucie Kazuko? – Spytała.

    Przytaknęłam

    – aha, a obrazisz się na mnie, jeśli cię teraz znowu o coś oskarżę.

    Westchnęłam

    – Tak to ja rozpieprzyłam im auto – Przyznałam się.

    Agata wstała i zaczęła się ubierać

    – Za godzinę będzie tu Maks z Fiołek – Fuknęła, zakładając białe figi.

    Siedziałam na kanapie obok Fiołek. W pokoju obok rozmawiali Maks, Agata i Iwona która znalazła się tu właściwie nie wiadomo jak.

    Zerknęłam na swoją szefową i dostałam w odpowiedzi wystawiony język.

    – Nie masz lepszych zaczepek? Wiesz, że tak się wyzywają dzieci w przedszkolu – Powiedziałam, pokazując jej środkowy

    – A ty wiesz, że te gest wykonują jedynie prymitywy – Odgryzła się.

    Nagle do pokoju wszedł Maks.

    – Iwona ma pomysł jak was pogodzić – Powiedział.

    Spojrzałam w stronę drzwi i zobaczyłam wychylające się za drzwi kuchni Iwonę i Agatę

    – Co chcesz zrobić? – Zapytałam

    – Zamieszkacie razem ze mną

    – Co kurwa! – Krzyknęłyśmy obie.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Aleksandra Sokowowska

    Mam nadzieje, że kolejny rozdział wam się spodobał. Dla ludzi czekających na finał dodam, że jesteśmy już w połowie histori. Zachęcam do komentowania