Blog

  • “Czlowiek”, akt 3: “Potrzask” (2/3)

    Zastanowiłem się, czy ta tłusta pizda ma tylko windę do góry, czy też schody. Ponieważ znano mnie tutaj, byłem praktycznie niewidoczny. Przesunąłem kartą przez czytnik i winda zjechała, zapraszając mnie do podróży. Nie szło o to, by teraz wyrzucić ją z okna, pewnie by się odbiła od chodnika i wpadła z powrotem. W drugą stronę też zwykła, słodka manipulacja była daremna, bo pewnie Anita już doniosła o wszelkich miłych słowach, jakich używałem w stronę jej młodszej siostry. Potrzebowałem czegoś innego, większego i lepszego.
    Priorytetem było dowiedzieć się co zrobili i gdzie trzymają Dei, nie dając po sobie poznać jak to zabolało. Następnie musiałem odzyskać grę i doprowadzić do ich porażki. Kiedy się to dokona, anihilować. Wysiadłem i rozejrzałem się po mrocznym, chwilowo zostawionym wnętrzu, przygotowanym do jutrzejszej pracy. Kanapa z wgnieceniem, zabawki, całe wiadra słodyczy i inne rzeczy, które miały prezentować Lene jako “słodką, małą dziewczynkę”.
    Teczka podpisana “1220” leżała na stole. W środku zdjęcie Dei jak do paszportu i informacje, które właściwie sama mi podała, reszta to wiedza katalogowa, dostępna dla potencjalnych klientów. O tym mówił Wolfgan, gdy wspominał, że mi coś odbiorą. Byłem głupi. W zagłębiu kanapy znalazłem wibrator i swoje zdjęcie, zrobione gdzieś z ukrycia. Skrzywiłem się i od razu wyrzuciłem jedno do śmietnika, a drugie podarłem na kawałki. Skup się, skup się, im chodzi tylko Ciebie, nie o nią. Ona jest ich środkiem do Ciebie, stosują twoje metody. Co byś zrobił na miejscu tych dwóch grubasów? Zamówił kubełek jedzenia i obmyślał plan “a ja bym mu kazała, ćmok, ćmok, wylizać swoją cipę, tak, by miał mokry ryj i przez resztę tygodnia moczył go w wybielaczu”… A on? Co oni wiedziałem?
    Tłusty ćwok, nie może nawet chodzić, uważa się za kogoś wielkiego, a jedyne co jest w nim duże to jego brzuch. Kobiety, które z nim sypiają nabijają się, że zmęczy się zdejmowaniem spodni. Pewnie przez tłuszcz nawet nie ma fiuta. Co jeszcze, skup się, skup się…. Rozmawiałeś z nim, ale myślałeś już o Cesarzowej i jej reakcji. Była wspaniała prawda? Powtórz to zwycięstwo. Staruszek i Dei na Ciebie liczą, Konrad. Oni wyczekują potwora, więc nie okazuj im słabości. To nie ich ostatni zryw, ale twój. Wiesz, że z Neganem pójdzie już gładko…
    Walki. Grubas uwielbia walki. Tak jak Ani oddziela sobie zwierzątka od normalnych par, tak on oddziela walki od seksu. Ma swoją wyznaczoną strefę, do której mnie zaprosił. Dobrze, mamy postęp. Gówniany jak jego gacie, ale jest. Gdyby Deirdre była obok, byłaby mi w stanie doradzić. Bez odzyskania jej, nie będzie nawet punktu zaczepienia. Aby ją odzyskać, musisz znaleźć…
    – Przepraszam… – jęknąłem, niemal płaczliwym głosem do znajomej śniadej kobiety – Chciałem odwiedzić Lenę, przygotować jej jakąś wspaniałą kolację, ale zastałem w biurze jedynie ciemność i z głupotą sobie uświadomiłem, że właściwie nie wiem, gdzie jej szukać poza nim…
    – Oh, to pan. – powiedziała, zastanawiając się nad tym co powiedziałem – Właściwie nie możemy ujawniać tych informacji…
    – Tak bardzo mi zależy na zadowoleniu mojego cukiereczka… – odparłem, ściskając w palcach wyniesiony z jej gabinetu karmelek – Pomyślałem, że jeśli przygotuje dla niego coś pysznego i spędzimy miło noc, na nowo się pokochamy…
    – Rozumiem, jednak.. – obserwowała mnie – Cóż, szefowa ma ostatnio zły nastrój, a pańskie wizyty miały na nią dobry wpływ…
    – No… – burknąłem, starając się hamować gniew – Proszę pomyśleć, że jak się dowie, że to pani mnie do niej wysłała, to wynagrodzi pani po wielokrotność…
    – No dobrze… – odparła, bo jej ego zostało połechtane – Proszę się nie zdziwić, jak wróci późno, ale mieszka w…
    Wpatrywałem się w drzwi, między kciukiem a środkowym palcem co raz mocniej rozpłaszczając rozgrzanego cukierka. Kiedy uczyłem Hannah i Astrid reagować na pstryknięcie, nie wiedziałem, że Dei dołoży do tego swoje trzy grosze wyniesioną z dzieciństwa sztuczką, jaką pokazał jej molestujący dziewczynki zmuszał do zachowania tego w sekrecie. Kiedy zapytałem, czy mi ją pokaże, odparła, że nie ma mowy, bo nie mam cipki by przekonać się jak bardzo to boli. Po trafieniu do nas Hannah, jako “szukającej nadmiernych wrażeń”, już miała z tym mniej problemów, jeśli obiecam, że nigdy, przenigdy nie zrobię tego żadnej normalnej kobiecie. Fakt, że użyła tego jeden, jedyny raz na Astrid i ta nauczyła się ją szanować, pokazywał jaka jest moc tego. Cóż, Lena bez wątpienia nie była “normalną kobietą”, a ja wściekły i dbałem o swoją tkankę mięśniową do niemal zawodowego stopnia. To mi pozostało, gdy masa, mimo dobrej kuchni mamy, spadała co raz bliżej dziewięćdziesięciu.
    Wsunęła się powoli, bardziej tocząc niż idąc. Nuciła coś zadowolona pod nosem. Z trudem zdjęła buty, potem przeszła dalej i wydała komendę głosową, by zapalono światła. Zdezorientowana powtórzyła dwa razy i namacała włącznik na ścianie, który nie działał.
    – Diabły nie lubią światła. – powiedziałem – Odbyłem już bardzo miłą rozmowę z Carroll, ale on nie wiedział. Uznałem, że jedynie marnuje mój czas i go ukarałem. Tobie dam dwie szanse, zanim zmienię tą noc w twoje osobiste piekło, bo to już Cię czeka w najbliższym czasie. Gdzie jest Deirdre?
    – Oh, Konradku. – rozległo się pewne siebie, ale nadal równie słodkie – Jak miło, że mnie odwiedziłeś, tak, jak marzyłam. Pozwól, że ja Ci coś powiem. Usiądę, zdejmę majteczki i ty uklękniesz, ładnie wkładając buzię między moje uda, przepraszając za wszystko co powiedziałeś i zastąpisz w tym mojego słodkiego pupilka, skoro jak to mówisz, ukarałeś go. Lubiliśmy się bawić, że on to ty, ale nawet nie potrafił osiągnąć połowy tego, to mogę Ci przyznać.
    – Powtórzę jeszcze raz, więc radzę się zastanowić, czy chcesz już dzisiaj zostać zabrana ze mną do piekła, czy poczekasz, aż skończę z twoim bratem. – podniosłem się i podszedłem, a ona gwałtownie się cofnęła, więc jednym prostym pchnięciem obaliłem ją, że runęła z hukiem na ziemie, a ja przycisnąłem kolano do jej brzucha w górę, namacałem majtki i wepchnąłem dłoń przez nogawkę po czym odnalazłem w tłuszczyku ten jeden konkretny punkt, układając na nim palce, co ją wyraźnie rozbawiło – Gdzie jest Deirdre? – zamknąłem palce niczym imadełko
    Mięso przestałem jeść sześć lat temu, kiedy będąc na wsi usłyszałem odgłos, o którym tata powiedział “świniobicie”. Jednak wtedy, był słyszalny przez kilka ścian, z pewnej odległości. Teraz, rozbrzmiewający tuż obok mojego ucha, sprawiał, że żałowałem o nie posłuchaniu patentu Wiktora o kneblu i dodatkowych zatyczkach do uszu. Trzymałem długą chwilę, po czym lekko rozluźniłem, ale jedynie odrobinę.
    – Puść, puść! – gruba miotała się po ziemi, krzycząc – Puuuść!
    – Odpowiedz. – lekko znów zacieśniłem palce
    – Ukryliśmy ją! – krzyczała nadal – Wiedzieliśmy, że spróbujesz ją wyciągnąć albo użyjesz karty, by sprawdzić klasę premium! – znów lekko przycisnąłem palce do siebie – Aaaaargh! Podarowaliśmy ją klientom, tym z czerwoną kropką! Wiedzieliśmy, że dobrze się nią zajmie! – ostatni raz zacieśniłem palce – Są w czwartym budynku! Puść! Puść! Puść! – wyjąłem rękę, a ona wyła
    – Jeśli jeszcze raz zagrozisz jej, mojej Astrid, zamiast normalnie uderzać prosto we mnie, to użyje do tego kombinerek a nie palców. – powiedziałem, kładąc dłoń na jej brzuchu – Podobnie będzie, jeśli się dowiem, że gdzieś przed mną spróbowałaś uciec, bo uwierz, przyjdę dopiero wywrzeć na tobie zemstę. Wtedy też, zabiorę Cię w miejsce, gdzie będziesz miała wrażenie, że to gra wstępna. Nie próbuj więc znów sztuczek. Już przegraliście, kiedy spróbowaliście wrócić do zabawy.
    Podniosłem się z niej i zapaliłem światło. Wiszący na żyrandolu, obwiązany i ustawiony w taki sposób, jaki raczej kojarzy się z ofiarą wypadku wpadnięcia pod tira, młody mężczyzna pisnął cicho przez knebel, znów mnie widząc. To miało być moje zastępstwo? Prychnąłem. Specjalnie postawiłem but na najniższej z fałd, powodując kolejny okrzyk bólu, po czym wyszedłem.
    Na moje szczęście, nie musiałem wiele szukać, choć zbliżała się już pewnie północ. Poprawiłem kołnierz i podwinąłem rękawy powyżej łokci. O ile rzut Neganem był instynktowny, tak dawno nie walczyłem i nie czułem się w szczytowej formie. W sumie, czy ja kiedykolwiek w takiej się czułem? Idziesz po swoją kobietę, debilu, nie ważne za jaką cenę. Walnąłem pięścią w drzwi.
    – Kontrola odbytów, sprawdzamy, czy nasz personel zapewnia odpowiednio duże fiuty do ich penetrowania. – powiedziałem na cały głos i po chwili drzwi się otworzyły i spojrzał na mnie koleś w śmiesznej masce z skóry, na oko w moim wieku
    – Co ty… – kombinacja, gleba, kolano na gardło, przyduszenie
    – Hira! – ryknął drugi z gołych typów mający na nosie maskę, patrząc na to co się dzieje
    – Cześć kochanie, wpadłem zobaczyć, jak się bawisz. – powiedziałem, unosząc głowę – Mam nadzieje, że nie przeszkadzam? – nadal dociskałem kolano do krtani leżącego, który po chwile wybulgotał coś jeszcze i opadł z sił
    Dei leżała na brzuchu, związana znacznie mniej profesjonalnie niż ja zrobiłem to w ciągu piętnastu minut z typem w apartamencie Leny. W ustach miała swoje majtki, a rozszerzone nogi umożliwiały dostęp do obu otworów. Ciało miała pokryte krwawymi śladami, a twarz obitą. Popatrzała na mnie z złością w oczach, ale nie miałem czasu na dalsze dysputy. Szczęśliwie, Żurawski, który uczył nas magii japońskiej sztuki walki powiedział “chłopcy, ring ma swoje zasady, ale wy jesteście facetami i czasem zostaniecie sprowokowani do walki. Wtedy wkracza trzecia z technik, nazywana atemi-waza i uczy ona o kopniakach i ciosach rękami.” Przydało się to teraz, kiedy nie-Hira rzucił się w moją stronę, rozumiejąc, co się święci, ale już po chwili leżał z dźwignią na plecach, wyjąc.
    – Wiem, wiem. Trochę mi zajęło z Gwen. – powiedziałem, nadal go dociskając i trzymając mu ramię – A potem załatwiłem po drodze jeszcze jedną sprawę i zaraz biegłem do Ciebie. Cieszysz się? – wyłamałem mu łokieć
    Wyjąłem nóż Negana i rozciągłem węzły, po czym pomogłem jej usunąć bieliznę z ust. Przytuliła się, a po chwili, pierwszy raz od kiedy ją poznałem, rozpłakała się trzęsąc. Jeszcze mocniej wypełniło mnie to wściekłością, kiedy ją objąłem i starałem się uspokoić. Ubrałem jej swoją koszulę i wziąłem na ramiona, ruszając spokojnie w stronę domu z wciąż drżącą i płaczącą. Anita, mama, Astrid, Mia, a nawet sam Wiktor stali w głównym holu jakby wyczekując mojego powrotu. Wszyscy, poza Mii nabrali gwałtownie powietrza na mój widok bez koszuli, niosącego wciąż drżącą jakby w gorączce swoją kobietę.
    – Konrad… – zaczęła Anita, ale pokręciłem głową, a Julia położyła rękę na jej ramieniu
    – Przykro mi przyjacielu. – powiedział Wiktor – Gdybym wiedział, że moje dzieci będą chciały…
    – Nie, Wiktor. – powiedziałem krótko – Mogły mi zrobić cokolwiek. Twój syn myślał, że jak przyłoży mi nóż do gardła, to się wystraszę i oddam mu Mię.
    – Naprawdę tak zrobił? – zdziwiła ruda stojąca obok siostry – Przecież on się boi krwi i…
    – Twoja najstarsza córka obrażała mnie wielokrotnie, a teraz spójrz, jest tu, bo się martwiła. – kontynuowałem – Też nie byłem wobec niej w pełni uczciwy i litościwy, ale takiego mnie oczekiwała i przekonała się, że to wszystko było na wskroś. – Anita kiwnęła głową – Jeśli więc nadal nie grasz przeciwko mnie, pozwól mi dokończyć to samemu. Jeśli ktoś udzieli im pomocy lub schronienia, zostanie przez mnie uznany za wroga i wtedy nie narzucę sobie żadnych ograniczeń. – spojrzałem na Astrid – Idziemy spać. Pani Dei jest zmęczona i potrzebuje odpoczynku, a sądzę, że dobrze jej zrobi, jak będziesz leżeć obok niej. – sunia pokiwała głowa i ruszyła powoli schodami obok mnie
    Przez całe przedpołudnie Dei nadal spała, jakby wycieńczona. Astrid co jakiś czas przynosiła jej zimne kompresy, troszcząc się o nią i obserwując mnie. Poprosiłem Anitę, by zmieniła mnie przy Gwen i przeprosiła w moim imieniu. Zaproponowała, by Mia i Lynx wybrały się z nią, na co obie przystały. Zostawiła mi swój tablet, który wypełniały wiadomości zrozpaczonej Leny, kierowane wprost do niej, by ta zrobiła cokolwiek, porozmawiała z ojcem i inne. Tajemniczy, czwarty rozmówca się nie odezwał, podobnie jak Negan. Kiedy zszedłem po schodach, gruba stała na środku salonu, cała pocąc się i becząc, a Julia naprzeciwko niej z rękami na piersiach.
    – Muszę z nim pomówić! Chce rozmawiać! – krzyczała na gospodynię – To on sprowadził tu to zwierzę i powinien nad nim zapanować! Ani mówiła, że jesteśmy jego dziećmi i ten typ powinien się nam podporządkować, a nie my mu! Chce rozmawiać z tatą!
    – Wiktor nie ma czasu na wasze histerie od czasu, jak ustaliliście, dostaliście pod opiekę zieloną strefę. – odparła spokojnie gospodyni – Nie mamy wpływu na to, kogo zaprasza i co ten ktoś robi. Zresztą Konrad to jego przyjaciel i jest tutaj w gościnie, a nie jednym z ludzi, których Wiktor sobie kupił i mogliście z tego korzystać.
    – Pobił dwoje klientów! Żądają pieniędzy! – krzyczała nadal gruba, bujając się
    – Twoim i twojego brata obowiązkiem jest dbanie o ich bezpieczeństwo. – odparła nadal spokojnie, jak robot – Takie były warunki i na nie przystaliście. Zresztą… – spojrzała na mnie – Konrad, Lena się na Ciebie skarży i…
    – Przypomnij jej, że niedługo będzie w bardzo ciepłym i miłym miejscu. – odparłem, nie odwracając się do grubaski i mamy – Będzie wspaniałe. Pełne cukru, ale też zdrowych warzyw i aromatycznych ziół. A jeśli tak się jej tam spieszy, to mogę ją zabrać od razu.
    – Nie, nie! – piszczała – Chce tylko porozmawiać z tatą, chyba mogę?
    – Najwyraźniej on nie ma ochoty na rozmowę. – nadal stałem przed drzwiami – Oby twój brat nie kłamał, że lubi walczyć i ma tyle samo charakteru co tata Od tego może zależeć to, czy jeszcze kiedyś go zobaczycie.
    – Niech ktoś go zatrzyma, proszę… – jęknęła jeszcze Lena – On jest…
    – Tym, kogo nam było trzeba. – odparła Julia
    Po dotarciu do zielonej strefy odbiłem od jej głównej części i skierowałem się znacznie dalej, w kierunku odwrotnym do komercyjnej. Potrzebowałem znacznej chwili, by dotrzeć do znacznie mniejszego kompleksu, którego główną atrakcję stanowiła szklana kopuła przywodząca na myśl brylant. Wszedłem do środka, spokojnie. Było niemal pusto, spokojnie. Podszedł do mnie prawie równie duży co ja murzyn.
    – Do szefa. – powiedziałem krótko – Proszę powiedzieć, że bardzo mu zależało na moich odwiedzinach. Tak bardzo, że wysłał mi specjalne zaproszenie.
    Pięć minut później siedziałem w gabinecie, wyglądającym dokładnie jak odbicie tego samego pokoju w domu Wiktora, chociaż bywałem tam sporadycznie, głównie by sobie pogawędzić niezobowiązująco. Sam Wolfagan siedział, dumny jak paw za swoim stołem. Wieści albo do niego nie dotarły, albo duma nie pozwalała mu ukazać obaw. Dobrze, bardzo dobrze.
    – Przykro mi, że tak wyszło. To był pomysł Leny, chciała się zemścić i myślała, że… – zaczął, jakby wyjaśniająco
    – Skoro gdzieś między fałdami twojego tłuszczu istnieje coś takiego jak fiut i uważasz się za lepszego od brata, chyba nawet od ojca, to załatwmy to prawidłowo. – powiedziałem, zaplatając ręce na piersi – Rozwalę twoją głową blat, potem wywalę przez to wielkie okno na zbity ryj. Pasuje?
    – Niezbyt… – odparł, nadal pewny swego – Jakieś inne pomysły?
    – Wsadzę Ci nóż w oko i przekręcę. – powiedziałem, wyciągając zabrane Neganowi ostrze, na którym wciąż była moja krew
    – Wiesz, że zawsze mogę wezwać ochronę i każdy z nich Cię obezwładni? – powiedział, kładąc swoją okrągłą dłoń o maciupeńkich paluszkach na guzik
    – O, tego szukałem. – wbiłem nóż prosto w guzik, unieszkodliwiając go, nim mój rozmówca zdążył zareagować – A teraz bądźmy poważni i kulturalni, chociaż to co zrobiłeś nawet na to nie zasługuje. Ja i twój ojciec uwielbiamy hazard, więc pewnie ty też. – kiwnął teraz niepewnie głową – Wleziesz na wagę. Potem dobierzesz sobie typów, których łączna masa ma być idealna z tym. Ani kilograma mniej, ani więcej, bo zaczniemy Ci obcinać kawałki sadła do wyrównania albo ich części ciała. Nie ważne, czy sześciu, czy tylko trzech. – dopiero po chwili zrozumiał, bo otworzył usta – Będę się lał z każdym, ale po kolei, bądźmy realistami. Jeśli pokonam wszystkich do wieczora, będę mógł zrobić z twoim wielkim dupskiem coś, o czym marzę od kiedy pierwszy raz Cię zobaczyłem. Jeśli ty wygrasz, dostaniecie mnie w całości, tak jak chcieliście. – rozłożyłem ręce – Będę posłusznym jęzorem w piździe twojej siostrzyczki albo twoim championem, którego ustawisz w pojedynkach na śmierć i życie. Wyjdzie mi na to samo. Życie za życie. – powiedziałem – Twój ojciec by wszedł w to z rozbawieniem, chyba, że stchórzyłeś i to Negan wziął jego jajca, chociaż wciągnęło mu je do środka.
    Widziałem pot na jego twarzy. Obserwował nóż w guziku, mnie, analizował, szukał. Być może słyszał o moich ekscesach w nocy i tym, jak posłałem Negana na ziemię rzutem. Pycha nie pozwalała mu odmówić, ale strach zgodzić się natychmiastowo.  Raczej też nie był aż tak głupi, by zobaczyć słabe strony tego zakładu. Kilka walk, w bardzo krótkich, jeśli nie zerowych odstępach w takim skwarze to samobójstwo dla ciała.
    – Kiedy? – zapytał
    – Tydzień. – powiedziałem, obojętnie – Przygotuj ring i swoich wybrańców. Walka będzie uznana za  skończoną, gdy zawodnik straci przytomność. Ogłoś wszem i wobec nasz zakład, może ludzie przyjdą zobaczyć twoją porażkę. Przyjdę tutaj z wschodem i nie zejdę, póki nie pokonam ostatniego lub nadejdzie zachód, więc lepiej bądź gotowy. – odwróciłem się do niego tyłem – A teraz przepraszam, muszę wrócić do domu i zająć się moją dziewczyną. Tak robią mężczyźni.
    Kolejne trzy dni Julia tylko przynosiła nam jedzenie do pokoju. Dei budziła się, by zjeść i zaraz zasypiała, często tuląc do siebie Astrid. Była jak ofiara gwałtów, które uciekały w jakieś miejsce wewnątrz siebie. Anita okazała zaskakująco dużo zrozumienia w tej sytuacji, a nawet już przeprowadziła się na stałe do willi. Raz, kiedy znów wracałem z treningu zaczepiła mnie i jeszcze raz zapytała, czy wszystko w porządku.
    – Wiesz, chyba muszę Ci podziękować. – powiedziała – Kiedy porwaliście Leah, to zapewniliście jej bezpieczeństwo przy boku Mii. A Dei… To nie powinno się stać, rozumiesz?
    – Nie. – powiedziałem, nie patrząc nawet na nią – Jeśli chcesz ich tłumaczyć, to wrócimy do poprzedniego stanu, tym razem jednak naprawdę będziesz miała we mnie wroga i wtedy z radością Cię wyrucham wielokrotnie, dopilnuję, żebyś nawet zaszła w ciążę i nosiła moje dziecko, nawet jeśli będe musiał Ci połamać do tego ręce i nogi. Jeśli chcesz mnie pocieszyć, to nie próbuj, tylko kiedy znów coś takiego będzie miało się stać, po prostu się nią od razu zaopiekuj, rozumiesz?
    – Naprawdę będziesz się bić? – upewniła się – Uwierzyłabym we wszystko, ale nie w to, że jakiś facet dobrowolnie wystawia się na coś takiego…
    – Zapytaj się siostrzyczki, ilu typów by zapłaciło za jeszcze lepsze doznania bólu. – odparłem – Ilu dobrowolnie, w ramach tego, zgodziło się okaleczyć?
    – Ale to co innego, Konrad. – powiedziała, nadal niepewna – Oni tego pragną, ale jeśli ktoś przyłapie na tego robieniu, zostanie skazany, więc wszyscy im odmawiają, a ty…
    – Myślisz, że nie chce walczyć? – zapytałem – Owszem, jakbym był diabłem, siedziałbym na czarnym tronie z kamienia i wydawał polecenia piekielnym oddziałom, by zgwałciły twoją siostrzyczkę i wyrwały fiuta braciszkowi, a potem wytopiły cały smalczyk w ogrzewanych siarką i lawą kotłach…
    – Nie chce być niemiła, ale co raz gorzej wyglądasz… Jakby chudziej, niż wtedy, gdy przyjechałeś i był bardziej żółty… – ale odszedłem
    Piątego dnia pojawił się Lead, a przynajmniej Julia powiedziała, że mnie szuka. Zszedłem na dół i zaprosiłem go do bawialni, gdzie byliśmy sami. Widziałem, że szuka po kątach i zastanawia się co powiedzieć. Zapytać, jak długa będzie przerwa? Czy może zabrać Astrid na randkę, jeśli ta służy teraz za jedyne co trzyma moją kobietę w całości? Wreszcie westchnął.
    – Słyszałem, że będzie pan walczyć. – zaczął
    – Żadna tajemnica. – wzruszyłem ramionami – Spaślak ma wystawić swoich ludzi, bo pokonanie go przez stoczenie z maty będzie żadnym zwycięstwem.
    – Pamięta pan, jak powiedziałem, że czasem zastanawiam się, czy potrafiłbym być jak pan? – powiedział niepewnie – Cóż, o tym też myślałem. W sensie jak ktoś by jej zrobił krzywdę, chociaż pan i pani Dei ją chronicie tak mocno, że nawet nie można jej zranić, ale…
    – Lead, nie zawsze chodzi o danie komuś w ryj, czy wsadzenie fiuta w pizdę. – odparłem – Czasem wystarczy być przy kimś z swoim uporem i zdolnością poprowadzenia. Znasz Gwen, nową suczkę husky? Nie muszę jej ani bić, ani gwałcić, by czuła, że miała przed sobą mężczyznę. Mógłbym nawet ubrać sukienkę i różowe stringi, ale jeśli nadal bym zachowywał się jak facet z jajami.. Pojutrze wszystko może pójść nie tak, szybciej niż chciałem. Ale to nie jest ważne. – odparłem, kręcąc głową –  Patrzę na Ciebie i widzę chłopca, który potrafi już tupnąć nogą, ale też może zrobić dużo dobrego. Może kiedyś z numerka, który obciągał i lizał, naprawdę zostaniesz mężczyzną z ołowiu, którego Anita będzie z dumą rekomendować jako jednego z najlepszych opiekunów w żółtej strefie, pomagając znajdować ludziom ich drogę. Może będziesz miał przy boku Astrid. Nie wiem, nie widzę przyszłości, przykro mi.
    – Mogę jakoś pomóc? – zapytał, niepewnie
    – Cóż, wiem, że jeśli przegram, to po prostu odpadnę całkowicie z gry. – powiedziałem, spoglądając na sufit – Pytanie, co jak wygram? Mam swój plan, żeby zabrać oboje do czeluści najgłębszego piekła, skoro już tak ochoczo nazywają mnie wszyscy tutaj diabłem. Jeśli nie boisz się tego, że może Ci wyrosnąć od tego ogon, różki albo i nawet rozdwoić języczek, co pewnie ucieszy Astrid to mogę Ci powiedzieć, co mam zamiar zrobić.
    – Mężczyzna nie odmówi pomocy drugiemu. – powiedział
    – Zaczynasz łapać. – uśmiechnąłem się, pierwszy raz od czasu rozstania z Gwen – A więc słuchaj…
    Nie było czasu na zamawianie lub szycie judogi. Szóstego dnia drugi raz złożyłem grubasowi wizytę i kazałem mu wleźć na wagę. Z problemami, jakby od lat nie chodził stanął na urządzeniu, które wskazało dwieście osiemdziesiąt. Do walki wybrano trzech, ważących kolejno dziewięćdziesiąt, dziewięćdziesiąt cztery i dziewięćdziesiąt sześć kilo. Idealnie tyle samo co spaślak. Walka miała odbyć się na wyłożonej czymś miękkim arenie, ale nie były to tatami mające amortyzować obrażenia.
    Siódmego dnia, z wzejściem słońca wszedłem na ring. Brakowało całej ceremonialności turniejów i ćwiczeń, ale zebrał się dość spory tłumek widzów. Zobaczyłem Wiktora, siedzącego obok Wolfgana, który mu coś mówił, poddenerwowany, ale mina mojego przyjaciela wskazywała równie wielką obojętność co szczere zadowolenie w rozmowach ze mną. Widziałem Julie, która siedzi obok i mi pomachała, gdy spojrzałem w ich stronę.
    Widziałem Mii i Anitę, z siedzącymi między nimi Lynx. Potem Leada, który towarzyszył Astrid trzymając ją za nogi, bo ona sama była całkowicie obejmowana przez ubranąw ciemne okulary i wyraźnie zmęczoną Dei. Na tej ostatniej długo zatrzymałem oczy. Kilka rzędów wyżej zobaczyłem znajomą twarz mulata, spoglądającego w stronę swoich sióstr, jakby z obawą i tęsknotą, ale z początkiem starcia, skupił się wyłącznie na walce.
    Wyszedł sędzia, który w trzech językach zapowiedział widowisko, które mieli oglądać tutejsi. Była to nudna mowa i wymawiał moje imię jako “Kuonjads”. Zdążyło już się dobrze rozjaśnić, gdy pierwszy z rywali nadszedł. Wytatuowany zawodnik MMA. Musiałem użyć ryzykownego yoku-sutemi-waza, by potem móc zacząć go dusić nogami. Prawie się mi wymknął, waląc w kolana swoimi pięściami, ale nie po to codziennie biegałem i podnosiłem nimi ciężary, by sobie na to pozwolić. Padł po długich dwóch minutach.
    Sędzia chciał ogłosić przerwę, ale wyrwałem mu mikrofon i patrząc w stronę Wolfgana krzyknąłem tylko, by przestał się bawić, bo to nudne i dawał kolejnego, rzucając urządzeniem o ścianę ku rozbawieniu obcej gawędzi, jaka przyszła popatrzeć na walkę. Zapłacili za bilet, jakby to był turniej.
    Drugi był lepszy, wyprowadził mi nawet parę bolesnych cisów w ramiona i klatkę piersiowa, ale wystarczyło kilka kopniaków piętą i jeden kolanem, by zyskać szansę na przerzut przez biodro i założenia mu kolana na gardło. Nie była jeszcze pora śniadania, a już miałem za sobą dwóch i obolałe wnętrzności.
    Ostatni, najcięższy z nich napsuł mi sporo krwi. Widać było, że jednak Wolfgan odrobił pracę domową i wysłał przeciwko mnie kogoś, kto również znał judo i może miał nawet zielony pas. Kiedy nie udało mi się wyprowadzić czterech kombinacji pod rząd i skutecznie parował moje ciosy rąk, wiedziałem, że pora na ostateczność. Bolesną ostateczność. Wyprowadzając ma-sutemi-waza, tracąc swoją ulubioną koszulkę, ukazując sińce stworzone przez jego poprzednika, wytryskując z ust krew ku okrzyku przerażonej widowni wywaliłem go na ziemię i założyłem mu dźwignie, która szybko przerodziła się w duszenie. Walczył długo, pewnie przyzwyczajony, że zaraz podbiegnie sędzia i odklepie go, prawie skutecznie odepchając  moje kolano z swojej krtani, ale ja byłem lepszy. Żurawski by mnie za to opierdolił z góry na dół, tłumacząc, że judo to nie jutsu i tak mogę się bić na ulicach. Ale jego tu nie było. Padł.
    Chwiejąc się, niczym pijak podniosłem z jego ciała. Sędzia z nowym mikrofonem przybiegł i zaczął znów zabawiać publikę. Nie zwracałem na niego uwagi. Patrzałem, jak Dei zdejmuje swoje objęcia z Astrid i powoli wstaje z miejsca. Jak patrzy na mnie. Wyszczerzyłem do niej zakrwawione zębiska. A potem straciłem przytomność.
    – To było głupie. – powiedziała, gdy otworzyłem oczy i siedziała obok mnie, trzymając moją głowę przytuloną do swoich piersi – Najgłupsze, co mogłeś zrobić…. W twoim stanie…
    – Ciebie też dobrze widzieć. – odparłem, znów zamykając oczy i tuląc się do ich miękkości – Skoro ty mogłaś sobie pocierpieć, też chciałem.
    – Cóż, wystarczyło poprosić, zrobiłabym Ci więcej krzywdy, niż oni. – odparła, gładząc mnie po głowie – Wiesz, jak długo musiałam uspokajać Astrid z Leadem? Że nic Ci nie będzie i zaraz wstaniesz? Albo jak ciężko było Cię tu przynieść?
    – Przecież schudłem już dziesięć kilo. – odparłem, jęcząc z bólu, gdy nacisnęła na moje zebra – Chyba nikomu nie powiedziałaś?
    – Nie. Myślą, że raczej zbicie trzech typów w ciągu niespełna półtora godziny było wystarczająco dużym doświadczeniem dla twojego ciała. – westchnęła – Wy wszyscy Polacy jesteście tacy, czy tylko ty jakiś wyjątkowy?
    – Jak nie diabeł, to Polak. – mruknąłem – Cóż, Wiktor też wywodzi się znad Wisły, więc chyba tak…
    – Mhm… – mruknęła, sunąc ręką po moim brzuchu, nadal tuląc do piersi – Jednak przed nim trzymasz to w sekrecie. Przed mną jeszcze masz jakieś sekrety? – palce utorowały sobie drogę pod gumkę bokserek i zaczęły delikatnie, zaczepnie gładzić z dołu do góry
    – Właściwie… – zastanowiłem się, czując jak krew spływa do odpowiednich obszarów – W sumie nie pytałaś o to, a ja nie uważałem tego za istotne. – nadal była delikatna, gładząc mnie jakby to były plecy Astrid a nie mój penis – Mam osiemnaście lat.
    – Tak, skończyłeś je ile? – powiedziała, nie przestając pieszczot – Siedem, dziesięć lat temu?
    – Dwa dni przed tym, jak zapytałem, czy zamieszkasz ze mną tutaj. – zatrzymała dłoń gwałtownie – Dlaczego przestałaś, jeśli było przyjemnie?
    – Dobry dowcip, Konrad, ale na poważnie, ile masz lat? – zapytała, nadal trzymając palce nieruchomo
    – Osiemnaście. Poza Wiktorem, a teraz tobą nikt nie wie. – parsknąłem cicho – Tak, jestem młodszy od Ciebie, a nawet Astrid i Leada. Ba, jestem młodszy od Mii. – czułem zesztywnienie w jej ciele, jakbym zapytał, czy jednak mi nie obciągnie zamiast tylko bawić się ręką – Przeszkadza Ci to?
    – Nie, chyba pójdę za przykładem wszystkich i uwierzę, że jesteś diabłem albo masz osiemnaście lat od kilkutysięcy lat… – powiedziała, znów wznawiając ruch i delikatnie obejmując go dłonią, nadal gładząc w przyjemności – Co teraz, mój na pewno nie diabelski kochanku?
    – Czekam, aż mój imp powie, że wszystko jest gotowe… – wymruczałem cicho, poddając się pieszczotom jej dłoni – Wygrałem stawkę z tymi, którzy chcieli mnie zaatakować twoim kosztem i zmusiłem do zaciągnięcia długu, który mam zamiar odebrać. Zabierzemy ich obaj do najgłębszej czeluści, najmroczniejszego obszaru jakiego nawet nie są w stanie opisać. – łagodne, gładkie ruchy jej palców, nadgarstka i łokcia były znacznie cudowniejsze niż te, które mógłbym kiedykolwiek sobie zapewnić samemu – Zostanie mi mało czasu dla Negana, ale chyba zdążę. – zagryzłem wargi, gdy zacisnęła palce – Kocham Cię, moja królowo.
    – Dlatego nie rób więcej nic tak głupiego. – powiedziała, wolno je rozpuszczając – Nie, póki jeszcze mamy czas tylko dla siebie.
    Wsunęła mi w usta swój język i gładko doprowadziła mnie do orgazmu, pierwszego od tygodnia. Był jak lekarstwo na cały ból.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Michalina Korcz

    *a teraz do trzeciej!*

  • “Czlowiek”, akt 3: “Potrzask” (3/3)

    Już szesnastego sierpnia wróciłem do życia. Co prawda nadal wszystko bolało, ale ukochana ochoczo rozcierała moje ciało podarowaną przez mamę maścią i zapewniała dostatecznie dużo czasu na regenerację, bym wracał do sił. Astrid kładła się tak, by sprawiać mi jak najmniej bólu, obserwując smutnym spojrzeniem. Kiedy jednak tego dnia o poranku w drzwiach naszej sypialni pojawił się mój asystent, obie panie głośno rugały go, że powinienem leżeć, a Astrid pogroziła mu, że zaraz go rozbierze i ukarze tak jak ją uczyła pani Dei, co wzbudziło uśmiech szczęśliwego politowania na buzi rudej.
    – Moje panie. – zaczął Lead, z pewnością w głowie – Złożyłem obietnicę panu Konradowi, że wszystko przygotuje i przyjdę po niego. Jedyną osobą, która może mi kazać wyjść, jest więc on. – uśmiechnął się, po czym spojrzał na Astrid bijącą go pięściami po klacie i przytulił twarz do jej twarzy, co wybiło ją z rytmu i popatrzała na niego zdziwiona – Jedyną karą, jaką możesz mi wymierzyć to próbować uciekać, gdy zdejmę Ci majtki by dać kilka klapsów.
    – Mój chłopak. – powiedziałem, podnosząc się z bólem w łóżku – Kochanie, powiedz mamie, że wrócę dopiero na kolacje, ale nie ma gotować dużo. Zjemy pewnie w terenie.
    – Jeśli myślisz, że na mnie też zadziała taka groźba, to wezmę mój ukochany numer trzynaście i wepchnę go do końca prosto w twój śliczny tyłeczek… – powiedziała ruda – No ale dobrze. – po czym zwróciła się do Leada – Pilnuj go jakby był największym skarbem świata.
    – Nie ma w żadnym świecie większego, proszę pani. – powiedział Lead – Równocześnie ciężko upilnować króla piekła, gdy wraca do swojego domu.
    Tym razem nie biegłem, a szedłem spokojnym marszem w towarzystwie milczącego towarzysza, który wydawał się zadowolony. Dystans pokonywany zazwyczaj w pół godziny, zajął nam trzykrotność tego czasu, ale nie czuliśmy zmęczenia.
    – Pani Mia pozwoliła dołożyć sobie swoją małą cegiełkę… – powiedział, kiedy minęliśmy zieloną strefę – Powiedziała “jeśli oni tak potraktowali moją przyjaciółkę, to zasługują na wszystko co najgorsze”…
    – Oh, miłe z jej strony. – powiedziałem, kiedy kierowaliśmy się do drugiej części zielonej strefy – Cóż, miejmy nadzieje, że nie będą robili problemów.
    – O to też zadbała! – powiedział dumnie wyciągając duży, srebrny paralizator – Są specjalnie podkręcone, jeden strzał i właściwie można umrzeć.
    – No to miejmy nadzieje, że nie będziesz musiał z niego korzystać. – uśmiechnąłem się – Może nasz drogi Wolfgan rzeczywiście przypomina ojca tak mocno, jak lubi się tym obnosić.
    – Wątpię, proszę pana. – odpowiedział, kręcąc głową z śmiechem – Założę się, że zobaczymy autobus, by go stąd wywiózł i…
    – Chciałeś powiedzieć ciężarówkę. – odparłem, również się śmiejąc – Zawsze możesz się wycofać, jeśli to dla Ciebie za ostre… A pamiętaj, że potem jeszcze musimy iść do Leny na drugą część.
    – Powiedzmy, że tyle razy byłem przerażony pana spokojem, że za nic nie odpuszczę zobaczyć pana na równi wkurwionego co szczęśliwego. – klepnąłem go w plecy z zadowoleniem
    Miał rację. W najbliższym obrzeżu kopuły stała ciężarówka, do której ludzie szybko pakowali różne rzeczy. Sam Wolfgan siedział, pocąc się i drżąc na swoim skuterku, a kiedy zobaczył nas zaczął nawet popłakiwać.
    – Wolfgan! – krzyknąłem z daleka – Chyba nie jesteś tak głupi, by uciec?
    – Nie, nie… – powiedział, gdy się zbliżaliśmy – Pomyślałem o lekkim przemeblowaniu i dlatego usuwam stare meble, a później mam zamiar jechać z nimi po nowe i…
    – Oj, już nie będziesz ich potrzebował. – powiedziałem, stając przed wózeczkiem – Zabierzemy Cię w bardzo miłe miejsce, gdzie już nie będziesz potrzebował żadnych mebli. Co więcej, nawet sedesu nie będziesz potrzebował ani sztućców. Będziesz tylko grzecznie siedział i czasem spał. Idealnie, prawda?
    – Mówiłem, to był pomysł Leny, ona stwierdziła, że tak Cię ukarze, a ja go tylko poparłem… – gadał przez łzy – Nie musisz robić nic głupiego, mogę Ci zapłacić i…
    – Wolfgan, a ty znowu o tym. Do twojej siostry pójdziemy potem, na razie chcemy się spotkać z tobą. – powiedziałem, posyłając mu uśmiech – Przecież ustaliśmy prostą stawkę. Ty dasz mi mięso do bicia, które będzie tobą a ja ich rozgromię i potem Cię sobie wezmę. A teraz co? Gdzie twoja dusza hazardzisty, człowieka interesu, którą tak się przed mną pławiłeś?
    – Ja nie wiedziałem, że… – zaczął
    – Boli mnie brzuch i głowa, a jeszcze czeka mnie spotkanie z twoją siostrą. Chciałem jej pokazać jak przyrządza się najwspanialsze danie świata. – wyciągnąłem rękę do Leada, a ten wsadził srebrną pałkę do środka mojej dłoni, jakby wiedział co ma robić – Potem jeszcze czeka mnie w końcu konfrontacja z jedynym, poza Wiktorem facetem w tej rodzinie. Co prawda, trzeba mu pomóc wyjąć jaja, ale skoro Lead sobie z tym poradził, to czemu nie on? – otworzył usta, by coś dodać – Dobranoc, Wolfgan. – wepchnąłem pałkę z iskrą prosto w jego mokre krocze i trzymałem przez kolejne dwie minuty
    Sympatyczni panowie, widząc jak ich szef zmienia się w bezwładną galaretkę a ja nie mam czasu na gierki, zgodzili się wpakować go na wózek i przewieźć go nam w wyznaczone miejsce. Jechaliśmy ponad trzydzieści minut w głąb lasu, który rozdzielał strefy, aż wreszcie pojawiła się przed nami szczupła azjatka koło czterdziestki w towarzystwie innej orientalnej kobiety i mężczyzny. Wszyscy w kitlach, chociaż widać było, że im gorąco w nich. Przedstawiła się jako lekarz z czerwonej strefy, choć jej nazwisko od razu wypadło mi z głowy, a jej towarzysze to pielęgniarze.
    – Jak możemy pomóc? – zapytała
    – Oh, nic wielkiego. – odparłem, wzruszając ramionami – Trzeba mu założyć cewnik i centralne wkłucie w szyję, by mógł dostawać kroplówki. – kobieta kiwała głową – Po za tym trzeba mu doszyć do odbytnicy tą piękną rurę podpiętą do pompy. – wskazałem wystający z dołu silikonowy wąż
    – To nie kłopot. – powiedziała, jakbym zapytał, czy po prostu mu obetnie paznokcie – Spodziewaliśmy się kastracji czy czegoś takiego…
    – Nie bądźmy aż takimi potworami. – cmoknąłem – Może poderżnięcie strun głosowych, aby nikt go nie słyszał? Wiem, jesteśmy dość daleko od wszystkiego, ale lepiej jakby w ogóle nie przyciągał uwagi.
    – Oczywiście. – znów kiwnęła głową, ale zamiast rzucić tekstem “Zaraz zabierzemy go na salę operacyjną w czerwonej strefie, bo tutaj nie mamy warunków” po prostu przemówiła po swojemu do osób obok niej, a te pokiwały głowami
    Wolfgan znacznie bardziej niż siostra wyglądał jak jedna, cielista masa. Pielegniarz długo rozciągał zwały tłuszczu, by znaleźć fiuta do cewnikowania, a kiedy rozchylili poślady, uderzył nas smród trupa. Jego ex-pracownicy od razu puścili pawia po lesie, przerażeni nieznanym widokiem szefa, który był pewnie gorszy od samych wyobrażeń. Kekarka płynnie pozbawiła go zdolności mówienia w przeciągu kolejnych dwóch godzin i elegancko zamontowała odsysacz do otworu w dupie. Lead trzymał się dzielnie, obserwując to wszystko. Gołego grubasa, wrzucono do dziury, który potem zamknięto stalowymi dybami, tak, że ponad powierzchnie ziemi wystawała tylko głowa. Pielęgniarz podał mu zastrzyk z adrenaliny i zaraz się wybudził wydając charczenie podobne do duszenia.
    – Witaj w swoim nowym domu. – powiedziałem, kładąc stopę na jego głowie i odchylając ją do góry – Nie przywykaj do widoczków, zaraz założymy Ci jeszcze wiadro na łeb, żebyś miał dostęp do deszczówki. Żebyś nie utonął w własnym gównie i sikach, masz specjalny system odprowadzania tego, a jedzonko będziesz dostawał prosto do żył. Jeśli myślisz teraz “ha, ktoś mnie pewnie pod koniec dnia wypuści, a wtedy zmuszę go, by mnie przeprosił…”, to doprawdy, chyba jednak Wiktor nie jest twoim ojcem. Zaraz zamorduje twoich ludzi i zespół medyczny, by tylko Lead wiedział, gdzie jesteśmy i przychodził Ci podpiąć nową dawkę papu. Dobra wiadomość jest taka, że może nawet stąd kiedyś wyjdziesz. Siedzisz na wadze. Kiedy będziesz ważył sześćdziesiąt, dyby się rozszerzą i będziesz wolny. Zła, że może to potrwać nawet do przyszłej wiosny, więc miej nadzieje, że zima będzie w miarę łagodna i nie odmarzną Ci kawałki ciała. Na przykład palce, stopy, dłonie albo co gorsza fiutek. – znów wycharczał coś, wściekle, machając ustami – Możesz też umrzeć z odwodnienia, nie mam pewności. Może naszczam Ci na zapas do zbiornika na wodę, żebyś miał co pić dzisiaj. Na razie, bywaj. – pokazałem mu rewolwer, który pożyczyłem od Wiktora, po czym wsunąłem blaszane wiadro na głowę
    Zgodnie z zapowiedzią strzeliłem osiem razy w powietrze. Wystarczyła odpowiednio duża zapłata dla wszystkich, by już po odejściu kawałek zapomnieli o czymkolwiek tutaj widzieli. Wróciliśmy powrotem w stronę zielonej strefy, spokojnym krokiem w porze obiadu, idealnie. Grubej nie było jednak w biurze, gdzie się spodziewaliśmy, więc udaliśmy się do jej mieszkania. Drzwi były zamknięte, ale wystarczyła kulka w elektroniczny zamek, by stanęły otworem.
    Widok był więcej niż żałosny. Leżała w łóżku, pół naga, otoczona resztkami jedzenia i własnymi wymiotami. Na mój widok, skuliła się prędko, wydając z siebie te same odgłosy świniaka, co wtedy, gdy przekonałem ją, by jednak powiedziała co zrobiła z moją dziewczyną.
    – Myślałam, że o niej zapomnisz! Że do mnie wrócisz! – piszczała, majtając się w brudnej pościeli śmierdzącej moczem – Że będziemy razem! Ta głupia krowa mi Cię odebrała.
    – Ależ cukiereczku, tak mnie witasz? – powiedziałem równie słodko, co wchodząc pierwszy raz do jej biura – Chcieliśmy Cię z Leadem wziąć na ekskluzywny obiad, a ty tak nasz witasz. – cmoknąłem, rozczarowany – Brudna, śmierdząca i wyglądająca jakbym miał Ci zrobić krzywdę.
    – Cokolwiek zrobiłeś mojemu bratu! – piszczała dalej
    – Lead, czy ja coś zrobiłem Wolfganowi? – zapytałem swojego towarzysza
    – Pomógł mu pan zmienić nawyki życiowe. – odparł chłopak, kiwając głową – Dzięki temu pewnie wkrótce znów może będzie w stanie chodzić i…
    – Widzisz, cukiereczku? Samo dobro. – znów się zwróciłem do niej – Jak wiesz, lub nie, nie jem mięsa. Julia też nie była co do tego przekonana, ale teraz chętnie szykuje dania bez tego. Jednak wczoraj specjalnie zadzwoniłem za granicę, do mojej kochanej babci i poprosiłem ją o rodzinny przepis. Opierał się na pieczeniu szynki w słodkim, karmelowym sosie. Kiedy byłem mały, uwielbiałem, jak robiła mi z nim kanapki. Czasem jednak, kiedy ktoś poprosił ją i dziadka, zapewniali calutkiego świniaka pieczonego w ten sposób. W grubej, brązowej skórce z warzywami, ziołami… Aż mi czasem tęskno do tego smaku, ale wtedy przypominam sobie jazgot zabijanej świni i zbiera na wymioty.
    – To przykre, proszę pana. – powiedział Lead, pozytywnie mnie zaskakując
    – Myślałam, że łączy nas coś wyjątkowego! – krzyczała – Wtedy, gdy uprawialiśmy seks i…
    – Rożen nad ogniem służył gównie utrzymaniu gorąca, był pieczony w wielkim ceglanym piecu w specjalnie wykonanej przez zaprzyjaźnionego kowala brytfannie… – kontynuowałem, bardziej opowiadając przyjacielowi – Babcia naprawdę się ucieszyła, kiedy poprosiłem o to by mi powiedziała, jak go się przyrządza. Niestety, nie mamy warunków ani prosiaczka…
    – Cóż, o ile zamówienie budowy pieca było łatwe, tak miałem problemy z naczyniem… – wyjaśnił chłopak – Ale wiedziałem, jak dla pana to ważne, więc siedziałem nad tym dzień i noc.
    – Miłe z twojej strony. – po czym znów się zwróciłem do grubej – Słyszałaś? Lead ciężko pracował, żeby zapewnić wszystko do przygotowania tego wyjątkowego dania, a ty na nas krzyczysz i wyglądasz obrzydliwie. Może jednak powinienem przyjść z kombinerkami? – zrobiłem krok w jej stronę, a ona jeszcze bardziej prześlizgnęła się po łóżku, prawie z niego spadając – Lead, wprowadź wózek, zabierzemy naszego cukiereczka do kuchni.
    Wystarczył widok moich złożonych w geście posłuszeństwa palców, by Lena grzecznie usiadła na dużym wózku inwalidzkim, do którego została od razu spięta pasami z skóry. Tym razem mój przyjaciel zaprowadził mnie na zieloną łączkę, gdzie niczym w jakimś terenowym programie kulinarnym, czekały na nas stoły, wielki kamienny piec i gigantyczne naczynie żaroodporne.
    – Na początek trzeba ogolić i opalić mięso, by usunąć wszelkie włoski. – wyjaśniłem, wyciągając bezprzewodową maszynkę do włosów i mały palnik – Szczecina psuje smak, musi być idealnie gładkie jakbyś gładził jedwab.
    W ciągu zaledwie pół godziny Lena, drżąca wciąż na wózku była łysa jak jej młodszy brat i pozbawiona brwi, a nawet rzęs. Potem wodziłem łagodnie ogniem po jej ciele powodując lekkie zaczerwienienia, przez co darła się dalej, ale już uzbrojeni w zatyczki do uszu widzieliśmy jedynie ruch warg. Kiedy ją odpięliśmy by zrobić to z drugiej strony, próbowała uciec, ale jeden kopniak posłał ją na zieloną trawkę. Poznana kilka godzin wcześniej lekarka dołączyła do nas, by zafundować jej ekspresowe płukanie żołądka i lewatywę, więc przez kolejną długą chwilę obserwowaliśmy jak rozlewa się z obu stron jakby oglądając film bez dźwięku.
    Potem jeszcze stalowa rurka w cewkę moczową, trochę nacisków i można było ją uznać za opróżnioną do granic możliwości. Ekspresowe mycie przy użyciu wiader i gąbek samochodowych, kolejna próba ucieczki, zachęta by dobrowolnie weszła do dolnej połowy naczynia, kolejna próba ucieczki, mocny chwyt aż gładko ułożyła się na brzuszku w środku, nadal rycząc i powtarzając coś ruchem ust.
    Wykręciłem jej nogi w pachwinach i ramiona pod pachami, by usztywnić je razem prostym wiązaniem konopnej liny. Podpięto jej przez wenflon adrenalinę, by była cały czas przytomna. Lead skończył kroić warzywa, które wsypaliśmy dookoła niej. Nawlokłem igłę na nitkę i trzymając ją za szarpiący podbródek zaszyłem ciasno wargi. Dopiero wtedy wyjęliśmy zatyczki.
    – Babcia wiele razy podkreślała „pamiętaj, by nafaszerować, aby wniknęło też do środka”. – wyjaśniłem przyjacielowi, związując kilka marchewek, selera i inne warzywa w dwie wiązanki – A najlepiej wepchnij mocno i zaszyj, by nie wyszły…
    – Au… – powiedział Lead, a po chwili spoważniał – Rozgrzać piec?
    – Oczywiście. I przygotuj cukier i masło na później, tak z po dwadzieścia kilo powinno nam starczyć. – pokiwał głową
    Mocno wepchnąłem między warstwy tłuszczu pierwszą wiązankę, ale ledwo weszła do połowy, a nasza świnka rzucała się na boki po całej brytfannie. Gdyby tylko mnie zdenerwowała, pewnie na tym bym skończył, ale Dei przez tydzień egzystowała przy moim boku dzięki niej. Zaparłem się więc mocniej o blat i pchnąłem z całej siły, tak, że zniknęły całkowicie wśród fałdek. Powtórzyłem proces w drugą dziurę, która jeszcze przed chwilą wylewała z siebie masy fekaliów. Potem ładnie ścisnąłem wszystko razem i starannie zaszyłem, wykorzystując nadmiar skóry. Lead zaczął wysypywać wiadra cukru po jej ciele, tworząc na nim dość grubą warstwę.
    – Dopiero, jak się lekko skarmelizuje dodamy masło. Wtedy będziemy też nakłuwać, by wypłynął tłuszczyk i powstał cudowny sosik. – powiedziałem, spoglądając na czujnik temperatury – Dwieście! Idealnie. – poklepałem łysą głowę grubaski – Przyjdziemy za kilka godzin, może przy odrobinie szczęścia nadal będziesz świadoma i żywa. Dorzucimy Ci masełko i zaczniemy nacinać. Na razie, baw się dobrze w swoim wyjątkowym, ciepłym, ciemnym miejscu. – zamknęliśmy górę, osłaniając wciąż rzucającą się na boki i wsunęliśmy do wnętrza
    Wieczorem pozwolę Leadowi iść na coś więcej niż figlarne pieszczoty z Astrid i seks z Hannah, bo się spisał na medal. Może nawet będzie mógł ją w pełni wylizać, jeśli będzie miał ochotę lub jeśli sunia się zgodzi, pobawić się w druga dziurkę. Tak naprawdę czerwone liczby były ustawione, by dojść do dwustu i się zatrzymać. W wnętrzu panowało, dosłownie taka jak na zewnątrz, czyli około trzydziestu trzech stopni, jednak gra psychologiczna, poniżenie i ból przez kilkanaście kolejnych godzin, bo mieliśmy ją zamiar trzymać tam do następnego wieczora, powinien dać wystarczająco do myślenia, że nie należy zadzierać z diabłem.
    – Jak Ci się podobało? – zapytałem, gdy wracaliśmy
    – Cóż… – powiedział, zastanawiając się – Tak robią mężczyźni?
    – Nie, tak postępują mściwe diabły. – odparłem, klepiąc go znów po plecach – Jednak on nie był facetem, a jej daleko do kobiety. Pewnie wracasz do siebie?
    – Ta, niedługo w stołówce podadzą kolację… – mruknął, smętnie – W sumie, szczerze zgłodniałem jak pan opowiadał o tej szynce…
    – Naprawdę dałbyś Astrid klapsa? – zapytałem, spoglądając na niego
    – Chyba mnie poniosło, proszę pana. – powiedział wywracając oczami – Mogłem powiedzieć coś w stylu „zrobię Hannah takie rzeczy, o których marzyłbym by zrobić tobie…”.
    – No cóż, Astrid bywa niegrzeczna, staramy się to wypleniać. – powiedziałem spokojnie – Dwie puszki bitej śmietany, wspólny prysznic, masaż stóp i mineta – spojrzałem przed siebie
    – Trzy puszki bitej śmietany, wspólna kąpiel, masaż stóp, mineta i będziemy mogły się wzajemnie masturbować zabawkami. – wyszedł z kontrofertą, bez zawahania
    – Twardy zawodnik. – zastanowiłem się – Dwie puszki, wspólna kąpiel, masaż stóp, mineta i możecie sobie zrobić nożyczkowanie lub pobawić różdżkami. – uniosłem palec – Będziecie sami, idziesz ze mną i zjesz z nami kolację, mój chowańcu.
    – Stoi. – roześmiał się, po czym chwile szedł w milczeniu – Wiem, że już trochę po czasie na to, ale… Kiedy pani Anita kazała mi pana śledzić, cały czas sądziła, że ma pan jakiś ukryty cel. W sensie jasne, ciągle pan powtarza, że jest na wakacjach i chce się dobrze bawić. A z drugiej strony… W sensie wiem, bardzo pan kocha panią Dei, dlatego wcześniej i dzisiaj to wszystko zrobił, bo jest mężczyzną. Człowiek na wakacjach by po prostu nie wychodził z zielonej strefy, codziennie wybierając sobie inną kochankę albo kilka… Lub nawet kochanków… Jednak prowadzi pan ten swój gabinet, rozmawia z ludźmi, pomaga im… Stąd przekonanie wszystkich, że jest pan diabłem, szepczącym na ucho i dający ponieść się pokusom.
    – Chcesz więc prawdy, Lead? – zapytałem, nadal idąc przy nim – Brzmi tak, że Wiktor zaprosił mnie do siebie na dwa miesiące wakacji. Koniec.
    – No tak, ale nadal. – zastanowił się – Niech mi pan wybaczy tą bezpośredniość, ale cóż, sam pan jej używa… Mógłby pan dzisiaj zdewastować analnie drobniutką azjatkę, a jutro ssać wielkie cycki murzynki, a nie bić się z trzema typami, by dać grubasowi nadzieje, że jeszcze się wykaraska z swoich błędów. Pojutrze zorganizować sobie trójkąt z obiema, a pan woli rozmawiać z dziewczyną, która wolałaby żyć jak huksy i dać jej uczucie, że może nim być…
    – Powtarzam. – wzruszyłem ramionami – Wiktor zaprosił mnie na wakacje. Rusz mózgownicą. Kim jest Wiktor?
    – Właścicielem tego całego miejsca. – odparł chłopak – Czyli co, przypuszczenia pani Anity są słuszne, że zamierza pan je przejąć?
    – Nie. – pokręciłem głowa – Wyobraź sobie szachownicę i różnych ludzi, którzy są na niej pionkami i fiugrami. Wszyscy myślą, że posiadają jakąś autonomię, są niezależni, mogą robić co im się podoba. Jednak tak naprawdę podlegają regułom gry, że mogą się ruszać tylko w wyznaczony sposób, co już jakoś na nich wpływa. Jednak tym, kto obiera ruchy jest osoba siedząca przy szachownicy. To on decyduje, kto co zbije, kogo poświęci i jak rozegra daną partię. Ma całkowitą władzę, wszystko jest podporządkowane tylko jemu. Dzieci Wiktora, jego pracownicy, a nawet goście, wszyscy na tej posiadłości stoją na tej szachownicy, gdy on siedzi na fotelu gracza. Tylko jedna osoba jednak nie została na niej ustawiona, a została zaproszona do partyjki.
    – Czyli… – zastanowił się
    – Ja jestem drugim graczem. – odparłem, uśmiechając się – Tylko zamiast mieć swoje piony i figury, odbieram mu te jego. Godzi się na to, bo chce zobaczyć, czy jestem do tego zdolny i jak na razie, przyznam nieskromnie, idzie mi nieźle. Nawet ty, Lead, sam stwierdziłeś, że zaszły w tobie pewne zmiany, które Ci odpowiadają. Nie ciągnie mnie do tytularnej władzy, jakiej pożąda Anita czy reszta jej rodzeństwa. Ja chce sprawować prawdziwą kontrolę nad wszystkim, a czasem to wymaga odpowiednich działań.
    – Ujmując prościej… – powiedział, zatrzymując się – Naprawdę jest pan pieprzonym diabłem.
    – Chyba zacznę w to wierzyć. – powiedziałem – Chodź, też jestem głodny jak wilk.
    Tak naprawdę nie byłem głodny, ale ból i upał robiły swoje. Dei miała rację, że niektórzy mogą się domyślać, że coś jest na rzeczy. Miałem dwa tygodnie na ostatnią rundę naszej rozgrywki, w której miałem udowodnić Wiktorowi swoje zdolności kontroli i narzucania swojej woli. Idąc w odpowiedniej kolejności, całkowicie podporządkowałem sobie Astrid i utworzyłem więź z Julią. Dei mnie kochała, ale to było z wzajemnością. Powołałem do życia Leada, który chciał być moim naśladowcą. Doprowadziłem do rozłamu relacji i przekierowałem życie Mii na inny tor. Zmusiłem do porzucenia całkowicie człowieczeństwa pod groźbą śmierci Hannah. Zmusiłem Cesarzową do uprawiania seksu na moich oczach i z nienawiści przejścia do pewnej formy pomocy. Zniszczyłem dwa kolejne życia. Została jedna, ostatnia mocna postać, bo równocześnie miałem masę mniejszych, którzy porzucili swoje własne pierwotne moralne zasady na rzecz nowych doznań.
    Weszliśmy do środka wili, by w korytarzu zobaczyć ciekawą scenkę. U dołu schodów stał Negan, wyraźnie trzęsący się w swoich ubraniach jakby było mu zimno. Z drugiej strony, na ich szczycie siedziała Mia, obok której przysiadła Lynx, przymilająca się co rusz.
    – Po prostu chcę, żebyś wróciła do domu, Mii.. – powiedział znów, wyraźnie zmęczony czarnoskóry
    – Nie. – odparła dziewczyna, beznamiętnie – Już jestem w domu. Tatuś ma dla mnie dużo czasu, Julia gotuje lepiej od Ciebie, Anita codziennie ze mną rozmawia. Mam swoją prawdziwą przyjaciółkę, Dei i swojego pupila, Lynx. – przez chwile w jej głosie dało się słyszeć emocje, który momentalnie zgasł i wróciła do swojego beznamiętnego tonu – Nikt mi nie mówi, co mam ubierać, jeść, o której iść spać i przywiązuje do łóżka, by dotykać i musieć się upewniać, czy jego dotyk coś mi daje. Nie, nie dawał, Negan. Czuje więcej wszystkiego czesząc włosy Lynx, niż kiedy mnie całowałeś tam. – milczała sekundę – I tu jest cicho.
    – Mia, proszę.. – powtórzył chłopak – Przez dziewięć lat Ci to wszystko nie przeszkadzało, a teraz w ciągu miesiąca…
    – Nie, Negan. Jeśli będę potrzebna, to przyjdę. Ale chce zostać tutaj. – wstała – I ubrałam rano majtki w kropki. Podobały mi się! – zabrała za rękę Lynx z powrotem, a chłopak pokręcił głową dociskając dłoń do twarzy
    Lead popatrzał na mnie, zagubiony, a ja przysunąłem się do Negana i poklepałem po plecach. Podskoczył, przestraszony. Spojrzał na mnie jeszcze raz i westchnął.
    – Kiedy? – zapytał
    – Nie wiem. Może jutro u mnie w biurze, wieczorem? – wzruszyłem ramionami – Ale też może zostaniesz jeszcze dzisiaj? Julia gotuje tyle, że wykarmiłaby wszystkie strefy, a zresztą będą niemal wszyscy poza Wolfganem i Leną… Raczej szybko znów o nich nie usłyszysz…
    – Nie, raczej nie. – odparł, jeszcze raz zerkając w górę schodów, po czym znów odwrócił się na mnie – Widziałem, że całkiem nieźle się bijesz.
    – Nah, tata mawiał, że trzeba wiedzieć kiedy i jak dać w gębę. Albo pięścią, albo z rozpiętym rozporkiem. – wzruszyłem ramionami – W przeciwnym razie inni będą wiedzieli za Ciebie.
    – Mądry koleś… – mruknął – Szkoda, że mój nie jest taki. – odsunął się – Do jutra. – wyszedł
    Nie uszło uwadze Juli, że jem co raz mniej. Dei szybko pomogła, że to przez obite trzewia i „jedzenie sprawia mu ból”. Wiktor pokręcił kilka razy głową, mówiąc, że to mimo wszystko było głupie z mojej strony, ale „czego innego można się spodziewać po takim diable”. Nie pytał o los swoich dzieci, podobnie jak dziewczyny. Kiedy zaproponował karty, odmówiłem, wymawiając się zmęczeniem. Później wszystkie panie, poza Julią udały się na film, a ja odpocząć w łóżku.
    Pukanie przerwało jednak próbę zaśnięcia. Otworzyłem oczy i mruknąłem ciche „proszę”. Julia wsunęła się wciąż ubrana, choć spodziewałem się bardziej jej w koszuli nocnej z prześwitującą bielizną pod spodem.
    – Jestem naprawdę zmęczony. – powiedziałem – Dei wysysa ze mnie całe życie, a nawet nie lubi seksu oralnego. – mruknąłem, znów zamykając oczy – Przykro mi mamo, źródełko wyschło.
    – Konrad… – zaczęła jednak w ciemności – Jeśli coś Cię gnębi albo chcesz o czymś porozmawiać, to nie tylko mam cipkę, ale i uszy.
    – Potrafisz powiedzieć, czemu Negan tak nienawidzi ojca? – zapytałem, przytulając przedramię do oczu
    – Cóż, Wiktor akceptuje jego odmienność i nazywa go synem. Jest z niego dumny. – usłyszałem, jak siada na łóżku – Ale on pojawia się zazwyczaj, gdy musi. Te wszystkie uroczyste kolacje Anity, na które zjeżdżali się wszyscy, jak twoje powitanie… Jednak zawsze ograniczają się do powitania. Nawet na siebie nie patrzą.
    – To już wiem. – odparłem – Odnoszę jednak wrażenie, że jest coś jeszcze.
    – Mogę powiedzieć to samo o tobie, Konrad. – westchnęła – Kiedy poprosiliście, bym odegrała rolę Świetłany, nie byłam tego pewna. Była moją najlepszą przyjaciółką i jego pierwszą żoną, a ja tylko tą, która dbała o jego dom. Kiedy przyszedłeś tamtej nocy do mojego pokoju i po wszystkim powiedziałeś, że przypominam Ci twoją matkę, poczułam się trochę dziwnie, by nie powiedzieć niekomfortowo. Im dłużej tu jesteś, tym co raz mniej jasne są twoje działania. – westchnęła – Wiktor powiedział mi, czego zażądałeś i na czym polega wasz układ. – odsłoniłem rękę
    – Zdrajca. – mruknąłem, znów zamykając oczy – Źle Ci z tym? Chyba kilka razy było Ci dostatecznie dobrze, by o tym nie myśleć.
    – Nie chodzi o moje uczucia, Konrad… – odparła – Obserwowałam jego kolejne kochanki, żony i to jak traktuje swoje dzieci. Jak dąży do kontrolowania każdego elementu, który dotknie jego, rozrastającego się, kawałka ziemi. Nie byłam w stanie pojąć dlaczego to robi, a on nie był zbytnio wylewny w opowiadaniu o tym. Powiedział Ci, że jesteście podobni i długo bał się, że jest sam z tym uczuciem. Więc może ty mi powiesz, Konradzie. Co was tak bardzo pociąga? Wątpię, by chodziło o pieniądze, odbywanie brutalnego seksu, bo mimo wszystko jesteś wierny swojej Deirdre, a ona nie wygląda na taką, która pozwala się przywiązać do łóżka. Nawet to, o co go poprosiłeś nie ma nic z tym wspólnego, a mimo to, wasza gra…
    – Pragniemy stawiać świat na głowie i tłuc go patykiem, by się przewrócił, ale on uparcie chce stać w tej pozycji, bo mu kazaliśmy i jeśli się przewróci, to nas zawiedzie. – odpowiedziałem krótko – Dla Wiktora to miejsce pozwala na jego realizowanie i chciał sprawdzić, czy istnieje obca osoba, mogąca zrobić to samo. Tą osobą byłem ja. I tak, tutaj mogę wszystko. Wszyscy nazywacie mnie diabłem, bo niemożliwym się wydaje doprowadzanie do takich sytuacji. Ale niemożliwe jest coś innego. To, że kiedy wrócę do domu, odpocznę po podróży i dajmy na to, trzy dni później pójdę do galerii handlowej. Wejdę do sklepu z damską bielizną, będzie tam stała kobieta z piersiami jak melony, szukała odpowiednich staników by utrzymać te giganty. Wreszcie wybierze kilka i zechce iść je przymierzyć. Zasłoni się, a trzy minuty później wejdę do środka ja i zobaczę ją bez bluzki. Złapie te wielkie cycki i wsadzę sobie do gęby, mając nadzieje, że jeśli odpowiednio mocno zgniotę, to wyleje się z nich mleko. Tak się nie stanie. Bo kiedy tylko podejdę do zasłonki i wykonam ruch, wezwie pomoc, ochronę cokolwiek. Powalą mnie na ziemię, choć będę się bronił. To całkowicie zaprzecza koncepcji władzy, która chcemy osiągać. Nie chodzi o sam aspekt tego, że będę ssał jej cyce, tylko to, że mogę to robić, a ona nawet nie jęknie sprzeciwem. Wystarczy postawić kamerę i będzie to film porno, za udział w którym ona zarobi, ale w życiu ich nie ma. – otworzyłem oczy – Powtórzę. Chcemy podporządkować sobie świat tak, by był nam posłuszny, a nie my jemu. Nie ważne, czy oznacza to wyruchanie heteroseksualnego kolesia w dupę na oczach jego żony, która potem wyliże z jego dupska spermę, zmusimy dziewczynę do zabawiania się oralnie z koniem czy powolne tuczenie ważącej sześćdziesiąt kilogramów dziewczynki by za jakiś czas podwoiła swoją masę. Nie ważne, czy chcemy zapłodnić trzy kobiety, zamknąć je razem w monitorowanym dwadzieścia cztery siedem pokoju, zapisując każdą zmianę jaka zaszła w ich ciele. Do czasu, jak możemy sobie pozwalać na takie rzeczy, czujemy się wspaniale. – wskazałem palcem kojec – Możesz też być jak ona. Myślała, że może dostać wszystko, bo jest bogata, ale nie zauważyła, że pieniądze to jedynie lubrykant rzeczywistości. Bez zgody na seks, jego użycie nie ma sensu. Podobnie myśleli Lena i Wolfgan. Płacą za swoje grzechy. Prawdziwą władzę ma bowiem ten, kto wie jak jej używać, by nie rozerwać żyłek jakie na nią pozwalają. Sama powinnaś najlepiej wiedzieć to po Wiktorze. Jego dzieci też tego chcą, ale nie są w stanie.
    – A ty potrafisz… – powiedziała, wzdychając – Może jednak powinieneś poprosić o jakieś pieniądze? Mógłbyś też wtedy kupić sobie kawałek ziemi, zbudować tam coś podobnego i zabrać swoją ukochaną Deirdrę, Astrid… Zrobić wiele rzeczy i…
    – To może być kolejny układ. – odparłem, otwierając oczy – Nie zmienia się umowy w trakcie trwania. Na razie jest ona wystarczająco korzystna.
    – Głupia. – odparła i dotknęła mojego brzucha – Bardzo głupia.
    – Odpowiednia. – spoglądałem na nią – Wyjeżdżam za jedenaście dni. Będzie to moment na podsumowanie tego, co osiągnąłem i czy stworzymy kolejną umowę, gdy może tu wrócę za osiem miesięcy.
    – Może. – odparła, znów wzdychając i gładząc mój brzuch – A co będzie przez ten czas?
    – To, co przez ostatnie cztery lata. – wzruszyłem ramionami – Będę oglądał beznadziejne filmy, które nie mają związku z tym co lubię. Gapił się na kobiety, które czasem i popatrzą w moją stronę, ale żadne z nas nie zrobi kroku w tą stronę. Wrócę do szkoły, będę rysował w swoim specjalnym zeszycie wyobrażenia rzeczy z co ciekawszymi nauczycielkami. Pójdę na prawko, przezimuje, potem zrobię maturę i wrócę tutaj, do niej i Astrid. Co ma być innego? – znów zamknąłem oczy
    – Nie wiem… – odparła, po czym pochyliła i ucałowała moje czoło – Jeśli jednak będziesz czegoś potrzebował, wiesz gdzie mnie szukać.
    Wyszła, a ja znów zanurzyłem się w półśnie, który jednak znów został przerwany dźwiękiem drzwi. Rozchyliłem powieki w ciemności i zobaczyłem Dei w towarzystwie naszej Astrid.
    – A nie mogę wziąć… – mruczał nasz szczeniak pociesznie
    – Astrid, nie. – odparła ruda – Rozerwiesz go. – pacnęła ją w głowę – Dam wam różdżkę, tak jak obiecał mu Konrad i macie całą noc dla siebie. I bawić się grzecznie, rano macie być oboje na śniadaniu, albo przyjdę i ja go wykorzystam na twoich ślicznych oczkach. – wskazała mnie palcem – Ucałuj pana na dobranoc i w podziękowaniu, a potem śmigaj. – sunia podeszła do łóżka i delikatnie pochyliła się, składając buziaka podobnego do Juli na moim czole, po czym chichocząc jak mała dziewczynka wyposażona w gadżet pognała – Jak dzieci…
    – Przynajmniej ominęliśmy etap pieluch. Chyba, że nabiorą na nie fantazji. – odparłem, a ona uśmiechnęła się, rozbierając wolno i wsuwając do łóżka – Nie, naprawdę nie mam siły kochanie.
    – Boli? – zapytała, kładąc rękę na moim boku
    – Od kiedy mi przywalili, mocniej. – westchnąłem – A jutro będzie pewnie gorzej…
    – Powinieneś się wycofać. – odparła, przytulając do mnie – Wiktor już zobaczył Ciebie jako triumfatora, więc nie będzie robił problemów i…
    – Chce dociągnąć to do końca. – odparłem – Już ktoś dzisiaj mi mówił, że powinienem zmienić zasady i spróbować czegoś innego… Ale tak jak mnie nie bawi seks przerywany, tak chce doprowadzić to do końca, kochanie. Z piątki przy stole zostało dwoje. Grający najbardziej zachowawczo i lalunia, która właściwie nie ma nawet ochoty na grę. Można by pomyśleć, że najlepszy by było wprowadzić ich na drogę wzajemnego wyniszczenia, albo zmusić do próby ogrania mnie wspólnie i podzielenia się po połowie. Zrobię jednak coś, czego nikt się nie spodziewa po tym, co odwaliłem w ciągu ostatnich dwóch tygodni. Podłożę się i zobaczę, czy zdoła to wykorzystać.
    Uniosła głowę i popatrzała na mnie z otwartymi ustami, ale potem je zamknęła. Nie miała pytań. Ufała mi. Tylko o tyle prosiłem. Pocałowała mnie, nim zasnęliśmy.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Michalina Korcz

    Jak zawsze dziękuje za wszelkie komentarze i to, że dotrwaliście aż tutaj i macie tyle samo frajdy z czytania co ja z pisania.
    Wakacje Konrada zmierzają ku koncowi, podobnie jak seria, a jego sekrety i gra wchodzi w ostatnią fazę.
    Czwarty akt, “Chłopcy” pojawi się niedługo, najprawdopodobniej z epilogiem całości.

    W między czasie powstaje pierwszy, roboczo nazwany, one-shot “Pod opieką”. 

  • Ex w pojedynke 4

    Po kilku tygodniach Monika kolejny raz zadzwoniła i zapytała, czy mógłbym zostać znów z małym, bo ona chciałaby się spotkać ze swoją koleżanką. Zgodziłem się, i tak nie miałem nic innego do roboty.
    Gdy przyszedłem na umówiony czas ona otworzyła mi drzwi i się trochę zdziwiłem, gdy ją zobaczyłem. Otwarła mi drzwi stojąc w samym szlafroku dopiero co wy my tą głową.
    – Myślałem, że jesteś już w drodze na imprezę niemalże – skomentowałem patrząc bezczelnie na jej szlafrok w okolicach biustu i wszedłem do mieszkania.
    -Też czasami muszę się przyszykować, żeby dobrze wyglądać.
    -Ale chyba nie będziesz szła w szlafroku na spotkanie z koleżanką?
    – jeśli ci już stanął, to znaczy że strój jest wystarczająco seksowny – odpowiedziała Monika i chwyciła za sznur w pasie. Rozwiązała supeł i zobaczyłem, że pod szlafrokiem nie miała nic na sobie. Zrzuciła swoje jedyne odzienie na podłogę i powiedziała, że musi sobie iść wysuszyć włosy, a jak chcę to mogę iść do niej. Poszła na górę w kierunku swojej łazienki, a ja, czując że mój kutas jednak trochę się obudził, poprawiłem go sobie w majtkach i poszedłem za nią. W czasie, gdy ona stała przed lustrem i suszyła włosy, ja usiadłem sobie na zamkniętym sedesie i patrzyłem na jej kształtne cycki, które się ładnie unosiły, gdy Monika miała uniesione obie ręce nad głowę i była zajęta suszeniem włosów.
    -Młody jest u kolegi – powiedziała Monika, gdy suszarka przestała robić hałas – poczekałbyś na niego, aż wróci do domu? Nie chcę, żeby się włóczył po nocy, jakoś koło 9, no może 10 wieczorem powinien już być w domu.
    – Jasne – odpowiedziałem – przyjdzie to za gonię go do spania, a jak ty wrócisz to wrócę do siebie i idę spać.

     

    -I jeszcze jedno- dodała odkładając suszarkę na półkę- nie wal konia w moim domu!
    Zdziwiło mnie to, ale powiedziałem, ze nie ma sprawy.
    -Wolałabym, żeby młody cię nie zobaczył z kutasem w ręce i telefonem z pornosem w drugiej.
    -Zawsze byłem ostrożny…
    -Żadnego trzepania tutaj, zrozumiałeś?!- warknęła patrząc na mnie przenikliwie.
    -OK- odpuściłem- w domu zwalę sobie, nie marudź.

    Monika ubierała się tak, jakbym był nieobecny. Ja usiadłem na fotelu w sypialni i patrzyłem jak sie nachyla, prezentuje cipkę, zakłada stringi, stanik…
    W pewnym momencie zrobiła ruch, jakby się zorientowała, że ktoś jest w pokoju, po czym podeszła do mnie, odwróciła się, wypięła się i zsunęła majtki do połowy ud
    -Masz ochotę polizać?
    Jej błyszcząca cipka była na wysokości mojej twarzy, więc niewiele myśląc podsunąłem się i zacząłem lizać jej wargi sromowe w górę i dół. Gdy chciałem pomóc sobie rękoma, odskoczyła i podciągnęła majtki na swoje miejsce.
    -Żeby każdy tak umiał mi wylizać cipkę jak ty…- westchnęła i ubrała resztę ciuchów, które miała naszykowane na ten wieczór.
    Wyszła z sypialni, a ja za nią. W drzwiach jeszcze się odwróciła:
    -Pamiętaj, że nie życzę sobie żadnego walenia konia, a mogę sprawdzić w bardzo prosty sposób.
    -Masz monitoring w domu?
    -Brzmi zachęcająco, ale boje się, że ty byś mógł sobie zacząć z niego korzystać, a nie chce, by ktoś oglądał jak jestem rżnięta, albo wkładam sobie cos w dziury.
    Uśmiechnęła się zawadiacko i zamknęła za sobą drzwi, a ja poszedłem do salonu i czekałem na młodego.

    Jakoś po 21 dostałem wiadomość:
    “Młody jest?”
    Odpisałem: “Nie ma”
    “Pokaż kutasa”
    Zdziwiłem się, ale ściągnąłem spodnie i bokserki, po czym zrobiłem fotkę pół selfie z kutasem na wierzchu
    “Jednak wolę go jak stoi” odpowiedziała po chwili.
    “Po co ci fotka mojego penisa?”
    “Sprawdzam, czy sobie nie walisz. Poza tym chciałam coś Martynie pokazać”
    “Mojego kutasa??” zdziwiłem się.
    “W sumie to też, ale najważniejsze, że dotrzymujesz umowy”

    “Jak chciałaś stojącego, to trzeba było machnąć fotkę po lizaniu twojej cipki”

    „W czasie, gdy mi wylizujesz cipkę, jestem zajęta”

    „Po lizaniu mogłaś poprosić, to bym zdjął spodnie i byś miała twardą fotkę”

    „I znów bym ci obciągała?!”

    „Przecież nie obciągasz mi za każdym razem”

    „Po obciąganiu wsadzałbyś kutasa w moje dziury”

    „Wtedy też trochę fotek zrobiłem”

    „Jesteś cudownie zboczony”

    „Sama przecież zapytałaś kiedyś o fotki z ruchania”

    „Chciałam zobaczyć, jak wyglądam z kutasem w cipce albo od tyłu”

    „Oraz kutas w cipce od przodu, w dupce, w ustach…”

    „Tylko nie mogłeś mi nigdy spuścić się na twarz, żeby uwiecznić, co?”

    „Bo nie lubiłaś”

    „Wolę nie być tak zapamiętana na żadnym zdjęciu”

    „A z kutasem w ustach już jest lepiej?”

    „Oj z kutasem w ustach jest mi wspaniale”

    „Na żywo, czy na zdjęciu?”

    Nie odpisała. Pewnie nie za bardzo chciała nakręcać atmosfery. Albo po prostu już miała dosyć stukania w ekran, a szła na imprezę.

    Obejrzałem trochę film w telewizji, przejrzałem wiadomości na telefonie, Rzuciłem okiem na kilka stronek cipkami i cyckami. Przysnąłem na kanapie nawet nie wiedząc kiedy.
    -Pobudka zboczuchu – usłyszałem nagle.

    -Otworzyłem oczy i zobaczyłem Monikę siedzącą w fotelu. Założyła nogę na nogę i patrzyła w telefon.

    -Młodego nadal nie ma- powiedziałem.

    -I całe szczęście- odpowiedziała Monika- Dzwonił do mnie i został u kolegi na noc. Jakby był, a ty byś przeglądał takie rzeczy przy nim, to by było co najmniej niezręcznie.

    Teraz zauważyłem, że nie ma koło mnie telefonu, a ten, w który Monika patrzyła, to był mój.

    Patrzyłem zdezorientowany na Monikę, która cały czas przesuwała palcem po ekranie telefonu. Co jakiś czas coś stuknęła, przesunęła to w lewo to w prawo, na twarzy czasami miała uśmiech a czasami niemalże obrzydzenie.
    -Masz rozległe zainteresowania – powiedziała nagle patrząc znad ekranu na mnie – cycki to żadna nowość, pokazywanie cipy i dupy to też nic specjalnego, zbiorowe ruchanie? No w sumie całkiem normalna sprawa. Ale wytłumacz mi: co cię podnieca w oglądaniu kobiet traktowanych jak worek na spermę? Macie jakiś problem z własnymi jajami, czy po prostu nie umiecie uszanować w kobiet? No wiesz ja rozumiem że lubisz sobie wyjąć kutasa i spuścić się mi na cycki, a ja potem muszę ścierać twoją spermę z moich brodawek i brzucha, bo wszystko zaczyna spływać w duchów, ale trzymanie kobiety za włosy i wlewanie potoków spermy w gardło?
    -Ty sama Przecież lubisz jak Ci się spuszczę na język – odpowiedziałem i trochę nerwowo Zakręciłem się na kanapie.
    -Bo jak ci obrabiam pałę, to jest inna sprawa – powiedziała patrząc mi w oczy- ale nie rozumiem, co facetów podnieca w tym, że kilkunastu napalonych typów wali sobie konia w jednym pokoju i każdy po kolei zalewa usta jednej kobiecie?

    -Raczej chodzi tu o efekt i początkowy- odpowiedziałem- i końcowy. Oraz oto, jak laseczka Na sam koniec wszystko ze smakiem połyka.
    -Ta tutaj to raczej chyba nienawidzi tego i zaraz chyba zwymiotuje, tak ja to widzę.
    -Dobrze wiesz przecież, że porno to jest oglądanie czegoś, czego w życiu realnym nigdy prawie się nie robi, bo w przeciwnym wypadku najczęściej druga strona uważa, że to jest chore, perwersyjne albo totalnie zboczone.
    Monika kolejny raz stuknęła w ekran i zaczęła przeglądać coś innego. Bardzo szybko usłyszałem dźwięki jakby mlaskanie i klapsy, a Monika nagle powiedziała do mnie:
    -Zaraz Ci rozporek pęknie. Otwórz i wyjmij ptaka- Ja siedziałem trochę zdziwiony, ale Monika miała rację, bo mój kutas stał w pełni gotowości, a gdy nic nie robiłem, Monika powtórzyła z naciskiem– Wyjmij kutasa ze spodni!
    Zacząłem rozpinać spodnie i wyciągnąłem zza majtek kutasa razem z jajami, a gdy spojrzałem znowu przed siebie, zobaczyłem bardzo zaskakujący widok.

    Monika, która dotychczas siedziała na fotelu ze skrzyżowanymi udami, lekko bokiem do mnie, teraz zdjęła nogę z nogi i rozchyliła uda. W międzyczasie lekko się podniosła i podciągnęła spódnicę, przez co teraz już miała całe nogi odsłonięte. Zobaczyłem też, że nie ma na sobie majtek, a w jej cipce tkwiło dildo, której sam jej kiedyś kupiłem. Monika cały czas wpatrywała się w ekran mojego telefonu, jednocześnie rozpinając sobie guziki od bluzki. Po ich rozpięciu podniosła się od oparcia i ściągnęła z siebie bluzkę, a następnie chwyciła w ręce swoje piersi i wyciągnęła je zza stanika. Nie odrywając wzroku od ekranu zaczęła się pieścić jedną ręką po swojej piersi, a drugą skierowała w stronę swoich ud, chwyciła za podstawę dilda w cipce i zaczęła je wyciągać i wkładać od samego czubka aż po sztuczne jajka zabawki. Z telefonu dobiegał dźwięk uprawionego seksu, co jeszcze bardziej nakręcało całą sytuację. Monika wstała z fotela nie obracając ani razu wzroku na mnie, a jedynie wpatrywała się w telefon. Odwróciła się do mnie tyłem i dalej stojąc mocno wypięta coraz szybciej i szybciej zabawiała się zabawką w swojej dziurce. Zaczęła powoli wydawać z siebie ciche jęki i nagle wyciągnęła dildo w całości ze swojej cipki, przełożyła rękę nad siebie i przyłożyła zabawkę do swojego ciasnego otworka. Po chwili napierania dildo zaczęło się wsuwać w jej dupkę, a ona zaczęła już ruszać i pojękiwać trochę głośniej. Po kilkunastu ruchach w takim stanie wypięcia odwróciła się i uklęknęła przy fotelu. Oparła się tyłem o siedzisko, jedną ręką cały czas masowała się po swoich piersiach, drugą rękę skierowała w dół do swojej cipki, w którą wsunęła dwa palce i zaczęła się bardzo gwałtownie, niemalże brutalnie, masturbować. Do tego zaczęła się przesuwać pupą do fotela i do przodu. Domyśliłem się że chodzi jej o masturbację analną i nie był to chyba jej pierwszy raz w tej pozycji, bo poruszała się bardzo sprawnie.
    -Nie wstydź się – wysapała Monika patrząc na mnie – pała do rączki i baw się, jeśli wytrzymałeś cały wieczór, to teraz możesz się pobawić.
    Niewiele się zastanawiając złapałem penisa w rękę i zacząłem przed moją byłą dziewczyną się masturbować patrząc jednocześnie na to jak ona sobie dogadza za pomocą zabawki oraz własnej ręki.
    -Chodź tu do mnie – wysapała kolejny raz Monika – popatrz sobie z bliska, nie wstydź się.
    Wstałem i nie przerywając walenia konia podszedłem do niej. Stanąłem tak blisko, że mój kutas znajdował się nad jej twarzą. Spojrzałem na mój telefon leżący obok i zobaczyłem filmik, na którym blondynka była ruchana przez dwóch czarnoskórych facetów przez jednego w usta, a drugiego miała w swojej cipce i stała tak na czworakach będąc nadziewana z obu stron. Po chwili blondynka odwróciła się na plecy, a czarne kutasy spuszczał się na jej cycki, twarz i do ust.
    -Dochodzę!- powiedziałem szybko, a Monika otworzyła szeroko usta i język wystawiła lekko przed siebie. Ja w ładowałem kutasa do jej buzi, Ona wzięła żołądź w swoje wargi i zaczęła intensywnie ssać jednocześnie pracowicie ruszając językiem wokół mojej żołędzi. Gdy poczułem że zaczynam tryskać spermą w jej usta, ona chwyciła mnie mocno za pośladki i trzymała kutasa mocno nie dając mi ani razu możliwości poruszania się poza jej usta. Jak już czułem, że nie mogę nic więcej z siebie wypuścić, mój kutas był przewrażliwiony na dotyk, Monika nie wypuszczała go i ssała cały czas, a ja jęczałem z bólu i rozkoszy. Nagle poczułem że Monika zaczęła mi wsuwać palec w mój odbyt i zaczęła mi dziko masować prostatę. Po minucie, może dwóch mój penis kolejny raz stał w pełnej gotowości. Wtedy został uwolniony z ust mojej byłej, jej palec wysunął się z mojego tyłka, a ona sama wstała i stanęła przede mną. Uśmiechnęła się żeby po chwili otworzyć buzię. Spojrzałem i zobaczyłem, że cały czas ma na języku moją spermę. Wysunęła język przed siebie i patrząc mi w oczy pozwoliła żeby moje nasienie wypłynęło na jej sterczące cycki.
    -No i co? – zapytała Monika rozsmarowując sobie moją spermę po swoich piersiach – Chyba warto było zostawić kutasa w spokoju tak, jak cię o to prosiłam?
    – Oj tak – odpowiedziałem – warto było załadować kutasa twoje usteczka i spuścić trochę nasienia dla ciebie.
    -To teraz schowaj kutasa w spodnie i wracaj do siebie – zakomunikowała mi nagle bardzo zimno Monika – ja muszę się iść wykąpać, a ty już nie musisz się zajmować małym.

    -Mały teraz stoi gotowy do dalszej zabawy!- powiedziałem próbując schować kutasa w spodnie, ale cały czas stał pobudzony tym, co się tu przed chwilą wydarzyło.

    -Nie jestem dziwką na każde skinienie twojego fiuta- powiedziała obojętnie Monika ściągając z siebie spódnicę, która cały czas była na niej zawinięta w pasie.

    Trochę się rozeźliłem, choć nie było co narzekać, bo jednak wydoiła mnie dzisiaj. Z namiotem na spodniach wyszedłem od Moniki i zamknąłem za sobą drzwi.

    Po paru krokach byłem przy furtce, otworzyłem ją i już prawie ruszyłem przed siebie, gdy kątem oka zobaczyłem kogoś przy oknie.

    -Ty naprawdę masz ochotę na więcej- powiedziała kobieta stojąca w cieniu.

    -Kim jesteś?- zapytałem nerwowo- dlaczego podglądasz ludzi? Jakaś zboczona jesteś?!

    -Martyna, miło mi- odpowiedziała i podeszła do furtki- Monika nie kłamała, ale bałam się skorzystać z jej zaproszenia. Popatrzyłam sobie przez okno i żałuję, że mnie tam nie było.

    Czułem, że robię się czerwony na twarzy. Całe szczęście było ciemno i nie było tego widać. Za to Martyna zapytała bezczelnie:

    -Mogę ci potowarzyszyć?

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Max79
  • Dwa tygodnie z kuzynami

    Prolog

    Zbliżała się druga połowa wakacji. Dni były długie i gorące, wieczory ciepłe. Włóczyliśmy się po okolicy z moją kumpelą Tosią i Pawłem, jedynym normalnym chłopakiem w całej wiosce. Ja mam na imię Kinga i parę dni temu skończyłam 17 lat. Chodziliśmy do kina, piwkowaliśmy, było świetnie ale czułam, że czegoś mi brakuje. I wiedziałam czego. Brakowało mi dobrego dymania. Paweł, choć przystojny, jakoś mi nie leżał; zresztą widziałam, że robił słodkie oczy do Tośki. Dlatego z radością przyjęłam wiadomość, że już w sobotę przyjeżdżali moi kuzyni: Lucek, 15 lat, i Marek, 18 lat. Były z nich niezłe ciacha. Już poprzednich wakacji coś między nami iskrzyło; podglądali mnie, niby przypadkiem wpadali na mnie rozebrani; prowokowali.

    Gdy tato przywiózł ich ze stacji, przywitaliśmy się i zjedliśmy kolację. Nasze spojrzenia często spotykały się nad stołem i widziałam psotne ogniki, grające w oczach kuzynów; chyba spodziewali się tego samego co ja.

    Po kolacji odwiedziłam ich w pokoju, kiedy się rozpakowywali. Marek z dzikim uśmiechem pokazał coś pośród bagaży; byłą to duża whisky. Wieczór zapowiadał się ciekawie.

    – Tęskniliśmy – powiedział z szelmowskim uśmiechem i obaj przytulili się do mnie.

    – Ja też – odpowiedziałam. – Czy to butelka na specjalną okazję?

    – Właśnie mamy specjalną okazję. Z gwinta?

    – Jasne – powiedziałam z uśmiechem. Czułam rosnące podniecenie, i oni chyba też. – Wsadźcie ją do plecaka i pójdziemy na ruiny. I weźcie jakiś kocyk – dodałam, puszczając mu oczko.

    Poszłam do swojego pokoju; zamknęłam drzwi i stanęłam przed lustrem. Zajebiście, laska, pomyślałam. Masz wszystko na miejscu. Zdjęłam majtki i rzuciłam je na łózko. Pogładziłam dłonią moją cipkę, już teraz gorącą, pulsującą. Psiknęłam się jeszcze perfumem, przetarłam piczkę wilgotną chusteczką  i założywszy dżinsy, zeszłam na dół.

    – Mamo – krzyknęłam – bierzemy z chłopakami psa i idziemy trochę się powłóczyć, ok?

    – Jasne – odpowiedziała z sąsiedniego pokoju. – Uroki miasta nocą, co?

    – Żebyś chciała wiedzieć. Pa! – odkrzyknęłam, zawołałam psa i chwilę później byłam już przy pobliskich ruinach starego kościoła. Szłam ostrożnie, chociaż noc była bezchmurna. Lepiej nie ryzykować.

    – Psst – dobiegło  mnie po chwili  gdzieś z krzaków wyjrzała głowa Marka. – Zapraszamy do nas!

    Rozłożyli kocyk na znanej nam polance, dyskretnie osłoniętej ze wszystkich stron krzakami. Lubiłam przychodzić tu i opalać się nago.

    – Za nasze wakacje! Niech będą najzajebistsze na świecie – wzniósł toast Marek. Pociągnał z gwinta solidny łyk i przekazał butelkę mi.

    – Za wakacje! – potwierdziłam. – cieszę się że jesteście bo strasznie mi tu nudno, a jak dorastająca dziewczyna się nudzi, to wiadomo… – załyczyłam i podałam whisky Luckowi.

    – Za… wakacje – wzniósł nieśmiały toast i pociągnął małego łyczka; zaraz potem się rozkaszlał.

    – Co jest, młody? – zapytał Marek. –  Trema? Rozmyśliłeś się?

    – No bo… bo… – jąkał Lucek, kiedy już odzyskał oddech. – No bo może nie powinniśmy…

    – Nie żartuj. Tyle o tym gadaliśmy!

    – Tak, ale z kuzynką, no wiesz…

    – Lucek – powiedziałam, podchodząc do niego i bez ceregieli wsadzając mu rękę w spodnie. Namacałam ciepły, podłużny kształt, a pod nim worek z dwoma kulkami. Ścisnęłam.

    – Możesz mieć najlepszy pierwszy raz ze wszystkich swoich kumpli. Latami będą ci zazdrościć. Co ci zależy? – ścisnęłam mocniej. Podskoczył.

    – No, skoro tak mówisz…

    – Jasne. Ustaliliśmy to już dawno temu, tak? Więc nie ma odwrotu. Ok?

    – Ok.

    – No i super – powiedziałam, po czym klęknęłam przed nim i ściągnęłam mu spodnie.

    Cholera, pomyślałam patrząc na to, co pod nimi znalazłam. No nieźle. Jeśli w tym wieku ma taką pałę, to za parę lat…

    Ścisnęłam go u podstawy i masując patrzyłam, jak szybko rośnie. Cholera, był niemal rozmiarów bagietki, jakie serwowali w tutejszym barze. Po chwili był już twardy  jak kamień, a oddech Lucka przyśpieszył.  wzięłam go do ust i zaczęłam obciągać: ssałam, lizałam i masowałam językiem. Czułam jak pulsuje mi w ustach, jak twardy kształt penetruje moje podniebienie i wbija mi się w gardło.

    – Dajesz, braciszku! – zawołał wesoło Marek, pociągając z butelki.

    Lucek jęczał i oddychał coraz szybciej; ścisnęłam go za jaja i ssałam z całych sił, szybko więc nastąpiło to, co musiało nastąpić: strumień ciepłej, gęstej spermy trysnął mi do gardła. Jej smak, jej zapach podniecał mnie do granic wytrzymałości. Nie nadążałam połykać i krztusząc się poczułam, jak lepki płyn spływa mi po brodzie na piersi i wsiąka w koszulkę.

    – Kurde, Lucek… – powiedziałam, ścierając z ust spermę rękawem koszulki. – jak ze strażackiego węża, serio. Specjalnie nazbierałeś?

    – Ooo, ooo… – jęczał Lucek.

    – Chyba mu się podobało – powiedział Marek, podając mi butelkę.  – Obciągniesz mi też, kuzyneczko?

    – Nie ma mowy – odpowiedziałam. Byłam mokra i napalona i potrzebowałam kutasa. – chce mi się ruchać jak psu jebać. Wyciągaj pałę i bierz się do roboty – położyłam się na plecach i kusząco rozchyliłam nogi.

    – Ale…  – zawachał się. – nie mamy tu gumek…

    – Nie potrzebujecie – uśmiechnęłam się zmysłowo. – Lekarz przepisał mi prawdziwe tabletki antykoncepcyjne na moje hormonalne problemy. Nieźle, nie? Więc nie trać już więcej czasu i mnie zerżnij, a po tobie zrobi to twój brat.

    – O rany. Super! – krzyknął Marek i zaczął zdejmować spodnie. Jego penis, w przeciwieństwie do młodszego brata, był przeciętnych rozmiarów. Jednak pod nim, zawieszone w wielkim worku, kołysały się ogromne jaja. To chyba było rodzinne… spermy nam nie zabraknie, pomyślałam.

    Marek, już bez spodni, przypadł do mnie i zaczął rozpinać mi dżinsy. Zdarł je ze mnie i uśmiechnął się drapieżnie na widok mojej ogolonej cipki. Kucając przede mną, poślinił dwa palce i delikatnie wsadził je w moje rozgrzane wnętrze. Jęknęłam; moje ciało przeszył spazm rozkoszy. Boże, jaka byłam napalona!

    – Rety, Kinia. Ale jesteś mokra. Jak rzeka rozgrzanego kisielu!

    – Włóżżż… – wymruczałam, pieszcząc swe sutki pod morką od spermy Lucka koszulką. Byłam półprzytomna z rozkoszy. Na szczęście Marek nie kazał mi czekać; płynnym, zdecydowanym ruchem wszedł we mnie po same jaja.

    – O, kurwa – sapnął. – ale zajebiście!

    Położył się na mnie, przyciskając moje dłonie swoimi i powoli zaczął posuwać. Czułam gorącą, nabrzmiałą męskość poruszającą się we mnie w jedną i drugą stronę. Czułam, jak robi sobie miejsce w mojej ciasnej pizdeczce. Zagryzłam wargi by nie krzyknąć; fala rozkoszy zalewała moje rozgrzane ciało.

    – O tak… – jęczałam – Jezu, pieprz mnie…

    – Pieprzę, kuzyneczko – zapewnił mnie Marek i wrzucił wyższy bieg. Posuwał mnie coraz szybciej i mocniej. Jego jaja uderzały o moje pośladki, a ja odpływałam; poruszałam się w rytm jego pchnięć i ogarniała mnie nieziemska przyjemność.

    Wtedy krzyknął, a ja poczułam jak jego fiut nabrzmiewa, by wyrzucić z siebie porcję białego mleczka; z każdym skurczem moją cipkę zalewał kolejny strzał, a wraz z nim mnie zalewała fala orgazmu. Skurcz, ciepło, fala miłości; skurcz, ciepło… czułam je cały czas, bo chociaż Marek skończył tryskać, nie wychodził ze mnie. A jego kutas wciąż był twardy.

    – Czas na rundę drugą, Kinia – wysapał i najzwyczajniej w świecie znowu zaczął mnie posuwać. Niezły zawodnik, zdążyłam pomyśleć, zanim z błogim uśmiechem na twarzy oddałam się rozkoszy i wpadłam w coś na kształt półsnu; było mi cudownie błogo, a Marek pieprzył mnie mocno i rytmicznie. Jakby wpadł trans; pchał mnie jak maszyna, ale z porcją własnej spermy w środku musiał mieć cudowny poślizg. Nie wiem jak długo to trwało, ale było cudowne. Wreszcie z jego ust ponownie wyrwał się stłumiony krzyk i kolejna porcja nasienia zalała moje wnętrze. Marek z głośnym westchnieniem rzucił się na koc obok mnie i oddychał szybko, na jego twarzy widniał wyraz zadowolenia. Nic dziwnego.

    Pociągnęliśmy znowu z butelki, w głowach nam szumiało.

    – Jesteś zajebistą laską, Kinia – powiedział Lucek, który przez ostatnią godzinę mógł tylko patrzeć, jak jego brat opróżnia we mnie swoje jaja. – Ale masz ciało…

    – Rozumiem – zażartowałam, bo oczywiście widziałam, że znów mu stoi.

    – Nie, to nie…

    – Daj spokój – uśmiechnęłam się; pocałowałam go w usta, po czym położyłam się na brzuchu obok Marka i lekko uniosłam tyłeczek. – Rób swoje skarbie. Moja cipka czeka na ciebie.

    – Ma racę, braciszku. Korzystaj – powiedział sennym głosem Marek. – Spuściłeś się już, ale jeszcze nie zamoczyłeś. Masz misję do ukończenia.

    – Ok – powiedział przejętym głosem Lucek. Stanął nade mną na czworaka i po chwili jego członek zaczął coraz mocniej napierać na moje wargi sromowe; napierał i napierał, aż wreszcie znalazł drogę i wśliznął się do wnętrza. Och, wypełniał mnie dużo ciaśniej niż jego brat, a myśl, że Lucek moczy teraz kutasa także w jego spermie i w ogóle mu to nie przeszkadza, nakręciła mnie na nowo. Dałam się ponieść rytmowi jego pchnięć aż do chwili, gdy po raz czwarty tego wieczoru, wraz z falą młodego, gorącego nasienia, zalała mnie fala totalnej rozkoszy.

    Do domu wróciliśmy koło drugiej. Chłopcy poszli od razu do siebie, a ja poszłam do łazienki. Zdjęłam przemoczone spermą dżinsy i koszulkę i wrzuciłam je do kosza na pranie. Ukryłam je niżej, żeby plamy przeschły zanim matka je zobaczy. Pomyślałam jeszcze, że pod tym względem kondomy rzeczywiście byłyby praktyczniejsze, i weszłam pod prysznic. Letnia woda orzeźwiła mnie, zmyła pot, spermę chłopców i moje soki. Zakręciłam kurek, wyszłam z kabiny i zaczęłam się wycierać. Kiedy doszłam do nóg, odwróciłam się tyłem do drzwi i schyliłam, eksponując cipkę tajemniczemu obserwatorowi. Byłam bowiem pewna, że wchodząc pod prysznic zamykałam drzwi łazienki, które teraz były uchylone.

    – No chodź – powiedziałam cicho. – Wiem, że tam jesteś. Kręci cię to? Lubisz podglądać?

    Przez chwilę nic się nie działo i sama już zwątpiłam, czy mi się nie zdawało. Ale kiedy już chciałam odwiesić ręcznik, do łazienki cicho wszedł Lucek.

    – Nie możesz spać? – zapytałam cicho.

    – Nie – odparł szeptem. – Cały czas myślę o tobie i twojej… no, o tym co tam zrobiliśmy, i…

    – I ciągle ci stoi, co? – spojrzałam na nabrzmiały kształt ukryty pod bokserkami.

    – No, tak…

    – Kurczę, trzeci raz? – spytałam z nutką podziwu w głosie. Ale czego innego spodziewać można się było po piętnastolatku, który właśnie poczuł jak smakuje cipka?

    Zamknęłam za nim drzwi łazienki i przytuliłam się do jego pleców. Było późno, więc trzeba to było załatwić po cichu. Prawą dłonią wyciągnęłam z bokserek jego fiuta, chwyciłam go pewnie, acz delikatnie i zaczęłam walić. Twardniał szybciej niż klej błyskawiczny i zaraz miałam wrażenie, że moja dłoń jeździ w tę i we wtę po kiełbasie. Przesunęłam ją wyżej, bliżej napletka, i trzepałam dalej. Lewą dłoń ponownie zacisnęłam na jego mosznie, czując jak jądra przesuwają się między moimi palcami.

    – Dobrze ci? – spytałam. – Lubisz, jak ktoś ci wali i obciąga? Fajnie się w końcu spuścić bez używania własnych rąk, co?

    – Tak… tak… – mówił cicho Lucek. Lewą dłonią wyczułam delikatny skurcz jąder i raz jeszcze z jego wielkiego kutasa trysnął prawdziwy potok spermy – trzeci raz pod rząd? Nieźle, kuzynie! – który tym razem w całości trafił w ściankę kabiny prysznicowej. Gdy tryskał, a ja trzymałam go w dłoni, miałam wrażenie, że podlewam trawnik szlauchem. Niezła frajda!

    – Zajebiście… – wyszeptał Lucek. – Dziękuję…

    – Cała przyjemność po mojej stronie. Leć już, i słodkich snów – powiedziałam.

    Kiedy wyszedł, wytarłam papierem toaletowym cały jego wytrysk, umyłam ręce i też poszłam spać. Leżąc w łóżku czułam błogość i radość, że zafundowałam kuzynowi epicki pierwszy raz. Lodzik i spust, ruchanko i spust, a na koniec robótki ręczne i znowu spust. Na myśl, że będzie sobie do tego trzepał, a kiedy pochwali się tym kolegom, oni także w domowym zaciszu chwycą swoje pały w dłoń i będą walić, wyobrażając sobie, że to ich kuzynką jestem… sama ta myśl sprawiała, że znów robiłam się mokra.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    marcin wolski

    To moje pierwsze tu opowiadanie, mam nadzieję że się spodoba i będziecie chętni na ciąg dalszy 🙂 pozdr

  • Uzalezniony od zabaw cz. 4

    W czasie studiów przyszedł czas, kiedy musiałem zakupić komputer. Dobór parametrów w trakcie budowy był taki, aby komputer był w stanie działać przy edycji tekstu oraz w innych prac office, czy też być w stanie odpalić jakąś grę, żeby można było się zrelaksować. Sprawą oczywistą choć raczej nie pisaną był fakt, że będzie też możliwość oglądania na tym komputerze filmów porno. Posiadanie tej maszyny dużo zmieniło w moim dotychczasowym życiu, Bo już nie byłem ograniczony tylko i wyłącznie do telewizora w salonie, gdzie bardzo często jednak rezygnowała moja matka, a ja komputer zabrałem ze sobą do miasta, w którym Studiowałem.
    W tym czasie Rozpocząłem nowe polowania na filmy, tym razem były to filmy pożyczony od kolegów na płytach CD, czasami szedłem z twardym dyskiem do jednego kolegi, który zrzucał mi na dysk kilka różnych plików i nie mówił, jaka będzie ich zawartość. Z pewną dozą ekscytacji i podniecenia z powodu nieznanego mi materiału, wracałem do domu i szykowałem się psychicznie na nowe wrażenia.
    Oczywistym było, że w tamtym czasie miałem także dziewczynę przecinek z którą Rozpocząłem już życie łóżkowe. Krótko po tym także ona zaczęła studiować(była ode mnie młodsza( i zamieszkała ze mną na jednym pokoju. Z jednej strony fajnie było, bo mogliśmy się po prostu rżnąć i pierdolić i jak króliki, a z drugiej strony ona nie zawsze miała na to chęć. Bardzo szybko okazało się, że zaczęła sobie układać życie erotyczne z kilkoma innymi facetami, ale nadal mieszkaliśmy razem I udawała, że jesteśmy ze sobą jako para. Korzystała także mojego komputera, w którym na twardym dysku były setki ściąganych od kolegów i z Internetu w kafejkach internetowych zdjęć i filmów porno. Stosowałem standardowe metody chowania tych plików poprzez umieszczanie ich wielokrotnie po sobie następujących folderach o dziwnych nazwach, które sugerowały że były to foldery systemowe.
    Związek z dziewczyną, która dla świętego spokoju potrafiła wystawić rękę i zwalić konia, albo udawała, że jest zmęczona (a może nie udawała, po prostu była przemęczona ruchaniem się w innym), dość szybko się zakończył w. Ja w krótkim czasie po rozstaniu się z tą dziewczyną zacząłem następnie związek, który był z jej koleżanką ze studiów.

    Seks żadna nowość, podobny do poprzedniego, ale ta czasami bardziej lubiła jak pod koniec wyjąłem kutasa z cipki i spuściłem się na cycki.

    Za to jak już kiedyś pisałem, nie umiała zrozumieć, że masturbacja to normalne słowo, dla niej było obleśne. Choć na zwroty typu „spuścić sobie z krzyża”, czy „walenie gruchy/ konia” reagowała równie gwałtownie.

    Mieszkanie w jednym domu z nią i jej matką było co najmniej dziwne. Czasami człowiek nie wiedział, czy to, co ona mówiła to jej słowa, czy to matka dyktowała. A że było coraz więcej awantur, to zaczęło dochodzić do tego, że spaliśmy oddzielnie, o seksie to mogłem zapomnieć i wolałem pójść do łazienki i dogodzić sobie ręką.

    Choć przyszedł moment, kiedy dziewczyna powiedziała, że chciałaby obejrzeć ze mną jakiś film porno. Nie mogłem jej po prostu zapytać „to jaki byś chciała z kolekcji?”, więc dla świętego spokoju coś kupiłem w kiosku.

    Oglądaliśmy go siedząc na krzesłach przed ekranem i czułem się jak idiota. Normalnie w tej sytuacji powinienem mieć kutasa na wierzchu i się nim bawić albo dobierać się do dziewczyny i po chwili mieć z nią ostre ruchanie. Tym razem było po prostu tak beznadziejnie, że nie było sensu chyba w ogóle odpalać tego pornosa.

    Oczywiście po wszystkim, kiedy dziewczyna poszła na uczelnię, odpaliłem inny film, na którym lały się potoki spermy po twarzach i cyckach aktorek i dokończyłem zabawę… A właściwie to dopiero rozkręciłem i dokończyłem. Jednak polskie filmy porno w tamtym czasie były totalnym kiczem i chyba lepiej, żeby w ogóle nie powstawały. Albo mój mózg był już zbyt mocno zwichrowany przez zagraniczne produkcje z dobrym światłem, aktorami i aktorkami i naprawdę dobrą jakością filmów…

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Max79
  • Uzalezniony od zabaw cz. 5

    Jeszcze jak byłem w związku z dziewczyną, to co jakiś czas wszedłem do sex Shopów, które w tamtym czasie zaczynały w Polsce wyrastać jak grzyby po deszczu. Było to na początku dużym wyzwaniem, tak jak kiedyś kupowanie gazet dla dorosłych w kiosku. Dziewczyna po jakimś czasie zaczęła się dopytywać, dlaczego tak późno wracam z uczelni. Seksu już prawie w ogóle nie było, a ja po prostu wolałem się zaspokojenie ręcznie. Zakończyliśmy ten związek…

    Odwiedzanie sex Shopów było w krótkim czasie całkowicie normalną rzeczą dla mnie. Po tym jak przez kilkanaście wizyt miałem kluchę w gardle i trzęsące się oraz spocone ręce, zacząłem tam wchodzić, jakbym wchodził do sklepu spożywczego rano po bułki. Oglądanie wszystkich zabawek, czy też okładek kolejnych filmów porno przestało być w jakikolwiek sposób dla mnie krępujące. Jedyne skrępowanie jakie odczuwałem, to w chwili, kiedy sprzedawca pytał się, “Czy potrzebujesz jakiejś pomocy?”
    Oczywiście sprzedawcy na pewno sami kiedyś byli też skrępowani tym, że pracują w takim, a nie innym sklepie, ale po miesiącach, nawet latach pracy byli już całkowicie obojętni i przyzwyczajeni do wszelkich różnych upodobań klientów w sklepie. Najczęściej ludzie w sklepach przychodzili i wpatrywali się w towar, ale nigdy nie patrzyli na innych klientów, ani nikomu w oczy. Tak chyba jest u nas, albo wtedy było, że my – Polacy – nie umieliśmy obcować otwarcie z seksem czy też mówić o nim, ani też w otwarty sposób się cieszyć z niego.
    Kiedy skończyłem studia i nie mogłem znaleźć pracy, podjąłem decyzję o wyjeździe do innego kraju i moja podróż zakończyła się na Wyspach Brytyjskich. Tam oczywiście na początku z nikim nie rozmawiałem o tematach związanych z seksem, raczej sam eksplorowałem niedalekie miasta i swoim zwyczajem poszukiwałem następnych sklepów z materiałami erotycznymi.
    Tu muszę jeszcze dodać dodatkową nowinkę w moim świecie, ponieważ nagle pojawił się w moim zasięgu Internet. Oczywiście było to dosyć toporne, bo połączenie było o bardzo niskiej prędkości, a mieszkanie z matką pod jednym dachem nie dawało zbyt dużego komfortu. Jednak wieczorami, gdy zasiadłem do komputera i odpalałem przeglądarkę internetową wchodziłem jak zwykle na strony, na których mogłem znaleźć kolejne zdjęcia cycków, cipek, dupek, a także pełnego seksu oralnego, klasycznego, analnego, kilku penisów z jedną kobietą, orgi w których brało udział po kilka kobiety i mężczyzn…
    Krótko po przyjeździe do Anglii i zdobyciu własnego komputera podłączyłem się także do Internetu. Kiedy wszyscy inni domownicy już nie byli w pokoju, gdzie ja miałem komputer, Świat stron porno stał kolejny raz przede mną otworem. I mogę powiedzieć wprost, że nie było dla mnie ważne czy był to otwór waginalny, czy odbyt. Moje dążenia do kolejnych scen porno były w zasadzie niepohamowane.
    Po paru miesiącach mieszkania i pracy tymi samymi ludźmi człowiek się przyzwyczaił i zaczął ich traktować bardziej swojsko. Czasami w trakcie imprezy z alkoholem, kiedy już wszyscy byli wstawieni, dochodziło do dziwnych zwierzeń i opowieści na temat seksu. W trakcie jednych z takich wieczorów dowiedziałem się przykładowo o sekcji filmów porno, a także zdjęć, nazwanych Cream Pie– czyli zdjęć i filmów ukazujących cipki czy też dupy, w które przed chwilą ktoś się spuścił, a kobiety po chwili rozchylają uda i pozwalają ładunkowi spermy wypłynąć ze swoich dziur.
    Rzeczą, która jest całkowicie w tym momencie do przewidzenia, było o sprawdzenie tego osobiście. Jak tylko była możliwość, usiadłem do komputera i zacząłem poszukiwać materiałów W tej kategorii. Sperma wypływająca z cipki była czymś naprawdę fajnym, ale wypychanie spermy z odbytu na początku wydawało mi się trochę dziwne. W sumie nie tyle samo on wypływanie spermy z dupy, ale odgłosy pierdzenia, kiedy dziewczyny napierały i wypychały ładunek z siebie.
    Najlepszymi sklepami z artykułami erotycznymi, Jakie znalazłem, były sklepy w Londynie. Jeden z największych to było jakby połączenie trzech, a nawet czterech sklepów w jeden długi ciąg przedzielony ścianami na różne sekcje. Potrafiłem pojechać do Londynu tylko po to, żeby odwiedzi ten sklep i spędzić tam kilka godzin. Na swój sposób zabawne dla mnie było, kiedy orientowałem się, że koło mnie stały parki i oglądały różne zabawki erotyczne. Oczywiście sam ten fakt nie był zabawny, bo tam wszyscy to robili. Za to zabawne było ich speszenie, gdy orientowali się, że ja rozumiem język polski, a oni byli święcie przekonani, że w tym miejscu mogą mówić o wszystkim, bo i tak Anglicy ich nie rozumieją. Fakt, że nagle stał ktoś obok, kto słyszał ich dziwne rozmowy powodował, że uciekali niemalże w popłochu ze sklepu będąc z purpurowymi na twarzy.
    Jedna z takich sytuacji wyglądała w ten oto sposób:
    -Myślisz, że ta zabawka byłaby dla nas dobra?
    -Chyba trochę za duży na mnie…
    -Nie no, to bym ci w cipę wepchnął, nie do dupy, bo bym ci chyba rozerwał zwieracz.
    -A może dwie zabawki, ale mniejsze, to wtedy mogłabym spróbować na obie strony?
    -A ja to niby gdzie by miał być? Mam se stać, patrzeć i walić, jak ty sobie dziury zapychasz? Przecież ja cię chcę ruchać, a nie kupować zestaw “Zrób to sam”!
    -Ty- nagle mówi dziewczyna – ten facet chyba nas rozumie, bo się zaczyna uśmiechać!
    Szybkie chwycenie dziewczyny za łokieć i niemalże biegiem wychodzą ze sklepu. Kurtyna!
    Te sklepy z Londynu były też dobre jeszcze pod innym względem: biały potwornie wielki asortyment zabawek i to dla każdego na każdą okazję. Ja wieczorem spędzałem przy komputerze, na którym przeglądałem kolejne strony porno z tysiącami zdjęć i filmów o różnej tematyce. Kategorie jakie się pojawiały na ekranie zaczynały oczywiście być coraz bardziej wyszukane. Chociaż nigdy z początku nie byłem zwolennikiem scen BDSM, to doszedłem także i do nich. Pojawiały się coraz bardziej wyszukane sposoby na uprawianie seksu, czy też doprowadzenie drugiej strony do orgazmu. Pamiętam, jak zobaczyłem scenę, w której kobieta będąca dominą, miała przed sobą faceta, który był miał przywiązane nogi do nóg stołowych, sam leżał na blacie z rękoma skutymi kajdankami na plecach. Domina podeszła do półki, na której miała arsenał różnych narzędzi tortur i zabawek, wzięła do ręki całkiem konkretnych rozmiarów dildo i zaczęła je wtykać w odbyt przywiązanego do stołu faceta. Ujeżdżała go tak w tyłek tą zabawką ładne kilka minut, potem zmieniła na inną – większą, w czasie kiedy rozjeżdżała mu tak tyłek, jego penis był twardy, kołysał się razem z jajami, kobieta co jakiś czas mu go brała do ręki i masowała aż finalnie facet miał wytrysk. Na koniec włożyła mu w jego tyłek korek analny, odwiązała mu nogi od stołu, chwyciła typa za włosy na głowie i w ten sposób “pomogła” mu podnieść się ze stołu, po czym rozkazała mu uklęknąć i zlizać własną spermę z podłogi.
    To już był dla mnie trochę przegięciem, bo od zlizywania spermy dla mnie były kobiety, natomiast faceci mogli wylizywać cipki i wylizywać z nich soki kobiece. Za to przyszedł moment, kiedy krótko po tym filmie byłem kolejny raz w sex shopie w Londynie, Przypomniała mi się scena ruchania faceta dildem przez kobietę i postanowiłem, że sprawdzam, czy można się doprowadzić do wytrysku bez dotykania penisa.
    Kilka dni później, Gdy zostałem sam w domu, postanowiłem, że czas sprawdzić, czy uda mi się dojść do wytrysku poprzez samą masturbację analną.
    Za pierwszym razem nic mi z tego nie wyszło. Filmy porno pokazują wiele, ale nie mówią wprost o tym, że bardzo często grają tam zawodowcy, a także jest dużo przygotowań wcześniej i nic się nie dzieje spontanicznie bez odpowiedniego rozgrzania. Próba wsunięcia dilda we własny tyłek, który nigdy nie miał nic w sobie wchodzącego od wewnątrz zakończyła się potwornym bólem. Wtedy zacząłem poszukiwać sposobów na rozluźnienie i dotarłem do wiadomości, w których dowiedziałem się o różnych żelach oraz różnych rozmiarach zabawek do treningu analnego…

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Max79
  • 35 lat starsza kolezanka mamy

    Mam 20 lat i razem z mamą mieszkamy w 2 pokojowym, 45 metrowym mieszkaniu w centrum Wrocławia. Jak się domyślacie każde pomieszczenia znajdują się  blisko siebie, a co z tym idzie prawdziwej prywatności w takim mieszkaniu nie ma. W swoim pokoju z racji tego, że kiedyś mieszkała z nami moja siostra mam swoje łóżko oraz rozkładaną kanapę. Mój pokój znajduje się naprzeciwko pokoju mamy. Mając zamknięte drzwi słychać wszystko co się dzieje w drugim pokoju, kuchni czy łazience. Jak się domyślacie chłopak w moim wieku ma mnóstwo potrzeb seksualnych, które musi ukryć przed mamą.

    Mama pracowała w domu więc swobodę w tym temacie miałem rzadko. Większość razy masturbowałem się w łazience podczas kąpieli albo w łóżku oglądając filmy z wyłączonym dźwiękiem. Od początku marca tego roku mama dostała awans i musiała zacząć pracować innym systemem – czasami również w nocy. Od tego momentu moje życie seksualne z samym sobą znacząco się zmieniło na lepsze. Miałem więcej swobody, możliwość planowania moich sesji masturbacji, scenariuszy. Była to duża odmiana.

    Pod koniec kwietnia mama oznajmiła mi, że w mieszkaniu jej koleżanki będzie przeprowadzany generalny remont i w związku z tym przeprowadzi się do nas na 2-3 tygodnie. Zgodziłem się – nie mając zresztą innego wyjścia. Wiedziałem, że sytuacja mojej seksualnej prywatności znowu się zmieni – tym razem na gorsze. Nie zdawałem sobie jednak sprawy, że będzie dużo gorzej. Biorąc pod uwagę układ mieszkania, a tym samym układ łóżek oraz system pracy mojej mamy, mama zdecydowała, że koleżanka będzie spać w moim pokoju z uwagi na to, żeby nas nie budzić gdy będzie wstawać wcześnie rano. Oznajmiając mi to wiedziałem, że z wieczornymi masturbacjami w łóżku będzie koniec. Nie martwiłem się jednak na zapas wiedząc, że mam jeszcze możliwość robić to w łazience.

    Nadszedł wtorek, godzina 18 i koleżanka mamy przyszła do nas. Była to kobieta w wieku 55 lat o czarnych splecionych w kok włosach. Miała na sobie ubrane kozaki, jeansy i koszulę w kratkę oraz narzucony beżowy płaszcz. Mama spiesząc się do pracy poprosiła mnie abym pomógł Pani Wiolecie się rozgościć.

    – Cześć Wiolcia, spieszę się wiec Paweł pomoże Ci się rozpakować . Jeżeli to nie problem to będziesz spała w pokoju Pawła, wiesz nie chciała bym Ciebie budzić skoro świt.– powiedziała mama.

    – Nie ma problemu, jeszcze raz Ci dziękuję, że mnie przygarnęłaś – odparła Wioletta.

    Mama wyszła do pracy, a ja pomogłem Pani Wioletcie z walizką i zacząłem oglądać telewizję. Wybiła 21 godzina i Wioletta poprosiła mnie o ręcznik gdyż chciała skorzystać z prysznica. Zapaliła mi się zielona lampka

     – Gdy wejdzie pod prysznic będę miał chwilkę żeby się ze sobą zabawić – pomyślałem. Jak pomyślałem tak zrobiłem i poszedłem spać. Nazajutrz około godziny 8 mama zadzwoniła do mnie, że musi zostać dłużej w pracy i żebyśmy na nią nie czekali. Nie mogłem już zasnąć więc poszedłem pod prysznic i oczywiście znowu musiałem się ze sobą zabawić. Po otworzeniu drzwi od łazienki zobaczyłem uchylone drzwi od pokoju w którym zauważyłem Panią Wiolettę ubraną w szlafrok przeszukującą walizkę. Nie widziałem jeszcze kobiety w szlafroku – nie wliczając w to mojej mamy więc przystanąłem licząc, że uda mi się coś więcej zobaczyć. Wiedziałem, że to co robię jest złe i gdyby mama się o tym dowiedziała, a tym bardziej Pani Wioletta to nie byłoby zbyt miło więc w razie czego byłem przygotowany do wyjścia z łazienki – jak gdyby nigdy nic. Pani Wioletta wyciągnęła z walizki czarne koronkowe majteczki oraz stanik. Położyła je na łóżko i zaczęła rozwiązywać sznurek szlafroka. Jedna moja ręka momentalnie poleciała na mojego członka w bokserkach. Nagle nasze oczy się spotkały. Odwróciła się do mnie plecami i krzyknęła:

    -Co Ty robisz?! Zamknij drzwi!

    Zrobiłem to co kazała i już od razu miałem kaca moralnego i momentalnie zacząłem myśleć co na to powie mama. Za chwilę usłyszałem swoje imię:

    – Paweł przyjdź tutaj do mnie.

    – Już tylko się ubiorę – odparłem.

    – Przyjdź do mnie natychmiast! – krzyknęła.

    Wszedłem do pokoju i ujrzałem Panią Wiolettę siedzącą na łóżku w szlafroku.

    – Stań przede mną… Czy Ty mnie podglądałeś? – powiedziała zdenerwowanym tonem.

    Stałem jak wryty trzymając dłonie na bokserkach, nie mogłem wykrztusić ani jednego słowa.

    – Dlaczego milczysz, odpowiedź! – podniosła głos.

    – Wychodziłem z łazienki, nie podglądałem Pani.

    – Pewnie, a dłonią zapewne drapałeś się po bokserkach – odparła ironicznie.

    – Mam już tyle lat Paweł i takie doświadczenie, że wiem dobrze co robiłeś. Bardzo się zawiodłam na Tobie. Ciekawe co na to powie Twoja mama.

    – Pani Wioletto, proszę Panią, niech Pani nie mówi tego mojej mamie – zacząłem prosić.

    – Proszę żeby to zostało między nami, tak mi strasznie głupio – kontynuowałem.

    – Powiedz mi ile Ty już masz lat? – spytała z mniejszym zdenerwowaniem.

    – W tym roku 20 lat skończyłem.

    – 20 lat? Czy Ty sobie zdajesz sprawę, że jestem od Ciebie 35 lat starsza? – zbulwersowała się.

    – Przecież ja jeszcze niedawno przewijałam Cię, a Ty mnie podglądasz? – krzyknęła.

    – Bardzo, bardzo przepraszam.

    – Widzę Twoje zakłopotanie – to dobrze. Gdybyś mógł teraz siebie zobaczyć. Taka kara jest dla mnie wystarczająca, ale mamie muszę powiedzieć o tej sytuacji – od niej też powinieneś dostać karę żebyś zapamiętał, że bardzo źle postąpiłeś.

    – Bardzo Panią proszę… to już się więcej nie powtórzy, obiecuję – podniosłem prawą dłoń z dwoma palcami w górę, a lewą położyłem na sercu.

    –Obiecuję, że to się więcej nie powtórzy!

    Wzrok Pani Wioletty na chwilę zawędrował w kierunku moich bokserek.

    Nagle zorientowałem się, że zdjąłem ręce z bokserek którymi zakrywałem mojego penisa. Nie wiem dlaczego ale ta sytuacja sprawiła, że cały czas był sztywny i odznaczał się na bokserkach. Szybko wziąłem ręce z powrotem na bokserki zakrywając mój twardy członek.

    – Czy mi się wydaję czy Ty masz wzwód? –stanowczo spytała.

    – Tak ale naprawdę nie wiem dlaczego. Przepraszam.

    – Jak ja mam o tym nie powiedzieć Twojej mamie?! Przecież to jest niepojęte?! – powiedziała zbulwersowana.

    – Młody chłopak, który się podnieca na widok 55 letniej kobiety – to nie jest normalne! –krzyknęła.

    – Proszę Panią, proszę, proszę. Proszę nie mówić o tym mamie, mogę ponieść każdą karę– prosiłem.

    -Dobrze. Nie powiem nic mamie jeżeli zrobisz to będę Ci kazać. Widząc Twoje zakłopotanie stojąc przede mną postaramy się wzbudzić w Tobie jeszcze większe zakłopotanie i to będzie Twoja kara.

    – Dobrze, zgadzam się – odparłem.

    – Cicho! – krzyknęła.

    – Nic nie mówisz i robisz to co Ci każe!

    Pani Wioletta zaczęła wzrokiem wodzić mnie po ciele. Od stóp, przez nogi, zakryte dłońmi bokserki, tors oraz twarz.

    – Odsłoń bokserki… A więc podglądałeś mnie jak się przebierałam – spytała nie licząc na odpowiedź. Taki młody chłopak, a już myśli tylko o seksie i o tym żeby nie przepuścić żadnej okazji, żeby sobie ulżyć. Pokaż mi jak się dotykałeś podglądając mnie…

    Zacząłem delikatnie dłonią masować swojego penisa, był już bardzo twardy.

    – Bardzo ładnie, nie przestawaj – powiedziała i zaczęła wkładać sobie rękę pod szlafrok w kierunku piersi i delikatnie dotykać.

    – Zdejmuj bokserki! – powiedziała stanowczo.

    Zdjąłem bokserki i momentalnie zakryłem nimi swojego penisa. Stałem cały nagi przed Panią Wiolettą. Czułem się taki bezbronny.

    – Odsłoń go! – krzyknęła.

    Zrobiłem co mi kazała i jej oczom ukazał się twardy, sterczący do góry penis, bez ani jednego włoska.

    – No proszę, w bokserkach nie wydawał się taki duży – powiedziała z fascynacją.

    –  Jak z Twoją mamą rozmawiałam na tematy intymne to Twojego ojca nie chwaliła za wielkość, a tu proszę kompletnie co innego.

    – Napnij go, niech widzę jak drży.

    – Bardzo ładnie. Podejdź bliżej.

    Podszedłem do Pani Wioletty i stałem pół metra od niej ze sterczącym penisem przy jej twarzy. Zaczęła go oglądać z każdej strony cały czas dotykając się po piersiach.

    – Napnij go jeszcze raz… Pięknie.

    – A teraz znowu zacznij się dotykać…

    Zacząłem delikatnie dotykać się i masować w górę i w dół. Oczy Pani Wioletty cały czas były skierowane na niego.

    – A teraz sprawdzimy czy tak naprawdę podnieca Cie kobieta o 35 lat starsza.

    Wyciągnęła jedną pierś spod szlafroka, a później drugą. Moim oczom ukazały się średniej wielkości piersi, z brązowymi brodawkami.

    – Patrz się teraz na nie, nie spuszczaj z nich wzroku.

    Pani Wioletta zaczęła dotykać swoich piersi, delikatnie je ugniatać, dotykać sutków gdy nagle:

    – Przestań się dotykać! – krzyknęła.

    – Widziałeś uważnie jak pieściłam swoje piersi?

    – Tak – odparłem.

    – To teraz proszę, Twoja kolej. Zacznij dotykać moich piersi, tak samo jak ja to robiłam.

    Zacząłem dotykać jej piersi, palcami dotykałem jej sutki. Usłyszałem delikatne westchnięcia. Spojrzałem na twarz Pani Wioletty – miała zamknięte oczy.

    – Co powiedziałam?! Nie rozpraszaj się! Dotykaj moich piersi i patrz się na nie! – krzyknęła.

    Cały czas masowałem jej piersi, a jej westchnięcia były szybsze i głośniejsze.

    – Odsuń się ode mnie – powiedziała.

    Rozwiązała szlafrok i odchyliła go na boki.

    – Teraz uklękniesz przede mną i zaczniesz ssać moje sutki cały czas dotykając i masując piersi dłońmi. Chce czuć Twój języczek na sutkach. Zrozumiano?

    Kiwnąłem głową i bez zawahania zrobiłem to co mi kazała. Dopiero tera zacząłem czuć jej zapach. Zapach kobiety bez żadnych perfum. Nagle poczułem na swoim penisie jej dłoń, zaczęła go dotykać i masować. Podczas zmiany całowania piersi z jednej na drugą zauważyłem, że drugą dłonią zaczęła się dotykać między udami. Dostrzegłem delikatne włoski na górze. Przystrzyżone. Jej westchnienia były coraz głośniejsze, przekształcały się w delikatne jęki. Przestała się dotykać i powiedziała:

    – Odsuń się.

    Patrzyłem cały czas na nią klęcząc na kolanach. Zdjęła szlafrok i rozchyliła nogi. Moim oczom ukazały się delikatnie owłosione wargi sromowe.

    – Teraz patrz się dokładnie co będę robić. Żebyś lepiej to widział przybliż się.

    Klęczałem przed Panią Wiolettą z twarzą pół metra od jej kwiatuszka. Czułem zapach. Nie był to zapach balsamu pod prysznic, a zapach którego nie można opisać słowami. Podobał mi się. Oblizała palce i zaczęła delikatnie dotykać i ocierać palcami wargi sromowe oraz łechtaczkę. Włożyła paluszek do środka i wyciągnęła. Zauważyłem, że jest delikatnie wilgotny. Włożyła go drugi i trzeci raz i powiedziała:

    – A teraz poczujesz jak pachnie i  smakuje prawdziwa kobieta.

    Przyłożyła mi paluszek pod nos. Czułem już bardzo intensywnie ten zapach.

    – Obliż go językiem i weź go do buzi – powiedziała.

    -Smakuje? – spytała, po czym położyła go na moich ustach abym nic nie powiedział.

    – Tak pachnie i smakuje prawdziwa kobieta po spędzonej nocy. Jak widzisz nie są to zapachy perfum, ani balsamów do ciała. Teraz patrz się jeszcze uważniej jak się będę pieścić bo za chwilę Ty to będziesz robić. Miejsce to jest bardzo wrażliwe na dotyk – zapamiętaj.

    Zaczęła pieścić się po wargach sromowych, wkładając paluszki do środka, wyjmując i kierując je na łechtaczkę. Coraz szybciej zaczynała oddychać, wzdychać i jęczeć. A ja nie odrywałem wzroku.

    -Pamiętaj o tym żeby język wkładać jak najgłębiej będziesz mógł. Nie próbuj przestać nawet gdy poczujesz na ustach wyciekającą wydzielinę.

    Przycisnęła dłońmi moją głowę i skierowała języczek do środka. Swoimi dłońmi nadawała rytm mojej głowie i wskazywała miejsce w którym mam pieścić ją języczkiem. Coraz bardziej jęczała i mocniej przyciskała moją głowę. Nagle gdy mój języczek był już głęboko w środku krzyknęła:

    – Szybciej!

    Zaczęła ruszać udami i całym ciałem w jednym rytmie.

    – Nie przestawaj! Szybciej!

    Przyspieszyłem, ruszałem cały czas języczkiem w jej pochwie gdy nagle zacząłem czuć jak spływają po moim języku do ust  jej soki z pochwy. Jęczała głośno, wykrzykując:

    – Taaaaaak, taaaaaaaaaak.

    – Nie waż się przestać! –ostrzegła.

    Jeszcze mocniej przycisnęła moją twarz i spięła moją głowę swoimi udami.

    -STOP! – wyjęczała trzymając moją głowę między udami.

    Przestałem ruszać języczkiem mając go ciągle w środku i czułem jak jej ciało drży. Odsunęła moją głowę i leżała chwilę bez ruchu. Klęczałem przed nią obserwując jak zachowuje się jej ciało, jak drży. Jej uda i prześcieradło były całe mokre.

    – Wyjdź z pokoju i nie przeszkadzaj mi przez godzinę – spokojnie powiedziała.

    Wyszedłem z pokoju cały oszołomiony tą sytuacją.

    Ciąg dalszy nastąpi…

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    bramsi bramsi
  • 35 lat starsza kolezanka mamy (2)

    Poszedłem do pokoju, założyłem spodnie i koszulkę, usiadłem na kanapie i nie mogłem uwierzyć w to co się przed chwilą stało. Pierwszy raz w życiu znalazłem się w tak dziwnej i niezręcznej sytuacji. Kac moralny cały czas był w mojej głowie. Te myśli przeplatały się z widokiem, który miałem cały czas przed oczami. Pierwszy raz w życiu zobaczyłem nagą kobietę, jej piersi oraz pochwę. Pierwszy raz w życiu poczułem smak kobiety oraz jej zapach. Mój penis cały czas był twardy, a po mojej głowie cały czas chodziła myśl aby sobie ulżyć. Powstrzymywała mnie jednak nie zakończona sytuacja z Panią Wiolettą – jej obietnica, że nie powie nic mamie. Nie powiedziała mi jeszcze, że sprawa jest załatwiona. Nie chciałem aby czasami nakryła mnie na masturbacji bo to mogłoby pogorszyć jeszcze sprawę. Siedziałem tak przez jeszcze godzinę, bijąc się z własnymi myślami. Nagle usłyszałem głos Pani Wioletty:

    – Paweł! Przyjdź do mnie! – usłyszałem głos z drugiego pokoju.

    Od razu wstałem i poszedłem w stronę pokoju. Po otworzeniu drzwi ujrzałem Panią Wiolettę siedzącą na łóżku. Była już ubrana w jeansy i białą koszulkę na ramiączkach przez którą prześwitywał czarny koronkowy stanik, który miała założyć przed nakryciem mnie na podglądaniu. Stanąłem w drzwiach czując znowu skrępowanie.

    – Posłuchaj mnie teraz uważnie – powiedziała zdecydowanym głosem.

    – Nie myśl sobie czasami, że to jest już koniec kary. O której mama wraca? – spytała.

    – Za godzinę powinna już być w domu – odpowiedziałem.

    – A czy dzisiaj znowu idzie na noc do pracy?

    – Tak, dzisiaj jeszcze tak, ale trochę później koło 21.

    – Dobrze. Na tą chwilę nic mamie nie powiem o dzisiejszej sytuacji. Po 21, gdy mamy już nie będzie w domu meldujesz mi się w pokoju. Zrozumiano?

    – Tak.

    – Zrób mi teraz kawę. Dziękuję.

    Gdy już miałem wychodzić z pokoju do kuchni usłyszałem:

    – A i jeszcze jedno. Czy masturbowałeś się po wyjściu z mojego pokoju? – spytała stanowczo.

    – Nie, nie, siedziałem na kanapie i myślałem o tej całej sytuacji.

    – Podejdź do mnie. Sprawdzimy. Jeżeli mnie okłamałeś to wiedz, że to się źle skończy.

    Podszedłem do Pani Wioletty, która jednym szybkim ruchem ściągnęła na dół moje spodnie razem z bokserkami. Mój twardy  penis wyskoczył z bokserek jak z procy i zaczął się ruszać przed twarzą Pani Wioletty.

    – Masz szczęście. To jest również część kary. Nie chciałabym Cię nakryć na masturbacji. A w ciągu dnia bądź pewien, że sprawdzę Cię i wyczuje czy sobie ulżyłeś. Idź już rób tą kawę.

    Poszedłem do kuchni zrobić kawę i usłyszałem otwierane drzwi od domu. To była mama, która wróciła z pracy. Cały zamarłem. Cały czas nie byłem pewien czy Pani Wioletta dotrzyma danego słowa.

    – Cześć, no wreszcie wróciłaś, zamęczysz się w tej pracy. Paweł robi mi kawę, napijesz się również? – zapytała Wioletta mojej mamy.

    – Pewnie, chodź usiądziemy w dużym pokoju. Paweł zrób mi też kawę! – krzyknęła mama.

    Zaniosłem kawę do pokoju w którym siedziała mama i Pani Wioletta zatracone w rozmowie. Postawiłem kawę i poszedłem do małego pokoju oglądać telewizję. Nie zwróciły na mnie w ogóle uwagi.

    Przez cały dzień myśl o tym co się stało nie wychodziła mi z głowy. Do wieczora nie widziałem się już z Panią Wiolettą, ponieważ wyszła na miasto. Z mamą również, która pracę zabrała również do domu. Około 20 Pani Wioletta wróciła do domu i od razu poszła do łazienki pod prysznic.

    – Wioletta lecę do pracy, to już ostatnia nocka, od jutra zaczniemy załatwiać Twoje sprawy. Paaa –powiedziała mama przez drzwi do łazienki.

    Wiedziałem, że moment spotkania z Panią Wiolettą w jej pokoju nadchodzi nieubłagalnie. Usłyszałem, że woda przestała lecieć z prysznica. Siedziałem tak na kanapie czekając na rozwój sytuacji. Drzwi o łazienki się otworzyły i usłyszałem:

    – Paweł za 5min widzę Cię w pokoju! W samych bokserkach! – krzyknęła.

    Zdjąłem spodnie i koszulkę. Mój penis oczywiście znowu był twardy. Nie ulżyłem sobie dzisiaj i czułem takie napięcie, że już ciężko było mi wytrzymać. Poszedłem do pokoju i zobaczyłem Panią Wiolettę leżącą na brzuchu na łóżku.

    – Tam na półce jest balsam. Weź go i podejdź do mnie. Nałóż na dłonie i zacznij delikatnie wcierać go w moje ramiona – powiedziała spokojnym tonem.

    Nałożyłem balsam na ręce i zacząłem delikatnie dłońmi poruszać po ramionach Pani Wioletty. Jej głowa była skierowana w moją stronę. Miała zamknięte oczy. Jej skóra stawała się bardzo delikatna i pachnąca. Czułem ciepło jej ciała.

    – Przejdź z wcieraniem na plecy – powiedziała.

    Zacząłem przesuwać dłonie po jej plecach i ramionach. Jej ciało zaczęło błyszczeć.

    – Powolutku schodź niżej. Na pupę oraz nogi i uda – wyszeptała.

    Moje dłonie skierowały się na jej pupę oraz nogi i wewnętrzne części ud. Z zakłopotania omijałem część intymne.

    – Wydaje mi się, że omijasz część mojego ciała. Rób to dokładnie! – powiedziała stanowczo.

    Przesuwając dłonie po jej wewnętrznej części ud zauważyłem, że delikatnie rozsunęła nogi. Moim oczom ukazały się nierozchylone wargi sromowe. Moje dłonie zaczęły wędrować coraz wyżej, aż przesunąłem dłoń po jej wargach sromowych oraz środku jej pupy. Jej ciało już całe błyszczało. Coraz częściej moje dłonie dotykały jej warg sromowych. Jeden paluszek delikatnie przesuwał się między nimi, delikatnie je rozszerzając i ukazując piękny różowy kolor. Czuć było, że zaczęła szybciej oddychać i wzdychać przez zamknięte usta.

    – Poczekaj, odwrócę się.

    Odwróciła się na plecy, a moim oczom ukazały się jej piersi oraz włoski na wzgórku łonowym.

    – Nie chcę Cię znowu upominać, żebyś nie omijał części mojego ciała. Zrób to dobrze i dokładnie – powiedziała.

    Nałożyłem balsam na dłonie i zacząłem wcierać w jej piersi, brzuch, nogi i uda. Nie omijałem już warg sromowych, które były już rozchylone. Mój paluszek wędrował przez środek i za każdym razem czułem jak to przeżywa.

    – Zacznij pieścić moje piersi i sutki ustami, a paluszek wkładaj głębiej do środka – powiedziała.

    Moje usta wędrowały z jednej piersi na drugą, ssałem jej sutki, a moje paluszki wchodziły i wychodziły z jej pochwy. Czułem już znowu jej wilgoć chlupiącą w środku. Nagle poczułem jej dłoń na moim penisie. Zaczęła delikatnie przesuwać ją po moich bokserkach. Włożyła dłoń do środka i zaczęła poruszać nim w górę i w dół. Sprawiło to, że mój paluszek już coraz szybciej poruszał się w jej pochwie, a jej wilgoć wypływała na zewnętrz.

    -Zdejmuj bokserki i włóż go do środka – wyszeptała.

    Zdjąłem bokserki, ukląkłem przed nią na łóżku, przed jej rozchylonymi nogami z twardym członkiem wystrzelonym w górę. Spojrzała na mnie i powiedziała:

    – Wkładasz go głęboko we mnie, chcę poczuć go całego i mocno naprężonego w sobie. Nie waż się trysnąć, gdy już będziesz blisko masz zwalniać. Nie zapomnij pieścić moich piersi. Koniec będzie wtedy kiedy powiem rozumiesz?

    Kiwnąłem głową. Nie mogłem wydusić z siebie słowa. Przybliżyłem się. Rozchyliłem dłonią wargi sromowe i nakierowałem swój penis w stronę pochwy. Była cała mokra. Przetarłem delikatnie czubkiem penisa po jej wilgotnej zewnętrznej części i powoli zacząłem go wkładać do środka. Czułem jak zaciska mięśnie w środku które oplatają mojego penisa. Włożyłem go do końca i poczułem delikatny opór.

    – Jeszcze głębiej – jęknęła.

    Docisnąłem i aż cała zadrżała. Zacząłem poruszać nim i delikatnie mocniej dociskać. Cały wchodził. Wyciągając czułem jak jej wilgoć spływa po moim penisie. Czułem wielkie podniecenie. Już byłem bardzo blisko więc zwolniłem.

    – Bardzo dobrze, kontroluj się – powiedziała.

    Zwolniłem tempo. Czuć było po jej ciele, że również powolne ruchy ją bardzo podniecają.

    – Jestem już bardzo blisko. Wkładaj go powoli, kontroluj się. Gdy będziesz gotowy potrzebuje 30 sekund ostrego, szybkiego i głębokiego wkładania. Tyle masz wytrzymać i trysnąć we mnie. Zostaw moje piersi i skup się teraz tylko na tym – wyjęczała stanowczo.

    Poderwałem się do góry. Złapałem jej rozchylone nogi i zacząłem powoli przyspieszać. Spojrzała na mnie i powiedziała:

    – Jesteś gotowy?

    Kiwnąłem głową.

    – To zaczynaj! – jęknęła głośno.

    Odchyliła głowę do tyłu. Dłońmi złapała prześcieradło. Chwyciłem ją mocno za uda i zacząłem szybkimi ruchami wkładać głęboko penisa do środka. Słyszałem jak jej wilgoć chlupie w pochwie. Jej uda były już całe mokre. Moje całe podbrzusze również. Uderzałem swoim ciałem w jej ciało. Coraz głębiej i głębiej. Jej jęki były coraz szybsze, częstsze i głośniejsze. Czułem już napięcie, wiedziałem, że jeszcze kilka razy włożę i nie wytrzymam.

    – Teraz! – krzyknęła.

    Złapała mnie za ręce i przyciągnęła do siebie. Usłyszałem głośny jednostajny jęk, a jej ciało wybiło się do góry. Dłonie położyła na mojej pupie i mocno docisnęła do siebie sprawiając, że wszedłem jeszcze głębiej. Jej pochwa oplotła mojego penisa i mocno się zacisnęła, a ja zacząłem tryskać do jej środka, a mimowolne ruchy penisa do przodu jeszcze bardziej wbijały się w jej pochwę.  Jej ramiona oplotły moje ciało, a paznokcie wbiły się w plecy. Jej ciało całe drżało.

    – Nie ruszaj się – wyszeptała drżącym głosem.

    Mięśnie jej pochwy delikatnie się rozluźniały i mój penis zaczął powoli wychodzić. Z jej pochwy wyciekała moja sperma. Chyba jeszcze nigdy tyle spermy z siebie nie wyrzuciłem.

    – Spisałeś się Paweł. Jesteśmy kwita. Mamie nic nie powiem – wyszeptała po cichu.

    – Dziękuję Pani Wioletto – odparłem drżącym głosem.

    – Idź proszę do dużego pokoju i tam pójdź spać, chcę pobyć teraz sama. Jutro rano po przebudzeniu będę chciała przeprowadzić z Tobą ostatnią rozmowę przed powrotem mamy na temat tego co się wydarzyło rano i teraz. Czekaj na mnie aż przyjdę. Dobranoc Paweł.

    – Dobranoc Pani Wioletto.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    bramsi bramsi
  • 35 lat starsza kolezanka mamy (3)

    Długo nie mogłem zasnąć po wyjściu od Pani Wioletty. Z jednej strony czułem zakłopotanie w związku z tą sytuacją, nie chciałem nawet myśleć co mama by na to powiedziała gdyby się dowiedziała, że podglądałem jej koleżankę, a później się z nią kochałem. Sytuacja moja jednak nie pozwalała mi na to aby odmówić Pani Wiolecie. Z drugiej jednak strony podniecała mnie myśl o niej, o jej ciele i o tym jak mi było dobrze przy niej. Ułożyłem sobie jednak w głowie, że dla nas wszystkich najlepiej będzie jeżeli ta sytuacja się zakończy. Miałem nadzieje, że po porannej rozmowie to się skończy. W końcu udało mi się zasnąć.

    – Paweł, Paweł, wstawaj! – powiedziała Pani Wioletta siedząc na moim łóżku.

    Leżałem w samych bokserkach, nie przykryty kołdrą, musiałem się odkryć w nocy gdyż było gorąco.

    – Paweł wstawaj, mieliśmy porozmawiać przed powrotem mamy – powtórzyła.

    Poderwałem się i usiadłem na łóżku opierając się o ścianę. Pani Wioletta siedziała na moim łóżku w samym szlafroku. Włosy miała rozpuszczone. Widać było, że niedawno się również obudziła, nie była po porannym prysznicu.

    – Paweł mama za chwilę będzie więc skup się teraz na tym co mam Ci do powiedzenia – powiedziała stanowczo.

    – To co zrobiłeś było bardzo, ale to bardzo złe. Ta sytuacja z podglądaniem mnie nie powinna się w ogóle wydarzyć – kontynuowała gestykulując palcem.

    Podczas gestykulowania ręką zauważyłem, że jej szlafrok delikatnie się rozsuwa, a moim oczom ukazała się pierś Pani Wioletty z widocznym sutkiem. Nagle poczułem, że mój penis powoli zaczyna rosnąć. Szybko skierowałem swoje oczy na jej twarz i starałem się o tym nie myśleć.

    – Musisz wziąć pod uwagę moje dobre serce, że nie chce sprawiać przykrości Twojej mamie.  – kontynuowała Pani Wioletta.

    Widok piersi Pani Wioletty nie dawał mi spokoju, było to silniejsze ode mnie, automatycznie zerkałem na dół, a mój penis rósł z sekundy na sekundę.

    – Nawet sobie nie zdajesz sprawy jak byś w jej oczach stracił gdyby się o tym dowiedziała. Zapamiętaj sobie, że to było… dlaczego Ty mi się nie patrzysz w oczy?! – zbulwersowała się.

    – Przepraszam Panią, ale troszkę się Pani szlafrok rozsunął – wymamrotałem.

    Pani Wioletta szybkim ruchem zakryła swoją pierś szlafrokiem. Robiąc to jej oczy na chwilę skierowały się w stronę moich bokserek na których odznaczał się mój twardy penis.

    – Ty nie jesteś w ogóle skupiony na rozmowie! – powiedziała stanowczo.

    – Ja tu się produkuje, składam myśli, żebyś zrozumiał swoje zachowanie, a Ty patrzysz się na moje piersi i już Ci penis staje! Tak to my tej rozmowy nie przeprowadzimy… – powiedziała z lekkim namysłem.

    – Widzę, że u młodych mężczyzn wystarczy mały bodziec i już gotowy do działania. Żeby ta rozmowa doszła do skutku musisz przestać myśleć o seksie. Za chwilę Twój penis nie ma być we wzwodzie, nie interesuje mnie jak to zrobisz! – powiedziała stanowczo.

    Zacząłem myśleć o kompletnie innych rzeczach nie związanych z seksem ale niestety mój penis cały czas byłe wzwodzie. Minęło 5 minut i niestety nic to nie dało.

    – Przepraszam Pani Wioletto, ale cały czas jest taki jaki jest – wymamrotałem.

    – Dobra, nie ma czasu bo za chwilę wróci Twoja mama, a ja już nie chcę wracać do tej rozmowy. Wyjmuj go i szybko dojdź bo Ty się w ogóle na rozmowie nie skupisz.

    Wyciągnąłem penisa ze spodni i zacząłem się masturbować. Cały czas patrzyłem na niego i modliłem się żeby jak najszybciej trysnął. Nie mając jednak żadnych bodźców, było to trudne do zrobienia.

    – No ile Ci to jeszcze zajmie, dlaczego nie tryskasz?! – powiedziała z irytacją.

    – Robię co mogę Pani Wioletto.

    Zacząłem jeszcze szybciej nim poruszać, ale to również nie zdawało egzaminu.

    – Myślałam, że ta rozmowa szybko nam minie, a tu same problemy – powiedziała.

    Nagle zaczęła wyjmować swoje piersi spod szlafroka.

    – Patrz na nie i się masturbuj, zaraz masz trysnąć  – powiedziała stanowczo.

    Zacząłem się wpatrywać w jej piękne kształtne piersi i jej brązowe sutki. Zacząłem się bardziej podniecać, ale cały czas nie mogłem trysnąć.

    – Jeżeli to Ci pomoże to możesz je podotykać, skup się na tym żeby trysnąć, nie mamy dużo czasu – powiedziała.

    Zacząłem dotykać piersi Pani Wioletty, a jedną ręką cały czas się masturbowałem. Czułem coraz większe podniecenie.

    – Jesteś już blisko? – spytała zniecierpliwiona.

    – Tak jeszcze trochę… – powiedziałem przez zęby.

    Minuty mijały, a ja cały czas nie mogłem trysnąć.

    – W takim tempie to my do wieczora nie porozmawiamy! Przesuń się! – powiedziała stanowczo.

    Usiadła na łóżku z mojej prawej strony. Lewą ręką objęła mnie za szyją, a prawą ręką złapała mojego penisa i zaczęła poruszać nim w górę w dół. Moją głowę skierowała w kierunki swoich piersi i oparła na nich. Przed swoimi oczami miałem jej sutki oraz widok jak porusza swoją ręką mojego penisa. Przytuliłem mocniej głowę do jej piersi. Zaczęła przyspieszać ruchy.

    – Tak dobrze? – spytała.

    – Tak, już jestem blisko Pani Wioletto – wymamrotałem.

    – Liczę od pięciu i masz tryskać. Proszę, 5…4… – zaczęła liczyć.

    Fakt jej rozkazu tryśnięcia jeszcze bardziej mnie podniecił. Zacząłem szybciej oddychać i wzdychać w piersi Pani Wioletty.

    – 3…. 2… no w końcu! Taaaaak – powiedziała z ulgą.

    Nie wytrzymałem do końca odliczania. Głowę przytuliłem jeszcze mocniej do piersi Pani Wioletty. Zacząłem tryskać na swoją klatkę piersiową i brzuch. Pani Wioletta zwolniła swoje ruchy. Sperma przestała wysoko strzelać, ale cały czas się wydobywała z penisa oblepiając dłoń Pani Wioletty. Puściła go, dłoń wytarła o moją pościel. Podniosła moją głowę.

    – Czy już teraz się skupisz na rozmowie? – spytała.

    – Tak – opowiedziałem bez zastanowienia.

    – Dobrze, więc teraz posłuchaj. Powiem krótko i stanowczo. To co zrobiłeś było bardzo, bardzo złe i się nie powinno wydarzyć. Mam nadzieję jednak, że moja kara sprawiła, że już więcej tego nie zrobisz. Tak jak obiecałam, nie powiem nic Twojej mamie. Następnym jednak razem gdy będziesz mnie podglądać wszystko powiem Twojej mamie. Zrozumiałeś?

    – Tak, to już się więcej nie powtórzy – opowiedziałem.

    – Nie było tematu, zachowujemy się jak gdyby nigdy nic, tak?

    – Tak Pani Wioletto.

    Ucieszyłem się z decyzji Pani Wioletty. Całe szczęście, że mama się o tym nie dowiedziała. Pani Wioletta potrafiła dotrzymać tajemnicy i  nie dawała po sobie poznać, że coś takiego się wydarzyło między nami. Nasze relacje były normalne i nawet mama nie zauważyła, że coś może być na rzeczy. Przy obiedzie również nie było żadnego tematu ani jakiegokolwiek skrępowania.

    – Słuchaj Monika do mnie zadzwoniła, że chciałaby się spotkać poplotkować dzisiaj, wyskoczymy gdzieś na miasto? – spytała Pani Wioletta mojej mamy.

    – Ojej bardzo chętnie, ale szef znowu mnie w pracy potrzebuje – odpowiedziała mama.

    – Może zamiast wyjścia na miasto wpadnie tutaj do nas? Posiedzimy trochę, porozmawiamy, ja skoczę do pracy, a Wy jak będziecie chciały możecie dłużej posiedzieć to nie ma problemu – kontynuowała.

    – To jest dobry pomysł, zadzwonię do niej i ją w takim razie do Ciebie zaproszę – powiedziała Pani Wioletta.

    – Paweł pamiętasz Panią Monikę, moją koleżankę z poprzedniej pracy? – spytała mnie mama.

    – Tak, pamiętam.

    Pani Monika była koleżanką z poprzedniej pracy mamy. Ostatnio widziałem ją z 3 lat temu. Z tego co kojarzę była wtedy u nas i pokazywała swoje zdjęcia ze swoich 50 urodzin na których zresztą moja mama też była.

    – Nie będzie Ci przeszkadzać że Pani Wioletta i Pani Monika sobie dłużej posiedzą w domu? – spytała mama.

    – Nie ma problemu – odpowiedziałem bez zawahania.

    Resztę dnia spędziłem w swoim pokoju, za zamkniętymi drzwiami  z uwagi na głośne rozmowy, śmiechy mojej mamy, Pani Wioletty i Pani Moniki.

    – Paweł mogę wejść? – spytała mama.

    – Tak, proszę.

    – Paweł idę do pracy, Pani Wioletta i Pani Monika zostają. Otworzyły sobie winko. Mówiły, że za długo siedzieć nie będą. Okej?

    – Tak mamo, wszystko ok.

    – Dobrze to do jutra synek.

    – Papa.

    Mama wyszła do pracy, a Pani Wioletta z Panią Moniką siedziały w pokoju i rozmawiały sobie przy winku. Słychać było w ich głosie przez drzwi, że winko zaczęło działać i się rozluźniły.

    Nagle usłyszałem dotknięcie klamki od drzwi mojego pokoju….

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    bramsi bramsi
  • 35 lat starsza kolezanka mamy (4)

    Nagle usłyszałem dotknięcie klamki od drzwi mojego pokoju. Otworzyły się, a w nich stała Pani Wioletta ubrana w dopasowane  jeansy i koszulę w kratę z podwiniętymi rękawami i odpiętymi  4 guzikami, co pokazywało jej rowek między piersiami. W ręce trzymała butelkę wina. Obok stała Pani Monika ubrana w szare spodnie i obcisłą czarną koszulkę uwydatniającą jej delikatne krągłości i kształt piersi. W dłoniach trzymała 2 lampki napełnione do połowy czerwonym winem.

    – Cześć Paweł, a co Ty tak tutaj sam siedzisz? – spytała Pani Wioletta.

    – Dobry wieczór, a nie mam na dzisiaj żadnych planów na wieczór i tak sobie odpoczywam – odpowiedziałem.

    – Pamiętasz Panią Monikę?

    – Tak pamiętam, dobry wieczór – odpowiedziałem.

    – Wiola, oczywiście, że mnie pamięta. Widzieliśmy się kilka lat temu, gdy przyszłam ze zdjęciami z moich 50 urodzin, pamiętasz Paweł, prawda? – spytała Pani Monika.

    – Tak, tak pamiętam – odpowiedziałem.

    – Ile miałeś wtedy lat? 17? – spytała Pani Monika.

    – Dokładnie – dopowiedziałem

     – A to jeszcze nie byłeś pełnoletni, młodzieniaszek byłeś – wtrąciła się Pani Wioletta.

    – Yhym – wymamrotałem.

    – Jeszcze jest młodzieniaszek przecież – powiedziała Pani Monika.

    – Tak, tak, ale już pełnoletni, ba 20 letni – odpowiedziała Pani Wioletta.

    – A tak, to prawda, te 3 lata Cię zmieniły Paweł, wymężniałeś, prawdziwy mężczyzna – powiedziała Pani Monika.

    – Oj prawdziwy, prawdziwy… – powiedziała Pani Wioletta.

    Mówiąc to zauważyłem delikatny i ukryty uśmiech Pani Wioletty skierowany w moją stronę.

    – Słuchaj Paweł, my z Panią Moniką już wypiłyśmy butelkę wina same i tak siedzimy samotne, bez towarzystwa. Twoja mama w pracy jak wiesz. Nie chciałbyś nam potowarzyszyć? – spytała Pani Wioletta.

    – Właśnie otworzyłyśmy kolejną butelkę wina, a skoro już jesteś pełnoletni to lampką mogłybyśmy Cię poczęstować, prawda Wiola? – wtrąciła się Pani Monika.

    – Oczywiście – przytaknęła Pani Wioletta.

    – Dziękuję za propozycję, mogę potowarzyszyć – odpowiedziałem.

    – To chodź Paweł do nas do nas do pokoju, usiądziemy sobie przy stole – powiedziała Pani Monika.

    – Nie Wiola, chodź sobie usiądziemy na łóżku Pawła, poczujemy się jak za starych dobrych czasów gdy przegadywałyśmy całą noc przy winku – odparła Pani Wioletta.

    – Paweł nie będzie Tobie przeszkadzać? – spytała Pani Monika.

    – Pewnie, że nie, jest tutaj dużo miejsca, zapraszam – odpowiedziałem.

    – Super, trzymaj Wiola nasze kieliszki, a ja pójdę po kieliszek dla Pawła – powiedziała Pani Monika.

    Pani Wioletta położyła wino i kieliszki na komodzie i podeszła do mnie i powiedziała na ucho:

    – Paweł nie stresuj się, Pani Monika o niczym nie wie. Wypijemy winko do końca i już nas nie ma. Wyluzuj – powiedziała spokojnym tonem.

    – Dobrze Pani Wioletto – odpowiedziałem.

    Pani Wioletta usiadła na łóżku po mojej lewej stronie, kładąc jedną nogę na nodze. Nagle weszła Pani Monika z kieliszkiem wina.

    – Proszę Paweł do dla Ciebie – powiedziała Pani Monika podając kieliszek.

    Pani Monika usiadła po mojej prawej stronie. Nogi wyciągnęła do przodu, a rękami oparta się o łóżko.

    – Paweł nalejesz sobie wina? Nam nie wypada, żeby Ci nalać, w końcu Ty jesteś mężczyzną – powiedziała Pani Wioletta z uśmiechem na twarzy.

    – Tak, to prawda i podaj nam proszę nasze kieliszki – wtrąciła się Pani Monika.

    Wstałem z łóżka z pustym kieliszkiem wina i podszedłem do komody. Nalałem sobie pół kieliszka wina. Wziąłem i podałem lampki Pani Wioletcie i Pani Monice.  Podając  lampkę Pani Wioletcie mój wzrok mimowolnie skierował się w jej dekolt. Fakt że siedziała, a ja stałem sprawił, że mogłem dojrzeć również jej kształt piersi. U Pani Moniki zauważyłem wyraźnie kształt wzgórka łonowego przy jej złączonych udach, który odznaczał się na spodniach. Podszedłem do komody, wziąłem swoją lampkę i usiadłem między Panią Moniką i Panią Wioletta. Pani Monika nagle się poderwała i powiedziała:

    – No Paweł opowiadaj co tam u Ciebie słychać? – spytała.

    – A wszystko dobrze Pani Moniko, studiuję marketing, w wolnych chwilach trochę pracuje i tak leci czas – odpowiedziałem.

    – A jak tam u Ciebie w sprawach miłosnych – zaśmiała się Pani Monika.

    – Masz dziewczynę? – kontynuowała.

    – Nie, nie dziewczyny jeszcze nie mam na stałe – odpowiedziałem.

    – Musi sobie znaleźć prawda Monia? – wtrąciła się Pani Wioletta.

    – No jasne, dziwię się, że jeszcze nie ma, taki przystojny mężczyzna – powiedziała Pani Monika.

    Delikatnie się zarumieniłem, a Pani Monika dalej kontynuowała:

    – My Wiolcia w tym wieku to już chyba miałyśmy ze trzech chłopaków prawda? – spytała Pani Monika.

    – No pewnie, nie próżnowałyśmy w szkole – zaśmiała się Pani Wioletta.

    – No ale widzisz, że czasy się zmieniają, wszystko chyba teraz wolniej idzie, wszyscy wolniej dojrzewają – powiedziała Pani Wioletta.

    – Oj tak, ja pamiętam, że pierwszego chłopaka miałam w wieku 16 lat z którym się już całowałam – powiedziała Pani Monika.

    – Tak Ty Monika szybko zaczęłaś, nie tylko się całować – zaśmiała się Pani Wioletta.

    – To prawda, pamiętasz Marka? Gdy mieliśmy 19 lat zaprosił mnie na działkę, no a tam… – zaśmiała się Pani Monika.

    – Tak pamiętam jak mi opowiadałaś jak stałaś się prawdziwą kobietą – wtrąciła się Pani Wioletta.

    – A powiedz Paweł, jak to teraz wygląda ze sprawami intymnymi u młodych?  – spytała mnie Pani Monika.

    – Wszystko podobnie – odparłem.

    – Ale podobnie czyli jak? Już się całujecie w tym wieku czy jeszcze nie? – spytała Pani Monika.

    – No pewnie, że tak. Całujemy i nie tylko – odparłem zdecydowanie.

    – No widzisz Wiolka czyli podobnie jak u nas – odparła Pani Monika.

    – Zobacz, zobacz Wiolka całują się i nie tylko, czyli mam rozumieć Paweł, że już jesteś prawdziwym mężczyzną – spytała z zaciekawieniem Pani Monika.

    – Yyyyy, tak – odparłem zakłopotany.

    – Monia no pewnie, że jest, myślę, że kobiety za nim szaleją, spójrz na niego – powiedziała Pani Wioletta.

    – Zgadzam się, prawdziwy mężczyzna wyrósł z Pawła – odpowiedziała Pani Monika.

    – Aj Paweł przepraszam Cię za siebie i Panią Wiolettę. Stare baby wypytują Cię o takie sprawy i prawią Ci komplementy – powiedziała Pani Monika.

    – Wszystko ok, nic się nie stało – odpowiedziałem.

    – Prawda Monia, czas leci, pamiętasz jak byłyśmy młode, chłopaki się za nami oglądali, a teraz co? Młodzi faceci za młodymi dziewczynami się oglądają, a faceci w naszym wieku też za młodymi – zaśmiała się Pani Wioletta.

    – Prawda, Wiolcia, prawda – przytaknęła Pani Monika.

    – Ale Panie przecież nie są takie stare, bez przesady – wtrąciłem się.

    – Paweł dziękujemy, ale my wiemy jak jest, czasy naszej świetności już minęły dawno, sam popatrz na siebie czy byś się obejrzał za nami na ulicy? – zaśmiała się Pani Monika.

    – Oczywiście, naprawdę jesteście Panie atrakcyjnymi kobietami – powiedziałem.

    – Dobrze, że na świecie jeszcze są tacy szarmanccy mężczyźni –powiedziała Pani Monika.

    – Oj prawda, prawda, ale powoli już na wymarciu – odparła Pani Wioletta.

    – Miło tak sobie posłuchać miłych komplementów prawda Wiola? – spytała Pani Monika.

    – Prawda Monia, tylko to nam teraz pozostało – zaśmiała się Pani Wioletta.

    – Paweł, a Ty za jakimi się dziewczynami oglądasz? Młodszymi, starszymi? – spytała Pani Monika.

    – Wiek nie gra roli Pani Moniko. Jak jest dziewczyna czy kobieta interesująca to może być nawet dużo starsza – odpowiedziałem.

    – No, Paweł to mądrze powiedziałeś, brawo – powiedziała Pani Wioletta.

    – Tak, tak, zgadzam się. Ale co Paweł, gdybyś spotkał kobietę atrakcyjną, interesującą to w ogóle Cię wiek nie interesuje? – ciągnęła temat Pani Monika.

    – Nie, nie patrzę na to – odpowiedziałem.

    – I w sprawach intymnych również? – spytała z jeszcze większym zaciekawieniem.

    – Tak – odparłem zdecydowanie.

    – I nawet jakby była 30 lat starsza od Ciebie to nie czułbyś niechęci w całowaniu się z nią czy czymś więcej? – spytała Pani Monika.

    – Nie, tak jak mówiłem wiek nie gra dla mnie roli – odpowiedziałem.

    – Miło się to słyszy Paweł, ale w to, to Ci chyba nie uwierzę – zaśmiała się Pani Monika.

    – Słyszałaś Wiolcia? Paweł, taki młody i przystojny mężczyzna mógłby się całować z 50 letnią, starą babą, taką jak my i nie czułby niechęci – kontynuowała Pani Monika.

    – No widzisz, to chyba jakiś unikat – odpowiedziała Pani Wioletta z uśmiechem na ustach.

    – Wiolcia, a może sprawdzimy czy mówi prawdę? Paweł, a mnie byś pocałował albo Panią Wiolettę? – spytała z uśmiechem Pani Monika.

    – Monia przestań, przecież Paweł mówił, że to mają być atrakcyjne kobiety, a nie my – zaśmiała się Pani Wioletta.

    – A racja Wiolcia – odparła Pani Monika.

    – Nie no oczywiście, że bym pocałował, mówiłem przecież, że są Panie atrakcyjne – odparłem.

    – Tak? To proszę Paweł mnie pierwszą, ale to ma być pocałunek, a nie cmoknięcie ustami. Wiolcia potrzymaj mi kieliszek – powiedziała Pani Monika podając kieliszek Pani Wioletcie.

    Pani Monika odwróciła się twarzą w moją stronę. Odłożyłem kieliszek na ziemię. Zbliżyliśmy się ustami do siebie i delikatnie musnęliśmy wargami. Poczułem, że Pani Monika delikatnie otwiera usta i wysuwa swój język, swoją dłoń położyła na mój policzek delikatnie przysuwając moją twarz do siebie. Czułem, że mój penis zaczyna delikatnie drgać. Otworzyłem usta i delikatnie włożyłem swój język do jej ust. Drugą dłonią złapała moją twarz i przekręciła ją w drugą stronę, wkładając swój język jeszcze głębiej w moje usta. Cmoknęła mnie głośno i odsunęła.

    – No proszę Paweł, jak Ty dobrze całujesz – powiedziała Pani Monika.

    – Wiolcia Twoja kolej – kontynuowała.

    Odwróciłem się do Pani Wioletty, która kiwnęła mi głową z wyrazami zgody. Spojrzałem jej głęboko w oczy i przybliżyłem swoje usta. Zaczęła delikatnie cmokach moje usta. Wyciągnęła język i rozszerzyła moje usta wkładając do środka. Złapała mnie dłonią za kark, odwróciła głowę i mocno przycisnęła do siebie. Zaczęła szybko poruszać językiem w mojej buzi, co sprawiło, że również zacząłem tak robić. Mój penis delikatnie zaczął rosnąć i wypychać spodnie. Nasze języki dotykały się w buzi i mijały w szybkim tempie. Nagle odsunęła mnie od siebie. Spojrzała mi na chwilkę w oczy i przysunęła gwałtownie do siebie dając głośnego całusa.

    – Uuuu, to prawda Monia – odpowiedziała Pani Wioletta.

    – No Paweł jednak mówiłeś prawdę, nalejesz nam jeszcze wina? – spytała Pani Monika.

    – Oczywiście – odpowiedziałem.

    Wstałem z łóżka. Wziąłem od Pań kieliszki i poszedłem w stronę komody. Wziąłem wino do ręki i nagle zauważyłem w lustrze wiszącym po drugiej stronie pokoju, że Pani Monika przysunęła się do Pani Wioletty szepcząc coś na ucho. Odsunęła się momentalnie, a Pani Wioletta kiwnęła do niej porozumiewawczo. Jak gdyby nigdy nic odwróciłem się i podałem Paniom kieliszki i usiadłem między nimi. Wypiły po małym łyku i Pani Monika powiedziała:

    – To mówisz Paweł, że jesteśmy atrakcyjne kobiety? – spytała Pani Monika patrząc mi w oczy i kładąc rękę na moim udzie.

    – Tak, tak jesteście – odpowiedziałem.

    – Ale wiesz Paweł, że my Ci jeszcze do końca nie wierzymy? Prawda Wiolcia? – spytała Pani Monika.

    Spojrzałem na Panią Wiolettę, która kiwnęła głową zgadzając się ze słowami Pani Moniki. Odwróciłem się w stronę Pani Moniki.

    – Uwierzymy Ci gdy… – zaczęła mówić Pani Monika, gdy nagle swoją dłoń położyła na moim karku i przysunęła moje usta do swoich wkładając język do mojej buzi. Zaczęła mnie delikatnie i namiętnie całować. Swoją dłonią pocierała moje udo. Nagle poczułem na moich włosach i klatce piersiowej dłonie Pani Wioletty. Czułem jej delikatne drapanie paznokciami. Moje usta i język wędrowały po ustach i buzi Pani Moniki. Dłoń Pani Wioletty z moich włosów przesunęła się na mój polik i zdecydowanym, ale subtelnym ruchem przesunęła moją twarz w kierunku swojej. Drugą dłoń położyła na drugi policzek i przysunęła moją twarz do siebie wkładając swój język głęboko do moich ust. Dłonie Pani Moniki skierowały się pod moją koszulkę, na plecy i brzuch. Nagle poczułem dłoń na swoich spodniach na swoim penisie, który był już wyczuwalny i po delikatnym ściśnięciu przez Panią Monikę zaczął jeszcze bardziej rosnąć. Pani Wioletta odsunęła moją twarz od swojej i skierowała dłonie w kierunki koszuli. Zaczęła delikatnie rozpinać swoją koszulę, powoli ukazując swój czerwony, koronkowy stanik. Pani Monika rozwiązała sznurek od moich spodni i włożyła dłoń do środka i zaczęła masować mojego penisa w już pełnym wzwodzie. Drugą dłonią drapała moje plecy i patrzyła się na to co robi Pani Wioletta. Z każdym rozpiętym guziczkiem moje podniecenie wzrastało.  Po rozpięciu ostatniego guzika Pani Wioletta złapała moje dłonie i położyła na swoich piersiach przyciskając je do nich sugerując żebym je pieścił. Ponownie złapała mnie za poliki i przysunęła do siebie namiętnie całując. Pani Monika usidła na  łóżku za moimi plecami. Czułem jej piersi na swoich plecach. Objęła mnie dwoma rękami, przytuliła mocno i skierowała swoje dłonie w kierunki mojego penisa. Włożyła je do moich bokserek i zaczęła dotykać go razem z jajkami. Pani Wioletta cały czas mnie całując, złapała moje dłonie i skierowała na swoje plecy w celu rozpięcia stanika. Sama zaczęła zdejmować swoją koszulę. Odpiąłem jej stanik i włożyłem swoje dłonie na jej piersi pod miseczki od stanika. Przestała mnie całować, zdjęła koszulę oraz stanik. Złapała mocno swoje piersi, zaczęła je ugniatać i patrzeć na dłonie Pani Moniki pieszczące mój penis. Złapała moją koszulkę i zaczęła zdejmować ją ze mnie. Pani Monika złapała razem za gumkę moich bokserek i spodni i zaczęła przesuwać je w dół. Delikatnie się podniosłem i przesunęła je na moje uda. Pani Wioletta złapała nogawki moich spodni i bokserki, zsunęła na dół i rzuciła na drugą część pokoju. Pchnęła mnie na lóżko i leżałem cały goły na plecach ze sterczącym penisem między Panią Wiolettą i Panią Moniką. Pani Wioletta złapała mojego penisa w dłoń i zaczęła poruszać w górę i w dół. Złożyła usta w dziubek i subtelnie wypuściła trochę śliny z ust, którą skierowała na mojego penisa. Jej dłoń ślizgała się po moim penisie. Drugą dłonią zaczęła rozpinać swoje spodnie. W tym samym czasie Pani Monika zdjęła swoją czarną koszulkę i przysunęła się w kierunku mojej głowy. Wzniosła się nade mną i zaczęła powoli zdejmować swój stanik. Moim oczom ukazały się piersi z ciemnoróżowymi brodawkami, troszkę mniejsze od Pani Wioletty. Swoje piersi przysunęła do mojej twarzy i nakierowując dłonią pierś wkładała sutki do moich ust delikatnie przyciskając. Pieszcząc sutki Pani Moniki poczułem chwilowe zatrzymanie dłoni Pani Wioletty przy nasadzie mojego penisa. Nagle poczułem kolejne spłynięcie śliny Pani Wioletty po moim penisie, którą rozprowadziła drugą dłonią. Zaczęła poruszać nim znowu w górę i w dół, a dodatkowo poczułem jej oddech na czubku mojego penisa. Nagle jej język zaczął pieścić mojego penisa poczym włożyła go sobie do ust i trzymając napiętego u nasady pieściła go samymi ustami. Pani Monika odsunęła się na chwilkę i zaczęła zdejmować swoje spodnie. Moim oczom ukazał się widok Pani Wioletty leżącej obok mnie bez spodni i majteczek pieszczącej mojego penisa ustami. Nagle Pani Monika nachyliła się nade mną i zaczęła namiętnie całować. Przestała, spojrzała na mnie, wyprostowała się klęcząc przed moją twarzą i zaczęła pieścić swoją łechtaczkę oraz wargi sromowe. Rozchyliła swoje nogi i jeszcze intensywniej zaczęła się dotykać. Była cała wygolona, bez żadnego włoska. Nagle podniosła nogę i przełożyła ją nad moją głową. Delikatnie usiadła na moją twarz kierując swoje wargi sromowe oraz łechtaczkę w kierunku moich ust. Zacząłem pieścić ją języczkiem, a Pani Monika poruszała się po mojej twarzy do przodu i do tyłu. Nagle poczułem ruch na łóżku. Pani Wioletta wstała i usiadła na moich nogach. Czułem, że dalej pieści mojego penisa, gdy nagle złapała go za czubek, a ja poczułem, że kieruje go w kierunki swojej pochwy. Pieszcząc cały czas języczkiem Panią Monikę poczułem jak Pani Wioletta siada na mnie i wkłada go całego w siebie. Zaczęła poruszać się i delikatnie podskakiwać, a dłońmi opierała się o mój brzuch. Czułem ogromne podniecenie. Kochałem się z dwiema kobietami. Jedną pieściłem języczkiem, a druga skakała na moim penisie. Nagle usłyszałem cichy głos Pani Moniki:

    – Wiolcia… zmieniamy się – wymamrotała.

    Odpowiedzi nie było. Nagle obie zeszły ze mnie, zobaczyłem je obie całe gołe z mokrymi udami zmieniające się stronami. Pani Wioletta bez namysłu usiadła na mojej głowie i od razu, zdecydowanie zaczęła się poruszać ocierając się o moje usta, nos i brodę, rozmazując na mojej twarzy swoją wydzielinę. Mój języczek po nakierowaniu przez Panią Wiolettę swojej pochwy do moich ust momentalnie głęboko wchodził do środka sprawiając, że jej wydzielina wydostawała się na zewnątrz. Pani Monika po kilku ruchach dłonią po moim penisie oraz kilku włożeniach do ust z delikatnym połknięciem usiadła na nim. Jej pochwa była ciaśniejsza niż Pani Wioletty. Mocniejsze oplecenie pochwą Pani Moniki mojego penisa sprawiało mi jeszcze większe podniecenie.  Nagle poczułem, że Pani Wioletta przyspieszyła znacznie swoje ruchy na mojej twarzy. Nie zważając na to czy są to usta czy mój nos. Nagle podniosła się delikatnie do góry, otworzyłem oczy i zobaczyłem, że swoją dłonią zaczyna bardzo szybko poruszać po swoich wargach sromowych. Jej szybkie ruchy dłonią sprawiały, że cała wydzielina leciała na moją twarz. Nagle głośno jęknęła, a z jej pochwy zaczęło tak mocno chlapać, że nie byłem w stanie mieć otwartych oczu. Wszystko leciało na mnie. Na swoim penisie czułem coraz mocniejsze skakanie Pani Moniki. Dźwięk mojego penisa chlupiącego w pochwie Pani Moniki, lecąca wydzielina Pani Wioletty na moją twarz sprawiały, że byłem bardzo blisko wytrysku.  Czułem, że wszystko spływa po mojej twarzy i udach. Pani Wioletta usiadła ponownie na mojej twarzy, a jej uda i krocze drżało. Siedziała tak bez ruchu, a dłonie oparła na mojej klatce piersiowej. Czułem, że jeszcze kilka ruchów Pani Moniki na moim penisie sprawi, że trysnę gdy nagle usłyszałem głośny jęk. Pani Monika mocno wbiła mojego penisa w siebie, zdecydowanie na niego siadając i odchylając się do tyłu. Czułem jak z jej pochwy wydobywa się wydzielina i zamacza całe prześcieradło pode mną.  Mój penis był wygięty w stronę w moich nóg. Pani Monika również zaczęła drżeć, dłońmi opierała się o moje uda. Nie trysnąłem, ale czułem takie podniecenie faktem, że Pani Monika i Pani Wioletta drżą na mnie, że wystarczyłoby kilka ruchów ręką i już bym tryskał bez opamiętania. Nagle Pani Monika zsunęła się z mojego penisa i złapała go mocno dłonią. Pani Wioletta zeszła z mojej twarzy i przysunęła się do Pani Moniki.

    – Zostaw… niech tryśnie nam na twarz – wyszeptała Pani Wioletta.

    Usłyszałem co powiedziała. Pani Wioletta złapała mnie za rękę i poderwała do góry. Momentalnie klęknąłem, a przede mną, przed moim penisem znajdowała się twarz Pani Wioletty i Pani Moniki z wyciągniętymi językami. Zacząłem szybko poruszać dłonią po całym, mokrym penisie. Ich dłonie dotykały mojej pupy.

    – Już, już blisko – wyjęczałem.

    Wystawiły jeszcze bardziej języki i zaczęły delikatnie jęczeć.

    – Ooooooooo, taaaaak – jęczałem z zachwytu.

    Mój penis zaczął tryskać spermą. Starałem się nakierowywać nim w stronę ust Pani Wioletty i Pani Moniki. Ich usta zaczęły się napełniać, a nadmiar spływał im na piersi. Jęczałem głośno, a mój penis nie chciał przestać. Nagle Pani Monika wzięła go do ust i trysnąłem jej do środka. Pani Wioletta szybkim ruchem złapała go i włożyła do swojej buzi , do której również udało mi się trysnąć. Wyciągnęła go i razem zaczęły go lizać. Usta Pani Wioletty i Pani Moniki stykały się ze sobą i z moim penisem. Zwolniłem ruch dłonią. Sperma przestała lecieć. Byłem spełniony. Moim oczom ukazał się widok Pani Wioletty i Pani Moniki z twarzami w spermie. Zaczęły się całować, a sperma spływała im po ustach. Położyłem się do tyłu i napawałem się tym widokiem.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    bramsi bramsi