Blog

  • Grupowe ruchanie

    Cóż za szczęśliwy traf! Dostałam zaproszenie od znajomego, bogatego znajomego dodam, na wystawne przyjęcie, w dodatku kilkudniowe, poza granicami naszego ciut sztywnego w obyczajach kraju… Mogłam zabrać kogo tylko chciałam, najlepiej oczywiście kobiety. On kochał kobiety… Pomyślałam więc o Karoli. Przecież to dla niej niesamowita okazja na realizację wszelkich wyuzdanych fantazji…
    Pojechałyśmy. A oto co opowiedziała na naszym babskim spotkaniu tuż po powrocie:

     

    Wszystko zaczęło się już podczas lotu. Wierzcie mi, cokolwiek mnie otaczało było najwyższej klasy – szampan, obsługa, jedzenie. Godziny podróży uprzyjemniała orientalna muzyka. Byłam tak przejęta, że nie zauważyłam kiedy Yoko zasnęła. Nie chciałam jej przeszkadzać, więc przeniosłam się na wolny fotel przy oknie. Próbowałam czytać, ale nie mogłam się skupić. Zamknęłam oczy i puściłam wodze fantazji. Myślałam o czekających mnie rozkoszach. Cóż, muszę przyznać że zarówno kiedy byłam mężatką, jak i po rozwodzie, nadal bardziej podniecałam się fantazjami niż kontaktami z przygodnie spotkanymi mężczyznami.

    Teraz w samolocie czułam, jak rośnie we mnie podniecenie, nabrzmiewają piersi i wilgotnieje szparka. Aby czuć się bardziej swobodnie przykryłam się po szyję kocem.

    – Zimno pani? – zagadnął męski głos – Pozwoli pani, że pomogę – mężczyzna otulił mnie kocem.
    Uśmiechnęłam się do niego. Zapytał czy przeszkadza, zaprzeczyłam. Miał obcy akcent. Wyglądał na dwadzieścia kilka lat. Szerokie ramiona, potężna klatka piersiowa i niezbyt kształtne nogi. Coś mi jednak mówiło, że jest doskonałym tancerzem. Włosy jego miały przedziwnie rudy kolor, marchewkowy wręcz. Twarz pokrywały gęste piegi, ale mimo tego wyglądał jednak wojowniczo, nawet kiedy się uśmiechał.

    Zaczęliśmy rozmowę, o wszystkim, a w zasadzie o niczym. Powiedział, że jest bokserem, Węgrem z pochodzenia i ma dwadzieścia dwa lata. Zapytał ile ja, na co bez zastanowienia odpowiedziałam, że trzydzieści pięć, czego od razu pożałowałam. Jednak nie wyglądał na takiego, któremu przeszkadza jakikolwiek wiek kobiety.

    – Czy mogę ogrzać się pod Twoim kocem? – zapytał, po czym nie czekając na odpowiedź wsunął się tuż obok mnie.

    – Mogę Cię popieścić?

    Nic nie mówiąc, ujęłąm jego rękę i położyłam na swojej piersi. Dłoń miał szorstką, porośniętą sztywnymi włosami.

    – Na pewno masz trzydzieści pięć lat? – zapytał – Myślałem, że w tym wieku piersi już wiotczeją, a Twoje są jędrne i twarde jak u młodej dziewczyny. Zdaje się, że sporo ćwiczysz. Ale ja pokażę Ci o wiele przyjemniejsze ćwiczenia – to mówiąc nachylił się i pocałował brodawkę, owiewając ją gorącym oddechem.

    – Wysokie kobiety mnie podniecają, mam ochotę spełnić każde ich życzenie – to mówiąc rozpiął moje spodnie i błyskawicznie ściągnął mi je do kolan.

    – Ma pani duży tyłek. Idealny przy pani wzroście, taki jak lubię – wsunął głowę pod koc i pocałował mój pośladek, po czym zaraz wysunął się z powrotem.

    Rozpięłam mu rozporek. Wielkość członka była odpowiednia w stosunku do pozostałych rozmiarów boksera. Z trudem zacisnęłam dłoń na potężnym organie. Jego ręka zawędrowała między moje uda. Rozchylił wargi i zaczął drażnić łechtaczkę.

    – Nawet nie wiesz, jaką mam ochotę… – szepnął mi do ucha.

    Jego penis coraz bardziej nabrzmmiewał i wilgotniał w mojej dłoni.

    – Ja też – odpowiedziałam, czując jak bardzo jestem już mokra.

    – Chciałbym wejść w Ciebie, teraz – zamruczał.

    – Jeszcze ktoś zauważy… – rozejrzałam się dokoła.

    – Mam to gdzieś! – poczułam jak jego jądra przylgnęły do mojego brzucha.

    – Poczekaj – niemal krzyknęłam – masz może prezerwatywę? (seks bez zabezpieczeń nigdy nie wchodził w moim przypadku w grę)

    – Cholera, nie mam.

    – No to nici z naszej miłości. Nie mogę ryzykować, skarbie

    – W takim razie, muszę dogodzić pani pięścią.

    – Słucham? – scisnęłam mocno jego męśkość – Co przez to rozumiesz?

    W odpowiedzi rozsunął mi szeroko nogi, złożył razem kilka palców prawej dłoni i wsunął mi je głęboko do szparki.

    – Co Ty robisz?

    – Nie przestawaj bawić się moim członkiem, zaraz będzie po wszystkim – usłyszałam w odpowiedzi.

    Poczułam jak trafił w łechtaczkę i ogarnęła mnie fala rozkoszy.

    – Jak cudownie – jęczałam, gryząć koc.

    Nie przestawał boksować nawet wtedy, gdy jego penis zalewał mi dłoń białym płynem. Po drugim uderzeniu w łechtaczkę zrobiło mi się ciemno przed oczami i straciłam na chwilę przytomność. Kiedy ją odzyskałam, on juz wracał z łazienki. Wsunął się pod koc i zasnęliśmy przytuleni do siebie.

     

    Ocknęłam się sama już po lądowaniu. Yoko szarpała mnie za ramię, żeby czym prędzej wysiadać. Na lotnisku czekał na nas samochód, który zawiózł nas do eleganckiego hotelu. Dostałyśmy osobne apartamenty, niezwykle piękne i zapewne drogie.

    Wzięłam prysznic i nago położyłam się w leżaku na tarasie pokoju, żeby słońce osuszyło moje ciało. “Ciepłe rejony…” – rozmarzyłam się. Poczułam przypływ energii. Ten gorący kraj rozpalił na nowo moje zmysły. Spojrzałam w dół na moje piersi. Faktycznie, były jędrne jak u młodej dziewczyny. Przeniosłam wzrok na okrągłe biodra i długie, zgrabne nogi. Nie można było też niczego zarzucić mojej rudej kici, która dla mężczyzn zawsze była krainą rozkoszy. Uszczypnęłąm sutek i, prześlizgując się po brzuchu, dotarłam do miedzianych kędziorków na łonie. Przypomniałam sobie samolot i boksera. Przejechałam palcem po łechtaczce i poczułam, jak nabrzmiewa. Nacierałam coraz mocniej, w miarę jak rosło podniecenie.

    Nagle usłyszałam hałas zza żywopłotu. Spojrzałam w tę strony, ale nie widząc niczego niepokojącego wsunęłam ponownie dłoń między uda. W pewnym momencie w szybie drzwi od tarasu dostrzegłam twarz jakiegoś mężczyzny, który ściskał w drżącej dłoni swój długi i wąski członek. Miał twarz pokrytą ciemnym, gęstym zarostem, a oczy mu błyszczały jak dwa rozżarzone węgle. Stał w rozkroku na mocno umięśnionych nogach. Brzuch i całe łono porastały gęste, czarne, mocno kręcone włosy. Jego penis również był ciemny.

    Mężczyzna ten, nie wiedząc, że na niego patrzę, bez oporów masturbował się. Mimo, że widziałam jak cierpi, nie odważyłam się zaprosić go do siebie, żeby mu ulżyć. Świadomość, że to właśnie moje ciało rozpaliło jego żądze, dawała mi wiele satysfakcji. Kiedy zaś z jego penisa popłynęla biała lawa, ujęłam w dłonie pierś i zaczęłam ją delikatnie całować. Potem rozłożyłam szeroko nogi, aby mógł obejrzeć czerowne, wilgotne wargi mojej norki. Kiedy ujrzałam “czarne węgle” utkwione w moim ciele, zaczęłam powoli masować to miejsce.

    Widziałam na jego twarzy kropelki potu. Włożyłam palec głęboko do środka, potem wyjęłam i masowałam opuszką łechtaczkę, a po chwili znów zanurzyłam go w wilgotnym wnętrzu. Pojękiwałam przy tym i unosiłam biodra do góry. Kiedy z jego węża znów popłynęła struga spermy na liscie żywopłotu, zanurzyłam palec głębiej i poczułam nagle uderzenie gorąca. Usłyszałam w oddali tłumione westchnienie ulgi. Kiedy otworzyłam oczy i spojrzałam w szybę, namiętnego mulata już nie było. Dwadzieścia minut później dostałam wiadomość o terminie przyjęcia i rozpoczęłam przygotowanie do wyjścia.

     

    Późnym popołudniem dotarłyśmy do domu owego, znanego mi już z opowiadań, znajomego Yoko. Tu również wszystko pełne było przepychu i bogactwa. Willa, wnętrza, służba. Gospodarz powitał nas osobiście i polecił pokazać nam nasze pokoje. Kiedy zbliżał się wieczór wzięłam tylko prysznic, przeczesałam włosy i ruszyłam na poszukiwanie Yoko, która czuła się tu jak u siebie w domu. Znalazłam ją wkrótce w towarzystwie kilku osób. Świetnie się bawili, więc nie chcąc im przeszkadzać wybrałam się na spacer alejką w kierunku tarasu z widokiem na miasto. Było przepięknie. Zamyśliłam się.

    – Cudowny widok, nieprawdaż? – z zadumy wyrwał mnie męski głos.
    Obróciłam się. Przede mną stał młody, jasnowłosy mężczyzna o skandynawskich rysach. Od razu skojarzył mi się z wikingiem. Był wysoki, świernie zbudowany, a z całej jego osoby bił polodowcowy chłód. Miał na sobie ubranie do konnej jazdy i uderzał szpicrutą po wysokich, błyszczących cholewach butów.

    – Weźmie pani udział w dzisiejszej orgii? – zapytał – Jest pani wysoką i silną kobietą, taką jakiej szukam – dodał i ponownie uderzył szpicrutą po butach.

    – Pan również jest słusznego wzrostu – powiedziałam, nie wiedząc co mogłabym wogóle odpowiedzieć. Facet mnie peszył i ciut przerażał.

    – Więc pasujemy do siebie – roześmiał się i ucałował mają dłoń. – Jestem Paweł.

    Nie mogłam się nie roześmiać, to takie staromodne, zupełnie do niego nie pasujące zachowanie rozwiało moje obawy.

    – Karolina – przedstawiłam się.

    – Lubisz konie? Bo ja uwielbiam. One kochają, kiedy się je bije. To leży w ich naturze.

    – Nie znoszę ludzi, którzy znęcają się nad zwierzętami – poczułam niesmak i chciałam jak najprędzej zakończyć tę rozmowę. Ale nie pozwolił mi.

    – Konie są jak kobiety. Nie lubi pani bólu?

    – Nienawidzę!

    – Chodzi o odczuwanie bólu – powiedział z naciskiem.

    – To zależy… – zastanawiałam się gorączkowo do czego zmierza.

    – Powiedzmy, że zadając komuś ból, wyświadczyłaby pani przysługę… – widząc zastanowienie w moich oczach, ciągnął – może się okazać, że sprawi to pani przyjemność, a nawet rozkosz… Proszę spróbować, tylko raz…

    Zawachałam się. Nigdy nie miałam nic wspólego z sado-maso i kiedy brałam od niego szpicrutę ręka mi drżała. On oparł się o drzewo i podciągnął nogawkę spodni. Miałam wrażenie, że naprężone mięśnie rozerwą mu skórę.

    – Uderz – wskazał palcem powyżej kolana.
    Zadałam cios, a kiedy w miejscu uderzenia pojawiła się czerwona pręga, poczułam jak nabrzmiewają mi piersi. Uderzyłam znowu. Mój psychiczny opór zniknął bez śladu. Tłukłam bez opamiętania, wiedząc że sprawiam mu tym rozkosz.

    – Zaczekaj – powiedział, odsuwając się ode mnie. Potem bez słowa zsunął skórzane spodnie i slipy. Sterczący i raczej mały członek nie sięgał mu nawet gładkiego pępka.

    – Zróbmy to jak należy – powiedział i opierając się o pień wypiął pośladki, kręcąc biodrami krągłymi jak u dziewczyny. Widać było na nich ślady licznych blizn.

    – Teraz mnie uderz – rozkazał.

    Uderzyłam szpicrutą i pojawiła się nabiegła krwią pręga. Poczułam dreszcz podniecenia, a na widok kolejnej smugi moja norka zwilgotniała. Nad miastem unosił się śpiew ptaków, ale w wieczornej ciszy słyszałam tylko świst bicza.

    – Mocniej – jęknął Paweł. Nabrzmiały członek pęczniał jeszcze bardziej, a jądra wydawały się rozrywać naciągniętą na nich skórę. – Jeszcze mocniej! Mimo wieczornego chłodu pot zalewał mi oczy. Zdjęłam bluzkę. Moje piersi falowały.

    – Zdejmuj spódnicę moja ty amazonko. Chcę patrzeć, jak porusza się twoje ciało, gdy zadajesz mi ból – mówiąc to rzucał biodrami w górę i w dół, uderzając członkiem o podbrzusze.

    Rozebrałam się, tak jak sobie życzył i stanęłam przed nim tylko w cieniutkich, jedwabnych majteczkach. Oblizał lubieżnie usta. Nie spuszczał wzroku z uwypuklającego sie pod jedwabiem wzgórka. Rozstawiłam szeroko nogi, żeby mógł się wszystkiemu przyjrzeć. Później obróciłam szpicrutę rękojeścią w stronę krocza i zbliżyłam ją do szparki, ruszając przy tym namiętnie biodrami. Rozchyliłam wargi i sama zadałam sobie ból. Następnie podeszłam do drzewa i z całej siły zdzieliłam po białym tyłku miłośnika przemocy.

    – Tak – zawył – Dołóż mi jeszcze raz!

    Biłam go raz za razem jak oszalała. Czułam jak omdlewają mi ramiona, a szparka rozwiera się, łakoma brutalnej penetracji. Jęczał coraz głośniej. Przejechałam całą długością szpicruty po przerwie między pośladkami. Upadł twarzą w błoto, zacisnął dłoń na członku i cicho pojękując szczytował. Dojrzałam długie stróżki spermy na wewnętrzej stronie jego ud. Cisnęłam na bok szpicrutę, usiadłam okrakiem na jego tyłku i chwyciłam tryskający jeszcze penis. Szparką ocierałam się o nabiegły krwią pośladek. Upłynęło zaledwie kilka sekund i poczułam nadchodzące spełnienie…

    Śpiew ptaków unosił się aż po niebo osnute bladoróżowymi obłokami. Nagły podmuch wiatru omiótł płaskowyż, na którym przeżywaliśmy nasz własny, erotyczny raj. Kiedy wstał i odszedł, informując mnie jeszcze, że pewnie spotkamy się na jakiejś orgii, ubrałam się i wróciłam do swojego pokoju. Wzięłam gorącą kąpiel i rozpoczęłam przygotowania do wieczoru.

     

    Postanowiłam wystąpić w swojej najdroższej kreacji. Złożona była z dwóch części w kształcie litery V, w kolorze ciemnej zieleni idealnie pasującej do moich włosów. Górną część stanowiły dwa pasy materiału, które zakrywały biust jedynie z przodu, pozostawiając go odsłoniętym po bokach. Dolna część zaczynała się nisko na biodrach i na całej długości była przecięta tak, że kiedy poruszałam się widać było moje nogi, a ponieważ nie założyłam bielizny, to czasami nawet więcej.

    Kiedy schodziłam szerokimi schodami do jadalni, wszystkie głowy odwróciły się w moją stronę. W oczach mężczyzn ujrzałam zachwyt. Byłam dla nich długonogą i rudowłosą Wenus z obfitym biustem. Dostrzegłam nieopodal przyjaciółkę. Suknia Yoko całkowicie różniła się od mojej. Złota, szyfonowa, miała luźne rękawy i była bardzo krótka. Jej małe stopy zdobiły złote, zgrabne szpileczki. Podobnie jak ja nie miała na sobie bielizny. Poprzez przeźroczysty materiał sukni widać było jej krągły tyłeczek oraz ponętne piersi. Wzięła mnie pod rękę i poprowadziła do gości. Poznałam kilku przystojnych, wpływowych mężczyzn. Zwłaszcza właściciel przypadł mi do gustu. Z wzajenmością zresztą. Wziął nas obie pod rękę i poprowadził do stołu. Zauważyłam przy nim kilku znajomych – mojego boksera z samolotu, który widocznie dbał o ochronę gości oraz Pawła, zajętego dwoma ślicznymi brunetkami. Spojrzał na mnie, uśmiechnąl się i jakby nigdy nic, powrócił do prowadzonej rozmowy. W tym momencie ktoś podał mi zupę – nikt inny, tylko mężczyzna widziany w szybie tarasu, który nawet nie mrugnął okiem i odszedł w stronę kuchni.
    “Ciekawa sytuacja” – pomyślałam, ale nie miałam zbyt wiele czasu na zastanawianie, ponieważ podano mi fajkę z… marihuaną! Zgodnie z panującym przy stole obyczajem zaciągnęłam się dymem.
    Najpierw gryzł mnie w płucach, ale za moment poczułam spokój i błogość. Chciałam podzielić się wrażeniami z Yoko, ale właśnie tulił się do niej jakiś młodzieniec z, jak mi się wydawało, tuzinem rąk. Przesuwał swoje dłonie po całym jej ciele. Pieścił sutki, wciskał między uda, gładził biodra. Ona również nie pozostawała mu dłużna. Rozpięła jego koszulę i głaskała nagi tors. Więc nie tylko ja poczułam się luźno. Wszyscy zachowywali się bardzo przyjaźnie. Gospodarz domu stał niedaleko i uśmiechał się do mnie. Nie miał na sobie marynarki, a śnieżnobiała koszula rozpięta była aż do pasa. Zbliżył się do mnie i pocałował mnie w szyję. Jego wąsy łaskotały mnie przyjemnie, a dotyk ciepłego języka przyprawiał o dreszcze.

    – Jesteś moim gościem Karolino i nie pozwolę, byś czuła się u mnie obco – to mówiąc usiadł obok mnie i mocno objął. Wpił się językiem w moje usta, a całował z nawyższą wirtuozerią. Kiedy przestał z trudem łapałam powietrze.

    – Masz bardzo twarzową sukienkę – powiedział wbijając wzrok w moje piersi i lubieżnie się oblizując. Ponownie mnie pocałował, ale tym razem jego dłonie przesunęły sie po moich piersiach w poszukiwaniu nabrzmiełych brodawek. Chyba zadowoliła go ich twardość, bo się uśmiechnął.

    Dotknęłam delikatnie jego torsu. Serce biło mu mocno. Miałam podstawy twierdzić, że to z mojego powodu. Spojrzałam na Yoko. Klęczała opodal i całowała się z młodym mężczyzną.

    – Czy przygasić światło? – usłyszałam głos znanego mi już służącego. Stał obok i choć miał na sobie luźne spodnie, byłam pewna, że to sterczący członek deformował jedną z nogawek. Jego oczy płonęły pożadaniem.

    – Tak Raffi, przygaś – odrzekł mój partner i zrzucił koszulę. Następnie nie pytając mnie o zgodę zdjął ze mnie górę sukni, pochylił się i pocałował obie brodawki.

    – Podobam Ci się? – zapytałam.

    – Bardzo – włożył obie ręce pod dół mojej sukni i zadarł ją do góry, odsłaniając nogi – Jak wszyscy diabli – mówiąc to nachylił się i zaczął całować moje uda. Wtedy odkrył, że nie mam na sobie bielizny. Jego usta natrafiły na szparkę, składając na niej długi i gorący pocałunek. Jęknęłam wbijając paznokcie w jego plecy. Wtedy usłyszałam nagle głos boksera. Stał przy nas rozebrany do naga. Czułam, że kocham go tak samo jak każdego innego mężczyznę w tej sali, jak wszystkich mężczyzn na świecie. Nie miałam nic przeciw temu, aby się do nas przyłączył. Dotknęłam zwisających nade mną jąder, a on bez pytania wcisnąl mi do ust swoją pałkę. Czułam niezwykłe podniecenie. Kiedy go ssałam czułam jednocześnie jak drugi mężczyzna wwierca się we mnie językiem. Zamknęłam oczy i oddałam się rozkoszy.
    Kiedy je otworzyłam zobaczyłam jak Riffi, stojący w rogu salonu masuje zawzięcie swoje krocze. Delikatnie wysunęłam z ust członka boksera i odsuwając od siebie pana domu podeszłam do Riffiego.

    – Nie bierzesz udziału w orgii?

    – Nie, jestem tylko służącym – odpowiedział – Nie wolno mi.

    Ale już nie słuchałam. Czułam, że mogę wszystko. Zdjęłam sukienkę i uklękłam na podłodze. Po tym wydałam instrukcje. Kazałam Riffiemu położyć się na plecach. Nadziałam się na niego. Następnie pochyliłam sie by wziąć do ust kopię gospodarza i uniosłam tyłek, aby mój bokser mógł dostrzec otworek pomiędzy pośladkami. Nie musiałam niczego tłumaczyć. Chwilę później poczułam jak członek chciwie penetruje mój odbyt. Obok niego oliwkowa pałka służącego masowała od środka moją szczelinkę.
    “Karola” – pomyślałam – “jesteś kobietą zepsutą do szpiku kości.”
    Pochyliłam się nad Raffim, pozwalając mu masować moje piersi. Jego gęsta broda przyjemnie drażniła brodawki, a pniaczek na którym siedziałam, energicznie napierał na dno mojego gniazdka. Pomyśłałam o bokserze, którego korkąciąg uparcie wkręcał się w mój odbyt, a jądra zawzięcie tłukły o pośladki. Na moment moją uwagę przykuły genitalia przed oczami. Gdy je całowałam ich właściciel postękując klęknął i ponownie zanurzył prawie cały swój korzeń w moich ustach.

    Zastanawiałam się, co w tym czasie porabia Yoko? Zerknąłam dokoła i dostrzegłam ją. Nadal była ubrana w swoją przeźroczystą kreację, ale poza, którą przybrała, absolutnie nie przystoi przyzwoitej kobiecie. Była zgięta w pół i trzymając się rękoma za kostki pokazywała wszystkim szeroko rozwartą, lśniącą szczelinkę. Za nią stało jeden za drugim trzech nagich mężczyzn ze sterczącymi pałkami. Każdy z nich zbliżał się do niej, wkładał swój członek do szparki i po kilku ruchach wyjmował, usuwając się na bok, by zrobić miejsce następnemu. Jęk Yoko z minuty na minutę robił się głośniejszy, przeradzając się w krzyk. Niespodziewanie do kolejki dołączył sie kolejny mężczyzna. Wszedł w nią tak, że jej dziewczęcy tyłek aż się cały zatrząsł. Tuż za nim, jakby spod ziemi, wyrosła ciemnoskóra kobieta i zdzieliła go pejczem po krągłych pośladkach, ozdabiając je kolejną czerowną pręgą. Już wiedziałam kto to. Nie robiąc sobie nic z zasad gry Paweł dosiadał Yoko raz za razem, co wyraźnie irytowało pozostałych mężczyzn. W końcu któryś z nich porządnie go zdzielił, co odbiło się niewymownym wyrazem rozkoszy na jego twarzy.

    Ale dość obserwacji. Sama miałam sporo nowych atrakcji, czując napierający na mój policzek członek. Otworzyłam szeroko usta, wzięłam do ręki mokry organ dołączającego właśnie do nas Pawła i umieściłam go obok drugiego penisa. Na początku był mały, ale po kolejnym uderzeniu pejczem podskoczył i naprężył sie jak struna.
    Teraz wwiercały się we mnie cztery cudowne męskie narządy. Moją twarz raz po raz omiatały cztery wielkie jądra, cztery kolejne uderzały o odbyt i rozwartą szparkę.
    Nagle poczułam mrowienie w palcach nóg i całym ciałem wstrząśnął potężny dreszcz rozkoszy. Miałam wrażenie, że prąd przeszedł przez moje ciało. W moje usta wystrzelił najpierw jeden, a za chwilę drugi penis wypełniając je do granic. Za moment dwaj kolejni zaczęli zalewać mnie niemal jednocześnie. Ja zaś wyszłam im na spotkanie kolejnym spełnieniem…

     

    Mówią, że życie zaczyna się po czterdziestce. Ja mam dopiero trzydzieści pięć lat, a już nie mogę się doczekać tych cudownych chwil, jakie skrywa przede mną przyszłość. Najważniejsze jest jednak to, że moje marzenia nareszcie się spełniły.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    orfeusz

    Yoko

  • Sex spotkanie

    Zobaczyłem ją na polanie, w jej długich włosach tańczył wiatr, jej ciało pogładził łagodnie poranny podmuch. Szła zamyślona, patrząc w niebo, jakby gdzieś daleko szukała odpowiedzi. Bosymi stopami trącała krople rosy zanurzonymi w ocenie polnych kwiatów. Przemawiała najmniejsza częścią ciała. Patrząc na nią utonąłem w marzeniach, wyobrażałem sobie, że dotykam jej włosy, zdobione kroplami porannej rosy.

    Patrzyłem nieśmiało, kiedy nasz wzrok się spotkał. Spojrzałem w jej oczy i wtedy poczułem delikatne mrowienie, nie miałem jeszcze nigdy takiego odczucia, to coś takiego jakby stadko motyli latało w środku.

    Minąłem ją i po chwili odwróciłem głowę, ona też spojrzała w moim kierunku, zawołała

    – Idziesz na spacer? – ja milczałem zawstydzony tą sytuacją. Po chwili odpowiedziałem że tak piękny poranek szkoda zmarnować i chodzę sobie bez celu.

    Podszedłem do niej, przedstawiłem się i zaczęliœmy rozmawiać. Z początku rozmowa się nie kleiła, lecz w trakcie jakby bariera, która nas dzieliła znikła. Zaproponowała, że możemy iść razem, nie spodziewałem się, że mi to zaproponuje, gdyż była niezmiernie piękna, i mogła mieć przystojniejszego ode mnie, lecz chyba wpadłem jej w oko, ponieważ rozmowa była coraz bardziej otwarta. Zaczęła opowiadać o sobie, słuchałem uśmiechałem się i czasem wtrąciłem jakieś zdanie. Zapytała mnie:

    – Czy jesteś wstydliwy? – a moje lica momentalnie oblał rumieniec, uśmiechnęła się tylko, nic nie mówiąc złapała mnie za rękę, jednocześnie spoglšdając takim spojrzeniem, że momentalnie cały zadrżałem. Spytała:

    – Zimno Ci?

    – Nie, tylko to Twoje spojrzenie

    – To może pójdziemy razem? – spojrzałem znowu w jej oczy, drżšcym głosem powiedziałem:

    – Tak – długo szliśmy w milczeniu, jednocześnie zaczęliśmy mówić tak, że nas to ubawiło. Gdy ponownie spojrzała mi w oczy nie wytrzymałem i musnąłem delikatnie jej policzek dodając, że ma cudowny kolor jakbym patrzył na ocean. Stając obok niej, spojrzałem na jej piersi. Były okrągłe i dość duże. Wtedy zauważyłem, że jej sutki zrobiły się zaostrzone, jakby z zimna. Zauważyła to i trochę się zawstydziła, dodając że to chyba normalne w takiej sytuacji.

    Nagle z oddali dochodził grzmot. Niebo ciemniało coraz bardziej, z góry zaczęły spadać duże krople deszczu. Jej mokra bluzka już nie skrywała niczego. Zrobiła się od wody prawie przeźroczysta. Nie miała stanika, zakrywała je dłońmi, lecz były tak duże, że to nic nie pomagało. Zdjšłem koszulę i okryłem ją. Uśmiechnęła się jakże serdecznie, mówiąc jednocześnie:

    – ChodŸ, mieszkam niedaleko, osuszymy się – deszcz był coraz intensywniejszy. Już byliśmy cali przemoczeni, gdy przed nami w środku lasu stoi drewniany dom. Powiedziała:

    – Jesteśmy na miejscu

    – A ktoś nie będzie miał nic przeciwko, że przyszedłem?

    Odpowiedziała, ze jest tutaj sama, a rodzice wyjechali za granicę na miesiąc. Weszliśmy do środka. Dom był piękny, dużo jelenich rogów, wypchanych zwierząt. Spytałem, czy ojciec jest leśniczym, odpowiedziała twierdząco. Powiedziała:

    – Wiesz co, to może idź pod prysznic, bo chyba przemarzłeś – wszedłem do ogromnej łazienki, rozebrałem się, odkręciłem wodę i poczułem ulgę. Byłem zmarznięty i ciepła woda dala mi ukojenie, gdy nagle drzwi do łazienki się otworzyły. Weszła mówiąc

    – Przyniosłam ci ręcznik – byłem trochę zakłopotany, stojąc przed nią nago. Zaproponowała:

    – A może wejdę do ciebie pod prysznic – nie miałem nic przeciwko. Zrzuciła z siebie szlafrok, zobaczyłem cudowne ciało, duże, okrągłe i sterczące piersi o ogromnych brodawkach. Nagle moja męskość się podniosła. Zachichotała cichutko, wzięła płyn i zaczęła mnie myć. Robiła to tak delikatnie, pieszczotliwie aż cały drżałem z podniecenia, jej dłonie były coraz niżej, aż zatrzymały się na moich pośladkach. Nagle stając naprzeciw mnie gładziła moje ramiona zjeżdżając coraz niżej i niżej, aż zatrzymała się na mojej męskości. Myślałem, że eksploduję, robiła to tak delikatnie. Zaczęliśmy się całować, muskała mnie po szyi, piersiach, brzuchu, aż zatrzymała się na wysokoœci mojego przyrodzenia.

    – Mogę? – Nie oponowałem, bo to bardzo przyjemne. Oddychałem szybko, całym ciałem wstrząsały dreszcze i nagle eksplodowałem, przeżywając coś takiego pierwszy raz w życiu.

    – A teraz ty mnie – nalałem jej na plecy, troche płynu i zacząłem wolno delikatnie obmywać jej cudowne ciało, jednocześnie masując je delikatnie. Czułem jak zaczyna drżeć, zaczynała się wić, wyginać jakby nie miała w ogóle kości. Delikatnie ją obróciłem, stanęła do mnie przodem, wtuliła się swoimi piersiami w moje. Poczułem jak moja męskoœć znowu nabrzmiewa. Zacząłem je pieścić, ssałem sutki nabrzmiałe do kolosalnych rozmiarów, aż syczała z rozkoszy.

    Gdy doszedłem do jej wzgórka, jęknęła delikatnie z podniecenia. Rozchyliłem jej muszelkę. Wolno i delikatnie wsunšłem język natrafiając na nabrzmiałą łechtaczkę. Rosła coraz większa, twardniała i wtedy delikatnie ją przygryzłem. Znowu jęknęła. Zacząłem ją ssać, jęczała coraz głośniej wydając przy tym coraz głośniejsze westchnienia, aż zaczęła krzyczeć dochodzšc do orgazmu.

    Wyszliœmy spod prysznica, zaczęła mnie bardzo delikatnie wycierać. Nasze ciała parowały, były takie gorące już nie była tak wstydliwa. Chodziła przede mną nago. Jej cudowne piersi falowały przy najmniejszym nawet ruchu. Włosy na jej wzgórku były wygolone w kształcie trójkšta. Było to tak bardzo podniecające, iż patrząc na nią moja męskość znowu twardniała. Wyszliœmy z łazienki zupełnie nadzy.

    W kominku palił się ogień, stwarzając wspaniałą atmosferę. Przed kominkiem leżało ogromne futro z niedźwiedzia. Położyliśmy się na mim i zacząłem ją znowu pieœcić – muskałem jej piersi, kšsałem szyję, językiem wodziłem po twardych jak skala sutkach. Wiła się przy tym, oddychajšc coraz szybciej. Masowałem jej szyję, wodząc palcami po całym kręgosłupie. Uniosłem wysoko jej pośladki i zagłębiłem się gorącym i twardym członkiem w jej ogrodzie rozkoszy. Jęknęła z rozkoszą wykonując takie ruchy, jakby tańczyła. Całe jej ciało płonęło. Jęczała i krzyczała na przemian. Wydawała z siebie odgłosy, niczym zwierze pożerające swš ofiarę. Nasze ruchy były coraz bardziej skoordynowane, zagłębiałem się coraz głębiej. Moje zmysły szalały – parłem do przodu z coraz większą siłą, gdy nagle całe jej ciało przeszył niewyobrażalny dreszcz.

    Byliśmy sami. Krzyknęła głośno osuwając się na brzuch, leżała tak w bezruchu dysząc głośno z zadowoleniem w oczach. Spojrzeniem, jakby odpływała gdzieœ daleko. Leżąc tak razem w błogim spełnieniu, patrzyliśmy na siebie. Nic nie mówiliśmy, tylko wzrok nasz wędrował po nagich ciałach. Wtuliła się w moje ramiona, jednocześnie wodząc palcami po moich plecach. Ścisnęła mocno moje pośladki. Poczułem jak moja męskość znowu twardnieje. Osunęła się niżej i zaczęła mnie pieścić językiem, masujšc przy tym moje jądra. Zaczęła ssać, wpierw delikatnie, potem coraz mocniej, jednocześnie wkładając go coraz głębiej w gardło…

     

    Siadając na mnie, wsuwała sobie delikatnie moj męskość coraz głębiej, poruszając się rytmicznie jak jeździec, co chce okiełznać swojego ogiera. Unosiła się i podnosiła na przemian krzycząc i wydając westchnienia rozkoszy. Coraz mocniej i głębiej, drżąc przy tym w szaleńczym galopie. Nagle została w bezruchu, jakby chciała tą chwilę zatrzymać na wieczność, oddech jej był tak szybki krople potu spływały jej po plecach. Z jej czoła jedna gorąca kropla spadla na mój brzuch. W tym momencie oboje szczytowaliśmy. Opadła na mnie swym gorącym ciałem. Nie miała już siły się nawet poruszyć. Leżąc wtuleni w siebie, zaczęliśmy się całować. Wolno muskała koniuszki ust, by nagle zatopić swój język i pocierając nimi o mój, osunęła się na plecy wydając przy tym jęk rozkoszy.

    Zamknęła oczy ze zmęczenia, mnie też zmogło zmęczenie. Zasypialiśmy, odpływając oboje rydwanem spełnienia.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    orfeusz

    Yoko

  • Sikanie

    Sprawy przybrały nagle szczęśliwy obrót. Mój drogi Edward zaniechał ponurych rozważań na temat śmierci. Młodziutka pokojówka zdecydowała sie pokazać mu swoje wdzięki. Ponieważ uczucie zazdrości jest mi całkowicie obce, jestem szcześliwa za nich oboje!

    Wiele radości dają mu obiecnie rozmaite gadżety, szczególnie te, które pobudzają erotyczną wyobraźnię. Należą do nich potężne lornetki, przez które widać pary kochające się na plaży lub na tarasach pobliskich domów. W ścianach oddzielających pokoje dla gości kazał zamontować specjalne lustra, przez które widać co dzieje się obok. Nie wspomnę już o kamerach wideo. Myślisz pewnie że to dziwactwo. Można jednak nieźle sie przy tym ubawić.

    Ale pozwól, że zacznę od początku. Otóż biedny Edi z dnia na dzień popadał w coraz większą depresję. Jego oczy zdawały się mówić: “Co to wszystko ma znaczyć?”, głos brzmiał coraz anemiczniej. Zaczynałam bać się o niego. Myślałam nawet, że zrobi sobie coś złego, zwłaszcza wtedy, gdy sam wychodził na plażę. Mógł przecież rzucić się w fale i popełnić samobójstwo. Uważasz pewnie, że przesadzam, ale uwierz mi, iż moje obawy były uzasadnione. Podczas spacerów ani na moment nie spuszczałam z niego oka, obserwowałam go z teleskopów.

    Pewnego dnia Edward ubrany na biało kroczył dumnie po piasku. Nagle poczuł widocznie silną potrzebę fizjologiczną, gdyż jego dłonie zaczęły nerwowo mamipulować wokół krocza. Jestem jego żoną i doskonale wiem co to oznacza. Edward rozpiął guziki rozporka. Nie ma przy spodniach zamka błyskawicznego, bo uważa go za barbarzyński wynalazek w tym intymnym miejscu.

    Wyciągnął swoją grubą sikawkęi trzymając ją w ręce wypuścił złotą strugę na wysoką trawę porastającą wydmy. Miał przy tym minę faceta, który znalazł się na wirażu życia. Zaklął pod nosem jak to miał w zwyczaju, lecz tym razem nie patrzył w niebo, ale na naszą ukochaną Agnieszkę, która przykucnęła obok niego i najspokojniej w świecie sikała. Pamiętasz jak Ci pisałam o jej zwyczaniu załatwaiania takich potrzeb na plaży? Widziałam jak strużka złotej cieczy zraszałą najpierw jej włosy na szparce, a potem gorący piasek pod nią. Na jej twarzy malowała się rozkosz niemal erotyczna. Pewnie to właśnie sprawiło, że Edward skierował swój gejzer najpierw na jej piersi, potem na brzuch, a w końcu – na sikającą szparkę. Żebyś widziała ten dziecinny wyraz jego twarzy i słyszała te radosne okrzyki. Potem zbliżył się do niej. Strugi sikawki trafiły precyzyjniej.

    Agnieszka oparła ręce na piasku i wystawiła w jego stronę szeroko rozwarte krocze. Z jej dziurki nadal sączył się mocz. Mimo, że Edi ulżył naturze, jego prącie nadal było nabrzmiałe. Niestety wkrótce – co było nieuniknione – obojgu skończył się zapas moczu. Agnieszka wstała. Nie miała jednak zamieru się ubrać. Wprost przeciwnie, zdjęła z siebie górę stroju bikini i rzuciła ją na piasek. &laqo;Jestem cała mokra&raqo; – zwróciła się do Ediego. Przy odrobinie wysiłku odczytałam to z ruchu jaj warg. Jej sterczące piersi nabrzmiałymi brodawkami lśniły od moczu Edwarda.

    Edward był oszołomiony, a jego sikawka – twarda i gotowa do czynu. Zamruczał coś podniecony. Moja pokojówka zaś wpatrywała się pożąliwie w jego strażacką broń. Nagle, wyobraź sobie, uniosła obiema rękami swoją pierś i zaczęła zlizywać gorące resztki moczu Edwarda! Potem pokazała mu swoją szparkę, potrząsając nią i kusząc go jej wilgocią. Edi ukląkł przed nią. Nie wyglądał na faceta, któremu zależałoby na jej dziewictwie. Zbliżył usta do jej krocza i swoimi długim, starym, przypomionającym papier scierny jęzorem zaczął zlizywać jej uda. Spieszył się, pragnął jak najszybciej dotrzeć do jej jedwabistych kędziorków i zanurzyć język pomiędzy nabrzmiałe wargi szparki.

    Agnieszka uniosła w ekstazie głowę. Chwilę potem usiadła mu na ramiona, obejmując udami jego obwisłe policzki. Szeroko rozwarta kicia napierała na jego usta i sumiaste wąsy. Patrzyłam zgorszona, jak bez należytego szacunku szarpała siwą czuprynę Edwarda. Biedaczysko nie wytrzymał starcia z rozochoconą młodą Agą. Upadł na plecy, a jej mokre krocze pokryło całą jego twarz niczym gąbka. Za jej plecami mogłam dostrzec sterczącą z rozporka białych spodni grubą sikawkę. Mnie samej zrobiło się miękko w dołku, gdy na to patrzyłam. Był to zachwyt żony nad jurnością męża, któremu przecież stuknęła już pięćdziesiątka.

    Ale wracając do pary kochanków: Jej piersi mocno falowały, kiedy ujeżdżała Ediego siedząc na jego twarzy. Potem odwróciła się i wypięła arogancko tyłek do słońca, nie przestając pocierać łechtaczką o haczykowaty nos Edwarda. Jej bujne piersi tłukły się o płaski brzuch, a usta tańczyły wokół sterczącej sikawki. Język wysunięty na całą długość pieścił jądra. Widziałam, jak Edward przymyka oczy, kiedy wkładał i wyciągał język z jej pochwy. Jej usta zrobiły się okrągłę i zaczęły ssać stare prącie.

    Wsunęłam odruchowo dłoń między uda. Wiesz jak to jest kochana, kiedy ogląda się takie obrazki. Rozpięłam rozporek dżinsów i moja ręka powędrowała do majtek. Biedna dziurka była wilgotna i boleśnie opuchnięta. Widząc młodą Agnieszkę i mojego męża, kiedy nawzajem się pieszczą, nie mogłam powstrzymać się przed czochraniem palcami gniazdka. Atmosfera była niezwykle gorąca.

    Członek Ediego przypominał teraz loda, a Aga małą dziewczynkę, która rozkosznie go liże. I musze przyznać, że bardzo jej smakował. Całowała na przemian prącie i jądra. W jednej chwili schowała w ustach całą męskość, jakby miała ją połknąć. Edward przez cały czas nie przerywał posuwistych, zwrotnych ruchów językiem. Wyobraziłam sobie, że robi to ze mną i bezwiednie krzyknęłam z rozkoszy. Teraz mój mąż przejął inicjatywę. Jego pomarszczony tyłek zaczął unosić się i opadać. Czułam, że za moment siknie znowu, tylko tym razem ciepłym, lepkim mleczem. Wiedziałam z własnego doświadczenia, że wżara się teraz w krocze Agnieszki, nie dając ani na moment odetchnać szczelince, póki nie wypełni młodego gardła swoja śmietanką.

    Moja wyobraźnia dopełniła reszty. Odsunąłam się od lunety i palcami doprowadziłam się do potężnej eksplozji. Czułam się cudownie. Nawet teraz pisząc ten list samo wspomnienie powoduje, że czuję sie błogo. Wybacz więc, że skończę tak nagle.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    orfeusz

    Ciotka Maria

  • Fantazja lesbijki

    Cholerny idiota – wychlipała Gabi w papierową chusteczkę podaną jej przez Annę.
    – Dać ci następną? – przyjaciółka przysunęła się bliżej skulonej na sofie postaci.

    Na pozór obie były diametralnie różne. Gabi – drobna blondynka, o długich nogach i szczupłym ciele, wzbudzała we wszystkich, prócz swego męża, litość i instynkt opiekuńczy. Anna – również blondynka o muskularnej budowie i szerokim uśmiechu, emanowała spokojem, ciepłem, dawała poczucie bezpieczeństwa, przy tym miała jeszcze jedną bardzo pozytywną cechę – nie poddawała się łatwo. Ciężko było ją złamać, zastraszyć, popsuć jej wiecznie wyśmienity humor. Ze zdumiewającą łatwością odsłaniała rząd równych perłowych ząbków obdarzając rozmówców szerokim serdecznym uśmiechem. Miała długie, zmysłowe palce, których jak dotąd nikt nie zdołał zaobrączkować. Kręciło się koło niej wielu chętnych, zarówno młodszych od niej jak i dużo starszych, ale wszyscy ponosili sromotną klęskę, dając się Annie owinąć wokół małego palca. Popełniali niewybaczalny błąd, dając się tak łatwo omotać. Nie wiedzieli, że jej ideałem był może nie najprzystojniejszy, lecz za to o żelaznej osobowości przedstawiciel płci przeciwnej. Sama była twarda psychicznie, jednak szukała kogoś jeszcze twardszego, co przysparzało jej wielu rozczarowań. Teraz też musiała wykazać się swą odpornością i pocieszyć zrozpaczoną Gabi, która obwiniała się, że jej wybranek nie wspina się w sypialni na szczyty rozkoszy i że nie może w żaden sposób osiągnąć orgazmu. Facet zdaniem Anny był kompletnym impotentem, ale powstrzymała się od złośliwych komentarzy, by nie zranić przyjaciółki do szaleństwa zakochanej w tamtym.
    – Może to naprawdę moja wina? – zastanawiała się głośno Gabi. – Może to ze mną jest coś nie tak?… – powiedz coś, Anno, błagam, bo zaraz znowu zacznę płakać – niebezpiecznie zaszczypały ją powieki – boję się, że go stracę…
    – Cóż kochanie, stwierdziła poproszona, jeśli dla niego liczy się tylko seks, a nie ty jako dziewczyna, jako żywa istota, to może właśnie on nie jest ciebie wart, a nie ty jego. Chodź tutaj. – wyciągnęła do niej obie ręce – chcę cię przytulić.

    Gabi przysunęła się bliżej i uścisnęła mocno talię Anny. Ta najpierw czule pogładziła jasne, lekko pofalowane włosy dziewczyny, a potem wtuliła całą twarz w gąszcz splątanych kosmyków.
    – Jak ślicznie pachną – wymruczała cichutko – słodkie wspomnienie z dzieciństwa… – musnęła wargami czubek głowy partnerki, a potem ujęła delikatnie dłonią szczupły podbródek Gabi.
    – Czy ktoś ci powiedział, jaka jesteś piękna? – spytała dziwnie ochrypłym głosem – wpatrując się usilnie w szaroniebieskie, migdałowego kształtu oczy przyjaciółki. Ta pokręciła głową przecząco.
    W odpowiedzi Anna pochyliła się i swymi miękkimi, ciepłymi wargami złożyła pocałunek na purpurowych z natury ustach. Gabi myślała, że to tylko takie cmoknięcie, ale nie. Pocałunek trwał i trwał… Całą wieczność. A gdy to sobie uświadomiła jej ciałem wstrząsnął długi, przejmujący dreszcz. Oddychała teraz szybciej, podobnie jak i Anna, a jej mózg zaczął krzyczeć, alarmować, ze robi coś złego, coś co nie powinno się nigdy wydarzyć, ale o czym podświadomie marzyła, do dawna, niemal wieki. Dlatego skupiła cały swój wysiłek na tym, by przestać myśleć, by przestać się hamować, pragnęła by kierowały nią, choć raz, rozpalone zmysły, dotąd całkowicie uśpione. Jęknęła cichutko, gdy Anna oderwała na moment swe wargi od jej skóry, by zaczerpnąć powietrza. Gdyby otworzyła teraz oczy, ujrzałaby rozszerzone nienaturalnie źrenice i nabrzmiałe usta Anny zbliżające się ku jej szyi. Złożyła na delikatnej skórze leciutki pocałunek, potem dotknęła jedwabistej powierzchni czubkiem języka, jeszcze później polizała Gabi ostrożnie. Dziewczyna początkowo zwisała w jej ramionach jak bezwładna lalka, przechylając się leciutko do tyłu. Lecz gdy poczuła, jak Anna powoli rozpina pierwszy guzik jej fioletowego sweterka, podskoczyła do góry, niczym rażona prądem
    – Nie!! – krzyknęła rozpaczliwe, – nie… – dodała już znacznie ciszej. Zrobię to sama. Odsunęła się od falującej oddechem Anny i sięgnęła dłonią do rzędu twardych guziczków w kształcie kwiatów. Odpinała każdy z osobna, wysuwając przy tym koniuszek języka, czym nieświadomie wzbudziła falę pożądania w partnerce, która ochryple poprosiła:
    – Szybciej, błagam.

    Wreszcie kawałek fioletowej tkaniny opadł miękko na podłogę. Teraz przeszkodę stanowiła jedynie bawełniana koszulka na ramiączka. Anna z ulgą stwierdziła, ze Gabi pozostała wierna swemu zwyczajowi i bez potrzeby nie zakładała żadnego biustonosza. Mówiła, że w nim czuje się, jakby jej ktoś założył kaganiec i że to jest najgorsza męczarnia. Teraz ten fragment bielizny stanowiłby jedynie kolejna zbędną zawadę. Przytłumiony blask lampki nocnej kładł blade, długie cienie na delikatnej skórze Gabi. Powoli, bardzo wolno leniwym ruchem ramiączko koszulko zsunęło się nieco powyżej łokcia dziewczyny. Smakując wzbierającą w sobie rozkosz odchyliła głowę i przymknęła oczy. Anna odczytała ten gest jako zachętę do działania i przysunęła się bliżej, bardzo, bardzo blisko…

    Z jej wnętrza wydobył się stłumiony jęk tęsknoty i oczekiwania. Jej ciało także błagało o dotyk, każdy centymetr jej skóry czekał na najdrobniejszą choćby pieszczotę a Anna nie miała wcale zamiaru kazać jej czekać. Ujęła dłoń Gabi, która machinalnie otworzyła oczy i swymi wielkimi oczami patrzyła jak Anna kieruje jej rękę ku swoim piersiom skrytym pod bawełnianym T-shirtem. Najpierw palce Gabi spoczęły na sutkach przesłoniętych cienkim materiałem i poczuła jak czerwona plamka ciemnieje a cały sutek robi się sztywny i twardy jak guziczek. Teraz Anna płynnie i niemal bezszelestnie pozbyła się górnego okrycia. W porównaniu do piersi Gabi jej własne – określane przez nią dosadnie – cycki sprawiały wrażenie dwóch arbuzów postawionych obok niepokaźnych pomarańcz. Opalone, jędrne, mięciutkie… A między nimi wąskie wgłębienie. I tu właśnie Anna położyła teraz dłoń Gabi. Wszystko rozgrywało się jakby w zwolnionym tempie. Na sekundę tylko spojrzenia obu kobiet skrzyżowały się. Źrenice Gabi słały komunikaty pełne sprzeczności. – co ty robisz! – krzyczały groźnie:
    – Umieram z rozkoszy – wyznawały jednocześnie omdlewającym szeptem, sypiąc rozpalone iskry pożądania.
    W odpowiedzi na te wątpliwości Anna wymruczała nachylając się do ucha Gabi:
    – Kocham cię, maleńka; Kochaj się ze mną, ofiaruj mi się tak hojnie, jak ja daję ci siebie. Bez granic.
    Gabi musnęła palcem wypukłość zakończoną purpurową górką.
    – Tak, tak… – szeptała zmysłowo Anna – jeszcze…

    teraz Gabi słuchała tylko swoich instynktów. Pochyliła się i zaczęła obsypywać pocałunkami oba sutki, a w tym czasie Anna leciutko, jak powiew wiatru przesuwała palcami po plecach partnerki. Wrażliwe opuszki odbywały niesamowitą podróż wzdłuż kręgów kostnych, w górę i w dół kręgosłupa i jeszcze raz, i raz jeszcze…Wtem wypuściły się nieco dalej i zagalopowały się aż w głąb spodni Gabi. Zabłądziły na chwilę w splotach koronkowych majteczek, by wreszcie dotrzeć do celu. Na tyle, na ile pozwalała szerokość ubrania Anna poklepała kochankę po ciepłym, nagim pośladku.
    – Piękna pupcia! – wyrwało się jej – Trzeba zbadać, czy wdzięki po drugiej stronie są równie cudowne… – zawyrokowała, odsuwając ją delikatnie. Gabi domyśliła się czego pragnie Anna i szybko wyśliznęła się z dżinsów. Białe biodrówki były niewiele jaśniejsze od mlecznej skóry pachwin i wzgórka łonowego. Powyżej wznosił się i opadał z zawrotną prędkością pępek, a jeszcze wyżej znajdowała się głowa Gabi zwrócona w stronę Anny, która jak zahipnotyzowana z wpół uchylonymi ustami wręcz pożerała wzrokiem dziewczynę. Nagle Gabi zapragnęła tego bardziej niż czegokolwiek. W sumie nie próbowała tego nigdy dotąd, ale przecież zrobiła dzisiaj już tyle innych rzeczy na które przedtem nigdy się nie odważyła. Nawet w marzeniach i najskrytszych fantazjach nie przyszłoby jej to do głowy. A oto teraz…
    Pijana namiętnością wsunęła pod warstwę koronki najpierw palec wskazujący, potem środkowy, wreszcie całą rękę. Nie patrzyła na Annę, pogrążona w odczytywaniu sygnałów, które przesyłało jej rozpalone ciało. Klęczała na puszystej białej skórze ścielącej się tuż obok miękkiego fotela, na którym jeszcze przed chwilą siedziały razem z Anną. Wrażliwe palce powoli odkrywały na nowo dobrze znane najskrytsze zakamarki jej ciała. Kąpiel, golenie przed pójściem na basem, to zupełnie nie to samo. W tej chwili liczyły się tylko reakcje pieszczonych szerokich warg porośniętych częściowo miękkim puchem kręconych, ciemnych włosków. Gdy nacieszyła się najbardziej zewnętrzną częścią sromu łakome koniuszki palców posunęły się głębiej ku mniejszym, ciemnoczerwonym wargom wewnętrznym. Były gorące, niemal parzyły, dziwnie lepkie, ale cudownie pachnące ją, jej własnym, pięknym, młodym ciałem. Stłumionym głosem krzyknęła nagle, bo nie spodziewała się że fala zalewającej ją namiętności okaże się tak potężna. Zaalarmowana tą manifestacją Anna jednym kocim ruchem znalazła się tuż przy Gabi. Położyła własne dłonie na biodrach partnerki, wzięła głęboki oddech i pragnąc, by ta chwila trwała wiecznie dotknęła gumki biodrówek Gabi. Całe ciało dziewczyny pokryła w jednej chwili gęsia skórka. Anna powiodła leniwie językiem po spieczonych wargach, pozwalając opaść majtkom aż do kolan kochanki. Krótkie ciemne włoski łonowe wiły się odsłaniając tu i ówdzie zaróżowioną wrażliwą skórę. Anna odgarnęła niesforny kosmyk opadający jej wciąż na policzek i pochyliła się ku przyjaciółce.
    – co chcesz zrobić? – Spytała niepewnie Gabi – Tak mi dobrze… – przeciągnęła się jak kot a jej mięśnie napięły się wraz z nią. Anna uśmiechnęła się tajemniczo zbliżając twarz do gąszczu splecionych włosków. U podstawy skrywanego dotąd trójkąta świeciła w półmroku mleczna, gładka skóra. Tam też spoczęły na chwilę wargi Anny
    – Oooo.. – westchnienie zadowolenia wydobyło się z wnętrza Gabi. Pchana tajemniczą siłą opadła na plecy szeroko rozstawiając ugięte w kolanach nogi, a ponieważ futerko jej włosków było znacznie przerzedzone Anna mogła obejrzeć jej wdzięki w całej krasie. Teraz Gabi nie widziała zbyt dobrze co robi kochanka, lecz ufała jej całkowicie, czuła całym ciałem, że to jeszcze nie koniec przyjemności na dzisiaj. Zdawała się całkowicie na partnerkę, która jak pantera przyczaiła się do ataku. Także Anna czuła jak narasta w niej podniecenie a jej podbrzusze przebiegało znajome mrowienie. Zmrużyła swe kocie oczy, by lepiej obejrzeć sobie to, co Gabi odkrywała dłońmi przed kilkoma minutami. Dwie grubsze czerwonawe fałdy otaczały podwójne zgrubienie kryjące w sobie wejście do najintymniejszych miejsc. Dostrzegła także charakterystyczne zgrubienie pulsujące i żyjące własnym życiem w samym środku sekretów Gabi. Łechtaczka. Tutaj uderzy najpierw. Anna opadła powoli na brzuch nie spuszczając wzroku z czarnego trójkąta. Gabi chwilowo pozbawiona wszelkiego dotyku leżała nieruchomo dysząc ciężko i czekając na kolejny gest kochanki. Niebawem też zmysły jej odnotowały coś zupełnie nieoczekiwanego, coś tajemniczego, ale jednocześnie miłego i ciepłego. Ostrożnie, powoli Anna, podciągnąwszy się bliżej wnętrza Gabi, uniosła głowę i podpierając ją lewą ręką musnęła językiem wewnętrzne wargi dziewczyny. Skóra pulsowała rytmicznie i miała lekko słonawy smak. Wolną prawą dłonią Anna rozchyliła jeszcze bardziej uda przyjaciółki, torując sobie drogę ku rozpalonemu wnętrzu. Najpierw wodziła językiem po wierzchniej części tajemnego zgrubienia, potem zaś z wprawą odnalazła schronienie małego białawego guziczka, który gdy tylko odczuł pieszczotę wilgotnego, chciwego języka, stwardniał i nieco się powiększył. Gdzieś z oddali, jak przez mgłę Anna usłyszała najpierw ciche, potem coraz głośniejsze jęki kochanki. Rytmicznie wodziła językiem kolistymi ruchami wokół rozedrganej łechtaczki, do chwili, aż poczuła, pierwszy spazm rozkoszy przeszywa grzbiet Gabi i wygina go w łuk. Wtedy gwałtownie uniosła głowę znad puchu czarnych loczków i wymruczała:
    – doskonała cipka, maleńka.. Gabi uniosła się na łokciach i nadal z szeroko rozsuniętymi nogami, uśmiechnęła się leciutko, lecz cała twarz odbijała jak w lustrze zawód Gabi.
    – dlaczego przerwałaś? – spytała cicho z wyrzutem.
    – moja mała egoistko, ja też chcę trochę pobaraszkować. Ty byłaś już prawie w siódmym niebie, a ja?? – odparowała Anna, wstając na równe nogi i szybko ściągając z siebie długą spódnicę oraz majtki. Gabi przeturlała się na bok, patrząc jak partnerka odrzuca ubrania daleko w tył i otwiera jedną z szuflad w szafce a po chwili wyjmuje wąską, białą woskową świecę o zaokrąglonych brzegach. Widziała jak Anna przykłada palec do kącika ust, przesuwa nim wzdłuż szyi, opadając dalej na wąski przesmyk między piersiami, zjeżdżając następnie na miękki opalony brzuch i zupełnie pozbawiony owłosienia wzgórek łonowy. Całe wnętrze Anny były dostępne dla chciwych oczu Gabi. Obie jednocześnie jęknęły tęskniąc za dalszą rozkoszą. Zniknęła gdzieś przeszłość i przyszłość. Liczyła się tylko teraźniejszość. Roześmiały się szaleńczo a Anna podeszła wolno do Gabi ze świecą w dłoni. Wsuwając ją w rękę skulonej Gabi zrobiła jednoznaczny ruch palcem, podpowiadający jak ma się posłużyć świecą. Potem uklękła obok niej a jej ciemne sutki prężyły się dumnie w przytłumionym świetle nocnej lampki. Gabi spojrzała pytająco, lecz instynkt podpowiedział co ma dalej robić. Usiadła po turecku naprzeciwko klęczącej Anny i pośliniwszy świecę przysunęła ją do wewnętrznych warg partnerki. Ta zadowolona kiwnęła głową i przymknęła oczy w oczekiwaniu na upragnioną rozkosz. Żeby sobie pomóc, Gabi rozchyliła palcem mięsiste fałdki nakierowując świece w mały otwór pomiędzy nimi. Obwodem pasowała idealnie. Najpierw tylko koniuszek, powoli, powoli… Gabi przygryzła wargi z przejęcia. Za nic nie chciała sprawić bólu kochance, ale ta nie otwierając oczu ponagliła ją:
    – gdybym ja się z tym tak patyczkowała, nie miałabym na nic więcej czasu, dawaj, maleńka! No to Gabi wepchnęła świecę głębiej w pulsującą, rozgrzaną, ciemną otchłań… Jedno pchnięcie do przodu, jedno do tyłu, do przodu, do tyłu.. Po chwili Gabi złapała właściwy rytm, o czym świadczyła bezbrzeżna rozkosz malująca się na twarzy przyjaciółki. Jeszcze kilka pchnięć i Anna wzbiłaby się na wyżyny cielesnej miłości, lecz przyjaciółka nie myślała tylko o sobie. Położyła doń na dłoni Gabi i wychrypiała:
    – Wystarczy, maleńka. Teraz razem zrobimy sobie dobrze. Uklęknij – rzuciła niemal ostrym tonem, zdradzającym wielkie zniecierpliwienie. Piersi Gabi dotykały sutków Anny, ich brzuchy falowały w jednym rytmie, ich usta połączyły się na chwilę w namiętnym pocałunku. Jedno skrzyżowanie dwóch par oczu i zrozumiały się bez słów. Pochylając się leciutko sięgnęły palcami ku swoim miękkim, parzącym wargom. Anna patrzyła jak palec Gabi odnajduje drogę ku wilgotnemu wnętrzu, sama również pozwalając dłoniom by wsunęły się w jaskinię rozkoszy. Teraz każda robiła to w swoim własnym rytmie, tak, jak najbardziej lubiła. Anna była gwałtowna i żądna zaspokojenia, toteż jako pierwsza poczuła, że wzbiera w niej fala rozkoszy. Palec wysuwał się i wsuwał coraz szybciej, i szybciej, lecz ona tego nie widziała, gdyż wzrok miała utkwiony w dłoniach Gabi, manipulujących żywo przy tajemnej dziurce. Gabi odchylała się coraz bardziej do tyłu, by w końcu opaść na plecy. I tu on dopadł ją. Bezbronną, spragnioną, kruchą. Objął ją i wstrząsnął, wchodził w jej mózg głęboko, kierując każdym centymetrem bezwolnego ciała. To był on – orgazm.

    Przeszywane niekończącymi się spazmami leżały na miękkiej białej skórze w półmroku zimowej nocy, nocy, której miały nigdy nie zapomnieć…

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    orfeusz
  • Film porno

    Ta historia jest opowiedziana przez moją koleżankę Darię. Wielokrotnie kiedy spotykamy się razem opowiadamy sobie o naszych doświadczeniach. Postanowiłam sięgnąć po historię Darii, gdyż wydaje mi się ona naprawdę podniecająca. Tak na marginesie mówiąc, to zazdroszczę Darii, gdyż ma dziewczyna bardzo bujne życie erotyczne. Jednak nie będę ukrywała, że i ja mam wiele radości z wyczynów Darii. Zawsze kiedy zrobi coś nowego przychodzi do mnie i mi o tym opowiada. Dzięki temu rozbudza ona moją wyobraźnię. Dobrze jest mieć taką przyjaciółkę. Więc przeczytajcie co mi powiedziała:

    Pamiętam, że kiedy byłam w ósmej klasie szkoły podstawowej (a więc wtedy miałam 15 lat), a moich rodziców nie było w domu, po raz pierwszy zobaczyłam film porno. Doszło do tego całkiem banalnie. Nudząc się zaczęłam przeglądać taśmy video, które były pod telewizorem. Właśnie tam znalazłam jedną dziwną, bo nie opisaną kasetę. Postanowiłam zobaczyć co na niej było nagrane. Zasiadłam wygodnie przed telewizorem i włączyłam film. Ku mojemu zaskoczeniu zobaczyłam film porno. Bardzo mnie to podnieciło, więc postanowiłam oglądnąć cały.

    Jednak spokojnie na fotelu wysiedzieć nie mogłam. Z każdą chwilą stawałam się coraz bardziej podniecona. Korzystając z nieobecności rodziców postanowiłam delektować się tą sytuacja. Rozebrałam się do naga, rozłożyłam nogi na oparcia fotela i zaczęłam masować jedną ręką swoją cipkę, a drugą piersi. Było cudownie. Jednak to było wciąż mało dla mojego podniecenia. Wówczas po raz pierwszy postanowiłam spróbować włożyć do swej cipki coś więcej niż tylko paluszek. Wstałam i poszłam do swojego pokoju poszukać jakiegoś interesującego przedmiotu. Niestety nic nie mogłam znaleźć. Trochę zrezygnowana wróciłam do pokoju i wtedy przypomniałam sobie o skakance w pokoju mojego starszego brata. Brat był dwa lata starszy i chodził do osiedlowego klubu trenować boks, więc w jego pokoju gadżetów związanych z tym sportem było wiele. Okazało się, iż skakanka jest wyśmienitym narzędziem do masturbacji, miała drewniane rączki. Szybko pobiegłam umyć te rączki pod ciepłą wodą i ponownie zasiadłam przed telewizorem. Tym razem to było to czego szukałam. Patrząc na film powoli wkładałam sobie rączkę skakanki do pochwy. Było mi cudownie, a rączka skakanki z każdą chwilą stawała się coraz bardziej wilgotna od moich soczków. Właśnie zaczęłam dostawać orgazm kiedy zadzwonił dzwonek do drzwi. Nie dokończywszy swojego orgazmu, zerwałam się z fotela, wyłączyłam telewizor (lecz taśma leciała dalej), narzuciłam szlafrok i cała czerwona poszłam otworzyć drzwi.

    Okazało się, że w drzwiach stanął mój brat Przemek ze swoją dziewczyną Kaśką. Od razu zauważyli, że jest coś nie tak w moim wyglądzie. Jednak ja nie zwracając uwagi na ich podejrzenia uciekłam do łazienki mówiąc im, że przygotowuje się do kąpieli. Zamknęłam za sobą drzwi, puściłam wodę do wanny i myślałam tylko o tym by dokończyć swój orgazm. Weszłam do wanny i ponownie zaczęłam się pieścić, lecz wtedy doszły mnie dziwne odgłosy z mieszkania (szybszy oddech, sapanie). Pomyślałam sobie, że pewnie Przemek zabawia się z Kaśką. To jeszcze bardziej mnie podnieciło. Wyszłam z wanny, wytarłam się, założyłam ponownie szlafrok i cicho otwierając drzwi postanowiłam sprawdzić Przemka. Okazało się, iż oboje z Kasią oglądali ten film, którego ja nie dokończyłam i nawzajem się pieścili. Stanęłam za uchylonymi drzwiami i patrzyłam na nich. Oboje byli przekonani, iż się kąpię, więc nie byli w ogóle skrępowani. Po chwili byli oboje nago. Kaśka klęczała przed Przemkiem i całowała jego kutasa. Pierwszy raz widziałam kutasa własnego brata. Zrobił na mnie duże wrażenie, zresztą sama Kaśka też. Kaśka była ładną dziewczyną o czarnych długich włosach i ciemniej karnacji skóry. Widok był naprawdę interesujący. Rozluźniłam szlafrok i patrząc się na brata i jego dziewczynę zaczęłam ponownie się masturbować. Całe szczęście, że skakankę miałam ze sobą. Ponownie zaczęłam wprowadzać sobie rączkę skakanki do swojej pochwy. Było mi tak dobrze, że zapomniałam że nie jestem sama, mój głęboki oddech usłyszała Kaśka. Otworzyła drzwi i razem z Przemkiem zobaczyli mnie nago ze skakanką w cipce. Widać było na ich twarzach zaskoczenie. Przemek się zaczerwienił, jednak po chwili milczenia inicjatywę przejęła Kaśka. Podeszła do mnie i powiedziała: “Skoro jesteś już nago i nas też widziałaś uprawiających sex to teraz nie możesz powiedzieć o tym nikomu, a w zamian za to coś ci pokażę”. Kazała mi się położyć na łóżku, a Przemkowi patrzeć na to co będzie robiła. Byłam posłuszna, zresztą moje podniecenie było tak duże, że nie panowałam nad sobą.

    Kaśka klęknęła przede mną i zaczęła dotkać mojej cipki. Wkładała mi w nią na przemian swojego palca i rączkę skakanki. Przemkowi to też się spodobało i patrząc na nas zaczął masować sobie kutasa. Było mi tak dobrze, że zaczęłam szczytować. Kiedy doszłam do siebie, Kaśka zapytała: ” Miałaś kiedyś prawdziwego kutasa w dłoni?”. Odpowiedziała, że nie, a Kaśka na to: ” To teraz masz okazję, weź do ręki członka Przemka”. Byłam zaskoczona, Przemek zresztą też, ale się nie bronił. Dotknęłam kutasa Przemka, zaczęłam delikatnie jak na filmie masować go po min. Później Kaśka kazała mi go pocałować. Był słodko-kwaśny, dziwny smak, ale bardzo podniecający. Chwilę polizałam kutasa Przemka, a Kaśka w tym czasie usiadła na fotel i patrząc na nas zaczęła masować swoją dużą cipę. Jej cipa była nie dość, że duża to jeszcze owłosiona i czarna. Tomek gdy zobaczył Kaśkę w takiej pozycji zaraz rzuciła się na nią. Ruchał ją bardzo szybką i mocno. Obydwoje mocno jęczeli. Nieoczekiwanie Przemek nie wytrzymał i strzelił wprost na cipę Kaśki. Pierwszy raz widziałam prawdziwą spermę. Widok był super, cała sperma zatrzymała się na włosach łonowych Kaśki i wymieszała się z jej sokami. Wtedy Kaśka powiedziała: “Choć do mnie i posmakuj męskiego nasienia”. Nie zastanawiałam się dłużej i zaczęłam lizać Kaśkę po cipie. W pewnym momencie tak się jej to spodobało, że przytrzymała mi głowę mocno przy swej cipie, tak, że nos miałam pomiędzy jej wargami i dostała orgazm.

    Potem szybko się ubraliśmy i posprzątaliśmy z obawy przed rodzicami. Było super. Od tamtej chwili często spotykałam się z Kaśką i razem się zabawiałyśmy. Przemek nie był mi do niczego potrzebny, ale Kaśka to moja pierwsza nauczycielka

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    orfeusz

    Shadow

  • Sen o seksie grupowym

    Dzisiaj miałam bardzo dziwny sen. O seksie grupowym. Już sam początek był bardzo dziwny. Chodziłam po jakiś dziwnych pomieszczeniach, gdzie było mnóstwo drzwi. Taki jakiś labirynt. W niektórych miejscach nie było pomieszczeń, ale wychodziło się na zewnątrz.
    Nie pytaj mnie jak to dokładnie było, ale nawet tam też były drzwi. Z początku tylko chodziłam po tych pomieszczeniach. Nie było żadnych ludzi, za to wszędzie były jakieś bardzo dziwne przedmioty.

    Później zaczęłam natrafiać na różne osoby. Wszystkie chodziły nago, przepasane tylko szarfami. Niektórzy kochali się ze sobą. W niektórych pomieszczeniach na środku siedzieli mężczyźni a dookoła nich kobiety i pieściły ich. Oni sami się nie ruszali, tylko siedzieli po turecku, z rękami położonymi na kolanach. Dziewczyny dookoła, jakby chciały ich pobudzić, ożywić. Całowały, masowały, pieściły.

    W jednym z takich pomieszczeń kobiety wzięły mnie za ręce i posadziły obok jednego takiego mężczyzny. Wtedy pieściły i jego i mnie. Wsadzały palce i jakieś dziwne przedmioty do mojej cipki. Całowały, a raczej lizały moje cycuszki.

    Później, nagle zalazłam sie w jednym pomieszczeniu, w którym byli wszyscy, w każdym bądź razie było mnóstwo osób.
    Mnie położyli na takim kamiennym bardzo zimnym stopniu. Wszyscy po kolei do mnie podchodzili, kładli się na mnie, leżeli tak z 5 sekund, wstawali i odchodzili. Trwało to baaaardzo długo… Później rozszerzyli mi nogi i znowu po kolei zaczęli podchodzić. Wsadzali mi penisa (tylko jedno pchnięcie) i odchodzili…

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    orfeusz
  • Taniec erotyczny

    Dzisiejszy sen, opiszę kiedy indziej, bo jeszcze po nim do końca nie ochłonęłam.
    Teraz napiszę co śniło mi się dwa, czy trzy dni temu. Taniec erotyczny – tak mogłabym zatytułować ten sen. Zachciało mi się tańczyć na barze na rurce… ale co dziwne… zresztą od początku.

    Siedziałam w domu nudząc się potwornie. Przerzucałam TV z kanału na kanał nie mogąc znaleźć nic ciekawego. Byłam tak znudzona, że już prawie miałam wyłączyć telewizję i pójść spać, gdy nagle rozległo się pukanie do drzwi. Otworzyłam i oniemiałam z wrażenia. Ze 30 moich znajomych. Tak na oko, bo nie udało mi się policzyć, w każdym razie byli chyba wszyscy, z którym utrzymują jakikolwiek kontakt. Nie czekając na zaproszenie weszli do środka informując mnie, że dzisiaj w moim mieszkaniu impreza, a że w “repertuarze” niezwykle ciekawy punkt, postanowili przyjść.

    – No jak to, przecież masz tańczyć nago – oświadczyli, gdy wyprosiłam by powiedzieli o co chodzi. Próbowałam przekonać ich, że zaszła jakaś pomyłka, ale nie przyjmowali żadnych wyjaśnień. Prosiłam, a nawet błagałam, ale nic do nich nie docierało. Rozsiedli się i czekali na mój taniec. Pomyślałam, że zatańczę przed nimi to sobie pójdą. Nic z tych rzeczy…
    – Przecież miałaś się rozebrać i tańczyć zupełnie goła! – przekrzykiwali się, po tym jak chciałam ich zbyć. Pomyślałam, że i tak zaraz wybieram się pod prysznic, więc zrzucę ciuszki i zatańczę przed nimi w samej bieliźnie. Myślałam, że to ich zadowoli i sobie pójdą a ja wskoczę pod upragniony prysznic.

    Zebrałam w sobie odwagę i zaczęłam tańczyć w rytm muzyki, którą moi znajomi specjalnie wybrali na tę okazję. Kołysałam biodrami i powoli rozpinałam guziczki w bluzce. Gdy rozpięłam ostatni guzik, odwróciłam się do nich tyłem i zsunęłam bluzkę z ramion. Za mną rozległy się głośne, zachęcające okrzyki.
    Zachęcona, zrzuciłam bluzeczkę na podłogę pozostając tyłem do widowni. Kołysając biodrami masowałam rękoma biodra. Okrzyki wzmogły się i jakby więcej osób zaczęło wtórować i zachęcać do dalszej, bardziej pikantnej, części występu. Powoli, nie przerywając tańca zwróciłam się w stronę znajomych. Nie planowałam tego wcześniej, ale teraz, coraz bardziej rozochocona zaczęłam bawić się piersiami. Unosiłam je do góry i lizałam sutki przez materiał stanika. Podniecało mnie to.
    Uznałam, że najwyższy czas ściągnąć spódniczkę. Powoli rozpięłam guzik, rozsunęłam zamek i centymetr po centymetrze zsuwałam ją z siebie. Nim spuściłam ją całkiem na podłogę odwróciłam się jeszcze raz i… Przede mną, w pokoju stał bar. Taki jak w pubach, z tym że na jego środku przymocowana była rura. Od teraz wszystko działo się jakby wbrew mnie samej.

    Podeszłam do baru i jak kotka wślizgnęłam się na niego. Leżąc zdjęłam z siebie dolną część garderoby i wykopałam w stronę publiczności. Powoli, w rytm muzyki wstałam – najpierw na klęczki – później…

    Stałam przytulając do siebie rurkę. Czułam na piersiach chłód zimnego metalu. Ten chłód podniecał mnie, coraz bardziej. Obkręcałam się wokół rurki, wiłam się wokół niej obejmując ją raz rękoma, raz nogami. Kiedy tak stałam z rurką pomiędzy nogami i wyginając się do tyłu poczułam jak ta mocno przylgnęła tam gdzie każdy dotyk wywołuje dreszcze rozchodzące się po całym ciele. Wyraźnie czułam, jak robię się mokra. Byłam podniecona i chciałam tańczyć nago. Rozpięłam stanik, potem odwróciłam się tyłem do wszystkich i zrzuciłam go z siebie. Pomagając sobie rękami wzięłam rurkę między piersi i pocierałam ją. Wyobrażałam sobie, że jest to męski członek – a ja biorę go między piersi i masuję. Przykucnęłam, nie wypuszczając rury spomiędzy piersi. Metal tarł skórę wzmagając moje podniecenie. Znowu obkręciłam się wokół rurki, tak że teraz wszyscy mogli widzieć moje duże piersi i rurkę uwięzioną pomiędzy nimi. Oklaski – wiem, że słyszałam oklaski, ale tak jakby gdzieś z daleka. Taniec na rurze tak mnie podniecił, że chciałam tańczyć tańczyć a przede wszystkim poczuć zimną rurkę na mojej cipce.

    Nie mogąc się doczekać zaczęłam pozbywać się ostatniej części garderoby jaką miałam na sobie – majteczek. Najpierw zsunęłam je troszeczkę, by ponownie je nasunąć.

    – No nie! Zdejmuj je – rozległy się protesty.

    Stojąc tyłem do moich znajomych obsuwałam majteczki, obnażając centymetr po centymetrze swoje ciało. Gdy znalazły się na kostkach uwolniłam jedną a zaraz później drugą nogę. Majteczki spadły z baru i opadły na podłogę.
    Pragnęłam poczuć głód na mojej gorącej, gołej cipce. Odwróciłam się przodem do wszystkich chowając się za rurką. Wypięłam biodra do przodu by chociaż na chwilkę docisnąć rozpaloną cipkę do zimnej rury. To było niesamowite uczucie. Zaczęłam tańczyć. Wiłam się. W górę i w dół – a zimny metal tarł o moją brzoskwinkę. Czułam jak wypływają z niej soki. Rozcierałam je po rurze wciskając w nią swoją myszkę.
    Nawet nie wiem kiedy nadszedł orgazm. Trzymając się mocno rury wygięłam się w tył. Wydawało się jakby rurka wbijała się pomiędzy wargi sromowe. Czułam jak pieści moją łechtaczkę wzmagając i przedłużając orgazm. Nie wiem ile to trwało, ale po wszystkim położyłam się na barze z rurką między nogami.

    – To był wspaniały taniec erotyczny – wiwatowali chłopcy.
    – Ekscytujący sex show – wtórowali inni.

    Rzeczywiście. Ten taniec, sex show, jak niektórzy go nazwali był dla mnie bardzo ekscytujący. Obudziłam się podniecona i spragniona mężczyzny albo…

    kilku takich, którzy chcieliby oglądać jak tańczę na rurze i dochodzę do orgazmu.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    orfeusz
  • Sex pod przymusem

    Straszne!

    Piękny sen zerwany w pół… nie wiem i nie dowiem się co było dalej. Wczoraj oglądałam film, taki bez głębszego przekazu… znaczy było głęboko :)
    W każdym bądź razie w jednej ze scen, która szczególnie mnie nakręciła kobieta, przyodziana w skórzane ciuszki, z pejczem “karała” swoją uczennicę. Wraz ze swoim facetem rozebrali ją do naga, związali jej ręce z tyłu i… ta scena napisała najprawdopodobniej scenariusz mojego snu. A było to tak…

    Jechałam samochodem ze swoim facetem. Gdzieś wyjeżdżaliśmy, nawet nie pamiętam już gdzie. Droga miała być długa. Gdzieś pod laskiem zobaczyliśmy mały domek. Nalegałam abyśmy się w nim zatrzymali na noc.

    Otworzyła nam kobieta. “Ciężka”, dobrze zbudowana. To taka z typu tych, co to nawet niektórzy mężczyźni zazdrościć mogą budowy ciała. W zasadzie można by pomylić, gdyby nie kobiece rysy twarzy i długie włosy. Zaprosiła nas do środka i zaproponowała pokój w piwnicy. Ponoć wszystkie inne były zajęte. A i ten nam dała po długich moich prośbach. A długo nalegałam, zupełnie jakbym wiedziała co ma się wydarzyć.

    Po kolacji poszliśmy się położyć. Mój facet już spał, ja jeszcze zajęta byłam wieczorną toaletą, kiedy rozległo się pukanie do drzwi.
    Otworzyłam. To była ona. Ubrana w… Rozebrana.

    Miała na sobie stanik, czarny, jeden z tych, co to cycki i tak są na wierzchu. Czarne stringi, czarne kozaczki na wysokim obcasie. Każda część jej garderoby skórzana. W ręku… pejcz!

    Wtargnęła do pokoju i rzuciła mnie na podłogę. Chciałam krzyczeć, ale nie mogłam wydobyć z siebie głosu.

    Było chłodno. Zerwała ze mnie haleczkę. Moje cycki spięły się, brodawki stwardniały – raczej z chłodu niż z podniecenia. Wstała, stawiając na moim brzuchu lodowaty obcas. Poczułam jak wrzyna się w moje wnętrze. Ścięła mnie pejczem przez piersi. Przeszył mnie olbrzymi ból. Drugi raz… Wydawało mi się, że moje cycki pękają. I jeszcze raz pejczem śmignęła moje cycki… Ostry ból przeszył mnie całą, zwłaszcza że mocniej wcisnęła obcas w mój brzuch.

    Zaczęłam płakać.

    – Rozluźnię Cię – powiedziała moja oprawczyni, po czym uklęknęła pomiędzy moimi nogami.
    Zaczęła drażnić moją cipkę pejczem. Z jednej strony byłam przerażona, z drugiej zaś, rosło podniecenie. A może ciekawość – co będzie dalej… Nie musiałam długo czekać – z całej siły wepchnęła pejcz w moją cipkę. Poczułam duży ból, który pulsował w podbrzuszu. A ona – zaczęła kręcić pejczem w mojej cipce, nie pozwalając, aby ból ustał.
    Gdy wierciła tak w moim wnętrzu ból stawał się coraz mocniejszy…
    Ból był tak olbrzymi, że aż obudziłam się…

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    orfeusz
  • Bo nie moge zapomniec

    Obudziłam się, pobudzona… roztrzęsiona… wilgotna…
    Pożądam, pragnę mężczyzny, a to wszystko przez ten sen.

    Miałam sen, ale o nim później. Wpierw, chcę się wytłumaczyć. Sen był perwersyjny, na tyle bardzo, że do tej pory czuję podniecenie. Gdybym ja teraz miała pod ręką faceta…
    Często miewam sny erotyczne, ale nigdy wcześniej żaden nie był tak realistyczny z jednej strony, z drugiej tak perwersyjny. Nie pragnę tego, nie chciałabym zrobić naprawdę, ale myśl o tym, śnienie wywołuje tak silne pożądanie…

    Kiedy moje sny dotyczą seksu, zawsze budzę się bardzo podniecona i nie mogę zasnąć. Teraz postanowiłam, że będę o nich pisała – o nich, to znaczy o moich snach. Może mnie to jakoś rozładuje, uspokoi? Mam przynajmniej taką nadzieję.

    Powracając do dzisiejszego snu.

    Nie wiem skąd, nie pamiętam przynajmniej znalazłam się z Dominiką – moją przyjaciółką w jakimś domku. Domek stał nad jeziorem, jedna jego ściana była cała oszklona, z widokiem na jezioro.
    Siedziałyśmy i plotkowałyśmy: “Co, gdzie i jak” ;)

    Nagle do domku weszło kilkunastu facetów, wysokich, dobrze zbudowanych i mocno opalonych. Takich co to podobają mi się najbardziej. Początkowo coś zaczęli do nas mówić, ale szybko skończyli i zaczęli się rozbierać. Dominika powiedziała do mnie:
    – Skarbie, Ty także się rozbierz.
    – Co? – wybełkotałam, przestraszona. I chyba tylko udawałam, że nie wiem co się święci, protestując i mówiąc, że ja “z innej bajki”.

    Jeden z kolesi, który pierwszy zrzucił wszystkie łaszki podszedł do mnie i bezczelnie chciał mi wepchać swoją fujarkę do ust. Odwróciłam głowę. Ale zaraz, Dominika przyszła z pomocą mojemu oprawcy. Unieruchomiła moje ręce z tyłu i przytrzymała głowę. Mężczyzna zaczął wsuwać mi penisa do ust. Nie potrafiłam ich zamknąć.

    Zaraz, podeszli pozostali i obłapiali mnie za piersi, za pośladki. Niektóre dłonie wsunęły się pomiędzy uda. Jeden z nowo-przybyłych poszedł w ślady poprzednika i także wsunął mi swoją maczugę do ust.

    Pozostali razem z Dominiką zaczęli mnie rozbierać. Rozpinali guziczek po guziczku… aż do końca. Zostałam w samym staniku, nie na długo – bo i ten zdjęli. Moje piersi ukazały się zgromadzonej publiczności. Kilku facetów, zaczęło je miętosić, inni całować i przygryzać sutki.
    Poczułam narastające podniecenie. Brodawki zrobiły się twarde i napięte.

    Zdjęli mnie z fotela i położyli na kanapie, wcześniej zdejmując jeansy i figi. Ułożyli w pozycji ginekologicznej… Unieruchomili, choć nie musieli – już i tak nie stawiałabym oporu.

    Dominika stała z boku i przyglądała się. A oni podchodzili kolejno do mnie i ruchali. Ktoś stał z tyłu i trzymał moje ręce, mocno wyciągnięte w tył.
    Pierwszy koleś spuścił się na mój brzuch i podszedł następny. Wszystko zaczęło się od początku. Wsuwał i wysuwał penisa w moją mokrą cipkę, najpierw powoli… Coraz szybciej… Wbijał się w moje maleństwo… rozpychał, aż sperma trysnęła na mój brzuch, piersi i twarz.

    Kolejny – dokładnie ta sama scena, jak automaty odtwarzali jeden po drugim tę samą sytuacje. Sperma każdego z nich lądowała na moich piersiach i twarzy… Czułam, że zalewa mnie całą.
    Następny… te same ruchy frykcyjne i kolejna porcja nasienia ląduje na mnie. Zaczynam sobie zdawać sprawę, że jest ich coraz więcej. Na miejsce spełnionego pojawia się dwóch kolejnych… a sperma mnie całą zalewa. Nasienie przykrywa mnie całą sperma wlewa się do ust, zalewa oczy. Już nic nie widzę, czuję tylko zapach spermy i… że ta wlewa się do nosa… zaczynam się dusić, brakuje mi powietrza…
    Budzę się zalana… potem…

    I jak ja mogę dalej spać, zwłaszcza, że podobało mi się to? Nie wiem czy chciałabym i potrafiła zrobić coś takiego na jawie, ale taki sen podniecił mnie na maksa.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    orfeusz
  • Sex ze starsza pania

    Moja historia zaczęła się ciekawie bo….
    Po dniu pracy, jako że była to sobota, wraz z kolegami wybraliśmy się na zasłużone piwo do naszego najbardziej lubianego baru, w którym z reguły jest przytulnie i miło.
    Kiedy popijaliśmy piwo, zobaczyłem, że pewna dama nie może sobie poradzić z drzwiami. Niczym dżentelmen, chcąc pomóc, podszedłem i otworzyłem jej drzwi. Było późno i wychodzenie z lokalu było utrudnione. Natomiast stali bywalcy mieli swoje „specjalne” wyjście. Po wyprowadzeniu owej damy, znanej mi z widzenia, zapytałem, czy mogę ją odprowadzić do domu. Ku mojemu zadowoleniu Pani G. wyraziła nieodpartą pokusę spędzenia drogi do domu w moim towarzystwie. Tak idąc, zaczęliśmy się delikatnie dotykać. W końcu przystanęliśmy, a ona wprost spytała mnie, czy mam ochotę się z nią kochać… Ciężko mi było słyszeć takie słowa, padające z ust kobiety starszej ode mnie o bagatela 20 lat! Po chwili zastanowienia odparłem, że “z miłą chęcią sprawię komuś przyjemność”. Niestety ani ja, ani dama mego wieczoru, nie mieliśmy gumek 🙁 Udając się na stację benzynową oddaloną o jakiś kilometr od naszego miasteczka, dokonaliśmy zakupu Durexów – oczywiście czarnych 😀 Nie szukaliśmy daleko miejsca do kochania, gdyż nieopodal stacji była ładniutka trawa, którą postanowiłem wygnieść troszkę. Całując ją całą, rozbierałem powoli. Jej ręce podążyły za moim przykładem, rozbierając mnie. Po chwili, ona kucając przede mną uruchomiła swoje wargi, którymi muskała mojego kolegę. Nieodparte pragnienie, zarówno z mojej strony, jak i mojej Pani, było tak wielkie, że miałem chęć w nią wejść. Kochając się „po bożemu”, jak to jest popularnie zwane, stwierdziłem, że pozycja jest niezadowalająca i przewróciłem ją na kolana. Trzymając ją za boczki i wsłuchując się w jęk zadowolenia, byłem tak bardzo rozpalony, że przedwcześnie skończyłem 🙁 Mimo to nie skończyło się na jednej zużytej gumce… Kochaliśmy się pół nocy, aż zaczęło świtać, kiedy to stwierdziliśmy, że powinniśmy się ubrać, bo co sobie ludzie pomyślą widząc dwóch golasów leżących na trawie. Ubierając się, obdarzaliśmy siebie słodkimi pocałunkami. Natomiast koledzy, z którymi wyszedłem tej nocy, szukali mnie, lecz nie znaleźli… i chyba całe szczęście.
    Nie przyznałem się nikomu do niczego, bo nie sztuką jest się chwalić…

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    orfeusz