Blog

  • Przylapany przez matke 23/25

    Rozdział XXIII

    Okazało się nie tylko, że Zbyszkowi rodzice mają vana z trzecim rzędem foteli, ale w dodatku że jedzie z nami… Hanka. Spędziliśmy całą niedzielę razem, bo nasi starzy chcieli po drodze koniecznie zwiedzić jakiś zamek. Ciemno zrobiło się już grubo przed Warszawą. Panom tematy się nie kończyły, a przed nami siedziały szanowne, a obecnie również śpiące, mamusie.

    Hanka „spała”, znaczy miała zamknięte oczy, a głowę na kolanach, oczywiście, Zbyszka (siedziała między nami). Zdążyła już nieźle Zbyszkowi ręce obślinić i chyba nawet trochę pogryźć, bo trzymała je ciągle w swoich ustach, żeby nie wydawać dźwięków. Pomału poznaję te ich zabawy, bo od stu kilometrów moja ręka delektowała się wspaniałościami pod sukienką Hanki. Długo nie musiała zapraszać. Żebyście nie myśleli…, znaczy „tam” też dotarłem, choć nie było to za wygodne. Ale uda…, już je opisywałem, a Hanka była tam bardzo wrażliwa. Dłoń miałem mokrą od potu jej skóry. Sam udaję, że z zainteresowaniem oglądam pejzaż za oknem, bo wiadomo, samochód ma przecież lusterko w kabinie, gdy nagle…

    Wyczułem na sobie czyjś wzrok. Na szczęście to była moja matka. Wywraca oczami, rusza brwiami i mówi coś bezgłośnie, bo widzę, że otwiera usta. I co chwila patrzy w dół. Spanikowana. Pokazuję wzrokiem i delikatną mimiką twarzy, że nie mogę teraz wyciągnąć ręki spomiędzy kolan Hanki, bo „obudzę” ich oboje. Matka na twarzy szaleje i w końcu poruszyła się niechcący trochę gwałtowniej na siedzeniu, bo Zbyszkowa mama, rozanielona, obudziła się i coś tam do mojej zagaduje. Moja, przerażona, wraca i odstawia jakąś szopkę, byle tylko tamta się nie odwróciła do tyłu. Wszystko w polu lusterka.

    Panowie zajęci sprawami budownictwa. Kurde, nigdy im się nie znudzi.

    Gdy minęła bezgłośna burza, upewniliśmy się tylko ze Zbyszkiem, że lusterko spox, nic nam nie grozi, i wymieniliśmy znaczące spojrzenia. Zresztą głowy mieliśmy w cieniu. Hanka macha z dołu rękami, wywraca oczami i składa usta w bezgłośne słowa: „Ja się nie podnoszę do końca podróży”.

    A za tydzień wypadały zawody wędkarskie…

    (Matka zdążyła jeszcze przełożyć łokieć przez szparę koło swoich drzwi i z całej siły uszczypnąć mnie w kolano).

    Wypominała mi tę historię przez kilka dni, potem jeszcze dawała znaki spojrzeniami, że pamięta, i nie dała się cały tydzień nawet dotknąć. W końcu zeszło się na… Anię.

    Tak. Pewne informacje rozchodzą się błyskawicznie. Zresztą w sumie było widać. Pod koniec już się nie kryliśmy (unikając tylko jej ojca). Żeby wiedział, co jego bezwstydna córka wyprawiała przez te ostatnich kilka dni, i to nie tylko ze mną… Heh, gdy się ostatni raz widzieliśmy, spytała nawet, czy „to” rzeczywiście smakuje jak seler. Czyli musiały o tym gadać. Bardzo dobrze, że jest ciekawska. To dobrze wróży na przyszłość.

    Dowiedziałem się, że Hanka to teraz jej najlepsza koleżanka. Anię sporo przez ostatnie dni… podeprawowałem, aczkolwiek wymaga to pewnych wyjaśnień. Otóż:

    Okazuje się, że Ania, oprócz swojej niezwykłej delikatności, jest piekielnie inteligentna i ma całkiem ciekawe naukowe zainteresowania (biochemia, fizjologia, genetyka). Nieraz gadałem z nią jak równy z równym, a o swoich zamiłowaniach potrafi tak opowiadać, że słuchałem z prawdziwym zainteresowaniem. Ma swój pogląd na świat, który składa się dla niej ze związków chemicznych i powiązań elektrycznych, a ludzie, gdy nie myślą, są dla niej takimi biologicznymi robotami. A potem na to nakłada się ta cała tajemnicza sfera duchowa, ale jak człowiek myśli, to zawsze mu się jakiś związek chemiczny wydziela i przeskakuje elektron. I żeby człowiek wiedział, co się z nim dzieje, to musi znać te mechanizmy, bo inaczej nie będzie siebie kontrolował (chodzi do elitarnego liceum i uczą się z podręczników akademickich).

    No to się zacząłem zastanawiać, czy ona przypadkiem nie jest jednak psychologiem, a nie biochemikiem. I co słyszę? Ta bestia, ta nieletnia siksa mi mówi, że psychologia jest dla „kiepasów”. Że psychologia zajmuje się tylko zewnętrzną powłoką, i że to łatwizna. A oni w szkole zajmują się tym na poważnie, czyli od podszewki. I że jak ją całuję, to ona wie, co mi się robi w brzuchu (w chuju to bym się zgodził, ale w brzuchu?), a jak pójdzie na studia, to mi to pokaże w probówce. No trochę mnie przeraziła. Kurwa mać, czy ona nie jest przypadkiem z TYCH Skłodowskich?

    Dowiaduję się, że jak człowiek się denerwuje, to jest zwykła „burza chemiczna” i nie ma się czym przejmować ani brać do pamięci, tylko spokojnie odczekać, aż się tam wszystko wyrówna. Ale jak jest fajnie i organizmem targają przyjemne emocje, to nie analizować, tylko korzystać ile wlezie, a na analizę czas przyjdzie później, żeby następnym razem było jeszcze lepiej. Podobno ma świetną nauczycielkę (ciekawe, czy nie zboczona).

    Ania wie, co jest grane, i nie zamierza nadmiernie eksploatować swojego młodego organizmu, bo chce, żeby odpowiednie gruczoły hormonalne jej się jeszcze lepiej rozwinęły, a aktualnie pracuje nad rozwijaniem połączeń w swoim mózgu i rzuciła kilka nazw. Myślałem, że mam pod czaszką dwie pofałdowane półkule, a w środku szarą masę, a ta mi wyjeżdża z szyszynką, ciałem migdałowatym i jakimiś bruzdami, dołami i zakrętami (o ile czegoś nie pokręciłem). Najlepsza z tego wszystkiego była szczelina Sylwiusza (ponoć jest coś takiego w mózgu), bo mogliśmy sobie porozmawiać o „szczelince” u Ani. Oczywiście uwielbia ten temat, szczelinkę mam obiecaną, ale musimy poczekać. W dodatku ta jej szczelinka, od czasu jak jesteśmy razem, zaczęła się jeszcze bardziej oddalać, bo pokazałem jej takie rzeczy na jej ciele i zaobserwowała u siebie takie zjawiska, że będziemy musieli to wszystko powoli i dokładnie przerobić, zanim pójdziemy dalej.

    Miałem jej wsadzić zaraz po maturze (czyli za 10 miesięcy), ale chuj wie, czy to się nie przeciągnie.

    Inna sprawa, że takiego zmysłowego ciałka jeszcze nie miałem, kumple też się niczym podobnym nie chwalili, więc teoretycznie jakbym wygrał na loterii. Tylko jedno pytanie: kto tu kogo, znaczy kto tu jest królikiem doświadczalnym. Króliczkiem? Heh…

    Oczywiście nie skupiamy się wyłącznie na Ani. Ciało mężczyzny też ją bardzo interesuje, ze swoimi łapkami jest nawet bardzo ciekawska, tu nie ma oporów przed zgłębianiem tajemnic. Ale do „smaku selera” jeszcze nie doszło. Na razie łapie mnie za wacka, trzyma…, potem robi wielkie oczy, patrzy się (nie na wacka, tylko na mnie) i nieruchomieje, bo jej się z kolei coś nowego robi w brzuchu. I tak w kółko. Jeszcze jej się ta zabawa nie znudziła. Tylko, kurde, ja już więcej miałem sobie sam nie walić.

    No trudno, będę musiał porozmawiać z matką… ;).

    Tak więc Anię przez ostatnich parę dni nieźle podeprawowałem (sama zresztą też się na moich oczach nieźle deprawowała z resztą naszego towarzystwa). Podobno odblokowała się dopiero teraz na wakacjach, gdy zobaczyła, jacy my dorośli (chyba chodziło o to, jak się martwiliśmy o naszych pijanych starych). Od początku wybrała sobie mnie, bo… najbardziej podoba mi się moja głowa. Fakt, gdybym miał wszy, to bym ich już nie miał. Ściska tymi rączkami mój łeb, obejmuje, całuje, coś w nim grzebie i sprawdza łapkami rozstaw szczęki, średnicę między skroniami i oczywiście wszystkie wypukłości na czaszce. Zawsze zaczynamy od tego – włazi mi na głowę (i cyckami w nos).

    Chuja miała już w ręce (zresztą nie tylko mojego), ale nie, jednak czaszka… Pomyślałem, żeby zgolić włosy na zero (na głowie), pewnie bym ją wtedy od razu przeleciał, ale… szybko zaczęła mi się ta myśl oddalać. Dojrzewam? Potrafię dostrzec zalety tego niebiańskiego stworzenia? Ja pierdzielę, tyle się już podeprawowała, a jeszcze nie doszliśmy nawet do połowy. No szkoda byłoby marnować taki potencjał, szkoda. Ta dziewczyna to prawdziwa erotyczna kopalnia. Żeby chociaż była głupia… Bo taką sobie planowałem na jakiś czas do zabawy. Ale nie, tu mamy kopalnię doznań w kopalni wiedzy. Bierze w swoje dziecinne rączki wacka, opisuje go, komentuje i… pyta się mnie, czy wiem, jak mi stoi. No to co mam robić? Mówię: „Pokaż… O rany, rzeczywiście”. „A nie boli cię, jak tak stoi?”. I tak ze wszystkim… Oczywiście naukowo. No bo jak?

    „A ty też tak strzelasz?” (jakby nie było, zna to już z bliska). – „No pewnie, że też strzelam”. – „A pokażesz mi, jak będziesz strzelać?”. – „No pewnie, że pokażę”. – „Ale powiesz, jak będziesz strzelać”. – „Obiecuję, że powiem”.

    Nie wiem, kto tu jest bardziej zboczony.

    I mam jej pokazać, jak walę. Ale tylko początek. No bo potem wiadomo, przy dziewczynie, i to swojej, to nie wypada. To już ona zrobi, tylko mam ją nauczyć.

    A może dostała jakąś pracę wakacyjną z biologii?

    Acha, tam na nagiej plaży, gdy poszliśmy już normalnie drugiego dnia, przyciskała się wstydliwie do pleców, ale jedną rękę przełożyła i trzymała wacka. I jak ktoś przechodził, to się tak wstydziła, że chowała się za mnie i wbijała mi zęby, że aż śliniła plecy przy karku. Ale ręki nie puściła (bo się wstydziła). Pomyślała, że jak nie puści, to nie będzie widać. W sumie ma to jakiś sens…

    W każdym razie ustaliliśmy, że cnota, to wiadomo, mam obiecane, ale jeszcze nie jest gotowa. Że nie musimy się spieszyć, mamy jeszcze dużo innych rzeczy do przerobienia, a ona chce jeszcze trochę pobyć dziewczyną, zanim zostanie kobietą.

    I wie, że ja już jestem mężczyzną (ciekawe skąd?), i że już rozmawiała z Hanką (to było jeszcze na turnusie), i że jej ufa, i że jak już nie będę mógł wytrzymać, to Hanka jej pomoże i że mogę to robić z Hanką, zanim sami nie zaczniemy. Bo Hanka jest doświadczona, itd…, itd…

    Do kurwy nędzy, o czym one gadają, jak tak chichrają?

    Pytam się, czy jej nie będzie przykro, jak się będę pieprzyć z Hanką. „Nie no, co ty, przecież będę siedzieć obok” – słyszę. No nieźle, nieźle, coraz lepiej…

    Mamy dwudziesty pierwszy wiek, a ja jestem starszy (raptem o rok, ale widać, robi to na niej wrażenie), no i wiadomo, o co chodzi… Seks to jest wspaniała rzecz, ale trzeba do tego podejść naukowo (teraz wdała się w moją matkę, robi się naprawdę ciekawie). Ania nie jest o mnie zazdrosna, a już na pewno nie przy Hance, bo jest jej naj-lep-sza ko-le-ża-nka. Zaraz się dowiem, że się dotykały. Ale nie, do tego nie doszło, tylko sobie pokazywały. Ale nie powiedziała co. Uznałem za stosowne uszczypnąć się w nogę, ale nic. Albo nie śpię, albo się za słabo uszczypnąłem. A ta bestia śmieje się niewinnie i… znów we mnie tymi swoimi zębami. No więc jednak nie śpię.

    No i że łączy nas uczucie (tu akurat mogę się zgodzić), i że mi również ufa. Fakt, jak robiliśmy do siebie pierwsze podchody, to żeśmy sporo gadali o tych sprawach. Znaczy ja gadałem, a ona intensywnie słuchała. Ciekawe, co ja jej wtedy takiego napierdoliłem? Bo nic nie pamiętam. Jak się wlokłem pocięty z tej przeklętej dyski, to żeby nie histeryzowała, też jej sporo nagadałem jakichś głupot. To może wtedy? Ale co? Chyba nie wyjechałem od razu z miłością? No pamiętam, że jest najwspanialszą osobą na świecie. Ale żeby zaraz tak to sobie wzięła do serca? Nie, żebym teraz żałował… A może wyczytała to z mojej czaszki? Kurwa, czego ich uczą w tej szkole?

    Podobno oryginalna Skłodowska też strasznie romansowała…

    No więc, że mi ufa i że mogę spokojnie. Ale tylko z Hanką. Bo to jest jej najlepsza itd… A poza tym Ania zobaczyłaby z bliska, jak to się robi, bo ona sobie jednak jeszcze tak nie do końca to wyobraża. Jak facet może się w taki nieopanowany sposób rzucać na kobiecie! Boże, jakie to dziewczę cudne i mądre na swój sposób.

    Zaraz po powrocie wróciliśmy z Anią do tematu i mówię: „Wiesz, a jakby Hanka z kimś chodziła, na przykład ze Zbyszkiem…?”.

    Okazało się, że bestia wiedziała!

    W takiej sytuacji, wiadomo, Zbyszek też tam powinien być. To chyba jasne. Przecież Hanka nie będzie go zdradzać!

    „Ale, myślisz, że Zbyszkowi nie byłoby przykro, gdyby patrzył, jak ja tak z jego dziewczyną to robię? Przecież, gdy będę na niej leżał, to będę rozebrany zupełnie do naga”.

    Myśli, myśli…: „No tak, ale Hanka też będzie goła, więc się wyrówna” – zadziwiająca logika!

    Widzę, że rozmowa zaczyna się jej coraz bardziej podobać, więc opisuję wszystko specjalnie dokładnie: „Wiesz, ale ja się wtedy spuszczę do środka w Hankę, tak normalnie, będę miał w niej w środku wytrysk w jej pochwie i ją tam całą zachlapię”.

    „Ale to jest niesamowite. Co nie?” – mówi, a oczka robią się jej coraz większe.

    I włazi na mnie. Ania lubi się w specyficzny sposób do mnie przytulać. Kombinuje, co by tu zrobić, żeby mieć pretekst do pokazywania, jak bardzo się wstydzi i włazi z rączkami pod pachy. Ja mówię, że to są jej raciczki, co jej się bardzo podoba, śmieje się i bezwstydnie wystawia język, a zaraz potem włazi mi prawie na głowę i znów buch w nos tymi cyckami.

    Szepczę jej więc do ucha, jakbym odkrył Amerykę: „Ja się tam normalnie w Hankę zleję!”.

    A moje Kochanie na to (też do ucha): „Nooo… Wiem. Ale Hanka jest już doświadczona” – wolę nie myśleć, co to dziewczę ma w tej chwili na myśli, ale najwyraźniej Hanka jest jej mentorką, bo dziewczę ma na wszystko przygotowaną odpowiedź.

    No to ją jeszcze uprzedzam: „Ale jak będę miał wytrysk do środka w Hankę, to nie wiem, czy się opanuję, bo mogę strasznie jęczeć”.

    A ta klaszcze w dłonie i krzyczy uradowana: „Tak! Tak! Ja chcę! Jak będziesz leżał goły na Hance, to żebyś cały czas tak jęczał!”.

    No kurwa, zakochałem się.

    I mi tłumaczy: „Przecież to Zbyszek ją podnieci i jak się Hanka podnieci, to dopiero wtedy będziesz się z nią kochać. A przedtem ja ciebie podniecę” – piorunująca mieszanka żelaznej logiki i dziewczęcej delikatności.

    „No wiesz, ale Zbyszek, to nie wiem, czy mu będzie przyjemnie tak patrzeć…”.

    „No co ty?” – słyszę. – „To nie wiedziałeś? Przecież to oczywiste. Zbyszek będzie się kochać z Hanką zaraz po tobie” – i wystawiła perwersyjnie czubek języka. – „Obrzydliwe, co nie?”.

    Oj, podoba jej się, podoba…

    „Ale wiesz co? Chyba będziesz musiała podniecić Zbyszka, bo Hanka będzie już zajęta” – wchodzę perfidnie w buty mojego Kochania.

    Myśli, myśli…: „Nie, to najpierw Hanka podnieci Zbyszka, gdy ja będę podniecała ciebie”.

    „A kto podnieci Hankę?”.

    A to zagwozdka! Jednak Ania wszystkiego nie przewidziała. Teraz zastanawiamy się nad tym problemem, a ja bujam moje Kochanie już prawie na mojej głowie, bo w międzyczasie przed moim nosem wylądował jej goły pępek.

    Tu drobna uwaga. Jak tylko zaczęliśmy z sobą kręcić, dowiedziałem się, że jestem dla niej king-kongiem. Albo nie, lepiej – dinozaurem. A ona jest Jane, co mnie obłaskawia, żebym nie mordował i nie zjadał ludzi. I zazwyczaj, to znaczy gdy nie chodzi po ulicy w Warszawie, to ma na sobie skórzaną spódniczkę, skórzany biustonosz z nabitymi świecącymi kamieniami, skórzane ochraniacze na ramionach i chodzi z łukiem na plecach. A ja mam, już mi to zdążyła wymacać na kręgosłupie, mam na kręgach takie wypustki, że na pewno byłem w poprzednim wcieleniu dinozaurem i za chwilę zaczną mi rosnąć kolce.

    Znakiem tego dziewczynki też czytają komiksy. Możliwe, że te same, co my. Z zaskoczeniem skonstatowałem, że jak dobre parę lat temu waliłem do półdzikiej Jane, to już wtedy to była… Ania!

    „Tryskałeś na kartki w komiksie? Fe, ale świńskie… Szkoda, że nie widziałam, he, he…” – i znów wystawia ten swój języczek.

    W sumie jest całkiem nieźle. Zdecydowanie wolę być dla niej dino niż jakimś obsranym Kenem od Barbie. Na razie rośnie mi jeden kolec, w innym miejscu niż na kręgosłupie, ale to dla niej oczywiste.

    No więc kto podnieci Hankę? Poza tym Zbyszek będzie też rozebrany do naga, no bo jak?

    „No ale to Hanka przecież będzie rozbierać Zbyszka. A ja ciebie”.

    „A ciebie kto?”.

    „No co ty, ja się nie będę rozbierać. Po co?”.

    Tłumaczę, że jak się będę kochać z Hanką, to Zbyszek będzie już podniecony, ale będzie musiał zaczekać, aż ja skończę. A nie wiadomo, ile będę robił. Poza tym mogę sobie zacząć w którymś momencie wyobrażać, że Hanka to Ania. A wtedy to będę robił jeszcze dłużej.

    „A poza tym, Aniu, Moje Kochanie, pewnie będę się chciał jeszcze bardziej podniecić i popatrzę sobie w trakcie stosunku na ciebie, to mi się tak zachce, że będę się z Hanką jeszcze dłużej kochać”. – I dla pewności dodałem: „Będę chciał jeszcze dłużej leżeć na gołej Hance”.

    „No co ty, tak bardzo mnie kochasz?” – ten dzieciak jest boski.

    „A jak Hanka to zobaczy i też zacznie jęczeć? To nie będzie głupio wyglądać?” – pytam.

    „Co ty, to już z Hanką dawno ustalone. Będzie specjalnie jęczeć, żebyś się jeszcze bardziej na niej podniecił. Obiecała mi to!”.

    Patrzę na nią, a ta jeszcze kiwa głową dla potwierdzenia swoich słów i mówi: „Tak, tak”. Żebym wiedział, że to na pewno.

    Wtedy postanowiłem, że się z Anią ożenię.

    Ustalamy, że jak Hanka będzie podniecać Zbyszka, to sama też się trochę podnieci, potem Zbyszek ją podnieci, a potem jeszcze ja ją trochę podniecę.

    „Ale fajnie, będę wszystko widzieć!” – woła uradowana.

    A Zbyszek? Tłumaczę, że jak już będzie podniecony, to nie wypada przerywać. Na pewno by się wtedy poczuł smutno. Pewnie Moje Kochane będzie musiało… no wiadomo. I przypominam nasze zabawy, dyskę i przede wszystkim polanę.

    „No ale ja teraz jestem twoją dziewczyną” – powiedziała z wyrzutem.

    Porównaliśmy nasze przygody i co słyszę?

    „No tak, ale Zbyszkowi nie dotykałam. Akurat Zbyszkowi, to nie dotknęłam wacka ani razu”.

    W krzakach długo ją zagadywał, żartowali i tylko się delikatnie z nią przelizał i porobił po piersiach. Ale też tylko przez ubranie.

    „Inne dziewczyny nieźle wykorzystał, ale mi chyba trochę obawiał się robić” – tak to sobie wytłumaczyła.

    W końcu poznałem ich relacje. Zbyszek jest wykurwiście przystojny, to widać, ale jeszcze bardziej męski. Żaden metroseksualny model, tylko po prostu facet. Taki prawdziwy. Nawet ja to doceniam, oczywiście z innej perspektywy. Ma przynajmniej trzy lata więcej ode mnie, ale kumplujemy się jak równy z równym. Zresztą jakżeby inaczej, he, he, przecież za jego zgodą dymam mu dziewczynę.

    I wyjaśnia: przynajmniej połowę panienek na mieście wyrywa, jeśli chce, w pięć minut, z czego wiele same mu się pcha w łapy. Teoretycznie mógłby mieć każdą. Ma tego pełną świadomość i to mu wystarcza. Nie musi ich dymać, bo nie musi już sobie niczego udowadniać. A Hanka… wiadomo. Drugiej takiej nie ma.

    No wiadomo, wiadomo, gdyby nie moja Ania, raczej też bym nie szukał. Albo inaczej… długo bym szukał. Hanka potrafi tak zaspokoić faceta, że już się innych panienek nie chce. I nie chodzi tu o jakieś wymyślne „gimnastyki” czy inne „zboczeństwa”. Po prostu taką ma osobowość.

    Wbrew pozorom wcale tak nie szaleją. Robili to, zanim się zeszli. Hanka ma czasem smaka na odmianę. Kolejka do niej jest oczywiście długa, ale ona wybiera spoza kolejki. Jak się trafi jakiś wyjątkowo ciekawy koleś i niekoniecznie chodzi o wygląd. Ale idą zawsze w trójkę.

    Dowiedziałem się, że dołączyłem do elitarnego grona bez gumy jako trzeci. Drugi jest… młodszy brat Zbyszka. Dwa lata chodził z takim beznadziejnym paszkwilem, który go sobie owinął wokół palca. Długo nad nim pracowali… Teraz ma Hankę, czasami nawet dość często. „Wszystko w rodzinie” – śmieje się Zbyszek. I ma pewność, że jego brat będzie sobie teraz dłuuu…go szukał partnerki. Podkreślił – nie dziewczyny, tylko partnerki. Kto by pomyślał – rozwiązłość niemal równa cnocie.

    „Ale ja się będę krępować podniecać Zbyszka. Przecież jestem z tobą” – słyszę.

    Uspokajam ją, że nie musi go podniecać, bo jak będzie rozebrana, to on sam będzie dotykać moje Kochanie.

    „Ale będziesz się patrzeć, jak mi będzie robił?” – szuka ni to usprawiedliwienia, ni to pewności.

    Jak już będę na Hance, to raczej będzie trudno, tym bardziej że Hanka ma mnie jeszcze bardziej podniecić. Dla mojej Ani jest to oczywiście zrozumiałe.

    „Ale na początku, jak mi Zbyszek zacznie robić, to będziesz się patrzeć?” – upewnia się.

    „Wtedy oczywiście tak” – odpowiadam.

    „Obiecujesz?”.

    „Obiecuję”.

    „No to się zgadzam. Może mi robić”.

    Tym razem ugryzła mnie w głowę.

    No i w końcu nie ustaliliśmy, kto rozbierze moją ukochaną tak, żeby była goła.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Lucjusz
  • Wynajem pokoju cz. 1

    Pati zerwała ze mną zaraz, jak rozpoczynałem urlop. Miałem być u niej, ale w tym wypadku oczywiście wróciłem do siebie.

    Po rozmowie z właścicielką mieszkania zrobiło mi się jeszcze bardziej niezręcznie, bo dowiedziałem się o tym, że widziała i słyszała jak się z Pati ruchaliśmy. Tak, ruchaliśmy, nie uprawialiśmy sexu takiego jak normalne pary, tylko raczej było to dążenie do zaspokojenia siebie i swoich rządz, a nie spełnienie dla dwojga.

    No i co gorsze- widziała moje zabawy z samym sobą…

    Przez prawie cały tydzień byłem bez nastroju do zabaw, w każdym razie do tych ostrzejszych. Jednak gdzieś pod koniec tygodnia ruszyło mnie, żeby znów ulżyć sobie tak konkretnie. Wstałem od komputera, na ekranie którego oczywiście był film porno z któreś ze stron, rozebrałem się i podszedłem do szafy, w której stało moje drewniane pudełko z zabawkami. Stan podniecenia robił swoje, zaślepiony faktem, że zaraz będę mógł sobie ulżyć, straciłem czujność i nastąpiła sytuacja, której nigdy nie chciałem. W chwili, gdy stałem przy szafie, całkiem goły, z maksymalnym wzwodem i zabawką w ręce, otworzyły się drzwi i stanęła w nich właścicielka mieszkania- Jane. Ja trzymałem w ręce dildo z przyssawką, a ona czyste pranie, które tyle co uporządkowała i chciała mi odnieść do pokoju, Alle nie wiedziała, że byłem w domu.

    Nastała niezręczna cisza, nie wiedziałem jak się mam zachować, a na dodatek mój wzwód wcale nie malał, penis dalej stał twardy jak drewno.

    -Widzę, że ci przeszkodziłam w zabawie ze swoimi zabawkami- powiedziała Jane patrząc to na mojego twardego penisa, to na zabawkę w mojej ręce.

    Nie wiedziałem, co jej odpowiedzieć.

    Jane weszła do pokoju, położyła wyprane i wyprasowane ubrania i pościel na moim łóżku, po czy wyprostowała się, wygładziła swój sweter i spódnicę, splotła ręce ze sobą i jakby nigdy nic powiedziała spokojnie:

    -Więc tę zabawkę wkładasz sobie do… z tyłu… dobrze zgadłam?

    Ja tylko pokiwałem głową. Właścicielka przysiadła na brzegu łóżka, założyła nogę na nogę, splecione ze sobą dłonie założyła za kolano i z typową dla brytyjskiej pani domu manierą uśmiechnęła się grzecznościowo i powiedziała bez żadnych większych emocji:

    -Pokaż mi tę zabawę.

    -Jane- zacząłem zmieszany- To raczej nie jest dobry pomysł. I to chyba trochę prywatna sprawa.

    -Pati była bardzo miłą dziewczyną- kontynuowała Jane- Rżnąłeś ją pod moim dachem, rżnąłeś też siebie pod moim dachem. Przez to ostatnie i nie tylko rozstaliście się. Stoisz teraz i jesteś gotowy do kolejnej zabawy ze swoim penisem i całkiem niezłych rozmiarów zabaweczką. Teraz chcę zobaczyć jak sobie robisz dobrze, albo szukasz sobie innego pokoju i to dzisiaj masz się wyprowadzić.

    Poprawiła sobie fryzurę, po czym ponownie założyła dłonie za swoje kolano.

    Pokój był bardzo wygodny, nie musiałem się tu o nic w zasadzie martwić, Płaciłem jej niewielką sumę pieniędzy, a ona udostępniała mi pokój, dla siebie oraz łazienkę i kuchnię do wspólnego użytku. Nie chciałem tego tracić, za dużo strat było w krótkim czasie, ale przerażała mnie myśl, że mam sobie walić konia przy kobiecie, której płaciłem za pokój, a także będącej w wieku mojej matki. Na dodatek pracowaliśmy w tej samej firmie, choć w bardzo różnych działach…

    -A zachowasz to tylko dla siebie?- zapytałem, choć wiedziałem, że nie mam zbyt dużego wyboru.

    Uśmiechnęła się życzliwie

    -Wszyscy chłopcy bawią się ze sobą, większość dziewczyn też, ale nikt o tym nie informuje innych. To, co cię dzieje w tym domu, nieważne jak bardzo dziwne, czy niegrzeczne, pozostaje między tobą, Mr Pinky i mną.

    „Ona chyba właśnie nadała imię albo mojemu penisowi, albo zabawce, którą miałem w ręce?” pomyślałem.

    -No, dalej- kolejny raz uśmiechnęła się Jane- Nie wstydź się. Wiem jak wygląda penis, czy sperma.

    -Ale- zająknąłem się- Ja muszę najpierw przygotować się korkiem, żeby nie bolał mnie tyłek.

    -Wiem, dobrze to pamiętam- odpowiedziała Jane z życzliwym uśmiechem na twarzy.

    Zacząłem wybierać z pudełka 2 korki i żel poślizgowy.

    -Jak zamierzasz skończyć, żeby nie nabrudzić?- usłyszałem pytanie zza pleców.

    Odwróciłem się i zobaczyłem przed sobą Jane. Stała w odległości mniej niż metr ode mnie.

    -Czasem lepiej bawić się w łazience- odpowiedziałem- jeśli coś się pobrudzi, można od razu wymyć.

    Myślałem o tym, jak czasami dildo było trochę brudne po zabawie w moim tyłku, ale nie wiedziałem, czy to właścicielka mieszkania miała na myśli.

    -Więc proponuję, żebyśmy przenieśli się z zabawą do łazienki, chyba nie chcemy brudnego prześcieradła?

    Jane wyszła z mojego pokoju i stanęła od razu przy drzwiach do łazienki. Łazienka była zaraz przy moim pokoju, więc to były dwa, może trzy kroki od drzwi do drzwi. Otworzyła je i ręką

     „zaprosiła” mnie do środka.

    W środku była całkiem ustawnie. Patrząc od wejścia po lewej stronie była umywalka i lustro, naprzeciwko drzwi był sedes, a po prawej stronie wanna narożna z podwyższeniem do siedzenia w narożniku. Normalne było, że jedna osoba miała raczej dużo miejsca dla siebie w środku. Teraz byłem w bardzo niezręcznej sytuacji: byłem w łazience całkiem nagi, była tam właścicielka, oraz moje zabawki. No i chciała widzieć, jak sobie dogadzam. Pomyślałem, że raczej szybko powinienem sprawę załatwić, bo to mi najczęściej dużo czasu nie zajmowało. Nawet nie wiedziałem, jak się wtedy pomyliłem.

    -Trochę tu mało miejsca na dwie osoby- próbowałem jeszcze uniknąć ekshibicjonizmu masturbacyjnego.

    Jane przysiadła na zamkniętej desce sedesowej, ponownie objęła dłońmi kolano i uśmiechnęła się grzecznie.

    -Proponuję, abyś wszedł do wanny, tam masz dużo miejsca i będzie ci wygodnie się poruszać.

    Nastała chwila niezręcznej ciszy, choć wiedziałem teraz, że nie ominie mnie ta sytuacja i będę musiał pokazać jej jak dildo atakuje mnie analnie. Gdy wchodziłem do wanny, byłem tyłem do Jane, więc ona doskonale widziała moje kakaowe oczko, a pośród tej ciszy w łazience, dochodziły dźwięki filmu porno z mojego komputera w pokoju obok.

    Zacząłem przygotowywać swoje zabawki. Każda została nawilżona żelem, na samym końcu zaaplikowałem żel też na swój tyłek. Kilkanaście razy wsuwałem i wysuwałem każdy z korków, stojąc w wannie z jedną nogą na krawędzi , żeby mieć lepszy dostęp i nie wypinać się tak po prostu. Robiłem to powoli, żeby przyzwyczaić mięśnie, ale miałem też nadzieję, że Jane się tym znudzi i odpuści.

    Nie odpuściła, a kiedy wziąłem do ręki dildo, powiedziała coś, czego nie oczekiwałem:

    -Twoja zabawka ma przyssawkę.

    Kiedy wziąłem różowe dildo w rękę i chciałem je przyłożyć sobie do zwieracza, Jane kolejny raz się odezwała:
    -Twoja zabawka ma przyssawkę. Proponuję abyś użył przyssawki na podwyższeniu w wannie i dzięki temu nie będziesz musiał się męczyć z rękoma.
    Bardzo mnie tym zdziwiła, ale nie przyznałem się, że czasami już tak robiłem czasie, kiedy bawiłem się to zabawką wcześniej. Dobre ugniatanie prostaty oraz zabawa z kutasem dawały bardzo dobre i szybkie efekty: szybki orgazm i bardzo mocny wytrysk, który szedł czasami nawet poza wannę.
    Nadziałem się na dildo, A kiedy było mniej więcej w połowie za mnie, Jane nagle wydała mi instrukcję:
    – a teraz pozwól aby weszło po same jajka w ciebie, Zostaw twojego penisa w spokoju. Pokaż jak dochodzisz tylko i wyłącznie za pomocą swojej zabawki twojej ciasnej dziurce.
    Zaniemówiłem z wrażenia i popatrzyłem na Jane, a ona uśmiechnęła się tylko powiedziała: dalej, niegrzeczny chłopcze, Chcę zobaczyć jak Wypływa z ciebie sperma. Może i mam swoje lata, ale lubię popatrzeć na zdrowe i prężne penisy.
    Odparłem się rękoma o krawędź wanny i zacząłem się powoli podnosić i opuszczać na zabawkę w moim tyłku. Czułem się z jednej strony Straszynie napalony, Ale z drugiej bardzo zażenowany tym, że kobieta która mogłaby być z moją matką siedzi sobie właśnie na sedesie i patrzy jak nadziewam się na dildo A mój sztywny kutas zaczyna coraz bardziej kołysać się na wszystkie strony.
    Jane wyglądała na podekscytowaną tym widokiem i kręciła się bardzo niespokojnie desce sedesowej.
    -Jeśli odchylisz się do tyłu – powiedziała właścicielka mieszkania – to wtedy zabawka zacznie masować twoją prostatę przyśpieszy twój wytrysk.
    Było to dla mnie dość absurdalne, że Starsza kobieta nagle instruuje mnie o tym, jak mam sobie dogadać i doprowadzać siebie samego do wytrysku. Jej życzenie abym nie używał do tego rąk było w tym bardziej zaskakujące, bo nie myślałem, że ma doświadczenie w takim temacie. Zawsze wydawała się raczej spokojną cichą starszą panią, która idzie do pracy, wraca do domu, Je obiad i ogląda seriale w telewizji. O tak rozległą wiedzę w temacie seksu czy też po prostu porno nigdy bym jej nie podejrzewał. Odchyliłem się do tyłu, żeby zakończyć ten absurdalny seans najszybciej jak to tylko możliwe. Mięśnie rąk i nóg już całkowicie wyczerpane drżały przy każdym uniesieniu się, a każde opadnięcie na dildo powodowało prawie rozrywanie mojego odbytu i kolejny ból połączony z absurdalnym wrażeniem przyjemności.
    -Dochodzisz już?- zapytała mnie Jane. Ja Nie odważyłem się wtedy w ogóle spojrzeć na nią więc tylko pokiwała głową zacisnąłem powieki i ujeżdżałem dildo wściekle, doprowadzając się do szczytu. Poczułem w końcu jak z mojego penisa wypływa sperma, ale nie rozglądałem się nigdzie, nie otwierałem oczu, żeby tylko nie patrzeć w oczy mojej właścicielki mieszkania.
    Kiedy poczułem że cała fala orgazmu już minęła, opadłem ciężko na siedzisko wanny i poczułem jak dildo wjeżdża we mnie na całą długość. Moje mięśnie drżały i nie potrafiłem się ruszyć siedziałem tak nadziany na zabawkę całkowicie bez sił. Otworzyłem oczy i zobaczyłem ślady spermy na swoich udach penisie brzuchu oraz na podłodze i ścianie wanny.
    -Mam swoje sprawy do załatwienia – usłyszałem nad sobą głos Jane. Podniosłem głowę i spojrzałem na nią. Stała przede mną niemalże jakby podziwiała mnie, ale widziałem że miała zarumienione policzki– ty ogarnij siebie i posprzątaj po sobie, A mną się nie przejmuj.
    -Jane?- zapytałem zaniepokojony – czy na pewno możesz nikomu nie mówi o tym, co się to właśnie wydarzyło?
    -Imigrant mieszkający w domu starszej i dojrzałej pani, który masturbuje się na jej oczach– powiedziała Jane patrząc na mnie– w tę historię nikt by mi nie uwierzył, Szybciej by już ludzie myśleli, że opowiadam im takie bajki, a tak naprawdę dogadasz mi i mam używanie na młodym silnym penisie. Jeśli tylko nie będziesz nikomu w pracy o tym opowiadać, to i ja dochowam tajemnicy. Powiedziałam ci: co się dzieje pod tym dachem, to pod tym dachem zostaje. Widziałam nie jeden raz Jak Patrycja była przez ciebie używana w buzię i pozostałe jej dziurki, wiem jak bardzo potrzebujesz ostrych zabaw, a na dodatek dzięki tobie też się mogę czegoś nowego nauczyć. Nie ma takiej siły, która nakazała by mi wyjawiać nasze wspólne sekrety.

    Jane wyszła z łazienki, a ja po dłuższej chwili podniosłem się i wysunąłem z siebie dildo, które dalej sterczało przyssane do podwyższenia w wannie. Wymyłem siebie, zabawkę oraz wannę opryskaną moją spermą.

    Wyszedłem z łazienki, żeby pójść do swojego pokoju. Rzuciłem okiem w stronę drzwi do sypialni właścicielki mieszkania. Domyśliłem się, że celowo zostawiła je lekko uchylone. W szparze między drzwiami a framugą widziałem jak leżała na łóżku, jej ręce były obejmowane przez jej rozchylone uda. Samej cipki nie widziałem, ale za to dostrzegłem szybko pojawiający się i znikający kawałek ciemnoróżowego przedmiotu. To musiała być zabawka, którą sobie kupiła.

    „To była najgorsza masturbacja w życiu- pomyślałem- nawet jak mnie dziewczyny, czy własna matka przyłapały, to nie było tak źle, jak dzisiaj”…

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Max79
  • Jaki ojciec, taki syn… cz. 1.

    Mam na imię Kamil i pochodzę z małej wsi na Lubelszczyźnie. Jak to na wschodzie Polski, miejsce to najłatwiej opisać jako konserwatywne, taka też więc była moja rodzina. Ja sam od tego standardu mocno odbiegałem – już w wieku 12 lat doszedłem do wniosku, że podobają mi się nie kobiety, a mężczyźni. W szatni nieraz musiałem zakrywać wzwód, ale mimo to mój ideał, perfekcyjny samiec, zawsze czekał na mnie w domu. Był nim… mój ojciec.

    Relacje z moją matką nigdy nie były za dobre. Ale z ojcem, przeciwnie. Średniego wzrostu, grubszy, ale jednocześnie silny i umięśniony 45-letni mężczyzna budził we mnie pożądanie, którego nie powinienem do niego czuć. Tak jak większość mężczyzn w okolicy, nie pracował w „normalnej” pracy, trudniąc się pracą na roli, w czym oczywiście trzeba było mu pomóc. Naturalnym pomocnikiem mojego ojca byłem ja. Siostra, jak to zazwyczaj siostry, i to jeszcze młodsze, miała lżej – mogła pójść do szkoły do większego miasta, a pomagać musiała tylko przy jakichś większych pracach w polu. Poza tym rzadko była w domu. Podobnie wyglądało to u mojej matki – pracowała w sklepie w sąsiednim miasteczku i wieczorami również była nieobecna. Zostawałem tylko ja i ojciec. Odkąd doszedłem do wniosku że jestem gejem to właśnie on był moim ideałem. Niestety, byłem również świadomy (jak się później okazało, moja świadomość była błędna) tego, że on, heteroseksualny samiec alfa, typowy macho, nie spojrzy na mnie inaczej niż na syna.

    Wszystko zmieniło się jednak kilka miesięcy po moich szesnastych urodzinach. Na wsiach lipiec i sierpień, czyli miesiące, które dla mnie stanowiły wówczas wakacje – czas wymarzonego odpoczynku od szkoły – są tradycyjnie miesiącami żniw. Tak wyglądało to również i u nas. Żniwa zaczęły się dość standardowo. Pod koniec lipca rozpoczęło się koszenie zbóż uprawianych przez ojca, a ja, tak jak zawsze, pomagałem mu we wszystkich pracach. Pierwsze dni sierpnia mijały spokojnie. Po zbiorze zbóż nadszedł czas na belowanie słomy. Niestety, a patrząc z dzisiejszej perspektywy na szczęście, tego dnia zostaliśmy z ojcem sami – matka była w pracy, aby zarobić jakieś pieniądze na utrzymanie rodziny, a siostra spędzała wakacje u swojej koleżanki ze szkoły. Do pracy ruszyliśmy późnym popołudniem. Było zdecydowanie chłodniej niż wcześniej, aczkolwiek temperatury nadal nie należały do najlepszych – termometr pokazywał grubo ponad 20 stopni. Z tego powodu pracowaliśmy bez koszulek. Po moim, raczej dość normalnym, nie za grubym i nie za chudym ciele spływały krople potu. Cały spocony był również mój ojciec. Jego masywne, umięśnione i owłosione delikatnie na klatce piersiowej i wokół sutków ciało świeciło się w świetle zachodzącego słońca. Po wrzuceniu większości bel słomy na przyczepę podpiętą do traktora i odwiezieniu ich do przydomowej stodoły stwierdziliśmy, że odpoczniemy.
    – To co Kamilek, po browarze? – zapytał ojciec, który, jak to większość mężczyzn w okolicy, miał luźny stosunek do alkoholu i czasami lubił zajrzeć do kieliszka, czy, jak w tym wypadku, do szklanej butelki.
    – Jasne, czemu nie. – odpowiedziałem zadowolony, po czym ojciec rzucił mi butelkę.
    Ojciec, doświadczony zawodnik, pił zdecydowanie szybciej ode mnie. Kiedy ja kończyłem moją butelkę, on kończył już swoją trzecią. Lekko podchmieleni zaczęliśmy rozmowę, która w naturalny sposób zeszła na ulubiony temat wszystkich ojców.
    – Kamilek, a ty masz może jakąś dziewczynę? Bo wiesz, jak ja byłem w twoim wieku, to aż wstyd mówić co robiłem, hehe. – powiedział ojciec, któremu alkohol zdecydowanie zaczął dostawać się do krwi.
    – No wiesz tata, jakoś nie było okazji. – odparłem zawstydzony.
    – Tak, tak, nie było okazji… może masz i nie chcesz powiedzieć! – ojciec drążył temat.
    – Oj weź tata. – krótko uciąłem i onieśmieliłem się jeszcze bardziej.
    – No nie mów, że nikt Ci się nie podoba! Łap jeszcze jedno piwo. – rzucił mi kolejną butelkę, a ja zacząłem zastanawiać się w jaki sposób uniknąć jednoznacznej odpowiedzi na pytanie.
    – Może ktoś mi się podoba, a może nie. – zacząłem się droczyć.
    – Nie chcesz to nie mów, nie moja sprawa. Ale pamiętaj, że jak coś, to tatuś zawsze może cię czegoś tam nauczyć, hehe – śmiał się ojciec.
    – Taaak, a czego niby? – tym razem to ja, pijący już drugie, dość mocne, bo lokalne, piwo, zacząłem drążyć temat.
    – A czego chcesz! Jeśli odziedziczyłeś geny po tatusiu to nie się co uczyć, hehe. – śmiał się nadal ojciec. – Jak chcesz, to możemy sprawdzić jaki ty masz tam potencjał. – zaproponował nagle i niespodziewanie ojciec, a później jeszcze bardziej niespodziewanie złapał się za swoje krocze.
    – Chcę, chcę, w końcu przyda się porada eksperta. – odparłem nadal dość zaskoczony i, jak po chwili zauważyłem, podniecony, bo mój żołnierz zdecydowanie stanął na baczność.
    – No, to chodź tutaj. – powiedział ojciec.
    Wstałem i skierowałem się w stronę ojca siedzącego na beli słomy. On również wstał i podszedł w moją stronę. Po chwili złapał mnie przez spodenki za penisa i powiedział:
    – No, no, widzę że geny się nie zmarnowały. Chcesz dotknąć mojego?
    Bez odpowiadania dotknąłem i delikatnie pomasowałem penisa ojca, który był już wyraźnie widoczny przez jego szare, krótkie spodenki dresowe. Ojciec delikatnie jęknął. Stwierdziłem, że musi mu się to podobać i przyspieszyłem ruchy mojej ręki, nadal masując penisa ojca przez spodenki. Po chwili odrzekł:
    – Ohh, synek, podoba mi się to. – wyjął ręce z kieszeni i klepnął mnie mocno po pośladkach.
    – Dzięki tata, mi też. – odpowiedziałem, a on złapał mnie mocniej za pośladki i zaczął je masować, przysuwając mnie jednocześnie coraz bliżej siebie. Przestałem masować jego penisa i zacząłem dotykać ten wielki, mięsisty brzuch – od zawsze była to moja słabość. Wtem niespodziewanie przyciągnął mnie do siebie, tak, że nasze krocza zaczęły się stykać, a ja zacząłem czuć jego dużego, twardego penisa i wielkie, bycze jądra. W tym samym czasie ojciec zaczął mnie całować i wsadzać swój język głęboko do moich ust. Po chwili przestaliśmy, a ja zacząłem całować go po klatce piersiowej, wtulając się w jego włosy i dotykając duże, umięśnione bicepsy. W pewnym momencie złapał mnie za spodenki i rozerwał je używając całej swojej siły. Z podniecenia jęknąłem.
    – Masz ochotę na ostrzejszą zabawę moja kurewko – zapytał swoim zawadiackim, męskim, głębokim głosem. Na kilometr czuć było od niego podniecenie i zwierzęcą wręcz żądzę.
    – Ohh, tak tatusiu – odparłem posłusznie.
    – No to klękaj przed tatusiem – rozkazał mi.
    Uklęknąłem, a on złapał mnie za głowę i zaczął masować nią swoje krocze. Po chwili rozkazał mi zdjąć jego spodnie, co posłusznie uczyniłem. Jego bokserki w okolicach główki tego wielkiego, na oko szesnastocentrymetrowego, grubego penisa były mokre od soków. Odznaczały się również jego ogromne jaja pełne spermy najlepszej jakości. Niesamowicie mnie to podnieciło. Po kilku minutach takich zabaw ojciec postanowił pójść o krok dalej i zaczął zdejmować swoje bokserki. Chwilę później wyskoczyła z nich jego wielka bestia. Mnie zamurowało. Jego gigantyczny penis pachniał męskim potem. Chwilę później otrzymałem kolejny rozkaz:
    – Otwieraj buzię moja suczko.
    – Tak jest mój panie. – odpowiedziałem stłamszony przez samca alfa.
    Otworzyłem usta, a ojciec i jego wielki kutas wjechali prosto do mojego gardła. Przed oczami miałem tylko bujne włosy łonowe ojca, a o moją brodę odbijały się te wielkie jaja. Ojciec ruchał mnie w usta z całych sił tak, że kiedy zaczynałem się krztusić, na chwilę spowalniał, żeby zacząć ponownie i pokazywać swoją dominację. Kilka minut później usiadł na beli słomy i kazał mi lizać i ssać jego chuja. Ja oczywiście, jako posłuszny syn, rozkaz wypełniłem. Wkładałem i wyjmowałem z ust tą nieokiełznaną bestię, a ojciec sapał, jęczał i wydawał różne inne, niemożliwe do opisania dźwięki rozkoszy. Po chwili odpoczynku stwierdził że czas pójść o krok dalej.
    – Synek, powiedz mi szczerze, ruchał cię już ktoś kiedyś w dupkę? – zapytał.
    – Nie, tatusiu. – odpowiedziałem zgodnie z prawdą.
    – To dzisiaj będzie pierwszy raz, hehe – powiedział z satysfakcją, że mnie rozdziewiczy.
    Po chwili wstał, złapał mnie za włosy, pocałował w usta i rzucił na belę słomy tak, że znajdowałem się tyłem do niego. W pewnym momencie dał mi mocnego klapsa, złapał moje bokserki i rozerwał je, tak, jak zrobił to ze spodenkami. Uklęknął i czułem jak zaczyna wkładać swoje palce prosto do mojego odbytu. Poczułem niemożliwy do opisania ból. Chwilę później je wyjął i zaczął penetrować moją dziewiczą dziurkę swoim językiem, pomagając sobie co chwilę palcem, który był podobny do jego kutasa – gruby, długi, twardy i sztywny. Czułem się jak dziwka i kurwa, którą mnie nazwał. Czułem jak ten samiec dominuje nade mną i pokazuje, że to on jest jedynym mężczyzną w okolicy. Podobało mnie się to uczucie. Po kolejnych kilku minutach palcówki i przygotowywania mojej dziurki do penetracji, ojciec postanowił przejść do czynów. Wstał, złapał mnie za biodra, ustawił w odpowiedniej pozycji i wszedł we mnie bez ostrzeżenia. Zawyłem z bólu, a on kontynuował. Wsadzał i wyjmował swojego ogromnego kutasa, wydając przy tym jęki, świadczące o przyjemności jaką z tego czerpie. Po chwili mi również zaczęło być przyjemnie. Ojciec zaczął przyspieszać i sapać coraz głośniej, a jedyne co dało się usłyszeć to jego jaja uderzające o moje oraz jego wielki, umięśniony brzuch uderzający o moje pośladki. Czułem jak penetruje mnie i stymuluje mój punkt G. Nie wytrzymałem i zacząłem się masturbować. Chwilę później poczułem jak mój kutas zaczyna pulsować i wylatuje z niego ogromna ilość spermy. Nigdy nie byłem tak podniecony. Ojciec zobaczył to, po czym złapał mnie w pasie i obrócił do pozycji misjonarskiej. Miałem przed sobą jego twarz, silną klatkę piersiową i umięśnione ramiona. Ojciec splunął mi prosto na twarz, a ja połknąłem tą boską wydzielinę.
    – Podoba ci się, co? – wysapał zadyszany ojciec.
    – Ohh, tak, ohh, tatusiu. – nie mogłem wykrztusić z siebie słowa.
    Chwilę później ojciec znowu zaczął przyspieszać. Czułem tylko jego pulsującego, wielkiego kutasa, który z ogromną prędkością wjeżdżał w mój odbyt, pozbawiając mnie nastoletniej niewinności. W pewnym momencie ojciec zatrzymał się, uderzył kilka razy mocniej, a ja poczułem jak mój odbyt zalewa gorąca ciesz. Jego męska sperma. Sperma mężczyzny, który mnie spłodził, zapładniała właśnie mnie. Ojciec w pewnym momencie, próbując wycisnąć resztki białego płynu ze swoich męskich jaj i nasieniowodów, zaczął mnie całować i kłaść się na mnie całym ciężarem swojego ciała. Wtedy poczułem pełną dominację.

    Niestety, wszystko co piękne musi się kiedyś skończyć. Ojciec wstał, ostatni raz klepnął mnie w pośladki i zaczął się ubierać. Ja leżałem na beli słomy, a z mojej dupy wyciekały ogromne ilości spermy ojca. W pewnym momencie ojciec spojrzał w moją stronę i powiedział:
    – Niezła z ciebie kurewka. Tylko nie mów matce, a może to powtórzymy. – powiedział władczym tonem.
    – Tatusiu, możemy to powtarzać cały czas, bądź moim panem. – odparłem.
    – Tak? Zobaczymy ile wytrzymasz. A teraz chodź się umyć i ubrać w coś zanim matka wróci z pracy.
    Tak jak powiedział mój pan, poszliśmy się umyć ubrać i zjeść kolację. Nic nie było już takie samo.

    C. D. N.
    ———————————-

    Jest to moje pierwsze opowiadanie, więc napisz koniecznie co ci się podobało lub nie podobało. Kolejne części w najbliższym czasie 😉

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Napalony Nastolatek
  • Przylapany przez matke 24/25

    Rozdział XXIV

    Moja Ania to prawdziwy skarb. Odkrywanie jej kolejnych, przebogatych zresztą pokładów wrażliwości i zupełnie nietypowo pojmowanej wstydliwości, tudzież bycia porządną dziewczyną, trwało miesiącami. I wcale mi się nie dłużyło.

    Gdzieś po pół roku dopiero zacząłem chlapać jej minetę. Ona, oczywiście bardzo ciekawska (jakby co, to zawsze dodawała, że to z naukowego powodu), rozebrała mój organizm na czynniki pierwsze znacznie wcześniej. Zastanawiam się, czy jednak nie jestem jej Kenem. Tylko że mnie nie można urwać głowy i założyć z powrotem. Poza tym nie widzę większej różnicy, bo wszędzie pcha swoje rączki i wszystko dokładnie sprawdza, jak to działa.

    Gdy mnie pierwszy raz spuściła, a siedziała akurat na mnie okrakiem i długo perfidnie męczyła, bo wyczytała gdzieś, że można długo i powoli, „to się nazbiera”, to jak w końcu trysnąłem, to usłyszałem tylko „Fe, jakie obrzydliwe!” i szybko sobie wszystko wklepała łapkami lepkimi od spermy po brzuchu, po bokach i po cyckach. Potem się do mnie odwróciła. Acha, bo jak „pracowała”, to siedziała tyłem do mnie, żebym niczego nie widział i nie podglądał. To miał być dla mnie taki „niespodziany” prezent. Żebym nie wiedział – kiedy. Jeżeli dziewczyna ma taką fantazję i wyobraźnię, to ja jej wróżę wielką karierę nawet w laboratorium. No więc obraca się przodem do mnie, wystawia ten swój języczek i z obrzydzeniem wklepała sobie końcówkę tego, co zostało, w policzki, jeszcze do tego tak śmiesznie wykrzywiając rączki.

    A zaraz potem łapki na boki i macha, żeby obeschły.

    Następną godzinę musiałem zlizywać z niej zaschniętą spermę. A tak się śmiała i wrzeszczała z obrzydzenia, że aż jej matka zapukała w szybę od pokoju: „Dzieci, na pewno się dobrze bawicie?”.

    „Nie, mamo, nie wchodź teraz” – współczuję ogólnie wszystkim rodzicom dorastających dzieci, ale jej matce szczególnie. Sam nie wiem, co bym zrobił na jej miejscu. Jej stary z czasem (i z trudem) zaczął mnie tolerować, zacząłem u nich bywać w domu, ale na takie akcje pozwalaliśmy sobie tylko, gdy go nie było w domu i że raczej na pewno za szybko nie wróci. Przecież jej matka też musiała dojść do siebie, żeby facet nie wyczuł, co się u nich w domu wyprawia (Ania lubi być hałaśliwa, a wszystko słychać przez drzwi od pokoju). Tym bardziej że to wojskowy. Oni wbrew pozorom nie są głupi, a zawodowo wyczuleni na różne zmiany. A to, nie dość, że trep, to jeszcze prokurator.

    I to słownictwo, a raczej perfidna inteligencja erotyczna. Anię podnieca przekręcanie znaczenia słów, gdy się bawimy. Pochyla się nade mną, jeździ mi tymi swoimi cycuszkami po twarzy, mówi „Poonanizować ciebie?” i dopiero zabiera się do pracy.

    Właśnie. Ta mineta. Pewnego dnia było już prawie, prawie. Buszuję w jej włosach. A tu ciekawostka: parę piczy miałem okazję poznać, Hanka miała tę swoją fajną sztywną grzywkę, ale u Anki włosy były całkowitym wyjątkiem – grubsze niż na głowie, prawie jak druty. Anomalia. Pancerzyk taki, zwitki prawie jak te do mycia garnków. Może dlatego była taka sensytywna? Wielkie, niegolone kłębowisko. Nawet kostium musiała nosić trochę luźniejszy. W końcu przebiłem się nosem do różowej skóry jak u świnki…

    Po chwili drgnęła, coś nią lekko zabujało, ale dalej nic. Wzięła tylko głębszy wdech. Tego dnia już się bardziej nie męczyliśmy. Długo siedzieliśmy, ale mało gadaliśmy. W końcu mi powiedziała, że coś się wydarzyło i ma bardzo dużo przemyśleń. Domyśliłem się – to był pierwszy, jeszcze delikatny skurcz w jej życiu…

    Odpuściliśmy sobie dwa dni. Byłem tam. Nie zostawiłem jej samej. Z Anią można było spokojnie spędzać czas nawet bez seksu. Mogliśmy się nawet uczyć, każde ze swojej książki, byle na przykład poprzeplatać się nogami.

    Zapobiegliwa mama wjeżdżała wtedy z górą kanapek.

    W końcu chlapnąłem jej do końca. Oczywiście ostrożnie, powoli i podciągałem ją partiami. W końcu popłynęła… Fale skurczów dosłownie jak fala, od brzucha do góry, potem przepłynęły tam i z powrotem przez twarz, by skończyć się drżeniem kolan. Zjawisko. Tak więc, gdyby kogoś interesowało, to potwierdzam: długie orgazmy istnieją. Tylko znajdź sobie odpowiednią panienkę, podprowadź ją i… bądź cierpliwy.

    Szybko nauczyła się głębiej oddychać, a potem ni to wołać, ni to krzyczeć. Za drugim czy trzecim razem akurat jej matka wychodziła z łazienki. Wołamy ją. Matka uchyliła lekko drzwi: „Czy wszystko w porządku, Aniu?”.

    Wołamy, śmiejemy się niewinnie, ta ośmielona chciała już wejść do pokoju (leżeliśmy na środku pokoju na dywanie, oczywiście nago), ledwo włożyła głowę przez drzwi i natychmiast cofnęła z cichym jękiem „O Boże!”.

    Wołamy, że chce nam się pić, czy mogłaby coś przynieść. Po chwili drzwi otwierają się ponownie, wysuwa się ręka, po omacku chwyta taboret i przysuwa do drzwi, a następnie ta sama ręka na odległość postawiła dwie szklanki i dzbanek z jakimś sokiem. Potem bardzo cicho i delikatnie zamknęła drzwi, jakby jej tam w ogóle nie było.

    Wychowała córkę całkiem ciekawie. Chodzi się z nią myć nawet teraz, gdy jest już prawie dorosła. Gdy stary jest na służbie albo gdy jadą na działkę, śpi z nią w jednym łóżku (a jakże, ich stary też łowi), dziewczyna jest tak przesiąknięta babskim pierwiastkiem, że do chłopa ciągnie jak pszczołę do miodu. W dodatku stary jest dość zasadniczy i w domu naturalnie oschły. Anię tak wszystko bawi, co facetowskie, że… nawet mnie goli. Musiałem kupić maszynkę na żyletki. I pędzel. Wyobraźcie sobie, jak wymawia to słowo. Z jaką nabożną czcią! A więc pędzel to jest pędzel. Mój „pędzel” to też jest pędzel. I ja jestem… Tak mówi do mnie, na szczęście, gdy jesteśmy sami.

    Wychowana, jak to w wojskowych rodzinach, na dziewczynę porządną, uczciwą i szczerą. Więc chłopaki, te sprawy, wiadomo, nawet nie próbuj. Zero szans. Ale ona teraz ma chłopaka! Wszystko się zmieniło. Z chłopakiem jest inaczej – teraz już wolno. I ta cała skumulowana energia wybuchła mi w rękach. Wobec matki zawsze naturalnie szczera i otwarta – dlaczego teraz ma być inaczej? No dobra, hamuje się, głupia nie jest, ale pozwala sobie bezczelnie prawie do granicy. Matka niemal rwie włosy i ucieka wzrokiem, bo wygadujemy takie rzeczy, że boi się usłyszeć o słowo za dużo. A wszystko wisi w powietrzu… Tuż, tuż, tuż… zaraz za progiem. A z kontekstu i tak wszystko jasne. Świetna zabawa. A że dobraliśmy się z Anią nieźle, to wchodzę w klimat idealnie. Matka zresztą przerażona, że niby mówimy, ale nie do końca, więc w jej wyobraźni wszystko urasta do jeszcze większych rozmiarów. Efekt jest taki, że zaprzyjaźnia się ze mną i bardzo lubi z nami spędzać czas, żeby mieć jeszcze jakąkolwiek kontrolę nad córką. Nikt z dorosłych jeszcze mnie tak nie „lubił”! Nie wie, że Ania ciągle jest dziewicą. Za jej czasów było najpierw przerwanie błony, a potem – nie zawsze i nie za szybko ewentualnie inne sprawy jak choćby oglądanie gołego męża.

    No nie, teraz jest na odwrót. Ania czysta jak Maryja Panna, przynajmniej teoretycznie, ale z męskiej anatomii i fizjologii mogłaby już zdawać egzamin. Ze swojej budowy ciała też, choć nadal wiele rzeczy dzięki mnie odkrywa, a ja wolę powoli, za to dokładnie.

    Najlepsze jest to, że matka, już od jakiegoś czasu nieźle przerażona, coraz częściej nie wie, co robić i ma spowolniony refleks. Wykorzystuję to bezlitośnie. Uwielbiamy to. Siedzimy w kuchni, Ania na moich kolanach, gadamy, gadamy, a ja moją Anię co jakiś czas: a to po udach ciut za wysoko, a to pogładzę na jej oczach Anię wprost po cyckach, ale idealnie w takie tempo, że już miałaby otworzyć usta w proteście, a ja pół sekundy wcześniej przerywam. W końcu na jej oczach zaczęliśmy uprawiać prawie jawny petting, idealnie przesuwając czas reakcji tak co tydzień o kawałek sekundy. Z tego samego powodu Ania łazi po ich mieszkaniu – przy mnie i jednocześnie przy własnej matce – teraz już prawie naga. A to nowy ciuszek bardziej nieprzyzwoity, a to ramiączko niżej, a bluzka luźniejsza, a to jeden guzik mniej, a to w samym ręczniku coraz krótszym… i jeszcze go sobie bezwstydnie poprawia.

    Oj, szybko zdeprawujemy jej matkę, szybko… Tym bardziej że Ania uważa za coś naturalnego, że podoba mi się jej matka i że z chęcią także jej bym posmakował. Uważa to za powód do dumy! Z zadowoleniem wysłuchuje, że chciałbym, aby tak samo wyglądała w jej wieku. „A robiłbyś mi wtedy?”. „Oczywiście, że bym robiłbym” – to ją uspokaja i upewnia o mojej wierności. I jak tylko przechodzimy na kolejny etap naszych zabaw, to szepczę jej do uszka, co chciałbym robić jej matce (dla pewności o etap niżej). Rozmawiamy więc, co mogłaby mi robić jej mama, gdy Ania na przykład wyjedzie gdzieś na kilka dni albo dostanie okres. Oczywiście najlepiej, jakby Ania się patrzyła. A jak Ani nie będzie, to dzięki jej mamie będę wierny Ani. Może mi wszystko robić, żebym tylko nie łaził na inne pannice.

    Mam naprawdę bardzo mądrą dziewczynę.

    Ania gładzi mi przy matce stojącego wacka przez spodnie, całujemy się już normalnie z lizaniem – byle, na razie, nie za długo i że to niby takie żarty. Ale wszystko oczywiście tak, żeby matka widziała. Wielokrotnie już powiedziałem jej matce, jak piękną i zgrabną jest kobietą (wszystko w obecności córki), i za każdym razem dorzucam nowy, bardziej erotyczny szczegół. Gdy matka zabiera się już do protestów, to pół sekundy wcześniej Ania wybucha śmiechem i wszystko potwierdza. Robię pół kroku za dużo, matka prawie oburzona, wreszcie się zbiera w sobie, żeby przerwać tę grę, a Ania krzyczy: „Tak, tak, ja też chcę tak wyglądać w twoim wieku”.

    No i opowiada mamie wszystko, co jej robię, tylko używa lepiej dobranych określeń.

    Jedyne, co jej mama może robić, to kręci głową coraz bardziej zrezygnowana. Czyli… dobry znak.

    I coraz częściej siedzi z nami, gdy już się prawie nie hamujemy. (I wychodzi z pokoju coraz później…).

    Ustalamy z Anią, że jak już się zaczniemy pierdolić, to fajnie by było, żeby jej mama trzymała ją za rękę – przynajmniej na początku, tak żeby Ania miała większy komfort.

    A potem włazi mi na głowę, buch tymi swoimi cyckami w nos i szepcze do ucha: „Podnieca cię moja mama, co nie? Chciałbyś ją? Musimy coś wykombinować…”.

    Kwestii tego, przy kim ma stracić – matce czy przy Hance – jeszcze nie ustaliliśmy. Ale szkoda byłoby to tak w dwójkę, skoro można by podzielić się z bliskimi takim wspaniałym przeżyciem.

    I jeszcze jeden temat, choć nie wiem, czy zrozumiecie. Piję jej mocz.

    Tak? Straszne? Obrzydliwe? No to posłuchajcie:

    Ania była chora, jakaś prawie angina czy coś takiego. Leków nie bierze z zasady (bo nie ma już lekarzy, tylko są sprzedawcy recept). A naturalnych metod jest dużo. Wyczytała gdzieś, że picie własnego moczu wzmacnia procesy obronne organizmu, bo przyswaja się z powrotem wydalone przeciwciała. Teoria wcale niegłupia. Trzeba tylko wypróbować.

    A nie jest to takie łatwe. Mimo wszystko jesteśmy jednak normalni (chyba).

    Siedzimy w łazience, Ania przełamała w końcu naturalne opory i nasikała przy mnie do szklanki. Prawie pełna szklanka stoi na brzegu umywalki. My jak przed jakimś dziejowym egzaminem. No przełamujemy bariery, przełamujemy. Bez dwóch zdań.

    Pozwolę sobie tutaj na pewną dygresję. Otwierasz piwo i chlasz z butli – robisz to źle. Pierwsza przyjemność to poczuć w ręku ciężar butelki i bezwładność bujającego się w niej płynu. Druga przyjemność to delektowanie się chłodem butelki i mieniącymi się powstałymi na niej kroplami wody. Trzecia – przesunąć po tych kroplach dłonią. Czwarta – poczuć zmysłowy, smukły kształt szyjki butelki. Piąta – pokontemplować grafikę na kapslu. Szósta – poczuć miękkość poddającego się naszemu naciskowi metalu kapsla. Siódma – delektować się sykiem upuszczanego gazu. Ósma – podziwiać odgłos, barwę i gęstość płynu wpadającego do szklanicy. Dziewiąta – zachwycić się pianą… I tak dalej, i tak dalej, i tak dalej… Dopiszcie sobie jeszcze dziewięćdziesiąt dziewięć przyjemności, jakie daje piwo.

    Coś w ten deseń uprawiam na Ani od pół roku.

    Ale mocz ma tyle wspólnego z piwem, co kolor.

    Może się nim nie delektujemy jak butelką piwa, ale uważnie obserwujemy, patrząc, jak podrażnia nasze kolejne zmysły.

    Krótko mówiąc: szklanka przyjemnie ciepła, wiadomo, 36,6 stopni (a jednak nas to zaskoczyło), pachnie cykorią, lekko gorzkawe, lekko słonawe, jest nawet pianka. Wąchamy na zmianę, próbujemy językiem. Ambrozja to nie jest, ale od ryja wbrew pozorom nie odrzuca jakoś tak strasznie. Wziąłem pierwszy łyk dla odwagi. Ania pociągnęła to „lekarstwo” mocniej. I w końcu całą szklanicę zmogliśmy na zmianę. Nawet się nie chciało rzygać.

    Dlaczego to piszę? To nie ma nic wspólnego z seksem. Ale z uczuciami tak. Piłem jej płyn. Płyn z wnętrza jej ciała. To było tak, jakbym spożywał kawałek niej samej. Niby moją spermą też się bawimy, ale to nie to samo. Teraz to było na poważnie. To było coś innego, choć równie bliskiego. Może nawet jeszcze bliższego, bo wcale nie chodziło o przyjemność. Poczuliśmy wtedy, jak niesamowicie bliscy jesteśmy sobie i jak wielka intymność nas łączy.

    Świat się nie kończy na seksie.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Lucjusz
  • Przylapany przez matke 25/25 (Zakonczenie)

    Rozdział XXV Zakończenie

    No więc ojca nie ma (zawody wędkarskie). Przypominam, co mi obiecywała, znaczy na co się w końcu zgodziła ze zrozumieniem, że trzeba to zrobić. Że to jest jej rola przewodniczki. Że jak już mam eksperymentować, to z nią, a nie z przypadkowymi dziewczynami, a już broń Boże z Anią, bo to jeszcze dziecko (mam inne zdanie). Przy Ani mam być dojrzałym mężczyzną (ciekawe, jak ona to rozumie).

    Gdy nadszedł wieczór, położyła się pierwsza. U mnie w pokoju. Ich łóżko to dla nas tabu. Ja musiałem dokończyć coś na kompie ojca. Sporo się zeszło. Napiłem się jeszcze wody, wykąpałem, prysnąłem wodą ojca i poszedłem do pokoju. Matka spała odwrócona do mnie plecami. Na mojej połowie, na mojej poduszce i pod moją kołdrą wsuniętą częściowo między uda. Halka zwisała, równo ułożona, na poręczy krzesła…

    …Zdjąłem bokserki…

    …Przytulam się do niej całym ciałem. Odwraca się do mnie…

    …Całujemy się namiętnie jak kochankowie, poprawiamy tę naszą pierwszą, zdawkową ślinę z jeziora…

    „Powinieneś znać ciało kobiety…”.

    …Dotykam ją wszędzie…

    Potem zjechałem jeszcze niżej, między uda, zatapiając twarz w jej włosach.

    Ale tego epizodu wam nie opiszę. Jak ktoś nie rozumie dlaczego, to znaczy, że ma problem…

    Tak. Miała orgazm.

    Zamiast walenia było coś innego. Może dlatego, że rozmawialiśmy jeszcze o jej wypadkach studenckich i wiadomej fascynacji…

    Połknęła.

    Do łazienki poszła wtedy sama i długa patrzyła na swoją twarz w lustrze. Na twarz. Nie na spermę, bo jej tam nie było. Była w żołądku. Dałem jej czas, potem poszedłem po nią, przytuliłem i zabrałem z powrotem do łóżka.

    Zmartwię was, Drodzy Czytelnicy. Weszliśmy z matką na zupełnie inny rodzaj intymności, który trwale nas połączył, to fakt, ale…

    Nie. Mojej matki w końcu nigdy nie przeleciałem. Choć robimy rzeczy niewiele różniące się od tego. Ale jednak nie. Do „końca” nigdy nie doszło. Dla niekumatych: nigdy nie wsadziłem.

    Nie żałuję. Dorosłość ma swoje prawa. Przeleciałbym moją własną rodzoną matkę, spuściłbym się jej do środka i co dalej? Nigdy o tym nie rozmawialiśmy, ale czuliśmy, że to nie ma sensu.

    Dlaczego tak się to wszystko potoczyło? Babcine wielkie zabytkowe łóżko? Na pewno odegrało swoją rolę. Ale to tylko jeden element układanki. Przede wszystkim jednak to, że wszyscy nieźle zapierdalaliśmy w życiu. A w domu miałem dwoje facetów. Mieliśmy tak mało czasu dla siebie, że na głupoty… też nie było czasu. A mimo to ojciec szybko wyrwał mnie z rąk matczynych. Wolne chwile to były naprawy wszystkiego w domu. Nie wiem, ilu z was czuło dumę sześciolatka trzymającego ojcu przez godzinę w ręku klucz francuski podczas naprawy kanalizacji. Potem robienie latawców z ich widowiskowymi katastrofami, które były dodatkowym źródłem satysfakcji. Żadnego żalu, jutro zbudujemy nowy, jeszcze większy, który się jeszcze fajniej rozwali… Sklejanie plastikowych samolotów dla mojego pokolenia gimbazy to już niestety nie była klasyka, ale my zbudowaliśmy ich jednak sporo (fajnie płoną, niektóre zakończyły żywot z petardą w środku). Potem był pierwszy samolot z drewna. Jeden, jedyny, za to naprawiany kilkadziesiąt razy. Właściwie z oryginału niewiele zostało. Nowy dziób, nowy ogon, przebudowane płaty… Nie chciał zginąć. Przeszło nam, dopiero gdy wiatr zabrał go do Wisły. A chuj, będzie coś nowego… Ojciec nauczył mnie patrzeć z politowaniem na moich rówieśników rozpaczających nad urwanym kółkiem od modelu. Nawet piwko ojca u wujka w warsztacie było chyba tylko po to, bym się porządnie ubabrał smarami. Nieliczne kryzysy w moim życiu ojciec likwidował w zarodku jednym krótkim stwierdzeniem: „Młody!…”. I nie było gadania.

    Ciasnota w domu powodowała, że każdy bez wyjątku sprzęt, który był nieużywany pół roku, lądował wystawiony pod śmietnikiem. Nawet jak był dobry. Byłem wychowywany na totalnego skutkowca.

    A matka? Nigdy mnie nie przytulała, ani nie lamentowała nad moimi ranami i strupami. Była to raczej okazja do eksperymentów z opatrunkami. Przytulasy były tylko w nagrodę. Nawet gips na moją rękę założyliśmy wspólnie. „Nic ci nie będzie”. Na bandytę jednak mnie nie wychowali, bo gdy dumny wróciłem do domu z pierwszym własnoręcznym sznytem zrobionym w piwnicy żyletką razem z kolegami, to dostałem opierdol jak nigdy w życiu. „Zrób sobie jeszcze kilka, to nigdzie ciebie nie przyjmą do pracy oprócz Biedronki”. Zadziałało. A swoją drogą byli chyba ze mnie wtedy trochę dumni, he, he. Tak coś wyczuwam.

    Podobnie słowo „tatuaż” było w naszym domowym słowniku zaraz obok słowa „kretyn”. Dziwne, że nie są na tę samą literę alfabetu.

    U matki w domu musiało być trochę nietypowych momentów. Młodsza siostra pilnująca rozbrykanej starszej? Tyle się napatrzyła, że już sama nie chciała? Coś musiało być nie tak w relacjach ich rodziców. Może nietypowa rola ojca? Może za bardzo rozpuścili swoje dzieci, a może ich nie wychowywali? Czy w Powstaniu moja matka byłaby pielęgniarką? Bardziej możliwe jednak, że latałaby z butelkami z benzyną. Nie bez powodu ojciec wziął sobie moją matkę od razu. Musiała być inna od wszystkich głupawych lasek. Zobaczył w niej kumpla z cyckami? A niby moja Ania inna? Niewinne stworzenie bawiące się tymi swoimi drobnymi łapkami na moim fiucie gorzej niż w pornolach? Córka prokuratora wojskowego…, to nie mogła być normalna rodzina. Tylko w którą stronę?

    A mimo wszystko czuję, że w tych naszych seksualnych parafiliach odnaleźliśmy się i ja, i moja matka, i Anka, i Zbyszkowie, nawet matka Ani… jakoś dziwnie normalnie. Przekroczyliśmy wiele granic…, ale nie wszystkie.

    Fart czy robienie tego z głową?

    A może trafiłem na odpowiednich ludzi?

    Czasami się kochamy, wyprawiamy z matką w łóżku różne cuda, choć niezbyt często. Gdy jestem u nich w domu, a ojca nie ma w polu widzenia, to wiadomo, odstawiamy z matką nieraz odjechane pieszczoty… Na studiach szybko wyprowadziłem się z domu. Matma okazała się nad wyraz przydatna. Zacząłem utrzymywać się z korków i nawet wyrobiłem sobie niezłą markę. Głównie dziewczyny, wiadomo. Podobno się mną chwalą. Zresztą ich matki też na mnie lecą. A niech sobie gadają. Plotkom nie zaprzeczam przez grzeczność, za to łoję dziewuchy (a raczej ich matki) wysokimi stawkami.

    Ale jest tylko Ania, no i czasem Hanka lub… matka.

    Hanka w końcu podeprawowała „trochę” moją Anię („Fe, jakie to świńskie” – powtarzała z zapałem).

    Cnotę straciła ze mną. Tylko.

    Matka Ani wchodzi do nas do pokoju ;).

    Albo, he, he, po prostu z niego nie wychodzi, gdy zaczynamy ;))).

    Mam żółty czepek.

    Byłem świadkiem.

    Ożeniłem się.

    Mamy dzieci.

    Buduję mosty.

    Stary wcale tak kiepsko nie zarabiał, jak się okazało. Sępili na nowe mieszkanie. Wyszli na tym i tak lepiej niż frankowicze. Uczciwość popłaca.

    Gdy Ania myje włosy, najpierw na nie sikam.

    Uczcie się, stulejarze, zamiast czytać te opowiadania. He, he…

    A czyta się od pierwszego rozdziału.

    Acha. Wtedy, gdy wyprowadzałem się z domu. Coś tam kręcimy się z gratami przy drzwiach. Zagadałem do starego:

    „Tata…”

    „Yhymmm”.

    „Ojciec…”.

    „Co tam, młody?”.

    „Wspominałeś coś o rybach…”.

    K O N I E C

    Spis treści:

    I. ­Wstęp, dziesiąta piętnaście, przytulanie na dobranoc; II. Nocowanie matki, dotykanie halki; III. Taboret w kuchni; IV. Przyłapany w łazience, rozmowa rano, wspomnienie o ciotce; V. Higienistka, uśmieszki matki po przyłapaniu, rozmowa z ojcem, walenie przy śpiącej matce; VI. Walenie przy obudzonej matce, refleksje po waleniu; VII. Wieczór przed pierwszym oficjalnym waleniem przy matce, rozmowa o bezpieczeństwie, komforcie i przyjemności z walenia; VIII. Pierwsze oficjalne walenie, finał po jej wyjściu; IX. Niedzielny poranek, rozmowa po pierwszym waleniu; X. Przygotowania do drugiego oficjalnego walenia; XI. Drugie walenie przy matce, porady o szczęściu i emocjach, finał w jej obecności, wytrysk na włosy, układa faję; XII. Po drugim waleniu; XIII. Na wakacjach – pierwsza rozmowa w wodzie; XIV. Na wakacjach – refleksje o dziewczynach z ośrodka, wypad ojca, przemyślenia po rozmowie w wodzie, wieczorny spacer z matką; XV. Na wakacjach – walenie w nocy, matka przejmuje na chwilę wacka, dotyk spermy językiem; XVI. Na wakacjach – powrót zwłok, druga rozmowa w wodzie; XVII. Na wakacjach – wpadka starych, balanga z dziewczynami w krzakach; XVIII. Na wakacjach – leczenie kaca, bójka na dysce; XIX. Na wakacjach – starsi się kłócą, przyjazd policji, obciąganie na jachcie; XX. Na wakacjach – plaża naturystów; XXI. Na wakacjach – wieczór ze Zbyszkami cz. I; XXII. Na wakacjach – wieczór ze Zbyszkami cz. II; XXIII. Powrót do Warszawy, najlepsza koleżanka Ani; XXIV. Refleksje o Ani i jej matce, picie moczu; XXV. Zakończenie.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Lucjusz
  • 1) Poczatek.

    Jestem Ania. Mam 22 lata i chciałabym podzielić się z wami kilkoma skomplikowanymi historiami z mojego burzliwego życia. Zawsze cieszyłam się powodzeniem wśród płci przeciwnej, ale nie tylko. Dziś jako dorosła kobieta również wzbudzam zainteresowanie. Mam długie do połowy pleców, lekko kręcone kasztanowe włosy, jestem dość wysoka, mierzę 170 cm wzrostu, dbam ile mogę o formę, toteż dzięki diecie i aktywnym spędzaniu czasu mogę się pochwalić naprawdę zgrabnym ciałem. Piersi 75C wydają mi się w sam raz. Dziś w dorosłym życiu, po ciężkich przejściach udaje mi się powoli układać życie na nowo. Ale od początku.

    Wszystko zaczęło się 6 lat temu, w 2016 roku, kiedy skończyłam gimnazjum i przyszedł czas na naukę w liceum. Był to ciężki dla mnie okres. Rok wcześniej rodzice się rozwiedli. Matka poczekała aż skończę gimnazjum, po czym z mojej rodzinnej Łodzi przeprowadziliśmy się do nieznanych mi wówczas Kielc. Do nowego miasta przybyłam z moją 42 letnią matką i starszą ode mnie o dwa lata 18-letnią siostrą Gośką. Jej akurat nie zależało, żeby zostać w Łodzi, bo przez złe towarzystwo niemal zawaliła drugą klasę technikum fryzjerskiego. Matka wtedy uprosiła jej dyrektorkę, że przeniesie ją do innego miasta, żeby tylko zaliczyła drugą klasę. Szkoda byłoby zmarnować dwóch lat nauki.

    Moja mama Beata była zadbaną, atrakcyjną i wysoką kobietą. Po rozwodzie zmieniła nieco wygląd, zaczęła dbać o siebie i lepiej się ubierać. Miała zgrabne lekko krągłe ciało, typowo kobiece, krągłą sporą pupę, duże piersi, pełne, kobiece uda ale przy tym niemalże płaski brzuch. Po rozwodzie zmieniła całkowicie kolor włosów, rozjaśniając go do platynowego blondu, którego gęsta lekko falowana burza, sięgała do ramion. Nawet młodsi faceci się za nią oglądali. Ponieważ miała doświadczenie i odpowiednie wykształcenie, szybko zdobyła pracę w wojewódzkim szpitalu jako pielęgniarka.

    Moja siostra Gośka, co tu dużo pisać, lubiła imprezować i szlajać się. Była bardzo wyzwolona, nawet za bardzo. Była to wysoka 168 cm, szczupła, zgrabna dziewczyna o pociągłej twarzy, włosy farbowane na jasny miedziany rudy kolor, mocno postrzępione, na długość do połowy pleców. Lubiła prowokować. Masa kolczyków w uszach, jeden w nosie, jeden w brwi i przekuty język. Ostry makijaż, punkowy styl ubierania się, to był jej żywioł. Ale lubiła się bawić stylami, zaskakiwać, na co dzień pankówa w ramonesce i dziurawych jeansach, za godzinę mogła być seksownym kociakiem w obcisłej „małej czarnej”. Zazdrościłam jej tego.

    Dlaczego Kielce? Mama tu studiowała za młodu, lubiła to miasto, wciąż miała znajomych z którymi pomimo upływu czasu utrzymywała kontakt. Tu mieszkała też jej najlepsza przyjaciółka Ewa, która bardzo zaangażowała się aby nam pomóc. Ewa załatwiła pracę w szpitalu, pomogła od znajomej wynająć mieszkanie po bardzo dobrych warunkach.

    Dwupokojowe 55 metrowe mieszkanie znajdowało się w jednej z gorszych dzielnic Kielc. Szare, smutne i obskurne osiedle z płyty. Samo mieszkanie też było raczej w przeciętnym ścianie, trochę z PRL-u, ale wszystko działało. Ja z siostrą zajęłyśmy większy pokój, jedna duża szafa, dwa łóżka, rozstawione po przeciwnych stronach, obok każdego z nich małe biurka z Ikei. Mama zamieszkała w mniejszym pokoju z telewizorem.

    Właściciele tego przybytku wyjechali dawno temu do Anglii, ale nie chcieli się pozbywać mieszkania z nadzieją, że kiedyś wrócą. Czynsz i odstępne miał odbierać ich znajomy, pan Andrzej, miły, zadbany i nawet przystojny facet tuż po 50-tce, nieco szorstki, ale elegancki, schludnie ubrany. Był to postawny mężczyzna, świeżo emerytowany żołnierz. Mieszkał sam, miał pod miastem dom po rodzicach, który remontował.

    Do mieszkania wprowadziliśmy się na początku sierpnia, tak aby się zaaklimatyzować. Nie znałam tu nikogo, więc trochę się nudziłam. Z czasem poznałam dwie rówieśniczki z mojego bloku, Zuzię i Agnieszkę. Obie ładne i zgrabne w wieku 16 lat. Wieczorami pod blokiem regularnie widywałam 4-5 osobową grupkę osiedlowych dresików, typowe łyse chłopaczki w wieku ok. 20 lat. Trochę się ich obawiałam, bo kierowali w moim kierunku głupie, często wulgarne komentarze i uwagi. Zawsze stali w przejściu między blokami popijając piwko lub inne trunki.

    Ostatniego dnia sierpnia pan Andrzej miał przyjechać po pieniądze. Zwykle zjawiał się na początku miesiąca, ale tym razem gdzieś wyjeżdżał i poprosił moją mamę o wcześniejszy termin. Mama rano wychodząc do pracy zostawiła w kuchni na stole kopertę z odliczoną gotówką i poinformowała nas, że jak się pojawi Andrzej mamy mu ją przekazać. Siedziałam w pokoju oglądając serial na laptopie. Na dworze był szaro i padał deszcz. Gośka leżała w drugim pokoju przed telewizorem oglądając głupoty. Mniej więcej o 14 zadzwonił dzwonek do drzwi. Gośka zeszła z kanapy i otworzyła wejściowe drzwi, wpuszczając Andrzeja do środka. Odwróciłam tylko głowę w stronę korytarza wydobywając z siebie obojętne „dzień dobry”. Gość odpowiedział tym samym po czym udał się do pokoju. Siostra zaproponowała mu z grzeczności coś do picia siedli w pokoju obok. Zajęłam się swoimi sprawami słysząc jak za ścianą toczy się zwykła rozmowa przy kawie.

    Minęło jakieś 15 minut, kiedy do pokoju weszła Gośka, pod pretekstem, że potrzebuje ładowarki. Nie to jednak wywołało u mnie największe zdziwienie. Siostra wychodząc z pokoju złapała za klamkę i zamykając za sobą dotychczas otwarte drzwi rzuciła krótko:

    „Przymknę Ci trochę, bo strasznie wyje ten laptop”

    Serial wcale jakoś głośno nie leciał, dodatkowo zamknęła też drzwi w pokoju gdzie siedział Andrzej. Zaczęło mnie to zastanawiać. Otworzyłam po cichu drzwi i bezszelestnie wyszłam na korytarz. Pamiętacie drzwi starego typu do pokoi? Takie z lat 80-tych. Biała dykta a pośrodku ogromna szyba z półprzeźroczystego szkła. To co zobaczyłam i usłyszałam za drzwiami sprawiło, że zaniemówiłam. Ujrzałam sylwetkę postawnego mężczyzny i klęczącą przed nim postać kobiety, której głowa przy użyciu rąk nabijała się rytmicznie w okolice jego krocza. Słychać było stłumione chrząknięcia i odgłosy krztuszenia się, przerywane momentami łapczywego łapania powietrza. Po kilkunastu mocnych pchnięciach postać mężczyzny zaczęła wydawać nieco stłumione dźwięki, jak zamaskowany wewnętrzny krzyk, po czym wszystko nagle ucichło. Postać kobiety oderwała się od jego sylwetki, spuściła głowę w dół, opierając czoło na udach samca. Słuchać było odchrząknięcie i kaszlnięcie, które przerwał odgłos podciąganych spodni i zapinanego paska. Będąc w szoku uciekłam do pokoju zamykając za sobą drzwi.

    „To musiało mi się przewidzieć, tego nie było” – próbowałam zaklinać rzeczywistość w swych myślach

    Wlepiłam zdziwione oczy w monitor udając, że nic nie się nie stało. Po 15 minutach pan Andrzej wychodząc nienaturalnie zadowolony i uśmiechnięty, rzucił na odchodne:

    „Trzymajcie się dziewczyny, pozdrówcie mamę” po czym opuścił mieszkanie. Gośka, jakby nigdy nic, wlazła do pokoju. Uśmiechnięta, zadowolona. Rzuciła tylko krótkie:

    „Zostaw te głupie seriale, jutro pierwszy dzień szkoły, nie stresujesz się?” – nie czekając na moją odpowiedź, niby dyskretnie wyciągnęła z tylnej kieszeni podartych jeansów zwinięty niedbale banknot, po czym wsunęła go swojej czarnej torebki leżącej na oparciu krzesełka.

    Udawałam, że nic nie widzę, nic nie wiem. Gośka zrzuciła z tyłka spodnie, nie zwracając na mnie uwagi wypięła się tak, że jej zgrabny tyłek odziany w białe figi odbił się w ekranie mojego laptopa. Ściągnęła bieliznę i koszulkę, przez chwilę paradując po pokoju w samym staniku. Wygrzebała z szafy czarne, koronkowe stringi i stanik w tym samym kolorze do kompletu. Ubrała w pośpiechu elegancką bieliznę, zarzuciła czarną, skórzaną miniówę, białą bokserkę i ramoneskę. Poprawiła lśniące rude włosy, rozpuszczając je rzekła:

    „młoda ja spadam, powiedz mamie, że będę ok 22, cześć!”

    Gośka wyszła a ja zaczęła zastawiać się co właśnie się wydarzyło. Moja siostra sprzedała się za kasę. Owszem żyłyśmy we trójkę skromnie, nie przelewało się, ale też niczego nie brakowało. Matka zarabiała nawet przyzwoicie, ojciec płacił alimenty, jakoś to było. Temat ten jednak nie dawał mi spokoju, a nawet zaczął mnie trochę ciekawić. Wyłączyłam serial i weszłam na pierwszą lepszą stronę porno. Tam szukałam inspiracji, ponieważ dotychczas nie miałam żadnego doświadczenia. Byłam dziewicą a jedyny mój bliski kontakt z facetem to zwyczajne gimnazjalne pocałunki i obmacywanie na dyskotekach szkolnych. Obejrzałam chyba z dziesięć filmików jak kobieta robi facetowi loda. To nie mogło być trudne i jakoś mnie nie przerażało. Czułam nawet lekkie podniecenie, chyba hormony dawały o sobie znać. No i zrozumiałam, że mogę na tym dodatkowo zarobić. Zaczęło mnie to kusić i chodzić mi po głowie. Nie mogłam przestać o tym myśleć…

    Nastał pierwszy tydzień szkoły. Nowe znajomości, jedne fajniejsze, inne mniej. Spodobał mi się jeden chłopak i ja chyba też wpadłam mu w oko. Ale na początku wszyscy się poznawali i nikt nie miał na tyle śmiałości aby zrobić pierwszy krok. Niemal od razu zakumplowałam się z Sylwią, która imponowała mi pewnością siebie i takim wewnętrznym luzem. Sylwia była nieco niższa ode mnie, miała jakieś 165 cm wzrostu, kruczoczarne, postrzępione włosy w stylu emo, kolczyk w nosie i w wardze. Zgrabna, lekko krągła dziewczyna o dużych piersiach i sporej pupie. Chyba trochę przypominała mi stylem sposobem bycia moją siostrę. Też taka pankówa. Ubierała się przeważnie w ciemnych kolorach. Nie widziałam dlaczego tak się złożyło, może faktycznie przeciwieństwa się przyciągają, ona zbuntowana, ja raczej grzeczna i skromna dziewczyna. Dopiero z czasem poznałam powód dla którego zwróciła na mnie uwagę. Ale o tym później.

    Dni mijały szybko bo wszystko było nowe. Ekscytujące. Oswoiłam się i nabrałam pewności siebie. Do tego stopnia, że pewnego dnia, pamiętam jak dziś, była połowa września, piątek, ostatni dzień szkoły, wracałam około 15 do domu. Był ciepły słoneczny dzień. Nigdzie mi się nie śpieszyło, więc leniwie i powoli spacerkiem wracałam ze szkoły. Kiedy już dochodziłam w okolice swego bloku, zauważyłam znaną mi już dobrze grupkę osiedlowych sebixów. Jak zwykle siedzieli na murku między blokami, sącząc któreś z kolei piwko. Tym razem było ich trzech no i jak zwykle zaczęły się niewybredne docinki w moim kierunku. Wszystkie klasycznie ignorowałam, aż w końcu na jedno z nich, zupełnie nie wiem dlaczego zareagowałam. Pierwszy raz w życiu. Jeden z chłopaków, dość wysoki, obcięty niemal na zero. Przystojniak. Miał niebieskie śliczne oczy i gdyby zamienił dres na koszulę i garnitur, to wyglądałby jak początkujący doradca klienta w jakimś banku. Marnował się tutaj, jak zresztą połowa młodzieży w tym mieście. W pewnym momencie rzucił do mnie tekst:

    „Młoda, chodź na loda” – głupio rechocząc i wcale nie oczekując odpowiedzi.

    Nie zapomnę jego rozdziawionej ze zdziwienia szczęki, kiedy niespodziewanie obróciłam się na pięcie i idąc wolnym krokiem podeszłam do niego stając tuż przed nim. Zmierzyłam go wzrokiem, od góry do dołu, nawijając jednocześnie w charakterystyczny sposób na palec miętową gumę do żucia. Chłopak rozejrzał się na wszystkie strony, spojrzał speszony na swoich nie mniej zdziwionych kolegów i stał jak wryty.

    „No i co? Rozmyśliłeś się, czy mocny jesteś tylko w gębie?” – dodałam czując ogromny przypływ pewności siebie.

    Koledzy zaczęli się ukradkiem zbijać i jednocześnie dopingować swojego ziomka, który nadal nie mógł zrozumieć o co chodzi.

    „No to chodź” – wydusił w końcu z siebie, powoli wracając do żywych, po czym zaczął iść przede mną. Podążyłam więc za obcym mi chłopakiem, nie wiedząc w co się pakuje, nie mając zielonego pojęcia co się wydarzy. Ku mojemu zdziwieniu chłopak szedł w stronę sąsiedniego bloku. Weszliśmy do klatki schodowej, a następnie wyciągnął klucze i otworzył drzwi prowadzące do piwnic. Nie mam pojęcia dlaczego dalej w to brnęłam idąc za nim posłusznie. Kiedy w ciasnych i słabo oświetlonych korytarzach dotarliśmy do piwnicy z krzywo namalowanym numerem 25, otworzył kłódkę uchylając drzwi do zagraconej piwnicy wskazując mi niewielką pustą przestrzeń pośrodku:

    „No klękaj” – padła krótka komenda.

    Ściągnęłam plecak i posłusznie wykonałam polecenie cała drżąc z podniecenia i ze strachu. Podszedł wyciągając już na wpół sterczącego penisa. Ledwie otworzyłam usta kiedy poczułam jak wpycha mi go w brutalny i bezceremonialny sposób. Jego kutas zaczął w ekspresowym tempie powiększać się w moich ustach, po krótkiej chwili w pełni je wypełniając. Był dość duży, dlatego dałam radę zmieścić go tylko do połowy, ale on wciąż próbował wpychać go całego. W końcu złapał mnie za włosy i zaczął brutalnie posuwać w usta na nic nie bacząc. Trwało to krótką chwilę, poczułam jak oczy zalewają mi łzy i zaczyna mi brakować oddechu. Przerwy na złapanie powietrza drastycznie się skróciły. Na jego twarzy malował się gniew połączony z podnieceniem, posuwał mnie w usta patrząc w moje załzawione oczy. Po chwili usłyszałam jęknięcie, jego sylwetka wyprostowała się, docisnął moją głowę wbijając kutasa najgłębiej jak to możliwe. Poczułam jak gęsty płyn krótkimi i dużymi porcjami rozbija się o moje gardło, wypełniając szczelnie usta. Sperma zaczęła wypływać mi kącikami ust. Wysunął się ze mnie głośno sapiąc zapiął spodnie. Przyłożyłam dłoń do ust, starając się zebrać resztki nasienia. To co trafiło do moich ust z trudem połknęłam czując lekko słonawy smak, który o dziwo wydał mi się przyjemny. Złapałam plecak i w pośpiechu wyszłam z piwnicy mijając go w drzwiach bez słowa. Dotarłam do domu. W mieszkaniu nie było jeszcze ani siostry, ani mojej mamy. Wzięłam prysznic, umyłam zęby i położyłam się na łóżku aby się zdrzemnąć, ale nie udało mi się zmrużyć oka. Stało się. Poznałam jak to jest mieć go w ustach. Zupełnie obcy mi facet, zerżnął mnie w buzię, za darmo, spuszczając się jak w zwykłą dziwkę, a najgorsze jest to, że miałam ochotę na więcej…

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Anka Skakanka

    To moje pierwsze opowiadanie. Niestety oparte na faktach, a ja jestem główną bohaterką. Proszę o szczere komentarze, czy mamkontynuować, czy dać sobie spokój. Pisać nie przestanę, bo to form terapii, którą przechodzę aby rozliczyć się z przeszłością i zamknąć pewien rozdział. 

  • Jaki ojciec, taki syn… cz. 2.

    Obudziłem się następnego dnia w swoim łóżku. Zastanawiałem się, czy to, co wydarzyło się wczoraj nie było przypadkiem zwyczajnym snem. Cały czas myślałem o moim ojcu i tym, jak mnie wyruchał, zastanawiając się jednocześnie nad jego słowami o tym, ile wytrzymam. Co mógł mieć na myśli? Wkrótce się przekonałem.

    Wstałem, ubrałem się i zszedłem do kuchni na śniadanie. Wyjątkowo, nie było tam mojej matki, która z powodu choroby drugiej kasjerki musiała pójść do pracy. Ojciec, jak każdego poranka, pojechał pewnie po zakupy do pobliskiej, większej wsi. Zrobiłem sobie śniadanie i czekałem na powrót ojca. Czekałem kolejne minuty, a ojca nadal nie było. Stwierdziłem, że pewnie miał jeszcze coś do załatwienia, więc mam chwilę dla siebie. Przez wczorajszy seks z ojcem byłem nadal strasznie podniecony, co dawało się we znaki – mój penis, jak zazwyczaj o poranku był już twardy i gotowy. Zacząłem się nim bawić i wyobrażać jak ojciec robi ze mną to samo, co poprzedniego dnia. Dotykając się przez spodnie myślałem nad tym, co ojciec zrobi ze mną dzisiaj. Jak się okazało, już chwilę później mogłem się o tym przekonać. Usłyszałem zbliżające się kroki i nagle w kuchni znalazł się mój tata. Ubrany był w dżinsy, idealnie opinające jego krocze, w którym zawsze było widać duże wybrzuszenie, i szary bezrękawnik odkrywający dużą część jego włosów na klatce piersiowej i pod pachami.
    – No, no, no… Ktoś tu chyba nadal ma ochotę… – powiedział.
    – Wiesz tatusiu, po tym co wczoraj ze mną zrobiłeś trudno nie mieć ochoty. – odparłem.
    – Mam nadzieję, że ochotę będziesz miał przez cały dzień, bo teraz cię wyrucham, a wieczorem będę miał dla ciebie jeszcze jedną niespodziankę – powiedział wyraźnie podniecony.
    – Oczywiście mój panie. – odpowiedziałem, a następnie wstałem i podszedłem do ojca, który złapał mnie za pośladki i przyciągnął do siebie. Trzymając mnie za moją, muszę powiedzieć że dość niezłą, dupę, zaczął mnie całować i wpychać swój język do mojego gardła. Ja w tym czasie zaczynałem masować jego twardego już kutasa. W pewnym momencie ojciec złapał mnie mocniej, podniósł i posadził na kuchennym blacie.
    – Wyliż mi pachy suko. – rozkazał mi władczym tonem. Bez odpowiadania zacząłem wykonywać zadanie. Lizałem owłosione pachy mojego tatusia bez oporu – pachniały męskim potem, a twarde włosy drapały mnie po twarzy. Ojcu chyba bardzo się to podobało. Zaczął całować mnie po szyi i sapać. Chwilę później niespodziewanie złapał moją koszulkę i całkowicie ją rozerwał. Przestał mnie całować po szyi i twarzy przechodząc do mojej lekko owłosionej klatki piersiowej. Całował i podgryzał moje twarde sutki, co niesamowicie mnie podniecało. Zacząłem jęczeć z podniecenia.
    – Pozwoliłem ci jęczeć kurwo? – zapytał prowokacyjnie.
    – Nie, panie. – odpowiedziałem posłusznie.
    – To w takim razie będzie Cię trzeba porządnie ukarać. Wypnij tą dupkę.
    Jak rozkazał mi mój pan, tak zrobiłem. Zszedłem z kuchennego blatu, oparłem się o niego i skierowałem moją dupę w stronę ojca, który jednym ruchem zdjął moje spodnie dresowe i bokserki.
    – Mmm, ale lubię twoją pizdeczkę… – powiedział do mnie ojciec.
    – Dziękuję panie. – odparłem.
    W pewnym momencie ojciec zaczął poruszać swoim palcem między moimi pośladkami, lekko zahaczając o odbyt. Czułem jedynie przyjemność i oczekiwałem, aż go do niego wsadzi. Zamiast to zrobić, zdecydował jednak, że wymierzy mi karę dając mi ostre klapsy. Uderzył mnie tak mocno, że zawyłem. Powtórzył to kilkukrotnie, aż stwierdził, że czas przejść do konkretów. Uklęknął przed moją rozdziewiczoną dupcią, splunął na nią i wsadził do niej palec. Mimo tego, że gruby kutas ojca wyruchał mnie poprzedniego dnia, nadal bolało, ale udawało mi się powstrzymywać od jęczenia. Palcował moją dziurkę tak przez kilka chwil, aż wstał, zdjął swoje spodnie i odwrócił mnie w stronę jego wielkiego kutasa.
    – A teraz go porządnie wyssiesz. Dzisiaj spuszczę się prosto do twoich ust dziwko. – ponownie przystąpiłem do wykonania zadania bez odpowiedzi. Zacząłem lizać wielkiego kutasa ojca przez jego wypchane bokserki, powoli je z niego zdejmując. Miałem przed sobą tego wielkiego, szesnastocentymetrowego, grubego chuja i ponownie nie mogłem w to uwierzyć. Zacząłem od wylizania wielkich jaj ojca, które równie dobrze mogłyby być jajami byka. Nie mogłem pomieścić ich w swoich ustach, więc lizałem je i stopniowo przechodziłem do kutasa. Ojciec miał jednak inne plany. Wziął go do rąk i rozkazał mi otworzyć usta. Tak też zrobiłem. Wsadził go prosto do mojego gardła i zaczął gwałcić mnie prosto w usta. Jego wielkie jaja uderzały o moją brodę, a ja posłusznie wypełniałem rolę do której mnie powołały – bycie kurwą tatusia. Po kilku minutach intensywnego ruchania moich ust, kutas ojca zaczął pulsować, a on sam zaczął jęczeć. Wiedziałem, co to oznacza. Ojciec zaczął przyspieszać, a z jego ogromnej bestii zaczęły wydobywać się niewyobrażalne ilości spermy, która mnie wczoraj zapłodniła. Wszystko posłusznie połknąłem po tym, jak ojciec wyjął swojego kutasa z moich ust, uderzając mnie nim jeszcze kilka razy.
    – Podobało się kurwo? – zapytał.
    – Tak, tatusiu – odpowiedziałem.
    – No i tak ma być. A teraz idź mi zrobić jakieś śniadanie, bo jestem w chuj głodny. Posłusznie wypełniłem rozkaz, myśląc ciągle o niespodziance, jaką ma dla mnie ojciec.

    Dzień, poza niestandardowym porankiem minął normalnie – na pracy. Po południu do domu wróciła matka, z którą zjedliśmy obiad. W jego trakcie ojciec powiedział, że wieczorem jedziemy do Marka – jego brata i to właśnie chyba to miała być ta niespodzianka. Marek był pięćdziesięcioletnim rozwodnikiem, który od zawsze, tak jak ojciec, niesamowicie mnie podniecał. Z wyglądu był z ojcem prawie identyczny. Był jednak bardziej umięśniony i owłosiony. Zawsze pachniał i wyglądał jak prawdziwy samiec. Zresztą, prawdziwym samcem też był. Miał trzech synów, którzy odziedziczyli po nim wygląd, a w okolicy latały plotki o tym, że zaliczył każdą kobietę. Około godziny 18:00 wsiedliśmy do samochodu i pojechaliśmy do domu wujka oddalonego o kilka kilometrów. W trakcie jazdy próbowałem wypytać ojca o tą niespodziankę, ale milczał jak zaklęty.

    Dojechaliśmy do domu wujka, który czekał na nas na zewnątrz. Mieszkał sam – jego dzieci dawno się już wyprowadziły – pierwsze dziecko spłodził w wieku 17 lat, więc zdążyły się już usamodzielnić. Przywitaliśmy się z wujkiem i weszliśmy do domu, gdzie usiedliśmy na kanapie. Wujek podał nam piwo – tak jak w przypadku ojca, jego ulubiony trunek i zaczęliśmy rozmowę.
    – Marek, masz co ruchać od rozwodu? – zapytał niespodziewanie mój ojciec.
    – Wiesz, trzeba sobie jakoś radzić, hehe. Ale ciasną pizdeczkę to bym wyruchał – odpowiedział wujek.
    – No to patrz co ci przywiozłem… – powiedział ojciec, a ja zacząłem chyba rozumieć o co chodzi z prezentem.
    – Mmm, to stąd ta wizyta… No, nie wiem czy taka niedoświadczona kurwa sobie ze mną da radę… – odrzekł Marek, który zaczął się zbliżać w moją stronę. Ojciec, siedzący obok mnie złapał mnie za pośladki i powiedział:
    – Wyjebiemy cię we dwóch, moja suko.
    Chwilę później ojciec niespodziewanie rzucił się na mnie od tyłu i zaczął całować mnie po szyi tak, że przez spodnie byłem w stanie wyczuć jego stojącego kutasa. Marek z kolei zaczął masować mnie po kroczu i całować w usta. Czułem, jak dominują mnie dwa samce, byłem w niebie. Wujek ściągnął nagle moją, a później także i swoją koszulkę, rozkazując mi, żebym zaczął ssać jego sutki. Wypełniłem to zadanie, a tata w tym czasie całkowicie zdjął moje spodnie i bokserki, masując mój odbyt swoim palcem. Ja z kolei całowałem i ssałem owłosioną klatkę piersiową Marka, masując jednocześnie jego, również twardego, kutasa. W pewnym momencie również zdjął swoje spodnie i bokserki.
    – Masz go porządnie wyssać kurwiszonie. – rozkazał.
    – Tak jest, wujku. – odpowiedziałem.
    – Do mnie też masz mówić „panie”, suko. – powiedział.
    – Tak jest, panie – poprawiłem się i przeszedłem do ssania. Kutas wujka był większy i grubszy niż kutas ojca, co jeszcze niedawno wydawało mi się niemożliwe. Był tak ciężki, że w trakcie erekcji skierowany był nie w górę, a w dół. Wujek wsadził mi go prosto do ust i kontynuował rodzinną tradycję, ruchając mnie w usta. Ojciec również nie próżnował z drugiej strony i palcował moją ciasną dupcię. Po chwili wyjął również swojego kutasa i bez żadnego nawilżenia wsadził mi go do końca. Zawyłem, a ojciec zaczął ruchać mnie z całej siły w pozycji na pieska. Tak jak ostatnio, jedyne co dało się usłyszeć, to jego olbrzymie jaja uderzające w moją dupcię.
    – Ooo kurwa, faktycznie zajebistą masz tą dziwkę – powiedział nagle mój wujek.
    – Poczekaj, aż wsadzisz swojego kutasa do tej ciasnej pizdy – odpowiedział zasapany ojciec.
    – No, to pokaż tą mi tą dziurkę. – zażądał mój wujek, a ojciec wstał i zmienił pozycję. Teraz to on ruchał mnie w usta, a wujek, po naślinieniu swojego kutasa, wszedł na pełnej prędkości do mojej dopiero rozdziewiczonej dziurki. Ruchał mnie jeszcze mocniej niż ojciec, kładąc się w pewnym momencie na mnie całym swoim ciężarem, co dodatkowo wzmocniło efekt. Chwilę później mój ojciec zaproponował:
    – Marek i ty, kurwo, chodźmy do sypialni.
    Wujek zgodził się i wszyscy przenieśliśmy się właśnie tam. Było zdecydowanie więcej miejsca, więc wujek położył mnie na plecy i zaczął ruchać mnie w pozycji misjonarskiej, całując jednocześnie ojca, któremu robiłem loda, w usta.
    – Zapłodnimy cię we dwóch suko. – stwierdził nagle mój ojciec, który przeniósł się obok Marka, którego kutas zaczynał już pulsować.
    – Ja pierdolę, ooo, kurrrwa, oooh – krzyczał Marek spuszczający mi się prosto do dziurki. Mój ojciec stał w tym czasie obok i masturbował się do tego widoku. Ja zacząłem robić to samo i już chwilę później cała sperma opuściła moje jaja. Wujek wyjął swojego kutasa i zamienił się z ojcem, który doszedł równie szybko, jak ja, a jego męska sperma zaczęła zalewać moją dziurkę. Po spuszczeniu się do mojego odbytu, wyjął swojego kutasa, pocałował Marka i powiedział:
    – No, spisałeś się synu. Jesteś zajebistą kurwą.
    – Dzięki, tata – odpowiedziałem, po czym wszyscy położyliśmy się w łóżku Marka, a z mojej dupy zaczęły wypływać ogromne ilości spermy. Aby zatamować wylew, ojciec wsadził mi swojego kutasa do dupy i położyliśmy się „na łyżeczkę”, zasypiając.

    C.D.N.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Napalony Nastolatek
  • 2) Przebudzenie. Do trzech razy sztuka

    W po piątkowej akcji w piwnicy nie mogłam spać. W nocy kręciłam się ciągle na łóżku. Miałam ochotę obejrzeć jakiegoś pornosa, ale na łóżku obok spała Gośka, więc nie było na to szans. Zaczęłam się zastanawiać, czy chłopak, któremu obciągnęłam nie zrobi czegoś głupiego, jak na przykład nie zacznie rozpowiadać na osiedlu o tym co miało miejsce. Zaczęłam się tego obawiać. Myśli zaczęły mnie męczyć na tyle, że chwilę po 2 w nocy usnęłam.

    Sobota jak to w każdej klasycznej rodzinie. Sprzątanie w mieszkaniu i zakupy to główne zajęcie. We trzy szybko ogarnęłyśmy chatę, ja jako najmłodsza zostałam oddelegowana do sklepu po jakieś pierdoły, których brakowało do obiadu. Gdzieś w okolicy 13 poszłam do osiedlowego warzywniaka wychodząc z bloku zastanawiałam się czy chłopaki będą już siedzieć przed blokiem. Oczywiście byli, tym razem we czterech. Spodziewałam się najgorszego, jeszcze głupszych uwag i jeszcze gorszych docinek, jednak ku mojemu zdziwieniu nic takiego nie nastąpiło. A wręcz przeciwnie. Chłopaki, bez żadnych durnych uśmiechów przywitali się ze mną krótkim i ciepłym: „Siemka”. Zupełnie jakbyśmy się znali od lat, a nawet nie nie znaliśmy swoich imion. Odpowiedziałam grzecznie i pewnym krokiem podążyłam w stronę sklepu. Byłam solidnie zdziwiona. Szybko uporałam się zakupami, zjadłyśmy obiad i w zasadzie nie bardzo wiedziałam co mam zrobić zresztą dnia. Zaczęłam z nudów oglądać jakieś głupoty na Youtube ubolewając nad tym, że inne nastolatki lepiej spędzają sobotnie popołudnie.

    Kiedy zbliżała się godzina 17 mama zaczęła zbierać się do pracy. Dziś szła na nocną zmianę, zaleciła Gośce żeby się trzymała nade mną opiekę a sama nie szlajała się wieczorami po mieście. Powiedziała, że obie mamy być najpóźniej o 22 w domu. Jak tylko wyszła z mieszkania, Gośka od razu podbiła do mnie z pytaniem:

    „Młoda, a ty wychodzisz gdzieś dzisiaj czy zamierzasz cały wieczór ślęczeć przed monitorem? Nie masz jakichś koleżanek, planów na wieczór?”

    „Nie, nie mam, może coś obejrzę w TV” – odpowiedziałam krótko.

    „Anka, powiem tak: potrzebuje, żebyś wybyła z chaty na dwie godzinki, między 19 a 21. Czy możesz wyświadczyć mi taką przysługę? Bardzo Cię proszę…” dodała z błagalnym wzrokiem, wlepiając we mnie swoje wielkie błękitne oczy.

    „A dlaczego tak? Co będziesz robić” – zapytałam, chociaż doskonale domyślałam się w czym jest rzecz.

    Przewróciła tylko oczami próbując ukryć zażenowanie mówiąc:

    „Młoda, błagam Cię, jakbyś nie wiedziała o co chodzi. Chłopak do mnie ma wpaść, chcemy pobyć chwilę sami, masz 16 lat chyba nie muszę Ci tłumaczyć co robi dwójka dorosłych osób jak są sami”

    „Nie wiedziałam, że masz nowego chłopaka” – dodałam zdziwiona, bo faktycznie nigdy o żadnym nie wspominała

    „To świeży temat, w zasadzie to dopiero będzie mój chłopak, ale nie chcę zapeszać, w odpowiednim czasie go poznasz” – wyjaśniła

    „Dobra, ogarnę się tylko i idę, może dziewczyny będą na orliku to z nimi posiedzę, uważaj tylko”

    „Dzięki, jesteś najlepsza” – uśmiechnęła się zadowolona.

    Siostra skoczyła pod prysznic, szybko się odświeżyła, wychodząc z łazienki owinięta w ręcznik. Weszła do naszego pokoju zrzucając go podłogę. Jej nagie ciało było naprawdę pociągające, nic dziwnego, że faceci za nią szaleli, chociaż ja sama też miałam wszystko na miejscu. Zaczęła się balsamować. Cipkę miała dokładnie wygoloną, foremną i wąską, piersi kształtne w rozmiarze 75 C więc w zasadzie w takim rozmiarze co ja. Figury miałyśmy podobne, ja byłam 2 cm wyższa i tylko nieco szczuplejsza, dlatego bardziej zazdrościłam jej kobiecych nieco większych ud.

    „Jak to jest uprawiać seks?” zapytałam przyglądając się jej dokładnie.

    „Trudno opisać, zajebiste uczucie, jak raz spróbujesz to będziesz ciągle o tym myśleć, ale posłuchaj rady starszej siostry, nic na siłę, zrób to dopiero wtedy, kiedy poczujesz, że jest Twój czas, poza tym pierwszy raz nie należy do szczególnie przyjemnych” – wyjaśniła

    „A Ty jeszcze dziewica?” – dodała po chwili

    „Tak, na razie się to raczej nie zmieni” – odparłam.

    Gosia wstała z wersalki, wyciągnęła komplet seksownej bielizny. Czarne koronkowe stringi oraz biustonosz i seksowne pończochy samonośne. Obróciła się do mnie tyłem, klepnęła się w tyłek z uśmiechem mówiąc:

    „I jak, może być? Chyba całkiem nieźle, mam nadzieje, że nie przesadziłam z seksapilem i nie zleje się w trzy minuty” – parsknęła śmiechem, po czym sama się zrugała:

    „Sorry, nie powinnam tak żartować przy Tobie”

    Założyła krótką i obcisła sukienkę typu klasyczna mała-czarna. Wyglądała obłędnie. Też chciałam się poczuć chociaż odrobinę seksowna jak ona. Spojrzałam z politowaniem na swoje domowe dresy i rozciągnięty T-shirt.

    „Skoro nie potrzebujesz tej kiecki, to mogę ją pożyczyć?” – powiedziałam wskazując na dość krótką, dopasowaną spódniczkę w czarno czerwoną kratę w stylu norweskiego drwala, z suwakiem z boku.

    „Pewnie, bierz, tylko nie zepsuj i odłóż później na miejsce”

    Założyłam kieckę, pasowała idealnie. Opinała moje ciało, sięgała do połowy ud. Dobrałam białą zwykłą koszulkę na ramiączkach typu boxerka, białe niskie conversy i skórzaną ramoneskę, też pożyczoną od siostry. Sama się zdziwiłam, jak dobrze wyglądam. Połączenie seksapilu i sportowej wygody. Pomyślałam, że powinnam coś w końcu zmienić w moim dotychczasowym, nudnym stylu ubierania. Powinnam brać przykład ze starszej siostry – pomyślałam. Było kilka minut po 18 więc tak ładnie ubrana, przeczesałam swoje brązowe włosy, które akurat bardzo lubiłam i wylazłam z domu, licząc na to, że spotkam na boisku Zuzkę i Agnieszkę. W sumie to mocno na nie liczyłam, bo trochę głupio byłoby siedzieć samej na dworze i czekać aż skończy się schadzka mojej siostry, tylko po to aby wrócić do domu przed kompa. Moje życie towarzyskie nie istniało. Ale chociaż pogoda dopisywała. Był ciepły, spokojny wrześniowy wieczór. To już jakiś plus. Wyszłam z domu, na dworze wciąż było jeszcze jasno. Chłopcy jak zwykle siedzieli obok bloku, we trzech, popijając wódkę z plastikowych kubeczków. Klasyka osiedla. Wyborowa i sok z czarnej porzeczki. Jeśli pili coś lepszego niż najtańszą wódę z żabki, oznaczało, że są przy kasie. Coś sprzedali lub kogoś skroili. To było ich zajęcie, dilerka lub drobne włamy, czasami łupanie kogoś na sąsiednim osiedlu, ale to już coraz rzadziej. Jak tylko wyłoniłam się z bloku od razu poczułam na sobie ich wzrok, niemalże fizyczne doznanie, jak oblepiają mnie łapczywie swoim ślepiami. Nie ukrywam, że sprawiało mi to przyjemność, każda kobieta lubi być obiektem zainteresowania. Niemal od razu podbił do mnie chłopak, którego, powiedzmy miałam okazję już poznać w specyficzny sposób. Wydawał się być hersztem całej tej bandy. Dobrze się wstrzeliłam, można zażartować, że robiąc jemu laskę, wkupiłam się w łaski całej grupy. Podleciał do mnie, ja jednak nie zwolniłam powoli ale pewnie zmierzając w stronę znajdującego się nieopodal boiska.

    „Cześć młoda, poczekaj, gdzie tak pędzisz?” – zatrzymał mnie łapiąc delikatnie, ale stanowczo za ramię.

    „Może siądziesz z nami, napijemy się, pogadamy, poznamy bliżej” – nagabywa

    „To można jeszcze bliżej się poznać? Chyba już dość dobrze mnie poznałeś” – zakpiłam

    „daj spokój, nawet nie wiem jak masz na imię, zaskoczyłaś mnie ostatnio i tak jakoś wyszło, nie daj się prosić, naprawdę jesteśmy w porządku, sama zobaczysz” – zapewniał.

    Nie wiem czemu, ale postanowiłam zaryzykować. Podeszłam razem z nim do reszty ekipy przedstawiając się. Okazało się, że chłopak z którym wczoraj zwiedzałam piwnicę, a który dziś tak ochoczo do mnie podszedł miał na imię Wojtek. Reszta ekipy też po bliższym zapoznaniu okazała się całkiem w porządku. Od razu na przywitanie dostałam pół plastikowego kubka mocno schłodzonej wódki oraz otwarty karton soku. To nie był mój pierwszy alkohol w życiu, ale nie miałam doświadczenia w piciu. Po dwóch szybkich dawkach już poczułam jak kręci mi się w głowie i zaczynam lekko odpływać. Ale było mi bardzo przyjemnie. Całkiem dobrze zaczęłam się dogadywać z chłopakami, miałam wrażenie, że znamy się od lat. Minęło jakieś pół godziny, kiedy obok nas zauważyłam Zuźkę i Agnieszkę, które szły w stronę boiska. Podeszłam do nich żeby się przywitać. Dziewczyny były bardzo zdziwione no i niestety zazdrosne. Same chciałby kumplować się z tymi łobuzami, jednak z niejasnych dla mnie powodów były przez nich ignorowane. Może dlatego, że były z tego samego osiedla i znali się od dziecka, a jak byłam zupełnie obca. Zamieniłam z dziewczynami kilka słów po czym wróciłam do nowych znajomych. Czas mijał przyjemnie, ja już całkiem się rozluźniłam i lekko wcięłam, więc nawet nie patrzyłam na zegarek. Wibracje w telefonie, sygnalizujące nadchodzący SMS sprawiły, że mimowolnie sprawdziłam która już godzina. Dochodziła 21:30. Wiadomość od mojej siostry:

    „Młoda, chata już wolna, wyszłam na chwilę, będę około północy, ale Ty wracaj na 22 tak jak mama kazała”

    Faktycznie nawet nie zauważyła jak zrobiło się późno. Powiedziałam chłopakom, że za chwilę będę się zbierać do domu.

    „Może Cię odprowadzimy” – zaproponował Wojtek

    „Jak to mnie odprowadzicie? We czterech? Przecież mieszkam 50 metrów stąd” – rzuciłam zdziwiona wskazując blok obok którego w sumie staliśmy.

    „Może pójdziemy okrężną drogą, co Ty na to jakbyś tak zbłądziła na kilka minut” – nie dawał za wygraną. Wiem o co mu chodziło, chciał powtórki z wczoraj.

    W zasadzie byłam wcięta i chętna, no i nawet trochę na to liczyłam, ale sądziłam, że sam weźmie mnie na stronę i coś zaproponuje.

    „No w sumie może być” – odparłam z trudem ukrywając podniecenie i ekscytacje.

    Po chwili całą czwórką udaliśmy się w znaną już mi miejscówkę w piwnicy. Owszem byłam pełna obaw co się może wydarzyć, wiem, że to głupie i nieodpowiedzialne, ale alko i ciekawość wzięły nade mną górę. Schodząc do piwnicy czułam jak zaczyna drżeć moje ciało. Wojtek otworzył piwnicę i położył na podłodze niewielki karton, a ja automatycznie i odruchowo zdjęłam skórzaną kurtkę i ustawiłam się na środku klękając twarzą do uchylonych drzwi. Pierwszy podszedł gospodarz, odsuwając rozporek, wsunął mi drugą dłoń w dekolt, ugniatając jedną z piersi. Kontem oka widziałam, jak tuż za nim pozostała dwójka bez żenady zaczęła się masturbować w oczekiwaniu na swoją kolej. Wojtek od razu umieścił swojego sterczącego kutasa w moich szeroko otwartych ustach, po czym zaczął z całych sił wpychać mi go najgłębiej jak to możliwe, powodując, że zaczęłam się dławić i łzawić. Wystarczyło mu kilkanaście solidnych pchnięć aby zalać moje usta swoim nektarem. Nawet nie zdążyłam wszystkiego dokładnie przełknąć, kiedy poczułam w pysku kolejnego słonawego fiuta. Ten był jeszcze większy. Nico cieńszy, ale długi i zakrzywiony. Nie było szans, żeby całego wpakował do buzi, chociaż nie oznaczało to, że nie będzie próbował. Znów dławienie się i krztuszenie. Boże jaką mi to sprawiało przyjemność. Przeszło mi na myśl, że przecież to jest chore, ale przyśpieszone ruchy kutasa sprawiły, że wszystkie myśli odeszły. Znowu strzał. Prosto w gardło, zachłysnęłam się nasieniem na tyle, że część mimowolnie wyplułam na brodę i cycki, starając się nie upaćkać spódnicy. Nie było to łatwe, bo zanim uniosłam głowę poczułam szarpnięcie za włosy i trzeci z chłopaków umieścił penisa pomiędzy moimi wargami. Znowu rżnięcie. Tym razem zeszło mu nieco dłużej, ja zaczęłam odczuwać ból szczęki, bo nikt nie zważał na mnie. Każdy z nich chciał jak najszybciej opróżnić swoje pełne jądra. Po kilku chwilach zdających się przedłużać w nieskończoność, głośne jęknięcie i kolejna porcja nasienia wylądowała w mojej buzi. Przełknęłam całość, palcami zebrałam resztki z twarzy oblizując palce.

    „Dobra jest suka” – usłyszałam ten dość oryginalny komplement

    Zebrałam kurtkę i w pośpiechu wyszłam z piwnicy rzucając do nich lakoniczne „cześć”. Było już całkiem ciemno, a ja wracałam do domu z całą uklejoną od spermy twarzą, rozmazanym makijażem i poplamioną nasieniem wymieszanym ze śliną koszulką. Musiałam zdążyć przed siostrą nie mogła zobaczyć mnie w takim stanie. W domu wzięłam szybki prysznic i położyłam się do łóżka. Gośki wciąż nie było. Czułam się spełniona i zadowolona, chociaż wciąż czułam pewien niedosyt. Nie chciałam poprzestawać tylko na robieniu lodów. Ale wciąż byłam dziewicą.

    Wspomnienie wydarzeń sprzed godziny pobudziło mnie na tyle, że moja dłoń odruchowo zjechała w dół, delikatnie wsuwając się w beżowe majtki. Pod palcami poczułam gęsto rozsiane włosy łonowe. Nie goliłam cipki, nie czułam potrzeby skoro nie pokazywałam jej nikomu. Delikatnie zaczęłam pobudzać ja wolnymi i okrężnymi ruchami paluszków. Początkowo nieśpiesznie, z czasem jednak zwiększając prędkość i intensywność. Zamknęłam oczy i drugą dłoń wsunęłam pod koszulkę, zaczynając ugniatać pierś i bawiąc się sutkiem. Czułam jak moje ciało drży, nogi zaczęły się trząść a oddech znacznie przyśpieszył. Nagle wstrząsnęło mną całą. Zaczęłam wić się z rozkoszy, głośno wypuszczając powietrze. Z cipki poleciała niewielka stróżka śluzu, zostawiając wyczuwalny wilgotny ślad na majtkach. Nie zdążę ich zmienić – pomyślałam słysząc klucz przekręcany w drzwiach. Wróciła siostra, a ja niemal natychmiast zasnęłam…

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Anka Skakanka
  • Tesciowa 60+ cz.II

    I stało się, żona wyjechała na weekend, młoda spakowała plecak i uciekła do koleżanki, a ja zostałem sam… Sam, w sensie pod opieką teściowej, która tak jak mówiła i obiecała mojej żonie, podjęła się weekendowej opiece nad zięciem przykutym do łóżka. Tuż po godzinie 16 usłyszałem dzwonek do drzwi, co było jednoznaczne z tym, że teściowa przyjechała na “służbę”. Po chwili weszły wszystkie razem do pokoju, dostałem buziaka od żony i córki oraz uśmiech przywitania od mamy mojej luby, po czym zniknęły za zamykającymi się drzwiami, z przed pokoju usłyszałem jeszcze dobiegającą rozmowę o tym, iż jestem umyty i po lekach, drzwi od domu zamknęły się, a mi przyszło najbliższe 48h spędzić na łaskach teściowej. Przyszła do mnie chwilę po tym, jak samochód odjechał z podjazdu przed domem

      – ” no to zostaliśmy sami, mam nadzieję, że jakoś sobie z Tobą poradzę” zażartowała teściowa próbując rozładować napięcie między nami towarzyszące od ostatniego wydarzenie.

     

    – “mama wie, że takich sytuacji przez najbliższe dni będzie więcej? Choćby, dzisiaj wieczorem, gdzie będę musiał skorzystać z “kaczki”…

     

    -” wiem, wiem, na spokojnie damy radę” Po czym, kończąc poprawiać moją kołdrę wyszła z pokoju, rzucając swój czarujący uśmiech. Do wieczora krzątała się po domu, coś sprzątając, gotując i od czasu do czasu pytając, czy czegoś nie potrzebuje?! Gdy około godziny 21 poczułem, że kolejna dawka leków daje się we znaki i powoli odpływam w objęcia Morfeusza, zajrzała kolejny raz, z pytaniem o pomoc…

     

    – “chyba czas już spać, więc prosił bym o pomoc”… Wydukałem przez zęby, nawet nie podnosząc wzroku.

     

    -“spokojnie zięciu, nie krępuj się, ostatnio nam się udało to i teraz damy radę” , po czym poczułem jej dłonie ściągające kołdrę z mojego ciała, i ponownie jej wzrok wbity w mojego przyjaciela, a następnie spojrzenie z uśmiechem skierowane w moja stronę. W głowie mi się zakręciło, gdy jej ciepła dłoń delikatnie chwyciła mojego penisa i powoli zsunęła napletek z żołędzia podsuwając plastikowe urządzenie, do którego miałem oddać mocz… Myśli krążyły, a ja nie potrafiłem się skupić… Moja uwagę przykuła jeszcze jedna rzecz, a mianowicie przez cienki materiał bluzki i biustonosza mojej teściowej, wyraźnie przebijały jej sutki. Ta sytuacja już całkowicie wytrąciła mnie z rytmu, a nagle poczułem pulsowanie mojego penisa, co było równoznaczne z tym, że za chwilę nastąpi erekcja, na co nie mogłem sobie absolutnie pozwolić, nie teraz!!! Jakoś udało mi się załatwić, skupiając swe myśli na rzeczach zupełnie innych, lecz gdy, po zakończeniu czynności fizjologicznych nastąpił proces “czyszczenia” mojego sprzętu, kosmate myśli znowu powróciły. Jej ręka kilkukrotnie pociągnęła napletek w górę i w dół, jakby szykując się do masturbacji. Chłód chusteczki nawilżonej wycierający mój żołądź, spowodował, że aż prawie podskoczyłem… Teściowa tylko delikatnie uśmiechnęła się pod nosem, wiedziała, że jeszcze chwila i ujrzała by, to co jej córka ma w łóżku wieczorami i nie tylko wieczorami… Odłożyła sprzęt na podbrzuszu i wskazującym palcem puknęła delikatnie w jego koniec, jakby stawiała kropkę nad “i”.

     

    – “no, i po kłopocie…. Czas spać, dobranoc” poprawiła kołdrę i myślę, że już miała wychodzić, gdy poprosiłem ja o kolejną rzecz, która przeszła mi po głowie, a którą od razu wcieliłem w życie, widząc, że jej sutki są dalej nabrzmiałe i sterczące.

     

    – “czy mogła by, teściowa mi jeszcze poprawić poduszkę ?”

     

    Podeszła bliżej, pochylając się z boku nad moją głową, walcząc z poduszką moje oczy podziwiały jej wielki, ale jakże piękny biust, miałem je jakieś 15 cm od swojej twarzy. Ile razy o nim marzyłem, jak zanurzam w nim swojego kutasa, jak spuszczam się obficie na wielkie brodawki i sutki, a teraz miałem go, na “wyciągnięcie ręki” , lecz nic nie mogłem zrobić. Zresztą, nawet nie planowałem niczego zaczynać, jedyna rzecz, którą mogłem uczynić to dać jej do myślenia. Widziała jak reaguje na jej dotyk, wiedziała, że wzbudza we mnie podniecenie, a jednocześnie sama się tym nakręcała, co było widać po sterczących sutkach. Postanowiłem swym oddechem skumulować jej podniecenie, zacząłem zbliżać się do niej na niebezpieczną odległość, by mogła go poczuć na swoim dekolcie… Wyczułem, iż ta gra ja kręci, bo dość długo walczyła z poduszką a jej przyśpieszone bicie serca było wyczuwalne. Odpuściłem, dziękując jej za pomoc, kładąc głowę na poduszce, zgasiła światło lampki nocnej na stoliku obok łóżka i wyszła. Zasnąłem.

    Około 1 w nocy obudziła mnie susza w ustach, to po tych lekach. Drzwi od pokoju miałem zawsze uchylone, na wypadek, gdybym czegoś potrzebował w nocy, by domownicy mogli usłyszeć moje wołanie. W domu panowała absolutna cisza, cisza którą zakłócały tylko ciche jęki, to moja teściowa musiała zabawiać się sama że sobą. Zresztą nikogo innego poza nami w domu nie było… Wsłuchałem się głębiej w odgłosy dochodzące z pokoju gościnnego, mój kutas zaczął rosnąć z podniecenia, mama mojej żony bawiła się w najlepsze myśląc, że śpię… Trwało to dobrych kilka minut zanim usłyszałem głośniejsze oddechy a na końcu głośniejsze jęki… Doszła… Ciekawe o czym myślała? Czy często to robi? Usnąłem ponownie, tym razem z potężną erekcją, której nie mogłem sam rozładować.

    O poranku obudził mnie dźwięk odkurzacza, oraz otwierające się drzwi na oścież… Tanecznym krokiem, w krótkich spodenkach do pokoju weszła teściowa, wyłączając odkurzacz przywitała się.

     

      -“dzień dobry, jak się spało? Pora wstawać, już po 8, szkoda dnia” .

    Była rozpromieniona, pełna energii i życia. Najwidoczniej wczorajszej nocy poczuła, naprawdę wielkie odprężenie poprzez orgazm. Zapomniała, tylko o jednej rzeczy, że mi się nigdzie nie spieszyło, bo gips mieli mi ściągnąć dopiero za około dwa tygodnie.

     

    -“dzień dobry, pełna mama życia od rana”

     

    -” dobrze spałam, to chyba ten materac, który macie na łóżku tak działa.. To co poranna toaleta? “

     

    I szybkim ruchem, bez zastanowienia ściągnęła ze mnie kołdrę. Dopiero teraz zdałem sobie sprawę, że mój kutas stoi w pełni naprężony jak co dzień rano, tylko że w rozładowaniu napięcia, zawsze pomagała mi żona, która w chwili obecnej była w delegacji, a zastępowała ją jej matka. Jakie było zdziwienie mojej teściowej, gdy ujrzała mojego kutasa w pełnym wzwodzie. Przyglądała się dłużej niż zwykle, nic nie mówiąc… Przerwałem niezręczną ciszę, próbując się tłumaczyć, nie reagowała. Patrzyła dalej wyciągając pomału rękę w jego kierunku, dopiero teraz dostrzegłem, jak mocniej przełyka ślinę i językiem nawilża usta, a na jej bluzce ponownie ukazuje się znajomy widok jej sterczących sutków. Spojrzała mi w oczy, i wypowiadając tylko charakterystyczne “ciiii”, jak matka próbująca uspokoić płaczące dziecko, chwyciła mnie przy samych jądrach, patrząc mi w oczy powiedziała

     

    -“wiem, że faceci rano mają wzwód, spodziewałam się tego, że będziesz pobudzony… Jak moja córka sobie z tym radzi byś mógł się załatwić?”

    Zamurowało mnie, co miałem jej powiedzieć? Że codziennie rano doprowadza mnie ręką do orgazmu, lub pochyla się biorąc go do buzi obciągając mi do końca z połykiem, by nie musieć później sprzątać tryskającej spermy?! Jej pytanie, jak się po chwili okazało, było pytaniem retorycznym. Jej dłoń zacisnęła się mocniej na moim kutasie po czym ruchami w górę i w dół zaczęła powolną masturbacje

     

      – “czy właśnie tak to robi? “

     

    Zapytała kierując wzrok w moją stronę, by już po chwili ponownie spoglądać na moje krocze Nie musiałem odpowiadać, zamknąłem oczy czując, że ta “gra” będzie miała szybki finał… Teściowa nie spieszyła się w swoich ruchach, naciągała go do granic możliwości, po czym wracając mocniej zaciskała dłoń na grzybie. Robiła to perfekcyjnie, obserwowałem ją, przez przymrużone oczy…

     

    -“czym moja córka Cię nawilża przy tej pracy?”

     

    Było mi wszystko jedno, tak czy owak było to na maksa popieprzone, teściowa właśnie waliła mi konia, byłem o krok od orgazmu, który nadchodził wielkimi krokami

     

    – “nawilża go ustami” wycisnąłem przez zęby…

     

    Kątem oka dostrzegłem szerszy uśmiech na jej twarzy, tak jakby na to czekała… Jak dziecko na obiecanego lizaka… Pochyliła się nad łóżkiem, zwolniła uścisk dłoni i nagle poczułem jej ciepłe usta zaciskające się na moim grzybie. Początkowo zajęła się tylko nim, ale z każdym ruchem schodziła coraz niżej, biorąc go coraz głębiej. Po kilku głębszych ruchach byłem już cały w jej buzi… Przyspieszyła dokładając rękę na moją mosznę, masując jajka doprowadzała mnie do szaleństwa. Już wiem, skąd moja żona ma taki talent do obciągania, ale przy swojej mamie mogła, by, się jeszcze wiele nauczyć.

     

    -“zaraz dojdę” uprzedziłem, by nie zachowywać się jak niedojrzały młodziak.

     

    Nic sobie z tego nie robiła, dalej z pełnym zaangażowaniem obciągała mi, aż pierwsza fala wstrząsów przeszła przez moje ciało, a ja zalałem jej usta ciepłą poranną spermą. Spijała wszystko, było tego nie mało, ale widać było jej doświadczenie w tych sprawach, bo nie uroniła ani kropelki. Dochodziłem pomału do siebie, po mega przyjemności jak spotkała mnie w ten sobotni poranek, gdy ona swoim językiem “czyściła” mojego wiotczejącego kutasa. Wyjęła go z ust, po czym ponownie naciągnęła skórę i podkładając “kaczkę” dała mi znak, że mogę się załatwić. Po wszystkim wytarła mnie chusteczka nawilżoną, i tak jak poprzednio “postawiła kropkę nad i” w postaci delikatnego całusa w sam koniec przyrodzenia. Wiedziałem, że to dzisiejsze wydarzenie będzie zalążkiem czegoś, co czeka mnie w późniejszym czasie…cdn

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Czytelnik
  • Moj starszy brat zdradza swoja dziewczyne z moja była przyjaciolka

    *imiona zostały zmienione* Hej, a więc zacznę od początku. Jestem Kasia i mam 20 lat z Ania przyjaźniłam się od początku gimnazjum do 2/3 klasy liceum wtedy się pokłóciliśmy i od półtora roku nie mamy kontaktu. Trzymałyśmy się bardzo blisko, cokolwiek robiłyśmy to razem więc nasze rodziny się dobrze znały. W gimnazjum Ani podobał się mój starszy o 3 lata mój brat. Ale to chyba takie normalne. Maciek ma 23 lat i dziewczynę od ponad 3 lat. Mieszkam sama z tata i bratem. Mój tata często jeździ na delegacje na dzień czy dwa i tak było i tym razem wyjechał w piątek rano i miał wrócić w sobotę wieczór. Z tego co było mi wiadomo to Ania tez była w związku, bo tydzień czy dwa tygodnie wcześniej wysłała mi snapa z jej chłopakiem. Tego dnia byliśmy sami w domu. Maciek powiedział mi ze wychodzi ze znajomymi do klubu. Ja tego wieczoru nie miałam ochoty nigdzie wychodzić wiec zostałam sama w domu z winem i filmem, przy którym zasnęłam. Obudził mnie trzask drzwi koło 2 lub 3 w nocy. Słyszałam mojego brata i jakaś dziewczynę. Myślałam na początku ze to jego dziewczyna ale nie pasował mi jej głos był całkowicie inny ale znajomy. Przez uchylne drzwi widziałam jak ta dziewczyna ciągnie mojego brata za rękę do jego pokoju. Zamknęli się. Moja ciekawość sięgnęła zenitu. Wstałam po cichu z łóżka w samych majtkach i dużej koszulce. Poszłam wtedy pod jego pokój. Z środka dobiegały jednoznaczne dźwięki. Całowali się. Na szczęście przez dziurkę od klucza mogłam coś zobaczyć, a w pokoju świeciła się mała lampka nocna wiec nie było kompletnie ciemno. Wtedy już wiedziałam, ze to nie jego dziewczyna bo różniły się kolorami włosów. Całował się z jakaś brunetka trochę niższa ode mnie (mam 170) miała na sobie sukienkę, która była dość mocno podwinięta mój brat trzymał ręce na jej tyłku. I wtedy się zaczęło ta dziewczyna zdjęła mu koszulkę i rozpięła spodnie, gdy on jej opuścił sukienkę na ziemie. Widziałam jakiś ciemniejszy zarys tatuażu na jej ciele wyglądał dość znajomo i jego miejsce tez. Teraz ona klęczała przed nim i zdjęła mu bokserki. Gdy się schyliła zobaczyłam jej twarz w lepszym świetle to była ANIA. W pierwszym momencie byłam mocno zdezorientowana. Po chwili spojrzałam znowu przez dziurkę od klucza to ANIA miała kutasa mojego brata w buzi. Pomyślałam co za szmata ale z drugiej strony podnieciło mnie to i włożyłam rękę majtki. Po chwili Ania położyła się na łóżku a mój brat zdjął jej majtki. I się na niej położył. Słyszałam jak ona do niego mówi ze od dawna o tym marzyła. I zaczęli się całować. Mój brat wepchnął w nią swojego kutasa. Jęknęła trochę głośniej, było to strasznie podniecające. Zaczęłam palcami bawić się łechtaczka. Dalej nie wierzyłam ze moja kiedyś najlepsza przyjaciółka właśnie rucha się z moim bratem. Przez następne parę minut mój brat cały czas w niej był i po chwili sam powiedział, ze od dawna go kręciła. Nagle Ania wskoczyła na niego i zaczęła na nim jeździć. Wiedziałam ze zawsze była „dobra”(chodzi mi o ciało) ale jej tyłek był idealny wręcz. Mój brat dał jej klapsa wtedy ona zaczęła robić to szybciej. Ja tak samo szybciej zaczęłam się palcować czułam ze zaraz dojdę ale nie mogłam oderwać od nich wzroku. Starałam się być cichutko ale się nie dało gdy dochodziłam. Chwile jeszcze patrzyłam przez dziurkę od klucza. Nagle usłyszałam głośniejszy jęk tym razem mojego brata, wepchał w nią wtedy całego kutasa i w niej skończył. Ona jeszcze chwile na nim siedziała i robiła ciągle to samo kiedy ona trzymał jej ręce na jej tyłku. Szybko wróciłam do swojego pokoju i udawałam ze śpię. Chwile później słyszałam jak poszli na dół się przegnać i z tego co zrozumiałam umówili się na piwo następnego dnia. A ja dalej nie mogłam uwierzyć w to co widziałam przez co nie mogłam spać całą noc. Następnego dnia rano zadzwoniła do mnie koleżanka i mówiła ze widziała ich razem w tym klubie. Nie mówiłam jej o tym co widziałam później ale ona chyba się domyśliła, bo powiedziała ze już wtedy było między nimi gorąco.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Kasiaa

    Hej,

    jestem Kasia i mam w zanadrzu pare ciekawych histori do opowiedzenia, więc jak wam się podobają to dajcie mi znać. :*