Blog

  • Narodziny Plywaczki cz. 4

    Matka jeszcze w niedzielę wieczorem uparła się, aby przygotować mi rzeczy do szkoły. Kiedy tylko chciałem protestować, posyłała mi gniewne spojrzenia, zaś dłonie latały wokół mojej głowy.  Stanęło, więc na rurkach, białej koszuli(matka chciała z falbankami, ale udało mi się zwrócić jej uwagę na bieliznę). Przy niej padło na koronkowe majteczki i staniczek. W pierwszym momencie nie zrozumiałem o czym mowa. Przecież nie mam piersi. Tutaj niespodzianka. Sztuczne piersi zostają ze mną na dłużej. Prawie całą noc nie spałem. Jak miałem w szkole rozmawiać? Jak spojrzeć ludziom w oczy? Byłem typem samotnika, jednak nie mogłem narzekać na brak znajomych. Oczami wyobraźni widziałem ich uśmiechy i złośliwości. Jeszcze spotkanie z tym babochłopem. Chora akcja.

    Rano wstałem wcześnie. Do plecaka wpakowałem rzeczy na zmianę. Wolałem dmuchać na zimne. Z jakiegoś powodu nie chciałem, aby zniszczeniu uległy moje jedyne ubrania, w których wyglądałem w miarę normalnie. Niestety matka po niedzielnych przymiarkach zabrała do prania, niby przypadkiem wszystkie inne “normalne rzeczy”. Długo się zastanawiałem. Pot z czoła spływał, kiedy wybrałem rajstopy, spódniczkę mini, koszulkę. Nad bielizną…no spędziłem trochę. Zmęczony, przestraszony. Dopiero po jakieś chwili z transu obudził mnie budzik. Miałem wychodzić za 3 minuty. W panice chwyciłem coś, założyłem co miałem wybrane. Byłem zbyt wystraszony, aby coś zjeść, więc w locie wziąłem kanapkę. Szybka toaleta. Peruka. Przed wyjściem zabrałem kosmetyczkę i wyszedłem z domu.

    Poranna pogoda mnie rozbudziła. Szybkim krokiem wpadłem na przystanek i do autobusu. Po jakimś czasie zdałem sobie sprawę, że zastrzyk adrenaliny spowodował, że nie czułem ucisku między nogami. Moje jaja i kutas poczęły uciskać mnie w niektórych miejscach. Westchnąłem. Bałem się kierowniczki, ale wiedziałem, że te zdjęcia będą gwoździem do mojej trumny. Podróż trwała może 20 minut. Na szczęście w czasie drogi nie było zbyt wiele osób. Dobrze wyliczyłem czas. Normalnie bym jechał w porannym tłumie, a tutaj panował spokój. Z nudów zacząłem przeglądać kosmetyczkę. Gdybym jej nie wziął, pewnie matka mnie sprała lub nałożyła kolejne kary. W środku oprócz pomadki było trochę kosmetyków, jednak nie miałem pewności co czego służą.

    -A może?-szepnąłem i wyciągnąłem szminkę. Czerwona. -Ehh…

    Nie wiem dlaczego zacząłem się malować. Za lustro robiła szyba autobusu, która idealnie odbijała moją twarz. Pierwszy i mam nadzieję ostatni raz to robiłem. Kiedy wysiadłem z autobusu słońce zaczęło odbijać się od witryn galerii, zaś sam stałem umalowany, ale i przerażony.

    -I co teraz?-powiedziałem

    Dookoła mnie było nikogo. Wejście zamknięte.

    -Może nie przyjdzie-pomyślałem

    Nagle za rogu usłyszałem ciężkie kroki. Z daleka poznałem sylwetkę kierowniczki. Teraz kroczyła powoli. Jej strój jeszcze bardziej napawał mnie strachem. Glany, czarne spodnie, czarna skórzana kurtka,jakiegoś zespołu rockowego i papieros w ustach. Na mój widok lekko się uśmiechnęła i kiwnęła głową.

    -Za mną.

    Otworzyła drzwi kartką i weszliśmy do galerii. Zdziwiłem się, że kierowniczka luksusowego sklepu z bielizną dla kobiet wygląda tak. Jednak rozmyślania przerwał głos, który mimo ogólnej cichy brzmiał jeszcze ciszej. Ciszej i straszniej.

    -Więc jesteś?

    Nie wiedziałem co odpowiedzieć. Postawiłem, więc wszystko na walenie prosto z mostu. Kierowniczka była niebezpieczna.

    -Tak-szepnąłem

    -Eee..?-spytała, wypuszczając dym z ust

    -Tak, pani-powiedziałem zaciskając zęby

    -Dobrze..jak masz na imię?

    -Ga..Gabrysia

    -Nieźle

    Dalej szliśmy korytarzem. Dopiero po chwili ukazała nam się witryna sklepowa. Ponownie karta. Wewnątrz panował nieskazitelny porządek. Widać pracownice sprzątały pod koniec dnia. Kierowniczka przeszła między półkami wypuszczając lekko dym.

    -Za mną.

    Posłusznie ruszyłem za nią. Zatrzymaliśmy się przed pokojem socjalnym. Wewnątrz panował podobny porządek. Kierowniczka jak gdyby zgasiła papierosa i zaczęła ściągać ubrania. Z szafki pod ścianą wyciągnęła uniform. Stałem jak zamurowany, kiedy na krześle wylądowała kurtka i spodnie. Zamiast damskich majteczek ujrzałem zwykłe męskie bokserki, a stanika nie było. Prawie płaska pierś zaczęła błyszczeć od porannego potu.

    -Uff..gorąco dziś-powiedziała na głos i odwróciła się do mnie. Z pod pach wystawały jej włosy. Widać bliższej jeszcze bardziej wyglądała jak facet. Podeszła do mnie. Jej usta się rozchyliły z szaleńczym uśmiechu.

    -Rozbieraj się suczko

    -Co?-zapytałem, ale zanim zareagowałem pięść uderzyła mnie w brzuch. Upadłem, łapiąc powietrze.

    -Nie będę się powtarzać

    Potrzebowałem chwili, żeby powoli zacząć ściągać ubrania. Kierowniczka śledziła moje ruchy, a kiedy zostałem w bieliźnie zatrzymała mnie.

    -Wstawaj suko.

    -Tak, pani.

    Będąc na nogach popatrzyłem na Siebie. Koronkowe majteczki, które zaciekle walczyły z moją małą maczugą i jajami.

    Kierowniczka powoli  podeszła do mnie. Jej wzrok był przerażający. Nie była zbyt umięśniona, ale sprawiała tak przerażające wrażenie, że ledwo mogłem ustać. Kiedy podeszła ogarnął mnie zapach papierosów i potu.

    -Widzę, ze suczka ma problemy nie tylko z słuchaniem, ale i z kontrolowaniem siebie.

    To mówiąc chwyciła za mojego kutasa zamkniętego w majteczkach. Ból i dziwne szczypanie. Koronki wbijały się w niego i jaja.

    -Auu…-jęcznąłem

    -Oo..widzę, że Ci się podoba..hehe-zaśmiała się i mocniej ścisnęła.

    Dziwnie się wykrzywiłem i zamknąłem oczy.

    -Niech to się skończy-pomyślałem

    O dziwo kierowniczka puściła. Bec! dostałem z liścia w twarz.

    -Masz patrzeć-warknęła

    Otworzyłem oczy. Kierowniczka przez chwilę stała i lekko dyszała. Wreszcie sięgnęła do szafki i wyciągnęła długi pakunek. Chwilę trzymała go w dłoni, po czym rzuciła w moim kierunku. Ledwo złapałem.

    -A teraz pokaż co potrafisz. Mam ciężki dzień. Muszę się rozluźnić.

    Pakunek był kawałkiem szmatki przepasany sznurkiem. Z duszą na sercu rozwiązałem go. Wewnątrz spoczywał spory, wykonany chyba z gumy sztuczny kutas. Był spory nie powiem. Spojrzałem zdziwiony na Kierowniczkę, która pozbyła się bokserek. Jej busz przypomniał mi mojego. Widać nie tylko włosy pod pachami, ale również zarośnięty trójkącik był w ramach naturalizmu. Moje rozmyślania przerwał jej głos.

    -Na co kurwa czekasz?

    Wzięłam dildo do ręki. Pakunek opuściłem. Nigdy nie miałem z nim do czynienia. Ponownie zerknął na dziewczynę, która zdążyła już schować dłoń między nogi. Przysiadła na stole. Jej oczy się rozszerzyły, zaś głos zamienił się w sapanie.

    -Naaa..co kurwa czekasz, dziwko?- warknęła

    -Ja..nigdy nie..-nie wiedziałem co powiedzieć

    Kierowniczka ze złością wstała ze stołu. Jej oczy zwęziły się, zaś dłonie zacisnęły się.

    -Ty…ja Ci pokażę!-krzyknęła.

    Nie miałem czasu jak zareagować. Byłem przygotowany na liścia lub nawet znowu uderzenie w brzuch. Jedyne co pamiętam to jej ciężki but. Glan, który zniknął mi między nogami. Poczułem niewyobrażalny ból. Nie raz pływając uderzyłem jajami w barierkę lub linę. Teraz jednak myślałem, że głowa mi eksploduje. Chciałem krzyczeć, ale mój ból…Ból ciała przemienił się w pisk. Upadłem. Kątem oka zobaczyłem jak moja oprawczyni stoi nade mną. Jej wzrok był..szalony. Jedną dłonią, , która całkowicie zniknęła pod włoskami robiła sobie dobrze. Słuchałem jej jęki. Druga zaczęła zdzierać ze mnie koronkowe majtki.

    -Zaraz pokażę…-nie usłyszałem. Moje oczy patrzyły tempo w szafki w pokoju. Na jednej widziałem uśmiechniętą dziewczynę w bieliźnie. Wydawało się, że uśmiecha się do mnie, może mruga. Nagle poczułem że coś próbuje dostać się przez moją dziurkę.

    -Gdzie jest ten kutas?-pomyślałem

    Wtedy poczułem coś długiego. Coś brutalnie pieprzyło mój tyłek. Wyplułem ślinę.

    -Masz ciasną dupkę. Nawet bez żelu wchodzi ciężko. Lubisz to?-głos Kierowniczki doszedł do mnie. Ból potęgował się. Leżąc na brzuchu byłem torturowany przez tą okrutną dziewczynę. Nawet nie wiem kiedy straciłem przytomność. Poczułem jak mój obolały kutas tryska pod moim ciałem.

    _______

    Obudziłem się zbolały. Wszystko mnie bolało. Próbowałem wstać. Moje nogi jednak odmówiły mi posłuszeństwa. Dopiero po chwili wstałem. Stanik wisiał na mnie, zaś majteczki leżały na podłoże. Podarte. Nie wiedziałem co powiedzieć, o zrobić. Spojrzałem na moje jaja i kutasa. Cały czerwony , marnie wisiał. Tyłek za to mnie bolał, jak cholera. Podeszłam do lustra. Peruka się przekrzywiła, zaś czerwona szminka rozmnażała się wraz z śliną. Jak automat zebrałem swoje rzeczy. Zegar wskazywał 9.10. Szkoła. Nie myślałem co się stało. Chciałem stąd wyjść. Chciałem uciec od wszystkiego. Mogłem powiedzieć, że chcę pójść na studia sportowe, na prawo, na co tylko chcę. Teraz zamknięty w tej chorej parodii, musiałem grać dziewczynę. Schowałem ubranie i wyciągnąłem zapasowe. Z przerażeniem ujrzałem bieliznę. Rano z roztargnienia zabrałem nowe majteczki. Piękne z wycięciem na dole i koralikami. Westchnąłem. Kolejne szczypanie. Miałem dość tego. Szybko wyszedłem. Kierowniczka stała przy kasie. Zdążyła się przebrać w uniform. Sprawiała wrażenie wyluzowanej. Jej wzrok padł na mnie. Uśmiechnęła się obleśnie.

    -No witam, śpiącą królewnę. Już miałem budzić Ciebie. Otwieramy za 15 minut. Masz stąd spierdalać. Dałaś mi dziś nieziemską rozkosz. Dawno nie byłem się tak silna i dominująca. Ehhh..jeszcze czuję to uczucie.-zamknęła oczy z rozmarzeniem- Jesteśmy kwita, a jeśli komuś powiesz to…

    Sięgnęła po telefon i odpaliła jakiś plik. Na zdjęciu leżałem w prawie nagi. Sperma pokrywała kutasa i podłogę, zaś w dupie miałem wbite dildo.

    -Ładne. Prawda?

    Kiwnąłem znacząco głową.

    -A teraz mój prezent na ten wspaniały dzień. Pochyl się.-padła komenda.

    Usłuchałem się. Kierowniczka podeszła za mną. Czułem jak opuszcza moje rurki.

    -No, no, no, to chyba nasz produkt. Pasuje do takiej suczki. hehehe.-zaśmiała się ścigając również stringi

    Poczułem jak coś większego wbija się w dziurkę.

    -Ahhh-jęknałem głośno

    -To tyle-powiedziała, ubierając mnie- Ta łezka-zatyczka jest specjalnie dla Ciebie.

    Poczułem jak zatyczka powoli rusza się na moje ruchy. Wyprostowałem się powoli. Czułem jakbym próbował się wypróżnić, ale coś nie chciało mnie opuścić.

    -A teraz spieprzaj.

    Moje kroki stały się jak u robota. Fala ludzi zaczęła przybierać na mocy z rana. Czułem na sobie wzrok klientów i pracowników. Koreczek mocno się wpijał, przez co moje westchnienia zmieniły się w sapanie i lekkie jęki.

    Kiedy stanąłem na przystanku przy wejściu poczułem się wolny, jednak tylko do czasu, kiedy we drzwiach autobusy ujrzałem znajomą seksowną dziewczynę…

    (cdn.)

    (Opowiadanie jest fikcją literacką. Prawa do utworu są oparte na podstawie ustawy z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych(t.j Dz. U. z 2021 poz. 1062, z 2022 poz. 655.) i ustawie z dnia 10 maja 2018 r. o ochronie danych osobowych(t.j. Dz. U. z 2019 poz. 1781). Kopiowanie i używanie treści dzieła twórcy jest karalne.)

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Miły z Gdańska
  • Nowa znajoma

    Witajcie, to będzie moje pierwsze opowiadanie tego typu. Prawdę mówiąc to ogólnie będzie moje pierwsze opowiadanie. Niestety jest ono kierowane w 100% do Pań. Aby bardziej zaangażować czytelnika, główna rola będzie grana właśnie przez niego. Zapraszam do oceny moich wypocin, są one całkowicie spontaniczne.

     

    Cała znajomość zaczęła się aplikacji randkowej, sparowało nas zupełnie przez przypadek. W końcu byłaś ode mnie znacząco starsza, mieszkaliśmy w dwóch różnych miastach, nie mniej jednak nie przeszkadzało nam to ani trochę. Zaczęliśmy standardowo od wymiany informacji, tego, co lubimy, co nas tu sprowadza. Mimo iż tematy, na które rozmawialiśmy były bardzo oklepane, złapaliśmy wspólne flow i bardzo przyjemnie nam się pisało. Któregoś wieczoru temat zjechał na propozycję spotkania się. Pomysł ten bardzo mi się spodobał, praktycznie od razu się na niego zgodziłem. Bardzo szybko ustaliśmy obojgu pasujący nam termin, teraz wystarczyło już tylko wyczekać nadchodzący dzień…

     

    Umówiliśmy się na mieście w kawiarni, przybyłem chwilę przed umówioną godziną i zajęłam miejsce. Dojrzałem Cię od razu jak tylko weszłaś do środka, mimo swojego wieku wyglądałaś rewelacyjnie, piękne ciemne włosy do ramion, szczupła sylwetka i ta gracja, z jaką się poruszałaś, ubrana byłaś w kombinezon jednoczęściowy, dość cienki, można powiedzieć, że chwilami było widać jak prześwituje Ci dobrany, świetnie dopasowany koronkowy komplet. Jednakże w tej chwili nie miało to znaczenia. Gdy tylko zbliżyłaś się do stolika, moje serce zaczęło szybciej bić, mogłoby się wydawać, że to przez poznanie kogoś nieznajomego, jednak  w tej chwili coś nie dawało mi spokoju, coś mówiło mi, że chodzi o coś zupełnie innego. Spotkanie przebiegało fantastycznie, tematy nam się nie kończyły, mogliśmy tak rozmawiać i rozmawiać. Kiedy wzięłaś ostatni łyk, zimnej już kawy, zapytałaś czy nie mam ochoty wpaść do Ciebie. Powiedziałaś, że masz dobre wino i szkoda było by je wypić samemu. Zgodziłem się…

     

    Gdy przyszliśmy do Ciebie, od razu podałaś mi butelkę i kazałaś otworzyć. Rozmowa dalej przebiegła świetnie, zrelaksowani siedzieliśmy na przecie siebie uśmiechnięci, cali w amoku obecnej sytuacji, wtedy jeszcze żadne z nas nie wiedziało, co zza chwilę się wydarzy. Po opróżnieniu całej  butelki powiedziałaś, że musisz się odświeżyć i wziąć szybki prysznic, uśmiechnęłaś się zalotnie. Wstałaś z kanapy, na której siedzieliśmy i ruszyłaś w stronę łazienki. Już w trakcie drogi delikatnie i uwodzicielsko zaczęłaś ściągać z siebie kostium. Zdjęłaś go do połowy, teraz już dokładnie widziałem Twój czarny koronkowy stanik i skrawek majtek, również koronkowych, zdecydowanie był to komplet…

     

    Po wejściu do łazienki, celowo nie zamknęłaś za sobą drzwi, zostały one do połowy otwarte, jakbyś zapraszała mnie do środka. Usłyszałem tylko dźwięk lejącej się wody. Długo jak na tak krótką chwilę, która dopiero minęła biłem się z myślami co zrobić, podążyłem za Tobą, gdy zbliżyłem się do drzwi i zajrzałem do środka, zobaczyłem że patrzysz prosto na mnie, jakbyś czekała, jakbyś wiedziała, że przyjdę. Kiwnelas tylko palcem “chodź tu” i od razu się odwróciłaś. Nie wiele myśląc rozebrałem się i od razu do Ciebie dołączyłem. Objąłem Cię w pasie i najdelikatniej jak tylko umiałem zacząłem całować Cię po karku, mój bardzo nabrzmiały już członek ocierał się o Ciebie, co jak dało się zauważyć bardzo Ci się podobało. Po krótkiej chwili odwróciłaś się, jednocześnie dając mi jasno do zrozumienia, że mam zająć się Twoimi piersiami, teraz ich kolej. Dopiero w tej chwili dojrzałem, jakie są piękne, moje usta delikatnie muskały najpierw jeden już i tak sterczący sutek, później drugi, czubkiem języka delikatnie muskałem. Sądząc po Twoim przyspieszonym oddechu mimo szumu wody, która leciała, wiedziałem że ci się to podoba. Czułem jak podniecenie sięga zenitu…

     

    Gdy już wystarczająco czułaś się odświeżona, wyszliśmy spod prysznica, wzięłaś ręcznik, który leżał nieopodal i okryłaś się nim, zawiązując nad piersiami. Wyszłaś z łazienki nie czekając na mnie. Oczywiście podążyłem od razu za Tobą. Usiadłaś na łóżku tyłem do wejścia i czekałaś, gdy tylko wszedłem do pokoju od razu usiadłem za Tobą. Bardzo powoli znów zbliżyłem usta do Twojego karku dając Ci jasno do zrozumienia, że jestem. Ty już doskonale o tym wiedziałaś, czułaś na swojej jeszcze delikatnie mokrej skórze, mój ciepły, nieregularny z podniecenia oddech. Delikatnie przystawiając moje usta do Twoich pleców zacząłem Cię całować, odchyliłaś głowę do tyłu z rozkoszy, moja dłoń w tym czasie zaczęła wędrować wzdłuż twojego ramienia, najdelikatniej, jak tylko potrafi, samymi opuszkami palców. Po chwili moja dłoń silnym, zdecydowanym, lecz wbrew pozorom delikatnym ruchem rzuciłem Cię na łóżko. Moja dłoń już nieco bardziej pewnym chwytem z sunęła z Ciebie ręcznik, w tej chwili leżałaś już przede mną całkiem naga. Ponownie i tym razem zacząłem delikatnie całować, pieścić lizać i ssać Twoje piersi. Spojrzałem w Twoje oczy i widziałem w nich błagalne “zejdź niżej”.., nawet nie miałem ochoty się sprzeciwiać, grzecznie wykonałem Twoją prośbę. Nie przestając Cię całować schodziłem w dół, całując Cię po brzuchu, udach i dokoła niej, najbliżej jak się tylko da, droczyłem się, chociaż doskonale wiedziałem, czego chcesz, dało się to wyczuć. Silna, wręcz potężna woń podniecenia unosiła się w powietrzu, był to słodki zapach. Wiedziałem już, że nie mogę Cię dłużej tak torturować, zszedłem w dół, smakowała idealnie, mój język z początku spokojnie chodź niepewnie zbliżył się do niej. W pierwszej kolejności skupił się na łechtaczce, delikatnie ją muskając góra dół, po chwili jednak zacząłem wykonywać okrężne ruchy dokoła niej, z początku wolne i delikatne, jednak z każdym okrążenie stawały się bardziej intensywne i stanowcze, tylko po to by znów zwolnić i stać się delikatnymi. Aż w końcu, wejść do środka…

     

     

    Ciąg dalszy? Jeżeli tylko ktoś będzie chciał.

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Gal Anonim
  • Impreza zakrapiana sperma niewinnego

    Jak zwykle w piątek, wraz z kumplami i znajomymi z roku, urządzamy imprę. Nie spodziewałem się jedna, że tym razem dojdzie do tragedii, którą zapamiętamy na bardzo długo…

    Moja najfajniesza ekipa, czyli Daniel, Grzesiek, Paweł i Karol zaprosili kumpelę Kaśkę. Druga, mniej fajna ekipa, czyli Krystian z Magdą, Łukasz i Maks ściągnęli Karolinkę oraz Martę. Zaplanowaliśmy seks. Każdy miał mieć dziewczynę, ale nie wyszło. Nie lubię Łukasza i Maksa, bo są jacyś dziwni, ale mam swoich kumpli, więc się nie boję. Niemniej, impreza się rozkręcała i było coraz fajniej. Sporo piliśmy. Chciałem zagadać do Marty, ale inni kolesie też mieli na nią ochotę. Krystian z Magdą poszli na stronę i wszyscy wiedzieliśmy, co będą robić. Zajęli łazienkę, z której dobiegały odgłosy niesamowitej rozkoszy. Karol kobieciarz postanowił rzucić się na Kaśkę. Potem poszli do drugiego pokoju i ślad po nich zaginął. Wtedy zdarzył się spisek. Marta umówiła się z Grześkiem, a Karolina z Danielem. Zostałem bez lasek, na lodzie, z Pawłem i nielubianymi kolesiami. Czułem się niekomfortowo. Zabrakło już wolnych pomieszczeń, a towarzystwo było już mocno wstawione, więc po dłuższej chwili, Daniel zaczął całować i rozbierać Karolinkę praktycznie przy nas. Od momentu, gdy zdjął jej stanik a ona mu koszulkę, było na co patrzeć. Delektowałem się coraz pikantniejszymi widokami, aż nagle zaczął się dziać koszmar. Paweł podszedł do mnie, a wraz z nim Łukasz i Maks i wszyscy trzej zaczęli mnie macać. Mój kumpel okazał się gejem i zamiast mnie bronić, gdy pozostałych zajął zaproszonymi dziewczynami, zbratał się z moimi wrogami. Dopadli mnie. Zanim mnie przewrócili, zdołałem przez ułamek sekundy zobaczyć cipkę Karolinki, która była już całkiem naga. Niestety nie dali mi pooglądać. Byłem przestraszony i zdołowany jednocześnie. Miałem spędzać ten wieczór, zabawiając się z dziewczyną, albo chociaż oglądać nagie dziewczyny zabawiane przez moich kumpli, a tymczasem, sam stałem się kąskiem. Doszło do mnie, że to będzie najgorsza impreza w moim życiu. Zaczęli mnie rozbierać. Nie mogłem nic zrobić. Nie mogłem też pogodzić się z tą sytuacją. Poza Karolinką, to ja mam być golasem na oczach wszystkich na tej imprezie? Zanim zdołałem uświadomić sobie to pytanie, świeciłem już pałą i worem. Jedna chwila zmieniła wszystko! Spojrzałem sobie między nogi i ujrzałem znajomy widok, który oglądam każdego dnia. Tym razem jednak, w zaskakującym i szokującym akompaniamencie Pawła, Łukasza i Maksa, oraz Karolinki i Daniela. Zacząłem szybko oddychać i wpadać w panikę. Stała się tragedia! Kumple, przy których byłem równy i szanowany stoją teraz nad moim gołym fiutem. Jestem totalnie spanikowany! Chciałbym krzyczeć albo się bronić. Żaden inny chłopak poza mną w tym pokoju nie jest goły. Czuję się, jak Karolinka, która właśnie rozszerzyła nogi i wzdycha z podniecenia. Po tym, co mi zrobili, nigdy się do nich nie odezwę ani nie spojrzę im w oczy. Chciałbym płakać. Wszystko przepadło. Wszystko straciłem. Pewność siebie, poczucie godności, szacunek, intymność. Przenieśli mnie na łóżko obok łóżka Karoliny i Daniela. Jestem zawstydzony i obnażony psychicznie. Czuję pustkę i ogromne zmęczenie. Mogę się tylko poddać. Rozszerzyć nogi, jak Karolinka i przeżywać to, co zostanie mi zaoferowane. Leżę prawie obok Karoliny i widzę jej piękne, nagie ciało, którym zajmuje się kumpel. A tuż obok ja i moje nagie ciało, którym zajmują się aż trzej kumple. Chciałbym ją pieprzyć, a nie samemu być pieprzonym przez facetów. Wreszcie Łukasz wziął moją pałę do ust i czas się dla mnie zatrzymał a sperma wytrysnęła…

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Karl Cr
  • Malta cz. 4

    Po imprezie urodzinowej trochę rzadziej widywaliśmy się z rodziną Ramiego. Ja przeprowadziłam się do niego. Po szkole sprzątałam, gotowałam i czułam się jak jego żona. Rami dużo pracował i miał dla mnie mało czasu. Pewnej soboty, gdy Rami pojechał do pracy, zadzwonił dzwonek do drzwi. Otworzyłam i zobaczyłam Zinara.

    – Hej, co tu robisz

    – Mam sprawę do Ramiego

    – Nie ma go, jest w pracy

    – Mogę na niego zaczekać?

    – Spoko, siadaj, chcesz coś do picia?

    – Zrobisz nam po drinku? Nie lubię sam pić

    – Ok

    Zrobiłam dwa drinki, usiadłam na kanapie i rozmawialiśmy. Było fajnie,  nawet nie zauważyłam kiedy wypiliśmy całą butelkę. Zakręciło mi się w głowie i upadłam wprost na Zinara. Nagle nasze oczy się spotkały i puściły wszystkie hamulce. Zaczęliśmy się namiętnie całować. On macał mnie po tyłku i pieścił moje piersi. Mówił jaka jestem piękna i jak go podniecam. Czułam jego twardą pałę przez spodnie. Wyciągnęłam jego kutasa i zaczęłam ssać najlepiej jak potrafię. Podobało mu się. Przewrócił mnie na plecy, położył się na mnie i wszedł ostro w moją cipkę. Ruchał mnie tak jakiś czas, a potem ją go ujeżdżałam.

    – Zerżnij mnie od tyłu, jak dziwkę

    – Będę cię ruchał jak sukę

    – O tak

    Jego jaja klaskały o moje pośladki. Było mi tak dobrze jak nigdy. Jeczalam i krzyczałam jego imię. Chciałam by to trwało wiecznie.

    – Dochodzę, otwórz buzię, dam ci śmietankę do picia

    Wyszedł ze mnie i spuścił mi się do buzi. Połknęłam wszystko. Ubraliśmy się i w tym momencie wrócił Rami. Było mi głupio, ale Zinara dał mi to czego potrzebowałam. Wieczorem pojechaliśmy razem do klubu.

     Z Ramim nigdy się nie zabezpieczaliśmy. Pewnego razu jechaliśmy bez celu autem, a mnie Andzia ochota na seks. Skręciliśmy na pusty parking. Przeszliśmy na tylne siedzenie i zaczęliśmy się kochać. Lubiłam takie akcje, czułam się wtedy trochę jak dziwka. On pieprzył mnie ostro i miałam super orgazm. W pewnym momencie zapytał czy może do środka, a ja byłam tak podniecona, że się zgodziłam. To był mój błąd. Rami spuścił się we mnie, wyciągnął i część spermy wypłynęła z mojej szparki. Nie ogarnęłam, że byłam płodna tego dnia.

    Nasz pobyt się kończył, a ja się źle czułam. Nie chciałam się rozstawać z Ramim, bolał mnie brzuch i wymiotowałam, gdy tylko coś zjadłam. Koleżanka spytała czy robiłam test.

    – Jaki test?

    – Ciążowy, mas zawsze mam pod ręką

    Poszłam do toalety. Zrobiłam test- dwie kreski… Co ja powiem rodzicom?

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Cnotliwa
  • Bluszcz

    Pisali do siebie gęsto, słowa kleiły się gładko, z dnia na dzień tworząc spoistą rzeźbę pragnienia spotkania się i zrobienia użytku z tych słów w ciasnej przestrzeni dłoni i ust. Tego dnia spadł śnieg, pokrywając bielą okoliczne pola. Ona napisała, że może ją wziąć na kawę, pod warunkiem, że będzie miała dobry widok, a on będzie dżentelmeńsko ręce trzymał przy sobie. Kazała mu czekać z termosem ciepłej kawy na rozdrożu dróg między punktem A i B, obiecując krótki spacer w swoim towarzystwie. Kiedy przyszła na miejsce czekał na nią niecierpliwie, stojąc za swoim autem z dwoma kubkami w jednej dłoni. Niespodziewanie wyłoniła z drugiej strony pojazdu, a on uśmiechnął się figlarnie. Od słowa do słowa, bez niedopowiedzeń, przywitał się, poczęstował kawą i truchtem poszli na na krótki spacer ośnieżoną droga. Noga za nogą, krok za krokiem. Pomału przysuwał się coraz bliżej, żeby wśród zapachu roztapiającego się powoli porannego śniegu wyczuć jej zmysłowy zapach skóry i kosmetyków. Poczuła jego dłoń na swoim karku, delikatnie wysuwającą się pod włosy. Hola hola, odskoczyła.. Miałeś ręce trzymać przy sobie. Przeprosił. Odsunął się i podniósł ze śniegu patyk- trzymaj, to będzie wyznaczało nasz dystans dziś do siebie. Zaśmiała się patrząc mu prosto w oczy. -na prawdę myślisz że się przyda? Spojrzała na kijek, i wyrzuciła w pola. Nie umiał odczytywać podtekstów, ale ten napisany był wielką czcionką. Zrobił krok naprzód, i znów wsunął delikatnie rękę pod włosy na karku. Przymknęła oczy, lekko przychylając głowę, aby odebrać każdy ruch jego dłoni. Przysunął się i pocałował w rozchylone bezwiednie wargi .Przywarli do siebie, odkrywając smak swoich ust. Ona czuła nabrzmiałego penisa, on jej gorące piersi. Chcieli aby te śnieżne pola zamieniły się w przytulny pokój w renesansowym pałacyku. Ale był śnieg, pola i linia lasu gdzieś dalej. Oderwała jego zachłanne usta od swoich. Znów szli i rozmawiali, choć rozmowa nakierowana została na inne nieco tory, przerywana grą plecących się jak wilkinowy koszyk palców. Doszli do lasu. Śniegu było znacznie mniej, odbijał się kontrastem na ciemnozielonych połaciach mchu.Droczyli się ze swoimi ciałami, wiedząc jak bardzo wbrew umowie złaknieni są siebie. Przyparł ją do drzewa, i znów łapczywie pocałował, ale ręce zaczęły błądzić po ciele. Rozsunął jej kurtkę i macał zachłannie przez sweter, czując nabrzmiałe sutki. Całował szyję i dekolt, a dłonie piescily już pośladki.Odepchnęła go delikatnie od siebie, a dłoń wymacała zgrubienie w jego spodniach. Przez jej twarz przelała się fala zapomnienia. W swej głowie napisała wszystkie upoważnienia. Rozpięła rozporek i wyciągnęła go. Przysunął się całym ciałem, chcąc móc dotykać jej skóry. Jego dłonie powędrowały pod jej pasek, wciskając się między majtki a pośladki. Wciąż pieszcząc wystającego penisa sama zaczęła odbierać swoje pieszczoty. Jego palce powędrowały głębiej, rozchylając delikatnie pośladki, zmierzając do wilgotnej cipki. Poczuła jak palec delikatnie mości sobie miejsce między jej wargami. Wypięła pupę, żeby czuć więcej. Wiedziała że nie skupi się na obojgu, na sobie i na nim. Kucnęła i spojrzała się w wycelowaną w nią nabrzmiałą do granic możliwości główkę. Powoli oblizała ją, zlizując nagromadzoną wilgoć. Kazała mu oprzeć się o drzewo o które dają przy przed chwilą była oparta.. ssała i lizała jego fiuta, aż wśród jęknięć wyrzucił z siebie prosto w jej usta strumień gorącej spermy. Zessała ostatnią kroplę, wstała i pocałowała go w usta, zarzucając triumfatorsko rece na ramiona. Stali tak chwilę, ciesząc się sobą, jednak on chciał jej więcej. Schował pulsującego fiuta, ale nie zapinał rozporka. Znów szli, nią za nogą, próbując zgrać rytm ciał przytulonych do siebie w tym marszu. Wśród drzew szarzała bryła leśniczówki. Zaciągnął ją. – jest kłódka, nie psuj jej- nalegała. On obszedł cały budynek i otworzył niedomknięte okno. Wskoczył do środka. Ona za nim. Nie było cieplej niż na zewnątrz, ale nie wiało. Ktoś wyszedł na chwilę, zostawił wszystko do dokończenia na jutro, piętnaście lat wcześniej. Przez szyby wypadało pajęczynowe światło. Zapach pustego domu, czyjegoś życia które przeminęło unosił się z każdego zakamarka. Kaflowa kuchnia czekała na rozpalenie, ustawione na suszarce porcelitowe talerze czekały na nałożenie obiadu. W kancelaryjnym pokoju zeszyty pokryte urzędniczym pismem oznajmiały stany wyrębu poszczególnych kwartałów lasu.. chodzili po cichu, jak się chodzi po muzeum, martwy dom, zapis czyjegoś życia. Kradli tą prywatność, czytali ją jak książkę, starając się odczytać wszystkie jej rozdziały. Z monidła na ścianie obserwowała ich młoda para, ona o rumianych policzkach w welonie, on w mundurze leśnika, z puklami czarnych włosów.

    – myślisz że tu był ich pierwszy raz?- zapytała go, obejmując ramionami za szyję lękliwie spoglądając im w oczy. Objął ją w pasie i przyciągnął do siebie. Pocałował, zamknęła oczy. Zagrabili ten dom, ich prywatność wygnała tę martwą przez niedomknięte okno. Przytulił ją i  znów całował. Oparł pupą o krawędź burka, rozpiął kurtkę. Ściągnął z niej, została w swetrze. Znów pieścił jej dekolt, a dłonie błądziły po skórze pod bluzką. Oparta rękami o blat wypięła się całą sobą, aby ułatwić mu siebie, aby danej też chłonąć to co dostawała. Powoli nachylał się nad nią, chciał odkrywać jej więcej. Ściągnął z niej sweter razem z bluzką. Stała w staniku, lekko drżąc z zimą i podniecenia. Nie mówiła nic, on zdjął swój płaszcz i zarzucił na nią. Ściągnęła klapy pod szyją, łapiąc resztki wylatującego ciepła razem z jego zapachem skóry i perfum. W kącie pokoju rozrastał się winobluszcz pożądania, pełznął po zakurzonej podłodze, wyciągając podkręcane jasnozielone wąsy, pokrywając rzeczywistość ciemnozieloną płachtą zapomnienia. Jego usta całowały piersi, brzuch. Język muskał bruzdy ciała. Szedł niżej i niżej. Poczuł jej dłonie na swojej głowie, delikatnie naciskające w dół. Ściągnął grube rajstopy, razem z majtkami. Opadły aż do kostek. Wstał, spojrzał w jej zamglone oczy i pocałował długo. Oto była przed nim, naga, w jego płaszczu. Zagubiona gdzieś w gąszczu własnych obaw, wśród oplatających ich pnączy pożądania. Wsunął dłonie pod płaszcz i poczuła jak silnie zaciskają je na pośladkach. Zostało pożądanie, które rozrosło się i wypełniło każdy zakamarek tej opuszczonej kancelarii. Oddała się mu, zrzucając resztki przyzwoitości i obaw. W gąszczu liści winobluszczu bezgłośnie wylądowały książki i zeszyty z biurka, strąconych jego jednym zdecydowanym ruchem w niebyt. Posadził ją na blacie, całą drżąc rozchyliła uda, zapraszajaco.Oderwał się od jej piersi, zszedł niżej, po brzuchu, po drodze całując jej pępek. Oplotła jego głowę dłońmi, lekko kierując ją w najbardziej wygłodniałe miejsca. Doszedł do buchającego żarem pożądania krocza, pięknego i lśniąco zapraszającego miejsca. Minął je i powędrował niżej, aż do kolan. Złapała go za uszy i na siłę przyciągnęła do krocza. Nie trzeba było mu dwa razy powtarzać, twardy język zaczął powoli, od samego spodu lizać wargi rozchylając je. Lekka strużka wilgoci zraszała je, wypływając z ukrytego wciąż źródła. Napływająca krew pompowała kolory w jej wargi, poczuła jak wsuwa w nią palec i pięści od środka.. przeszedł ją dreszcz, ktory znała już wcześniej, przyjemny, rozlewający się na całe ciało, luzujący wiązania w stawach. Pieścił ją i bawił się każdym skrawkiem i załomkiem. Wstał powoli. Widziała jak nabrzmiałe spodnie pulsują od nabiegłej krwi. Rozpięła guzik i sciągnęła je z niego. Sztywny wyskoczył na wierzch. Złapała go za pośladki i przysuneła do siebie. Wsunął się w nią delikatnie, patrząc w szeroko otwarte oczy. Kiedy doszedł do końca, przywarła do niego całym swym nagim ciałem. Zaczęła ściągać z niego koszulę, w pośpiechu zrywając kilka guzików. Tkwił w niej nieruchomo, od kiedy wszedł. Popatrzył w jej oczy, piękne i pełne pożądania. To zasnuło jego wzrok mgłą. Poczuła jak łapie ją za biodra i nadziewa z całą siłą. Oparła się o blat rękami, i oddała się mu. Mocne ramiona przyciągały ją rytmicznie. Czuła jak kutas wielką główką przyjemnie rozpycha się w niej.Rozkosz przelewała się po niej, od szyi przez piersi aż do podbrzusza. Rytmiczne pchnięcia pozwalały jej skupić się na bodźcach. Poczuła jak jedną dłonią łapie ją mocno za kark i trzyma tak, jakby chciał ją przebić od dołu kutasem. Trwali w tym dzikim tańcu ciał, a ona czuła że wypełnia ją napięcie, które musi z siebie zrzucić. Przerwał na chwilę, wyszedł z niej i zdjął ją z biurka. Odwrócił do siebie plecami i ściągnął płaszcz z ramion. Nie czuła chłodu. Winobluszcz tlił się już w całym pokoju, rozlewając przyjemne ciepło. Oparła się o blat, wypinając zalotnie. Rozchylił pośladki i wszedł w ciepłą, rozruszaną już cipkę. Poczuła go teraz wyraźnie, jak ją wypełnia, ale kiedy znów zaczął nadziewać na siebie, Napięcie ponownie dało o sobie znać, dolało się do niej. Czuła jak narasta i uciska, wypełnia jej ciało, podbrzusze, piersi, szyję.. nie mogła już go powstrzymać, dolewał go do niej, łapczywie pieszcząc piersi podskakujące rytmicznie, wpychając kutasa po same jądra, i pieszcząc kark…Coś pękło, rozdarło się się i wylało. Całe napięcie, zgromadzone od tyłu dni znalazło swoje ujście. Poczuła jak uderzenie gorąca gwałtowną rozkoszą znajduje swoje ujście, zalewając jej uda obfitym wytryskiem. Ciałem wstrząsał dreszcz, wyrzucając z niej kolejną porcję soków… Chciała tak trwać, ale on wciąż niezmordowany znów zaczął ją rżnąć – to było dla pani, teraz jeszcze kolej na mnie – wyszeptał do jej ucha. Poczuła siarczystego klapsa na pupie i rękę na karku, która przycisnęła jej ciało do blatu biurka. Stała zgięta w pół, dociśnięta twarzą do biurka a on pastwił się nad nią, niczym w szale. Zdominował ją, chciała mu być posłuszna. Znów poczuła jak wzbiera w niej wyrzucone przed chwilą napięcie. Tym razem szybko, z każdym kolejnym pchnięciem nalewało się w jej ciele. Nie mogła go zatrzymać, a jego jęknięcia w tym pomagały. W szale dzikiej żądzy nie widzieli że żarzący się bluszcz zajął się ogniem, i trawił kolejne obszary. Spłonęły już regały z książkami, firanki płonąc zasnuły gestem dymem sufit. Płonące drzwi nie dawały szans ucieczki. Powoli płonęły zeszyty, zrzucone z biurka, przewrócone krzesło. Winobluszcz, który oplatał im stopy zacisnął się mocno, nie pozwalając uciec. Spłonęli oboje. Fala równoczesnego orgazmu przeszła przez ich ciała, jednak była za mała, aby zgasić płomień pożądania. Trzęsąc się z zimna, tkwili nieruchomo, dysząc ciężko, i ociekając potem. Wyszedł z niej, a po udach rozlały się jej soki zmieszane ze spermą. Odwróciła się i przytuliła. Sięgnął po zrzucony w amoku płaszcz i okrył ją czule.

    Epilog…

    Ale numer, Staszek, choć zobaczyć co nagrało się na monitoringu w leśniczówce po starym Maciejowskim!

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Mat Em
  • Motel

    Wybrałaś wtedy ten motel, który zawsze mijałaś obojętnie autem. Czasem przemknęła ci myśl gdzieś z tyłu głowy ‘motel na godziny’, ale wyrył się mimo i tak głęboko w pamięci że kiedy zaproponowałem spotkanie wskazałaś go bez pudła. Jechałaś znaną sobie trasą, ale mimo wszystko w brzuchu czułaś podniecenie które znane jest tylko odkrywcom nowych lądów, kiedy wypatrują nieznanych sobie, ale spodziewanych wysp na horyzoncie.

    Nie zapomnę jak zobaczyłem cię pierwszy raz na żywo. Weszłaś do hotelowej restauracji. Niby pewnie, z uśmiechem, ale jednocześnie z dozą nieśmiałości, którą malowała twoja myśl- jej… Każdy przecież tu wie po co przyjechałam… Trzymając tą swoją torebkę przyciśnięta jak tarcza rozglądałaś się chwilę po sali. Od razu cię zauważyłem, mimo że udawałem że czytam gazetę, jedną z tych wyłożonych na parapetach

    Spotkaliśmy się wzrokiem i uśmiechnęliśmy do siebie serdeczne, a ty – odważniejsza o ten uśmiech przyszłaś szybko do mnie. Wybrałem specjalnie stolik z kanapą w rogu, chciałem żebyś usiadła dostatecznie blisko. Ta czarna spódniczka tak świetnie opinała twoją pupę, i kiedy usiadłaś figlarne podciągnęła się do góry, wysoko ponad kolano, a ty próbowałaś ją obciągnąć w przeciwną stronę. Ale to było już wtedy nie istotne, zaczęliśmy rozmowę – zamówiłem ci kawę, czarną. Ładnie wyglądasz -dziękuję, powiedziałaś niepewnie, poprawiając włosy- w końcu po to przecież się spotkaliśmy, powiedziałaś śmiejąc się. Przygnał nas tu ten sam wiatr, pęd chuci. Zżeraliśmy każdy centymetr siebie wzrokiem, znany dotychczas tylko ze zdjęć. A mimo to odgrywaliśmy przez pół godziny ten teatr znajomych na kawie. Trudno było ci tylko ją przełknąć w spokoju, bo poczułaś na kolanie moje opuszki palców, uczące się faktury twojej skóry…. Pamiętasz ten dreszcz, który przebiegł po twoim ciele, kiedy pierwszy raz poczułaś dotyk moich palców? Który przeszedł od kostek, przez łydki, okrywając twoje uda gęsią skórką i przyjemnie rozlał się w brzuchu… Przymknęłaś oczy i dałaś się mu ponieść. Moje palce coraz śmielej poczynały po twoim kolanie, napięcie, które spinało twoje uda razem lekko odpuściło, a jeden z opuszków zaczął pieścić wewnętrzną stronę uda, niewinnie, ale gdyby wytwarzało to tarcie prąd bylibyśmy jak elektrownia. Oddałaś się temu dotykowi z lekkim uśmiechem. Odłożyłaś drżącymi rękami filiżankę kawy, i jedna twoją dłoń nieśmiało powędrowała pod stół. Poczułem twoje paznokcie lekko przesuwające się po moim przedramieniu, wyzwalające miliony bodźców. Zerknęłaś na moje spodnie i zobaczyłaś coś, co chciałaś zobaczyć. Nabrzmiałe spodnie, gdzie prężył się spętany majtkami żylasty kutas. Przełknęłaś ślinę. Moja dłoń delikatnie, ale stanowczo zacisnęła się na twoim udzie.

    Dopij kawę… Powiedziałem. Nie zapomnę twojego głębokiego spojrzenia, którym mnie wtedy obdarzyłaś.

    Pokój był na pierwszym piętrze. Szłaś na półmiękkich nogach, wiedząc co się za chwilę stanie. Chciałaś tego, tak samo jak ja. Cały korytarz jawił się jak we mgle, wyprzedziłem cię lekko i otworzyłem kluczem pokój, wpuszczając cię przodem. Znów torebka była twoją tarczą, ale nie broniła cię zbyt długo. Zamknąłem cicho drzwi i złapałem za rękę w przedpokoju. Nie wyrwałaś jej. Wprost przeciwnie- poddałaś się bezwolnie, a twoje ciało lekko przychyliło się do mojego. Wciąż trzymając cię za dłoń stanąłem tuż przed tobą. Druga ręką przesunąłem po odkrytym przedramieniu, wzbudzając dreszcz twojego ciała. Moje ręce sunęły w górę i w górę, żeby w końcu przesunąć się po twojej szyi, uszach… Zamknęłaś oczy i oddałaś swój umysł zmysłowi dotyku. Nie wytrzymaliśmy oboje, przywarliśmy ustami do ust w szaleńczym pocałunku, a ciała naparły na siebie. Przycisnąłem cię do ściany wciąż całując, a moje ręce uczyły się kształtu twojego. Pamiętasz, te łapczywe ręce, wędrujące po twoim ciele? Oderwałem się od twoich ust, całując brodę, szyję. Przechyliłaś głowę na bok i odgarniając włosy zacząłem całować twoje ucho. Poczułem jak całą tobą wstrząsną lekki dreszcz, kiedy przygryzłem płatek ucha. Pierwszy raz stęknęłaś cicho kiedy końcówka mojego języka znajdowała każdy jego załomek i fałdę. Przyparłem do ciebie całym ciałem, napotykając opór twoich piersi. Poczułaś dotyk moich bioder i twardego, wyrywającego się do ciebie kutasa, pod którego namiotem zmieściło by się pół obozu harcerskiego. Twoje nieśmiałe ręce, z którymi dotychczas nie za bardzo wiedziałaś co zrobić zaczęły się dobierać do mojego rozporka. Zostaw- syknąłem ci stanowczo do ucha. Oderwałem cię od ściany zdecydowanym ruchem i obróciłem tyłem do mnie. Mocno zdziwiona, ale bezwolnie się poddałaś takiemu traktowaniu stanęłaś twarzą do ściany a ja za tobą. Teraz widziałem twoje piękne kształty opinane przez ubranie. Wypięłaś się lekko zapraszając mnie ku sobie. Oparłem się biodrami o twoją pupę, żebyś czuła wyraźnie przez ubranie ale jednak – kutasa między pośladkami. Nachyliłem się nad tobą i zacząłem całować i przygryzać kark, rozgarniając włosy. Twoja pupa zaczęła się kręcić i obcierać o mnie, chciałaś go poczuć wyraźniej, ale ja kiedy ty napierałaś lekko zawsze ci uciekałem. Dłonie powędrowały wzdłuż boków piersi i zniknęły pod twoją koszulką, by iść znów w górę. Poczułem chropowatość koronkowego stanika, który widziałem wcześniej jak nachyliłaś się siadając przy stoliku. Złapałem twoje piersi, ścisnąłem i naparłem jednocześnie od tyłu kutasem na twoją pupę… Zamruczałaś cicho.

    Poszukałem zapięcia stanika, rozpiąłem go i przesunąłem w górę. Uwolnione piersi wypełniły twoją koszulkę. Znów poczułaś dotyk opuszków, przesuwających się po ich bokach w górę i w dół, ale ciągle jednocześnie sunących do przodu, aż natknęły się na stwardniałe z podniecenia sutki. Zacząłem pieścić je, najpierw delikatnie, ale po chwili mocniej i mocniej, zachęcony twoimi stęknięciami. Odciągając cię od ściany, lekko zataczającą się z podniecenia przeprowadziłem do pokoju. Przez duże okno balkonowe, zasłonięte zasłoną wypadało nie wiele jak na tą porę dnia słońca. Nie chcieliśmy go za wiele, chcieliśmy karmić sobą swój dotyk. Stanąłem na przeciw ciebie, a nasze usta znów przywarły w szaleńczym pocałunku. Tym razem moje dłonie pieściły piersi, a ty nie wytrzymałaś, i wsunęłaś mi dłoń przez pasek od spodni prosto w bokserki. Dałem ci to zrobić, zapoznaj się z nim, zanim w ciebie wejdzie. Pouczułaś twardą nasadę, ale twoja dłoń powędrowała niżej i niżej, aż do nabrzmiałej żołędzi, na której końcu wyczułaś pierwsze lepkie krople. Cały zadrżałem, a ty nie przerywając pocałunku zaśmiałaś się lekko z tego, i rozsmarowując je po całej główce palcami rozlałaś rozkosz po moim ciele. Wyciągnąłem twoją dłoń, i ściągnąłem z ciebie koszulkę razem ze stanikiem. Stałaś patrząc trochę nieśmiało, ale więcej w tych twoich oczach było figlarność, niż wstydu. Pchnąłem cię w stronę łóżka. Usiadłaś, ze śmiechem zakładając nogę na nogę. Poszedłem do ciebie. Na wysokości twoich oczu był ukryty w spodniach kutas. Złapałem cię za głowę i przycisnąłem twoją twarz do niego. Poczułem jak próbujesz go delikatnie ugryźć przez materiał. A jednak wiesz co robić przemknęło mi przez głowę.

    Odepchnąłem cię, i powoli położyłaś się na plecach. Nachyliłem się nad tobą i zacząłem całować twoją szyję, coraz niżej i niżej, dochodząc aż do piersi. Całowałem i ssałem twoje sutki. Twoje ręce pieściły moją głowę, ale po jakimś czasie zacząłem schodzić w dół. Całując raz koło razu doszedłem do pępka, i kiedy w nim poczułaś język twoje całe ciało wyprężyło się i zadrżało. Czułaś co chwilę, że napompowany krwią do granic możliwości kutas obciera się co chwilę po twoim ciele. Moje dłonie pieściły już twoje uda, rozpychając się pod obcisłą spódnicą. Poszedłem jeszcze niżej, tuż nad jej skraj, ciągle całując. Obróciłem cię na brzuch i pociągnąłem spódniczkę tak, że zakrywała tylko górną część twojej pupy, odsłaniając cześć krocza. Rozchyliłaś zapraszająco uda i lekko wypięłaś, a na twoich czarnych, koronkowych majtkach dostrzegłem plamę wilgoci.

    Wbrew twoim oczekiwaniom minąłem tą część ciała, i zszedłem jeszcze niżej, całując twoje uda, łydki, aż do stóp… Pierwszy raz wtedy ktoś w twoim życiu podgryzał cię w ścięgna pod kolanem. Wszystkie pocałunki, muśnięcia językiem mimo że powtarzane po raz seryjny były dla ciebie nowe. Chciałem spróbować każdego centymetra twojego ciała. Zacząłem iść w górę, tym razem wbijając się głową między uda, i pieszcząc ich wewnętrzne części. Poczułem na twarzy gorąco twojej cipki, ociekającej sokami. Przywarłem do niej ustami z całych sił, ciągle skrytej za koronkową zasłoną i zacząłem pieścić ja, a koronka na przemian to drażniła cię, to sprawiała przyjemność.

    Odsunąłem w końcu majtki na bok. Twoją cipka przywitała mnie otwarta i nabrzmiała, lśniąca od soków.

    Poczułaś mój język, który łapczywie zaczął w nią wchodzić. Wypięłaś się jeszcze mocniej, ale nie dłonie złapały cię za biodra. Szybkim ruchem odwróciłem cię na plecy. Wiedziałaś dobrze, co chce zrobić. Uniosłaś biodra, a ja ściągnąłem twoją spódnicę razem z majtkami.

    Oto leżałaś przede mną całkiem naga. Uśmiechałaś się. Nie było w tym uśmiechu wstydu. Czułaś się porządaną i to dodawało ci odwagi.

    Nachyliłem się i długo pocałowałem w usta. Zaczęłaś grzebać coś przy moim rozporku, ale ja znów ci uciekłem. W dół i w dół, całując w linii prostej raz koło razu od ust, przez mostek, pępek, podbrzusze… Rozchyliłaś szeroko uda. Zanurkowałem między nie, lizać, ssać i podgryzać.

    Zamarłaś nagle, bo poczułaś w sobie pierwszą część mnie. Poczułaś kiedy bodźcami palec, delikatnie wsuwający się do środka. Zacząłem poruszać nim rytmicznie, a ty lekko stękając nadziewałaś się na niego. Po chwili wynajem jeszcze drugi i trzeci palec, a ich rozpychanie sprawiło ci jeszcze więcej przyjemności. Czułaś je coraz głębiej, czułaś ich szaleńczy taniec w środku.. Twoje ręce zacisnęły się na kołdrze, a z ust wyrzucałaś jęki, nad którymi nie byłaś w stanie zapanować. Z przyjemnością patrzyłem na twoją twarz, wykrzywianą w rozkoszy, a fale zalewały ją czerwienią.. Jęki zamieniły się z przegrywanych w ciągły, a ich ton ciągle rósł i rósł… Wyżej i wyżej… Aż weszłaś na szczyt, a ja poczułem jak seria skurczów przetacza się przez twoje ciało jak tsunami… Chwilę… Wyszeptałaś błagalnie. Wyjąłem swoje palce i patrząc ci głęboko w oczy oblizałem każdy z osobna.

    Podniosłaś się i wsunęłaś dłonie pod moją koszulkę. Dałem ja zdjąć, podobnie jak do spodnie. Kiedy stałem przed tobą w samych bokserkach zamienionych w pulsujący namiot przysunęłaś się i z pewną nieśmiałością osunęłaś je na bok.

    -ściągnij je- powiedziałem do ciebie, a ty posłusznie to zrobiłaś. Przed twoimi oczami sterczał czerwony i błyszczący kutas, śliniący się na końcu kroplami gorącej spermy. Byłem tak podniecony, że jeśli kazała byś mi w siebie wejść, byłby to najkrótszy stosunek świata, Ussain Bolt seksu.

    Mój fiut domagał się ciebie, a ty wiedziałaś o tym doskonale. Wzięłaś go w rękę i przyciągnęłaś mnie do skraju łóżka. Powoli zbliżyłaś swoje usta a ja poczułem twój oddech na żołędzi. Wysunęłaś język i zlizałaś skrzącą się wilgoć. Zadrżałem, kiedy powoli wsunęłaś go sobie do ust. Poczułaś jak wypełnia twoje gardło, a ja bezwiednie zacząłem pomagać ci w tym rytmicznym tańcu. Poczułem że za moment dojdę, ale ty nie przejmowałaś się moimi sugestiami. Moje jęki napędzały cię, ssałaś jak szalona. Po chwili przez moje ciało przeszedł dreszcz rozkoszy, strzeliłem w twoich ustach. Nie uciekłaś. Czułaś kolejne fale gorącego nasienia, zalewające twoje usta, ściekające po brodzie. Podniecona jeszcze bardziej chciałaś ssać dalej, ale nie wytrzymałem, uciekłem ci gwałtownie i wymamrotałem cicho i błagalnie- juuużżż proszę…

    Pierwszy raz poczułaś władze nade mną.

    Zalegliśmy w łóżku obok siebie. Nadzy i wstępnie zadowoleni, jak po obfitej przystawce w restauracji, czekając na danie główne. Znów gadaliśmy o jakiś nie ustronnych sprawach, komentowaliśmy wystrój pokoju. A może prysznic? Zaproponowałem. Czemu nie – odparłaś z uśmiechem. Pójdę ustawić prysznic. Przyjdź do mnie za chwilę. Wstałem, a ty odprowadziłaś mnie wzrokiem. Zużyty przez ciebie kutas obijał się o moje nogi, powoli powracając do życia, co bardzo cię ucieszyło. Usłyszałaś szelest wody z prysznica i wyskoczyłaś z łóżka.

    Kabina była już pełna pary. Stałem i korzystałem z każdej gorącej kropli. Można do Pana wejść? Zapytałaś zaczepnie. Oczywiście, ale musi się pani liczyć że w panią wejdę. Z przyjemnością… Odparłaś, przytulając się do mnie. Gorąco prysznica działało kojąco. Wziąłem w garść trochę mydła, i zacząłem mydlić twoją skórę. Znałaś już moje dłonie, oddałaś się tej dziwnej pieszczocie z przyjemnością. Złapałem cię za podbródek i uniosłem. Znów zaczęliśmy się całować, a moje dłonie wędrowały po twoich biodrach i pupie. Poczułaś jak dostaję wzwodu. Zgarnęłaś trochę mydła z siebie, wzięłaś go do ręki i zaczęłaś rytmicznie poruszać – nie marnuj sił – powiedziałem ci prosto do ucha, i przygryzłem je tuż po tym. Zadrżałaś. Ale to już nie był czas na delikatne pieszczoty. Wymierzyłem ci klapsa, a ty stęknęłaś z tej przyjemności bólu. Odwróciłem cię plecami do siebie i pochyliłem lekko. Wiedziałaś na co pora. Wypięłaś zalotnie pupę i pozwoliłaś wejść w siebie. Nie chciałem wchodzić od razu. Przejechałem parę razy kutasem po twojej pupie między pośladkami.-no gdzie on jest, do cholery! Pomyślałaś. Kucnąłem, i zanurkowałem twarzą między twoimi udami, szukając językiem słodkiej, gorącej cipki. Kręcąc nią jęczałaś. Chciałaś zostać zjedzona w całości. Twoje wargi były gorące i pulchne, ociekające wodą i sokami. Wstałem. Przez Twoje ciało przeszedł dreszcz oczekiwania. Wiedziałaś, co stanie się za chwilę, chciałaś teg…Ooooochhh…. Poczułaś wchodzącego w siebie bezpardonowo twardego i żylastego fiuta. Oparłaś się o kabinę i oddałaś się mu w całości. Zacząłem cię rżnąć, bo inaczej się tego nie da określić. Złapałem za biodra i nadziewałem na siebie. Czułaś jak wypełnia cię w całości. Z każdym pchnięciem przechodziła przez ciebie fala przyjemności, z coraz większą i większą mocą. Nasze ciała obijały się o siebie rytmicznie, coraz szybciej i śmielej. Czułaś nadchodzący orgazm, napływającą falę. Doszliśmy jednocześnie, splątani w jękach i spazmach przyjemności. Poczułem twoje skurcze i strzeliłem z podniecenia… Staliśmy przez chwilę przytuleni, zdyszani i zmęczeni. Prysznic wciąż oblewał nas gorącą wodą, łazienka wypełniła się parą. Mięknący kutas wyśliznął się z ciebie i poczułaś na udach ściekającą spermę wymieszaną z twoimi sokami. Odwróciłaś się i pocałowałam cię. Znów się myliśmy. Ty mnie, ja ciebie. Było w tym myciu więcej zabawy i radości, niż gry erotycznej. Usiadłaś na podłodze prysznica, a ja umyłem ci włosy, lekko masując skórę głowy. Przed oczami miałaś małego i miękkiego, zmarnowanego fiutka. Nachyliłaś się i wsadziłaś całego do ust, miękkiego jak żelki Haribo. Chcieliśmy żeby ten prysznic trwał całą wieczność. Było nam po prostu dobrze.

    Wyszliśmy z łazienki, ty zawinięta w ręcznik, ja goły. Ściągnąłem go z ciebie i zaciągnąłem pod kołdrę. Przytuliłaś się do mnie swoim rozgrzanym, zaspokojonym ciałem, a ja zacząłem bawić się twoimi włosami. Głaskałaś mnie po szyi, torsie, twoje dłonie zaczepnie zakradały się niżej, a figlarne oczy mówiły ej… może jeszcze? Pieściłem cię po plecach wzdłuż kręgosłupa, dochodząc do szczytu pośladków. Twoja dłoń zniecierpliwiona sięgnęła po budzącego się powoli fiuta. Ścisnęłaś go i zalotnie zarzuciłaś na mnie swoją nogę. Poczułem na udzie wilgoć twojej cipki. To mi wystarczyło. Przekręciłem cię na plecy, zwiesiłem się nad tobą i pocałowałem w usta. Twoje nogi rozwarły się szeroko, a ja bez użycia ręki wsunąłem twardego już całkiem kutasa w twoją cipkę. Była miękka, ciasno mnie oplatająca, gorąca i wilgotna. Dokładnie czułaś każde jego zgrubienie napompowanych krwią żył. zacząłem nieśpiesznie cię posuwać, głęboko i starannie wsadzając go do samej nasady. podobało mi się twoje ciche postękiwanie. Było czule, mokro i podniecająco… Posuwałem cię długo, twoje nogi oplotły mnie i przycisnęły do siebie. Oboje zapragnęliśmy głębiej, mocniej, szybciej… rozluźniłem uścisk twoich ud i podniosłem biodra, nadziewając cię na siebie. Rozrzuciłaś ręce i zacisnęłaś dłonie na zmiętym już dość mocno prześcieradle. znów cię rżnąłem, skończył się czas spokojnego posuwanka. trzeba coś zmienić, przeszło mi przez głowę. od samego początku nęciła mnie twoja pupa, a teraz sok z twojej cipki skutecznie ją zamoczyły, spływając po rowku. Wyszedłem z ciebie. – Klęknij tyłem do mnie – rozkazałem ci a ty posłusznie wykonałaś polecenie. Widok twojej wypiętej pupy podziałał na mnie jak płachta na byka. Wymierzyłem ci klapsa, i złapałem za pośladki rozchylając je. Cipka otworzyła się z apetycznym mlaśnięciem, a ty zamruczałaś cicho. Wszedłem w nią, łapiąc cię za biodra i zacząłem posuwać. Spodobało ci się. Zaczęłaś jęczeć, to mnie ośmieliło. Pośliniłem kciuka i nie przerywając rżnięcia wsunąłem go w twoją ciasną i zdziwioną pupę. zwieracz zacisnął ci się, a ty jęknęłaś z rozkoszy. Jęknęłaś z rozkoszy lekkiego bólu. Wsuwałem na przemian z kutasem kciuka. Zwolniłem tempo. Chciałem czuć każdy Twój zakamarek. Kręciłaś tyłkiem i nadziewałaś się szybciej i mocniej niż się spodziewałem. Wolną ręką strzeliłem ci siarczystego klapsa. Zatrzymałem się, bo czułem że zaraz dojdę, a tobie brakowało jeszcze sporo. Moja kolej- pomyślałem. Powoli wysunąłem kciuka, twój zwieracz zacisnął się za nim mocno. Ale kciuk był dopiero preludium. Pośliniłem palec wskazujący i środkowy, splunąłem na Twój rowek i powoli wsunąłem oba do twojej pupy. Poczułem przez tą cienką skórę swojego nabrzmiałego kutasa… Wymacałem główkę i zacząłem go masować. Jęczałaś cicho, niepewna co się dzieje… po chwili zacząłem dochodzić, wyciągnąłem z ciebie fiuta i oba palce, a. Poczułaś ja strumień gorącej spermy zalewa twoją pupę. Klęczałem ciężko dysząc ze zmęczenia i podniecenia. Nie mieliśmy jednak siebie ciągle dość. Ciągle jeszcze sterczący, ale miększy już fiut zaczął rozsmarowywać nasienie po twojej pupie, żeby w końcu zatrzymać się przy jej otworku. Wyczułaś to… Pomału zaczęłaś napierać. Wepchnąłem główkę, poczułaś ból sprawiający przyjemność. Stałem nieruchomo, a ty z ciekawości napędzanej podnieceniem parłaś dalej. Kutas znów mi stwardniał i był gotowy do dalszej akcji. Wsuwałem go za twoim przyzwoleniem głębiej i głębiej, aż po same jądra. Zagryzałaś wargi, ból był jednocześnie podniecający. Zamarliśmy chwilę w bezruchu i zaczęłaś rytmicznie ruszać biodrami. Wyjdź ze mnie – powiedziałaś stanowczym tonem – wyjdź ale powoli… wysunąłem się z ciebie. Odwróciłaś się, w twoich oczach ciągle skrzyła się ciekawość nowych doznań. Pchnęłaś mnie na plecy, posłusznie się położyłem. Sięgnęłaś do torebki i po chwili wyjęłaś z niej ten niewielki wibrator. Włączyłaś go. Kucnęłaś nade mną i zaczęłaś obcierać sobą o sterczącego fiuta, by po chwili zacząć nadziewać się na niego rozluźnioną już pupą. -nie ruszaj się – rozkazałaś. Usiadłaś na mnie, odchyliłaś do tyłu i zaczęłaś powoli ujeżdżać. Twoja ręka sięgnęła po włączony wibrator, poszukałaś nim łechtaczki, a twoje ciało wypełniła rozkosz. Czułem drgania, które rozchodziły się od niego, mi też dawało to przyjemność. Coraz śmielej po mnie skakałaś, wydając znów z siebie serię stęknięć i jęków.

    Doszłaś, zalewając mi brzuch i uda fontanną swojego wytrysku. Pochyliłaś się do przodu, oparłaś dłońmi o mnie i zamarłaś w bezruchu, ciężko dysząc. Pot zraszał twoje czoło, a włosy bezładnie zwieszały się dookoła twojej twarzy. Wyglądałaś pięknie. Powoli wstałaś ze mnie, chciałaś gdzieś iść bezwiednie. Złapałem cię za rękę i przyciągnąłem do siebie. Upadłaś na mnie i pocałowaliśmy się długo i namiętnie. W tym długim pocałunku zawarte było jednak słowo ‘dziękuję…’

    Nie wiem ile czasu spaliśmy. Za oknem zaczęło się zmierzchać. Pora wracać do życia, od którego rzeczywistości uciekliśmy w nierzeczywistość siebie. Poszedłem do łazienki, włączyłem prysznic. Przyszłaś do mnie, i przytuliłaś się czule. Żadne z nas nie chciało tego zakończyć. Myliśmy znów swe ciała, zmywając z siebie zapach potu, skóry kochanka.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Mat Em
  • W internacie 2

    W internacie 2.

    Było jeszcze wcześnie. Ubrał się pocałował jej brzuszek i zabierając flaszki wyszedł przez okno. Madzia chwilę pocierała palcami swoją lekko bolącą cipkę ale w sumie to była bardzo szczęśliwa. Nawet nie zauważyła kiedy zasnęła.

    Ponownie obudziła się koło południa. Natychmiast przypomniała sobie przeżycia nocne i rączka samowładnie powędrowała w rozłożone krocze. Przejechała po cipce i zaraz wróciły wspomnienia jak ten chłopak ostro w niej grasował swoim siusiolem. Rozłożyła szerzej nogi i poczuła jak jej piśka robi się mokra i śliska. Zamknęła oczy i wsunęła palec głęboko. Ścianki jej dziewczęcej pochwy rozstępowały się posłusznie i po chwili do środkowego dołożyła drugi palec. Jej wyobraźnia zaczęła działać natychmiast i zaczęła wsuwać i wyciągać palce, wyobrażając sobie, że to penis Mariusza. Nie trwało długo a znowu zaczęła odczuwać to dziwne ciepełko w swoim wnętrzu, to falowanie jakby w jej brzuszku fruwało stado motylków i wreszcie ścianki młodziutkiej pochwy zaczęły pulsować i zaciskać na wsuniętych paluszkach. Zaczęła jęczeć cichutko i wreszcie soczki zaczęły z niej wypływać bardzo obficie, spływając po rowku dupki na prześcieradło. Było jej wspaniale, jak wtedy gdy przy trzecim ruchaniu dociskała dupę Mariusza do siebie i traciła niemal całkowicie świadomość. Palce pomału wysunęły się z jej cipki a ona leżała dalej, przeżywając ponownie potężny orgazm.

    Mariusz wszedł schodami i powiedział ładnie „dzień dobry” nauczycielce, która pilnowała parteru.

    – Nie przyjdziesz ani mnie odwiedzić – powiedziała na jego widok.

    – Oj dużo nauki i zagoniony jestem – skłamał, bo chociaż już kilka razy ją wyruchał, to nie była w jego guście i nie miał na więcej ochoty.

    – A może dzisiaj. Zaraz kończę i pójdziemy do któregoś pokoiku – upierała się.

    Mocno się przestraszył. Przecież ma mocno zaczerwienionego kutasa od ruchania Madzi i mogłoby to być podejrzane.

    – Dzisiaj nie. Obiecałem chłopakom z pokoju, że przyniosę colę i właśnie wracam ze sklepu – znowu skłamał.

    – No dobrze. Ale pamiętaj o mnie i o mojej… – westchnęła i zaczęła się pakować do domu.

    Wiedział, że teraz będzie stary nauczyciel, który w dalszej części kantorka ogląda przeważnie telewizję. Mariusz miał przecież plany, że przemyci Madzię wieczorem do góry i podzieli się zdobyczą z dwoma kolegami, którzy też nie wyjechali do domu. Byli to Tomek i Wojtek. Myślał też, ze może Madzia namówi jakieś koleżanki a przecież wszyscy trzej uwielbiali zabawiać się z małolatkami.

    W pokoju kumple jeszcze spali dlatego i on się położył i wyczerpany nocnym ruchaniem natychmiast zasnął. Obudził się koło drugiej. Kumple znaleźli spirytus i jeną flaszkę rozrobili. Szybko naleli mu szklaneczkę blisko 50% wódki. Wypił duszkiem i poczuł ciepło w środku a w głowie ostry szmerek. Opowiedział chłopakom nocną przygodę. Patrzyli na niego z podziwem i zazdrością. Sami przecież też lubili walić małolatki a tak rzadko im się to udawało.

    Dochodziła czwarta. Mariusz wypił znowu setkę wódki i powiedział:

    – Jak chcecie to spróbuję namówić Madzię i przyjdzie tu do nas.

    – Zasuwaj natychmiast – zareagowali koledzy.

    Ubrał się i po chwili zastukał do okna Madzi pokoju.

    Lekko je uchyliła.

    – Jak się czujesz? – spytał gdy wyjrzała.

    – Wspaniale. Jeszcze nigdy tak nie miałam – odpowiedziała z uśmiechem.

    – A jak tam pizdeczka. Boli? – kontynuował.

    – Tylko troszkę i chciałaby znowu – dziewczynka nie zdawała sobie sprawy, że właśnie to chciał usłyszeć.

    – Madziu kochanie. A nie masz tam jakiejś koleżanki, która też by chciała zostać kobietą? – spytał.

    – A bo co? Ja już niedobra? – dziewczynka zrobiła nadąsaną minkę.

    – Jesteś wspaniała. Ale ja mam jeszcze dwóch kolegów i moglibyśmy zrobić wspólną imprezkę – zaproponował.

    – O. Jak tak to poszukam – szybko podłapała o co chodzi – Poczekaj z pół godzinki.

    – Dobra. To czekam. Jak się nie uda to zaprosimy dwie starsze z piętra od nas niżej – jeszcze ją podpuścił.

    Obszedł dookoła internat i budynek całego zespołu szkół i po około 20 minutach znalazł się znowu pod oknem Madzi, która już czekała na niego.

    – Są Wiki i Ola chętne na imprezę – powiedziała po cichu – Tylko jak przejdziemy przez portiernię?

    – To ja idę zagadać nauczyciela a wy prosto na samą górę. Jest pan Mirek to się uda – powiedział i po chwili był już przy schodach.

    Pilnował tylko żeby pilnujący nie wyszedł do okienka ale ten oglądał jakiś mecz. Słyszał tylko cichutkie tupanie drobnych stóp dziewczynek i zaraz też poszedł za nimi. Dogonił je i natychmiast poznał zgrabniutkie, ślicznie opalone uda Madzi, między którymi znalazł tej nocy taką cudowną gościnę. Dwie pozostałe dziewczynki miały dużo jaśniejszą karnację. Jedna z nich była wzrostu Madzi ale znacznie grubsza a druga też szczupła ale za to wyższa. Za to obydwie były blondynkami, z włosami sięgającymi niemal do pupy. Tak znaleźli się na ostatnim piętrze i poprowadził je prosto do swojego pokoju.

    – No chłopacy szykujcie jakąś muzykę. Zaraz zaczynają się tańce – wszedł rozradowany i patrzył na zaskoczone miny Tomka i Wojtka, którzy pod jego nieobecność przygotowali następną flaszkę spirytu.

    – Czy wy też trochę alkoholu? – spytał Tomek.

    – My nie wiemy. My nigdy nie piłyśmy- odezwała się ta tęższa blondynka.

    – No chociaż na brudzia – Tomek dosiadł się do niej z dwoma szklaneczkami drinków z pepsi colą.

    To samo zrobił Wojtek siadając obok wysokiej dziewczynki. Madzia widząc co się dzieje przysiadła się do Mariusza, który tez podał jej colę wzmocnioną wódką.

    Mariusz znalazł jakąś stację z muzyką. Ucieszył się, bo leciały same przytulańce i po chwili kołysał się z Madzią mocno wtuloną w niego. Kątem oka widział jak Tomek pije brudzia z Olą i mocno skwaszoną minę dziewczynki a Wojtek z Wiktorią, której też mocny drink nie posmakował a oczy prawie wyszły jej na wierzch. Po chwili i pozostałe dwie pary kołysały się w takt „Tangerine” i „Stairway to Heaven” Zepelingów bardzo mocno przytulone do siebie, bo tak się wtedy tańczyło. Utwory się skończył i usiedli, z tym że każda para na oddzielnym tapczaniku. Madzia dopiła swojego drinka a dziewczynki poszły za jej przykładem.

    – Może zagramy w butelkę – zaproponował Mariusz.

    – A na czym to polega? – spytała najodważniejsza Madzia.

    – No więc każdy po kolei kręci butelką i na kogo wypadnie szyjka musi dać fanta, np. jakiś ciuszek – Mariusz szybko wyjaśnił dziewczynom zasady.

    – A jak wypadnie na siebie? – dopytywała małolatka.

    – To odzyskuje fanta – Mariusz spojrzał wymownie na kolegów.

    – A jak już ta osoba nie będzie miała ciuszków? – brnęła dalej czarnulka.

    – To musi wykonać rozkaz.

    – To dobra. Ja się zgadzam a wy dziewczyny – spojrzała na koleżanki a one może nie do końca zdecydowane, skinęły główkami.

    Mariusz wyciągnął pustą butelkę po spirytusie i jako pomysłodawca kręcił pierwszy. Wypadło na Tomka i dwudziestolatek zdjął buty. Następna kręciła Madzia i padło na Mariusza i on też pozbył się butów. Potem Ola i Madzia zdjęły sukieneczki. Po pół godzinie dziewczynki, Tomek i Mariusz były już tylko w majtkach i tylko Wojtek miał jeszcze koszulkę. Gołe ciałka dziewczynek, którym bardzo spodobała się zabawa, spowodowały, ze slipki chłopaków były mocno wypchane i to ku górze. Znowu Mariusz zakręcił i Madzia straciła majteczki. Nawet się nie wstydziła jak Ola i Wiki, tylko zdjęła je energicznie. Następny był bez niczego Tomek. Nie miał on takiego dorodnego kutasa jak Mariusz ale był w granicach przeciętnych 16 cm. Potem goło stał się Mariusz i blondynki aż zasłoniły dłonią usta żeby stłumić okrzyk.

    – O jago. Ale wielki siusiol – szepnęła tylko Ola.

    Po chwili wszyscy byli goli ale przedtem Madzia musiała zatańczyć na stole na rozkaz Wojtka. Teraz wypadło na Olę i ta musiała dopić swojego drinka a gdy to zrobiła z kwaśną miną to Tomek zaraz nalał jej drugiego. Potem swojego dopiła Wiki i jej poszło to łatwiej. Zaraz potem dziewczynki stały się znacznie bardziej odważne i chętne do zabawy. Mariusz dostał rozkaz żeby pocałował się z języczkiem z Madzią, co obydwoje przetrenowali w nocy i teraz wykonali z dużą chęcią i wprawą. Potem i pozostałe pary miały ten rozkaz i chociaż dziewczynki nigdy się nie całowały jeszcze to Tomek i Wojtek szybko je nauczyli. Potem Madzia robiła Mariuszowi loda a jej koleżanki patrzyły na to z ogromnym zdziwieniem, by po chwili lizać i połykać penisy Tomka i Wojtka. Zaraz potem przyszła kolej na minetki i cipki dziewczynek świeciły się od soczków i śliny a one same pod wpływem drinków i podniecenia same rozkładały szeroko nóżki i zupełnie nie protestowały. Jako pierwsza przyjęcia w siebie kutasa Mariusza dostała Madzia i po chwili 22-latek ostro rżnął czarnulkę. Zaraz potem i pozostali panowie, tylko znacznie wolniej i ostrożniej wpychali swoje kutasy w dziewczęce cipki Oli i Wiktorii. Całe szczęście mieli kilkanaście prezerwatyw, to mogli wchodzić bezpiecznie. Dziewczynki jęczały trochę, że je boli ale w miarę jak chłopacy je posuwali były coraz bardziej zadowolone. Madzia miała wysoko nogi w literę V a Mariusz niemal całkiem wychodził z jej pisi, by znowu zaatakować potężnie aż jego uda klaskały o jędrną dupkę dziewczynki. Madzia szczytowała już chyba drugi raz i wtedy znowu zmienili pozycję na pieska. Dziewczyny pod Tomkiem i Wojtkiem jęczały głośno. Pierwszy spuścił się Tomek i po minucie Wojtek. Dziewczynki tylko się dziwiły, ze ich kutasy w gumkach są okrwawione i że tak zrobiły się mniejsze i miękkie.

    – To krew z waszych błonek a niedługo nasze chuje znów urosną – wyjaśnił Wojtek i wrzucił do kosza wypełnioną spermą prezerwatywę.

    – To my już jesteśmy kobietami jak Madzia? – spytała szeptem Ola.

    – Tak, kochanie. Następny raz już nie będzie nawet bolało – Tomek pocałował dziewczynkę w usta.

    Patrzyli chwilę jak Mariusz kończy walenie małej Madzi i jak dziewczynka przeżywa następny swój orgazm. Wreszcie i on wystrzelił następną porcję spermy w jej cipkę.

    Tomek nalał panom wódki a dziewczynkom drinka. Po cichu parami poszli pod prysznic. Gdy wracali siadali nago dookoła stołu. Wojtek znalazł wolną muzykę i teraz on tańczył z wtuloną w niego Madzią, Tomek z wysoką Wiki a Mariusz z pulchną Olą. Rącze kutasy panów odpoczęły, zaczęły rosnąć, twardnieć i dźwigać się do góry. Po chwili tańczące pary znów znalazły się na tapczanikach a sztywne pały panów ponownie znalazły się w cipkach małolatek. Tym razem wszystkie trzy dziewczynki doznały orgazmów i po ostrych rżnięciach leżały wtulone w partnerów. Tej nocy jeszcze kilka razy zmieniali się i odwiedzali wszystkie dziurki nastolatek. Nad ranem Mariusz odprowadził dziewczyny na parter i przeprowadził przez portiernię. Były szczęśliwe, że stały się kobietami i umawiały, że chętnie znów wejdą na ostatnie piętro.

    Koniec.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Albastor
  • Rodzinne perypetie cz. 3

    Kiedy się obudziłem, westchnąłem tylko przeciągle. Promienie słońca nieśmiało zaglądały przez okno do pokoju, który wciąż spowity był w półmroku. Perfekcyjnej ciszy nie mącił nawet najmniejszy szmer. W tyle głowy kołatała mi się mętna myśl związana z ostatnim wieczorem. Miałem przeświadczenie, że uczestniczyłem wtedy w naprawdę niezwykłych wydarzeniach. Obróciłem się i zobaczyłem Chloe, śpiącą głębokim snem z wiecznie niegrzecznym uśmieszkiem na swoich ustach. Leżała odkryta, całkowicie naga, tuż obok mnie. Na jej udach widoczna była zaschnięta sperma, którą wczoraj wpompowałem do jej pochwy. Bliskość jej młodego, nagiego ciałka sprawiła, że wspomnienia stanęły przed moimi oczami w ułamku sekundy. Z ekscytacją przywoływałem je w swojej pamięci. Wczorajsza gra w butelkę była bezsprzecznie wyjątkowa, jednak jej nastrój od początku wskazywał, w jakim kierunku musi się potoczyć. Wciąż nie do końca do mnie docierało, że ostatniego wieczoru przestałem być prawiczkiem i bezpowrotnie wkroczyłem na ścieżkę seksu. Dodatkowo rozpalała mnie myśl, że gierka ta była prawdopodobnie jedynie przedsmakiem tego, co nadejdzie. Pierwsza noc w tym domu przeszła moje najśmielsze oczekiwania i fantazje, a wyjazd dopiero się przecież rozpoczynał. Coś, co normalnie było tylko głupią mrzonką, w tym domostwie stawało się całkowicie realne i możliwe do spełnienia. Na razie było to jednak tylko snucie pewnych domysłów, które czas miał zweryfikować. W tej chwili radowałem się faktem, że w jednym łóżku śpi ze mną tak atrakcyjna i apetyczna dziewczyna. Bliskość jej ciała sprawiała, że pierwszy raz od dawna czułem się naprawdę szczęśliwy. Nie udało mi się co prawda doprowadzić do wspólnych igraszek z siostrą, ale w zamian dostałem w swoje ręce naprawdę seksowną i napaloną mulatkę. Nasz pobyt tutaj dopiero się rozpoczynał, mogłem więc spokojnie liczyć na rozwinięcie sytuacji z Laurą.

    Spojrzałem jeszcze raz na moją rówieśniczkę i uśmiechnąłem się mimowolnie. Wyglądała tak niewinnie ze swoją gładką twarzą i rozpuszczonymi włosami, skąpana we śnie. Z największą przyjemnością złożyłem na jej ustach namiętny pocałunek i już po chwili poczułem język wsuwający mi się do gardła. Miałem nadzieję, że sprawiłem tym pocałunkiem przyjemność kuzynce i miałem prawo śmiało tak przypuszczać, ponieważ odwzajemniała go z prawdziwym entuzjazmem. Wspólne wirowanie naszych języków doprowadzało mnie do szaleństwa, a mój penis powoli podnosił się, niczym wygłodniały wąż, zamierzający utopić swoje pragnienie w nastoletniej cipce. Moje podniecenie stopniowo rosło, a ja pod wpływem impulsu przejechałem językiem po jej górnej szczęce. Kuzynka wydała się z siebie krótki, zduszony jęk i mocniej się do mnie przyssała. Napawałem się jej delikatną, spoconą po wczorajszej nocy, skórą. Chloe wyraźnie czerpała z tego pocałunku satysfakcję i nie chciała go przerywać, ale nie zamierzała zbyt długo również trwać w jednej czynności. Objęła dłonią mojego wacka i łagodnie przesuwała nią w górę i w dół, powodując u mnie przyjemne skurcze. Wreszcie oderwała swoje usta od moich.

    – Coś czuję, że polubię takie pobudki – powiedziała, uśmiechając się promiennie. – Co powiesz na porannego lodzika?

    – Nie będę miał nic przeciwko – odparłem. – Wręcz przeciwnie.

    – W takim razie ułóż się wygodnie.

    Oparłem się więc o zagłówek łóżka, a Chloe powolnym, kocim krokiem zbliżyła się do mojej armaty i łakomie oblizała swoje czerwone wargi. Najpierw, objąwszy trzon dłonią, przejechała językiem po całej długości penisa, wywołując u mnie niekontrolowany skurcz. Ona zaś splunęła i starannie rozprowadziła ślinę po moim drągu. Sądziłem, że zdążyłem ją już chociaż trochę poznać, ale dałem się mile zaskoczyć. Kiedy połknęła mojego kutasa po samą nasadę, aż jęknąłem z zachwytu. Chloe uśmiechnęła się z cichą satysfakcją.

    – I co, podoba ci się taka forma wdzięczności?

    Skinąłem głową, nie będąc w stanie sklecić złożonego zdania. Kuzynka potraktowała to jako zachętę i ochoczo przystąpiła do obróbki mojego drąga. Połykała go do samego końca, a mnie za każdym razem przechodził błogi dreszcz. Chloe, chciała zapewne udowodnić swoją kompetentność w kategorii robienia lodu, gdyż robiła mi loda z niewiarygodną jak na 15-katkę pasją. W pewnym momencie do warg dołączył również język, drażniąc mojego fiuta, który już wręcz płonął z podniecenia.

    Powoli traciłem kontakt z rzeczywistością, zatracając się w spowijającej mój umysł rozkoszy. Jej delikatne wargi oplatające mojego kutasa i języczek tak cudnie go łechtający. Moje jęki stawały się coraz głośniejsze. Naraz jednak czyjeś ręce zaplotły się od tyłu na mojej szyi i poczułem czyjeś miękkie wargi muskające mnie po karku.

    – Jak ci mija poranek, braciszku? – spytała mnie Laura. Nie wiedziałem, co odpowiedzieć. Zaskoczyła mnie nagła śmiałość mojej siostry. Zbliżyła się tak do mnie po raz pierwszy od czasu, gdy przyłapałem ją na masturbacji w środku nocy. Od tamtego momentu dystansowała się ode mnie, a ja nie mogłem do końca zrozumieć, dlaczego. Wytworzyła się między nami swego rodzaju niewidzialna bariera, która, w co mocno wierzyłem, mogła nieco osłabnąć ostatniego wieczoru. Tym bardziej ucieszyłem się, że moja siostrzyczka w dalszym ciągu przejawia chęć do zabawy. Śmiałem też sądzić, iż zareagowałem tak entuzjastycznie, w podświadomości zdając sobie sprawę, że będę mógł dać upust podnieceniu w kolejnej rozgrzanej cipce. W czasie gdy moja własna kuzynka obrabiała mi łaskę, z tyłu zaś zasaczała się już na mnie siostra – obydwie całkowicie nagie. Rozejrzałem się, próbując wypatrzeć Liama. Kuzyn wciąż spał spokojnie, zupełnie nieświadomy wydarzeń, które działy się tuż obok niego. Zapewne żałowałby, że omija go taki przyjemny poranek, ale na moje szczęście obie dziewczyny były teraz do mojej dyspozycji. Zamierzałem oczywiście udowodnić, iż jestem w stanie sprostać ich wymaganiom i zaspokoić ich niedopieszczone cipki. W tej chwili jednak moje główne narzędzie działania znajdowało się w ustach czekoladowoskórej mulatki. Miałem wrażenie, jakby mózg mi się roztapiał. Ledwo docierały do mnie bodźce zewnętrzne. Mój kutas pulsował coraz mocniej.

    – Chloe, ja już prawie… – nie dokończyłem, bowiem w tej samej chwili poczułem nagły przypływ rozkoszy. Oparłem głowę na ramieniu Laury i wystrzeliłem wprost do ust Chloe. Głośno jęcząc, dawałem ujście swojemu podnieceniu, a kuzynka cierpliwie przyjmowała mój nektar. Po chwili odsunęła jednak usta, przepełnione już po brzegi, a na moje łono jeszcze przez jakiś czas spływała sperma. Zakręciło mi się w głowie; nie upadłem tylko dlatego, że Laura mnie podtrzymała. Poczułem jej nagie ciało przywierające do mojego. Jeszcze przez krótki czas oddawałem się wypływającej z podbrzusza rozkoszy.

    W końcu orgazm minął, a ja powoli odzyskiwałem trzeźwość umysłu. Po minucie byłem już nawet zdolny samodzielnie utrzymać się na nogach. Nie sądziłem, że mistrzostwa laska w wykonaniu kuzynki tak mnie zamroczy. Dodatkowo czułem się tak zmęczony, jakbym w ostatnim czasie brał udział w rozdziewiczaniu stu chrześcijańskich cnotek na gladiatorskiej arenie. Z przykrością skontastowałem, że dwa wytryski przedzielone snem pozbawiły mnie większości energii. “Na przyszłość trzeba będzie rozsądniej rozkładać siły” – stwierdziłem w duchu.

    – Byłaś boska – powiedziałem do Chloe, która patrzyła na mnie, jakby oczekując mojej oceny. Nie zamierzałem jej rozczarować i, jak sądziłem, ten krótki komentarz wyraźnie ją usatysfakcjonował. Nie odpowiedziała, gdyż usta w dalszym ciągu miała pewne mojej spermy. Zgrabnie podniosła się z podłogi i zbliżyła swoją twarz do mojej. Nim zdążyłem zaprotestować, wpiła się we mnie wargami i poczułem, jak przekazuje mi moje nasienie. Wbrew odruchowemu obrzydzeniu myśl, że kuzynka języczkiem przekazuje mi moje własne nasienie, niesamowicie mnie podnieciła. Choć bardzo powoli przyswajałem kolejne osobliwości domostwa, w tamtym momencie dałem ponieść się perwersyjnemu uczuciu, które tak mile rozgrzewało mojego kutasa. Nasz pocałunek, jak zawsze, byłem bardzo namiętny, a między naszym wirującymi językami nieustannie przemieszczała się moja sperma. Dławiłem w sobie odruch połykania, aż po dłuższym czasie oderwałem się od słodkich ust kuzynki. Nic nie mówiąc, podszedłem do niczego niepodejrzewającej Laury i z rozkoszą wpiłem się w jej usta. Laura, która także coraz częściej dawała ponieść się dewiacyjnej euforii, wyszła mojemu językowi na spotkanie swoim i wkrótce potem przekazałem siostrze sprawiedliwą działkę mojego nasienia. Trwaliśmy tak niesamowicie długo, zwarci w lubieżnym pocałunku i nie zamierzaliśmy go przerywać. Nie chcąc jednak stać bezczynnie, zjechałem dłonią do jej idealnie wygolonego łona i wepchnąłem do środka jeden palec. Nasz pocałunek stłumił jęk siostry, a ja w odpowiedzi dołączyłem drugi palec. Laura szybko robiła się mokra, co niezmiernie mnie cieszyło w kontekście przyszłych igraszek. Ruchy mojej dłoni stawały się coraz szybsze, nagle jednak moja siostrzyczka odsunęła swoje szkarłatne usta.

    – Nie tak szybko, braciszku. Nie zamierzam dojść zbyt wcześnie.

    Choć przerwanie pocałunku nie napawało mnie radością, w duchu musiałem się z nią zgodzić – nie warto było zbyt szybko kończysz zabawy.

    Chwilowo skupiłem więc uwagę na Chloe, która ewidentnie nie zamierzała siedzieć bezczynnie, jak brat wymienia z siostrą własne nasienie. W międzyczasie postanowiła włączyć do zabawy ostatniego niepełnoletniego domownika. Liam wciąż jeszcze drzemał spokojnie, kiedy moja kuzynka, obróciwszy go na plecy, rozkraczyła nogi nad jego postawionym do pionu masztem. “Kuzyn musiał mieć tej nocy bardzo ciekawe fantazje senne” – pomyślałem, usmiechając się skrycie. Kuzynce oszczędziło to z kolei tylko roboty. Jednym zwinnym ruchu nadziała się na pal mokrą, spragnioną wypełnienia piczką. Z jej ust wydobył się przeciągły jęk rozkoszy, spowodowany zapewne niezwykłą długością czarnego kutasa. “Kiedy ja w ciebie wejdę swoim grubym konarem, to rozepcham cię do granic możliwości” – ponownie zaśmiałem się w duchu. Po jakimś czasie jednak widok Chloe ujeżdżającej swojego brat, choć nadal pasjonujący, stał się dość monotonny, przeniosłem więc wzrok na Laurę, spodziewając się ujrzeć kolejny ciekawy obraz. Laura tedy leżała na ziemi z szeroko rozwartymi, zgrabnymi nóżkami, leniwie masując swoją nabrzmiałą piczkę. Nawiązawszy ze mną kontakt wzrokowy, wymruczała kusząco.

    – Ja już wiem, jak smakujesz. Może zechcesz mnie skosztować, braciszku?

    Wyszczerzyłem żeby w uśmiechu.

    – Z największą ochotą, siostrzyczko.

    Spojrzała na mnie zalotnie.

    – Siostrzyczko, tak? Nie zapominaj, że jestem od ciebie starsza – pouczyła mnie, choć doskonale wiedziałem, że prowadzić ze mną pewnego rodzaju grę słowną; sprawiała, że mój kutas wrzał i momentalnie budził się do życia. W tym momencie natomiast pozostawał w stanie półwzwodu, co skłaniało mnie raczej do pracy ustami. Klęknąłem więc i zbliżyłem twarz do siostrzanego skarbu. Na jej udach dostrzec można było bez trudu zaschniętą spermę Liama, która ostatniego wieczoru zapewne wyciekała zapewne wypływała jakiś czas z pochwy.

    – Cóż to za apetyczna brzoskwinka kryje się między tymi zgrabnymi nóżkami. Na codzień musi być jej strasznie ciasno. Ciekawe, czy będzie równie słodka, na jaką wygląda.

    Z siostrzanej cipki wypłynął potok soków, a Laura, zamykając oczy, szepnęła tylko:

    – Błagam, skosztuj mojego owocu.

    – Podobno zakazany owoc smakuje najlepiej.

    Nie chcąc przedłużać, wolno zatopiłem w ociekającej sokami piczce. Ssąc ją zapamiętale, jednocześnie grasowałem po grotce językiem, starając się jak najbardziej zintensyfikować doznania. Wyraźnie wyczuwałem smak nasienia własnego kuzyna, jednak, ku mojemu częściowemu zdumieniu, fakt ten nie wywoływał u mnie obrzydzenia bądź mdłości. Myśl, iż własnymi ustami sprzątam po kutasie Liama, w pewien zagadkowy i perwersyjny sposób jarał mnie. “Czy to miała na myśli nasza matka?” – przemknęło mi przez głowę. – “Czy właśnie przed tym próbowała nas ostrzec?” Myśl ta zaraz została jednak zagłuszona przez fale podniecenia, które jedna po drugiej zalewały mój umysł. Starałem się na wszelki możliwy sposób dogodzić Laurze, poświęcałem się tedy zadaniu z największym oddaniem. Moja siostrzyczka nieprzerwanie mruczała z rozkoszy, co mile mnie łechtało, ale jednocześnie wchodziło na ambicję. “Przy mnie będziesz krzyczała z rozkoszy” – obiecałem sobie w duchu. Było to jednak do wykonania, posługując się w tym celu wyłącznie ustami i językiem. Wtedy do głowy wpadł mi kolejny niekonwencjonalny pomysł. Pozwoliłem sobie na niegrzeczny uśmiech i na chwilę odsunąłem usta.

    Laura z początku była zapewne zawiedziona, jednak musiała sobie skojarzyć to z wydarzeniami ostatniej nocy, gdyż prędko obróciła się na brzuch, wypinając w moją stronę jędrne pośladki. Z nieukrywanym zachwytem przystawiłem twarz do jej różowego, dziewiczego oczka. Ostrożnie naparłem na niego wskazującej palcem, napotkałem jednak stanowczy opór.

    – Musisz się trochę rozluźnić siostrzyczko, jeśli mam skosztować też twojego kakałka.

    Laurze musiało widocznie zależeć, gdyż po chwili ścianki odbytu rzeczywiście nieco się rozwarły. Naparłem więc ponownie; moja siostrzyczka syknęła. Chwilę rozpychałem cnotliwy anusik, jednak nie przynosiło to spodziewanych rezultatów. Zjechałem więc nieco niżej i odnalazłem jej łechtaczkę – słodką, nabrzmiałą perełkę. Chwyciwszy ją między dwa palce, pocierałem coraz szybciej, obserwując jednocześnie, jak Laura zaczyna głośno dyszeć. Ścianki jej odbytu rozluźniły się mimowolnie. Na to też czekałem. Przystawiłem usta do jej dupki i wsunąłem wirujący język do anusu. Odpowiedział mi ekstatyczny pisk, przystąpiłem więc do roboty. W czasie gdy jęzor drapieżnie grasował w ciasnym odbyciku Laury, palce coraz intensywniej pocierały łechtaczkę. Na finał nie trzeba było długo czekać. W pewnym momencie poczułem, jak ścianki jej anusu silnie zaciskają się na moim języku, mało go nie miażdżąc, a Laura zawyła przeciągle. Musiał to być jej jeden z silniejszych orgazmów, bowiem dygotała w ekstazie przez jakieś pół minuty, a następnie osunęła się na podłogę. W tej samej chwili docierać zaczęły do mnie jęki mojej kuzynki. Obróciłem nieco głowę i zobaczyłem Liama, z grymasem ekstazy na twarzy pompującego nasienie wprost do pochwy swojej siostry, która wciąż z lubością skakała na drągu brata, aż w końcu ona także zastygła, przeżywając potężny orgazm. Ten widok sprawił, że moja erekcja powróciła z pełną mocą. Nie wahając się ani chwili dłużej, uniosłem wyżej biodra siostry, po czym stanowczo naparłem na jej pochwę. Laura, która dopiero zaczynała trzeźwieć po potężnym orgazmie, zorientowała się jednak, co się święci. Prędko zerwała się z podłogi i popatrzyła się na mnie z przerażeniem.

    – Co ty robisz?! – wykrzyczała z oburzeniem. Jeszcze parę dni temu zapewne zrobiłoby mi się wstyd, teraz jednak gniew wziął nad nim górę.

    – Co ja robię?! Próbuję się dobrać do własnej siostry, nie widać? – nie zamierzałem owijać w bawełnę. Kątem oka spostrzegłem, że nasze kuzynostwo przygląda się naszej kłótni z wyraźnym zainteresowaniem.

    – A udzieliłam ci pozwolenie, żebyś wpychał we mnie swojego drąga? – spytała z płonącymi policzkami. W innych okolicznościach taka wymiana zdań wydałaby mi się groteskowa i wręcz zabawna, teraz jednak czułem jednocześnie wstyd i wściekłość. Z oczywistych względów nie mogłem wprost odpowiedzieć na pytanie Laury, gdyż nie zdążyła jeszcze zaprosić mojego kutasa do swojego wnętrza.

    – Więc to tak się sprawy mają tak? – przystąpiłem do kontrataku. Nie wiedziałem czemu, ale do oczu napłynęły mi łzy. Z wściekłym grymasem na twarzy wyszedłem z pokoju.

    Wszystko we mnie buzowało. Było mi oczywiście trochę wstyd, po części byłem też zły na Laurę, jednak najbardziej bolała mnie jej reakcja. W duchu liczyłem, że po ostatnich wydarzeń stanie się bardziej otwarta, w przenośni i dosłownie, mocno się jednak przeliczyłem. Nie chciałem tego przed sobą przyznać, ale fakt odrzucenia z jej strony napawał mnie lękiem, że nie pożąda mnie i kocha jedynie jak zwykłego brata, a przez zaczynałem mieć wątpliwości, czy nasza synchroniczna masturbacja i pierwszy pocałunek nie był czystym, nic nie znaczącym przypadkiem. Zmagając się z tymi myślami, zbiegłem po schodach na dół i dosłownie wpadłem na ciocię Amelię wychodzącą właśnie z kuchni. Runęła na podłogę, a ja na nią. Dorodne piersi rozpłaszczyły się na moim torsie, a ja przerażony wbiłem w nią wzrok. Nieco zaskoczyły mnie radosne iskierki w jej oczach.

    – Ja przepraszam ciociu… – zająknąłem się i zdałem sobie sprawę, że tłumaczenie się w takiej sytuacji nie ma zbytniego sensu.

    – Och, Wojtku, nic się przecież nie stało. Widzę, że dzisiaj od samego rana na mnie lecisz – puściła do mnie oczko – Ale jestem mimo wszystko mężatką, więc będziesz musiał powstrzymać swoje zapędy.

    Uśmiechnąłem się, szczęśliwy, że Amelia nie przywiązuje do tej sytuacji zbyt dużej wagi. Z ochotą pomogłem jej wstać, jednocześnie podziwiając jej ciało, skryte pod kusą, zwiewną sukienką. Ciocia zatrzymała na mnie wzrok, wpatrując się w coś z wyraźnym rozbawieniem. Przez chwilę nie mogłem za bardzo zrozumieć, co tak przykuło jej uwagę, podążyłem więc za jej spojrzeniem. Wtedy zdałem sobie sprawę, że stoję całkowicie nagi, a mój kutas i podbrzusze są całe oblepione spermą. Kiedy przyjrzałem się jej sukience, dostrzegłem na niej kilka białych plam i grudek.

    – Nie musisz się wstydzić ani tym bardziej tłumaczyć, Wojtku – powiedziała ciocia spokojnym głosem. – Stajesz się mężczyzną – zrobiła dłuższą pauzę, po czym dodała. – Ciekawe, jak smakujesz.

    Z szeroko otworzonymi ustami patrzyłem, jak palcem zagarnia nasienie z sukienki, po czym oblizuje go zmysłowo.

    – Słodka, jak brzoskwinka – uśmiechnęła się, dając mi do zrozumienia, że była również świadkiem wydarzeń dzisiejszego poranka. To z kolei przypomniało mi o innej, trapiącej mnie sprawie.

    – Wiem, co cię trapi – odezwała się ciocia Amelia. – Sądzisz pewnie, że mam cię teraz za niewyżytego pachołka, który posuwa moją córkę w moim własnym domu. Nic z tych rzeczy – orzekła stanowczo. – Dopóki gościsz w tym domu, musisz nauczyć się kilku rzeczy. Po pierwsze – seks nie jest u nas tematem tabu. Nie jesteśmy rodziną wstydliwych dewotów, którzy na dźwięk tego słowa sięgają po krzyż i wodę święconą. Po drugie – seks nie jest u nas zakazaną czynnością. Nie żyjemy w celibacie, może sobie pozwolić na trochę rozrywki. Oczywiście wszystkiego dowiesz się w swoim czasie.

    Zrobiła krótką pauzę, wciąż patrząc na mnie z uśmiechem. Nagle jednak spoważniała.

    – Wczoraj wieczorem twoja matka dojechała na miejsce. Wtedy też zadzwoniła do mnie twoja ciotka, Wiesia. Nie miałam z nią miłej rozmowy. Była wściekła, że w tym roku to nas odwiedziłeś z siostrą.

    Zmarszczyłem brwi. Rozumiałem jej rozczarowanie spowodowane naszą nieobecnością, pojąć jednak nie mogłem, dlaczego naskakuje na ciocię Amelię bez większego powodu.

    – Pewnie się zastanawiasz, dlaczego co o tym mówię – ciocia kontynuowała. Jej głos brzmiał bardzo oficjalnie, zupełnie niepodobnie do jej zwykłego, pogodnego głosu. – Chciałbym, żebyś porozmawiał z nią osobiście. W przeszłości potrafiła z błahostek tworzyć zażarte, rodzinne spory.

    Znów przerwała na chwilę, a kiedy wznowiła monolog, jej głos został wzbogacony o ponurą nutę.

    – Musimy ją jednak zrozumieć, Wojtku. Jest już wiekową osobą, a dawniej sporo się nacierpiała z powodu pewnego mężczyzny. Dokładnie tak samo było z twoją matką.

    Urwała na moment, pogrążając się zapewne we własnych wspomnieniach i rozmyślaniach.

    – No, nie ma co rozpaczać – na jej twarzy znów zagościł uśmiech. – I jeszcze jedno. Z twojej historii wyszukiwania na laptopie wnioskuję, że kręcą cię pornosy w kategorii “cycate ciotki”. Trafniejsze wyniki uzyskasz, wpisując tę frazę po angielsku.

    Po czym poszła po schodach na górę, zostawiając mnie w totalnym szoku.

    Stałem tak chwilę z rozdziawionymi ustami, po czym tylko pokręciłem głową. Ponieważ nie uśmiechało mi się wracać na górę, z braku lepszego pomysłu postanowiłem zadzwonić do ciotki. Po chwili ze słuchawki dobiegł mnie skrzekliwy głos 53-letniej kobiety.

    – Wojtusiu, czy to ty?

    Westchnąłem w duchu. Ciotka za nic nie potrafiła zaakceptować faktu, że z siostrą wydorośleliśmy. Dla niej zawsze miałem pozostać Wojtusiem, a Laura – Laurką.

    – Tak ciociu, to ja – odezwałem się w końcu, żeby nie domyśliła się, jak ciężko mi się z nią rozmawia. – Jak udało się cioci zadzwonić, skoro nigdy nie było u cioci zasięgu?

    – Och, w tym roku podłączyli nam tę linię telefonową, czy jakoś tak – przerwała na chwilę. – Dlaczego w tym nie przyjechałeś do mnie z Laurką, Wojtusiu? Przecież zawsze było wam u mnie dobrze. Czyżby znudziły ci się wspólne wakacje?

    – Nie o to chodzi ciociu. Po prostu jesteśmy już trochę starsi i…

    – Rozumiem! – zaskrzeczała ciotka. – Pierwsze amory. No tak, wchodzicie już przecież w wiek dojrzewania, doskonale to rozumiem. No to powiedz cioci – zrobiła krótką pauzę – całowałeś ty się już z jaką pannicą?

    “O tak. I dużo ponad to” – pomyślałem.

    – Oczywiście, że tak. W tym wieku by już wypadało.

    – Wypadałoby? Ach, ta dzisiejsza młodzież – westchnęła ciotka nostalgicznym głosem. – Tylko jedno jej teraz w głowie. Kiedyś to było! Dawniej pan zalecał się do wybranki swego serca, przez miesiąc śląc jej listy miłosne. Jakież to było romantyczne! A prawdziwi dżentelmeni mieli zwyczaj całować niewiasty w dłoń na powitanie. Wtedy wszyscy znali dobre maniery.

    – Ale to było kiedyś.

    – Och tak. Niestety! Dobre czasy przeminęły – rzekła zbolałym tonem, nie dostrzegając w moim głosie irytacji. – Jestem pewna, że będziesz prawdziwym dżentelmenem, takim jak mój świętej pamięci mąż. Pamiętam wszak, że kiedyś kupił mi na urodziny suknię odsłaniającą łydki. Cóż to była za afera!

    – Ale teraz dziewczyny na co dzień odsłaniają łydki – spróbowałem wejść jej w słowo.

    – Ależ wiem! Zero przyzwoitości. To niedorzeczność tak kusić mężczyzn. Mam nadzieję, że ty i twoi rówieśnicy stanowczo reagujecie na takie zachowania. Kiedyś nastoletni chlopcy-

    – Teraz się wszyscy w moim wieku, kurwa, ruchają! – wrzasnąłem w słuchawkę. Nie zamierzałem dłużej wysłuchiwać jej sennego wywodu, który zaczynał mnie doprowadzać do szewskiej pasji.

    – Jak ty się wyrażasz, Wojtusiu? Nie powinieneś używać tak brzydkich słów. Ale masz rację, dzisiejsza młodzież jest niezwykle rozpustna. Ja straciłam cnotę jak porządna kobieta, w wieku 21 lat. Zrobiłam to z twoim świętej pamięci wujkiem podczas nocy poślubnej. Może nie powinnam ci tego mówić, ale jesteś mimo wszystko dużym chłopcem. Ale obiecaj mi, że będziesz uważał na moją siostrę. Zmówię za ciebie pacierz i pomodlę się na najbliższej mszy, ale musisz być ostrożny. Amelia jest nieco szalona.

    – Nie sądzę, by była szalona.

    – Ależ jest tak w istocie! Gdybyś ty wiedział, co wyrabiała w przeszłości. Wariatka, ot co! Nie miała żadnego poszanowania dla własnego ciała i potrafiła-

    W tym momencie połączenie się urwało. Spojrzałem zaskoczony na wyświetlacz. “Dlaczego przerwało akurat teraz?” – zastanawiałem się. Jednocześnie odniosłem wrażenie, że ktoś mnie obserwuje. Obróciłem się i ujrzałem Liama sięgającego właśnie po paczkę czipsów. Podobnie jak ja, był całkowicie nagi.

    – Problemy z łącznością? – spytał.

    – Na to wygląda – machnąłem ręką. – Na jej zadupiu trudno o dobry zasięg.

    W głębi duszy wiedziałem wszak, że nie jest to cała prawda. Zapadła niezręczna cisza.

    – Czy ona jest na mnie zła? – spytałem cicho.

    – Laura? Daj spokój, przejdzie jej. Po prostu spanikowała, kiedy… usiłowałeś w nią wtargnąć.

    – Czy to dziwne? Skoro oddała się tobie, to nie jest cnotliwą, grzeczną dziewczynką. Chciałbym po prostu wiedzieć – westchnąłem. – Dzień przed przyjazdem mogłem pomyśleć, że naprawdę się we mnie zakochać. Ale teraz naprawdę nie wiem, co mam o tym myśleć.

    – Wiesz, Laura zwierzyła mi się w kilku kwestiach, ale musisz sam z nią porozmawiać. Myślę, że kiedy staniecie przed sobą w cztery oczy, powie ci szczerze wszystko, co jej leży na sercu. Ale teraz, co byś powiedział na mały pojedynek?

    Uśmiechnąłem się, doskonale wiedząc, o o chodzi. Chętnie przystałem na tę propozycję. Dwie następne godziny spędziliśmy mierząc się ze sobą na konsoli. Wkrótce po rozpoczęciu gry ciocia Amelia wyszła do pracy, jako że był poniedziałek. Davida w ogóle dzisiaj nie widziałem, musiał więc wyjść bardzo wcześnie. W takich momentach człowiek zaczynał doceniać dwa miesiące nieustannego obijania się. Pierwszy raz od dawna mogłem zagrać na konsoli całkowicie wyluzowany. W większości meczów Liam łoił mi skórę; plus grania był taki, że miałem okazję, by zapytać o parę ciekawiących mnie spraw. Jak się dowiedziałem, wujek David był z wykształcenia inżynierem psychologii, a dzisiaj wyjechał na konferencję – nazajutrz. Kiedy spytałem się o zawód ciotki, Liam uśmiechnął się ledwo zauważalnie. Z pewnym zaskoczeniem przyjąłem fakt, że ciocia pracuje w sex-shopie. Po raz kolejny stwierdziłem, że zawsze coś jeszcze mnie tutaj zaskoczy. Liam wciąż jednak unikał tematu przeszłości naszych rodzin. Za nic nie mogłem się dowiedzieć, dlaczego pozostawaliśmy w separacji przez tyle lat.

    Po półtorej godziny ostrego grańska usłyszeliśmy kroki na schodach. Po chwili na dół zeszła Chloe z Laurą. Obydwie ubrane były w podobnie krótkie bluzeczki i kuse spódniczki, choć oczywiście w innych kolorach.

    – Jedziemy do galerii, chłopaki – rzuciła Chloe, po czym wyszły z domu. Nie miałem nawet chwili na rozmowę z siostrą.

    – Nie załamuj się – powiedział Liam – los prędzej czy później was ze sobą połączy.

    Ciarki przebiegły mi po plecach; nie spytałem jednak kuzyna, co dokładnie miał na myśli. Niech się dzieje wola nieba – z nią się zawsze zgadzać trzeba.

    Po graniu na konsoli postanowiliśmy sprawić reszcie domowników niespodziankę, sprzątając dom. Zleciały nam na tym prawie trzy godziny. Moją uwagę przykuł wtedy niepozorny, zamknięty pokój na piętrze. Z jakiegoś powodu czułem, że znajdę tam coś ciekawego, jednak Liam rzucił tylko, że to schowek na miotły. Po sprzątaniu znów mogliśmy się odprężyć.

    Wtedy też zadzwonił telefon kuzyna. Jak się dowiedziałem, matka prosiła go, by przyjechał do niej jak najszybciej. Liam nie chciał jednak, bym jechał razem z nim. Nie protestowałem, ponieważ rozumiałem, że powód musi być niezwykle ważny. Jako że zostałem w domu całkowicie sam, postanowiłem spędzić czas na czytaniu książki. Przeglądając plecak skontastowałem że złością, że musiałem oczywiście zostawić ją w domu. Podszedłem więc do regału z książkami, wiszącego w pokoju Liama. Większość tytułów nie zachęcała do czytania, jednak zainteresował mnie jeden – “Wakacje”. Nie mogłem uwierzyć w taki zbieg okoliczności; sięgnąłem po książkę i zagłębiłem się w lekturze. Nie była może zbyt gruba, ale zdecydowanie nadrabiała ją fabułą. Opowiadała historię 14-letniej Alicji, która przyjechała na wakacje do swojego 32-letniego wujka, młodszego brata jej ojca. Wujek pozostawał kawalerem, więc w domu było dostatecznie dużo miejsca dla nich obu. Dla Alicji było to korzystna sytuacja, lubiła bowiem często się masturbować. Pieścić swoje cipkę zaczęła już dwa lata wcześniej, a później doszło do tego pieszczenie odbytu i pączkujących piersi. Zawsze jednak uważała, by nie przebić przy tym błonki. Od roku spotykała się z chłopakiem, z którym miała kiedyś zamiar stracić cnotę. Wtedy jednak doprowadzała się do orgazmu nawet trzy razy dziennie, kochała to. Nie widziała przy tym, że wujek rzuca w jej stronę lubieżne spojrzenia. Pewnego wieczoru, ubrana po kąpieli jedynie w koszulę nocną, położyła się na łóżku i rozszerzyła nóżki. Wolno pocierając piczkę, fantazjowała o swoim chłopaku. Po jakimś czasie z jej ust zaczęły wydobywać się cichutkie pojękiwania. Wtedy też do pokoju wparował nagi wujek. Od razu rzucił się na nią; nie zamierzał się tłumaczyć, właśnie wyzwolił skrywane od wielu dni podniecenie. Zerwał koszulę nocną z bratanicy, która próbowała stawiać opór. Siłą rozkraczył jej nóżki jeszcze szerzej, a następnie z lubieżnym uśmiechem wtargnął w nią. Jednym pchnięciem przebił błonkę i wszedł do połowy; Alicja zawyła. Wujek wchodził w nią coraz mocniej, a ona łkała, czując dojmujący ból i cierpiąc w świadomości, że gwałci ją własny wujek. Mężczyzna oparł jej stópki na swoich ramionach, dzięki czemu wchodził jeszcze głębiej. Z minuty na minutę w łonie Alicji ból był zastępowany przez zupełnie nieznane jej uczucie, które jednak przyjemnie ją rozgrzewało i sprawiało, że jeszcze bardziej pragnęła swojego wujka w sobie. W końcu zapomniała, że chciała stracić dziewictwo z chłopakiem; nóżkami oplotła wujka w pasie i mocniej wciskała go w siebie. Oboje odczuwali coraz większą przyjemność. Mężczyzna pieścił dłońmi jej młode cycuszki, a wargami wpił się w jej słodkie usta. Osiągnęli orgazm w tym samym momencie – przez kilkanaście sekund strzelał w jej pulsującą pochwę salwami nasienia, które po jakimś czasie zaczęło wyciekać bokami. Po wszystkim zasnęli w swoich ramionach. Przez resztę wyjazdu wujek ostro rżnął siostrzenicę, która chętnie się mu oddawała. Wszystko skomplikowało się, gdy Alicja zaszła w ciążę. Rodzice wyrzucili ją z domu, przeprowadziła się więc do na stałe do wujka, z którym jakiś czas później się zaręczyła. Mimo że ich związek był wynaturzeniem, wspólny seks połączył ich losy.

    Na tym momencie skończyłem czytać, ponieważ mój kutas boleśnie stwardniał. Stwierdziłem jednak, że muszę doczytać tę książkę do końca. Spojrzałem za okno – było późne popołudnie. Pół godziny potem do domu wróciły dziewczyny. Aż oniemiałem na ich widok – dawno nie wystroiły się tak seksownie. Chloe ubrana była w sportowy podkoszulek, ciasno opinający cycuszki i odsłaniający płaski brzuszek, a na nogach miała postrzępione miniszorty, z których dołem wylewały się krągłe pośladki. Przebiła ją jednak moja siostrzyczka. Miała na sobie jedynie krótką, czerwoną sukieneczkę, przypominającą kielich róży. Kończyła się powyżej połowy zgrabnego uda. Kiedy spojrzałem w jej oczy, uśmiechnęła się tylko i zakręciła wokół własnej osi. Jej naga cipka świeciła spomiędzy jędrnych nóżek, a ja wpatrywałem się w nią zachwycony. W pewnym momencie zacząłem się ślinić, otrząsnąłem się więc szybko.

    – Założyłam się z Laurą, że nie da rady przejść przez miastą z gołą piczką – odezwała się Chloe. – Jak widzisz, przegrałam.

    Nasza kuzynka w ogóle nie była zaskoczona faktem, iż Liam musiał nagle jechać do swojej ciotki.

    – Trwają przygotowania – powiedziała, jednak nie dała mi zadać pytania. godziła się za to ze mną, że bardzo dobrym pomysłem jej kąpiel w basenie. Byliśmy tam paręnaście sekund później – nie musieliśmy przecież zakładać strojów kąpielowych, skoro wszyscy widzieliśmy się już nago. Zrzuciwszy z siebie ciuchy, wskoczyliśmy do basenu, który przyniósł częściową ulgę przy nieustannie prażącym słońcu. Od razu przypadłem do mojej siostry, wpijając się wargami w jej krwiste usta. Z początku stawiała mały opór, jednak od tyłu dopadła ją Chloe, uniemożliwiając jej ucieczkę. Widziałem, że Laura powoli godzi się z tym, co nieuniknione. Już nakierowałem swojego kutasa na jej pochwę, kiedy usłyszeliśmy głos gdzieś z boku:

    – Hej, młodzieży!

    Drgnąłem zaskoczony. W naszą stronę zmierzał całkiem przystojny mężczyzna około trzydziestki. Był całkowicie nagi, między jego nogami dyndał sporych rozmiarów kutas. Od razu odniosłem wrażenie, że skądś go kojarzę, że musi to być mój krewny. Mina Laury była zapewne podobna do mojej. Chloe jednak wyglądała na kompletnie zaskoczoną.

    – Wuj… Arnold? – spytała niepewnie.

    – A jakże! Widzę, że jeszcze mnie pamiętasz, moja czekoladko – Chloe na te słowa zaczerwieniła się po uszy. – Widzę też, że nieźle się zabawiacie. No, to kto obrobi tatusiowi sprzęt.

    Nieoczekiwanie Laura wyszła z basenu i przypadła do jego twardniejącej armaty. Zakląłem pod nosem. Już prawie ją miałem, gdy nagle pojawił się jakiś niepamiętany przeze mnie krewniak i spłoszył moją siostrę. Kleknąwszy przed nim, z zaskakującą ochotą wzięła penisa do ust i zaczęła namiętnie go ssać. Wuj Arnold co chwilę sapał z przyjemności i mocniej przyciskał jej głowę. Widok ten niezwykle mnie zaabsorbował, po chwili jednak zobaczyłem Chloe wypiętą na trawie. Kiedy popatrzyła na mnie swoim kuszącym wzrokiem, nie zamierzałem czekać. Czem prędzej przypadłem do niej od tyłu i wessałem się w cipkę, słodką jak owoc z zakazanego drzewa. Pracowałem niezwykle intensywnie i na efekty nie musiałem długo czekać. W międzyczasie drażniłem jej odbyt palcem, ona zaś dygotała coraz bardziej, aż wreszcie zawyła na fali orgazmu. Po wszystkim osunęła się wyczerpana na ziemię. Zadowolony z własnej skuteczności, odwróciłem się tam, gdzie Laura robiła loda Arnoldowi. Mężczyzna w pewnym momencie zastygł i że stęknięciem wystrzelił kilka salw nasienia wprost w usta mojej siostry, która cierpliwie je przyjmowała. Po wszystkim grzecznie wszystko połknęła.

    – Jestem tobą pozytywnie zaskoczony, Lauro – powiedział wuj. – Dzisiaj poszło wyjątkowo szybko. Mam jednak nadzieję, że w przyszłości spotkamy się raz jeszcze. Zajmij się nią, Wojtek.

    Po tych słowach po prostu odszedł. Przed dłuższą chwilę stałem skołowany, analizując, do czego właśnie doszło. Dziewczyny tymczasem nie wyglądały na zaskoczone. Z uśmiechami na ustach podeszły do siebie i zaczęły o czymś żywo rozmawiać co chwilę rzucając w moją stronę rozbawione spojrzenia. Nieco mnie to irytowało, jednak nie dałem tego po sobie poznać. Z niewzruszoną miną podszedłem do Laury i rzuciłem jej pytające spojrzenie.

    – Nie – rzuciła krótko. Doskonale wiedziała, o co mi chodzi, jednak odmowę wspólnego numerku przyjąłem z pewnym zawodem, może i żalem. Odszedłem bez słowa do domu.

    Ponieważ Liam nie wracał, resztę dnia spodziewałem się spędzić sam. Miałem oczywiście tuż obok siebie dwie nieprzeciętnej urody dziewczyny. Z jakiegoś powodu jednak towarzystwo Laury sprawiało mi ból, a Chloe tego wieczoru ciągle z nią chodziła. O późnej porze zamknęły się w swoim pokoju; co jakiś czas usłyszeć można było z niego ciche jęki i mlaski. Jakiś czas siedziałem w swoim pokoju, próbując zignorować te dźwięki. Chciałem do nich wejść już wcześniej – odpowiedziały mi tylko krótkim chichotem i mlaski zintensyfikowały się. Z początku opierałem się pokusie, w końcu jednak podniosłem się z wyrka i podszedłem do zamkniętych drzwi. Stałem tak chwilę, niepewny, co dalej. Podejrzewałem, że w tym momencie tym bardziej by mnie nie wpuściły. Poza tym, gdybym chciał do nich, wyglądałoby to tak, jakbym nie mógł wytrzymać bez ich towarzystwa. W końcu zdecydowałem się więc zajrzeć przed dziurkę od klucza. Miałem przez to ograniczoną widoczność, jednak zdołałem dostrzec Chloe i Laurę w objęciach ich rąk, całujące się i pieszczące sobie nawzajem cipki. Ledwo powstrzymałem się przed jękiem. Szybko zrzuciłem spodnie i wyciągnąłem na wierzch mojego kutasa, co prawda nieco obolałego, ale wciąż prężnie stojącego. Wolno przesuwając po nim dłonią, obserwowałem, jak dziewczyny ustawiają się w pozycji 69. W tej sytuacji to Laura była górą. Siadając Chloe na twarzy, swoje usta zatopiła w jej słodkiej cipce. Sytuacja ta przywiodła mi na myśl yin yang – zgadzał się nawet kolor. Ja w tym czasie ostro ostrzyłem mojego pinokia. Naraz jednak usłyszałem za plecami głos.

    – Cóż za podglądacz z naszego Wojtka.

    Odwróciłem się przerażony. Za mną stała ciotka, ubrana jedynie w prześwitujący peniuar. Nie miałem pojęcia, kiedy wróciła do domu, jednak zrobiła to nadzwyczaj cicho. Uśmiechnęła się na widok mojej reakcji.

    – Rozumiem, że widok siostry i kuzynki pieszczących się nawzajem jest ciekawy, ale powinieneś dać im trochę prywatności.

    Zrobiła krótką pauzę.

    – Wiem, że jesteś rozczarowany. Mam jednak coś na pocieszenie.

    Mówiąc to zrzuciła z siebie peniuar. Co prawda widziałem ją już nago, jednakże jej widok w półmroku zaparł mi dech w piersi.

    – Mój mąż nie wraca dzisiaj do domu. Wraz z Liamem jest zbyt zajęty. Potrzeba kogoś, kto tę pustkę… wypełni.

    Na moje usta powoli wypełzł uśmieszek. Ciotka, o której skrycie czasem fantazjowałem, samo mi siebie ofiarowywała. Resztki wstydu ulotniły się ze mnie. Wolno podszedłem do niej, wciąż się uśmiechając. Nie zatrzymałem się jednak, a zaszedłem ją od tyłu i chwyciłem ją pod plecy i kolana. Spoczęła w moich ramionach niczym panna młoda. Złożyłem na jej ustach soczysty pocałunek.

    – W takim razie dzisiaj jesteś moja.

    Żwawym krokiem zaniosłem ją do sypialni i delikatnie rzuciłem na łóżko.

    Już przymierzałem się, by się na nią rzucić, ona jednak pokręciła głowę.

    – Moment, najpierw ustalimy kilka reguł. Nie myśl sobie, Wojtku, że jestem jakaś puszczalską żonką. Nie będę spełniać wyłącznie twoich zachcianek, a ponadto nie biorę do cipki. Jest to kwestia bezpieczeństwa. Nie chcielibyśmy chyba mieć wypadku przy pracy. Szczególnie takiego, który się rusza. Ale jest to także wyraz wierności dla męża. Po drugie, ja też chcę mieć coś z dzisiejszego wieczoru.

    To mówiąc, wymownie ścisnęła swoje piersi.

    – To da się załatwić – odparłem.

    Chwilowo udało mi się zapanować nad nieokiełznanym pożądaniem, choć nie wiem jakim cudem. Klęknąwszy obok ciotki, chwyciłem w usta jedną z jej jędrnych piersi. Ssałem ją, od czasu do czasu lekko przygryzając sutek, a drugą delikatnie ugniatałem. Oddech Amelii momentalnie przyspieszył, ja jednak się nie śpieszyłem. Zamiast pośpiechu sięgnąłem dłonią między jej uda i odnalazłem łechtaczkę. Jej pocieranie w niedługim czasie doprowadziło ciocię do mocnego, odbierającego oddech orgazmu. Po wszystkim uśmiechnęła się do mnie z wdzięcznością.

    Nim zdążyłem zadziałać, ustawiła się w pozycji na czworaka, wypinając w moją stronę naprawdę niezłą dupkę. Nie liczyłem na słowa zachęty.

    – Lubisz na ostro, Amelko? – spytałem głosem głosem przesyconym perwersją.

    – Zwykle tak, ale nie powiesz mi chyba, że dasz radę na ostro w…

    Nie dokończyła, bo w tym samym momencie wjechałem w jej odbyt kutasem, zawczasu nawilżonym śliną. Amelia wydała z siebie długi, zdzierają u gardło ryk, jednak był to ryk nieznanej dla mnie dotąd rozkoszy.

    – Twardy z ciebie zawodnik – wydyszała.

    Potraktowałem to jako komplement, ale także jako zachętę do pokazania, że stać mnie na jeszcze więcej. Pierwsze kilka ruchów w ciasnym anusie sprawiło mi trudność, jednak im dalej w las, tym swobodniej się poruszałem. Wąski odbycik dostarczał mi nieziemskiej rozkoszy, a język ciotki wnioskowałem, że szło to także w drugą stronę. Był to jednak krótki, zwierzęcy stosunek, zakończony potężnym wytryskiem pod ciśnieniem. Amelia opadła na materac, drżąc w spazmach orgazmu, a ja opadłem na nią, czując miarowo zaciskający się anus, wydobywający z mojego penisa jeszcze więcej spermy. Przed dłuższą chwilę nie byłem zdolny do jasnego myślenia, w końcu jednak wysunąłem się z ciasnej dupki. Ciocia wciąż leżała rozłożona na wznak, na wpół przytomna po tak intensywnym orgazmie. Patrząc na jej ponętne, bezwładne ciało, poczułem z pewnym zaskoczeniem powracające podniecenie. Wiedziałem, że to, co zamierzam zrobić, może mieć katastrofalne skutki.

    Nie dbałem o to. Szybko odwróciłem Amelię na plecy i rozłożyłem jej zgrabne nóżki. Z jej odbyciku wolno wypływało nasienie, tworząc wyraźną plamę na prześcieradle. Spojrzała na mnie mętnym wzrokiem. Wciąż nie do końca rozumiała, co zamierzam zrobić. Oparłem jej stópki na swoich pagonach i przystawiłem kutasa do szparki. Amelia nagle ożywiła się, zrozumiawszy, co się dzieje.

    – Wojtek, nie tak się… Oh! – wykrzyknęła, kiedy wbiłem się w nią swoim penisem. Wszedł jak nóż w masło. Czym prędzej wpiłem się wargami w jej usta. Wiedziałem, że kiedyś wystarczająco ją rozepcham, już mi się nie oprze. Poruszyłem się w niej coraz szybciej, a dłońmi ugniatałem jej jędrne cycuszki. Dużo nie trzeba mi było, by poczuć kolejny zbliżający się orgazm. Amelia zaczęła się coraz mocniej szarpać, próbując się uwolnić.

    – Puść mnie, mieliśmy umowę!

    – Och, ciociu, czego się spodziewałaś? – wyszeptałem jej do ucha. – Oddajesz mi swoje ciało, jednocześnie pozostać wierną mężowi. Nie możesz mnie winić za to, co robię. Jestem mężczyzną. Taka moja natura, że kiedy widzę przed sobą niewyruchaną cipkę, czasem muszę ją wygrzmocić, a czasem też zapłodnić.

    Słowa wylewały się z moich ust, a ja ciągle zwiększałem moc i tempo pchnięć. Ku mojej satysfakcji w ostatniej fazie poczułem, jak cipka naczyna pulsować. Już była moja. Wiedziałem, że rozkosz zaczyna zwyciężać z rozsądkiem. Zaplotła swoje nogi wokół mojej talii; jej stopy uderzały o moje pośladki w rytm pchnięć. Mocno wpiła się wargami w moje usta, co częściowo stłumiło jej pierwszy orgastyczny krzyk. Pochwa zaczęła mocniej zaciskać się na moim kutasie, który nie wytrzymał takiego naporu. Z ulgą zacząłem szczytować, pompując nasienie w czeluści ciotkowej cipki. Świadomość, że być może właśnie ją zapładniam, w jakiś dziwny sposób mnie podniecała. Nasze wspólne szczytowanie trwało wyjątkowo długo; przez jakieś 2 minuty razem przeżywaliśmy rozkosz, wciąż namiętnie się całując. W końcu jednak oderwałem się od niej i wysunąłem swojego kutasa, ciągnąc za sobą nić nasienia, które po chwili zaczęło wypływać z cipki. Amelia patrzyła na to z rosnącym przerażeniem.

    – Nie musisz się obwiniać, ciociu. Powinnaś się cieszyć, że masz szansę nosić pod sercem nowe stworzenie. Proszę cię, nie mów mi o wierności w domu, gdzie seks można uprawiać z każdym. Poza tym, chyba było ci przyjemnie.

    Ciocia leżała i patrzyła się w sufit, nie odzywając się ani jednym słowem. W końcu zerknęła na mnie.

    – Możesz na razie wyjść, Wojtku. Muszę to wszystko przemyśleć – przerwała na moment. – Dziękuję – dodała w końcu.

    Uśmiechnęliśmy się słabo. Wolno wyszedłem z pokoju. Starałem się odepchnąć myśli kotłujące się w mojej głowie, ale bezskutecznie. Wróciłem do swojego pokoju, rozmyślając nad całym dniem. Wiedziałem, że zachowałem się głupio, a mój spust w cipkę cioci Amelii mógł mieć katastrofalne skutki. Z niewiadomych przyczyn jakaś cześć cieszyła się z tego, że być może ją zapłodniłem. Miałem wrażenie, że mój pobyt tutaj przełamuje moje kolejne bariery moralne. Nie miałem już oporów przed praktycznie niczym. W końcu jednak przekonałem samego siebie, że to nie do końca moja wina, bo w tym domu trudno było mieć przed czymkolwiek opory. To tutaj po raz pierwszy zaznałem seksu, i od razu w tak wyuzdanej formie. Dał mi nowe życie.

    Za oknem było już całkowicie ciemno, kiedy niespodziewanie drzwi się otworzyły i do środka weszła Laura z Chloe. Jak się spodziewałem, były całkowicie nagie.

    – Wiemy, że trochę cię dzisiaj zaniedbaliśmy… – zaczęła Chloe.

    – … Lecz to nie znaczy, że o tobie zapomnieliśmy – dokończyła Laura. – Czy będziesz miał coś przeciwko, jeśli się z tobą prześpimy?

    Szybko zaprzeczyłem. Naraz obydwie wskoczyły mi do łóżka. Chloe przywarła do mnie od tyłu, rozgniatając swoje piersi na moich plecach. Laura za to objęła mnie od przodu i pocałowała czule. Popatrzeliśmy sobie w oczy. Uśmiechnęliśmy się niepewnie. Mocniej wtuliła się we mnie. Obie szybko odpłynęły.

    Ja jeszcze jakiś czas nie mogłem zasnąć. Myślałem o mojej coraz bardziej skomplikowanej sytuacji. Doszedłem do wniosku, że wszystko się jakoś ułoży.

    Byłem w końcu u rodziny, która mnie kochała, choć czasem w nieco perwersyjny sposób. Mimo wszystkich zaszokowań, wakacje te układały się dla mnie pięknie, wybawiając mnie od pobytu u cioci Wiesi.

    A najlepsze miało dopiero nadejść.

    Pierwsze, co zobaczyłem po przebudzeniu, to jędrny tyłek Laury na mojej twarzy. Ciężko było mi złapać oddech i miałem ograniczone pole widzenia, mimo to podnieciłem się niesamowicie. W końcu nieczęsto ma się po przebudzeniu takie widoki. Laura znowu mnie zaskoczyła. Mogłem tylko zgadywać, co zdarzyło się w nocy.

    Nie mogąc się powstrzymać, wsunąłem język w słodką kuciapkę, którą miałem dosłownie na wyciągnięcie, cóż, języka. Już po chwili moją twarz zaczęły zalewać soczki siostrzyczki, które łapczywie spijałem. W międzyczasie poczułem, jak mój penis znika w jej usteczkach. Normalnie westchnąłbym z zachwytu, ciężko jednak było o to, zmagając się z takim wodospadem. Nasze usta ciężko pracowały, pobudzając organ partnera, ale po jakimś czasie byłem pewien, że przegram ten wyścig. W moim podbrzuszu rozchodziło się coraz większe ciepło, a ja coraz częściej miałem ochotę jęczeć z przyjemności.

    Nie mogłem jednak dać siostrze satysfakcji. Zdecydowanie wolałem dać jej orgazm. Naraz chwyciłem chwyciłem ją za pośladki i przesunąłem nieco do przodu, a moim oczom ukazał się śliczny, malutki odbycik. Wolno wślizgnąłem tam język, wijący się niczym wąż. Przy wtórze jęków Laury coraz śmielej buszowałem w jej anusiku. Trzeba było jednak trochę podkręcić tempo, a na szczęście wciąż miałem wolne dłonie. Dwoma palcami jednej dłoni zacząłem intensywnie pocierać łechtaczkę, za to dwa palce drugiej dłoni wbiłem w cipkę, przystępując do intensywnej palcówki. Ponownie serwowałem jej pełny pakiet pieszczot, ale, jak się zdawało, mocniejszy. Doznania mojej siostry musiały być nieprzeciętnie, bo jej usteczka pracowały coraz slabiej, aż w końcu oderwała się od penisa, jęcząc co kilka sekund. Jej jęki sprawiały mi niewymowną radość, ale niedane mi ich było długo posłuchać. W jednej chwili poczułem cipkę pulsującą na palcach, a ścianki odbytu prawie zmiażdżyły mi język. Laura, wygiąwszy ciało w łuk, zawyła na pierwszej fali orgazmu. Drżąc w kolejnych, opadła na mnie. Przez jakiś czas słyszałem jej orgastyczne jęki, a moja dłoń lepiła się od jej soczków. Kiedy wreszcie przestała się trząść, odezwałem się.

    – Braciszek ma coś dla swojej starszej siostry.

    – O, cóż to takiego?

    – Jej własne soczki.

    Laura wolno oblizała wargi. Z fascynacją wsunąłem dwa oblepione palce w jej usta i patrzyłem, jak lubieżnie je ssie, jakby nie chciała uronić nawet kropelki własnych soczków. Po wszystkim wstała i łapczywie wpiła się wargami w moje usta. Momentalnie straciłem poczucie rzeczywistości. Raz po raz muskaliśmy się wargami, a nasze języki walczyły o dominację, wymieniając się śliną i soczkami Laury. W końcu jednak oderwałem się od niej. Spojrzeliśmy sobie w oczy i nie wiem kiedy, ale naraz po moich policzkach pociekły łzy. Mocno wtuliłem się w jej ponętne ciałko, szlochając coraz bardziej. Laura pocieszająco głaskała mnie po głowie, a ja nie mogłem przestać płakać. Jej bliskość działała jednak kojąco, więc po jakimś czasie się uspokoiłem. Ponownie spojrzeliśmy sobie w oczy. W jej zielonych tęczówkach zawarta była cała miłość, jaką mnie darzyła. Pytaniem pozostawało, jakiego rodzaju.

    – Kocham cię, Laura – wyszeptałem. – Za to, że była dla mnie najlepszą starszą siostrą. Że mogłem ci się pożalić, kiedy gnębili mnie w szkole, a nasza matka była zajęta własnymi sprawami. Że wypełniałaś pustkę po naszym ojcu. I za to, że… pomogłaś mi odkryć moją seksualność.

    Laura uśmiechnęła się uroczo i pocałowała mnie czule w usta, inaczej niż ostatnie kilka razy.

    – Ja też cię kocham, Wojtek – wyszeptała równie cicho. – Nie mogłabym wyobrazić sobie lepszego brata. Brata, który zawsze będzie powiernikiem twoich tajemnic i cierpień. A kiedy jesteś spięty, może cię co nieco… dopieścić. Tylko jeszcze nie do końca wiem, jaka to miłość.

    W duchu westchnąłem z rozczarowaniem.

    – Wiem, że boli cię moja relacja z Liamem, ale wygląda to trochę inaczej. Racja, uległam jego urokowi i… może wszedł trochę za daleko. Fajnie jest się też popieścić z Chloe, ale ja potrzebuję mężczyzny. Wiem, że jestem dla ciebie przykładem asertywności i pewności siebie, ale tak naprawdę każdy się czegoś boi.

    Przerwała na chwilę, wciąż patrząc mi głęboko w oczy.

    – Boję się tego, że skończę jak nasza matka, porzucona przez mężczyznę, z dzieckiem…

    Teraz to ona wybuchła płaczem, wtulając się we mnie. Jej piersi cudownie rozpłaszczyły się na mojej klatce, jednak w tym momencie nie zwracałem na to uwagi. Wolno analizowałem to, co usłyszałem, ale byłem w zbyt dużym szoku. Cierpliwie czekałem, aż spazmy szlochu ustaną. W końcu uspokoiła się na tyle, że była w stanie mówić.

    – Zróbmy to teraz, Wojtek. Pierdolę to, że jesteś moim bratem.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Biały Kruczek

    komentarze bardzo podnoszą na duchu 🙂

  • Nauczycielka Katarzyna

    Pierwszym odczuciem, powrotem do życia było ciepło rozchodzące się po moim penisie. Ach ta moja Kinga, wspaniała kobieta… W pierwszej chwili rozkoszowałem się cudownym uczuciem pieszczonego kutasa bez otwierania oczu. Alkohol wczorajszej nocy zrobił swoje, trochę przesadziliśmy z chłopakami na tym spotkaniu maturalnym. O kurwa, spotkanie maturalne… Przecież ja po spotkaniu miałem spać u mojego kumpla z dawnej klasy, jakieś 400km od domu… Zacząłem powoli otwierać jedno oko i już wiedziałem, że coś jest mocno nie tak. Nie wiem gdzie jestem, nie wiem z kim jestem. W głowie szum, sucho w ustach, otworzyłem drugie oko i spojrzałem w dół. Pomiędzy moimi nogami leżała pochylona, kompletnie naga Kasia – moja nauczycielka od matematyki z czasów technikum. Ja pierdolę, co tu się dzieje? Albo jeszcze nie wytrzeźwiała albo czuła się na tyle dobrze, żeby od samego rana pobudzić mnie szybkim lodzikiem i, jak się okazuje, szło jej to całkiem sprawnie.
    – Co się… Kasia? Co Ty robisz? Co my tu… ?
    – Cześć – powiedziała Kasia wyciągając mojego nabrzmiałego już kutasa z ust. – Nie udawaj, że jesteś zaskoczony. Pół nocy wychwalałeś moje umiejętności robienia Ci loda a teraz zaskoczony? Pomyślałam, że przyjemnie Ci będzie obudzić się w pełnej gotowości do działania.
    – Ale… ale poczekaj. Jak my się tu znaleźliśmy? Boże… Co my wyprawialiśmy?
    – Oj Bartek, po Twoich nocnych reakcjach myślałam, że nie byłeś aż tak pijany. Rozumiem, że nic nie pamiętasz? Trochę to przykre ale opowiem Ci co się wydarzyło tylko dokończę to co zaczęłam – uśmiechnęła się lubieżnie i zatopiła usta w moim penisie. Lizała zapamiętale, coraz śmielej sobie poczynając i wpychając go głęboko do gardła. Ja zamknąwszy oczy miałem chwilę czasu, żeby poskładać myśli.

                                                                                                     *

    Spotkanie maturalne. W naszym przypadku właśnie stuknęło równe 10 lat od zakończenia szkoły. Bezsensowna z mojego punktu widzenia impreza, organizowana aby przypomnieć o sobie ludziom, z którymi dawno nie masz kontaktu. Nie przeczę, że fajnie jest zobaczyć kumpli z ławki lub tych, z którymi chodziło się na wagary ale jak dla mnie jest to festiwal plotek i przechwałek co kto osiągnął w życiu. Wspomniane technikum informatyczne wybrałem pod wpływem chwili – za zgodą rodziców postanowiłem pójść do jednego z najlepszych techników na Śląsku – do miasta oddalonego od mojego rodzinnego domu o około 100km. Wiązało się to z życiem w internacie ale nie mogę powiedzieć, żebym bardzo nadużywał tej “wolności”. Byłem raczej pilnym uczniem, zawsze dostającym i osiągającym to co sobie założyłem. Nie stroniłem w tym czasie od imprez, alkoholu i dziewczyn ale jednocześnie zależało mi na wykształceniu, więc przykładałem się do nauki. Chciałem po szkole iść na studia, inaczej niż 80% mojej klasy. Udało mi się to – ciężką pracą dostałem się na studia w Poznaniu, a aktualnie pracuję w jednej z lepszych firm IT na świecie, więc na spotkaniu maturalnym zrobiło to na chłopakach niemałe wrażenie (i pewnie zazdrość niejednego ukuła). Żeby to osiągnąć musiałem się mocno przyłożyć do matematyki a tu… skupić się na lekcjach było ciężko. Naszą nauczycielką była Pani Katarzyna – młoda, krótko po studiach, na tamte czasy około 30 letnia suczka. Podejrzewam (ba! jestem pewien), że w tamtych czasach niejeden chłopak z szalejącymi hormonami trzepał w domu myśląc o Pani Kasi. Sam przyznam, że niejednokrotnie była bohaterką moich robótek ręcznych. Zawsze ładnie ubrana, pomalowana, uśmiechnięta nauczycielka, która potrafiła jednocześnie nauczyć swojego przedmiotu i rozpalić młodzieńczą wyobraźnię, szczególnie gdy pochylała się nad ławką, aby wytłumaczyć zadanie.
    Wracając do spotkania. Temat pojawił się parę miesięcy wcześniej, otrzymałem wiadomość, że planowane jest maturalne spotkanie po latach. Początkowo chcieliśmy spotkać się z chłopakami w jakiejś knajpie, tylko naszą klasą czyli około 25 dorosłych facetów. Finalnie organizacja się nieco zmieniła i spotkanie miało się odbyć z wielką pompą – na jakiejś sali niedaleko szkoły, kilka klas oraz część naszych nauczycieli i wychowawców. W dzień imprezy spotkaliśmy się przed szkołą, żeby przejść się po budynku i zobaczyć ile się zmieniło, a następnie przenieść się na docelową salę. Pewnie każdy, kto wyszedł przynajmniej parę lat wcześniej ze szkoły pamięta to uczucie, gdy wraca po raz pierwszy w znajome mury. Dziwne uczucie, nostalgia połączona z fascynacją i chęcią porzucenia obecnego życia, aby wrócić do beztroskich lat geografii i WF-u. Przechodząc koło klasy, w której najczęściej mieliśmy matematykę odżyły wspomnienia odnośnie Pani Katarzyny. Natychmiast wywiązała się rozmowa:
    – Hehe, pamiętacie Kaśkę? Ależ to była MILF – wspomniał Marcin. – Do dziś mam przed oczami jej falujące cycuszki jak pochylała się nad moją ławką.
    – A mi się nie podobała, spasione dupsko – skrytykował go Kamil.
    – Co? Hahaha, ruchałeś Ty już coś kiedyś? Kaśka spasione dupsko? Ja pierdole … – odciął mu się Michał. Tak się ciągnęła typowo męska rozmowa przez ładnych parę minut aż ruszyliśmy dalej. Po rundce dookoła szkoły ruszyliśmy w stronę sali. Przy wejściu szampan, powitanie, każdy zajął miejsce wyznaczone przy stoliku. Poczułem się trochę jak na weselu – momentalnie pojawiła się wódka, stoły suto zastawione, lecąca muzyka i pierwsze tańce na parkiecie. Rozpoczęły się rozmowy, podeszła do nas nasza wychowawczyni, inni nauczyciele i każdy chciał się z nami napić i porozmawiać. W końcu zjawiła się ona – zjawiskowa Pani Kasia, ubrana wtedy w obcisłą, czarną sukienkę, buty na szpilkach, w ręku trzymała malutką torebeczkę. Dekolt wyeksponowany, włosy piękne, usta pomalowane na czerwono. Kiedy zobaczyłem ją idącą w naszą stronę zaparło mi dech.
    – Cześć chłopaki! – odezwała się wesoło.
    – Dzieeeeeeń dooooo-brrrryyyyy – zaśmialiśmy się chórem w odpowiedzi. Pani Kasia szybko się rozgościła, miałem to szczęście, że usiadła tuż obok mnie. Od razu doszedł do mnie zapach jej perfum, cudownie podkreślający cały wygląd. Rozmowa mijała w wesołej atmosferze, kieliszki napełniane były co chwilę.
    – Dobra, Bartek, mów co u Ciebie słychać – zwróciła się do mnie.
    – Hmmm… No cóż, nie wiem od czego zacząć.
    – Ożenił się! Wiesz, jaką ma laseczkę? – odezwał się Konrad, z którym utrzymywałem serdeczne kontakty. Z Kasią przeszliśmy na “ty” zaraz na początku, gdy do nas dołączyła. Doszła do wniosku, że nie jesteśmy już jej uczniami a dzieli nas tylko około 15 lat więc nie widzi powodu, żebyśmy mówili sobie per Pan/Pani.
    – Taaaaa… No tak, ożeniłem się. Poznałem żonę na studiach w Poznaniu, mieszkamy tam na stałe. Aktualnie pracuję w firmie programistycznej i cały czas się rozwijam – odpowiedziałem. Miałem wrażenie, że Kasia słuchała bardzo uważnie i schlebia jej to, że jej uczeń potrafił się wybić z tego małego grajdołka.
    – Cudownie to słyszeć. Wiedziałam, że dużo osiągniesz, zawsze byłeś pewien swego i szedłeś po to, co chciałeś.
    Rozmowa toczyła się dalej, kolejne kieliszki dawały o sobie znać. W pewnym momencie stwierdziłem, że jak się nie ruszę to padnę przy tym stole, więc wstałem i poprosiłem Kasię do tańca. Zgodziła się bez wahania, uśmiechając się do mnie. Podszliśmy na parkiet i tańczyliśmy przez kilka piosenek. W pewnym momencie tak zatraciłem się w jej oczach, że zdecydowałem się mocniej chwycić ją za talię. Mój mały przyjaciel wyraźnie drgnął, gdy Kasia nie oponowała, a wręcz bardziej się we mnie wtuliła. Potańczyliśmy jeszcze chwilę po czym wróciliśmy do stolika. Kilka kolejnych kieliszków i postanowiłem wyjść się przewietrzyć.
    – Chłopaki idę przed salę chwilę odsapnąć.
    – Czekaj, idę z Tobą na fajkę – odezwał się Konrad. Po wyjściu skierowaliśmy się do małego gaiku obok sali i stanęliśmy pod jednym drzewkiem.
    – Dobra, pal tutaj, ja się odleję i zaraz wracam – zwróciłem się do Konrada. Za chwilę rozmowa toczyła się dalej.
    – Ty, coś czuję, że Ty dziś zamoczysz w tej naszej Kasi hehehe. Widziałem jak się do Ciebie klei! Zawsze byłeś jebanym pupilkiem.
    – Przestań, kurwa. Jest piękna ale ja mam żonę. Choć nie powiem, ten jej tyłeczek to bym przeorał…
    Konrad wypalił fajkę i stwiedził, że wraca na salę. Ja zdecydowałem się zrobić jeszcze mały spacer i dopiero wtedy wrócić. Dostałem sms od żony z zapytaniem jak się bawię, więc nie zwracając uwagi na nic dookoła siebie zacząłem odpisywać. Nagle usłyszałem tuż obok siebie:
    – Jak kocha to poczeka!
    Kasia. Znów Kasia, pani Katarzyna, matematyczka z moich snów. Szybko dokończyłem smsa i schowałem telefon do kieszeni. Zaczęliśmy rozmawiać:
    – Uch, musiałam wyjść, tam jest tak gorąco, a do tego jeszcze parę kieliszków i Michał chyba mnie obmaca od góry do dołu! Już jego rączka lądowała na moich kolanach minimum trzy razy.
    – Michał? Ten Michał?
    – Dokładnie ten, rozochocił się najwyraźniej.
    – Haha, no cóż – byłem mocno wstawiony, stwierdziłem że nic mi nie zależy. W końcu miałem już prawie 30 lat na karku, żonę i jakieś tam doświadczenie życiowe więc wypaliłem – Wiesz Kasia, były czasy, że 90% klasy zabawiała się myśląc o Tobie – momentalnie uderzyło mnie to co powiedziałem. Co ja sobie kurwa myślałem? Kasia nie wyglądała jednak na speszoną.
    – Oj wiem, wiem. Wy to myśleliście, że jak nauczyciel chodzi po klasie to nic nie widzi. Nie widzi jak ściągacie na sprawdzianach, nie widzi jak szepczecie, nie słyszy pomruków jak się pochyla… Ale ale! Powiedziałeś “były czasy”? A teraz to co, nikt by się na mnie nie spojrzał?
    Krew uderzyła mi do głowy. Albo nie do głowy.
    – Oczywiście, że nie o to chodzi! Sama widzisz jaki Michał jest napalony. Część tutaj jest już zaobrączkowanych, ma dzieciaki, czasy się trochę zmieniły. Niemniej myślę, że jakbyś ściągnęła przed jakimś majtki to miałabyś cudowną noc – o kurwa, o czym ja gadam… Ale rozmowa ciągnęła się dalej. Kasia uśmiechnęła się lubieżnie i odparła:
    – No no, tego się nie spodziewałam… A Ty Bartek? Przeleciałbyś mnie?
    – Wiesz Kasiu… Jesteś niesamowitą kobietą, przyznam że jak podeszłaś do naszego stolika to krew się we mnie wzburzyła. Problem jaki jest to moja żona i Twój mąż – uśmiechnąłem się niepewnie.
    – Wydaje mi się, że mamy połowę problemu załatwioną. Dominik mnie zostawił 3 lata temu. Zostawił mnie i Madzię i po prostu odszedł. Nie miał nawet kochanki z tego co wiem, po prostu zatęsknił za kawalerskim życiem i odszedł.
    Zamurowało mnie. Taka dupa w domu i facet zatęsknił za wolnym ruchankiem? No cóż. Rozmowa się toczyła jeszcze chwilę po czym wróciliśmy na salę. Dosiedliśmy się do chłopaków, rzucali nam jednoznaczne spojrzenia. Kasia coraz bardziej rozochocona popijała kolejne kieliszki, dawała się porywać do tańca, śmiała się i uśmiechała. Impreza się kręciła, ostatnim co pamiętam jest jak wychodziłem z sali a obok mnie pod rękę szła Kasia.

                                                                                                     *

    Byłem bardzo blisko wytrysku, penis mi pulsował, nie wiedziałem co zrobić ale postanowiłem zaufać Kasi. Ruszała głową w górę i w dół, śliniła penisa obficie aż w końcu doszedłem. Zalałem jej gardło, widziałem jak zachłannie połykała kolejne salwy mojego nasienia. Delikatna strużka pociekła jej po ustach i szyi ale nie przejęła się tym – zebrała palcem i zlizała.
    – Boże, Kasiu…
    – Nie podobało Ci się?
    – Podobało, aż za bardzo. Tylko, że… Ja muszę się zbierać, wracać do domu.
    – Nie chcesz usłyszeć co się stało? Wydaje się, że masz dziury w pamięci?
    Ciekawość wygrała. Musiałem wyjaśnić wszystko.
    – Chcę.
    Podciągnęła się bliżej mnie, była cała naga. Pomimo ponad czterdziestki na karku cycki miała nadal jędrne, dokładnie wygolona, różowiutka cipka, brzuszek płaski… Nagle mnie uderzyło:
    – Kasia, a gdzie jest Twoja córka?
    – Spokojnie, jesteśmy sami, pojechała do mojej matki. Wiedziałam, że po spotkaniu będę źle się czuła i nie chciałam żeby mnie widziała w takim stanie. Dbam o nią odkad Dominik odszedł, staram się jej zapewnić wszystko. Poza tym nie ukrywam, że miałam nadzieję z kimś tu spędzić noc. Ale wracając do tematu…
    Kasia rozpoczęła swoją rozmowę. Z każdym momentem byłem coraz bardziej przerażony. Na szczęście na sali nie robiliśmy nic złego. Okazało się, że po którymś kieliszku znów zachciało mi się wyjść przewietrzyć, a Kasia postanowiła mi towarzyszyć. Wylądowaliśmy we wspomnianym wcześniej gaiku, między drzewami. Od słowa do słowa w końcu przycisnęliśmy się do siebie, usta się złączyły i zaczęliśmy się, kolokwialnie mówiąc, lizać zachłannie jak nastolatkowie. W końcu podobno włożyłem jej rękę w majtki i zacząłem ruszać palcami po jej łechtaczce. Uspokoiła mnie, stwierdziwszy, że tu nie jest bezpiecznie. W każdej chwili ktoś mógł wyjść z sali na “spacer”. Zdecydowała się zamówić taksówkę i pojechaliśmy do niej. Wewnątrz auta podobno nieco przysypiałem ale nie przeszkadzało mi to trzymać ręki na jej cyckach. Gdy dojechaliśmy do jej domu wróciły mi siły. Ledwo weszliśmy do środka rzuciłem się na nią, w sekundę rozebrałem ją do naga. Chciałem ją przenieść na łóżko ale powstrzymała mnie i uklęknęła w przedpokoju, rozpięła mi pasek i ściągnęła jednym ruchem spodnie i majtki.
    – Masz sporego przyjaciela – uśmiechęła się do mnie, szturchając mojego jeszcze na wpół stojącego po lodziku kutasa. – Początkowo nie byłeś zainteresowany, chciałeś od razu mnie pieprzyć ale jak tylko włożyłam go do ust to od razu zacząłeś cicho pojękiwać. Przyznam, że ostro mnie tym nakręciłeś. Zawsze lubiłam robić loda, mój Dominik uwielbiał takie niespodzianki znienacka i widzę, że i Tobie się to podoba. Ech, mężczyźni… – roześmiała sie serdecznie. – Chwilę klęczałam ale Ty chciałeś czym prędzej we mnie wejść. Kazałeś mi wstać i oprzeć się o szafę w przedpokoju, tyłem do Ciebie. Wszedłeś we mnie mocno, twardym do granic możliwości kutasem. Boże, czułam się jak w raju… Chciałam żebyś zaczął powoli, żebym dopasowała się do Twojego sprzętu ale nie chciałeś mnie słuchać. Ruszyłeś ostro, Twój kutas wręcz rozrywał mnie od środka a Ty nie dbałeś o nic, pieprzyłeś mnie zapamiętale, jednostajnie, wbijając się we mnie po same jądra.
    – Kasia, pomijasz zabez… Założyłem gumkę?
    – Nie. Nie dałeś sobie tego przetłumaczyć.
    Jęknąłem. Boże, jeśli ją zapłodniłem to będzie jazda.
    – Wrzuciłeś jeszcze szybszy bieg. Myślałam, że to niemożliwe tak pieprzyć ale teraz widzę jak nudne pożycie miałam z Dominikiem. Bartek, uniosłeś mnie do szczytu. Eksplodowałam wewnątrz i zaczęłam krzyczeć. Było po 2 w nocy ale myślę, że sąsiedzi wiedzą, że nie byłam sama. Zauważyłeś moje szytowanie i szybko ze mnie wyszedłeś. Przyszliśmy tutaj, do łóżka i kontynuowaliśmy zabawę, długą zabawę. Idąc cały czas klepałeś mnie po tyłku i powtarzałeś “Ale masz zajebiste dupsko!”. Wiedziałam, że bardzo Ci się podoba, Twój stojący penis mówił sam za siebie. Popchnąłeś mnie na łóżko, a sam zanurzyłeś się w mojej cipce językiem. To była cudowna minetka, tęskniłam za tym uczuciem. Ja nie wiem gdzie Ty się tego nauczyłeś ale wiem, że Twoja żona jest ogromną szczęściarą. Wierciłeś językiem po wargach, wbijałeś się wewnątrz, wkładałeś paluszki, lizałeś, pieściłeś. Och Bartek, znów jestem mokra, na samo wspomnienie – złapała mnie za rękę i skierowała ją do swojego krocza. Faktycznie cipka kleiła się jej od śluzu. Na chwilę przerwała historię i powiedziała – Opowiem Ci dalszą część ale dopiero jak mnie przelecisz. Wiem, że zbliża się nieuchronny moment kiedy odejdziesz, więc chcę to maksymalnie wykorzystać.
    “No dobra, wszystko jedno. Już i tak tyle odjebałem, że jeden numerek w tę czy w tę nic nie zmieni” – pomyślałem. Zanurzyłem się w jej kroczu i zacząłem pieścić w swoim stylu. Faktycznie bardzo się jej to podobało, bo wiła się jak szalona. Czułem jak jej cipka pulsuje, a Kasia nagle wygina się w łuk – doszła.
    – Bartek, kurwa… Jak Ty to robisz? Wejdź we mnie, błagam, bo jak nie to się rzucę na Ciebie.
    – Chyba nie stoję tak jak bym chciał. Wiesz co z tym zrobić?
    Nie odpowiedziała, przysunęła szybko nogi do siebie, rzuciła się na mnie i zanurzyła usta, te swoje cudowne wargi, na moim kutasie. Z każdą sekundą był coraz twardszy, można powiedzieć że jest mistrzynią loda. Po kilkunastu ruchach góra-dół byłem w pełni gotów. Założyła mi gumkę i wskoczyła mi na brzuch. Nakierowała penisa na wejście do swojej gorącej szparki i osunęła się na niego. Uczucie było cudowne. Zaczęła głośno jęczeć, ujeżdżać mnie i skakać po mnie tak, że cycuszki cudownie falowały. Podniosłem się i zacząłem drażnić i lizać językiem jej sutki, które były coraz bardziej nabrzmiałe. W pewnym momencie odchyliła głowę i głośno zakrzyczała. Czułem, że się zbliżam do końca, ona chyba też, więc szybko ze mnie zeskoczyła. Ściągnęła gumkę i znów zaczęła mnie pieścić językiem. Po chwili zachciałem wejść w nią ponownie od tyłu.
    – Kasia, daj gumkę, zerżnę Cię na pieska.
    – To była ostatnia… mogę dokończyć ustami – powiedziała. Przekalkulowałem szybko w głowie i stwierdziłem, że raz się żyje.
    – Trudno, wypnij się.
    – Na pewno?
    – Na pewno.
    Zbliżyłem się do niej od tyłu i nagle stwierdziłem, że może by tak…
    – Bartek, co Ty robisz?
    – Lubisz anal?
    – Lubię ale nie jestem chyba gotowa, jesteś dość… duży. Nie jestem pewna…
    – Spróbujmy.
    Szło ciężko, była mega ciasna. Jej analne oczko chyba ze stesu dodatkowo się zaciskało. Ciężko było przebić się przez tę zaporę choćby żołędziem ale w końcu udało mi się. Kasia ciężko sapała, wypięła się jeszcze bardziej, a twarz praktycznie położyła na łóżku.
    – Kasiu, Kasieńku, odpręż się. Masz cudowną dupkę, piękną cipkę, chcę to wykorzystać, pozwól mi – szeptałem do niej. W końcu bariera pękła. Penis zatapiał   się coraz głębiej w jej odbyt aż w końcu wszedł cały. Cały. Po same jądra. Zacząłem nim powoli poruszać na boki, Kasia jęczała coraz głośniej. Ruchy przód-tył były początkowo powolne, dupa Kasi nadal się dostosowywała. Naplułem delikatnie na penisa żeby zmniejszyć tarcie i przyśpieszyłem. Kasia dyszała coraz głośniej, jęczała i w końcu jej ciało przeszył spazm rozkoszy. Dopchnąłem dwa razy i poczułem zbliżający się orgazm:
    – Dochodzę!
    – Wyjdź, proszę – powiedziała. Co? Ruchamy się jak nastolatkowie, pozwoliła mi wejść w swoje dupsko a teraz mam wyjść przed finałem? Absolutnie nie. Kinga nigdy mi nie pozwalała wejść w kakaowe oczko, więc chciałem to wykorzystać na Kasi. – Nie – krótko, zwięźle. Eksplodowałem, czułem jeden z najlepszych orgazmów w życiu, zalałem jej dupsko dużą ilością spermy. Wyślizgnąłem się z niej i opadłem na łóżko, Kasia tuż obok mnie.
    – Zapaskudziliśmy trochę łóżko – stwierdziłem. Kilka kropel wyciekło jej z tyłka i została plama na prześcieradle.
    – Oj przestań. Podnieciłeś mnie tym stanowczym “nie” ale powinnam postawić Ci pałę do dziennika za Twoje zachowanie! – zaśmiała się. – No ale kontynuując opowieść. Po minetce w nocy rozłożyłam nogi, a Ty się na mnie położyłeś. Jestem pod wrażeniem Twojej wydajności, pieprzyłeś mnie jak jakiś dziki zwierz. Jądra obijały się cudownie o mój tyłeczek, też to zauważyłeś i chciałeś się wbić w dupkę ale Ci nie pozwoliłam. Myślałam, że nie skończysz do rana, ja zdążyłam mieć dwa orgazmy, cudowne orgazmy, a Ty wciąż mnie pieprzyłeś. W końcu poczułam, że zaczynasz mocno pulsować. Byłeś na tyle rozważny że wyszedłeś ze mnie i skończyłeś mi na cyckach, zachwycałeś się widokiem swojej spermy na moich piersiach.
    – Żałuję, że nie zapamiętałem tego widoku…
    – Możemy jeszcze tego spróbować – zaśmiała się. – Zasnąłeś momentalnie. Podczas nocy jeszcze przebudziliśmy się raz i rozkazałeś mi ssać sobie kutasa, posłusznie posłuchałam Twojego żądania ale przysnąłeś przy tym. Koniec historii. Bartku – żeby było jasne. Ja nie żałuję niczego. To był cudowny czas.
    – Kasiu, dla mnie też było cudownie ale ja muszę wracać do domu… Tylko jeszcze trochę odpocznę.
    Zasnąłem szybko, kac dawał się we znaki. Po 2 godzinach obudziło mnie ponownie ciepło na penisie, Kasia nie dawała za wygraną. Jęknąłem:
    – Nie wiem czy jeszcze dam rady… Wymęczyłaś mnie.
    Oderwała usta i powiedziała:
    – Obiecałam Ci, że będziesz mógł skończyć na cyckach. Leż, odpoczywaj, ja zajmę się resztą.
    Rzeczywiście. Chwilę trwało zanim znów byłem gotowy ale stał na baczność. Kasia bardzo się starała aż w końcu przyszedł orgazm. Doszedłem na jej biust i to był rzeczywiście cudowny widok… Ostatecznie postanowiłem się szybko ogarnąć i wrócić do domu. Kac moralny został, nie przyznałem się żonie do niczego – wiem, jestem tchórzem. Podczas imprezy podobno dałem swój numer Kasi i po paru dniach otrzymałem krótkiego sms’a: “Tęsknię. K”. Wiedziałem, że to nie będzie koniec tej znajomości…

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Bartek Te
  • Parapetowkowy trojkat

    Cześć. Mam na imię Igor i chce się z Wami podzielić swoją historią, która mimo, że zdarzyła się dekadę temu to nadal przyprawia mnie o gęsią skórkę. Moja zboczona ówczesna kobieta Angela zapytała mnie kiedyś kogo bym wybrał do trójkąta ze znajomych, jak się okazało wspólne wybraliśmy jej przyjaciółkę Olgę. Zamieszkaliśmy razem i urządziliśmy parapetówkę. Już o 15:00 przyszła Olga i dziewczyny zaczęły gotować i szykować mieszkanie popijając przy tym obficie wino. Ja musiałem załatwić kilka spraw i wróciłem około 17:30. Obie Panie już były lekko wstawione i moja po soczystym buziaku złapała mojego fiutka. Około 19 przyszła reszta towarzystwa tj dwie pary i dwie dziewczyny. Zabawa zaczęła się rozkręcać, wino znikać w szybkim tempie, a Angela, Kasia i Olga postanowiły przebrać w body mojej dziewczyny. Cały czas biegały i buszowały w sypialni, dokładnie nie wiem co się wtedy działo, ale miało się to szybko wyjaśnić. Po dłuższej chwili okazało się, że kończy się wino więc Magda jedna z koleżanek zaproponowała podwózkę bo będzie uciekać. W drodze do sklepu okazało się, że Angela i Olga się przylizały i moja chciała wiedzieć czy nie jestem zły. Przesłała moją wręcz radość smsem… jak wróciłem po 15min to okazało się, że Olga i Angela są zamknięte w łazience dłuższą chwile, ale po dobijaniu się wyszły. Po mojej było widać już bombkę więc rzuciła się na mnie na buziaka i poszła poczilować do sypialni, a ja poczułem zapach cipki na jej ustach. Połączyłem kropki i skierowałem się do Olgi, która była przy wodopoju. Od razu było widać, że jest rozpalona, a ja twardniałem z sekundy na sekundę. Zaproponowała papierosa na balonie. Jak tylko zostaliśmy sami zaczęła mówić, żeby już skończyć imprezę bo one chcą spać. Od słowa do słowa spytałem czy to ma związek z zapachem cipki na Angeli twarzy. Skinęła twierdząco, a moje palce jakby automatycznie powędrowała na wewnętrzną stronę ud Olgi. Powolutku kierowałem się ku górze ocierając koniuszkiem dłoni o bieliznę. Włożyłem palce w majtki ponad cipką i poczułem tą delikatną jeszcze mokrą kępkę włosów łonowych. Nie opierała się, pragnęła tego. Gdy mój palec już czuł zakrzywienie i prawie dotarł do celu chłopak Kasi przyszedł na papierosa, a Olga się szybko zmyła. Ja już wiedziałem jaki jest plan na dziś. Poszedłem do sypialni niby uspokoić moją, a naprawdę liczyłem, że coś się wydarzy. Długo nie czekałem. Moja wciągnęła mnie na łóżko mówiąc jak bardzo mnie pragnie i z rozłożonymi nogami dociskała mnie do Cipki. W pewnym momencie przerwała śmiech bo poczuła moją rozgrzaną jak lokomotywa palę. Olga i Kasia leżały obok i obkładamy się poduszkami, a Angela ukradkiem rozpięła body by lepiej czuć mojego fiuta spod dresowych spodni. W pewnym momencie zorientowały się co się dzieje. Angela odrzuciła mnie na łóżko, a sama przy otwartych drzwiach pokazała dziewczyną jak bardzo ją swędzi cipka… Kasia doskoczyła do drzwi, Nie chciała by zobaczył to jej facet bo to sztywniak i jak nam potem pół przytomna powie, wcale jej nie rucha. Drzwi zamknięte i to na klucz. A moja wstaje i mówi na głos: chcecie zobaczyć fiutka !? I jednym ruchem moje szorty znalazły się w połowie uda. Dziewczyny były bardzo zaskoczone, ale i zaciekawione. Angela złapała go u nasady i kręciła w około. A Ty co chcesz zobaczyć zwróciła się do mnie. Cycki Kasi odrzekłem bo miała mega duże sutki(tak mówiła Angela). Moja szybkim ruchem ściągnęła body z piersi Kasi… faktycznie miała piękne duży suty. Podszedłem do niej i delikatnie zacząłem macać jej piersi, a swoją ręką nakierowałem jej dłoń na mojego fiuta. Trwało to może z 20 sekund w których Angela i Olga patrzyły jak zamurowane. Kasia nagle poprawiła się i wybiegał z pokoju. Przegięliśmy i nie chcieliśmy dymu z jej chłopakiem więc dziewczyn się ubrały, a impreza trwała dalej. Moja Angela upiła się jak bela. Zgarnąłem ją z podłogi i zaniosłem do łóżka. Rozebrałam i pomacałem. No to mówię nici. Impreza trwała jeszcze 30min. Na noc została Olga i Monika(świętoszek) pościeliłem dziewczyną na kanapie. Poszliśmy spać. Leżałem nagi w łóżku macając cipkę moich zwłok i myślałem sobie o tym co było dzisiaj. Przykryłem się kołdrą i dotykałem, marzyłem i odpływałem. Usłyszałem hałas i pół przytomnie spojrzałem w stronę Angeli. Nad nią stała Olga. Serce waliło mi jak młotem. Próbowała delikatnie budzić Angele. Gdy zobaczyła, że to po nic poszła od nóg i ściągnęła za mnie kołdrę. Ja udając, że śpię natężam pałę. Olga rzuciła się na mojego fiuta ściągając przy tym piżamę. Gdy udałem, że się obudziłem i zdziwiłem posmarowała palec o cipkę i wysmarowała Mi go o usta uciszając. Chwile potem sprawnym ruchem już miała swoją cipek na mojej twarzy. Była Bardzo mokra i miała duże wargi. Poezja. Ruchaliśmy się pół nocy. Rano gdy Angela otrzeźwiała obudziła śpiąca w Gołą dupą Olgę i zapytała co się dzieje. Zostało jej wytłumaczone, że zaciągnęła nas do łóżka pijana i nic nie pamięta więc Olga odświeżyła jej pamięć. Znowu zostałem obudzony lodem, ale tym razem faktycznie byłem zaskoczony, a zwłaszcza widząc dwie pary ust liżących mojego kutasa i zdające jaja…

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Rafi wks