Blog

  • Biuro 8

    Biuro

    Rozdział 8

    Stałyśmy na niewielkim placu w centrum miasta. Była już noc. Ulice pustoszały, a w oknach pojawiały się światła.

    – Czy Maksymilian nas zostawił? – Zapytała Fiołek, patrząc w kierunku, w którym odjechał Maks

    – Tak. I jeszcze mówił byśmy się pogodziły. Zwariował.

    „Ciągle pada. Asfalt ulic…”

    – Halo – Odebrałam

    – Hej Tercia – Usłyszałam głos Agaty – Co u ciebie?

    – Jakoś leci skarbie. Co robisz?

    – Oglądam z Tadeuszem jakiś horror na TVN. A ty?

    – Maks właśnie zostawił mnie samą z Fiołek

    – Witaj Agato – Odezwała się stojąca za moimi plecami Fiołek.

    Chwila ciszy

    – Ach cześć. Dogadujecie się? Miałaś się z nią pogodzić

    – Co?

    Agata zachichotał cicho

    – A pamiętasz swój sen? (biuro 6).

    Myślami wróciłam do snu, w którym miałam trójkącik z Maksem i Fiołek oraz do nocy, w której postanowiłam pogodzić się z Darią

    – Amm no ten no… Hmm zapomniałam.

    Agata wybuchła śmiechem

    – Nie będę wam przeszkadzać – Powiedziała Cyrka i się rozłączyła.

    Spojrzałam na Fiołek, która patrzyła się na mnie lekko skołowana.

    – Miałaś ze mną jakiś sen? – Zapytała.

    Przytaknęłam

    – Na początku byłaś związana, a ja pieprzyłam się z Maksem. Potem cię uwolniliśmy i mieliśmy trójkącik. Wiesz słyszałam, że sny są podobno prorocze i postanowiłam się z tobą pogodzić

    – Utrudnianie mi życia raczej ci nie pomoże kochana.

    Uciekłam wzrokiem w kąt, drapiąc się po karku. Musiałam przyznać Fiołek raczej

    – Ahm, jak dobrze, że ja nie wierzę w sny – Westchnęła Fiołek, siadając na ławce obok.

    Spojrzałam na nią zaciekawiona i Zapytałam :

    – A co miałam ze mną jakiś sen?

    – Tak miałam

    – Niech zgadnę. Byłam w nim diabłem, który porwał Maksa, a cię skrzywdził

    – Nie. Diabeł co prawda się zgadza, ale we śnie uprawiałaś seks z Maksem na moich oczach. Ja byłam uwięziona.

    – To też niezły hardkor.

    Daria Przytaknęła

    Nastąpiła chwilą milczenia, w czasie której nie spojrzałyśmy na siebie ani razu.

    – Wiesz, co – Powiedziałam w końcu – Przestajemy sobie skakać do gardeł ok? Wszyscy mają dość tej naszej wojny.

    Daria milczała chwilę

    – Zgadzam się, ale pod warunkiem, że zostawisz Maksymiliana w spokoju.

    – Zaraz, a robię mu coś złego?

    – Masz na niego zły wpływ

    – Zły wpływ!? Weź lepiej zrozum, że jesteś zazdrosna i tyle

    – Ja nie… Ahmm.

    Daria wstała z ławki i odeszła parę kroku.

    Minęła chwilą, dwie, trzy, a ona nadal stała w jednym miejscu obrażona na cały świat. W końcu, jednak do niej podeszłam

    – Wiesz mam pomysł – Powiedziałam

    – Więc mów

    – Zrobimy mały konkurs. Jeśli wygram będę miała swobodny dostęp do Maksa, a jeśli przegram nawet na niego nie spojrzę.

    – Hmm co prawdę jest to trochę nie etyczne, ale zgadzam się.

    – Więc chodź za mną – Powiedziałam, łapiąc ją za rękę.

    W klubie impreza się dopiero rozkręcała. Parę osób piło przy barze, parę osób tańczyło, parę rozmawiało, a paru podpierało ściany. Poza tym dziewczyn prawie nie było z wyjątkiem dwóch kibolek, mamuśki i jednej szarej myszki siedzącej w koncie.

    – Tereso – Zagaiła stojąca obok mnie Daria – Mogę wiedzieć, po co mnie tu przyprowadziłaś.

    – Daj mi swój telefon.

    Fiołek najpierw spojrzała na mnie skołowana, a następnie dała mi swój Huawei.

    – Hasło?

    – Jeden, dziewięć, osiem, pięć.

    – Rok urodzenia? – Spytała, szukając stopera po aplikacjach.

    Fiołek przytaknęłam mi ruchem głowy

    – Dobra zabawa będzie taka – Powiedziałam, oddając telefon Fiołek – Podrywamy chłopaków i zabieramy ich do WC. Tam obciągamy. Która obsłuży najwięcej wygrywa

    – Czyli mam być dającą swoje ciało w ubikacji ladacznicą? Chyba żartujesz.

    – Nie to nie. Co najwyżej wygram zakład – Powiedziałam i zerknęłam na szarą myszkę przy barze – Zrobienie minetki liczy się podwójnie.

    Penis nie był duży ot przyzwoite osiemnaście centymetrów. Zaczęłam go lizać po czerwonym żołędziu. Potem wzięłam do buzi, a ten urósł w moich ustach.

    Chłopak, którego zaciągnęłam do kabiny jęknął i pogłaskał mnie po głowie. Ja na to puściłam mu oczko i wzięłam się za obciąganie. Na początku się nie spieszyłam. Kutas był całkiem niezły. Potem jednak zauważyłam, że mam tu krótkodystansowca i przyspieszyłam.

    Jeden, dwa, trzy i już miałam świeżą spermę na języku.

    – Ahmm Dzięki – Wydyszał.

    Najpierw połknęłam spermę

    – Nie ma za co – Odpowiedziałam, zlizując resztki nasienia z penisa – A teraz idź.

    Chłopak wyszedł pierwszy. Ja najpierw spojrzałam w lustro by sprawdzić, czy wszystko jest git. Po upewnieniu się wyszłam z WC, mijając wchodząca do kabiny Fiołek

    – Miłego ciągnięcia! – Krzyknęłam, słysząc rozpinanie rozporka.

    Rozejrzałam się dookoła. Na początku pomyślałam, by wziąć się za szarą myszkę, ale szybko zrezygnowałam, gdy zobaczyłam dwie znajome twarze przy jednym ze stolików.

    Dosiadłam się do nich

    – Teresa – Przedstawiłam się – My się chyba znamy. Jakub i Artur tak?

    Striptizerzy wymienili się spojrzeniami i przytaknęli

    – Coś nam mówiło, że tu będziesz, gdy ją zobaczyliśmy – Powiedział Artur, wskazując palcem Fiołek, która wyszła z ubikacji.

    – Z tego, co pamiętamy to ona ci kupiłam spotkanie z nami – Dodał Jakub, biorąc łyk piwa – To twoja znajoma, kochanka?

    – Hmm, i to, i to, i trochę wróg. Mam z nią zakład.

    – Która obciągnie najwięcej? – Zgadł Artur.

    Przytaknęłam

    – To, co chłopaki pomożecie?

    Po tych słowach położyłam dłoń na kroczu Jakuba.

    Striptizerzy wymienili się spojrzeniami. Potem sobie przytaknęli i poszli, że mną do WC.

    – W środkowej jest glory hole – Powiedział mi Jakub, wchodząc do jednej z kabin.

    Weszłam do środkowej kabiny i uklęknęłam. Pierwszy kutasa wystawił Jakub, a zaraz po nim Artur. Do ręki wzięłam penisa po lewej, a do buzi tego po prawej. Ssałam dwie, trzy minuty i zmieniłam penisa.

    – Hmm Tak to będzie trwało latami – Warknął Jakub, któremu właśnie masowałam chuja.

    Ssąc kutasa Artura pomyślałam chwilę i przyznałam mu racje.

    Bez wahania wstałam, wypiłam tyłek i nadziałam się cipką na sterczącego, że ściany kutasa Jakuba. On tylko gwizdną i uszczypnął mnie w tyłek.

    Czując twardą pałę w tyłku zaczęłam ssać penisa Artura.

    Penis był wielki, twardy, z piękną czerwoną główką. Ssałam z ochotą, robiąc sobie czasem parę sekund przerwy by dokładnie wylizać kutasa. Czasem nawet delikatnie ugryzłam.

    Nagle usłyszałam ciche sapanie, a po chwili oba kutasy zaczęły pulsować.

    Pierwszy z kabiny wyszedł Jakub, a Artur zaraz po nim. Obaj striptizerzy stali w drzwiach mojej kabiny, masując sobie penisa.

    Wymieniłam z nimi spojrzenia i uklęknęłam, otwierając szeroko usta i wystawiając język. Parę ruchów i dawka świeżej spermy wylądowała na mojej twarzy.

    – Dzięki chłopaki – Powiedziałam, podchodząc do lustra.

    – Nie ma za co. Fajna jesteś – Powiedział Artur

    – Powodzenia w zakładzie – Dorzucił Jakub, wychodząc z WC.

    Po paru minutach wyszłam z ubikacji, mijając Darie.

    Stojąc przy barze rozejrzałam się po klubie, a potem spojrzałam na zegarek. Miałam jeszcze trochę czasu.

    – Ryzyk fizyk – Powiedziałam sobie w myślach, podchodząc do szarej myszki.

    Dziewczyna siedziała sama, pijąc drinka. Miała długie blond włosy i piękne, piwne oczy ubrana była zwyczajnie. Czerwona bluza, spodnie, tenisówki.

    – Hej – Zagaiłam

    – Hej – Odpowiedziała myszka

    – Często tu jesteś?

    – Tak.

    Przełknęłam ślinę. Dziewczyna była spięta jak struna

    – Teresa – Przedstawiłam się

    – Zuzanna.

    Przegryzłam wargę i zaczęłam się rozglądać. Sekunda, dwie i bingo. Tęczowa flaga w drinku

    – hehe, a to ciekawe. Spałam kiedyś z jedną Zuzką.

    Dziewczyna wyraźnie się zarumieniła.

    – Co?

    – Taka jedna. Miałam trójkącik z nią i jednym takim znajomym. Jestem bi. – Spojrzałam na drink – Ty chyba też.

    – No Ahmmm ja… ja parę razy marzyłam o kobietach.

    Uśmiechnęłam się

    – A byłaś kiedyś z jakąś

    – Nie.

    Uśmiechnęłam się jeszcze bardziej szeroko i złapałam ją za rękę.

    – Hmm może zrobisz to, że mną – Zaproponowałam

    – Co?

    – No wiesz ja jestem na ciebie chętna, ty chyba teraz masz ochotę. Idziemy do kabiny.

    Myszka znowu uciekła wzrokiem w kąt.

    Nie mając chwili do stracenia zaciągnęłam ją do WC. Przez całą drogę zakrywała twarz ręką, mimo to nie próbowała uciekać. W łazience wepchnęłam ja do kabiny i przycisnęłam do ściany. Całowałam ją po szyi i policzkach.

    – Podoba się – wyszeptałam jej do ucha.

    Zuza jedynie cicho jęknęła.

    Uśmiechnęłam się i oderwałam się od niej. Patrząc jej głęboko w oczy zdjęłam bluzkę, a potem czarny, koronkowy stanik, uwalniając piersi.

    – One są – Wyszeptała

    – Piękne? Hehe nie krepuj się.

    Oparłam się o ścianę i wypięłam piersi. Zuzanna najpierw wzięła mój biust do ręki. Ściskała, macała i szczypała. Potem wzięła jedną pierś do buzi i zaczęła ssać. Nie była w tym dobra. Mimo to podniecało mnie to. To, że robi to tak nieporadnie, że to jej pierwszy raz z kobietą.

    – Hmm zdejmuj bluzkę – Powiedziałam.

    Zuza z wahaniem zdjęła bluzę, a potem koszulę. Musiała minąć minuta by w końcu zdjęła różowy, pospolity stanik. Jej piersi były nieco większego rozmiaru A. Nie były wielkie i imponujące jak moje, ale miały swój urok.

    – Hmm nawet do ciebie pasują – Wyszeptałam jej i przycisnęłam ją do ściany kabiny.

    Zuzanna się zarumieniła i pisnęła, gdy ugryzłam ją w stwardniały sutek. Ssałam i lizałam jej piersi, wsłuchując się w jej mruczenie i jęki. Potem zeszła w dół.

    Zaczęłam zdejmować jej spodnie. Po chwili zobaczyłam różowe, materiałowe majtki z białą koronką. Na kroczu miała wielką, mokrą, wilgotną plamę.

    Zaczęłam lizać jej cipkę przez materiał majtek. Czułam jak z jej cipki zaczynają lecieć nowe, świeże soki. W pewnym momencie chwyciłam ząbkami za materiał i zdjęłam jej majtki.

    Jej cipka była cała mokra. Wargi były lekko różowe, a łono zasłaniało trochę włosów.

    Uśmiechnęłam się i zaczęłam lizać jej łechtaczkę z równoczesną palcówką. Do cipki wsadziłam jej zaledwie jeden palce, a Zuza jęczała na całe gardło.

    Po paru minutach postanowiłam iść na całość i włożyłam do środka dwa palce

    – Ahmm dochodzę – Jęknęła.

    Nie zdążyłam nawet mrugać, a Zuzka squirtowała mi w twarz.

    Usiadłam przy barze naprzeciw Fiołek. Czas minął już dawno temu, więc mogłam sobie pozwolić na odpoczynek

    – I jak było z tą małą? – Zapytała Fiołek, biorąc łyk drinka

    – Szczerze? Nie żałuję każde sekundy – Powiedziałam i zerknęłam na Zuzę.

    Dziewczyna siedziała na drugim końcu sali wpatrzony we mnie jak w święty obrazek.

    – Była boska – dodałam

    – Świetnie. Mam nadzieję, że wiesz o swojej przegranej – Odpowiedziała Fiołek – Pięć do sześciu. Gdy ty się z nią zabawiałaś zdążyłam obsłużyć w grupie.

    – Kurwa mać – Odpowiedziałam, biorąc łyk zamówionego piwa.

    Fiołek spojrzała na mnie i uśmiechnęła się szyderczo.

    – Barman – Krzyknęła.

    Barman do nas podszedł, spojrzał na Fiołek i podał mi ulotkę klubu.

    – Za dwie godziny będzie tu konkurs na striptizerkę – Powiedziała Daria, wypijając drinka – Co ty na to by się zgłosić? . Ta która wygra zdobędzie punkt.

    Spojrzałam na Fiołek

    – Wchodzę

    Po dwóch godzinach wszystko było już gotowe. Na środku lokalu ustawiono rurę, klienci siedzieli przy stolikach, czekając na występ, a ja oglądałam wszystko siedząc na zapleczu przez dziurkę w ścianie.

    Nagle światła zgasły. Nie zdążyłam policzyć do ośmiu i światło przyszło razem ze stojącą na scenie Fiołek. Daria miała na sobie czarny koronkowe gorset, stringi i pończochy.

    Ktoś włączył muzykę i Fiołek zaczęła tańczyć. Tańczyła całkiem seksi. Wiedziała, kiedy wypiąć tyłek, kiedy pobawić się piersiami.

    Nagle, ze skończyła ze sceny i podeszła do siedzącego sam gościa. Usiadłam obok niego i położyła nogi na jego kolanach. Facet natychmiast zaczął ją obmacywać. Całował jej palce, lizał stópki, masował łydki. W pewnym momencie wyszeptała mu coś do ucha, a on chwycił zębami materiał pończoch i je ściągnął. Daria odebrała swoje pończochy, rzuciła je innemu facetowi siedzącemu w głębi sali i poszła do stolika obok.

    Tym razem usiadłam facetowi na kolanach okrakiem, tak, że jej biust znajdował się praktycznie przed jego nosem. Najpierw dała się całować i lizać po cyckach. Potem jednak zdjęła powoli stanik i rzuciła go kolejnemu farciarzowi. Na odchodzę dała się pocałować w sutek i znowu zmieniła stolik.

    Tym razem oparła się o stół i wypięła tyłek do faceta. Dała się parę razy pocałować po pośladku, parę razy pozwoliła na klapsa. W końcu, jednak zdjęła majtki, kręcąc pupą na boki i znowu rzuciła je do kogoś z tyłu.

    Fiołek wróciła na scenę i trochę się powyginała, prezentując swoje nagie ciało. Następnie zaczęła chodzić po sali, dając się klepać po tyłku. Gdy podchodziła do szczęściarza, który złapał jej bieliznę pochylała się, dawała mu całusa i zabierała co swoje.

    – Gotowa – Zapytałam stojącą obok mnie Zuzannę.

    Zuza wzruszyła ramionami. Była naga. Jej jedynym ubraniem była, zasłaniając twarz maska, która wyglądała, jakby ktoś ją gwizdnął prosto z Rio.

    – No chodź będzie fajnie – Zachęcałam

    – A co, jeśli nie? Jeśli ktoś mnie rozpozna.

    – Nikt cię nie rozpozna… A teraz chodź – Odpowiedziałam i chwyciłam ją za ramię.

    Światła zgasły, a ja podeszłam razem z Zuzą do sceny. Zuzkę przykułam kajdankami do rury. Sama schowałam się za nią, by od tyłu masować jej piersi i cipkę.

    Nagle zapalono światło i cała sala mogła oglądać jak pieszczę sutki i cipke Zuzanny. Dziewczyna jęczała cichutko. Czułam, że robi się coraz bardziej podniecona.

    Nagle przestałam i podeszłam do tego gościa, któremu Fiołek pozwoliła zdjąć sobie majtki. Wyszeptałam mu na ucho co chce zrobić, a ten wyciągnął kutasa na wierzch i razem z nim wróciłam na scenę.

    Stanęłam za Zuzanną i chwyciłam ją za nogi, które rozstawiłam na M. Facet najpierw się oblizał, a potem wszedł w jej mokrą cipkę.

    Zuzka jęczała, goście szaleli, a facet jebał, ile tylko chciał. W końcu, jednak spuścił się i biała sperma zagościła w cipce Zuzy.

    Facet schował penisa do spodni i wrócił na swoje miejsce. Ja w tym czasie pomajstrowałam przy kajdankach i pozwoliłam Zuzannie uklęknąć.

    – Kto chętny! – Krzyknęłam.

    Wszyscy podnieśli ręce, a ja wskazałam palcem na losowego faceta, który wyciągnął twardego kutasa, że spodni i podszedł.

    Stanęłam za nim i złapałam jego penisa, którego nakierowałam na usta Zuzki. Dziewczyna najpierw polizała nieśmiało, a potem otworzyła szeroko buzię.

    Z podnieceniem patrzyłam jak Zuzanna krztusi się kutasem. Facet też był raczej zadowolony bo dość głośno pojękiwał.

    Wykorzystując okazję zerknęłam na resztę widowni. Jedni oglądali, inni drapali się po rozporku. Mimo to było też sporo odważnych, którzy masowali sobie do występu kutasa.

    Nagle usłyszałam :

    – Mogę na twarz?

    Przytaknęłam i wyjęłam kutasa z buzi Zuzki. Zaczęłam masować facetowi penisa, szepcząc mu równocześnie do ucha, jakiego to ma pięknego chuja. Po chwili trzy strzały spermy wylądowały na buzi Zuzki.

    Facet wrócił na swoje miejsce, a ja znowu ustawiłam Zuzannę w pozycji stojącej.

    Spojrzałam na salę. Pokazałam palcem w górę i wskazałam na siedzącą przy jednym stoliku brunetkę. Kobieta najpierw podniosła brew, a potem zarumieniona podeszła do nas.

    Znowu stanęłam za Zuzanną, znowu ustawiłam jej nogi na M i znowu usłyszałam jęki i krzyki Zuzki. Kobieta lizała jej cipkę. Lizała ją pionowo i poziomo, szybko i powoli. Czasem skupiała się na guziczku, a czasem na cipce. Była prawdziwą mistrzynią minetki, bo Zuzanna doszła po pięciu minutach.

    Reszta występu minęła szybko. Zuzce spuścili się pięć razy do cipki, trzy na twarz, jeden do buzi. Ja w tym czasie zapraszałam kolejnch i wylizywałam cieknącą z cipki i buzi Zuzanny spermę.

    – Wygrałam – Powiedziałam, gdy razem z Fiołek wyszłyśmy z klubu.

    Daria najpierw coś parsknęła pod nosem, a potem Powiedziała :

    – Jest remiz.

    – A masz może propozycje na jakąś, dyscyplinę ?

    Fiołek wzruszyła ramionami

    – To ty jesteś tu bardziej puszczalska.

    – Hej nie pozwalaj sobie…

    Nagle poczułam, że w kieszeni wibruje mi telefon. Wyjęłam go z kieszeni, wpisałam hasło i sprawdziłam SMS-y.

    Agata

    Hej. Słuchaj Tadek chce zrobić u ciebie swingers party. Nie masz nic przeciwko?

    Odpisałam, że nie i, że życzę im dobrej zabawy.

    – Kto pisze? – Zapytała wpatrzona w niebo Fiołek.

    – Agata – Odpowiedziałam i sama zerknęłam na gwiazdy – Pyta się, czy może u mnie zrobić swingers party.

    – Od dawna jesteś swingerką?

    Spojrzałam na Fiołek i przytaknęłam

    – Skąd bierzesz chętnych? – Dopytywała

    – Zazwyczaj dzwonię po znajomych. Mam też taką aplikacje, gdzie możesz wstawić ogłoszenie. Kto chce ten przychodzi.

    Fiołek się uśmiechnęła i skrzyżowała ręce na biuście

    – Są jakieś spotkania w okolicy?

    Wiedząc już co jej chodzi po głowie sprawdziłam listę.

    – Niedaleko stąd. Parę osób już napisało, że jest i że super. Idziemy?

    – Prowadź.

    – Więc jaki masz plan? – Zapytałam, gdy obie stanęłyśmy przy furtce

    – Prosimy każdego, z którym to zrobimy by napisał na kartce jak nas ocenia w skali od jednego do dziesięciu.

    – Która zdobędzie więcej punktów wygrywa?

    Fiołek Przytaknęłam ruchem głowy.

    Nie mając czas do stracenia weszłyśmy na posesję niewielkiego domku jednorodzinnego. Ze środka było słychać muzykę, a w oknach paliło się światło.

    Zapukałyśmy do drzwi

    – Proszę

    Weszłyśmy do środka. Stałyśmy w niewielkim przedpokoju. Na lewo od nas były drzwi, na prawo zasłonięte czerwona roletą okno, a przed nami całkiem przystojny siedzący za biurkiem dwudziestolatek i szafa ubrań.

    – Radek – Przedstawił się chłopak.

    – Teresa, a ta tutaj to Daria.

    Uścisnałyśmy z nim dłonie

    – Rozbierzcie się i zostawcie ubrania tutaj. Ja ich popilnuje – Powiedział, wskazując szafę.

    Spojrzałam na Fiołek, a gdy ta wzruszyła ramionami rozebrałyśmy się do naga. Ubrania złożyłyśmy w kostkę i położyłyśmy do szafy.

    Radek cały czas się nam przyglądał, a gdy stanęłyśmy przed nim nagie gwizdnął

    – Piękne macie ciałka – Pochwalił nas

    – To bardzo miło z Pana strony – Powiedziała Fiołek, wypinając biust.

    Przegryzłam wargę. W mojej głowie już narodził się pomysł, jak zdobyć przewagę.

    – Radku, bo mamy taką sprawę – Powiedziałam, a potem wyjaśniłam pomysł Dari z listą

    – Nie ma problemu – Powiedział – Jak chcecie mogę wam nawet dać trochę kartek, bo tę parę karteczek z zeszytu wam nie wystarczy na taką imprezę – Powiedział i zaczął grzebać w szufladzie. Po chwili wyciągnął blok techniczny i długopis.

    Wzięłam długopis i narysowałam tabele na pierwszych kartkach. Potem spojrzałam na Radka, który wpatrywał się w mój biust i puściłam mu oczko.

    – Wiesz tyle nam pomagasz – Powiedziałam – Myślę, że zasłużyłeś na nagrodę.

    Radek tylko się do mnie uśmiechnął, a ja weszłam pod biurko. Tam rozpięłam mu rozporek i wyciągnęłam penisa. Jego kutas był już twardy. Był gruby i żylasty, a na oko miał osiemnaście lub dziewiętnaście centymetrów.

    Zaczęłam go lizać, patrząc przy tym Radkowi w oczy. On za to głaskał mnie po głowie. Już miałam go brać do buzi, gdy poczułam szturchnięcie w bok.

    Fiołek uklęknęłam obok mnie i zaczęła lizać lewy bok. Ja, nie mając lepszego wyboru wzięłam się za prawy. Nasze języki co chwila się stykały co mnie i wkurwiało, i co ciekawe podniecało.

    Nagle Daria mrugnęła do Radka i wzięła do buzi. Cały fiut zniknął w jej gardle, a ja mogła co najwyżej popieścić języczkiem jądra. Po około dwóch minutach krztuszenia się Dari Radek wyjął penisa z jej ust, a gdy otworzyłam szeroko usta wpakował go do mojego gardła. Wiedząc, że muszę przebić Darię chwyciłam Radka za ręce i skierowałam je na moją głowę. Radek chwycił mnie mocno za włosy i zaczął mnie pieprzyć w gardło jak zwyczajną sukę. Robił to z pięć lub sześć minut, po czym wstał z krzesła

    – Szeroko buzię – Rozkazał.

    Zbliżyłam się do Fiołek i wykonałam rozkaz. Po chwili na nasze twarze spadł spory ładunek spermy

    – Dla każdej po osiem punktów – Powiedział Radek – Chyba, że…

    – Co Pan proponuje? – Zapytała stojąca przy szafie Fiołek. Szukała po kieszeniach chusteczek.

    – Lubię patrzeć jak dziewczyny, zlizując z siebie spermę

    – Chyba sobie żartuj…

    Fiołek nie dokończyła. Rzuciłam się jej na szyję i zlizałam spermę.

    Daria. Najpierw spojrzała na Radka, a potem na mnie.

    – No – Powiedziałam, zlizując spermę z wargi.

    Fiołek zagryzła wargę i złapała mnie za policzki. Zaczęła zlizywać spermę z mojej twarzy, a ja jej na to pozwalałam i co ciekawe nawet się podnieciłam. Trwało do parę sekund. Już myślałam, że Fiołek mnie puścił, gdy nagle poczułam jej język na ustach. Nie zdążyłam mrugać, a ona już mi wpychała swój języczek do gardła.

    W końcu mnie puściła i spojrzała na Radka

    – Teresa dziewięć, a Daria dziesięć – Powiedział chłopak.

    Fiołek tylko mu podziękowała buziakiem i weszła do środka, ja oczywiście poszłam za nią.

    Swingersów było sporo. Wielu z chłopaków było między dwudziestką a dwudziestką piątką. Było też paru po trzydziestce, ale nadal przystojnych. Dziewczyny były młode i ładne. Wiele z nich miało duże piersi czy tyłki. Mimo to to ja z Darią robiłyśmy show. Dwie piękne Milfy to nie jest rzadki widok na swingers party, ale zawsze ciekawy.

    Fiołek natychmiast została porwana przez dwóch facetów. Ja za to zdążyłam położyć kartki i długopis na pobliskim kredensie i już ktoś na mnie gwizdnął.

    Podeszłam do zabawiającej się pary. Chłopak (bo na oko miał z dwadzieścia może dwadzieścia parę) siedział wygodnie na fotelu, a dziewczyna klęczała, robiąc mu loda.

    Facet się do mnie uśmiechnął i wskazał na dziewczynę, która lizała prawy bok jego penisa. Uśmiechnęłam się i usiadłam mu na kolanach, nadziewając się cipką na sterczącą pałę. Dziewczyna zaczęła mu ssać jądra, facet przyssał się do mojej piersi, a ja, podskakując na kutasie zerknęłam na Darię.

    Fiołek klęczała na środku pokoju, obciągając na zmianę czterem napaleńcą.

    – Hmm podobam ci się? – Wyszeptałam do ucha kochankowi.

    Facet puścił moją pierś i dał mi klapsa w lewy cycek.

    – Bardzo

    Uśmiechnęłam się i wyjaśniłam mu o co chodzi z listą.

    – Hmm Dostaniesz ósemkę mała – Powiedział i dał mi klapsa

    – Hmm liczę na ciebie ah hmm, a teraz spuść się ładnie. Aaaa!… Uwielbiam czuć spermę w cipce.

    Chłopak uśmiechnął się szeroko i złapał mnie mocno za tyłek. Jeden, dwa, trzy ruchy bioder i ciepła sperma wlała się do mojej muszelki.

    Uniosłam tyłek do góry i zaczęłam się całować z kochankiem, by klęcząca za nami dziewczyna mogła w spokoju zlizać spermę. Gdy poczułam, że moja cipka jest już czysta odeszłam bez słowa.

    Nie zdarzyłam przejść paru kroków, a ktoś złapał mnie za ramię. Był to trzydziesto latek, która puścił do mnie oczko i zaprowadził za rękę do stojącej pod ścianą kanapy.

    Trzydziesto latek usiadł i z uśmiechem spojrzał na mój biust. Wiedząc co mu chodzi po głowie uklękłam i wsadziłam jego chuja między piersi. Penis miał w centymetrach dobre dwadzieścia parę, więc główka zawsze wystawała. Wiedząc, że pewnie go to podnieci zaczęłam lizać żołądź.

    Facet zamknął oczy i pogłaskał mnie po głowie. Chciał się odprężyć. Minęło dobre dwanaście minut, zanim spuścił mi się na piersi.

    Po skończonej robocie usiadłam na nim okrakiem i wyjaśniłam o co chodzi z zakładem, a on obiecał dziesiątkę.

    Dałam mu całusa na pożegnanie i odeszłam. Usiadłam na kanapie znajdującej się na środku pokoju. Zaczęłam szukać wzrokiem Fiołek i znalazłam ją. Pieprzyła się z dwoma facetami. Jeden brał ją w tyłek, a drugi rżnął w usta.

    Byłam w nią tak zapatrzona, że nawet nie zauważyłam Blondynki, która usiadłam obok mnie i zaczęła zlizywać spermę z moich piersi, a gdy zlizała już wszystko ugryzła mnie w sutek i przyssał się do piersi. Mrucząc cicho pogłaskałam ją po głowie, a ona spojrzała mi w oczy, pocałowała mnie w usta i usiadła obok, rozchylając nogi na M.

    Uśmiechnęłam się i uklęknęłam. Jej cipka była mokrą i wilgotna. Łono zdobiły paseczek włosów, a wargi sromowe małe kolczyki.

    Zaczęłam lizać, a dziewczyna piszczeć i jęczeć. Szalałam językiem. Lewa, prawa, góra, dół, tył i przód. Czułam zlizywane soczki i co ciekawe podniecający posmak srebrnych kolczyków. W pewnej chwili wsadziłam jej do cipki dwa palce. Palcówka była szybka i mocna. Jeden, dwa, trzy i poczułam jak moja kochanka dostaje orgazmu.

    Wstałam, a dziewczyna patrzyła na mnie chwilę, dysząc i popchnęła mnie, tak, że upadłam na ziemię.

    Leżąc na podłodze rozchyliłam nogi, a ona rzuciła się na moją brzoskwinkę. Lizała ją pionowo, a ja, mrucząc cicho pogłaskałam ją po głowie.

    – Mmm szybciej – Jęknęłam.

    Ona oczywiście posłuchała. Robiła to coraz szybciej i szybciej, aż w końcu poczułam, że zbliżam się do finału.

    – Ahmm zaraz dojdę! – Krzyknęłam.

    Co ciekawe moja kochanka tylko się uśmiechnęła i położyła się na mnie. Zaczęła mnie całować po szyi, policzkach i ustach. Ja oczywiście odwzajemniałam pocałunki i przy okazji wspomniałam jej o zakładzie.

    Iwona (bo tak miała na imię) zamruczała mi do ucha i zaczęła drażnić mi cipkę dłonią. Jeden, dwa, trzy i doszłam.

    Iwona odeszła, a ja nadal leżąc na podłodze rozejrzałam się za Darią. Fiołek, opierając się o szybę okna dawała właśnie tyłek jakiemuś swingersowi.

    Na czworaka podeszłam do kanapy. Już miałam na nią wchodzić, gdy poczułam czyjeś ręce na moich pośladkach, a potem twardego kutasa wbijającego się w moją dziurkę analną.

    – Ahem aa hmm… Lubisz z zaskoczenia? – Zapytałam, przyjmując pierwsze pchnięcia.

    – Tak – Odpowiedział mi swingers i dał mi mocnego klapsa.

    Byłam tak pieprzona parę minut. Potem poczułam ciepłą, świeżą spermę w tyłku. Już miałam odchodzić, gdy swingers złapał mnie za nadgarstki i zaprowadził do pobliskiej ściany.

    – Wypnij tyłek – Rozkazał.

    Zaciekawiona wykonałam rozkaz, a on wziął z szuflady czerny marker i napisał mi na pośladku,, Free anal,, oraz narysował strzałkę. Resztę imprezy spędziłam, opierając się o ścianę i dając dupy, a każdy, kto korzystał brał marker i pisał co chciał

    – Nadal cię boli, że wygrałam? – Zapytałam – sto trzydzieści pięć do stu czterdziestu to nie taki zły wynik.

    Fiołek wzruszyła ramionami i wyjęłam z kieszeni portfel. Byłyśmy w restauracji. Nie było to nic wykwintnego, a ot zwykła restauracje za schabowym czy mielonym. Mimo to ceny były dość drogie.

    – Jeśli przyjdzie kelner z rachunkiem zapłać – Powiedziała mi i poszła do WC.

    Jeden, dwa, trzy i jak na złość podszedł do mnie kelner z rachunkiem.

    – Moment – Powiedziałam i zaczęłam grzebać Fiołek w portfelu.

    Grzebała, grzebałam i w końcu znalazłam pieniądze oraz ciekawe zdjęcia. Pieniądze dałam kelnerowi, a zdjęcia schowałam do kieszeni.

    – Może zadzwonimy po taksówkę? – Zaproponowała mi Fiołek – Maksymilian powinien być już w domu.

    Wzruszyłam ramionami i usiadłam na ławce. Byłyśmy w parku, i to w takiej części, którą mało kto odwiedza, bo w sumie na ma, po co.

    – Czemu, by nie – Odpowiedziałam i wyjęłam zdjęcia z kieszeni – Trzeba nagrodzić pieska.

    Fiołek wyrwała mi zdjęcia z ręki.

    – Skąd je masz!?

    – Spokojnie nie potępiam. W sumie sama chętnie bym się tak zabawiła.

    Fiołek machnęła ręką

    – Możesz mieć fantazje tylko obiecaj, że nikomu o tym nie powiesz.

    – Czemu niby? – Zapytałam – Agata pewnie by się ucieszyła, a Iwona na bank, by zaproponowała wspólną zabawę.

    Fiołek już miała na mnie nakrzyczeć, ale szybko się uspokoiła, westchnęła i usiadła obok mnie.

    – O opinie dziewczyn się nie martwię. Bardziej niepokoi mnie ocena mężczyzn.

    – A to dlaczego? Wiesz w nasze firmie jesteśmy dość otwarci

    – Badania psychologiczne. Już dawno dowiedziono, że faceci nie odczuwają szacunku do osoby uległej. Powiedz, co by się stało, jeśli dowiedzieli by się, że ich szef daje się bzykać żonie w pupę?

    Prychnęłam pod nosem

    – Dramatyzujesz.

    – Osobiście wolę dmuchać na zimne kochana – Odpowiedziała mi Fiołek i wstała – Więc zamówmy już tę taksówkę.

    Obie weszłyśmy do niewielkiego sex shopu. Na półkach było mnóstwo dild i korków analnych. Tu i tam była też seksi bielizna poza tym były i słabsze zabawki typu farbki do ciała albo poduszki z hentai. Z BDSM nie widziałam nic poza paroma smyczami i małą szpicrutą

    – Możesz mi powiedzieć co tu właściwie robimy? – Zapytała Fiołek.

    Spojrzałam na nią i uśmiechnęłam się przyjaźnie

    – Wiesz chce zakończyć te nasze kłótnie. Wspólna zabawa z Maksem na zgodę?

    – Chyba oszalałaś

    – Daria błagam ja chcę być miła

    – Panie kupują? – Zapytała stojąca na kasie sprzedawczyni.

    Podeszłam do lady i zaczęłam się rozglądać dookoła

    – Macie coś z BDSM? – Zapytałam

    – Pod ladą i na zapleczu mam kajdanki. Bicze, smycze, zestawy do krępacji. Dla lesbijek raczej nic takiego specjalnego – Powiedziała, patrząc na Fiołek – Ale strapon się znajdzie, a na kostiumy uczennic i nauczycielki jest przecena – Uśmiechnęłam się

    Zrobiłam skołowana minę, a potem się uśmiechnęłam.

    – My raczej po coś do dominacji nad facetem. Koleżanka ma męża, któremu się zamarzył taki trójkącik.

    Sprzedawczyni się uśmiechnęła i poszła na zaplecze. Po chwili wróciła z paroma pudełkami.

    – Zastaw do krępacji męskiej i nowe strapony – Powiedziała – Bieliznę panie sobie same wybiorą. Zapakować?

    – Pewnie

     podeszłam do Fiołek z reklamówką

    – Nie wierzę, że to zrobiłaś – Wyszeptała Daria

    – Możesz w każdej chwili odpuścić. Co najwyżej poderwę Maksa na zestaw do krępacji i seksi bieliznę.

    Fiołek spojrzała na mnie, a potem zakryła oczy dłonią i ciężko westchnęła

    – Nie wierzę, że to robię – Wymamrotała.

    – A ja nie mogę się doczekać powrotu do Maksa. Chodź wybrać jakiś fajny gorset.

    – Śpi – Powiedziała Fiołek, zamykając drzwi do sypialni – Przyjechałyśmy w samą porę, bo parę minut temu pewnie był jeszcze na nogach

    – No i super – Powiedziałam, zdejmując bluzkę – Twój jest w tym czerwonym pudełku.

    – Nadal nie wierzę, że się na to zgodziłam – Znowu wymamrotała Fiołek, zdejmując dół razem z majtkami.

    – No już nie narzekaj – Powiedziałam, zakładając pończochy – Daj się zabawić człowiekowi

    – Daria to ty!? – Krzyknął Maks, a ja usłyszałam jak wstaje z łóżka i podchodzi do drzwi.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Aleksandra Sokowowska

    Komentujcie. Ładnie proszę 

  • Behind The Wheel

    Zbliża się nasza rocznica.

    Wpadamy na pomysł, żeby wyskoczyć gdzieś na weekend…tylko we dwoje…

    Pakujemy na szybko kilka rzeczy i wsiadamy do samochodu. Rzucamy monetą…góry czy morze. Wypadają góry. Patrzymy na siebie i już wiemy, co wybierzemy. Cieplice. Miejsca lubią, gdy się do nich wraca.

    Jest już wieczór, ale cieszy nas podróż nocą. Letnie ciepło, muzyka w samochodzie…poczucie beztroski.

    Nasze dłonie spotykają się co chwilę… prowadzisz, a ja zatapiam dłoń w twoich włosach…bawię się nimi.

    Zjeżdżam niżej…na kark. Masuję go przez chwilę…i zsuwam się niżej…ramiona.

    Przez koszulkę gładzę napięte mięśnie, podnieca mnie to.

    Zmieniam pozycję na fotelu…odwracam się bokiem do Ciebie.

    Odsłaniam Twoje ramię…pochylam się i wtulam w nie usta…całuję delikatnie…pieszczę językiem…

    Druga dłoń błądzi po Twojej klacie…zsuwa się niżej…

    Powstrzymujesz mnie. Mówisz, że musimy zajechać na stację zatankować…i żebym zapamiętała, w którym momencie przerwaliśmy.

    Wysiadamy z auta. Wyraźnie widać Twoje podniecenie, ale olewasz to. Tankujesz, a ja mierzę Cię wzrokiem, stojąc obok. Całujesz mnie…na chwilę nasze języki i wargi łączą się w pieszczotach Oddajemy się tej chwili z przyjemnością, smakujemy ją.

    Przerywa nam jakaś dziewczyna.

    Podeszła kiedy się całowaliśmy, teraz pyta, czy podwieziemy ją do następnego miasteczka.

    Jej oczy wędrują na Twoje krocze…potem na moje piersi, sterczące sutki.

    Nieświadomie przygryza wargę. Dokładnie wie, o co prosi.

    Jest młoda i ładna. Ma opaloną, gładką skórę, długie ciemne włosy. I piękne, pełne wargi.

    Podoba się nam… Tobie i mi. Zgadzamy się.

    Idziesz zapłacić, a dziewczyna ze śmiechem ładuje się na tylną kanapę.

    Wracasz po chwili. Wsiadamy i ruszamy w drogę.

    Siedzę bokiem na fotelu, obserwuję Cię i ją…

    Gadamy o głupotach…żartujemy i się śmiejemy.

    Kładziesz dłoń na moim kolanie i pytasz, czy pamiętam, gdzie przerwaliśmy. Jasne, że pamiętam…

    Odpinam Ci pas i pomagam zdjąć koszulkę…

    Siedzisz teraz nagi od pasa w górę, a ja pieszczę twoje ciało…

    Mięśnie ramion, szyję i kark…klatkę piersiową i brzuszek…kocham pieścić Twój brzuszek…

    Poruszasz niecierpliwie biodrami, jednocześnie masując moje udo…wędrując po nim dłonią…w górę i dół.

    Dziewczyna na tylnej kanapie obserwuje nas lekko uśmiechnięta…jej piersi poruszają się w szybkim oddechu.

    W tle leci Depeche mode…Behind the wheel. My little girl, drive anywhere, do what you want, i don’t care…tonight…

    Patrzę jej w oczy, i kładę dłoń na twoim kroczu.

    Masuję intensywnie twojego nabrzmiałego członka…natarczywie. Jest w pełni gotowy.

    Dziewczyna pochyla się i całuje mnie w usta. A potem zdejmuje szybkim ruchem majtki. Opiera się wygodnie i obie stopy kladzie na oparciach naszych foteli.

    We wstecznym lusterku widzisz jej cipeczkę…

    Teraz patrzymy na nią oboje. Jest słodka…z włoskami wygolonymi w równy prostokącik.

    Widzę jak zerkasz na nią, i na drogę…cały czas jedziemy przed siebie.

    Pewnym ruchem uwalniam twoją męskość ze spodenek, a Ty z ulgą poddajesz się ruchom mojej dłoni, obejmującej trzon twojego kutasa. Dostosowujesz się do mojego rytmu.

    Dziewczyna pociera dłonią cipeczkę…niecierpliwym, okrężnym ruchem dwóch paluszków zachęca do działania. Pochylam się i biorę w usta główkę kutasa, nadal trzepiąc go intensywnie.

    Teraz dzielisz już uwagę pomiędzy drogę, dziewczynę…i moje usta na twoim kutasie.

    Ssę cię przez chwilę, potem się odrywam.

    Podnoszę się i pochylam w kierunku dziewczyny.

    Wyciągam dłoń i przez chwilę pocieram jej cipkę…jest wilgotna i cieplutka…i chętna…

    Po kilku ruchach wsuwam w nią dwa palce…wchodzą bez oporu…jest mokra i ciasna. Poddaje się mojej pieszczocie.

    Przez chwile palcuję ją, a Ty obserwujesz nas w lusterku.

    Potem wyjmuję z niej palce i wsuwam Ci w usta…chcę, żebyś jej spróbował.

    Dziewczyna pociera się intensywnie, zabawa wyraźnie jej się podoba i chce doprowadzić ją do końca.

    Całuję Cię mocno…gwałtownie. Smakujesz jej cipką. Rozpala mnie to…

    Pochylam się i wracam do kutasa…odchylasz się, unosisz biodra. Walczysz z potrzebą zatracenia się, nadal jesteśmy na drodze…prowadzisz.

    Trzymam w ustach główkę…jest tak nabrzmiała, że wypełnia mi je całe.

    Kładziesz mi dłoń na głowie, dociskasz niecierpliwie, a ja mocno trzepię…mocno i szybko.

    Dochodzisz gwałtownie…czuję na języku, jak pulsujące skurcze pompują nasienie w moje usta.

    W tle słychać urywany jęk dziewczyny, kończy chwilę po Tobie.

    Podnoszę się, patrzę Ci w oczy i przełykam… przesuwając jednocześnie kciukiem po uchylonych ustach…lubieżnym, nieprzyzwoitym gestem.

    Wybuchamy śmiechem.

    Całujemy się lekko.

    Uchylamy okna, wpuszczamy powietrze…

    Dziewczyna się ogarnia, i po chwili dojeżdżamy na miejsce, gdzie wysiada.

    Macha z uśmiechem na pożegnanie.

    Taak…miło było ja poznać.

     

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    AndISay
  • Lato z niespodzianka

    Hejka, jestem Beata i chciałam wam opowiedzieć fragment z mojego nastoletniego życia.

    Były to wakacje, kiedy miałam 15 lat. Mieszkałam na wsi z rodzicami i rodzeństwem. Nie było tam za dużo miejsc do wyjścia. Jedynie świetlica wiejska, gdzie było boisko do koszykówki i piłki nożnej. Z racji tego, że granie w obie z tych gier mnie nie interesowało, to częściej tam chodziłam tylko po to, żeby porozmawiać z koleżankami, których nie miałam wiele, ponieważ miejscowość ta była strasznie mała, zaledwie jedno osiedle przekształcone z dawnego PGR i kilkanaście domów jednorodzinnych nie rzadko bardzo oddalonych od siebie. Był upalny lipcowy poranek, kiedy się obudziłam i po chwili rozciągania się na łóżku postanowiłam zejść do kuchni na śniadanie. Była tam mama, która właśnie kończyła swoje kanapki, wychodziła na pole, żeby plewić grządki. Chwilę z nią porozmawiałam i znikła za futryną drzwi wejściowych. Zjadłam płatki na śniadanie jak codziennie i zastanawiałam się co robić teraz. Postanowiłam wyjść pod świetlicę, żeby zobaczyć czy ktoś tam będzie. Wróciłam do pokoju, aby ubrać się jakoś w ten upalny dzień. Zdjęłam luźną koszulkę, którą miałam na sobie i przejrzałam się w lustrze. Byłam szczupłą blondynką z włosami do łopatek. Miałam płaski brzuch, który bardzo lubiłam, nie największe, ale kształtne piersi w miseczce B na szczycie, których były małe, różowe brodawki, które moim zdaniem były bardzo urocze i atrakcyjne. Nogi też były całkiem niczego sobie. Dosyć proste i gładko ogolone, bo przez to, że często nosiłam spodenki lub sukienkę to dbałam o nie mocno i goliłam je chociaż raz w tygodniu. Bardzo atrakcyjna pupa, która nie powalała rozmiarem, ale była okrągła i miękka i moim zdaniem największą zaletą mojego wyglądu były duże, niebieskie oczy. Kiedy skończyłam się sobie przeglądać w lustrze, zabrałam się za wybieranie stroju na dzisiaj. Z szafy wyjęłam dżinsowe szorty, białą, za długą koszulkę, której środek włożyłam w spodenki i wyjęłam białe skarpetki. Wychodząc, założyłam moje ulubione trampki, które zawsze nosiłam, kiedy wychodziłam na wioskę. Po drodze do świetlicy nie widziałam nikogo ze znajomych. Co prawda nie było nas tam dużo. Nawet nie było innych dziewczyn w moim wieku. Głównie zadawałam się z o rok starszą Julką, z którą super nam się rozmawiało na każdy temat. Często przesiadywałyśmy u niej w domu. Kiedy dotarłam już na miejsce byli tam dwaj chłopcy. Jeden to Łukasz o 2 lata młodszy ode mnie i Bartek też w takim samym wieku. Widziałam, że grają w piłkę. Przywitałam się z nimi i usiadłam na murku. Oglądałam jak ich rozgrywki, kiedy czekałam aż w końcu pojawi się ktoś z kim będę mogła porozmawiać. Długo nie musiałam czekać, bo po paru minutach przyszła Julka. Ubrana w zielony top odsłaniający jej brzuch, czarne, obcisłe spodenki i klapki. Miała związane luźno w kucyk, czarne włosy, które sięgały jej do ramion. Miała trochę większy ode mnie biust, który jej strój bardzo eksponował, trochę większy niż mój brzuch, ale nie można było powiedzieć, że jest duży, za to duże uda i pupę, które jej spodenki bardzo opinały. W zasadzie tak bardzo, że widać było jej bieliznę, można było wskazać dokładnie miejsce, gdzie kończył się materiał. Miała na sobie tego dnia stringi co jak mówiłam było wyraźnie widać. Usiadła obok mnie na murku i po krótkiej rozmowie okazało się, że jej rodzice wyjechali godzinę temu do wujków i wrócą dopiero wieczorem więc Jula zaproponowała żebyśmy przenieśli się tam by spokojnie sobie porozmawiać. Kiedy obie wstałyśmy, żeby iść, dodała jeszcze, że znalazła w pokoju rodziców coś co musi mi koniecznie pokazać. Zapytałam się co to jest, ale nie odpowiedziała. Przez całą drogę próbowałam wyciągnąć z niej tę informację, ale ciągle powtarzała ze dowiem się na miejscu. Jej dom znajduje się praktycznie na końcu wioski i jest otoczony z każdej strony przez drzewa. Do najbliższego sąsiada ma spokojnie z 20 metrów, więc jest tam spokojnie i cicho. Po wejściu do domu natychmiast poszłyśmy do jej pokoju. Kazała mi usiąść na fotelu przy biurku i zaczekać a ona wróci z niespodzianką. Byłam strasznie ciekawa co to jest więc zrobiłam dokładnie co kazała mi starsza koleżanka. Kiedy wróciła trzymała coś za plecami i powiedziała:

    – Pamiętasz jak kiedyś mówiłyśmy o tym jak fajnie by było w końcu spróbować czegoś więcej niż palcówki?

    Od dawna się przyjaźniłyśmy i rozmawialiśmy nawet na takie tematy. Co tam, nie tylko rozmawiałyśmy, czasem nawet wspólnie bawiłyśmy się, czasem nawzajem sobie pomagałyśmy palcami lub językiem. Do dzisiaj pamiętam jaki smak miała jej cipka. Była bardzo słona, a nie aż tak bardzo, żeby nie można było wytrzymać. Wręcz przeciwnie ten smak wprawiał, że chciało się więcej i więcej.

    – Pamiętam, ale… Co tam masz za plecami?

    – Ostatnio, kiedy nie było rodziców, myszkowałam w ich pokoju, żeby znaleźć coś ciekawego i mi się udało. – powiedziała to z dużym uśmiechem na twarzy.

    – Co takiego znalazłaś? – zapytałam mocno zaciekawiona.

    – O to. – mówiąc to wyjęła przedmiot za pleców i moim oczom ukazało się szklane dildo. Na oko miało ono z 18 cm i miało nieregularny kształt. Wyglądało to jakby kolejne szklane kulki ułożyć na sobie tak, żeby wchodziły do połowy siebie. Na samej górze była najmniejsza z nich a im niżej tym kulki się zwiększały.

    – Gdzie to znalazłaś? – zapytałam mocno zaintrygowana.

    – Było w pudełku w szafie schowane pod kocami – odpowiedziała ze wciąż wyraźnym uśmiechem.

    – Robiłaś coś już z tym?

    – Nie, czekałam na ciebie, żebyśmy mogli razem spróbować – mówiąc to jej uśmiech się poszerzył

    Nie spodziewałam się takiego obrotu spraw. Nie mniejszą byłam bardzo ciekawa, jakie to uczucie go mieć w sobie. Wcześniej miałam tylko palce i język Julki. Może czasem zdążyła się jakaś szczotka, kiedy byłam mocniej napalona, ale jeszcze nigdy nic tych rozmiarów. Mówiąc szczerze to byłam jednocześnie napalona na to i trochę wystraszona rozmiarami.

    – No nie wiem, może to trochę za dużo – powiedziałam do starszej koleżanki.

    – Daj spokój, damy sobie radę. Jeśli chcesz to mogę pierwsza.

    – Zgoda – pokiwałam potwierdzająco głową.

    – To może chodźmy do salonu, bo tam jest jaśniej i wszystko będzie dobrze widać. – zaproponowała Julka wywijając w powietrzu szklanym przedmiotem i przygryzając wargę

    Znowu pokiwałam głową i obie wyszłyśmy z pokoju. Za miejsce wybrałyśmy sobie sofę, która była bardzo dobrze oświetlona. Położyła zabawkę na sofie i powiedziała:

    – A teraz obie się rozbieramy

    Na początku wciąż oszołomiona tym co udało się jej zdobyć zawiesiłam się a ona w tym czasie już zdążyła zdjąć z siebie top, który odsłonił jej piękne piersi. Widząc to postanowiłam chwilę zaczekać z rozbieraniem, aby móc się jej dokładniej przyjrzeć, bo już minęło trochę czas od ostatniego razu, kiedy mogłam tak dobrze na nią popatrzeć. Obróciła się do mnie tyłem i jednym ruchem zdjęła te obcisłe spodenki i stringi, które było przez nie widać. Kiedy pociągała je w dół cienka nitka z soczków wciąż je łączyła. Widać było, że mocno się podnieciła na to. Tak samo, jak ja. Też czułam to jak moja cipka zaczyna się już robić bardzo mokra. Kiedy stała już całkiem naga stanęła do mnie przodem a jej ogolona cipka była bardzo wyraźnie wilgotna i gotowa na działanie.

    – Ty jeszcze w ubraniach? – zapytała się starsza koleżanka.

    – Chciałam się na ciebie lepiej popatrzeć – odpowiedziałam z uśmiechem.

    – No weź, nie raz już mnie taką widziałaś – odpowiedziała mi zawstydzona.

    – Ale nigdy nie byłaś już tak mokra na samym początku – powiedziałam wciąż wesoła na twarzy.

    – No to zobaczmy, jak jest z tym u ciebie – kiedy skończyła mówić podeszła blisko i zaczęła pomagać mi też się rozebrać. Ja złapałam aż koszulkę i odciągałam ją do góry, kiedy ona rozpięła mi guzik w spodenkach. Odsłoniła moje granatowe figi, na których środku była już widoczna plamka.

    – mhm. To tylko ja się tak podnieciła? – powiedziała Julka.

    – Nie powiedziałam, że tylko Ty – odpowiedziałam lekko zawstydzona

    Przyłożyła nos do niej – pachniesz jak ktoś kto zaraz będzie się nadziewać na naszą nową zabawkę.

    – N n najpierw ty to zrobisz… – odpowiedziałam drżącym głosem z podniecenia – a teraz zdejmij ze mnie resztę… Proszę

    Nie skończyłam jeszcze mówić a już poczułam, jak słońce świeci na moją mokrą, różową cipkę, która jest już tak bardzo chętna na zabawę. Stojąc tak nago jeszcze bardziej się podnieciłam wiedząc, że moja najlepsza przyjaciółka patrzy na mnie.

    – Gotowa? – zapytała.

    – Na co? – odpowiedziałam lekko zaskoczona

    Wzięła do ręki dildo i Przyłożyła mi je do ust. Nie wiedziałam, od czego zacząć, przecież nigdy wcześniej nie robiłam loda, ale postanowiłam spróbować mimo wszystko. Otworzyłam usta i poczułam jak duży, twardy przedmiot wchodzi mi do ust i z każdą chwilą jest coraz bardziej w mojej buzi. Uczycie to było dla mnie czym nowym i bardzo ciekawym. Na więcej przyjemności nie musiałam długo czekać, ponieważ jej dłoń pojawiła się na moim guziku i zaczęła go starannie masować kolistymi ruchami. Podniecenie robiło swoje i już po chwili poczułam jak ciepło zbiera się między moimi nogami i silny impuls sprawił, że w tej samej chwili doszłam na dłoń mojej najlepszej przyjaciółki.

    – Nie trwało to za długo – rzuciła prześmiewczym tonem Jula

    – Teraz twoja kolej – mówiłam to lekko śpiąca

    Przyłożyła obiekt do swoich warg a ja przerwałam jej mówiąc:

    – Nie o to mi chodziło – wskazałam na jej równie mokrą co moja cipkę

    Ona od razu domyśliła się o czym mówię i wręczyła mi ciepła wciąż od moich ust zabawkę. Szybkim krokiem podeszła do sofy, gdzie usiadła. Stopy też ułożyła na niej idealnie odsłaniając dziurkę rozkoszy. Przekazałam jej przedmiot a sama usiadłam na podłodze przed nią, żeby mieć dobry widok na to, co za chwilę ma się wydarzyć. Przyłożyła go do siebie i spokojnym ruchałem zaczęła go wkładać delikatnie przy tym pojękując. Było to oczywiste, że chciała tego tak samo bardzo jak ja chciałam to zobaczyć. Zniknęły już 2 cm, 5, 10 i 2 tym momencie przestała.

    – wooow, to będzie trudniejsze niż myślałam, żeby cały wszedł.

    – dobrze Ci idzie może trzeba tylko trochę się przyzwyczaić do tego uczucia – dodałam cichym głosem, który był tłumiony ciekawością.

    – może najpierw trochę to rozpracuje – kiedy skończyła mówić natychmiast delikatnie cofnęła go i znowu włożyła, powtarzając tę czynność.

    Zamknęła oczy oddając się przyjemności. Julka widać było bardzo to lubiła. Tak bardzo, że nawet nie zwracała uwagi, kiedy przy kolejnych powtórzeniach coraz więcej naszej nowej szklanej zabawki się w niej znajdowało. Po nie krótkiej chwili, z kolejnym ruchem jej nogi się mocno zacisnęły a z jej ust wydobył się bardzo głośny jęk. Chwilę tak siedziała z zabawką wciąż w środku i głośno dyszała.

    – to… Jest… Zajebiste uczycie – odrzekła po chwili ciszy

    Patrzyłam się na jej rozciągniętą przez dildo dziurkę, która wciąż pulsowała po orgazmie. Myślałam, czy ze mną będzie tak samo, ale żeby się o tym przekonać nie musiałam długo czekać.

    – Teraz ty, młoda – powiedziała wciąż dysząca koleżanka – teraz obliż moje soczki młoda – wyjęła zabawkę ze środka a na niej była biała stróżka uformowana z jej soczków, dużo nie myśląc otworzyłam znowu usta a ona odrazy go w nie włożyła. Było tak samo smacznie, jak zawsze, słono, ale przepysznie. Językiem dokładnie wylizywałam to co zostawiła, z każdego zagłębienia.

    – połóż się – powiedziała po chwili.

    – położyć się? – zapytałam.

    – tak, na brzuchu – nie wiedziałam, dlaczego mam to zrobić, ale posłuchałam się i kiedy zwolniła czarna, materiałową sofę to odrazy położyłam się brzuchem do dołu na niej.

    – podnieś biodra Beatko– powiedziała Julka, a po chwili pod moim brzuchem znajdowała się już jedna z poduszek kanapy.

    – Teraz, pozwól, że to ja Ci pomogę się pobawić, w końcu to ja ją znalazłam – powiedziała przechodząc za moje nogi i siadając okrakiem nad nimi. Złapała mnie w udach i rozłożyła je na boli, ułatwiając sobie dostęp do mojej cipki.

    Moje podniecenie właśnie osiągało swój limit. Wiedziałam, że za chwilę poczuje w środku coś większego niż palce czy szczotka. Coś o przyjemnym kształcie co sekundy wcześniej było w mojej najlepszej przyjaciółce i to ona mi to zaraz włoży. Czułam jak moje soki zaczęły ściekać mi po udzie na poduszkę i już czułam powiew wiatru spowodowany zbliżającym się obiektem. Poczułam, jak Przyłożyła go do cipki. Był wciąż bardzo ciepły i wilgotny i dotykał dokładnie tam, gdzie zaraz miał zniknąć. Czułam jak to się zaczęło, że teraz już nie ma odwrotu, bo wargi się rozszerzyły przez zabawkę. Zamknęłam oczy i zaczęłam szybciej oddychać skupiając się na tym jak moja dziurka rośnie, żeby móc go wpuścić głębiej. Bardzo powoli, ale ciągle wchodził we mnie. Julka położyła drugą dłoń na moim pośladku trzymając się za niego. Wchodził i wchodził, czułam, że trwa to już bardzo długo, ale nie miałam zamiaru kazać jej przestać, bo już tak bardzo tego chciałam, że kolejne milimetry były bardzo mile odbierane.

    – wszedł – powiedziała zaskoczona koleżanka – No nie wierzę, wszedł cały. Nawet we mnie tyle się nie zmieściło od razu.

    – ruszaj nim, proszę – wyjęczałam to bardzo cicho, bo przyjemność była niesamowita. Chciałam już dość a fakt, że Julka miała by na to wydarzenie miejsce w pierwszym rzędzie nie schodziło mi z myśli. Poczułam jak dildo lekko się cofa, aby za chwilę móc znowu wejść całe. Boże to było obłędne. Takiego podniecenia jeszcze nie czułam a koleżanka przykładała się do tego całą sobą. Najpierw wolno, wyczuwała teren, ale kiedy przekonała się o tym, że może szybciej nie szczędziła sekundy, żeby móc przyspieszyć. Kiedy już było jak dla mnie bardzo szybko, znowu poczułam ciepło w brzuchu. Tym razem było inne, intensywniejsze, większe, jakby ostre. Odruchowo próbowałam zacisnąć nogi, ale nie skutecznie, ponieważ między nimi znajdowała się ona. Zaczęłam dochodzić i przez to głośno jęczeć a Jula widząc to nie przestała szybko mnie nim ruszać. Miałam wręcz wrażenie, że przyspieszyła z tej okazji i kiedy moje ciało wygięło się w łuk wepchnęła je najgłębiej jak mogą i puściła wraz z moim głośnym jękiem. Chwilę leżałam tak, delektując się uczuciem, było nieziemskie. Nawet nie zauważyłam, kiedy Julka przeszła przed moja twarz i kładąc dłoń na policzku namiętnie mnie pocałowała w usta.

    – podobało ci się Beatko? – zapytała od razu

    -mhm – odmruknęłam po chwili

    – wyjąć już? – zapytała

    -… Jeszcze chwilę… Zostaw – odpowiedziałam ledwo łapiąc oddech. Czułam, że on sam wymyka się ze środka. Julka po paru chwilach dokończyła i też oblizała dildo po mnie za moimi plecami.

    – chyba już trzeba je odłożyć – powiedziała Jula stając nago przede mną

    – chyba tak – odpowiedziałam zmęczona

    – chodź ze mną

    – dobrze – byłam wtedy bardzo łatwa do namówienia do czegokolwiek, ten orgazm sprawił, że byłam absolutnie podatna na wszystko. Wstałam na nogi, które wciąż były jak z waty. Po moich udach płynął wielki potok z soków a na poduszce, na której przed chwilą leżałam była ogromna plama zrobiona przeze mnie. Podałam jej rękę i poszłyśmy obie wciąż nagie do sypialni jej rodziców. Otworzyła szafę, wyjęła koce a pod nimi było pudełko. Domyśliłam się, że tam pewnie je znalazła. Otworzyła pokrywkę a w środku było więcej zabawek.

    – to może na inny raz – powiedziała mocno się uśmiechając

    Włożyła do środka naszą zabawkę i wszystko znowu ukryła. Po powrocie do salonu nie wiedziałaś co zrobić.

    – może najpierw wysuszymy ubrania na słońcu, zanim je ubierzemy – zaproponowałam

    – to dobry pomysł w sumie – przyznała Julka

    Obie wyszłyśmy do ogrodu wciąż nago i powiesiłyśmy je na sznurku przypinając je spinaczami.

    – to, co teraz? Nie mamy ubrań a rodziców nie będzie jeszcze przez parę godzin – zapytałam.

    – może obejrzymy coś w telewizji – zaproponowała

    – dobrze – zgodziłam się wciąż łatwa do namówienia na wszystko

    Wróciłyśmy do salonu a Julka poprawiła tamtą poduszkę by nie było widać mojej plamy, usiadłyśmy obie na sofie i oglądałyśmy jakieś programy. Czasem Patrzyłam na jej cipkę, która wciąż pulsowała od ostatniego orgazmu, ale wtedy była już sucha. Kiedy nasze ubrania wyschły ubrałam się i całując się z nią na pożegnanie wróciłam do domu.
     

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Fenyl

    Krótka historyjka o dwóch koleżankach mieszkających na prowincji. Akcja dzieje się jednego z upalniejszych lipcowych dni na południu Polski gdzie mieszkają obie bohaterki. Tego dnia jedna z nich chwali się nowym odkryciem, którego dokonała w szafie rodziców.

  • W internacie

    W internacie.

    Było to dosyć dawno temu, bo w 1975 roku. Po wylotce ze studiów Mariusz ukrył się przed wojskiem w Policealnym Studium Technicznym. Owszem wezwali go na komisję poborową ale wyłgał się tym, że jak skończy technikum to będzie wartościowszy dla armii niż taki po liceum. Uwierzyli i dali „odroczkę”. Wiedział, że jest na tyle zdolny, że po dwu letnim okresie karencji, czmychnie znowu na studia i tylko przypilnuje się przez pierwszy rok żeby nie wylecieć.

    Do domu miał ponad 100 km i dlatego przysługiwał mu internat. Było to technikum wielopoziomowe, tzn było tam liceum zawodowe, technikum i nasze PSZ. PSZ były tylko dwie klasy i na 60 uczniów chodziły tam tylko dwie dziewczyny, które nie mieszkały w internacie tylko na stancji. Chłopacy przeważnie mieszkali z nim na jednym piętrze i tylko paru miejscowych i tych, których było stać na stancję gdzie indziej. W pokoju z Mariuszem mieszkali jeszcze Marek, Tomek i Wojtek. Wszyscy czterej mieli jedno upodobanie – bardzo lubili alkohol. Szczególnie z Wojtkiem się zaprzyjaźnił, bo obaj mieli jeszcze jedno zboczenie. Obydwaj uwielbiali seks i to im dziewczyna była młodsza tym lepiej. Oczywiście przestrzegali pewnych zasad. Nie mogła to być gówniara z podstawówki i musiała się zgodzić. Nie cierpieli gwałtu. Tomek chwalił się kiedyś, że wyruchał kuzynkę z V klasy podstawówki, to nie gadali z nim chyba przez tydzień. Dopiero jak postawił im kilka jaboli, to znowu się kolegowali. Mariusz nieraz sam się zastanawiał, co by zrobił jakby trafił na taką młodziutką kuzynkę. Doszedł do wniosku, ze jakby bardzo chciała, to pewno by ją wyruchał. No ale musiał grać swoją rolę.

    Mariusz miał 185 cm wzrostu i ważył 80 kg. Z tym, że nie był grubasem a tylko dużo trenował pływanie i taką masę dawały mu mięśnie. Miał też najdłuższego i najgrubszego kutasa w całym pokoju a może i na piętrze. Potrafił też powstrzymywać wytrysk i ruchać nawet ponad godzinę. Nieraz chodził do starszych kobiet i stąd miał firmowe ciuchy a one chwile potężnego orgazmu przy kontakcie z jego niemałym chujem.

    Internat w którym mieszkali miał 4 piętra. Oni mieli pokój na czwartym piętrze. I całe to piętro było dla PSZ i piątoklasistów z technikum. Parter zamieszkiwali pierwszoklasiści i piętra I,II,III odpowiednio do wieku. Przy czym piętro podzielone było na dwie części pokojem wychowawcy, który miał dodatkowe okno na korytarz i schody – jedna dla dziewczyn a druga dla chłopaków. Taka była konstrukcja internatu.

    Mariusz był już na drugim roku i zaczęło się to w drugiej połowie września. Był piątek wieczór i większość mieszkańców internatu wyjechała do domów. Poprzedniego dnia a właściwie nocy był u pani Joli i tym razem zapłaciła mu 200 zł. Miał więc kasę i mogli całą noc pochlać. Piwo, które wcześniej kupił już się skończyło. Zagrali w marynarza i wypadło na niego wyjście do sklepu po flaszkę. Wziął plecak i poszedł. Po drodze spotkał Ewę z córką. To jedna z kobiet, którą też ostro ruchał. Zaprosiła go do siebie. Trochę się bronił ale kupując po drodze trzy flaszki czystego spirytusu – domerdać mieli w pokoju, poszedł z kobietą i dziewczynką. W mieszkaniu mała poszła do swojego pokoju a Ewa zaciągnęła go do sypialni. Gdy skończył ją ruchać, zrobiła się dziesiąta i zamykali o tej porze internat. Zabrał siatkę i liczył, ze może jakoś wejdzie. Niestety. Drzwi były zamknięte i dzwonek wyłączony. Dobijanie się mogło się skończyć tylko uwagą a i tak by go nie wpuścili. Zaczął obchodzić internat i nagle zobaczył uchylone okno. Wdrapał się i po chwili był w dużej, zbiorowej łazience, jakie tylko były w internacie. Był w części umywalkowej a z sąsiedniej sali słychać było szum wody lejącej się z prysznica. Podszedł bliżej. Nie było kabin prysznicowych a jedynie odgrodzone murkiem boksy, oddzielone od reszty grubą, na pół przezroczystą, niebieską folią. Podszedł bliżej i ze zdumieniem zobaczył pod prysznicem cudne kształty gołej dziewczyny. Odchylił trochę folię. Tyłem do niego stała może 150 cm wzrostu, szczupła ale już z kształtną pupą, czarnowłosa dziewczyna. Woda spływała po jej gładkim ciele a ona mydliła sobie brzuszek, wyraźnie dłużej zatrzymując palce w kroczu. Miała ciemną karnację i na ślicznej dupce wyraźnie bielił się trójkąt zapewne od jej bikini a reszta była niemal ciemnobrązowa. Szybko zasłonił kotarkę żeby nie zdradzić swojej obecności ale ciągle miał przed oczyma wodę opływającą jej drobne ciałko, niknącą w rowku dupki i dalej spływającą po niezwykle kształtnych udach dziewczyny.

    Cichutko wyjrzał na korytarz. Panował tam półmrok oświetlany jedynie jedną żarówką w końcu holu i reflektorem przy pokoju wychowawcy. Zaczął kombinować jak by to dostać się na schody i potem minąć jeszcze cztery posterunki. Nagle kotara się rozsunęła i wyszła z boksu, owinięta w duży ręcznik wyszła czarnulka.

    – A co? A co pan tu robi? – zająknęła się na jego widok i zaraz poprawiła ręcznik.

    – Ćśśś… – przyłożył palec do ust – Nie jestem żaden pan tylko Mariusz i mieszkam na czwartym piętrze.

    – No tak ale…? – spojrzała na niego swoimi dużymi czarnymi oczkami.

    – No ale spóźniłem się i nie mogę wejść do siebie a tu było okno otwarte – wyjaśnił pospiesznie, żeby mała nie narobiła hałasu.

    – No ale gdzie będziesz spał? – pytała dalej.

    – Pewno tutaj w łazience. Już mam tyle uwag, że jakby dorwał mnie dyżurny wychowawca to wyleciałbym z internatu – brnął dalej w kłamstwo.

    – To już wiem co zrobimy – ucieszyła się – Jestem sama w pokoju, to pośpisz do rana a potem wrócisz.

    – Naprawdę? To by było doskonale. A gdzie twój pokój?

    – To ten drugi po prawej stronie, numer 8. Jest otwarty- wyszła na korytarz i rozejrzała się.

    Nikogo nie było to kiwnęła na niego i po chwili byli w czteroosobowym, skromnym pokoiku internackim. Były tam cztery tapczaniki i krzesła, stolik i szafki. Znał przecież to ponieważ ich pokój niczym się nie różnił. Jedno łóżko było tylko trochę rozgrzebane i domyślił się, że na pewno należało do pięknej dziewczynki spod prysznica. Postawił siatkę na stole i właśnie na nie się położył.

    – To mój tapczanik. Przejdź na inny – dziewczyna spojrzała na niego groźnie.

    – Lepiej siadaj tu obok i opowiedz mi coś o sobie – klepnął dłonią o skraj łóżka.

    – No więc. Mam na imię Madzia i chodzę do pierwszej klasy technikum – zaczęła siadając na skraju tapczanika.

    – A ja mam na imię Mariusz i chodzę do drugiej policealnej – odpowiedział spokojnie i przesunął się do ściany, żeby mogła swobodnie usiąść.

    – To ile ty masz lat? – spytała lekko zdziwiona.

    – Ja 22 a ty?

    – 15 – odpowiedziała lekko zawstydzona.

    – I pewno daleko masz do domu, bo nie pojechałaś na niedzielę​? – ciągnął rozmowę dalej.

    – Dosyć daleko i jeżdżę raz na miesiąc – ciągle siedziała obok ale była bardzo spięta.

    – Ja mam blisko ale rzadko jeżdżę. Wolę popić z kumplami – czuł jak bliskość jej drobnego młodziutkiego ciałka działa na niego.

    – Ja nie piłam jeszcze alkoholu – przyznała się dziewczyna.

    – To jak chcesz to mam pepsi, to mogę ci zrobić słabego drinka – zaproponował.

    – No nie wiem… – wahała się.

    Szybko wstał i nalał do kubka chyba z 50 spirytusu, dolewając do pełna colę. Sobie zrobił jeszcze mocniejszy napój. Podał kubek dziewczynie. Lekko skrzywiła się wypijając pierwszego łyka.

    – No i co? Dobre? – położył się znowu na jej tapczaniku.

    – Takie jakieś dziwne i tak piecze – westchnęła i wypiła drugiego, jeszcze większego łyka – I tak jakoś kręci mi się w główce.

    – To normalne – powiedział kładąc dłoń na jej kolanku.

    – I takie wszystko wydaje mi się łatwiejsze – dziewczyna spojrzała na niego a w jej oczkach pojawiły się iskierki i jak to nazywał kurwiki.

    – To tak ma być kochana Madziu – powiedział cicho a jego dłoń z kolanka zaczęła powolną wędrówkę, gładząc wnętrze uda dziewczynki.

    – Ja nie wiem. Ja nie chcę… – dziewczynę przeszył dreszcz i gwałtownie odepchnęła jego dłoń.

    – Czego nie chcesz Madziu? – znowu położył dłoń na jej kolanku i zaraz zaczął ponownie wędrówkę nią po wnętrzu jej gładziutkiego uda.

    – No bo… No bo… Ja nie wiem – jęknęła i oparła piąstki o górę swoich ud.

    – Czego nie wiesz? – jego dłoń dotarła do skraju ręcznika, w który nastolatka była zawinięta.

    – No bo… No bo…. Ja jeszcze nigdy tak nie miałam – cicho szeptała, dociskając piąstki do pachwinek i swojej cipeczki.

    – Jak nie miałaś? – wsunął dłoń pod ręcznik i pokonując dociskane piąstki był nią coraz bliżej koło jej pizdeczki.

    – Mariusz przestań… – jęknęła gdy dotarł opuszkami palców do jej cipki i rozchylając fałdki zewnętrznych warg sromowych zaczął wodzić nimi po mokrej i śliskiej szparce.

    Jednak jej piąstki nie dociskały się już tak mocno do krocza a jakby nawet przesunęły wyżej na brzuszek. Już wiedział, że jest ogromnie podniecona i że nic jej nie uchroni przed ostrym wyjebaniem. Jego środkowy palec pomalutku zaczął się wsuwać w śliską cipeczkę. Drugą ręką pociągnął ją za ramię i po chwili leżała na wąskim tapczaniku obok niego. Obrócił się, cały czas penetrując palcem jej cipeczkę i nagle jego usta znalazły się nad jej. Zaczął je całować i zwierać w coraz namiętniejszych pocałunkach. Nie umiała się całować ale po kilku minutach, naśladując go, szło jej coraz lepiej. Lekko syknęła gdy wsunął w nią dwa palce ale znowu oddała się nowo poznanej umiejętności. Wsuwał i wyciągał niemal palce, rozciągając jej dziewiczą pochwę i lekko unosząc macicę aby potem sięgnąć chujem daleko za nią. Była coraz bardziej podniecona. Ręcznik podwinął się tak, że teraz jej płaskie łono było całkowicie odsłonięte. Zaczął całować jej oczy, szyję i pierś. Szarpnął za ręcznik i odsłonił jej małe jeszcze cycuszki. Jej oddech stał się urywany i mocno przyspieszony a z ust wyrywały się ciche jęki, szczególnie gdy głębiej penetrował jej cipkę. Zaczął zębami chwytać nabrzmiałe sutki cycuszków, które miały jeszcze kształt piramidek. Zaczął całować i wodzić językiem po jej brzuszku, zostawiając mokre ślady. Wreszcie dotarł do porośniętego czarnymi włoskami jej wzgórka łonowego. Miała szeroko rozrzucone nóżki i nie miał najmniejszego problemu, żeby po chwili jego język zastąpił w cipce palce. Oparła dłonie o jego głowę. Już nie protestowała. Bała się strasznie tego co miało nastąpić a o czym tylko słyszała od starszych koleżanek. Jednak ciekawość, trochę wypity alkohol, podniecenie a może wszystko to razem powodowało, że bardzo chciała tego. Dociskała głowę Mariusza do swojego krocza i rozkładała nóżki coraz szerzej, uginając je lekko w kolankach. Postanowił, że nie pokaże jej wcześniej swojego kutasa. Nie chciał jej stresować jego rozmiarem. Penetrując językiem dziewczęcą pizdeczkę, rozpiął swoje spodnie i razem z majtkami zdjął je pomagając sobie stopami. Zaczął całować płaski brzuszek z cudownym pępuszkiem i znowu dopiero kształtujące się cycuszki, cały czas ocierając się piersią o jej szeroko rozłożone uda i świecącą się od soczków, leciutko rozwartą cipkę. Cicho stękała ale nie broniła się. Wreszcie dotarł ustami do jej twarzy a sztywny już kutas czubkiem niemal do jej waginki. Podłożył teraz lewy łokieć pod jej kolanko i oparł się na wyprostowanej tej ręce. W prawą dłoń chwycił swojego chuja i naciągnął skórkę na ogromną żołądź, zbliżając go do wąskiej szparki. Jej twarz była teraz przy jego piersi. Czuł jak czubek chuja dotyka wejścia do jej grotki. Zaczął mocno napierać sztywnym chujem na jej szparkę. Cały czas jednak był problem żeby pokonać tą przeszkodę. Żołądź kutasa ślizgała się po śliskiej od soczków szparce. Wreszcie ogromny łeb jego chuja wśliznął się do małej cipeczki.

    – Aaaaj… To boooliii…. To takie wielkie… – jęczała głośno dziewczynka a Mariusz pokonawszy pierwszą przeszkodę, zatrzymał swojego chuja zanurzonego w niej na kilka centymetrów.

    – Już trochę jestem w tobie. Przyzwyczaj się i zaraz pchnę go dalej. To tylko trochę boli na początku. Potem będzie wspaniale – obiecał jej i zaczął znowu napierać chujem na ciasną pizdeczkę Madzi.

    Posłuszny kutas zaczął swoją powolną wędrówkę do jej wnętrza. Wreszcie natrafił na następną przeszkodę. Mocno pchnął wtedy biodrami i chociaż z ogromnym oporem jego ogromny chuj wbił się w jej ciasną cipkę niemal do połowy. Dziewczynka aż się wyprężyła i zaczęła głośno jęczeć z bólu. Obawiał się, że może ktoś usłyszeć i zasłonił jej usta otwartą dłonią. Znowu zatrzymał się w pchaniu kutasa w jej cipkę, pozostawiając go jednak w jej norce.

    – Już zaraz przestanie boleć… już się przyzwyczaisz… Już się rozciągniesz… – dyszał jej w ucho nieziemsko podniecony.

    Dyszeli obydwoje a Madzia cicho pojękiwała ale objęła jego plecy dłońmi na wysokości łopatek, coraz mocniej dociskając go do siebie. Cofnął pupę do góry a za nią posłusznie wysunął się prawie całkowicie z jej cipki sztywny kutas. Niespodziewanie pchnął znowu bardzo mocno go do dołu i w głąb małolatki. Wiedział, że chce ją zerżnąć. Tak na niego działała. Teraz troszkę wysuwał kutasa, by wbijać go po troszeczku coraz dalej. Madzia w tym momencie aż podnosiła lekko do góry swoją pupcię a spod zaciśniętych powiek wypływały duże krople łez.

    – Jeszcze tylko troszkę… Zaraz będzie cały w tobie… – dyszał do jej ucha ciągle wpychając chuja coraz głębiej.

    Oderwała stopy od tapczaniku i uniosła je do góry. Pchnął teraz mocno i nagle poczuł jak jego uda dotknęły jej pośladków. Był w niej całym swoim orężem a małolatka aż zacisnęła ząbki na dolnej wardze i mruczała coś niezrozumiale. Cofnął kutasa do połowy i znowu mocno naparł. Jęknęła głośniej a jej paznokcie, całe szczęście krótkie wbiły się w jego plecy. Znowu cofał i atakował. Z początku pomału i ostrożnie ale w miarę upływu czasu coraz szybciej i gwałtowniej. Coraz głośniej jego uda klaskały o jędrne pośladki Madzi a i jej cipeczka stawała się coraz bardziej gościnna dla jego ogromnego chuja. Ruchał ją coraz ostrzej i mocniej a jej jęki były coraz mniej bolesne a coraz bardziej zmierzające do całkowitej ekstazy oddania się. Była młodziutka i bardzo ciasna ale ruchał ją bardzo ostro i coraz bardziej czuł jak z jego jąder pomału wędruje sperma. Nie miał gumki a nie wiedział czy może do środka. Kutas oprócz swojej wędrówki zaczął pulsować, dając znać o zbliżającej się erupcji. Wyrwał z niej chuja w ostatniej chwili. Pierwsza salwa poszła na jej brzuszek ale była tak mocna, ze pochlapała piramidki małych cycuszków. Przeniósł się wyżej i następne strzały poszły na jej pierś i śliczną twarzyczkę, na której malowało się ogromne zdziwienie.

    Leżał na plecach i odpoczywał. Czuł na biodrze mocno mokre, takie pierwsze, dziewczęce włoski, które porastały jej łono a główkę opartą o jego pierś. Ugięte kolanko dziewczynki przyciskało jego miękkiego i lekko sflaczałego kutasa.

    – Czy to zawsze będzie tak bolało? – spytała swoim dźwięcznym głosikiem.

    – Nie kochanie. Tylko ten pierwszy raz – szybko zaprzeczył.

    – A czy ja teraz już jestem prawdziwą kobietą? – uniosła głowę i spojrzała na jego twarz.

    – Tak kochanie. Masz już okres i właśnie utraciłaś dziewictwo. Teraz już jesteś prawdziwą kobietą – wysapał i pogładził ją po włosach, przesuwając dłoń na plecki.

    Przez chwilę leżeli przytuleni do siebie bez słowa i tylko jego dłoń gładziła jej plecy i jędrne pośladki.

    – I do tego muszę przyznać, że byłaś naprawdę wspaniała – szepnął jej do ucha i wsunął środkowy palec w ciasną dupkę Madzi.

    Tej nocy wyruchał ją jeszcze dwa razy, za każdym uzyskując niesamowite orgastyczne wytryski spermy. Rano, gdy się obudzili, rozdziewiczył też jej dupkę.

    C.D.Może nastąpić jak będziecie chcieli.

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Albastor
  • Narodziny Plywaczki cz. 4

    Matka jeszcze w niedzielę wieczorem uparła się, aby przygotować mi rzeczy do szkoły. Kiedy tylko chciałem protestować, posyłała mi gniewne spojrzenia, zaś dłonie latały wokół mojej głowy.  Stanęło, więc na rurkach, białej koszuli(matka chciała z falbankami, ale udało mi się zwrócić jej uwagę na bieliznę). Przy niej padło na koronkowe majteczki i staniczek. W pierwszym momencie nie zrozumiałem o czym mowa. Przecież nie mam piersi. Tutaj niespodzianka. Sztuczne piersi zostają ze mną na dłużej. Prawie całą noc nie spałem. Jak miałem w szkole rozmawiać? Jak spojrzeć ludziom w oczy? Byłem typem samotnika, jednak nie mogłem narzekać na brak znajomych. Oczami wyobraźni widziałem ich uśmiechy i złośliwości. Jeszcze spotkanie z tym babochłopem. Chora akcja.

    Rano wstałem wcześnie. Do plecaka wpakowałem rzeczy na zmianę. Wolałem dmuchać na zimne. Z jakiegoś powodu nie chciałem, aby zniszczeniu uległy moje jedyne ubrania, w których wyglądałem w miarę normalnie. Niestety matka po niedzielnych przymiarkach zabrała do prania, niby przypadkiem wszystkie inne “normalne rzeczy”. Długo się zastanawiałem. Pot z czoła spływał, kiedy wybrałem rajstopy, spódniczkę mini, koszulkę. Nad bielizną…no spędziłem trochę. Zmęczony, przestraszony. Dopiero po jakieś chwili z transu obudził mnie budzik. Miałem wychodzić za 3 minuty. W panice chwyciłem coś, założyłem co miałem wybrane. Byłem zbyt wystraszony, aby coś zjeść, więc w locie wziąłem kanapkę. Szybka toaleta. Peruka. Przed wyjściem zabrałem kosmetyczkę i wyszedłem z domu.

    Poranna pogoda mnie rozbudziła. Szybkim krokiem wpadłem na przystanek i do autobusu. Po jakimś czasie zdałem sobie sprawę, że zastrzyk adrenaliny spowodował, że nie czułem ucisku między nogami. Moje jaja i kutas poczęły uciskać mnie w niektórych miejscach. Westchnąłem. Bałem się kierowniczki, ale wiedziałem, że te zdjęcia będą gwoździem do mojej trumny. Podróż trwała może 20 minut. Na szczęście w czasie drogi nie było zbyt wiele osób. Dobrze wyliczyłem czas. Normalnie bym jechał w porannym tłumie, a tutaj panował spokój. Z nudów zacząłem przeglądać kosmetyczkę. Gdybym jej nie wziął, pewnie matka mnie sprała lub nałożyła kolejne kary. W środku oprócz pomadki było trochę kosmetyków, jednak nie miałem pewności co czego służą.

    -A może?-szepnąłem i wyciągnąłem szminkę. Czerwona. -Ehh…

    Nie wiem dlaczego zacząłem się malować. Za lustro robiła szyba autobusu, która idealnie odbijała moją twarz. Pierwszy i mam nadzieję ostatni raz to robiłem. Kiedy wysiadłem z autobusu słońce zaczęło odbijać się od witryn galerii, zaś sam stałem umalowany, ale i przerażony.

    -I co teraz?-powiedziałem

    Dookoła mnie było nikogo. Wejście zamknięte.

    -Może nie przyjdzie-pomyślałem

    Nagle za rogu usłyszałem ciężkie kroki. Z daleka poznałem sylwetkę kierowniczki. Teraz kroczyła powoli. Jej strój jeszcze bardziej napawał mnie strachem. Glany, czarne spodnie, czarna skórzana kurtka,jakiegoś zespołu rockowego i papieros w ustach. Na mój widok lekko się uśmiechnęła i kiwnęła głową.

    -Za mną.

    Otworzyła drzwi kartką i weszliśmy do galerii. Zdziwiłem się, że kierowniczka luksusowego sklepu z bielizną dla kobiet wygląda tak. Jednak rozmyślania przerwał głos, który mimo ogólnej cichy brzmiał jeszcze ciszej. Ciszej i straszniej.

    -Więc jesteś?

    Nie wiedziałem co odpowiedzieć. Postawiłem, więc wszystko na walenie prosto z mostu. Kierowniczka była niebezpieczna.

    -Tak-szepnąłem

    -Eee..?-spytała, wypuszczając dym z ust

    -Tak, pani-powiedziałem zaciskając zęby

    -Dobrze..jak masz na imię?

    -Ga..Gabrysia

    -Nieźle

    Dalej szliśmy korytarzem. Dopiero po chwili ukazała nam się witryna sklepowa. Ponownie karta. Wewnątrz panował nieskazitelny porządek. Widać pracownice sprzątały pod koniec dnia. Kierowniczka przeszła między półkami wypuszczając lekko dym.

    -Za mną.

    Posłusznie ruszyłem za nią. Zatrzymaliśmy się przed pokojem socjalnym. Wewnątrz panował podobny porządek. Kierowniczka jak gdyby zgasiła papierosa i zaczęła ściągać ubrania. Z szafki pod ścianą wyciągnęła uniform. Stałem jak zamurowany, kiedy na krześle wylądowała kurtka i spodnie. Zamiast damskich majteczek ujrzałem zwykłe męskie bokserki, a stanika nie było. Prawie płaska pierś zaczęła błyszczeć od porannego potu.

    -Uff..gorąco dziś-powiedziała na głos i odwróciła się do mnie. Z pod pach wystawały jej włosy. Widać bliższej jeszcze bardziej wyglądała jak facet. Podeszła do mnie. Jej usta się rozchyliły z szaleńczym uśmiechu.

    -Rozbieraj się suczko

    -Co?-zapytałem, ale zanim zareagowałem pięść uderzyła mnie w brzuch. Upadłem, łapiąc powietrze.

    -Nie będę się powtarzać

    Potrzebowałem chwili, żeby powoli zacząć ściągać ubrania. Kierowniczka śledziła moje ruchy, a kiedy zostałem w bieliźnie zatrzymała mnie.

    -Wstawaj suko.

    -Tak, pani.

    Będąc na nogach popatrzyłem na Siebie. Koronkowe majteczki, które zaciekle walczyły z moją małą maczugą i jajami.

    Kierowniczka powoli  podeszła do mnie. Jej wzrok był przerażający. Nie była zbyt umięśniona, ale sprawiała tak przerażające wrażenie, że ledwo mogłem ustać. Kiedy podeszła ogarnął mnie zapach papierosów i potu.

    -Widzę, ze suczka ma problemy nie tylko z słuchaniem, ale i z kontrolowaniem siebie.

    To mówiąc chwyciła za mojego kutasa zamkniętego w majteczkach. Ból i dziwne szczypanie. Koronki wbijały się w niego i jaja.

    -Auu…-jęcznąłem

    -Oo..widzę, że Ci się podoba..hehe-zaśmiała się i mocniej ścisnęła.

    Dziwnie się wykrzywiłem i zamknąłem oczy.

    -Niech to się skończy-pomyślałem

    O dziwo kierowniczka puściła. Bec! dostałem z liścia w twarz.

    -Masz patrzeć-warknęła

    Otworzyłem oczy. Kierowniczka przez chwilę stała i lekko dyszała. Wreszcie sięgnęła do szafki i wyciągnęła długi pakunek. Chwilę trzymała go w dłoni, po czym rzuciła w moim kierunku. Ledwo złapałem.

    -A teraz pokaż co potrafisz. Mam ciężki dzień. Muszę się rozluźnić.

    Pakunek był kawałkiem szmatki przepasany sznurkiem. Z duszą na sercu rozwiązałem go. Wewnątrz spoczywał spory, wykonany chyba z gumy sztuczny kutas. Był spory nie powiem. Spojrzałem zdziwiony na Kierowniczkę, która pozbyła się bokserek. Jej busz przypomniał mi mojego. Widać nie tylko włosy pod pachami, ale również zarośnięty trójkącik był w ramach naturalizmu. Moje rozmyślania przerwał jej głos.

    -Na co kurwa czekasz?

    Wzięłam dildo do ręki. Pakunek opuściłem. Nigdy nie miałem z nim do czynienia. Ponownie zerknął na dziewczynę, która zdążyła już schować dłoń między nogi. Przysiadła na stole. Jej oczy się rozszerzyły, zaś głos zamienił się w sapanie.

    -Naaa..co kurwa czekasz, dziwko?- warknęła

    -Ja..nigdy nie..-nie wiedziałem co powiedzieć

    Kierowniczka ze złością wstała ze stołu. Jej oczy zwęziły się, zaś dłonie zacisnęły się.

    -Ty…ja Ci pokażę!-krzyknęła.

    Nie miałem czasu jak zareagować. Byłem przygotowany na liścia lub nawet znowu uderzenie w brzuch. Jedyne co pamiętam to jej ciężki but. Glan, który zniknął mi między nogami. Poczułem niewyobrażalny ból. Nie raz pływając uderzyłem jajami w barierkę lub linę. Teraz jednak myślałem, że głowa mi eksploduje. Chciałem krzyczeć, ale mój ból…Ból ciała przemienił się w pisk. Upadłem. Kątem oka zobaczyłem jak moja oprawczyni stoi nade mną. Jej wzrok był..szalony. Jedną dłonią, , która całkowicie zniknęła pod włoskami robiła sobie dobrze. Słuchałem jej jęki. Druga zaczęła zdzierać ze mnie koronkowe majtki.

    -Zaraz pokażę…-nie usłyszałem. Moje oczy patrzyły tempo w szafki w pokoju. Na jednej widziałem uśmiechniętą dziewczynę w bieliźnie. Wydawało się, że uśmiecha się do mnie, może mruga. Nagle poczułem że coś próbuje dostać się przez moją dziurkę.

    -Gdzie jest ten kutas?-pomyślałem

    Wtedy poczułem coś długiego. Coś brutalnie pieprzyło mój tyłek. Wyplułem ślinę.

    -Masz ciasną dupkę. Nawet bez żelu wchodzi ciężko. Lubisz to?-głos Kierowniczki doszedł do mnie. Ból potęgował się. Leżąc na brzuchu byłem torturowany przez tą okrutną dziewczynę. Nawet nie wiem kiedy straciłem przytomność. Poczułem jak mój obolały kutas tryska pod moim ciałem.

    _______

    Obudziłem się zbolały. Wszystko mnie bolało. Próbowałem wstać. Moje nogi jednak odmówiły mi posłuszeństwa. Dopiero po chwili wstałem. Stanik wisiał na mnie, zaś majteczki leżały na podłoże. Podarte. Nie wiedziałem co powiedzieć, o zrobić. Spojrzałem na moje jaja i kutasa. Cały czerwony , marnie wisiał. Tyłek za to mnie bolał, jak cholera. Podeszłam do lustra. Peruka się przekrzywiła, zaś czerwona szminka rozmnażała się wraz z śliną. Jak automat zebrałem swoje rzeczy. Zegar wskazywał 9.10. Szkoła. Nie myślałem co się stało. Chciałem stąd wyjść. Chciałem uciec od wszystkiego. Mogłem powiedzieć, że chcę pójść na studia sportowe, na prawo, na co tylko chcę. Teraz zamknięty w tej chorej parodii, musiałem grać dziewczynę. Schowałem ubranie i wyciągnąłem zapasowe. Z przerażeniem ujrzałem bieliznę. Rano z roztargnienia zabrałem nowe majteczki. Piękne z wycięciem na dole i koralikami. Westchnąłem. Kolejne szczypanie. Miałem dość tego. Szybko wyszedłem. Kierowniczka stała przy kasie. Zdążyła się przebrać w uniform. Sprawiała wrażenie wyluzowanej. Jej wzrok padł na mnie. Uśmiechnęła się obleśnie.

    -No witam, śpiącą królewnę. Już miałem budzić Ciebie. Otwieramy za 15 minut. Masz stąd spierdalać. Dałaś mi dziś nieziemską rozkosz. Dawno nie byłem się tak silna i dominująca. Ehhh..jeszcze czuję to uczucie.-zamknęła oczy z rozmarzeniem- Jesteśmy kwita, a jeśli komuś powiesz to…

    Sięgnęła po telefon i odpaliła jakiś plik. Na zdjęciu leżałem w prawie nagi. Sperma pokrywała kutasa i podłogę, zaś w dupie miałem wbite dildo.

    -Ładne. Prawda?

    Kiwnąłem znacząco głową.

    -A teraz mój prezent na ten wspaniały dzień. Pochyl się.-padła komenda.

    Usłuchałem się. Kierowniczka podeszła za mną. Czułem jak opuszcza moje rurki.

    -No, no, no, to chyba nasz produkt. Pasuje do takiej suczki. hehehe.-zaśmiała się ścigając również stringi

    Poczułem jak coś większego wbija się w dziurkę.

    -Ahhh-jęknałem głośno

    -To tyle-powiedziała, ubierając mnie- Ta łezka-zatyczka jest specjalnie dla Ciebie.

    Poczułem jak zatyczka powoli rusza się na moje ruchy. Wyprostowałem się powoli. Czułem jakbym próbował się wypróżnić, ale coś nie chciało mnie opuścić.

    -A teraz spieprzaj.

    Moje kroki stały się jak u robota. Fala ludzi zaczęła przybierać na mocy z rana. Czułem na sobie wzrok klientów i pracowników. Koreczek mocno się wpijał, przez co moje westchnienia zmieniły się w sapanie i lekkie jęki.

    Kiedy stanąłem na przystanku przy wejściu poczułem się wolny, jednak tylko do czasu, kiedy we drzwiach autobusy ujrzałem znajomą seksowną dziewczynę…

    (cdn.)

    (Opowiadanie jest fikcją literacką. Prawa do utworu są oparte na podstawie ustawy z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych(t.j Dz. U. z 2021 poz. 1062, z 2022 poz. 655.) i ustawie z dnia 10 maja 2018 r. o ochronie danych osobowych(t.j. Dz. U. z 2019 poz. 1781). Kopiowanie i używanie treści dzieła twórcy jest karalne.)

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Miły z Gdańska
  • Nowa znajoma

    Witajcie, to będzie moje pierwsze opowiadanie tego typu. Prawdę mówiąc to ogólnie będzie moje pierwsze opowiadanie. Niestety jest ono kierowane w 100% do Pań. Aby bardziej zaangażować czytelnika, główna rola będzie grana właśnie przez niego. Zapraszam do oceny moich wypocin, są one całkowicie spontaniczne.

     

    Cała znajomość zaczęła się aplikacji randkowej, sparowało nas zupełnie przez przypadek. W końcu byłaś ode mnie znacząco starsza, mieszkaliśmy w dwóch różnych miastach, nie mniej jednak nie przeszkadzało nam to ani trochę. Zaczęliśmy standardowo od wymiany informacji, tego, co lubimy, co nas tu sprowadza. Mimo iż tematy, na które rozmawialiśmy były bardzo oklepane, złapaliśmy wspólne flow i bardzo przyjemnie nam się pisało. Któregoś wieczoru temat zjechał na propozycję spotkania się. Pomysł ten bardzo mi się spodobał, praktycznie od razu się na niego zgodziłem. Bardzo szybko ustaliśmy obojgu pasujący nam termin, teraz wystarczyło już tylko wyczekać nadchodzący dzień…

     

    Umówiliśmy się na mieście w kawiarni, przybyłem chwilę przed umówioną godziną i zajęłam miejsce. Dojrzałem Cię od razu jak tylko weszłaś do środka, mimo swojego wieku wyglądałaś rewelacyjnie, piękne ciemne włosy do ramion, szczupła sylwetka i ta gracja, z jaką się poruszałaś, ubrana byłaś w kombinezon jednoczęściowy, dość cienki, można powiedzieć, że chwilami było widać jak prześwituje Ci dobrany, świetnie dopasowany koronkowy komplet. Jednakże w tej chwili nie miało to znaczenia. Gdy tylko zbliżyłaś się do stolika, moje serce zaczęło szybciej bić, mogłoby się wydawać, że to przez poznanie kogoś nieznajomego, jednak  w tej chwili coś nie dawało mi spokoju, coś mówiło mi, że chodzi o coś zupełnie innego. Spotkanie przebiegało fantastycznie, tematy nam się nie kończyły, mogliśmy tak rozmawiać i rozmawiać. Kiedy wzięłaś ostatni łyk, zimnej już kawy, zapytałaś czy nie mam ochoty wpaść do Ciebie. Powiedziałaś, że masz dobre wino i szkoda było by je wypić samemu. Zgodziłem się…

     

    Gdy przyszliśmy do Ciebie, od razu podałaś mi butelkę i kazałaś otworzyć. Rozmowa dalej przebiegła świetnie, zrelaksowani siedzieliśmy na przecie siebie uśmiechnięci, cali w amoku obecnej sytuacji, wtedy jeszcze żadne z nas nie wiedziało, co zza chwilę się wydarzy. Po opróżnieniu całej  butelki powiedziałaś, że musisz się odświeżyć i wziąć szybki prysznic, uśmiechnęłaś się zalotnie. Wstałaś z kanapy, na której siedzieliśmy i ruszyłaś w stronę łazienki. Już w trakcie drogi delikatnie i uwodzicielsko zaczęłaś ściągać z siebie kostium. Zdjęłaś go do połowy, teraz już dokładnie widziałem Twój czarny koronkowy stanik i skrawek majtek, również koronkowych, zdecydowanie był to komplet…

     

    Po wejściu do łazienki, celowo nie zamknęłaś za sobą drzwi, zostały one do połowy otwarte, jakbyś zapraszała mnie do środka. Usłyszałem tylko dźwięk lejącej się wody. Długo jak na tak krótką chwilę, która dopiero minęła biłem się z myślami co zrobić, podążyłem za Tobą, gdy zbliżyłem się do drzwi i zajrzałem do środka, zobaczyłem że patrzysz prosto na mnie, jakbyś czekała, jakbyś wiedziała, że przyjdę. Kiwnelas tylko palcem “chodź tu” i od razu się odwróciłaś. Nie wiele myśląc rozebrałem się i od razu do Ciebie dołączyłem. Objąłem Cię w pasie i najdelikatniej jak tylko umiałem zacząłem całować Cię po karku, mój bardzo nabrzmiały już członek ocierał się o Ciebie, co jak dało się zauważyć bardzo Ci się podobało. Po krótkiej chwili odwróciłaś się, jednocześnie dając mi jasno do zrozumienia, że mam zająć się Twoimi piersiami, teraz ich kolej. Dopiero w tej chwili dojrzałem, jakie są piękne, moje usta delikatnie muskały najpierw jeden już i tak sterczący sutek, później drugi, czubkiem języka delikatnie muskałem. Sądząc po Twoim przyspieszonym oddechu mimo szumu wody, która leciała, wiedziałem że ci się to podoba. Czułem jak podniecenie sięga zenitu…

     

    Gdy już wystarczająco czułaś się odświeżona, wyszliśmy spod prysznica, wzięłaś ręcznik, który leżał nieopodal i okryłaś się nim, zawiązując nad piersiami. Wyszłaś z łazienki nie czekając na mnie. Oczywiście podążyłem od razu za Tobą. Usiadłaś na łóżku tyłem do wejścia i czekałaś, gdy tylko wszedłem do pokoju od razu usiadłem za Tobą. Bardzo powoli znów zbliżyłem usta do Twojego karku dając Ci jasno do zrozumienia, że jestem. Ty już doskonale o tym wiedziałaś, czułaś na swojej jeszcze delikatnie mokrej skórze, mój ciepły, nieregularny z podniecenia oddech. Delikatnie przystawiając moje usta do Twoich pleców zacząłem Cię całować, odchyliłaś głowę do tyłu z rozkoszy, moja dłoń w tym czasie zaczęła wędrować wzdłuż twojego ramienia, najdelikatniej, jak tylko potrafi, samymi opuszkami palców. Po chwili moja dłoń silnym, zdecydowanym, lecz wbrew pozorom delikatnym ruchem rzuciłem Cię na łóżko. Moja dłoń już nieco bardziej pewnym chwytem z sunęła z Ciebie ręcznik, w tej chwili leżałaś już przede mną całkiem naga. Ponownie i tym razem zacząłem delikatnie całować, pieścić lizać i ssać Twoje piersi. Spojrzałem w Twoje oczy i widziałem w nich błagalne “zejdź niżej”.., nawet nie miałem ochoty się sprzeciwiać, grzecznie wykonałem Twoją prośbę. Nie przestając Cię całować schodziłem w dół, całując Cię po brzuchu, udach i dokoła niej, najbliżej jak się tylko da, droczyłem się, chociaż doskonale wiedziałem, czego chcesz, dało się to wyczuć. Silna, wręcz potężna woń podniecenia unosiła się w powietrzu, był to słodki zapach. Wiedziałem już, że nie mogę Cię dłużej tak torturować, zszedłem w dół, smakowała idealnie, mój język z początku spokojnie chodź niepewnie zbliżył się do niej. W pierwszej kolejności skupił się na łechtaczce, delikatnie ją muskając góra dół, po chwili jednak zacząłem wykonywać okrężne ruchy dokoła niej, z początku wolne i delikatne, jednak z każdym okrążenie stawały się bardziej intensywne i stanowcze, tylko po to by znów zwolnić i stać się delikatnymi. Aż w końcu, wejść do środka…

     

     

    Ciąg dalszy? Jeżeli tylko ktoś będzie chciał.

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Gal Anonim
  • Impreza zakrapiana sperma niewinnego

    Jak zwykle w piątek, wraz z kumplami i znajomymi z roku, urządzamy imprę. Nie spodziewałem się jedna, że tym razem dojdzie do tragedii, którą zapamiętamy na bardzo długo…

    Moja najfajniesza ekipa, czyli Daniel, Grzesiek, Paweł i Karol zaprosili kumpelę Kaśkę. Druga, mniej fajna ekipa, czyli Krystian z Magdą, Łukasz i Maks ściągnęli Karolinkę oraz Martę. Zaplanowaliśmy seks. Każdy miał mieć dziewczynę, ale nie wyszło. Nie lubię Łukasza i Maksa, bo są jacyś dziwni, ale mam swoich kumpli, więc się nie boję. Niemniej, impreza się rozkręcała i było coraz fajniej. Sporo piliśmy. Chciałem zagadać do Marty, ale inni kolesie też mieli na nią ochotę. Krystian z Magdą poszli na stronę i wszyscy wiedzieliśmy, co będą robić. Zajęli łazienkę, z której dobiegały odgłosy niesamowitej rozkoszy. Karol kobieciarz postanowił rzucić się na Kaśkę. Potem poszli do drugiego pokoju i ślad po nich zaginął. Wtedy zdarzył się spisek. Marta umówiła się z Grześkiem, a Karolina z Danielem. Zostałem bez lasek, na lodzie, z Pawłem i nielubianymi kolesiami. Czułem się niekomfortowo. Zabrakło już wolnych pomieszczeń, a towarzystwo było już mocno wstawione, więc po dłuższej chwili, Daniel zaczął całować i rozbierać Karolinkę praktycznie przy nas. Od momentu, gdy zdjął jej stanik a ona mu koszulkę, było na co patrzeć. Delektowałem się coraz pikantniejszymi widokami, aż nagle zaczął się dziać koszmar. Paweł podszedł do mnie, a wraz z nim Łukasz i Maks i wszyscy trzej zaczęli mnie macać. Mój kumpel okazał się gejem i zamiast mnie bronić, gdy pozostałych zajął zaproszonymi dziewczynami, zbratał się z moimi wrogami. Dopadli mnie. Zanim mnie przewrócili, zdołałem przez ułamek sekundy zobaczyć cipkę Karolinki, która była już całkiem naga. Niestety nie dali mi pooglądać. Byłem przestraszony i zdołowany jednocześnie. Miałem spędzać ten wieczór, zabawiając się z dziewczyną, albo chociaż oglądać nagie dziewczyny zabawiane przez moich kumpli, a tymczasem, sam stałem się kąskiem. Doszło do mnie, że to będzie najgorsza impreza w moim życiu. Zaczęli mnie rozbierać. Nie mogłem nic zrobić. Nie mogłem też pogodzić się z tą sytuacją. Poza Karolinką, to ja mam być golasem na oczach wszystkich na tej imprezie? Zanim zdołałem uświadomić sobie to pytanie, świeciłem już pałą i worem. Jedna chwila zmieniła wszystko! Spojrzałem sobie między nogi i ujrzałem znajomy widok, który oglądam każdego dnia. Tym razem jednak, w zaskakującym i szokującym akompaniamencie Pawła, Łukasza i Maksa, oraz Karolinki i Daniela. Zacząłem szybko oddychać i wpadać w panikę. Stała się tragedia! Kumple, przy których byłem równy i szanowany stoją teraz nad moim gołym fiutem. Jestem totalnie spanikowany! Chciałbym krzyczeć albo się bronić. Żaden inny chłopak poza mną w tym pokoju nie jest goły. Czuję się, jak Karolinka, która właśnie rozszerzyła nogi i wzdycha z podniecenia. Po tym, co mi zrobili, nigdy się do nich nie odezwę ani nie spojrzę im w oczy. Chciałbym płakać. Wszystko przepadło. Wszystko straciłem. Pewność siebie, poczucie godności, szacunek, intymność. Przenieśli mnie na łóżko obok łóżka Karoliny i Daniela. Jestem zawstydzony i obnażony psychicznie. Czuję pustkę i ogromne zmęczenie. Mogę się tylko poddać. Rozszerzyć nogi, jak Karolinka i przeżywać to, co zostanie mi zaoferowane. Leżę prawie obok Karoliny i widzę jej piękne, nagie ciało, którym zajmuje się kumpel. A tuż obok ja i moje nagie ciało, którym zajmują się aż trzej kumple. Chciałbym ją pieprzyć, a nie samemu być pieprzonym przez facetów. Wreszcie Łukasz wziął moją pałę do ust i czas się dla mnie zatrzymał a sperma wytrysnęła…

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Karl Cr
  • Malta cz. 4

    Po imprezie urodzinowej trochę rzadziej widywaliśmy się z rodziną Ramiego. Ja przeprowadziłam się do niego. Po szkole sprzątałam, gotowałam i czułam się jak jego żona. Rami dużo pracował i miał dla mnie mało czasu. Pewnej soboty, gdy Rami pojechał do pracy, zadzwonił dzwonek do drzwi. Otworzyłam i zobaczyłam Zinara.

    – Hej, co tu robisz

    – Mam sprawę do Ramiego

    – Nie ma go, jest w pracy

    – Mogę na niego zaczekać?

    – Spoko, siadaj, chcesz coś do picia?

    – Zrobisz nam po drinku? Nie lubię sam pić

    – Ok

    Zrobiłam dwa drinki, usiadłam na kanapie i rozmawialiśmy. Było fajnie,  nawet nie zauważyłam kiedy wypiliśmy całą butelkę. Zakręciło mi się w głowie i upadłam wprost na Zinara. Nagle nasze oczy się spotkały i puściły wszystkie hamulce. Zaczęliśmy się namiętnie całować. On macał mnie po tyłku i pieścił moje piersi. Mówił jaka jestem piękna i jak go podniecam. Czułam jego twardą pałę przez spodnie. Wyciągnęłam jego kutasa i zaczęłam ssać najlepiej jak potrafię. Podobało mu się. Przewrócił mnie na plecy, położył się na mnie i wszedł ostro w moją cipkę. Ruchał mnie tak jakiś czas, a potem ją go ujeżdżałam.

    – Zerżnij mnie od tyłu, jak dziwkę

    – Będę cię ruchał jak sukę

    – O tak

    Jego jaja klaskały o moje pośladki. Było mi tak dobrze jak nigdy. Jeczalam i krzyczałam jego imię. Chciałam by to trwało wiecznie.

    – Dochodzę, otwórz buzię, dam ci śmietankę do picia

    Wyszedł ze mnie i spuścił mi się do buzi. Połknęłam wszystko. Ubraliśmy się i w tym momencie wrócił Rami. Było mi głupio, ale Zinara dał mi to czego potrzebowałam. Wieczorem pojechaliśmy razem do klubu.

     Z Ramim nigdy się nie zabezpieczaliśmy. Pewnego razu jechaliśmy bez celu autem, a mnie Andzia ochota na seks. Skręciliśmy na pusty parking. Przeszliśmy na tylne siedzenie i zaczęliśmy się kochać. Lubiłam takie akcje, czułam się wtedy trochę jak dziwka. On pieprzył mnie ostro i miałam super orgazm. W pewnym momencie zapytał czy może do środka, a ja byłam tak podniecona, że się zgodziłam. To był mój błąd. Rami spuścił się we mnie, wyciągnął i część spermy wypłynęła z mojej szparki. Nie ogarnęłam, że byłam płodna tego dnia.

    Nasz pobyt się kończył, a ja się źle czułam. Nie chciałam się rozstawać z Ramim, bolał mnie brzuch i wymiotowałam, gdy tylko coś zjadłam. Koleżanka spytała czy robiłam test.

    – Jaki test?

    – Ciążowy, mas zawsze mam pod ręką

    Poszłam do toalety. Zrobiłam test- dwie kreski… Co ja powiem rodzicom?

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Cnotliwa
  • Bluszcz

    Pisali do siebie gęsto, słowa kleiły się gładko, z dnia na dzień tworząc spoistą rzeźbę pragnienia spotkania się i zrobienia użytku z tych słów w ciasnej przestrzeni dłoni i ust. Tego dnia spadł śnieg, pokrywając bielą okoliczne pola. Ona napisała, że może ją wziąć na kawę, pod warunkiem, że będzie miała dobry widok, a on będzie dżentelmeńsko ręce trzymał przy sobie. Kazała mu czekać z termosem ciepłej kawy na rozdrożu dróg między punktem A i B, obiecując krótki spacer w swoim towarzystwie. Kiedy przyszła na miejsce czekał na nią niecierpliwie, stojąc za swoim autem z dwoma kubkami w jednej dłoni. Niespodziewanie wyłoniła z drugiej strony pojazdu, a on uśmiechnął się figlarnie. Od słowa do słowa, bez niedopowiedzeń, przywitał się, poczęstował kawą i truchtem poszli na na krótki spacer ośnieżoną droga. Noga za nogą, krok za krokiem. Pomału przysuwał się coraz bliżej, żeby wśród zapachu roztapiającego się powoli porannego śniegu wyczuć jej zmysłowy zapach skóry i kosmetyków. Poczuła jego dłoń na swoim karku, delikatnie wysuwającą się pod włosy. Hola hola, odskoczyła.. Miałeś ręce trzymać przy sobie. Przeprosił. Odsunął się i podniósł ze śniegu patyk- trzymaj, to będzie wyznaczało nasz dystans dziś do siebie. Zaśmiała się patrząc mu prosto w oczy. -na prawdę myślisz że się przyda? Spojrzała na kijek, i wyrzuciła w pola. Nie umiał odczytywać podtekstów, ale ten napisany był wielką czcionką. Zrobił krok naprzód, i znów wsunął delikatnie rękę pod włosy na karku. Przymknęła oczy, lekko przychylając głowę, aby odebrać każdy ruch jego dłoni. Przysunął się i pocałował w rozchylone bezwiednie wargi .Przywarli do siebie, odkrywając smak swoich ust. Ona czuła nabrzmiałego penisa, on jej gorące piersi. Chcieli aby te śnieżne pola zamieniły się w przytulny pokój w renesansowym pałacyku. Ale był śnieg, pola i linia lasu gdzieś dalej. Oderwała jego zachłanne usta od swoich. Znów szli i rozmawiali, choć rozmowa nakierowana została na inne nieco tory, przerywana grą plecących się jak wilkinowy koszyk palców. Doszli do lasu. Śniegu było znacznie mniej, odbijał się kontrastem na ciemnozielonych połaciach mchu.Droczyli się ze swoimi ciałami, wiedząc jak bardzo wbrew umowie złaknieni są siebie. Przyparł ją do drzewa, i znów łapczywie pocałował, ale ręce zaczęły błądzić po ciele. Rozsunął jej kurtkę i macał zachłannie przez sweter, czując nabrzmiałe sutki. Całował szyję i dekolt, a dłonie piescily już pośladki.Odepchnęła go delikatnie od siebie, a dłoń wymacała zgrubienie w jego spodniach. Przez jej twarz przelała się fala zapomnienia. W swej głowie napisała wszystkie upoważnienia. Rozpięła rozporek i wyciągnęła go. Przysunął się całym ciałem, chcąc móc dotykać jej skóry. Jego dłonie powędrowały pod jej pasek, wciskając się między majtki a pośladki. Wciąż pieszcząc wystającego penisa sama zaczęła odbierać swoje pieszczoty. Jego palce powędrowały głębiej, rozchylając delikatnie pośladki, zmierzając do wilgotnej cipki. Poczuła jak palec delikatnie mości sobie miejsce między jej wargami. Wypięła pupę, żeby czuć więcej. Wiedziała że nie skupi się na obojgu, na sobie i na nim. Kucnęła i spojrzała się w wycelowaną w nią nabrzmiałą do granic możliwości główkę. Powoli oblizała ją, zlizując nagromadzoną wilgoć. Kazała mu oprzeć się o drzewo o które dają przy przed chwilą była oparta.. ssała i lizała jego fiuta, aż wśród jęknięć wyrzucił z siebie prosto w jej usta strumień gorącej spermy. Zessała ostatnią kroplę, wstała i pocałowała go w usta, zarzucając triumfatorsko rece na ramiona. Stali tak chwilę, ciesząc się sobą, jednak on chciał jej więcej. Schował pulsującego fiuta, ale nie zapinał rozporka. Znów szli, nią za nogą, próbując zgrać rytm ciał przytulonych do siebie w tym marszu. Wśród drzew szarzała bryła leśniczówki. Zaciągnął ją. – jest kłódka, nie psuj jej- nalegała. On obszedł cały budynek i otworzył niedomknięte okno. Wskoczył do środka. Ona za nim. Nie było cieplej niż na zewnątrz, ale nie wiało. Ktoś wyszedł na chwilę, zostawił wszystko do dokończenia na jutro, piętnaście lat wcześniej. Przez szyby wypadało pajęczynowe światło. Zapach pustego domu, czyjegoś życia które przeminęło unosił się z każdego zakamarka. Kaflowa kuchnia czekała na rozpalenie, ustawione na suszarce porcelitowe talerze czekały na nałożenie obiadu. W kancelaryjnym pokoju zeszyty pokryte urzędniczym pismem oznajmiały stany wyrębu poszczególnych kwartałów lasu.. chodzili po cichu, jak się chodzi po muzeum, martwy dom, zapis czyjegoś życia. Kradli tą prywatność, czytali ją jak książkę, starając się odczytać wszystkie jej rozdziały. Z monidła na ścianie obserwowała ich młoda para, ona o rumianych policzkach w welonie, on w mundurze leśnika, z puklami czarnych włosów.

    – myślisz że tu był ich pierwszy raz?- zapytała go, obejmując ramionami za szyję lękliwie spoglądając im w oczy. Objął ją w pasie i przyciągnął do siebie. Pocałował, zamknęła oczy. Zagrabili ten dom, ich prywatność wygnała tę martwą przez niedomknięte okno. Przytulił ją i  znów całował. Oparł pupą o krawędź burka, rozpiął kurtkę. Ściągnął z niej, została w swetrze. Znów pieścił jej dekolt, a dłonie błądziły po skórze pod bluzką. Oparta rękami o blat wypięła się całą sobą, aby ułatwić mu siebie, aby danej też chłonąć to co dostawała. Powoli nachylał się nad nią, chciał odkrywać jej więcej. Ściągnął z niej sweter razem z bluzką. Stała w staniku, lekko drżąc z zimą i podniecenia. Nie mówiła nic, on zdjął swój płaszcz i zarzucił na nią. Ściągnęła klapy pod szyją, łapiąc resztki wylatującego ciepła razem z jego zapachem skóry i perfum. W kącie pokoju rozrastał się winobluszcz pożądania, pełznął po zakurzonej podłodze, wyciągając podkręcane jasnozielone wąsy, pokrywając rzeczywistość ciemnozieloną płachtą zapomnienia. Jego usta całowały piersi, brzuch. Język muskał bruzdy ciała. Szedł niżej i niżej. Poczuł jej dłonie na swojej głowie, delikatnie naciskające w dół. Ściągnął grube rajstopy, razem z majtkami. Opadły aż do kostek. Wstał, spojrzał w jej zamglone oczy i pocałował długo. Oto była przed nim, naga, w jego płaszczu. Zagubiona gdzieś w gąszczu własnych obaw, wśród oplatających ich pnączy pożądania. Wsunął dłonie pod płaszcz i poczuła jak silnie zaciskają je na pośladkach. Zostało pożądanie, które rozrosło się i wypełniło każdy zakamarek tej opuszczonej kancelarii. Oddała się mu, zrzucając resztki przyzwoitości i obaw. W gąszczu liści winobluszczu bezgłośnie wylądowały książki i zeszyty z biurka, strąconych jego jednym zdecydowanym ruchem w niebyt. Posadził ją na blacie, całą drżąc rozchyliła uda, zapraszajaco.Oderwał się od jej piersi, zszedł niżej, po brzuchu, po drodze całując jej pępek. Oplotła jego głowę dłońmi, lekko kierując ją w najbardziej wygłodniałe miejsca. Doszedł do buchającego żarem pożądania krocza, pięknego i lśniąco zapraszającego miejsca. Minął je i powędrował niżej, aż do kolan. Złapała go za uszy i na siłę przyciągnęła do krocza. Nie trzeba było mu dwa razy powtarzać, twardy język zaczął powoli, od samego spodu lizać wargi rozchylając je. Lekka strużka wilgoci zraszała je, wypływając z ukrytego wciąż źródła. Napływająca krew pompowała kolory w jej wargi, poczuła jak wsuwa w nią palec i pięści od środka.. przeszedł ją dreszcz, ktory znała już wcześniej, przyjemny, rozlewający się na całe ciało, luzujący wiązania w stawach. Pieścił ją i bawił się każdym skrawkiem i załomkiem. Wstał powoli. Widziała jak nabrzmiałe spodnie pulsują od nabiegłej krwi. Rozpięła guzik i sciągnęła je z niego. Sztywny wyskoczył na wierzch. Złapała go za pośladki i przysuneła do siebie. Wsunął się w nią delikatnie, patrząc w szeroko otwarte oczy. Kiedy doszedł do końca, przywarła do niego całym swym nagim ciałem. Zaczęła ściągać z niego koszulę, w pośpiechu zrywając kilka guzików. Tkwił w niej nieruchomo, od kiedy wszedł. Popatrzył w jej oczy, piękne i pełne pożądania. To zasnuło jego wzrok mgłą. Poczuła jak łapie ją za biodra i nadziewa z całą siłą. Oparła się o blat rękami, i oddała się mu. Mocne ramiona przyciągały ją rytmicznie. Czuła jak kutas wielką główką przyjemnie rozpycha się w niej.Rozkosz przelewała się po niej, od szyi przez piersi aż do podbrzusza. Rytmiczne pchnięcia pozwalały jej skupić się na bodźcach. Poczuła jak jedną dłonią łapie ją mocno za kark i trzyma tak, jakby chciał ją przebić od dołu kutasem. Trwali w tym dzikim tańcu ciał, a ona czuła że wypełnia ją napięcie, które musi z siebie zrzucić. Przerwał na chwilę, wyszedł z niej i zdjął ją z biurka. Odwrócił do siebie plecami i ściągnął płaszcz z ramion. Nie czuła chłodu. Winobluszcz tlił się już w całym pokoju, rozlewając przyjemne ciepło. Oparła się o blat, wypinając zalotnie. Rozchylił pośladki i wszedł w ciepłą, rozruszaną już cipkę. Poczuła go teraz wyraźnie, jak ją wypełnia, ale kiedy znów zaczął nadziewać na siebie, Napięcie ponownie dało o sobie znać, dolało się do niej. Czuła jak narasta i uciska, wypełnia jej ciało, podbrzusze, piersi, szyję.. nie mogła już go powstrzymać, dolewał go do niej, łapczywie pieszcząc piersi podskakujące rytmicznie, wpychając kutasa po same jądra, i pieszcząc kark…Coś pękło, rozdarło się się i wylało. Całe napięcie, zgromadzone od tyłu dni znalazło swoje ujście. Poczuła jak uderzenie gorąca gwałtowną rozkoszą znajduje swoje ujście, zalewając jej uda obfitym wytryskiem. Ciałem wstrząsał dreszcz, wyrzucając z niej kolejną porcję soków… Chciała tak trwać, ale on wciąż niezmordowany znów zaczął ją rżnąć – to było dla pani, teraz jeszcze kolej na mnie – wyszeptał do jej ucha. Poczuła siarczystego klapsa na pupie i rękę na karku, która przycisnęła jej ciało do blatu biurka. Stała zgięta w pół, dociśnięta twarzą do biurka a on pastwił się nad nią, niczym w szale. Zdominował ją, chciała mu być posłuszna. Znów poczuła jak wzbiera w niej wyrzucone przed chwilą napięcie. Tym razem szybko, z każdym kolejnym pchnięciem nalewało się w jej ciele. Nie mogła go zatrzymać, a jego jęknięcia w tym pomagały. W szale dzikiej żądzy nie widzieli że żarzący się bluszcz zajął się ogniem, i trawił kolejne obszary. Spłonęły już regały z książkami, firanki płonąc zasnuły gestem dymem sufit. Płonące drzwi nie dawały szans ucieczki. Powoli płonęły zeszyty, zrzucone z biurka, przewrócone krzesło. Winobluszcz, który oplatał im stopy zacisnął się mocno, nie pozwalając uciec. Spłonęli oboje. Fala równoczesnego orgazmu przeszła przez ich ciała, jednak była za mała, aby zgasić płomień pożądania. Trzęsąc się z zimna, tkwili nieruchomo, dysząc ciężko, i ociekając potem. Wyszedł z niej, a po udach rozlały się jej soki zmieszane ze spermą. Odwróciła się i przytuliła. Sięgnął po zrzucony w amoku płaszcz i okrył ją czule.

    Epilog…

    Ale numer, Staszek, choć zobaczyć co nagrało się na monitoringu w leśniczówce po starym Maciejowskim!

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Mat Em
  • Motel

    Wybrałaś wtedy ten motel, który zawsze mijałaś obojętnie autem. Czasem przemknęła ci myśl gdzieś z tyłu głowy ‘motel na godziny’, ale wyrył się mimo i tak głęboko w pamięci że kiedy zaproponowałem spotkanie wskazałaś go bez pudła. Jechałaś znaną sobie trasą, ale mimo wszystko w brzuchu czułaś podniecenie które znane jest tylko odkrywcom nowych lądów, kiedy wypatrują nieznanych sobie, ale spodziewanych wysp na horyzoncie.

    Nie zapomnę jak zobaczyłem cię pierwszy raz na żywo. Weszłaś do hotelowej restauracji. Niby pewnie, z uśmiechem, ale jednocześnie z dozą nieśmiałości, którą malowała twoja myśl- jej… Każdy przecież tu wie po co przyjechałam… Trzymając tą swoją torebkę przyciśnięta jak tarcza rozglądałaś się chwilę po sali. Od razu cię zauważyłem, mimo że udawałem że czytam gazetę, jedną z tych wyłożonych na parapetach

    Spotkaliśmy się wzrokiem i uśmiechnęliśmy do siebie serdeczne, a ty – odważniejsza o ten uśmiech przyszłaś szybko do mnie. Wybrałem specjalnie stolik z kanapą w rogu, chciałem żebyś usiadła dostatecznie blisko. Ta czarna spódniczka tak świetnie opinała twoją pupę, i kiedy usiadłaś figlarne podciągnęła się do góry, wysoko ponad kolano, a ty próbowałaś ją obciągnąć w przeciwną stronę. Ale to było już wtedy nie istotne, zaczęliśmy rozmowę – zamówiłem ci kawę, czarną. Ładnie wyglądasz -dziękuję, powiedziałaś niepewnie, poprawiając włosy- w końcu po to przecież się spotkaliśmy, powiedziałaś śmiejąc się. Przygnał nas tu ten sam wiatr, pęd chuci. Zżeraliśmy każdy centymetr siebie wzrokiem, znany dotychczas tylko ze zdjęć. A mimo to odgrywaliśmy przez pół godziny ten teatr znajomych na kawie. Trudno było ci tylko ją przełknąć w spokoju, bo poczułaś na kolanie moje opuszki palców, uczące się faktury twojej skóry…. Pamiętasz ten dreszcz, który przebiegł po twoim ciele, kiedy pierwszy raz poczułaś dotyk moich palców? Który przeszedł od kostek, przez łydki, okrywając twoje uda gęsią skórką i przyjemnie rozlał się w brzuchu… Przymknęłaś oczy i dałaś się mu ponieść. Moje palce coraz śmielej poczynały po twoim kolanie, napięcie, które spinało twoje uda razem lekko odpuściło, a jeden z opuszków zaczął pieścić wewnętrzną stronę uda, niewinnie, ale gdyby wytwarzało to tarcie prąd bylibyśmy jak elektrownia. Oddałaś się temu dotykowi z lekkim uśmiechem. Odłożyłaś drżącymi rękami filiżankę kawy, i jedna twoją dłoń nieśmiało powędrowała pod stół. Poczułem twoje paznokcie lekko przesuwające się po moim przedramieniu, wyzwalające miliony bodźców. Zerknęłaś na moje spodnie i zobaczyłaś coś, co chciałaś zobaczyć. Nabrzmiałe spodnie, gdzie prężył się spętany majtkami żylasty kutas. Przełknęłaś ślinę. Moja dłoń delikatnie, ale stanowczo zacisnęła się na twoim udzie.

    Dopij kawę… Powiedziałem. Nie zapomnę twojego głębokiego spojrzenia, którym mnie wtedy obdarzyłaś.

    Pokój był na pierwszym piętrze. Szłaś na półmiękkich nogach, wiedząc co się za chwilę stanie. Chciałaś tego, tak samo jak ja. Cały korytarz jawił się jak we mgle, wyprzedziłem cię lekko i otworzyłem kluczem pokój, wpuszczając cię przodem. Znów torebka była twoją tarczą, ale nie broniła cię zbyt długo. Zamknąłem cicho drzwi i złapałem za rękę w przedpokoju. Nie wyrwałaś jej. Wprost przeciwnie- poddałaś się bezwolnie, a twoje ciało lekko przychyliło się do mojego. Wciąż trzymając cię za dłoń stanąłem tuż przed tobą. Druga ręką przesunąłem po odkrytym przedramieniu, wzbudzając dreszcz twojego ciała. Moje ręce sunęły w górę i w górę, żeby w końcu przesunąć się po twojej szyi, uszach… Zamknęłaś oczy i oddałaś swój umysł zmysłowi dotyku. Nie wytrzymaliśmy oboje, przywarliśmy ustami do ust w szaleńczym pocałunku, a ciała naparły na siebie. Przycisnąłem cię do ściany wciąż całując, a moje ręce uczyły się kształtu twojego. Pamiętasz, te łapczywe ręce, wędrujące po twoim ciele? Oderwałem się od twoich ust, całując brodę, szyję. Przechyliłaś głowę na bok i odgarniając włosy zacząłem całować twoje ucho. Poczułem jak całą tobą wstrząsną lekki dreszcz, kiedy przygryzłem płatek ucha. Pierwszy raz stęknęłaś cicho kiedy końcówka mojego języka znajdowała każdy jego załomek i fałdę. Przyparłem do ciebie całym ciałem, napotykając opór twoich piersi. Poczułaś dotyk moich bioder i twardego, wyrywającego się do ciebie kutasa, pod którego namiotem zmieściło by się pół obozu harcerskiego. Twoje nieśmiałe ręce, z którymi dotychczas nie za bardzo wiedziałaś co zrobić zaczęły się dobierać do mojego rozporka. Zostaw- syknąłem ci stanowczo do ucha. Oderwałem cię od ściany zdecydowanym ruchem i obróciłem tyłem do mnie. Mocno zdziwiona, ale bezwolnie się poddałaś takiemu traktowaniu stanęłaś twarzą do ściany a ja za tobą. Teraz widziałem twoje piękne kształty opinane przez ubranie. Wypięłaś się lekko zapraszając mnie ku sobie. Oparłem się biodrami o twoją pupę, żebyś czuła wyraźnie przez ubranie ale jednak – kutasa między pośladkami. Nachyliłem się nad tobą i zacząłem całować i przygryzać kark, rozgarniając włosy. Twoja pupa zaczęła się kręcić i obcierać o mnie, chciałaś go poczuć wyraźniej, ale ja kiedy ty napierałaś lekko zawsze ci uciekałem. Dłonie powędrowały wzdłuż boków piersi i zniknęły pod twoją koszulką, by iść znów w górę. Poczułem chropowatość koronkowego stanika, który widziałem wcześniej jak nachyliłaś się siadając przy stoliku. Złapałem twoje piersi, ścisnąłem i naparłem jednocześnie od tyłu kutasem na twoją pupę… Zamruczałaś cicho.

    Poszukałem zapięcia stanika, rozpiąłem go i przesunąłem w górę. Uwolnione piersi wypełniły twoją koszulkę. Znów poczułaś dotyk opuszków, przesuwających się po ich bokach w górę i w dół, ale ciągle jednocześnie sunących do przodu, aż natknęły się na stwardniałe z podniecenia sutki. Zacząłem pieścić je, najpierw delikatnie, ale po chwili mocniej i mocniej, zachęcony twoimi stęknięciami. Odciągając cię od ściany, lekko zataczającą się z podniecenia przeprowadziłem do pokoju. Przez duże okno balkonowe, zasłonięte zasłoną wypadało nie wiele jak na tą porę dnia słońca. Nie chcieliśmy go za wiele, chcieliśmy karmić sobą swój dotyk. Stanąłem na przeciw ciebie, a nasze usta znów przywarły w szaleńczym pocałunku. Tym razem moje dłonie pieściły piersi, a ty nie wytrzymałaś, i wsunęłaś mi dłoń przez pasek od spodni prosto w bokserki. Dałem ci to zrobić, zapoznaj się z nim, zanim w ciebie wejdzie. Pouczułaś twardą nasadę, ale twoja dłoń powędrowała niżej i niżej, aż do nabrzmiałej żołędzi, na której końcu wyczułaś pierwsze lepkie krople. Cały zadrżałem, a ty nie przerywając pocałunku zaśmiałaś się lekko z tego, i rozsmarowując je po całej główce palcami rozlałaś rozkosz po moim ciele. Wyciągnąłem twoją dłoń, i ściągnąłem z ciebie koszulkę razem ze stanikiem. Stałaś patrząc trochę nieśmiało, ale więcej w tych twoich oczach było figlarność, niż wstydu. Pchnąłem cię w stronę łóżka. Usiadłaś, ze śmiechem zakładając nogę na nogę. Poszedłem do ciebie. Na wysokości twoich oczu był ukryty w spodniach kutas. Złapałem cię za głowę i przycisnąłem twoją twarz do niego. Poczułem jak próbujesz go delikatnie ugryźć przez materiał. A jednak wiesz co robić przemknęło mi przez głowę.

    Odepchnąłem cię, i powoli położyłaś się na plecach. Nachyliłem się nad tobą i zacząłem całować twoją szyję, coraz niżej i niżej, dochodząc aż do piersi. Całowałem i ssałem twoje sutki. Twoje ręce pieściły moją głowę, ale po jakimś czasie zacząłem schodzić w dół. Całując raz koło razu doszedłem do pępka, i kiedy w nim poczułaś język twoje całe ciało wyprężyło się i zadrżało. Czułaś co chwilę, że napompowany krwią do granic możliwości kutas obciera się co chwilę po twoim ciele. Moje dłonie pieściły już twoje uda, rozpychając się pod obcisłą spódnicą. Poszedłem jeszcze niżej, tuż nad jej skraj, ciągle całując. Obróciłem cię na brzuch i pociągnąłem spódniczkę tak, że zakrywała tylko górną część twojej pupy, odsłaniając cześć krocza. Rozchyliłaś zapraszająco uda i lekko wypięłaś, a na twoich czarnych, koronkowych majtkach dostrzegłem plamę wilgoci.

    Wbrew twoim oczekiwaniom minąłem tą część ciała, i zszedłem jeszcze niżej, całując twoje uda, łydki, aż do stóp… Pierwszy raz wtedy ktoś w twoim życiu podgryzał cię w ścięgna pod kolanem. Wszystkie pocałunki, muśnięcia językiem mimo że powtarzane po raz seryjny były dla ciebie nowe. Chciałem spróbować każdego centymetra twojego ciała. Zacząłem iść w górę, tym razem wbijając się głową między uda, i pieszcząc ich wewnętrzne części. Poczułem na twarzy gorąco twojej cipki, ociekającej sokami. Przywarłem do niej ustami z całych sił, ciągle skrytej za koronkową zasłoną i zacząłem pieścić ja, a koronka na przemian to drażniła cię, to sprawiała przyjemność.

    Odsunąłem w końcu majtki na bok. Twoją cipka przywitała mnie otwarta i nabrzmiała, lśniąca od soków.

    Poczułaś mój język, który łapczywie zaczął w nią wchodzić. Wypięłaś się jeszcze mocniej, ale nie dłonie złapały cię za biodra. Szybkim ruchem odwróciłem cię na plecy. Wiedziałaś dobrze, co chce zrobić. Uniosłaś biodra, a ja ściągnąłem twoją spódnicę razem z majtkami.

    Oto leżałaś przede mną całkiem naga. Uśmiechałaś się. Nie było w tym uśmiechu wstydu. Czułaś się porządaną i to dodawało ci odwagi.

    Nachyliłem się i długo pocałowałem w usta. Zaczęłaś grzebać coś przy moim rozporku, ale ja znów ci uciekłem. W dół i w dół, całując w linii prostej raz koło razu od ust, przez mostek, pępek, podbrzusze… Rozchyliłaś szeroko uda. Zanurkowałem między nie, lizać, ssać i podgryzać.

    Zamarłaś nagle, bo poczułaś w sobie pierwszą część mnie. Poczułaś kiedy bodźcami palec, delikatnie wsuwający się do środka. Zacząłem poruszać nim rytmicznie, a ty lekko stękając nadziewałaś się na niego. Po chwili wynajem jeszcze drugi i trzeci palec, a ich rozpychanie sprawiło ci jeszcze więcej przyjemności. Czułaś je coraz głębiej, czułaś ich szaleńczy taniec w środku.. Twoje ręce zacisnęły się na kołdrze, a z ust wyrzucałaś jęki, nad którymi nie byłaś w stanie zapanować. Z przyjemnością patrzyłem na twoją twarz, wykrzywianą w rozkoszy, a fale zalewały ją czerwienią.. Jęki zamieniły się z przegrywanych w ciągły, a ich ton ciągle rósł i rósł… Wyżej i wyżej… Aż weszłaś na szczyt, a ja poczułem jak seria skurczów przetacza się przez twoje ciało jak tsunami… Chwilę… Wyszeptałaś błagalnie. Wyjąłem swoje palce i patrząc ci głęboko w oczy oblizałem każdy z osobna.

    Podniosłaś się i wsunęłaś dłonie pod moją koszulkę. Dałem ja zdjąć, podobnie jak do spodnie. Kiedy stałem przed tobą w samych bokserkach zamienionych w pulsujący namiot przysunęłaś się i z pewną nieśmiałością osunęłaś je na bok.

    -ściągnij je- powiedziałem do ciebie, a ty posłusznie to zrobiłaś. Przed twoimi oczami sterczał czerwony i błyszczący kutas, śliniący się na końcu kroplami gorącej spermy. Byłem tak podniecony, że jeśli kazała byś mi w siebie wejść, byłby to najkrótszy stosunek świata, Ussain Bolt seksu.

    Mój fiut domagał się ciebie, a ty wiedziałaś o tym doskonale. Wzięłaś go w rękę i przyciągnęłaś mnie do skraju łóżka. Powoli zbliżyłaś swoje usta a ja poczułem twój oddech na żołędzi. Wysunęłaś język i zlizałaś skrzącą się wilgoć. Zadrżałem, kiedy powoli wsunęłaś go sobie do ust. Poczułaś jak wypełnia twoje gardło, a ja bezwiednie zacząłem pomagać ci w tym rytmicznym tańcu. Poczułem że za moment dojdę, ale ty nie przejmowałaś się moimi sugestiami. Moje jęki napędzały cię, ssałaś jak szalona. Po chwili przez moje ciało przeszedł dreszcz rozkoszy, strzeliłem w twoich ustach. Nie uciekłaś. Czułaś kolejne fale gorącego nasienia, zalewające twoje usta, ściekające po brodzie. Podniecona jeszcze bardziej chciałaś ssać dalej, ale nie wytrzymałem, uciekłem ci gwałtownie i wymamrotałem cicho i błagalnie- juuużżż proszę…

    Pierwszy raz poczułaś władze nade mną.

    Zalegliśmy w łóżku obok siebie. Nadzy i wstępnie zadowoleni, jak po obfitej przystawce w restauracji, czekając na danie główne. Znów gadaliśmy o jakiś nie ustronnych sprawach, komentowaliśmy wystrój pokoju. A może prysznic? Zaproponowałem. Czemu nie – odparłaś z uśmiechem. Pójdę ustawić prysznic. Przyjdź do mnie za chwilę. Wstałem, a ty odprowadziłaś mnie wzrokiem. Zużyty przez ciebie kutas obijał się o moje nogi, powoli powracając do życia, co bardzo cię ucieszyło. Usłyszałaś szelest wody z prysznica i wyskoczyłaś z łóżka.

    Kabina była już pełna pary. Stałem i korzystałem z każdej gorącej kropli. Można do Pana wejść? Zapytałaś zaczepnie. Oczywiście, ale musi się pani liczyć że w panią wejdę. Z przyjemnością… Odparłaś, przytulając się do mnie. Gorąco prysznica działało kojąco. Wziąłem w garść trochę mydła, i zacząłem mydlić twoją skórę. Znałaś już moje dłonie, oddałaś się tej dziwnej pieszczocie z przyjemnością. Złapałem cię za podbródek i uniosłem. Znów zaczęliśmy się całować, a moje dłonie wędrowały po twoich biodrach i pupie. Poczułaś jak dostaję wzwodu. Zgarnęłaś trochę mydła z siebie, wzięłaś go do ręki i zaczęłaś rytmicznie poruszać – nie marnuj sił – powiedziałem ci prosto do ucha, i przygryzłem je tuż po tym. Zadrżałaś. Ale to już nie był czas na delikatne pieszczoty. Wymierzyłem ci klapsa, a ty stęknęłaś z tej przyjemności bólu. Odwróciłem cię plecami do siebie i pochyliłem lekko. Wiedziałaś na co pora. Wypięłaś zalotnie pupę i pozwoliłaś wejść w siebie. Nie chciałem wchodzić od razu. Przejechałem parę razy kutasem po twojej pupie między pośladkami.-no gdzie on jest, do cholery! Pomyślałaś. Kucnąłem, i zanurkowałem twarzą między twoimi udami, szukając językiem słodkiej, gorącej cipki. Kręcąc nią jęczałaś. Chciałaś zostać zjedzona w całości. Twoje wargi były gorące i pulchne, ociekające wodą i sokami. Wstałem. Przez Twoje ciało przeszedł dreszcz oczekiwania. Wiedziałaś, co stanie się za chwilę, chciałaś teg…Ooooochhh…. Poczułaś wchodzącego w siebie bezpardonowo twardego i żylastego fiuta. Oparłaś się o kabinę i oddałaś się mu w całości. Zacząłem cię rżnąć, bo inaczej się tego nie da określić. Złapałem za biodra i nadziewałem na siebie. Czułaś jak wypełnia cię w całości. Z każdym pchnięciem przechodziła przez ciebie fala przyjemności, z coraz większą i większą mocą. Nasze ciała obijały się o siebie rytmicznie, coraz szybciej i śmielej. Czułaś nadchodzący orgazm, napływającą falę. Doszliśmy jednocześnie, splątani w jękach i spazmach przyjemności. Poczułem twoje skurcze i strzeliłem z podniecenia… Staliśmy przez chwilę przytuleni, zdyszani i zmęczeni. Prysznic wciąż oblewał nas gorącą wodą, łazienka wypełniła się parą. Mięknący kutas wyśliznął się z ciebie i poczułaś na udach ściekającą spermę wymieszaną z twoimi sokami. Odwróciłaś się i pocałowałam cię. Znów się myliśmy. Ty mnie, ja ciebie. Było w tym myciu więcej zabawy i radości, niż gry erotycznej. Usiadłaś na podłodze prysznica, a ja umyłem ci włosy, lekko masując skórę głowy. Przed oczami miałaś małego i miękkiego, zmarnowanego fiutka. Nachyliłaś się i wsadziłaś całego do ust, miękkiego jak żelki Haribo. Chcieliśmy żeby ten prysznic trwał całą wieczność. Było nam po prostu dobrze.

    Wyszliśmy z łazienki, ty zawinięta w ręcznik, ja goły. Ściągnąłem go z ciebie i zaciągnąłem pod kołdrę. Przytuliłaś się do mnie swoim rozgrzanym, zaspokojonym ciałem, a ja zacząłem bawić się twoimi włosami. Głaskałaś mnie po szyi, torsie, twoje dłonie zaczepnie zakradały się niżej, a figlarne oczy mówiły ej… może jeszcze? Pieściłem cię po plecach wzdłuż kręgosłupa, dochodząc do szczytu pośladków. Twoja dłoń zniecierpliwiona sięgnęła po budzącego się powoli fiuta. Ścisnęłaś go i zalotnie zarzuciłaś na mnie swoją nogę. Poczułem na udzie wilgoć twojej cipki. To mi wystarczyło. Przekręciłem cię na plecy, zwiesiłem się nad tobą i pocałowałem w usta. Twoje nogi rozwarły się szeroko, a ja bez użycia ręki wsunąłem twardego już całkiem kutasa w twoją cipkę. Była miękka, ciasno mnie oplatająca, gorąca i wilgotna. Dokładnie czułaś każde jego zgrubienie napompowanych krwią żył. zacząłem nieśpiesznie cię posuwać, głęboko i starannie wsadzając go do samej nasady. podobało mi się twoje ciche postękiwanie. Było czule, mokro i podniecająco… Posuwałem cię długo, twoje nogi oplotły mnie i przycisnęły do siebie. Oboje zapragnęliśmy głębiej, mocniej, szybciej… rozluźniłem uścisk twoich ud i podniosłem biodra, nadziewając cię na siebie. Rozrzuciłaś ręce i zacisnęłaś dłonie na zmiętym już dość mocno prześcieradle. znów cię rżnąłem, skończył się czas spokojnego posuwanka. trzeba coś zmienić, przeszło mi przez głowę. od samego początku nęciła mnie twoja pupa, a teraz sok z twojej cipki skutecznie ją zamoczyły, spływając po rowku. Wyszedłem z ciebie. – Klęknij tyłem do mnie – rozkazałem ci a ty posłusznie wykonałaś polecenie. Widok twojej wypiętej pupy podziałał na mnie jak płachta na byka. Wymierzyłem ci klapsa, i złapałem za pośladki rozchylając je. Cipka otworzyła się z apetycznym mlaśnięciem, a ty zamruczałaś cicho. Wszedłem w nią, łapiąc cię za biodra i zacząłem posuwać. Spodobało ci się. Zaczęłaś jęczeć, to mnie ośmieliło. Pośliniłem kciuka i nie przerywając rżnięcia wsunąłem go w twoją ciasną i zdziwioną pupę. zwieracz zacisnął ci się, a ty jęknęłaś z rozkoszy. Jęknęłaś z rozkoszy lekkiego bólu. Wsuwałem na przemian z kutasem kciuka. Zwolniłem tempo. Chciałem czuć każdy Twój zakamarek. Kręciłaś tyłkiem i nadziewałaś się szybciej i mocniej niż się spodziewałem. Wolną ręką strzeliłem ci siarczystego klapsa. Zatrzymałem się, bo czułem że zaraz dojdę, a tobie brakowało jeszcze sporo. Moja kolej- pomyślałem. Powoli wysunąłem kciuka, twój zwieracz zacisnął się za nim mocno. Ale kciuk był dopiero preludium. Pośliniłem palec wskazujący i środkowy, splunąłem na Twój rowek i powoli wsunąłem oba do twojej pupy. Poczułem przez tą cienką skórę swojego nabrzmiałego kutasa… Wymacałem główkę i zacząłem go masować. Jęczałaś cicho, niepewna co się dzieje… po chwili zacząłem dochodzić, wyciągnąłem z ciebie fiuta i oba palce, a. Poczułaś ja strumień gorącej spermy zalewa twoją pupę. Klęczałem ciężko dysząc ze zmęczenia i podniecenia. Nie mieliśmy jednak siebie ciągle dość. Ciągle jeszcze sterczący, ale miększy już fiut zaczął rozsmarowywać nasienie po twojej pupie, żeby w końcu zatrzymać się przy jej otworku. Wyczułaś to… Pomału zaczęłaś napierać. Wepchnąłem główkę, poczułaś ból sprawiający przyjemność. Stałem nieruchomo, a ty z ciekawości napędzanej podnieceniem parłaś dalej. Kutas znów mi stwardniał i był gotowy do dalszej akcji. Wsuwałem go za twoim przyzwoleniem głębiej i głębiej, aż po same jądra. Zagryzałaś wargi, ból był jednocześnie podniecający. Zamarliśmy chwilę w bezruchu i zaczęłaś rytmicznie ruszać biodrami. Wyjdź ze mnie – powiedziałaś stanowczym tonem – wyjdź ale powoli… wysunąłem się z ciebie. Odwróciłaś się, w twoich oczach ciągle skrzyła się ciekawość nowych doznań. Pchnęłaś mnie na plecy, posłusznie się położyłem. Sięgnęłaś do torebki i po chwili wyjęłaś z niej ten niewielki wibrator. Włączyłaś go. Kucnęłaś nade mną i zaczęłaś obcierać sobą o sterczącego fiuta, by po chwili zacząć nadziewać się na niego rozluźnioną już pupą. -nie ruszaj się – rozkazałaś. Usiadłaś na mnie, odchyliłaś do tyłu i zaczęłaś powoli ujeżdżać. Twoja ręka sięgnęła po włączony wibrator, poszukałaś nim łechtaczki, a twoje ciało wypełniła rozkosz. Czułem drgania, które rozchodziły się od niego, mi też dawało to przyjemność. Coraz śmielej po mnie skakałaś, wydając znów z siebie serię stęknięć i jęków.

    Doszłaś, zalewając mi brzuch i uda fontanną swojego wytrysku. Pochyliłaś się do przodu, oparłaś dłońmi o mnie i zamarłaś w bezruchu, ciężko dysząc. Pot zraszał twoje czoło, a włosy bezładnie zwieszały się dookoła twojej twarzy. Wyglądałaś pięknie. Powoli wstałaś ze mnie, chciałaś gdzieś iść bezwiednie. Złapałem cię za rękę i przyciągnąłem do siebie. Upadłaś na mnie i pocałowaliśmy się długo i namiętnie. W tym długim pocałunku zawarte było jednak słowo ‘dziękuję…’

    Nie wiem ile czasu spaliśmy. Za oknem zaczęło się zmierzchać. Pora wracać do życia, od którego rzeczywistości uciekliśmy w nierzeczywistość siebie. Poszedłem do łazienki, włączyłem prysznic. Przyszłaś do mnie, i przytuliłaś się czule. Żadne z nas nie chciało tego zakończyć. Myliśmy znów swe ciała, zmywając z siebie zapach potu, skóry kochanka.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Mat Em