Blog

  • Matka chrzestna

    Zuzanna wychowała się w domu dziecka. Miała tam wielu znajomych, z którymi była razem od małego, niektórzy byli dla niej bliscy niczym bracia lub siostry. Jej najlepszą przyjaciółką była Marta, z którą później, w dorosłym życiu, cały czas utrzymywała dobry kontakt i serdecznie się przyjaźniła. Poznała tam też chłopaka, w którym się zakochała i w wieku 19 lat zaszła z nim ciążę. Po tym fakcie pobrali się, decyzja była dośd pochopna, mimo to cały czas byli ze sobą w miarę szczęśliwi. Urodził im się synek, którego nazwali Wojtuś. Kiedy skooczył roczek, rodzice postanowili go ochrzcid. Jego matką chrzestną została oczywiście najlepsza przyjaciółka Zuzanny – Marta. Była o 4 lata młodsza od swojej koleżanki, miała wtedy 16 lat. Często ich odwiedzała, czasami przynosiła prezenty dla małego Wojtusia. Tak żyli dopóki nie wydarzył się straszliwy wypadek – Zuzanna wraz z mężem pędzili samochodem, on prowadził. Zbliżali się właśnie do wzniesienia, zza którego nagle wyłoniły się dwa inne auta, jedno wyprzedzało drugie, mimo iż jezdnię dzieliła podwójna ciągła linia. Wyprzedzający nie miał gdzie zjechad, nie było nawet czasu, by pomyśled, mąż Zuzanny wykonał szybki manewr i skręcił w prawo zjeżdżając z jezdni. Niestety pech chciał, że w tym miejscu rosło drzewo, o które rozbił się ich samochód. Kierowca, który nieprzepisowo wyprzedzał pojechał dalej, widział, co spowodował i nie chciał się zatrzymywad. Ojciec Wojtka zginął na miejscu. Jego żona przeżyła, w śpiączce została przewieziona do szpitala, lecz jej stan był krytyczny. Udało się ją wybudzid, lecz lekarze nie dawali nadziei na jej przeżycie. Marta, jej przyjaciółka, odwiedziła ją w szpitalu ze łzami w oczach. Pochyliła się nad jej łóżkiem i ją objęła, wiedziała, że przytula ją ostatni raz. Zuzanna, ledwo zrozumiałym, słabym głosem wyszeptała jej do ucha:
    – Żegnaj, przyjaciółko. Umieram. Proszę cię tylko o jedno – zajmij się moim dzieckiem. Jesteś jego matką chrzestną. Nie mam nikogo oprócz ciebie, wiem, że to nie byle jaka prośba, ale zrób to dla mnie. Nie chcę, by tak jak my trafił do domu dziecka. Tylko parę lat, aż wydorośleje i będzie mógł sam o siebie zadbad.
    – Oczywiście, że zajmę się Wojtkiem. Bądź spokojna – spojrzała jej w oczy i rozpłakała się nad nią. Marta była wtedy 25-letnią, niezależną dziewczyną. Wynajmowała małe mieszkanie, kawalerkę, którą zamieszkiwała sama. Przygarnęła pod swój dach 10-letniego Wojtusia.

    Początkowo mieszkało im się dobrze. Marta nie mogła pokochad Wojtka tak, jak gdyby był jej rodzonym synem, lecz darzyła go i tak dużym uczuciem. Opiekowała się nim troskliwie, tak jak ją prosiła jego matka. Całą miłośd, którą darzyła za życia swoją przyjaciółkę, przełożyła teraz na jej syna. Niestety, gdy Wojtek zaczął dorastad, zaczęły się z nim problemy. Nie robił nic strasznego, po prostu był zwykłym, dojrzewającym chłopakiem, lecz Marcie przysparzało to kłopotów. Nie wiedziała na przykład, co ma robid, gdy słyszy, jak jej wychowanek masturbuje się po nocach. Mieszkali w jednopokojowym mieszkaniu, więc ciężko było mu to ukryd. Zaczęło się, gdy Wojtek miał 14 lat. Kiedy był 15-letnim chłopakiem, doszły jeszcze różne sprośne gazetki, które Marta znajdowała co jakiś czas w mieszkaniu, lecz zawsze je wtedy odkładała na miejsce, nie chciała, by Wojtek wiedział, że ona o nich wie. Po co miałaby zawstydzad chłopaka, w gruncie rzeczy to nic takiego, pamiętała przecież, jak sama przechodziła przez okres dojrzewania. Gdy robiła pranie, na majtkach chłopaka często zauważała ślady spermy. „Masturbuje się, to nic, ja przecież też to robiłam. Zresztą nadal czasem to robię” – myślała sobie, uśmiechając się do siebie pod nosem. Bardziej ją zmartwiło, gdy pewnego
    razu zauważyła ślady spermy na swoim staniku. Nie mogła uwierzyd, że chłopak używa do tego jej bielizny. Może jeszcze sobie ją przy tym wyobraża? Była oburzona, lecz nie dała tego po sobie poznad. Po jakimś czasie przekonała się o tym, że Wojtek na pewno wyobraża ją sobie podczas swoich masturbacyjnych praktyk, mało tego, czasami ogląda ją nago na żywo. Pewnego razu, gdy się kąpała, usłyszała pod drzwiami łazienki jakiś szmer. Gdy wyszła z wanny i podeszła szybko do drzwi, rozległ się pod nimi szelest. Była już pewna, że chrześniak ją podglądał, lecz gdy wyszła z łazienki, jego już nie było pod drzwiami, zdążył spod nich uciec. Wojtkowi wydawało się, że Marta niczego się nie domyśla. Były z nim też inne problemy – odkąd poszedł do liceum, gdzie poznał nowych kolegów, zaczął palid papierosy. Myślał, że jego „ciocia”, jak ją nazywał, o tym również nie wie, lecz ona wyczuwała od niego zapach fajek. Nie robiła mu jednak awantur, miała nadzieję, że za jakiś czas mu się znudzi i przestanie to robid. Pamiętała, jak w jego wieku robiła gorsze rzeczy, a przecież wyrosła na porządną kobietę.

    Pewnego dnia 16-letni Wojtek leżał na swoim łóżku i udawał, że patrzy się w telewizor. Tak naprawdę patrzył się na ciocię Martę, która krzątała się po pokoju, miała na sobie krótką spódniczkę, rajstopki i obcisłą koszulkę, która uwydatniała jej dorodne piersi. Miała 31 lat i była atrakcyjną kobietą, jej widok bardzo go podniecał. Gdy stała tyłem odwrócona do chłopaka, masował się po kutasie wyobrażając sobie, co ma pod spódniczką. „Może ma na sobie koronkowe majteczki? Może stringi? A może w ogóle nie ma majtek?” – myślał – „ciekawe, czy ma na nogach rajstopy czy pooczochy?”. Miał ochotę zadrzed jej tą spódniczkę, albo chociaż zajrzed pod nią, ale nie było na to szans. Jego członek zesztywniał. Gdy Marta przykucnęła, by wyjąd coś z dolnej półki w szafce, spódnica odsłoniła jej uda na tyle, by ukazad częśd majtkową jej rajstop. Wojtek podniecił się wtedy jeszcze bardziej. Postanowił poczekad, aż Marta pójdzie się wykąpad, by zwalid sobie podglądając ją przez wywietrzniki w drzwiach i dad upust swojemu podnieceniu. Gdy wreszcie się tego doczekał i ciotka weszła do łazienki, ten od razu poleciał i przykucnął przy drzwiach. Pochylił głowę i przybliżył oczy do wywietrzników, by przyglądad się Marcie. Zdejmowała właśnie swoją koszulkę, odsłaniając powoli swój ponętny brzuszek. Jej pępek był bardzo zmysłowy. Spod koszulki wyłaniało się coraz więcej nagiego ciała, wreszcie wyskoczyły spod niej piersi. Miała na nich czarny, koronkowy staniczek, spod którego prześwitywały brązowe brodawki. Wojtek wyjął na wierzch swoją pałę i zaczął się masturbowad, wyobrażając sobie, że to on rozbiera swoją chrzestną. Zaczęła zdejmowad spódnicę, rozpięła zameczek i powoli zsuwała ją w dół po swoich udach. „A więc ma na sobie rajstopy” – pomyślał chłopak, gdy jego oczom ukazało się krocze kobiety, na którym były czarne majtki przysłonięte materiałem rajstop. Spódniczka upadła na ziemię, Marta zrobiła krok w tył, wychodząc z niej. Wojtek cały czas się onanizował oglądając ten strip-tease. Marta usłyszała, że coś się porusza pod drzwiami. Czyżby chrześniak znów ją podglądał? Przysłuchała się uważniej i usłyszała jego przyśpieszony oddech. Teraz była już pewna, że tam jest. Tego było za wiele. Żeby nie można było mied odrobiny prywatności nawet w łazience?! Chciała mu zrobid awanturę, ale wpadła na lepszy pomysł. Postanowiła zawstydzid go, i to mocno, tak, by raz na zawsze odechciało mu się to robid. Skoczyła i w jednej chwili znalazła się przy drzwiach łazienki, po czym szybko je otworzyła. Biedny Wojtek nie zdążył uciec, nie zdążył nawet schowad fujary do spodni. Został przyłapany na gorącym uczynku. Ze wstydu aż zakręciło mu się w głowie, zrobił się cały czerwony. Nie wiedział, co ma teraz zrobid.
    – No pięknie – rzekła Marta – więc mnie podglądasz?
    – Przepraszam – wybełkotał niezrozumiale Wojtek.
    Był tak speszony, że chciałby się teraz zapaśd pod ziemię. Schował ptaszka do majtek i wstał powoli. Wstyd spowodował, że jego przyjaciel zaczął powoli wiotczed, mimo iż Marta stała teraz przed nim w samej bieliźnie.
    – Często to robisz? – spytała.
    – Czasami. Naprawdę przepraszam, nie mogłem się powstrzymad, ciocia ma takie ponętne ciało…
    – Nie życzę sobie, byś to robił – Marta, ku zdumieniu chłopaka, wygięła ręce do tyłu i zaczęła rozpinad stanik – Zawrzyjmy umowę.
    – Jaką? – spytał Wojtek i speszony odwrócił głowę od cioci, która ewidentnie zamierzała pokazad mu swoje piersi.
    – Taką, że teraz się rozbiorę i popatrzysz sobie do woli na moje ciało, ale za to nie będziesz mnie więcej podglądad w kąpieli. Potrzebuję trochę prywatności.
    Wojtek nie wiedział, co powiedzied.
    – No, proszę, teraz możesz się napatrzed – zachęcała go Marta, gdy już zrzuciła stanik – co, teraz to się wstydzisz?
    Chłopak nieśmiało podniósł wzrok i spojrzał na biust cioci. Jej cycusie były bardzo seksowne, bardzo jędrne, ich skóra była napięta i gładka. Marta wpadła na pomysł.
    – Jak chcesz, to możesz nawet dotknąd – powiedziała.
    Wojtek był zachwycony tą propozycją, zapominając o wstydzie podniósł dłoo i położył ją na piersi. Masował ją leciutko, bojąc się ścisnąd mocniej. Marta wzięła drugą dłoo chłopaka, położyła ją na swojej drugiej piersi i przycisnęła je do nich mocno.
    – Możesz sobie pougniatad – uśmiechnęła się.
    Wojtek zabrał się za to ochoczo.
    – Posłuchaj, pozwolę ci teraz pobawid się moim ciałem. W „celach edukacyjnych”. Podotykaj sobie, ile chcesz. Wiem, jak to jest byd w twoim wieku. Ale obiecaj mi w zamian, że przestaniesz onanizowad się po nocach, nie chcę tego więcej słuchad. I że przestaniesz kopcid fajki. Chcę cię wychowad na porządnego faceta, jestem to winna twojej matce. Obiecujesz?
    Chłopak zdziwił się, że ciotka o tym wie, ale teraz nie miało to dla niego dużego znaczenia.
    – Obiecuję – rzekł tylko i zaczął dalej bawid się cycuszkami swojej matki chrzestnej.
    Marta podeszła do fotela i usiadła w nim, żeby jej było wygodniej. Wojtek uklęknął przed nią i jeździł rękami po jej biodrach, brzuchu i piersiach, co jakiś czas ściskając sutki. Kobieta siedziała obojętnie i czekała, aż chłopak się namaca.
    – Daj znad, jak zaspokoisz swoją ciekawośd co do mojego ciała – powiedziała.
    – Dobrze.
    Wziął sutka ciotki do ust i zaczął go ssad, palcem jeżdżąc po jej udzie. Dźwięk, jaki wydawał jego paznokied przesuwający się po materiale jej rajstop, był muzyką dla jego uszu. Penis chłopaka znów zesztywniał i był gotowy do boju. Marta wzięła jakąś gazetę ze stolika i zaczęła ją czytad.
    – Mogę zdjąd ci majteczki, ciociu? – spytał po jakimś czasie Wojtek.
    – No dobrze – odpowiedziała mu. Skoro obiecała całe swoje ciało do jego dyspozycji, to teraz musi się wywiązad z obietnicy.
    Wojtek wsadził ręce pod gumkę jej rajstop i zaczął je zsuwad. Marta, dalej czytając gazetę, lekko uniosła miednicę do góry, by umożliwid mu ich zdjęcie. Po drodze chłopak zahaczył o jej majtki, wsadził kciuki pod ich gumkę i zaczął zsuwad je razem z rajstopami. Jego dłonie, obnażając ją, jechały po udach. Zsuwane rajstopy zaczęły marszczyd się na kolanach kobiety, Wojtka bardzo podniecał ten widok. Gdy wreszcie ją rozebrał do kooca, zaczął przyglądad się jej cipce. Była różowiutka, gładka i wygolona. Przybliżył do niej twarz, pachniała pięknie. Położył na niej swoją głowę, delektując się jej
    zapachem. Następnie zaczął ją delikatnie lizad. Marta w tym momencie poczuła lekkie podniecenie, z jej cipki zaczął wydzielad się sok, który Wojtek zlizywał ze smakiem. Odłożyła gazetę i przycisnęła głowę chrześniaka do swojej myszki. Westchnęła cicho. Jego pieszczoty zaczęły na nią działad. Poczęła lekko poruszad miednicą w górę i w dół, przyciskając głowę chłopaka do swojej cipeczki. Od dawna nie była z mężczyzną, była wyposzczona, więc podniecenie zaczęło dawad się jej we znaki. Chciała się zaspokoid, ale nie wypadało jej się masturbowad przy swoim chrześniaku, więc postanowiła zrobid to potem w wannie. Zobaczyła, że penis chłopaka ledwo mieści się w jego spodniach, więc kazała mu wstad i zaczęła zsuwad portki w dół. Jego ptaszek, który właśnie został „wypuszczony na wolnośd”, znalazł się teraz naprzeciwko jej twarzy i pulsował podniecająco. Wzięła go do ręki i ścisnęła, po czym przystawiła go do swoich ust i ucałowała delikatnie. Wojtek westchnął. Następnie Marta wypuściła go z uścisku i jeździła po nim palcem, w górę i w dół, zahaczając raz po raz o jego czuły punkt. Doprowadzało to chłopaka do szaleostwa. Marta także czuła się już strasznie podniecona, więc chciała szybko zaspokoid Wojtka, by potem udad się do łazienki i tam zrobid sobie dobrze. Przyciągnęła jego penisa i dotknęła nim do swojej piersi. Sutkiem ocierała się o jego żołądź. Wojtek patrzył na to z góry i był coraz bardziej podniecony tą sytuacją. Po paru minutach ocierania się kutasem o cycki cioci, Wojtek osiągnął orgazm. Jego sperma zalała biust Marty. Dyszał przy tym głośno z rozkoszy, a gdy skooczył, Marta wstała i powiedziała:
    – Widzisz, pobrudziłeś mnie. Muszę iśd się teraz wykąpad. Na dzisiaj dośd zabawy.
    – Dziękuję, ciociu. Przepraszam, że się na ciebie spuściłem, ale sama mnie do tego doprowadziłaś…
    – I co, fajnie było? Tak jak to sobie wyobrażałeś?
    – Lepiej – uśmiechnął się.
    Marta, idąc w stronę łazienki, rzuciła jeszcze do niego na odchodne:
    – Pamiętaj, co mi w zamian obiecałeś.
    – Pamiętam, pamiętam.
    Gdy zniknęła w łazience, Wojtek położył się na łóżku i myślał o tym, co zaszło. Gdy tak to sobie przypominał, to po paru minutach poczuł, że jego mały koleżka znów zesztywniał i że ma ochotę na cipkę Marty. Podniósł z podłogi jej rajstopy, które były zwinięte w kulkę razem z majtkami, i zaczął się nimi pocierad po kutasie. Po jakimś czasie poczuł, że nie wytrzyma. Miał marzenie i teraz postanowił je spełnid. Powie ciotce wprost, że chce ją przelecied. Skoro pozwoliła mu na te macanki, to czemu nie miałaby dad mu włożyd kutasa do cipki? Bał się, co będzie jeśli ciotka nie zechce, ale postanowił zaryzykowad. Wstał z łóżka, rozebrał się do naga i ruszył w stronę łazienki.

    Marta napuściła wody do wanny i weszła do niej. Zanurzając się w gorącej wodzie czuła się błogo. Na cyckach wciąż miała spermę swojego chrześniaka, zaczęła ją więc po nich rozcierad. Drugą rękę położyła na swojej muszelce i bawiła się nią. Było jej dobrze, robiło się coraz lepiej, gdy nagle drzwi otworzyły się z impetem i do środka wszedł pewnym krokiem Wojtek. Już nic nie zostało z jego uprzedniego zawstydzenia, teraz wiedział, czego chce. Podszedł do wanny i stanął przed Martą ze sterczącą pałą na wierzchu. Ostentacyjnie patrząc się na biust swojej chrzestnej, zapytał:
    – Ciociu, a może pozwoliłabyś mi wsadzid mojego małego do twojej… no wiesz… – Wojtek nie wiedział, jak nazwad myszkę cioci, użył więc najprostszego określenia – …do twojej cipki? Oczywiście w „celach edukacyjnych” – uśmiechnął się po łobuzersku.
    Marta nie mogła uwierzyd w to, co usłyszała. Naprawdę się o to spytał, czy może jej się przesłyszało? Była oburzona, zamierzała spoliczkowad Wojtka, jednak jej złośd była mniejsza od jej podniecenia. Wojtek, który długo nie usłyszał odpowiedzi, znów się speszył i już chciał wyjśd z łazienki, Marta jednak rzekła do niego:
    – Obiecałeś, że nie będziesz mnie więcej nachodził w łazience – w jej głosie słychad było złośd.
    – Obiecałem, że nie będę cioci podglądał z ukrycia, a ja tu jawnie wszedłem – odpowiedział, uśmiechając się lekko.
    Marta pogładziła go palcem po kutasie.
    – Och, Wojtek, Wojtek, co z ciebie będzie? Jesteś nienasycony. Przed chwilą spuściłeś mi się na cycki i jeszcze nie masz dośd? No dobrze, właź do wanny.
    – Naprawdę, pozwoli mi ciocia? – chłopak nie mógł uwierzyd.
    – Naprawdę, no już, właź, bo się rozmyślę.
    Wskoczył do wanny i usiadł naprzeciwko ciotki. Główka jego sterczącego prącia wystawała ponad powierzchnię wody. Marta pochyliła się nad nią i zaczęła ją lekko całowad. Ciało Wojtka przeszywały dreszcze rozkoszy. Położył dłonie na ramionach swojej matki chrzestnej i gładził ich gorącą skórę. Po jakimś czasie Marta przysunęła się do niego, jej nabrzmiała z podniecenia cipka dotknęła kutasa chłopaka. Ocierali się chwilę o siebie swoimi narządami, po czym doświadczona Marta zaczęła wprowadzad pałę Wojciecha do środka. Nadziewała się na niego coraz mocniej, aż doszła do samego kooca. Jego penis wypełnił ją całą, jęknęła cicho z rozkoszy. Wojtek złapał ją za pośladki i przyciskał do siebie. Obydwoje zaczęli poruszad miednicami i wydawad z siebie pomruki przyjemności. Marta oplotła go nogami. Patrzyli sobie w oczy spod przymrużonych z rozkoszy powiek. Kobieta podskakiwała coraz mocniej i mocniej, aż woda wylewała się z wanny, jej biust falował, piersi co chwilę odbijały się od brody chłopaka, by potem opadając w dół otrzed się sutkami o jego klatkę i znów powędrowad do góry. Wojtek chciałby pomacad te skaczące cycuszki, ale dłonie miał zajęte ugniataniem pośladków, więc zostało mu tylko pochylid głowę i w locie złapad pierś Marty do buzi. Przygryzł ją tak, że aż ją zabolało, jednak ból się dla niej teraz nie liczył, skupiała się na przyjemności. Już dochodziła. Wojtuś masował ją po tyłku z młodzieoczą namiętnością, podniecało ją to. Jej wargi wygięły się, twarz przeszedł skurcz, zamknęła oczy i odchyliła się do tyłu, podpierając się dłoomi o dno wanny. Głośno krzyczała, Wojtek nigdy nie widział cioci w takim stanie, podniecało go to. Jej cipka zacisnęła mu się na kutasie, jego również to doprowadziło do szczytowania. Razem przeżywali tą cudowną chwilę. Sperma Wojtka rozlewała się w cipce Marty, potęgowało to jej rozkosz. Po wszystkim zeszła z niego, z jej pochwy wylatywało to, co chrześniak jej przed chwilą podarował, jego nasienie śmiesznie wirowało w wodzie. Marta oddaliła się od Wojtka i oparła się zrelaksowana o poręcz wanny, Wojtek chciał zrobid to samo, naprzeciwko niej, ale powiedziała do niego, oddychając ciężko:
    – No, już, dosyd tego dobrego. Wychodź, wycieraj się i marsz do łóżka. Ja tu sobie jeszcze posiedzę.
    Wojtek niechętnie się jej posłuchał i wyszedł z łazienki. Marta czuła się teraz błogo, jej myśli rozpływały się. Zasnęła w wannie, lecz przed zaśnięciem zdążyła sobie pomyśled, że czasami może przestawad byd dla Wojtka matką chrzestną i zamieniad się wtedy w jego kochankę, by dad ujście zarówno jego, jak i swojemu pożądaniu.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Tar takus

    Matka chrzestna

  • Harcerskie igraszki

    Poranek był słoneczny i ciepły, zapowiadał się piękny dzień. Asia zbudziła się w swoim namiocie o 7.00, gdy zrobiono pobudkę. Chłopacy już od pół godziny biegali po lesie, dziewczyny miały o tyle lepiej, że mogły sobie o te pół godziny dłużej pospać. Plan był taki, że harcerze o 6.30 wstawali i robili półgodzinną poranną rozgrzewkę, po czym o 7.00 szli się wykąpać do jeziora, a harcerki miały rozgrzewkę w godzinach 7.00 – 7.30 i potem kąpiel, żeby nie robić tego razem z chłopakami. Asia wstała, rozebrała się ze swojego harcerskiego mundurka by zmienić bieliznę, po czym ponownie go włożyła i wyszła z namiotu. Inne dziewczyny także wychodziły ze swoich namiotów i schodziły się w miejscu zbiórki, gdy wszystkie już były gotowe, zaczęły trucht po lesie. Po pół godziny wróciły zmęczone do obozu, wzięły potrzebne do kąpieli rzeczy i poszły nad jezioro. Nie wszystkie jednak się tam udały, Asia została w obozie. Była wstydliwa i nie chciała się kąpać razem z innymi dziewczynami, więc miała taki zwyczaj, że czekała aż reszta wróci do obozu i wtedy ona szła nad jezioro i kąpała się sama. Po porannej rozgrzewce i kąpieli wszyscy mieli czas wolny, wiec mogła wtedy iść spokojnie się umyć.

    Tego dnia Jarek i Kamil, dwaj 15-latkowie z tej samej drużyny harcerskiej wpadli na niecny pomysł, żeby podglądać dziewczyny jak będą się kąpały w jeziorze. Było to łatwe do wykonania, ponieważ chłopacy mieli już wtedy czas wolny, mogli robić co chcieli i nikt by ich nie szukał, a dookoła jeziora rosło pełno krzaków, w których można się było schować i obserwować gołe harcerki. Wprowadzili swój plan w życie, lecz niestety, gdy przybyli nad jezioro i zajęli dogodne pozycje, dziewczyny były już całe zanurzone w wodzie i nic ciekawego nie mogli zobaczyć. Postanowili poczekać, aż ich koleżanki z drużyny będą wychodzić z wody, wtedy będzie dużo czasu by się na nie napatrzeć, gdy będą się wycierały i ubierały. Mieli rację, tak też było – dziewczyny rozmawiając ze sobą i chichocząc się wychodziły z wody, ich piersi podskakiwały gdy szły, chłopcy mogli się napatrzeć do woli. Jak to harcerze, podniecali się przy byle okazjach, więc ich fujary były cały czas w stanie wzwodu. Gdy harcerki się ubierały, Kamil był już na tyle podniecony, że powiedział do Jarka:

    – Sikać mi się zechciało, poczekaj, ja idę obok i się wyleję.

    Oczywiście tak naprawdę wcale nie miał zamiaru się załatwiać tylko się masturbować, musiał to zrobić teraz, gdyż potem nie byłoby po temu okazji i musiałby cały dzień chodzić podniecony ze sterczącą pałą w portkach i przypominając sobie te widoki.

    – Ok – odpowiedział Jarek.

    Wiedział, co jego kolega zamierza robić, postanowił zrobić to samo, także chciał dać ujście swojemu podnieceniu. Musiał tylko zwalić sobie szybciej niż Kamil, by ten nie nakrył go gdy wróci z powrotem. Tak więc gdy Kamil odszedł, zaczął się szaleńczy wyścig, kto szybciej się spuści i przyłapie na masturbacji tego drugiego. Oczywiście przyłapać nawzajem chcieli się tylko po to, by się pośmiać, bo i tak wiedzieli co obydwaj będą robić, to że Kamil musi się wysikać było tylko pretekstem, by na chwilę się rozdzielić, taką „oficjalną wersją”. Dziewczyny już się rozeszły a chłopcy w krzakach zaczęli zabawę ze swoimi fujarkami. Kamil spojrzał się w stronę jeziora, by wyobrazić sobie dziewczyny, które przed chwilą tam były nagie, i zobaczył jak po plaży idzie ich koleżanka, 16-letnia Aśka. Miała dosyć długie, jasne, spięte w kok włosy, była średniego wzrostu, jednak zarówno Kamil jak i Jarek byli od niej nieco niżsi. Podeszła do jeziora i zaczęła zsuwać w dół swoją harcerską, krótką spódniczkę. Kamil zdał sobie sprawę co się dzieję – Aśka się teraz rozbierze i będzie się kąpała. Na tą myśl poczuł jeszcze większe podniecenie i zaczął się jeszcze mocniej onanizować. Pomyślał sobie, że dzięki temu iż zauważył Aśkę, osiągnie orgazm szybciej niż jego przyjaciel Jarek i będzie mógł go przyłapać na waleniu. Spódniczka Asi opadła na piasek, ukazując chłopakowi jędrne pośladki jego koleżanki osłonięte majtkami i przyciemnione materiałem cielistych rajstopek. dziewczyna zrobiła krok w bok i wyszła z niej, po czym zaczęła rozpinać swój harcerski mundurek. Kamil żałował, że stoi do niego tyłem i nie zobaczy jej cycuszków. Już prawie dochodził, ale przerwał masturbację, gdyż chciał zobaczyć to widowisko do końca i potem dopiero sobie zwalić. Pomyślał o swoim siedzącym w pobliskich krzakach koledze. „Ciekawe czy zauważył, że Aśka jest na plaży?” Postanowił być dobrym kolegą i pokazać mu, co się dzieje nieopodal. Zawsze to potem będą mieli o czym rozmawiać. Wrócił więc do ich pierwszej bazy, z której wcześniej podglądali harcereczki. Tak jak się spodziewał, Jarek siedział na liściach z pałą w ręku i się onanizował.

    – Ej – szepnął do niego.

    Chłopak podskoczył jak oparzony, schował sprzęt do majtek po czym odwrócił się kierunku kolegi.

    – Co, już się wylałeś? – spytał.

    – Nie. Popatrz, co się tam dzieje – wskazał palcem na obnażającą się przy jeziorze Asię.

    Jarek spojrzał i oczy wyszły mu z orbit. Nie mógł oderwać wzroku od koleżanki, wywalił język na wierzch i patrzył się na nią. Stała tyłem do nich świecąc pupą. Była w samym staniku, majtkach, rajstopkach i długich czarnych skarpetkach, takich, jakie często noszą harcerki. Na ziemi leżała jej spódniczka i ciemnozielona, harcerska marynarka.

    – O kurwa… – wydyszał Jarek.

    – Niezły widok, co?

    – ZAJEBISTY! Stary, dzięki, że mi ją pokazałeś. Nie zauważyłbym, nie patrzyłem się już w tamtym kierunku.

    Obydwaj zaczęli masować się po kutasach patrząc na Aśkę. Dziewczyna palcami wskazującymi i kciukami obydwu dłoni schwyciła gumkę swych rajstop i poczęła zsuwać je w dół, seksownie przy tym poruszając pupką. Gdy jej rajstopy i podkolanówki leżały już na ziemi, zaczęła rozpinać stanik.

    – Chciałbym z nią pobaraszkować… – rzekł z rozmarzeniem Jarek.

    – Kto by nie chciał… – odpowiedział mu Kamil, równie rozmarzonym głosem.

    – Kurcze, no nie wytrzymam. Teraz ja idę się wylać.

    – Ty, a może byśmy spróbowali coś z nią zakręcić, co? Może dałaby się nam pomacać? – Kamil wpadł na pomysł.

    – Nieee, chyba nie – odpowiedział niepewnie Jarek, choć na samą myśl o tym poczuł jeszcze większe podniecenie.

    – No weź, dawaj do niej podejdziemy i się jej zapytamy wprost! Wiesz, jakie są harcerki, może nam pozwoli – mówił z entuzjazmem Kamil.

    – No nie wiem…

    – Dawaj, dawaj! Kto nie ryzykuje, ten nie ma! Idziemy!

    Aśka zdjęła już stanik i majtki i teraz świeciła w ich stronę gołymi pośladkami. Widok ten zachęcił Jarka na tyle, by przystał mimo strachu na propozycję kolegi.

    – Dobra, idziemy! – rzekł.

    Wyszli z krzaków i ruszyli plażą w stronę jeziora. Naga dziewczyna wchodziła już powoli do wody. Tym razem Jarek wpadł na pewną myśl:

    – Ty, może jej zabierzemy ubrania? – spytał.

    – Dobry pomysł – odpowiedział mu kolega.

    – Ja je wezmę i schowam, a ty jej powiedz, że jak nam pozwoli na co nieco, to jej oddamy. Inaczej będzie musiała goła wrócić do obozu.

    Po tych słowach obydwaj roześmiali się głupio. Byli już przy ubraniach dziewczyny, a ona cały czas będąc tyłem do nich i nie widząc ich, brnęła coraz dalej w głąb jeziora. Lustro wody było już prawie na poziomie jej pośladków, gdy usłyszała głos. Na dodatek był to męski głos, więc się zawstydziła i nie bacząc na to, iż woda jest zimna, zanurzyła się. Ktoś ją ponownie zawołał:

    – Aśka! Aśka!

    Odwróciła się i ujrzała na plaży swych kolegów z drużyny harcerskiej – Kamila i Jarka. Ten pierwszy, ku jej zdziwieniu, rozbierał się właśnie, a drugi, ku przerażeniu dziewczyny, zbierał z piasku jej ubrania. Podniósł wszystkie ciuchy koleżanki oraz jej ręcznik i dał nura w krzaki. Przestraszyła się nie na żarty, że chłopcy nie oddadzą jej ubrań. „Och, jaki to byłby wstyd wracać na golasa do obozu. Nie mogą tego zrobić” – myślała sobie. Kamil rozebrał się do samych slipek i wszedł do jeziora, zmierzał w jej kierunku. Asia podświadomie zaczęła się oddalać, lecz cały czas kucała, by jej piersi nie wyszły ponad wodę. Kamil nieuchronnie się do niej zbliżał, gdy już znalazł się przy niej, była na tyle głęboko, że mogła stać na wyprostowanych nogach a jej cycuszki były zanurzone. Woda w jeziorze jednak była czyściutka i przezroczysta, więc Kamil doskonale widział pod jej lustrem dwie różowiutkie półkule, zwieńczone brązowymi kropeczkami. Były niewielkie, lecz wydawały się idealne do pieszczenia.

    – Dlaczego mi zabraliście ubrania? – spytała ze złością Aśka.

    – Spokojnie, oddamy ci je – odpowiedział Kamil, nie patrząc się jej w twarz lecz w widoczne pod wodą piersi.

    Lekkie drgania wody spowodowane poruszaniem się dziewczyny sprawiały, że jej cycusie, na które jej rozmówca ostentacyjnie się patrzył, także wydawały się drgać.

    – Na pewno mi je oddacie? Proszę was, nie mogę przecież wrócić goła do obozu, będę pośmiewiskiem. Nie róbcie mi tego – mówiła błagalnie i prawie się rozpłakała.

    Kamil położył rękę na jej ramieniu i zaczął nią powoli sunąć w dół. Gdy już prawie doszedł do piersi, dziewczyna złapała jego dłoń i krzyknęła:

    – Co ty robisz?! Przestań!

    Chłopak nie zabrał jednak dłoni z jej ciała, a położył drugą na jej drugim ramieniu. Asia obydwiema rękami usiłowała powstrzymać jego prawą dłoń przed dotknięciem cycka, on w tym czasie bezwstydnie położył lewą łapę na drugiej piersi. Zaczął ją ugniatać, Aśka nie miała siły by go powstrzymać, więc czekała, aż się namaca. Druga ręka chłopaka również spoczęła na jej cacusiu i ugniatał je łapczywie.

    – Kamil, przestań, proszę… – mówiła.

    – Co ci to przeszkadza? I tak już dotknąłem twoich cyców, więc już bez różnicy czy jeszcze chwilę sobie pomacam.

    Od brzegu zmierzał już w ich stronę Jarek. Asia nie mogła nic poradzić, więc dawała się obściskiwać Kamilowi, zresztą musiała być miła dla chłopaków jeśli chciała odzyskać swoje ciuszki. Chłopak objął ją i w jego uścisku obkręcili się tak, że teraz on stał przodem do plaży a ona tyłem. Widział, że Jarek jest jeszcze dość daleko od nich, nie czekał na niego tylko z lubością pieścił ciało dziewczyny. Ręce przeniósł z piersi na pośladki i ugniatał je łapczywie, przyciskając mocno krocze dziewczyny do swojego. Aśka próbowała go lekko odpychać od siebie, lecz nic to nie dawało, namiętność chłopaka dawała mu taką siłę, że nie mogła się od niego oddalić nawet o centymetr. Przez majtki kolegi czuła na swojej cipce jego sztywnego kutasa, który ocierał się o nią. Widać takie ocieranie sprawiało mu przyjemność, gdyż miał błogi wyraz twarzy. Jej piersi rozgniatały się na jego klatce, ręce chłopaka jeździły od jej pośladków, w górę, po pleckach, do łopatek, potem z powrotem w dół i na pupę. W sumie było to nawet przyjemne, więc przestała udawać, że mu się wyrywa. W wyniku ocierania się kroczami, majtki chłopaka zsunęły się lekko w dół i główka jego penisa wyszła na wierzch. Asia nie widziała tego, lecz czuła to dokładnie, jego żołądź przesuwał się namiętnie w górę i w dół po jej nagiej cipce, zahaczając raz po raz o jej czuły punkt. Próbowała udawać, że nie sprawia jej to przyjemności, jednak kolega i tak nie zwracał uwagi na to co ona czuje, zajmował się tylko własnym pożądaniem. Nagle poczuła jak coś wślizguje się pomiędzy jej piersi a klatkę Kamila. Domyśliła się, że to łapy Jarka, który stanął za nią. Też chciał sobie pomacać. Kamil odsunął się lekko, by zrobić koledze lepszy dostęp do cycków panienki. Palce Jarka jeździły po jej sutkach, ściskały je i wykręcały na wszystkie strony. Cipka dziewczyny cały czas była stymulowana przez prącie Kamila, które wciąż się o nią ocierało. Chłopak zsunął swoje slipy i teraz tarł jej szparkę całym swoim kutasem. Pomiędzy swoimi pośladkami dziewczyna nagle poczuła coś długiego i twardego, co pocierało o jej tylną dziurkę. Była to pała Jarka. Złapał ją za pośladki i przycisnął je do swego członka. Dziewczyna zamknęła oczy i stała, czekając, co koledzy dalej z nią zrobią. I tak nie mogła nic poradzić na to, co się dzieje, więc zostało jej tylko czekać. Cztery dłonie bezustannie przesuwały się po całym jej ciele, ugniatały jej piersi, pośladki, biodra, uda, poznawały dogłębnie całe jej ciało. Nie miała już przed nimi żadnych tajemnic, chłopcy poznali prawie każdy jej zakątek. Nie wiedziała już, które dłonie są czyje, zresztą mało ją to teraz obchodziło. Była ściśnięta z obydwu stron przez ciała swoich kolegów, jakby była szyneczką w kanapce, a chłopacy kromkami chleba. W pewnym momencie Jarek zechciał położyć dłonie na muszelce Asi, oplótł ją więc rękami od tyłu i położył dłonie na jej łonie. Zaczął lekko wsuwać palec do środka, sprawiło jej to taką rozkosz, że odruchowo, nie myśląc o tym, rozchyliła nogi, by dać mu lepszy dostęp do swojego najgłębszego zakamarku. Stojący z przodu i widzący co dzieje się pod wodą Kamil postanowił wykorzystać sytuację. Nie zwlekając, odsunął ręce Jarka z cipki Asi i dotknął do niej swoim kutasem. Dziewczyna miała zamknięte oczy, myślała, że dalej macają ją palce Jarka. Woda sprawiła, iż nie poczuła, że teraz wsuwa się w nią kutas Kamila. Jednym mocnym ruchem chłopak wszedł w nią do końca, czując po drodze, jak rozrywa jej błonę dziewiczą. Dziewczyna poczuła ostry, szybki ból, który jednak już minął. Otworzyła oczka i spojrzała pod wodę. Zobaczyła, co się stało, nie zdążyła jednak nawet zaprotestować, Kamil już w niej był. Zaczął powoli poruszać kutasem, penetrując dogłębnie ciasną szparkę Asi. Dziewczyna była zdziwiona i oburzona, jednak najbardziej teraz odczuwała przyjemność i podniecenie. Nic nie mówiła, gdy Kamil powoli, a z czasem coraz szybciej posuwał ją. Właśnie straciła dziewictwo. Dłonie chłopaków cały czas masowały całe jej ciało. Było jej tak dobrze… Teraz oddała się im bez reszty, niech robią z jej ciałem co tylko chcą, ona chciała mieć tylko jak największą rozkosz z tej chwili. Znów zamknęła oczy i zaczęła lekko poruszać cipką, przybliżając ją i oddalając od ruchającego ją Kamila. Postanowiła pozwolić im już na wszystko, niech zerżnął ją jeden po drugim w cipkę. Nie wiedziała jednak, co planuje stojący za nią Jarek. Domyśliła się tego dopiero, gdy poczuła jak przystawił główkę swojego penisa do jej tylnej szparki i zaczął ją do niej przyciskać. Usiłował się w nią wbić. Pokonał pierwszy centymetr i wciskał się w nią dalej, sprawiając dziewczynie coraz większy ból, ale zarazem coraz mocniej potęgując jej doznania.

    – Jarek, nie… – mówiła Aśka – nie rób tego, proszę cię…

    – Chcesz odzyskać swoje ciuchy czy nie? – spytał ją.

    – Chcę – odpowiedziała drżącym głosem.

    Postanowiła to przecierpieć, musiała odzyskać ubranie. Zaczęła drżeć na całym ciele, po części ze strachu, po części z zimna, a po części z podniecenia i rozkoszy, jakiej dostarczali jej właśnie koledzy. Cicho krzyczała z bólu, gdy Jarek wchodził w nią od tyłu. W końcu wszedł do końca. Dzięki temu, że znajdowali się w wodzie, miał lepszy poślizg. Również zaczął lekko się poruszać ruchając koleżankę. Teraz cała trójka stała i poruszała rytmicznie miednicami. Gdy Kamil zagłębiał się w cipce dziewczyny, Jarek wynurzał się trochę z jej tyłka, natomiast gdy Jarek wchodził w nią do końca, to Kamil odsuwał lekko swoje krocze od jej. Stojąca pośrodku Asia także się poruszając pochłaniała na przemian swoją pochwą i pupą kutasy kolegów. Woda spowalniała ich ruchy, ale także potęgowała przyjemność. Podskakujące lekko piersi dziewczyny raz po raz wynurzały się troszkę z wody, chlupiąc lekko. Krocze Jarka odbijało się o pośladki Asi, które seksownie wtedy podskakiwały pod wodą.

    – A jeśli ktoś nas zobaczy? – Nagle naszły ją wątpliwości.

    – Co zobaczy? Przecież jesteśmy zanurzeni – odpowiedział jej Kamil dysząc ciężko z rozkoszy.

    Rzeczywiście, gdyby nawet ktoś stał na plaży i przyglądał się im, ujrzał by tylko trzy poruszające się głowy, wystające znad powierzchni wody. Mógłby jedynie wyobrażać sobie to, co dzieje się pod wodą, choć bardziej prawdopodobne, by uznał, że rozmawiają ze sobą wesoło. Uspokojonej tym Aśce robiło się coraz lepiej, zresztą tak jak im. Teraz już nie żałowała, że Jarek rżnął ją w tyłek, dzięki temu jej doznania były o wiele mocniejsze. Taki pierwszy raz to było coś, być pieprzoną w obydwie dziurki naraz, przez dwóch napalonych harcerzy. Wiedziała, że zapamięta swoją utratę cnoty do końca życia. W końcu Jarek, którego członek znajdował się w najciaśniejszej dziurce, nie wytrzymał i spuścił się w nią. Jęczał z rozkoszy i dyszał ciężko. Jego sperma rozlewająca się w odbycie Aśki uruchomiła cały mechanizm. Gdy dziewczyna czuła, jak kolega wytryskuje w niej, poczuła taką przyjemność, że również dostała orgazmu, co sprawiło, że jej cipka zaczęła lekko drgać. To z kolei połechtało dodatkowo ruchającego ją od przodu Kamila i również doprowadziło go do szczytowania. Tak więc w pewnej chwili cała trójka była w chwili uniesienia, ich oddechy były głośne i wyraźne, dziewczyna coraz głośniej jęczała. Jakby nie patrzeć, miała najlepiej z nich wszystkich – przyjemność odczuwała z obydwu stron, a także na wykręcanych bez przerwy przez chłopaków sutkach. Czuła rozlewającą się spermę w obydwu swoich dziurkach, jej rozkosz była tak ogromna jak jeszcze nigdy. Mimowolnie odchyliła głowę do tyłu, opierając ją na ramieniu Jarka i krzyczała głośno. Jej paznokcie wbijały się mocno w pośladki stojącego z przodu Kamila. Jarek, którego orgazm dopadł najwcześniej, skończył także pierwszy i wysunął się powoli z jej tyłka. Asia i Kamil kończyli właśnie szczytowanie, zwalniali swoje ruchy, ich oddechy normowały się. Po wszystkim Kamil jeszcze chwilę z niej nie wychodził, żal mu było to robić, gdyż wiedział, że taka sytuacja raczej się już nie powtórzy. Po jakimś czasie jednak wyjął pałę z jej harcerskiej cipeczki i razem z Jarkiem pobiegł w stronę brzegu.

    – Pamiętajcie, żeby mi oddać ubranie – krzyknęła Asia, która szła powoli za nimi.

    Gdy wyszli z jeziora, przynieśli jej strój z krzaków i położyli go na brzegu, jednak Kamil schował sobie do kieszeni jej majteczki, a Jarek zabrał dla siebie rajstopki, musieli przecież mieć jakąś pamiątkę po swoim najbardziej udanym obozie harcerskim. Potem, nie czekając na koleżankę, udali się w stronę swojego obozowiska.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Tar takus

    Harcerskie igraszki

  • Czerwony merc

    Dostarczam towar do sklepów obuwniczych. Sklep zamawia w naszej hurtowni, ja dowożę towar do sklepu. Dobrze nam idzie z żoną Bożeną – ona pracuje przy telefonie przyjmując zgłoszenia i wizyty klientów w firmie, ja wziąłem na siebie dostarczanie do klientów towaru.

    Pewnego dnia zapomniałem dokumentów, wróciłem z trasy do firmy.

    Zajechałem na parking .. Szybko wybiegłem z samochodu.  Trochę się wkurzyłem, bo czerwony Merc E klasy zastawił na raz dwa miejsca parkingowe. Strasznie irytują mnie takie typy!

    Wszedłem do biura. Poczułem zapach męskich perfum. Pomyślałem, że to pewnie jedn z tych zarozumialców z wielkich sieci sklepów… Żona wiele mi o nich opowiadała. Podobno strasznie zarozumiałe typy.

    Ledwo wszedłem, Bożenka wyszła z ostatniego pomieszczenia. Trochę się zdziwiłem czemu zamyka drzwi do tamtego pomieszczenia.. No cóż nie miałem czasu na pytania. Powiedziałem jej że szukam dokumentów bo zapomniałem. Ona sięgnęła do szuflady i od razu podała mi je.

    Ucieszony dałem jej buzi. Zwróciły wtedy uwagę jej trochę nie poukładane (jak na nią) śliczne rude włoski. Szminkę tez miała trochę rozmazaną. Powiedziałem, że chyba troszeczkę musi poprawić … Uśmiechnęła się zawstydzona. Wybiegłem ..bo się spieszyłem.

     

    Pierwszy sklep był w pobliskiej miejscowości. Zajechałem przed niego.

    Trochę dziwne – sklep zamknięty. Pomyślałem, że widocznie w takich małych miejscowościach wcześniej kończą.. Pukałem do głównych drzwi, ale nikt nie otwierał. Poszedłem na tył budynku i znalazłem drzwi od zaplecza.
    Były otwarte. Wszedłem. W małej kanciapie siedziała kobieta. Dość ładna w średnim wieku.

    Widać było, że trochę zmartwiona, a może zła?!

    Powiedziałem że przywiozłem buty.

     Wstała, szybko rozładowaliśmy. Ona cały czas jakaś podenerwowana.

    W końcu spytałem czy w czymś pomóc…

    Widać było, że potrzebuje towarzystwa.

    Zaprosiła mnie na herbatę i po chwili atmosfera na tyle  się rozluźniła, ze zaczęła zwierzać się z problemów z mężem.

    – Widzi Pan to pies na kobiety

    – Co ma Pani na myśli? Co robi??

    – Kiedyś przyszłam po zamknięciu sklepu, w dniu kiedy On wypłacać miał nowej sprzedawczyni za pierwszy miesiąc

    – I co?

    – Stanęłam, drzwi do tej kanciapy były lekko uchylone, nie widział mnie, ani ta Nowa. Widziałam jak odliczał jej pieniądze. Ona na końcu powiedziała „Dziękuję”. A ten drań wtedy rozpiął rozporek i wyjął swojego Wacka. Zdenerwowana chciałam wkroczyć. Dobrze go znam – wiem jak lubi kiedy mu się robi TO ustami! Ale z drugiej strony byłam ciekawa co się stanie. Nowa poczerwieniała. Ale on do niej: „nie krepuje się przecież jesteś ciekawa jaki jest w dotyku, weź go do rączki”. Ona wzięła a ten zaczął mu błyskawicznie pęcznieć. Nowa zachichotała. Ale jego pała nie przejmowała się tym tylko pęczniała dalej. Nowa przestała się śmiać. Było widać, że naszła ją chcica na pałę moje męża!!! Powiedział do niej : „pokaz mi cycuszki”. Ta puściła jego członka i zaczeła rozpinac bluzeczkę. Pokazała mu cycki, suka!. Sutki jej sterczały. On bezceremonialnie wsadził jej łapę pod spódnice, a ta jęknęła. Domyślałam się że  dotarł do jej perełki. Klękaj mała i obciągnij mi – powiedział. Tak zrobiła. Widziałam wszystko. Wyssała mu do końca biały płyn. Wstała a on uśmiechając się: „no to za miesiąc powtórzymy ..hmm?? !!”

     

    – To się powtórzyło? – spytałem

    – Tak w następnym miesiącu się zakradłam , żeby zobaczyć jak jej tym razem będzie płacić

    – I?

    – Rżnął ja od tyłu. Ona była oparta o to biurko przy,  którym siedzimy. A ja widziałam jak jego członek wsuwała się w nią . Cycki jej latały. Ta jęczała. Wybiegłam. To było w tamtym tygodniu.

    Zaciągnęłam języka i okazało się, że wszystkie poprzednie nasze pracownice tak „testował” – DRAŃ!

    Podobno ma też romans z jakąś babą z Pana miejscowości. Ale jeszcze nie namierzyłam z kim.

    – To pewne

    – Tak, moja przyjaciółka widziała go, jak w tym swoim czerwonym Mercu woził jakąś ruda lalunie ..jak się obściskiwali..

    Nagle dotarło do mnie co, a właściwie kogo ukrywała moja Bożenka w firmie, zamykając drzwi.. To dlatego miała rozmazana szminkę. To jego czerwony Merc tak zaparkował! No tak – pewnie ten jego fiut zagościł w jej buzi i rozmazał szminkę! Poczułem wściekłość!

    Wtedy nagle moja rozmówczyni wstała i przechyliła się przez biurko zamykając okno. Cała się naciągnęła, wystawiając swoja pupcie w moją stronę. Przekręciła klamkę w oknie, a wtedy materiał z jej sukienki odsłonił tak dużo, że zobaczyłem jej nogi prawie do końca. A kiedy już przekręciła klamkę okna do końca i osiągnęła maksymalne naciągnięcie , zobaczyłem śliczne majtki.

    – Niech to szlak – powiedziałem głośno.

    Podszedłem do niej od tyłu tak, że aż dotknąłem jej tyłka. Przycisnąłem ją do biurka. Ona trochę spłoszona. Ja od razu nachyliłem się jej nad uchem i powiedziałem.

    – Wiem kim jest ta ruda kobieta. To moja żona! Ta suka teraz się z nim puszcza u nas w firmie.

    – Jak to? Skąd Pan wie?

    – Bo właśnie byłem w firmie i tam stał czerwony Merc. A moja żona dziwnie speszona była moim powrotem. Coś ukrywała w jednym z pomieszczeń… Była zdenerwowana. Teraz zrozumiałem dlaczego. Ta suka daje mu teraz dupy. Choć teraz pewnie już są po wszystkim. Wsadził jej swojego grubaśnego kutasa i pewnie zalał jej cipkę!! – Powiedziałem nie przebierając w słowach!!! Chyba nam obojgu podziałało na fantazję to co powiedziałem. Oboje wyobraziliśmy sobie ich razem.

    Wtedy nagle poczułem, że mój członek pęczniej. Zauważyłem że ona tez to poczuła. Jej rączka przesunęła się i  pogłaska mnie po rozporku. Lekko się odsunąłem żeby zrobić miejsce na wsunięcie swojej dłoni pod jej spódnicę. Dotarłem do majtek. Ona już uległa, czułem jej zdecydowanie…. Lekko odsunęła się od biurka i wygięła plecy wypinając tyłeczek. Czekała na moja inicjatywę. Podsunęła sobie spódnicę jedna ręką i pokazała mi cały tyłeczek i tą małą góreczkę pomiędzy nogami. Jeszcze opiętą materiałem białych majtek, ale już lekko cipeczka po bokach materiału wychodziła jej. Schyliłem się i językiem zacząłem wodzić po tej małej luce pomiędzy pośladkiem i majtkami, w miejscu gdzie boki cipki wychylały się. Szybko odchyliłem ten materiał i zabrałem się za lizanie już gołej cipeczki.

    Wtedy Ona chwyciła majtki i zsunęła je. I powróciła do pozycji wypiętej pupci.

    – Jest twoja…zajmij się moją dziurką. Wyliż mnie porządnie. Chcę się puścić jak suka. Chce być wydymana.

    Zacząłem ja lizać. Rozchyliłem cipeczkę palcami i lizałem jej perełkę, aż się zrobiła wilgotna i nabrzmiała. W końcu się wyprostowałem.

    Złapała mnie (nie odwracając się) za rozporek. Rozsunęła go. Ja wyjąłem instrument.  Przyjemnie go masowała. Stał mi na całego. Puściła go. Wypięła się jeszcze  mocniej i rączką rozchyliła szparkę. Wiedziałem, że to zaproszenie. Przystawiłem go do cipki i zacząłem powoli wsuwać.

    Zaczęło mi się robić przyjemnie kiedy pała znikała mi w ciasnej dziurce. Widziałem jak jej to też sprawia przyjemność. Wsadziłem go do samego końca. Potem wyjąłem prawie całego i znowu wsunąłem powoli całego. Powtarzałem to, delektując się przyjemnym ściskiem i obcieraniem jakie czułem na nim.

    – Przyśpiesz .. ale wsadzaj mi go głęboko; wsuwaj i wysuwaj do końca; chce czuć się porządnie rżnięta. Też chcę się puścić jak Twoja żona!

    Złapałem ja wtedy za włosy, aż stękneła. Podniosłem jej głowę do góry i głośno powiedziałem wprost do ucha

    – Tego chcesz, chcesz ..to masz – i zacząłem szybko operować moim instrumętem w jej śliskim i ciepłym otworku.

    Zaczęła jęczeć. Wyjęła sobie piersi ze stanika .. Wyjęła tak żeby jej dyndał.

    Ja nie przestawałem. Cycki jej latały, cipka chlupotała. Było słychać nasze sapanie i uderzenia mojego ciała o jej pośladki.

    Zasuwaliśmy pełnym tempem … Zaczęła szybciej dyszeć. Domyśliłem się, że  zaraz będzie miała orgazm

    – Już, już … spuść się ..dochodzę

    Wystrzeliłem jej wtedy w cipkę. Ona wygięła plecy i stęknęła mocno.

    Wsadziłem pałę do samego końca i czułem jak pąkuje w nią spermę tuż przy macicy.

    Chwile tak staliśmy. W końcu odsunąłem się lekko i członek wysunął mi się z niej z lekkim chlupnięciem na końcu. Ona wtedy od razu odwróciła się i kucnęła.

    – Jeszcze go sobie nie pooglądałam – szelmowsko się przy tym uśmiechała

    Jeszcze sterczał. Biały płyn jeszcze trochę z niego wypływał. A ja widziałem jak z jej otworka wypływa moja sperma wprost na podłogę.

    Wzięła go do ust i zlizywała resztki wypływającej z niego spermy.

    – Chyba będzie mi się podobał ten układ. Wpadaj tu częściej. Moje cipeczka jest do dyspozycji – mrugnęła i zaczęliśmy się szelmowsko cicho śmiać.

    Wstała. Wzięła mi go w rączkę, a ja na pożegnanie wsunąłem rękę jej między nogi i czule pogłaskałem ją po futerku i niżej między nogami …

    Ubraliśmy się. Ja szybko wyszedłem żegnając się z nią wzrokiem.. I obiecałem szybko dostarczyć nową partię 😉

    Jak wychodziłem widziałem na podłodze kałużę spermy, której ona chyba z premedytacja nie wycierała…!!

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    grzegorz nieznany

    // autor grzegorzwe

  • Rozmowa

    Dochodziła ósma. Kiedy on w końcu wróci?! Co mam mu powiedzieć, a raczej co on mi powie?
    Kolejny kieliszek wina na odwagę… będzie mi dziś potrzebna.

    Może powinnam zadzwonić, sprawdzić czy nie jest w biurze, żeby nie miał argumentów… Nie. Nie trzeba. To już i tak trwa za długo.
    Te głuche telefony… i co miał znaczyć ten SMS – “tęsknię, całuję… M”. Kto to jest “M”??? Marta? Monika? Małgosia?
    Dlaczego? Co ona ma, czego ja nie mam? Jest ładniejsza? Młodsza? Może ma większe piersi?

    Co za zdzira!!! Gdybym ją tylko spotkała!!!!! Ahhh!!!!
    Wydrapałabym jej oczy!!!!!!

    Nie, to moja wina… Nie byłam dla niego dość dobra…

    Gdzie on jest? Już dawno powinien wrócić do domu! Znowu to samo… Ile to już trwa? Chyba z miesiąc… Ciągle ta praca wieczorami, jakieś wyjazdy na “krótki weekend” i ten brak zainteresowania… nie ma ochoty na seks… właściwie w ogóle mnie już nie dotyka.
    Jak on mógł… Gnojek!!! Wyrzucę go na bruk!!! Jeszcze dzisiaj, niech sobie idzie do niej!!! Jakie to wygodne “żona” w domu a kochanka na boku…

    A może to tylko jakieś nieporozumienie… Może wszystko da się jakoś rozsądnie wytłumaczyć… Może to jakaś kolosalna pomyłka… jakiś głupi żart…
    Czy to winda?
    Może to on… O Boże…! Jak to rozegrać?! Wykrzyczeć mu w twarz, że jest podłą świnią?
    Nie, to nie on…
    Gdzie on jest?
    Może u niej? Woli być z nią niż ze mną…

    Wino… może jeszcze kieliszek… już ostatni.

    Dość już tego. Trzeba to dzisiaj zakończyć. Niech już wróci i… wygarnę mu wszystko. Co ja plotę… przecież to on ma się tłumaczyć…!!! Tak, ale mam przecież prawo nawciskać mu za te wszystkie samotne wieczory… i za kłamstwa… no i za tą Martę-Monikę-Małgosię!!!

    Winda… i klucze…
    To on… Boże to on… Dlaczego nie mogłam pójść do Kasi, odłożyć tego do jutra… przemyślałabym to na spokojnie… może jutro wszystko wyglądałoby inaczej… lepiej… a teraz nie ma już odwrotu…

    – Cześć. Czemu siedzisz po ciemku?
    – Zdradzasz mnie?
    – Słucham????
    – Powiedz mi prawdę.
    – Nie chcesz znać prawdy.
    – Nie mów mi czego nie chcę, a co chcę. Odpowiedz na pytanie.
    – Jakie pytanie?
    – Czy mnie zdradzasz.
    – Tak.
    – Co tak?
    – Tak. Poznałem kogoś.
    – …
    – Aniu, przepraszam…
    – Jak ona ma na imię? Marta? Monika? Małgosia?
    – Ona?
    – …
    – On. Mateusz. Aniu, przepraszam, jestem gejem.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    orfeusz

    Bronte

  • Kurs

    Jadąc na kurs wcale nie miała zamiaru wdawać się w jakiekolwiek awantury miłosne. Chciała po prostu poświęcić ten miesiąc na solidną naukę. Mieszkała w hotelu Centrum, w pokoju dwuosobowym, ale tylko przez pierwsze 4 dni miała współlokatorkę, która musiała niespodziewanie wyjechać i w efekcie już do końca kursu została w pokoju sama. Ich grupa liczyła razem 12 osób, z czego pięć mieszkało w Warszawie, a pozostałe siedem – w hotelu. Wszyscy byli w podobnym wieku i stanowili dość zgraną grupę. Na zajęcia na ogół jeździli razem, po zajęciach było różnie, bo każde z nich miało w Warszawie znajomych, rodzinę a poza tym wszyscy robili różne zakupy. Za to wieczory spędzali przeważnie razem w kawiarni na dole lub w pokoju któregoś z nich, często przy winie lub koniaku.

    Już od pierwszego dnia kursu Monika była wyraźnie adorowana przez Tomka, który od samego początku kursu ją “podrywał”, a ona nie miała nic przeciwko temu, bo był całkiem, przystojnym facetem i sama przed sobą przyznawała, że gdyby nie była mężatką, to pewnie na wiele mogłaby mu pozwolić. Jednak kochając swojego męża mogła sobie co najwyżej poflirtować, bez żadnego angażowania się w coś poważniejszego… Kilka razy poszła więc z nim do kawiarni, czasem na spacer, nad Wisłę. Zawsze jednak na tym tylko się kończyło i potem wracała przykładnie do swojego pokoju, chociaż on dawał jej do zrozumienia że wolałby spędzić z nią znacznie więcej czasu a najchętniej – całą noc. Jednak Monika wszystkie jego zawoalowane propozycje zawsze obracała w żart. Monika i Tomek spędzali jednak coraz więcej czasu i wszyscy pozostali uczestnicy kursu nie mieli żadnych wątpliwości, że tych dwoje wyraźnie ma się ku sobie.

    Aż stało się to, co w końcu musiało się stać. Któregoś dnia, w połowie kursu Anka urządziła przyjęcie z okazji swoich imienin i jednocześnie dwudziestych siódmych urodzin. To była sobota, w niedzielę można było dłużej pospać, więc alkoholu było sporo i do północy wszyscy byli mniej lub więcej podpici. Monika także… Przyjęcie skończyło się w środku nocy i wszyscy zaczęli się rozchodzić do swoich pokojów. Tomek zatrzymał Monikę i zaproponował jej jeszcze jednego drinka, a ta po krótkim wahaniu zgodziła się. Poszła z nim do jego pokoju. Tomek przygotował drinka, potem jeszcze jednego a jej coraz bardziej kręciło się w głowie…

    Leżeli obok siebie na jego łóżku i w pewnej chwili on objął ją wpół i zaczął całować, a ona nawet nie protestowała, bo to było takie przyjemne… Wypity alkohol osłabił w niej samokontrolę. Oddawała mu pocałunki i była coraz bardziej podniecona, bo na pocałunkach się nie skończyło i już po paru minutach on zaczął pieścił jej piersi, a ona nie miała na sobie stanika i chociaż jej piersi oddzielone były od jego ręki sukienką, to sukienka była cienka i materiał stanowił bardzo iluzoryczną granicę. Z rozkoszą poddawała się jego pieszczotom, aż w końcu zupełnie się zatraciła.

    Wszystko zaczęło się teraz dziać o wiele szybciej. Tomek zgasił światło. Zrobiło się zupełnie ciemno. Porozpinał jej sukienkę, dotykał nagich piersi, pieścił rozdygotane ciało, potem zdecydowanym ruchem zerwał z niej bieliznę.
    – Przestań – szeptała – przestań…
    Na nic więcej nie potrafiła się zdobyć, jej podniecenie sięgało zenitu…

    Tomek ściskał mocno jej nagie pośladki, całował jej usta, policzki, szyję poruszając się w niej rytmicznie.
    Było jej dobrze, cudownie, jak nigdy jeszcze dotąd nie było; takiej rozkoszy nie odczuwała nawet podczas miesiąca miodowego… nie mogła ochłonąć, w głębi ciała ciągłe czuła rozkoszne skurcze i dreszcze i długo jeszcze obejmowała go kurczowo i nie wypuszczała ze swoich ramion a kiedy w końcu, wyczerpana i oszołomiona tym, co się stało, wysunęła się spod niego, w najdalszych zakątkach jej ciała pozostał owoc ogromnej rozkoszy jaką mu dała…

    Tej nocy Monika nie wróciła w ogóle do swojego pokoju. Przez kolejne dwa tygodnie, aż do końca kursu wszystkie noce spędzała w ramionach Tomka, kochając się z nim do rana. Za każdym razem “uważali” nie wiedząc o tym, że jest to już zupełnie bezcelowe. Monika od kilku dni była w ciąży.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    orfeusz

    Superoset

  • Za latarnia mur

    Paczka lukrowanych ciasteczek i herbata owocowa powinny być odpowiednie. Nie chciała iść do Doroty z pustymi rękoma, tym bardziej, że wyjdzie od niej najprawdopodobniej z sukienką.
    Dzwonek. Przywitała ją w bieliźnie bardzo za to przepraszając, ale właśnie wróciła i dopiero co zdążyła wziąć prysznic. “Ma nie tylko piękną twarz”. Krystyna nie wiedziała jak ma się zachować. W urodzie Doroty było coś co przykuwało spojrzenie, hipnotyzowało, coś czemu nie mogła się oprzeć. Jednocześnie wstydziła się, że tak bardzo podoba jej się inna kobieta. Dorota natomiast traktowała to zupełnie normalnie. Na powitanie pocałowała lekko spierzchnięte usta Krystyny. Obejmując w tali wprowadziła do pokoju, prosząc by poczekała.
    Rozpakowały ciasteczka, zaparzyły herbatę, po pokoju rozszedł się zapach malin. Dorota przyniosła trzy sukienki, czerwoną krótką, zupełnie prostą wiązaną z tyłu, standardową małą czarną i seledynową, długą do samych kostek, z niewielkim wycięciem pod szyją, na szerokich ramiączkach. Nowo poznana przyjaciółka przymierzyła wszystkie trzy dokładnie im się przyglądając. Stwierdziła, że w tej ostatniej jest jej najlepiej. Dorota stojąc za nią uważnie przyglądała się sukience. Wsunęła dłonie pod jej swobodnie opadające ręce i jak gdyby chciała poprawić niewidoczną fałdkę, przesunęła je na biodra kierując na brzuch. Przyciągnęła ją do siebie. Krystyna poczuła przebiegający przez ciało dreszcz. Lekkie drżenie wywołał delikatny pocałunek w ramię.
    – Wiesz, ja nie wiem czy … ja nigdy …
    – Jesteś taka słodka – szeptała jej do ucha.
    – Ale …
    – Przecież to jest przyjemne – podciągnęła sukienkę, przeciągnęła palcami po jej udach.
    – Tak, ale ja nie mogę, przepraszam – odsunęła ją.
    – Dobrze, poczekam – Dorota wiedziała, że musi się powstrzymać – to co napijemy się herbaty?
    – Nie, dziękuję, muszę już iść – szybko przebrała się, zabrała torebkę i stanęła przy drzwiach. Chwytając za klamkę odwróciła się na chwilę.
    – Sukienkę na pewno ci oddam.
    – Wiem.
    Zamknęła drzwi. “Jeszcze się nie zdeklarowała… jest taka piękna… to będzie jej życiowa decyzja. Niezależnie od tego co postanowi będzie miała przed sobą ciężką drogę”.

    “Co się ze mną dzieje, kim jestem, dlaczego ona mnie tak podnieca i kim jest dla mnie Marek. Czy jestem hetero, bi czy homo, o co chodzi. Nie, muszę to wszystko przemyśleć, uspokoić się, wyciszyć”. Myśli biegły jak oszalałe, a ona nie mogła nad nimi zapanować. Postanowiła iść do domu pieszo, co z tego, że jest późno, ona musi się zastanowić. Umawiała się z wieloma chłopcami, czy ich kochała, kilku na pewno. Rafał, Paweł, Marcin, tak na pewno ich kochała. Więc jest hetero? Wszyscy trzej są jej przyjaciółmi do dziś, czy zawsze byli tylko przyjaciółmi. Każdy jest inny, zupełnie inny, trudno znaleźć ich cechy wspólne. Czyli ciągle szuka. Czy którykolwiek wywołał w niej reakcję taką jak Dorota. Poczuła ukłucie w piersiach, zrobiło się ciepło, a świat zaczął się lekko bujać. Nie, musiała się uspokoić. “Czy któryś mnie tak zafascynował, tak podniecił, że chciałam z nim pójść do łóżka. Nie. Głównie z tego powodu rozpadały się te związki. Może jednak jestem homo”. Kiedyś szła z bratem ulicą. Zobaczyła kobietę po dwudziestce. Wskazała ją Tomkowi, mówiąc: “Spójrz jaka piękna”. Popatrzył na nią zgorszony i oznajmił, że jest nienormalna. Co w tym było dziwnego, czy mężczyznom nie podobają się inni mężczyźni. Spytała kiedyś o to Rafała. Odpowiedział, że owszem, ale tylko pedałom. Zawsze większą uwagę poświęcała kobietom, w szkole podobały jej się koleżanki z klasy, z grona pedagogicznego wolała nauczycielki. Uwielbiała lekcje w-fu. Dziewczyny tak pięknie się poruszały, żadna z nich jednak nie wywoływała takich emocji. Czyli jest zboczona, nienormalna. Czy to możliwe by wszyscy mężczyźni w jej życiu włącznie z Markiem, byli tylko przykrywką, maską mającą zasłonić jej inne preferencje, bo tak to chyba się nazywa. Ale przecież ich kochała, czy była to tylko miłość przyjacielska. Czyli Krzysiek, który podrywa ją od lat, nie dlatego jej się nie podoba, że nie jest w jej typie, ale dlatego, że jest facetem. “To nie możliwe, jestem zmęczona, jest późno, wymyślam jakieś bzdury”. Wiedziała, że chce uciec od tego problemu, czuła jednak, że jej się to nie uda.

    Założyła seledynową sukienkę i znów poczuła jej dłonie. Strzepnęła je gwałtownym ruchem. Nie mogła sobie na to pozwolić, musi zrobić jeszcze makijaż. Wszystko leciało z rąk. Nawet on zauważył jej rozdrażnienie i bezczelnie spytał, czy nie ma okresu. Nie miała.
    Do tego to zamieszanie. Tomek poszedł na spotkanie z kolegami, rodzice postanowili pojechać do ciotki na niedzielę. To jest ich wersja. Tak naprawdę jadą do motelu za miastem, by móc głośno pojęczeć przy orgazmach. Zawsze ich to ruszało. To ciekawe, że rodzice myślą, że dzieci o tym nie wiedzą. Wrócą jutro wieczorem, przynajmniej tak zapowiedzieli. Przyjadą zmęczeni, bo trzeba było pomóc zbierać truskawki, kopać ziemniaki, zaopiekować się mamą cioci albo Bóg wie co jeszcze.

    Stół szwedzki zastawiony koreczkami, ciastami, paluszkami, pomiędzy wciśnięto sałatki i resztki po kanapkach. Wino, wódka, piwo i muzyka, za którą nie przepadała – wszystko to przyprawiało Krystynę o ból głowy. Marek poszedł flirtować z Rudą, a Krzysiek męczył ją swoim towarzystwem. Myślami była gdzie indziej, czuła jej usta i dłonie, tak bardzo chciała z nią porozmawiać, chciała rozumieć to co czuła od zawsze, a co było zabronione, brudne
    i nienormalne.
    – Odwieź mnie do domu – powiedziała do Marka tonem stanowczym i nie znoszącym sprzeciwu.
    – Coś się stało?
    – Jestem zmęczona i boli mnie głowa, a poza tym nie lubię, gdy mówisz innym dziewczynom, że mają ładne nogi – rzuciła znaczące spojrzenie Rudej.
    Wstał bez słowa. Wsiedli do samochodu. Odwiózł ją pod dom.
    – Wejść z tobą?
    – Nie.
    – Przyjdę rano zobaczyć jak się czujesz?
    – Nie przychodź.
    – To kiedy mogę wejść?
    – Nigdy.
    – O co ci chodzi, o Rudą? – był naprawdę zdenerwowany – Co ty sobie, do cholery, wyobrażasz. Ona chociaż chce się ze mną przespać.
    – Tak masz rację, przepraszam, niech ci zrobi dobrze – wydawała się spokojną, uległą dziewczyną, ale czasami jej ostry języczek przypominał o swoim istnieniu.
    Weszła do mieszkania, zdjęła sukienkę, powiesiła na wieszaku, wzięła prysznic, podniosła słuchawkę:
    – Przyjedź do mnie tak szybko jak możesz. Wiesz gdzie mieszkam?
    – Wiem – wiedziała też , że zadzwoni.
    Włożyła sukienkę, zebrała kilka drobiazgów bezładnie porozkładanych po pokoju, poprawiła pościel. Dzwonek. Przyszła.

    – Ciągle o tobie myślę… tęskniłam – czuła się taka słaba i rozbita. Nie potrafiła sobie sama z tym poradzić i dopiero teraz to zauważyła.
    – Już dobrze – przytuliła ją – jestem z tobą.
    Obejmowały się i obie w to nie wierzyły. Krystyna dobrze czuła się w ramionach kobiety. Dorota była szczęśliwa, bo spełniło się jej marzenie, dziewczyna, którą kocha chce z nią być w zdrowiu i chorobie, na dobre i na złe …

    Był deszczowy ranek, leżały spokojnie oddychając.
    – Krystyna – była zamyślona – to imię jest czyste i nieprzeniknione, jak kryształ. Podoba mi się i pasuje do ciebie. Pozwolisz, że nie będę go zdrabniać.
    – O.K. – uśmiechnęły się do siebie.
    Minęło jeszcze kilka chwil zanim wstały. Zrobiły śniadanie, aromat kawy rozniósł się po kuchni. Usiadły do ciepłych grzanek.
    – Więc jestem lesbą.
    – Nie mów tak, to najgorsze słowo jakie słyszałam, takie samo jak pedał. Jesteś po prostu sobą, kochasz i jesteś kochana, jesteś kobietą cudowną, piękną i naprawdę się cieszę, że mogę z tobą być.
    – Czy to jest choroba? – Krystyna chciała wiedzieć kim jest.
    – Widzę, że dużo czasu zajmie mi uświadamianie – zaczęła się śmiać – nie, to nie jest choroba. Tak naprawdę naukowcy do tej pory nie wiedzą jakie są przyczyny homoseksualizmu, z listy chorób został jednak wykreślony. Nasza orientacja seksualna kształtuje się najprawdopodobniej już w łonie matki. To nie my sobie ją wybieramy, to nie jest żadna nasza preferencja, po prostu tacy się rodzimy, jedni są hetero, inni homo, a jeszcze inni bi.
    – Ale muszą być jakieś przyczyny?
    – Mówi się o zaburzonym wpływie hormonów. Twierdzi się też, że mogą tu działać czynniki zewnętrzne typu silny stres, czy presja działająca na matkę podczas trwania ciąży. Niektórzy naukowcy właśnie tym tłumaczą nagły przyrost liczby homo w czasie rządów Hitlera.
    – Ale przecież homoseksualizm występuje rzadko.
    – Nie tak rzadko jak ci się wydaje. Szacuje się, że w populacji jest nas około dziesięciu procent. To sporo. Myślę, że bardziej widoczni są geje, niż lesbijki. Poza tym wielu z nas zakłada normalne rodziny, wierząc, że właśnie heteroseksualizm jest przepustką do szczęścia, chcą być normalni. Prawda jest taka, że niezależnie od tego jaką drogę wybierzemy – hetero, czy homo – zawsze będzie źle z jakiś tam powodów.
    – Jeżeli hetero to będziemy nieszczęśliwi, bo będziemy w klatce swojego seksu, a jak homo?
    – Trochę sloganowo, ale nieźle ujęte. W każdym przypadku jest inaczej, tracisz bardzo wiele, ale to co zyskasz często jest ważniejsze – nie chciała mówić, musi przez to sama przejść. Bała się, że gdyby jej powiedziała być może by odeszła.
    – Ej, co jest, co tak owijasz w bawełnę – czuła, że Dorota coś ukrywa -chcę wiedzieć co mnie czeka, chyba mam prawo, w końcu jestem lesbijką.
    – Jesteś tego pewna?
    – A w łóżku to byłam z facetem?
    – Słuchaj, to nie tylko seks.
    – Wiem, dlatego mówię, że jestem homoseksualistką.
    Dorota patrzyła na nią i nie wiedziała czy ma się śmiać czy płakać. Krystyna się zdeklarowała, więc takie noce się powtórzą, będą razem, będzie czuła jej zapach. Ona jest taka naiwna, myśli, że będzie słodko i bez bólu.
    – Stracisz przyjaciół, będziesz nie mile widziana w różnych miejscach, nie wiem jak przyjmie to twoja rodzina.
    – Nie powiem im – tego na pewno nie zrobi.
    – Będziesz musiała.
    – Nie, nie i koniec – zamilkła na chwilę – a jak twoi rodzice to przyjęli?
    Ktoś zapukał do drzwi.
    – O kurczę, już jedenasta. Tomek wraca – do tej pory siedziały przy stole w bieliźnie.
    Krystyna była przerażona. Dorota chwyciła jej rękę:
    – Być może to dobry moment.
    Wzięła głęboki oddech. Otworzyła drzwi.
    – Cześć, jak było?
    – Fajnie – był od niej starszy, ale potrafiła go przejrzeć na wskroś. To nie było spotkanie z kumplami, ale upojna noc z Anią – masz coś do jedzenia?
    Wchodząc do kuchni zobaczył Dorotę, cofnął się, przez uchylone drzwi do pokoju Krystyny zauważył pościel na łóżku, cofnął się dalej, w jego pokoju i sypialni rodziców łóżka były zaścielone. Rzucił siostrze znaczące spojrzenie. Ta udała, że tego nie widzi.
    – To jest Dorota, poznałyśmy się u Krzyśka. Okazało się, że mamy kilka wspólnych tematów. Po imprezie przyszłyśmy tu je obgadać do końca – wiedziała, że jej nie wierzył.
    Dorota wstała, zebrała swoje ubrania i weszła do łazienki.
    – Dlatego pewnie spałyście w jednym łóżku?
    – Nie spałyśmy, rozmawiałyśmy. Trudno, żebyśmy urządzały konwersacje przez ścianę – była coraz bardziej zdenerwowana.
    Zrobił sobie herbatę. Dorota weszła do kuchni oznajmiając, że musi już iść. Krystyna poszła odprowadzić ją do drzwi.
    – To jedna z wielu nieprzyjemnych konsekwencji twojej decyzji – pocałowała ją wsuwając język do samego gardła. Znowu zrobiło się różowo.
    – Dlaczego to zrobiłaś? – patrzyła z wyrzutem, czuła, że Tomek je obserwuje.
    – On musi wiedzieć. Cześć.
    Przekręciła zamek.
    – To co robiłyście przy drzwiach też pewnie było tą waszą konwersacją – nie mógł na to patrzeć – spotkały się dwie dziury.

    Dziewczyny widywały się prawie codziennie w kawiarniach, pubach, ale najczęściej w mieszkaniu Doroty. Mogły tam swobodnie rozmawiać, poznawać siebie. Dorota dowiedziała się, że Krystyna studiowała biologię przez dwa lata, potem przeniosła się na ekonomię. Teraz miała dwadzieścia pięć lat i zostały jej jeszcze dwa lata studiów. Krystyna opowiedziała jej też o swoich chłopcach i przyjaciołach. Wspomniała również o leczeniu ginekologicznym. Gdy miała dwadzieścia lat okazało się, że jest bezpłodna. Jej kochanka była o dwa lata młodsza i też była na trzecim roku z tą różnicą, że na anglistyce. Powiedziała Krystynie o swoim poprzednim związku z kobietą. Trwał pół roku i zakończył się trzy miesiące temu. Dlaczego? Eks-kochanka nie wytrzymała presji społeczeństwa, postanowiła być normalna. Dorota zwierzyła się, że była w podobnej sytuacji co Krystyna, gdy zrozumiała, że tak naprawdę jest homo. Miała chłopaka, był porywczy i czasem agresywny. Powiedziała mu o swojej orientacji w kilka dni po poinformowaniu rodziców. Pobił ją. Nie pamięta jak trafiła do szpitala. Podobno uciekła, a z ulicy zabrał ją przypadkowy kierowca. Po kilku miesiącach postanowiła się wyprowadzić od rodziców, ojciec załatwił jej pracę sekretarki u kolegi, przeniosła się na studia zaoczne i zamieszkała sama. Rodzice do tej pory wspomagają ją finansowo.
    Dorota tłumaczyła swojej przyjaciółce, że powinna zacząć się ujawniać. Powinna powiedzieć swoim rodzicom.
    – Oni muszą wiedzieć. Tylko wtedy mogą cię pokochać całą. Daj im szansę zrozumieć.
    – Nie, nie znasz ich. Twoi są tolerancyjni, chcieli cię wysłuchać, dali ci szansę.
    – Ale dlatego się wyprowadziłam, myślę, że nie czuli by się najlepiej widząc chociażby nas całujące się na “dzień dobry”. Myślisz, wszystko pięknie, twoi rodzice są cudowni, ale musiałam im na tę cudowność dać szansę i czas. Twoi są konserwatywni, może będzie trwać to rok, a może kilka lat, ale musisz im powiedzieć.
    – Dlaczego muszę?
    – Jak powiesz, będziesz wiedziała.

    – Chciałabym, żebyście wiedzieli – odważyła się to zrobić po pół roku znajomości z Dorotą – chciałam wam powiedzieć … – drżała na całym ciele, słowa ledwie przechodziły jej przez gardło.
    – Możesz się pospieszyć, zaraz będzie dobry film – ojciec rzadko kiedy miał ochotę na rozmowę.
    – Na pewno wiecie, że mam nową przyjaciółkę…
    – Nie trudno zauważyć, ciągle nie ma cię w domu – mama miała o to do niej pretensje, czy czuła się zazdrosna.
    – Tylko, że ona nie tak do końca jest moją przyjaciółką.
    – Nie rozumiem – ojciec był rozdrażniony i niespokojny.
    – To znaczy nie wiem jak to powiedzieć … Ona jest bardzo mądrą i piękną kobietą – oboje dziwnie wykrzywili się na słowo “piękna” – jest zdolna, inteligentna, ma dobry gust, dobre wyczucie estetyki – Krystyna wiedziała, jak ważne są dla nich te cechy – jest przedsiębiorcza, zaradna, niezależna …
    – Po co te wyliczanki – starała się bardzo dokładnie przygotować do tej wypowiedzi, a jednak nie docenili tego.
    – Dorota, chciałam wam powiedzieć, że Dorota jest moją dziewczyną, kochamy się i jesteśmy ze sobą naprawdę szczęśliwe.
    Ojciec usiadł, mama oparła się o krzesło. Kuchnia wydawała się teraz ciasna i przytłaczająca, zrobiło się duszno. Krystyna czekała, teraz była kolej na ich ruch. Cisza.
    – Co ci strzeliło do głowy? – mama ocknęła się pierwsza. Zaczęła robić wszystkim herbatę, jej lek na wszystko.
    – Mamo to prawda – to co teraz czuła wydawało jej się co najmniej dziwne. Wiedziała, że jest na przegranej pozycji, a jednak wzlatywała nad miastem, unosiła się nad łąkami, kwiatami.
    – Żartujesz? – matka liczyła jeszcze na cud.
    – Nie.
    – Jesteś, no tą …
    – Jestem lesbijką – powiedziała.
    – Ale to niemożliwe, przecież umawiałaś się z chłopcami, zostawałaś z nimi na noc.
    – Ale z żadnym się nie przespałam.
    – Licz się ze słowami – warknął ojciec. Zapomniała, że tu słowo seks i wszystko co się do niego odnosi jest zabronione.
    – Krystyna, zmiłuj się, przecież to nie powód by myśleć, że się jest taką …
    – Mamo mężczyźni nie są moją mocną stroną, nigdy mnie nie pociągali i nigdy nie podniecali – przestała się dla niej liczyć seksualna zmowa milczenia, musi im powiedzieć – Ja i Dorota, my nie rozmawiamy w nocy, my się kochamy, nie rozumiecie.
    – Dość tego, wynoś się z tego domu. Masz czas do poniedziałku, potem wystawiam walizki za drzwi. Ja kurwy w domu nie będę trzymał!
    – Tato, trudno być kurwą, gdy się jest lesbą – zmroziła go spojrzeniem. Podejrzewała, że rozmowa może być nieprzyjemna, ale on wyraźnie przesadził. Wyszła z kuchni. Nie liczyło się, że dziś była niedziela.
    – Krystyna! – więc matka jest bardziej jej przyjazna, zawsze tak było, poczuła przypływ ciepła. Nawet w tak ciężkiej dla niej chwili jest po stronie swojej córeczki. Cofnęła się, spojrzała jej z ufnością w oczy.
    – Krystyna, oddaj pierścionek.
    – Słucham – pięciokilowy młot spadł na głowę.
    – Oddaj pierścionek.
    Zsuwała go z palca. Wręczyła go jej na osiemnaste urodziny ze słowami: “Dostałam go od mojej matki, a ona od swojej. Dasz go swojej córce w dniu jej osiemnastych urodzin. Szanuj go i dbaj o niego. On chroni nasze rodziny”. Podała go matce. Ta spuściła wzrok.
    – Nie zasłużyłaś na niego.

    Krystyna poszła do swojego pokoju. Wyjęła plecak z górnej szafki regału i zaczęła pakować najpotrzebniejsze rzeczy, bieliznę kilka ciuchów, kosmetyki. Do pokoju wszedł brat, zawsze od niej mądrzejszy, lepszy, z przewagą zalet nad brakiem wad.
    – Gdzie się wyprowadzisz? – cała rozmowę wolał przeczekać w swoim pokoju.
    – Jak najdalej od was.
    – Gdzie?
    – Troskliwy braciszek zaczął interesować się swoją młodszą siostrzyczką. Jak się wzruszyłam – została odrzucona, nic nie czuła, poza tępym bólem głowy.
    – Chcę wiedzieć.
    – Po co? Zresztą wy wszystko wiecie najlepiej.
    – Mogę cię odwieźć – pozwoli jej wsiąść do swojego samochodu i nie będzie musiała go myć w podziękowaniu, jakby mogła z tego nie skorzystać.
    – Lepiej zamów mi taksówkę.
    Wrócił po chwili.
    – Będzie za pięć minut. Pomogę ci – skoro tak bardzo chciał, to czemu nie. Dała mu plecak i dwie reklamówki drobiazgów. Nałożyła całą biżuterię na siebie, otworzyła szafę i wszystkie ubrania razem z wieszakami przekładała przez rękę. “A co tam chociaż wieszaki należą mi się od życia”. Stwierdziła, że nie chce tu wracać. Przed wyjściem Tomek sprawdził czy ma kluczyki w kieszeni.

    Śmiała się i płakała na przemian. Była zrozpaczona, straciła rodziców, a ciągle żyli. Chyba wolałaby, żeby umarli, a przynajmniej teraz tak czuła. Bawiły ją ich miny, przerażona twarz matki i pełna nienawiści ojca, no i jeszcze braciszek.

    Dorota, gdy ją zobaczyła zrozumiała wszystko. Posadziła Krystynę na krześle, wniosła rzeczy, rozesłała łóżko, rozebrała ją i położyła. Poszukała tabletek nasennych, podała je razem ze szklanką wody. Ułożyła się koło niej obejmując ramieniem, przełożyła nogę przez jej ciało przyciągając do siebie. Poczekała aż zaśnie. Potem wstała, rozwiesiła ubrania w szafie, rozpakowała torby i plecak, biżuterię włożyła do ich wspólnej teraz szkatułki. Wyszła do sklepu, kupiła lody truskawkowe. Krystyna obudzi się dopiero jutro po południu, być może będzie miała na nie ochotę.

    Po dwóch tygodniach Krystyna znalazła pracę. Było to pół etatu w małej firmie. Nienormowany czas pracy pozwalał jej na wykonywanie zadań przed lub po zajęciach. Musiała tylko wywiązać się z określonej pracy w terminie. Trudno było znaleźć lepszą. Jej się udało, być może zaczęło uśmiechać się do niej szczęście. Szef ją lubił, a ona szefa. Dobrze się tam czuła.
    Mijały kolejne miesiące. Przyjaciele, których do tej pory miała zostawili ją. Nie było jej żal. ” Nie zasłużyli na to bym była z nimi” – tak to sobie tłumaczyła. Znalazła innych wśród homo i hetero, którzy ją rozumieli. Z Dorotą urządziły dla nich nawet kilka imprez.
    Obie stworzyły przytulny ciepły dom. Był w nim czas na pracę, naukę, sprzątanie, na rozmowy, miłość i seks. Otwarty dla przyjaciół i nowych znajomych, dla rodziców Doroty i brata Krystyny. Jej rodzice natomiast pogodzili się z tą myślą, teraz musieli ją zaakceptować. Na tym polu wiele zdziałał Tomek. Zaprosili ją nawet do siebie, ale samą. Podziękowała im i powiedziała, że jeżeli nie może przyjść z Dorotą to rezygnuje. To była jedyna możliwość by zmusić ich do pełnej akceptacji. Gdyby się zgodziła najprawdopodobniej nigdy nie uznali by Doroty.
    Praca nie dawała jej wielkiej satysfakcji, ale za to przynosiła pieniądze i to nie najgorsze. Szef lubił przebywać w jej towarzystwie, czasem miał humory i był nieprzyjemny, ale zwykle udawało jej się rozładować ciężki nastrój i znów było dobrze. Dwa razy zaprosił ją na kawę, ale grzecznie odmówiła. Jest lesbijką i tak już zostanie, a on nie musi o tym wiedzieć.

    Dorota kończyła właśnie obiad, ziemniaki, schabowy i surówka z pory. W telewizji leciał głupkowaty serial, przeglądała gazetę. Usłyszała przekręcany klucz w drzwiach. Ucieszyła się. Już w pracy nie mogła się skoncentrować, marzyła by był wieczór, żeby każda miał swój dzień
    z wszystkimi sprawami i problemami za sobą, i żeby mogły gdzieś razem zaszaleć. Wiedziała, że jutro będzie miała okres, a zawsze dzień przed jej napięcie wzrastało do maksimum.
    Drzwi otworzyły się, zamknęły i cisza. Minęła dłuższa chwila. Krystyna weszła do pokoju, ciężko usiadła na krześle. Dorota wstała, zebrała naczynia:
    – Widzę, że źle się czujesz.
    – Nie – odpowiedziała dziwnie stanowczo.
    – Chcesz herbaty, może obiad.
    Kiwnęła przecząco głową. Dorota zaniosła naczynia do kuchni. Wróciła z dwoma szklankami soku. Postawiła je na stole. Podeszła do Krystyny i zaczęła bawić się jej włosami.
    – Jesteś taka blada, coś się stało? – tak naprawdę nie chciała słuchać, zresztą co w tym momencie mogło być ważniejsze od jej potrzeb.
    – Zostaw – była szorstka jak nigdy dotąd, ale Dorota tego zauważyła.
    – Kochanie, wiesz na co mam ochotę – stawała się coraz bardziej natarczywa – seks jest dobry na wszystko, a jak poprawia humor – przysunęła się do niej, zaczęła rozpinać guziki bluzki. Trochę ją zdziwiło, że dwa były urwane. Krystyna gwałtownie odsunęła się.
    – Nie dotykaj mnie – warknęła tak ostro, że Dorota w końcu się obudziła.
    – O co chodzi, coś jest nie tak, prawda?
    – Nic.
    – Krystyna, co się stało? – potrząsnęła nią, jednak ta milczała. Minęła dłuższa chwila zanim się odezwała.
    – Zmusił mnie do tego – w zastygłej twarzy poruszały się nieznacznie tylko usta.
    – Kto? Do czego? – zniecierpliwienie Doroty rosło.
    – On, wiesz nie ma pracy… ja nie mogłam…przecież muszę za coś żyć… – mówiła bezładnie, trudno było coś z tego zrozumieć.
    – Co się stało? Krystyna, odpowiedz mi? – teraz była pewna, że wydarzyło się coś strasznego.
    – Zamknął drzwi, powiedział, że dowiedział się i że mnie zwolni, bo… – głos jej się urywał – bo lesby w swojej firmie nie potrzebuje.
    Dorota milczała.
    – Zrobił to na biurku, a potem… po wszystkim, no wiesz – niestety wiedziała – powiedział, że mnie zwalnia.

    Dorocie trudno było zrozumieć całe to zdarzenie. Zadawała wiele pytań, kiedy Krystyna uspokoiła się i była w stanie na nie odpowiadać. Okazało się, że była tak zszokowana całą sytuacją, że nie potrafiła się bronić, stała się bezwładna i odrętwiała, a wtedy on mógł zrobić co chciał.
    Prosiła ją by poszła do ginekologa, ale ta stwierdziła, że nie czuje się źle, bo poza tym, że ją zgwałcił, to nic jej nie zrobił. O zgłoszeniu tego na policję też nie było mowy. Krystyna nie zgodziła się.
    Dorota była stale przy niej. Przez pierwszy tydzień nie opuszczała jej na krok. Wzięła urlop, bo wiedziała, że musi jej jakoś zorganizować czas. Zmuszała do wychodzenia z domu, do codziennych obowiązków, nie mogła dopuścić by rozpamiętywała tamte chwile. Namawiała ją by chodziła na uczelnię, tam miała kontakt z różnymi ludźmi, musiała myśleć, pracować i starać się normalnie funkcjonować. Znały się już od ponad roku. Wiedziała, że to jedyny sposób by Krystyna wróciła do rzeczywistości, ale czuła, że upłynie jeszcze wiele wody zanim to się stanie.
    Na wieść o tym zdarzeniu natychmiast pojawili się je rodzice. Tragedia pozwoliła na zrozumienie i akceptację. To właśnie dzięki nim dochodziła szybko do siebie. Odzyskała ich, a to pozwoliło na odnalezienie harmonii. Teraz miała oparcie nie tylko w Dorocie, jej rodzicach, nie tylko w bracie, swoich przyjaciołach, ale także w mamie i tacie. Pierścionek nie znalazł się jeszcze na jej palcu, ale wiedziała, że to kwestia czasu.
    Miesiąc trwało nim Krystyna zaczęła myśleć o pracy. Nie chciała mieć nad sobą szefów. Zdecydowała, że utrzymywać się będzie z korepetycji. Dała ogłoszenie do gazety, dostała kilka zgłoszeń, przyszło kilku kolegów Adasia. Na początku nie były to wielkie pieniądze, ale dało się za nie przeżyć, tym bardziej, że teraz pomagali jej rodzice.

    Siedziały w cukierni zajadając ciastka z kremem. Krystyna zadzwoniła do Doroty
    i poprosiła by spotkały się jeszcze dzisiaj, właśnie tutaj. Na pytanie dlaczego, odpowiedziała “mam ochotę na ciastka”. Gadały o wszystkim i niczym, o tym jak minął dzień, o znajomych i o nieprzyjemnej sprawie zawodowej ciągnącej się od tygodnia, której Dorota jest przyczyną.
    – Byłam u lekarza – Dorota spojrzała na nią badawczo, bała się, że znów coś się stało.
    – A źle się czujesz?
    – Nie, badanie kontrolne.
    – A, rozumiem. Mam nadzieję, że nie masz żadnych nadżerek.
    – Nie, żadnych – jej głos był spokojny i ciepły.
    – To całe szczęście – Dorota odetchnęła z ulgą.
    – Jestem w ciąży – cicho dodała – lekarz stwierdził, że to cud.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    orfeusz

    Ewa Czernik

  • Pierwszy raz z katechetka

    Witam. W tym opowiadaniu chciałbym opowiedzieć o moim pierwszym razie. Nazywam się Radek mam 18 lat i skończyłem 2 klase Technikum. W maju 2012 roku spełniłem swoje marzenie. Gdy przyszłem do technikum jak miałem 16 lat zaczęła mnie podniecać w tej szkole nauczycielka religi. Ona ma na imie Ewa i ma 41 lat. Jak na swój wiek wygląda zajebiście. Ma średniej wielkości jędrne cycuszki, dupcie jak orzeszek.Po weekendzie majowym w Poniedziałek poszłem z wielką niechęcią do szkoły i już na pierwszej lekcji zacząłem się nudzić, czas jakoś zleciał zostały dwie lekcje do końca, lecz miałem problem. Wychodziła mi 3 na koniec roku z religi i pomyślałem sobie że najwyższy czas żeby zacząć wyciągać oceny. Poszłem do pokoju nauczycielskiego do tej nauczycielki żeby spytać się czy moge na lekcji napisać ostatni sprawdzian z religi bo mnie na nim nie było. I weszłem i spytałem się czy pani jest w pokoju i powiedziała żebym wyszedł z pokoju nauczycielskiego i powiedział o co chodzi. Jak ją ujrzałem odrazu dostałem wzwodu nie wiedziałem co robić, zrobiłem się cały czerwony… Masakra jednym słowem. była ubrana w obcisłe jeansy, i w bluzeczke obcisłą ahhh. Więc wziołem się w garść powiedziałem o co chodzi. Podczas rozmowy uśmiechała się do mnie. Powiedziała że moge po lekcjach odpowiedzieć. następną lekcją po przerwie była religia i potem fizyka i koniec lekcji. Więc zleciały te 2 lekcje jakoś i poszłem pod klase katechetyczną i czekałem na panią. I przyszła byliśmy w 3 ja i kumpel pisaliśmy ten sprawdzian i kumpel pierwszy oddał i poszedł. Pisałem ten sprawdzian w pierwszej ławce przed biurkiem pani usiadła nachyliła się troszke i widać jej było całe cycki ja spojrzałem do góry i złapała mnie na patrzeniu się w jej piersi… Powiedziała

    – A ty gdzie się patrzysz? Z uśmiechem

    -tak się akurat spojrzałem. jej odpowiedziałem.

    I w tym czasie kazała mi wstać oddać sprawdzian. Zamkneła drzwi na kluczyk i powiedziała mi

    -Radku wiem że ostatnio zwracasz na mnie uwage i wiem że wpadłam ci w oko. Mam dla ciebie propozycje. I w tym czasie ściągneła bluzeczke i dobrała się do mojego kutasa. Uklękła złapała go i zaczęła ssać penetrować lizać. Ale potem skapnęła się że jest godzina 18:00 i powiedziała

    -Radzio. zachwile zamykają szkołe musimy się zbierać. Mam dla ciebie propozycje. Idź do mojego samochodou poczekaj tam i pojedziemy do sklepu kupić prezerwatywy. i Pojedziemy do lasu który znajduje się 5 km od szkoły i tam sie zaczniemy kochać ,bo w domu jest mąż.

    -Oczywiście. odparłem jej i dałem jej buziaka.

    Potem pojechaliśmy kupić prezerwatywy i pojechaliśmy do lasu. Dokończyła swoje dzieło które robiła mi w klasie. potem ściągneła swoje niebieskie koronkowe majteczki założyłem prezerwatywe i zaczołem ją ruchać . Ahhhhh to było cudowne brałem ją od tyłu jęczała zajebiście i krzyczała ”Radziu”!!!!!!Potem pakowałem ją w jej kakaowe oczko. Po 10 minutach finał.Ściągnołem prezerwatywe i oblałem jej buzie moją ciepłą spermą. Zaczęła się oblizywać i potem zacząłem zlizywać śluz z jej cipeczki. Potem powiedziała ”Wystarczy”. Na pamiątke tego cudownego wydarzenia dała mi swoje majteczki. Zapakowałem je w plecak i odwiozła mnie do domu. Dała mi buziaka na pożegnanie i udałem sie wprost do domu….

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Radek Pieczyński

    Radek Pieczyński

  • Autobusem do slubu

    Znamy się z autobusu, co dzień razem jeździmy, Ja do szkoły a on już w pracy bo to w końcu kierowca tego autobusu. Zawsze jak wsiadałam to witał mnie serdecznym uśmiechem i swym pięknym głosem mówił „dzień dobry, miłego dnia Ci życzę Reniu”. Jechałam z nim zaledwie ok. 20 minut dziennie w obie już strony. Ja wysiadając zawsze stawałam na przystanku i czekałam, aż odjedzie i zniknie za zakrętem, następnie kierowałam się do szkoły lub domu. Miał ok 27 lat, niski ok. 160 cm wzrostu ale za to bardzo przystojny, brunet o czarnych jak węgiel oczach widać, że ćwiczy bo latem jak nosił tylko koszulkę to widać było jego umięśnione ręce i klatę. Ja natomiast jestem szatynką o zielonych oczach ok. 153 cm wzrostu, szczupła z pokaźnym biustem. Dostałam zaproszenie na ślub w roli „starszej” u mojej siostry ciotecznej, zgodziłam się bo bardzo lubię wesela i zabawiać gości. Ok tydzień przed weselem (już wakacje to były) było zapoznanie mnie z nowym starszym bo poprzedni mój kolega miał wypadek samochodowy i leżał w szpitalu. Siedziałam z siostrą w barze gdzie miał się pojawić przyszły szwagier z nowym starszym czyli jego kolegą. Popijając powoli piwko w drzwiach staną Igor, mój ukochany kierowca z busa a zaraz za nim stał Jarek, narzeczony mojej siostry, podeszli do nas i gdy Jarek chciał nas sobie przedstawić to Igor go wyprzedził i pochylając się nade mną by się przywitać powiedział, że się doskonale znamy. Byłam w tak wielkim szoku, że nie mogłam wydusić z siebie ani jednego słowa, ale po chwili przeszło mi zaskoczenie i już zaczęłam się zachowywać normalnie. Nadszedł dzień ślubu Igor wyglądał bardzo seksownie w tym garniturze. Po ślubie jak zawsze upragnione przez zgromadzonych licznie gości wesele. Oboje z Igorem bawiliśmy się wspaniale a gdy weselnicy wraz z orkiestrą zaczęli śpiewać starszym gorzką wódkę to myślałam, że oszaleję ze szczęścia jak się całowaliśmy. Był bardzo delikatny, ale zarazem bardzo stanowczy i zaborczy. Potem jeszcze kilka razy się całowaliśmy podczas tańczenia, ale na tym się kończyło. Po weselu wszyscy goście rozeszli się do pokoi hotelowych a Ci co mieli blisko poszli do domu. Para młoda była tak zmęczona, że też już nie mieli siły nawet poczekać aż się orkiestra zbierze, powiedzieliśmy im żeby poszli spokojnie spać a my wszystkiego dopilnujemy i pozamykamy lokal. Gdy już wszystko było sprzątnięte i lokal zamknięty oboje poszliśmy do hotelu gdzie mieliśmy spać. Igor odprowadził mnie pod drzwi mojego pokoju i pocałował namiętnie przygniatając mnie do drzwi i powiedział że wspaniale się ze mną bawił i że chciałby jeszcze kiedyś to powtórzyć. Poszedł do siebie, Ja zanim się położyłam poszłam do łazienki wykąpać się i odprężyć trochę. Gdy miałam zamiar kłaść się już spać ktoś delikatnie zapukał do mych drzwi i szeptem pytał czy śpię. Otworzyłam je i zobaczyłam mokrego Igora w bokserkach i koszulce. Spojrzał na mnie i na mój szlafrok, który opadał mi z jednego ramienia odsłaniając moje piersi delikatnie. Bez słowa wszedł do środka zamknął drzwi i rzucił się na mnie, całował mnie po twarzy szyi piersiach brzuchu. Czułam się wspaniale, wziął mnie na ręce i położył na łóżku nie odrywając ust od moich ust. Po chwili staną obok mnie i zdejmował koszulkę podczas gdy Ja ściągałam mu bokserki. Przed oczami ukazał mi się jego wspaniały fiut, niewiele myśląc zaczęłam go lizać następnie brałam go coraz głębiej do ust a Igor stał trzymając mnie za włosy lekko dociskając moją głowę żebym brała go głębiej. Było mu dobrze bo ciągle powtarzał „ooo tak Kochana ssij go, ooo tak dobrze”. Gdy jego przyjaciel już był dobrze przygotowany do pracy Igor wszedł w moją wilgotną cipkę bez najmniejszego problemu, posówał mnie coraz mocniej i szybciej, jęczałam i wiłam się na łóżku było mi cudownie, zawsze o tym marzyłam żeby się z nim kochać. Nasz sex z chwili na chwile stawał się coraz mocniejszy, po paru minutach zamiast fiuta w mojej cipce poczułam język Igora, który doprowadził mnie do niesamowitego wytrysku moich soków i orgazmu jednocześnie, ale on nie przestawał, wiedział, że robi mi wielką przyjemność i nieprzerywał. Przekręcił mnie na brzuch i wszedł we mnie od tyłu, trochę zabolało, ale już po chwili czułam tylko przyjemność. Igor co jakiś czas mówił, że jestem cudowna i że zawsze chciał mnie przelecieć. Mówiąc to walił mnie coraz mocniej i wchodził coraz głębiej, piszczałam coraz głośniej. Doprowadził mnie znów do kolejnego orgazmu ale teraz doszedł razem ze mną lecz w moich ustach. Jego nasienie było pyszne ale jego nadmiar sprawił, że nie byłam w stanie utrzymać wszystkiego w ustach i część wylewała mi się na piersi, które całował i gryzł Igor. Resztę nasienia połknęłam i wylizałam jeszcze raz dokładnie fiuta mojego partnera. Po wszystkim poszliśmy razem wziąć szybki prysznic gdzie się jeszcze trochę pobawiliśmy. Położyliśmy się spać razem i tak już zostaliśmy do przedpołudniowego śniadania obok siebie a nawet dłużej bo od tamtej pory jesteśmy razem i teraz to my planujemy nasz ślub 😉

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Renata Nowak

    Renata

  • Miesiac akcji na planie

    Kim jestem? Kobietą i wbij to sobie w ten kapuściany łeb, Zarabiam i to więcej, niż komukolwiek się to marzy. Jestem w tym dobra, więc ostatnio dostałam robotę na planie. Koleżanka opowiedziała mi o tym filmie gościa, o którym praktycznie nikt nie słyszał, ale podobno budżet był duży i pieczę nad tym projektem sprawowali odpowiedni ludzie. Dziwne było tylko tyle, że miało się wyjechać na miesiąc czasu do pewnego ośrodka wczasowego. Zarobiłam tam kupę kasy i wróciłam tak szczęśliwa… ale o tym zaraz.Ośrodek, do którego pojechaliśmy, był w Kudowie. Najpierw przeszłam casting, co zresztą nie było trudne. Na miejscu od razu o dziwo podzielono nas na dwie ekipy. Główny reżyser był jednym z tych nawiedzonych “pieprzonych Elvisów” i zresztą tak się kazał nazywać. Kazał nam przeczytać dokument (podam Wam link do niego na końcu) w którym wytłumaczył na czym polega całe halo i dlaczego 99% filmów porno to kompletna pomyłka. Od razu powiedział, że wie jak zrobić taki hicior, że nam Hollywood pozazdrości, w co nikt oczywiście nie wierzył… choć okazało się całkiem inaczej. Choć to był jednak główny reżyser, scenarzysta i montażysta, bardzo rzadko mieliśmy z nim do czynienia i mieliśmy swojego.Moja ekipa to ludzie normalni. I aktorzy i ekipa realizatorska świetnie się dogadywała. Akcje były nieziemskie. Praktycznie zaczęło się od tego, że jedna z nas poszła na samym początku do kibelka, zrobiś siusiu. Od razu wpadł tam koleś i w mgnieniu oka dorwał się do jej piczki. Nie minęło pół minuty, a panienka obsługiwała już trzy baty. Ja z koleżanką na wyraźne polecenia reżysera dopadłam ich wszystkich w tej toalecie i po pięciu minutach tworzyliśmy taką figurę geometryczną, że Oskara za efekty specjalne. Wszyscy darliśmy się w niebogłosy i ostro rżnęliśmy. Jako doświadczonej profesjonalistce zdaża mi się często, że witają u mnie kolesie z kutasami jak wieża Eifla i kompletnie nie wiedzą, czego chcą, albo też tacy z malutkimi pikusiami, z którymi jeszcze idzie pogadać, ale seks to też porażka. Ja lubię takich ze średnimi, zresztą dokładnie nam to wytłumaczono jeszcze przed produkcją. Stanowiliśmy strasznie zgraną ekipę, która rżnęła się wszędzie, gdzie popadnie. W ciemnej piwnicy, na skrzypiącym strychu, w piaskownicy, na huśtawce, a nawet jedna panienka miała za zadanie schować się w krzakach i wystawić głowę zza żywopłotu na ulicę, gdzie przchodziła kupa ludzi i reakcje były różne, ale tuż za nią w pupę rżnął ją jeden koleś, którego lizała znów laska, którą też rżnął jakiś facet i tak dalej, aż powstał jeden wielki dyszący pociąg. Takich kultowych akcji mieliśmy przez miesiąc niewyobrażalnie dużo i trudno tu o nich wszystkich mówić. Obejrzyjcie kultowy wręcz film “Święto Amnestii Seksualnej… Dla każdego coś ostrego”. Jest to tak naprawdę kultowa trylogia, w której są trzy trzygodzinne części, czyli “Trzy kolory światła: Zielony, Czerwony i Niebieski”. My jesteśmy przede wszystkim w części “Czerwony”.Od samego jednak początku powiedziano nam, że mimo iż zapewne lubimy się napić alkoholu, to nie wolno nam, dla dobra projektu, podczas jego trwania pić. Podobno nic śmiesznego by z tego nie wynikło. W pierwszej ekipie jednak, składającej się z takich kompletnie brzydkich i czasami grubych pasztetów, przystojnych facetów z wielkimi pałami, tych pieprzonych Elvisów i cukierkowych laleczek… to wóda szła na hektolitry. Chlali na skrzynki. Praktycznie jak wypili dwie skrzynki wódki, to zaraz donoszono im dwie nowe. Któregoś razu rżniemy się ostro jak zwykle, a tu patrzymy, a jeden taki Elvis włazi na dach i się drze: “Mamusiu, mamusiu, Mamusiu!”. Co jest do jasnej cholery, każdy z nas sobie pomyslał. Minęło pięć minut naszej akcji i on znowu z dachu się drze: “Tatusiu, tatusiu, tatusiu!”. No i znowu nikt nie wiedział o co chodzi, a gościu znowu jak z zegarkiem w ręku po pięciu minutach drze się z dachu: “Babciu, dziadku, ciociu, wujku!!!”. No już żaden z nas nie wytrzymywał, bo on to genialnie sprzedawał. I znowu po pięciu minutach drze się z dachu: “No kto mi k… mać pożyczy te pięć stów!?!”. Takich jazd było kilka. Rżniemy się gdzieś po kątach, a ten sam Elvis wpada kompletnie naprany i przebrany za księdza z wykrywaczem metalu w ręku i macha nim nade mną bełkotając: “cip, cip, cip”, Za nim stoi równie naprany koleś, wielka faja po kolana majta mu się między kolanami i podłączony jest do tego pierwszego kablem, a w ręku trzyma wielką antenę satelitarną i wymachuje nią, jakby sygnał rozsyłał po kosmosie. Wszystko to podgląda też kompletnie naprany nagi murzyn, którego ściągnęli z Ameryki i który też był strasznie przystojny i z gigantyczną pałą. My też mieliśmy egzotiko, bo była jedna Latynoska i jeden Azjata, którzy przeważnie rżnęli się w swoim gronie i choć poznali się na ekranie, to z tego co wiem, już się pobrali. Chyba obu tych z gigantycznymi pałami ciekawiło się tymi siupami, które wymyślił ten Elivs. Jednak tuż za chwilę wpada jeszcze bardziej narąbana kompletnie brzydka i strasznie gruba laska. Ta ekipa obok swojego pokoju stołowego, w którym głównie spędzali czas miała pokój z przeróżnymi zabawkami. Ta strasznie gruba laska z obrzydliwie niekształtnym ciałem dorwała gdzieś tam skakankę. Wpadła na dwór z tą skakanką i zaczyna się rozbierać. Kilka razy się przy tym przewróciła i obrzygała, ale jak się rozebrała to zaczęła próbować skakać na tej skakance. My… kompletne zdziwienie, ale ten murzyn, który się nam przyglądał tak się nią podniecił, że jak wpadła do tego drugiego basenu, gdzie nie było wody i nabiła sobie limo, on ją tam dopadł i zaczął rżnąć. Tak im było dobrze, że darli się jeszcze głośniej od nas. On nie mógł przez godzinę skończyć, a jak się w końcu spuścił, to niemal napełnił cały basen. Tego akurat Elvisa zawołała jedna śliczna, cukierkowa Afroamerykanka, ale to był ten typ “wykształconego bezrobotnego”, który chyba zna z dziesięć języków. Jak podczas montażu widziałam inne numery, które robili, to kompletnie padłam. Seks tych Elvisów z tymi ślicznotkami wyglądał tak, że te najpierw sobie popłakały, potem chyba z dziewięć, czy z dziesięć godzin pieszczot przy świecach, a potem koleś popykał ją leciutko w pupkę, na co one wdzięcznie stękały i kwękały, a jak kończył, to im się delikatnie każdy, jak jeden mąż w każdym przypadku, spuścił na klatę. Standart. Przy tym kupa lizanka piczki i palcówek. Kompletnie nie moja bajka i ludzie z mojej ekipy przyznali to samo. Za to jak byli narąbani, a chlali praktycznie okrągły miesiąc, to robili takie numery i puszczali takie teksty, że normalnie “Nobla za całokształt!”. Trylogia zawiera te najlepsze sceny, ale w internecie znajdzie się chyba wszystko. Film się od tego różni, bo ma świetny montaż i rzeczywiście był w cholerę dobrze zrobiony. Ja praktycznie rżnęłam się codzień i to bez wytchnienia i nie pamiętam kiedy mi było tak dobrze, bo ta praca przeważnie ma swoje plusy i minusy i minusów często niestety jest więcej. Jednak tam to co innego. Ten film w ogóle nie był porażką i z całą pewnością będzie kultowy.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Żaneta Zolna

    Niezapomniane chwile na planie kultowego filmu.

  • Fantazja podroznicza

    niedziela przywitala mnie zaskakujaco lekkim kacem. do tego perspektywa spedzenia reszty tego pieknego dnia w moim naturalnym srodowisku bytowania przepelnila mnie nieslychana radoscia. nie trwala ona dlugo: wywleczono mnie z lozka cholernym telefonem, a radosc prysla tak nagle jak caly bal o 24 w pewnej bajce…

    jestes na wakacjach, musisz jechac – powiedzial mi wewnetrzny glos spragnionego wrazen turysty. ubralem sie zgodnie z protokolem, wzialem aparat i poszedlem. wczesniej jednak moje uczesanie nabralo forme niecodzienna: trzeba wtapiac sie w tlum, a na paradzie gejow to nie jest latwe dla heteryka. waska koszulka, kupiona niedawno na wyprzedazy i wlos ustawiony w przod, do gory, postmodernistyczna wersja ucywilizowanego punka… jade…

    w m. wszystko jest inaczej niz w domu. na ulicach tym razem bylo jeszcze dziwniej. dzieki mojemu wczorajszemu upojeniu, nie zdarzylem na czesc glowna, czyli przejazd przez miasto lawet, rodem z love parade w nowym istambule europy polnocnej. struktura rasowa mocno mnie zaskoczyla: narod turecki nie bierze udzialu w degeneracji spolecznej i pozostaje wierny tradycyjnym formom uprawiania milosci, lub tez mocno sie z tym maskuje.

    musialem wygladac pociagajaco. znajomym o sklonnosciach homoseksualnych szczerze zazdroscilem powodzenia u kobiet. to, ze nieznajomi brali mnie za swojego, mile lechtalo moje wewnetrzne poczucie atrakyjnosci seksualnej. brakowalo mi tylko teczy na szyi, a mialbym niezly dzien… powodzenia mi nie brakowalo, szkoda tylko, ze wsrod tej drugiej plci. z nia blizej nie obcuje, oprocz konkurencji czystko alkoholowych.

    imprezy techno na ulicach miasta to rzecz niespotykana, bawilem sie wiec na calego, robiac mnie niedostepnego. przezerala mnie jednak frustracja, ze z prawdziwych zabaw dzisiaj nici. nie znajde tu kobiety skorej do harcow, mimo iz heteryczki rowniez przyszly.

    o 21 rozpadalo sie tak, ze moja waska koszulka, kupiona niedawno na wyprzedazy, kleila sie do ciala. jeszcze ten napis: urban lounging, ktory nie wiedzialem co mial oznaczac, ale fajnie wygladal… postanowilem opuscic towarzystwo i udalem sie na dworzec. ‘oto zalety mieszkania na zadupiu!’ – pomyslalem spogladajac na rozklad. przesiadka w l., normalne. bylo mi wszystko jedno. spieprzony wieczor, brak towarzyszki zabaw w pustym jak nigdy mieszkaniu. koszmar.

    postanowilem wiec specjalnie lazic po deszczu, aby bylo jeszcze bardziej obrzydliwie.

    absolutnie mnie nie zaskoczylo spoznienie pociagu – zdarzylem sie przyzwyczaic. wsiadlem; trasa byla dziwna: jechalem w przeciwnym kierunku, niz do domu. ale co mnie to obchodzilo?! jeszcze te glupie usmieszki tych dwoch dziwek przy wejsciu… gapia sie, jakby nigdy nie widzialy wkurwionego czlowieka. mimo to siadlem za nimi, bo dalej bylo zajete. pieknie, kurwa, pieknie – mysle sobie.

    zaczalem gapic sie przez szybe. alez ten r. szeroki i jak dzis dziwnie wyglada, caly czarny, az widac w szybie moje odbicie.

    moje odbicie? teraz juz wiem, skad te usmieszki.

    pamietam, ze wielki konkurs fryzjerski w m. ma sie odbyc dopiero za miesiac, moge tej fryzury nie dotrzymac. a szkoda, czegos takiego juz chyba nikomu nie uda sie stworzyc, mialbym spore szanse. pozostanie tajemnica, jak to sie stalo, ze wygladam mimo wszystko nawet ladnie, a na pewno niecodziennie. w koncu jakies mile zaskoczenie – pomyslalem. rozkoszujac sie swoja niesamowitoscia, katem oka dostrzeglem spogladajaca na mnie przez przerwe miedzy siedzeniami twarz. ladna twarz: brazowe oczy, krotkie czarne wlosy i szczery usmiech, ktory odwzajemnilem.

    ‘moge ci zadac pytanie?’ – uslyszalem, cieszac sie przy tym z niesamowitych postepow jakie poczynilem ostatnio w nauce niemieckiego. ‘ale po angielsku, jesli mozna…’ – to jest jednak przywilej bycia turysta. jednak prosba o wyartykulowanie pytania w zrozumialym przeze mnie narzeczu spelzla na niczym. nastapilo krepujace obie strony milczenie.

    spojrzalem na zegarek: 15 minut do l.

    nietrudno mi bylo sie domyslic, o co chciala zapytac… bedac wiec bogatszy o te wiedze, dosiadlem sie do brunetki. jej towarzyszki juz nie bylo. ciekawe gdzie poszla, skoro nigdzie sie nie zatrzymywalismy? niewazne. spogladalismy na siebie przez dobra minute, mezczyzna i kobieta, spetani nieformalnym spotkaniem, pelnym przypadkowosci.

    – ich aussteige im l. – jakze wiele krylo sie w tym jednym krotkim zdaniu, oczywiscie oprocz wspanialych bledow jezykowych.

    spojrzenie siedzacego nieopodal mlodziana w okularach, zdradzalo zaskoczenie, gdy udawalismy sie w kierunku korytarza. zapewne zrezygnowalby z pasjonujacej lektury na rzecz sledzenia na biezaco sytuacji rozgrywajacej sie za sciana. ‘deutsche bahn zapewni ci komfort podrozy!’ – szczera prawda, przynajmniej podrozy w toalecie. sterylne otoczenie umozliwilo skladowanie zdejmowanej napredce odziezy wprost na podlodze. przed zanurzeniem sie w czelusciach nieznajomej podziekowalem sobie w duchu za przesadny optymizm, ktory jednak okazal sie zbawienny: nie zawsze idac na parade gejow bierzemy ze soba prezerwatywe.

    ‘to nie moze byc niemka, ona jest zbyt kobieca’. przyszlo mi to do glowy, gdy patrzylem jak spazmatycznie porusza sie w dol i w gore, ocierajac sie plecami o naklejke, za posrednictwem ktorej dyrekcja prosi o zachowanie czystosci w toalecie. niemiecki formalizm kontra wschodnioeuropejska fantazja. i to jaka fantazja!

    ceremonial zakonczylem kilkoma delikatnymi, finalowymi ruchami. w sama pore, bo pociag tez zwalnial. zgralem sie z lokomotywa, czerwonym potworem od ktorego odroznial mnie brak oznaczen DB po bokach, oraz – nie ma sie co oszukiwac – rozmiar.

    na szczescie zdarzylem wysiasc w l. sam. podroz do domu przebiegala w zupelnie odmiennym humorze. w ferworze kilkuminutowach uniesien, moja fryzura stracila wiele ze swojego uroku. a szkoda, bo przeciez mialem jeszcze jechac pociagiem dobre 20 minut…

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    orfeusz

    witam.
    oto moja opowiesc. przepraszam ze bez polskich fontow, ale jestem zagranica i tutaj nie mam komputera z polskimi literkami;)

    oczywiscie prosze o komentarze pod moj email: [email protected]
    “historia jest na faktach i tylko ja wiem ile jest w niej prawdy…”.

    oswiadczam, iz jestem autorem tej opowiesci i nie ukradlem nawet kawalka…

    radek…