Blog

  • Wyciaganie ojca z nalogu cz.9

    Budzik wyrwał Magdę ze snu. Gdy poranna pobudka była pilna, Magda nauczona doświadczeniem odkładała telefon z dala od łóżka. Pozwalało to uniknąć możliwości nieumyślnego wyłączenia budzika przez sen lub czasowo niekontrolowanych drzemek.

    Magda prędko się podniosła i wyłączyła alarm. To był ważny dzień. Ostatnia matura z geografii. Dla Magdy była to jedynie formalność. Matura z geografii od lat była uważana przez uczniów za łatwą, chociaż bardzo wielu jej znajomych zdecydowało się na WOS zamiast geografii. Magda nie lubiła nauczycielki od WOS’u i nie chciała ostatniego roku szkoły jako maturzystka Wiedzy o Społeczeństwie być przez nią maglowana. Wolała geografię, chociaż ten nauczyciel miał opinię nogomana, który pożera wzrokiem uczennice w spódniczkach i krótkich szortach, ale był zupełnie niegroźny. Część dziewczyn uważała go za zboczeńca, a część uważała, że dopóki nie pozwala sobie na nic więcej to nic złego się nie dzieje. Magda należała do tych drugich. Zdawała sobie sprawę, że każdy facet patrzy na kobiece nogi zwłaszcza, gdy są ładne i zgrabne. Nauczyciel geografii po prostu dał się parę razy przyłapać, kiedy rzucał okiem niezbyt dyskretnie i taką łatkę uczniowie mu przykleili. W zeszłym roku miał jedną klasę na wychowawstwie, to dziewczyny dla żartu na zakończenie roku zrobiły sobie z nim grupowe zdjęcie na boisku szkolnym i wszystkie były w krótkich spódniczkach. Na koniec roku dały mu w prezencie zdjęcie w dużym formacie, oprawione w ramkę. Prezent chyba był udany, bo do tej pory to zdjęcie wisi w jego składziku przy klasie. Magda jednak go lubiła. Facet potrafił dobrze uczyć i trzeba było mu to przyznać. Na jego lekcjach było głośno i panowała anarchia, ale kiedy Magda przychodziła na zajęcia dodatkowe dla maturzystów to widać było, że naprawdę dobry z niego nauczyciel, chociaż nie potrafił zapanować nad uczniami.

     

    Magda była do tej matury dobrze przygotowana. Poprzednie poszły jej dość dobrze i nie spodziewała się wyników poniżej 70-80%. Wzięła prysznic, wysuszyła i ułożyła włosy. Podczas jedzenia śniadania i nakładania make-up’u powtórzyła materiał. Uczyła się przez cały weekend do późnej nocy. Gdy musiała zbierać się na autobus, ubrała przygotowane wcześniej ciuchy. Standardowo, biała koszula, czarna prosta spódniczka do kolan, na udo nasunęła czerwoną podwiązkę – tę samą, która towarzyszyła jej podczas studniówki i oczywiście czarne połyskujące szpilki. Wrzuciła do torebki kilka czarnych długopisów. Podobno na maturze lubią się zacinać lub przestawać pisać parami i nawet trójkami, dlatego Magda zabierała minimum 4 sztuki. Gdy była już gotowa, wyszła z domu. Frekwencja na egzamin dopisała, więc matura miała się odbywać na hali gimnastycznej. Ze swojej klasy Magda wypatrzyła tylko dwie osoby, z którymi zresztą nie była blisko. Po otwarciu sali każdy z uczniów został skierowany do dedykowanych dla siebie miejsc. Godzina rozpoczęcia zbliżała się nieubłagalnie, więc przewodniczący komisji rozpoczął klepanie formułki jak przed każdym z egzaminów mimo, że na sali była jeszcze para pustych miejsc. Gdy nauczycielki zaczęły rozdawać arkusze, przez drzwi do hali weszło dwóch spóźnionych maturzystów. Jedna z nauczycielek ich ochrzaniała, a Magda w jednym z nich rozpoznała Daniela. Gdy został on skierowany przez nauczycielkę do swojego miejsca, wymienił się z Magdą porozumiewawczymi skinieniami głowy i serdecznymi uśmiechami.

     

    Magda ukończyła maturę jako jedna z pierwszych osób. Komisja podchodziła do tego na luzie i jeśli ktoś skończył, to mógł wyjść z sali mimo, że inni jeszcze pisali. Z Magdy powoli schodziło napięcie i stres, a salę opuszczali kolejni uczniowie. W końcu wyszły też osoby z jej klasy. Daniel zarzucił pomysł opicia tej matury, ale poza Magdą nikt nie był zainteresowany.

    – to chodźmy do mnie – zaczął Daniel – na wyjście do baru i tak mnie nie stać

    – nie będzie to przeszkadzało Twoim rodzicom? – zapytała Magda

    – ależ skąd! Nikogo teraz nie ma. Wrócą z pracy bardzo późnym wieczorem – powiedział Daniel

    – ale ja to wypiję maksymalnie dwa piwa. Jak tylko pomyślę o wódce to robi mi się niedobrze – powiedziała Magda

    – dwa piwa to strasznie mało – powiedział Daniel

    – ja dużo piwa nie wypiję, maksymalnie wmusiłam w siebie cztery jednego wieczoru i bardzo tego żałowałam – odpowiedziała Magda

     

    Daniel z Magdą wyszli ze szkoły i pojechali do domu Daniela. Wcześniej zaopatrzyli się w piwo w okolicznym spożywczaku.

    – masz rodzeństwo? – zapytała Magda

    – mam młodszego brata – powiedział Daniel

    – gdzie on jest? – dopytała Magda

    – pewnie w szkole, ma dziesięć lat – powiedział Daniel – ale on mieszka u dziadków.

    – twój dziesięcioletni brat mieszka u dziadków? Dlaczego? – zapytała zdziwona Magda

    – sam tak chciał. W sąsiedztwie mieszka wielu jego kolegów i ma dużo bliżej do szkoły – powiedział Daniel – a tutaj by miał problem z dojazdami, a po powrocie siedziałby w pustej chacie – dodał

    Daniel przyniósł szklankę do piwa, ale Magda stwierdziła, że woli pić prosto z butelki. Usiadła na kanapie w pokoju Daniela.

    – to za dobre wyniki i ostatnią maturę – powiedziała Magda i pociągnęli po łyku

    – teraz już tylko czekam na telefon z WKU – powiedział Daniel

    – idziesz do wojska? – zapytała Magda

    – muszę. Mam kategorię A. A na studia się nie wybieram – powiedział Daniel – mam nagraną robotę, ale będę musiał zrobić przerwę

    – ooo kurczę. A będę mogła przyjechać na Twoją przysięgę? – zapytała Magda

    – no pewnie – zaśmiał się Daniel

    Wypili piwko i rozmowa zeszła na przyziemne tematy.

    – będziesz tęsknił za szkołą? – zapytała Magda

    – za niektórymi ludźmi tak. Za szkołą jako instytucją zdecydowanie nie – powiedział Daniel

    – ciężko utrzymywać kontakt z ludźmi, których nie widujesz często – dodał

    – to prawda – powiedziała Magda – my dla przykładu… prawie w ogóle się nie kontaktowaliśmy przez całe wakacje. Widzieliśmy się dopiero w nowym roku szkolnym. I zawsze tak było

    – eeej. Ale to nie moja wina – powiedział Daniel

    – a czyja? – zapytała Magda

    – Twoja! Ty też mogłaś napisać czy zadzwonić – odpowiedział

    Magda sprzedała Danielowi sójkę w bok.

    – dupek! – powiedziała Magda

    – dupa! – odpowiedział Daniel

    – dla Ciebie pani. I nie dupa, tylko dupcia – zażartowała Magda

    – raczej dupeczka – powiedział Daniel

    – “dupeczka” to określenie ładnej laski – powiedziała Magda

    – i to by pasowało. Poza tym wszyscy uważają, że masz fajny tyłek – powiedział Daniel

    – jacy wszyscy? – zapytała Magda

    – noo, chłopcy w szkole tak mówili – powiedział Daniel

    – coo? Niby kiedy? – zapytała Magda

    – no tak po prostu. Wiesz, faceci rozmawiają o dziewczynach, które znają – powiedział Daniel

    – plotkowaliście o moim tyłku? – zapytała Magda

    – spokojnie. Nie tylko o Twoim – odparł Daniel

    – tak ogólnie czasem gadali o dziewczynach, która ładna, która seksowna, która ma fajny tyłek czy biust. No to o Tobie było wszystko z wymienionych, ale tyłek chwalili najbardziej

    – ładne dziewczyny miały swój cichy fanclub. Według niektórych facetów uchodziłaś za najlepszą partię w szkole – dodał Daniel

    – przesadzasz. W szkole było dużo ładniejszych dziewczyn – powiedziała Magda

    – każda miała swoich adoratorów. I Ty też – odpowiedział Daniel

    Drugie piwo się skończyło. Daniel odłożył pustą butelkę.

    – jak na takie tematy schodzimy, to może napijemy się wina? – zapytał Daniel

    – dobry pomysł – podchwyciła Magda

    Daniel wyszedł z pokoju i przyniósł czerwone wino i dwa kieliszki.

    – przyniosę coś do przegryzienia

     

    Daniel wrócił po dłuższym czasie. Przyniósł talerzyk serów, które w jego uznaniu powinny pasować od wina, oraz talerz pełny kanapek z półkromek z różnymi dodatkami. Prezentowały się wyjątkowo dobrze i były kolorowe.

    – o Boże, nie trzeba się było tak trudzić – powiedziała Magda

    – oj tam. Pomyślałem, że możesz być głodna – powiedział Daniel

    Magda poczęstowała się jedną z nich.

    – jeśli smakują tak samo dobrze jak wyglądają… – powiedziała Magda

    Daniel nalał wino do kieliszków.

    – to wypijmy za te fajne tyłki – powiedział Daniel

    – za to nie piję. Każdy kto to słyszał, pewnie ukradkiem gapił się na mój tyłek, żeby sprawdzić czy faktycznie fajny czy niefajny… – powiedziała Magda

    – Ty też się przyglądałeś? – zapytała Magda

    – nieee – odpowiedział Daniel – jeszcze nigdy go nie widziałem – powiedział Daniel wyraźnie żartując.

    – Nie masz się o co obrażać. Poza tym jak zakładałaś obcisłe jeansy i szorty, albo dopasowane sukienki to każdy i tak zwracał uwagę. Dziewczyny pewnie też. – dodał Daniel

    Magda wzięła kieliszek wina

    – aaa dobra tam. Budowlańcy na mnie gwiżdżą, a kierowcy trąbią. Już się przyzwyczaiłam. Jak im się podoba mój tyłek to niech sobie patrzą… nie mam się czego wstydzić – powiedziała Magda

    – zdecydowanie nie masz czego. Ludzie zawsze gadają. Lepiej, jak gadają dobre rzeczy, nawet jeśli to tylko atrakcyjny kształt tyłka – powiedział Daniel

     

    Po jakimś czasie i ponownym uzupełnieniu kieliszków winem, dystans między Danielem i Magdą zaczynał się zmniejszać. Siedzieli, rozmawiali i dowcipkowali jakby znali się od lat.

    Daniel ukradkiem rzucał spojrzenie na zgrabne nogi Magdy, którym czarne szpilki i spódniczka dodawały seksapilu. Ku uciesze Daniela Magda przysunęła się bliżej i oparła się o jego ramię, kładąc głowę na jego barku i obojczyku, nogi trzymając na bocznym oparciu kanapy. Wspominali słusznie minione czasy szkoły średniej i mówili o planach na przyszłość. Najbliższą przyszłość Magda miała zaplanowaną. Następny tydzień po maturach miała spędzić w górach ze swoim ojcem. W ostatnim miesiącu praktycznie w ogóle się z nim nie widziała i od ostatniego wyjazdu matki absolutnie nic się nie wydarzyło. To był miesiąc pełen stresu i nie miała jak odreagować. Ale teraz bliskość Daniela działała na nią kojąco. Przypuszczała, że niestety jej znajomość z Danielem ograniczy się niebawem do zupełnie przypadkowych spotkań na ulicy. Teraz jednak czuła przywiązanie i sentyment, gdyż ostatnie lata spędzone w szkole średniej, mogła zaliczyć do najbardziej udanych i pozytywnych w swoim życiorysie. A Daniel w tym momencie był jedynym przedstawicielem tych wspomnień. Może właśnie dlatego niespodziewanie dostał od Magdy całusa w policzek. Magda znów się o niego oparła, tym razem kładąc głowę na jego klatce piersiowej. Daniel objął ją lewą ręką, kładąc dłoń na jej brzuchu.

    Danielowi miał przeczucie, że gdyby teraz spróbował z Magdą ugrać coś więcej, to teraz może mu się to udać. Wziął się w garść i postanowił, że następnym razem, kiedy Magda odchyli głowę w jego stronę, to ją pocałuje.

    Akurat temat rozmowy był sprzyjający. Magda byla bardzo ciekawa kto i co o niej mówił i kto uważał ją za najfajniejszą szprychę w szkole.

    – a kto tak mówił? – zapytała Magda

    To była dobra okazja dla Daniela. Pogrążony w swoich myślach, nawet nie wiedział o czym rozmawiali.

    Nachylił się przybliżając się do ust Magdy i delikatnie zahaczył je swoimi wargami. Magda nie była zdziwiona i nie protestowała. Delikatnie odwzajemniała pocałunek. Wciąż jednak byli od siebie zbyt daleko i gdyby Daniel nachylił się jeszcze bardziej, nie byłby już dobrym oparciem dla Magdy i ta zsunęła by się w dół. Chwycił Magdę jedną ręką pod plecy, drugą pod zgięcie kolan i posadził Magdę na swoich nogach. Znów spletli się ustami, tym razem z pomocą języków. Gdy się od siebie oderwali, pucołowata twarz Daniela wyrażała błogość.

    – no i co? Ty też należałeś do mojego fanclubu, o którym nawet nie wiedziałam? – zapytała żartobliwie Magda

    – dziewczyno… ja ten fanclub założyłem! – odpowiedział Daniel.

    Magda wybuchła śmiechem. Przełożyła jedną nogę i usiadła okrakiem na kolanach Daniela.

    Jej spódniczka jednak zaprotestowała. Jej krój nie pozwalał na tak duży rozstaw nóg, więc musiała odrobinę ją podciągnąć.

    Daniel zaczął całować Magdę po szyi, a zapach fenomenalnych perfum jeszcze bardziej go rozochocił. Magda zaczęła oddychać coraz szybciej i żeby czymś się zająć, zaczęła rozpinać guziki na koszuli Daniela. Daniel nie pozostał jej dłużny i też rozpinał jej guziki nieprzerwanie całując ją po szyi. Gdy doszedł do końca, Magda się odchyliła i zrzuciła z siebie koszulę. Młode i zadbane ciało Magdy sprawiło, że na twarzy Daniela pojawiły się rumieńce. Prawdopodobnie na jej twarzy też, bo atmosfera robiła się coraz bardziej gorąca. Daniel ze swoim tłustym owłosionym ciałem i posturą goryla nie robił już tak dobrego wrażenia. Ponownie przywarł ustami do szyi Magdy i zaczął schodzić niżej, docierając w końcu do odsłoniętej części biustu Magdy. Były tak ciepłe, miękkie i delikatne, że postanowił bardziej się do nich dobrać. Dłońmi sięgnął do zapięcia stanika i zaczął przy nim gmerać. Magda go za to nie skarciła. Oplotła jego głowę ramionami, a on wciąż wtulał się i całował jej piersi, nie mogąc poradzić sobie z zapięciem.

    – poczekaj, ta spódnica mnie wykończy – powiedziała Magda i oderwała jego twarz od siebie. Popatrzyła na drzwi.

    – na pewno nikt zaraz nie wróci do domu? – zapytała Magda. Obawiała się, że zobaczy ją półnago któryś z domowników.

    – nieee. Jest za wcześnie. Wrócą dopiero późnym wieczorem. Poza tym są zamknięte i zaciągnięty łańcuszek – odpowiedział Daniel

    – szew spódnicy wpija mi się w uda – powiedziała Magda. Rozsunęła boczny suwak i spódnica opadła na podłogę. Na nogach cały czas miała szpilki, ale nie zawadzały o spódnicę i mogła z niej wyjść bez problemu. Podniosła spódnicę i położyła ją obok koszuli.

    – ah, jeszcze podwiązka – szepnęła Magda

    – na szczęście? – zapytał Daniel

    – musi być. Prawie każda dziewczyna zakłada – powiedziała Magda zsuwając podwiązkę.

    Daniel siedział i patrzył na Magdę jak otępiały. Atrakcyjna laska stojąca w jego pokoju w samym staniku, stringach i szpilkach wydawała się tak abstrakcyjna i wydawać by się mogło, że nierealna i odległa jak obserwowanie galopującego po polanie jednorożca. Daniel wstał i zrzucił z siebie spodnie ze skarpetami. Został tylko w koszuli i bokserkach. Podszedł do Magdy i znów zaczęli się całować. Daniel znów zabrał się za zapięcie stanika, ale szło mu to bardzo opornie.

    – to nie takie proste – powiedziała Magda – tam są trzy haczyki. Środkowy jest po przeciwnej stronie i na dodatek zwrócony w odwrotnym kierunku. Trzeba odpiąć z jednej strony, a potem z drugiej. Dwóch jednocześnie się nie da.

    Daniel nic nie zrozumiał. Podszedł do Magdy od tyłu i zauważył, że między haczykami jest oczko na haczyk wychodzący z drugiego paska. Na drugim pasku z kolei były dwa oczka i jeden haczyk.

    – bardzo skomplikowane – powiedział Daniel i odpiął dwa haczyki, a ten jeden zostawił.

    Obrócił Magdę twarzą do siebie i znów pocałował w usta. Usiadł na kanapie i przyciągnął ją do siebie. Magda znów usiadła na jego kolanach frontem do siebie. Ponownie zaczął całować jej piersi i jedną ręką odpiął ostatni haczyk. Magda zrzuciła ramiączka, a stanik wylądował razem z koszulą, spódniczką i podwiązką.

    Daniel dobrał się do jej biustu i zaczął ssać i lizać jej sutki. Magda cicho jęknęła, ale bardziej z zaskoczenia niż przyjemności. Gdy się oderwał Magda mocno przywarła swoim biustem do klatki piersiowej Daniela. Poczuła naprężonego penisa Daniela na wewnętrznej stronie swojego uda. Penis miarowo naprężał się i opadał, naprężał i opadał wywołując u Magdy uczucie szturchania

    – coś usilnie walczy o moją uwagę – powiedziała Magda

    – sorry – odpowiedział Daniel

    – spoko. Strasznie się doprasza – powiedziała Magda.

    Sięgnęła jego bokserek i wsunęła dłoń pod gumkę sięgając głębiej. Wyczuła, że Daniel nie depiluje się w miejscach intymnych, bo oprócz nabrzmiałego fiuta poczuła gąszcz włosów łonowych i trochę się rozczarowała. Daniel nieco się podniósł i opuścił bokserki do kolan, gdzie dalej zsunęły się na podłogę. Magda z niego zeszła i wypiła łyk wina z kieliszka. Penis Daniela nie robił takiego wrażenia jak mogło się wydawać. Magda uznała, że wielkością jest nieproporcjonalny i w porównaniu z resztą ciała sprawiał wrażenie co najmniej niedopasowanego.

    – buty zostawiasz? – zapytał Daniel

    – jeśli Ci przeszkadzają to mogę je zdjąć – powiedziała Magda

    – nie przeszkadzają. Dobrze w nich wyglądasz – powiedział Daniel

    – dlatego je noszę. Jestem szpileczkarą. Tak się przyzwyczaiłam, że nie wyobrażam sobie bez nich życia – powiedziała Magda

    Daniel wstał i podszedł do Magdy

    – widzisz? Jesteś tak wysoki, że przy tobie wyglądam jak krasnal – dodała Magda

    Daniel pocałował ją w usta. Zaszedł Magdę od tyłu i zaczął całować po karku i ramionach. Swoim sterczącym penisem zostawił na jej tyłku i lędźwiach mokre ślady preejakulatu.

    – Daniel… – zaczęła Magda – nie obraź się.

    – o co? – zapytał

    – nie wiem na co liczysz, ale ja jestem dzisiaj niedysponowana – powiedziała

    Daniel westchnął.

    – no dobra – odrzekł

    – nie jesteś zły? – zapytała

    – a czemu mam być zły? Co mam zrobić? Tupać nożkami? – zapytał żartując

    – to moja wina, niepotrzebnie się nakręcaliśmy. Ale postaram się to wynagrodzić – powiedziała Magda

    Skierowała Daniela na kanapę. Daniel usiadł, ale Magda poprosiła go, by się położył. Weszła na niego i po skromnym buziaku w usta, odchyliła jego koszulę i zaczęła delikatnie całować Daniela po klatce. Wcisnęła się kolanami między jego nogi i zaczęła schodzić coraz niżej. Chwyciła penisa w garść i zeszła poniżej pasa. Dopiero teraz zobaczyła coś, co ją zaskoczyło.

    – ale ma wielkie jaja – pomyślała Magda

    Daniel oddychał głęboko poddając się przyjemności, jaką Magda dawała mu swoją dłonią. Tymczasem Magda zastanawiała się, czy to normalne, że facet ma worek wielkości dużej pomarańczy. Była ciekawa, czy jądra w środku też są większe niż normalne, ale nie chciała bezczelnie go macać po jajkach. Mogła to sprawdzić ustami, ale zarost ją do tego skutecznie zniechęcił. Obciągnęła dłonią jego napletek, odsłaniając mokrą główkę i nieśmiało dotknęła jej ustami. Przejechała językiem po spodzie penisa od jąder w górę i oplotła główkę ustami. Jej język lawirował w koło po obwodzie i zjechała ustami nieco głębiej. Zdjęła dłoń z trzonu i chwyciła go za jajka. Wszystko wydawało się jej dziwne. Dziwny smak, zapach, dotyk, nawet dźwię? wzdychania, sapania, stękania i jęczenia innego faceta. Wszystko to nie było złe i nie odniosła negatywnego wrażenia, ale było inne od tego, do czego zdążyła się przyzwyczaić. Jaja Daniela sprawiały wrażenie pełnych i tyle była w stanie wyczuć dłonią. Cała zabawa jednak dobiegała końca. Daniel zaczął się wiercić i próbował przerwać Magdzie, ale ona położyła dłoń na jego klatce piersiowej i delikatnie wbiła paznokcie w jego skórę. Wjechała ustami oplatając jedynie jego główkę, a potem od razu zjechała do połowy jego długości. Daniel stękał, jakby działa mu się jakaś krzywda i strzelił potężną strugą nasienia do buzi Magdy. Za pierwszą poszła kolejna, kolejna i kolejna. Magda aż jęknęła zaskoczona ilością i intensywnością wystrzeliwanego nasienia. Ostrożnie zeszła ustami z fiuta próbując nie uronić zbyt dużej ilości. Przełknęła pierwszy łyk i zaraz po tym drugi, znacznie większy. Zebrała językiem całą resztę jaka jej pozostała w buzi i przełknęła po raz trzeci. Chwyciła kieliszek wina i wypiła resztkę do dna. Dolała sobie więcej z butelki i wzięła jeszcze jeden duży łyk wina.

    Daniel leżał na kanapie i oddychał ciężko trzymając usta otwarte. Jego fiut nadal stał na baczność lśniąc w świetle wilgocią spermy i śliny. Z jednej strony Magda była zawiedziona faktem, że wszystko trwało raptem minutę, a z drugiej z ulgą przyjęła, że już po wszystkim. Dziwnie się czuła robiąc to z innym facetem. Wszystko było takie dziwne, inne i obce dla niej. Zresztą nie zamierzała wchodzić w długotrwałe relacje z Danielem w takim wymiarze. Przez ostatnie parę tygodni była ignorowana przez Pawła. Zostawał dłużej w pracy, a Magda miała bardzo dużo nauki i stresu w związku z sesją maturalną. Potrzebowała Pawła do odreagowania, a niestety tego nie dostawała. Kilka razy próbowała sama coś zainicjować i przeważnie robili to smsowo. Raz Paweł jej odpisał, że dzisiaj nie może, innym razem, że źle się czuje, innym razem totalnie ją zignorował, więc Magda nie zamierzała się prosić. Dzisiaj miała już z głowy ostatnią maturę, więc zaplanowała, że urządzi Pawłowi awanturę, jeśli nie będzie miał dobrego usprawiedliwienia.

    Magda wyrwała się z zamyślenia. Daniel nadal leżał oszołomiony, a jego kutas prężył się dumnie.

    – dajesz mi do zrozumienia, że chcesz więcej? – zapytała Magda żartując i chwyciła penis u nasady

    – zdecydowanie – odsapnął Daniel

    Magda poprawiła opadające włosy, nachyliła się i delikatnie objęła żołądź wargami. Przejechała językiem po końcówce, a Danielem aż wstrząsnęło.

    Magda zaczęła się śmiać. Znała ten numer od lat i przekonała się, że chyba działa na każdym facecie.

    – bardzo zabawne – skomentował Daniel

    – dobra, już nie będę – odpowiedziała Magda

    Ponownie objęła go ustami i jeździła w górę i w dół. Nie brała go zbyt głęboko, bo drażniły ją włosy łonowe dotykające jej nosa i twarzy.

    Długo to nie trwało jak Daniel był bliski skończenia po raz drugi. Za pierwszym razem skończył zanim tak naprawdę na dobre cokolwiek się zaczęło. Teraz dochodził po trochę dłuższej chwili. Położył dłoń na głowie Magdy, kiedy ona wyczuła pulsowanie kutasa. Raz po raz strzelał w jej usta długimi strugami. Magda się czuła, jakby ktoś włożył w jej usta sporą strzykawkę i wyciskał zawartość na kilka serii.

    Magda się podniosła i szybko przepiła winem.

    – to nienormalne, żeby tyle tego było – powiedziała Magda

    – co? – zapytał Daniel

    – masz bardzo obfite orgazmy – powiedziała Magda

    – serio? – zapytał Daniel zajęty wycieraniem fiuta chusteczką.

    Penis Daniela powoli zaczynał wiotczeć i opadać.

    – kieliszek pięćdziesiątkę byś wypełnił – powiedziała Magda

    Daniel się zaśmiał.

    – ale masz porównanie – powiedział

    – powinieneś zapytać lekarza – powiedziała Magda i zaczęła zakładać stanik. Zrzuciła spódniczkę na podłogę.

    – już się ubieramy? Myślałem, że teraz pora, żebym zrobił coś miłego dla Ciebie – powiedział Daniel

    – zrobiłeś kanapki i dobre wino. Więcej mi do szczęścia nie trzeba – zażartowała Magda

    – nooo, może jeszcze biała czekolada – dodała po chwili zamyślenia.

    – następnym razem wszystko będzie – zapewnił Daniel – tylko muszę wcześniej wiedzieć, że przyjdziesz.

    – upomnę się – powiedziała Magda – ale niezbyt szybko. Wyjeżdżam z tatą w góry w ten weekend i wracam dopiero w następną niedzielę.

    – do Zakopanego? – zapytał Daniel

    – tak, gdzieś w okolicy – powiedziała

    – wiesz, że jeszcze nigdy tam nie byłem? – powiedział Daniel

    – naprawdę? Koniecznie musisz się kiedyś wybrać. Jeśli nie lubisz spacerować po szlakach to warto choćby dla samych widoków – powiedziała Magda – pocztówka Ci tego nie odda.

    – kiedyś się wybiorę. Dałabyś się wyciągnąć ze mną? – zapytał Daniel.

    – ty spryciarzu… – powiedziała Magda – wiesz, że górami mnie łatwo skusisz… pożyjemy, zobaczymy.

     

    Po wyjściu od Daniela, Magda trochę żałowała tego co zrobili. Bez sensu pokomplikowała swoją relację z kolegą, z którym i tak nie wiązała żadnych planów na przyszłość. Zaczęło robić się jej niedobrze:

    – obrzydliwe… jakbym wypiła pół szklanki męskiego nasienia – pomyślała

    Kupiła wodę niegazowaną w pobliskim sklepie. Na myśl o czymkolwiek gazowanym chciała puścić pawia.

    – po tak długim czasie celibatu, Daniel oddał mi ilością spermy z nawiązką – pomyślała biorąc pierwszy łyczek wody. Telefon zaczął jej wibrować w torebce.

    “Tato – dzwoni” zobaczyła na wyświetlaczu.

    – halo? – zapytała po odebraniu Magda

    – cześć, jak poszło? – zapytał Paweł

    – Długo czekałeś na to, żeby zadzwonić i zapytać – powiedziała Magda – a matura była dość łatwa. Nad większością pytań nawet nie musiałam się zastanawiać.

    – wiedziałem, że dasz radę. Oblewacie dzisiaj ze znajomymi?

    – niee. Ja juz skończyłam, ale wielu moich znajomych ma jeszcze WOS w ten piątek i zakuwają – odpowiedziała

    – rozumiem. Czyli masz teraz czas? Jesteś w domu? – zapytał Paweł

    – nie. Byłam u kolegi, ale właśnie wyszłam – odpowiedziała Magda.

    – to zgarnę Cię i pogadamy – powiedział Paweł

     

    Paweł zjawił się po niecałych 10 minutach. Jego młoda maturzystka siedziała na przystanku autobusowym, a jej atrakcyjne nogi skutecznie walczyły o uwagę kilku facetów oczekujących tu na przyjazd wysłużonego autosana. Magda poderwała się z ławki i i odprowadzana spojrzeniami wsiadła do auta. Ona tego nie zauważyła, ale widział to Paweł i bardzo mu się to podobało. Ruszył z miejsca i w lusterku widział, że każdy z nich patrzył za odjeżdżającym samochodem.

    Paweł zaśmiał się pod nosem. Jego córka z uroczą, ładną buźką i bezbłędną, elegancką kreacją zdecydowanie robiła robotę.

    – czemu jesteś tak wcześnie? – zapytała Magda

    – o Boże. Tyrałem jak głupi po kilka – kilkanaście godzin dziennie przez ostatni miesiąc, ale warto było. Cholera… było warto – powiedział Paweł

    Magda wiedziała, że Paweł w takim stanie jest tylko wtedy, kiedy odniesie w życiu zawodowym jakiś większy sukces

    – dlatego tak długo się nie widzieliśmy? – zapytała Magda

    Paweł nie chciał ciągnąć tematu

    – teraz mam 3,5 tygodnia spokoju. Wybrałem zaległy urlop i pomyślałem, że może pojedziemy już dzisiaj?

    – a nie rezerwowałeś pensjonatu od piątku? – zapytała Magda

    – tak, ale nie musimy tam dojeżdżać dzisiaj. Pojedźmy na totalny spontan. Najpierw na przykład do Katowic, a później do Krakowa? Jak będziemy chcieli coś zwiedzić to zwiedzimy, jak coś zjeść to się zatrzymamy, a jak spać to w jakimś zajeździe przy drodze. – powiedział Paweł

    – hmm. No dobra, ale muszę się teraz na szybko pakować. Szkoda, że wcześniej nic nie powiedziałeś – odpowiedziała Magda

    – a co będziesz robiła do piątku? Rozerwijmy się – powiedział Paweł

    – nie, no spoko… tylko myślałam, że jakoś się zdążę przygotować, a teraz muszę na szybko. Mama się zgodziła? – zapytała Magda

    – a czemu miałaby się nie zgodzić? Dłużej będzie miała wolną chatę – powiedział Paweł i wyciągnął telefon wybierając numer żony.

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Elba

    Cześć, 

    Winna wam jestem przeprosiny. Długo oczekiwaliscie na kolejną część, ale było kilka przyczyn. Wrzuciłam cz.9 niedługo po części ósmej, ale została odrzucona przez moda. Miałam już przygotowaną cz.10 i ostatnią, ale musiałam jeszcze poprawić część dziewiątą. Niestety w tym czasie urządzenie na którym pisałam postanowiło odejść na emeryturę i cała moja praca przepadła, a ze strony niechybnie ją usunęłam. To sprawiło, że na jakiś czas straciłam wenę i chęć, a dołożyła się do tego jeszcze problematyka codziennego życia prywatnegp. Miałam trochę na głowie. 

    Jeszcze raz przepraszam i pozdrawiam wszystkich tych, którzy czekali i się doczekali 😉

  • Wieczor nauczycielki

    Zbliżały się urodziny mojej partnerki, lipiec, gorąco, pracuje w szkole, więc pomyślałem, że zrobię jej niespodziankę i zaproszę jej koleżanki z pracy, Ewę wyślę do kina, a my zrobimy razem kolację, przygotujemy drinki i zaskoczymy ją. Żeby się nie odkryć, zadzwoniłem do jej najlepszej koleżanki i mówię:

    -Ada, ma być mocno, dawno się nie widziałyście, mamy jeszcze dwa tygodnie, więc żeby nie było wtopy założę mejla na tę okazję i tam się wymieniamy pomysłami i szczegółami, ok?

    -No to aż się boję…- powiedziała Ada.

    -Będzie Pani zadowolona.- odparłem.

    -Byle byśmy zadowolili Ewę, hmmm…?- i to “hmm…” było jakieś dziwne, miłe, ale tajemnicze.

    -Myślę, że jak się dobrze ogarniemy to i my się zadowolimy.- trochę prowokowałem.

    -A w to nie wątpię… Dawaj znać. Pa!

    -No pa!

    Aż się uśmiechnąłem do siebie i pomyślałem, trochę flirtujemy- idę w to. Założyłem mejla [email protected], ale hasło, którym się podzielę z Ewą musi być jeszcze bardziej dwuznaczne.

    Piszę na messengera:

    hej Adrianno, za chwilę otrzymasz adres email i hasło do niego, gotowa?

    Odp.:

    Strzelaj!

    Ja:

    Na co?

    Ada:

    Na ostro ;P

    Ja:

    lubię to 😉 email to Ty polubisz.

    Ada:

    Nie mogę się doczekać.

    Ja:

    tylko zapisz, bo usuwam wiadomości po chwili

    Ada:

    do konkretów chłopcze!

     

     

     

     

    Ja:

    [email protected]

    Ada:

    no! mam nadzieję, że taką będzie

    Ja:

    Hasło ewaada69

    Chwila ciszy, aż spękałem, że przegiąłem, ale:

    Ada:

    …mmm, a Ty gdzie?

    Ja:

    Ja już sobie znajdę miejsce w każdej… pozycji.

    Ada:

    Się okaże przystojniaku, lecę, Pa!

    Ja:

    Leć, pa!

    Nie powiem, aż czekałem na mejle od dziewczyn, bo po tej rozmowie, aż mi drgnął.

    Dziewczyny, cztery, cztery piękne, trochę młodsze od nas, ale wszystkie niezwykłej urody, mądre, poczucie humoru, wszystko jak trzeba, uwielbiałem je. Ada, wysoka, 35 lat, krótkie czarne włosy nie za duży biust i nogi, które mogą być marzeniem erotycznym niejednego faceta, Ania i Ania, jedna młodziutka dwa lata po studiach jedna z piękniejszych kobiet jakie znam, druga Ania może nie tak klasyczna piękność, ale tak kobieca i z takim charakterem, że nie raz o niej marzyłem, a ze względu na jej nazwisko mówiłem do niej Ania Dżi i myślałem o jej punkcie G i moja prawie żona Ewa, cudna, piękna, z charakterem i biustem i tyłkiem takimi, że stawał mi na samą myśl.

    Mejl ode mnie do nich:

    Kupujemy coś razem czy myślicie, że impra wystarczy?

    Ania G.:

    My na imprezę, Ty ją zaskocz.

    Ania:

    My ogarniemy wino, Ty jedzenie i prezent- ugotuj coś szałowego!

    Ja:

    Jak to ugotuj? Macie być moimi kuchareczkami!

    Ania:

    Niestety, my idziemy z Ewą do kina, także będziesz miał trzy godziny, może Ada Ci pomoże.

    Ada:

    Ja tylko podrzucę mu wino, nie zostanę sama w kuchni, jeszcze się skomprmituję.

    Ania, Ania G:

    My się wylogowujemy i w sobotę zabieramy Ewę do kina i na drinka po, uzgadniajcie wszystko z Adą, my się zgadzamy, nara!

    Zacząłem pisać, a tu- Ada:

    No nawet nie wiedzą na co się zgadzają, a my zostaliśmy sami w tym cyber świecie.

    Ja:

    Lubię pisać z nauczycielkami, te formy, interpunkcja, jasny przekaz.

    Ada:

    Ty też niegłupio piszesz.

    Ja:

    Co myślisz o prezencie?

    Ada:

    Gdybym była Tobą poszłabym w coś zmysłowego… Masz piękną kobietę, doceń to.

    Ja:

    Bielizna nie, to oklepane, może coś z większym wyrazem, jak myślisz?

     

     

    I coraz bardziej się wkręcam w tę rozmowę i ekscytacja rośnie, a nawet robi się intymnie, bo Ada:

    Lubicie zabawki?

    Ja:

    Ja tak, ale Ewa jest czasami trochę zamknięta.

    Ada:

    To ją otwórz, każda z nas to lubi…

    Ja:

    Otwieranie czy zabawki?

    Ada:

    połącz, otwieranie zabawkami.

    Ja:

    Wiesz, ja nie mam żadnych zahamowań i jara mnie niemal wszystko, ale Ewa czasami mówi stop.

    Ada:

    Szukaj, próbuj, nie przestawaj.

    Ja:

    Poradź coś. Coś co Ty lubisz.

    Ada:

    Próbujesz mnie wciągnąć na mieliznę, ale ok? Skoro Ty lubisz wszystko (naprawdę wszystko?), to spróbuj coś o ton niżej od Twoich fantazji…

    Ja:

    Niemal wszystko. Może Ty coś wiesz? Gadacie przecież.

    Ada:

    Niemal, tak? To czego nie lubisz? Ja bym spróbowała jakieś dildo, nie musi być duże, ale żeby miało sporo niespodzianek.

    Ja:

    Nie kręci mnie chyba tylko robienie kupy… Dzięki za radę, wiesz coś o tym, podejrzewasz czy to Twoje doświadczenie?

    Ada:

    O, to mnie też to nie. Jeszcze gwałt, niektóre podobno aż miękną na myśl o bezpiecznym gwałcie, ja nic, a nic. Odp: a i c.

    Ja:

    Gwałt jest czymś, czego nigdy nie mógłbym zrobić, ale ma coś w sobie. Odpowiedź A- skąd wiesz? Odpowiedź B- aż mi wyobraźnia pogalopowała.

    Ada:

    Ad. odpowiedzi A- ja bym dyskretnie sprawdziła Jej telefon, wiesz, historię, przeglądane zakupy, może coś ma w wiadomościach. Galopuj! Lecę, pa!

     

     

    Wieczór, Ewa pod prysznicem, ja do jej telefonu, allegro i bang od razu, bardzo ładne stylowe wibratory i… Maski weneckie, no, no dwadzieścia lat razem, a tu proszę… Jeszcze wiadomości:

    Ada, to było coś, naprawdę! Nie myślałam, ale o! Kobieto.

    Potem jakieś całuski, oczka.

    Mejle.

    Ja:

    hej Niebrzydka, bardzo mi pomogłaś, dziękuję.

     

     

    Ada:

    Nie ma za co Panie Estetyczny, tzn. jeszcze nie ma. I co kupujesz?

    Ja:

    Przecież wiesz.

    Ada:

    Wiem, wiem. Zaciekawiłeś mnie tym, że niemal wszystko Cię kręci?

    Ja:

    Ty też robisz wrażenie osoby, która docenia bodźce… Jakie lubisz najbardziej?

    Ada:

    Ty pierwszy.

    Ja:

    Lubię zapachy i smaki też, ale to się łączy, gadamy otwarcie bez hamulców?

    Ada:

    Gadajmy, ale nie przekrocz niepisanych zasad.

    Ja (nie wiedziałem o co Jej chodzi):

    Jasne.

    Ada:

    Zatem zgodnie z niepisaną zasadą, Ty pierwszy, żebym ja z siebie puszczalskiej nie zrobiła

    Ja:

    Po pierwsze, bez względu na to co mi powiesz, nigdy o Tobie tak nie pomyślę.

    Lubię zapachy, mój ulubiony to zapach pachwin w trakcie seksu, lubię też smaki i tutaj najbardziej mnie podnieca pocałunek z Ewą, gdy czuję w jej ustach smak mojego penisa, zapach mojej spermy…

    Ada:

    no, no, bardzo namiętne i takie oddane (chyba dobre słowo)

    Ja:

    Nie ściemniaj, a Ty?

    Ada:

    Lubię zapach fiuta, lubię też jego delikatną skórę na moich wargach, ale fakt o tym aromacie nie pomyślałam, a to chyba też lubię.

    Ja:

    Aromat kutasa, czy aromat Twojej cipki na ustach Marka?

    Ada:

    Jedno i drugie, ale chyba bardziej jego. A Ty lubisz zapach Jej cipki?

    Ja:

    Jak i pachwin, w ogóle wolę robić niż jak mi się robi.

    Ada:

    Rozwiń.

    Ja:

    Gdybym miał wybierać wolę robić minetkę niż jak mi Ewa obciąga.

    Ada:

    Chłopak marzenie, ale wiem, wiem co nie co…

    Ja:

    Tu nie będę skromny, bo umiem wypieścić tak, żeby aż tyłek pulsował i ten zapach niekoniecznie jej cipki od razu spod prysznica… Co wiesz?

    Ada:

    Wiesz takie tam pogaduchy, ale zazdroszczę, włoski czy wygolona?

    Ja:

    Prosto z mostu. Lubię włoski, Ewa ma blond i to mnie strasznie podnieca, pamiętam, że jak pierwszy raz ją zobaczyłem zatkało mnie w zachwycie.

    Ada:

    Mnie też się podobają….

    Ja:

    Ty czarne?

    Ada:

    I gęste. Ale się depiluję.

    Ja:

    Całą?

    Ada:

    Nie.

    Ja:

    lubię takie, skrywają jakąś tajemnicę.

    Ada:

    lubisz coś jeszcze, co mogłoby mnie zaskoczyć?

    Ja:

    O jednej rzeczy powiem Ci kiedy indziej, ale tak, lubię sobie walić, przy Ewie, zwłaszcza kiedy Jej robię buzią, ale też kiedy Jej nie ma, lubię oglądać porno, zwłaszcza razem z Nią, kiedy się kochamy, lubię patrzeć jak robi sobie dobrze sama. A Ty? Zaskoczysz mnie czymś?

    Ada:

    Lubię hmmm czuć wytrysk na sobie, lubię patrzeć jak facet wali sobie konia nad moją twarzą lub piersiami.

    Ja:

    Ja zwłaszcza piersi, strzał na sutki.

    Ada:

    Aż zadrżałam.

    Poszedłem do łazienki myśląc, albo sobie zwalę, albo zimna woda na łeb, chciałem wymyć ręce i nabrałem żelu, był biały i przypominał spermę, zrobiłem zdjęcie mojej dłoni z solidną porcją żelu i wysłałem je Adzie z podpisem, tak się kończą (?) rozmowy z Tobą.

    Po chwili mejl od Ady, zdjęcie z wanny, piana, brzuch i nogi oparte wysoko o ścianę, z podpisem “i ja nie próżnuję”.

    Myślę, że oboje myśleliśmy sobie, że mamy wymówkę, ja- to był tylko żel, Ada- to tylko nogi.

    Ja:

    Ładny kolor paznokci.

    Ada:

    Jaki smak?

    Ja:

    Słonawy jakiś.

    Ada:

    Nie pierdol, że spróbowałeś.

    Ja:

    Nienajgorsze, ale wolę soki Ewy.

    Ada:

    Co w niej lubisz najbardziej, tak cieleśnie?

    Ja:

    Tyłek i biust, szaleję za nimi. A Ty w sobie co?

    Ada:

    Nogi, Ewa mówiła, że je lubisz, podobają mi się moje usta, lubię twarz i brzuch zwłaszcza dolną część.

    Ja:

    A piersi?

    Ada:

    Szału nie ma.

    Ja:

    Wieczorem znów dorwałem się do telefonu Ewy, ale wiadomości usunięte, jakieś tylko pierdoły o pracy, wchodzę w galerię, nic, mejl, nuda, ale tknęło mnie, by zobaczyć ostatnio usunięte i już widząc miniatury przerzucam cały folder na swojego mejla, dużo nagich ciał, na miniaturach mało widać, ale czuję, że to będzie duża rzecz. Co dziwne, czuję, że to może mieć coś wspólnego z niewłaściwym zachowaniem Ewy, ale ta cała sytuacja sprawia, że nie czuję zazdrości czy złości, a samą ekscytującą ciekawość. Rano Ewa jedzie do mamy, tylko zamykają się drzwi, wchodzę na mejla i widzę kobiety nagie, raz zdjęcie jednej, raz drugiej, Ewę poznaję od razu, a ta druga to musi być Ada, wysoka, te nogi i kępka czarnych, bardzo gęstych włosków na łonie, elegancko przystrzyżona i zadbana. Wymieniały się fotkami, bardzo odważnymi, ale myślały, bo twarzy nie widać. 168 zdjęć, jedno lepsze od drugiego, myślę sobie, z jednej strony mam przewagę nad Adą i Ewą, nie wiem po co mi ona jeszcze, ale jestem pewien, że się przyda, z drugiej nie powinienem jej wykorzystać tak wprost, ta sytuacja zaczyna być jakaś ostro pokurwiona (to dobre słowo). Niektóre ze zdjęć są naprawdę ostre, mocne zbliżenia, mocne gesty, raczej mocna pornografia niż wymiana erotycznych fotek. Przeglądam, jedno po drugim, widzę zdjęcie Ady niemal jak na fotelu ginekologicznym, ma niezwykle ładną cipkę, symetryczną, długa kreska i mocno zarysowana łechtaczka, jest duża. Ma też pieprzyka w pachwinie- zmysłowe.

    Ja:

    A bo byłbym zapomniał, nie tylko Twoje nogi mi się podobają.

    Ada (od razu, jakby czekała):

    Niech zgadnę, cycki!

    Ja:

    Nie! Szyja. Masz tam ładnego pieprzyka, a to mój mały fetysz.

    Ada:

    Czyli cycki Ci się nie podobają?

    Ja:

    A to nie jest przekraczanie granicy?

    Ada:

    Nie wiem może jest, ale chcę wiedzieć.

    Ja:

    Skoro Tobie wolno, to i ja, myślę, że są zajebiste, lubię takie, lubię nie za duże (wiem, że Ewa ma bujny biust, ale o tym potem), ale jak już jestem za granicą, to taki rozmiar kojarzy mi się z zajebistym seksem.

    Ada:

    Wracamy na granicę!

    Ja:

    1:1

    Ada:

    Pieprzyki?

    Ja:

    Cholernie mnie to podkręca, tak samo jak piegi, moja była dziewczyna miała pieprzyka pod piersią, jak byłem leniwy, tylko się przeciągała i gotowość rosła, inna była piegowata (ten rozmiar) i kiedy chciała mnie podkręcić mówiła: wycałuj wszystkie moje piegi, jeden po drugim, ale pieprzyki bardziej- fetysz, nie kontroluję.

    Wymyślałem trochę, ale chciałem zasiać ziarno niepewności, choć póki co się nie udało.

    Ada:

    Bez kitu spróbowałeś spermy?

    Ja:

    Nie mam z tym problemu, mówią, że w każdym facecie jest pierwiastek kobiecy i na odwrót, ja mój lubię i się z nim świetnie dogaduję.

    Ada:

    Rozwiniesz?

    Ja:

    Chętnie, choć nikomu o tym nie mówiłem, a to złożona sprawa. Mogę zadzwonić?

    Po chwili to mój telefon dzwoni- Ada.

    -No zaciekawiłeś mnie.

    -A propos ciekawości, mam wrażenie, że Ewa się czegoś domyśla, pytała ostatnio o Ciebie ni stąd, ni z owąd.

    -Nie sądzę, lubi mnie po prostu. O co chodzi z tymi pierwiastkami?

    -Kiedyś byłem w stanie zrobić dużo, by zbliżyć się do kobiety, długa historia, ale gdybym Ci opowiedział moje przygody, nie uwierzyłabyś. Nie o tym, kiedyś u mnie nad morzem sezon na przygody zaczynał się we wrześniu, kiedy przyjeżdżały studentki, poznaliśmy z moim przyjacielem dwie, śliczne, piękne i mądre, ale w ogóle nie reagowały na nas zmysłowo, pomyślałem, że pójdziemy va bank i, mam nadzieję, że nie obrzydzę Ci siebie, zaprosiliśmy je na spacer tylko we czwórkę, trochę wypiliśmy i zaczęliśmy udawać gejów, nie zwracaliśmy uwagi na nie, gadaliśmy o literaturze, one pewne, zaprosiły nas do siebie do hotelu, my zmotywowani, ale trzeba im udowodnić, zaczęliśmy się całować, już nieźle napici, nie czułem obrzydzenia nawet miałem ochotę to kontynuować, ale one się przejęły i przyłączyły, choć wiem, że nie miałbym problemu wziąć mu wtedy do buzi. Z resztą trochę mi to zostało, bo uwielbiam duże łechtaczki, takie, które można objąć ustami, a nawet ssać jak napęcznieją…

    Ada przez chwilę głęboko oddychała, nie wiem czy była podniecona zaczęła łączyć kropki…

    -No nie powiem, zaimponowałeś mi.

    II

     

     

    Dzień imprezy. Ja łażę w piżamie po chacie, udaję, że nic mi się nie chce, Ewę trochę nosi, bo za chwilę wychodzi z dziewczynami do kina i na drinka.

    -A idź i pozdrów te swoje koleżaneczki.

    -Pa kochanie, nie będę późno.

    Wychodzi, piszę do Ady:

    Za ile będziesz?

    Ada:

    Lepiej nie. Będę z dziewczynami po 19.00.

    Nie nalegam, wpadają dwie z baterią win. Dajcie znać jak będziecie wychodzić z knajpy- mówię. Dobra, dobra i lecą, ja gotowanie drineczek i po dwóch godzinach byłem gotów ze wszystkim.

    Ada:

    Wchodzimy do knajpy, już nie mogę się doczekać.

    Ja:

    Nagotowałem pyszności.

    Ada:

    Dziś same delicje w menu…

    Ja:

    Skąd wiesz?

    Ada:

    Ja wiem dużo więcej niż Ci się wydaje…

    Ja:

    Intrygujące. Mam nadzieję, że się spiszę.

    Ada:

    To akurat wiem.

    Robi się gorąco, a na dworze 37 stopni i lipcowe słońce pali.

    Ja:

    Ada wiesz, że ja poza tym wszystkim, po prostu bardzo Cię lubię?

    Ada:

    dobra przestań rzewnie pieprzyć i otwieraj wino powoli, za 15 minut wychodzimy.

    Wchodzą, Ewa:

    -Ania tylko siku, bo dziewczyny idą na dział…

    -Niespodzianka!!!

    Ewa ma strasznie słabą głowę i widzę, że już jest trafiona i to solidnie.

    -Co wyście jej dały?

    -Dwa wściekłe…

    -I pigwa po drodze…

    Ja pierdolę, klnę w myślach, wiedzą co się z nią dzieje po takiej dawce alkoholu i jej pozwalają.

    -No co! To święto Ewy!

    Dziewczyny też już mają w czubie, ale w tym temacie są nie do zdarcia, czasami aż sam się boję z nimi pić, zwłaszcza z tą śliczną najmłodszą. Na szczęście na takie okazje lubię mieć cymes i tak jak dbam o siebie i pływam dużo, to od czasu do czasu lubię się nawalić i dmuchnąć kreskę dobrego- a jestem zaopatrzony.

    Ewa po 30 minutach idzie do toalety, ale nikt nie zauważa, że nie wraca przez 45 minut- wchodzę do sypialni- trup.

    Wracam na epicką imprę Eweliny, jeszcze jest jasno, alkohol idzie jak woda, dopiero teraz zauważam, jak bardzo skąpo są ubrane moje towarzyszki. A młoda Ania przegięła, biały obcisły top bez stanika- cudo. Pijane nauczycielki są gorsze niż kibice. Najpierw tradycyjne narzekania na mężów z komentarzem:

    -Tomek może słuchać, on jest spoko ma pierwiastki.

    I śmiech. Patrzę na Adę najpierw z wyrzutem, potem dociera do mnie, że właściwie robi mi reklamę, zauważam też, że jest niemal trzeźwa i mało pije. Muszę się wzmocnić- kreska.

    -Ja to jak mnie Marcin, tak porządnie nie wybzyka przed okresem, to chodzę wkurwiona jak osa- Ania G. Przez godzinę słucham o tym jak one by chciały, a jak ich faceci się nie starają. Chcę skończyć tę dyskusję, koks wskoczył, alko działa, jest kreatywność.

    -Dziewczyny?- mówię.- Gdyby nie Ewa i nie Wasi faceci, to ja bym Was wszystkie tak nawyobracał, że przez tydzień byście nie siadły na tyłkach, uwielbiam was wszystkie za to jakie jesteście i jakie macie ciała. Zdrowie!

    Ania lekko mamrocząc:

    -Wszyskie na raz?

    Druga Ania:

    -Czemu na tyłkach. I zakrywa usta dłonią dodając -Aha!- po chwili- Co się dzieje w tym pokoju zostaje w tym pokoju- tańczymy!

    Ada idzie do toalety, dostaję wiadomość:

    Twoje? I zdjęcie moich czerwonych majtek.

    Odpowiadam:

    Powąchaj.

    Ada:

    Lubię ten zapach, z dzisiaj?

    Ja tańczę, z każdą po kolei, wtulają się we mnie, dotykamy się policzkami, przyciskam je do siebie, jest im dobrze, o mnie nie wspominając- fiut nie mięknie. Tańczę z Adą:

    • Miałeś mi powiedzieć później co jeszcze lubisz.- Ada przylega do mnie cały ciałem, mamy blisko siebie twarze, czuję jej oddech, mam wrażenie, że już nikt się nie kontroluje, jestem bliski by dotknąć jej ust, drżymy oboje, ale coś mi mówi, że to ta granica, której jeszcze nie warto przekraczać, zbliżam usta do jej ucha, ona jest tak blisko mnie, że na pewno czuje jak w jej kierunku pręży się mój penis, bo co chwilę dociska mocniej swoim łonem.

    • To miłe.-mówi.- Widzieć, że się komuś podobam.

    • Czuć, raczej czuć, ale jak jeszcze raz zrobisz ten ruch, to nie ręczę za siebie.

    Uśmiecha się i przez chwilę, gdy jesteśmy tyłem do reszty, kładzie rękę na moim tyłku.

    -Mów.

    -Jeden warunek.

    -Tak?

    -Musisz być już wilgotna, to działa tylko w stanie mocnej ekstazy.

    -Jestem… Jestem

    -Lubię, gdy kobieta, już gdy jesteśmy na szczycie, siada mi na brzuchu, ociera się o niego swoim kroczem i robi…- zbliżam usta do jej ucha tak, że niemal muskam małżowiny- małe siku.

    Zadrżała. Westchnęła i nieco oszołomiona, poszła do łazienki. My tańczymy, pijemy, gadamy.

    -Chodź tutaj do nas, siadaj, pij.- ledwo mówią, ale wiem, że jeszcze na wiele je stać. Siadam na sofie, trzy laski, ja sam, obejmują mnie jak kumpla, ale to nie moi kumple.

    -A ty mi powiedz, Ty tak na serio byś nas, gdyby nie Ewa?

    -Każdą i to nie raz, w każdą dziurkę, mocno, delikatnie, ostro, z mówieniem, bez… Jak byście chciały.- trochę się droczę, bo we mnie koks, w nich alko i te ich dłonie, niby przypadkiem, na udzie, na torsie, głowa opada na moje ramię, a gdy się podnosi usta muskają policzka, tylko Ada jakaś prawie trzeźwa i cały czas bezwstydnie trzyma dłoń wysoko na moim udzie.

    -A pokaż co kupiłeś Ewie…- mówi.

    Pokazuję.

    -O!- mówi Ania G.- Można na dwa baty, bez zdradzania.

    Ada mówi:

    -No dobra. Koniec biby taksówka na Was czeka na dole. Sio!

    -A Ty?

    -Po mnie zaraz będzie Marcin.

    Pojechały, ale Marcin jest w Niemczech.

    III

    -Zatańczysz jeszcze?- pytam.

    -Po to jestem, zatańczymy, zatańczymy…

    Znów bardzo blisko, ale bez pocałunków, bez dotykania miejsc za granicą, przesuwam mocno przyciśniętą do jej brzucha dłonią w górę, omijam piersi i opuszkiem palca pieszczę jej pieprzyk na szyi, ona wbija palce w moje plecy jakby chciała mnie wchłonąć. Nagle ruch i wchodzi Ewa:

    -Odbijany.- i przejmuje Adę ode mnie, odwraca się i mówi- Nam też posyp.

    Robię ładne kreski i wciągamy. Ewa jest tylko w białej bawełnianej koszulce na ramiączkach i majtkach, uwielbiam ją bez makijażu. Tańczy z Adą powoli i pyta ją:

    -I jak?

    -Nie dał się, było gorąco, ale trzymał fason, ciągle o Tobie, jakie Ty masz cudne pośladki, jaki piękny biust, jak cudownie smakujesz…

    -No to będzie nagroda, chłopcze.- zaczynają się całować, ja po chwili dołączam do nich, ale Ewa mówi:

    -Nawet nagroda ma swoje granice, Ada się zgodziła, ale tylko ja jej mogę dotykać, to moje urodziny i to Wy zajmujecie się tylko mną, nie sobą.

    Całuję Ewę w biust, Ewa całuje się z Adą, staję za nimi i dotykam pleców Ewy, zsuwając jej ramiączko jedno, potem drugie, koszulka opada, a Ada dotyka jej piersi dłonią bardzo delikatnie.

    -Tego Ci zazdroszczę.

    -To może zrekompensuj to sobie, co Tomek ma zrobić? Ty rządzisz…

    -Rozbierz się Przystojniaku. Do naga, chcę chociaż popatrzeć.

    Nie mam się czego wstydzić, triathlon, ciało nie tylko jak na czterdziestolatka w wykurwistej formie i nawet fiut już się trochę ogarnął na widok dziewczyn. Rozbieram się i tańczę koło nich, one patrzą na mnie, Ewa dotyka mnie, Ada Ewy, ja dotykam siebie, one się całują, ja pieszczę sam sterczącego już fiuta.

    -On jest zajebisty.- mówi Ada oglądając mnie jak towar.

    -Mówiłam Ci, zero wstydu.

    Kładę się na sofie i rozciągam moje 188 cm wzrostu, Ewa rozbiera Adę, patrzą na siebie.

    -Jeszcze mi dziś obie będziecie go ssać… Doprowadzę was do tego.

    -Niedoczekanie. – mówi Ewa i sama bierze do ust mojego kutasa, a Ada pieści ją od tyłu.

    -Chodź do mnie- mówię do Ewy.

    -Nie. Idziemy do sypialni, tam zatańczymy dopiero.

    Kładziemy się, Ewa w środku, ja zajmuję się tyłem, Ada pieści to czego tak zazdrości, Ewa zamyka oczy, a dłonie Ady i moje spotykają się na kroczu Ewy, oboje ją masujemy jest bardzo mokra, czasami wypina tyłek w moim kierunku, czasami pręży się do Ady, zastępuję Adę na piersiach, a ona zsuwa się pocałunkami w dół po brzuchu do blond zakamarków Ewy.

    -Grzeczne z Was suczki.- mruczy Ewa.

    Ponad jej ramieniem widzę jak Ada unosi jej nogę i zaczyna pieścić Ewę językiem, unosi wzrok, ale patrzy na mnie, a nie na biust Ewy, która drży już leciutko, podsuwam się bliżej i powoli wchodzę w jej cipkę, w tym samym czasie mocno ściskam sutek Ewy, aż jęczy i mówi:

    -Mocniej. Wiesz jak lubię.

    Widzę jak Ada jest niemal w transie, gdy liże łechtaczkę Ewy i czuje jak ją posuwam.

    -Smakuje Ci moja kobieta?

    -Ejże- mówi Ewa.- Ona jest moja!

    -Nie dotykam, mówię do Ady tylko.- i wbijam kutasa z całej siły w jej pulsującą kobiecość.

    -Jest pyszna, lubię ten aromat.- a mówiąc to jej język zapuszcza się dalej i dotyka mojego kutasa, Ewa nie ma prawa tego widzieć.

    -To dobra pozycja dla Ciebie, dobrze widzę co robisz, Twoje usta jak obejmują cipkę Ewy, jak ją pieszczą.- Ewa lubi słuchać i czuję jak zaczyna pulsować w środku.

    -Ej Ada, co zrobisz jak się spuszczę?

    -Nie przestanę, strzelaj- i znowu dotyka mnie samym czubkiem języka, wybucham, pierwszy raz, a Ada wciąż liże i patrzy się na mnie, kiedy Ewa chowa głowę w poduszkę i w końcu odpycha ją od swojego krocza. Ada wraca do góry, całując brzuch, piersi w końcu szyję, a ja widzę jak moja sperma spływa jej po policzku, Ewa też to widzi.

    -Narozrabiał na Ciebie?- i wyciera jej to kciukiem po czym go oblizuje i daje Adzie do ust, a po chwili pieszczoty, wsuwa go mi między wargi.

    -Moja sperma, wilgoć Ewy i ślina Ady, niczego lepszego dziś nie miałem w ustach- mówię. Czuję, że jesteśmy tak naćpani i podnieceni, że już teraz mógłbym pieprzyć je obie, ale kręcą mnie te ograniczenia, a jeszcze bardziej fakt, że to Ada łamie zasady ukradkiem.

    -Pobawcie się teraz mną, tak delikatnie, zmysłowo.- zamieniamy się z Adą miejscami, gdy przechodzi nade mną czuję jak jej piersi przesuwają się po moim ramieniu, a jej mokra cipka opiera się przez chwilę na moim biodrze. Zaczynam całować Ewę w usta, tak jak chciała, delikatnie, pieszczę jej piersi, gładzę twarz.

    -Lubię taką ciszę przed trzęsieniem ziemi.- mówi Ewa.

    -Czyli te wszystkie mejle i rozmowy, to był zaplanowany test, tak?

    -Yhm.- mruczy Ewa nie otwierając oczu.

    -A co gdybym oblał?- pytam całuję ją w usta patrzę na Adę całującą jej kark i zsuwam dłoń do jej krocza.- Co?- chwytam ją tam.

    -Wolisz nie wiedzieć, ale nie byłoby cię tutaj teraz.- Ada ciągle patrzy na mnie i zagryza wargi, wtula się w Ewę i obejmuje ją ramionami tak, że dotyka jej piersi, a ja moje dłonie kładę na plecach Ewy i mam brzuch a wyżej piersi Ady, która odsuwa się tak by czuć jak zewnętrzna część mojej dłoni przemyka od jej podbrzusza aż po piersi, których sutki są twarde jak kamienie.

    -To dziś nie będę musiał udawać cipki ustami…?

    -Chyba, że będziesz chciał… Wiesz, że to lubię.

    -Masz oryginał. Ada połóż się tutaj, Ewa ma ochotę na smak cipki.

    Ada sprawnie rozchyliła nogi, a Ewa zaczęła je całować, od łydek w górę.

    -Na to chcę popatrzeć. Pieść jej uda zanim ją wyliżesz.

    Ada odchyla głowę do tyłu, ale spogląda na Ewę, na mnie.

    -Kochanie, wybrałaś najtrudniejszą testerkę dla mnie, wiesz jak jara mnie Ada, chyba mogę liczyć na nagrodę skoro nie dałem się zwieść jej wdziękom.

    -Mów.

    -Nie spodziewałem się, że będę oglądał jej piękne nagie ciało, a widok tej mokrej cipki dla wielu już byłby nagrodą.- w tym momencie od niechcenia wsuwam kutasa w śliską cipkę Ewy i jak gdyby nigdy nic kontynuuję, posuwając ją z wypiętym tyłkiem i głową między udami Ady- ale apetyt rośnie w miarę jedzenia, a Ty wiesz jak lubię smak kobiecego krocza, chcę jej spróbować.

    -Poczujesz jej smak jeszcze nie raz.- Ada aż drgnęła. A mój penis nabrzmiał jeszcze bardziej.

    -Piękny mam widok, moja kochana pieści piękną cipkę między kosmicznymi nogami, ja patrzę na piersi naszej kochanki, widzę jej zamglone oczy i Twój cudowny tyłek o który też zadbam, a mojego kutasa obejmują mięśnie pochwy, którą uwielbiam. Ada nie wytrzymała i doszła nagle zaciskając nogi i wargi, jęczała dość długo. Ewa opadła, a ja wziąłem jej dłoń i dotykałem nią Ady nie przestając pieprzyć Ewy od tyłu…

    -Lubisz jej brzuszek? A piersi? Ja wolę jej piersi- zacząłem przejmować inicjatywę, Ada siedziała oparta plecami o ścianę i wciąż dyszała, a moja dłoń prowadziła dłoń Ewy po ciele Ady i tym razem to ona zaczynała głęboko oddychać.- tak, te piersi mają coś w sobie, nie są duże, ale ten kształt i pewnie ich malutkie z podniecenia sutki sterczą tak, że aż milutko drażnią opuszki Twoich palców, prawda?

    -Tak… są cudne.

    -Tak cudne jak Twoje?

    -Te podobają mi się bardziej- jęczy Ewa- przecież wiesz.

    -Gdzie chcesz teraz?

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Tomasz Tomasz
  • Cynthia mloda uczennica Filippy Eilhart cz.1

    Czasem nawet nilfgaardzki agent musi odpocząć. Pomyślała Cynthia kładąc się na swoim łóżku po ciężkim dniu zdobywania informacji dla cesarstwa. Nie zdawała sobie sprawy jak ważne otrzyma zadanie kolejnego dnia. Cesarstwo Nilfgaardu od dłuższego czasu planowało kolejną już inwazję na Królestwa Północy. Cynthia wiedziała, będąc jednym z najważniejszych agentów siatki szpiegowskiej cesarstwa że, pierwsza faza osłabienia królestw już się rozpoczęła. Wiedźmini cechu żmii zostali już wysłani w celu wykonania najbardziej tajnej misji wagi cesarskiej. Dla ludzkiej agentki również przygotowano specjalną misję. Miała zostać wysłana do Vergen aby udawać podopieczną potężnej czarodziejki a dokładnie samej Filippy Eilhart. Jej dokładnym zadaniem miało być zdobyć zaufanie i dowiedzieć się jak najwięcej na temat słynnej loży czarodziejek. Wszystko byłoby proste gdyby nie sam fakt iż trzeba było zdobyć wiedzę jak dostać się pod skrzydła Filippy. W tym przypadku udała się do jednego z starszych agentów którzy działali już w temacie loży. Według raportów wychodziło że Filippa ma pewne skłonności które mogą pomóc młodej agentce a mianowicie swoje wdzięki. Potężna czarodziejka posiadała słabość do kobiet ale w głównej mierze do specyficznych relacji między jedną a drugą kobietą. Ta informacja mocno zaniepokoiła blondwłosą agentkę. Nigdy dotąd nie miała kontaktów z kobietami. Dodatkowo myśl że najpewniej w początkowej fazie pełniłaby funkcję zabawki erotycznej czarodziejki nie zachęcały jej. Służąc najpotężniejszemu Cesarstwu na świecie nie miała czasu związać się z nikim na dłużej, zazwyczaj były to jednorazowe przygody z mężczyznami w zbliżonym do niej wieku. Filippa była o wiele starsza więc nie tak łatwo będzie się wkupić w jej ramiona.

    Kolejny miesiąc spędziła na studiowaniu wiedzy magicznej. Dowiedziała się że, będzie mogła wejść w relację między mistrzynią a uczennicą którą w świecie magii nazywa się „Na Smyczy”

    -Adekwatna nazwa do tego co mnie będzie czekało – pomyślała Cynthia.

    Wywiad cesarstwa za pomocą innych agentów przemycił informację o młodej adepce magii która poszukuje mistrzyni która by ją wszystkiego nauczyła. Specjalnie nie szczędzono opisu jej wyglądu miedzy słowami agentów aby mieć pewność która z Czarodziejek zainteresuje się młodą uczennicą. Trzeba tu podkreślić iż Cynthia była niską blondynką o małych ale kształtnych piersiach i rysach twarzy dorównujących szlachciankom z Novigradu. Długo nie trzeba było oczekiwać odpowiedzi. Filippa wysłała specjalne zaproszenie dla Cynthi. Tak jak wskazywały raporty miała przytulną posiadłość w Kaedwen. Miała tam przybyć przygotowana na ciężkie lekcje oparte na surowości jednej z najbardziej potężnych czarodziejek.  Tak więc jedna z najlepszych agentek mimo młodego wieku nagle stanęła pod drzwiami kobiety wobec której miała do wykonania jedno z najważniejszych zadań dla samego Emhyra. Musiała porzucić swoją pewność siebie, poczucie dumy i wyższości dla głupowatej uczennicy. Drzwi otworzyła jej Filippa a na jej widok młoda agentka aż zaniemówiła. Stała przed nią piękna dojrzała kobieta w sukni z biustem który sam się wylewał. Dwa warkocze opadające po dwóch stronach ramion. Ostudził ją głos który wyrwał z zamyśleń.

    -Czy jesteś niemową? Dlaczego nie odpowiedziałaś na moje powitanie? – rzekła zirytowana Filippa.

    -Wybacz Filippo ale pierwszy raz mam kontakt z tak potężna czarodziejką. – rzekła całkowicie wystraszona dziewczyna

    -Dla ciebie od dzisiaj Pani bądź mistrzyni cechu magicznego młoda damo. – odpowiedziała całkiem spokojnie, zmieniając ton swojej wypowiedzi.

    Spojrzała na młodą adeptkę i stwierdziła ze to co mówili o niej nie było kłamstwo. Stała przed nią istna piękność dla której zaraz miała stać się swego rodzaju nauczycielką. Bardzo ucieszyła ją ta myśl i o tym do czego będzie jeszcze mogła wykorzystać tą piękną blondynkę.

    -Wejdź i od razu rozgość się w pokoju obok. Myślę że od razu zaczniemy twoją naukę. Ważna kwestia tylko, każda moja uczennica musi odbywać moje lekcje w tamtej todze co leży na łóżku. Tylko to może mieć na sobie aby nie zakłócać więzi czarodziejki z ciałem. – powiedziała i wskazała na togę.

    Oczywiście kłamała jak i o więzi jak i o tym że każda jej uczennica w tym pobierała nauki. Jednakże w tym przypadku od samego początku chciała pozbyć się odzienia z Cynthi. Już zaczęła w głowie obmyślać kolejne zasady jakie będą do przestrzegania a w innym przypadku kary za ich złamanie.

    Uśmiechnęła się i  udała się do swojego laboratorium.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Klaudia P
  • zaklad… fryzjerski intro

    Mam na imię Tomasz i jestem fryzjerem, najlepszym w mieście, małym, małomiasteczkowym, ale to mnie uważają za najlepszego. Mam piękny i duży salon, na który mogę sobie pozwolić, bo robię to w ramach hobby, byłem żołnierzem i na misji przez niedopatrzenie sztabu doznałem kontuzji, a moja pielęgniarka zginęła, a to że była moją żoną powoduje, że dostaję od państwa wysokie zadośćuczynienie i pokaźną rentę. Lubię moją pracę- bo mogę lubić, stać mnie na to, lubię to, że przychodzą do mnie najlepsze klientki, lubię sprawiać im przyjemność, bez względu na ich typ urody, wiek czy stan cywilny- choć z pewnością te jeszcze piękniejsze czy też bardziej o siebie dbające wyzwalają u mnie chęć sprawiania im jakichś przyjemności w bonusie. A to komplement, a to dodatkowa usługa czy produkt, ale najbardziej lubię ewidentnie zbyt długo myć im włosy i widzieć, jak ich oddechy przyspieszają, bo zaczynają czuć przyjemność dalece inną od usługi fryzjerskiej. Lubię patrzeć jak zamykają oczy po chwili masażu głowy, jak rozchylają wargi, jak ich ciała reagują w standardowy dla podnieconej kobiety sposób. Lubię, bo potrafię i dlatego, że mogę więcej. Dlaczego? Nikt mnie tu nie znał dopóki się nie sprowadziłem i od razu łatka: samotny, fryzjer, zadbany- gej czy jak mówią tutaj pedał. Nie prostowałem tego nigdy, bo po co? Mężowie będący lokalnymi szychami biznesu, bez mrugnięcia okiem puszczali do mnie swe wysportowane, wymasowane, ponaciągane i pachnące dobrymi perfumami żony, ale to ja widziałem jak na fotelu z mokrą głową same robią się mokre podczas wmasowywania balsamu. Bywałem na tyle bezczelny, że gdy byliśmy sami z klientką, szeptałem niewinnie: “Nie za mocno…?”, odpowiedzi zazwyczaj nie było wcale, czasami był gest kręcenia głową, bardzo rzadko wyrwane jakby ze snu “Nieee” lub “O nie…” ale zawsze po którejśkolwiek z odpowiedzi na ich policzkach pojawiał się rumieniec, być może dlatego, że się zawstydziły przed samymi sobą, a może, i ja bym był za tą opcją, dlatego, że po wyrwaniu z rozkoszy moim pytaniem docierało do nich, że cały czas na nie patrzyłem. Miały tak wszystkie, wszystkie co do jednej, do czasu gdy pojawiła się Pani Magdalena, o niepolsko brzmiącym nazwisku….

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Tomasz Tomasz
  • zaklad… fryzjerski- Magdalena I

            II
    Pani Magdalena, około czterdziestki choć charakter twarzy zbuntowanej nastolatki, widać było, że dba o siebie, ale bez przesady w postaci chirurgii plastycznej- zmory tego miejsca, bo nawet piękne kobiety robią tutaj to sobie w taki sposób, że wyglądają momentami jak tanie, napompowane prostytutki ze słabego burdelu. Ale nie Pani Magdalena, nawet makijażu nie nakładała zbyt wiele, przynajmniej na wizytę u mnie, może chciała mnie zniechęcić, choć ja wolę myśleć, że wyczuła że tym przykuwa moją uwagę tym bardziej. Ubrana zawsze, ale to zawsze stylowo, inaczej niż inni, z nonszalancją, która była jej atutem i wyczuciem, które ten atut podbijało. Miała słabość do sportowego obuwia, zwłaszcza New Balance, czym mnie jako biegacza zaintrygowała, bo wyobraziłem sobie wspólny trening. Wyczułem też, a w tych sprawach jestem bezbłędny, że Pani Magdalena, jest na bakier z mężczyznami ostatnio, nie wiedziałem tylko z wyboru, czy zmusza ją do posuchy sytuacja, ewentualnie jest lesbijką i wtedy pech.
    -Kiedy może mnie pan ciachnąć?- spytała jakby tylko była u mnie przelotem.
    Uśmiechnąłem się tylko, nie odrywając od niej oczu otworzyłem grafik na komputerze, ciągle się na nią patrząc udałem, że przerzucam strony i powiedziałem:
    -Po co ja Pani?
    -Do cięcia! A co pan tu mięsem handluje, dziwne, bo widziałam inny napis!- niemal krzyknęła, ale widać było, że to nie na serio, a  moja odpowiedź ją zaintrygowała.
    -Nie, nie mięsem, ale jestem drogi, a Pani świetnie wygląda w czapce i wiem, że często je Pani nosi.- dodałem mówiąc bardzo wolno z lekkim uśmieszkiem.
    -A co łazi pan za mną czy co? Śledzi mnie pan? Jest pan tym, no, stalkerem?- dopytywała w żartach.
    -Żałuję, ale nie i również żałuję, że widzę panią dopiero pierwszy raz. Teraz.
    -Co teraz?
    -Teraz mogę się Panią zająć, miałem już zamykać, ale czego się nie robi dla…- popatrzyła na mnie odważnie, licząc chyba na komplement-…kilkuset złotych.
    Bez słów zdjęła dużą czarną bluzę, była już tylko w obcisłej zielonej bluzce z golfem i szerokich dżinsach, w których więcej było dziur niż materiału, ale dzięki czemu mogłem zobaczyć opaloną skórę jej nóg i stwierdzić, że są ładne na tyle, że wlepiałem w wzrok w jej nagie kolano, wokół którego skóra była sprężysta i świeża “Tak, dba os siebie” i zacząłem się zastanawiać czy od razu oczarować ją myciem extra czy jednak zostawić to sobie na następny raz, następne razy, z nadzieją, że będą.
    -A pan co? Klapsa pan ma?- zaśmiała się moja nowa klientka.
    -Klapsa? Co?- ogarnąłem się i dodałem-Klapsa jeszcze nie, ale może… Zapraszam na fotel do mycia.- powiedziałem, a ona ruszyła przede mną, nie powinienem gapić się jej na tyłek, krągły i z pewnością apetyczny, bo wszystko widać w lustrach, których tutaj pełno, ale nie mogłem się oprzeć i szedłem tak za nią ze wzrokiem próbującym przebić jej spodnie na pośladkach.
    -No mam nadzieję, że jest pan taki zdolniacha jak o panu mówią.
    Słyszała coś od kogoś, co mogłem się domyślać, ale gdybym wiedział od kogo, widziałbym co usłyszała.
    -Postaram się ze wszystkich sił nie zawieźć Pani nadziei, proszę się wygodnie położyć. Włączyć masaż w fotelu.
    -Poproszę, jestem strasznie pospinana.- położyła się, ułożyła głowę jak należy, a kiedy jej ciało było tak rozciągnięte w tej pozycji, oceniłem jednoznacznie i szybko w głowie “Prze-sek-sow-na! Nie spierniczyć tego”.
    Rozciągnęła się jeszcze bardziej, gdy układając się na fotelu uniosła dłonie za głowę, elastyczny materiał bluzki stał się niemal przezroczysty, a mnie przez chwilę wydawało się, że nie ma stanika, ale to byłby zbytek łaski, miała, ale był tak delikatny, że bardzo dokładnie odcinał się na bluzce kształt biustu, bardzo kobiecego, niemałego, ale przez wyciągnięte ku górze ramiona, robił wrażenie bardzo jędrnego, dziewczęcego, choć w sporej miseczce. Ta dziewczęcość piersi była słodka, choć nie pasowała do niej, a i ja lubiłem tylko dojrzałe kobiety, niedużo młodsze niż ja lub starsze, młódki, mają sprężyste ciała, ale są nudne i oczywiste. Ja odkręcając wodę, mierząc ją od brzucha do szyi myślałem już tylko czy uda mi się masować głowę tak, by ocenić jej sutki, gdy zdołam sprawić by się uniosły lekko dzięki pracy moich palców…
    -Nie za ciepła?- spytałem grzecznie.
    -W porządku, do dzieła, mam czas.- powiedziała i dopiero teraz zauważyłem, że chyba żuje gumę.
    -Oj proszę uważać co Pani mówi, bo czasami klientki tracą poczucie czasu.
    -DO      DZIEŁA.- powiedziała stanowczo zamykając już oczy by przygotować się na pierwszy strumień wody na włosy…
    Zacząłem działać…

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Tomasz Tomasz
  • zaklad… fryzjerski- Magdalena II

    Po chwili już wiedziałem, że nie będę musiał się zbytnio starać, by zobaczyć to co chcę, bo gdy tylko zmoczyłem jej głowę, przeczesałem jej mokre włosy moimi palcami jeszcze bez szamponu, uśmiechnęła się lekko i bez kontroli nad tym grymasem. Zrobiłem tak jeszcze kilka razy, poczułem jak jej kark rozluźnia się, oczy są nadal zamknięte, a uśmieszek nie znika jej z ust. Ustawiłem słuchawkę prysznica na podpórce tak by delikatny strumień ciepłej wody wciąż omywał jej głowę, a sam nacisnąłem pompkę szamponu, a jego ciężki korzenny zapach uderzył w nasze nozdrza, to z pewnością jeden z bardziej zmysłowych zapachów, a wśród kosmetyków do pielęgnacji włosów, zdecydowanie najlepszy. Niestety drogi jak diabli, ale zacząłem już dawać Pani Magdalenie bonusy, sprawić jej przyjemność, która to robi dobrze mnie samemu. Gdy zacząłem wmasowywać pieniący się kosmetyk u nasady jej długich blond włosów, znikł uśmiech, zastąpił go ten wyraz twarzy, który znam, który chcę by wybrana przeze mnie klientka miała na początku moich niewinnych pieszczot. Pani Magda miała na twarzy spokój, brak jakiejkolwiek myśli, zmartwienia czy troski, moje dłonie, ciepło wody, zapach szamponu i jego piana sprawiły, że Pani Magdalena odcięła się od tu i teraz, a wraz z moim , wstępnym wciąż masażem odpływała coraz dalej przy każdym ruchu dłoni. Nie było w tym, jak myślę, jeszcze nic ekscytującego zmysłowo, czysty relaks, czysta przyjemność. Ale kiedy moje kciuki zaczęły nieco mocniej kreślić koła po jej skroniach, a palce prześlizgiwały się między włosami na czubku głowy, tak by żadnego nie pociągnąć, łatwo było zauważyć, że klatka piersiowa mojej tak rozgadane jeszcze przed chwilą klientki unosi się coraz wyżej, by opaść nieco głębiej. Moment, gdy spłukuję szampon, by powtórzyć mycie jeszcze raz, daje mi sporo odpowiedzi. Pojawia się mimowolny grymas rozczarowania, dobrze w końcu nie zdaje sobie sprawy, że to początek rozgrywki. Zatem gdy czuje znowu wodę słyszy dźwięk nabierania na dłoń szamponu, układa się na masującym fotelu tak jakby była w domu, czuję się bezpiecznie, więc ja masuję skórę jej głowy nieco bardziej intensywnie, nie przesądzając jednak, bo dobrze ma być dopiero za chwilę, przed tym płukaniem chcę nie pozbawiać jej tego nastroju rozprężenia, więc mówię:

    -Teraz nałożę Pani odżywkę, którą wmasuję i szybko spłuczę, a potem maska i właściwy masaż skóry głowy.

    Pani Magdalena jeszcze trochę nieobecna, otwiera oczy i mówi już z odrobiną swojej zaczepności w tonie:

    -No nie przereklamowała pana, jeśli jeszcze nie miałam właściwego masażu skóry, to przez niemal 40 lat chodziłam do niewłaściwych fryzjerów.

    -A, jeśli mogę wiedzieć, kto mnie reklamował?

    -Sara, moją koleżanka, powiedziała mi, że strzyżenie u pana, to naprawdę relaksujący czas.

    -Tylko tyle?

    -Tak, zanuciła tylko piosenkę “czas relaksu, relaksu…”

    -No dobrze proszę wrócić do komfortowej pozycji na fotelu i będę kontynuował.

    Uśmiechnęła się i bez patrzenia na mnie ułożyła się na miejscu tak by było jej wygodnie, a mnie sprawiając przyjemność widokiem, który rozpościerał się poniżej moich dłoni….

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Tomasz Tomasz
  • zaklad…fryzjerski- Magdalena masaz… glowy

    Odżywka, gęsta i z tą samą ciężką, korzenną nutą zapachową, rozprowadzam ją najpierw na dłoniach i całymi otwartymi dłońmi nanoszę już ogrzaną na głowę od czubka w stronę czoła, potem na boki, przesuwam wskazującymi palcami po bokach głowy, nad uszami i lekko ją unosząc wsuwam dłonie pod tył głowy Pani Magdaleny i masuję obiema dłońmi tam właśnie, czubki palców wędrują od miejsca w którym włosy pojawiają się na karku i falując przesuwają się coraz wyżej, by zsunąć się znowu w kierunku karku, w tym momencie obejmuję samymi kciukami boki jej głowy i naciskam nimi na głowę, od góry w dół i tak kilka razy. Pani Magdalena ma dość poważną minę, zamknięte oczy, i proste usta, dość wąskie, ale idealnie wpasowane w kształt jej twarzy. Dłonie trzyma już na poręczach fotela, mocno je ściskając, a czasem układa je sobie na udach- nie wie sama co z nimi zrobić. Poleciła mnie Sara, żona lokalnego potentata w handlu tanimi podróbkami ubrań, który często przywoził ją sam i wstępował na chwilę by okazać mi swoją wyższość i zrobić głupią aluzję do mojego homoseksualizmu, a ja potem patrzyłem jak jego kobieta, tarła udem o udo i wzdychała, na kolejnej wizycie nawet już się nie hamowała, byliśmy świadomi niewypowiedzianego układu, pani Sara była bardzo kobiecą dystyngowaną damą, ją wyjątkowo hojnie obdarowywałem bonusami na fotelu. Ona na to czekała, ja to lubiłem, 20 minut jej wystarczało, po pewnym czasie i nabranym zaufaniu mówiła mi: “Strzyżenie?”, a ja wiedziałem, że to jej limit, więc przechodziliśmy na fotel, brałem przyrządy, robiłem fryzurę, płaciła i umawiała wizytę zostawiając napiwek. Prawie nigdy nie wdawaliśmy się z tymi wyjątkowymi klientkami w cielesne romanse.
    Patrzę teraz na tę, która wzbudza we mnie jakaś chęć przetestowania naszych granic. Oczarowany nachylam się do  ucha Pani Magdaleny szepcząc: Teraz maska i pozwolę sobie nieco mocniej Panią naciskać dłońmi, dobrze?
    -Tak, tak.- rzuca pani Magda, poruszając głową jakby czegoś szukała.
    -Gdybym przesadził proszę dać znać, a przestanę.
    -Nie ma pan co się tego spodziewać.
    -Wszyscy tak mówią, a gdy naciskam na te niezwykle czułe punkty syczą…
    -Z bólu?- pyta się przerywając mi.
    -Czasami z bólu, ale to taki miły ból.
    -Ja nie zasyczę, lubię intensywne przyjemności.- mówi z taką prędkością siebie, że robi wrażenie gotowej bym się nią zajął jak brutalny nieznajomy, który raczej gwałci niż pięści. Ja mam inną formę i na fotelu kobietę, która sprawia swoją urodą i charakterem, że już wiem, że dziś spróbuję posunąć się znacznie dalej niż zwykle i mam wrażenie, że ciało na moim fotelu chce tego niemniej niż ja teraz, a chcę z każdą chwilą coraz mocniej.
    -Wygodnie?
    Tylko kiwa głową i mam wrażenie, że przyjmuje pozycję jak widz na spektaklu, który mówi: “No, mam nadzieję, że się nie zawiodę.” Z jednej strony to lekko pędzące, z drugiej jestem pewien swoich dłoni i robię to po raz setny, a na dodatek chcę wznieść się na wyżyny moich zdolności manualnych. Spłukuję resztki odżywki, a moje palce, zdecydowanymi ruchami rozczesują jej mokre włosy, staję na chwilę przed nią i prowokacyjnie wsuwam palce w jej mokrą fryzurę po bokach i trzymam tak, jakbym chciał ją za chwilę pocałować, otwiera oczy, są jakby zamglone, ale wiem, że gdybym zbliżył usta do jej leciutko drżących warg, nie uciekłaby, ale ja tylko zaczynam natężać ruchy nad jej uszami i patrzę jej w oczy, by po chwili takiego masażu, wysunąć palce zagubione w jej włosach, a wyjmując “przypadkiem” myślami kciukiem jej policzka. Nie ucieka, nie wzdryga się, robi raczej ruch w kierunku mojej dłoni, jakby chciała się przytulić. Ja znowu staję za nią i zaczynam masować znowu jej głowę, bardzo wolno poruszając dłońmi, ale naciskając coraz mocniej, coraz bardziej intensywnie, ale i zmysłowo. Mówię:
    -Rozgrzana maska ma tę zaletę, że działa tak jak olejek do masażu na ramionach na przykład. Fajnie jest bez, ale olejek dodaje doznań wszystkim zmysłom i masowanej jak i masującemu.
    -Ramiona też pan potrafi tak wymasować?
    -Też, choć najlepszy jestem w masażu nóg i brzucha, a to niełatwe miejsce.
    Moje dłonie błądzą już na skórze nad jej uszami, a tam nie ma włosów- bez sprzeciwu.
    -A stopy?
    -Stopy są przecież częścią nóg, prawda? Mówiłem już, jestem specjalistą.
    -Rozmarzyłam się.- mówi czując jak moje palce muskają lekko jej kark, nachyla się ułatwiając mi dostęp.
    -Wezmę olejek, dobrze?- nie podnosi już nawet głowy, a jej naprężony kark czeka już na dotyk moich palców, nakładam olejek na dłonie, ładnie pachnie, kokos i wanilia. Rozprowadzam go po jej karku od linii włosów do miejsca, do którego zdołałem uchylić golf jej bluzki, zaczynam, rozmasowuję jej mięśnie na początek, by potem chwycić jej skórę kciukiem i wskazującym robiąc z niej  mały wałek, by móc go przesuwać ku górze, ale najpierw mówię:
    -Może przez chwilę zaboleć, ale po chwili będzie niezwykle przyjemne.
    Roluję tak jej skórę kilka razy sprawiając jej tym sposobem przyjemność tak miłą, że aż wzdycha cichutko kilka razy. Rozmasowuję jeszcze raz samymi kciukami jej  górną część pleców i kark wykonując kilkanaście posuwistych ruchów od pleców do szyi i dalej do podstawy czaszki, tam zatrzymuję się na moment i za każdym razem rozcieram jej mięśnie na boki karku docierając czubkami palców do ramiączek stanika, by po powrocie na dół coraz głębiej wsuwać dłonie pod tę obcisłą bluzkę. Pani Magdalena siedzi z pochyloną tuż nad kolanami głową, pozwalając mi właściwie wsuwać dłonie tak daleko pod jej cienką garderobę jak tylko zdołam. Staję po jej prawej stronie nieco bardziej z przodu i moje ramiona są zagłębione w jej okryte ciało aż po łokcie, sięgam zapinki biustonosza i bawię się nią prze chwilę, by zostawić zapiętą jeszcze. By po mgnieniu oka dociera do mnie, że mogła sobie pomyśleć, że nie umiałem sobie poradzić z rozpięciem górnej części jej bielizny. Wracam, więc raz jeszcze pod materię bluzki i jedną dłonią, sprawnie rozpinam jednym ruchem. Zostawiam tak na razie.
    -Mówił pan przed chwilą, że olejek podnosi emocje u obu stron masażu. Pan też się tak czuje?
    -Ma Pani skórę tak przyjemną w dotyku bez olejku, a gdy go dodałem, chciałem nie przestawać tam na plecach.
    -Proszę nie przestawać, jeśli i pan nie ma ochoty na przerwę.
    -Przerwę, ja tu pracuję proszę Pani, starając się o przyjemność klientki, która płaci i ma prawo wymagać.
    -Proszę, zatem mnie zaskoczyć.
    -Wspomniała Pani o masażu stóp, wie Pani, dlaczego tak lubimy by ktoś masował nam właśnie tę część ciała?
    -Wiem, ale lubię słuchać jak pan opowiada.
    -W stopach są punkty przez masaż, których można stymulować niemal wszystkie organy i części ciała. Nie wiem czy Pani wie, że takie same punkty znajdują się na uszach.
    W tym momencie objąłem bardzo delikatnie jej niewielkie małżowiny i zacząłem je rozcierać palcami, na których wciąż był kokosowy olejek, zadrżała. A ja kontynuowałem:
    -Górna cześć odpowiada za układ trawienny.- zacisnąłem tam dwa palce dość mocno, ta część łączy się z sercem, tył uszu, to podobno drogi oddechowe.- mówiąc jej to poświęcałem kilka chwil i ruchów na każde z wymienionych punktów, ale gdy wspomniałem drogi oddechowe, zdałem sobie sprawę, że zapomniałem zagadce, którą sobie dałem na początku, a mianowicie czy zdołam zrobić tak by brodawki jej piersi stwardniały i uniosły się w podnieceniu, teraz, choć myślałem, że to już się działo, ale poluzowany stanik nie pozwalał mi ich zobaczyć, a lubię patrzeć. Nie przerywam odpowiadania o uszach, samymi tylko opuszkami przesuwam leciutko po okolicy, w której ma  kilka dziurek po kolczykach i mówię:
    -Płatki uszu, ładnie się nazywają, prawda?
    -Tak, prawda.- dość głośno wyrzuca z siebie mój obiekt pieszczot już niemal oficjalnie nie fryzjerskich.
    -I pozwalają stymulować równie ładne miejsce.
    -O, poczułam, które…- jęczy cichutko Magdalena, a gdy nasilam nacisk na dolne partie jej uszu, kuli się nieco unosząc kolana i przyciągając je w kierunku podbrzusza. Ja przeciągam palcami po jej twarzy, ona próbuje chwycić je ustami, a ja zsuwam się po ramionach pod jej ubranie, chcąc przesunąć biustonosz z piersi, by zobaczyć ich kształt i już myśleć o przeniesieniu masażu na okolice dekoltu. Gdy jestem na samym czubku ramion, Pani Magdalena sama sięga pod bluzkę i po kilku ruchach sama rzuca swój stanik na podłogę obok moich stóp.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Tomasz Tomasz
  • zaklad… fryzjerski- Magdalena masaz… gleboki

    Znowu stoję u wezgłowia fotela za panią Magdą, straciłem dostęp do niektórych miejsc, ale widok mam teraz cudnej urody. A na dodatek kończę masaż głowy spłukując maskę ciepłym strumieniem wody i wciąż masując za chwilę sięgnę po ręcznik. Moje dłonie wędrują po jej mokrej głowie, już bez zahamowań zapędzają się na twarz, przesuwam kciukiem po jej dolnej wardze, a drugą dłonią mocno , bardzo intensywnie masuję tył jej głowy. Obejmuje ustami mojego kciuka i pięści tak przez chwilę, ale zasuwam dłoń po jej brodzie, w dół po szyi i wślizguję się pod golf, w dół na dekolcie rozkładając palce, drugą dłoń wciąż we włosach, przysięgam głowę do jej głowy, patrząc na dwie próbujące się przebić na zewnątrz brodawki, które odznaczają się pod lejącym i obcisłym materiałem, odkrywając swój niemal idealnie okrągły kształt i spory rozmiar, który jest widocznie pomarszczony z podniecenia i będące kontrastem niewielkie, ale bardzo sterczące sutki. Zamykam drzwi i zasuwam rolety zewnętrzne z pilota. Lekkie, bardzo ciepłe światło wielu słabej mocy żarówek, tworzy nastrój, który sprawia, że moja zdobycz rozgląda się, ciągle czując mój dotyk, na sobie.
    -Proszę już nie zamykać oczu, w tym świetle wygląda Pani jeszcze bardziej pociągająco, a te cienie na Pani piersiach, za chwilę doprowadzą mnie do szaleństwa.
    Zaczyna rozpinać mi koszulę, którą zostawia na moim torsie taką rozchełstaną niedbale i sięga sprzączki mojego pasa, rozpina ją i cofa się, zdejmuje bluzkę szybko i z gracją, siada wyprostowana na fotelu przodem do mnie, wypinając klatkę piersiową do przodu opiera dłonie za sobą, jakby chciała zaprezentować swoje wdzięki.
    Widząc je już uwolnione spod materiałów i bielizny, patrzę sobie bezwstydnie na, nie wypięte tuż przed moją twarzą.
    -Lubię czasami tylko popatrzeć, stawiać sobie tymczasowo granice, przed rozkoszą.
    -Hmm, ciekawe, rozwiń.- mówi do mnie na ty, ale mnie podnieca jeszcze bardziej fakt, że porusza ramionami, a jej pełne, bardzo kobiece kształty poruszają się wraz z ramionami. Falują cudnie.
    -No właśnie taką chwilę mam na myśli, samo patrzenie wprawia mnie w zmysłowy dygot i patrzę tylko, choć mam ochotę dotykać ich dłońmi, pieścić ustami, drażnić językiem, ale patrzę tylko, z bardzo bliska ze świadomością, że zaraz zrobię to co każe mi instynkt.
    Droczy się ze mną, bo zbliża się biustem do mojej twarzy tak blisko, że mój oddech odbija się od skóry jej krągłości i zmieszany z jej słodkim zapachem wraca mi do ust i nosa.
    -Ty patrzyłeś jak robiło mi się coraz bardziej błogo, aż musiałam powstrzymać dłonie by nie zaczęły pieścić mnie samej tam- pokazała wzrokiem na dół nie zostawiając wątpliwości, którą część ciała ma na myśli. – Nic nie dało, mam na sobie majtki, które nie nadają się do noszenia.
    Mając głowę między jej pięknymi piersiami, odchylam ją tak by jej lewy sutek znalazł się najwyżej centymetr od moich warg, by mój ciepły oddech otulał ten kurczący się jeszcze bardziej kawałek skóry wieńczący jej pierś. A uwagę o majtkach czytam, jako sugestię by je zdjąć. Mając sutek niemal w ustach, ale masując go tylko oddechem, sięgam do jej spodni, rozpinam duży guzik z jakimś wzorem, rozpinam rozporek i czuję jak jej jasne dżinsy zsuwają się na podłogę, ona zsuwa ze stóp buty bez skarpetek i unosi bose stopy tak, by spodnie nie zasłaniały ani centymetra jej ciała. Drży, ja drżę, ale wciąż nie czułem jeszcze słodyczy jej piersi, i jeszcze nie zdejmuje z niej też majtek, przesuwam dłońmi po jej plecach, potem biodrach, po linii, którą wyznacza lamówka jej bielizny, uda, a gdy układam je po wewnętrznej stronie ud, Magda rozchyla je trochę, czując jak moje dłonie wędrują w górę i docierają do pachwin, zaczyna poruszać biodrami, czuję jej wilgoć, zsuwam majtki, wciąż rozkoszując się bliskim widokiem jej biustu, obejmuję ten sterczący sutek ustami leciutko tak, że Magdalena czuje tylko zmianę temperatury, a nie dotyk, czuje moją ślinę i to jak powoli zaciskam wagi coraz mocniej. Słyszy jak jęk rozkoszy grzęźnie mi w gardle i kładzie dłonie na moim karku, lekko ssąc sutek, który wydaje się pulsować mi w ustach. Odrywam się od niej na chwilę, by popatrzeć na jej cipkę. Cofam głowę i widok gładziutko wygolonego krocza kobiety równie pięknej jak jej kobiecość.
    -Tam też mnie wymasujesz.
    Wstaję i popycham ją lekko na fotel znowu. Bez wstydu rozchyla uda i widzę ją całą, zupełnie nagą, bez zbędnych formalności oczekującą, że dam jej rozkosz. Rozbieram się też dość szybko, patrzy na mojego sterczącego fiuta sięga po niego dłonią  i przesuwa pomalowanymi na burgund paznokciami po jego spodzie, tyle wystarczy, by patrzyła jak powoduje, że pod wpływem jej dotyku kilka obfitych strumieni spermy mój penis wypompowuje pod takim ciśnieniem, że lecą znikając nam z oczu.
    Zaczynam masować prawą dłonią jej twarde podbrzusze, przesuwam palcami po pachwinach, a Magda porusza biodrami tak, by moją cała dłoń znalazła się na jej kroczu tak śliskim od jej soków, że przesuwając palcem wzdłuż jej łysej kreseczki muszę uważać, żeby nie wślizgnąć się jeszcze do jej cipki- masuję ją, zgodnie z obietnicą, całą dłonią, ale delikatnie od góry w dół, moja dłoń bez problemu i zbędnego oporu swobodnie przesuwa się od okolic pępka, by po chwili dotrzeć niemal do tyłka. Ustami wracam do piersi, którą ona trzyma w dłoni podając mi do ust, te właśnie miejsca, które chce bym pieścił.  Moja dłoń zostaje w miejscu, tak bym jej wargi sromowe na wysokości wejścia do pochwy miał pod opuszkami palców, otaczam nimi już tylko jej dziurkę i łechtaczkę, delikatny masaż łechtaczki właśnie sprawia, że jej biodra zaczynają unosić się i opadać, całuję mocno pierś, którą sama już pięści dłonią, a ja pocałunkami schodzę w dół, znając mój cel, pani Magdalena mruczy jak kotka wyrażając zadowolenie. Kiedy jestem na brzuchu ustami, wsuwam w jej rozgrzaną i mokrą dziurkę palec i zaginam go tak, by mógł penetrować zakamarki, których żaden kutas nie dotknie, usta obejmują jej łechtaczkę, a język zaczyna na nią naciskać, lizać ją, drażnić ją czubkiem i wibrować na niej, w tym samym czasie lewa dłoń chwyta jej pierś stanowczo i po chwili palce zaczynają mocno zaciskać się na samym wierzchołku nabrzmiałego sutka, im większa jest siła zacisku na brodawce, tym intensywniej mój język pięści samo centrum jej krocza. Drugi palec w cipce sprawia, że pani Magda chwyta się za głowę i zaczyna głośno oddychać ustami. Język na clitoris, palce wyginające się w waginie i pieszczota sutka na granicy bólu, sprawiają, że pani Magdalena trąci kontrolę nad swoim ciałem, które przeszywają, prądy, skurcze i spazmy, by poczuła jak po chwili posuwania cipki trzema palcami, językiem falującym na jej łechtaczce, jej masażysta musi przytrzymać jej biodra, by w spazmach nie uciec od palców i ust. Magdalena czuje jak wzbiera w niej orgazm mocy, której wcześniej nie znała, przeszywa ją na wskroś, a potem rozlewa się po całym jej ciele. Wtedy chwyta dłoń kochanka i powoli wysuwa z siebie, po czym chwyta go za brodę i przyciąga w górę do swojej twarzy. On czuje, że sam już długo nie wytrzyma. Czując dłoń Magdaleny na brzuchu, drży w ekstazie. A ona mówi:
    -Zrób sobie dobrze mną. Ja już niczego nie potrzebuję.- siada na nim czując jak jego kutas najpierw pręży się w niej, robi się coraz większy, a gdy ona bierze jego dłoń i układa ją sobie na piersi, a biodrami porusza kilka razy bardzo szybko, wypełnia ją resztkami spermy. Magdalena siedząc nadal na nim czuje jak ciepło wytrysku rozlało się w niej, wtedy przytula swoje nagie ciało do ciała swojego kochanka. I czuje jak jego penis wciąż w niej pulsuje.
    -Nie ściąłeś mi włosów.
    -Wpadnij rano, przed 7.00.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Tomasz Tomasz
  • Bokserki na lewa strone i prawie Meksykanka

    Którejś soboty wstałem w samo południe i założyłem gacie tył na przód. Pomyślałem, że kurwa musiało mnie nieźle pogrzać. Już miałem je zdjąć, kiedy ktoś zapukał do moich drzwi. To była Patrycja, która wynajmowała pokój w tym samym mieszkaniu i wprowadziła się jeszcze przede mną. Pracowała w jakimś markecie na pół etatu i studiowała mało przyszłościowe i słabo opłacalne gówno. Musicie coś jednak o niej wiedzieć, coś co sprawiało, że ta dziewczyna wyróżniała się na ulicy. Patrycja miała tyłek i to nie byle jaki tam tyłek, tylko istne arcydzieło na wzór Rubensa. Człowiek aż się ślinił na samą myśl, a co dopiero na jego widok. Oczy same kleiły się do tych dwóch pośladków. I co ciekawe reszta Patrycji nie była wcale taka okazała. Jakby to kobiece ciało zostało przyczepione do tego obłędnego, seksownego kupra – nie ściemniam wam, bo po co cholera? Naprawdę miała mega ponętne ciało, niemal jak latynoska. Właściwie to wyglądała prawie jak taka Meksykanka. Śniada cera, ciemne oczy i włosy. Nie za wysoka.

    – Cześć – powiedziała i spojrzała w dół, na moje krocze.

    Stałem pełen dumy w samych bokserkach, bez koszulki czy skarpet. Prawie tak jak stworzyła mnie Bozia.

    – Włożyłeś gacie tył na przód – zauważyła rozbawiona.

    – Tak się na tym znasz?

    – A znam.

    Miała na sobie luźną białą koszulkę, sięgającą do połowy ud. Prześwitywała, ujawniając brak stanika. Mogłem założyć się, że pod spodem też miała tylko same gatki. Albo i nie. Zastanowiłem się chwilę nad tym. Ciekawe, co może nosić taka dziewczyna? Jakieś koronkowe figi czy może babcine galoty? Ale zamiast o to zapytać, powiedziałem:

    – Wiesz, że położyłem się wczoraj nad ranem…

    – No i?

    – Trochę jestem zmęczony…

    – No i?

    – No i o co chodzi?

    Westchnęła ostentacyjnie i oparła się o framugę. Skrzyżowała nogi, więc mimowolnie na nie zerknąłem. Skóra ud wyglądała na super gładką w jasnym świetle południowego słońca. Fajne miała te nogi, musiałem to szczerze przyznać. Cała była fajna.

    – Co będziesz dziś robił? – spytała obojętnie.

    – Nie mam bladego pojęcia.

    – Ja też nie mam. To może porobimy coś razem?

    – Razem?

    Moje zaskoczenie wzięło się z tego, że właściwie nigdy z Patrycją nie miałem dobrego kontaktu, w sensie – nie było okazji ani czasu poznać się lepiej. Czasami właśnie tylko to dzieli ludzi – czas i chęci.

    – Czemu nie – rzuciłem na zgodę.

    – Wiesz, mógłby z nami też posiedzieć Damian – zaproponowała.

    – Jaki cholera Damian?

    – No Damian. Ten co z nami mieszka. Ten nowy chłopak.

    Fakt. Jakiś tydzień temu wprowadził się na trzeci pokój koleś o takim imieniu. Widziałem go może dwa razy i dwa razy rzuciłem mu cześć, a on dwa razy się nie odezwał, mimo że patrzył mi prosto w oczy. Uznałem, że jest frajerem albo po prostu pierdolnięty. No cóż, zdarzają się przecież i tacy. Skądś przecież biorą się ci wszyscy mordercy, gwałciciele, politycy czy księża.

    – Gadałaś w ogóle z nim? – spytałem zainteresowany.

    – No właśnie nie bardzo, ale wydaje się być miły – przyznała. – Dlatego możemy się wszyscy lepiej poznać, skoro dzielimy razem lodówkę, toaletę i prysznic.

    – Tak, to faktycznie nas zbliża. Prawie jak rodzina cholera.

    Zrobiliśmy tak, że to ona poszła z nim porozmawiać. O dziwo zgodził się z nami posiedzieć. Od razu pomyślałem, że to pewnie zasługa jej wdzięków – nawet święty nie oparłby się takim cudeńkom. Do osiemnastej mieliśmy się ogarnąć. Dzień jakoś mi zleciał, starałem się coś napisać, ale mi nie szło, no i w międzyczasie poszedłem do sklepu i kupiłem kilka piw oraz dwie butelki półsłodkiego wina z myślą o Patrycji. Wiedziałem, że będzie to miły gest – w końcu uważałem się za całkiem równego gościa. Wieczorem wylądowaliśmy w jej pokoju, bo tylko ona miała telewizor i mógł być to jakiś punkt zaczepny. Damian okazał się jeszcze bardziej dziwny niż wcześniej zakładałem – studiował teologię i nie mógł znieść moich pytań odnośnie Biblii. Chodziło o te wszystkie niejasne sprawy, wiecie jakie cholera, no te które brzmiały po prostu naiwnie i głupio, jak z taniej fantastyki.

    – Religia to kwestia wiary, a nie wiedzy – odpowiadał mi tylko.

    – Po co studiować wiarę skoro to nie wiedza? – mówiłem.

    – Wiara to też wiedza – kręcił.

    A potem skończył się po trzech browcach i musiałem mu pomóc dojść do jego łóżka. Zanim wyszedłem, zorientowałem się, że w jego pokoju panuje idealny porządek. Nad łóżkiem wisiał plakat z papieżem Janem Pawłem chyba jeszcze z pierwszej komunii, a na stoliku nocnym leżały luzem książki Paulo Coelho. Poza tym zobaczyłem tutaj jakieś świeczki, małe kadzidło, płyty disco-polo i dziesiątki kolorowych szmatławców. Pomyślałem, że coś tu cholera nie gra i wybiegłem z pokoju tego wojownika światła jakby gonił mnie sam diabeł.

    No ale z Patrycją, czy też Pati, jak kazała na siebie mówić, rozmawiało się całkiem sympatycznie. Wiecie o co chodzi – rozmowa się po prostu kleiła, żarty i uśmiechy. Była ode mnie młodsza o dwa lata. Piliśmy powoli kalifornijskie różowe wino – nie mogłem uwierzyć jednak w to że przyjechało ze Stanów skoro kosztowało 15 zł za butelkę, ale kij z tym. Dwie butelki wystarczyły, żeby Pati się rozkleiła – ja też dałem trochę w palnik, przyznaję bez bicia. Więc pletliśmy trzy po trzy i było naprawdę miło i swobodnie, tak swobodnie, że ściągnąłem zrazu spodnie i siedziałem w samych bokserkach i koszulce – ona miała na sobie cienkie dresy. W tle ze Spotify grało Turbo Lover Judas Priest. Gadaliśmy i gadaliśmy, dowiedziałem się o niej bardzo dużo. Zeszliśmy w końcu na temat jej ciała i wiedziałem, że to nieuniknione – bo w końcu ciało to przecież dzisiaj wszystko, a tak przynajmniej nam wciskają. Jej pupa okazała się centrum nie tylko moim czy innych facetów, ale też samej właścicielki. Nie lubiła jej, nie lubiła siebie – przynajmniej tak wynikało z tego co opowiadała.

    – A ty uważasz że mam za duży tyłek? – zapytała.

    – Nie wiem. Nie przyjrzałem mu się dokładnie – skłamałem.

    Zerwała się z tapczanu i obróciła tyłem. Stanęła metr ode mnie, trochę się wypięła. Potem zakręciła z dwa razy tą fajną dupcią. Obcisły, czarny materiał sprawiał wrażenie, że zaraz pęknie w szwach. Cudowny, magiczny widok. Szalony widok. Surrealistyczny. Wręcz patologiczny.

    – No i? – spytała, odwracając głowę.

    – Nie widziałem go nago, więc nie mogę się wypowiedzieć – powiedziałem.

    – Jesteś głupi – rzuciła i usiadła obok mnie.

    – No dobra – przyznałem. – Uważam, że jest w porządku.

    – W porządku?

    – Nawet bardzo w porządku.

    Znowu się podniosła i do mnie wypięła. Dystans dzielący jej pośladki od mojej twarzy mierzyć można było w centymetrach. Niby tylko stała, ale dobrze wiedziała co robi. Boże w niebiosach, widzisz, podniecasz się i nie grzmisz…

    – Zabieraj ten swój kaczy zad! – krzyknąłem do niej. – Bo dostanę przez ciebie zawału!

    Zaśmiała się głośno i znów opadła na tapczan. Nagle jej stopa wylądowała na moim udzie. Przez moment nie wiedziałem co mam zrobić z tym fantem. Potem położyłem dłoń na jej łydce. Nie oponowała, kiedy zacząłem ją gładzić.

    – Chodziłam kiedyś z takim chłopakiem, który ubóstwiał moje ciało, głównie pupę – zaczęła mówić. – To było dawno, w sumie to mój jedyny poważny chłopak. Prawił mi komplementy, zapewniał, że jestem boska. Ale robił to przeważnie kiedy byliśmy w łóżku. Kiedy jednak szliśmy ulicą, to wydawało mi się, że się wstydzi tej mojej grubej dupy. To samo było u jego rodziców. Nie lubił mnie do nich zabierać. Wiedziałam że to przez mój wygląd. Jego ojciec podobno powiedział mu, że wyglądam z tym zadkiem jak pasąca się krowa na rowie. W końcu zerwaliśmy ze sobą, za wiele tego było. Ale jedno muszę przyznać, seks był naprawdę dobry.

    – Niezła sprawa – odparłem powoli. – Ale to jest chyba właśnie przekleństwo dziewczyn takich jak ty.

    – To znaczy?

    – Jesteście wymarzonymi kochankami dla większości mężczyzn, ale kiedy przyjdzie co do czego, to faceci preferują pokazywać się publicznie ze szczupłą laską. Być może dlatego, że kiecki na nich lepiej leżą, lepiej prezentują się na ściance zdjęciowej. Takie cholera kanony zachodniej mody. A może boją się, że krągłe dziewczyny z czasem za bardzo się roztyją, mimo że sami będą mieli brzuchy jakby połknęli piłkę. Zwykli faceci raczej lubią pełne kobiety, niektórzy do pewnego momentu. I nie mówię tego jako ja, tylko stwierdzam ogólny fakt. Tak jest w przyrodzie, szerokie biodra działają na pierwotny męski instynkt. Popatrz na figurkę Magna Mater. Jaskiniowcy wiedzieli co jest grane.

    – Naprawdę?

    – Pewnie. Zresztą internet nie kłamie, faceci lubią krągłości. Tego chce lud. Chleba, igrzysk i dużej dupy.

    – A ty? Co byś zrobił jako ty? Co myślisz?

    Sięgnąłem po butelkę piwa i wyzerowałem ją. Byłem już całkowicie wstawiony. Mimo to zachowałem w miarę jasny umysł. Nigdy tak naprawdę nie mogłem się upić – przekleństwo genów. A potem spojrzałem na Patrycję, odnalazłem jej ciemne oczy i oznajmiłem:

    – Nie byłoby okazji wychodzić i pokazywać się ludziom, bo nie wypuszczałbym cię z łóżka.

    – Głupi jesteś.

    Może i byłem głupi, ale wiedziałem, że – mimo prymitywności tych słów – spodobało jej się to co usłyszała, bo czasami można prosto, czasami potrzeba niewiele.

    – A co byś powiedział, jakbym ci zaproponowała żebyś mnie przeleciał? – Jej pytanie uderzyło mój mózg jak dźwięk gongu.

    – Powiedziałbym, że oszalałaś. A potem zerwałbym z ciebie te dresy – odparłem spokojnie.

    No i chwilę później właśnie tak zrobiłem. Pochyliłem się nad nią i zaczęliśmy się całować. Nie była mistrzynią, ja też, ale to pewnie przez alkohol. Szybko się rozebraliśmy. Piersi miała całkiem normalne i dosyć ładne, z dużymi brązowymi brodawkami. Ale to o jej tyłek mi chodziło najbardziej. Najpierw zerwałem z niej majtki i zaserwowałem długą kąpiel językową. Wydawało mi się, że po jakimś czasie doszła, ale nie byłem pewien, bo żaden facet nigdy nie może być tego pewien. Kiedy chciałem jej go już wsadzić, odezwała się:

    – Nie ma mowy, musimy się zabezpieczyć.

    Cały romantyzm chwili poszedł się przykładnie jebać. Skoczyłem szybko do swojego pokoju i poirytowany stwierdziłem, że skończyły mi się gumki. Skończyły się! W takim momencie!

    – No to chyba nic z tego – wyznała, ale nie było w tym jakiegoś smutku, bo przecież ona swoje już dostała.

    – Poczekaj chwilę!

    Wszedłem do łazienki i przeszukałem wszystkie szafki. W końcu znalazłem to czego potrzebowałem. Wróciłem do jej pokoju. Zerowała właśnie moje ostatnie piwo i kiedy wszedłem spojrzała na to, co trzymałem w dłoni.

    – Zawsze chciałem to zrobić – oznajmiłem.

    – Ale że co?

    – Połóż się na brzuchu to zobaczysz.

    Zrobiła to bez narzekania. Jej tyłek eksponował się cudownie. Na lewym, śniadym pośladku, miała niewielki pieprzyk. Wyglądało to niewinnie i bardzo seksownie, więc podnieciłem się do granic. A potem poszło już sprawnie, z początku powoli i delikatnie, ale dałem sobie radę. Kluczem do tej i większości spraw jest zaangażowanie i determinacja. Pomogła też duża ilość oliwki dla dzieci. I jej chęci. Patrycji też się chyba podobało – ja z całą pewnością orgazmu nie udawałem. Po wszystkim zaliczyliśmy prysznic i posiedzieliśmy chwilę przed telewizorem. Było mi głupio tak sobie od niej pójść, więc dopiero kiedy sama zasugerowała, żebym sobie poszedł, zrobiłem to. Nie było żadnych obietnic i głębszych rozmów. Na moje szczęście.

    W drodze do pokoju zobaczyłem, że pali się w łazience światło. Drzwi stały uchylone. Zajrzałem do środka. Damian tkwił z głową w kiblu. Kiedy mnie spostrzegł, stęknął mocno zaciekawiony:

    – Czy wy tam uprawialiście seks?

    – No co ty stary. Musiało ci się coś przesłyszeć.

    Zamknąłem drzwi od łazienki i poszedłem do swojego pokoju. Walnąłem się na wyro. Nagle przypomniało mi się, że pod materacem powinna być jedna prezerwatywa. Sięgnąłem tam. Była. Schowałem ją znowu i położyłem się spać. Wiedziałem, że jutro też poleżę do południa, z gatkami założonymi na lewą stronę, a moja prawie meksykańska koleżanka nadal będzie mieszkać za ścianą.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Marcin M.

    Opowiadanie kiedyś już wisiało. Zachęcam do czytania i odwiedzania mojego bloga, jeżeli lubicie czytać. Coś tam trochę piszę. 

  • Pierwszy lodzik i proba analu

    Poniższa historia jest autentyczna i opisana ze szczegółami.

    Mój pierwszy kontakt seksualny z facetem miał miejsce, kiedy miałem 19 lat. Zacząłem studia, zbliżała się zima, a ja chciałem spróbować czegoś nowego. Pewnego dnia siedząc na uczelni, czekając na kolejne zajęcia zainstalowałem grindra. Nie wstawiałem zdjęcia, bo tak odważny nie byłem, tylko w opisie dałem emotikon loda i zakres wieku chłopaków, którzy mnie interesuje. Tak jak się spodziewałem przyszło wiele propozycji, które selektywnie przebierałem, odrzucając przede wszystkim tych, którzy nie umieją czytać. Koniec końców nic ciekawego.

    Jednak w pewnym momencie napisał do mnie starszy o 2 lata chłopaka. Hiszpan. Był na Erasmusie. Pomyślałem, że przy okazji podszkolę swoje zdolności językowe (hehe) w języku angielskim  Chwilę popisaliśmy i wysłaliśmy sobie foty. Nie był przystojnym stereotypowym Hiszpanem z filmu, ale na samo zdjęcie klaty się podnieciłem Pierwszy przesłał mi zdjęcie swojego penisa, który na zdjęciu już był niezły. Z grzeczności odesłałem mu swoje 16 centymetrów, choć wiadomo było, że to jego sprzęt będzie grał główną rolę.

    Umówiliśmy się w jego pokoju w akademiku. Wciąż byliśmy w kontakcie na grindrze, aż do momentu, kiedy stanąłem przed drzwiami. Rozejrzał się, czy nikogo nie ma na korytarzu, wpuścił mnie i zamknął drzwi na klucz. Ja tymczasem zdjąłem kurtkę wraz z rękawiczkami. Hiszpan zdążył wejść już do pokoju z wnęki, gdzie były ubrania, a ja zdejmowałem buty. Zasadniczo porozumiewaliśmy się kilkoma słowami. Nie rozmawialiśmy.

    Gdy wszedłem do pokoju on już leżał na łóżku. Bez spodni. Bez majtek. W samej koszulce dzierżąc w dłoni na wpół stojącego kutasa. Uśmiechnął się, po czym powiedział: “come to me”. Odwzajemniłem uśmiech i szybko położyłem się na łóżku, mając przed twarzą jego kutasa. Okazał się on większy niż na zdjęciu.

    Był to mój pierwszy raz, lecz nie czułem stresu. Byłem na maksa podniecony. Wziąłem w rękę jego penisa i zacząłem delikatnie masować. Szybko reszta krwi dopłynęła do kutasa ukazując go w pełnej okazałości. Pocałowałem go kilka razy, p oczym zabrałem się do roboty. Jak wspomniałem – robiłem to pierwszy razi w zasadzie mi wyszło. Na początku tylko za bardzo przygryzałem sprzęt Hiszpana, przez co mnie spowolnił.

    Jęczał i co chwilę powtarzał “yes. yes… oh man…”, co odebrałem za komplement. Pracowałem także językiem liżąc kutasa dookoła jak i jego jaja. Złapałem go za klatkę, a on położył mi ręce na głowie. Przyciskał lekko, bo wiedział, że to mój pierwszy raz, Próbowałem nawet głębokiego gardła, ale kutas był za duży, a ja niedoświadczony. Chociaż niewiele mi brakowało.

    Wstałem i przystawiłem swoje 16 cm do jego, nie wiem…19? Chwycił oba nasze kutasy i zaczął trzepać. Byłem ostro podniecony i nieśmiało zaproponowałem, aby mi włożył. Uśmiechnął się i wstał. Założył gumkę, a ja tymczasem wypiąłem swój tyłek. Zaczął wsadzać i włożył do połowy. Nie chciałem więcej, bo już mi było przyjemnie. Nie czułem bólu, bo wszystko było kontrolowane. Bawiliśmy się tak z 5 minut. Do dziś się zastanawiam, dlaczego nie chciałem iść wtedy na całość.

    Poprosiłem go, czy mogę jeszcze mu possać. Zdjął szybko gumkę i wróciliśmy do pozycji, od której zaczęliśmy. Ssałem, lizałem i trzepałem. Patrzyliśmy sobie w oczy, co mnie niezwykle podniecało. W pewnym momencie zaczął powtarzać “I’m cumming”. Zwaliłem mu na jego brzuch i klatkę mając w dłoni reszty spermy.

    Chwilę jeszcze leżeliśmy, ogarnęliśmy się, ubrałem się i wyszedłem. Do dziś nie wiem jak się nazywał, kim był i gdzie jest teraz. Natomiast myślę, że może się pochwalić, że na Erasmusie nie tylko się uczył, ale również choć raz zaliczył.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Maciej Zieliński