Blog

  • Tomasz zigolak odc 7

    Lipiec 2017

    Leżał wyczerpany. Jego sporych rozmiarów przyrodzenie, jakby przykleiło się do podbrzusza. Czuł jak jego krocze płonie. Nie było zmiłuj się. Musiał za chwilę zacząć się szykować. Domina za godzinę miała przyjść. Z  trudem wspominał poprzedni dzień. Agnieszka wydawała się miła. Nic bardziej mylnego. Co prawda nie poniżała go słowami. Przecież i tak tego nie lubiła. Wolała krystalicznie czysty ból fizyczny. Potrafiła go zadać.

    Od samych wspomnień czuł rozpacz. Miał jednak nadzieję że jego Pani nie będzie za mocno zawiedziona. Przecież omdlał wtedy kilkukrotnie. Za każdym razem uparcie wracając do wypełnienia ostatniego zadania. Czy mu się udało? Znów myślał o jej turkusowej, obcisłej lekko sukience. Pamiętał doskonale, jak mokra plama w okolicy jej myszki stale rosła. Strasznie rajcowało ją, ze mogła zadawać innym niewyobrażalny ból, choć sama panicznie się go bała. Ironia.
    Jego tyłek jej nie interesował. W ogóle nie kręcił jej widok, kiedy duże przedmioty znikały w odbycie. To można było wyćwiczyć. Przyzwyczajenia do bólu, który zadawała, nie. Miała cały wachlarz różnych klipsów.

    Przypomniał sobie, jak zaczęła. Zawiązała ciasno sznur na jego mosznie. Potem, na całym jego ciele zawitały klipsy. Szczypały okrutnie. Tomasz wył wtedy z całych sił, nie kryjąc łez. Uwielbiała to. Kochała uciszać swoje ofiary, tylko po to, aby za chwilę usłyszeć ich rozpacz. Ciągnęła potem za sznureczek, naprężając jego mosznę. Znów wył jak kojot. Było jej za mało. Założyła więc jeszcze dwa klipsy miażdżące jego jądra. Teraz mogła się rozkoszować symfonią, której autorem był młodzieniec. Poszarpywała co chwila za sznureczek, żeby ciężarki powieszone do jąder, bujając się mocno, potęgowały ból. Ciągnęła z całej siły. W pewnym momencie stanęła na baczność i rzuciła na plecy. Przed upadkiem uchronił ją ten przeklęty sznurek. Chłopak wył tak głośno, ze nie słyszała swych myśli. Płakał, z nosa leciał śluz.

    Wrócił do rzeczywistości. Jego wzrok zwrócił się ku poranionemu prąciu. Był to efekt rażenia go prądem. Wyjątkowo mało przyjemne doznanie. Z brzucha zdawały się odrywać płaty wosku. W miejscach klipsów, na których się wieszała, zostały duże siniaki. Przełknął ślinę. Wciąż smakowała krwią. To zasługa poranionych warg i policzków. Sam dziwił się, że to wszystko zniósł.

     Leżał tak, kiedy Małgorzata gwałtownie wparowała do jego pokoiku. Nie zdążył zareagować. Wpływ na to na pewno miała jego kondycja. Po tym co zrobiła z nim wczoraj ta wysoka diablica, był wrakiem. Dopadła do niego, w euforii namiętnie całując. Nie miał nawet sił odwzajemnić pocałunku…

    Było z nim coraz lepiej. Małgorzata, która od kilku dni mogła wreszcie nosić swój wymarzony strój masowała teraz jego obolałe miejsca. Leczniczy balsam czynił cuda. Nie czuł już prawie żadnego bólu. Po siniakach zostały już tylko wspomnienia.
    – Na prawdę do twarzy Pani w tym stroju- Powiedział mierząc ją od góry do dołu. Czarny lateksowy kombinezon z wyciętymi otworami na piczę i jej wielkie cyce odbijał mocno światło. Na piersiach znów pojawił się kolejny klips. To już piąty dzień, odkąd czekała aby jej nowy Pan ją zerżnął. Czekała na to na pewno jej czerwieniąca się i wydepilowana starannie picza. Rozerwana mocno klipsami we wszystkie strony. Sznurki skrzyżowane gdzieś z tyłu aż wrzynały się w lateksowe wdzianko.
    – Ile razy mam Ci powtarzać że już nie jestem Twoją panią. Ty niedługo, mam nadzieję że będziesz moim Panem. Zobacz tylko, jak moja cipka moczy się na Twój widok.- wskazała na kroplę wiszącą na jej naciągniętym sromie.
    – Tyle, ile ja będę powtarzał, że zawsze Pani nią będzie.

    Wiedzieli oboje, że niedługo się pożegnają. Tomasz czuł się przecież już normalnie. Po ponad miesięcznym horrorze jaki tu przeżył nie było już bowiem śladu. Przynajmniej fizycznie, bo w pamięci ten czas wyrył się solidnymi zgłoskami. Ale cieszył się tym, co za nim. Ilekroć to wspominał, od razu robił się twardy. Małgorzata patrzyła wtedy na niego łapczywie. Odliczała dni, kiedy wreszcie ona i jej przyjaciółki będą mogły go skosztować. Na kolczyk w piździe Agnieszki już się napatrzyła. Nie odmówiła sobie nawet obecności przy przebijaniu tamtej delikatnej, różowiutkiej cipci. Co prawda były przyjaciółkami, ale cieszyła się widząc, jak jej nie znosząca swojego bólu kumpela cierpi. Sama była sobie winna, nie musiała przecież obiecywać Gosi, że dla jej absolwenta przekłuje się na nowo.

    Marzec 2021

    Podniósł z biurka swój telefon, kiedy serfując po sieci szukał nowych klientek. Nie patrząc na wyświetlacz odebrał i przyłożył Smartfon do ucha.
    -Słucham
    -Tomku, z tej strony Krysia. Chciałabym jutro spotkać się w domu.
    -Czy coś się stało, Panno Krysiu?
    – Nie po prostu, ta lebiega, mój mąż znów wyjeżdża, a ja chcę zrobić to w naszym małżeńskim łożu.
    -Jak Panna sobie życzy. Będę o czasie.

    To był ostatni dzień kontraktu. Szkoda mu było bo ta kobieta płaciła mu krocie. Suka. Nie wierzył, że przez krótki czas miał do niej słabość. Nie wierzył że mu się podobała. Choć przecież nie dało się ukryć faktu, iż jest bardzo atrakcyjna.

    Szedł za nią po marmurowych schodach. Jej tyłek zalotnie kręcił się pod aksamitnym materiałem szlafroczka. Piersi dumnie podskakiwały w rytm kroków. Znaleźli się wreszcie w sypialni. Panował tam porządek. Duże łóżko było w centralnym punkcie pomieszczenia. Był przyjemny w dotyku, nie to co zimny marmur na schodach.

    Odrzuciła pościel i kładąc się na łóżku delikatnie zsunęła szlafrok z nagiego ciała. Byli już lekko spoceni. Jej podniecenie musiało przecież pokrzyżować jej plany. Gdyby nie rzuciła się na niego już na parterze, spędzili by tu cały dzień. Wypadło jednak inaczej. Oddała mu się w jadalni. Nigdy nie była tak ostra i wyuzdana. Strasznie ją tam posuwał. Leżała wtedy na stole i przyjmowała mocne uderzenia jego jąder, w czasie kiedy jego penis rozgościł się w odbycie. Był na prawdę spocony. Muskała jego umięśnionego brzucha, ocierając lekko krople potu. Sama też Była spocona, jej mokre włosy kleiły się do drewnianego blatu, zostawiając na nim nitki nasienia. Wyglądała na spełnioną. Jej rozmyty makijaż ujawniał poświęcenie, które oddała w zamian za porcję ciepłej spermy. nie martwiła się wcale drogą zastawą, która roztrzaskała się kiedy Tomasz robił dla niej miejsce na tym stole. Cieszyła się wręcz z faktu, ze prezent od męża skończy wreszcie w śmietniku.

    W sypialni postanowiła jednak zwolnić tępo. Chociaż jeszcze się nim nie nacieszyła, chciała aby Tomasz był w niej jak najdłużej. Brał ją delikatnie, jakby czuł dokładnie czego pragnęła. Siedzieli w białej pościeli. Cali spoceni. Nie okrywała się, jakby chciała aby ściany sypialni widziały dokładnie jak znów zdradza męża z tym ogierem. Czuła radość, dopełniającą silne podniecenie. To co widziała przed sobą wirowało. Jeszcze nigdy tak się nie czuła. Jej wielka picza zaczęła się zaciskać. Rytmicznie otulała grubego, żylastego członka. Orgazm był potężny. Tomek był tym zauroczony. Znali się już bardzo długo i dopiero teraz, w małżeńskim łożu jej pipka postanowiła dać mu rozkosz. Jakby w podzięce za te wszystkie chwile, kiedy był w niej.

    Położyła się. Tomasz nachylił się nad nią opierając się na łokciu. Zaczął ją całować. Bardzo to lubiła. Wspaniale to robił. Owszem dobrze potrafił operować penisem, ale wolała się z nim całować. Nie zauważyła nawet kiedy wślizgnął się do jej muszelki. Znów ją posuwał, ale jakby żwawiej. Wreszcie doszedł. Znów strzelił do jej wnętrza. Sperma zaczęła wylewać się z cipki obficie, skoro tylko wyszedł z niej.

    Nie leżeli długo. Znów byli w pozycji siedzącej. Pieścił jej piersi. Całował je, co chwila ugniatając delikatnie swoimi silnymi rękoma. Dyszała mocno. Znów czuła że orgazm nadchodzi. Podniecała ją przecież myśl, że jej rogaty małżonek pośpi sobie parę nocy na prześcieradle zalanym spermą jej kochanka. Naprowadziła kutasa na cipkę i zaczęła na niego rytmicznie napierać. Jego usta ciągle przynosiły rozkosz dla pary krągłych piersi. Znowu wiła się jak kocica, zaciskając jego członek. Kiedy orgazm zelżał, zerwała się. Dopadła do niego, ustami masując lepki, smakujące spermą przyrodzenie. Był teraz nisko na kolanach. Piersi Krysi czasem delikatnie zdawały się muskać prześcieradła, rozcierając nasienie, które wyciekło przed chwilą z jej pochwy. Szczytował. Tomek jakby czytając w myślach strzelił na jej twarz. Po wszystkim widział jak z twarzy opadały grube strugi spermy. Krysia wdzięcznie uśmiechnęła się do niego i oczyściła dokładnie jego penisa.

    Grudzień 2016

    Chłopak zgarbiony wpatrywał się w monitor. Siedział jak zahipnotyzowany, ręka masując nawilżonego wazeliną członka. Był mocno pobudzony. Doszedł. Cała dłoń lepiła się od ciepłego nasienia.

    Był zadowolony. Cieszył się że wreszcie odważył się uczynić jakiś krok. Co więcej, ten krok był bardzo dobry. Przeglądał teraz zdjęcia kobiety, która do niego napisała. Dojrzała kobieta. Z uznaniem patrzył na jej ciało. Nie mógł się doczekać, kiedy przeczyta jej odpowiedź. Miał nadzieję, ze wynagrodzi mu to stres jaki przeżył. Nagranie filmu jak robił sobie dobrze i wysłanie go obcej osobie nie było dla niego łatwe. Nie wiedział przecież, czy ktoś chce go oszukać, ujawniając nagranie w sieci. Jednak chciał wreszcie być z kobietą. A ze mógł przy tym coś zarobić…

    Zdziwił się ile kobiety chciały zapłacić za seks z prawiczkiem. Miał nadzieję że 58 letnia, atrakcyjna Sylwia skusi się właśnie na niego. Obawiał się że nie spodoba się jej. Wyglądając tak, będąc blisko sześćdziesiątki, na pewno bardzo się ceniła. Wpatrywał się w nią od kilku dni. Miała oczywiście kilka zmarszczek na twarzy, a skóra na jej ciele lekko straciła jędrność, ale wyglądała bardzo atrakcyjne. Błąd włosy zdawały się lekko rozwiewać. Na twarzy, pod lekko opuszczonym noskiem, malował się ciepły uśmiech. Serdeczność biła z jej zielonych, niczym oliwki oczu. Miała całkiem ładne piersi. Cycki nie zwisały, ich sutki celowały idealnie w soczewkę aparatu. Stała lekko krzyżując nogi. Nie było więc całkiem widać jej cipki, ale zdawała się być starannie wydepilowana. Zdecydowanie była najpiękniejsza ze wszystkich. Mimo tego, że była najstarsza.

    Pasowało mu to. Był zdania, że ze starszą kobietą będzie mu lepiej. Uważał, że duża różnica wieku sprawi, iż kochanka łatwiej wybaczy ewentualne błędy chłopca. Otwierał właśnie wiadomość. Jak na złość jego komputer postanowił dziś zacinać się co chwila…

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Tomasis
  • Tomasz zigolak odc 8

    Czerwiec 2025

    Mieli tylko tydzień. Mąż Zofii pojechał z córkami sam. Było mu bardzo przykro. Ona też bardzo żałowała. Mogła przecież to zataić. Jej pan odebrał jej wyjazd rodzinny. Co prawda nie kochała już męża, a jej małżeństwo było tylko pozorne, jednak wiedziała, że zawiodła swoje piękne, kochane córki. Za niedługo miał przyjść. Szykowała się. Na umówioną godzinę musiała być gotowa. Choćby nie wiem, co. Gdyby jej mąż zdecydował się zostać, musiała by na jego oczach oddać się swemu Panu. Czasem nie dowierzała, że za to płaciła. W myślach powtarzała sobie, jaka to była wtedy głupia. Robiła się wtedy bardzo mokra. Uwielbiała być poniżana. Siedziała przed lustrem wspominając swoją decyzję z przed paru lat.

    Siedziała naga. Z lustra patrzyła na nią lekko przemęczona twarz, otulona krótkimi blond włosami zakręcającymi się lekko wokół uszu. Może nie była najpiękniejsza. Najbardziej nie podobała się jej ta lekko wystająca szczęka. Pociągły nosek nie rekompensował jej dużych, niebieskich oczu. Właściwie wcale się sobie nie podobała.  Dziwne. Nie była miss polski, ale cały czas przykuwała uwagę mężczyzn. Także tych młodszych. To na pewno ze względu na figurę. Dbała o formę. Nie była chuda. Jednak dzięki codziennym ćwiczeniom na domowej siłowni, próżno było u niej szukać cellulitu. Z kompleksów wypędzał ją jedynie jej duży biust. Napawała się wręcz jego widokiem. Jędrne piersi, którymi obdarowała ją natura potrafiły hipnotyzować. Skończyła się malować. Makijaż był raczej stonowany. Według zaleceń Tomasza wykonała go jednak tanimi kosmetykami. Po prostu miały się jak najszybciej rozmazać od jej łez.
    Wstała. Zerknęła teraz na swoje posiniaczone ciało. Minął tydzień od ostatniego spotkania. Siniaki jednak nie odpuszczały. Tamten pejcz robił robotę. Zarzuciła na siebie teraz tanią, zwiewną sukienkę. Sięgała nad kolano, więc osłaniała jej poranione, zgrabne pośladki.

    Był znów ubrany w ten swój obleśny dres. Wycięte krocze zdradzało rozmiary jego chuja. Szła przed nim do siłowni. To tam często ją torturował. Pierwszy raz sesja miała trwać cały tydzień.
    – Witaj Zosiu. Pięknie wyglądasz.- Kobieta dobrze wiedziała, że jego miły głos zwiastował kłopoty.
    – Cześć. Podoba Ci się moja sukienka.
    – Chuj z nią. Bardziej podoba mi się to, co pod nią.- Powiedział spokojnie. Dopadł do niej i ostrym ruchem rozerwał jej odzienie.
    Kobieta położyła się na zimnej posadzce. Początkowy dyskomfort zupełnie minął i patrzała, jak Tomek rozpakowuje swoją wielką torbę. Podziwiała też jego pęczniejącego kutasa. Znów czuła rosnącą temperaturę swojej różowej myszki. Pan podszedł do niej i zaczął. Zacisnął mocno cieniutki, wrzynający się mocno sznur wokół jej piersi. Szybko zaczęły się robić sine. Towarzyszył temu duży ból, powodujący jęki rozkoszy. Na uda i brzuch zawitało 16 piekielnie mocnych klipsów, zakończonych małymi ząbkami. Mocno wbijały się w jędrną skórę niewolnicy. Kazał jej wstać. Ze łzami w oczach uczyniła to pospiesznie. Wedle rozkazu stanęła na baczność. Tomasz umocował do sznurka na jej piersiach dziwne, sprężyste szelki. Przerzucił ich wolne końce przez drążek do podciągania i uwiązał na nich hantle. Dwa, trzy kilogramowe przedmioty pociągną mocno ku ziemi i gwałtownie puścił. Zaczęły tańczyć na gumowych uprzężach naciągając i luzując naprzemiennie jej biust. Stała, grzecznie lekko pochlipując.
    -Podoba się?
    -Tak Tomku- odpowiedziała dziwnym głosem.
    -Ale chcesz jeszcze?
    -Błagam o to!- Odparła z idealnie udawaną radością.
    -No to dobrze już naszły mnie obawy, że nie jest Ci przyjemnie.
    -Czuję się doskonale. Błagam,  chcę więcej!- Teraz nie udawała. Lubiła upokorzenie. Twierdziła, że nie była godna swojego Pana. Dlatego podpisała z nim ten nowy kontrakt. Wysokim wynagrodzeniem chciała mu wynagrodzić, ze musiał nadal znosić jej obecność.

    Stała tak już godzinę. Tomasz nie przejmował się nią. Chodził teraz po domu i oglądał zdjęcia zawieszone na ścianach. Wiedział, że ona pragnie go jak nigdy dotąd. Zawsze jego przechadzka nie była dłuższa niż 20 minut. Ale miał tego dnia o wiele więcej czasu. Chciał jej zafundować maksimum cierpienia.
    Nawet nie zauważył, kiedy trysnął na jasną ścianę. Przecież tak delikatnie masował swojego koleżkę. Jej córki tak na niego działały. Dwie śliczne bliźniaczki. Biust zdecydowanie odziedziczyły po mamie. Stały na zdjęciu w letnich, zwiewnych sukienkach.  Były tak krótkie, że odsłaniały całe opalone, długie nogi. Ich delikatne piersi otulone były w miękki materiał. Wyraźnie było widać odznaczające się sutki jednej z nich. Zawsze mylił te dwie brunetki.

    Zlizywała już spermę ze ściany. Nie łatwo było jej się tu dostać, bowiem przed wysłaniem jej na korytarz, Tomasz założył jeszcze kilka klipsów na jej Cipkę. Wagi sromowe rozciągane były poprzez połączenie tych klipsów z założonymi wcześniej. Każdy krok deformował jej pipę w bolesny sposób.
    Lizała w najlepsze, dumnie prężąc swoje sine z bólu piersi. Zawyła mocno, kiedy Tomasz zaczął polewać je gorącym woskiem. Aż się zesikała. Dostała w twarz. Nie czekając na reprymendę skończyła ze spermą i zaczęła czyścić podłogę. Tomasz odłożył płonącą świecę. Zaczął teraz siarczyście biczować ponętnie wypiętą pupę swej kochanki. Tak właśnie ją traktował. Czuł że byli sobie równi. Przecież on też kiedyś był jak ona.

    Położył ją na łóżku. Czuła ogromny dyskomfort, kiedy odwiązywał sznur okalający jej cycuszki. Uwielbiał je. Z żalem zakładał jej klipsy na sutki. Zaczęli się całować. Pieścił ręką jej otwartą pipę. Klipsy w kroczu skutecznie odbierały jej możliwość odczuwania rozkoszy. Skończył pocałunek delikatnie zlizując jej słodkie łzy. Kiedy skończył, kazał jej szeroko otworzyć usta. W jej ustach znajdował się teraz duży kaganiec, uniemożliwiający ich zamknięcie. Siedziała teraz w pościeli, z rękoma przywiązanymi do narożników łoża za pomocą czarnych, grubych sznurów. Wsadził przyrodzenie głęboko. Zakrztusiła się potężnie. Teraz posuwał już jej usta. Ślina na jej piersiach mieszała się z opadającymi na nie łzami.

    Po tym jak szczytował w jej buzi, poczekał na dokładne oczyszczenie swojego penisa. Był cierpliwy. Kiedy uznał, że Zosia skończyła swoją pracę pchnął ją na plecy. Jej piersi zafalowały dumnie. Dowiązał teraz jej nogi do rąk. Kobieta przeraźliwie zawyła, kiedy gumki naciągały jej wargi sromowe. Teraz czekała na ostatnią dawkę cierpienia. Tomek, do klipsów na sutkach zaczepił znajome już szelki, które po uprzednim naciągnięciu przywiązał do dłoni swej kobiety.

    Sięgnął do szafki nocnej, po sznureczek, którym mocno zacisnął swoje jądra. Jego penis od razu nabrzmiał. Tomasz poczuł podniecający ból, który spotęgował, poprzez połączenie swych jąder z dwoma wolnymi klipsami, znajdującymi się na pośladkach Zofii. Dość mocno napiął gumkę, która tworzyła idealny trójkąt równoramienny.

    Wszedł teraz w jej pipkę drażniąc swym nie wydepilowanym kroczem i zaczął mocno penetrować.  Narastający ból motywował go do przyspieszenia. Posuwał teraz płaczącą kobietę. Ustami lekko cmokał jej policzki i zlizywał jej łzy. Wreszcie szczytował. Ruchał jednak dalej. Tak długo aż jego członek znowu urósł do pożądanych rozmiarów. Wyszedł z niej, naciągając swoją mosznę, po czym wprowadził oblepionego nasieniem penisa do jej tyłka. Ruchał bez pardonu. Spuścił się do środka i spocony opadł na jej drżące ciało.

    Luty 2021

    -Dobrze, niech wejdzie za 5 minut.- Powiedziała spokojnym głosem do telefonu. Na jej twarzy znów pojawiły się zmarszczki. czego kadrowa znów mogła chcieć? Poprawiła starannie swoje, ciemne, sięgające na ramiona włosy. Sięgnęła do szuflady biurka, by zobaczyć czy wygląda jak na surową szefową przystało. Wpatrywała się tymi czekoladowymi oczyma w swój mocny makijaż, Jej czerwone usta uśmiechały się z zadowolenia pod sporawym nosem. Wydawało się OK. Dopięła guziczek swojego szarego żakietu lekko wiercąc się na krześle. Drzwi otwierały się. Płynnym ruchem przysunęła się do biurka, dociskając Tomka do drewnianej ścianki. Siedział zgarbiony, pieszcząc jej muszelkę. Ciemna cipka, mająca nad sobą  szeroki pasek krótkich włosków, była już mokra. Jego język znakomicie spełniał swoje zadanie. Masował też delikatnie jej uda schowane w czarnych pończochach odpiętych w pośpiechu och pasa.
    – Pani Marto, przepraszam, że przeszkadzam.
    – Trudno. Z czym do mnie przychodzisz?
    – Chciałam uzgodnić z Panią jutrzejszą uroczystość.
    – Moje 57 urodziny nie powinny zajmować czasu urzędowego. Przecież to tylko skromna uroczystość.
    – Każda szefowa chce żeby jej zespół nie tracił czasu, rozumiem to. Zapewniam jednak, że moja efektywność nie ucierpi.
    – Wiem, bardzo cenię sobie Twoje oddanie. Obawiam się tylko o siebie…
    -Cóż postaram się zatem streszczać.
    Tomka nie obchodziły służbowe rozmowy jego klientki. Miał zadanie. Pracował ciężko. Był przecież solidny. Szkoda, tylko że przez tę gadatliwą kadrową musi czekać tak długo na swoją kochankę. Lubił jej dogadzać, ale jego penis już zdawał się rozrywać spodnie.

    Kiedy tylko drzwi zamknęły się, Marta odjechała na kółkach swojego fotela od biurka. Tomek zerwał się na równe nogi. Lekko kręciło mu się w głowie, więc nieco nieporadnie rozpinał jej żakiet. Sprytnie przeniosła się na biurko, siadając na jego krawędzi. Pozbawiona żakietu,który dołączył do jej drogich majtek leżących pod biurkiem, zdjęła ramiączka swojego biustonosza. Jej dosyć jędrne piersi opadły nieco pod swym ciężarem. Tomek podziwiał je kołyszące się powoli. Zaczął ją całować. Lubiła to. Smakowała jej własna cipka. Była dość narcystyczną osobą, więc nie robiła nigdy loda swym kochankom. Uważała to za uwłaczające w jej godność. Wierzyła, że powołana została do odbierania przyjemności. Pocałunek był długi i namiętny. Jej piersi dotykały muskularnego torsu Tomka. Bilo od nich podniecające ciepło. Wreszcie zrzucił z siebie rozpiętą koszulę. Wyswobodził też swojego penisa, rozpinając pośpiesznie spodnie. Kutas wyskoczył z rozporka niemal jak pocisk. Był twardy jak skała. Marta przerwała pocałunek i wprowadziła członek do swej pochwy. Tomek zaczął ją rytmicznie, delikatnie posuwać. Drażnił kciukiem jej łechtaczkę. Kobieta odchyliła się do tyłu, opierając na rękach. Miał teraz przed oczami te cudne brodawki. Jej dekolt na pewno nie zdradzał jej wieku. Tomasz był zawsze pod wrażeniem tego widoku. Zaczął teraz oburącz pieścić jej piersi. Przyśpieszył delikatnie swoje ruchy, pieszcząc jej cycuszki ustami. Zerkał na jej twarz. Miała zamknięte oczy i przygryzała dolną wargę swymi bielutkimi ząbkami.

    Biurko zaczęło cichutko poskrzypywać pod naporem ich ciał. Tomasz objął delikatnie kochankę chcąc wejść w nią głębiej. Marta poczyniła to samo, znów przyciskając swoje piersi do jego torsu. Całował ją teraz po szyi, a ona lekko wbijała mu swoje czerwone pazurki w plecy. Szczytowała na chwilę przed nim. Jej pipka zaciskała się i rozluźniała na jego prąciu, przyspieszając tym samym jego wytrysk.

    Tomasz zakładał już koszulę, kiedy jego kochanka kończyła ocierać swoją muszelkę z jego nasienia. Pomógł jej się ubrać. Podciągną delikatnie jej pończochy, po czym zapiął je starannie do pasa. Ona chowała swoje piersi, poprawiając je dokładnie w miseczkach. Założyła nawet koszulę, którą trzymała w biurku. Poprawiła jeszcze tylko spódnicę dotychczas podwiniętą na jej lekko pofałdowany brzuszek.
    – Muszę się umalować. Spotkajmy się jeszcze w toalecie.

    Z łazienki korzystała tylko ona i jej sekretarka. Młodej siksy nie było już w pracy. Punktualnie kończyła pracę. Nie należała do tych, którzy oddają się pracy.

    Malowała się właśnie, kiedy wszedł Tomasz. Pokazała mu palcem aby oparł się o krawędź szafli ze zlewem. Kucnęła przed nim i zaczęła rozpinać jego pasek. Był zdziwiony.  Nigdy przedtem nie zdecydowała się na seks oralny. Czuł zadowolenie. Pewnie tak chciała uczcić ich ostatni raz. Kobieta nie zamierzała jednak zdradzić swych ideałów. Rozpięła swoją koszulę, czym wyswobodziła nagi biust. Tomek dopiero teraz zauważył ciemny stanik leżący na podłodze. Uklękła przed nim i chwyciwszy w swe dłonie piersi, otuliła nimi kutasa. Tomek lekko ugiął kolana ułatwiając kochance zabawę. Splunęła lekko na jego co chwila pojawiającą się główkę. Sączący się obficie śluz, ułatwił poślizg twardego członka między jej piersiami. Nie musiała długo czekać na jego wytrysk. Postarał się jak mógł aby nie trysnąć za mocno. Sperma łagodnie wypływała z penisa na biust grubym strumieniem.
    -Spisałeś się na medal- rzekła do niego, klęcząc patrzyła mu w oczy.
    -To wszystko dzięki Pani, Pani Marto.
    -Prawdziwy kokiet z Ciebie, będzie mi cię brakowało.- odsunęła się od niego lekko, umożliwiając mu doprowadzenie się do porządku.
    -Ciekawe jak ona smakuje?- Powiedziała do siebie, wskazującym palcem nabierając dawkę gęstego płynu leniwo spływającego po jej piersiach. W końcu delikatnie oblizała palec…

    Grudzień 2016

    Na gumowych nogach zbliżał się do drzwi wielkiego domu w centrum miasta. Nacisnął delikatnie dzwonek domofonu.
    -Kto tam?
    -Tomek.- powiedział drżącym głosem
    Sylwia w szlafroku lekko okrywającym jej piersi otworzyła drzwi zapraszając chłopca do środka. Widok jej lekko pomarszczonej pipki, nad którą widniał mały tatuaż, jeszcze bardziej zestresował młodzieńca. Z sercem walącym jak młot podążał za nią, obserwując każdy krok jędrnych jeszcze nóg.
    -Czego się napijesz?
    -Może wodę.
    -Nie będziesz przecież pił wody. Wleję ci koniaku. Jesteś spięty, a musisz się rozluźnić.

    Chłopak kończył sączyć koniak z dużego kieliszka, patrząc na kobietę, z którą miał stracić dziewictwo. Rozmawiali jeszcze chwilę. Kobieta usiłowała ciągnąć rozmowę dalej. Nie był jeszcze wystarczająco rozluźniony. Rozmowa toczyła się wokół niej. Starała się ocieplić swój  wizerunek, tak aby kochaś oswoił się z nią. Miała w tym wprawę. Trwoniła mnóstwo pieniędzy na takich jak on. Uwielbiała patrzyć na prawiczków krzywiących się dochodząc w niej.

    Rozwiązała szlafrok i odsłoniła swoje wdzięki. Chłopak patrzał jak zahipnotyzowany na jej ciało. Wyglądała zdecydowanie lepiej niż na zdjęciach. Spore piersi otoczone jakby dziwnym, niebieskim stanikiem celowały w niego swymi spiczastymi sutkami. Na nogach miała czarne pończochy, przypięte wstążeczkami do niebieskiego, koronkowego pasa. Mógł wreszcie zobaczyć jej wydepilowaną starannie pipkę.

    Podeszła do niego i pocałowała. Chłopak z początku nieporadny, coraz lepiej radził sobie z jej językiem. Zaczęła go rozbierać. Szczupły młodzieniec pomógł jej i szybko zaczął ściągać spodnie. Jego penis stał mocno zadarty ku górze. Podrażnione depilacją krocze od razu przyciągnęło jej uwagę. Podeszła do niego i chwyciła za penisa. Zadrżał. Trzymając go na przyrodzenie zaciągnęła do sypialni. Położyła się na plecach przyciągając głowę kochanka do swej pochwy. Zaczął ją nieśmiało lizać. Kiedy zobaczył zadowolenie na jej twarzy, ośmielił się, pieszczoty były bardziej śmiałe. Poczuła się mokra, więc kazała mu wejść w siebie. Wszedł delikatnie, drżąc z ekscytacji. Poleciła mu, aby zaczął ją pieprzyć. Posłuchał. Zagłębiał raz za razem swego członka, nie pozwalając mu wypaść. Doszedł szybko. Podnieciła się mocno widząc szczytującego chłopca, który nie był już prawiczkiem…

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Tomasis
  • Remont (cz. 1)

    Siemka, jestem Kuba i mam obecnie 26 lat. Opiszę prawdziwą historię, która się mi przydarzyła i w sumie trwa do dzisiaj. Przechodząc do sedna…
    Akcja wydarzyła się gdy miałem 19 lat. Od zawsze byłem świadomy swojego ciała. Może wynikało to z dobrych relacji z ojcem (nie raz widziałem go nago) a może z tego, że w spodniach miałem i mam nadal okazały blisko 20 cm sprzęt. Byłem szczupłym, średniowysokim (180cm) brunetem. Ukończyłem szkołę zawodową o profilu budowlanym. Szukałem pracy ale w małej miejscowości trudno było coś znaleźć.
    Pewnego wakacyjnego dnia szczęście się do mnie uśmiechnęło. Kosząc trawę koło domu zagadał do mnie sąsiad z pytaniem czy nie pomógłbym mu z remontem bo żona mu dupe truje. W sumie mógłby wziąć firmę remontową ale, że ostatnio się im nie przelewa to wolałby zrobić remont we własnym zakresie bo zawsze wyjdzie taniej. Wiedział, że jestem po budowlance to znam się na rzeczy. Oczywiście się zgodziłem bo i tak nic innego nie miałem do roboty. Umówiliśmy się, że za remont weźmiemy się w najbliższy weekend.
    Sobotę z samego rana ubrałem się w ciuchy robocze i poszedłem do sąsiada. Zadzwoniłem na dzwonek w drzwiach, ale nikt nie otworzył. Zadzwoniłem jeszcze raz i w progu stanął zaspany sąsiad – Arek. Ubrany był tylko w luźne spodnie od piżamy. W ogóle sąsiad jest dobrze zbudowanym 37 letnim facetem, około 185 cm wzrostu, łysy ale z zarostem. Pierwszy raz z bliska widziałem jego pokryty włosami tors.
    – Wchodź młody. Zaspałem bo wczoraj wieczorem odwiozłem żonę i dzieci do „mamusi” żeby nam nie przeszkadzali przy remoncie.
    – Spoko panie Arku, to może przyjdę za jakąś godzinkę?
    – Nie, wchodź! I nie mów do mnie przez pan. Arek jestem! – uścisnął mi dłoń. –  Zrobię kawę, przebiorę się i bierzemy się do roboty.
    – Ok.
    Przechodząc przez dom Arek pokazał mi pokój, który będziemy remontować i jakie prace są do zrobienia.
    – Siadaj młody, zaraz przyniosę kawę – zniknął gdzieś w domu, a po chwili pojawił się z powrotem niosąc dwa kubki kawy. Dalej był w samych spodniach od piżamy. Jak szedł, dało się zauważyć zarys penisa. Usiadł naprzeciwko mnie i mogłem się delektować widokiem jego nagiej klaty, która nomen omen bardzo się mi podobała.
    Pijąc kawę rozmawialiśmy na różne tematy. W pewnym momencie spostrzegłem, że w spodniach Arka pojawił się niewielki namiot.
    Arek chyba zauważył, że gapię się na jego krocze bo zapytał czy mi to przeszkadza. Odrzekłem, że nie bo jestem facetem i wiem co się dzieje rano z męskim ciałem.
    – Hm… młody i jak sobie z tym radzisz – zapytał.
    – Eee… no ten… – zaskoczył mnie tym pytaniem
    – Sorry, przepraszam za niezręcznie pytanie.
    – Spoko… jak mam czas to sobie walę konia – odrzekłem bez owijania w bawełnę
    – I to rozumiem. Cieszy mnie, że nie wstydzisz się o tym mówić. A dziewczynę masz?
    – Nie, nie mam.
    – A może chłopaka? W sumie to nigdy cię nie widziałem z żadną panną.
    – A co sąsiad mnie obserwuje? – zapytałem z zaciekawieniem.
    – Jeśli tak to co?… jesteś fajnym chłopakiem… a ja lubię popatrzeć na ładne, młode, ciało…  I faktycznie jakiś czas temu zacząłem ci się przyglądać. Jesteś szczupły, wysoki… i teraz jeszcze ten młodzieńczy zarost…
    – Sąsiad lubi facetów? – wypaliłem.
    – Kuba, jestem bi, ale proszę niech to zostanie między nami. Wiesz, żona, dzieci…
    – Luzik… ale nic nie ma za darmo… – zaśmiałem się,
    – Co masz na myśli?
    – Nic, sąsiad nic.
    – A może jednak?
    – Skoro tak nalegasz… tobie stoi… ja dzisiaj też nie trzepałem… to może… – pokazałem gestem ręki walenie konia.
    Arek się uśmiechnął i poprawił krocze.
    – Więc co sąsiad? Walimy konia i robimy remont czy najpierw remont a później zabawa?
    – Ja ze stojącą fujarą nie dam rady remontować, więc najpierw przyjemność a później robota – uśmiechnął się Arek
    – Ok, wyjąłem lekko pobudzonego kutasa przez rozporek w spodniach. Tak, jestem dość pewny siebie i grzechem byłoby nie skorzystać z takiej okazji.
    – Młody… dorodny okaz! – z zachwytem powiedział Arek. – Wiesz… chodzę na siłke i czasem pod prysznicem mam okazję zobaczyć to i owo ale tylko u jednego gościa  widziałem podobnego…
    – Bierzmy się do pracy bo robota czeka – powiedziałem.
    – Na co odrzekł – Nie, moment… i wstał.
    Arek zbliżył się do mnie i przyklęknął. Pochylił głowę i zaczął lizać trzon już stojącego chuja. Jedną rękę wsunąć do rozporka i wyjął moje jaja. Pieścił je i ugniatał co sprawiało mi ogromną przyjemność. Zsunął skórkę z główki a jego oczom ukazała się dorodna żołądź. Wziął ją do ust i zaczął delikatnie ssać. Oj miał chłop pojęcie o robocie…  W pewnym momencie chciał zrobić głębokie gardło ale moja pałka była za duża i zaczął się krztusić. Wyjął kutasa z ust i uśmiechał się do mnie. A w jego oczach widziałem zachwyt. Wrócił do „roboty”. Językiem smyrał wędzidełko a ja jeszcze nigdy nie czułem takiej rozkoszy. Poczułem, że za chwilę mogę trysnąć i pozwiedzałem, żeby przestał. Było mi tak zajebiście, że nie chciałem, aby ta przyjemność szybko się skończyła. Arek wstał a ja chwyciłem go za głowę i przyciągnąłem są do swoich ust. Nasze języki splotły się w namiętnym pocałunku. Wtedy nic więcej się nie liczyło. Podniecenie brało górę. Arek znów wrócił do mojej sterczącej pałki i zawodowo się nią zajmował. Jedną ręką modnym uściskiem chwycił za trzonek… przesuwał góra, dół… a ustami i językiem pieścił główkę.
    Wtedy zauważyłem, że drugą rękę miał w swoich spodniach i marszczył freda. Jeszcze bardziej mnie to podnieciło. Mój nabrzmiały członek był bliski strzału ale poleciłem Arkowi aby przestał i to ja teraz zajmę jego przyjacielem. Arek wstał a ja przyklęknąłem aby mieć na odpowiedniej wysokości jego krocze. Wtedy poczułem prawdziwie męski zapach. Zsunąłem jego spodnie i ukazał się stojący, siedemnastocentymetrowy, zakrzywiony ku górze, żylasty penis. Tak jak tors również i okolice krocza były pokryte owłosieniem. Było ono zadbane i precyzyjne przystrzyżone. Lekko się odsunąłem aby zobaczyć Arka w całej okazałości. Wówczas zdałem sobie sprawę, że pierwszy raz widzę tak ładnie wyrzeźbiony pas Adonisa. Arek był podniecony a żołądź jego penisa pokryta była sokami. Wziąłem ją do ust by wypolerować a sąsiad jękną z rozkoszy. W tej chwili klejnoty i berło Arka było pod moją opieką. Nasunąłem naplet na główkę i wsunąłem pod niego język aby pieścić powierzony mi skarb. Jaja uniosły się ku górze a penis nabrzmiał i pulsował do granic możliwości. Wiedziałem, że lada moment zaleje mnie gorącą spermą. Arek wyprężył się do tyłu, skurcze przeszyły jego ciało a z członka wystrzeliła potężna ilość nektaru. Ile tylko dałem rady pomieściłem w swoich ustach a reszta spłynęła po brodzie. Nie mogłem zmarnować tego drogocennego ładunku i wszystko połknąłem. Jeszcze raz wziąłem pałkę Arka do ust aby dogłębnie ją wyglancować. Arek jęknął i osunął się na kanapę.
    – Kończymy? – zapytałem
    – Nie ma mowy młody, jeszcze tobie trzeba ulżyć. Ale daj mi chwilę bo muszę dojść do siebie. Dawno nikt mi tak dobrze nie obrobił pały. Wiesz, żona daje radę ale tylko facet facetowi dogodzi.
    Usiadłem obok Arka i delikatnie, wolnymi ruchami masowałem swojego kutasa. Sąsiad pochylił się nade mną, rozpiął pasek i zdjął do reszty moje spodnie.
    – Takie bydle nie może być uwięzione – szepnął Arek. Chciałbym ci się odwdzięczyć za to jak fachowo zająłeś się moim sprzętem. Spuść się w mojej dziurce.
    – Oj sąsiad… tego bym się nie spodziewał.
    – Jeszcze dużo o mnie nie wiesz – powiedział Arek i wypiął w moją stronę dupę.
    Przyznać trzeba, że miał seksowny tyłeczek. Ewidentnie ćwiczenia na siłowni przyniosły oczekiwane rezultaty. Rozsunąłem pośladki i moim oczom ukazała się piękna pizdeczka. Przybliżyłem usta i językiem zacząłem lizać otworek. Sąsiad stękał a ja czułem jak robi się coraz luźniejszy. Gdy już była możliwość delikatnie zacząłem go pieścić palcem. Aż sąsiad rzekł:
    – Młody, weź nie mnie! Dłużej nie wytrzymam. Jak we mnie nie wejdziesz to zaraz się znowu spuszczę.
    Wtedy zauważyłem, że sąsiad się masturbuje. Mój kutas był sterczał jak dzida, a z podniecenia pokrył się sokami. Chwyciłem go do ręki i jeszcze bardziej zwilżyłem dziurkę sąsiada. Arek jeszcze bardziej się wyprężył i powiedział:
    – Wbijaj!
    – Ale będzie boleć.
    – Młody nie pierdol, jestem tak podjadany, że nie będę czół nic prócz przyjemności.
    Przyłożyłem główkę do dziurki a Arek energicznie sam się nabił na mój pal. Tak, że wszedł do połowy. Jęknął i powiedział:
    – Jeśli sądzisz, że chodzę na siłkę trenować tylko bicka to jesteś w błędzie. Kiedyś cię zabiorę i sam się przekonasz.
    – Skoro tak mówisz…
    Po tych słowach nie miałem już hamulców. Wchodziłem w niego coraz szybciej i mocniej. Z każdym pchnięciem mój chuj chował się głębiej. Moje biodra pracowały jak szalone. Jaja rytmicznie odbijały się o jego dupkę. A on coraz głośniej jęczał. Poczułem, że ogarnia mnie to najwspanialsze uczucie, ciało drżało a kutas naprężył się do granic możliwości. Nie dałem rady dłużej wytrzymać. Trysnąłem… Gorąca sperma zalała dupę Arka. Nigdy wcześniej nie czułem tak mocnego orgazmu. Zrobiłem jeszcze kilka pchnięć aby nie uronić ani kropelki spermy. Wyjąłem konia z pizdeczki. W tym samym czasie i sąsiad się spuścił i zalał kanapę. Obrócił się i wziął mojego przyjaciela do ust aby dokładnie wypolerować. Nic nie mogło się zmarnować.
    Po wszystkim ubraliśmy się w ciuchy robocze i rozpoczęliśmy remont. Oczywiście nie trudno się domyślić, że nie była to jedyna akcja podczas tego remontu. A sam remont okazał się idealny i ostatecznie z sąsiadem założyliśmy własną działalność, która prowadzimy do dzisiaj. To co dzieje się podczas remontów to temat na zupełnie inne opowiadanie. Jeśli się wam spodobało opowiadanie to dajcie komentarz. Może zmotywuje mnie to do spisania innych ciekawych, pikantnych historii.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Gaus Den
  • Cyce w szpice

    Urzekły mnie jej cycki. Dosłownie cyce w szpice, jak w tytule piosenki Bielasa. A było tak:. Mój przyjaciel leśniczy dał mi cynk o odbywających się tam tokach głuszców, i jako obserwator – amator podjąłem ambitne działania w zakresie maskowania i czuwania. Na skraju skrytej w leśnych ostępach polany zbudowałem i dobrze zamaskowałem mały szałas. Kosztował mnie dużo pracy; już samo wkopanie się w obficie ukorzeniony grunt zabrało mi sporo czasu. Potem znoszenie  desek na szalunek, okładanie tego wszystkiego gałęziami, pozbycie się wykopanej ziemi… Ale w końcu zaczęło to przypominać… nic wykonanego ludzką ręką. I o to właśnie chodziło. Teraz pozostało już tylko nocne czuwanie. Niestety, noc powoli przeszła w poranek, później w przedpołudnie, a głuszców jak nie było, tak nie ma. Zastanawiałem się już, czy nie czas opuścić posterunek, wygodne łóżko na kwaterze kusiło, lecz wtedy…

    Dziewczyna zaszła mnie,  jak i szałas, od tyłu. Od lektury, czymś trzeba sobie umilać czas, oderwał mnie trzask gałązek, na które nieostrożnie następowała. Pierwsza myśl – jakieś dzikie zwierzę, może dzik. Powoli, by go nie spłoszyć, przybliżyłem głowę do szczeliny obserwacyjnej. I ujrzałem nogi. Całkowicie pozbawione szczeciny ludzkie nogi. Bardzo, ale to bardzo długie dziewczęce nogi. A przy tym szczupłe, lecz nie szczudłowate. Po prostu zajebiście zgrabne. Tak zwane rasowe pęciny. I te nogi urzekły mnie, jako pierwsze.  Szałas był częściowo wkopany w ziemię, z poziomą szczeliną obserwacyjną może pół metra nad poziomem gruntu, a dziewczyna zatrzymała się o jakiś metr od mnie. Nie mogłem, więc dojrzeć niczego powyżej pasa, ale mogłem zajrzeć jej pod sukienkę. Uczyniłem to skwapliwie. Uda miała szczupłe i gładkie. Mocno opalone. Wyżej dojrzałem wyraźną linię oddzielająca je od pośladków, która tak mnie kręci. Same pośladki zaś… ach, marzenie. Dwie dobrze napompowane piłeczki, krągłe i sterczące. Natomiast nie byłem w stanie dojrzeć majtek. Czyżby stringi? Powoli nabrzmiewający członek (taki widok!) stanął mi momentalnie. Tym szybciej, że dziewczyna kręciła tym gołym tyłkiem tuż przede mną. No tak, rozgląda się.

    Szybko rozpiąłem spodnie i zabrałem się za trzepanie kapucyna. Nie dane mi było dokończyć, dziewczyna ruszyła w głąb polanki i jej goła dupcia zniknęła mi z oczu – kwestia sukienki i perspektywy, wcześniej zaglądałem pod tę sukienkę z dołu i z całkiem bliska.  Za to objawiła się cała sylwetka, na oko ledwo, co pełnoletniej panny. Bardzo zgrabna sylwetka. Objawiły się też majteczki. Jednak nie stringi, tylko całkiem zwyczajne białe figi. Trzymała je na palcu i beztrosko nimi wywijała. To dlatego nie mogłem ich dojrzeć pod sukienką! Dodajcie do tego długie, rozpuszczone włosy w kolorze dojrzałej pszenicy… Waliłem konia w najlepsze, śpiesząc się, by skończyć, nim to cudowne zjawisko zniknie mi z oczu.

    Drogę dziewczynie przegrodził zwalony pień ogromnego buka. Dokładnie na środku polanki, góra pięć, sześć metrów ode mnie. I wtedy zdarzył się cud! Dziewczę przystanęło i rozejrzało się bacznie dookoła. Genialnym, w erotycznym znaczeniu tego słowa, odgarniając włosy z twarzy. Była prześliczna! I taka młoda! Aż przestałem się masturbować z wrażenia. I dobrze, bo to nie był koniec wrażeń, a zaledwie początek. Dziewczyna starannie rozprostowała majteczki i rozwiesiła je na gałęzi. Suszyła je? Aparat z teleobiektywem miałem na statywie tuż obok. Zajrzałem i odszukałem te majtki. Śnieżnobiałe z wyjątkiem… Ja pierdolę! I to nie wyglądało na siuśki! Dobrze wiem, jak wyglądają majteczki, gdy dziewczyna się podnieci. To było to!

    Oderwałem wzrok od tych majteczek w ostatnim momencie. Dziewczyna już zdjęła maleńki plecaczek, nie dojrzałem go wcześniej ukrytego pod włosami, i położyła na pniu. Stała teraz przodem do mnie, doskonale widoczna w porannym słońcu. Miałem je za plecami, więc nie umknął mi żaden szczegół, gdy skrzyżowanymi rękoma złapała za rąbek sukienki. Zamarła na moment w tej pozycji, znów się bacznie rozglądając. Rzuciłem się do aparatu, skierowałem obiektyw na nią i skadrowałem jej sylwetkę. Wcisnąłem “Play”. Zdążyłem! Ostatkiem silnej woli powstrzymałem się przed ponownym wzięciem szabli w dłoń. I tak w lędźwiach czułem rozkoszne dreszcze, a drągal mi podrygiwał w miarę, jak unoszona w górę sukienka ukazywała coraz więcej. Całe nagie uda, gęstwina jasnych włosów łonowych, płaski brzuszek i uroczy pępuszek. I cycuszki! Z miejsca zakochałem się w tych cyckach. Dwie miniaturowe Fudżijamy, a każda zwieńczona sporym, jasnoróżowym sutkiem. Ach, lizałbym te Fudżijamy bez końca! Wspinał się językiem od podnóży po sam szczyt. I na przemian ssał wieńczące je wisienki!

    Dziewczę cały czas się rozglądało, więc mogłem przyjrzeć się jej piersiom z różnej strony. I przyznam, że tak doskonałych nie widziałem. Doskonałych dla mnie. Lubię każde cycki, byle małe. Takie samonośne, na które nie ma wpływu grawitacja. Mogą to być jabłuszka, mogą cytrynki, lecz nade wszystko wielbię stożki. Dokładnie takie, jak te. A wisienki, gdy spojrzeć z boku, zmieniają się w połówki malutkich różowych… korniszonów? Owszem, wiem, że jak laska się podnieci, to jej sutki sterczą. Ale żeby aż tak? Widocznie w stanie spoczynku też są okazałe. Gapię się na tę cycuszki i na wieńczące je bliźniacze wieże ze sterczącym kutasem, którego nie śmiem nawet dotknąć. Bo już się domyślam, bo już wiem, że będzie ciąg dalszy.

    Dziewczę pozbywa się całkowicie sukienki. Potrząsa głową porządkując nieco włosy ruchem, od którego niemal się nie spuszczam. A te cycuszki! Muszą być twarde i sprężyste, że tylko lekko zadrgały!

    Dziewczę się odwraca, i jest to kolejne wyzwanie dla mojego penisa. Widok jej wypiętego tyłeczka, gdy pochyla się na wyprostowanych nogach i mości sobie z sukienki siedzisko w rozwidleniu konarów. I ta wycelowana wprost we mnie kępka pieczących kłaczków! Penis reaguje kropelką preejakulatu. Proszę, nie! Jeszcze nie teraz! Czy mam jakieś zaległe rachunki do opłacenia? Co mam kupić jutro w pobliskim miasteczku? Uff!

    Dziewczę rozsiada się wygodnie, szeroko rozkładając uda. Wyjątkowo mi przyjazne słońce zagląda, jak i ja, dokładnie między nie. Jesteśmy teraz w stanie, słońce i ja, dojrzeć różowy wałeczek sklejonych warg sromowych w tym gąszczu. Chyba nigdy nie przystrzyganym, rozrośniętym aż poza pachwiny. Ach jakże chętnie wyszedłbym w rolę golibrody! Przecież te kłaczki muszą wyłazić jej z majtek! Założę się, że nie ma chłopaka. No chyba, że to jakiś troglodyta.

    Dziewczę odchyla się do tyłu zamyka oczy i wystawia buzię do słońca. Cipkę też, a gdzie słońce, tam i ja. Wypycha ją do przodu, szerzej rozkłada uda. Efekt jest spektakularny. Pierożek pęka ukazując jasnoróżowe wnętrze. Ze wszystkimi szczegółami. Sięgam po… Nie, nie. Nie po kutasa. Po drugi aparat. Też z teleobiektywem. Opieram go na półeczce, bo cały drżę, nakierowuję na cipkę i robię zdjęcie za zdjęciem. Przy tej rozdzielczości będę miał ostre odbitki choćby metr na metr! A najlepsze, że mam gdzie je powiesić!

    W kadr wchodzi mi jakaś ręka. Podświadomie tego się spodziewałem, ale równocześnie na to nie liczyłem, takie cudowne przypadki po prostu się nie zdarzają. Masturbująca się nastolatka w środku lasu, dokładnie na twoich oczach. Dająca upust swym chuciom,  nieświadoma twej obecności.

    Dziewczę przegrzebuje sobie srom, prześlizguje palcami między tymi różowymi fałdkami. Nie wiem, na co patrzeć – na zajmujące cały kadr wnętrze cipki, czy na prężącą nagie ciało  dziewczynę. Patrzę więc tu i tam. A potem całą uwagę poświęcam cyckom. Bowiem dziewczę nabrawszy palcami wilgoci, zwilża sobie sutki i całe cycki!

    Mizia się po tych sutkach dłuższą chwilę, przybywszy oczy. O czym marzy dziewczyna, gdy dorastać zaczyna? – zaczynam sobie cicho podśpiewywać. O czymkolwiek marzy, marzy coraz konkretniej. Sięga  do cipki drugą dłonią. Tym razem skupiając się na łechtaczce. Jestem tak blisko, że bez problemu robię zbliżenia samej łechtaczki i pocierającego ją paluszka. To będzie hit!

    Dziewczyna się nie oszczędza, do wrażeń wzrokowych dochodzą te słuchowe. Pojękiwania przechodzą w głośne jęki, a końcu w skowyt, gdy szczytuje. Nie sama. Strzelam obfitą strugą spermy na ścianę szałasu ledwo dotknąwszy chuja. Wspólnie  choć osobno przeżyty orgazm mocno mnie podnieca, kutas nie opada.

    Kurtyna też nie opada. Podziwiam boskie kształty, gdy dziewczę wstaje i przeciąga się, z rękoma nad głową, nieświadoma, jak to przeciągnie się działa nas mojego członka. Robi sobie mały spacerek w tę i we w tę, prezentując pośladki w ruchu. Małe ma te półdupki, ktoś powie, że niepozorne, jak i te wąskie biodra. Ale ja preferuję właśnie takie, trochę chłopięce kształty. Powód jest prosty – uwielbiam brać dziewczyny od tylca, wbijając się między wypięte pośladki. W tę, czy tę drugą dziurkę. A nawet zgrabna, kształtna dupa w tej pozycji robi się jakaś taka… rozlazła. A taka szczuplutka… Cóż, kwestia preferencji. Mnie podnosi się najwyżej do właśnie takiej.

    Dziewczyna zatrzymała się i przestałem wodzić za nią wzrokiem i obiektywem. Taki spacer na golasa będzie miłym dla oka zakończeniem filmu. Tak przynajmniej sobie pomyślałem, gdy schyliła się… Nie. Nie po sukienkę. Po plecaczek. Po chwili miała w ręku długi, lecz cienki wibrator i aż mnie w chuju przyjemnie strzyknęło. Pojąłem, że to zaledwie koniec antraktu, nie przedstawienia.

    Nie miałem problemu, by dojść ponownie. Nie przy tym, co wyprawiała!

    Już oblizywanie tego sztucznego chuja mnie wzruszyło. Robiła to tak lubieżnie… I w sumie niepotrzebnie z technicznego punktu widzenia. Założę się, że z cipki wręcz jej się lało. Zjechała tym wibratorem między cyckami i brzuszkiem do samej cipki. Aż tu słyszałem brzęczenie  pewnie podkręciła go na maxa. Stojąc w szerokim rozkroku podrażniła się trochę między nogami. Widać było, że ledwo powstrzymuje się przed zaciśnięciem ud. Pojęczała sobie głośno, obrabiając wibrującym czubkiem łechtaczkę, po czym nagłym ruchem wsunęła go głęboko do pochwy. Miałem kolejny dowód, jakie te pochwy są elastyczne. Wibrator miał ładnych kilkanaście centymetrów, a wystawało tylko pokrętło! A potem wepchnęła go  głębiej i całkiem zniknął między wargami!

    Poruszając się ostrożnie, sztywno, jakby kij połknęła, przysiadła na pniu z wycelowaną prosto we mnie pizdą. Wibratora ani śladu! Wargi się zwarły, dziurka zasklepiła.

    Spojrzałem na jej buzię. Ekstaza i napięcie. Napięte mięśnie brzucha, jakiś ruch między nogami…

    Westchnąłem wraz z nią, gdy koniec wibratora rozepchnął jej srom i zaczął powoli spomiędzy nich wysuwać. Śliskie różowe wargi ułożone w ciup, jak do selfie. Tyle, że te dolne i rozepchnięte sztucznym chujem. Niezapomniany widok. Najwyraźniej ją bawił, bo kilka razy wsunęła w siebie ten wibrator i z pochyloną głową obserwowała, jak powoli się z niej wysuwa.

    Na koniec dziewczę prawie pozwoliło mu wypaść i takim błyszczącym od śluzu zaczęło obrabiać cycki.

    Krew uderzyła mi do członka. Zrobiłem zbliżenie na ten aktualnie obrabiany i robiłem zdjęcie za zdjęciem. A na każdym kolejnym sutek był ciut większy. Podążyłem za wibratorem do drugiego cycka. Ta sama historia.

    I znów po brzuszku prosto do cipki. Dziewczę uniosło nogę i oparło o jeden z konarów powalonego buka. Wyżej chyba się nie dało. Już sam wgląd w jej krocze z niej perspektywy sprawił, że niewiele mi brakowało. A gdy zaczęła wsuwać w siebie wibrator, równocześnie miziając palcem drugiej dłoni łechtaczkę… Tym razem doszedłem pierwszy. Ale niewiele przed nią.

    A potem musiałem dojść jeszcze raz. Inaczej się nie dało. Spacery ze stopniowo wysuwającym się z pochwy wibratorem. Głęboki skłon na wyprostowanych nogach, tyłkiem w moją stronę i dogadzanie sobie sztucznym chujem w tej pozycji. Próby, nieskuteczne, ale nie straciły przez to na atrakcyjności, wepchnięcia go sobie do dupy ( ile się przy tym nagimnastykowała!), lizanie takiego wyjętego z cipy… Pomyślałem wtedy, że liże mojego, też prosto z pochwy i spuściłem się po raz trzeci. Tym razem zaciek na deskach szałasu był więcej, niż skromny, w porównaniu z dwoma poprzednimi, ale jednak.

    Dziewczę miało tych orgazmów dużo więcej, no ale dziewczyny mogą…

    Na koniec oblizała dokładnie wibrator, owinęła go w majteczki, wepchnęła wraz z sukienką do plecaczka i weszła w las na golasa. Odprowadziłem ją okiem kamery i wcisnąłem “Stop”.

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Maciej Wijejski
  • Przyjaciel

    Na wstępie zaznaczam, że wydarzenia opisane w tym opowiadaniu są prawdziwe.

    Ja jestem dosyć drobnej budowy chłopakiem i obecnie mam 23 lata. Kamil jest moim przyjacielem już od początków gimnazjum i przyjaźń ta trwa już 10 lat. W podobnym czasie zauważyłem również, że bardziej interesują mnie mężczyźni niż kobiety. Już wtedy, gdy przebieraliśmy się w szatni na WF, zauważyłem, że wypukłość w majtkach Kamila jest znacznie większa niż u innych chłopaków. Co więcej, był bardzo owłosiony, co podobało mi się jeszcze bardziej. Kamil jest przystojnym, brunetem i zawsze miał powodzenie u kobiet.

    Stopniowo przez te parę lat, coraz bardziej miałem ochotę na coś więcej, jednakże nie dawałem po sobie znać. Drobnymi kroczkami próbowałem sprowokować z nim rozmowy o seksie lub pokazanie sobie nawzajem penisa (bardzo chciałem zobaczyć go nago), ale to drugie zwykle bez skutku, zresztą bałem się postawić jakieś decydujące kroki. Dowiedziałem się jednak, że długość jego penisa wynosiła 22 cm co potwierdziła również jego była dziewczyna z którą miałem dobry kontakt, ta informacja podnieciła mnie jeszcze bardziej.

    Pewnego razu udało mi się zobaczyć go nago przez dziurki w drzwiach łazienki, gdy u niego nocowałem a on poszedł się umyć przed spaniem. Zobaczyłem jego piękne, umięśnione i owłosione ciało, masywne jądra i pięknego, około 15 cetymetrowego penisa w stanie całkowitego spoczynku, z zasłoniętą główką. Od razu porównałem do swojego 17 cm w trakcie erekcji, i pomyślałem, że jego najmniejszy jest niemal takiej wielkości jak mój największy. Myślałem że wystrzelę z podniecenia nie dotykając siebie wcale, wystarczyły 4 ruchy ręką żebym doszedł na ten piękny widok. Później wiele razy go sobie jeszcze wyobrażałem.

    Po bardzo długim czasie straciłem nadzieję, że cokolwiek seksualnego między nami zajdzie, jednakże zerwała z nim dziewczyna która była z nim 4 lata. Oczywiście jak zawsze wspierałem go i zaprosiłem do siebie do domu na nockę. Popiliśmy se, pogadaliśmy, pograliśmy i widać było, że mu troszkę lepiej. W końcu wywiązała się między nami taka rozmowa:

    K: wiesz co stary, ja już mam dosyć tych bab, tylko prują się o wszystko a same święte nie są

    J: nie dziwię ci się, po tym co ci zrobiła to tym bardziej miałbym ich dosyć

    K: szkoda tylko, że znowu nie mam kogo ruchać

    Ja już mocno pijany uznałem, że to moja szansa:

    J: a weź pokaż te swój słynny wielki sprzęt, w końcu nie masz się czego wstydzić co? Baba pewnie żałuje, że już nie będzie przez niego ruchana hm?

    K: a co mi szkodzi, przynajmniej mogę się zafleksować, że mam większego hehe

    Po czym odgiął swoje dresy i gacie i wyciągnął penisa. Momentami przypomniał mi się dawny widok i poczułem narastające podniecenie, nigdy nie widziałem czyjegoś penisa z tak bliska. Był po prostu idealny dla mnie. Wielki, gruby, z włosami łonowymi u góry.

    J: kurde stary, ja się nie dziwię że tyle bab ruchałeś wcześniej. Ja też ci mogę pokazać swojego. Może nie jest taki wielki jak twój, ale wciąż 10 cm w spoczynku i 17 w erekcji to całkiem git co?

    Pokazałem mu swojego, już stojącego i jego reakcji się nie spodziewałem:

    K: jak już wyjęliśmy swoje sprzęty to może se zwalmy od razu co? Już cała ta sytuacja solidnie mnie podnieciła, a dawno się nie spuszczałem.

    Uznałem, że teraz moja szansa, więc powiedziałem:

    J: A może masz ochotę na lodzika? – zobaczyłem lekkie zdziwienie i nagłe zadowolenie na jego twarzy.

    K: nie spodziewałem się tego ale… dawaj

    Nie musiał mi 2 razy powtarzać, od razu zabrałem się do roboty. Nigdy nie miałem penisa kogoś innnego w dłoni a co dopiero w ustach, ale z grubsza wiedziałem jak się za to zabrać. Położyliśmy się na łóżku, ja już szalenie podniecony jak nigdy wcześniej, ponownie wyjąłem jego cudowne narzędzie rozkoszy ze spodni i zacząłem walić, aż w końcu urósł niemiłosiernie i potwierdziły się jego legedarne 22 centymetry, po czym włożyłem go do ust. Był taki długi i gruby, że ledwo mieścił mi się w ustach i w dłoni na szerokość. Poczułem jego słony smak, nie wiedziałem że będzie mi się on aż tak podobać. Nie waliłem sobie, wolałem skupić się na dawaniu jemu rozkoszy. Miałem piękny widok na jego bujne włosy łonowe. Po chwili powiedziałem mu, żeby ruchał mnie w gardło, na co się zgodził i przeszedł do działania. Byłem tak podniecony, że po 3 minutach od bycia ruchanym w gardło i słuchania rozkosznych jęków Kamila poczułem, że JA dochodzę. Tak, doszedłem de fakto od robienia loda, nie wiedziałem nawet że to możliwe. Nigdy nie miałem tak potężnego orgazmu a nawet siebie nie dotykałem. Chyba prawdę mówią, że orgazm pochodzi od głowy. Moja sperma wystrzeliła i uwaliła łóżko, trafiła nawet na brzuch Kamila. Kamilowi chyba się to spodobało, wyjął na chwilę sprzęt i powiedział:

    K: widzisz jak dobry jest mój sprzęt co? Może chcesz spróbować go gdzieś indziej?

    Od razu wiedziałem o co mu chodzi i z podniecenia, które mimo orgazmu prawie nie zmalało powiedziałem:

    J: stary, zrób ze mną co zechcesz

    Penis Kamila był już wystarczająco mokry od mojej śliny i preejakulatu, jednakże Kamil wiedział, że to mój pierwszy raz i wkładał najpierw palce, żeby rozszerzyć dziurkę. Najpierw jeden, potem dwa i trzy. Już samo to oraz czekanie na jego narzędzie rozkoszy mnie bardzo podniecało. Ja zaproponowałem pozycję na jeźdźca, na co się zgodził i po chwili przeszliśmy do działania. Usiadłem na jego sprzęcie i powoli wkładałem co raz głębiej. Z początku poczułem trochę bólu zmieszanego z podnieceniem, ale po chwili ból przerodził się w jeszcze większą przyjemność. Zacząłem go ujeżdżać coraz szybciej, trafiając w swoją prostatę, wchodząc jeszcze głębiej aż czułem jego ogromy sprzęt w brzuchu. Jęczałem z podniecenia, mój penis obijał się o brzuch. Kamil ruchał mnie tak dobre 10 minut aż powiedział, że zaraz dojdzie. Poczułem nagle rozpływające się ciepło w moim wnętrzu. Zadziałało to na mnie jak płachta na byka, i również doszedłem, ten orgazm przebił wcześniejszy.

    K: stary ale jesteś zajebistą suczką, nie wiedziałem że tak lubisz

    J: hahah, dzięki, dawaj chodźmy się umyć, jesteśmy cali obspermieni

    Poszliśmy się razem umyć, po czym położyliśmy się wtuleni razem spać. Od tamtego czasu nasza relacja jeszcze bardziej się pogłębiła i nie mieliśmy przed sobą absolutnie żadnych tajemnic.

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    krokiet
  • Przygoda z ex cz.1

    Cześć opowiem Wam kilka moich przygód z byłą dziewczyna. Historie te są prawdziwe, jednak imiona zostały zmienione. Mam na imię Łukasz i obecnie mam 32 lata. Mam 178cm wzrostu ważę około 90kg. Budowa ciała wysportowana z racji uprawiania sportu. Tyle o mnie, a teraz życzę miłego czytanie.

    Teraz trochę o niej: miała na imię Klaudia. Brunetka z włosami do ramion o wzroście 165cm, szczupła z piersiami w rozmiarze B długimi nogami i śliczna dupcia, która aż chciało się masować. 

    Pierwsza historia z moją ex była jakieś 12 lat temu, gdy ja miałem 20 m, a ona 18 lat. Poznaliśmy się przez naszych wspólnych znajomych i tak z dnia na dzień stawaliśmy się coraz bliżsi sobie, aby w końcu być razem.

    Nasz pierwszy wspólny raz odbył się po jednej z imprez, na której byliśmy. Impreza odbywała się latem w ogrodzie u mojego znajomego. Ja ubrany w jasne jeans i koszule. Ona ubrana była w biała bluzkę na ramiączkach i spódniczkę do połowy ud, która odsłaniała spora część nogi, gdy siedziała. Jak to na imprezie bywało alkohol szumiał w głowie, a co za tym idzie, także w spodniach zaczęło robić się gorąco. Pomiędzy tańcami chwytałem ja za kolano, a im więcej alkoholu wypiliśmy tym rączka śmielej kierowała się ku górze. Po pewnym czasie powiedziała mi żebym poszedł z nią do toalety, bo od alkoholu chciało jej się siku. Gdy byliśmy już w toalecie, zamknęła za nami drzwi i zaczęliśmy się ostro całować. Moje zaczęły błądzić po całym jej ciele. Zacząłem schodzić coraz niżej, aż włożyłem dłonie pod spódniczkę. Masowałem jej pośladki jedna ręką, a druga zacząłem dotykać jej piersi. Dłoń z pośladka przesunął do przodu i poczułem, że jej koronkowe majtki są delikatnie wilgotne. Przesunął wiec materiał stringów na bok i zacząłem masować jej cipkę. W tym czasie, gdy ja zajmowałem się masowaniem jej cipki ona zaczęła rozpinać moje spodnia, by uwolnić mojego 17cm kutas ze spodni. Chwilę masowała go ręką i bawiła się jajkami, aby po chwili odsunąć się ode mnie i uklęknąć przede mną. Jeszcze chwilę bawiła się nim, by po chwili delikatnie pocałować czubek. Poczułem jak przez moje ciało przeszedł dreszcz, a kutas stał mi tak bardzo jak nigdy wcześniej. Zaczęła delikatni go całować i lizać języczkiem, aż w końcu wzięła go całego do buzi I mocno ssała. Gdy ruszała powoli głową, patrzyła na mnie swoimi pięknymi dużymi oczami w kolorze błękitu ku górze, a ja czułem, że długo tak nie wytrzymam. Powiedziałem jej żeby trochę zwolniła, bo zaraz skończę, a ona tylko przyspieszyła swoje ruchy. Kilka chwil później nie mogłem już się powstrzymać i cały ładunek strzelił w jej gardło. Większość nasienia połknęła z uśmiechem, a to, co wyleciało jej na dekolt, zgarnęła palcem i z delikatnym uśmiechem włożyła do ust.

    Chciałem jej się za to odwdzięczyć, ale powiedziała, że nie tutaj i żebym był cierpliwy. Po chwili zdjęła przemoczone od soków majtki, zrobiła siku i wyszliśmy z toalety. Nikt nie zwrócił uwagi, ze nas nie było kilka albo kilkanaście minut, straciłem rachubę czasu. Po godzinie albo dwóch powiedziała, że chce jechać do domu, więc zamówiłem taksówkę, pożegnaliśmy się z resztą towarzystwa i wyszliśmy przed dom w oczekiwaniu na nasz transport. Gdy tak czekaliśmy włożyłem jej rękę pod spódniczkę i się okazało, że nie założyła już majtek. Kutas w spodniach od razu mi stanął na myśl ze nie ma na sobie majtek. Na przemian wkładałem jej paluszek do środka i masowałem guziczek, ale musiałem przerwać tą rozkosz, bo przyjechała nasza taksówką…

    CDN…

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Marcin
  • Prezent Swiateczny 2 – Urodziny

    Sylwester i Nowy Rok minął dla Kuby bez niespodzianek. Gdy ojciec był w domu musiał ukrywać sprawę z pasem cnoty i udawać, że w jego relacjach Joanną nic się nie zmieniło. W końcu nadszedł 4 stycznia, czyli dzień szesnastych urodzin chłopaka. Czekał na ten dzień z niecierpliwością. Nie miał pojęcia jaką Joanna ma dla niego niespodziankę, ale w jego głowie kłębiły się różne przypuszczenia, a przede wszystkim nadzieja. Nadzieja, że po tych nieszczęsnych 11 dniach w zamknięciu, dzisiaj będzie w końcu miał okazję sobie ulżyć.
    Z każdym kolejnym dniem z pasem cnoty Kuba był coraz bardziej zdesperowany. Joanna obiecywała, że z czasem przyzwyczai się dla klatki, ale tak się nie stało. Był młodym, zdrowym chłopakiem w szczytowym momencie dojrzewania, a odebrano mu możliwość zaspokajania swoich potrzeb. Jego jądra były napuchnięte jak nigdy dotąd. Było aż niebieskie i bolesne od ciągłego podniecenia, którego nie mógł rozładować. Przez 11 długich dni nie mógł się spuścić. Odkąd zaczął się masturbować kilka lat wcześniej nigdy nie wytrzymał tak długo bez orgazmu. Każdego wieczoru majtki Kuby były wilgotne od preejakulatu, który coraz obficiej sączył się z jego fiuta. Erekcje były coraz częstsze i coraz bardziej bolesne, za każdym razem skutecznie tłumione prze plastikową tubę. Kuba w desperacji próbował w jakiś sposób zniszczyć klatkę, ale zapięcie trzymało mocno, a plastik był gruby i solidny. Próbował doprowadzić do orgazmu przez samo uciskanie jąder, ale z tego też nic nie wyszło. Klatka była zbyt ciasna i zbyt skuteczna.
    W dzień urodzin Jakub zjadł z tatą i macochą uroczysty obiad i tort, po czym ojciec musiał wyjechać na kolejne zlecenie z pracy. Normalnie chłopak nie byłby zadowolony, że na kolejne kilka dni zostaje sam z Joanną, ale w tej sytuacji nie mógł się doczekać, aż ojciec wyjedzie. Około godziny 15 zostali wreszcie sami. Na tym etapie pożądanie działało tak mocno, że byłby w stanie zrobić dosłownie wszystko, żeby tylko Joanna pozwoliła my dojść. Gdy tylko zostali sami, Kuba w błagalnym, desperackim geście padł na kolana przed macochą.

     – Mamo, błagam, proszę, zlituj się. Pozwól mi dojść, tylko raz, tylko dzisiaj, jako prezent urodzinowy. Błagam. Zrobię wszystko, co zechcesz.

     – Uspokój się. Wiesz, że nie masz prawa niczego oczekiwać i klękanie przede mną nic tu nie pomoże, ale obiecałam ci niespodziankę i obietnica jest aktualna. Idź do góry, czekaj na mnie w łazience. Masz być nago jak przyjdę.

     – Tak jest mamo.

    Kuba pobiegł do góry, w pośpiechu zrzucił z siebie ubrania i czekał.

    Stając w łazience i czekając na macochę przyglądał się swojemu odbiciu w lustrze. Wyglądał dobrze, złociste włosy, duże ciemnoniebieskie oczy, niewinna chłopięca twarz, gładkie ciało, może trochę zbyt chude, ale ogólnie prezentowało się całkiem przyzwoicie. Cały efekt psuł pas cnoty, osłaniający jego niewielkiego ptaka i napuchnięte jaja. Kuba przyjrzał się swojemu zniewolonemu przyrodzeniu. Znał już ten widok bardzo dokładnie, ale za każdym razem gdy tam patrzył czuł się jak żałosny niewolnik i sługa, którym w zasadzie się stał. W końcu przyszła Joanna z małym podłużnym kartonem prezentowym w dłoni.

     – Oto twój obiecany prezent urodzinowy. Jeszcze raz wszystkiego najlepszego synku.

    Młody wziął karton, odwiązał wstążkę i zerwał papier prezentowy. Liczył, że w środku znajdzie kluczyk do pasa cnoty. Było tam jednak coś zupełnie innego.

    Po otwarciu prezentu Jakub zobaczył duże dildo. Zszokowany spojrzał na Joannę i jeszcze raz do kartonu. Dildo było bardzo realistyczną kopią męskiego kutasa z różową główką, żyłkami i jądrami na końcu. Tyle, że było znacznie większe i grubsze od przeciętnego fiuta.

     – No co? Nic nie powiesz? Jak ci się podoba prezent?

     – Zwariowałaś? Dlaczego mi to dajesz? Co mam z tym zrobić?

     – Za wszelką cenę chcesz się spuścić i w zasadzie słusznie. Zdrowo jest regularnie przeczyścić nasieniowody i pozbyć się starych plemników z jąder. Ponieważ jednak nie mam zamiaru zmieniać zdania i ściągać ci klatki, twoja jedyna opcja to masaż prostaty.

     – Jak to masaż prostaty?

     – Nigdy o tym nie słyszałeś? Mężczyzna może osiągnąć orgazm nie tylko przez stymulacje fiuta, ale też przez prostatę. Nie jest nawet konieczny wzwód. Dla facetów w pasie cnoty to jedyna szansa, żeby zrzucić nadmiar ładunku. Nazywa się to czasem dojeniem prostaty.

     – Czyli krótko mówiąc chcesz mnie wyruchać tym w dupę, żebym się spuścił bez zdejmowania klatki?

     – Otóż to!

     – Chyba żartujesz! Nie ma takiej opcji. Nie pozwolę sobie tego wsadzić w tyłek.

     – Rozumiem twoje obawy, dla chłopców masaż prostaty bywa krępujący. Ale póki nosisz klatkę nie jesteś pełnowartościowym mężczyzną i potrzebujesz innego kutasa, żeby dojść. Nie jest to tak przyjemne, jak masturbacja, ale zastanów się. Innej opcji nie masz.

     – Chcesz mnie za wszelką cenę upokorzyć? Nie jestem gejem. Nie zgadzam się na anal. Błagam cię, bądź człowiekiem i zdejmij mi po prostu tą cholerną klatkę na 15 minut!

     – Grzeczniej chłopcze. Nie zapominaj o moich warunkach. Nie zdejmę ci dzisiaj klatki. Nawet nie mam dzisiaj klucza przy sobie. Masz następujący wybór. Albo dać się wyruchać w tyłek i trochę sobie ulżyć, albo nie spuścisz wcale się przez kolejne niecałe 6 miesięcy. Zastanów się dobrze.
    Przez chwilę Kuba rozważał tą irracjonalną propozycje. Czy powinien pozwolić się całkowicie upokorzyć? W końcu popęd wziął górę. Był realistą i wiedział, że bez ulżenia sobie zwariuje w ciągu kilku dni, a tu była mowa o 6 miesiącach.

     – Ok, niech ci będzie. Spróbujmy. Zrób to.

     – Poproś ładnie. Co dokładnie mam zrobić?

     – Mamo, proszę wyruchaj mnie w dupę i zrób mi masaż prostaty, żebym mógł się spuścić.

     – Dobrze kochanie. Jak sobie życzysz. W takim razie na czworaka i wypnij tyłek.

    Chłopak z wahaniem wykonał polecenie. Joanna przygotowała butelkę z lubrykantem i nałożyła nieco na palec. Zbliżyła palec do dziewiczej dziurki pasierba. Kuba poczuł dotyk zimnego palca pokrytego warstwą lubrykantu. Kobieta powoli wsunęła palec do odbytu Jakuba. Młody jęknął.

     – Spokojnie, rozluźnij się, bo inaczej nic z tego nie będzie!
    Rozkazała macocha. Delikatnie ruszała palcem po dziurce Kuby, by dobrze rozprowadzić lubrykant. Poczuła, że mięśnie zwieraczy rozluźniają się nieco. Gdy uznała, że dupa chłopaka jest już gotowa wyjęła palec, nawilżyła dildo lubrykantem i przystąpiła do dzieła.

    Jakub poczuł gumowy przedmiot napierający na jego kakaowe oczko. Dildo było nieporównywalnie grubsze od palca Joanny. Poczuł ból.

     – Zaczekaj! To boli!

     – Na początku będzie bolało. O to chodzi, specjalnie wybrałam grube dildo. Pozwolę ci się spuścić dla zdrowia, ale to nie ma być dla ciebie przyjemność. Na przyjemność musisz sobie zasłużyć.
    Wyjaśniła kobieta dalej napierając grubą gumową główką dilda na ciasny otwór. Długo nie mogła wbić jej do środka, ale w końcu jej się udało. Kuba krzyknął i wyrwał się do przodu.

     – Bardzo boli! To jest za duże, nie wejdzie! Rozerwiesz mi dupę!

     – Wejdzie, odbyt jest bardzo elastyczny. Musisz się tylko dobrze rozluźnić.
    Joanna ponownie zaczęła wsuwać gumowego kutasa w dupę chłopaka. Powoli i miarowo. Wsuwała dildo trochę, po czym cofała i znowu wsuwała odrobinę głębiej. Powtarzała to aż całe dildo, po gumowe jądra, znalazło się w odbycie. Kuba cały czas skomlał i wiercił się z bólu. Poczuł jednak dziwny, przyjemny dreszcz gdy dildo dotknęło jego prostaty od środka. Joanna zaczęła powoli i ostrożnie ruchać chłopaka w tyłek. Czuł ból i pieczenie, szczególnie w okolicach zwieraczy, które aż płonęły. Czuł dziwne, nieznane dotąd, nieprzyjemne uczucie wypełnienia w odbycie. Ale czuł też narastające podniecenie. Sam fakt, że macocha dymała go właśnie w dupę gumowym kutasem i idące za tym upokorzenie podniecały go trochę. Ale to nie było wszystko. Czuł też dziwną mieszającą się z bólem wewnętrzną przyjemność i ciepło płynące z okolic prostaty. Jego fiut zaczął się podnosić, jak zwykle na daremno. Znów poczuł bolesny ucisk klatki erekcyjnej, co jeszcze spotęgowało uczucie upokorzenia. Jednak mimo to z każdym ruchem Joanny podniecenie rosło. Z otworu na końcu klatki zwisała już długa struga preejakulatu, który kołysał się rytmicznie razem z ciałem chłopaka, ale był zbyt gęsty by spłynąć całkiem na podłogę.

    Joanna przyspieszała stopniowo i coraz szybciej posuwała tyłek pasierba. Ból ustąpił nieco, ale nie całkiem. Dildo było zdecydowanie zbyt grube na młodą, dziewiczą dupę Kuby, więc ruchanie nie mogło być dla niego czystą przyjemnością. Czuł nietypowe rozchodzące się w środku ciepło, ale nie był to taki rodzaj przyjemności jak przy waleniu konia. Joanna dymała go już ostro gumowym penisem, tak jak spragniony po długim rejsie marynarz dyma młodą kurwę. Kuba oddychał coraz głośniej, jednak nie miał uczucia zbliżającego się orgazmu, jakie znał z masturbacji.

    Orgazm nadszedł niespodziewanie. Był dziwny, inny. Był to orgazm z prostaty, nie taki zwyczajny. Kuba poczuł po prostu falę gorąca, prostata i mięśnie odbytu zaczęły lekko pulsować, a z fiuta popłynęło nasienie. Nie były to gwałtowne, rytmiczne wystrzały spermy. Nasienie było rzadsze i wypływało z cewki moczowej jednostajnym strumieniem. Kuba poczuł jakby sikał wbrew własnej woli, ale to nie był mocz. Czuł odrobinę przyjemności w środku, ale nie w okolicach penisa, który był zresztą wiotki w klatce. Przez kilkanaście sekund solidna porcja soków wypływała z ciała chłopaka tworząc sporą kałużę na podłodze. Nie mógł wydusić ani dźwięku, tylko dyszał głośno i sikał spermą. A potem Joanna wyjęła dildo z jego dupy i wszystko minęło. Minęło uczucie ciepła i przyjemności w środku. Został tylko ból odbytu. Kuba zauważył też, że mimo obfitej ejakulacji podniecenie i frustracja z powodu braku masturbacji w ogóle nie minęły. Był nadal tak samo nakręcony jak wcześniej.

     – I jak ci się podobało Kubusiu?

     – To było dziwne. Ale nadal czuję potrzebę masturbacji, podniecenie wcale nie minęło.

     – Wiem, chciałeś się spuścić, więc ci pozwoliłam, bo jak mówiłam to wskazane dla zdrowia, ale orgazm prostaty, choć też może być bardzo przyjemny, nie daje spełnienia seksualnego. Orgazm bez dotykania siusiaka nazywany jest czasami zrujnowanym orgazmem, bo tylko nasila frustrację. Niestety musisz się nauczyć z tym żyć.

     – Ale jak to? Dzisiaj są moje urodziny. Myślałem, że pozwolisz mi chociaż raz sobie ulżyć, a teraz jest jeszcze gorzej niż przedtem.

     – Przykro mi, na nic więcej nie możesz liczyć. Poza tym powinieneś okazać mi wdzięczność, że w ogóle ci na to pozwoliłam. Podziękuj ładnie, albo przez najbliższe miesiące nie spuścisz się więcej nawet przez dojenie prostaty.

     – No dobra, dobra, dziękuję mamo.

     – Całym zdaniem

     – Dziękuję, że tak o mnie dbasz i że pozwoliłaś mi się spuścić.

     – Dobrze, grzeczny chłopiec. Jeśli będziesz chciał i będziesz grzeczny za tydzień znowu cię wydoję, a teraz ogarnij się i posprzątaj tą kałużę, którą zrobiłeś.

    Chłopak wziął prysznic, wymył resztki nasienia z pasa cnoty i posprzątał łazienkę. Czuł się fatalnie. Nadał bolał go tyłek i spodziewał się, że po tym energicznym posuwaniu ból zostanie na kilka dni. Bolał go też fiut od częstych, w zasadzie nieustannych erekcji blokowanych przez pas cnoty. Nie marzył teraz o niczym innym, tylko o masturbacji. Ale przynajmniej zeszła opuchlizna z jąder po tym jak je opróżnił. Najbliższe miesiące nie zapowiadały się zbyt optymistycznie dla szesnastoletniego Kuby.

    CDN

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    XYZ
  • Sasiadka Magda

    Odkąd pamiętam, zawsze kręciły mnie starsze kobiety. To znaczy nie w podeszłym wieku, nie babcie – po prostu starsze ode mnie, dojrzałe kobiety z wydatnym biustem oraz pięknymi pośladkami. Od momentu gdy zacząłem się masturbować najczęściej wybierałem na znanych portalach kategorie “MILF”. Podczas fantazjowania w swoim pokoju w myślach zawsze pojawiała się jakaś seksowna nauczycielka starsza ode mnie o kilkanaście lat lub dojrzała pani ekspedientka z jakiegoś sklepu. Na basenach wolałem spoglądać na jędrne tyłeczki 40+ zamiast na rówieśniczki. Ot, taki fetysz, nie wiem czy ma to coś wspólnego z dzieciństwem czy co, po prostu mnie to kręci. Zawsze mam wrażenie, że taka dojrzała kobieta doskonale wie czego chce w seksie i, często znudzona małżeńskim pożyciem, szuka okazji do skoku w bok żeby spełnić swoje fantazje i wypróbować na młodym kutasku coś, czego nie daje jej mąż.
    Ożeniłem się dość wcześnie, jeszcze pod koniec studiów. Wiodłem spokojne życie z młodszą od siebie żoną w jednym z poznańskich bloków. Ja z zawodu informatyk, żona spełniała się jako finansistka. Mam ogromne potrzeby seksualne, gdy mam dobry dzień potrafię nie wychodzić z łóżka i pieprzyć się co chwilę, odczekując tylko na ponowny wzwód. Gdy miałem 27 lat moja żona dostała propozycję relokacji do nowej siedziby firmy we Wrocławiu. Zdecydowaliśmy się na ten krok ze względu na brak jakichś bliskich znajomych w Poznaniu i chęci poznania innego miasta. Ja od czasu pandemii nie miałem problemu z pracą zdalną, toteż mogłem pracować z dowolnego miejsca w Polsce. Znaleźliśmy przytulne mieszkanko na drugim piętrze czteropiętrowego budynku i tak leciał dzień za dniem – ja od rana do popołudnia pracując zdalnie z jednego z naszych pokoi, a żona ze względu na wymogi firmy i specyfikę jej pracy jeździła do biura codziennie.
    Od pewnego czasu zaczęliśmy starać się o dziecko. Żona bardzo tego pragnęła, lubiła dzieci i spędzanie z nimi czasu, więc chciała postarać się o nasze. Niestety, kolejne miesiące nie przynosiły rezultatu ale nie zrażaliśmy się niepowodzeniami i regularnie się pieprzyliśmy. Dzięki tej decyzji miałem praktycznie nieograniczony dostęp do jej muszelki. Z biegiem czasu nasz seks stał się przez to nieco mechaniczny. Liczyło się tylko to, żeby zalać moją żonę. Seks najczęściej uprawialiśmy na łożu małżeńskim w sypialni, za której ścianą była kuchnia naszych sąsiadów. Czasem dawaliśmy się ponosić emocjom i brałem ją od tyłu przy drzwiach wyjściowych z mieszkania, słysząc że któryś z sąsiadów właśnie wychodzi. Moja żona należy raczej do kobiet wydających rozkoszne jęki i spazmatyczne krzyki gdy jest jej bardzo dobrze, więc w sypialni nie raz dawała się ponieść emocjom.
    Z sąsiadami nie mieliśmy większego kontaktu, parę razy mijaliśmy się na klatce z ludźmi z 4ego piętra – o swoich sąsiadach wiedzieliśmy raczej tylko to, że byli. W mieszkaniu obok, z którym dzieliliśmy ścianę sypialni, mieszkała dojrzała kobieta z dzieckiem. Przez pierwsze 3 miesiące widziałem ją dosłownie raz jak wychodziła z mieszkania z synem ale zaparło mi dech w piersiach. Śliczna buzia, na oko 40 lat, dość duży biust skrzętnie ukryty pod bluzeczką z golfem, pewny krok, przyjemna pupcia. Makijaż perfekcyjnie zrobiony, idealnie podkreślająca jej oczy kreska. Przywitaliśmy się z grubsza i na tym się skończyło.
    Nie mogłem przestać o niej myśleć, kolejne dni upływały mi na pracy i rozmyślaniu na temat cudownej pani sąsiadki. Pewnego dnia moja żona wróciła nieco później niż zwykle z pracy. Okazało się, że zapoznała się z naszą sąsiadką obok.
    – Wiesz co, dziś spotkałam się w sklepie z sąsiadką zza ściany i jej synkiem, uroczy chłopczyk!
    – Oooo… brzmi super.
    – Okazuje się, że jej synek Krzysio chodzi do 4 klasy podstawówki i ma problem z matematyką. Od słowa do słowa… obiecałam, że przez parę tygodni będę przychodzić do nich po pracy raz w tygodniu żeby z nim poćwiczyć matematykę, nie gniewaj się! Sąsiadka pracuje większość tygodnia zdalnie z mieszkania w jakiejś korporacji, śmiałam się, że Ty też jesteś domowym leniem.
    – No coś Ty, Kochanie – odpowiedziałem szybko – Absolutnie się nie gniewam, fajnie, że zapoznałaś się z sąsiadami, może w końcu nie będziemy takimi odludkami w tym bloku. – wyczułem dziwne podniecenie odnośnie naszego “zbliżenia się” z rodziną zza ściany. – I nie jestem leniem, wypraszam sobie! Dodatkowo będziesz mogła sprawdzić swoją cierpliwość w nauczaniu dzieci jeśli mamy mieć kiedyś swoje – uśmiechnąłem się do niej.
    – O ile nam się uda … – odpowiedziała. Rozmowa toczyła się dalej. Dowiedziałem się, że początkowo umówiły się na korepetycje raz w tygodniu w środy. Po pierwszych kilku tygodniach moja żona była zachwycona naszym małym sąsiadem, zaczął robić nawet postępy w nauce. Dowiedziała się także, że mąż pani Magdy (tak miała na imię mama Krzysia) zmarł kilka lat temu. Od tego czasu żyją sami w tym wrocławskim mieszkanku.
    Pewnej środy, gdy moja żona była na korepetycjach, do moich uszu dobiegł głos dzwonka. Otworzyłem i zobaczyłem przed sobą ponętną kobietę, panią Magdę.
    – Hej Piotrek. Kinga jest u nas, doszkala Krzysia ale nie działa nam internet… Twoja żona mówi, że jesteś specem od komputerów, byłbyś tak uprzejmy rzucić okiem? – uśmiechnęła się zalotnie. No tak, bo przecież każdy programista to też informatyk. Niemniej odpowiedziałem od razu:
    – Hej, jasne, czemu nie. Założę tylko buty i zaraz sprawdzimy co tam się dzieje. – odpowiedziałem. Magda wyszła od nas i skierowała się do swojego mieszkania a ja za nią. Gdy wszedłem do mieszkania usłyszałem głos żony tłumaczącej kolejne meandry matematyki młodemu adeptowi sztuki. Rzuciłem okiem przez drzwi do pokoju dziecięcego i ruszyłem za Magdą dalej korytarzem.
    – O tutaj, tu jest sypialnia, tu w szafie przesuwnej trzymam router. Przyznaję, że czasem go specjalnie odłączam, żeby Krzyś się skupił na nauce a nie na głupich filmikach, to jest plaga naszych czasów.
    – Jasne, rozumiem – taaaa… tak jakby to cokolwiek miało zmienić. Niemniej nie wyprowadzałem sąsiadki z błędu.
    – Chcesz coś do picia ?
    – Hmmm … może szklankę wody.
    – Jasne, daj mi chwilkę.
    Odsunąłem drzwi przesuwne szafy i zacząłem szukać routera. Kto, do cholery, chowa router w komodzie sypialnianej?! No nic, na pierwszy rzut oka router nie był widoczny. Zacząłem szperać głębiej, odsuwając szuflady gdy nagle… w jednej szybko odsuniętej szufladzie mignęło mi coś znajomego. Szybkim ruchem odsunąłem znów szufladę i zauważyłem kilka gadżetów erotycznych, w tym czarny wibrator – identyczny jak kupiłem swojej żonie na prezent rocznicowy. Widać, że samotność po utracie męża stara sobie rekompensować zabawkami. Nieco mnie to zdziwiło, bo była niesamowicie atrakcyjną, dojrzałą kobietą. Myślę, że znalazła by jakiegoś adoratora – choćby tylko do łóżka. A jakiegoś młodszego od siebie? O tym byłem już bardziej niż przekonany. W momencie gdy ja stałem nad szufladą z gadżetami erotycznymi sąsiadki, ta wparowała do pokoju ze szklanką wody. Nieporadnie zamknąłem szufladę i, drążcym chyba głosem, powiedziałem:
    – Pomożesz mi znaleźć ten router? Gdzieś dobrze go ukryłaś! – zaśmiałem się nerwowo. Musiała zauważyć moje zakłopotanie i nerwowy śmiech, rzuciła szybkie spojrzenie na szufladę, którą przed chwilą zamknąłem i uśmiechnąwszy się powiedziała:
    – Oj nie, nie w tej szufladzie. Zdecydowanie nie w tej… O tutaj. Wiem, że dziwnie to wygląda ale tak mam poprowadzone gniazdka w sypialni, że tutaj pasowało mi wpiąć ten cholerny router. – Wyczułem dziwne napięcie i zakłopotanie ale zaraz zacząłem brać się do roboty. Jak to zwykle bywa z urządzeniami elektronicznymi – zwykły restart zadziałał. Pożegnałem się miło, Magda odprowadziła mnie do samych drzwi i podziękowała ślicznym uśmiechem mówiąc:
    – Będę musiała się jakoś odwdzięczyć sąsiedzie.
    – Nie ma sprawy, żaden kłopot – odpowiedziałem. Po godzinie wróciła żona, znów rozanielona kontaktem z chłopcem.
    – Super, że pomogłeś Madzi z tym routerem – powiedziała.
    – Madzi? Tak zdrobniale? Widzę, że przypadłyście sobie do gustu! – zaśmiałem się.
    – Taaak, wiesz co, całkiem spoko z niej babka. Nie wiem ile ma lat, na pewno jest od nas starsza, choćby przez fakt że ma synka w 4 klasie ale rozmawia się z nią bardzo fajnie. Przed wyjściem mi powiedziała, że jesteś złotą rączką.
    – Ach, tak działam na kobiety … – zaśmiałem się, a żona szturchnęła mnie w ramię.
    W nocy nie mogłem zasnąć. Cały czas miałem przed oczyma kobietę zza ściany zabawiającą się wibratorem czy innymi zabawkami. Sąsiadka uderzyła mi do głowy już wcześniej, a po dzisiejszych bodźcach miałem przed oczyma coraz to zbreźniejsze obrazki. Opanuj się człowieku! Śpisz w łóżku z żoną, przed godziną miałeś cudowny seks zakończony spustem w cipce, a Ty o sąsiadce zza ściany myślisz? Właśnie… zza ściany. Może właśnie godzinę temu, gdy pompowałem ładunek spermy w muszelkę Kingi to Magda akurat szykowała w kuchni kolację? Może słyszała jęki i spazmatyczne krzyki Kingi? Może po tym wróciła do sypialni i włożyła sobie wibrator w cipkę? Na takich rozmyślaniach minęło mi kilka nocnych godzin aż usnąłem. Następnego ranka żona wyszła rano do pracy, ja zasiadłem w drugim pokoju przy komputerze i starałem się skupić na kolejnych taskach. Przed 12 zadzwonił dzwonek do drzwi. Zdziwiony poszedłem otworzyć, a przez wizjer zobaczyłem Magdę stojącą przy drzwiach. Otworzyłem zakłopotany:
    – Witam sąsiadkę! Czyżby router nawalił?
    – Heeeej… Nie, nie. Od wczoraj działa znakomicie, Krzysio nawet stwierdził że mu się filmiki szybciej ładują. Ja w innej sprawie. Mogę wejść na chwilkę?
    – Pe… pewnie, chodź. – zaprosiłem ją do środka. Weszła pewnym krokiem, od razu wiedziała gdzie jest salon.
    – Wybacz, że tak pewnie wchodzę, przed Wami mieszkało tu starsze małżeństwo, znaliśmy się i lubiliśmy, często bywałam u nich, więc znam rozkład pokoi.
    – Jasne, siadaj. Napijesz się kawki?
    – Z chęcią. Napijesz się ze mną?
    – Pewnie, już szykuję. – zniknąłem w kuchni i szykując kawę zastanawiałem się “o co u licha może jej chodzić”. Po paru minutach wróciłem, postawiłem kawę na stoliku i usiadłem. Zanim zacząłem rozmowę, spojrzałem na Magdę dokładnie. Dopiero teraz uderzyło mnie jej niesamowite piękno. Usiadła na kanapie, założyła nogę na nogę. Na tych cudownych nóżkach widniały rajstopki w czarnym odcieniu. Ubrana w zieloną spódniczkę sięgającą poniżej kolan sprawiała wrażenie ubranej na jakieś wyjście. Góra prezentowała się nie mniej okazale. Prosta, biała, materiałowa bluzka na guziczki opinała jej cudowne ciało. Dwa guziczki od góry były nie zapięte. Nie pokazywały zbyt wiele ale moja wyobraźnia już działała na najwyższych obrotach. Wiedziałem, że gdzieś tam pod spodem są schowane piękne kule, które chciałem ugniatać i ssać. Twarz promienna, delikatna szminka i lekki makijaż. Włosy koloru kasztanowego normalnie sięgające jej do ramion – teraz spięte w elegancki kok z tyłu. Kolczyki, długie złote kolczyki cudownie komponujące się z resztą.
    – A więc, sąsiadko, co Cię do mnie sprowadza?
    – Och, mów mi po prostu Magda – podniosła się i lekko nachylając się nad stolikiem podała mi rękę. Zamiast w oczy machinalnie rzuciem okiem na niedopięte guziczki.
    – Wiem, wiem, mówimy sobie przecież po imieniu już dłuższą chwilę ale czasem jeszcze się tak przedrzeźniam.
    – Racja ale wiesz, oficjalnego brudzia jeszcze nie piliśmy!
    – Chętnie, bardzo chętnie ale niestety muszę mieć trzeźwy umysł do pracy. Więc brudzio za pomocą kawki! – stuknęliśmy się kubeczkami – Ty zdaje się gdzieś wychodzisz? Bo z tego co mi Kinga mówiła to pracujesz głównie z domu?
    – Oj czasem nawet do pracy zdalnej się ładnie i wyzywająco ubieram. – zaśmiała się serdecznie.
    – Rozumiem… Więc z czym przychodzisz Magda?
    – Wiesz Piotrek… Trochę mi niezręcznie po wczorajszym popołudniu.
    – W jakim sensie? – zgrywałem durnia
    – Nie żartuj. Doskonale wiem, jaką szufladę otworzyłeś zanim znalazłeś router.
    – Magda, nie musisz nic wyjaśniać, mi na prawdę nic do teg… – urwałem gdy weszła mi w słowo.
    – Powiedz mi, ile macie lat? Ty i Kinga?
    – Yyyyy, eeee… No ja mam 27, ona jest rok młodsza – 26 lat. Czemu pytasz?
    – Widzisz, jest między nami spora różnica. Jestem starsza od Ciebie o 14 lat. – w duchu tak obstawiałem, że Madzia jest około 40 ale nie spodziewałem się, że aż tak dobrze to oszacowałem – Odkąd zmarł mój mąż nie interesowałam się za bardzo mężczyznami. Oczywiście, przelotny romans się trafił ale to był raczej facet z rodzaju tych “gamoniowatych”. Och Boże, jaki bywał irytujący momentami… “Madziu, dobrze Ci?” powtarzane piętnaście razy podczas stosunku. “Madziu, doszłaś? Madziu, dobrze Cię rucham?”, no nie da się tego opowiedzieć. Kobieta nie chce słuchać takich rzeczy, chce być zerżnięta. Zerwaliśmy kontakt, a ja od tamtego czasu używam głównie plastikowych przyjaciół do zaspokajania swoich potrzeb. Więc od kilku lat nie mam stałego partnera, od 2 lat nie miałam prawdziwego mężczyzny w sobie.
    – Yyyy… Magda. Ale ja rozumiem. Na prawdę nie musisz się tłumaczyć. Każdy ma swoje potrzeby, zabawki erotyczne to nic złego, wręcz przeciwnie. Ja uważam, że są potrzebne w sypialni. Kinga zresztą też.
    – Oj tak, wiem że Kinga też tak uważa… – uśmiechnęła się od ucha do ucha. – Zdajesz sobie sprawę, że łączy nas jedna, niezbyt gruba ściana? Niejednokrotnie wieczorem lub podczas bezsennej nocy słyszałam Wasze igraszki siedząc w kuchni.
    Zrobiło mi się strasznie głupio, poczułem się zażenowany. Postanowiłem to jakoś odwrócić.
    – No tak, lubimy czasem poszaleć…
    – Czasem?! Kurczę, Piotrek… Jak ja Was słyszę, to żałuję, że nie mam na własność takiego młodego faceta, pełnego wigoru.
    – Na pewno kogoś znajdziesz Magda – odparłem głupio. Pod skórą już czułem co się święci. Mój kutas zaczynał się prężyć, dziwny prąd przeszył mnie od góry do dołu. Nagle Magda wstała, przeszła sprężyście obok stolika i zatrzymała się przy mnie.
    – Słuchaj Piotrek… Nie będę owijała w bawełnę. Chcę Ciebie. Jesteś seksowny, młody ale jednocześnie doświadczony. Słysząc jak pieprzysz Kingę to robi mi się mokro tam na dole. Daj mi proszę jeden najlepszy orgazm, nie chcę uczucia, nie chcę tworzyć z Tobą rodziny. Chcę zwykłej fizyczności, ostrego pieprzenia. Chcę się znów poczuć jak kobieta… – westchnęła. W tym momencie przejechała mi palcem po torsie.
    – Madzia, słuchaj… – zacząłem niepewnie. Kutas już miał ochotę sprawdzić głębokość jej dojrzałej szparki ale rozum jeszcze walczył. Nie pomagało to, że od dłuższego czasu bardzo mnie podniecała. Pochyliła się nade mną, poczułem zapach jej słodkich perfum. Szepnęła mi do ucha kokieteryjnie:
    – Nie, nie chcę nic słuchać. Powiedz, że mam przestać, a wyjdę z mieszkania i zapomnimy o sprawie – mówiąc to podniosła się, podniosła lewą nóżkę i zgrabnie położyła ją na moim kutasie. Zaczęła delikatnie jeździć nim po moim kroczu góra, dół, góra, dół. – Jeden seks, jedno porządne rżnięcie, o którym nikt się nie dowie – szeptała zmysłowo. Mówiąc to, delikatnie podnosiła spódniczkę. W pewnym momencie podciągnęła spódniczkę tak wysoko, że zauważyłem jeden szczegół – nie rajstopy miała na sobie lecz pończochy. Wiedziałem, że w tym momencie już mnie ma. Musiała mieć ogromne doświadczenie w uwodzeniu mężczyzn, a dodatkowo trafiła w moje gusta – uwielbiam kobiety w seksownych pończoszkach.
    – Rozumiem, że brak odpowiedzi oznacza zgodę – uśmiechnęła się serdecznie. Nie wierzyłem w to co się aktualnie dzieje. Napalona 41 latka chce się pieprzyć ze mną, z 27 letnim żonatym facetem. Spełniała się jedna z moich największych fantazji erotycznych. Przełożyła zgrabną nóżkę z mojego penisa na drugą stronę i usiadła na mnie okrakiem, twarzą do mnie.
    – Madzia, nawet nie wiesz, ile razy o Tobie fantazjowałem odkąd się spotkaliśmy na klatce. – powiedziałem.
    – W takim razie nie czekaj, rozpakuj swój prezent kotku – zrobiła drapieżny ruch ręką, jak kotka. Natychmiast przysunąłem się do niej, przywarłem do jej ust. Nie czekała biernie, jej język wdarł się momentalnie do moich ust i zaczęliśmy się namiętnie całować. Objęła moją głowę i przyciskała delikatnie do siebie. Zbliżone ciała oddziaływały na siebie, penis miał coraz mniej miejsca w moich spodniach. Na klatce czułem napierające na mnie piersi Magdy, wiedziałem, że niedługo będziem i dane zobaczyć te cudne krągłości i zrobić z nimi co zechcę. Nagle Magda przerwała pocałunek i powiedziała:
    – Czuję, że coś Cię uwiera tam na dole.
    – Nic dziwnego, działasz na mnie elektryzująco. Nie chcę tylko, żebyś się rozczarowała. Nie mam kutasa jak w filmach porno, raczej taka średnia krajowa – zaśmiałem się sucho.
    – Takie lubię najbardziej – oblizała się lubieżnie. Zbliżyłem ręce do jej piersi i zacząłem odpinać kolejne guziczki. Po kilku następnych zaczęły się moim oczom pojawiać duże, jędrne piersi. Ogólnie pomimo 41 lat na karku Magda miała bardzo ładne i aptetyczne ciało. Później okazało się, że trochę ćwiczy w domu i od czasu do czasu spędza czas na basenie. Zazdroszczę pływającym za nią… W końcu zrzuciła bluzeczkę na podłogę, został tylko staniczek.
    – No dalej, chodźcie do mnie – szepnąłem, a Magda tylko rozpromieniła się pięknie. Złapałem za zapięcie biustonosza, szarpnąłem mocniej, po czym Magda zdjęła ramiączka stanika. Przed oczami miałem najpiękniejszy widok świata – duże, dojrzałe ale jednocześnie jędrne cycki. Zasługą dość ciepłego lata była śliczna, delikatna opalenizna widoczna na biuście. Złapałem cycki w obie ręce i zbliżyłem się ustami do lewego sutka. Ściskając pierś ssałem z nastoletnią zachłannością sterczący sutek tak, jakbym zobaczył swoje pierwsze cycki w życiu. Lizałem, pieściłem, podgryzałem, ruszałem języczkiem dookoła tak, aby sprawić Magdzie jak największą przyjemność. Zaczynała coraz głośniej oddychać, odchylać głowę do tyłu i cichutko pojękiwać.
    – O Boże… ale ja tego pra.. pragnęłam… – zajęczała w zachwycie.
    – Pora na drugiego, żeby się nie obraził – zaśmiałem się i skupiłem się na drugiej piersi. Już tak proste pieszczoty sprawiały jej niebotyczną przyjemność, wiedziałem, że seks będzie cudowny. Nagle Magda podniosła się, ja nadal gapiłem się na jej cycki.
    – Pora na Ciebie słodziutki – powiedziała i uklęknęła przed moim kroczem. Szybko ściągnęła mi spodnie i bokserki. Kutas już się prężył ale brakowało mu jeszcze nieco pobudzenia – Nie taki znów mały, jesteś zbyt krytyczny dla siebie. Grubość też bardzo, baaardzo przyzwoita, da mi na pewno dużo radości… Jak lubisz najbardziej, co Cię kręci, jak mam zacząć? – zapytała.
    – Do ust. Proszę – ledwo skończyłem to mówić, a Madzia już zatopiła swoje usta na moim kutasie. To co ta kobieta wyprawiała – nigdy czegoś takiego nie przeżyłem. Seks oralny dla mojej żony to był raczej obowiązek żebym czuł się spełniony. Dla Magdy to była sztuka. Ruszała głową góra, dół, góra, dół, wodziła języczkiem dookoła główki penisa, wyciągnęła go z ust i złapała ręką trzepiąc rytmicznie, a usta skupiła na jądrach. Czułem, że jestem blisko wytrysku, więc jęknąłem:
    – Magda, powolutku… Jestem blisko…
    – O nie, nie, mój drogi. Miał być seks, nie lodzik – puściła ręką mojego nabrzmiałego kutasa. Zwolniliśmy tempo, przybliżyła się do mnie i znów zaczęliśmy się całować. Poczułem w ustach lekko słonawy smak mojego preejakulatu ale nie przeszkadzało mi to kompletnie. Stałem nagi, ze stojącym fiutem i całowałem się z dojrzałą kobietą. Oderwałem się od jej ust i zniżyłem się nieco, do poziomu jej spódniczki. Rozpiąłem mały guziczek z prawej strony i delikatnie zsunąłem do kostek. Stała przede mną ubrana już tylko w pończoszki i seksowne, czarne koronkowe majteczki. Doskonale wiedziała jak się ubrać, żeby mnie złamać. Przywarłem ustami do majteczek i poczułem znajome ciepło bijące od jej krocza. Zdarłem momentalnie jej majtki i pończochy, a moim oczom ukazała się piękna, różowiutka cipka, zachęcająca mnie żebym ją wylizał. Idealnie wygolona z lekko odstającymi płatkami i nabrzmiałą już łechtaczką. Gdzieniegdzie widać było szklące się kropelki soczków, była już nieźle podniecona.
    – Mmmmm… apetyczna… – stwierdziłem.
    – Cała Twoja, Piotrek. – odpowiedziała i natychmiast zabrałem się za jej lizanie. Początkowo stała lekko w rozkroku, by po chwili przenieść się na kanapę. Tam podniosła nogi do góry lekko je rozchylając. Mój język musiał sprawiać jej niewiarygodną przyjemność, bo wiła się w rozkoszy jak najseksowniejsza kotka. Wwierciłem język jak najgłębiej mogłem, a następnie zacząłem nim kręcić na prawo i lewo.
    – O kurw… aa… aaa… ooo tak Piottt… ree.. kk – jęczała z zachwytu. To dało mi takiego kopa, tak mnie zmotywowało, że zacząłem wkładać paluszek do środka. Palec wskazujący wylądował w jej norce, a kciukiem zataczałem delikatne kółka dookoła jej cudownego guziczka. Postanowiłem zagrać nieco ostrzej, oderwałem się od niej i powiedziałem.
    – Wypnij się suczko to poczujesz co to prawdziwe rżnięcie. – chyba jej się spodobał taki dirty talk, bo odpowiedziała natychmiast:
    – Chcesz mnie zerżnąć jak najgorszą sukę od tyłu? Zrób to, pieprz mnie tak, jakby to miał być ostatni seks w Twoim życiu. – w tym momencie nie wiadomo skąd wyciągnęła gumkę. – Musisz założyć, nie zabezpieczam się w żaden sposób.
    No cóż, przyzwyczajony do seksu bez oporów z żoną nie bardzo chciałem zakładać ochronę ale rozum zwyciężył. Szybko uporałem się z folijką i już po chwili kutas czekał przed wejściem do groty rozkoszy. Madzia oparta o oparcie kanapy wypięła cudowny tyłek w moją stronę. Dałem jej solidnego klapsa, na co jęknęła przyjemnie. Jej piczka zdawała się wołać “nie czekaj, wejdź we mnie…”, a cudownie brązowawe kakaowe oczko tylko dopełniało obraz idealności mojej partnerki. Nie zwlekając zapakowałem jej kutasa, aż krzyknęła:
    – Aaaa! No no, nie taki malutki ten Twój przyjaciel… – przyjąłem to za całkiem miły komplement, tym bardziej, że rzeczywiście aż tak twardego fiuta już dawno nie miałem. Ruchałem ją od tyłu, moje jądra systematycznie odbijały się od jej rozgrzanej cipki. Widziałem cudownie falujące duże cycki poruszające się w takt uderzeń. W pewnym momencie mocniej pchnąłem co Magda przyjęła z ogromny zadowoleniem:
    – O kurwaa! Taak, taaaaak! RŻNIJ MNIE! – praktycznie krzyczała. Wtedy nic innego się dla mnie nie liczyło. Obudziło się we mnie zwierzę, z dziką żądzą obijałem się o jej pośladki, przyśpieszałem tempo – Magda wyła z rozkoszy. W pewnym momencie poczułem jak mięśnie pośladków jej się zaciskają, cipka zaczyna przyjemnie pulsować, nadszedł jej orgazm. Westchnęła głośno, dreszcze przeszyły jej ciało i opadła twarzą na poduszkę kanapy. Nie miałem dość. Chciałem dalej ją ruchać ale czułem się blisko wytrysku więc zaproponowałem zmianę pozycji.
    – Kładź się – zażądałem.
    – Mmmmm… Mój ogier chce mnie wziąć po małżeńsku, klasycznie? – zaśmiała się prowokacyjnie. – A co powiesz żebym to JA teraz na Tobie poskakała?
    – Chętnie. Siadaj na mnie suko. – odparłem już nieźle nakręcony. Magda ustąpiła mi miejsca na kanapie, od razu się ułożyłem wygodnie. Moja kochanka nabiła się na sztywny pal i zaczęła szalony galop, mieszany z podskokami. O Boże, jak jej cycki pięknie falowały… Ten widok mnie dosłownie hipnotyzował. Madzia odchylała głowę do tyłu, ja złapałem za cycki i zacząłem je mocno uciskać.
    – Odwróć się piękna, chcę zobaczyć jak mnie ujeżdża Twoje dupsko – powiedziałem.
    – Dupsko? Chcesz analnie? – zaskoczyła mnie pytaniem. Nie myślałem o tym, więc odparłem:
    – Nie, po prostu usiądź na mnie tyłem.
    Zrozumiała. Nakierowała mojego fiuta na szparkę i zaczęła mnie ujeżdżać na jeźdźca tyłem. Cudowny tyłek, przepiękne pośladki odbijały się od moich ud, a mlaskanie obijających się ciał był spełnieniem wszystkiego. Po dłuższej chwili takiego szalonego tempa znów nadszedł – drugi orgazm Magdy. Po kilku sekundach mocnych konwulsji wyślizgnęła się z mojego penisa i padła na brzuch. Sapiąc ze zmęczenia zapytała:
    – A Ty nadal jesteś twardy? Nie masz dość? Piotrek! Ja już miałam dwa fantastyczne orgazmy…
    – Jestem bardzo blisko Madziu. Pytałaś o anal …
    – Masz ochotę?
    – Tak ale ponownie chcę abyś się wypięła.
    Pobiegłem szybko do sypialni po lubrykant. Zacząłem kapać przeźroczystą cieczą na jej odbyt i delikatnie rozsmarowywałem. Przyjemnie mruczała. Następnie odwróciła głowę i powiedziała do mnie:
    – Ale mam nadzieję, że na tę część igraszek ściągniesz opakowanie? Nie chcę czuć lateksu w dupie, weź mnie bez zapezbieczenia. – trochę nie byłem tego pewien no ale… Dorodny MILF chce mi dać dupy bez gumki i mam kręcić nosem? Oczywiście, że nie. Zerwałem szybko gumkę, nasmarowałem penisa lubrykantem i zacząłem napierać. Powolutku, sukcesywnie wdzierałem się w jej kakaowe oczko. Początkowo zasyczała z bólu:
    – Cssss… Powolutku, proszę. Raz w życiu kochałam się analnie i nie było to zbyt przyjemne. Dla Ciebie chcę zrobić wyjątek, więc bądź delikatny. Na początku. Później puść wodze żądzy.
    Szło opornie, już myślałem, że nic z tego nie wyjdzie choć Madzia starała się pomagać. Delikatnie napierała dupskiem na mojego fiuta aż w końcu po dłuższej chwili wszedł do połowy. Zacząłem przyśpieszać tempo, a ona razem ze mną. Przód – tył. Przód – tył. Przód… aż w końcu wszedł cały. Zacząłem przyspieszać, nie dbając o nic.
    – Ttta.. aaa… aak! Ruu.. uuu.. uuu… chhaj swoooją kuu.. rwę! – wyrwało się mojej kotce. Byłem w szale. Czułem, że wytrysk jest już na wyciągnięcie ręki.
    – Magda, gdzie mam dojść?
    – Jaak ttto gdzie. Śśśśrooo… ooodek. – stało się. Puściły wszelkie hamulce, cały ładunek spermy wylądował w dupie mojej sąsiadki. Mięśnie mi drżały, penis pompować białą strugę wprost do kakaowego kanału Magdy. Ostatnie pulsacje penisa po czym wyślizgnąłem się z jej dupy i opadłem bez sił na kanapę.
    – O kurwa… o kurwa… Magda… – wysapałem.
    – Słucham, kotku?
    – To było… Nieziemskie. Pierwszy raz przeżyłem taki orgazm.
    – Mi też było niesamowicie przyjemnie. Dwa takie orgazmy, mmm… Piotrek. Jesteś moim najlepszym kochankiem. Haha jakby niewiadomo ilu ich było – zaśmiała się.
    – Muszę odpocząć, wypompowałaś mnie ze wszystkich sił. Jesteś niesamowitą kotką.
    – Mrau… Pozwolisz, że skorzystam z Waszej toalety? Trochę mi z dupki cieknie – powiedziała. Faktycznie, cienka strużka mojego nasienia wypływała z jej cudownego dupska.
    – Pewnie. – powiedziałem i odpłynąłem.
    Przebudziłem się po jakichś 30 minutach, przerażony tym snem. Okazało się, że to nie jest sen. Zużyty kondom leżał na podłodze, ja leżałem nagi na kanapie a obok mnie… Czarne koronkowe majteczki. Magdy nigdzie nie było, musiała wrócić do siebie. Przerażony, że żona wróci niedługo sprawdziłem godzinę na telefonie. Tam czekał na mnie sms od nieznanego numeru: “To był cudowny czas, najlepszy seks mojego życia. M.”. Skąd ona, u licha, ma mój numer? Nie było czasu się zastanawiać, zerwałem się, poszedłem pod prysznic. Wyrzuciłem prezerwatywę, a majteczki schowałem głęboko na pamiątkę dzisiejszego dnia…

    Okazało się, że to nie był mój jednorazowy wyskok z sąsiadką ale o tym – innym razem…

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Piotrek

    Podoba się? Zostaw komentarz! 🙂

  • Magda z Seks Kamerek

    Historia, którą chcę się z wami podzielić, zdarzyła się rok temu a jej konsekwencje trwają po dzień dzisiejszy.

    Jestem Magda mam 28 lat, mam męża, z którym powiedzmy prowadzę szczęśliwy związek. Z racji tego, że uważam się za atrakcyjną osobę. Lubię ubierać się wyzywająco, kręcił mnie wzrok facetów, którzy ślinią się na mój widok. A najbardziej podobał mi się widok lasek, z którymi właśnie spacerowali.

    Tak właśnie urodził się w mej głowie, pomysł założenia konta na seks kamerkach. Mężowi jakoś ten pomysł nie przeszkadzał, pod warunkiem, że nigdy nie pokażę twarzy, oraz zero realnych spotkań.

    Na początku moje konto nie było rozchwytywane, lecz z czasem miałam coraz więcej obserwujących, coraz częściej występowałam na prywatnych pokazach. Podniecał mnie widok masturbujących się mężczyzn. Tak właśnie poznałam Huberta.

    Hubert był częstym gościem moich transmisji ogólnych jak i prywatnych. Przez ten czas naprawdę dobrze się poznaliśmy. Podniecało mnie to jak adorował moje ciało, byłam jego bóstwem. Chciał mi służyć i żyć dla mnie. To dzięki niemu moja garderoba powiększyła się o różne pończochy, rajstopy oraz bieliznę.

    Wiele razy namawiał mnie na spotkanie, proponując przy tym naprawdę nie małe pieniądze, lecz opierałam się temu. Był to próg, którego nie chciałam przekroczyć.  No właśnie nie chciałam, lecz sytuacja w moim życiu drastycznie się zmieniła. Mąż stracił pracę i jedyny dochód w naszej rodzinie zapewniały moje pokazy na seks kamerkach.

    I tu właśnie, ten próg, którego nigdy nie chciałam przekraczać, powoli kurczył się. Propozycje Huberta były coraz bardziej interesujące, do tego stopnia, że coraz częściej o nich rozważałam.

    Był piątek wieczór, godzina 19:00. Zazwyczaj swoje transmisje zaczynałam o godzinie 22:00, lecz brak funduszy coraz bardziej nam doskwierał. Przygotowałam pokój, ubrałam się w czarną koronkową bieliznę a na swoje długie nogi założyłam cieliste pończochy. O godzinie 20:00 byłam gotowa do odpalenia transmisji.

    Moja transmisja ogólna nie trwała zbyt długo, bo ledwo po 30 minutach pojawił się Hubert i porwał mnie na pokaz prywatny.

    – Moja Pani, jak zwykle wyglądasz pięknie.

    – Cześć Hubert, miło, że tak uważasz. Na co masz dziś ochotę?

    Widziałam jak przez spodnie masuję się po penisie. Ten widok powodował, że moja cipka robiła się wilgotna. Powoli zaczęłam dla niego tańczyć, wiem, że lubi oglądać ten widok. Moja dupcia wypięła  się w jego kierunku, tak jakby prosiła o klapsy. Kątem oka zauważyłam, że nie ma na sobie już nic od pasa w dół i błogo oddaje się masturbacji. Wiedziałam, że pokaz który mu właśnie serwuję bardzo się podoba, ale chciałam to usłyszeć od niego.

    – Podoba Ci się mój taniec dla Ciebie ?

    – Tak Pani, chciałbym móc pieścić Pani ciało w tym momencie.

    Powoli zaczęłam się rozbierać, zmysłowo rozpięłam staniczek i rzuciłam go za siebie. Zakryłam swoje sterczące sutki i kontynuowałam swój taniec. Gdy już byłam skierowana tyłem do niego, wypięłam się w jego kierunku i powoli zdejmowałam swoje koronkowe figi z tyłeczka. Dałam mu chwilę by mógł pooglądać moje dziurki, które tak uwielbiał. Moja dłoń wylądowała na pośladku, wydając przy tym bardzo głośny dźwięk. Uwielbiam klapsy i czuć się czyjąś własnością. Może, dlatego wiem jak obchodzić się z Hubertem i jak doprowadzić go do spazm, które właśnie przeżywa.

    Będąc dalej wypięta, postanowiłam zacząć masować się po cipce. Jaka ona była już mokra i gotowa, palec ślizgał się po mojej myszce a ja zaczęłam wydawać z siebie delikatne jęki.

    – Jestem taka mokra, ktoś musi zlizać moje soczki.

    – Moje usta są zawsze gotowe Pani, uczyniłaby mi Pani wielką przyjemność. Gdyby, chociaż na chwilę, moje usta mogły pieścić  Pani cipkę.

    – Do prawdy?

    W tym momencie usiadłam na fotelu, rozłożyłam swoje nogi do granic możliwości i przybliżyłam kamerkę na swoją cipkę. Moje palce zaczęły zanurzać się w myszce, a ja zaczęłam głośniej jęczeć. Bardzo lubię się palcować, moje ruchy dłonią były coraz szybsze i coraz głębiej je zanurzałam. Moja druga dłoń wylądowała na mojej piersi i zaczęłam ściskać swój sutek. Byłam już podniecona do granic możliwości, a na moich palcach było bardzo dużo moich soczków, które dokładnie z nich zlizałam.

    – Spójrz ile masz do zlizywania. Mówiąc to rozszeżyłam swoją cipkę.

    – Pragnę jej, wiem że wiele razy pytam, ale może rozważa Pani moją propozycję spotkania ?

    W tym momencie moje serce zaczęło bić szybciej, a w mojej głowie rozpoczęła się walka z własnymi myślami.

     

     

    Jeżeli wam się podoba, chętnie napiszę kontynuację 🙂

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Madzia Madzia
  • Najgoretszy jezyk na wschod od Laby

    Pod koniec studiów miałem krótki epizod z wynajmowaniem pokoju na mieszkaniu u czterdziestoparoletniej kobiety. Zostałem wyrzucony z akademika za bójkę, której nie sprowokowałem, ale tamten gość i tak poskarżył się władzom uczelni po tym jak spuściłem mu staromodne manto. Wywalono nas obu. Z dnia na dzień wylądowałem na bruku, z całym swoim mizernym dobytkiem zapakowanym w czarne worki od śmieci. Miałem farta, że znalazłem ten pokój jeszcze tego samego dnia. Zostawiłem swoje graty w aucie i poszedłem na spotkanie z właścicielką.

    Ogłoszenie pojawiło się z rana, a ja zadzwoniłem kilka godzin później, nie bardzo licząc na sukces. Odebrała za pierwszym razem, jej głos wydawał się przyjemny i cichy. Nie była zbyt rozmowna, wolała się spotkać na żywo, chociaż oznajmiła, że właściwie jest już zdecydowana wynająć ten pokój jakiejś dziewczynie z Ukrainy. Tylko moja żałosna historyjka sklecona na szybko skłoniła ją do dania mi szansy – oczywiście pominąłem powód eksmisji z akademika; nie chciałem uchodzić za agresywnego typa, pospolitego bandziora czy coś w tym stylu.

    Mieszkanie znajdowało się na samym szczycie dziesięciopiętrowego wieżowca. Wszedłem do środka i od razu zorientowałem się, że nie jest to najpiękniejsze miejsce do życia – no, ale tak właśnie żyje przecież większość Polaków. Ściany wydawały się nieruszane od lat – pomalowane farbą olejną do połowy, odrapane, z czarnymi bohomazami. Do tego śmierdziało kurzem i gnijącymi śmieciami ze zsypu. Wpakowałem się do windy, która była w opłakanym stanie i pojechałem na samą górę. Brązowe drzwi znajdowały się na końcu korytarza po lewej. Zadzwoniłem. Otworzyła mi niemalże po sekundzie. Włosy w lekkim nieładzie i nieufne spojrzenie. Brak makijażu i podkrążone oczy. Ubrana w luźny, domowy dres. Nie była brzydka, pewnie w młodości uchodziła za ładną, ale wyobrażałem ją sobie trochę inaczej, chyba zmylił mnie jej delikatny głos. Stałem przez chwilę, czując dziwną blokadę, jakby ktoś wyrwał mi nie tyle język, co mózg.

    – Myślałam, że będziesz wyglądał trochę inaczej – powiedziała na powitanie.

    – Jak byłem dzieciakiem to też wyobrażałem sobie, że będę wyglądał jak Brad Pitt.

    – Nie, nie, źle mnie zrozumiałeś. Wyglądasz ciekawie, jesteś dosyć przystojny. Chodziło mi o to, że myślałam, że będziesz wyglądał na bardziej zmęczonego, bardziej jak…

    – Bezdomny?

    – Chyba tak.

    Zaśmiałem się ciepło z tego żartu, a ona zaprosiła mnie do środka. Mieszkanie sprawiało wrażenie zadbanego, wszędzie panował porządek. Ściany były odświeżone, meble i dodatki też wyglądały na dosyć nowe. W powietrzu pachniało czymś przyjemnym, nie wiedziałem jak to możliwe, ale chyba łąką w czasie wiosny. Pomyślałem, że byłoby mi tu naprawdę dobrze.

    Zanim otworzyła drzwi po prawej, odwróciła się i powiedziała:

    – Nie było dobrej okazji, przez telefon wyleciało mi twoje imię… Ja jestem Renata.

    – Marcel.

    Pokój prezentował się skromnie, ale całkiem przytulnie. Stała tutaj mała kanapa, biurko, stoliczek nocny, duża szafa do sufitu no i dywan na środku, trochę już sprany. Widok za oknem wychodził na miasto. Wieczorem musiało być tutaj ciekawie.

    – No i tak to wygląda, to jest ten pokój – oznajmiła. – Nie wiem co mam więcej powiedzieć, wszystko widzisz.

    – Jest w porządku.

    Później oprowadziła mnie po reszcie mieszkania. Jednak swojego pokoju czy też sypialni mi nie pokazała, ale przecież to zrozumiałe.

    Oglądałem wszystko powierzchownie, bo wolałem przyglądać się Renacie, jej gestom, ruchom, mimice. Było w niej coś bardzo interesującego. W końcu usiedliśmy na kanapie, w tle grało TV.

    – Kiedy chciałbyś się wprowadzić? – zapytała, podnosząc na mnie oczy znad kubka z kawą.

    – Chociażby za pięć minut – odparłem szczerze.

    – Czyli co? Naprawdę nie masz gdzie się podziać?

    – Nie bardzo.

    – A dom?

    – Daleko i nieprawda.

    Napiła się, a potem odstawiła powoli kubek i westchnęła ciężko.

    – Jestem już praktycznie umówiona z tamtą dziewczyną – oznajmiła powoli.

    – Rozumiem.

    – Nie jestem pewna czy w ogóle chciałabym mieszkać z obcym facetem pod jednym dachem. Wiesz jak jest, tyle się słyszy, no i w ogóle sam fakt mieszkania z nieznajomym mężczyzną, tylko ty i ja, nikogo więcej…

    – To rozumiem tym bardziej.

    Przez kilka chwil patrzyliśmy na siebie bez słów. Dobrze przyjrzałem się jej twarzy. Wyglądała dosyć ładnie, oczy miała ciemne, usta wydęte i nieduży nos. W jej spojrzeniu czaiło się jednak coś smutnego, miałem świadomość, że ta kobieta musiała wiele przejść. Zmarszczki i przebarwienia znaczyły jej twarz niczym znamiona. Musiała być z dwa razy starsza ode mnie. Będąc na miejscu Renaty, nie wynająłbym pokoju komuś takiemu jak ja.

    – Wiesz, nie zdążyłam zapytać o podstawy. Co tak właściwie robisz? Studiujesz, pracujesz? – zapytała.

    – Pracuję na magazynie, kończę właśnie studia.

    – Jakie?

    – Dziennikarstwo.

    – A masz jakieś hobby?

    – Trochę piszę.

    – Co?

    – Głównie opowiadania, ostatnio skończyłem powieść.

    – Czyli jesteś pisarzem?

    – Nie powiedziałbym.

    Kiedy dopiliśmy kawę, Renata podniosła się z kanapy i podziękowała mi za przyjście, a ja podziękowałem jej za możliwość spotkania. Oznajmiła, że jeszcze dziś podejmie decyzję i ewentualnie się do mnie odezwie. Powiedziałem, że będę czekał na jej telefon, chociaż przyznałem ze szczerością, że na to nie liczę. Rozumiałem przecież jej położenie. Opuściłem mieszkanie i starą, pomalowaną na beżowo windą, zjechałem na parter. Ktoś napisał tutaj czarnym markerem, że czas to najcenniejsze co mam. Akurat, pomyślałem. Ja swój sprzedawałem bezpowrotnie za 19,70 brutto za godzinę. Poszedłem do auta i posiedziałem w nim jakiś czas, słuchając muzyki. Trochę mi zeszło. Kiedy miałem już odpalić i odjechać, zadzwonił mój telefon. Odebrałem.

    – Marcelu dzwonię ci powiedzieć, że możesz się wprowadzić – oznajmiła tym samym, spokojnym głosem co wcześniej. Tym razem jednak była w nim jakby ulga. – Odmówiłam tamtej dziewczynie, właściwie to ona znalazła już coś innego.

    – Cieszę się – odpowiedziałem.

    – Możesz przyjechać nawet zaraz.

    – Dobrze. Będę za trzy minuty.

    – Za trzy?

    – Zostałem pod blokiem. Może to dziwne, ale wiedziałem, że zadzwonisz.

    – Wiedziałeś?

    – Coś przeczuwałem.

    Kilka sekund się nie odzywała, dobrze słyszałem jej oddech po drugiej stronie. W końcu rozłączyła się, a ja wysiadłem z auta i wziąłem już kilka gratów ze sobą. Niecałą godzinę później znów miałem miejsce, które mogłem nazywać domem. Chociaż przez jakiś czas.

    Po dwóch tygodniach mieszkania razem wiedziałem już co Renata lubi, a czego nie cierpi. Starałem się zachowywać porządek i sprzątać po sobie na bieżąco. Poza tym wynosiłem regularnie śmieci i dwa razy zrobiłem dla niej zakupy. Pracowała w jakiejś korporacji, więc wychodziła rano i wracała wieczorami, czasami późno w nocy. Szybko zdałem sobie sprawę, że to nie z kwestii finansowych wynajmowała ten pokój. Zwyczajnie musiała mieć kogoś obok siebie. Lubiła ludzi, potrzebowała ich. Mimo że nie zdawała sobie z tego sprawy.

    W dwie pierwsze soboty wystroiła się gdzieś, wymalowała i uderzała na miasto, podobno z koleżankami. Teraz przyszła trzecia. Znów gdzieś wychodziła.

    – Pięknie dziś wyglądasz Renato – powiedziałem, kiedy pojawiła się w salonie. – Właściwie to zawsze pięknie wyglądasz.

    Posłała mi pogodny uśmiech i przeszła obok mnie. Ta kobieta nie miała figury dwudziestolatki, widać, że czas zrobił swoje, ale mimo to prezentowała się naprawdę nieźle w tej czarnej sukience, rajstopach i szpilkach. Któregoś wieczora wyznała mi, że jako młoda dziewczyna urodziła dziecko, które musiała oddać. Po tym coś w niej pękło, zmieniło się, nigdy już nie była taka radosna jak kiedyś. Jej ciało również się wtedy zmieniło. Nie wiedziałem czemu jest sama, nie pytałem o to. Nie pytałem też czy kogoś szuka. Niektórym z nas bycie samemu po prostu służy. Pozostali czasami nie mają wyboru.

    – Wychodzę na całą noc – oznajmiła, pryskając się delikatnie perfumami.

    Ich zapach pozostał w powietrzu na długo po tym jak wybyła z mieszkania.

    Ja tego wieczoru też miałem plany, więc absencja Renaty bardzo mi pasowała. Wyszedłem na miasto wraz z przyjaciółką, która właściwie nią nie była, bo w naszej relacji chodziło głównie o seks. Odwiedziliśmy dwa lokale, jeden bar i w końcu – taki był cel – wylądowaliśmy w moim pokoju. Kaśka trochę za bardzo się spiła, ale zapewniała mnie, że sobie poradzimy. Będąc już w łóżku, zaczęła obcałowywać mnie od góry do dołu, zatrzymując się dłużej przy moim penisie. Leżałem jak długi, kiedy ona powoli wzięła go do ust i zaczęła się nim bawić. Trzonek objęła mocno dłonią, masowała z wyczuciem i pracowała tak dopóki całkowicie nie stwardniałem. Potem założyłem prezerwatywę, ona usiadła na mnie, włożyła go sobie do środka i zaczęła powoli ujeżdżać. Dłońmi wodziłem po jej plecach i pośladkach. Kiedy się pochyliła i zaczęła mnie całować, doszedłem. Za szybko jednak.

    Rozkazałem Kaśce się położyć, mówiąc, że jestem jej winien jeden orgazm. Zaśmiała się, ale położyła na plecach i rozchyliła nogi. Jej wygolona cipka w pomarańczowym świetle lampy wyglądała jak ósmy cud świata. Uklęknąłem i zacząłem powoli ją obcałowywać, ale zachęcony jej pomrukami szybko przeszedłem do drażnienia językiem łechtaczki. Mój wskazujący palec powędrował do środka. Pracowałem jak mrówka, chcąc doprowadzić ją do szczytu. Znałem trochę jej ciało, wiedziałem co lubi i jak lubi. Kaśka wiła się i jęczała głośno, w pokoju panował jej słowiczy głos. Nagle jednak coś usłyszałem, dźwięk z głębi mieszkania, jakby otwieranie drzwi, zamek w nich. Na chwilę zwolniłem, nasłuchując. To chyba wróciła Renata, takie odniosłem wrażenie. Nie mogłem jednak tego sprawdzić, bo Kaśka chwyciła mnie za włosy i rokazała doprowadzić ją do obłędu. Przyspieszyłem, mój język pracował jak szalony i chwilę później, trzymałem ją mocno za uda, kiedy całe jej ciało trzęsło się niczym rażone prądem.

    Kaśka została do rana, ale nie zjedliśmy śniadania. Zaproponowałem jej to oczywiście, chciałem zrobić tosty i jajecznicę, ale odmówiła, tłumacząc że musi uciekać. Obiecała odezwać się za jakiś czas. Kiedy wyszła, zdałem sobie sprawę, że przy drzwiach, na dywaniku, stoją buty Renaty. Wiedziałem już, że wróciła wczorajszej nocy, wróciła wcześniej niż zapowiedziała. Zastanawiałem się ile z tego co wczoraj robiłem usłyszała. Nie rozmawialiśmy jednak o tym. Niedziela minęła nam spokojnie, w dziwnej ciszy.

    Jakoś w środku tygodnia, po południu, usłyszałem dzwonek do drzwi. Wyszedłem ze swojego pokoju i wyjrzałem przez wizjer. Na korytarzu stał jakiś obcy facet. Otworzyłem mu, bo mógł to być w końcu listonosz, gość od liczników czy ktokolwiek inny.

    – Co ty tu kurwa robisz?! – spytał mnie autentycznie zdziwiony.

    – Czasami sam się nad tym zastanawiam – odparłem.

    – Mieszkasz tu?

    – Tak.

    – Renata nic mi nie mówiła.

    Facet chciał przejść obok mnie i wleźć do środka, ale zablokowałem mu drogę. Spojrzał na mnie z prawdziwą nienawiścią w oczach. Był tego samego wzrostu co ja, ale znacznie starszy, krótko ogolony. Postury byliśmy podobnej, tyle że on był roztyty, a ja co jakiś czas chodziłem na siłownię i miałem krótki epizod z boksem.

    – Przepuścisz mnie do cholery? – To pytanie miało brzmieć groźnie i faktycznie brzmiało, z tym, że nie trafiło na podatny grunt.

    – Facet nie mam pojęcia kim ty jesteś – odpowiedziałem spokojnie.

    – Renata zostawiła mi coś u siebie. Mam to zabrać. Więc mnie nie wkurwiaj tylko mnie wpuść.

    – Nie ma mowy.

    Mężczyzna sprawiał wrażenie nieźle rozeźlonego. Jasne oczy mu zapłonęły, twarz poczerwieniała. Wyczułem też w jego oddechu alkohol, który mieszał się z zapachem wody kolońskiej.

    – Wpuść mnie, do kurwy, i nie przeszkadzaj!

    – Nie.

    Byłem pewien, że czegoś spróbuje, nastawiłem się już na to, gotów w razie czego zareagować. On jednak jeszcze raz wyzwał mnie od najgorszych i zapowiedział, że przyjdzie jak będzie Renata. Życzyłem mu powodzenia. Tego samego wieczoru kobieta spytała mnie o tę sprawę. Spytała dlaczego nie wpuściłem tego gościa do środka.

    – Nie znam typa – odparłem znudzony. – Skąd miałem wiedzieć, że mówi prawdę.

    – Przecież podał ci moje imię – powiedziała i zabrzmiało to jak oczywistość.

    – Każdy może znać twoje imię. To mógł być przecież jakiś złodziej.

    – Ale nie był.

    – To kim właściwie jest ten facet?

    Renata westchnęła, a potem wyjaśniła, że to prawie życiowy partner, z którym średnio jej się układa. Mają lepsze i gorsze momenty. Teraz są te gorsze, dlatego nie utrzymują zbytnio kontaktu. Czekała aż się między nimi ułoży i wierzyła, że to nastąpi. Prędzej czy później.

    – Albert mocno się zdenerwował – oznajmiła mi po chwili. – Uważa, że jesteś jakimś moim nowym gachem czy kochankiem.

    – A ja jestem tylko zwykłym psem stróżującym – stwierdziłem.

    – Mówi, że o mało co by cię pobił.

    – Mogę powiedzieć to samo w drugą stronę.

    Uśmiechnęła się do mnie, potem przeprosiła i poszła się umyć. Kiedy zmierzała do łazienki, obejrzałem się za nią, jakby widząc ją na nowo. Pierwszy raz spojrzałem na nią w takim świetle – przez pryzmat jej fizyczności. Musiałem przyznać, że miała naprawdę świetne nogi i zgrabny, okrągły tyłek. Podobała mi się pomimo nadwagi i wiecznego zmęczenia widocznego na jej twarzy i w oczach.

    Następną sobotę spędziłem w mieszkaniu, tak samo jak Renata. Oznajmiła mi, że nie ma chęci i siły wychodzić na miasto. I jakoś tak samo wyszło, że wieczorem usiedliśmy przy dwóch butelkach wina i telewizorze. Oglądaliśmy nudne, sztampowe produkcje i wyśmiewaliśmy ich naiwność. Renata siedziała ze spiętymi w koński ogon blond włosami, bez makijażu. W zwykłych dresach i koszulce – czyli podobnie jak ja. Poczułem się nagle jakbyśmy byli parą, która żyje ze sobą od lat. Wydawało mi się, że teraz, po czasie, Renata była jakby mniej zagubiona niż na początku naszej znajomości, mniej smutna. Zerknąłem na nią, na jej profil i dopiero teraz zauważyłem, że ma mały, ciemny pieprzyk tuż pod okiem. Po chwili ona spojrzała na mnie i zapytała o co chodzi.

    – Nic takiego – odparłem i dokończyłem kieliszek wina.

    Poszedłem do kuchni, wyrzuciłem pustą butelkę do kosza, a szkło wstawiłem do zmywarki. Wróciłem do salonu. Renata siedziała na kanapie z podciągniętymi nogami i przyglądała mi się osobliwie, coś krążyło po jej głowie.

    – O co chodzi? – Teraz to ja zadałem to pytanie.

    Kobieta poruszyła się i wskazała dłonią, abym usiadł obok niej. Zrobiłem to.

    – Chciałabym o czymś z tobą pogadać – zaczęła niepewnie. – Wiesz, wróciłam tydzień temu wcześniej, a ty miałeś gościa. Myślałam o tym.

    – Jeżeli ci to przeszkadza to nikogo nie będę sprowadzał – powiedziałem szybko. – Nie chcę sprawiać kłopotów.

    – Nie, nie o to chodzi. Widzisz, wiem co tam robiliście, słyszałam co tam robiliście…

    – To tylko seks, nic takiego.

    – Tak, ale…

    Przez moment się zawahała, odwróciła wzrok. Pewny siebe, ująłem ją pod brodę i zwróciłem w swoją stronę. Jej oczy połyskiwały, blade światło telewizora odbijało się w ich czarnej toni.

    – Ja uchyliłam trochę drzwi i zajrzałem przez nie – wyznała cicho.

    – Podglądałaś? – Głos miałem opanowany.

    – Tak.

    – I co takiego zobaczyłaś?

    – Ciebie… Na kolanach, między jej nogami… Jak robisz jej…

    – Robię co?

    – Całowałeś ją tam.

    Odchyliłem się na miękkim oparciu i westchnąłem. Nie miałem pojęcia, co właściwie chodziło jej po głowie. Nie musiałem się jednak domyślać. Powiedziała mi wszystko. Wyznała, że nigdy czegoś takiego nie doświadczyła, nigdy, przez całe życie, żaden mężczyzna nie doprowadził jej do orgazmu ustami. Wydawało mi się to niepojęte – takie rzeczy w XXI wieku. Ale to była prawda.

    – Chcesz, żebym zrobił ci to samo? – zapytałem, patrząc jej w oczy.

    – Chciałabym. Ale się boję – wyznała.

    – Czego?

    – Że mi się nie spodoba. Że tobie się nie spodoba.

    Nie potrzebowałem nic mówić. Zbliżyłem się do niej i musnąłem jej wargi swoimi. Chwilę później już się całowaliśmy, nasze języki splotły się ciasno i namiętnie. Potem po prostu znaleźliśmy się w sypialni, wszedłem tutaj po raz pierwszy. Pomyślałem, że zawsze są jakieś nowe pierwsze razy. Tak Renaty, jak i dla mnie. Nigdy wcześniej nie byłem z dojrzałą kobietą, nie miałem pojęcia jak to jest, czułem się zielony. Mimo tego wykorzystałem swoje doświadczenie, zdobytą wiedzę, całą energię. Chciałem sprawić jej autentyczną przyjemność, prawdziwą radość. Zasługiwała na to jak nikt inny na świecie.

    Rozebraliśmy się i podążając pocałunkami w dół, zbliżyłem się do miejsca przeznaczenia. Miała naprawdę duże piersi, z okrągłymi, różowymi brodawkami, które rozlewały się trochę na boki. Skórę bladą, pępek na jej brzuchu był głęboki. Tam też ją pocałowałem, wywołując małą falę rozbawienia. Niżej, w linii pasa, znajdowała się ciemniejsza, lekko wypukła pozioma blizna – błyskawicznie zdałem sobie sprawę, że to pamiątka po cesarskim cięciu. Powiedziała mi wtedy, że mam nie zwracać na to uwagi, a ja zapewniłem, że to nie ma znaczenia.

    W końcu dotarłem właśnie tam, między jej uda. Bujne, ciemne włosy na wzgórku łonowym świadczyły o tym, że obcuję z prawdziwą kobietą i od razu przypomniałem sobie o tych wszystkich dziewczynach wygolonych na zero. Zacząłem działać powoli, z ogromnym wyczuciem, nie chciałem spalić tej przyjemności. Renata wstrzymała oddech w oczekiwaniu. Przyłożyłem swoje usta do jej miękkich, gorących sromowych warg. Zacząłem muskać delikatnie, składać jej cipce należny hołd. Całowałem ją, nie pominąłem żadnego skrawka.. Kiedy poczułem, że się przede mną otwiera, przeniosłem się wyżej. Łechtaczka wyglądała jak pąk bordowej róży. Pociągnięciem języka niczym pędzlem przejechałem po niej powoli. Towarzyszyło mi przy tym cichutkie westchnienie Renaty. Potem kilkakrotnie powtórzyłem tę czynność. Od dołu do góry. I znowu. Od dołu do góry. W końcu odważyłem się zjechać niżej. Smaku jej wilgoci nie mogłem przyrównać do niczego innego, niczego co bym znał. Wcale nie był odpychający, a raczej słodki i pełny. Jak dojrzały owoc. Brzoskwinia Nabokova. Zanurkowałem językiem głębiej, wierciłem nim spokojnie. Renata poruszyła się lekko, uniosła biodra, najwidoczniej chcąc bym wszedł w nią jeszcze głębiej. Zrobiłem to i robiłem to długo i powoli. Nie spieszyłem się nigdzie, napawałem tą ulotną chwilą, tym boskim aktem. Czerpałem przyjemność z dawania. Naprawdę mi się to podobało. I jej najwidoczniej też. Wysunąłem język i zacząłem wodzić nim po całym jej łonie. Czułem się tak jakbym nie tyle ją tam całował, co całował się z nią. Oddałem się w to cały. Kiedy zdałem sobie sprawę, że pora zbliżać się do końca, przyspieszyłem pracę ustami i językiem. Ssałem teraz i muskałem, skupiłem się głównie na tym jednym, czułym punkcie, czując i słysząc, że jest to właśnie to. Nagle Renata chwyciła moją dłoń i położyła ją sobie na prawej piersi. Chciała, abym zajął się nią również tam. Drażniłem więc palcami jej twarde niczym kamyki sutki.

    – Ja chyba zaraz… – wyszeptała Renata, ale nie zdążyła dokończyć, nie pozwoliłem na to.

    Wierzgnęła silnie, jakby chcąc uwolnić się, uciec spod mojej władzy. Ja jednak przytrzymałem ją i dokończyłem miłosne dzieło. Renata wydała po chwili głośny okrzyk spełnienia. Powieki miała zamknięte, usta ułożyły się w grymasie rozkoszy. Pomyślałem, że chyba dobrze się sprawiłem.

    Po wszystkim powoli ją wyciszyłem, delikatnie całowałem łechtaczkę i wargi. Kiedy zaczęła chichotać, przestałem. W końcu położyłem się obok niej. Leżeliśmy teraz, patrząc sobie w oczy.

    – Było aż tak źle? – zapytała mnie niepewnie.

    – Ty mi powiedz.

    – Mnie się podobało.

    Pocałowałem ją lekko w rozchylone usta.

    – I pomyśleć, że tyle lat żyłam w błogiej nieświadomości. Ostatnio przez pracę i stres nawet przestałam się masturbować, nie myślałam o tym nawet, jakby coś takiego jak seksualne zadowolenie w ogóle nie istniało – wyznała, patrząc w sufit.

    – To prawie grzech – stwierdziłem.

    – Kiedyś myślałam, że człowiek dorasta ukształtowany, że powinien wszystko znać, wiedzieć. Ale teraz już wiem, że uczymy się czegoś przez cały czas. Przez całe życie mamy prawo doświadczać nowego. Nie ma w tym nic złego, prawda?

    – Pewnie jest tak, jak mówisz.

    – Gdyby wszyscy faceci zajmowali się swoimi kobietami w ten sposób, to świat byłby o wiele spokojniejszy. Pomyśl tylko. Szczęśliwa, radosna żona w domu, to czysta głowa mężczyzny. Zero awantur, zero kłótni. Facet wychodzi z domu spokojny, a nie pełen złej energii.

    – Raczej by to nie zaszkodziło.

    W końcu przewróciła się na bok, wsparła głowę na dłoni i zaczęła mi się badawczo przyglądać. Kosmyk jasnych, farbowanych włosów zakręcił się na czole. Odgarnąłem go palcem. Czarne oczy Renaty wpatrywały się we mnie usilnie. Coś wciąż czaiło się w jej myślach.

    – Tak? – spytałem w końcu.

    – Mógłbyś zrobić to jeszcze raz? Jeszcze raz tak samo?

    – Jeżeli chcesz.

    Chwilę później znowu wylądowałem między jej nogami. Tym razem zajęło mi to trochę krócej, ale działałem też bardziej intensywnie. Jej orgazm słychać było chyba na całym piętrze. Kiedy skończyłem, przytuliłem ją do siebie i gładziłem po włosach, aż usnęła.

    Poszedłem do siebie dosyć późno – miasto za oknem już dawno śniło swoje zwyczajne, nudne sny. Ostrożnie wstałem z łóżka, nie chcąc obudzić Renaty. Zanim wyszedłem i zamknąłem cicho drzwi, obejrzałem się. W czasie snu wyglądała dużo spokojniej niż za dnia.

    Pomieszkiwałem u niej jeszcze przez kilka następnych dni. Rozmawialiśmy trochę o tym co zaszło między nami, ale nie powtórzyliśmy już nigdy tamtej nocy. Moja nowa przyjaciółka oznajmiła mi, że po tym jak powiedziała swojemu niby-partnerowi co jej zrobiłem, wpadł w prawdziwy szał. Kłócili się, w ruch poszły bluzgi i drobne przedmioty. Omal go nie uderzyła. A potem złapał ją mocno, pocałował jak nigdy wcześniej i sam zaserwował jej długą, namiętną minetę. Nie chciała mi jednak zdradzić, który z nas zrobił to lepiej. Miała przecież do tego prawo.

    Pakowałem się, a ona weszła do mojego pokoju. Usiadła na krawędzi wersalki i podziękowała mi za wszystko co zrobiłem. Po chwili dodała, że wraz z Albertem postanowili dać sobie jeszcze jedną szansę. W tamtej chwili wyglądała najpiękniej, rozkwitła fizycznie i duchowo.

    – I tak by nam nie wyszło – oznajmiła, a w jej oczach naprawdę dostrzegłem smutek. – Za dużo nas dzieli. Mamy ze sobą za mało wspólnego…

    Być może miała rację.

    Mężczyzna wprowadzał się do niej, więc musiałem się wynieść. Na szczęście Kaśka przygarnęła mnie do siebie na kilka dni, podczas których intensywnie piliśmy, paliliśmy, chodziliśmy na dzikie imprezy i pieprzyliśmy się. Tak, ta dziewczyna się pieprzyła albo rżnęła, nigdy inaczej. Nie miałem wyrzutów sumienia. Nie myślałem o Renacie. Nie potrafiłem i nie chciałem.

    – Masz najlepszy język ze wszystkich facetów jakich do tej pory spotkałam – sprzedała mi komplement Kasia którejś gorącej nocy. – Naprawdę masz najgorętszy język na wschód od Łaby.

    – Dlaczego od Łaby?

    – Bo tam najdalej byłam.

    Zerknąłem na jej nagie, młode i chude ciało. Przejechałem palcami po jej małej piersi, a potem pocałowałem ją w czoło.

    – Gdzie ty się tego nauczyłeś, co? – zapytała.

    – Jestem samoukiem – stwierdziłem.

    – Serio Marcel, to prawdziwy, cholerny dar.

    – To raczej przekleństwo skarbie. Pierdolone przekleństwo.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Marcin M.

    Chyba jedno z lepszych opowiadań z wplecionym seksem jakie napisałem. Autentycznie nawet mi się je dobrze czyta. Trzymajcie się w tych popieprzonych czasach. I czytajcie. Cokolwiek.