Blog

  • Pies pani Anny cz. 3

    Zrobiłem co mi rozkazano i w pełnym umundurowaniu zbiegłem na dół, by oddać pokłon mojej treserce. Tam moim oczom ukazała się zupełnie inaczej ubrana pani, która przepychem swojego stroju idealnie wpasowywał się w tę bogatą willę. Moja wychowawczyni miała na sobie skórzane kurtkę, czarne spodnie ze skórzanym paskiem oraz piękne skórzane kozaki na obcasie Wyglądała cudownie, a widok skóry powodował, że już teraz wiedziałem, że może zrobić ze mną wszystko. Podszedłem do niej, trochę nieśmiały, bo mój penis wypełniał wnętrze klatki, a włożony w pupę korek powodował nacisk na powstanie przyrodzenia. Pani Annie ewidentnie się to podobało, bo najpierw się uśmiechnęła, a później złapała za pas cnoty, a drugą ręką uderzyła mnie w twarz. To dało mi otrzeźwienie, bo chwilę później otrzymałem komendę lizania i całowania jej butów. Ich zapach był wspaniały. Było czuć, że to najlepszej jakości skóra. Znaleźć się w tym miejscu to marzenie każdego psa. Robiłem to więc z ogromnym zaangażowaniem tak, by była ze mnie dumna. Wreszcie poczułem mocne pociągnięcie za smycz i ruszyliśmy na spacer. Nie wiedziałem jednak początkowo co było celem. Dopiero po chwili okazało się, że idziemy do toalety. Pani Ania rozpięła pas od spodni, następnie spodnie i zaczęła sikać. A gdy skończyła na pilocie wcisnęła przycisk, który od razu postawił mnie do pionu. Po chwili wytłumaczyła, że czas nauczyć się nowej rzeczy. Lizanie po sikaniu. Będę służył za papier toaletowy do cipki.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Michał15
  • Wspolne popoludnie

    Czekałam na niego w pokoju. Z minuty na minutę moje serce waliło mi w piersi coraz mocniej, a ciepło wzbierało w całym ciele. Przy każdym ciężkim uderzeniu, które czułam tuż pod mostkiem, do mojej twarzy docierały kolejne fale gorącej krwi. Policzki paliły mnie. Podobne, choć jednocześnie zupełnie inne pulsowanie czułam w okolicy tuż pod pępkiem. Zaciskający i luzujący się kłębuszek nerwów, którego nitki plątały się wokół bioder, krzyża. Ud. Potarłam je otwartymi dłońmi. Dotyk sprawił, że na skórze pojawiła się gęsia skórka. Dreszcz przeszedł spod moich dłoni, przez kolana, aż do palców stóp. Poprawiłam pozycję, przesuwając się kilka centymetrów do tyłu tak, żeby całe uda leżały płasko na materacu. Przez cienką ścianę słyszałam jak rozmawia z kimś, prawdopodobnie ze swoją mamą, która zwykle sama siedziała w salonie, oglądając telewizję. Śmiał się z czegoś, jakby w ogóle nie planował wracać do pokoju.

    Spojrzałam na cztery otaczające mnie ściany, nagle jakby znajdujące się jeszcze bliżej siebie, niż zwykle. Ściany pokryte boazerią i kremową tapetą. Łóżko falujące pod moimi pośladkami, ocierające się o…

    Z korytarza dobiegł odgłos lekkich kroków. Zawsze dziwiło mnie, jak cicho potrafił chodzić, mimo tak dużych stóp, mimo tej starej, trzeszczącej podłogi.

    Kroki ustały. Wiedziałam, że stał przed drzwiami. Zastanawiał się, czy ma wejść. Czy może wrócić jeszcze do kuchni, albo pójść do łazienki, żeby później nie musieć ponownie wychodzić. Położył jednak dłoń na drzwiach i pchnął, otwierając je na oścież.

    Stał tam. Zawsze był bardzo szczupły, co przy jego wzroście było jeszcze bardziej widoczne. Miał jednak, mimo swojej sylwetki, mocno umięśnione nogi, szerokie biodra, ale jeszcze szersze ramiona. Umięśnioną klatkę piersiową, brzuch. Potężne plecy. Jędrne, kształtne pośladki. Zjechałam dłonią do wnętrza uda i palcem potarłam wrażliwą skórę pod spodniami.

     – Co tu robisz? – zapytał, zamykając za sobą drzwi. Cienka koszula poruszyła się na nim, gdy się do mnie odwracał.

    Spojrzałam na niego spod przymrużonych powiek. Nie odpowiedziałam. Podszedł do mnie i położył mi dłoń na policzku. Poczułam jego perfumy. Przypominały mi zawsze zapach benzyny. Długo mi zajęło przyzwyczajenie się do nich, ale teraz mogłabym je na nim wąchać godzinami. Jego ciepły oddech otulił moją twarz, a uśmiechnięte usta złożyły czuły pocałunek na moich. Rozchyliłam wargi, chcąc go bliżej.

     – Co byś chciała? – odsunął się od mnie o krok. Doskonale wiedział co, ale zamierzał się droczyć.

    Poklepałam miejsce obok siebie. On usiadł i przyglądał mi się z uśmiechem. Miał piękne, pełne usta, tak pasujące do ciemnych oczu i brwi. Do długich, niemal czarnych włosów, które teraz miał rozpuszczone. Wsunęłam mu palce we włosy i pogładziłam go po głowie, po czym wstałam, nie mogąc już dłużej usiedzieć w miejscu. Czułam mrowienie w podbrzuszu i zagłębieniach wokół pępka, wokół bioder. Czułam pulsującą krew. Stojąc przed nim, zaczęłam bez słowa rozpinać mu pasek od spodni. Uporałam się z nim bez problemu, przeszłam do guzika i zamka. Pomógł mi, unosząc lekko biodra. Zsuwając mu spodnie, przeciągnęłam palcami po jego pośladkach. Drgnął i mruknął z zadowoleniem i mimochodem spojrzał na swoje majtki, które nadal miał na sobie. Ja również na nie spojrzałam i przełknęłam głośno ślinę. Materiał był rozciągnięty rysującym się pod nim penisem, który, przylegając ciasno do jego brzucha, niemal wysuwał swoją główkę za gumkę bokserek. Stałam chwilę nieruchomo, wpatrując się w niego. Zaschło mi w ustach. Dopiero gdy podniósł ponownie biodra, z niecierpliwością wyczekując aż zdejmę mu majtki, ocknęłam się. Delikatnie odsunęłam gumkę od penisa, żeby go nie podrażnić, po czym ściągnęłam bokserki i, tak samo jak spodnie, rzuciłam je na ziemię.

    Przyciągnął mnie do siebie i pocałował, a jego sterczący penis otarł się o moją rękę. Zachęcony tym, jak pewnie sądził, celowym gestem, położył moją dłoń na przyrodzeniu i docisnął ją, dając mi do zrozumienia, czego by teraz chciał. Ja też chciałam tego tak bardzo. Oderwałam dłoń od prącia i przejechałam nią aż do jąder, które pod moim dotykiem stwardniały i podjechały do góry. Jednym palcem podrażniłam lekko miejsce za nimi i usłyszałam pełne aprobaty stęknięcie. Mój partner położył się na plecach i patrzył, jak badam jego ciało.

    Weszłam na czworakach na łóżko i usiadłam okrakiem na jego udach. Jedną dłonią chwyciłam jego biodro, masując je kciukiem. Drugą dłonią otoczyłam nasadę jego prącia i ścisnęłam. Powolnymi ruchami zaczęłam przesuwać w dół i w górę, przemieszczając się nie więcej niż o pół centymetra. Zamknął oczy, a ja pochyliłam się ku niemu i otoczyłam ustami jego główkę. Usłyszałam jęk, a po nim przeciągłe mruknięcie. Spróbował poruszyć biodrami, zachęcając mnie, bym od razu wzięła go całego, ale ja się odsunęłam i zaczęłam muskać językiem skórę na dole żołędzi, ręką masując jądra. Dopiero gdy ułożył się z powrotem, wróciłam do pieszczenia główki ustami. Zwilżyłam usta śliną i powolnymi, ale zdecydowanymi ruchami przesuwałam się po delikatnej jak aksamit skórze. Nie schodziłam niżej niż załamanie między żołędzią a trzonem, doprowadzając go powoli do szaleństwa. Kiedy poczułam, że żołądź nieznacznie mięknie, zjechałam centymetr niżej, obejmując ją całą i zacisnęłam usta, zatrzymując wargi tuż za nią. Ponownie poruszył biodrami, ale tym razem pozwoliłam, by wsunął się głębiej. Tylko raz. Docisnęłam jego biodro drugą ręką do materaca, prosząc, by się nie ruszał. Mruknął ponaglająco. Czułam jak jego główka ponownie puchnie do granic możliwości, rozpychając moje usta. Stęknęłam z rozkoszy i zdałam sobie sprawę, że moje majtki są całkowicie przemoczone. Oderwałam na chwilę od niego usta i kilkoma szybkimi ruchami rozebrałam się. Chciałam jak najszybciej do niego wrócić. Gdy klęczałam nad nim, jako ostatnią zdejmując T-shirt, jedyne o czym myślałam to wsunięcie go teraz, natychmiast we mnie.

    Wróciłam jednak do pieszczenia go wargami, a mój partner mruczał co chwilę, ciszej, gdy przesuwałam się po żołędzi i głośniej, kiedy zjeżdżałam po jego trzonie, ku włosom łonowym. Trzema palcami uciskałam punkt za jądrami.

    Moja ślina ściekała na jego brzuch. Cienkimi strugami łączyła jego długiego i grubego penisa z podbrzuszem. Przezroczyste nitki rozciągały się i kurczyły z każdym moim ruchem. Wiedziałam, że to nie tylko moja ślina, lecz również sperma. Czułam jej słony smak w ustach. Wiedziałam również że podobna przezroczysta struga łączy moją cipkę z materacem i tworzącą się na nim mokrą plamę.

    Brałam go głęboko, aż do gardła. Dotknęłam czubkiem nosa jego łona i nie mogłam wziąć oddechu. Trwałam tak chwilę w bezruchu, trzymając całą jego potężną długość w ustach, w gardle i poruszając się tylko nieznacznie, w rytm jego pulsowania. Wydałam z siebie jęk i poczułam w kroczu palący żar, który nie mógł już dłużej czekać. Mój partner jednak zaczął mocniej poruszać biodrami, a ja poluźniłam uścisk. Pozwalałam mu penetrować moje usta w jego tempie. Szybko. Mocno. Z każdym jego pchnięciem stękałam cicho. Wysunął się, pozostawiając między moimi wargami tylko główkę. Zaczęłam go lizać, powoli, delikatnie, żeby go uspokoić. Czułam, że był blisko.

    Nagle zatrzymał mnie, łapiąc mnie za rękę. Podniosłam na niego wzrok, nieprzerwanie pieszcząc i zaciskając usta na jego przyrodzeniu. Łagodnym ruchem zaprosił mnie do siebie. Podniósł się i zdjął koszulę, którą wytarł krocze.

    Wiedziałam, czego naprawdę pragnę. On również. Bez słowa odwróciłam się do niego tyłem i wypięłam, ukazując mu w pełnej krasie moją ociekającą sokami cipkę. Jednym palcem przesunęłam od jej wejścia do łechtaczki, by ją zwilżyć. Poczułam, że jest w pełnym wzwodze, więc szybko zabrałam palec. Chciałam, żeby to on mnie dotykał.

    Otoczył jedną dłonią mój pośladek i pogładził go czule. Przejechał od niego po kręgosłupie aż między łopatki, które pod jego dotykiem zapadły się jak u kota. Wypięłam się jeszcze mocniej. Drugą dłonią trzymał penisa, który był twardy tak bardzo, że główką przylegał do miejsca pod jego pępkiem.

    Objął mnie ramieniem w pasie i przytulił. Przylgnął główką penisa do moich warg sromowych i naparł na nie lekko, rozchylając je. Powolnymi ruchami ręki poruszał penisem, masując moją cipkę i nawilżając ją. Po chwili naparł na mnie i wsunął główkę do wnętrza. Z moim ust wyrwał się krótki jęk. Zaśmiałam się, wiedząc, że nie powinniśmy być cicho. On też się śmiał. Szczerze, radośnie. Z każdym kolejnym pchnięciem nasze ciała robiły się coraz bardziej gorące, mokre. Czułam jego pulsowanie w moim wnętrzu, z każdym zaciskałam się na nim mocniej. On mruczał mi do ucha, obejmując jedną z dłoni moją pierś, masując ją, a drugą krążąc kółka wokół mojej łechtaczki. Najbardziej lubiliśmy się pieprzyć od tyłu, bo tak miał dostęp do każdego zakamarka mojego ciała. Ja jedną ręką sięgnęłam do jego pośladka i dociskałam go do siebie coraz mocniej. Jego jądra zaczęło obijać się o mnie z głośnym klaskaniem. Naparłam na niego pupą, prosząc, by walił jeszcze mocniej. Wyprostował się, złapał mnie za oba biodra i zdecydowanymi szarpnięciami przyciągał je do siebie. Moja cipka mlaskała o jego łono, kiedy wchodził w nią aż po nasadę fiuta. Złąpałam go za jądra i zaczęłam masować, wiedząc, że to spowolni orgazm. Zwolnił na chwilę, zajmując się ponownie łechtaczką. Krótkimi ruchami palca drażnił ją i pobudzał. Chciałam jęczeć, krzyczeć. Poczułam drżenie ciała, charakterystyczne mrowienie. Wiedziałam, że za moment będę szczytować, więc zaczęłam mocniej poruszać biodrami, ocierając się o jego krocze. Jego penis ponownie stwardniał do pełnej erekcji i czułam jego napór na moją cipkę. Czułam jak ją rozciąga. Zacisnęłam się na nim mocniej na co warknął rozkosznie i znowu zaczął pieprzyć mnie długimi, mocnymi ruchami od żołędzi aż po brzuch. Był tak gruby i pulsujący, że wiedziałam, że i on za chwilę dojdzie.

    – Mocniej… – szepnęłam do niego – I szybciej…

    Też to czuł. Uderzył jeszcze kilka razy, masując moją łechtaczkę, doprowadzając mnie do orgazmu. Gdy ja wiłam się pod nim w kolejnych spazmach rozkoszy, poczułam, że i on doszedł i wytrysnął we mnie. Masował mnie i siebie jeszcze kilkoma wolniejszymi ruchami, a gdy znieruchomiałam i opadłam na łóżko, wysunął się ze mnie i położył obok. Wtuliłam się w jego ramię i spojrzałam mu w oczy. Uśmiechnął się i pocałował mnie w czoło. Otoczyłam go ramieniem i okryłam nas kołdrą.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Jan Kowalski
  • Nie-zwykla Rodzina cz 24. – Pomoc ratownika

    Przechadzałam się po plaży nudystów. Całkowicie naga i dzisiaj sama. Dave razem z dziećmi poszedł na lody. Nie zdziwię się jak Cassie mu jakoś loda zrobi. Heh…przestały mi takie rzeczy dziwić. Chodziłam po plaży, a morskie fale dotykały moich stóp. Postanowiłam nieco popływać. To było bardzo przyjemne, gdy woda obmywała całe twoje ciało. Kiedy już miałam wychodzić, nagle poczułam ból w stopie. Na coś nadepnęłam przez co się przewróciłam. Akurat niedaleko mnie był ratownik. Podbiegł do mnie i pomógł mi wstać.

    – Nic pani nie jest? Co się pani stało? – pytał z troską.

    – Nie wiem. Moja stopa… – mówiłam łapiąc się za nogę.

    – Spokojnie, zabiorę panią do mnie do wieży. Zaraz pomogę.

    – Dobrze. Dziękuje bardzo. – po czym wziął mnie pod ramię.

    Kiedy mi pomagał, zwróciłam uwagę, że podobnie jak wszyscy na plaży jest całkiem nagi. Na głowie miał jedynie czerwoną czapkę ratownika. Zobaczyłam też, że miał naprawdę sporych rozmiarów fiuta, który swobodnie opadał. Musiał mieć nerwy ze stali skoro mu się nawet nie podniósł.

    Razem po schodach weszliśmy do wieży obserwatora. Pomógł mi usiąść na krześle.

    – Niech pani poczeka chwilę. Opatrzę ranę.

    – Dobrze.

    Odszedł ode mnie i podszedł do swojego biurka. W szafce obok znalazł apteczkę. Następnie podszedł do mnie. Uklęknął przede mną. Podniósł mi stopę i obejrzał ją.

    – To nic takiego. Lekko się pani skaleczyła. Zaraz pomogę.

    – Dziękuje panu.

    – To nic. Taka moja praca.

    Wtedy wacikiem oczyścił ranę. Ja wykorzystując to lekko odchyliłam drugą nogę dając mu lepszy widok na moją cipkę. Pomyślałam, że coś mu się należy od takiej wymagającej pracy. Widziałam jak spojrzał na chwilę tam i się lekko zaczerwienił. Bandażem owinął mi stopę i pomógł wstać.

    – Hmm…dobrze to…już gotowe. Proszę uważać na stopę.

    – Nie wiem jak panu dziękować.

    – To naprawdę nic takiego. To był mój obowiązek.

    – Hmm…a może mogłabym się panu odwdzięczyć? – powiedziała, lekko zagryzając wargę.

    – Emm…nie…ja…- nie zdążył dokończyć bo szybko uklęknęłam przed nim i wzięłam jego kutasa do ust. Był miękki, jednak chciałam to zaraz naprawić.

    – Ohh…proszę pani… – ssałam delikatnie końcówkę. Gdy zaczęłam go połykać w całości, czułam że pod wpływem mojego języka twardnieje. Gdy go wyciągnęłam, ratownik powiedział. – przepraszam…nie powinniśmy tego robić. To jest zakazane.

    – Nie jesteśmy na plaży. A pan męczy się patrząc na te gołe kobiece ciała. Z chęcią panu pomogę, jestem to panu winna.

    Wtedy nagle złapał mnie za dupsko i przeniósł na biurko. Rozchylił mi nogi i językiem dotknął mojej cipki.

    – Dobrze, ale lepiej się śpieszyć.

    – Oczywiście…och… – jego język był bardzo przyjemny. Zaczął mnie lizać po cipce. Miętosił mi wargi sromowe, językiem wwiercając się w środek muszelki. Zaczynałam jęczeć z zadawanej przyjemności.

    – Och…tak…

    Nagle wstał i położył mnie na biurku, bardziej rozchylając nogi. Przyłożył swojego fiuta, który to już stał w pełnym wzwodzie, do wejścia mojej cipki. Potarł nim o łechtaczkę, co sprawiało przyjemność.

    – Proszę mnie zerżnąć…szybko… – powiedziałam, jęcząc.

    – Zrobię co trzeba.

    Potem od razu wszedł swoim kutasem do środka mojej cipki. Poczułam jak jego gruby fiut wypełnia mnie całą. Zaczął się nim poruszać w mojej pochwie. Poruszał się szybko i mocno.

    Cały czas zanurzał się po same jaja.

    Ja się wiłam i jęczałam z przyjemności. Potem przyśpieszył i naprawdę mocno mnie jebał. Było słychać głośne klaśnięcia powodowane uderzaniem się naszych ciał. Nie chcąc kończyć wyszedł.

    – O matko…ma pan wspaniały sprzęt. – powiedziałam, wstając z biurka i odwracając się tyłem. Ten zrozumiał to i włożył fiuta z powrotem. Zaczął jebać mnie od tyłu. Od tyłu czułam się nieźle pierdolona. Ogarnęło mnie przyjemne uczucie. Rżnął mnie mocno i brutalnie. Robił tornado w mojej cipie. Czułam, że niedługo osiągnę orgazm. Byłam bardzo blisko. Gdy jego fiut zaczął pulsować, zrozumiałam że on także. W końcu chwycił mnie za dupę i mocno przycisnął. Jęknęłam wtedy przeciągle. Czułam jak jego fiut strzela sporą porcję nasienia w moje cipsko. Kiedy wyszedł ze mnie, trochę jego soczków spłynęło na podłogę.

    Szybko wtedy klęknęłam i wzięłam jego fiuta do ust. Zlizywałam moje soczki zostawione na nim. Smakował obłędnie.

    – Wow…była pani naprawdę wspaniała.

    – Pan również był świetny…cieszę się, że mogłam się odwdzięczyć. – po chwili wstałam.

    – W porządku…dobra, proszę uważać na siebie…

    – Do widzenia. – powiedziałam, po czym wyszłam z wieży. Przyznam to było ciekawe doświadczenie.

    C.D.N

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Mr. Morris
  • Loki x Oc. Part 1

    – Już wiem! – zawołałam gdy od dłuższej chwili nie mieliśmy niczego do, roboty – Zagrajmy w butelkę. No wiecie ja kręcę i na kogo wypadnie tego całuję i tak dalej – wytłumaczyłam szybko i rozejrzałam się po Avengerach.

    – Ja młoda damo wybacz, ale nie chce być powodem twoich koszmarów. – zażartował Rodney na co skinęłam głową. Ze wszystkich obecnych zrezygnowali jeszcze Clint ze względu na żonę, która raczej nie byłaby z tego zadowolona i mój tata. Usiedliśmy w okół butelki i zakręciłam nią mocno. Naczynie kręciło się przez kilkanaście sekund i zaczęło się zatrzymywać, a ja zauważyłam wpatrującego się we mnie Bucky’ego i Lokiego. Butelka zawahała się między nimi, aż zatrzymała się na brunecie, który szeroko się uśmiechnął. Zbliżyłam się do niego, a on wyszedł mi na spotkanie i nasze usta przylgnęły do siebie delikatnie i czule. Pocałunek trwał kilka sekund jednak gdy odsunęłam się od niego spostrzegłam morderczy wzrok Lokiego. Oho, chyba ktoś jest zazdrosny. Pomyślałam i uśmiechnęłam się wesoło, a Bucky wziął butelkę w swoje dłonie by po chwili ponownie nią zakręcić. Tym razem zatrzymała się na Natashy i tak graliśmy dobre kilkadziesiąt minut, aż po czuliśmy zmęczeni, więc postanowiliśmy iść spać. Weszłam do swojego pokoju i rozebrałam się w drodze do łazienki. Gdy weszłam pod prysznic moje ciało ogarnęło przyjemne ciepło. Stałam w parującym strumienia przez kilka minut po czym wyszłam osuszając swoje ciało ręcznikiem. Owinęłam go wokół siebie i wyszłam z łazienki by wziąć ubrania z szafy. Powstrzymał mnie jednak widok Lokiego na moim łóżku, który gdy tylko mnie ujrzał zaczął skanować wzrokiem moje ciało osłonięte aktualnie tylko kawałkiem ciemnego materiału.

    – Loki? Czegoś potrzebujesz? – zapytałam cicho delikatnie skrępowana wzrokiem mężczyzny, gdy trwaliśmy tam dobrą chwilę w ciszy i bezruchu.

    Długowłosy wstał powoli i ruszył w moją stronę równie niespiesznie. Podchodził coraz bliżej, a ja mimowolnie się cofałam, aż napotkałam drzwi od łazienki. Gdy mężczyzna przygwoździł mnie do nich patrzyłam zawstydzona jego bliskością wszędzie, byle nie w jego piękne oczy.

    – L-loki? – zająknęłam się, a jego ręka przekręciła moją głowę zmuszając mnie do skierowania wzroku na niego. Zmuszona więc spojrzałam, a chwilę później mężczyzna podniósł mnie za uda i przycisnął do ściany, zaczynając całować, lizać i ssać moje ramiona i szyję. Chwyciłam mocno jego głowę i wpiłam się spragniona w jego usta. Oddał pocałunek niemalże natychmiast, a jego ręce zaczęły błądzić po moim częściowo odkrytym ciele. Gdy pocałunek zaczął nabierać tempa, Loki chwycił mnie mocno za uda i nie przerywając pieszczoty ruszył w kierunku mojego łóżka na którym delikatnie mnie położył.

    – Dlaczego go pocałowałaś? – zapytał nie przestając składać mokrych pocałunków nad moimi piersiami.

    – To tylko gra. Musiałam, takie są zasady. – odpowiedziałam wplatając dłonie w jego włosy jednak on miał inne plany.

    – Tak cholernie chciałem mu zrobić krzywdę. – mówił mężczyzna z każdym słowem coraz bardziej zsuwając z mojego ciała materiał.

    – Dlaczego? – zapytałam zaintrygowana a on oderwał się ode mnie i spojrzał głęboko w mojego oczy.

    – Bo to ja powinienem być na jego miejscu.- powiedział zaborczo i gwałtownie przyssał się do skóry nad piersią. Całował mnie namiętnie ściągając powoli materiał, a gdy byłam już naga zawisnął nade mną i szybko zdjął z siebie górną część garderoby ssąc moją szyję i powoli schodząc ustami niżej. Sprawiał mi tak ogromną przyjemność, że z moich ust wydobyło się ciche sapnięcie. Odsunął się nieznacznie i spojrzał na mnie z pewnym siebie uśmiechem. Zdjął szybko swoje ubranie zostając z samych bokserkach. Ponownie zawisnął nad moim ciałem i spojrzał głęboko w moje oczy.

    – Na pewno tego chcesz? – zapytał ochrypłym z pożądania głosem co podnieciło mnie jeszcze bardziej.

    – Tak, tak proszę. – jęknęłam i zaczęłam się o niego ocierać na co ten wrócił do mojej szyi. Zassał skórę na mojej szyi robiąc w tym miejscu malinkę, a następnie ją delikatnie przygryzł. Schodził pocałunkami w dół i zaczął drażnić zębami moje sutki. Podgryzał je, by po chwili za nie pociągnąć, a z moich ust niekontrolowanie zaczęły wychodzić westchnienia rozkoszy.

    – Ach! – westchnęłam naprawdę głośno gdy dotarł w okolice mojego wzgórka i celowo omijał miejsca intymne. Poczułam jego usta niedaleko mojej cipki na co gwałtownie wstrzymałam powietrze. Drażnił się ze mną i widział jak bardzo to na mnie działa. Zbliżył usta do mojego wejścia i dmuchnął w nie mocno na co jęknęłam gorąco, a mężczyzna uśmiechnął się chytrze po czym powoli zaczął pieścić dłonią moje czułe miejsce. Jęczałam z przyjemności i mimo, że starałam się być cicho to nie bardzo mi to wychodziło. Włożył swojego środkowego palca w moją cipkę i zaczął nim poruszać szybko na co w moim podbrzuszu rozpętało się istne piekło. Po chwili dołączył kolejnego palca i kolejnego, aż zaczęłam się wić pod nim z przyjemności i gwałtownie przyspieszył swoje ruchy wewnątrz mnie. Zaczął wyciągać i wkładać palce raz po raz chcąc doprowadzić mnie do szału. Byłam już na granicy orgazmu. Czułam już prawie ten blogi i niesamowicie przyjemny stan, gdy nagle wszystko ustało. Mężczyzna stanął nade mną i obserwował moją reakcję na niespełnienie. Zniecierpliwiona chwyciłam go za ramiona i obróciłam nas tak, żeby siedzieć na nim. Jechałam powoli paznokciami po jego klatce piersiowej i brzuchu, by po chwili pochylić się nad nim i torturować go przyjemnością tak jak on mnie chwilę temu. Ssałam i przegryzałam jego skórę wokół szyi raz po raz. Całując jego ciało zaczęłam zsuwać się ciałem w dół mężczyzny utrzymując na nim wzrok. Gdy dotarłam do linii jego bokserek złożyłam na niej pocałunek i wsunęłam pod nie palce obserwujac reakcje mężczyzny. Gdy powstrzymywał się od jakiegokolwiek ruchu czy ukazania emocji odrobinę zsunęłam materiał i zaczęłam jęździć wzdłuż niego dłonią celowo dotykając w międzyczasie jego stojącego na baczność kolegi na co wciągnął głośno powietrze. Uśmiechnęłam się chytrze i wróciłam ustami do twarzy Lokiego. Przywarłam do jego ust wpijając się w nie mocno. Jednak gdy stwierdziłam, że zemszczę się na nim przesunęłam się do jego kolegi i uwolniłam go z bokserek. Chwyciłam go w dłoń i zaczęłam powoli i mocno pompować nie spuszczając wzroku z Lokiego. Gdy widziałam, że sprawia mu to przyjemność wzięłam go do ust i zaczęłam ssać, lizać i poruszać głową w tył i przód. Mężczyzna wplótł swoje dłonie w mojej włosy i nadał rytm mojej głowie ssącej jego penisa. Dyszał coraz głośniej i nierównomiernie. Widziałam po nim, że jest już niesamowicie blisko i postanowiłam zrobię mu to co on mi. Wyjęłam go ust i stanęłam przed łóżkiem naga sięgając po szlafrok. Odwróciłam się twarzą do zdezorientowanego Lokiego i stanęłam bez ruchu.

    – Co ty… – probował powiedzieć coś mężczyzna nadal otumaniony brakiem spełnienia.

    – Idę poszukać kogoś kto potrafi doprowadzić mnie do orgazmu. Może Bucky? Myślę, że się ucieszy z mojej wizyty. – powiedziałam i odwróciłam się w kierunku drzwi nadal nie ubierając szlafroka, a trzymając go w dłoniach. Ruszyłam w kierunku drzwi i zaczęłam odliczać do trzech, po czym poczułam jak Loki przygniata mnie do ściany obok drzwi na co jęknęłam zadowolona jego reakcją. Przekręcił klucz w zamku i odwrócił mnie siłą tak bym na niego spojrzała.

    – Jesteś moja. Nie Rogersa. Nie Burnsa. Moja. – powiedział zaborczo, a jego oczy pociemniały z pożądania.

    – Powiedz to… – mówił do mnie Loki składając gorące pocałunki na moim ciele nana co westchnęłam podniecona.

    – Po co mi mężczyzna który nie potrafi sprawić bym poczuła się dobrze? – zapytałam prowokująco, a reakcja była prawie natychmiastowa. Chwycił mnie mocno za pośladki i podniósł by zanieść mnie z powrotem na łóżko. Przy gwoździł mnie do miękkiego materaca ii całował mnie namiętnie. Oderwałam się od niego jednak chwilę później on sam znów przywarł do mojej szyi. Westchnęłam do jego ucha podniecona do granic możliwości, a Loki uwięził moje nadgarstki nad głową.

    – Koniec zabawy. – powiedział ostro i wszedł we mnie całym sobą po czym zaczął się powoli poruszać na co oparłam dłonie na jego ramionach i zaczęłam jęczeć z przyjemności jaką mi dawał.

    – Słodki jezu… – jęknęłam głośno, gdy wbił się we mnie naprawdę mocno. Zaczął wchodzić we mnie szybkimi i płynnymi ruchami. Zaczęłam jęczeć coraz głośniej czując jak jego stal przechodzi przez moje mięśnie. Zbliżający się orgazm dawał o sobie znać, w moim brzuchu zbierało się napięcie, które po kilku głębokich pchnięciach wybuchło wewnątrz mnie.

    – O mój boże! Loki! – zawyłam z przyjemności, a po moim ciele rozlała się fala rozkoszy. Zaczęłam się wić z przyjemności na co mężczyzna jeszcze bardziej przyspieszył wzmacniając odczuwaną przeze mnie rozkosz pomimo, że sam jeszcze nie skończył. Gdy się uspokoiłam Loki wyszedł ze mnie na co niezadowolona cicho sapnęłam, podniósł mnie delikatnie i obrócił tyłem do siebie wgryzając się delikatnie w moje nagie ramię. Wszedł we mnie ponownie na co zareagowałam cichym jękiem i ponownie zaczął się we mnie poruszać. Zaczął wchodzić we mnie mocno i szybko. Chwyciłam ramę łóżka, a po chwili jego dłoń zacisnęła na mojej. Przebijał się przez moje ścianki coraz gwałtowniej i szybciej sprawiając mi nieziemską przyjemność.

    – Loki… Ja… – zaczęłam mówić jęcząc jednocześnie na co mężczyzna znacznie zwolnił, wbił się we mnie powoli i poczułam całą jego długość po czym się zatrzymał.

    – Mam pozwolić ci dojść Liv? Chcesz tego? – zapytał szeptem na co odpowiedziałam mu jękiem

    – Powiedz to. Powiedz czego chcesz. – zaczął szeptać mi do ucha delikatnie zaczynając się poruszać, a ja jęczałam raz po raz czując nadchodzącą kolejną falę przyjemności spowodowaną samymi jego słowami.

    – Tak chcę. Loki… Słodki jezu tak… Proszę! Pozwól mi… Oh! Pozwól mi dojść! – zaczęłam jęczeć i mówić szybko w międzyczasie głośno, odwróciłam głowę w jego stronę wpijając się namiętnie w jego usta. Oddał pocałunek ze zdwojoną siłą ponownie przyspieszając w moim wnętrzu.

    – Grzeczna dziewczynka. – powiedział odrywając się ode mnie i cicho posapując pod nosem, a mnie ogarnęła większa fala błogości niż poprzednio. Poczułam, że Loki również osiągnął spełnienie chwilę później w moim wnętrzu jednak zamiast ze mnie wyjść, zwolnił swoje ruchy wbijając się we mnie głęboko i pozwalając nam obydwojgu szczytować. Po dłuższej chwili mężczyzna wyszedł ze mnie delikatnie i opadł na łóżko obok mnie obejmując mnie ramieniem.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Daria Ferelna
  • 12.Trudne decyzje.

    Od tygodnia nie potrafiłam znaleźć sobie miejsca. Nel milczy, a ja czuje, że grunt osuwa mi się spod nóg. Rozstałyśmy się w pewnym zawieszeniu, przez co ciężko mi normalnie funkcjonować. Zaszyłam się w domu, nie miałam ochoty nikogo widzieć. Pod pretekstem przeziębienia wzięłam home office, by w ogóle nie musieć obcować z ludźmi. Gdy wybiła godzina 16.00 zamknęłam komputer, nalałam sobie lampkę wina i po prostu gapiłam się na sufit.
    Czy to w ogóle ma rację bytu? Nasz układ był idealny, obie byłyśmy zadowolone. A teraz? Mamy to skomplikować tylko dlatego, że coś poczułyśmy? Przecież Ash daje jej pełną swobodę, ja nie potrafię w otwarte związki i Nel doskonale o tym wie. Miałam złe przeczucia, żałowałam tego, że się uzewnętrzniłam. Czasu nie cofnę, pozostaje mi czekać aż się odezwie.
    Telefon wyrwał mnie z rozmyślań. Zaraz, tylko gdzie on jest? Idąc za dźwiękiem próbowałam go zlokalizować. Ehh. To znak, że muszę w końcu doprowadzić mieszkanie i siebie do porządku. Mam! Gdy zobaczyłam kto dzwoni omal nie zemdlałam. Serce zaczęło mi walić jak szalone.
    -Cześć Ash – powiedziałam niepewnie.
    -Cześć kochana. Wszystko Ok? Dziwnie brzmisz. – zapytała ze szczerą troską.
    -Taaaak. Jestem przeziębiona. – skłamałam.
    -Przykro mi. Kuruj się, bo robię imprezę urodzinową i masz na niej być, żadnych wymówek! Termin to najbliższa sobota. Zjemy coś, napijemy się i ruszamy na miasto. Mogę liczyć na Twoją obecność? – Powinnam poczuć ulgę, bo to oznacza, że nie wie, mimo to zrobiło mi się słabo. I co ja mam na to odpowiedzieć? Nie potrafiłam wymyślić na poczekaniu żadnej przekonującej wymówki, cisza trwała już zbyt długo więc po prostu wycedziłam:
    -Jasne, wpadnę. Dziękuje za zaproszenie.
    -Ekstra, kończę. Muszę wykonać jeszcze kilka telefonów. Buziaki. – powiedziała podekscytowana i rozłączyła się.
    To mnie kompletnie rozłożyło na łopatki. Byłam wściekła, poczucie bezsilności mnie przygniatało. Rzuciłam telefon w kąt i próbowałam uspokoić emocje.
    Dzwonek do drzwi.
    Boże, kto tym razem do cholery!?
    Gdy otworzyłam drzwi Kam wzdrygnęła się na mój widok.
    -Ja pieprze, co Ci się stało?? Wyglądasz jak siedem nieszczęść.
    -Czego chcesz?
    -Łaaał, jakaż ty uprzejma. Też się cieszę, że cię widzę. Nie zaprosisz mnie na herbatę?
    -To nie jest dobry moment.
    -Nie pierdol głupot, tylko wstawiaj wodę. Minęła mnie po czym stanęła w salonie, rozejrzała się i przerażona odwróciła się do mnie.
    -Serio Kaś, co się dzieje? Twoje mieszkanie wygląda jak pobojowisko, jest dopiero piąta a ty już pijesz??
    -Daj mi spokój i idź sobie. – powiedziałam zirytowana.
    -Nie ma takiej opcji. – Wyciągnęła kieliszek i nalała sobie trochę wina – napije się z Tobą, bo widzę, że potrzebujesz przyjaciółki. Co się zadziało?
    -Nic wielkiego. – westchnęłam.
    -Skarbie… Rozejrzyj się dookoła, popatrz na siebie. Jesteś w jakiejś totalnej rozsypce, to nie wygląda na nic wielkiego. Co się wydarzyło?
    -Długi temat- wyszeptałam. Przecież nie mogłam jej powiedzieć. -Serio Kam. Nie mam siły o tym myśleć, a tym bardziej mówić, Ok? Odpuść mi dziś.
    -Dobrze, ale wiedz, że się martwię.
    -Wieem. Wiem. Co Cię do mnie sprowadza? -zmieniłam temat, żeby przestała zadawać pytania.
    -Chciałam zapytać czy masz już pomysł na prezent dla Ash.
    -Nieee, dopiero przed chwilą powiedziała mi o imprezie, nie zdążyłam jeszcze się nad tym zastanowić.
    -Zrzucimy się na coś? Razem będzie łatwiej coś wymyślić.
    -Ok.
    Zdjęła z kanapy zalegające ciuchy, wrzuciła je na łóżko w sypialni robiąc nam nieco przestrzeni. Wzięła mój ulubiony koc, przykryła nas obie i powiedziała zatroskana:
    -To co, powiesz w końcu co się wydarzyło?
    -Błagam, nie drąż.
    -Dobrze już dobrze. Ale jak będziesz chciała pogadać to dasz mi znać?
    -Tak.
    Westchnęła.
    -Nie wiem z czym się mierzysz, ale przeczekaj to Kaś. Zobaczysz, że wszystko się ułoży. Nie z takiego bagna wychodziłaś. – pocałowała mnie w czoło. Wtuliłam się w nią i zaczęłam cicho szlochać. Pomyśleć, że jakiś rok temu to Kam była moim crushem. Wygląda na to, że od rozstania z Klaudią podejmuje fatalne decyzje.

    Następnego dnia postanowiłam sobie w duchu, że skończę się nad sobą użalać i wezmę się w garść. Nie miałam zbyt wiele pracy, więc w międzyczasie posprzątałam mieszkanie i ugotowałam coś normalnego. Po pracy spakowałam się i poszłam na siłownie, a potem saunę. To było bardzo oczyszczające. Miałam niezły humor, wracałam do domu odprężona. Czarne sportowe volvo stojące pod domem sprawiło, że cały spokój uleciał bezpowrotnie. Z nerwów rozbolał mnie brzuch. Odezwał się mój telefon.

    Kaś, wpadnij do mnie jak wrócisz, chcemy obgadać z Nel imprezę.

    No chyba nie. Odpisałam od razu:

    Źle się dziś czuję. Godzę się na wszystko. Wpadnę do Ciebie jutro.

    Tęskniłam za Nią. Bardzo chciałam ją zobaczyć, ale nie mogłam tam iść. Kam w minutę ogarnęłaby co jest grane. Było już grubo po 24, gdy mój telefon zawibrował.

    Otwórz mi drzwi.

    Zaschło mi w ustach, serce biło jak szalone. Spodziewałam się, że przyjdzie, a mimo to z jakiegoś powodu byłam zestresowana. Cały wieczór układałam w głowie w jaki sposób wygarnę jej to, że nie odzywała się tyle czasu, ale gdy tylko przekroczyła mój próg cała złość minęła. Przekręciłam zamek i ujęłam jej twarz w dłonie. Patrzyła na mnie swoimi wielkimi brązowymi oczami.
    -Cholernie za tobą tęskniłam. – wyszeptała całując mnie. Nogi ugięły się pode mną. Przygryzła wargę i uśmiechając się niewinnie ruszyła do sypialni. Panował w niej półmrok, jedynym źródłem światła była mała lampka.
    Ubrana była na sportowo, czarna rozpinana bluza, luźne spodnie i biały t-shirt, a mimo to emanowała kobiecością. Jej piękne czarne, lekko kręcone włosy luźno opadały na ramiona.
    Zsunęłam jej bluzę i wsunęłam dłonie pod jej koszulkę. Uśmiechnęłam się, gdy odkryłam, że nie ma na sobie stanika. Odgarnęłam kosmyk włosów z jej twarzy, nachyliłam się i zatraciłam w jej pełnych ustach. To był bardzo delikatny i czuły pocałunek. Zadrżała. Położyłyśmy się obok siebie na łóżku. Byłyśmy blisko, ale nie dotykałyśmy się. Przez jakiś czas po prostu bez słowa patrzyłyśmy sobie w oczy. Próbowałam wyczytać z nich o czym myśli. Zewnętrzną częścią dłoni dotknęłam jej policzka. Wzięłam głęboki oddech i powiedziałam w końcu:
    -Ostatnio dużo myślałam o naszej sytuacji.
    -Tak? I co masz w głowie? – zapytała niepewnie.
    -Nie chcę, żebyś zastawiała dla mnie Ash.
    Zdecydowanie nie spodziewała się takiego wyznania. Zmarszczyła brwi, była skonsternowana.
    -O czym ty mówisz? – powiedziała lekko spięta.
    -Kocham Cię. A Ty kochasz mnie. Już to ustaliłyśmy. Ale teraz spójrzmy na sytuacje całkowicie racjonalnie. Na początku będzie ekscytująco, będziemy lecieć na haju tego uczucia, które nami zawładnęło. W końcu obie zrozumiemy, że nie potrafimy ze sobą być. Ja nie jestem tak otwarta jak ty, znam siebie i wiem, że nie będę potrafiła dać ci tyle swobody, ile potrzebujesz. Nie chcę, żebyś czuła się uwięziona. Dlatego wolę się z tego wycofać. – nie takich przemyśleń się spodziewała. Wyraźnie posmutniała, zaraz potem zrobiła się jakby obojętna. Wiem doskonale, że to tylko maska, którą założyła, żeby nie pokazać co czuje, zdaję sobie sprawę z tego, że to ją uderzyło. Przetrawia teraz w głowie każde moje słowa. Ponownie dotknęłam jej twarzy.
    -Powiedz coś.
    -Masz rację, to nie ma sensu. – podniosła się – muszę już iść.
    -hej hej nie, Nel poczekaj – chwyciłam ją za rękę. I przyciągnęłam do siebie. – nie rób tego. Porozmawiajmy proszę, nie uciekaj. Proszę.
    -Co teraz będzie?
    -Tego jeszcze nie wiem.
    Cisza. Leżałyśmy bez słowa wpatrując się w siebie. Zbliżyłam się do jej ust i delikatnie musnęłam je swoimi. To, co zobaczyłam w jej oczach sprawiło, że poczułam się bardzo źle. Silna, pewna siebie Nel, która stała się moją panią, moją dominą leżała przy mnie kompletnie naga, całkowicie bezbronna. Byłam przerażona jej stanem.
    -Chodź do mnie – wyszeptałam, a Nel wtuliła się w moją pierś. -Wiem, że to wszystko zaszło za daleko, ale naprawimy to, obiecuję.
    Nie odpowiedziała. Gładziłam jej włosy, nie wiem kiedy usnęłyśmy wykończone emocjami. Gdy obudziłam się rano jej już nie było.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    untitled
  • Szkolny Alpha

    Kamil w ostatniej klasie czuł się jak szkolny Alpha i tak też zaczął się zachowywać. Oprócz tego, że ruchał laski na prawo i lewo, palił papierosy to zapoczątkował także w naszej szkole ośmieszanie pierwszoklasistów. Razem ze swoją grupą byczków wymyślali zadania dla młodszych kolegów i widać było, że sprawia im to wiele radości. Najpierw były to zazwyczaj różne ćwiczenia fizyczne, z którymi młodzi chłopcy nie radzili sobie zbyt dobrze. Wówczas ekipa wyśmiewała ich jak robią pompki, czy przysiady. Widać było, że sporo uczniów jest zainteresowanych oglądaniem tych przedstawień. Ja oczywiście stałem także często blisko, bo mogłem zobaczyć Kamila w akcji. Raz nawet zdarzyło mi się, że się do mnie odezwał, bo zobaczył że patrzę i zaproponował dołączenie do cwelenia tych biednych chłopców, ale speszony podziękowałem i powiedziałem, że tylko popatrzę. Cieszyłem się, że to nie ja jestem na ich miejscu i że nie ja jestem pośmiewiskiem szkoły.
    Po miesiącu Kamil był już tak pewny siebie, że wymyślał coraz trudniejsze zadania i widziałem, że jako jedyny z grupy zaczął także wymierzać kary dla chłopców, od popychania, kopania w dupę do uderzania z plaskacza w twarz. Za każdym razem uderzał mocniej i częściej. Widać było, że podnieca go sprawianie innym bólu i zeszmacanie. Oczywiście laski jeszcze bardziej chciały mu wejść do łóżka, bo widziały, że jest władczy i że to on rozdaje w szkole karty! Był szkolnym bogiem przed którym dziewczyny piszczały i robiły niewinne oczy, a chłopaki w większości zaczęli się go bać.
    W piątek po ostatnich zajęciach wyszedłem szybko, bo wyjeżdżałem na weekend na Mazury do ciotki. Po kilku minutach zorientowałem się jednak, że zostawiłem w szafce książkę, którą miałem czytać podczas podróży w pociągu na Mazury i wróciłem po nią. Stwierdziłem, że mam jeszcze trochę czasu i że odleję się w szkole, bo pociągi są czasami bardzo zatłoczone. Wszedłem do kibla i zacząłem powoli odlewać się do pisuaru. Po kilku sekundach wszedł Kamil. Byliśmy sami w kiblu, ale nie odezwał się do mnie słowem. Stanął obok mnie i zaczął się odlewać. Długo nie sikał, bo strumień był intensywny. Nie mogłem powstrzymać się i zacząłem spoglądać w dół, aby zobaczyć jego kutasa. To była okazja, która nie powtarza się drugi raz i to wiedziałem. W miedzyczasie ja już przestałem sikać, a Kamil sikał jak wodospad. Stałem zapatrzony, bo było widać jego kutasa w półzwodzie. Kamil miał przymknięte oczy i wydał głos przyjemnego westchnienia, po czym otworzył oczy i zobaczył mnie stojącego z wackiem w ręku i patrzącego na jego kutasa. Byłem oczywiście mega podniecony, co nie umknęło jego uwadze. Pomyślałem od razu o tym jaką karę będzie chciał mi wymierzyć i jeszcze bardziej mnie to podnieciło. Szybko jednak się ocknąłem i jeszcze szybciej zapiąłem spodnie. Stałem jednak przed nim z błagalnym wzrokiem i jedyne co mogłem powiedzieć to “przepraszam”.
    Kamil delikatnie się jednak uśmiechnął, popchnął mnie do ściany, przytrzymał zgiętym łokciem za szyję i powiedział:
    – Już cię wcześniej zaobserwowałem.. zwłaszcza jak chodzę na fajkę, a ty patrzysz przez okno. Chcesz razem zapalić, czy może chcesz zostać moją popielniczką – zapytał stanowczo, jednocześnie poluzował swój chwyt pod szyją i uderzył mnie z otwartej ręki. Ponownie się bardzo podnieciłem i Kamil to zauważył. Zaśmiał się i odrzekł:
    – Chyba jednak to drugie..
    Odpowiedziałem krótko, bo nic nie miałem na swoją obronę, a nie chciałem zaogniać sytuacji:
    – Ja tylko tak patrzyłem.. przepraszam jeszcze raz.
    Kamil dał mi jeszcze raz z plaskacza, tym razem tak mocno, że aż pojawiły mi się w kącikach oczu łzy i powiedział władczym tonem:
    – Ja rządzę w tej szkole i będziesz robił to co ci rozkażę. Mam jednak dziś świetny humor, bo dziś rano miałem zajebisty seks, po którym zresztą też lubię zapalić. Pozwolę Ci zatem czasami na mnie popatrzeć jak palę, ale od poniedziałku będziesz mnie zaopatrywać w fajki. Będziesz moim osobistym dostawcą fajek. Chyba wiesz jakie palę, więc nie muszę ci mówić..?
    Odpowiedziałem z opuszczoną głową:
    – Nie musisz, wiem jakie, ale..
    Chciałem powiedzieć, że to jednak nieporozumienie i że się już nie powtórzy, ale nie zdążyłem odpowiedzieć. Kamil splunął mi w twarz i powiedział na odchodne:
    – Dopóki każdego dnia szkoły będę od ciebie dostawać paczkę fajek, do tego czasu będziesz bezpieczny. Nie znaczy to, że mogę mieć ochotę cię bardziej wykorzystać, jak będziesz niegrzeczny, na przykład będziesz musiał kupić fajki wszystkim chłopakom z mojej brygady… ale zapewne wtedy zlituję się nad tobą i nie zacznę cię cwelić. Czy to jest jasne? – zapytał głośno.
    – Oczywiście, że jasne – odpowiedziałem.
    Kamil wychodząc z kibla odwrócił się i powiedział, jeszcze jedno:
    – Masz się do mnie nie odzywać, bo z sukami nie gadam. Jedyne zdanie, które możesz powiedzieć podczas przekazywania mi swojego prezentu dla mnie to:
    “proszę/dziękuję, Panie”.
    Jak wyszedł stałem kilka minut nieruchomo myśląc o całej tej sytuacji. Czas jednak gonił i musiałem lecieć na pociąg. W pociągu i przez cały weekend myślałem o tym i stwierdziłem, że w sumie to bardzo łagodną karę mi wymierzył mój Pan, bo mogło być gorzej. Z jednej strony się cieszyłem, że to tylko kilkanaście złotych dziennie i że dam radę mu kupować papierosy, ale z drugiej strony zacząłem fantazjować o tym, żeby mnie zeszmacił. Na razie jednak się go bałem i to mnie paraliżowało. Zacząłem kupować mu codziennie paczkę fajek, a że chciałem aby był zadowolony i nie przyszło mu coś brutalnego na myśl, to w piątki wpadłem na pomysł, że będę mu przynosić trzy paczki – aby miał na każdy dzień weekendu. Za pierwszym razem widać, było mu się to spodobało  – uśmiechał się i powiedział:
    – Dobry sługa! Tak trzymaj.
    Kolejnym razem posłusznie zawsze mówiłem “proszę, Panie”, ale on odbierał tylko prezent i z zimną miną nic nie mówił.
    #gejopowiadania #gayopowiadania #schoolalhpa #cwelenie #cwel #alphagod #gayhumiliation #faceslapping #gayfaceslapping #cashmaster

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Tom Fucker
  • Nie-zwykla Rodzina cz 25. – Miedzyrasowa znajomosc

    Nasz wyjazd nad morze zbliżał się powoli do końca. Trochę szkoda, jednak dla mnie to był najlepszy wyjazd w życiu. Fajnie było pozwiedzać, odpocząć, poopalać się.
    Świetnie też było pobyć na plaży i oglądać te piękne dupeczki, które to całkiem na spontanie chodziły sobie po plaży nudystów. Mój chuj praktycznie cały czas stał, co próbowałem zasłonić. Jedyne ujście przyniosło mi zerżnięcie mamy, jednak to było tymczasowe.
    Dłużej nie mogąc tak chodzić z namiotem, postanowiłem tym razem pójść na zwykłą plażę.
    Wiem, też myślę, że zdurniałem, ale trochę normalności nie zaszkodzi.
    Cassie i rodzice zostali w domku i powoli pakowali nasze rzeczy.
    Ja chciałem ostatni raz korzystać z upalnego lata. Ubrany byłem jedynie w czarne szorty. Delektowałem się słońcem, kiedy nagle ktoś się do mnie przysiadł.

    – Przepraszam bardzo…czy mogę poopalać się obok?

    Nadą mną stała czarnoskóra dziewczyna. Była zajebista. Zgrabny tyłek i duże piersi. We włosach miała warkocze związane z tyłu. Miała niebieskie dwuczęściowe bikini.

    – Jasne, nie ma problemu.

    – Dzięki.

    Położyła się wtedy obok mnie na gorącym piasku. Swoje rzeczy położyła obok. Trochę dziwne, że czarnoskóra chciała się poopalać. Ale to nie moja sprawa. Zresztą cieszyłem się, że z bliska mogłem podziwiać świetną laskę.

    – Jestem Jenny – odezwała się po chwili.

    – Alan. Miło mi.

    – Mnie również. Wakacje?

    – Tak. Niestety dziś ostatni dzień.

    – Ojej, szkoda…ja wczoraj przyjechałam.

    – Zazdroszczę ci. Chciałbym być na twoim miejscu.

    Wtedy uśmiechnęła się do mnie i położyła się na brzuchu.
    Dobry Jezu. Jej ciemny tyłeczek był idealnie krągły. Aż chciałem ją tam złapać, jednak powstrzymywałem się. Mój kutas zaczynał twardnieć przez ciemną dziewczynę obok. Tym razem miałem spodenki, które go zakrywały, jednak dostrzegłem że widać jego krztałt przez materiał. Obawiałem się że dziewczyna ucieknie na ten widok.

    – Nieładnie tak podglądać. – powiedziała Jenny i położyła się na boku. Mogłem zobaczyć jej sterczące sutki. Zagryzła lekko wargę.

    – Wybacz…nie chciałem, ja… – wtedy się zaśmiała.

    – Spokojnie, nie przejmuj się…tak w ogóle, wiesz, że koło plaży są prysznice. Pójdę tam się ożeźwić. – powiedziała i puściła mi oczko. Po czym wstała. Nagle rozejrzała się dookoła i pokazała mi na chwilę swoje piersi. Dużego rozmiaru cycki z dużymi ciemnymi brodawkami. Po chwili szybko je schowała. Odwróciła się i poruszając kusząco dupą udała się w stronę pryszniców.
    Podrywała mnie i na bank chciała się ze mną ruchać.

    Nie zwlekając wstałem i podążając za nią poszedłem do prysznicy. Zauważyłem, że Jenny wchodzi do ostatniej kabiny, ze znajdujących się trzech. Podszedłem do drzwi i je otworzyłem.
    Nie wierzyłem. Jenny stała pod prysznicem. Całkiem goła. Miała wydepilowaną cipkę.

    – Na co czekasz, napaleńcu? Chodź…zapamiętaj dobrze swój ostatni dzień. – powiedziała zachęcająco. Ja szybko ściągnąłem spodenki i uwolniłem swojego fiuta. Na twarzy dziewczyny był szok, jak zobaczyła mój sprzęt.

    – Mmm…jaki duży.

    – Jest taki przy tobie. – powiedziałem uśmiechając się.

    – Świetnie…wykorzystajmy to.

    Trafiła mi się chyba nimfomanka. Jest tak samo napalona na seks jak ja.
    Wszedłem do jej kabiny, a ta od razu uklęknęła przede mną i zaczęła lizać mojego fiuta. Polizała go wzdłuż, a potem zaczęła lizać moje jaja. Po chwili poruszała już głową w górę i w dół. Jej usta oplatały mojego fiuta, a ona go połykała coraz to dalej. Trzymałem jej głowę, lekko dociskając ją do kutasa. Nagle szybko wyciągnęła go. Ślina spływała jej po brodzie.

    – Jest pyszny. Teraz twoja kolej.

    Wtedy odwróciła się do mnie i wypięła dupę w moją stronę. Woda cały czas wolno skapywała na nas. Działając instynktownie uklęknąłem za nią i pocałowałem ją między nogami.
    Czułem lekko słonawy posmak w cipce. Mimo to całowałem ją tam dalej. Po chwili wyciągnąłem język i zacząłem jeździć nim delikatnie po wargach sromowych. A potem na moim języku poczułem słodki, ale specyficzny smak. Wiedziałem, że to soczki z jej pochwy. Wkręcałem się. Coraz bardziej zagłębiałem w robieniu minety. Mój język wylądował w otworku. Jenny zajęczała cichutko.

    – Oooooggghhh…to bardzo przyjemne.

    Nagle wstałem i przyłożyłem fiuta do jej wejścia do cipy. Jenny oblizała usta i uśmiechnęła się. Wsadziłem czubek, który momentalnie zniknął w środku. Potem pchnąłem do samego oporu, po same jaja. Posuwałem ją mocno i zawzięcie. Jej pośladki klaskały pod naporem moich uderzeń. Rozrywałem jej cipkę niczym młot. Ta jęczała czując jak wbijam chuja do końca. I jak wściekły przyspieszyłem do granic możliwości. Ale ją teraz rżnąłem. Pierdoliłem ją jak dzikus, trzymałem ją silnie za biodra, a mój kutas penetrował jej pochwę jak najgłębiej. Widziałem jak mój fiut znikał w jej czarnej dupie. Ta dyszała, stękała i jęczała. Naprawdę nieźle ją pierdoliłem. Podobało jej się to.
    Potem wyjęła mojego fiuta i odwróciła się.

    – Złap mnie za nogę i przytrzymaj.

    Wykonałem jej polecenie i podniosłem jej nogę do góry. Ona w tym czasie z powrotem włożyła mojego fiuta do cipy. Widać, że bardzo tego pragnęła.

    – Rżnij mnie dalej. Mocnooooo…- zaczęła mówić, lecz wtedy przyśpieszyłem swoje ruchy, penetrując jej cipkę. Poruszałem biodrami wsadzając fiuta coraz dalej. Ona jęczała czując jak ją walę. Po jakimś czasie poczułem że jestem blisko. Jenny głośno jęknęła osiągając już swój orgazm.

    – Jenny…dochodzę… – powiedziałem.

    – Daj mi go… – wtedy opuściłem jej nogę. Ta wyszła z mojego fiuta i szybko uklęknęła przed nim. Masowała mi ręką, po czym biała ciecz z mojego kutasa wylądowała na jej twarzy.

    – Ohh…ależ mnie wyruchałeś. Widać bardzo tego pragnąłeś. – powiedziała, odchylając głowę, aby woda zmyła moją spermę.

    – I kto to mówi? To ty byłaś bardzo napalona.

    – To prawda. Musiałam w końcu poczuć jakiegoś fiuta, fajnie, że trafiłam na twojego.

    – Hehe…ja też się cieszę.

    Po chwili razem ubraliśmy swoje rzeczy i wyszliśmy z kabiny tak, aby nas nikt nie zauważył. Gdy doszliśmy do naszego miejsca na plaży powiedziała.

    – Dzięki Alan. Wiesz za co. – powiedziała unosząc brew.

    – Drobiazg. Szkoda, że wyjeżdżam. Moglibyśmy jeszcze razem korzystać z wakacji. – wtedy Jenny uklęknęła przy swoich rzeczach. Zobaczyłem, że zapisywała coś na kartce. Po chwili wstała.

    – Masz. To jest mój numer. Może kiedyś się zgadamy i spotkamy.

    – Dzięki. Miło było cię poznać. – powiedziałem, a wtedy Jenny namiętnie pocałowała mnie w usta. Nasze języki toczyły walkę o dominację. Kiedy oderwaliśmy się od siebie ta powiedziała.

    – Wzajemnie, Alan. Do zobaczenia, kiedyś. – powiedziała, a ja ruszyłem do naszego domku.

    Szkoda że wyjeżdżam. Ale przynajmniej zawarłem nową znajomość.

    C.D.N

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Mr. Morris
  • Pies pani Anny cz.4

    Ostatnie dni minęły mi pod znakiem nauki i wytężonej służby. W willi Pani Anny i jej męża pasuje mnóstwo osób, a hierarchia jest taka, że to właśnie ja jestem na dole tej drabiny i jeśli ktoś czegoś potrzebuje, to nie mam zbyt wielkiego pola manewru, tylko muszę się dostosować, bo inaczej czekać mnie będzie bądź, co bądź, zasłużona kara.

    Nie chcę się tłumaczyć, bo swoje miejsce znam, ale… pozwolę sobie ten jeden raz. Niech nikogo nie zdziwi, że jest to dla mnie nowa sytuacja, dlatego moje ciało przyjęło w ostatnich dniach niezliczoną ilość batów różnymi narzędziami. Moim wychowaniem zajmują się przede wszystkim państwo W. (pierwsza litera nazwiska pani Anny i jej męża Marcina), a także ich współpracownicy oraz służba. Wątpliwości za wielkich nie ma. Tylko ja noszę obrożę, pas cnoty oraz skórzane opaski na ręce. Z dala, więc widać, że jeśli zdarzy się coś złego, to najłatwiej za problem obarczyć winą mnie – nowego i niewytresowanego psa. Może i jest trudno, ale Pani Anna „uspokoiła mnie” ostatnio po jednej z kar, że nie mam się czym martwić, bo wkrótce zacznę się dostosować. W końcu moja krnąbrność i błędy zaczną być eliminowane. Jej status powoduje, że spod jej ręki, a właściwie spod bata alfa pary W. wyszło już wielu takich jak ja. Choć na początku się stawiali, to prędzej czy później ból i poniżenie zawsze były górą i trzeba było ulec tak pani Annie, jak i tym wszystkim, którzy są nad najniższym bytem – w tym przypadku mną.

    Pewnie nie powinienem, ale pozwoliłem sobie zapytać moich państwa, co stało się z poprzednikami? Czy po odbyciu umowy, wrócili do stanu sprzed przybycia tutaj. Pan Marcin tylko się zaśmiał i powiedział, że jak któryś niewolnik zasmakował tego życia, to odkrywał swoje powołanie. Podpisywano z nimi więc dożywotnie zrzeknięcie się praw i byli oni sprzedawani w kolejne, bardziej wymagające miejsca. Mój poprzednik trafił na przykład za 100 tysięcy dolarów do obozu pracy. Przyjechały po niego odpowiednie służby i zakutego w kajdanach, zabrali go na miejsce. Państwo W. sprzedali tylko 50 procent praw do niego i wkrótce ma on trafić w nowe miejsce. Wróci do służby domowej, o ile tak można nazwać usługiwanie oligarchom…

    Ale do rzeczy. Pani Anna poinformowała mnie, że poczyniłem postępy i należy mi się nagroda. Po pierwsze wyjeżdżamy jutro na fashion week do Mediolanu – ja oczywiście w roli sługi i psa do zaspokajania potrzeb. Dodatkowo za dobre sprawowanie w ostatnich dniach zdjęto mi w końcu elektryczną obroże, a zastąpiła ją piękna obroża wykonana z prawdziwej skóry. Musiała kosztować krocie, ale wyglądała cudownie i do tego pachniała skórą. Pani Anna zastrzegała jednak, że najpierw czeka mnie coś w rodzaju rekompensaty za dar, który otrzymałem w postaci lania pasem. Właściwie nie miałem wielkiego wyboru, posłusznie zdjąłem okrycie tyłka i z rękami na głowie wyczekiwałem aż na moje pośladki spadną pierwsze baty.

    Ku mojemu zdziwieniu nic się jednak nie wydarzyło. Dosłownie cisza. Pani Anna tylko się zaśmiała i powiedziała żebym do niej poszedł i uklęknął. Złapała mnie za głowę i zaczęła głaskać, mówiąc, jak dobry ze mnie pies. Byłem zdezorientowany.

    – Spisałeś się mój drogi kundelku. To był test, który zdałeś. Brawo. Do tej pory miałam wiele psów, ale żaden tak szybko mi nie uległ. Dodatkowo żaden nie znosił bólu i cierpienia, godząc się tak szybko z losem. Zaimponowałeś mi. Dzięki temu możesz już na zawsze zostać naszym niewolnikiem. Oczywiście będziemy cię nadal szkolić, ale jeśli podpiszesz zgodę, to niczego nie będzie ci brakowało. Jedyne co to musisz nam służyć, ulegać i być niewolnikiem. Niby to samo co do tej pory, ale jednak będziesz już nasz. Będziesz miał dla kogo żyć do samego końca. Będziesz miał komu sprawiać przyjemność. Czy to nie piękne? – zapytała, a ja byłem nadal lekko skołowany…

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Michał15
  • Pierwszy raz ze starsza kuzynka cz.3

    Było wtorkowe południe. Siedziałem na wykładach, na uczelni myśląc, że zaraz zasnę z nudów. Od snu odrywały mnie myśli o mojej dojrzałej kuzynce Sylwii, z którą przeżyłem bardzo przyjemną przygodę zaledwie kilka dni wcześniej. Nie mogłem przestać o tym myśleć. Od soboty codziennie wąchałem jej majtki, które od niej dostałem i waliłem sobie nimi konia myśląc o tym co przydarzyło się tamtej sobotniej nocy. Nagle wibracja telefonu przerwała moje znudzenie i rozkojarzenie. To był sms Od Sylwii.

    – Hej. Wpadniesz do mnie po uczelni? Chwilę po 16 wrócę z pracy.

    Serce zabiło mi mocniej, przeszedł mnie dreszcz i zaczerwieniłem się.

    – Hej. Jasne, będę około 16:30. – odpisałem.

    Nie wiedziałem czego chciała ode mnie moja kuzynka ale rozbudziło mnie to i już do końca wykładów nie dopadło mnie znudzenie, a czas zaczął płynąć mi szybciej. Skończyłem zajęcia po 15, pogadałem jeszcze jakiś czas z kumplami i powiedziałem, że muszę się już zbierać. Wsiadłem do auta i ruszyłem w kierunku gdzie mieszkała Sylwia. Zaparkowałem pod jej blokiem i czekałem aż wróci z pracy. Parę minut po 16 zauważyłem ją idącą chodnikiem. Miała na sobie szarą, typowo biznesową sukienkę do kolan, która może dużo nie odkrywała ale ładnie opinała jej duży, zgrabny tyłek, którym kołysała uwodzicielsko idąc do domu. Poczekałem aż pójdzie do mieszkania żeby nie wyjść na desperata czekającego pod jej mieszkaniem. Po paru minutach wysiadłem z auta i wszedłem na górę. Po chwili stałem pod drzwiami Sylwii. Wcisnąłem dzwonek. Po kilku sekundach Sylwia otworzyła mi drzwi.

    – Heeej, już jesteś? Dopiero zdążyłam wrócić z pracy. – zapytała.

    – Tak, udało mi się dotrzeć wcześniej. Mam nadzieję, że to nie problem. – odpowiedziałem.

    – Niee no coś Ty. Miło że jesteś. – powiedziała uśmiechając się.

    – Czy coś się stało? Zaskoczyłaś mnie tym zaproszeniem – zapytałem.

    – Miałam ciężki dzień w pracy, szefowa narzuciła na mnie sporo obowiązków. Muszę odpocząć od tego i odreagować. I pomyślałam, że… – zawahała się.

    – Że…? – dopytałem.

    – Że moglibyśmy spróbować, no wiesz… przebrnąć ten twój pierwszy raz – powiedziała zbliżając się do mnie i oplatając mi swoje ręce na moim karku.

    – Ostatnio przez Ciebie… obudził się we mnie jakiś ogień, którego nie miałam w sobie od tyłu lat. – kontynuowała nieśmiało uśmiechając się.

    Po chwili ciszy pocałowała mnie namiętnie w usta. Pierwszy raz w życiu całowałem się z kobietą. Czułem jej ciepłe miękkie wargi dotykające moich. Po chwili jej język powoli wsuwał się do moich ust i spotkał się z moim. Nasze języki powoli pieściły się z czasem przyspieszając. Reakcja w spodniach była natychmiastowa. Fiut stanął prężnie na baczność. Odruchowo położyłem ręce na pośladkach Sylwii przyciągając ją do siebie. Ugniatałem mocno jej dupę przez sukienkę cały czas się z nią liżąc. Po chwili podniosłem ją wyżej i znów położyłem ręce na jej tyłku, zatapiając palce w jędrnych pośladkach. Pod spodem nie miała nic poza czarnymi figami. Poczułem gorąco bijące od delikatnej skóry. Sylwia zaczęła zdejmować mi koszulkę, potem zabrała się za rozpinanie spodni. Po chwili stałem już w samych bokserkach. Sylwia spojrzała na mnie i powiedziała:

    – Chodźmy do sypialni.

    Poszedłem za nią. Stanęła tyłem do mnie.

    – Odsuń mi sukienkę proszę. – powiedziała.

    Podszedłem nieśmiało i zacząłem powoli odsuwać suwak jej sukienki. Gdy dojechałem do końca Sywia zdjęła ramiączka sukienki, a ta powoli opadła na podłogę. Sylwia została już tylko w majtkach i staniku. Odwróciła się do mnie i ponownie zaczęła mnie całować. Objąłem ją i nerwowo zacząłem poszukiwać zapięcia jej stanika. W końcu drżącymi rękoma udało mi się go odpiąć. Szybkim ruchem zsunąłem ramiączka z jej ramion. Jej spore piersi wypadły na wolność sprężyście się bujając. Oderwałem swoje usta od ust Sylwii. Jedną pierś zacząłem pieścić dłonią, a do drugiej przysunąłem twarz i zacząłem całować i lizać. Najpierw skórę dookoła sutka, później sam sutek. Jej sutek stał się twardy. Wziąłem go do ust i zacząłem lekko ssać, cały czas lekko ugniatając drugą sprężyście jędrną pierś kuzynki. Po jakimś czasie Sylwia odepchnęła mnie lekko od siebie. Stojąc przede mną zdjęła majtki i całkiem naga przewróciła się na łóżko rozchylając szeroko nogi.

    – Chodź tutaj – powiedziała uwodzicielsko.

    – Ale czekaj… masz gumkę? – zapytała nerwowo przerywając akcję.

    – Yyy… mam! – odpowiedziałem nerwowo szukając portfela, w którym od kilku miesięcy miałem schowaną gumkę “na wszelki wypadek”. Drżącymi rękoma otworzyłem opakowanie i nerwowo zacząłem zakładać kondoma ale nie wychodziło mi to.

    – Pomogę Ci – zaśmiała się Sylwia i dość sprawnie założyła gumkę na mojego stojącego kutasa po czym ponownie położyła się na plecach mocno rozchylając uda. Nachyliłem się nad nią i podparłem się na rękach. Sylwia złapała mnie za fiuta i powoli naprowadziła go do wejścia do bram rozkoszy. Poczułem gorąco otulające mojego fiuta z każdej ze stron. Pierwszy raz byłem w cipce, co zrobiło na mnie piorunujące wrażenie. Po chwili zawahania zacząłem poruszać się wysuwając się i wsuwając w rozgrzaną i wilgotna pizdeczkę kuzynki. Byłem bardzo podekscytowany, dreszcze ogarniały mnie w każdej sekundzie. Zdążyłem wsunąć się w nią i wysunąć może tylko z 10 razy, zadrżałem i zatrzymałem się bez ruchu.

    – Mmmmm, aaaaachh – westchnąłem głośno czując ogromną rozkosz oraz to jak salwy mojej spermy wypełniają gumkę na moim kutasie wewnątrz pizdy Sylwii. Nie wytrzymałem napięcia. Opadłem na Sylwię dysząc i będąc cały czerwony ze wstydu.

    – Przepraszam… masakra… – wydukałem wstydliwie.

    – Spokojnie, nic się nie stało. To twój pierwszy raz i niejednemu mogło się zdarzyć. – powiedziała Sylwia ze spokojem.

    Wstałem i zdjąłem zużytą gumkę, a następnie wyrzuciłem ją do kosza.

    – Nie martw się. Odpocznij trochę i nabierzesz gotowości, spróbujemy jeszcze raz. – powiedziała Sylwia.

    – Ale… nie… nie mam już więcej gumek – odparłem nieśmiało.

    – Są w szufladzie. Przygotowałam się – odparła uśmiechając się.

    Położyła się na plecach z rozchylonymi udami I prawą ręką zaczęła masować swoją cipkę.

    – Ty nabieraj gotowości a ja sobie chwilkę poczekam – zachichotała zalotnie powoli, okrężnymi ruchami masując łechtaczkę.

    Po cichu wzdychała a na jej twarzy powoli malowało się podniecenie.

    – Ostatnio tylko tak mogłam zaspokoić swoje pragnienia. – powiedziała wzdychając. Jej paluszki coraz szybciej pocierały łechtaczkę. Po paru chwilach wsunęła w cipkę 2 palce i energicznie zaczęła się palcować, aż zaczęło rozlegać się dość głośne chlupanie.

    – Mmm mmmm czy jesteś już gotowy? – zapytała wzdychając z podniecenia. Na ten widok zeszło ze mnie napięcie, a mój chuj był na nowo gotowy do działania. Wziąłem kolejną gumkę z szuflady Sylwii i powoli założyłem na kutasa. Po chwili znów znajdowałem się pomiędzy udami Sylwii energicznie wpychając kutasa w jej mokrą pizdę. Tym razem już bardziej panowałem nad emocjami.

    – Ajjj ajjj taaak, pieprz mnie, pieeeeeprz. – mówiła jęcząc.

    Ja kontynuowałem posuwanie kuzynki i robiłem to coraz szybciej. Na jej twarzy malowała się coraz większa rozkosz. Spojrzała mi w oczy i wyjęczała:

    – Tak, jeeeszcze, jeeeszcze, ruchaj mnie, tak bardzo tego potrzebowałam.

    Czułem że zaraz dojdę ale nie zdążyłem. Sylwia objęła mnie i mocno przyciągnęła do siebie. Oplotła mnie nogami a moje ciało opadło na nią.

    – Mmmm, taaaak, aaaaj aaaaj – wykrzyczała głośno wijąc się i szarpiąc z podniecenia, po czym puściła mnie i ułożyła się na łóżku na wznak. Przed chwilą przeżyła silny orgazm.

    – Tego mi było trzeba – wypowiedziała ledwo głośno przy tym dysząc. Gdy już złapała trochę wytchnienia powiedziała z uśmieszkiem:

    – Teraz jeszcze Ty ulżyj sobie troszkę.

    Po czym usiadła na brzegu łóżka, wzięła w dłonie swoje duże piersi i podtrzymywała je sobie lekko je unosząc w moim kierunku. Stanąłem przed nią, ściągnąłem gumkę i rzuciłem ją na podłogę, ująłem kutasa w dłoń i zacząłem go energicznie walić patrząc jak dojrzała kuzynka trzyma w swoich dłoniach swój pokaźny biust i podnosi go dla mnie. Ten widok był boski.

    – Aaaach, aaaa, mmmm, mmmmm – wyjęczałem przez zęby i wytrysnąłem jeszcze kilka solidnych salw ciepłej spermy wprost na jej cyce. Sylwia roztarła rękoma moją spermę po swoim biuście i masowała go jeszcze przez chwilę. Ja jeszcze nie mogłem dojść do siebie po tym co się stało. Gdy już oboje złapaliśmy wytchnienie Sylwia wstała i dając mi buziaka w czoło powiedziała:

    – Dziękuję. Juz prawie zapomniałam jak to jest. Idę pod prysznic. Zbieraj się powoli żeby nikt nic nie podejrzewał.

    – To ja dziękuję. Było wspaniale. Tylko… trochę zepsułem… No wiesz… – powiedziałem

    – Daj spokój. Jak na pierwszy raz to nie było źle. Jeszcze nad tym popracujemy – odpowiedziała z uśmieszkiem.

    – …popracujemy? – zapytałem nieśmiało.

    – Tak! A teraz leć już. Zgadamy się.

    – Już nie mogę się doczekać – rzuciłem

    – Ja też – dodała Sylwia.

    Szybko ubrałem się i wyszedłem żegnając się buziakiem w policzek, a Sylwia poszła pod prysznic. Ten dzień na zawsze zostanie w mojej pamięci…

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Lucas Lucas
  • Pies pani Anny cz.5

    Było mi tak dobrze, że zasnąłem na kolanach pani Anny. Dawno nie było mi tak cudownie. Bo choć rzeczywiście dostawałem dotkliwe kary, to jednak mimo wszystko miałem to, czego pies potrzebuje. A Pani wspólnie z panem chcieli mnie jeszcze przygarnąć na stałe. Jak dobrze pójdzie to może nawet za jakiś czas uda się awansować? Wiem, co powiecie: nie przesadzaj psie, bo zaraz odlecę. Tym razem spokojnie, co wskazywał zresztą ukryty w pasie cnoty penis.

    Wróćmy jednak do sprawy. Kiedy się obudziłem, miałem do obroży przypiętą metalową smycz i leżałem u odzianych w skórzane baleriny stóp mojej pani. Zbyt długo się nie wahałem i nauczony przeszłością zacząłem je dokładnie całować. Ich zapach był cudowny i widziałem, że pani Annie się to podoba, bo zaczęła cicho pojękiwać. Wtedy do pokoju wszedł pan Rafał.

    Do głosu doszła od razu Pani Anna, która poderwała się na jego widok.

    – Nasz pies był dzisiaj bardzo niegrzeczny. Nie mam nawet ochoty o tym mówić. Po prostu spuść mu lanie, bo ostatnio na zbyt dużo sobie pozwala – powiedziała, a ja byłem zszokowany.

    – Czy to prawda szmato? – zapytał alfa.

    – Nie panie, w żadnym wypadku… – wtedy przerwał mi liść wymierzony w policzek przez Panią.

    – Śmiesz podważać mój autorytet? – warknęła.

    – Nie Pani, wybacz.

    – No to się doigrałeś – powiedziała, po czym wyjęła gruby czarny pas ze szlufek. To samo zrobił pan Rafał, któremu dziś jednak spodnie podtrzymywał brązowy pas.

    Moi właściciele nie zwracali uwagę na nic, tylko uderzali jak leciało. Ewidentnie kipiała z nich złość, ale przede wszystkim chęć pokazania mi miejsca w szeregu. Pas za pasem spadał na moje pośladki, nogi oraz plecy, brzęk sprzączki przeszywał moje uszy, a już sam świst powietrza od poszczególnych zamachnięć powodował u mnie ogromny strach przez co moje ciało przyjmowało różne pozy, zanim otrzymało kolejną porcję uderzeń.

    Następnym elementem kary było całowanie butów jednego z treserów, a drugi kontynuował ten sadystyczny wywód. Szczególnie pani Anna upodobała sobie raczenie mnie wonią swojego obuwia, co w pewien sposób mnie podniecało, a w połączeniu z bólem powodowało jeszcze większą chęć poddania się i zrobienia wszystkiego co mi rozkażą.

    Wieczór ewidentnie dopiero się rozpoczynał bo państwo

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Michał15